<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items?output=omeka-xml&amp;page=26&amp;sort_field=added" accessDate="2026-09-29T17:00:41+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>26</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="7767" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7747">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6d49df46bfdf1645c6b5f43654c55f0c.pdf</src>
        <authentication>7a798ebb171007209abb0b223b890d9f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92781">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2269</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92782">
                <text>1990</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92783">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2105</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92784">
                <text>"Mury nasze, kanapy wasze" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92785">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2, s.41-43</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92786">
                <text>Sabak, Krzysztof</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92787">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92788">
                <text>Polski Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92789">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92790">
                <text>RAVEN

i

и

Krzysztof Sabak

„MURY NASZE, KANAPY WASZE"
O graffiti, czyli napisach, rysunkach na m u r a c h , napisano tak
w i e l e u c z o n y c h r o z p r a w i p o w a ż n y c h prac z dziedziny s o c j o l o g i i ,
sztuki, e t n o l o g i i itd. tak za granicą, jak i w P o l s c e , że t r u d n o na
t e n t e m a t napisać coś o r y g i n a l n e g o i o d k r y w c z e g o , przeto będzie
t o j e d y n i e próba o p i s u t e g o zjawiska na terenie W a r s z a w y oraz
w y j a ś n i e n i a c z y n n i k ó w w p ł y w a j ą c y c h na j e g o p o w s t a n i e i roz­
w ó j . J a k każda próba w s t ę p n a jest o n a z p e w n o ś c i ą niepełna (nie
s p o s ó b dotrzeć d o w s z y s t k i c h o s ó b ) i, b y n a j m n i e j , nie pretenduje
d o ujęcia c a ł o ś c i o w e g o .
M a j ą c w pamięci treść n a p i s ó w , z n a k ó w , r y s u n k ó w ( w i e l e
z n i c h zakryto ś w i e ż y m t y n k i e m lub k o l e j n y m i napisami) p o j a w i a ­
j ą c y c h się w W a r s z a w i e na przestrzeni o s t a t n i c h kilkunastu lat
dostrzegamy s w o i s t y ciąg tradycji: rysunki czy napisy p o w s t a j ą
w s z c z e g ó l n y m czasie, w czasie p r z e ł o m ó w , p r z e w a r t o ś c i o w a ń
p o s t a w , budzenia się ś w i a d o m o ś c i , i w szczególnych miejscach,
t y c h które p o z w a l a j ą na z a c h o w a n i e a n o n i m o w o ś c i , z jednej
strony, z drugiej zaś - u m o ż l i w i a j ą szerokie dotarcie d o o d b i o r c y :
stąd tak w i e l k i e zagęszczenie n a p i s ó w w przejściach p o d z i e m ­
n y c h , które spełniają o b a te w a r u n k i .
Okres lat siedemdziesiątych nie z a o w o c o w a ł szczególnymi
d o k o n a n i a m i w interesującej nas dziedzinie i poza znakami
h i p p i s o w s k i m i (...), hasłami o d n o s z ą c y m i się d o historii n a j n o w ­
szej, tej nieoficjalnej, jak „ 1 7 września. P a m i ę t a m y ! " , „ K a t y ń "
itp., przemilczanej w p o d r ę c z n i k a c h s z k o l n y c h , prasie, radiu
i telewizji, czy napisami k o m e n t u j ą c y m i w y d a r z e n i a ' 7 6 r o k u , tak
n a p r a w d ę nic na przestrzeni t y c h lat się nie w y d a r z y ł o . Inskrypcje,
c h o ć nieliczne, były w i d o m y m znakiem, ś w i a d e c t w e m ś w i a d o ­
mości historycznej i niezgodą na r u g o w a n i e z o f i c j a l n e g o życia
o b i e k t y w n i e zaistniałych f a k t ó w h i s t o r y c z n y c h .
D o p i e r o w okresie przełomu z w i ą z a n e g o ze strajkami sierp­
n i o w y m i , następnie okresem legalnej działalności Solidarności,
w r a z z natężeniem życia s p o ł e c z n o - p o l i t y c z n e g o , mury stały się
miejscem, na k t ó r y m bieżące działania z w i ą z k u były w s p i e r a n e
hasłami. W pamięci jeszcze m a m y hasła żądające legalizacji
S o l i d a r n o ś c i , u w o l n i e n i a Narożniaka, znaki graficzne w s p o s ó b
n i e z w y k l e s k r ó t o w y i jasny odnoszące się d o P Z P R - u , inskrypcje
p o w s t a j ą c e w trakcie w a l k i o uspołecznienie radia i telewizji:
„ T E L E W I Z J A K ł A M I E " , „ K ł A M I E TV O " .
1

Wraz z w p r o w a d z e n i e m stanu w o j e n n e g o m u r y prawie w s z y s t ­
kich miast stały się obszarem, gdzie w a l k a była r ó w n i e ostra jak
podczas k o l e j n y c h manifestacji z okazji „ p o l s k i c h d a t " . Ż y w o t
t y c h n a p i s ó w był zazwyczaj n i e z w y k l e krótki: n a m a l o w a n e p o d
o s ł o n ą nocy, rano były już z a m a l o w a n e rzędami przekreślonych
p r o s t o k ą t ó w albo „ k r a s n a l i " , k t ó r y c h ilość zgadzała się z ilością
liter w s ł o w i e z a k a z a n y m . M a l o w a n i e o w y c h krasnali, k t ó r y c h
p o d o b i e ń s t w o z „ k r a c o k a m i " b y ł o uderzające , miało na celu
przede w s z y s t k i m zakrycie symboli i haseł n i e w y g o d n y c h dla
w ł a d z y , t y m s a m y m jednak d o c z y n n o ś c i dość n u d n e j i z r u t y n i z o w a n e j w p r o w a d z a n y był element ludyczny, z a b a w a , c o w t y m
czasie nie b y ł o bez znaczenia.
O d p o ł o w y lat osiemdziesiątych o b o k n a p i s ó w w y k o n y w a ­
n y c h pędzlem czy farbą z p o j e m n i k a t y p u spray, p o j a w i ł y się
rysunki w y k o n a n e s z a b l o n e m . T w ó r c a m i o w y c h m a l u n k ó w była
młodzież, g ł ó w n i e ze szkół średnich, z o r g a n i z o w a n a w g r u p y
nieformalne na bazie w s p ó l n y c h zainteresowań lub działająca na
w ł a s n ą rękę. Przypada t o na okres p o w s t a n i a g r u p y „ W o l n o ś ć
i P o k ó j " ( W i P - u ) i p i e r w s z y c h działań warszawskiej Pomarań­
c z o w e j A l t e r n a t y w y , c o w y d a j e mi się nie jest bez znaczenia dla
naszych rozważań. W t y m też czasie w ś w i a d o m e życie społeczne
zaczęła wkraczać młodzież nie pamiętająca stanu w o j e n n e g o
albo pamiętająca g o „ j a k przez m g ł ę " . Była t o młodzież nie
obciążona s k u t k a m i „ g r u d n i o w e j n o c y " , ale też p o z b a w i o n a
d o ś w i a d c z e ń działań k o n s p i r a c y j n y c h .
2

W y r ó ż n i ć t u można:
- różne g r u p y e k o l o g i c z n e w y s t ę p u j ą c e p r z e c i w k o energii
a t o m o w e j , b u d o w i e e l e k t r o w n i w Ż a r n o w c u , działające na rzecz
o c h r o n y ś r o d o w i s k a naturalnego i t p . , k t ó r y c h rysunki z charak­
t e r y s t y c z n y m znakiem ostrzegającym przed skażeniem p r o m i e ­
n i o t w ó r c z y m (..), m a l o w a n y m w różnych w a r i a n t a c h ( n p . b o m b a
z p a l ą c y m się l o n t e m , k w i a t e k dla Ewy itp.) w i d z i e ć m o ż n a p r a w i e
wszędzie;
- jeżdżących na d e s k o r o l k a c h (skateboardach)
podpisujących
s w o j e m a l u n k i „ S K 8 " Rysunki w y k o r z y s t u j ą oni d o c e l ó w czysto
p r o p a g a n d o w y c h , reklamując określony t y p spędzania w o l n e g o
czasu ( g ł ó w n i e jeżdżenie na d e s k o r o l k a c h ) , ale także, szerzej,
określony styl życia. Jeżdżenie na desce jest „ d a w a n i e m sobie

41

�ż y c i a " , stwarza m o ż l i w o ś ć w y j ś c i a p o n a d przeciętność w grupie
rówieśniczej, „jest t o niezły szpan, g d y jedziesz i odbijasz się o d
ś c i a n y " , a m o ż l i w o ś c i d o k o n y w a n i a c z y n ó w n i e z w y k ł y c h jest
w p r o s t n i e o g r a n i c z o n a , c o pokazują malunki z w y k l e k o p i o w a n e
z broszur i książek w y d a w a n y c h na ten t e m a t na Zachodzie,
g ł ó w n i e w Stanach Z j e d n o c z o n y c h A. P.
Galerią dla t w ó r c ó w inskrypcji, m a l u n k ó w są mury d o m ó w , np
przy kinie „ Ś l ą s k " , na ulicy S ł o w a c k i e g o ( o d strony Wyższej
Szkoły Pożarniczej), N o w y m Ś w i e c i e ; przejścia p o d z i e m n e , np.
przy U n i w e r s y t e c i e , „ R e m o n c i e " , nad Trasą Ł a z i e n k o w s k ą , słupy
p o d trasami s z y b k i e g o r u c h u , o w i e l e rzadziej c h o d n i k i , które
z a r e z e r w o w a n e są raczej dla dzieci. M a l u n k i na m u r a c h p o w o l i ,
stają się t r w a ł y m elementem naszego o t o c z e n i a , m i m o że p o ­
w s z e c h n i e m a l o w a n i e na nich u w a ż a n e jest za w a n d a l i z m , i t o
niezależnie o d intencji politycznej „za czy p r z e c i w " . „ J a k można
coś niszczyć, aby lepiej się d z i a ł o ? " - zapytał słuchacz p r o g r a m u
trzeciego, a znany krytyk sztuki Andrzej Osęka pisał z o b u r z e n i e m
„ C a ł e Stare M i a s t o w W a r s z a w i e opaskudziły jakieś małpy
w y p o s a ż o n e w spray i strzępy i d e o l o g i i w r z a s k u i n i s z c z e n i a . "
A może w ł a ś n i e p o w s t a j ą o n e d l a t e g o , by przekroczyć t o , c o
zakazane?
3

4

II 2 Przejście p o d z i e m n e - W a r s z a w a , Plac na R o z d r o ż u , 1 9 8 9 .

II. 3, 4. Przejście p o d z i e m n e - W a r s z a w a , Plac na R o z d r o ż u , 1 9 8 9 .

Inaczej sytuacja w y g l ą d a na specjalnych ekranach, na k t ó r y c h
w ł a d z e miejskie (troszczące się o mury z a b y t k o w y c h b u d y n k ó w )
p o z w a l a j ą m a l o w a ć i pisać wszystko. D o z w o l e n i e zakazanych
akcji s p o w o d o w a ł o spadek emocji tak u m a l u j ą c y c h jak i u o d ­
b i o r c ó w , a „ s k a n a l i z o w a n i e " spontanicznej t w ó r c z o ś c i s p r a w i ł o ,
że napisy stały się nijakie i nieciekawe, raczej m a r k o w a ł y nieprzyz w o i t o ś ć niż były n i e p r z y z w o i t e . Hyde Parku nie daje się z a p r o g ­
ramować „ o d góry".
Warszawskie graffiti nie rozwija się w izolacji, p o d l e g a w p ł y ­
w o m z różnych stron i czerpie s w e inspiracje z w i e l o r a k i c h źródeł,
czego w y r a z e m jest f o r m a i tematyka poruszana szczególnie
w rysunkach w y k o n y w a n y c h s z a b l o n e m . Pierwszy rysunek p o j a ­
w i ł się na w i o s n ę 1 9 8 6 roku na ścianie Polskiej A k a d e m i i Nauk
i przedstawiał p ł y w a k a p ł y n ą c e g o kraulem. Na czystej ścianie nie
s p o s ó b g o b y ł o nie dostrzec i nie ulec niepozornej sile t e g o
m a ł e g o r y s u n k u . Od t e g o czasu mamy s w o i s t y zalew t y c h f o r m
g r a f i c z n y c h ( j e d n o - i d w u k o l o r o w y c h ) , które w r ó ż n y m natęże­
niu s p o t y k a m y na p r a w i e w s z y s t k i c h ścianach, o d f o r m m a ł y c h ,
k i l k u c e n t y m e t r o w y c h aż d o w i e l k o ś c i kilkudziesięciu c e n t y m e t ­
r ó w . M ł o d z i ludzie (1 5 - 1 8 lat), t w ó r c y r y s u n k ó w , często k o p i u j ą
je z książek, jak np. w y g l ą d a j ą c e „ o b c o " na naszych murach
rysunki p o d p i s a n e „ S K 8 " , w z i ę t e z amerykańskich pism p o ­
ś w i ę c o n y c h skateboardowi,
czasami łączą f r a g m e n t y z różnych
o b r a z ó w , co daje efekt dość zaskakujący, szczególnie w p r z y p a d ­
ku r y s u n k ó w d w u k o l o r o w y c h (mała d z i e w c z y n k a - w kolorze
z i e l o n y m - zrywająca k w i a t y na tle brązowej s y l w e t k i żołnierza).
I n n y m i źródłami p o m y s ł ó w są pisma trzeciego o b i e g u , t z w .
„ f a n z i n y " - t w o r z o n e przez u g r u p o w a n i a ekologiczne, pacyfis­
tyczne, p u n k ó w , które, umieszczając na s w y c h ł a m a c h kolaże,
rysunki surrealistyczne itp., przyczyniają się d o ich rozprzest­
rzeniania - a także turystyka (znak i d e n t y c z n y w i d z i a ł e m w t y m
roku na murach w T e l - A v i v i e i w W a r s z a w i e ) . Napis „ S i e r p i e ń
1 9 8 0 też był n i e l e g a l n y " p o w s t a ł w okresie s t r a j k ó w ' 8 8 roku i był
o d p o w i e d z i ą na kampanię o nielegalności t y c h s t r a j k ó w (jakby te
z s i e r p n i a ' 8 0 roku były legalne?) - a w i ę c nie t y l k o k o p i e z książek.
Zakończę p y t a n i e m jakie nasunęło mi się, g d y p r z y p o m n i a ł e m
sobie a u t o g r a f w y r y t y - z a p e w n e g w o ź d z i e m lub nożem - na
w e w n ę t r z n e j ścianie przydrożnej kapliczki w jednej z w i o s e k (nie
pamiętam już jej n a z w y ) w Górach Ś w i ę t o k r z y s k i c h , w y k o n a n y
przez Stefana Żeromskiego. D o dziś nie w i e m , czy p o w i n i e n e m
t r a k t o w a ć w y b r y k m ł o d e g o Stefana j a k o akt w a n d a l i z m u , czy też
...?

PRZYPISY
W y m i e n i ć t u m o ż n a teksty T. Sikorskiego w „ S z t u c e " , nr 1 ,
1 9 8 7 ; S. Bojki, Sztuka wniepięknych
dzielnicach. „ P o l s k a Sztuka
L u d o w a " , nr 3 - 4 , 1 9 8 1 ; W. J a w o r s k i e j , Kilka uwag o folklorze
plastycznym
w środowisku
miejskim, „ P o l s k a Sztuka L u d o w a " ,
nr 1 - 4 , 1 9 8 7 ; A. Zadrożyńskiej, Antropologiczne
problemy
kul­
tury współczesnej, cz. U, Skalane ściany, „ E t n o g r a f i a P o l s k a " ( w
druku).
J . Olędzki, Konsolacja, tekst d r u k o w a n y w niniejszym n u m e ­
rze.
W y p o w i e d ź słuchacza p r o g r a m u III w d n i u 1 6 . 1 1 . 1 9 8 9 , g o d z
16. .
' A. Osęka, Plucie na ścianę, „ T y g o d n i k K u l t u r a l n y " nr 4 3 ,
1989.
1

2

3

45

Fot. w y k o n a ł A u t o r

42

�F o t o g r a f i e w y k o n a n e przez a u t o r a t e k s t u w 1 9 8 9 r. w przejściu p o d z i e m n y m przy P l a c u na R o z d r o ż u . Z w r a c a u w a g ę m o d a , k t ó r a r o z p r z e s t r z e n i ł a się s z y b k o w W a r s z a w i e na
„ p i e c z ą t k i " i s z a b l o n y . M a ł e te r y s u n k i w y k o n a n e są b. s p r a w n i e , ś w i a d c z ą c o p r o f e s j o n a l n y m p r z y g o t o w a n i u i c h a u t o r a . W i e l e jest s y g n o w a n y c h , zwracają, u w a g ę s w ą p e r f e k c j ą
zwłaszcza podpisane „ s k i " .

43

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7770" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7750">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/955e3787acd2b9a6e00bab10a63b03f9.pdf</src>
        <authentication>d7aad56c31bcff24a5dfe8459e872174</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92805">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2270</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92807">
                <text>1990</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92810">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2106</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92812">
                <text>Sztuka a vista. Folklor strajkowy / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92814">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2, s.44-49</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92815">
                <text>Robotycki, Czesław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92816">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92817">
                <text>Polski Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92818">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92820">
                <text>Czestaw Robotycki

SZTUKA A VISTA
Folklor strajkowy
Tak n a z w a ł e m rodzaj a n o n i m o w e j t w ó r c z o ś c i w y w o ł a n e j sta­

B a r t h e s ) , rozróżnianie ludzi w kategoriach „ s w ó j " - „ o b c y " ,

nem s p o ł e c z n e g o w r z e n i a . Taka s p o n t a n i c z n a , n i e c y z e l o w a n a ,

deformacja krążących informacji przez m e c h a n i z m y p o w s t a w a ­

3

„ d o r a ź n a " sztuka ma z n a m i o n a sztuki l u d o w e j . Jest z b i o r o w ą

nia p l o t k i

reakcją na sytuację n i e c o d z i e n n ą angażującą ludzkie emocje.

zacieraniu się a u t o r s t w a i p o w s t a w a n i u w a r i a n t ó w i o b o c z n o ś c i

Sztuka ta, często u l o t n a i n i e t r w a ł a , zrozumiała t y l k o w kontekście

t e m a t y c z n y c h , a d o k o n u j ą c a się przez bezpośredni przekaz treści.

w s p ó ł c z e s n y c h jej zdarzeń, jest t y c h zdarzeń s w o i s t ą kroniką.

Cechą „ l u d o w e g o w i d z e n i a ś w i a t a " jest także j e g o n i e ś w i a d o m a

W y d a r z e n i a w stoczni gdańskiej w sierpniu 1 9 8 0 r o k u , brze­
m i e n n e w społeczne s k u t k i , były też c i ą g i e m

dramatycznych

i s t e r e o t y p u , folkloryzacja t e k s t ó w

polegająca

na

i n t e n c j o n a l n o ś ć i sensualizm. M e c h a n i z m l u d o w e g o ś w i a t o p o ­
g l ą d u odsłannia także, jak pisze M i c h a i ł B a c h t i n , „ u k r y t ą a m ­

sytuacji, które n a t y c h m i a s t z n a j d o w a ł y s w o j e o d b i c i e w a n o n i ­

biwalentną

m o w e j t w ó r c z o ś c i . Nie s p r a w ą e t n o l o g a jest społeczna analiza

c z ł o w i e k a i myśli l u d z k i e j . " A m b i w a l e n c j a ta wyraża się także

i nie dającą się ostatecznie z d e f i n i o w a ć

naturę

4

g d a ń s k i e g o protestu p r z e c i w s t a n o w i g o s p o d a r k i , b ł ę d o m w ł a ­

i w t y m , że c h w i l o m najwznioślejszym t o w a r z y s z y często śmiech,

dzy i jej p o s u n i ę c i o m w

n a j w a ż n i e j s z y m s p r a w o m n a r o d o w y m w t ó r u j e utrzymana w tyr-

kraju. W a r t o jednak już z

pewnej

p e r s p e k t y w y popatrzeć o k i e m e t n o l o g a na t a m t e w y d a r z e n i a jak

tejskim k a n o n i e poezja i l u d o w y d o w c i p jednocześnie, ukazując

na taką sytuację s o c j o k u l t u r o w ą , której m e c h a n i z m y p o w o ł a ł y d o

t y m s a m y m d w i e zwierciadlane strony działań.

k r ó t k o t r w a ł e g o życia rodzaj sztuki, lub szerzej f o l k l o r u , s t a n o w i ą ­
c e g o zajmujący materiał dla badacza zjawisk kultury.

Strajk o k u p a c y j n y jest specyficzną sytuacją społeczną, która
p o d d a j e się analizie z w i e l u p u n k t ó w w i d z e n i a . Narzucające się

O t o niżej rodzaj komentarza d o d o k u m e n t a c j i g r o m a d z o n e j na
g o r ą c o przez licznych kronikarzy.

społecznie i e k o n o m i c z n i e analizy nie w y c z e r p u j ą zagadnienia.
M o ż l i w e i intrygujące są także inne spojrzenia. J e d n y m z n i c h jest
e t n o l o g i c z n a p e r s p e k t y w a w przyjętym w y ż e j r o z u m i e n i u .
Strajk w stoczni gdańskiej z sierpnia 1 9 8 0 roku doczekał się już
dokumentacji filmowej, szczegółowego (prawie scenicznego)
zapisu z t o c z ą c y c h

Etnologia może być nauką analizującą k u l t u r o w e

zjawiska

się obrad, d r o b i a z g o w e g o

kalendarium,

posiada bogatą d o k u m e n t a c j ę z d j ę c i o w ą , w k o ń c u stał się k a n w ą

w s p ó ł c z e s n o ś c i w s p o ł e c z e ń s t w a c h m a s o w y c h . Jest t o zakres,

n a g r o d z o n e g o f i l m u f a b u l a r n e g o . Skłania to d o p o d e j m o w a n i a

j a k i e g o ta d y s c y p l i n a d o n i e d a w n a w Polsce nie miała. Przyjmuję,

analiz t e g o f e n o m e n u . Istnieje analiza t e o r e t y c z n o - l i t e r a c k a Marii

że j a k o nauka e t n o l o g i a p o d e j m u j e w ą t k i i d o p o w i a d a interpreta­

J a n i o n sygnalizująca r o m a n t y c z n e praźródła działań s t r a j k o w y c h

cje w t e d y , g d y inne nauki ( n p . s o c j o l o g i a , p s y c h o l o g i a społecz­

r o b o t n i k ó w , gdański a l m a n a c h „ P u n k t " w całości p o ś w i ę c o n y

na) porzucają p r o b l e m a t y k ę jako w y j a ś n i o n ą . Etnologia chętnie

został m a t e r i a ł o m ze strajku w stoczni gdańskiej. A u t o r z y w y d a w -

5

6

reinterpretuje fakty k u l t u r o w e w z b o g a c a j ą c je o n o w e w y m i a r y

n i c t w a prezentują w n i m w y ł ą c z n i e faktografię z k r ó t k i m k o m e n ­

przez i n n y c h niedostrzegane. Stąd dla w i e l u jest

dyscypliną

tarzem. W zamieszczonych o m ó w i e n i a c h w y r a ź n i e w i d a ć k i e r u ­

„ g r a s u j ą c ą " na p o g r a n i c z a c h . Chętnie w c h o d z i w związki z teorią

nek interpretacji: s o c j o l i n g w i s t y k ą , semiotyka, analiza teoretycz-

literatury, s o c j o l i n g w i s t y k ą , s e m i o t y k ą czy historią.

noliteracka.

Etnologia

w s k a z u j e na t o , c o w kulturze s y m b o l i c z n e j ma charakter t r u d n o

W y k o r z y s t u j ą c materiały zawarte w e w s p o m n i a n y c h o m ó w i e ­

z m i e n n y , u t r w a l o n y . O d k r y w a m e c h a n i z m y m i t o l o g i z a c j i i pet­

niach oraz myśli Marii J a n i o n , d o p o w i e m niniejszym tekstem

ryfikacji zjawisk k u l t u r o w y c h , poszukuje matryc s t r u k t u r u j ą c y c h

p e w n e interpretacje e t n o l o g i c z n e , pozostając z u z n a n i e m dla tez

ludzkie myślenie. Etnologia - tak jak ją r o z u m i e m - jest nauką,

a u t o r ó w i nie p o d w a ż a j ą c ich intuicji, bliskich przecież e t n o l o g i i

która e k s p o n u j e w

pogranicza.

1

analizach w s p ó ł c z e s n e j

k u l t u r y takie jej

elementy, które w oczach u c z e s t n i k ó w s p o ł e c z e ń s t w m a s o w y c h

Socjograficznie rzecz ujmując, specyfika strajku o k u p a c y j n e g o

u c h o d z ą za z a b o b o n y , przesądy, odpryski m a g i c z n e g o myślenia.

polega na t y m , że z w a ż n y c h dla g r u p y ludzi p o w o d ó w zawiesza

Te elementy

się pracę i oblegając

kultury, najczęściej

nieuświadamiane,

stanowią

resztki d a w n y c h s p o s o b ó w w i d z e n i a świata pozornie nie znaj­

miejsce pracy w y w i e r a się nacisk

na

p r a c o d a w c ę . Sytuacja taka p o w o d u j e , że o t o nagle w j e d n y m

d u j ą c y c h już dzisiaj miejsca w ś w i a t o p o g l ą d z i e o p a r t y m j a k o b y

miejscu znajduje się liczna g r u p a ludzi umyślnie izolująca się.

na racjonalnej a r g u m e n t a c j i i e m p i r y c z n y m w y j a ś n i a n i u . Etnolog

Z a m y k a się o n a i skazuje na w y ł ą c z n i e w e w n ę t r z n e interakcje.

podkreślać będzie, że istnieją p e w n e t r w a ł e ( u t r w a l o n e ) m e c h a ­

M u s i t o t w o r z y ć (z p u n k t u w i d z e n i a p s y c h o l o g i i s p o ł e c z n e j ) ,

nizmy „ l u d o w e g o s p o s o b u r e a g o w a n i a i w i d z e n i a ś w i a t a " , które

specyficzną więź, nacisk i formę ekspresji w obrębie

p o b u d z o n e sytuacją sterują k u l t u r o w y m i z a c h o w a n i a m i , o d p o r ­

W s z y s t k o t o miało miejsce w G d a ń s k u . D o d a j m y , że strajk t r w a ł

ne na z m i e n n o ś ć a t r y b u t ó w ludzkich d z i e j ó w . Niech nie myli nas

długo,

b o g a c t w o k u l t u r o w y c h metafor przysłaniające w s p o m n i a n e m e ­

k o m i s j i ) , nużył o c z e k i w a n i e m , ograniczał i w y z w a l a ł zarazem

c h a n i z m y , są o n e charakterystycznie u t r w a l o n e w

różne f o r m y ekspresji i z a b a w y . U c z e s t n i k ó w strajku z m u s z o n y c h

reakcjach ludzi należących d o j e d n e g o „ k r ę g u

grupowych

obfitował

w

chwile dramatycznych

spięć

grupy.

(rozmowy

kulturowego".

d o w y ł ą c z n e g o bezpośredniego k o m u n i k o w a n i a się zjednoczył

Z t e g o płynie moje przekonanie, że element l u d o w y w kulturze t o

w s p ó l n y m celem i d o l ą . Sytuacja ta została tak opisana: „ J u ż na

taki element, który p o w s t a ł j a k o w y n i k działania

s a m y m początku strajk w y z n a c z y ł s w o j e granice. Przyjęta w sier­

nazwanego

w y ż e j „ l u d o w y m s p o s o b e m r e a g o w a n i a " , i nie jest a t r y b u t e m

p n i u polityka była przez strajkujących tak w y k ł a d a n a : nie popeł­

w a r s t w y (klasy) społecznej. W etnografii polskiej p o g l ą d y takie

n i m y błędu g r u d n i a , nie w y j d z i e m y poza bramy stoczni. Nie

głoszą dzisiaj w s z y s c y ci spośród e t n o g r a f ó w , którzy zorien­

p o d e j m i e m y ż a d n y c h z e w n ę t r z n y c h działań, które d a ł y b y w ł a d z y

t o w a n i są na analizy w e w n ą t r z k u l t u r o w e .

s p o s o b n o ś ć d o kontrakcji. I strajk stał się ś w i ę t e m w y z w o l o n y c h

2

skrócie,

s ł ó w , praktyką czystej ekspresji (...) Inaczej niż r e w o l u c j a strajk

p r z y p o m i n a m i n a z y w a m niektóre m e c h a n i z m y l u d z k i e g o myś­

jest f o r m ą zaniechania, c z y n e m p a r a d o k s a l n y m , p o n i e w a ż p o l e g a

lenia w p ł y w a j ą c e na k s z t a ł t o w a n i e k u l t u r y t y p u l u d o w e g o . Są t o :

na n i e - c z y n i e n i u , na p o w s t r z y m y w a n i u się o d z w y k ł y c h działań

Na potrzeby niniejszego a r t y k u ł u , w

największym

s w o i s t e w a r t o ś c i o w a n i e czasu i przestrzeni, symbolizacja i m i t y -

p r o d u k c y j n y c h i nie p o d e j m o w a n i u ż a d n y c h działań zastępczych,

zacja zjawisk

które m o g ł y b y w y p e ł n i ć p o w s t a ł ą pustkę. Pustkę tę w y p e ł n i a j ą

44

( w sensie jaki nadaje t e m u p r o c e s o w i

Roland

�s ł o w a , które i n n y c h zmusić mają d o podjęcia o c z e k i w a n y c h przez

n o ś ć " ) . Rację ma S t a n i s ł a w Rosiek pisząc, że te s y m b o l e r ó w n o ­

strajkujących działań."

w a ż n e są trzem p o k ł a d o m k u l t u r o w y m strajku: n a r o d o w o - p a t ­

7

Strajk w y t y c z y ł w i ę c s w o j e granice i o d m i e n i ł czas, o w ł a ś c i w e

r i o t y c z n e m u , r e l i g i j n o - k a t o l i c k i e m u i p l e b e j s k i e m u . Te k u l t u r o ­

j e g o poczucie. U c z e s t n i c t w o w n i m nie jest c z y n n o ś c i ą c o d z i e n ­

w e p o k ł a d y o d k r y w a ć można w k a ż d y m s k r a w k u d o k u m e n t a c j i

ną i nie w s z y s t k i m przypadło w udziale. N a d t o , jak w obrzędzie,

g d a ń s k i c h w y d a r z e ń . P r z e k o n y w a j ą c o brzmią zdania J a n a Strze-

10

w y t y c z o n o obszar, na k t ó r y m o b o w i ą z u j e n i e z w y k ł y czas, a ten

l e c k i e g o : „ P o w s t a n i e i r o z w ó j Solidarności s t w o r z y ł o i stwarzać

z kolei w y w o ł u j e nadmiar ekspresji:„akt zawieszenia społecznej

będzie w i e l e zjawisk i m o m e n t ó w ukazujących g ł ę b o k i e związki

praksis w p r o w a d z a d o krainy czystej ekspresji. M ó w i e n i e , które

łączące polski ruch r o b o t n i c z y z o b e c n o ś c i ą , rolą i s y m b o l i k ą

w y z w a l a się t y m s p o s o b e m z k r ę p u j ą c y c h je d o t ą d

chrześcijaństwa i Kościoła w naszej kulturze, w jej tradycjach

więzów

poszukuje d o p i e r o zakorzenienia w innej praksis (...). Jest t o

i w jej w s p ó ł c z e s n o ś c i . N i e z a p o m n i a n a brama stoczni gdańskiej

m o m e n t szaleństwa strajku (znany r ó w n i e ż w s z y s t k i m r e w o l u c ­

z portretem Papieża, c o d z i e n n a msza lokująca liturgię w ś r o d k u

j o m ) , w k t ó r y m następują szybkie radykalne p r z e w a r t o ś c i o w a n i a .

szpaleru s t o c z n i o w c ó w , czyniące z niej stałą towarzyszkę ich

Ś w i a t staje na g ł o w i e . "

8

A n a l o g i e ze ś w i ę t e m , k a r n a w a ł o w y m

rozstrzygnięć

i oczekiwań.

Robotnicza

golgota,

wzniesiona

o d w r ó c e n i e m ś w i a t a na opak w czasie strajku, są w t y m w y p a d k u

w s p o ł e c z n y m czynie na miejscu ofiar k o n f l i k t u sprzed dziesięciu

bardzo bliskie. U w y p u k l a j ą je i te s t w i e r d z e n i a : „ w y z w a l a j ą c a się

lat, t o t y l k o najważniejsze, najbardziej znane znaki t e g o z n a m i e n ­

m o w a zerwała z rytualną t y t u l a t u r ą n o w o m o w y i z w y p r a c o w a ­

nego z w i ą z k u . " " D o d a j m y : z w i ą z k u w s w o i m d u c h u

n y m i przez nią j ę z y k o w y m i s p o s o b a m i u t w i e r d z a n i a hierarchii

b a r o k o w e g o , l u d o w o - k a t o l i c k i e g o , tak charakterystycznego dla

partyjno-rządowej.

polskiej p o b o ż n o ś c i .

(...)

Wypowiedzi łatwo przyjmowały

per­

bardzo

s p e k t y w ę personalną ( w której m o ż l i w y jest p o l i t y c z n y d o w c i p )

W y m i e n i o n e w y ż e j tradycje r o z b u d z o n e w gdańskiej stoczni

(...), naruszały społeczne t a b u , ś w i a d c z y t o o zmianie perspek­

o b e c n e były w e w s z e l k i c h f o r m a c h ludzkiej a k t y w n o ś c i , jakie ta

t y w y . (...) W stoczni rozpadły się rytualne f o r m y

oficjalnych

n i e z w y k ł a sytuacja w y w o ł a ł a . Dostrzegało się je w z b i o r o w y c h

zebrań, narad, o r g a n i z o w a n y c h demonstracji, (...) strajk d o p u s z ­

o d r u c h o w y c h z a c h o w a n i a c h , w s p o s o b a c h dekoracji bram i m u ­

czał s p o n t a n i c z n ą a k t y w n o ś ć , przemienność ról, brak s c e n o p i s u ,

r ó w , w t w ó r c z o ś c i plastycznej, a także w t w ó r c z o ś c i literackiej.

demokratyzację przestrzeni. N o w y styl mieścił w sobie p o e t y k ę

Przemieszane i nakładające się na siebie, t w o r z y ł y

i n t y m n e j r o z m o w y , p u b l i c z n e zwierzenie i patos przysięgi na

patosu i l u d o w e g o o d p u s t u , determinacji i z a w o ł a ń o Bożą łaskę.

krucyfiks, zezwalał na żart i i m p r o w i z o w a n e o p o w i a d a n i e . N u d ę
i hieratyczność rytuału o d m i e n i ł w ż y w i o ł o w o ś ć ś w i ę t a . "

9

mozaikę

J u ż o b s e r w a t o r strajku z zewnątrz natykał się na n i e c o d z i e n ­
ność. O t o m u r y i bramy stoczni, n i e z a u w a ż o n e na c o dzień

Zamknięcie, ś w i a d o m o ś ć w s p ó l n o t y c e l ó w i losu (strajk zerwał

w pełnieniu swej utylitarnej f u n k c j i , zostały u d e k o r o w a n e k w i a ­

z systemem oficjalnej k o m u n i k a c j i , doniesienia o f i c j a l n y c h mass-

t a m i , flagami, portretami. M u r y - za k t ó r y m i dział się strajk

- m e d i ó w p r z y j m o w a n o j a k o wieści z o b c e g o ś w i a t a ) s p o t ę g o w a ­

- zostały zaznaczone i magicznie w z m o c n i o n e . Przydano m u r o m

ło poczucie przynależności d o naszego ś w i a t a , d o w y r a ź n e g o

znaczenie g r a n i c y ś w i a t ó w . Granica ta, jak uczy e t n o l o g i a , jest

a r t y k u ł o w a n i a t e g o p o c z u c i a w opozycji , , m y " - , , o n i " i u s t a n o ­

zawsze s p r a w ą bardziej ludzkiej ś w i a d o m o ś c i , niz fizyczności

w i e n i a p o d s t a w o w y c h s y m b o l i narodzonej w s p ó l n o t y (sztandar

1 w ł a ś c i w i e o d d a j e t o impresja o b s e r w a t o r a sprzed b r a m y numer

n a r o d o w y , krucyfiks, rzeźba s t o c z n i o w c a , emblemat

2 (miejsca dla większości szczególnego, bo

„Solidar­

„uświęconego"

�k r w i ą roku 1 9 7 0 ) . Była ona n i e u ś w i a d a m i a n y m miejscem m e d i a ­

n i o w c a - bliska l u d o w e m u p r z e d s t a w i e n i u Chrystusa Zmart­

cji, k o n t a k t u i rozdziału między ś w i a t a m i : „ N a plac przed g ł ó w n ą

w y c h w s t a ł e g o , powtarzająca zarazem (nie w i e m czy ś w i a d o m i e )

bramą p r z y c h o d z i tysiące ludzi. Słuchają zachłannie g ł o ś n i k ó w

charakterystyczny gest Lecha Wałęsy znany z f i l m o w y c h z a p i s ó w

i boją się t e g o co słyszą. O d c h o d z ą rozglądając się na b o k i ,

strajku.

w r a c a j ą , jest ich w i ę c e j , p o d a j ą t a m t y m w

kombinezonach

W y k o r z y s t u j ą c relację z a l m a n a c h u „ P u n k t " p r z y p o m n i j m y , jak

papierosy i kwiaty,' krzepią się z n i m i , lecz czy o d w a ż y l i b y się t a m

w y g l ą d a ł o otoczenie s t o c z n i .

w e j ś ć i pozostać. Miejsce, w k t ó r y m strajk styka się z m i a s t e m , jest

zywała do procesyjnego

rozedrgane i zapalne. Po tej stronie k o t ł u j e się Polska z a k o m p l e k ­

k w i a t a m i i c h o r ą g w i ą M a t k i Boskiej C z ę s t o c h o w s k i e j . N a d t o na

18

Brama numer 2 w y s t r o j e m n a w i ą ­

ołtarza na Boże Ciało -

przybrana

siona i n e r w o w a , p o tamtej stronie stocznia, która z a c h o w u j e się

bramie z n a j d o w a ł y się w i z e r u n k i M a t k i Boskiej C z ę s t o c h o w s k i e j

jak w o l n a r e p u b l i k a . . . "

oraz J a n a Pawła II. Rozpostarty był także w i e l k i transparent

1 2

M u r y stoczni w i d a ć z p o c i ą g u . Stały się granicą, która przemó­

z napisem „Proletariusze w s z y s t k i c h z a k ł a d ó w łączcie się". Na

w i ł a . P o j a w i ł y się na n i c h napisy. Napisy na m u r a c h mają s w o j e

m u r a c h stoczni z a w i e s z o n o d w a srebrne orły z n a c z n y c h roz­

życie - pisał J a n St. Bystroń. Są takie c o „ p o z o s t a j ą w ścisłym

m i a r ó w i przybrano je r ó w n i e ż k w i a t a m i . Wszystkie posterunki

z w i ą z k u z c z ł o w i e k i e m , kładzione
w

nastroju

chwili

afektu,

służb p o r z ą d k o w y c h o z d o b i o n e były k w i a t a m i i flagami n a r o d o ­

podniosłym, podochoconym, namiętnym,

napisy,

w y m i . Służba p o r z ą d k o w a nosiła b i a ł o - c z e r w o n e opaski z her­

przezeń w

które są życzeniem, zaklęciem, pamiątką, agitacją, p a s z k w i l e m . "

13

b e m Gdańska. Brama numer 3 u d e k o r o w a n a została obrazem

Były i są f o r m ą agitacji - pisze w i n n y m miejscu Bystroń - „ t a k i

M a t k i Boskiej C z ę s t o c h o w s k i e j . Przydana d o obrazu flaga naro­

d o r y w c z o kładziony napis zastępował d z i e n n i k satyryczny, które­

dowa

g o cenzura nie przepuściła, g d y j e d n y m s ł o w e m był uzewnętrz­

n a z w a n o „ M a t k ą Boską S t r a j k o w ą " (później m o ż n a b y ł o kupić

n i e n i e m o p i n i i szerokich w a r s t w z n a j d u j ą c y c h się p o d baczną

graficzną o d b i t k ę „ M a t k i Boskiej S t r a j k o w e j " ) .

opieką p o l i c y j n ą . "

Pomijając

1 4

Na m u r a c h stoczni o d n a j d o w a ł o się napisy będące p o l i t y c z n ą
informacją:

u t w o r z y ł a k o m p o z y c j ę , którą n a t y c h m i a s t

„Walczymy

o sprawiedliwość

dla

całej

Polski",

i na t r w a l e

inne d r o b n e już elementy z d o b n i c z e

podkreślić

w y p a d a , że wszelkie parafrazy uaktualniające tematy, t o specjal­
ność l u d o w a . Szybkie k r e o w a n i e n o w e j „ p a t r o n k i " strajku też

„ S t r a j k Solidarności t r w a " , „ C z ł o w i e k rodzi się i żyje w o l n y m . "

b y ł o w y r a z e m l u d o w e g o s p o s o b y interpretacji ś w i a t a . D o l u d o ­

Niektóre przyjęły f o r m ę w i e r s z o w a n y c h porzekadeł: „ M y z l u ­

w e g o k a n o n u należały także bogate dekoracje k w i a t o w e w o k ó ł

d e m , lud z nami, m y s t o c z n i o w c y się nie d a m y " , inne miały

„ ś w i ę t y c h o b r a z ó w " . „ O d p u s t o w y " charakter miał styl noszenia

b u d o w ę magicznej przestrogi: „ U w a g a ! ! ! kto niszczy rolnika,

się p r z y w ó d c y s t r a j k o w e g o o b w i e s z o n e g o d e w o c j o n a l i a m i , p o d ­

r o b o t n i k a , Ojczyznę i matkę ziemię z przyrodą, ten sam z g i n i e . "

15

Z n a n e są liczne przypadki umieszczania na krzyżach, f i g u r a c h
kartek z prośbami lub napisami. Przytacza takie przykładu z roku
1864

z Krakowa

J.S.

Bystroń.

16

Znalazły

się też kartki

na

pisującego dokument państwowej wagi wielkim, szmirowatym
d ł u g o p i s e m . A t r y b u t y tu w y m i e n i o n e ,

noszone w

najlepszej

wierze, były r ó w n o c z e ś n i e n i e ś w i a d o m y m złamaniem k o n w e n c j i
( c o marzyłoby się n i e j e d n e m u

awangardziście)

i mogą

(ambiwalentnej)

być

d r e w n i a n y m krzyżu przed bramą stoczni. Do krzyża przypięto

k o l e j n y m przykładem k a r n a w a ł o w e j

estetyki

f r a g m e n t z p o e m a t u G iaur George'a Byrona w p o l s k i m t ł u m a c z e ­

strajku. R ó w n o c z e ś n i e o b s e r w o w a ł o się przez cały czas strajku

niu A d a m a M i c k i e w i c z a . Maria J a n i o n u w a ż a , ze jest t o d o w ó d

n i e z w y k ł y szacunek dla s y m b o l i n a r o d o w y c h i w y k o r z y s t y w a n i e

s p o n t a n i c z n i e o d n a w i a j ą c e g o się r o m a n t y c z n e g o w z o r u k u l t u r y

ich dla podkreślenia w a g i miejsca i sytuacji. B y ł o t o , jak m ó w i

polskiej. Tekst z błędnie p o d a n y m a u t o r e m brzmiał następująco:

Maria J a n i o n , „ w y s t ą p i e n i e r o b o t n i k ó w przeciw i n s t y t u c j o n a l i ­
zacji h y m n u i barw n a r o d o w y c h , w s k a z u j ą c e , że będziemy t y c h
s y m b o l i u ż y w a ć w t e d y , kiedy będzie t o nam p o t r z e b n e . " -

Walka o w o l n o ś ć
G d y raz się zaczyna
D z i e d z i c t w e m z ojca
Przechodzi na syna
S t o razy w r o g ó w
Z ł a m a n a potęga
Skończy zwycięstwem.

19

Wszystkie p o w s t a j ą c e s p o n t a n i c z n i e plastyczne dekoracje, g d y
popatrzeć na nie z dystansu c z a s o w e g o , nie s t a n o w i ą osiągnięć
(poza znakiem g r a f i c z n y m „ S o l i d a r n o ś ć " - d o s k o n a l e n a t y c h ­
miast o d c z y t a n y m ) a w a r t o ś c i p r z y d a w a ł y im ó w c z e s n e emocje,
które d o dzisiaj e m a n u j ą z licznych zdjęć w y k o n a n y c h w czasie
strajku. D o k u m e n t a c j a f o t o g r a f i c z n a strajku, d o d a j m y na koniec,
jest bardzo dramatyczna, p r a w d z i w a , uderzająca w

najwyższe

Z m i a n a f o r m y zapisu i zniekształcenia tekstu w s t o s u n k u d o

rejestry uczuć. Przedstawiana w w i ę k s z y c h c y k l a c h , nawiązuje

o r y g i n a ł u są przykładem folkloryzacji, ale także u c z u c i o w e j i d e n ­

s w o j ą dramatyczną poetyką d o pięciu c y k l ó w Artura Grottgera

tyfikacji z XIX w i e k i e m ( w i e k i e m w a l k i o w o l n o ś ć ) za p o m o c ą

( p r z y p o m n i j m y zdjęcia: uściski przez płot, msze, krzyże itp.)

romantycznej poezji. Stwierdza zresztą autorka, że t o nie j e d y n y

Sytuacja czasu strajku zawiera w i e l e analogii d o w a r u n k ó w ,

r o m a n t y c z n y m o t y w na m u r a c h Gdańska. Inny, p o w r a c a j ą c y , t o

w j a k i c h p o w s t a w a ł a t z w . „literatura u s t n a " . T o , c o podkreślają

żołnierskie Pożegnanie

z kochanką,

f r a g m e n t jednej z n a j p o p u l a r ­

niejszych pieśni z czasów p o w s t a n i a l i s t o p a d o w e g o

badacze j a k o istotne sytuacje f o k l o r y s t y c z n e w odniesieniu d o

„Bywaj

f u n k c j o w a n i a d a w n e j literatury l u d o w e j , o d n a j d z i e m y j a k o cechy

d z i e w c z ę , ojczyzna m n i e w o ł a " . Parafrazy f r a g m e n t u na m u r a c h

czasu strajku, które w y w o ł a ł y , jak się okaże, p o d o b n e d o d a w ­

stoczni brzmiały: „ P a m i ę t a j żeś Polka / o Polskę t o w a l k a / a j a k o

n y c h f o r m y folklorystyczne. Bliskość i bezpośredniość k o n t a k ó w ,

żeś Polka / t o t w o j a r y w a l k a . "

przewaga u s t n e g o przekazu, atmosfera niecodzienności i w a l k i
o społeczne p r a w a , w s z y s t k o t o sprzyja odradzaniu się f o r m

Pamiętaj żeś Polka

f o l k l o r u i takich t y p ó w literatury, o których pisał M i c h a i ł B a c h t i n .

O polską s p r a w ę w a l k a

W y r ó ż n i a ł o n w k a n o n i e klasycznym literatury d w a jej typy:

O b o w i ą z e k ją bronić

literaturę p o w a ż n ą (epopeja, historia, retoryka) oraz p o w a ż n o -

To Twoja rywalka.

-śmieszną. Wszystkie g a t u n k i tej drugiej związane są z kar­

17

n a w a ł o w y m f o l k l o r e m . W ś r ó d nich szczególnie ż y w o t n a jest
formy

„ m a n i p e j a " - gatunek, który o d starożytności p o dziś dzień

ekspresji i s y m b o l e jakie f u n k c j o n o w a ł y w gdańskiej stoczni.

oddziałuje na kulturę europejską - „ u k s z t a ł t o w a ł a się w epoce

W n i c h szczególnie w i d a ć b y ł o religijne i plebejskie w a r s t w y

w y k r u s z a n i a się n o r m e t y c z n y c h , które s t a n o w i ł y a n t y c z n y ideał

Nie mniej

intrygujące o d

napisów

były

plastyczne

ś w i a d o m o ś c i strajkujących, a nie b r a k o w a ł o przecież i n a r o d o ­

harmonii... w e p o c e zaciętej w a l k i między m n ó s t w e m p r ą d ó w ,

w y c h (czytaj, r o m a n t y c z n y c h ) emocji.

szkół religijnych i f i l o z o f i c z n y c h , kiedy dyskusje o p r o b l e m a c h

P r z y p o m n i j m y sobie p o d s t a w o w e s y m b o l e strajku znajdujące
się na sali obrad M K S : n a r o d o w y sztandar o d w o ł u j ą c y się d o
p a t r i o t y c z n y c h uczuć: krucyfiks - dla w s z y s t k i c h zrozumiały
s y m b o l cierpienia i nadziei o d k u p i e n i a : „ ś w i ą t e k - rzeźba stocz-

o s t a t e c z n y c h stały się zjawiskiem m a s o w y m w każdej w a r s t w i e

46

l u d n o ś c i (...) w c z a s a c h g d y z d e w a l u o w a ł y się wszystkie z e w n ę t ­
rzne sytuacje ż y c i o w e c z ł o w i e k a , kiedy sytuacje te s p r o w a d z a j ą
się d o ról, które o d g r y w a c z ł o w i e k na scenie świata z w o l i ślepego

�losu..." D o cech „ m a n i p e j i " oddającej taką atmosferę epoki
należy: 1. Znaczne nasycenie ś m i e c h e m , 2. S w o b o d a fabularnej
fikcji, 3. Opisy i obserwacje z n i e z w y k ł e g o p u n k t u , 4 . Stałe
kontrasty, 5. Elementy u t o p i i społecznej, 6. Szerokie z a s t o s o w a ­
nie przytoczeń i n n y c h g a t u n k ó w , 7. W i e l o s t y l o w o ś ć i w i e l o t e m a t y c z n o ś ć , w i e l o t o n a c y j n o ś ć , 8. W r a ż l i w o ś ć na aktualne
wydarzenia.

O t o przykłady:
„Kolorowe Jarmarki"
Kiedy w i d z ę przez szybę
Puste haki na tle bieli
Myślę w t e d y gdzie w ę d l i n y
Czy je diabli wzięli?
Gdzie zginęły przez te czasy
Balerony i kiełbasy
Szynki, schaby i rolady
A l e zawsze w a m p o w i e m
Że najbardziej mi żal:
Pieczonego prosiaka
Z przedświątecznej w y s t a w y
Bez kolejki schaboszczaka
I prawdziwej kawy
R o z ł o ż o n y c h na p ó ł k a c h
W czekoladzie rodzynek
Ziemniaczanej mąki
I bez d e w i z szynek.

20

W y m i e n i ł e m te c e c h y g a t u n k u , które szczególnie ł a t w o o d n a j ­
duję w poezji s t r a j k o w e j . W ł a ś c i w o ś c i te w y n i k a j ą z tradycji
k a r n a w a ł u b ę d ą c e g o o d b i c i e m świata o z a c h w i a n e j r ó w n o ­
w a d z e . B a c h t i n pisze, że d o k o n u j ą c a się karnawalizacja k u l t u r y
najwyraźniej dostrzegalna jest w okresach, w k t ó r y c h „ d a w n i e j ­
sze f o r m y życia, p o d s t a w y moralności i wiary, zamieniły się
w z b u t w i a ł e sznurki odsłaniając ukrytą naturę l u d z k ą . "
21

Nie popadając w ł a t w e analogie p o w i e d z i e ć m o ż n a na p e w n o ,
że poezja ( l u b raczej literatura l u d o w a ) p o w s t a ł a w czasie strajku
jest d o k u m e n t e m s o c j o l o g i c z n y m ó w c z e s n y c h n a s t r o j ó w . N a t o ­
miast jej f o r m a l n a r ó ż n o r o d n o ś ć p o t w i e r d z a tezy Bachtina. Treś­
c i o w y m analizom i i d e o w y m przesłaniom u t w o r ó w należy się
p i e r w s z e ń s t w o , o n e b o w i e m s t a n o w i ą o ich w a r t o ś c i . Nas jednak
bardziej interesuje m e c h a n i z m ich p o w s t a n i a o p i s y w a n y przez
kronikarzy g d a ń s k i c h w y d a r z e ń . S i e r p n i o w ą poezję, d o k u m e n t
n a s t r o j ó w s t r a j k o w y c h , p o w o ł a ł a d o życia s p o n t a n i c z n a akcja.
Jak p o w s t a ł o w i e l e wierszy tej poezji, nikt nie jest w stanie
p o w i e d z i e ć . N a p ł y w a ł y d o strajkowej d r u k a r n i , krążyły w o d ­
pisach, trafiały d o repertuaru a k t o r ó w g d a ń s k i e g o teatru „ W y ­
brzeże", c h ę t n i e były ś p i e w a n e przez m ł o d z i e ż o w ą straż na
m u r a c h . W e d ł u g u z n a n y c h p o d z i a ł ó w p o w s t a w a ł y f o r m y epickie
(wiersze p o l i t y c z n e i opisy w y d a r z e ń ) oraz liryka (refleksyjna,
osobista i religijna). Teksty r y m o w a n e przyjęły postać ballady,
k u p l e t u , piosenki. W w i e l u wierszach d ź w i ę c z ą w y r a ź n e echa
tradycji robotniczej w a l k i zamienionej w Polsce w steatralizowane p o c h o d y p i e r w s z o m a j o w e . Tymczasem strajkujący ś w i a d o m i
byli f a k t u , że t u w a l k a toczy się w najbardziej p i e r w o t n e j postaci.
D l a t e g o też u t w o r y pisane przez strajkujących uznaje się za
w i e l k i e w o ł a n i e o p r a w d ę życia p u b l i c z n e g o i g o d n o ś ć n a r o d o w ą
u w i k ł a n ą w tragiczny splot zależności. R y m o w a n a p u b l i c y s t y k a
s t r a j k o w a - t o język p r y w a t n y c h r o z m ó w p r z e c i w s t a w i a j ą c y się
oficjalnej „ n o w o m o w i e " . Z a d e k r e t o w a n e u w i e l b i e n i e dla „ p r z y ­
w ó d c ó w n a r o d u " ukazało s w o j ą d r u g ą t w a r z w z w i e r c i a d l e
satyry. Opadające bariery cenzury i a u t o c e n z u r y o t w o r z y ł y m o ż ­
l i w o ś c i dla s w o i s t e j k o n t r k u l t u r y znanej w różnych kręgach
społecznych.

„Dla Kobiet"
Raz d o lekarza kobita w p a d a
Panie d o k t o r z e niech mnie pan zbada.
Pani się m y l i , jestem lekarzem w e t e r y n a r z e m .
Ludzi w o g ó l e ja nie przyjmuję.
Panie d o k t o r z e ale ja w ł a ś n i e zwierzem się czuję.
Gdy rano w s t a j ę niech Pan mi wierzy
b i e g a m p o d o m u jak k o t z pęcherzem,
d o pracy biegnę jak k o ń - kłusem
jak małpa czepiam się a u t o b u s u
jak osioł jestem z a p r a c o w a n a
jak w i e l b ł ą d jestem o b ł a d o w a n a
jak l w i c a bronię małżeńskiej c n o t y
kiedy w i e c z o r e m w r a c a m z r o b o t y
A g d y już usnę t o mi nad g ł o w ą
mąż czule szepce - p o s u ń się k r o w o
w i ę c może j a k i m c u d o w n y m lekiem
uczyni mnie pan jeszcze c z ł o w i e k i e m .

22

P r o p o n u j ę z w r ó c i ć u w a g ę na jeszcze inne fakty w y p ł y w a j ą c e
z istnienia t e g o rodzaju t w ó r c z o ś c i .
Strajkujący (a wcześniej nie t y l k o o n i ) , nie mając m o ż l i w o ś c i
d o s t ę p u d o ś r o d k ó w m a s o w e g o przekazu, o d r u c h o w o niejako
o d w o ł a l i się d o f o r m f o l k l o r u , by przekazać w ł a s n ą o p i n i ę
0 sytuacji w kraju. W y b u c h t w ó r c z o ś c i w czasach n i e c o d z i e n ­
n y c h w y n i k a ze w s p o m n i a n e j „ a t m o s f e r y f o l k l o r y s t y c z n e j " czasu
strajku. Z natury poezji w y n i k a , że t o o n a w ł a ś n i e w t a k i c h
czasach p o w s t a j e . Poezja, j a k o f o r m a ś w i a d o m o ś c i , skupia w s o ­
bie o d ś w i ę t n e lub niecodzienne aspekty życia. S k o n d e n s o w a n a
f o r m a i p o e t y c k a metafora u j m u j ą s e d n o sprawy. Jej ustny
charakter i rytmiczne z o r g a n i z o w a n i e u ł a t w i a z a p a m i ę t y w a n i e
1 przekaz. Należąc w większości d o k a n o n u niskiego ( u ż y w a j ą c
klasycznych p o d z i a ł ó w ) , poezja u l o t n a czasu strajku spełnia
w s z y s t k i e p o d r ę c z n i k o w e w y m o g i s w o j e g o rodzaju. Jest a n o n i ­
m o w a ( a u t o r ) i imienna (adresat). Związana z p r z e ł o m o w y m i
w y d a r z e n i a m i , jest n a p a s t l i w a i p o s ł u g u j e się g a t u n k a m i satyry,
p a m f l e t u , p a s z k w i l u . O d w o ł u j e się d o p o p u l a r n y c h f o r m literac­
k i c h , jak ballada, piosenka. Obliczona jest na działanie doraźne,
stąd najczęstsza jej b r o ń , t o różne rejestry ś m i e c h u . A p e l u j e , jak
każda l u d o w a poezja raczej d o uczuć niż d o intelektu. Operuje
ona językiem z a n t y p o d ó w d y p l o m a c j i . Nie ma w niej p ó ł t o n ó w
i n i u a n s ó w , subtelną b a r w ę zajęła g r u b a krecha. Króluje w niej
d o b i t n a j e d n o z n a c z n o ś ć . Dostrzec w niej m o ż n a d w a b i e g u n y :
jeśli p o j a w i a się pamflet na pana G., t o symetrycznie p o w i n i e n
p o j a w i ć się panegiryk na cześć pana W., i tak się rzeczywiście
dzieje. S t r a j k o w e j poezji wersje rytmiczne często p o d p o w i a d a j ą
m e l o d i e p o p u l a r n y c h szlagierów, c o d o d a j e jej s m a k u , h u m o r u
i ironii.
23

Poezja ta ma cechy poezji sowizdrzalskiej, operuje d o s ł o w n o ś ­
cią, porusza t z w . „ d ó ł m a t e r i a l n o - c i e l e s n y " (kategorie M. B a c h ­
tina):

Jeśli m a m być całkiem szczery
Ustrój nasz mi o d p o w i a d a
Ale ciągle d o cholery
Maszyneria w nim w y s i a d a .
G d y b y nie t o w y s i a d a n i e
P e w n i e trzymałby się k u p y
B y ł b y spełnił s w e zadanie
Lecz w t y m stanie jest d o d u p y .
W poezji tej c h ę t n i e w y m i e n i a się postacie z nazwiska, już t o
w f o r m i e n a p a s t l i w e j , lub też zdradzającej braterską zażyłość. Jej
autorzy, okazjonalni poeci, n i e ś w i a d o m i e o d w o ł u j ą c się d o
d a w n y c h l u d o w y c h f o r m , i n s t y n k t o w n i e sięgnęli p o w z o r c e
s p r a w d z o n e w odbiorze. Poezja okazjonalnie p o w s t a j ą c a jest
n a s t a w i o n a na taki n a t y c h m i a s t o w y i j e d n o z n a c z m n y o d b i ó r , tak
jak t o b y w a na l u d o w y m święcie.
„Małżeńska rozmowa"
M ó w i Edzio d o s w e j Stasi
Co za czasy, c o za czasy

�Co za czasy, c o za bieda

„ K u p o k r z e p i e n i u serc W a s z y c h - T o b i e O j c z y z n o "

Stocznia nam się u w i e ś ć nie da
E. Nie s k u t k u j ą o b i e c a n k i

Z a m k n i ę t a s t o c z n i o w a brama

S. Czy zmądrzeli te baranki

A na niej Pani Ś w i ę t a , Orzeł i Papież

E. Nie s k u t k u j ą nasze czary

O b o k krzyż - s y m b o l pamięci T a m t y c h

S. Nie d o wiary, nie d o w i a r y

Niejeden na ścianie napis

E. Marzą im się związki w o l n e

Dlaczego brak w i z e r u n k u p r z y w ó d c ó w ?

S. To są myśli zbyt f r y w o l n e

T w ó r c ó w w i e l k i c h p i ę k n y c h idei?

E. Chcą też mieć n o w e g o bacę

Dlaczego ulice puste, s m u t n e .

Czy posadę s w ą utracę?

I buzie dziecięce się nie śmieją...

S. Nie m a r t w się m ó j mężu miły
Kraju jeszcze nie zbudzili
A jak zbudzą, zbierzemy m a n a t k i

„Chrystus z robotnikami - robotnicy z Chrystusem"

I z w i e j e m y w p r o s t d o tatki.
Dojrzą sens p r a w d y Ci - c o przeciw byli
„Ballada o w o l n y c h Związkach"

I ich ogarnia T w o j a Łaska B o g a
I dla n i c h także Polska udręczona

Ejże słuchajcie bracia Polacy
O w o l n y c h Z w i ą z k a c h ballady
b o trzeba s t r a j k ó w , b o trzeba pracy
b o bez n i c h nie d a m y rady

Stanie się bliska - stanie sercu d r o g a .

T o c o w a m ś p i e w a m dobrzy l u d k o w i e

Dziś d o Ciebie przyjść nie m o g ę

T o jest o p o w i e ś ć p r a w d z i w a

b o strajk nadal jeszcze t r w a

Jest tam w stoczni w s p a n i a ł y facet

Nie w i e m kiedy Cię zobaczę

Co się Wałęsa n a z y w a .

któż to w i e , kto t o . z n a
Jest nas w i e l u tutaj razem
którzy pragną t o c o ja
I wierzymy w co walczymy
b o t o słuszność i wiara ma

Siedzi Gierek w КС i piszczy i piszczy
że strajkują ludzie, b o d o r o b e k zniszczył
Oj m o i p a n o w i e w ł o s mi staje dęba

„Postulat 2 2 "

g d y głos zabierają G w i a z d a i Wałęsa
W ł o s y leżeć będą na s z a n o w n e j g ł o w i e

Przestańcie dzielić nas i skłócać

jeśli będą w o l n e Z w i ą z k i Z a w o d o w e

Rozdzielać p u n k t y , przywileje

N i c mi nie zostało, jak czuć się n i e z d r o w y m

Przemilczać n i e w y g o d n e fakty

, b y m m ó g ł sam zejść z t r o n u zamiast być z r z u c o n y m .

Fałszować historyczne dzieje.
Przywróćcie wartość wielu s ł o w o m

„Obradowa ballada"

By już nie były p u s t y m i s ł o w a m i
By żyć z g o d n o ś c i ą i p r a c o w a ć

Siadajcie w o k ó ł o g n i s k a l u d k o w i e

z solidarnością między nami.

A ja w a m s t o c z n i o w ą balladę o p o w i e m

Przestańcie nas stale przepraszać

Była sobie klika nad w i ś l a n y m szlakiem

I m ó w i ć , że błądzicie

J e d e n był pajacem a d r u g i c w a n i a k i e m

Spójrzcie na nasze matki, ż o n y

G d y c w a n i a k w rozsądku zawsze w i e t r z y ł w r o g a

Szare i zmięte jak nasze ż y c i e .

25

To pajac w c w a n i a k u w i d z i a ł s w e g o Boga
Pajac zawsze g o t ó w c w a n i a k o w i służyć
C h o ć b y całą Polskę miał d o cna zadłużyć.
Lecz załoga stoczni chce służyć P o l a k o m

Czas strajku, a później w y w o ł a n e j e g o s k u t k a m i

Nie p o z w o l i Polski sprzedawać c w a n i a k o m .

nastroje

społeczne w Polsce charakteryzuje w a ż n a dla e t n o l o g a dążność.
Był nią z b i o r o w y w y s i ł e k s k i e r o w a n y na p r z y w r ó c e n i e a u t e n t y c z ­

Literatura s t r a j k o w a m a charakter a m b i w a l e n t n y . Jej humor,

ności i w a g i l u d z k i m s ł o w o m , g e s t o m (czy szerzej r y t u a ł o m ) ,

niska treść, f o r m a są a t r y b u t e m l u d o w o ś c i ( p r z y p o m i n a m tezy

twórczości

B a c h t i n a ) . P o d o b n e przekonania o d n a j d z i e m y u Karela Ćap-

o b y c z a j u . Przywrócenie m u specyficznie p o l s k i e g o charakteru.

i moralności. O d b y w a ł o

się s w o i s t e

odnawianie

k a : „ h u m o r jest z reguły g ł o s e m l u d u , tak jak slang jest m o w ą l u d u ,

S p o n t a n i c z n o ś ć tej społecznej reakcji w s k a z u j e , że o d b y w a ł się

sam h u m o r jest p o n i e k ą d slangiem l u d u . To, że d o w c i p y są

kulturotwórczy

w znacznej mierze przywilejem w a r s t w niższych jest z j a w i s k i e m

regułami, o k t ó r y c h przekonuje e t n o l o g i a .

w i e l k i m i d a w n y m . (...)

proces.

Przebiegał o n w

zgodzie z t r w a ł y m i

Sowizdrzał jest c z ł o w i e k i e m z l u d u ,

Z t e g o p u n k t u w i d z e n i a jakże s z y b k o okazały się miałkie

S z w e j k jest żołnierzem. W y g l ą d a na t o jakby w i e l k i wstrząsający

i n i e p r z e k o n y w a j ą c e wszelkie p a p i e r o w e analizy przemian i p o ­

ś m i e c h historii brzmiał stale o d d o ł u . "

wstawania nowej obyczajowości w

2 4

Nie w y c z e r p u j e t o jednak zagadnienia. J a k t w i e r d z i
J a n i o n , polski w z ó r

p a t r i o t y z m u , s p o s ó b reakcji

na

Maria
sprawy

Polsce. Przykłady takich

e t n o g r a f i c z n y c h i s o c j o l o g i c z n y c h w y p r a c o w a ń zajęłyby sporą
teczkę. A e t n o l o g i a

uczy

nas przecież, że struktury

reakcji

n a r o d u i ojczyzny ma r o m a n t y c z n e korzenie. N i e z w y k ł a sytuacja

k u l t u r o w y c h t k w i ą w nas „ o d c z a s ó w S e t a " . T ł u m i o n e f o r m y

strajku, k t ó r e g o celem b y ł o także r a t o w a n i e ojczyzny i o b r o n a

ekspresji charakteru

n a r o d o w e j g o d n o ś c i (co tak w y r a ź n i e o b j a w i ł o się w

robot­

i czasie, w k t ó r y c h najmniej się s p o d z i e w a m y . Nie da się b o w i e m

niczych p o s t u l a t a c h ) , w y w o ł a ł a z p o k ł a d ó w z b i o r o w e j ś w i a d o ­

z a d e k r e t o w a ć obyczaju ani na p a r t y j n y m zjeździe, ani na bis­

m o ś c i r o m a n t y c z n e s ł o w a i gesty. P o w s t a ł a poezja czerpiąca

k u p i m synodzie.

z romantycznego kanonu.
48

narodowego

„wybuchają"

w

miejscach

1982

�O D

R E D A K C J I

A r t y k u ł pana Czesława R o b o t y c k i e g o przeznaczony był d o n u m e r u p o ś w i ę c o n e g o
„ S o l i d a r n o ś c i " . Otrzymaliśmy g o w 1981 r. Stan w o j e n n y zmusił nas d o rezygnacji
z t e g o n u m e r u , w y c o f a n i a g o z drukarni. Później jeszcze raz

próbowaliśmy

„ p r z e p c h n ą ć " tekst przez cenzurę, bez s k u t k u . P r ó b o w a ł także prof. J ó z e f Burszta,
licząc na s w ó j autorytet, zamieścić artykuł w „ L u d z i e " . D o p i e r o teraz, nie z w i n y
A u t o r a , tekst ukazuje się, c h o ć z 9 - l e t n i m o p ó ź n i e n i e m .
A.J.

PRZYPISY
Z. B e n e d y k t o w i c z , C. R o b o t y c k i , L. S t o m m a , R. T o m i c k i , J.S.
W a s i l e w s k i , Antropologia
kultury w Polsce. Materiały do słow­
nika, „ P o l s k a Sztuka L u d o w a " R. XXXIV, 1 9 8 0 , nr 1 , s. 4 7 - 5 2
Z o b . na przykład, L. S t o m m a , Wstęp, [ w : ] J.S. Bystroń,
lematy, które mi odradzano. W a r s z a w a 1 9 8 0 , s. 7 - 3 9 .
R. Barthes, Mit dzisiaj, [ w : ] Mit i Znak. Eseje, Warszawa
1970.
* M . B a c h t i n , Problemy poetyki Dostojewskiego,
Warszawa
1 9 7 0 , s. 2 5 4 .
Ojczyzna, Solidarność,
Romantyzm
( r o z m o w a z Marią J a ­
n i o n ) , „ C z a s " 1 9 8 1 , n r 1 5 , s . 1 6 - 1 8 , oraz: M . J a n i o n , Nigdy przed
nocą nie ugniemy szyi, „ P i s m o " 1 9 8 1 , nr 3, s. 5 - 1 8 .
„ P u n k t . Almanach
gdańskich środowisk
twórczych",
1980,
nr 12.
S. Rosiek, Strajk mówi siebie, „ P u n k t " 1 9 8 0 , nr 12, s. 4 8 - 4 9 .
Tamże, s. 5 2 .
Tamże.
S. Rosiek, op. cit, s. 5 2 .
J . Strzelecki, J . D w o r a k , Sztandar Huty „Warszawa",
„Ty­
g o d n i k S o l i d a r n o ś ć " 1 9 8 1 , nr 6, s. 1 2 .
H. Dobosz, A. Z w a n i e c k i , Impresje spod bramy nr 2, „ P u n k t "
1 9 8 0 , nr 12, s. 2 2 7 .
1

2

3

5

6

7
8

9

1 0

1 1

1 2

J.S. B y s t r o ń , Napisy [ w : ] lematy, które mi odradzano,
op.
s. 109.
J.S. B y s t r o ń , op.cit, s. 130, por. też. J . Besancon, Les murs
ont la parole. Paris 1 9 6 8 .
Wszystkie napisy zaczerpnięte z tekstu: Mury stoczni gdańs­
kiej {wybór, W. M a k s y m o w i c z ) , „ P u n k t " 1 9 8 0 , nr 12, s. 1 2 3 - 1 2 5 ,
Z o b . J.S. Bystroń, op.cit, s. 1 3 1 .
M . J a n i o n , Nigdy przed mocą nie ugniemy szyi, o p . cit., s.
16-17.
G. Boros, Matka Boska Strajkowa,
„ P u n k t " 1 9 8 0 , nr 1 2 , s.
270-272.
Ojczyzna, Solidarność, Romantyzm,
op. cit, s. 1 6 - 1 8 .
M . Bachtin, Problemy poetyki Dostojewskiego,
op. cit, s.
165, 175-184.
Tamże, s. 2 5 4 .
Z o b . też M . B i e ń k o w s k i , Dialog, czyli gdański
Janko-krytykant, „ P u n k t " 1 9 8 0 , nr 1 2 , s. 1 2 6 - 1 2 8 .
M y ś l ę p o d o b n i e jak: T. Szkutnik, Śmiech, litość,
trwoga,
„ P u n k t " 1 9 8 0 , nr 1 2 , s. 1 3 0 - 1 3 4 .
K. Ćapek, Marsjasz, czyli na marginesie
literatury,
Kraków
1 9 8 1 , s. 4 2 .
Wszystkie c y t o w a n e f r a g m e n t y wierszy p o c h o d z ą z w y b o r u
zamieszczonego w . „ P u n k t " 1 9 8 0 , nr 1 2 .
1 3

cit,

1 4

1 5

1 8
1 7

1 8

19

2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

2 5

Fot.: Erazm C i o ł e k

49

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7773" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7753">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1446e68482ee934f5f423f2bf840557b.pdf</src>
        <authentication>9fc02e3ef0ab3819aa92c0537d5d2a74</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92833">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2264</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92836">
                <text>1990</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92838">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2100</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92840">
                <text>"Żądamy wypaczeń bez socjalizmu". Historia Pomarańczowej Alternatywy, czyli rzecz o surrealiźmie socjalistycznym / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92842">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2, s.20-26</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92844">
                <text>Engelmayer, Ákos</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92846">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92848">
                <text>Polski Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92849">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92851">
                <text>Akos Engelmayer

„Żądamy wypaczeń bez socjalizmu!"
Historia Pomarańczowej Alternatywy,
czyli rzecz o surrealizmie socjalistycznym

Motto:

Waldemar

Fydrych

najwyższy
pod

petycją

Marszalka,
może

jest

tylko

rozpocząć
domagającą
albo

być

jeden

akcję

i może

wielu,

mu

miana

wszak

nawet

jeśli

czas

podpisów

się przyznania

i Generalissimusa,

w armii

już

zbierania

majorów

jest

to

armia

krasna/i.
( Z b i g n i e w Ż b i k o w s k i , Surrealizm
„Życie Warszawy",

z ludzką

twarzą,

28,04.89)

Pod koniec lat sześćdziesiątych krążył w W a r s z a w i e taki o t o
dowcip:

w obronie

oddamy",

zagrożonego

ustroju

czy głosiła pochwalę

milicjantom.

-

nik S o l i d a r n o ś ć " , nr 1 2 / 4 9 / 8 8 . )

???

- Lepiej na p e w n o nie będzie, ale za t o weselej.

- Piotr Frączak: Pomarańczowa

A może j e d n o i drugie? {...happeningi
natywy

są dla

rem, zaczął k a n d y d o w a ć na prezydenta, w y d a w a ł o się, ze a nuż

w dupie.

tych,

którzy

Rozumiesz?

może uda się i rzeczywiście będzie weselej. Próba ta j e d n a k nie

przeciw

samo jak opozycję.

Chciałbym

p o d t r z y m u j e nas na d u c h u donosząc: Po przedarciu

Żeby

mnie

szef wrocławskiej

demar Fydrych-Major
jest jedynym

Pomarańczowej

dotarł do Paryża. Stolica

miejscem

godnym

realizmu

socjalistycznego

obwołać

generała Jaruzelskiego

jego

ogłoszenia
nowej

się przez linię

Alternatywy
byłego
przez

Wal­

cesarstwa

twórcę

propozycji.

sur­

Zamierza

on

- Cesarzem Polski (przedtem już,

komunistom.

nie zmuszali

a którzy

z innymi

„Grudnia

rewolucja,

nie

„Tygod­

Pomarańczowej

Alter­

wszystko

i wszystkich

mają

przychodzę.

(...) Ja nie

jestem

Ja mam komunistów

w dupie. Zresztą

tylko, żeby mnie nie

do ciągłego

cacy. Nie chce

chodziłem

już

Dlatego

została u w i e ń c z o n a sukcesem. Ale „Gazeta W y b o r c z a " ( 4 . 1 0 . 8 9 )
Maginota,

skandując

Stalina, za nic nie chcąc oddać go

- Trzeba w y b r a ć na pierwszego sekretarza K o b u s z e w s k i e g o .

Trzydzieści lat później, g d y W a l d e m a r Fydrych, z w a n y M a j o ­

wybierania,

mi się, jest

i krzyczałem

którzy

mi to obojętne.

„Jaruzelski

tak

przeszkadzali.
są be,
Owszem

- smok

wawelski",

ale co z tego? - w y p o w i e d ź b e z i m i e n n e g o happeniarza na łamach
„ O d r y " , nr 6 / 8 9 ) .

M o z ę rzeczywiście j e d n o

i drugie,

skoro

W y s o k i e S t r o n y traktują ich ze śmiertelną p o w a g ą , c h o ć ulica,

t o znaczy w c z e r w c o w y m „ w y b o r o w y m " h a p p e n i n g u w War­

gapie, uczestnicy b a w i ą się w y ś m i e n i c i e . Tydzień p o

szawie, padło hasło: „Jaruzelski królem P o l s k i " - przyp. a u t o r a ) .

m n i a n y c h w y d a r z e n i a c h S m o k W a w e l s k i p r z e m ó w i ł na VII ple­

..Kapral

n u m КС PZPR, co dzięki telewizji oglądał cały kraj: Słyszałem

awansował,

- twierdzi
zdobyć

Major.

myślę, że i generałowi
Zwolenników

przeprowadzając

„Jaruzelski

na tron

w

awans

dla swojej
Paryżu

się

należy"

koncepcji

happening

zamierza

pod

hasłem:

imperialny".

- m ó w i ł - ze tak
rowała

zwana

niedawno,

cóż. Święty

Co t o jest? Co t o znaczy? - spyta mało z o r i e n t o w a n y czytelnik,

chociaż

Pomarańczowa

skandując:

Alternatywa

„Jaruzelski

Jerzy został podobno

smok

wspo­

demonst­

wawelski".

unieważniony,

No

dobrze więc, że

jest, kiepski, bo kiepski, ale smok. I tu nagle surrealizm

który nie miał d o s t ę p u d o p o d z i e m n e j i p o d w o d n e j prasy ( b o są

socjalistyczny: n a s t ę p n e g o dnia cała prasa przyniosła „ p e ł n y "

i tacy w Polsce), c h o ć ostatnio prasa naziemna zaczęła g w a ł t o w ­

tekst p r z e m ó w i e n i a , ale bez t e g o f r a g m e n t u . A n n a B a n i e w i c z na

nie odrabiać o p ó ź n i e n i a i dostarczać w i a d o m o ś c i , śmiertelnie

łamach „ T y g o d n i k a S o l i d a r n o ś ć " , nr 9 / 4 6 / 8 8 : Czy niechęć

p o w a ż n e rozważania o „ z a d y m a c h " i „ b u r d a c h " ś w i r ó w i c z u ­

starszych

b ó w s p o d znaku „ o b ł ą k a n y c h p r o w o k a t o r ó w "

nie jest

Pomarańczowej

członków
po

ruchu, tych, którzy dziś na przykład

prostu

niechęcią

i przeciwstawnych

Alternatywy.
A może rzeczywiście nie jest t o w y g ł u p , t y l k o p r o w o k a c j a !

z idiosynkrazji

P r o w o k a c j a t z w . ekstremy p r z e c i w k o o d w i e c z n y m w a r t o ś c i o m

przecież

realnego socjalizmu? ( W o b r o n i e w ł a ś n i e t y c h i d e a ł ó w w y s t ą p i ł a

naganną.

racji?
do

z władzą

do

A

wszelkiej

odpowiedzialności

pa też d a ł o się nieraz nabrać,

którego

miał

kilku

miejsce

naszych

a wielu poturbowanych.
zaskoczenie.
Wygląda

kolegów

Tak agresywnych
naszym

atak

zostało

idolem.

wtedy,

Przecież

w

skatowanych,

jeszcze

gdy
to

wyniku

na 48 godzin. Było to

interwencji

bije

milicji,

wręcz

Część zatrzymano

na to, że milicja

Dzierżyński

brutalny

placu

nie

młodzież

było.

skanduje

śmieszne.)

A

może

i pewnego

trzeba

A

oni

bawią

i śmieją się z surrealizmu

w biedzie"
mścimy
20

wywieszała

Wujka

i Ciocię"

tak bulwersujące
(w rocznicę

transparenty
13 grudnia),

jak

która

„Po­
nagle

etycznie
społecznej

zakończonej

socjalistycznego,

nieraz w ł a ś n i e

W y s o k i e Strony: 24

Okrągłego

lutego

89.

Obrady

k a l n y c h w Ł o d z i - przyp. autora) ubrani

się

i

z a b s u r d u , paranoi sytuacji s t w o r z o n e j

była ta polityczność,

z czer­

wrogą

wymagać

nieważ p o m a r a ń c z o w i w y s u n ę l i hasło „ Ż ą d a m y rehabilitacji L w a

kapturkami",

poznaje

utożsamianej

Trockiego - t w ó r c y Armii Czerwonej".

wonymi...

komunistów

dodatkowo

długo

np. d o n o s i ł o o

że dziwna

obok haseł „Precz

autorytetów

się

i n t e r w e n c j ą sił p o r z ą d k o w y c h d e m o n s t r a c j i t r o c k i s t o w c ó w , p o ­

świeżym

która

do

„rządzą ",

etosu. Zresztą Radio W o l n a Euro­

p r o w o k a c j a p r z e c i w k o s o l i d a r n o ś c i o w e j świętości? (Zresztą jak­
„Prawdziwych

tak

niszczycielską,

młodych

na ł a m a c h „ K o n f r o n t a c j i " , nr 2 / 8 9 : 7 października

na

elit,

też rodzi

władzy,

narzuconą,

Także od ludzi

wszelkich

może

milicja w W a r s z a w i e w d n . 7.10.88 r. - t w i e r d z i a n o n i m o w y świr
Dzierżyńskiego

I

stawała

(znaczki
Okrągłym

powietrzu.
„S"

i PZPR w klapach)

Stołem,

przechodniów.

WeteraniGalerii

podniecającym

Po krótkim

przez

Stołu

na

(tzn. Galerii Działań M a n i a ­
w nienaganne

garnitury

witają się na ulicy i zasiadają
już

powitaniu

od jakiegoś
przewodniczący

czasu

za

oczy
komisji

�rządowej
żółtko

ciosem

i białko.

karate

STOLE, w dźwięku
polityczny
stałaby

a sanepid

aktywny

(...)

udział

Sztuki

w

Obecnej,

upadku

zakończył

urządzono

bokserskio

dnia

Solidarności

ekstazę

i okrzykami

tańcem

reggae

Festiwalu
rychłego
pikantny

dzień po wyborach

„Dzień

uwagę

do

Trybuny

Przegięcia

Pały".

sławy

zasługiwał

wielu

np.

mecz

zawodnikiem

się obopólnym

nokautem

stołka).

z towarzyszeniem
„Wszyscy

kilogramów

jesteśmy

w siedzibie

Ligii

czerwonej

czerwoni"

Kobiet

szablą,

on nie

wie,

czy płakać,

czy śmiać

się, czy

pałować...

( „ K u l t u r a Niezależna", nr 3 9 ) .
P o m a r a ń c z o w a A l t e r n a t y w a była t y t u ł e m pisma R u c h u N o w e j
Kultury, oficjalnie zarejestrowanego na U n i w e r s y t e c i e W r o c ł a w ­
skim po S i e r p n i u . Ruch
ugrupowaniem

Nowej

Ku/tury

- stwierdza statut - jest

społeczno-kulturalnym,

przezwyciężenia

wyobcowania

przemysłowym.

którego

człowieka

celem jest

w

próba

społeczeństwie

R u c h ten w 1 9 8 1 r. w s p ó l n i e z N Z S o r g a n i z o w a ł

pierwszą h a p p e n i n g o w ą , w ó w c z a s jeszcze legalną, manifestację
- Marsz P o k o j u . Podczas strajku s t u d e n c k i e g o , t z w . r a d o m s ­
kiego, w k t ó r y m uczestniczył r ó w n i e ż i R u c h N o w e j Kultury, Rada
Komisarzy P o m a r a ń c z o w e j R e w o l u c j i przy P W S S P w y d a ł a o d e ­
z w y o następującej treści:

periody­

Wśród

Stołka" pomiędzy

(mecz zakończył

konkursowego

Zbiorową

wzięła

się do

jest światowej

„ Wysokiego

i PZPR

i rozwaleniem

Galerii

artystyczno-dentystycznym.
na szczególną

nagrodę

wolności

Ten niebywale

święto

prze­

ekspertyzy

THE DA Y AFTER. Na wzór „Dni

Paly", jak wiadomo,

tego

ma

Wrocławiu

przyczyniła

się 5 czerwca,

wówczas

o charakterze

atrakcji

we

aktywnie

pierwszy

kura

celem

Szpicruta

organizowanym

sejmu i senatu, akcją
„Przegięcie

89.

śródziemnomorskiej.

sezon teatralny
Ludu"

1 czerwca

się

„Nie

jajko

na

OKRGIYM

niejedna

skandować.
jedno

podziału

PRZY

realizuje

którego

aresztuje

czym

kultury

i dokonuje
PIANY

trzepaczek

na widok

się nieść. Tłum zaczyna

ginekologicznej.

farby

jajko

się BICIE

pracujących

kogel-mogel,

bez jajek",

kiem

rozbija

Rozpoczyna

zakończono

(„Gazeta Wyborcza",

Odezwa 1
Wolna sztuka jest jedyną
z rzeczywistością

i najbardziej

niebezpieczną

rzeczy i rzeczywistość

o tym

sztuką

walki

wie.

Odezwa 2
Z tego względu, że rzeczywistość
szym wrogiem

człowieka,

jest najstarszym

schizofrenia

jest

i

najgroźniej­

okopem

najwyższej

jakości.

4.10.89).
A c o t o w ł a ś c i w i e jest t e n surrealizm socjalistyczny?

Od­

Precz ze sztuką

intelektualną!

p o w i e d ź daje f r a g m e n t M a n i f e s t u Surrealizmu Socjalistycznego.

Niech

Cala Polska

tak

(I teraz w k r o c z y surrealistyczna rzeczywistość: tekst t e n czer­

twórcy. Jeśli t o

pałem z artykułu Ewy Szemplińskiej - „ a d " , nr 4 3 / 8 8 - i na t y m

absurda/na,

to wielkie

dzieło

sztuki. Rzeczywistość

jakby by/a dziełem nadrealistycznego

tu jest

żyje komiks

socjalistyczny!

p r a w d a , t o t o c o robi P o m a r a ń c z o w a A l t e r n a t y w a , jest r ó w n i e ż

miejscu w i d n i e j e znak [

sztuką.

punblikacji

- Surrealizm
stość

to jest rzeczywistość,

wzięta

ze snu

- stwierdza

- Widzisz, u nas zajmowanie
dzieci, jest niesłychanie
kraj happeningów.
tworzenie

faktów

jest odwrotnie.
lepiej

peningów

Major

uciążliwe.

Nawet

sytuacje

sprawami

Natomiast

gospodarka

odrębnych

rodzina,
wspaniały

jest u nas nastawiona

właściwości

A na

na

Zachodzie

ma sztuka, a w życiu

(dlatego

na zachodzie

hap­

coraz mniej), a jeżeli wyraża się swoje emocje w mani­

festacji, to też jest to po ważne. Tam brakuje
happeningów
tyczny

6/89).

jak

jest to

od rzeczywistości.

poważne

Rzeczywi­

( „ O d r a " , nr

się takimi

Tam podobne

wychodzą

która nas otacza.

tak silnej inspiracji

jak u nas. (Ewa Szemplińska,

albo: Pomarańczowa

Surrealizm

Alternatywa,

do

socjalis­

„ K u l t u r a Niezależna",

nr 3 9 ) .

Dz.U. nr poz.
Wiwat

terze i n t e r d y s c y p l i n a r n y m , u j m u j ą c y

przestrzennie

i czasowo

rewolucji

gmach

filozofii

tów.

drabiny

znajdujących
Wówczas

Czytelnik 1 9 6 7 )

budynku

historii

podjechały

trzeba
obronie

gmachu

wychylili
plastykowe
zmuszając

nocy...

ekipy

się do

pierwszego

filozofii

się studenci.

pod

porządkowe,

i pędzle, przygotowując

się na wysokości

z okien

użycie rzutników

zamalo­

piętra

i stojącego
Niektórzy

plaka­

naprzeciw

mieli na gło­

hełmy. Wszyscy zaintonowali
ekipy porządkowe

się też do tego działanie
z błyskającymi

światłem.

fleszami,

„Mię­

do wycofania
Użyto

a także

ze slajdami, przedstawiającymi

się.

aparatów

przewidywano
wizerunek

Mo­

ny Lizy. W t a k i c h w ł a ś n i e w a r u n k a c h s f o r m u ł o w a n o m y ś l , która

P o m a r a ń c z o w a A l t e r n a t y w a , jak w i d z i m y , jest r u c h e m artys­

o d d a j e sens teoretyczny w s z y s t k i c h p o m a r a ń c z o w y c h h a p p e n i n ­

t y c z n y m o r g a n i z u j ą c y m w krainie króla U b u , w krainie a b s u r d u ,

g ó w : Intencją

przestrzennie

dewiacji

logiczną

Uniwersytetu

które wyciągnę/y

fotograficznych

fakty, przedmioty,

(poza granicami

bez granic.

D o p i e r w s z e g o p o m a r a ń c z o w e g o h a p p e n i n g u doszło jednak

u c z e s t n i c t w a p u b l i c z n o ś c i i s y t u o w a n e są najczęściej w rzeczy­

powiązane

najwyższa.

w czasie strajku. J a k z a n o t o w a ł y kroniki pewnej

w i s t o ś c i „ ż y c i o w e j " , j a k o zdarzenia j e d n o r a z o w e " , ( w : )

nie

instancja

p o w a g i akcji zastosowały r ó w n i e ż cenzurę w tekstach p o m a r a ń ­

Przyczyniło

i czasowo

1983

c z o w y c h alternatystów.

podczas realizacji; działania h a p p e n i n g o w e w y m a g a j ą na o g ó ł

P W N , 1974.)

dach, natura/na

Roger Garaudy, Realizm

dzynarodówkę",

Powszechna,

jest

d o d a ć , że w ł a d z e s t u d e n c k i e , kierujące strajkiem w

akcją; scenariusz h a p p e n i n g u zakłada i n t e r w e n c j ę

lopedia

kontroli

Żeby surrealizm socjalistyczny nabrał kształtu bez granic (zob.

wach dziecinne,

Encyk­

z 31 VII 1981 o

204J.)

fakty, przedmioty, c z y n n o ś c i i zdarzenia nie p o w i ą z a n e logiczną
przypadku

] Ustawa

art. 2 pkt 6 [Dz. U. nr 20 poz. 99 zm.

sorbowit!

Sztabem

wania

„ H A P P E N I N G (ang.) szt. piast., u t w ó r artystyczny o charak­

i widowisk

czynności

tej krainy

i

zdarzenia

- przyp.

autora)

akcją.

go racjonalizmu
realizmu

A gdzie początki? Pomarańczową A l t e r n a t y w ą (kolor p o m a r a ń ­
c z o w y o t r z y m u j e się przez w y m i e s z a n i e

czerwieni z żółcią)

akcji

psychicznych,

miało

być

uwolnienie

z nienawiści,

życiowego.

miały pokazywać,

z

przeróżnych

strachu i wąsko

stosowane­

Happeningi

ludzi
w myśl

że sztuka i życie to

nowego

sur­

jedno.

O w o usunięcie p l a k a t ó w , czy p o t e m n a m a l o w a n i e haseł na
m u r a c h po r a d o s n y m w p r o w a d z e n i u stanu w o j e n n e g o , s t a n o w i ­

w y m y ś l i ł Major, a b s o l w e n t historii i historii sztuki. A dlaczego

ły n o w y etap w artystycznym r o z w o j u P o m a r a ń c z o w e j

Major? - Dlatego, że na komisję w o j s k o w ą poszedł w m u n d u r z e

natywy

p r z e d w r z e ś n i o w y m z szablą przy b o k u i bardzo się cieszył, że

W r o c ł a w i u , a p o t e m w i n n y c h miastach Polski, bajecznie k o l o r o ­

nareszcie ma szansę spełnić s w ó j o b o w i ą z e k w o b e c Ojczyzny

w y c h k r a s n o l u d k ó w (Jak kiedyś rozwojem

- wyjaśnia

hippisi

Kadafi, bliski w s p ó ł p r a c o w n i k

t w i e r d z i : Od przedszkola

najbardziej

w sensie taktycznych

i strategicznych

wałem

Ulanów

w

się majorem

wojsko,

czy happening

chcesz dać i co rozgrywa
przykład

nie

lubiłem

M a j o r a . M a j o r zaś
bawić

rozrywek.

Jazlowieckich.
wymaga

się na poziomie

się w

wojsko,

Dlatego

miano­

(...)

niczego

A

poza

doraźnej

sytuacji.

opracowujemy

strategicznie

natarcie

kawalerii

nego, szef SB zamyka

nam odwrót,

ja biegnę

obok

z rozwiniętym

parasolem

z napisem

zabawa
tym,

Al Fatah, albo z

a potem

Po zomowcach
gólny

rodzaj

M a j o r a . Zaczęto m a l o w a n i e

punkowie,

teraz miejsce

mogą tylko egzystować
kontrku/tury).

Alter­

najpierw

we

form społecznych

byli

ich zajęli zomowcy.

(...)

krasnoludki,

jako

szcze­

M a l o w a n i byli na p l a m a c h , przy­

k r y w a j ą c y c h p i e r w o t n e , w r o g i e , antysocjalistyczne, i n s p i r o w a n e

co

przez C I A napisy. J a k t w i e r d z i ł Major, pierwszy napis na murze

Na

miał być tezą, kryjąca g o plama antytezą, a krasnoludek s t a n o w i ł

Budion­

nyski

i samego

syntezę. Jest t o zaczerpnięte prosto z teorii

marksistowskiej

szefa

i w ł a ś n i e t o można stwierdzić na w s z y s t k i c h p o m a r a ń c z o w y c h

drewnianą

akcjach: teza - f o r m y i zwyczaje r e w o l u c y j n o - r o b o t n i c z e j legendy

21

�II. 2, „ Ś w i ę t o W i o s n y " , W a r s z a w a

1989

i jej antyteza - uliczne w y s t ą p i e n i a p r z e c i w k o w ł a d z y l u d o w e j ,

ną p o d znakiem

a syntezy d o k o n u j ą c z e r w o n i krasnale, czyli p o d w ł a d n i M a j o r a .

instrukcja a n t y w o j e n n a głosiła:

Lecz d o k o n a n i e syntezy na m u r a c h lub na ulicach w y m a g a ł o
nie lada o d w a g i : zatrzymanie, przesłuchanie i nieraz n a w e t
k o l e g i u m , o pałkach nie m ó w i ą c . Raz n a w e t sam M a j o r z m u s z o n y
był p o d p i s a ć „ l o j a l k ę " w k o m e n d z i e w Ś w i n o u j ś c i u o ś w i a d ­
czając, że krasnal jest - w swej najgłębszej
istocie - postacią
apolityczną.
J e d n a k ani krasnale, ani działalność P o m a r a ń c z o w e j
n a t y w y nie były z n o w u tak apolityczne. Dowcip
cześnie

atak i obrona

słabszego

to jest

p a t r i o t y c z n o - r e l i g i j n y m i , s y m b o l a m i m a r t y r o l o g i i n a r o d o w e j . Po­
trzebne jest t r o c h ę ś m i e c h u , luzu zwłaszcza

dla

młodszego

p o k o l e n i a . W kabaretach, p i s m a c h , gazetkach, p i o s e n k a c h p o d ­
z i e m n y c h , a n a w e t na niezależnych znaczkach i kartkach p o ­
c z t o w y c h , na miejscu czerni żałoby n a r o d o w e j

pojawiły

się

satyra, k p i n a , h u m o r , próba ośmieszania p r z e c i w n i k a . Trzeba b y ł o
nauczyć j e d n y c h , że na w i d o k o p a n c e r z o n y c h p o j a z d ó w
„Czterej

pancerni

- i pies"

na
(co

w p r a w i ł o o b a w i a j ą c e się koktajli M o ł o t o w a załogi w o s ł u p i e n i e ) ,
a d r u g i c h , że nie każde z b i e g o w i s k o jest o b i e k t e m p a ł o w a n i a , nie
każdego „ m a l a r z a " należy o d razu z a p u s z k o w a ć .
P o m a r a ń c z o w a A l t e r n a t y w a w formie ulicznego h a p p e n i n g u
- pełną parą - ukazała się na ulicach W r o c ł a w i a 1 c z e r w c a 1 9 8 7
r o k u , w D n i u Dziecka. Dziesiątki krasnali w c z e r w o n y c h czapecz­
kach rozdając cukierki d z i e c i o m s k a n d o w a ł o na Ś w i d n i c k i e j „ N i e
ma w o l n o ś c i bez k r a s n a l u d k ó w " . Zatrzymani krasnale z g ę d n i e
z o b o w i ą z u j ą c y m r e g u l a m i n e m realnie istniejącego surrealizmu
socjalistycznego musieli w y j a ś n i ć s w ó j udział „ w nielegalnym
zgromadzeniu krasnoludków".
1 i 1 5 września M a j o r urządził w i e l k ą demonstrację a n t y w o j e n ­
22

się

się osoby świeże, które nie

WSUW. One stawiają

osoby,

które

były

pierwszą

gośćmi

linię. O 16.05

w gmachu

prezydium

wizytowa­
pojawiają
milicji.

0 16.10 bywalcy
WSUW (weterani)
- trzecia linia. Papier! Na
samym początku rozdajemy szpileczki, wpinajmy male
kotyliony
z papieru. W drugiej fazie przypinamy
sobie papierowe
ogony.
KTO SIĘ BOI PAPIERU

TOALETOWEGO?

- pisał bodajże Karol Ćapek.

A s p o ł e c z e ń s t w o b y ł o słabe, z m ę c z o n e nie t y l k o sytuacją „ p o w o ­

można skandować

O godz. 16.00 pojawiają
ły jeszcze

okazji

Alter­
jedno­

j e n n ą " , ale również i d e m o n s t r a c j a m i , p a t e t y c z n y m i imprezami

ulicach

papieru t o a l e t o w e g o . W y d a n a z tej

Socjalizm z jego ekstrawaganckim
podziałem dóbr
konsumpcyj­
nych, a także eskcentryczną
postawą społeczną wysunął
papier
toaletowy
na czoło marzeń. Obecnie jest on nieosiągalny.
Rów­
nież krem do golenia należy do ścisłej elity produktów
wartych
poświęcenia.
Dzielono papier t o a l e t o w y s p r a w i e d l i w i e między p r z e c h o d ­
n i ó w . „ N i e c h s p r a w i e d l i w o ś ć zacznie się o d p a p i e r u ! " U d a ł o się
w c i ą g n ą ć r ó w n i e ż siły p o r z ą d k o w e w zabawę: patrole prze­
s z u k i w a ł y damskie t o r e b k i , szukając d e f i c y t o w e g o t o w a r u i za­
trzymały kilkadziesiąt osób.
7 października najwyższa w ł a d z a P o m a r a ń c z o w e j A l t e r n a t y t y ,
„najbardziej d e m o k r a t y c z n y parlament w P R L " , czyli Rada K o m i ­
sarzy L u d o w y c h z o r g a n i z o w a ł a Dzień Milicjanta i T a j n i a k a . Setki
m ł o d y c h ludzi w y s z ł y na ulice rozdając m i l i c j a n t o m k w i a t y .
Przedtem były p e w n e o b a w y : Major chodził
struty.
Myślał:
przyjdzie milicja, weźmie kwiaty, podziękuje
i odejdzie. Prze­
skoczy nas. Nie pozostanie
nic innego, jak rozejść się. A to
w końcu bitwy na inteligencję
i poczucie humoru - o p o w i a d a
Robert, w s p ó ł p r a c o w n i k M a j o r a . Ale w tej wielkiej b i t w i e jednak
z w y c i ę ż y ł p o n o w n i e surrealizm socjalistyczny: przyjaciół m i l i c ­
j a n t ó w p o p e w n y m czasie zaproszono d o m i l i c y j n y c h nysek
1 z a w i e z i o n o na komisariat.

�II. 3 - 5 . , , S t o s u n k o w o w i e l k i e m a n e w r y " . W a r s z a w a 1 9 8 8

12 października „ M a n e w r a m i w m a j o n e z i e " u c z c z o n o Dzień
W o j s k a Polskiego.
g l ą d y " , ukazującego się w Berlinie Z a c h o d n i m ) : Freduś
autobus, który wynajęliśmy

Wrocławia
ciliśmy

w celu zwiedzenia

miasta

- przyp. autora).

ubek. Nosiłam
lusz. Milicję
dom

od Towarzystwa

na nim hasło: „Solidność

nimi literami

wtedy

Józek,

oddaj

Byliśmy

a potem
szmal"

Józka

(chodzi

Umieś­

(pisane

odpowied­

poprzebierani,

ja sama jak

charakterystyczny

kwiatami.

to był

Miłośników

przez studentów.

zwycięży"

spodnie,

obrzuciliśmy

Frasyniuka,

czerwoną

flagi, pomaluj

Następna akcja (relacjonuje s t u d e n t k a na łamach pisma „ P o ­
odkryty

sąsiadki

płaszcz i kape­

Pojechaliśmy
Piniora.

o 80

najpierw

Wołaliśmy:

min złotych,

pod
„Józek,

własności

czerwonego
czerwoni

(czerwone

Spotkamy
i praktyka

odbędzie

jednej
po

kartce z książki

Bratnego

ręce. Potem

kazaliśmy

nie

„Uwolnić
zamknęli

lisa. Zamknąć
około

Rok w trumnie.
się

wieźć

niedźwiedzia!"

20 osób spośród

pod

po

Brali,

wyciągali

zoo,

krzycząc:

Skończyło

się na tym, że

nas na czterdzieści

P r a w d z i w y rozgłos przyniosły P o m a r a ń c z o w e j

osiem.

palców.

bagietkę

twarze,

z braku
Jeżeli

z czerwonym

włosy, spodnie,
około

czerwonej

nie masz
keczupem.

usta)

„Psy

swojego

wiecznie

zgrupujemy

psów rasowych

widzine.

Hau/Hau!

Czerwone

Zakończenie

gdzie uczestnicy

czerwony

kokardy

wiecuspożyją

Ludowych

16.15 pod

i nierasowych

święta

oraz inne stosowne

Idea

żywa!

psa - o godzinie

na rzecz rewolucji".

nic
My

16-ej.

na wiecu, ku czci Rewolucji!!!

i Trockiego

się wystawa

barszcz

się ludziom

końce

Rada Komisarzy

„Barbara",

gromadzącym

W ostateczności,

się towarzysze,
Lenina

Przyprowadź

Solidarności, ukryte przed w ł a d z a m i 1 3 g r u d n i a - przyp. a u t o r a ) .
rozdawaliśmy

możesz kupić

się tego dnia pod zegarem

Podczas

postojów

torebkę.

na czerwono

zegarem

pod

hasłem

przy smyczy

odbędzie

się w

z jednej miski

mile
barze

wigilijny

potrawy.

W r o c ł a w s k ą milicję p o s t a w i o n o w stan p o g o t o w i a .

Funkc­

jonariusze SB w ubraniu c y w i l n y m chodzili o d rana p o m i n i -barach zabraniając s p r z e d a w a n i a bagietek z k e c z u p e m .
G o d z i n a 1 6 . 0 0 . Niebieskich k o n t r r e w o l u c j o n i s t ó w

najpierw

Alternatywie

zaatakował pancernik „ P o t i o m k i n " . Natarcie nie t r w a ł o d ł u g o .

d o p i e r o o b c h o d y siedemdziesiątej rocznicy Wielkiej Socjalistycz­

S t r ó ż o w i e porządku połamali k a r t o n o w e burty pancernika i w y ­

nej R e w o l u c j i Październikowej. Kilka d n i przed ś w i ę t e m p o j a w i ł y

ciągnęli p o m a l o w a n ą na c z e r w o n o załogę d o m i l i c y j n y c h nysek.

się ulotki: „ P r a w d a

(pisana cyrylicą)

Lenina, p o d n i m stempel

Pepsi Coli

nas w y z w o l i " i p o d p i s
- „ulubionego

napoju

- Pobili naszych c h ł o p c ó w ! - krzyczała p e w n a kobieta. I w t y m
w ł a ś n i e m o m e n c i e w ł ą c z y ł a się d o b o j u „ A u r o r a " w y p ł y w a j ą c

p r a w d z i w y c h r e w o l u c j o n i s t ó w " . Ulotka p o n a d t o głosiła: Towa­

majestatycznie z d o m u t o w a r o w e g o „ M e r k u r y " . Przechodnie na

rzysze! Dzień

w i d o k s y m b o l i R e w o l u c j i o ż y w i l i się. „ R e w o l u c j a ! R e w o l u c j a ! " .

dziernikowej
Rewolucji

wybuchu
jest dniem

Towarzysze,
już 6 listopada,

Wydarzenia.

Rewolucji
Obecnie

Paź­
Święto

wigilii.

czas przełamać
Wigilię

Proletariackiej

Wielkiego

nie ma swojej

my obchodzić
pod

Wielkiej

bierność

Rewolucji

mas ludowych!

Październikowej.

Zacznij­

Zbierzmy

się

w piątek, o godzinie

16.00 na ulicy

Świdnickiej

ubierz się odświętnie,

na czerwono.

Załóż czer­

zegarem.

Towarzyszu,

s z t a d s k i e g o " i k o n n i c a B u d i o n n e g o . W szyku b o j o w y m o d d a w a l i
salwę z drewnianych

karabinów.

„Rewolucja!

Rewolucja!".

Marynarze „ A u r o r y " i b o j o w n i c y z Kronsztadu znaleźli się w rę­
kach k o n t r r e w o l u c j o n i s t ó w . W y g l ą d a ł o , że już koniec R e w o l u c j i ,

wone buty, czerwoną
czerwoną

- krzyczeli. K o n t r r e w o l u c j o n i ś c i przystąpili d o ataku. Na odsiecz
c z e r w o n y m marynarzom ruszyli „ t o w a r z y s z e z g a r n i z o n u k r o n -

opaską

czapkę, szalik. Jeśli nie dysponujesz

lub innymi

elementami

garderoby,

nawet

pożycz

od

lecz nagle z p o d z i e m n e g o przejścia w y ł o n i ł się M u r z y n w czer­
w o n y m berecie na g ł o w i e . W c h w i l ę później r e w o l u c j a z n ó w
nabrała r u m i e ń c ó w . J e d n o c z e ś n i e z nadjeżdżającego a u t o b u s u
23

�w y s y p a l i się c z e r w o n o g w a r d z i ś c i . Hasła na koszulkach i trans­
parentach głosiły: „ Ż ą d a m y rehabilitacji L w a T r o c k i e g o - t w ó r c y
A r m i i C z e r w o n e j " , „ J u t r o będzie l e p i e j " , „ B ę d ę p r a c o w a ć w i ę ­
c e j " . P o d o b n o p e w i e n tatuś dziecka u b r a n e g o w c z e r w o n y
k o m b i n e z o n o d m ó w i ł m i l i c j a n t o m zdjęcia j e g o p r z y o d z i e w k u .
Ulica t r i u m f o w a ł a : „ R e w o l u c j a ! R e w o l u c j a ! " .
W k r ó t c e p o t y c h w y d a r z e n i a c h zebrał się T r y b u n a ł R e w o l u c y j ­
ny. D o o d p o w i e d z i a l n o ś c i - za sabotaż - p o c i ą g n i ę t o d o w ó d c ę
„ A u r o r y " (za bałagan w d o w o d z e n i u k r ą ż o w n i k i e m ) oraz j e d ­
n e g o z k a w a l e r z y s t ó w B u d i o n n e g o (za porzucenie k a r t o n o w e g o
k o n i k a ) . T r y b u n a ł uznał p o d s ą d n y c h w i n n y m i z a r z u c o n y c h im
c z y n ó w . (Za „ W p r o s t " , nr 3 / 8 9 ) .
2 7 listopada z okazji referendum P o m a r a ń c z o w a A l t e r n a t y w a
ogłasza na Ś w i d n i c k i e j : „ W r o c ł a w miastem s t u - d w u s t u procent
f r e k w e n c j i " , „ D w a razy t a k " , „ Ś w i ę t y M i k o ł a j nadzieją reformy
gospodarczej".
7 g r u d n i a - t r i u m f ! N o w y , nie d o obalenia d o w ó d słuszności
teorii M a j o r a o p o w s z e c h n e j paranoi. Radio W o l n a Europa
z a k o m u n i k o w a ł a , że we Wrocławiu
aresztowano
trzydziestu
świętych Mikołajów
- w tym jednego reżimowego.
A było to tak:
- Na Świdnickiej
pojawił się w godzinie szczytu
transparent
„Święty
Mikołaj przyjacielem
reformy" - opowiada
Kadafi, naj­
bliższy współpracownik
Majora ( „ P W A " , nr 1 / 8 9 ) . - Niósł go
Major w stroju diabla. Obok szedł Mikołaj z... siekierą w plecach.
Przy przejściu podziemnym
zatrzymał ich pan Romek, szef SB
stałe kierujący akcjami przeciwko
nam. Prosił, żeby nie robić mu
przykrości
i skończyć z tymi pomarańczowymi
zabawami. Roz­
mowa
trwała 5 minut, co umożliwiło
przejście
z
Oławskiej
w Świdnicką
13-osobowego
korowodu
powiązanych
sznurem
taterniczym
Mikołajów,
Śnieżynek, choinek z bombami.
Milicja
przystąpiła
do akcji, ale „trzynastka"
nie zmieściła się do nyski,
oplatała się za to wokół Jatami. Jak zawsze wokół gromadził się
tłum.
- Nie kry/ecie się przed
milicją...
- W naszych happeningach
wszystko jest znane
wcześniej.
I czas i miejsce, i ludzie z Pomarańczowej.
Rozweselamy
widzów
stających się uczestnikami, przechytrzamy
milicję i nawet staramy
się wzbudzić
ich sympatię.
Teraz było tak: milicja
otaczała
trzynastkę okręconą przy latarni, ich otaczał tłum widzów, a z Oła­

24

wskiej w Świdnicką
wkroczyło
pięć par Mikołajów
ze Śnieżyn­
kami... Witano ich entuzjastycznie.
Baliśmy się, że będzie do tej
akcji nas za mało, gdy wywiozą
korowód. Ale później
ludzie
bawili się już bez naszego udziału. Byli uradowani,
szczęśliwi,
rozbawieni. Byli wyzwoleni
od strachu przed milicyjną
interwen­
cją. To według nas jest ważniejsze
niż transparent
polityczny.
Chcemy, by te pomarańczowe
akcje mobilizowały
ludzkie myś­
lenie. A o liczbie włączających
się może świadczyć
150 za­
trzymanych
ostatnio. Największy
kłopot był z wyciąganiem
ze
sklepów
przebranych
za urny do głosowania.
Bo były takie
prostopadłościenne.
Pytanie d o M a j o r a : - W teatrze rzeczywistości
kogo
mianujesz
artystami?
- Na scenie Jacka Federowicza.
Na scenie happeningu
Urba­
na, który dla mnie jest facetem wielkiej klasy, gdyż tworzy
fakty
ponadrzeczywiste
różnymi środkami wyrazu z pełną
świadomoś­
cią kreacji faktów. A że nie ma sztuki bez świadomości
tworzenia,
bez ekspres/i, więc on się w tym sprawdza. Inaczej jest z genera­
łem, który nosi strój, oku/ary, ale nic z tego nie wynika. Więc jego
kwalifikowałbym
jako dzieło sztuki, a Urbana jako artystę, który
dodaje rzeźbie polichromii.
I to jest swoista sztuka
surrealistycz­
na. A zwróć uwagę, że istnieją takie obszary w świecie, w których
sztuka happeningu,
surrealistycznych,
ekspresyjnych
zachowań
udaje się lepiej, w innych gorzej. Na przykład lepiej udaje się
w Afryce z czarnymi generałami
obwieszonymi
dekoracją
or­
derów, czy koronacjami
cesarskimi. Lepiej udaje się w Ameryce
Południowej,
gdzie marynarka
i lotnictwo
dogadują
się i jest
zamach stanu, albo u Margueza
wybucha
sto
pięćdziesiąta
rewolucja.
Albo w Rumunii, gdzie drukuje się sfingowane
listy
gratulacyjne
do Ceaucescu...
Na to nie wszędzie można
sobie
pozwolić, a są miejsca, w których ze względu na surrealizm
całej
otaczającej rzeczywistości
przekroczenie
konwenansu
zachowań
jest zupełnie oczywiste
i na miejscu. ( „ K u l t u r a Niezależna", nr
39.)
Największy t r i u m f M a j o r o w i przyniosły uroczyste o b c h o d y
Dnia Kobiet w 1 9 8 8 r. A r e s z t o w a n o g o za r o z d a w a n i e k o b i e t o m
p o d p a s e k h i g i e n i c z n y c h w czasie u l i c z n e g o h a p p e n i n g u . P o ­
s t a w i o n y przed k o l e g i u m otrzymał z b o m b y d w a miesiące bez­
w z g l ę d n e j odsiadki. Surrealizm socjalistyczny został na piśmie

�u t r w a l o n y w aktach s ą d u ! J e d n a k n i e d ł u g o m ó g ł cieszyć się ze
z w y c i ę s t w a . Elita intelektualna PRL, z A n d r z e j e m W a j d ą na czele,
z a p r o t e s t o w a ł a i Major, o d z n a c z o n y nagrodą niezależnej k u l t u r y
Solidarności „za aranżacje h a p p e n i n g ó w u l i c z n y c h w 1 9 8 7 po
trzech d n i a c h n i e w o l i w y s z e d ł na w o l n o ś ć .
Po t y m w i e l k i m , c h o ć p o ł o w i c z n y m , z w y c i ę s t w i e g ł ó w n o d o ­
w o d z ą c e g o P o m a r a ń c z o w e j A l t e r n a t y w y (nie przyjął p r o p o n o ­
w a n e g o a w a n s u na p o d p u ł k o w n i k a ) p o m a r a ń c z o w a zaraza zala­
ła cały kraj. O t o z a l e d w i e kilka p r z y k ł a d ó w :
Warszawa!
„Manewry a n t y - M O N " pod gmachem studium wojskowego
U W ( „ S y j o n i ś c i d o S y n a j u , pacyfiści d o P a c y f i k u " , „Pepesze na
lemiesze", „ D o ś ć p o k o j u " , „ G r a n a t y p o d s t r z e c h y " , „Żołnierz
w każdym d o m u " ) .
Impreza na Starym Mieście z okazji lanego poniedziałku p o d
hasłem „ S m e r f y kontra W o d n i k i " ( „ N i e ma w o l n o ś c i bez z i e l o n o ­
ś c i " , „ Z g w a ł c i ć S m e r f e t k ę " , „ P o m a r a ń c z e też z i e l o n e " ) .
A k c j a w pasażu z okazji Dnia Dziecka p o d hasłem „ R e w o l u c j a
K r a s n o l u d k o w a " ( „ M i l i c j a w krainie c z a r ó w " , „ C h c e m y Marysi
nie s i e r o t k i " , „ N i e ma w o l n o ś c i bez c z e r w o n o ś c i " , „ K a ż d y krasnal
jest c z e r w o n y " , „Krasnale nie głosują, są za m a ł e " , „ W i ę c e j
k a p t u r k ó w , mniej m u n d u r k ó w " ) .
Impreza „ w y b o r o w a " z okazji w y b o r ó w d o rad n a r o d o w y c h na
Placu Z a m k o w y m i na Starym Mieście ( „ J a r u z e l s k i k r ó l e m
P o l s k i " , „ N a j l e p s z a jest musztarda w y b o r o w a p o o b i e d z i e " ,
„ P r a c u j ą c dla kraju pracujesz dla k r a j u " ) .
Gdańsk:
Impreza e k o l o g i c z n a p o d hasłem „ U w o l n i ć ryby z puszek".
Poznań:
M i e j s c o w a P o m a r a ń c z o w a A l t e r n a t y w a poprzebierała m ł o ­
d z i a n ó w za panie i urządziła demonstrację przy R y n k u niosąc
transparent „ K o b i e t y polskie popierają politykę r z ą d u " . Milicja
nie w y t r z y m a ł a i rzuciła się na p r z e b i e r a ń c ó w , którzy zaczęli
piszczeć i krzyczeć „ B i j ą k o b i e t y " ( „ P W A " , nr 1 1 / 8 8 ) .
Łódź:
W rocznicę
Wielkiej
Rewolucji
Październikowej,
która dla
całego naszego pokolenia jest symbolem powrotu
do ery kamie­
nia lupamnego
i kanibalizmu,
kilkanaście
osób z
tabliczkami
„Galopująca
inflacja" na piersiach galopowało
w tę i z powrotem

po ulicy Piotrkowskiej.
Dodatkowym
uzupełnieniem
tej kom­
pozycji były sztafety z transparentami
„Niech żyje kryzys" i „Żą­
damy byle czego". Milicja instynktownie
włączyła się do działań
ANTYKRYZYSOWYCH
zatrzymując
wszystkie „Galopujące
inf­
lacje". Dokonano
także aresztowań
w ówczesnych
sferach rzą­
dowych (zatrzymano m.in. ministra finansów próbującego
osten­
tacyjnie żebrać na ulicy). W trakcie tej niekonwencjonalnej
próby
powstrzymania
inflacji
wszystkim
chętnym
wyspecjalizowani
funkcjonariusze
udzie/i/i bezpłatnego
masażu
pleców.
13 grudnia, na znak uznania i pamięci radosnych
wydarzeń
zorganizowano
„Dzień
Solidarności
z MON"
z
przewodnim
hasłem „Pomóż milicji - pobij się sam". Krytycznego
dnia na
wysokości łódzkiego Hortexu pojawili się osobnicy z tabliczkami
„Obiekt do zatrzymania"przybyła
też delegacja pragnąca
powi­
tać chlebem i solą pierwszy
poranny
radiowóz.
Zgromadzeni
w liczbie ok. 2 tysięcy odśpiewali
niezwykle popularny
w Łodzi
hit „Do zatrzymania
jeden krok". Milicja
wbrew
miejscowym
tradycjom nie pojawiła się. W wyniku tego sabotażu
happening
przekształcił się w wiec żądający przywrócenia
stanu
wojennego
oraz natychmiastowej
koronacji
Wojciecha Jaruzelskiego.
(„Ga­
zeta W y b o r c z a , 4 . 1 0 . 8 9 . )
Temat P o m a r a ń c z o w e j A l t e r n a t y w y w cenzurze został o d ­
b l o k o w a n y w lipcu ub.r. Na łamach „ P r z e g l ą d u T y g o d n i o w e g o "
(nr 2 7 / 8 8 9 ukazała się r o z m o w a z kpt. Leszkiem M a j e m , d o w ó d ­
cą p o d o d d z i a ł u Z O M O , który n a d z o r o w a ł stołeczne h a p p e n i n g i
Białej A l t e r n a t y w y 1 czerwca ( „ R e w o l u c j a K r a s n o l u d k o w a " ) i 1 9
czerwca ( A k c j a „ W y b o r o w a " ) . Tekst pełen w y r o z u m i a ł o ś c i w o ­
bec młodzieży, u ś m i e c h u , p o g o d y , c h o ć dzielny kapitan o p o w i a ­
dał w ł a g o d n y m t o n i e i o t y m , c o m u się nie p o d o b a ł o : Za mną
przez pewien czas noszono transparent, określający
mnie jako
radykała. - A co w tym z/ego? - Nic, tyle tylko, że był napisany tak:
„RADY - KAŁ", więc ten transparent zabrałem, mówiąc, że jest
głupi. - Krasnale zaczęli skandować
wtedy: „Głupi
transparent,
mądry milicjant".
Fragment w y p o w i e d z i Gargamela ( c h o ć k a p i ­
tan s t a n o w c z o zaprzeczył, j a k o b y nim był) o b i e g ł prasę: ...
uczestnicy happeningów
nie zachowali się agresywnie,
s/ucha/i
niemal wszystkich poleceń, współpraco wali z nami przy utrzyma niu porządku,
a w końcu rozeszli się spokojnie.
Pani A l d o n a
Krajewska napisała ( „ P o l i t y k a " , nr 3 0 / 8 8 ) : Wygląda na to, że

�milicjanci
warszawscy mają inne poczucie humoru niż ich kole­
dzy z Dolnego Śląska, a może stołeczna alternatywa
różni się od
wrocławskiej
celami i metodami
działania.
Inna s p r a w a , że wszystkie późniejsze h a p p e n i n g i w Warszawie
( „ D z i e r ż y ń s k i naszym i d o l e m " z okazji 4 4 rocznicy p o w s t a n i a
M O i SB, „ R e w i a soc. m o d y " , „ W i e l k i e żarcie" z okazji 1 rocznicy
referendum w s p r a w i e reformy gospodarczej itp.) zostały mniej
l u b bardziej brutalnie rozbite.
J e d n a k w letnim okresie z a p a n o w a ł a sielanka dla P o m a r a ń c z o w c ó w całej Polski. Dziennikarze, którzy odkryli, że w h a p ­
p e n i n g a c h bardzo w a ż n ą rolę o d g r y w a milicja, z a p o w i a d a l i
n a w e t zmierzch p o d o b n y c h imprez, t y m bardziej, że M a j o r p o
akcji Tajnej Spółdzielni M i e s z k a n i o w e j „ M a t a H a t a " , w czasie
której krążył t y l k o j e d e n j e d y n y - t e k t u r o w y - r a d i o w ó z , w y d a ł
„ K o m u n i k a t W o j s k o w y , nr 4 / 8 8 " : Zwracam się do Was mężni
pomarańczowi
rycerze, zwycięskie hufce, wielcy hepenarzy
ulicy
Świdnickiej. Apeluję też do pomarańczowych
małolatów
i ciotek
rewolucji. Od kilku miesięcy w naszym mieście szerzy się zdrada.
Powiedzmy
sobie wprost. Happeningi
i ich sukces
zosta/y
poważnie zagrożone przez zorganizowany
na wielką skalę spisek.
Kim są sabotażyści?
Kto chce zniszczyć ruch
happeningowy?
Milicja podstępnie
przestała zamykać, wycofała się z ulicy, aby
skompromitować
nas brakiem pomysłów. Sami widzimy
podczas
akcji, jak trudno zastąpić milicję, która dokłada wszelkich
starań,
aby happeningi
były urozmaicone,
to funkcjonariusze
efektownie
kończyli każdą akcję. A teraz, bez obecności niebieskich
dżentel­
menów jest niezwykle
ciężko. (...)
P o d o b n e w r a ż e n i e mają uczestnicy h a p p e n i n g ó w : Zastana­
wiam się, jak oni by kończyli akcję, gdyby milicja się nie włączyła
(Pablo). To jest niesłychane
uczucie, gdy masz za sobą trzysta
osób, gotowych
na wszystko. Oni czekają tylko, żeby ich prowa­
dzić... Dokąd? Na szczęście pojawia
się milicja i ona zawsze
wszystko kończy ( M a m u t ) .
Okazało się jednak, że i bez milicji m o ż n a się b a w i ć : / czerwca
we Wrocławiu
zebrało się pięć tysięcy osób. Krasnoludki
za­
trzyma/y ruch na największym
moście wrocławskim,
obmalowali
sprayami Urząd Wojewódzki,
nie powstrzymane
przez
nikogo
rządzi/y miastem. Tak duże demonstracje
Wrocław oglądał chyba
W 1983 roku. Krzyczano wtedy na ulicach: „Chcemy Lecha, nie
Wojciecha".
Wtedy były palki i gazy, mogło skończyć się wyro­
kiem. Teraz palki czasem idą w ruch, ale nikt przed nimi nie ucieka
w panice, dają też wyroki za happeningi,
a skandowane
przez
krasnoludki
hasło brzmi: „Chcemy
Śmieszka, nie
Wojcieszka".
Ogólnie rzecz biorąc, trochę pozmieniało
się. Do tej pory, jak nas
po happeningach
zatrzymano
na kilka godzin,
tłumaczyliśmy
cierpliwie,
że to bez sensu, że policyjne
interwencje
tylko
wzmacniają
surrealistyczne
efekty. Tym razem nie było
policji,
a pierwszoczerwcowa
impreza wypad/a jeszcze lepiej niż zwykle.
Sama już nie wiem, co też radzić funkcjonariuszom
(„PWA",
24/89).
Teoretycy, uczestnicy snują rozważania na temat roli m i l i c j a n ­
t ó w w h a p p e n i n g a c h , piszą o różnych etapach tworzenia
nowej
formy rzeczywistości
w happeningu,
w y l i c z a j ą różne elementy
i s y m b o l e w akcjach. Niektórzy oskarżają M a j o r a : Swoimi
akcjami
nie wyprostowuje
pan tej chorej
świadomości.
Przeciwnie
- wprowadza jeszcze większy mętlik. Po chwili radosnego
ryku,
zapomnienie
o nędzy egzystencji, bezmyślne twarze znów zasia­
dają przed swoimi telewizorami.
Dla mnie pełni pan rolę wiel­
kiego nadmanipulatora,
jeszcze sprytniejszego,
jeszcze
inteligen­
tniejszego niż inni, który patrzy na to wszystko zza rogu i śmieje
się jakimś diabelskim chichotem. Te akcje są potrzebne panu. Dla
zaspokojenia
własnego egoizmu ( W o j c i e c h G ł u c h , „ R e p o r t e r " ,
nr 1 0 / 8 9 ) .
Natomiast p r a w i e nikt nie z w r ó c i ł u w a g i na istotę całej sprawy,
którą Ewa Szemplińska, autorka pierwszej m o n o g r a f i i P o m a r a ń ­
c z o w e j A l t e r n a t y w y , s f o r m u ł o w a ł a lapidarnymi s ł o w a m i : Może
zabawy na Świdnickiej
chronią
nas przed paranoją,
a może
przed
nienawiścią.
Prawie nikt nie u ś w i a d o m i ł sobie w pe­
łni s ł ó w M a j o r a podejrzewając g o o o d w i e c z n e k p i n y : Działanie
bez
przemocy
wywołujące
pozytywne
skutki. To jedyne
działanie godne zainteresowań
prawdziwego
człowieka
dzisiej­
szej epoki ( M a ł y M i n i f e s t z w a n y M i n i - f e s t ) .
Czy ktoś pomyślał o t y m , że p o m a r a ń c z o w e h a p p e n i n g i są
o r g a n i c z n ą częścią w i ę k s z e g o , o g ó l n o n a r o d o w e g o h a p p e n i n g u ,
h a p p e n i n g u , k t ó r e m u c h y b a p o raz pierwszy o d h a p p e n i n g u

G a n d h i e g o udało się p r z e p r o w a d z i ć r e w o l u c j ę bez k r w i . Gdy
niektórzy w i d z ą w Majorze W i e l k i e g o Błazna, ekstremę, ś w i r a ,
artystę, n a d m a n i p u l a t o r a , m o ż n a z a r y z y k o w a ć t w i e r d z e n i e - c h o ć
M a j o r z d e c y d o w a n i e zaprzecza - że jest o n m ą d r y m , r o z w a ż n y m
a jednocześnie o d w a ż n y m p o l i t y k i e m , który s p e c y f i c z n y m i ś r o d ­
kami artystycznymi w ł ą c z y ł się d o działania d r u g i e g o mistrza
h a p p e n i n g u z G d a ń s k a : . . . / tym razem odbyło się bez nienawiści.
Surrealizm socjalistyczny
podbija serca i umysły.
Pomarańczowa
Alternatywa
naprawdę
uczyniła hokus-pokus
ze
świadomością.
Milicja
nie wzbudza
agresji ani lęku, tylko zdrowy
śmiech
i odrobinę współczucia.
To pachnie
rewolucją,
nieko­
niecznie
surrealistyczną
( „ P W A " , nr 9 / 8 8 ) .

Teraz, o d k ą d stróże porządku poczęli w s t r z y m y w a ć się o d
udziału w z a b a w i e , h a p p e n i n g i straciły na surrealności i w i g o r z e .
Czyżby nadszedł czas surrealizmu z ludzką twarzą? - zapytuje
z nadzieją Z b i g n i e w Ż b i k o w s k i na ł a m a c h „ Ż y c i a W a r s z a w y "
( 2 8 . 0 4 . 8 9 ) . J e d n a k nie spełniły się nadzieje, bo realnie istniejący
socjalizm (o ile jeszcze rzeczywiście istnieje!) dostarczył n a m
takiej dozy surrealizmu, o jakiej M a j o r nie m ó g ł marzyć n a w e t
w najbardziej surrealistycznych snach. W d n i u 17 listopada 1 9 8 9
r. w W a r s z a w i e na placu Dzierżyńskiego, k t ó r e g o rok t e m u tak
dzielni broniły przed C z e r w o n y m i Krasnalami Smerfy p o d d o w ó ­
d z t w e m b o h a t e r s k i e g o Gargamela, o b a l o n y został p o m n i k idola
C z e r w o n y c h K r a s n o l u d k ó w , „ d u m y (litera „ m " poprzedniej n o c y
została z m i e n i o n a na „ p " ) p o l s k i e g o n a r o d u " Feliksa Dzierżyńs­
kiego. W m o m e n c i e z d e j m o w a n i a z c o k o ł u s p i ż o w e g o bohatera
przy p o m o c y sprzętu p o d z n a k i e m f i r m o w y m „ W a r y ń s k i " okazało
się, że Żelazny Feliks nie jest ze spiżu, nie jest z żelaza, tylko
z b e t o n u p o m a l o w a n e g o na k o l o r brązu, tak samo, jak p o m a l o ­
w a n a była na c z e r w o n o zatrzymana przez SB w e W r o c ł a w i u
załoga pancernika „ P o t i o m k i n a " i „ A u r o r y " w d n i u W i g i l i i
R e w o l u c j i Październikowej. Żelazny Feliks - t o B E T O N !
Panie Majorze, m e l d u j e m y posłusznie, że surrealizm socjalis­
tyczny jest n i e z w y c i ę ż o n y !
czerwiec 1 9 8 9

HASŁA I NAPISY NA TRANSPARENTACH
Naszym celem mieszkanie - naszym mieszkaniem cela
Byliśmy, jesteśmy, b ę d z i e m y - ludzie b e z d o m n i
Socjalizm t o p o k ó j - kapitalizm t o d w a p o k o j e z k u c h n i ą
Żądamy k w a d r a t o w e g o stołu
W s z y s t k o jest jasne
Więcej b i a ł y c h p l a m
Uwolnić Świętych Mikołajów
C h o d ź c i e z nami krasnalami
Precz z c z e r w o n y m i . . . krasnalami
Precz z u P A Ł A M I
Dość p o k o j u
W i e m y , że niektórzy nas jeszcze nie kochają, ale my będziemy
ich k o c h a ć tak d ł u g o , aż nas p o k o c h a j ą
A n t y k o n c e p c j a w a r u n k i e m czystości w łonie partii
Ś w i ę t y M i k o ł a j tak - Dziadek M r ó z nie
A r m i a t w o j a mać
Baby d o w o j a
Nie ma w o l n o ś c i bez w o j s k o w o ś c i
Zamienić czołgi na w o ł g i
Żądamy rehabilitacji L w a T r o c k i e g o - t w ó r c y A r m i i C z e r w o n e j
J u t r o będzie lepiej
VI etap reformy - k o c h a j m y się
U w o l n i ć misia
C h c e m y chatki zamiast pałki
Naszym hasłem bułka z masłem
Układ Warszawski awangardą pokoju
Krasnoludki w s z y s t k i c h k r a j ó w łączcie się!
Mniej k o n d o n ó w - więcej p o l i g o n ó w
Kingsajz dla w s z y s t k i c h
Pisarze d o pióra, studenci d o nauki, pasta d o z ę b ó w

Fot.: Erazm C i o ł e k - N. 2, Krzysztof S a b a k - il. 3 - 5

26

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7776" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7755">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c24a752b3302c4a3022e149b67399889.pdf</src>
        <authentication>84b4ca7abf7381c1f7d38505af986bef</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92864">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2266</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92866">
                <text>1990</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92868">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2102</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92870">
                <text>Scribo et decoro ergo sum. Uwagi do antropologii znaczeń miejskich napisów / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92872">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2, s.29-32</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92874">
                <text>Kowalski, Piotr</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92876">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92879">
                <text>Polski Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92882">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92890">
                <text>Piotr Kowalski

SCRIBO ET DECORO ERGO SUM.
UWAGI DO ANTROPOLOGICZNYCH ZNACZEŃ MIEJSKICH NAPISÓW
Kiedy ci życie zbrzydnie
i stanie się piekłem
w s a d ź g ł o w ę w sedes
i trzaśnij się d e k l e m
( 1 9 8 9 , napis w szkolnej t o a l e c i e ) .

Napisy są wszędzie. Informacyjna szata miejskiego ś r o d o w i s ­
ka, z b u d o w a n a jest z n a p i s ó w , p i k t o g r a m ó w i całej rozmaitości
z n a k ó w . Towarzyszą one c z ł o w i e k o w i stale i uporczywie, w g r u n ­
cie rzeczy w i ę c , c h o ć a g r e s y w n e i natrętne, w p i s a n e są w nasze
otoczenie tak skutecznie, że przestają być egzystencjalnym p r o ­
b l e m e m : nie o n e s t a n o w i ą o nadmiarze informacji, k t ó r y c h nie
m o ż n a przyswoić. Reakcje na nie b y w a j ą często „ p o d ś w i a d o m e "
- o w e z n a k i - n a p i s y stają się „ p r z e z r o c z y s t e " w realizowaniu
informacyjnych zobowiązań.
Pomysł o p o w i e d z e n i a o działalności n a p i s o w e j w y n i k ł z faktu
znalezienia się autora w n o w e j przestrzeni. O t o znane z każdego
miasta - n o w e osiedla. W s p a n i a ł e bloki harmonijnej z a b u d o w y ,
z rytmicznie p o w t a r z a j ą c y m i się układami a r c h i t e k t o n i c z n y m i ,
i d e n t y c z n y m i ulicami, klatkami s c h o d o w y m i . . . Ta „ b l o k o w a c i z n a " , jak m a w i a ł M i r o n Białoszewski, o w e „ s z u f l a d y d o miesz­
k a n i a " , jak m a w i a l i b o h a t e r o w i e Paciorków
jednego
różańca
Kazimierza Kutza, p o k r y w a j ą się s t o p n i o w o , w r a z z ich suk­
c e s y w n y m zasiedlaniem, z n a k a m i - n a p i s a m i . Ich d w a różne t y p y
są o d razu d o zobaczenia - n a z w y ulic, numery, w s k a z ó w k i ,
informacje, s z y l d y - r e k l a m y i o b o k „ r a d o s n a t w ó r c z o ś ć " , b a z g ­
ranina, o s i e d l o w e graffiti.
Opisanie tej n a p i s o w e j sfery osiedla w y d a w a ł o się być zada­
niem p r o s t y m , p r z y j e m n y m i z a p o w i a d a j ą c y m o d r o b i n ę rados­
n y c h przeżyć. Zwłaszcza, że materię zna się dobrze, o b s e r w u j ą c
stale nakładanie się na siebie k o l e j n y c h w a r s t w n a p i s ó w w o s i e d ­
l o w y m ś r o d o w i s k u . Księga osiedla - nazywając rzecz nieco
patetycznie - zapisuje się na oczach każdego w ę d r u j ą c e g o
c o d z i e n n i e w ś r ó d b l o k ó w o b s e r w a t o r a , n i c z y m z graffiti u c z y n i ­
my palimpsest.
Same napisy z racji banalności, t r y w i a l n o ś c i , o b s c e n ó w także
z w i a s t o w a ł y przyjemne w a l o r y p r a c y . Jak pisał o n e g d a j Stefan
K o ł a c z k o w s k i - nic tak nie skłania d o p o e t y c z n y c h i filozoficz­
n y c h uniesień, jak p r y m i t y w i z m p r z e d m i o t u o b s e r w a c j i : o n p r o ­
w o k u j e d o w y n i o s ł e g o i estetycznego dystansu. Szlachetnemu
p r o s t a c z k o w i m o ż n a w m ó w i ć d o w o l n e intelektualne głębie.
Zwłaszcza, że o n n a w e t nie w i e , c o czyni, g d y bazgrze p o
ścianach.
1

2

Próba opisania n a p i s o w e j t w ó r c z o ś c i okazała się, niespodzie­
w a n i e , o w i e l e trudniejsza i bardziej s k o m p l i k o w a n a . Stało się tak
nie t y l k o za przyczyną o w y c h szlachetnych i g ł ę b i n o w y c h w m ó w i e ń - p r o j e k c j i . P o w ó d jest o w i e l e bardziej p r y n c y p i a l n y . W t y c h
„ a k t a c h w a n d a l i z m u " , jak m ó w i ą niektórzy, pisząc o graffiti, lub
„ r a d o s n e j t w ó r c z o ś c i " , jak t w i e r d z ą inni, zawiera się materiał
i p o w ó d d o zasadniczych przemyśleń na temat współczesnej
kultury, w a r t o ś c i , p o t r z e b .
3

Napisy, graffiti, ścienne bazgraniny j a k o jeden z p r z y k ł a d ó w
kulturowej aktywności współczesnego człowieka, prowokują do
s t a w i a n i a p y t a ń p o d s t a w o w y c h . Z a r ó w n o m a s o w o ś ć zjawiska (z
d ł u g ą skądinąd t r a d y c j ą ) , j e g o t r y w i a l n o ś ć i natrętna „ o c z y w i s ­
t o ś ć " , zmuszają d o przemyślenia j e g o istoty i natury i n n y c h ,
a n a l o g i c z n y c h działań.
4

Nie wszystkie w ą t p l i w o ś c i i interpretacyjne szanse zostaną
w t y m tekście podjęte, w i ę c e j n a w e t - nie wszystkie pytania
zostaną s f o r m u ł o w a n e i nie każdy rodzaj t e k s t ó w z a u w a ż o n y . T o
t y l k o w y i m e k p r o b l e m u - pytanie o a n t r o p o l o g i c z n y sens działań
napisowych.
P r z e d m i o t e m zainteresowań są napisy, nieco u m o w n i e n a ­
z w a n e „ s p o n t a n i c z n y m i " , które odróżnia się o d „ o f i c j a l n y c h " . Te
s t a n o w i ć będą t y l k o p u n k t odniesienia a ich c e c h y p o d a n e
zostaną w skrócie w e d ł u g ustaleń Janusza Lalewicza i Teresy
Skubalanki:

„ I n f o r m a c j a pozostaje g ł ó w n y m celem napisu, j e d n a k ż e w a r t o
zaznaczyć, że jest t o informacja szczególna, utożsamiająca d a n ą
n a z w ę z d e s y g n a t e m i jednocześnie lokalizująca znak j ę z y k o w y
w konkretnej przestrzeni. W a r t o ś ć deiktyczna napisu w y n i k a
z f a k t u , że jest o n ' k o m u n i k a t e m p r z e d m i o t u lub m i e j s c a ' . "
W e d ł u g o p i s ó w Lalewicza, napisy takie mają najczęściej c h a r a ­
kter n o m i n a l n y lub a p e l a t y w n y . Cechami w a ż n y m i dla charak­
terystyki ich k o m u n i k a c y j n e j o s o b l i w o ś c i jest a t e m p o r a l n o ś ć ,
nabieranie w a l o r u p r z e d m i o t o w o ś c i oraz a n o n i m o w o ś c i , tzn.
praktyczne u w o l n i e n i e o d n a d a w c y .
Z n a k i - n a p i s y t e g o rodzaju, w y p e ł n i a j ą c f u n k c j e i n f o r m a c y j n e
czy perswazyjne, stają się k o l e j n y m i p r z e d m i o t a m i w miejskiej
przestrzeni, są „ a u t o n o m i c z n y m i k o m u n i k a t a m i " .
S t a n i s ł a w Barańczak, pisząc o t r a n s p a r e n t a c h - h a s ł a c h k i b i ­
c ó w , zauważył, że „ p o ś r ó d w i e l u g a t u n k ó w współczesnej litera­
tury popularnej należą o n e d o n i e l i c z n y c h , które są a u t e n t y c z n y m
dziełem s p o n t a n i c z n e j t w ó r c z o ś c i mas. (...) W g r u n c i e rzeczy
w i ę c t r a n s p a r e n t o w e hasła są s t o s u n k o w o najbardziej zbliżone
d o idealnego m o d e l u f o l k l o r u . "
5

6

7

Transparenty te są s w o i s t y m i k o n t r t e k s t a m i , ich sensy w i e l e
zawdzięczają o p o w i e d z e n i u się w o b e c o f i c j a l n y c h , w i ę c - a n o n i ­
mowych, „obiektywnych", przedmiotowych
wypowiedzeń:
„ ( . . . ) s p o n t a n i c z n a ' o d d o l n a ' t w ó r c z o ś ć r o z p o w s z e c h n i a się
w ł a ś n i e za p o ś r e d n i c t w e m środka przekazu, który w n o r m a l n y c h
P R L - o w s k i c h w a r u n k a c h kojarzy się z treśćmi ' o d g ó r n y m i ' i naj­
dalszymi o d s p o n t a n i c z n o ś c i : t e n sam c z ł o w i e k , który niechętnie
i z p o c z u c i e m przymusu d ź w i g a ł transparent w p o c h o d z i e p i e r w ­
s z o m a j o w y m , niesie z o c h o t ą s w ó j w ł a s n y transparent na piłkar­
ski stadion.(...) Dzięki t r a n s p a r e n t o w i ta w y p o w i e d ź ma zostać
a w a n s o w a n a d o rangi oficjalnej i p o w s z e c h n i e o b o w i ą z u j ą c e j
prawdy."
8

Zderzenie p o r z ą d k ó w : oficjalności i nieoficjalności, „ p r z y m u ­
s u " i „ s p o n t a n i c z n o ś c i " , staje się w i ę c nie t y l k o k w e s t i ą s w o i s t e j
potrzeby, ale także i w a ż n y m ź r ó d ł e m w y t w a r z a n i a znaczeń, c o
p o t w i e r d z a j ą liczne o b s e r w a c j e w s p ó ł c z e s n e g o języka polskie­
go.
Z obserwacji spontanicznej t w ó r c z o ś c i n a p i s o w e j można w y ­
p r o w a d z i ć w n i o s k i ogólniejsze. A n o n i m o w o ś ć przekazów, apel a t y w n o ś ć , atemporalność n a p i s ó w o f i c j a l n y c h i z w i ą z a n a z nimi
apodyktyczność koresponduje z bezosobowością stosunków
w społeczeństwie z uprzedmiotowioną wyobraźnią, z instrumen­
t a l n y m i n a s t a w i e n i a m i postkartezjańskiego d z i e d z i c t w a .
Transparenty i graffiti t o d o m e n a s p o n t a n i c z n o ś c i i p o d m i o t o ­
w o ś c i . Napis jest mój, czyjś - c h o ć a u t o r s t w o może się zacierać,
jest o n o w nim m o c n o podkreślane. N a p i s o w y gest jest znakiem
włączenia się d o w s p ó l n o t y , c o w i ę c e j - jest także j e d n y m
z gestów współkonstytuujących ową wspólnotę. Podmiotowość
a u t o r s t w a o d p o w i a d a także p o d m i o t o w o ś c i o d b i o r u . N a w e t
w t a k i m „ a n o n i m o w y m " , bez p o d p i s ó w , d i a l o g u s z k o l n y m : „ K t o
nie lubi G r y g l e w s k i e j , niech się t u podpisze.
9

10

- A ja lubię.
- Trzeba być idiotą, żeby ją l u b i ć " (Opole, 1 9 8 8 ) .
Przy w e j ś c i u d o b l o k u p r z y t w i e r d z o n o tablicę. „ Z a szkody
w y r z ą d z o n e przez dzieci ( w y b i t e szyby, m a l o w a n i e za ścianach,
zanieczyszczenie otoczenia) o d p o w i e d z i a l n o ś ć ponoszą rodzice.
Zarząd S p ó ł d z i e l n i . "
Dziecięcymi literami p r z y o z d o b i o n o ją d o d a t k o w o :
„Zdzichu to fajfus"
„Malina to człowiek"
„ I w o n a kocha P i o t r a "
„ S z u k a m zony jak s z a l o n y "

29

�Bezduszność a d m i n i s t r a c y j n e g o napisu zostaje „ o d c z a r o w a ­
n a " , j a k b y w z i ę t o w nawias znajdujący się t a m zakaz. Styl
u r z ę d o w y zaś t y m bardziej zostaje w y d o b y t y . A k t u a l i z u j e się
w t y m zderzeniu tak w a ż n a dla w s p ó ł c z e s n e g o języka polskiego
opozycja s t y l ó w o f i c j a l n y c h i n i e o f i c j a l n y c h . Różnice s t y l o w e są
zaś zapisem p o d s t a w o w e j waloryzacji a n t r o p o l o g i c z n e j : „ M y " :
„ D n i " ; „ I c h " : „ N a s z e " . Spółdzielnia ma być w p r a w d z i e nasza, ale
t o „ O n i " w y d a j ą rozporządzenia i przysyłają n o w e r a c h u n k i d o
płacenia.

istnienie ł a d u , k t ó r e g o sam jestem miarą i o ś r o d k i e m . W utylitarny
porządek geometrycznej przestrzeni na p o w r ó t trzeba w p i s a ć
a n t r o p o l o g i c z n y , całościujący i w a l o r y z u j ą c y ł a d . Gesty m a g i ­
cznego ś w i a t o p o g l ą d u należy w y k o n a ć raz jeszcze. S ł o w o - z n a k
ma tu możliwości wyjątkowe.

Na skraju lasu, t a m gdzie z szosy skręca boczna d r o g a ,
umieszczono b i a ł o c z e r w o n y słup z tablicą o p a t r z o n ą g o d ł e m
i napisem: „ L a s y P a ń s t w o w e . N a d l e ś n i c t w o Opole. L e ś n i c t w o
T u r a w a " . Nieco poniżej, na drugiej tablicy, g u s t o w n i e o d m a l o ­
w a n y obrazek w y o b r a ż a j ą c y c h o i n k ę z d r a p i e ż n y m skrzydłem
z n a c z ą c y m „ o g i e ń " . „ L a s p ł o n i e szybciej niż r o ś n i e " - napis
r e d u n d a n t n i e p o w t a r z a przesłanie p i k t o g r a m u .

Przy wjeździe d o O p o l a , przy stacji O p o l e - G r o s z o w i c e , w ł a ś ­
c i w i e - p o n a d nią, stoi stara w i e ż a ciśnień: rozpadająca się,
p o n u r a , żelazna konstrukcja z w i e ń c z o n a w i e l k ą banią zbiornika,
z którego w i a t r i ząb czasu zerwały f r a g m e n t y poszycia. C y w i l i z a ­
cyjny o d p a d e k , p o r z u c o n y „ w s p o r n i k p a m i ę c i " p o z b a w i o n y
u t y l i t a r n y c h z a s t o s o w a ń , p u n k t orientacyjny. A na n i m , s w o b o d ­
n y m g e s t e m , m e t r o w y m i literami w y m a l o w a n y napis: „ K o c h a m
O l k ę ! " . A p o t e m - niezbyt starannie, b o w c i ą ż napis pozostał
czytelny, gest u n i c e s t w i e n i a j e g o przesłania: ślady z a m a l o w y w a ­
nia. Inną farbą p o w y ż e j , z przekorną i zaczepną inwersją d o p i s a ­
no: „ I w o n ę k o c h a m ! " .

11

Napisy i znaki takie same, jak w miejskim o t o c z e n i u . W g r u n c i e
rzeczy są t y m s a m y m i umieszczono je w takiej samej g e o m e t r y c z ­
nej, u ż y t k o w e j przestrzeni. Tablica jest napisem n o m i n a l n y m :
„ d r z w i d o l a s u " , etykietką naklejoną na przedmiot, pełniącą
f u n k c j ę d e i k t y c z n ą - wskazanie w y i m k a przestrzeni. A p e l a t y w
z t a b l i c y ostrzegawczej przyczepiony jest d o d e i k t y c z n e g o n a p i ­
su: „ O t o las". Deiktyczność i i n f o r m a c y j n o ś ć są n i e w ą t p l i w e :
w i e m y gdzie się z n a j d u j e m y , w j a k i m leśnictwie, w i e m y też - i t o
jest najważniejsze - że t o las. Efekt a n t r o p o l o g i c z n y tablicy jest
nieco paradoksalny. N i e o s w o j o n ą przestrzeń lasu z t r a d y c y j n e g o
i m a g i c z n e g o myślenia zmienia w g e o m e t r y c z n y , u p o r z ą d k o w a ­
ny, utylitarnie postrzegany obszar, który zostaje n a z w a n y i w ł ą ­
c z o n y w eksploratorskie myślenie c z ł o w i e k a .
1 2

Las w d a w n i e j s z y c h k u l t u r a c h był przestrzenią „ o b c ą " - t a m
t r u d n o b y ł o p o s ł u g i w a ć się „ n a t u r a l n y m i " , o b r o n n y m i mechaniz­
m a m i w y z n a c z a n i a k i e r u n k ó w , o r i e n t o w a n i a się w e d ł u g w ł a s ­
nego c e n t r u m ś w i a t a . T o był Chaos, w k t ó r y m „ z ł e " m o g ł o
w o d z i ć g o d z i n a m i i aż d o zatracenia. N a w e t p r z e d m i o t y przynie­
sione s t a m t ą d miały o s o b l i w e w ł a ś c i w o ś c i : p r z y p i s y w a n o im nie
t y l k o z d o l n o ś c i lecznicze, lecz także, o g ó l n i e j - magiczne. Ś w i a t
o b c y t o d o m e n a d e m o n ó w , „ i n n e g o " , t o t r e m e n d u m i fasc i n a n a n s - coś, c o budzi lęk i bardzo p o c i ą g a . Opozycja polegała
w i ę c nie na operacjach g e o m e t r y c z n y c h ( d a l e k i e - b l i s k i e ) , ale
zawsze na w a r t o ś c i o w a n i u : dobre-złe, s w o j e - o b c e , o s w o j o n e -nieoswojone.
1 3

G e o m e t r y c z n e w y z n a c z n i k i u p o r z ą d k o w a n i a przestrzeni spra­
w n i e spełniają s w o j e f u n k c j e u ż y t k o w e i o d p o w i a d a j ą „ i n s t r u m e ­
n t a l n e m u " u m y s ł o w i c z ł o w i e k a . Są nimi tablica informacyjna,
lepiej lub gorzej w y t y c z o n e trakty i ścieżki, w i d o c z n e słupki, na
k t ó r y c h zaznaczono granice p o s z c z e g ó l n y c h r e w i r ó w lasu. D o
t e g o trzeba d o d a ć s p o k ó j w s y m e t r y c z n y m porządku d r z e w ,
t e r e n ó w w y r ę b u i zalesień...
1 4

Z n a k i , tablice, liczby r e w i r ó w - t o gesty w p r o w a d z a j ą c e ład,
który zawsze przepędza d e m o n y . N i e w ą t p l i w i e - coraz trudniej
z g u b i ć się w przerzedzonych b o r a c h . A jednak, las - n a w e t
z d y s c y p l i n u j ą c y m i w y o b r a ź n i ę znakami - pozostaje C h a o s e m ,
który trzeba p o w t ó r n i e oswajać; na słupie p o w i a d a m i a j ą c y m
o w c h o d z e n i u do lasu, odnaleźć m o ż n a inne jeszcze inskrypcje.
Kozikiem w y r y t e serce z zamazanymi inicjałami, o b o k deklaracja
- „ K o c h a m K a r i n ę " i jeszcze - „ B y ł e m t u - Ziutek K . "
Oto
paradoksalna sytuacja: p i e r w o t n y c h a o s boru zostaje okiełznany
przez kulturę, a później - p r z y z w y c z a j o n e m u przez nią p r z e c h o d ­
n i o w i zdaje się, że musi mieć z n a k o w e p o ś r e d n i c t w o w w i d z e n i u
ś w i a t a - aby m ó g ł d o t k n ą ć „ n a t u r y " , ktoś musi m u p o w i e d z i e ć , że
t o w ł a ś n i e czyni. T o paradoksalny efekt a n t r o p o l o g i c z n y n o w o ­
żytnej estetyki - artefakty m o g ą wracać d o porządku natury, jako
przedmioty, j a k o jej elementy.
15

I tak d o k o n u j e się ó w paradoks: przestrzeń, c h o ć i n s t r u m e n t a l ­
nie i praktycznie u p o r z ą d k o w a n a , przybiera coraz bardziej na
a n o n i m o w o ś c i , coraz w i ę c e j a u t o m a t y z m u w naszych na nią
reakcjach. A n o n i m o w o ś ć i a u t o m a t y z m , t o efekt o s o b l i w e g o
p o w r o t u d o stanu w y j ś c i o w e g o , taka przestrzeń zdaje się b o w i e m
tracić z n a m i o n a w s z e l k i e g o u p o r z ą d k o w a n i a , staje się czymś na
kształt „ N i c o ś c i " z f i l m o w e j o p o w i e ś c i dla dzieci Niekończącej
się historii. T o także d i a g n o z a s t a w i a n a tracącemu w y o b r a ź n i ę
p r a k t y c z n e m u i zaborczemu u m y s ł o w i . Wszystko trzeba roz­
poczynać o d początku - "zaznaczać s w o j ą o b e c n o ś ć , p o t w i e r d z a ć

30

1 6

Co w i ę c znaczy serce z inicjałami? Kto m ó w i ? Kto ma odebrać
informację? Czy c h o d z i o posiadaczy inicjałów? Co znaczy gest
p o z o s t a w i e n i a inskrypcji? Czy można m ó w i ć o z w y c z a j n y m ,
a w i ę c i n s t r u m e n t a l n y m , i n f o r m a c y j n y m przesłaniu?

Co n a p r a w d ę znaczy t e n tekst? Czy jest p o w i a d o m i e n i e m :
„ O z n a j m i a m , że k o c h a m . . . " ; p r ó b ą w y m u s z e n i a o d p o w i e d z i ,
n i c z y m w ś r e d n i o w i e c z n y m rycerskim w y z w a n i u ; chęcią s p r o w o ­
k o w a n i a działań: „czyż nie w a r t jestem uczucia, skoro..." A może
t o deklaracja, licytacja hierarchii? Kto m ó w i , kto jest adresatem?
Jaki jest cel? Inaczej - c o znaczy, że m ó w i ę , piszę, maluję znaki
i n a w e t nie muszę ich p o d p i s y w a ć ?
W e d ł u g Teresy S k u b a l a n k i te w ł a ś n i e s p o n t a n i c z n e napisy
w y p e ł n i a j ą przede w s z y s t k i m f u n k c j e ekspresywne. W y d a j e się
jednak, że klasyfikacja f u n k c j i m o w y i języka w e d ł u g Buhlera- J a k o b s o n a , nie wystarcza w t ł u m a c z e n i u t a k i c h działań.
W y p o w i e d z i , takie jak p r z y t o c z o n e p o p r z e d n i o , d o s k o n a l e
ilustrują w a r t o ś c i u j ą c y stosunek d o p r z e d m i o t u i adresata k o m u ­
nikatu. O s o b l i w o ś ć o w e g o w a r t o ś c i o w a n i a polega na j e g o
kreacyjnym wymiarze: stwarzania, p o d p o r z ą d k o w y w a n i a , o s w a ­
jania, z a c z a r o w y w a n i a otaczającego Kosmosu i o s ó b w ł a ś n i e
dzięki s ł o w n e m u g e s t o w i . „ O b i e k t y w n y " , m e c h a n i c y s t y c z n y
świat zamienić się ma w p o z n a w a l n y i bezpieczny lebenswelt: t o
ludzki świat, w k t ó r y m u s t a n a w i a się porządek, znaczenia,
w a r t o ś c i , międzyludzkie s t o s u n k i .
Z n a k i i napisy takie przykleja się d o miejsc przestrzeni. Nie są
o n e już jednak, „ n o m i n a l n y m i " , a u t o n o m i c z n y m i k o m u n i k a t a m i ,
nie s t a n o w i ą też „ z a s t ę p n i k ó w " d e s y g n a t ó w . Przeciwnie - t o
desygnaty, jak L e ś m i a n o w s k a łąka „raz nazwana p o imieniu,
rozpozna się w ś r ó d reszty p r z e s t w o r u " , tak i t u w naszym
lebenswelt,
bo „ d o t k n ą ł e m ich myślą s w ą " ( L e o n a r d C o h e n ) .
Pisanie służy a n t r o p o l o g i c z n e m u okiełznaniu świata. Napisy
p o m a g a j ą w b e z p i e c z n y m w n i m istnieniu.
Krajobraz szkoły - korytarze z obrazami, g a b l o t k a m i i gazetkami
ś c i e n n y m i . „Szata i n f o r m a c y j n a " : dziecko ma dobrze się o r i e n ­
t o w a ć , gdzie jest gabinet muzyczny, gdzie p o k ó j nauczycielski
i toaleta. M a także p o d l e g a ć p e r m a n e n t n e m u w y c h o w a w c z e m u
o d d z i a ł y w a n i u . Trzeba w c i ą ż d o niego m ó w i ć . Żeby jednak
usłyszało, musi najpierw samo p r z e m ó w i ć , odnaleźć się w prze­
strzeni. I z n ó w będą napisy: w toaletach, na ścianach, na ł a w k a c h
w y r y t e scyzorykiem, w g n i e c i o n e d ł u g o p i s e m . M o ż e t o być trupia
g ł ó w k a i napis: „ U w a g a ! s z k o ł a ! " „ W a m p i r szuka h o n o r o w e g o
k r w i o d a w c ę k r w i ! " „ D z i e w c z y n y jesteście g ł u p i e ! - A ty jeszcze
głupszy! - J a k ty, t o nikt nie jest taki g ł u p i ! " „ С С С Р Cygan
Cygance Cyce Pieści" „ D e m p s e j i M e k p i s " „ W o l ę h... orać pole
niż się uczyć w takiej szkole" „Erosy na l o s y "
Krajobraz w y p e ł n i o n y jest „ o f i c j a l n y m i " inskrypcjami, t o f r a g ­
m e n t y czegoś, c o s w o i m istnieniem p r z e d m i o t o w y m w y p r z e d z a
zjawienie się n o w e g o mieszkańca przestrzeni. To n a p i s y - p r z e d m i o t y , f r a g m e n t y Kosmosu. To posłania, które przynależą d o sfery
„ i c h " , instytucji. Jak cała przestrzeń świata i ta w y m a g a podjęcia
z a b i e g ó w zawłaszczenia, tzn. u p o r z ą d k o w a n i a , w p i s a n i a w nią
siebie. Trzeba w niej w y z n a c z y ć s w o j e c e n t r u m , p o s t a w i ć znak
istnienia. Z przestrzeni trzeba uczynić „ A n t r o p o k o s m o s " - z c e n t ­
rum i różnymi d r o g a m i . "
Inskrypcje układają się w z d u m i e w a j ą c e k o m p o z y c j e . M o ż n a
b y ł o b y je k l a s y f i k o w a ć w e d ł u g f u n k c j i , f o r m y p o d a w c z e j , o b e c ­
ności p i k t o g r a m ó w itd. M o ż n a w t e d y b y ł o b y m ó w i ć np. o „ w y -

�znaniach m i ł o s n y c h " , b l u ź n i e r s t w a c h , przezwiskach, o b s c e n a c h ,
n a z w a c h z e s p o ł ó w , s a m o c h o d ó w , d i a l o g a c h , sentencjach. Kla­
syfikacja musi zostać p r z e p r o w a d z o n a , aby s p r e c y z o w a ć dalsze
ustalenia, teraz jednak w y p a d a poprzestać na z a r y s o w a n i u jednej
z m o ż l i w y c h interpretacji zjawiska.
Czasem, na jednej płaszczyźnie znajdują się o b o k siebie teksty
r ó ż n o r o d n e i t w o r z ą o s o b l i w e silva rerum, collage, s w o i s t y
n o t a t n i k istnienia:
,,Odra P a n y "
„Baby do garów - 8 marca"
„ J e s t e ś z d o l n y m c z ł o w i e k i e m - t o p o c o ci jeszcze d z i e w c z y n y "
,,Hevimetal"
„ S e r c e i strzała t o znak p e d a ł a "
„ W r ó ć d o mnie - Lesser"
„ Z a b i j policjanta w s o b i e "
„ S z k o ł a i kości t o znak miłości ( O p o l e , w i a t a k o ł o szkoły
podstawowej, 1989)
W większości z n i c h m o m e n t „ r a d o s n e j t w ó r c z o ś c i " , ulegania
w y z w a n i u pustej ściany, w y d a j e się p o t w i e r d z a ć p o w r a c a j ą c e
stale intencje. Natura horret vacuum. Horror
vacui w y z w a l a
potrzebę działania p o r z ą d k u j ą c e g o , o s w a j a j ą c e g o świat. To nie
kwestia metafizycznego dreszczu, lecz a n t r o p o l o g i c z n a koniecz­
ność. „ A k t y w a n d a l i z m u " m o g ą o k a z y w a ć się gestami egzysten­
cjalnej afirmacji przestrzeni, c h o ć w y n i k a j ą z o s o b l i w e g o prze­
kształcenia „ l ę k u " tak jak o p i s y w a ł g o w opozycji d o „ s t r a c h u "
A n t o n i Kępiński. W o s i e d l o w e j „ b l o k o w a c i z n i e " to strach, a nie
lęk jest psychiczną r z e c z y w i s t o ś c i ą . P r z e d m i o t o w y porządek
miejskiej przestrzeni, n a w e t z jej a n o n i m o w y m i , o f i c j a l n y m i
napisami, można o d c z u w a ć j a k o a n t r o p o l o g i c z n ą pustkę.
18

Osiedle, jak całe miasto, jest przestrzenią skrajnie u p o r z ą d ­
k o w a n ą . To tekst, który s w o j ą sztucznością, k o n w e n c j o n a l n o ś cią, zdaje się być najbardziej nienaturalny i w y p r o d u k o w a n y .
J e g o a n t r o p o l o g i c z n y p r o g r a m o d p o w i a d a kartezjańskiej, i n ­
strumentalnej w y o b r a ź n i w s p ó ł c z e s n e g o c z ł o w i e k a . O d p o w i a d a
także - w kategoriach e p i s t e m o l o g i c z n y c h - „ i n s t r u m e n t a l n e j
r a c j o n a l n o ś c i . " N a s t a w i e n i e na s p r a w n o ś ć i praktycyzm t e g o
p r o g r a m u znajduje u d o k o m e n t o w a n i e w informacyjnej szacie
- p o w i a d a m i a n i e i a p e l a t y w s t a n o w i ą g ł ó w n e przesłanie n a p i ­
s ó w : nazw ulic, g i g a n t y c z n y c h n u m e r ó w na b l o k a c h , z n a k ó w
drogowych, szyldów.
19

Przez s w o j ą p r z e d m i o t o w o ś ć i a u t o n o m i c z n o ś ć znaki te w t a ­
piają się w przestrzeń. Gest dzieci m a l u j ą c y c h ściany, d o r o s ł y c h
z d o b i ą c y c h m a l u n k a m i b a l k o n y b l o k ó w , jest j a k b y w t ó r n y m
zabiegiem o s w a j a n i a , w y z n a c z a n i a „ l u d z k i e g o w y m i a r u " w „ n a ­
t u r a l n e j " , „ u p r z e d m i o t o w i o n e j " przestrzeni miasta.
Znaki i napisy „ s p o n t a n i c z n e " służą w i ę c zawłaszczeniu prze­
strzeni. Porządek i granice w y z n a c z o n e zostają przez inskrypcje
i z d o b n i c z e i n w e n c j e u ż y t k o w n i k ó w . To j e g o w t ó r n e o s w a j a n i e
jest d o k ł a d n y m , f u n k c j o n a l n y m o d p o w i e d n i k i e m działania m a g i ­
c z n e g o . W t y m być może streszcza się j e d n a z p o d s t a w o w y c h
f u n k c j i magii. Sama czynność pisania jest realizacją magicznej
f u n k c j i m o w y , „ k t ó r a - jak pisał badacz - przejawia się w naszej
kulturze najczęściej w postaci r ó ż n e g o rodzaju t a b u i eufemiz­
m a c h , a jej celem jest p o r z ą d k o w a n i e świata na p o d s t a w i e
bieżących potrzeb ludzi ( p r z y k ł a d e m k o m u n i k a t ó w , w k t ó r y c h
f u n k c j a ta w y s t ę p u j e za znaczącym nasileniem są t z w . w y l i c z a n k i
dziecięce)."
20

P o d o b n i e rzecz u j m o w a ł B r o n i s ł a w M a l i n o w s k i , akcentując
r ó w n i e ż emocje, które w t a k i m działaniu są z a w a r o w a n e : „ W c z e ­
sne s ł o w a u ż y w a n e w d z i e c i ń s t w i e są ź r ó d ł e m ekspresji, a c o
ważniejsze, s k u t e c z n y m s p o s o b e m działania. Dziecko żyje
w ś w i e c i e s k u t e c z n y c h s ł ó w . Podczas g d y dla d o r o s ł y c h , w p e w ­
n y c h sytuacjach, s ł o w a m o g ą stać się realną siłą - w t y m sensie, że
ich w y p o w i e d z e n i e jest r ó w n o z n a c z n e z b e z p o ś r e d n i m działa­
niem f i z y c z n y m - dla dziecka są o n e takie zawsze. Dają m u
zasadniczą w ł a d z ę nad rzeczywistością i dostarczają s k u t e c z n y c h
ś r o d k ó w poruszania, przyciągania l u b o d p y c h a n i a p r z e d m i o t ó w
z e w n ę t r z n y c h i w y w o ł y w a n i a zmian w e w s z y s t k i c h elementach
otoczenia."
21

W l u d o w y m m a g i c z n y m ś w i a t o p o g l ą d z i e mieściły się działania
p o d o b n e . „(...) d a w n i e j - pisze D o r o t a S i m o n i d e s - w y p i s y w a n o
w n i e w i d o c z n y c h miejscach d o m u , o b o r y , magiczne s ł o w a , które

miały m o c a p o t r o p e i c z n ą . Były t o następujące brzmienia: Sator,
A r e p o , Tenet, Opera, R o t a s . "
A p o t r o p e i c z n y sens umieszczania inskrypcji był o c z y w i s t y .
Gesty ośmieszania i o d p o w i a d a n i a na nie w e w s p ó ł c z e s n y c h
napisach, umieszczania ich w o k r e ś l o n y c h miejscach, f u n k c ­
j o n a l n i e t a m t y m g e s t o m o d p o w i a d a j ą . Na ł a w k a c h m ł o d s z y c h
klas znajdują się np. takie napisy silnie e m o c j o n a l n i e n a c e c h o w a ­
ne, w k t ó r y c h znaczenia s ł o w n i k o w e s ł ó w m o g ą być d z i e c i o m
prawie niedostępne:
22

23

„Irena to szmata"
„Jacek to dziwkarz"
„Kryska t o k u r w a "
„ T u siedziałem, t u pisałem, t u s w e życie z m a r n o w a ł e m " .
Czarowanie świata d o t y c z y ć może kilku różnych działań. M o ż e
c h o d z i ć o w y m u s z e n i e spełnienia się b u ń c z u c z n y c h o ś w i a d c z e ń
k i b i c ó w (o czym pisał Barańczak), o p o j e d y n e k na s ł o w a -ośmieszania, przekleństwa. Przede w s z y s t k i m służy w y z n a c z a ­
niu g w a r a n t u j ą c y c h p o c z u c i e bezpieczeństwa granic s w o j e g o ,
a w i ę c u p o r z ą d k o w a n e g o i r o z p o z n a w a l n e g o świata. Nie można
także w y k l u c z y ć , że ostateczny p o z i o m znaczenia k u l t u r o w e g o
działań i ś w i a t o p o g l ą d u m a g i c z n e g o s p r o w a d z a się d o u s e n s o w nienia społecznie t w o r z o n e g o ś w i a t a .
21

P o w o d ó w u p r a w i a n i a n a p i s o w e j t w ó r c z o ś c i może być jeszcze
wiele. W n o w e l i M r o ż k a Ostatni husarz - bohater o w ł a d n i ę t y jest
ideą politycznej w a l k i . A że posiada r o m a n t y c z n e w y o b r a ż e n i e
0 potędze s ł o w a , na c h w i l ę n a w e t nie s p o c z y w a w s w y m
niebezpiecznym i służącym także samorealizacji procederze:
myląc p r z e c i w n i k ó w , zamyka się w p u b l i c z n y c h toaletach, aby
t a m umieszczać s w e p ł o m i e n n e inskrypcje. G d y przez d z i w n ą
z m o w ę w r o g a , zamknięto szalety - o d w a ż n i e kreśli napisy na
ś n i e g u . M r o ż k o w s k i żart odsyła d o terapeutycznej m o ż l i w o ś c i
opisu j ę z y k o w e j działalności, tu c e l o w o pomijanej. R ó w n i e ż
d l a t e g o , że posiada o b f i t ą już literaturę. Obscena, w u l g a r y z m y ,
s t a n o w i ą jeden z g ł ó w n y c h t e m a t ó w „sztuki k l o z e t o w e j "
25

1 w o g ó l e w s z e l k i c h n a p i s ó w n a ś c i e n n y c h . Tak s k o m e n t o w a ł tę
s p r a w ę J a m e s Barkę: „ C h a m s k i e f o r m y o r g a n i z o w a n i a przez
sztukę ś w i a d o m o ś c i i w r a ż l i w o ś c i seksualnej mają d ł u g i r o d o ­
w ó d . W dzisiejszej Brytanii manifestują się n a j d o b i t n i e j na
ścianach ubikacji p u b l i c z n y c h . Czy na w s i , czy w m a ł y m lub
w i e l k i m mieście, gdzie t y l k o ubikacje oferują k a w a ł e k w o l n e j
ściany, znaleźć można teksty i rysunki wyrażające g w a ł t , n i e n a ­
w i ś ć , obrzydzenie, w s t r ę t i pogardę, uciechę, rozkosz, pragnienie
i śmieszność p ł c i . " Jest to „ w e r b a l n a i graficzna ekspresja
płciowa."
26

2 7

Napisy łamiące t a b u p r z y w o i t o ś c i t o o c z y w i s t e d o w o d y złego
s m a k u , gry i n s t y n k t ó w , mentalności i p o z i o m u kultury. G d y
o g l ą d a się p o d o b n e inskrypcje na s z k o l n y c h ł a w k a c h , m a l u n k i
w p o d r ę c z n i k a c h i g r y z m o ł y m ł o d s z y c h dzieci, można w n i c h
zobaczyć także i inny p o z i o m użycia języka. Ł a m a n i e t a b u
p r z y z w o i t o ś c i j ę z y k o w e j , przekraczanie granic w s t y d u - często
m e c h a n i c z n e i naśladowcze, służy w istocie d o o b r o n y t a b u
o w i e l e ważniejszego, być może o r g a n i z u j ą c e g o p o d s t a w o w e
struktury w a r t o ś c i określonej s u b k u l t u r y .
Z a u w a ż y ł a t o Hanna S z e w c z y k pisząc o subkulturze m ł o d z i e ­
ż o w e j . O s o b l i w o ś c i jej k o d ó w mieszczą się w s k ł o n n o ś c i d o
b u d o w a n i a s y s t e m ó w „ m o w y t a j e m n e j " . Z n a k i - g e s t y znaczą
w niej często przez sam fakt p o j a w i a n i a się, a nie przez odesłania
d o p o w s z e c h n i e a k c e p t o w a n e j semantyki. Szczególna zaś rola
przypada pisaniu: „ S ł o w o napisane jest n i e o d w o ł a l n e , nie m o ż n a
się g o w y p r z e ć , przekształcić, zmienić s e n s u . "
28

Szacunek d o u t r w a l o n e g o znaku nie w y n i k a z j e g o n o m i n a l n o ści czy d e i k t y c z n o ś c i , t o przede w s z y s t k i m w i a r a w j e g o magiczność. O b s c e n y w m ł o d z i e ż o w y c h tekstach m o g ą w i ę c oznaczać
o b r o n ę t a b u amore sacro przez ostentację m ó w i e n i a o amore
profano. Ten j ę z y k o w y w y b i e g nie w y c z e r p u j e znaczeń nieprzy­
z w o i t y c h n a p i s ó w : może być, o czym w s p o m i n a n o , także m a g i ­
c z n y m , e m o c j o n a l n i e n a c e c h o w a n y m gestem. S e m a n t y k a o g r a ­
nicza się w t e d y d o e m o c j o n a l n e j aury - b l u ź n i e r s t w o , przekleńst­
w o t o p o r z ą d k o w a n i e świata w e d ł u g magicznej w i a r y w s p r a w ­
cze m o ż l i w o ś c i g e s t ó w . „Sator, A r e p o , Tenet, Opera, R o t a s " - t o
s ł o w a - a m u l e t y , które mają bronić, o b r a ź l i w e - p o w i n n y działać
czynnie. S ł o w n i k ( p o s z u k i w a n i e e t y m o l o g i i ) n i e w i e l e t u przesą­
dza.

31

�D w a w n i o s k i w tej materii muszą w y n i k a ć z lektury n a p i s ó w .

„naszego ś w i a t a " , granic

kompetencji

i bezpieczeństwa.

Są

Ostentacja w p o s ł u g i w a n i u się o b s c e n a m i , o b o j ę t n o ś ć o d r y s o -

gestami, które wykreślając s o c j o p s y c h o l o g i c z n e granice, obszar

w a n y c h z n a k ó w , n a z w z e s p o ł ó w , znaki agresji, b l u ź n i e r s t w a ,

w ich w n ę t r z u czynią d o m e n ą s w o j s k o ś c i , miejscem w s p ó l n o t y .

m o g ą służyć d o b u d o w a n i a w s p ó l n o t y , społeczności, g r u p y ,

Radosne i d r a m a t y c z n e eksklamacje p o z w a l a j ą wierzyć

we

która zna klucz d o języka t a j e m n e g o . Na ścianach powtarzają się

w ł a s n e istnienie, są b o w i e m gestami w p i s y w a n i a się w świat,

u p o r c z y w i e konstrukcje składające się z serca, i n i c j a ł ó w prze­

p o t w i e r d z a n i a s w o j e j o b e c n o ś c i , w szarym, u t y l i t a r n y m i a n o n i ­

d z i e l o n y c h z n a k i e m d o d a w a n i a i j a k o suma litery W M , czasem

m o w y m świecie.

w y n i k może być inny - W R M , ale o b o k może p o w s t a ć W S R M . Te

Taka była geneza subway

graffiti

style w sztuce w s p ó ł c z e s n e j :

skróty są licytacją i afirmacją m i ł o ś c i : W i e l k a M i ł o ś ć - W i e l k a

„ W w y p a d k u a u t o r ó w graffiti najważniejszy jest fakt, że w ich

R o m a n t y c z n a M i ł o ś ć - W i e c z n a Szalona R o m a n t y c z n a M i ł o ś ć .

w ł a s n y c h oczach - p o d p i s y przez nich składane były piękne, że

29

O t o napisy, które p o s t r o n n e m u c z y t e l n i k o w i nie p o w i e d z ą nicze­

były dziełami sztuki. Robiąc jeszcze j e d e n krok w ich kierunku

g o , a t y m , którzy znają klucz nie oznajmią nic p o n a d t o , c z e g o

m o ż n a p o w i e d z i e ć , że nie b y ł o to dzieło sztuki p o d p i s a n e , ale

wcześniej nie wiedzieli. Znaki a d r e s o w a n e są d o

s p e ł n i o n e w s a m y m fakcie p o d p i s u . "

p o t w i e r d z a j ą zakorzenienie w n i e j .

wspólnoty,

3 1

Napisy, bazgranina na ścianach t o gesty i n d y w i d u a l i z m u , który

30

Rekonesans w ś w i a t n a p i s ó w zaledwie przeprowadził rozpoz­

najbardziej potrzebuje

potwierdzenia

przez w p i s a n i e się

we

nanie materii, z której o c z y w i s t o ś c i ą p r z y c h o d z i n a m o b c o w a ć na

w s p ó l n o t ę . S w o i m gestem z a c z a r o w u j ę świat, żeby o w a I w o n a

c o dzień. Jej niezauważalna, stała natarczywość w y w o ł u j e gesty

chciała mnie kochać, żeby „ n a s i " w y g r a l i , a Irka była gorsza, inna,

s p r z e c i w u i o d r z u c e n i a . O w e „ a k t y w a n d a l i z m u " m o g ą być dla

poza naszą grupą. M a g i c z n o ś ć jest głoszeniem afirmacji g r u p y ,

o b s e r w a t o r a w a ż n y m i przesłaniami. Zaświadczają o stanie k u l ­

d o której należę i która gest m ó j o d c z y t a i będzie w i e d z i e ć , c o

tury, ś w i a d o m o ś c i

znaczy konstrukcja z r a d o s n y m serdecznym p i k t o g r a m e m :

i mentalności

ich a u t o r ó w i c z y t e l n i k ó w .

Napisy w y d a j ą się być f u n k c j o n a l n y m o d p o w i e d n i k i e m d a w n y c h
g e s t ó w m a g i c z n y c h . J a k w t r a d y c y j n y m ś w i a t o p o g l ą d z i e - służą
I + P = WSRM

zawłaszczeniu przestrzeni, jej w a l o r y z a c j i , tj. w y t y c z e n i u granic

P R Z Y P I SY

Nasze napisy niestety nie są tak bogate, jak przytoczone przez
M.F. w „ T y g o d n i k u K u l t u r a l n y m " ( 2 2 maja 1 9 8 8 , s. 1 4 ) .
S. K o ł a c z k o w s k i , Nasz stosunek estetyczny do poezji
ludo­
wej, ( w : ) tenże. Portrety i zarysy literackie. W a r s z a w a 1 9 6 8 .
P r e z e n t o w a n y szkic jet pierwszą przymiarką d o w i ę k s z y c h
s t u d i ó w . Stąd w y n i k a j e g o o g r a n i c z o n y zakres - przyjęcie jednej
t y l k o , a n t r o p o l o g i c z n e j p e r s p e k t y w y i t o w kategorii teorii p o ­
trzeb. Kwestie inne - charakterystyki r o z m a i t y c h o d m i a n , klasyfi­
kacje t e k s t ó w , p r o b l e m y teoretyczne (akty m o w y , k o m u n i k a ­
cja...), p y t a n i a historyczne, f u n k c j o n o w a n i e w ramach „ k o n t r k u l t u r y " , s w o i s t e j anarchiczności n a p i s ó w , p o w i ą z a n i e z tradycjami
karnawalizacji kultury - t o t y l k o niektóre p r o b l e m y , które roz­
w i j a n e będą później.
J.S. B y s t r o ń , Napisy, ( w : ) tenże, Tematy, które mi
odradzano.
Warszawa 1980.
T. S k u b a l a n k a , Język napisów miejskich na tle
polszczyzny
potocznej,
( w : ) Miejska polszczyzna
mówiona.
Metodologia
badań, K a t o w i c e 1 9 7 6 , s. 6 7 .
J . Lalewicz, Napis i wypowiedź,
„ T e k s t y " , 1 9 7 3 nr 1, s. 104.
Wiąże się z t y m p e r s p e k t y w a g o d n a o s o b n y c h przemyśleń.
Uprzedmiotowienie to przypomina jeden z ważnych dylematów
n o w o ż y t n e j estetyki - m i m e t y c z n o ś c i , ale także i t w o r z e n i a
a r t e f a k t ó w ( J . B i a ł o s t o c k i , Pięć wieków
myśli o sztuce. W a r ­
s z a w a 1 9 7 6 , t u : „Barok":
styl, epoka, postawa).
Kwestia pers w a z y j n o ś c i bądź p r o d u k o w a n i a p r z e d m i o t ó w w ł ą c z a j ą c y c h się
w porządek natury, k o r e s p o n d u j e z n a s t a w i e n i a m i racjonalistycz­
n y m i . Tu zaczynają się pułapki i n s t r u m e n t a l n y c h p o s t a w w o b e c
K o s m o s u (R. K w a ś n i c a , Dwie racjonalności.
Od filozofii sensu ku
pedagogice
ogólnej, W r o c ł a w 1 9 8 7 ) .
Barańczak, W kręgu stadionu: „Nasza wola - Polska
gola!",
( w : ) tenże, Czytelnik ubezwłasnowolniony,
Paryż 1 9 8 3 , s. 4 4 .
Tamże, s. 4 5 .
T. S k u b u l a n k a , op. cit.
R. K w a ś n i c a , o p . cit., K.T. Toeplitz, Kartezjusz, sierota, ( w : )
Kartezjusz, Rozprawa o metodzie. W a r s z a w a 1 9 8 0 .
W . Lubas, Badania nad językiem
mieszkańców
Katowic,
( w . ) Miejska polszczyzna...,
o p . cit.; B. D u n a j , Sytuacja
komuni­
kacyjna a zróżnicowanie
polszczyzny
mówionej, „ J ę z y k P o l s k i "
LXV ( 1 9 8 5 ) , z. 2 - 3 ; R. Hoggart, Spojrzenie na kulturę
robotniczą
w Anglii, W a r s z a w a 1 9 7 6 .
J , Dorst, Si/a życia. Warszawa 1 9 8 7 .
L. S t o m m a , Antropologia
ku/tury wsi polskiej XIX wieku.
W a r s z a w a 1 9 8 6 ; A. Zadrożyńska, Powtarzać
czas
początku.
W a r s z a w a 1 9 8 5 ; J . L o t m a n , O pojęciu przestrzeni
geograficznej
w średniowiecznych
tekstach staroruskich,
„ T e k s t y " , 1 9 7 4 nr 3.
1

2

3

4

5

8

7

8

9

1 0

1 1

1 2
1 3

32

I

R. K w a ś n i c a , o p . cit.
J.S. B y s t r o ń , o p . cit.
J . Olędzki, Znaki istnienia, „ P o l s k a Sztuka L u d o w a " , R.
XXXIX, 1 9 8 5 , nr 1-2.
D. S i m o n i d e s , Śląski antropokosmos
ludowy, „ K w a r t a l n i k
Opolski" (w druku).
Jest t o t e n sam p r o b l e m m e c h a n i z m u z d e g e n e r o w a n y c h
w a r t o ś c i , c o zamiana kategorii „ k a t h a r s i s " na „ r e l a k s " , które
opisał B. S u ł k o w s k i , Zabawa. Studium socjologiczne.
Warszawa
1985.
R. K w a ś n i c a , op. cit., por. także, Człowiek w nauce współ­
czesnej. Rozmowy
w Castelgandolfo.
Paris 1 9 8 8 .
J . B a n a c h , Konstruowanie
irecepcja wypowiedzi
językowej,
Wrocław 1984.
B. M a l i n o w s k i , Ogrody koralowe
i ich magia. Język
magii
i ogrodnictwa,
[ w : ] Dzieła, t. 5, Warszawa 1 9 8 7 , s. 115.
D. Simonides, Wierzenia i zachowania
przesądne,
[w:]
Folklor G ó r n e g o Śląska, K a t o w i c e 1 9 8 9 , s. 2 7 2 .
F. Kotula, Smieciarze,
„ P o l s k a Sztuka L u d o w a " , R. X I I I ,
1 9 5 9 , nr 1-2.
P. Berger, T. L u c k m a n , Społeczne tworzenie
rzeczywistości.
Warszawa 1983.
S. Mrożek, Opowiadania,
Kraków 1974.
Polityczność o w y c h n a p i s ó w także b y w a p r o b l e m a t y c z n a .
O t o inskrypcja z k o ń c a XIX w i e k u p r z y p o m n i a n a (?) w d w o r ­
c o w y m szalecie ( 1 9 8 9 ) :
Sraj Polaku c o masz siły
Niech w i e Europa cała
Że ze w s z y s t k i c h w o l n o ś c i jakie były
Ta ci j e d n a pozostała.
J . Barkę, Pornografia i sprośność w literaturze i społeczeńst­
wie, „ L i t e r a t u r a na ś w i e c i e " , 1 9 7 3 , nr 8 - 9 s. 1 7 8 .
H. Szewczyk, O niektórych
tekstach subkultury
uczniows­
kiej, „ P o l s k a Sztuka L u d o w a " , R. X X X V I I , 1 9 8 3 , nr 3 - 4 , s. 1 9 6 .
N a p i s - z n a k staje się p u b l i c z n ą w ł a s n o ś c i ą . M o ż n a g o w i ę c
u n i e w a ż n i ć , p r z e l i c y t o w a ć w o d w r a c a j ą c y m geście ośmieszenia.
Wystarczy dopisać d o miłosnej deklaracji: „ S e r c e i strzała t o znak
p e d a ł a " . Słownikowe znaczenie s ł ó w nie jest t u istotne - w a ż n i e j ­
szy sam gest, zmiana już istniejącego napisu.
P o d o b n i e jest z adresatem haseł k i b i c ó w s p o r t o w y c h , S.
Barańczak, op.cit.
W. J a w o r s k a , Kilka uwag o folklorze plastycznym
w środo­
wisku miejskim, „ P o l s k a Sztuka L u d o w a " , R. X L I , 1 9 8 7 , nr 1-4.
1 4

1 5

1 6

1 7

1 8

1 9

2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

2 5

2 6

2 7

2 8

2 9

3 0

3 1

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7778" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7758">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8c04d6271344766fe9c33c12bfc8334b.pdf</src>
        <authentication>8ba45661f93eabec37bfade0778f008f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92896">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2267</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92899">
                <text>1990</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92902">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2103</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92905">
                <text>Napisy na murach i etnografia współczesnego miasta / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92908">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2, s.33-34</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92911">
                <text>Ciarka, Ryszard</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92914">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92917">
                <text>Polski Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92920">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92925">
                <text>Ryszard Ciarka

NAPISY NA MURACH
I ETNOGRAFIA WSPÓŁCZESNEGO MIASTA

Na p e w n o bezpośrednią inspiracją d o napisania t e g o tekstu nie
b y ł y k o l o r o w e napisy na m u r a c h : „ P i e r w s z a K r a j o w a

Wojna

w y b r a n y c h p r z e j a w ó w a k t y w n o ś c i , jakiegoś w s p ó ł c z e s n e g o zja­
w i s k a , zaskakuje nas r ó ż n o r o d n o ś c i ą f o r m i treści, nie p o z w a l a

S p r a y o w a " , jak a n o n s o w a ł t o o d b i t y farbą szablon na murze

n a w e t na z d a w a ł o b y się prostą, klasyfikację - na m o ż l i w i e pełny

warszawskiej ulicy. Z w y k l e przecież t o , c o staje się natrętną

zbiór, Corpus

c o d z i e n n o ś c i ą l e d w i e zwraca na siebie u w a g ę , l e d w i e i n t r y g u j e
obecnością.

n y c h na m u r a c h , p o j a w i ą się r ó w n i e ż na czarnych p u n k o w y c h

D l a t e g o też p r a w d z i w ą i ś w i a d o m ą inspiracją był raczej tekst
J a n a S. Bystronia Napisy,
Stommy,

Tematy,

inscriptionum.

O t o n i e k t ó r e z t y c h b a r w n y c h z n a k ó w , s y m b o l i , haseł, m a l o w a ­

które

ten z książki p o d redakcją L u d w i k a

mi

odradzane?

i kostka

kamiennego

k u r t k a c h - m a l o w a n e , w postaci naszywek lub przyczepianych
metalowych

znaczków.

Podobne, w

treści

i formie,

napisy

o d n a j d z i e m y także - j a k o charakterystyczną szatę graficzną, styl

b r u k u , j e d n a z kilku tysięcy, k t ó r y m i w y b i t y jest Plac Z a m k o w y .

- w niskonakładowych, kserokopicznych pismach typu „ f a n z i n " .

Ta, z g ł ę b o k o w y r y t y m napisem, być może n a z w i s k i e m , „ R e d a n " .

Więcej n a w e t , napisy i znaki p o j a w i a j ą c e się na k u r t k a c h - nie

Napis, który t o g u b i ę , t o o d n a j d u j ę na r u c h l i w y m p l a c u , k a m i e ń ,

t y l k o t y c h „ k o n t e s t u j ą c y c h " - o d n a j d u j e m y także na k u p o w a n e j
w sklepach odzieży (dresy, bluzy, koszule, płaszcze, s w e t r y i t p . ) ;

k t ó r e g o zawsze p o d ś w i a d o m i e szukam.
Napisy na m u r a c h : hasła, inicjały, autografy, znaki, s y m b o l e ,

t o z pozoru t y l k o jakiś całkiem o d r ę b n y p r o b l e m .

malowideł,

Napisy, k t ó r y m i raczymy się sami, i te, które po sobie pozos­

W istocie

t a w i a m y : taka m o d a na znaki i s ł o w a . M o d a na m a n i f e s t o w a n i e

postrzegamy je wszędzie jako pospolicie o b e c n e - bo są. Te,

jakiejś przynależności, niekoniecznie p o l i t y c z n e j , m o d a na „ r e ­

obrazy. W s p ó ł c z e s n e

graffiti

2

- sztuka

ulicznych

w y k o n y w a n y c h najczęściej farbą w aerozolu (spray).

w y k o r z y s t u j ą c e p r z y g o t o w a n y uprzednio szablon, i te m a l o w a n e

k l a m ó w k i " , k t ó r y m i w rzeczywistości są z w y k ł e p l a s t i k o w e t o r b y

odręcznie, o z r ó ż n i c o w a n e j f o r m i e stylistycznej i treści.

już bez n a p i s ó w . M o d a na u n i f o r m y , f i r m o w e znaki i e w i d e n c y j n e

Przyciągają naszą u w a g ę s w ą b a r w n o ś c i ą , p o m y s ł e m f o r m a l ­

numery.
M o d a , sztuka, kontestacja. W s p ó ł c z e s n e m a l o w i d ł a uliczne,

n y m , niekiedy w y s z u k a n y m r o z w i ą z a n i e m estetycznym, czasem
oburzają, o b r a ź l i w ą treścią, obscenią rysunku lub p o

prostu

p o z o s t a w i o n e na m u r a c h znaki, autografy, hasła, rysunki, stają się

irytują, f a k t e m z w y k ł e g o niszczenia fasad b u d y n k ó w . Napisy na

nagle p r z e d m i o t e m specjalnie d o t e g o celu

m u r a c h i etnografia w s p ó ł c z e s n e g o miasta.

w y s t a w i kolekcji. Stają się t e m a t e m obszernych

Sex - Drugs and Rock'n'roll,

Jedzta

katalogów,

Punk

s p o r ó w o artystyczną w a r t o ś ć . Ta w s p ó ł c z e s n a m o d a na k o n t e s ­

Oi!..., znaki

tującą sztukę a w a n g a r d o w ą , utożsamianie niemal w s z y s t k i e g o ze

grzyby psylocypidy.

is not dead, Amor X, The Cure, Skin Out, Szanujglany,

organizowanych

sztuką, nie p o z w a l a już na proste oddzielenie g r u b ą linią, t e g o , c o

graficzne, rysunki.
A b y je n a p r a w d ę dostrzec najlepiej i n a j p e w n i e j zacząć o d

„ w y s o k i e " , o d t e g o , c o „ n i s k i e " , t e g o c o na ulicy, o d t e g o , c o

zbierania, g r o m a d z e n i a , p o t e m p r ó b y klasyfikacji - c h o ć b y takiej,

w

jak p r o p o n o w a n a przez Bystronia - „ w s w o i s t e Corpus

i oryginał, u d a w a n i e o d p r a w d y . Etnograf, badając tę post-

inscrip-

galerii.

Pomieszane

są źródła

i wtórne

inspiracje,

kopia

Pierwszy, etnograficzny, p e w n y krok w stronę w y ­

- i n d u s t r i a l n ą ulicę w s p ó ł c z e s n e g o miasta o p o s t - i n d u s t r i a l n y m

branego p r o b l e m u . Ale w o b e c t e g o p o j a w i ć się musi także i p r ó b a

artystycznym smaku wielkiej galerii, z a d a w a ć p o w i n i e n jednak

interpretacji, o p i s u , propozycja u o g ó l n i e n i a l u b , zawsze oceniana

dalej s w o j e proste pytania.

tionum".

2

nieufnie, próba p o r ó w n a n i a , wskazująca c h o ć b y

na

ludową

Czy można zaliczyć d o tej samej kategorii

( m o d a , sztuka,

tradycję, g ł ę b o k ą strukturę czy społeczną funkcję. Próba najbar­

kontestacja) także i te napisy na m u r a c h , które istnieją t a m

dziej t r u d n a , naznaczona zawsze p y t a n i e m o cel i sens p o d e j ­

zawsze? Napisy n i e u d o l n e i śmieszne, proste i g ł u p i e , dziecięce

m o w a n i a c z y n n o ś c i interpretacyjnych zjawisk życia c o d z i e n n e g o

rysunki, m a l o w a n e farbą, kredą, cegłą. A c h o ć b y hasła polityczne,

( t r a k t o w a n i a ich j a k o p r o b l e m ó w b a d a w c z y c h e t n o g r a f i i ) , p y t a ­

inicjały

niem o cel i sens f o r m u ł o w a n e j w ten s p o s ó b etnografii w s p ó ł ­

i emblematy klubów sportowych, rockowych zespołów.

czesnego miasta. Czy istnieje c h o ć b y m o ż l i w o ś ć , na przykład, nie

legalnych

i nielegalnych

partii

i organizacji,

nazwy

P.P.S., P.S.V., T.S.A., K.S.U., G.B.H., P.Z.P.R., Legia, Antrax,

t y l k o o d c z y t a n i a treści i sensu g r o m a d z o n y c h n a p i s ó w , ale i treści

AC/DS,

i sensu w s p ó ł c z e s n e j kultury?

zdania - d r a p y w a n e na m u r a c h , m a l o w a n e farbą olejną, farbą

Iron M a i d e n , Solidarność, W i d z e w . . . Znaki, wyrazy,

Znaki, s y m b o l e , zdarzenia w s p ó ł c z e s n e g o miasta - nad k t ó r y m i

w aerozolu, bezpośrednio lub za p o m o c ą s z a b l o n u . W y t w o r y

p r ó b u j e p o c h y l i ć się etnograf, by d o t k n ą ć w s z y s t k i e g o s w o i m

stale obecnej i n w e n c j i plastycznej, dostrzegane na m u r a c h ulic,

szkiełkiem i miarą jakiegoś o p t y m i z m u w zrozumienie - o c z y w i ś ­

niekoniecznie kojarzone j e d y n i e z artystycznie u z n a n y m graffiti.

cie n i e ł a t w o o d k r y w a j ą s w o j e głębsze znaczenie. Po prostu są,

Dlatego też m o ż l i w y będzie, o b o k opierającego się na w s p ó ł ­

z a t o p i o n e w s k o m p l i k o w a n e j c o d z i e n n o ś c i . Być może p o d e j ­

czesności, zupełnie inny s p o s ó b g r o m a d z e n i a materiału, inna

m o w a n i e t a k i c h p r ó b interpretacyjnych w o b e c zjawisk p o w s z e ­

klasyfikacja, a w i ę c i zupełnie o d m i e n n a próba

c h n i e z n a n y c h i d o s t r z e g a n y c h w kontekście etnografii, badanie

P o s z u k i w a n i e p o d o b n y c h zjawisk w przeszłości, p o s z u k i w a n i e

interpretacji.

i p o s z u k i w a n i e „ o b c y c h " w t y m ś w i e c i e w y d a w a ł o b y się najbar­

p o d o b n e j , t w ó r c z e j a k t y w n o ś c i . W y n i k a j ą c e z p e w n e j tradycji,

dziej „ o s w o j o n y m " , jest także jakimś znakiem

zawsze o b e c n e „ n a p i s y ż y w e - jak p o w i a d a Bystroń - pozostające

wymagającym

głębszego zrozumienia. Być może jest miarą jakiegoś w y o b ­

w bliskim z w i ą z k u z c z ł o w i e k i e m , kładzione przezeń w

c o w a n i a , znakiem k o n d y c j i w s p ó ł c z e s n e g o ś w i a t a . To w s z y s t k o ,

afektu, nastroju p o d n i o s ł y m , p o d o c h o c o n y m , n a m i ę t n y m , n a p i ­

chwili

co w y d a j e się inne: napisy na m u r a c h , zdarzenia uliczne, m o d a ,

sy, które są życzeniem, zaklęciem, pamiątką, żartem, agitacją,

sztuka, p o l i t y k a , o b e c n o ś ć znaku, s y m b o l u , sacrum i p r o f a n u m ,

p a s z k w i l e m . Im dalej się c o f a m y w przeszłość, t y m w i ę c e j takich

s w o j ą na c h w i l ę c h o ć b y dostrzeżoną „ o b c o ś ć " stale przecież

n a p i s ó w ; są o n e o d w i e c z n ą literaturą, t r a d y c y j n i e przekazywaną

d o p e ł n i a , nie dającą się uładzić ani j e d n o z n a c z n i e zinterpreto­

w pokolenia."

w a ć , dobrze znaną w s p ó ł c z e s n ą c o d z i e n n o ś c i ą .
Czasami przecież b y w a i tak, że już sam fakt gromadzenia jakichś

4

A napis, który ratuje życie - t u nie m u s i m y stale o d w o ł y w a ć się
d o przeszłości - napis zaznaczający czyjąś o b e c n o ś ć , j e d y n i e j a k o

33

�znak potwierdzenia? Znaki życia, na przykład te na ściętych

jak fluxus, uliczna akcja, rzeźba lub obraz, k t ó r y m może być t y l k o

w łagrze d r z e w a c h , z f i l m u Tengiza A b u ł a d z e

przez c h w i l ę z a a n e k t o w a n a przestrzeń lub rzecz.

„Trzeba

choć

chłopcom

dać

znać

Pokuta.

- wspomina

Władimir

9

Sztuka u l i c z n y c h m a l o w i d e ł , w t o p i o n a w c o d z i e n n o ś ć miasta

B u k o w s k i - ale jak? Przejściówka na s a m y m k o ń c u , nade m n ą nie

nawet

ma n i k o g o , klozetu nie ma, kubka nie m a m - d o d i a b ł a ! Napisałem

s k o m p l i k o w a n ą i nie zawsze dostrzeganą g m a t w a n i n ą oficjal­

nie

broni

swej

artystycznej

o d r ę b n o ś c i . Tożsama

ze

grafitem na murze, p o angielsku ' W y s ł a n y na etap w n i e z n a n y m

n y c h z n a k ó w i n f o r m a c y j n y c h i o s t r z e g a w c z y c h , nakazu i zakazu,

k i e r u n k u ' , n a z w i s k o i data. A l e t o za mało - kiedyż to zauważą.

p o l i t y c z n y c h haseł, p l a k a t ó w i reklam. W y w o d z ą c a się z t r a d y c y j ­

Trzeba jeszcze jakoś krzyknąć. M o ż e przed e t a p e m z a p r o w a d z ą

nej, a f e k t y w n e j i n w e n c j i plastycznej. T o także jakiś, w y k o n a n y

d o łaźni? A l e o t o już d r z w i się uchylają - jak prędko? (...) N o tak,

w p o ś p i e c h u , spis gigantycznej celi, gdzie znak życia, p o z o s ­

ostatnia okazja. Piętnasta cela jest akurat nade mną. Wrzasnąłem

t a w i o n y na ścianie, uaktualnia p o prostu stale czyjąś o b e c n o ś ć .

c o sił w p ł u c a c h . . "

It's Spraytime

5

, , l , w y d a w a ć by się m o g ł o - wyjaśnia dalej B u k o w s k i - s p o s ó b

Folks

- taki p o d t y t u ł zawiera książka niemiec­

kiego e t n o l o g a , Petera Kreuzera, Das Graffiti

- Lexikon' ,
10

która

najbardziej p r y m i t y w n y - z o s t a w i a n i e n a p i s ó w na m u r a c h . Ale

jest w y n i k i e m ż m u d n e j , d o k u m e n t a c y j n e j pracy w m o n a c h i j s k i m

i o n był w i e l c e e f e k t y w n y . Bardzo d r o b n y m p i s m e m , wszędzie

muzeum „Alltag

gdzie cię z a p r o w a d z ą : w łaźni, na spacerze, w celach e t a p o w y c h

i samo m u z e u m „ Ż y c i a c o d z i e n n e g o i kultury l u d o w e j " , które

- p o z o s t a w i a się autograf lub spis celi, albo wręcz krótki napis.

g r o m a d z i , rejestruje i zajmuje się d o k u m e n t a c j ą zjawisk z w i ą z a ­

Praktyka wykazała, że w przeciągu t y g o d n i a napisy te z p e w n o ś ­

n y c h ze w s p ó ł c z e s n ą , industrialną kulturą l u d o w ą .

cią w p a d n ą w o k o k o m u t r z e b a . "

und Volkskultur".

N i e z w y k ł a jest i książka,

Książka Kreuzera, o d A d o Z, o d z n a k u - s y m b o l u anarchii d o

6

Napis ryty w k a m i e n i u , w y c i n a n y na drzewie, pisany g r a f i t e m

znaku Zorro, o d m a l o w i d e ł w grocie Lascaux d o

sprayizmu

na ścianie, m a l o w a n y na murze... A może j e d n y m z cenniejszych

Rainera S u c h e g o , p r ó b u j e zakreślić m o ż l i w i e najszerszy krąg

s p o s o b ó w klasyfikacji n a g r o m a d z o n e g o materiału, n a p i s ó w , p o ­

p r a w d o p o d o b n y c h inspiracji i w s p ó l n y c h korzeni, r o z m a i t y c h

z w a l a j ą c y m na jeszcze inną p r ó b ę interpretacji, m o g ł a b y być ich

p r z e j a w ó w i a s p e k t ó w tej r ó ż n o r o d n i e m a n i f e s t o w a n e j a k t y w n o ­

trwałość? P o r ó w n a n a następnie z czasem p o t r z e b n y m na ich

ści t w ó r c z e j . I zestawienie takie jest m o ż l i w e , o ile z a c h o w u j e

wykonanie.

nadal f o r m ę Corpus Inscriptionum,

Rozmaity jest

przecież sens działania, intencja, w

z w y m i e n i o n y c h sytuacji, w k a ż d y m materiale, w

każdej

odmiennej

technice. Znak ryty w k a m i e n i u , przynajmniej w zamierzeniu,
p o w i n i e n być t r w a ł y i n i e z m i e n n y . W y c i n a n y w d r z e w i e „ r o ś n i e "
7

wraz z n i m , p o w i ę k s z a się, żyje.

rysowany

kultury, które mijamy w

p o ś p i e c h u życia, f a s c y n o w a n i

jego

nietrwałością i t r u d n o ś c i ą w z r o z u m i e n i u .
Jeżeli kultura w s p ó ł c z e s n a ma sens, t o musi istnieć m o ż l i w o ś ć

lub

o d c z y t y w a n i a t e g o sensu w specyficznej m o w i e p o j a w i a j ą c y c h

drapany na murze, w p o r ó w n a n i u d o p o z o s t a ł y c h , posiadając

się w jej obrębie z n a k ó w i s y m b o l i . W c o d z i e n n y c h zdarzeniach,

najmniejszą trwałość, ma jednak największe m o ż l i w o ś c i infor­

w p o t o c z n e j a k t y w n o ś c i . W interpretacji, jaką p r ó b u j e nadać

8

Malowany,

zbioru, na który - parafrazując

Bystronia - składają się d r o b n e szczątki przeszłej i w s p ó ł c z e s n e j

macyjne. Stał się też charakterystycznym przejawem w s p ó ł c z e s ­

kulturze współczesnej sztuka i działalność r u c h ó w

nej, miejskiej kultury m a s o w e j i współczesnej sztuki. Jest jak

turowych.

Etnografia, e t o l o g i a , a n t r o p o l o g i a

kontrkul-

współczesnego

w s z y s t k o t o , c o w kulturze m a s o w e j c h w i l o w e i nietrwałe, jak

miasta, t o także próba odczytania z tej ciągle tajemnej m o w y

charakterystyczna dla sztuki w s p ó ł c z e s n e j u l o t n o ś ć h a p p e n i n g u ,

c h o ć b y j e d n e g o zdania, kilku w y r a z ó w .

PRZYPISY

J a n S t a n i s ł a w Bystroń, Tematy, które mi odradzano.
Pisma
etnograficzne
rozproszone,
w y b r a ł i o p r a c o w a ł L. S t o m m a ,
Warszawa 1980.
Wyraz graffiti p o c h o d z i o d w ł o s k i e g o graffiare
i znaczy:
drapać, skrobać, ryć, żłobić..., p i e r w o t n i e o d n o s i ł się t y l k o d o
w y k o n y w a n y c h n a p i s ó w w tej technice, d l a t e g o s t o s o w a n i e
s ł o w a graffiti o d n o ś n i e m a l o w i d ł o nie jest tak j e d n o z n a c z n i e
poprawne.
Bystroń, op. cit., s. 109.
Tamże, s. 109.
W ł a d i m i r B u k o w s k i , Ipowraca
wiatr..., przekład A. M i e t k o w ski, Polonia B o o k Fund LTD. 1 9 8 3 , przedruk A n t y k , s. 7.
Tamże, s. 3 5 - 3 6 .
1

2

3

4
5

6

F r g m . Das

34

O kamieniu patrz np. Mircea Eliade, Sacrum, mit,
historia,
przekład A. Tatarkiewicz, w y d . I I , W a r s z a w a 1 9 7 4 , s. 1 5 5 .
O d r z e w a c h patrz np. J a m e s Frazer, rozdział Kult drzew, ( w : )
Złota Gałąź, przekład H. Krzeczkowski, Warszawa 1 9 7 8 s. 1 2 0 - 1 2 7 . C i e k a w i e i inspirująco na t e m a t m o c y magicznej d r z e w
pisze S t a n i s ł a w Czernik, Polska poezja magiczna,
( w : ) Sny
i Widma, Warszawa 1 9 7 1 .
Na t e n temat: M i c h e l R a g o n , Czyste sumienie
awangardy,
przekład A. Taborska, „Literatura na ś w i e c i e " , nr 8 - 9 ( 2 0 5 - 2 0 6 )
1 9 8 8 . P o r ó w n a j też. Postmodernizm
- kultura
wyczerpania?,
w y b ó r t e k s t ó w M . Giżycki, A k a d e m i a R u c h u , W a r s z a w a 1 9 8 8 .
Peter Kreuzer, Das Graffiti - Lexikon, Wand - Kunst von A bis
Z, W i l h e l m Heyne Verlag, M u n c h e n 1 9 8 6 .
7

8

9

1 0

Graffiti-Lexikon

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7782" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7762">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5a7c01b409828c148784240c479e7ad7.pdf</src>
        <authentication>7e147e8b529d82b146896d258ac65ff7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92932">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92938">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92942">
                <text>Moszyński, Kazimierz (1887-1959)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92945">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1868</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92947">
                <text>Korespondencja Kazimierza Moszyńskiego z Dymitrem Konstantynowiczem Zieleninem / LUD 2001 t.85</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92949">
                <text>LUD 2001 t.85, s.277-288</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92951">
                <text>Rieszetow, Aleksander.R; Jasiewicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92953">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92956">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92957">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="92958">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92959">
                <text>Lud, t. 85,2001

ALEKSANDER

M. RIESZETOW

Muzeum Antropologii i Etnografii im. Piotra Wielkiego
Rosyjska Akademia Nauk
Sankt Petersburg

ZBIGNIEW JASIEWICZ
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet im. A. Mickiewicza
Poznań

KORESPONDENCJA KAZIMIERZA MOSZYŃSKIEGO
Z DYMITREM KONSTANTYNOWICZEM ZIELENINEM.
Z materiałów Archiwum Rosyjskiej Akademii Nauk
w Sankt Petersburgu

W historii nauki rosyjskiej imię profesora Dymitra K. Zielenina (ur. 21.10.1878
starego stylu; 2.11.1878 - zm. 30.08.1954) zajmuje zaszczytne miejsce'. Jego
liczne prace stanowią znaczny wkład do rozwoju wiedzy o ludach Rosji i świata słowiańskieg02• Był to uczony o wyjątkowo szerokich horyzontach. Do kręgu jego zainteresowań naukowych należały etnografia, dialektologia, folklorystyka, religioznawstwo, muzeoznawstwo i bibliografia. W każdej z tych dziedzin nauk pozostawił znaczący ślad; jego dorobek naukowy zachował wartość
do dzisiaj. Świadectwem tego, że jego prace nie utraciły znaczenia również
w naszych czasach, są liczne fakty ponownego wydania jego książek i artykułów, stanowiących obecnie rzadkość bibliograficzną3. W roku 1991 po raz pierwszy w języku rosyjskim została opublikowana klasyczna praca D. K. Zielenina
1 OD. K. Zieleninie patrz: Je. F. Karskij, B. M. Liapunow, W. P. Pierietc i P. A. Ławrow, Zapiska ob uczenych trudach prof D. K. Zielenina, "Izwiestija AN SSSR", seria VI, t. 19, 1925, nr 18,
ss. 879-883; Problemy sławjanskoj etnografii (k stoletiju so dnja rożdienija czlena-korrespondienta AN SSSR D. K. Zielenina), "Nauka", Leningrad 1979; L. M. Saburowa, K. W. Czistow,
Dmitrij Konstantinowicz Zielenin (k 10D-letju so dnja rożdienija), "Sowietskaja etnografij a" 1978,
nr 6, ss. 71-81; D. K. Zielenin, Etnołogiczeskoje naprawlenije wfolkłoristikie, w: T. G. Iwanowa,
Russkaja folkloristika w portrietach, (seria "Studiorum Slavicorum Monumenta"), t. 1, "Dm. Bułanin", S. Pietierburg 1993, ss. 135-167.
2 Najpełniejszy
spis prac D. K. Zielenina patrz: Problemy sławjanskoj ... , op. cit., ss. 221-237.
J Np. D. K. Zielenin, Izbrannyje trudy. Stati po duchownoj kulturie 1901-1913 (seria: Tradicyonnaja duchowna ja kultura sławian), "Indrik", Moskwa 1994; tenże, Izbrannyje trudy. Oczerki russkoj mi/ołogU. Umierszije niejestestwiennoj smiertju i rusałki, (seria: Tradicyonnaja duchowna ja
kultura sławian), "Indrik", Moskwa 1995; tenże, Wielikorusskije skazki Piermskoj gubiernU, wybór i oprac. T. G. Bieriegułowaja-Dmitriewa,
(seria: Sokrowiszcza otieczestwiennogo sobiratielstwa), Moskwa 1991; tenże, Wielikorusskije skazki Piermskoj gubiernU, oprac. T. G. Iwanowa (seria: "Studiorum
Slavicorum Monumenta",
t. 12), "Dm. Bułanin", S. Pietierburg
1997
i inne.

�278
Russische (Ostslavische) Volkskunde, Berlin-Leipzig 19274• Monografia ta jak
dotąd pozostaje najbardziej znaną i cenioną w światowej literaturze etnologicznej
książką na temat Rosjan, Ukraińców i Białorusinów.
D. K. Zielenin związany był z Uniwersytetem w S. Petersburgu, na którym
wykładał w charakterze "prywatnego" docenta jeszcze przed I wojną światową. W roku 1916 powołany został na stanowisko profesora na Uniwersytecie
w Charkowie. W Związku Radzieckim pracował w Instytucie Etnografii Akademii Nauk ZSRR w Leningradzie i na Leningradzkim Uniwersytecie Państwowym, na którym wykładał głównie etnografię Słowian. W roku 1925 został
członkiem-korespondentem
Akademii Nauk ZSRR. Stał się przedmiotem krytyki naukowej i ideologicznej, w którą zaangażował się S. P. Tołstow5•
Bogaty zespół materiałów naukowych D. K. Zielenina przechowywany jest
w Oddziale Archiwum Rosyjskiej Akademii Nauk w S. Petersburgu6• W druku
pojawiać się zaczęły artykuły po raz pierwszy publikowane z tego zbioru lub
opracowane na jego podstawie7• W tekach archiwalnych D. K. Zielenina wiele
miejsca zajmuje jego korespondencja z rosyjskimi i zagranicznymi kolegami,
znajomymi i krewnymi. Przyciąga ona coraz większą uwagę badaczy jako cenne źródło do historii nauki8• Spośród polskich etnologów D. K. Zielenin prowadził stosunkowo ożywioną korespondencję z Kazimierzem Moszyńskim

4 D. K. Zielenin, Wostocznos/awjanskaja
etnografija. Przeł. z niemieckiego K. D. Ciwina (seria: Etnograficzeskaja biblioteka), Gławnaja redakcyj a wostocznoj litieratury, Moskwa 1991.
s Por. artykuł S. P. Tołstowa, K problemie akkulturacyi (w swjazi s robotoj prof D. K. Zielenina: Prinimali lifinny uczastie w obrazowanii wielikorusskoj narodnostii, "Sbomik LOIKFUN (Leningradskogo Obszczestwa issledowatielej kultury finncr-ugorskich narodnostiej)". t. 1. 1929), "Etnografija" 1930, nr 1-2, ss. 63-87, a przede wszystkim artykuł A. Arcichowskiego, M. Wojewo dskiego, S. Kisielewa i S. Tołstowa O mietodach wrieditielstwa w archie%gii
i etnografii,
"Istorik-marksist"
1937, nr 2, ss. 78-91. D. K. Zielenin w roku 1949 odesłany został na emeryturę,
choć nie musiała ona dotknąć członka Akademii Nauk, w czym można dopatrzyć się skutków działań S. P. Tołstowa.
~ O archiwum D. K. Zielenina zobacz: Wasina A. I., Zielenin Dmitrij Konstantinowicz. Obozrienije licznogo archiwnogo fonda, "Trudy Archiwa AN SSSR", wyp. 19 "Obozrienije archiwnych matieriałow", t. V, Moskwa, Leningrad 1963, ss. 91-97. Inne materiały D. K. Zielenina są
przechowywane w archiwach: Muzeum Antropologii i Etnografii im. Piotra Wielkiego RAN i Rosyjskiego Muzeum Etnograficznego w S. Petersburgu.
7 Z. D. Titowa, Nieopublikowannyje
bibliograficzeskije materiały D. K. Zielenina (obzor). "Kunstkamiera Etnograficzeskije tietradi" 1995, z. 8-9, 55.350-355; D. K. Zielenin, Otzywo dissertacyi
B. Ja. Proppa "Istoriczeskije
korni wołszebnoj skazki", oprac. i wstęp A. M. Rieszetow,
w: Kiunerowskije cztienija 1995 - 1997. Kratkoje sodierżanije dok/adow, S. Pieterburg 1998,
ss. 141-147; tenże, Pierieżitki driewnich wozzrienij o diemoniczeskich pticach u narodow Kawkaza, oprac., uzupełnienia i bibliografia A. M. Rieszetow, "Etnograficzeskoje obozrenije" 1999, nr 2,
55.70-81.
8 Patrz np.: B. A. Bierdinskich, Iz epistolarnogo
nasledija D. K. Zielenina, "Sowielskaja elnografija" 1988, nr 2, ss. 67-71; A. M. Rieszetow, Ob izuczenii archiwa K. T. Chlebnikowa w 50-ie
gody XX wieka (po pismam B. N. Wiszniewskogo D. K. Zie/eninu), w: Otkrytije Ameriki prodołżajetsa, z. 2, S. Pieterburg 1994, ss. 277-284.

�279
i Adamem Fischerem. Nieco inny jest jednak, i dlatego wymaga oddzielnego
rozpatrzenia, okres zaocznej znajomości i początki wymiany korespondencji
między tymi zasłużonymi uczonymi polskimi i rosyjskim.
Nie ma potrzeby szczegółowego przedstawiania tu biografii i działalności
naukowej Kazimierza Moszyńskiego (ur. 5.03.1887 - zm. 30.03.1959). Informują o nim liczne opracowania9• Przypomnijmy jedynie, że stanowisko zastępcy
profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego i kierownika Katedry Etnografii Słowian tegoż Uniwersytetu uzyskuje K. Moszyński w roku 1926. W roku 1930
nadano mu tytuł profesora nadzwyczajnego, a od roku 1934 profesora zwyczajnego. Od 1935 roku do 1939 kieruje Katedrą Etnologii i Etnografii Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie, w którym przebywa do 1945 roku.
Po powrocie do Krakowa, od roku 1945 aż do śmierci w roku 1959, był kierownikiem Katedry Etnografii Słowian UJ. Członkiem Polskiej Akademii
Umiejętności został w roku 1932, członkiem PAN w roku 1952. Przyjmował
założenia tzw. ewolucjonizmu krytycznego, a badania swoje koncentrował głównie na kulturze ludowej Słowian (monumentalne dzieło Kultura ludowa Słowian, cz. l, Kraków 1929; cz. 2, z. l, Kraków 1934; cz. 2, z. 2, Kraków 1939),
studiach nad Prasłowiańszczyzną oraz historii i metodologii etnologii (m.in.
Człowiek. Wstęp do etnografii powszechnej i etnologii, Wrocław 1958). Podobnie jak się rzecz ma z D. K. Zieleninem, stwierdzamy utrzymujące się zainteresowanie pracami K. Moszyńskiego, potwierdzone wydawaniem jego dzieł
z rękopisów i wznowieniami 10. Materiały pozostawione przez K. Moszyńskiego i jego dotyczące przechowywane są w archiwach Krakowa, Warszawy,
Wrocławia i Wilna oraz pozostają w zbiorach prywatnych II .

9 Patrz m.in. M. Gładysz,
Kazimierz Moszyński, "Etnografia Polska" t. 3, I 960, ss. 13-30;
A. Kutrzeba-Pojnarowa, Kazimierz Moszyński jako historyk kultury materialnej Polski iSłowiańszczyzny, "Kwartalnik Historii Kultury Materialnej", R. 8, 1960, nr 2, ss. 17 I-182, Kazimierz Moszyński. Życie i twórczość, red. 1. Klimaszewska, Wrocław-Warszawa 1976, ss. 164.
10 Pośmiertnie wydano: K. Moszyński, O sposobach badania kultury materialnej Prasłowian
(do druku przygotowała J. Klimaszewska), Wrocław 1962, ss. 293; tenże, Górale Assamu (do druku przygotował L. Dzięgiel), Kraków 1977, ss. 171. Wznowiono: K. Moszyński, Kultura ludowa
Słowian, t. I, Warszawa 1967, ss. 745; t. 2, cz. I, Warszawa 1967, ss. 828; t. 2, cz. 2, Warszawa
1968, ss. 1104, a także tegoż, Ludy zbieracko-łowieckie.
Ich kultura materialna oraz podstawowe
wiadomości oformach współżycia zbiorowego, o wiedzy, życiu religijnym isztuce, Kraków 195 I,
wyd. 2. Cieszyn 1996, ss. 258; tenże, Ludy pasterskie. Ich kultura materialna oraz podstawowe
wiadomości oformach współżycia zbiorowego, o wiedzy. życiu religijnym isztuce, Kraków 1953,
wyd. 2, Cieszyn 1996, ss. 139.
II Są to: Archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego; Archiwum PAN w Warszawie (por. A. Brachfogel, Materiały Kazimierza Moszyńskiego, "Biuletyn Archiwum PAN" 1987, nr 30, ss. 23-43);
Archiwum Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego we Wrocławiu; Dział Rękopisów Biblioteki
Uniwersytetu Wileńskiego (tu tylko maszynopis Metody pracy terenowej, wersja w języku polskim
części artykułu K. Moszyńskiego Die Polnische Ethnologie und Ethnographie seit dem Jahre 1925,
"Baltoslavica" t. 3, 1938, ss. 136-202); Centralne Archiwum Narodowe Litwy, zespół 175, teczka
IVB 312 oraz zbiory pod opieką Barbary Moszyńskiej i Jadwigi Klimaszewskiej. Profesor 1. Kli-

�280
Nie mamy jednoznacznych świadectw potwierdzających, kiedy i w jakich
okolicznościach K. Moszyński i D. K. Zielenin zetknęli się nawzajem ze swoimi pracami. K. Moszyński został dostrzeżony w ZSRR przede wszystkim na
skutek swojej pracy Badania nad pochodzeniem i pierwotną kulturą Słowian,
cz. 1, Kraków 1925, w której przedstawił koncepcję wschodniego, euroazjatyckiego pochodzenia Słowian12• W roku 1926 przekazuje D. K. Zieleninowi
cztery swoje prace za pośrednictwem P. G. Bogatyriewal3, zapewne jednak zbyt
późno, aby mogły zostać wykorzystane w przygotowanej już przez D. K. Zielenina Russische (Ostslavische) Volkskunde. Nie wykluczone jednak, że D. K. Zielenin, jako slawista i jednocześnie bibliograf, już w trakcie prac nad tym dziełem znał wczesne publikacje K. Moszyńskiego, w Wschodniosłowiańskiej etnografii, co prawda, nie odnotowane. K. Moszyński z kolei publikuje recenzje
z tejże pracyl4, a w swojej Kulturze ludowej Słowian wielekroć powołuje się na
tę i wiele innych prac rosyjskiego etnologa. Pracę D. K. Zielenina Russische ...
zrecenzował zresztą także A. Fischer. W "Ludzie" omawiane były również inne
prace tego autoral5• Z drugiej strony D. K. Zielenin zrecenzował pracę K. Moszyńskiego Badania nad pochodzeniem i pierwotną kulturą Słowian'6, cenił sobie również opinię K. Moszyńskiego o pracach swoich i niektórych innych etnologów rosyjskich. Napisał w latach 30.: "A well known Polish ethnologist
Kasimir Moszinsky has recently given a brief but a very vivid description of

maszewskiej dziękuję za pomoc w poszukiwaniu listów D. K. Zielenina, a dr Auksuole Cepaitiene
z Zakładu Etnologii Instytutu Historii Litwy Litewskiej Akademii Nauk za informację o materiałach, dotyczących K. Moszyńskiego, w archiwach wileńskich.
12 Życiorys naukowy K. MosZYliskiego przygotowany
w roku 1951 przez J. Klimaszewską dla
"Wiedzy i Życia", Archiwum UJ, teka DXL-18, ss.lO.
13 W liście z 2.07. 1926 r. P. G. Bogatyriew wymienia prace, które na prośbę K. Moszyńskiego
wysłał D. K. Zieleninowi: l. Badania nad pochodzeniem ipierwotną kulturą Slowian. cz. l, Kraków 1925, ss. 140; 2. Recherches sur I 'origine ... (prawdopodobnie chodzi tu o pracę Origine de la
magie et de la religion, w: II Session, Prague 14-21 septembre 1924, Institut International d' Anthropologie, Paris 1926, ss. 7); 3. O kulturze ludowej poludniowo-środkowego
Polesia, "Ziemia"
R. 10, 1925, nr 6-8, ss. 120--131; 4. O wewnętrznym ukladzie prac obejmujących calokształt kultury materialnej, "Lud" t. 23, 1924, ss. 38-42. Por. Pisma P. G. Bogatyriewa k D. K. Zieleninu.
przygotowanie. przedmowa i komentarze A. M. Rieszetowa, "Etnograficzeskoje obozrienije" 1993,
nr5,ss.127-l28.
14 K. Moszyński,
recenzja pracy D. K. Zielenina, Russische (Ostslavische) Volkskunde, Berlin-Leipzig 1927 - "Slavia" (Praga) R. 6, 1927/1928, ss. 809-814.
IS A. Fischer, recenzja
pracy D. K. Zielenina, Russische ..., op. cit. - "Lud" t. 26, 1927,
ss. 97-99; E. Kagarow, w notach w języku niemieckim przesłanych z Leningradu, zrecenzował
dwie prace D. K. Zielenina: lmuszczestwiellnyje zapriety kak pierieżitki pierwobytnogo kommunizma, "Trudy Instituta Etnografii AN SSSR" t. l, 1934, wyp. I, ss. 75 - "Lud" t. 32, 1933 (1934),
ss. 180 oraz Totemiczeskij kun dieriewiew u russkich i bielorussow, "Izwiestija Akademii Nauk
SSSR", seria 7, "Otdielenije obszczestwiennych nauk" 1933, nr 6, ss. 591-629 - tamże, ss. 181.
16 "Etnografij a", R. 3,1928,
nr l, ss. 179.

�281
modem Soviet ethnology"17. Nie mamy świadectw kontaktów między dwoma
uczonymi w latach po II wojnie światowej'8.
Dysponujemy siedmioma kartkami pocztowymi, przesłanymi przez K. Moszyńskiego z Polski do Leningradul9• Wszystkie one napisane zostały w dobrym języku rosyjskim, nie można się zorientować, że wyszły spod pióra nie-Rosjanina; pismo równe, bezbłędne, wyraźne. K. Moszyński natychmiast odpowiada na otrzymane przesyłki lub tłumaczy się z opóźnienia w wysłaniu kartki.
Kartki pocztowe K. Moszyńskiego poświęcone są przede wszystkim sprawom
wymiany literatury, niezbędnej do działalności naukowej (o niektórych otrzymanych pracach informuje zresztą również w druku20), oraz publikacji prac
D. K. Zielenina we współredagowanym przez K. Moszyńskiego czasopiśmie
"Lud Słowiański". Treść jest oszczędna w słowa, nie brak jednak wyrazów prawdziwego uznania i wdzięczności za przysłane wydawnictwa. Zawsze skrupulatnie proponował prace na wymianę. Nie ma w korespondencji pytań o wła-

17 "Ethnography, Folklore and Archeology in the USSR", za Życiorysem naukowym K. Moszyńskiego ...• op. cit., ss. 10. Wersja angielska tego wydawnictwa, publikowanego przez Wsiesojuznoje
Obszczestwo kulturnych swjazi s zagranicej, okazała się nieosiągalna. Udało się nam natomiast
dotrzeć do wersji francuskiej "Ethnographie, Folklore et Archeologie en USSR", Moskwa 1933
i zamieszczonego tam artykułu D. K. Zielenina L 'etude ethnographique des peuples de ['USSR.
(Un apen;u). ss. 108-123. D. K. Zielenin informuje w nim, że polski etnografK. Moszyński ogłosił w tomie 2 z roku 1931 "Ludu Słowiańskiego" omówienie tomu 9 z roku 1930 czasopisma "Sbornik
Muzeja antropołogii i etnografii", w którym pozytywnie ocenił dokonania radzieckich etnografów.
W "Ludzie Słowiańskim" nie ma całościowych ocen etnografii radzieckiej, są natomiast opinie
o konkretnych pracach. W Przeglądzie stałych wydawnictw, "Lud Słowiański" t. I, 1929-1930,
ss. 313, K. Moszyński, w omówieniu "Sbornika Muzeja antropołogii i etnografii", t. 8, 1929. napisał: "Najważniejsza dla nas jest obszerna praca D. Zielenina o wyrazach tabuowanych ..., bardzo
cenny materiał zebrany z cechującą Zielenina nadzwyczajną pracowitością". W takimże Przeglądzie wydawnictw stałych, zamieszczonym w "Ludzie Słowiańskim" t. 2, 1931, omawiając t. 9
z roku 1930 "Sbornika Muzeja antropołogii i etnografii", K. Moszyński stwierdził: "Czasopismo
zawiera ... m.in. drugą i ostatnią część cennej pracy D. Zielenina o wyrazach tabuowanych .... Na
szczególną uwagę zasługuje poza tym sumienna rozprawa N. Dyrenkowej o zapatrywaniu ludów
tureckich na pochodzenie szamańskich uzdolnień". Kontynuował dalej, co jest interesujące dla prób
zrozumienia poglądów K. Moszyńskiego na sposób uprawiania etnologii - "Wyznać trzeba, że
czytanie tego rodzaju artykułów, jak powyższy - albo jak na przykład rozprawa Sternberga o kulcie orła ... działa doprawdy na podobieństwo silnego strumienia orzeżwiającego powietrza przy przeglądaniu prac etnograficznych, zwłaszcza tzw. «ludoznawczych», płytko i nudno rozprawiających
na temat napisów na malowanej ceramice, krawatów, królów kurkowych i innych drobiazgów, od
których roi się etnograficzna prasa. Są tam bowiem w owych artykułach rzeczy istotnie ważne,
przedstawione w sposób inteligentny i zajmujący; tryskają z nich naprawdę snopy światła na rozwój kultury czy w ogóle na zagadnienie człowieka" (ss. 252-253).
IK W brulionie
K. Moszyńskiego
z lat 50. zatytułowanym
"Adresy" nie ma nazwiska
D. K. Zielenina. Są tam natomiast adresy innych etnologów rosyjskich: P. G. Bogatyriewa.
P. S. Kużniecowa, S. A. Tokariewa i S. P. Tołstowa. Archiwum UJ, teka DXL-18.
19 Filia Archiwum RAN w S. Petersburgu, fond 849, opis 3. dieło 287.
20 W t. 2. cz. I Kultury ludowej Slowian, wyd. 2, op. cit.. ss. 307, pisze np. o przekazanym przez
D. K. Zielenina artykule Magiczeskaja funkcya primitiwnych orudii, "Izwiestija Akademii Nauk
SRRR", seria 7 "Otdielenije obszczestwiennych nauk" 1931, nr 6, ss. 713-764.

�282
sne plany naukowe D. K. Zielenina, o jego sprawy osobiste i o sytuację w ZSRR.
Nie wiemy, czy zostało to spowodowane osobowością K. Moszyńskiego, opanowanego, a nawet pozornie chłodnego w kontaktach i skoncentrowanego na
postawionych sobie zadaniach lub przyjętym wzorcem korespondencji między
nie znającymi się osobiście uczonymi, czy też wiedzą o stosunkach panujących w ZSRR. Wykracza poza przyjęty wzorzec korespondencji, kiedy prosi
D. K. Zielenina o interwencję w sprawie opóźnionej o przeszło rok, zapowiadanej przesyłki z książkami. Jest zdecydowany także wówczas, kiedy prosi
o informacje dotyczące możliwości zdobycia potrzebnych do pracy wydawnictw.
Nie można oczywiście stwierdzić, czy zachowana w materiałach z S. Petersburga kartka z 1 stycznia 1930 roku, zaopatrzona w najwcześniejszą datę, jest
rzeczywiście pierwszą, która rozpoczęła korespondencję ze strony K. Moszyńskiego. Pomocny w nawiązaniu kontaktów był z całą pewnością P. G. Bogatyriew21, pracujący w okresie międzywojennym w Czechosłowacji i Niemczech.
Z treści tej wczesnej kartki wynika, że była ona podziękowaniem za wysłanie potrzebnych K. Moszyńskiemu wydawnictw, a jednocześnie wyrazem gotowości
przesłania wydawnictw polskich. Jeśli można byłoby przypuścić, że D. K. Zielenin ze swojej inicjatywy jako pierwszy mógł posłać K. Moszyńskiemu odbitkę
drugiej części swojej nowej pracy Tabu slow (1930), to dawne czasopismo
"Etnograficzeskoje obozrienije", wydawane jeszcze przez Imperatorskie Towarzystwo Miłośników Przyrodoznawstwa, Antropologii i Etnografii przy Uniwersytecie Moskiewskim, którego ostatni tom za rok 1916 wyszedł z opóźnieniem dopiero w roku 1918, zapewne nie byłoby wysłane bez specjalnego zamówienia. Ostatnia kartka K. Moszyńskiego nosi datę 9 czerwca 1937 roku.
W materiałach archiwalnych D. K. Zielenina zachowała się tylko jedna kopia listu skierowanego do K. Moszyńskiego22• List ten jest interesujący sam dla
siebie, m. in. znamienna jest jego częściowa instytucjonalizacja. Jednocześnie
świadczy o tym, że siedem kartek, którymi dysponujemy, to tylko część,
zapewne większa, korespondencji
przesłanej przez K. Moszyńskiego do
D. K. Zielenina. Jeśli dokładnie zapoznać się z datami wysłania i treścią kartek
K. Moszyńskiego oraz listu D. K. Zielenina, to wówczas stanie się jasne, źe list
zajmuje pozycję oddzielną. Ani jedna kartka pocztowa K. Moszyńskiego wysłana po 7 lipca 1933 roku (data wysłania listu) nie jest odpowiedzią na ten list.
W Polsce nie odkryto dotąd ani kopii listów K. Moszyńskiego do D. K. Zieleni-

21 P. G. Bogatyriew
(1893-1971), wybitny rosyjski folklorysta, filolog i etnolog. W okresie
międzywojennym pracował na uniwersytetach w Czechosłowacji i Niemczech. Pozostawał w bliskich kontaktach z K. Moszyńskim, publikował w "Ludzie Słowiańskim". W Polsce ukazał się
wybór jego prac przygotowany przez M. R. Mayenową: Semiotyka kultury ludowej, wyd. I, Warszawa 1975; wyd. 2, Warszawa 1979, ss. 368 (tu bibliografia prac P. G. Bogatyriewa).
22 Filia Archiwum RAN w S. Petersburgu,
fond 849, opis 3, dieło 30.

�283
na, ani też, co byłoby szczególnie ważne, listów D. K. Zielenina do K. Moszyńskiego.
Korespondencja między uczonymi jest ważnym źródłem do historii nauki,
gdyż ukazuje kierunki ich zainteresowań, poglądy, warunki, w jakich pracowali, a także cechy osobowościowe. Publikując zachowaną część korespondencji
dwóch koryfeuszy nauki etnologicznej - rosyjskiej i polskiej, D. K. Zielenina
i K. Moszyńskiego, jesteśmy jednocześnie przekonani, że archiwa Polski i Rosji
kryją wiele innych jeszcze interesujących materiałów świadczących o współpracy etnologów z naszych bliskich sobie narodów słowiańskich.

Kartki pocztowe przesiane przez K. Moszyńskiego
do D. K. Zielenina23 :

Kartka nr l
1.01.1930
Wielce Szanowny Panie Profesorze,
Byłem głęboko wzruszony Wasząprzychylnością i tak uprzejmym wysłaniem
"Etnograficzeskogo obozrienija" takjak fi] odbitki 2. części Waszej pracy" Tabu
słow "24, wyjątkowo interesującej dla mnie w związku z opracowywaną obecnie przeze mnie 2. częścią" Kultury ludowej Słowian "2J.
Niepokoi mnie jednakże to, że do dnia dzisiejszego nie otrzymałem Waszej
przesyłki. W tym samym czasie zwracam się do naszego ministerstwa poczty
i telegrafu. Może także Pan, Szanowny Panie Profesorze, byłby tak uprzejmy,
aby sprawdzić, czy przesyłka nie pozostała w ZSRR?
W każdym razie serdecznie Panu dziękuję i oczywiście, na pierwsze Pana
życzenie gotowy jestem posłać każde polskie wydawnictwo, jakie tylko będzie
Panu potrzebne.
Szczerze Pana szanujący,
K. Moszyński

23 Kartki K. Moszyńskiego
i list D. K. Zielenina z języka rosyjskiego przetłumaczył Z. Jasiewicz. Wyrazy i części wyrazów w nawiasach prostych stanowią uzupełnienia tłumacza.
24 D. K. Zielenin, Tabu sław u narodaw Wastacznoj Jewropy i Siewiernoj Azii, cz. I: Zapriety
na ochotie i inych promysłach, "Sbomik Muzieja antropołogii i etnografii AN SSSR" t. 8, 1929,
ss. 1-151; cz. 2: Zapriety w domaszniej żizni, tamże, t. 9, 1930, ss. 1-166.
23 K. Moszyński, Kultura ludowa Slowian, cz. 2: Kultura duchowa, z. I, Kraków 1934, ss. VI,
722, nib 3; z. 2, Kraków 1939, ss. VII, 919; wyd. II: t. II, cz. l, Warszawa 1967, ss. 828;

�284
Kartka nr 2
20.11.1930
Wielce Szanowny Panie Profesorze,
Już kilka lat bez skutku staram się otrzymać z Rosji pracę B. Kuftina26 "Kalendar ' i pierwobytna ja astronomija kirgiz-kazackogo naroda ", "Etnograficzeskoje oboz[rienije}" 1916, zeszyt 3-427•
W związku z tym, że praca ta jest mi wyjątkowo potrzebna, ośmielam się
zwrócić w końcu i do Pana z prośbą o wyjaśnienie, w jaki sposób i skąd powinienem sprowadzić odnośny zeszyt ... E[tnograficzeskogo}
O[bozrenija} ".
Z największym zadowoleniem przysłałbym za niego kilka prac polskich lub zapłaciłbym najwyższą cenę. Jeśli "E[tnograficzeskogo} O[bozrienija}" 1916 nie
ma w sprzedaży, to może udałoby się mnie wypożyczyć pracę Kuftina z Rosji
na jeden miesiąc.
Szczerze Pana szanujący,
K. Moszyński

Kartka nr 3
[8.01.1931}
Wielce Szanowny Panie Profesorze,
W końcu dzisiaj, tj. 8.01.31, otrzymałem dawno oczekiwaną przesyłkę zawierającą dwie odbitki 2. części Waszej pracy" Tabu słow" (dla FrankowskiegollJ i dla mnie) i dwa zeszyty "E[tnograficzeskogo} O[bozrenija}", 1916. Może
sobie Pan wyobrazić, z jaką radością wziąłem się za czytanie otrzymanych
wydawnictw i jak serdecznie jestem wdzięczny za ich przysłanie. Zainteresowały mnie w szczególności ostatnie rozdziały (14. i następne) Pana wspaniałej
pracy o tabu słów.
Czy nie chciałby Pan otrzymać za "E[tnograficzeskoje} O[bozrenije} ", 1916,
trzech zeszytów zbioru dzieł St[anisława] Ciszewskiego "Prace Etnologiczne"

26 Boris A. Kuftin (1892-1953),
rosyjski i radziecki etnograf i archeolog. O B. A. Kuftinie
patrz: G. F. Diebiec, Pamjati B. A. Kuftina, "Sowietskaja etnografij a" 1954, nr l, ss. 166--168;
O. M. Dżaparidze, K J OD-Ietiju akademika B. A. Kuftina, "Archeołogija" 1993, nr 3, ss. 246--249;
A. M. Rieszetow, B. A. Kuftin - wydajuszczijsja sowietskij etnoarchieolog, w: Integracija archieołogiczeskich i etnograficzeskich issledowanij, Władiwostok-Omsk 2000, ss. 45-47.
27 B. A. Kuftin, Kalendar'
i pierwobytna ja astronomija Kirgiz-kazackogo naroda, "Etnograficzeskoje obozrenije", księga 111-112, 1916(1918), nr 3-4, ss. 123-150.
28 Eugeniusz Frankowski
(1884-1962), polski wybitny etnolog i antropolog. O E. Frankowskim patrz m.in.: T. Dziekoński, Prof dr Eugeniusz Frankowski (Nekrolog oraz wykaz ważniejszych prac naukowych), "Lud" t. 48, 1962(1963), ss. 563-570; A. Kutrzeba-Pojnarowa,
Wspomnienie o profesorze Eugeniuszu Frankowskim. Bibliografia prac, "Etnografia Polska", t. 7, 1963,
ss. 425-439.

�285
(I. 1925; II. 1929; III. 1930)?29 Być może one u Pana już są? Z niecierpliwością
będę oczekiwał okazji. aby odwdzięczyć się Panu za tak uprzejmą przysługę.
Szczerze Pana szanujący,
K. Moszyński

Ps. Czasopismo nasze "L[ud] S[łowiański} "30.1,zostanie wysłane do Pana
w lutym.

Kartka nr 4
30. VIlI.193I
Wielce Szanowny Panie Profesorze.
Dziękuję bardzo za przysłanie nekrologu Wiery Nikołajewny Charuziny3/.
Oczywiście. z chęcią umieszczę nekrolog w "L[udzie] S[łowiańskim] ". Wydrukowanie tego nekrologu na pierwszych stronach "L[udu] S[łowiańskiego] 11.
2 okazało się jednak niemożliwe. a danie petitem nekrologu tak wybitnego etnografa jak Charuzina byłoby niestosowne. dlatego też zdecydowałem się artykuł zamieścić w "L[udzie] S[łowiańskim]" Ill, l, a na razie dać tylko krótką
notatkę o śmierci i zawiadomić o przesłanym przez Pana nekrologu32.
Szczerze Pana szanujący,
K. Moszyński
Poprawka Pana odnośnie moich spostrzeżeń o szulikunach zostanie opublikowana w "L[udzie] S[łowiańskim]" lI, 233.

29 Stanisław Ciszewski (1865-1930),
polski znany etnolog i folklorysta, autor m.in. Prac etnologicznych, t. I: Mazowiecki sibirat, mazowiecka część imazowiecka szlachta cząstkowa, Warszawa 1925, ss. 219; t. 2: Płacidła pierwotne, Warszawa 1929, ss. 167; t. 3: Przenosiny. lasa, obora,
okno, szyby, Warszawa 1930, ss. 166. O S. Ciszewskim patrz m.in.: A. Fischer, Stanisław Ciszewski, "Lud" t. 29, ss. 174-176; K. Moszyński, Stanisław Ciszewski, "Lud Słowiański" t. 2,1931,
ss. 131-132.
JO "Lud Słowiański", czasopismo założone i wydawane w Krakowie przez K. Nitscha (dział
A - Dialektologia) i K. Moszyńskiego (dział B - Etnografia), t. 1-4, z. l, Kraków 1929-1938/9.
JI Wiera Nikołajewna
Charuzina (1866-1931), ceniony rosyjski etnograf. O W. N. Charuzinie
patrz: Je. N. Jeleonskaja, W. N. Charuzina, "Sowietskaja etnografij a" 1931, nr 1-2, ss. 153-155.
J2 Nekrolog W. N. Charuziny mimo wszystko opublikowany
został w t. 2 z 1931 roku "Ludu
Słowiańskiego". Por. D. K. Zielenin, Wiera Nikołajewna Charuzina (1867-1931), "Lud Słowiański" t. 2,1931, z. 2, Dział B, ss. 275-281. Honorarium za artykuł K. Moszyński próbował przekazać D. K. Zieleninowi za pośrednictwem P. G. Bogatyriewa. Por. Pisma P. G. Bogatyriewa
k D. K. Zieleninu ...• op. cit., ss. 129.
JJ Uwaga D. Zelenina. Od redakcji ••• Lud Słowiański" t. 2, 1931, z. 2, Dział B, ss. 275. Uwaga
ta jest odpowiedzią na ,,Przypisek redakcyjny" nr 3 dołączony do artykułu D. K. Zielenina Zagadocznyje wodjanyje diemony ••szulikuny" u russkich, "Lud Słowiański" t. I, 1929/30, z. 2, Dział B,
ss. 220-238.

�286
Kartka nr 5

8.III.1935
Wielce Szanowny Panie Profesorze,
Kartkę Pana z 12. I. tego roku otrzymałem z opóźnieniem, dodatkowo sam
opóźniłem się z odpowiedzią z tego powodu, że byłem chory dwa tygodnie.
Serdecznie i szczerze dziękuję Panu za przesłane przez Pana bardzo dla mnie
interesujące Pańskie prace.
W tych dniach poślę Panu tytuły książek. w których opublikowane zostały
dane o składzie narodowościowym ludności Polski według spisu 1931 roku34•
Szczerze Pana szanujący.
K. Moszyński

Kartka nr 6

17.1/1.1935
Wielce Szanowny Panie Profesorze,
Jak zdołałem się do tego czasu dowiedzieć, dane ze spisu 1931 roku zostały
umieszczone w 16. zeszycie wydawnictwa periodycznego •. Wiadomości Statystyczne Głównego Urzędu Statystycznego" za rok 193235• Będę jeszcze starał
się dowiedzieć, czy nie zostały wydane uzupełnienia do tych danych. Jeśli Panu
nie spieszy się szczególnie i może Pan poczekać do pierwszych tygodni kwietnia to ja, będąc w Krakowie, na miejscu kupię wszystko, co jest Panu potrzebne i wyślę do Leningradu. Jeśli jest inaczej. proszę zwrócić się pod adres:
Warszawa. Główny Urząd [Statystyczny}. Al. Jerozolimskie 32. Oczekuję szybkiej odpowiedzi.
Oddany Panu,
K. Moszyński

J4 Zainteresowania
D. K. Zielenina statystyką narodowościową Polski związane były z prowadzonymi wówczas w Instytucie Antropologii i Etnografii AN ZSRR w Leningradzie pracami nad
"mapami etnograficznymi". Pomoc w zakupie materiałów do "etnograficznej mapy Polski", w trakcie planowanego przejazdu przez Polskę, obiecał D. K. Zieleninowi również P. G. Bogatyriew
w liście z dnia 15. 09. 1934. Por. Pisma P. G. Bogatyriewa k D. K. Zieleninu ..., op. cit. ss. 130.
H "Wiadomości
Statystyczne Głównego Urzędu Statystycznego", R. 10, 1932, z. 1-36, z. specjalne 1-7.

�287
Kartka nr 7
9. VI.1937
Wielce Szanowny Panie Profesorze,
W posłanej Panu kilka dni temu odbitce mojego artykułu "Niektóre przyczyny zróżnicowania kultury ludowej w Polsce "36 zapomniałem poprawić pomyłkę na str[onie]1l3:
wiersz 17 od dołu wydrukowano "już ", winno być" w użyciu już ";
wiersz 16 od dołu wydrukowano
"płn. zachodzie ", winno być "płn.
wschodzie"
Z prawdziwym poszanowaniem,
. K. Moszyński
Kopia listu D. K. Zielenina do K. Moszyńskiego.

7. VII.1933
Do Profesora d(oktora) Kazimierza Moszyńskiego
Instytut Antropologii i Etnografii Akademii Nauk ZSRR z wdzięcznością
potwierdza otrzymanie od Pana nr. 1, tomu 3 Pańskiego cenionego czasopisma37• Dla wymiany przesłano Panu nr 5/6 czasopisma "Sowietskaja Etnografija ". W związku z Waszym bardzo interesującym artykułem o Kaukazie
i Bałkanach38 mógłbym sam napisać notatkę na pół arkusza drukarskiego" Paralele kaukasko-słowiańskie "39, w której przytoczę cytaty świadczące o całym
szeregu zbieżności w obrzędach i wierzeniach Słowian i ludów Kaukazu. Jeśli
znajdzie się u Pana miejsce dla takiej notatki, to proszę mnie zawiadomić.
Z serdecznym pozdrowieniem,
(D. K. Zielenin)

36 K. Moszyński, Niektóre przyczyny zróżnicowania
kultury ludowej w Polsce, "Lud Słowiański" t. 4, 1938. Dział B, Z. l, ss. 65-117, odbitka ss. 53.
37 "Lud Słowiański" t. 3, 1933/34, z. l, Dział A, ss. 160; Dział B, 146.
38 Wskazano tu artykuł K. Moszyńskiego,
Znaczenie etnografii Kaukazu dla badań etnologicznych na Bałkanach, "Lud Słowiański" t. 3,1933/34, Z. l, Dział B, ss. 99-107.
39 Nie znamy odpowiedzi K. Moszyńskiego
na propozycję D. K. Zielenina. Artykuł Paralele
kaukasko-słowiańskie nie ukazał się w "Ludzie Słowiańskim".

�288
Aleksander Reshetov, Zbigniew Jasiewicz
CORRESPONDENCE
BETWEEN KAZIMIERZ MOSZYŃSKI
AND DMITRI K. ZELENIN.
FROM THE ARCHIVES OF THE RUSSIAN ACADEMY
OF SCIENCES IN SANKT PETERSBURG
(Summary)
The article contains and discusses correspondence between Kazimierz Moszyński (1887-1959), an eminent Polish ethnologist, and Dmitri Konstantynowicz Zelenin (1878-1954),
an eminent Russian ethnologist. The publication is based on a collection ofpostcards writ·
ten by K. Moszyński in 1930-1937 and a copy of O.K. Zelenin 's letter from 1933, kept at
the Archives of the Russian Academy of Sciences in St. Petersburg. O.K. Zelenin 's letters
to K. Moszyński were not found in Polish archives and for this reason only part of the correspondence between these two scholars is available.
K. Moszyński and D.K. Zelenin have never met in person but through S.P. Bogatyrev,
who in the interwar period worked in Czechoslovakia and Germany. Both scholars were
interested in the folk culture of Slavs and other ethnological problems.
K. Moszyński 's postcards are mainly about the literature needed for scholarly work books that he wanted to get from O.K. Zelenin and books and articles that he sent to him as
well as O.K. Zelenin's publications in "Lud Słowiański", a periodical edited by K. Moszyński. They are not personal. The same can be said about the only letter sent by O.K. Ze1enin
to K. Moszyński.
The correspondence between K. Moszyński and O.K. Zelenin, despite being incomplete, is a valuable source of information about the scholarly interests of both scholars and
conditions of scholarly work at their times.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7785" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7766">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ad5c6b19664ff1ed307ae10726f5524a.pdf</src>
        <authentication>c8c8633b77adea74e5074bdf5e2242bb</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92963">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2014</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92965">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92968">
                <text>antropologia codzienności</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92971">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1869</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92974">
                <text>Wokół codzienności / LUD 2001 t.85</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92977">
                <text>LUD 2001 t.85, s.289-296</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92980">
                <text>Kuligowski, Waldemar</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92983">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92985">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92987">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="92989">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92992">
                <text>Lud, t. 85, 2001

POGLĄDY I OPINIE

WOKÓŁ CODZIENNOŚCI

W lutym 2001 roku stołeczna "Zachęta" była miejscem dość osobliwego
artystycznego wydarzenia. Oto jedna z rodzimych artystek przedstawiła tam
performance polegający na kilkugodzinnym obieraniu ziemniaków. Dalszym
ciągiem naj zwyczajniejszej ze zwyczajnych kuchennych czynności nie było
jednak ani wyrafinowane niszczenie pożytecznego warzywa, ani jego symboliczne uwznioślanie, lecz wrzawa medialnej dyskusji nad sensem tego rodzaju
przedsięwzięć. Sztuka to jeszcze, pytano ze wszystkich stron, czy wygłup jedynie, sztubacki psikus przystrojony w szatki nobliwego otoczenia państwowej galerii jak w osobisty frak? Indagowana o zamysł autorka odpowiedziała,
że był to "performance codzienny w czasie realnym". Tyle tylko - i aż tak
wiele. Pomińmy w tym miejscu (chociaż, przyznam, z żalem) obiecujące wielce skojarzenia, które wskazują na to, iż performerka bezwiednie sformułowała
tu użyteczną definicję filmów pornograficznych ... Idzie bowiem o co innego.
Rzeczoną formułę uznać można, jak sądzę, za jedną z myśli przewodnich najnowszej pracy Rocha Sulimy, zatytułowanej Antropologia codziennośd.
Sulimowy "performance codzienny w czasie realnym" jest wszak, co będę
się starał dalej pokazać, pouczającą opowieścią o kreowaniu świata, o przekształcaniu potocznego w nadzwyczajne, o cudzie codzienności. Jak pisze sam
autor, jego praca jest rodzajem ,,«pamiętnika rzeczy» z ostatniej dekady XX
stulecia" (s. 7), zapisem odchodzenia okruchów jednej realności i intronizowania w jej miejsce innej. Poruszamy się za autorem wśród banału, zwyczajności, wśród spraw i rzeczy rzadko traktowanych jako poważne czy godne wnikliwej refleksji badawczej.
Uwaga autora skupia się na kilku wyimkach z rzeczywistości. To wybór
autobiograficzny2, o czym jesteśmy lojalnie uprzedzeni, decyzja starego byI R. SuI ima, Antropologia
codzienności, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków
2000, s. 194.
2 Umocowanie w konkretnym czasie może przesądzać o sposobie odbioru tej książki. Wymownie przekonują o tym fragmenty recenzji pracy Sulimy, pisane w ramach prowadzonego przeze
mnie w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM laboratorium pl. "Problemy kultury
popularnej". Oto kilka z nich:
"Nareszcie ktoś dał wyraz tej wielkiej stracie, jaką poniósł świat po odejściu Syrenki. Odżyło
we mnie wspomnienie z dzieciństwa, kiedy charakterystyczny warkot silnika przestał zapowiadać

�290
walca ogródków działkowych i daczowisk, który przypomina czasem przysłowiowego już Indianina Kwakiutl w Nowym Jorku (zachwyconego nie bynajmniej powagą drapaczy chmur, ale raczej witalnością ulicznego jarmarku), tyle
że tym razem jest Polakiem poznającym właściwie od zera blaski i cienie przybytków masowej konsumpcji.
Przyjemność codzienności wypływa w tym wypadku z przekonania o tym,
że najważniejszy, najbardziej naturalny, najbliższy ciału i duchowi antropologiczny teren rozpościera się w okolicach własnego domu, mierzony jest krokami autora i jego bliskich, sięga tam, gdzie kończą się jego wycieczki. Horyzont
oglądamy tutaj z perspektywy niespiesznego przechodnia, w myśl zasady, że
z domu widać wszystko, podobnie jak z ziemi dostrzega się cały wszechświat.
Antropologia codzienności nie obiecuje opisów dalekich podróży, nie mami
cudaczną odmiennością egzotyki, nie wygląda zamorskich odkryć. Zamiast tego
z lubością żywi się własnym kontekstem kulturowym: polega na świadomym,
ratującym przed zapomnieniem kanibalizmie.
Uczta Sulimy rozpoczyna się od ogródków działkowych. Jest to sfera,
w której pojedynczy człowiek przykrawa świat na swoją miarę, gdzie jest twórcą
i prawodawcą. Tam przecież praca staje się zabawą, zabawa czynieniem użytecznego, tam powtarzalne i typowe zmienia się w jedyne, wyłącznie dla tu
i teraz (s. 31). Odwrócenie logik na zbiegu ulic Waszyngtona i Kwiatowej (badacz obserwuje ten teren od trzydziestu lat) powołuje do życia ekskluzywną
oazę przekonania, że istnieje jeszcze świat niegotowy, świat, jaki możemy sami
kształtować. Podobne odczucia wyzwalał samochód marki Syrena: o wiele istotniejsze było wszak jego znaczenie symboliczne niźli technologiczne (s. 41).
przyjazd taty, a mnie długo trzeba było namawiać, żebym wsiadła do malucha. Należało się zjawiskowej «skarpecie» epitafium" (Marta Miguła).
"W książce Sulimy można dostrzec podział na trzy rodzaje problemów, biorąc pod uwagę czas
ich występowania. Pierwszą z tych grup stanowią zjawiska, których okres świetności przypadał na
okres PRL-u. Mam tu na myśli Pracownicze Ogródki Działkowe oraz daczowiska. Do drugiej grupy zjawisk ciągle aktualnych zaliczyłbym fenomen libacji alkoholowych. O ile ogródki działkowe
przechodzą do lamusa, o tyle temat związany z alkoholem będzie w Polsce długo aktualny i atrakcyjny. Zupełna nowość w naszym krajobrazie to supermarket. Zmiana formy zakupów z bazarowego na zakupy w marketach, nowa forma spędzania wolnego czasu, identyfikowanie się z «moim»
Hitem czy Realem to sygnały nowego, trwałego elementu w kulturze" (Jakub Job).
"Sulima pisze o wizualizacji kultury, przedstawia zakupy jako nieodłączny element naszego
życia. W pozostałych rozdziałach porusza tematy sobie współczesne, ale dla mnie odległe. Ja nie
pamiętam początków napisów na murach, one były zawsze częścią mojej rzeczywistości. To samo
dotyczy wraków Syrenek, których ja po prostu nie widziałam. Powinnam rozumieć rozdział mówiącyo libacjach, ich uczestników widuję na co dzień i widzę, że jest to jedna z najatrakcyjniejszych grup spotkaniowych. Ale nie była to najciekawsza część książki. Temat kupowania, wstyd się
przyznać, «sprzedaje się» najlepiej" (Katarzyna Milecka).
"Nie pamiętam czasów, kiedy to Syrena była szczytem marzeń Polaka i miernikiem jego prestiżu. Dzisiejszy stan rzeczy jest dla mnie czymś oczywistym i tak bardzo jej odejście mnie nie wzrusza. (...) Dzisiejsze ogródki działkowe są miejscem spotkań ze znajomymi przy grillu. (...) Wydaje
mi się, że autor w dużej mierze opisuje «swój świat» i «swoją kulturę warszawską»" (Anna Krzykowiak).

�291
Auto dawało się niemal dowolnie przerabiać, dekorowano je kwiatami, wazonikami, wieszano w oknach firanki. "Heroiczny epizod polskiej socjalistycznej
motoryzacji" (s. 50) był enklawą rozkwitu prywatnej wrażliwości, poddawał
się obróbce, czego nie można w żadnym razie powiedzieć o samochodach produkowanych obecnie, których jedyną przystanią są bezduszne salony obsługi.
Zresztą, kto dziś odważyłby się na umajenie mercedesa odpustową makatką
czy wyróżnienie go spośród innych ozdobną gałką do zmiany biegów, z wtopionym w środek modelem jakiegoś antycznego pojazdu?
Zjawisko inskrypcji na murach - tak różnie waloryzowane w publicznych
debatach - jest również, jak pokazuje to Sulima, elementem tych rytuałów
codzienności, które odwołują się do spontaniczności, do wyrycia na masowym
swojego indywidualnego znaku. Być może jest to znak banalny, być może «Józef Tkaczuk» przekonuje o postępującej inflacji imion (s. 91), ale w planie
oporu tego, co prywatne, przed tym, co publiczne, wiele ma wspólnego z napowietrznymi wspólnotami alkoholowymi, o których traktuje kolejny rozdział
Antropologii codzienności. Odbywane na ulicach (a częściej na ich rogach,
obserwacyjnych «winklach») spotkania alkoholowe są "względnie stałym elementem tkanki kulturowej ulic wielkich aglomeracji" (s. 116). Sulima traktuje
je jako enklawy luzu, spontanicznego chaosu i bezinteresowności, jedne z ostatnich, jakie przetrwały jeszcze w drobiazgowo planowanych metropoliach i ich
uporządkowanych społecznościach.
Daczowisko, miejsce szczególne, miejsce dla wybranych - być może marzenie tych, którym pozostały jeno śródmiejskie działki - jawi się jako ciąg
dalszy kreacji danego nam świata. Zapalane na daczowiskach latarnie osłabiają doznawanie wertykalnego porządku globu, turnieje wież stereofonicznych,
kupionych akurat kosiarek czy telewizorów skutecznie eliminują dźwięki pobliskiego lasu czy rzeczki, lecz to jedynie pozorna degradacja otoczenia. Daczowisko jest przecież, przekonuje warszawski badacz, "sztuczną instalacją
wyobrażeń o Naturze w środowisku naturalnym" (s. 120).
Rozdział ostatni pojawia się w tej opowieści o upartej potrzebie udomawiania codzienności niczym zgrzyt. "Supermarket. Przyczynek do retoryki konsumpcji" - odnosząc się do coraz bardziej drapieżnego zjawiska konsumeryzmu - nie opisuje praktyk pozostawiających miejsce na indywidualne przeróbki, pomysły i mikrokreacje. To sam supermarket narzuca rytmy konsumpcji
(s. 187), ściśle projektuje "zdarzeniowość", wodzi klienta wzdłuż ogromnych
ekranów telewizyjnych (s. 179), tak że po wyjściu ma się wrażenie powrotu
z kina (s. lSI). Horyzont supermarketu jest sztywny, całkowicie przesłaniający
jakiekolwiek zwyczajne widoki.
Ten zgrzyt jest jednak, jak sądzę, głęboko uzasadniony. Sulima uzmysławiający to, że ekumena ogródków działkowych odchodzi już do lamusa, zdający relację z pochówku Syreny, wspólnoty alkoholowe przedstawiający zaś
na podobieństwo zanikających plemion, wyraźnie daje do zrozumienia, iż co-

�292
dzienność przestaje być przedmiotem naszych twórczych zabiegów, błyskawicznie przekształcając
się w katalizator masowej konsumpcji. Przedstawiona
w książce wizja opatrzona zostaje tym samym klamrą i arcyważnym pytaniem
dotyczącym statusu oraz obecności «naszych miejsc», «prywatnych światków»
i «własnych, małych codzienności» w dobie globalizacji, kultury mediów,
a także masowego przekarmiania zmysłów.
Mimo że codzienność, zdaniem Sulimy, definicji nie potrzebuje, mimo zadekretowanej przezeń dla siebie postawy sąsiada, który nie jest kolejną inkarnacją naukowego odkrywcy, a raczej obserwatorem podglądającym rzeczywistość z własnego okna w stolicy, nie wystarczy po prostu spacerować i patrzeć,
aby być antropologiem (nawet przy optymistycznym założeniu, iż granica między teorią a praktyką runęła już niczym berliński mur, a jej miejsce zajęło bądź
to praktykowanie teorii, bądź z kolei teoria praktyczna). Aparat teoretycznychociaż skrzętnie ukrywany - pozostawia w książce wiele wyraźnych śladów.
Sam SuIima (świadom swojego statusu licencjonowanego kłusownika) wylicza w pewnym momencie swoich najważniejszych poprzedników w opisywaniu codzienności: na pierwszym miejscu oczywiście Bystronia, potem między
innymi Czerwińskiego, Mencwela, Baumana, Bursztę z gildii antropologicznej, Białoszewskieg03
oraz Pilota jako dłużników literackich, Pawluczuka
i Brach-Czainę zaś pod postacią patronów filozoficznych. Szeroka to, przyznajmy, gama osobowości i punktów widzenia: antropologiczna pojemność pojęcia kultury jako stylu życia różni się, jak wiadomo, od perspektywy etycznej
in toto Brach-Czainy, czy też od ujęć Czerwińskiego, który starannie rozdzielał masy i elity. Raczej trudno znaleźć jedyny, wspólny mianownik tych różnych namysłów nad rzeczywistością, przeto uzasadnione staje się pytanie
o właściwy Sulimie w tej materii - choć deklaratywnie bagatelizowany punkt widzenia.
Zakładając, że w przypadku Sulimy nie mamy (przynajmniej na razie) do
czynienia z wczesnym i późnym okresem twórczości, które mają się do siebie
jak antypody raczej niźli kontynuacje, warto sięgnąć do fragmentów jego wcześniejszych prac. Warszawski antropolog to przecież doświadczony badacz folkloru, który już przed laty zauważał: "Analiza kultury współczesnej pozwala
wykryć oczekiwania na zjawiska, które w ogromnym przybliżeniu odbierane
są powszechnie jako f o l k lor o p o d o b n e''''. Sugestia dotyczyła podskórnej
3 Niektóre fragmenty wierszy tego poety mogłyby posłużyć jako wspaniałe motta pracy Sulimy.
Oto przykłady: "Uderz mnie / konstrukcjo mojego świata" (Moje Jakuby znużenia ze zbioru Lbyka
przed zaśnięciem. "Dziwię się / i dziwię siebie / i komentuję wciąż żywoty otoczenia" (O mojej
pustelni nawoływaniem z tomiku Szare eminencje).
"Budka piwa-stajenka Wołomina (...). Dla kogo szopa? / Wiem, sprawdziłem: dla trzech / pasterzy w waciakach (...). Co będzie, gdy nie przyjdą (...). Nikt wtedy nie odgadnie jej obrządku"
(Mit naoczny z tomiku Ballady peryferyjne).
4 R. Sulima, Folklor i literatura. Szkice a kulturze i literaturze współczesnej,
Warszawa 1985,
(wyd. II uzupełnione i poprawione), s. 55.

�293
tęsknoty za naturalnością, spontanicznością, za głodem tego, co nieoficjalne,
niesystemowe, a czasem wręcz peryferyjne. Opisywane w Antropologii codzienności realia końca wieku takie cechy z pewnością posiadają. Intuicje i sympatie, dzięki którym powstała ta książka, formułowane były także bardziej konkretne: "Historia etnografii (...) ujawnia zmieniający się jej przedmiot, który
dodatkowo ma jeszcze tę właściwość, że bliski bywa dziś przedmiotowi naszego p o t o c z n e g o d o ś w i a d c z e n i a, codziennej praktyki społecznej.
Przedmiot etnografii jest w jakiś sposób jawny, publiczny, dostępny w szerokim zakresie ogółowi społeczeństwa"5. Świadomie przyjęta postawa antropologa codzienności wprost wyraża pragnienie, by "interpretować to, co wszyscy
widzą. Jego świat nie jest gdzieś w interiorze, ale «na widoku», w obejściu, na
ulicy, w telewizji" (s. 10). W przeciwieństwie, dodajmy, na przykład do historyka, którego ściśle zarachowane archiwa, kruche pergaminy i łamliwe pieczęcie bynajmniej nie są ogólnodostępne.
Przywołanie historii i historyków w tym miejscu jest zamierzone. Jak wspomniałem, Sulima przywołał wcale liczną grupę pionierów oglądu codzienności, ograniczając się wszakże wyłącznie do rodzimego podwórka. Szkoda, że
tak się stało, bowiem ogranicza to nieco przestrzeń odniesień, w jakich sytuować można jego najnowszą książkę. Fernand Braudel napisał oto Les Structures du quotidien6 (zamyśloną jako pierwsza odsłona historii cywilizacji kapitalizmu). I jego ujęcie codzienności nie przypomina, naturalnych jakoby dla tego
celu, spacerów Sulimy. Codzienne życie często redukuje francuski historyk do
liczb, te zaś sprowadza do Malthusowskiego wskaźnika regresu i postępu; miast
miąższu kultury, serwuje gotowe wykresy demograficzne, elementy agronomii,
wyliczenia architektów i dietetyków. Mało punktowych znaczeń, mało lokalnych sensów, mało tego, co dla antropologa stanowi istotę kultury. A także tego
- co składa się na ulotną mgiełkę codzienności. Znamy, rzecz jasna, Braudelowską ideę struktur longue duree, która przesądza o fonnie jego opowieści,
niemniej okazuje się, że wielość perspektyw dotyczy także tej rzekomo samonarzucającej się codzienności.
Braudel w swojej pracy narzucał rozległą wizję czasu historycznego, szukał
trwałości, gonił za tym, co wielowiekowe, nie zaś spalające się wraz z porami
roku. Poznawczą wartość codzienności porównywał, w często przywoływanej
analogii, do wietrznej gry robaczków świętojańskich, których małe światełka
otoczone są wokół nieprzeniknioną ciemnością? Zdarzenia traktował w kate-

R. Sulima, Literatura a dialog kultur, Warszawa 1982, s. 8a-81.
F. Braudel, Civilisation materiel/e, economie et capitalisme. XV-XVllI siec/e, vol. I, Les Structures de quotidien: Le Possible et ['impossible, Paris 1979.
7 Po raz pierwszy użył jej podczas wykładu inauguracyjnego
w College de France w 1950 roku
(patrz: F. Braude1, Odnowa historii, przeł. B. Geremek, w: tegoż Historia i trwanie, przeł. B. Geremek, przedmową opatrzyli B. Geremek i W. Kula, Warszawa 1999, s. 28).
5

6

�294
goriach dźwięcznych nowinek, płytkich wzburzeń niesionych na potężnych
falach historii. Bagatelizował potoczność: Antropologia codzienności w znanej
nam formie nie mogłaby powstać pod jego kierunkiem.
Faktem pozostaje jednak - i tu codzienność zadrwiła z wielkiego uczonego - iż to właśnie w kręgu uczniów Braudela narodziła się koncepcja mikrohistorii, zrywająca z historią bez ludzi, bez ruchu, z historią zdominowaną przez
geografię i wyliczenia demograficzne. W 1971 roku ukazał się numer magazynu "Annales" (którego Braudel był redaktorem naczelnym) zatytułowany Historia i struktura, który w całości dotyczył mitów, wydarzeń i tekstów. Do głosu
dopuszczono w nim antropologię i językoznawstwo, szacunek poczęto oddawać
zdarzeniu. Parę lat później Emmanuel Le Roy Ladurie przedstawił opis życia
w średniowiecznej wiosce Montallou, potem przebieg zamieszek w rzymskich
miastach w latach 1579-1580, podjął się próby odczytania XVIII-wiecznego gwarowego opowiadania, analizował guślarskie wierzenia z terenu Gaskonii ... Odejście od dawnej, zdyskredytowanej po wielekroć, narracji zdarzeń, ale także od
Braudela-długodystansowca
i jego struktur stało się przeto faktem.
Ubiegłowieczne dzieje naukowego przyglądania się codzienności na tym
bynajmniej, jak wiadomo, się nie zakończyły. Kultura natychmiastowości
uśmierciła oto na naszych oczach geografię (możemy przecież być w dowolnym miejscu globu w wybranym momencie) i sproblematyzowała pojęcie czasu przeszłego. Obsceniczny nadmiar informacji, jej ulotność i implozywność
doprowadziły do sytuacji, w której, jak twierdzi Jean Baudrillard, na historię
po prostu nie mamy czasu. Nie ma ona kiedy zaistnieć. Efektem tego procesu
jest zagubienie przez współczesne społeczeństwa pojęcia i sensu historii8•
Wszystko pragnie być dzisiaj przede wszystkim aktualne, ważne w teraźniejszości, modne, głośne i na topie. Cały czas historyczny skurczył się do momentu zabłyśnięcia na ekranie. Historia jest teraz albo nie ma jej wcale, wieczność to teraz albo nigdy. Papież kaja się więc za winy Kościoła sprzed pięciu
wieków, Aborygeni żądają zwrotu ziem zagrabionych przez nie istniejące imperium, Turcja zamierza przeprosić Ormian za rzeź z 1915 roku, a o Holokauście mówi się wciąż tak, jakby było to zaledwie wczoraj. Historia umarła i to
wcale nie w sensie wieszczonym przez Fukuyamę. A codzienność? Co z tym
miarowym przemijaniem kolejnych dni? Jak o tym opowiadać? Komu? I czy
jest to jeszcze ważne zadanie badawcze?
Dylematy to nie błahe. Stanowiły one istotę wielu ważnych dla humanistyki
prac i badań. Przywołajmy choćby pojęcie potoczności używane na gruncie socjologii wiedzy czyetnometodologii,
Lebenswelt Husserla, ustalenia tradycji
hermeneutycznej spod znaku Gadamera czy postawę reprezentowaną przez Alfreda Schiitza. Jakkolwiek często przedmiotem owych rozważań były sposoby
na dotarcie do czegoś pierwotnego względem nauki, do świata przeżywanego
R

J. Baudrillard, Przed końcem. Rozmawia Philippe Petit, przeł. R. Lis, Warszawa 2001, s. 16.

�295
bezzałożeniowo, to w ich efekcie nie powstały wyłącznie hermetyczne, filozoficzne konstrukty. Oto na przykład Ludwig Wittgenstein, po okresie metafizycznych, abstrakcyjnych poszukiwań z Tractatus Logico-Philosophicus,
zdystansował się wobec nich, głosząc, że promowane przez niego gry językowe mają
"sprowadzać słowa z zastosowań metafizycznych z powrotem do ich codziennego użytku"9.Wielokrotnie o potrzebie odnoszenia najbardziej nawet wyrafinowanych interpretacji do kulturowej potoczności przypominał także Clifford
Geertz. Badacz common sense przekonywał, że najważniejsze znaczenia odnajduje się "w ich naturalnym środowisku - we wspólnym świecie, w którym
człowiek ogląda, nazywa, słucha i działa"'o.
Sulima pozostaje wiemy tej perspektywie i omija liczne mielizny, jakie czyhają na kronikarza teraźniejszości. W swoich raportach sięga po te konkrety,
które - dostrzeżone, usłyszane, nazwane - współtworzą codzienność. Sprowadzając je do poziomu zwyczajnych zastosowań, układa antropologiczne
mikrohistorie. I udaje mu się odbiorcę, użytkownika tej samej przecież, bądź
przynajmniej bardzo podobnej, codzienności, zaskakiwać. Jakże szybko zapomnieliśmy choćby o tym, że niecałe dziesięć lat temu uczyliśmy się wpychać
monetę do połączonych łańcuchami wózków, wykładać zakupiony towar na
taśmę, czytać pełne hieroglifów rachunki, a po nich poradniki, jak zachować
się w nieznanym świecie supermarketów, które drukowała codzienna prasa.
Sulima pamięta tę ośmieszającą nas czasami banalność czynności.
Istotą jego Antropologii codzienności jest potwierdzenie istnienia wszczepionej nam potrzeby konstruowania świata, wyczarowywania w nim swojego
miejsca, przełamywania bezimiennej, bezdomnej, nie oznaczonej codzienności własną wyobraźnią i jej materialnymi efektami - nie tylko w obrębie ogródków działkowych, daczowisk, na ulicznych spotkaniach alkoholowych, czy za
pośrednictwem napisów na murach i w aktach przystrajania Syrenek. Totalne
uniwersum supermarketów jest już przecież gwałtownym wyzwaniem, przerwaniem tego rytmu codziennego zagospodarowywania czasu i przestrzeni, oszałamiającym dla wielu wkroczeniem w radykalną fazę symulowania naturalnego porządku. Emancypacja od konieczności (dyktowanych przez wymienność
dnia i nocy, wymogi ciała czy rytm pracy) ma także uwalniać od konieczności
autoekspresji. Teraźniejsza codzienność, uwięziona w wielkich projektach
mediów i konsumpcji, zaprzecza sensowi kreowania siebie-w-codzienności.
To wszechwidowisko, w którym już przewidziano role dla wszystkich, nawet
tych, co mienią się po staroświecku obronnym tytułem indywidualistów (na
nich zresztą najwięcej się zarabia, któż bowiem bardziej od indywidualistów
skłonny jest wydawać krocie na cudaczne bibeloty, przecenione książki, ciągłe
L. Wittgenstein, Dociekania.filozo.ficzne, przeł. B. Wolniewicz, Warszawa 1972, paragraf 116.
C. Geertz, Local Knowledge. Further Essays in Interpretive Anthropology, New York 1983,
s. 119.
9

10

�296
reperacje zdezelowanych aut, stare ciuchy, wycieczki do miejsc, dla których
nie opłaca się nawet wydawać porządnych katalogów ...?).
Mówi więc SuIima o przemijaniu, o więdnącej na naszych oczach rzeczywistości, która już nie powróci; opowiada o swoim życiu, o owym trzydziestoletnim przyzwyczajaniu się do miejsc i dekoracji. Jego codzienności (a także jego
antropologii) nie brakuje niczego istotnego: ani zachwytu nad światem, ani
zaświadczającego w nim uczestnictwa, ani czujności wobec tego, co zastępuje
stary porządek. To - zarówno na poziomie anegdoty, jak i refleksji - rzeczywisty, a więc niepowtarzalny, performance. Przekonywać miały o tym i zachwyty Białoszewskiego, i opinie studentów.
Czy przesłanie całej pracy rzeczywiście jest żałobne? Czy kultura odebrała
nam ostatnie skrawki miejsc i chwil, w których moglibyśmy stwarzać świat
sami? Być może stadny konsumpcjonizm, zaklęcia promocji i last minute zawładnęły naszymi potrzebami bez reszty. Nadzieje budzi w tym względzie
- o ironio! - rzeczywistość wirtualna. Udział autora w internetowym czacie
poświęconym dyskusji nad Antropologią codzienności (promowaną przez tygodnik "Polityka"), zainteresowanie internautów i swobodna wymiana poglądów, pozwalają myśleć o tym, że cud codzienności znowu może się powtórzyć, że pod walcem globalizacji można umościć sobie własne, przytulne gniazdko: zupełne jak w zwyczajnych, wcale nie-wirtualnych ogródkach działkowych.
Waldemar Kuligowski

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7789" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7769">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b6f8f088f14c97213257dbce9014dc27.pdf</src>
        <authentication>858b899c96acae34c808695ac170e861</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93001">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93003">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93007">
                <text>Ujgurzy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93009">
                <text>szamanizm</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93012">
                <text>Kazachstan - Ujgurzy - szamanizm</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93014">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1863</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93016">
                <text>Wybrańcy duchów, czyli jak zostać szamanem / LUD 2001 t.85</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93018">
                <text>LUD 2001 t.85, s.153-192</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93021">
                <text>Penkala-Gawęcka, Danuta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93022">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93023">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93025">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93026">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93027">
                <text>Lud, t. 85, 2001

DANUTAPENKALA-GAWĘCKA
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet im. A. Mickiewicza
Poznań

WYBRAŃCY DUCHÓW, CZYLI JAK ZOSTAĆ SZAMANEM.
NA PRZYKŁADZIE UJGURSKIEJ SZAMANKI Z KAZACHSTANU

Jak zostaje się szamanem we współczesnym Kazachstanie? Czym wyróżnia
się droga szamana? Czy mamy tu do czynienia z ciągłością tradycji, czy raczej
z "tradycją wynalezioną"?I. Na te ogólniejsze pytania postaram się odpowiedzieć, prezentując postać Rachiljam, ujgurskiej uzdrowicielki z Kazachstanu,
mieniącej się szamanką (kaz. baksy, ujg. bakszy)2 i pod takim też mianem znanej w społeczności, w której działa3•
Poznałam Rachiljam w listopadzie 1996 roku i od tej pory spotykałam się
z nią co pewien czas, przeprowadzając długie rozmowy i obserwując odbywane przez nią seanse, aż do lipca 2000 roku4• Dzięki tak długiej z nią znajomości
mogłam przyglądać sięjej "drodze", procesowi zdobywania kolejnych doświadczeń. Rachiljam była bardzo otwarta, zawsze chętna do rozmów, udzielała obszernych wyjaśnień w odpowiedzi na moje nieraz natrętne pytania. Jedynym
tematem, którego nie chciała rozwijać, była przyszłość - jej dalszy rozwój,
o którym napomykała jedynie bardzo enigmatycznie, sugerując jednakże, że
pisana jest jej prawdziwa wielkość duchowa.

Współcześni uzdrowiciele w Kazachstanie
W niepodległym Kazachstanie, w ostatniej dekadzie ubiegłego wieku, nastąpił autentyczny rozkwit medycyny komplementarnej. Była ona obecna jako
podskórny nurt przez wszystkie poprzednie lata, mimo wielu dziesiątek lat prze1 A więc czy może jest to jedynie iluzja "tradycji"? Termin "tradycja wynaleziona"
- invented
tradition (Hobsbawm, Ranger, eds., 1983) zdobył sobie w ostatnich latach dużą popularność.
2 Stosuję uproszczony zapis terminów lokalnych. Podaję na ogół określenia rosyjskie, bowiem
w języku rosyjskim porozumiewałam się z szamanką i innymi uzdrowicielami. Przytaczam tylko
ważniejsze terminy w języku kazachskim i ujgurskim.
J Współcześnie
szamanizm kazachski i szamanizm miejscowych Uj gurów nie wykazują istotniejszych różnic, zbieżne są w szczególności drogi dojścia do profesji szamana, będące przedmiotem niniejszego artykułu.
4 Badania nad medycyną komplementarną
prowadziłam od roku 1995 do połowy roku 2000
w Ałmaty (dawniej - Ałma-Ata), stolicy Kazachstanu do końca 1997 roku (stolicę przeniesiono
wówczas do Akrnoły, przemianowanej następnie na Astanę).

�154
śladowań mułłów, szamanów, tradycyjnych uzdrowicieli w okresie władzy sowieckiej. Wprawdzie niewielu badaczy w tamtym okresie, nawet wtedy, gdy
zelżały oficjalne naciski, zajmowało się tą problematyką, można jednak znaleźć w literaturze wzmianki nie tylko o dawnych, ale i współcześnie (w sowieckim systemie) działających szamanach, przede wszystkim w cennych pracach W. N. Basiłowa (1984, 1992 i in.). Według informacji uzyskanych od
mieszkańców Ałmaty, jeśli ktoś chciał, mógł dotrzeć do uzdrowiciela nieoficjalnymi kanałami, poprzez pośrednictwo znajomych osób. Był to czasem cały
łańcuch zaufanych ludzi, prowadzący do szamana czy innego uzdrowiciela, działającego w "półukryciu", jako że z reguły był on znany przedstawicielom władz,
nieraz zresztą lokalni urzędnicy sami korzystali z jego usług. Jak komentowali
moi informatorzy, w tamtym czasie byli to rzeczywiście dobrzy, silni, rzetelni
uzdrowiciele; "teraz namnożyło się różnych oszustów i szarlatanów". Obecnie
działa wielka armia uzdrowicieli; wielu spośród nich kontynuuje dawne tradycje lecznicze poszczególnych grup etnicznych. Ale i oni włączają na ogół chętnie nowe elementy do leczenia, jeśli uznają je za skuteczne czy przyciągające
pacjentów. Jednak bardzo niewielu spośród uzdrowicieli jest nazywanych szamanami.
Niezależnie od cichej kontynuacji tradycyjnej medycyny kazachskiej, ujgurskiej, rosyjskiej, koreańskiej i wielu innych narodowości, w latach 70., a szczególnie 80. zaczęły przenikać do Kazachstanu, głównie z Rosji, różne nurty
medycyny komplementarnej. Najbardziej popularna była bioenergoterapia, której praktyków zwano w ZSRR "ekstrasensami". Do dziś ta dziedzina cieszy się
popularnością, wprawdzie już nie w postaci masowych seansów, które zostały
zakazane. Jej elementy przejęli i stosują w swych praktykach również niektórzy tradycyjni uzdrowiciele. Także wiele innych metod i technik medycyny
komplementarnej, często takich, które lokują się najej pograniczu z medycyną
oficjalną, przywędrowało w owym czasie z innych części kraju. Dziś nadal takie
nowinki przenikają i popularyzują się na jakiś czas. Często propagująje lekarze, a podchwytują liczni obecnie poszukiwacze cudownych (i tanich) metod
samoleczenia, których popularność bardzo wzrosła w związku z dramatyczną
sytuacją medycyny oficjalnej5. Nowości przychodzą tradycyjnymi drogamiprzede wszystkim z Moskwy, która pozostała dla Kazachstanu centrum, jeśli
chodzi o medycynę i jej poziom. przy tym szczególnie wysoko cenione są te
s Bardzo popularnym sposobem samoleczenia jest tzw. metoda Iwanowa, polegająca na hartowaniu się poprzez oblewanie zimną wodą, stosowanie postów i szeregu innych zaleceń (Penkala-Gawęcka, 1998). Interesującym zjawiskiem jest także wędrówka różnych ruchów kultowych czy
parareligijnych, połączonych z samoleczeniem bądż uzdrawianiem komplementarnym, które zyskały popularność na Zachodzie w związku z ekspansją ideologii New Age. Wiele z nich ma korzenie orientalne. Do Kazachstanu docierają one z Zachodu za pośrednictwem Rosji. Należy do nich
dianetyka Hobbarda i transcendentalna medytacja Uniwersytetu Maharishi. Również wspólnoty
krysznaitów propagują zdrowy styl życia oraz metody leczenia oparte na koncepcjach medycyny
wschodniej, ajurwedycznej.

�155
metody i "systemy" Gest to popularne określenie takich zbiorów zaleceń), które są firmowane nazwiskami "akademików" (członków Rosyjskiej Akademii
Nauk).
Imiym ważnym nurtem medycyny komplementarnej w Kazachstanie są
wpływy "wielkich tradycji medycznych" - medycyny chińskiej i koreańskiej,
tybetańskiej, arabsko-perskiej Unani. Występowały one już od wielu stuleci,
odciskając swoje piętno również na ludowym lecznictwie Kazachów i innych
grup etnicznych. Natomiast ich nasilone współczesne przenikanie można rozpatrywać jako jeden z aspektów procesu globalizacji. Elementy pochodzące
z owych wielkich tradycji medycznych ulegają lokalnym przekształceniom, stąd
niektórzy badacze preferują użycie terminu "glokalizacja", jako lepiej oddającego sytuację6. Szczególną popularnością cieszy się medycyna koreańska (pokrewna zresztą chińskiej), do czego zaf'.ęwne przyczynia się istnienie dużej
mniejszości koreańskiej - potomków zesłańców z Dalekiego Wschodu z lat
30. Znaczący jest fakt, że najlepiej przyjęła się wersja koreańskiej refleksoterapii zwana su-dżok, stworzona stosunkowo niedawno (1987) przez koreańskiego profesora Park Jae Woo, który założył swą "akademię" w Moskwie.
Akademia su-dżok działa również w Ałmaty, a jej działalność, prócz terapii
prowadzonej przez lekarzy, polega także na organizowaniu kursów uczących
podstaw tej metody wszystkich chętnych. Z zakresu medycyny chińskiej najlepiej znana jest akupunktura, którą nieraz zajmują się osoby nie mające należytego przygotowania. Niemniej w większości przypadków owe wielkie tradycje
medyczne kontynuują lekarze, kształceni na podyplomowych kursach su-dżok,
refleksoterapii i medycyny manualnej organizowanych przez Instytut Doskonalenia Lekarzy w Ałmaty. Natomiast medycyna tybetańska wydaje się funkcjonować bardziej jako etykietka, hasło reklamowe stosowane w niektórych
prywatnych ośrodkach leczniczych dla przyciągnięcia pacjentów. "Szkoła Tybetańskiej Medycyny" w Ałmaty, która jakoby przekazuje podstawy tego systemu, w istocie łączy tak w teorii, jak i praktyce wiele metod rozmaitego pochodzenia. Natomiast medycyna persko-tadżycka (Unani) jest mocno zakorzeniona w lokalnej tradycji. Wpłynęła ona w znacznym stopniu na obraz tradycyjnego
ziołolecznictwa w Kazachstanie. Obecnie jest niewielu specjalistów praktykujących ten sposób leczenia, wymagający wieloletniego przygotowania dla osiągnięcia niezbędnej wiedzy7.
Oficjalny stosunek do medycyny komplementarnej w Kazachstanie, od uzyskania niepodległości, można określić jako przyzwalający, a nawet w początkowym okresie wręcz promujący. Odnosi się to szczególnie do ludowej medy6 Koncepcję glokalizacji wypracował
R. Robertson (1995), dla podkreślenia, że globalizacja
nie niszczy lokalności - globalizujące się wzorce nabierają specyficznego lokalnego wyrazu.
7 Przygotowanie
to polegało tradycyjnie na czeladnictwie u mistrza. W Centrum Medycyny
Wschodniej i Nowoczesnej leczy specjalistka od medycyny Unani, która przez wiele lat uczyła się
od swego dziadka w Taszkiencie.

�156
cyny kazachskiej, do której zaczęto nawiązywać jako do istotnej części kulturowego dorobku narodu. Nacjonalistyczne tendencje, charakterystyczne dla
nowo utworzonego państwa, sprzyjały odradzaniu się miejscowych tradycji
leczniczych, w tym i - choć nie na szeroką skalę - szamanistycznych (szamanizm zresztą zawsze był domeną wybrańców). Ale już wcześniej, przed
ogłoszeniem niepodległości, powstało w Ałma-Acie w 1990 roku Centrum
Medycyny Ludowej przemianowane później na Republikańskie Naukowo-Praktyczne Centrum Medycyny Wschodniej i Nowoczesnej. Wśród czterech oddziałów powstałych w Centrum zawsze największym i naj silniej reprezentowanym był właśnie oddział ludowej medycyny kazachskiej. Zatrudnieni w nim
uzdrowiciele z reguły noszą tradycyjne stroje kazachskie, a ich metody są
w dużej części magiczne i magiczno-religijne, jak np. oczytywanie chorych
modlitwami z Koranu, okadzanie czy wypędzanie złych duchów biczem (kamszy), a także diagnozowanie i przepowiadanie przyszłości za pomocą ziaren
fasoli bądź kamyków (kuma/ak). Niektórzy stosują tradycyjny masaż, jednocześnie często włączają do swych praktyk różne nowe elemety, np. bioenergoterapię czy muzykoterapię8. Są tam również nastawiacze kości (kaz. synykszy),
stosujący tradycyjne techniki leczenia. Pozostałe trzy oddziały to: oddział bioenergoterapii, fitoterapii i medycyny nowoczesnej. Podobne placówki utworzono w stolicach kilku województw (ob/asti), jako oddziały Centrum, pod
koniec lat 90. usamodzielnione. Dodać należy, że władze opracowały system
uprawomocniania i kontroli działalności uzdrowicieli, wprowadzony już na
początku lat 90. Odpowiednie certyfikaty wydaje Centrum oraz Ministerstwo
Zdrowia, po okresie "czeladnictwa" i komisyjnym sprawdzeniu umiejętności
kandydata. Zaświadczenia te muszą być ponawiane co 3 lata i na ich podstawie
można uzyskać licencję na prowadzenie działalności leczniczej. W owych certyfikatach określa się specjalność uzdrowiciela. Wydzielono oficjalnie 4 takie
specjalności: bioenergoterapeuta, teopsychoterapeuta, fitoterapeuta i nastawiacz
kości, choć w obiegu jest jeszcze dużo innych określeń, używanych przez praktyków reklamujących swoją działalność. W ciągu 10 lat działalności procedurę
legitymizacji przeszło w Centrum, jako jedynej uprawnionej do tego jednostce, około tysiąca uzdrowicieW, ponadto wielu (ilu, trudno oszacować) praktykuje bez zezwolenia. Nie wszystkich stać na opłacenie wysokich kosztów związanych z otrzymaniem certyfikatu i licencji. Wśród tej wielkiej liczby uzdrowicieli szamanów jest zapewne niewielu; zapytywani o nich pracownicy
8 Muzykoterapia
harmonijnie włącza sil( do tradycyjnych praktyk, zapewne dlatego, że dawniej
w seansach szamańskich ważne miejsce zajmowała gra na instrumentach muzycznych (u Kazachów - na instrumencie smyczkowym kobyz, który wyparła póżniej dombra).
9 Według dokładnych
danych w okresie od września 1991 roku do końca 1998 roku do Centrum
zwróciło sil( 2998 kandydatów z prośbą o atestacjI(, wstl(pnie dopuszczono 1137 osób (wil(kszość
z niedopuszczonych odrzucono z powodu oznak choroby psychicznej), atestacjI( przeszło 721 uzdrowicieli.

�157
Centrum byli w stanie wymienić zaledwie kilka nazwisk. W roku 2000 w Centrum nie pracował ani jeden szaman, choć kilka osób określanych tym mianem
przeszło w poprzednich latach procedurę certyfikacyjną. Są oni oficjalnie klasyfikowani w ramach specjalności nazywanej "teopsychoterapią".

Droga Rachiljam do profesji szamanki
Doświadczenia Rachiljam - do momentu" otwarcia ".
Epizody" choroby szamańskiej"
Rachiljam jest Ujgurką, wywodzącą się z tzw. "miejscowych Ujgurów"'o;
urodziła się w wiosce Czaryn w południowo-wschodnim
Kazachstanie. Jest
dobiegającą pięćdziesiątki kobietą o miłej powierzchowności,
inteligentną,
energiczną, pogodną i łatwo nawiązującą kontakt.
Droga Rachiljam do "profesji szamańskiej" była długa i trudna. Przyszła
szamanka mieszkała od 1978 roku na przedmieściach Ałma-Aty, w przysiółku
Drużba, który dopiero na początku lat 90. został włączony do miasta. Pracowała w tamtejszym kołchozie, była zastępczynią księgowego. Miała męża i troje
dzieci, naj starsza córka urodziła się w 1975 roku.
Pierwszy incydent, który obecnie traktuje jako znak dany przez duchy, miał
miejsce w 1987 roku. Wówczas Rachiljam obraziła niechcący duchy, wylewając w nocy wodę od prania za domem. Za karę lewa część jej ciała została
sparaliżowana, duchy "uderzyły ją"lI. Tak obecnie interpretuje to zajście szamanka, dodając, że jako osoba od dzieciństwa "duchowa" (duchownaja), czyli
bliska światu duchów'2, nie powinna była przekraczać zakazu. Badania medyczne nie wykazały wówczas, co mogło być przyczyną paraliżu. Ponadto
Rachiljam zaczęła wtedy specyficznie reagować na widok ludzi nerwowo chorych (znalazła się na oddziale neurologicznym) - dreszcz wstrząsał jej ciałem, wykrzywiała się twarz. Nie wiedziała, co się z nią dzieje, a lekarze, obserwując jej nadpobudliwość, a nawet agresywność, chcieli ją odesłać do szpitala
psychiatrycznego. W końcu uciekła do domu, zanim zrealizowali swój zamiar.
Dzisiaj szamanka twierdzi, że już wówczas "duchy były gotowe", dawały jej
10 Tych, których przodkowie
migrowali do Kazachstanu z Chin w końcu XIX i na początku XX
w., w odróżnieniu od tzw. "Chińskich Uj gurów", którzy przybyli tu w początkach lat 60. XX wieku.
II Pojęcie "uderzenia" (a także "dotknięcia", "przyduszenia" czy "przyczepienia się") przez ducha
jako przyczyny choroby jest charakterystyczne dla Azji Środkowej. Koncepcja "wejścia" ducha w ciało chorego nie jest tak rozpowszechniona. Jak zauważa W. N. Basiłow (1992, s. 234),
w wielu przypadkach relacje autorów, według których duchy powodujące chorobę wcielają się,
wchodzą w człowieka, są po prostu mechanicznym przeniesieniem koncepcji opętania.
12 Określenie to pojawia się bardzo często w odniesieniu do osób blisko związanych z duchami,
wchodzących w kontakt z nimi i przez to predestynowanych do leczenia ludzi z pomocą duchów.

�158

Szamanka Rachiljam z "koziołkiem" używanym podczas seansów.
Fol. D. Penkala-Gawęcka

sygnały, których jednak nie rozumiała. Teraz już wie, że jest to normalna reakcja osoby "duchowej" na sam widok człowieka, którego chorobę spowodował
zły duch. Doświadcza tego często i wyjaśnia, że jej własne duchy - poprzez
jej zachowanie - wyrażają obrzydzenie, wrogość w stosunku do owych złych
duchów.
Ponieważ Rachiljam nadal miała niedowład w lewej części ciała i nadal
pojawiały się u niej dziwne drgawki i grymasy, poprosiła męża, żeby sprowadził jej siostrę, żyjącą pod Ałma-Atą. Chciała, żeby siostra zawiozła ją do
uzdrowiciela - słyszała, że taki człowiek mieszka w sąsiedztwie siostry. Był
to stary, dziewięćdziesięcioletni "Ujgur z Chin"l3, szaman. Leczył ją przez całą
noc - czytał modlitwy, wzywał duchy, które pomagały mu w leczeniul4• Po
kilku latach, kiedy choroba ponownie skłoniła ją do odwiedzenia staruszka,
wyznał, iż już wtedy chciał jej powiedzieć, że jest "duchowa", że powinna
przyjąć dar (duchów). Ale jej siostra uprzedziła go, że Rachiljam pracuje jako
"specjalista" w kołchozie (tzn. ma dość wysoką funkcję) i dlatego szaman bał
się nakłaniać ją do tego, co było wówczas zabronione. Rachiljam komentuje
z żalem: "Jeśli by powiedział, być może już wtedy wzięłabym ten dar". Po
A więc przybyły podczas nowszej fali migracji.
Odbywanie seansów w nocy było niegdyś charakterystyczne
szamanów.
13

14

również dla kazachskich

�159
seansie szamana Rachiljam przez siedemls dni nie wychodziła z domu, potem
zaczęła zdrowieć i wszystkie dolegliwości minęły.
Później życie rodzinne Rachiljam pogmatwało się, jej mąż dużo pił. Zanosiło się na rozwód i mąż namawiał ją do sprzedaży domu. Pomimo ponawianych
prób, nie udawało jej się go sprzedać. Wreszcie poszła do kobiety przepowiadającej przyszłość (była to dyrektorka domu kultury, która potajemnie wróżyła
znajomym i znajomym znajomych). Jasnowidząca przepowiedziała jej wszystko dokładnie - kiedy i za jaką cenę sprzeda dom i gdzie później zamieszka.
Miał to być dom niedaleko Ałmaty, we wsi Kyzył Kajrat. Opisała dokładnie
lokalizację i wygląd domu i dodała, że tam Bóg da jej wszystko, czego zapragnie. Napomknęła też, że kiedyś Rachiljam stanie się sławna. Przyszła szamanka sprzedała dom, tak jak jej przepowiedziano, ale chciała zamieszkać bli~
żej miasta. Szukała jednak bez skutku; w końcu po wielu przeszkodach i perypetiach znalazła się w Kyzył Kajrat i kupiła dom, którego umiejscowienie
i wygląd dokładnie zgadzały się z opisem wróżki. Teraz Rachiljam już rozumie, że to duchy prowadziły ją, chciały, aby właśnie tam zamieszkała. Wówczas jeszcze tego nie wiedziała, ale po wejściu do domu wydało jej się, że ,jej
przodkowie żyli tam sto lat". Zamieszkała tam z dziećmi, już bez męża. Wszystko jej się udawało, dostała pracę w kołchozie jako brygadier. Było to w 1991
roku. Po pewnym czasie Rachiljam postanowiła ściąć wielkie drzewo, rosnące
na podwórzu. Od tego czasu w domu zaczęły się dziać dziwne rzeczy w nocy słychać było stuki, rąbanie drew, drzwi zamykane wieczorem na haczyk rano były otwarte. Rachiljam tłumaczy, że w ten sposób duchy objawiały
swoje niezadowolenie ze ścięcia drzewa, które, jak okazało się, rosło nad mogiłą pochowanego tam świętegol6• Były również niezadowolone, że gospodyni
nie modli się o świcie i starały sięją obudzić. Następnie córka - Mahira, wówczas 17-letnia, zaczęła się dziwnie zachowywać. Miała widzenia, m.in. patrząc
na miejsce, gdzie stał ich dom, zobaczyła zamiast domu i wokoło same mogiły.
Później brat byłego właściciela domu przyznał, że kiedy kopał fundamenty, znalazł dużo ludzkich kości, ale nikomu nic nie mówiąc, włożył je w jedną jamę
......i przysypał ziemią (która potem przez trzy dni poruszała się w tym miejscu!)!?
IS Szczególne znaczenie liczby siedem nie tylko utrzymuje się powszechnie
w obrzędowości
(zresztą w potocznym mniemaniu łączona jest ona z religią - u nas, musulmanow. wsio cifra idiot
siem), ale przejawia się nawet w polityce i oficjalnym ceremoniale. Podczas wyborów prezydenckich w styczniu 1999 roku jeden z kandydatów umieścił siódemkę na swoim logo, wyjaśniając, że
jest to święta liczba dla Kazachów, a ponadto ukazała mu się ona we śnie. Podczas ceremonii inauguracji prezydenta Nazarbajewa wAstanie 20 stycznia 1999 roku, jego przejście przed kolumną
honorową trwało równo 7 minut i oddano 7 salw armatnich, a miało to symbolizować
7 lat zaczynającej się nowej kadencji.
16 Człowiek, który ściął drzewo, wkrótce zmarł. Kiedy Rachiljam zrozumiała, że było to święte
drzewo, kazała w tym miejscu zarżnąć barana i urządziła ucztę ofiarną dla przebłagania duchów.
17 Uważa się, że nie wolno naruszać spokoju zmarłych, więc człowiek ten zataił wszystko
z obawy, że brat nie zechce tam zamieszkać. Jednak brat i jego rodzina (Ujgurzy), niepokojeni
przez duchy, starali się jak najprędzej sprzedać dom.

�160
Mahirze zaczęły ukazywać się duchy, chciały jej coś przekazać, jakiś dar.
Płakała, mówiła: "mamo, jestem taka młoda, boję się ich". W końcu zaakceptowała ów darl8, ale postanowiła oddać go matce, która wyraziła zgodę. Interesujące, że Rachiljam, która opowiada
o przyjęciu daru od córki, jednocześnie
jest przekonana, że wkrótce po opisanym zdarzeniu pewien uzdrowiciel leczący Mahirę zabrał dziewczynie ten
dar. Relacjonując to, już jako doświadczona szamanka, mówi, że Mahira potrafiła przedtem "widzieć", przepowiadać przyszłość na 30 lat naprzód, jednak ów nieuczciwy człowiek "zamknął"
(zakrył) ją, jej dar. Ale obecnie Mahira
odzyskała swe zdolności i już zaczyna
praktykować jako szamanka i jasnowidząca, na razie w rodzinnym kręgu.
Kiedy córka wyzdrowiała, zaczęła
chorować Rachiljam. Było to w 1993
roku. Mówi: "Pojawił się u mnie jakiś
straszny krzyk. Zaczynałam ziewać, a to
ziewanie przechodziło w krzyk. Sama
bałam się tego krzyku. Tak, jakby ktoś
Mahira - córka Rachiljam - w stanie
wszedł we mnie i zmuszał do krzyku.
transu. Fot. D. Penkala-Gawęcka
Wychodziłam na podwórze i krzyczałam
strasznym głosem, niepodobnym ni do
głosu ludzkiego, ni do zwierzęcego". Okazało się, że dawniej, przed wybudowaniem domu, ludzie nie mogli przechodzić koło tego miejsca po zachodzie
słońca. Ktoś tam krzyczał właśnie takim głosem. Rachiljam opowiedziała jeszcze więcej historii mających świadczyć o niezwykłości tego domu, m.in. miało
tu być kiedyś gniazdo żmij, które "zeszły głęboko pod ziemię". Wszystko to
określa sakralny charakter tego miejsca, zamieszkanego przez duchy, związanego ze światem podziemnym. Rachiljam jest obecnie przekonana, że duchy
czekały właśnie na nią, doświadczały na różne sposoby i potem stały się ,jej
ludźmi", jej pomocnikami. Potwierdziła to wcześniej jej znajoma uzdrowicielka, mówiąc, że jest to niezwykły dom, pełen duchów ,jeszcze nie zajętych",
które chcą związać się z Rachiljam.
Przyszła szamanka cierpiała coraz bardziej, w końcu roztrzęsiona i płacząca
pojechała ponownie do starego Ujgura. Twierdzi, że poprowadziły ją do. niego
18 Duchy mówiły jej: "weź, co chcesz", a ona nie wiedziała, co takiego ma brać. Matka powiedziała: "przecieź nie mamy prawa wybierać" i poradziła jej, by rzekła duchom: "co dajecie, to
wezmę"·

�161
duchy. Tym razem uzdrowiciel wyjawił jej, że jest "duchowa", sprawdził puls
i powiedział, że "ma puls szamanów", "krew szamańską" (tzn. jej przodkowie
byli szamanami), "ma dar szamański". Przepowiedział, że ten dar będzie się
u niej rozwijał.
Na moje pytanie, czy ktoś z jej przodków rzeczywiście był szamanem, zajmował się leczeniem, Rachiljam odparła, że wielu jej przodków miało takie
zdolności. Zajmowali się tym już "dziadkowie jej dziada". Utrzymuje, że jej
dziadkowie i pradziadowie byli Uzbekami. Dziad ze strony ojca "był bardzo
silny", walczył ze strasznym demonem i pokonał go. Obciął mu włosy z brody
i nosił je w bucie, żeby demon mu ich nie wykradł, bo wówczas zostałby pokonany. Wyrwanie włosów z brody albo z głowy jako sposób zdobycia władzy
nad duchami (szczególnie złym duchem a/basty, niebezpiecznym przede wszystkim dla położnic i nowonarodzonych dzieci) jest dobrze znane z literatury dotyczącej Azji Środkowejl9.
Zdolności uzdrowicielskie mieli i mają także inni krewni Rachiljam. Matka
leczyła i przepowiadała przyszłość. Podobnie brat matki, który jednak dużo pił
i przez to zaprzepaścił swoje zdolnoścjlo. Leczeniem zajmuje się siostra szamanki, ale Rachiljam nigdy nie chciała powiedzieć nic bliższego o charakterze
jej działalności, mówiła jedynie o ich wspólnych podróżach do grobowców świętych. Spośród dzieci Rachiljam, oprócz Mahiry - rozwijającej się stopniowo
szamanki, młodsza córka ma podobno zdolności "bioenergetyczne".
" Otwarcie"

i błogosławieństwo

Opowiadając o ofiarowaniu daru (szamańskiego czy uzdrowicielskiego, bądź
też daru jasnowidzenia), przyjęciu go przez obdarowanego i rozpoczęciu leczenia i przepowiadania, Rachiljam często używała określenia "otworzyć się"
(otkryt 'sia, raskryt 'sia). O niektórych swoich uczennicach albo pacjentkach czy
pacjentach mówiła, że są "duchowi" (zwykle od dzieciństwa), ale nie mogą się
"otworzyć". Rozumiejąjuż, że ich choroba, cierpienie jest skutkiem wybrania
przez duchy, ale boją się przyjąć to wyróżnienie. Ona stara się im w tym dopomóc. Wydaje się, że to "otwarcie" można rozumieć jako zaakceptowanie daru
19 A. A. Diwajew zapisał w 1901 roku opowieść szamana z okolic Szymkentu, który wyrwał
jakoby wszystkie włosy a/basty i od tego wydarzenia zaczęła się jego droga do profesji szamana
(za: Alimchanow, 1978, s. 70-71). W. N. Basiłow (1992, s. 246) podaje: "Przyszłemu szamanowi
pokazuje się a/basty; udaje mu się wyrwać jej włosy (pukiel włosów); po tym przeprowadza się
obrzęd poświęcenia szamana". Zresztą wyrwanie czy obcięcie włosów jako sposób pozbawienia
siły jest motywem archetypowym.
20 Uzdrowiciel musi być rytualnie czysty, nie wolno mu pić, palić, kląć. P. Jessa (2000, s. 169-170) pisze, że kazachskiemu szamanowi Ajtkurmanowi (z aułu Baskunci w rejonie Panfiłowskim)
duchy nie pozwalały nawet zbliżyć się do ludzi pijących alkohol. Córka Rachiljam jako główną
przyczynę rozejścia się z mężem wymieniła jego skłonność do alkoholu; duchy - poprzez jej zachowanie - objawiały obrzydzenie na widok pijanego.

�162
ofiarowanego przez duchy i podporządkowanie się ich woli, które powinno poprzedzać otrzymanie błogosławieństwa i rozpoczęcie leczenia albo/
i przepowiadania. Niemniej, Rachiljam
i jej córka mówiły również o otwarciu
w innym kontekście, mianowicie niektórzy pacjenci, niczego dotąd nie wiedzący o swych zdolnościach, podczas
pierwszego seansu nagle "otwierali
się". W tym wypadku pojęcie to odnosi się do uświadomienia sobie, dzięki wpływowi szamanki, szczególnych
możliwości kontaktu ze światem duchów. Może być więc generalnie pojmowane jako otwarcie się na duchy.
przy tym uzdrowiciele mogą "widzieć"
owe duchy (taką "widzącą" była Mahira), bądź też, jak Rachiljam - nie
widzą ich, ale czują, stają się jakby
Rachiljam i Mahira po zakończonym seansie.
"naczyniem" duchów. Duchy "wchoWidoczny eklektyczny wystrój "izby przyjęć".
dzą"
w swojego wybrańca czy wybranFol. D. Penkala-Gaw,&lt;cka
kę, czy to wezwane podczas seansu,
czy też zupełnie niespodziewanie. Rachiljam wielokrotnie podkreślała, że jej
zachowanie w trakcie seansu jest całkowicie "automatyczne", w istocie nie ona
leczy, a kierujące nią duchy. Owe duchy mogą przychodzić w postaci zwierzęcej, co wyraża się w ruchach szamanki, przypominających np. zachowanie ptaka albo węża21• Interesujące, że szamanka mówiła nie tylko o pierwszym, inicjującym "otwarciu", ale także o kolejnych aktach jakby coraz pełniejszego
"otwierania się" w szczególnie sprzyjających okolicznościach. Mogło to mieć
miejsce podczas pielgrzymek do świętych miejsc albo w przebiegu zbiorowych
seansów organizowanych wspólnie przez kilku czy kilkunastu "silnych" uzdrowicieli22. Czyli można też "otwarcie" rozumieć jako pewien proces. Natomiast
"zamknięcie (zakrytije, pierekrytije) drogi" odnosi się do pozbawienia daru,
zwykle przez innego, zawistnego uzdrowiciela. Według Rachiljam i Mahiry owi
"czarni magowie" robią to za pomocą zaklęć, z czystej zawiści albo też po to,
21 Natomiast Mahira widzi swego głównego ducha opiekuńczego jako ogromną postać okrytą
czarnym płaszczem, z głowąjelenia. Szamana Ajtkurmana (Jessa, 2000, s. 169) ochraniają duchy
pod postaciami czarnego wielbłąda, żmii i orła.
22 Rachiljam dokładnie opisała taką sesję leczniczą w jej własnym, "świętym" domu, podczas
której wielu uzdrowicieli "otworzyło się", ona sama również ("Wszedł we mnie trójgłowy smok.
Syczałam jak smok, z moich dłoni leciały iskry").

�163
by zawłaszczyć duchy poszkodowanego. Może to mieć miejsce podczas seansu leczniczego, ale zdarza się też często podczas pielgrzymek do świętych
miejsc23. Na utratę daru narażeni są przede wszystkim młodzi, początkujący
uzdrowiciele. Doświadczony, silny - potrafi się przed tym uchronić, umie także
dopomóc temu, któremu "zamknięto drogę".
Inną przeszkodą na drodze do realizacji powołania szamana czy uzdrowiciela jest brak zrozumienia ze strony bliskich. Jak podkreślały Rachiljam i jej
córka, bardzo ważne jest, by mąż, dzieci, rodzice i teściowie uwierzyli w wezwanie i zaakceptowali nową drogę uzdrowicielki, w przeciwnym razie będą
jej przeszkadzali w "otwarciu". Będzie nadal męczyła się, może nawet wpaść
w chorobę psychiczną. Cierpienia takiej niedoszłej uzdrowicielki będą trwały
bez końca, chorobami i innymi nieszczęściami, także niedostatkiem materialnym, może być dotknięta cała rodzina. Mahira wyjaśniła, że to duchy są niezadowolone i nękają nieposłusznych ludzi. Znamienne, że obie szamanki rozwiodły się ze swoimi mężami. Mężowie pili - a przecież rodzina szamanki
powinna być "czysta"; pewną rolę odegrało też zapewne niezrozumienie ich
wyboru. Rachiljam utrzymywała, że "otworzyła się" szybko, ponieważ wówczas, w 1993 roku, żyła bez męża. Ponadto dzieci nie były przeciwne jej powołaniu. Obecnie i ona, i córka mają nowych mężów - Rachiljam poślubiła
młodszego od siebie Kazacha, który był jej pacjentem, a w dwa lata później
Mahira wyszła za mąż za brata swojego ojczyma. Obaj są pełni zrozumienia
i podziwu dla swoich żon.
Człowiek "duchowy", który "otworzył się", przyjął swoje powołanie, powinien uzyskać błogosławieństwo doświadczonego uzdrowiciela i wtedy dopiero
może zacząć leczyć. Rachiljam opowiedziała, że stary szaman - Ujgur był
pienxszym, który udzielił jej błogosławieństwa. Ale wymieniała również wśród
pierwSzych, którzy ją błogosławili, córkę Mahirę ("moja córka pierwsza dała
mi błogosławieństwo") oraz niewidzialnego człowieka, chzyr, żyjącego w jej
domu. Ten ostatni, według niej, jest "święty" - tacy "ludzie" (duchy), przynoszą szczęście domowi, w którym mieszkają. Mogą przybierać różną postać, ale
ukazują się tylko niektórym ludziom, "duchowym". Rachiljam widziała go tylko raz, w postaci "Rosjanina" z brodą (a właściwie Niemca, który przez jakiś
czas pracował w jej domu). Córce pokazał się jako starzec jadący na ośle24•
2) Rachiljam tłumaczy, że tam spotyka się wielu ludzi "duchowych"
i uzdrowicieli, i oni właśnie
mogą szkodzić. Ale poza tym miejsce pochówku świętego jest uważane za wypełnione baraka dobroczynną siłą świętego, która jednak może być również groźna dla ludzi. Miejsca takie są, jak
się powszechnie sądzi, niebezpieczne dla pielgrzymów, pełne duchów, które mogą ich ukarać, jeśli
nieodpowiednio się zachowają.
24 Jego imię jest zbliżone do imienia popularnego
w Azji Środkowej "wędrującego proroka"
Chyzr (Chydyr, Kydyr). Wprawdzie Rachiljam opowiadała, że są to postaci o małym wzroście
i mogą zamieszkać na stałe w czyimś domu (co zbliżałoby ich do skrzatów, rosyjskich "domo-.
wych", przynoszących szczęście i pomyślność), ale z drugiej strony, wspominała, że mogą oni wędrować i ukazywać się w postaci np. żepraków, by sprawdzić, jak człowiek zachowa się wobec
proszącego o pomoc. W wyobrażeniu tym można dopatrzyć się cech wędrującego proroka Chyzr,

�164
Błogosławieństwo udzielone przez Ujgura polegało na wypowiedzeniu przezeń modlitw do Allaha oraz następujących słów: "Ja ciebie błogosławię. Niczego nie będę cię uczyć, to duchy będą cię prowadzić. Bądź zawsze uczciwa.
Ludzie będą cię zapraszać do swoich domów. Nigdy niczego sama nie bierz.
Co ci dadzą, to weź i idź"25. Ponadto objaśniał on Rachiljam, że na razie nie
będzie widziała duchów, lepiej zresztą ich nie widzieć, bo można oszaleć (bywają straszne). Dodał: "Przyjdzie czas, gdy je zobaczysz. Nie spiesz się i nie
proś o to Boga. Bądź jak ślepiec, daj im się wodzić". Podczas ceremonii stary
Ujgur dał jej różaniec, który miał ją ochraniać, oraz nóż zwykły i nóż drewniany (nóż jest jednym z tradycyjnych atrybutów szamana). Ponadto dostała wykonany przez niego samego niewielki drewniany przedmiot, który nazywa "koziołkiem" (kozlik), przypominający rogatą głowę kozła, opatrzony dwoma dzwoneczkami (fot. 1). Używa go czasem podczas swoich seansów. Rachiljam
wyjaśniła, że w czasie obrzędu błogosławiący przekazuje błogosławionego pod
opiekę swoich duchów. W tym sensie można również rozumieć udzielenie szamance błogosławieństwa przez jej córkę, która rezygnując z daru, oddała jakby swe duchy matce. Jak wynika z wypowiedzi szamanki, wyjaśniaj~cej również, jak ona sama "wyświęca" swoich uczniów i uczennice, nie istnieje jakaś
stała formuła błogosławieństwa. Zawsze jednak wiąże się ono z modlitwami
do Boga a pomoc dla neofity. Rachiljam twierdzi, że podczas modlitw oczyszczały ją duchy starego szamana. Ponadto niezbędne jest urządzenie choćby
skromnego poczęstunku i ofiarowanie na ogół niewielkiego podarku błogosławiącemu. Ten ostatni nigdy sam a nic nie prosi, ale trzeba koniecznie coś dać
"od serca", zależnie od możliwości. Może to być na przykład kilka metrów
tkaniny albo ubranie. Nie jest przyjęte ofiarowywanie pieniędzy, w każdym razie
ona nigdy ich nie dawała. O ile tylko jest to możliwe, ceremonia powinna odbywać się w domu błogosławionego. Szamanka wspomina, że stary mistrz
najpierw pobłogosławił ją u siebie, ale trzeba było ponowić obrzęd w jej domu
i dopiero wtedy jej zdrowie polepszyło się. W przypadku Rachiljam udzielenia
błogosławieństwa nie poprzedzała żadna nauka, ani też nigdy nie pomagała ona
szamanowi podczas jego seansów. Jednakże udzielone przezeń wskazania uważa
który jakoby był niewidzialny, a ukazywał się człowiekowi tylko wtedy, jeśli chciał go obdarzyć
bogactwem czy jakimś talentem (o tym proroku piszą m.in. Basiłow i Karmyszewa, 1995, s. 242).
Być może nałożyły się tu na siebie cechy postaci różnego pochodzenia. Dodatkowym argumentem
potwierdzającym to przypuszczenie może być opisana przez I. Beller-Hann (w druku) historia
napotkania przez pielgrzymujące kobiety ujgurskie, obok mauzoleum Jasawiego, żebrzącego starca
z brodą. Kobiety dały mu jałmużnę i poczęstowały herbatą, a potem doszły do wniosku, że był to
prorok Chizir, który chciał wystawić na próbę ich miłosierdzie.
25 Podobne wskazania często wypowiadali ,,mistrzowie" przyszłych szamanów i uczące ich duchy.
W. N. Basiłow (1992, s. 124) przytacza opowieść uzbeckiej szaman ki Oczil (lata 70.), którą duch
podobno nauczał: "Moje dziecko, jeśli nawet wynagrodzeniem za twoją pomoc będzie kawałek
chleba czy jedna kopiejka - przepowiadaj, lecz. Najważniejsze, żeby człowiek dzięki tobie poczuł
się lepiej". Dodał też: "Bądź jednakowo miłosierna dla muzułmanów i dla Rosjan".

�165
za bardzo ważne i twierdzi, że stara się nimi kierować w swej działalności.
Pamięta również dobrze jego przepowiednie dotyczące jej przyszłej duchowej
siły.
Według Rachiljam nie powinno się poprzestawać na jednym błogosławieństwie, im więcej się ich uzyska od silnych i sławnych uzdrowicieli, tym lepiej.
Ona sama otrzymała później błogosławieństwo od pewnego szamana, Kazacha
oraz od słynnej na całą środkową Azję uzdrowicielki z Fergany, Sofii-apa, do
której pojechała - jak twierdzi - na jej (duchowe) wezwanie. Ale ważne jest
również gromadzenie błogosławieństw duchów zmarłych. Zdaniem szamanki
błogosławić mogą tak samo żywi, jak i duchy zmarłych, a pomoc i opiekę tych
ostatnich można uzyskać, odwiedzając miejsca ich pochówku. Są to duchy
świętych i przodków. Kult świętych, tak charakterystyczny dla Azji Środkowej26, w odradzającym się w Kazachstanie islamie zajmuje poczesne miejsce.
Utrzymuje się także tradycja oddawania szczególnej czci duchom przodków
(aruah, arwah); ich imiona obok imion świętych były i są nadal przywoływane
w szamańskich inwokacjach27.
Dla Rachiljam ważne było uzyskanie błogosławieństwa jej przodków. Jak
twierdzi, nakazały jej to duchy. Pojechała więc do Czarynu na mogiły swoich
rodziców. W piątek odmówiono modlitwy, zarżnięto barana, kawałki mięsa
rozdano obecnym, a ofiara była poświęcona nie tylko jej rodzicom, ale wszystkim krewnym tam pochowanym. Wówczas Rachiljam i jej siostra otrzymały
błogosławieństwo "siedmiu starców" - przodków.
Wkrótce po uzyskaniu pierwszego, inicjującego błogosławieństwa Rachiljam rozpoczęła swoje wędrówki do mogił świętych. Utrzymuje, że nie ona
wybiera/miejsca, do których chciałaby pojechać; to duchy ją wzywają. Duch
wciela się w nią ijej ustami mówi: "w to miejsce powinnaś pojechać, aby otrzymać moje błogosławieństwo". Szamanka uważa, że musi posłuchać takiego
nakazu, najlepiej natychmiast, a jeśli nie może, stara się wykonać polecenie
później. Wybiera się zawsze w towarzystwie kilku kobiet, często jej uczennic.
Ona kieruje grupą kobiet, daje im wskazówki, jak należy się zachować. Pielgrzymki takie, nazywane przez szamankę "odwiedzaniem duchów", przebiegają według jednego wzoru. Planuje się trasę tak, by odwiedzić kilka położonych w pobliżu siebie miejsc świętych. Co najmniej w jednym z tych miejsc
Z6 Choć nie akceptowany
przez ortodoksyjny islam, stał się ważną częścią islamu ludowego.
Nałożył się, według badaczy, na miejscowe kulty przodków i bóstw/duchów przyrody (Basiłow,
1970; Kriss, Kriss-Heinrich, 1960, s. 20-23). Miejsca święte, do których się pielgrzymuje, mogą
też nie wiązać się z grobem świętego ani jakimś śladem jego bytności, a po prostu z jakimś fenomenem przyrody (np. źródło, wodospady).
27 O rozwiniętym kulcie przodków u Kazachów pisał m.in. C. Walichanow (1986, s. 301-302).
A. T. Toleubajew (1991, s. 86) podaje, że w odróżnieniu od szamanów z południowych rejonów
Kazachstanu oraz innych terenów Azji Środkowej, szamani ze wschodniego i zachodniego Kazachstanu przyzywali przede wszystkim duchy przodków, a nie muzułmańskich świętych. Tłumaczy to mniejszym stopniem islamizacji tych terenów.

�166
składa się ofiarę świętemu - zabija się rytualnie barana, przygotowuje i spożywa poczęstunek. Ważne jest, aby posiłek gotować w pobliżu mogiły ("pójdzie dym, zapach, duchy przyjdą powąchać ... "). Należy modlić się i spędzić
noc w pobliżu mogiły świętego28• Po udzieleniu błogosławieństwa, duch świętego staje się kolejnym pomocnikiem szamanki.
Pierwszą taką dużą pielgrzymkę odbyła do Turkiestanu, do mauzoleum
Chodży Ahmada Jasawi29 oraz do pobliskich grobowców innych świętych, m.in.
Arystanbab-ata (Arystan-baba, Arsłan-baba) oraz Gauchar-ana, córki Chodży Jasawi. Według Rachiljam mogiła Arystanbab-ata jest miejscem, gdzie
przyjeżdża szczególnie dużo ludzi "duchowych", żeby tam "otworzyć się".
Pomaga im w tym święty. Tam należy zarżnąć w ofierze barana i zostać na noc,
modlić się. Rachiljam tłumaczy: "Kiedy np. jedziesz do Arystan-baba, prosisz
Boga, żeby jemu (świętemu - D. P-G.) było dobrze na tamtym świecie. Jemu
poświęcasz barana. I tym, którzy leżą wokół niego, im wszystkim. Najpierw
wymieniasz jego imię, potem innych. On widzi, że masz dobre in{encje, będzie
cię błogosławił". Należy poprosić świętego o błogosławieństwo. Rachiljam
twierdzi, że duch świętego wchodzi w jej ciało i ona zaczyna mówić jego głosem; święty jej ustami wypowiada słowa błogosławieństwa. Prosi ją też zwykle o przekazanie błogosławieństwa
współpielgrzymom.
Kiedy była wraz
z innymi kobietami w miejscu pochowania świętego Ukiesz-ata w okolicy Turkiestanu i modliła się, poczuła nagle uderzenie w szyję. Okazuje się, że Ukiesz-ata był bohaterem, którego w żaden sposób nie mogli pokonać wrogowie. Jednak jego żona zdradziła, że można go zabić tylko wtedy, gdy skłania głowę ku
ziemi podczas modlitwy. Wrogowie odcięli mu głowę. Według Rachiljam, święty
chciał ją doświadczyć - powiedział jej: "Teraz wiesz, jak ja cierpiałem". Mówił
potem jej ustami, błogosławił ją i jej towarzyszki, które jednak ze strachu rozpierzchły się.
Następnie Rachiljam wraz z siostrą i czterema innymi "duchowymi" kobietami pojechała odwiedzić kilka mogił świętych w Chinach - w Sinkiangu,
ojczyźnie kazachskich Ujgurów. Tym razem wysłał jąjej "duchowy opiekun"
- Ujgur z Chin, który właśnie tam "otworzył się" wiele lat temu. Powiedział
szamance: "Jesteś moją uczennicą, jedź tam, niech cię tamte duchy pobłogosławią". Spędziły tam 7 dni, ofiarowały barana. Rachiljam otrzymała błogosławieństwo duchów i sama pobłogosławiła swoje towarzyszki; jedna z nich jej uczennica Rukijam tam właśnie "otworzyła się" ("otworzył się jej dar"). Po
powrocie Rachiljam wybrała się na kolejną pielgrzymkę, tym razem do Tasz28 Przebieg
odwiedzin miejsc świętych jest zasadniczo zgodny ze zwyczajami panującymi
w całym świecie islamu (Kriss, Kriss-Heinrich, 1960).
29 Mauzoleum
to uważane jest za szczególnie święte miejsce, nazywane nawet "małą Mekką"
- sądzi się, że dwukrotne odwiedzenie grobowca Ahmada Jasawi odpowiada odbyciu pielgrzymki
do Mekki. Jasawi był propagatorem islamu w Azji Środkowej i założycielem porządku sufickiego,
który odjego imienia nazywany jest Jassawija.

�167
kientu i Buchary, gdzie również jest wiele świętych miejsc. Odwiedziła też
w Turkmenii miejsce, gdzie pochowanych jest 360 au/je (świętych), a w Karakałpakii mogiły 60 au/je. Podczas tych wędrówek zdobywała błogosławieństwo
wielu świętych i twierdzi, że odtąd ich duchy jej pomagają. Pielgrzymkę do
grobowca Ahmada Jasawi i pobliskich mogił odbyła trzykrotnie. Jej zdaniem
odwiedzanie miejsc świętych jest bardzo ważne dla duchowego rozwoju uzdrowiciela. Ona sama po takim wyjeździe czuje się odmieniona. Nabiera sił, pomaga jej coraz większa liczba duchów. Rachiljam mówi o nich "moi ludzie". Było
ich początkowo niewielu, zapisywała ich imiona w notesie. Później przybyło tak
dużo ("cała armia"), że nie jest już w stanie ich spisywać30•
Pomiędzy poszczególnymi pielgrzymkami powinno zachować się pewne, co
najmniej kilkumiesięczne odstępy. Rachiljam i Muhira tłumaczą, że po takim
wyjeździe nie należy też przez jakiś, nie długi raczej czas, leczyć. Chodzi o to,
żeby to, co zgromadzono, a co można by określić jako pewien "kapitał duchowy''; ułożyło się, zostało dobrze przyswojone, a nie uległo szybkiemu roztrwomemu.
Rachiljam opisała jeszcze jeden sposób, w jaki otrzymała błogosławieństwo
duchów. Było to w Czaryn, miejscu jej urodzenia, w 1994 roku. Twierdzi, że
nocą przychodziły do niej kolejno różne duchy, i żywych, i zmarłych ludzi,
wchodziły w jej ciało i mówiły poprzez jej usta różnymi głosami. Dawały jej
swoje błogosławieństwo. Pobłogosławiło ją wtedy 28 "ludzi". Wśród nich byli
znani kazachscy uzdrowiciele, niewidzialny chzyr, który mieszkał w jej domu
oraz słynny Raimbek-batyr, którego mogiła znajduje się w Ałmaty31. Przyszli
również jej przodkowie ("dziadowie") Uzbecy oraz Sofija-apa. Wszyscy po
kolei przemawiali do niej, jej ustami, udzielając jej rozmaitych rad i pouczeń.
Najbardziej nieoczekiwane było wejście w ciało Rachiljam karateków - "Japończykówczy Koreańczyków", którzy zmusili ją do wstania i wykonywania
ruchów podobnych do ciosów karate. Powiedzieli: "będziesz z nami leczyć
ludzi" i odtąd niekiedy wchodzą w nią podczas seansów leczniczych. Zjawił
się także popularny hinduski aktor i tancerz, bohater indyjskich filmów - Radż
Kapur. Rachiljam utrzymuje, że to niezwykłe wydarzenie "masowego" przybycia duchów miało wielkie znaczenie w jej życiu, właśnie ten moment ją
"uskrzydlił" i odtąd jej kariera szamanki nabrała rozpędu.
W 1997 roku Rachiljam odbyła pielgrzymkę do Mekki. Wybierała się tam
już wcześniej, ale nie udawało jej się pojechać, głównie z przyczyn finansoJO Jak podają M. C. Oonopolskij iŻ. A. Alimchanow (1978, s. 36), powszechnie
mniemano, że
silni baksy posiadają dużą liczbę duchów.
JI Interesujące, że w Kazachstanie jako święci czczeni są najsłynniejsi bohaterowie (batyr). Nowa,
imponująca wielkością mogiła Raimbeka została wzniesiona w 1994 roku i jak wiele innych nowych pomników miała służyć przypominaniu narodowej historii. Podobny przykład funkcjonowania bohatera eposów buriackich, Oeser Chana, jako świętego i opiekuńczego ducha/bóstwa pewnej
szamanki, przytacza C. Humphrey (1999, s. 6-7).

�168
wych32. Przed upragnionym wyjazdem przewidywała, że wróci jako zupełnie
inny człowiek. Sądziła, że nabierze tyle sił, iż odtąd wystarczy jej dużo mniej
seansów dla wyleczenia pacjenta, może nawet jeden seans (dotąd odbywała
ich 3, 6 lub 9, w zależności od stanu chorego). Po powrocie, chociaż pochwaliła się, że jest już hadżi i nie wyrażała rozczarowania wynikami podróży, to
jednak nie opowiadała o niej wiele, a obserwując seanse, nie zauważyłam, by
się wyraźnie zmieniły w stosunku do dawniejszych. Nadal zachowywała tę samą
liczbę seansów (co najmniej 3), zawsze z przerwami między każdą serią.

Otwarcie na świat
Do opisywanego momentu wędrówki Rachiljam, podejmowane dla dalszego rozwoju duchowego, zamykały się w kręgu muzułmańskim. Ale już w 1994
roku, jak wspomina, zaczęła do niej przychodzić Wanga, jasnowidząca uzdrowicielka z Bułgarij33. Pierwszy raz zjawiła się, gdy Rachiljam była w Czarynie,
potem już u niej w domu. Zapraszała, żeby do niej przyjechała i obiecywała, źe
da jej błogosławieństwo. Przemawiała jej ustami, a także poprzez jej siostrę.
Jednak szamanka nie miała pieniędzy na tak daleką podróż. Udało jej się wówczas uzbierać środki jedynie na pielgrzymkę do Sinkiangu, do której skłonił ją
mistrz - Ujgur. Ale nadal myślała o wyjeździe do Wangi, wielokrotnie powtarzała, że musi posłuchać jej wezwania. W roku 1997 jasnowidząca zmarła; mimo
to Rachiljam uważała, że zobowiązana jest pojechać do Bułgarii, do wioski
Wangi. Powiedziała: "Mam nadzieję, że wejdzie ona w moje ciało i pobłogosławi mnie".
W 1996 roku, jak twierdzi, uzyskała błogosławieństwo od Chrystusa. Historia, którą opowiedziała, jest bardzo interesująca. Otóż, nakłoniły ją do tego jej
własne duchy. Pewnego razu, po porannej modlitwie - a zwykła wtedy zapytywać swe duchy, co ma dalej robić - została nagle jakby przygwożdżona do
ziemi. Padła z rozpostartymi ramionami, "duchy rozpięły ją i trzykrotnie przebiły jej ręce i nogi gwoździami". Poczuła straszny ból, nie mogła się poruszyć.
Spytała duchy, w czym przewiniła, że tak strasznie ją doświadczają. One odrzekły, że powinna prosie o błogosławieństwo Chrystusa. To zaskoczyło szamankę, spytała, po co jej potrzebne jego błogosławieństwo. Na to duchy oświad)2 Aczkolwiek
wspominała z goryczą o innych przeszkodach: chciała przyłączyć się do pielgrzymki organizowanej przez ałmatyński meczet, ale Kazachowie powiedzieli jej, że nie zabiorą
Ujgurki. Interesująca jest opowieść Rachiljam wyrażająca jej wielkie pragnienie odwiedzenia Mekki. Otóż, jak relacjonowała, duchy obwieściły jej kiedyś, że zabiorąją i jej siostrę "statkiem" (kosmicznym?) do tego świętego miejsca. Po długich przygotowaniach obie wychodziły przez siedem
nocy ubrane, z bagażami i czekały na obiecany statek. Była to według szamanki próba, której zostały poddane przez duchy.
)) Niewidoma Wanga, znana przede wszystkim z jasnowidzenia, zmarła w 1997 roku. Była ona
i jest nadal popularna w Rosji i Kazachstanie. Pisywały o niej często gazety, a w księgarniach
w Ałmaty można było kupić książki o niej i z jej przepowiedniami i recepturami.

�169
czyły, że jest to jej potrzebne, bo "różni ludzie przychodzą się leczyć". Rachiljam zrozumiała ich intencję, pojęła, że chcą ją ochraniać, a nie są w stanie
osłonić ją przed czarami rzucanymi przez chrześcijan - to może natomiast
zrobić Chrystus (szamanka i jej córka zgodnie twierdziły, że czary chrześcijańskie są najsilniejsze i większość uzdrowicieli-muzułmanów
nie może ich usu34
nąć ). Idąc za nakazem duchów, Rachiljam wybrała się do jednej z ałmatyńskich cerkwi. Wchodząc, pokłoniła się, ale, jak podkreśla, nie uczyniła znaku
krzyża, a ponadto powtarzała sobie w myśli początek pierwszej sury Koranu
Uakby dla zaznaczenia religijnej samoidentyfikacji). Zapaliła świeczki "dla
zmarłych, Jezusa i Matki Bożej". I nagle zaczęła strasznie płakać, nie mogła
przestać. Patrzyła na obraz Chrystusa, łzy ciekły jej po twarzy. Stanęła na palcach ,jak baletnica", rozłożyła uniesione ręce i przekrzywiła głowę, jakby ukrzyżowana. Dopiero po jakimś czasie "duchy ją puściły". Wówczas trzykrotnie,
jej własnymi złożonymi rękoma, Chrystus pobłogosławił ją znakiem krzyża
i jej ustami wypowiedział słowa: "Błogosławię cię, moja córko". Rachiljam
relacjonowała to wydarzenie z wielkim przejęciem i dodała z naciskiem: "Byłam w Mekce, ale tam nie płakałam tak, jak u Jezusa". Jest przekonana, że od
tamtej pory również Chrystus zaczął jej pomagać.
Kolejne wezwanie szamanka otrzymała od indyjskiego guru, "żywego świętego", zwanego również "żywym Bogiem" - Sai Baby. W 1999 roku odwiedziła jego aśram w Indiach, gdzie spędziła dwa miesiące. Po powrocie była
bardzo podekscytowana, opowiadała wiele o swoich duchowych przeżyciach.
Otrzymała od Sai Baby błogosławieństwo, oglądała dokonywane przez niego
cuda. Również dla niej "zmaterializował" jakoby pierścień! Prosił, żeby przyjechała ponownie za trzy miesiące. Ona nie miała pieniędzy i denerwowała się,
że nie może posłuchać jego polecenia. Jednak Sai Baba przychodził do niej
Uak zwykle-r- wcielając się w nią) i uspokajał, żeby nie martwiła się o pieniądze. I rzeczywiście, uzyskała je w dość tajemniczy sposób. Pojechała ponownie na ponad trzy miesiące i wróciła w lutym 2000 roku szczęśliwa i pełna
wrażeń. Twierdziła, że pobyt u Sai Baby wywarł na nią wielki wpływ, bardzo
rozwinęła się duchowo. Oddziaływało na nią silnie ju~ samo przebywanie niedaleko świętego, a ponadto wzięła dwukrotnie udział w "audiencjach" w grupie dziesięciu osób, które on sam wybiera. Podczas takiego spotkania podarował jej różaniec z górskiego kryształu, który na jej oczach "zmaterializował".
Przy tym pobłogosławił ją i podziękował za jej pracę. Szamanka interpretuje
ten podarek jako wyraz szacunku i uprawomocnienie jej uzdrowicielskiej siły
oraz, bardziej praktycznie, jako pomoc przy recytacji mantr, które od tej pory

34 Wiara w czary (zagowory)
jest bardzo rozpowszechniona we współczesnym Kazachstanie.
Ich rezultat określa się po rosyjsku słowem porcza, czyli zło, szkoda spowodowana celowym działaniem, w przeciwieństwie do pojęcia sg/az (urok), odnoszonego do szkody wywołanej nieświadomie przez człowieka o ,,złym oku".

�170
odmawia. Rachiljam twierdzi, że ma stały kontakt duchowy ze swoim nowym
przewodnikiem, oddziałuje on zarówno na nią, jak i na jej rodzinę35. Bardzo
chciałaby ponownie pojechać do Sai Baby i zabrać tam również męża. Nadmieniła również, że w efekcie ostatniej podróży zaczęli do niej przychodzić
Budda i Siwa oraz Matka Kobra. Podczas rozmowy, w której relacjonowała
swoje wrażenia z Indii, Rachiljam nadal jednak ubolewała, że dotychczas nie
odwiedziła wioski Wangi. Podobno Wanga przez cały czas ponawiała swe
wezwania, ponadto przepowiedziała jej, że będzie się coraz bardziej rozwijała,
stanie się silna i sławna na całym świecie. Szamanka dodała również, że przychodzi do niej Chrystus, "cały w ranach", i nakazuje jej pojechać do Jerozolimy.
W czerwcu 2000 roku Rachiljam zrealizowała swoje plany - pojechała
w towarzystwie pewnej znajomej Rosjanki do Bułgarii i do Izraela - do grobu
Jezusa. Po drodze zatrzymała się na jeden dzień w Stambule, gdzie odwiedziła
kilka meczetów i grobowców. W Bułgarii spędziła 5 dni i otrzymała błogosławieństwo od Wangi i od świętej Pietki, w której świątyni się modliła. Po powrocie opowiedziała, jak bardzo zadowolona jest z tej pielgrzymki, przede
wszystkim dlatego, że wreszcie, po 6 latach, wykonała polecenie Wangi i zyskała w niej nową, silną opiekunkę.
/
Izba, w której Rachiljam przyjmuje pacjentów, mieści się w specjalnie przebudowanym oddzielnym domku tuż obok jej domu36. Jest schludnie urządzona, a jej wyposażenie stanowią obiekty związane z wieloma różnymi religiami
(patrz fot. 3); nie są one zgrupowane oddzielnie, a przeciwnie, są przemieszane. Szamanka dodawała je stopniowo, po swoich kolejnych podróżach. Na ścianach wiszą obok siebie plakaty, fotografie i reprodukcje przedstawiające Chrystusa, Matkę Bożą, Sai Babę, Buddę, różnych bogów hinduizmu, jak Siwa
i Lakszmi, plakaty ze znakiem Om, kilimy i obrazki z widokiem Mekki. Największe są barwne fotografie Sai Baby, opatrzone jego autografem. Na jednej
ze ścian umieszczone są również zdjęcia przestawiające Wangę i Sofiję-apa.
Ponadto w różnych miejscach wiszą pamiątki podarowane szamance przez
pacjentów, np. amulet w kształcie dłoni pochodzący z Iranu, liczne różańce,
wśród nich jeden przywieziony z Mekki, a także płaski bęben z brzękadełkami
(dab), który dostała w rejonie ujgurskim, z którego pochodzj37. Rachiljam po35 Tzn. Sai Baba "przychodzi"
do niej i daje jej wskazówki. Wzmacnia ją duchowo, dodaje sił.
Wpływa także na jej męża, który podobno był dawniej mrukliwy, teraz stał się miły, uprzejmy dla
ludzi.
36 Nie należy, według niej, przyjmować pacjentów w domu, w którym się mieszka, aby nie zbierał się w nim "brud" (griaz l, "zła energia" wychodząca z chorych podczas seansu. Wtedy dom
należałoby bezustannie rytualnie oczyszczać - modlitwami i okadzaniem.
37 Taki bęben jest charakterystyczny
dla tzw. "tadżyckiego", "rolniczego" wariantu szamanizmu, do którego W. N. Basiłow (1990, s. 67-68) odnosi również Uj gurów i osiadłych UzbekĆfW.
Rachiljam używała go dawniej podczas niektórych seansów, "gdy wchodził w nią duch jakiegoś
szamana", ale obecnie bęben nie może być używany, ponieważ został uszkodzony przez agresywną
pacjentkę, powodowaną przez złego ducha, który przeciwstawiał się leczeniu.

�171
kazała również sznur czarnych, kropkowanych na biało koralików, które mają
chronić przed "złym okiem" oraz przedmioty, które ofiarował jej mistrz - stary Ujgur (różaniec i "koziołka"). W jednym z rogów pokoju stoi stoliczek stanowiący rodzaj ołtarzyka, nad którym wisi portret Szirdi Baby (którego wcieleniem jest Sai Baba) oraz różnych bóstw hinduistycznych, a wśród akcesoriów umieszczonych na stoliku zwracają uwagę podobizny Sai Baby i Chrystusa,
figurka kobry, obrazek z wizerunkiem świętej Pietki i różaniec od Sai Baby.
W drugim kącie widać krzesło z rozpostartą na nim pomarańczową szatą Sai
Baby, którą również otrzymała od niego w darze. O nogi krzesła oparta jest
fotografia stóp guru, ujęta w ramkę, a przed nią leży poduszka z wyszytym
rysunkiem stóp. Sprawia to wrażenie, jakby szamanka chciała w sposób materialny zaznaczyć obecność Sai Baby w tym miejscu.
Eklektyzm, występujący w świecie bóstw i duchów opiekuńczych szamanki, wyrażający się tak jaskrawo w opisanym wyżej wystroju "izby przyjęć",
zupełnie Rachiljam nie przeszkadza. Nie widzi ona sprzeczności w łączeniu
elementów różnych religii. Przeciwnie, uważa, że doświadczanie różnorodnych
duchowych przeżyć jest dla niej pożyteczne. Dzięki pomocy duchów i bóstw
rozmaitych religii może leczyć ludzi różnej wiary. Twierdzi, że na tę drogę
skierował ją Chrystus. Podczas swych duchowych z nią spotkań podobno powiedział jej, że powinna czerpać z różnych religii (ty dołżna wo wsiech religijach pobywat). To właśnie Jezus poprowadził ją do Sai Baby! A "żywy Bóg"
głosi przecież, że przyjmuje ludzi wszelkich religii, nie każe im z nich rezygnować i oddawać cześć jemu. Ponadto, jak dodała Rachiljam, Szirdi Baba
(który także ją pobłogosławił) był muzułmaninem38• Ona sama nadal uważa się
za wierną muzułm*nkę. Odwołuje się zawsze w pierwszej kolejności do Allaha i tylko poprzez niego do duchów. Jest głęboko przekonana, że wszystkie te
gromadzone doświadczenia są ważnymi etapami przeznaczonej jej drogi doskonalenia się duchowego. Powołuje się na rozmaite aluzje jej duchów i uzdrowicieli, którzy przepowiadali, że kiedyś stanie się sławna na świecie. Przytacza
również słowa swojego pierwszego "opiekuna", który błogosławiąc ją przewidział, że za 3 lata rozpocznie się jej wyraźny rozwój, a po 7 latach od błogosławieństwa - nastąpi zdecydowana przemiana duchowa. Rachiljam oczekuje
tego momentu, który ma nastąpić już wkrótce, choć nie wie, na czym owo przeobrażenie może polegać. Mówi, że "wszystko jest w rękach Boga", ona niczego nie może planować. Powinna jedynie starać się być zrównoważona, spokojna i stworzyć odpowiednie warunki w domu, aby nic jej nie przeszkadzało
w realizacji powołania. Nie może być za bardzo przywiązana do domu, męża,
dzieci, do spraw materialnych - tylko wtedy będzie mogła "wspiąć się wyżej".
)ft Jak piszą W. Iwanow i J. Trofimow (1999, s. 101), Sai Baba (wówczas
noszący jeszcze inne
imię) w 1940 roku odkrył, że jest wcieleniem Sai Baby z Szirdi, który będąc braminem z urodzenia,
przeżył życie jako muzułmański święty.

�172

Oficjalna droga Rachi/jam do profesji szamanki
Równolegle do wędrówki po tradycyjnej drodze do zdobycia uprawnień
szamanki, Rachiljam odpowiedziała na wyzwanie nowych czasów, próbując
dostosować się do oficjalnych wymogów. Chciała pracować w pełni legalnie,
więc postanowiła przejść w Centrum Medycyny Wschodniej i Współczesnej
niezbędną procedurę i uzyskać stosowne dokumenty. Myślała, że się czegoś
nauczy, ale właściwie nie było tam nauczania, mówiono jej tylko, by starała się
rozwijać swoje zdolności. W 1994 roku, po trzymiesięcznej praktyce w Centrum, zdała egzamin i dostała legitymację teopsychoterapeuty. Następnie zaczęła pracować w Centrum, potem zrezygnowała. Krótko pracowała w małym
ośrodku w Tałgarze, miasteczku w pobliżu Kyzył Kajratu, a potem zaczęła
przyjmować w domu. Około roku spędziła u swojej uczennicy w przysiółku
Drużba, w czasie gdy jej dom był w remoncie. Tam przyjmowała pacjentów,
a uczennica mogła nie tylko obserwować seanse, ale i włączać się w leczenie.
W 1996 roku Rachiljam przeszła procedurę ponownej atestacji w Centrum (trzeba ją było wówczas przeprowadzać co 2 lata). Nie było to łatwe, ponieważ tym
razem zażądano od niej przeprowadzenia specjalnych badań psychiatrycznych.
Jednakże badania wykazały, że jest zdrowa39•
W 1997 roku Rachiljam znalazła sobie pracę w małym, prywatnym ośrodku
medycznym zatrudniającym lekarzy i praktyków medycyny niekonwencjonalnej. Ośrodek ten, o nazwie "Eni", mieścił się w suterenie dużej polikliniki
w centrum Ałmaty. Szamanka przyjmowała tam pacjentów za ustaloną opłatą
(400 tenge, czyli wówczas około 5-6 dolarów za seans), dość wysoką jak na
tamtejsze warunki, co ograniczało jej klientelę. Ponadto narzekała na warunki
lokalowe, ponieważ jej gabinet był maleńki, a należyte wykonanie seansu wymaga sporej przestrzeni. Ponadto, strofowana przez lekarzy, którym przeszkadzały jej krzyki, musiała ograniczyć ekspresję swych seansów. W 2000 roku
pracowała nadal w owym ośrodku, ale w nowym lokum, jednak warunki przyjęć niewiele się polepszyły. Jednocześnie przyjmowała chorych u siebie, w Kyzył
Kajrat.
Rachiljam żałowała swojej decyzji przejścia atestacji w Centrum. Zanim
zgłosiła się tam, duchy przychodziły do niej we śnie i pokazywały, jak leczyć
ludzi. Ale ona myślała, że powinna się uczyć tam, od dobrych uzdrowicieli.
Duchy ostrzegały ją, żeby nigdzie nie chodziła, one same będą ją prowadzić.
Ale Rachiljam nie posłuchała ich. Wspomina, że ponieważ postąpiła wbrew
ich woli, duchy męczyły ją w autobusie, którym jechała do miasta - wstrząsały jej ciałem, wykrzywiały twarz. Teraz mówi, że duchy miały rację - ni39 Rachiljam opowiedziała,
że komisja atestacyj na poprosiła ją o zademonstrowanie seansu
szamańskiego. Jej zdaniem seans wypadł znakomicie, niemniej, niektórzy członkowie komisji śmiali
się z niej. Wziął ją w obronę dyrektor Centrum, który napomniał ich: "przecież sami jesteście uzdrowicielami, dlaczego wyśmiewacie taki sposób leczenia?".

�173
czego jej tam nie nauczyli, a na odwrót,
"zamykali jej drogę". Według nich jest
tam bardzo wielu zawistnych uzdrowicieli, takich, którzy nie leczą, a stosują czarną magię. Ona potrafi to wyczuć i dlatego czuła się bardzo źle, pracując w Centrum. Jej duchy były temu przeciwne,
dlatego zrezygnowała.
Żałuje przede
wszystkim utraconych możliwości: według niej duchy były obrażone, więc
przerwały nauczanie. Gdyby nie jej nieposłuszeństwo, "kto wie, kim by teraz
była", zaszłaby może jeszcze dalej. Jedyną korzyścią, którą wyniosła z pobytu
w Centrum (poza możliwością oficjalnej
praktyki) był kontakt z grupą uzdrowicieli, z którą kilkakrotnie brała udział we
wspólnych seansach leczniczych. Seanse te były pomocne w "otwieraniu się".
Rachiljam przed siedzibą Centrum "Eni".
Według moich info~acji, w 2001 roku
Fot. D. Penkala-Gawęcka
Rachiljam przestała pracować w ośrodku
"Eni", ponieważ nie przeszła kolejnej atestacji. Nie wiem jednak, czy próbowała ją uzyskać, czy też zrezygnowała, by
nie robić tego, co - jak uważała - nie podobało się jej duchom.

Rachiljam jako "przewodniczka duchowa"
Jak sama Rachiljam rekrutuje i "prowadzi" swoje uczennice i - dużo rzadziej - uczniów? Czy przechodzą oni podobną drogę, jak ona?
Przede wszystkim można zauważyć, że nikogo z nich Rachiljam nie określa
mianem szamana. Nazywa ich uzdrowicielami i przepowiadającymi (kaz. kumalakszy, ujg. kumilakczy), jeśli łączą leczenie z tradycyjnym sposobem odsłaniania przyszłości z pomocą ziaren fasoli czy kamyczków. Tak też określani są
przez otoczenie. Szaman ma dużo większą siłę dzięki pomocy wielu potężnych
duchów. Na przykład jedna z uczennic - Ujgurka o imieniu Rukijam, o której
pisze obszernie I. Beller-Hann (200 l )40, podkreślała, że ona sama nie jest bakszy, a jedynie kumilakczy, jest znacznie słabsza niż jej opiekunka.
Rekrutacja uzdrowicieli przebiega według pewnego stałego schematu. Pacjenci przychodzący do Rachiljam zwykle nie opowiadają, co im dolega, nie
40 W artykule I. Beller-Hann
(200 I) Rukijam występuje pod imieniem "Biiwiixan", aRachiljam
pojawia się jako "Muqiiddiis".

�174
jest to jej potrzebne. Szamanka przeprowadza seans, który rozpoczyna się od
postawienia diagnozy. Według niej, to przywołane przez nią duchy określają
przyczynę choroby, którą najczęściej jest urok, czary albo złe duchy. W niektórych przypadkach Rachiljam mówi pacjentce, że ona sama jest, już od dzieciństwa, "duchowa" ("ma duchy"), co czyni daną osobę bardziej wrażliwą - zbiera
ona od innych ludzi "brud" (rozumiany jako rezultat sglaza czy porczy)41 i stąd
biorą sięjej dolegliwości. Dodaje, że wśród jej przodków na pewno byli ludzie
"duchowi". Niekiedy chora od razu zgadza się z tą diagnozą, potwierdza też,
że rzeczywiście w jej rodzie byli "święci" (osoby głęboko religijne, np. mułłowie), szamani czy inni uzdrowiciele. Zdarza się, że pacjentka zaczyna wtedy
opowiadać, iż od czasu choroby albo nawet wcześniej poczęły ją nawiedzać
duchy (arwahlar - czyli duchy przodków), dawać jej jakieś wskazówki. Na
przykład młody Ujgur Parchat - jedyny uznany za "duchowego" mężczyzna
spośród pacjentów Rachiljam, których leczenie obserwowałam - przeżywał
podobne doświadczenia już od dzieciństwa. Miał dziwne dolegliwości: czuł
"ciężar", doskwierały mu różne bóle, wykrzywiała się twarz. Poza tym we śnie
widywał węże, które w jego wypadku zawsze zwiastowały coś dobrego. Twierdzi, że owe duchy-węże brały go pod swoją opiekę. Ale czasem to, co mówi
Rachiljam, jest dla chorego niespodziewanym objawieniem, które przyjmuje
dopiero wtedy, gdy po spotkaniu z szamanką następuje gwałtowne załamanie
zdrowia. Tak było z Rukijam, która po pierwszym seansie ciężko zachorowała
i długo musiała leżeć, męczyły ją straszne dreszcze. "Choroby uzdrowicielskiej"
nie mogą uleczyć lekarze; Rachiljam mówi takiej osobie, że jeśli chce wyzdrowieć, sama musi zacząć leczyć ludzi. Jednak wymaga to priygotowania, które
polega na poddaniu się cyklowi seansów u szamanki. W czasie takich seansów
oczyszcza ich z pomocą swoich duchów - uwalnia od nagromadzonego "brudu" - a ponadto ich własne duchy uaktywniają się i zaczynają pomagać
w procesie oczyszczania42• Kandydat powinien w pełni zaakceptować drogę
wyznaczoną mu przez duchy i podporządkować się ich woli. W zasadzie dopiero wtedy, gdy się "otworzy", będzie mógł prosić o błogosławieństwo. Ale
u niektórych uczniów trwa to długo - Rachiljam wspomina pewną Rosjankę
o imieniu Swieta, której udzieliła już błogosławieństwa, choć ta nie do końca
"otworzyła się". A więc może to być długotrwały proces i w tym czasie uczennica pozostaje blisko szamanki, poddaje się seansom i wysłuchuje jej wyjaśnień i wskazówek. Zaczyna również współuczestniczyć w leczeniu pacjentów. Podczas pierwszego obserwowanego przeze mnie seansu, Rukijam i druga uczennica, Amina, pomagały szamance w ten sposób, że siedząc z boku,

Podobnie uzdrowiciel, lecząc, bierze w siebie ów "brud", ale on potrafi "oczyścić się".
Często pacjenci przechodzą prawdziwe katharsis - "stojący w gardle kamień" ustępuje,
wychodząc czasem z wymiotami, zaczynają płakać, choć przedtem nie byli w stanie. Może to nastąpić od razu albo dopiero po kilku seansach.
41

42

�175
również śpiewały modlitwy i wezwania do swoich duchów, które jakoby przyłączały się do leczenia. Rachiljam komentowała to później, że ich duchy także
"wyrywały się" do pomocy. W pewnym momencie Rukijam podeszła do chorej i zaczęła oczyszczać ją - zdejmować sgłaz kawałkiem papieru. Obie te
uczennice wówczas jeszcze nie "otworzyły się" całkowicie. Takie osoby mają
wobec swej duchowej opiekunki pewne obowiązki, powinny, jak się to określa, "chodzić koło niej", pomagać, także materialnie. Choć sama Rachiljam
omijała ten temat, Rukijam ujawniła, że jako jej uczennica pomogła swej mistrzyni udostępniając na cały rok swój dom w ujgurskim przysiółku Drużba,
gdzie szamanka zaczęła zdobywać coraz szerszą klientelę, a ponadto ofiarowała jej łącznie sporą sumę pieniędzy (Beller-Hann, 200 l, s. 82). Jest przyjęte,
że uzdrowicielka zabiera swoje podopieczne na pielgrzymki do miejsc świętych43• Uczennice nazywały Rachiljam swoją "nauczycielką" bądź "mistrzynią", "opiekunką" (nastawnica), niemniej ona sama z naciskiem tłumaczyła,
że jedynie pomaga im "otworzyć się". Po każdym seansie, któremu poddaje
się przyszła uzdrowicielka, szamanka pyta ją o odczucia i objaśnia ich znaczenie, informuje, w jaki sposób duchy będą kontynuować oczyszczanie (będą
przychodzić w nocy i dalej leczyć, "brud" będzie się wydzielał z płaczem,
moczem i innymi wydzielinami). Instruuje również, jak odnosić się do duchów,
aby ich nie obrazić. Potrafi powiedzieć, ile i jak silne duchy "posiada" dana
osoba oraz określić, jakiego rodzaju dar duchy chcą jej przekazać. I tak na
przykład młodej Ujgurce Elmirze, która była u niej po raz pierwszy, powiedziała, że ma ona duchy, które pojawiają się w postaci ptaków i będzie mogła
leczyć z ich pomocą oraz, że ma jeszcze drugi dar - leczenia za pomocą
modlitw (jak mul/a). Natomiast Mahira, córka szamanki, otrzymała przede
wszystkim dar jasnowidzenia, a w drugiej kolejności - dar szamański.
A zatem początkującym uzdrowicielom Rachiljam udziela pewnych wskazówek i czasem praktykują oni u jej boku, ale, jak twierdzi, ona nie uczy, właściwymi nauczycielami są duchy. Kiedy chory jest już oczyszczony, duchy
zaczynają przythodzić do niego we śnie i uczyć, jak ma leczyć ludzi. Pewnej
Tatarce, która przeszła trzy seanse i była już częściowo oczyszczona (zaczęły
ustępować straszne bóle głowy, które męczyły ją od lat), Rachiljam objaśniła,
że wkrótce już duchy zaczną ją prowadzić. Ona sama może być pomocna, jeżeli przyszła uzdrowicielka nie będzie w stanie czegoś pojąć. Tak więc, Rachiljam rozumie swoją rolę raczej jako "przewodniczki duchowej" niż nauczycielki swych podopiecznych.
Czy Rachiljam udzieli początkującej uzdrowicielce błogosławieństwa i kiedy
to nastąpi, zależy, według niej, od duchów. Jej własne duchy nakazują: "daj
4) Rukijam, która przedtem towarzyszyła
Rachiljam, później - już jako samodzielna uzdrowicielka - także organizowała takie wyjazdy dla swoich uczennic. Jedną z pielgrzymek, do mauzoleum Ahmada Jasawi, grobowca Arystan-baba i kilku innych miejsc świętych opisuje 1. Beller-Hann, która miała okazję w niej uczestniczyć (I. Beller-Hann, w druku).

�176
błogosławieństwo" i jeśli powtórzą to dwa, trzy razy, szamanka wykonuje ich
polecenie. Ale zaznacza, że musi to być ktoś "pewny", kogo już dobrze zna,
zwykle taka osoba "chodzi koło niej" około roku i już stopniowo zaczyna przeprowadzać seanse. Neofitka, która ma dostać błogosławieństwo (kaz. bata, ujg.
duga) powinna "nakryć stół", czyli przygotować poczęstunek, który może być
bardzo skromny, ale niektórzy, jeśli ich stać, zarzynają z tej okazji barana. Musi
być obecna rodzina i przed właściwą ceremonią mąż, teściowa, teść, ojciec
i matka powinni pobłogosławić ją, dać jej swoją zgodę. Winni powiedzieć: ,jeśli
otworzysz się, będziemy się cieszyć z tego, że będziesz służyła Bogu i pomagała ludziom". Takie przyzwolenie ze strony rodziny, choć nosi taką samą nazwę, ma inny charakter niż właściwe błogosławieństwo. To ostatnie to według
Rachiljam w istocie słowa duchów. Ona sama nie przygotowuje żadnej mowy,
nigdy nie wie, co duchy za jej pośrednictwem powiedzą. Zwykle mówią poprzez pieśń44. Może przyjść kilka duchów, które ofiarowują różne dary (np.
jasnowidzenia i leczenia z pomocą modlitwy), wtedy pqemawiają przez jej
usta różnymi głosami. Przepowiadają, jaka będzie dalsza droga osoby błogosławionej i dają jej wskazówki. Potem odbywa się poczęstunek, dziękczynne
modlitwy do Boga, a następnie błogosławiąca dostaje niewielki podarek.
Wśród uczniów Rachiljam przeważającą większość stanowili Ujgurzy
i Kazachowie, choć miała również dwoje podopiecznych Rosjan, a więc niemuzułmanów4s. Mężczyźni zdarzają się rzadko. Różny jest wiek tych początkujących uzdrowicieli, bywają młodzi, ale nie mogą być zbyt młodzi, gdyż nie
są jeszcze gotowi do przyjęcia daru46. Większość jest w średnim wieku. Na
przykład Rukijam miała nieco ponad 40 lat, a Amina ponad 50. Szamanka
poznała je jeszcze w okresie, gdy mieszkała w Drużbie, pochodziły z jej ujgurskiego kręgu sąsiedzkiego. Późniejsi pacjenci, przyjmowani na terenie kliniki,
mieli często wyższe wykształcenie. Wśród tych, które uznała za osoby "duchowe", predestynowane do leczenia innych, był m.in Ujgur - dziennikarz i Tatarka - inżynier technolog. Nie wiem jednak, czy zostali oni uczniami Rachiljam i czy później zajęli się leczeniem.
Po otrzymaniu błogosławieństwa uzdrowiciele zaczynają działać na własną
rękę. Jednak różne bywają ich drogi. Rachiljam ubolewa, że nieraz musi się
wstydzić za swoich byłych podopiecznych. Niektórzy trafiają do "czarnych
magów", którzy "zamykają im drogę", pozbawiają zdolności leczenia. Czasem
44 Jak opowiada, kiedy pierwszy raz miała udzielić błogosławieństwa,
obawiała się, że wtedy jej
dar zniknie, lecz duchy uspokoiły ją. Poza tym zupełnie nie wiedziała, co mówić, ale duchy rzekły:
"nie bój się, my będziemy mówić za ciebie".
45 Odpowiada to mniej więcej składowi etnicznemu jej pacjentów. Przyjmuje chorych niezależnie od ich narodowości i religii, natomiast warunkiem jest, by wierzyli w siłę jej i jej duchów.
46 Rachiljam stwierdziła, że nigdy nie spotkała bardzo młodych, nastoletnich uzdrowicieli. Ale
wie, żejej mistrzUjgur został szamanem już w 14 roku życia. Jak pisze A.T. Toleubajew (1997,
s. 197), do silnych baksy dar szamański przychodzi w dzieciństwie lub wieku młodzieńczym.

�177
zwracają się wtedy do niej o pomoc, a ona ponownie przywraca im dar, ale
jeśli powtarza się to kilka razy, bywa już zniecierpliwiona i ostro napomina
lekkomyślnego: "ile razy mam cię otwierać?". Bywają i inni, którzy schodzą
na złą drogę. Ci myślą przede wszystkim o pieniądzach i dla dużego zarobku
zaczynają stosować zabiegi czarnej magii. W ten sposób sami stają się "czarni", związują się z nimi "czarne" (kara), złe duchy. Te ostatnie wypierają dobre, "białe" (ak) duchy. Szczególnie niebezpiecznymi duchami są szatan i przybysze z innych planet (inoplanietianie)! Rachiljam uważa, że można zajmować się albo białą magią Uak ona), albo czarną, nie da się ich łączyć. Tych
uzdrowicieli, którzy związali się z czarną magią również można wyleczyć,
odpędzić od nich złe duchy, ale często oni sami tego nie chcą47. Ponadto wielu
uzdrowicieli nie myśli o tym, by rozwijać swoje zdolności. Nie słuchają duchów, które nakazują im jeżdzić do miejsc świętych. A więc są "słabi", nie
przybywa im duchów-pomocników.
Wtedy też narażeni są bardziej na złe
wpływy. Rachiljam przyznaje, że niektóre uzdrowicielki nie podejmują takich
podróży z przyczyn rodzinnych - muszą się opiekować małymi dziećmi albo
nie zezwala im mąż. Wielokrotnie podkreśla, że dla człowieka, który obrał tę
drogę, najważniejsze jest słuchanie głosu duchów, nie może oglądać się na
rodzinę, domowe obowiązki i problemy materialne. Inaczej traci swój dar.
/

1&lt;.Droga szamana jako obrzęd przejścia.
Tradycja wynaleziona czy tradycja odnaleziona?
Sądzę, że można drogę współczesnego szamana w Kazachstanie uznać za
kontynuację tradycyjnego sposobu dochodzenia do tej profesji, mimo że nie
występują w niej wszystkie "klasyczne" elementy opisywane w literaturze.
Zanim przejdę do uzasadnienia tego sądu, chciałabym zastanowić się, czym
różni się współcz~ny szaman od innych uzdrowicieli. Zauważyć można, że
nie występuje obecnie wyraźna granica między tym "wybrańcem duchów"
a innymi uzdrowicielami, których działanie opiera się na kontakcie z duchami
i pozyskiwaniu ich pomocy dla leczenia48• Tworzą oni jakby jedną klasę specjalistów, których większość stanowią obecnie osoby diagnozujące i przepowiadające przyszłość z pomocą duchów. Zajmują się one nie tylko zdrowiem,
ale i - zapewne w większym stopniu niż baksy - problemami życiowymi,
społecznymi swych klientów. Zwykle, podobnie jak szamani, wchodzą w trans

47 W mniemaniu
Rachiljam czarne duchy jakby nakładają się na białe, "przytłumiają" je. Usunąć je może sam człowiek opanowany przez te złe duchy, za pomocą modlitw do Boga iprzegnania
ducha na drzewo czy zwierzę.
4' Jest to zresztą zgodne z tradycyjnym łączeniem kilku powołań: np. według często przywoływanych relacji C. Walichanowa z połowy XIX wieku (1986, s. 302), szaman był w jednej osobie
lekarzem, poetą, muzykantem i wróżbiarzem.

�178
podczas seansu. Duchy pomagają im zobaczyć przyszłe wydarzenia, dają wskazówki pacjentom i oczyszczają ich w trakcie leczenia. Szamani różnią się od
owych jasnowidzących i wróżbiarek tym, że są o wiele silniejsi, bo posiadają
znacznie więcej mocnych duchów-pomocników, ponadto nie zajmują się przepowiadaniem przyszłości za pomocą kamyków czy ziaren kumałak; twierdzą,
że nie są im one potrzebne. Ponadto seans szamana jest znacznie bardziej rozbudowany, stanowi swego rodzaju przedstawienie ze specyficzną dramaturgią.
Powołanie szamana jest uważane za rzadkie i szczególnie cenne. Dar szamański odróżnia się od innych, zwie się go baksyłyk (kaz.). Mahira nazwała swoją
matkę "pomostem między niebem a ziemią", podkreślając jej wyjątkową rolę
pośrednika między duchami i ludźmi. Jednak zarówno dar szamański, jak
i uzdrowicielski (a nie szamański) są przekazywane wybrańcom w taki sam
sposób, a "choroba szamańska" i "choroba uzdrowicielska" w szerszym znaczeniu nie wykazują istotnych różnic. Interesujące, że przekaz daru jest też taki
sam u mulla zajmujących się leczeniem za pomocą odpowiednich modlitw
z Koranu, a więc osób bezpośrednio związanych z reHgią49. Oni wszakże nie
muszą wzywać duchów - siła modlitw wystarcza. Od wymienionych praktyków wyraźnie wyodrębniają się natomiast ci, u których otrzymanie daru uzdrowicielskiego nie jest warunkiem podjęcia leczenia, a więc np. nastawiacze kości
czy zielarze (dariger). Ich zajęcie jest z reguły przekazywane z pokolenia na
pokolenie i musi być wyuczone.
Droga szamanów i innych uzdrowicieli "duchowych" w Kazachstanie w pełni
odpowiada modelowi "obrzędów przejścia" skonstruowanemu przez A. van
Gennepa (1909).
Fazę pierwszą obrzędu przejścia, czyli separację, wyznacza zapadnięcie na
"chorobę szamańską/uzdrowicielską".
W literaturze (np. Eliade, 1994) podkreśla się jej inicjacyjny charakter. Tę kwalifikację można odnieść do całości drogi szamana/uzdrowiciela do uzyskania legitymizacji i tak rozumianą inicjację
traktować jako szczególny rodzaj obrzędów przejścia (por. Buchowski, 1987).
Choroba zaczyna się zazwyczaj nagle i gwałtownie, nieraz wywołana jakimś
traumatycznym wydarzeniem. Powoduje pozbawienie dotychczasowego statusu, opuszczenie rutyny codziennego dnia, w której chory przebywał poprzednio.
Od tego momentu osoba przyszłego uzdrowiciela wchodzi w etap "liminalny". Ta faza ma charakter złożony, można w niej wyróżnić izolację i przebywanie w stanie "anormalnym", następnie "nazwanie choroby" - uczynienie
jej zrozumiałą oraz przygotowania do reintegracji, włączenia do opuszczonej
struktury już z nowym statusem. "Choroba szamańska" wytrąca człowieka
z normalnego trybu życia. Dolegliwości mają taki charakter, że dotknięty nimi
49 Badacze zwracają również uwagę na analogiczny dawniej przekaz daru u muzykantów (Utiegalijewa, 1995, s. 319 i nast.) oraz kowali i jubilerów (Tochtabajewa, 1995, s. 171 i nast.).

�179
człowiek izoluje się od otoczenia. Nieraz boi się ludzi i sam woli przebywać
w odosobnieniu, albo ludzie unikają go, bo zachowuje się dziwnie, np. wykrzywia twarz w strasznym grymasie, wstrząsają nim nagłe dreszcze, mówi zmienionym głosem i jak się zdaje, bez sensu. Może wspominać o jakichś widzeniach, utrzymywać, że słyszy głosy, ma sny, w których widuje postaci starców
w białych szatach. Somatycznie "choroba uzdrowicielska" przejawia się poprzez różne, nieraz bardzo ciężkie dolegliwości, jak na przykład paraliż. Przy
tym badania medyczne nie stwierdzają żadnych zmian organicznych. Lekarze
zwykle określają cierpienia takiego człowieka jako chorobę psychiczną i bywa,
że podlega on izolacji w szpitalu psychiatrycznym. Ale nawet jeśli pozostaje
w domu, można jego sytuację uznać za faktyczną społeczną izolację. Ten stan
może trwać długo. Momentem przełomowym jest spotkanie z szamanem albo
innym doświadczonym uzdrowicielem, który potrafi określić przyczyny i charakter choroby. Owo objawienie powoduje, że zmienia się kwalifikacja dolegliwości takiej osoby - z chorej zostaje uznana za "wybraną przez duchy",
wezwaną do leczenia ludzi. Rozpoczyna się kolejny etap drogi wybrańca. Jeśli
przyjmie on ofiarowywany dar, skończą się jego cierpienia. Jeśli wzbrania się,
będzie doświadczany dalej. Jak sądzi się, osoba bardzo młoda i nie gotowa do
przyjęcia wezwania, może uzyskać prolongatę (nawet na kilkanaście lub więcej lat), wówczas wyzdrowieje i wróci czasowo do normalnego życia, ale po
pewnym czasie "duchy znów się o nią upomną"50. Ten, kto pogodzi się z wyznaczoną mu rolą, wchodzi w etap przygotowań. Polegają one na ogół na serii
seansów oczyszczających u uzdrowiciela, który jednocześnie udziela adeptowi
pouczeń. Czasami nowicjusz przez dłuższy czas towarzyszy i pomaga swemu
duchowemu przewodnikowi, bierze pod jego kierunkiem udział w pielgrzymkach do świętych miejsc. Zawsze jednak duchy uważa się za właściwych nauczycieli i bywa, że rola mistrza ogranicza się tylko do udzielenia najważniejszych wskazówek51•
Kiedy kandydat jest już gotów do pełnienia swej roli, co określa się jako
"otwarcie", następuje trzecia faza obrzędu, reintegracja - ponowne włączenie
do społeczności. Polega ona na rytualnym usankcjonowaniu jego powołania
i nadaniu mu nowego statusu - szamana bądź uzdrowiciela innego typu. Moment ten jest wyraźnie zaznaczony specjalną ceremonią błogosławieństwa,
podczas której opiekun przekazuje nadnaturalną sankcję (duchów), uprawomocniającą przyszłą działalność nowego uzdrowiciela. Uważa się, że nauczylo Tak było z Mahirą, a także ze wspominanym
już szamanem Ajtkurmanem (Jessa, 2000,
s. 169-170), który zachorował, czyli został wezwany przez duchy w wieku 13 lat, ale wszedł na
drogl( szamana ponad 20 lat później. Również uzbecka uzdrowicielka Sofija-apa (ta sama, która
błogosławiła Rachiljam) mając 13 lat wybłagała u duchów przesunil(cie terminu realizacji powołania do czasu, gdy bl(dzie miała 31 lat. W mil(dzyczasie wyszła za mąż i urodziła siedmioro dzieci
(Sołowiew, 1998, s. 9-11).
II Tak było z Rachiljam. Przypuszczalnie
uznaje sil(, że w przypadku szczególnie silnych szamanów praktykowanie przypominające czeladnictwo jest zbl(dne.

�180
ciel włącza ucznia także pod opiekę swoich duchów, bądź też, że oddaje mu kilka spośród tych, które jemu dotąd pomagały. Następnie adept powinien udać się
na groby swych przodków i odprawić stosowny rytuał, by uzyskać również ich
błogosławieństwo. Kolejne "odwiedziny duchów" w świętych miejscach pozwalają mu rozwijać się duchowo, pozyskiwać nowych, silnych pomocników.
Przedstawiony zarys omawianego obrzędu przejścia wykazuje zasadniczą
zgodność z tradycyjnym sposobem osiągania statusu szamana w Kazachstanie.
Nie spotyka się już wprawdzie charakterystycznego dla kazachskiego szamanizmu instrumentu muzycznego kobyz, który był nie tylko atrybutem szamana,
ale obiektem o magicznej mocy, a ponadto nieodłącznym składnikiem obrzędu
błogosławieństwa. Akceptację daru szamańskiego określano frazą: "wziął kobyz". Mówiono również: "kobyz powinien pozostawać w rodzinie"52. Miał on
zatem dawniej symboliczne znaczenie, ważne we wszystkich fazach obrzędu
przejścia. Nie występują obecnie bądź sporadycznie występują pewne opisywane w dawniejszych źródłach elementy, jak na przykład przekonanie, że duchy porywają i czasowo izolują swojego wybrańca, nauczając go w tym czasie53, podobnie jak wyobrażenie o śmierci i zmartwychwstaniu adepta. Brak
współcześnie informacji o poddawaniu szamana przez duchy bolesnym próbom, np. ranieniu, kawałkowaniu jego ciała. Jednakże już wcześniej, jak podaje np. W. N. Basiłow (1992, s. 115-119), w Azji Środkowej spotykano jedynie
pozostałości tych wierzeń. Poza tym, można zauważyć, że owym ciężkim próbom odpowiadają strukturalnie cierpienia doznawane podczas "choroby szamańskiej", izolacja społeczna - porwaniu przez duchy i odosobnieniu wybrańca, a odzyskanie zdrowia po przyjęciu daru - zmartwychwstaniu. Zasadniczy schemat pozostaje zgodny z tradycyjnymi
wyobrażeniami.
Jego
kluczowymi, niezbywalnymi elementami są choroba szamańska/uzdrowicielska i błogosławieństwo, wyznaczające graniczne fazy tego obrzędu przejścia.
Dodajmy, że jedynie ten tradycyjny sposób legitymizacji szamanów i innych
uzdrowicieli duchowych uważany jest za ważny i rzeczywiście uprawniający
do leczenia. Nowa, oficjalna procedura legitymizacji nie zyskała sobie uznania
i jeśli ktoś decyduje się jej poddać, to tylko jako dodatkowej formalności, która może się przydać z przyczyn praktycznych. Czasem sądzi się, że droga ta
może być dla szamana wręcz szkodliwa.
52 Informacje te pochodzą z materiałów terenowych NuriIi Szachanowej, której bardzo dziękuję
za ich udostępnienie. Badaczka zebrała bardzo interesujący materiał o szamanach z południa Kazachstanu podczas ekspedycji działającej w roku 1982 i 1985. Według jej danych, np. Kałdykyz-bakszy (1909-1982) z Dżambu1skiej obłasti wspominała, że uczyła się u szamanki o imieniu Zlicha, z którą podczas ceremonii błogosławieństwa wymieniły się kobyzami. Było to pod koniec lat
20. - jeszcze wówczas kobyz był nieodłącznie związany z kazachskim szamanizmem.
53 Ujgura mistrza Rachiljam duchy jakoby wykradły, gdy miał 14 lat, uczyły go przez 40 dni,
a następnie zwróciły rodzinie. Czasem mówi się o wykradaniu duszy - według P. lessy (2000,
s. 170), duchy opiekuńcze szamana Ajtkurmana zabierały w nocy jego duszę w odosobnione miejsca i tam nauczały pieśni i modlitw.

�181
Tradycyjnie profesja szamana była w Kazachstanie dziedziczna - mógł nim
zostać człowiek, wśród przodków którego byli szamani. B. A. Kazgułow i N.Ż.
Szachanowa (1989, s. 103) przytaczają kazachskie powiedzenie: baksyłyk tukym kuałajdy, co oznacza: "dar szamański prześladuje potomków". Przekaz nie
musiał następować między kolejnymi generacjami. Najczęściej dokonywał się
w linii prostej, ojcowskiej albo macierzyńskiej, czasem w obu. Na przykład
opisywany przez A. E. Alektorowa (1900, s. 31-37) baksy Sjuimenbaj utrzymywał, że szamanami byli jego dziad i babka (nie wiemy z jakiej linii) oraz
ojciec i matka. Według A. T. Toleubajewa (1997, s. 196) u Kazachów przekaz
częściej występował z pominięciem jednego pokolenia, a nie tracił mocy
do siedmiu pokoleń54. Ale dopiero "wskazanie" przez duchy, którego przejawem była "choroba szamańska", wyznaczało przyszłego szamana. Jak pisze
W. N. Basiłow (1992, s. 128-129), przekonanie, że po śmierci szamana duchy
wybiorą kogoś z krewnych na jego miejsce, stwarzało atmosferę oczekiwania.
Jeśli ktoś z krewnych poważnie zachorował, przyjmowano to jako znak duchów (jeśli wyzdrowiał samoistnie, czekano na następny znak). Ciągłość tradycji sprawiała, że znak taki był jasny i czytelny zarówno dla wybrańca, jak
i jego otoczenia55. Jak podkreśla Basiłow, widzenia, przeżycia i zachowania
chorobowe były wyznaczone przez normy kulturowe, przez tradycję. Sytuację
obecną - jak sądzę - charakteryzuje przerwanie tej ciągłości i specjalne strategie podejmowane dla jej przywrócenia. Nowo wyłaniani szamani czy inni
uzdrowiciele "duchowi" w Kazachstanie, szczególnie ci mieszkający w miastach, zatracili niektóre ogniwa swej tradycji, podobnie jak i ich otoczenie.
Wpłynęła na to wieloletnia ateizacja, "wykorzenianie przesądów". Współcześni adepci, ludzie o różnych zawodach, nieraz z wyższym wykształceniem,
oderwani od swojej grupy krewniaczej, nie potrafią nadać swojej chorobie
znaczenia. Nieraz długo cierpią, zanim trafią do uzdrowiciela, który uświadomi im, że zostali wybrani przez duchy. W swoich relacjach podkreślają, jak
Rachiljam: "nie wiedziałam ... skąd miałam wiedzieć"56. A więc doświadczony uzdrowiciel spaja przerwane ogniwa tradycji, objaśniając choremu i jego
rodzinie znaczenie tych szczególnych cierpień. Przeżycia związane z chorobą
wtórnie otrzymują kwalifikację choroby uzdrowicielskiej57. Ponadto owi kandydaci na uzdrowicieli z reguły nie pamiętają, że ktoś z ich przodków zajmoS4 Toleubajew
(tamże) twierdzi, że baksy może zostać tylko człowiek mający szamana wśród
przodków. Ale niektórzy autorzy, np. I. A. Czekaninskij (1929, s. 79), N. P. Dyrienkowa (1930,
s. 280) podają, w jaki sposób może dojść do profesji ktoś nie spełniający tego warunku (choć zdarza się to rzadko).
ss Według Basiłowa (1992, s. Ill) u Uzbeków zanotowano przypadki zasięgania rady szamanki
albo wróżki, ale tylko wtedy, gdy wezwanie duchów nie było jasne.
S6 Analogiczne wypowiedzi buriackich szamanek przytacza C. Humphrey (\999, s. 3, 6).
S7 Dodać należy, że pewne motywy powtarzają się w snach i widzeniach przyszłych uzdrowicieli - przede wszystkim postaci starców w białych szatach. Wynika to prawdopodobnie z trwałości
wiary w duchy przodków, tak właśnie tradycyjnie wyobrażane.

�182
wał się leczeniem i dopiero konstatacja "specjalisty" (który zwykle nie pyta,
a stwierdza fakt) przywraca jak gdyby tę pamięć. W ten sposób wyjątkowe
predyspozycje adepta, wyjawione poprzez stwierdzenie wyboru przez duchy,
zostają dodatkowo potwierdzone. Nowo kreowani uzdrowiciele zaczynają powoływać się na przodków. Może to być któryś z rodziców, dziadek, babka, pradziad czy prababka (bądź kilku przodków, z różnych pokoleń), w linii męskiej
albo żeńskiej.
A zatem, jak sądzę, obserwowany obecnie sposób dojścia do profesji szamana można określić jako "tradycję odnalezioną", a nie "tradycję wynalezioną". To, co uległo przerwaniu, stara się "zlepić" w bardziej lub mniej umiejętny sposób współczesny nosiciel tradycji, który zwykle jeszcze niedawno sam
uzyskiwał tę wiedzę od swego mistrza. Można więc powiedzieć, że obecnie
wzrosła rola nauczyciela, mimo że sami uzdrowiciele odżegnują się od tego
miana. Dawniej możliwa była autokreacja szamana, ponieważ (jeśli tylko pochodził z szamańskiego rodu) wystarczyły zrozumiałe dla wszystkich zewnętrzne
oznaki jego powołania. Teraz ktoś, kto sam ogłasza się duchowym uzdrowicielem, traktowany jest podejrzliwie, posądzany o szalbierstwo. I. Beller-Hann
(2001, s. 91-92) opisuje przykład Ujgurki, która utrzymywała, że przychodzą
do niej duchy opiekuńcze i próbowała samodzielnie zostać uzdrowicielką. Jej
wysiłki zostały zdyskredytowane przez inne uzdrowicielki, które najpierw uznały, że opanowały ją złe duchy. Następnie - gdy nadal obstawała przy swoim
i zapowiadała, że po 4o-dniowym odosobnieniu zacznie leczyć ludzi, a nawet
zdobędzie status świętej - stwierdziły, że jest po prostu oszustką.
Podstawą, na której opiera się proces wyłaniania uzdrowicieli "duchowych"
oraz pełnienie przez nich ich roli, jest specyficzna wizja świata, podzielana przez
nich samych i ich klientelę. Jest to świat pełen duchów - dżinów, które generalnie mogą być dobre lub złe. Na owe wierzenia wywarły wpływ idee islamu.
Wydaje się, że część postaci z tego świata, dawniejszego pochodzenia, które
opisywano w bogatej literaturze, już zaginęła w wyobrażeniach współczesnych.
Niemniej, nadal czytelne są pozostałości kultu duchów przyrody (drzew, wody)
objawiające się między innymi w powszechnym obyczaju przywiązywania
skrawków materiału do gałęzi wybranych drzew58• A przede wszystkim nadal
bardzo silna jest wiara w możliwość ingerencji duchów zmarłych w sprawy
żywych. Do duchów przodków Kazachowie i Ujgurzy odwołują się w różnych
sytuacjach, licząc na ich opiekę i pomoc. Choć zalicza się ich do dobrych duchów, to i oni mogą wyrażać swoje niezadowolenie, dokuczając potomkowi,
który o nich nie pamięta59, bądź nie jest posłuszny ich wezwaniu. Można przyDziś tłumaczy się to wiarą w spełnienie pomyślanego przy zawiązywaniu szmatki życzenia.
Powinno się składać ofiary duchom przodków. Polega to na smażeniu, najlepiej w każdy
czwartek, 7 sztuk obrzędowego pieczywa, z jednoczesnym przywoływaniem w modlitwie imion
zmarłych krewnych. Zwyczaj ten nazywa się po kazachsku czirpik. Rachiljam twierdziła, że Ujgurzy przestrzegają go ściśle (i czynią to nawet dodatkowo, kiedy np. komuś przyśni się matka), naS8
S9

�183
puszczać, że wiara w duchy przodków zachowała ciągłość dzięki temu, że wiązała się z "kultami domowymi", nie wypełnianymi publicznie. Dodać można,
że za przodka wszystkich kazachskich szamanów i ich opiekuna uważany był
Korkyt-ata - pierwszy szaman i wynalazca szamańskiego instrumentu kobyz.
Legendy, a właściwie mity o tym bohaterze kulturowym o cechach półboskich,
przetrwały w narodowej tradycji (rok 2000 ogłoszono nawet oficjalnie rokiem
Korkyta). Jego domniemana mogiła w pobliżu Syr-darii traktowana jest jak
grobowiec świętego. Jednakże szamani nie odwołują się już do niego w swych
wezwaniach do duchów przodków i świętych60• Natomiast spośród złych, "czarnych" duchów za szczególnie szkodzące ludziom uważa się szatana oraz nowe
postaci demoniczne - wspomnianych już "przybyszów z kosmosu". Rachiljam i Mahira twierdziły, że zarówno satana, jak i inoplanetianie zamieszkują
w wybranych domach całymi rodzinami (o relacjach krewniaczych, takich jak
u ludzi) i nękają mieszkańców, mogąc ich doprowadzić do choroby umysłowej, a nawet śmierci.
Odwoływanie się do duchów ma kluczowe znaczenie podczas wszystkich
etapów omawianego obrzędu przejścia. Duchy przodków przecież wybierają
kandydata, one go doświadczają i karzą, jeśli odmawia wypełnienia ich woli.
Człowiek "duchowy" to taki, który ma bliski kontakt z duchami61 • Jeśli przyjmie dar - to one go uczą, błogosławią i stają się jego patronami i pomocnikami wraz z duchami świętych, których prosił o opiekę62 • Od nich szaman zależy
tomiast Kazachowie rzadziej. Niemniej, w obrzędach pogrzebowych i wypominkowych Kazachów
specjalne pieczywo smażone na tłuszczu: bauyrsak i sadaka nan, poświęcone duchom zmarłych,
nadal odgrywa ważną rolę (Szachanowa, 1998, s. 108-109). Jak sądzi się, duchy żywią się zapachem powstałym podczas smażenia .
•• Już I. A. Czekaninskij (1929, s. 77-78) zwróci! uwagę, że imię Korkyta nie pojawia się
w zaklęciach i modłach kazachskich szamanów.
61 Dodajmy, że niektórzy uzdrowiciele
opisują ten stan, przydając mu interpretację zapożyczoną z popularnych obecnie koncepcji bioenergoterapii. Na przykład szaman Wiktor Mynbajew
z Tarazu, bywały w świecie (odwiedził m.in. Niemcy, Austrię, Szwajcarię), w swym wykładzie
podczas I Konferencji Medycyny Tradycyjnej i Ludowej w Ałmaty (1997 r.) twierdził, że są to
osoby o zdolnościach bioenergoterapeutycznych,
które cierpią z powodu niemożności oddawania
nadmiaru bioenergii. Jako "zakładnicy swego własnego bioenergopotencjału" zaczynają gromadzić
"złe duchy, ciemne siły", od których jedynie szaman może ich uwolnić. Co interesujące, również
jeden ze współczesnych kazachskich badaczy szamanizmu, A.T. Toleubajew (1997, s. 196) doszedł
do wniosku, że "przyczyną «choroby szamańskiej» mogą być wewnętrzne siły bioenergetyczne,
których nadmiar występuje u niektórych ludzi". Ludzie tacy powinni od czasu do czasu oswobadzać się od tego nadmiaru, a mogą to czynić właśnie lecząc innych. A więc badacz ten przejął
pewne koncepcje współczesnych uzdrowicieli.
62 Nie występuje w Kazachstanie,
tak częste np. wśród Uzbeków, przekonanie o seksualnej
więzi łączącej ducha pari z jego wybranką/wybrańcem (por. Suchariewa, 1959, s. 129-132). Bakszy Rachiljam opowiedziała wprawdzie historię takiego związku pewnej kobiety ze złym duchem,
ale twierdziła, że tego rodzaju kontaktów z ludźmi nie mają nigdy dobre duchy. Te złe mogą przychodzić do mężczyzny w postaci żeńskiej, a do kobiety w postaci męskiej i współżyć z wybrańcem.
Podobnie mogą zachowywać się inopłanetianie - ci jakoby przyjmują galaretowatą formę koloru
białego lub zielonego.

�184
następnie w swojej praktyce - poprzez niego działają, jest właściwie tylko ich
narzędziem. Siła baksy zależy od jego duchów, więc stara się ich zgromadzić
jak najwięcej. Można uznać, że szaman wykorzystuje duchy dla wzmocnienia
uzyskanej przez błogosławieństwo legitymizacji swych praktyk. Służy temu
przede wszystkim odwiedzanie miejsc świętych. Ponadto w swoich opowieściach, czy "osobistych mitach", jak określiła je za N. W. Płużnikowem
C. Humphrey (1999, s. 5), baksy dodatkowo uprawomocnia swój status, znowu odwołując się do duchów. Narracje te opisują niezwykłe wydarzenia poprzedzające dojście do profesji, manifestacje mocy duchów stających w obronie swoich podopiecznych oraz epizody cudownych wyleczeń dzięki działaniom potężnych duchów szamana. Na przykład Rachiljam często przytaczała
przykłady takich uzdrowień w miejscach świętych, gdzie jakoby duchy, poprzez nią, czyniły prawdziwe cuda. Takie relacje odpowiadają wzorcom tradycyjnym i mogły wzmacniać jej pozycję w lokalnej społeczności ujgurskiej.
Wydaje się natomiast, że nowi pomocnicy dołączani przez ujgurską bakszy,
a mianowicie duchy i bogowie innych religii, a nawet takie postaci, jak karatecy czy hinduski tancerz (nie mający przecież sankcji sakralnej) służą dalszemu
wzmacnianiu, poszerzaniu zakresu jej kompetencji. Są to z jednej strony postaci apelujące do przeżyć religijnych węższych grup pacjentów - np. chrześcijan, a z drugiej - bohaterowie kultury popularnej, znani szerszym kręgom
klientów, niezależnie od ich religii czy przynależności etnicznej63. W ten sposób Rachiljam kreuje się na uzdrowicielkę uniwersalną; potwierdzają to jej
wypowiedzi pełne przekonania o wielkiej światowej misji, którą ma wypełnić.
Z pewnością do obranej przez nią strategii przyczyniły się doświadczenia
z kilkuletniej praktyki na terenie miejskiej polikliniki, gdzie przychodzili ludzie o różnym statusie społecznym i pochodzeniu etnicznym. Dla zdobycia
i utrzymania szerokiego kręgu pacjentów konieczne było podejście pragmatyczne i "zawieszenie" pewnych, wyrażanych czasem werbalnie, uprzedzeń etnicznych. Inny jest "świat duchów" uzdrowicieli działających w ograniczonych
kręgach sąsiedzkich w mieście, bądź w społecznościach wioskowych.
Duchy służą zatem wzmacnianiu własnego statusu, a jednocześnie - są
w rękach uzdrowicieli narzędziem dyskredytacji rywali. O tych strategiach, podejmowanych w ujgurskiej dzielnicy Ałmaty, wnikliwie pisze I. Beller-Hann
(2001, s. 87-90). Zwraca uwagę na ukryty konflikt pomiędzy sposobem legitymizacji nowych adeptów, których wyłaniają i prowadzą ku tej profesji doświadczeni uzdrowiciele, a poczuciem zagrożenia ze strony świeżo upieczonych konkurentów. Można jednak dodać, że tradycyjne rekrutowanie uczniów przynosi
także zyski, a mianowicie nabór stałych pacjentów, wyższy prestiż, korzyści
bJ Analogicznie
"dobierały" sobie duchy współczesne szamanki buriackie - byli wśród nich
(obok duchów przodków) archanioł Michał, epiccy bohaterowie i japońscy samuraje. To miało
potwierdzać szeroki zakres mocy tych szamanek (Humphrey, 1999, s. 7, 10).

�185
finansowe oraz reklamę dla praktyki. Natomiast dla wyeliminowania groźnych
konkurentów stosuje się pewne stałe kulturowe strategie. Beller-Rann opisuje
postawę Rukijam, uczennicy Rachiljam, która "znała swoje miejsce" i zawsze
skromnie podkreślała wyższość swej mistrzyni, nie stanowiąc w ten sposób
zagrożenia dla szamanki. Jednakże sama Rukijam starała się zdyskredytować
pewną niebezpieczną, samozwańczą uzdrowicielkę, twierdząc, że opanowały
ją złe duchy. W opisanym wypadku chodzi o pretendentkę, która nie przeszła
tradycyjnej procedury, ale - jak wynika z moich badań - takie samo oskarżenie wysuwa się często w stosunku do osób, które uzyskały błogosławieństwo
uznanego uzdrowiciela. Rachiljam opowiadała o niektórych swoich uczniach,
którzy wskutek swego niewłaściwego zachowania dopuścili do siebie złe duchy. Wielu z nich, jej zdaniem, nie dba o dalszy duchowy rozwój, nie odwiedza miejsc świętych, inni nie potrafią zachować rytualnej czystości, piją, dbają
tylko o dobra materialne i dlatego zostają opanowani przez złe siły. Niektórzy
świadomie schodzą na złą drogę dla zysku - zajmują się intratną czarną magią i sami stają się "czarni". A więc, jak można wnioskować, "oskarżenie
o czary", tak jak w wielu innych kulturach, i tutaj pełni istotną społeczną funkcję regulacyjną. Szczególnie często spotyka się wśród uzdrowicieli przypisywanie rywalom złośliwego działania dla pozbawienia kogoś daru, czyli "zakrycia drogi", w celu zabrania mu jego duchów. Sprawia to nawet wrażenie prawdziwej wojny uzdrowicieli, w której wygrywają ci, którzy przekonają otoczenie
(potencjalnych pacjentów), że to oni zajmują się wyłącznie białą magią, czynieniem dobra, a ich konkurenci są niebezpiecznymi czarnymi magami. Nieraz
zdezorientowany pacjent wędruje od jednego uzdrowiciela do drugiego, wysłuchując oszczerstw rzucanych na siebie wzajemnie przez konkurentów. Rachiljam twierdziła, że nie mogła długo pracować w Centrum Medycyny Wschodniej i Współczesnej, bo 90% pracujących tam osób para się czarną magią, a jej
dobre duchy nie mogą tego znieść. Obwinienia są oczywiście obustronne córka Rachiljam wyznała, że jedna z pacjentek-uczennic matki wysunęła pod
jej adresem "śmieszne" oskarżenie, że ta zabrała jej dar. Każdy uzdrowiciel
ostrzega przed wieloma czyhającymi na naiwnych złoczyńcami, którzy posługują się przyjętym schematem - mówią komuś, że jest "duchowy" i skłaniają
go, by został jego uczniem, a następnie robią z ofiary swego niewolnika, jednocześnie biorąc w niewolę jego duchy64. Nawiasem mówiąc, przekonanie
o możliwości wykradnięcia, podporządkowania sobie czyichś duchów występuje w tradycyjnych wyobrażeniach. Na przykład N. Szachanowa (materiały
z badań 1982, 1985) opisuje historię szamana o imieniu Ajnek, z Dżambulskiej obłasti, którego bogaty mąż pewnej początkującej baksy poprosił o odebranie jej duchów. Doświadczony szaman z pomocą swoich 5 dżinów zdołał
64 Jak tłumaczyła
Mahira, jeżeli będzie to np. duch jasnowidzący,
swojemu nowemu "właścicielowi" w przepowiadaniu przyszłości.

odtąd będzie on pomagał

�186

Rachiljam ze swoimi uczennicami w trakcie seansu leczniczego.
fol. D. Penkala-Gawęcka

zabrać jej 3 duchy, choć kobieta ta żałośnie przyzywała je z powrotem, a następnie rozpaczała, że ją osierociły. Jednak męża spotkała później kara - zdechły wszystkie jego owce. A. Januszkiewicz wspomniał w swoich dziennikach
(1861, s. 206) o młodym szamanie, który tłumaczył, że byłby osiągnął wysoki
stopień doskonałości, gdyby nie jego rywal, który odebrał mu jednego ducha.
Opisany wyżej typ oskarżeń wydaje się szczególnie silnym narzędziem walki
z konkurencją, ponieważ pozwala Ueśli otoczenie uwierzy) wyeliminować
z gry zarówno "czarnego maga", jak i jego ofiarę, która zostaje uznana za pozbawioną daru uzdrowicielskiego. W rywalizacji między uzdrowicielami pewne znaczenie ma również komponent etniczny. Wydaje się, że uzdrowicielki
ujgurskie były bardziej podejrzliwe w stosunku do Kazachów jako potencjalnych czarowników, nie dowierzały również sile ich duchów opiekuńczych (por.
Beller-Hann, w druku). Rachiljam nieraz bardzo emocjonalnie, choć ściszonym głosem, wypowiadała swoje mniemanie o Kazachach, jako dbających tylko o interesy swojej nacji i eliminujących innych z konkurencji, we wszystkich sferach życia.
Zastanawiającym faktem jest, że uzdrowicielami we współczesnym Kazachstanie są częściej kobiety niż mężczyźni. Nie mogę stwierdzić, z powodu szczupłości materiałów na ten temat, czy odnosi się to również do szamanów. Dawniej, jak utrzymują badacze, wśród kazachskich szamanów zdecydowana była
przewaga mężczyzn (co W. N. Basiłow, 1990, s. 65, wiązał z generalnymi ce-

�187
chami tzw. kompleksu szamanizmu tureckiego, koczowniczego, uznając wszakże, że wśród Kazachów były i szamanki). P. Michaels (1998, s. SOS) słusznie
zwróciła uwagę na fakt, że prześladowania ze strony władzy sowieckiej zwróciły się przede wszystkim przeciw mułłom, oficjalnym funkcjonariuszom religijnym. Szamani, choć również bywali więzieni i zsyłani do obozów, to jednak
dzięki mniej formalnej naturze ich funkcji mieli większą szansę przetrwania
i nawet kontynuowania działalności w ukryciu. Ale - dodajmy - kobiety
w jeszcze większym stopniu mogły przechować w kręgu rodzinnym i sąsiedzkim dawne tradycje. Podobnie ujmuje ten problem M. M. Balzer (1999, s. 132),
przypisując feminizację praktyk szamańskich u ludów z północy Syberii konieczności wypełniania ich w tajemnicy w okresie prześladowań65• We wspomnianym wyżej, interesującym artykule P. Michaels omawia sowiecką politykę krzewienia medycyny nowoczesnej wśród kobiet kazachskich (do 1941 roku)
i dochodzi do wniosku, że mimo stopniowego zaakceptowania przez nie nowych, skutecznych metod leczenia, nie udało się osiągnąć zamierzonego celu
- pełnego poparcia dla propagowanej ideologii i ustawienia kobiet w awangardzie rewolucyjnych przemian. Ponadto kobiety kazachskie, korzystając
z pomocy medycznej w placówkach rozwijanej intensywnie służby zdrowia,
jednocześnie nie traciły zaufania do tradycyjnych sposobów leczenia. Rozwijając tę myśl, można stwierdzić, że właśnie kobiety w największym stopniu
przechowały tradycje lecznicze. Jak wydaje się, również dzięki nim przetrwał
kult przodków i - szerzej - wiara w świat duchów, one przecież wypełniały
domowe obrzędy. Prawdopodobnie ta rola kobiet, rola strażniczek tradycji, przyczyniła się do ich częstszego niż mężczyzn angażowania się w działalność uzdrowicielską, gdy nastąpił oficjalnie popierany nawrót do tradycyjnej kultury.
A zatem dwa czynniki byłyby tu istotne: wycofanie się praktyk szamańskich
do "ram domowych", praktykowanie ich w ukryciu w okresie prześladowań
oraz przechowanie przez kobiety tradycyjnej wizji świata. Taka argumentacja
zdaje się być bardziej przekonywająca niż wysuwane nieraz przypuszczenie,
że to marginalna pozycja kobiet sprzyja poszukiwaniu przez nie zajęć o charakterze marginalnym, w sytuacji ostrej konkurencji na wolnym rynku pracy.
Jak sądzę, zajęcie uzdrowiciela, a tym bardziej szamana, nie jest marginalne
we współczesnym Kazachstanie - przeciwnie, cieszy się ono dużym prestiżem, jest atrakcyjne i intratne, jeśli uzdrowiciel potrafi pozyskać klientelę.
Świadczy o tym opisana wyżej ostra rywalizacja uzdrowicieli o pozycję na rynku.
Usługi uzdrowicieli "duchowych", o których była mowa, to oczywiście tylko
część szerokiej oferty proponowanej przez różnorakich przedstawicieli medycyny komplementarnej. Tak więc konkurencja jest silna, a przejawem dużego
zainteresowania tym sposobem zdobywania środków do życia jest liczba chęt65 M. M. Balzer nazywa ten proces "transferem
między płciami", bowiem u ludów północy
szamanami byli dawniej wyłącznie mężczyźni.

�188
nych zgłaszających się do Centrum Medycyny Wschodniej i Współczesnej, by
przejść atestację, a ponadto liczne reklamy i powstające mniejsze lub większe
ośrodki leczenia niekonwencjonalnego.
Na tym rynku komplementarnych usług medycznych uzdrowiciele "duchowi", z szamanami na czele jako elitarną, wąską ich grupą, zajmują ważne miejsce. Odwołują się bowiem do tradycyjnych idei, które przetrwały wśród ludności kazachskiej, a także lokalnej mniejszości ujgurskiej - przede wszystkim
do podzielanej wiary w świat duchów, równie realny jak świat żywych ludzi
i wywierający nań silny wpływ. Znajdujemy w tej koncepcji wyraźne elementy
przedislamskie, zmieszane z wyobrażeniami muzułmańskiego pochodzenia. Jak
sądzę, uzasadnione jest traktowanie współczesnych szamanów w Kazachstanie, wraz z innymi uzdrowicielami tego typu, jako reprezentantów "tradycji
odnalezionej" a nie "wynalezionej". Przejawy ich inwencji, kreatywności, polegające na włączaniu nowych postaci do grona duchów opiekuńczych bądź na
formułowaniu pewnych nowych idei dotyczących otrzymywania daru albo leczenia, świadczą o żywotności i sile tego zespołu praktyk i towarzyszących im
przekonań66 •

BIBLIOGRAFIA
Alektorow

1900

Alimchanow

1978

A. E.

Baksa (lz mira kirgizskich su}ewerij), "Izwiestija
istorii i etnografii
I, s. 31-37.
Ż. A.

kazanskom

Obszczestwa
uniwersitetie",

archeologii,
t. 16, wyp.

Psichopatologiczeskije }awlenija w szamanizmie, w: Oczerki po istorii narodno} mediciny Kazachstana, red. T. S. Szarmanow,
B. A. Atczabarow,
Ałma-Ata,

Baker J. R.
1999

pri Imperatorskom

s. 65-76.

Keepers ojTradition, Agents ojChange: Shamanism, Altered Stated ojConsciousness, and Cultural Adaptation, "Curare" vol. 22, no. 2, s. 115-120.

Balzer M. M.
1999
Shamans in All Guises: Exploring Cultural Repression and Resilience in Siberia, "Curare" vol. 22, no. 2, s. 129-134.
Basiłow W. N.
1970
Kult swiatych w islamie, Nauka, Moskwa.
1984
Izbranniki duchow, Politizdat, Moskwa.
1990
Dwa warianta sredneaziatskogo szarnanstwa, "Sowietskaja
etnografij a",
no. 4, s. 64-76.

6(, Badacze
szamanizmu często zwracają uwagę na jego zdolności adaptacyjne oraz związaną
z tym innowacyjność i eklektyzm szamańskich przekonań i praktyk (Balzer, 1999, s. 133-134; Baker, 1999, s. 115- lI9).

�189
1992
Szamanstwo u narodow Srednej Azii i Kazachstana, Nauka, Moskwa.
Basiłow W. N., Karmyszewa D. H.
1995
Religioznyje werowanija, w: Kazachi. Istoriko-etno-grajiczeskoje
issliedowanije, red. G. 1. Tajżanowa, Izdatielstwo Kazachstan, Ałmaty, s. 227-268.
Beller-Hann I.
200 I
Solidarityand Contest among Vyghur Healers in Kazakhstan, "Inner Asia"
vol. 3, s. 73-98.
w druku
The Micropolitics of a Pilgrimage.
Buchowski M.
1987
Obrzędy przejścia, w: Słownik etnologiczny. Terminy ogólne, red. Z. Staszczak, PWN, Warszawa-Poznań.
Czekaninskij I. A.
1929
"Baksyłyk". (Sliedy drewnich wierowanij Kazakow), "Zapiski Semipalatinskogo otdieła Obszczestwa izuczenija Kazachstana", t. l, wyp. 18, s. 75-87.
Dyrienkowa N. P.
1930
Połuczenije szamanskogo dara po wozzrenijam tureckich plemien, "Sbornik
Muzeja antropologii i etnografii", t. 9, Leningrad, s. 267-291.
Eliade M.
1994
Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy, tłum. K. Kocjan, PWN, Warszawa.
1951
Le chamanisme et les techniques archai'ques de l'extase, Payot, Paris.
Gennep A. van
1909
Les rites de passage, Paris.
1960
The Rites of Passage, Routledge and Kegan Paul, London.
Gonopolskij M. C., Alimchanow Ż. A.
1978
Baksyłyk - raznowidnost' szamanizma, w: Oczerki po istorii narodnoj mediciny Kazachstana, red. T. S. Szarmanow, B. A. Atczabarow, Ałma-Ata,
s.34-64.
Hobsbawm E., Ranger T. (eds.)
1983
The Invention of Tradition, University Press, Cambridge.
Humphrey C.
1999
Shamans in the City, "Anthropology Today" vol. 15, no. 3, s. 3-10.
Iwanow W., Trofimow J.
1999
Religii Kazachstana, Adilet, Almaty.
Januszkiewicz A.
1861
Żywot Adolfa Januszkiewicza ijego Listy ze stepów kirgizkich (Listy ze stepów i Wyjątki z dziennika podróży), Księgarnia B. Behra, Berlin-Poznań.
Jessa P.
2000
Tradycyjny światopogląd Kazachów ijego miejsce we współczesności, praca
magisterska napisana pod kierunkiem prof. dr. hab. Z. Jasiewicza, Instytut
Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM, Poznań (maszynopis).
Kazgułow B. A., Szachanowa N. Ż.
1989
Tradicionnyj strunno-smyczkowyj
instrument kazachow "leył kobyz ",
w: Pamiatniki tradicionno-bytowoj kultury narodow Sredne} Azii, Kazachstana i Kawkaza, Sbornik MAE, t. 43, Leningrad, s. 98-109.
Kriss R., Kriss-Heinrich H.
1960
Volksglaube im Bereich des Islam, Bd. l: Wallfahrtswesen und Heiligenverehrung, Otto Harrassowitz, Wiesbaden.
Michaels P.
1998
Medical Traditions, Kazak Women, and Soviet Medical Politics to 1941,
"Nationalities Papers" vol. 26, no. 3, s. 493-509.

�190
D.
System naturalnego uzdrawiania Porfirego Iwanowa w Kazachstanie, "Lud"
t. 82, s. 223-252.

Penkala-Gawęcka

1998
Robertson

R.

1995

Glocalization: TIme - Space and Homogeneity - Heterogeneity, w: Global
Modernities, eds. M. Featherstone et al., London.

Schenk A., Ratsch C. (eds.)

1999

Was ist ein Schamane? Schamanen. Heiler, Medizinleute im Spiegel westlichen Denkens (What is a Shaman? Shamans. Healers. and Medicine Men
from a Western Point of View), "Curare", Sonderband, vol. 13, Verlag fUr
Wissenschaft

Sołowiew

1998
Suchariewa
1959

Szachanowa

1998
Tochtabajewa

1995

Toleubajew

1991
1997

Utiegalijewa
1995

Walichanow

1985

Danuta

und Bildung,

Berlin.

J.
Żenszczina mieźdu mistikoj i realnostiu, Karina, bmw.
O. A.
O Iliekotorych elementach sufizma. geneticzeski swiazannych s szamanstwom,
w: Materiały Wtorogo Sowieszczanija archeologow i etnografow Srednej Azii,
red. S. P. Tołstow, Moskwa-Leningrad,
N.

s. 128-133.

Mir tradicionnoj kultury Kazachow, Izdatielstwo

Kazakstan,

Ałmaty.

S.

Simwoliczeskije orientacii Kazachow, swiazallnyje s juwilernym i kuznieczIlym die/om, w: Kultura koczewnikow na rubieże wieko w (XIX-XX. XX-XXI ww.): Problemy gellezisa i transformacii, red. N. Ż. Szachanowa, Rafach, Ałmaty,
A. T.

s. 169-176.

Relikty doislamskich werowanij w semiejnoj obriadnosti Kazachow (XIXnaczalo XX wieka), Gyłym, Ałma-Ata.
Niekotoryje obszczije wywody po szamanstwu Kazachow, w: Istorija issledowanij kultury Kazachstana. Sbornik statiej, red. E. Z. Każibekow, Kazak
uniwersiteti,
S.

Ałmaty, s. 193-203.

Licznost' muzykanta w koczewoj kulturie Kazachow, w: Kultura koczewnikow na ntbieże wiekow (XIX-XX, XX-XXI Ww.): Problemy genezisa i transformacii. red. N. Ż. Szachanowa, Rafach, Ałmaty, s. 318-328.
C.

Sliedy szamanstwa u Kirgizow, w: C. Walichanow, Izbrannyje proizwiedienija, Nauka, Moskwa, s. 298-318.

Penkala-Gawęcka

CHOSEN BY SPIRITS OR HOW TO BECOME A SHAMAN.
THE EXAMPLE OF AN UIGHUR SHAMAN WOMAN FROM KAZAKHSTAN
(Summary)
The author discusses ways ofbecoming
on Rachiljam, an Uighur shaman woman
illness" ("selection by spirits"), acceptance

shaman in present day Kazakhstan. She focuses
and presents her story: episodes of "shamanic
ofthe gift, bestowal ofblessing and her further

�191
development, acquisition of new helping spirits. Rachiljam combines elements of different
cultures in an eclectic manner - to the spirits of her ancestors and Muslim saints she adds
Christ, Christian saints, Buddha, Hindu gods and Sai Baba guru. Despite these new elements, the basic framework of the rite of passage (a way of acquiring the shamanic profession) remains traditional. "Shamanic iIlness" and the bestowal of blessing are the milestones of this rite. Selection by the spirits is the basic condition of becoming a shaman or
a spiritual healer. The spirits "select" the one whose ancestors were shamans or healers.
Preparation, a kind of apprenticeship under a spiritual leader, an experienced healer, is also
very important.
Most of present day healers in Kazakhstan are women. Male shamans "went underground" during the times of oppression and it was women who preserved the traditional image
of the world of spirits and the cult of ancestors.
The author claims that despite differences between the "classical" version of shamanism
and its present day form in Kazakhstan, the last one can be considered an example of re-invented tradition rather than invented tradition. The basic, traditional elements of the
way to the shamanic profession have been preserved. Innovations introduced by Rachiljam
and other healers serve pragmatic purposes - improvement of competence and in this way
getting more patients. Many researchers emphasise that innovation and creativity have always been characteristic of shamanism, and shamanism has always been very capable of
adaptation.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7792" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7772">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f89d5cdfb63811122615b9fcd45d6f6c.pdf</src>
        <authentication>57063f5b67370ab7b2c46d00e1ffa559</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93043">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93046">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93049">
                <text>monastery - wyobrażenia ludowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93051">
                <text>Macedonia- legendy ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93053">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1860</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93055">
                <text>Elementy wyobrażenia monasteru jako "świętego miejsca" / LUD 2001 t.85</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93058">
                <text>LUD 2001 t.85, s.107-118</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93060">
                <text>Pokropek, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93062">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93064">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93066">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93067">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93069">
                <text>Lud, t. 85, 2001

AGNIESZKA POKROPEK
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersyt Warszawski

ELEMENTY WYOBRAŻENIA MONASTERU JAKO
"ŚWIĘTEGO MIEJSCA". NA PRZYKŁADZIE
MACEDOŃSKICH LEGEND LOKALNYCH

Zjawisko monastycyzmu od dawna budziło zainteresowanie badaczy (historyków religii i kultury, socjologów, antropologów kultury), którzy podkreślali
różnorodne jego aspekty - historyczny, ekonomiczno-socjologiczny
czy też
kulturotwórczy. Materią szczególnie ciekawą dla badacza-etnologa jest monastycyzm wschodni osadzony w korzeniach bogatej symbolicznie kultury bizantyńsko-prawosławnej, który wchodzi w różnorodne układy z kulturą tradycyjną, dostarczając przede wszystkim specyficznych wzorców świętości i wzbogacając doświadczanie sacrum charakterystyczne dla tej kultury. Niniejszy
artykuł stanowi analizę jednego z wielu zagadnień odnoszących się do wzajemnych związków kultury monastycznej i tradycyjnej, mianowicie do pojęcia
sakralności miejsca - monasteru w macedońskich ludowych legendach lokalnych.
Materiał źródłowy, w oparciu o który została dokonana analiza, pochodzi
z terenu Republiki Macedonii - z jednej strony obszaru o głębokich korzeniach monastycznych i związkach z centrum monastycyzmu wschodniego, jakim jest Góra Athos, z drugiej zaś o ciągle żywych tradycjach kultury ludowej.
W trakcie moich wielokrotnych pobytów na tamtym terenie spotykałam się ze
zjawiskiem osobliwego traktowania monasterów jako miejsc szczególnie świętych, do których ludzie pielgrzymują, w których uczestniczą w charakterystycznych obrzędach, za które w końcu czują się odpowiedzialni, służąc opieką
i pomocą. Charakterystyczne było również to, że miejsca te niekoniecznie musiały być zamieszkane przez mnichów, aby być uważane za monastery. Badania na temat zachowań i wyobrażeń ludzi dotyczących tego typu świętej przestrzeni ze względu na swoją specyfikę nie były prowadzone tylko w jednym
regionie, lecz ogniskowały się wokół prawosławnych monasterów rozproszonych na terenie całej Republiki Macedonii.
Podstawę artykułu stanowi przede wszystkim zebrany przeze mnie materiał
terenowy - wywiady oraz obserwacje uczestniczące. Korzystałam również
z bazy źródłowej dotyczącej obszaru Macedonii, dostępnej w języku serbskim
i macedońskim. Wymienić tu należy przede wszystkim XIX-wieczną twórczość

�108
religijno-moralizatorską
mnichów Joakima Krcovskiego i Kirila Pejcinovića
oraz zbiory ludowych pieśni, legend, podań, przysłów, a także opisy obyczajów i obrzędów zgromadzone przez XIX- i XX-wiecznych zbieraczy folkloru
macedońskiego (zbiór braci Miladinov, Vasila Ikonomova, Antona Stoilova,
Kuzmana Sapkareva i inne). Na przykładzie zgromadzonych legend lokalnych,
a także innego typu materiału terenowego Uak na przykład indywidualnych
deklaracji informatorów) pokażę elementy konstruujące osobliwą świętość
i inność monasteru, elementy, które decydują o powiązaniu tych miejsc z określonymi czynnościami kultowo-obrzędowymi
dokonywanymi przez społeczność.
Prawosławny teolog P. Evdokimov pisze, że "to, co sakralne i święte, nie
jest nim nigdy dzięki swojej właściwej naturze czy swojej istocie, ale jedynie
dzięki uczestnictwu". Miejsce jest zatem święte przez obecność Boga, bowiem
"akt, który czyni coś sakralnym, odrywa rzecz lub jakąś istotę od warunków
empirycznych i stawia w bezpośrednim stosunku ze sferą noumenalną" (Evdokimov, 1964, s. 225).
Jednym z pierwszych elementów stanowiących o świętości monasteru jest
decyzja o jego budowie, wiążąca się również z wyborem właściwego miejsca
pod budowę. W macedońskich przekazach ludowych jest to wybór dokonany
przez siłę wyższą. Motyw ten expresis verbis wyrażony jest w pieśni "Bogurodzica buduje monaster Treskavec", pochodzącej ze zbioru Vasila Ikonomova
(Penuslinski, 1968, s. 203). Jest w niej mowa o tym, jak sama Matka Boska
pojawiła się na szczycie Zlatovrv, aby przy pomocy świętych zbudować chrześcijański monaster na miejscu starej, pogańskiej świątyni. Po skończeniu budowy Treskavca Bogurodzica rozsyła siedemdziesięciu świętych, by pobudowali cerkwie i monastery w pobliskim mieście - Prilepie oraz na Świętej Górze
Athos.
Z reguły jednak decyzja o budowie monasteru jest w macedońskich wierzeniach przekazywana przez siłę wyższąjakiemuś człowiekowi we śnie. Kobieta
opiekująca się monasterem sv. Bogorodica - Treskavec koło Prilepu w ten
sposób wypowiada się o budowie świątyni: "Święci objawiają to ludziom. Ten
święty objawi to komuś. I ten musi budować", o samym zaś monasterze Treskavec mówi: "Bo ktoś miał sen, żeby zbudować Bogorodicę"( 1)1. Podobnego
typu wypowiedź otrzymałam z ust kobiety pomagającej w monasterze sv. Bogorodica Precista koło Kiceva. Opowiedziała ona historię pewnego człowieka
żyjącego w czasach tureckich, któremu przyśniła się Matka Boska. Kazała mu
ona wybudować monaster. Ponieważ człowiek ten nie mógł podjąć budowy ze
względu na brak pozwolenia ze strony władz tureckich, sen ten nękał go tak
długo, aż w końcu, po wielu staraniach, człowiek ten uzyskał pozwolenie na
budowę (2).
I

Zob. wykaz materiałów terenowych -

s. 115.

�109
Teren pod budowę monasteru również powinien być wybrany w sposób
nadprzyrodzony; zbudowanie na tym a nie innym miejscu monasterskiej świątyni ma się wiązać z jakimiś cudownymi wydarzeniami. Często pojawiającym
się motywem w przekazach ludowych jest opowieść o tajemniczym przenoszeniu materiałów budowlanych z terenu budowy na jakieś inne miejsce. W trakcie badań terenowych w Macedonii w 1995 roku jeden z moich rozmówców,
w czasie naszej wspólnej wędrówki do położonego wysoko w górach monasteru Treskavec, pokazał mi w pewnym momencie miejsce zwane przez okoliczną ludność crkviste (od korzenia crkva czyli "cerkiew"), gdzie widoczne były
nawet ślady fundamentów jakiejś budowli. Opowiedział mi przy tej okazji historię, że według przekazów starych ludzi, na tym właśnie miejscu miała stać
monasterska cerkiew. Rozpoczęto nawet budowę, ale w ciągu nocy jakaś tajemnicza siła przenosiła materiały i narzędzia budowlane wyżej w góry, na
miejsce, gdzie obecnie stoi monaster. Gdy zapytałam o tę historię starszą kobietę mieszkającą w Treskavcu i opiekującą się nim, odpowiedziała mi tymi
słowy: "Bogurodzica nie chciała tam dalej ... Tam majstrzy murowali już monaster. Zaczęli już budować monaster Bogorodica, komuś zostało powiedziane, żeby budować. No i oni zaczęli budować na równym miejscu, nisko - tam
nie było tak wysoko jak tutaj. I pracowali majstrzy. Bo ktoś miał sen, żeby
zbudować Bogorodicę. Ale ci budowali w ciągu dnia i kiedy przychodzili rano
- nie mogli znaleźć materiałów, młotków ... a znajdowali je tutaj - z równego
terenu Bogurodzica tutaj je przenosiła. Za trzecim razem, chcąc nie chcąc, zaczęli
tutaj budować monaster. I tutaj go wybudowali" (3). Istnieją również tego typu
legendy, o niemalże identycznej strukturze treściowej, dotyczące innych macedońskich monasterów. Na innym miejscu niż pierwotnie zaplanowano był też,
według słów mieszkanki osady Varos-Prilep, zbudowany pobliski monaster sv.
Arhangel Mihail (3), jak również monaster sv. Bogorodica Precista koło Kiceva.
W przypadku tej ostatniej opowieści, opowiedzianej przez mieszkankę położonego niedaleko monasteru Kiceva, interesujący jest motyw hierofanicznego
płomienia, który wskazuje majstrom poszukującym swoich materiałów i narzędzi owe przedmioty i zarazem właściwe miejsce pod budowę świątyni (4).
O wyborze odpowiedniego miejsca pod budowę monasteru może zadecydować również pojawienie się na danym terenie jakiegoś atrybutu lub symbolu
"miejsca świętego". Co może być takim atrybutem? Kobieta z Berova, ze
wschodniej Macedonii, kiedy opowiada o powstaniu cerkwi sv. Bogorodica
mówi w ten sposób: "Święte jest tam miejsce. I tam, jak mówili, była krowa
i ryczała, ryczała, ryczała. Na tę samą datę, każdego roku ryczała tam i umarła
tam. I to było na św. Bogurodzicę (28 VIII - Wniebowzięcie Najświętszej
Marii Panny - przyp. A. P.). I kiedy rozkopali, znaleźli tam ikonę i serce od
dzwonu. I takźe można było usłyszeć jakieś pieśni na tym miejscu" (5). Ciekawym wątkiem jest w tej opowieści owa rycząca krowa, która dla miejscowej
ludności będzie stanowiła przyczynę i uzasadnienie składania Bogurodzicy

�110
krwawej ofiary - tzn. kurbanu w dniu Jej święta. Zwróćmy jednak uwagę na
przedmioty, które wskazały ludziom miejsce budowy cerkwi - serce od dzwonu
i ikonę.
Dzwonnica, jak pisze Jean Hani (1994, s. 72-23), jest częścią świątyni, początkiem drogi, którą wierny przechodzi od sfery profanum do sacrum, jako
wieżajest także "symbolem specjalnym, symbolem wznoszenia się". Sam dzwon
ma również sakralny charakter, sygnalizuje obecność sacrum, przyzywa błogosławieństwo Boże, przywołuje na modlitwy i dzwoni w ważnych momentach
życia. Jeden z moich rozmówców w ten sposób podkreśla znaczenie dzwonu
w miejscu świętym: "W monasterze jest przykazane, że dzwonnica powinna
być wyższa od cerkwi. (...) Kiedyś ludzie pracowali według dzwonów. Dzwon
na przykład w Krusevie, dzwon w Yaros, dzwon w Zrze. I się słuchało i ludzie
tak się umawiali, według dzwonów, że na przykład dziś jest święto"(6).
Jeśli zaś chodzi o ikonę jako o symbol świętości miejsca, podobnąjej funkcję znajdziemy w opowieści zapisanej przeze mnie w monasterze sv. Jovan
Bigorski w zachodniej Macedonii, dotyczącej tegoż właśnie monasteru: "A tam
tę ikonę, w cerkwi co jest na górze - to jest ikona św. Jana - to ją zabierali
stąd do wsi, żeby tam zrobić cerkiew. W ciągu dnia ją zabierali, a ona nocą
znów wracała tutaj (tzn. do monasteru - przyp. A. P.) (7). Ikona w teologii
prawosławnej posiada szczególne znaczenie, daje bowiem poczucie "namacalnej obecności" Boga. Chrystus, Bogurodzica lub święci żyją jakby na ziemi
w swoich ikonach. Ikona dla prawosławnego nie jest fetyszem, lecz miejscem
obecności świętego. Jak pisze Nicolas Zernov (1967, s. 211), dla prawosławnego chrześcijanina to ,Jakby okna, przez które spogląda na świat poza czasem
i przestrzenią", stają się one, według słów Evdokimova (1964, s. 249), "promieniowaniem obecności". Ikona zatem, ponieważ jest miejscem pełnej łaski
obecności Chrystusa lub świętych, ma jakby prawo do "decydowania" w imieniu danego świętego na przykład o świętości lub nie miejsca przeznaczonego
pod budowę monasteru. Motyw ten pojawi się również w lokalnej legendzie
dotyczącej wspomnianego już monasteru sv. Bogorodica PreCista koło Kiceva.
Ze zburzonego przez Turków monasteru Kneiino pozostaje jedynie ikona Bogurodzicy, która sama wybiera sobie miejsce do zbudowania kolejnej świątyni,
tym razem koło wsi Krzino. Po kolejnym tureckim pogromie ponownie ostaje
się tylko ta ikona, która cudowną mocą przenosi się na miejsce, na którym
obecnie stoi wspomniany monaster (8).
Wybór dobrego, świętego miejsca pod budowę monasteru może być związany z postacią mnicha (częstokroć późniejszego świętego) - założyciela danego monasteru. W przypadku lokalnej legendy o powstaniu monasteru
sv. Gavril Lesnovski koło Probistipu mamy do czynienia z cudowną działalnością mnicha pustelnika - św. Gavrila (Gabriela). Był on jednym z trzech braci
z Rilskiego monasteru (w Bułgarii), którym przyśniło się, że mają się rozejść
na trzy strony świata. W ten sposób każdy z nich trafił na miejsce swojej przy-

�111
szłej siedziby (mowa o monasterach sv. Joakim Osogovski, sv. Prohor Pcinjski
i sv. Gavril Lesnovski). Święty Gavril był pierwotnie pustelnikiem, żył w pieczarze. Ludzie zaś chcieli go sprowadzić do wsi. Możliwe to było jedynie przy
pomocy dwóch bliźniaczych wołów, które ponadto nie mogły wrócić z pustelni
tą samą drogą, którą tam dotarły. Droga do pustelni Gavrila była niedostępna
i zarośnięta, ale kiedy szły nią woły-bliźniaki - wszystko się rozstępowało,
droga się oczyściła, stała się łatwiejsza i św. Gavrila można było już bez kłopotu sprowadzić do wsi. Według człowieka opowiadającego mi tę legendę, dlatego teraz pobliska wieś nazywa się Lesnovo ("lesno" po macedońsku oznacza
"lekko", "łatwo") (9). Oprócz obecności świętego mnicha-pustelnika
ciekawym elementem wydaje się tu motyw dwóch bliźniaczych wołów, które
w cudowny sposób sprowadzają pustelnika do wioski, na miejsce przyszłego
monasteru. Woły w kulturach ludowych Bałkanów otacza się wielkim poważaniem. W Bułgarii, jak podaje Moszyński (1967, s. 559), używa się w stosunku
do nich określenia "aniołowie", w Macedonii i w Bułgarii właśnie woły, obok
jagniąt, można składać w świętej ofierze dla patrona wsi, cerkwi lub monasteru. Jak podaje słownik Bułgarska mitołogija (1994, s. 310) u sąsiadujących
z Macedończykami Bułgarów przy pomocy wołów-bliźniaków
i zrobionego
z bliźniaczego drzewa radła oborywano wieś, chroniąc ją w ten sposób od dżumy, wampirów i demonów. Woły-bliźniaki, które sprowadziły św. Gavrila do
wioski, aby tam założył monaster, mogą się zatem jawić jako element obdarzony nadprzyrodzoną, świętą mocą. Para wołów-bliźniaków występuje również
w legendzie o św. Naumie - założycielu monasteru nad Jeziorem Ochrydzkim. Na zaorany przez te woły, podarowane św. Naumowi, monasterski majątek nigdy nie spada grad (Risteski, 1990, s. 65).
Właściwe miejsce pod budowę monasteru wskazuje również św. Joakim
Osogovski, drugi z wyżej wspomnianych braci-pustelników. Osiemdziesiąt lat
po swojej śmierci objawia się on we śnie pewnemu duchownemu, wskazując
miejsce, na którym został pochowany - jednocześnie miejsce, na którym ma
stanąć monaster jego imienia (Vrazinovski, 1986, s. 183-185).
Z cudowną działalnością mnicha związane jest również powstanie monasteru sv. Naum nad Jeziorem Ochrydzkim. Według wielu ludowych przekazów,
niejednokrotnie też zilustrowanych w postaci fresków w grobowej kaplicy przechowującej szczątki św. Nauma - słowiańskiego świętego, monaster został
wybudowany na miejscu, o które poprosił św. Naum po uzdrowieniu łysej córki cara, feudała bądź według innych przekazów tureckiego bega. Miejsce pod
budowę monasteru wyznaczone zostaje w bardzo charakterystyczny sposób:
wdzięczny świętemu ojciec uzdrowionej córki musi zabić wołu i z jego skóry
zrobić sznur. Tyle, ile obejmie on z przestrzeni wzgórza - tyle ziemi będzie
należało do monasteru (Risteski, 1990, s. 49, 50, 53, 55).
Monaster - ze swej definicji inny rodzaj świętego miejsca niż zwykła cerkiew, zamieszkały przez swoistą społeczność mniszą, jawi się w wyobrażeniach

�112
ludowych jako obszar "oderwany od świata". Według informatorów monastery
nie powinny znajdować się w mieście, lecz raczej w miejscach trudno dostępnych, w górach. Jak mówi jedna z moich rozmówczyń: "to musi być duchowe:
bo w mieście są wszelkiego rodzaju ludzie, a to przeszkadza mnichowi. Oni cały
czas trwają na modlitwie, a tutaj chodzą i chuligani" (3). Do świętego miejsca
może prowadzić specjalna droga, w określony sposób znaczona i przypominająca o zbliżaniu się do przestrzeni świętej. Dzieje się tak szczególnie w przypadku
monasteru Treskavec, do którego droga przez góry oznaczona jest freskami namalowanymi na skałach, przedstawiającymi - jako że monaster jest pod Jej
wezwaniem - Bogurodzicę. Jedna z moich rozmówczyń tak się o tym wypowiada: "A to jest po to, żeby było wiadomo, którą drogą dojść do monasteru
Treskavec. Tam są freski Bogurodzicy - żeby znaleźć drogę do monasteru" (10).
Monastery mają więc znajdować się w pewnej odległości od miejsc zamieszkałych "jakby na pustyni" (10). Niektórzy informatorzy wypowiadali się, że
powinny znajdować się w górach, tak "żeby nie były na równym" (1). Człowiek opowiadający mi wspomnianą już wcześniej historię o cudownym przenoszeniu materiałów do budowy monasteru Treskavec mówi o tym zdarzeniu,
że stało się tak, ponieważ "Bogurodzica chciała być wysoko w górach, (...)
chciała być jak najwyżej" (11). Zauważmy, że mamy do czynienia z dwoma
bardzo ważnymi dla symboliki religijnej, w szczególności chrześcijańskiej, elementami: motywem góry i pustyni.
Góra jest obrazem, który, jakby powiedział Eliade, odnosi nas do axis mundi - wszechświatowej kolumny umożliwiającej łączność między poziomami
góry i dołu, jest miejscem transcendencji, doświadczania Boga, obszarem
o najwyższym stopniu świętości (Eliade, 1974, s. 61-62). W tradycji chrześcijańskiej to właśnie góra - Golgota stanowi centrum świata, dokonują się na
niej ważne dla historii zbawienia wydarzenia. Z kolei góra Tabor staje się miejscem Przemienienia Pańskiego, tak ważnego dla wschodniego monastycyzmu
mistycznego spotkania z Boską energią - światłem Taboru (mowa tu o hezychastycznej tradycji modlitewnej związanej z postacią athoskiego XIV-wiecznego mnicha - św. Grzegorza Palamasa).
Pustynia zaś jako obszar dosłownie i symbolicznie nie zamieszkany jest terenem próby, oderwania się od świata, ale równocześnie miejscem najwyższego doświadczania Boga, osiągnięcia transcendencji. To właśnie o "odejściu na
pustynię" mówi się w odniesieniu do przejawów życia anachoretyczno-monastycznego. Obraz ten mogą uzupełnić nam południowosłowiańskie
legendy
o anachoretach, między innymi o trzech świętych pustelnikach czczonych
w Macedonii - Joakimie Osogovskim, Prohorze Pcinjskim i Gavrilu Lesnovskim. Schemat tych legend wiąże powstanie i rozwój istniejących po dzień
dzisiejszy monasterów z postaciami wspomnianych pustelników, rezygnujących
z bogactw oraz życia małżeńskiego i udających się "na pustynię" - czyli samotne życie w górach lub lasach (SIankamenac, 1925).

�113
Miejsce święte, jakim jest monaster, jest zatem "oderwane od świata", ale
nie tylko przez swoje położenie (zazwyczaj wysoko w górach), lecz również
przez rozplanowanie przestrzeni wewnątrz monasteru. Przestrzeń ta otoczona
jest murem z bramą wejściową, na której widnieje zwykle wizerunek patrona
monasteru. Ogrodzenie to wyznacza granice między przestrzenią świecką
a sakralną. Centralnym punktem przestrzeni wewnętrznej jest oczywiście świątynia, do której przylega z reguły cmentarz, na którym spoczywają zmarli mnisi.
Nieodłącznym elementem jest również tak zwany konak, którego część stanowią cele mnisze, pozostałe zaś części pełnią funkcję różnorodnych pomieszczeń gospodarczych oraz pokoi gościnnych dla pielgrzymów. Owa obecność
zarówno cmentarza, jak i domu gościnnego pokazuje, według Evdokimova,
,jedność żywych i umarłych zgromadzonych w jednej przestrzeni sakralnej"
(1964, s. 240). Dlatego też chyba tak ważnym elementem sakralności monasteru będą znajdujące się w świątyni ikony. Jedna z informatorek tak mówi
o monasterze sv. Arhangel koło Prilepu: "Tutaj są wszystkie ikony, boskie ikony wszystkie tutaj są: i św. Jerzy, i św. Jan Chrzciciel, i św. Mikołaj, św. Dymitr, wszyscy święci. (...) My ze świętymi żyjemy i idziemy do cerkwi" (12).
Ikony przypominają rzeczywistość świętego Kościoła, Bosko-ludzkiej jedności, wspólnoty żywych i umarłych.
Elementem sakralizacji miejsca może stać się również grób świętego. Jak
pisze J. S. Bystroń, "dość powszechnym zjawiskiem jest budowanie świątyń
na miejscach, gdzie pochowano zwłoki wybitnych ludzi, zwłaszcza świętych"
(1980, s. 233). Dzieje się tak również w przypadku macedońskich monasterów, a zwłaszcza monasteru sv. Naum położonego nad Jeziorem Ochrydzkim.
Znajduje się tam grób słowiańskiego świętego - św. Nauma - założyciela
monasteru. Jak mówi o nim jedna z ludowych opowieści, kiedy zmarł i przyszedł przed oblicze Boga, Bóg osądził, że święty ten powinien być w wiecznym raju. Ponieważ w niebiańskim raju nie było dostatecznie ładnego, godnego św. Nauma miejsca, Bóg pokazał mu ręką założony przez Nauma monaster,
mówiąc, że to będzie jego raj i święty zostanie w nim na wieki (Risteski, 1990,
s. 49). Monaster ten jest zatem jakby cząstką raju, w pełni usankcjonowaną,
nawet przez samą siłę wyższą, świętą przestrzenią. Staje się on obszarem cudów i uzdrowień. Do dziś dnia nawiedzający monaster udają się do kaplicy
grobowej św. Nauma i ofiarowując drobne pieniądze, przykładają prawe ucho
do grobowca - jak mówią - "na szczęście"; mówi się też, że w ten sposób
można usłyszeć bijące do tej pory serce św. Nauma (Risteski 1990, s. 89).
Swoistym atrybutem "świętego miejsca" jest woda - element ożywiający,
oczyszczający, składnik chrześcijańskich sakramentów i czynności sakramentalnych. Woda staje się nieodzownym elementem, który musi być w pobliżu
monasteru - czy to w postaci źródła, studni czy też strumienia. Nazywana jest
przez społeczność "świętą wodą". Jak mówi jeden z informatorów: "Święta
woda jest na każdym świętym miejscu, musi być. Monaster nie może być bez

�114
wody" (5). Bogurodzica, która według legendy o monasterze sv. Bogorodica
Precista koło Kiceva ukazała się we śnie pewnemu człowiekowi z poleceniem
wybudowania jej monasteru, kazała wybudować go w miejscu, gdzie znajdowało się źródełko. Obecnie źródełko jest obudowane i znajduje się wewnątrz
cerkwi (2). Interesującą informację dotyczącą znaczenia i funkcji wody dla
"miejsca świętego" usłyszałam również w czasie mojego pobytu w monasterze
Veljusa koło Strumicy, we wschodniej Macedonii. Monaster ten przez długie
lata nie funkcjonował jako ośrodek mniszego życia. Odrodzenie nastąpiło stosunkowo niedawno i było związane z działalnością ojca Nauma - obecnie
władyki (czyli biskupa), a wcześniej athoskiego mnicha z dziewięcioletnim
stażem na Świętej Górze. Ojciec Naum po powrocie ze Świętej Góry założył
dwie wspólnoty mnisze - żeńską w monasterze Veljusa i męską w monasterze Vodoca. Jedna z dziewcząt zwanych po macedońsku "iskuszeniczkami" czyli nowicjuszkmi przechodzącymi czas próby życia w monasterze, pokazała
mi źródełko znajdujące się powyżej monasteru i opowiedziała historię, że zanim monaster ponownie, po bardzo długiej przerwie, został zasiedlony przez
wspólnotę mniszą, źródło było wyschnięte. Kiedy przybył tu ojciec Naum pobłogosławił źródło i woda znów zaczęła w nim płynąć. Woda, zgodnie
z tym wyobrażeniem, stała się zatem jakby elementem ponownego uświęcenia
monasteru, ponownej sakralizacji miejsca.
Szczególnego wymiaru nabiera obecność wody w monasterze sv. Jovan Bigorski, którego patronem jest św. Jan Chrzciciel. Wodę zauważymy w samym
kompleksie monasterskim - w postaci obudowanego źródła, z napisem pochodzącym z końca XIX wieku, które po odnowie źródła przekazane zostało
do korzystania "braciom chrześcijanom, aby pili zimną i słodką wodę dla ochłody ich spragnionej duszy". Po wodę chodzi się również do małej pustelni paraklisu u podnóża monasteru. Woda obecna jest również w postaci przepływającej obok rzeki Radiki, która ze względu na patrona monasteru - św. Jana
Chrzciciela - jest jakby symbolicznym Jordanem, w którym dokonał się chrzest
Chrystusa. Tę jej funkcję może potwierdzić fakt bardzo uroczystego obchodzenia w tym miejscu święta Epifanii, czyli Jordanu, zwanego w Macedonii
Vodojordanie lub Vodici (Atanasovska, Bocev, 1992).
Świętość monasterskiej wody ujawnia się zazwyczaj w jej cudownym działaniu. Ludzie przychodzą do źródła, obmywają się wodą, piją ją - wszystko
to czynią "na zdrowie", a także "od uroku, od przestrachu" (7). Informatorka
z Prilepu tak mówi o źródełku znajdującym się przy monasterze Treskavec:
"To jest święta woda. Jak na przykład przyjdzie we śnie, na przykładjajestem
chora i nie mogę znaleźć leku, modlę się do Boga. I jak mi przyjdzie we śnie,
że na tym a na tym miejscu jest święta woda - idź, umyj się i wyzdrowiejesz!" (3).
W opowieści dotyczącej świętego źródła w monasterze sv. Naum podkreślone jest cudowne pochodzenie tej wody. Św. Naum, kiedy przychodzili do

�115
niego ludzie z prośbą o pomoc, modlił się do Boga, żeby dał mu jakiś lek do
leczenia wszystkich chorób. Bóg wysłuchał jego modlitwy i u podnóża monasteru wytrysnęło źródło z uzdrawiającą wodą (Risteski, 1990, s. 65).
Monaster w ludowych wyobrażeniach i przekazach z terenu Macedonii jawi
się zatem jako miejsce święte. Nasuwa się tu kolejny problem, a mianowicie,
jak się ma do świętości miejsca obecność członków innej wspólnoty religijnej.
Problem ten trudno jest jednoznacznie rozstrzygnąć, zwłaszcza że mamy do
czynienia z obszarem tak długiego już współistnienia na tym terenie dwóch
wiar - prawosławnego chrześcijaństwa i islamu. Liczne opowieści o profanacji przez Turków świątyń chrześcijańskich (Sbornik ... 1891, cz. 2, s. 363-367;
Vrazinovski 1986) nasuwają myśl, że islam jest kojarzony raczej z elementem
nieczystym i antagonistycznym. Istnieje jednak szereg opowieści, w których
obie religie jawią się jako nie aż tak do końca antagonistyczne, jakby się mogło wydawać. Znak półksiężyca, według lokalnej legendy, umieszczony obok
krzyża na monasterskiej cerkwi w Lesnowie nie jest bynajmniej profanacją tej
świątyni, lecz ochroną przedsięwziętą przez tureckiego zarządcę, któremu przyśnił się św. Gavril Lesnovski i zakazał burzenia monasteru (9). Monaster może
też być miejscem świętym nie tylko dla chrześcijan, lecz również dla muzułmanów, jak to się dzieje w przypadku monasteru sv. Bogorodica Precista koło
Kiceva. Według słów jednego z rozmówców, ziemia, na której w dawnych
czasach miał być zbudowany monaster, należała do Turków. Pozwolenie na
jego budowę uzyskano pod jednym warunkiem: część cerkwi miała być przeznaczona dla muzułmanów. I tak się stało. Do tej pory przychodzą modlić się
do monasteru muzułmanie - dlatego też tylna część cerkwi nie jest ozdobiona
chrześcijańskimi freskami; stoją tu naczynia z wodą, w których muzułmanie
obmywają nogi (2). Podobnie rzecz się ma w przypadku monasteru sv. Naum,
który otaczany jest kultem także przez muzułmanów, Cyganów i Albańczyków,
częstokroć składających słowiańskiemu świętemu dary dziękczynne (Risteski,
1990, s. 32,68-71).
Prawosławny monaster jako miejsce święte jest zatem określony szeregiem
nadprzyrodzonych funkcji i elementów. W sposób święty wybrane, wyznaczone, wypełnione, miejsce to stanowi teren różnorodnych działań obrzędowych
i zachowań człowieka.
Wykaz materiałów terenowych
i zapisy informacji):

wykorzystanych

w artykule (wywiady

(1) Kiro Taleski - 45 lat, zam. Prilep;
(2) Zapis opowieści usłyszanej od kobiety pomagającej w monasterze sv. Bogorodica
koło Kićeva;
(3) Draga Temelkoska - 63 lata, zam. Prilep;
(4) Snezana Bogdaboska - 25 lat, zam. Kicevo;

�116
(5)
(6)
(7)
(8)

Pavlina Dujovska - 65 lat, Giorgi Dujovski - 75 lat, zam. Berovo;
Dimko Naseski - 50 lat, zam. Prilep;
Ljuba Novkovska - ok. 65 lat, zam. Skopje;
Zapis opowieści dotyczącej monasteru sv. Bogorodica koło Kićeva usłyszanej
od Sance Gesoskiego - 90 lat;
(9) Zapis obserwacji w dniu święta Mala Bogorodica (21 IX) w monasterze
sv. Gavril Lesnovski;

(lO) Lena Velkovska - 71 lat, zam. Prilep;
(11) Cane Kojnarec - 60 lat, zam. Prilep;
(12) Velika Kirilova - 63 lata, zam. Prilep.

BIBLIOGRAFIA

Atanasovska E, Bocev V.
1992
Nekoi magiski elemnti vo izveduvanieto na obićajot Vodici vo seloto Bituśe,
"Etnolog" t. 1, Skopje, s. 98-107.
Bulgarska mitologija ...
1993
Bulgarska mitologija. Enciklopedićen rećnik, red. A. Stojnev, Sofija.
Bystroń J. S.
1980
Tematy, które mi odradzano, Warszawa.
Cepenkov M.
1959
Makedonski narodni prikazni, Skopje.
1980
Narodni prikazni: legendi, Skopje.
Eliade M.
1966
Traktat o historii religii, Warszawa.
1974
Sacrum, mit, historia, Warszawa.
1992
Próba labiryntu. Rozmowy z Claude-Henri Rocquetem, Warszawa.
Evdokimov P.
1964
Prawosławie, Warszawa.
Hani J.
1993
Symbolika świątyni chrześcijańskiej, Warszawa.
Moszyński K.
1967
Kultura ludowa Słowian, t. 1-2, Warszawa.
Pejćinović K.
1956
Słovo za praznicite, Skopje.
Risteski S.
1990
Legendi i predanija za sveti Naum, Skopje.
Slankamenac P.
1925
Legende ojuźnosłovenskim anahoretima, "Glasnik skopskog naucnog drustva"
t. 1, z. 1, Skopje.
Sbornik ...
1891
Sbornik ot bułgarski narodni umotvorenija, red. K. Sapkarev, Sofija.
Vrazinovski T.
1986
Makedonski narodni predanija, Skopje.

�117
Agnieszka Pokropek
A MONASTERY AS A "HOLY PLACE"
IN MACEDONIAN LEGENDS
(Summary)
The author discusses one ofthe problems ofreciprocallinks between monastic and folk
cultures - the concept of sacral character of a place, a monastery, in Macedonian local
legends. The discussion is based on field materials collected in the Republic ofMacedonia,
as well as religious and ethnographic literature and moral plays, including collections of
folk songs, legends, parables and proverbs and descriptions of customs and rituals, recorded in the 19th and 20th centuries. The aim of the article is to present the elements which
contribute to the special holy character and difference of the monastery and decide about
the links of the places where monasteries have been built with specific cult and ritualistic
activities. The author mentions and analyses decisions about the construction of a monastery and selection ofits location, made with the assistance ofthe supernatural power. She also
analyses the features of the location - a monastery should be built "away from places of
abode, 'as if in the desert', in the mountains, near sources of water". The selection of the
location was often connected with a monk who lived in the monastery and where his tomb
was located. The monasteries in Macedonia, which are the places of worship for both Christians and Muslims, are particularly interesting.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7795" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7774">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3d9c0c13ed4435afa8c08d0a0e55ec41.pdf</src>
        <authentication>5b526d47b977ac027c85545a12f3eb53</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93074">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2006</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93077">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93080">
                <text>Morawianie - działalność misyjna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93083">
                <text>Indie - misje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93086">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1861</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93089">
                <text>Dzialalność Braci Morawskich w północnych Indiach/ LUD 2001 t.85</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93092">
                <text>LUD 2001 t.85, s.119-142</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93095">
                <text>Beszterda, Rafał</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93097">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93099">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93101">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93103">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93110">
                <text>Lud, t. 85,2001

RAFAŁ BESZTERDA
Instytut Archeologii i Etnologii PAN
Poznań

DZIAŁALNOŚĆ BRACI MORAWSKICH
W PÓŁNOCNYCH INDIACH

Artykuł' jest próbą odpowiedzi na pytanie, czy Morawianie2 jako zgromadzenie chrześcijańskie cechowali się swoistymi wartościami, skoro jako pierwsi
wśród kościołów protestanckich podjęli się prowadzenia misji wśród innowierców. Spróbuję zatem określić specyficzne zasady życia Morawian, które pozwalały Braciom znosić trudy prekursorskiej pracy misyjnej. Przedstawię również stosowane przez Morawian sposoby prowadzenia ewangelizacji wśród
ludów pogranicza indyjsko-tybetańskiego, aby w podsumowaniu omówić zmiany kulturowe spowodowane przez Morawian na obszarze ich działalności ewangelizacyjnej, i wskazać te, które dają się zidentyfikować współcześnie.

1. Charakterystyka Kościoła Morawskiego
Analiza genezy i założeń Kościoła Morawskiego pozwala scharakteryzować
zbiór cech, które stanowiły fundament jego pracy misyjnej. Bracia Morawscy
to przedstawiciele radykalnego ruchu odnowy Kościoła rzymskiego, zainspirowanego przez Jana Husa. Założycielem wspólnoty był Rehor Kraj ci (1458 rok).
Ich doktryna opierała się wyłącznie na nauce Chrystusa zawartej w Nowym
Testamencie. Podstawowymi kwestiami w sporze z kościołem rzymskim były:
sprzedaż odpustów, potrzeba głoszenia Ewangelii w językach narodowych,
udzielanie komunii pod obiema postaciami, a także nieomylność papieża
w sytuacji, gdy jego wypowiedzi są sprzeczne z tekstem Biblii. Znaczącymi

I Temat ten został opracowany
w ramach grantu finansowanego przez Research Support Scheme ofthe Open Society Foundation, nr 895/1999, pl.: Moravian Missions in the Himalaya.
2 W historii funkcjonują różne nazwy wspólnoty. Najczęstsze w polskiej literaturze są: Bracia
Czescy i Bracia Morawscy. Ale najwcześniejszą nazwą własnąjest Brati'i Zakona Kristova, przekształconą na przełomie XV i XVI w. w Bratrska Jednota (póżniej na obszarach dalszych osiedleń
- Unitas Fratrom, Unity ofBrethren, United Moravian Church). Byli też nazywani, głównie przez
swych przeciwników ideologicznych, pikardami lub waldensami. W niniejszym tekście używam
nazw Bracia Morawscy, Morawianie i Kościół Morawski jako najbliższych polskiej tradycji piśmienniczej.

�120
cechami Braci Czeskich było przestrzeganie skrajnego ubóstwa i równości społecznej. Cała historia Morawian świadczy o tym, że radykalizm tego ruchu budził
wrogość innych kościołów instytucjonalnych. Po latach prześladowań i przymusowych przesiedleniach Bracia Czescy musieli uchodzić z katolickich Moraw. W 1721 roku znaleźli ostateczne miejsce osiedlenia w saksońskich dobrach księcia Nicholasa Ludwiga von Zinzendorfa. Książę, który wkrótce
zrezygnował z życia politycznego i objął przewodnictwo nad wspólnotą,
był prawnikiem i teologiem, absolwentem Uniwersytetów w Wittenberdze
i w Halle. W kształtowaniu poglądów religijnych księcia wielką rolę odegrał
jego ojciec chrzestny - Philipp Jacob Spener, twórca pietyzmu. Ruch ten, dość
popularny w Saksonii od końca XVII wieku, charakteryzował się pojmowaniem pobożności i służby bożej jako "nakazu serca", kładł nacisk na prostolinijność wierzących i ich przymioty etyczne, a także, co być może najważniejsze w odniesieniu do omawianego tematu, konieczność czynnej pomocy bliźnim i szerzenia chrześcijaństwa. Głoszona przez Braci Morawskich potrzeba
moralnej nieskazitelności i głębokiej pobożności, rozwijanej poprzez wewnętrzną pracę duchową, była zatem bliska religijnej postawie księcia Zinzendorfa.
Książę nie tylko wspierał ich finansowo, ale również przez lata był ich duchowym przywódcą.
Analiza archiwaliów3 dotyczących funkcjonowania wspólnoty pozwala wyróżnić zasadnicze cechy Morawian. Są to przede wszystkim: niezależność światopoglądowa, na tyle silnie odczuwana, że nie zmieniły jej nawet lata prześladowań; przekonanie o potrzebie czynnego realizowania swych poglądów religijnych w służbie bliźniemu; radykalizm w zachowywaniu ideałów moralnych
i postulat doskonalenia się poprzez nieustającą pracę duchową. Można założyć, że to właśnie tak określone cechy spowodowały, że Bracia Morawscy nie
tylko przetrwali jako wspólnota wyznaniowa, ale w dodatku udało im się stworzyć silne ośrodki poza Europą.
Już w 1732 roku Morawianie rozpoczęli swą pierwszą misję4. Przedsięwzięcie to było równocześnie pionierskim działaniem misyjnym prowadzonym przez
kościół protestancki. Do połowy XVIII wieku misjonarze z Herrnhut znaleźli
się na Grenlandii, wśród Indian Ameryki Północnej i w Indiach. Na terenie
Ameryki Północnej to właśnie Morawianie ochrzcili braci Wesleyów, późniejszych założycieli Kościoła Metodystów. W trakcie kolejnych kilkudziesięciu
lat Bracia Morawscy ustanowili dodatkowo stacje misyjne na obszarze Afryki
i Australii. Współcześnie szacuje się, że Braci Morawskichjest na świecie około
300 tysięcy, z czego 2/3 w krajach misyjnych (Wiśniowski, 1985, s. 993).

] Studia nad archiwaliami i literaturą morawiańską prowadziłem w latach 1999-200 l w Archiv
der Bruder Unitlit w Hermhut i Volkerkundemuseum w Dreźnie.
4 Pierwszym obszarem misyjnym Morawian stała się wyspa św. Tomasza, naleźąca do archipelagu Wysp Dziewiczych, na wschód od Puerto Rico.

�121
Dzięki doświadczeniom zdobytym podczas prowadzenia pierwszych misji
Kościół Morawski zwrócił baczną uwagę na właściwe przygotowanie kandydatów do pracy w stacjach misyjnych. Władze Kościoła Morawskiego zdecydowały, by kandydaci do służby misyjnej przechodzili kilkuletnie studia przygotowawcze, poprzedzające wyjazd (zdobywali oni wówczas niezbędną znajomość lokalnych języków oraz pożądane ze względu na dobro misji wykształcenie
politechniczne bądź medyczne). Za bardzo ważne uznano ponadto, by precyzyjnie określić zamiary Morawian i ich stosunek do władz kolonialnych na
obszarze misyjnym. Przewidywano, że misjonarze prędzej czy później staną
wobec podstawowego dylematu lojalności: rząd kolonialny czy poganie. Dlatego też już w 174 I roku ogłoszono oficjalny tekst deklaracji A Candid Declaration of the Church Known by the Name of the Unitas Fratrum. Relative to
Their Labour Among the HeathenS, która precyzowała cele działań misyjnych
prowadzonych przez Braci Morawskich, a następnie w 1778 roku drugi dokument: An Account of the Manner in Which the Protestant Church of the Unitas
Fratrum. or United Brethren. Preach the Gospel, and Carry on Their Missions
Among the Heathen6• Zawarto w nich bardzo szczegółowe określenie celów
działań Morawian na obszarach misyjnych. Owe dokumenty gwarantowały
przede wszystkim lojalność misjonarzy wobec władz kolonialnych. Na wielu
tych obszarach Bracia mieli bowiem do czynienia z niewolnikami, którzy pochodzili z rdzennej ludności danego obszaru lub też byli sprowadzeni z innych
terenów7•

2. Początki misji w Indiach
Celem morawiańskich działań misyjnych stały się ludy uznawane ówcześnie za najbardziej zacofane, które nie miały wcześniej kontaktu z misjonarzami jakiegokolwiek kościoła. Jednym z takich ludów byli Kałmucy, zamieszkujący okolice Sarepty (dzisiejsza dzielnica Wołgogradu), wśród których Morawianie prowadzili misje na przełomie XVIII i XIX wieku. Ponad dziesięcioletnie
s Otwarta deklaracja Kościoła znanego pod nazwą Unitas Fratrom, w związku z jego misjami
pośród pogan.
h Przedstawienie
sposobu, w który Kościół protestancki Unitas Fratrom, zwany też United Brethren, niesie Dobrą Nowinę i prowadzi swoje misje wśród pogan.
7 Należy pamiętać, że na obszarze wielu misji funkcjonowało
prawo nakazujące właścicielom
uwalnianie ochrzczonych niewolników. Tym samym właściciele, w najlepszym przypadku, nie byli
zainteresowani wspomaganiem misjonarzy. Podobnie rzecz się miała z oświatą wśród niewolni·
ków. Na ogół właściciele uważali, iż im niewolnicy są mniej wykształceni, tym łatwiej utrzymać
ich w ryzach. Szkoły dla niewolników, proponowane przez Morawian mogły doprowadzić do buntów. Dlatego też Morawianie opowiedzieli sięjednoznacznie za utrzymaniem niewolnictwa, zgodnego według nich z Prawem Bożym, ale równocześnie namawiali właścicieli, by ci zgadzali się na
kształcenie niewolników, ponieważ tylko w ten sposób będą dysponowali świadomą siłą roboczą,
zdolną zrozumieć intencje ich właściciela.

�122
prace misjonarskie nie przyniosły wówczas żadnych wyników i władze Kościoła Morawskiego zdecydowały o poniechaniu tej misji (Bray, 1992, s. 369).
W połowie XIX wieku Kościół Morawiański powrócił do idei ewangelizowania buddyjskich Kałmuków. Do podjęcia tej działalności zostali wyznaczeni
August Wilhelm Heyde i Eduard Pagell. Obaj zdążyli przed wyjazdem opanować język mongolski i ukończyć studia medyczne w Berlinie. Najkrótsza droga do Mongolii, okupowanej ówcześnie przez Chiny, wiodła przez Rosję, ale
ta odmówiła misjonarzom prawa przejazdu przez swoje terytorium. Zdecydowano się zatem dotrzeć do Mongolii od południa, przez Indie. Wymienieni wyżej Bracia dotarli do Kalkuty 23 listopada 1853 roku i ta data rozpoczyna morawiańską historię w Indiach. Następny rok misjonarze poświęcili na studia
nad językiem tybetańskim, sądząc, że w końcu uda im się przedostać do Mongolii przez TybetR•
Morawianie zamierzali początkowo ewangelizować Mongołów. Nie precyzowali, jaką grupę tej społeczności mieli na myśli (ówczesna nauka nie znała
pojęcia grup czy mniejszości etnicznych). W tym celu chcieli dotrzeć do Mongolii. Z uwagi na niemożliwość dotarcia do Tybetu postanowili pozostać na
pograniczu indyjsko-tybetańskim,
mając nadzieję, że kiedyś rząd Tybetu
w Lhasie zezwoli im na ewangelizowanie tego kraju. W 1857 roku A. W. Heyde i E. Pagell założyli wraz z H. A. Jaeschke pierwszą, stałą stację misyjną we
wsi Kyelong (Lahul), przez którą prowadził ważny szlak handlowy9 łączący
8 W tym celu zbierali wiadomości na temat sposobów przejścia przez Tybet, wypytując podróżnych. którzy w celach handlowych bądź jako pątnicy docierali do Ladakhu. Przed namiotem Braci
w Leh gromadziły się grupy osób. które z zaciekawieniem się im przyglądały. a niektóre z nich były
przez nich zapraszane do namiotu. Jedną z nich był ••... sługa Dalaj Lamy z Lhasy (lub z H·Lassy).
kupiec, który zajmował się handlem tatarską (Tartar) herbatą w imieniu swojego duchowego władcy.
Długo z nami rozmawiał. ajego opis drogi do Lhasy zgadzał się z wyznaniami innych. Często zdarza się
na tej drodze. że podróżni są atakowani i okradani przez rabusiów. którzy bandami liczącymi po 30 lub
40 osób niepokoją tę drogę. (...) Jak zwykle prowadziliśmy nasze dociekania na temat Mongołów. Dowiedzieliśmy się, że dotarcie do pierwszych osiedli Mongołów, które znajdują się na północny wschód
od Leh. zabrałoby nam trzy tygodnie. W tym samym czasie (dotarlibyśmy - R.B.)
z Yarkandu. W Ladakhu nie znaleźliśmy jednak nikogo. kto potrafiłby mówić czy pisać po mongolsku.
Zanim opuściliśmy Leh. dokonaliśmy różnych zakupów. Na sytuację, w której wolno byłoby nam przekroczyć chińską granicę. każdy z nas nabył czerwony ubiór lamy" (••Periodical Accounts ...•••1858,
s. 41--42. vol XXII). Bracia A. W. Heyde i E. Pagell zdecydowali, żeby się rozdzielić i w pojedynkę
szukać sposobów przedostania się na terytorium Tybetu. Fragment raportu E. Pagella z 28 września
1855 roku przedstawia tę sytuację: ••...trzeciego dnia doszliśmy do ostatniej wsi na terytorium Ladakhu i następnego dnia przekroczyliśmy granicę i wkroczyliśmy do Tsotso. prowincji chińskiego Tybetu. (...) Pozwolono nam dojść tak daleko (do Akse. trzy dni drogi od Lanak w Ladakhu - R.B.) bez
najmniej szych przeszkód. Lecz na moje zapytanie o prowiant na własny użytek i trochę paszy dla
jaków (...). nikt nie chciał ich sprzedać ani darować. Zapewnili mnie jednak. że wszystko. czego mi
potrzeba. otrzymam w następnej osadzie. Doszliśmy do tego miejsca po dwudniowym marszu. Było
ono większe niż poprzednie (Akse - R.B.). Starannie ufortyfikowany posterunek graniczny,jednak
bez zbrojnej załogi (...). Kazali nam zawrócić". (••Periodical Accounts", 1858, s. 85-86).
9 Podstawowymi
przedmiotami handlu Indii z Tybetem były: ryż. zboża. wyroby skórzane
i metalowe, odzież bawełniana, a także biżuteria mosiężna i srebrna. za co w zamian przywożono
do Indii: boraks. sól, herbatę, wełnę i żywy inwentarz. głównie jaki.

�123
Lahul z Ladakhiem i Kaszmirem, a generalnie Indie z Tybetem (Bray, 1992,
s. 369). Misja w Kyelongu (1857-1940),jak i wszystkie pozostałe, została zlokalizowana w miejscach dużego, okresowego ruchu karawanowego.
Podczas kilku pierwszych lat pobytu w północnych Indiach Bracia przekonali się, że ów upragniony wjazd do Tybetu szybko nie nastąpi, aewangelizacja Tybetu będzie musiała odbywać się bez ich obecności, za pomocą chrześcijańskich pism tłumaczonych na miejscowe języki. W tak niejasnej sytuacji
postanowili skoncentrować się na nauce języka tybetańskiego i dialektów pokrewnych, których znajomość miała przygotować ich do działalności misyjnej.
Morawianie uważali, iż należy równolegle ewangelizować Tybetańczyków zamieszkujących na terenie Indii i Tybetańczyków w ich własnej ojczyźnie. Zaznaczyć należy, że określenie "Tybetańczycy" używane było przez Morawian
w znacznie szerszym zakresie, niż to ma miejsce obecnie. Pogranicze indyjsko-tybetańskie zamieszkiwało kilkaset grup etnicznych, z których duża część
niewiele miała wspólnego z Tybetańczykami poza językiem.
Ogółem do końca XIX wieku Morawianie założyli na obszarze indyjskiego
Zachodniego Tybetu 6 stacji: Kyelong w Lahulu (1857-1940); Pooh w Kinnaurze (1865-1923); Leh w Ladakhu (1885); Khalatse w Ladakhu (1899-1940); Simla (1899-1905) i Chini w Kinnaurze (1900-1906). Spośród wymienionych pozostała czynna jedynie stacja w Leh, która od chwili powstania
była stacją centralną, koordynującą działania Morawian na omawianym obszarze (Schulze, 1932, s. 545). Należy jedynie dodać, że Morawianie prowadzą
obecnie drugą stację na obszarze stanu Uttar Pradeś (w Rajpur k/Dehra Dun),
która powstała w 1966 roku dla uchodźców tybetańskich osiedlonych na tym
terenielO.

3. Prace tłumaczeniowe na języki pogranicza indyjsko--tybetańskiego
Jednym z podstawowych sposobów ewangelizacji stosowanym przez morawiańskich misjonarzy było przygotowanie tłumaczeń tekstów chrześcijańskich,
przede wszystkim Biblii. Wybór języka tych tłumaczeń był dla misjonarzy sprawą zasadniczą. Na terenie prowincji himalajskiej funkcjonowało kilka podstawowych języków i kilkadziesiąt dialektów. Wybór języka tłumaczeń był zatem
jednoznacznym określeniem grupy, do której skierowywano Dobrą Nowinę.
Były to decyzje o bardzo złożonym charakterze.
Rejon, w który przybyli Bracia, był także wyjątkowy z zupełnie innego powodu. Rdzenni mieszkańcy mieli za sobą bagaż kilku tysięcy lat cywilizacji
i niezmiernie bogatą literaturę religijną. Wielu mieszkańców potrafiło czytać.
10 Stacja w Rajpur nazwana Morawian
Institute prowadzi jedynie działalność edukacyjną, dlatego też pomijam ją w kontekście omawianych zjawisk historycznych.

�124

Ten stan rzeczy determinował sposoby działania Braci. Należało, oprócz opanowania lokalnych języków, poznać także miejscowe dziedzictwo kulturowe,
by móc polemizować z wartościami, które ono ze sobą niosło. Ponadto języki
i dialekty, z którymi zetknęli się Morawianie były w większości nieznane
w Europie. Nie istniały tym samym żadne opracowania ich gramatyk, słownictwa itd. Wszystko to należało wykonać na miejscu i to jak najszybciej.
Kiedy zdecydowano się na lokalizację pierwszej stacji misyjnej w Kyelongu, Morawianie dysponowali już sporym zasobem tekstów chrześcijańskich
w języku tybetańskim. Była to sytuacja wyjątkowa na tle innych misji chrześcijańskich na świecie. Tłumaczenia fragmentów NTII, pism kaznodziejskich
i psalmów istniały bowiem, zanim pojawił się pierwszy lokalny kandydat do
chrztu. Z pewnością ten stan rzeczy był częściowo spowodowany świadomością misjonarzy, że w ewangelizacji Tybetu być może będą musiały wystarczyć
teksty, które różnymi drogami należy dostarczyć w głąb Tybetu. Taka forma
ewangelizacji miała swój początek właśnie na omawianym terenie pogranicza
indyj sko-tybetańskiego'2.
3.1 Trudności w wyborze języka tłumaczenia

Biblii

H. A. Jaeschke optował za tym, by Biblię tłumaczyć na klasyczny język
tybetański (chos-skad), używany w tekstach drukowanych i w sytuacjach tak
oficjalnych jak np. etykieta dworska. Podstawą takiej właśnie decyzji była
najprawdopodobniej świadomość powagi zamierzonego przekładu i chęć, by
znający ten język przyjęli tłumaczenie Biblii w taki sposób, na jaki zasługuje
tekst objawiony. W języku chos-skad istniały precyzyjne określenia religijne,
które były niezbędne dla adekwatności tłumaczenia. Jest to też jedyny język,
który swoim zasięgiem obejmuje nie tylko Tybet, ale i znaczne obszary północnych Indii, Nepalu i Bhutanu. Taki wybór języka tłumaczenia wydawał się
zatem oczywisty. Wkrótce okazało się, że aczkolwiek chos-skad zawierał słownictwo związane z duchowością, to było ono odpowiednie w odniesieniu do
niuansów buddyzmu i nie pozwalało na użycie tych znaczeń dla sensów wynikających z Biblii. Poza tym im dłużej Bracia przebywali w Indiach, tym bardziej przekonywali się, jak bardzo ograniczony był odbiór tekstów zapisanych
w oficjalnym języku tybetańskim. Przypuszczać można, że na początku im to
nie przeszkadzało, gdyż sądzili, że będą szerzyć chrześcijaństwo wśród wysoNT - skrót od Nowy Testament, którego używam w całym artykule.
Wiele z tych pism nie zachowało się w Europie, chociaż Bracia byli zobowiązani przesyłać do
Herrnhut i Londynu ich kopie. Poszukiwanie tych tekstów na terenie północnych Indii mogłoby
przynieść efekty, bowiem buddyjskie biblioteki klasztorne nie miały zwyczaju niszczyć jakiegokolwiek druku, jeśli dotyczył on spraw religii. Takie znaleziska, szczególnie traktaty teologiczne, stanowiłyby wyjątkowo ciekawy materiał do studiów nad ówczesnym stanem np. teologii porównawczej.
II
12

�125
ko urodzonych grup społecznych. Wykształcona elita mogła przyjąć jedynie
Biblię w języku chos-skad. Jakiekolwiek zmiany dokonane w tym języku na
rzecz potoczności sformułowań lub dialektyczności byłyby przez tę grupę widziane jako rezultat braków w wykształceniu misjonarzy. W konsekwencji elity mogłyby potraktować Biblię jako tekst niegodny uwagi. Ten plan jednak
bardzo szybko się załamał. Wykształcona część społeczeństwa chciała co prawda
na temat Biblii dyskutować, ale szanse ich nawrócenia na chrześcijaństwo były
niewielkie. Większych możliwości zaczęto upatrywać wśród "prostego ludu".
Ta grupa społeczna najczęściej nie potrafiła czytać i dostępne już w tłumaczeniach fragmenty Biblii stały się w większej części bezużyteczne. Bracia odczytywali fragmenty Biblii podczas kazań, który to zwyczaj pomagał weryfikować
adekwatność dokonanych tłumaczeń. I okazało się, że słuchacze nie rozumieli
zawiłego chos-skad. Należało przetłumaczyć Pismo św. na potoczny tybetański (phal-skad) lub wprost na lokalne języki i dialekty, nawet jeśli miałoby to
wywołać opinię, że Morawianie są nieukami. Zapis tekstu Biblii w potocznym
tybetańskim niósł ze sobą jednak niebezpieczeństwo wprowadzania do niego
dialektyzmów, które czyniły go zrozumiałym na znacznie bardziej ograniczonym terytorium niż przek'ładu w klasycznym chos-skad. Kolejnym problemem
był fakt, iż różnorodne dialekty, którymi posługiwała się ludność na obszarach
misji, najczęściej nie miały wykształconej formy zapisu. Pozostawały językami komunikacji werbalnej i to w dodatku bardzo ograniczonej w sensie terytorium i liczebności użytkowników. Kompromisowym rozwiązaniem przyjętym
przez Morawian była równoległa praca nad tłumaczeniem całości Biblii na
klasyczny tybetański (by mogła być rozumiana najak największym obszarze),
i częściowe tłumaczenia Nowego Testamentu na poszczególne języki i dialekty, by można było przesłanie tego tekstu upowszechniać lokalnie.
Prace nad przekładami poszczególnych
ksiąg na chos-skad rozpoczął
H. A. Jaeschke w rok od przybycia do Indii (1854). Był on świadomy, że aby
tekst Biblii mógł być ostatecznie zaakceptowany do druku, Morawianie muszą
uzyskać pomoc wykształconych, rdzennych Tybetańczyków w jego ostatecznym zredagowaniu. Lokalni pomocnicy powinni równocześnie dogłębnie znać
chrześcijaństwo, a na tak przygotowaną kadrę będzie trzeba poczekać przynajmniej 10 lat (Bray, 1990, s. 68).
Jaeschke używał jako podstawy do tłumaczenia greckiej wersji Biblii. Nieprzekładalność greckich terminów na tybetański spowodowała, że nie było to
w pełni udane tłumaczenie. Samo znalezienie tybetańskich odpowiedników
pojęć fundamentalnych dla chrześcijaństwa zabrało mu kilka lat. Weźmy na
przykład słowo podstawowe: Bóg. W przypadku Biblii mongolskiej użyto jako
równoważnika słowa: Buddha. Jaeschke rozważał jeszcze użycie słowa lha,
które odnosiło się do różnorodnych istnień duchowej natury. Wybrał ostatecznie określenie dkon-mchog - "Naj droższy". Inne pojęcia sprawiały innego typu
problemy, ponieważ brak było na terenie zachodnich Himalajów podobnych

�126
"obiektów". Tak miała się sprawa ze słowem: krzyż. Jaeschke użył tu jako
zamiennika pojęciowego słów - brkyang-shing (drzewo rozciągnięcia). Określenie tybetańskie odnosiło się co prawda do drewnianej ramy na której
w Tybecie rozciągano złoczyńcę. Czyniono to jednak w pozycji poziomej i leżącemu skazańcowi wylewano na piersi gorący wosk. Z pewnością jednak takie określenie było czytelnikom tybetańskiej Biblii bliższe niż zupełnie obcy
kulturowo krzyż. Podobne wątpliwości budziła w Jaeschkem transpozycja kulturowa słów: oliwa, oliwki, drzewo oliwne. Kwestia została w tym przypadku
rozwiązana poprzez znalezienie dziko rosnących odmian oliwek w Sikkimie
(Bray, 1990, s. 69). Pozwoliło to zastosować dialektologiczną nazwę, aczkolwiek
prawie nieznaną poza niewielkim obszarem wschodnich Himalajów. Można
sobie wyobrazić, iż mnogość tego typu kłopotów sprawiał tłumaczowi brak
występowania na omawianym obszarze wielu gatunków zwierząt i roślin wymienianych w Piśmie, a także na przykład odniesień do prawa żydowskiego.
Jaeschke po 10 latach pracy misyjnej powrócił do Herrnhut. W chwili wyjazdu (1867 rok) NT był przez niego w większej części przetłumaczony. Przed
śmiercią Jaeschkego w 1883 roku praca ta została ukończona. Pierwsze wydanie czterech Ewangelii w języku tybetańskim ukazało się w 1883 roku,
a pozostałych Ksiąg w dwa lata później. Druku dokonano w Berlinie na zlecenie British and Foreign Bible Society.
Po kilku latach Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne w Londynie
zażądało weryfikacji tłumaczenia tekstu, której dokonał W. A. Heyde. Nieznacznie poprawiona wersja NT ukazała się w 1903 roku. Zaraz po druku Ewangelii
ich tekst został wysłany do poszczególnych misji w Ladakhu i Lahulu, a nawet
do odległych części wschodnich Himalajów. Przez prawie 80 następnych lat
nie powstało doskonalsze tłumaczenie niż autorstwa Jaeschkego. Dopiero Pierre
Vittoz w latach 50. XX wieku przygotował trzecie już wydanie NT, które znacznie odbiegało od pierwowzoru. Jednakże i on powoływał się w swojej korespondencji z władzami w Londynie na genialne rozwiązania pojęciowe zastosowane przez Jaeschkego w jego tłumaczeniu.
3.2. Praca nad tłumaczeniem

Starego Testamentu

Uwagi odnośnie do tłumaczenia STI3 poczynił jeszcze sam Jaeschke, ale
jako pierwszy podjął się tej pracy F. Redslob przy współpracy W. A. Heydego
i Nathanaela. W tym miejscu podkreślić trzeba, że ostatni z wymienionych przed
przyjęciem chrztu (luty 1872 roku) był mnichem w jednym z klasztorów
w Lhasie. Pierwsze księgi ST (Rdz i Wj) zostały wydrukowane w pracowni
morawiańskiej w Kyelongu w 1881 roku. Przez kolejne 10 lat Redslob przetłu-

13

ST -

skrót od Stary Testament, którego używam w całym artykule.

�127
maczył księgi od Rodzaju do Jozuego. Po śmierci Redsloba w 1891 roku pracę
kontynuował A. H. Francke (Leh) przy pomocy Haydego (Kyelong), Th. Schreve'a (Pooh), S. Ribbacha (Leh) i K. Fichtnera (Simla). Swój niebagatelny udział
w tłumaczeniu mieli też miejscowi pomocnicy Zodpa, J. Gergan, Dschor (Djor)
Puntsog (Jacob) i Samuel Joldan. Towarzystwo Biblijne w Berlinie wydało
poprawioną wersję ksiąg Rodzaju i Wyjścia w 1905 roku, Kapłańską, Liczb
i Powtórzonego Prawa w 1907 roku, a Jozuego w 1912 roku (Bray, 1990, s. 71).
Po powrocie Franckego do Niemiec w 1910 roku prace nie postępowały już
tak szybko. Tłumaczenia zostały też przerwane na kilka lat z powodu I wojny
światowej i kłopotów związanych z przebywaniem obywateli Rzeszy na terenie brytyjskich Indii. Od 1919 roku prace nad ST nadzorował J. Gergan, który
w międzyczasie poświęcił się studiom porównawczym nad kanonicznymi tekstami buddyzmu, islamu i chrześcijaństwa. W połowie lat 20. wysłał swój kompletny rękopis tłumaczenia ST do akceptacji A. H. Franckemu do Berlina. Francke chciał się upewnić, że tybetański użyty przez J. Gergana będzie zrozumiały
dla Tybetańczyków zamieszkałych we wschodniej jego części. Wysłał rękopis
dalej do sprawdzenia do Kalimpongu. Mijały lata. Francke umarł w 1930 roku,
nie kończąc zadania. Sprawdzenie rękopisu J. Gergana zostało powierzone F. Peterowi. Ostatecznie tekst ST był gotowy do druku w 1934 roku. Jednakże wówczas Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne zwlekało z wydaniem.
Powodem była naj prawdopodobniej nikła sprzedaż NT wydanego już 40 lat
wcześniej (Bray, 1985, s. 210). Pełen tekst Biblii w języku tybetańskim wydany został dopiero w 1948 roku w Lahore.
Dalsza historia tybetańskiej Biblii dotyczyła poprawek do tekstu NT, które
poczynili w latach 50. P. Vittoz, ostatni europejski misjonarz morawiański (przebywał na misji w Leh w latach 1950-1956), i E. T. Puntsog, zięć J. Gergana.
Oboje znali klasyczną grekę i tybetański. Pozwoliło to na poprawę stylu
J. Gergana, który we wcześniejszej wersji tybetańskiej Biblii przekonał Braci
do zastosowania wielu sformułowań bliskich potocznym wyrażeniom w języku ladakhi. To rozwiązanie budziło zastrzeżenia we wschodnim Tybecie i wśród
ludności mówiącej po tybetańsku we wschodnich Himalajach indyjskich. Nowa
wersja NT wydana pod koniec lat 50. ma opinię klasycznej, wykorzystującej
piękny tybetański styl i język. Współcześni wykształceni Ladakhijczycy preferują jednak czytanie Biblii po angielsku lub w urdu.
Towarzystwo Biblijne chciało doprowadzić do ostatecznego wydania tekstu, który zadowalałby wszystkie regiony posługujące się językiem tybetańskim. Zwołano w tym celu Komitet Przekładu Biblii na Tybetański (1956 rok),
który obradował w Moosoorie (k/Dehra Dun, Uttar Pradeś). W jego składzie
znaleźli się ówcześni znawcy przedmiotu: P. Vittoz - jako przewodniczący,
E. Phuntsog, M. Griebenow - znawca dialektu Amdo, M. Kraft - znawca
dialektu Kham i G. Tharchin - pochodzący z Pooh, ochrzczony przez Morawian. Prace nad poprawianiem tłumaczenia całego NT trwały do 1962 roku.

�128
Były one o tyle skomplikowane, że wymiana uwag następowała najczęściej
listownie pomiędzy Moosoorie - Kalimpongiem a Hong Kongiem, w tych
bowiem miejscach rezydowali na stałe członkowie Komitetu. Wydaniem tej
wersji NT zajęło się Towarzystwo Biblijne w Indiach. I tak Ewangelia według
św. Mateusza ukazała się w Bangalore w 1961 roku, św, Łukasza w 1966 roku,
św. Marka, św. Jana i Dzieje Apostolskie w 1968 roku. Całość NT w najnowszej wersji opublikowana została w 1970 roku. Uważa się, że ten tekst jest
najlepiej opracowany z dotychczasowych, napisany najbardziej klasycznym
tybetańskim, z najmniejszą ilością użytych dialektyzmów. Jednakże jest to tekst
trudny w opinii lokalnych odbiorców, dla których przecież powstał. Współczesne wersje rozmaitych języków tybetańskich, nawet pisane, coraz bardziej bowiem oddalają się od klasycznego tybetańskiego.
3.3. Tłumaczenie

Biblii na inne języki miejscowe

A. H. Francke przetłumaczył na ladakhi Ewangelię według św. Marka. Ta
wersja Ewangelii według św. Marka, poprawiona przez J. Gergana, ukazała się
drukiem w Lahore w 1919 roku. Najnowsze jej wydanie ukazało się w Kalkucie w 1980 roku. A. W. Heyde przetłumaczył w latach 80. XIX wieku fragmenty Ewangelii według św. Marka na dialekty bunan i manchand (mantschad),
które stanowiły podstawę późniejszej pracy Franckego. A. H. Francke opracował (do 1914 roku) kompletne przekłady Ewangelii według św. Marka na trzy
dialekty Lahulu: bunan, manchand (mantschad) i tinan. Wespół z Chompelem
rozpoczął także prace nad tłumaczeniem tej samej Ewangelii na język dard
(Brog-skad), ale nie zdążył do rozpoczęcia I wojny i w rezultacie nigdy tego
zadania nie dokończył. Z kolei J. Bruske, który kierował stacją w Chini (Kinnaur), przetłumaczył w pierwszej dekadzie XX w. Ewangelię św. Marka na język
kinnauri (kannauri, kanawari), używając do tego celu znaków dewanagari.
Obecnie E. Gergan pracuje nad przekładem NT na dialekt purig (Kargil).
Podkreślić należy, że badania nad lokalnymi językami prowadzone przez
Braci, poprzedzające w naturalny sposób tłumaczenie fragmentów NT, były ze
wszech miar pionierskimi. Do dzisiaj stanowią podstawę nauki o tych językach, a ówcześnie były pierwszymi doniesieniami o ich istnieniu.
3.4. Inne tłumaczenia

wykonane

przez Morawian

W latach 60. XIX wieku H. A. Jaeschke przetłumaczył na ladakhi lekcjonarz morawiański (The Harmony of the Gospel). Po upływie około SO lat tłumaczenie Jaeschkego zostało poprawione przez Braci K. Marxa i E. Shawe'a
i opublikowa,ne w Leh przez A. H. Franckego w zaledwie 20 egzemplarzach
(1907 rok). Jaeschke, Heyde i Francke byli ponadto autorami tłumaczeń katechizmu, śpiewników oraz różnych tekstów liturgicznych na język tybetański

�129
i ladakhi. Morawianie przetłumaczyli także na język tybetański i ladakhi podręczniki szkolne używane przez misjonarzy we własnych placówkach.
Dzięki Morawianom ukazała się też pierwsza ladakhijska gazeta (miesięcznik, w latach późniejszych dwumiesięcznik) w języku tybetańskim i ladakhi
(La Dvags Kyi Akhbar), która wydawana była w Leh od 1904 roku przez
A. H. Franckego. Podstawową ideą autora pomysłu była popularyzacja druków o treści świeckiej (Bray, 1987, s. 59-60). W zasadzie dotychczas wszystkie drukowane lokalnie teksty miały charakter religijny (buddyjski). Dla zaznaczenia świeckiego charakteru pisma wydrukował gazetę kursywą (u-chen),
z gramatyką i słownictwem możliwie najbardziej zbliżonymi do mowy potocznej. Gazeta nie objęła swym zasięgiem całego Ladakhu. Początkowo wydawana była w nakładzie 150 egzemplarzy, a później jedynie 60. Podstawowym
problemem była dystrybucja. Nie można było w tej sprawie zdać się na pocztę,
ta bowiem nie docierała do wielu odległych dolin Ladakhu. Francke zatem sam
sprzedawał gazety na bazarze w Leh przedstawicielom danych wsi. W ten sposób każdy egzemplarz gazety czytany był przez wiele osób. Istnieją dane potwierdzające, że gazeta docierała nawet do Tybetu i do samej Lhasy, przekazywana z rąk do rąk przez kolejnych czytelników (Bray, 1987, s. 60).
A. H. Francke napisał na potrzeby wydawanej przez siebie gazety poemat
po tybetańsku o treści przybliżającej chrześcijaństwo, w którym każdy wers
rozpoczynał się i kończył kolejną literą tybetańskiego alfabetu.

4. Podróże ewangelizacyjne
Kolejną fonną działalności ewangelizacyjnej stosowaną przez Morawian były
podróże, których podejmowanie było koniecznością w trudnym wysokogórskim
terenie. Obszar himalajskiej prowincji misyjnej był bardzo nierównomiemie
zaludniony, głównie ze względu na ukształtowanie powierzchni. Małe grupy
ludności, liczące od kilkudziesięciu do kilkuset osób, przebywały w mało dostępnych dolinach i podróże karawanowe były jedyną fonną nawiązania z nimi
kontaktu. Najczęściej przy takich okazjach misjonarzom towarzyszyli lokalni
pomocnicy. Służyli jako tłumacze, a z biegiem czasu Bracia pozwalali im samodzielnie prowadzić takie podróże ewangelizacyjne. Poprzez te uciążliwe
wędrówki próbowano objąć zasięgiem działania głównych stacji coraz to większy obszar zachodnich Himalajów. Podczas tego typu podróży organizowano
od lat 90. XIX wieku specjalne pokazy obrazów o tematyce chrześcijańskiej
z użyciem faterna magica, jak i kolorowych plansz ukazujących dzieje biblijne, które były malowane na wzór thanek. Thanki są malowidłami o treści religijnej związanej z buddyzmem lub religiami synkretycznymi z elementami
buddyzmu. Wykonywane są najczęściej w technice olejnej na płótnie. Tradycyjnie są obszywane drogimi materiałami, co tworzy ich swoistą ramę. Dają

�130
się z łatwością rolować. Ta ostatnia właściwość pozwalała misjonarzom na ich
transport w czasie podróży misyjnych. Fragmenty NT zapisywano także na
kamieniach, wzorując się na właściwych tamtejszym kulturom tzw. kamieniach
manicznych. Kamienie maniczne to odłamki skalne, na których, za pomocą
różnych technik grawerunku, utrwalono fragmenty tekstów sakralnych, inkarnacji Boga, budynków świątynnych itp. Ich ofiarowywanie ma najczęściej charakter wotywny. Umieszczane są w skupiskach, na skraju dróg, na skrzyżowaniach, na skraju wiosek, na przełęczach górskich. Zwyczaj ten jest bardzo rozpowszechniony na obszarach, których dominującą religią jest buddyzm. Był to
prekursorski pomysł mający na celu zainteresowanie nową religią ludności nie
potrafiącej czytać. Analfabetom głoszono kazania i ukazywano historię Jezusa
za pomocą obrazów (Bray, 1985, s. 212).

5. Wyniki działań ewangelizacyjnych
Morawianie, mimo trudności w pozyskiwaniu nowych chrześcijan, wobec
kandydatów nigdy nie obniżali swych wymagań. Ta pryncypialna postawa powodowała, że grupa konwertytów była bardzo nieliczna. Pierwsi dwaj mieszkańcy Kyelongu zostali ochrzczeni dopiero w 1865 roku (w osiem lat od wybudowania tam stacji). Kandydaci musieli wykazać się wysokim poziomem
moralnym, co zobowiązywało ich m.in. do rezygnacji z wszelkich uroczystości
"pogańskich" organizowanych przez lokalne społeczności. Jeśli zdecydowali
się na przyjęcie chrztu, wyłączani byli najczęściej ze wspólnoty lokalnej.
Podstawowe dane o stanie osobowym konwertytów przynoszą spisy dokonane dwukrotnie na terenie całej prowincji himalajskiej, w 1907 i 1930 roku. Pierwszy wykazał, że ochrzczonych było 138 osób (w tym 56 przystępujących do komunii św.) i 22 kandydatów do chrztu. Opiekowało się nimi
9 misjonarzy z Europy, którzy przebywali na misji wraz z żonami, 3 siostry misyjne i 3 rdzennych pomocników. W 1930 roku stan misji stanowili 4 Bracia
z których trzech było żonatych, 3 siostry misyjne i 2 rdzenni, wyświęceni duchowni. Opiekowali się grupą 157 ochrzczonych (w tym 71 przystępujących do
komunii św.) i zaledwie jednym kandydatem do chrztu. Bracia stopniowo koncentrowali swoje wysiłki ewangelizacyjne w Ladakhu. W tym celu Morawianie
przesiedlali do Leh grupy chrześcijan z innych stacji misyjnych. Taka praktyka
z oczywistych przyczyn nie sprzyjała rozwojowi lokalnych, dużych wspólnot
chrześcijańskich zgrupowanych wokół misji w terenie (szczególnie w Lahulu
i Kinnaurze). Wielu sympatyków chrześcijaństwa nie decydowało się na zmianę miejsca zamieszkania w sytuacji, gdy pobliską stację zamykano lub pozostawała bez opieki europejskiego misjonarza. Często wówczas powracali do religii
przodków.
Do najwybitniejszych rdzennych chrześcijan należy zaliczyć:

�131
- Tscholdana i Sodnama Stobkyesów (ojciec i syn), pierwszych ochrzczonych przez W. A. Heydego w Kyelongu (1865 rok);
- Chomphela i Madtę (ojciec i syn), z Khalatse, ochrzczonych przez
A. H. Franckego (ich potomkowie pozostali chrześcijanami do dzisiaj);
- Zodpę Gyaltsena (Nathanael), którego ojciec był ministrem w rządzie
Dalaj Lamy w Lhasie, ochrzczony przez W. A. Heydego w 1872 roku;
- Joseba Gergana, pierwszego wyświęconego rdzennego duchownego morawiańskiego, którego potomkowie do dzisiaj pozostali chrześcijanami, a wnuk
(Elijah Gergan) kieruje misją w Leh.
Wszyscy oni byli ludźmi wykształconymi, którzy bardzo pomogli Morawianom zarówno w pracach związanych z prowadzeniem stacji misyjnych, jak
i podczas tłumaczeń Biblii i innych tekstów chrześcijańskich.

6. Pozaewangelizacyjna

działalność Morawian

Ważnym obszarem pracy Morawian było szeroko rozumiane szerzenie oświaty. Tego rodzaju działalność była najsilniej zakorzeniona w tradycji Kościoła
Morawskiego. W całej swej historii, na każdym z miejsc osiedleń, Morawianie
zajmowali się kształceniem.
Od początku swej działalności misyjnej na pograniczu indyjsko-tybetańskim
Bracia wprowadzili zwyczaj, że praca oświatowa nie musi być łączona z szerzeniem chrześcijaństwa. Każdy mieszkaniec mógł przyglądać się ich pracy
gospodarskiej, zadawać pytania i liczyć na ich pomoc. Chociaż w swym założeniu praca ta nie miała bezpośredniego charakteru ewangelizacyjnego, to jednak sam fakt, iż właśnie misjonarze byli często nauczycielami, przyczyniał się
do tego, że miejscowa ludność postrzegała tę działalność jako kontynuację
ewangelizacji.
6.1. Nauczanie
Przy wszystkich stacjach misyjnych na omawianym terenie Morawianie prowadzili elementarne szkoły ogólnokształcące dla dzieci. Nauczali w nich arytmetyki, czytania i pisania w językach narodowych, a także języka angielskiego, religii chrześcijańskiej i elementów historii świata zachodniego. Szkoły te
przeznaczone były początkowo tylko dla chłopców. Używano w nich podręczników szkolnych, które Morawianie przetłumaczyli na język tybetański i ladakhi.
Współcześnie Morawianie prowadzą dwie szkoły podstawowe (Leh i Rajpur k/Dehra Dun). Dyrektorem pierwszej z nich jest E. Gergan (wnuk 1. Gergana, ochrzczonego przez A. H. Franckego), który jest równocześnie kierownikiem misji morawiańskiej w Leh. Szkoła w Rajpurze powstała dopiero
w 1966 roku dla osiedlonych tam uchodźców tybetańskich.

�132
Bracia organizowali także kursy, w ramach których upowszechniali nowoczesne techniki rzemieślnicze. I tak np. brat Th. Schreve (Pooh, 1894) sprowadził z Niemiec pierwszy szeroki warsztat tkacki w celu finansowego uniezależnienia małej gminy. Pozwalał on na wykonywanie kocy wełnianych, na które
było wielkie zapotrzebowanie. Tkaniny o dużej szerokości wykonywano do tego
czasu wyłącznie poprzez zszywanie kilku wąskich pasków. Poza tym warsztat
sprowadzony przez Braci pozwalał na wyrób tkanin bardzo dobrej jakości.
Brat Walter Asboe otworzył w 1939 roku szkołę rzemieślniczą (The Leh
Industrial School), która od początku spotkała się z dużym zainteresowaniem
młodzieży. Kursy obejmowały, oprócz ciesielstwa i stolarstwa, przede wszystkim naukę tkania na szerokich krosnach i sztukę tkania tybetańskich dywanów.
W chwili otwarcia szkoły tylko jeden rzemieślnik w Ladakhu praktykował sztukę
tkania tybetańskich dywanów (Bray, 1985, s. 209). Szkoła funkcjonowała do 1947
roku. Wykształceni w niej rzemieślnicy byli jeszcze do niedawna instruktorami
nauki rzemiosła w Centrum Nauki Rzemiosła w Leh (Handicrafts Centre).
Bracia upowszechniali również elementy europejskiej wiedzy rolniczej.
Uczyli okolicznych mieszkańców zasad racjonalnej gospodarki rolnej, wprowadzali uprawy warzyw i drzew owocowychl4, które dotychczas nie były docenianane na tych terenach i popularyzowali nowoczesne metody hodowlane.
Ważnym aspektem działalności Morawian w dziedzinie szkolnictwa było to,
iż jako pierwsi zorganizowali zajęcia dla dziewcząt. Obejmowały one podstawową naukę czytania, pisania i kursy gospodarskie.
Na terenie wszystkich omawianych stacji Morawianie mieli trudności w prowadzeniu pracy misyjnej wśród kobiet. Tradycyjnie obcy mężczyźni nie mieli
możliwości kontaktowania się z miejscowymi kobietami. Ważną rolę w aktywizowaniu kobiet odegrały żony misjonarzy, a później także siostry misyjne.
Podejmowane przez nich działania miały nie tylko wymiar ekonomiczny, ale
przede wszystkim podnosiły społeczny status lokalnych kobiet. Jako pierwsza
ideę tę realizowała Maria Heyde w Kyelongu, która założyła w budynkach misji
szkołę gospodarowania. Propagowała w niej zasady higieny, a także uczyła
tkania i robienia na drutach. To ostatnie zajęcie przynosiło miejscowym kobietom znaczne zarobki, bowiem w niektórych latach wykonywano nawet do 1000
par wełnianych skarpet. Zbyt na tego typu produkty był praktycznie nieograniczony, ponieważ odbiorcą było brytyjskie wojsko, stacjonujące na północy Indii.
Za przykładem M. Heyde poszły tei inne żony misjonarzy i wkrótce przy każdej ze stacji morawiańskich funkcjonowały tego typu szkoły dla kobiet.
14 Warzywa uprawiane
przez Morawian to: marchew, kapusta, buraki i ziemniaki. Nie były one
całkowicie nieznane w Indiach, ale stanowiły nowość na obszarze zachodnich Himalajów. Z kolei
introdukowane przez Morawian szlachetne gatunki drzew owocowych to: śliwy, grusze i jabłonie.
Niektóre z nich rosną do dzisiaj w ogrodzie należącym uprzednio do dawnej stacji w Pooh. Warto
zaznaczyć, że na omawianym obszarze występowały dziko rosnące jabłonie, morele i śliwy, których uszlachetnianiem lokalna ludność się nie zajmowała.

�133
6.2.

Opieka medyczna

Od początku działalności misyjnej władze Kościoła Morawskiego zalecały,
by kandydaci na misjonarzy mieli wykształcenie medyczne (pełne studia lub
kursy). Doświadczenia misyjne Morawian w Himalajach potwierdzały wielką
potrzebę opieki medycznej nad lokalną ludnością.
Przy każdej stacji misyjnej działały szpitale lub ambulatoria. Niektóre z nich
były dla regionu bardzo ważne, jak np. poliklinika rządowa w Leh czy szpital
dla trędowatych w Khalatse. Misjonarze-lekarze wzbudzali z początku nieufność, ale najczęściej po kilku pierwszych, udanych, operacjach miejscowa ludność nabierała do przedstawicieli europejskiej medycyny zarówno zaufania, jak
i szacunku.
Niedostatek punktów pomocy medycznej na terenach misyjnych powodował, że zapotrzebowanie na nie było tak duże, że w każdą podróż ewangelizacyjną Morawianie musieli zabierać ze sobą ekwipunek medyczny. Na miejscach postojów organizowali punkty szczepień przeciwko ospie, "gabinet stomatologiczny" i często nawet salę operacyjną. Bracia uczestniczyli wielokrotnie
w działaniach ograniczających zasięgi występowania epidemii ospy, chorób układu
pokarmowego, itp. Ze względu właśnie na medyczne wykształcenie Morawian
poproszono nawet E. Pagella z Pooh w 1866 roku, by pomógł w opanowaniu
epidemii ospy na obszarze Tybetu, w dolinie Totso (trzy dni marszu od Pooh).
Po kilku miesiącach został jednak odesłany do Indii z obietnicą, że za rok otrzyma oficjalne zezwolenie na pobyt i głoszenie Słowa Bożego w Tybecie. PÓŹniej jeszcze raz wystąpiła podobna sytuacja, ale i wtenczas nie zezwolono Pagellowi, ani żadnemu innemu Morawianinowi, na wjazd do Tybetu w celu jego
ewangelizacji.
6.3. Realizacja projektów inżynieryjnych
W praktyce misjonarskiej przydatne okazywało się również wykształcenie
politechniczne Braci. Misjonarze realizowali z pomocą lokalnej siły roboczej
ogromne prace inżynieryjne. Budowali drogi dojazdowe, mosty, wodociągi,
ujęcia wody pitnej. Aby pozyskać dodatkowe grunty uprawne, zmieniali naturalne ukształtowanie terenu, tworząc w ten sposób pola tarasowe.
Najwybitniejszym inżynierem okazał się W. A. Heyde (Kyelong). To on zaprojektował budynki wszystkich stacji misyjnych. Na terenie stacji zaprowadził wzorcowy sad owocowy i tarasową uprawę zbóż. W ciągu kilku lat zbudował trzy wodociągi (naj dłuższy o długości 21 km), doprowadzające wodę
z pobliskich lodowców. Nawadniały one wiele gospodarstw oprócz misyjnego i dostarczały zdrową wodę pitną. W czasie gdy przebywał w Kyelongu,
okoliczna ludność w uznaniu jego zasług nazywała go "Ojcem sahibem" (Schulze, 1932, s. 543), a zbudowane przez niego urządzenia służą mieszkańcom do
dzisiaj.

�134
Innym znaczącym przykładem budownictwa użytkowego był Dom Noclegowy dla pielgrzymów (Gospel Inn w Leh), którego budowę nadzorował brat
Asboe. W ówczesnym Leh, który miał około 3000 mieszkańców, nie było publicznie dostępnego zajazdu. Pomysł jego budowy okazał się trafny i już
w pierwszym roku zatrzymało się w nim ponad 4000 gości (Bray, 1985, s. 209).
Na frontowej ścianie zajadu znajdował się duży zegar. Było to pierwsze tego
typu urządzenie w Ladakhu służące wszystkim mieszkańcom. Zajazd zamknięto
na przełomie 1948/49 roku.
6.4. Wkład Braci Morawskich

w upowszechnianie

kultur himalajskich

Niezaprzeczalnie Morawianie stanowią grupę, która przyczyniła się znacznie do popularyzacji kultur himalajskich w ówczesnej Europie. Morawianie
dostarczyli nauce światowej szeregu bezcennych materiałów źródłowych do
badania lokalnych języków i zwyczajów. Ich publikacje populamo-naukowe
wpłynęły również na kształtowanie ówczesnej opinii publicznej.
Autorem naj wcześniej szych opracowań naukowych był H. A. Jaeschke. Przygotował słownik niemiecko-tybetański
(1866) i Romanized Tibetan and English Dictionary (1881). Były to pierwsze słowniki języka tybetańskiego
uwzględniające też jego różnice dialektologiczne (Bray, 1990, s. 67). Ponadto
był autorem pełnej gramatyki języka tybetańskiego (1883).
Znanym w świecie naukowym Morawianinem jest także A. H. Francke.
Owocem jego działalności naukowej, oprócz tłumaczeń Biblii, są: zapisy ladakhijskich przekazów historycznych, w tym przede wszystkim rozbudowane
studia nad wersjami Historii o Kesarze; zbiory tekstów ludowych przypowieści
i piosenek; studia nad historią regionu (Antiquities of Indian Tibet, History of
Western Tibet); studia nad kulturą Dardów; prace lingwistyczne dotyczące języków tybetańskich'5. W latach 1910-1930 Francke wykładał język tybetański
w Instytucie Tybetologii Uniwersytetu w Berlinie.
W. A. Heyde napisał kilkadziesiąt artykułów o zwyczajach Lahulu i Spiti.
Inni dwaj misjonarze: J. Gergan i Walter Asboe opublikowali w latach 1932-47 szereg artykułów o Ladakhu, które ukazały się w "Man", "Folklore" i "Journal of the Royal Central Asian Society". 1. Gergan jest także autorem zbioru
przysłów tybetańskich, przetłumaczonego na język niemiecki i angielski.
Bogaty zasób informacji na temat kultur himalajskich i codziennego życia
Europejczyków na pograniczu indyjsko-tybetańskim
stanowią wspomnienia,
pamiętniki, listy misjonarzy (W. A. Heyde, M. Heyde, H. A. Jaeschke, E. Pa15 Pełna bibliografia
prac A. H. Franckego zawarta jest w: H. Walgravens, M. Taube, August
Hermann Francke und die Westhimalaya-Mission del' Her1'llhuter Briidergemeine. Eine Bibliographie mit Standortnachweisen del' tibetischen D1'lIcke. Mit einem Beitrag von Michael Hahn. Stuttgart, Steiner 1992 (Verzeichnis del' orientalischen Handschriften in Deutschland. Supplementband,
34), i zawiera 221 pozycji.

�135
gell, S. Ribbach, F. Redslob), a także rachunki, umowy, korespondencja urzędowa stacji misyjnych.
Bracia przebywający na misji byli zobowiązani do nadsyłania do Herrnhut
i z biegiem czasu także do Londynu, rocznych sprawozdań ze swojej działalności, które były publikowane w "Missions-Blatt" i "Periodical Accounts". Stanowią one ważne źródło wiedzy historycznej i etnograficznej, porównywalne
z raportami Svena Hedina, Williama Moorcrofta i Sir Francisa Younghusbanda, uznawanymi za najbardziej klasyczne opisy tej części światal6.
Fragmenty artykułów zawartych w wymienionych wyżej czasopismach ukazywały się również w innych, wielkonakładowych czasopismach misyjnych
o bardziej popularnym charakterze jak londyński "The Moravian Missionary
Reporter" i "Illustrated Missionary News". Trudno przecenić znaczenie tych
wydawnictw, bo to właśnie one kształtowały ówczesną opinię publiczną na temat
kultur himalajskich.
Bracia od początku swej bytności w Ladakhu, Lahulu i Spiti, Kinnaurze
i Zanskarze, przesyłali do Herrnhut (a później także do Londynu) również
wytwory miejscowych kultur materialnych. Znajdują się one obecnie w Muzeum Etnograficznym w Herrnhut (Volkerkundemuseum, Herrnhut), które jest
filią Muzeum Narodowego w Dreźnie. Kolekcja w Herrnhut obejmuje 250
obiektów nadesłanych bądź przywiezionych przy okazji podróży do Europy
przez: W. A. Heydego (1878 rok), K. Marxa (1892 rok), J. Webera (1894 rok),
F. Werthemanna (1878 rok), Bechlera (1879 rok), Reichelta (1890 rok), S. Ribbacha (1904 rok) i A. H. Franckego (1909 rok). Podstawową część kolekcji stanowią przedmioty codziennego użytku, takie jak wyposażenie kuchni, materiały
i odzież, szczególnie nakrycia głowy i obuwie; ozdoby ze srebra i koralu, przykłady artystycznego snycerstwa w formie tablic i stołów; komplety do przyrządzania i podawania herbaty. Innym rodzajem są obiekty związane z odmiennością religijną obszaru: rytualne nakrycia głowy, młynki i flagi modlitewne, gliniane wota (tsatsa), malowidła o treści religijnej (thanka), kompletne stroje i maski
obrzędowe, rękopiśmienne i drukowane teksty religijne, a także kolekcja instrumentów muzycznych. Oprócz wymienionych już przedmiotów Bracia wzbogacili muzeum o bardzo interesujący zestaw rysunków i akwareli, głównie autorstwa ladakhijskich artystów (Icke-Schwalbe, 1990, s. 36), obrazujący bogactwo
kulturowe tego regionu. Na podstawie tych przedstawień można uzyskać wiadomości na temat charakterystycznych tańców obrzędowych, ubioru, preferowanych ozdób, jak i uzbrojenia wojowników. Chociaż większość zgromadzonych
przedmiotów była prezentowana w Europie drugiej połowy XIX w., wciąż są
obiektami studiów naukowych. Ówcześnie były one unikatowymi przykładami
adaptacji kulturowej do szczególnych warunków wysokogórskich.
16 O znaczeniu morawiańskich
relacji niech świadczy fakt, iż ich odbiorcą był m.in. sam G.Tucci [wybitny językoznawca], który abonował roczniki zarówno "Missions-Blatt" jak i "Periodical
Accounts", a także dwumiesięcznik "La Dvags kha akhbar".

�136

7. Recepcja działań misyjnych wśród miejscowej ludności
Na obszarze pogranicza indyjsko-tybetańskiego
współistniało od setek lat
wiele kultur i religii. Ten stan rzeczy powodował, iż buddyzm, hinduizm i islam były tam obecne w swej "czystej" postaci, a także w wielu odmianach
synkretycznych. Przez długi czas Morawianie zdawali się nie dostrzegać potrzeby dostosowania swych działań misjonarskich do tej specyficznej sytuacji
religijnej. Ich przekonanie o jedynie słusznej wierze chrześcijańskiej i jednoczesne odrzucenie wszystkich innych systemów wierzeniowych jako pogańskich musiało spotkać się z oporem i niezrozumieniem miejscowej ludności.
I tak na przykład dyskusje Braci z buddyjskimi mnichami, wielokrotnie kończyły się jednakową konkluzją tych ostatnich: "wasza nauka jest dobra, macie
swoich wielkich świętych, ale dróg do Prawdy jest wiele. Dlaczego mamy uznać,
że tylko wasza jest słuszna?". Bracia opisywali także przypadki, w których mnisi
buddyjscy po poważnych, wieloletnich studiach nad NT stwierdzali, że Jezus
jest wielkim świętym i inkarnacją Padmasambhawy. Tak więc obecna na obszarze misyjnym tradycja wielokulturowości może być postrzegana jako kontekst niesprzyjający ewangelizacyjnej pracy Morawian.
Istotnym elementem powstrzymującym nawrócenia była presja społeczna
i sprzężona z nią presja materialna, nader skutecznie oddziaływujące na skłonnych do przyjęcia chrześcijaństwa. Źródłem tych nacisków były różne grupy
społeczne w zależności od miejsca usytuowania stacji misyjnej.
W Ladakhu (stacje w Leh i Khalatse), naj istotniejszą rolę opiniotwórczą
odgrywała hierarchia buddyjskich duchownych. Mogli oni, co było najpoważniejszą sankcją, wykluczyć konwertytę lub sympatyka chrześcijaństwa ze wspólnoty. Taka kara powodowała natychmiastowe odcięcie danej osoby od możliwości korzystania z pożyczek klasztornych lub przybierała formę żądania natychmiastowej spłaty zaległości. Skutecznym sposobem było także zerwanie
umowy dzierżawnej dotyczącej gruntów lub zwierząt należących do miejscowego klasztoru. Mieszkańcy wsi najczęściej nie posiadali dostatecznie dużego
kawałka ziemi uprawnej, z którego zbiory wystarczyłyby na utrzymanie rodziny. Dlatego też uprawiali ziemie należące do klasztoru, często z prawem dziedziczenia zobowiązań, lub opiekowali się stadami zwierząt klasztornych. Powszechnym podatkiem w takich sytuacjach była połowa zbiorów i analogicznie połowa
przychówku (Grist, 1999, s. 132). W końcu duchowni mogli wymierzenie kary
przerzucić na społeczność wiejską, która skłonna była izolować osobę napiętnowaną·
W Lahulu z kolei (stacja w Kyelongu), przeważały wpływy lokalnych bogaczy, którzy byli głównymi posiadaczami ziemi. Od nich zależało przedłużenie
umów dzierżawnych i termin regulacji zaciągniętych pożyczek, najczęściej
a konto przyszłych zbiorów czy zysków z handlu. Oni zatem mogli wprowadzać sankcje wobec nowo ochrzczonych lub sympatyków chrześcijaństwa.

�137
W Kinnaurze (stacja w Pooh) omawiana kwestia przedstawiała się jeszcze
inaczej. Wprawdzie i tu społeczność była podzielona na dwie podstawowe grupy,
swoi (nang ba) i obcy (phy; ba), ale w Kinnaurze mieszkało stosunkowo dużo
"obcych". Ci ostatni byli najczęściej rzemieślnikami, którzy trudnili się tkactwem, krawiectwem, ciesielstwem, szewstwem, obróbką metali i zarobkową
grą na instrumentach. Ich status społeczny był tak niski, że nie wolno im było
uczestniczyć w zebraniach wioskowych w czasie których rozstrzygano najważniejsze dla lokalnej społeczności sprawy (Singh, 1990, s. 252). Nie wolno im
było także wchodzić do domostw nang-ba ani do świątyni, niezależnie czy
była ona buddyjska, hinduistyczna, czy poświęcona lokalnym bóstwom (Devtom). Chrześcijaństwo było dla nich bardziej atrakcyjne już przez sam fakt, że
na terenie misji traktowano ich z szacunkiem, jako pełnowartościowych obywateli. Nang-ba twierdzili, że nie potrzebują nowej wiary, ponieważ mająjuż
swoją. Chrześcijanami niech sobie zostają phyi-ba, bo oni nie posiadają nic
własnego. Statystyka z Pooh odzwierciedliła ten pogląd. W 1908 roku na 64
osoby znajdujące się pod opieką misji (ochrzczonych i kandydatów do chrztu),
zaledwie jedna osoba pochodziła z nang-ba.
Poszczególne stacje były poważnym pracodawcą, o którego przynajmniej
naj biedniejsi musieli zabiegać. W związku z tym pojawiła się kwestia motywacji, jaką miały osoby gotowe przyjąć nową wiarę. Decyzja o nawróceniu
mogła mieć swe konsekwencje materialne. Niektórzy konwertyci liczyli na
opiekę i zatrudnienie w misji. Obserwowano sezonowe zainteresowanie chrześcijaństwem: liczba "wiernych" zwiększała się w okresie zimy i na przednówku, a także w trakcie prowadzenia przez misję naboru robotników. Dlatego Bracia bardzo uważnie i długo przyglądali się kandydatom, by przekonać się
o ich rzeczywistych intencjach przyjęcia chrześcijaństwa.
W sytuacji gdy sankcje wprowadzone przez społeczność lokalną były dla
danego konwertyty zbyt uciążliwe, musiał on odrzucić nową religię i powrócić
do wiary przodków poprzez rytualne wypicie świętej wody z Gangesu. Była to
praktyka bardzo częsta, bowiem większość nawróconych po krótkim czasie
rezygnowała z chrześcijaństwa. Wszyscy lokalni konwertyci, a nawet sympatycy, byli skrupulatnie zapisywani w kronikach poszczególnych stacji i dzięki
temu dysponujemy źródłami na ten temat.
Widać zatem, że przyjęcie lub odrzucenie nowej religii niewiele miało wspólnego z rozważaniami natury filozoficznej czy teologicznej . Kwestią podstawową była możliwość przeżycia konwertyty i jego rodziny bez pomocy lokalnej
wspólnoty. Dlatego też od samego początku Morawianie zrozumieli, iż jeśli
chcą tworzyć wspólnoty chrześcijańskie z lokalnych konwertytów, to muszą
zapewnić im perspektywiczne źródła utrzymania (w tym właśnie celu misjonarze realizowali różne projekty inżynieryjne, szerzyli oświatę rolniczą, rozwijali
rzemiosło, aktywizowali kobiety).
Trudnym do przezwyciężenia problemem okazały się kłopoty z kadrą mi-

�138
sjonarską· Ekstremalne warunki życia i pracy misjonarzy na omawianym terenie powodowały, że tylko najbardziej zdeterminowani, przekonani o swoim
powołaniu, w końcu naj zdrowsi, pozostawali w służbie misyjnej przez wiele
lat. Spośród kilkudziesięciu europejskich misjonarzy pracujących na obszarze
prowincji himalajskiej zaledwie kilku pozostało w służbie dłużej niż 10 lat.
(Do takich wyjątków należą: W. A. Heyde - 53 lata, F. Redslob - 33 lata,
H. A. Jaeschke i A. H. Francke - po 10 lat, F. Peter - 21 lat). W konsekwencji
zdarzało się, że któraś ze stacji pozostawała bez opieki europejskiego misjonarza lub była zamykana po zakończeniu jego służby (stacje w Simli i Chini).
Sytuację komplikowały również wydarzenia historyczne - szczególnie I wojna światowa (internowania i deportacje misjonarzy, obywateli Rzeszy Niemieckiej).
Misjonarze często przerywali służbę misyjną z powodu chorób swych żon
lub dzieci, związanych z długotrwałym pobytem w warunkach wysokogórskich.
Przypadki chorób i śmierci dzieci były tak powszechne, że władze Kościoła
Morawskiego w Herrnhut wprowadziły zarządzenie zezwalające misjonarzom
na spędzenie, raz na 4 lata, kilkumiesięcznego urlopu w nizinnych warunkach
klimatycznych.

8. Zmiany kulturowe zainicjowane przez Morawian
Ślady działalności Morawian na obszarach objętych wpływami stacji moż·
na dzisiaj z powodzeniem dokumentować. W ten sposób można poszerzyć stan
wiedzy na temat rdzennych kultur, jak i sposobu, w jaki europejscy misjonarze
oswajali "obcą" dla nich przestrzeń. Omawiane zjawisko przemian kulturowych
jest oczywiście łatwiej zauważalne na obszarze stacji w Leh, która działa do
dzisiaj. Paradoksem jest, że to nie działalność ewangelizacyjna Morawian
wywołała najbardziej trwałe zmiany w miejscowych kulturach. Stało się tak
dlatego, że grupy konwertytów były zbyt mało liczne, by mogły być inicjatorem trwałych przemian. To, co pozostało po działalności Morawian, jest przede
wszystkim związane z ich działalnością pozaewangelizacyjną (oświata, praca
wśród kobiet, innowacje w strukturze upraw i rzemiośle).
Niektóre elementy kulturowe wprowadzone przez Morawian zostały włączone do kultur lokalnych i z czasem uznane za "użyteczne" i "własne", a nie
jako przejawy kultury "białego człowieka". Najprostszym dowodem takiego
stanu rzeczy i procesu inkorporacji obcych elementów kulturowych jest współczesne traktowanie ich przez miejscową ludność w danych regionach, na obszarach dystryktów czy jeszcze mniejszych jednostek terytorialnych, jako najbardziej tradycyjnych cech własnych kultur. I tak na przykład w odniesieniu do
procesu obróbki wełny jest to tkactwo na szerokich krosnach poziomych i robienie na drutach (głównie w dystryktach Lahul i Kinnaur). W architekturze

�139
podstawowa zmiana dotyczy kształtu dachu, który z płaskiego, krytego żwirem, stał się dwuspadowy, pokryty kamiennym łupkiem. Zmiana ta ma charakter powszechny. Inne, jak poszerzanie domu o werandę i kuchnie letnie, budowane poza obrębem budynku głównego, mają ograniczony zasięg (głównie
w dystryktach Lahul i Kinnaur). Dają się także współcześnie zaobserwować
nieliczne przykłady wyposażenia budynków w proste systemy ogrzewania
(Pooh), jak i uprawa szlachetnych drzew owocowych, nie rozwijana przed przybyciem Morawian17•

BIBLIOGRAFIA
Bray, John
1985

1987

Christianity in Ladakh: The Moravian Churchfrom 1920 to 1956, w: Claude
Dendaletche (red.), Acta Biologica Montana, Ladakh, Himalaya Occidental Ethnologie, ecologie, Recent research N°2, Universite de Pau, Pau, s. 207-220.
A. H. Francke's "La Dvags Kyi Akhbar": the first Tibetan Newspaper, "The
Tibet Journal", London, s. 58-63.

1990

A History of the Moravian Church's Tibetan Bible Translations, w: Wissenschaftsgeschichte und Gegenwartige Forschungen in Nordwest-Indien. Internationales Kolloquium vom 9-13 Marz in Herrnhut, Dresdener Tagungsbe-

1992

Christian Missionaries 011 the Tibetan Border: the MoravialI Church in Poo
(Kinnaur), 1865-1924, w: Tibetan Studies, Proceedings ofthe 5,ItSeminar of
the International Association of Tibetan Studies, Narita 1989, Narita.

richte 2, Staatliches

Grist Nicky
1990

Museum fUr Volkerkunde

Dresden,

Dresden,

s. 66-79.

Land tax, labour and household orgallisation in Ladakh, w: Wissenschaftsgeschichte und Gegenwartige Forschungen in Nordwest-Indien. Internationales Kolloquium vom 9-13 Marz in Herrnhut, Dresdener Tagungsberichte 2,

Staatliches Museum fiir Volkerkunde Dresden, Dresden, s. 129-140.
Icke-Schwa1be
1990
Lydia The Ladakh collection of Herrnhut in historical and cultural valuation,
w: Wissenschaftsgeschichte und Gegenwartige Forschungen in Nordwest-Indien. lnternationales Kolloquium vom 9-13 Marz in Herrnhut, Dresdener Tagungsberichte
2, Staatliches Museum fUr Volkerkunde Dresden, Dresden, s. 36-51.

The Missionary. ..
1861-1869 The Missionary Reporter relating chiefly to the Missions of the United
Brethren or Moravians, London.
1870-1877

New Series.

17 Na całym obszarze zachodniego
Tybetu indyjskiego uprawa drzew owocowych ma ponad
tysiącletnią tradycję. Istotną zmianą są tu gatunki uprawiane przez Morawian i ich aklimatyzacja.
Co prawda uprawa śliw i grusz nie jest nawet współcześnie powszechna na wysokogórskich terenach stanu Himaćal Pradeś (dominują jabłonie, ale rozwój tej dziedziny gospodarki datuje się zaledwie od lat 60.), lecz sadzone przez Morawian gatunki zostały przeze mnie udokumentowane
w Kyelongu i Pooh. Patrz: przypis 14.

�140
Missions ...
1865-1924 Missions Blatt Aus der Briidergemeine, Hermhut.
Moravian ...
1879-1883 Moravian Missionary Reporter and Illustrated Missionary News, London.
Periodical ...
1858-1864 Periodical Accounts relating to the Missions of the Church of the United
Brethren, established among the Heathen, London.
Periodical ...
1865-1924 Periodical Accounts Pertaining to the Missions of the Church of the United
Brethren, London.
Pismo Święte ...
1980
Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, wyd. 3, Wydawnictwo PaIlotinum, Poznań-Warszawa.
Spangenberg M. Augustus Gottlieb
1856
A Candid Declaration of the Church Known by the Name of the Unitas Fratrum, Relative to Their Labour Among the Heathen, (1768), w: Daniel Benham, Memoirs of James Hutton Comprising the Annals of His Life, And
Connection with the United Brethren, Hamilton, Adams, London, s. 572-578 [Appendix II].
1788
An Account of the Manner in Which the Protestant Church of the Unitas
Fratrum, or United Brethren, Preach the Gospel, and Carry on Their Missions Among the Heathen, H. Trapp, London.
Schulze Adolf
1932
200 Jahre Briidermission, II Band, Das zweite Missionsjahrhundert, III Teil:
Asien, Verlag der Missionsbuchhandlung, Herrnhut, s. 530-562.
Singh Jogishvar
1990
A brief survey of village gods and their moneylanding operations in Kinnaur district of Himachal Pradesh: along with earlier importance of trade
with TIbet, w: Wissenschaftsgeschichte und Gegenwiirtige Forschungen in
Nordwest-Indien. lnternationales Kolloquium vom 9-/3 Miirz in Herrnhut,
Dresdener Tagungsberichte 2, Staatliches Museum fUr Volkerkunde Dresden, Dresden, s. 244-258.
Wiśniowski E.
1985
Bracia czescy, w: Encyklopedia Katolicka, t. I, Towarzystwo Naukowe KUL,
Lublin.

Rafał Beszterda
THE ACTIVITY OF MORAVIAN BRETHREN IN NORTHERN INDIA
(Summary)
The article addresses Christian missions of Moravian Brethren in northern India. The
author discusses the specific character of the Moravian Church and missionary activity characteristic of Moravian Brethren. Moravian Brethren were the first of Protestant churches to
have organized missions in native cultures of Northern America, Greenland, Fiery Land,
Africa, Australia and the borderland between India and Tibet. In the borderland between
India and Tibet Moravian Brethren established six missions between 1857-1900: Kyelong,
Pooh, Leh, Khalatse, Shimla, Chini.

�141
The author focuses on methods of preaching the Christian gospel adopted by the Moravian Brethren and on their educational activity, medical care and innovations introduced to
crafts, soil cultivation, and architecture. Reception of these different activities on the borderland between India and Tibet as well as in Europe is also discussed.
In conclusion the author points out to a number of important cultural changes caused by
a very small group of missionaries. He emphasizes the importance that the activity of the
Moravian Brethren had on the popularisation of the knowledge of Himalayan cultures in
Europe.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7797" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7778">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b1c6f0abec8b47f9699630eb825942e6.pdf</src>
        <authentication>9f2c8c0786a8ab6e591d644ab94611c3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93121">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2011</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93124">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93127">
                <text>narodziny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93130">
                <text>Kurumba - narodziny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93133">
                <text>Afryka - kultura społeczna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93136">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1866</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93139">
                <text>Narodziny u Kurumbów / LUD 2001 t.85</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93141">
                <text>LUD 2001 t.85, s.223-238</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93143">
                <text>Buchalik, Lucjan</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93146">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93149">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93151">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93153">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93158">
                <text>Lud, t. 85, 2001

LUCJAN BUCHALlK
Cieszyn, Żory

NARODZINY

U KURUMBÓW

Informacja o terenie badań
Kraj zamieszkany przez Kurumbów leży na północy Burkiny Faso, w prowincji Soum; południowa część leży w prowincji Bam. Najważniejszymi
miejscowościami są: Titao, Pobe-Mengao, Aribinda i Belehede. Dominuje
tu równina zbudowana z ubogich skał laterytowych i prekambryjskich skał
krystalicznych. Tylko z rzadka wznoszą się niewielkie, silnie zerodowane pagórki.
Społeczeństwo Kurumbów możemy podzielić na trzy grupy: Pela (zwani też
"skalni" - na zachodzie), Karo (znaczy "mający żniwa w październiku" - na
wschodzie) i Lurumi (zamieszkujący centrum kraju)l. Ten ostatni region będzie głównym tematem badań w dalszej części pracy. Nazywać go będziemy
Krajem Lurum2•
Westerman i Bryan zaliczają Kurumbów do grupy Grusi. Liczebność tych
pierwszych szacowana jest na 60-80 tys. osób.
Badania prowadzono w ramach programu "Lurum 2000", realizowanego
w latach 1995-2000. W 1997 roku rozpocząłem badania wśród Kurumbów,
wśród których przebywałem do 2000 roku czterokrotnie. Głównym miejscem
prowadzenia badań było Pobe-Mengao oraz Bougue, Sisse, Oure, Namsiguya,
Zana, Bourzanga, Hite, Ouindiguy, Lessam, Boulleni.

I Kurumba Pela zajmują tereny na wschód od Tulfe, Ouendoupoli,
Yoro. Kurumba Karo mieszkają wokół Aribinda, Belehede, nazwa ich wywodzi się od przyspieszonych - w stosunku do innych części kraju - żniw odbywających się w październiku. Kurumba Lurumi zamieszkują środkową część kraju, główną miejscowością, a zarazem siedzibą króla, jest Pobe-Mengao.
2 Znajduje się tutaj wiele przemieszanych
etnicznie wiosek, np.: Petegoli (Kurumba, Rimaibe,
Bella, Peule), Baraboule (Kurumba, Rimaibe, Peule), Doudoubangou (Dogon, Kurumba), Digel
(Kurumba, Dogon), Lessam (Kurumba, Dogon, Rimabe, Peule), Dinagourou (Dogon, Kurumba),
Hombori (Dogon, Songhay, Kurumba), Guiri (Dogon, Kurumba), Yoro (Kurumba zwani tu Tellem,
Dogonowie).

�224

1. Narodziny fIzyczne
Małżeństwa zawierają najczęściej osoby bardzo młode (16-18 lat)3. Dziewczęta rodzą swoje pierwsze dziecko w wieku 17 lat, ostatnie zaś nierzadko po ukończeniu 40. roku życia. Wśród rodzących są więc duże różnice wiekowe. Niemniej
przygotowania i zachowania dotyczące porodu zawsze są takie same. Występujące
różnice dotyczą w zasadzie pierworództwa czy też płci dziecka, a nie wieku matki.

Akuszerka
Narodziny dziecka są wielkim wydarzeniem w rodzinie. Dzieci rodzą się
w domu rodzinnym. Kobieta, czując nadchodzące rozwiązanie, prosi o przybycie akuszerki. Rolę akuszerki pełnią starsze, doświadczone kobiety. Zdarza się,
że we wsi nie ma akuszerki, wtedy prosi się akuszerkę z sąsiedniej miejscowości. Za wykonaną pracę płaci się jej koszem prosa.
Po przybyciu akuszerki, kobieta siada na podłodze i opiera się o ścianę.
Położna na przemian masuje brzuch rodzącej i opukuje ją z dwóch stron krzyża, powtarzając to trzykrotnie co godzinę. Między masażami dotyka obiema
rękoma podłogi znajdującej się pomiędzy rozkraczonymi nogami rodzącej.

Poród
W czasie porodu kilkakrotnie następuje rytualne picie wody, kobieta wielokrotnie zmienia pozycję. Przynosi się jej "białą wodę''4 i sos gombo, z czego
wolno jej zjeść tylko trzy kęsy, każdy po trzykrotnym wprowadzeniu do ust. Jeśli
rodząca pochodzi z rodziny muzułmańskiej, przynosi się jej w naczyniu wodę,
którą wcześniej wylewano na papier zapisany wersetami Koranu. Podobnie jak
w przypadku "białej wody" i sosu gambo, zanim rodząca napije się, trzykrotnie
dotyka ustami brzegu naczynia. Część ostatniego łyka wypluwa na ciało, pozwala wodzie spłynąć, po czym wiedzie naczynie wzdłuż ciała aż do nóg. Tam stawia naczynie na podłodze, skąd akuszerka przesuwa je ku stopom. Wszystkie te
gesty powinny przyspieszyć poród. Kiedy jednak poród się opóźnia, po raz kolejny przynosi się małą kalebasę z wodą oraz - jeśli rodząca jest muzułmanką
- pewne suszone zioła przywożone przez pielgrzymów z Mekki.
Przed rozpoczęciem porodu kobieta przyklęka z rozkraczonymi nogami
i przysiada na stopach, akuszerka od tyłu przysuwa jej niski stołeczek, aby się
mogła oprzeć. Podczas porodu akuszerka co godzinę masuje brzuch rodzącej
w kierunku pępka. W tym czasie opukuje wielokrotnie rodzącą z dwóch stron
J Współcześnie
zdarzają się małżeństwa zawierane w póżniejszym wieku (30 lat i więcej), jest
to spowodowane najczęściej migracjami. Młodzi ludzie wyjeżdżają w poszukiwaniu pracy do dużych miast, kiedy się dorobią, wracają i dopiero wtedy zawierają związek małżeński.
4 Woda zmieszana
z mąką z prosa.

�225
krzyża i kręgosłup, każdorazowo powtarzając to trzykrotnie. Położna przyjmuje dziecko, kładzie je między nogami matki i czeka, aż nie zostanie wydalone
łożysko. Po czym matka wstaje, zostaje podchwycona pod pachy przez starszą,
stojącą za nią kobietę, trzykrotnie podniesiona i potrząśnięta. Następne czynności wykonywane przez akuszerkę mają charakter czysto higieniczny - obmywa się dziecko, masuje, smaruje5• Szczególnie dokładnie czyści się twarz,
szyję, uszy, pachy. Tak przygotowane dziecko przekazuje akuszerka innej kobiecie. Rodzącą odwiedzają różne kobiety6, w czasie swoich wizyt rozmawiają
z rodzącą lub tylko przyglądają się, czasem czuwają drzemiąc. W porodzie nie
mogą uczestniczyć kobiety, które jeszcze nie rodziły, oraz teściowa.
Łożysko
Po przygotowaniu dziecka i przekazaniu go którejś z towarzyszących kobiet, akuszerka zajmuje się łożyskiem znajdującym się dotąd w kącie izby.
Wkłada się je i wyjmuje sześciokrotnie do starego zniszczonego naczynia, zanim tam ostatecznie - za siódmym razem włożone - nie pozostanie. Około
10 cm powyżej końca pępowiny robi supeł, który wystaje z naczynia. Po czym
bierze do ręki ziarna prosa, sorga i innych roślin uprawianych przez kobiety,
trzykrotnie wkłada do naczynia, za czwartym razem wrzucając je do środka
(dotyczy łożyska chłopca). Tak przygotowane naczynie zamyka się za pomocą
zwilżonej ziemi laterytowej i zakopuje w obrębie podwórza. Czynność ta przypomina raczej pogrzeb. Dół, do którego wkłada się naczynie z łożyskiem, nie
mo±e być wykopany przez ojca dziecka, może to uczynić któryś z braci ojca.
Preferuje się jednak, aby ten dół-grób wykopał ktoś spoza wsi. Zanim naczynie z łożyskiem zostanie wyniesione z domu, podaje się matce kalebasę napełnioną "białą wodą". Kobieta może ją wypić dopiero po trzykrotnym przyłożeniu do ust. Resztę płynu rozlewa w miejscu porodu.
Dwie zgięte w pół kobiety niosą naczynie z łożyskiem i kalebasę z oślim
łajnem. Naczynie wkłada się do dołu-grobu i przysypuje oślim łajnem, dopiero później to wszystko zakrywa się ziemią. Po zakopaniu naczynia kobiety pośpiesznie udają się do domu.
Po zakończeniu tych zabiegów matka opuszcza dom i myje się za parawanem znajdującym się ponad pochowanym łożyskiem, tam też będzie załatwiała swoje potrzeby fizjologiczne. Sytuacja taka będzie trwała przez siedem dni.
W czasie kiedy matka się myje, przygotowują dla niej matę, na której kładzie
się spódnice. Jedna z kobiet bierze dziecko i trzykrotnie trzyma noworodka
nad matą, zanim go na niej położy i przykryje spódnicą (dotyczy chłopca). Po
umyciu się matka kładzie się obok swojego dziecka. Kobiety towarzyszące
porodowi udają się do domów, ostatnia odchodzi akuszerka.
s Masłem karite i ziemią laterytową (bardzo drobną, delikatną).
6 Zdarza się, że może ich być nawet do dziesięciu.

�226

Matki z dziećmi, rodzina Sawadogo z Boulleni (marzec 1999 r.). Fot. L. Buchalik

Matka z dzieckiem na targu w Bougue (kwiecień 1998 r.). Fol. L. Buchalik

�227
Zachowania

magiczne

Wszystkie zachowania podczas porodu, nie mające natury ginekologicznej,
lecz symboliczną, mają przyspieszyć poród. Do zachowań tych należą wspomniane już dotykanie rękoma podłogi, wszelkie ruchy skierowane ku dołowi,
zlewanie wody po ciele rodzącej. Ustawienie naczyń z napojami na ziemi
i przeciąganie ich pomiędzy nogami kobiety. Akuszerka postępuje w swych zabiegach ginekologicznych zgodnie z symbolicznym znaczeniem wydostawania
się dziecka z ciała matki, to znaczy wyjściem w kierunku ziemi. Uwidacznia się
w ten sposób bliski związek elementów realistycznych z symbolicznymi. Dopiero to połączenie tworzy doskonałość. Magiczno-symboliczne
działanie ma
taką samą wartość co działanie realistyczne. Czterokrotne powtarzanie wszystkich czynności jest oczywiste, bo chodzi tutaj o sprawy kobiece.
Bardziej skomplikowane wydają się działania symboliczne, związane z czynnościami poporodowymi. Podstawowy problem polega na uznaniu jedności
między dzieckiem a łożyskiem. Łożysko jest integralną częścią dziecka, posiada jego płeć. Dlatego łożysko chłopca jest grzebane po lewej, to jest męskiej
stronie domostwa, a dziewczynki po prawej. Łożysko chłopca jest sześciokrotnie na przemian wkładane i wyjmowane z naczynia (2 x 3), zanim ostatecznie
w nim pozostanie. Naczynie z łożyskiem chłopca jest również zamykane za
pomocą trzech grudek ziemi. W przypadku łożyska dziewczynki wszystkie
czynności powtarza się czterokrotnie.
Powyższy opis pochodzi z monografii poświęconej Kurumbom, dotyczącej
lat sześćdziesiątych (Schweeger-Hefel, Staude, 1970, s. 267-272). Współcześnie niewiele się zmieniło. Kobiety nie chcą rodzić w szpitalu znajdującym się
w niezbyt odległym Djibo. Tradycja wyraźnie określa, że dziecko powinno
przyjść na świat w domu rodzinnym. Kontakt dziecka ze współczesną medycyną - jeśli poważnie nie choruje - zaczyna się wraz ze szczepieniami, które
są obowiązkowe.

2. Narodziny duchowe
Aby nowo narodzone dziecko mogło być uważane w pełni za istotę ludzką,
musi mu zostać nadane imię, musi też posiadać duszę - a birigu, siłę życiową
- afele panga, ducha opiekuńczego, totem, może też być wcieleniem - a hute.
Nadanie imienia
Tradycyjne imiona związane były z kolejnością narodzin ("pierwszy", "drugi", a nawet "ostatni"), dniem tygodnia, w którym dziecko się narodziło ("czwartek", "poniedziałek"). Wpływ na imię miały też cechy indywidualne noworodka.

�228
Imię nadaje się na siódmy dzień po urodzeniu (inf. Sino Sawadogo), rodzina,
a także znajomi składają nowo narodzonemu prezenty: ubranka, kosmetyki dziecięce, a także pieniądze. Rodzice natomiast składają ofiary, aby zapewnić dziecku pomyślność. Zdarza się, że ojcami zostają mężczyźni po siedemdziesiątce7•
Współcześnie nadaje się imiona8 tradycyjne, muzułmańskie, a nawet chrześcijańskie. Dominują jednak imiona muzułmańskie; imiona chrześcijańskie
nadawane są najczęściej w starszym wieku. Związane jest to z przejściem na
chrześcijaństwo, otoczenie jednak nadal używa w takich sytuacjach pierwotnego imienia muzułmańskiego9• Zdarzają się sytuacje odwrotne, kiedy to pierwotnym imieniem jest imię tradycyjne, zainteresowany dodaje sobie imię muzułmańskielO• Otoczenie używa wtedy obu imion. Dodawanie sobie imion, stosowanie ich zamiennie wprowadza pewne zamieszanie, społeczność lokalna
potrafi jednak bezbłędnie określić, o kogo chodzi.
UDogonów - zamieszkujących Falezy Bandiagary, znajdujące się około
100 km na północ od kraju Lurum - spotykamy podobny mechanizm; pierwszym imieniem nadawanym przez rodzinę jest imię tradycyjne, natomiast oficjalnie zapisane jest imię muzułmańskie. Otoczenie w takiej sytuacji używa również imienia pierwotnego". Wraz z wiekiem dodają do imienia pewne określenia
podkreślające prestiż np. El Hadj (pielgrzym), czy też terminy zawodowel2•

Dusza
Wszystkie dusze określane są mianem a birigu. Według Kurumbów "Każde
żyjące stworzenie ma duszę, zatem również zwierzę" (Schweeger-Hefel, Staude, 1970, s. 116). Także rośliny mają duszę, szczególne znaczenie mają dusze
roślin uprawnych. Tylko kamienie nie posiadają duszy. Dusza nie jest umiejscowiona w jakiejś konkretnej części, zajmuje całe ciało, znajduje się w nim
już od urodzenia dziecka. Dusza jest synonimem życia ludzkiego (inf. Almisi
Sawadogo)l3.
Czy człowiek może mieć kilka dusz? Trudno tutaj o precyzyjną odpowiedź
na pytanie - ile dusz ma człowiek? W latach sześćdziesiątych austriaccy
7 Sino Sawadogo
(ur. 1923 r.), animista, szef ziemi, został po raz kolejny ojcem w lutym
2000 roku.
R Imiona żeńskie: Ranata, Aoua, Yabiri. Imiona męskie: Daogo, Barke, Masogo, Boulia, Bonseba, Manaa, Kirsyamba, Noga.
9 Mousa Samuel Sawadogo (ur. 1968 r.) z Mengao pochodzi z rodziny szefów ziemi, zostal
chrześcijaninem, kiedy prowadził pijalnię piwa, póżniej przestał prowadzić pijalnię, został muzułmaninem i wziął sobie drugą żonę. Bourema - Emanuel Bourema (ur. 1945 r.) z Sabce, prowadzi
bar, przeszedł na chrześcijaństwo ze względu na uprawiany zawód.
lO Palogoba Oumaru Sawadogo (ur. 1930 r.) z Kourpele, obecnie muzułmanin, pełni funkcje
szefa ziemi, właściwe dla animistów.
II Mousa Amdaga Saye (ur. 1965 r.) z Tireli jest animistą, prowadzi mały "hotelik".
12 Ouremi Harouma mistrz krawiecki [list do autora].
13 Almisi Sawadogo
(ur. 1926 r.), animista, z jego rodziny wywodzą się szefowie ziemi.

�229

Chłopcy najczęściej marzą o rowerze (listopad 1999 r.). Fot. L. Buchalik

Dzieci z Mengao (styczeń 2000 r.). Fot. L. Buchalik

�230
etnolodzy, Annemarie Schweeger-Hefel i Wilhelm Staude - prowadzący badania w kraju Lurum - nie potrafili dociec, ile w rzeczywistości - według
Kurumbów - człowiek ma dusz. Odpowiedzi oscylowały między jedną a czterema duszami. Wcześniejsze badania przeprowadzone z kolei przez francuskich
etnologów - Marcela Griaule'a i Gennaine Dieterlen - w latach trzydziestych udowadniały, że człowiek ma jedną duszę (Griaule, Dieterlen, 1942).

Wcielenie
W Lurum nazywa się a hute, zaś w okolicy Aribinda aligam (Griaule, Dieterlen, 1942, s. 10). Podstawowa różnica między duszą a wcieleniem polega na
tym, że każdy człowiek ma duszę, lecz nie każdy człowiek jest wcieleniem
inneg? człowieka, najczęściej przodka.

Sila życiowa
Zwana w języku moorel4 zili, a w języku kurunfe a dubay (Griaule, 1941,
s. 9) lub a budey (Griaule, Dieterlen, 1942), zaś w samym Lurum afele panga
(a panga - siła; a fele - życie) zdaje się nie odgrywać ważniejszej roli
w życiu metafizycznym człowieka - dlatego też nie będę się tym problemem
szerzej zajmował. Bez niej - oczywiście - nie można żyć. Posiadanie siły
życiowej oznacza po prostu, że osoba żyje, umarli jej nie posiadają (AIrnisi
Sawadogo).

Duchy opiekuńcze
Zwane są w języku moore kinkirsi (l.p. kinkirga) (Aleksandre, 1935), w języku kurumfe a kirenkanga (l. mn. a kirenne) (inf. Almisi Sawadogo). Posiadaje każdy człowiek i każde zwierzę, mogą być dobre albo złe (Griaule, 1941,
s. 8). Często w buszu można znaleźć ślady działalności a kirenkangal5, kiedy
coś ich zadziwi lub przeszkadza w podróży, mówią, że to ich sprawka. Żartobliwie mówią też na dzieci, że są a kirenkanga, szczególnie kiedy coś spsocą
(Adama Sawadogo)'6.

Totem
Każdy człowiek posiada swój totem dziedziczony w linii męskiej - jest to
totem rodowy przechodzący z pokolenia na pokolenie. Znaczniejsze rodziny
Język otaczającego i dominującego na północy Burkiny Faso plemienia Mossi.
Na temat duchów opiekuńczych patrz też: Dim Delobsom, Les secrets des sorciers noirs,
Paris, 1934, s. 48n oraz Louis Tauxier, Le noire du Yatenga, Paris, 1917, księga VIII.
16 Adama Sawadogo
(ur. 1964), pochodzi z rodziny szefów ziemi, muzułmanin.
14
15

�231
mogą mieć więcej totemów, chodzi tu głównie o ród królewski Konfe (lew,
krokodyl)l7. Są także totemy dziedziczone w linii matki, nie przechodzą one
jednak z pokolenie na pokolenie, co jest podstawową różnicą między tymi totemami (inf. Almisi, Sino, Adama Sawadogo). Totemy takie związane są z jakimś wydarzeniem, które miało miejsce w czasie, kiedy matka była w ciąży.
Urodzone wtedy dziecko oraz każde następne noszą taki totem, odnoszą się do
niego z takim samym szacunkiem i bojaźnią jak do totemu dziedziczonego
w linii ojca.
Totemem rodziny Sawadogo dziedziczonym w linii męskiej jest hiena.
Adama Sawadogo ma dwa totemy: ojcowski - hienę i matczyny - węża boa;
jest myśliwym, lecz nigdy nie poluje na te zwierzęta. Kiedy w buszu spotka
hienę - "popatrzymy na siebie i każdy idzie w swoją stronę", nigdy żadna
hiena nie zaatakowała członka rodziny Sawadogo, zaś żaden Sawadogo nie
skrzywdził hieny (Adama Sawadogo).

3. Dusza -

a hirigu

Liczebność dusz
W latach sześćdziesiątych poważnym problem było określenie ilości dusz
posiadanych przez człowieka. Najczęściej mówiono o dwóch duszach bytujących w każdym człowieku. "Jedna przebywa w grobie i płacze, w końcu idzie
do Boga (do/ere). Druga zostaje na ziemi, zmienia miejsce pobytu i powraca
od czasu do czasu do chaty z ołtarzem rodzinnym (akarai-dan). Duszę taką widuje się czasem na szlaku" (Schweeger-Hefel, Staude, 1970, s. 116). W trzydzieści lat później problem wielu dusz już nie istnieje. Obecnie Kurumbowie
wyraźnie określają, że człowiek posiada jedną duszę (inf. Almisi Sawadogo)
- jest to niewątpliwie wpływ islamu na ich kulturę duchową. Dusza ma płeć
i imię takie, jakie nosi człowiek, jest jego wiernym odwzorowaniem - fotografią·

Choroba
Choroba człowieka spowodowana jest wcześniejszą chorobą jego duszywystępuje zgodność między duszą i ciałem. Zdarza się, że dusza ucieka w busz,
dzieje się tak w czasie snu, kiedy sama wychodzi z ciała "na spacer" i dobro-

17 Zakazy dotyczące totemów królewskich dotyczą całego ludu. Nie wolno na te zwierzęta polować, co prawda lwów już tutaj nie ma, ale krokodyle żyjące w wysychających stawach cieszą się
szacunkiem. Jeśli w ciągu dnia niczego nie upolują, nocą przychodzą do wsi i mogą wyrządzić
szkody. Mieszkańcy jednak nie polują na nie, ograniczają się tylko do zamykania zwierząt domowych w zagrodach.

�232
wolnie doń wraca. Gorsza sprawa, kiedy człowiek jest chory i leży w domu,
dusza wychodzi do buszu i musi zostać sprowadzona. Gdyby ktoś wtedy zobaczył duszę, to "chory nie wyzdrowieje i nie wstanie z łóżka". Dusze często
płaczą. Informatorzy twierdzą, że "kiedy jesteś umierający, dusza może opuścić ciało i wtedy płacze. Może nawet kogoś przestraszyć". W takich sytuacjach
najlepiej udać się do specjalisty, który może sprowadzić duszę do cierpiącego
(inf. Almisi Sawadogo).
Szczególne zdolności w sprowadzaniu dusz z buszu mają przedstawiciele
rodziny Sawadogo'8. Chory, aby wyzdrowieć, udaje się do Sawadogo, zabiera
z sobą parę kurcząt i nową kalebasę z pokrywką. Jeśli choroba jest już poważnie zaawansowana i chory nie może iść o własnych siłach, robi to ktoś z jego
rodziny. Sawadogo udaje się do buszu, szuka płaczącej duszy, zamyka ją
w kalebasie i przynosi choremu, który dzięki temu zdrowieje. Bardziej skomplikowana sprawa występuje wtedy, kiedy dusza wejdzie w termitierę. Wtedy
nie ma już ratunku, chory musi umrzeć. Jeżeli jednak Sawadogo spotka duszę,
zanim ona wejdzie do termitiery, prowadzi się tam osła, który umiera w zastępstwie człowieka. Zamiast osła można też ofiarować duszę konia. Chory może
żyć jeszcze nawet do trzech lat (Schweeger-Hefel, Staude, 1970, s. 115).

Dusza po śmierci
W latach sześćdziesiątych Kurumbowie uważali, że po śmierci jedna dusza
- nie precyzowali która - idzie w odległe od Mengao miejsce, leżące gdzieś
na zachodzie. Tam też podążają wszystkie dusze, tak ludzi, jak i zwierząt. Podobne wyobrażenia na ten temat mają sąsiadujący z nimi Mossi (Schweeger-Hefel, Staude, 1970, s. 117). Obecnie ich poglądy niewiele się zmieniły. Uważają, że po śmierci dusza "znika", nie widzi się jej, odchodzi do Pilimpikul9,
w języku moore Kienkulugu, co oznacza "dusza odeszła". Jest to ich odpowiednik raju, zbudowany jak ziemski świat ludzi. Mieszkają w domach, mają
tam nawet swój targ. Tam osoby będące jasnowidzami mogą rozmawiać z duszami (inf. Almisi i Sino Sawadogo). "Można tam spotkać dusze, które przechadzają się obok żywych". Zwykli ludzie mogą oglądać dusze przodków we
śnie (inf. Almisi Sawadogo).
Nie potrafią sprecyzować, w której części ciała mieszka dusza. Uważają, że
"dusza jest w życiu mentalnym człowieka" (inf. Almisi i Sino Sawadogo).

IR Sawadogo według mitologii byli pierwszymi
ludźmi na ziemi, tworzą naj starszą warstwę
społeczności - Nioniosi, czyli autochtoni. Uznawani są za władców-szefów ziemi, mają zdolności jasnowidzenia i sprowadzania deszczu. Według Kurumbów z Aribindy "wszyscy Nioniosi nazywają się Sebogo (wiatr) lub Sawadogo (chmura)" (Dieterlen, 1939, s. 183).
19 Pilimpiku
jest nazwą w języku Kurumba. Znajduje się ok. 130 km od Mengao w okolicy
Yako (na trasie Ouahigouya - Ouagadougou).

�233

Dusza dziecka
Tak scharakteryzowaną duszę posiada jeszcze nie narodzone dziecko; nie
wiadomo, w którym momencie płód otrzymuje duszę, niemniej posiada ją już
przed narodzeniem. Wynika to ze stwierdzenia, że dusza nie narodzonego dziecka jest nieszkodliwa, w przeciwieństwie do duszy matki (Schweeger-Hefel,
Staude, 1970, s. 116). Z badań przeprowadzonych przez Griaule'a i Dieterlen
wynikało, że gdy rodzi się dziecko, to prawdopodobnie cień, czyli dusza zmarłego, wnika w nie. Dusza ta uwalnia się z ciała dziadka, pradziadka lub brata
dziadka dopiero po trzech latach od momentu śmierci. Chodzi tu jednak nie
tyle o duszę, co o wcielenie. Zresztą sami Francuzi mówili, że dusza ta nazywa
się a hute - wcielenie (Griaule, Dieterlen, 1942, s. 10). Współcześnie uważają, że ,Jeśli tylko ktoś pojawi się na ziemi, ma swoją duszę już w pierwszych
sekundach i minutach" (inf. Almisi Sawadogo).

Śmierć ciężarnej
Poważnym problemem dla społeczności jest śmierć kobiety będącej w ciąży. Wywołuje to ogromne wrażenie, rodzi skojarzenie potępienia i przekleństwa. Aby zażegnać niebezpieczeństwo, które może dotknąć całą społeczność,
należy wykonać szereg obrzędów. Sytuacja jest tak poważna, że nawet kobiety
muszą złożyć ofiarę z "białej wody", sezamu czy też prosa20 (inf. Almisi Sawadogo).
Kobiety zmarłej przed rozwiązaniem nie można grzebać w ziemi z dzieckiem w łonie. Legendy mówią o pewnej starej kobiecie, której córka zmarła,
będąc w ciąży; prosiła ludzi z wioski o pomoc, nikt jej jednak nie udzielił.
Wtedy stara kobieta przeklęła mieszkańców wioski, mówiąc, że kto pochowa
zwłoki ciężarnej kobiety w ziemi, sprowadzi na siebie i swoją rodzinę nieszczęście, a ziemia przestanie rodzić. Sama pochowała zmarłą córkę w szczelinie baobabu. Dlatego Kurumbowie nie grzebią nigdy kobiety z płodem w łonie. Przed
jej pogrzebem płód musi zostać wyjęty, w latach sześćdziesiątych zajmował się
tym Sidibe Deba Boena z Mengao. Gdyby jednak pochowano kobietę bez oddzielenia dziecka21 , Asendesa22 musiałby złożyć ofiarę ciałopalną - co jest
ewenementem w ich kulturze (Schweeger-Hefel, Staude, 1970, s. 92).
Problem z oddzieleniem dziecka od ciała matki związany jest ze złożeniem
ofiary. Inną ofiarę składa się za kobietę, inną za mężczyznę. Grzebiąc dziecko
w ciele matki, nie wiedzą, czy to chłopczyk, czy dziewczynka, tym samym nie

Kobiety nie składają ofiar ze zwierząt.
Trędowatych również nie można grzebać w ziemi, lecz w baobabie. Nieprzestrzeganie tej
zasady byłoby obrazą dla ziemi i Asendesa musiałby złożyć ofiarę.
22 Asendesa potocznie określany jako szef ziemi lub pan ziemi (j. kurumba: a sende- ziemia; sa - właściciel), pochodzi z rodziny Sawadogo.
20

21

�234
wiedzą, jaką złożyć ofiarę. Operacja oddzielenia matki od dziecka ma głównie
na celu ustalenie płci i rodzaju ofiary, jaką trzeba złożyć za zmarłe dziecko.
Śmierć kobiety ciężarnej niesie z sobą jeszcze jedno zagrożenie. Dusza takiej kobiety poruszająca się w trąbie powietrznej może wniknąć do brzucha
innej ciężarnej kobiety i spowodować jej śmierć, może również szkodzić mężczyźnie, gdy wejdzie w jego ciało.

Zabieg
Sidibe Deba Boena odgrywał w Mengao i jego okolicach23 wyjątkową rolę
w pochówku kobiety zmarłej z płodem w ciele. Uważał, że potrafi wydobyć
dziecko w całości, nie uszkadzając ciała matki. Austriaccy etnolodzy badający
to zjawisko na początku lat sześćdziesiątych nie dawali wiary temu, że możliwe jest wyjęcie dziecka z ciała matki bez uszkodzenia jednego z nich.
W 1962 roku mogli zaobserwować taką operację wykonywaną przez wspomnianego Boena. Przychodząc do zagrody zmarłej, zażądał on przyniesienia
psa i nowej kalebasy, do której włożył przyniesione z sobą "lekarstwo"; następnie zabito psa i jego krew wlano do kalebasy. Tak powstałą ciecz wylano
wokół chaty, gdzie znajdowały się zwłoki. Wszedł do środka i nagie zwłoki
znowu polał cieczą; powtarzał tę czynność czterokrotnie24, po czym kobieta
"urodziła" dziecko.
Współczesna medycyna uznaje takie wydarzenie za niewiarygodne. Trudno
też stwierdzić, czy całość operacji mogli etnolodzy obserwować, czy Boena
pozwolił im wejść do chaty. Niewykluczone, że miały miejsca jakieś zdarzenia, których etnolodzy nie mogli obserwować. Zasadnicze składniki owego
tajemniczego lekarstwa są znane25 - trudno jednak wypowiadać się na temat
samej operacji.

Pogrzeb
Po "urodzeniu" dziecka kładzie się go na brzuchu zmarłej matki i przykrywa chustą. Wtedy przychodzą zwołani ludzie, aby zobaczyć, czy operacja się
powiodła. Zdejmuje się słomę ze strzechy chaty i dzieli się ją na cztery części.
Przynosi się zabitego wcześniej psa. Za pomocą czterech wiązek słomy opala
się sierść psu. Odcina się mu cztery nogi, ogon i głowę, którą kładzie się na
piersi zmarłej. Ogon pod głowę, a łapy wokół głowy. Tak przygotowane ciało
przynosi się do grobu. Po ceremonii chata i jej zawartość staje się własnością
Boena, rodzina nie dziedziczy niczego. Boena oczywiście przekazuje coś ze
Na pozostałych obszarach Lurum inni przedstawiciele rodziny Boena pełnili takie funkcje.
Czwórka jest symbolem kobiecości.
25 Boena sprzedał etnologom produkty niezbędne do produkcji .,lekarstwa",
lecz zostały one
później skradzione i nie poddano ich analizie chemicznej.
2.1

24

�235
spadku dzieciom, bo tylko one mogąjeść to, co należało do ich matki26. Pozostawione rzeczy uważa się za prezent Boena, a nie spadek po matce (Schweeger-Hefel, Staude, 1970, s. 122-123).
Współcześnie trudno spotkać się z tego typu operacjami, nawet potomkowie
rodziny Boena nie chcą na ten temat rozmawiać (inf. Boena Barke)27. Nie udało
się stwierdzić, czy współcześnie wykonują takie zabiegi, czy nie, a jeśli ich nie
wykonują28, to jakie składają ofiary, aby nie dopuścić do skalania ziemi.
Nadal jednak funkcjonuje specjalny cmentarz29 dla osób tragicznie zmar30
łych i kobiet w ciąży. Miejsce to budzi strach u mieszkańców i kategorycznie
odmawiają tam wejścia. Usytuowany jest daleko poza wsią, w przeciwieństwie
do "normalnych" cmentarzy znajdujących się na terenie wsi nieopodal domostw
(inf. Hamado Sawadogo)31.

Śmierć ciężarnej uDogonów
Z podobnymi wierzeniami spotkać się można także u - spokrewnionych
z Kurumbami - Dogonów. Również oni interpretują tę śmierć jako potępienie
czy przekleństwo32. Dla zamieszkujących urwiska skalne miejscem pochówku
są groty skalne, natomiast Dogonowie mieszkający na równinach umieszczają
ciała w wydrążonym pniu baobabu.
Pochówkiem i tutaj zajmują się specjalnie do tego celu wyznaczone osoby, składa się w ofierze kozę i kurczaka. Ciało owija się białymi bawełnianymi
pasami - w przypadku normalnego pogrzebu do tego celu używa się specjalnych koców pogrzebowych - i kondukt pogrzebowy udaje się na cmentarz.
Tak jak u Kurumbów, tak i tutaj dla kobiet zmarłych w ciąży wydzielony jest
specjalny cmentarz. Po przybyciu na miejsce pochówku ciało składa się w ziemi. Następnie za pomocą ostrego noża lub brzytwy wykonuje się rozległe nacięcie na brzuchu zmarłej, wyjmuje się dziecko i stwierdza jego płeć. Matka
zostaje pogrzebana, a obok niej dziecko. Zamyka się wejście do grobu i znowu
składa się ofiarę z kozy i kurczaka. W sumie składa się ofiarę z czterech zwierząt. Wdowiec nie może opuścić swojego domu przez okres trzydziestu dni,
jeśli dziecko było chłopcem, i czterdziestu dni, jeśli dziewczynką (Ortoli, 1941,
s. 1-3).
W spadku są najczęściej produkty żywnościowe oraz rzeczy osobiste (stroje, ozdoby).
Boena Barke (1925-1998) pełnił funkcje kapłana Kesu, uważany za autorytet rodziny Boena.
2' Przeszkodą mogą być zakazy administracyjne,
jak i islam zakazujący bezczeszczenia ciała
ludzkiego.
29 Asanpogbawhuboy
- 2 km na zachód od Mengao.
30 Za tragicznie
zmarłe uznaje się osoby zmarłe w trakcie podróży, wskutek wypadków
(np. upadek z baobabu).
31 Hamado Sawadogo (1958-1997),
pochodził z rodziny szefa ziemi, dobrze zorientowany
w kulturze i tradycji Kurumbów.
32 Podobne odczucia wywołuje śmierć trędowatych.
26

27

�236
Zwyczaj oddzielania dziecka od ciała matki był trudny do zaakceptowania
dla muzułmanów. W kwietniu 1940 roku miał miejsce konflikt na tym tle.
W wiosce Belma zmarła, będąca w ciąży, żona Dogona - muzułmanina. Została pochowana na cmentarzu muzułmańskim w sposób właściwy dla muzułmanów, a nie w sposób wyżej opisany - właściwy dla animistów. Natychmiast podniosła się wrzawa w całym regionie, który poczuł się zagrożony
w wyniku pogwałcenia zwyczaju. Zbezczeszczona w ten sposób ziemia mogła
stać się bezpłodna, czego obawiali się animiści. Szefowie wiosek nie byli
w stanie zażegnać konfliktu, bowiem wdowiec był muzułmaninem i nie można
mu było narzucić tradycyjnych zwyczajów. Po awanturach obie zwaśnione strony, to jest animiści i muzułmanie, doszły do porozumienia. Animiści, aby nie
uznano ich za tych, którzy zawinili w tym zajściu, i tym samym ich ziemia
nie stała się bezpłodna - mieli złożyć stosowną ofiarę. W mniemaniu animistów winni byli muzułmanie i oni powinni być ukarani bezpłodnością ziemi
(Ortoli, 1941, s. 72). Muzułmanie natomiast obawiali się zbezczeszczenia zwłok,
co mogło pociągnąć za sobą gniew boży. Uniknięcie tradycyjnego zabiegu uchroniło ich od kary.

4. Wcielenie -

a hule

Zupełnie innym niż dusza a birigu jest pojęcie wcielenia a hute. O ile każda
istota żywa musi mieć duszę, o tyle nie każda musi być czyimś a hute. Możemy dostrzec dość duże różnice pomiędzy a hute ludzi i zwierząt oraz roślin.
I jedne, i drugie związane są z odradzaniem się życia. Rośliny odradzają się co
roku i w zasadzie nie mają cech indywidualnych, dlatego częściej mówi się
o a hute roślin niż zwierząt, które nie odradzają się tak często, a mają wiele
cech indywidualnych, oraz ludzi.
Rozpoznawanie
Wcielenie rozpoznaje się bardzo prosto, "na przykład: jeśli ktoś żył bez palca,
ręki, ucha, oka. Kiedy umiera, po jego śmierci pojawia się w tejże rodzinie
dziecko, któremu również brakuje tej samej części ciała. Rozpoznaje się, że to
a mana a hute (inf. Almisi Sawadogo). Takie dziecko jest a hute swojego przodka, który mógł umrzeć nawet 20-30 lat wcześniej. Dusza nie może wrócić
w ciele nowo narodzonego dziecka; może to zrobić tylko a hute. Kiedy człowiek umiera i jest mu dana szansa powrotu na ziemię w ciele dziecka - to jest
a hute. Zjawisko to występuje bardzo rzadko, jeden na tysiąc, może też się
zdarzyć, że w wiosce nie będzie ani jednego a hute. Nie potrafią powiedzieć,
czy ziemia ma duszę, wiedzą natomiast, że na pewno nie ma a hute. Bowiem
nie ma drugiej ziemi, jest tylko ta jedna konkretna, na której żyjemy.

�237
U Dogonów spotykamy podobne
przekonania. Człowiek może mieć
swoje wcielenie, niezależnie od posiadanej duszy. Zdarza się to stosunkowo rzadko, wówczas w ciało nowo
narodzonego dziecka może wcielić się
dawno zmarły przodek. Tak na przykład uważa się, że Gadioula 001033
jest wcieleniem jednego z przodków,
który pełnił ważne funkcje społeczne. Sądzono, że kiedy dorośnie, obejmie funkcje piastowane przez przodka, ten jednak został muzułmaninem
i jak dotychczas nie pełni żadnych
istotnych funkcji (inf. Jacek Łapott).
Wcielenia roślin
Inna sytuacja jest z roślinami posiadają duszę i a hu/e. "Na przykład
jeśli w tym roku zbierasz plony, w naDziewczęta z Pobe-Debere, w czasie inicjacji, ze
stępnym je sadzisz - to jest a hu/e
świeżymi jeszcze śladami skaryfikacji
(marzec 1997 r.). Fot. L. Buchalik
(inf. Almisi, Sino Sawadogo). To ostatnie zdanie może nam przybliżyć to
pojęcie. A hute nie jest wędrówką (w rozumieniu wędrówki dusz), lecz odradzaniem się życia. Rolnikowi łatwo to rozpoznać, wszak co roku na polu wyrasta takie samo proso. Bydło posiada już wiele cech indywidualnych i nie tak
łatwo można spotkać dwa identyczne osobniki.
Pojęcia tego nie należy mylić z hinduskimi wcieleniami czy też reinkarnacją. Jest pojęciem właściwym dla danej kultury. Możemy je raczej łączyć
z obserwacją przyrody, Kurumbowie są przecież rolnikami i znają cykl corocznego odradzania się życia. Wymaga to jednak prowadzenia dalszych badań,
w aktualnej literaturze oprócz błędnej wzmianki u Griaule'a i Dieterlen (1942)
nie ma żadnych wiadomości na temat a hu/e.

JJ

Urodzony w 1958 roku, zamieszkały w Sanga.

�238
BIBLIOGRAFIA
Aleksandre R. P.
1935
Dictionnaire moore-fran~ais, Paris.
Dieterlen Germaine
1939
Note sur fes Kouroumba du Yatenga Septentrional, "Journal de la Societe
des Africanistes", t. 9, ss. 18-189.
Griaule Marcel
1941
Le Donfe des Kouroumba, "Journal de la Societe des Africanistes", t. II,
ss.7-20.
Griaule Marcel, Dieterlen Germaine
1942
La Mort chez les Kouroumba, "Journal de la Societe des Africanistes", t. 12,
ss.9-24.
Ratajski Lech
1966
Afryka, Warszawa.
Schwegeer-Hefel Annemarie, Staude Wilhelm
1970
Die Kurumba von Lurum, Wien.
Ortoli Henri
1941
Le deces d 'une femme enceinte chez les Dogon de Bandiagara, "Bulletin de
I'Institut Fran9ais d' Afrique Noire", t. 3-4, ss. 64-73.
Westermann D, &amp; Bryan D. W.
1970
The languages of West Africa, t. 2, London.

Lucjan Buchalik
THE BIRTH OF A KURUMBA
(Summary)
The article discusses field research conducted by the author in Burkina Faso among the
Kurumba. The material has been grouped into four sections: I. Physical birth; 2. Spiritual
birth; 3. Soul- a birigu; 4. Embodiment - a hute. Writing about physical birth the author
presents the role of midwife, the birth itself, treatment of the placenta and magic rituals
during birth. Spiritual birth comprises name giving, recognition of guardian spirits and
acceptance of totems. The section on soul carries information on the number of souls that
a person has, their connections with illness, the soul's fate after death, the soul of a child
and the death of a pregnant woman. Embodiment can be experienced by both people, animals and plants. People relatively rarely are embodiments of their dead ancestors. Plants,
on the other hand, which have fewer individual features, are more often treated as embodiment of previously existing plants. Embodiment - a hute among the Kurumba is not transmigration as transmigration of souls but a rebirth.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7801" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7780">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f727ee4c65ad9dfc57444920a28b1d46.pdf</src>
        <authentication>3a44d0b26204e996982a67c0c80dc335</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93169">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2012</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93171">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93173">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93175">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1867</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93178">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny - historia, stan obecny i perspektywy / LUD 2001 t.85</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93180">
                <text>LUD 2001 t.85, s.239-276</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93182">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93184">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93186">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93188">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93190">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93196">
                <text>Lud, t. 85, ~OOI&#13;
&#13;
ZYGMUNT KŁODNICKI&#13;
Zakład Etnologii&#13;
Uniwersytet Śląski&#13;
Filia w Cieszynie&#13;
&#13;
POLSKI A TLAS ETNOGRAFICZNY HISTORIA, STAN OBECNY I PERSPEKTYWY&#13;
&#13;
Historia prac atlasowych w europejskiej etnologii sięga okresu międzywojennego. Kazimierz Moszyński kilkunastoma mapami ilustruje swoją Kulturę&#13;
ludową Słowian (cz. I, Kultura materialna, Kraków 1929). Kilka lat później&#13;
powstają Atlas kultury ludowej w Polsce Kazimierza Moszyńskiego i Jadwigi&#13;
Klimaszewskiej (1934-1936) oraz Atlas der deutschen Volkskunde (1936-1940)&#13;
pod red. Heinricha Harmjanza i Ericha Rohral.&#13;
Po II wojnie światowej prace nad Polskim Atlasem Etnograficznym podjęli&#13;
etnografowie polscy pod kierunkiem Józefa Gajka. Zrazu organizatorem prac&#13;
było Polskie Towarzystwo Ludoznawcze. Efektem pierwszych spotkań i konferencji (Delimat, 1947) było podsumowanie dorobku w tym zakresie, sformułowanie założeń metodologicznych i metodycznych. Już w 1947 roku Józef&#13;
Gajek opublikował swój obszerny referat Polski Atlas Etnograficzny. Do tego&#13;
opracowania nawiązała Maria Frankowska, pisząc artykuł Problemy Atlasu&#13;
etnograficznego (1949). Na temat Atlasu wypowiedział się także historyk Gerard Labuda (1954).&#13;
W pierwszych latach opracowano mapę podkładową, wybrano wsie - punkty&#13;
badawcze i zorganizowano sieć korespondentów. Wysłano dwie ankiety dotyczące użytkowania roślin dziko rosnących2• Uzyskane tą drogą wyniki nie były&#13;
zachęcające, zatem zdecydowano, że badania poprowadzą etnografowie. Pierwsze takie badania nad hodowlą i rolnictwem przeprowadzono w roku 1952&#13;
(Gaj kowa, 1954; aneks nr 1).&#13;
W 1953 roku prace nad Atlasem przejęły zakłady etnografii nowo utworzonego Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN, redaktorem naczelnym został&#13;
Józef Gajek, a Pracownię Centralną PAE usytuowano we Wrocławiu (Staszczakówna, 1954). Przewodniczącym Komisji do Spraw PAE był Kazimierz&#13;
Moszyński, a później Tadeusz Lewicki.&#13;
&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Po II wojnie światowej Atlas der deutschen Volkskunde (seria nowa) redagował M. Zender.&#13;
Ankiety te znajdują się w Archiwum Naukowym Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego.&#13;
&#13;
�240&#13;
Przez kilka następnych lat badania terenowe prowadzili etnografowie krakowscy, poznańscy, warszawscy, toruńscy, łódzcy i wrocławscy. Zebrane materiały dzielono pomiędzy Zakłady Etnografii w Krakowie, Warszawie&#13;
i Wrocławiu w celu opracowywania map (Protokół ..., 1955, s. 122-124).&#13;
W pierwszych zeszytach Polskiego Atlasu Etnograficznego znajdujemy kilkanaście map, które powstały w ośrodku warszawskim (M. Pokropek, J. Olędzki,&#13;
Z. Szyfelbein-Sokolewicz&#13;
i K. Makuiski) i krakowskim (Z. Biały i 1. Klimaszewska). Później badania terenowe i opracowywanie map stało się zadaniem&#13;
wyłącznie szczupłego zespołu we Wrocławiu. Jego trzon stanowili JózefGajek&#13;
i Janusz Bohdanowicz. Przez zakład przewinęło się wielu etnologów. Niektórzy spośród nich zaczęli tu swoją naukową drogę, pisząc prace doktorskie&#13;
w oparciu o materiały i mapy PAE - Krzysztof Kwaśniewski, Zofia Staszczak, Bolesław Garyga, Janusz Bohdanowicz, Zygmunt Kłodnicki, Kazimierz&#13;
Jagieła, Adam Szymański i Mieczysław Trojan. Autorami wielu map i towarzyszących im opracowań byli Barbara Jankowska i Jerzy Grocholski. W latach 1964-1974 drukarnię państwowego Przedsiębiorstwa Wydawnictw Kartograficznych opuściło pięć obszernych zeszytów PAE. Na szósty trzeba było&#13;
czekać siedem lat.&#13;
Po przejściu Józefa Gajka na emeryturę w 1972 roku kierownictwo Zakładu&#13;
przejął Janusz Bohdanowicz. Nadal prowadzono badania terenowe, opracowano trzy zeszyty PAE, a wreszcie i Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego publikowane od 1993 roku. Kłopoty finansowe PAN sprawiły, że nie&#13;
drukowano już następnych zeszytów, potem zaprzestano przyjmowania nowych&#13;
pracowników na miejsce odchodzących. Ostatnim pracownikiem Atlasu był&#13;
Janusz Bohdanowicz.&#13;
Czytelnik wybaczy wątek na wpół prywatny. Otóż moja znajomość z Januszem Bohdanowiczem datowała się od połowy lat 60. Najpierw wspólnie pracowaliśmy nad mapami pod kierunkiem Józefa Gajka. Później Janusz Bohdanowicz został kierownikiem Pracowni, a naszych przyjaznych stosunków nie&#13;
zmąciła nawet nagana, którą ówczesny dyrektor Instytutu ukarał Go za to, że&#13;
oddałem do druku w Niemczech artykuł (Kłodnicki, 1980) bez wcześniejszego&#13;
uzgodnienia z władzami Instytutu. Po moim przejściu do Katedry Etnografii&#13;
Uniwersytetu Wrocławskiego w końcu 1976 roku kontakty wprawdzie osłabły,&#13;
ale ponownie nasze drogi się zeszły w 1993 roku, gdy wespół podjęliśmy trud&#13;
redagowania i wydawania Komentarzy do Polskiego Atlasu Etnograficznego.&#13;
Jakby w przeczuciu zbliżającej się śmierci, Janusz Bohdanowicz skutecznie&#13;
zabiegał o to, aby przekazać mi do Zakładu Etnologii Uniwersytetu Śląskiego&#13;
Filii w Cieszynie starsze materiały archiwalne PAE, które notabene udało mi&#13;
się uchronić przed powodzią, jaka nawiedziła Wrocław w 1997 roku. Liczył&#13;
również na to, że kiedyś przejmę po nim resztę. Gdy Go zabrakło w grudniu&#13;
1998 roku, napisałem list do Mirosławy Drozd-Piaseckiej, wicedyrektora Instytutu Archeologii PAN, i Wandy Paprockiej, kierownika Zakładu Etnologii&#13;
&#13;
�241&#13;
&#13;
IAE. Spotkaliśmy się we Wrocławiu i ustaliliśmy, że podejmą próbę skończenia prac atlasowych. Uznaliśmy za oczywiste, że materiały atlasowe winny być&#13;
dostępne dla zainteresowanych z zachowaniem przyjętych zasad w tym zakresie. Ustalenia te są powodem, dla którego postanowiłem przedstawić środowisku etnologicznemu stan prac nad Polskim Atlasem Etnograficznym i perspektywy jego ukończenia oraz poinformować o zawartości archiwum PAE.&#13;
Dzięki uprzejmości Alojzego Kopoczka, prorektora Uniwersytetu Śląskiego, archiwum PAE znalazło bardzo dobre warunki w Filii UŚ w Cieszynie.&#13;
Natomiast Irena Bukowska-Floreńska,&#13;
kierownik Zakładu Etnologii UŚ, powierzyła mi dużą grupę studentów, którzy latem 2000 roku w ramach praktyk&#13;
terenowych przebadali 50 punktów badawczych, posługując się kwestionariuszami dotyczącymi demonologii, wiedzy i wierzeń oraz pomocy sąsiedzkiej.&#13;
W następnym roku przewidziano przebadanie następnych 50 punktów badawczych. W ten sposób badania terenowe PAE zostaną ostatecznie zakończone. Równocześnie wolontariuszki Archiwum w Cieszynie - Anna Drożdż i Agnieszka&#13;
Lebeda opracowują mapy i przygotowują teksty komentarzy do tomu o wiedzy&#13;
i wierzeniach oraz tomu o pomocy sąsiedzkiej (przewidziane do druku w latach 2002-2003). Planuje się opracowanie i druk tomów Komentarzy poświęconych rybołóstwu (Z. Kłodnicki), młynom wietrznym i wiatrakom (A. Szymański), małej architekturze sakralnej (K. Kiereta), demonologii (praca zbiorowa), ubiorom ludowym, obrzędowości weselnej (autorzy mile widziani).&#13;
W tomach tych będą zamieszczone mapy, które pierwotnie miały być opublikowane w zeszytach VII-IX.&#13;
&#13;
o zawartości&#13;
&#13;
archiwum orientują kwestionariusze (aneks nr l), według których prowadzono badania w stałej sieci wsi - punktów badawczych3. W aneksie&#13;
nr 2 podano tytuły map z nie opublikowanych&#13;
zeszytów VII-IX. Aneks&#13;
nr 3 pozwala zorientować się, które zagadnienia zostały opracowane na mapach PAE, w Komentarzach i w innych pracach opartych na materiałach atlasowych.&#13;
&#13;
l Osoby zainteresowane&#13;
materiałami archiwalnymi i nie opublikowanymi mapami PAE mogą&#13;
z nich korzystać po uprzednim uzgodnieniu terminu z niżej podpisanym (Zakład Etnologii,&#13;
Uniwersytet Śląski. Filia w Cieszynie, 43-400 Cieszyn, ul. Bielska 62, tel.+33/858-1I-00,&#13;
fax +33/858-11-28). Studenci i magistrzy winni przedstawić pismo polecające od promotora.&#13;
&#13;
�242&#13;
ANEKS NR 1&#13;
Kwestionariusze&#13;
Zapis bibliograficzny&#13;
&#13;
Polskiego Atlasu Etnograficznego&#13;
kwestionariuszy&#13;
&#13;
[i uwagi]&#13;
&#13;
Lata badań&#13;
&#13;
Kwestionariusz A&#13;
1952&#13;
&#13;
Kwestionariusz&#13;
Przedmiot&#13;
i nowsze).&#13;
&#13;
uprawy:&#13;
&#13;
A*&#13;
[Instrukcja&#13;
wst«pna.&#13;
Środowisko.&#13;
rośliny hodowane. Narz«dzia (tradycyjne&#13;
&#13;
1952&#13;
&#13;
Typy i techniki uprawy roślin. Hodowla zwicrząt).&#13;
&#13;
Kwestionariusz B&#13;
1952&#13;
&#13;
Kwestionariusz&#13;
utrzymania.&#13;
Organizacja&#13;
dodatkowe].&#13;
&#13;
B do badań&#13;
nad&#13;
Stan prawny posiadania&#13;
produkcji.&#13;
Konsumpcja&#13;
&#13;
rolnictwem·&#13;
[Źródła&#13;
i użytkowania&#13;
ziemi.&#13;
i zbyt. Zagadnienia&#13;
&#13;
1952&#13;
&#13;
Kwestionariusz B&#13;
1952&#13;
Dynowski&#13;
[1953]&#13;
&#13;
Kwestionariusz B do badań nad rolnictwem* [Hodowla zwierząt).&#13;
W., Gajek J., Moszyński&#13;
&#13;
K., Zawistowicz-Adamska&#13;
&#13;
1952&#13;
&#13;
K.,&#13;
&#13;
Kwestionariusz z zakresu hodowli i rolnictwa do badań&#13;
terenowych w 1953 r. dla Polskiego Atlasu Etnograficznego,&#13;
&#13;
1953&#13;
&#13;
[b.m.w], ss. 26, 9 tablic rysunkowych&#13;
[A. Ogólna charakterystyka&#13;
wsi; B. Wykaz&#13;
i charakterystyka&#13;
informatorów;&#13;
C. Kwestionariusz&#13;
rzeczowy: radło, socha, pług i płużyca,&#13;
orka, brony, motyki i kopaczki, rodzaje lnu, sierp, póhnisek&#13;
i kosa, młocka i ccpy, koń i wół, zawołania i odp«dzania&#13;
zwierząt). Zob. Błaszczyk, 1956, ss. 913-922; Staszczakówna,&#13;
1954, ss. 1282-1283.&#13;
&#13;
Gajek J., Nasz A.. Zawistowicz-Adamska K. i pracownicy zakładów etnografii&#13;
IHKM PAN w Krakowie iw Warszawie&#13;
[1954)&#13;
&#13;
Kwestionariusz z zakresu hodowli i rolnictwa do badań&#13;
terenowych w 1954 r. dla celów Polskiego Atlasu Etnograficznego, [b.m.w.), ss. 62, 4 tablice rysunkowe. W stosunku do&#13;
poprzedniego&#13;
kwestionariusz&#13;
uzupełniony&#13;
cz«ścią D: ugorowanie, uprawa prosa i bru, transport narz«dzi w pole, uprawa&#13;
pszenicy, żyta i mieszanki obu zbóż, stcrty i stogi, kopice,&#13;
ostrwie i przepłoty,&#13;
użytkowanic&#13;
owiec. Zob. Pawłowska,&#13;
Staszczakówna&#13;
1956, ss. 922-925.&#13;
&#13;
Gajek J., Kutrzeba-Pojnarowa&#13;
&#13;
Gajek J. z udziałem pracowników&#13;
Zakładu Etnografii&#13;
IHKM PAN we&#13;
Wrocławiu [J. Bohdanowicz,&#13;
K. Kwaśniewski, B. Matuszewska,&#13;
M. Meysner,&#13;
Z. Staszczak, Z. Toroński)&#13;
&#13;
Kwestionariusz nr 4 -&#13;
&#13;
Budownictwo, Wrocław,&#13;
&#13;
stron&#13;
&#13;
nie&#13;
&#13;
num. 70, 18 tablic rysunkowych.&#13;
&#13;
I-----..J-----------------------ł&#13;
Gajek 1. z udziałem pracowników&#13;
&#13;
1958&#13;
&#13;
(w 1954 r. nie&#13;
obowiązywało&#13;
badanie zagadnień&#13;
pt. "Transport&#13;
narzędzi"&#13;
i następnych)&#13;
&#13;
A., Nasz A.&#13;
&#13;
Kwestionariusz nr 3, Wrocław 1955 rwybranc zagadnicnia&#13;
z zakresu rolnictwa i hodowli, pomieszczenia&#13;
gospodarskie),&#13;
ss. 48, 7 tablic rysunkowych.&#13;
&#13;
1956&#13;
&#13;
1954&#13;
&#13;
zakładu Etnografii IHKM P AN we Wrocławiu&#13;
&#13;
Kwestionariusz do badań nad budownictwem wiejskim. Dodatek do 44 t. ,,Ludu", Wrocław,&#13;
&#13;
ss. 56.&#13;
&#13;
1955&#13;
&#13;
1956-1959&#13;
(w 1965 r. przeprowadzono badania uzupełniająee w 37 wsiach,&#13;
punktach badawczych PA£)&#13;
&#13;
�243&#13;
Gajek J.&#13;
1%0&#13;
&#13;
Tran.rporl i komunikacja lądowa. Kwestionariusz nr 5. Archiwum Etnograficzne nr 22. Wroclaw, ss. 354 [wi«kszość stron&#13;
przeznaczona na notatki].&#13;
&#13;
1%0-1963&#13;
(w 1965 r. bad.&#13;
uzupełniające&#13;
w 22 wsiach)&#13;
&#13;
Kwaśniewski K.&#13;
1%0&#13;
&#13;
Podział pracy i kompetencji w J{ospodarstwach chłopskich&#13;
(wybrane zaRadnienia), w: Gajek l., Transport i komunikacja&#13;
lądowa. Kwestionariusz nr 5, Archiwum Etnograficzne nr 22,&#13;
Wrocław [dodatek 2: Próbne badania z kullury .rpoleczneiJ,&#13;
ss. 349-352.&#13;
&#13;
Gajek J.&#13;
1964&#13;
&#13;
Ludowa kullura materialna (zagadnienia wybrane).&#13;
Kwestionariusz-notatnik dla kartograficznych studiów etnoRraficznych. Archiwum Etnograficzne nr 27, Wroclaw,&#13;
ss. ł 80. [cz«Ść stron przeznaczona na notatki].&#13;
&#13;
1%0-1963&#13;
&#13;
1%4-1967&#13;
(1968--69 badania&#13;
kontrolne w 29&#13;
wsiach)&#13;
&#13;
Gajek J.&#13;
1969&#13;
&#13;
Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe. Wybrane zagad, ..&#13;
nienia z zakre.ru kulIUl)' społecznej i duchowej. Kwestionariusz-notatnik lerenowy nr VII. Wrocław, ss. 103 [połowa&#13;
stron przeznaczona na notatki].&#13;
&#13;
1969-1974&#13;
&#13;
Zwycza;e, obrzędy i wierzenia urodzinowe.&#13;
Wybrane&#13;
zaRodnienia z zakresu kultury społeczne; i duchowe;'&#13;
Kwestionariusz-notalnik lerenowy nr VIII, Wroclaw, ss. 109&#13;
[połowa stron przeznaczona na notatki].&#13;
&#13;
1%9-1974&#13;
&#13;
GajekJ.&#13;
1%9&#13;
&#13;
Gajek J. (przy współudziale F. Olesiejuka)&#13;
1975&#13;
&#13;
Zwycza;e, obnędy i wierzenia urodzinowe. WybranezaJ{odnieniaz&#13;
zakresu kultury społeczne; i duchowe;' Kwestionariusz-łlotalnik&#13;
terenowy nr IX, Wrocław, ss. 129 [połowa stron i kilka stron&#13;
nadliczbowychprzeznaczona na notatki].&#13;
&#13;
1975-1982&#13;
&#13;
Demony, półdemony i istoty nadprzyrodzone w opowiadaniach i wierzeniach ludowych. Wybrane zagadnienia z zakresu kultury duchowej. dział - demonologia. Kwestionariusz-notatnik lerenowy nr X, Wrocław, ss. XI + 64 [połowa&#13;
stron przeznaczona na notatki].&#13;
&#13;
1980-&#13;
&#13;
GajekJ.&#13;
1980&#13;
&#13;
Klimaszewska J.&#13;
[b.r.w]&#13;
&#13;
Wiedza i wierzenia ludowe. Kwestionariusz do bodań PAE&#13;
nr XI, ss. 20 [połowa stron i kilka stron nadliczbowych przeznaczona na notatki].&#13;
&#13;
1982-&#13;
&#13;
Jagieła K., Bohdanowicz J.&#13;
1982&#13;
&#13;
Kwestionariusz nr XII do badań nad zaj!adnieniem pomocy&#13;
sąsiedzkie; zw. także "tłoką", Wrocław, ss. II [połowa stron&#13;
i kilka stron nadliczbowych przeznaczona na notatki].&#13;
&#13;
1982-&#13;
&#13;
* Kwestionariusze A i B opracowano w 1952 r.; są one podstawą kwestionariuszy nr (I)&#13;
Opublikowano je w "Ludzie" l. 41, 1954, cz. II,ss. 1260-1267.&#13;
&#13;
2.&#13;
&#13;
�244&#13;
&#13;
ANEKS NR 2&#13;
Polski Atlas Etnograficzny,&#13;
zeszyt VII, mapy 356-439,&#13;
redaktor i kierownik naukowy J. Gajek (kier. naukowym map nr 433,435&#13;
i 436 był R. Reinfuss), zeszyt gotowy do druku w 1976 r.&#13;
(Cyframi rzymskimi oznaczono numery kart, arabskimi - numery map)&#13;
CLXXXI, Pożywienie głodowe na przełomie XIX i XX wieku, oprac. 1. Bohdanowicz:&#13;
356. Spożywanie korzeni, łodyg i nasion perzu (Agropyron),&#13;
357. Spożywanie liści ostów (Carduus) i tzw. "zajęczej kapusty" (Oxalis),&#13;
358. Spożywanie manny (Glyceriajluitans) i stokłosy (Bromus),&#13;
359. Spożywanie brukwi i żołędzi.&#13;
CLXXXII, 360. Spożywanie pasternaku (Pastinaca sativa), oprac. 1. Bohdanowicz.&#13;
CLXXXIII, 361. Wykorzystanie jałowca (Juniperus communis.), oprac. 1. Bohdanowicz.&#13;
CLXXXIV, 362. Jeżyny (Rubus), oprac. J. Bohdanowicz.&#13;
CLXXXV, 363. Pożywienie głodowe -lebioda (Chenopodium), oprac. 1. Bohdanowicz.&#13;
CLXXXVI, Zbieranie owoców z drzew i krzewów dziko rosnących, oprac. 1. Bohdanowicz:&#13;
364. Czarny bez (Sambucus nigra L.),&#13;
365. Czarny bez -lekarstwa,&#13;
366. Tarnina (Prunus spinosa),&#13;
367. Jarzębina (Sorbus aucuparia), kalina (Viburnum), berberys (Berberis&#13;
vulgaris).&#13;
CLXXXVII, Wigilijne potrawy z grzybów suszonych, oprac. J. Bohdanowicz:&#13;
368. Sos grzybowy,&#13;
369. Grzyby w potrawach wigilijnych,&#13;
370. Potrawy z grzybów,&#13;
371. Polewka grzybowa.&#13;
CLXXXVIII, Pożywienie zwyczajowe. Reliktowe spożywanie kasz, oprac. 1. Bohdanowicz:&#13;
372. Spożywanie kaszy z prosa w wigilię Bożego Narodzenia.&#13;
373. Spożywanie kaszy jęczmiennej w wigilię Bożego Narodzenia.&#13;
374. Spożywanie kaszy gryczanej w wigilię Bożego Narodzenia.&#13;
375. Spożywanie kaszy z prosa w czasie wesela.&#13;
CLXXXIX, 376. Zagadnienia związane z kutią, kluskami na słodko i opłatkiem&#13;
(miód, mak, ziarno i pochodne w potrawach wigilijnych), oprac. 1. BohdanoW1CZ.&#13;
&#13;
CXC, 377. Pożywienie obrzędowe -&#13;
&#13;
kluski, oprac. 1. Bohdanowicz.&#13;
&#13;
�245&#13;
CXCI, 378. Potrawy wigilijne - groch, oprac. 1. Bohdanowicz.&#13;
CXCII, 379. Potrawy obrzędowe na obszarach peryferycznych, oprac. 1.Bohdanowicz.&#13;
CXCIII, 380. Kwaśnica - kapuśniak jako potrawy wigilijne, oprac. 1. Bohdanowicz.&#13;
CXCIV, 381. Żur, grochówka jako potrawy wigilijne, oprac. 1. Bohdanowicz.&#13;
CXCV, 382. Polewki z suszu owocowego podawane w czasie wigilii, oprac.&#13;
1. Bohdanowicz.&#13;
CXCVI, 383. Siemię w potrawach wigilijnych, oprac. 1. Bohdanowicz.&#13;
CXCVII, 384. Rzadkie i zanikające kosze do transportu ręcznego, oprac. Z. Kłodnicki.&#13;
CXCVIII, 385. Związek niektórych nazw z formami koszy i toreb, oprac. Z. Kłodnicki.&#13;
CXCIX, 386. Opałki, oprac. Z. Kłodnicki.&#13;
CC, 387. Naczynia gliniane do transportu ręcznego, oprac. Z. Kłodnicki.&#13;
CCI, 388. Typy sań roboczych, oprac. 1. Grocholski i Z. Kłodnicki.&#13;
CCII, 389. Odmiany pojedynczych sań roboczych, oprac. 1. Grocholski i Z. Kłodnicki.&#13;
CCIII, 390. Osadzenie nasadów w pojedynczych saniach roboczych, oprac. 1. Grocholski i Z. Kłodnicki.&#13;
CCIV, 391. Umocowanie dyszla w pojedynczych saniach roboczych, oprac. J. Grocholski i Z. Kłodnicki.&#13;
CCv, 392. Odmiany sań spinanych parami lub z włókiem, oprac. J. Grocholski&#13;
i Z. Kłodnicki.&#13;
CCVI, 393. Osadzenie nasadów w saniach spinanych parami lub z włókiem, oprac.&#13;
J. Grocholski i Z. Kłodnicki.&#13;
CCVII, 394. Umocowanie dyszla w saniach spinanych parami lub z włókiem, oprac.&#13;
J. Grocholski i Z. Kłodnicki.&#13;
CCVIII, 395. Nazwy sań spinanych, oprac. J. Grocholski i Z. Kłodnicki.&#13;
CCIX, Wróżby o zbliżającej się śmierci i urodzinach z zachowania się ptaków,&#13;
oprac. B. Jankowska:&#13;
396. Wróżby o śmierci z zachowania się kury,&#13;
397. Wróżby o śmierci z zachowania się ptaków,&#13;
398. Wróżby o śmierci z zachowania się sowy,&#13;
399. Wróżby O urodzinach z zachowania się sowy.&#13;
CCX, Różne wróżby o zbliżającej się śmierci, oprac. B. Jankowska:&#13;
400. Wróżby o śmierci z zachowania się psa,&#13;
40 l. Wróżby o śmierci z zachowania się konia,&#13;
402. Wróżby o śmierci z zachowania się kreta,&#13;
403. Wróżby o śmierci z cieni.&#13;
CCXI, 404. Zwyczaj tłuczenia naczyń oraz wylewania wody używanej przy myciu&#13;
zwłok, oprac. K. Zielnica.&#13;
CCXII, 405. Cel wyposażania zmarłego w pieniądze, oprac. W. Sokół.&#13;
CCXIII, 406. Sposób wyposażenia zmarłego w pieniądze, oprac. W. Sokół.&#13;
&#13;
�246&#13;
CCXIV, 407. Wyposażenie zmarłego w przedmioty osobistego użytku związane&#13;
z pożywieniem i używkami, oprac. W. Sokół.&#13;
CCXv, 408. Wyposażenie zmarłego w pożywienie i używki, oprac. W. Sokół.&#13;
CCXVI, 409. Wyposażenie zmarłego w przedmioty osobistego użytku, oprac.&#13;
W. Sokół.&#13;
CCXVII, 410. Czuwanie przy zwłokach, oprac. W. Sokół.&#13;
CCXVIII, 411. Zabiegi magiczne przy wynoszeniu trumny przez próg, oprac.&#13;
W. Sokół.&#13;
CCXIX, Zwyczaje związane z wyprowadzaniem zwłok z domu pogrzebowego na&#13;
cmentarz, oprac. K. Zielnica:&#13;
412. Obrzędowe wywracanie sprzętów i wozu w związku z wyprowadzeniem&#13;
zwłok (zjawiska zanikające),&#13;
413. Trzykrotne ruszanie i zatrzymywanie wozu przed wyruszeniem konduktu pogrzebowego,&#13;
414. Otwieranie lub zamykanie okien i drzwi,&#13;
415. Wyprowadzenie zmarłego na cmentarz.&#13;
CCXX, 416. Zwyczaj zawiadamiania bydła i pszczół o śmierci gospodarza, oprac.&#13;
K. Zielnica.&#13;
CCXXI, 417. Sposoby zawiadamiania wsi o śmierci jednego z jej mieszkańców,&#13;
oprac. B. Jankowska.&#13;
CCXXII, 418. Wierzenia w przychodzenie dusz w dzień zaduszny, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCXXIII, 419. Odwiedziny dusz zmarłych w zwyczajach zadusznych, oprac.&#13;
B. Jankowska.&#13;
CCXXIV, 420. Reliktowe obdarowywanie dziadów w Dniu Zadusznym, oprac.&#13;
B. Jankowska.&#13;
CCXXV, 421. Zwyczaje obdarowywania w Dniu Zadusznym, oprac. K. Zielnica.&#13;
CCXXVI, 422. Zwyczaj obdarowywania dzieci w okresie Adwentu i Bożego Narodzenia (przez chodzące postaci), oprac. B. Jankowska.&#13;
CCXXVII, 423. Zwyczaj obdarowywania dzieci w okresie Adwentu i Bożego&#13;
Narodzenia (przez podkładanie podarków), oprac. B. Jankowska.&#13;
CCXXVIII, 424. Reliktowe zwyczaje przyjmowania i zapraszania dusz zmarłych&#13;
w wigilię Bożego Narodzenia, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCXXIX, 425. Wigilijne wróżby o urodzaju, oprac. J. Bohdanowicz.&#13;
CCXXX, 426. Zwyczaj obdarowywania dzieci w okresie Wielkanocy, oprac.&#13;
B. Jankowska.&#13;
CCXXXI, 427. Palenie ogni obrzędowych w zwyczajach dorocznych w końcu XIX&#13;
i w I poł. XX wieku, oprac. Z. Kłodnicki.&#13;
CCXXXII, 428. Zakazy wykonywania czynności na progu, oprac. W. Sokół.&#13;
CCXXXIII, 429. Próg w szkodzących zabiegach magicznych, oprac. W. Sokół.&#13;
CCXXXIV, 430. Próg w sporzących zabiegach magicznych, oprac. W. Sokół.&#13;
CCXXXV, 431. Płody rolnicze i symboliczne przedmioty na stole wigilijnym zapewniające urodzaj i pomyślność, oprac. J. Bohdanowicz.&#13;
&#13;
�247&#13;
CCXXXVI, 432. Poczęstunek po pogrzebie, oprac. 1. Rajces.&#13;
CCXXXVII, 433. Ośrodki garncarskie w II poł. XIX i w XX wieku, oprac. E. Fryś-Pietraszkowa.&#13;
CCXXXVIII, 434. Typy pieców piekarskich, oprac. E. Fryś-Pietraszkowa&#13;
i R. Reinfuss.&#13;
CCXXXIX, 435. Ceramika siwa - ośrodki wyrobów, oprac. E. Fryś-Pietraszkowa.&#13;
CCXL, 436. Techniki zdobnicze w garncarstwie. Ośrodki wyrobu majolik i półmajolik oraz malowanych kafli, oprac. E. Fryś-Pietraszkowa.&#13;
CCXLI, 437. Reliktowe narzędzia do wysiewania zbóż, oprac. Z. Kłodnicki.&#13;
CCXLII, 438. Przebieg badań terenowych prowadzonych na podstawie kwestionariusza nr 8 we wsiach stałej sieci PAE, oprac. W. Sokół.&#13;
CCXLIII, 439. Wsie stałej sieci PAE, w których prowadzono badania terenowe na&#13;
podstawie kwestionariusza nr 5, oprac. Z. Kłodnicki.&#13;
&#13;
Polski Atlas Etnograficzny,&#13;
zeszyt VIII, mapy 440-521,&#13;
red. i kierownik naukowy J. Gajek, zeszyt gotowy do druku w 1988 r.&#13;
(Cyframi rzymskimi oznaczono numery kart, arabskimi - numery map)&#13;
CCXLlV, 440. Podział administracyjny Polski, oprac. J. Bohdanowicz.&#13;
CCXLV, 441. Wsi stałej sieci PAE, w których prowadzono badania terenowe na&#13;
podstawie kwestionariusza nr 7, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCXLVI, 442. Ości, bodarze i harpuny do połowu ryb, oprac. Z. Kłodnicki.&#13;
CCXLVII, 443. Samołówki rybackie, oprac. Z. Kłodnicki.&#13;
CCXLVIII, 444. Kłonie l: człapuny, suwaty, bezrękojeściowe kłonie z pałąkiem,&#13;
oprac. Z. Kłodnicki.&#13;
CCXLlX, 445. Kłonie II: sanie, kłonie ramowate, oprac. Z. Kłodnicki.&#13;
CCL, 446 Znaczenie wyrazów "brodnia", "kłonia", "sak", "wata", "suwata", oprac.&#13;
Z. Kłodnicki.&#13;
CCLI, 447. Niektóre rzadsze narzędzia i sposoby połowu ryb, oprac. Z. Kłodnicki.&#13;
CCLII, 448. Ludowy terminarz siewu zbóż ozimych, oprac. Z. Kłodnicki.&#13;
CCLIII, 449. Ludowy terminarz siewu owsa i jęczmienia, oprac. Z. Kłodnicki.&#13;
CCLlV, 450. Reliktowe występowanie krzesiw na przełomie XIX i XX wieku, oprac.&#13;
B. Jankowska.&#13;
CCLV, 451. Pieczywa plackowate z zakwaszonego ciasta, oprac. 1. Bohdanowicz.&#13;
CCLVI, 452. Formy sukman męskich, oprac. W. Sokół.&#13;
CCLVII, 453. Typy pasów w ubiorze męskim, oprac. W. Sokół.&#13;
CCLVIII, 454. Ozdoby szczytowe typu pazdurów, oprac. W. Sokół.&#13;
CCLlX, 455. Ozdoby szczytowe typu śparogów, oprac. W. Sokół.&#13;
CTLX, 456. Sanie wyjazdowe, oprac. Z. Kłodnicki.&#13;
&#13;
�248&#13;
CCLXI, 457. Zabiegi magiczne w wypadku ciężkiego konania, oprac. W. Sokół.&#13;
CCLXII, 458. Ubiór zmarłego na przełomie XIX/XX wieku, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCLXII, 459. Nakrycie głowy zmarłego, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCLXIII, 460. Nakazy i zakazy związane z pożyczaniem przez ciężarną, oprac.&#13;
B. Jankowska.&#13;
CCLXI~ Nakazy i zakazy obowiązujące ciężarną, oprac. B. Jankowska:&#13;
461. Złamanie zakazu grozi powikłaniem porodu I,&#13;
462. Złamanie zakazu grozi powikłaniem porodu II,&#13;
463. Przestrzeganie nakazu ułatwia poród,&#13;
464. Niektóre zakazy obowiązujące kobietę w ciąży.&#13;
CCLXVI, 465. Rodzaje znamion na ciele dziecka jako rezultat złamania zakazów&#13;
przez matkę, oprac. 1. Bohdanowicz.&#13;
CCLXVII, 466. Ludowa etiologia kalectwa noworodków, oprac. 1. Bohdanowicz.&#13;
CCLXVIII, Dawne czynności zwyczajowe babki po porodzie:&#13;
467. Zabiegi magiczne związane z łożyskiem, oprac. B. Jankowska,&#13;
468. Zabiegi magiczne związane z "czepkiem", oprac. B. Jankowska,&#13;
469. Zrywanie czapki wchodzącym do izby po porodzie i formy jej wykupu,&#13;
oprac. B. Jankowska,&#13;
470. Prawno-społeczne funkcje "babki", oprac. B. Jankowska i K. Jagieła.&#13;
CCLXIX, 471. Zwyczajowe formy wynagradzania "babki", oprac. B. Jankowska.&#13;
CCLXX, 472. Zabiegi magiczne przy pierwszej kąpieli dziecka, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCLXXI, Obrzędowe obdarowywanie niemowlęcia i matki po porodzie:&#13;
473. Obdarowywanie położnicy przez sąsiadki i krewne. Stan do 1939 r., oprac.&#13;
K. Jagieła,&#13;
474. Obdarowywanie dziecka pieniędzmi w dniu chrztu, oprac. W. Sokół,&#13;
475. Obdarowywanie dziecka płótnem w dniu chrztu, oprac. W. Sokół,&#13;
476. Reliktowe formy obdarowywania dziecka. Podarki o charakterze symbolicznym, oprac. W. Sokół.&#13;
CCLXXII, Zwyczaje i wierzenia związane z izolacją położnicy do czasu wywodu,&#13;
oprac. J. Bohdanowicz:&#13;
477. Różne zakazy obowiązujące położnicę,&#13;
478. Zakazy czerpania wody w tym okresie,&#13;
479. Ludowe uzasadnienie izolacji położnicy,&#13;
480. Zwyczajowy okres izolacji położnicy.&#13;
CCLXXIII, Zwyczajowa recepcja dziecka do rodziny i społeczności lokalnej:&#13;
481. Reliktowe obrzędy recepcyjne związane z przyjęciem dziecka do rodziny przez styczność z chałupą lub jej urządzeniami, oprac. 1. Bohdanowicz i K. Jagieła,&#13;
482. Reliktowe obrzędy recepcyjne związane z przyjęciem dziecka przez&#13;
członków rodziny, oprac. J. Bohdanowicz i K. Jagieła,&#13;
483. Poczęstunek po urodzinach dziecka, oprac. 1. Bohdanowicz i K. Jagieła,&#13;
484. Przyjęcie po chrzcie, oprac. W. Sokół.&#13;
&#13;
�249&#13;
CCLXXIV, Niektóre zwyczaje związane z chrzcinami i odłączeniem dziecka od&#13;
piersi:&#13;
485. Zwyczajowa ilość rodziców chrzestnych, oprac. W. Sokół,&#13;
486. Zakazy i nakazy związane z chrztem w przypadku śmiertelności dzieci&#13;
w rodzinie, oprac. W. Sokół,&#13;
,&#13;
487. Zabiegi magiczne przy odłączaniu dz'iecka od piersi. Nakazy I, oprac.&#13;
B. Jankowska,&#13;
488. Zabiegi magiczne przy odłączaniu dziecka od piersi. Zakazy II, oprac.&#13;
B. Jankowska.&#13;
CCLXXV, 489. Zabiegi magiczne chroniące niemowlę przed porwaniem i zamianą, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCLXXVI, 490. Wątki wierzeniowe o pochodzeniu dzieci, oprac. K. Jagieła&#13;
i K. Zielnica.&#13;
CCLXXVII, 491. Demony porywające i odmieniające niemowlęta, oprac. K. Jagieła i K. Zielnica.&#13;
CCLXXVIII, 492. Demony, którymi straszy się dzieci, oprac. K. Jagieła i K. Zielnica.&#13;
CCLXXIX, 493. Formy dożywocia i jego ludowe nazwy, oprac. W. Sokół.&#13;
CCLXXX, 494. Zwyczajowe normy użytkowania chałupy przez starych rodziców&#13;
po przekazaniu gospodarstwa dzieciom, oprac. W. Sokół.&#13;
CCLXXXI. Zwyczaje w cyklu Bożego Narodzenia, oprac. B. Jankowska:&#13;
495. Przysposobienie izby na wigilię,&#13;
496. Słoma i nie młócony snop w zwyczajach wigilijnych,&#13;
497. Słoma wigilijna w zabiegach magicznych,&#13;
498. Chodzenie dzieci "po szczodrakach".&#13;
CCLXXXII, 499. Zabiegi magiczne zapewniające urodzaj drzewom owocowym,&#13;
oprac. B. Jankowska.&#13;
CCLXXXIII, 500. Obrzędy i zwyczaje zapustne, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCLXXXI~ 501. Widowiska i korowody zapustne, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCLXXXV, 502. Zwyczaj tłuczenia garnka w okresie postu, oprac. J. Bohdanowicz.&#13;
CCLXXXVI, 503. Zwyczaj wiosenny chodzenia z "gaikiem", oprac. W. Sokół.&#13;
CCLXXXVII, 504. Zwyczaj wiosenny "Marzanna", oprac. W. Sokół.&#13;
CCLXXXVIII, 505. Zabiegi magiczne z ziarnem siewnym, oprac. Z. Kłodnicki.&#13;
CCLXXXIX, 506. Nakazy obowiązujące siewcę w czasie siania ziarna, oprac.&#13;
Z. Kłodnicki.&#13;
CCXC, 507. Palma wielkanocna w magicznych zabiegach rolniczo-budowlanych,&#13;
oprac. J. Bohdanowicz i K. Zielnica.&#13;
CCXCI, 508. Magiczne funkcje palmy wielkanocnej, oprac. J. Bohdanowicz&#13;
i K. Zielnica.&#13;
CCXCII, Obchody, gry i zabawy w okresie wielkanocnym:&#13;
509. Wyścigi gospodarzy po rezurekcji, oprac. W. Sokół,&#13;
510. Gry i zabawy pisankami, oprac. J. Bohdanowicz,&#13;
&#13;
�250&#13;
511. Zabawy huśtawkowe, oprac. W. Sokół,&#13;
512. Święcenie pól i zagród, oprac. J. Bohdanowicz.&#13;
CCXCIII, 513. Zwyczaj oblewania wodą w okresie wielkanocnym, oprac. J. Bohdanowicz.&#13;
CCXCIY, 514. Zwyczaj smagania wielkanocnymi witkami, oprac. J. Bohdanowicz.&#13;
CCXCV, SIS. Obchody wielkanocne typu kolędowego, oprac. J. Bohdanowicz&#13;
i K. Zielnica.&#13;
CCXCVI, 516. Zakaz spania w czasie dnia w okresie wielkanocnym, oprac. J. Bohdanowicz.&#13;
CCXCVII, 517. Kształt i nazwy ostatniego snopa, oprac. K. Jagieła.&#13;
CCXCVIII, 518. Ścinanie ostatnich kłosów i ich nazwy, oprac. K. Jagieła.&#13;
CCXCIX, 519. Zabiegi magiczne wiążące się z ostatnimi kłosami, oprac. K. Jagieła.&#13;
CCC, 520. Oblewanie wodą w zwyczajach żniwnych, oprac. K. Jagieła.&#13;
CCCI, 521. Dokumentacja badań. Wykaz ankiet. Sygnaturowy wykaz wsi, w których przeprowadzono poszukiwania ankietowe, oprac. A. Mączyńska.&#13;
&#13;
Polski Atlas Etnograficzny&#13;
zeszyt IX, mapy 522-628, red. J. Bohdanowicz,&#13;
zeszyt gotowy do druku w 1988 r.&#13;
(Cyframi rzymskimi oznaczono numery kart, arabskimi numery map)&#13;
CCCII, 522. Wsi stałej sieci PAE, w których prowadzono badania terenowe na&#13;
podstawie kwestionariusza nr 9, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCCIII, Tkaniny pasiaste w ubiorze ludowym, oprac. A. Mączyńska:&#13;
523. Strój męski - spodnie,&#13;
524. Strój kobiecy - spódnica,&#13;
525. Strój kobiecy - fartuch,&#13;
526. Strój kobiecy - kaftan, stanik, pstrucha.&#13;
CCCIV, Męskie nakrycia głowy, oprac. A. Szymański:&#13;
527. Czapki sukienne i dziane,&#13;
528. Kaszkiety i maciejówki,&#13;
529. Tradycyjne kapelusze filcowe,&#13;
530. Kapelusze plecione.&#13;
CCCv, 531. Męskie czapki futrzane i futrzano-sukienne (druga połowa XIX-XX&#13;
wiek), oprac. A. Szymański.&#13;
CCCVI, 532. Młyny wietrzne - wiatraki, oprac. A. Szymański.&#13;
CCCVII, 533. Mała architektura sakralna - kapliczki domkowe naziemne, opracowali Z. Kłodnicki i A. Szymański.&#13;
CCCVIII, 534. Mała architektura sakralna - kapliczki słupowe, opracowali Z. Kłodnicki i A. Szymański.&#13;
&#13;
�251&#13;
CCCIX, 535. Mała architektura sakralna - kapliczki skrzynkowe i wnękowe, opracowali Z. Kłodnicki i A. Szymański.&#13;
CCCX, 536. Sposoby konserwowania wieprzowiny i drobiu, oprac. J. Bohdanowicz.&#13;
CCCXI, 537. Obdarowywanie sąsiadów po świniobiciu, oprac. J. Bohdanowicz.&#13;
CCCXII, 538. Osoby zajmujące się kojarzeniem małżeństw, oprac. B. Czuchnowska i A. Mączyńska.&#13;
CCCXIII, 539. Osoby udające się z pierwszą wizytą do domu dziewczyny w celach&#13;
matrymonialnych, oprac. A. Mączyńska.&#13;
CCCXIV, 540. Symboliczne formy zawierania małżeństw, oprac. A. Mączyńska.&#13;
CCCXY, Niektóre zwyczaje związane z obrzędowymi odwiedzinami, oprac.&#13;
A. Mączyńska:&#13;
541. Sposób nawiązywania rozmowy przez swatów w domu dziewczyny&#13;
podczas pierwszych odwiedzin,&#13;
542. Ilość obrzędowych odwiedzin,&#13;
543. Wymiana darów między młodymi,&#13;
544. Ustalenia dotyczące spraw majątkowych.&#13;
CCCXVI, Tradycyjne zapraszanie gości na wesele, oprac. A. Mączyńska:&#13;
545. Zapraszanie przez młodych po raz pierwszy,&#13;
546. Zapraszanie przez młodych po raz drugi i trzeci,&#13;
547. Zapraszanie przez drużbów lub wybrane osoby po raz pierwszy,&#13;
548. Zapraszanie przez drużbów lub wybrane osoby po raz drugi i trzeci.&#13;
CCCXVII, 549. Terminy obowiązujące przy zapraszaniu gości na wesele, oprac.&#13;
A. Mączyńska.&#13;
CCCXVIII, 550. Tradycyjne formy zapraszania gości na wesele, oprac. A. Mączyńska.&#13;
CCCXIX, 551. Tradycyjne sposoby przybycia osób zapraszających gości na wesele, oprac. A. Mączyńska.&#13;
CCCXX, Niektóre tradycyjne zwyczaje przedweselne, oprac. A. Mączyńska:&#13;
552. Sposoby obdarowywania młodych i domu weselnego,&#13;
553. Zwyczaj przynoszenia produktów spożywczych do domu weselnego,&#13;
554. Zwyczaj obdarowywania młodych darami rzeczowymi,&#13;
555. Wieczór kawalerski.&#13;
CCCXXI, Dziewiczy wieczór, oprac. A. Mączyńska:&#13;
556. Zwyczaj robienia wianka i rózgi w domu panny młodej,&#13;
557. Zwyczaj wypiekania pieczywa w domu panny młodej,&#13;
558. Zwyczaj tłuczenia naczyń na progu domu weselnego,&#13;
559. Zwyczaj chodzenia z muzyką.&#13;
CCCXXII, 560. Strój głowy panny młodej podczas tradycyjnego wesela, oprac.&#13;
B. Jankowska.&#13;
CCCXXIII, 561. Wianek jako tradycyjny ubiór panny młodej w XIX w., oprac.&#13;
B. Jankowska.&#13;
&#13;
�252&#13;
CCCXXIV, 562. Osoby zdejmujące wianek pannie młodej przed oczepinami, oprac.&#13;
B. Jankowska.&#13;
CCCXXV, 563. Zwyczaje i obrzędy wykonywane z wiankiem panny młodej&#13;
w tradycyjnym weselu, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCCXXVI, 564. Recepcyjne momenty w obrzędowości ranka przed ślubem w tradycyjnym weselu, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCCXXVII, 565. Tradycyjne formy zawarcia małżeństwa, błogosławienie&#13;
i pożegnanie z domem, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCCXXVIII, 566. Tradycyjny sposób udawania się i powrotu państwa młodych ze&#13;
ślubu, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCCXXIX, 567. Witanie państwa młodych po powrocie z kościoła, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCCXXX, Zwyczaje związane z pieczywem, zbożem i słodyczami w tradycyjnym&#13;
weselu:&#13;
568. Drobne pieczywo weselne, oprac. J. Bohdanowicz,&#13;
569. Obdarowywanie dzieci drobnym pieczywem i słodyczami przez osoby&#13;
z orszaku weselnego, oprac. B. Jankowska.&#13;
570. Obsypywanie młodej lub młodych, oprac. B. Jankowska.&#13;
571. Zwyczaje związane z chlebem przy powitaniu młodych po przyjeździe&#13;
z kościoła, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCCXXXI, 572. Zwyczaje i obrzędy w czasie powitania państwa młodych po przyjeździe z kościoła, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCCXXXII, Lokalizacja niektórych obrzędów weselnych:&#13;
573. Tradycyjne miejsce ubierania panny młodej do ślubu, oprac. B. Jankowska.&#13;
574. Uczta weselna po powrocie z kościoła, oprac. 1. Bohdanowicz,&#13;
575. Miejsce dokonania oczepin, oprac. K. Jagieła,&#13;
576. Rola karczmy podczas tradycyjnego wesela, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCCXXXIII, 577. Tradycyjne potrawy weselne, Oprac. J. Bohdanowicz.&#13;
CCCXXXIV, 578. Tradycyjne potrawy weselne - kasze, oprac. 1. Bohdanowicz.&#13;
CCCXXXv, 579. Pieczywo weselne. Kołacz - korowaj, oprac. J. Bohdanowicz.&#13;
CCCXXXVI, 580. Zdobienie pieczywa weselnego - ozdoby z ciasta, oprac.&#13;
J. Bohdanowicz.&#13;
CCCXXXVII, 581. Zdobienie pieczywa weselnego - ozdoby roślinne, oprac.&#13;
1. Bohdanowicz.&#13;
CCCXXXVIII, Tradycyjne potrawy i pieczywo weselne, oprac. J. Bohdanowicz:&#13;
582. Polewki i rosoły,&#13;
583. Potrawy mięsne,&#13;
584. Ilość wypiekanych kołaczy,&#13;
585. Funkcje obrzędowe pieczywa weselnego.&#13;
CCCXXXIX, 586. Formy obdarowywania panny młodej pieniędzmi w czasie rozplecin i oczepin, oprac. K. Jagieła.&#13;
&#13;
�253&#13;
CCCXL, Reliktowe zwyczaje weselne:&#13;
587. Terminy dokonywania rozplecin i postrzyżyn, oprac. K. Jagieła,&#13;
588. Formy obrzędowych posadzin panny młodej do rozplecin i oczepin,&#13;
oprac. K. Jagieła,&#13;
589. Relikty pokładzin, oprac. K. Jagieła,&#13;
590. Ogień i woda w zwyczajach przenosinowych, oprac. B. Czuchnowska.&#13;
CCCXLI, 591. Terminy przenosin podczas tradycyjnego wesela, oprac. B. Czuchnowska.&#13;
CCCXLII, 592. Powitanie panny młodej po przenosinach podczas tradycyjnego&#13;
wesela, oprac. B. Czuchnowska.&#13;
CCCXLIII, Obrzędy i zwyczaje praktykowane podczas przenosin, oprac. B. Czuchnowska:&#13;
593. Zwyczaje przy obdarowywaniu się pieczywem w czasie powitania&#13;
w domu młodego,&#13;
594. Obrzędy recepcyjne i zwyczaje związane z przejściem młodej do domu&#13;
młodego,&#13;
595. Obdarowywanie przez młodą rodziny męża i gości weselnych,&#13;
596. Wróżby i inne zabiegi sprawdzające gospodarność panny młodej.&#13;
CCCXLIV, 597. Zwyczaje związane z wianem panny młodej, oprac. B. Czuchnowska.&#13;
CCCXLV, 598. Poprawiny, oprac. J. Bohdanowicz.&#13;
CCCXLVI, 599. Formy rózgi weselnej, oprac. Jacek Bohdanowicz i J. Bohdanowicz.&#13;
CCCXLVII, 600. Zdobienie rózgi weselnej, oprac. Jacek Bohdanowicz i 1. BohdanowIcz.&#13;
CCCXLVIII, Wianek i rózga w obrzędowości weselnej:&#13;
601. Tradycyjne spsoby przechowywania wianka panny młodej, oprac. B. Jankowska,&#13;
602. Zwyczaje związane z rózgą weselną, oprac. J. Bohdanowicz,&#13;
603. Czynności magiczne z rózgą w czasie obrzędów weselnych, oprac.&#13;
J. Bohdanowicz,&#13;
604. Funkcje rózgi weselnej, oprac. J. Bohdanowicz.&#13;
CCCXLIX, 605. Główna postać orszaku weselnego i jej nazwy, oprac. B. Czuchnowska.&#13;
CCCL, 606. Rytualne funkcje starosty podczas tradycyjnego wesela, oprac.&#13;
B. Czuchnowska.&#13;
CCCLI, 607. Rola starosty w ważniejszych aktach wesela, oprac. B. Czuchnowska.&#13;
CCCLII, 608. Funkcja starosty jako kierownika wesela, oprac. B. Czuchnowska.&#13;
CCCLIII, 609. Funkcja starosty jako gospodarza podczas wesela ludowego, oprac.&#13;
B. Czuchnowska.&#13;
CCCLIV; Funkcje starosty w sprawach majątkowych podczas tradycyjnego wesela, oprac. B. Czuchnowska.&#13;
&#13;
�254&#13;
610.&#13;
611.&#13;
612.&#13;
613.&#13;
&#13;
Uczestnictwo starosty w przedślubnej ugodzie majątkowej,&#13;
Udział starosty w symbolicznym targu o młodą,&#13;
Udział starosty w kosztach weselnych,&#13;
Pośrednictwo starosty w wianowaniu młodej i opłaceniu niektórych&#13;
kosztów wesela.&#13;
CCCLV, 614. Opieka starosty nad młodymi podczas uroczystości weselnej, oprac.&#13;
B. Czuchnowska.&#13;
CCCLVI, 615. Atrybuty starosty weselnego - przedmioty trzymane w ręce, oprac.&#13;
B. Czuchnowska.&#13;
CCCLVII, 616. Oznaki starosty weselnego przy ubiorze, oprac. B. Czuchnowska.&#13;
CCCLVIII, 617. Oznaki starosty weselnego przy nakryciu głowy, oprac. B. Czuchnowska.&#13;
CCCLIX, 618. Atrybuty st. drużby - przedmioty trzymane w ręce, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCCLX, 619. Atrybuty st. drużby przy ubiorze, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCCLXI, 620. Atrybuty st. drużby przy nakryciu głowy, oprac. B. Jankowska.&#13;
CCCLXII, Zdobienie jaj wielkanocnych i ich nazwy, oprac. M. Kaczanowska:&#13;
621. Zdobienie jaj wielkanocnych techniką woskową,&#13;
622. Techniki zdobienia jaj wielkanocnych,&#13;
623. Nazwy zdobienia jaj wielkanocnych I,&#13;
624. Nazwy zdobienia jaj wielkanocnych II.&#13;
CCCLXIII, 625. Funkcje "majów" i terminy ich stawiania, oprac. K. Jagieła,&#13;
W. Sokół, A. Szymański.&#13;
CCCLXIY; 626. Miejscowości, z których informacje związane z tematyką zeszytu&#13;
IX PAE pochodzą ze zbiorów muzealnych i archiwalnych, oprac. A. Szymański.&#13;
CCCLXV, 627. Miejscowości, z których informacje związane z tematyką zeszytu&#13;
IX PAE pochodzą z literatury, oprac. A. Szymański.&#13;
CCCLXVI, 628. Miejscowości, z których pochodzą informacje ankietowe, związane z tematyką zawartą w zeszycie IX PAE, oprac. A. Szymański.&#13;
&#13;
�255&#13;
ANEKS NR 3&#13;
Spis map Polskiego Atlasu Etnograficznego w układzie rzeczowym&#13;
według 1. Gajka (zeszyty I-VIII) i Z. Kłodnickiego (zeszyt IX i literatura*)&#13;
Skróty: ADV - Atlas der deutschen Volkskunde&#13;
AJKLW - Atlas języka i kultury ludowej Wielkopolski&#13;
AKLP - Atlas kultury ludowej w Polsce&#13;
Układ rzeczowy&#13;
(numery zeszytów PAE podano cyframi rzymskimi,&#13;
numery map - arabskimi)&#13;
&#13;
Komentarze i inne prace&#13;
oparte na mapach&#13;
i materiałach PAE oraz&#13;
literatura uzupełniająca **&#13;
&#13;
Kultura materialna&#13;
I. Zbieractwo: Zbierackie czerpaki zgrzebłowatc - VI, 309.&#13;
Zbieractwo: grzybów - VI, 312-315; VII, 368-371; roślin&#13;
[borówki bagienne, perz, oset, zaj«cza kapusta, manna, stokłosa,&#13;
bukiew, żołędzic, pastcmak, jałowicc, jcżyny, lebioda, czarny bez,&#13;
t.arnina, kalina, berberys, jarzębina]VI, 310; VII, 356-367.&#13;
Sciąganie soków z drzew - VI, 3 II.&#13;
&#13;
Jankowska, 1996a.&#13;
Bohdanowicz, 1996.&#13;
&#13;
II. Rybołóstwo: Sposoby połowu ryb: łapanie ryb rękami,&#13;
głuszenie, trucie - VIII, 446. Narzędzia do połowu ryb: bodarze,&#13;
ości, kłonic (człapun, kłonia opałkowata, kłonic pałąkowate, kłonie&#13;
ramowate, sanie, suwata), kotwy, nastawki, sieci matniowe,&#13;
samołówki (samołówki prymitywne, lasy, bębcnki, wiersze,&#13;
więcierze-żaki), sidła, szczypce, włoki, zarzutnie - VII, 422-446.&#13;
&#13;
Kłodnicki, 1974b, I 976c,&#13;
1986-1988,&#13;
1987,&#13;
1992.&#13;
(Moszyński, 1929b; Znamierowska-Prtifferowa,&#13;
1957;&#13;
Olędzki, 1962; Mocarska-Kowalska, 1963; AJKLW,&#13;
1996).&#13;
&#13;
III. Pasterstwo i hodowla: Hodowla pszczół (ule) VI, 316, 317.&#13;
Budynki i urządzenia związane z pastcrstwem i hodowlą - l,&#13;
54-57; II, 108-110.&#13;
&#13;
Jankowska, 1994. Kwaśniewski, 1961. Szymański, 1994a.&#13;
(Baranowski, 1966; Zaręba&#13;
1972;Lempka, 1976).&#13;
&#13;
IV. Rolnictwo&#13;
&#13;
(Moszyński, 1929b).&#13;
&#13;
Narzędzia rolnicze: motyki, kopaczki - III, 130-139; radła - III,&#13;
240-147; sochy - zesz. próbny 3; 1,3-4; II, 58-65; pługi i płużyce&#13;
- III, 148-158; brony - 1,5-9, narzędzia do siewu - VII, 437;&#13;
sierp i kosa - zesz. próbny 8, 10, II; I, 27-30; II, 68-69; cepy&#13;
imłócenie-zesz.&#13;
próbny9, 12, 13; I, 31-34; 11-70-74.&#13;
&#13;
Jankowska, 1993; Garyga,&#13;
1963. (Moszyński, I 929b,&#13;
1937a; Judycka, 1957, 1961;&#13;
Dobrowolska, 1967; Smułkowa, 1968; Wiegelmann,&#13;
1969; ADV, 1962, 1973;&#13;
Zaręba, 1970; Meiners, 1983;&#13;
Cox, 1985; AJKLW, 1982,&#13;
1986; Baranowski,&#13;
1966;&#13;
Lempka,&#13;
1976; Nowosz,&#13;
1976; Górak, 1992; Brencz,&#13;
1996). Marczyk, 1993a,b;&#13;
Sokolewicz, 1993; Szymański, I993a; Kłodnicki, I994b,&#13;
2000; Nasz, 1960; Pawłowska, 1994; Trojan, 1983,&#13;
1994a,b.&#13;
&#13;
Prace i technikirolnicze:formy transportu nlll7.((dzi&#13;
w pole -&#13;
&#13;
Szymański, 1994b.~cka&#13;
&#13;
I. 10-14; II, 66; VI, 340, 341; techniki orki, ugorowanie, siew zbóż&#13;
- zesz. próbny 4-7; III, 159-163; terminarz siewu zbóż - VIII,&#13;
447-448; przesuszanie zbóż (formy kopic) - l, 35-39; II, 75-79.&#13;
&#13;
1994b,&#13;
1993. Kłodnicki,&#13;
2000. Grochoiski, 1994. (zaręba, 1970; AJKLW, 1982;&#13;
ADV, 1939; Kaiser, 1936;&#13;
Baranowski, 1966).&#13;
&#13;
�256&#13;
Zwierzęta Pociągowc -&#13;
&#13;
I, 15- I8.&#13;
&#13;
Pudło, 1962. Marczyk, 1994.&#13;
(Baranowski, 1966, 1967; Gajek,&#13;
1967; ~ka,&#13;
1976; A1KLW,&#13;
1986,1989,mapy,483-497).&#13;
&#13;
Przechowywanie nie wymłóconego zboża: brogi, stogi, sterty,&#13;
stodoły - III, 164-173.&#13;
&#13;
Dołżycka, 1994a,b.Kwaśniewski,&#13;
1965; Staszczak, 1963. (Moszyński, 1929b; Baranowski, 1966;&#13;
Zaręba, 1970, 1972; Lempka,&#13;
1976;AJKLW, I982).&#13;
&#13;
Przechowywanie ziarna: w spichrzach - zesz. próbny 14; l, 40,&#13;
45-49; II, 80-87; w komorach - I, 40-44; n, 82, 86, 88-96;&#13;
w sąsiekach stodół- I, 40, 43; H, 97-107; na strychach - zesz.&#13;
próbny 15; I, 40, 44; w kadłubach, słomiankach, workach - I,&#13;
50-53; IV, 345-348.&#13;
&#13;
Bohdanowicz, 1972, 1973b,&#13;
1976b, 1977, 1994. Kłodnicki,&#13;
Baranowski,&#13;
2000.&#13;
1966,&#13;
Górak, 1992).&#13;
&#13;
Rośliny uprawne: ber - l, 37; krzyca 24; pszenica - l, 22; żyto - I, 21-22.&#13;
&#13;
Hofman-Liandzis, 1962. Szymański, 1993. (Baranowski,&#13;
1966, 1967; Zaręba, 1970).&#13;
Gajek, 1967.&#13;
&#13;
I, 19-27; proso -&#13;
&#13;
l, 23,&#13;
&#13;
V. Pożywienie&#13;
&#13;
Bohdanowicz, 1973a. (WiegeImann, 1967a; Tolksdoń,&#13;
1975).&#13;
&#13;
Narzędzia do przygotowania pożywienia: naczynia klepkowe do&#13;
czerpania i noszenia wody - VI, 343, 344; nosidła - IV, 240,&#13;
241; niecenie ognia (krzesiwa) - VlIl. 447; stępy - V,&#13;
251-256; żarna - V, 257-261; maślnice -VI, 334-337.&#13;
&#13;
Dołżyeka, I996a,b; Kłodnicki,&#13;
I997b. Jankowska, 1996e. Jagieła, 1973a,b,c, I996a,b. (popiel, 1936; Zaręba, 1970, 1972;&#13;
AJKLW, I979a).&#13;
&#13;
Konserwacja mięsa -&#13;
&#13;
Bohdanowicz, 1996. (AKLW,&#13;
I979a).&#13;
&#13;
IX, 536.&#13;
&#13;
Pożywienie głodowe (zob. też zbieractwo) 356-371.&#13;
&#13;
VII, 310-315,&#13;
&#13;
Potrawy i napoje: soki z drzew - VI. 311; kwas pitny VI, 318;&#13;
grzyby - VI, 312-3 I5; VII, 368, 379; borówki bagienne - VI, 310;&#13;
jeżyny - VII, 362; ezamy bez - VII, 364-365; jałowiec - VII,&#13;
361; siara - VI, 338, 339; kasze - VI, 325-327, 329; VH, 372-375;&#13;
mak -VI, 333; VII, 376-378; placki z ciasta zakwaszonego - VIII,&#13;
451; chleb - V, 262-265; polewki, bryje i zupy - V, 266, 267; VI,&#13;
318-321; VH, 380-382; pieróg i pierogi - VI, 327-332; gołąbkiVI, 325, 326.&#13;
Pożywienie obrzędowe - VII, 368-383; VIll, 483; w obrzędaeh&#13;
weselnych - IX, 568, 569, 571, 593, 595; potrawy wigilijneVH, 379; siemię w potrawach wigilijnych - VI, 383.&#13;
&#13;
Używki: fermentowane soki z drzew borówek bagiennych - VI, 3 10.&#13;
&#13;
VI, 311, spożywanie&#13;
&#13;
Bohdanowicz, 1996.&#13;
(Wiegelmann, I967a).&#13;
Bohdanowiez, 1973a, 1996.&#13;
(Moszyński, 1929b; A1KLW,&#13;
1979a; Brencz, 1996; ADV,&#13;
1959, 1962, 1965; Kaiser, 1936;&#13;
Wiegelmann, I967a; Zaręba,&#13;
1972;Tolksdorf, 1975).&#13;
&#13;
Bohdanowicz,&#13;
&#13;
1973a,&#13;
&#13;
1996.&#13;
&#13;
(AD V, 1938, 1959, 1962; Kaiser,&#13;
&#13;
1936;Prinz iFrauenknecht, 1963;&#13;
Wiegelmann, 1963a-d, I967a;&#13;
Toklksdorf,I975)&#13;
Bohdanowicz, 1996. (ADV,&#13;
1959,1962, Frauenknecht,&#13;
1963).&#13;
&#13;
VI. Obróbka surowców&#13;
Plecionkarstwo Obróbka włókna -&#13;
&#13;
Garncarstwo -&#13;
&#13;
V, 275-281; VI, 346-348, 355.&#13;
V, 268-272.&#13;
&#13;
VH, 433-436.&#13;
&#13;
(Znręba, 1972).&#13;
(Moszyński, I929b; Dobrowolska, 1967; AJKLW,&#13;
1991;&#13;
Brencz, 1996, ADV, 1962).&#13;
&#13;
�257&#13;
VII. Odzież: zapaski naramicnnc - III, 185, 186; fartuchy lX, 525; spódnice - IX, 524, kaftany, staniki, pstruchy - IX,&#13;
526; chamelki - VI,351; ml(skic nakrycia głowy - VI, 349, 50;&#13;
lX, 527-531; sukmany - VIII, 452; spodnie - IX, 523; pasy&#13;
wełnianc - VlIl, 453; obuwic - VI, 352.&#13;
&#13;
(Moszyński, 1929b; AJ KLW,&#13;
1991).&#13;
&#13;
VIII. Budownictwo (zob. też przcchowywanic nic wymłóconego&#13;
zboża)&#13;
&#13;
(Moszyński, 1929b; Tłoczek,&#13;
1958; Schier. 1966; Ganckaja&#13;
i in., 1968; Pokropek, 1976).&#13;
&#13;
Ziemniaki i piwnice -&#13;
&#13;
Bohdanowicz, 1995b. (Zarl(ba,&#13;
1972; Górak, 1992).&#13;
&#13;
zesz. próbny, 16; III, 174-182.&#13;
&#13;
Elementy konstrukcji: spichrzy i stodół - I, 46-49; II, 83-85,&#13;
100-102,129; IV, 191-199,220,221,223;&#13;
ściany przysłupowc&#13;
- II, 129; IV, 224; wyprawa i bielenie ścian - IV, 198,199;&#13;
konstrukcje i formy dachu oraz powały - II, 87,103-105;&#13;
materiał i sposoby krycia dachu - IV, 207-21 I.&#13;
&#13;
Jagiela, 1995a, c; Dołżycka,&#13;
I995a,c,d,e;&#13;
Bohdanowicz,&#13;
Kłodnicki,&#13;
1995a.&#13;
2000.&#13;
Staszczak, 1963. (Bachmann,&#13;
1929; Tłoczek, 1958; Łęga,&#13;
1961; Basara, 1964; Dobrowolska, 1967; Zaręba, 1972;&#13;
Górak, 1992; Pokropek, M.&#13;
i W., 1995).&#13;
&#13;
Ozdoby szczytowe (pazdury, śparogi) -&#13;
&#13;
Staszczak, 1963. (Bachmann,&#13;
1929; Dobrowolska,&#13;
1967;&#13;
Górak, 1992).&#13;
&#13;
VlIl, 454, 455.&#13;
&#13;
Rozplanowanie chałup - II, 88-96; IV, 212-218, 222, 224;&#13;
chałupy szerokofrontowe - III, 183; IV, 212-218, 222, 224;&#13;
rozplanowanie chałup wąsko frontowych - III, 183; IV, 219,&#13;
222, 224; chałupy pil(trowc IV, 224; chałupy podcicniowe III, 183, 184; chałupy z wnl(trzami gospodarczymi pod jcdnym&#13;
dachem I, 41, 44, 56, 57; II, 88-96, 98, 109, 110, IV, 212-219,&#13;
224. Chałupy i urządzcnia wnl(trza (nazcwnictwo) - II, 81, 96,&#13;
107,124; IV, 222, 225-228.&#13;
&#13;
Jagieła, I995b,d; Jankowska,&#13;
I995a,b. Staszczak, 1963. Lew,&#13;
Trocka-Leszczyńska,&#13;
1963.&#13;
1995. Pokropek, M. iW. 1995;&#13;
Kłodnicki, 2000. (Wróblewski,&#13;
1958; Tłoczek, 1958; Łęga,&#13;
1934, 1960, 1961; Basara,&#13;
1964; Zarl(ba, 1972).&#13;
&#13;
Palenisko do gotowania -11, II I, 116-120, 126, 127; IV, 211-224.&#13;
Piece piekarskie (zob. też pożywicnic, chlcb) - 11, 112-115,&#13;
119-124, IV, 211-244. Kominy i piece do ogrzewania - 11,&#13;
125-128; IV - 214, 216-218.&#13;
&#13;
SzyKwaśnicwski,&#13;
1963.&#13;
mański, 1995. Staszczak, 1963.&#13;
Skarżyński, 1963. Kłodnicki,&#13;
2000. (Brencz, 1996; Zaręba,&#13;
1972). Trocka-Leszczyńska,&#13;
1995.&#13;
&#13;
Strychy ("wyżki" i "góry") -&#13;
&#13;
zcsz. próbny, 15; I, 44; IV, 224.&#13;
&#13;
Budynki gospodarcze: spichrze - zesz. próbny, 14; I, 40,&#13;
45-49; II, 80, 81, 83-87; komory - I, 40-43; II, 82, 88, 96;&#13;
IV, 212, 218, 222, 224; stodoły - I, 43; II, 97-107; IV, 222,&#13;
224; stajnie, chlewy, obory i inne - zesz. próbny, 17; I, 56, 57;&#13;
11, 108-110; IV, 214, 216, 222, 224; młyny wictrznc (wiatraki)&#13;
- IX, 532; nazewnictwo: zesz. próbny, 17; II, 81,96, 106-108;&#13;
III,182-184.&#13;
&#13;
Skarżyński, 1962. Dołżycka,&#13;
1994b. Staszczak, 1963. (Basara, (965). (Łęga, 1933, 1961;&#13;
ADV, 1939; Zarl(ba, 1972;&#13;
(992)&#13;
Jankowska,&#13;
Górak,&#13;
1995a.&#13;
&#13;
Ogrodzenia -&#13;
&#13;
Kłodnicki, 1995. Staszczak,&#13;
1963. (Zaręba, 1972; Górniak,&#13;
1992; Basara, 1965).&#13;
&#13;
V, 294, 295.&#13;
&#13;
Architektura sakralna (kapliczki) -&#13;
&#13;
lX, 533-535.&#13;
&#13;
(Górak, (992).&#13;
&#13;
�258&#13;
IX. Transport i komunikacja&#13;
Transport nasobny i ręczny: nosidła - IV, 240-241; konewki,&#13;
wiadra - VI, 343, 344; płachty - V, 274; kosze, opałki i torby&#13;
- V, 273, 275-281; VII, 384-387; reliktowe formy transportu&#13;
ręcznego i nasobncgo (rezginie i in.) - V, 273.&#13;
Narzędzia płozowe (włóki) - I, 10-14; II, 66; IV, 340, 341.&#13;
Typy i odmiany sań: sanic robocze - VII, 388-395; sanie&#13;
wyjazdowe - VIII, 456.&#13;
Narzędzia kołowe ciągnione lub pchane przez człowicka: taczki - V,&#13;
282-283; wózki dwu- i czterokołowe- V, 284.&#13;
Wozy ciągnione przez zwierzęta - V, 286-293.&#13;
&#13;
Uprząż Uarzma, jarzmice, chomąta, szle) 285.&#13;
&#13;
X. Sprzęty i narzędzia domowe: kołyski Łyżniki - VI, 253.&#13;
Skrzynie: na zbożc - VI, 347-348.&#13;
Kijanki do prania -&#13;
&#13;
IV, 229-235; V,&#13;
&#13;
V, 296-302&#13;
&#13;
VI, 354.&#13;
&#13;
Kultura spoleczna&#13;
I. Rodzina, obrzędy i zwyczaje rodzinne:&#13;
Obrzędy i zwyczaje urodzinowe: wróżby z zachowania się&#13;
ptaków - VII, 399; zakazy i nakazy obowiązujące ciężarną&#13;
(magia izolacyjna VIII, 460-464, 477, 478; przyczyny&#13;
znamion u niemowląt - VIII, 465; przyezyny wrodzonego&#13;
kalectwa - VIII, 466; zabiegi magiczne z łożyskicm i czcpkiem&#13;
- VIII, 467, 468; zwyczajowe funkcje "babki" - VIII, 467472; obdarowywanie dziecka VIII, 473-476; nakazy&#13;
izolacyjne obowiązujące polożnicę (do wywodu) - VIII, 479480; przeżytki obrzędów recepcyjnych VIII, 481-484;&#13;
chrzciny i chrzestni VIII, 484-486; zabiegi magiczne&#13;
związane z chrztem i odłączeniem dziecka od picrsi - VIII,&#13;
486-488;&#13;
zabiegi magiczne chroniącc niemowłęta przed&#13;
porwaniem przez demony VIII, 489, 491, 492; wątki&#13;
o pochodzeniu dzieci - VIII, 490.&#13;
ObTZQdyi zwyczaje weselne. zawarcic matżcństwa: IX, 538-620;&#13;
swatanie i zaręczyny - IX, 538-542; spraszanie gości weselnych IX, 545-551; wigilia ślubu - IX, 555-559; strój weselny - IX, 560,&#13;
561; miejsce ubierania się do ślubu - IX, 573; sposób udawania się&#13;
młodych do ślubu i ich powrót z kościołaoraz sposób witania w domu&#13;
- IX, 566, 567, 608, 614; zachowania obTZQdowepo powrocic ze&#13;
ślubu - IX, 572, 590; chleb w obTZQdzie&#13;
weselnym - IX, 571, 593,&#13;
595; obsypywanie panny młodej zbożem, orzechami i słody-czarniIX, 570; uczta weselna - IX, 574, 609; potrawy obTZQdowe&#13;
- VIII,&#13;
372; IX, 557, 568, 577-585; zwyczaje i obTZQdy&#13;
związane z wiankiem&#13;
panny młodej - IX, 556, 561-563, 601; oczepiny - IX, 575, 586;&#13;
obdarowywanie podczas wesela - IX, 586, rozpleciny, postrzyżyny&#13;
i pokładziny - IX, 587-589, 607; przenosiny - IX, 590-597, 607;&#13;
poprnwiny - IX, 598; rózga weselna - IX, 556, 599, 600, 602-fJ04;&#13;
starosta weselny -IX, 605-617, starszy drużba - IX, 618-620; rola&#13;
karczmy w tradycyjnym weselu - IX, 576.&#13;
&#13;
Kłodnicki, 1971, 1974a, 1975,&#13;
1976b, 1981, 1997b, 2000. Dol·&#13;
żyeka, 1996a (Moszyński, 1929b;&#13;
Wiegelmann, 1969; :laręba,&#13;
1972;AJKLW, 1989).&#13;
Szymański, 1994a. Marczyk I.,&#13;
1997. (Zaręba, 1970; AJKLW,&#13;
1989; Wagner, 1981).&#13;
Kłodnicki, 1997b, 2000. (Zar~a,&#13;
1972;AJKLW,1989).&#13;
Marczyk M., 1997. Kłodnicki,&#13;
2000. (peGler, 1932; :laręba,&#13;
1970; AJKLW, 1989; Brencz,&#13;
1996;ADV, 1977;Wagner, 1980).&#13;
Jagieła,&#13;
1997; Grocholski,&#13;
1997. Klodnicki, 2000. (Moszyński, 1929b, 1937a; Dobrowolska, 1967; Zaręba, 1970;&#13;
AJKLW, 1989; Górak, 1992;&#13;
Brenez, 1996; ADV, 1977).&#13;
(ADV, 1936; Zaręba, 1972).&#13;
Jankowska, 1996b.&#13;
Bohdanowicz, 1972. (:laręba,&#13;
1972).&#13;
Moszyński,&#13;
1925;&#13;
1929b;&#13;
Dobrowolska, 1967; zaręba,&#13;
1972;G6rak, 1992).&#13;
&#13;
Jankowska,&#13;
1999d. (ADV,&#13;
1936, 1938, 1962, 1977. 1979;&#13;
Kaiser, 1936; Martin, 1964;&#13;
Grober-Gliick, 1985).&#13;
&#13;
(ADV, 1958, 1973; Kaiser,&#13;
1936; Martin, 1959. 1983;&#13;
Zaręba, 1974)&#13;
&#13;
(Mielczarska, 1931).&#13;
&#13;
�259&#13;
Obrzędy, zwyczajc i wicrzcnia pogrzcbowc: wróżby o śmicrci VII, 396-398, 400-403; zwyczaje związane z cil(żkim konaniem&#13;
- VIII, 457; mycie zwłok - VIII, 404; ubiór zmarłych - VllI,&#13;
458, 459; wyposażenic zmarłcgo - VII, 405-409; czuwanie przy&#13;
zmarłym - VII, 410; zabiegi magiczne przy wyprowadzaniu&#13;
zwłok -VII, 411-415; zawiadamianie bydla, pszczół o śmierci&#13;
gospodarza - VII, 416; zawiadamianie wsi o śmiercj członka&#13;
rodziny - VII, 417; pocz«Stunek po pogrzebie - VU, 432;&#13;
przychodzenie dusz zmarłych - VII, 4 I8-420.&#13;
&#13;
Bohdanowicz, I999a,b,c,d,e. Jankowska, 1999a,b,c,d,e. (AJKLW,&#13;
1991; Brencz, 1996;AKLP, 1934,&#13;
1936; ADV, 1939, 1959, 1962,&#13;
19n, 1979; Frauenknechl, 1963,&#13;
1964a-&lt;!; Prinz, 1963; Wiegelmann, 1964&lt;K:; Wiegelmann&#13;
i Frauenknechl, 1963, 1964; Zender, 1963, 1964a,b).&#13;
&#13;
II. Obrzl(dy i zwyczaje doroczne:&#13;
Cykl agrarno-solarny: wymuszanie urodzaju na drzewach VIII, 499; chodzenie z gaikiem - VIII, 503; Marzanna - VIII,&#13;
504; zwyczaje palenia ogni obrzędowych - VII, 427; zwyczaje&#13;
siewne - VIII, 505, 506; zwyczaje dożynkowc (ostatni snop&#13;
i ostatnie kłosy, oblewanie) - VIII, 517-520, zwyczaj stawiania&#13;
"maja" - IX, 625.&#13;
&#13;
(Klimaszewska, 1981; AKLP,&#13;
1935; Brencz, 1996). Kłodnieki,&#13;
1980, 1993, 1994b. (ADV, 1937,&#13;
1938; Kaiser, 1936; Łl(ga,&#13;
1960; Dworakowski, 1964).&#13;
&#13;
Cykl świąt chrzcścijańskich, kościelnych: Adwent - VII, 424; Boże&#13;
Narodzenie - VII, 422-425; przysposobienie izby na wigilil( B.N.&#13;
- VIII, 495; słoma w magicmych zwyczajach wigilijnych - VIII,&#13;
496, 497; szczodraki - VIII, 498; potrawy wigilijne (barszcz,&#13;
gołąbki, pierogi, potrawy z makiem, kucja, grzyby, kasza prosiana,&#13;
kasza gryczana, kasza j«Czmienna,kluski, groch, polcwki, sierniciJVI, 320, 326,329-333; VII, 368-371, 373-378, 380-383; zwyczaje i&#13;
widowiska zapustne - VIII. SOI, 502; Niedziela Palmowa - VIII,&#13;
507, 508; zwyczaje i obfZ«dy wielkanocne (wyścigi po rezurekcji,&#13;
świl(ccnie gospodarstw i pól, gry w pisanki, zwyczaje huśtawkowc,&#13;
oblewanie wodą, smaganie witkami, zakaz spania w dzień, obchody&#13;
typu kolędowego) - VII, 426; VlIl, 509-516; świl(to zmarłych&#13;
(zaduszki) - VII, 4 18-421.&#13;
&#13;
1936; ADV,&#13;
1936,&#13;
1937, 1938, 1959; Kaiser,&#13;
1936; Reiman, 1972; Dworakowski, 1964; Tolksdorf, 1975;&#13;
Klimaszewska, 1981; Brencz,&#13;
1996). Bohdanowicz, 1973a,b.&#13;
(Dworakowski, 1964) Jankowska, 199ge.&#13;
&#13;
IlL Pomoc sąsiedzka: obdarowywanie sąsiadów po świniobiciu&#13;
-IX, 537.&#13;
&#13;
Bohdanowicz, 1996. (BaruzziLeicher, 1964;~,&#13;
1974).&#13;
&#13;
IV. Zwyczaje prawne (prawo zwyczajowe):&#13;
&#13;
(Frauenknecht, J 983).&#13;
&#13;
Ustalenia dotyczące spraw majątkowych i organizacji wesela IX, 544; IX, 610--ó13. Wyposażenie zmarłcgo jako relikt norm&#13;
prawnych - VII, 405-409, 417.&#13;
&#13;
Bohdanowicz, 1999c.&#13;
(ADV, 1959; Zarl(ba, 1974).&#13;
&#13;
Formy dożywocia i ich nazwy; użytkowanie chałupy przez&#13;
rodziców na dożywociu - VllI, 493, 494.&#13;
&#13;
(Zarl(ba, 1974).&#13;
&#13;
Zwyczajowe obdarowywanie: VII, 426 (obdarowywanie "babki"&#13;
- VIII, 471; położnej i dziecka - VIII, 473-476; wymiana&#13;
darów między młodymi - IX, 543; obdarowywanie młodych wesela&#13;
552-554;&#13;
obdarowywanie&#13;
pieczywem&#13;
(podczas&#13;
i przenosin) - IX, 568, 569, 586, 592, 595; szczodraki - forma&#13;
VllI, 498; obdarowywanie sąsiadów&#13;
obdarowywania i krewnych po świniobiciu - łX, 537).&#13;
&#13;
(ADV, 1937, 1958, 1959).&#13;
&#13;
(AKLP,&#13;
&#13;
Bohdanowicz, 1996.&#13;
&#13;
Funkcje "babki": VIII, 469.&#13;
Reliktowe zwyczaje recepcyjne: VIII, 48ł-484,&#13;
592,594,597.&#13;
&#13;
IX, 564, 567,&#13;
&#13;
Kultura duchowa&#13;
I. Wróżby: w obrzl(dzie przenosin - IX, 596; z zachowania sil(&#13;
zwierząt (kura, sowa, ptak, koń, pies, kret) - VII, 399-402;&#13;
z cieni - VII, 425; wigilijne wróżby urodzaju - VII, 425.&#13;
&#13;
Jankowska, 1999d. (AKLP,&#13;
1934,1935).&#13;
&#13;
�260&#13;
II. Magia: magia siewna - VIII, 50S, 506; zwyczaje przejściowc&#13;
- VII, 405, 406; VIII, 460-468; wianek panny młodej - łX,&#13;
561, 563; obsypywanie panny młodej ziarnem, orzechami&#13;
i słodyczami - IX, 570; zachowania obrz«dowe i magiczne po&#13;
powrocie ze ślubu - IX, 572; podczas przenosin - IX, 594;&#13;
chleb w obrz«dzie wesclnym - IX, 571, 593; rośliny w magii&#13;
(jałowice) VII, 361; wianek i rózga wcselna - IX, 601, 603;&#13;
próg w magii - VII, 411,428-430; czynności chroniące przed&#13;
złym wpływem zmarłych - VII, 412-415; kurze pierze&#13;
utrudniające konanie - VIII, 457; nakrycie i zastawa stołu&#13;
wigilijnego jako zabieg zapewniający urodzaj - VII, 431;&#13;
obdarowywanie zwyczajowe jako zabieg magiczny - VII, 420-426; VIII, 473-476; zakaz pożyczania - VIII, 460; magia&#13;
recepcyjna - VIII, 499; wymuszanie urodzaju na drzewach&#13;
owocowych - VIII, 499; zwyczajowe tłuczenie garnków - VII,&#13;
404; VIII, 502, 503; IX, 558.&#13;
&#13;
Kłodnicki,&#13;
1994b.&#13;
(ADY,&#13;
1973). Marczyk, 1999. Bohdanowicz, 1999d,e.&#13;
&#13;
III.&#13;
Medycyna ludowa: rośliny (jałowice, czarny bez&#13;
i tarnina, jarz«bina, kalina, berberys) jako leki - VII, 361,&#13;
365-367.&#13;
&#13;
Bohdanowicz,&#13;
1936).&#13;
&#13;
IV. Wierzenia i kulty: wyobrażenia o świecie pozagrobowymVII, 405-409; duch, dusza - VII, 418, 419; kult zmarłych&#13;
- VII, 420.&#13;
&#13;
Bohdanowicz, 1999c.&#13;
Jankowska, 199ge.&#13;
&#13;
V. Demonologia:&#13;
demoniczny charakter dusz zmarłych&#13;
i zwłok - VII, 404, 412, 414, 415; demony porywające&#13;
i zamieniające dzieci - VIII, 491, 492; demony i straszydła,&#13;
którymi straszą dzieci - VIII, 492.&#13;
&#13;
Bohdanowicz, 199ge. (PeBler,&#13;
1931; Kaiser, 1936; ADY, 1965;&#13;
AKLP, 193~1936).&#13;
&#13;
1996 (Kaiser,&#13;
&#13;
VI, Sztuka ludowa: zdobienie ceramiki - VII, 436; zdobienie&#13;
i techniki zdobnicze jaj wielkanocnych - IX, 621-622.&#13;
VII. Literatura ludowa: wątek o porywaniu i zamienianiu dzieci&#13;
przez demony - VIII, 492.&#13;
&#13;
(AKLP,1936).&#13;
&#13;
VIII. Muzyka i taniec: zwyczaj&#13;
w wieczór przedślubny - IX, 559.&#13;
&#13;
(Zar«ba, 1974; Dąbrowska,&#13;
1980;&#13;
1981;&#13;
St«szcwski,&#13;
AKLP, 1936;ADV, 1939).&#13;
&#13;
"chodzenia&#13;
&#13;
z muzyką"&#13;
&#13;
• Z braku miejsca pominięto mapy opublikowane w atlasach językowych; mapy nazw artefaktów i czynności oraz różnych zjawisk kulturowych znajdujące się w tych atlasach przynoszą informacje uzupełniające mapy etnograficzne lub ułatwiające ich interpretację .&#13;
•• W nawiasach podano prace etnogeograficzne oparte na materiałach innych niż PAE, a mianowicie Atlas der deutschen Volkskunde (ADV) i komentarze do ADV (Atlas der deutschen Volkskunde Neue Folge - Erliiuterungell) oraz obszerny artykuł Erste Ergebnisse der AD V-Umfragen&#13;
zur alten biiuerlichen Arbeit (Wiegelmann, 1969), obejmujące m.in. ziemie zachodniej i północnej&#13;
Polski, Atlas der pommerschen Volkskunde (Kaiser, 1936), obejmujący Pomorze w granicach sprzed&#13;
II wojny światowej, Atlas kultury ludowej w Polsce (AKLP), Atlas języka i kultury ludowej Wielkopolski (AJKLW), oraz inne prace, w których autorzy zamieszczali mapy różnych zjawisk kulturowych, obejmujące całą Polskę lub większe obszary kraju.&#13;
&#13;
Źródła&#13;
Protokół konferencji Polskiego Atlasu Etnograficznego&#13;
zorganizowanej&#13;
w Zakładzie Etnografii IHKM PAN we Wrocławiu, poświęconej&#13;
zagadnieniom&#13;
narzędzi rolniczych w polskiej kulturze ludowej, w dniach od 6-8 czerwca 1955 r., ss. 213 (maszynopis w zbiorach&#13;
Z. Kłodnickiego).&#13;
Sprawozdanie&#13;
z prac nad Polskim Atlasem&#13;
ss. 12 (kopia w zbiorach Z. Kłodnickiego).&#13;
&#13;
Etnograficznym&#13;
&#13;
za rok 1963, oprac. 1. Oajek,&#13;
&#13;
�261&#13;
Gajek J., Polski Atlas Etnograficzny w latach 1954-1968, Wrocław 1968, maszynopis,&#13;
ss. 40 (w zbiorach Z. Kłodnickiego).&#13;
Protokoły z posiedzeń Komitetu Redakcyjnego Polskiego Atlasu Etnograficznego: 27-28&#13;
maja 1977, 10-11 kwietnia 1978,9 października 1979,9-10 czerwca 1983 (w zbiorach&#13;
Z. Kłodnickiego).&#13;
Polski&#13;
zeszyt&#13;
zeszyt&#13;
zeszyt&#13;
&#13;
Atlas Etnograficzny (legendy do map, kopie maszynopisów w archiwum PA£):&#13;
VII, mapy 356-439, 1976 (data dopisana później),&#13;
VIlI, mapy 440-521,1978, s. 622.&#13;
IX, mapy 522-628, 1988, s. 873.&#13;
&#13;
BIBLIOGRAFIA&#13;
(Publikacje związane z Polskim Atlasem Etnograficznym, atlasy etnograficzne&#13;
i językowo-etnograficzne&#13;
Polski i krajów sąsiednich, opracowania, w których&#13;
autorzy zamieścili mapy etnograficzne, obejmujące Polskę lub jej duże obszary,&#13;
oraz ważniejsze prace dotyczące metodyetnogeograficznej)&#13;
&#13;
Skróty: ADV NF&#13;
BEP&#13;
Kwart. HKM&#13;
Komentarze do PAE&#13;
PiME&#13;
SW-M&#13;
&#13;
- Atlas der deutschen Volkskunde. Neue Folge&#13;
- Biblioteka Etnografii Polskiej&#13;
- "Kwartalnik Historii Kultury Materialnej"&#13;
- Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego&#13;
- Prace i Materiały Etnograficzne&#13;
- Studia Warmińsko-Mazurskie&#13;
&#13;
Arealnyje issledovanija ...&#13;
1983&#13;
Arealny je issledovanija v jazykoznanii i etnografii, red. N. J. Tolstoi,&#13;
Moskva.&#13;
Atlas der deutschen Volkskunde&#13;
1936-1940 zeszyty 1-6, red. H. Harmjanz i E. Rohr,&#13;
1958-1979 nowa seria, zeszyty 1-7, red. M. Zander (od z. 4. wespół z G. Wiegelmannem, H. L. Cox i G. Grober-Gliick).&#13;
Atlas języka i kultury. ..&#13;
1979-1996 Atlasjęzyka i kultury ludowej Wielkopolski, red. Z. Sobierajski i J. Burszta&#13;
(od t. VII - Z. Sobierajski), Wrocław-Warszawa-Kraków.&#13;
1979a&#13;
Tom I: Gospodarstwo domowe - pożywienie, mapy l-lI5.&#13;
1979b&#13;
Tom II: Człowiek - przyroda, mapy 116-235.&#13;
Tom Ill: Rolnictwo, mapy 236-436.&#13;
1982&#13;
1986&#13;
Tom IV: Rolnictwo i hodowla, mapy 437-512.&#13;
Tom V: Transport, mapy 437-512.&#13;
1989&#13;
Tom VI: Włókiennictwo - odzież - obuwie, mapy 513-575.&#13;
1991&#13;
Tom VII: Kultura społeczna - folklor obrzędowy i muzyczno-obrzędowy,&#13;
1992&#13;
mapy 576-655.&#13;
Tom VIII: Dom - zagroda, mapy 656-701.&#13;
1994&#13;
Tom IX: Rybołówstwo, mapy 702-763, Poznań.&#13;
1996&#13;
&#13;
�262&#13;
Bachmann A.&#13;
1929&#13;
Dach w słowiańskim budownictwie ludowym, Archiwum Towarzystwa Nauk&#13;
we Lwowie, Wydz. II Historyczno-Filozoficzny, t. 5, Lwów.&#13;
Barabas J.&#13;
1963&#13;
Kartografiai módszer a neprajzban (Metoda kartograficzna w etnologii),&#13;
Budapest, ss. 189, 6 map. (Rec.: "FolkIiv", t. 30 [1966] 1967).&#13;
Baranowski B.&#13;
1966&#13;
Uwagi nad Polskim Atlasem Etnograficznym, "Kwart. HKM", R. 14, nr 4,&#13;
ss. 701-709.&#13;
1967&#13;
W odpowiedzi profesorowi 1. Gajkowi, "Kwart. HKM", R. 15, nr 3, ss. 573-574.&#13;
Baruzzi-Leicher R.&#13;
1964&#13;
Hiiusliche Gemeinschaftsarbeiten w: ADV NF, red. M. Zender, Erlliutrungen&#13;
zur 3. Lieferung, Karte NF 25-36, Marburg, ss. 625-672.&#13;
Basara J.&#13;
Terminologia budownictwa wiejskiego w dialektach polskich, "Prace Językoznawcze", t. 43, Wrocław-Warszawa-Kraków,&#13;
1964&#13;
Cz. I: Dom mieszkałny, ss. 80, 25 map;&#13;
1965&#13;
Cz. 2: Pomieszczenia gospodarskie, ogrodzenia, zamknięcia.&#13;
Biasutti R.&#13;
1963&#13;
La methode geographique en ethnologie et Ie probleme des "cycles culturels ", w: VIe Congres International des Sciences Anthropologiques et Ethnologiques, Paris 30 juillet-6 aout 1960, t. II Ethnologie (t. l), Paris, ss. 25-28.&#13;
Błaszczyk S.&#13;
1955&#13;
Uwagi na marginesie badań terenowych nad rolnictwem i hodowlą, przeprowadzonych w roku 1953 według kwestionariusza nr 1 Polskiego Atlasu Etnograficznego, "Lud", t. 42, cz. 2, ss. 913-922.&#13;
Bohdanowicz J.&#13;
1962&#13;
Spichrze na tle innych pomieszczeli do przechowywania ziarna w gospodarstwach chłopskich w Polsce na przełomie XIX-XX w. (1860-1960), "Lud",&#13;
t. 47, ss. 283-382, 16 map.&#13;
1972&#13;
Skrzynie do przechowywania ziarna w polskiej kulturze ludowej, "Lud",&#13;
t. 56, ss. 123-143,3 mapy.&#13;
1973a&#13;
Pożywienie w pracach Połskiego Atlasu Etnograficznego, w: Pożywienie ludności wiejskiej, red. A. Kowalska-Lewicka, ss. 53-61, 3 mapy.&#13;
Spichrze ziemne, "Lud", t. 57, ss. 201-211.&#13;
I973b&#13;
1976a&#13;
Kontynuacja koncepcji naukowych Kazimierza Moszyńskiego. Polski Atlas&#13;
Etnograficzny, w: Kazimierz Moszyński - życie i twórczość, red. 1. Klimaszewska, Wrocław- Warszawa-Kraków-Gdańsk, ss. 117-124.&#13;
Plecione beczki na ziarno, "Etnografia Polska", t. 20, z. 2, ss. 181-200,&#13;
1976b&#13;
2 mapy.&#13;
Drewniane naczynia na ziarno, "Lud", t. 61, ss. 174-188,2 mapy.&#13;
1977&#13;
Prof dr Józef Gajek, twórca Polskiego Atlasu Etnograficznego, "Lud", t. 69,&#13;
1985&#13;
ss. 27-33.&#13;
Regiony etnograficzne Polski w świetle wyników badań PAE, "Etnografia PoI1987&#13;
ska", t. 31, z. 2, ss. 161-191.&#13;
Specyfika kultury ludowej Śląska w świetle Polskiego Atlasu Etnograficzne1988&#13;
go, w: Kultura ludowa sercem Śląska, red. B. Bazielich, ss. 144-160.&#13;
1993&#13;
Polski Atlas Etnograficzny - wykładnia zadań i metod pracy, w: Komentarze do PAE, t. I, Rolnictwo i hodowla, cz. I, Wrocław, ss. 7-49.&#13;
1994&#13;
Przechowywanie wymłóconego zboża, w: Komentarze do PAE, t. l, Rolnictwo i hodowla, cz. II, Wrocław, ss. 128-244.&#13;
&#13;
�263&#13;
1995a&#13;
1995b&#13;
1996&#13;
1999a&#13;
1999b&#13;
1999c&#13;
1999d&#13;
199ge&#13;
Brencz A.&#13;
1996&#13;
Cox H. L.&#13;
1985&#13;
&#13;
Dach, w: Komentarze do PAE, t. 2, Budownictwo, Wrocław, ss. 175-212.&#13;
Piwnice, tamże, ss. 21-39.&#13;
Pożywienie, w: Komentarze do PAE, t. 5, Pożywienie i sprzęty z nim związane, Wrocław, ss. 7-70.&#13;
Czuwanie przy zwłokach, w: Komentarze do PAE, t. 5, Zwyczaje, obrzędy i&#13;
wierzenia pogrzebowe, Wrocław, ss. 94-96.&#13;
Poczęstunek po pogrzebie, tamże ss. 137-146.&#13;
Wyposażenie zmarłych, tamże ss. 98-110.&#13;
Zabiegi magiczne wykonywane w celu skrócenia agonii, tamże, ss. 51-56.&#13;
Zwyczaje związane z wyprowadzeniem zwłok na cmentarz, tamże ss. 112-135.&#13;
Wielkopolska jako region etnograficzny, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Seria Etnologia i Antropologia Kulturowa nr 16, Poznań.&#13;
Siibrauchtum: Siitucher und SiigefiijJe, w: AD V NF, red. M. Zender we współpracy z H. L. Coxem, G. Grober-Gluck i G. Wiegelmannem, Erliiuterungen&#13;
zu den Karten 50, 51,64, 77-84 a-d (6. Lieferung) (t. 3, z. 2), Marburg,&#13;
ss. 145-223.&#13;
&#13;
Czajkowski J.&#13;
1969&#13;
Wiejskie budownictwo mieszkalne w Beskidzie Niskim i na przyległym Pogórzu, "Rocznik Muzeów Województwa Rzeszowskiego", t. 2.&#13;
Czekanowski J.&#13;
1935a&#13;
La difJerenciation ethnographique de la Pologne a la lumiere du passe, "Bulletin International de I' Academie des Sciences et Lettres, Classe de Philologie", nr 1-3, ss. 25-29, mapa.&#13;
Zróżnicowanie etnograficzne Polski w świetle przeszłości, "Sprawozdania&#13;
1935b&#13;
z Posiedzeń i Czynności Polskiej Akademii Umiejętności", t. 40, ss. 64-67,&#13;
mapa.&#13;
Przyczynek do zagadnienia syntezy kartogramów, "Przegląd Statystyczny", t. I,&#13;
1938&#13;
nr I, ss. 47-52.&#13;
Wstęp do historii Słowian. Perspektywy antropologiczne, etnograficzne, ar1957&#13;
cheologiczne ijęzykowe, wyd. 2, Prace Instytutu Zachodniego nr 21, Poznań,&#13;
ss. 515, mapy, tab.&#13;
Dąbrowska G.&#13;
1980&#13;
Polishfolk dances, "Ethnologia Polon a", t. 6, ss. 109-124, mapa.&#13;
1981&#13;
Taniec ludowy, w: Etnografia Polski - Przemiany kultury ludowej, t. 2, BEP&#13;
nr 34, ss. 285-325.&#13;
D(elimat) T.&#13;
1947&#13;
Wyciąg ze sprawozdania z konferencji naukowej PTL w sprawie Polskiego&#13;
Atlasu Etnograficznego, "Lud", t. 37, ss. 476--481.&#13;
Dobrowolska A.&#13;
1964&#13;
Remarques sur Ie limites ethnographiques en Europe Centrale, w: La Pologne au VIle Congres International des Sciences Anthropologiques et Ethnologiques, BEP nr 10, Wrocław, ss. 228-234.&#13;
1967&#13;
Uwagi o rubieżach etnograficznych w centralnej Europie, "Etnografia Polska",&#13;
t. II, ss. 62-86.&#13;
Dołżycka B.&#13;
. 1993&#13;
Ugorowanie w gospodarce chłopskiej, w: Komentarze do PAE, t. I, Rolnictwo i hodowla, cz. I, Wrocław, ss. 175-190.&#13;
Brogi, sterty i stogi, tamże, ss. 247-264.&#13;
1994a&#13;
&#13;
�264&#13;
1994b&#13;
1995a&#13;
1995b&#13;
1995c&#13;
1995c&#13;
1995e&#13;
1996a&#13;
1996b&#13;
Dworakowski&#13;
&#13;
1964&#13;
&#13;
Stodoły, tamże, ss. 266-300.&#13;
Budownictwo ryglowe i glinobite, w: Komentarze do PAE, t. 2, Budownictwo, Wrocław, ss. 130-143.&#13;
Formy chałup na obszarach peryferyjnych, tamże, ss. 159- I 73.&#13;
Konstrukcja przysłupowa, tamże, ss. 84-103.&#13;
Niektóre elementy konstrukcji budynków drewnianych, tamże, ss. 105-128.&#13;
Wyprawa ścian, tamże, ss. 145-158.&#13;
Naczynia klepkowe do czerpania i noszenia wody, w: Komentarze do PAE,&#13;
t. 3, Pożywienie i sprzęty z nim związane, Wrocław, ss. 180-193.&#13;
Żarna, tamże, ss. 136-159.&#13;
S.&#13;
&#13;
Kultura społeczna ludu wiejskiego na Mazowszu nad Narwią, cz. l, Zwyczaje&#13;
doroczne i gospodarskie. "Prace Białostockiego Towanystwa Naukowego",&#13;
nr 3, Białystok,&#13;
&#13;
ss. 248, mapy.&#13;
&#13;
Etnograficky atlas&#13;
1978&#13;
EtnografickjJ atlas, t. l, oprac. J. Vai'eka wespół z H. Laudovą i V. Smelhau-&#13;
&#13;
1991&#13;
2000&#13;
&#13;
sem, "Opera Ethnological" nr 8, Praha, ss. 255, 4 iI., 3 mapy [narzędzi orackich (oprac. F. Sach)].&#13;
EtnografickjJ atlas, t. 2, oprac. V. Scheufler, "Opera Ethnologica" nr 12, Praha, ss. 153, 5 map (rzemiosło wiejskie).&#13;
Etnograficky atlas Cech. Moravy a Slezska. t. 3, Z. Martinek, Remeslna.&#13;
&#13;
domackiJ a manufakturni vyroba a obchod v Cechach v letech 1752-1756,&#13;
Praha, ss. 241, 37 map.&#13;
&#13;
EtnografickjJ atlas Slovenska&#13;
1990&#13;
Fischer A.&#13;
1934&#13;
&#13;
Frankowska&#13;
&#13;
1948&#13;
Frauenknecht&#13;
&#13;
red. S. Kovacevicova,&#13;
&#13;
Bratislava.&#13;
&#13;
Kaszubi na tle etnografii Polski. Studium porównawcze, w: F. Lorentz,&#13;
A. Fischer, T. Lehr-Spławiński,&#13;
Kaszubi. Kultura ludowa ijęzyk, Pamiętnik&#13;
Instytutu&#13;
M.&#13;
&#13;
Bałtyckiego,&#13;
&#13;
nr 16, Toruń, ss. 41-50,&#13;
&#13;
mapa.&#13;
&#13;
Problemy Atlasu Etnograficznego, "Lud", t. 38, ss. 147-205 (nadbitka z datą&#13;
1949).&#13;
G.&#13;
&#13;
1963&#13;
&#13;
Kaffee. Tee und Gebiick zum Totenmahl. w: AD V NF, red. M. Zender, Erliiute-&#13;
&#13;
1964a&#13;
&#13;
Bezeichnung des Totenmahls, tamże, Erl. zur 3. Lieferung,&#13;
&#13;
1964b&#13;
&#13;
Bezeichnung des Totenmahls: Redensarten, tamże, Karte NF 25-36, ss. 6 I 9-&#13;
&#13;
1964c&#13;
1964d&#13;
1983&#13;
&#13;
Teilnehmer am gemeinsamen Trunk, tamże ss. 595-600.&#13;
Teilnehmer am Totenmahl, tamże, ss. 576-595.&#13;
Volksrecht, w: ADV NF, red. M. Zender we współpracy&#13;
&#13;
rungen zur 2. Lieferung,&#13;
&#13;
Karte NF 13-24, Marburg,&#13;
&#13;
ss. 471--476.&#13;
Karte NF 25-36,&#13;
&#13;
ss. 600-6 I 9.&#13;
-621.&#13;
&#13;
Gajek J.&#13;
1946&#13;
1947&#13;
1955a&#13;
1956&#13;
&#13;
z H. L. Coxem,&#13;
G. Grober-GlUck&#13;
i G. Wiegelmannem,&#13;
Erliiuterungen zu den Karten 52, 53,&#13;
56d, 57-58, 72d, 76c, (5. Lieferung) (t. 3, z. l), Marburg, ss. 23--44.&#13;
&#13;
Polski Atlas Etnograficzny, "Lud", t. 36, ss. 408-412.&#13;
Polski Atlas Etnograficzny, "Annales Universitatis Mariae Curiae-Skłodowska", Sectio F, Suplementum I, Lublin.&#13;
a polskom etnografićeskom atlasie, "Kratkije SoobScenija", t. 22, ss. 54-59.&#13;
Uwagi do Polskiego Atlasu Etnograficznego. Referat wygłoszony na sesji&#13;
&#13;
�265&#13;
Wydziału Nauk Historycznych AN ZSRR 27 IV 1954 r., "Lud", t. 42, cz. 2,&#13;
ss. 899-908.&#13;
1957a&#13;
Die Erforschung der Ackerbaugeriiteim Zusammenhang mit dem polnischen&#13;
etnographischen Atlas, "Veroffentlichungen des Instituts fUrDeutsche Volkskunde" , t. 13, Agrar ethnographie, Vortrage der Berliner Tagung yom 29. Sept.&#13;
Bis I. Okt. 1955, ss. 11-22.&#13;
1957b&#13;
W sprawie dyskusji nad Polskim Atlasem Etllograficzym (Odpowiedź prof&#13;
K. Moszyńskiemu), "Kwart. HKM", nr 3-4, ss. 606-634.&#13;
1958a&#13;
Atlas Ethnographique Polonais en 1953-1957, "Kwart. HKM", z. 1-2, ss. 307-314, 2 mapy.&#13;
1958b&#13;
Próba etllograficznej regionalizacji Polski w świetle prac nad "Polskim Atlasem Etnograficznym" - Komunikat, "Sprawozdania Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego", 13 A, ss. 50-53.&#13;
1958c&#13;
Znaczenie kartografii elllograficznej dla slawistyki w świetle prac nad Polskim Atlasem Etnograficznym, w: Z polskich studiów slawistycznych. Prace&#13;
językoznawcze i etnograficzne na IV Międzynarodowy Kongres Slawistów&#13;
w Moskwie 1958, Warszawa, ss. 217-232.&#13;
1959&#13;
Zadania i metody Polskiego Atlasu Etnograficznego, "Lud", t. 44, ss. 153-204.&#13;
1962&#13;
Studia nad etnograficzną regionalizacją Polski, "Lud", t. 47, ss. 165-209, map 8.&#13;
1964a&#13;
Atlas Etnographique Polonais, w: "Studia z dziejów gospodarstwa wiejskiego", t. 6, z. 2, ss. 51-55.&#13;
1967&#13;
Uwagi do dyskusji nad Polskim Atlasem Etnograficznym, "Kwart. HKM",&#13;
R. 15, nr 3, ss. 559-571.&#13;
1971&#13;
Znaczenie "Polskiego Atlasu Etnograficznego" dla etnografii Polski, "Etnografia Polska", t. 15, z. 2, ss. 17-36.&#13;
1973&#13;
The significance of the Polish Ethnographic Atlas for the ethnology of Poland, w: Poland at the 9'h International Congress of Antropological and Ethnological Sciences, Wrocław-Warszaw a-Krak ów-Gdańsk, ss. 43-68.&#13;
1974a&#13;
Etnograficke regióny na zaklade Polskeho etnografickeho atlasu, "Slovensky&#13;
Narodopis" R. 22, nr 3, ss. 374-388,2 mapy.&#13;
1974b&#13;
Z histórie etnokartografie v Pol 'sku, "Slovensky Narodopis" R. 22, z. 3,&#13;
ss. 361-373.&#13;
1975&#13;
Projekt scenariusza Etnograficznego Parku Ziemi Radomskiej, "Biuletyn&#13;
Kwartalny Radomskiego Towarzystwa Naukowego", t. 12, z. 1-2, Radom,&#13;
ss. I I I - li 3.&#13;
1976&#13;
Etnograficzne zróźnicowanie obszaru Polski, w: Etnografia Polski - Przemiany kultury ludowej, t. l, BEP nr 32, ss. 143-177.&#13;
Gajek J., Kłodnicki Z.&#13;
1976-1977&#13;
Der polnische etnographische Atlas Forschungsstand, "Ethnologia Slavica",&#13;
t. 8-9, ss. 295-301.&#13;
G[ajkowa] O.&#13;
1954a&#13;
Sprawozdanie z badań terenowych Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego&#13;
w 1952 r., "Lud", t. 41, cz. II, ss. 1259-1267.&#13;
1954b&#13;
Sprawozdanie z konferencji w sprawie badań terenowych nad rolnictwem&#13;
i hodowlą z dnia 9 i 10 maja 1953 r. w Poznaniu, "Lud", t. 41 cz. II,&#13;
ss. 1268- I280.&#13;
1956&#13;
Konferencja dotycząca Polskiego Atlasu Etnograficznego, "Lud", t. 42,&#13;
ss. 908-909.&#13;
Ganckaja O. A., Gracjanskaja N. N., Listova N. M., Tokarev S. A.&#13;
1968&#13;
ObSćaja sistematika narodnogo źiliśća v stranach Evropy, w: Tipy selskogo&#13;
&#13;
�266&#13;
ii!iSca v stranach zarnbeinoj Evropy, red. S. A. Tokarev, Moskva, ss. 361-370,&#13;
Garyga B.&#13;
1963&#13;
&#13;
mapa.&#13;
&#13;
Radło śląskie w technice mechanicznej uprawy roli, PiME,&#13;
-297,6&#13;
&#13;
t. 23, ss. 245-&#13;
&#13;
map.&#13;
&#13;
Górak 1.&#13;
1992&#13;
&#13;
Materiały do historii kultury materialnej Zamojszczyzny, Zamość,&#13;
&#13;
Grober-Gluck&#13;
&#13;
56 map.&#13;
G.&#13;
&#13;
ss. 64,&#13;
&#13;
1972&#13;
&#13;
Lokalnamen in deutchsprachigen Bezeichnungen von Sagengestalten. Verbreitung und Deutung, w: Festschrift Matthias Zender. Studien zu Volkskultur. Sprache und Landesgeschichte. red. E. Ennen i G. Wiegelmann, t. 1, Bonn,&#13;
&#13;
1985&#13;
&#13;
Der Erste Kirchgang der Wachnerin, w: AD V NF, red. M. Zender we współpracy z H. L. Coxem, G. Grober-GlUck i G. Wiegelmannem, Erliiuterungen zu den&#13;
&#13;
1988&#13;
&#13;
Zum AbschlujJ des Atlas der deutschen Volkskunde - Neue Folge. Ein Beitrag zur Wissenschaftsgeschichte der Volkskunde, w: Wandel der Volkskultur&#13;
in Europa. Festschriftfiir Gunter Wiegelmann zum 60. Geburstag, red. N-&#13;
&#13;
ss. 144-168,&#13;
&#13;
3 mapy.&#13;
&#13;
Karlen 50, 51, 64, 77-84 a-d (6. Lieferung) (t. 3, z. 2), Marburg, ss. 105-144.&#13;
&#13;
-A. Bringeus, l. 1, (Beitriige zur Volkskultur&#13;
Munster, ss. 53-70.&#13;
Grocholski&#13;
1962&#13;
&#13;
z. 60),&#13;
&#13;
J.&#13;
&#13;
Formy przesuszania zżętych zbóż w polskich gospodarstwach chłopskich&#13;
wXIXIXXw., "Lud", t. 47, ss. 231-282,11&#13;
map.&#13;
Przesuszanie zżętych zbóż na polu w: Komentarze do PAE, l. l, Rolnictwo&#13;
i hodowla, cz. II, Wrocław, ss. 63-93.&#13;
Formy zaprzęgu konnego, w: Komentarze do PAE, t. 4, Transport i komunikacja lądowa, Wrocław, ss. 239-269.&#13;
&#13;
1994&#13;
1997&#13;
Hanisch&#13;
&#13;
in Nordwestdeutschland,&#13;
&#13;
K.&#13;
&#13;
1972&#13;
&#13;
Ethnographische Atlasvorhaben in Polen, w: Festschrift Matthias Zender ...,&#13;
&#13;
Hofman-Liandzis&#13;
&#13;
1962&#13;
&#13;
ss. 296-306.&#13;
K.&#13;
&#13;
Niektóre tradycyjne uprawy na wsi polskiej w XIX i XX wieku, "Lud",&#13;
ss. 210-230,&#13;
&#13;
Horodyska&#13;
&#13;
t. 47,&#13;
&#13;
9 map.&#13;
&#13;
H.&#13;
&#13;
1958&#13;
Słownictwo Warmii i Mazur. Hodowla, SW-M nr 3, Wrocław, ss. 111,34 mapy.&#13;
Istoriko-etnografićeskij atlas Pribaltiki&#13;
1985&#13;
T. l Zemledelie, red. M. G. Rabinovicova, red. naczelny L. N. Terenteva, Wilno, 54 mapy i tom komentarzy.&#13;
Jagieła K.&#13;
1973a&#13;
1973b&#13;
1995a&#13;
&#13;
Formy stęp w Polsce i ich występowanie, "Lud", l. 57, ss. 213-243, 2 mapy.&#13;
Typy maślnic w Polsce i ich występowanie w świetle skartowań Polskiego&#13;
Atlasu Etnograficznego, tamże, ss. 213-217,2&#13;
mapy.&#13;
Budownictwo sumikowo-łątkowe, w: Komentarze do PAE, t. Budownictwo,&#13;
&#13;
1995b&#13;
1995c&#13;
1995d&#13;
1996a&#13;
&#13;
Domy z podcieniem szczytowym, tamże, ss. 41-61.&#13;
Formy węgłów chałup zrębowych, tamże, ss. 71-82.&#13;
Rozplanowanie chałup wąsko/rontowych, tamże, ss. 243-251.&#13;
Maślnice, w: Komentarze do PAE, t. 3, Pożywienie i sprzęty z nim związane,&#13;
&#13;
1996b&#13;
1997&#13;
&#13;
Stępy, tamże, ss. 90-134.&#13;
Jarzmo, jarzmica, chomąto bydlęce, w: Komentarze do PAE, t. 4, Transport&#13;
i komunikacja lądowa, Wrocław, ss. 198-237.&#13;
&#13;
Wrocław,&#13;
&#13;
Wrocław,&#13;
&#13;
ss. 63-69.&#13;
&#13;
ss. 161-179.&#13;
&#13;
�267&#13;
Jankowska B.&#13;
1993&#13;
Formy i nazwy kopaczek, w: Komentarze do PAE, t. 1, Rolnictwo i hodowla,&#13;
cz. 1, Wrocław, ss. 51-71.&#13;
1994&#13;
Ule kłodowe i słomiane, tamże, ss. 349-396.&#13;
1995a&#13;
Nazewnictwo związane z chałupą, tamże, t. 2, Budownictwo, ss. 287-301.&#13;
1995b&#13;
Rozplanowanie chałup szerokofrontowych, tamże, ss. 252-285.&#13;
1996a&#13;
Czerpaki zgrzebłowa te do zbierania jagód, tamże t. 3, Pożywienie i sprzęty&#13;
z nim związane, Wrocław, ss. 72-88.&#13;
1996b&#13;
Łyżniki, tamże, ss. 195-218.&#13;
1996c&#13;
Reliktowe występowanie krzesiw (stan z przełomu XIX na XX w.), tamże,&#13;
ss. 220-233.&#13;
1999a&#13;
Reliktowe zwyczaje przyjmowania i zapraszania dusz w wigilię Bożego Narodzenia, tamże, t. 5, Zwyczaje. obrzędy i wierzenia pogrzebowe, ss. 173-181.&#13;
1999b&#13;
Sposoby zawiadamiania wsi o śmierci jednego z jej mieszkańców, tamże,&#13;
ss. 57-70.&#13;
1999c&#13;
Ubiór zmarłego, tamże, ss. 72-92.&#13;
1999d&#13;
Zapowiedzi śmierci, tamże ss. 13-49.&#13;
199ge&#13;
Zwyczaje i wierzenia związane z Dniem Zadusznym, tamże, ss. 148-171.&#13;
Judycka I.&#13;
1957&#13;
Nazwy narzędzi ornych w gwarach Pomorza Mazowieckiego, "Kwart. HKM",&#13;
R. 5, z. 2, ss. 245-282.&#13;
1961&#13;
Słownictwo z zakresu uprawy roli w gwarach Pomorza Mazowieckiego. Stan&#13;
obecny, historia i związki z terenami przyległymi, SW-M nr 9, Wrocław-Warszawa-Kraków, ss. 168,8 map.&#13;
Kaiser K.&#13;
1936&#13;
Atlas der pommerschen Volkskunde, Pommernforschung II. Reihe, Greifswald:&#13;
Textband. Veroffentlichungen des Volksundlichen Archivs fUr Pommern,&#13;
t. 4, ss. 333, 40 iI., 8 map. Kartenmappe, VerOffentlichungen des Volkskundlichen Archivs fUr Pommern, t. 5, 44 mapy.&#13;
Klimaszewska J.&#13;
1938&#13;
Dach chaty w Polsce, "Lud Słowiański", t. 2, dział B, ss. 141-147; t. 4, z. 1,&#13;
dział B, ss. 117-168.&#13;
1981&#13;
Doroczne obrzędy ludowe, w: Etnografia Polski - Przemiany kultury ludowej, t. 2, BEP nr 34, ss. 127-153,6 map.&#13;
Kłodnicki Z.&#13;
Transport mit Menschenkraft in Polen in der ersten Hiilfie des XX Jahrhun1971&#13;
derts, w: Studia Etnographica et Folkloristica in honorem Bela Gunda, red.&#13;
l. Szabadfalvi i Z. Ujvary, Debrecen, ss. 589-606, 7 map.&#13;
Rezginie w Europie, "Lud", t. 58, ss. 73-85,2 mapy.&#13;
1974a&#13;
Rybołówstwo ludowe w pracach Polskiego Atlasu Etnograficznego, "Kwart.&#13;
1974b&#13;
HKM", R. 22, nr 1, ss. 189-196, 6 map.&#13;
"Rezginia" in Europe, "Ethnologia Europaea" w. 8, z. 2, ss. 101-110,3 mapy.&#13;
1975&#13;
Reliktoweformy transportu nasobnego i ręcznego w kulturach ludowych środ1976b&#13;
kowej Europy. Rozprawa doktorska.&#13;
Zum Stand der kartographischen Forschungen zur Volkstiimlicher Fischerei&#13;
1976c&#13;
in Polen, Studien zur europiiischen traditionellen Fischerei, "Bajai DoIgozatok" 3, Baja, ss. 53-57, mapa.&#13;
Die Termine der Jahresfeuer in Europa. Erliiuterungen zur Verbreitungskar1980&#13;
te, Red. M. Zender, "Forschungen zum Etnologischen Atlas Europas und&#13;
Seiner Nachbarliinder" t. 1, Gottingen (Kłodnicki - oprac. obszaru Polski&#13;
na mapie Europy i tekst na ss. 55-59).&#13;
&#13;
�268&#13;
Transport mit Menschenkraft in den polnischen Karpaten, w: Traditione//e&#13;
Transportmethoden, Budapest, ss. 43-63, 7 map.&#13;
1984&#13;
Das polnisch-deutche Grenzgebiet ais kulturelIer Kontaktraum im Spiegel&#13;
der volkskundlichen Atlanten, w: Volkskundlische Kulturramforschung heute, red. H. L. Cox i G. Wiegelamnn, Munster (Beitrage zur Volkskultur in&#13;
Nordwestdeutschland, z. 42), ss. 43-54, 2 mapy.&#13;
1986-1988&#13;
Das Wurfnetz in Polen in den Nachbarliindern. Eine Beispiel der Wanderung&#13;
eines Kulturelements, "Acta Ethnografica Academiae Scientiarum Hungaricae" t. 34, 1-4, ss. 265-28 I, mapa.&#13;
1987&#13;
La peche traditionne//e en eau douce. "Objets et Mondes. Revue du Musee&#13;
de L'homme - Musee National d'Historie Naturelle" t. 24, z. 3-4,&#13;
ss. 127-134.&#13;
Die Dynamik des Wandeis der traditionellen Sachkultur in Polen, w: Wandel&#13;
1988&#13;
der Volkskultur in Europa. Festschrift fiir Giinter Wiegelmann zum 60. Geburtstag, red. Nils-Arvid Bringeus, t. I, Munster (Beitrage zur Volkskultur&#13;
in Nordwestdeutschland, z. 60), ss. 325-347,6 map.&#13;
1992&#13;
Tradycyjne rybołówstwo śródlądowe w Polsce. Zarys historii sposobów, narzędzi i urządzeń rybackich w świetle metody retrogresywnej, "Acta Universitatis Wratislaviensis", No I318, Wrocław, ss. 408 + 8, 24 mapy.&#13;
1993&#13;
Przysłowia dotyczące siewu zbóż, "Literatura Ludowa", z. 3, ss. 27-46.&#13;
1994a&#13;
Przestrzenne ujęcie zjawisk kulturowych (Z myślą o "Karcie kulturowej Rzeki 'j, "Rzeki" t. 3, ss. 45-65.&#13;
1994b&#13;
Siew zbóż, w: Komentarze do PAE, t. I, Rolnictwo i hodowla, cz. lI, Wrocław, ss. 6-31.&#13;
1994c&#13;
Tak zwana rubież etnograficzna, a problem genezy przestrzennego zróżnicowania kultury ludowej w Polsce, "Lud", t. 77, ss. 47-67.&#13;
1995&#13;
Ogrodzenia, w: Komentarze do PAE, t. 2, Budownictwo, Wrocław, ss. 5-20.&#13;
1996&#13;
Zachodnie wpływy kulturowe a etnograficzne zróżnicowanie obszaru Polski,&#13;
"Lud", t. 80, ss. 157-166.&#13;
1997a&#13;
Kulturstromungen zwisclzen Elb- und Weichselstromgebiete in den letzen&#13;
Jahrhunderten. [w:] Evropsky kulturni pros/or - jeden o/a v rozmani/os/i.&#13;
Sbornik z 10. Etnokartografickeho sympozia (Ti'eśt' 25-29.1I1.J966J, red.&#13;
J. Vai'eka, M. Holubova, L. Petrailova. "Cesky lid" - suplement 84/1997,&#13;
Praha, ss. 86-97,6 map.&#13;
1997b&#13;
Transport silami ludzkimi, w: Komentarze do PAE, t. 4, Transport i komunikacja, Wrocław, ss. 9-107.&#13;
1997c&#13;
Wstęp, tamże, ss. 5-8.&#13;
2000&#13;
Dolny Śląsk na tle ziem Polski w świetle tradycyjnej kultury materialnej,&#13;
w: Śląsk, Schlesien, Slezko. Przenikanie kultur, red. Z. Kłodnicki, Wrocław,&#13;
ss. 93-111.&#13;
Kłodnicki Z., Kłosek E., Szymański A.&#13;
1982-1983&#13;
Zur Syste'!latik der Dreschj1egel in Europa, "Ethnologia Europea", t. 13,&#13;
z. 1, ss. 85-96.&#13;
Kolago C., Trębska W.&#13;
1961&#13;
Atlas kultury ludowej jako jedna z form pracy etnograficznej, "Etnografia&#13;
Polska", t. 4, ss. 153-171.&#13;
1965&#13;
Z zagadnień metodyki polskich prac etnograficznych: czas i przestrzeń&#13;
w badaniach kultury ludowej, "Etnografia Polska", t. 9, ss. 25-40.&#13;
Kwaśniewski K.&#13;
1962&#13;
Elementy zagrody chlopskiej związane z hodowlą w Polsce w końcu XIX&#13;
i w XX w. (Zarys e/nograficzny), "Lud", t. 47, ss. 439-468, 9 map.&#13;
1981&#13;
&#13;
�269&#13;
1963&#13;
&#13;
1965&#13;
Labuda G.&#13;
1954&#13;
Lempka W.&#13;
1976&#13;
&#13;
Lew S.&#13;
1963&#13;
ŁęgaW.&#13;
1933&#13;
&#13;
Paleniska i piece w polskim budownictwie ludowym. Studium na podstawie&#13;
materiałów etnograficznych z drugiej połowy XIX oraz XX wieku, BEP nr 7,&#13;
Wrocław- Warszawa-Kraków.&#13;
Brogi jako element zagrody chłopskiej w Polsce (na podstawie badań etnograficznych w 1955 roku), "Etnografia Polska", t. 9, ss. 102-121,6 map.&#13;
Kilka uwag o zadaniach" Polskiego Atlasu Etnograficznego ", "Lud", t. 41,&#13;
cz. l, ss. 808-822.&#13;
Tradycyjna gospodarka hodowlana, w: Kultura ludowa Mazurów i Warmiaków, red. 1. Burszta, Monografie Dziejów Społecznych i Politycznych Warmii i Mazur, t. 3, Wrocław- Warszawa-Kraków-Gdańsk, ss. 219-248.&#13;
Rozplanowanie wnętrza chałupy chłopskiej na obszarze Dolnego Śląska&#13;
(Materiały z badań terenowych), PiME, t. 23, Wrocław, ss. 117-140.&#13;
&#13;
Ziemia Malborska. Kultura ludowa, Pamiętnik Instytutu Bałtyckiego,&#13;
nr 10, Toruń, ss. 256, 10 map.&#13;
1960&#13;
Okolice Świecia. Materiały etnograficzne, Gdańsk, ss. 236, 4 mapy.&#13;
1961&#13;
Ziemia Chełmińska, PiME t. 17, Wrocław, ss. 494, mapy.&#13;
Małecki M., Nitsch K.&#13;
1934&#13;
Atlas językowy polskiego Podkarpacia, Kraków.&#13;
Mały atlas gwar polskich&#13;
1957-1970 Kier. naukowy K. Nitsch, od 3. tomu - M. Karaś. Tomy 1-13, Wrocław-Kraków.&#13;
Marczyk I.&#13;
Radła, w: Komentarze do PAE, t. l, Rolnictwo i hodowla, cz. I, Wrocław,&#13;
1993a&#13;
ss. 73-107.&#13;
Socha, tamże ss. 109-127.&#13;
1993b&#13;
1994&#13;
Wykorzystanie wołów i krów jako si/y roboczej, tamże, ss. 312-327.&#13;
Sanie, t. 4, Transport i komunikacja lądowa, ss. 110-154.&#13;
1997&#13;
MarczykM.&#13;
1997&#13;
Koła i wozy czterokołowe, tamże, ss. 156-196.&#13;
Wybrane zagadnienia dotyczące progu w magii, tamże, t. 5, Zwyczaje, obrzę1999&#13;
dy i wierzenia pogrzebowe, ss. 183-195.&#13;
Martin L.&#13;
Brauchtum bei der Heirat, Der Weber oder Mittelsmann, w: ADV NF, red.&#13;
1959&#13;
M. Zender, Erliiuterungenzur 1. Lieferung, Karte NF 1-12, Marburg, ss. 85-152.&#13;
1964&#13;
Brauchtum bei der Tau/e, w: AD V NF, red. M. Zender, Erliiuterungen zur 3.&#13;
Lieferung, Karte NF 25-36, Marburg, ss. 673-752.&#13;
Brauchtum bei der Heirat. Verlobung, w: AD V NF, red. M. Zender we współ1983&#13;
pracy z H. L. Coxem, G. Grober-GHick i G. Wiegelmannem, Erliiuterungen&#13;
zu den Karten 52, 53, 56d, 57-58, 72d, 76c, 76d (5. Lieferung) (t. 3, z. l),&#13;
Marburg, ss. 61-104.&#13;
Mainers U.&#13;
1983&#13;
Die Kornfege in Milleleuropa. Wort- und sachkundliche Studien zur Geschichte einen /riihen landwirtschaftlichen Maschine. Beitriige zur Volkskultur in&#13;
Nordwestdeutschland, z. 28, Miinster, ss. 481, 4 mapy.&#13;
Mielczarska W.&#13;
1931&#13;
Starosta weselny w Polsce. Wydawnictwa Instytutu Etnologicznego Uniwersytetu Poznańskiego, nr 2, Poznań, ss. 27,2 mapy.&#13;
&#13;
�270&#13;
Mocarska-Kowalska A.&#13;
1963&#13;
Słownictwo Warmii i Mazur. Rybołóstwo, SW-M, t. 10, Wrocław-Warszawa-Kraków, ss. 79, 18 map.&#13;
Moszyński K.&#13;
1925&#13;
Niektóre wyniki etnograficznych badań Polski, "Ziemia", t. 10, nr 3, ss. 40-45.&#13;
1927&#13;
Lud polski w dorzeczu Wisly, "Ziemia", l. 12, ss. 163-169.&#13;
1929a&#13;
Ethnographische Studien in Ostpolen, w: A journey through the eastern provinces of Poland in the year 1926, Kraków, ss. 125-171.&#13;
Kultura ludowa Słowian, Kraków,&#13;
cz. I Kultura materialna, s. 710, 21 map (wyd. 2 - Warszawa 1967, s. 751)&#13;
1929b&#13;
cz. II Kultura duchowa,&#13;
z. l, ss. 1-722 [wyd. 2 - Warszawa 1967, ss. 835, 27 map (przedruk&#13;
1934&#13;
z K. Moszyński i J. Klimaszewska, Atlas kultury ludowej w Polsce)],&#13;
z. 2, ss. 723-1642, 2 mapy (wyd. 2 - Warszawa 1968, ss. 111,2 mapy).&#13;
1939&#13;
Niektóre przyczyny zróżnicowania kultury ludowej w Polsce, "Lud Słowiań1937a&#13;
ski", t. 4, z. I, ss. B65-1I7, 10 map.&#13;
Varia, "Lud Słowiański", t. 4, z. I, ss. B27-45.&#13;
1937b&#13;
Na marginesie dyskusji o Polskim Atlasie Etnograficznym, "Kwart. HKM",&#13;
1956&#13;
R. 4, z. 3, ss. 491-518.&#13;
Człowiek. Wstęp do etnografii powszechnej i etnologii, BEP, nr 3, Wrocław1958a&#13;
Warszawa-Kraków, ss. 855+38, mapa.&#13;
1958b&#13;
Niektóre wytyczne dla prac Polskiego Atlasu Etnograficznego, "Etnografia&#13;
Polska", t. l, ss. 57-65.&#13;
O sposobach badania kultury materialnej Prasłowian, BEP nr 6, Wrocław1962&#13;
Kraków-Warszawa, ss. 293, mapa.&#13;
Moszyński K., Klimaszewska 1.&#13;
1934-1936&#13;
Atlas kultury w Polsce, Kraków.&#13;
1934&#13;
Zeszyt l, 8 map.&#13;
1935&#13;
Zeszyt 2, opracowany wespół z M. Bytnarówną, 12 map.&#13;
1936&#13;
Zeszyt 3, 10 map.&#13;
Nasz A.&#13;
Wpływ śląsko-łużyckiej rubieży leśnej na dynamikę procesów etnograficznych,&#13;
1958&#13;
"Śląski Kwartalnik Historyczny Sobótka" R. 13, nr 3, ss. 365-408, II map.&#13;
1960&#13;
Narzędzia żniwne w Polsce, "Etnografia Polska", t. 3, ss. 309-328.&#13;
Nowosz W.&#13;
Zajęcia rolnicze i hodowlane, w: Etnografia Polski. Przemiany kultury ludo1976&#13;
wej, t. l, red. M. Biemacka i in., BEP nr 32, Wrocław-Warszawa-KrakówGdańsk, ss. 185-245, 3 mapy.&#13;
Olędzki 1.&#13;
1962&#13;
Rybołówstwo na terenie kurpiowskiej Puszczy Zielonej od końca XIX do polowy XX wieku, w: Kurpie Puszcza Zielona, red. A. Kutrzeba-Pojnarowa,&#13;
BEP nr 5, Wrocław-Warszaw a-Kraków, ss. 139-276,7 map (w tym jedna&#13;
powtórzona ~a Moszyńskim, 1929).&#13;
Passarge S.&#13;
Geographische Volkerkunde, t. I. Einfiihrung in die geographische Volker1934&#13;
kunde, Frankfurt a.M., ss. 144.&#13;
Pawłowska J.&#13;
1994&#13;
Narzędzia żniwne, w: Komentarze do PAE, t. I,Rolnictwo i hodowla, cz. II,&#13;
Wrocław, ss. 32-62.&#13;
&#13;
�271&#13;
Pawłowska 1., Staszczakówna Z.&#13;
1956&#13;
Uwagi nad kwestionariuszem nr 2 Polskiego Atlasu Etnograficznego, "Lud",&#13;
t. 42, cz. 2, ss. 922-925.&#13;
Pel3ler w.&#13;
Deutsche Volkstumsgeographie, Braunschweig-Berlin-Hamburg,&#13;
ss. 104,&#13;
1931&#13;
21 map.&#13;
Polski Atlas Etnograficzny ...&#13;
Polski Atlas Etnograficzny, red. J. Gajek&#13;
1958&#13;
Zeszyt próbny, Wrocław, mapy 1-17, część tekstowa, ss. 66.&#13;
1964&#13;
Zeszyt I, Warszawa, mapy 1-57.&#13;
1965&#13;
Zeszyt II, Warszawa, mapy 58-129.&#13;
Zeszyt III, Warszawa, mapy \30-190.&#13;
1967&#13;
1971&#13;
Zeszyt IV, Warszawa, mapy 191-250.&#13;
1974&#13;
Zeszyt V, Warszawa, mapy 251-304.&#13;
Zeszyt VI, Warszawa, mapy 305-355.&#13;
1981&#13;
Pokropek M.&#13;
1981&#13;
Metoda etnograficzna. w: Metody etnologii, cz. I, red. E. Z. Szulc, Warszawa, ss. 61-85.&#13;
1976&#13;
Budownictwo ludowe w Polsce, Warszawa, ss. 197, 101 ił.&#13;
Pokropek M., Pokropek W.&#13;
1995&#13;
Tradycyjne budownictwo drzewne w Polsce, t. 1, Budownictwo ludowe. Chałupy i ich regionalne zróżnicowanie, Warszawa, ss. 187, 184 ił.&#13;
Popiel L.&#13;
1936&#13;
Stępa w Polsce, "Lud", t. 34, ss. 187-269.&#13;
Prinz 1.&#13;
Das Totenfest. Gebiicke zu Allerseelen, w: AD V NF, red. M. Zender, Erliiute1963&#13;
rungen zur 2. Lieferung, Karte NF 13-24, Marburg, ss. 381-392.&#13;
Prinz J. (zarys), Frauenknecht G. (oprac.)&#13;
1963&#13;
Gebiicke zum Totenmahl. tamże, ss. 439-471.&#13;
Problemy kartografirovanija ...&#13;
1974&#13;
Problemy kartografirovanija v jazykoznanii i etnografii, red. S. I. Bruk, Leningrad, ss. 324 (rec. Z. Staszczak, "Lud" t. 60, 1976, ss. 253-254).&#13;
Pudło K.&#13;
Tradycje używania bydła rogatego do prac pociągowych w gospodarstwach&#13;
1962&#13;
chłopskich w Polsce z końcem x/x i w / poło XX w., "Lud", t. 47, ss. 415-438,5 map.&#13;
Rączka J. W.&#13;
1985&#13;
' Podstawy rewaloryzacji architektury w regionach krajobrazowych (Wartości i zagrożenia - Rozważania nad metodą - Cechy regionalne - Problemy rewaloryzacji), Politechnika Krakowska, Monografia nr 35, Kraków,&#13;
ss. 230, mapy.&#13;
Reinfuss R.&#13;
1946&#13;
Pogranicze krakowsko-góralskie w świetle dawnych i najnowszych badań&#13;
etnograficznych, "Lud", t. 36, ss. 222-255 (nadbitka paginowa 1-36),3 mapy.&#13;
Łemkowiejako grupa etniczna, PiME, t. 7, ss. 7-210,7 map.&#13;
1948&#13;
Reiman E.&#13;
1972&#13;
Fastnachtsbrauchtum in Ost- und WestpreujJen, w: Festschrift Matthias Zender. Studien zu Volkskultur. Sprache und Landesgeschichte, red. E. Ennen&#13;
i G. Wiegelmann, t. l, Bonn, ss. 195-226, 5 map.&#13;
&#13;
�272&#13;
Rohr E.&#13;
1939&#13;
&#13;
Die Volkstumkarte. Voraussetzungen und Gestaltung. Volkstumsgeographische Forschungen,&#13;
&#13;
Russkije. Istoriko-etnografićeskij&#13;
Red. P. I. Kusnier,&#13;
&#13;
t. l, Leipzig,&#13;
&#13;
ss. 140.&#13;
&#13;
atlas&#13;
S. N. Tolstov i in., Moskva.&#13;
&#13;
Zemledelije. Krestianskoje iiliSće. Krestianskaja odeźda (Seredina XIX-naćałoXXvieka),&#13;
71 map, [komentarze] ss. 360 [rec. Z. Kłodnicki, "Lud",&#13;
t. 52, 1968].&#13;
Iz istorii narodnogo źiliśća i kostiuma (ukraśenie krestianskich domov&#13;
i odeźdy, seredina XIX-naćalo XX v.),&#13;
&#13;
1967&#13;
&#13;
1970&#13;
Schier B.&#13;
1966&#13;
&#13;
Hauslandschaften und Kulturbewegungen im ostlichen Mitteleuropa, wyd. 2,&#13;
Gottingen.&#13;
&#13;
Schlenger&#13;
1934&#13;
&#13;
H.&#13;
&#13;
Methodische und technische Grundlagen des Atlas der deutschen Volkskunde, Berlin (Deutsche Forschung, z. 27).&#13;
&#13;
Siatkowski&#13;
1958&#13;
&#13;
J.&#13;
&#13;
Skarżyński&#13;
&#13;
T.&#13;
&#13;
Słownictwo Warmii i Mazur. Budownictwo i obróbka drewna, SW-M nr l,&#13;
Wrocław,&#13;
&#13;
1962&#13;
&#13;
ss. 140, 64 mapy.&#13;
&#13;
Stodoły w polskim budownictwie ludowym XIX i XX wieku (Etnograficzna&#13;
analiza niektórych cech), "Lud", t. 47, ss. 383-414, II map.&#13;
Paleniska i piece piekarskie w budownictwie dolnośląskim, PiME, t. 23,&#13;
&#13;
1963&#13;
&#13;
Wrocław,&#13;
Smułkowa&#13;
&#13;
ss. 141-169.&#13;
&#13;
E.&#13;
&#13;
1968&#13;
&#13;
Słownictwo z zakresu uprawy roli w gwarach wschodniej Białostocczyzny na&#13;
tle wschodniosłowiańskim, Monografie Slawistyczne, t. 14, Wrocław-Warszawa-Kraków,&#13;
&#13;
Z.&#13;
&#13;
Sokolewicz&#13;
&#13;
1993&#13;
&#13;
ss. 244, 55 map.&#13;
&#13;
Pług i plużnica, w: Komentarze do PAE, t. I, Rolnictwo i hodowla, cz. l,&#13;
Wrocław,&#13;
&#13;
ss. 129-157.&#13;
&#13;
Z.&#13;
&#13;
Staszczak&#13;
1963&#13;
&#13;
Budownictwo chłopskie w wojwództwie lubelskim (w XIX i XX wieku), "Prace i Materiały Etnograficzne",&#13;
t. 24, Wrocław, ss. 232, 41 map.&#13;
Staszczakówna&#13;
Z.&#13;
1954&#13;
Sprawozdanie z prac nad Polskim Atlasem Etnograficznym za okres 1947-1953 r. "Lud", t. 41 cz. 2, ss. 1280-1283.&#13;
Uwagi o zeszycie próbnym Polskiego Atlasu Etnograficznego, "Lud", t. 45,&#13;
1960&#13;
ss. 494-516.&#13;
Stęszewski&#13;
&#13;
J.&#13;
&#13;
1981&#13;
&#13;
Muzyka ludowa, w: Etnografia Polski -&#13;
&#13;
Przemiany kultury ludowej, t. 2,&#13;
&#13;
HEP nr 34, ss. 245-284.&#13;
Stolicna&#13;
&#13;
R.&#13;
&#13;
1997&#13;
&#13;
The Ethnographic Atlas o/Slovakia - contribution to European cultural identity. w: Evropsky kulturni prosfor - jedenota v rozmanitosti. Sbornik&#13;
z 10 Etnokartografickeho sympozia (Treśt' 25-291111966). Red. J. Vareka,&#13;
&#13;
M, Holubova,&#13;
ss. 120-126.&#13;
Symoni-Sułkowska&#13;
J.&#13;
&#13;
1958&#13;
Szyfelbein&#13;
1956&#13;
&#13;
L. Petranova.&#13;
&#13;
"Cesky&#13;
&#13;
lid" -&#13;
&#13;
suplement&#13;
&#13;
84/1997,&#13;
&#13;
Praha,&#13;
&#13;
Słownictwo Warmii i Mazur. Transport i komunikacja, SW-M nr 2,16 map.&#13;
Z.&#13;
Z prac Polskiego Atlasu Etnograficznego, "Kwart. HKM", z. 4, ss. 361-368.&#13;
&#13;
�273&#13;
Szymański A.&#13;
1993a&#13;
Reliktowe formy bron w: Komentarze do PAE, t. l, Rolnictwo i hodowla,&#13;
cz. I, Wrocław, ss. 159-174.&#13;
1993a&#13;
Reliktowe uprawy zbóż, tamże, ss. 193-208.&#13;
1994a&#13;
Tradycyjny transport włóczny, tamże, ss. 328-347.&#13;
1995&#13;
Systemy i urządzenia ogniowe, tamże, t. 2, Budownictwo, ss. 214-241.&#13;
Die Termine der Jahresfeuer in Europa&#13;
1980&#13;
Die Termine der Jahresfeuer in Europa. Erliiuterungen zur Verbreitungskarte. red. M. Zender, "Forschungenzum Etnologischen Atlas Europas und&#13;
Seiner Nachbarliinder", t. l, GoHingen, ss. 121,8 map.&#13;
Tłoczek I.&#13;
Chałupy polskie. Warszawa, ss. 51, 64 ił.&#13;
1958&#13;
Tolksdorf U.&#13;
Essen und Trinken in Ost- und Westpreussen, cz. l, Schriftenreihe der Kom1975&#13;
missionfiir Ostdeutsche Volkskunde in der Deutschen Gesellschaftfiir Volkskunde e. v., t. 13, Marburg, ss. 447,41 map.&#13;
Trocka-Leszczyńska E.&#13;
1995&#13;
Wiejska zabudowa mieszkaniowa w regionie sudeckim, Wrocław, ss. 270,&#13;
mapy.&#13;
Trojan M.&#13;
Dreschflegel in Europa. Methodische Problem e einer Karte, "Ethnologia&#13;
1983&#13;
Europea" t. 13, ss. 203-226.&#13;
Młócenie zbóż, w: Komentarze do PAE, t. l, Rolnictwo i hodowla, cz. II,&#13;
1994a&#13;
Wrocław, ss. 95-126.&#13;
Omłot zbóż. Narzędzia i techniki, organizacja pracy, miejsce w kulturze wsi,&#13;
1994b&#13;
w: Pozyskiwanie i wstępna obróbka ziarna zbóż na wsi polskiej, "Ethnologica" 2, "Acta Universitatis Wratislaviensis" No 1553, Wrocław, ss. 7-162.&#13;
Trotzig D.&#13;
Slagan och andra troskredskap. En etnologisk undersokning med. utgangspunkt&#13;
1943&#13;
fran svenkt material, Nordiska Museets Handligar, t. 17, Stockholm.&#13;
Wagner D.&#13;
Biiuerliche Arbeitswagen in Ost- und Westpreuj3en. "Jahrbuch fUr ostdeu1980&#13;
tsche Volkskunde", t. 23, ss. 266-279.&#13;
Schleifen und Schlilten in Ost- und Westpreuj3en. "Jahrbuch fUr ostdeutsche&#13;
1981&#13;
Volkskunde", t. 24, ss. 254-270.&#13;
Werth E.&#13;
Grabstock. Hacke und Pflug. Versuch einer Entstehungsgeschichte des Land1954&#13;
baues von ... Ludwigsburg, ss. 435, 25 map.&#13;
Wiegelmann G.&#13;
1959&#13;
Frauenarbeit in der Landwirstschaft, w: AD V NF, Erliiuterungen zur l. Lieferung, Karte NF 1-12, Marburg, ss. 37-83.&#13;
1963a&#13;
Alkoholische Getriinke zum Totenmahl, w: ADV NF, red. M. Zender, Erliiuterun gen zur 2. Lieferung, Karte NF 13-24, Marburg, ss. 476-492.&#13;
1963b&#13;
Brotspeisen zum Totenmahl, tamże, ss. 515-528.&#13;
1963c&#13;
Speisen. Gebiicke und Getriinke beim Totenmahl. Einleitung, tamże, ss. 420-439.&#13;
1963d&#13;
Warme Speisen zum Totenmahl, tamże, ss. 493-515.&#13;
1964a&#13;
Ort des Totenmahls und des Trunks, tamże, zur 3. Lieferung, Karte NF&#13;
25-36, ss. 559-575.&#13;
1964b&#13;
Schluj3betrachtung zu den Speisen des Totenmahls, tamże, ss. 548-559.&#13;
1964b&#13;
Wandel und soziale Unterschiede bei den Speisen zum Totenmahl, tamże,&#13;
ss. 529-548.&#13;
&#13;
�274&#13;
1967a&#13;
1967b&#13;
&#13;
1969&#13;
1977&#13;
&#13;
1984&#13;
&#13;
1990&#13;
&#13;
Wiegelmann&#13;
&#13;
1963&#13;
&#13;
Al/tags- und Festspeisen. Wandel und gegenwiirtige Stel/ung. Beiheft 1 zum&#13;
Atlas der deutchen Volkskunde, NF, Marburg.&#13;
Die riiumliche Methode ill der Geriiteforschung, w: Arbeits und Leben. Deutscher VolkskundekongrejJl965 in Marburg. Verd6ff. d. Inst. f. mittele. Volksforschung an d. Philipps Univ. Marburg-Lahn.&#13;
A. Ałłg. Reihe, red. G. Heilfurth, I. Weber-Kełłermann,&#13;
t. 4, G6ttingen, ss. 140-145.&#13;
Erste Ergebnisse der ADV - Unifragen zur alten biiuerlichen Arbeit, "Rheinische Viertelsjahrbliitter",&#13;
t. 33, ss. 208-262.&#13;
Die Sachkultur Mitteleuropas, w: G. Wiegelmann, M. Zender, G. Heilfurth,&#13;
Volkskunde. Eine Einfiihrung. Grundlagen der Germanistik, t. 12, Berlin,&#13;
ss. 97- 131, 2 mapy.&#13;
Ertrag und Aufgaben volkskundlischer Kulturraumforschung, w: Volkskundliche Kulturrauniforschllng heute, red. H. L. Cox i G. Wiegełmann, Munster&#13;
(Beitriige zur Volkskultur in Nordwestdeutschland,&#13;
z. 42), ss. 1-\2.&#13;
&#13;
Theoretische Konzepte der europiiischen Ethnologie. Diskussionen um Regeln und Model/e. Grundlagen der europiiischen Ethnologie, t. 1, Munster,&#13;
ss. 293, mapy.&#13;
G. (we współpracy&#13;
&#13;
z G. Frauenknecht)&#13;
&#13;
Das Totenmahl. Einleitung, w: ADV NF, red. M. Zender, Erliiuterungen&#13;
&#13;
zur 2.&#13;
Karle NF 13-24, Marburg, ss. 393-419.&#13;
SchlujJbetrachtung zum Totenmahl, tamże, Er\. zur 3. Lieferung, Karte NF&#13;
25-36, ss. 622-624.&#13;
T.&#13;
Chłopskie budownictwo podcieniowe w Wielkopolsce w XIX i XX w. (Materia/y i studia). Zeszyty Naukowe Uniwersytetu im. A. Mickiewicza. Archeologia, Etnografia, z. I, Poznań, ss. 99-222, 2 mapy.&#13;
Wspólne elementy w ludowych kulturach środkowej Europy. Uniwersytet im.&#13;
Adama Mickiewicza.&#13;
Prace Wydziału Filozoficzno-Historycznego,&#13;
Seria&#13;
Etnografia nr 3, Poznań, ss. 321, mapy.&#13;
Lieferung,&#13;
&#13;
1994&#13;
Wróblewski&#13;
&#13;
1958&#13;
1964&#13;
&#13;
Zaborski Z.&#13;
1926&#13;
&#13;
o kształtach&#13;
&#13;
wsi w Polsce i ich rozmieszczeniu, Prace Komisji Etnograficz-&#13;
&#13;
nej PAU, nr l, Kraków.&#13;
Zaręba A.&#13;
1969-1974&#13;
1969&#13;
1970&#13;
&#13;
Atlas językowy Śląska,&#13;
t. l, Wstęp do całości, Kraków, ss. 155.&#13;
t. 2, Kraków, cz. 1, Mapy 1-250, cz. 2, IfYkazy i komentarze do map 1-250,&#13;
&#13;
ss.96.&#13;
t. 3, Warszawa-Kraków,&#13;
cz. I,Mapy 251-750, cz. 2, Wykazy i komentarze do&#13;
map 501-500, ss. 94.&#13;
t. 4, Warszawa-Kraków,&#13;
cz. 1, Mapy 501-750, cz. 2, Wykazy i komentarze&#13;
1974&#13;
do map 501-750, ss. 103.&#13;
Zawistowicz-Adamska&#13;
K.&#13;
1972&#13;
&#13;
1958&#13;
&#13;
Zagadnienie&#13;
"Etnografia&#13;
&#13;
Zender M.&#13;
1959&#13;
&#13;
opracowali tekstowych w Polskim Atlasie Etnograficznym,&#13;
Polska",&#13;
&#13;
Volkstiimliche Hei/igenverehrung, w: ADV NF, red. M. Zender, Erliiuterungen zur 1. Lieferung,&#13;
&#13;
1963&#13;
1983a&#13;
&#13;
t. I, ss. 68-71.&#13;
&#13;
Karte NF 1-12, Marburg,&#13;
&#13;
ss. 153-232.&#13;
&#13;
Grabbeigaben, tamże, Er!. zur 2. Lieferung, Karle NF 13-24, ss. 233-380.&#13;
Totenglaube lind Totenbrauch. Bezeichnung der Ungliicksstelle, w: AD V NF,&#13;
red. M. Zender we współpracy&#13;
&#13;
z H. L. Coxem, G. Grober-Gluck&#13;
&#13;
i G. Wie-&#13;
&#13;
�275&#13;
gelmannem, Erliiuterungen zu den Karten 52, 53, 56d, 57-58, 72d, 76c, 76d&#13;
(5. Lieferung) (t. 3, z. l), Marburg, ss. 52-59.&#13;
1983b&#13;
Totenglaube und Totenbrauch. Zeichen an der Todesstelle, tamże, ss. 45-51.&#13;
1983c&#13;
Vorrechte und Feste der Frauen und Miidchen, tamże, ss. 1-22.&#13;
Znamierowska-Priifferowa M.&#13;
1957&#13;
Rybackie narzędzia kolne w Polsce i w krajach sąsiednich, Studia Societatis&#13;
Scientiarum Torunensis, Supplementum IV, Toruń, ss. 326, tab\. 52, 12 map.&#13;
&#13;
Zygmunt Kłodnicki&#13;
POLISH ETHNOGRAPHIC ATLASHISTORY, PRESENT STATUS AND PROSPECTS&#13;
(Summary)&#13;
The author discusses the present status ofwork on the Polish Ethnographic Atlas (PEA)&#13;
and future plans. He also presents some information on the archives of PEA.&#13;
Work on PEA started after World War II and were headed by Józef Gajek. Field studies&#13;
were conducted first by ethnographers from different centres in Poland, and later by a small&#13;
team ofthe Department of Ethnography, Polish Academy of Sciences in Wrocław. The team&#13;
also drew the maps. A sample folio was published in 1958 and the following ones (I-VI)&#13;
were published in 1964-1981 (in total they include 355 maps). Comments to the Polish&#13;
Ethnographic Atlas have been published since 1993. In 1997 archival materials of PEA&#13;
were moved from Wrocław to the Department of Ethnology, Silesian University, Branch in&#13;
Cieszyn. The present author, assisted by a group of ethnology students, attempted to complete the field studies of PEA. It is planned to prepare and publish subsequent volumes of&#13;
Comments on knowledge and beliefs, neighbourly help (to be published in 2002-2003),&#13;
fishing, windmills, small sacral architecture, demonology, folk dress and wedding ceremonies. The volumes will feature maps, which were originally planned to be included in folios&#13;
VII-IX of PEA.&#13;
The article also includes PEA Questionnaires, on the basis of which research was carried out (Appendix l); titles of maps (356-628) from unpublished folios VII-IX of PEA&#13;
(Appendix 2); a listing of PEA maps (included in PEA, Comments and other works based&#13;
on atlas materials) (Appendix 3) and extensive literature on PEA.&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7803" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7783">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9b83ef196feb8deed26fb914fa49f7b0.pdf</src>
        <authentication>2fb3940ad53513eaf01332fafc6eb23b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93208">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93210">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93213">
                <text>szamanizm</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93214">
                <text>Kazachstan - szamanizm</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93216">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1864</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93218">
                <text>Współczesny szaman kazachski / LUD 2001 t.85</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93220">
                <text>LUD 2001 t.85, s.193-208</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93222">
                <text>Jessa, Paweł</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93225">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93227">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93229">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93231">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93238">
                <text>Lud, t. 85,2001

PAWEŁ JESSA

WSPÓŁCZESNY

SZAMAN KAZACHSKI. BAKSY AJTKURMAN

W polskiej literaturze przedmiotu, zjawisko szamanizmu u Kazachów prezentowane jest w dość skromnym zakresie. Wynika to być może ze znacznej
skali trudności w odszukaniu baksy (kazachski odpowiednik szamana), w dzisiejszym Kazachstanie. Taki stan rzeczy zdaje się wynikać przede wszystkim
z zintensyfikowanej od końca XIX wieku islamizacji regionu. Ograniczenia
związane z islamem przenikały codzienny tryb życia Kazachów, a co za tym
idzie, również sferę wierzeniową. Dlatego też współczesny szamanizm kazachski
'możemy określić jako szamanizm "zislamizowany".
Źródłową podstawę pracy, obok danych z literatury, stanowią materiały zebrane przeze mnie w trakcie badań terenowych w Kazachstanie w latach 19981999, a przede wszystkim mój pobyt u baksy (szamana) Ajtkurmana, zamieszkałego w aule Baskunci (Panfiłowski rejon).
Współcześnie pod pojęciem szamanizmu rozumie się "rodzaj praktyk i przekonań światopoglądowych, w których specjalnie predestynowany przedstawiciel grupy (szaman), za pomocą odpowiednich technik, nawiązuje bezpośredni
kontakt ze światem nadprzyrodzonym w celu zaspokojenia szeroko rozumianych interesów społeczności i jednostek"'.
Zanim jednak przejdę do zasadniczej części niniejszego opracowania, chciałbym zwrócić uwagę na źródłosłów terminu baksy, który jest kazachskim odpowiednikiem słowa szaman. Dokonując próby wyjaśnienia etymologii tego słowa, natrafiamy na podobne trudności, jakie towarzyszą wyjaśnianiu terminu
"szaman", różnie określanego u wielu ludów turecko-mongolskich.
Kirgiski
szaman to baksy, u Jakutów - ojuun; u średniowiecznych Kipczaków, współczesnych Chakasów i Tuwijczyków - kam. Buriacki i mongolski szaman to
boo, zaś szamanka - odoogon. Kazachowie szamanki nazywająjeltY.
Według Czokana Wali chanowa, słowo baksy zostało zapożyczone z języka
mongolskiego: "Szaman - człowiek obdarzony czarodziejskimi siłami i wiedzą większą od innych, to poeta, muzyk, wieszcz, a w związku z tym i lekarz.
Kirgizi (Kazachowie - P. 1.) szamana nazywają bachszi co po mongolsku
I M. Buchowski, Szamanizm, w: Slownik etnologiczny. Terminy ogólne, red. Z. Staszczak, Warszawa-Poznań 1987, s. 340.
l E. Tursynow, Wozniknowienie Baksy Akynow sery i Żyrau, Astana 1999, s. 61.

�194
oznacza nauczyciela; Ujgurzy bachszy nazywają swoich pisarzy, zaś Turkmeni
swych śpiewaków"3.
Bardziej przejrzystego wyjaśnienia terminu dokonał W. W. Bartoid, i to za
nim w większości badacze wyjaśniają etymologię słowa baksy. Według Bartol·
da: ,,Bachszi - zapożyczone (prawdopodobnie z sanskrytu - bchikszu) słowo, które pojawiło się we wschodniotureckich i perskich językach w mongolskiej epoce; oznacza przede wszystkim buddyjskie duchowieństwo i w tym
znaczeniu zgodne jest z chińskim ho-szan, tybetańskim lama, ujgurskim toon.
Księgi, które zapisywane były alfabetem ujgurskim i przeznaczone dla ludności tureckiej i mongolskiej, również nazywały się bachszi; u Mongołów tym
słowem określano również chirurga. W państwie indyjskich Baburydów bachszim nazywano wysokiego rangą urzędnika, kt~ry zarządzał wojskiem i wydawał żołd żołnierzom. Obecnie u Kałmuków, MOngołów i Mandżurów słowo to
oznacza duchownego, u Kazachów (w formie baksy) - czarownika i wieszcza, leczącego chorych zaklęciami; u Turkmenów; ludowego śpiewaka (zaklęciom kazachskiego baksy towarzyszą dźwięki jego instrumentu muzycznego
- kobyzu)"4.
Również J. Wasilewski podążył tropem Bartolda, pisząc, "iż bachszy to człowiek obdarzony wiedzą i mocą czarodziejską, lekarz, muzyk i poeta"5. Zwraca
ponadto uwagę na to, że dwie ostatnie funkcje szamana łączą się nierozerwalnie z jego umiejętnościami
magicznymi. W tym miejscu pamiętać należy
o pierwotnych związkach archaicznej poezji, pieśni, eposu z obrzędem magicznym, w którym słowa-zaklęcia miały zapewnić pomyślne łowy, walkę, pracę.
Stąd role społeczne pieśniarza-barda i szamana-czarownika przez długi czas
mogły pozostawać nie rozdzielone. Świadectwem tej wspólnoty jest podwójne
znaczenie słowa bachszy u ludów Azji Środkowej; wśród Uzbeków znaczy ono
jednocześnie recytatora eposów i znachora, jako że obie te postacie zlewały się
niegdyś w osobie szamana. Kazachski baksy to znachor, natomiast turkmeński
bachszy to już tylko ludowy śpiewak, który przy dźwięku kobyzu recytuje teksty epiki bohaterskiej. Skądinąd tego samego instrumentu używa także w trakcie kam/ania - w miejsce bębna - szaman kazachski6•
W opozycji do przedstawionej powyżej teorii, znajduje się koncepcja sformułowana przez E. Tursunowa. Badacz ów twierdzi, iż zbieżność baksy z bchikszu/bachszy jest tylko pozorna, zewnętrzna, nie świadczy jednakże o sensownym wewnętrznym związku. Chcąc zaś wyjaśnić etymologię słowa baksy należy zwrócić uwagę na funkcje szamana. Szaman okazuje się niezastąpiony
w każdej ceremonii, która dotyczy duszy ludzkiej jako takiej, jako nietrwałej

Tamże, s.61.
Tamże, s.62.
s J. Wasilewski, Podróże do piekieł, Warszawa 1985, s. 34.
6 Tamże, s. 35.

.1
4

�195
jedności psychicznej, skłonnej do opuszczania ciała i stanowiącej łatwy łup
dla demonów i czarowników. Dlatego właśnie w całej Azji (także w innych
rejonach świata), szaman pełni funkcję znachora i uzdrowiciela; stawia diagnozę, poszukuje zbiegłej duszy chorego, chwyta ją i łączy na powrót z ciałem,
które opuściła.
Tursunow, powołując się na badania K. Żubanowa, zwrócił uwagę na pewien interesujący szczegół. Mianowicie w rozmowach Żubanowa z szamanami, ci ostatni, opowiadając o leczeniu chorób, nigdy nie wykorzystywali wyrażenia: aurdy 'emdjeu, tj. "leczyć chorego", lecz mówili: aurdy bagu, tj. "leczyć
(dosłownie - "wypatrywać") choroby". W języku starotureckim słowo bak
znaczyło - "patrzeć". Tureccy szamani "wypatrują" sami bądź z pomocą duchów-pomocników górnego, dolnego bądź średniego świata, chcąc zobaczyć,
co czeka ludzi w przyszłości, bądź też odnaleźć skradzioną duszę chorego.
Kazachskie słowo baky/au, tj. "uważnie obserwować", "kontrolować", pochodzi od tegoż samego rdzenia - bak co i słowo bagu. Również wyrażenie: ma/
bagu, które w języku kazachskim oznacza "wypasać bydło" i dosłownie tłumaczy się jako: "patrzeć za bydłem", pochodzi od tego samego rdzenia7•
Wróżenie, jasnowidzenie, stanowią część mistycznych technik szamana.
Dlatego też szuka się pomocy u szamana, chcąc odnaleźć zabłąkanych ludzi
czy zwierzęta itp. Nie na próżno więc starożytni Turcy nazywali jasnowidzących: korumczi - od rdzenia kor - "widzieć", "patrzeć", Jakuci zaś korbuoczczu. Słowo to, podobnie jak szajtan kureee, którym Baszkirzy określali jasnowidzów, czy też tatarskie: kuremeze, kureeecze, kureee, pochodzi od tegoż
rdzenia kor/koz, tj. "patrzeć", "widzieć". Prócz tego u Tatarów istnieli lekarze,
których nazywano: bogucze - dosłownie - "ten, kto wypatruje (chorobę)".
Tatarski folklorysta Lenar Dżamaletdinow twierdzi, iż terminy: bogucze i kureeecze wykorzystywane są w jednym znaczeniu i w stosunku do jednego człowieka. Są to więc terminy synonimiczne, pochodzące od posiadających to same
znaczenie rdzeni: kara-bagu, kuru - tj. "patrzeć", "wypatrywać", "obserwować", "widzieć". Kureeelik lub bagu - to jedno i to sam08•
Na podstawie przytoczonych powyżej materiałów, Tursunow doszedł do
wniosku, iż termin baksy to dawne słowo tureckie, powstałe od rdzenia baki
bag - oznaczającego: "patrzeć", "wypatrywać", które z kolei odzwierciedla
działania szamana. Dla zobrazowania swojej teorii Tursunow posługuje się następującym przykładem: Ewenkowie na określenie szamana, obok terminu szaman (saman, chaman), używają również słowa iczerimni, powstałego od rdzenia
"icze", tj. "widzieć". Sam zaś proces kamłania nazywany jest szamandy i iczeri.
Według kazachskiego badacza w nazwaniu szamana i procesie kamłania ukryty
jest ten sam sens, co i w przypadku baksy, tj. "widzieć", "patrzeć", "wypa7
K

E. Tursynow, Wozniknowienie ..., s. 69.
Tamże, s. 68.

�196
trywać''9. Nie uważam się za osobę kompetentną, aby wypowiadać się na temat lingwistycznego aspektu tej kwestii. Ocenę zasadności przytoczonych teorii pozostawiam językoznawcom, ze swej strony chciałem tylko zaprezentować inne spojrzenie na kwestię źródłosłowia terminu baksy, albowiem
w literaturze przedmiotu przedstawiana zazwyczaj bywa opcja Bartolda.
We współczesnym Kazachstanie spotkanie baksy nie jest już takie proste.
Pojawiła się natomiast cała masa najróżniejszych znachorów, jasnowidzów,
wróżek, bioenergoterapeutów
itp., praktykujących pod wspólnym szyldem
medycyny naturalnej. To właśnie dzięki takiej instytucji, tj. Centrum Medycyny Naturalnej działającego w Ałmaty, dotarłem do baksy Ajtkurmana. Instytucja ta zrzesza ludzi związanych z medycyną naturalną (rozumianą bardzo szeroko), wydając m.in. pozwolenia na podejmowanie praktyki.

Inicjacja szamana
Szaman Siembajew Ajtkurman mieszka w aule Baskunci w rejonie Panfiłowskim i pochodzi ze starszego żuzulO, z plemienia Suan. Zarówno dziadek,
jak i ojciec Ajtkurmana byli szamanami, dlatego też, gdy w wieku 13 lat poważnie zachorował, ojciec jego zrozumiał, że chłopiec również zostanie baksy.
Ojciec powstrzymał jednak rozwój daru szamańskiego (baksyłyku), który powtórnie się "uaktywnił", gdy Ajtkurman skończył 17 lat. Zgodnie z relacją
Ajtkurmana, w czasie choroby jakaś tajemna siła zmuszała go do udania się na
cmentarz; przez cały czas wydawało mu się, iż ktoś go goni. Zaradził temu
dopiero ojciec, który" wyciszył" chłopca. 25 rok życia okazał się przełomowym w życiu Ajtkurmana. Przyszły baksy przez cały czas czuł chłód; gdy przebywał sam w domu, miał wrażenie, iż ktoś stoi za nim i dyszy. W tymże roku,
wespół z przyjacielem udał się na dżajlałll w góry, aby wypasać owce. Pewnego dnia jego zmiennik zszedł z gór, aby w pobliskim aule'2 dokonać zakupu
żywności, zaś Ajtkurman został sam w obozowisku. W środku nocy w schronieniu pasterzy pojawiła się odziana na biało postać, która przykazała Ajtkurmanowi, aby był "czystym", prawym człowiekiem, wystrzegającym się zła. Ową
tajemniczą zjawą był duch-przodek Ajtkurmana, naj starszy z jego krewnych.
Od tego momentu przyszłemu baksy poczęły towarzyszyć duchy opiekuńcze
pod postaciami czarnego wielbłąda, żmii i orła. Duchy ochraniają go, lecz również bacznie pilnują, aby wystrzegał się złych uczynków, do jakich m.in. zaliTamże, s. 69.
Żuz (dżuz. orda) - ponadplemienna grupa polityczno-ustrojowa
u Kazachów; wyróżniany
jest podział na trzy żuzy: starszy, średni i młodszy.
" Letnie koczowisko.
12 Pojęcie to odnosi się do gospodarstwa
pasterskiego, grupki jurt czy też wprost pojedynczej
rodziny. Auł jest podstawową formą zajmowania przestrzeni, funkcjonalnie związaną z pasterstwem.
9

10

�197
cza się picie alkoholu. Duchy nie życzą sobie, aby nawet przebywał w towarzystwie pijących; w takim przypadku czarny wielbłąd chwyta go zębami za
kark i odciąga od stołu. Również duch, który jako pierwszy ukazał się Ajtkurmanowi, przebywa przez cały czas w jego pobliżu. Wprawdzie nie widzi go,
ale słyszy jego głos, gdy doradza szamanowi lub ostrzega go. Jednakże w tym
okresie nie uzyskał jeszcze pełni swych mocy szamańskich.
W 35 roku życia pieryszte (tym bowiem terminem Ajtkurman określał ducha, który ukazał mu się po raz pierwszy) rozkazał Ajtkurmanowi, aby udał się
na groby swoich przodków. Spędził tam trzy dni w towarzystwie aruachów
(duchy przodków), które nauczyły go sztuki przepowiadania przyszłości za
pomocą kumalaków. Po powrocie z cmentarza pieryszte ponownie ukazał się
Ajtkurmanowi, którego tym razem począł uczyć języka arabskiego (zarówno
w mowie, jak i piśmie). Nauka przebiegała mniej więcej w ten sposób, iż duch
przybywał każdej nocy, czytał arabski tekst, zaś Ajtkurman po nim powtarzał.
Nauka trwała dwa lata, zaś po jej zakończeniu baksy osiągnął pełnię swych
mocy szamańskich i zaczął leczyć ludzi. Od tego czasu, podczas snu, przybywają do niego duchy opiekuńcze, aulie (święci), które zabierają jego duszę
w miejsca nie odwiedzane przez ludzi. Tam uczą go pieśni i modlitw, służących zarówno do przyzywania duchów, jak i leczenia chorób. Według szamana
posiada on w swoim otoczeniu 16 duchów tzw. aulie, tj. ludzi, którzy jeszcze
za życia uchodzili za świętych. Ajtkurman często udaje się na cmentarz, nocuje jednakże tylko przy mogiłach aulie. Duchy odkrywają wówczas przed nim
zasłonę przyszłości; na cmentarzu baksy regeneruje również swoją energię,
dzięki której posiada dar widzenia na odległość 100 km i na dwa metry w głąb
ZiemI.

Szamanem, jak wierzą Kazachowie i pozostałe ludy pozostające w kręgu
wierzeń szamańskich, zostaje się poprzez swych znamienitych przodków na
zasadzie dziedziczenia profesji, której wyborem kierują duchy. Jedną z najpowszechniejszych form elekcji przyszłego szamana jest spotkanie z istotą boską
lub półboską, która pojawiła się mu we śnie, podczas choroby lub w innych
jeszcze okolicznościach, i która objawia mu, że został "wybrany" i nakłania,
by odtąd wiódł nowy tryb życia. Częściej nowinę tę przekazują mu dusze przodków-szamanów13• W opowieści Ajtkurmana natrafiamy na podstawowe etapy
baksyłyku - tym bowiem terminem określają Kazachowie akt przekazania daru
szamańskiego. Przede wszystkim został szamanem na skutek dziedziczenia tego
daru po przodkach. Bowiem to nieżyjący szamani z nieba wyszukują w obrębie swego rodu następców, którym przekazana będzie cała wiedza i umiejętności. Na uwagę zasługuje również moment, w którym to Ajtkurman uczy się
języka arabskiego. Jest to jaskrawy przykład "korekt", które wniósł islam -

13

M. Eliade, Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy, Warszawa 1994, s. 78.

�198

Baksy Ajtkurman w trakcie leczenia (Baskunci); fot. P. Jessa

umiejętność czytania po arabsku jest niezbędnym warunkiem uzyskania pełni
mocy szamańskich; również każdy muzułmanin, niezależnie od języka, którym posługuje się na co dzień, winien modlić się tylko po arabsku - wpływ
islamu jest wystarczająco czytelny.
Moment uzyskania daru szamańskiego przez Ajtkurmana jest charakterystyczny dla wszystkich chyba grup praktykujących szamanizm. Wybraniec
duchów czuje się źle wśród ludzi, często przebywa w samotności, w nocy błądzi bez celu po aule, zasypia na mogiłach świętych ludzi. Kandydat żyje
w szczególnym stanie, coraz częściej widzi duchy, ma prorocze sny i wizje.
W przypadku Ajtkurmana powołanie zostało wywołane poprzez spotkanie
ducha przodka. Spotkanie to rozpoczęło "zażyłość" między przyszłym baksy
a duchem, który zadecydował o jego karierze. Dusze przodków w pewien sposób "opętują" młodzieńca, po czym przystępują do inicjacji. Wszelki opór jest
bezcelowy. Po konsekracji przez to pierwsze "opętanie" Ajtkurman stał się
"naczyniem", do którego poczęły wchodzić również inne duchy, które są duszami zmarłych aulie, tj. świętych. Baksy Ajtkurman posiada 16 aulie.
"Ujrzenie duchów" we śnie lub na jawie jest oznaką spontanicznego lub
dobrowolnego powołania szamańskiego, albowiem utrzymywanie kontaktów
z duszami zmarłych oznacza w pewien sposób bycie "samemu umarłym". Dlatego też szaman musi umrzeć, aby móc spotkać dusze szamanów i zostać przez
nie pouczonym, gdyż zmarli wiedzą wszystko. Jest to uniwersalne wierzenie

�199
tłumaczące mantykę przez obcowanie ze zmarłymil4• "Ujrzenie" ducha w snach
lub na jawie jest oznaką osiągnięcia w pewien sposób "duchowej kondycji", to
znaczy przekroczenia świeckiej kondycji ludzkiej. Można założyć, iż Ajtkurman udając się w samotności na cmentarz, gdzie spotyka dusze zmarłych, sam
staje się "duchem", "umarłym". Wydaje się więc, że zasadniczą rolę, jaką odgrywają zmarli vi uzyskiwaniu mocy szamańskich, jest udzielenie mu pomocy
w przeobrażeniu się w "umarłego", w tym, aby i on także został "duchem".
Wspominałem również o duchach opiekuńczych Ajtkurmana, które pojawiają się pod postacią czarnego wielbłąda, żmii i orła. Prawie wszystkie zwierzęta od najdawniejszych czasów postrzegane były jako przewodnicy, którzy
towarzyszą duszom w zaświatach, bądź też jako nowa forma zmarłego. Zwierzę symbolizuje rzeczywistą i bezpośrednią więź z zaświatami. Można powiedzieć, iż zwierzęta-duchy łączą rolę dusz przodków, które objawiają mu tajemnice, pouczają.
Wróżenie, jasnowidzenie, stanowią część mistycznych technik szamana.
Baksy Ajtkurman podczas pierwszego etapu inicjacji otrzymał od swoich aruachów dar wróżenia i jasnowidzenia. Chcąc przepowiedzieć przyszłość, Ajtkurman posługuje się m.in. kumalakami. Kumalaki to 41 kamieni, kości lub
nasion bobu. Ajtkurman zebrał swoje 41 kamieni zupełnie przypadkowo, jednak, jak sam zauważył, każdy z kamieni zebrany był z tak zwanego "świętego
miejsca", gdzie płynęła czysta woda. Szaman nigdy nie wróży ludziom, którzy
mu się nie podobają, nie wróży również swoim najbliższym. Wybierając się
w dalszą podróż, na dwa dni przed wyjazdem nie odkrywa kumalaków, albowiem odbierają mu energię.
Na podstawie własnych obserwacji mogę odnotować, iż sąjakby dwie "szkoły" wróżenia z kumalaków. Pierwsza - reprezentowana m.in. przez baksy
Ajtkurmana, polega na przypadkowym wyrzuceniu kumalaków na stół; dotykając poszczególnych kamieni, szaman nawiązuje kontakt z duchami, które
opowiadają mu o przyszłości i przeszłości człowieka, dla którego kumalaki
zostały otwarte.
Metoda druga jest bardziej "matematyczna", ale i szeroko stosowana. Mianowicie 41 kamieni dzieli się na trzy części. Z części pierwszej bierze się po
cztery kamienie, a pozostałe zostawia na stole. To samo czyni się z drugą częścią, zaś zebrane kamienie kładzie się obok pierwszych. Czynność powtarza
się i z trzecią częścią, zaś zebrane kamienie kładzie się obok zebranych ostatnio. Następnie wszystkie części miesza się ze sobą i dzieli znowu na trzy części. Z pierwszej kupki odkłada się cztery kamienie, pozostałe dokłada się do
pierwszej kupki zebranych kamieni podczas pierwszej operacji. Następnie pozostałe kupki ponownie się miesza i cała procedura powtarza się w tejże samej
kolejności, na tym też kończy się cała operacja. Teraz w zależności od liczby
14

M. Eliade, Szamanizm ..., s. 94.

�200

Baksy Ajtkurman w trakcie leczenia; fot. P. Jessa

kamieni, które zostały na początku, po bokach i z tyłu, wróżący odczytuje przyszłość człowieka, dla którego zostały otworzone kuma/aki.
Wróżenie za pomocą kuma/aków jest bardzo popularne w Kazachstanie;
niemal w każdej miejscowości możemy natknąć się na siedzące w pobliżu
bazarów "babuszki" z rozłożonymi kuma/akami. Jednak, jak twierdzi Ajtkurman, "otwieranie" kuma/aków (aszu kuma/ak) przez takich ludzi ma więcej
wspólnego z kuglarstwem niż faktycznym wróżeniem. "Otworzyć" kuma/aki
może każdy, kto zna zasady (patrz metoda druga); gdy np. z rozłożonych kuma/aków po prawej ich stronie znajduje się tylko jeden kamyk, to człowiek
będzie szczęśliwy, gdy np. wypadnie dziewięć, to wówczas zaprzestaje się
dalszej wróżby, ponieważ los osoby, której się wróży, jest w jej rękach itp.
Według Ajtkurmana są to spekulacje oparte na rachunku prawdopodobieństwa
- ludzie tacy potrafią tylko "otworzyć" kuma/aki, lecz nic poza tym nie widzą. W przeciwieństwie do nich, Ajtkurmanowi pomagają jego duchy opiekuńcze i to głównie im zawdzięcza swoje umiejętności.

Kamłanie kazachskiego baksy
W skład atrybutów kazachskiego szamana wchodzą: kobyz (instrument strunowo-smyczkowy),
kamcza (bat), dombra (instrument strunowo-szarpany).

�201
Zgodnie z przekazami informatorów, atrybuty szamańskie: kobyz i kamcza
wykonuje się z drewna toby/g y (wiązówka), któremu przypisuje się magiczno-ochronną siłę. Rękojeść kamczy wykonanej z wiązówki nie dopuszcza szatana do baksy. Do wykonania kamczy i kobyzu wykorzystuje się skórę wielbłąda,
ponieważ "ze wszystkich czteronogich zwierząt wielbłąd jest największy"15.
Kamłanie Kazachowie nazywają nie tylko ojnau ("gra"), szakyru ("przyzywanie"), ale i zykr salu ("odprawianie zikru"). W ostatnim wyrażeniu uwydatniają się wpływy islamskiej, a dokładnie - sufickiej tradycji. Wpływem islamu tłumaczy się również utratę specjalnego stroju szamańskiegol6•
Kazachowie wierzą, iż wszelkie choroby są wynikiem ingerencji złych duchów, dlatego też wyleczyć chorego potrafi jedynie osoba obdarzona nadprzyrodzoną siłą, mająca kontakt z duchami. Siła baksy uzależniona jest od duchów, jakimi włada, od ich różnorodności i liczby. Kamłania zazwyczaj dokonywano w obecności miejscowej ludności, która przed rozpoczęciem obrzędu
zobowiązana była do dokonania rytualnych ablucji. Bezpośredni akt leczenia
poprzedzało ustalenie przyczyny powodującej chorobę, następnie - możliwości i czasu wyleczenia chorego. Za pomocą kobyzu lub kamczy, baksy zwracał
się do różnych duchów. Po długotrwałej grze na kobyzie, podczas której następowało przyzywanie dżinów, baksy ogłasza, że chory został "pobity przez dżina" lub "zepsuty przez Adżina"; znajduje się pod wpływem dewy-piery, bądź
ukąsiło go dmuchanie wodnego piery. Jedną z przyczyn zachorowania mógł
się okazać gniew ducha-przodka (aruacha) chorego, który przestał wspominać jego imię i przygotowywać piątkową ofiarę. Kamłanie kończyło się błogosławieństwem (bata) udzielanym przez szamana17.
Wpływ islamu na szamanizm kazachski zostaje uwypuklony w trakcie przyzywania duchów-pomocników. Kazachski baksy, podobnie jak i pozostali środkowoazjatyccy szamani, przyzywanie duchów rozpoczyna od modlitwy, następnie zaś zwraca się do licznych świętych, przywołując każdego z nich po imieniu. W panteonie duchów przyzywanych przez baksy znajdują się również dewy,
piery ipierysztel8•
R. Mustafina, Predstaw/enija, ku/ty, obriady u Kazachow, Ałma-Ata, 1992, s. 132.
Tamże, s.132.
17 Tamże, s. 133.
" Dewy - złe duchy, przedstawiane jako człekokształtne istoty odznaczające się olbrzymim
wzrostem i siłą. W kazachskim szamanizmie uchodziły za pomocników baksy, którzy uważali je za
uzdrowicieli; dewy wchodziły w skład szamańskiego panteonu duchów opiekuńczych;
Piery - przypisywane są im przeciwstawne właściwości. Uważano np., iż piery to piękna
i potężna istota, żyjąca pomiędzy niebem a ziemią. Zgodnie z innymi sądami, piery to zła
i potężna istota, wystarczy jeden podmuch, aby wywołać u człowieka chorobę. Generalnie w demonologii kazachskiej uważane sąza dobre i czyste duchy ochraniające ludzi i zwierzęta; przybywają
na wezwanie szamana pod postacią zwierząt lub człowieka; w praktyce szmańskiej Kazachów występują w roli duchów opiekuńczych;
Pieryszte - anioły; przeniknęły do systemu wierzeń Kazachów wraz z nadejściem islamu.
IS

16

�202
Kazachowie wierzą, iż wszelkie
choroby wywołuje ingerencja złych duchów: szatanów, a/basty i dżinów. Według baksy Ajtkurrnana złymi duchami stają się ludzie, którzy np. umarli
z głodu, bądź też zginęli na wojnie, zaś
ciała ich nie zostały pochowane, bądź
krewni tych osób nie wiedzą, gdzie
znajdują się ich groby. Duch zmarłej
osoby może również szkodzić swym
krewnym, gdy nie wypełniają oni
swych powinności względem niej, tj.
nie odmawiają modlitw za spokój duszy zmarłego, czy też nie składają cotygodniowej ofiary (aruchtarda bagysztau) w postaci /epioszek, dla aruachów. Wówczas to zapomniane
i opuszczone dusze mogą przemieniać
się w a/basty i dżiny. Zamieszkują one
odludne miejsca, sporadycznie odwiew trakcie leczenia; fot. P. Jessa
dzane przez ludzi; gdy człowiek nieświadomie znajdzie się w takiej okolicy, wówczas istnieje niebezpieczeństwo, iż jego duszą zawładnie a/basty, co
objawia się nagłą i ciężką chorobą (m.in. umysłową) człowieka. A/basty może
również opętać człowieka, gdy ten znajdując się w pobliżu cmentarza, "ulży"
swej fizjologii, będąc ponadto zwróconym twarzą w kierunku grobów - za taką
profanację może spotkać go surowa kara.
Baksy Ajtkurrnan przekazał mi historię człowieka, który właśnie w wyniku
takiego postępku został opętany przez a/basty. Bohaterem opowieści był milicjant, który feralnego dnia pełnił służbę w pobliżu cmentarza. W pewnej chwili
oddalił się za "potrzebą", wybierając jednak najmniej odpowiednie miejsce, którym były groby. Nagle ujrzał wychodzącego zza grobowca starszego białego
mężczyznę, całego ubranego na czarno. Gdy tajemnicza postać zbliżyła się do
milicjanta, ten stracił przytomność. Zgodnie z relacją kolegów pełniących razem
z nim służbę, milicjant podbiegł do nich z szaleńczym wrzaskiem i próbował ich
pobić. Na szczęście milicjantom udało się obezwładnić szalonego kolegę, i odwieźć go do szpitala. W szpitalu milicjanta uznano za chorego psychicznie
i skierowano na leczenie. Po półtorarocznej bezowocnej kuracji rodzina chorego zdecydowała się na przywiezienie go do baksy Ajtkurmana. Milicjanta przywieziono skrępowanego pasami, albowiem od czasu choroby władał ogromną
siłą, będąc przy tym bardzo agresywnym. Po wprowadzeniu chorego do domu
Ajtkurmana, szaman ujrzał "przyczepionego" do jego szyi a/basty.

�203
Leczenie chorego Ajtkurrnan rozpoczyna od oczyszczających szamana modlitw. Owe modlitwy to: sura Al-Fatiha (jest to sura otwierajaca Koran), sura
Ikhlas i sura Krowa. Po dokonaniu oczyszczenia baksy rozpoczyna intonować
pieśń, której tekst otrzymał od swych duchów, i która służy do ich przyzywama:
Na początek Bóg isz-Allah
Rozpoczynam swoje dzieło w imię Boga
W trudnej sytuacji
Niech nam Bóg pomoże wszędzie
Złoty sunduk hazret
W czasie modlitwy jeden moment
Oddaj cześć, wszędzie
Niech cię okrąży, ten którego kocham wszechmoc
Tylko dla Islamu Mahomet
Poświęciłem dla Pana jeden moment
Ponad wodami Salomon
Mówiąc Pan poświęcam czas
Na słońcu aulie
Na powierzchni ziemi aulie
Aulie, który jest w świętym starcu
Aulie z Zachodu
Aulie, który chodzi po górach
Aulie, który jest w kamieniach
Aulie, który jest w jeziorze
Aulie, który jest na drodze
Wszystkim życzę nadziei.
Właśnie przyszedł piery-gigant
Właśnie przyszedł piery wody
Właśnie przyszedł Pan księżyca
Właśnie przyszedł Pan słońca
Właśnie przyszło dziesięciu Panów
Mój kochany Panie Światła
W tym właśnie Panu
Szczególnie jeden z Panów
Właśnie przyszła ta, która ma gęste włosy
Silna głowa o dwóch podbródkach
Właśnie przyszedł Tengietaj
Właśnie przyszedł rudy żebrak
Także wszystkie piery
Tak ich zaprosiwszy
Wymęczywszy tych, którzy mówili, że nie przyjdą
Księżyc, mój kobyzie, mój kobyzie
Jeśli tak będzie, moja świnia
Na początek dzieło w imię Boga
Początek Koranu w imię Boga
Uważaj moje dzieło za prawe

�204
Stwórca wszechrzeczy Allah
Ten, którego kocham Allah
Jeżeli Ty wspomożesz w tym dziele
Na początku wodyl9 Salomon
Na końcu wody20 mój piery Khotkhut
Dzieci ty przestraszyłeś
Na księżycu od naszej strony mój piery-gigant
Jeśli cię zaproszono przyjdź mój piery
Smutny mój piery-gigancie
Znajdź i oddaj chorobę mój piery
Aulie, który jest na powierzchni ziemi
Aulie, który jest w oku barana
Aulie, który jest na Wschodzie i na Zachodzie.
.•. .•. .•.
Wysoki jak chełpliwy wąż
Nie potrafiący zręcznie biegać przyjdź wężu
Chodzący kolebiąc się na boki przyjdź wężu
Wejdź na moje biodro nie owijając się
0, Aulie na słońcu
0, Aulie z Zachodu i ze Wschodu
124 tysiące proroków
33 tysiące Towarzyszy21
88 Towarzyszy
99 świętych starców, wszystkim życzę nadziei
Aulie. który jest w Khojkapie22
Owłosiony włosami przodków, otoczony szacunkiem
Ma barki jak Ałtaj
Oczywiście, jeśli coś zrobi, jest wolny
62 sług przewróciło się patrząc w tę stronę.
.•. .•. .•.
W Turkiestanie będąc
Mówiąc o Panach życzę nadziei
Niezliczeni bapowie2J w Sajramie
30 bapów w Otrarze
Najstarszy Lew-baba24

19Czyli na głowie - M. Ł.
20Czyli na nogach - M. Ł.
21Chodzi o przyjaciół Proroka - M. Ł.
22 Khojkhap to miejsce. gdzie mieszkają dżiny baksy M. Ł.
23Dialektalna forma od baba, tj. "przodek", tu skrócona.
24 Przydomek szejcha Arystan-baba.

�205
Najmłodszy Alaszkhan
Mówiąc o Panach życzę nadziei
Aulie Khazykhurt-ata
Z tyłu stoi brązowy koń
Z przodu jest pastwisko
Mówiąc o Panach życzę nadziei25•

W trakcie przyzywania aruachów chory uspokaja się. W międzyczasie żona
Ajtkurmana przynosi wrzątek, w którym baksy macza ręcznik, po czym zaczyna uderzać nim chorego. Następnie chory zostaje zawinięty w czarną koszmę
(wojłok), która zostaje z obu końców mocno związana, tak aby do środka nie
dostało się powietrze. Baksy staje bosymi stopami na rozgrzanym do czerwoności żelazie, przez cały czas polewając chorego wrzątkiem. Wrzątek i rozgrzane żelazo działają odstraszająco na albasty, gdyby nie zostały użyte, wówczas chory kierowany przez albasty mógłby rzucić się na szamana. Zawiniętego już w koszmę człowieka, baksy po raz ostatni polewa wrzątkiem. Po upływie
około godziny koszma zostaje rozwiązana, zaś opętany człowiek wyleczony.
Czarna koszma nie przepuszcza powietrza (tak twierdzi Ajtkurman), w przeciwieństwie do białej. Gdy z powodu braku powietrza chory zaczyna się dusić,
a tym samym i bać, wraz z nim boi się również albasty, który odstępuje od
swej ofiary. W czasie gdy chory zawinięty jest w koszmę, baksy "widzi", ilu
w tym roku ludzi umrze w aule.
W trakcie mego pobytu u baksy Ajtkurmana szaman został wezwany przez
kobietę, której przyśniła się zmarła dwa lata temu matka. Zgodnie z relacją
kobiety, matka przyśniła sięjej bez jednej nogi. Na drugi dzień kobieta dostała
poważnego uczulenia. Nasza wizyta w domu chorej przypadła akurat na piątek, dlatego też na stole ułożonych było 10 lepioszek. Trzy pierwsze zostały
odłożone na bok, albowiem są poświęcone Allahowi - później zostały rozdane dzieciom, aby w domu było szczęście i wesele, tak jak szczęśliwe i wesołe
są dzieci w trakcie swego beztroskiego dzieciństwa. Nad pozostałymi siedmioma lepioszkami. tzw. żeti sadaka, odczytana została modlitwa - poświęcone
są one aruachom - po czym zostały skonsumowane przez siedzących przy
stole26• Po posiłku baksy przystąpił do badania chorej. Chcąc postawić diagnozę, szaman uważnie bada żyły pacjentki na jej prawej ręce. W trakcie stawiania diagnozy szaman intonuje pieśń przyzywającą jego duchy opiekuńcze, zaś
w dłoni trzyma kamcze. Gdy przyczyna choroby zostaje ustalona, baksy prosi
o przyniesienie wiadra z wrzącą wodą; macza we wrzątku ręcznik, którym na-

�206
stępnie uderza po ciele chorej kobiety (patrz fot. 3). Gorąca woda potrzebna
jest do wypędzenia choroby z człowieka. Ajtkurman twierdzi, iż choroba zostaje przeniesiona na zwierzę, które krótko po tym umiera.
Jak już odnotowałem, szamani kazachscy w miejsce bębna wykorzystują
kobyz lub dombrę. Baksy Ajtkurman w swojej praktyce posługuje się dombrą,
czyni to jednak w przypadku leczenia niezwykle ciężkich chorób. Wówczas
też korzysta z pomocy tasbicha, co jest kolejnym namacalnym dowodem wpływu islamu. Słowo tasbich wywodzi się od arabskiego słowa tasbichin, co oznacza: "wysławienie", "głosić chwałę". Tasbich to sznur z paciorkami (różaniec)
służący do odliczania pokłonów, jakie składa się w trakcie modlitwy i odmówionych modlitw. Na sznurze znajduje się 99 paciorków, które należy przesuwać 33 razy powtarzając suchban allah, i jeszcze 33 razy, powtarzając Alkamdu-i/-allah, i jeszcze 33 razy powtarzając Allah akbar. Tasbich przeznaczony
jest do nieprzerwanego wspominania Allaha27•
Jakkolwiek ważna byłaby rola szamanów w życiu religijnym Kazachstanu,
pozostaje ona jednak ograniczona. Baksy nie ma już nic wspólnego z ceremoniami narodzin, małżeństwa i pogrzebu - albowiem jest to sfera działalności

Baksy Siembajew Ajtkunnan wraz z rodziną (Baskunci); fol. P. Jessa

27 Sz. Amanturlin,
Pierieżitki animizma, szamanizma,
Ata 1977, s. 125.

islam a i atieisticzieskaja

rabota, Ałma

�207
mułły. Czasami baksy bywa wzywany w przypadku bezpłodności czy trudnego
porodu. Niekiedy jednak zapraszany bywa na pogrzeby, aby uniemożliwić powrót duszy zmarłego; bywa też obecny przy zawieraniu małżeństw, aby ochronić nowożeńców przed złymi duchami.
Okazuje się natomiast niezastąpiony w każdej ceremonii, która dotyczy doświadczeń duszy ludzkiej, skłonnej do opuszczania ciała i stanowiącej łatwy
łup dla demonów. Dlatego też baksy pełni funkcję znachora i uzdrowiciela;
stawia diagnozę, uwalnia człowieka od "duszącego" go demona. Wróżenie,
jasnowidzenie stanowią część mistycznych technik szamana. Dlatego też zasixga się rady baksy, chcąc odnaleźć zaginionych ludzi, zwierzęta, bądź też
prosząc go o uchylenie zasłony przyszłości.
Baksy Ajtkurman i jego działalność są klasycznym przykładem ukazującym
zmiany, jakich dokonał islam, atakując przede wszystkim te elementy kazachskiego szamanizmu, które nie mieściły się w światopoglądzie muzułmańskim.
Proces islamizacji na niektórych obszarach współczesnego terytorium Kazachstanu (głównie południe) rozpoczął się już w VIII-IX wieku wraz z pierwszymi podbojami arabskimi. Jednak islam wśród Kazachów zaczął się gwałtownie
rozprzestrzeniać dopiero w XVI wieku. Część Kazachów, głównie tych, którzy
koczowali na północy, przyjęła go dopiero w XIX wieku (już pod panowaniem
rosyjskim), dzięki akcji misyjnej prowadzonej przez Tatarów z Kazania. Wraz
z powolnym zanikiem szamanizmu ginęły ostatnie koncepcje kosmologiczne,
zaś nowe podziały sprowadziły obraz świata do poziomu zgodnego z nauką
islamu. Z drugiej jednak strony nie zmieniła się "istota" szamanizmu, dlatego
też można zakładać, iż odwoływanie się do Allaha i duchów muzułmańskich
stanowi swoisty zamiennik bóstwa Tengrj28 i duchów genetycznie związanych
z szamańskimi wierzeniami. Kazachowie nigdy nie byli (i do dzisiaj nie stali
się) stuprocentowymi muzułmanami, dlatego też tak duży wpływ islam zawdzięcza przede wszystkim tradycji sufickiej. Siła sufizmu polegała m.in. na tym, że
zadowalał on uczucia religijne mas ludowych, do których nie przemawiały suche
prawne przepisy i nauki ortodoksyjnego islamu sunnickiego. Sufizm zawiera
również podstawową ideę, która jest typowa dla szamanizmu: wiarę w możliwość ekstatycznego obcowania z górnym światem.

lM Tengri niebo; męski prapoczątek,
pojmowane przeważnie amorficznie.

kojarzony z górą; transcendentalne

bóstwo naczelne

�208
Paweł Jessa
RAKSY AJTKURMAN:

A MODERN KAZAKH SHAMAN
(Summary)

The author describes baksy Ajtkurman, a modem Kazakh shaman from the Baskunci
settlement in the Panfiłov district, whom he met during his field studies in Kazakhstan in
1998-1999. Baksy Ajtkurman comes from the older żuzu, from the Suan tribe, and like his
grandfather and father, he became shaman. He had his initiation at the age of 25 in the
mountains, in a shepherd camp, where he was singly visited by a ghost-ancestor,pieryszte.
Since that time he was accompanied by guardian spirits - a black camel, viper and eagle.
When he was 35 he learnt the art of prophesying the future with the help of kuma/aks, which
he had learnt in two years (in Arabic since Kazakh shamanism has Islamic features). From
then on he was able to heal people. Kazakhs believe that all illnesses are caused by evil
spirits and therefore an ill person can be healed only by a person endowed with supernatural
powers, who has contact with (good) spirits. The article describes the healing "techniques"
of baksy Ajtkurman - cleansing prayers, boiling water and hot iron ... The modem role of
shaman in the religious life of Kazakhstan is limited. A shaman functions only as a healer
and clairvoyant.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7806" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7786">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c467227902f08c80bc01767e60cf3566.pdf</src>
        <authentication>edaaedace709bfa2ef31e9f81703ea48</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93250">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93252">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93254">
                <text>Afryka - magia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93256">
                <text>klonowanie człowieka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93260">
                <text>bliźnięta -symbolika</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93263">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1865</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93265">
                <text>Klonowanie człowieka w świetle afrykańskiej symboliki bliźniąt / LUD 2001 t.85</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93268">
                <text>LUD 2001 t.85, s.209-222</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93270">
                <text>Pawlik, Jacek Jan ks.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93272">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93274">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93277">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93279">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93286">
                <text>Lud, t. 85, 2001

ks. JACEK JAN PAWLIK
Uniwersytet Warmińsko-Mazurski
Olsztyn

KLONOWANIE CZŁOWIEKA W ŚWIETLE AFRYKAŃSKIEJ
SYMBOLIKI BLIŹNIĄT

Kiedy 23 lutego 1997 roku podano do publicznej wiadomości, że naukowcom z Roslin Institute nieopodal szkockiego Edynburga udało się sklonować
pierwszego w historii ssaka, owieczkę Dolly, opinia publiczna dokonała gwałtownego skoku myślowego z klonowania owiec do klonowania ludzi. Tak naprawdę podobny skok nie był w ogóle konieczny, ponieważ wyrosły prawie
natychmiast pomosty. Ujawniono w przeciągu tygodnia, że pewne laboratorium
w stanie Oregon sklonowało z powodzeniem dwie wąskonose małpy rezusy.
Nieważne, że była to tzw. "stara technologia". Wyobraźnia nie potrzebowała
więcej: w jednym tygodniu owca, w drugim małpa, można już było przewidzieć następne. Pewien uczony z Harwardu ogłosił na łamach "The New York
Times", że klonowanie człowieka z dorosłych komórek nastąpi prawdopodobnie w ciągu dziesięciu lat' . Od tego czasu upłynęły cztery lata. Sprawa klonowania człowieka nie jest bynajmniej zamknięta. Ostatnio Komisja Europejska
zaprosiła mieszkańców Starego Kontynentu do wyrażenia swej opinii na temat
klonowania embrionu ludzkiego2• Są również próby konkretyzacji podobnego
przedsięwzięcia. Już w 1997 roku powstała spółka "Clonaid", która dziś oferuje zainteresowanym m.in. możliwość sklonowania za sumę 200000 USD3.
Perspektywa klonowania człowieka, która dziś staje się powoli realną możliwością, wzbudza w psychice ludzkiej obrazy o silnym ładunku emocjonalnym. Sama tylko myśl o manipulacji genetycznej przywołuje niechlubne wspomnienia z przeszłości i napawa przerażeniem. F. Heritier, wybitna specjalistka
w zakresie antropologii pokrewieństwa, zestawia częściową listę możliwych
skojarzeń. Po pierwsze, klonowanie otwiera drogę eugenizmowi, którego emI Informacja
za 1. Edwards, Why Dolly Matters: Kinship, Culture and Cloning. "Ethnos" 64/3,
1999, s. 305.
2 Por. ZENIT ZF 010423, serwis informacyjny
z 23 kwietnia 2001 r.
J Www. Clonaid.com z 22 kwietnia 200 l. Spółka ta powstała z inicjatywy C. Vorilhona, założyciela Ruchu raelskiego, sekty utrzymującej, że klonowanie pozwoli ludzkości osiągnąć życie wieczne. Więcej zob. A. Kahn, F. Papillon, Copies con/ormes. Le clonage en question, NiL, Paris 1998,
s.160-174.

�210

biernatycznym przejawem było nazistowskie stowarzyszenie "Lebensborn"4 czy
sterylizacja psychicznie chorych. Po drugie, w kinie i w literaturze klon zajmuje zwykle miejsce robota, człowieka zaprogramowanego, monstrum bez zasad
moralnych. Po trzecie, klonowanie ożywia sen o nieśmiertelności, bo jeśli klon
jest kopią mojego ciała, to będę w nim żył. I po czwarte, klonowanie zadowala
fantazmat absolutnej autonomii. Przy bezpłciowym rozmnażaniu nie potrzeba
drugiej osoby, aby wydać na świat potomstwo. Odwieczne pragnienie pozostania wśród swoich staje się rzeczywistością5. Waga wymienionych przez Heritier asocjacji mówi sama za siebie.
Reprodukcja człowieka przez klonowanie stanowi bardzo silną pokusę. Jawi
się ona jako urzeczywistnienie przy użyciu nowoczesnych technik wielkich
mitów stworzenia, takich jak żebro Adama czy udo Jupitera6• Czy genetykom
udało się odkryć tajemnicę stwórcy? Niezupełnie, bowiem nie sposób przemilczeć istotnej różnicy. W procesie klonowania powstają osobniki tej samej płci,
co jądro komórki pochodzenia. Szczegół ten ma wielkie znaczenie. Wszystkie
mity podkreślają, że narodzenie ludzkości szło w parze z odkrywaniem różnic:
męskości/żeńskości, swojskości/obcości oraz życia/śmierci. Wszystkie społeczeństwa ludzkie wyobrażają sobie w specyficzny sposób dziedziczenie cech
fizycznych i psychicznych oraz związane z tym pojęcia podobieństwa i różnicy, osoby, ciała, choroby i śmierci. Wszystkie wypracowały w tym względzie
uporządkowane systemy ideowe. Klon jako wyczyn nowoczesnych technik
prokreacyjnych stwarza dla tych systemów poważne problemy natury symbolicznej, ponieważ uniemożliwia określenie człowieka według zasad wypracowanych przez kulturę.
Mając na uwadze przyjęte powszechnie kryteria, człowiek bezradnie staje
przed zawrotną perspektywą, kiedy stara się zdefiniować "wynik klonowania".
Człowiek-klon (w odróżnieniu od "zwykłego człowieka") jest tym samym, co
jego ..., jego co? Jego model? Którego jest kopią? Jego rodzic, którego jest bliźniakiem? Przerażające jest zachwianie podstawowej różnicy między tym samym i innym. Klon byłby tym samym, co on sam, którego byłby ... innym?
Niektórzy autorzy zwracają uwagę na fakt, że do tego rodzaju "chaosu znaczeniowego" prowadzi koncepcja osoby ludzkiej, jaka dominuje w mentalności
4 Pełna nazwa "Lebensbom
eingetragener Verein", organizacja w ramach SS, która miała stworzyć warunki do "hodowli nordyckiej nadrasy" ludzi przez selekcję mężczyzn i kobiet przeznaczonych do rozmnażania.
l F. Heritier, Rea/ites
et fantasmes autour du c10nage humain, w; R. Frydman et al., Les
Procreations medicalement assistees: vingt ans apres, Odile Jacob, Paris 1998 (cyt. za "Sciences
humaines", 94, maj 1999 s. 16).
6 Mitologiczną
osnowę klonowania nie trudno odnaleźć w doktrynie niektórych sekt, na przykład Ruchu raelskiego, którego założyciel utrzymuje m.in., że zmartwychwstanie Jezusa było wynikiem klonowania zrealizowanego przez Elohim (istoty pozaziemskie) i że poznanie technik klonowania jest konieczne, by stopniowo osiągnąć stopień wiedzy naukowej tych istot. Por. A. Kahn,
F. Papillon, jw., s. 168n.

�211
Zachodu7, przede wszystkim zaś uznanie autonomii i niepowtarzalności osobowego ,ja".
Jak to trafnie formułuje francuski socjolog, David Le Breton, od wielu lat
zajmujący się problematyką antropologii ciała: "Fantazmat wszechmocy jednostki nad swym klonem, zależność moralna tego drugiego, jego odczucie, że
żyje dla siebie jedynie jako przytłumione echo tego drugiego, czynią trudny do
rozwiązania problem sensu jego własnej egzystencji. Zakłócenie symboliczne
między sobą i tym drugim jest dla sobowtóra ciężką próbą moralną, którą trzeba pokonać w procesie tworzenia tożsamości osobowej. Jak uniknąć śmiertelnej fascynacji lustra, kiedy się istnieje tylko na modłę odbicia?"8. Problem niełatwy do rozwiązania, problem nowy, który skonfrontować będzie musiała na
nowo nie tylko psychoanaliza. Podobieństwo, mile widziane w ramach grup
społecznych, w których miejsce i rola każdego z osobników są ściśle zdefiniowane, jest dalekie od identyczności klonów, która przez brak typowych dla
pokrewieństwa odniesień stanowi poważne wyzwanie natury symbolicznej.
Klonowanie wprowadza poważne zamieszanie w dokładnie określone systemy pokrewieństwa. Człowiek-klon, genetycznie identyczny z braćmi lub siostrami bliźniaczymi tych, z których został sklonowany, ale różniący się wiekiem do takiego stopnia, że mógłby być śmiało uważany za dziecko lub wnuka. Taka sytuacja dezorganizuje całkowicie punkty odniesienia tożsamości, jakie
zapewnia pokrewieństwo. Jednostka stworzona w ten sposób byłaby osobistą
projekcją drugiego, bliźniakiem swego dawcy, a więc także jego bratem lub
siostrą. Poza tym, matka miałaby wyłącznie rolę inkubatora, byłaby matką
"nosicielką" o niejasnym statusie społecznym. Jeśli zaś chodzi o ojca, którym
mogłaby być równie dobrze kobieta, jego status byłby tak samo trudny do zdefiniowania. Łatwo sobie wyobrazić, że współistnienie ludzi-klonów i ludzi
"zwykłych" (którzy z nich byliby bardziej naturalni?) stworzyłoby problem
tożsamości cywilnej i mogłoby prowadzić do społecznej dyskryminacji.
Antropologia kultury, obok etyki, psychologii i socjologii, może przyczynić
się w szczególny sposób do refleksji nad społecznymi konsekwencjami klonowania ludzi. Jak z przekąsem stwierdza Marc Auge: "Wszystko, na co pozwala
rozwój biotechnologii i co w dzisiejszych czasach promuje, wszystko to zostało już wypracowane na poziomie czysto symbolicznym. (...) Można powiedzieć,
że myśl symboliczna antycypowała możliwości technologiczne"9. Na poparcie
tych słów nie brakuje przykładów. Najbardziej znany to zakaz kazirodztwa.
Trudno posądzać starożytnych o znajomość genetyki, a mimo to od niepamiętnych czasów zakazywali stosunków płciowych między blisko spokrewniony-

7 R.-P. Droit, L 'identite perturbee,
w: H. Atlan et al., Le clonage humaine, Seuil, Paris 1999,
s. 123 n.
M D. Le Breton, L'Adieu
au corps, Metailie, Paris 1999, s. 130.
9 M. Auge, Des individus sans filiation, w: H. Atlan et al., jw., s. 144.

�212

mi. Inny przykład to spotykane w Afryce małżeństwo między kobietami (ginegamia), dające kobiecie "mężowi" (tej, która uiściła płatności małżeńskie za
kobietę "żonę") prawa ojcowskie nad potomstwem tej drugiej. Znane są wszystkim przykłady dzieci, których ojcem jest zmarły od dawna mężczyzna (instytucja lewiratu). Aby ukazać wyzwania, jakie stwarza klonowanie ludzi, posłużę
się przykładem afrykańskich bliźniąt, które, podobnie jak klony, wykazują braki w systemie odniesień symbolicznych. Afrykańskie kultury rozwinęły całą
gamę praktyk, aby w przypadku bliźniąt system ten uzupełnić, przekształcić
i wysubtelnić. Być może sposób, w jaki traktuje się afrykańskie bliźnięta, podsunie pewne rozwiązania w sytuacji, kiedy przyjdzie się kiedyś zetknąć z problemem ludzi-klonów.

1. Podobieństwo czy identyczność
Podobieństwo jest jednym z najbardziej znaczących kategorii w systemach
myślowych społeczeństw tradycyjnych1o• Łączy się ono z kategorią tożsamości, równości, imitacji i podwojenia (doub/e). Podobieństwo definiuje się zwykle jako wspólnotę cech fizjonomicznych i/lub zachowania między dwoma lub
wieloma jednostkami będącymi w określonej relacji pokrewieństwa, przyjaźni
czy wieku. Podobieństwo pozwala na zbliżenie między dwoma istotami "innymi" i tylko niezależna tożsamość drugiego, a nie ten drugi jako identyczny,
może być rozważana przez pryzmat podobieństwa. W przypadku bliźniaczości
przemilcza się podobieństwo między dwoma "identycznymi" osobnikami, nie
robi się aluzji do podobieństwa fizycznego, ale podkreśla się różnice w ich
zachowaniu. Na usytuowanie strukturalne i różnicujące dwóch bliźniąt nakłada się idea, że bliźnięta przeciwstawiają się absolutnie swym charakterem
i zachowaniem. W całej Afryce społeczeństwa starają się zróżnicować bliźnięta, przyznając na przykład jednemu z nich prawo starszeństwa. Poszukuje się
też najdrobniejszych znaków na ciele świadczących o różnicy, w przeciwieństwie do doszukiwania się podobieństw w przypadku zwykłych narodzin.
Podobne próby realnego i symbolicznego odróżnienia bliźniąt nie umniejszają faktu, że ich narodzenie u większości ludów afrykańskich łączy się
z uczuciem przerażenia. W kulturach Bantu na przykład bliźnięta mają wartość
negatywną, ponieważ swym niezróżnicowanym
wyglądem przypominają
zwierzęta, które wewnątrz danego gatunku wszystkie są do siebie podobne. Lud
Luba nazywa je "dziećmi nieszczęścia" i odnosi się do nich z obrzydzeniem.
Każde takie narodziny stanowią niebezpieczeństwo dla całej wioski. Za narodzenie się bliźniąt obwinia się ich ojca i nakłada się na niego karęii. Podobnie
10 Por. M. Lemaire, La notion de ressemblance en Afrique de l'Ouest, "Journal des africanistes"
65/1, 1995, s. 55.

�213
u ludu Lele z regionu Kasai narodziny bliźniąt uważane są za anomalię, ponieważ przypisywane są one do świata zwierzątl2• Dla ludu Tonga z Zambii narodzenie bliźniąt oznacza skażenie, zapowiedź wielkich nieszczęść. Uważa się, że
nieczystość ich matki jest gorsza od nieczystości wdowy. Lud Tonga nie przypisuje tego typu anomalii zwierzętom. Oznacza ona natomiast niepokojące zatarcie dystansu, który dzieli niebo od ziemi. Uważa się bliżnięta za "synów nieba",
a więc ich matka wydała na świat niebo lub wzniosła się do nieba13• Analizując
stosunek ludów Bantu do bliźniąt, L. de Heusch podkreśla, że w żadnym wypadku pojęcie osoby ludzkiej nie odnosi się do ideału bliźniaczości, tzn. identyczności. Wręcz przeciwnie, bliźnięta stanowią przede wszystkim zagrożenie dla
porządku kulturowego i kosmogonicznego. I choć ludy te wierzą w duchową złożoność bytu ludzkiego, to podwojenie ciała uznają za potwomośćl4•
Związek bliźniaków ze światem zwierzęcym podkreślają również opowiadania mityczne, na przykład ludu Ewe z Togo. Oto jedno z nich. "Był sobie raz
myśliwy, który lubował się w strzelaniu do zwierząt. Pewnego dnia poszedł na
polowanie, zostawiając w domu swą żonę, która spodziewała się dziecka. Podczas swej wyprawy myśliwy dostrzegł małpę, wycelował w nią, strzelił i zranił
kulą w brzuch tak, że wyszły jej wnętrzności ... Ponieważ małpy chodzą zawsze parami, partner zranionej małpy wziął ją na plecy i uciekł. Myśliwy szukał na darmo swej zdobyczy, ale nie mógł jej znaleźć. U kresu wytrzymałości
zawrócił do domu. I co tam zobaczył? Zobaczył swoją żonę, która właśnie urodziła bliźnięta ... Jedno z nich, niestety, miało na brzuszku ranę podobną do tej,
jaką zostawiła kula myśliwego w brzuchu małpy. Przejęty ojciec pobiegł do
bokono (kapłana-wróżbity)
wodu (bóstwa) Seto, który zapytał swego wodu
o wyjaśnienie tego zbiegu okoliczności. Trafiony bliźniak odpowiedział głosem wyroczni: «Szedłem sobie drogą, a ojciec strzelił do mnie ...». Dla myśliwego słowa te zabrzmiały jak objawienie. Od tego czasu wiedziano, że bliźniak lub ojciec bliźniąt nie powinien podnosić ręki na małpę, bo ryzyko zabicia
małpy łączy się z ryzykiem zabicia własnego dziecka lub brata"15.
Według tradycji Ewe bliźnięta (venavi) spokrewnione są z dzikimi zwierzętami o rudawej sierści, szczególnie z małpą. Zakaz zabijania małp, spożywania
małpiego mięsa oraz palenia krzewu koloru rudego o nazwie xe wskazywałby
na tę pierwotną więź bliźniąt z naturalną dzikością lasu i sawanny. Nieposkro-

II J. A. Theuws,
De Luba-mens, Musee Royal de I' Afrique Centrale, Tervuren 1962, s. 27;
L. de Heusch, Le sorcier. Ie Pere Tempeis et les jumeallx mai venus, w: La lIotion de persollne en
Afrique nair, CNRS, Paris 1973, s. 239 n.
12 Por. M. Douglas, The Lele ofthe Kasai, Oxford University Press, 1963, s. 212.
IJ Por. H. A. Junod, Moeurs et coutllmes des BantolIs. La vie d'une tribu sud-africaine,
t. 2,
Payot, Paris 1936, s. 387-392.
14 L. de Heusch, tamże, s. 241.
IS C. Riviere. Unioll et procreation en Afrique. Rites de la vie chez les Eve dll Togo, L'Harmattan, Paris 1990, s. 100 n.

�214

mione siły chaosu przywoływane przez to powiązanie z buszem miałyby nadawać bliźniakom charakter szczególny. W istocie bowiem bliźnięta czczone są
przez lud Ewe bardziej niż wodu czy też historyczni przodkowie. W tym kontekście staje się zrozumiała rola bliźniąt jako pośredników między zwierzęcością a boskością.
Wyjątkowy charakter nadawany bliźniętom w kulturach afrykańskich nie
ulega wątpliwości. Niemniej, nie zawsze ta wyjątkowość związana jest z pozytywnym ich przyjęciem lub z ich uświęceniem. U ludu Basari w północnym
Togo spotykamy reakcje wręcz przeciwne. Jeszcze do niedawna bliźniaki były
tam zaraz po narodzeniu porzucane w buszu, w jamie wydrążonej w zamieszkałej termitierze. W przypadku pierwszego porodu kobiety jedno z bliźniąt
zachowywano przy życiu, drugie porzucanol6• Powiada się, że normalny człowiek nie jest w stanie spłodzić bliźniąt, dlatego przypisuje się im pozaludzkie
pochodzenie. Ciąża bliźniacza przypisywana jest niewidzialnym istotom zamieszkującym w buszu. Porzucenie bliźniąt daleko od wioski tłumaczyłoby się
tym, że w ten sposób powracają one tam, skąd przyszły i nie będą stanowić
zagrożenia dla porządku społecznego.
Rozważając powiązania człowieczeństwa ze zwierzęcością H. Bergson wskazuje na podstawową różnicę, a mianowicie na fakt, że indywidualność zwierzęcia rozmywa się przez przynależność do gatunku. Chcąc zidentyfikować
człowieka, odróżniamy go jako oryginalnego osobnika od innych ludzi. W przypadku zwierzęcia wystarczy określić jego gatunek. I choć zwierzę jest czymś
konkretnym i indywidualnym, jawi się nam zwykle jako pewna gatunkowa
jakośćl7• A więc identyczność to cecha zwierzęcości, w odróżnieniu od podobieństwa, które charakteryzuje ludzi. Identyczność to w pewnym sensie stan
życia przedjednostkowego, stan, na który wskazują palcem rasiści, określając
w ten sposób wszystkie grupy społeczne, które uważają za niższe lub gorsze.
"Oni są wszyscy do siebie podobni" - stwierdzenie to, powtarzane często
z pogardą, jest pierwszym krokiem na drodze do dyskryminacji. Jest to też stan,
do którego wszyscy oprawcy starają się zredukować swoje ofiary, upodabniając jednych do drugich, każąc im się rozbierać do naga lub nakładając im jednakowe chałaty, ponieważ normalne ubranie służy indywidualizacji.
To nie podobieństwa, lecz różnice są do siebie podobne, podkreśla C. Levi-Strauss'8. Podkreślanie podobieństwa zakłada, że nie powstaje problem struktury, i że nie trzeba niepokoić się o powtórzenie tożsamości. Z drugiej strony,
podobieństwo pozwala na ponowne uporządkowanie relacji zbyt rozciągniętej.
Tylko dystans umożliwia podobieństwo, ale to właśnie poszukiwanie podobień-

I. Por. R. Cornevin, Les Bassari du Nord Togo. Berger-Levrault, Paris 1962, s. 126 n.
17 Por. H. Bergson, Dwa źródła moralności
i religii, przeł. P. Kostyło i K. Skorulski, Znak,
Kraków 1993 s. 181 n.
18 Totemizm dzisiaj, przeł. A. Steinsberg,
Wyd. KR, Warszawa 1998, s. 103.

�215
stwa ma za zadanie ten dystans zmniejszyć do minimum. Dla myśli symbolicznej konieczność relacji jest nierozłączna od konieczności rozróżnienia: mężczyzna/kobieta, unikalność/pokrewieństwo, swój/obcy, itd. Relacja i rozróżnienie
idą zawsze razem. Relacja symboliczna pozwala nam pojąć innego bez utraty
siebie. Unikamy w ten sposób traktowania go jako absolutnego obcego, w stosunku do którego upoważniona byłaby przemoc, gdyby zbyt blisko się zbliżył.
Jeśli taka świadomość symboliczna nie istnieje, etyka ludzka szybko przeradza
się w pewną etologię zwierzęcą. Dlatego też w społeczeństwie ludzkim niewyobrażalna jest ani absolutna wyjątkowość, ani identyczność. Kiedy dziś mówimy o kryzysie tożsamości, przywołujemy mniej więcej świadomie osoby, które odniosły porażkę w zakresie relacji na płaszczyżnie symbolicznej odmienności. Dla myśli symbolicznej rozróżnienie i relacja idą zawsze w parze.

2. Pokrewieństwo
Rozpatrywane w ramach antropologii kultury pokrewieństwo utrzymuje
z faktami reprodukcji biologicznej złożoną relację ciągłości i przecięć. Z jednej strony, pozostaje ono związane przez nie dające się ominąć ograniczenia,
takie jak uznanie biseksualności jako warunku zapłodnienia (macierzyństwo
i ojcostwo) lub branie pod uwagę systematycznego wykluczenia niektórych partnerów płciowych (unikanie kazirodztwa). Z drugiej strony, pokrewieństwo nie
polega na zwykłym wyrażaniu więzi naturalnych. Potwierdzają to zarówno liczne
rozróżnienia specyficznie ludzkie - między płciowością a małżeństwem, między macierzyństwem a ojcostwem, fizycznym a prawnym, itd. - jak i wielka
różnorodność możliwych układów rodzinnych wypracowanych na podstawie
tych różnic. Włączone do systemów, które regulują zarówno działanie (definiując właściwe zachowanie), jak i myślenie (definiując struktury konceptualne), pokrewieństwo reprezentuje przede wszystkim rzeczywistość kulturową,
dlatego relacje pokrewieństwa można rozpatrywać pod różnym kątem: afektywnym, normatywnym, symbolicznym, strategicznym, itp.
Pokrewieństwo stanowi strukturę, w której podobieństwa są chętnie odkrywane, dowartościowywane i interpretowane. Podobnych jednak zachowań unika
się w przypadku bliźniąt, bo wtedy ma się do czynienia z tożsamością dwóch
osobników, którą trzeba koniecznie zróżnicować i zhierarchizować. Zadaniem
pokrewieństwa jest ustanowienie dystansu między jednostkami, ich precyzyjne usytuowanie w strukturze społecznej, a następnie usankcjonowanie tego, co
podobne.
Pokrewieństwo u ludów Afryki jest strukturalnie znaczące i dostarcza ram,
w których określa się stosunki wspólnotowe i status społeczny. Niemniej, narodzenie bliźniaków jest źródłem zakłopotania dla systemów klasyfikacji, ponieważ w Afryce utrzymuje się powszechnie, że dzieci urodzone podczas jed-

�216

nego porodu są mistycznie identyczne. Według przepisanych zasad rządzących
systemem pokrewieństwa, mogą one zajmować tylko jedno miejsce w strukturze rodzinnej, a przecież jest ich dwoje. System ten przyjmuje, że istoty ludzkie wydają na świat tylko jedno dziecko na raz. Jak pogodzić dwóch osobników z przeznaczonym im w klasyfikacji miejscem?
Kolejność rodzeństwa jest innym bardzo ważnym czynnikiem. Starsze rodzeństwo egzekwuje pewne prawa względem młodszych braci i sióstr, a w pewnych okolicznościach kolejność narodzin może decydować o prawie do zajmowania politycznych urzędów. Które z bliźniąt ma prawo pierwszeństwa? Bliźniaczość stanowi paradoks, bowiem to, co jest fizycznie podwójne, jest
strukturalnie pojedyncze, a to, co jest mistycznie jedno, jest empirycznie podwójne.
Na gruncie pokrewieństwa można pokusić się w zasadzie na dwa rozwiązania problemu bliźniaczości. Można odmówić społecznej egzystencji biologicznemu zaistnieniu bliźniaków, albo też można próbować pogodzić się z tym
faktem i spróbować go włączyć do systemu kulturowego. W pewnych sytuacjach można podkreślić ich dwoistość, w innych ich jedność. Lub też można
zastanowić się nad naturalnymi i społecznymi procesami, mocą których to, co
oryginalnie, stanowiło dwa oddzielne, a nawet przeciwstawne elementy, stapia
się, by uformować coś nowego i jedynego w swoim rodzaju. Można egzaminować proces, w którym dwa stają się jednym. Lub też można badać przeciwieństwo, tzn. proces rozdwojenia, w którym jedno staje się podwójnym.
Lud Basari w dzisiejszych czasach nie porzuca bliźniąt (choć trudno wyobrazić sobie, że nie istnieją wyjątki). Podkreśla się, że to pewne rozwiązania
symboliczno-rytualne
zapożyczone od innych ludów pozwalają na zachowanie bliźniąt przy życiu. Jednym z tych rozwiązań jest nadanie właściwych bliźniakom imion. Basari używają dwóch serii takich imion. Pierwsza z nich, prawdopodobnie pochodzenia hausa lub kotokoli to: Fuseni i Alasani (dwaj chłopcy), Asana i Nana (dwie dziewczynki), Alasani i Asana (chłopak i dziewczynka).
Druga seria imion jest prawdopodobnie pochodzenia gondża: Dawun i Danaa
(dwaj chłopcy), Poowun i Poona (dwie dziewczynki) oraz Dawun i Poona (chłopak i dziewczynka).
Trzeba pamiętać, że lud Basari w przypadku pojedynczych narodzin stosuje
ściśle określony system nadawania imion. Polega on na tym, że każdy klan ma
do dyspozycji serię 5-7 imion chłopców i dziewcząt. Imię nadaje się dziecku
zgodnie z serią imion klanu jego matki. Tak więc imię danego człowieka nic
nie mówi o jego przynależności klanowej, ale o tym, skąd pochodzi jego matka, niezależnie od tego, że system pokrewieństwa ludu Basari jest patrylinearny i patrylokalny. Poza tym imię wskazuje, którym z kolei synem lub córką
matki jest dziecko. I tak na przykład, jeśli matka pochodzi z klanu Nataka zamieszkującego osiedle Kubeediipu, chłopcy będą nazwani kolejno Gbati, NaapM, Gbandi, Lantaam i Kisaau, dziewczynki zaś: Ningfoon, Ikpindi, Ajaa,

�217
Móngfaai i Kijuui. Ważne jest zarówno pochodzenie matki, jak też kolejność
narodzin, która ustanawia hierarchię pomiędzy rodzeństwem. Bliźnięta traktuje się oddzielnie, a ich narodzenie nie zakłóca porządku imion.
Podobnie jak inne ludy Afryki, lud Basari uważa, że pierwsze z narodzonych bliźniąt jest młodsze, ponieważ to właśnie drugie narodzone jako starsze
wysłało na świat pierwsze, aby, jak mówią ludzie, "zbadał teren", "sprawdził
i doniósł, czy dobrze jest na tym świecie". I tak w przypadku dwóch chłopców
starszy będzie Dawun i młodszy Fuseni, w przypadku zaś dziewcząt, Asana
i Poowun, bo choć urodzone jako drugie, uważane są za starsze. W przypadku
bliźniąt różnej płci problem starszeństwa nie występuje, ponieważ chłopak
zajmuje swoje miejsce wśród chłopców, a dziewczynka wśród dziewcząt.
Narodziny bliźniąt mają wielki ładunek symboliczny, który wpływa na następny poród. Dziecko urodzone po bliźniętach otrzymuje specjalne imię (Gado).
Uważane jest ono za silniejsze od bliźniąt, bowiem zgodnie z zastosowaną
konsekwentnie interpretacją, Gado wysyła bliźnięta, aby przekonać się, jak jest
w rzeczywistości na tym świecie.
Przykład ludu Basari nie jest osamotniony. Podobnie lud Ewe, o którym
relacjonuje C. Riviere'9, przykłada istotne znaczenie do imion bliźniąt. U Ewe
pierwsze imię dziecka odpowiada dniu tygodnia, w którym się urodził020•
W przypadku bliźniąt tradycja przewidziała specjalne imiona w zależności od
płci i kolejności narodzin (podobnie jak u ludu Basari, pierwsze uważa się za
młodsze). I tak u Ewe: dwaj chłopcy to Atsu i Etse, dwie dziewczynki to Ewoe
i Wotsa, chłopak i dziewczynka to Atsu i Atsufoe. Riviere podkreśla, że narodzenie bliźniąt wytwarza pewnego rodzaju "dziurę" w rodzinie, tak że dwoje
dzieci, które rodzą się kolejno po bliźniętach, mimo że nie są traktowane jako
bliźniaki, noszą specyficzne imiona, których rdzeniem jest słowo do, oznaczające w języku ewe dziurę. Jeśliby matka bliźniąt rozstała się ze swym mężem
przed "zamknięciem dziury", mogłaby stać się bezpłodną lub obłąkaną21.
Włączenie w system pokrewieństwa, na ile to możliwe, to główna troska
krewnych w przypadku narodzenia bliźniąt. Możliwe zaś klonowanie jest wyzwaniem dla samego pojęcia pokrewieństwa. Wszelkie społeczeństwa potrzebują nazwać i zdefiniować więzy, które łączą rodziców, dzieci, braci i siostry.
W tym celu wypracowały systemy, które nie są tylko odbiciem pokrewieństwa
biologicznego, ale zdają się je różnicować w nieskończoność. Oczywiście żaden z nich nie został przewidziany, aby określić skutek rozmnażania pozapłciowego. Klonowanie ludzi stworzy sytuacje niepowtarzalne. Na przykład
Union et procreation en Afrique, s. 120n.
Kolejno: poniedziałek (djoda): chłopiec chłopiec - Komia, dziewczynka - Abla; środa
czwartek (yaoda): chłopiec - Yao, dziewczynka
czynka - Afiwa, sobota (memlida): chłopiec chłopiec - Kosi, dziewczynka - Akosiwa, C.
19

20

Kodjo, dziewczynka - Adjoa; wtorek (blada):
(kuda): chłopiec - Koku, dziewczynka - Akua;
- Ayawa; piątek ([ida): chłopiec - Kofi, dziewKorni, dziewczynka - Ama; niedziela (kwasida):
Riviere, tamże, s. 65.

�218
mężczyzna daje swój klon do "wyniesienia" swej żonie lub towarzyszce. Od
strony genetycznej, to dziecko jest jego bliźniakiem, a ojcem biologicznym
dziecka jest w rzeczywistości ojciec mężczyzny. Jeśli warunki wiekowe i konfiguracje rodzinne są normalne, być może przyzna się temu mężczyźnie prawa
ojcowskie tego klonu. Jednak takie rozwiązanie nie może być regułą. W innych bowiem przypadkach należy raczej mówić o rodzeństwie, na przykład
kiedy rodzice klonują jedno ze swoich dzieci. A co powiedzieć, kiedy jakaś
kobieta, która nie jest zdolna do odbycia ciąży, daje do wyniesienia swój klon
innej kobiecie. W imię czego miałaby być ona matką tego dziecka, którego jest
genetyczną siostrą?
Można sobie wyobrazić skutek seryjnego klonowania. Czy istniałyby w tym
przypadku jeszcze pokolenia i czym stałoby się samo pojęcie ojcostwa i macierzyństwa? A jeśli dwie linie klonów pochodziłyby od jednego brata i siostry, czy będą one wszystkie podlegać zakazowi zawierania małżeństw między
nimi? Krótko mówiąc, jest tu cała gama nowych problemów, które rozwiązać
mogłyby tylko ustalenia prawne, ponieważ nasza kultura w kwestii pokrewieństwa klonów nie jest w stanie ich rozsądzać. Zdaniem Ph. Descoli, "klonowanie
ludzi przeciwstawia się podstawowym zasadom kompozycji więzi międzyludzkich definiujących sposób, w który tworzymy naszą tożsamość jednostkową"22.
Trudności związane z niemożliwością jednoznacznego określenia kolejności pokoleń, a więc próba ingerencji w bieg historii, a także wątpliwe więzi
pokrewieństwa sprawiają, że klonowanie człowieka stawia ludzkość przed
poważnymi zakłóceniami w dziedzinie odniesień symbolicznych. Jednocześnie
antropolodzy wskazują, że podobne sytuacje znane są z przeszłości społeczeństw
tradycyjnych i były one brzemienne w skutki. "Zerwać pokrewieństwo - przypomina M. Auge - lub ograniczyć je wyłącznie do strony ojca lub matki,
odebrać jednostce pluralizm odniesień symbolicznych od samego początku
życia, tak właśnie postępowali zachodnioafrykańscy wodzowie, kiedy zakupywali niewolników, by wcielić ich do własnej grupy społecznej"23. Niewolnik
traci swe naturalne więzy pokrewieństwa na rzecz całkowitej zależności od osoby
swego właściciela (najczęściej wodza) i jego rodu. Niewolnik traci na pierwszym miejscu wielość odniesień symboliczno-społecznych,
które tworzą jego
osobowość. Ten zanik odniesień powoduje również pewnego rodzaju perturbacje pokoleniowe, które służą interesom jego właściciela. W społeczeństwach
matriarchalnych Wybrzeża Kości Słoniowej niewolnik był zarazem młodszym
bratem, synem i siostrzeńcem swego właściciela, kumulując w ten sposób obowiązki wypływające z zajmowania tych pozycji. Niewolnica była zarazem sio-

21

Tamże, s. 121.

Papa. maman, Ie clone et moi, "Liberation" z 14 marca 1997 (cyt. za N. Journet, Faul-ii
avoir peur du clonage? "Sciences humaines" t. 94, maj 1999, s. 17).
22

23

Auge, tamże, s. 154.

�219
strą, córką i małżonką właściciela, a dzieci, które wydawała na świat, włączano do grupy pokrewieństwa właściciela.
Synowie i bliźnięta ojca, córki bliźniaczki partnerki swej matki, córki bliźniaczki siostry swego ojca ... jakikolwiek układ byśmy przyjęli, pochodzenie
przez klonowanie, od chwili kiedy się ono upowszechni, wywoła bez wątpienia poważne trudności w ustaleniu tożsamości danej osoby.

3. Relacja ze światem niewidzialnym
Problematyka bliźniactwa nabiera specyficznego wymiaru, kiedy weźmie się
pod uwagę fakt, że zgodnie z afrykańską tradycją religijną świat składa się
z dwóch członów: widzialnego i niewidzialnego, które są ze sobą ściśle zespolone. A więc dla społeczeństw afrykańskich pokrewieństwo oznacza nie tylko
wspólnotę ludzi żyjących, ale wspólnotę ludzi żyjących i zmarłych. Zresztą
w mitycznej przeszłości świat żywych nie był odseparowany od świata zmarłych. Wspomniany wyżej lud Basari utrzymuje, że w zamierzchłych czasach
ludzie mogli spotykać się ze swymi przodkami na wspólnym targowisku
o nazwie Darmuun, na którym zakupy odbywały się w absolutnej ciszy. Dziś
tego typu spotkania nie sąjuż możliwe i jedynym możliwym sposobem komunikowania się ze zmarłymi jest wywoływanie duchów24•
Łączność między światem żyjących i zmarłych najlepiej odzwierciedla sposób pojmowania narodzin i śmierci. Śmierć uważana jest jako przejście z widzialnego do niewidzialnego stanu życia. Narodzeniu zaś dziecka towarzyszy
przekonanie, że to przodek powraca pod postacią noworodka lub po prostu
naznacza jego życie, przekazując mu jeden z niematerialnych komponentów
osoby ludzkiej. Seans wróżbiarski, mający miejsce krótko po narodzeniu, ma
za zadanie zidentyfikowanie przodka, który powrócił. Podobieństwo między
zmarłym a nowo narodzonym może stanowić tu dodatkową pomoc.
Całkiem inaczej przedstawia się sprawa, kiedy dziecko jest podobne do jednego z rodziców. Przynajmniej w Afryce Zachodniej podobieństwo fizyczne
między dwiema osobami żyjącymi, najczęściej tej samej płci, związanymi więzami pokrewieństwa, jawi się wręcz jako zapowiedź rychłej śmierci jednego
z nich. Taka sytuacja oznacza zachwianie porządku społecznego, bowiem wprowadza na łono rodziny pewne niebezpieczne zrównanie tam, gdzie powinna
być zachowana hierarchia pokoleń. Wyraźne podobieństwo dziecka do jednego z rodziców może zapowiadać szybką śmierć ojca lub matki, którzy, choć
jeszcze żyją, już zdołali naznaczyć swym piętnem jednego z potomków. Dlate24 Por. M. Szwark, Proverbes et traditions des Bassars du Nord Togo, StoAugustin: Haus Volker
und Kulturen 1981, s. 82; J. J. Pawlik, Experience sociale de la mort. Etude des ritesfuneraires des
Bassar du Nord-Togo, Editions Universitaires, Fribourg 1990, s. 132-135.

�220
go też, by chronić się przed podobnym nieszczęściem, które grozi w każdej
chwili jako konsekwencja takiego stanu rzeczy, ojciec i syn lub matka i córka
wzajemnie się unikają25.
Paradoks bliźniaczości polega na trudności w konceptualizacji jedności
w dwoistości. Wiemy dobrze, że by zrozumieć afrykańską koncepcję osoby
ludzkiej, musimy przyjąć istnienie podwojenia (double), cienia, odbicia osobowego ,ja" - tego komponentu osoby ludzkiej, który pozwala na wyjaśnienie zarówno zjawiska bilokacji i jasnowidztwa, jak i czarownictwa. Idea, że
każdy człowiek posiada swoje niewidzialne podwojenie, pewnego rodzaju brata bliźniaka o nieuchwytnej materialności, jest bardzo żywotna w afrykańskich
wierzeniach i zapewnia im ich wewnętrzną spójność. Empiryczna dwoistość
bliźniąt pociąga za sobą przypisywanie im zdolności podwajania się i podwójnego wzroku. Dlatego też często posądza się je o związek z czarownictwem,
bowiem to właśnie czarownik posiada zdolność bilokacji. Na wszelki wypadek
traktuje się bliźnięta z wielką ostrożnością.
Niezależnie od koncepcji osoby i typu wierzeń, narodziny bliźniaków
w rodzinie zmuszają do przeciwdziałania w formie praktyk rytualnych. Lud
Basari, który dopiero od pewnego czasu nie porzuca bliźniąt, odprawia, krótko
po ich narodzeniu, rytuał tiyuuti (lub w liczbie pojedynczej kuyuu), mający na
celu usatysfakcjonowanie istot niewidzialnych, mieszkających w buszu, które,
zgodnie z powszechnym przekonaniem, naznaczyły narodzenie bliźniąt zamiast
oczekiwanego przodka. Niespełnienie tego rytuału może spowodować nie tylko śmierć bliźniąt, ale też może być przyczyną nieszczęść ich rodziców. Pomijając szczegóły dotyczące przebiegu tego rytuału, podkreślić należy, że w jego
efekcie ustanowiony zostaje przybytek duchów bliźniąt składający się z glinianego naczynia z dwoma otworami oraz miski z tykwy. Obiekty te będą przedmiotem corocznych ofiar składanych duchom bliźniąt w celu wyproszenia płodności, urodzaju, bogactwa i pomyślności. Z perspektywy stosunku do świata
niewidzialnego rytuał tiyuuti zmierza do ochrony przed niszczącym wpływem
niewidzialnych istot buszu, a jednocześnie do zjednania sobie ich przychylności.
Podobnie u ludu Ewe, krótko po narodzeniu bliźniąt buduje się im przybytek, aby, jak się mówi, "duchy bliźniaków mogły zaspokoić pragnienie". Są to
dwa kopczyki z gliny usytuowane blisko wejścia do zagrody, na których spoczywają po dwa naczynia zawierające wodę z ziołami oraz siedem orzechów
palmowca. Na tych kopczykach składane będą regularnie ofiary duchom bliźniąt, aby wybłagać bogactwo i płodność jako szczególne dary, którymi duchy
te dysponują26.

IS
26

Por. M. Lemaire, tamże, s. 61 n.
C. Riviere, tamże, s. 105-110.

�221
Czczone ze względu na nadmiar, jaki reprezentują, a zarazem budzące trwogę jako istoty nadnaturalne pochodzące z dzikiego buszu, bliźnięta, włączone
do świata kultury po oczyszczeniach i rytuałach zjednania, stają się pośrednikami między tym, co ludzkie, i tym, co boskie, między naturą a kulturą. Mają
one zdolność przekazywania płodności i bogactwa, które w wyobrażeniach ludzi
stanowią dar świata niewidzialnego.
W przypadku zarówno klonów, jak i bliźniaków, zauważa się wyraźny niedobór odniesień symbolicznych. Jeśli chodzi o narodzenie bliźniąt, to kultura
poprzez praktyki rytualne oraz procedury symboliczne stara się w skuteczny
sposób zaradzić tym brakom. Czy będzie w stanie poradzić sobie również
z zasymilowaniem klonów? Trudno o spekulacje. Należy jednak podkreślić za
F. Heritier, że nadmiar tego samego zawsze przyczynia się do zachwiania równowagi w strukturze społecznej, przed którym kultura stara się chronić, przestrzegając pewnych nienaruszalnych zasad. Przypominając, że kiedyś we Francji dziewczynom w okresie miesiączkowania nie wolno było chodzić po deszczu, autorka podkreśla, że zakaz ten można tylko wtedy zrozumieć, kiedy
przyjmie się, że kumulacja tego samego, wilgotnego z wilgotnym (krwi i deszczu), może mieć skutek negatywny, albo brak miesiączki - woda tamując krew,
albo krwotok - woda przyciągając krew, co w jednym i drugim przypadku
miałoby się kończyć bezpłodnością27. Unikanie powtórzeń i tożsamości na
poziomie asocjacji wyobrażeniowych tłumaczyłoby również zakaz kazirodztwa pierwszego i drugiego stopnia. Czy więc klonowanie człowieka nie byłoby
zaprzeczeniem podstawowych zasad logiki symbolicznej i prowadziłoby do
podobnych konsekwencji?
W Talmudzie odnaleźć można uwagę na temat niepowtarzalności każdego
bytu ludzkiego, która ma szczególnie ważne znaczenie dla naszych rozważań.
Kiedy człowiek odbija stemple tą samą pieczęcią, wszystkie są do siebie podobne. Niemniej, choć Stworzyciel wyrył znak każdego człowieka tą samąpieczęcią Adama, to nikt nie jest do siebie podobny. Dlatego też każdy może powiedzieć: "To dla mnie świat został stworzony". Ale tekst nie zatrzymuje się
w tym miejscu. Na pytanie: "Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego twarze ludzi
nie są do siebie podobne?" autor odpowiada: "Po to, aby kiedy ktoś zobaczy
ładny dom lub piękną kobietę, nie mówił «ona jest moja»28. Tekst ten podkreśla unikatowość każdej jednostki. Powody takiego stanu rzeczy, które podaje,
są raczej natury społecznej. Gdyby ludzie nie różnili się, nie wiedzianoby, kto
jest kim, i powstałoby całkowite zamieszanie zarówno w stosunkach rodzinnych, jak i w uznaniu prawa własności.
27 F. Heritier, Les deux soeurs et leur mere. Anthropologie
de l'inceste, Odi1e Jacob, Paris 1994,
s. 237 n.
28 Talmud de Babylone, Traite Sanhedrin, s. 37a i 38a.

�222
Klonowanie człowieka nie jest jeszcze rzeczywistością, przynajmniej jeszcze o tym nic nie wiadomo. Nie jest ono również zwykłą hipotezą. Czy zrealizuje się, czy nie, zależeć będzie w dużej mierze od nauk genetycznych i biotechnologii. Antropologia kultury ze swej strony może odegrać istotną rolę
w uświadamianiu wyzwań natury społecznej i symbolicznej, jakie realizacja
tego projektu z sobą niesie.

Rev. Jacek Jan Pawlik
CLONING OF HUMANS IN LIGHT OF THE AFRICAN
SYMBOLISM OF TWINS
(Summary)
The author discusses social and cultural consequences of human cloning, if it became
reality. The problem is analysed from the anthropological perspective, mainlyon the basis
of the experience of African studies, which for years have been researching the so-called
problem of twins against the background of complex African systems of kinship. The method adopted by the author helps him to compare the symbolic references of "c1ones" and
"twins" and to point to the differences in conceptualising unity and duality, connected with
both categories.
The author tries to prove that cloning will have specific consequences for the organization of sociallife. The greatest threat would be "disturbances" in the cultural concept of the
human being. The author thinks that the anthropology of culture can plan a significant role
in making people aware of the social and symbolic challenges connected with the idea of
human cloning.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7809" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7789">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3bcbf2d50d25174e5028f82ff39b276b.pdf</src>
        <authentication>c3515813e0769e96680e5d77a2531f74</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93298">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5781</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93300">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93302">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93304">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93306">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93308">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93310">
                <text>praktyki magiczno-religijne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93312">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5378</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93314">
                <text>Zabiegi magiczne mające przyspieszyć śmierć w przypadku ciężkiego konania/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93316">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.54</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93319">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93321">
                <text>Bohdanowicz, Janusz (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93323">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93325">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93327">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93329">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93331">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93335">
                <text>Mapa 15. Zabiegi magiczne mające przyspieszyć śmierć w wypadku ciężkiego konania. Objaś­
nienia znaków: 1 — wyjęcie z łóżka pościeli zawierającej kurze pierze, 2 — ułożenie umierające­
go na żytniej słomie, 3 — kropienie konającego wodą święconą.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7812" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7792">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/903486d401170e76c0a41ee6860a942b.pdf</src>
        <authentication>b50a88409d68fe74c72ab06771cea816</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93352">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5782</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93354">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93355">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93356">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93357">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93359">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93360">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5379</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93361">
                <text>Zawiadamianie o śmierci za pomocą elementów trumny oraz roślin/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93362">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.60</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93363">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93364">
                <text>Jankowska, Barbara</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93366">
                <text>Bohdanowicz, Janusz (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93368">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93370">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93372">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93374">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93376">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93382">
                <text>Mapa 16. Zawiadamianie o śmierci za pomocą elementów trumny oraz roślin. Objaśnienie
znaków: 1 — wystawianie wieka trumny przed dom, 2 — wyrzucanie wiórów trumny przed
dom, 3 — wystawianie przed dom ściętego świerka, 4 — rozrzucanie przed domem gałązek
świerka.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7815" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7795">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/13253a126e5670857e7207f4876b5ecb.pdf</src>
        <authentication>5d3e8998f6a5c1076c97796af3dac4c1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93401">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5775</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93402">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93403">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93405">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93406">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93407">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93408">
                <text>wróżby ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93409">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5372</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93410">
                <text>Wróżby o śmierci z zachowania się sowy, I/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93411">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.34</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93412">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93413">
                <text>Jankowska, Barbara</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93414">
                <text>Bohdanowicz, Janusz (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93415">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93417">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93419">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93422">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93425">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93432">
                <text>Mapa 9. Wróżby o śmierci z zachowania się sowy, I . Objaśnienia znaków: Śmierć wróży:
1 — sowa siadająca na chałupie, pobliskim drzewie lub kręcąca się nad obejściem. Przybliżone
obszary występowania nazw sowy: 2 — „kuwik", 3 — „pućka", „pódźka", „pudzik", „poćko",
„pucia", „pójdźka", 4 — „puszcz", „puszczyk", „puchać", „puchacz", 5 — na pozostałym
obszarze występuje nazwa „sowa".

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7818" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7798">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c80ce98b3ef4574d781f3634703d7757.pdf</src>
        <authentication>7d4e12450740cfb7255b618fd657a593</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93445">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5776</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93447">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93449">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93451">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93453">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93455">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93456">
                <text>wróżby ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93457">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5373</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93459">
                <text>Wróżby o śmierci z zachowania się sowy, II/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93460">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.35</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93461">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93462">
                <text>Jankowska, Barbara</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93464">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93466">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93468">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93470">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93472">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93478">
                <text>Mapa 10. Wróżby o śmierci z zachowania się sowy, I I . Objaśnienia znaków: Śmierć wróży:
1 — głos sowy, 2 — wyrazy lub całe zdania słyszane w głosie sowy.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7821" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7801">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/21b42b8fff3abf4a30dee2d9ac5f1eef.pdf</src>
        <authentication>439cedc039689df1f064db375c4a7c6c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93489">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5773</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93491">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93493">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93495">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93497">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93499">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93501">
                <text>wróżby ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93503">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5370</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93505">
                <text>Wróżby o śmierci z zachowania się kury, I/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93507">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.30</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93510">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93511">
                <text>Jankowska, Barbara</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93515">
                <text>Bohdanowicz, Janusz (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93517">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93519">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93521">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93523">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93525">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93528">
                <text>Mapa 7. Wróżby śmierci z zachowania się kury, I . Objaśnienia znaków: Śmierć wróży: 1 — piejąca
kura, 2 — piejąca czarna kura, 3 — nieszczęście (może to być również śmierć) wróży piejąca kura.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7824" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7804">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/512d5bcda4be44e0ad98d10248dfae0d.pdf</src>
        <authentication>48d1af599b33807caa8cf016b1b6500a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93537">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5774</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93539">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93540">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93541">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93543">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93544">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93545">
                <text>wróżby ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93546">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5371</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93547">
                <text>Wróżby o śmierci z zachowania sie kury, II/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93548">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.31</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93549">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93551">
                <text>Jankowska, Barbara</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93555">
                <text>Bohdanowicz, Janusz (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93558">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93561">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93564">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93566">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93569">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93575">
                <text>Mapa 8. Wróżby o śmierci z zachowania się kury, I I . Postępowanie z piejącą kurą. Objaśnienia
znaków: 1 — zabicie piejącej kury, 2 — przemierzanie kurą od ustalonego miejsca do progu,
3 — zostawianie jej przy życiu.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7827" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7807">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/958e34967a1b3d57b0e142d2e8c955b2.pdf</src>
        <authentication>2712e4078ebb78ba7abd52fe6ca510aa</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93578">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5779</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93579">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93580">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93581">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93582">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93583">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93584">
                <text>wróżby ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93585">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5376</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93586">
                <text>Wróżby o smierci z zachowania się ptaków/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93588">
                <text>/ Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas (maps)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93591">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.43</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93594">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93597">
                <text>Bohdanowicz, Janusz (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93600">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93603">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93606">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93609">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93612">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93617">
                <text>ff*

V

«'

S'

16'

17'

18'

»'

2d"

Mapa 13. Wróżby o śmierci z zachowania się ptaków. Objaśnienia znaków: Wierzenia, że śmierć
wróży: 1 — wrona siadająca na chałupie lub w jej pobliżu i kracząca, uderzająca skrzydłami
w szybę izby, w której leży chory, albo lecąca nad człowiekiem i kracząca, 2 — kruk (zachowania
takie jak powyżej), 3 — sroka siadająca na płocie koło chałupy, w której jest chory, i skrzecząca,
4 — kukułka siedząca na chałupie lub w jej bliskości i kukająca, 5 — wróbel stukający dziobem
w okno, 6 — ptak uderzający skrzydłami w okno, gdy w domu jest chory. Wierzenia, że nieszczęś­
cie wróży: 7 — wrona siadająca na chałupie lub w jej pobliżu i kracząca, 8 — kruk kraczący
siadający na chałupie, w jej pobliżu lub krążący nad obejściem (może to być również śmierć).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7830" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7811">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6c8817967c386d2e1ae717b62d6af09c.pdf</src>
        <authentication>12065110fe1a55861f3409f85dc46dc8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93621">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5780</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93622">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93623">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93625">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93627">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93629">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93632">
                <text>wróżby ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93635">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5377</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93638">
                <text>Wróżby z cieni o zbliżającej się śmierci/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93641">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.45</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93644">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93647">
                <text>Jankowska, Barbara</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93650">
                <text>Bohdanowicz, Janusz (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93653">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93656">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93658">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93659">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93661">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93662">
                <text>Mapa 14. Wróżby z cieni o zbliżającej się śmierci. Objaśnienia znaków: Śmierć wróży brak
cienia: 1 — w wigilię Bożego Narodzenia (w czasie wieczerzy), 2 — w którykolwiek dzień roku,
3 — brak cienia w wigilię Bożego Narodzenia wróży nieszczęście (może to być również śmierć),
4 — śmierć wróżą dwa cienie widziane w którykolwiek dzień roku, 5 — brak cienia wskazuje na
to, iż człowiek ten podpalił czyjeś zabudowanie.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7834" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7814">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2d373a00da2c3b28c07e5aed47f65269.pdf</src>
        <authentication>c5c9891b644dcd5ed96bc3d656edb01c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93665">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5777</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93667">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93669">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93671">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93674">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93677">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93680">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5374</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93683">
                <text>Wyrazy lub zdania zasłyszane w głosie sowy/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93686">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.38</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93689">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93692">
                <text>Jankowska, Barbara</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93695">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93697">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93700">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93702">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93703">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93704">
                <text>Mapa 11. Wyrazy lub zdania słyszane w głosie sowy. Objaśnienia znaków: 1 — „puć", „pudź",
„pójdź", 2 — „wywódź", „wywieź", „wywiedź", 3 — „pudź, pudź w dołek pod kościołek"
i pokrewne, 4 — „puć, puć na księdza gródź", „poć, poć na księdzową grodź" i pokrewne,
5 — „komit, komit".

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7837" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7817">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/278a5d72e5eaa84682b3b1ca3c55e8ba.pdf</src>
        <authentication>b02ffa8ede7ad83194ea7155c0e23d0f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93713">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5778</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93715">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93717">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93719">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93721">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93723">
                <text>wróżby ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93725">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5375</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93727">
                <text>Wróżby o urodzinach z zachowania się sowy/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93730">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.41</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93732">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93734">
                <text>Jankowska, Barbara</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93737">
                <text>Bohdanowicz, Janusz (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93739">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93741">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93743">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93745">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93747">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93749">
                <text>Mapa 12. Wróżby o urodzinach z zachowania się sowy. Objaśnienia znaków: Wierzenie, że
urodziny wróży: 1 — krzyk sowy. Słowa słyszane w głosie sowy: 2 — „powij", „powi", „po­
wił", „powit", „puwi", „powiu", 3 — „kołys", „kołysz".

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7840" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7820">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7c07e0f3b8dcf8f414ddd996847b2e92.pdf</src>
        <authentication>dccb3a550ae714e6899f6714c67dba53</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93759">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2549</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93761">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93763">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2368</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93765">
                <text>Muzeum etnograficzne z dziesięcioletnim wyprzedzeniem / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93767">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2, s.54-65</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93769">
                <text>Jaworska, Magdalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93770">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93771">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93773">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93786">
                <text>Muzeum
etnograficzne
z dziesięcioletnim
wyprzedzeniem
Magdalena Jaworska

„Bowiem jeśli wystawiać, to zawsze i nieuchronnie
znaczy proponować pewne szczególne znaczenie
tego, co się pokazuje, to oglądać wystawę znaczy
tworzyć w podwójnym sensie: interpretacji i zro­
zumienia."
E. Veron, M . Lavasseur,
Ethnographie de l'exposition

Muzea są stałym elementem krajobrazu kulturalnego więk­
szości krajów. Właściwie nie poddaje się w wątpliwość ich
funkcji. Główne rozważania skupiają się raczej na metodach
wystawienniczych, których tradycyjność przyjmuje się za sym­
ptom kryzysu nie umiejących nadążyć za postępem cywilizacji
instytucji. Problem ten dotyczy szczególnie muzeów etnografi­
cznych, które za swe powołanie uznają gromadzenie świadectw
kultur archaicznych i prezentują je w podobny sposób. Pojawia­
jące się propozycje zmian i ożywienia tych i innych muzeów
odnoszą się prawie wyłącznie do środków technicznych, a nie
założeń teoretycznych.
Za prawdziwie postępowe muzea uznaje się więc te, które
stosują aparaturę audio-wizualną najnowszej generacji. Poza
uatrakcyjnieniem wystaw zazwyczaj nie wpływa ona jednak na
zmianę ich treści i przesłania. Dlatego uważam za godną
podkreślenia działalność Jacquesa Hainarda i jego współpraco­
wników w Muzeum Etnograficznym w Neuchatel, w Szwajcarii
romańskiej.
Jest to najmniejsze i najstarsze muzeum tego typu w Szwaj­
carii, ale nie z tego słynie. Dawniej rozsławiały je cenne
kolekcje, głównie z terenu Afryki i Oceanii, ale od kiedy
kilkanaście lat temu dyrektorem został Hainard pierwszeństwo
nad promocją i poszerzaniem zbiorów zyskały wystawy czaso­
we. Pojedyncze, organizowane co roku ekspozycje przyciągały
od początku zainteresowanie nie tylko specjalistów, ale szero­
kich rzesz widzów, i sytuacja ta do dziś nie uległa zmianie.
Muzeum uległo jakby rozdwojeniu, a widoczny j u ż w architek­
turze podział (z dziewiętnastowiecznym pałacykiem sąsiadują
dwa nowoczesne budynki) kontynuowany jest we wnętrzu,
gdzie tradycyjne, pełne najpiękniejszych eksponatów wystawy
stałe zajmują zabytkowe saloniki, a w jednym z budynków,
specjalnie na ten cel przeznaczonym, urządzane są wystawy
czasowe - oryginalne, kontrowersyjne i nietypowe dla muzeum
o takim profilu poprzez swoją aktualność i nowoczesność, nie
tyle jednak techniczną, co treściową.
Mnie udało się współpracować z tamtejszymi muzealnikami
nad dwiema wystawami - Marksem 2000 w 1994 r. i Różnicą
w 1995 r. Niektóre z moich obserwacji i wniosków dotyczących
rozwiniętej w Neuchatel nowatorskiej koncepcji wystawien­
niczej przedstawię w niniejszym artykule.
1

Od czasu objęcia stanowiska dyrektora przez Jacquesa
Hainarda w 1980 r. M E N (powszechnie używany skrót nazwy
omawianego Muzeum) przygotował piętnaście dużych wystaw
czasowych. Dzielą się one wyraźnie na dwa nurty: muzeologicz-'
ny i antropologiczny.
Do pierwszego z nich należą: Kolekcjonowanie pasją (1982),
Przedmioty preteksty, przedmioty manipulowane (1984), Czas[
utracony, czas odnaleziony (1985) i Salon etnografii (1989),
W cyklu tym (uznanym przez Hainarda za zamknięty) omówio­
ne zostały kolejno: motywy i mechanizmy tworzenia kolekcji,
znaczenie przedmiotu, status i rola m u z e ó w oraz problemy
dotyczące muzeum etnograficznego i przyszłości etnografii, j
Największe znaczenie dla rozwoju nowej koncepcji wysta­
wienniczej miała ekspozycja Przedmioty preteksty, przedmioty
manipulowane, która zdefiniowała pojęcie przedmiotu, jako
tworu, pierwotnie i poza określonym kontekstem bez znaczenia,
czekającego na nadanie mu go.
Drugi nurt stanowią wystawy problemowe o różnorodnej,
uniwersalnej tematyce. W jej wyborze widoczna jest wyraźna
ewolucja. Pierwsza wystawa Urodzić się, żyć i umrzeć (1981)
dotyczyła tradycyjnego zagadnienia etnograficznego, jakim sa/
obrzędy przejścia, choć omawiała go w nietypowym aspekcie
porównawczym ujawniającym podobieństwa między społe­
czeństwami egzotycznymi, a współczesnym społeczeństwem
europejskim (szwajcarskim).
Kolejne ekspozycje tego nurtu miały j u ż charakter interdys­
cyplinarny, ale w dalszym ciągu porównawczy, a przedmiotem
ich zainteresowania było ciało (Ciało rozgrywką,
1983), ból
i cierpienie (1986), stosunki między ludźmi a zwierzętami
(Zwierzęta i ludzie, 1987), „ p r z o d k o w i e " (Przodkowie są wśród
nas, 1988), kobiety (1992).
W ostatnich latach wyraźnie zaznacza się tendencja do
poruszania tematów coraz bardziej abstrakcyjnych, takich jak
dziura (1990), myślenie potoczne (Gdyby 1993), system kapita­
listyczny (Marx 2000,1994), czy różnica, jak i do zarysowywa­
nia przed publicznością pesymistycznych wizji przyszłości.
Pesymizm ten nie osłabia jednak ironii ani humoru, które od
samego początku towarzyszą muzeograficznym rozważaniom'
Hainarda.
Rozległe treści wyrażane są za p o m o c ą prowokujących

zestawień przedmiotów: egzotycznych i europejskich, cennych
i bezwartościowych, występujących w nietypowych konteks­
tach i w oderwaniu od tradycyjnych funkcji i znaczeń. Ekspona­
ty etnograficzne nie stanowią wśród nich grupy dominującej,
a wraz ze wzrostem abstrakcyjności tematyki jest ich wręcz
coraz mniej.
Przedmiotom towarzyszą liczne teksty, reportaże video i cza­
sami tło dźwiękowe, a bardzo ważną rolę spełniają tytuły
i bogata scenografia.
Od 1984 r. jej autorem jest Jean-Pierre Zaugg, który wykazuje
się dużą pomysłowością, wyczuciem kolorów i form oraz
zrozumieniem treści i umiejętnością jej zmaterializowania.
Oprawy plastyczne Zaugga cechuje nowoczesność, w przeci­
wieństwie do jego poprzednika, który reprezentował styl trady­
cyjny, choć o wysokich wartościach artystycznych, czego
dowodem były jego ogromne freski na wystawach Urodzić się,
żyć i umrzeć i Ciało
rozgrywką.
We wszystkich wystawach zawarte są pewne elementy
eksperymentalne, ale dwie z nich miały w pełni taki charakter,
choć z odmiennych p o w o d ó w . W przypadku ekspozycji Każ­
demu własny krzyż, przygotowanej w 1991 r. (roku obchodów
700. rocznicy powstania Konfederacji) w rekordowym czasie
trzech tygodni, wyłącznie z własnych zbiorów; charakter ten
wymusiły restrykcje budżetowe, ale ku zaskoczeniu organizato­
rów wystawa ta odniosła sukces. Natomiast Różnica była
zamierzonym i przez kilka lat przygotowywanym eksperymen­
tem, mającym na celu konfrontację trzech metod wystawien­
niczych.
Do tego eksperymentu przystąpiły trzy muzea: Muzeum
Cywilizacji z Quebecu, Muzeum Delfinatu z Grenoble i Muze­
um Etnograficzne z Neuchatel.
Najistotniejszym punktem umowy między partnerami był
zakaz wszelkiej konsultacji i współpracy naukowej, bardzo
nietypowy w epoce Internetu i telekonferencji. Jednak tylko pod
tym warunkiem mógł powstać cenny materiał porównawczy.
Miał temu również sprzyjać abstrakcyjny temat, zaproponowa­
ny przez Hainarda, a wymagający prawdziwego pomysłu na
realizację.
Wystawę, złożoną z trzech niezależnych części połączonych
wstępem i epilogiem, zainaugurowano w 1995 r. w Neuchatel.
W bieżącym roku jest ona udostępniona widzom w Grenoble,
a w 1997 r. będzie mogła ją obejrzeć publiczność kanadyjska.
W socjologicznej części kanadyjskiej, pośród masywnej
oprawy plastycznej, widz odkrywa w półmroku dwanaścioro
drzwi uznanych za symbol różnicy między światami przez nie
oddzielanymi. W liryczno-poetycznej atmosferze i z bogatym
tłem audiowizualnym opowiedziana jest tu historia ludzkiego
życia poczynając od narodzin i różnic płciowych, poprzez
szkołę, więzienie, klasztor, bank, aż po grób.
W klasycznie etnograficznej części francuskiej pokazana jest
różnorodność kulturowa Francji na przykładzie budownictwa,
pożywienia i dialektów oraz jej kres za czasów Rewolucji
Francuskiej; dalej różnorodność kultur świata za pomocą
masek, a zakończenie stanowi odpowiedź na pytanie postawioprzez Levi-Straussa: „Czy świat zmierza ku monokul­
turze?". Francuzi twierdzą, że proces unifikacji kulturowej
hamują nowe kultury powstające na miejsce ginących. Ilustracją
tego zagadnienia są różne nakrycia głowy.
Muzeum Etnograficzne z Neuchatel prezentuje filozoficzne
Jecie różnicy.
W części szwajcarskiej wyróżnić można dwa główne elemen­
ty - oprawę ikonograficzno-tekstową wzdłuż ścian i pośrodku
• ^ d siedmiu witryn przypominających kształtem budki telefo­
niczne. Początek stanowi urwany cytat z Księgi Rodzaju
umieszczony w Grenoble na progu wejścia wywołuje moment
^wahania u zwiedzających, którzy muszą po nim przejść).
| J . za pomocą czternastu ilustracji graficznych przedstawioУ Jest przełom naukowy X V I - X V I I I w. - przejście od myślenia
n e

u

a

П

e

�mitycznego do klasyfikującego (różnicującego). Z jednej strony
pokazane są wyobrażenia mityczne: wszechświata (system
Ptolemeusza), Ziemi (mapa średniowieczna), człowieka (mikrokosmos) itd., a z drugiej naukowe - system Kopernika, mapa
świata po odkryciach Cooka, model anatomiczny Vesaliusa.
Poszczególne ilustracje oddzielone są tekstami objaśniającymi
witryny w czterech językach (francuskim, angielskim, niemiec­
k i m i włoskim).
Witryny na środku symbolizują siedem dni współczesnego
stworzenia świata, na co wskazują tytuły (również w czterech
językach): Dzień równości,
wszyscy skatalogowani,
Dzień
sukcesu, wszyscy poddani selekcji itd. Przed przystąpieniem do
ich oglądania należy przeczytać „instrukcję u ż y c i a " , która
objaśnia znaczenie poszczególnych elementów. I tak na dole,
w szklanym postumencie, przedstawiona jest utopia w postaci
wiązki przedmiotów zgodnie z założeniem, że każda utopia
zawiera elementy faszystowskie. Na szybach witryny wyrażona
jest norma; w samej witrynie, na niebieskim „ s t a l a g m i c i e "
aspekt naukowy, a otaczające go przedmioty, pogrupowane
jako: stereotypy, emblematy (zawsze etnograficzne), stygmaty
i karykatury, symbolizują myślenie potoczne. Przyglądająca się
zaś wszystkiemu z góry postać (podświetlone zdjęcie) stanowi
zaprzeczenie utopijnych sloganów.
W pierwszej witrynie mowa jest o świadomości grupowej
i narodowej: utopią w tej dziedzinie jest hasło: Wszyscy różni,
ale równi, a rzeczywistością paszport niemiecki ze wstemplowaną literą „ J " , bogactwo określeń na inne narody - makaro­
niarze, rostbefy; najróżniejsze rejestry (urzędowe, hotelowe,
policyjne). Drugi dzień dotyczy szkolnictwa, utopią jest tu
sformułowanie: Nobel dla wszystkich, a jej zaprzeczeniem są
różnego rodzaju testy i systemy ocen selekcjonujące uczniów.
Trzeci dzień odnosi się do formy fizycznej i kanonów piękna,
a utopię stanowi slogan Wszyscy piękni. Czwarty sektor po­
święcony jest konsumpcji i utopii głoszącej wspólnotę bogact­
wa. W piątym mowa jest o więzieniu, które „ u z d r a w i a " ;
w szóstym o ochronie dziedzictwa kulturowego, z utopijną
chęcią zachowania wszystkiego, a w siódmym o rzeczywistości
wirtualnej, w której utopią staje się rzeczywistość realna, taka
jak puszka sardynek. Zakończenie tej części stanowi fragment
z książki Michela Foucaulta, w którym autor przedstawia
apokaliptyczną wizję przyszłości społeczeństwa cywilizowane­
go.
W epilogu wystawy każde muzeum podsumowuje swoją
część eksponatem i tekstem. U Kanadyjczyków są to znowu
drzwi, u Francuzów rzeźba przedstawiająca „ d z i k i e g o " ,
a u Szwajcarów spetryfikowane nożyczki i pojemnik z klejem,
oraz tekst o „Couper-coller" ( „ C i ę c i u - w s t a w i a n i u " ) i cytat ze
Zbrodni doskonałej Baudrillarda będący charakterystyką rze­
czywistości wirtualnej.
Celem ekipy z Neuchatel było z jednej strony uświadomienie
widzom, kiedy narodził się system różnicowania i jak definio­
wana jest w nim różnica - pojęta jako narzędzie operacji
intelektualnych (pozwalające klasyfikować, hierarchizować,
porządkować), a jednocześnie będąca rezultatem tych operacji
(właśnie dwuaspektowość tego pojęcia sprawia największą
trudność); z drugiej zaś strony do czego nas ten system
doprowadził - do społeczeństwa utopii egalitarnych i realnych
nierówności, zmierzającego ku apokaliptycznemu rozpłynięciu
się w rzeczywistości wirtualnej.
Możliwość porównania metod wystawienniczych, j a k ą daje
Różnica pozwala stwierdzić, jak daleko od przyjętych kanonów
odbiega Muzeum z Neuchatel. Muzeum z Grenoble reprezen­
tuje, moim zdaniem, jeszcze nurt tradycyjny, mający na celu
zapoznanie widzów z obcymi kulturami, a właściwie ich
historycznym wizerunkiem poprzez przedmioty podzielone
geograficznie, funkcjonalnie lub pod względem wykonawczym.
Muzeum Cywilizacji zaliczyłabym do nurtu „ a t r a k c y j n e g o " ,
czyli takiego który zrywa z tradycyjnymi zasadami realizacyj55

�-1

nymi i wprowadza nowe rozwiązania w celu ożywienia wystaw
i przyciągnięcia większej liczby widzów. Natomiast wystawy
M E N określiłabym jako ,,dyskursywne", ze względu na to, że
pobudzają do refleksji, prowokują widzów do relatywizacji
wiedzy i systemów myślowych, podejmują walkę z przesądami,
ciemnotą i nietolerancją. Jest to, moim zdaniem, metoda
najbardziej skomplikowana i dojrzała, łącząca w sobie interdys­
cyplinarność, aktualność, estetykę i dydaktykę.
Statystyki wykazują, że liczba osób przychodzących na
wystawy czasowe M E N w ciągu siedmiu miesięcy ich trwania
waha się od 12 do 23 tys., średnio przez minionych 14 lat było to
18 tys. W pozostałe miesiące stałą ekspozycję Muzeum zwiedza
ok. 3 tys. osób.
Analizując wysokość frekwencji na wystawach czasowych
można zaobserwować pewną prawidłowość. Największym za­
interesowaniem cieszą się wystawy o tematyce, którą na­
zwałabym ogólnoludzką i codzienną jak: ciało, ból, relacje
między ludźmi a zwierzętami, kobiety. W trakcie pierwszej
z nich prasa komentowała to tak: „Jeszcze w latach poprzednich
można było, według frekwencji wyrysować krzywą klimatycz­
ną deszczu naganiającego widzów i słońca odciągającego.
W tym roku pogoda nie jest j u ż wyznacznikiem, wykres osiąga
szczyty: do dziś, od wernisażu w początkach czerwca sprzedano
już 7 tys. biletów [...] T y m sposobem w połowie sierpnia wyniki
odpowiadają tym z ubiegłego roku w końcu października."
Natomiast wyraźny jest spadek zainteresowania dla wystaw
autokrytycznych - omawiających problemy muzealne. Na
jednej z nich {Czas stracony, czas odnaleziony) frekwencja
sięgnęła dolnego progu - 12 tys., a na pozostałych nie
przekroczyła 15 tys.
Gdyby chciało się porównać statystyki M E N ze statystykami
dużych m u z e ó w sztuki, mających po kilkaset tysięcy widzów
w roku, to trudno byłoby dostrzec w nich sukces. A tymczasem
są one uznawane za sukces tego najmniejszego* w Szwajcarii
muzeum etnograficznego, położonego na uboczu niewielkiego
miasta (35 tys. mieszkańców), a mającego swoją stałą publicz­
ność nawet z zagranicy.
W skład grupy koncepcyjnej przygotowującej wystawę
wchodzi dyrektor, dwóch lub trzech kustoszy, antropolog
ekonomiczny współpracujący od lat z Muzeum i praktykanci.
Czasami na narady zapraszani są także naukowcy z Instytutu
Etnologii miejscowego Uniwersytetu lub z zewnątrz. Otwiera­
nie tylko jednej wystawy w roku pociąga za sobą cykl roczny
przygotowań.
Tytuł lub temat znany bywa czasami dużo wcześniej, nawet
na parę lat, tak jak w przypadku Różnicy albo rodzi się nagle,
z obserwacji aktualnej rzeczywistości. Początek pracy stanowi
przede wszystkim poznanie i sformułowanie teoretycznego
aspektu danego zagadnienia. W tym celu poszczególni człon­
kowie ekipy wyszukują i czytają publikacje naukowe i artykuły
prasowe związane z tematem oraz dyskutują o nich na wspól­
nych naradach. Te lektury i dyskusje dają wystawie naukowe
podwaliny.
Kolejnym etapem, jest wybór problemów, najczęściej w od­
niesieniu do otaczającej nas rzeczywistości i znalezienie pomys­
łu na ich wizualizację. Temu etapowi towarzyszą j u ż regularne
narady, co najmniej raz w tygodniu, po kilka godzin, w pełnym
gronie. Refleksja nad wybranym tematem dominuje jednak nie
tylko te narady, ale również wspólne obiady, kolacje i spotkania
towarzyskie. Gdy pomysł zaczyna nabierać kształtów jeden
z kustoszy go spisuje, a po kolejnych naradach nanosi wszystkie
zmiany i poszerza, rozprowadzając poszczególne wersje w for­
mie wydruku wśród członków grupy. Ostateczną wersję tego
dokumentu m o ż n a uznać za scenariusz.
Jeżeli projekt nie stwarza większych problemów, następuje
podział zadań i każdy szuka potrzebnych materiałów i eks­
ponatów w kraju i za granicą, jeśli jest to konieczne. Do
poszukiwań, poza stałymi członkami grupy, zostają też włącze­
2

56

ni inni pracownicy M E N i czasami studenci. Na poprawność
merytoryczną wystawy kładziony jest bardzo duży nacisk
i wszystkie zagadnienia z nieznanych dziedzin konsultowane są
z fachowcami, a do problemów antropologicznych zbierana jest
obszerna dokumentacja.
Gdy projekt wystawy jest j u ż w miarę pełny, redagowany jest
komunikat dla prasy. Wtedy też dyrektor organizuje spotkanie
dla pracowników Muzeum, na które zaprasza również pracow­
ników Instytutu Etnologii i objaśnia ogólne założenia tego
projektu.
Całą stronę ikonograficzną wystawy opracowuje fotograf ze
znalezionych samodzielnie lub przez innych materiałów. On też
przygotowuje zgodnie z projektem ekipy zdjęcie na tło plakatu,
grafik nakłada na nie napisy, a plastyk nadaje mu ostateczną
formę.
Plastyk rzadko uczestniczy w zbiorowych naradach. Spotyka
się z nim dyrektor i czasami kustosze. Na bazie przekazanych
przez nich informacji przygotowuje on pierwszą makietę
i dopiero wtedy się j ą wspólnie dyskutuje i zmienia. Wszelkie
sugestie plastyka są brane pod uwagę, on wskazuje jakie
pomysły dadzą się zrealizować, a jakie nie. Montaż rozpoczyna
się na półtora miesiąca przed wernisażem i plastyk ma całkowitą
swobodę realizacji, bo podczas wieloletniej współpracy z M E N
zdobył sobie pełne zaufanie i uznanie, nie tylko artyzmem
swoich scenografii, ale również umiejętnością nadrabiania nimi
niedostatków i luk w scenariuszu. Kieruje on pięcio- lub
sześcioosobowym zespołem złożonym również z plastyków,
mających własne pracownie lub stanowiska, ale na ten czas
porzucających je dla samej przyjemności współpracy przy
tworzeniu wystawy.
Napływające z zewnątrz eksponaty są ubezpieczane i trafiają
bezpośrednio na salę wystawową. W y b ó r przedmiotów z włas­
nych kolekcji odbywa się w ten sposób, że wszyscy udają się do
magazynu, gdzie odnajdywane są eksponaty wcześniej wytypo­
wane, często tzw. ulubione, czyli mające j u ż za sobą wiele
wystaw, a pozostałe dobierane są na zasadzie wolnych skojarzeń
z tematem lub problemem, który trzeba zilustrować. Wtedy też
dokonywane są zakupy przedmiotów codziennych, inne zaś
wykonuje się na miejscu lub zamawia. Wszystkie te przedmioty
znajdą po wystawie stałe miejsce w magazynie zbiorów.
Ostatnim etapem przygotowań jest redakcja tytułów i teks­
tów. Są one przygotowywane wspólnie lub przez jednego
z kustoszy, a najważniejsza jest ich późniejsza wielokrotna
korekta, bo błędy wykryte przez widzów i poprawione, czasami
na czerwono, uznawane są za największy wstyd. Praca trwa
praktycznie do ostatniej chwili przed wernisażem, również
w święta i nocą, a miłym zwyczajem są wspólne kolacje
w Muzeum przez kilka ostatnich wieczorów przed otwarciem.
Inwentaryzacja witryn odbywa się j u ż po wernisażu.
Równocześnie z samą ekspozycją przygotowywana jest
publikacja. Komitet redakcyjny, który jest również trzonem
grupy koncepcyjnej, najpierw zamawia artykuły, potem jt-'
koryguje, następnie przekazuje informatykowi dla nadania int
ostatecznej formy i na zakończenie wysyła do drukarni.
Recenzje z wystaw ukazują się we wszystkich większych
szwajcarskich gazetach. Co roku piszą je na ogół ci sami
dziennikarze i zazwyczaj, poza nielicznymi wyjątkami, są one
pozytywne. Przez wiele lat pewna duża gazeta genewska
poświęcała cały numer weekendowego suplementu każdej
wystawie w M E N . Również w miesięcznikach, zwykle jesienią
pojawiają się duże, ilustrowane reportaże, przybliżające nie-tylko tematykę ekspozycji, ale i teorię Hainarda.
Innym źródłem ocen ekspozycji są „złote k s i ę g i " . Nie można
oczywiście uważać zawartych w nich opinii za reprezentatywne,
bo wpisuje się niewielu widzów i stosunkowo rzadko wyrażaj*
oni głębsze myśli. Najczęściej są to pochwały w rodzaju:
„Bardzo ładna wystawa" albo wpisy dla żartu. Podczas gdy te
drugie nie mają prawie żadnego znaczenia, pierwsze są jedna*

�dowodem zadowolenia, a ich przewagę należy uznać za nietypo­
wą i znaczącą, skoro zdaniem Catherine Camboulives: „Lektura
złotej księgi ujawnia zawsze większą ilość zarzutów, człowiek
bowiem ma taką naturę, że będzie drugiemu chętniej deklarował
swoją wrogość niż m i ł o ś ć . ' ' Dla twórców jednak najcenniejsze
i najbardziej interesujące są konstruktywne krytyki i pochwały
dowodzące zrozumienia sensu lub wzbudzonej refleksji. Prze­
glądając księgi zauważyłam wyraźną ewolucję ich zawartości.
Księgi sprzed wielu lat pełne są niewiele wnoszących wpisów
i rysunków, dopiero w ostatnich latach stają się one bogatsze
w treść i przemyślenia.
Zwiedzający, z którymi rozmawiałam bezpośrednio oraz
widzowie pokazów slajdów także wyrażali swoje zdanie na
temat wystaw. Zarówno w recenzjach i wpisach, jak i wypowie­
dziach powtarzały się pewne stałe pochwały i zarzuty, bo:
...ta linia metodyczna ma swoich entuzjastycznych zwolen­
ników, przede wszystkim w szeregach nowej szkoły, i gorą­
cych przeciwników,
a jedni i drudzy rekrutują się zarówno
spośród widzów, jak i ze środowisk
etnograficznych.
Najczęściej chwalono Muzeum za:
- głęboki sens wystaw i skłanianie widza do refleksji:
Wystawa pasjonująca,
która zastanawia i niepokoi. Nie­
słychanie
pożyteczna!
Po każdej wystawie próbujemy się zastanowić i zmienić.
Temat po temacie, MEN zawsze wart jest podróży i wraca­
jąc nie jestem już naprawdę taki sam, jak jadąc.
- oryginalność wykorzystania wieloznaczności przedmiotów,
zwłaszcza w zestawieniu cennych eksponatów z bezwartoś­
ciowymi; egzotycznych z europejskimi:
Wystawienie dzieł sztuki i przedmiotów stanowiących
część
naszego życia codziennego jest bardzo udane.
- autokrytycyzm i pobudzanie do niego oraz do relatywizacji
sądów:
Wystawiając równocześnie przedmioty, które nas otaczają,
a nie tylko piękne przedmioty dalekich ludów, Muzeum
Etnograficzne chce nas zmusić do refleksji nad samymi
sobą. Koniec szukania słomki w oku drugiego i niewidzenia
belki we własnym.
Zasługą etnologów było pokazanie, że prymitywi nie są
wcale tak prymitywni. Gdy analizują oni [etnolodzy] nasze
społeczeństwo,
metodami innymi niż socjologia,
dokonują
tej samej operacji, tyle że niebezpośrednio.
Rzucają oni od
zewnątrz spojrzenie wolne od wszelkiej chęci przypodoba­
nia się i ukazują tradycje i zwyczaje, obrzędy i zachowania,
często irracjonalne, które wydawały się być zarezerwowa­
ne dla dzikich.
Szwajcaria jest ziemią obfitującą w muzea. Jest to bogact­
wo szczególnie cenne. Ale jest również niesłychanie
ważne
i pasjonujące, że jedno z nich [muzeów] poddaje się - i to
przy wysokiej jakości analizie i oprawie - rentgenowi
samej instytucji.
- humor i ironię nie kolidujące z naukowym ujęciem:
Zazwyczaj dobrzy w ironii, tym razem przeszliście
siebie.
Inteligentny i prowokacyjny humor przejawia się w pomie­
szaniu prawdziwych i fałszywych
mitów i symboli...
Jak zwykle również, naukowe podstawy nie
wykluczają
odważnych metafor, humoru i zamierzonego
prowokacyj­
nego tonu...
- wspaniałą oprawę plastyczną:
Estetyzm nie jest obcy przyjemności,
którą się odczuwa.
Wszystko zostało przemyślane
w najmniejszych
szczegó­
łach, aby tworzyć atmosferę, klimat. I Paul Valdry nie
napisałby już dziś, jak w roku 1934: Nie lubię zbytnio
muzeów; wiele jest godnych uznania, ale prawie nie ma
zachwycających.
Przy swojej ogromnej gościnności
Jac­
ques Hainard wie, że potrawy lepiej smakują, gdy stół jest
pięknie nakryty.
- artyzm połączenia treści i formy:
3

4

Jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy uczestniczyć w narodzi­
nach dzieła sztuki.
Wystawa jak dzieło Sztuki, jesteśmy szczęśliwi ze spotkania
Duchamp'ow
muzeografii.
- prowokacyjność:
Kontynuujcie sprzedawanie nam waszych
prowokacyjnych
pomysłów, uwielbiamy to!
- aktualność lub wręcz profetyzm:
Wspaniała wystawa! Za 10 lat powie się, że była prorocza.
Paradoksem jest, żeby muzeum etnograficzne miało 10 lat
wyprzedzenia.
Poruszacie problemy ważne dla ludzkości.
A najlepszym wyrazem uznania jest stworzenie przez dzien­
nikarzy przymiotnika „ h a i n a r d o w s k i " , powiedzenie „hainardowski s t y l " , pojawianie się wystaw M E N na liście dziesięciu
najlepszych wystaw Europy roku 1989, 1990 i 1991 w pewnym
genewskim piśmie, a w 1990 r. również wśród najlepszych
szwajcarskich wystaw lata w ocenie prasy niemieckojęzycznej
- co godne jest podkreślenia, bo istnieje rodzaj rywalizacji,
również w dziedzinie kultury, między częścią francuską i nie­
miecką Szwajcarii.
Zarzuty natomiast podzielić można na dwie grupy - nie
podważających wartości wystawy i negujących ją. W pierwszej
grupie podkreślane są następujące wady:
,
- brak tłumaczeń tekstów na inne języki (od 1994 r. twórcy
próbują sprostać tym wymaganiom):
Gdybyście myśleli o innych, dalibyście
tłumaczenia
po
niemiecku - trudno
zrozumieć.
- zbyt duża ilość tekstów, a mała ładnych przedmiotów:
Zły tytuł... dobry pomysł. O wiele za dużo tekstów do
czytania i teksty zbyt skomplikowane. Zbyt mało przed­
miotów do obejrzenia.
Prawdą jest, że w ostatecznym rozrachunku
wystawa
neuchdtełska daje więcej do myślenia, niż do oglądania.
- niewielki związek z etnografią lub jego brak, a używanie
przedmiotów etnograficznych jakby na usprawiedliwienie, a nie
jako elementów opowieści:
Mam wątpliwości, czy chodzi tu o etnografię sensu stricto,
ale mimo to miałem dużo
przyjemności.
(Zarzut ten nie pojawia się w prasie, która mimo rosnącej
abstrakcyjności i interdyscyplinarności wystaw wciąż stara się
doszukiwać w nich aspektów etnograficznych lub etnologicznych):
Z drugiej strony proponowane wystawy (...) są bardziej
etnologiczne niż etnograficzne: nie zdają opisowego spra­
wozdania o jakiejś dalekiej kulturze egzotycznej,
ale
stosują etnologię
porównawczą.
- krytyka bez propozycji rozwiązań, m n ó s t w o pytań bez
odpowiedzi,
- dominujący pesymizm bez jakiejkolwiek nadziei:
Wspaniała analiza społeczeństwa.
Okropnie brakuje za­
kończenia z oknami lub promieniami
światła...
i odpowiedź na ten wpis innego zwiedzającego:
Na poprzedniej stronie ta pani chciałaby zobaczyć promie­
nie światła. Niestety nie jest waszą rolą dawanie od­
powiedzi.
- elitarność przesłania:
A gdyby uczyniono mały wysiłek, aby zwracać się do
wszystkich, a nie pozostawać
w elitarnej i
upewniającej
tajemniczości.
To są wystawy dla wąskiego grona osób, o pewnym zasobie
wiedzy i wykształceniu.
Zwykły człowiek z ulicy nic z tego
nie zrozumie, a przecież chodzi o zwracanie się do jak
najszerszej
publiczności.
- powtarzanie co roku tego samego:
Dla mnie Hainard robi co roku to samo. Podobne eks­
ponaty, w podobnych konfiguracjach,
zawsze to samo
zestawianie przedmiotów
codziennych i
artystycznych,

57

�zwykle pesymistyczne przesłania dotyczące naszej codzien­
ności. Nie mówię, że te wystawy są złe, ale nie widać
postępu,
rozwoju.
Nie mam potrzeby chodzenia co roku [do Muzeum], bo to
jest prawie to samo.
i odpowiedź na to:
Mówić coś takiego, to znaczy w ogóle nie
rozumieć
wystawy i co gorsza nie umieć jej obejrzeć. Przecież to jest
po prostu ta sama metoda i dobrze, że oni mają taką
własną, specyficzną
metodę, ale co roku poruszany jest
inny, bardzo aktualny problem, a te same przedmioty
pojawiają się w innych kontekstach.
- h e r m e t y c z n o ś ć przesłania adresowanego wyłącznie do Szwaj­
carów lub społeczeństw zachodnich (często zarzut z którym się
spotykałam, pokazując slajdy w Polsce).
Do drugiej grupy należą zarzuty:
- całkowitej nieczytelności wystawy, której nie można zro­
zumieć bez komentarza ustnego, ponieważ przeintelektualizowane teksty niczego nie wyjaśniają:
Niezrozumiała
wystawa czasowa. Jaki cel? Do kogo jest
adresowana? Dlaczego wyjaśnienia
są niejasne i nie­
zrozumiałe.
- braku walorów estetycznych i pokazywania rzeczy codzien­
nych, dla zobaczenia których nie trzeba iść do muzeum:
...jako taki prosty, zwyczajny oglądacz rzeczy [—]ja bym
chciał powiedzieć, że ja nie doznaję przyjemności
intelek­
tualnej, ani estetycznej tym bardziej, kiedy w muzeum mi się
pokazuje puszki po Coca-coli czy inne tego typu rzeczy. [...]
Proporcja pomiędzy tym, na co tam można
popatrzeć,
a o czym trzeba tylko i wyłącznie myśleć, no mój Boże, rzut
oka, ale nuda.
Wyznajmy to: trzeba mieć upodobania nieco masochistycz­
ne, aby zwiedzać wystawy Jacquesa Hainarda [...]. Wierzy­
cie w to, że zobaczycie piękne przedmioty i to was nieco
uspokaja. Nic z tego! [...] Już w latach poprzednich wielu
zwiedzających przeżyło szok, widząc w witrynie muzealnej
przedmioty tak pospolite, jak Tampaxy czy puszki Coli.
Poza wymienionymi uwagami częste są też oceny konkretnego
przesłania danej wystawy, jak na przykład:
Przyjechaliśmy
z Berlina specjalnie by
zobaczyć,,Marksa
2000" i wracamy zafascynowani. Wspaniały
przyczynek
do refleksji nad sytuacją społeczeństw końca tego wieku.
Sugestia: powinniście pokazać „Marksa 2000" w innych
miejscach, np. w Niemczech.
Jeszcze przed obejrzeniem tego nie byłam dumna z bycia
Szwajcarką, ale teraz, po zobaczeniu tego, co zobaczyłam
mówię, że miałam rację myśląc, jak myślałam!!!
Dziękuję
za pokazanie mi, że nie jestem jedyną, która złe się czuje
w tej ojczyźnie nieco zbyt czystej.
Wystawa zmuszająca do zastanowienia, którą każdy muzeolog powinien zobaczyć, a następnie przemyśleć...
Que­
bec.
Na wystawy czasowe przychodzi też wiele grup szkolnych.
Rzadko zamawiają przewodnika i najczęściej zwiedzają wraz
z nauczycielami. Czasami powstają później wypracowania na
ten temat i właśnie teczka takich prac przesłana została do M E N
po wystawie Marx 2000. Jej lektura ujawnia, że praktykowana
przez Hainarda metoda wystawiennicza ma swoich zwolen­
ników wśród dzieci w wieku 15 lat i że niektóre z nich nie tylko
rozumieją przesłanie uznawane przez dorosłych za zbyt skom­
plikowane, ale mają również ciekawe propozycje interpretacyj­
ne. Oto kilka cytatów:

Г

mnie nudzi. Wyznaję, że po raz pierwszy byłem w muzeum
etnograficznym i nie żałuję dziś, że tam poszedłem.
Nie zwiedzam prawie nigdy muzeów, poza
najważniejszymi
i najbliższymi domu, jak na przykład muzeum samochodów
Peugeot w Sochaux. 1 był to pierwszy raz, kiedy zwiedzałem
muzeum etnograficzne i strasznie mi się podobało,
może
dlatego, że bardzo łubie
etnografię.
Każda ekspozycja jest też ewenementem muzeologicznym
uważnie obserwowanym przez środowisko, a później często
przywoływanym w artykułach i analizach. Efektem tego zainte­
resowania było zaproszenie M E N w 1994 r. na Między­
narodowy Salon M u z e ó w w Paryżu. Niestety, ze względów
finansowych i organizacyjnych M E N nie skorzystał z tego
zaproszenia.
Za najcenniejszy jednak dowód szerokiego zasięgu wystaw,
ich znaczenia i aktualności uznałabym odwołania do nich
w prasie codziennej, dla zilustrowania bieżących problemów.
Jest to udane spełnienie roli, j a k ą M E N sobie wyznacza.
Rozgłos zdobywają nie tylko same wystawy, ale i niektóre
publikacje i m towarzyszące. Dzięki bardzo luźnemu związkowi
z ekspozycjami i wysokiej jakości tekstom zyskują one samo­
dzielną pozycję na rynku wydawniczym, a czasami stają się
również wydarzeniami. W artykułach prasowych, obok recenzji
z wystaw zamieszczane są też często wzmianki o publikacjach
lub ich recenzje.
Wystawy M E N realizowane są według modelu uznanego
przez Dunkana Camerona za najlepszy w systemie komunikacji
muzealnej. Jego zdaniem bowiem: „Idealny model to taki,
w którym dyrektor lub specjalista odpowiedzialny za całą
zawartość wystawy jest jednocześnie jej realizatorem. [...]
Realizator najpierw formułuje przesłanie, a później wybiera
artefakty [...], które według niego są w stanie skutecznie je
wyrazić. T y m wyborem realizator potwierdza, że w danych
artefaktach zawarty jest niewerbalny kod odpowiadający zamie­
rzonemu przez niego k o m u n i k a t o w i . "

kazania określonej treści, a inne wcale nie tłumaczą się w danym
kontekście. W efekcie wybrane według bardzo subiektywnych
kryteriów, przedmioty-metafory trzeba wspomagać licznymi
tekstami. Niektóre przedmioty, tak zwane „ u l u b i o n e " , wy­
stawiane są wielokrotnie, ale co najciekawsze, za każdym razem
w innym aspekcie znaczeniowym.
M i m o wielu trudności ostateczny rezultat jest zazwyczaj
w M E N udany i różnica między scenariuszem, a gotową
wystawą pozostaje sekretem twórców. Moment ustawienia
przedmiotów na sali jest jednak dla wszystkich najcięższą próbą
i wyzwaniem dla plastyka, który swoją oprawą ma zarówno
wzmocnić, jak i uzupełnić komunikat. Doświadczeni członkowie grupy koncepcyjnej przyzwyczajeni są j u ż do rozczarowań związanych z wizualizacją i raczej cieszą się z tego,
co zostało zrealizowane, niż martwią odrzuceniem niektórych
pomysłów. Mnie jednak trudno było pogodzić się z faktem, że
początkowo bardzo bogaty komunikat znacznie ubożał w trak­
cie przekładu na język przedmiotów i to nie tylko z powodu
braku eksponatów, ale też czasu potrzebnego na ich wypożycze­
nie lub znalezienie innego rozwiązania.
Inna rozbieżność między fazą wstępną, a końcową polega na
stopniu udokumentowania materiału. W czasie przygotowań,
zbiera się ogromną ilość dokumentacji do poszczególnych
zagadnień, a na wystawę nie trafiają czasami nawet podstawowe
informacje w niej zawarte, ponieważ przedmiot, schemat czy
ilustracja występują w kontekście nie odwołującym się do ich
pierwotnej funkcji. Celem tej pracy jest więc głównie popraw­
ność merytoryczna wystawy, a nie przekazanie wiedzy publicz­
ności. Jako przykład m o ż n a przywołać wystawę Dziura, na
której w ogóle nie było żadnych objaśnień, a widz dysponował
tylko spisami eksponatów i „instrukcją u ż y c i a " z tekstami
wprowadzającymi go raczej w nastrój, niż wyjaśniającymi.

Zgodnie z teorią komunikacji wystawa jest trudnym i mimo
swej trójwymiarowości poważnie ograniczonym środkiem prze­
kazu. W M E N trudności te zwiększa jeszcze rozległy i skom­
Pisząc o zaletach tego modelu Cameron ma przede wszystkim plikowany komunikat oraz założenie twórców, że jego odbiorca
na myśli spójność przesłania, w powstawanie którego nie jest nieznany. Prowadzi ono do odrzucenia wszelkich hipotez
ingeruje nikt poza samym twórcą. W M E N , jak j u ż o tym: dotyczących inteligencji „ p r z e c i ę t n e g o " widza, poziomu jego
wspominałam, koncepcja wypracowywana jest przez grupę, wykształcenia czy chęci do czytania, a tym samym do zaniecha­
która jest właśnie twórcą i realizatorem. Taka grupowa or­ nia działań mających na celu uproszczenie przesłania w celu
ganizacja ma przewagę nad pojedynczym autorem, któremu jego łatwiejszego odbioru.
trudno nabrać dystansu do własnego dzieła. Zaletą pracy
Widz, wchodząc na wystawę M E N nie może więc pozo­
zbiorowej są wątpliwości i krytyka ze strony poszczególnych
członków ekipy, co umożliwia usunięcie wielu nieścisłości czy
rozbieżności od razu w fazie wstępnej. Tak więc tę faze.
przygotowań komunikatu w M E N można uznać, w odwołaniudo Camerona za wzorcową. Jej rezultatem jest sformułowani
werbalnie przesłanie będące odbiciem rozległego, interdyscypt
linarnego, a właściwie w szerokim znaczeniu antropologie*
nego, wartościującego spojrzenia na konkretny aspekt aktualna
rzeczywistości.
5

Gdy przychodzi jednak do wyrażenia założonych treśol
językiem muzeograficznym, a zatem przede wszystkim przedl
miotowym, pojawiają się, omówione w poprzednim rozdziale!
problemy właściwe temu językowi. W przeciwieństwie b o w i e i ł
do skonwencjonalizowanego języka werbalnego i sugestyAW
nego języka obrazów opierającego się na analogiach, podobieól
stwach i reprezentacjach, język przedmiotowy nie posiadł
sprecyzowanego kodu, a jego metonimiczny charakter stwarzi
poważne trudności i nadawcom i odbiorcom. „ N a p r a w o !
wątpię, czy istnieje inne narzędzie komunikowania równi!
trudne w użytkowaniu i które znałoby się mniej, niż to. M o ż l
dlatego pozbawiliśmy publiczność kontaktu z przedmiotem j
- sugeruje Cameron. Przy próbach przełożenia pomysłów n |
formę wizualną okazuje się, że nie każdą myśl uda siej
zmaterializować, bo brakuje eksponatów niezbędnych dla prze-

stawać biernym, kontemplować, poddawać się nastrojowi. Staje
on przed zadaniem odczytania złożonej treści, jako że w prze­
ciwnym razie nic z tej wizyty nie wyniesie.
Muzeograficzne komunikaty M E N określiłabym więc jako
nakazujące. Po pierwsze właśnie dlatego, że ich twórcy
przyznają sobie instytucjonalne prawo nie tyle zmuszania do
przyswojenia wiedzy, ile pobudzania do refleksji, do relatywi­
zacji światopoglądu, do autokrytyki.
Po drugie dlatego, że sposób oglądania wystawy jest z góry
określony przez jej przestrzenne rozplanowanie i logiczny układ
następujących po sobie części i sektorów, mający swój początek
i finał. One to wyznaczają jeden możliwy kierunek zwiedzania.
Teoretycznie „ n a k a z " ten mógłby być ułatwieniem. Należy
jednak pamiętać, że to, co dla twórców jest przestrzenią
syntetyczną, dla widzów może mieć charakter labiryntu, a przy
tak skomplikowanym przesłaniu cała treść zostanie zaburzona
przez nieodpowiednią kolejność oglądania witryn, nienumerowanych przecież, a jedynie połączonych owym związkiem
logicznym, dla zrozumienia którego trzeba najpierw odkryć
kod. W porównaniu z innymi typami k o d ó w spotykanych
w muzeach, ten jest szczególnie trudny zarówno ze względu na
naukowość, jak i na bardzo daleko posuniętą subiektywizację.
8

9

Najważniejszymi znakami na wystawach M E N są przed­
mioty, a właściwie ich wzajemne relacje. Eksponaty egzotyczne
i współczesne, cenne i bezwartościowe nie są przeznaczone do
odczytania wprost - w odniesieniu do ich pierwotnej funkcji,
czy wyglądu. Wystawiane najczęściej w kontekstach abstrak­
cyjnych, skojarzeniowych nabierają znaczenia tylko w bezpo­
średnim związku z innymi elementami danego sektora, czy
części. W miarę obserwowalnego ostatnio wzrostu abstrakcyjności wystaw, zupełnie przestają się liczyć szczegóły (pojedyn­
cze przedmioty), będące tylko instrumentem do sformułowania
ogólnego, ponadprzedmiotowego sensu. On jest istotą wystawy,
ale nie wyklucza odbioru na innych (dostępniejszych, ale przez
to treściowo uboższych) poziomach semiotycznych, poza pod­
stawowym, stojącym w sprzeczności z założeniami muzeograficznymi.
Lektura na tym poziomie prowadzi do całkowitego nie­
zrozumienia poruszonego problemu i do rozczarowania albo
wręcz oburzenia. Przykładem może być wpis do „złotej k s i ę g i "
z Salonu etnografii: „Wystawa pretensjonalna, język niezrozu­
miały, żadnych informacji, co do pochodzenia przedmiotów

6

7

Moim zdaniem ta wystawa była bardzo dobrze przygotowa­
na, a podział sal godny uznania. Etnografowie są bardzo
zdolni, bo zazwyczaj, szczerze mówiąc, zwiedzanie muzeum

58

• 1. Fasada północna Muzeum Etnograficznego w Neuchatel; il. 2. Gabinet generała de Meuron; il. 3. Wystawa „Różnice", część szwajcarska

59

�- niczego się nie dowiedziałem - P a r y ż ' ' , podczas gdy celem tej
ekspozycji było właśnie uświadomienie widzom roli muzeów
etnograficznych, metodą zaprzeczenia (w postaci pozbawienia
eksponatów wszelkich podpisów).
Uproszczona interpretacja zdominowała też recenzję zurychskiej dziennikarki, która o wystawie Kobiety napisała: „ W y o b ­
rażenie kobiety, jakie ma zdominowane przez mężczyzn społe­
czeństwo zostało bezmyślnie powielone. Rola kobiety oscyluje
między matką i przedmiotem seksu, między czarownicą i robot­
nicą. Kobieta jest na tej wystawie przedmiotem." A przecież
twórcom chodziło o pokazanie, że taki obraz kobiety, stereo­
typowo przeciwstawianej mężczyźnie, jest wytworem kulturo­
w y m narzucanym przez społeczeństwo.
1 0

Oprócz przedmiotów nośnikami treści są, bardziej uzupeł­
niające niż objaśniające - t e k s t y (często świetnie dobrane
cytaty), którym jednak zwykle zarzuca się zbyt dużą nauko­
wość; wieloznaczne, czasami prowokacyjne t y t u ł y i p o d ­
p i s y opierające się na grze słów i skojarzeń, w których
drugorzędne miejsce zajmują informacje o przedmiocie, a także
o p r a w a p l a s t y c z n a , uwydatniająca podziały semantycz­
ne.
Kunsztowna zazwyczaj scenografia, mimo odwołań do real­
nej rzeczywistości, nie próbuje jej naśladować. Tylko na
pierwszej wystawie pojawiła się klasyczna diorama ślubu
w Afganistanie. W kolejnych przesięwzięciach realistyczne
elementy, j a k na przykład pomieszczenia domowe (Dziura,
Gdyby...) czy ulica (Marx 2000) były j u ż przetworzone zgodnie
z wymogami treści.
Charakterystyczna dla ekspozycji M E N jest więc nie odtwórczość, lecz twórczość. Przedstawiają one bowiem przerysowa­
ny, często karykaturalny i ironiczny, ale nie pozbawiony
humoru wizerunek otaczającego nas świata i nas samych oraz
jego futurystyczne i pesymistyczne wizje. Właśnie taka forma,
nie dająca podstaw do odbioru na poziomie podstawowym
powinna je przed nim uchronić, ale nie zawsze spełnia ona taką
rolę. Publiczność przyzwyczajona do tradycyjnego wystawien­
nictwa spodziewa się zobaczyć w muzeum przedmioty orygina­
lne, dowiedzieć się rzeczy prawdziwych. Traktuje ona muzeum
jako poważną i wiarygodną instytucję i przyjmuje czasami
wprost humorystyczne pomysły muzealników. Przykładem
może być wystawa Salon etnografii, na której oferowane były
usługi „ e t n o " w rodzaju zastąpienia bulgotania w rurach

muzyką rogów alpejskich lub prowadzenia badań terenowycl M E N poruszając aktualne problemy społeczne zajmuje pododla etnologa gabinetowego. M E N w czasie trwania w y s t a w i n ą pozycję, jak sztuka współczesna, dając wyraz swoim
otrzymał na nie kilka zamówień wraz z czekami.
hiepokojom i przedstawiając spojrzenie krytyczne.
Języka M E N trzeba się nauczyć, tak jak każdego specyficz Dowodem na to, że wystawy M E N można nie tylko porównego kodu, w czym pomocna jest jego niezmienność (czasamnywać z dziełami sztuki współczesnej, ale określać tym miaokreślana wręcz jako monotonia). I tak jak przy nauce j ę z y k i e m , mogą być poświęcone i m długie artykuły w magazynach
werbalnego, nie wystarczy rozumieć, trzeba jeszcze opanowafcztuki. Zjawisko to analizuje Jean-Baptiste Bosshard we własużycie praktyczne. W omawianym przypadku umiejętność tiiym dziele sztuki eksponowanym wiosną 1995 r. na wystawie
służyć będzie skonstruowaniu własnego scenariusza, własneplenerowej w Mótier (kanton Neuchatel). Było ono zatytułowaopowieści na „ z a d a n y " temat.
he: Muzeum awangardy, dzieło sztuki na temat Muzeum EtnoSądząc po wpisach do „złotej k s i ę g i " , deklarujących re.gu\m-graficzne go w Neuchatel i składało się z powielonego, dwuność wizyt i dość pełne zrozumienie oraz po statystykach stronicowego artykułu udostępnionego widzom w pojemniku do
Muzeum „ w y c h o w a ł o " j u ż sobie część publiczności. Właśnieulicznej sprzedaży gazet. W artykule tym autor napisał: „Pojatym faktem tłumaczyłabym ciekawe zjawisko wzrostu liczb) wianie się w magazynach sztuki artykułów o wystawach
wpisów do „złotej k s i ę g i " , coraz częściej wyrażających osobis-etnograficznych jest wydarzeniem niezwykłym i świadczy
te odczucia i refleksje. Innym tego powodem jest, moinśo zainteresowaniu, jakie wystawy Muzeum Etnograficznego
zdaniem, narastające ukierunkowanie tematyki na „palące"^Neuchatel budzą w środowisku sztuki w s p ó ł c z e s n e j " . Uzasaproblemy. Dzięki temu widzowie czują się naprawdę adresatami dnił też to zjawisko faktem, że: „Artyści i etnolodzy wydają się,
komunikatu i mają potrzebę ustosunkowania się do niego.
w obecnych warunkach, podzielać te same niepokoje i uprawiać
Wystawy M E N mają charakter naukowy a zatem są środkiem ten sam rodzaj działalności",
masowego przekazu. Dostęp do nich nie jest niczym ograniczo- Dzieła sztuki współczesnej można odbierać w różny sposób,
ny, a stopień zrozumienia zależy od widza i jego zaaw ale w większości przypadków potrzebna jest do tego wyobraźgażowania. Często pojawiają się wprawdzie zarzuty, że icb nia. Jak pisze Świecimski: „Dostrzeżenie formy w rozumieniu
adresatem jest wąska grupa intelektualistów i specjalistów, ale artystycznym uwarunkowane jest specjalnym nastawieniem
moim zdaniem nie są one słuszne. Jak j u ż wspomniałam, twórcy, percepcyjnym i odpowiednim stopniem sprawności percepcyjnie zwracają się do żadnej określonej publiczności, a stopiell n e j . ' "
zrozumienia przesłania zależy bardziej od wyobraźni, niż Drogę oddziaływania na wyobraźnię i wrażliwość wybrał też
wykształcenia. Potwierdza to wyznanie jednego z etnologów, MEN. W określonych okolicznościach odnosi ono lepsze
blisko związanego z M E N , który po pierwszej wizycie oceni) rezultaty niż bezpośrednie oddziaływanie na świadomość,
Marx 2000 jako wystawę zupełnie nieczytelną, a gdy został a właśnie takim przypadkiem jest dążenie do wskazania
oprowadzony przez jednego z kustoszy uznał j ą za fascynująca widzowi negatywnych zjawisk i procesów zachodzących w otai przy każdym kolejnym, j u ż samodzielnym oglądaniu odkrywał czającej go rzeczywistości i pobudzenie go do refleksji nad tymi
w niej nowe znaczenia.
zagadnieniami.
3

Słuszne natomiast jest stwierdzenie, że ekspozycje M E N ц.
w pewien sposób lokalnym środkiem przekazu, bo wyrażaj};
wyłącznie kapitalistyczny światopogląd, odwołują się przede
wszystkim do kultury francuskojęzycznej i poruszają wiele
zagadnień specyficznie szwajcarskich, co znalazło swoje ukon&gt;:
nowanie w Jeśli adresowanym głównie do Szwajcarów.
Bardzo istotnym nośnikiem treści są też plakaty M E N . Nie
ma konkretnej zasady formalnej ich przygotowania, ale twórcy'
kładą największy nacisk na intrygujące zestawienie elementów,
bo od wzbudzonego w ten sposób zainteresowania w dużej
mierze zależy sukces.
j
;

Będący istotą wystaw M E N ogólny, ponadprzedmiotow*
sens sprawia, że one same stają się znakiem, a artyzm połączenie
treści i formy nasuwa porównanie z dziełami sztuki współczes^
nej Na ile jest ono zasadne, spróbuję wykazać.
Swiecimski twierdzi, że: „Zgodnie z pojęciowością obowiqg
żującą w wielu współczesnych kierunkach sztuki, forma jest
tym komponentem utworu plastycznego, bez którego istnienie
tego utworu jest w ogóle niemożliwe [...] forma jest momentem
decydującym o artystycznej kwalifikacji u t w o r u . "
Jeśli chodzi o scenografie M E N mają one niezaprzeczalne
walory artystyczne przejawiające się w doborze kolorów i form,
pomysłowych rozwiązaniach przestrzennych. Oprócz tego
współtworzą one znaczenie i bez nich wystawy by nie zaistniały.
Innym aspektem zbliżającym je do sztuki współczesnej jest
uwolnienie się od odtwórczości na rzecz przetwarzania i kreacji.
Podobieństwo to widoczne jest jednak nie tylko pod względem
formalnym, ale również treściowym.
;

11

II. 4. Muzeum Etnograficzne w Neuchatel. Fragment stałej ekspozy­
cji - biżuteria Tuaregów

60

Zdaniem Petera Althausa, dyrektora i reformatora Kunsthalle
w Bazylei: „sztuka jest systemem kontroli, bo artysta wyraża
sytuację danego społeczeństwa lub jednostki w tym społeczeń­
stwie. [Uważa on] artystę za sejsmograf sytuacji społecznej. [...)
Sztuka jest zawsze m o w ą i środkiem ekspresji."
1 2

i

Można nawet powiedzieć, że jest to jedyna skuteczna droga,
bo zdaniem Michela Thevoza, próbując przekazać, w dziele
sztuki współczesnej lub w innej formie, treści niezgodne
powszechnym przekonaniem, „Chcąc wpłynąć na widza
wprost, wywoła się jego opór; chcąc przeciwnie przełamać tę
barierę metodą podstępu, jeśli można tak powiedzieć, faworyzuJ
aspekt estetyczny, który uczyni materiał atrakcyjnym,
uniemożliwi mu się wszelkie uświadomienie [wywołując jedyme emocje estetyczne]" . Muzeograficzna metoda stosowana
M E N , łącząca estetyzm z głębokim przesłaniem, jest więc
odbiegającym od tradycyjnego dydaktyzmu, w rozumieniu

z

a c

l 4

w

przekazywania wiedzy naukowej na poziomie podstawowym,
sposobem realizacji podobnych celów - pouczenia. Pouczenie
nie następuje jednak przez narzucanie określonej koncepcji
widzowi, lecz przez sugestię, której poddaje się on nieświadomie. „Według Andre Gide'a, «najlepsza edukacja to taka, która
sprzeciwia się nam s a m y m » , to znaczy, że uczymy się przez
kontrasty i porównania, a nie przez powtórzenia i potwier­
dzenia."
Dlatego też uważam, że jedną z możliwych interpretacji
omawianych wystaw jest uznanie ich za specyficzny typ dzieł
sztuki współczesnej o ukrytych i przez to skutecznych treściach
dydaktycznych.
Obejmując stanowisko dyrektora M E N Jacques Hainard nie
miał jeszcze dużego dorobku muzealniczego, bo jego doświad­
czenie w tej dziedzinie stanowiła tylko dwuletnia praca
w Schweizerisches Museum fiir Volkskunde w Bazylei i współ­
praca z M E N na stanowisku wykładowcy w Instytucie Etnolo­
gu. I wydaje się, że właśnie dominująca w jego wcześniejszej
karierze zawodowej działalność naukowa stała się źródłem
krytycznego podejścia do nowej funkcji i samej instytucji
muzealnej.

t 0

Już w pierwszych wystawach zauważyć można pewne specy­

ficzne tendencje muzeograficzne i tematyczne, które w roz­
winiętej formie podbudowanej przemyśleniami o ogólniejszym
charakterze złożyły się na jego teorię muzeum i wystawiennict­
wa.
Teoria ta kształtowała się przez wiele lat, ulegając pewnym
poszerzeniom i modyfikacjom.
Jej zaczątek stanowiła deklaracja Hainarda u progu objęcia
funkcji, według której M E N miał odtąd skupiać swoją uwagę
nie tylko na społeczeństwach pozaeuropejskich, ale również na
społeczeństwach Zachodu, a metodą analizy miało być stawia­
nie pytań i próby odpowiedzi na nie. Dalsze rozważania nad rolą
muzeum i jego dyrektora doprowadziły do wniosków, że
muzeum powinno prezentować krytyczne spojrzenie na rzeczy­
wistość, a kustosz powinien „obserować swoją o b s e r w a c j ę " ,
czyli zachowywać dystans do samego siebie. Nie powinien też
niczego narzucać, ani udowadniać publiczności, lecz poprzez
wystawy rozmawiać z nią, wspólnie z nią się zastanawiać nad
społeczeństwami ludzkimi i próbować określić mechanizmy
nimi rządzące drogą analogii. Muzeum musi być bowiem
miejscem, w którym widz uczy się rozumienia różnic, odmien­
ności i tolerancji.
Momentem przełomowym w formułowaniu tej teorii był rok
1984 i wystawa Przedmioty preteksty, przedmioty manipulowa­
ne. Wtedy właśnie Hainard zanegował wszelkie treści tkwiące
w przedmiocie twierdząc, że: „Przedmiot nie wyraża absolutnie
żadnej prawdy o n i c z y m "
i uznawanie go za jakiekolwiek
świadectwo jest nieuzasadnione. Jego zdaniem przedmioty,
początkowo wielofunkcyjne, później polisemiczne, nie mają
znaczenia poza określonym kontekstem, a kontekst ten tworzo­
ny jest przez muzealników, widzów, użytkowników, sprzedaw­
ców. Tak więc przedmioty są ciągle manipulowane, a trwałość
i istota nadanego i m znaczenia jest kwestią władzy. Muzealnik
zaś, realizując wystawę „wyrównuje swoje rachunki" z przed­
miotami i wykorzystuje je do tworzenia pamięci przeszłości,
obrazu teraźniejszości albo wizji przyszłości. Rolą widza jest
natomiast „ s t w o r z e n i e " własnej wystawy na bazie zaprezen­
towanych propozycji, nadanie własnych znaczeń w odniesieniu
do swojego otoczenia, życia, światopoglądu. Celem negacji
przedmiotów, jako wartości, jest pobudzenie widza do relatywi­
zacji swojej wiedzy.
16

Inspirację do Przedmiotów pretekstów, przedmiotów
manipu­
lowanych Hainard czerpał z twórczości Marcela Duchampa,
a zwłaszcza z jego „ready mades" oraz z surrealizmu i do tych
dwóch nurtów artystycznych nadal najczęściej się odwołuje
w swojej muzeologii i muzeografii, choć wiele miejsca i uwagi
poświęca też sztuce współczesnej. Inną bardzo ważną inspiracją
stał się dla Hainarda artykuł Michela Thevoza w publikacji
towarzyszącej wzmiankowanej wystawie. Autor wyjaśnia
w nim: „Wystawiać, to znaczy, lub powinno znaczyć, walczyć
z niewiedzą, a przede wszystkim z jej najtrwalszą formą:
uprzedzeniami, przesądami i stereotypami kulturowymi. W y ­
stawiać, to przewidywać i podejmować ryzyko zaburzenia
- w sensie etymologicznym: zachwiania harmonii, pewności
i konsensusu właściwych instytucji publicznej."
17

Z przejętym od Thevoza rozumieniem wystawiennictwa
wiązał się wybór linii tematycznej - dotyczącej aktualnych
problemów politycznych, ekonomicznych i kulturalnych. To
z kolei pociągało za sobą konieczność gromadzenia rodzimych
przedmiotów współczesnych. Dla jej uzasadnienia Hainard
odwołał się do uniwersalistycznej koncepcji dziedzictwa kul­
turowego, uznającej wszystko (to, co stworzył człowiek i natu­
ra) za godne zachowania dla następnych pokoleń, a w obliczu
postępującej destrukcji może jeszcze dla obecnie żyjących.
Dostosowując tę koncepcję do swoich potrzeb Hainard przyjął,
że każdy przedmiot może być eksponatem muzealnym, bo
każdy wart jest zachowania.

61

�Odejście od rozważań nad przeszłością, wprowadzenie zaga­
dnień aktualnych i kontrowersyjnych oraz prowokujących
zestawień przedmiotów miało przeciwdziałać nawykowi bier­
nej kontemplacji u widzów, na rzecz refleksji, prób zro­
zumienia.
Przed muzeum stanęło zadanie bycia świadomością teraźniej­
szości, podsumowaniem społeczeństwa w danym czasie, a także
otwarciem na przyszłość.
W 1986 r. Hainard w artykule-manifeście zatytułowanym:
Pour une musiologie de la rupture nazwał swoją teorię
i przedstawił jej główne założenia:
„ W obliczu muzeów-cmentarzy, jak przywrócić znaczenie,
zdynamizować i wykorzystać przestrzeń muzealną? Stosując
zasady muzeologii zerwania. Opowiadać historię mającą po­
czątek i koniec, burzyć harmonię, pobudzać do krytycyzmu,
prowokować emocje zrozumieniem i odkryciem nowego sensu
to, moim zdaniem, kilka parametrów definiujących, czym jest
wystawiennictwo. Od tego momentu przedmiot cenny lub
banalny może być inaczej odczytany, w sposób który przywróci
mu sens wpisując go w inną rzeczywistość, niż ta przeciw­
stawiająca piękno brzydocie, i sztukę temu, co nią nie jest.
Stosowanie takiej muzeologii pozwala zerwać z szablonami
naszej kultury w celu zwrócenia uwagi na pospolitość i powsze­
dniość, tak bogate w treści. Muzeologia zerwania daje wszyst­
kim tym, którzy oglądają przedmioty możliwość wykorzystania
swojej wiedzy oraz jej relatywizacji" .
W tym samym artykule Hainard podkreślił, że nie może
zaliczyć się do nurtu nowej muzeologii, bo publiczność nie
uczestniczy w zarządzaniu M E N , ani w definiowaniu polityki
kulturalnej tej instytucji.
Mianem muzeologii tradycyjnej określił tę, która prezentuje
przedmioty rzadkie i cenne. Ich kontemplacyjny odbiór, jego
zdaniem, nie wymaga wiedzy albo potwierdza to, co widz j u ż
wie. Taki typ odbioru jest bardziej demokratyczny, niż aktywny
udział w refleksji, ale tylko pozornie. Aby poza odczuciami
estetycznymi wynieść coś z tego typu wystawy, potrzebny jest
już bowiem pewien poziom wiedzy.
Za dużo jednak gorsze od wystaw waloryzujących uważa
Hainard wystawy o ambicjach odtwórczych. Próby przed­
stawiania społeczeństw żyjących za pomocą martwych przed­
miotów, którym żadna wystawa nie może przywrócić życia, są
według niego oszustwem.
Nazwę „muzeologia zerwania" Hainard wyjaśnia też, w in­
nych artykułach, zerwaniem więzi łączącej widza z przed­
miotem muzealnym, desakralizacją jego stosunku do eksponatu
na korzyść dystansu krytycznego i refleksyjnego. Ujmując
jeszcze inaczej, zakłada ona zerwanie z przyjemnością kontem­
placji piękna przedmiotu, aby wywołać inną, wznioślejszą
- zrozumienie. Zrozumienie wymaga jednak wysiłku. Cechą
nie tylko wystawiennictwa, ale kultury w ogóle jest elitarność,
bo każdy musi uczynić pewien wysiłek, aby w niej uczestniczyć.
Do dyrektora muzeum należy dostarczenie w jak najbardziej
demokratyczny sposób, kluczy do zrozumienia, ale aktywność
ze strony publiczności jest konieczna. Wystawa, będąc elitarną
jest również demokratyczna dlatego, że szanuje widza, który
z biernego zwolennika staje się aktywnym uczestnikiem ,
z konsumenta przekształca się w interlokutora.
O sobie i o swojej pracy Hainard mówi, zapożyczając
wyrażenie od Jeana Claira, że jest dyrektorem, który nie tylko
przechowuje, ale i patrzy. M a ambicje zastanawiania się nad
tym co robi, bo podstawowym zadaniem osoby zarządzającej
muzeum jest wiedzieć, co się robi i dlaczego. Refleksje nad
własną pracą doprowadziły go do stwierdzenia, że łączy w sobie
dwie funkcje. Z jednej strony tradycyjnego muzealnika, który
przechowuje zbiory, dba o nie, poszerza kolekcje, publikuje
katalogi, a z drugiej muzealnika nowoczesnego, realizującego
poprzez wystawy założenia nowej koncepcji muzeologicznej
18

19

20

21

22

62

i przede wszystkim mówiącego prawdę.
przestać się zasłaniać relatywizmem kulturowym, nie akcep­
Narzędziami metodologicznymi przez niego stosowanymi są: tować wszystkiego i zająć w końcu jakąś pozycję wobec
ironia, humor, ośmieszanie, bo tylko one są w stanie stworzyć rzeczywistości. Subiektywizm badacza jest, zdaniem Hainarda,
dystans względem przedmiotu studiowanego lub wystawiane­ najważniejszy i należy walczyć o etnologię krytyczną, wyjaś­
niającą współczesność. Antropologia, jako nauka o człowieku
go.
Najnowszym podsumowaniem teorii Hainarda jest tekst przez duże „ C " nie jest według niego przyszłościowa. Trzeba
zatytułowany: Wystawiać, a przygotowany przez niego i jego więc pozostać przy nazwie „ e t n o l o g i a " i poszerzyć zasięg jej
zainteresowań do całokształtu stosunków międzyludzkich.
współpracowników na wystawę Różnica:
Swoją wizję m u z e ó w etnograficznych Hainard zaprezen­
„Wystawiać, to burzyć harmonię.
tował na konferencji I C O M - u w Quebecu w 1992 г.: „Wszystko
Wystawiać, to zakłócać komfort intelektualny widza.
Wystawiać, to budzić emocje, złość, chęć dowiedzenia się jest dobre, żeby tylko był w tym sens. [...] Nie znoszę wystaw
ugruntowujących nacjonalizm, które idealizują podziały świa­
więcej.
Wystawiać, to używać języka specyficznego dla muzeum, domościowe i regionalizmy. Lubię wystawy, które relatywizują
przekonania i wiedzę, które uczą widzów skromności dając i m
a złożonego z przedmiotów, tekstów i ikonografii.
Wystawiać, to podporządkować przedmioty teorii, przesłaniu do zrozumienia, jak złożone są problemy. [...] to jest prawdziwa
praca «dekonstrukcyjna», której powinny dokonywać muzea
lub opowieści, a nie odwrotnie.
Wystawiać, to sugerować istotę rzeczy poprzez dystans etnograficzne."
Obie o m ó w i o n e powyżej koncepcje - muzeologiczną i etnokrytyczny naznaczony ironią, humorem i ośmieszaniem.
Wystawiać, to walczyć z uprzedzeniami, stereotypami i głu­ logiczną cechuje daleko posunięty radykalizm. Jednak nie
bezpośrednio dzięki niemu, ale dzięki konsekwentnemu przeło­
potą.
Wystawiać, to intensywnie przeżywać wspólne doświad­ żeniu teorii na praktykę Hainard zdobył sobie szerokie uzna­
nie w środowisku specjalistów. Przez wielu z nich jego
czenie" .
Poza założeniami teoretycznymi, pojawia się w tym manifeś­ działalność i jego „muzeologia zerwania" uznawane są za
cie również założenie praktyczne dotyczące języka muzeo- nowatorskie.
Tymczasem przy bliższej analizie można zauważyć w nich
graficznego. Rozwijając swoją koncepcję Hainard twierdzi, że
wszystkie elementy tego języka są równorzędne: przedmioty są wiele zapożyczeń z różnych artystycznych i naukowych źródeł.
elementami scenografii, a scenografia jest przedmiotem, teksty Znaczna część założeń, głównie tych dotyczących roli, jaką ma
zaś uzupełniają całość. Bardzo ważną cechą scenografii jest do spełnienia muzeum, jest też bardzo zbliżona do „nowej
estetyzm, stanowiący przeciwwagę dla prowokujących zesta­ muzeologii", i podkreślany przez Hainarda fakt, że społeczność
wień przedmiotów łamiących zasadę ich przynależności do nie uczestniczy w pracy jego muzeum, nie jest rozbieżnością aż
określonych, tradycyjnych kategorii: pięknych i brzydkich, tak istotną, zwłaszcza że „ n o w a muzeologia" zaleca dwa
starych i nowych, godnych uwagi i banalnych. Poza tym bez sposoby wychodzenia do widza: wspólnotowy (w którym
oprawy estetycznej opowiadana na wystawie historia byłaby najważniejszy jest ten udział, a formą preferowaną są amerykań­
skie muzea wspólnotowe i francuskie ekomuzea) albo właśnie
niepełna i zbyt trudna do zrozumienia.
Dawniej Hainard dopuszczał również wykorzystanie technik mediatyczny (w którym kładzie się największy nacisk na
audiowizualnych i uznawał je za jedyny możliwy sposób muzeografię).
Prawdziwa wartość tej koncepcji polega jednak na nowym
uchwycenia teraźniejszości w jej dynamizmie. Ostatnio, w kon­
frontacji z nowoczesnym Muzeum Cywilizacji z Qucbecu na rozumieniu przedmiotu w ogóle, a muzealnego w szczególności
wystawie Różnica, zmienił jednak stanowisko głosząc, że są one oraz na praktycznej realizacji tego nowego spojrzenia. Sfor­
zbędnym dodatkowym komentarzem w muzeum, które ma inne, mułowanie Hainarda, że „przedmiot nie wyraża żadnej prawdy
sobie właściwe środki wyrazu.
0 niczym" jest najczęściej przywoływanym w publikacjach
O swoich wystawach Hainard m ó w i , że są spontaniczną muzeologicznych elementem jego teorii.
kreacją opartą na solidnych podstawach teoretycznych, które
Liczne odwołania w literaturze dotyczącej współczesnego
gwarantują i m poprawność merytoryczną.
muzealnictwa świadczą, że teoria i praktyka Hainarda znane są
Zarzuty dotyczące skomplikowanej treści odpiera twierdząc, dość szeroko w kręgach muzeologów, choć może nie wszędzie
że jej uproszczenie byłoby niemożliwe bez obniżenia wartośti znajdują zwolenników. Największym uznaniem cieszą się one
intelektualnej, a poza tym jego zdaniem mówienie, że nic sienie wśród specjalistów francuskich, zwłaszcza z nurtu „nowej
rozumie, jest rodzajem pozy maskującej niechęć do wysiłku. muzeologii". Przez nich Hainard uznawany jest nie tylko za
Natomiast na krytykę równouprawnienia przedmiotów pięk­ kontynuatora tego nurtu, ale za kogoś, kto w swojej działalności
nych i brzydkich odpowiada, że sam też woli rzeźbę Baule od posunął się dalej, wyprzedził go.
puszki konserw, ale trzeba wiedzieć co się obserwuje i jakiego
Uznanie to jest w pełni uzasadnione, bo Hainard, jako jeden
świadectwa kulturowego chce się dostarczyć.
z nielicznych muzeologów, wznosi się w swej interpretacji
Najważniejszym odstępstwem od pierwotnych założeń w sys­ przedmiotu ponad zagadnienia związane bezpośrednio z muze­
tematycznie kształtowanym stanowisku jest rezygnacja z od­ um i jego funkcjonowaniem. Jego teorię przedmiotu cechuje
powiadania na pytania. W wystawach Hainard stosuje przyjętJ uniwersalizm, na który stać niewielu specjalistów z tej dziedzi­
na samym początku metodę stawiania pytań, ale nie próbuje na ny. Dopiero dalszą konsekwencją ogólnych twierdzeń są założe­
nie odpowiadać zakładając, że muzeum nie jest uprawnione do nia dotyczące roli i zadań muzeum.
dawania odpowiedzi, rozwiązywania problemów. Ono może
Duże znaczenie ma też fakt, że Hainard jest zarazem
tylko ostrzegać, wzbudzać niepokój, przewidywać, ale brak m» teoretykiem i praktykiem. Dzięki temu jego krytyka instytucji
podstaw teoretycznych i możliwości aby proponować konstruk­ muzealnej i pracy muzealników jest w pełni uprawniona
tywne rozstrzygnięcia.
konstruktywna, a jednocześnie zaskakująca. Niewielu bowiem
Z racji zajmowanego stanowiska i zainteresowań Hainard specjalistów zdaje sobie również sprawę, że: „ m u z e u m jest nie
często odnosi swoją teorię muzeologiczną do m u z e ó w etnogra­ tylko instytucją kulturalną, ale równocześnie i de facto artefak­
tem swojej własnej kultury' ' , a tak je właśnie traktuje Hainard,
ficznych i do własnej koncepcji etnologii.
g o dowodem jest połączenie przez niego tradycyjnego
Nauka ta powinna, według niego, przyczyniać się do zmniej­
szenia rasizmu, głupoty i złośliwości ludzkiej. Powinna też zdać muzeum o specjalizacji afrykanistycznej i bardzo cennych
sobie sprawę, że nie istnieje obiektywizm ani neutralność, elekcjach, z nowatorskim i kontrowersyjnym muzeum współ­
2 4

23

1

2 5

c z e

czesności gromadzącym przedmioty banalne i brzydkie.
Jak każdy autor przedsięwzięć awangardowych Hainard,
oprócz wielu zwolenników ma też przeciwników, reprezen­
tujących zwłaszcza muzeologię tradycyjną. Ich zdaniem tego
typu wystawiennictwo można utożsamiać z kryzysem muzeum
etnograficznego i muzeów w ogóle.
Główne zarzuty dotyczą faktu, że nie zapoznaje ono widzów
z obcymi kulturami, nie daje też możliwości podziwiania
obiektów sztuki egzotycznej. Podobnie nie przedstawia wize­
runku rodzimej kultury ludowej.
Czy można jednak mówić o kryzysie czegoś, co się nie
sprawdziło, co okazało się przegraną? Przecież tak naprawdę
tradycyjne muzea etnograficzne wcale nie realizują zadań, które
są im przypisywane. Przede wszystkim tworzone przez nie
wizerunki kultur są nieprawdziwe, oparte na idealizacji, kulcie
egzotyki i przeszłości. Przedstawiana przez nie rzeczywistość
albo j u ż nie istnieje, albo nigdy nie istniała. Należy sobie zdać
sprawę, że o doborze eksponatów decyduje kustosz, który
wybiera je według subiektywnych kryteriów, nie dysponując
częstokroć wystarczającym materiałem. W ten sposób powstaje
„utopijny ś w i a t " , który nie może być źródłem prawdziwej
wiedzy. Nie dostarczają również tej wiedzy wystawy waloryzu­
jące. Podziwiając bowiem dzieła sztuki egzotycznej, posługuje­
my się europejskimi kanonami piękna i wartości, czyli utwier­
dzamy w tym, co wiemy, nie dowiadując się niczego nowego.
Porażkę tradycyjnych muzeów etnograficznych potwierdzają
statystyki. Dowodzą one, że współcześnie muzea te nie od­
powiadają oczekiwaniom społecznym i kojarzą się tak, jak
wiele innych typów muzeów, z martwotą, kurzem i ciszą.
M E N jawnie zrywa z metodami odtwórczymi i waloryzujący­
mi tradycyjnych muzeów etnograficznych, ale wobec przed­
stawionej powyżej ich niedoskonałości nie m o ż n a nazywać tego
zerwania kryzysem.
To prawda, że zmiana ta może być „ b o l e ś n i e " odczuwana
przez widzów, którzy przychodzili do muzeum etnograficznego
(ale czy często?), aby oderwać się od stresującej codzienności,
pomarzyć o dalekich, nieskażonych cywilizacją kulturach,
utwierdzić się w przekonaniu, że takie jeszcze istnieją, po­
dziwiać piękno ich wytworów i upewnić się o ciągłości
historycznej, która dzięki muzeom zostanie zachowana. Czy
szukanie pocieszenia, uspokojenia w idealizacji i mistyfikacji
nie było jednak oszukiwaniem siebie i byciem oszukiwanym
przez muzeum?
Dlatego też działalność M E N sama nie będąca kryzysem, jest
symptomem kryzysu m u z e ó w etnograficznych, może nawet
większości muzeów mieniących się naukowymi, a unikających
wszelkiej analizy problemowej.
Trudno jednak przyznać rację Stanislasowi Adoteviemu, gdy
twierdzi, że: „Istnienie na świecie muzeów żyjących, otwartych
na postęp, niczego nie zmienia. Przeciwnie, pojawienie się tych
muzeów, zrywających z tradycyjną muzeologia dowodzi, że
instytucja ta jest skazana i to skazana właśnie dlatego, że jest
kontestowana przez większość, to znaczy przez nowe pokole­
nie."
Ten wniosek wydaje się być za daleko posunięty, bo jego
autor neguje wszelką zasadność reform. Oczywiście pojawienie
się nowych rozwiązań na polu muzealnym dowodzi, że dawne
metody się przeżyły, ale dowodzi też jednocześnie, że instytucja
muzealna jest społeczeństwu potrzebna. W przeciwnym razie
próbowałoby ono raczej ją zlikwidować, niż reformować. M o i m
zdaniem utożsamianie wystaw i metod M E N z jakimkolwiek
kryzysem jest nieuzasadnione, co potwierdza jego sukces. Nie
należy jednak mylić samego kryzysu z jego symptomami, ataki
właśnie błąd popełniają chyba przeciwnicy M E N .
Wystawy M E N , zgodnie z założeniem twórców, mają bo­
wiem świadczyć o ogólnym kryzysie społeczeństwa zachod­
niego, jego wartości estetycznych, ideałów, ustroju, ale właśnie
26

2 7

63

�uświadamiając ten kryzys publiczności chcą mu przeciwdzia­
łać.
W podobny sposób, całą swą działalnością M E N próbuje
przeciwdziałać kryzysowi muzeów, szczególnie etnograficz­
nych; próbuje udowodnić, że mają one ważną rolę do spełnienia
we współczesnym społeczeństwie i konieczne jest ich za­
chowanie, bo one pomagają żyć.
W obliczu piętnastoletniej j u ż działalności reformatorskiej
Jacquesa Hainarda w Muzeum Etnograficznym w Neuchatel
i wobec jego sukcesu zarówno wśród widzów, mediów, jak
i specjalistów, brak jakichkolwiek prób naśladownictwa na
gruncie innych muzeów nasuwa kilka wniosków.
Po pierwsze, mimo uniwersalizmu teorii muzeologicznej
wznoszącej się do rozważań ponadmuzealnych, metoda jej
praktycznej realizacji jest bardzo osobista. Przez metodę „oso­
b i s t ą " rozumiem jej bliski związek, a właściwie uzależnienie od
pewnych cech osobowości Hainarda, a mianowicie: nonkonformizmu graniczącego z nonszalancją, krytycyzmu połączonego
z wnikliwością, umiejętności autokrytyki, interdyscyplinarnych
i bardzo szerokich zainteresowań, umiejętności doboru współ­
pracowników oraz elokwencji i dowcipu.
Dzięki nonkonformizmowi i krytycyzmowi wystawy Hainar­
da uświadamiają widzom negatywne zjawiska zachodzące
w społeczeństwie, którego są obywatelami, w ich kulturze,
w nich samych i w ten sposób stają się narzędziem walki
z przesądami, stereotypami, uprzedzeniami, sloganami.
Autokrytycyzm natomiast prowadząc z jednej strony do
głębokiej analizy sytuacji muzeów i ich wad, z drugiej strony
uprawnia do krytyki innych dziedzin. Widzowie cenią samo­
krytykę, bo daje im ona poczucie, że twórcy wystawy nie
wywyższają się, nie występują ze stanowiska nauczycieli
społecznych, lecz sami siebie traktują również jako przedmiot
obserwacji.
Wnikliwość tej obserwacji oraz rozległe zainteresowania
prowadzą do ciekawych i szerokich ujęć problemów, do
odkrywania pewnych procesów, w których na co dzień widzo­
wie uczestniczą nieświadomie, do umiejętnego łączenia w ca­
łość treściową wielu dziedzin nauki i kultury.
Odpowiedni dobór współpracowników, o dużej wiedzy,
pomysłowości i podobnym spojrzeniu na rzeczywistość umoż­
liwia pracę grupową gwarantującą wysoką jakość merytoryczną
i scenograficzną wystaw. Poza członkami grupy koncepcyjnej,
mającymi ogromny wkład w każdą wystawę, czasami wręcz
dominujący nad wkładem Hainarda, który jest wtedy głównie
ostateczną instancją zatwierdzającą, niezwykle istotny jest
udział plastyka. Hainardowi udało się nawiązać współpracę
z Jean-Pierre Zauggiem, artystą o ogromnej wyobraźni i wy­
czuciu przestrzeni, a także, co odgrywa najważniejszą rolę
- zrozumieniu treści, które wystawy mają przekazywać. Dzięki
temu jego realizacje stają się prawdziwymi dziełami sztuki
współczesnej, w których artyzm formy współgra z przesłaniem
i czyni je bardziej przejrzystym.
Ostatnimi dwiema cechami, które leżą u podstaw indywidua­
lizacji metody Hainarda jest jego elokwencja i dowcip. Sam
dowcip, ironia i humor dodają wartości i atrakcyjności wy­
stawom, natomiast połączenie ich z elokwencją służy obronie
stanowiska i reklamie. W ten sposób Hainard odpiera wszelkie
zarzuty i pretensje, zdobywa zwolenników wśród widzów
i dziennikarzy. Nie trzeba podkreślać, że poparcie wyspe­
cjalizowanych w dziedzinie muzealnej dziennikarzy i przychyl­
ne recenzje są elementem sukcesu.
Po drugie, poza osobistym charakterem metoda M E N jest też
w pewnej mierze uwarunkowana lokalnie. Mam tu na myśli
przychylność władz, z jaką się od początku spotkała. Należy
bowiem zdać sobie sprawę, że: „Nie brakuje nam argumentów,
aby dyskutować o nowych metodach antykoncepcyjnych, fluo-

64

ryzacji wody, dzieciach z probówek czy eksploracji przestrzeni,
ale nigdy nie pomyśleliśmy o tym, żeby wsadzić do więzienia
naukowców, twórców rzeczy, nad którymi gotowi jesteśmy
dyskutować i którym się przeciwstawiamy. Inaczej dzieje się na
polu sztuki i nauk humanistycznych. Artysta lub myśliciel, który
krytykuje nasze społeczeństwo, który wstrząsa naszą wraż­
liwością i burzy nasze wartości jest od samego początku
postrzegany jako wróg społeczny, i to jeszcze zanim mamy czas
zapoznać się i osądzić jego prace i teorie."
Swoboda wyrażania tak kontrowersyjnych treści przez M E N
dziwi nawet niektórych widzów: „Jest to zaskakujące, żeby
w spokojnym kantonie Neuchatel miano odwagę przypominać
dzieło Marksa i zastanawiać się nad niepokojącą przyszłością,
którą zarysował przed nami Aldous Huxley i która wydaje się
majaczyć na horyzoncie."
Krytyczne spojrzenie na społeczeństwo, kulturę, politykę,
system ustrojowy, zwłaszcza wyrażane przez środki masowego
przekazu nie może liczyć na poparcie władz nawet w systemach
nazywanych liberalnymi. Przypadek „ u t r w a l e n i a " takiego
przesłania na trwającej kilka miesięcy wystawie jest szczegól­
ny, a tymczasem: „Jacques Hainard chętnie potwierdza, że!
zawsze znajdował dyskretne, jak i skuteczne wsparcie [ze strony
dyrektora Departamentu do Spraw Kultury], przede wszystkim,
gdy prosił o zwiększenie budżetu, i dzięki temu jego muzeum
jest dużo lepiej dotowane, niż i n n e . "
„Nie jesteśmy zbyt bogaci, ale przez dziewięć lat sprawo­
wania funkcji dyrektora tego muzeum, nigdy nie miałem
kłopotów, korzystając z pełnej swobody. Przez tych dziewięć lat
robiliśmy, co chcieliśmy; robiliśmy wystawy bardzo krytyczne,
publikowaliśmy teksty, w których posuwaliśmy się bardzo
daleko, analizując na przykład nasze stosunki z władzami
politycznymi. Stanowi to dowód dojrzałości ze strony władz
Neuchatel."
Po trzecie, metoda Hainarda nie jest sposobem na ożywienie
muzeum, etnograficznego lub innego. W przeciwieństwie do
muzeografti „atrakcyjnych" różnego typu, metoda ta nie
ogranicza się do powierzchownych zmian scenograficznych
mających na celu przyciągnięcie większej ilości widzów i do­
starczenie im rozrywki.
U jej podstaw leży radykalna zmiana stosunku muzealnika do
samego siebie, do przedmiotu, do instytucji muzealnej i dowidza. Przedmiot-świadek, przedmiot-pamiątka, przedmiot mó­
wiący sam za siebie staje się teraz, w rękach twórcy wystawy,
pozbawionym samodzielnego znaczenia elementem, który na­
bierze dowolnego, zamierzonego sensu dopiero w wybranym
kontekście.
Muzealnik nie jest j u ż więc osobą wyłącznie gromadzącą,
opisującą i udostępniającą widzom przedmioty do kontemp-'
lacji. M a też patrzeć, obserwować, poszukiwać głębszych treści,
analogii, znaczeń, analizować w sposób naukowy zjawiska,'
a swoje spostrzeżenia wyrażać w wystawach-opowieściach. '
Samo muzeum przestaje być instytucją uprawiającą kult
przeszłości w wąskim zakresie dziedziny, której jest podporząd­
kowane, na rzecz interdyscyplinarnego przedstawiania współ­
czesności i dyskretnego dydaktyzmu mającego na celu nie
przekazanie konkretnej wiedzy, lecz uświadomienie i pobudze­
nie do refleksji.
Natomiast widz, z konsumenta zmienia się w interlokutora
i uczestnika, zdolnego do wysiłku intelektualnego, do czytania,
do własnej interpretacji, a także do ewentualnej zmiany swojego
światopoglądu.
Uświadomienie sobie nowego statusu widza-odbiorcy przez
muzealnika - nadawcę komunikatu, jest tak samo konieczne, jak
samouświadomienie widza. Ono może jednak nastąpić dopiero
jako rezultat działalności muzealnika.
Czy wobec tego metoda Hainarda jest zjawiskiem jedno­
stkowym i niepowtarzalnym?
2 8

2 9

Wydaje mi się, że w obecnych warunkach jest i będzie to
jeszcze przez dłuższy czas zjawisko jednostkowe. Niewielu
bowiem muzealników łączy w sobie takie cechy, jak Hainard
i jego współpracownicy, wyjątkowe jest również podejście
władz Neuchatel, a przy dominującym jeszcze w dziedzinie
muzealnej stanowisku konserwatywnym proponowane przez
Hainarda zmiany są prawie niewyobrażalne.
Niechęć do reform wymagających dużego nakładu pracy,
ukrywana jest pod twierdzeniem, że nie mogą one iść w kierun­
ku elitarności, wymagania od widza wysiłku oraz w kierunku
krytycyzmu i pesymizmu, bo widz ma ich dosyć na co dzień,
a do muzeum nie przychodzi robić „rachunku sumienia", lecz
dla odprężenia.
Tego rodzaju hipotezy, nie podbudowane żadnymi doświad­
czeniami praktycznymi, a zakładające z góry niepowodzenie
stanowią tarczę ochronną muzealników tradycyjnych, którzy
jednak nie m o g ą się poszczycić sukcesem własnych metod.
Sukces M E N dowodzi bezpodstawności tych hipotez.
Wszystkie muzea, chcąc przetrwać, będą musiały z czasem
poddać się przekształceniom. „Nie jest już możliwe zachowanie
muzeów będących jednocześnie gettami kilku dzieł sztuki
i rzadkich eksponatów i atrakcjami turystycznymi, pozostający­

mi na marginesie problemów współczesności. Muzeum może
po raz kolejny pozbawić życia dziedzictwo kulturowe, nad
którym ma pieczę, albo przyczynić się do ożywienia naszych
k u l t u r . " Gdy proces przemian przybierze szerszy wymiar,
metoda Hainarda, moim zdaniem, jeżeli nie w pełnej, to
w zmodyfikowanej formie, znajdzie swoich naśladowców. Jej
dodatkowa wartość polega bowiem na poszerzaniu pola zainte­
resowań nie tylko samego muzeum, ale i dziedziny, której ono
podlega. W tym konkretnym przypadku jest to etnologia, ale to
samo dotyczy historii naturalnej, historii, nawet archeologii
i innych gałęzi nauk.
" B o w i e m muzeum nie jest i nie może być instytucją
zamkniętą. Zakorzenione w 'realności', otwarte dla publiczno­
ści, odpowiadające głównym aspiracjom 'nowoczesnego czło­
wieka', będące czynnikiem udziału jednostki w rozwoju ogółu,
jest ono w stanie, jeśli akceptuje swoją przemianę, rozwijać się
bez ograniczeń.
Dla niektórych takie muzeum nie będzie j u ż muzeum:
bezpodstawna obawa, bo lepiej zniknąć adaptując się niż
zamykać się z dumnym nieprzejednaniem w najwspanialszym
z mauzoleów."
32

3 3

PRZYPISY

30

31

1

Szersze opracowanie tego zagadnienia stanowi moja praca magis­
terska pt.: Nowatorska koncepcja wystawiennicza Jacquesa Hainarda
realizowana w Muzeum Etnograficznym w Neuchatel w Szwajcarii
napisana w Katedrze Etnologii i Antropologii Kulturowej UW pod
kierunkiem dr hab. Lecha Mroza.
„Feuille d'avis de Neuchatel", Neuchatel 16.08.1983
Camboulives С , Livres d'or, perles de culture,„Musóes: collec­
tions publiques de France", nr 205: decembre 1994
Wszystkie cytaty, w moim tłumaczeniu, pochodzą z artykułów
prasowych, złotych ksiąg i rozmów ze zwiedzającymi.
Cameron D., Un point de vue: le musie considers comme systime
de communication [...] (1968), [w]: Vagues, une anthologie de la
nouvelle musiologie, red. A. Desvallees, Macon 1992 t. I , s. 263
Jeden z aspektów metonimii, to reprezentowanie całości przez
część. W języku przedmiotowym pojedyncze eksponaty mają przed­
stawiać określoną rzeczywistość pozamuzealną w jej całokształcie.
Wystawa jest pełnym znaczenia aktem separacji przedmiotów z real­
nego świata w celu jego odtworzenia, a w praktyce powstaje rzeczywis­
tość nierealna, utopijna.
Patrz: Veron E., Lavasseur M., Ethnographie de l'exposition. Centre
G. Pompidou, (Paris) 1983, s. 32 i Davallon J., Gestes de mise en
exposition,[vj]: Claquemurer pour ainsi dire, tout I'univers, Centre G.
Pompidou (Paris) 1986, s. 241-266
Cameron D., Problimes de langage en interpretation musiale
( W l ) , (w:) Vagues..., op. cit., t. I , s. 273
W zależności od sposobu zwracania się do publiczności komunika­
ty muzealne można podzielić na trzy rodzaje:
- informujące - czyli takie, których autor występuje z pozycji
posiadacza wiedzy, a odbiorca może ją przyjąć (lub nie),
- nakazujące, których nadawca ma instytucjonalną władzę zmuszania
odbiorcy do wykonania czegoś, a ten zobowiązany jest podporządkować
si? temu (lub nie),
-pośrednio nakazujące, przez które nadawca realizuje również cel jak
yżej, ale pośrednio, dzięki takiemu uprzedniemu oddziaływaniu na
odbiorcę (zauroczeniu go), że ten sam mu ową władzę przyznaje,
atrz: Ciel, une expo! Approche de l'exposition scientifique, „Cahier
Expo Media" 3, Centre G. Pompidou (Paris) 1987, s. 48-50
Patrz: Davallon J., Gestes de mise en exposition, [w]: Claquemuop. cit., Centre G. Pompidou (Paris) 1986, s. 249-253
Lehrer U., „Tages Anzeiger", Zurich 12.06.1992
и л
owiecimski J., Ekspozycja muzealna jako utwór architektoniczno•Plastyczny, Kraków 1976, s. 111
Althaus P., Le musie ouvert, une expirience pilote (1971), (w:)
4ues..., op. cit., . I , s. 425
2

3

4

5

6

7

w

v

13

Świecimski J., s. 114
Thevoz M., Esthitique et/ou anesthisie
musiographique,[v/]:
Objets pritextes, objets manipulis, Musće d'ethnographie Neuchatel
1984, s. 179
Postman N., Pour un ilargissement de la notion de musie (1989),
w: Vagues, t. I I , s. 425
Objets pritextes, objets manipulis, Musće d'ethnographie Neucha­
tel 1984, s. 189
Thevoz M., op. cit., s. 167. Etymologią słowa „exposer" jest „exposer" równoznaczne z „mettre hors de" - burzyć, zmieniać.
Hainard J., Pour une musiologie de la rupture, [w:] Nos monu­
ments d'art et d'histoire, „Musćes-Museologie", nr 3: Berne 1986, s.
273-278
" Nurt muzeologiczny rozwijający się we Francji od początku lat
80., którego głównym postulatem jest uczestnictwo muzeum w życiu
miejscowej społeczności, zainteresowanie jej problemami i odzwier­
ciedlenie ich na interdyscyplinarnych wystawach.
Patrz: Hainard J., Objets en dirive pour „Le Salon de l ethnograp­
hie", [w]: Le Salon de i'ethnographie, Musee d'ethnographie Neuchatel
1989, s. 25
Tamże, s. 29
„[...] le conservateur d'aujourd'hui ne garde plus seulement, il
regarde". Claire J., Paradoxe sur le conservateur, Caen 1988, za:
Hainard, Objets en dirive pour „Le Salon de l'ethnographie", [w:] op.
cit.
La diffirence, Texpo 2, Musee d'ethnographie Neuchatel 1995, s.
13
Vagues, t. I I , s. 26
Cameron D., Les parquets de marbre sont trop froids pour les petits
pieds nus (1992), [w:] Vagues..., op. cit., t. I I , s. 54
Patrz Davallon J., Gestes de mise en exposition, [w:] op. cit., s.
247-248
Adotevi S., Le musie inversion de la vie (1971), [w:] Vagues..., op.
cit., t. I , s. 123
Cameron D., Le musie: un tempie ou un forum (1971), w: Vagues,
t. I, s. 91
Złota Księga, Marx 2000, 1995
Rebetez A., „Feuille d'avis de Neuchatel", 3/4. 01. 1987
Hugh P., „Voir", nr 63: octobre 1989
de Varine H., Le musie peut tuer ou ... faire vivre (1979), [w:]
Vagues..., op. cit., t. I I , s. 73
de Varine H., Le musie au service de 1'homme et du diveloppement
(1969), [w:] Vagues..., op. cit., t. I , s. 67
14

15

16

17

18

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

32

33

t

65

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7843" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7824">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7f4ab283967a9a37c6f1a96588751818.pdf</src>
        <authentication>feeea05ef136ffdaf510d0edf94008ae</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93807">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2550</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93809">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93811">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2369</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93813">
                <text>Nowe tendencje w muzealnictwie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93815">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2, s.66-75</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93819">
                <text>Laskowska, Justyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93822">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93824">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93827">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93834">
                <text>Nowe tendencje w muzealnictwie
Justyna Laskowska

Stykając się od 1992 r. z działalnością muzealną dostrzegłam
wśród muzealników rosnący ferment dotyczący metod pracy
oświatowej ze zwiedzającymi, a jednocześnie rosnącą refleksję
filozoficzną nad sensem istnienia muzeów w ogóle.
Frustracja tradycyjnym sposobem pojmowania roli muzeum
i skostniałymi metodami pracy dydaktycznej pojawiła się na
zachodzie j u ż około 20 lat temu i doprowadziła do prób
tworzenia muzeum „ a l t e r n a t y w n e g o " .Obecnie każde szanujące
się muzeum posiada szeroko rozwinięty dział popularyzatorski,
w którym „trust m ó z g ó w " pracuje nad urozmaiceniem i udos­
konaleniem dróg kontaktu z publicznością, tak aby znaleźć
najtrafniejszy sposób przekazania przeogromnej wiedzy zgro­
madzonej w formie eksponatów (z których dodajmy tylko
niewielka część zamknięta jest w gablotach, gross umiera
nieoglądane przez nikogo w kazamatach magazynów), zwraca­
jąc uwagę nie tylko na ilość podanej wiedzy, lecz również na
jakość tego „ p o d a w a n i a " .
Problem leży nie tylko w metodzie, lecz również w refleksji
filozoficznej, która towarzyszy nowym działaniom. I znów, na
zachodzie ten typ rozważań pojawił się daleko wcześniej niż
u nas. Przykładem tego jest fragment z rozdziału książki Jamesa
Clifforda The Predicament of Culture XXth. Century Ethnog­
raphy, Literature and Art opublikowany w tłumaczeniu Joanny
Irackiej w „ K o n t e k s t a c h " (nr 1/1993). W tym samym numerze
znaleźć możemy refleksje Wojciecha Michery pt. Tajemnica
butów, czyli pochwała
muzeum. Jako ciekawe uzupełnienie
przemyśleń Jamesa Clifforda proponuję rozprawkę filozoficzną
Anny Kubiak pt. Krótki tekst o totalu opublikowaną w „Społe­
czeństwie O t w a r t y m " nr 3 (1994). Dotyczy ona jednej z istot­
nych cech „osobowości europejskiej", t j . skłonności do totaliz­
mu. W „Plastyce i wychowaniu" nr 2, 1993 r. parę słów
o zastosowaniu nowych metod opublikowała również autorka
tego artykułu.
Podstawą mojej refleksji stały się też dwie publikacje, będące
podsumowaniem dwu sympozjów muzealniczych: jednego,
które odbyło się w Katowicach w 1991 r. („Śląskie Prace
Etnograficzne", 1993 r.) i drugiego, które odbyło się dwa lata
później w Berlinie („Zeitschrift fiirEthnologie", 1993 r. z. 118).
To ostatnie podjęło się kilku różnych bloków tematycznych:
- muzea etnograficzne w oczach nieeuropejczyków;
kolekcje a dziedzictwo kulturowe; - ranga obiektów muzeal­
nych a ich konserwacja; - edukacja i profesjonalizm - aktyw­
ność antropologa w muzeum; - przyszłość ekspozycji etno­
graficznych i przyszła rola muzeów. Pod tymi tytułami kryją się
takie zagadnienia jak aspekt prawny „ m i g r a c j i " obiektów
kulturowych, nieuświadamiane relacje między „ p r o d u c e n t a m i "
obiektów a kolekcjonerami, muzea wobec żądania zwrotu
niektórych przedmiotów, prawa autorskie do koncepcji eks­
pozycji muzealnych, projekt tworzenia wystaw „na ż ą d a n i e "
zwiedzających - zasięg współpracy ze zwiedzającymi. Naj­
większym zaskoczeniem tego sympozjum było odkrycie, że
pozaeuropejscy muzealnicy akceptują kształt i działalność
europejskich muzeów etnograficznych.
Dla moich rozważań szczególnie ciekawym okazał się
artykuł Charlesa Hunta z Marischal Museum przy Uniwer­
sytecie w Aberdeen pt. Muzea - arena sacra oraz artykuł Briana
Durrans z Departament of Ethnography. British Musem of
London pt. Przyszłość ekspozycji
etnograficznych.
Chciałabym również zapoznać czytelnika z przemyśleniami
Janusza Byszewskiego, który wraz z Mają Parczewską, pracując

66

w Laboratorium Edukacji Twórczej Centrum Sztuki Współ­
czesnej w Warszawie stał się spiritus movens projektu „Innemuzeum''. Projekt ten jest realizowany od 1992 r. Jak widzimy
więc data narodzin polskiego „alternatywnego muzeum" jest
bardzo świeża: niestety aż do lat 90. panował u nas niepodzielnie
smutny model nudnego, zakurzonego muzeum. Ale szczęśliwie
nasz muzealny noworodek czuje się dobrze i ładnie się rozwija
zważywszy, że w projekcie „Inne muzeum" wzięły j u ż udział
następujące muzea warszawskie: Narodowe, Wilanowskie, Zie­
mi, Zamek Królewski, Historyczne, Literatury, Łowiectwa
Żydowski Instytut Historyczny; a spoza Warszawy: Zamkowe
w Malborku, Lubelskie, Łańcuckie, Muzeum Sztuki w Łodzi,
Okręgowe w Toruniu, B W A w Koninie, Płockie, Morskie
w Gdańsku. Regularnie przez dwa ostatnie lata odbywają się
warsztaty w różnych muzeach, spotkania dyskusyjne dla pra­
cowników oświatowych, oraz zajęcia grup pracujących nad
rozwiązaniem konkretnych problemów. Na ten rok planowana
jest sesja wyjazdowa, którą zorganizuje Sekcja Edukacji Muze­
alnej przy Polskim Komitecie INSEA (Międzynarodowe Stowa­
rzyszenie Edukacji Przez Sztukę).
Niezależnie od projektu „Inne muzeum", zajęcia alternatyw­
ne prowadzą Muzeum Etnograficzne, Archeologiczne, Techniki
w Warszawie, wypracowując swą własną specyfikę.
Zanim przejdę do przedstawienia konkretnych technik pracy
ze zwiedzającymi, chciałabym podsumować znane mi refleksje
teoretyczne dotyczące tego tematu. To, co ja, językiem potocz­
nym nazywam nudą muzeów, znalazło pogłębioną analizę
u wymienionych wyżej autorów. Wojciech Michera tak definiu­
je muzealną rzeczywistość: „najczęściej jest próbą odtworzenia
i zaprezentowania czegoś, co istniało wcześniej, lub gdzie
indziej. Próba ta przybiera charakter platońskiej mimesis, jest:
chęcią zbliżenia się do ideału. Jest to jednak próba zawsze mniej
lub więcej nieudana. Poszczególne elementy stworzonej sytua­
cji muzealnej są wprawdzie oryginalne, ale w całości jest ona
tylko kopią. Jej wartość to stopień podobieństwa do oryginału;
w istocie ważny jest tylko on. (...) Ujęcie to umieszcza widza
wyłącznie w kontekście oryginału, usiłuje przenieść go w tamta
rzeczywistość; kontekst aktualny, związany ze światem widza,
nie jest istotny, a nawet w próbie tej przeszkadza." Wobec takiej
rzeczywistości autor postuluje zmianę rozumienia funkcji mu­
zeum na wzór arystotelesowskiego pojmowania sztuki, które
łączy naśladownictwo (mimesis) z twórczym uporządkowa­
niem rzeczywistości. „Rzecz j u ż nie w skopiowaniu uprzedniej
rzeczywistości, lecz raczej, według słów Paula Ricoeura, w jej
przerwaniu, dokonaniu wyrwy otwierającej przestrzeń fikcji."
Dzięki przejściu do dynamicznego traktowania muzeum „stanie
się [ono - przyp. J.L.] wtedy przestrzenią twórczą, przestrzenia
aktywnej penetracji rzeczywistości. (...) Jest to zarazem rezyg­
nacja z pretensji do quasi-magicznego przenoszenia się 'tam',
w tamten kontekst". Dla Michery punkt ciężkości „nowego
muzeum" leży nie w kontekście przeszłości, które roztacza da-,
na ekspozycja, lecz w kontekście obecnego doświadczenia wi­
dza. Kontakt między tymi dwoma kontekstami następuje po­
przez symboliczne traktowanie przeszłości. W tak rozumianym
zdarzeniu muzealnym horyzont naszego życia „ulega jednak
poszerzeniu, musi otworzyć się na obcy kontekst zjawiska, które
n a p o t k a ł " . Owo otwarcie możliwe jest, wg Michery, dzięki
traktowaniu eksponatów muzealnych nie jak elementów in­
struktażowych, lecz na takim eksponowaniu, które by wykorzy;
stywało ich stronę symboliczną. Podkreślenie symbolicznośO.

„zdarzenia" umożliwia jego „ p r z e ż y c i e " . Dzięki temu uda się
zachować autentyzm całego przedsięwzięcia. „Autentyzm sym­
boliczny to sformułowanie tylko pozornie paradoksalne. W zda­
rzeniu muzealnym ma ono specjalne zastosowanie. T y m bo­
wiem co wyróżnia prawdę symboliczną, jest jej dynamiczność,
ekstatyczność. Nie można bowiem o niej powiedzieć, że jest
(gotowa), ona jest odkrywana. Nie tkwi w dziele, lecz jest przez
nie wywoływana, ewokowana, by nie powiedzieć prowokowa­
na; wobec niej dopiero się ujawnia. M a zatem charakter
egzystencjalny, bo z biernego 'wystawienia' czyni 'zdarzenie',
a z widza - jego uczestnika. (...) Unikamy w ten sposób
naprawdę paradoksalnej sytuacji, gdy widz w muzeum jest
zjednej strony niewątpliwie niezbędny, z drugiej (...) widz jest
tylko dodatkiem."
O ile dla Michery zdaniem-kluczem wydaje się być: „muze­
um może być miejscem wtajemniczenia" to Janusz Byszewski
z Centrum Sztuki Współczesnej stworzył swoisty kanon brzmią­
cy: „możemy wyobrazić sobie muzeum bez obiektów, nato­
miast nie może ono funkcjonować bez o d b i o r c ó w ' ' . To parado­
ksalne sformułowanie nie postuluje „spalenia bibliotek" lecz
tylko daje nam do zrozumienia, że w muzeum najważniejszy
jest człowiek, który do niego przychodzi. Muzeum staje się
pretekstem do samoobserwacji, eksponatami stajemy się my
sami. Te założenia Byszewskiego są niezwykle zgodne z reflek­
sjami poety Jamesa Fentona (cytowanego przez Jamesa Cliffor­
da we wspomnianym na wstępie artykule), który odkrywa
w jednym ze swych wierszy kolekcję etnograficzną jako miejsce
fascynacji nieznanymi obszarami własnego „ j a " .
Artykuł Clifforda wysuwa pewne tezy, dotyczące idei leżą­
cych u podłoża istnienia współczesnych muzeów. Clifford widzi
te idee jako chorobliwy wręcz objaw „zachodniego indywidua­
lizmu posiadania", który j u ż w X V I I w. wyłonił ideał osobyposiadacza. Ideał ten stał się elementem europejskiej tożsamo­
ści. „Tożsamość, czy to kulturowa, czy indywidualna zakłada
z góry konieczność kolekcjonowania, gromadzenia dóbr arbit­
ralnie systematyzowanych według wartość i znaczenia. (...)
Kolekcjonowanie i wystawianie to zjawisko decydujące dla
tworzenia się Zachodniej tożsamości." Konieczność gromadze­
nia przedmiotów dla określenia swej tożsamości ma swe
lustrzane odbicie w uprzedmiotowianiu się tożsamości grupo­
wej. Tą stroną zjawiska zajmuje się Anna Kubiak w Krótkim
tekście o totalu: „Typ to postrzeganie jednostki (również przez
samą siebie) nie jako odrębnej osoby, ale poprzez wypełnianie
przez nią społecznych typizacji, wzoru reguł związanych
z określoną grupą społeczną. Jeśli jednostka utożsamia się
z typem to dochodzi do uprzedmiotowienia tożsamości (totalself). Tożsamość jest sztywna, stała, zamknięta w granicach
typu. Wysiłek takiej jednostki kieruje się w stronę wypełnienia
roli świadka autowizerunku grupy, przyczyniając się do jego
podtrzymania wśród uczestników i wobec otoczenia. Rośnie
w ten sposób maska owej społeczności. Konsekwencją jest
pośpiech w głoszeniu zadekretowanej doskonałości. (...) W ten
sposób dochodzi do mylenia persony społeczności z osobą,
rozumianą personalistycznie. Jednostka przestaje być świad­
kiem jej prawdy wewnętrznej - dotyczącej osoby, a w każdym
razie jej rozwój jest znacznie zahamowany. Osoba zaś żyje
oddzielnym życiem lub pozostaje stłumiona, ponieważ zawsze
tylko fragment osobowości poddaje się typizacji." Podsumo­
wując: „osobowość europejska" wymaga kolekcjonowania.
Jednocześnie inna cecha tej osobowości - skłonność do totaliz­
mu stymuluje działania, w oparciu o które wzmacnia się swój
wizerunek. Tego typu działaniem jest kontynuowanie kolekcji
taki sposób by tworzyła ona jednolity obraz społeczności
i całego „ p o s i a d a n e g o " przez nią świata. Podobnie rzecz się
miała z teatrem europejskim w dobie odkrywania Nowego
-Wiata - jak twierdzi S. Mullaney. Dramat stał się wówczas
°dzajem rytuału celebrującego odkrycia nie poprzez prezenta­
cje- lecz poprzez dostosowanie. „Przykładem takiego działania
wystawienie sztuki o przybyciu Henryka I I do Rouen
w

r

w Brazylii w 1550 r. Etnograficzne spostrzeżenia i wiedza
0 Rouen była autentyczna, zdumiewająco dokładna i bogata
w szczegóły, jednakże nie starała się zrozumieć kultury brazylij­
skiej, lecz przetworzyć j ą paradoksalnie we własny s t y l . " Dalej
podobne wnioski formułuje Mullaney wobec ówczesnych kole­
kcji. „Wczesne kolekcje nie są jedynie próżnym zestawieniem
rzeczy dziwnych i odległych. Kolekcje są rytualnym procesem
włączenia pojawiających się kultur w jaśniejący obraz elżbietańskiej sceny."
Patrząc pod trochę innym kątem, muzea stwarzając złudzenie
adekwatnego przedstawienia świata, najpierw wyrywając
przedmioty z ich szczególnego kontekstu (czy to kulturowego,
historycznego czy intersubiektywnego) i każąc i m reprezen­
tować abstrakcyjne całości: np. maska plemienia Bambara staje
się etnograficznym metonimem kultury Bambara. Następnie,
w celu przechowywania i wystawiania danego przedmiotu,
wypracowany zostaje schemat klasyfikacji, a tym samym
rzeczywistość kolekcji, jej spójny porządek, niweczy historię
tworzenia i przeznaczenie tego przedmiotu" (J. Clifford).
Schemat klasyfikacyjny, a także sposób wystawiania „opiera się
na rozstrzygnięciach teoretycznych i jest stymulowany przyję­
tym modelem rzeczywistości. Z tego wynikają koncepcje
1 założenia ideowe muzeum - stwierdza Czesław Robotycki
w artykule Teorie kultury a muzea etnograficzne („Śląskie Prace
Etnograficzne", Katowice 1993). Dalej autor podaje przykłady
niektórych takich kontaminacji. Są to: ewolucjonizm („nauka to
swoisty skarbiec ludzkiej wiedzy, do którego kolejne pokolenia
dokładają swoje u d z i a ł y " ) . Przykładem takiej koncepcji wy­
stawienniczej były „Człowiek i materia" oraz „Środowisko
i technika" Leroi-Gourhana w Musee de 1'Homme. W Polsce
układ stałych ekspozycji opierano na założeniach dyfuzjonistycznych K. Moszyńskiego, S. Poniatowskiego i E. Frankow­
skiego. Również współczesna antropologia interpretacyjna ma
swą muzealniczą awangardę w wystawach kubistów i surrealistów zderzających prymitywną sztukę Afryki z wytworami
sztuki europejskiej. Postmodernizm i dekonstrukcjonizm prze­
konują, że przedmiotem zainteresowania historyka sztuki i etno­
loga może być twórczość w ogóle, t j . np. kicz, apokryfy lub
twory naszego codziennego otoczenia.
W zasadzie wszyscy współcześni krytycy muzealnictwa
świadomi są presji kolejnych europejskich wizji świata na
kształt wystawiennictwa. Ustosunkowują się do tego zagad­
nienia bądź neutralnie, tak jak np. Robotycki lub Aleksander
Jackowski dochodzący źródeł powstawania polskich ekspozycji
etnograficznych w patriotyzmie porozbiorowym, romantyzmie
J.J. Rousseau, marksizmie i postulujący jedynie dopasowanie
muzealnictwa do nowych trendów teoretycznych opartych na
rozbudowaniu kontekstów kulturowych. Inni oskarżają pewne
prądy naukowe za kryzys muzealniczy, np. Charles Hunt
(„Zeitschrift fur Ethnologie", nr 118, 1993), który stwierdza:
„ W końcu funkcjonalizm strukturalny, stał się 'dominującą
ideologią od lat 60.', skoncentrował się na badaniach abstrak­
cyjnych systemów społecznych i ich analizie synchronicznej,
opuścił ostatecznie muzea. (...) Ten podział spowodował wiele
nieszczęśliwych konsekwencji. Po pierwsze: muzea stały się
ośrodkami badania kultury materialnej rozumianej jako prymi­
tywna technologia, bądź nabrały charakteru kolekcji sztuki
i rzemiosła. Muzealnicy-etnografowie stracili impet intelektual­
ny i motywację do poszukiwania filozoficznego podłoża dla
swej działalności. Muzea stały się ciałami bez głów. Po drugie:
francuski strukturalizm, kreując nowe podejście do obiektów
kultury materialnej, szczególnie ich ikonicznego i symbolicz­
nego charakteru oraz nowy rodzaj komparatystycznych badań
międzykulturowych, stał się bodźcem do odejścia od empirycz­
nych badań terenowych. Dopiero postmodernizm przywrócił
pozytywne nastawienie do muzeów, wysoko szacując ich
wartość semiotyczną oraz ich funkcję odbicia współczesnych
struktur teoretycznych."

J e s t

Ten sam autor sięga jednak również głębiej, pod powierz-

67

�chnię zależności teoria-praktyka, zastanawiając się, podobnie
jak Clifford, nad sensem istnienia m u z e ó w w ogóle, w przeci­
wieństwie do Clifforda jest on jednak optymistą, twierdząc, że
„ m u z e u m jest manifestacją struktury raczej nie funkcji europej­
skiego społeczeństwa i odpowiada na głęboką potrzebę rozu­
mienia siebie i innych." Gdzie indziej dodaje jeszcze: „Dzieje
muzeów są w swej istocie dziejami społecznej historii wiedzy
i krytyczne na nie spojrzenie może poszerzyć samoświadomość
badaczy."
Podobnie widzi sens istnienia muzeów Brian Durrans („Zeits­
chrift fiir Ethnologie", nr 118, 1993). „Muzea nie tylko
kolekcjonują i przechowują fragmenty kultur, są też częścią
kultury, specjalną przestrzenią, gdzie żyjące kultury umierają
a umarłe wracają do życia. Klucz do aktywności muzeów ma
charakter holistyczny. (...) Jest w muzeach coś takiego, że ludzie
zwiedzają je, niezależnie od tego są oprowadzani przez spec­
jalistę pełniącego funkcje edukacyjne, czy też nie. Oznacza to,
że istnieje część zwiedzających przygotowanych do tworzenia
własnych znaczeń, na bazie zawartości muzeów, atmosfery
refleksji i ich własnej w y o b r a ź n i . " A więc wiąże się to
z przeżyciem osobistym - podkreśla autor - którego to nie
dostarczają nam współczesne mass-media, nastawione bądź na
masowy odbiór kultury, „a jeżeli nawet zwężają odbiór do
prywatności (walkman, rzeczywistość wirtualna) to ma to
charakter mechaniczny, nie organiczny, co w efekcie daje
indywidualizm wyalienowany."
Pomimo że obaj ci autorzy powołują się na przemyślenia
Clifforda, żaden z nich nie jest aż tak krytycznie nastawiony do
idei leżących u podłoża istnienia muzeów jak sam „ m i s t r z " .
Podkreślmy raz jeszcze, że w operacjach intelektualnych przed­
stawicieli kultury europejskiej, uwidaczniających się poprzez
działalność muzealniczą, Clifford widzi niebezpieczeństwo.
W ten właśnie sposób członek cywilizacji Zachodu lub przed­
stawiciel warstwy oświeconej, tworząc, narzuca swoją klasyfi­
kację, która dodatkowo naznaczona jest często nacjonalizmami
lub różnego rodzaju centryzmami i odkrywa, ale i zdobywa,
zagarnia inne kultury, staje się ich posiadaczem. „Nadawanie
znaczenia w muzealnej klasyfikacji i ekspozycji jest mis­
tyfikowane jako odpowiednie przedstawienie". Kolekcje dążąc
do całościowości przedstawienia, stają się mikrokosmosami,
a przetworzone przez nasze systemy wartości włączają się
w nasz makrokosmos, dopasowując się do niego i karmiąc
drzemiącą w każdym z nas potrzebę totalnej jedności.
Anna Kubiak w Krótkim tekście o totalu bardzo ciekawie
analizuje konsekwencje postawy totalnej. Na wstępie cytuje
wnioski S. Rosenzweiga i E. Levinasa, filozofów zajmujących
się „syntezą prawdy" - jak nazwali oni totalizm, głoszące, że
wywodzi się on ze starożytnej Grecji, gdzie powstała idea
sprowadzenia struktury bytu do jednej zasady, mającej uchwy­
cić jego istotę (i gdzie dodajmy powstała idea muzeum - choć
przyznać trzeba nie w takiej jak obecnie formie). Jakie jednak
wnioski w artykule Kubiak mogą nam pomóc zrozumieć
rzeczywistość współczesnego muzealnictwa? Najważniejsza
wydaje się występująca wraz z totalizmem skłonność do
absolutyzacji, tematyzacji i uprzedmiatawiania. W muzeach
uprzedmiotowieniu w eksponaty podlegają całe kultury. Ulega­
my w ten sposób złudzeniu, że sprowadzamy te kultury do
„esencji rzeczy", a przez to jesteśmy w posiadaniu wiedzy
pewnej, wszystko wyjaśniającej. „Uprzedmiotowienie wyraża
się w utożsamieniu 'rzeczy', o którą chodzi, z przedmiotem,
a więc z czymś zewnętrznym (...). Wobec uprzedmiotowionej
rzeczy kształtuje się stosunek właściciela. (...) Z pozycji
właściciela rzeczy jedyną formułą są niepodważalne twier­
dzenia. Pytania bywają tylko retoryczne. Możliwy okazuje się
tylko monolog w imieniu rzeczy. Nawet jeśli skrywa się pod
maską rozmowy jest zamknięty na o b e c n o ś ć . " Czyż te słowa
żywcem nie przypominają stylu tradycyjnego „ o p r o w a d z a n i a "
po muzeum? Następną pochodną totalizmu jest absolutyzacja.
„Absolutyzowanie własnej rzeczy [np. własnych systemów

68

poznawczych, wg których konstruuje się kolekcje - J.L.] będzie
więc wymagało jej ochrony i będzie izolować wobec groźnej
w tym przypadku obcości. (...) Konsekwencją traktowania
'bezwarunkowości' prawdy jako prawdy ważnej dla wszystkich
jest - zdaniem Jaspersa - nietolerancja, niezdolność do komuni­
kowania się z innymi, żądza władzy, 'instynkt niszczenia' " . J a k i
już powiedziałam tradycyjne „ z w i e d z a n i e ' ' nie daje możliwości
uniknięcia ani zafałszowań postrzegania obcych kultur ani
wyżej wymienionych konsekwencji postawy totalnej. Oczy wiś-,
cie sytuacja ta przedstawiona jest przeze mnie w sposób
przejaskrawiony. Po wizycie w muzeum ani my ani nasze dzieci
nie wypadamy z niego w postaci nietolerancyjnej, niszczyciels­
kiej hordy. Ale przecież kiedyś nasi milusińscy zmieniają się
w tragedię. Smutną rzeczą jest uzmysłowienie sobie, że muzea,
hołdując starej formie edukacji przekazują nam wiedzę obar­
czoną takimi konsekwencjami psychologicznymi, jak te wymie­
nione przez Annę Kubiak czy Jaspersa.
Na zakończenie przeglądu refleksji powołanych do życia
kryzysem muzealnictwa, proponuję j e d n ą jeszcze tezę głoszoną
przez Charlesa Hunta w oparciu o idee Emila Durkheima. Nie;
pasuje ona do ogólnej tonacji cytowanych tu wypowiedzi, lecz
jest równie interesująca. „Uprzywilejowany status kolekcji
muzealnych, wzięty pod uwagę w perspektywie durkheimowskiej, sugeruje, że należą one do kategorii materialnego tabu.
Dzielą one tę kategorię ze zwłokami, odpadkami, ekskremen­
tami, z którymi to posiadają wspólną własność, a mianowicie
postrzegane są jako skażone, niebezpieczne, niedotykalne.
Wszystkie te przedmioty są trzymane w ściśle określonych
miejscach. Granice tych miejsc są oznaczone i bronione przez
bardziej lub mniej całościowe rytuały przejścia. Wszystkie te
przedmioty są wyrwane z kontekstu ich używalności i do-j
prowadzone do upadku, tj. do istnienia bez celu. Jako anomaliesą one groźbami dla uporządkowanej percepcji i dlatego muszą
być uwieńczone w klasyfikacyjnym Gułagu. Muzea są też
wyraźnie oddzielone od takich przybytków jak sklepy czy domy
towarowe, zawierające przedmioty dostępne. Zawartość muzeów traktowana jest z religijnym respektem. Jest to widoczne nie
tylko w dużych muzeach, gdzie pielgrzymi tysiącami przy­
chodzą przed słynnymi dziełami kultu lub sztuki, ale także
w małych muzeach wypełnionych dewocyjną ciszą wobec
reliktów niegdysiejszej świetności. Sakralność muzeum od­
powiada poglądowi, że zwiedzanie kolekcji jest rytuałem,
dodajmy o charakterze dewocyjnym. W rytuale jest akcep­
towane, że uczestnicy nie do końca rozumieją procedury, które
mają tam miejsce. Wiadomo, że wielka część zwiedzających nie
jest dostatecznie przygotowana edukacyjnie lub zdolna emoc­
jonalnie uchwycić całość idei i wrażeń, które są w stanie
wywołać przedmioty. Od tego są eksperci interpretujący kolek­
cje. To spostrzeżenie nie zaprzecza możliwościom edukacyj­
nym muzeów, a jedynie, jeżeli wyobrażenie muzeum jako
świętego środowiska ma uzasadnienie, mogłoby wskazać spo­
sób, w który wizyty w muzeum stałyby się bardziej satysfakc-;
jonujące. A więc rytuał wzmacnia uczucie bardziej niż wiedzę,
dwuznaczność bardziej niż objaśnienie, przeżycie dramatyczne
bardziej niż bierny odbiór, tajemnicę nad d o w ó d . "
:

Ten passus kieruje moje myśli ku artykułowi Wojciecha
Michery - pozostanę jednak wśród bardziej do mnie przema­
wiających idei odczytujących rzeczywistość współczesnego
muzeum w oparciu o wspomnianą wyżej potrzebę totalnej
jedności świata i widzenia Europejczyka jako posiadacza
Wydają się one mieć zasadniczy wpływ na istnienie muzeóW:
w obecnej formie. Mają również swe konsekwencje w sposobi*
percepcji. Przyglądałam się ostatnio swoim dzieciom zwiedza­
jącym wystawę w Muzeum Etnograficznym. Stefan (lat 7).
ekspozycję „Być wojownikiem" przeleciał lotem torpedowym
aż pod sam koniec stanął jak wryty przed Wojnami Gwiezd­
nymi. Dopiero wówczas wrócił się i spokojnie obejrzał całość
Joanna (lat 12) z równym brakiem zainteresowania przemierza­
ła salę afrykańską i zatrzymała się dopiero na widok torebek

z koralików, obecnie bardzo modnych. Moje dzieci wyraźnie
poszukiwały czegoś znajomego wśród niezrozumiałego dla nich
materiału. Udało im się w Wojnach Gwiezdnych i torebkach
z koralików znaleźć idee jednoczącą ich doświadczenia wcześ­
niejsze z obecnymi, cudzymi, innymi i zechciały wówczas
przyjąć to wydarzenie do swojej pamięci. Taki typ reakcji
u dzieci zwiedzających muzea jest, według moich doświadczeń
z czasów pracy w muzeum, czymś nagminnym. Ale zdarzają się
też sytuacje zupełnie nadzwyczajnych reakcji dziecka. Byłam
wiele lat temu na kieleckiej wystawie malarstwa naiwnego.
Wśród zwiedzających znalazła się także jakaś dziewczynka
z futerałem na skrzypce. Obok niej szła koleżanka i dziewczęta
szeptem wymieniały uwagi. Przy jednym z dzieł zatrzymały się
na dłużej, stały w milczeniu, a w pewnym momencie panna
z futerałem wyjęła skrzypce i zaczęła grać do obrazu.
Fenomenologowie, których sądy podsumowuje artykuł Anny
Kubiak, podsuwają nam inny pomysł na sposób zdobywania
wiedzy, który może okazać się bardziej owocny w pracy
popularyzatorskiej muzealników. Radzą traktować „prawdę
rzeczy jako odsłanianie procesu jej egzystencji. (...) Prawda
- w tym przypadku - jest tą która się dzieje (i którą się czyni) [a
więc tą, która staje się 'nasza' - J.L.], nie zaś obiektywnym
przedmiotem poznania. (...) Systemowość wiedzy wyrasta ze
stanowiska esencjonalizmu. Jego przeciwieństwo, rozumienie
prawdy jako źródła, nie ma 'okazji' by ulec 'nostalgii totalności'
(...)." Są to, podsumujmy, postulaty poznania poprzez „przeży­
cie". Dokładnie w tym kierunku idzie współczesne muzealnict­
wo. Brak autentyczności w muzeach wyczuwany jest nie tylko
przez dzieci. Jak zwrócił uwagę Clifford nie ma tu mowy
0 autentyczności przedstawianych kultur. Autentyczny jest
jedynie kontekst klasyfikacyjny, np. przedstawienie ewolucyj­
nej koncepcji historii lub wielowymiarowości kultury. W takiej
sytuacji Clifford postuluje pozbawienie eksponatów autorytatywności przez zaznajomienie zwiedzającego również z tezami
towarzyszącymi powstawaniu danej kolekcji. „ N a bardziej
intymnym poziomie, zamiast pojmować przedmioty jedynie
jako znaki kultury i artystyczne obrazy, możemy przywrócić im,
tak jak to czyni Fenton, ich utracony status fetyszy - to jest nie
przedmiotów dewiacyjnych czy egzotycznego 'fetyszyzmu', ale
naszych własnych fetyszy. Ta krytyka, z konieczności osobista,
nadałaby kolekcjonowanym przedmiotom raczej siłę przywią­
zania niż samą tylko zdolność pouczenia czy poinformowania
(...). Widziane jako niepoddające się klasyfikacji, mogłyby nam
przypomnieć o naszym braku zdolności posiadania siebie
(self-possesion), o sztuczkach, do których się uciekamy usiłując
gromadzić świat wokół siebie."
Pewne analogie do tego rozumowania odnajdujemy we
wspomnianym j u ż wyżej szkicu Janusza Byszewskiego. Mając
za sobą doświadczenia w pracy z młodzieżą w Laboratorium
Edukacji Twórczej zaryzykował on owo stwierdzenie, że
muzeum powinno stać się tylko pretekstem do samoobserwacji.
Jakie są praktyczne konsekwencje takiej postawy refleksyjnej?
Po pierwsze zwiedzający ma prawo do „dyskusji" ze zgroma­
dzonymi dziełami. Dyskusja ta ma polegać na odnalezieniu
własnych ocen, uświadomieniu emocji towarzyszących kontak­
towi z przedmiotem. Odkrywanie samego siebie z jednej strony
1

pozbawienie eksponatu cech autorytetu daje możliwość
żywego dialogu. Muzeum traci ów irytujący współczesnych
stncte instruktażowy charakter. „Akcent z oceny zewnętrznej
zostaje przeniesiony na ocenę wewnętrzną. Przyznanie ważnego
miejsca ocenie indywidualnej sprzyja łatwiejszemu przyjęciu
"mych ocen. Droga do zrozumienia, akceptacji innych po­
glądów prowadzi tylko poprzez wyrobienie własnego s ą d u . "
tym miejscu rozumowanie Byszewskiego ujawnia jego
negatywny stosunek do tradycyjnego systemu edukacji, w któjym brak jest sposobności na wyrabianie własnych poglądów.
'e jest to miejsce na poruszanie tak szerokiego tematu jak żywa
°ecnie dyskusja nad niedostatkami współczesnych systemów
zkolnych. Warto jednak zauważyć, że kwestia ta jest jednym
w

z korzeni prób znalezienia „alternatywnego muzeum", które
mogłoby uzupełniać owe braki. Doświadczenia edukacyjne
warsztatów twórczych prowadzonych w Centrum Sztuki
Współczesnej doprowadziły do sformułowania twierdzenia, że
stosując metodę „od własnego przeżycia twórczego ku zro­
zumieniu przeżycia innych l u d z i " i poszerzając możliwość
wyboru, zwiększa się tolerancję i akceptację sądów wydawa­
nych przez innych, a więc także przez autorytety. W „innym
muzeum" zwiedzający nie uczy się o czymś, lecz wykorzystuje
przedstawiony mu materiał do własnego rozwoju. „Inaczej
mówiąc: poprzez własne doświadczenie twórcze, poprzez włas­
ny wysiłek i trud, pokonywanie własnych ograniczeń, własną
naukę języków sztuki, poprzez własne próby wypowiadania się
na tematy ważne dla nas, dzielenie się emocjami - prowadzi
droga do zrozumienia twórczości innych." Warto tu zwrócić
uwagę na szalenie atrakcyjną dla prowadzących warsztaty
sytuację, która wytwarza się podczas tak prowadzonych zajęć,
a mianowicie na to, że powstaje w niej dwustronny obieg
informacji; efekt wspólnej pracy, przy podkreślaniu jej i n ­
dywidualnego nastawienia, jest zawsze nieznany. Wobec tego
prowadzący nie popada w rutynę, gdyż ma możliwość uczyć się
od tych, których uczy. Przyznać jednak trzeba, że przeprowa­
dzenie zajęć twórczych wymaga zwielokrotnionego wysiłku
przygotowawczego ze strony prowadzących. Przede wszystkim
należy wiedzieć z kim będą odbywały się zajęcia. Postulat
znajomości zwiedzającego tzn. znajomości jego zakresu wie­
dzy, możliwości precepcyjnych związanych z wiekiem (np.
umożliwienie małym dzieciom poznawania obiektów poprzez
wszystkie zmysły), oczekiwań, a nawet pochodzenia społeczne,
realizowany jest już na zachodzie od lat. Każdy scenariusz
wystawy musi posiadać ściśle określonego i dobrze poznanego
adresata. Program „Inne muzeum" ma w tej sprawie na­
stępującą propozycję. Wizytę klasy w muzeum należy trak­
tować jako środkowy element triady:
- zajęcia prowadzone przez nauczyciela w klasie jako
wprowadzenie do zajęć muzealnych
- działania muzealne z pełnym współuczestnictwem nau­
czyciela
- zajęcia w klasie podsumowujące wizytę w muzeum.
Realizacja tego planu wymaga nowych metod pracy przygo­
towawczej: wernisaży dla nauczycieli, druków edukacyjnych
dla uczniów i nauczycieli, warsztatów specjalnie przygotowa­
nych dla nauczycieli, wypraw, gier.
Potrzeba kontaktowania się z adresatem wystawy znalazła
ostatnio swe odbicie także w postulacie notowania jego oczeki­
wań. Wniosek ten w osobie Andreasa Grotę został postawiony
na konferencji w Berlinie, w marcu 1993 r. Jeszcze wcześniej,
bo w 1991 r„ potrzebę tę dostrzegła Maria Michalska, na
konferencji muzealniczej w kwietniu 1991 r. w Katowicach,
a następnie wyraziła j ą w artykule Zamysł twórczy a odbiór
społeczny (na przykładzie
wystawy monograficznej
„Polskie
szopki ludowe"; „Śląskie Prace Etnograficzne", Katowice
1993 г.). Spontaniczne reakcje, wyrażające się w tak licznych
pisemnych wypowiedziach, świadczyły o zawiązaniu się dialo­
gu; stanowiły odpowiedź na propozycje zawarte w treści
i formie wystawy. Spowodowało to uświadomienie sobie,
niejako na nowo i z całą ostrością, pewnych powszechnie
znanych i banalnych faktów oraz ustaleń:
- wystawa jako forma przekazu i jako integralny utwór
(dzieło) sugeruje absolutne komunikowanie się;
- wystawa, rozumiana jako znak czy system znaków, wy­
zwala aktywność, ponieważ znak czy symbol to zarazem
określenie przeszkody do przezwyciężenia - przezwyciężenia
w postaci uczestnictwa bądź ekspresji;
- wystawa ma charakter utworu (dzieła) artystycznego [mu­
zealnicy uzmysławiają sobie ostatnio, że wystawy jako dzieła
artystyczne powinny być objęte prawami autorskimi - patrz
„Zeitschrift fur Ethnologie" z 1993 r. - J.L.], a każdy tego
rodzaju przekaz - o charakterze artystycznym i intelektualnym

69

�- konkretyzuje się ostatecznie dopiero poprzez percepcję
odbiorcy, tzn. - zgodnie z ingardenowskim stwierdzeniem
- stanowi zaledwie schemat nieokreślony, a jego konkretyzacja
dokonuje się w każdorazowym przeżyciu estetycznym, intelek­
tualnym odbiorców i ono dopiero stanowi nieodzowne uzupeł­
nienie procesu twórczego i samego d z i e ł a " . Publiczność od­
wiedzająca muzea jest sama w sobie bardzo ciekawym odbiorcą,
gdyż manifestuje potrzeby znajdujące się poza ramami społecz­
nymi kultury masowej (radio, telewizja, prasa). Zaliczana jest
do tzw. publiczności bezpośredniej, badanej znacznie rzadziej
niż odbiorcy kultury masowej. „Nasuwa się w tym miejscu
nieodparcie myśl: jak wielkie możliwości stwarzałoby wyko­
rzystanie tej poniekąd naturalnej skłonności dużej części w i ­
dzów do artykułowania swoich opinii (...). Taka myśl, czy też
propozycja, nie jest niczym nowym ani odkrywczym. Już K.
Moszyński, pisząc w 1926 r. na temat wystaw etnograficznych
w muzeach regionalnych, zachęcał do stawiania pytań zwiedza­
jącym, do nakłaniania ich do współpracy z muzeum. (...)
Wymienione działania prowadziłyby zarazem do aktywnej
formy odbioru zdarzeń muzealnych."
W tym samym kierunku idą zmiany wprowadzane przez
twórców „innego muzeum". Nawet „ z w y k ł e " oprowadzanie
wygląda tu inaczej. W r ó ć m y jeszcze raz do stwierdzenia, że
eksponat zostaje pozbawiony autorytetu. Oznacza to także, że
nie zakładamy oczywistości spotkanego obiektu. Pojęcie oczy­
wistości jest dla Byszewskiego świadectwem nieuwagi pat­
rzącego. Wobec tego autor szkicu proponuje operowanie nie­
wielką liczbą eksponatów, tak by kontakt z nimi wymagał
zatrzymania się, pogłębionego patrzenia, odkrywania tego, co
w przedmiocie ukryte. „Istotne wydaje się stwarzanie warun­
ków do refleksji nad tematem, obiektem, problemem, zamiast
pobieżnego, wymuszonego tempem, powierzchownego 'po­
znania' wszystkiego."
Wreszcie ostatni postulat twórców alternatywnej działalności
muzealnej: „Przestrzeń 'innego muzeum' nie jest tylko miejs­
cem kontaktu 'wysokiej kultury' ze zwykłymi odbiorcami. Jest
to przestrzeń, w której mogą zaistnieć wystawy zorganizowane
zgodnie z zasadą 'demokratyzacji m e d i ó w ' , oznacza to, że
zapełnić je mogą własną aktywnością także ci, których nazywa­
my odbiorcami czy publicznością."
Funkcjonujący od dwu lat program „Innego muzeum"
wypracował interesującą refleksję metodologiczną. Porównaj­
my rodzime przemyślenia z wieloletnimi j u ż doświadczeniami
muzealników zachodnich. Oto jak widzą rolę przewodników
muzealnych autorzy broszury pt. Teach the mind, touch the
spirit, będącej pomocą naukową dla nauczycieli-opiekunów
grup zwiedzających Muzeum Naturalne w Chicago: „Rola
przewodników grup polega na ułatwianiu wzajemnego od­
działywania pomiędzy dziećmi i eksponatami, a nie na za­
stępowaniu eksponatów. (...) Już nasze najwcześniejsze do­
świadczenie obejmuje, przede wszystkim, poznanie przedmio­
tów. Słyszymy, widzimy, wąchamy, smakujemy, czyli dostar­
czamy sobie, za pomocą zmysłów, informacji, które potem
wpływają na formułowanie przez nas definicji świata. Z czasem
jednak inne zdolności, takie jak mówienie, czytanie, pisanie,
stają się w a ż n e . " „Ulepszenia w oświacie, transporcie, druku
oraz telekomunikacji oznaczają, iż ludzie w zachodnim świecie
przyzwyczajeni są do szybkiego i skutecznego komunikowania
się za pomocą słowa mówionego bądź pisanego. Generalnie
jednakże uczniowie nie są jednak przyzwyczajeni do oceniania
znaczenia wytworów ludzkiej ręki jako formy komunikacji i nie
rozwijają sposobów analizy tego ważnego źródła historycz­
nego" [źródła wiedzy w ogóle - J.L.] - z przewodnika dla
nauczycieli S. Morris z English Hertage. „ S ą jednak ludzie, dla
których nauka z przedmiotami jest o wiele łatwiejsza i przyno­
sząca i m więcej satysfakcji. Łatwo mogą się o tym przekonać
nauczyciele, przyprowadzający swoich uczniów do muzeum.
Bardzo często dzieci, które w szkole są zaklasyfikowane do
grupy 'wolno uczących s i ę ' , w muzeum ujawniają uderzający

70

wręcz talent wiedzy sytuacyjnej. Lekcje muzealne więc poma­ łów jest ono zrobione? Jak poszczególne elementy są ze sobą
gają w kształceniu każdego dziecka. Faktem jest, że każdy z nas przemieszczane?" albo: „Czy są jakieś ozdoby? Czy są jakieś
lubi doświadczać przedmioty na sobie, lub patrzeć na nie, części ukryte lub trudne do zobaczenia?"
dotykać ich, badać przy użyciu zmysłów, tak by w końcu stały
Zajęcia zbliżone do ostatnio opisanych prowadzone są
się naszymi własnymi ideałami. Nauka z przedmiotami jest
warszawskim Muzeum Literatury, przy czym połączone są
z jednej strony ciekawa, zabawna czasami, ale także jest jedną
z elementami literackimi, np. z konfrontacją postaw
z możliwości ukierunkowania zainteresowań, zdolności, czyi opisanych w Konradzie Wallenrodzie. Również wiele zabaw
wręcz rozwoju psychicznego dziecka. Nawet najprostsze przed­ plastycznych proponuje Zamek Królewski w Warszawie, nie
mioty jak np. spinacz do papieru posiada siłę angażującą naszą wspominając j u ż o Muzeum Narodowym.
uwagę i zmuszającą nas do myślenia. (...) Przedmioty sąj W 1992 r. prowadziłam zajęcia w Muzeum Archeologicz­
interdyscyplinarne. M o g ą także służyć jako pomoc do nauki nym. Wykonywaliśmy wówczas z dziećmi między innymi
o innych przedmiotach. (...) Nauczać przedmiotów i za ich biżuterię neolityczną. Do zajęć wybraliśmy miedź, ze względu
pomocą można także tych, którzy nie umieją ani pisać ani
jej archaiczność oraz łatwość obróbki. Posługiwaliśmy się
czytać. (...) Praca z przedmiotami wpływa także na rozwój drutem miedzianym, cieńszym nieco od ówcześnie używanego,
umiejętności wysławiania się, uporządkowanie procesu myś­ za to bardziej przystosowanego do rąk naszych młodych
lowego oraz sposób kreowania się. Ćwiczenie ze spinaczem rzemieślników. Cieńszy drut nie wymaga też użycia wielu
ujawnia umiejętność (lub jej brak) percepcji powiązanej ściśle-" narzędzi. Każde dziecko dostaje jedynie cęgi oraz metalowe
z obserwacją, która potem służy do opisu, porównań, analizy,' rdzenie, służące do produkcji ozdobnych sprężynek. Motywem
wniosków, uogólnień, formułowania tez, hipotez, przytaczania zdobniczym, najprostszym do wykonania, a zatem najpopularargumentów, (...) bowiem chodzi głównie o wydobycie i oda nijszym jest spirala. Otrzymujemy j ą skręcając drut cęgami lub
powiędnie wykorzystanie tego co wiedzą dzieci, a nie tego co. nawijając na rdzeń. Przeplatając drut pomiędzy odpowiednio
potrafią powiedzieć na dany temat bez zaangażowania w roz­ wbitymi w deseczkę pręcikami, uzyskujemy wzór ósemkowy
ważany problem."
lub węzłowy. Drut można misternie okręcić cieńszym druci­
kiem lub ażurować. W ten właśnie sposób dzieci wykonują
Przy tak sformuowanych założeniach programów alternatyw­
szpile i pierścionki. Przy okazji prezentowane są zabytki
nych otwiera się droga dla najróżniejszych eksperymentów
archeologiczne. Uczniowie wykonują też z modeliny kopie
wyobraźni. Oto jak wygląda lekcja muzealna w Muzeum
szklanych paciorków neolitycznych. Paciorki występują w prze­
Historii Naturalnej w Chicago. Każde z dzieci dostaje 6 spina-i
różnych formach: kuliste, elipsoidalne stożkowate itd. Mogą
czy do papieru i wykonuje na nich ok. 25 operacji służących
być jednobarwne, lub ozdabiane kolorowymi paseczkami,
z założenia powiększeniu siły obserwacji, tworzeniu nowych
rzeźbione, mozaikowe. Mieszając niedokładnie kilka barw
perspektyw skojarzeniowych oraz uczeniu się kierowania włas-'
otrzymuje się wzór z nieregularnych smug. Przesuwając masą
nym myśleniem. Dzieci wykonują między innymi takie zadania:
w dół i górę uzyskuje się falowanie kolorowego pasma.
,,1) Wyjmij spinacze, przyjrzyj się i m chwilę, a następnie nie
Wszystkie te metody dzieci mogą wykorzystać przy wyrobie
patrząc na nie spróbuj jeden z nich naszkicować. Porównaj swój
paciorków z modeliny. Po połączeniu paciorków z miedzianymi
rysunek z rzeczywistym przedmiotem. Czy są jakieś różnice? 2)
sprężynkami powstają oryginalne naszyjniki, które dzieci mogą
Wyobraź sobie, że rozmawiasz z osobą, która nigdy nie widziałaze sobą zabrać. Muzeum Archeologiczne, mimo że nie bierze
spinacza. Opisz go jej na głos. 3) Spójrz ponownie na spinacze,
udziału w programie „Inne muzeum", również, jak widzimy,
Czy są jednakowe? Wybierz jeden i opisz go pisemnie, tak by
uznało za zasadne wprowadzenie nowego typu zajęć ze zwie­
ktoś inny mógł na podstawie tego opisu odnaleźć ten właśnie
dzającymi. Taki wydaje się być w y m ó g chwili.
spinacz. 4) Jak odróżnić stary spinacz od nowego? Z jakiego
materiału wykonany jest spinacz? Jakie są jego cechy charak­
Inną znaną m i próbą eksperymentalnego potraktowania
terystyczne? Wymień rzeczy, które są mniej lub bardziej rzeczywistości muzealnej są działania Wojciecha Michery
elastyczne. Jakie rzeczy są cięższe, a jakie lżejsze od spinacza? w Czarnym i w Biskupinie. Nie uczystniczyłam w tych
5) Czego używano zanim pojawił się spinacz? Jakie są inne zajęciach, znam je tylko z opisu umieszczonego w „Konteks­
sposoby spinania kartek? i t d . "
tach" (nr 1-2/1993). Trudno jest m i zatem powiedzieć, czy to
w

o n e

1

n a

Przykładem mniej ekscentrycznych, lecz nie mniej cieka­
wych, zajęć muzealnych niech będzie lekcja pt. Mówiące obrazy
z Dulwich Picture Gallery w Londynie. Założenia wstępne M
następujące: nauka przy pomocy sztuki pomaga w zrozumieniu
wielu problemów np. powiązań pomiędzy chemią a malarst­
wem. W zakresie samej sztuki młodzież nauczana jest takich
umiejętności jak koordynacja ręki i oka, techniki malarskie,
problemy krajobrazu, perspektywy, portretu itd. Dla każdego
rodzaju zajęć przygotowany jest odpowiedni kwestionariusz,
według którego kierunkuje się myślenie uczniów. W pewnym
momencie pojawia się aktor w stroju „z e p o k i " i poprzez
improwizację prezentuje dany warsztat malarski. Element ten
wprowadza widza w klimat epoki, skupia uwagę na szeregi
wiadomości, a także ożywia wizję malarzy i ich dzieł. Łatwiej
też „ m a l a r z o w i " ocenić styl współczesny i porównać do
własnego stylu. Zajęcia na temat portretu prowadzone sa
w oparciu o następujący kwestionariusz: „Wybierz portret,
który Cię interesuje. Opisz tło i akcesoria. Co mogą one
oznaczać? Opisz ubiór. Dlaczego ta postać jest tak ubrana?
Opisz wyraz twarzy, nastrój. Czy praca wywiera na Tobie jakieś
wrażenie? Opisz pozę, gesty. Co one mogą oznaczać? Opi
detale. Jak nazywa się oglądana postać? Kto namalował tea
portret i kiedy? Dlaczego wybrałeś ten właśnie portret?" Obok
tych pytań pojawiają się pytania bardziej szczegółowe npw odniesieniu do nakryć g ł o w y ! " Z jak wielu różnych materia
sZ

-

same działania czy też braki w opisie wywołują we mnie uczucie
niedosytu, a nawet sprzeciw. Michera nazywa swoje działania
dotykaniem rzeczywistości. Ale o jaką „rzeczywistość" mu
chodzi. Deklaruje chęć poszerzenia muzealnego zdarzenia tak,
by otworzyło się ono na kontakt z obcością i zachowało
autentyzm przedsięwzięcia. Jednocześnie jednak zarzuca próbę
rekonstrukcji dawnych obrzędów (pogrzebowych w wypadku
Biskupina i zaduszkowych w wypadku Czarnego). Mówi wręcz,
że jego działania „nie byłyby taką rekonstrukcją nawet wtedy,
gdyby pochodziły 'z epoki' (a są przecież całkowicie naszym
pomysłem). Żadnych zatem złudzeń bezpośredniego kontaktu
z minioną rzeczywistością ludów dawnych epok (...). Nigdy
bowiem nie da się w spotkaniu - nawet z żywą osobą - uniknąć
pośrednictwa symbolicznego. Ale pośrednictwo takie nie musi
°yć traktowane jako przykre ograniczenie - dzięki niemu
właśnie to, co się dzieje w Biskupinie lub na Czarnym, nie jest
"keją przenoszenia się ' g d z i e ś ' , lecz przeciwnie - poszerze­
niem własnej, realnej rzeczywistości." Zastanawiam się, czego
owiedzieć możemy się o obecnym kontekście, rezygnując
P° nania onego? Nie nawiązując kontaktu z tamtą rzeczywis' ą , lecz tworząc sobie swój własny kontekst kręcimy się
wokół ogona własnej rzeczywistości, kopiując siebie samego
możliwości „ p r z e r w a n i a " ciągu własnych doświadczeń
'asnych skojarzeń. Obcej rzeczywistości nie można włączyć
własne życie bez przeżycia i nawet bez prostej rekonstrukcji.
z

z

o s c

e z

w

e

Tego typu działania zaprzeczają wręcz współczesnym koncep­
cjom rozumienia „rzeczywistości muzealnej", gdzie wszystko
dąży właśnie do doświadczenia przeżycia obcej kultury, nienaszej rzeczywistości czy osobowości twórczej innego człowie­
ka. O co więc Michera chce poszerzyć własną rzeczywistość?
Autor wielką wagę przykłada do symbolizmu naszych działań.
Wkracza w życie swoich podopiecznych jako etnograf, prezen­
tując i m pewien typ widzenia ich zachowań. Przedstawia zatem
im jedną z konstrukcji interpretujących rzeczywistość, ale to
wcale nie jest rzeczywistość grobów biskupińskich czy cerkwi
w Czarnym. Jest to rzeczywistość tej tylko interpretacji. I jest to
jeszcze według mnie heppening o charakterze wysoce abstrak­
cyjnym, gdyż zakłada uniwersalizm przeżyć ludzkich. Jako
heppening działania takie są dla mnie zrozumiałe. Jednakże
w niewielkiej tylko mierze wykorzystują one ogromne moż­
liwości jakie daje muzeum - możliwości wejścia w twórcze
działania innych. Na poziomie mimesis I I I (przypomnijmy „jest
to aspekt, który włącza do sfery aktu twórczego o d b i o r c ę " )
działania Michery są niewystarczające gdyż, zamykają odbiorcę
w kręgu tylko jego własnej twórczości. Zaryzykowałabym za
Byszewskim twierdzenie, że tego typu działania są powoływa­
niem do życia martwych znaków - martwych poprzez właśnie
swój wysoce abstrakcyjny zasięg. „ W Biskupinie pragnęliśmy
przywrócić d w ó m eksponatom status grobów, a całej prze­
strzeni muzeum nadać symboliczny charakter cmentarza. Wie­
czorna pora pozwala uniknąć spotkania z turystami - mogłoby
ono spowodować, że podjęte działania staną się niezamierzo­
nym heppeningiem. Zapadający zmrok, podobnie jak stroje
przywołujące skojarzenia z monastyczną modlitwą, to także
pomoc w stworzeniu odpowiedniego nastroju. Wszystko trwa
ok. 20-30 min., wypełnionych przede wszystkim śpiewem.
Kilkunastu uczestników zdarzenia okrąża salę, ogarniając j ą
i wypełniając dźwiękami określającymi początek owego czasu
skupienia. Później, przy każdym z grobów, śpiew, wspomagają­
cy milczenie dźwięk fletu, cichy znak dzwonka oraz kwiaty
materializują niejako pamięć o z m a r ł y m . " Drugie wydarzenie,
które chciałabym przedstawić dla porównania miało miejsce
parę lat temu w jednym z amerykańskich muzeów. W muzeum
tym znajdują się doczesne szczątki kilku w o d z ó w indiańskich.
Niesiony ekspiacyjną falą jubieluszu odkrycia Ameryki, dyrek­
tor tego muzeum zaproponował współcześnie żyjącym człon­
kom plemienia, oddanie im tych szczątków. Rada plemienia
podziękowała i poprosiła o czas na debatę wewnątrzplemienną.
Któregoś dnia w muzeum zjawili się Starsi plemienia, w ob­
rzędowych strojach i obwieścili swoją decyzję. Ponieważ
utrzymanie świętych relikwi jest szalenie kosztowne, a oni są
biednym plemieniem, proszą o zatrzymanie „ w o d z ó w " w mu­
zeum, a jednocześnie proszą o możliwość odprawiania rytuałów
w muzeum. Tak też się stało. Symbole ożyły poprzez rzeczywi­
ste zaangażowanie Indian w swą przeszłość, a chociaż na ogół
towarzyszą ich obrzędom zwiedzający, nikt nie obawia się
„niezamierzonego heppeningu".
Postmodernizm tak żywo obecny we współczesnej nauce,
spełnił też rolę katalizatora wobec kryzysu muzealniczego.
Niewątpliwie stał się on świeżym oddechem dla starzejących się
koncepcji, wyłonił kilka niezauważalnych do tej pory prob­
lemów jak np. oderwanie się od europocentrycznego światopo­
glądu i otwarcie na inne systemy znaczeń; potrzebę stworzenia
atmosfery autorefleksji, zmobilizowania widza do aktywnego
odbioru ekspozycji - a co za t y m idzie nawiązanie kontaktu ze
zwiedzającymi przez badania ich opinii, a nawet włączenia ich
do tworzenia koncepcji wystaw; współpraca muzealników
z twórcami kultur reprezentowanych przez obiekty muzealne.
Zdarza się obecnie, że twórcy ci zapraszani są w charakterze
„specjalistów" do organizowania wystaw. Innym żywotnym
problemem jest wyrwanie się z zaklętego kręgu interpretacyjności, np. przez użycie języka poezji w miejsce tradycyjnych
etykietek przy obiektach, jak postuluje Charles Hunt: „Praw­
dopodobnie jest nie do uniknięcia przedstawianie przedmiotów

71

�Propozycja wystawy i lekcji muzealnej dla klas 1-6 szkoły podstawowej.
afy zarówno niebezpiecznej nudy wśród martwych, niedotykal­
nych
eksponatów, jak również niebezpieczeństwa wiecznego
NA TRIOBR A N D A C H
feksperymentu, w którym gubi się poznawcza rola muzeum?
Jednym słowem, co zrobić, by przedmioty ożyły i nauczyły nas
P o ś r o d k u sali ustawiona jest makieta w s i Omarakana
t z e g o ś rzeczywistego o obcych kulturach lub dawnych czasach,
z Triobrand. W a ż n e jest, by b y ł o to prawie d o k ł a d n e jej przeniesie
nie, łącznie z wymiarami.
a pośrednio o nas samych?
Dzięki mniej wyszukanej formie, a jednocześnie, dzięki
Makieta powinna być wykonana w g p o n i ż s z e g o planu. Konieczne jest także
zaznaczenie p o s z c z e g ó l n y c h części wioski, ndywidualnemu zbliżeniu z eksponatami, zajęcia warszaws­
tak j a k na rysunku p o n i ż e j .
kich placówek realizujących program „Inne muzea" wydają się
(bardziej odpowiadać wymogom współczesnych muzealników.
Plan w i o s k i Omarakana (Triobrandy)
(Oczywiście każde muzeum ma swoją specyfikę, swoje moż­
liwości, ale i swoje ograniczenia. W Muzeum Archeologicznym
(można stać się na moment biskupińskim garncarzem i borykać
się z technicznymi problemami obróbki gliny lub modelowania
biżuterii miedzianej. W Muzeum Etnograficznym można stać
się twórcą ludowej wycinanki, pisanki lub wypróbować ar­
chaicznych narzędzi do produkcji odzieży, w Muzeum Narodo­
wym lub w Centrum Sztuki Współczesnej można zmierzyć się
z technikami plastycznymi i odnaleźć w sobie własne narzędzia
ekspresji. Ale tak bliskiego kontaktu z eksponatem nie możemy
spodziewać się np. w Muzeum Ziemi, gdzie dziecko nie ma
szans na zerwanie liścia z karbońskiego drzewa, a w Muzeum
С З С Э
Ewolucji nie przejedzie się na dinozaurze. To zadanie dla
ulica wioskowa
wesołych miasteczek (bez ironii). Podstawowym zadaniem
tu nie wolno g o t o w a ć
•
a
&lt;
- tutaj koncentruje się życie domowe
wystaw jest ukazanie przedmiotów i kryjącej się w nich wiedzy,
a nie dostarczenie zwiedzającym dobrej zabawy. Nie mniej
^
- tutaj wolno g o t o w a ć
boisko
element zabawy, z podkreśleniem naukowej roli wyobraźni
tańców
w młodych umysłach spotykamy w każdym działaniu muzeal­
nym. Jak pisałam w swym artykule sprzed roku („Plastyka
i Wychowanie" nr 2/1993) w procesie dydaktycznym wykorzy­
stywana jest naturalna ciekawość dziecka, drzemiąca w nim
cmentarzysko
żyłka odkrywcy i wreszcie dziecięcy ejdetyzm, dla sprowoko­
wania samodzielnego myślenia, swobodnej gry wyobraźni oraz
dostrzeżenia trudu ludzkiej wynalazczości; by dzieci dotykając
0

0
0
0

0

0
D

przedmiotów i bawiąc się nimi zastanowiły się nad ich dziejami.
Od 1992 r. prowadzę zajęcia muzealnicze dla studentów
Etnologii U W . Staram się zaznajomić moich studentów z zało­
żeniami alternatywnego muzeum i przygotować ich do pracy
muzealnej w nowym stylu. Założyłam na wstępie, zgodnie
z zasadą - aby coś zrozumieć trzeba to najpierw przeżyć, że
studenci będą odbywać zajęcia w charakterze dzieci. Dlatego
też uczestniczą oni w działaniach muzealnych robiąc dokładnie
to samo, co młodzi goście alternatywnych programów. M a m
nadzieję, że dzięki temu zbliżą się do odczuć swoich przyszłych
„ofiar". Jednocześnie przekazywana i m jest przez pracow­
ników muzeów wiedza specjalistyczna dotycząca budowy tego
typu lekcji. Sprawdzianem dla mnie są samodzielne scenariusze
lekcji sporządzane przez studentów pod koniec cyklu semina­
riów. Na zakończenie chciałabym przedstawić efekty naszej
wspólnej pracy, inspirowanej poszukiwaniem alternatywnych
działań muzealnych. Poniżej prezentuję dwa takie scenariusze.
Katarzyna Hilchen
KONSPEKT LEKCJI MUZEALNEJ
W MUZEUM ZIEMI PAN W WARSZAWIE
(al. Na Skarpie 20/26)
D L A : dzieci z klasy drugiej szkoły podstawowej, w wieku 8-9
lat
CZAS T R W A N I A : ok. 60 min.
T E M A T : Z W I E R Z Ę T A Z PREHISTORII
CELE:
- przekazanie dzieciom informacji o życiu na Ziemi przed
milionami lat; o ewolucji gatunków
- zachęta do korzystania ze zbiorów muzealnych jako pomocy
(i urozmaicenia) w zdobywaniu wiedzy
- wyrabianie wśród dzieci przekonania, że zbiory muzealne
mogą być pretekstem do zabawy

V
C 3

krąg chat mieszkalnych

•

krąg spichlerzy na yam

mm

chata wodza
O

spichlerz wodza

jako elementów trwałych struktur raczej, niż jako przedstawi­
cieli pewnej dysputy ideologicznej, w której znaczenie jest
płynne i czułe na zmieniające się warunki historyczne. Problem
w tym jakich użyje się słów do ich opisu. I m więcej tych słów
użyjemy i i m bardziej będą one specjalistyczne, tym bardziej
zaciemnimy znaczenia tych przedmiotów. Film, wideo czy
realistyczne symulacje tylko komplikują sytuację. Poezja, która
zawiera znaczenia między słowami, może być drogą mówienia
0 przedmiotach należących przecież do niejednoznacznych
rzeczywistości."
Postmodernizm otworzył muzeom drogę do eksperymentu.
1 z tej właśnie strony doczekał się on krytyki. W eksperymencie
nie ma co prawda nic zdrożnego, tym bardziej, gdy jest on
czyniony świadomie, tzn. gdy twórcy eksperymentu kontrolują
w nim siebie samych i użyte przez się narzędzia. Eksperyment
jest też praktycznym sprawdzeniem nowych koncepcji. Ale
stała obecność w muzeach eksperymentu może oczywiście

72

Katarzyna W a s z c z y ń s k a

nużyć, i znów tym bardziej im bardziej ekspozycja staje
tylko polem wyrażania potrzeb estetycznych lub co gorsS
wbrew swej pierwotnej funkcji oddala nas od oglądu innyd
kultur w nieopanowanej pogoni za samym sobą. Brian Durraff
należy do zdecydowanych krytyków postmodernizmu: „Kieł*
nek nieinterpretujący zwany postmodernizmem jest objawet
kryzysu światopoglądu naukowego. Obecnie, w globalnej rec*
sji, towarzyszącej bezprecedensowemu kryzysowi spolecznen*
i środowiskowemu, wyobrażenie postępu całkowicie porzuco*
i staramy się nauczyć nie obawiać, a kochać chaos. Щ
Postmodernizm jest bardzo pretensjonalnym i w ogóle dziwact
nym paradygmatem. Pomimo skłonności do uogólnień ludZ*
przecież nadal potrzebują identyfikacji z grupą lokalną, (rady
cją. Obok tendencji zjednoczeniowych istnieją przecież tende*
cje nacjonalistyczne. Wystawy w starym stylu: wystawy regtf
nów, konkretnych kultur zapewniają realizację takich potrzeb.
Czy istnieje pośrednia ścieżka działań muzealnych, omijając
щ

1

73

�METODY:
- pokaz filmu wideo - gra
- pogadanka
- pokaz eksponatów
POMOCE:
- film wideo o ewolucji gatunków, którym dysponuje Muzeum
Ziemi
- eksponaty skamieniałości, czaszki i szkielety zwierząt czwar­
torzędowych ze zbiorów Muzeum Ziemi
- szarfy (35 po 7 każdego rodzaju) w pięciu grupach:
prekambr
paleozoik
napisy na szarfach
mezozoik
kenozoik - trzeciorzęd
kenozoik - czwartorzęd
- plansza do gry + kostka do gry (z trzema oczkami - ma­
ksymalnie) ew. nagrody dla zwycięskiej drużyny: w formie
małych figurek dinozaurów (do kupienia w kioskach i skle­
pach z zabawkami w cenie kilku tysięcy)
- plastelina (2 pudełka po 6 kolorów) podzielona na 35
niewielkich porcji + muszle, kamyki, patyczki
TOK ZAJĘĆ:
1. Przy wejściu rozdanie (losowo) dzieciom szarf
2. Przekazanie informacji o tym gdzie powstało życie na ziemi
- z pytaniem typu: jak myślicie, gdzie?
+ [przy planszy ilustrującej podział na okresy] przekazanie
informacji o podziale dziejów Ziemi
zwrócenie uwagi dzieci na ich własne szarfy co jest na nich
napisane; połączenie się dzieci w grupy i ustawienie się
według kolejności er
3. [ W sali prezentującej eksponaty: skamieniałości] Pogadanka
na temat: skąd wiemy o zwierzętach żyjących na ziemi przed
setkami czy dziesiątkami milionów lat? Podkreślenie roli
wykopalisk.
Zaprezentowanie eksponatów: skamieniałości.
4. Rozdanie plasteliny + muszelek, patyczków, k a m y k ó w
każde dziecko może samo sprawdzić jak powstawały ska­
mieniałości przez odciskanie różnych form w plastelinie.
5. Przejście do sali wideo. Pokaz filmu o ewolucji gatunków,
z zaznaczeniem er (poznanych j u ż przez dzieci) - czas
trwania ok. 20 min.
6. Uzupełnienie lub rozszerzenie niektórych podanych przez
film informacji:
- podkreślenie najważniejszych elementów, które później
będą wykorzystane w grze, np. „ciało gadów było pokryte
łuską, a ich krew była zimna. Musiały się wygrzewać na
słońcu, żeby zgromadzić ciepło, które da i m siłę do porusza­
nia się - stąd żagle na grzbietach niektórych z n i c h . "
7. Prezentacja eksponatów: czaszek zwierząt czwartorzędo­
wych + komentarz.
8. Utrwalenie wiadomości w formie gry planszowej:
- ponowny podział na grupy według szarf z nazwami er
- drużyna po konsultacji odpowiada na pytania związane
z polem na którym stanęła w wyniku rzutu kostką - jeśli
nie odpowiedzą cofają się o jedno pole.
PYTANIA:
pole nr 1: Patrząc na te zwierzęta, przypomnijcie gdzie
narodzyło się życie?
nr 2: Co to są skamieniałości?
Dlaczego są dla nas ważne?
nr 3: Jakie zwierzęta żyły wśród glonów i nimi się
żywiły?
nr 4: W co wyposażone były ryby w paleozoiku?
nr 5: Jak nazywają się zwierzęta, które pierwsze nau­
czyły się oddychać powietrzem?
nr ó: Do czego służył żagiel na grzbiecie niektórych
gadów?
nr 7: Jaką długość (od nosa do ogona) osiągały naj­
większe dinozaury?

74

nr
nr

8: Ile milionów lat królowały na Ziemi dinozaury? ata wodza zarezerwowana dla prowadzącego). W y b ó r ma
9: Czy tyranozaur był drapieżnikiem czy roślinożer- j wierciedlać zasadę patrylokalności, czyli zamieszkania ra­
cą?
dżiny w domu męża - ojca rodziny podstawowej,
nr 10: Dinozaury czy ssaki były zwierzętami stałociepl- ponowne zebranie wszystkich na placu.
nymi?
prowadzący lekcję pełni rolę naczelnika wioski. Objaśnia on
nr 11: Od czego pochodzi nazwa „ s s a k i " ?
funkcjonowanie wioski trobriandzkiej: ziemia dookoła wsi jest
nr 12: Dlaczego zwierzęta na Ziemi się zmieniały?
j s n o ś c i ą wodza i jego krewnych, zaś mieszkańcy wioski
nr 13: Jakiego współcześnie żyjącego zwierzęcia b y ł o _ j ą na polach i w ogrodach j ą otaczających. Zebrane przez
przodkiem i jak się nazywało przedstawione na j , j plony dzielone są na części, które następnie są oddawane:
rysunku zwierzę?
_ wodzowi - najlepsze owoce yamu, jako wypełnienie
świadczeń należnych naczelnikowi wioski;
NA T R O B R I A N D A C H (Katarzyna Waszczyńska)
_ kjewnym - wypełnienie świadczeń krewniczych, okreś­
lających zasadę, że „brat żony wypełnia spichrz jej m ę ż a " ;
Propozycja wystawy oraz lekcji dla klas 1-6 szkoły pod-' _ pozostałą częścią wypełniają własny spichlerz,
stawowej.
^ ogrodach wioski pracują wszyscy, zarówno kobiety, jak
Wystawa
. ż y ź n i . Kobiety zajmują się ponadto domem i zajęciami
cn

oc

w

z

a

r a c u

c n

m c

C Z

czółno, którą podarują wodzowi) jest to niezgodne z rzeczywis­
tością trobriandzką, ale potrzebny jest motyw współdziałania
i rywalizacji pomiędzy grupkami.
W ó d z wynosi z chaty przedmioty wymiany: naszyjniki
(soulowa) i naramienniki (mwali). Każda z rodzin dostaje
mniejsze (mogą być to korale imitujące naszyjniki i naramien­
niki).
Przed samą wymianą - krótkie przedstawienie jej zasad
i charakteru.
Kula to wymiana mająca na celu zaspokojenie potrzeby
kontaktów pomiędzy ludźmi. M a ona charakter obrzędowy.
Odbywa się według określonych tradycją reguł, w wyznaczo­
nym czasie. Otoczona jest magicznymi rytuałami. Uczestnictwo
w Kula jest związkiem trwałym, nakłada różne obowiązki, ale
i przywileje. Łączy ludzi w stałe stosunki wzajemnej wymiany
darów i usług.
Dlatego obowiązują następujące zasady:
- raz w Kula zawsze w Kula - dar musi być przyjęty
i odwzajemniony o takiej samej wartości lub wyższej; zasada
uczciwości i równoważności,
- nie wolno zmuszać do dania daru, ani nie wolno się go
domagać,
- zasada hojności.
Przed przystąpieniem do zabawy w Kula, wyszukanie przez
dzieci zaznaczonych stron świata i pokazanie, w którą stronę
powinny poruszać się naszyjniki, a w którą naramienniki. Teraz
następuje zabawa dozorowana przez prowadzącego, czuwające­
go nad prawidłowością wymiany. Gdy j u ż zostanie dokonana
wymiana, ponownie zbierają się na placu tańców, gdzie od­
powiadają na pytania dotyczące Kula i jej przebiegu. Chodzi
o utrwalenie zasad jej funkcjonowania. Powinny także paść
pytania o samą wioskę i jej organizację dla sprawdzenia jak
wiele informacji zostało zapamiętane przez dzieci (na tej
podstawie powinno się bądź ograniczać przekazywane treści,
bądź je rozszerzać). Przez cały czas dzieci powinny same
zadawać pytania.
Na tym kończy się dzień w wiosce trobriandzkiej, ale jutro
zaczyna się nowy z n o w ą grupą dzieci...
Wyżej przedstawiona lekcja oprócz nauki o samej społeczno­
ści trobriandzkiej, ma za zadanie nauczyć wzajemnego współ­
działania, prawidłowego kontaktowania się pomiędzy sobą,
wzajemnego akceptowania, ale także nauczyć rzeczy pod­
stawowych, jak np. kierunki świata, posługiwanie się m a p ę itp.

Pośrodku sali makieta wsi z Trobriand - Omarakany J gospodarskimi. Czynności te m o g ą być wykonywane jedynie na
prawie dokładne jej przeniesienie, łącznie z wymiarami; wg ulicy znajdującej się pomiędzy kręgiem spichrzy a kręgiem
poniższego planu z zaznaczeniem poszczególnych części wio- chatjki
Co 2-10 lat do wioski dochodzi wielki „obieg , tzn.
Dookoła sali, na dużych planszach, udających trójwymiaro- następuje wielkie święto związane z wymianą Kula. Do tej
we - zdjęcia tamtejszych mieszkańców - Trobriandczyków wymiany cała wieś przygotowuje się przez czas pomiędzy
przy ich codziennych i świątecznych zajęciach. Chodzi o zro- wymianami. Kula dotyczy wszystkich mieszkańców, ale najbienie wrażenia „ b y c i a " w tej wiosce. W dali sączące się/ ważniejsza odbywa się pomiędzy wodzami wioski. Wymienia
nagranie rozmów, śpiewów, przyrody. Poniżej tablic - re­ nę są naszyjniki i naramienniki z muszli spondylusa (przejście
prezentatywne eksponaty ułożone tematycznie: narzędzia po- do gablotki i pokazanie, jak wyglądają). Naszyjniki są wymietrzebne przy budowie chat, łodzi; narzędzia pomocne przy pracy niane ze wschodu na zachód, naramienniki odwrotnie z zachodu
w ogrodzie; podstawowe przedmioty z wyposażenia chat;, na wschód. Przed Kulą, we wsi mężczyźni przystępują do
spódniczki z rafii; naszyjniki oraz naramienniki z muszli budowy czółen, które umożliwiają wzięcie udziału w wymianie
spondylusa.
pomiędzy wioskami.
Przy wejściu duża mapa przedstawiająca Australię i Oceanię
Tak przygotowane dzieci zaczynają „żyć życiem Trobriand- schematycznie, z wyraźnym zaznaczeniem położenia Wysp czyka". Na początek rozchodzą się po sali w poszukiwaniu
Trobrianda i wsi (mniej więcej). Kolejną planszą graficzną pożywienia - yamu-bulw jadalnych (które imitują grapefruity)
powinna być plansza z planem wsi Omarakana z zaznaczonymi a następnie znoszą je do swoich domów, gdzie dokonują
poszczególnymi jej częściami.
podziału na grupy potrzebne do wypełnienia wyżej wymienioPonad całością zdjęć - bardzo wyraźne zorientowanie i za- nych świadczeń. Teraz następuje wzajemne przynoszenia zbioznaczenie kierunków: wsch., p d „ pn., zach.
rów - po kolei grupa po grupie.
W pewnym momencie przynoszenia „ b u l w " przybiega nie­
Żadnych podpisów ani tekstów wprowadzających (nauczanie
nielogistyczne!).
znany dzieciom pracownik muzealny (a la Trobriandczyk)
Celem wystawy, jak i lekcji jest pokazanie systemu społecz­ i zawiadamia wszystkich, że czas szykować czółna, bowiem
nego panującego na Trobriandach, życia społecznego Melane- zbliża się Kula. Pomimo że zajmują się tym tylko mężczyźni,
zyjczyków tam mieszkających z zaznaczeniem takich momen­ tutaj współpracują całe „ r o d z i n y " , które mają za zadanie
tów, jak praca w ogrodzie, zakładanie spichrzy poszczególnych zrobienia czółna jak największego z papieru. Po jego wykonaniu
mieszkańców i spichrza wodza, budowa łodzi, kula - wymiany zbierają się na placu, gdzie w konkursie wybierane jest najlepsze
międzywioskowej i między wyspowej.
Lekcja
Trobriandy to wyspy położone na pd-wsch. od Papui - Nowej
BIBLIOGRAFIA
Gwinei. Stolica - Kiriwina. Ludność mieszkająca to Malanezyjczycy nazywani popularnie od nazwy samych wysp - Trobrian-1 Byszewski J., Parczewska M.
Michalska W.
1993 Zamysł twórczy a odbiór społeczny (na przykładzie wystawy mono­
1992 Deklaracja programowa projektu pt. „Inne muzeum". Centrum
dczykami.
graficznej „Polskie szopki ludowe" „Śląskie Prace Etnograficzne".
Sztuki Współczesnej, Warszawa.
Zabawa w wyszukanie na mapie wstępnej wysp i próby
Clifford
J.
nazwania mieszkańca i mieszkanki Trobriand (Trobriandczy,,
'992 O kolekcjonowaniu sztuki i kultury, „PSL: Konteksty" nr 1, 1993. Michera W.
Trobriandka) - chodzi o utrwalenie nazwy i oswojenie się z tym Durrans B.
1993 Tajemnica butów, czyli pochwala muzeum, „PSL-Konteksty", nr 1.
egzotycznym tematem.
1993 The future of ethnographie exhibitions, „Zeitschrift fiirEthnologie", 1994 O symbolicznym dotykaniu rzeczywistości, „PSL-Konteksty", nr 1.
Wejście do wioski. Krótkie przedstawienie jej części, spraw­
z. 118
Morris S.
dzenie z planszą zgodności rozmieszczenia poszczególnych Hunt Ch.
J993 The museum: a sacred arena, „Zeitschrift fiir Ethnologie", z. 118. 1983 Л teacher's guide to using portraits, English Heritage.
budynków. Zebranie grupy pośrodku - na placu tańców.
Jackowski
A.
Krótkie omówienie organizacji społeczności z wytłumacze­
Mullaney S.
•993 Czy muzea etnograficzne mogłyby powstać dzisiaj?, „Śląskie Prace 1983 Strange things, gross terms, curious customs: the rehersal of cultures
niem (przystępnym) jej nazw.
Etnograficzne".
in the late Renaissance, „Representations", nr 3.
Trobriandczycy są społecznością matrylinearną, tzn. że wsze­
Kubiak A.
Robotycki Cz.
lkie pochodzenie, jak i dziedziczenie dóbr jest w linii matki - p? 1994 Krótki tekst o totalu, „Społeczeństwo Otwarte" nr 3.
1993 Teorie kultury a muzea etnograficzne, „Śląskie Prace Etnograficzne''
matce. Uprzednio podzielona grupa ma rodziny podstawowe, tj,^°*ska-Otwinowska J.
matka, ojciec, (dla uproszczenia) jedno dziecko - wybierając
Voris
H., Sendzielarz M., Blackman C.
Biżuteria według pradawnych wzorów, „Plastyka i Wychowanie",
nr 2.
Teach the mind, touch the spirit. Muzeum Naturalne w Chicago
swojego przedstawiciela z rodzin podstawowych wymienia: kto
po k i m dziedziczy. Następnie łączone są po dwie rodziny
podstawowe celem utworzenia „wspólnot interesów i więzó*
k r w i " , czyli krewni w linii matki - jest to potrzebne przy
dalszych działaniach. Podzielona grupa dostaje zadanie wy­
brania sobie odpowiedniej chaty i spichrza przy chacie (wyjątek
-

;

75

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7849" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7829">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/257c5d5e726c864f08ee23e8cbda3fbc.pdf</src>
        <authentication>4017b0e1338cec1e71f5f7e646eacdeb</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93866">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2545</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93868">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93870">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93872">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2364</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93874">
                <text>Zbigniew Raszewski do Piotra Mitznera. Listy do internowanego doktoranta / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93876">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2, s.23-30</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93877">
                <text>Raszewski, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93878">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93879">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93880">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93890">
                <text>Zbigniew Raszewski do Piotra Mitznera
L I S T Y DO INTERNOWANEGO
DOKTORANTA
Profesor Raszewski jest moim nauczycielem. J e s t . Wciąż słyszę jego wykłady, monologi, u r y w k i rozmów.
Wracam do jego listów. Spotkaliśmy się jesienią 1977 roku, gdy profesor rozpoczął zajęcia na Wydziale Wiedzy
o Teatrze w PWST. Pod jego opieką pisałem pracę magisterską. W 1981 r. zdałem egzamin na Studium Doktoranckie
przy Instytucie Sztuki P A N , brałem udział w seminarium profesora Raszewskiego - aż do chwili gdy w kwietniu 1982
zostałem aresztowany i osadzony w Białołęce (do połowy lipca tego roku).
Wtedy zaczęliśmy korespondować. Profesor stwierdził, że musimy kontynuować pracę i wystarał się o „widzenia
naukowe". Pisywaliśmy również do siebie listy i grypsy. Listy wędrowały pocztą, przeważnie dość długo, więc gdy
była potrzeba szybkiej wymiany myśli, wykorzystywaliśmy

życzliwość księży przyjeżdżających

do

„interny"

z posługą religijną. W zakamarkach sutanny czy habitu mieściło się ich wiele.
W następnych latach wznawialiśmy korespondencję (najczęściej czynił to profesor), gdy tematy poruszane
w rozmowach wymagały uściśleń lub nie można było się dodzwonić. Często profesor wysyłał zwięzłe informacje
bibliograficzne (te pomijam w niniejszym wyborze).
Piotr

15.IV.1982
Drogi Panie Piotrze
dziękuję Panu za pozdrowienia i życzenia, które odwzajem­
niam. Myślę o Panu bez przerwy.
Jak Pan wie, mam kontakt z Pana mamą*. Zobaczymy, co się
da dla mamy zrobić.
Sumienna analiza dokonywana bardzo długo doprowadziła
mnie do przekonania, że nic w naszym życiu nie dzieje się bez
głębszego sensu. Każdy cios jest próbą, a od nas zależy, czy
próba stanie się również doświadczeniem (lub: przede wszyst­
kim doświadczeniem). Koniec kazania.
Panie Piotrze! Nie ma gruntownego wykształcenia bez dobrej
znajomości łaciny. Dlatego proszę i nalegam, żeby się Pan
w łacinie podciągnął. Proponuję na początek teksty narracyjne,
księgę Genezis zwłaszcza. Odetchnę, gdy mi Pan doniesie, że ją
Pan czyta bez słownika. Musi Pan przywyknąć do obfitości
koniunktiwów w narracji. Jeśli tylko zdanie zaczyna się od
&gt;,ut", niechybnie będzie koniunktiwus (choć w naszym języku
nie byłoby takiej potrzeby). Niech Pan w gramatyce prze­
studiuje wyjaśnienia na ten temat i wykuje formy gramatyczne
czasu przeszłego (myślę dalej o koniunktiwie), bo te w praktyce
potrzebne. Reszta j u ż pójdzie jak z płatka. Czy chce Pan
samouczek p. prof. Winniczuk (Łacina bez Orbiliusza). Jeśli
Pan znajdzie jeszcze czas na francuski, to dobrze, ale Łacina
teraz ważniejsza. Prędzej czy później pojedzie Pan do Francji
i tam złapie Pan rytm francuskiego zdania rozmawiając z „lud­
nością". A takiego kraju, do którego można by pojechać, żeby
tam rozmawiać po Łacinie, nie ma. Tzn. Stempowski wiedział,
jak się tam jedzie, ale - jak Panu wiadomo - umarł.
Nb zapewniano mnie, że w Szwajcarii jest wieś, której
mieszkańcy do dziś mówią klasyczną Łaciną. Nie zdołałem
jednak uzyskać potwierdzenia tej pogłoski i nie radziłbym
hczyć na to.
Pana kontakt naukowy z Seminarium musi być bezapelacyj­
nie utrzymany. Sądzę, że powinno się to odbywać przy pomocy
P'semnych uwag, wymienianych być może pocztą. Jeśli będą

Mitzner

szły długo, to nic nie szkodzi, zawsze Wam tłumaczyłem, że
nauka się nie śpieszy. To znaczy: nie zna pośpiechu.
Przewiduję: po pierwsze; Pana uwagi, postulaty, polemiki
w zakresie tematu „Teatr polski X I X w i e k u " . M y moglibyśmy
dyskutować nad nimi i odpowiadać Panu. Po drugie: samodziel­
ną pracę nad zadawanymi tematami. Sądzę, że niezłym tematem
byłaby kwestia adaptacji powieści na dramat. Materiału do tego
trzeba niewiele, a myśleć trzeba długo, dużo i dobrze. Mógłby
Pan medytować nad teorią tego zagadnienia, zwłaszcza nad
kwestią przemiany postaci powieściowej w teatralną. Na żąda­
nie prześlę przypomnienie mojej teorii postaci teatralnej. Ale
przykłady musiałby Pan wybrać sam, odwołując się do przed­
stawień, które Pan widział i które Pan dobrze pamięta.
Ściskam Pana, Panie Piotrze, łącząc
wyrazy prawdziwego szacunku
Zbigniew Raszewski
15.IV.1982
* Moja matka przebywała wówczas w szpitalu (przypis — P. M.).

23.IV.1982
Drogi Panie Piotrze,
dziękuję za pozdrowienia. Bardzo proszę kwitować każdy
mój list, żebym wiedział, czy wszystkie dochodzą.
Z m a m ą Pana mam stały kontakt przez moją synową. Terapia
przebiega normalnie. Po wyjściu ze szpitala mama przypusz­
czalnie pojedzie do sanatorium do Ciechocinka. Jutro się do niej
wybieram.
Książką Pana żywo się interesuję. Będziemy zabiegali o pro­
longatę terminu, który upływa w czerwcu. Na razie nic nie
można było zrobić, bo dyrektor Wydawnictwa* był chory (a bez
niego rzecz nie do ruszenia). Gdy tylko coś będzie wiadome,
dam znać. W tej chwili czytam to, co jest w czystopisie. Nie
należy bez potrzeby chwalić studentów, bo się rozpaskudzają
(probatum est), więc z ociąganiem i tylko ze względu na

23

�okoliczności stwierdzam, że jest to świetne. Chciałbym wybrać
rozdział do „ P a m i ę t n i k a " , ale muszę doczytać do końca; gdy
będę miał propozycję, dam znać. Przy sposobności: „Pamięt­
n i k " odzyskał licencję wydawniczą. Oczywiście, zdaję sobie
z tego sprawę, że w obecnej wersji wyjmowanie rozdziału
z całej budowy działa na niekorzyść tekstu. Ale nic to, przecież
się całość ukaże, miejmy nadzieję, że w bliskim czasie.
Z tą adaptacją powieści, jak widzę, przesadziłem. To jest
przypuszczalnie ponad Pana obecne możliwości. Gdyby dało się
nad tym myśleć, choćby po trosze, a temat interesował Pana, to
możemy utrzymać go w mocy. Ale tu specjalnie nie nalegam,
traktuję to warunkowo.
Dość metodycznie pragnąłbym uprawiać wymianę zdań na
różne tematy należące do naszego zawodu, a w dotychczaso­
wych naszych rozmowach niewystarczająco rozstrząsane. Już
jedzie do Pana pocztą, a może nawet dojechała porcja pytań
związanych z muzyką. Następna porcja to będą raczej uwagi niż
pytania, związane z powieścią. Widzę, że na temat Sienkiewicza
będziemy musieli porozmawiać osobno i może nawet będą to
liczne rozmowy. Czy Pan zna listy z Ameryki. Jest to ważna
książka, jeśli Pan nie czytał, zaraz dostarczę. Do Martin du
Garde'a bardzo zachęcam. W dużym liście będzie uzasadnienie.
Jedyna rzecz, przy której się upieram - z krzykiem i tupaniem
- gdy chodzi o Pana obecne zajęcia, to Łacina. Panie Piotrze,
bardzo proszę nie zrobić mi zawodu w tym punkcie. Zwracałem
już Panu uwagę na konieczność oswojenia się z koniunktiwem.
Także z obfitością ablatiwu trzeba się oswoić. Niech Pan osobno
przestudiuje sprawę ablativus absolutus. Niecierpliwie czekam
na wiadomość, że się Pan do tego bierze i że się Pan wgryza
w Wulgatę i jak Panu Wulgata smakuje. Potem dostanie Pan
Cezara, żeby i klasycznej Łaciny trochę zażyć. Wszystko inne
na drugi plan! To najważniejsze teraz! Druga taka okazja może
się tak łatwo nie nadarzyć, a z wiekiem możliwości zapoznania
się z Łaciną maleją. A bez znajomości Łaciny to wszystko nie to.
Spotkania ze Stanisławem Augustem. Niech Iwona** naj­
pierw dyplom zrobi (ma nieprzekraczalny termin). A potem
pomówimy. Tylko żadnych pudrów, peruk, kurantów, klawesy­
nów. Pani Barbara*** przesyła Panu bardzo serdeczne po­
zdrowienia, specjalnie dziś przyszła do mnie, żeby je Panu
przekazać. I ja Pana serdecznie pozdrawiam łącząc
wyrazy prawdziwego szacunku
Zbigniew Raszewski
* Państwowy Instytut Wydawniczy. Książka Teatr światła i cienia
ukazała się w 1987 r.
** Wspólnie z Iwoną Libuchą planowaliśmy muzyczno-literacko-teatralne „Spotkania ze Stanisławem Augustem" na Zamku Królews­
kim w Warszawie.
*** Barbara Król-Kaczorowska.

Drogi Panie Piotrze,
rozmyślając nad naszymi wieloletnimi rozmowami doszed­
łem do przekonania, że były w nich liczne luki różnego rodzaju.
Stąd też przypuszczenie, że poza korespondencją ściśle związa­
ną z Pana studiami być może warto by zapoczątkować wymianę
listów na tematy w naszej specjalności kapitalne, choć pozornie
pozostające z nią w luźnym związku. Podaję przykład: muzyka.
Dotychczas rozmawialiśmy o muzyce przypadkowo i nigdy
zdaje m i się nie dotknęliśmy spraw zasadniczych. M o ż e
należałoby się j u ż zająć tą sprawą. Zapewne Pan pamięta tego
uczonego mirzę, na którego powołuje się Stempowski, który to
mirza sądził, że muzyka będzie m o w ą zbawionych w raju.
Także w Biblii czytamy wielokrotnie o chórach anielskich. Nie
brak zatem przykładów zupełnie wyjątkowego sytuowania
muzyki w wielkich religiach, na ogół wybrednie, a nieraz
nieufnie odnoszących się do tej sfery zjawisk, którą zwykliśmy

24

nazywać sferą sztuki. W ślad za prorokami idą poeci. Przecież
wszyscy mamy w pamięci entuzjastyczne odezwania Szekspira
na ten temat. A nie był to człowiek zbyt skory do entuzjazmu.
W Paryżu byłem ok. roku 1960 na niezwykłym koncercie.
Wysoko wykwalifikowani muzycy (śpiewacy, śpiewaczki, lut­
niści), wykonywali przez jakie dwie godziny utwory wyjęte
z dramatów Szekspira. Okazało się, że i materiał nutowy się
zachował! Dopiero wtedy uprzytomniłem sobie, do jakiego
stopnia teatr Szekspira był muzyczny i j a k ą wagę do tego
przywiązywał sam Szekspir. Sam zawdzięczam muzyce dużo,
nie umiem tego wyrazić, jak dużo. Przyszedłem na świat
w rodzinie muzykalnej. Miałem brata starszego o dziewięć
i siostrę starszą o dziesięć lat. A kiedy byłem mały, siostra
kończyła konserwatorium w klasie fortepianu. Ćwiczyła po
siedem godzin dziennie, a j a w tym czasie bawiłem się
w sąsiednim pokoju, bezwiednie nasiąkając muzyką różnych
rodzajów, epok i stylów. Kiedy miałem dziewięć lat, zaczęła
mnie uczyć zasad muzyki i gry na fortepianie. Posługiwała się
Szkołą Różyckiego, w której do pierwszych sztuczek na obie
ręce należała łatwa transkrypcja Menueta z Don Juana. Od tego
czasu mam do tego menueta osobisty stosunek. Tu pierwsza
uwaga. Po dłuższym rozważeniu tej sprawy skłonny byłbym
sądzić, że właśnie muzyka ma w sobie zdumiewającą zdolność
stapiania się z pewnymi przeżyciami jednostki i pozostawania
potem w nienaruszonym związku pod progiem naszej świado­
mości. Wystarczy, że niespodzianie zabrzmi z dala kilka taktów
melodii, której nie słyszeliśmy przez lata, może przez dziesię­
ciolecia, a ożyje w nas, ku naszemu zdumieniu, doszczętnie
zapomniany obraz wespół z emocjami, które w nas budził. Czy
pod tym względem muzyka przewyższa inne przejawy ludz­
kiego artyzmu? Skłonny jestem sądzić, że tak, choć formułuję to
przypuszczenie z pewnym wahaniem. Rodzaj tych przeżyć
mógłbym porównać tylko z powrotem do dawno niewidzianych
widoków. Kiedyś, jako dorosły człowiek, wszedłem na klatkę
schodową domu, w którym mieszkałem jako dziecko. Z okna
ujrzałem widok, z którego nie pamiętałem nic, literalnie nic,
choć w tym momencie stał się znów znajomy i swojski. Rzecz
zabawna: w pewnej oddali widniał ogromny napis: NIETSCHE.
Nie miał on jednak nic wspólnego z narodzinami tragedii
z ducha muzyki. Był reklamą fabryki maszyn rolniczych. A cały
widok - prócz odrobiny nostalgii i zaskoczenia - głębszych
emocji nie wywoływał. Moje stosunki z pewnymi tematami
i motywami muzycznymi są pod tym względem zupełnie inne.
Jest np. taka poleczka, która ściga mnie podstępnie przez całe
życie, jak Krokodyl Kapitana Haka. Gdziekolwiek j ą posłyszę,
zamieram ze zgrozy. Jest zwolniony mazur z Copelii, o którym
mój syn twierdzi, że taki sobie, a mnie na chwilę godzi ze
światem, bo wywołuje we mnie wspomnienie żałosnego komu­
nikatu wydanego przez Oberkommando der Wehrmacht, który
to komunikat odczytywałem sobie powoli, ze smakiem, w pięk­
ne pogodne popołudnie, podczas gdy po przeciwnej stronie
ulicy niemiecka orkiestra symfoniczna - w sali prób - gruchnęła
właśnie tego mazura. Panie Piotrze! To, że jest on właśnie trochę
zwolniony, nieestetyczny, ale też nie bez gracji i właściwej
mazurowi dobitności, całkowicie harmonizuje z resztą elemen­
tów tego wspomnienia: z krajobrazem, pogodą, porą dnia (takie
słońce, wie Pan, z Canaletta, choć nie było to ani w Wenecji, ani
w Dreźnie, ani w Warszawie).
[jedna kartka listu zaginęła]

17.IV.1982
Drogi Panie Piotrze, sporo j u ż mówiliśmy o Zygmuncie
Szweykowskim, wielkim uczonym, dziś właściwie nieznanym
ogółowi. Tu pragnąłbym jeszcze raz wspomnieć jego męstwo

�intelektualne, przez co należy rozumieć niezachwianą pewność
sądu, nie podległą żadnej modzie, żadnej presji*, żadnemu
rozczuleniu. A także: rzadko chodzące w parze zrozumienie dla
dawnych stylów (a nawet zdolność wczuwania się w dawne
style) w połączeniu z całkowitą otwartością na piękno i donios­
łość zjawisk zupełnie nowych. Ileż mu zawdzięczam w zżywa­
niu się z rozmaitymi przejawami sztuki nowoczesnej. (To
przecież nieraz wymaga pomocy.) Dodajmy, że był to człowiek
niebywałej subtelności**, wypróbowanego smaku, niedostępny
jakimkolwiek uprzedzeniom, łaskawy dla sztuki pokornej,
zgrzebnej, nawet umorusanej, wróg - straszliwy! - wszelkiego
obskurantyzmu i snobizmu. Po tym wstępie przepisuję z myślą
o Panu fragment listu Profesora do mnie. Poznań, 12 września
1970: „Całe lato mordowałem się lekturą Ulissesa. To wariat
pisał!" - Jednak rzecz nie jest dla mnie zupełnie jasna. Profesor
dobrze znał angielski i nawet pamiętam, jak się natrząsał
z badaczy, którzy piszą o Prusie nie znając Spencera w orygina­
le. Dlaczego czekał z Ulissesem do polskiego przekładu? Nie
wiem. Ale wiem, że na artyzmie się znał, a szczególnie na
powieści. Myślę, że rozmowa Panów na ten temat byłaby
interesująca. - Mnie się wydaje, że rozumiem, o co Panu chodzi
w sprawie „wewnętrznej s p ó j n o ś c i " . Idzie Panu po prostu
o celowość, o nieprzypadkowe związki poszczególnych ele­
mentów dzieła. Jest to przypuszczalnie jedno z podstawowych
znamion każdego dzieła sztuki. A więc chce Pan oddzielić
powieść artystyczną od nieartystycznej. (A wiadomo, że od
czasów aleksandryjskich ludzkość wyprodukowała nie dającą
się policzyć masę powieści pozbawionych wszelkich aspiracji
artystycznych.) Otóż w tej sprawie mógłbym się chyba zgodzić
z Panem zgłaszając następujące zastrzeżenia i uściślenia. Po
pierwsze: zdarza się, że (tu zostałem wezwany na obiad; po
kilku plackach kartoflanych piszę dalej) w bardzo skromnych
powieściach rozrywkowych pierwiastki artyzmu pojawiają się
mimowoli. Nie lekceważyłbym ich. Po drugie: pamiętam, jak
się znalazłem w nastroju podobnym do tego, który obecnie Pana
nurtuje i poszedłem z moimi skrupułami do Profesora. Ale
byłem jeszcze bardziej od Pana rozbestwiony i zapytałem, czy
powieść jako gatunek powinniśmy zaliczać do twórczości
artystycznej, czy aby nie należą do tej kategorii jedynie te
dzieła, w których wszystko, a więc w wypadku literatury każde
słowo, każda sylaba może się wylegitymować absolutną celo­
wością. Profesor zmarszczył się, co znaczyło, że docenia
powagę pytania, i natychmiast odpowiedział. Po pierwsze: ten
rodzaj sztuki, o który panu chodzi, jest i w powieści możliwy,
o czym świadczy twórczość Flauberta. A po drugie: kto
powiedział, że nie ma sztuki poza absolutną celowością? Pewna
doza celowości jest warunkiem twórczości artystycznej. Ale
absolutna celowość jako jedyny typ - zwłaszcza gdyby się miała
stać jedynie dopuszczalnym typem, jak tego chcieli klasycy
- byłaby nie do zniesienia, jak nie do zniesienia byłyby
francuskie ogrody, gdyby nie było angielskich. Przecież jeden
z uroków powieści tkwi w jej dumnej swobodzie (kompozycyj­
nej) przy precyzji tematycznej (to Profesor uważał za nie do
wyminięcia w powieści). W swoim wykładzie z systematyki
gatunków literackich wyraził przekonanie, że w wielkiej powie­
ści europejskiej doszło do swoistej syntezy doświadczeń, jakie
dało Europejczykom opowiadanie (z natury centryczne, bo
opowiadamy „o c z y m ś " ) z tradycją romansu, który od swoich
narodzin, można by powiedzieć, żywił się dygresjami, ponieważ
powstał i przez całe wieki rozwijał się jako miłosna historia
awanturnicza. Tam, gdzie głównym przedmiotem opowiadania
a przygody, tam epizod pleni się kapryśnie i bezkarnie, to
zrozumiałe. I tak sobie - bez psa i pasterza - rosły opowieści
awanturnicze, o szczegółach dobieranych wedle prastarych
kryteriów: zaciekawiać, wzruszać, budzić grozę, podczas gdy
funkcje epiki artystycznej pełnił poemat. Przez kilka tysięcy lat!
s

Po czym nastąpiła rzecz rzadka zdaniem Szweykowskiego
- gdyż śmierć gatunków uważał on za rzadkie zjawisko
- a mianowicie śmierć poematu, który został zluzowany przez
powieść artystyczną. Czyli romans awansowany do najwyż­
szych stopni i to bardzo szybko, bo rzecz dokonała się gdzieś na
przełomie X V I I I i X I X wieku, w ciągu kilkudziesięciu lat, co
w rozwoju gatunków literackich jest sekundą. - Tak by mniej
więcej wyglądała ta kwestia w ujęciu Profesora. Dziś muszę
powiedzieć, że się z nim zgadzam w obu punktach, a więc także
w drugim. Wśród potrzeb człowieka mieści się także i ogród
angielski, a więc, owszem, twór ludzki, owoc ludzkiej decyzji,
na przestrzeni przez decyzję człowieka ograniczonej i przez
niego wybranej, więcej jeszcze: w znacznej mierze przez twórcę
zaaranżowany i co do rodzaju drzewostanu, ilości i biegu wód,
ukształtowania terenu. Ale z dużym luzem dla tego, co
odczuwamy jako przypadkowe, nie przez nas z góry za­
planowane, żywiołowe. - No, ale z tym się chyba i Pan zgadza,
więc to traktuję jako uściślenie. M a się rozumieć, że nie ma
powieści bez dosyć ścisłych związków z życiem. M o ż e nawet
więcej: bez pewnej dozy realizmu. No i bez narracji, która jest
zjawiskiem rozleglejszym od natury, więc narzuca literaturze
jakieś prawa, uprawnienia czytelnika, przynoszone z zewnątrz.
Z którego to powodu całkowicie podzielam opinię Profesora
o Ulissesie, choć przyznaję, że została wypowiedziana w stylu
nie do przyjęcia dla redakcji „ T w ó r c z o ś c i " . - Teraz troszkę
0 gustach. W sprawie Sienkiewicza najważniejsza rzecz jak
widzę, j u ż uzgodniona. Był to bezspornie jeden z najważniej­
szych mistrzów języka polskiego i j u ż na chwileczkę zaniepoko­
iłem się, czy nie trzeba będzie rozstrząsać rzeczy tak pod­
stawowych, ale widzę, że nie. Byłaby jeszcze jedna rzecz dla
mnie ważna, gdy chodzi o Trylogię, ale tę po namyśle odkładam
do czasów bardziej sprzyjających rzeczowej dyskusji. Wśród
nazwisk przez Pana wymienionych zadziwia brak Flauberta.
Otóż żadną miarą nie mógłbym się zgodzić na pominięcie go.
Była to wielka przygoda mojej młodości. W trzech opowieś­
ciach (Trois contes) jest jedna niesłychanej piękności pt. Un
Coeur simple (co ciągle jakoś niezdarnie bywa tłumaczone na
nasz język Proste serce czy jakoś tak). O służącej, która
zestarzała się w wiernej służbie u swoich państwa absolutnie nie
dostrzegających jej serdecznego poświęcenia. I to wszystko
w najwspanialszej francuszczyźnie, j a k ą kiedykolwiek pisano.
To są w ogóle szczyty literatury! Owszem, przykrość sprawia
odcień desperacji, zawsze obecny u tego autora. A l e trzeba brać
autorów takimi, jacy są! - Tomasz Mann: zgadzam się na Pana
propozycje i nawet dodaję jeszcze wiele innych, poczynając od
Budenbrrocków,
choć może akurat tę powieść trzeba czytać
w oryginale (co od czasu do czasu czynię z prawdziwą
przyjemnością). „Przecież nie umiera się od z ę b a ! " - po­
wtarzam sobie, jako wieloletni bywalec przychodni dentystycz­
nych. Man stirbt doch nicht an einem Zahn. Doktor Faustus to
zdumiewający autoportret literacki całego narodu, rzecz nie
taka częsta (w tym rodzaju) i budząca we mnie wielki respekt.
Nb to ilustracja jeszcze jednej uwagi Profesora, na temat
pojemności powieści, także co do zawartości ideowej i filozofi­
cznej. A dlaczego Pan pominął Camusa? Dżuma należy do
moich ulubionych utworów. Przyznaję, że to j u ż trochę po­
granicze powieści, niby powieść, a trochę poemat (choćby
z uwagi na dyscyplinę stylu przywodzącą na myśl Flauberta).
Ale jednak powieść, powieść z niezapominanymi obrazami
literackimi (tramwaje, rozmowa nad morzem) i absolutnie
słuszną moim zdaniem obserwacją ogólniejszej natury. (Jak
wiadomo, Dżuma idzie sobie u Camusa skąd przyszła sama, tak
jak przyszła, zanim zdążą dowieźć w y p r o d u k o w a n ą j u ż we
Francji szczepionkę; to jest głęboka prawda.) Mam także
słabość do Upadku. To bądź co bądź głos pokolenia. Sartre
1 nikczemna Simone to oczywiście karykatury powieści. (Choć

25

�jak Pan wie, cenię Sartre'a filozofa i wcale nie lekceważę
dramatopisarza.) Martin du Garde'a radzę przeczytać, z powo­
dów, o których mówiłem. Jest to jedna z najświetniejszych
kompozycji jakie znam. Przepraszam, jeszcze słówko o starych.
Przepadam za Stendhalem eseistą, publicystą, epistolografem,
nigdy nie mogłem się rozpalić do powieści. Natomiast zawsze
Wam doradzałem przeczytanie całego Zoli. M a m wiele po­
dziwu dla Maupassanta. Rosjanie, ma się rozumieć, ale to temat
do osobnej rozmowy. Anglicy: Wells, Huxley, Chesterton.
Skandynawowie: Hamsun (Wiktoria wprawiła mnie w zachwyt
kiedyś; przyznaję jednak, że byłem młodszy od Pana i ponownie
tego nie czytałem). M a m natomiast do dziś dosyć dobre
wyobrażenie o Sygrydzie Undset. Amerykańskich realistów
przeczytałem bez wielkiego entuzjazmu. Z pewną satysfakcją
wspominam Stempowskiego, który samego Hemingwaya ciąg­
nął przez zęby. (Być może pamięta Pan, że przypisywał mu
rozpowszechnianie ideału podejrzanej „ k r z e p y " w literaturze:
twierdził nawet, że jest to sentymentalizm a rebours.) U nas
Prus, zaplanowany chyba przez naturę na genialnego powieściopisarza, jakby nie całkowicie zrealizowanego. Każde ze­
tknięcie z Lalką pozostawia mi w każdym razie takie wrażenie.
Są w tej powieści rzeczy, które mnie zachwycają, pamiętnik
starego subiekta, niektóre postaci, w szczególności cała rodzina
Minclów, obraz Warszawy, której j u ż nie ma (i nie będzie). Ale
na pierwszym planie są chyba postaci i wątki po prostu słabe.
Przepadam natomiast za nowelami i opowiadaniami. Omył­
ka! Nałkowska nie wchodzi w rachubę jako powieściopisarka.
(Dziennik i owszem, szczególnie wojenny!) Dąbrowska tak.
Niedawno temu przeczytałem Noce i dni jednym ciurkiem
z wielkim zajęciem. Są tam pewne zapaści, poza tym razi mnie,
jak sponiewierała własne rodzeństwo. Ale to jest powieść, no
i nie ulega wątpliwości, że ta kobieta umiała pisać po polsku.
- Żeromskiego pomijam do osobnej rozmowy tak jak i Sien­
kiewicza. A czy to prawda, że powieść się kończy? Przykład
Rosjan by temu przeczył. Być może nie wszyscy mają dosyć do
powiedzenia, żeby pisać powieści. Ale, oczywiście, może j u ż
nadciągać zmierzch tego gatunku. W takim razie należałoby
jednak oczekiwać pojawienia się jakiegoś innego na jego
miejsce, bo epika narracyjna, z fikcyjną fabułą, jest w zasadzie
niezniszczalna, zmienia się tylko jej postać w dziejach ludzko­
ści. - No i to by było na tyle. Czy dostał Pan moje listy: o muzyce
i o Średniowieczu?
Serdecznie Pana pozdrawiam, Panie Piotrze i łączę wyrazy
prawdziwego szacunku
Zbigniew Raszewski
* Pamiętam, jak autor Krzyku jarzębiny przyszedł do niego i zaczął
zachwalać Brygadę szlifierza Karhana po premierze tej sztuki w teatrze
Horzycy. Że to oczywiście jeszcze nie jest Szekspir, ale że chyba coś się
nowego od tego zaczyna, że pierwiastki i zadatki, i tak mówił dosyć
długo, bardzo płynnie, aż się zmęczył. A wtedy nasz Mistrz swoim
dźwięcznym głosem (w młodości był ułanem):
- Poziom harcersko-sportowy.
** Subtelności i delikatności. Przed wojną w Paryżu poszedł do
Grand Gignolu. Trafił na sztukę, w której syn rżnął piłą własnego ojca.
Zemdlał. Kiedy otwiera oczy, widzi nad sobą lekarza troskliwie
wypytującego o jego samopoczucie. Profesor rozpływa się w prze­
prosinach. (Był niezmiernie ugrzeczniony.) Lekarz dziwi się.
- Za co mnie Pan przeprasza?
- Za kłopot, jaki panu sprawiłem.
- Ależ panie, ja tu jestem na etacie!

11.VI.82
Drogi Panie Piotrze,
to jest pierwsza część i tylko rzeczy najbardziej rudymentar­
ne. A i z tych niektóre pominąłem, jak np. miejsce postaci
teatralnej w dzisiejszym świecie, bo o tym mówiliśmy i nie
widzę bezpośredniego zastosowania tych obserwacji do Pana

26

tematu. Proszę dać mi znać, gdy coś z tej pierwszej części
zainteresuje Pana na tyle, żeby to warto było rozwinąć. Ja j u ż
myślę o następnych częściach. Rzecz nie jest zupełnie logicznie
rozczłonkowana, za co przepraszam! M a ł o czasu! Już nie
mówię o tym, że wszystkie definicje wymagają doszlifowania.
Tu jednak muszę wtrącić na moje usprawiedliwienie, że
niektóre podaję w postaci umyślnie uproszczonej.
Przesyłam Panu wyrazy prawdziwego szacunku i najlepsze
pozdrowienia
Zbigniew Raszewski

I . Wybrane zagadnienia z ogólnej nauki o widowisku.
1. Co to jest widowisko?
Widowisko to taki przejaw życia zbiorowego, który człowiek
wywołuje, by wzbudzić podziw innych, dobrowolnie zebranych
ludzi dla osiągnięcia jakiegoś z góry zamierzonego celu; tym
celem bywa zwykle zwycięstwo w walce lub rywalizacji;
wyróżnienie się jakością wykonania; wymuszenie interpretacji.
Nb układ (S)* to taki układ, który wszystkim ludziom
obecnym w polu (S) narzuca funkcje widzów lub godnych
widzenia z powodu całej serii jakichś niezwykłych wydarzeń;
układ ten w przeciwieństwie do wielu innych (np. goście
w restauracji, kolejka do kasy) ma charakter polaryzacji, która
trwa dopóty, dopóki nie wygaśnie ostatnie z wydarzeń spektaklogennych. Układ (S) jest zjawiskiem bardzo pospolitym i może
powstawać przypadkowo (jak np. zbiegowiska). W widowisku
jest wywoływany celowo.
2. Ile jest rodzajów widowisk?
W zależności od tego, co przeważa: powszechnie obowiązu­
jący wyrok czy interpretacja, rozróżniamy trzy podstawowe
grupy widowisk:
- zawodów; tu przebieg wydarzeń bywa regulowany przez
przepisy, co umożliwia wydanie wyroku;
- popisów; tu sędzią bywa publiczność, a wyrok nie jest
potrzebny, cel zawiera się zazwyczaj w doskonałości wykona­
nia;
- przedstawień; tu ponownie namiętność w zajmowaniu
stanowiska przez widzów, jednakże wyrok niemożliwy z braku
obiektywnych kryteriów, za to nieodzowna zwykle interpretacja
całości, z uwagi na treść, odwołującą się do naszych doświad­
czeń.
3. Jakie są najważniejsze właściwości grupy drugiej należą:
- krótkotrwałość przebiegu (stąd „ p r o g r a m ' ' złączony z wie­
lu krótkich „ n u m e r ó w " ) ,
- jego charakter otwarty (najczęściej wprost do widza, nie do
partnera, jak w grupie I i I I I ) ,
- wirtuozeria (zwykle jedna osoba, mały zespół, ewentualnie
wirtuoz na tle zuniformizowanego zespołu).
Nb sprawdzić to można na przykładzie najczęściej w tej
grupie występujących zawodów, takich jak prestidigitator,
kuglarz, woltyżer, klown, estradowy recytator, piosenkarz,
konferansjer.
4. Jakie jeszcze warto pamiętać właściwości widowisk?
Warto pamiętać, że we wszystkich widowiskach
- występują ludzie w jakimś kierunku utalentowani i wy­
specjalizowani,
- ponoszący ryzyko (utraty życia, zdrowia, ośmieszenia się),
- domagający się od nas nagrody (zapłaty, oklasków, wy­
głoszonej lub ogłoszonej pochwały),
- we wszystkich widowiskach związek ich ze światem
wartości jest luźny; może się pojawić, ale ustanawiany doraźnie,
zazwyczaj na użytek jakiejś epoki.
I I . Wybrane zagadnienia z nauki o przedstawieniach.
1. Co to jest przedstawienie?

�Przedstawienie to takie widowisko, w którym podziw w i ­
dzów jest w y w o ł y w a n y przez działania postaci (S).
2. Co to jest postać?
Postać to taki wytwór człowieka, który powstał na obraz
i podobieństwo człowieka, ale sam człowiekiem nie jest.
Nb postać występuje w rozmaitych dziedzinach życia, m.in.
w różnych dyscyplinach artystycznych, takich jak rysunek,
grafika, malarstwo, rzeźba, literatura.
3. Co łączy postać (S) / innymi?
Postać (S)
- z reguły uczestniczy w jakiejś fabule, tak jak postać
stworzona przez pisarza (i poza fabułą egzystować nie może),
- przybiera ściśle określony wygląd (nieraz z zastosowaniem
procederów znanych z pracy plastyka).
4. Co różni postać (S) od innych?
Postać (S) ma dwoistą egzystencję:
- może istnieć tylko w ludzkich myślach,
- ale może być także rolą, którą aktor gra.
Nb postać (S) pojawia się j u ż w grupie drugiej, ale tam:
- bywa „ z r o ś n i ę t a " z jednym tylko wykonawcą, który jest
często i twórcą, jak np. w wypadku wybitnego klowna,
- bywa trwała, zawsze ma te same cechy póki jej życia,
- bywa nie do oderwania od wirtuoza; można zastąpić
Adwentowicza w roli Hamleta; gdy Jarossy zachoruje, trzeba
odwołać program.
- miewa krótki oddech; przedstawienie zaczyna się tam,
gdzie kończy się skecz.
5. Jaka jest najważniejsza konsekwencja opanowania przed­
stawienia przez postać (SS)?
Najważniejszą konsekwencją opanowania przedstawienia
przez postać (S) jest obecność scenariusza o charakterze
fabularnym.
6. Co to jest dramat?
Dramat to taki scenariusz, który dzięki odpowiedniej kon­
strukcji językowej można oderwać od jednej inscenizacji, by go
uczynić punktem wyjścia innej.
Nb nie spełnia tego warunku Wielopole, Wielopole. Dość
trudno sobie wyobrazić afisz: Teatr Polski w Szczecinie.
Wielopole, Wielopole. Sztuka w 3 aktach. Według Tadeusza
Kantora opracował Jan Jakub Kowalski. Dzieło Kantora to
ciekawy przykład widowiska lirycznego. Nieprzypadkowo on
sam się pojawia w tym przedstawieniu i nieprzypadkowo taką
rolę przyznał muzyce.
7. Co nam mówi porównanie dramatu z epiką?
Porównanie dramatu z epiką mówi nam, że epika ma
- charakter bardziej analityczny,
- doskonale sobie radzi z epizodami (w Panu Tadeuszu po
usunięciu epizodów niewiele by zostało),
- często z prawdziwym wdziękiem i zajmująco wylicza
cechy, właściwości, zdarzenia,
podczas gdy dramat
- ma charakter syntetyczny (por. pierwsze sceny u Szeks­
pira),
- w ciągu wieków uciekał od epizodu,
- cechy i właściwości nie tyle wylicza, ile ujawnia (często
bez słów).
8. Jakie znamy trwałe właściwości dramatu?
Niezależnie od zmian, jakie wprowadzały poszczególne
style, doświadczenie i wrażliwość epok, dramat instynktownie
upodabniał się do choroby, w której naruszony zostaje normalny
stan rzeczy, i to tak, że musi dojść do jakiegoś przesilenia, aby
o g ł a nastąpić restabilizacja. (Porównanie do choroby autor­
stwa Souriau!) Powieść tak oczywistego spiętrzenia nie wy­
trzymała.
9. Co nam mówi porównanie przedstawienia z widowiskami
grupy drugiej?
m

W porównaniu z widowiskami grupy drugiej przedstawienie
miewa
- dłuższy przebieg (bywa „ c a ł o s p e k t a k l o w e " ) ,
- charakter pozornie zamknięty (nie do widza, lecz do
partnera, ale do partnera na niby, dlatego pozornie zamknięty;
naprawdę zamknięty: pośrodku zbiegowiska, gdy lekarz zwraca
się do rannego),
- wirtuozerię ograniczoną przez artyzm utworu dramatycz­
nego.
Nb wśród wszystkich widowisk przedstawienie ma przedmiot
podziwu najbardziej zróżnicowany: aktor, Hamlet, i to jak aktor
gra Hamleta; występuje tu również najdalej posunięta nieidentyczność świata przedstawiającego i przedstawionego. Realne
istnienie ma tylko świat przedstawiający (tu: wzięte z re­
kwizytorni okulary ze zwykłymi szkiełkami). Świat przed­
stawiony jest doskonale fikcyjny (tu: okulary niedowidzącej
postaci; T Y C H O K U L A R Ó W N I E M O Ż N A D O T K N Ą Ć BO
ICH NAPRAWDĘ NIE MA!!!).
10. Co nam mówi historia świata przedstawionego?
Historia świata przedstawionego mówi nam, że
- jak teatr teatrem (i film filmem) publiczność chciała
wiedzieć, gdzie i kiedy się to dzieje?
- a więc pierwszorzędny bywał tu problem identyfikacji,
dokonywany różnymi metodami, ale z reguły przez odwołanie
się do ogólnej wiedzy i ogólnego doświadczenia widzów,
- z tą różnicą że teatr zazwyczaj zadowalał się identyfikacją
w granicach pewnych kategorii, takich jak „ l a s " , „wnętrze
chaty", "sala zamkowa",
- podczas gdy film (tak jak powieść a' dawniej poemat)
chętnie posuwa się do lokalizacji, tzn. do szczegółowego
usytuowania wydarzeń,
- co w teatrze wymaga dodatkowych podniet, zwykle płyną­
cych z zewnątrz, np. z literatury, z malarstwa; dopiero wtedy
teatr decyduje się stwierdzić, że są to Bronowice, nie żadna inna
wieś, i że w żadnej innej wsi to się dziać nie może.
Nb ta obserwacja zdaje się potwierdzać przeświadczenie
o syntetycznym charakterze artyzmu w widowisku teatralnym.
Explicit pars prima.
* Sformułowanie prof. Raszewskiego, układ powstaje w życiu
społecznym w wyniku zdarzeń przypadkowych albo zamierzonych, gdy
dzieje się coś, co jest godne obserwacji, gdy tworzy się krąg widzów
(przyp. — P. M.).

7.II.1983
Szanowny Panie!
nie zgadzam się co do Claudela. U w a ż a m , że jest nieznośny,
chwilami gorszący, w zasadzie niesympatyczny, ale wspaniały.
Przy sposobności pokażę Panu, jakie myśli wynotowałem sobie
z Dziennika. Z Giraudoux trudno go p o r ó w n y w a ć . (To zresztą
temat do osobnej rozmowy.)
Łączę wyrazy szacunku
Zbigniew Raszewski

30.IX.1985
Szanowny Panie,
bardzo dziękuję za obdarowanie mnie tylu dziełami na raz,
a oddzielnie za dedykację. Ze zrozumiałych p o w o d ó w zabrałem
się najpierw do Zdziechowskiego* i przeczytałem go z praw­
dziwą przyjemnością. O Zdziechowskim ostatnio troszkę się
pisze, u nikogo jednak nie znalazłem rzeczy, które Pan
wyeksponował. W każdym razie nie znalazłem ich tak wyraźnie
przedstawionych. A są to rzeczy pierwszej wagi! Bardzo
zjednuje w tej chwili do Zdziechowskiego jego koncepcja
pesymizmu. To jest wspaniałe. Wiek X I X moim zdaniem ocenia

27

�Zdziechowski jednostronnie, może i z gruntu krzywdząco.
Prawdopodobnie błąd perspektywy. (Za blisko.) Słusznie nato­
miast i we właściwych punktach dostrzega zarodki katastrofy.
Sądzę, że jedno drugiemu nie przeczy, kultura może być
w rozkwicie, choć j u ż pierwiastki chorobotwórcze w niej są.
I może być tak, że przenikliwy obserwator dostrzega - ex post!
- tylko to drugie. Podobnie z kwestią romantyzmu a w szczegól­
ności romantyzmu polskiego. - Bardzo mi się podoba Pana
ujęcie; niczego Pan czytelnikowi nie wpiera, zabiega Pan
jedynie o to, żeby czytelnika z wybitnym umysłem Z. za­
znajomić. Nie ma też żadnych ucieczek na boki, wszystko na
temat. Pan C.** zachował się jako tako; to, że załamał się na
Gorkim, jest śmieszno-smutne; artykułu na szczęście nie ruj­
nuje. Krótko mówiąc: jestem dumny z tego, że - mówiąc
słowami Majakowskiego - ,,to mój Aparat wynalazł ten aparat''
(Łaźnia). Przypuszczam, że Pan będzie wracał do tego tematu.
W związku z tym pragnąłbym poddać pod uwagę, co następuje.
1. Sprawa ulegania wiadomym nastrojom.*** Bardzo dob­
rze, że Pan tego nie przemilczał. B y ć może jednak rzecz
wymaga dalszych badań. Przeczytałem gdzieś całkiem świeżo
(niestety, na śmierć zapomniałem gdzie!), że zaintrygowany
tym, co się dzieje w Niemczech, Z. w latach trzydziestych
specjalnie się wybrał do Berlina. I wrócił zdruzgotany. To jest
takie samo zło - miał wtedy powiedzieć, jeśli ta relacja jest
prawdziwa, wynikałyby z niej dwie rzeczy. Po pierwsze, że
sprawa może mieć szerszy kontekst. I po drugie: że mogła mieć
postać raczej chwilowej pokusy niż trwałej skłonności.
2. W obecnej wersji artykułu czytelnik nie znajduje od­
powiedzi na pytanie, w jakiej mierze myśl Zdziechowskiego
była systematyczna. A szczególnie: w jakiej mierze udawało się
jej unikać wewnętrznych sprzeczności. Przykład. Zdziechowski
potępia romantyzm, co jest niesłychanie ważne z uwagi na
prestiż tego prądu u nas, a także z uwagi na kryteria oceny, nie
pokrywające się z kryteriami innych pogromców romantyzmu.
A więc czytelnik nastawia uszu i nawet pomrukuje z zadowole­
nia, bo w wielu punktach Z. ma rację, i to rację prawie dzisiaj nie
dostrzeganą. A ż tu nagle wyskakuje Mickiewicz i Ш część
Dziadów potraktowana jako arcywzór. Tu czytelnik może się
zachwiać, ponieważ umie sam Dziady bardzo cenić (a przede
wszystkim lubić), radby jednak właśnie dlatego wiedzieć, jak
sobie Zdziechowski radzi z ich romantyzmem? Przecież to
utwór rdzennie romantyczny. A więc dlaczego został ułas­
kawiony? Jako wyjątek? Ładny wyjątek! A więc może Z.
widział dwa romantyzmy? W przyszłości chętnie byśmy się
dowiedzieli czegoś więcej o tym, my czytelnicy. Teraz przesyła­
my Panu wyrazy szacunku, Mamie ukłony, pozdrowienia dla
Kasi i p. Anny.
Zbigniew Raszewski
* Szkic adresata Wiek XIX w oczach Mariana Zdziechowskiego.
** Cenzor.
*** Nacjonalistycznym.

30.VII.1986
Szanowny Panie,
bardzo dziękuję za list. Widzę, że do napisania mam nie tyle
odpowiedź, ile kilka wyjaśnień.
1. W sprawie Wodza*. Rzecz podstawowa: jestem j u ż stary,
nie lubię ganić, o wiele chętniej chwalę, i na pewno nie
wdawałbym się w tę kłótnię, gdyby nie inna właściwość
starości, znana j u ż autorom starożytnych tragedii. Starzy ludzie
często nadstawiają uszu, gdy młodzi spokojnie drzemią, a to
dlatego, że słyszą dobrze i m znane kroki nadciągających
niebezpieczeństw. W tym wypadku moje uszy zareagowały,
ponieważ zdaje m i się, że akurat to niebezpieczeństwo znam

28

i potrafię nazwać. Są to POZORY. Zamiast długo marudzić,
spróbuję się wytłumaczyć przez odwołanie się do porównania:
dwóch przegrywających wodzów, w tym mieście, obaj cier­
piący w ukryciu, jeden, Traugutt, bezspornie wielki, wzbudzają­
cy bezapelacyjne uwielbienie, a drugi mały, usiłujący w y m ó c na
nas taki sam szacunek, drogą niezbyt wielkiego ryzyka za
niezbyt wiadomo co. Traugutt doskonale wie, że pracuje na
szubienicę, kto wie, może poprzedzoną torturami, a w każdym
razie trudno wyobrażalną udręką, która nie przez wszystkich
będzie uszanowana, a w każdym razie nie od razu. Tamtemu
w wypadku odkrycia go, absolutnie nic by się nie stało, co
niewątpliwie dobrze wiedział. Pobudki jego czynu są znane;
chciał stanąć na czele. A ponieważ nie bardzo mu to szło, bo
w gruncie rzeczy nikt z nim nie chciał rozmawiać, kładł
pasjansa. Pomijam j u ż to, że przez pięć lat udawał wielkiego
wodza wielkiej armii. Udawał, bo jako d o w ó d c a był po prostu
nie utalentowany i popełniał same błędy, a armia, choć liczna
i ożywiona dobrą wolą, nadawała się wówczas na korpus
pomocniczy, nie na samodzielne wojsko. Trudno przypuszczać,
żeby zupełnie o tym nie wiedział. (Niemcy: 2000 czołgów;
Polska: 200). Dlatego też zachodzi podejrzenie, że się wyżywał,
że był to rodzaj upajającej zabawy, za którą zapłacił kilku
milionami zamordowanych oraz tą jeszcze konsekwencją, że po
dziś dzień, po tylu latach, korespondując w tej sprawie musimy
w naszej własnej ojczyźnie dobrze ważyć słowa, żeby nie dać
zbyt łatwo pretekstu ludziom złej woli. Ale proszę bardzo,
przypuśćmy, że nie wystarczająco dobrze rozumiał sytuację
sprzed wojny i nie tak całkiem się bawił. Najpotężniejsza armia
świata, francuska, była wtedy dowodzona przez bandę durniów.
Dlaczego więc nasza nie miałaby b y ć pod dowództwem
człowieka nietęgiego umysłu. To się zdarza. Ależ w takim
wypadku - do licha! - post factum powinien był zrozumieć, że
wszystkie decyzje polityczne, na które miał znaczny wpływ,
były błędne, a wszystkie posunięcia wojskowe po prostu
nieudolne. Możliwe, że wiele rzeczy nie rozumiał przedtem.
Niemożliwe, żeby niczego nie rozumiał potem. A jeśli rozumiał,
choć troszkę, to mógł nam oszczędzić tego zakończenia, które
jest zakończeniem pseudotrauguttowskim. Jeszcze po śmierci
zwodzi. Zwodzi, bo rzetelne wychowanie młodzieży powinno
prowadzić do jasnego odróżniania pozorów od fałszu, a on to
utrudnia rozsiewając jeszcze jedno zamglenie - przekleństwo
tej ziemi i tego kraju. Tu wszystko jest niewyraźne**. No, dosyć
0 nim. Requiescat in pace.
2. Ze średniowieczem zupełnie co innego.
W sprawie wodza śmiem mieć poglądy i to od dawna. (Do
wszystkiego chodziłem do gimnazjum, które go sobie obrało za
patrona i musiałem deklamować kantatę na jego cześć do jego
popiersia, dłuta Kuny, wystawionego w auli, tfu, cierpko
w pysku). Do średniowiecza tylko w pewnych sprawach mam
stosunek osobisty, toteż niezmiernie mnie ciekawi, w jakich
okolicznościach je Pan odkrywa. Będę Panu wdzięczny za
dalsze informacje w tej sprawie. Łącze wyrazy prawdziwego
szacunku, ucałowania rąk dla Mamy, pozdrowienia dla Kasi
1 buziaki dla Panny Anny.
Zbigniew Raszewski
PS. Gen. T. nie ponosił odpowiedzialności za ofiary Po­
wstania. Nie on je wywołał. D o w ó d z t w o objął, bo jako wysoko
wykwalifikowany oficer, niezmiernych zdolności, czuł się do
tego zobowiązany. Wiedział, że nie może wygrać. M i m o to
spełniał swoje obowiązki najlepiej, jak było można, do samego
końca. Doprawdy dwa przeciwieństwa proszące się o pióro
Plutarcha.
ZR
* Edward Rydz-Smigły.
** Dokładniej = tu nikt za nic nie ponosi odpowiedzialności.

�13.VII.86
Szanowny Panie, nieuleczalnie wolny pomyślunek dopiero
dziś nasunął mi odpowiedź na pytanie, dlaczego warto za­
chować rezerwę wobec tego powrotu*. Otóż wydaje m i się, że
było to jeszcze jedno rozwiązanie estetyczne, nie etyczne, gest,
nie zadośćuczynienie. Nieszczęście tego człowieka zasługuje
zatem na współczucie (bez wątpienia), nie na naśladownictwo.
Łączę wyrazy szacunku
Zbigniew Raszewski
* Edwarda Rydza-Smigłego do kraju w czasie okupacji.

11.IX.1986
Szanowny Panie,
dziękuję za list z 20 V I I I .
Widzę, że nasz spór o osobę Rydza-Smigłego wygasa.
Myślę, że nie da się go uratować ani jako oficera, ani jako
polityka. Trudno oddalić podejrzenie, że w latach 1935-39
bawił się w wodza, że grał rolę. W dziejach kampanii wrześ­
niowej jest na przemian śmieszny i złowrogi; z czego chyba
nigdy nie zdał sobie sprawy. A więc nie jest postacią tragiczną.
Nie jest też, a w każdym razie nie powinien być „wzorem
osobowym" dla młodzieży.
Natomiast z wszelką pewnością był człowiekiem, który
bardzo cierpiał. Nie odnoszę wrażenia, żeby kiedykolwiek
pytał, k i m był naprawdę, za to pewny jestem, że wręcz lepiej
pojmował, jak bardzo jest przez ogół wzgardzony. (Nie wyob­
raża Pan sobie, Panie Piotrze, jakie uczucia wzbudzał w czasie
wojny!). To przypuszczalnie w końcu zrozumiał, a kiedy
zrozumiał, umarł ze zgryzoty. Otóż ma Pan co do tego zupełną
rację, że chrześcijanin powinien wykazywać szczególną czuj­
ność wobec zjawiska wzgardy. Jest to zawsze straszne nie­
szczęście, a ludzie dotknięci nim w szczególny sposób apelują
do naszej litości. Bez tej prawdy nie ma chrześcijaństwa. Tak
więc i w sprawie Rydza, zgodnie z tym, co Panu proponuję,
należy rozróżnić dwie rzeczy. Jego winy (nie odkupione
bynajmniej tym powrotem) i jego cierpienia (przypuszczalnie
okropne i domagające się naszej litości, większej w tym
wypadku niż w innych). Myślę, że Panu od początku przede
wszystkim o to chodziło, więc podkreślam, że zgadzając się
z Panem, modyfikuję moje opinie; z pewnością brakowało
w nich tego drugiego członu.
W sprawie hasełek. Odradzam przystępowanie do pisania
słownika! Miałem z tym w życiu do czynienia więc wiem, że
praca nad książkami tego rodzaju jest nieopłacalna, niewdzięcz­
na i pozostawić może po sobie jedynie uczucie goryczy. Sądzę,
że najlepszy był Pana pierwszy pomysł: pisania poszczególnych
haseł w chwilach dobrego humoru. Gdy się tego troszkę uzbiera,
można będzie z tego zrobić książkę, wcale nie wyczerpującą
1 może nawet wcale nie alfabetycznie ułożoną.
Może należałoby się porozumieć z redaktorami wszystkich
pism teatralnych i wyjednać u nich przyrzeczenie, że będą
puszczali takie „ h a s e ł k a " , w miarę dostarczania, bez specjal­
nego przetrzymywania. Ale rubryk żadnych nie należałoby
zakładać. W ogóle nie można do tego dopuścić, by ktokolwiek
nas stał się niewolnikiem tego przedsięwzięcia. To się
powinno zrobić nie wiadomo jak, od niechcenia.
Bardzo dziękuję za lekturę.** Ogromnie cenię takie inicjaty­
wy, a wykonanie wydaje mi się przednie. Mam dwie uwagi
natury redakcyjnej i bardzo proszę, żebyście je sobie wzięli do
serca. W kronikach powinien konsekwentnie panować czas
teraźniejszy, bez najmniejszego odchylenia. A więc formy typu:
Przychodzi na świat, umiera, ukazuje się. (Chyba, że jakieś
wydarzenie trzeba opatrzeć komentarzem dotyczącym przeszło­
2

ści lub przyszłości; to kronika wytrzymuje, byle w umiar­
kowanych dawkach.) Zupełnie inaczej z biogramem, który
powinien być konsekwentnie utrzymany w czasie przeszłym.
Jest to kwestia nie tylko jasności tekstu, ale i czystości gatunku.
Kiedy się samemu tego spróbuje i do tego przywyknie, obyczaje
dziennikarskie (sc praesens historicum w trzecim czy nawet
drugim zdaniu) zaczynają razić. N B lojalność każe mi stwier­
dzić, że wszystkich tych mądrości nabyłem w szkole śp.
Tadeusza Mikulskiego, gdy pracowaliśmy nad N o w y m Kor­
butem.
Mikulski był nie tylko świetnym autorem, ale i wytrawnym
redaktorem, miał w tym zakresie nabytą wiedzę i duże doświad­
czenie. Panie świeć nad Jego duszą. To był bardzo dobry
człowiek.
Narzeka Pan na powolność poczty. Prawda, działa bardzo źle.
Myślę nawet, że się nie przesadzi, kiedy powiemy, że jest
w kompletnym rozkładzie, co mnie napełnia obawą. Ilekroć
czyniłem dotychczas takie obserwacje, zawsze wróżyło to coś
znacznie gorszego.
Przesyłam Panu wyrazy prawdziwego szacunku, dla Mamy
ucałowania rączek, dla Kasi pozdrowienia, dla panny Anny
ukłony
Zbigniew Raszewski
* Projekt słownika teatralnego.
** „Rocznik Podkowiański" nr 1.

(Ciechocinek) 4.VIII.1988
Szanowny Panie, proszę zajrzeć do książeczki: Tadeusz
Zakrzewski, Życie Polskie w Toruniu. T. 1985 (wszystkie dane
podaję z pamięci, tytuł dłuższy). Bardzo piękne teatralia
Kościuszkowskie. Tu wszystko zgodnie z naszymi oczekiwa­
niami. Tężnie rozwalone i nikt nie myśli o ich odbudowie.
W pięknym starym teatrzyku zagnieździły się sowy i puszczyki;
ludziom wstęp wzbroniony. Muszla jest, orkiestry nie ma.
W chodnikach dziury byle jak zasypane kamieniami. Ale miasto
uczestniczy w konkursie na Mistrza gospodarności. I wygra, jak
sądzę. A Panowie*, jak sobie radzą? Ż y c z y m y pomyślności
łącząc wyrazy prawdziwego szacunku
Zbigniew Raszewski
4 V I I I 1988
* Pocztówka jest adresowana do Piotra i Marcina Mitznerów (ojca
i syna). Panie (żona i córka) były na wakacjach.

20.V.1990
Drogi Panie Piotrze,
oboje recenzenci, Halina Zakrzewska (kontrwywiad A K )
i Andrzej Szczepkowski (Senat RP), przeczytawszy, są za
drukiem i to szybkim*. A więc drukujemy, mogę podpisać
umowę. Żona wręczy Panu oryginał, w tej chwili jedyny
egzemplarz zupełnie poprawiony. W tej samej kopercie jest - na
spodzie - tekst na skrzydełko. W a ż n y !
Nie pomyśleliśmy o indeksie osobowym. Chyba by się
przydał? Jeśli Pan też tak sądzi, myślę, że mógłby go zrobić
szybko i dobrze student I V roku, a właściwie j u ż absolwent
Marek Zagańczyk, tel. 179183. Nie mogłem się z nim porozu­
mieć, bo go nie ma w W., myślę jednak, że by nie odmówił. Na
wszelki wypadek dołączam fiszki z hasłami, które by mu
sprawiły trudność!
Myśl o kajdanach na obwolucie zbrzydziła mnie w końcu;
w tym kraju to j u ż było.
Może sfotografowany udzierany kalendarz na 25 listopada.

29

�Może motyw spalonej sceny T. Narodowego, niekoniecznie
całość, ale jakiś osmolony, obwisły fragment?
A może nic, napis ze składu. To jest i tak dosyć efektowne.
A może fotografia (kolorowa) oryginału? Tzn. oryginału
raptularza?
Format nie za duży, prawda? I wycinki koniecznie jako
niby-ilustracje.
Serdeczne pozdrowienia łączę
bardzo wdzięczny
Zbigniew Raszewski
* W tym czasie adresat byl zastępcą redaktora naczelnego Oficyny
Wydawniczej Interim i podjął się wydania Raptularza 1967/68.

Warszawa, 5 lutego 1991
Szanowny Panie Redaktorze,
pozwalam sobie dołączyć do tego listu cenny dokument:
wejściówkę na ostatnie przedstawienie Dziadów. Jest to włas­
ność Krystyny Zawadzkiej, która podczas przedstawienia sie­
działa mi na kolanach (bo miejsca dla niej nie było). Jak Pan

widzi, jest to z wielu powodów cenna dla mnie pamiątka. M i m o
to wypożyczam j ą Panu, ponieważ nabrałem pewności, że
doskonale nadałaby się jako główny motyw graficzny na
obwolutę mojej książki pt. Raptularz. Oczywiście, musiałaby
być reprodukowana w kolorze na ciemnym tle. Bardzo dobrze
wyglądałaby u góry, jak nalepka na zeszycie. Nazwisko autora
i tytuł mogłyby biec zupełnie u dołu, dyskretnie, w kolorze
zbliżonym do tła.
Sądzę, że to jest to.
Bardzo proszę o życzliwe potraktowanie mojej prośby. Z dnia
na dzień jestem coraz słabszy i czuję się też coraz bardziej
bezradny. T y m większa moja wdzięczność dla każdego, kto mi
okazuje wielkoduszność i wyrozumiałość.
Łączę wyrazy głębokiego szacunku
Zbigniew Raszewski
PS. Właśnie stwierdziłem, jak pięknie wygląda ta wejściówka
na tle naszego stołu w salonie (ciemnobrązowy). Oczy rwie!
Ps.2. Po wykorzystaniu będę wdzięczny za zwrot mojej
pamiątki. Krystyna podarowała mi tę wejściówkę, gdy rozpo­
cząłem gruntowne studia nad dziejami biletu i druków pokrew­
nych.

We wspomnieniach o profesorze często powraca, powtarzana z żalem teza, że nie powstała „szkoła Raszewskiego''.
Nie czuję się powołany by oceniać czy polska historia teatru jest jego dziełem. Myślę teraz o nas - o tych, którzy odeszli
od czystej nauki. Jestem przekonany, że profesor stworzył jednak swego rodzaju szkołę - szkołę życia i myślenia. Ile
razy z niej uciekaliśmy uważając, iż jest staroświecka, ile razy próbowaliśmy polemizować z profesorem-to j u ż inna
kwestia.
Tak - uczył życia, choć zasadniczym tematem zajęć i rozmów była sztuka.
Profesor usiłował nam wyjaśnić, że zarówno w nauce jak i w życiu liczy się dobry gust (przy tolerancji dla gustów
odmiennych), ciekawość (byle nie przerodziła się w zachłanność), porządek (ale są zjawiska z trudnością podlegające
klasyfikacji). Uczył realizmu, przywiązując ogromną wagę do szczegółów, do drobnych elementów

składowych

świata. I jeszcze a może przede wszystkim - dobroci, której w nim było tak wiele i której tak często nadużywaliśmy.
Piotr

30

Mitzner

�Z WARSZTATÓW

TEATRALNYCH

W maju 1995 r. Centrum Animacji Kultury zorganizowało
w Gołuchowie kolejne „warsztaty teatralne" dla instruk­
torów zespołów teatralnych w placówkach kultury z całego
kraju. Tym razem przedmiotem zainteresowania uczest­
ników były zagadnienia związane z muzyką i plastyką
w teatrze, z kształtowaniem przestrzeni działań. Dwa
teksty, które publikujemy stanowią mniej, bądź bardziej
opracowane wersje wykładów, poprzedzających zajęcia
praktyczne. Roman Woźniak, dzieląc się swymi doświad­
czeniami i przemyśleniami napisał na kanwie zajęć artykuł,
Jacek Ostaszewski ze względu na wyjazdy zagraniczne
i zajęcia, nie mógł tego uczynić, zgodził się jednak, by
opublikować jego tekst w wersji surowej, zapisu z taśmy
wideo. Jest to zapis niepełny, pozbawiony informacji, które
wnosi mimika, gest, reakcja słuchaczy. Zapis wyrwany
z kontekstu dyskusji, analizy zadań warsztatowych, reali­
zowanych przez uczestników. Prosimy o tym pamiętać,
czytając ten tekst.
(AJ.)

Przestrzeń w teatrze, przestrzeń teatru
Roman Woźniak
By zaistniał teatr wystarczy krąg ludzi i jeden aktor, czasem
jednak specjalna przestrzeń i odpowiednie przedmioty, czasem
cały budynek z wyspecjalizowaną techniką i precyzyjnie ufor­
mowaną widownią. Trudno więc znaleźć stałe fizyczne cechy
przestrzeni teatralnej. Łatwiej j u ż może analizować niezmienną,
ludzką potrzebę wspólnego przeżywania wyjątkowych, niepo­
spolitych zdarzeń. Odpotocznienie czasu, szczególne właściwo­
ści miejsc, symboliczne znaczenie faktów i postaci to pojęcia
z obszaru sacrum religijnego, ale również dobrze opisują one
zjawisko teatru. Różnorodność obrzędów religijnych ma swój
odpowiednik w bogactwie miejsc, gdzie odbywały się widowis­
ka teatralne. Na przestrzeni wieków rolę tę spełniały: amfiteatr,
arena, ale i ulica, plac, platformy na kołach jeżdżące po całym
mieście, czy też odwrotnie, szereg małych scen (mansjony)
publicznością przemieszającą się od jednej do drugiej. Wydaje
' ę oczywistym fakt pochodzenia widowiska teatralnego od
obrzędów i misteriów religijnych.
z

s

Na tym tle forma teatru, do którego przyzwyczajeni jesteśmy
najbardziej, czyli scena pudełkowa, jest stosunkowo młoda
dziejach widowisk.
w

Zasada jej budowy została najsilniej ukształtowana w dobie
baroku i z pewnymi tylko zmianami funkcjonuje do dzisiaj.
Scena ta daje szansę zarówno budowania obrazów imitujących
realne przestrzenie (wnętrza mieszkań, ulicę itp.), jak i stwarza­
nie przestrzeni nierzeczywistych, autonomicznych, właściwych
tylko dla świata teatru. Scena pudełkowa jest prostopadłoś­
cianem bez jednego boku, ten brakujący bok to otwór sceniczny,
przez który widzowie oglądają zdarzenia dramatu. Ó w prosto­
padłościan obudowany jest dodatkowymi przestrzeniami. Pier­
wsza, najważniejsza to widownia. Następne to co najmniej
jedno zaplecze sceny, często tej samej wielkości co scena, tak by
pomieścić całą dekorację jednego aktu. W wypadku wielkich
teatrów możemy spotkać aż trzy zaplecza wokół sceny, prze­
strzeń ponad nią (gdzie również m o ż e być wciągnięta cała
dekoracja), oraz przestrzeń pod sceną z systemem zapadni
i maszynerią powodującą obrót podłogi. Sam otwór sceniczny,
w kształcie prostokąta, może mieć również regulowaną wyso­
kość i szerokość. I m prostokąt bardziej wydłużony, tym dłuższa
droga, którą musi pokonać aktor od bocznej kulisy do środka
sceny. Proporcje otworu wpływają też na sposób komponowa-

31

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7852" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7833">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3b4886ee9f825fd5798687ca77d153ab.pdf</src>
        <authentication>fbb09e1ee573f6eaaeecdf94b09007e3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93910">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2548</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93912">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93914">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2367</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93917">
                <text>O funkcji i retoryce wypowiedzi muzealnej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93920">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2, s.37-53</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93923">
                <text>Wieczorkiewicz, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93925">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93927">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93929">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93940">
                <text>O funkcji i retoryce wypowiedzi muzealnej
Anna Wieczorkiewicz
PEJZAŻ MUZEALNY
Kolekcja a opis świata
Pewne obiekty - jak się sądzi - są warte tego, by wydzielić je
z ich „ n a t u r a l n e g o " kontekstu i przenieść w nowe środowisko.
Muzeum to przestrzeń, w której tworzy się takie środowisko.
W sensie najogólniejszym muzeum to
„...budynek przenaczony do magazynowania kolekcji obiek­
tów w celu ich kontroli, badania i w celach rozrywki. Obiekty
te mogą zostać przywiezione z krańców ziemi - jak koral
Z Wielkiej Rafy Koralowej z Australii, cegła z Wielkiego Muru
Chińskiego, strusie jajo z Afryki, kawałek skały magnetycznej
Z Grenlandii;
mogą być przedmiotami współczesnymi
lub
pochodzić
z odległej przeszłości
- jak model samolotu
odrzutowego czy skamieniałość
z warstw karbońskich;
mogą
być wytworami naturalnymi lub ludzkimi - jak bryły krysz­
tałów czy indyjski dywanik modlitewny.
Cele, jakie stawia się tym zbiorom bywają formułowane
rozmaicie. Twórcy m u z e ó w i ich kuratorzy widzą w muzeach
instytucje nie tylko chroniące elementy tradycji, ale i pomagają­
ce we wprowadzaniu społeczności tradycyjnych w krąg warto­
ści nowoczesnych i w ich umacnianiu. W oczach socjologów
czy antropologów bywają one natomiast istotnym składnikiem
nowoczesnego kompleksu kulturowego , czy też, ujmowane
w innym aspekcie, „ l a b o r a t o r i u m " , w którym fabrykuje się
prawomocny obraz świata. W tym ostatnim przypadku zbiory
traktowane są jako punkt wyjścia do dalszych intelektualnych,
artystycznych i symbolicznych działań na zgromadzonym
materiale. To, co poddaje się badaniu kulturoznawcy to na
przykład współistniejące ze sobą różne strategie przekazu, za
którymi stoją określone koncepcje wiedzy. Jedne z nich eks­
ponuje się silniej, inne słabiej. Któraś z nich pełni rolę wiodącą
i wpływa na sposób zorganizowania ekspozycji.
2

3

Dla antropologa tworzy się tu niezwykle dogodne pole
obserwacji - zyskuje dostęp do zmaterializowanej sfery reflek­
sji kulturowych. Zagadnienie to można widzieć bardzo szeroko,
wychodząc z założena, że gromadzenie i kolekcjonowanie
pewnych dóbr, arbitralnie tematyzowanych według wartości
i znaczenia jest nieodłączne od procesu formowania się toż­
samości. „Pewien rodzaj 'gromadzenia' wokół jednostki i wo­
kół grupy - nagromadzenie materialnego 'świata', oznaczanie
subiektywnego obszaru, który nie jest 'innym' - jest praw­
dopodobnie uniwersalny." - twierdzi James Clifford. Idąc za
sugestią Richarda Handlera, dowodzi on dalej, że w kulturze
Zachodu kolekcjonowanie różnych obiektów to jedna z praktyk,
w których ujawnia się rozwój tożsamości posiadacza. W kolek­
cjach można dostrzec odbicie szerszych reguł kultury, szczegól­
nie preferowanych przez nią rozwiązań epistemologicznych,
oraz wyborów aksjologicznych i estetycznych. Z tego punktu
widzenia w muzeum przejawia się lokalna wizja świata - widać
w nim jak na dłoni, w jaki sposób organizowana jest wiedza
i w jaki sposób zmierzamy do panowania nad nią.
4

5

6

Najwyraźniej zauważa się to oczywiście przy spojrzeniu
wstecz - ku początkom zachodniego muzealnictwa. Zwykle
mówiąc o nich, wskazuje się na gabinety osobliwości gromadzą­
ce przedmioty rzadkie i niezwykłe. (Na przykład kopenhaska
Kunsfkammer mieściła takie obiekty jak miniaturowe pantofle
wykonane z pestek wiśni, ozdoby z kości słoniowej i z muszli,
tak zwany „hełm biskupa Absalona" w rzeczywistości będący
węgierskim hełmem z X V I wieku, portret Iwana I V datowany
na lata 1547-65, klejnoty, obrazy, model ludzkiego szkieletu
wykonany z kości słoniowej, ciekawostki optyczne itp.)

Oglądając tego typu kolekcję m o ż e m y być co najmniej
zdezorientowani. Razi nas jej niespójność, brak myśli przewod­
niej. Innymi słowy, nie znamy narracji, w ramach której można
by w sposób sensowny ująć zebrane obiekty. Jest to jednak nasz
prywatny problem (problem nieznajomości odpowiedniej metanarracji), gdyż eksponaty w tego typu zbiorach w swoim czasie
stanowiły metonimiczną reprezentację większej całości (rejonu,
populacji). Kolekcja - jak ukazuje to Krzysztof Pomian - była
swoistym mikrokosmosem.
W wieku osiemnastym kolekcjonowano j u ż nieco inaczej.
W warunkach wzrastającego zainteresowania taksonomią, zbie­
racze pragnęli skompletować całą (możliwie pełną) serię da­
nych przedmiotów. Poszczególne okazy reprezentawały usys­
tematyzowane szeregi obiektów określonego typu (np. odzież,
narzędzia rolnicze itp.). Z kolei pod koniec dziewiętnastego
stulecia, kiedy to, co naukowe miało być ewolucjonistyczne,
eksponaty traktowano jako ilustrację rozwoju. Ewolucjoniści
zmierzali do tego, by poszczególne fenomeny umieścić na
nacechowanej aksjologicznie osi temporalnej - od prymityw­
nych do nowoczesnych. Wiodącą rolę w reprezentacji zyskał tu
czas. Nadawanie różnicom, które postrzega się w świecie,
wymiaru temporalnego pociągało za sobą implikacje w sferze
wartościowania (To, co bardziej prymitywne, mniej rozwinięte,
jest mniej doskonałe). Przedmiot stawał się wówczas źródłem
historycznym pozwalającym poznać wcześniejsze stadia roz­
woju.
7

Zapoczątkowana przez Boasa antropologia relatywistyczna,
znacznie rozszerza spektrum trybów reprezentacji, kładąc na­
cisk na umieszczanie poszczególnych eksponatów w ich kon­
tekstach. Kultury przedstawiano bądź, jak dotąd, w ciągach
ewolucyjnych, bądź też w sposób mający oddać jak najwięcej
z kontekstu kulturowego zebranych okazów. W tym drugim
przypadku różne kultury stanowiły symultaniczne teraźniejszo­
ści. Artefakty w założeniu wskazywały na całokształt wielo­
wymiarowego bytu kulturowego.
8

9

Homeopatia obcości
Gromadzenie różnych obiektów - zwłaszcza niezwykłych
i rzadkich - to szczególny rodzaj zajmowania się światem,
a dokładniej mówiąc, łagodzenia obcości i niepewności, jaką
odczuwamy w stosunku do tego, co różni się od naszego
macierzystego środowiska i zaspokajania naszych potrzeb
poznawczych. Zbieractwo można potraktować jako szczególny
opis świata - inny niż ten dokonywany za p o m o c ą języka, ale
istniejący w związku z nim. Wiadomo, że opanowywanie świata
dokonuje się różnymi drogami. Istnienie „drogi lingwistycz­
nej" (czyli deskrypcja w wąskim tego słowa znaczeniu) nie
budzi wątpliwości. Znany jest efekt zwrotny związanych z tym
procesów. Obejmowanie opisem coraz to większych i bardziej
różnorodnych obszarów modyfikuje język, gdyż rozsadza daw­
ne siatki kategorialne. Znane są trudności opisu Nowego Świata,
kiedy to w pewnym momencie okazało się, że za p o m o c ą
tradycyjnych słów nie odda się specyfiki nowego środowiska
i że nazwanie pumy lwem, a jaguara tygrysem niczego nie
załatwi. Zanim wypracowany zostanie nowy język, bardziej
adekwatna wydaje się „droga kolekcjonera'', czyli gromadzenie
okazów pochodzących z nieznanego świata. Przywożone przez
podróżników okazy flory i fauny współuczestniczą wówczas
w procesie przekazywania wiedzy i stanowią środek homeo­
patycznej asymilacji obcości. Artefakty reprezentujące odmień10

37

�ność epatują dziwnością i domagają się objaśniania. To, co
przeznaczone do oglądania, bywa uzupełnione opisem werbal­
nym, ale ten ostatni ujmuje się jako mniej precyzyjny i mniej
wiarygodny środek przedstawinia o d m i e n n o ś c i . "
Jak widać, to, co bywa gromadzone i używane do reprezen­
towania większych całości, jest uwarunkowane kontekstem
społeczno-kulturowym. (Czego innego szuka się w wieku
osiemnastym, czego innego w dobie panowania ewolucjonizmu, a czego innego szuka artysta zafascynowany sztuką
prymitywną.) Okazy gromadzone w ramach poszczególnych
kolekcji często odsyłają do różnych układów pojęciowych.
Wychodząc z tego założenia, zbiory traktować można jako
swoiste hipostazy historycznie i kulturowo uwarunkowanego
porządku mentalnego. Poprzez nie tworzony jest dyskurs
0 świecie i definiowane relacje pomiędzy tym, co w danych
warunkach społeczno-kulturowych uznaje się za istotne ele­
menty owego świata. Tego rodzaju dyskurs współistnieje
z innymi formami kulturowej refleksji i w powiązaniu z nimi
wypracowuje retoryczne środki służące przekonaniu o praw­
dziwości opisów oraz techniki dokumentacyjne mające przeko­
nać o tym samym.
12

Obcość w swojskim krajobrazie
Przestrzeń, w której umieszcza się zbiory, może stać się
miejscem kultywowania tożsamości kulturowej i definiowania
jej w kontekście zróżnicowania przestrzennego i czasowego. Jej
zadanie polega na organizowaniu treści kulturowej, ale ma ono
zarazem nad nią p a n o w a ć . Gromadzi artefakty, porządkuje je
1 objaśnia, relatywizuje w stosunku do własnych wartości
kulturowych. Czasy minione trwają tu w stanie zamrożenia,
schematycznie ukazane na wykresach. Odległe miejsca re­
prezentowane są przez pochodzące z nich przedmioty i przez
mapy wskazujące dokładną przestrzenną lokalizację poszczegó­
lnych regionów. W muzeum toczy się więc dyskurs o odmienno­
ści kulturowej, geograficznej i historycznej. Analizując go
można stawiać pytania, na przykład takie: jakie treści usiłuje się
tu przeforsować, na jakiego odbiorcę obliczona jest ta perswazja
oraz czy jest to perswazja skuteczna? Jak uprawomocnia się
poszczególne sposoby perswazji? Co uważa się za ważne
i prawdziwe w ramach danego dyskursu? O czym mają
świadczyć gormadzone artefakty? (Nie bez znaczenia jest też
status, jaki przyznaje się rzeczy umieszczonej w muzealnej
przestrzeni.)
Traktując muzeum jako tego rodzaju wypowiedź, nie można
zapominać o tym, że w sensie podstawowym, jest ono także
przestrzenią ukształtowaną w pewien charakterystyczny spo­
sób, tworzy się tu pewien „krajobraz".
„Krajobraz jest wizerunkiem kulturowym, obrazowym spo­
sobem reprezentacji, strukturalizacji
czy symbolizacji oto­
13

czenia. Nie sposób powiedzieć, że krajobraz jest niemate­
rialny. Może być oddany w różnych materiałach i na wielu
powierzchniach - w malarstwie na płótnie, w piśmie na
papierze, w ziemi, kamieniu, wodzie i roślinności na ziemi.
Krajobraz parkowy jest bardziej dotykalny; ale nie bardziej
realny, nie mniej imaginacyjny niż krajobraz malarski czy
poetycki. W ogóle znaczenia krajobrazu werbalnego, malar­
skiego i konstruowanego mają historię złożoną i wzajemnie
splecioną. (...) I oczywiście,
każde badanie
krajobrazu
dalej przekształca jego znaczenie, kładąc jeszcze
jedną
warstwę kulturowej
reprezentacji.''
Takie ujmowanie krajobrazu, kładące nacisk na kulturowe
istnienie przestrzeni i na tendencję do nasycania jej znaczeniami
można odnieść do przestrzeni muzealnej. Pozwoli to, jak sądzę,
uchwycić dwoistość istnienia tej instytucji - jako szczególnego
rodzaju wypowiedzi stanowiącej efekt kulturowej refleksji
i dążeń symbolizacyjnych oraz jako miejsca istniejącego
w określonym kontekście społeczno-kulturowym, używanego
przez ludzi w sposób nie zawsze całkowicie zgodny z planem
organizatorów tej wypowiedzi. (Ważne jest bowiem nie tylko
to, jak zaplanowano muzeum, ale i to, co ludzie robią z efektami
tych p l a n ó w . ) Zagadnienia konstruowania wizji historii i kul­
tury oraz wyrażania samoświadomości kulturowej okazują się
tu równie istotne jak to, że ludzie przechadzają się wśród
zgromadzonych eksponatów, wymieniając uwagi. Sposób, w ja­
ki korzystają oni z przestrzeni, w której umieszczono ekspozy­
cje i ich stosunek do niej wpływa na ukształtowanie muzealnego
pejzażu.
14

15

Interpretacje wypowiedzi kulturowej formułowanej poprzez
krajobraz muzealny mogą zmierzać do różnych celów - np.
koncentrować się na wątku konstruowania wiedzy o świecie, na
koncepcji historyczności, na procesie adaptowania bądź za­
właszczania obcych kulturowo i historycznie treści, na for­
sowaniu określonych wartości. M o g ą też traktować muzeum
jako medium kulturowego samookreślania się i określania
pozycji danej kultury względem innych. Byłyby to próby
odczytania muzealnego pejzażu różniące się od siebie, ale taka
wielość jest w pełni uzasadniona:
„Pejzaże są równocześnie
czytane i produkowane, a akt
odczytywania także nie jest bezproblemowy. Każdy czytelnik,
jak i każdy autor wnosi do tekstu swoją minioną
biografię
i aktualne intencję, tak że znaczenie miejsca albo krajobrazu
może być niestałe, wieloraka rzeczywistość dla różnych grup
dokonujących jego
odczytania."
Poniżej przedstawię swoją propozycję oglądania krajobrazu
kopenhaskiego Nationalmuseet gromadzącego eksponaty z za­
kresu historii kultury i etnografii. Bogactwo i różnorodność
zbiorów oraz różne sposoby ich eksponowania sprawiają, że
stwarza ono interesujące pole badania wymienionych na wstę­
pie zjawisk.
16

17

TOPIKA MUZEALNA
W muzeum unosi się aura symbolizacji. Przenoszone tu są tak
obrazy przeszłości czy odmienności kulturowej, jak i narracje.
Niekiedy jedne wyraża się środkami przynależnymi drugim,
a „reguły kierujące transformacją wizualnego w to, co poddaje
się czytaniu, nie dają się wyprowadzić z jednej dziedziny - jest to
właściwość mentalności ujętej bardziej całościowo " . Splecio­
ne ze zobą wizualne i narracyjne sposoby reprezentacji dają
(symboliczny) wgląd w sferę autorefleksji kulturowej
1 8

Człowiek daje się uwodzić tak obrazom, jak i opowieściom.
Niekiedy narracyjność i wizualność wspierają się w przekazy­
waniu i odbieraniu znaczeń symbolicznych , kiedy indziej ich
drogi rozchodzą się. Tego rodzaju współistnienie ukazać można
na przykładzie topiki, za pomocą której kształtuje się wypo­
wiedź muzealną. Topos rozumiem tu jako półgotową formę
(gdy mowa o literaturze - formę językową) obdarzoną dużą
19

20

mocą perswazyjną i mogącą służyć dowodzeniu różnych racji.
Wychodzę tu od badania przekazów werbalnych, a następnie,
zmieniając nieco perspektywę badawczą, odnoszę pojęcie topo­
su również do środków wizualnych. Takie posunięcie metodolo­
giczne, rozszerzające zakres tradycyjnego rozumienia toposu,
jest być może ryzykowne (naraża na zarzut braku czystości
metodologicznej), ale pozwala połączyć słowną i wizualną
warstwę wypowiedzi muzealnej i uwypuklić relację, w jakiej
istnieją. Zakładam, że topika przekazu literackiego i topika
wizualna nie stanowią dziedzin rozłącznych, jakkolwiek ich
funkcje nie zawsze muszą być jednakowe.
Podróże w czasie i przestrzeni
Zastosowanie toposu podróży w muzealnej narracji i w muze­
alnym spektaklu wydaje się oczywiste: wszak muzeum ma nas

�przenieść w świat odległy czasowo bądź przestrzennie, bądź
jednocześnie i czasowo, i przestrzennie. Topos podróży ob­
darzony jest dużą zdolnością oddziaływania na emocje. Podróż
kojarzy się z nowością, poznawaniem i doznawaniem, z przygo­
dą i różnorodnością. Stąd też motyw podróży bywa eks­
ponowany - szczególnie w tekstach ogólnie omawiających
tematykę ekspozycji i w broszurach reklamujących zbiory.
Przyjrzyjmy się bliżej paru przykładom.
W wystawie poświęconej zbiorom antycznym motyw po­
dróży wykorzystano w celu wprowadzenia w atmosferę „Staro­
żytności egipskich i klasycznych". Napis na tablicy znajdującej
się przy wejściu do sal poświęconych tej tematyce brzmi:
„Zwiedzanie
kolekcji
'Starożytności
Egipskich
i Klasycz­
nych'jest jak podróż wokół Morza Śródziemnego.
Od Egiptu
Faraonów
do świata greckiego,
który rozciągał się od
wybrzeży Azji Mniejszej, poprzez właściwą Grecję do połu­
dniowych Włoch, i do Etrurii, do Rzymu i do Imperium
Rzymskiego, siły dominującej
u schyłku
starożytności"
„ P o d r ó ż " pojawia się też w informacjach o poszczególnych
działach muzeum znajdujących się w muzealnym hallu niedale­
ko wejścia:
„Ludy Ziemi"
„Imaginacyjna podróż dookoła świata, zaczynająca się wśród
Indian, kończąca wśród Eskimosów.
Obszerny zbiór eks­
ponatów z Afryki, Indii, Indonezji, Nowej Zelandii,
Japonii,
Chin, Sodkowej Azji i Syberii. W Pokoju Muzycznym zwiedza­
jący mogą posłuchać
muzyki etnicznej i obejrzeć
audio­
wizualne programy dotyczące różnych kultur.
Ma to być przede wszystkim podróż różnorodna, nieco
podobna w formie do podróży turystycznych - chodzi o to, by

THE

MONGOLS

zobaczyć jak najwięcej niejednorodnych obiektów, pochodzą­
cych z miejsc kojarzących się egzotyką.
Niekiedy podróż przeradza się w n a u k o w ą eksplorację - tak
jak w tekście mówiącym o etnografie badającym Mongolię:
„Ten gabinet należał do duńskiego
naukowca. W domu
w Danii przygotowuje się on planując jeszcze jedną ekspedy­
cję do Mongolii. Otoczony jest ekwipunkiem
pochodzącym
Z wypraw w latach 1920-1950.
Gabinet zawalony jest papierami, książkami i fotografiami.
Na podłodze leży aparatura do nagrywania na płyty tradycyj­
nej muzyki w czasie ekspedycji. Sama ta aparatura
stanowiła
ładunek trzech
wielbłądów.
Dzisiejszy naukowiec schowałby
do kieszeni
wymyślnego
walkmana, by dokonywać nagrań w czasie pracy terenowej.''
Dawny podróżnik może zostać skrzyżowany z bywalcem
rzeczywistości wirtualnych:
„Skarby
Etnograficzne"
Jest tu możliwość zbadania dużej ilości obiektów z całego
świata. Informacje o tych obiektach zgromadzone są w kom­
puterach i wyświetlane
na ekranach. Aktualna
wystawa
składa się ze zbiorów eskimoskich, ale będzie
stopniowo
poszerzana, tak, by objęła wszystkie rejony ziemi."
Jak widać, topos podróży często pełni rolę pewnej ramy
retorycznej. M a przekonać zwiedzającego, aby „przełączył s i ę "
on na odpowiedni tryb percepcji, by był gotów poddać się
opowieściom, które do niego przemówią. Podróż rozwija się
w czasie, wymaga kontynuacji takiej jak narracja. Zwiedzanie
muzeum odbywa się w innym trybie; przechodzimy od jednego
eksponatu do drugiego, często chaotycznie. Informacje dotyczą­
ce poszczególnych przedmiotów nie odwołują się zatem często
do tego motywu. Częściej wskazują strzępy jakichś opowieści,
21

1993

the nomads of the steppes

R O O M 11: S H A M A N I S M
I: shaman tent
2: Mongol shamans
3: lumaislic monks
4: Yangyuan shaman
5: pilgrim snuvinier shop

R O O M 2: H I S T O R Y O F
THE MONGOLS
1: modem (ent (ger) L99I
2: map of Asia
3: photos from
Inner
Mongolia
4: objects on loan from
Mongolia

R O O M 5: C O S T U M E S
1 + 2: Inner Mongolia
3: Outer Mongolia

R O O M 3: N O M A D S AND
T H E I R ANIMALS
1: camel
2: horse

R O O M 6: L I V I N G IN
TENT
1: Inner Mongolian tent of
1938
2+3; funitures and

3: sheep and gouts

utensils

ROOM 9: M O N A S T E R Y
YARD
1: Black Hat dancer
2: Tsan-danser
3: piljrims
4: Mongol guests
5: Tilwtan guests

R O O M 12: MUSIC
THE GREAT WALL

ROOJV 10: M O N A S T E R Y
PEAVTiR H A L L
1: толка praying
2: monit orchestrę
3: poliVe monk
4: aitet outfit
5: life of wheel
6: fijjuies of gods

39

�jako że wiele elementów dekoracyjnych ilustruje wątki nar­
racyjne o głębszym znaczeniu mitologicznym, religijnym czy
symbolicznym (пр.: „motyw na wazie przedstawia Parysa, który
b y ł . . . " ) . Oczywiście, znajomość tych odniesień może pomagać
w rozumieniu oglądanych zbiorów, ale wydaje się, że informa­
cje te mają na celu także wywołanie emocjonalnego zaan­
gażowania u zwiedzających - zakłada się, że to właśnie narracja
jest ciekawa. (Zakłada się też, że zwiedzający nie jest erudytą
i nie wie, dlaczego wybuchła wojna trojańska.)
Motyw podróży przenoszącej w inny czas i w inne miejsce
wsparty zostaje mapami, planami, schematami. Niektóre z nich
łączą kategorie czasu i przestrzeni, ukazując np. zasięgi wy­
stępowania danych zjawisk w określonych momentach histo­
rycznych. Daje się też nam do ręki plan muzeum - na tej
podstawie m o ż e m y planować trasę naszej eksploracji.
Niekiedy motyw podróży jest mniej jawny - jest tak na
przykład w salach poświęconych zbiorom etnograficznym.
Opisy poszczególnych regionów, umieszczone na dużych plan­
szach, są uzupełnione fragmetnami globusa, na których punkt
centralny stanowi zawsze ten obszar, z którego pochodzą
eksponaty. Nieobecny ruch globusa można interpretować jako
odzwierciedlenie odbywanej przez nas podróży poprzez różne
kultury. Trasa nie została jednak narzucona.
Jeśli zwiedzanie muzeum ma być podróżą, to taką, której sam
zwiedzający będzie mógł nadawać porządek. Respektując spo­
sób, w jaki ludzie korzystają z krajobrazu muzealnego, daje się
im do ręki mapki muzeum, wiesza się plany przedstawiające
układ poszczególnych sal. (Często obok znajduje się inna mapka
- ukazująca region, z którego pochodzą eksponaty. To ze­
stawienie dwóch reprezentacji przestrzeni można potraktować
jako zaproszenie do dokonania metaforyzacji przestrzeni muze­
alnej.)
Wydaje się, że szczególną mocą oddziaływania obdarzona
jest topika miejsca rozumianego statycznie, jako wydzielony
z całości krajobrazu fragment. Ukształtowane w jakiś charak­
terystyczny sposób miejsca mogą wciągać - zwłaszcza jeśli są
niewielkie, pojawiają się niespodziewanie i nagle okazuje się, że
gdzieś można zajrzeć, czy wejść - na przykład do mongol­
skiego namiotu czy wnętrza renesansowej komnaty.
22

23

24

Różnorodność świata
Cytowany poprzednio tekst o „Skarbach Etnograficznych"
mówił o „różnorodnej
ilości obiektów
z całego
świata".
Oczywiście, motyw różnorodności nie zawsze występuje w po­
łączeniu z podróżą. Sam w sobie ma on wystarczająco dużą siłę
ekspresji. Przykładem niech będzie tekst mówiący o wystawie
poświęconej M o n g o l i i . Czytamy w nim, że ekspozycja
,, 'Mongołowie - nomadzi stepów' oparta jest na obszernej
kolekcji pochodzącej z wnętrza Mongolii, spoza niej i z Tybe­
tu. Wystawa przedstawia historię Mongołów, życie koczow­
nicze i zwierzęta domowe, pastwiska, mieszkanie w namio­
tach, ubiór i religię.
Zbiory ukazane są w pełen wyrazu, panoramiczny
sposób.
Wystawę wzbogacają publikacje i kasety o celach edukacyj­
nych. ''
Tekst odwołuje się tak do potrzeb poznawczych, jak i do
pragnienia doznawania nowych wrażeń, a korzysta przy tym
z techniki enumeracji - kolejno wymienia to, co wystawa ma
pokazywać. Szczególnie podkreśla korzyści edukacyjne płyną­
ce z obejrzenia wystawy. Drugim nurtem płynie informacja
o rozrywkowych walorach ekspozyji. Niekiedy stylistyka enu­
meracji połączona z wątkiem różnorodności i egzotyki sprawia,
że informacja o kolekcji muzealnej zbliża sie w swym brzmieniu
do reklamy biura podróży: wszystkie kraje w jednym, będziesz
tu oglądał to, to, i to:
„Kolekcja starożytności
egipskich i klasycznych"
„Egipskie mumie, wazy greckie, biżuteria etruska i rzymskie
szkło: wszystkim tym można się rozkoszować wśród zbiorów,
gdzie przedmioty dają świadectwo
codzienności
i świąt,
25

40

polityki
Egipcie,

i religii, życia,
Grecji i Italii.

miłości

i śmierci

w

starożytnym przesuwa się z prehistorycznych szkieletów na współczesnych
odkrywców - to my jesteśmy bohaterami, gdyż umiemy odkryć
ślady przeszłości i odpowiednio je zinterpretować. Mówiąc
Wielka Księga Białego Człowieka
ogólniej - kierujemy się przekonaniem, że opanowaliśmy
techniki, za p o m o c ą których potrafimy odczytywać znaki
Topos, który silnie kształtuje treści muzealnego przekazu
przeszłości i przyswajać znaki innych kultur. Znalezisko stano­
i często stanowi ramę szkatułkowych opowieści, to topos
wi jedynie surowy materiał wymagający intelektualnej obróbki,
odczytywania znaków składających się na zapis rzeczywistości.
a następnie odpowiedniej oprawy, czyli opisania i ewentualnie
Świat jako Wielka Księga to topos silnie zakorzeniony w kul­
przedstawienia (na przykład wyeksponowania w muzealnej
turze i , jak wszystkie formy trwające długo, zmieniający się
gablocie).
w zależności od klimatu kulturowego, w którym zostaje
Pomiędzy eksponatem a opisem może istnieć szczególnego
uaktualniony.
rodzaju rozbieżność. Na przykład kawałek zniszczonej skóry,
Z tekstu wprowadzającego do wystawy poświęconej sztuce
który niegdyś był butem, zostaje wzbogacony tekstem opisują­
i rzemiosłu średniowiecza dowiadujemy się, iż
cym dokładnie proces wytwarzania buta w danej epoce i stano­
,,(...) praktycznie brak środków poznania warunków
życia
wiącym właściwie prezentację możliwie pełnej wiedzy o tym
zwykłych ludzi.
przedmiocie. Eksponuje się tu nie tyle przedmiot, ile wiedzę na
Tutaj znaleziska pochodzące z wykopanych wiosek, konstruk­
jego temat, będącą efektem pracy interpretacyjnej badaczy. Oba
cji ziemnych i miast
przemawiają."
znaki - wizualny i werbalny - nie tyle korespondują ze sobą, ile
Wydobywane spod powierzchni ziemi przedmioty to dowody
raczej oba odnosić się mają do tej samej rzeczywistości. Łączy
historyczności danego społeczeństwa.
je kontekst, w jakim się znalazły (tzn. funkcjonowanie w ramach
Potrzebny jest oczywiście ten, kto umie je czytać. W formie
wypowiedzi muzealnej).
bardziej czy mniej jawnej pojawia się zatem motyw człowieka
odkrywającego tajemnice przeszłości na podstawie tego, co
ŚMIERĆ W N O W Y C H D E K O R A C J A C H
gdzieś znalazł, odkrył, wykopał z ziemi i wie, jak to zbadać oraz
zinterpretować.
W tekstach operujących topiką śledztwa, badania, eksploracji
To, co wyczytujemy z Wielkiej Księgi Świata często wiąże
się z ewolucją i z motywem postępu. (Ten wątek jest szczególnie wszystko się odkrywa, czy też wyłuskuje: z ziemi - dowody
wyraźny w zbiorach poświęconych prehistorii, gdzie wykazać rzeczowe przeszłości, z d o w o d ó w rzeczowych - informacje.
można przemiany roślinności, gatunków zwierząt, jak i przed­ Zjawiska związane z procesem interpretacji znaków przeszłości
miotów z dziedziny kultury materialnej.) Wszystko zmierza tu i odmienności kulturowej można w formie poglądowej pokazać
na przykładzie zabiegów tematyzacyjnych, którym poddawane
do naszych czasów; np:
bywają znaleziska pochodzące z dawnych grobów.
„Wraz z rolnictwem ziemia stawała się coraz
ważniejszym
„Materiał kostny może mieć bezpośrednie
znaczenie dla
środkiem dostarczającym
człowiekowi
pożywienia.
Jednak
wraz ze wzrostem populacji, uprawiany obszar musiał być antropologii fizycznej" - czytamy pod czterema gipsowymi
odlewami czaszek. Śmierć, a mówiąc dokładniej zmarły
poszerzany. Rolnicy wdzierali się coraz głębiej w las.
Las wciąż dominował,
ale wszędzie znaczony był przez człowiek, jego niekompletne szczątki i to, czym otaczano
człowieka.
Wszędzie były otwarte zarośla. Pasły się tu nieboszczyka, staje się tu muzealnym eksponatem i może zostać
pokazane w różnych stylistykach, czy raczej w różnych trybach.
zwierzęta, zapobiegając
odrastaniu lasu.
Punkt wyjścia jest jeden i z grubsza można by go określić tak:
Był to początek dzisiejszego
rolnictwa.
Życie rolników również się zmieniło. Od sąsiednich
ludów kości przodków winny do nas przemówić. W muzeum, tematyka
rolnicy poznali nowe surowce, nowe umiejętności i nowe idee grobów i śmierci jest o tyle oczywista, że wiele znalezisk
dotyczące życia i śmierci." (Sala nr 7) (Napis umieszczony pochodzi z miejsc pochówku. Z grobowców wyciągamy zatem
jest na dużej tablicy przedstawiającej schematycznie trzy nie tyle zmarłych, ile dowody przeszłości. Wprawdzie za
postacie, z których jedna zajmuje się uprawą roli, druga tematem śmierci jako takiej nasza współczesna kultura nie
przepada - chyba że przerobi go na fabuły i obrazy z gatunku
wyrębem lasu, trzecia wypasem owiec.)
Często explicite mówi się o związku człowieka z przyrodą, kryminału czy horroru - ale w muzeum (zwłaszcza w muzeum
ale jednocześnie człowiek zostaje ukazany jako istota ekspan­ historii kultury) nie sposób uniknąć tego motywu - tu bowiem
sywna, wydzielającą dla siebie z królewstwa natury własną chroni się świadectwa rozkopywanych grobów. Dlatego warto
przyjrzeć się bliżej temu, jakim zabiegom tematyzacjnym
przestrzeń życiową.
26

21

29

28

Nierzadko stosuje się chwyt skrótowego przedstawiania
ewolucyjnej zmiany poprzez zestawienie dawnej i współczesnej:
postaci danego okazu. Dotyczy to zarówno ukazywania wy«;
tworów kultury materialnej, jak i form biologicznych - roślin*
zwierząt, ludzi (bardzo często na uproszczonych schematyczl
nych rysunkach). Tematem ekspozycji (wyrażonym explicite}
jest oczywiście to, co dawne, ale sens istnieje ze względu n*
nieustanne odnoszenie do naszego świata; tzn. oglądamy tof
z czego wziął się nasz świat. W pewnym sensie wskazuje s i i
nam przyczyny wyglądu różnych jego elementów, ewokujajj
w ten sposób znaczenie ważności ekspozycji.Człowiek współł
czesny istnieje w wypowiedzi muzealnej nie tylko jako odkrywj
ca i jako ten, który umie odczytać znaki zawarte w Wielkiej
Księdze Świata, ale i jako ukoronowanie ewolucji.
Niekiedy tematem staje się samo znalezisko i , pośrednio, ci,
którzy je odkrywają. W jednej z sal poświęconych prehistorii
znajduje się gablota, w której umieszczono kolorowe zdjęci^
dwóch szkieletów z 5000 p.n.e. wykonane tuż po ich odkopaniu.
Poniżej wystawiono ozdoby, znalezione przy zmarłych, a strza-'
łki na schematycznych rysunkach pokazują dokładnie miejsca,
w których one leżały. W ekspozycji tej akcent niezauważalnie

poddaje się je, gdyż może to wskazać istotne tendencje naszej
kultury.
T a k a ładna śmierć...
Stylistykę egipską w sztuce europejskiej na różne sposoby
wiązano z tematyką śmierci. Sfinks, piramidy, obeliski - mo­
tywy egipskie symbolizujące tak śmierć jak i życie po śmierci
- tworzyły wyobrażenie Egiptu jako kraju wiedzy ezoterycznej
i tajemniczości. Grecy, a potem Rzymianie zapożyczali motywy
architektoniczne, czerpali z myśli egipskiej. Niektóre z moty­
wów przeszły tą drogą do kultury średniowiecznej. W czasach
renesansu zainteresowanie Egiptem istniało w ramach szerszej
fascynacji starożytnością klasyczną i przedklasyczną. Potem
parokrotnie, w różnym nasileniu pojawiało się jako zjawisko
samodzielne (czasy napoleońskie to oczywiście europejski
renesans egipskich fascynacji)
Motywy ikonograficzne kojarzone ze śmiercią często wyko­
rzystywane były w nagrobkach - symbolizowały nieśmiertel­
ność i ukazywały status społeczny zmarłego oraz jego rodziny.
Ikonografia i architektura - nasycone symboliką, monumental­
ne - przemawiały do europejskiej wrażliwości, ale śmierć
Egipcjan i śmierć, która nas dotyczy, postawały rozdzielone.
„Egipcjanie pragnęli zapewnić sobie życie wieczne wiążąc
swój los ze słońcem, bytem odradzającym
się każdego ranka,
czy też Z Ozyrysem, zmarłym i pogrzebanym jako mumia, ale
zmartchwywstałym
do życia f . . . ) "
- tak o życiu wiecznym Egipcjan mówi jedno z objaśnień.
„Egipcjanie wierzyli, ż e . . . " ta wprowadzająca formuła często
pojawia się w muzealnych opisach - i wszystko, o czym się dalej
mówi, dzieje się w tej bajce; płynie opowieść o egipskich
śmierciach, a narracja zawiesza naszą wiarę w prawdziwość ich
śmierci albo naszą niewiarę w taką formę życia po śmierci,
w jaką oni wierzyli. Nasza śmierć i śmierć ich nie istnieją w tej
samej rzeczywistości (dlatego zresztą można ich było powycią­
gać z grobowców i umieścić w gablotach.)
Jedna z sal poświęcona jest wyłącznie m u m i o m . Ułożone
jak chińskie szkatułki elementy sarkofagu są pochylone w stro­
nę widza w sposób pozwalający podziwiać ich ornamentykę.
Środek „chińskiej szkatułki" to oczywiście zmumifikowane
zwłoki, przeważnie owinięte zwojami materii. Jest też mumia
bez bandaży - budzi ona zresztą największe zainteresownie
zwiedzających, którzy, nawet jeśli pomijają inne podpisy, przy
tym się zatrzymują:
„Kapłanka Di-Mut-shep-n-ankh
zmarła w wieku 35 lat.
Została owinięta w 15 płacht, których ponownie użyto jako
bandaży dla mumii. Trzy Z tych płacht są wystawione
w gablocie z prawej strony. Mumia została znaleziona w tak
zwanym kartonażu z malowanego, sklejonego razem płótna.
Bogowie słońca owinęli swe skrzydła wokół kobiety С 700
p.n.e.
Drewniana trumna należała do kapłana Amen Ankh-f-nKhonsu VIII. С 650 p.n.e.
Tak mumia w kartonażu - jak i drewniana trumna
-pochodzą
ze zbiorowego grobowca kapłańskiego Month pod świątynią
Deir-el-Bari.''
Eksponat muzealny był niekompletny - zatem, w imię
ścisłości naukowej (to znaczy dostarczenia możliwie komplet­
nej informacji) oraz dla osiągnięcia pełnej satysfakcji estetycz­
nej (efekt „chińskiej s z k a t u ł k i " ) skompletowano „ c a ł o ś ć " .
Jedna z mumii jest źle zachowana - są na niej widoczne ślady
zepsucia ; mimo to wkomponowuje się ona w „egipski spektakl
z m a r ł y c h " . Spoczywa w trumnie częściowo przykrytej wie­
kiem, na którym ustawiono gliniane figurki. Całość utrzymana
jest w tonacji brązowo-piaskowej. Nadpsuta mumia, owinęta
płachtami, jest jasnobrązowa; współgra ona z całością i wszyst­
ko to okazuje się w jakiś sposób estetyczne (Cała sala po­
święcona mumiom została zaaranżowana jak galeria sztuki.)
Śmierć egipska, taka, jak przedstawia się j ą w muzeum, nie
jest właściwie śmiercią, lecz dokonaniem artystycznym, za30

3 1

32

33

Mumie i sarkofagi, Nationalmuseet, Kopenhaga

41

�inscenizowaniem wierzeń, spektaklem, w którym używa się
pięknie wykonanych p r z e d m i o t ó w . Teksty wyjaśnień dokład­
nie opisują proces balsamowania zwłok i związane z tym
techniki. (Zresztą zwiedzający muzeum często wymieniają
między sobą uwagi na ten właśnie temat - interesuje ich „jak oni
to r o b i l i " . Podobnie, więcej uwagi poświęcają zmumifikowa­
nym zwłokom niż przedmiotom kojarzącym się z pochówkiem)
Wszędzie snuje sie wątek dziwności i egzotyki, a estetyzacja
treści jest tu niezwykle silna.
34

Prehistoria i memento mori
W sali poświęconej d ę b o w y m trumnom z epoki brązu panuje
półmrok. Całą ścianę zajmuje długa czarno-biała fotografia
przedstawiająca kopce. W szklanych gablotach ustawiono dwa
rzędy dębowych trumien (w sumie jest ich sześć). W czterech
znajdują się niekompletne szkielety okryte ubiorem , w dwóch
ułożono jedynie ubiór i to, co znaleziono w trumnie obok
zmarłego. Opisy są dość dokładne, sformułowane w stylistyce
charakterystycznej dla tej części muzeum (dział prehistorycz­
ny):
„Trumna dębowa znaleziona w kopcu pogrzebowym Skrydstrup na południowej
Jutlandii.
Zmarła była 18-letnią kobietą, o wzrości 170 cm, szczupłą,
z popielato-blond włosami o rudawym odcieniu. Jej twarz
była długa i wąska, rzęsy długie, nos wąski, zęby szerokie
i prawidłowo
uformowane. Włosy upięto w
wypracowaną
fryzurę i ujęto siatką do włosów. W obu uszach miała złote
koła.
Tę młodą kobietę pogrzebano wczesnym latem. Ubrana była
w bluzkę z haftem na rękawach sięgających łokci. Długi płat
materiału, zebrany paskiem, pokrywał ją od talii do stóp. Przy
wykopaliskach znaleziono jedynie nieliczne szczątki trumny.
Zmarła kobieta wystawiona jest tu w trumnie
dębowej
pochodzącej
z Uge na południowej
Jutlandii.''
To, co można zobaczyć w trumnie, nie przypomina opisu.
Zestawienie opisu z eksponatem może wywoływać wydźwięk:
memento mori. Resztki skołtunionych włosów są prawie czarne,
podobnie jak czaszka i zęby. Ubiór rzeczywiście jest taki, jak
mówi to tekst, ale szczegóły (np. haft) nikną - wszystko zlewa
się w ciemny brąz. Błyszczą jedynie złote koła „ w uszach"
(uszu j u ż oczywiście nie ma).
Trudno jednoznacznie określić funkcje, jakie opis ó w pełni.
Z pewnością sprawia on, że szkielet (jeden z wielu) staje się
„indywidualnością". Rekonstruuje też pierwotny wygląd tego,
co uległo zniszczeniu i szkicuje kontekst minionych wydarzeń,
jednocześnie poetyzując go (pogrzeb młodej, pięknej kobiety
u początku lata).
Nie chodzi jednak tylko o rekonstrukcję tego przypadku
rozumianego w kategoriach indywidualnych - jeśli eksponat
jest niekompletny, uzupełnia się brakujące elementy fragmetami pochodzącymi z innych źródeł. Skoro zatem nie było
trumny, pożyczono j ą od innego nieboszczyka.
W niektórych trumnach spoczywają same ubiory, ułożone
tak, by markowały leżącą postać; obok ułożono przedmioty
należące do zmarłego. W takich przypadkach opis jest równie
dokładny.
„Trumna dębowa znaleziona w 1861 w Trindhj na zachód od
Kolding,
Jutlandia.
Grób zajmował jasnowłosy, gładko ogolony młody
mężczyz­
na. Był pogrzebany razem z mieczem i różnymi
innymi
należącymi do niego rzeczami: grzebieniem, brzytwą zapaso­
wą czapką w pudełku z kory.
Ciało owijał kaftan. W talii miał przewiązany pas zakończony
plecionymi ozdobami, a na głowie okrągłą czapkę. Na nogach
miał buty wykrojone z czworokątnego
kawałka skóry. Stopy
były owinęte wełnianą materią, tak żeby buty nie obcierały.
Przy zimnej pogodzie mężczyzna mógł zachować ciepło dzięki
długiej okrągło skrojonej pelerynie z delikatnej,
ciasno
uprzędzionej
wełny.
35

36

42

Pomiary grubości słojów drewna z trumny wskazują,
że
pochówek miał miejsce około roku 1356 p.n.e."
Opisuje się tu właściwie to, czego nie ma - w trumnie
spoczywa przewiązany pasem ubiór, miecz, drewniana pochwa,
czapka, grzebyk - przedmioty są takie, jak mówi o tym opis, tyle
że brak ich właściciela.
Charakterystyczne jest zakończenie tekstu - podobne sfor­
mułowania powtarzają się często, wprowadzając indywidualny
przypadek w jakąś ogólną siatkę odniesień. Sugerują też
naukową wartość eksponatu (fakt, że stanowi on przedmiot
specjalistycznych badań, w pewien sposób nobilituje obiekt)
a także o zdolnościach intelektualnych współczesnego człowie­
ka. Ta ostatnia presupozycja zawarta jest także w precyzyjnych
opisach rekonstruujących wygląd zmarłego - odbiega on tak od
tego, do czego się odnosi, że musi wzbudzić podziw: jak
zdołano wydobyć ze szczątków te informacje?
W ten sposób toczą się dwie opowieści, niekiedy się
przeplatając. Jedną opowiadają teksty objaśnień, drugą przeka­
zują przedmioty. W założeniu tworzą one całość; w rzeczywis­
tości jedna z nich (ta operująca głównie środkami wizualnymi)
ma większą siłę perswazji, co można stwierdzić obserwując
zwiedzających (Ludzie właśnie na nią zwracają uwagę.)
Tekst sformułowano tak, by przykuwał uwagę i by działał na
emocje. W rzeczywistości jednak to, co szczególnie przemawia
to szczątki ludzkie. Opisy bywają czytane głównie wtedy, gdy
obiekt w jakiś sposób zainteresuje zwiedzającego. (Istotne są tu
z pewnością także względy praktyczne - tekst jest dość długi,
sala ciemna, eksponatów wiele, a sposób, w j a k i zwiedza się
muzeum, nie sprzyja lekturze. Ludzie przychodzą tu po to, aby
oglądać, a nie, by czytać.)
Najwięcej zainteresowania budzą szkielety ułożone w takiej
pozycji, w jakiej je znaleziono, wśród przedmiotów, z którymi je
pochowano, zwłaszcza jeśli są to drobiazgi użwane w życiu
codziennym, takie jak np. ozdoby, wisiorki, grzebyki czy szpilki
do włosów. (Coś tak osobistego jak kolczyki silniej działa na
emocje niż gliniany garnek.)
Grób jako źródło poznania
W sali poświęconej epoce żelaza (nr 16) znajdują dwa
szkielety (w rodzaju tych, jakie budzą zainteresowanie), to
znaczy kompletne, otoczone przedmiotami osobistymi. Eks­
pozycja rekonstruuje stan w momencie odkopania, opis - w mo­
mencie pochówku:
„Około 200 AD tę bogatą kobietę razem z jej cennym
dobytkiem pogrzebano w Himlingje, Zelandia. Kobieta zo­
stała pogrzebana całkowicie ubrana. Nosiła masywne złote
koła, bransolety, naszyjnik ze szklanymi paciorkami, bur-

Rekonstrukcja grobu, Nationalmuseet, Kopenhaga

�sztynem i srebrem oraz masywną szpilką do włosów. Ubiór
kobiety był spięty czterema srebrnymi broszami, z których
największa
miała wyrytą inskrypcję
runiczną z męskim
imieniem Widuhudar. U stóp kobiety żyjący umieścili kosz­
towną rzymską zastawę bankietową z brązu i szkła. Grób
zawierał także kawałki wołowiny i wieprzowiny.''
Opowieść o zmarłej to właściwie jej opis - częściowo
pełniący funckje rekonstrukcji (podobnie jak było to w poprzed­
nich przypadkach). Potem zmarła staje medium dostarczającym
środków poznania pisma :
„Runiczna inskrypcja wyryta na jednej z brosz noszonych
przez zmarłą kobietę (zob. z lewej). Inskrypcja,
najstarsza
w Danii, zachowała się tylko częściowo. To, co zostało, to
Widuhudar, imię męskie. Najstarszy alfabet, futhark (na­
zwany tak od sześciu liter,) pojawia się w północnej
Europie
około 200 AD. Składa się z 24 liter i prawdopodobnie
inspirował późniejszy alfabet łaciński. Najstarsze runiczne
inskrypcje
składające
się z imion i przysiąg są zawsze
krótkie.
(Pod spodem umieszczono znaki alfabetu runicznego.)
Groby mają dostarczyć informacji. Stopniowo zmarły oraz
jego pośmiertny dobytek stają się więc źródłem historycznym.
Grób jako taki ulega dekonstrukcji - to, co zawierał zostaje
zaklasyfikowane do odpowiedniej klasy źródeł i stematyzowane
(np. grób czarownika staje się źródłem poznania magii.)
Przedmioty znalezione w grobach często eksponuje się osobno,
w informacji rekonstruując kontekst historyczny czy sytuacyj­
ny. (Zresztą w przypadku kremacji jedynie to pozotało.)
Samego zmarłego też można zdekonstruować, tak by jego
poszczególne części pozwalały badać różne zjawiska. Kości
dostarczają na przykład informacji o chorobach, sposobach
leczenia, czy o ludzkiej agresji:
„Choroby i wypadki zmniejszały przeciętny czas ludzkiego
Życia do około 35-40 lat. Śmiertelność
dzieci była praw­
dopodobnie wysoka. Jednakże przyrost naturalny był wystar­
czająco duży, aby popuacja rosła. Wiele chorób
możemy
poznać na podstawie szkieletów z grobów rolników.''
(sala
nr 3)
37

W jednej gablocie widzimy wykrzywione kawałki kręgo­
słupów, złamane kości, które krzywo się zrosły i kości ze
zmianami zwyrodnieniowymi; w drugiej - czaszki lub ich
fragmenty, takie jak np:
„Czaszka ze śladami dwóch trepanacji dokonanymi skrob­
nięciami na czubku głowy. Brzegi rany są zagojone. Wskazuje
to, że pacjent żył jakiś czas po operacji.'' „Czaszka
mężczyzny
w wieku około 40 lat zabitego dwoma strzałami.
Strzał
pomiędzy kości mostka był śmiertelny. Strzały
wystrzelono
z góry; prawdopodobnie zabójca siedział na drzewie. Ciało
spadło do małego jeziorka i dryfowało na wpół
pogrążone
w mieliźnie.''
(Ostrza strzał zachowały się, co nadaje czaszce niecodzienny,
dramatyczny wyraz.)
Tematyzacja znaleziska dokonana została w duchu fragmentacji zrywającej więź z pierwotnym, całościowym kontekstem
istnienia danego eksponatu. Opisy natomiast zmierzają do
nadania głębszej spójności danej kolekcji. Wprowadzone też
zostają dwa ogólne zagadnienia, które łączą pokazywane
czaszki:
J) „Człowiek zabija człowieka, świadczą śłady na szkieletach
pierwszych duńskich rolników. Uderzenia i strzały
kończyły
ich życie. Dlaczego? Zorganizowana wojna, czy prywatna
sprzeczka - obie są równie
możliwe.''
2) „Wśród rolników byli ludzie, którzy znali się na chirurgii.
Na wielu czaszkach, przeważnie znajdowanych w grobach,
nożna zobaczyć ślady trepanacji. Jest to operacja, w czasie
której usuwa się kawałki czaszki. Często przemoc fizyczna
mogła spowodować konieczność operacji. Innym wskazaniem
do przeprowadzenia tej operacji mogło być opętanie przez złe
duchy.''

Czaszki wzbudzają zainteresowanie zwiedzających - podob­
nie jak „zindywidualizowane szkielety". Czaszka przypomina
ludzką głowę, ma coś takiego jak „wyraz twarzy", ale nie jest
to już twarz człowieka. Być może fakt, że te czaszki są w jakiś
sposób nietypowe, gdyż noszą znaki szczególnych wydarzeń,
skłania ludzi do czytania objaśnień. Ekscytację wywołuje fakt,
że ślady na czaszce są skutkiem operacji.
Reakcję, jakie przejawiają zwiedzający na widok ludzkich
czaszek wskazują na dwoistość stosunku do szczątków ludz­
kich. Oglądając je, stają jednocześnie wobec tego, co zostało
z człowieka i zawiera w sobie jeszcze tajemnicę indywidualnej
historii życia, oraz wobec źródła historycznego pojmowanego
w kategoriach czysto reistycznych. W a ż n e jest przy tym, iż
chodzi tu nie o kości w ogóle, ale o czaszki.
,, W symbolice kości - pisze Louis- Vincent Thomas - czaszka
ma wartość szczególną, ponieważ nie tylko oznacza trwałość,
lecz także przypomina twarz i życie. Kult czaszek sięga zatem
bardzo odległej przeszłości: pierwsze ślady pochodzą z epoki
paleolitu. Wiadomo też, Że w czasach nam bliższych
niektóre
plemiona galijskie przechowywały
w skrzyniach głowy wo­
dzów, zabalsamowane w olejku cedrowym. Nawet w czasach
chrześcijańskich
konserwacja
czaszek bywała
przedmiotem
szczególnej troski; zdarzało się, że przechowywano je osobno
w ossuariach, a wspaniałe relikwiarze, zawierające
czaszkę
świętego, stnowiły nierzadko ozdobę skarbca
królewskiego."
n

Warto jednak zwrócić uwagę, że np. odlewy czaszek znale­
zionych w grobowcu katedry Roskilde (sala 102) nie wywołują
już takiego zainteresowania. Nie wynika to bynajmniej z faktu,
iż są to kopie (aby się tego dowiedzieć, trzeba wczytać się
w informację, a ludzie często po prostu przechodzą obok).
Cztery ustawione w rzędzie czaszki różnią się wprawdzie od
siebie (każda z nich ma nieco inny kształt, są znaczne różnice
w uzębieniu, w uformowaniu otworu nosa), ale by to wy­
chwycić, trzeba pewnej uwagi. Narzuca się natomiast odczucie
powtarzalności - są to po prostu kolejne czaszki, jakich wiele
w muzeum. Indywidualizuje je dopiero dołączony do nich opis
(Wiadomo nawet dokładnie, do kogo należały; znana jest też
data śmierci.) Podając szczegóły, sprowadza je jednak do
kategorii źródeł historycznych: „Badając dawne zwłoki, ant­
ropologowie mogąpowiedzieć
wiele o wyglądzie ludzi sławnych
w historii
Danii.''
Funkcjonowanie zabiegów tematyzacyjnych, którym pod­
legają szczątki ludzkie traktowane jako źródło historyczne
widać szczególnie wyraźnie wtedy, gdy zwłoki mają dostarczać
informacji dotyczących życia codziennego.
W sali poświęconej ubiorom i tkaninom z lat 1530-1660 (sala
nr 116) widzimy dwie gabloty - jedna przedstawia wyroby
dziewiarskie znajdowane przy pracach ziemnych, druga - „Ubiory pogrzebowe". Tekst wprowadzający znajdujący się w tej
drugiej mówi:
„Zmarłych często ubierano z wielkim staraniem,
najchętniej
w najlepsze jedwabie. Śmierć bardzo małych dzieci była na
porządku dziennym, a miały one takie same piękne
stroje
pogrzebowe jak
dorośli.''
Eksponaty w gablocie składają się na dość niejednolity zbiór.
Są tu: podwójny medalion przedstawiający księcia elekta,
zmarłego w 1647 roku (podpis zwraca uwagę na pilśniowy
kapelusz księcia, podobny do tego, jaki znajduje się obok
w gablocie), niewielki obrazek martwego dziecka w stroju
pogrzebowym (prawdopodobnie jednego z p o t o m k ó w Frydery­
ka I I I ) , fotografię zmarłego w 1627 roku w wieku dwóch lat
Fryderyka Chrystiana (jednego z synów Chrystiana I V - foto­
grafię wykonano w roku 1981, po otwarciu jego trumny
w katedrze w Roskilde). Pozostałe przedmioty to fragmenty
ubiorów - różne rodzaje czapek. Tylko jeden strój jest komplet­
ny: jedwabny ubiór Barbary Juel, która zmarła w 1632 roku
w wieku sześciu tygodni i została pochowana w kościele w Sorek
Oglądamy zatem tak wizerunki zmarłych w strojach, jak

43

�i same stroje. Tekst wprowadzający wskazuje na związek ze
śmiercią - trudno tu jednak mówić o zachowaniu kontekstu.
Ekspozycja ma świadczyć o tym, jakich ubiorów używano.
Dawne ubiory przeważnie nie zachowały się. (Mówi o tym tekst
opisu w drugiej gablocie, wyjaśniając, dlaczego prezentowane
tam czapki, skarpetki i rękawiczki są tak cenne.) To, co mogło
dostarczać materialnych d o w o d ó w kultury życia codziennego
znajowało się w trumnach.
Niemniej jednak w niektórych przypadkach ubiór okazuje się
takim rodzajem źródła, który pozwala eksponować wspomnianą
przy okazji omawiania czaszek ambiwalencję w stosunku do
eksponatów kojarzonych ze śmiercią. (Wiadomo, że niekiedy
„ m ó w i " on o zmarłym w sposób tak przekonujący, że czyni się
z niego substytut człowieka i grzebie wówczas, gdy niedostępne
jest ciało. ) Bywa, że w muzeum ubiór pełni rolę artefaktu
- zwłaszcza wtedy, gdy dzięki sposobowi ułożenia „przypomi­
na" kształt ludzkiego ciała. Ta „artefaktowość" nabiera szcze­
gólnego charakteru w sytuacji, gdy chodzi o odzienie zmarłych.
W omawianej tu ekspozycji dużą siłą wyrazu odznacza się
kompletny ubiór zmarłego dziecka. Jego prawdziwość od­
czuwamy nie tylko w tym sensie, że jesteśmy świadomi faktu, iż
pochodzi z dawnych czasów; świadomi także jesteśmy jego
bezpośredniego kontaktu z martwym ciałem.
39

40

Impresja i informacja
Retoryka wypowiedzi muzealnej świadczy o tym, że idealny
zwiedzający powinien być skrzyżowaniem homo sapiens z ho­
mo imaginans. Wskazują na to napięcia pomiędzy pierwiastkem
ścisłym a impresyjnym - pomiędzy informacją a opowieścią.
Opis chce być pierwszy - zawiera bowiem konkretne wiado­
mości stanowiące wynik wysiłku konceptualnego różnych
fachowców. Jego pierwszoplanowym - choć nie jedynym
- celem jest przekazanie wiedzy. Korzysta zatem z różych
środków retorycznych, by zwiększyć swą siłę perswazji. Stara
się być ciekawy; wprowadza motywy apelujące do emocji
i pobudzające wyobraźnię (piękna kobieta umierająca w począt­
kach lata, mężczyzna zabity strzałą przez skrytego wroga). Chce
odwrócić porządek muzealnego dyskursu, w którym przemawia
przede wszystkim obraz. Chce też połączyć odwoływanie się do
emocji z tym, co przemawia do intelektu, a więc ze ścisłością
historyczną oraz z wymogami wiedzy w jej wersji akademickiej.
Obok informacji mających wpłynąć na zindywidualizowanie
danego przypadku podaje konkretne podaje daty, miejsca
znalezienia. Niekiedy uwypukla fakt specjalistycznych badań
nad danym obiektem, co podnosi jego wartość. (Staje się on
cenny jako „materiał dowodowy," pozwalający odkrywać
szczegóły historii.)
Podobną stylistykę opierającą się na współistnieniu pierwia­
stków odwołujących się do emocji i do intelektu daje się
zauważyć w wizualnych środkach przekazu. W części prehis­
torycznej na ścianach umieszczono duże czarno-białe fotografie
kopców pogrzebowych i pejzaży. Kojarzą się one z wywoływa­
niem z pamięci tego, co minione. (Chodzi nie naszą osobistą
pamięć, ale o pamięć zbiorową, czy nawet gatunkową.) Rezyg­
nacja z koloru podkreśla niebezpośredniość pradziejowego
przekazu - ta przeszłość jest dostępna poprzez rekonstrukcje
i spekulacje, co uniemożliwia mimetyczne odtworzenie. Do
ekspozycji wprowadza się też „elementy natury'' - suche trawy,
zboża, kamienie. Muzealne eksponaty stają się czymś w rodzaju
„wspólnych p a m i ą t e k ' ' . Pamiątka, jak pisze Gadamer, oznacza
„wprawdzie coś minionego i o tyle jest rzeczywiście
znakiem,
ale też ma dla nas dużą wartość, gdyż uobecnia nam coś
minionego jako fragment tego, co nie minęło. Widać wszelako
wyraźnie, że nie jest to oparte na własnym bycie przedmiotu
wspomnienia. Pamiątka ma wartość jako pamiątka tylko dla
kogoś, kto już - tzn. jeszcze - wspomina przeszłość.
Pamiątki
tracą wartość, gdy przeszłość, którą przypominają, nie ma już
Żadnego
znaczenia."
41

44

Dla Gadamera kluczowe jest tu odróżnienie minionego od
teraźniejszego:
„To natomiast, że komuś pamiątki nie tylko coś
przypominają,
ale i rozwija on cały ich kult i żyje przeszłością
niczym
w teraźniejszości,
oznacza, że ma on zniekształcony
stosunek
do
rzeczywistości.''
Dystans do przeszłości oraz emocjonale zaangażowanie
cechujące stosunek do niej są to dwa momenty, które współgrają
ze sobą, a przebieg tej gry decyduje o ontologii pamiątki. Za
pomocą tych samych pojęć można opisać dążenie do wydoby­
wania wspomnień z „pamięci zbiorowej". W y p o w i e d ź muzeal­
na zakłada, że takowa istnieje i zmierza do tego, by wzbudzić
w zwiedzającym taki stosunek do oglądanych przedmiotów, jaki
ma się do osobistych pamiątek.
Jednocześnie wszędzie są rzuty i przekroje, schematy i wy­
kresy wskazujące w pierwszym rzędzie na to, że eksponaty
przekazują pewną wiedzę. (W zasadzie wszystko da się zeschematyzować, zestandaryzować i zestawić z jakimś typem
pokrewnym - tak siekierę, jak i b u d o w ę ciała ludzkiego).
Tu szczególnie wyraźnie ujawnia się gra pomiędzy dyskur­
sem naukowym i estetycznym. Dyskursy te na pewnym pozio­
mie wykluczają się, ale też umacniają wzajemnie swoje ist­
nienie. Oba zakładają, że świat odmienny od naszego czasowo,
przestrzennie, czy, mówiąc ogólniej, kulturowe, wymaga ochro­
ny i że należy poddawać go zabiegom mającym na celu jego
reprezentację. Retoryka wypowiedzi muzealnej zmierza do
opozycji pomiędzy naukowym a estetycznym trybem reperezentacji. Oczywiście, sposób w jaki organizowana jest wystawa
definiuje pewną nadrzędną pozycję, z której należałoby doko­
nać oglądu całości ekspozycji (czyli swoistą ramę modalną), ale
stosowane środki retoryczne odwołują się do tego, co przynależ­
ne biegunowi przeciwnemu. (Można to było obserwować w grze
pomiędzy elementami apelującymi tak do emocji, jak i do
intelektu.)
43

*

*

*

„Na ogół szczątki ludzkie, bez względu na postać, w jakiej są
przechowywane,
obarczone są symbolami i wpływają na
zachowanie żywych. Nierzadko wyobraża się je jako zbiorniki
i nośniki świętej potęgi lub magicznej mocy. "
To stwierdzenie Louisa-Vincenta Thomasa odnosi się głów­
nie do kultur tradycyjnych. W naszej kulturze współczesnej
martwe ciało wzbudza uczucia, które m o ż n a by nazwać klinicz­
ną formą zawstydzenia. Thomas ujmuje to w syntetyczny
sposób:
,, W tradycyjnej mitologii martwe ciało jest nie tylko tym, kim
nieboszczyk był, ale również tym, kim się stał i kim się staje:
istotą z tamtego świata, głęboko wnikającą w świat żywych
i ściśle go dotyczącą. W naszej kulturze,
pozytywistycznej
i nacechowanej indywidualizmem, uporczywie czci się i wie­
lbi raczej trupa osoby bliskiej dla podtrzymania się w złudze­
niu obecności, która jest już nieobecnością.
Dla tego jednak,
kto nie jest osobiście zaangażowany
i kto potrafi
nabrać
wystarczającego
dystansu do własnego
łęku - tak, żeby
wspiąć się na płaszczyznę
racjonalności
- trup jest jedynie
naukowo wytłumaczalnym
fenomenem biologicznym. Nato­
miast w oczach antropologa wszystkie praktyki o wartościach
religijnych, magicznych, estetycznych lub po prostu osten­
tacyjnych, odnoszące się do trupa, dowodzą, że jest on przede
wszystkim rzeczą
żywych."
M

45

46

Sposób, w jaki muzealne eksponowanie martwego ciała stara
się wyeliminować moc i tajemnicę śmierci, mówi wiele o skłon­
nościach naszego społeczeństwa. Nauka (w pozytywistycznym
tego słowa znaczeniu) służy tu do intelektualnego zawłasz­
czania świata i do uśmierzania lęków egzystencjalnych. To
prawda, że do ekspozycji włącza się niekiedy zainscenizowane
groby mające stanowić reprezentację sytuacji pochówku, że
opisy zarysowują kontekst i odtwarzają „ p r a w d ę " o zmarłym

�w taki sposób, by zawierała nieco informacji także o jego życiu.
Można to odczytać jako działanie zbliżone do pisania powieści
realistycznej, kiedy to przede wszystkim respektuje się zasady
prawdopodobieństa, ale dopuszcza do głosu także zamiłowanie
do fantazji. Zostaje więc pewien margines swobody inter­
pelacyjnej, który odbiorca może wykorzystać.
Jednakże to, co konstytuuje centrum znaczenia ekspozycji to
obiekt naukowy: spoczywające w gablocie szczątki ludzkie
poddane uprzednio specjalistycznym badaniom, odpowiednio
zinterpetowane i mogące służyć jako skupisko istotnych infor­
macji o sposobie życia i wyglądzie naszych przodków. Opo­
wieść o młodej dziewczynie, którą chowają w początkach lata
zostaje napisana po uprzednim poddaniu zwłok szczegółowym
analitycznym badaniom. Najpierw szkielet był źródłem histo­
rycznym, a grób - kopalnią d o w o d ó w mówiących o przeszłości
,,w o g ó l e " . Indywidualizacja znaleziska dokonana w duchu
powieściwej fabularyzacji jest wtórna. Muzeum to przestrzeń
zmieniająca znaczenie obiektów, które dostały się w sferę jego
wpływów. Martwe ciało, które tu umieszczono, zaczyna zna­
czyć w nowy sposób.
Warto zwrócić uwagę na tę szczególną moc muzealnej
przestrzeni, polegającą na tworzeniu precedensów i na sank­
cjonowaniu różnych moralnie dwuznacznych działań - takich
jak kradzież, profanacja, bezczeszczenie (np. grobów). Czyny te
popełniane są w imię pewnych „wartości w y ż s z y c h " takich jak
chronienie dóbr kultury, powszechna dostępność, edukacja,
dodawanie nowych d o w o d ó w do encyklopedycznej wiedzy
o świecie „ w o g ó l e " . Zjawisko to odnosi się dotyczy nie tylko
zbiorów historycznych czy etnograficznych; dotyczy także
kolekcji dzieł sztuki:
,,Dzieło sztuki ma zawsze w sobie cos' religijnego. To prawda,
Że religijne dzieło sztuki, które znalazło miejsce w muzeum,
albo jakaś pokazywana tam zabytkowa rzeźba nie mogą już

być bezczeszczone w takim samym sensie jak dzieło, które
pozostaje na swym pierwotnym miejscu. Oznacza to jednak
tylko tyle, że dzieło to w istocie doznało tego już wtedy, gdy
weszło w skład muzuem. Oczywiście nie dotyczy to wyłącznie
religijnego
dzieła sztuki. Dokładnie
to samo
odczuwamy
często w sklepie ze starociami, który wystawia na sprzedaż
stare przedmioty, tchnące jeszcze powiewem intymnego życia
- coś jakby zbezczeszczenie, swego rodzaju zniewagę
lub
profanację. Ostatecznie każde dzieło sztuki ma w sobie coś, co
się sprzeciwia
profanacji."
41

Istnieją jednakże kulturowo określone warunki profanacji
pożądanej, czyli takiej, której należy dokonać - w imię
„wartości w y ż s z y c h " , czy też przeniesienia określonych przed­
miotów w miejsce, gdzie uprawia się kult innego rodzaju. Jak
można to obserować, skłonni jesteśmy zakładać, że nasza nauka
ma moc desakralizacji wszystkich wierzeń i ujmowania w cu­
dzysłów cudzych przekonań. W ten sposób wypowiedź muzeal­
na współuczestniczy w tworzeniu spektakularnej wiedzy globa­
lnej i stanowi przyczynek do unifikacji współczesnego świata
oraz do nadzorowania tego, co w jej świetle uważa się za
tradycję i naturę. Jak ujmuje to MacCannell:
„Nowoczesne muzea i parki są anty-historyczne i nienatural­
ne. Nie są oczywiście anty-historyczne i nienaturalne w tym
sensie, że niszczą naturę, gdyż przeciwnie, chronią ją, ale
chroniąc, automatycznie oddzielają
nowoczesność
od jej
przeszłości i od natury i wynoszą ponad nie. Natura i prze­
szłość zostają uczynione częścią teraźniejszości,
nie w postaci
(nie zapośredniczony)
ducha wewnętrznego,
tajemnej duszy,
ale jako pokazane obiekty, jako turystyczne
atrakcje.
(podkr. aut.)
48

W ten sposób muzealizacja wpływa na sposób, w jaki różne
obiekty istnieją w rzeczywistości pozamuzealnej.

RYTUAŁY MUZEALNE
1) O P O W I E Ś Ć I O B R A Z Y
Ludzie zwiedzający muzeum przechadzają się, przemiesz­
czając się od jednego eksponatu do drugiego, a przechadzka
stanowi okazję tak do oglądania, jak i do wymiany myśli, uwag,
często powstających na zasadzie luźnych skojarzeń. W pierw­
szym rzędzie obcują oni z muzeum tak jak z krajobrazem, potem
dopiero tak jak z tekstem. Kiedy obserwujemy krajobraz
- twierdzi Brian Stock - przerzucamy naszą uwagę z jednego
fragmentu na inny; w różny sposób nadajemy im też znaczenia.
Wciąż oscylujemy pomiędzy tym, co może być interpretowane
w trybie sekwencyjnym a tym, co w trybie narracyjnym. Pejzaż
czytamy równocześnie na kilka różnych sposobów, zmieniając
perspektywy i miejsca skupiające naszą u w a g ę .
Możemy
traktować go jako scenerię wcielającą znane nam narracje,
niemniej jednak musimy zgodzić się na to, że jest to narracyjność inna niż ta będąca cechą tekstów pisanych.
44

50

Konstruując miejsca tak, by były one nasycone symboliką,
wpisuje się w nie treści, które winny być percypowane,
dekodowane, doświadczane w określony sposób - czyli struk­
tura przekazu zakłada pewien sposób odbioru. Zwiedzającemu
można przyznać tu rolę bądź czytelnika znaczeń, bądź też
kogoś, kto znalazł się wewnątrz krajobrazu nasyconego znacze­
niami. M o ż n a tworzyć tekst lub spektakl. Jest to oczywiście
uproszczenie. „Spektakl i tekst, obraz i słowo zawsze były
dialektycznie powiązane (...) i ten związek stawał się terenem
zaciekłej walki o znaczenie." W tym miejscu chodzi mi
o sposób zogranizowania treści, który uprzywilejowuje pewnien
typ odbiorczego postępowania z danym przekazem. Aby nieco
51

52

bliżej wyjaśnić, na czym to uprzywilejowanie polega, wskażę
dwa przykłady ekspozycji znajdujących się w kopenhaskim
Nationalmuseet.

Opowiedzieć historię
Muzeum wciela historię - o p o w i a d a j ą . Linearny, narracyjny,
chronologicznie uporządkowany schemat może narzucić spo­
sób zorganizowania treści. Tak jest na przykład w wystawie
poświęconej historii muzeum (,,Fra Kunstkammer til Danmarks
Nationalmuseum"). Rozrastanie się zbiorów, kolejne przebudo­
wy budynku przedstawiono zgodnie z porządkiem czasowym.
Opisy kolejnych faz rozwoju znajdują się na dużych, ponumero­
wanych planszach. (W pewien sposób dokonano tu fragmentacji
czasu i przestrzeni; poszczególne części mają swoją historię).
Tekst uzupełniają modele budynku, plany jego otoczenia,
portrety i fotografie osób związanych z muzeum oraz eksponaty
pochodzące z określonego okresu (np. tapety, którymi niegdyś
pokryte były ściany, drobne przedmioty znalezione w trakcie
budowy). Stanowią one ilustracje tekstu, a nie odwrotnie (tzn.
nie jest tak, że tekst dokonuje objaśniania przedmiotu). To
narracja stanowi szkielet konstrukcyjny.
Tego rodzaju systematyczna prezentacja wiedzy historycznej
wymaga intelektualnego zaangażowania się odbiorcy. Zwiedza­
jący winni oglądać wystawę podążając za wątkiem narracyj­
nym. Oczywiście, zakłada się tu aktywność widza, który chodzi
i rozgląda się - szczególne znaczenie ma aranżacja przestrzeni,
a mówiąc dokładniej odczucie jej multiplikacji uzyskane dzięki
wykorzystaniu luster. Ustawiony w rogu sali fragment altany

45

�ogrodowej zostaje odbity, przez co uzyskujemy wrażenie, że
oglądamy całe pomieszczenie. Nieduży, zrazu niezauważalny
napis na lustrze wyjaśnia, że jest to altana wybudowana w roku
1726 według projektu J.C. Kreigersa w ogrodzie Prisens
Palais. „Rekonstrukcja
jednej czwartej altany w naturalnej
wielkości jest przedstawiona w tym miejscu. Lustra
pomagają
oddać wrażenie całości altany.'' Do altany można wejść - tu też
znajdują się eksponaty i opisy.
Ta przestrzeń zaciekawia i wciąga - ludzie zaglądają tu i ,
zauważywszy niespodziewany efekt, wchodzą, rozglądają się,
a jeśli ujrzą coś frapującego, przyglądają się i rzucają okiem na
tekst opisu.
Podobnie zaglądają przez szybę do wnętrza domu wiejskiego
- eksponatu pochodzącego z duńskiego muzeum folklorystycz­
nego (ukazane jest ono w stanie z roku 1879, kiedy to
przygotowano je na wystawę w Kopenhadze.) Wnętrze to
stanowi fragment innej części wystawy, poświęconej zbiorom
etnograficznym. W tekście wprowadającym zastosowano cha­
rakterystyczną metaforę przestrzenną: „Muzeum
Narodowe
składa się z pewnej liczby zbiorów, czy, innymi słowy, z 'muzeów
w muzeum', z których każde ma swoją własną
historię.''
Stwierdzenie to uzmysławia, jak w „myśleniu o muzeum"
(przestrzeni trwającej w czasie) krzyżują się plan przestrzenny
i czasowy. M o t y w y przewodnie tej części wystawy to historycz­
ny rozwój zbiorów etnograficznych oraz dwa sposoby ich
zorganizowania: jako systematycznej kolekcji uporządkowanej
zgodnie z kryteriami formalnymi i jako ekspozycji przed­
stawiającej dany obiekt w jego naturalnym kontekście.
Opowiadanie historii muzeum korzysta z przestrzeni, jako ze
środka wyrazu - ujmując to w sposób metaforyczny („muzeum
w muzeum") jak i aranżując muzealną przestrzeń. (Część
rokokowych wnętrz zachowano w takim stanie, w jakim istniały
wtedy, gdy pałac przeznaczono na muzeum ). Sam budynek
staje się tu nośnikiem znaczenia. Zwróćmy uwagę na to, co
może stanowić punkt wyjścia do konstruowania tego znaczenia.
Budowla jako taka - poprzez sposób, w jaki istnieje ona
w przestrzeni - stanowi wdzięczny materiał do tego, by za jej
pomocą „ m ó w i ć " o historii i by wskazywać na pewne trwałe
w tradycji wątki symbolizacyjne. Innymi słowy, jest ona
podatna działania zmierzające do wyczytywania z niej różnych
opowieści. Budowle pochodzące z dawnych lat skłonni jesteś­
my obarczać zadaniem, które Gadamer nazwał „trwałą integra­
cją wczoraj z d z i ś " :

myślana jest jak historia, a k a n w ą „myślenia o historii" jest
narracja.
, J e s t e ś w stepie..."

53

„Dzieła architektury nie stoją nie zmienione na brzegu
historycznego strumienia życia, lecz strumień życia niesie je
ze sobą. Nawet gdy historycznie nastawione epoki usiłują
odbudować
dawniejszy stan budowli, nie mogą dążyć do
odwrócenia biegu dziejów, lecz muszą za swej strony tworzyć
nowe, lepsze pośrednictwo
między przeszłością a teraźniej­
szością. Nawet restaurator lub konserwator zabytków pozo­
staje artystą własnej
epoki." *
5

To, że dawne budowla istnieje we współczesnym krajobrazie
i że my świadomi jesteśmy ich dawności, zawiera zalążek
dyskursu o tradycji, który łatwo daje się rozwijać na bardzo
różne sposoby. W omawianym tu przypadku, pisząc historię
muzeum, ukazuje się j ą jednocześnie jako powieść szkatułkową
poprzez aranżację przestrzeni: altany (do której można wejść),
czy chaty (do której zagląda się przez s z y b ę ) . Tematyka
wystawy - tzn. muzeum i jego zbiory - jest inspirująca dla
takich zabiegów. W planach budowy czy modyfikacji budyn­
ków, które stanowią miejsca „kultywowania kultury" wysokiej
(teatry, muzea, wyższe uczelnie) oraz miejsca kultu religijnego
zaznacza się dążenie do tego, żeby wypowiedź architektoniczną
maksymalnie nasycić znaczeniami. Potem często odczytuje się
historię poprzez tę właśnie wypowiedź, skupiając się na jej
reprezentacyjnym potencjale symbolicznym. Jest to sposób
konstruowania wiedzy historycznej obdarzony dużą siłą per­
swazji.
55

W wystawie tej, opowieść o przestrzeni i o jej „ z a w a r t o ś c i "

46

W wystawie Mongołowie - nomadzi stepów podstawowym
środkiem wyrazu jest przestrzeń. Autor wystawy nagina ją do
potrzeb ekspresji. Chce wprowadzić od razu w środek mongols­
kiego świata - „Tu masz zieloną trawę, niebieskie niebo (kolor
ścian), jak jesteś w stepie, to ziemia paruje, powietrze drga
- zobacz - Ш tak jest" - mówi. (Patrząc poprzez szkło gablot
ustawionych w sali można mieć takie wrażenie. Gablota jest
złem koniecznym - oddziela widza od eksponatu; ale w tym
przypadku została wciągnięta w grę reprezentacji i obrócona
w środek wyrazu.)
Do Mongolii można dostać się od strony Chin i od strony
Europy - dwa wejścia, które prowadziły do ciągu sal składające­
go się na wystawę, zostały zaaranżowane na dwie drogi do kraju
nomadów. Droga z Chin wiedzie przez M u r Chiński - makieta
przedstawia fragment tego muru, w tle znajduje się jego
czarno-biała fotografia; drzwi zamienione zostały w bramę
w chińskim murze - na portalu widnieje napis złożony ze
znaków chińskich - wymyślone przez autora słowo oznacza
bramę do stepu.
Wchodząc od strony Europy mijamy „Gabinet etnografa"
wyposażony w przedmioty pochodzące z lat 1920-1950. Postaci
samego etnografa nie pokazano. W rzeczywistości ten, do
którego należy ten gabinet, jest osobą fikcyjną o kilku pierwo­
wzorach. Postać ta została wymyślona w odpowiedzi na pytania,
jakie autor wystawy słyszał od zwiedzających. („To jest kilka
postaci - ludzie często mnie pytają skąd mamy te rzeczy, jak je
nabyliśmy. M y je dostaliśmy, nie kupowaliśmy i c h . " ) Od­
powiedź na pytania została udzielona środkami wizualnymi.
Tego rodzaju odzwierciedlenie przestrzeni geograficznej nie
oznacza, że dalej trzeba posuwać się szlakiem zaplanowanym
przez organizatorów. Po wejściu do Mongolii, czy to od strony
Chin, czy to od strony Europy, kierunek zwiedzania jest
obojętny. M o ż n a przemieszczać się dowolnie, zaglądać do
różnych pomieszczeń - do dwóch wnętrz, w których wyświet­
lane są filmy, do świątyni buddyjskiej, do trzech namiotów.
W jednym z nich można usiąść na poduszkach rzuconych na
podłogę; wejście drugiego zagradza szklana ścianka, trak­
towana przez autora jako zło konieczne (trzeba było jakoś
ochronić cenne przedmioty). W trzecim modele postaci wyob­
rażają rytuał odprawiany przez szamana.
Autor określa percepcję wystawy jako „ c h w y t a n i e " . Za­
spokajanie potrzeb intelektu i imaginacji wiąże nicią doświad­
czenia: „Kiedy wchodzi się do świątyni lamaistycznej, jest
ciemno, po pewnym czasie oczy przyzwyczajają się, a gdy się
wychodzi na dziedziniec, oślepia światło - to jest to, co
rzeczywiście dzieje się wtedy, gdy wychodzisz ze ś w i ą t y n i . " !
I rzeczywiście - wychodzi się tu na „dziedziniec świątyni"
- do jaśniej oświetlonego pomieszczenia, w którym manekiny
tańczących postaci w tradycyjnych, rytualnych strojach in­
scenizują święto. Inne prezentują tradycyjne świąteczne stroje.
Tańczące postacie mają na twarzach maski. Twarze pozostałych
są umowne, niewymodelowane, a „ n i e d o k ł a d n o ś ć " ta jest'
celowa. W sąsiednich pomieszczeniach znajdują się bowiem
manekiny, których twarze wykonano na podstawie odcisków,
zdjętych z twarzy mieszkańców Mongolii - autor chciał uniknąć'
porównywania jednych z drugimi.
W komponowaniu tej wystawy ważny był szczegół. Na
przykład kolor traktowano jako środek ekspresji o znaczeniu tak
mimetycznym , jak i symbolicznym, estetycznym (skom­
ponowany z c a ł o ś c i ą ) i technicznym. Reprezentacja an­
gażująca środki wizualne nie musi jednak zmierzać do odzwier­
ciedlenia każdego szczegółu; nie powinna też udawać, że one
sama jest prawdą - oszustwo m o ż e się wydać (dlatego nl!
przykład brakujący próg w jednym z namiotów został uzupeł'
niony kawałkiem nowego drewna - autor zdecydował się nie.
5

58

59

60

61

�„ p o s t a r z a ć " go sztucznie). Ponadto można też łączyć różne
sposoby reprezentcji - tak więc mamy modele postaci z twarza­
mi będącymi kopiami prawdziwych ludzi, mamy takie, których
twarze są umowne, mamy też zdjęcia prawdziwych ludzi
i postacie „bez c i a ł " . W tym ostatnim przypadku chodzi
0 postacie zapaśników wyobrażone poprzez ubiór podwieszony
w sposób odzwierciedlający ruch walczących; tło stanowią
zdjęcia z prawdziwych zapasów. W ten sposób nakładają się na
siebie dwa plany czasowe - tradycyjne zapasy ukazane są na tle
tych współczesnych. Z w r ó ć m y uwagę, że motyw czasu został tu
oddany środkami innymi niż narracja.
Przemieszaniu planów czasowych towarzyszy różnorodność
rodzaju eksponatów i środków przekazu (obok tradycyjnych
eksponatów muzealnych takich jak np. ozdoby, ubiory, przed­
mioty codziennego użytku i te związane z kultem itp.; są tu też
filmy, nagrania z objaśnieniami, współczesne zdjęcia, stare
mapy.)
Świat ukazany w tej ekspozycji nie wywołuje bynajmniej
wrażenia chaosu. Przypuszczalnie dzieje się tak dlatego, że
percepcja wystawy jest inna niż taka, która pozo walałaby skupić
się na jednotorowym, linearnym wątku czasowym, zapisać go
w pamięci i d o k o n y w a ć nieustannej projekcji poszczególnych
elementów treści na tę siatkę chronologiczną.
Wystawa, stanowiąc pewnego rodzaju reprezentację bycia
w świecie, traktuje czas i przestrzeń jako aktywne czynniki
procesu wyrażania określonych sensów. Jesteśmy w środku
spektaklu, który sami tworzymy dokonując wyboru mediów
1 angażując określoną stronę naszej wrażliwości. Oczywiście, są
tu i napisy - te wskazujące ogólnie na tematykę odzwierciedlają
sytuację tradycyjnego mongolskiego targu, dokładniejsze wiszą
na zwojach na poszczególnych gablotach. Jednakże to nie na
słowie spoczywa zasadniczy ciężar ewokowania sensów koja­
rzonych z przedstawianą kulturą. Sposób, w jaki zwiedzający
może wejść w kontakt z tymi sensami, wyraża stwierdzenie
Briana Stocka:
„Zamiast mówić o oglądaniu jako o czytaniu, powinno się
może mówić o nim jako o 'rytuale wizualnym', gdyż oglądanie
krajobrazu jest tak rytuałem oka jak i czytaniem tekstu
62

Tego rodzaju „ r y t u a ł y " wydają się odgrywać istotną rolę
w muzeum, stąd też warto przyjrzeć się bliżej tak im samym, jak
i ogólnie rozumianej kategorii wizualności.

2) O G L Ą D A N I E Ś W I A T A

życia zbiorowego mogą znaleźć wyraz ekspresji w przed­
miotach. Systematycznie pozyskana kolekcja
przedmiotów
jest więc bogatym zbiorem przekonujących
dowodów.
Ich
kolekcja tworzy archiwum bardziej oczywiste i pewniejsze niż
archiwa pisane, gdyż są to autentyczne, autonomiczne przed­
mioty, które nie mogły być spreparowane
na potrzeby
konkretnego przypadku, tak więc charakteryzyją
rodzaje
cywilizacji lepiej niż cokolwiek innego. "
ы

Martwe, zdekontekstualizowane obiekty, jak twierdzi Mauss
w dalszym ciągu swego wywodu, m o g ą zostać przywrócone do
życia dzięki towarzyszącej i m dokumentacji (opisom, rysun­
kom, fotografiom). Punktem wyjścia jest jednak materialny
obiekt, poddający się intelektualnej obróbce i będący swoistym
partnerem w procesie poznawania świata. Traktowany jest on
jako fragment pewnej rzeczywistości i ma d a w a ć jej świadect­
wo. Owej roli eksponatu jako świadka nie m o ż n a pomijać, gdyż
stanowi ona podstawę muzealnej reprezentacji.
„Niektórzy świadkowie muszą być bardziej godni zaufania niż
inni. Wnioskowanie o wartości obiektów jako
'autentycznych
i autonomicznych', nie spreparowanych na użytek konkret­
nego przypadku jest zakładaniem, że inne rodzaje
świadectw,
'archiwa' zestawione na podstawie osobistych
obserwacji,
opisy i interpretacje, są mniej czyste, bardziej
skażone
przygodnym etnograficznym spotkaniem, zderzaniem w nim
interesów i prawd częściowych.''
- twierdzi C l i f f o r d .
65

Nieodzowność czynności związanych z etnograficznym
oglądaniem dotyczy różnych poziomów wnikania w rzeczywis­
tość kulturową. Znamienne są tu słowa, jakie uczestniczący we
wspomnianej wyprawie Marcel Griaule napisał w swej popular­
nej książce o pracy etnograficznej i archeologicznej w Czadzie.
66

„Być może jest to dziwactwo nabyte w służbie lotniczej, ale
zawsze z niechęcią odnoszę się do konieczności
pokonywania
nieznanego terenu pieszo. Teren widziany z powietrza kryje
niewiele tajemnic. Własność jest tu zarysowana jak tuszem,
drogi schodzą się w punktach krytycznych, ukazują się
wewnętrzne
dziedzińce,
chaotyczność
terenów
zamieszka­
nych staje się zrozumiała. Wraz z fotografią lotniczą elementy
instytucji układają się w dostępny ciąg oddzielnych
obiektów.
Człowiek jest niemądry: podejrzewa swego sąsiada, a nie
niebo; mniema, że w czterech ścianach,
w przestrzeni
otoczonej palisadą, ogrodzeniem, płotem, wolno wszystko.
Ale wszystkie jego wielkie i małe zamiary, sanktuaria i śmiet­
niska, jego byle jakie ulepszenia i ambicje rozwojowe ukazują
się na fotografii lotniczej. (...) Dzięki samolotowi
można
ustalić podstawową strukturę tak topografii jak i
umysłu.")
61

Oczywistość rzeczy widzianych
W muzeum wizualność - w sensie najbardziej podstawowym
- przejawia się jako oczywistość rzeczy widzianej. Była j u ż
o tym mowa przy okazji renesansowych okazów przywożonych
przez podróżników i włączanych do kolekcji. Ta ostatnia pełniła
wówczas między innymi funkcję godnej zaufania, choć frag­
mentarycznej, relacji o świecie niedostępnym bezpośredniemu
poznaniu. Oczywiście, jest to tylko jedna z funkcji, j a k ą pełnią
muzealne eksponaty, czy może raczej, jeden ze składników
kompleksowej funkcji, polegającej tak na pozyskiwaniu wie­
dzy, jak i jej kumulowaniu oraz przedstawianiu. Kompleks ten,
niewątpliwie zależny w swej ostatecznej postaci od kontekstu
kulturowego, charakteryzuje się dużą żywotnością. Uobecnia
się on w refleksji etnograficznej, co jest o tyle istotne, że
wskazuje na istotne cechy kwalifikacji przedmiotów odnaj­
dywanych w terenie i potem wcielanych do muzealnych
zbiorów. Szczególny status, j a k i przyznaje się przedmiotomświadkom widać wyraźnie np. w instrukcjach Marcela Maussa
Przygotowanych dla uczestników wyprawy Dakar-Djibouti
udającej się do Afryki w celu zgromadzenia eksponatów do
Paryskiego muzeum. Mauss pisze:
••Ponieważ ludźmi zawsze kierowała potrzeba
odciskania
śladów swego działania w materii, niemal wszystkie zjawiska

Griaule, były lotnik, do wizualności miał szczególne podej­
ście. Pozyskiwanie informacji tą drogą traktował - szczególnie
w początkach swej działalności - jako źródło, z którego można
czerpać niezależnie od badań prowadzonych metodą ustną, a co
więcej, jako źródło dostarczające możliwości sprawowania
kontroli nad danymi uzyskanymi dzięki metodzie ustnej oraz ich
weryfikacji. Wielokrotnie podkreślał wartość obserwacji, czy
może raczej całościowego oglądu. Wprawdzie w czasie swych
etnograficznych eksploracji rzadko miał do dyspozycji samolot,
ale zaadaptował panoramiczny punkt widzenia jako taktykę
niezastąpioną w czasie pracy terenowej.
Zwróćmy uwagę na to, że w takim ujęciu zwykłe zarysowanie
mapy daje wstępny ogląd kultury. Moc oglądu, a ściślej mówiąc,
spojrzenia z góry, polega na tym, że ujmuje ono pewną całość
(to znaczy to, co, za sprawą arbitralnej decyzji badacza, zostaje
uznane za całość). Nie można wykluczyć, że podejście takie
rzutuje na sposób, w j a k i konceptualizuje się widzianą rzeczy­
wistość.
Wszystko to stanowi o znaczeniu, jakie ma wizualność dla
etnografa w czasie gromadzenia wiedzy i w czasie jej konceptualizowania. Rzecz umieszczona w muzeum i przeznaczona do
oglądania ma być jednak atrakcyjna przede wszystkim dla
zwiedzającego. M o ż n a wyróżnić dwa zasadnicze aspekty,
68

69

47

�w jakich istnieje ta problematyka. Chodziłoby mianowicie o to,
co przynależy naturze wypowiedzi wizualnej (zwłaszcza
o szczególnego rodzaju mimetyczność, eksponującą swoje
funkcje reprezentowania) oraz o to, co jest kwestią korzystania
z tej wypowiedzi, czyli dotyczy krajobrazu muzealnego. Przyj­
rzyjmy się bliżej zagadnieniom związanym z tym drugim
kręgiem zagadnień, wychodząc jednakże nie od „rzeczy widzia­
n e j " , ale od tego, w jaki sposób wizualność zaznacza się
w kulturze współczesnej. Muzeum nie istnieje bowiem w próżni
kulturowo-społecznej; jego wewnętrzny krajobraz zmienia się
wraz z przemianami tego, co w stosunku do niego zewnętrzne.

Wizualność i kultura współczesna
W r ó ć m y raz jeszcze do charakterystycznego stwierdzenia,
cytowanego w rozdziale o wizualnym trybie reprezentacji:
„Zamiast mówić o oglądaniu jako o czytaniu, powinno się może
mówić o nim jako o 'rytuale wizualnym', gdyż
oglądanie
krajobrazu jest tak rytuałem dla oka jak czytaniem
tekstu."
Chciałabym potraktować ten cytat jako punkt wyjścia dla
przeniesienia rozważań na płaszczyznę ogólniejszą, a mianowi­
cie związku tego typu wizualności z kulturą współczesną.
Z pewnością jest wiele sposobów, w jakie można inter­
pretować wizualne aspekty krajobrazu muzealnego w powiąza­
niu z kulturą współczesną. Zacznijmy od tego, że definiując tę
kulturę, często wskazuje się na szczególne miejsce, jakie
zajmują w niej doznania wizualne. Podkreśla się, że rozwój
środków masowego przekazu doprowadził do rozmnożenia się
wizualnych znaków i symboli i do estetyzacji życia codzien­
nego. ' „Znaki i obrazy są w przeważającej
mierze wizualne
i zostały powiązane z wszystkimi rodzajami obiektów i usług.
Handlowanie swoiście pojętą własnością
wizualną daje się
zauważyć we wszystkich niemal dziedzinach życia
społecznego.
Konsumpcja jest więc 'symboliczna', a nie po prostu czy
głównie funkcjonalna albo zdeterminowana ceną.
twierdzą
autorzy książki Economies of Signs and Spaces - Scott Lash
i John Urry.
10

7

Ponowoczesny wzrost wizualnej konsumpcji idzie w parze
z jej de-dyferencjacją. Dla nowoczesności charakterystyczne
było wertykalne i horyzontalne zróżnicowanie poszczególnych
sfer życia społecznego. Określone mechanizmy społeczne
legitymizowały i chroniły ich specyfikę instytucjonalną, nor­
matywną i estetyczną. Istniało zatem zróżnicowanie na kulturę
wysoką i niską, na naukę i życie potoczne, na sztukę artystyczną
i popularne przyjemności. Ponowoczesność chce rozmyć te
granice, doprowadzić do przemieszania rozdzielonych niegdyś
jakości kultury i „przejść od kontemplacji do
kosumpcji."
Warto zastanowić się nad tym, jak w tę rzeczywistość wpisuje
się instytucja muzeum wraz ze swoją funkcją pokazywania (a
następnie interpretowania) znaków kultury. Muzeum potrak­
tować tu można jako czuły zmysł kultury. Niektóre cechy
współczesnej kultury stanowią konstytutywny składnik samej
idei muzeum. Zaliczyć tu można: prymat trybu reprezentacji,
dążenie do mimesis, któremu towarzyszy pewna niewiara
w możliwość jej osiągnięcia, a w końcu maksymalna kompresja
czasoprzestrzeni. (Mamy tu świat w pigułce - pigułka zawiera
esencję - to co w świecie istotne, warte zobaczenia).
Są jednak i takie właściwości kultury współczesnej, które na
pierwszy rzut oka wydają się niemożliwe do przeniesienia na
muzealny grunt. Kultura ta, zwłaszcza jej konsumpcyjne ob­
licze, charakteryzować się ma niestałością (dotyczącą w dużym
stopniu sfery estetycznej i aksjologicznej). Klientom proponuje
coraz to nowe produkty, pielęgnując w ten sposób zmienność
ich preferencji i skłonność do poddawania się nastrojom.
Tymczasem muzeum z założenia nastawione jest na chronienie
trwałych treści kultury, na zatrzymywanie znaków przeszłości.
W przestrzeni muzeum można jednakże wydzielić tereny, na
których pojawiają się coraz to nowe „ o s o b l i w o ś c i " . W hallu
kopenhaskiego Nationalmuseet układa się labirynt z k a m y k ó w
n

74

48

(cieszy się on dużym zainteresowaniem, spacerują po nim nie
tylko dzieci); przed świętami Bożego Narodzenia jego miejsce
zajmują stoiska z bombkami i smakołykami, obok pojawia się
mini-wystawa przedmiotów kojarzących się z przyprawami
(okręty i naczynia wykonane z goździków, pojemniki na
korzenie itp.), na podestach schodów chór śpiewa a capella
pieśni bożonarodzeniowe, a dzieciom organizuje się zbiorowe
klejenie łańcuchów na choinkę. Powstaje tu przestrzeń wesołe­
go jarmarku (tym bardziej, że dzieje się to na szlaku wiodącym
do muzealnego sklepiku).
Poszczególne wystawy nabierają charakteru spektaklu - tu
obrazy, tam muzyka i slajdy, tu przyciemnione światło - wszyst­
ko stanowi pożywkę dla imaginacji. Zwiedzający może tu być
po trosze turystą. Nie musi w nic się angażować, dobiera
wrażenia stosownie do swoich upodobań i nastrojów. Trochę
poogląda film, posiedzi w jurcie, słuchając objaśnień, których
dostarcza wypożyczony walkman, gdzie indziej wciśnie guzik,
by rozległa się melodia grana na instrumencie wystawionym
w gablocie. Krąży pomiędzy zwyczajnością a egzotyką. Za­
dbano o jego wygodę, więc ma pod ręką wszystko, czego'
ewentualnie mógłby potrzebować i w takim standardzie jaki
wybierze. (Są automaty z kawą i droższa, bardziej ekskluzywni
kawiarnia.)
Rozpatrywane z tego punktu widzenia „rytuały wizualne"
odprawiane w muzeach mają szczególny charakter. Dają po­
czucie uczestnictwa w Kulturze (zwiedzanie muzeów to działa­
nie sytuujące się w sferze kultury wysokiej); co więcej, daj?
poczucie poznawania świata w jego różnorodności i w tym, co;
nosi znak firmowy najwyższej jakości - wszystko, co jest
w muzeum, jest w jakimś sensie „ n a j . . . " (to znaczy należy do
kategorii rzeczy wartych uwagi, nawet jeśli stanowi rekonstruk­
cję.)
Muzeum zostaje wciągnięte w mechanizm de-dyferencjacji
kulturowej. Stara się ono przestać być świątynią, a przejąć nieco
z obszarów zabawy i nauki. Stąd też w muzealnym krajobrazie
pojawiają się obszary jarmarku, sanktuaria nauki, galerie sztuki.
Elementy charakterystyczne dla tych przestrzeni przenikają się.
choć zwykle jeden z nich nadaje zasadniczy rys ogólnej
atmosferze danego fragmentom muzealngo krajobrazu. (Jest to
taka formula, w której obecnie często funkcjonuje kultun
wysoka.)
Wchłanianie treści kulturowych jest łatwe i przyjemni
- sugeruje retoryka muzealnej przestrzeni i tekstów ulotek,
reklam i ogłoszeń; co więcej, dokonuje się go bez wysiłku
Muzeum ma być miejscem, w którym po prostu „przebywt
s i ę " , miejscem, w którym wszyscy będą czuli się dobrze.
Tworzy sie zatem konsumentowi Kultury i Sztuki cieplarniani
warunki - wszędzie umieszcza się plany i plansze z oznaczeni*,
mi: „Jesteś tu - tu jest sala nr 150". Człowiek jest zarazeł
samodzielny i niesamodziely; samodzielny, bo planuje sw
trasę, bo może wybrać jedną z wielu dróg; niesamodzielny - И
uzależniony od informacji, których mu dostarczono. Wybie*
też sposób edukacji - pozwala się edukować, a gdy mu Я
znudzi, cofa pozowolenie. To prawda, nie może wykraczać роЯ
wyznaczone mu tereny (bo rozlegnie się alarm), ale zamiast tegt
coraz częściej dostaje komputer - tu staje się imperatoref
panującym nad światem informacji. Naciska ekran - che
wiedzieć wszystko o tym przedmiocie - i dostarcza mu SK
potrzebnych danych. Ze swojego punktu widzenia panuje n#
przedmiotami, a ponadto organizuje własne rozumienie światł
Jednakże zerwana zostaje więź między informacją a prze*
miotem. (Właściwie przedmiotów w ogóle nie ma - są j e d y ł
ich artefakty.) Ujawnia się tu ambiwalencja relacji pomiędfl
podmiotem poznającym a przedmiotem poznania.
75

Imperialiści, turyści i historycy
Co w przedstawionych powyżej warunkach dzieje się z tres
cią wypowiedzi muzealnej, a zwłaszcza z wiedzą dyskursywnł
Jak funkcjonuje w tym krajobrazie to, czego muzeum, j»

�mówiliśmy na wstępie, winno strzec i co miało kontrolować?
Pewne charakterystyczne tendencje można zauważyć j u ż po
pobieżnym obejrzeniu paru ekspozycji, zorganizowanych na
różne sposoby. Chodzi mi przy tym o organizację wystawy
w ściśle określonym znaczeniu, a mianowicie o pewne koncep­
cje poznawania świata, których istnienie można wywnioskować
przyglądając się ukształtowaniu poszczególnych fragmentów
krajobrazu muzealnego.
Punktem wyjścia będzie znajdujący się w muzealnym hallu
tekst dotyczący wystawy zatytułowanej „Skarby Etnograficz­
ne":
76

„Jest tu możliwość zbadania dużej ilości obiektów z całego
świata. Informacje o tych obiektach zgromadzone są w kom­
puterach i wyświetlane
na ekranach. Aktualna wystawa
składa się ze zbiorów eskimoskich, ale będzie stopniowo
poszerzana, tak by objęła wszystkie rejony ziemi.''
Wystawie tej zdaje się patronować duch Linneusza. Do­
chodzą w niej do głosu ambicje dokonania opisu całego świata,
a raczej ujęcia go w ramach uniwersalnego systemu deskryptywnego. Jak wiadomo, Linneusz chciał skatalogować w ra­
mach tego systemu wszystkie rośliny na ziemi (zarówno znane
jak i te jeszcze nie poznane.) Jego projekt streszczał w sobie
aspiracje ówczesnej nauki europejskiej i jakkolwiek dziś wydaje
się nam abstrakcyjny i statyczny w wyrazie, w swoim czasie
miał jak najbardziej realną siłę działania. Liczni uczeni
rozpierzchli sie po świecie, by szukać obiektów do klasyfikowa­
nia. Charakterystyczne są słowa, jakie Linneusz skierował do
jednego ze swych znajomych:
77

„Mój uczeń Sparrman właśnie pożeglował
na Przylądek
Dobrej Nadziei, a mój inny uczeń, Thungerg, ma towarzyszyć
ambasadzie holenderskiej do Japonii; obaj są kompetentnymi
przyrodnikami. Młodszy Gmelin jest wciąż w Persji, a mój
przyjaciel Flack w kraju Tatarów. Mutis dokonuje wspania­
łych botanicznych odkryć w Meksyku. Koenig znalazł wiele
nowych rzeczy w Tankebarze. Profesor Friis Rottboll z Ko­
penhagi publikuje rośliny znalezione w Surinamie przez
Rolandera. Arabskie odrycia Forkssala wkrótce
zostaną
wysłane do druku w
Kopenhadze.''
78

W cytowanym wcześniej tekście dotyczącym wystawy po­
brzmiewały podobne tony. Wyraźny był motyw poznawczego
(a co za tym idzie i kulturowego) zawłaszczania świata - nasze
szkiełko i oko dotrze wszędzie; zmierzamy do tego, by nasza
muzealna reprezentacja była pełna. Sama ekspozycja zor­
ganizowana jest w sposób wskazujący na podobne tendencje
intelektualne. Poszczególne obiekty zgromadzone zostały zgod­
nie z formą i funkcją. W szklanych gablotach ułożono przed­
mioty codziennego użytku - w jednym miejscu same buty,
w innym same rękawiczki, w jeszcze innym same stołki czy
garnki. W środku sali stoi szklana gablota, w której przedmioty
złożyły się na scenkę. (Na przykład ukazanych jest kilka postaci
w typowych strojach.) Jak tłumaczy jedna z osób pracujących
w dziale etnograficznym muzeum - chodziło o to, by pokazać
jak największą ilość przedmiotów. Zwiedzający jest tu od­
dzielony od reprezentowanej rzeczywistości kulturowej. Udo­
stępnia mu się jednak komputer - w ten sposób może dowolnie
manipulować „rzeczywistością" - naciska określony obrazek
uzyskuje takie informacje, o jakie mu chodzi. Muzeum jako
.•skład cennych rzeczy" w swej skrajnej wersji w ogóle nie
pozwala na bezpośrednie obcowanie z artefaktami. Udostępnia
je potencjalnie - jako obrazy i informacje gromadzone
pamięci sieci komputerowych. Walorem tego rodzaju „ob­
cowania" ma być ogólna dostępność tego, co uznane zostało za
oobro kultury i winno stanowić wspólną własność ludzkości.
Interpretując taką organizację treści można ponownie od­
wołać się do pracy Lasha i Urry'ego. W analizie zjawisk
współczesnej turystyki autorzy ci korzystali z pojęcia kompresji
czasoprzestrzeni. Przejawia się ona jako swoiste anulowanie
1

s , e

w

79

przestrzeni spowodowane możliwością błyskawicznego poko­
nywania dużych dystansów. Inne jej oblicze j a w i się wtedy, gdy
zwrócimy uwagę na podróż symulowaną w nieustannie krążą­
cych znakach i obrazach, głównie natury wizualnej.
Naciskając ekran komputera działamy w świecie niepraw­
dziwym. O ile jest to podróż, to podróżujemy w szklanym tunelu
- ekran komputera i szyby w muzealnych gablotach determinują
tereny eksploracji.
Takie ograniczenie dotyczy jednak wykorzystania wiedzy,
a raczej jej reglamentacji. Natomiast stosunek do samego
zjawiska pozyskiwania jej przez fachowców po to, by dać
ludzkości dobro o niekwestionowalnej wartości można by
nazwać - oczywiście upraszczając nieco tę sytuację poznawczą
- „ i m p e r i a l i z m e m " poznawczym.
Wątek imperialistycznego traktowania świata obcego kul­
turowo jest żywo rozważany we współczesnej antropologii.
Mówiąc o muzealnej reprezentacji warto zwrócić uwagę na jego
nowsze oblicze, a mianowicie na imperialistyczną nostalgię,
czyli szczególnego rodzaju żal za minionym światem, tym,
który niknie za sprawą ekspansywnych działań kultury białej.
Taką nostalgię można np. zauważyć w aranżacji części prehis­
torycznej. Z półmroku wyłaniają się obrazy przeszłości np.
w postaci rekonstrukcji wiosek, przedmiotów codziennego
użytku pośród suchych traw, kamieni, konarów drzew, na tle
czarno-białych fotografii pejzażu. Obrazy życia w dawnych
wiekach jawią się w atmosferze sennej i nierzeczywistej (choć
z drugiej strony opatrzone są pieczęcią naukowości - datowane,
pokazywane jako dowody, często jako pierwociny obecnych
form danych przedmiotów czy gatunków zwierząt.)
80

81

Zostaje tu stworzone bezpieczne pole refleksji dla człowieka
współczesnego. Przechadza się on pomiędzy kadrami z prze­
szłości.
Teren przechadzki innego rodzaju zaaranżowano w dziale
„Ludy świata." W szeregu sal zgromadzono rzeczy pochodzące
z różnych obszarów świata: przedmioty kultu, ubiory, trochę
przedmiotów użytkowych. Epatują one swoją egzotyką i kunsz­
tem wykonania. Szczególnie wyeksponowano ich walory es­
tetyczne. Są to, mówiąc krótko, rzeczy, które cieszą oko i mogą
stanowić pożywkę dla imaginacji. Sprawy takie jak prze­
znaczenie, sposób użycia, związek z tradycją, religią, zwyczaja­
mi itp w niektórych przypadkach wyjaśniono w tekstach
opisów. Szereg obiektów opatrzono jedynie pobieżnymi infor­
macjami, wskazującymi „co to jest". Odwołując się do Clifforda, można by tu mówić o surrealistycznej tonacji tej wystawy.
(Przypomnijmy, że termin „ s u r r e a l i z m " w odniesieniu do
zachodnioeuropejskiej praktyki kolekcjonerstwa, stosowany
był przez tego autora w znaczeniu szerokim. Określał ten rodzaj
estetyki, który ceni fragmenty, dziwne i nieoczekiwane ze­
stawienia i zmierza do ukazania jakichś niezykłych rzeczywis­
tości odwołując się przy tym do dziedzin estetyki, erotyki,
egzotyki. )
82

Ten typ kolekcji etnograficznych bywał ostro krytykowany
przez etnografów jako wybiórczy, nienaukowy, nie oddający
istoty obcych kultur. Jednakże jeśli spojrzeć na niego z innego
punktu widzenia, to może on okazać się reprezentatywny. To
prawda, nie odzwierciedla on świata innych kultur w sposób,
jaki obecnie uznaje się za reprezentatywny. W pewien sposób
udostępnia jednak turystyczne doświadczenie, uważane za
symptomatyczne dla kultury współczesnej. Pozwala w sposób
łatwy, tani, wygodny i niezbyt absorbujący czasowo doznawać
różnorodnych wrażeń, pozwala też zachować zewnętrzna po­
stawa w stosunku do oglądanych treści.
Na umownej skali muzealnej reprezentacji taka wyrywkowość w ukazywaniu świata sytuowałaby się na biegunie
przeciwnym w stosunku do tego, gdzie wiedza przekazywana
jest w sposób systematyczny, linearny i wymaga intelektual­
nego zaangażowania się odbiorcy. Tego typu organizację treści
dyskursywnych obserwowaliśmy w wystawie ukazującej histo83

49

�rię muzeum. Szkielet konstrukcyjny tworzony był przez narra­
cję. Plany, zdjęcia, makiety pełniły funkcje ilustracyjne. Treść
przekazu stanowiła konkretna wiedzia historyczna, która winna
wpisać się w pewną, posiadaną już przez odbiorcę, świadomość
historyczną.
G r a muzealna
Rozbijanie wypowiedzi muzealnej na poszczególne elemen­
ty, wskazywanie różnych trybów reprezentacji to oczywiście
zabiegi analityczne mające prowadzić do wyjaśnienia tego, co
w swej warstwie podskórnej przekazuje wypowiedź muzealna.
Jednakże aby analiza taka miała jakikolwiek sens, najpierw
trzeba ujrzeć muzeum jako całość; i do całości tej trzeba
powrócić zakończywszy myślenie o różnych jej aspektach.
Ekspozycje poszczególnych autorów różnią się w swej
wymowie ale, istniejąc w ramach krajobrazu muzealnego,
składają się na całość - polifoniczną, płynną, dopuszczającą
możliwość wielorakiego odbioru, czy może raczej, wielo­
rakiego chwytania sensu. Tu zaczyna się interpretacyjne działa­
nie zwiedzających. W y p o w i e d ź muzealną formułuje się bo­
wiem ze względu na kogoś, dla kogo winna być zrozumiała.
W tym miejscu rodzą się pytania o roszczenia, jakie wypo­
wiedź ta wysuwa w stosunku do odbiorców, o wstępne warunki,
jakie ci ostatni powinni spełniać, by zrozumieć przekaz,
a w końcu o typu uczestnictwa, jakiego się od nich domaga.
Mówienie o tych roszczeniach to poniekąd mówienie o koncep­
cji sensu wpisanej w wypowiedź. (Oczywiście, trzeba tu
przyjąć, że muzeum jako całość zakłada pewną ogólną koncep­
cję sensu.) Pojawia się tu kolejne pytanie: czyj to ma być sens?
M o ż n a je jednak uchylić, jeśli wypowiedź muzealną potraktuje
się podmiotowo, natomiast sposób, w jaki istnieje ona wobec
zwiedzających, ujmie jako autoprezentację (w Gadamerowskim
tego słowa znaczeniu).
Jak twierdzi Gadamer, „oglądanie to pewien zasadniczy typ
u d z i a ł u . " Odnosi on to wprawdzie do przedmiotów sztuki,
a nie do eksponatów znajdujących się w muzeach historii
i kultury. Jego rozważania można jednak, jak sądzę, odnieść
także do tych ostatnich i to nie tylko z uwagi na to, że Gadamer
uwzględnia wątek różnych sposobów istnienia rzeczy jako
takich, ale i ze względu na przyjętą tu formułę rozumienia
muzeum: jako wyniku interpretacyjnych i kreatywnych działań
ludzkich. Będzie to oczywiście jedna z wielu możliwych prób
„hermeneutyki m u z e u m " .
Dla takiego ujęcia muzeum kluczowe wydaje się pojęcie gry,
za pomocą którego Gadamer wyjaśnia sposób bycia dzieła.
Całość znaczeniowa, jaką jest gra, istnieje według niego tylko
wtedy, gdy jest grana. Podobnie dzieło sztuki swe prawdziwe
istnienie i sens zyskuje w doświadczeniu odbiorczym. Nie jest
ono dla odbiorcy przedmiotem, bo jego znaczenie nie jest
gotowe, ale powstaje dopiero w interpretacji, do której dochodzi
w czasie samoprezentacji dzieła. W tym sensie podmiotem gry
jest samo d z i e ł o . Gra - mówi Gadamer - „ m a własną istotę,
niezależną od świadomości grających. Gra istnieje też tam,
a nawet przede wszystkim tam, gdzie żaden byt-dla-siebie
subiektywności nie ogranicza horyzontu tematycznego i gdzie
nie ma podmiotów o postawach graczy. Podmiotem gry nie są
grający; poprzez nich gra jedynie się prezentuje."
Ale też
istnienie gry jest nieodłączne od działań interpretacyjnych
graczy. W odniesieniu do dzieła sztuki oznacza to, że aby
poznać „dzieło samo", nie można abstrahować od jego od­
niesień do życia. Odbiorca i jego świat okazują się najważniej­
szymi uczestnikami gry.
Spróbujmy w podobny sposób spojrzeć na muzeum - z wpisa­
nymi w nie regułami reprezentacji i odbioru. Jeśli przyjmiemy,
że istnieje „gra muzealna'', decydujący będzie moment zgody
zwiedzającego na przyjęcie roli gracza.
W muzealnej grze gra się „całymi ś w i a t a m i " , które zostają
powołane do życia, ale przebieg gry jest prawidłowy, o ile
84

85

86

87

8 8

50

zachowana zostaje ciągłość sensu, łącząca j ą z zewnętrznym
światem gracza. „Nigdy grający, twórca lub widz nie są
wciągani tylko w obcy świat czarów, rauszu, snu, lecz raczej
wychodzą w bardziej właściwy sposób we właściwy sposób we
własny świat, głębiej się w nim rozpoznając."
W muzeum ó w moment wieloaspektowego rozpoznania jest
niezwykle istotny. T y m , co rozpoznawane są dwie (co najmniej)
rzeczywistości - ta prezentowana oraz nasze „tu i teraz".
Dowody istnienia naszego świata bywają włączane w reprezen­
tację inności, co widać wyraźnie np. w sytuacji, gdy ukazuje się
ewolucyjne przemiany form. Ponadto słowne objaśnienia nie­
ustannie odnoszą inność do tego, co znane, tłumaczą, angażują
intelektualnie, co utrudnia pogrążenie się w świecie nie-naszym.
Rozpoznanie dotyczy jednak jeszcze innego poziomu, a miano­
wicie rozpoznania własnej pozycji w świecie prowadzące do
poszerzenia s a m o ś w i a d o m o ś c i .
8 9

90

Kwestią o zasadniczym znaczeniu jest margines swobody
pozostawiony dla indywidualnego doszukiwania się i dookreślania tej prawdy, ku której prowadzić ma umieszczony w muze­
um przedmiot. Wiadomo, że ma on wskazywać na coś poza nim
samym. Jego byt wcześniejszy ulega przemianie, a byt obecny
swe spełnienie wyprowadza z ukazywania swego reprezen­
tatywnego charakteru. Zachodzi zatem wewnętrzna przemiana
przedmiotu (czy może raczej czegoś, co uznaje się za jego
istotę.) Reszta zależy od tego, co dokonuje się w dialogicznym
stosunku pomiędzy zwiedzającym a przedmiotem. ' Konstytu­
tywny element muzealnej gry stanowi pokonywanie dystansu,
nie mające bynajmniej prowadzić do jego ostatecznego zniesie­
nia. Musi bowiem zostać zachowana cecha reprezentatywności
tego, co przedstawiane.
9

92

U podstaw reguł tej gry leży sytuacja człowieka w świecie;
a zwłaszcza to, że jest on istotą skończoną i historyczną, co
określa horyzont jego rozumienia. Dlatego teksty, dzieła sztuki,
czy w ogóle wytwory człowieka przedstawiają się w sposób
zależny od tego, kto, kiedy i gdzie podejmuje interpretacyjną
grę. W różnych epokach ludzie zwracaję uwagę na co innego,
gdyż zanurzeni są w swej historyczności, w nieodłącznych od
niej uprzedzeniach i przesądach. Skłonni są stawiać określone
pytania, by wyjaśnić coś, co jest sensem w ich „tu i teraz".
Interpretując to, co ujmują jako przeszłość, tradycję, czy;
w ogóle odmienność, przyswajają je, odnajdują odpowiedzi na
swoje pytania, ale i podlegają ich oddziaływaniu. W toku takich
procesów przekształca się sens tego, co interpretowane. Interpetacja ujawnia sens, ale i formuje go, a ponadto otwiera
interpetatorom drogę dla wykraczania poza ich horyzont
Warunkiem jest gotowość na przyjęcie prawdy, którą niosą
w sobie teksty, dzieła sztuki, tradycja historyczna itp. Nie można
- jak twierdzi Gadamer - traktować świadectw przeszłości
jedynie jako źródła wąsko rozumianej wiedzy o przeszłości,
gdyż znaczyłoby to, że przeszłość ta jest nam całkowicie obca
i że nie niesie sobie żadnej istotnej dla nas prawdy. Chodzi tu
93

0 prawdę ważną dla tych, którzy dokonują interpretacji. Bez-,
zasadne byłyby przy tym ich roszczenia do bezpośredniości^
bezzałożeniowości i obiektywności działań interpretacyjno-rekonstruujących - istnieją oni bowiem w horyzoncie naszej
współczesności.
„Horyzont ó w nieustannie się kształtuje
1 - jak mówi Gadamer-jest,, czymś, w co wkraczamy i co kroczy
razem z nami.''
Doświadczamy tego szczególnie wówczas,
gdy poddajemy próbom nasze uprzedzenia. ,,Do takich prób
zalicza się również spotkanie z przeszłością
i rozumienie,
tradycji, z której się wywodzimy."
W takim spotkaniu dojść
może do fuzji horyzontów, w czasie której odsłoni się przed
nami przestrzeń nowych znaczeń i pogłębi nasze rozumienie
sposobu, w jaki istniejemy w świecie.
Taki byłby sens muzealnej gry odczytanej „po Gadamerowsk u " . Toczy się ona nie tylko o rozumienie tradycji, ale innościi
czy obcości (dlatego opis ten m o ż n a z powodzeniem odnosić doi
przedmiotów badań antropologii kulturowej) i daje się ująć jako
element szerszej gry o rozumienie ludzkiego świata w ogóle.
94

95

46

�PRZYPISY
1

Tak podaje Raport United Nations. Cyt. za: D. MacCannell, The
Tourist. A New Theory of the Leisure Class, New York 1989, s. 78
Mogło być to na przykład być rozumiane tak, iż muzea winny
„pomóc ludziom asymilować nowe wartości (...). Na przykład, korelacje
przyczynowo-skutkowe oparte na naukowej i pragmatycznej informacji
są produktem określonej kultury i muszą zostać wyjaśnione ludziom,
którzy mają całkowicie odmienny sposób myślenia." Hiroshi Daifuku,
The Museum and the Visitor, „Museum and Monuments" Vol. 9, The
Organization of Mueums: Practical Advice, Paris 1960 s. 78, cyt. za:
MacCannell, op. cit., s. 195, przyp. 1. MacCannell podaje także inne
przykłady formułowania celów muzealnictwa. MacCannell, op. cit. zwł.
s. 195, przyp. 1
MacCannell, op. cit. Charakterystyczne jest stwierdzenie MacCanella, że pewne eksperymenty mające prowadzić do unowocześ­
nienia ludzkiej mentalności prowadzone były w muzeach odkąd
z kolekcji dla badań naukowych przekształciły się one w miejsca
publiczne, jakimi są dzisiaj.
J. Clifford, The Predicament of Culture. Twentieth-Century Eth­
nography, Literature, and Art, Cambridge Mass. and London 1988, s.
218. Fragment rozdziału 10 On Collecting Art and Culture ukazał się
w tłumaczeniu Joanny Irackiej: O kolekconowaniu sztuki i kultury,
„Polska Sztuka Ludowa. Konteksty", 1993, nr 1, s. 11-17
Zob.: „(...) kolekcjonowanie i wystawianie to zjawisko decydujące
dla tworzenia się Zachodniej tożsamości." Clifford, O kolekcjonowa­
niu..., op. cit., s. 12
R. Handler, On Having a Culture: Nationalism and the Preservation of
Quebec's Patrimoine, „History of Anthropology", Vol 3, Objects and
Others, ed. G. Stocking, s. 192-217, Madison 1985
Clifford odwołuje się też do pracy C.B.Macphersona, The Political
Theory of Possesive Individualism, Oxford 1962, gdzie ukazany jest
dokonujący się w 17 wieku proces wyłaniania się ideału osoby jako
posiadacza różnych dóbr.
Clifford, O kolekcjonowaniu... op. cit., s.12
K. Pomian, Entire I'invisible et visible: La collection, „Librę",
1978 (3): 3-56; Clifford, op. cit.
J. Clifford mówi o problematyczności autentyzmu, który w założe­
niu miał być tu zachowany: „Tak kolekcjoner, jak i ocalający je (tzn.
zebrane eksponaty - AW) mogliby się ubiegać o ostatnie miejsce wśród
obrońców „prawdy rzeczy". Autentyzm, jak to zobaczymy, wytwarza
się bowiem w trakcie usuwania przedmiotów i zwyczajów z ich bieżącej
sytuacji historycznej - teraźniejszości-stającej-się-przeszłością." Clif­
ford, O kolekcjonowaniu..., op. cit., s. 15
Zjawiskiem niezwykle istotnym było wyłonienie się kategorii
sztuki prymitywnej, co uczyniło status niezachodnich przedmiotów
problematycznym. Dawały się one zdefiniować bądź jako obiekty
artystyczne bądź jako etnograficzne i odpowiednio do tego eksponować
- w galeriach sztuki ze względu na cechy formalne i estetyczne,
a w etnograficznych - na kontekst kulturowy. Clifford, op. cit.
A. Pagden, The Fall of Natural Man: The American Indian and the
Origins of Comparative Ethnology, Cambridge 1982; J. Duncan, Sites of
representation. Place, and the Discourse of the other, (w:) Place
/Culture/Representation, ed. J. Duncan, D. Ley, London and New York,
1993
" J. Duncan, op. cit. Oczywiście, nie każdy język jest równie
prawomocny w przekazywaniu wiedzy. Wiarę budzi beznamiętny język
nauki, zdolny jakoby w sposób obiektywny zdać sprawę z cech
poszczególnych obiektów (co niewątpliwie pomaga umieścić poszcze­
gólne okazy w ramach obowiązującej siatki kategorialnej).
Tematykę tę w odniesieniu do tekstów antropologicznych porusza­
łam, in.: M. L. Pratt, Fieldwork in commonplaces, (w:) Writing Culture,
ed- J. Clifford, E. Marcus, London 1986, s. 27-50; Clifford, On
Ethnographic Authority, (w:) The Predicament of Culture, op. cit., s.

rozmowy z ludźmi odwiedzającymi Expo 86. Stwierdzili oni, że ich
rozmówcy bardziej podkreślali np. zacieśnianie więzi rodzinnych
w czasie takiej wspólnej wyprawy, czy okazję spotkania nowych ludzi
niż treści wpisujące się w idee tej wystawy. D. Ley, К. Olds, Landscapes
Spectacle: world's fairs and the culture of heroic consumption,
..Environment and Planning D: Society and Space" 6: 191-212. Podaję
za: S. Warren, 'This heaven gives me migraines, (w:) Place/Cul­
ture/Representation, op. cit. s. 183
D. Ley, J. Duncan, Epilogue (w:) Place/Culture/Representation,
op. cit. s. 329
Oczywiście, jeśli traktować pejzaż w sensie najprostszym - to znaczy
jako określony obszar ukształtowany w pewien sposób - to o czytaniu
można tu mówić w znaczeniu metaforycznym. Nasze „odczytywanie''
pejzażu - twierdzi Brian Stock - różni od cichego czytania. Pejzaż może
być przedmiotem prywatnej lektury, niemniej jednak pozostaje wypo­
wiedzią publiczną (inaczej niż - w epoce druku - zwykły tekst pisany).
Pod pewnymi względami jest to tekst hybrydyczny, mający cechy tak
wypowiedzi pisanej, poddającej się indywidualnej lekturze, jak i tekstu
oralnego, wygłaszanego w obecności wielu słuchaczy. Ta ostatnia
analogia uwypukla wizualne aspekty sytuacji - podobnie jak recytator
tradycyjnej epiki wkraczał od razu in medias rem, a potem a kon­
tynuował parę wątków, tak i oglądanie krajobrazu wymaga wejścia
w środek, a następnie postępowania nie sekwencyjnego, lecz zgodnie
ewedtug pewnych ogniskowych motywów. Podobnie ująć można
dwojaki charakter muzeum (publiczne vs. prywatne). B. Stock, Reading,
community and a sense of place, (w:) Place/Culture/Representation, op.
cit.
Badania prowadziłam dwutorowo, to znaczy z uwzględnieniem
dwóch kręgów zagadnień. Pierwszy z nich obejmował analizowanie
retoryki wypowiedzi muzealnej, co miało na celu dotarcie do ist­
niejących w tejże wypowiedzi mechanizmów perswazyjnych. Szczegól­
nie interesowały mnie środki retoryczne nastawione na przekonanie do
określonych treści (zwłaszcza to, jakie są to treści i w jaki sposób wiążą
się one ze sobą.) Można by tu mówić o dążeniu do odkrycia wizji świata
wpisanej w wypowiedź muzalną, ale jest to, moim zdaniem, określenie
zbyt ogólne - chodzi raczej o preferowany w tej wypowiedzi (i
przedstawiany jako prawomocny) zespół wyborów aksjologicznych
i epistemologicznych, a także, w trochę mniejszym stopniu, rozwiązań
estetycznych.
Punktem wyjścia są dla mnie tradycyjne pojęcia teoretyczno-literackie, a zwłaszcza pojęcie toposu; inspirujące było dla mnie ujęcie
retoryki E. R. Curtiusa (E.R. Curtius, Europaische Literatur und
lateinisches Mittelaler, Bern 1954.) Natomiast jeśli chodzi o dziedzinę
badania tekstów antropologicznych, to korzystałam z sugestii wysuwa­
nych w ramach antropologii interpretatywnej.
Drugi nurt moich rozważań to badanie przestrzeni muzealnej.
Chodziło o takie ujęcie przestrzeni, jakie stosuje się w geografii
kulturowej, gdzie zwraca się uwagę na kulturowe znaczenia przestrzeni
oraz na obustronne relacje pomiędzy człowiekiem, a tym co go otacza,
na aktywność twórczą, której efektem staje się symboliczne nasycanie
środowiska oraz na to, jak to środowisko działa na człowieka (Bliskie
jest mi podejście hermeneutyczne przedstawione w pracy Pla­
ce/Culture/Representation).
Stock, s. 314. Autorowi nie chodzi tu o to, czym są obrazy (images)
i słowa w umysłach, ale o konkretną tradycję reprezentowania miejsc
w kategoriach wizualnych lub słownych.
Czasem, np. nie znając narracji, nie umiemy odczytać przekazu
architektonicznego, a znajomość samego tekstu nie daje nam dostępu do
pewnego rodzaju emocjonalnego odbioru symbolizacji.Podobnie, zna­
jąc z przewodnika jedynie opis danego miejsca - pisze B. Stock - nie
umiemy zrekonstruować samego doświadczania danego miejsca w nienarracyjnym otoczeniu. Czym innym jest też czytanie o danym miejscu
np o świątyni, a czym innym oglądanie fotografii ). Stock, op. cit.
" Zob. D. MacCannell, op. cit., s.78-80
E.R. Curtius, op. cit.
S. Daniels, D. Cosgrove, Introduction (w:) The Iconography of
Niekiedy motyw podróży pomaga nadać spójność elementom,
landscape. Essays on the symbolic representation, design and use of
które łączy głównie to, że znalazły się w jednym miejscu. Tak jest na
Past environments, ed. D. Cosgrove, S. Daniels, Cambridge 1988, s. 1. przykład w Muzeum Dziecięcym, w którym zaaranżowano kąciki
Autorzy wyjaśniają to dokładniej: „Aby zrozumieć krajobraz budowany, poświęcone bardzo różnej tematyce: „Muzeum dziecięce jest podróżą
Powiedzmy w J8-wiecznym angielskim parku, zwykle trzeba rozumieć przez tysiąclecia historii. Specjalna wystawa dla dzieci i towarzyszą­
J go pisane i słowne reprezentacje nie jako 'ilustracje' wyobrażenia
cych im dorosłych pokazuje oryginalne przedmioty, jak i kopie, których
znajdujące się na zewnątrz, ale konstytutywne wyobrażenia jego
można dotykać i używać, aby powoływać do życia historię."
jeżenia bądź znaczeń." Tamże.
Element werbalny może zmierzać do nadania grupie przedmiotów
Można tu nawiązać do badań socjologów przeprowadzających
struktury narracyjnej, jak np. w ekspozycji mającej przedstawiać życie
2

16

3

4

5

t

17

6

7

8

9

10

18

19

20

21

e

22

57

�Egipcjan tytut Od kołyski po grób (sala 302) wskazuje na to, że
eksponaty należy interpretować jako znaki, za pomocą których opowia­
da się ludzkie życie.
Niekiedy, przyzwyczajeni do „normalnego" dla nas wyglądu
mapy (tzn. takiego, gdzie w centrum sytuuje się nasz kraj i stopniowo
wskazuje coraz szersze kręgi jego umiejscowienia (jak bywa to na
przykład w szkolnych atlasach.) Możemy mieć trudności z natychmias­
towym zorientowaniem się w porządku takiego odwzorowania, gdzie
w centrum są Hawaje albo Grenlandię. Zob. także: J.B. Harley, Maps,
knowledge, and power, (w:) The Iconography of Landscape... op. cit.
Czasem okazuje się, że z przestrzenią można robić różne rzeczy
- np. wywołać ruch obrotowej makiety ukazującej zmiany w stanie
zalesienia, sprawdzić jak działają cuda optyki w rodzaju skrzynek,
w których przez niewielki otwór widać trójwymiarowy obraz. Tego
rodzaju angażowanie zwiedzających w podejmowanie pewnych „opera­
cji na przestrzeni" jest dość skuteczne; jeśli tylko jest możliwość,
zwiedzający podejmują tego typu działania.
Informacja znajdująca się w hallu muzeum.
C D . Maleszyński, „Jedyna księga". Z dziejów toposu w literatu­
rze dawnej, „Pamiętnik Literacki" 1982, z. 3/4
Wprowadzenie do zbiorów zatytułowych Wnętrze kościoła romań­
skiego („The interior of the Romanesque Church 1050-1250").
Spotyka się również sformułowania wyrażające opowiadanie poprzez
ukazywanie znalezisk: „Prehistoria Danii - od czasów łowców renife­
rów w epoce lodowcowej do ery Wikingów. Tysiąclecia historia Danii
opowiedziane poprzez znaleziska archeologiczne z epoki kamienia,
brązu i żelaza.''- czytamy w znajdującej się w hallu muzeum informacji
o zbiorach prehistorycznych.
Na przykład w sali nr 3 tytułowy napis mówi: „Pierwsi rolnicy
- topór i ogień zmieniały las w pole". Tło ekspozycji stanowi
czarno-biała panoramiczna fotografia zajmująca całą ścianę i ukazująca
ludzi pracujących przy wyrębie lasu. Przed zdjęciem umieszczono pnie
ściętych drzew.
Fragment objaśnienia dotyczącego gipsowych odlewów czaszek
w sali nr 102
Erie Grant, The sphinx in the north: Egyptian influence on
landscape, architecture and interior design in eighteenth- and niniteenth-century Scotland, (w:) The Iconography of Landscape, op. cit.
Sala 303 - fragment objaśniający ikonografię malowideł i figurek
związanych z grobowcami.
Sala 303
Mumia skarbnika królewskiego z 1530 p.n.e., sala 303. „Mumia
jest źle zachowana, gdyż balsamujący nie umieli jeszcze robić mumii tak,
by przetrwały" - czytamy w objaśnieniu.
Niekiedy sposób ukazania mumii jeszcze bardziej zaciera kon­
tekst, w jakim niegdyś istniała. Przykładem może być mumia peruwiań­
ska datowana na rok 600-1000. Znajduje się ona w dziale etnograficz­
nym i jest jedyną wystawioną tu mumią. (Muzeum posiada ich kilka,
lecz ta zachowała się najlepiej.) Przystrojona w pióra i stojąca wśród
różnorodnych eksponatów, które łączy to, że pochodzą z jednego
obszaru, w ogóle nie sprawia wrażenia mumii. Wyglądem zbliża się
w zasadzie do modeli szamanów czy czarowników, jakich wiele w tej
kolekcji. Jedynie podpis wskazuje, że nie jest to model: „W niektórych
częściach starożytego Peru praktykowano grzebanie zmarłych w pustyn­
nych piaskach wzdłuż wybrzeża. Ciała umieszczano w pozycji kucznej,
owijano w materię i przyozdabiano piórami. (•••)"
Sala nr 10
Są to prawie same czaszki z kawałkami kręgosłupa, w jednym
przypadku widać również piszczele.
Podobny jest porządek opisu drugiego szkieletu - tu tekst
przechodzi do tematyki rzymskich wyrobów z brązu i szkła.
Louis-Vincent Thomas, Trup, tłum. K. Kocjan, Lódź 1991, s.
97-98. Zob także: „W cywilizacji słowa, gdzie mowa jest życiem,
czaszka nabiera nowego wymiaru symbolicznego: usta, uszy są ośrod­
kami wymiany słownej, Z tego punktu widzenia czaszka staje się
wyrazem par excellence przejścia od semiotyki do symboliki.'' Tamże, s.
98
Nawiasem mówiąc, na zdjęciu zwłok dziecka trudno dopatrzeć się
jakichkolwiek szczegółów, można najwyżej zauważyć ogólne podo­
bieństwo barw do stroju leżącego obok.
Thomas, op. cit. s. 45
H.-G. Gadamer, Prawda i metoda, przeł. B. Baran, Kraków 1993,
s. 163. Gadamerowskie ujęcie pamiątki opiera się na rozróżnieniu
pomiędzy znakiem, symbolem i obrazem. Pamiątka ma być najbardziej
samoistnym ze wszystkich znaków. Natomiast znak „to nic innego niż
23

2 4

25

26

2 1

28

29

30

31

32

33

34

35

36

37

38

39

4 0

41

52

to, czego wymaga jego funkcja, którąjest wskazywanie poza siebie. Aby nieco różnią się od siebie. Ponadto część tła ma kolor niebiesko-zielony.
móc wypelnać tę funkcję, znak musi oczywiście przyciągnąć najpierw Autor tłumaczy: „To są niejednakowe odcienie, bo to jest papier, a to
uwagę. Musi się narzucić, tj. wyraźnie się wyodrębnić oraz zaprezen­ tkanina, więc trudno dobrać odcienie. Najpierw chciałem, żeby wszystko
tować swą wskazującą treść (...). Nie ma skupiać na sobie uwagi tak, było żółte, ale nie było dobrze widać postaci, więc w jednym miejscu
iżby pozwalał się kontemplować, gdyż ma tylko uobecniać coś nieobec­ dałem inne tlo.''
Być może także linearne uporządkowanie prezentowanej treści
nego, a nawet chodzi mu wyłącznie o to coś nieobecnego." Tamże.
zgodnie z porządkiem chronologicznym nie stanowi adekwatnej re­
Tamże.
Clifford rozważa to zjawisko w odniesieniu do dyskursów ant­ prezentacji porządku czasowego takiego, jaki istnieje w egzystencji
ropologicznego i estetycznego. W pierwszym z nich konkretna, ob­ ludzkiej. Wprawdzie „wiemy", że jesteśmy w „teraz," za sobą mamy
darzona inwencją egzystencja kultur plemiennych i artystów jest przeszłość, przed sobą przyszłość; można to wyrazić linearnie, ale
będzie to tylko schemat. Nasze „teraz" przeniknięte jest impresjami
stłumiona w procesie konstruowania „tradycyjnych" światów; w dru­
z przeszłości i oczekiwaniami dotyczącymi przyszłości.
gim - oceniania ich produktów według bezczasowych kategorii sztuki.
Stock, op. cit., s. 320.
Clifford, The Predicament..., op. cit., s. 200
M. Mauss, Instructions somaires pour les collecteurs d'objects
L.-V. Thomas, op. cit., s. 99
ethnographiques Musee d'Ethnographie du Trocadro. Pamphlet prepa­
Zob. Np. P. Aries, Człowiek i śmierć, Warszawa 1989, część
red with the assistance of M . Leiris and M . Griaule, 1931, s. 6-7, za:
V „Śmierć na opak".
Clifford, The Predicament of Culture..., s. 66 -67. Clifford zwraca
Tamże, s. 120
uwagę na metaforykę sądową (pices conviction, besoins de la cause).
Gadamer, op. cit., s. 162
Clifford, tamże, s. 67
Dean MacCannell, The Tourist, op. cit., s. 84
Miejsce wątku wizualności we współczesnej refleksji etnograficz­
Czytamy tekst linearnie, w sposób jaky regularny - przynajmniej nej rozważa J. Clifford w Introduction: Partial Truths, (w:) Writing
takie mamy wrażenie. W rzeczywistości percepcja tekstu pisanego jesl Culture, op. cit., s. 12. Szerzej na temat zdominowania etnografii przez
bardziej złożona. (Dokładniej na ten temat: B. Stock, Reading, com-, wizualność: J. Fabian, Time and the Other: How Anthropology Makes Its
munity and a sense of place, (w:) Place/Culture..., s. 317-318.) Tu Object, New York 1983, W. J. Ong, The Presence of the Word, New
chodzi mi jednak o linearne narracyjne uporządkowanie określonych Haven, Conn 1967; tegoż, Interfaces of the Word, Ithaca 1977.
elementów treści.
M. Griaule, Les Sad legendaires, Paris 1943, s. 61-62. Cyt. za:
Tamże.
Clifford, op. cit., s. 68. O fotografii lotniczej mówił też Griaule:
Pojęcie spektaklu wydaje się tu szczególnie przydatne - w znacze­ L'emploi de la photoghraphie aerienne et la recherche scientifique,
niu tak dosłownym jak i metaforycznym. „Spektakl (...) mógł znaczyć „L'antropologie"1937 ( 47), s. 469-471
Jak zauważa to Clifford, proponowana przez Griaule'a metoda
po prostu pokaz, ale i coś, czemu można się dziwić, a więc coś
dotykającego tajemnicy. Mógł przybierać jedynie znaczenie lustra, dokumentacji przypomina działania podejmowane przez twórców
dzięki któremu prawda, która nie może zostać wyrażona bezpośrednio, współczesnych sprawozdań przygotowywanych przez telewizyjnych.
może zostać odbita, być może wykrzywiona i mógł także oznaczać Poszczególni obserwatorzy, stojący w wyznaczonych miejscach, mieli
pomoc w widzeniu (...) - piszą S Daniels i D. Cosgrove o znaczeniach; zwracać uwagę na czas wykonywania poszczególnych obserwacji, co
spektaklu w renesansowej Europie. „Teatr'' - tak wówczas jak i obecnie następnie służyć miało syntezie, dokonywanej w czasie ostatecznego
opisu danego wydarzenia np. rytuału. Dokładniej na ten temat: Clifford,
- nie oznaczał jedynie budynku teatralnego. Sztuka tworzenia analgoii
op. cit., s. 70
pozwala przemieszczać się pomiędzy planem sztuki, a planem miejsci
O związku totalizującego oglądu okolicy dokonywanego z góry ze
- oba uczestniczą w przekazywaniu danych zjawisk ku ogólnemi
sposobem, w jaki tworzona bywa teoria zob: J. Starobinski, Montesąieu
zrozumieniu. S. Daniels, D. Cosgrove, Spectacle and text. Landscapi
par lui-meme, Paris 1943, s. 60-113, G. Van Den Abbeele, Travel as
metaphors in cultural geography, (w:) Place/Culture/Respresentation,
Metaphor from Montaigne to Rousseau, Minnesota 1992.
op. cit., s. 58
Stock, op. cit., s. 320
Tamże, s. 59
M. Featherstone, Consumer Culture and Postmodernism, London
Prinsens Palais to pałac pochodzący z połowy XVIII, stanowiąc) 1991.
najstarsza część kompleksu budynków wchodzących w skład dzisiej­
S. Lash, J. Urry, Economies of Signs and Spaces, London 1994, s.
szego muzeum.
277
H.-G. Gadamer, op. cit., s. 167
Tamże, s. 272. Zob. także uwagi Urry'ego na temat przemian
Wystawa poświęcona historii muzeum i ta, która mówi o zbioracl „muzealnego spojrzenia" (museal gaze) oraz sposobu, w jaki muzea
etnograficznych miały różnych autorów - tak więc pomysły te nie są a istnieją w ramach turystycznego kompleksu kulturowego (w:) J. Urry,
sobą związane. (Informacja uzyskana od autorki wystawy etnograficz­ The Tourist Gaze: Leisure and Travel in Contemporary Societies,
nej.) W tym miejscu traktuję muzeum jako całościową wypowiedź London 1990, s. 134
kulturową, która daje się odczytać na różne sposoby, stąd też pomijam
Znaczącą cechą konsumpcji wizualnej jest tendencja do tworzenia
fakt, że poszczególne elementy tej wypowiedzi nie zostały od początki miejsc „stematyzowanych", upozowanych zgodnie z jakąś konwencją,
odwołujących do pewnych znaczeń. Opisywano takie miejsca służące
podporządkowane ogólnej wymowie.
Zob. także: P. Woolf, Symbol of the Second Empire: Culture wypoczynkowi i rozrywce - w nich właśnie „ludzie są zachęcani do
Politics and the Paris Opera House, (w:) The Iconography of Lani tego, by oglądać i kolekcjonować znaki i obrazy wielu kultur - aby
scape, op. cit., s. 214-235. Autorka pokazuje, jak paryską open działać jak turyści (...) Jest to możliwe dzięki skrajnej formie kompresji
kreowano tak, by stała się symbolem ewokującym określone treści ora! czaso-przestrzeni, którą można określić jako globalną miniaturyzację."
Lash, Urry, op. cit., s. 272. Zob. także: U. Eco, Travels in Hyper-Reality,
jak późniejsze interpretacje rozwijały ten wątek.
London 1986; MacCannell, Empty meeting grounds, London and New
Przechodząc przez świątynię z lewej strony mamy wnętrzt
York 1992; S. Warren, „This heaven gives me migrains'': The problems
z modlącymi się postaciami mnichów, z prawej - gabloty z przed­ and promise of landscapes of leisure, (w:) Place/Culture/Represen­
miotami na tyle małymi, że włączenie ich w aranżację uniemożliwiłob) tation, op. cit., s. 173 - 186
zwiedzającym ich obejrzenie. Aby przyjrzeć się im dokładniej, możni
Turystyka może stanowić kontekst, w którym ujmuje się muzeum
na chwilę zapalić światło, które samo zgaśnie po paru minutach.
także w innym sensie. Formuła konsumpcji - coraz mniej nastawionej
„ Tu jest zielona trawa i niebieskie niebo - tak wygląda Mongolia
na funkcjonalność i coraz bardziej estetyzującej się - w turystyce
- mówi autor o kolorze ścian. Na ścianach widoczne są też szarawi przejawia się jako zacieranie granic pomiędzy turystyką a rozrywką,
zarysy gór i wkomponowane w nie zdjęcia - zarys gór ze zdjęcia zgada nauką, sportem, kulturą, hobby. W związku z tym, że klientów trzeba
z wzorem na ścianie, choć nie wtapia się w niego całkowicie. Jest tt zainteresować, zabawić, przyciągnąć ich uwagę pierwszorzędnego
mimetyczność świadoma swojego reprezentacyjnego charakteru.
znaczenia nabiera różnorodność i zmienność propozycji. Te same
„Dla buddyzmu musi być żółty - to jest oczywiste, bo żółty to kouf tendencje wyraźne są w retoryce muzealnej reklamy. Korzystam tu z:
buddyzmu" - tak autor motywuje kolor tła eksponatów poświęconyd Lash, Urry, op. cit., rozdział 10 ..Mobility, Modernity and Place".
buddyzmowi.
Autorzy zestawiają tu cechy uważane za typowe dla post-fordyzmu ze
O fioletowym tle ekspozycji szamanistycznej autor mówi: „Tą zjawiskami z dziedziny turystyki.
kolorjest tu dlatego, że podobał się architektowi. Ja go nie chciałem. Ab
^ Warto tu wspomnieć o wygodnym MacCannellowskim podziale
architekt zapytał mnie: 'To jaki kolor chcesz?' Żółty jest dla buddyzm* typów wystaw na kolekcje i reprezentacje. Re-prezentacja ma na celu
niebieskiego i zielonego mamy dużo, to jaki? no tak fioletowy..." j ukazanie danego obiektu w jego naturalnym otoczeniu, które zostaje
Postać Haik-Lamy znajduje się na żółtym tle, a odcienie żółteg' odtworzone w ekspozycji. Punkt widzenia, jaki się tu proponuje to ten,
62

42
43

63

64

44
45

4 6

47

65

48

66

49

67

50
51

68

69

70

52

71

53

12

54

73

55

74

56

57

58

59

6 0

61

który umiejscowiony byłby wewnątrz przedstawianej rzeczywistości.
Reprezentacja - twierdzi MacCannell - daje okazję do identyfikacji.
Natomiast w ramach kolekcji zostają zgromadzone różne obiekty
należące do określonego typu. Arbitralnie nakłada się na nie pewien
porządek. O ile re-prezentacja domaga się identyfikacji, to kolekcja
- podejścia estetyzującego. (Na innym poziomie niż poziom estetyczny
ten rodzaj zestawiania obiektów, jaki tworzy się w ramach kolekcji,
często nie miałby sensu.) Są dwa główne typy wystaw muzealnych:
kolekcja i re-prezentacja." Tego rodzaju klasyfikacja ma charakter
formalny. (To, co jest w niej istotne ze względu na interesujące mnie
zagadnienia to takt, iż włącza ona element intelektualnego i emocjonal­
nego zaangażowania odbiorcy. D. MacCannell, The Tourist, op. cit.
1989, s. 78. O kolekcjach zob. także: J. Clifford, On Coltecting Art and
Culture, (w:) The Predicament..., op. cit., S. Stewart, On Longing:
Narratives of the Miniature, the Gigantic, the Souvenir, the Collection,
Baltimore 1984
M. L. Prat, Imperial Eyes. Travel Writing and Transculturation,
London and New York, 1992, s. 25 i nast.
Podaję za: Prat, Imperial..., op.cit., s. 27
™ Lash, Urry, op. cit.
Ów „imperializm" trzeba ująć w cudzysłów. Można tu przypo­
mnieć uwagi Clifforda dotyczące europejskich „imperialistycznych"
działań podejmowanych w stosunku do sztuki plemiennej. Jak twierdzi
autor, kategoria sztuki rozciągnięta na skalę globalną pojawia się wtedy,
gdy ludy plemienne stają się przedmiotem dominacji politycznej,
ekonomicznej i religijnej Europy. Jednakże nie można nazwać przy­
swajania produktów plemiennych przez kulturę zachodnią jedynie
imperialistycznym, gdyż proces realizacji tego projektu zawierał w so­
bie także silną krytykę kolonializmu i założeń ewolucjonistycznych.
Z drugiej jednak strony cele, jakie to miało spglniać i nacisk kładziony
na logikę „odkrycia" sztuki plemiennej wskazuje na zachodnie dążenie
do hegemonii zakorzenione w epoce kolonialnej i neokolonialnej. J.
Clifford, Histories of the tribal and the modern, (w:) The Predicament...,
op. cit., s. 197
R. Rosaldo, Culture and Truth. The Remaking of Social Analysis,
Berkeley 1989, s. 68 i nast. Ogólniej na temat retoryki służącej kulturze
białej do ekspansji kulturowej i sposobu, w jaki kreuje ona wizję
odmienności historycznej i kulturowej: MacCannell, Empty meeting
grounds, op. cit.
J. Clifford, On ethnographic surrealism, (w:) The Predicament of
Culture, op. cit.
„Teraz wielu ludzi podróżuje, przychodzą, żeby zobaczyć, co
mamy z tych krajów, które odwiedzali. Najwięcej ludzi ogląda zbiory
z Grenlandii, bo wiedzą, że tego mamy dużo, i kolekcję indiańską
- znają to z filmów i książek przygodowych." - tak widzi stosunek
zwiedzających do zbiorów etnograficznych osoba pracująca w dziale
etnograficznym.
Gadamer, op. cit., s. 140
W tym miejscu Gadamer łączy sposób istnienia dzieła sztuki
z pojęciem święta.
Zob. też Tajemnica butów, czyli pochwala muzeum, „Polska
Sztuka Ludowa. Konteksty" 1993, nr 1. Autor wychodzi od Heidegerowskiego ujęcia rzeczywistości, po czym przedstawia koncepcję muze­
um jako zdarzenia. W jego ujęciu mamy rozróżnienie pomiędzy
muzeum jako doświadczeniem (experientia) i eksperymentem (experimentum).
Zostaje tu zatem zniesiona opozycja między podmiotem a przed­
miotem przeżycia estetycznego.
Tamże, s. 122
Tamże, s. 147
Tu ujawnia się tu medialność gry jako procesu: „Grający doświad­
cza gry jako przewycięzającej go rzeczywistości." Tamże, s. 128
Zob. także: „Tym, co mu się (tzn. widzowi AW) prezentuje i przez
co poznaje on siebie, jest prawda jego własnego świata, religijnego
i moralnego, świata, w którym żyje." Tamże, s. 143
Zob. także: „... dystans, jaki widz utrzymuje wobec widowiska, nie
jest jakimś dowolnym wyborem zachowania, lecz stosunkiem istotowym, który swąpodsawę ma w jedności sensu gry." Tamże, s. 144
Zob. także: K. Rosner, Hermeneutyka jako krytyka kultury,
Warszawa, s. 162
„Horyzont to krąg widzienia, który obejmuje i ogarnia wszystko, co
jest widziane z tego punktu. (...)Kto nie ma żadnego horyzontu, ten nie
widzi wystarczająco daleko i dlatego przecenia to, co leży w pobliżu
niego. Mieć horyzont natomiast oznacza wolność od ograniczenia do
tego, co najbliższe, i możliwość wyglądania poza to.'' Gadamer, op. cit.,
s. 287
Tamże, s. 288
Tamże, s. 290
77

78

80

81

82

83

84

85

86

87

88

89
90

91

92

93

94

95

96

53

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7856" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7836">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/05ad133f14c7113c706325e303760c7f.pdf</src>
        <authentication>889a7f0d48400ba5d9e4a35ddd59ed73</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93968">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4767</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93970">
                <text>1970</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93973">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4425</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93975">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1970 t.24 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93976">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1970 t.24 z.3-4; s.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93977">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93978">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93979">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93980">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93982">
                <text>zakopiańskich poprzez g a l a n t e r i ę s k ó r z a n ą , g a l a n t e r i ę
d r e w n i a n ą aż do k i l i m ó w włącznie. Istnieją dwa piony
produkcji: artystycznej i inspirowanej s z t u k ą l u d o w ą
tego regionu. Są t a k ż e tzw. autentyki, j a k kierpce, opas­
k i juhaskie, torby bacowskie. Cieszy mnie ogromnie i n i ­
cjatywa spółdzielni opracowania pod kierunkiem pani
prof. M a r i i Bujakowej serwet, o b r u s ó w stołowych w y ­
korzystujących adaptowany ze stroju kobiecego haft ma­
szynowy, powszechnie obecnie stosowany przez góralki.
P o d o b n ą akcję podjęła mgr Helena Sredniawa z M u ­
zeum Tatrzańskiego, stale w s p ó ł p r a c u j ą c a
z Cepelią,
wprowadzenia do skupu z terenu Podhala oryginalnych
koszul kobiecych, góralskich kryz haftowanych, k t ó r e
mogą znaleźć znakomite zastosowanie we współczesnym
stroju kobiecym.

ALEKSANDER JACKOWSKI
P r z y p a d ł m i w udziale zaszczyt zakończenia tej dy­
skusji. Przede wszystkim p r a g n ę w imieniu organizato­
r ó w podziękować wszystkim uczestnikom za ich wypo­
wiedzi. Sądzę, że p o m o g ą one z a r ó w n o nam, j a k i czy­
telnikom „Polskiej Sztuki Ludowej",
lepiej dostrzec
kontur p r o b l e m ó w t u zarysowanych, lepiej z o r i e n t o w a ć
się w aktualnej sytuacji sztuki ludowej i Cepelii.
Dyskusja dzisiejsza raz jeszcze p o t w i e r d z i ł a celowość
dążeń do uściślenia pojęć, k t ó r y m i się posługujemy. Jest
to rzeczywiście nieodzowne, jeśli chcemy się nawzajem
rozumieć, jeśli chcemy zagadnienia ludowej twórczości
t r a k t o w a ć poważnie, a nie sloganowo. Wyrazem tych
dążeń były wypowiedzi dr Marcina Czerwińskiego oraz
prezesa Tadeusza Więckowskiego, a t a k ż e mój referat
wstępny. Wcześniejszym wyrazem tych dążeń, coraz sil­
niej n u r t u j ą c y c h środowisko e n t n o g r a f ó w i ludzi zajmu­
jących się przejawami ludowej twórczości — b y ł a zna­
komicie zorganizowana konferencja p o z n a ń s k a , na k t ó r e j
prof. Burszta w y s u n ą ł propozycję r o z r ó ż n i a n i a d w ó c h
pojęć — f o l k l o r u i folkloryzmu. Intencja prof. Burszty
jest m i bardzo bliska, jeśli jednak p o d t r z y m u j ę swoje
wątpliwości, zgłaszane w toku ówczesnej dyskusji, czy­
nię to z d w ó c h p o w o d ó w .
Pierwszy: sądzę, że należy dążyć do j a k najściślejsze­
go rozgraniczania pojęć, a więc dostrzegać zjawiska
różne. Tymczasem „folkloryzm" jest workiem na tyle
obszernym, że mieszczą się w n i m zjawiska bardzo od
siebie dalekie. Jeśli d ą ż y m y do precyzji, do pojęć jed­
noznacznych, to starajmy się w konkretnych sytuacjach
stosować określenia w m i a r ę możności o d r ę b n e , w y r a ź ­
nie definiujące charakter zjawiska. Zwłaszcza w sytua­
cji obecnej. Sztuka ludowa, folklor — to pojęcia histo­
ryczne, z w i ą z a n e z o k r e ś l o n ą bazą społeczną, k u l t u r o ­
wą. Dziś, gdy baza przestaje istnieć, widzimy wciąż roz­
liczne formy reliktowe, r ó ż n e p r z y k ł a d y adaptacji daw­
nej tradycji, przejawy dawnych n a w y k ó w estetycznych,
przejawy inwencji i inspiracji. Współczesną twórczość
o d p o w i a d a j ą c ą nowym potrzebom ludzi w y w o d z ą c y c h
się 'z grup, k t ó r e dawniej zaliczaliśmy do „ k u l t u r y l u ­
dowej" i proletariatu miejskiego — i twórczość w duchu
tradycyjnym ludzi, którzy wciąż jeszcze p o c z u w a j ą się

Fot.: Jan Swiderski
31—33, 35—36; Ewa
180

— ii: 1-9, 11-20,
Fryś-Pietraszkowa

do więzi z k u l t u r ą swych p r z o d k ó w , swego regionu.
A więc — jestem zwolennikiem precyzyjnego o k r e ś l a n i a
zjawisk zwłaszcza w działalności naukowej i w prakty­
ce działań kulturalnych. I dlatego wolę, zamiast podzia­
łu folklor — folkloryzm, s t o s o w a ć t e r m i n y węższe, ale
bardziej konkretne.
Druga w ą t p l i w o ś ć moja w y n i k a z m a ł e j wiary w m o ż ­
liwość masowej popularyzacji t e r m i n u „folkloryzm", j a ­
ko ż e b l i s k i
„folklorowi"
u w a ż a n y bywa za tożsamy
z nim, o czym ś w i a d c z ą liczne w y c i n k i prasowe z osta­
tnich miesięcy.
Niestety, nie jestem też o p t y m i s t ą w i e r z ą c y m w moż­
liwość administracyjnego
ustalenia nazw określonych
zjawisk. Dlatego, p o d e j m u j ą c apel prezesa Więckowskie­
go, m o g ą tylko z a p e w n i ć ,
że postaramy się o p r a c o w a ć
takie h a s ł a j a k : adaptacja, transpozycja, oryginał, auten­
tyk, unikat, kopia, replika i przedstawimy je w niedłu­
gim czasie w Cepelii, a po przedyskutowaniu i w s p ó l n y m
ustaleniu zakresu pojęć gotowi j e s t e ś m y s t o s o w a ć je
w praktyce redakcyjnej.
Trudniej jednak będzie z pojęciami, k t ó r e są odpo­
wiednikiem zjawisk niedostatecznie zbadanych, a więc
różnie interpretowanych,
to bowiem co k t o ś nazwie
współczesną twórczością l u d o w ą , ktoś inny uzna za twór­
czość w duchu l u d o w y m czy też za twórczość jarmarcz­
ną, peryferyjną, itp. R ó w n i e trudno jest w p r o w a d z i ć na­
wet w Skali jednego tylko czasopisma jednolitość termi­
n ó w dotyczących sztuki ludowej j a k : twórczość, sztuka,
rzemiosło, w y r ó b . Kształt tych pojęć rzeźbi przecież prak­
tyka społeczna, stosuje się je zwyczajowo, jako coś oczy­
wistego, a dopiero refleksja krytyczna rodzi wątpliwości
co do słuszności ich u ż y w a n i a . Dzieje się w ó w c z a s tak
jak z t y m filozofem greckim, k t ó r y zapytany co to jest
czas o d p o w i e d z i a ł : „ w i e d z i a ł e m póki nie zapytałeś".
Niemniej jednak trzeba będzie z a s t a n o w i ć się czy
nie jest celowe i m o ż l i w e opracowanie na ł a m a c h pisma
czegoś w rodzaju k r ó t k i e g o s ł o w n i k a pojęć.
Konferencja dzisiejsza
poruszyła przede wszystkim
sprawy opieki nad l u d o w ą twórczością i o to nam właś­
nie chodziło. Zagadnienie jest jednak znacznie szersze
i jako redakcja chcielibyśmy w przyszłości więcej uwa­
gi poświęcić sprawom adaptacji form tradycyjnych we
współczesnej sztuce u ż y t k o w e j i we wzornictwie prze­
m y s ł o w y m , r o l i i n s p i r u j ą c e j sztuki ludowej we współ­
czesnej kulturze artystycznej a wreszcie d ą ż e n i o m ludzi
do twórczej wypowiedzi, czego najlepszym przykładem
jest ogromny wzrost twórczości a m a t o r ó w .
Niektórzy
z nich k o n t y n u u j ą pewne idee ludowej sztuki, świado­
m i e czy n i e ś w i a d o m i e stając się jej spadkobiercami.
Współczesnej sztuki ludowej nie da się sprowadzić
tylko do zagadnienia twórczości ludowych a r t y s t ó w . Sztu­
ka ludowa żyje nadal w naszej kulturze i to w róż­
noraki sposób — w postaci z a m k n i ę t e g o już dorobku
dawnych pokoleń wiejskich a r t y s t ó w , we współczesnej
p a m i ą t c e i cepeliowskich adaptacjach, w twórczej inspi­
racji dzieł naszych a r t y s t ó w , pisarzy i p o e t ó w , w świa­
domości społecznej, w inwencji a r t y s t ó w nieprofesjonal­
nych, dla k t ó r y c h t w ó r c z o ś ć ludowa jest t r a d y c j ą ro­
d z i n n ą czy nawet już tylko t r a d y c j ą p r z y j ę t ą z wyboru,
z umiłowania.

22-23, 25-30, 34, 37—39, 41-43, 45-56; Stefan Deptuszewski
— ii:
— U. 24; Jacek Olędzki
— il 40: Marian Sokołowski
— U. 44.

10, 21,

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7859" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7839">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5e7765ea9adb3dbd0baa0f588ff701b2.pdf</src>
        <authentication>07a45bc1fb1b57651f86ad7237a3b2ea</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94014">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4766</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94017">
                <text>1970</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94018">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4424</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94019">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1970 t.24 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94021">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1970 t.24 z.3-4; s.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94022">
                <text>Golcz, Bożena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94023">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94024">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94025">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94029">
                <text>P o c z ą t k o w o wzięliśmy wzór najczęściej p o w t a r z a j ą c y
się w haftowanych „ f a r t u c h a c h " w Dzianiszu, Cichem,
N o w y m Bystrem, gdyż z tych miejscowości pochodzą
hafciarki. J u ż przy pierwszym odbiorze wyhaftowanych
obrusów, przedyskutowaniu t r u d n o ś c i wzoru, użycia nici,
regulacji maszyny do szycia, prania i prasowania ujaw­
niła się chęć wprowadzenia nowych w z o r ó w , p r z y s z ł a
do głosu w ł a s n a inwencja hafciarek. Przy rozbudzeniu
ambicji, szczególnie jeżeli w zespole w y b i j a się jednostka
twórcza, zespół potrafi przy w s p ó ł p r a c y plastyka, zna­
jącego dany teren, osiągnąć i n t e r e s u j ą c e w y n i k i , nie od­
chodząc od p i e r w o w z o r ó w .
Twórczość ludowa rozwija się tam, gdzie istnieje j a ­
kakolwiek możliwość zaspokojenia potrzeb estetycznych
w przedmiotach u ż y t k o w y c h i możliwości zarobku. Na
p r z y k ł a d w czasie ostatnich Zaduszek w Zakopanem
ukazały się na targu o k r ą g ł e w i e ń c e nagrobkowe z róż­
nych roślin, n i e ś m i e r t e l n i k ó w , b a r w i n k u , szyszek, róż­
nie barwionych i srebrzonych, w połączeniu z k w i a t a m i
z papieru. Wszystkie one m i a ł y cechy dobrej kompozycji,
a często z a s k a k u j ą c e połączenia m a t e r i a ł o w e . Drewniane,
malowane ptaszki, k w i a t y z papieru, piór lub w i ó r ó w
drewnianych za mojej dawnej p a m i ę c i (w dwudziesto­
leciu m i ę d z y w o j e n n y m ) nie były u w a ż a n e za sztukę l u ­
dową, a nawet o d ż e g n y w a n o się od nich. Obecnie m i e j ­
sce tradycyjnej sztuki ludowej, k t ó r ą należy już u w a ż a ć
w głównej swej masie za m u z e a l n ą , zajmują nowe jej
przejawy z w i ą z a n e z obecnymi potrzebami i m o d ą .
Jednym z założeń toczącej się obecnie dyskusji jest,
że jedynie Cepelia w obecnych warunkach jest powo­
ł a n a do opieki nad s z t u k ą l u d o w ą współcześnie żywą.
Dla plastyka p r a c u j ą c e g o w spółdzielni cepeliowskiej
sprawa ta jest bardzo trudna, z powodu w a r u n k ó w or­
ganizacyjnych oraz ż ą d a ń ekonomicznych stawianych
przed spółdzielniami cepeliowskimi. Z w i ę k s z e n i e w y d a j ­
ności pracy, j a k najbardziej słuszne w produkcji prze­
mysłowej i całej gospodarce kraju, nie da się osiągnąć
w zatrudnieniu c h a ł u p n i k ó w — t w ó r c ó w ludowych, bez
równoczesnego o b n i ż e n i a jakości w y r o b ó w sztuki ludo­
wej. Charakter twórczości, bo tak jednak trzeba skla­
syfikować tę p r a c ę , wymaga stworzenia specjalnych wa­
r u n k ó w i odpowiedniej organizacji.
Najzdolniejsze jednostki, o p a n o w u j ą c a czasem m i ­
strzowsko swoje rzemiosło, nie m o g ą zwiększyć w y d a j ­
ności pracy. Ich czas ograniczony jest zajęciami gospo­
darskimi, a w w y p a d k u kobiet zajęciami
domowymi
i opieką nad licznymi dziećmi. W w y p a d k u ż ą d a n i a w y ­
konania przez nich p e ł n e j normy lub zwiększenia w y ­
dajności pracy albo o d e j d ą od tej pracy, albo obniżą
wydatnie jej poziom.
Ten w ł a ś n i e problem stwarza najwięcej
trudności
i u n i e m o ż l i w i a wykorzystanie w p e ł n i możliwości t w ó r ­
czych ostatnich p o k o l e ń a r t y s t ó w ludowych.

ANTONI KAMIŃSKI
Do uwag, jakie zostały t u wypowiedziane, c h c i a ł b y m
dodać p a r ę w s k a z u j ą c y c h , j a k skomplikowana jest dzia­
łalność Cepelii. Przed 17-u laty b y ł e m dyrektorem han­
dlowym o k r ę g u warszawskiego. P a m i ę t a m , że m i e l i ś m y
wtedy m a s ę ś w i e t n y c h o b i e k t ó w sztuki ludowej, bardzo
jeszcze autentycznych. Tkaniny zrobione były z dosko­
nałego i odpowiedniego surowca. A jednak ze s p r z e d a ż ą
były olbrzymie trudności. Trzeba było uciekać się do
przeceny, by u p ł y n n i ć zapasy t o w a r ó w , k t ó r y m bank
o d m a w i a ł kredytowania. M i m o że były już otwarte re­
prezentacyjne sklepy Cepelii na pl. Konstytucji, m i e l i ś ­
176

my sporo k ł o p o t ó w z w y k o n y w a n i e m p l a n ó w , oczywiście
o wiele niższych niż obecnie.
W tej c h w i l i plany s p r z e d a ż y w sklepach cepeliow­
skich są p r z e w a ż n i e przekraczane. Jaka jest tego przy­
czyna? Ta, że jeśli chodzi o upominek b ą d ź przedmiot
dekoracyjny do w n ę t r z a , nie bardzo jest co w Polsce
kupić.
I m więcej p r z y b y w a
nowych mieszkań, tym
więcej sprzedaje się a r t y k u ł ó w cepeliowskich. Do tego
dochodzi jeszcze zagadnienie zwiększającego się z roku
na rok zapotrzebowania eksportu. W rezultacie, na sku­
tek popytu, poziom produkcji, zwłaszcza tej ze skupu,
obniża się.
My, d a w n i pracownicy Cepelii, w i d z i m y to i m a r t w i ­
my się t y m stanem rzeczy. W i e l u d o s k o n a ł y c h t w ó r c ó w
ludowych to ludzie j u ż w i e k o w i . To druga przyczyna,
obok Zbyt dużych z a m ó w i e ń , p o w o d u j ą c a obniżenie po­
ziomu ich prac. W e ź m y dla p r z y k ł a d u rzeźby. Kiedy
Czajkowski w y k o n a ł pierwsze swoje prace, pojechaliśmy
specjalnie do K r a k o w a , by go poznać. Adam i Ewa była
to bardzo dobra rzeźba. Kielecki P i ł a t m i a ł niektóre
prace wprost rewelacyjne. Tak też było z wieloma i n ­
n y m i . Dzisiaj większość tych rzeźbiarzy pracuje znacz­
nie gorzej. Nie tylko, powtarzam, dlatego, że starzeją
się, ale przede wszystkim dlatego, że zbyt dużo otrzy­
m u j ą z a m ó w i e ń . M u s z ą n a d ą ż y ć za popytem.
Sklepy cepeliowskie stale n a r z e k a j ą na brak dobrych
t o w a r ó w . Cokolwiek dobrego p o k a ż e się, jest natych­
miast wykupione. Cena nie gra istotnej roli. Komisje
kwalifikacyjne m a j ą trudne zadanie, bo n a t u r a l n ą jest
s p r a w ą , że handel w y w i e r a na nie pewien nacisk, by
bardziej liberalnie oceniały prace dostarczone do skupu.
Dochodzi jeszcze inny moment. Mianowicie Cepelia nie
jest obecnie j e d y n y m s k u p u j ą c y m . T w ó r c a ludowy, któ­
rego praca nie została zakupiona przez Cepelię, idzie
do innego odbiorcy. Z w i ę k s z a się turystyka, ludzie do­
j e ż d ż a j ą b e z p o ś r e d n i o do a r t y s t ó w i k u p u j ą od nich bez­
krytycznie i drogo pokazywane i m dzieła. Do klimatu
sprzyjającego bezkrytycznemu zakupowi dołącza się je­
szcze nieraz o d d z i a ł y w a n i e w y d z i a ł ó w k u l t u r y w powie­
cie, zachwyconych t y m , że na s w o i m terenie m a j ą auten­
tycznego t w ó r c ę ludowego. Sekunduje miejscowa prasa,
fotografie z ż y c i o r y s e m itd. W ten sposób tworzy się
czasem wielkości, przewraca się w głowie skromnym
dotychczas, m a ł o uzdolnionym t w ó r c o m ludowym.
Do niedawna wyroby naszej sztuki ludowej cecho­
w a ł a j a k a ś „dusza", coś nieuchwytnego, a istotnego dla
powstania więzi m i ę d z y dziełem a jego odbiorcą. Do na­
szego sklepu nowojorskiego przychodziło w i e l u Amery­
k a n ó w urzeczonych w ł a ś n i e t ą „duszą", charakterystycz­
n ą dla polskiej sztuki ludowej. P a m i ę t a m , że po otwar­
ciu wystawy d u ń s k i e j w Metropolitan Museum, w obec­
ności k r ó l a duńskiego, t ł u m odwiedził nasz sklep. Mó­
w i l i , że chcą się „ r o z g r z a ć " po „zimnie", jakie bije ze
sztuki d u ń s k i e j . A przecież rękodzielniczo w s p a n i a ł e j .
Zbytnia p o p u l a r n o ś ć jest w w y p a d k u sztuki ludowej
szkodliwa. Musimy się z a s t a n o w i ć , jakie stosować me­
tody, by c h r o n i ć autentyki przed o b n i ż e n i e m ich pozio­
mu, w u l g a r y z a c j ą . To są moje uwagi od strony praktyki.

BOŻENA GOŁCZ
Z ogromnym niepokojem w y s ł u c h a ł a m
wypowiedzi
p. Marcina C z e r w i ń s k i e g o s t w i e r d z a j ą c e g o kategorycznie,
że sztuka ludowa w Polsce już nie istnieje, stała się
martwa.
P r a w d ą jest, że n a s t ę p u j e obecnie szybki rozkład kul­
tury ludowej, rozpada się dawna społeczność wiejska,

�ale prawdą jest także to, że w Polsce istnieją tereny
o swoistej kulturze tradycyjnej, c h a r a k t e r y z u j ą c e j
się
żywym nurtem sztuki ludowej.
Aby nie być gołosłowną, przytoczę n a s t ę p u j ą c y przy­
kład: teren Puszczy Białej bogaty jest w różne dziedziny
twórczości ludowej — tkactwo, garncarstwo, stroje l u ­
dowe, haft, wycinanki — mimo to przez długie lata Ce­
pelia nie interesowała się bliżej s z t u k ą tego terenu.
Działająca na tym terenie Spółdzielnia Pracy P L i A
„Pniewo" w P u ł t u s k u w swoim zakresie produkcyjnym
uwzględnia głównie haft — adaptowany ze stroju ludo­
wego — na serwety, obrusy stołowe (zatrudnia c h a ł u p ­
niczo ok. 300 hafciarek) oraz garncarstwo, na margine­
sie zainteresowań pozostawało tu wielobarwne tkactwo
wełniane, wykonywane interesującą s t a r ą t e c h n i k ą tkac­
ką, tzw. przez deskę lub na cięciwach. W y d a w a ć by się
mogło — szczególnie w świetle wypowiedzi moich przed­
mówców — że w 25 lat po wojnie nie powinno ono już
istnieć na tym terenie. A jednak tak nie jest.
Wystarczyło k i l k a w y j a z d ó w
w teren, wyszukano
tkaczki posiadające w ł a s n e krosna, c h ę t n e do w s p ó ł p r a ­
cy, nie pytające o zarobki, k t ó r e w y k o n a ł y p i ę k n ą ko­
lekcję tradycyjnych tkanin kurpiowskich adaptowanych
na kilimy, poduszki, bieżniki. Takich
„analfabetów",
a jak mówią etnografowie — t w ó r c ó w ludowych, jest
jeszcze w Polsce dużo i na pewno pozwoli to Cepelii
długo czerpać z tak bogatego źródła.
Dalszym p r z y k ł a d e m p o t w i e r d z a j ą c y m istnienie ży­
wej twórczości ludowej jest reaktywowanie w ł a ś n i e w
omawianej spółdzielni kurpiowskiej ceramiki pobialkowanej. Dziwi mnie, żs m ó w i się tu o niskich zarobkach
właśnie garncarzy zatrudnionych w spółdzielni: Latoszka i Piotrowskiego. .Należy wyjaśnić, że p r a c u j ą oni w
zakładzie zwartym 8 godzin dziennie, że w p r z e c i w i e ń ­
stwie do innych garncarzy d o s t a r c z a j ą c y c h do Cepelii
wyroby na skup lub p r a c u j ą c y c h systemem pracy na­
kładczej, ubezpieczeni k o r z y s t a j ą ze ś w i a d c z e ń socjal­
nych, a przeciętny ich zarobek miesięczny waha się
w granicach 2000—.2200 zł. I s t n i e j ą oczywiście problemy
wymagające szybkiego r o z w i ą z a n i a a u t r u d n i a j ą c e Ce­
pelii współpracę z garncarzami, s p r z e d a j ą c y m i
swoje
wyroby na targach i jarmarkach.
Takim naczelnym zagadnieniem jest sprawa ubez­
pieczeń t w ó r c ó w ludowych — sprawa ś w i a d c z e ń socjal­
nych, szczególnie w a ż n a dla garncarzy p r a c u j ą c y c h w
warunkach szkodliwych dla zdrowia.
Trudności uregulowania tej sprawy p o w o d u j ą zani­
kanie rzemiosła garncarskiego. Obserwuje się brak m ł o ­
dych, chętnych do nauki zawodu swoich ojców, a liczba
starych garncarzy zmniejsza się nie tylko przez ich w y ­
mieranie, ale t a k ż e z powodu nieuleczalnych chorób,
przede wszystkim reumatyzmu.
Takie drastyczne przypadki częściowego
inwalidztwa
garncarzy, członków spółdzielni cepeliowskiej w y s t ę p u j ą
na terenie woj. rzeszowskiego.
Palącym zagadnieniem jest także konieczność pomo­
cy finansowej dla garncarzy na remonty pieców i warsz­
tatów garncarskich. O b o w i ą z u j ą c e przepisy nie pozwa­
lają Cepelii na ś w i a d c z e n i e tego rodzaju usług swoim
chałupnikom.
Należałoby też z a s t a n o w i ć się w j a k i m stopniu za­
sadne jest m ó w i ć dziś jeszcze o sztuce ludowej w Polsce.
Przedmioty twórczości ludowej w przeszłości pełniły
określone funkcje u ż y t k o w e : ceramika, tkactwo miały
dla Wsi znaczenie utylitarne. Dziś natomiast, na skutek
przemian społecznych i gospodarczych, służą one
nie
swemu środowisku, lecz szerszemu ogółowi społeczeń­
stwa, dzięki cennym w a r t o ś c i o m artystycznym. N i e w ą t ­

p l i w i e czynnikiem w y r a ź n i e w p ł y w a j ą c y m na utrzyma­
nie sztuki ludowej przy życiu jest merkantylne podej­
ście jej t w ó r c ó w do w ł a s n e j twórczości,
W z w i ą z k u z t y m często p o j a w i a j ą się przedmioty
o w ą t p l i w e j w a r t o ś c i artystycznej i chociaż twierdzeniom
o szybkim zanikaniu sztuki ludowej przeczą liczne w y ­
stawy współczesnej twórczości ludowej,
jednocześnie
w y k a z u j ą one pewne zdegenerowanie niektórych
jej
form.
W trakcie praktycznego działania etnografa w tere­
nie w y n i k a potrzeba uściślenia czy nawet rewizji pew­
nych pojęć i s f o r m u ł o w a ń . Bardzo często nie mieścimy
się w dotychczasowych schematach i operując tradycyj­
n y m pojęciem sztuki ludowej trafiamy na zjawisko w y ­
k r a c z a j ą c e poza ramy tego pojęcia. P r z y j m u j ą c definicję
sztuki ludowej, głoszoną przez n i e k t ó r y c h badaczy, jako
sztuki tworzonej przez lud i dla ludu, powstaje dodat­
kowe pytanie j a k określić całą współczesną twórczość
l u d o w ą , wszystko to co jest przedmiotem działania Ce­
pelii?
Czy w ogólnej masie w y t w o r ó w n i e w ą t p l i w i e
adaptowanych lub inspirowanych twórczością
ludową
z n a j d u j ą się oryginalne, autentyczne przedmioty o cen­
nych w a r t o ś c i a c h artystycznych? Sądzę, że tak. Istnieje
wiele dziedzin tradycyjnej sztuki ludowej, j a k np. rzeź­
by, wycinanki, n i e k t ó r e tkaniny czy formy ceramiczne
w y w o d z ą c e się n i e w ą t p l i w i e z tradycji i przez to przy­
należne do grupy tzw. a u t e n t y k ó w . Obok nich znajdują
się artystyczne wyroby w y w o d z ą c e się z ogólnych zasad
twórczości ludowej, natomiast l u ź n o z w i ą z a n e z tradycją,
jak np. f i g u r k i ze słomy, narzuty dekoracyjne, maty sło­
miane oraz serwety i obrusy haftowane.
Z zagadnieniem w ł a ś c i w e g o rozumienia sztuki ludo­
wej łączy się sprawa nie tylko rewizji, ale i ujednoli­
cenia pojęć, k t ó r y m i operują współcześni badacze. Ocze­
k i w a ł b y m zdefiniowania pojęć: t w ó r c a ludowy, w y ­
t w ó r c a — oraz bardzo w a ż n e g o dla etnografów p r a c u j ą ­
cych w Cepelii pojęcia adaptacji autentycznej sztuki
ludowej.
Przy m o i m rozumieniu pojęcia t w ó r c y ludowego są­
dzę, że jest ich obecnie w Polsce nieco więcej niż stu.
Bardzo istotny problem metod pracy poruszył pan
redaktor Jackowski. Rzeczywiście, organizowanie kon­
k u r s ó w , wystaw, jest już dziś może niedostateczną for­
m ą działania. Ale wobec tego jakie nowe metody po­
w i n n i ś m y stosować w naszej pracy, m a j ą c ten bardzo
ścisły kontakt z t w ó r c a m i ?
J e d n ą z naszych metod pracy jest podsuwanie w y ­
t w ó r c o m w z o r ó w muzealnych do odtwarzania — pro­
blem zasygnalizowany przez mojego p r z e d m ó w c ę jako
niewłaściwy. Otóż u w a ż a m , że Cepelia prowadzi t u słusz­
ną politykę. Oczywiście nie jest ona konieczna na k a ż ­
dym terenie i nie k a ż d y c h a ł u p n i k takie zadanie otrzy­
muje. P r a w d z i w y artysta ludowy tworzy sam w opar­
ciu o t r a d y c j ę i jemu wzory muzealne nie są potrzebne.
Natomiast dawanie całej masie w y t w ó r c ó w ludowych
e k s p o n a t ó w muzealnych do odtworzenia gwarantuje do­
bry poziom i w i e r n o ś ć z t r a d y c j ą k u l t u r o w ą danego re­
gionu. Oczywiście w y b ó r odpowiednich w z o r ó w jest nie­
zmiernie w a ż n y . Musi on w y n i k a ć z zapotrzebowania
Cepelii jako instytucji m a j ą c e j do spełnienia m.in. za­
danie gospodarcze.
I wreszcie ostatnia sprawa, a mianowicie działanie
spółdzielni cepeliowskiej w ż y w y m i chyba najbogat­
szym w sztukę l u d o w ą regionie, a mianowicie na Pod­
halu. W Zakopanem istnieje spółdzielnia — Z a k o p i a ń s k i e
Warsztaty Wzorcowe. Jest ona j e d n ą z największych
spółdzielni w pionie Cepelii i ma dość szeroki asorty­
ment produkowanych w y r o b ó w , od słynnych kożuszków
277

�51

Rzeźba ludowa. II. 51. Dawny świątek we współczesnym
wnętrzu.
II. 52. Król
Herod — figurka
z szopki, wyk. Stanisław
Kopka,
Dzierzbiętów,
pow.
Łę­
czyca. 11. 53. „Muzykanci",
wyk. Ignacy Kamiński,
Oraczew, pow.
Łęczyca.

�51

II. 54. „Ofiara Abrahama",
wys. 38 ст., wyk. w 1968 r. Jan Lamęcki,
Dąbro­
wa Zielona, pow. Radomsko.
II. 55. „Święty
Marcin",
wys. 31 ст.,
wyk.
w 1968 r. Adam Zegadło, Krzyżka,
pow. Kielce. Pod spodem napis: „Sw. Mar­
cin jedzie na białym koniu, zima u progu ostrzega gołą stopą, ładuj
chłopie
ciepłe buty". II. 56. „Partyzanci",
wyk. w 1969 r. Ignacy Kamiński,
Oraczew,
pow.
Łęczyca.

�zakopiańskich poprzez g a l a n t e r i ę s k ó r z a n ą , g a l a n t e r i ę
d r e w n i a n ą aż do k i l i m ó w włącznie. Istnieją dwa piony
produkcji: artystycznej i inspirowanej s z t u k ą l u d o w ą
tego regionu. Są t a k ż e tzw. autentyki, j a k kierpce, opas­
k i juhaskie, torby bacowskie. Cieszy mnie ogromnie i n i ­
cjatywa spółdzielni opracowania pod kierunkiem pani
prof. M a r i i Bujakowej serwet, o b r u s ó w stołowych w y ­
korzystujących adaptowany ze stroju kobiecego haft ma­
szynowy, powszechnie obecnie stosowany przez góralki.
P o d o b n ą akcję podjęła mgr Helena Sredniawa z M u ­
zeum Tatrzańskiego, stale w s p ó ł p r a c u j ą c a
z Cepelią,
wprowadzenia do skupu z terenu Podhala oryginalnych
koszul kobiecych, góralskich kryz haftowanych, k t ó r e
mogą znaleźć znakomite zastosowanie we współczesnym
stroju kobiecym.

ALEKSANDER JACKOWSKI
P r z y p a d ł m i w udziale zaszczyt zakończenia tej dy­
skusji. Przede wszystkim p r a g n ę w imieniu organizato­
r ó w podziękować wszystkim uczestnikom za ich wypo­
wiedzi. Sądzę, że p o m o g ą one z a r ó w n o nam, j a k i czy­
telnikom „Polskiej Sztuki Ludowej",
lepiej dostrzec
kontur p r o b l e m ó w t u zarysowanych, lepiej z o r i e n t o w a ć
się w aktualnej sytuacji sztuki ludowej i Cepelii.
Dyskusja dzisiejsza raz jeszcze p o t w i e r d z i ł a celowość
dążeń do uściślenia pojęć, k t ó r y m i się posługujemy. Jest
to rzeczywiście nieodzowne, jeśli chcemy się nawzajem
rozumieć, jeśli chcemy zagadnienia ludowej twórczości
t r a k t o w a ć poważnie, a nie sloganowo. Wyrazem tych
dążeń były wypowiedzi dr Marcina Czerwińskiego oraz
prezesa Tadeusza Więckowskiego, a t a k ż e mój referat
wstępny. Wcześniejszym wyrazem tych dążeń, coraz sil­
niej n u r t u j ą c y c h środowisko e n t n o g r a f ó w i ludzi zajmu­
jących się przejawami ludowej twórczości — b y ł a zna­
komicie zorganizowana konferencja p o z n a ń s k a , na k t ó r e j
prof. Burszta w y s u n ą ł propozycję r o z r ó ż n i a n i a d w ó c h
pojęć — f o l k l o r u i folkloryzmu. Intencja prof. Burszty
jest m i bardzo bliska, jeśli jednak p o d t r z y m u j ę swoje
wątpliwości, zgłaszane w toku ówczesnej dyskusji, czy­
nię to z d w ó c h p o w o d ó w .
Pierwszy: sądzę, że należy dążyć do j a k najściślejsze­
go rozgraniczania pojęć, a więc dostrzegać zjawiska
różne. Tymczasem „folkloryzm" jest workiem na tyle
obszernym, że mieszczą się w n i m zjawiska bardzo od
siebie dalekie. Jeśli d ą ż y m y do precyzji, do pojęć jed­
noznacznych, to starajmy się w konkretnych sytuacjach
stosować określenia w m i a r ę możności o d r ę b n e , w y r a ź ­
nie definiujące charakter zjawiska. Zwłaszcza w sytua­
cji obecnej. Sztuka ludowa, folklor — to pojęcia histo­
ryczne, z w i ą z a n e z o k r e ś l o n ą bazą społeczną, k u l t u r o ­
wą. Dziś, gdy baza przestaje istnieć, widzimy wciąż roz­
liczne formy reliktowe, r ó ż n e p r z y k ł a d y adaptacji daw­
nej tradycji, przejawy dawnych n a w y k ó w estetycznych,
przejawy inwencji i inspiracji. Współczesną twórczość
o d p o w i a d a j ą c ą nowym potrzebom ludzi w y w o d z ą c y c h
się 'z grup, k t ó r e dawniej zaliczaliśmy do „ k u l t u r y l u ­
dowej" i proletariatu miejskiego — i twórczość w duchu
tradycyjnym ludzi, którzy wciąż jeszcze p o c z u w a j ą się

Fot.: Jan Swiderski
31—33, 35—36; Ewa
180

— ii: 1-9, 11-20,
Fryś-Pietraszkowa

do więzi z k u l t u r ą swych p r z o d k ó w , swego regionu.
A więc — jestem zwolennikiem precyzyjnego o k r e ś l a n i a
zjawisk zwłaszcza w działalności naukowej i w prakty­
ce działań kulturalnych. I dlatego wolę, zamiast podzia­
łu folklor — folkloryzm, s t o s o w a ć t e r m i n y węższe, ale
bardziej konkretne.
Druga w ą t p l i w o ś ć moja w y n i k a z m a ł e j wiary w m o ż ­
liwość masowej popularyzacji t e r m i n u „folkloryzm", j a ­
ko ż e b l i s k i
„folklorowi"
u w a ż a n y bywa za tożsamy
z nim, o czym ś w i a d c z ą liczne w y c i n k i prasowe z osta­
tnich miesięcy.
Niestety, nie jestem też o p t y m i s t ą w i e r z ą c y m w moż­
liwość administracyjnego
ustalenia nazw określonych
zjawisk. Dlatego, p o d e j m u j ą c apel prezesa Więckowskie­
go, m o g ą tylko z a p e w n i ć ,
że postaramy się o p r a c o w a ć
takie h a s ł a j a k : adaptacja, transpozycja, oryginał, auten­
tyk, unikat, kopia, replika i przedstawimy je w niedłu­
gim czasie w Cepelii, a po przedyskutowaniu i w s p ó l n y m
ustaleniu zakresu pojęć gotowi j e s t e ś m y s t o s o w a ć je
w praktyce redakcyjnej.
Trudniej jednak będzie z pojęciami, k t ó r e są odpo­
wiednikiem zjawisk niedostatecznie zbadanych, a więc
różnie interpretowanych,
to bowiem co k t o ś nazwie
współczesną twórczością l u d o w ą , ktoś inny uzna za twór­
czość w duchu l u d o w y m czy też za twórczość jarmarcz­
ną, peryferyjną, itp. R ó w n i e trudno jest w p r o w a d z i ć na­
wet w Skali jednego tylko czasopisma jednolitość termi­
n ó w dotyczących sztuki ludowej j a k : twórczość, sztuka,
rzemiosło, w y r ó b . Kształt tych pojęć rzeźbi przecież prak­
tyka społeczna, stosuje się je zwyczajowo, jako coś oczy­
wistego, a dopiero refleksja krytyczna rodzi wątpliwości
co do słuszności ich u ż y w a n i a . Dzieje się w ó w c z a s tak
jak z t y m filozofem greckim, k t ó r y zapytany co to jest
czas o d p o w i e d z i a ł : „ w i e d z i a ł e m póki nie zapytałeś".
Niemniej jednak trzeba będzie z a s t a n o w i ć się czy
nie jest celowe i m o ż l i w e opracowanie na ł a m a c h pisma
czegoś w rodzaju k r ó t k i e g o s ł o w n i k a pojęć.
Konferencja dzisiejsza
poruszyła przede wszystkim
sprawy opieki nad l u d o w ą twórczością i o to nam właś­
nie chodziło. Zagadnienie jest jednak znacznie szersze
i jako redakcja chcielibyśmy w przyszłości więcej uwa­
gi poświęcić sprawom adaptacji form tradycyjnych we
współczesnej sztuce u ż y t k o w e j i we wzornictwie prze­
m y s ł o w y m , r o l i i n s p i r u j ą c e j sztuki ludowej we współ­
czesnej kulturze artystycznej a wreszcie d ą ż e n i o m ludzi
do twórczej wypowiedzi, czego najlepszym przykładem
jest ogromny wzrost twórczości a m a t o r ó w .
Niektórzy
z nich k o n t y n u u j ą pewne idee ludowej sztuki, świado­
m i e czy n i e ś w i a d o m i e stając się jej spadkobiercami.
Współczesnej sztuki ludowej nie da się sprowadzić
tylko do zagadnienia twórczości ludowych a r t y s t ó w . Sztu­
ka ludowa żyje nadal w naszej kulturze i to w róż­
noraki sposób — w postaci z a m k n i ę t e g o już dorobku
dawnych pokoleń wiejskich a r t y s t ó w , we współczesnej
p a m i ą t c e i cepeliowskich adaptacjach, w twórczej inspi­
racji dzieł naszych a r t y s t ó w , pisarzy i p o e t ó w , w świa­
domości społecznej, w inwencji a r t y s t ó w nieprofesjonal­
nych, dla k t ó r y c h t w ó r c z o ś ć ludowa jest t r a d y c j ą ro­
d z i n n ą czy nawet już tylko t r a d y c j ą p r z y j ę t ą z wyboru,
z umiłowania.

22-23, 25-30, 34, 37—39, 41-43, 45-56; Stefan Deptuszewski
— ii:
— U. 24; Jacek Olędzki
— il 40: Marian Sokołowski
— U. 44.

10, 21,

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7862" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7842">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5d56696a4d2c9c7ba4f0009bb5fd4480.pdf</src>
        <authentication>bfeb2c10dfb389829b4302a9002a642d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94057">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3012</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94059">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94061">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2816</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94063">
                <text>Spis treści / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94064">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.1-2, s.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94065">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94066">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94068">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94071">
                <text>KONTEKSTY
P O L S K A

S Z T U K A

A N T R O P O L O G I A

K U L T U R Y

L U D O W A

E T N O G R A F I A

1 9 9 9 rok LIII nr 1-2 ( 2 4 4 - 2 4 5) i n d e k s 3 6 9 4 0 3

S Z T U K A

cena 12 z ł

Podróży, miejsc mitycznych ciąg dalszy
Bronisław Malinowski Dziennik i fotografie

�SPIS

TREŚCI

Zbigniew Benedyktowicz

3

Uboga Itaka - Podróży, miejsc mitycznych, rzeczy - ciąg dalszy

PRZEDMIOTY W TEATRZE TADEUSZA KANTORA
Małgorzata Dziewulska
Edyta Bielawska
Tomasz Kalczyński
Dorota Nowak
Anna Łoboda
Dominika Rembelska
Krzysztof Rekosz
Igor Gorzkowski
Marta Krystyna Tylkowska
Joanna Kowalik
***

Drugie życie przedmiotów
Aparat fotograficzny - karabin maszynowy z przedstawienia Wielopole, Wielopole
„Drzwi" ze spektaklu Niech szczezną artyści
Łóżko - maszyna śmierci ze spektaklu Tadeusza Kantora Wielopole, Wielopole
Obrus z przedstawienia Wielopole, Wielopole
Opis postaci Wuj Stasio Zesłaniec ze spektaklu Wielopole, Wielopole
Pręgierze w spektaklu Tadeusza Kantora Niech sczezną artyści
Drezynka w spektaklu Tadeusza Kantora Niech sczezną artyści
Katarynka
Basen ze spektaklu Wielopole, Wielopole
Muzyka i dźwięk w przedstawieniach Kantora. Rozmawiają Tomasz Dobrowolski,
Małgorzata Dziewulska i Piotr Kłoczowski

6
9
1
12
14
15
16
18

1

2

0

20
22

P O D R Ó Ż E , MIEJSCA MITYCZNE, RZECZY
Jakub Szczuka
Joanna Tokarska-Bakir
Piotr Szacki
Stanisław Łabiszewski
Jan Gondowicz
Agnieszka Tulik
Krzysztof Cibor
Artur Setniewski
Maksymilian Rejmer
Wiesław Szpilka
Marzena Gierga
Marek Oziewicz
Dariusz Czaja
Agnieszka Makarewicz
Danuta Bolikowska
Katarzyna Kuszyńska
Marceli Zygała
Marcin Szporko,
Krystyna Gieryszewska
Ireneusz Kamiński
Jarosław jot-Drużycki
Jacek Olędzki
Chana Pollack
Sylwia Trzaska
Janusz Barański
Dorota Hall
Marcin Kafar
Dorota Gut
Dorota Gut
Magdalena Radkowska
Dorota Kołakowska
Tomoho Umeda
James Clifford,
Olga Łobaczewska

Per monstra ad sphaeram. Aby Warburg i jego biblioteka
„Ślepy bibliotekarz". O pisemnym wymiarze ustności
Niezwykłość
Camera a la minute - ręka, czyli opowieść „pięciominutowego fotografa"
„Nagi człowiek na nagiej ziemi"
Podróże barbarzyńców
Nieistniejący film, nieistniejące miasto, nieistniejące życie. Propedeutyka wędrówki poza słownik
Świetlica. Rzecz o dwóch królestwach
Święty czas i święta przestrzeń
Podróż: Pod osłoną nieba
Tajemnicze miejsca greckiej Sycylii. Syrakuzy miastem wielkich kobiet (cz. II)
Co można znaleźć w szafie? Światy równoległe Kronik narnijskich C S . Lewisa (cz. II)
Krzesło. Szkic do portretu
Piłka
Dym
Papieros i popielniczka
Fumare humanum est. Krótki leksykon używek tytoniowych wokół nas
Zielone liście na ulicach Berlina
Autobus
Vlepka albo interpretacja swobodna
Zgredy rule i ulotna sztuka niewinności
Pekaesem do Ostrowca i z powrotem
John Maizels, Raw Creation. Outsider Art and Beyond
Pluralis non maiestaticus, czyli ludzie jak rzeczy
Uciekanie przy ekranie
Żyć w rytmie 230 bitów na minutę
Po drugiej stronie ekranu
Piszę więc jestem. O języku internetu
Hiperrealność Lary. Lara hiperrealności
Planeta Diana - próba analizy reakcji na śmierć księżnej Walii
Audiofilia
Opowiedz mi o swojej podróży: Michel Leiris
Wizyta w królestwie Lilii I

25
29
42
45
54
55
. . 62
69
74
78
81
91
103
42
115
118
121
125
128
132
138
149
153
154
158
159
162
164
168
175
179
181
185

B R O N I S Ł A W MALINOWSKI
Bronisław

Malinowski

Dzienniki 1914-1918

192

Summary of the Articles

217

Noty o Autorach

220

Na
Na

o k ł a d c e : Rekwizyt ze spektaklu Tadeusza Kantora „Koło", fot. Janusz Podlecki
s t r o n i e t y t u ł o w e j : Tadeusz Kantor, „Maszyna Aneantyzacyjna", fot. Janusz Podlecki

© Copyright by „Konteksty". Przedruk za zgodą redakcji
Numer dotowany przez
Ministerstwo Kultury i Sztuki
i Fundację im. Stefana Batorego

�POLSKA

SZTUKA

LUDOWA

KONTEKSTY
ANTROPOLOGIA

KULTURY

ETNOGRAFIA

SZTUKA

nr 1/2 - 1999

INSTYTUT SZTUKI POLSKIEJ AKADEMII NAUK

�CONTENTS
Zbigniew Benedyklowicz

The Poor Ithaca - Journeys, Mythical Places, Things

3

O B J E C T S IN THE TADEUSZ KANTOR THEATRE:

Malgorzc
Edyta Bu
Tomasz A
Dorota Л
Anna Łoi
Dominiki
Krzysztoj
Igor Gor
Marta Kt
Joanna /

Małgorzata Dziewulska
Edyta Bielawska
Tomasz Kalczyński
Dorota Nowak
Anna Łoboda
Dominika Rembelska
Krzysztof Rekosz
H
Gorzkowski
Marta Krystyna Tylkowska
Joanna Kowalik
***
or

The Second Life of Objects
The Camera - Machine Gun
Doors
The Bed - Death Machine
The Tablecloth
Uncle Stasio-the Exile
The Pillory
The Handcare
The Barrel-organ
The Pool
Music and Sound in the Spectacles of Kantor. Tomasz Dobrowolski, Małgorzata Dziewulska
i Piotr Kłoczowski Talking

6
9
11
12
14
15
16
18
20
20
22

JOURNEYS, MYTHICAL PLACES, THINGS
PODR
Jakub Sz
Joanna 'l
Piotr Szc
Stanisła\
Jan Gon
Agnieszk
Krzyszto
Artur Se
Maksym
Wiesław
Marzenc
Marek С
Dariusz
Agnieszl
Danuta
Katarzy^
Marceli
Marcin
Krystyn
Ireneusi
Jarosła\
Jacek 0
Chana I
Sylwia'
Janusz.
Dorota
Marcin
Dorota
Dorota
Magdal
Dorota
Tomohc
James (
oiga

l

Jakub Szczuka
Joanna Tokarska-Bakir
Piotr Szacki
Stanisław Łabiszewski
Jan Gondowicz
Agnieszka Tulik
Krzysztof Cibor
Artur Setniewski
Maksymilian Rejmer
Wiesław Szpilka
Marzena Gierga
Marek Oziewicz
Dariusz Czaja
Agnieszka Makarewicz
Danuta Bolikowska
Katarzyna Kuszyńska
Marceli Zygała
Marcin Szparko,
Krystyna Gieryszewska
Ireneusz Kamiński
Jarosław jot-Druzycki
Jacek Olędzki
Chana Pollack
Sylwia Trzaska
Janusz Barański
Dorota Hall
Marcin Kafar
Dorota Gut
Dorota Gut
Magdalena Radkowska
Dorota Kołakowska
Tomoho Umeda
James Clifford
Olga Łobaczewska

Per monstra ad sphaeram. Aby Warburg and His Library
"The Blind Librarian". On the Written Dimension of the Oral
The Unusual
"Camera - a la Minute", or a Tale by a "Five-minute Photographer"
"A Naked Man on a Naked Earth"
The Travelling Barbarians
A Non-existent Film, a Non-existent Town, a Non-existent Life. Propaedeutics of Wanderings
beyond a Dictionary
Dayroom, or about Two Kingdoms
Holy Time and Holy Space
Journey: The Sheltering Sky
Syracuse - The Town of Great Women (Part II)
What's to be Found in Wardrobe? Parallel Worlds of C . S. Lewis's Chronicles of Narnia (Part II)
Chair. A Sketch to a Portrait
The Ball
Smoke
Cigarette and Ashtray
Fumare humanum est. A Brief Lexicon of the Tobacco Stimulants Around Us

62
69
74
78
81
91
103
112
115
118
121

Green Leaves in the Streets of Berlin
Bus
"Vlepka", or the Interpretation of a Bus
The Fleeting Art of Innocence
To and from Ostrowiec - via Bus
John Maizels, Raw Creation. Outsider Art and Beyond
Pluralis non maiestaticus, or People as Things
Escape into the Screen
Live in the Rythm of 230Bits/Minute
On the Other Side of the Screen
Scribo ergo sum. On the Internet Language
The Hyper-reality of Lara. The Lara of Hyper-reality
The Planet Diana - an Attempted Analysis of Reactions to the Death of the Princess of Wales
Audiophilia
Tell me about your Trip: Michel Leiris
The Visit in the Kingdom of Lilia I

125
128
132
138
149
153
154
158
159
162
164
168
175
179
181
185

. . . .

25
29
42
45
54
55

B R O N I S Ł A W MALINOWSKI

BROI

Bronisław

Bwnist

Summary of the Articles

217

Summi

Notes on the Authors

220

Malinowski

A Diary in the Stricte Sense of the Term

Noty о

•
Redagują:

N а
Nas

192

с

Zbigniew Benedyktowicz (redaktor naczelny), Aleksander Jackowski, S ł a w o m i r Sikora (sekretarz redakcji),
Danuta Benedyktowicz, Dariusz Czaja, J a r o s ł a w jot-Druzycki, C z e s ł a w Robotycki

Doradzają

i w s p ó ł p r a c u j ą : Jerzy B a r t m i ń s k i , Antoni Kroh, Ludwik Stomma, Roch Sulima, Zofia Bisiak

T ł u m a c z e n i a :

Redaktor
Adres

Aleksandra R o d z i ń s k a - C h o j n o w s k a

techniczny:

redakcji:

KrzysztofNalewajko

Instytut Sztuki PAN, ul. D ł u g a 2 8 , 00-950 Warszawa, skr. poczt. 994, tel.831-32-71/4 wew. 243; fax831-31-49
e-mail: kontexty@pleam.edu.pl

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7865" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7844">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b70224bbd45db3ae87c9b4dcea34c4d8.pdf</src>
        <authentication>ce5954fe2d1f8998be7b23bee5173ab3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94086">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94088">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94091">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2812</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94093">
                <text>Dzienniki 1908-1913 / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94095">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1, s.93-102</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94097">
                <text>Malinowski, Bronisław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94099">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94101">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94103">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94113">
                <text>Bronisław Malinowski
Dzienniki

Zeszyli (9.I.-21.V.1908)
Breña baja 6/1.
Wczorajszy dzień przez połowę straciłem.
9/1. N.m.
- Spojrzeć na obecny system pod nowym kątem. Głód ży­
cia. Ten [?] na którym się staje nad przepaścią. Uświadomił
mi go Szymberski . Pożądanie, tęsknota, nieodzowna potrze­
ba - nieziszczalna, niewspółmierna z wszelkiemi wartościa­
mi, któremi się mierzy życie. Obietnica zawarta w muzyce.
Nieodpowiedzialne nastroje. - Interwencja analizy. Nowe
wartości. Wyłania się potrzeba zdolności, możności tworze­
nia. Jako następstwo zwrócenia się ku pewnym konkretnym
zadaniom. Rzeczy zdobywane są w pierwszej linii środkami.
Silne mięśnie, silne serce, silne nerwy, opanowanie fizjolo­
giczne organizmu. Równocześnie zmienia się i ta druga stro­
na, rozkazująca, lepiąca, dla której pośrednio tylko rozpoczą­
łem pracę. Przechodzę do aktualnego momentu: Dwustronność pracy obecnej: Położyć akcent na pracy minimum, na
zdobywaniu drobnych technicznych szczegółów. Pamiętać,
że celem ostatecznym jest ogólne zadanie pomnożenia mojej
zdolności życia, podwyższenia we własnych oczach mojej
wartości indywidualnej. Że praca minimum musi być tak sko­
ordynowana, aby nie zatrzymując się przy dzieciństwach i [?]
szczegółach najprostszą drogą prowadziła do urzeczywistnie­
nia tego najwyższego celu.
- Program minimum: wzmacnianie woli (fizjologiczne).
Ergo: asceza, panowanie nad kojarzeniem, panowanie nad
wrażeniami. Ten stan ciągłej czujności, napięcia, szarpania,
walki, karności jest mi sam w sobie wyższą formą życia,
która mi obecnie znacznie bardziej odpowiada. Dolce far niente [wł. słodkie nic nierobienie], staczanie się po linii naj­
mniejszego oporu - wstrętne. Konkretność, siła, napięcie oto
już punkt, na którym program minimum empietuje na obszar
wyższej formy życia, do której dążę. Wyższa forma życia.
Nad wszystkiem zawieszona mądrość najwyższa: spokój, po­
goda, blask słońca zachodzącego - nieuchronność, odwaga
patrzenia wciąż prosto w oczy przeznaczeniu z tym samy[m]
niezłomnym uśmiechem spokoju przyjmuję jego ciosy, z ja­
kimi ono je zadaje. Olbrzymie przywiązanie najmniejszych,
najbłachszych reakcji z tym prawem centralnym. Wyelimino­
wanie powszedniości z życia, małostkowości. Do najdalszych
granic posunięta jednolitość w tych 3 stronach tej samej rze­
czy: wiem, wierzę, chcę. - W życiu odróżniam 2 zupełnie ze
sobą nieporównywalne strony: Życie w obrębie swej
1

1908

1913

indywidualności] i życie dla innych. Są to 2 strony płaszczy­
zny, 2 bieguny rzeczy, między któremi niema przejścia, które
się wykluczają. - Jeżeli dojdę np. do przekonania, że nie po­
winienem porównywać się z innymi i mieć poczucie własnej
wartości, to w życiu pilnować tego w każdem odniesieniu się
faktycznem czy myślowem. Miarodajnemi są tu chwile naj­
wyższe, chwile skupienia. Ich rozkazy spełniać na ślepo. Ży­
ję obecnie przyspieszeniem: poczuciem postępu. Wierzę, że
można dojść do stanu, w którym się rozwinie tak władze
twórcze, że odpowiadają już one potrzebom wypowiedzenia
się indywidualności. Do tego punktu chcę dojść. Wówczas
zacznę żyć naprawdę.
Soliloąuium [łac. monolog] w domu. Poszedłeś naprzód
ale nie doszedłeś granicy. Cóż więc pozostaje, jak znów
w drogę ruszyć. Czy całe życie ma być takim przesuwaniem
twego ja po linii wewnętrznych możliwości? Na dnie mego
obecnego stanu odczuwam jakby lekki cień buntu przeciw
obecnej pracy, jakiś ukryty sceptycyzm, poczucie że tam ist­
nieje coś oderwanego, coś nietkniętego temi mozołami uśmiech pobłażliwy Buddy. - Pragnę stworzyć jeszcze cięż­
sze, jeszcze bardziej krępujące warunki. Najcięższfa]
z wszystkiego: zupełna jednostajność egzystencji, nuda.
A więc znów spacery w jedno miejsce, znów program, znów
ujęcie nauki jako środka, jako pola do prób i doświadczeń
techniki pracy. A więc znów „żyć" tylko tą - najwewnętrzniejszą formą życia, przyspieszeniem własnego rozwoju,
własnego postępu. - Moja asceza z góry wyklucza jakiekol­
wiek skwaszenie, zaciemnienie, spaczenie życia; jest ona
formą radości życia, pewną formą przeżywania. Przede wszystkiem jest środkiem. Do skupiania sił. Do uniezależnia­
nia najgłębszych i najwyższych instynktów indywidualno­
ści. Jest groblą, nie żeby zniszczyć siłę potoku i skrzywić je­
go bieg, ale aby stworzyć głębię i podnieść czeluść spadku.
- Mojemi cnotami powinny być: mądrość, siła i[?]; pięk­
ność, szlachetność. Mam swoje własne wartościowanie.
Cnoty te są tylko w stosunku do siebie - nie mają w sobie nic
moralnego, to znaczy nie poddają mej indywidualności]
żadnym zewnętrznym prawom. Chodzi mi tylko o to, aby
wygubić w sobie wszystko to, co w sobie widzę z tchórzo­
stwa, głupoty, brudu, brzydoty. Być jednolitym i na tym
[?]knie być, prostym. = Główne hasło obecnej chwili. Das
meine Worte werden zu Schicksalsspruchen [niem. moje sło­
wa będą wyrokiem losu] - Bezwzględna precyzja w spełnia­
niu rozkazów. Bezwzględna pewność przy wydawaniu ich,
że będą spełnione.
93

�10/11.
Asceza jako odbiegnięcie od tej najpospolitszej formy
wartościowania: ból - rozkaz; zabawa - nuda; radość - cier­
pienie; ciepło, pogoda - groza, ciężar; życie przebiegające
w ciągłych wahaniach między temi antagonizmami - życie
ściganego zwierza, życie zapyhane [sic!] pakułami optymi­
zmu i zadowolenia ze siebie, bo przecież inaczej nie można
by w nim wytrzymać. Znaleźć w sobie inną „formułę szczę­
ścia". Zejść w głębię, do której te falowania powierzchni nie
dochodzą. Żyć w świecie zupełnie innych wartości, wszak
życie jest tylko pogonią za wartościami. Asceza jest też, jako
to widziałem wówczas, nieuchronnym warunkiem jakiejkol­
wiek płodnej pracy. Dziś jestem jeszcze trochę zmęczony
dniem wczorajszym. Hasła, które sobie przytaczam: Ciągłość
postępowania w pracach przygotowawczych (głównie mate­
matyka). Stałość równowagi i połączona z tern pewność roz­
kazów.
13/11.
W chwilach centryfugalnych [łac. odśrodkowych] pragnąc
się skupić, należy zaszczepić na nowo cnoty minimum. Te da­
ne wewn[ętrzne], od których zależy aktualny stan systemu
i czystości wewnętrznej. U mnie na razie: I . wyższa asceza
(niezależność od drobnych [?] i rzeczy na które [??]); jest to
też niechęć do walki z niedołęstwem. 2°. wewnfętrzna] czy­
stość. Kompletne usunięcie kojarzeń nieskoordynowanych,
nie mających nic wspólnego z duchowym systemem. Jest to
po prostu wejście [?] - zamienienie systemu na treść mego ży­
cia. [?] z „wyższą świad[omością]. 3°. Formuła postępu. Po­
czucie, że istotą, treścią tej formy życia musi być przyspiesze­
nie. To, co mnie w ostatniej epoce rozpr[aszało], wciągało na
powrót, była wyraźna tęsknota za tą niezależną formą życia.
Poczucie swobody, siły. Radość z postępowania naprzód. Jest
to więc ident[yczne] z 3. wymienionymi postulatami.
o

Krótka charakterystyka] Niedzieli - Środy:
a/T. Aufschwung [niem. rozmach] wewnętrzny. Piszę
(j.w.) nad morzem. Czuję brak pewien sił, „minimum". Czy­
tanie gazet, opanowanie potem wysiłkiem. Wynika: Zmęcze­
nie serca połączone z nadmiarem sił fiz[ycznych].
Poniedziałek - dzień cały fatalnie. Wieczór spacer do
Buena Vista.. Mnóstwo myśli, kojarzeń i „przeżyć we­
wnętrznych]" jednak bez wielkiego upadku au fond. Jest
w tym coś dla mnie nowego: pewien nadmiar sił. Myśli:
głód życia; stoję wobec wspaniałego pejzażu, myśli odno­
szę do Krakowa. Przeżywanie samotne, chłodne. Przycho­
dzą mi na myśl elementy przeciwstawnej???] Potworna ja94

dowitość i nienawiść samotnika do ludzi dzierżących wła­
dzę. Chęć burzenia myślą. Robić źle. Słyszę z daleka śpiew.
Idę dalej [?] muzyki.
Wtorek wysypiam się. Robię geom[etrię] w łóżku. [???]
Nie idę nigdzie na spacer cały dzień. Środa - już wchodzę po
części w program. Resume na dziś: Chcę związki wysokie ze­
rwać z pięknemi myślami, wejść w zupełnie inną stronę pra­
cy, wejść w różne strony programowej pracy: badać udosko­
nalenie analizy, wzmacnianie woli et.c.
Wieczór: Chemja dość słabo. Skupiam się i gimnfastykuję]. Trochę zmęczone serce. Dlatego gimnfastykuję się] z po­
czątku lekko. Potem zaczynam [?] bicepsa (z krzesłem robiąc
niezmiernie lekkie inerwazje. Robię to samo z kamieniem. To
samo z bardzo trudnemi ruchami. Rezultat doskonały: Oto
zmęczenie i praca serca i nerwów (?)[oryg.] zależy nie od
wartości fiz[ycznej] pracy, ale od intensywności i [?]: wysi­
łek subiektywny jest więc wprost miarą naszej pracy. Chcąc
więc wykonywać prace bez zmęczenia ogólnego (np. chodze­
nie inter), należy wyćwiczyć i ten sposób. Kwitując: czy
można z góry, a priori wykonać szereg ruchów ze słabą inerwazją? t.zn. czy można bez rozruszania (organizmu) mięśni
„pomyśleć sobie", że wejdę bez zmęczenia pod górę i efek­
tywnie tego zmęczenia nie czuć, np. przy powrocie do domu
po kąpieli słonfecznej]. Przy pływaniu w morzu etc. Tu leży
istota autosugestyi fakirów. Poczucie wprost eteryczności
organizmu. - Jutro wprowadzanie cnót minimalnych w życie.
I . etap wyższa asceza; pozostawienie całego ciężaru sercu,
nerwy strasznie silnie pracują; np. wstaję rano, egzageruję
[ang. exaggerate - wyolbrzymiam] przykrość nastroju.
Wprost poddaję się danemu przykremu wrażeniu, „patrzę mu
prosto w oczy" t.zn. znoszę go z całą świadomością. Nerwy
się przyzwyczajają kosztem pracy serca, które musi działać
b[ardzo] silnie, (moja wczorajsza kąpiel, doświadczenie]
przy wstawaniu et.c). 2- etap. Odpowiednie przygotowanie,
nastrojenie nerwów. Ogólnie: jeśli daną rzecz chcesz w dany
sposób przeprowadzić, musisz zastosować całe swe odniesie­
nie: oswoić się z myślą, że masz rzecz tę przeprowadzić
i przedstawić sobie rzecz tę w najłatwiejszy sposób (usunąć
wewn[ętrzne] opory), wyraz odnieść: sięga to w istotę świa­
topoglądu.
14/1. [powinno być: II]
Wstałem nieźle; chcę dziś mieć dzień zupełnie „czysty
wewn[ętrznie]" t.zn. doskonale panować nad kojarzeniami.
Co do wewnfętrznej] attitude [ang. postawy] wobec świata, to
na razie pozostaje rozkaz zupełnego zamknięcia tych drzwi,
ale ma on głębsze znaczenie: tak myśleć, odnosić się, jak do-

�tąd nie wolno, na nowy sposób mało sił jeszcze a więc - za­
mknąć na razie. Gimnrastykal przekonałem się (jak z góry
można było przewidzieć), że lekkość drogo się okupuje, zda­
je mi się, że głównie na konto s.c. ale i s[erce] trochę się mę­
czy przy nagłym [?] wchodzeniu. - Chodzi o wyeliminowa­
nie na przyszłość możności długich odbiegnięć (chodzi mi na
razie jedynie o pobyt tu). Rękami i nogami trzymać się „nor­
malnego" trybu. Wyeliminować nawet spacery poza polami
el. Ażeby tę sprawę lepiej rozważyć spojrzeć wstecz. Tu kwestja dziennika. Ciągłość pracy. Obcowanie z całem swojem
życiem. Tak np. ważnem jest przypomnieć odniesienie swoje
w chwili największego] upadku, przezwyciężyć je „na zim­
no" i potem móc zastosować. Ostatni np. pisanie listu, przej­
ście w teorję z praktyki. Wzbudzenie sceptycyzmu, wsadze­
nie kija w mrowisko. Konsekwencją takiego wejścia w nowe
teor[etyczne] uj[ęcie], było sprowadzenie całej tej pracy obe­
cnej do tego nowego ujęcia. Zrobiłem to w Niedzielę. Miałem
szansę wybrnięcia. Zabiło mnie czytanie gazet. Potem zmę­
czyłem się znów it.d. Ponieważ podstawą normalnego trybu
jest jest pewna jakość usposobienia: spokój, równowaga etc.
starać się o wejście weń, bo bez niego nic! Dziś mn[ogie]
znów zdobycze: Kąpiel byczo. Ogólnie: ciągłość jako zasada
postępu; nie robić żadnych ekstrawagancyi. Jeśli pragnę prze­
zwyciężyć jaki opór, iść powoli ku temu macając opór wzra­
stający. Przez to że wówczas nieopatrznie wlazłem w wodę
nie tylko że o mało co się utopiłem, ale opóźniłem oswojenie
się z wodą i wprawę w pływaniu. Teraz powoli, postępowo
będę oswajał się. Ciągłość przede wszystkiem. Nie można
wyrabiać w sobie zdolności robienia „rzeczy nadzwyczaj­
nych" t j . ponad siły. Chodzi o to aby w kierunku tych rzeczy,
które się pragnie dokonać wyrobić sobie siły. - Dalej: zasada
nieustannego opanowania serca. Nacisk musi zawsze pozo­
stawać na s.c. To co określiłem pod etap I (nacisk wyłącznie
na a) błędnie. Właściwe połączenie. Analiza: wchodząc
w wodę trzymać nerwy na wodzy (praca s.c.) nie pozwolić
działać wrażeniu całą intensywnością. Przez to serce pracuje
na korzyść s.c. a nie s.n. - W domu: analiza przy zadaniach
Freunta nieźle. Pewne ogólne zasady zdobywania nauki: Nie
zacietrzewiać się w elementach. Przy robieniu naprzód wyra­
biać sobie dar [?]chowania.
15/11.
Przypominam: pomysły o psych[o-] fizjologii, określanie
za pomocą danych wewnfętrznych], doświadczenia] we­
wnętrznego] pewnych ważnych zależności w organizmie.
Dziś zaznaczyć: przezwyciężanie źle przespanej nocy i pew­
nego wysiłku wczoraj wieczór i dzielne wejście w tryb.

P.II. Wczorajszy spacer jako praktfyczne] zastosowanie]
odkrycia „lekkości ruchów". Wiem, że mogę już chodzić bez
zmęczenia. Wiem, że mogę już też liczyć na przytomność
umysłu [w] opanowaniu thoroughly [ang. gruntownym] ner­
wów, spokój. Przezwyciężyłem też zadowolenie, humor cie­
lęcy. Nowy problem: podnieść intensywność pracy
(gimnjastyka] i analizy) ażeby pełniej wykorzystywać en[ergię] aby jej nadwyżka nie pszostawała. Gimn[astyka] z silnemi inerwazjami. Mieć coraz większe poczucie stałości, rów­
nowagi w ogólnem odniesieniu a stalowości przy gimnjastyce] i w ogóle w prfogramie] minimum.
18/11.
Punkty:
1°. Opracować ogólną teorję wzmacniania woli, reasumu­
jącą obecne prace i mogącą posłużyć do popchnięcia ich na­
przód. Teorja ta, introspekcyjna fizjologia, będzie nie­
kompletna]. Brakujących elem[entów] starać się doszukać
w pamięci lub dokombinować z danych, które mam. Uwzglę­
dnić społeczną, pedagogiczną] stronę znaczenia dla
psychologicznego] moment[u] porozumiewania się co do
stfopnia] świadomości] jedn[ocześnie] określania materyału
psychol[ogocznego]: - Zależność serca, płuc, mięśni, ner­
wów. Ich funkcje et.c. 2°. Obecnie położyć główny nacisk na wyrobieniu dziel­
ności. Zdać sobie sprawę z dalszego rozwoju zastosować mo­
je tutejsze prace do tego [?] na dalszą metę. Liczyć się z mojemi ułomnościami (ad. 1°. i oczywiści[e] gimn[astyka] jako
punkt wyjścia wyrobienia w sobie silnej woli)
3°. Konstatacja u siebie na dnie drzemiącą niepo[?] społ. [??].
- Rozszerzyć gimnastfykę] w kierunku zdolności rozpo­
rządzania swobodnego wydawaniem en[ergii]; w chwilach
apelu być w stanie wydać naraz olbrzymi zapas energii. Być
w stanie długo zatrzymywać wydawanie energii bez zwich­
nięcia ekilibru.
- Kształcić i gnębić ciało najrozm[aitszymi] sposobami,
sypiać na podłodze, na dworze et.c. strach.
- Strącać natychmiast rzadkie fermenty radości, zadowo­
lenia z siebie, ambicji, tryumfu - jak mętny plugawy czad.
Każdą zdobycz sprowadzać od razu do poziomu codziennej
powszedniości. I żyć mi tern co się zdobyło jako czemś już
posiadanym tylko jako rękojmią nowych zdobyczy. Spokój,
poczucie „walki z losem" - i tu się wyrzec teologicznych]
przesądów. Ani pesymizm ani optymizm nie dadzą się wycią­
gnąć; spokój, uśmiech Buddy.
- Gimn[astyka]. Ruchy lekkie, swobodne, celem wyczu­
cia odpowiedniej] inerwazji, nie wykonywać ich rzutami,
95

�tylko w sposób ciągły. Powoli przechodzić w nacisk na te ru­
chy, w wykonywanie je z natężeniem. Ażeby wszechstronnie
ćwiczyć mies'nie zbadać wszystkie możliwe kombinacje ru­
chów.
19/11.
Ponad wszelkiemi fluktuacjami chwili wznoszę się
w hierarchicznym porządku ustawionem jakby w piramidę
wznosić kamienie węgielne prawdy kierujące życiem. Naj­
wyższa, najgłębsza formuła chwili obecnej [?] zajmować
najwyższe centralne stanowisko. Przez duszę potokiem cza­
su wiezione przepływają niezliczone drobne kojarzenia,
wrażenia, reakcje uczuciowe. Powinno sieje ujmować od ra­
zu w ramy indywidualności. Większość rzeczy codziennych,
mętów [??] do rzeczy poważnych, ciężkawych: zasada Stabi­
lität der [?] [niem. ?]. Czuję się zmęczony - napięcie zwykłe.
Przekonanie, wiara w siebie uczuciowo znikła. Pozostała su­
mienność (chemja, matematyka). Teraz znowuż ujemnie za­
barwiony nastrój: nuda, tęsknota. Pewne jakby zmęczenie
serca, potęgowane - przypuszczam - z zastosowaniem obe­
cnej gimnfastyki]. Czytam, com pisał w chwili szwungu 9/1.
Mam wrażenie jakbym się obecnie powoli przerabiał coraz
bardziej w [?] proste, posłuszne narzędzie w ręku - jest tu
też ktoś co tą nauką kieruje? Jest to proces coraz wyraźniej­
szej izolacyi tego kogoś - ma pozostać on i posłuszne mu na­
rzędzie. Czysta indywidualność mająca pole działania przed
sobą - Nowa attitude [postawa] wobec przyjemności, obiet­
nic szczęścia jaką w sobie [?]. - Stracić bezwzględnie zdol­
ność oglądania się z boku. Porównywania się wartościowe­
go z ludźmi innemi (zwłaszcza niżej stojącymi). [???] istot­
nych. Żyć wartościowaniem postępu - siebie w stosunku do
siebie. - Dążenie do sławy może się rozpłynąć zupełnie
w poczuciu zadowolenia z siebie - zadowolenia będącego
wartością tego samego rzędu co dążność zmieniania się. De­
terministyczna treść indyw[iduum]: mądrość wszechskupiająca musi być [??]. - Silne poczucie utrwalenia obecnego
stanu - przeciągnięcia go poza pobyt tutaj. Środki ochronne
przeciw tłumowi, prostytucyi ducha, ulicy, dziennikom. Za­
chowanie hartu, samotności.
- Stos[unek] „zachowania indfywiduum]" do nauki,
- Stos[unek] zfachowania] indfywiduum] do snobizmu
[??]•
22/11.
Obrachunek i reorganizacja. Zabieram się: konstatując
przyrost ocF. 1°. W imię ascezy i wyzyskania dawniejszych
doświadczeń. {Ich streszczenie: okresy pracy i skupienia
krótkie. Powody przerw: niekompletne wewn[ętrzne] ugrun­
towanie tego systemu, nie miałem tej pewności, że jest on
konsekw[encją] najistotniejszej strony mego ducha i warun­
kiem jej rozwoju. Spokojna deterministyczna mądrość: raczej
to co przypiera [przebiera] twarz determinizmu stykając się
z życiem. W sobie jest to żywe a więc się zmienia; jego
sztywność jest tylko pancerzem, który nakłada gdy cokol­
wiek chce przeniknąć, wtargnąć w jego sferę. Niedostateczne
zakosztowanie uczuciowe w swobodzie i niezależności jaką
daje ten pancerz. - Formy wyskakiwania z relsów: Tęsknota
za życiem, potrzeba szczęścia, rozpraszam się i zapominam
o sobie, zalewam się ochłapami. Au fond nie jestem pewien
czy znalazłem rozwiązanie tego problemu. Czy też dowód je­
go niemożliwości. - Przepracowanie, przemęczenie, które
następowało bfardzo] łatwo z powodu chorobliwej] słabości
serca [?] i nerwów. Na osłabiony organizm, jak plugawe ro­
bactwo na trupa, natarły wszelkie słabości i pokusy}. 3°. Sa­
96

motność, spokój, analityczność. Życie stało się dla tak jak
biegnie spokojne, niby potok czasu poprzez naszą duszę tyl­
ko narzędziem. My nie żyjemy tem prostem życiem ludzi co­
dziennych. Straciło ono dla nas wszelką barwę. Stało się
czemś dziwnie trującym. Ein schleichendes Gift [niem. pod­
stępna trucizna]. Niby możemy je znosić, znosimy je po tro­
chu ale ziarko do ziarka się zbiera - nagle odkrywamy jego
działanie w postaci skromnej, nieuleczalnej choroby. Życie
może być dla nas tylko narzędziem, lepiej naczyniem - z pu­
stego naczynia trudno zaspokajać pragnienia. Co będzie tą
nową wodą życia? Przyspieszenie? Taniec na linie. „Ein Ja,
ein Nein, eine [??]". Czy to są dla mnie rzeczywiście jeszcze
„offene Fragen" [niem. otwarte pytania]. Teraz przechodzę
nad tem do porz[ądku] dziennego ażeby dalej pracować nad
zerwaniem pęt tego pana który mi będzie na to mógł odpo­
wiedzieć. } {Nie daj się [??] literackiej! Pamiętaj że najwyższą
formą zalety jest instynkt wagi(?) [?] poczucie tego co warta
jest rzecz, którą bierzesz do ręki. To poczucie potrzeby życia
rzeczami konkretnemi rzeczywistemi pcha Cię tą drogą na
której jesteś.} (Analiza tego: potrzeba rzeczy „wielkich" „sil­
nych" na „przeżywanie" (?). [?] szukania ich na zewnątrz
(punkt porównania w ocenie społecznej) [?] odkrycia ich
w sobie (punkt pewien w postępie rozwoju)} Jako ogólne za­
danie stawiam sobie wciągnięcie się w pracę naukową. Co do
zasadniczej] postawy wobec nauki to nie umiem na razie nic
powiedzieć poza: Jest to moje główne uzdolnienie (narzędzie
twórczości) posiadam w Wysokiem stopniu naukowe zainte­
resowanie; na razie uczenie się sprawia mi przyjemność (jak
podnoszenie og[ólnych] zdolności analitycznych). Co do spe­
cjalizacji] to tak jak dawniej wierzę głównie w moje fizycz­
ne] zdolności. Wprowadzam obecnie w życie postulat jedno­
litości wiary i wiedzy. Pod postacią ciągłości wyższych sta­
nów. - Słusznie zauważony dylemat albo „uniwersalizm" al­
bo „specjalizacja". Obecnie czując znaczne podniesienie
zdolności zaczynam wierzyć że mi się uda trudność tę prze­
zwyciężyć. - Ż tych rzeczy wychodząc pierwsze parę dni
głównie przebywam w sferze „metafizycznej frazeologii";
jest to b[ardzo] dobre jako forma autohipnozy. Z nauki po­
wtarzam sobie trochę matematyki. 29/XII Formuła fi­
zjologiczna]: gimnfastyka] nerwów, równowaga s.c. nie­
które myśli ciekawe, brak rygoru i ciągłe, perjodyczne [?]nia.
- Aktualne: Podnieść ćwiczenia hartu i dzielności. Z rzeczy
zewn[ętrznych]: 1°. Punktualność. 2°. Asceza od narkotyków
i zachcianek (zwracać uwagę ażeby nie przeładowywać brzu­
cha). ad.l . Chodzi o spędzenie 2 rannych godzin jedynie na
ćwiczeniu nerwów i ciała. W ogóle gimn[astyka] i kąpiel.
2

3

0

0 ile jej niema, kapfiel] powietrzna]: z nacieraniem. Nadto 1
godzina rano na filoz[ofię] (koniecznie!). Po ob.[iedzie] 2 go­
dziny geom[etrii] (lub chemii) 1 g. myśli ogfólne] 6-7
gimn[astyka]; 8-9 spacer (na oprfacowanie] dzielności),
9-10 kłaść się, rachunek sumienia.
24/11
Burano del Rio. Na plaży. Idę aby wykąpać się w samotno­
ści aby świeżemi i pięknemi wrażeniami spłukać pewien
śmiech, który [?] w ost[atnich] czasach. Ciągłe obkuwanie się
1 życie w ciasnych ramach systemu minimum wytworzyło pe­
wien ferment. Wczoraj najobrzydliwsze, towarzysko snobi­
styczne kojarzenia. Na ich dnie chyba potrzeba artystycznych
elementów. Snują mi się po głowie urywki przypominanych
melodyi francuskich. Fantazja [???]. - Tu mi dobrze; jestem
wysiłkiem trochę zmęczony (dawnem wyczerpującem zmęcze­
niem! bo nie użyłem systemu). Podziurawione ściany, porosłe
sosnami. Siedzę na trawniku, zapach fiołków, śpiew ptaków.

�25/11.
Wczorajszy spacer jest niepowodzeniem: nie wzniosłem
się na wyżyny swobodnego, spokojnego pełnego oddania się
naturze: byłem zmęczony, nie potrafiłem na miejscu prze­
zwyciężyć zmęczenia; opalały mnie męty. Z drugiej strony
źle szedłem: nie powinienem był zmęczyć się. Później znów
opóźniłem się z wyjściem i gnałem „bez głowy", po [?]. Przy
wchodzeniu od borrauio de la Madera byłem nawet chwilę
mocno eksponowany. Poddawałem się skandalicznie uczuciu
przepaści: miałem osłabione nogi. Jednem słowem mocno
peszące zestawienie tego co oczekiwałem i tego co się speł­
niło: siła i niezmęczalność; dzielność; dociągnięcie się do
pełnego używania przyrody - wielka ostrożność, pewność
każdego ruchu i każdego kroku i zupełny spokój skutkiem te­
go. A z drugiej strony: Idąc przez miasto. Dziś jestem [?] kry­
tycznego rozpatrywania systemu i jego wyników. Rezultat
pomyślny. Błędy pochodzą raczej z niedość silnie za­
stosowanego] systemu. Czuję że pójdę. Wykorzystać ten
krytyczny Stimmmung [niem. nastrój]. Przede mną karnawał:
1°. Zmieszanie się z tłumem a więc wewn[ętrzne] stężenie;
pozostać zawsze sobą. Użyć tego wyłącznie jako prób; sub­
telne oddzielenie apetytu i próżności; przenicowanie „uczuć"
in statu nascendi. Opanować „speszenia" i uzależnienia
w ogóle. 2°. Upijanie się. Narkotyki w ogóle (zabawa). Za­
chowanie ind[ywidualne]: poprzez narkotyk? Jasnowidzenie
po pijanemu; a jasnowidzenie na trzeźwo. Zasada: nie odrzu­
cać żadnej rzeczy (np. upijania się) dopóki się jej nie zredu­
kowało do rzędu ochłapu. Bardzo łatwo się nam wyrzec
ochłapów; warunki: jednolitość indfywidualna] ażeby to co
jest dla mnie ochłapem w chwifli] najwyższej pozostało nim
na stałe ażeby mieć pewien zasób siły woli do niestaczania
się po l[inii] nfajmniejszego] o[poru].
27/11.
Jestem znowuż samotny. Spełnię projekty ostatnich dni
i nie wezmę się do nauki, nie zatopię się w nauce. Porządnie
opracuję podstawę; ucięcie apetytów (karnawał! czy dam ra­
dę?) nauka jedynie jako wyrabianie techniki. Dzielność: mo­
rze i góry. Czuję tęsknotę za zimnym echem wiatrów wśród
samotnych wąwozów górskich. Przemyśliwać i formułować
najogólniejsze życiowe problemy. Energję i chwile szwungu
przekuwać na siłę wewn[ętrzną]. Stalowość postanowień.
28/11.
Neguję wszelkie myśli literackie; Lfiterackie] m[yśli]
które jak rój natrętnych owadów obsiadają duszę naszą zmęczonego przechodnia. Myśli te wyczerpują, nie tworząc;
urywają się same na sobie bez dalszego celu - bez skutków.
Myśli któremi się przeżywamy - a nie treść życia złożona
w myślach. Poezja Nietzschego.
Rano określam dylemat: albo pójdę drogą, którą mnie
pcha indywidualność wówczas muszę zrezygnować z łatwe­
go przeżywania i obecnie żyć w ciągłej walce; albo będę się
staczał po linii nfajmniejszego] ofporu] apetytów. Zobaczy­
łem z dużą jasnością, że to co mnie obecnie sprowadza z dro­
gi jest głównie zbiór apetytów.
29/11.
Myśl o tyle ma tylko wartość o ile się ją przetworzy ukonkretni - w życiowe emp[iryczne] prawdy; o ile wyraża
pewien emp[iryczny] konkrfetny] określony, zrozumiały stan
rzeczy w naszem życiu. O ile myśl ta jest ogólnem wyraże­
niem dającem się spełnić [?] przez konk[retny] fakt szarej co­
dzienności. Np. życie dzieli się na 2 połowy: życie ze sobą

i dla siebie([?] brak podstaw do zwykłego wartościowania
et.c. prawdy te, rozwinięte mogą być przeżyte t.zn. odczute;
brane jako normę postęp[owania] et.c.) - Wychodzi [?] (nie
sform. jej w dytyramb lecz od razu sform[ułuję] w normę po­
stępowania; np. „w chwilach stadowego tarzania, przewalania
się w gnoju przypomnij sobie to uczucie - doznawalne jedy­
nie w samotności i niech ci zatruje koryta"). Pogarda dla ubie­
rania się w piękne słowa - dla marnowania w ten sposób sfei
[sic!] energii (i rada p.[?] że jest to psucie sobie życia ze sobą
dla życia „dla innych". Obecnie wobec potężnego zjawiska
nic nie gadać; milczeć i wchłaniać w całej bezpośredniości.
Zawsze jako ostateczne kryterium zastanów się: „co mnie da
to, a co to" obietnica drogi na prawo - cięższej - jest absfolutnie] nieporównywalna z obietn[icą] drugiej drogi. Pluń na to
co się powiedziało jako na to - miej oczy zwrócone ku zasto­
sowaniu tego. - Najwyższą, jedyną bezp[ośrednią] wartość
posiada praca minimum konkretna zdobycz w materyale prze­
żywania zrobiona. Opanowanie pewnego określonego symp­
tomatycznego stanu nerwów. - Obecnie: 1°. prosto w oczy:
uciszam wszelkie apetyty; [?] nic nie piję {tego rodzaju oko­
liczności nasuwają się [?] w samą porę. Obecnie jeśli nie zwy­
ciężę grozi mi [?] i mocny szok. Nie mogę sobie na ten luksus
pozwolić. Chcę silnie się postawić na nogi. Najtrudniej doko­
nywać małych, błahych, głupich czynów - dokonam!} nie za­
pominam się [?] rozmowy z damami, z błaznami; apetyty: ła­
komstwo, erotyka, próżność. Motywy poddania im się: „nie
powinienem sztucznie uciszać, skracać drogi; robi mi to fraj­
dę więc dalej; przezwyciężę się sam przez się et.c." Właściwie
potrzebne jak piłat w credo. Główna zasada: zredukować do
minimum. Dziś 2 godziny będę siedział na bailu. Inne dni spa­
cer za miasto; sobota et.c. Wcześnie chodzić spać. Obecny
stan: nie czuję się na siłach przezwyciężenia karnawału; boję
się go, najlepiej bym wolał zostać w domu. Aktfualna] formu­
ła ascezy: Drobne apetyty usuwam jako rozpraszające - jako
sposób marnowania cennej i ubogiej mej energii na rzeczy
które absolutnie mi nic nie dają - które dla mnie w wyższych
chwilach życia nie istnieją. Asceza jako potwierdzenie wyra­
żenia raczej [?] myśli nato w którym się zapisuje uwagi aby je
dobrze zapamiętać. - Olbrzymia pewność norm [???]. Dlate­
go nie ma smutku, przygnębienia połączonego z pytaniem:
„może się dręczę na próżno?" poczucie że zabijając jedno
wskrzesza się drugie i to wiele wyższe, istotniejsze. Z taką
szarpaniną nie można wziąć się do pracy. Popuścić i wejść
w błoto - znowuż strata przez tygodnie czasu. Chcę być po tej
temporadzie tak [?] i rwącym się do pracy i życia jak teraz. Zniszczyć w sobie i tę reakcję: „będzie się coś działo naokoło
mnie, cieszę się z tego!" Dzieje się tylko to co lepisz własnemi rękami, tylko to co konkretnie przezwyciężysz w sobie, co
wyuczasz w zakresie przeżywania. A więc: do teoryi opano­
wywania się i woli! do psychofizjologii] rezultatów!

18/11. [Powinno być: III]
A więc straciłem faktycznie prawie 3 tygodnie czasu!
Olbrzymie roztrwonienie energii podczas karnawału. Złama­
nie pędu, wyschnięcie najwyższych źródeł - osłabiebie ciała,
rozbudzenie apetytów. Długi czas zupełnie nic nie robiłem.
Potem trochę matematyki. Teraz pragnę wziąć się znów do
pracy organicznej. [??] Obecnie czas i warunki sprzyjają do
podnoszenia bezwzględnych] wartości organizmu. Wzmac­
niać mięśnie, wzmacniać nerwy. Wejść absolutnie w pusty­
nię. Zadanie minimum: Przebiec myślą to co się działo tu;
przeanalizować i spisać zmarnowany okres; umocnić się
w dalszej pracy. - Jest to wyrwanie się z mętów; wysiłek wy­
płynięcia pod owem hasłem: „już mnie fale zalewają". - Ape97

�tyty. Trzymać ciągle ogień pod kotłami - nie nasycać nigdy
apetytów; mieć je ciągle napięte. Ciało głodne, spragnione
i pożądliwe silnem jest i zdolnem do pracy jak łuk napięty.
Apetytów nie da się przenicować ani obedrzeć z poezyi, którą
maluje głód, przyciemnia pożądanie. To co mi się przedsta­
wia w równie mrocznem świetle - pospolitowanie się z motłochem - powinienem przenicować. Dlaczego? Bo to roz­
drabnia, spłyca, wysysa energję a nie daje nic, wszystko pa­
kujesz w fikcję.
- Kompletna bezuczuciowość; walka z apetytami. Przeni­
cowanie motłochu (a więc i pieniędzy, blichtru, renomy, bla­
gi i wszystkich innych grzechów głównych.
Sprawozdanie z karnawału:
Sobota. Wybierając się opanowuję się niedostatecznie.
Idę; morze rozburzone; lekka kongestya [ang. congestion przekrwienie] i wysiłek. Hałas tak mnie otumania. Pod ryska­
mi tracę głowę; nic nie obserwując rżnę na oślep męcząc się
i nie opanowując się nawet przy 2. przejściu. Zmęczony od­
poczywam na ławce; czuję zm[ęczenie] serca. Miasto: tracę
trochę panowanie nad sobą: nie postępuję w sposób możliwie
najlepszy. Przebieram się, kupuję platany, jem w Salon
d'Esp. Spaceruję. Siedzę na ławce na [?] Z M[?] idę na bal.
E'garment. Szukam rzeczy którymi bym się znarkotyzował.
(Ogólny nastrój „nudnych zabaw": zamiast analizować i szu­
kać rzeczy imperceptibles, ciekawych lub głębokich; szukam
narkotyków). Rozespanie, nuda, zmęczenie pchają mnie do
łóżka; nic mnie nie przytrzymuje. Nie idę jednak spać i to jest
właśnie fatalne. Tańczę z Azuparilo, znudzi mnie ona, aluzje
to mój brak swobody. Podoba mi się Nievita. Tańczę z D.M.
[?] - to jest główne wydanie energii {Epizody: Jiménez, Pe­
reira (wejście [?]) chłopiec z Tazacorte (Juanita, [??])
Niedziela. Zła noc, kot ranny (suchy kot) [pewnie katzen­
jammer], zamiast siedzieć lub leżeć, wypoczywać, myśleć.
Idę na spacer. D. Maurizio i niesmaczna, męcząca rozmowa.
Śniadanie. Wizyta u Colonela. Spacer z nim ([??]). Apteka
(wizyta) z j . [??]. Później pijatyka i włóczęga (Apteka Dr.
Carmen et.c.) Wieczór w Pandeballe hipnotyzm.
Poniedziałek. Rano biorę się za łeb. Spóźniam śniadanie.
Jota z Cesaurą i Sorollą. Biba z Juan Enriquem. Paranda. Ja­
zda z tartanie (śpiewam[?] w Aptece [??] idę do klubu. [?]
w Aptece). U Morrero tańczę z Nievita i Cornutą, Lola. Wie­
czór u Vander.
Wtorek. Śpię długo. Po śniadaniu idę wypalić cygaro
u Guandra. Potem spotykam quintetto (co Capitana, [?], do
Apteki). Wieczór Apteka i Morrero (rozmowa z Nievita
i C[?]. Środa rano idę do domu.

[??] Przejście pod ryskami (opryskany ale lepiej idę). Do
Duków w [?] się ubieram, przezwyciężam [?] w Aptece nie
piję [?] opanowany. Vandevalle [???]. Potem idę z Rafaelem
do Nievity [??]. [?] odemnie. Idziemy do Br[?]. Siedzę słu­
cham Joty. Vandev. Obiad. Apteka (Blaz(?) niesmaczny) Dr
C[?], Dr Co[?], Sólita. Idę do Sorvilli (Kontradano, pago).
Est. Duque Vandev. Wracamy do Sosv. tańczymy. Wychodzi­
my znowu. Vanderv. (Blanquita [?]) Rozmowa z Manuelitą.
Koniec. Club. U Pancha.
- Czy to co jest [?] między [??] - to co z daleka woła
i przyciąga jak taneczna muzyka w [?] noc księżycową. Czy
to złe rozmnożone które staje na drodze do kwiatu paproci czy to jest tylko i jedynie głos ciała, małe apetyty?
- Charakterystyczne] że praca „ciężka" a więc w ogóle
twórcza wydawanie energii fiz[ycznej] z przezwyciężaniem
„psychicznych]" oporów, pozostawia nas z większym zapa­
sem „swobodnej" energii. Przeciwnie praca fiz[yczna] po li­
nii nfajmniejszego] o[poru] wypompowuje nic nie pozosta­
wiając, żadnych trwałych śladów w formie nagromadzonych
zapasów energii.
- Obrać jako centr[alny] punkt zasadę silnej woli. Pew­
ność rozkazów. Zależność i świadomość tej pewności. Roz­
kazy pewne i zbliżone. Ćwiczenie. Trwałość rozkazów. Trwa­
łość rozkazów. Dzielność i wytrw[ałość]. „Zdzieranie się".
21/3.
Czem są dla mnie wszystkie spory i turnieje słowne ety­
ków - frazeologów á la Nietzsche. Wzniosłość - czy pięk­
ność. Zwalczanie naukowości, Boga, dobrego i złego? Obe­
cnie w tej chwili widzę przed sobą prostą drogę - jeżeli cze­
go szukam to nie drogi ale sił i środków aby rozpoczęć
podróż. Całkiem konkr[etne] zadania, które obecnie stoją
przede mną są: Dzielność fizjfologiczna] i hart ducha
(neg[atywne] sform[ułowanie] tego: asceza, zdolność brania
na siebie ciężarów) {jako warunki wszelkiej twórczości i bu­
dowania siebie.} Specjalniej: opanowanie kojarzeń; opano­
wanie narkotyków wewn[ętrznych] (muzyka, poezja, strach
i inne przesądy) opanowanie apetytów, niezależność od prze­
sądów i instynktów stadnych. Pomyśl sobie teraz życie cał­
kiem konkretnie jak będzie ono wyglądało po wyeliminowa­
niu zeń wszystkich tych pobudek. Co będzie materiałem
przeżywania? Konkr[etnie] jaka będzie droga wyswabadzania energii? wola? t j . przesuwanie życia po drodze wzrasta­
jącego oporu. Poznanie? Zimne i ciemne horyzonty
w których ciężko jest wytrzymać. Patrzenie okiem niestru­
dzonego wędrowca na coraz nowe widoki na przesuwającą

�się panoramę wszechświata; a w niej nic na czem by się moż­
na choć na chwilę zatrzymać, do czego by choć trochę serca
przywiązać można (wyeliminowane apetyty). Nowe światy
w duszy spotkanych ludzi. Może by to i było nawet tem co
najbardziej nas do ziemi przyciąga: „nie znam rzeczy godniejszej poznania i miłości jak dusza przyjaciela". Czasami
przechodzimy obok ruin takiego wspaniałego budynku wówczas gdy przesuwamy się myślą przez pobojowiska zwa­
ne historią wszędzie towarzyszy nam czarny przyjaciel z mło­
tem w ręku!
24/111.
Najwyższą wartością jest pełne wyzyskanie życia. Warun­
kiem - rozwój indywidualności. Dopiero będąc w posiadaniu
całej pełni sił i zdolności życiowych możemy dojść do takie­
go brania życia jakie odpowiada potrzebom naszej indywidu­
alności. Na dnie tego tkwi b[ardzo] optymistyczne twierdze­
nie, że naszym ind[ywidualnym] potrzebom odp[owiadają]
pewne indfywidualne] zdolności, mogące je zadowolnić. Ja­
ko podstawowy nastrój postuluję obecnie „filozoficzny] spo­
kój i pogodę" - Jak siłę woli - bardziej jej giętkość i [???].
Stosunek silnej woli u ludzi b[ardziej] pierwotnych, do s[iły]
w[oli] u l[udzi] b[ardziej] kulturalnych. U tamtych stawały
w ogóle problemy przy których trzeba było wydać jednorazo­
wo większą ilość energii. Tu chodzi b[ardz]iej o ciągłość,
u tamtych więc bfardziej] chodziło o tęgość nerwów inerwazyjnych. U nas bfardziej] chodzi o giętkość i siłę s.c.
Do mądrości życiowej. Najwyższym celem życia jest jego
pełne wyzyskanie. Celem rozwoju ind[ywiduum] jest jej naj­
doskonalsze] przystosowanie do używania życia, do intensywfnego] przeżywania. Jaka forma przeżywania jest dla
mnie najintens[ywniejsza]? W każdym razie te zasady nada­
ją życiu pewien spokój, równość biegu - usuwają wszelkie
pokątne ascezy oraz zamienianie siebie w narzędzie do
obocznych celów.
26/111.
W tej chwili pragnę zawrzeć ślub z moją najbliższą przy­
szłością] - zamienić z nią przyrzeczenie które dotrzymane
być musi. Marnuję czas pracując bez systemu. System: jasno
wytknięta droga, położenie nacisku na istotne pozycje do
zdobycia; ekonomja sił; składanie rzeczy przezwyciężonych.
System jest moją jedyną siłą; warunkiem powodzenia wprost
nieodzownym. Muszę pracować nad nowem, jasnem, pełnem
sformułowaniem] go sobie. W codziennej robocie będę go
przerabiał, uzupełniał! Ergo zmiana dziennika.

Od tej chwili: - negatywnie nie wpadam abs[olutnie]
w żadne kojarzenia i nie poddaję się żadnemu innemu kierun­
kowi jak tylko dążenie do stworzenia ulepsz[onego] systemu
i do wejścia w ten system. Teraz mogę prostować ścieżki
i równać drogę tej chwili w której będę się czuł na siłach zro­
bić krok stanowczy (powiedzieć sobie: teraz wchodzę w sil­
nie spętany tryb życia). - Kompl[etnie] sam = nie mówić do
siebie stylem ani porównaniami; nie rozmawiać z nikim
w myśli, ani nawet ze sobą samym. Widzieć konkr[etne] fak­
ty wewn[ętrzne] rozkazywać sobie.
- Ażeby usunąć cierpienia i szarpania stanów najwyż­
szych w których się nosi w sobie postanowienie, nie mając:
sił aby go postawić przed sobą - najlepiej jest operować no­
żem; psychologiczna] chirurgja. Stanowczo mniej bolesnem
jest żal za odsuniętym kąskiem chleba aniżeli strawienie wy­
rzutów sumienia.
13/TV.
Nowy plan. OgOlnie] Potrzeba „la vita nuova". Postano­
wienie = wejść w regime prowadzący tam. Główny nacisk na
pracy wewn[ętrznej]: Panowanie nad koj[arzeniami] (czy­
stość wewn[ętrzna]). Filozoficzna] pogoda i spokój. Bez­
względność. Problemy: Opracować teorję wielkości kierun­
kowych.
Ostateczne kryt[eriurn] wartości. Dosk[onałe] przeżywa­
nie. Jakąkolwiek funkcję życiową spełniasz wydobywaj
z niej istotne elementy; to znaczy te, które pozwalają Ci naj­
bezpieczniej] odczuwać intens[ywność] życia. Wchodzi tu
przede wszystkiem rozdział „życie dla siebie i życie dla in­
nych". To drugie: podobanie się i imponowanie, „Volle zur
Macht" jest elementem [?] drugorzędnym.
Mechanizm. 3 strony konkrfetnej] pracy: I . Gim[nastyka].
II. Nauka. III. Fil[ozofia] życiowa. - Nowy syst[em]: Punkt.
OgOlnego] Schematu. {6=ta wstanie, 9=ta leżenie. Rano 2 go­
dziny nauki, 3 godziny gimn[astyki]. Rano 2 1/2 poob[iedzie]
1/2} Poza tem odpoczywanie. Szanowanie serca i nerwów.
Postanowienie: Na teraz (na ten okres) zrzekam się z całą
bezwzględnością] wszelkich innych dążeń, pragnień i uczuć
poza istotnie [?] z pragnieniem centrfalnym]: posuwać się
najszybciej wprzód. Czas kuracji nerwów, wzmacniania mię­
śni, techniki nauki. [??] najbardziej pogodny i miły. Nic się
nie dzieje, nic mnie nie może wyruszyć z równowagi
(wzmacniać nerwy tę drugą nic mnie nie jest w stanie wzru­
szyć, rozdrażnić, byczy spokój i pewność. Stan nerwów
a specjalnie ich drażliwość bfardzo] zależy od nastroju
w któryśmy się wmontowali, a który jest w pewnych grani-

99

�each dowolny). Dalej zachować kompl[etną] czystość we­
wnętrzną]. Nie będzie gazety ni książki żadnej - ani nigdzie
nie bujać myślą, chyba twórczo. Naukę traktować absolut­
nie] tylko jako materiał do wyrabiania sobie metody. Mię­
śnie: system: gimnfastyki] zastosowanie; zdanie sobie spra­
wy jak dalece zajść mogę.
Czarna praca. - Czy nie byłoby skuteczniej używać we­
wnętrznego] przepracowania danej kwestii, niż prostych roz­
kazów? Odp[owiedź]: 1°. Wrodzfonych], fizjologicznych]
rzeczy nie przezwyciężysz wewn[ętrznie] (np. erotyki, apety­
tów fizjologicznych] w ogóle). Otóż może że i nie. Np. obe­
cnie mój stosunek do źródeł bezpośrednich] dysfrakcji
(o" pewnych małych). W ogóle pop[ędu] pł[ciowego] nie
przezwyciężę ale mogę go w sobie zgnębić na pewien czas
i w pewnych okolicznościach. A więc przezwyciężyć to
kompl[etnie] wewn[ętrznie]! Zobaczymy skutek! Kryterium
przezwyciężania] w uczuciowych reakcjach na myśli.
17/4.
Wczoraj spacer na montana de la Buna. Wchodzę powoli.
[?] chwile silniejsze staram się wyzyskać dla czerpania bodź­
ców. Jestem jeszcze dość daleki od czystości wewnętrznej].
Jeszcze pewna tra[?]. Obecnie [?] mój stos[unek] akt[ualny]
do snobizmu, pieniędzy, środków materialnych w ogóle.
Z jednej strony tytuł, powodzenie, pieniądze - z drugiej nę­
dza, przykucie do miejsca, szarzyzna życia i dekoracyi. Świe­
żość ciepłego, letniego poranku. Łagodny powiew wiatru się
budzi, odżywa, oddycha, tysiąc objetnic ciśnie się z każdej
kropli rosy [?] motyli i świergot ptaków. {Beznadziejna roz­
pacz pustki - nie ma gdzie przyjąć tych radosnych gości, tych
zwiastunów życia}. Coś jakby [?] fala wzbiera. Gdzie ją [?] ?
Mądrość zapuszcza swe macki z [?] spokojem i stalowy [??]
w głąb - tam gdzie [???].
18/11. [powinno być IV]
Piękny dzień. Gimn[astyka]. Umacniam się. „Odczuwam
potrzebę twardej, niewzruszonej podstawy pod pracę myślo­
wą. Chwila, w której wprost pożądam ciężaru brzemienia.
Opanowywanie, przezwyciężanie to długa ciężka praca róż­
niczkowa, konieczną jednak do niej podstawą wewn[ętrzną]
jest prze[?] kwestyi: Np. obecnie dość ogólnikowe, raczej
intuicyjnie] odczute hasło na pustyni.-1. konkretyzacja: usu­
nąć z życia wszelkie dystrakcje, wszelki wrażeniowy materyał [?] wszelkich kojarzeń. {To co można by nazwać matferiałem] żyć[iowym] posiada pewne cechy - nie są to wrażenia
ani myśli: chodzi tu o to co posiada pewną cechę kierunkowości (appetitive Reihe), uczucie, wzruszenie, apetyt. Otóż
dla mnie obecnie to zabarwienie powinno się [?????].
2. Konkretyzacja: Zarejestrowanie faktów, które mogą
w obecnym stanie rzeczy wkraczać jako materjał życiowy
w moją psych[ikę]: a), warunki bezp[ośredniego] otoczenia
i życia, fj). możliwe [?] z zewnątrz (święta majowe, wyciecz­
ki, listy, gazety, książki) te rzeczy można częściowo całkiem
wykluczyć (np. narkotyki z zabawy), resztą zaś należy pokie­
rować w sposób, aby nie mogły niczem istotnem [?] pobruździć od a). Tu wchodzą kojarzenia t.zn. g[?] z przeszłości.
Sztuka opanowania ich. Analiza; Człon rozpoczynający; albo
jakieś wrażenia albo jakieś znienacka występujące przypo­
mnienie. Szereg kojarzeniowy po pewnej linii kierunkowej.
19/IV
Wczoraj pracuję nad umożliwieniem konkrfetnej] nauki
z ołówkiem w ręku. Hasło: chcąc się posuwać najszybciej
w opanowywaniu materjału należy iść żółwim krokiem grun­
100

townego i konkretnego odrabiania i pamięciowego przyswaja­
nia szczegółów. Przy płodzeniu pomysłów należy stworzyć
sobie jak najpomyślniejsze warunki: kompletny spokój ze­
wnętrzny]; aby można dać nerwom maximum pobudliwości.
Przy pracy czarnej należy przyzwyczajać się do choćby naj­
gorszych warunków. Wczoraj rano i po obiedzie walczę z roz­
drażnieniem, które mnie opada skoro się wezmę do nauki. Er­
go schemat przyswajania: 1°. Odrobienie (matem[atyka]
z ołówkiem w ręku; inne rzeczy dokładne powtórzenie). Przez
to ćwiczę się od razu w sposobie ukonkretniania pomysłu. 2°.
Subtelna analiza pojęciowa (z przykrytą głową w komplet­
nym] spokoju lub w stimmungu [niem. nastroju] odpowie­
dnim). 3°. Pamięciowe przyswojenie (spisanie?). Schemat
rozwiązywania: 1°. Przemyślenie subtelne]. 2°. Odrobienie
z ołówkiem w ręku (w matem[atyce] jak i w innych przedmio­
tach). Postanawiam inaczej się obecnie nie uczyć!
207IV
Wczoraj: kąpiel słoneczna nieźle. Zmęczenie. Potem tro­
chę geom[etrii]; [??]. Obiad; Obżeram się. Ciężkość. Robię
f[unkcje] analityczne] ale mi nie bardzo idą. Męczę się nad
{u,, u } . Idę do castello z Mamą: Nie odpoczywam ciągle
idealnie. Nie apeluję do przyrody, spokoju, samotności. Wra­
cając z kąpieli opanowuje mnie znowuż rozp[aczliwe] poczu­
cie, że najsilniejsze odczucie życia daje materjalna władza.
Stawiam sobie pytanie czy ja miałbym dosyć indywidual­
nych] sił aby dźwigać brzemię - olbrzymi trud jaki jest połą­
czony. Otóż nie. Nie mam tej władzy wewnfętrznej] która jest
nieodzownym warunkiem tamtej. Co do pracy umysłowej za­
uważyłem (przy kąpieli) że myślę w sposób niezmiernie roz­
rzutny, mam tendencje do myślenia wyobrażeniami nie sym­
bolami (np. twierdzenie] Stokesa wyobrażone geometrycz­
nie] jest znacznie trudniejszem niż postawione analitycznie).
Z drugiej strony do pracy twórczej nieodzownem jest myśle­
nie wyobrażeniami. Główny moment zmęczenia leży poza
tern w zdenerwowaniu towarzyszącem niższym „ubocznym
produktom" pracy umysłowej; niecierpliwienie się, rżnięcie
na oślep. Odrabiam f[unkcje] analityczne] z ołówkiem po­
woli, dociągając do końca konsekwencje] z pomysłów i do­
bierając się do podstawy niejasności i wątpliwości.
2

21/IV.
Wczoraj. Dzień pochmurny, deszczowy. Rano uczę się,
gimnastykuję na przemiany. Nie tracę wiele czasu. Po obie­
dzie [???]. Idę do miasta, droga nieźle. W mieście też nie naj­
gorzej ale za dużo jeszcze kumam się z branżą. Powrót dość
spokojny - staram się nie męczyć. Przystaję pod ryskami.
Zdziebło strachu. Wiesz na pewno że [???] niedowierzaniem.
Ein Wink w kierunku stosunku [?] do różnych rzeczy
w których wiedza stoi w sprzeczności z „głosem ciała". W by­
czym usposobieniu więc do zadań. Z całym spokojem, bez
przegrzania mózgu. 1°. Zadfanie] z oporami zasadniczymi.
22/IV.
Wczoraj. Uczę się dość intensywnie i gimn[astykuję] tak­
że przed obiadem] i wieczór jestem trochę zmęczfony]. Ob­
żeram się co mnie obezwładnia. Z listy spraw: lekka kongestfia]: - Chodzi o to ażeby nie utonąć w pr[acy] na­
ukowej]: bo to przerwie nić ulotną, która mnie z tern łączy.
- Równoczesna praca fiz[yczna] i psychiczna] najbar­
dziej atakuje serce. Dlatego też powinienem powoli posuwać
się naprzód. To co najbardziej męczy serce - to nie ciągłe na­
tężenie i praca ale gwałtowne wysiłki i wstrząśnienia - takie
jakie towarzyszą zabawie - silnym nieopanowanym wraże-

�niom - zwłaszcza w dziedzinie „ochłapów". Te raczej usu­
nąć. Nawet w chwilach kompletnego] zmęczenia i wyczer­
pania mieć zawsze dość siły na to zasadnicze Me, nie zejdę
ani na chwilę z drogi.
- Chodzi o wprowadzenie ciągłości w pracę. Ergo: ogra­
niczyć się do ffunkcji] analitycznych], twierdzenia] Tayl[ora] i Mechfaniki].
23/IV.
Stawiam zasadnicze] życiowe pytanie: Co robić? Dane:
Jasna znajomość miary mojej energii. Ile jestem w stanie pra­
cować w pewnym określonym kierunku. W kwestyi, która
mnie w danej chwili nie interesuje do której się zmuszam.
Np. obecnie praca matemfatyczna] odrabiana według planu
z góry, sztywno nałożonego. - Życie chce dzieł, czynów. Po­
trzebna ręka trwała - uzbrojona. Obecnie chce pracować
twardo.
Ogólna dyrektywa: Zbadać czy będę w stanie wciągnąć
się w pracę naukową, ścisłego myślenia. Na tern zmierzyć
moją wydajność w ogóle. Mam wrażenie że obecnie jestem
zupełnie zrównoważony, że wolę moją przerzuciłem już kom­
pletnie na jedną stronę. Nie będę się spieszył. Będę tylko do­
kładnie i sumiennie spełniał postawione sobie zadania. Ramy
(ujmujące w swoim zakresie życie moje z bezwzględną punk­
tualnością). Spać o 9=tej, wstać o 6=tej. Gimnastyka 3 razy
dziennie. Matem[atyka]: (aż do zmęczenia) maximum godzi­
na przed śniadaniem.
26/IV.
Teraz stoję nad inną przepaścią: Choć wszedłem w pracę
umysłową; pragnę pracować nad nerwami i wprost czuję że ży­
cie wewnętrzne jest ponad moje siły. Chwilami mam wrażenie
jakbym miał gwóźdź [???]. Dylemat: albo sfilistrzeję albo? Po­
trzeba szukania nowych dróg myślowej pracy. Matematyka
stała się dla mnie wprost nieznośną. Z drugiej strony znowuż
nie znajduję się obecnie w fazie porządnej usystematyzowanej
pracy. Mam jednak pewną skłonność do anachoretyzmu, do
pozostawania samemu ze sobą. Zadanie: Ogólnie wziąć na oko
swe odniesienia życiowe samemu wobec siebie i dla siebie po­
stawić jeszcze wartościowanie. Co mnie pchało i przykuwało
do duchowego podnoszenia się, posuwania się naprzód. Dalej.
Konkretnie: Przypomnieć sobie system pracy który był uwień­
czony względnem powodzeniem (tuż przed karnawałem).
Analiza mojego odnoszenia się do pracy i do przeszkód
pracy. Nie miałem dostatecznej ascezy, ani dostatecznej obo­
jętności na momenty niemiłe w mej pracy. Poza tern pozwa­
lałem sobie na ślepe, bezplanowe „ataki" na trudne do zdoby­
cia pozycje. Otóż: 1°. Pracując wśród oporów powinienem
wiedzieć, że nie wolno mi wymagać od siebie wydatków (Le­
istung [niem. wydajność]) maximum, przy których koniecz­
nem jest zupełne uwolnienie nerwów od przymusu i skrępo­
wania - które znowuż jest koniecznem wówczas kiedy się
opanowuje opory. {[???] W drogę! Inie zbaczać już więcej!}.
Obecnie inflagranti łapię nastrój jaki powinienem mieć przy
pracy wśród oporów. Pracy czarnej, uczenia się, wbijania
wzorów w pamięć, zdobywania rzemieślniczej techniki. Pra­
cę istotną, przezwyciężanie oporów pojęciowych odłożyć do
chwil kompletnej swobody nerwów. Ogólny schemat pracy.
{Np. obecnie zadaję sobie: zadania z prostej i koła oraz teorję stożkowych} Zadanie i punkty istotnego (filozoficznego])
ujęcia przemyśliwać w idealnych warunkach, leżąc w łóżku
chociażby - jakkolwiek należałoby dążyć do emancypacyi.
Przepracowanie przy stoliku, z ołówkiem w ręku. Powtarzać
i nie szczędzić sobie czarnej pracy. Nie dopuszczać absolut­

nie do przemęczenia. Swoboda. Jestem jakby przywalony
ciężarem wiszących nade mną ewentualności. Chciałbym się
uchylić, uciec. Nie mogę. Konieczność: musisz obecnie wy­
tężyć wszystkie siły. Znajdujesz się w idealnych warunkach
zewn[ętrznych]: chodzi o stworzenie w sobie równie ideal­
nych warunków. Na ten krótki czas próby ostatecznej powi­
nienem się kompletnie zrzec wszelkich „ochłapów". Wejście
w ascezę dopiero umożliwi mi owocną pracę.
Spacer. Robię plan i postanowienie (znów potworny wy­
siłek i zmęczenie, ból [?]). Ogłupiały odpoczywam. Idę po­
woli (trochę wpadając w kojarzenia). Kordony, rośliny [?].
Siedzę na erze. Przede mną morze szerokie, ciemne, kawałek
żółtawego nieba. [?] Chwila cierpienia: cóż znajdę dla siebie.
8 Maja.
Odczułem wczoraj wracając z miasta że powodem pew­
nych ujemnych, rozpaczliwych stanów jest to że nie postępu­
ję w systemie t.zn. że treścią mojego przeżywania się nie jest
przyspieszenie. W ostatnich czasach porobiłem pewne postę­
py pracując bez wyraźnego poczucia i [?]domienia. - Było
nawet mojem hasłem: wyłącznie do czynów. Pracowałem
niezgorzej, robiłem gimnfastykę] i byłem dosyć wyzwolony.
Ten jeden krok jednakowoż był raczej niezbędny.
19 Maja.
Wycieczka na banię: ożywiła mnie. Widocznie potrzebuję
od czasu do czasu pewnych wrażeń. Wracając z cumbry i ja­
dąc koło pino de la Vorgena odczułem pewną ołowiankę
w duszy. Po prostu bezp[ośrednie] dążenie do brania głębiej
życia. Zmora chęci rozpraszających, prostytuujących. Pra­
gnienie wzmocnienia natychmiastowego siły fizycznej i isto­
ty [?]. Przeżycia na jasnych, upalnych stokach cumbry.
Wczoraj po długim wyspaniu się kąpiel słon[eczna] i [?].
Godzina nauki i po obiedzie lekka praca umysłowa. Potem
idę pod górę. [?] W gaju palmowym spokój, odczucie głębo­
kie chwili. „Postanawiam tak pokierować biegiem mego ży­
cia ażeby popłynęło spokojnym równym strumieniem. Aby
siła spadku nie[??] Pracę należy wybrać tak aby odpowiada­
ła mym skłonnościom. Później porównuje w myśli dzieła Go­
ethego i N[?]. Czuję całą olbrzymią różnicę respektu jakim
mnie napełnia dzieło jednego w porównaniu z drugiem.
Jestem zupełnie sam. Nie mogę znikąd szukać pomocy
i pobudki - [??] czerpać prawie z jednego źródła. Sam powi­
nienem być inicjatorem walk oraz świadkiem klęsk i triumfów
- Jak ich mało! Koniecznie zdobyć się znowuż na siłę na zdol­
ność spokojnego cierpienia - zadawania sobie razów. [??].
Dalej: nie uzależniać powodzenia w tej [?] jedynej sprawie, od
powodzenia w kwestyach naukowych. Z drugiej strony chodzi
mi o uzyskanie gibkości fizfycznej] i psychicznej]: czyż jest
lepszy ku temu środek jak matematyka? W nauce powrócić do
dawnego systemu. 1°. Zdobywanie rzeczy nowych (np.
ob[szaru] mechaniki) drogą og[ólno] filozoficzną] wglądania
i kolejnego ukierunkowania] w analitfyczną] formę. 2°. Zada­
nia odrabiane porządnie: anal[iza] z jasnym uświadomie­
niem] sobie braków i przypomnieniem odpfowiednich] teoryi.
Zbudować w sobie jako podstawę: zdolność wykonywania
rozkazów wbrew chwilowym zachciankom - zdolność zada­
wania sobie cierpień. Przychodzi mi na myśl: Może ja potrze­
buję koniecznie do życia elementów artystycznych], uczu­
ciowych? Może zmuszanie się do ograniczania się w ciasne
tryby logicznej maszyny musi sprowadzać całemu myśleniu,
wewnętrznemu odnoszeniu się do świata pragnę nadać zupeł­
nie odmienny charakter. Rozwinąć to co mnie się wydaje
pięknem: spokój, siłę, dążenie prosto do celu, panowanie,
101

�ciągłość. Wyplenić: próżność, schlebianie apetytom w marze­
niach, fałszywe wartościowanie, tchórzostwo.
21/V.
Mam w tej chwili podpisać pakt ze samym sobą. Pakt,
w którym przedmiotem targu jest przyszłość moja - przebieg
dalszego mego życia: Nie ma sensu stawiać sobie zbyt szero­
kich planów. Znam moje siły. Przynajmniej zdaje mi się że
potrafię je obecnie znacznie lepiej ocenić. Wiem że w daw­
niejszych zamiarach i marzeniach było przede wszystkim
zbyt dużo marzycielstwa po prostu t.zn. brałem li tylko moż­
liwie najlepsze strony danej ewentualności pod uwagę - nie
licząc się bynajmniej z tern jakie są warunki powodzenia cze­
go. Czy to powodzenie ode mnie wymagało. Czytam dawny dziennik:
Materjał. 1. post[anowienie]: Radosne, spokojne, pełne
przeżywanie. Wniosek: nie zamordowywać się pracą ponad
siły i pracą przeciwną naturalnym skłonnościom. 2. postano­
wienie] Dążenie naprzód do rozwijania w kierunku zwiększe­
nia hartu, woli oraz podnoszenia Leistungsfähigkeit [niem.
wydajność pracy] intelektualnej. Wniosek. Ażeby pogodzić
to z poprz[ednim] postanowieniem]: należałoby zachowując
ciągle kompletnie zrównoważony stan duszy wciągać się po­
woli, systematycznie w pracę wzmacniającą, wzbogacającą.
Z umiejętnością zastosować stworzony raczej naszkicowany
dopiero system racjonalnego podchodzenia do trudności po­
jęciowych. Warunek: odrzucenia ambicyi i innych względów
nieistotnych z projektów życiowych.
Problem. Czy właśnie zmienianie siebie samego, przetwa­
rzanie się wewnętrzne nie jest istotą mojej twórczości? (ad.
„naturalne skłonności i zdolności"").
[?] Wprowadzić ład w życie. Zrównoważenie - nie prze­
ciągać. Życie z praktycznego] punktu widzenia: warunki
umożliwiające pracę. Zdobyć nieodzowne warunki higienicz­
ne. Przezwyciężyć lenistwo i niedołęstwo. Życie nie może iść
tak dalej. Mam wrażenie że potrafię obecnie wprowadzić re­
gime pewnej energii. Uporządkuję pokój i usystematyzuję
życie. Skandal żebym ja nie mógł żyjąc sam żyć inaczej jak
świnia w chlewie! Wejdę w system. Będę pisał dziennik.
Dwa kroki. Pierwszy uwolnić się od szamoczącej ręki
przypadku i od brnięcia w grząskim błocie [?]; wejść w życie
twórcze, w którem każda chwila jest moja: zrodzona, podyk­
towana lub unicestwiona. Wszystko jedno czy życie to odby­
wa się w celi klasztornej czy na jarmarku byle było mojem. Je­
śli nie masz dość sił aby przestać rolę na jarmarku miej dość
odwagi aby zamurować się w celi. Krok drugi: Do celi przyczołgał się [???] dlaczego? [?] na to pytanie prac miara in­

dywidualna]. Potem drugi moment skręcający: [???] Silnym
ruchem wydzieram się i idę na swoją drogę. Po pewnym cza­
sie zaczynam czuć zimno; budzi się nie dająca się opanować
tęsknota za życiem. Puszczam się w [?] it.d. Życie całkiem [?]
życie w świetle księżycowem jest tak [?????]. Zadania: Wiel­
kie usprawiedliwienie: siebie przed sobą, życia przed sobą.
[na końcu zeszytu, pisane od tyłu różne zapiski m. in. nastę­
pujący fragment:]
Podróż (materjał surowy)
Ostatniego dnia baile. Apatia, spłycenie. Szukanie taniej
rozrywki, nawet bez gruntownej poezji życia. Brak jakichkol­
wiek głębszych instynktów. [?] z Juanem do Sances. Zadanie
się z Perez Anreą. Wycieczki łódką [??] w ogródku. Nawet na
rozpacz mnie nie stać. - Ostatni dzień: Rano idę nad morze,
parę zdjęć. Obiad. Po obiedzie ofiarowanie prezentów, przy­
chodzi Alejo Mori [???] Schodzą(?) się powoli. Taniec. Ogłu­
pienie. Nie zdaję sobie sprawy [?] dominantę (który postuluje
jak [???] Jazda łódką do miasta). Plotki o rodzinie Medjanerów. W łódce i na statku. Z wielką miłością i rozczuleniem
oglądam po raz ostatni szczegóły owej dekoracji risco, zagłę­
bienie Calderity, szosę, roboty w porcie. Na statku patrzę na
Brenię. Chwyta mnie żal. Chmury szerokie i nisko zwisają.
Przejeżdżam koło Brenii. Żal za życiem, które tam spędziłem.
[??] Beznadziejny smutek pytania: w imię czego porzucasz to
życie spokojne i pogodne? Brzegi przesuwają się. Schodki,
nasz dom. Nie mogę przyglądać się [?] stację nasi ludzie
i między niemi przejazd. Las Salina, risco alto. Strome buje za
Maro; stożki [?] kamienne nad brzegiem morza. Od pewnej
wysokości przykryte chmurami. Wychyla się Fuencaliente.
Schodzę na dół. Chmury się kończą. Pogoda, na pokładzie
rozmawiam z Cafaggim. Zbliża się Pierro. Patrzę na północne
brzegi. Oczekiwanie świątecznego popołudnia. Strome suche
brzegi. Jazda pod górę; widok brzegów morskich. [?] z dołu
przedstawia się ślicznie, domki rozrzucone ze szczytu [?]
zwężającego się ku górze. Ulice brzydkie, domy nowe i bez
stylu. Idę aż za miasteczko (chłód i wiatr przejmujący) na sto­
ku znowuż tęsknota. [?] świątecznie; popołudnie. Ponad błę­
kitem spokojnego morza wzrok biegnie z ciężką duszą ku Pal­
mie. Tam jest Pedra. Na [?] przed się Pizo Gonem brzydka
żółta bez eleganckiego[?] jaki ma od północy. Zapoznaję się
z Santiagiem. Obiad z Andaluzyjczykiem. (Przekleństwa).
Wspomnienia po Dołkowskim. Z kasyna. Groteskowość balu.
Fatalna noc. Rano jadę naszą drogą. Rozgowory z [?]. Ładny
widok z góry. W porcie [?] się z lotu hołoty. Lekka choroba
morska. Gomera od południa (nieładna). Villa.

PRZYPISY do wstępu:
1

Pomijam tutaj problem recepcji A Diary in the Strict Sense oj the
Term, Routlege and Kegan Paul 1967, czyli opublikowanych dzienników
z okresu badań terenowych, w antropologii zachodniej. Tematowi temu
poświęcę więcej miejsca na późniejszym etapie opracowania dzienników.
Malinowski miał okazję zetknąć się z psychoanalizą w Zakopanem
przez Witkacego, który odwiedzał często doktora Karola Beauraina,
pierwszego polskiego freudystę. Ale jeżeli nawet tak było, nie wywarła
ona wtedy na młodego uczonego żadnego wrażenia, gdzyż brak na ten temat jakichkolwiek wzmianek w jego pismach. Najprawdopodobniej zapoznał się z dziełami Freuda dopiero podczas swych badań na Trobriandach, dokąd mu je mógł przysłać np. prof. Seligman, z którym utrzymy2

wał bliskie kontakty naukowe. Malinowski początkowo bardzo się zafascynował psychoanalizą, by j ą jednak w końcu, gruntownie skrytykowawszy, odrzucie".
Patrz poniższe dzienniki.
Patrz B. Malinowski, A Diary in the Strict Sense ofthe Term, op. cit.
Patrz H. Wayne, The Story ofa Marriage, Routlege 1996, tłumaczone we fragmentach w dwóch ostatnich numerach „Kontekstów",
List ten pochodzi z opracowanego przeze mnie zbioru zawartego
w tomie Antropologia Społeczna Bronisława Malinowskiego, pod red. A.
K. Palucha i M . Flis, Warszawa 1985, s. 200.
List w posiadaniu syna prof. Jerzego Litwiniszyna, któremu serdecznie dziękuję za jego udostępnienie.
3

4

5

6

7

PRZYPISY do zeszytu I :
' Tadeusz Szymberski, poeta i dramaturg, przyjaciel Malinowskiego i Witkacego, szerzej na jego temat w następnym „odcinku" dzienników.
Odwołuje się tutaj prawdopodobnie do wcześniejszego dziennika, który się nie zachował.
Wydaje się, że Malinowski nadawał dość szerokie znaczenie terminowi „narkotyki", jako czegoś co otumania, mogła to być np. muzyka.

2

3

102

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7868" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7847">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f0489ce9b814181d71185e4522390ff7.pdf</src>
        <authentication>c3752fab251d4b532369727733a8fb6a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94130">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94132">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94134">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2813</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94136">
                <text>Summary of articles; Noty o autorach / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94138">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1, s.103-104</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94140">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94143">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94146">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94154">
                <text>SUMMARY OF ARTICLE
The recurring theme of this conversation with Krzysztof Czyżewski held
by Tadeusz Kornaś is the presence of folk tradition as an inspiration for
artistic, theatrical, and social undertakings. In 1978-1983, Krzysztof
Czyżewski was an actor in the Gardzienice theatre, conducted by
Włodzimierz Staniwewski. This troupe made excursions to villages and
regions distant from cultural centres, where it staged performances and sought
extant elements of past culture. Traditional culture was also one of the basic
fabrics constructing and inspiring the spectacles. Gusla (Magic Rites), based
on the second and fourth parts of Dziady (Forefathers' Eve) by Mickiewicz,
resorted to numerous motifs, songs and gestures which Gardzienice
encountered while travelling.
At present, Czyżewski conducts the „Borderland - arts, culture and
nations" centre in Sejny, a small town near the frontier with Lithuania. The
centre encourages assorted educational, artistic and cultural ventures. It also
publishes the quarterly „Krasnogruda" and organises interdisciplinary
meetings concerning, e. g. Bosnia, Bukowina, Transylvania, and the Romany
people.
The interview portrays the evolution of Czyzewski's attitude to
traditional culture - from na uncritical fascination with particular elements
(songs, tales) to a sui generis positivistic stance, discloced in involvement in
the social, political and cultural issues of entire regions.
In her article O n t h e n e e d f o r c o g n i t i o n by c o n t a c t w i t h
the s o u r c e s o f r e g i o n a l c u l t u r e . T h e a c t i v i t y o f t h e
B o r d e r l a n d s M u s i c F o u n d a t i o n and interviews with Monika
Mamińska
and Jan Bemad
(We wander across the Earth asking
questions), Beata
Wilgo siewie z attempts to present the activity of the
"Borderlands Music" Foundation (Fundacja „Muzyka Kresów"). Established
in Lublin in 1991, the Foundation (directed by Jan Bemad and Monika
Kamińska) joined the current of quests concerned with the possibilities,
purpose and trends of the continuation of folk tradition. Shaping their own
perception of this particular culture, the authors of the Foundation wish to
determine which of its elements remain important and vital for contemporary
man. Conferences on ethnomusicology and the spirituality of the nations of
East-Central Europe, the Continuation of Tradition programme, musical
workshops, concerts and assorted meetings aim at creating new forms of
a discussion on rural tradition and, thus, at a different presentation of that
world and its comprehension. The feature distinguishing the Foundation
pursuits from numerous proposals of dealing with folk culture is the question
concerning the manner of such activity and not its object. The Foundation is
concerned both with discovering keys which would make it possible to reach
those „lost" regions of the traditional rural world, and with the possibility of
its active cognition. Bemad and Mamińska envisage traditional culture as
a stand, together with ensuing questions about ultimate issues: birth, death,
illness, and fate.

The Braslav region - a Belorussian Province. Sketches from Symbolic
Culture. Articles by Magdalena Zowczak, Dorata Hall, Aleksandra Sulikowska, Krzysztof Cibor, Agnieszka Kaminska, Joanna Rak, Zuzanna Grebecka•Cwiek, Agnieszka Kirchner, Magdalena Radkowska, Dagmara Klosse, Krystyna Gieryszewska
After the collapse of the Soviet Union, the Braslav region in Belarus
became a periphery, cut off by state frontiers from former centres
guaranteeing employment: Daugavpils in Latvia and Ignalina in Lithuania.
The region in question is an eternal borderland, inhabited by assorted ethnic
and religious groups: Belorussians, both Catholic and Orthodox, Poles, Old
Rite Russians, Tatars, Lithuanians, Gypsies, and, before the war, Jews.
Cultural differences became obliterated by progressing homogeneity,
especially among the young generation. These processes are expressed to
a certain extent by a specific rigid metasymbolic of the followers of well
established faiths. The maxim: Boh adzin, tolko wier mnoha (There is one
God but many faiths), often repeated by the inhabitants of Vidzy (a small town
with a population of 3 000 - the main area of our research), signifies an actual
permeation of religions, formulated in the identification of analogous
elements of various rites, the borrowing of customs, and participation in
different cults. Numerous interlocutors were unable to describe themselves as
followers of a concrete creed. Such tendencies existed already in borderland
tradition of the past. Atheization (together with accompanying customs, e.g.
the dissemination of mixed marriages) reinforced attempts at a meta-religious
interpretation of faiths. The Boh adzin formula could, however, denote stands
different in each generation - the young use it frequently to express their
distance from an already unclear and inconvenient tradition. The line of
division between the believers (regardless of their faith) and „communists" the enemies of religion, appears to be growing less distinct; many of the latter
take part in religious practices.
The strongest feeling of identity among all the ethnic groups is represented
by the Old Rite community which was the only permitted access to its own
churches. The preserved old books and icons, the oldest originating in the
seventeenth century, are displayed both in churches and the homes of all the

faithful. Rituals associated with the icons testify to the vital prayer function
which they fulfil in the spirituality of the Vidzy congregation. A l l the icons
refer to the traditions of Old Russian painting (e.g. images of the Madonna
with die Young Christ include icons of the Madonna of Tekhvin, Vladimir,
Fiedorov, Kazan and Smolensk).
The stereotype of the alien is applied predominantly to the relatively few
representatives of new religious movements, such as Jehovah's Witnesses
and Baptists. The absence of own language and the supranational character
of these creeds contribute to their perception as „upside down" religions.
Extreme opinions include stories about child sacrifices (provoked by the
objections made by Jehovah's Witnesses to transfusion), convictions that
bloody sacrifices are the effect of rites which drive members of sects to
a state of frenzy, and the belief that the followers of new creeds trample
images of the Madonna and rosaries. Visions of satanic cults are
accompanied by those of a heavenly community, ruled by ideal harmony and
brotherhood, whose members speak a pure language, are familiar with the
Good Book, recite beautiful prayers, have the power to heal and observe rigid
moral principles.
Stories about miracles are dominated by the motif of punishment meted by
Providence, usually against the communists for the desecration of holy sites.
In accordance with the principles of reciprocity, the destruction of holy
images results in the loss of the perpetrators' legs, heads and fingers.
Miraculous penalty plays the role of a social sanction, renders the community
of the faithful cohesive, and „sets right" contaminated reality. Despite long
years of harsh atheization, the community of Vidzy continues to interpret
more important events as an expression of an intervention of the sacrum in
everyday life. Divine miracles, i . e. punishment and grace, are two opposite
and complementary aspects of the same hierophancy. This contrast is not
concurrent with a division into fascinosum and tremendum; the sacrum and
grace are equally terrifying. Punishment sometimes leads to conversion and
fulfils pedagogic functions while revelation, the sign of grace, becomes
awesome when the Mother of God whips sinners. Grace is devoid of the value
of proof, and is rarely witnessed by the non-believers. Experienced by the
worthy, it is conceived as a sign of the Kingdom of God on Earth, accessible
to the chosen only after death; on Earth, it exists as a foretoken and
a substitute in an unattractive and senseless mundane existence. The Vidzy
comprehension of miracles is close to the definition proposed by St.
Augustine and contemporary apologetics - a miracle is a dialogue between the
world and God, and is not compelled to seek dazzling forms.
The concept of the miracle is wider and encompasses also the supernatural,
which is not connected with the traditionally comprehended sacrum; it entails
all that is strange: wonders, meteorological and paramental phenomena, and
aliens from outer space. Researchers dealing with Russian religiosity maintain
that the effects of atheization include the formation of an eclectic
consciousness, associated with the concept of ..Christians in general", i . e.
believers who do not identify themselves with a concrete creed.
A characteristic trait of such attitudes is interest in Oriental religions,
spiritualism, parapsychology, mythology built around UFOs, etc. The vision
of the world held by the residents of Vidzy is also such a compilation, a typical
mixture of elements of magic and religion, with a tendency towards their
rationalisation by the mass media. The collapse of communism opened
a market for Western and local pop-culture. Previously, the press and
television, in their capacity as instruments of propaganda, were universally
available and free of charge; the habit of benefiting from them is connected
with susceptibility to media authorities. The recorded statements contain
a constant reference to the media, and the veracity of the contents expressed
by the interlocutors is legitimised by their press or television origin. The latter
is also regarded as the best source of entertainment, making it possible to
enjoy contact with ..heavenly reality" (South American television series);
thus, it becomes a sanctified profanum. This combination of activity from
various contexts is more radical than in Poland, e. g. a surgeon casts a spell on
a rose while a nurse-healer claims that her power comes from the Devil.
Diviners are frequently regarded as well-educated, and researchers, especially
American ones equipped with omniscient computers, enjoy great esteem.
Scientific achievements are, however, associated with Party meetings, held
behind closed doors, and conspiracies, in accordance with the traditional
comprehension of knowledge as magic, symbolised by the mythical black
book, the attribute of the sorcerer. Men of science appear to be the possessors
of a great secret, the only truth about each of us and the whole world. They
enjoy not only knowledge but also privileges, even those linked with the
looming predicted end of the world, and are engaged in constructing
a gigantic ship or space rocket which will enable them to survive the imminent
new deluge.
The popularisation of information about other planets and the Earth,
envisaged as a mere fragment of the universe, changed the image of space.
The traditional conception of the other world is associated with a very
concrete localisation of Hell, Heaven and Purgatory on other planets. Pseudorationalisation in reference to the religious sphere is an attempt at salvaging
the cohesion of the world. The reverse side of this process is the sanctification
of phenomena belonging to the category of the profanum. Religiosity, which
1

103

�owing to the significance attached to the true images of the face of Christ. The
wish to benefit from the source of the sacrum is not only a trait of „folk"
culture, although within the latter it survived in a form least disturbed by
empiric attitudes and the culture of print. Authentic images remain on the
borderline of spiritual and sensual worlds, and resemble windows open to the
heavens above. The role of prayer is similar, and the frequently unskilful forms
of apocryphic „little prayers", recited with difficulty by people unacquainted
with the technology of the word, retain this fundamental religious function.To
attain this goal, they resort to the imagery of a conciliation of worlds,
a temporary unification of Heaven and Earth at a moment of teophany
expressed in motionlessness, as well as a transition into the other world and the
wanderings of divine words in a reverse direction, towards the Earth.
A characteristic feature of folk prayers is a mosaic-like pattern of fragments of
texts which frequenfly contain the most capacious schemes of Old Polish
songs. The mystical symbolic, palpable „undemeath" the literal meanings of
the words, borders with „sensualistic" images of the Madonna carrying the
cross or emerging from the Gospel. Folk prayers interpreted in this manner are
a religious measure of expression, a realisation of old religious patterns.

constituted a cohesive image of reality, now protects it against disintegration,
but itself succumbs to profound metamorphosis.
Religious-magical techniques flourish in the conditions of Belorussian
neo-feudalism in which it is difficult to plan anything in a rational manner.
Traditional institutions are still sought out: the advice of healers or the
protective power of objects consecrated in church (especially the St. Agatha
bread and herbs). The religious culture of Vidzy combines religious and magic
stands, which in practice are inseparable.The second of the two is expressed
in the „at home" administration of the sacrament of baptism, even to the
deceased, or in treating sacraments and sacramentalia as medicinal measures,
e.g. christening as a cure against epilepsy. The magic employment of religious
rites is accompanied by an attitude of religious humility and the acceptance of
divine will. It seems worth to draw attention to the links between sacraments
and spells. Sacraments are considered as ex definitione established by Christ,
and their essence is the word; according to universally held convictions,
prayers with medicinal properties are the true words of Christ. Several such
texts (the majority of which functions also in Lithuania) were recorded in the
region of Braslav.
The ethnographer does not have at his disposal instruments which would
permit him to examine the range of religious experience but he is able of
indicating assorted ways in which such texts function, and different
possibilities of interpreting them within the same culture. Folk prayers, which
survived despite the inimical attitude of the Church, to say the least, and,
generally speaking, outside the Church, appear to be a suitable object for
a presentation of such variegated significance. They are simultaneously magic
formulas or at least possess features of magic spells. This property is due to
the very nature of oral transmission, which applies mnemotechnical measures
and grants words a specific existence; the other reason could be described as
mystical (understood as a technique aiming at the attainment of direct
religious experience). A particular feature of folk prayer is the fact that it is
legitimised as a holy text by direct reference to the source of the sacrum; this
is why such a prayer is usually expressed in the words of the Lord Jesus
(Mother of God) or as a letter written directly in Heaven. The power of holy
words is associated with their supernatural origin, understood literally. The
living, i. e. holy words must come from the very source of power, and hence,
similarly to the Gospel, they carry the injunction of their transition to other
people, although only letters by Jesus, a sui generis interpretation of the
Decalogue, do so under the threat of terrible divine punishment. In the
religious context, the concepts of an original, a copy, and especially
plagiarism lose their sense. The scheme of recognised revelation becomes
universal property. The rewriting of holy .words and the attachment of
supernatural powers to them do not have to be the expression of a magical
attitude. Such behaviour is analogous to the veneration of miraculous images
and their copies, universal in religious culture, including that of the Eastern
rite Church. Neither Abgar, king of Edessa, nor Veronica were historical
figures but they function in the religious tradition recognised by the Church

Danuta Kuźnicka
Deconstructivist Strategies in Polish Stagings
For the past twenty years, at the very least, the Polish contemporary
theatre presented stagings in which the mechanism of the functioning of
meanings appears to resemble some of the deconstructivist categories
described by Jacques Derrida. Deconstructivist ..strategies", which the article
refers to stagings proposed by e. g. Jerzy Grzegorzewski, Leszek Mądzik and
Krystian Lupa, denote an obliteration of the cohesion of the work and its
uniformity, the undermining of the opposition, emphasis on the part played by
margins, and the leaving of the meanings non-enforced and the context open. Other features include the multiple functions of „non-resolving" objects
as well as intertextuality and associated accents on the process-like aspect of
the staging.
In numerous spectacles, the described strategies are counterbalanced by
an emergent uniformity of the work, which produces inspiring tension
between the disintegrated image of the world, suggested by deconstuctivism,
and uniformity which, together with cohesion, forms the foundations of wellordered reality.
Bronisław Malinowski
A Diary
This issue inaugurates the publication of the early diares kept by the
renowned anthropologist Bronisław Malinowski. The diaries are preceded by
an introduction by Grażyna Kubica-Heller and two texts - by Maria Ossowska
and Clifford Geertz - discussing the diaries, written only in English during
field research conducted on the Trobriand Islands - 'The Diary in the Strict
Sense of the Term".

NOTY O AUTORACH
Jan Bernad - w latach 1974-76 współpracował ze Stanisławem Ścierskim
przy realizacji stażów parateatralnych w Teatrze Laboratorium. W 1977
był w grupie powołującej Teatr „Gardzienice". Po odejściu z „Gardzienic" w 1984 do 1990 realizował przedsięwzięcia odwołujące się do kul­
tur tradycyjnych. W 1991 wraz z Moniką Mamińską powołał Fundację
„Muzyka Kresów". Pełni funkcję dyrektora Os'rodka Badań Muzykolo­
gicznych i Kulturowych Europy Środkowo-Wschodniej powołanego przy
Fundacji.
Tadeusz Chrzanowski - profesor historii sztuki; wykładowca na KUL-u,
UJ oraz pracował w Katalogu Zabytków w IS PAN. Autor m.in. takich
książek jak Wędrówki po sarmacji europejskiej. Eseje o sztuce i kulturze
staropolskiej (1988), Sztuka w Polsce Piastów i Jagiellonów (1993).
Współautor Katalogu Zabytków Sztuki w Polsce.
Krzysztof Cibor - student KEiAK UW.
Krzysztof Czyżewski - polonista (studia UAM), jeden ze współtwórców
„Gardzienic", współzałożyciel w stanie wojennym „Czasu Kultury", au­
tor wielu inicjatyw związanych z teatrem, dyrektor Os'rodka „Pogranicze
- sztuk, kultur, narodów" (Sejny, od 1991), redaktor naczelny „Krasnogródy". Laureat m.in. Nagrody POLCUL Foundation, Nagrody Arty­
stycznej Młodych im. S. Wyspiańskiego, Nagrody paryskiej „Kultury" za
rok 1996.
Clifford Geertz - profesor antropologii w Instytute for Advanced Study,
Princeton (New Jersey). Jeden z najwybitniejszych antropologów swojej
generacji w USA. Autor m.in. tak znaczących książek, jak The Interpre­
tation ofCultur, Local Knowledge i Works and Lives. The Anthropologist
as Author.
Krystyna Gieryszewska - etnolog, pracuje w KEiAK UW.
Zuzanna Grębecka-Cwiek - studentka KEiAK UW.
.
Dorota Hall - studentka KEiAK UW.
Angieszka Kamińska - studentka KEiAK UW.
**\
f BIBLIOTEKA

fj

Agnieszka Kirchner - studentka KEiAK UW.
Dagmara Klosse - studentka KEiAK UW.
Tadeusz Kornaś - teatrolog (studia na Wydziale Wiedzy o Teatrze warszaw­
skiej PWST). Publikował m.in. w „Teatrze", „Didaskaliach", „Dialogu".
Mieszka w Krakowie.
Grażyna Kubicka-Heller - jest pracownikiem Zakładu Antropologii w Insytucie Socjologii UJ. Jest autorką książki Luteranie na Śląsku Cieszyńskim
oraz współredaktorką tomu Malinowski Between Two Worlds, CUP 1988.
Interesuje się problematyką mniejszości religijnych oraz biografią i twór­
czością Bronisława Malinowskiego. Mieszka w Krakowie i Ustroniu.
Danuta Kuźnicka - adiunkt w Instytucie Sztuki PAN, wykładowca w Aka­
demii Teatralnej w Warszawie i w Szkole Nauk Humanistycznych. Zaj­
muje się teatrem plastycznym i teorią teatru.
Monika Mamińską - studia na KUL-u (filozofia teoretyczna, polonistyka);
od 1991 roku pracuje wspólnie z Janem Bernadem w Fundacji „Muzyka
Kresów" w Lublinie. Mieszka w Radiomiu.
Maria Ossowka - (1896-1974)-teoretyk moralności i socjolog. Autorka m.in.
takich książek jak Podstawy nauki o moralności (1947), Moralność mie­
szczańska (1956), Socjologia moralności (1963), Normy moralne (1970).
Joanna Rak - studentka KEiAK UW.
Magdalena Radkowska - studentka KEiAK UW.
Aleksandra Sulikowska - studentka historii sztuki UW.
Beata Wilgosiewicz - absolwentka filologi polskiej (UAM Poznań) i Pody­
plomowego Studium Etnografii (UMK Toruń). W latach 1991-94 praco­
wała w Os'rodku „Pogranicze - sztuk, kultur, narodów" w Sejnach. Obe­
cnie jest doktorantką SNS przy PAN w Warszawie. Zajmuje się współcze­
snymi odwołaniami do tradycyjnej kultury ludowej.
Magdalena Zowczak - etnolog, zajmuje się zagadnieniami z pogranicza hi­
storii sztuki, formami życia religijnego wsi, kulturą duchową. Adiunkt
w KEiAK UW. Autorka książki Bohater wsi. Mit i stereotypy (1991).

�W poprzednich numerach
- Kulturze naszych wschodnich sąsiadów poświęcone były w całości następujące numery „Kontekstów"
Litwa nr 3-4/1993, Ukraina i Grodzieńszczyzna nr 3-4/1996
- Problematyka antropologii teatru i powrotu do źródeł pojawiała się w numerach 3-4/1991, 2/1993
oraz 2/1995
- W roku 1997 nr 1-2; 3^1 rozpoczęliśmy druk materiałów dotyczących Bronisława Malinowskiego:
m.in. korespondencję z Żoną, list z Londynu do Anieli Zagórskiej oraz krytycznych materiałów dotyczą­
cych jego osoby i pracy.
WARUNKI P R E N U M E R A T Y
1.

Wpłaty na prenumeratę prowadzoną przez „Ruch" przyjmowane są na okresy kwartalne.
Cena prenumeraty wynosi 4,50 zł za numer. Prenumerata ze zleceniem dostawy za granicę jest o 100% droższa. Wpłaty na prenu­
meratę przyjmują:
- na terenie kraju - jednostki kolportażowe
„ R u c h " ; istnieje r ó w n i e ż m o ż l i w o ś ć prenumeraty
„pod
opaską".
Wpłaty od osób i instytucji z miejscowości, w których nie ma jednostek kolportażu „Ruch" należy wnosić do
Ruch SA Oddz. W-wa, ul. Towarowa 28, konto jak niżej:
- na zagranicę

-

Z a k ł a d Kolportażu Prasy i Wydawnictw 00-958 Warszawa, konto P B K SA, X I I I Oddział
W-wa 11101053-16-551-2700-1-67.
Dostawa zamówione prasy następuje:
- przez jednostki kolportażowe „Ruch" - w sposób uzgodniony z zamawiającym.
- przez urzędy pocztowe - pocztą zwykłą na wskazany adres, w ramach opłaconej prenumeraty z wyjątkiem zlecenie dostawy
na zagranicę pocztą lotniczą do odbiorcy zagranicznego, której koszt w pełni pokrywa prenumerator.
Terminy przyjmowania prenumeraty na kraj i zagranicę - do 20 X I na I kwartał roku następnego, do 20 I I - na I I kwartał, do 20
V na I I I kwartał, do 20 V I I I na I V kwartał.
2. Prenumeratę „Kontekstów" prowadzi także firma A M O S , Warszawa, ul. Zuga 12, 01-806 Warszawa (tel. 34 65 21). Wpłaty na okre­
sy półroczne (dwa zeszyty lub jeden podwójny) i roczne przyjmowane są na konto:
A M O S , V I I I Oddział PKO BP, Warszawa Nr 10201084-77578-270-1-111.
3. Cena prenumeraty rocznej przez „Ruch" lub AMOS wynosi 18 zł. Prenumerata za półrocze: 9 zł; numer pojedynczy 4,50 zł.
4. Zeszyty bieżące oraz niektóre dawne można kupować w Instytucie Sztuki PAN, Warszawa, ul. Długa 28 (hall)
5. Prenumerata zapewnia otrzymywanie pisma w cenie wyżej podanej, niezależnie od tego, o ile droższy będzie w sprzedaży numer.
Wydawnictwo Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk, publikuje książki i czasopisma z zakresu sztuki, teatru, filmu,
muzyki, folkloru
Stałą sprzedażą książek i czasopism Wydawnictwa IS PAN, prowadzi
Dział Wydawnictw Instytutu Sztuki 00-950 W-wa, ul. Długa 28. tel. 831-32-71 do 79 w. 274, 258
oraz następujące księgarnie:
Gdańsk
Gdańska Księgarnia Naukowa, Łagiewniki 56
Kraków
Antykwariat „Bibliofil", Szpitalna 19
Księgarnia Akademicka, ul. Anny 6
Księgarnia Naukowa „Elefant", ul. Podwale 6
Łódź
Księgarnia Ossolineum, Piotrkowska 181
Poznań
Bestseller, Wrocławska 16
Księgarnia Koala, Ratajczaka 39
Księgarnia Uniwersytecka, Zwierzyniecka 7
Szczecin
Księgarnia Literacka „Ossolineum"
ul Gen. Sikorskiego 7

Warszawa
Główna Księgarnia Naukowa im. Bolesława Prusa
Krakowskiego Przedmieście 7
Księgarnia ORPAN, Pałac Kultury i Nauki
Księgarnia ORPAN BIS, ul. Twarda 51/55
S.C. Księgarnia Ossolineum „Litera"
ul. Jaworzyńska 4
Księgarnia Uniwersytecka „Liber"
Krakowskie Przedmieście 24
Księgarnia w Centrum Sztuki Współczesnej
Pałac Książąt Ujazdowskich
Księgarnia „Reprint", Krakowskie Przedmieście 71
Księgarnia „Odeon", Hoża 19
Księgarnia „Odeon" II, ul. Bagatela 14
Księgarnia „Czytelnik", ul. Wiejska 14
Galeria „Zachęta", pj n Małachowskiego 3
a

Wrocław
Księgarnia Ossolineum, Rynek 6

Ciągłą sprzedaż hurtową publikacji Wydawnictwa IS PAN prowadzi:
1. Akademia Klon s.c. Hurtownie Książek.
01-217 W-wa, ul. Kolejowa 15/17, tel. 632-55-91
2. Skład Księgarski „centrum" sp. z o.o.
01-217 W-wa, ul. Kolejowa 5/7 tel. 631-86-93

Numer liczy 13 ark. druk.
Fotoskład: „Iskra", Warszawa, ul. Ratuszowa 11; tel. 18-94-24
Druk: inż. Piotr Włodarski, ul. Ksawerów 21; tel. 43-14-71 w. 240
Nakład 1200 egzemplarzy

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7870" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7851">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/894c472b0cab79f92ce0ac450abd08a8.pdf</src>
        <authentication>e4084ec4413d9f0bc90e57a8d947723a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94169">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94170">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94172">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2811</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94174">
                <text>Wstęp do dzienników Bronisława Malinowskiego 1908-1913 / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94178">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1, s.91-92</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94180">
                <text>Kubica-Heller, Grażyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94183">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94186">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94189">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94197">
                <text>Wstęp do d z i e n n i k ó w Bronisława
Malinowskiego 1908-1913
Grażyna K u b i c a - H e l l e r
Mniej więcej rok temu można było obejrzeć w Muzeum
Narodowym w Krakowie (w towarzystwie dużej liczby lekko
znudzonych uczniów szkół średnich) wystawę Koniec wieku.
Pokazano wtedy wiele obrazów, grafik i elementów sztuki
użytkowej: secesyjnych i zakopiańskich mebli, sreber, wazo­
nów, a także ubrań (długie suknie z upiętym trenem noszone
oczywiście na gorset, surduty z prążkowanej wełny etc). Wy­
brałam się na tę wystawę w złudnej nadziei zanurzenia się
w atmosferę, którą w latach swej młodości oddychał Broni­
sław Malinowski. Atmosfera to jednak jest to, co się ulatnia
najszybciej. Sztuka zaś z tego okresu wydała mi się cokol­
wiek zwietrzała: nie porusza, nie jątrzy, nic nowego nie jest
chyba w stanie powiedzieć. Ale - cokolwiek by o niej mówić
-jest to sztuka nowoczesna. I tu rodzi się pewna refleksja: ar­
tyści ówcześni malowali swe modernistyczne na wskroś
obrazy ubrani w zdecydowanie XIX-wieczne ubiory. I taki
jest też Malinowski: jakkolwiek „nowoczesny" by był, jest
ciągle dzieckiem XIX wieku, z jego wiarą w naukę, postęp,
nieograniczone możliwości ingerencji człowieka w przyrodę
i samego siebie.
Prezentowane tutaj dzienniki najlepiej o tym świadczą. Są
zapisem heroicznej walki o stworzenie siebie, ukształtowanie
swego charakteru, a nawet zmienienie fizjologii za pomocą
pracy nad sobą, kształtowania woli, żelaznej konsekwencji. Są
świadectwem wiary w możliwości człowieka, ale jednocze­
śnie pokazują, że ta walka z samym sobą jest walką nieustan­
ną, że człowiek nigdy nie może zaprzestać tych wysiłków
i powiedzieć: oto jestem taki, jaki chciałem być. Wszystkie
kolejne zeszyty zapisywane przez Malinowskiego miały słu­
żyć zaświadczaniu tej ustawicznej walce, być wiwisekcją, ra­
chunkiem strat i zysków. Żeby to osiągnąć, musiał być sam
przed sobą szczery w sposób absolutny, musiał się obnażyć,
żeby dokonać tych rozrachunków. Był jednocześnie podmio­
tem i przedmiotem eksperymentu. Musiał uczciwie zdać spra­
wę ze swych postępów czy recesji. To ustawiczne grzebanie
się w sobie i wytyczanie sobie celów, do których miał zmie­
rzać, może być obecnie cokolwiek śmieszne, naiwne lub ekshibicjonistyczne. Dlaczego reakcje są teraz takie? Dlaczego
patrzy się z politowaniem na jego wysiłki? Skąd bierze się
przekonanie o ich bezcelowości? Może dlatego, że utraciliśmy
pozytywistyczną wiarę w nieograniczone możliwości czło­
wieka, w doskonałą plastyczność ludzkiej osobowości i do­
wolne jej kształtowanie. W utraceniu tej wiary, gdy chodzi
o osobowość człowieka, największą rolę odegrała chyba psy­
choanaliza oraz włączenie pewnych jej elementów do ogólnej
wiedzy człowieka XX wieku. To ta wiedza powoduje, że zda­
jemy sobie sprawę z bezcelowości zamiarów ukształtowania
siebie zgodnie z jakimś apriorycznym modelem. Wiemy, że
jedyne co możemy zrobić, to poznać samych siebie i starać się
zminimalizować trudności, które napotykamy, funkcjonując
w świecie, poznać źródła tych trudności i starać się je ograni­
czyć. Raczej zdajemy sobie sprawę ze swych ograniczeń, niż
wierzymy - jak Malinowski - w możliwość dowolnego „prze­
programowania" samych siebie.
1

2

*

*

Bronisław Malinowski oprócz tego, że jest autorem kilku­
nastu książek i niezliczonej liczby artykułów, przez dobrych
kilka lat swego dorosłego życia pisał dzienniki, a przez całe
życie - ogromną liczbę listów: zarówno oficjalnych, jak i pry­
watnych. Tej jego „scriptomanii" zawdzięczamy możliwość
wejrzenia w jego prywatność, bycia z nim, sekundowania je­
go walce z samym sobą, wejrzenia do jego alkowy, poznania
jego kobiet, przyjaciół, fascynacji; wejścia poza wygładzony
świat antropologa z Argonautów Zachodniego Pacyfiku
w dzień-po-dniu pisaną historię zmagań z codziennością pra­
cy terenowej; możemy drobiazgowo poznać historię jego
małżeństwa z niezwykłą kobietą, jaką była Elsie Masson.
Czytając to wszystko, trudno się oprzeć refleksji, jak bar­
dzo nasza kultura jest różna od tamtej. W świecie Malinow­
skiego i Elsie był czas na pisanie dzienników, pamiętników
i listów, był czas na czytanie ich, potrzeba ich gromadzenia,
pakowania w kolejne kufry przy kolejnych przeprowadzkach.
Ile wysiłku dawkowanego codziennie wymagało zapisanie ta­
kiej masy papieru!
3

4

5

*
Publikowane poniżej dzienniki pochodzą ze zbiorów bi­
blioteki London School of Economics and Political Science
w Londynie, gdzie zostały zdeponowane przez Helenę Wayne,
córkę Malinowskiego. Pisane były po polsku, choć zawierają
wiele wtrąceń: pojedynczych słów czy zwrotów, a także całych
fragmentów pisanych po niemiecku, angielsku, a także francu­
sku, hiszpańsku i włosku. Transkrypcji dokonałam z kserogra­
ficznych kopii zmikrofilmowanych oryginałów zamówionych
w LSE przez Instytut Sztuki PAN. Zapiski były prowadzone
ołówkiem lub piórem, co wpływało na możliwości odcyfrowania. Trankrypcja wymaga jeszcze porównania z oryginałami.
Z potrzeby pewnej autentyczności zachowana została
ortografia i interpunkcja oryginału, poza wypadkami, kiedy
wymagało tego zrozumienie treści. W tym celu także rozwi­
nięto skróty, gdyż dziennik odznaczał się wielką lakoniczno­
ścią stylu. Nawiasy kwadratowe oznaczają ingerencje redak­
torki, znak [?] - nie odczytane słowo.
Poszczególne zeszyty opatrzone były inskrypcjami biblio­
tecznymi zawierającymi prawdopodobne daty ich napisania,
gdyż Malinowski miał zwyczaj zaznaczania tylko dnia i mie­
siąca, ale nie roku. Te prawdopodobne daty są w większości
wypadków błędne. Moje ustalenia w tej mierze są nadal hi­
potetyczne, choć bardziej zbliżone do rzeczywistości, oparte
na analizie zawartości samych dzienników, oraz mojej
wiedzy dotyczącej biografii Malinowskiego.
Prezentowane niżej dzienniki zostały poddane jedynie wstęp­
nej obróbce edytorskiej, co - mam nadzieję - czytelnicy mi wy­
baczą. W pełriym opracowaniu ukażą się w wydaniu książko­
wym. Nie wiadomo jednak na razie kiedy to nastąpi ani w jakim
wydawnictwie. Miejmy nadzieję, że nie podzielą losu czekają­
cych od kilku lat na wydanie w PWN kolejnych tomów Dzieł.
91

�*
*

#

Zeszyt pierwszy, pochodzący z 1908 roku, Malinowski
zapisywał podczas swego pobytu na Wyspach Kanaryjskich,
gdzie spędził razem z matką około półtora roku w latach
1906-1908 w celu poratowania zdrowia. Było to świeżo po
ukończeniu studiów na Wydziale Filozoficznym Uniwersyte­
tu Jagiellońskiego, zdaniu rygorozów (5 i 10 X 1906) i przed­
stawieniu pracy doktorskiej O zasadzie ekonomii myślenia.
Mieszkali na wyspie La Palma w małej miejscowości Breña
Baja blisko głównego miasta Santa Cruz de la Palma.
Niżej prezentowane fragmenty listów ilustrują okres po­
bytu na Wyspach Kanaryjskich i uzupełniają obraz przedsta­
wiony w dzienniku. List do Stefana Pawlickiego (księdza,
profesora filozofii UJ):
„Canary Islands (via London) Santa Cruz de la Palma,
4 stycznia 1907, [...] Oddaję się teraz mianowicie zupełnie
kuracyjnemu trybowi życia; przede wszystkiem więc dużo
jem i śpię, poza tym biorę kąpiele morskie i słoneczne, cały
dzień siedzę nad brzegiem morza, jednym słowem, jestem
spokojny, szczęśliwy i próżnujący. Mieszkam z Mamą w ma­
łej willi, ładnie nad brzegiem morza, za miastem położonej.
Warunki znaleźliśmy tu idealne: klimat doskonały, nieporów­
nanie równiejszy i cieplejszy niż na wybrzeżach Morza Śród­
ziemnego; wielki spokój, bo cudzoziemców, poza nami, na
całej wyspie absolutnie nie ma, ludność zaś miejscowa, tak
jak jest cofnięta o jakie 100 lat pod względem kultury, tak
z drugiej strony odznacza się brakiem zupełnym tempera­
mentu i życia, nie jest więc denerwującym środowiskiem.
W ogóle panują tu niezmiernie prymitywne i hiszpańskie
stosunki. Przed paru tygodniami wybuchła w tutejszej stolicy
Santa Cruz de Tenerife jakaś zaraza, jak wszyscy prywatnie
twierdzą, dżuma, jakkolwiek b[ardzo] lekka. Otóż przede
wszystkim władze nic oficjalnie nie ogłosiły, a raczej twier­
dzą urzędowo, że nic nie m[a], ażeby nie 'psuć opinii' wy­
spom. Na skutek tego wywiązała się wojna między wyspami.
Mieszkańcy Teneryfy chcieli uciekać na inne wyspy. Guber­
nator wysp, tam zamieszkały, wysłał rozkaz, ażeby wszędzie
otworzono porty. Inne wyspy na to się nie zgodziły. W Las
Palmas otworzono kwarantannę, w której pokutujących nie­
miłosiernie zdzierają. U nas na Palmie, gdzie nie ma odpo­
wiednich urządzeń, całkiem nie przyjmują pasażerów i towa­
rów. Delegatura gubernatora i eskortujących go karabinierów
przyjęto ołowiem; żandarmi z brzegu podnieśli broń przeciw
żandarmom z łodzi '¡Cosas de España!'. Widziałem to na
własne oczy. Teraz jesteśmy odcięci od świata i tylko listy do
nas dochodzą.

92

Ja teraz poduczyłem się po kastylijsku i czytam już 'Don
Quijote', ale prawie zupełnie zapomniałem po włosku. Te 2
języki nie mogą podobno istnieć w jednej głowie.[...j"
Drugi list napisał Malinowski do swego kolegi gimna­
zjalnego i przyjaciela - Józefa Litwiniszyna, wówczas stu­
denta Akademii Górniczej w Leoben w Austrii. „S=ta Cruz
de la Palma 22/1.908 [...] Obecnie prowadzę ostateczną
struggle for life - walkę o byt. Warunki mam tu doskonałe;
spędzam tu w towarzystwie mej Matki, zresztą zupełnie sa­
motnie, już drugą zimę. Niezmiernie równy, ciepły klimat,
morze, bfardzo] piękne krajobrazy. Ja staram się, systema­
tyczną gimnastyką mięśni i nerwów dojść do pewnej równo­
wagi - do stanu 'silnej woli' w którym bym mógł z całym
spokojem i pogodą rozwijać wewnętrzne życie myślowe; na
tę drogę bowiem ostatecznie się zdecydowałem. (Przed 11/2
rokiem na jesieni zdałem doktorat, celująco i podałem się
0 'sub auspiciis' - do października nie miałem jeszcze odpo­
wiedzi) [...]'"
Prezentowany dziennik ilustruje pewien ważny okres
w życiu Malinowskiego, kiedy to po skończeniu pewnego
etapu, jakim były studia uniwersyteckie, powinien poczynić
plany względem swej przyszłości. Wydaje się, że jest już
wtedy przekonany o tym, że powinien się poświęcić nauce
1 że najlepsze predyspozycje ma w kierunku fizyki. Okres
pobytu na Wyspach Kanaryjskich to jest czas, który posta­
nowił przeznaczyć na pogłębianie swej wiedzy, wypracowa­
nie najbardziej efektywnych technik jej zdobywania, ale
przede wszystkim na ukształtowanie siebie, na wtłoczenie
swej bogatej osobowości w sztywny gorset rutyny, w swój
„system minimum". Można sobie wyobrazić młodego czło­
wieka w bajkowej scenerii nadmorskiej, cichej i spokojnej
mieściny, który w surowej izbie swej małej willi oddaje się
studiom matematycznym, potem ćwiczy mięśnie i system
nerwowy, nie czyta gazet, nie oddaje się życiu towarzyskie­
mu, chodzi na spacer zawsze w to samo miejsce, bierze ką­
piele słoneczne i morskie, potem wraca i znów pracuje
z ołówkiem w ręku nad zadaniami z termodynamiki itd. Ro­
bi sobie wyrzuty, że za bardzo się zmęczył podczas spaceru,
że zamiast radosnego spokoju odczuwa nudę i zniecierpli­
wienie. Jest ten dziennik zapisem walki z samym sobą, cza­
sami niezrozumiałym, zbyt osobistym, a czasami irytują­
cym powtórzeniami. Jest to jednak zapis wielkiej determi­
nacji, siły woli, niepoddawania się zwątpieniu. Jest to ilu­
stracja wiary we własne możliwości: mogę wszystko, trze­
ba tylko wiedzieć jak.
6

*
* *

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7874" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7854">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7f368a92b0752de1fb55b8d269f2dd88.pdf</src>
        <authentication>3d29a1bb93e7b113f816c6a6dd271ca9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94208">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1393</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94210">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94213">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1287</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94215">
                <text>Słowo i gest. Dwa warianty weselnych zaprosin / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94217">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1, s.85-104</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94219">
                <text>Wieczorkiewicz, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94221">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94223">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94225">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="94226">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94231">
                <text>„ETNOGRAFIA POLSKA", t. X X X V : 1991, z.l
P L ISSN 0071-1861

Anna Wieczorkiewicz
(IBL, Warszawa)

Słowo i gest.
Dwa warianty weselnych zaprosin

1

W artykule tym zajmujęsięsposobem istnienia obrzędu weselnych zaprosin
na wsi polskiej w wieku X I X i na początku X X . Zaprosiny traktuję jako element
pewnej rzeczywistości znakowej i dążę do wykrycia zasad budowy tych zna­
ków. Nie chodzi mi przy tym o działania inwentaryzacyjne czy klasyfikacyjne.
(Oczywiście, zabiegi te wykonywane były w toku pracy nad materiałem, ale
stanowiły jedynie etap przejściowy, technikę przygotowania materiału). Przyj­
muję do wiadomości zróżnicowanie form, jaki&lt;e przybiera akt zaprosin , ale nie
rozważam ich związków genetycznych. Ważna natomiast okaże się wymienial­
ność elementów, z jakich formy te są złożone, ich funkcjonowanie, oraz to, czy
orzeeruDowanie'składników wnływa w iakiśsoosób na ich całościowa wymo­
wę.
2

Materiał, na którym się opierałam, to przede wszystkim opisy pochodzące
z omawianego okresu. Niezwykle bogatym źródłem są oczywiście prace O.
Kolberga. Liczne rozproszone informacje zawierają też periodyki „Wisła",
„Lud", „Prace i Materiały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne"
oraz „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej". Korzystałam też z mono­
grafii wesela i ogólnych prac o kulturze ludowej. Z prac nowszych uwzględni­
łam głównie te, które dotyczą obrzędowości weselnej X I X i początku X X
wieku. Miały one rolę uzupełniającą, a niekiedy pozwalały na weryfikację
starszych źródeł.
Zamieszczone przeze mnie cytaty mają pełnić funkcję egzemplifikacyjną
i dobrane zostały ze względu na największą reprezentatywność dla danego
zjawiska - stąd też wynika fakt, że często zestawiam dane pochodzące z róż­
nych regionów.
Można wyróżnić dwa sposoby „proszenia" na wesela - dwa warianty zapro­
sin. Pierwszy z nich wykorzystuje orację - to ona właśniestanowi punkt central­
ny wydarzenia. Słowo mówione zajmuje wtedy szczególną, wyodrębnioną
z całokształtu działań pozycję i ono staje się zasadniczym nośnikiem znaczenia.
Płaszczyznę działań niewerbalnych można zatem ujmować raczej jako kon­
tekst. Oczywiście nie neguję tu faktu, że całość tego rodzaju aktu zaprosin
można widzieć jako znak - czynnik organizujący całość stanowi w nim jednak
przemowa.
Drugi wariant zaprosin obywa się bez oracji. Funkcję nośnika znaczenia
przejmuje wówczas zachowanie, gest. Słowo mówione (jako pewien typ dzia-

�86
i
;
I
j
;
i
!
j
I

ANNA WIECZORKIEWICZ

łania werbalnego) sytuuje się na tym samym, co i one poziomie analizowanej
rzeczywistości. To, co w poprzednim przypadku było kontekstem, staje się
głównym planem wyrażenia. Ten wariant zaprosin nazywam niewerbalnym.
Nie chodzi przy tym o eliminację słowa mówionego, ale o ujrzenie go w innej
perspektywie, jako jednego z rodzajów znaków, funkcjonujących w ramach
złożonego systemu komunikacji. Wychodząc z takich założeń postaram się
przedstawić charakterystyczne, powtarzalne zespoły zachowań i gestów obdarzonych znaczeniem, składające się na swoisty „ekwiwalent" oracji.

Zaprosiny z oracją
I
!
i

Dokładne określenie, czym jest oracja ludowa może sprawiać pewne trud¬
ności. Wiadomo oczywiście, że to pewien tekst mówiony spotykany w życiu
obrzędowym wsi. Niełatwo jednak wydobyć ten szczególny sposób użycia
mowy spośród całości działań obrzędowych. Wydawałoby się, że w jakimś
stopniu decydująca jest forma podawcza - monolog. Granice bywają jednak
płynne. Zdarza się, że orator przechodzi od monologu do dialogu (częste jest
to zwłaszcza w przypadku podziękowania druhny za wieniec).
Oracja stapiać się też może z niewerbalnym, symbolicznym planem obrzę­
du, szczególnie przy oracjach związanych z błogosławieństwem - monolog
przekształca się w dialog gestów czy wymianę formuł. Niekiedy sam obrzęd
zostaje ujęty w swoiste ramy oracji (tzn. występuje ona przed nim oraz po nim).
Zachodzi wtedy przeciwstawienie mowy słów i mowy gestów. Poprzez to obie
mogą wyraźniej wyeksponować swoją specyfikę.
Oracja stanowi swoisty autokomentarz - nakierowana jest na samą siebie.
Poprzez ozdobność formy, liczne powtórzenia i paralelizmy rozciąga swe trwa­
nie w czasie i poświadcza niejako ważność własnego istnienia. Z drugiej strony
kieruje się ku obrzędowi - świadczą o tym liczne elementy semantyki (np.
komentowanie faktu wręczania wieńca przy oracjach wieńcowych), jak i te,
które zawierają się w ukształtowaniu stylistyki i struktury gramatycznej (np.
zwroty nastawione na wywołanie skutku, imperatywy, czy też wtrącenia o fun­
kcji głównie emocjonalnej. Ten ostatni mechanizm wiedzie ku wtopieniu się
oracji (jako strukturalnie wyodrębnionej mowy jednej osoby) w całość obrzę­
dowości, m. in. ku tak częstemu przechodzeniu monologu w dialog. Poetyka
w ujęciu semiotycznym wyjaśnia ten fakt w następujący sposób: „Teoretyczną
podstawą podziału na dialog i monolog jest liczba czynnych uczestników
językowej komunikacji.
Jeśli w kontekście językowym uczestniczy czynnie więcej niż jedna osoba,
mówimy o monologu. W praktyce jednak terminu »monolog« używa się sze­
rzej, obejmując nim także dłuższe, nieprzerwane wypowiedzi jednej osoby,
choćby poza tym językowo czynnych było więcej osób. Owa względność czasu
nieprzerwanej aktywności sprawia, że rozróżnienie jest teoretycznie nieostre.
Nie znamy definicji dostatecznie precyzyjnej. Trudność wynika w znacznym'
stopniu stąd, że właściwy monolog w potocznej komunikacji w istocie nie

;

istnieje, lub, ujmując rzecz ostrożniej, jest strukturą sztuczną. [...] Monolog¬

I

�SŁOWO I G E S T

87

bynajmniej nie występuje we wszystkich kulturach, w tych zaś, które go posia­
dają, iest w istocie wytworem szczególnych sytuacji komunikacyjnych, m. in.
także takich, jakie stwarza literatura pisana" (Mayenowa 1979, s. 260; podkr.
A. W.). Kieruje nas to w stronę pragmatyki. Widać więc wyraźnie, że wszelkie
wyznaczniki formalne nie mogą określić oracji w oderwaniu od jej źródeł
strukturalnych, od sytuacji, która powołała ją do życia. Elementem znajdują­
cym się poniekąd na pograniczu badania wewnętrznej struktury tekstu i jego
pragmatyki jest postawa osób uczestniczących w sytuacji zaistnienia oracji
- ich zamilknięcie, chęć słuchania, stworzenie tła (tzn. ciszy; ustać ma wielo­
głos wszelkich innych działań) dla oracji. Tworzy się szczególna relacja między
oratorem a resztą zgromadzonych ludzi.
Pragmatyka wyznacza też w pewien sposób zasady klasyfikacyjne oracji
- pozwala bowiem określić sytuacje, wokół których grupują się określone
rodzaje tekstów; stąd też można mówić o oracjach cyklu rocznego i oracjach
związanych z życiem rodzinnym. Te ostatnie można podzielić na weselne
i pogrzebowe; oracje weselne zaś w dalszym ciągu dają się klasyfikować w za­
leżności od miejsca, jakie zajmują w obrzędzie.
Poetyka oracji okazuje siew tym przypadku rzeczą drugorzędną. Przemowy
bywają mówione i wierszem, i prozą. Odwołują się też do rozmaitych zasobów
pojęć i obrazów. Oczywiście nie znaczy to, że nie ma żadnych wyznaczników
formalnych decydujących o jedności gatunkowej oracji ludowych. Charaktery­
styczne wydaje się np. powtarzanie pewnych elementów. Niektóre słowa wy­
stępują szczególnie często, liczne są pewne skonwencjonalizowane wyrażenia
używane w celu oddania określonych treści. Spotyka się specyficzny rodzaj
rytmizacji, a niektóre motywy okazują się niemal powszechnie. Płynie stąd
wniosek, że teksty te cechuje znaczny stopień formuliczności. Uderza zwłasz­
cza niezmienność formuł początku i końca. Wyodrębniają one mówiony tekst
z całości wesela. To odgraniczenie to niezwykle istotna cecha oracji. (Jest to
tendencja przeciwstawna do wspomnianego wcześniej dążenia tekstu do wto­
pienia się w całość obrzędowości). Wchodząc głębiej w sam tekst spostrzega
się, że zwroty oratora nastawione są na osiągnięcie pewnego skutku - wiele tu
np. zwrotów imperatywnych. Stąd wniosek o apelatywnym charakterze oracji.
Oracja ludowa byłaby więc dłuższym tekstem monologicznym zwróconym do
grona słuchaczy, związanym z określoną sytuacją głównie o charakterze ob­
rzędowym. Cechowałaby sie ponadto wyodrębnieniem z całokształtu działań
wysokim stopniem apelatywności i formulicznością.
W zasadzie każda część cyklu weselnego może być uświetniona oracją.
Przemowy wygłasza się i przy wręczaniu wieńca i przy błogosławieniu mło­
dych, przed wyjazdem do kościoła i przed obiadem weselnym. Przemowa
zaprosinowa posiada jednak własną specyfikę. Ona bowiem stanowi czynnik
organizujący cały akt zaprosin . Wydarzenie to, będące elementem cyklu ob­
rzędów weselnych, jest jednak dość wyraźnie oddzielone w czasie od zasadni­
czej części uroczystości. Oczywiście, stanowi składnik całego cyklu i tylko
w tym kontekście zyskuje pełny sens. Staje się wtedy szczególnym znakiem,
a zapraszani powinni odpowiedzieć na ten znak. Na ich odpowiedź złożą się
3

�88

ANNA WIECZORKIEWICZ

słowa, gesty i działania generujące z kolei nową sytuację. Oracja „wymusza"
na uczestnikach wydarzenia określoną postawę. Na czas wygłaszania mowy
tworzy się „teatralna" sytuacja. Już sama odświętność stroju drużby i jego
atrybuty wyróżniają go z ogółu; staje się on kimś szczególnym. Takie wydzie­
lenie „aktora" jest pewnym sygnałem do przyjęcia w stosunku do niego posta­
wy widza i słuchacza. Zachowanie drużby również wykracza poza konwencję
codziennych interakcji:
„Starszy drużba wstępuje do każdej wskazanej sobie chaty, ma przemowę,
którą poważnie niby trzepie, podczas gdy w assystencyji jego będący młody
drużba kłania się aż do nóg za każdym silniejszym zwrotem głowy" (Kolberg
1961-1975, t. 3 Kujawy, cz. 1, s. 262). Jak można zareagować na takie zacho­
wanie? Można jedynie patrzeć i słuchać. Tu właśnie widać, w jak dużym
stopniu oracja zaprosinowa staje się występem. Powaga drużby jest powagą „na
niby"; wygłaszany tekst to wyuczona rola. Ukłony młodszego drużby mają
uświetniać ową „niby-powagę" przemówienia, a przeznaczone są do oglądania,
współtworzą przedstawienie. Często zdarza się, że drużba „niby czyta" swoją
przemowę z iakieiś kartki Zaprosinv w koleinvch chatach przedzielone sa
swoistymi antraktami - drużbowie przechodzą od domu do domu śpiewając
- ó w cichnący śpiew zamyka „przedstawienie".
Istotny jest też sposób, w jaki oracja wtopiona jest w akt zaprosin:
„Po dwóch zapowiedziach [...] we czwartek przedślubny, drużba, którym
może być i ów swat towarzyszący młodemu, gdy szli obaj prosić o rękę panny
młodej, wraz z młodym panem obchodzą po wsi spraszać gości na wesele.
Wszedłszy do chaty i skłoniwszy się, zaczyna drużba zaraz recytować przemo­
wę zapraszalną, po wygłoszeniu której zamyka ją krótkim: "«Niech będzie
pochwalony Jezus Chrystus!» - i odbiera odpowiedź «Amen». Po czem uma­
wiają się głośno, o ile i gdzie jest do tego podnieta, o liczbę młodzianów
(drużbów) i o swachny (druhny) do usługi, których często prywatnie już zamó­
wiła sobie młoda, przyczem często ponawianemi ukłonami zachęcają rodziców,
aby zaproszeniem nie gardziła. Wszędzie częstują ich wódką, której flaszkę
i drużba nosi ze sobą. Na wygłoszeniu takich zaprosin schodzi im niekiedy cała
noc". (Kolberg 1961-1975, t. 11 Wielkie Księstwo Poznańskie cz. III).
W tym ujęciu oracja stanowi jedynie element całego ciągu zachowań. Ciąg
ów można by przedstawić następująco:
- wejście
- oracja (ujęta w ramy znaków początku i końca)
- pertraktacje dotyczące wesela (oficjalne i mające moc wiążącą - chociaż
młoda „często już sobie prywatnie zamówiła" określone usługi)
- poczęstunek (o funkcji daru - co zostanie jeszcze omówione w dalszym
ciągu artykułu)
- pożegnanie i wyjście (w cytowanym powyżej opisie pominięte).
Niemniej jednak przemowa to element niezwykle istotny; posiada zdolność
ewokowania całej złożonej sytuacji, którą także w pewien sposób „otwiera". I
Tekst oracji zaprosinowej może być wyrażony zarówno wierszem, jak ^
i prozą; granica jest tu zresztą nieostra. Specyficzna poetyka dopuszcza różne \
?

�SŁOWO I GEST

89

interpretacje gatunkowe. Możnaby uznać tego typu teksty za prozę wierszowa­
ną, tak jak to czyni J. Bartmiński (1973, s. 274), ale to wydaje się uzasadnione
raczej w przypadku oracji wieńcowych i oracji mówionych przed wyjazdem do
ślubu (niekiedy te dwa typy łączą się), gdzie struktura tekstu nie wymaga
recytacji, lecz wygłaszania. W oracji zaprosinowej natomiast przeważnie wy­
stępują krótkie, zespolone rymem, zrytmizowane odcinki - mówi sieje w zu­
pełnie inny sposób, na co często zwraca uwagę komentarz autorski folklorysty
zamieszczony w źródłach: „Drużba z poddrużbnikiem późno wieczór wchodzi
do izby i zaczyna trzepać". (Kolberg 1961-1975 t. 11, Wielkie Księstwo Po­
znańskie cz. 3, s. 70).
Do zjawisk przejściowych, leżących na granicy oracji wierszowanej i pro­
zatorskiej należą przemowy, które czerpią z tego samego zasobu pojęć i obra­
zów, ale jednocześnie kładą mniejszy nacisk na wyeksponowanie rymu. Ope­
rują natomiast paralelizmem składniowym i on to stanowi zasadę konstrukcyj­
ną. Efektem jest specyficzny rytm.
Spotyka się też teksty zapisane w źródłach w niejednolitej konwencji, co
świadczy o ich przejściowym charakterze, a nawet o swoistym synkretyzmie
gatunkowy m4.
Można również, choć raczej rzadko, spotkać oracje mówione wyłącznie
prozą, posiadające z gruntu odmienną poetykę5. Uderza w nich wykorzystanie
rozbudowanych, barokowych konstrukcji.
Środki wyrazu, jakich się używa, również posiadają barokową prowenie­
ncję, a cechuje je dążenie do bogatej ornamentyki i do nadania mowie znamion
stylu wysokiego. Służy temu zarówno ozdobność konstrukcji, używanie słów
nie funkcjonujących w mowie potocznej, jak i wymienienie rekwizytów bogac­
twa (пр.: „Z obligacji państwa młodego - lubo lichej prezencji - stawam się
mówcą. Co za szacowna korona berło ozdobi, sygny ty i rubin w tak wielki drogi
przyjaciel życia wielkie i ukochane państwo". (Kolberg, 1961-1975, t. 39
Pomorze, s. 81; podkr. A. W.). Oracje te wskazują wyraźnie na swe źródło
gatunkowe - barokowe oracje szlacheckie. Charakterystyczne wydaje się
ponadto, że przemowy tej nie da się powiedzieć szybko. Długie okresy zdanio­
we, niezwykle złożona składnia, trudne, niecodzienne słownictwo zmuszają do
odmiennej intonacji i do wolniejszego tempa.
Zjawiskiem wśród oracji zaprosinowych najczęstszym są mowy wierszowaneó. Układ elementów treści okazuje się w nich zazwyczaj następujący: po
tradycyjnym pozdrowieniu gospodarzy w imię Jezusa Chrystusa, orator powia­
damia, że przybył w celu zaproszenia obecnych na ślub i wesele. Podkreśla przy
tym wagęskaramentu małżeństwa, a zwłaszcza jego religijne znaczenie. Często
motywuje je biblijną historią Adama i Ewy. Niekiedy włącza też wątek poszu­
kiwania przez pana młodego towarzyszki życia, co ujęte zostaje w konstrukcję
porównania: kawalera porównuje się do ptaszka zbierającego ziele na budowę
gniazdka. Prosi się też, by młodzież mieszkająca w odwiedzanym właśnie domu
zechciała drużbować podczas wesela i informuje, jak powinni przygotować się
do uroczystości drużbowie, a jak druhny. Potem następuje opis hucznej uczty
weselnej. Orator rozwodzi się nad wspaniałością jadła i napoju. Zachwala

�90

ANNA WIECZORKIEWICZ

najróżniejsze uciechy, w jakie obfitować będzie zabawa. Kończy przeprosmami za ewentualne niedostatki własnej wymowy, po czym żegna zebranych,
również imieniem Chrystusa.
Układ tych elementów wydaje się niezwykle charakterystyczny. Korzysta­
jąc z Bachtinowskich kategorii analizy świata przedstawionego w twórczości
F. Rabelais'go7 można zauważyć przechodzenie od oficjalnej powagi, respe­
ktującej tradycyjną, ustaloną hierarchię zjawisk, do karnawału, będącego od­
wróceniem tego porządku. Już pierwsze słowa narracji przywołują sferę sakral­
ną - orator wita wszystkich imieniem Boskim; Boskim nakazem motywuje też
sakrament małżeństwa. Nieustannie wspomina te elementy rzeczywistości,
które kojarzą się z dziedziną sakralną - ona staje się gwarantem stabilności
świata. Z chwilą, gdy mówca przechodzi do opisu uczty weselnej oficjalna
hierarchia zjawisk ulega zawieszeniu. Tu rządzą inne prawa, a świat staje się
„światem na opak". (Stąd liczne konstrukcje budowane na zasadzie paradoksu,
częste zwłaszcza w opisie weselnych przysmaków, пр.:
„Pieczeń kumurową (z komara),
biesiadę morową,
wróblą golenią
podzielą, uszanują całą fornalską kompaniję."
(Kolberg 1961-9175, t. 11, Wielkie Księstwo Poznańskie, cz. III, s. 88).
W tej części mowy ze szczególnym upodobaniem przywołuje się sferę nazywa­
ną przez M. Bachtina „dołem materialno-cielesnym".
Taka „dwubiegowość" treści oracji skorelowana jest z jej poetyką. Część
oficjalna, ujęta zwykle w dłuższe okresy zdaniowe, wykazuje pewne dążenia
do górnolotności. Słownictwo, czerpiące z języka modlitw i pieśni kościelnych
ma nadawać przemowie znamiona stylu wysokiego.
Natomiast część „karnawałowa" operuje krótkimi, lapidarnymi całostkami
intonacyjnymi. Rzeczywistość zostaje odmalowana w konkretnych, zmysło­
wych kategoriach. Nie stroni się przy tym od wyrażeń dosadnych.
Orację zaprosinową w jej obu częściach cechuje wielowątkowość. Tok
wywodu dopuszcza rozwój i fabularyzację wielu motywów. Mówiąc o tym, że
państwo młodzi przystąpią do sakramentu małżeństwa można przy okazji
opowiedzieć dzieje Adama i Ewy. Prosząc, by dziewczęta mieszkające w od­
wiedzanym domu były na weselu druhnami, a chłopcy drużbami, drużba instru­
uje dokładnie, jak powinni się do tego przygotować. Ponadto zdarza się mu
opowiedzieć, jak to kiedyś pewna druhna przyniosła pannie młodej wiele
wstydu gubiąc w kościele trzewik, czy też zasypiając w czasie uroczystości.
Opisując wspaniałość uczty weselnej przypomina o korzyściach, jakich przy­
sparza starszemu drużbie jego urząd - może on do woli i bezkarnie lasować
weselne przysmaki. Do pokaźnych rozmiarów rozrasta się też wątek zabijanego
i ćwiartowanego woła, przywoływany zwykle w części rozwodzącej się nad
wspaniałością uczty.
Takie rozbudowanie tekstu jest niezwykle charakterystyczne dla ustnej
literatury ludowej. Istnieje jednak i tendencja przeciwstawna, wiodąca ku kon­
densacji treści. Przywołuje się wtedy jedynie fragment wersji rozbudowanej.

•ku,

.

1

�SŁOWO I GEST

91

Ponieważ orator odwołuje się do pewnego znanego wszystkim zasobu pojęć,
nie zachodzi potrzeba akcentowania związków logicznych między elementami,
a konstrukcja operuje zasadą zestawiania formuł. Mechanizm spójności tkwi
nie w samym tekście, lecz w jego kontekście kulturowym. Dlatego tak ważne
jest pamiętanie o pragmatyce tekstu. To nie poprzez semantykę wewnętrzną
oracja spełnia swą funkcję - ważniejszy jest fakt jej wypowiedzenia, oraz to, że
fakt ów posiada moc ewokowania określonej sytuacji. Z drugiej jednak strony
to dopiero ta sytuacja obdarza orację pełnią znaczeń.
Oracja jako sformalizowany, dłuższy tekst mówiony jest szczególnym
aktem mowy, wymaga określonych warunków, oraz określonej postawy zarów­
no mówiącego, jak i słuchaczy. Dlatego konieczne staje się silne zaznaczenie
jej granic, przygotowujące słuchaczy do momentu zaistnienia przemowy. Wy­
nika stąd ważna pozycja wypowiedzi inicjalnych i końcowych (one to, jak już
wspomniałam, okazują się najbardziej formuliczne). Rolę znaku początku
i końca pełni w przemowie zaprosinowej przeważnie zwrot „Niech będzie
pochwalony Jezus Chrystus". Formuła ta zyskuje jednak zupełnie inny
wydźwięk w zależności od pozycji w tekście. Początkowe „Niech będzie po­
chwalony Jezus Chrystus" skojarzone zostaje z sytuacją przybycia i powitania
- słowa te są w takim układzie konieczne i nie muszą być odbierane jako część
przemowy. (Źródła pomijają często tę formułę lub podają ją jako część konte­
kstu sytuacyjnego). Niekiedy jednak taki początek wiąże się formalnie z dal­
szym ciągiem. Wtedy mogą zachodzić pewne przesunięcia (najczęściej skła­
dniowe) wewnątrz formuły:
„Niech będzie Jezus Chrystus pochwalony!
przychodzimy tutaj z prośbą, a niesiem ukłony..."
(Kolberg 1961-1975, t. 11 Wielkie Księstwo Poznańskie, cz. III, s. 98).
Ponieważ początek oracji sytuuje się na „biegunie oficjalności" powitanie
w imię Chrystusa współgra semantycznie z całością. Zupełnie inaczej wygląda
sytuacja akcentu końcowego (chociaż przeważnie jest to ta sama formuła). Ku
końcowi bowiem tekst staje się coraz mniej oficjalny, coraz więcej w nim
zwrotów potocznych, a i tematyka (uczta weselna, tańce, zabawa, swawola)
odbiegają od wzorca sztywnej, oficjalnej powagi. Niekiedy tekst „przygotowu­
je" do tej formuły, sygnalizując, że zbliża się zakończenie. Po opisie uczty
i zabawy wygłasza się bowiem słowa:
„Panie ojcze, pani matko,
prosim, byście darowali,
w czem się nie spodobali,
czyli w śpiewie, czyli w mowie,
bom się nie uczyli w szkole,
jeno u cepów w stodole.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"
(Kolberg 1961-1975, t. 24 Mazowsze, s. 128).

�92

ANNA WIECZORKIEWICZ

Równie częste są jednak przypadki, gdy pod względem semantycznym
zachodzi dysonans: sfera sakralnej uroczystości styka się ze sferą rozhukanej
zabawy:
„Będziemy tam mieli jeszcze co więcej,
bo i wół i krowa na krępulcu jęczy;
i ten wół w oborze, i ten w komorze
też nam dopomoże,
co daj Panie Boże.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"
(Kolberg 1961-1975, t.20 Wielkie Księstwo Poznańskie, cz. II, s. 283).

!

I

j
!
¡
!

j

Niekiedy takie zestawienie ma miejsce nawet po owym „przygotowaniu"
do zakończenia:
„Przebaczcie nam moi mili panowie,
boć my się tego nie uczyli w żadnej szkole,
tylko przy cepach w stodole;
a cepy i stodoła - była i będzie nasza szkoła,
będzie ci to tom, będzie sarni udzik pieczony,
niech będzie Jezus Chrystus pochwalony."
(Kolberg 1961-1975, t. 39 Pomorze, s. 111).
Ciekawym zjawiskiem wydaje się kumulacja formuł prowadząca do
wzmocnienia efektu, jak пр.:
(po „przygotowaniu" do zakończenia)
[...] ino my w takich bywali (szkołach -A. W.)
co nas kozicami okładali
i: k'sobie, ocib na nas wołali.
Daj Boże. Amen.
Zatem nich będzie pochwalony Jezus Chrystus."
(Kolberg 1961-1975, t. 10 Wielkie Księstwo Poznańskie, cz. III, s. 240).
Dzięki takiemu zwielokrotnieniu formuły tekst zyskuje niejako podwójne
zakończenie. Jednocześnie zauważa się jednak dążenie do umotywowania tego
podwojenia: spójnik „zatem" łączy te formuły.
Widać więc, że formuły początku i końca, mimo identycznego brzmienia,
posiadają z gruntu odmienną istotę. Początkowe „Niech będzie pochwalony
Jezus Chrystus" wiąże się z sytuacją powitania, wynika z niej w sposób konie­
czny i jest spójne treściowo z tekstem, który następuje potem. Posiada też
kilkupoziomową semantykę.
Formuła końcowa zostaje odsemantyzowana, staje się wyłącznie znakiem ,
końca.
I
Formułując zasady podejścia do zaprosin, zaznaczyłam, że będą one trakto- .
wane jako pewnego rodzaju zamknięty akt. Porównując znaki rozpoczęcia
i zakończenia oracji zaprosinowych z analogicznymi częściami oracji wesel- f
nych innego typu, można znaleźć liczne argumenty motywujące takie podej- 4
4

j

L

i

�SŁOWO I G E S T

93

ście. Sposób, w jaki przemowy te funkcjonują i w jaki są wprowadzane okazuje
się odmienny.
W przypadku zaprosin wejście drużbów „przygotowuje" całą sytuację. Po­
słańcy posiadają zwykle rekwizyty wskazujące na ich funkcję, mówiące o tym,
że teraz dokona się coś nie należącego do zwykłego porządku dnia. Ich wejście
„wymusza" odpowiednią postawę na ludziach obecnych w izbie.
Zupełnie inaczej dzieje się, gdy oracja ma zabrzmieć w wielogłosie wesela
- wymaga ona wtedy środków stwarzających warunki do jej zaistnienia. Do
środków tych należą specjalne formuły o silnej apelatywności. Oto przykłady
takiego tworzenia tła dla wstępu mówcy:
„Proszę o uciszenie!
O Jezu, O Maryja
cóż się tu zebrała ta śliczna kompanija" (oracja przed wyjazdem do ślubu)
(Kolberg 1961-1975, Wielkie Księstwo Poznańskie, cz. III, s. 240).
„Przestańcie mówić, bawić się, tańczyć i przycichnijcie najedno «Zdrowas
Maryja» przynajmniej. Ja pojadę dalej i mówić będę więcej, ja przyjaciel
prawdy. Cześć składam temu nakrytemu stołowi [...]" (przemowa swata przy
podawaniu wieńca) (Juszkiewicz 1893, s. 483).
„Niech będzie Jezus Chrystus pochwalony wszędzie.
A proszę, niechaj tu cicho zaraz będzie.
Dziś korona rozkwitła w kawalerskich rękach [...]" (przemowa swata przy
podawaniu wieńca) (Gloger 1901, s. 35).
Stopień zespolenia tych formuł początkowych z całością oracji jest różny.
Zawsze jednak wyraźne okazuje się nastawienie na osiągnięcie określonego
celu. Goście weselni mają przeistoczyć się w słuchaczy. Funkcję przygotowaw­
czą pełnią też rozmaite czynności - zarówno one, jak i oracja zostają związane
z obrzędem, jak ma to miejsce np. przy błogosławieństwie czy podaniu wieńca:
„Przed wyjazdem do kościoła następował akt błogosławieństwa oraz oracje
dziewosłęba wesela. Straszy drużba ustawiał pana młodego [...] obok panny
młodej:
- Podejcie kropidło i świncunom wodę,
niech nam dziewosłomb powie przemowę.
Stawiano stół nakryty prześcieradłem, a na nim krucyfiks i talerz ze świę­
coną wodą i kropidłem. Dziewosłąb stawał z jednej strony stołu, a państwo
młodzi z drugiej twarzą do niego, obok nich druhny i drużbowie. Na moment
zaległa cisza i dziewosłąb rozpoczynał oracje." (Świątkowski 1986, s. 45).
Oracje wygłaszane wtedy nacechowane są apelatywnością. Podkreślają
wagę obrzędu i stanowią naukę udzielaną młodym. Wszystko to akcentuje
charakter obrzędu przejścia. Sama oracja uzyskuje poniekąd funkcję przygoto­
wania do momentu najważniejszego - błogosławieństwa. W oracjach tego typu
akcenty końcowe stanowią skierowane do słuchaczy zwroty a pelatywne. Orator
to jednocześnie „dyrygent" - zatrzymał na chwilę polifoniczność wesela, spra-

�94

ANNA WIECZORKIEWICZ

wił, że cała uwaga skupiła się na nim, ale nie on jest tu głównym bohaterem
i przedmiotem wszystkich zabiegów. Dlatego potem kieruje uwagę i aktywność
uczestników wesela na „dzianie się", wymusza określoną reakcję, пр.:
„[...] zatem państwo młodzi rzućcie się pod nogi rodzicielskie, proście ich
o błogosławieństwo święte. Teraz żegnajcie się z rodzicami swemi, oraz wystę­
pujcie ze stanu młodzieństwa: panno młoda żegnaj się z siostrami swemi, które
ci się służyć w ostatniej chwili zobowiązały; także i ty panie młody podziękuj .
swym braciom, którzy ci się dziś na tym akcie weselnym przyozdobili. Dzię­
kujcie panom ojcom i matkom, którzy pozostaną świadkami do śmierci. Prze­
praszam cały akt weselny Teraz się zabierzmy do świątyni pańskiej i tam
upadnijmy na twarzach naszych przed obliczem Bożem, ażeby ich Bóg natchnął I
Duchem Świętym i ta Matka Boska ażeby ich z opieki swojej nie wypuściła, I
abv zrozumieli te przvsieee która kapłan nad nimi wymawiać będzie w imie
Jezusa Chrystusa co daj Boże' Amen Niech będzie pochwalony Jezus Chry
stus" (bracia przed wyjazdem do ślubu) fKolbem 1961-1975 t 10 Wielkie
Księstwo Poznańskie, cz. II, s. 93).
Oczywiście w tego typu przemowach spotyka się kończące formuły „Niech
będzie pochwalony Jezus Chrystus", „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Amen" czy inne podobne, ale przy zaprosinach ich zamykający charakter był
0 wiele silniejszy. Tu natomiast często spotkać można szczególny „mocny
akcent": „Kapela wesoło!", „Graczu, wesoło!", a niekiedy współwystępujący
z „formułą świętą" (przed nią lub po niej). Przemowy te nie zawierają owej
niejednolitości nastroju, jaką można było zaobserwować w oracjach zaprosinowych. Ich nastrój jest ckliwy, łzawy, a dużą część wypełniają żale panny młodej
włączone w tekst, wypowiadane przez oratora „odgrywającego" niejako rolę
dziewczyny. To żegnanie stanu panieńskiego posiada formę bliską lamentacji.
Końcowy „mocny akcent" przestraja więc niejako ogólną atmosferę. Oracja
musi bowiem współgrać z całością obrzędu.
Trzeba jeszcze wspomnieć o możliwości innego ujęcia znaków początku
1 końca. Omawiane poprzednio formuły otwierały i zamykały tekst mówiony.
Zaprosiny rozumiane jako akt posiadają ramy nieco szersze:
„Drużba śpiewa przed każdym domem, do którego ma wchodzić, piosenkę
następującą:
Otwórz Kasineczko, niech sam nie stoję;
tylko jedną mam sukienkę, jeszcze nie swoje.
Poczem domownicy drzwi otworzą, a drużba wszedłszy do izby prosi na
wesele" (dalej cytowana jest mowa) (Kolberg 1961-1975, t. 19 Kieleckie, cz.
II, s. 283).
Tu określenie początku jest nieco trudniejsze, jeśli sam początek będzie
rozumiany jako otwarcie sytuacji. Rozwiązaniem najprostszym byłoby przyję­
cie, że jest nim wejście drużbów do izby. Jednakże już śpiew przed domem *
sygnalizuje w jakiś sposób cel przybycia i generuje całą sytuację. Dlatego to
ów śpiew można uważać za znak początku.
-

�SŁOWO I GEST

95

Podobnie dzieje się i przy zakończeniu. Wyjście drużbów kończy samą
czynność zapraszania, ale granica nie jest ostra. Idący od domu do domu
drużbowie śpiewają. Po ich wyjściu słychać jeszcze śpiew należący do danej
sytuacji. Zamykanie i otwieranie okazuje się stopniowe; to właściwie wycisza­
nie, a nie jednorazowe, zdecydowane zamknięcie.

Niewerbalny wariant zaprosin
Już po próbie wstępnego przyjrzenia się sytuacji widać bardzo wyraźne
różnice między zaprosinami z oracją a niewerbalnym wariantem zaprosin. Przy
wygłaszaniu przemowy zapraszał zwykle drużba z poddrużbnikiem (rola tego
ostatniego ograniczała się zwykle do ukłonów). W niektórych okolicach cho­
dził z nimi pan młody. Przez cały czas zachowywał on jednak postawę milczącą
i bierną. Główny aktor - orator był jeden i wokół niego organizowała się cała
scena.
Zupełnie inaczej dzieje się w przypadku niewerbalnego wariantu zaprosin.
Często chodzą wtedy zapraszać młodzi i to wpływa na ukształtowanie poszcze­
gólnych elementów tego aktu (bez ich obecności nie byłoby możliwe np.
błogosławieństwo). Dla obojga młodych przewiduje się bardziej aktywną rolę.
Co prawda bywają „wyręczani" przez drużbów w wypowiedzi formuły, ale
i oni wygłosić muszą swojwe kwestie. Zachodzi wtedy swoista reduplikacja
formuły, пр.: ,
„Na wesele prosi panna młoda w towarzystwie druhny. Wchodzi ona z nią
do chałupy i pozdrowiwszy wszystkich "pochwalonkiem" [...] podchodzi do
każdego, najprzód do starszych wiekiem i stanowiskiem w danej rodzinie,
schyla się do kolan i, ściskając je, mówi: „Prose na wesele". Druhna idzie za
nią (lub przed nią) i zaprasza: „Panna młoda prosi na wesele - i ja wzajem".
(Dworakowski 1935, s'. 65). Młodzi zwykle chodzą osobno - ona z druhną, on
z drużbą; zaczynają spraszać z przeciwnych końców wsi. Starają się nie spotkać
w drodze. Bywa i tak, że istnieją dwa odrębne „scenariusze" zachowania:
„W wystąpieniu młodej i młodego widzimy wszędzie tę sprzeczność, iż gdy
młoda z druhną krótko i poważnie, często nie bez wzruszenia i łez prosi na
wesele, a na twarzach dziewic znać utrudzenie od częstych i niskich ukłonów
i padania do nóg, to przeciwnie drużbowie młodego z radością na twarzach
popisują się w'każdym domu żartobliwymi a długimi oracyami." (Kolberg
1961-1975, t. 28 Mazowsze, s. 188).
Dzieje się zupełnie tak, jakby te dwie postawy uobecniały dwa bieguny
występujące w wierszowanej oracji zaprosinowej. Nawet sam sposób udawania
się na zaprosiny bywa różny: młody jedzie konno, młoda idzie, on tylko
zaprasza, ona zaś gromadzi rekwizyty mające uświetnić uroczystość (np. „po­
życza po wsi zdobić ją i towarzyszki mające wstążki różnobarwne") (Kolberg
1961-1975, t. 20 Radomskie, cz. I, s. 183).
Wyodrębnienie sekwencji zachowań w niewerbalnym wariancie zaprosin
jest trudniejsze niż w przypadku zaprosin z oracją ze względu na większą
rozmaitość form. Oczywiście i tu cały akt ujęty jest w ramy, jakie stwarza

�96

ANNA WIECZORKIEWICZ

wejście i wyjście zapraszających, ale niełatwo znaleźć wspólny mianownik dla
wielu różnych zachowań (np. wspomniana wyżej odmienność scenariusza dla
zapraszania przez młodego i zapraszania przez młodą. Ponadto występują tu
duże różnice regionalne). Myślę, że za zasadnicze elementy można uznać dwie
czynności: błogosławieństwo i obdarowywanie (ten element w dalszej części
artykułu nazywany będzie w skrócie „darem"). Prośba o przyjście na wesele
może być (i zwykle bywa) wyrażona słowami (np. Kolberg 1961-1975, t. 49
Sanockie-Krośnieńskie, s. 336) lub też, jak w cytowanym poniżej fragmencie,
może kryć się głębiej w strukturze całego aktu.
Oto jak błogosławieństwo i dar sytuują się w konkretnym akcie zaprosin:
błogosławieństwo
„Przy spraszaniu «w wesele», po przybyciu do domu pozdrawiają domow­
ników „pochwalonym". Młoda lub młody kłania się nisko wszystkim członkom
rodziny „po starszemu", wypowiadając przy każdym ukłonie prośbę: „Proszę
0 błogosławieństwo", odpowiadają im: „Niech Pan Bóg błogosławi".
dar
„W tym czasie towarzysząca druhna lub marszałek układa chleb na stół.
Kiedy młoda (młody) odchodzą, chleb przyniesiony przez nich pozostaje,
a otrzymują z tego domu pół bochenka (skrajkę) chleba."
(Oleszczuk 1951, s. 43-44).
Można tu zauważyć następującą sekwencję działań: pozdrowienie - ukłon
1 prośba o błogosławieństwo - uzyskanie błogosławieństwa (wypowiedzenie
formuły słownej) - wymiana darów - wyjście. Teksty mówionych tu formuł
wtapiają siew ciąg innych działań rytualnych, nie zostają wyodrębnione tak jak
tekst recytowanej oracji. Narzuca się więc ujmowanie ich jako istniejących
w tej samej płaszczyźnie analizowanej rzeczywistości co gesty.
Błogosławieństwo
Niezwykle istotny okazuje się tu gest. Mówi się przecież, że młoda chodzi
„po kłanianiu"9, że dostaje podarunki „za ukłon"10. Gest nadaje nazwę całemu
aktowi. Jest to oczywiście inny rodzaj ukłonu niż ukłon młodszego drużby przy
wygłaszaniu oracji, które urozmaicały i uświetniały wykonanie tekstu i w któ­
rych dało się zauważyć akcenty karnawalizacji świata oraz pewną dozę autoparodii. Tu natomiast jest to ukłon nacechowany powagą i rytualizmem. Formuła
słowna pełni funkcję uzupełniającą; ma mniejszą siłę ewokowania »iż gesty.
W cytowanym przykładzie mamy do czynienia z wymianą formuł.- więc ze „
zrytualizowanym dialogiem. Wraz z tym, co mówią gesty dialog ów składa się ,
na obrzęd błogosławieństwa.
Słowo może naturalnie rozbudować zaprosiny - istnieje nawet pewna dowolność w tym względzie, пр.:
r
;

�SŁOWO I GEST

97

„Panna młoda z druhną zaprasza na wesele, kłaniając się do kolan i mówiąc:
«prosze o błogosławieństwo* i na tem mogłaby poprzestać oświadczeniu, która
jednak rezolutniejsza, to prócz tego odezwie się do gospodyni domu, aby była
łaskawa usłużyć jej w swachy, a córce, jeśli ją ma, pozwoliła usłużyć w druhny,
synowi zaś w swaty" (Kolberg 1961-1975, t. 28 Mazowsze, s. 200).
Ukłon bywa też wymieniany w formułach, gdy chodzą spraszać tylko druż­
bowie (tj. bez młodych). Mówią wtedy пр.: „Kłaniam się domowi, gospodyni
i gospodarzowi. Prosi pan ojciec i pani matka, pan młody i panna młoda [...]"
(Kolberg 1961-1975, t. 2 Sandomierskie, s. 48).
Dar
Po wymianie formuł i gestów następuje wymiana darów. W ten sposób
umacnia się zawiązaną gestem i słowem więź. (Tę samą funkcję pełnić może
i pozdrowienie każdego spotkanego w drodze człowiekall. Dar może przybie­
rać różne formy. Jedną z nich było z pewnością częstowanie wódką oratora
i jego towarzyszy (przy wariancie zaprosin z oracją). Wódką częstują zwykle
gospodarze, ale bywają przypadki, że przynosi ją ze sobą drużba, (пр.: Kolberg
1961-1975, t. 10 Wielkie Księstwo Poznańskie, cz. II, s. 81). Następuje wza­
jemne przepijanie do siebie, co umacnia tworzącą się między ludźmi więź.
Dość często dar przybiera formę poczęstunku, jakim podejmuje się przyby­
szów:
„Jak chodzą w wiliję ślubu prosyt na wesele, drużba z młodą ukłonią się:
«Prosemy na wesila waszeci, abyste buli łaskawy pryjity.»
«Diakijemu, naj wes Pan Bóg błohosławy i ja was błohosławiu.»
Gazda zaproszony idzie do komory, przynosi chleb, ser i gorzałkę, ugaszcza
ich, a potem daje im przędziwa pół kopy, a czasem 20, a nawet 40 ruczok."
(Kolberg 1961-1975, t. 49 Sanockie-Krośnieńskie, s. 336).
Tu po poczęstunku młoda dostaje coś jeszcze. Taką formę daru spotkać
można bardzo często. Zwykle, jeśli młoda i młody chodzą zapraszać oddzielnie,
dar dostaje tylko dziewczyna:
„Za «ukłon» przy drugich zaprosinach dają młodusze podarunki, najczę­
ściej takie, które mogą jej przydać się w przyszłem gospodarstwie. [...] Pan
młody na kilka dni przed weselem kompletuje drużynę weselną, a w przeddzień
lub w dzień "wyjazdu" zaprasza sąsiadów do siebie na poczęstunek. Podarków
żadnych nie otrzymuje, chyba od chrzestnych rodziców." (Dworakowski 1935,
s. 65). Nawet jeśli oboje dostają podarunki, to dar otrzymany przez młodą różni
się od daru dla młodego, np. jego częstują wódką, ona zaś dostaje przędziwo,
a niekiedy i pieniądze, (пр.: Kolberg 1961-1975, t. 35 Przemyskie, s. 90).
Podarunek dla pana młodego jest więc właściwie szczątkowy, symboliczny. Dar
może też być przynoszony przez drużbów - bywa, że to oni roznoszą po wsi
chleb i ser. W każdym domu, do którego zachodzą prosić na wesele zostawiają
po kawałku, (пр.: Kolberg 1961-1975, t. 20 Radomskie, cz.I, s. 172). Może być
i tak, że to na darze właśnie skupia się znaczenie całego aktu, пр.:

�100

ANNA WIECZORKIEWICZ

J a s t r z ę b o w s k i S.
1893 Mowa zapraszająca na wesele, „Wisła , t. 7, s. 336-338.
„ ;— ,
J u s z k i e w i c z A.
1893 Wesele wielońskic
419-435.
K o l b e r g O.

.Wisła" t 7,s 443-494,703-719, t. 8, s. 114-132,

1961-1975 Dzieła wszystkie, Wrocław.
K o t e r S.
1978 „Stare" i „nowe" w dzisiejszym weselu ludowym, „Literatura ludo­
wa", nr 2, s. 58-66.
К u к i e r R.
1968 Kaszubi bytowscy. Zarys monografii etnograficznej, Gdynia.
К uкiсгR
1975 Ludowe obrzędy i zwyczaje weselne na kujawach, Bydgoskie Towa­
rzystwo Naukowe, Prace Wydziału Humanistycznego, seria C, nr 17, Byd­
goszcz.
K u r e k Cz.
1976 Podopolslci fenoemen retory/ci ludowej, „Studia Śliskie t. 29.
K w a ś n i e w i c z K.
1981 Zwyczaje i obrzędy rodzinne, [w:] Etnografia Polski, Przemiany
kultury ludowej, Wrocław, s. 89-126.
L i s s o w s k i L.
1894 Obrzędy weselne w Szołajdach w powiecie kutnowskim, „Wisła" t. 8,
s. 269-281, 690-719.
Ł o p u s z a ń s k a J.
1976 Zwyczaje i obrzędy wesela w Liszkach, „Rocznik Muzeum Etnogra­
ficznego w Krakowie", nr 2, s. 153-172.
M a l i n o w s k i L.
1901 Zbiór oracji weselnych z okolic Opola, „Materiały Antropologiczno.Archeologiczne i Etnograficzne", t. 5, Kraków, s. 246-261.
M a t l a k o w s k i W.
1892 Oracja czyli zaproszenie na wesele na Kujawach, „Wisła" t. 6,
s. 79-81.

�101

SŁOWO I G E S T

M a y e n o w a M. R.
1979 Poetyka teoretyczna. Zagadnienia języka, AYrocław.

ObllwZrzedll'^

nr 2 s 48 57

MielczarskaW.
1931 Starosta weselny. Poznań.
Niektóre
wierzenia
1899 Metodre wierzenia ludowe w Rudkach, spisał Józef znad Wiszenki
w latach 1870-1875, „Lud", z. 4, s. 346-356.
O l e s i e j u к F.
1971 Obrzędy weselne w Lubelskiem, „Archiwum Etnograficzne P T L "
nr 31, Wrocław.
O l e s z c z u k A.
1951 Ludowe obf zędy wescl'ne na Podlasiu, I_Aiblin.

\9^Gld^m^Lk^

W

parafii ŻelbzewskU^

„Wisła" t. 10, s. 489-794.

R um e 1A
1901 Obrzędy weselne we wsi Masie, „Wisła" t. 15, s. 7-12.
SembrzyckiJ.
1893 Wesele na Mazurach. Mowy placmistrzowskie z powiatu Szczycieńskiego, „Wisła" t. 7, s. 87-97.
Ś w i ą t k o w s k i H.
1961 Dawne wesele łowickie, „Literatura ludowa" nr 1-2, s. 38-58.
Š

W 1

с t с łc J
od Gdowa po Boclinię

Kraków

W ojcicchowsks A
1976 Zwyczaje i obrzędy weselne, [w:] Kultura ludowa Wielkopolski, t. 3,
roznara
Ż m is.g r o d z k i M.
1907 Lud Polski i Rusi. Księga I. Obrzędy weselne, Kraków.

�102

ANNA W I E C Z O R K I E W I C Z

SŁOWO I G E S T

103

The gifts were of different sort - foodstuffs (sometimes a mutual exchange of them), the
things of everyday use or treatments.
The notions of „a bow" or „a gift" occured quite often in the spoken orations too and that
indicates a certain common set of meaningful concepts. Although verbal and non-verbal codes
communicate in two different ways the very essence of the message is the same. We can conclude
that both variants fulfilled the same function - they were the signs referring to the same meaning
although with different inner structure.

Anna Wieczorkiewicz

Word and gesture. Two variants of the ritual invita­
tion tO the Wedding Ceremony
Summary
The subject of the article is the ritual invitation to a wedding ceremony in the traditional
Polish peasant culture at the turn of the 19th and 20th centuries. The study is based on
ethnographical data recorded in that period, included in the great monography of Polish folk
culture by Oskar Kolberg as well as in periodicals: "Wisła", "Lud", "Prace i Materiały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne", "Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej",
in the etnographic descriptions of folk wedding ceremonies and in general monographies of folk
culture. The studies coming from the later periods are of complementary meaning, some of them
verify older records.
The invitation ceremony is considered in the article as a particular communicative event.
The author's aim is to distinguish the essential variants of its form, to discover its structure, its
main components. The problem is whether those components are exchangeable and whether
their rearrangement affects their total significance.
The traditional invitation ceremony appeared in two basic forms: In one of them the best
man would invite the participants of the future ceremony with a recited oration. It was a con­
ventional text, usually in rhymes. It began with "official earnestness" and solemnity expressed
by long sentences and elaborate phraseology and then passed into the images of merry-making
and "the world upside down" described in short, lapidary thematic units.
The commonly repeating elements of the oration were: greeting, the story of Adam and Ewa
as a justification of the prospective marriage, the mention of a small bird collecting plants for
the nest. Then went the requests to designate the bridesmaide and groomsmen and the rules of
their behaviour, the description of the future feast, the apologies for the possible errors of the
orator and the farewell.
The most stable formulas were those beginning and concluding the oration since it was
necessary to mark the limits of the act of communication. The other thematic units were loosely
composed together with no emphasis on the logical connections among them since the orator
used to refer to the concepts familiar to the receivers. The most important was the very act of
delivering the oration - it had the function of a sign creating a particular bond among the
participants and enabled proceedings in ritual action. The invitation orations were different from
the orations recited at other stages of the ritual cycle. The former ones can be possibly conceived
as a mere element in the sequence of actions (i.e. entering of the groomsmen- delivering the
oration - negotiations concerning the future wedding ceremony - treatment - farewell and
leaving of the groomsmen) vet the oration made un the focal noint of the ritual At the same time
the oration itself was a "performance" distinct from the other actions.
Another variant of the ritual act of invitation was the non-verbal one. This does not mean
that it went without words at all but they had no function of the essential unit of meaning. That
function was attached to gestures, acts of behaviour, the spoken word was situated on a level
equal to them.
The persons visiting the future guests with invitations were not the groomsmen but the
groom and maid themselves. In some regions they were due to go together, in others separately.
In the latter case there were two schemes of the ceremony.
The basic components of this variant of the ceremony are: the blessing and the presenting
with gifts. The verbal texts recited by the groom or the bride or any of the bridesmaide or
groomsmen accompanying them had no such great power of evoking situations as the gestures
and were of complementary character. They often had a form of a dialogue. The language of
gestures became particularly expressive by the act of blessing, the bows seem to be most
meaningful among them.

Translated by Anna KuczynskaSkrzypek

�p

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7876" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7856">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5b277419e0c742e793913824e8f8468b.pdf</src>
        <authentication>89ec0384d0a7ab7031eba0df3f758116</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94248">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1390</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94249">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94250">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1284</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94252">
                <text>Taniec w mitach kreacyjnych. Wprowadzenie / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94253">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1, s.31-40</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94255">
                <text>Kowalska, Jolanta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94257">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94259">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94261">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="94263">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94267">
                <text>„ETNOGRAFIA POLSKA", I. X X X V : 1991, z. 1
PL ISSN 0071 -1861

CZĘŚĆ II

Jolanta Kowalska
( I I I K M P A N , Warszawa)

Taniec w mitach kreacyjnych. Wprowadzenie
Gdy Mahadeva budzi się z nieruchomego milczenia, zachwytu i czyni pier­
wszy taneczny ruch, drgnienie przenika martwą materię, przepływają przez nią
fale wibracji Dźwięku budząc ją i przenikając pulsującym życiem. Wtedy ma­
teria zaczyna tańczyć, układa się w olbrzymi łuk aureoli otaczającej jego
postać.
Ananda Coomaraswamy

Jednym z najciekawszych zespołów źródeł odnośnie tańca są mity kreacyj­
ne mówiące o stworzeniu świata i człowieka. W stosunkowo dużej ich liczbie
taniec występuje w roli czynnika sprawczego tworzenia, bądź jednego z ele­
mentów działania kreacyjnego. Częstotliwość występowania tego motywu
mitologicznego nasuwa nieuniknione pytanie - dlaczego właśnie taniec? Jakie
czynniki właściwe myśleniu religijnemu ludów świata spowodowały, że niektó­
re z nich u początku swej drogi postawiły taniec. Artykuł mój poświęcam
wprowadzeniu w tę frapującą problematykę.
1. Przesłanki
Z kwestią obecności tańca w mitach kreacyjnych i wymienionych tu dwóch
jego ról, zetknęłam się kilkakrotnie przy okazji analiz różnych aspektów kultu­
rowych uwarunkowań symboliki tańca. Po raz pierwszy wypłynęła ona
w związku z rozważaniami poświęconymi funkcjom tańca w kulturze, a wśród
nich funkcji komunikacyjnej i przyczynom swojego rodzaju „uprzywilejowa­
nia" tańca w artykułowaniu określonych treści. Ważną wskazówką umożliwia­
jącą rozważenie tej kwestii stanowiło dla mnie spostrzeżenie Melville i Frances
Herskovitsów, zawarte w Dahomey an Narrative (1968 s. 45). Stwierdzili oni,
że w analizowanych tekstach mitologicznych ludów zamieszkujących teren
Dahomeju nie występowały wątki tragiczne. Zauważyli zarazem, że w bada­
nych społecznościach obowiązywała wizja świata pojmowanego jako nieprzy­
jazny ludziom, obszar potencjalnych zagrożeń, narzucająca konieczność mil­
czenia wobec smutku i cierpienia, bowiem objawienie ich mogłoby je powię­
kszyć. Był to powód, ze względu na który uczucia te nie były wyrażane słownie,

�32

JOLANTA K O W A L S K A

m o g ł y b y ć j e d n a k a r t y k u ł o w a n e w t a ń c u . Wprowadze­
nie tańca w miejsce słowa dokonywane było tu więc w ściśle określonych
okolicznościach, z przekonaniem, że jest on środkiem gwarantującym skutecz­
ność i nieszkodliwość wypowiedzi. Spostrzeżenie Herskowitsów nawiązuje do
udokumentowanej w pracach z dziedziny etnologii i religioznawstwa szczegól­
nej klasyfikacji kulturowej słowa (van der Leeuw 1978, s. 188-201; Cassirer
1977, s. 269-275).
Myśleniu magicznemu, które właściwe jest kulturom społeczeństw przedindustrialnych i tradycyjnych przynależna jest tendencja do posługiwania się
omownością, gdy zachodzi potrzeba nazwania mocy i zjawisk przerastających
człowieka w jego własnym domniemaniu. Wiara w niebezpieczną moc wypo­
wiadanego słowa, w tym zwłaszcza nazw własnych, wiąże się z przekonaniem,
że nadanie imienia jest aktem pobudzenia do życia, wypowiedzenie go zaś
równoznaczne z przywołaniem, a zarazem ujawnieniem symbolizowanej przez
nie treści. W konsekwencji oznacza to, że użycie słowa niesie z sobą poważne
ryzyko, zwłaszcza, gdy w grę wchodzą treści ważkie.
Zwolennicy przestrzegania w tańcu prajęzyka ludzkości byliby może
skłonni uznać przedstawione wyżej dane, za przemawiające na korzyść wysu­
wanej przez nich hipotezy. W przypadku prowadzonych tu rozważań najwię­
ksze znaczenie ma fakt, że zaprezentowane kwalifikacje słowa mają swe źródło
w dualnej koncepcji świata, zgodnie z którą rzeczywistości ludzkiej odpowiada
rzeczywistość pozaludzka - święta. Zarazem, kontakt człowieka z owym obsza­
rem świętym jest - zgodnie z konwencją myślenia religijnego - koniecznością,
warunkiem zachowania życia, ponieważ on właśnie jest życia sponsorem.
Nawiązując z nim kontakt człowiek posługuje się środkami, które - zgodnie
z jego przekonaniem - zapewnią mu nie tylko właściwy rezultat działania ale
i bezpieczeństwo, a więc słowem i przedmiotem magicznym oraz samym dzia­
łaniem w tym także tańcem.
Na kwestię tę zwrócił uwagę Gerardus van der Leeuw w rozważanich
poświęconych roli ruchu w obrzędzie (1978, s. 418-419, 422-423) wyróżniając
trzy jej aspekty. - Przede wszystkim więc działanie obrzędowe wywołuje „po­
ruszanie świętej mocy". Po wtóre, sam obrzęd jest ruchem, w którym „własna
moc ciała staje się znowu, podobnie jak w świecie pierwotnym podstawą
sakramentu" (van der Leeuw 1978, s. 419). A wreszcie obrzęd opiera się na
ruchu stanowiącym powtórzenie aktu stwórczego, co decyduje o jego znacze­
niu i przesądza o wartości. Van der Leeuw podkreślił przy tym, że działania
związane z obrzędem, ze względu na występującą w nich szczególną rytmizację ruchu, nabierają charakteru zachowań tanecznych (ibidem, s. 422-424).
1

Dodać należy jeden jeszcze element uzupełniający, a zarazem wyjaśniający
szczególne uprzywilejowanie tańca w omawianym zakresie. - Taniec, ów śro­
dek artykulacji treści zdolny wejść w kompetencje słowa w sytuacji, gdy oka­
zuje się ono zawodne, nazywany bywa j ę z y k i e m
b o g ó w . Docho­
dzimy tu, jak przypuszczam, do sedna sprawy. Bowiem by zostać zrozumianym
należy użyć właściwego języka, w odpowiedni sposób. W tym znaczeniu,
uprzywilejowanie tańca jako środka przekazu wynika z jego kulturowo uwa-

�TANIEC W MITACH K R E A C Y J N Y C H

33

runkowanej kwalifikacji, jako w ł a ś c i w e g o j ę z y k a o b r z ę d u . Ta
zaś jego cecha znajduje potwierdzenie i egzemplifikację właśnie w mitach
stanowiących przedmiot mego artykułu.
Najbardziej znaczący dla całości prowadzonych przeze mnie prac poświę­
conych kulturowym determinantom był i jest casus mitycznego tańca kreacyj­
nego Siwy-Nataradży zaczerpnięty z kultury Indii. Kontakt z reprezentowanym
w nim sposobem pojmowania tańca stanowił ów nieodzowny moment ilumina­
cji poznawczej, umożliwiający przełamanie utartych nurtów myślenia. Analiza
treści tego mitu skonfrontowana z wyobrażeniem rzeźbiarskim opisywanego
w nim tańca stanowiła podstawę, w oparciu o którą stworzyłam koncepcję roli
człowieka w tańcu. Przyjęłam, że podobnie jak mityczny tancerz jest on „tań­
czącym centrum" emisji ruchu i znaków tanecznych. Koncepcja ta umożliwiła
mi ustalenie punktu odnesienia klasyfikacji tańca rozumianego jako forma
przekazu treści kulturowych (Kowalska 1985). Tenże mit, niezmiernie klarow­
ny, kompletny a przy tym „oprawiony" w obszerną literaturę przedmiotu, nadał
nowy wymiar podobnym przekazom mniej kompletnym, bądź po prostu mniej
znanym, stanowiąc zarazem inspirację do bliższego ich poznania.
Taniec jest zjawiskiem ruchowym. Ruch o szczególnych walorach rytmicz­
nych jest jego tworzywem i jedynym sposobem materialnej egzystencji. Dla lej
przyczyny zapewne, podstawowy zakres ról możliwych do spełnienia przez
taniec w mitach omawianej kategorii, wypłynął już przy okazji rozważania
kwestii symboliki ruchu i bezruchu. Powszechnik kulturowy, na mocy którego
tworzywo tańca - ruch - asocjowane jest z życiem w sensie atrybutu i symbolu
życia, w sposób bezpośredni dokumentowała treść mitów kreacyjnych, w któ­
rych taniec, ruch, pierwsze drgnienie kreatora, czy pierwotna wibracja materii
stanowiły czynnik sprawczy aktu stwórczego. W dalszej kolejności były to
mity, w których ruch bądź taniec stanowiły komponent działań twórczych. Na
koniec wreszcie takie, zgodnie z treścią których taniec (ruch, wędrówka) czy­
niły możliwym przełamanie kryzysu mitycznego. Wymienione tu kategorie
mitów kreacyjnych różniące się pomiędzy sobą rolą, którą odgrywał w nich
taniec, odpowiadają zasadniczemu ich podziałowi.
2. Taniec jako czynnik sprawczy kreacji
Istnieją dwa warianty tej roli tańca w mitach kreacyjnych. Cytat stanowiący
motto artykułu, zaczerpnięty z kultury Indii, oddaje sens pierwszego z nich.
R u c h p r z e k s z t a ł c a j ą c y s i ę w t a n i e c , biorący swój początek
z drgnienia Mahadevy ożywia tu martwą materię i pobudza ją do tańca rekreującego świat po każdym kolejnym kataklizmie kosmicznym. Hinduistyczna
doktryna religijna (Berriedale 1964; Bhavnani 1970; Dowson 1978) opiera się
na koncepcji zamierania i odradzania się świata w cyklu Dni i Nocy Brahmy.
Brahma, pierwszy z trójcy bóstw hinduizmu narodzić się miał z jaja kosmicz­
nego (lotosu). Stworzył on świat, zniszczony przed nastaniem pierwszej Nocy
ognistym katalizmem, a następnie odtworzył go ponownie z nastaniem kolej­
nego Dnia. Cykl Dni i Nocy Brahmy powtórzyć się ma sto razy po czym nastąpi

�34

JOLANTA K O W A L S K A

zwinięcie świata, swojego rodzaju autoanihilacja, powrót do pierwotnego jaja
kosmicznego, z którego wszystko wzięło początek.
W mitach o stworzeniu świata zarejestrowanych w kulturze Indii występują
jeszcze dwa inne wątki kojarzące taniec z kreacją. Zgodnie z Rygwedą, a więc
najstarszą przedaryjską warstwą wierzeń, wyłonienie świata z Chaosu dokona­
ne być miało przez krąg tańczących bogów. Motyw ten powtarza się następnie
w opisie wydobycia z dna oceanu amrity - napoju nieśmiertelnych - dokony­
wanego już nie poprzez taniec lecz ruch obrotowy mątewki obracanej przez
bogów i asurów .
Trzeci wątek związany jest z postacią Siwy-Nataradży - Pana Tańca (por.:
Kowalska 1985), któremu przypisywane są atrybuty całej trójcy bóstw hindui­
stycznych. - Brahmy, do którego należała kreacja świata, Wisznu utrzymujące­
go świat w trwaniu i chroniącego go, oraz Siwy - niszczyciela. Zgodnie z mi­
tem mówiącym o „prawykonaniu" a zarazem początku nieustającego tańca
nadania, Siwa tworzy nim, zachowuje w trwaniu i niszczy istnienie, w sensie
niszczenia zła-niewiedzy. Wykonuje zaś swój „stwórczy tan" w idealnym cen­
trum - środku i sercu świata, które jest zarazem sercem każdego z ludzi. Uosa­
bia on tu pełnię kompetencji, kategorii istnienia a nade wszystko pełnię czaso­
przestrzeni, które powołuje do życia swym tańcem.
Inny przykład tańca kreacyjnego, którego źródłem jest pierwotny impuls
zawiera mitologia Dogonów z Afryki Zachodniej (teren Mali). Zgodnie z kon­
cepcją tego ludu na temat stworzenia świata (Griaule 1970; Griaule, Dieterlen
1963, s. 84-87, 1965, s. 61-62, 95-101) początkiem wszystkiego była wibracja.
Siedem pierwszych wibracji materii we wnętrzu jaja kosmicznego, inaczej
ziarna po (identyfikowanego z najmniejszym znanym Dogonom nasieniem
- digitaria exilis, a zarazem z bliźniaczą gwiazdą Syriusza nazywaną gwiazdą
Digitaria) sprawiło iż pękła jego powłoka i materia rozprzestrzeniła się po
najdalsze krańce świata. Jednocześnie, owe wewnętrzne wibracje wprawiły
materię w ruch rozwijający się zgodnie z linią spirali, stanowiący swoisty taniec
kreatora - boskiego garncarza Amma. Rzecz znamienna, że zarówno pierwsze
drgnienie Mahadevy w mitologii Indii, jak i pierwotna wibracja materii w wie­
rzeniach Dogonów, mają swe źródło w intelekcie - ruchu myśli Kreatora.
Drugi wariant roli tańca jako czynnika sprawczego w mitach kreacyjnych,
s a m o i s t n i e s t a n o w i ą c e g o a k t s t w o r z e n i a reprezentuje ta­
niec Eurynome z przedhclleńskiego mitu pelazgijskiego. - „Na początku Eurynome, bogini wszechrzeczy, wyłoniła się naga z Chaosu, nie miała jednak na
czym oprzeć stóp, wobec czego tańcząc samotnie na falach oddzieliła morze
od nieba. Tańczyła w kierunku południa a wiatr, który wiał w ślad za nią
wydawał się czymś nowym i zbyt samodzielnym by od niego zacząć dzieło
stworzenia. Kręcąc się w koło chwyciła ten Wiatr Północny, roztarta go w dło­
niach i patrzcie: oto powstał wielki wąż Ofion. Eurynome tańczyła by się
rozgrzać, jej ruchy stawały się coraz gwałtowniejsze aż Ofion pełen pożądania
owinął się wokół jej boskich członków i połączył się z nią" (Graves, 1967, s.
2

37)3.

�35

TANIEC W MITACH K R E A C Y J N Y C H

Występują tu dwa znamienne motywy ruchowe rejestrowane w wielu mi­
tach mówiących o powstaniu świata i człowieka. Pierwszy, to ruch Kreatora na
falach praoceanu prowadzący do stworzenia stałego gruntu, „na którym można
by oprzeć stopy". W przytoczonym micie pelazgijskim jest to taniec wykony­
wany jako celowe działanie twórcze. Znane mi jego korelaty mają na ogół
charakter czysto ruchowy, bądź działań paratanecznych. W mitologii fińskiej
np. miał to być wręcz bezwolny ruch dziewicy Leonnotar unoszącej się biernie
w bezkresie wód pokrywających ziemię (Kalwela 1980, s. 8-10). Z kolei, zgod­
nie z mitycznym przekazem na temat początku Indian Omaha, był to ruch
bezcielesnych istnień przemieszczających się ponad wodami w stronę północy
a następnie wschodu, południa i zachodu (zgodnie z wierzeniami Omaha był Го
kierunek tworzenia, a w praktyce obrzędowej tej społeczności kierunek modli­
twy) w poszukiwaniu miejsca, gdzie mogłyby prowadzić życie jako istoty
z ciała i krwi. W czasie swej wędrówki nie znalazły one nigdzie suchego
skrawka gruntu, gdy „nagle spośród wód wyrosła ogromna skała. Wybuchła
płomieniami aż wody uniosły się ku niebu jako chmury. Pojawiła się sucha
ziemia, wyrosły na niej trawy i drzewa. Duchy zstąpiły na nią i stały się istotami
ludzkimi; nasyciły się pokarmem z nasion traw i owoców drzew, a ziemia
zawibrowała radością i wdzięcznością dla Wakondy, pana stworzenia" (Ale­
xander 1964, s. 98). W tym przypadku, jak widać, zasadniczą rolę odgrywa ruch
obrotowy wypełniający przestrzeń w „kierunku kreacji", stanowiący typologi­
czny i funkcjonalny odpowiednik czynności mącenia wód, wydobywania ziemi
na ich powierzchnię. Ruch ten zarazem stanowi element swego rodzaju autokreacji, przemiany w istoty ludzkie, dokonywanej przez owe bezcielesne ist­
nienia.
Drugi motyw ruchowy charakterystyczny dla mitów kreacyjnych, który
wystąpił w tańcu Eurynome to potarcie dłoni posiadające znaczenie czynności
twórczej, czyniącej materię podległą intencji Kreatora, umożliwiającej p r z e ­
t w o r z e n i e jej.
Taniec jako samoistna czynność stwórcza jest częstym sposobem działania
zwierząt-kreatorów, kruka, kojota itp. - w koncepcjach stworzenia szeregu
plemion Indian Ameryki Północnej (Alexander 1964, s. 217, 259-262, 293,
308). Jest też elementem działania bóstw, istot nadprzyrodzonych i legendar­
nych założycieli podwalin życia i kultury. Wkraczamy tu w kolejny, zakres
zagadnień dotyczących tańca w mitach kreacyjnych.
3. Taniec jako element kreacji
Liczne koncepcje stworzenia zarejestrowane w kulturach ludów pierwot­
nych odczytujemy jak wielce niekompletne księgi rodzaju, pozbawione pier­
wszego a niekiedy i więcej rozdziałów. Brakuje w nich nam, przyzwyczajonym
do kanonu myślenia ukształtowanego przez biblijną sekwencję „na początku
było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo" - określonego począt­
ku i logicznego, z naszego punktu widzenia, przebiegu zdarzeń. Biorąc do ręki
którykolwiek z tekstów tego rodzaju wpadamy niejako „w środek akcji" . Oto
4

�36

JOLANTA KOWALSKA

więc dowiadujemy się пр., że istnieje ludzka wioska, tyle że mieści się ona
w świecie podziemnym, bądź, że w świecie j u ż istniejącym i na poły lub nawet
całkowicie ukształtowanym, egzystują jakieś istoty o bliżej niesprecyzowanym
statusie - ni to nadprzyrodzonym, ni to ludzkim. Dopiero ich działania i kom­
petencje ujawniają ich charakter.
W mitach tych ważną rolę odgrywają: kwestia stadialności tworzenia i kry­
zysów istnienia spowodowanych błędami popełnianymi przez pierwszych lu­
dzi, bądź konfliktem pomiędzy istotami nadprzyrodzonymi oraz motyw poszu­
kiwania przez ludzi zasady istnienia świata. Taniec ma w nich do wypełnienia
trzy.rodzaje zadań. Pierwsze z nich wynika z przypisywanych mu tu kwalifi­
kacji w a r u n k u w ł a ś c i w e g o f u n k c j o n o w a n i a ś w i a t a
przekazywanego ludziom przez istoty nadprzyrodzone lub zdobywanego przez
ludzi. Motyw zdobycia tańca-zasady zawarty jest w micie Kwakiutlów z pół­
nocno-zachodniego wybrzeża Ameryki Północnej, mówiącym o pochodzeniu
tańca Xwe'xwe. Powiedziane jest w nim: „Wa'qe wiosłował w pobliżu Xulk".
Wędrował w kierunku północnym aż dotarł do Kiwa ne. Wylądował, wyłado­
w a ł Izawartośćl swei łodzi i nozostał tam na dłuei czas Wybudował mały dom
Pewneeo wieczoru edv siedział w swym domu usłyszał łoskot i rozmawiają­
c y c h ludzi Dokonał wówczas oczyszczenia ponieważ myślał że było to c o ś
Donanaturalneizo Usłyszał to o o n o w n i e i D o s z e d ł zobaczyć co by to mogło b y ć
Przybył do Ax dEm i zobaczył dom Przez dach wylatywały iskry Z domu
d o b i j a ł hałas I H a ł a s l n a . l e umilkł i \Wa'oe4 usłyszał rozmawiających ludzi
Zajrzał nrzez d z i u r ę n o s e k u łdo wnętrza d o m u i z o b a c z y ł t a ń c z ą c y c h ^ xwe
Kiedv w n i e ś n i t o w n r z v s z n c e i tańcowi wvnowiedziane zostało newne słowo
n m d H o n i nn H e m i e i
nil sie w k a r Z z v n v O p o n v i c h uderzały o z i e m i e
n o w o d ^ r ł o S r M ZZuZć i l T ^ i Z I Z Z e c . Z l i Z n M nie z a u w a
E

Zl

^

I

T

n

ZгЛГпя
1

^

fw^ZTZZTSZZZce

rhndził h v

p i l
niwZJZ\^T^ZrZT^ZZ
ГнГн\т Гм^Те l rZ7Z
„ 1 Ziai
7 n L v m Í
Z

r h T T r
W

i

domuj. Wszedł do domuj. Nikt me zwrócił na mego uwagi Zatrzymał się
potrz^^
Z kolei motyw przekazania ludziom tańca-zasady prawidłowego funkcjo­
nowania świata zawierał mit Indian prerii wyjaśniający pochodzenie „tańca
słońca". Taniec ten ofiarowny został ludziom w latach głodu i suszy spowodo­
wanych bezruchem ciał niebieskich. Wraz z tańcem otrzymali zapewnienie, że
coroczne powtarzanie go zagwarantuje im pomyślność i obfite stada zwierząt,
a przede wszystkim niezagrożone żadnym nieszczęściem istnienie świata.
W micie Czejennów Grzmiący Piorun (głos Wielkiego Ducha) takimi oto słowy
zwrócił się do przedstawicieli ludzi, młodego szamana i towarzyszącej mu
kobiety; „Postępujcie zgodnie z moimi instrukcjami a gdy wyjdziecie z wnę­
trza tej góry wszystkie ciała niebieskie będą w ruchu. Grzmiący Piorun obudzi
je: słonce, księżyc, gwiazdy i deszcz, który rodzi owoce. Wszystkie zwierzęta
wvida za wami i nóida do waszveh siedzib Weź te czaDke z rosami i noś ia
podczas ceremonii, którą wam ofiarowałem a będziecie posiadali władzę nad

i

�TANIEC W MITACH KREACYJNYCH

37

zwierzętami. Włóż ją, gdy wyjdziesz stąd a ziemia będzie ci błogosławić"
(Alexander 1964, s. 123).
Wątek poszukiwania i uzyskania tańca stanowiącego swoisty modus vivendi
świata zawarty jest również w mitologii Zuñi. Zgodnie z wierzeniami tej spo­
łeczności pierwsi ludzie odbyli wędrówkę w poszukiwaniu centrum świata,
które zamieszkiwane było przez tańczących bogów katcina. Symboliczną trans­
pozycją owego mitycznego centrum miało być w konsekwencji każde miejsce,
w którym wykonywane były tańce ludzi przyjmujących na czas ich trwania role
tańczących bogów, powracających w kontekst czasu mitycznego (Benedict
1935, s. 1-50; 1960, s. 137-141; Alexander 1964, s. 206-211).
Drugie zadanie tańca w omawianej kategorii mitów łączy się z przypisywaną mu zdolnością do spełniania r o l i ś r o d k a
porządkowania
ś w i a t a . Motyw ten zawiera mitologia Chin (Granet 1973, s. 28-35; Fergusson 1964, s. 35-38). W legendarnych czasach państwo chińskie młode jeszcze
i niezupełnie ukształtowane, a zatem tym łatwiej ulegające wszelkim wpływom
destrukcyjnym, nawiedzały kataklizmy, zapobieganie którym należało do obo­
wiązków władców. Pierwszy z nich, Wielki Jii, twórca państwa i założyciel
legendarnej dynastii Hia, posłużył się tancem by dokonać boskiego dzieła
uporządkowania ziemi. Wyznaczył on kierunki świata, nadał stały bieg rzekom
wyznaczając ich koryta, zagospodarował „święte obszary i dostojne góry [...]
jego głos był wzorcem dźwięków, jego ciało wzorcem miar długości. Mógł więc
określić liczby, które umożliwiają kierowanie czasem i przestrzenią, oraz mu­
zykę, która stwarza powszechną harmonię" (Granet 1973, s. 30). Był to taniec
niezwykły z wielu względów, w tym również na formę ruchu (Wielki Jii poru­
szał się kulejąc), przede wszystkim jednak zwraca uwagę jego funkcjonalna
zgodność z tańcem Siwy-Nataradży, jakkolwiek zakres dokonań Wielkiego Jii
był węższy, bo ograniczony do „ziemskiego gospodarstwa".
W kompetencjach tańca do porządkowania świata mieści się jego zdolność
do przekształcania. Sygnałem tej kwestii był autokreacyjny ruch bezcielesnych
istnień z mitu plemiania Omaha. Daleko wyraziściej la cecha tańca daje o sobie
znać w mitach Irokezów (Mac Elwain 1978, s. 107-108; Alexander 1964, s.
26-27), które opisują powstanie Plejad nazywanych tu tańczącymi gwiazdami.
Gwiazdy te były kiedyś dziećmi. Pewnej nocy dzieci obudził śpiew, zaczęły do
jego wtóru tańczyć i w czasie tańca wstępowały coraz wyżej i wyżej aż znalazły
się na sklepieniu niebieskim, a tam zostały zamienione w gwiazdy. Zgodnie
z wierzeniami Irokezów Plejady tańczą każdego roku przez cztery dni nad
domem obrzędowym jednego z męskich stowarzyszeń. Taniec ich rozpoczyna
nowy rok.
Ostatnie wreszcie zadanie tańca jako elementu działań kreacyjnych to
s t a b i l i z a c j a a k t u k r e a c j i . Ideę tę pięknie oddają - jeśli idzie
o stworzenie świata mit Indian Pima, w wymiarze ludzkim zaś mit australijski
zarejestrowany w okollicach Melburne. Pierwszy z nich powiada: „Na począt­
ku nie było nic w miejscu gdzie jesteśmy - ziemi, słońca, księżyca, gwiazd ani
niczego co widzimy. Przez wieki ciemność zbierała się aż uformowała się
w wielką bryłę, w której ukształtował się Opiekun Ziemi. Unosił się on z wia-

�38

JOLANTA KOWALSKA

trem jak puszysty kłaczek bawełny, przemieszczając się tu i ówdzie, nie mogąc
się na niczym oprzeć ani nigdzie zatrzymać. Pewien swej mocy postanowił
spróbować utworzyć trwałe miejsce, wziął więc ze swej piersi odrobinę pyłu
i rozpłaszczył ją na placek. Następnie pomyślał: niech ukażą się rośliny i poja­
wił się gąszcz kreozotowy. Trzykrotnie krąg ziemi przewrócił się lecz za
czwartym razem pozostał tam, gdzie Opiekun Ziemi umieścił go. Wówczas,
Opiekun Ziemi zatańczył na [stworzonej przez siebie] ziemi i zaśpiewał" (Ale­
xander 1964, s.
my.
Z kolei w australijskim micie o stworzeniu człowieka powiedziane jest co
następuje: „Na początku Pundjel uczynił z gliny dwie istoty ludzkie rodzaju
męskiego. Przy pomocy swego wielkiego noża wyciął trzy duże arkusze kory.
Na jednym z nich umieścił porcję gliny i wyrobił ją swym nożem aż uzyskała
potrzebną konsystencję. Gdy glina była miękka położył część jej na drugim
arkuszu kory i począł lepić z niej człowieka: zaczął od stóp, potem ulepił nogi,
korpus i ramiona i głowę. Na każdym z arkuszy kory ulepił człowieka. Był
bardzo zadowolony ze swej pracy, spoglądał na ludzi długi czas i zatańczył
dookoła nich. Następnie wziął włóknistą korę, zrobił z niej włosy i umieścił je
głowach ludzi - jednemu z nich dał włosy proste, dwóm pozostałym kręcone.
Pundjel ponownie obejrzał swe dzieło. Był bardzo zadowolony. Raz jeszcze
zatańczył wokół ludzi. Wygładził ich ciała swymi dłońmi poczynając od stóp
do głowy, po czym kładł się na nich kolejno i wdmuchiwał im oddech w usta
i pępki aż ciężko oddychając poruszyli się. Wówczas zatańczył wokół nich po
raz trzeci. Później nauczył ich mówić i sprawił, że powstali [z ziemi], urośli
i stali się dojrzałymi młodymi ludźmi" (Dixon 1964, s. 273).
W micie Indian Pima taniec pojawia się z chwilą całkowitego zakończenia
dzieła stworzenia, natomiast w micie australijskim zamyka on, niejako wieńczy
kolejne fazy procesu kreacji. W obydwu nie tyle stymuluje czynności Opiekuna
Ziemi i Pundjela, co stanowi ich akt końcowy - ostatni wyraz dokonanego
dzieła.

Przedstawiłam tu zaledwie szkic problematyki dotyczącej tańca w mitach
kreacyjnych, rodzaj zgrubnego inwentarza zagadnień. Pełna analiza przytoczo­
nych tu jak i pominiętych mitów ujawni z pewnością szereg dalszych korelacji
pomiędzy poszczególnymi ich wątkami, jak i niejeden nowy motyw kryjący się
W obszernych danych źródłowych.

Przypisy

1

Ta stara poetycka wizja zawarta w Dialogu o buku Lukiana z Samosałe powracała w koncepcjach wielu badaczy. Nawet jeśli
nie wypowiadana dosłownie tkwiła u podstaw powtarzającego sie motywu: „taniec jest tak dawny jak ludzkość. Dawniejszy niż jeżyk".
- Analogiczny motyw - wydobywania z dna oceanu jako jednego ze zdarzeń wchodzących w sklad kosmogonii - zawiera
mitologia Japonii. Por.: Kojikk 1986, s. 46-48 (zwój I, akapit 2, w. 3-4, zwój I, akapit 4, w. 1-16).
Graves powołuje się na: Pliniusz. Historia Namralna (IV.35 i VIll.67j oraz Homer, Iliada (ХХ.223)

I,

�TANIEC W MITACH KREACYJNYCH

39

4

W oparciu o konslatacje tych cech mitów społeczeństw przedindustrialnych wylansowana została tyle chwytliwa co nieuzasa­
dniona hipoteza o braku jakichkolwiek systematycznych koncepcji stworzenia wśród owych ludów (Arrhenius 1912, s. 1-10).
5

Opiekun Ziemi śpiewał:

„Opiekun Ziemi ukształtował świat/ Podziwiaj do czego jest zdolny!
Uczynił go krągłym i gładkim/ Podziwiaj do czego jest zdolny!
Opiekun Ziemi stworzył góry/ Bacz co powiedział!
On jest tym, który to uczynił/ Bacz co powiedział!
Opiekun Ziemi ukształtował ten áviat/ Opiekun Ziemi stworzył te góry
Czynił go większym i większym/ Po ziemi się rozgląda
Na góry swe spoglądać może"
(Alexander 1964, s. 177).

Literatura
A l e x a n d e r H. B.
1964 North American Mythology, Mythology of all Races, t. 10, New York.
A r r h e n i u s S.
1912 Obraz wszechświata w dziejach ludzkości, Łódź-Warszawa-Lwów.
B e n e d i c t R.
1935 Zufii Mythology, Columbia University Contributions to Anthropolo­
gy, t. 21, cz. 1-2, New York. .
1966 Wzory kultury. Warszawa
В e r r i e d a 1 e K.
1964 Indian Mythology, Mythology of all Races, t. 6, New York.
BhavnaniE.
1970 The Dance in India, Bombay.
Boas R
1935 Kwakiutl Tales, New Series, Columbia University Contributions to
Anthropology, t. 24, New York.
C a s s i r e r E.
1977 Esej o człowieku wstęp do filozofii kultury, Warszawa.
D i X o n R. B.
1964 Oceanie, Mythology og all Races, t. 9, New York.
D o w s o n J.
1978 A classical dictionary of Hindu mythology and religion, geography,
history and literature, New Delhi
E 1 w a i n Th. Mac
1978 Mythological tales ana'the Allegany Seneca, Acta Universalis Stockholmiensis, Stockholm Studies in Comparative Religion no 17, Stockholm.
F e r g u s s o n J. C.
1964 Chinese Mythology, Mythology of all Races, t. 8, New York.
G r a n e t M.
1973 Cywilizacja chińska. Warszawa.
G r a v e s R.
1967 Mity greckie. Warszawa.
G r i a u l e M.
1970 Schwarze Genesis, Freiburg.

�40

JOLANTA K O W A L S K A

G г i a u 1 e M., D i e t e r 1 e n G.
1963 The Dogoń of the French Sudan, Africa Worlds. Studies in the
Cosmological Ideas and Social Values of African Peoples, Oxford-LondonNew York, Toronto, s. 83-110
1965 Le renard pále, Travaux et Memoires de lTnstitut d'Ethnologie
University de Paris, t. 72, Paris.
H e r s k o v i t s M.iR
1968 Dahomeyan Narrative. A cross-cultural analysis, Evanston.
Kalewala...
1980 Kalewala, Warszawa.
Kojiki...
1986 Kojiki czyli księga dawnych wydarzeń, t. 1-2, Warszawa.
K o w a l s k a J.
1985 Symbolika uniwersum w wyobrażeniu rzeźbiarskim mitycznego tańca
kreacyjnego Siwy-Nataradży, „Etnografia Polska", t. 28, cz. 2, s. 231-241.
L e e u w G. van der
1978 Fenomenologia religii, Warszawa.

Jolanta Kowalska

Dance in the creation myths. An introduction
Summary

Myths telling about the acts of creation of the world and people belong to the most
interesting sources for the study of dance. In a relatively great numer of them dance appears as
a causative factor of creation or of the elements of the creative activity. The frequency with
which those motives occur suggests a question: why the dance? What the charasteristics of the
religious thought of the human placed dance at very beggining of everything? This article
introducess into the problem.
The premises of it have emerged from my studies concerning cultural functions of dance.
I wanted to discover reasons of priviledged role of dance in articulating particular meanings.
The most inspirational became the instance of the mythical creative dance of Siva Nataraja
(Kowalska 1985). That myth, very clear, complete and „supplíed" with a rich scientific literature
shed a new light on some less complete or simply not so well known texts.
Dance is a motion phenomenon. The movement with particular rhytmic patterns is its
material stuff and the only way of material existence. Perhaps that is why the essential scope of
its possible functions in creation myths had already been revealed in discussing the symbolism
of movement and static condition. The creation myths gave evidence to a cultural universal,
according to which dance matter - movement - is associated with life, both as an attribute and
symbol of life. First of all - dance, movement, the first tremor of the creator or the primordial
vibration of the matter, were in one group of those myths, causative factors of the act of creation.
In other group of them, dance (or movement) constituted a component of the creative act. In the
third at last, dance (or relatively movement and wonderine) enabled (jetting over the mythical
crisis.
"
Translated by Липа Kuczyńska-Skrzypek
v

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7879" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7858">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2861e890594b4b02711b3eba52b53507.pdf</src>
        <authentication>d791d1963c4490849d8f628add5323c7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94279">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1389</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94281">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94283">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1283</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94285">
                <text>Antropologiczne problemy kultury współczesnej / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94287">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1, s.21-30</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94289">
                <text>Zadrożyńska, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94292">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94295">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94298">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="94301">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94309">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X X V : 1991, z. 1
PL ISSN 0071-1861

Anna Zadrożyńska
(KEIAK, UW, W-wa)

Antropologiczne problemy kultury współczesnej

1

Jednym z niełatwych do rozstrzygnięcia, choć zapewne ogromnie cieka­
wych, antropologicznych problemów kultury współczesnej jest klasyfikacja
i interpretacja zjawisk kulturowych. Należą one przecież nie tylko do natural­
nego otoczenia badacza lecz ponadto o ich skomplikowaniu stanowią niezli­
czone przetworzenia form i przemieszanie treści. Złożoność owa i brak dystan­
su utrudniają wyodrębnienie ich strukturalnego obrazu, tzn. ogólnych reguł
rządzących współwystępowaniem i komplementarnością form i treści kultury.
A jednak obraz ten można naszkicować. Można też wstępnie określić zasady
powiązań między z pozoru chaotycznymi przejawami kultury. Wyjaśnianie ich
natomiast za pomocą analogii do faktów jeszcze niedawno charakteryzujących
kulturę ludową prowadzi zazwyczaj do uproszczeń. Należy zatem pójść w in­
nym kierunku.
Współcześnie kulturowe treści przenikają przez wiele środowisk społecz­
nych. Wynika z tego, że bezpośredni ich przekaz, ta szczególna cecha, którą
charakteryzowano do niedawna właśnie kulturę ludową, znakomicie może
funkcjonować w obrębie kultury mieszkańców miast, jak również mieszkań­
ców wiosek, osad, miasteczek i osiedli. A więc wszędzie mogą się tworzyć
zmienne, choć nie dowolne, konfiguracje kulturowych rozstrzygnięć. Zatem
wszędzie można się spodziewać ich występowania, a każde zjawisko życia
współczesnego - już upowszechnione czy jeszcze wyjątkowe - staje się tym
samym przedmiotem antropologicznej refleksji.Każde bowiem zjawisko życia
współczesnego wynika z norm i zasad utrwalonych wprawdzie w jednostko­
wych systemach wartościowań lecz wywodzących się ze społecznego doświad­
czenia wartościującego.
Polska codzienność oferuje wiele doskonałych przykładów wymagających
stosowania zróżnicowanych układów interpretacyjnych. Wymaga to także każ­
dorazowego formułowania wykorzystywanych zasad teoretycznych. Zastana­
wiałam się do tej pory nad dwoma przypadkami, wystarczająco już powszech­
nymi, aby ich obraz uznać za kształt kulturowo wyraźny i uchwytny. Pierwszym
z nich jest umownie nazwane zjawisko „codzienności kolejki", drugim zjawi­
sko „skalanych murów". Każdy z tych przypadków wymaga przywołania inne­
go rodzaju założeń i teoretycznych związków. „Codzienność kolejki", to przede
wszystkim materiał do antropologicznych analiz kultury (w jej algebraicznie

Artykuł został złożony do druku na początku 1989 r. Niestety, z niezależnych od nas przyczyn nie mógł być opublikowany
wcześniej. Zmiany zachodzące w Polsce sprawiły, że dziśodbieramy go miejscami jak zapis historii, rejestrujący odłegłe fakty z naszej
rzeczywistości. Innym świadectwem historycznych już wydarzeń jest, korespondującą z tym tekstem, otwarta w czerwcu l'i°l r. w
warszawskim Muzeum Niepodległości (al. Solidarności 62) wystawa ukazująca „Sztukę ulicznych szablonów". Autorzy: .huoslaw
Kolczyński (scenariusz)i Krzysztof Sabak (zdjęcia). Jest ona „próbą udokumentowania zjawiska rodzącego się i ginącego na naszrch
oczach. Bardzo prawdopodobne, że okaże się nawet symbolicznym progiem jej przechodzenia z teraźniejszości do przeszłości"
(z„Katalogu" Wystawy) - przyp. Redakcji.

�22

ANNA ZADROŻYŃSKA

bezwzględnym pojmowaniu) jako zbioru reguł nałożonych na naturę. „Skalane
mury", to głównie obszar jakby wnętrza samej kultury, jej własnych relacji
uruchomiających składniki światopoglądów, takie jak skalanie, sacrum, chaos,
rekreowanie itd.
Antropologia kolejki wymaga odwołania się do podstawowych założeń
związanych z naturą człowieka. Zasadnicza a użyteczna tu teoria może mieć
w zarysie następującą postać:
- człowiek jest nie tylko zwierzęciem terytorialnym lecz także zwierzęciem
społecznym;
z natury rzeczy wszystkie zwierzęta społeczne muszą ustalać w grupie
hierarchię, która stanowi podstawę ich organizacji określającej prawa i obo­
wiązki każdego osobnika; tym samym hierarchia ta ustanawia porządek społe­
czny i umożliwia psychologiczny ład; żadna społeczność terytorialna zwierząt
społecznych nie rządzi się całkowitą równością społeczną.
Wnioskiem płynącym z tych przesłanek, przy dodatkowym uwzględnieniu
przesłanki, że po drugiej wojnie światowej w Polsce oficjalnie, teoretycznie
i ideologicznie hierarchia społeczna została zniesiona, staje się oczywista ko­
nieczność kreowania w takim społeczeństwie innych hierarchii. Będą one za­
tem zmienne, okazjonalne, arbitralne, oparte na przypadkowych lub niejedno­
rodnych kryteriach. Sama natomiast hierarchia okaże się tworem w najwy­
ższym stopniu nietrwałym.
A więc podstawowym założeniem w antropologicznym rozważaniu takiego
tworu współczesnej kultury, jakim jest sklepowa kolejka, staje się założenie
ojej hierarchicznej konstrukcji. Jest to jednak zorganizowanie dość specyficz­
ne. Cóż bowiem się dzieje w kolejce? Oto na długo przed otwarciem sklepu
(gdy chodzi o sklepy spożywcze - kolejki bywają tworami kilkugodzinnymi,
w przypadku jednak sklepów z towarami przemysłowymi zdarza się, że społe­
czność kolejkowa stanowi organizację wielotygodniową a nawet wielomiesię­
czną) schodzą się ludzie i ustawiając się w kolejności przybycia zyskują swe
miejsce w tworzącej się społeczności. Miejsce to określa prawo do nabycia
niezbędnych lub tylko potrzebnych dóbr. Wszystkie w zasadzie kolejki wyka­
zują ten sam schemat organizacyjny. Dlatego wydaje się, że można posłużyć
się jednym z ich rodzajów w celu jaśniejszej analizy. Z obserwacji wynika, że
najbardziej dynamiczna, jednocześnie też najbardziej efemeryczna, jest kolejka
powstająca pod sklepami mięsnymi - gdyż tu akcja rozstrzyga się niekiedy
błyskawicznie, efemeryczna - gdyż jej rozpadanie się staje się często zacząt­
kiem nowego formowania. Tu bowiem towar dostarczany jest dwa razy dzien­
nie (z wyjątkiem sobót, gdy te zwyczajne reguły podlegają modyfikacji), dwa
razy dziennie więc porządkuje się grupa konsumentów, klientów, oczekujących.
A zatem główną, z pozoru podstawową hierarchię, wyznacza kolejność
przybycia pod sklep. Jednak od czoła kolejki z czasem zaczynają się pojawiać
początkowo nieliczne symptomy zakłócenia takiego porządku. Przybywają
bowiem różni „uprzywilejowani": zwykli staruszkowie, zwykli inwalidzi,
szczególny rodzaj kalekich staruszków (kombatanci), kobiety z małymi dzieć­
mi, kobiety brzemienne, opiekunowie społeczni inwalidów, staruszków i kom-

�ANTROPOLOGICZNE PROBLEMY KULTURY WSPÓŁCZESNEJ

23

batantów itd. Im godzina otwarcia sklepu bliższa, tym ów organizacyjny szum
znaczniejszy. Są to więc dwie kolejki, uformowane według odmiennych kryte­
riów, choć w obydwu obowiązuje również zasada kolejności przybycia. Są to
także grupy względem siebie wielce antagoniczne, potencjalni przeciwnicy
w walce o pokarm. Potencja ta ujawnia się jednak trochę później. Natomiast nie
znamy wypadku, aby owa wstępna utajona jeszcze agresja dała się rozładować.
Nawet usilne próby jakiegoś pacyfisty, tłumaczenia, zręczne i finezyjne żarty
doświadczonego socjologa kierującego agresję ku istocie problemu nie były
w stanie rozładować narastającego wybuchu, zahamować kłótni, obezwładnić
przeciwników. W najlepszym razie pozostawały już tylko dotkliwe złośliwości
obydwu stron. Należy więc uznać, że w tym przypadku emocje jednostek
stymulowane obecnością otoczenia i warunkami tego szczególnego polowania
znajdują ujście wyłącznie w objawach agresji, w obnażaniu kłów w trakcie
zbliżania się do celu.
Można by zatem uznać, że taki układ jest również pewnego rodzaju upo­
rządkowaniem, dychotomiczną organizacją, w której „zwyczajni" zostali prze­
ciwstawieni „uprzywilejowanym". Nie jest to jednak uporządkowanie, gdyż
ładu nie tworzy. O tym świadczy chaos, zdenerwowanie ludzi, kłótnie już przy
zakupie. Psychologowie określają tę sytuację mianem konfliktogennej, frustru­
jącej, stresującej. Jej bowiem efektem jest przede wszystkim agresja. Czym
więc jest ten nieład?
Przywołane powyżej przesłanki pozwalają na wstępną antropologiczną
interpretację. Potrzeba jednak jeszcze kilku informacji, by takie wyjaśnienie
miało podstawy. Apogeum wydarzeń następuje z chwilą przystąpienia do sprze­
daży, gdy okazuje się, że dostarczonych dóbr jest o wiele za mało, by wszy­
stkich oczekujących można usatysfakcjonować. Zatem trzeba to nienasycenie
ograniczyć. I tak ograniczają je zasady kartkowej reglamentacji. Pozornie więc
wszyscy zyskali te same prawa, pozornie społeczna równość w podziale dóbr
może być zachowana. Pozornie - gdyż w obydwu grupach znajdują się posia­
dacze rozmaitych kartek, jedni zachłannie wykupują całe przydziały, inni
ograniczają się do części kontyngentu, jedni mogą kupować „dobre" mięsa
(chorzy na cukrzyce czy niewydolności wchłaniania), innym pozostaje cokol­
wiek. A więc z chwilą rozpoczęcia sprzedaży dochodzą dogłosu przynajmniej
trzy elementy owej szczególnej sytuacji: równość lecz także ograniczenie przy
silnej świadomości własnego albo cudzego uprzywilejowania. To uprzywilejo­
wanie ma za podstawę zarówno elementy jakościowe sytuacji ludzi, jak ele­
menty ilościowe zakupów. Nie rozdziela ono zatem całej grupy oczekujących
w dwu kolejkach na wyraźne społeczności, lecz tworzy różne zbiorowiska,
których racją bytu (czasową) są odmienne zasady. Niemniej „uprzywilejowani"
czują się uprzywilejowani, czują prawo do przywileju. Tym samym wyraźnie
się przeciwstawiając całej reszcie zwyczajnych kolejkowiczów. Ci bowiem
swych praw do zakupu upatrują wyłącznie w zajmowanej kolejności. Powstaje
w konsekwencji jeszcze inna zasada, regulująca prawa „zwyczajnych"
i „uprzywilejowanych": np. na pięciu „zwykłych" jeden „uprzywilejowany"
ma prawo dokonać zakupu. Wyrównana zostaje jakość przywileju ilością zwy-

�24

ANNA ZADROZYŃSKA

kłości. To jednak nie są elementy jednego zbioru, dlatego ich ekwiwalentność
jest wyłącznie pozorna. A o tym świadczy finał tak zorganizowanego hadlowego wydarzenia.
Im mniej towaru na ladzie, półkach czy w skrzyniach, tym dosadniejsze
słowne rekompensaty odbieranych praw. Okazuje się, że wtłoczeni w tę hierar­
chiczną klasyfikację ludzie w ogóle nie cenią kombatantów zasłużonych na
frontach ostatniej wojny, niedołężnych staruszków, szczególnie inwalidów
pierwszej grupy, ludzi upośledzonych umysłowo itd. Objawia się nagle zwy­
rodnienie rodzaju ludzkiego charakteryzujące się całkowitą obojętnością na
sytuację innych, zapomnieniem wieków cywilizacji, osiągnięć nauki. Znika
moralność. Celem staje się kęs mięsa (albo inne dobro).
Jane Goodall, badając szympanse żyjące na wolności stwierdziła, że egoizm
pożądania pokarmu stanowi cechę odróżniającą zwierzęta od ludzi. Jeżeli
jednak obserwujemy ją także u ludzi, jakie warunki są w stanie ją wydobyć i co
jest w stanie ją zniwelować? Pytania te prowadzą ku kulturze.
Jeżeli ze względów biologicznych gatunkowi ludzkiemu właściwa jest
hierarchia społeczna, to jej administracyjne zniesienie powoła inne mechani­
zmy zmierzające do każdorazowego porządkowania się ludzkich grup, gdy
zaistnieją. We współczesnych społeczeństwach grupy tworzą się z tak różno­
rodnych powodów, że i kryteria ich zorganizowań muszą być rozmaite. Są to
jednak, jak się zdaje, tylko różnice szczegółów. Zasady, choć rozchwiane,
zmierzają do pewnej charakterystycznej konsekwencji, wyraźniejszej może
w przeszłości lecz i teraz uchwytnej. Najogólniej - tą zasadą porządkującą są
normy strzegące porządku biologicznego: człowieka, płci, dynastii, wieku,
grupy społecznej, narodu, rasy. Ponieważ nie dało się utrzymać tak oczywiście
naturalnych kryteriów społecznej klasyfikacji, zastąpiono ją w Polsce, w myśl
ideologii równości, kryteriami znaczenia człowieka dla społeczeństwa. Te
jednak, jak wiadomo, nie są oczywiste. Natomiast są subiektywne i często
arbitralne. I oto nie ma w Polsce sklepów (by powrócić do problemu kolejek)
wyłącznie dla Polaków, tylko dla Cyganów, jedynie dla Żydów, wyłącznie dla
brzemiennych kobiet. Są natomiast sklepy, gdzie mają prawo kupna tylko
posiadacze specjalnych legitymacji, instytucje, wojskowi, gdzie kupuje się za
niepolskie pieniądze itd. A zatem są to właśnie kryteria hierarchizacji, klasyfi­
kacji, uprzywilejowania. Tę także cechę wykazuje kolejka.
Kolejka bowiem korzysta z kryteriów społecznych, które wcale nie są
oczywiste jako kryteria porządkujące. Sama sytuacja zdobywania pożywienia
należy do biologii. Sposób zaś zaspokojenia tej potrzeby wymaga już w społe­
czeństwach ludzi rozstrzygnięć kulturowych. Zatem w społeczeństwach trady­
cyjnych, wioskowych, plemiennych na wyraźne cechy biologiczne (płeć, wiek,
kolor skóry) nałożono normy kulturowe jasno określające prawa i obowiązki.
Pozycja społeczna, jako efekt funkcjonujących norm, była także w sposób
nierozerwalny powiązana z wyróżnikami biologicznymi. Współczesna klasyfi­
kacja ludzi, ich hierachia, a zatem także prawa i obowiązki jednostek określane
są według norm stanowionych arbitralnie przez grupę rządzących. Z pozoru
brany jest pod uwagę wiek, stan zdrowia czy płeć (więc cechy biologii).

�ANTROPOLOGICZNE PROBLEMY KULTURY WSPÓŁCZESNEJ

25

W rzeczywistości obowiązuje społeczna ocena wartości człowieka, jego za­
sług, praw i obowiązków. O tym decyduje legitymacja. Legitymację wydaje
urząd. A zatem te normy nie zostały nałożone na naturę. Są dowolnie ustano­
wione w społeczeństwie przez tych, którzy nim rządzą. Konsekwencją tych
reguł, tych kryteriów hierarchizacji staje się chaos, gdyż w zależności od
przewidywanych zysków można się powoływać na najbardziej odmienne, naj­
bardziej sprzeczne zasady, mogące dać prawo uprzywilejowania. Powstaje
sytuacja permanentnej dezorganizacji ogólnej, chociaż przewijają się w niej
fragmentaryczne wątki jakieś zorganizowań.
A zatem kolejka - to biologiczna sytuacja zdobywania pożywienia. Zagro­
żenie (niekoniecznie głodem, psychologiczna świadomość braku wystarczy)
niszczy normy kultury, które do niedawna regulowały życie społeczeństwa. Ale
do głosu wcale nie dochodzą reguły natury, chociaż słowne obelgi i gesty by to
sugerowały. Pojawiają się administrowane odgórnie anty-zasady. A więc ten
chaos - to antyzorganizowanie, to antykultura.
Tu dominuje jednak prawo człowieka, zaprzeczenie kultury. Podważa się
słowami zasługi kombatantów, ordynarnie obraża brzemienne kobiety, starych
ludzi, kaleki, wykrzykuje informacje o zasługach własnych. Egoistyczny in­
stynkt pożądania pożywienia niszczy hamulce kultury, wizja zaś niczym nie­
ograniczonej obfitości dóbr staje się tożsama z życiem i jej realizacja warta jest
nawet największych nakładów energii.
Owa antykultura to opozycja kultury. Nie biologia. Ta stoi u podstawy
obydwu tych krańcowych punktów przeciwstawienia. Z antropologicznego
punktu widzenia antykultura jest nową jakością. To już nie wizualizacja straussowskiej opozycji natury i kultury, to biologiczna podstawa opozycji kultury
i antykultury. Biologia realizuje się w dwu formułach społecznego istnienia,
w dwu przeciwstawnych sposobach rozstrzygania podziału dóbr, w dwu nor­
matywnie równoważnych (i akceptowanych) koncepcjach zachowań rywalizacyjnych. System natomiast jest tylko jeden.
1

Drugi przypadek - „skalane ściany" - należy do odmiennego rodzaju zja­
wisk kulturowych. Może ściślej: wstępne rozważania wymagają odwołania się
do innych przesłanek teoretycznych. Jest to zjawisko nowe w swej treści, lecz
nic w formie. Od paleolitycznych rysunków naskalnych po wizualny wyraz
społecznych emocji Rewolucji Francuskiej - to prawdopodobnie ciąg tradycji
współczesnej magii inskrypcji naściennych. Pojawiają się one głównie na
murach miast, choć i wiejskie płoty nie są od nich wolne. Materiałem tych
zastanowień jest to, co obserwuję w Warszawie. A zapisywane i zarysowywane
przestrzenie są wystarczająco różne, by wstępnie je uporządkować.
Bezpośrednim powodem włączenia lego materiału do naukowych, antropo­
logicznych zastanowień są wydarzenia z ostatnich miesięcy przed czerwcowy­
mi wyborami 1989 r. Wtedy to na świeżo odnowionych murach miast (szcze­
gólnie warszawskiej Starówki i całego Traktu Królewskiego pojawiły się napi­
sy, znaki i rysunki, które protestowały przeciwko aktualnej rzeczywistości
politycznej, społecznej, gospodarczej, moralnej. Nie hamowała ich burza spo-

�26

ANNA ZADROZYŃSKA

tecznej dezaprobaty, pojawiały się każdego dnia coraz to nowe inskrypcje.
Z chwilą wydrukowania wyborczych plakatów, zjawisko nieco straciło na sile,
jakby znajdując wyraz w lawinie zaklęć wyborczych. Jest to zapewne problem
ekonomiczny - zniszczenie nowo odmalowanych ścian reprezentacyjnego szla­
ku miasta. Jest to także problem estetyczny - zeszpecenie elewacji. Jest to
również problem psychologiczny - siła bodźców nakazujących lekceważenie
zarówno wagi gospodarczej, jak i walorów estetycznych. Tymi jednak proble­
mami zajmą się odpowiedni profesjonaliści. Natomiast antropologię może
interesować ludzki, kulturowy wymiar zjawiska. Określiłabym go jako pewien
rodzaj zachowań obrzędowych kategoryzujących przestrzeń a będących znaka­
mi czasu.
W tym wypadku analiza wymaga nie teoretycznych założeń interpretują­
cych semantykę społecznych zachowań. Tu chodzi o pewne ukryte sensy zna­
ków, wyrażające przekonania i wartościujące nawyki kategoryzacji czasu
i przestrzeni. Obydwie te jakości oceniane są za pomocą społecznej intuicji,
sygnalizowane za pośrednictwem znaków-symboli zrozumiałych w kontekście
zarówno historii, jak aktualnych wydarzeń.
A zatem mogę wydzielić trzy główne rodzaje przestrzeni, które pociągają
naściennych skrybów. Pierwszą z nich jest przestrzeń usankcjonowana trady­
cją, istniejąca jakby od zawsze, spokojnie kanalizująca wszelkie symptomy
wyczerpywania się czasu (by użyć tego eliadowskiego sfromułowania). Znaki
ją pokrywające informowały o następowaniu lub kreacji chaosu w cyklu życio­
wym jednostek i społeczności. Do tego rodzaju przestrzeni zaliczyłabym wszy­
stkie inskrypcje pojawiające się na płotach, na ścianach miejsc intymnych (np.
więziennych cel, miejskich szaletów itd.), na obserwowanych przeze mnie od
lat, dwustu czterdziestu słupach wspornikowych północnej warszawskiej Wi­
słostrady. Tu pojawia się warstwami społeczny wyraz emocjonalnych reakcji.
Można je podzielić na kilka grup. Jedną z nich są wszelkiego rodzaju seksualia:
napisy, rysunki, symbole. Zawierają one przede wszystkim podstawową infor­
mację o bolesnym dojrzewaniu i kłopotach nie do pokonania z zaspokojeniu
seksualnych potrzeb. Są one niekiedy wybujałe, bo młodzieńcze. Niekiedy
jednak przeciwstawiają się im społeczne normy, przeciwko którym protestują
napisy. Tu także znajdują wyraz seksualne odchylenia i perwersyjne tęsknoty
ludzi wcale nieprymitywnych. Efektem tych ostatnich jest kilka doskonałych
fraszek.
Drugim rodzajem słupowej twórczości są inskrypcje informujące o polity­
cznym życiu Polaków. Ten gatunek obejmuje opinie (wypowiadane w krótkich,
twardych słowach) o umysłowym poziomie, moralnej ruinie, urodzie i jej man­
kamentach dostojników kolejnych rządów, przedstawicieli urzędów central­
nych, rządzącej partii. Można też tu znaleźć świetne w pomyśle inskrypcje
- rysunki, (np. AVE LENIN, gdzie V powstało z dwu palców dłoni uniesionych
na znak Viktorii), łączące i syntetyzujące wydarzenia historii, sytuację obecną
i polityczny protest. Rozległość semantycznego pola tej właśnie inskrypcji jest
znacznie głębsza niż słowa je opisujące. To symbol, jednoczący wieloraką treść
uświadamianą i nieuświadomioną. Są także napisy wyrażające wielkie marze-

�ANTROPOLOGICZNE PROBLEMY KULTURY WSPÓŁCZESNEJ

27

nia i wielkie rozczarowania co do ludzkości (пр.: Ludzie, dlaczego wy jesteście
tacy pojebani?!), stosunek do aktualnego problemu aborcji (пр.: Nie zabijaj
nienarodzonego, lepiej oddaj do adopcji!), absurdalne przepowiednie (пр.:
Miesiączkuje woźna, będzie zima mroźna). Anonimowi autorzy zapisują to
w lesie betonów słupów, gdzie panuje mrok i wilgoć, gdzie przychodzą tylko
nieliczni, gdzie pojawiają się spacerowicze wyłącznie w pogodne ranki sobot­
nie i świąteczne. A więc byłaby to prawie naturalna miejska przestrzeń niezwy­
kła, bezludzka, nieludzka. Istnieje poza ludzkimi osiedlami, jest nieuporządko­
wana, systematycznie zaśmiecana, gdzie „strach chodzić". Przez nikogo nie
widziani autorzy inskrypcji, pisarze naścienni i rysownicy przychodzą tu
wczesnym rankiem lub późnym wieczorem, gdy milknie miasto, gdy pustka
pozwala im zachować anonimowość. Kreują na słupach tę swoją rzeczywistość
niespełnioną i nie do spełnienia.
Innym rodzajem pokrywanej inskrypcjami przestrzeni są ściany nowo od­
malowanych domów Śródmieścia Warszawy. Czyste ściany, których nikt
w zwyczajnym czasie by nie tknął. A jednak jakiś społeczny (bo przecież nie
jednostkowy) impuls zmusił do ich zeszpecenia. Ich czystość okazała się
prowokacją. W tym wypadku pojawiły się również wszystkie rodzaje napisów
z „betonowego lasu". Seksualia okazały się nie najważniejsze. Jedynie seksu­
alne określenia posłużyły jako wyraz politycznych deklaracji. Są one ostre,
obrażające, dyskwalifikują, poniżają rząd, ludzi, władze. Ten rodzaj manifesta­
cji - napisy w miejscach publicznych - pojawia się tylko wówczas, gdy na­
brzmiewa czas społecznego protestu. Jest to, jak wykazała historia, zapowiedź
wybuchu, rewolucji, kataklizmu. Wszystkie ostre protesty społeczne i polity­
czne ostatniego ćwierćwiecza w Europie i poza nią znajdowały takie właśnie
wizualne realizacje, tak właśnie informowały o nadchodzących wydarzeniach.
A więc jest to znak wyczerpującego się, kończącego się czasu. Znak chaosu,
znak również kreowania, przyszłości, nadchodzącego nowego uporządkowa­
nia. Czytość i ład, dotychczasowe normy zostają przekreślone, pogwałcone,
zniszczone. Informacja o tym atakuje przechodniów spokojnego dotychczas
miasta. „Inskrypcje ścienne" w środku miasta, to komunikat o niezwykłym
czasie, który swą obecnością naznacza przestrzenie. Należy go traktować
poważnie
Trzecią przestrzenią, wynikającą z bezczeszczącej działalności w śródmie­
ściu są tablice-ekrany, które powinny na sobie skupić uwagę profanatorów. Nie
wywołują one jednak tak autentycznych emocji, pokrywające je napisy i rysun­
ki nie mają prawdziwej drapieżności i rozmachu tak treściwego, jak formalne­
go. Napisy są tu jakby z grzeczności nieco nieprzyzwoite, jakby miały usaty­
sfakcjonować tych, którzy tablice postawili. To możliwość zastępcza, pośred­
nia, uzupełniająca.
A zatem betonowe słupy - to naturalna niezwykła przestrzeń istniejąca
w niezwykłym czasie. Jest przestrzenią stałą, sygnalizuje zmienność ludzkiego
czasu istniejącego poza nią, konieczną w każdej egzystencji. Gdy czas ludzki
się wyczerpuje, gdy nadchodzi czas niezwykły - w betonowym lesie Wisłostra­
dy pojawiają się jego znaki. Nowy czas niezwykły pojawia się nie tylko jako

�28

ANNA ZADROZYŃSKA

wynik normalnych cykli życia jednostek czy zwykłego rytmu przyrody. On się
powoli wyłania z umierającej rzeczywistości, z wyczerpywania się zwykłych
ludzkich norm współżycia i organizacji. W tej sytuacji ów chaos nieuchronnie
zapowiada zmianę, kreację nowego życia, nowego cyklu istnienia. Jest to
bezsprzecznie eliadowska koncepcja czasu i przestrzeni. Wyjaśnianie jednak
tymi kategoriami zjawisk współczesnej kultury, z pozoru banalnych, płytkich,
fragmentarycznych jest pewnym nowum. Ta jednak interpretacja opiera się na
szczególnej przesłance.
Otóż czas i przestrzeń, to tylko współrzędne napisów, rysunków, znaków.
To one stanowią szczególną rzeczywistość, same w sobie są swoistymi rzeczywistościami. Błogosławieństwa, przekleństwa, życzenia, zamawianie, ale także
listy, karty z pozdrowieniami i życzeniami, depesze - to sfery dobrej albo
szkodzącej magii. Do niej także trzeba zaliczyć owe współczesne znaki, rysunki
i inskrypcje znajdywane niegdyś w tej właśnie formie jako obowiązujące czyn­
ności i rytuały podczas świąt, uroczystości, obrzędów, także zabaw. Laicyzacja
kultury, to także laicyzacja obrzędowych celów. Bywa, że są one wyrażane
słowami, napisami towarzyszącymi współczesnemu świętowaniu. Niekiedy
ograniczają się tylko do opisania rzeczywistości zaistniałej. Wówczas sens
święta jest jedynie relacją o tym co człowiecze. Jest to zresztą dość częsty
przypadek we współczesnych uroczystościach. Gdy jednak starają się kreować
inną, nie istniejącą jeszcze realność, wtedy zyskują walor pozaludzki. Zdarza
się także w polskiej praktyce współczesnego świętowania, że owa kreatorska
funkcja napisów i obrazów uzupełnia funkcję relacjonującą. W ten sposób
można interpretować np. popularne hasła, deklaracje na majowych transparen­
tach, życzeniowe manifesty na bramach zakładów przemysłowych. Wówczas
słowo pisane czy obraz zastępują pożądaną lecz nie istniejącą realność. Gdyby
zaistniała, napisy utraciłyby wszelki sens obrzędowego kreowania, magicznego
zaklęcia. A zatem napisy w „betonowym lesie", na ścianach i witrynach śród­
miejskich domów można traktować jako kreację, magiczne wyobrażenie nie
zaistniałej jeszcze rzeczywistości.
Taka kreacja, zgodnie z tradycyjnym światopoglądem (najczęściej przecież
nieuświadomionym), musi się odbywać wyłącznie w czasie niezwykłym i musi
powołać specjalny rodzaj niezwykłej prestrzeni. Staje się nią oczywista doty­
chczas przestrzeń ludzi, centrum miasta, nowo pomalowane ściany domów.
Znaki chaosu i kreacji nowej rzeczywistości czynią ją niezwykłą, więc sakral­
ną. Jest to przeto niszczenie porządku człowieka, bezczeszczenie i skalanie
w celu kreacji nowego ładu. Jest to jednak jakby skalanie a rebour. Skalanie
obecnością napisanego słowa, obscenicznego rysunku, wulgarnego znaku czy­
stej przestrzeni zwykłości. A więc tym, co nieludzkie rzeczywistości człowie­
ka. A jednak jest to skalanie w tym rozumieniu, że następuje tu niedopuszczalne
połączenie dwu wykluczających się rzeczywistości: zwyczajnej i niezwykłej,
ludzkiej i nieludzkiej, profanicznej i sakralnej. Kultury zwane tradycjami obfi­
tują w tego rodzaju profanacyjne sytuacje. Są one zawsze składnikami obrzę­
dów. Więcej, wiele rytualnych wypraw, poroży, inicjacji itp. zawiera reguły
wymagające skalania myślą, mową czy uczynkiem. Wówczas właśnie nakazy-

�ANTROPOLOGICZNE PROBLEMY KULTURY WSPÓŁCZESNEJ

29

wane były akty kazirodztwa, seksualnych odstępstw od zwyczajnych norm,
sodomii. Dziś zastępuje się je słowami, znakami, rysunkami. I tak można
traktować owe obsceniczne wyrazy protestu. Takie jednak wykroczenia prze­
ciwko normom mają ważkie usprawiedliwienie. Jest to usprawiedliwienie ob­
rzędowo jedyne. To kreacja rzeczywistości.

Anna Zadrożyńska

Anthropological problems of modern culture
Summary
The problems of classification and interpretation belong to the most important in the studies
on modern culture. The cultural phenomena included there are the components of the cultural
environment of the researcher himself and therefore it is difficult to observe them from a distance
allowing for unbiassed study. Moreover, they appear in numerous transformations of forms and
mixed contents. All this blurs their structural image, i. e. general principles ruling their
coexistence and complementarity of both forms and contents (meanings). Yet the image is
possible to be reconstructed.
The traits of modern culture penetrate different social groups. Then the face-to-face cultural
transmission (witch has been until recently attributed to folk culture only) can functions among
the residents of cities, big and small towns and housing estates as well as in villages and hamlets.
In all those places various, but by no means casual cultural configurations emerge. I think that
anthropological interpretations are suitable for explaining them. True enough, each of the
modern cultural phenomena issues from individual norms and value systems still they are all
derived from the collective values and experiences.
The phenomena of Polish everyday life afford us interesting subjects for anthropological
interpretations. Yet every such study requires defined criteria of classifications and theoretical
assumptions. In the paper two of such phenomena are presented. The first of them I called „The
commonplace experience of a queue", the other one - „defilement of walls". The former is
a subject for an anthropological analysis of culture (in an algebraic absolute meaning) as a set
of rules imposed upon nature. The latter - the image of culture itself, its internal relations
initiating conceptual categories such as: sacrum and defilement, chaos, re-creation etc.
The ..anthropology of a queue" refers to everday observation of conflicts arising among
people standing in line in the shops. The conflicts appear because of shortage of goods and
system of ration-cards and regulations providing priviledges for some categories of customers.
Classification of the facts and their interpretation call for the basic assumptions concerning
human nature:
- man is not only a territorial but a social as well,
- all social animals living in groups establish hierarchies underlying their organization and
defining each individual's rights and duties. The organization sets up both social and psycholo­
gical order. There is no group of social and territorial animals ruled by absolute equality,
- the hierarchical structure must apper inevitably in Polish society too, in spite of the official
equality of the citizens.
A hierarchical organization appears in every task-oriented group. A queue in the shop
responds to biological situation of procuring food. The danger (not necessarily of starvation, the
seanse of shortage is enough) destroys common rules of social interaction, the cultural norms.
It does not mean, hawever, that the order of nature appears instead. The cultural counter-norms
emerge, a kind of counter-culture. It is an opposite of existing culture, it is not nature. From

�30

ANNA ZADROZYŃSKA

anthropological point of view it is a new quality. Biology lies under two contradictory forms of
social existence: culture and anti-culture, two contradictory ways of distributing goods, two
normatively equivalent (and socially accepted) ideas of competitive behaviour. They bothbelong
to the same culture system.
The ..anthropology of defiled walls" refers to the data concerning various forms of graffiti,
pictures and inscriptions covering the walls; pilars supporting the higway and boards placed in
the streets so that graffiti could be written on them, not on walls (all the material collected in
Warsaw). The analysis of that material refers to theoretical framework of the interpretation of
the semantics of social behaviour, meanings of signs expressing attitudes and evaluating the
categorization of time and space. The latter basic categories are evaluated by social intuition
and expressed with signs-symbols possible to decode in the context of past and present historical
events. The actual data allow for conceiving time and space as the essential coordinates which
situate graffiti in the context of national life and culture. The inscriptions themselves are the
reality burdened with important meanings. Blessings, wishes, curses and magic formulas - are
the spheres of magic in which signs, pictures and words make the created reality. According to
traditional world-view such a creation must occur in an extraordinary time and mark the space
with the quality of extraordinari ness, the space which appears the place of magical acts. The
places of magical inscriptions point at destroying the commaon human order, at desecrating and
defilement of the norms so that a new order could be created.
Translated by Anna

Ktuzyńska-Skrzypek

Z WITRYNY W Y D A W N I C Z E !
I N S T Y T U T U HISTORII K U L T U R Y MATERIALNEJ
PAN

R E D A K C J A NAUKOWA
BIBLIOTEK! ETNOGRAFII
POLSKIEJ
zawiadamia z przyjemnością
że w roku 1991, w ramach naszej serii ukazały sic następujące pozycje:
MIROSŁAWA SDROZD-PIASECKA
Ziemia w społeczności ftijejskiej.
Studium wsi południowo-wschodniego Mazowsza
(Koniec X I X i X X wiek)
IWONA KABZINSKA-STAWARZ
Games of Mongolian Shepherds
JOLANTA K O W A L S K A
Free of Life Dance.
Cultural Universals in Molion

*
DANUTA T Y L K O W A [red
Górale Beskidu Żywieckiego.
Wybrane dziedziny kultury ludowej

Wszystkie do nabycia
w Bibliotece Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN
00-140 Warszawa, Al. Solidarności 105, tel. 20-28-81

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7881" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7861">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b470200255ecb1b40dfe5bbe97604faf.pdf</src>
        <authentication>64f8279072c95c4a54d209d74b140411</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94315">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1385</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94316">
                <text>1990</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94317">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1280</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94318">
                <text>Recenzje i omówienia / ETNOGRAFIA POLSKA 1990 t.34</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94320">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1990 t.34, s.251-268</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94322">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94324">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94326">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="94328">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94333">
                <text>R

E

C

E

N

Z

J

E

I

O

M

Ó

W

I

E

N

I

A

„Etnografia Polska", t. XXXIV: 1990, z. 1-2
P L ISSN 0071-1861

F. B E R L I K TCHR., Historia Towarzystwa Chrystusowego dla Wychodźców 1932-1939,
Poznań 1987, ss. 330, il.
W 1932 r. prymas Polski, kard. August Hlond, sprawujący z ramienia Sfolicy Apostolskiej
urząd Protektora Polskiego Wychodźstwa, powołał do życia nowe zgromadzenie zakonne,
któremu papież Pius IX nadał nazwę Societas Christi pro Polonis Emigrantibus - Towarzystwo
Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej. Akt ten uwieńczył wieloletnie starania polskiej hierarchii
kościelnej o zapewnienie emigrantom opieki duszpasterskiej w krajach ich osiedlenia. Zapocząt­
kował także najtrudniejszy, obok lat I I wojny światowej, okres w działalności Towarzystwa.
W wydanej w 1987 r., nakładem Towarzystwa Chrystusowego, książce ks. Florian Berlik
TChr. (zra. 1983 r.) podjął się niełatwego zadania rekonstrukcji pierwszego etapu historii
Zgromadzenia z lat 1932-1939. Przedsięwzięcie było tym trudniejsze, iż podczas II wojny
światowej zaginęła cała dokumentacja Towarzystwa przechowywana w Domu Macierzystym
w Potulicach. Autor odtworzył dzieje Towarzystwa Chrystusowego wspomagając się materiałem
wydawniczym pochodzącym z lat przedwojennej działalności Zgromadzenia, czerpiąc informacje
z polskiej prasy katolickiej tego okresu oraz korzystając z archiwaliów obecnego Domu Głównego
w Poznaniu, a także z relacji księży, którzy już jako zakonnicy współuczestniczyli w pierwszych
pracach Towarzystwa. Sprawą nie bez znaczenia jest, iż ks. F . Berlik sam był już wówczas jego
członkiem (w 1934 r. otrzymał pierwsze w tym Zgromadzeniu święcenia kapłańskie), a także - co
najważniejsze, pełniąc już jako kapłan szereg odpowiedzialnych funkcji - stał się jednym ze
współtwórców Towarzystwa Chrystusowego. Fakt ten zadecydował o tym, iż omawiana praca
będąca rzetelnym świadectwem naocznego świadka, nabrała szczególnej wartości.
Część zasadniczą opracowania poprzedza wstęp ks. Bernarda Kołodzieja TChr. oraz dwa
kolejne rozdziały. Pierwszy, autorstwa dr Antoniny Tomkiewicz, stanowi zarys dziejów emigracji
polskiej do roku 1939. Czytelnikowi nie zorientowanemu w problematyce polskiego wychodźstwa
daje niezbędne minimum informacji na ten temat, pozwalając osadzić początkowy okres prac
Towarzystwa zarówno w konkretnej sytuacji społeczno-ekonomicznej Rzeczypospolitej Polskiej,
jak i w kontekście historii Polonii Zagranicznej. Tym pełniej też uzmysławia fakt, jaką
koniecznością i potrzebą chwili było powołanie do życia zgromadzenia zakonnego o tak
charakterystycznym profilu.
Dopełnieniem części wstępnej jest rozdział II, poświecony ks. kardynałowi A. Hlon­
dowi - organizatorowi polskiego duszpasterstwa emigracyjnego. Autor rozdziału, ks. Czesław
Kamiński TChr., zaznajamiając czytelnika'z życiorysem ks. Prymasa, szczególnie uwypukla jego
działalność na rzecz polskiego wychodźstwa, jego niepodważalne zasługi w niesieniu wszechstron­
nej, nie tylko religijnej, opieki i pomocy polskim emigrantom. Prymas wizytował ośrodki polonijne
w Europie Zachodniej i Ameryce Południowej zapoznając się z warunkami życia zbiorowisk
polskich, z ich potrzebami i zamierzeniami. W podróżach duszpasterskich odwiedził Czecho­
słowację. Wielką Brytanię. Francję, Włochy, Jugosławię, Węgry, Austrię, Belgię oraz. Argentynę,
Brazylię i Urugwaj.
Powołanie do życia Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, choć nadało
prawne ramy działalności Zgromadzenia, było jedynie pierwszym, ale niezbędnym, krokiem na
drodze ku realizacji projektów kard. A. Hlonda. Ogrom pracy, jaki wiązał się z budową od
podstaw struktury organizacyjnej Zgromadzenia, ze stworzeniem Seminarium dla przyszłych
księży i braci Chrystusowców, programu ich nauczania, a także z zapewnieniem stałej siedziby,
środków utrzymania i z wieloma innymi problemami, ks. Prymas powierzył ks. Ignacemu
Posadzemu, który stal się w ten sposób współzałożycielem i twórcą Towarzystwa Chrystusowego.
Jemu też poświęcony jest rozdział następny, który otwiera zasadniczą cześć opracowania
autorstwa ks. F. Berlika.
Działalność ks. Posadzego nie ograniczyła się wyłącznie do tak wielkiego zadania, jakim było
zorganizowanie Towarzystwa. Odbył on nadto w latach 1929 1937, trzy podróże inspekcyjne
wizytując dwukrotnie osady polskie w Ameryce Południowej i raz na Dalekim Wschodzie. Chciał

�RECENZJE

251

I OMÓWIENIA

osobiście zetknąć się z życiem rodaków na obczyźnie i przez poznanie ich problemów tak
ukierunkować kształcenie księży, aby w pełni potrafili oni nieść pomoc emigrantom. Rozproszeni
na wszystkich kontynentach, zmuszeni do żvcia w warunkach nieraz daleko odbiegających od tych,
w których wyrośli, wśród obcego i odmiennego kulturowo żywiołu etnicznego, wymagali
wszechstronnej pomocy i wsparcia. Ks. Posadzy w relacjach ze swych podróży zawarł wiele
interesujących spostrzeżeń i refleksji osobistych. Prace te stanowią bogate źródło do poznania
zarówno kultury odwiedzanych przez niego środowisk polonijnych, jak i krajów ich zamieszkania.
Kolejne rozdziały odtwarzają szeroką panoramę dziejów Zgromadzenia na przestrzeni lat
1932-1939. Ks. Berlik przedstawił nie tylko suche fakty, ale i atmosferę pierwszych, trudnych lat
działalności Towarzystwa. Złożyły się na nie przede wszystkim starania o zabezpieczenie
materialnych podstaw jego egzystencji, niezbędnych do rozpoczęcia prac organizacyjnych. Dzięki
hr. Anieli Potulickiei, która przeznaczyła swą rodową posiadłość w Potulicach na Dom
Macierzysty Zgromadzenia, możliwe stato się podjęcie dalszych działań. I tu ks. F. Berlik
zrekonstruował kolejne ich etapy: pierwszy nowicjat, organizację studiów filozoficznych i teolo­
gicznych, przygotowania do działalności społeczno-kulturalnej, utworzenie formacji brata, urucho­
mienie wydawnictwa (rozdziały IV, VI, VII, X). Szczególnie należy podkreślić wagę tego ostatniego
dokonania, które umożliwiło Chrystusowcom zapoznanie społeczeństwa z ideą Zgromadzenia,
propagowanie jego zamierzeń oraz informowanie czytelników o losach polskiej emigracji.
W tym miejscu należy zwrócić uwagę na istotną kwestię poruszaną zresztą przez autora
w kilku rozdziałach. Chodzi mianowicie o postawę społeczeństwa polskiego wobec planowanej
działalności Towarzystwa, a co za tym idzie o problem znacznie szerszy, jakim była i jest rola
świeckich w życiu Kościoła. Świeccy wciągnięci w prace na rzecz emigrantów działali w różnych
stowarzyszeniach, m.in. „Opiece Polskiej nad Rodakami na Obczyźnie", a od momentu powstania
Towarzystwa Chrystusowego współuczestniczyli w jego przedsięwzięciach (rozdz. VIII) Poparcie
narodu polskiego dla idei Zgromadzenia znalazło swoje odbicie nie tylko w bezpośrednich
działaniach ale prwle wszystkim w niesieniu materialnego wsparcia Chrystusowcy którymi
kierował ks' I Posadzy byli bowiem pozbawieni stałej pomocy finansowej Nie udzielały jej ani
Kur^Mctronoitalna ani PX^ZW^^
^ S w L i ^ m Tak więc przedwojenna

tero aziaiainosc
działaZść mozuwa
możliwa b
X jeaynie
edvnfe OZICKI
drieki oiiarnosci
' ^ ^ S społeczeństwa
^ ^ ^ \ K poisiticgo
W S ^ ^ (ru/.u*.
^ T X AI),
S
jego
nyfd
Podkreślając znaczenie współdziałania instytucji kościelnych i świeckich w imię dobra emigracji
polskiej, nie można pominąć stanowiska władz państwowych wobec tego problemu. Rząd polski
popierał dążenia Towarzystwa Chrystusowego widząc w nim sprzymierzeńca w pracy na rzecz
utrzymywania polskości wśród rodaków poza granicami kraju.
Szybki rozwój Zgromadzenia w latach międzywojennych ułatwiła niewątpliwie szczera
współpraca wszystkich zainteresowanych dobrem Polaków na obczyźnie. Tylko na tak szerokiej
płaszczyźnie można było z pełnym powodzeniem działać i osiągać sukcesy.
Niestety wybuch U wojny światowej położył kres realizacji zamierzeń ks. I. Posadzego.
W nowej sytuacji planowane na wrzesień 1939 r. wyjazdy Chrystusowców do skupisk polskich
w Europie Zachodniej nie doszły do skutku. Właściwa działalność Towarzystwa - duszpasterska
pomoc dla emigrantów, a także społeczna i kulturalna opieka nad nimi - dopiero co rozpoczęta,
gwałtownie została przerwana (rozdz. XIII).
Okupacja niemiecka nie zdołała jednak przekreślić przedwojennego dorobku Zgromadzenia,
a tym bardziej podważyć słuszności jego posłannictwa. Losy Towarzystwa Chrystusowego i jego
członków w latach 1939-1945, a także w okresie powojennym do 1948 r. który wraz ze śmiercią
Prymasa Polski A. Hlonda stanowi cezurę w jego dziejach, znalazły wierne odbicie w opracowaniu
ks. Bernarda Kołodzieja TChr., wydanym w 1983 r. pt. Dzieje Towarzystwa Chrystusowego dia
Wychodźców 1939-1948. Książka ta, razem z omówioną powyżej pracą ks. Berlika, tworzy całość,
dając zwartą historię Zgromadzenia w najtrudniejszych latach działalności, Obecnie po przeszło
pięćdziesięciu latach istnienia Towarzystwo Chrystusowe posiada szeroko rozbudowaną sieć
placówek duszpasterskich na świecie. Kilkuset księży pracuje poza granicami kraju, jednakże
potrzeby środowisk polonijnych są znacznie większe. Fakt ten potwierdza słuszność i konieczność
pełnienia misji wskazanej przez założyciela i twórców Zgromadzenia. Znaczenie jej dla przetrwania
kultury i tradycji polskiej w krajach osiedlenia Polaków jest niepodważalne. Zapoznanie się
z książką ks. F. Berlika oraz z wydaną przed kilku laty pracą ks. B. Kołodzieja i prześledzenie
losów Towarzystwa od jego zarania pozwoli zainteresowanym problemami emigracji polskiej na
poszerzenie wiedzy w tym zakresie. Sądzić należy, iż tak istotna dla Polonii działalność księży
Chrystusowców doczeka się dalszego opracowania, od roku 1948 po lata współczesne, kiedy to
zgromadzenie po burzliwym okresie wojennym zdołało okrzepnąć i szeroko rozwinąć swe prace
yśród emigrantów polskich w świecie,
(

Katarzyna Paradowska

�252

RbCKNZJE I OMÓWIENIA

osobiście zetknąć się z życiem rodaków na obczyźnie i przez poznanie ich problemów tak
ukierunkować kształcenie księży, aby w pełni potrafili oni nieść pomoc emigrantom. Rozproszeni
na wszystkich kontynentach, zmuszeni do życia w warunkach nieraz daleko odbiegających od tych,
w których wyrośli, wśród obcego i odmiennego kulturowo żywiołu etnicznego, wymagali
wszechstronnej pomocy i wsparcia. Ks. Posadzy w relacjach ze swych podróży zawarł wiele
interesujących spostrzeżeń i refleksji osobistych. Prace te stanowią bogate źródło do poznania
zarówno kultury odwiedzanych przez niego środowisk polonijnych, jak i krajów ich zamieszkania.
Kolejne rozdziały odtwarzają szeroką panoramę dziejów Zgromadzenia na przestrzeni lat
1932-1939. Ks. Berlik przedstawił nie tylko suche fakty, ale i atmosferę pierwszych, trudnych lat
działalności' Towarzystwa. Złożyły się na nie przede wszystkim starania o zabezpieczenie
materialnych podstaw jego egzystencji, niezbędnych do rozpoczęcia prac organizacyjnych. Dzięki
hr. Anieli Potulickiej, która przeznaczyła swą rodową posiadłość w Potulicach na Dom
Macierzysty Zgromadzenia, możliwe stało się podjęcie dalszych działań. I tu ks. F . Berlik
zrekonstruował kolejne ich etapy: pierwszy nowicjat, organizację studiów filozoficznych i teolo­
gicznych, przygotowania do działalności społeczno-kulturałnej, utworzenie formacji brata, urucho­
mienie wydawnictwa (rozdziały IV, VI, VII, X). Szczególnie należy podkreślić wagę tego ostatniego
dokonania, które umożliwiło Chrystusowcom zapoznanie społeczeństwa z ideą Zgromadzenia,
propagowanie jego zamierzeń oraz informowanie czytelników o losach polskiej emigracji.
W tym miejscu należy zwrócić uwagę na istotną kwestię poruszaną zresztą przez autora
w kilku rozdziałach. Chodzi mianowicie o postawę społeczeństwa polskiego wobec planowanej
działalności Towarzystwa, a co za tym idzie o problem znacznie szerszy, jakim była i jest rola
świeckich w życiu Kościoła. Świeccy wciągnięci w prace na rzecz emigrantów działali w różnych
stowarzyszeniach, m.in. „Opiece Polskiej nad Rodakami na Obczyźnie", a od momentu powstania
Towarzystwa Chrystusowego współuczestniczyli w jego przedsięwzięciach (rozdz VIII) Poparcie
narodu polskiego dla idei Zgromadzenia znalazło swoie odbicie nie tylko w bezpośrednich
działaniach ale przede wszystkim w niesieniu materialnego wsparcia Chrystusowcy którymi
kierował ks I Posadzy byli bowiem pozbawieni stałe) pomocy finansowej Nie udzielały iei ani
Kuria Metropolitalna, ani Polonia Zagraniczna, ani władze państwowe. Tak więc przedwojenna
jego działalność możliwa była jedynie dzięki ofiarności społeczeństwa polskiego (rozdz. XI).
Podkreślając znaczenie współdziałania instytucji kościelnych i świeckich w imię dobra emigracji
polskiej, nie można pominąć stanowiska władz państwowych wobec tego problemu. Rząd polski
popierał dążenia Towarzystwa Chrystusowego widząc w nim sprzymierzeńca w pracy na rzecz
utrzymywania polskości wśród rodaków poza granicami kraju.
Szybki rozwój Zgromadzenia w tatach międzywojennych ułatwiła niewątpliwie szczera
współpraca wszystkich zainteresowanych dobrem Polaków na obczyźnie. Tylko na tak szerokiej
płaszczyźnie można było z pełnym powodzeniem działać i osiągać sukcesy.
Niestety wybuch II wojny światowej położył kres realizacji zamierzeń ks. I. Posadzego.
W nowej sytuacji planowane na wrzesień 1939 r. wyjazdy Chrystusowców do skupisk polskich
w Europie Zachodniej nie doszły do skutku. Właściwa działalność Towarzystwa - duszpasterska
pomoc dla emigrantów, a także społeczna i kulturalna opieka nad nimi - dopiero co rozpoczęta,
gwałtownie została przerwana (rozdz. XIII).
Okupacja niemiecka nie zdołała jednak przekreślić przedwojennego dorobku Zgromadzenia,
a tym bardziej podważyć słuszności jego posłannictwa. Losy Towarzystwa Chrystusowego i jego
członków w latach 1939-1945, a także w okresie powojennym do 1948 r., który wraz ze śmiercią
Prymasa Polski A. Hlonda stanowi cezurę w jego dziejach, znalazły wierne odbicie w opracowaniu
ks. Bernarda Kołodzieja TChr., wydanym w 1983 r. pt. Dzieje Towarzystwa Chrystusowego dla
Wychodźców 1939-1948. Książka ta, razem z omówioną powyżej pracą ks. Berlika. tworzy całość,
dając zwartą historię Zgromadzenia w najtrudniejszych latach działalności. Obecnie po przeszło
pięćdziesięciu latach istnienia Towarzystwo Chrystusowe posiada szeroko rozbudowaną sieć
placówek duszpasterskich na świecie. Kilkuset księży pracuje poza granicami kraju, jednakże
potrzeby środowisk polonijnych są znacznie większe. Fakt ten potwierdza słuszność i konieczność
pełnienia misji wskazanej przez założyciela i twórców Zgromadzenia. Znaczenie jej dla przetrwania
kultury i tradycji polskiej w krajach osiedlenia Polaków jest niepodważalne. Zapoznanie się
z książką ks. F . Berlika oraz z wydaną przed kilku laty pracą ks. B. Kołodzieja i prześledzenie
losów Towarzystwa od jego zarania pozwoli zainteresowanym problemami emigracji polskiej na
poszerzenie wiedzy w tym zakresie. Sądzić należy, iż tak istotna dla Polonii działalność księży
Chrystusowców doczeka się dalszego opracowania, od roku 1948 po lata współczesne, kiedy to
Zgromadzenie po burzliwym okresie wojennym zdołało okrzepnąć i szeroko rozwinąć swe prace
wśród emigrantów polskich w świecie.
I

Katarzyna Paradowska

�RECENZJE

I OMÓWIENIA

253

KOLĘDOWANIE NA LUBELSZCZYŹNIE, Wrocław 1986, P T L , ss. 397, ryc. 35
Kolędowanie na Lubelszczyźnie jest 25 tomem Literatury Ludowej za rok 1981 przygotowa­
nym pod kierunkiem J. Bartmińskiego i C. Hernasa. Poświęcono go w całości lubelskim obrzędom,
zwyczajom i repertuarowi związanym z okresem świąt Bożego Narodzenia.
W Nocie edytorskiej (s. 11-13) J. Bartmiński i W. Dębski wyjaśniają, że materiały publikowa­
ne w tomie pochodzą z badań terenowych prowadzonych przez pracowników Uniwersytetu
VI. Curie-Skłodowskiej, Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Muzeum Wsi Lubelskiej, Mu­
zeum Okręgowego w Lublinie i Instytutu Sztuki PAN w latach 1960-1982 w ponad 300
miejscowościach na obszarze umownie nazywanym Lubelszczyzną (obecnie województwa lubels­
kie, zamojskie, chełmskie, część tarnobrzeskiego i bielsko-podlaskiego).
Intencja zespołu opracowującego zbiór było pokazanie całej różnorodności „form ob­
rzędowych i słownych składających się na repertuar bożonarodzeniowy regionu, od ustabilizowa­
nych zachowań, poprzez widowiska łączące zachowania, sytuacje i pieśni, po kolędy i wiersze,
* niektóre już tylko indywidualne i znane wyłącznie w wersji językowej pisanej" (s. 11). Układ
maleriałów tomu ma „pokazać, jak poprzez stratyfikację można próbować zrekonstruować
historyczne okresy w rozwoju repertuaru" (s. 12).
Tom otwiera studium J. Bartmińskiego pt. Wszystko się zmieniło, jak nigdy nie było (s. 5-10).
Autor stwierdza w nim: „Wszystko, co się robiło od dnia Wigilii Bożego Narodzenia po dzień
Trzech Króli, było poddane uporządkowaniu nastawionemu na odnowienie, przeżycie, inten­
syfikację sensu życia zarówno w jego wymiarze osobistym, jak społecznym i »kosmicznym«. Sens
ten był artykułowany w wielotworzywowvm języku kultury, poprzez słowo, gest, zachowanie,
obrzęd, w wyniku czego cały obchód świąt bożonarodzeniowych stawał się podobny do
przedstawienia teatralnego. W tym wielkim teatrze dane były sytuacje, aktorzy i teksty.
Zachowania ludzi-aktorów odtwarzały niepisany, ale znany w swoich ogólnych rysach scenariusz
i następowały po sobie w określonej kolejności, odpowiednio do dni i godzin. Aktorami byli
wszyscy od dzieci poczynając, wszyscy bowiem mogli, a poniekąd musieli, podjąć określone role.
Każdy widz mógł stać się aktorem, każdy aktor był równocześnie widzem. Bogaty był repertuar
tekstów, które z jednej strony dawały się łatwo przystosować do sytuacji, z drugiej strony, może
nawet przede wszystkim, same organizowały te sytuacje przez wpisanie w nie sensu i modelowanie
postaw uczestników" (s. 5).
Fenomen określany mianem „kolędowania" skupia w sobie „splecione w jedną całość
elementy chrześcijańskie i ogólnokulturowe, o bardzo dawnej jeszcze pogańskiej prowieniencji".
Problem historycznej pochodności czy wtórności różnych elementów kulturowych występujących
w tym okresie podejmowali badacze o nastawieniu strukturalno-typologicznym (zwłaszcza
M. Eliade i R. Caillois). Wykazali oni, że w kulturach tradycyjnych wyrastających z religijnej
koncepcji świata okres świąteczny jest czasem specyficznym „świętym", niezniszczalnym, „wiecz­
nym czasem teraźniejszym", w którym „odnajduje się w pełni sakralny wymiar żyda, doświadcza
się świętości ludzkiego istnienia jako dzieła boskiego" (M. Eliade).
Człowiek tych kultur („prymitywnych") jest podporządkowany „mitowi wiecznego powrotu:
»wiedzionv« głodem sakrum i tęsknotą za bytem wraca okresowo do sytuacji mitycznej, do
»początku«, kiedy to dokonało się stworzenie świata". Jak twierdzi R. Caillois, ta pierwotna,
początkowa sytuacja występuje w postaciach antytetycznych jako chaos i wiek złoty. „Był to stan
twórczej mocy, po którą świat obecny może sięgnąć w czasie święta, po to, by się odmłodzić
i odzyskać pełnię życia. Święto tradycyjnie pojmowane, »prymitywne«, spełnia funkcję odradzania
świata poprzez powrót do przeszłego stanu Chaosu i Złotego Wieku. Przywracana jest twórcza
wolność, dozwolone przeróżne wybryki. Obrzędy Płodności mają zapewnić odradzanie natury.
Obfitość zgromadzonego jadła i napojów pozwala na wozpasanie świąteczne«. Następuje zlanie się
świata i zaświatów. Zawieszony zostaje powszechny lad, upadają wszystkie przegrody i umarli
mogą bez przeszkód odwiedzać swoich potomków. Powrót do pierwotnego chaosu zaznacza się
przez »czyny na opak«, przedrzeźnianie władzy i parodie liturgicznych śpiewów" (s. 6-7).
Wszystkie te elementy, sklasyfikowane historycznie czy typologicznie, można odczytać we
współczesnym folklorze bożonarodzeniowym regionu lubelskiego. Analiza struktury zebranych
w tomie tekstów pozwala stwierdzić, że repertuar ten stwarza pozory wielkiego chaosu. „W sferze
języka i motywów przedmiotowych, w zasobie wykonywanych utworów słownych i muzycznych,
w postawach, wierzeniach, w całej sferze zachowań spotykają się i funkcjonują na równych
prawach rzeczy pochodzące z różnego czasu, miejsca, środowiska, z odmiennych wzorców kultury"
(s. 7). To, co dawne, łączy się z tym, co nowe, to co swojskie, z tym, co obce, to, co ustne (przejęte
drogą transmisji słownej), z tym, co książkowe (odtwarzane z kantyczek). W sferze wierzeń

�254

RECENZJE

I OMÓWIENIA

i praktyk, ci, co żyją, łączą się z tymi, co zmarli, to, co istnieje obecnie.-nawiązuje kontakt z tym, co
będzie w przyszłości; to, co ludzkie, staje się udziałem zwierząt, a nawet drzew. Nie jest to jednak
powrót do chaosu. „Znoszenie, zawieszanie opozycji, które porządkują normalny bieg spraw
ludzkich i otaczający świat, nie idzie w nieskończoność. Ten proces neutralizacji, schodząc coraz
głębiej nie dotyka fundamentu, nie zostaje zatarta granica między tym, co święte, żywe, a tym, co
nieświęte, martwe. Nienaruszona, przeciwnie wyeksponowana jest opozycja »sakrum« i »profanum«, która jest zdaniem semiotyków najważniejszą opozycją nadbudowaną nad wszystkimi
innymi w kulturze. Zawieszane są- granice drugorzędne z punktu widzenia wartości podstawo­
wych [...]" (s. 8). W dalszej części opracowania Bartmiński podaje przykłady wniosków, jakie
wynikają z analizy struktury zebranego w tomie repertuaru „tekstów" (w szerokim rozumieniu tego
słowa).
Artykuł J. Petery, Obrzędy i zwyczaje ludowe w okresie Bożego Narodzenia (s. 14-45),
opracowany został na podstawie materiałów z badań terenowych zebranych przez autorkę
w latach 1958- 1971 w 246 wsiach ówczesnego woj. lubelskiego; materiałów terenowych zgroma­
dzonych w Zakładzie Języka Polskiego UMCS i Muzeum Wsi Lubelskiej oraz ustaleń kilkunastu "
prac magisterskich: Informacje zawarte w tych źródłach obejmują kilka dziesiątków lat, sięgając
przełomu X I X i XX w.
Autorka prezentuje ten bogaty materiał zgodnip z chronologią obrzędów i zwyczajów
charakterystycznych dla okresu Bożego Narodzenia. Rozpoczyna od omówienia poprzedzającego
święta Bożego Narodzenia (zwane Godnimi Świętami lub Godami) 4 tygodniowego okresu
postu - Adwentu. Szczegółowiej uwzględnia w nim zwyczaje praktykowane w dniach świętych:
Katarzyny, Łucji, Mikołaja. W lubelskich godach trwających od Wigilii do Trzech Króli autorka
charakteryzuje kolejne zachowania i czynności oraz zwyczaje i obrzędy mające miejsce w tym
czasie. Pisząc o Wigilii Bożego Narodzenia Petera skupia uwagę na wystroju wnętrza w tym dniu,
obowiązujących wówczas postach i zakazach; przygotowywaniu specjalnych potraw; czynnoś­
ciach, zabiegach i zwyczajach związanych z przynoszonymi do izby snopami zboża i wiązkami
siana; przebiegu wieczerzy wigilijnej oraz towarzyszącym jej wróżbom (dotyczącym przepowiedni
pogody, urodzajów, pomyślności gospodarskiej, zamążpójścia, śmierci) i zabiegom magicznym
(mającym zapewnić urodzaj, dostatek, owocowanie drzew, pomyślny chów inwentarza, zdrowie
domowników); nakazom i zakazom oraz figlom i zabawom młodzieży. Następnie pisze o pasterce,
świętowaniu pierwszego dnia Bożego Narodzenia, Świętych Wieczorach, dniu Św. Szczepana,
wigilii Nowego Roku, Nowym Roku i Trzech Króli, charakteryzując obowiązujące W tym czasie
zachowania, obrzędy i zwyczaje. Oddzielne miejsce w jej rozważaniach zajmuje samo kolędowanie,
a więc chodzenie po domach z żywymi zwierzętami, maszkarami, gwiazdą i składanie życzeń
gospodarzom. Artykuł kończy rodzaj aneksu zawierającego w układze alfabetycznym wykaz
miejscowości w poszczególnych województwach (wg obowiązującego obecnie podziału adminis­
tracyjnego), z których pochodzi materiał będący podstawą opracowania.
J. Seroriuk i G. Żuraw w artykule Podlazy i szczodrowanie (s. 46-77) omawiają znany już
tradycji staropolskiej (i szerzej słowiańskiej) powszechny zwyczaj kolędowania w dzień Św.
Szczepana i Nowego Roku, określany na Lubelszczyźnie jako szczodraki, podłazy. Pierwotnie były
to dwa różne zwyczaje. Podłazy polegały na chodzeniu nieżonatych mężczyzn po domach,
w których były dziewczęta na wydaniu. Szczodrowanie było natomiast przede wszystkim
zwyczajem składania domownikom przez kolędników życzeń wszelkiej pomyślności. Z biegiem
czasu nastąpiło wzajemne przeniknięcie intencji i czynności obrzędowych przejawiające się
w obocznym występowaniu nazw oraz uczestnictwie mężczyzn z wszystkich grup wieku. Szczod­
raki są na Lubelszczyźnie nadal zwyczajem żywym, chociaż niewątpliwie zanikającym.
Autorzy zamieszczają wykaz miejscowości uwzględnionych w opracowaniu oraz uzyskane
w terenie dane o geograficznym rozmieszczeniu (rozpowszechnieniu) nazwy i wieku szczodrujących, czasie szczodrowania i formach wynagrodzenia za kolędę. Przedstawiony materiał
obejmuje: 1. Ludowe scenariusze chodzenia po szczodrakach pochodzące z 2 lubelskich wsi:
Karczmisk i Rochań, będące relacją z konkretnego wykonania. Są to opisy praktyk związanych ze
szczodrowaniem najbardziej zbliżonych do tradycyjnych, zawierające oprócz kontekstu sytuacyj­
nego także teksty i nuty śpiewanej kolędy. 2. Wybór towarzyszących szczodrowaniu tekstów wraz
z nutami i graficznymi przedstawieniami rytmo-metrycznego przebiegu recytacji pochodzących
z różnych wsi Lubelszczyzny ułożony według chronologii ich występowania.
W opracowaniu Kolęda i jej odmiany gatunkowe (s. 78-184) J. Bartmiński stwierdza znamienne
dla regionu lubelskiego „stosunkowo dobre zachowanie tradycji kolędowania noworocznego przy
równoczesnym bogactwie.pieśni bożonarodzeniowych". Pozwala to na stosowanie - zgodnie
ze staropolską tradycją językową - jednej nazwy kolęda dla obu odmian pieśni. Natomiast

\

�RECfcNZJE I OMÓWIENIA

255

biorąc za podstawę istotne kryteria intencjonalne Autor dokonuje podziału kolęd na następujące
grupy: 1. Kolędy noworoczne (Życzące, „dunajcowe") związane z obrzędowym obchodzeniem
domów z życzeniami w okresie Nowego Roku („nowe lato"); 2. Kolędy bożonarodzeniowe, wśród
których są: a) przedstawiające zdarzenia związane z narodzeniem Jezusa, b) witające (pochwalne,
adorujące) Jezusa, c) interpretujące sens przedstawianych zdarzeń (można je nazwać refleksyjnymi
czy „teologicznymi"); 3. Kolędy przystosowane do nowych sytuacji towarzyskich (parodie kolęd)
i społecznych (s. 79).
Każda z grup jest scharakteryzowana w pierwszej części artykułu. Część druga zawiera
repertuar, czyli wybór tekstów i nut ilustrujących dokonany przez autora podział merytoryczny
kolęd śpiewanych na wsi lubelskiej. Ten materiał terenowy opatrzony jest znakomitą ~ wzorową
wręcz dokumentacją.
J. Węcławik w opracowaniu Godnie gadki (s. 185 190) omawia i przytacza teksty o tematyce
bożonarodzeniowej zanotowane w Skierbieszowie, Sosnówce i Michałówce. Są to kolejno
opowieści zatytułowane: Cudowny siew i żniwo, Spotkanie ze zbójem, Pająk i leszczyna. Uczony
żaczek, Przemienienie w diabla.
Ten sam Autor w pracy Widowisko z konikiem (s. 191-197) koncentruje się na opisie jednego
z zespołów kolędniczych Lubelszczyzny, a mianowicie grupie przebierańców obnoszących masz­
karę konia i inscenizujących krótkie widowisko. Węcławik skupia uwagę na genezie tej praktyki
obrzędowej, strukturze widowiska, jego wariantach (zanotowanych w Skierbieszowie, Lipsku,
Grabowczyku Ulowie Białowoli) Rozważania te uzupełnia tekst, choreografia i zapis nutowy
„konika" ze Skierbieszowa.
Jedne z najstarszych widowisk misteryjnych - dialogi bożonarodzeniowe - są przedmiotem
kolejnych rozważań J. Węcławika zatytułowanych Wprowadzenie w historię dialogu bożonarodze­
niowego (s. 198-235). Widowiska te oparte na technice dramatycznej charakteryzującej już utwory
średniowiecza, a szczególnie XVI i XV!I w., w zmienionej ludowej formie przetrwały do XX w.
Poszczególne sceny dialogów na Boże Narodzenie powstawały w procesie dramatyzowania
fragmentów Ewangelii a także tekstów mszalnych apokryfów Nowego Testamentu oraz literatury
patrystycznei" (s 199) Pełny dialog zawiera takie kwestie jak- Adam i Ewa w raju prorocy
Zwiastowanie szukani noclegu scenę pasterska adoracje Nowo Narodzonego i pokłon Trzech
Króli ich wizyta u Heroda rozkaz rzezi niewiniątek Historia tych inscenizowanych utworów
uwvDuklaiaca zLożyczenia wnlywy oraz kicrunk rozwoju jakim podlegały w okresie kilku
^.eroieszowa „aoja.ogu ze zwiartowa wraz

TZS^\\\^yT^%S^yS^^

„Herody" - najpopularniejsze w regionie lubelskim przedstawienie bożonarodzeniowe - jest
tematem artykułu J. Adamowskiego i J. Bartmińskiego, „Herody" lubelskie - między misterium
a kolędą życzącą (s. 240-293). Widowisko, którego aktorami są efektownie przebrani młodzi
chłopcy, przedstawiane jest w mieszkaniach w okresie od drugiego dnia Bożego Narodzenia do
Trzech Króli. Jego akcja jest zwarta i krótka, dostosowana do możliwości powtórzenia w kilku
domach w jeden wieczór. Autorzy prezentują postacie występujące w przedstawieniu oraz analizują
podstawową funkcję lubelskich „herodów" polegającą z jednej strony na „wyjaśnianiu religijnego
i moralno-egzystencjalnego sensu świąt Bożego Narodzenia, tj. uobecnianiu odwiecznego dramatu
walki Dobra i Zła, życia i śmierci" (s. 243), z drugiej na włączeniu ich „w ludowy zwyczaj
obrzędowego kolędowania świątecznego, czyli składania życzeń" (s. 243). Zrekonstruowany na
podstawie istniejących materiałów terenowych schemat akcji „herodów" zawiera 20 scen. Autorzy
zwracają uwagę na to, że schemat ten nie jest obligatoryjny dla wszystkich widowisk. W niektórych
z nich mają miejsce zmiany kolejności scen, ale są też takie, które występują zawsze, jak np.
„wprowadzenie i przedstawienie Heroda, jego autoprezentacja, przekazanie informacji o narodze­
niu nowego króla, rozkaz wymordowania dziatek, informacja o wykonaniu rozkazu, parodystyczne przesłuchanie Żyda, śmierć Heroda" (s. 245). Są też sceny często pojawiające się (np. scena
z Turkiem) ojaz zupełnie indywidualne, np. cała druga część „herodów" z Janówki związana
z postacią Twardowskiego. Niektóre sceny są w miarę wiernym odbiciem tematu biblijnego, ale są
też zupełnie nowe, będące jednak nieodłączną składową widowiska. „Jednakże najważniejsza
różnica, jaka zachodzi między przywoływanym dramatem liturgicznym a tudowymi »herodami«
zawiera się w zmianie ogólniej funkcji i intencji widowiska" (s. 245). Kolędnicy bowiem najchętniej
chodzili do chałup, w których były młode, ładne dziewczyny (sens matrymonialny). Wówczas
często po przedstawieniu dramatu miał miejsce wspólny taniec i śpiewanie kolęd do wybranki.
Właśnie „z tą archaiczną funkcją »herodów« nie deklarowaną jawnie, ale widoczną z pośrednich
opowieści struktury repertuaru, łączyły się szczególne upodobania do postaci żołnierzy, marszał­
ków, których jest więcej niż sama akcja wymaga, a którzy z wielką ostentacją prezentują swoje
piękne stroje i nieodzowne »męskie« atrybuty w postaci pałaszy i szabel" (s. 245).

�256

RECENZJE I OMÓWIENIA

Część druga opracowania zawiera znakomicie udokumentowane wywiady o „herodach" oraz
scenariusze, teksty i zapisy nutowe widowisk ze wsi Woli Krajeńskiej, Polichny, Janówki.
Artykuł J. Adamowskiego O szopce lubelskiej (s. 294-309) poświęcony jest jednej z najstar­
szych form polskiego kolędowania - szopce bożonarodzeniowej, znanej w innych regionach pod
określeniem jasełka (min. Podlasie), wertep (Ukraina), betlejemki (dawna gubernia mińska). Na
wstępie Adamowski zajmuje się geneza tego przedstawienia i kierunkiem jego przemian, a następ­
nie koncentruje uwagę na charakterystyce szopki w lubelskich wsiach (jej architekturze, postaciach,
tekstach). Część druga pracv zawiera teksty i zapisy nutowe szopki z Hadynowa (woj. Biała
Podlaska) z komentarzem o zmianach w stosunku do pierwowzoru tekstu napisanego przez
Stanisława Miłkowskiego.
W kolejnym studium „Wesele krakowskie" jako widowisko bożonarodzeniowe (s. 310-319)
J. Adamowski przedstawia komentarz oraz tekst i zapis nutowy mniej znanego zwyczaju z okresu
Bożego Narodzenia, zanotowanego we wsi Bordziłówka Nowa w 1977 r. w formie wspomnień
informatorki.
W oddzielnym opracowaniu zatytułowanym Kolędy okupacyjne (s. 320-336) J. Adamowski
komentuje i przytacza 10 tekstów (wraz z zapisem nutowym) tych utworów pochodzących
z penetracji terenowych wsi lubelskich, w znacznej części dotąd nie publikowanych. Ten gatunek
kolęd tzw. aktualizowanych sięga czasów powstań narodowych. Wykorzystywał on silne nasemantyzowanie znanych powszechnie melodii przede wszystkim pieśni kościelnych typu: Bóg się rodzi,
moc truchleje, Lulajże, Jezuniu ... itp. dla przekazania treści politycznych, a później i społecznych
(np. kolędy robotnicze). Twórczość tego rodzaju odżyła w szczególny sposób w latach okupacji
niemieckiej.
W opracowaniu zwracają uwagę bardzo dokładne zapisy pochodzenia źródła, informacje
0 wykonawcach i okolicznościach wykonywania pieśni.
Zwyczaj adoracji Bożego Dzieciątka znany i praktykowany przez parafian w Krasnobrodzie
1 okolicach (pd. Lubelszczyzna) w okresie od 26 grudnia do 2 lutego jest przedmiotem pracy
G. Żuraw, Tzw. Adoracja Bożego Dzieciątka w parafii Krasnobród (s. 337-359). Scenariusze hołdu
składanego Dzieciątku przez parafian sprowadzają się do pewnego schematu. Zawierają one: a)
zapowiedzi (informujące o nazwie wsi, miejscu i czasie adoracji); b) recytacje wierszy przeplatanych
śpiewem kolęd i pastorałek. Są wśród nich bardzo różnorodne teksty, a mianowicie fragmenty
kolęd i pieśni nie będących kolędami, teksty literackie, wiersze układane przez parafian specjalnie
na tę uroczystość, a zawierające przede wszystkim próby skierowane do Dzieciątka o błogo­
sławieństwo dla kraju i ludzi. Po kliku wygłoszonych wierszach śpiewane są kolędy (ogólnie znane
i śpiewane dziś po kościołach i rzadkie, pochodzące z kantyczek lub tradycji ustnej regionu)
i pastorałki związane tematycznie z treścią recytowanych tekstów; c) scenki dialogowane noszące
charakter widowisk. Są wśród nich dwa rodzaje przedstawień. Pierwszy stanowią fragmenty
szopek czy herodów, które jednak nie są dosłowną kopią tych widowisk, ponieważ mają inną szatę
stylistyczną, ale te same nawiązania treściowe. Na drugi składają się przykościelne opowieści
o Bożym Narodzeniu, które zawierają takie scenki, jak: poszukiwanie przez Marię i Józefa noclegu,
przywitanie Trzech Króli, objawienie anioła, Trzej Królowie z aniołami przy żłóbku Dzieciątka.
Scenki te nie występują jednocześnie (jako ciąg zdarzeń) w jednej uroczystości, ale pojawiają się
jako pojedyncze epizody we wszystkich adoracjach; d) zakończenie będące podziękowaniem
(często rymowanym) księdza lub parafian uczestnikom uroczystości za hołd złożony Dzieciątku.
Wśród scenariuszy adoracji zdarzały się również poświęcone wspomnieniom z okresu
11 wojny światowej i monologi opowiadające o obchodach Bożego Narodzenia w tamtych dniach.
Hołd składany jest Dzieciątku w kościele (zazwyczaj w Krasnobrodzie, ale także i w sąsiednich
wsiach) w różnych porach dnia, przy tym zbierana jest ofiara przeznaczana z reguły na odnowienie
kościoła. Animatorem tego zwyczaju jest ks. Mieczysław Wojtowicz, proboszcz w Krasnobrodzie,
natomiast autorami tekstów sami parafianie.
Prezentowany następnie przez autorkę wybór tekstów wykonywanych podczas adoracji
podzielony został na 2 grupy. W pierwszej znajduje się pełna adoracja mieszkańców z Hutkowa
(z 26 XII 1978 r.). W drugiej podano wybór kolęd śpiewanych w czasie adoracji i wierszy
recytowanych podczas uroczystości przez mieszkańców różnych wsi.
Pracę opatrzono skrupulatnymi danymi źródłowymi, a w przypisach odnotowano różne
wersje tekstów.
Tom zamyka artykuł M. Łesiowa, Boże Narodzenie w wierszach lubelskich poetów ludowych
(s. 360-369). Zawiera on charakterystykę twórczości poetyckiej rolników ze wsi lubelskich,
związanej z okresem Bożego Narodzenia, oraz teksty wierszy pochodzących z 3 konkursów
ludowej poezji religijnej organizowanych od kilku lat na terenie diecezji lubelskiej przez wydział

�257

RECENZJE 1 OMÓWIENIA

Duszpasterski Kurii Biskupiej w Lublinie z inspiracji i pod opieką ks. dr. D. Pietrasińskiego.
Tom uzupełniają: streszczenie w języku angielskim, alfabetyczny indeks incipitów pieśni
i wierszy, indeks nazwisk transkrybentów i zbieraczy materiałów, indeks badanych miejscowości,
ilustracje obrazujące podejmowane w zbiorze zagadnienia, mapa miejscowości, z których pochodzi
prezentowany materiał.
Wszystkie artykuły zamieszczone w opracowaniu charakteryzuje wspólna koncepcja, rygorys­
tycznie przestrzegana przez autorów. Prezentowany materiał poprzedza jego charakterystyka,
merytoryczna klasyfikacja dotycząca gatunków odmian i wariantów przedstawionych tekstów. Po
nich następuje druk zebranych źródeł.
Szczególna troska redaktorów naukowych i technicznych o wzorowe udokumentowanie
każdego źródła sprawiła, że omawiany zbiór wyróżnia się wśród tego typu prac rzetelnością
informacji i śmiało może uchodzić za przykład dla innych opracowań materiałów oraz podręcznik
metodyki pracy dla studentów.
Mirosława Drozd-Piasecka

U T K A STANKOVA (tekst), L U D Y I K BARAN (fotografie), Lidove umeni z Cech, Moraw
a Stezska, Praha 1987, ss. 200, ryc. 281, streszcz. rosyjskie, niemieckie, angielskie, wyd. Panorama
Lektura opracowań poświęconych sztuce ludowej przyzwyczaiła Czytelnika do pewnego
schematu w zakresie przedstawiania poszczególnych zagadnień składających się na ogólny
problem - sztukę ludową.
Generalnie można stwierdzić, że prace te skonstruowane są według kilku podstawowych zasad
i ich wariantów, które sprowadzają się do: a) opisu jednej z dziedzin sztuki ludowej większego lub
mniejszego terytorium, często wraz z rysem jej historycznego rozwoju; b) prezentacji poszczegól­
nych gałęzi sztuki ludowej występujących w regionie (lub na szerszym obszarze), np. architektura,
strój, malarstwo, rzeźba, haft, koronka itd.; c) przedstawienia sztuki związanej z cyklem obrzędów
zwłaszcza dorocznych (np. wielkanocnych, bożonarodzeniowych), rodzinnych (np. weselnych) czy
też gospodarczych (np. dożynki),
Na tle tych publikacji wyraźnie wyróżnia się praca I. Stankovcj. Autorka zrywając
z dotychczasowym sposobem przedstawiania różnych gałęzi sztuki ludowej ukazuje ją (podobnie
jak współczesna etnografia) od strony człowieka - jak sama to określa wc wstępie - w zależności
od tego, jaką rolę pełniły (i pełnią) różne przedmioty w życiu społeczności wiejskiej. Przez analizę
funkcji tych przedmiotów stara się poznać człowieka w całokształcie stosunków społecznych
istniejących w określonych warunkach gospodarczych i historycznych.
Konsekwentnie do tak zakreślonego problemu Stankova prezentuje materiał według nowej
oryginalnej koncepcji, którą najlepiej oddaje sama konstrukcja i problematyka poszczególnych
rozdziałów. Autorka omawia więc kolejno: sztukę jednego dnia; sztukę codzienną (na co dzień);
sztukę dnia świątecznego; sztukę reprezentacyjną (czy służącą reprezentacji); sztukę służącą
radości, przyjemności, zabawie.
Zanim przejdę do omówienia pracy - kilka zdań natury ogólnej.
Pisząc o sztuce ludowej autorka ma na myśli przedmioty artystyczne, które tworzył lud lub
były dla niego przeznaczone, a które oprócz walorów estetycznych pełnią i inne funkcje. W tak
ogólnie zarysowanym problemie Stankova wyróżnia dwa nurty twórczości ludowej. Pierwszy
określa tradycyjną sztukę ludową. Źyla ona i rozwijała się nic podlegając wpływom kultury
elitarnej. Przedmioty najstarsze z jej kręgu pełniły funkcje magiczno-symboliczne. Drugim
kierunkiem jest twórczość, która poczynając od końca XVII w. stała się sztuką ludową. Rozwinęła
się ona czerpiąc wzory, podniety i techniki zc sztuki akademickiej i twórczości rzemieślniczej.
Cechuje ją przewaga funkcji reprezentacyjnej. W sztuce tradycyjnej wykonawca i odbiorca był ten
sam, natomiast w drugim nurcie nastąpił już podział na wykonawcę i odbiorcę.
Tradycyjna sztuka ludowa bierze swój początek już w głębokiej starożytności, jednak
większość materialnych dokumentów, które zachowały się w dużej liczbie, pochodzi dopiero
z połowy XVII w. Okres największego rozwoju sztuki ludowej - uzyskanie przez nią osobistego
i formalnego wyrazu artystycznego - przypada w Czechach i na Morawach od lat siedem­
dziesiątych XVIII w. aż do polowy XIX stulecia. Natomiast samo pojęcie ludowej sztuki
plastycznej pojawiło się w polowie XIX w., gdy przedmioty te zaczęto zbierać, oceniać i
wystawiać, ale wówczas w większości nie pełniły już one w życiu społeczności wiejskiej swych
pierwotnych funkcji.
17 -

Etnografia Polska t. 34 z.

12

�258

RECENZJE

[ OMÓWIENIA

Całą twórczość ludową zdaniem Aulorki charakteryzuje prostota kompozycji, jedność
znaczeń, nie ograniczona rzeczywistością fantazja formy i ekspresji kolorystycznej. Detale stanowią
często zasadniczy motyw, nieraz całkowicie przytłaczający główny temat przedstawienia. Typowa
płaskość wzoru, nagromadzenie drugorzędnych elementów, formuje nową, pełną poetyki twórczą
całość.
Czeska i morawska kultura ludowa należy do kręgu kultury centralnoeuropejskiej. Wschod­
nia część terytorium Czechosłowacji znajduje się natomiast pod wpływem kultury karpackiej.
Tradycje przynależności do różnych jednostek politycznych, gospodarczych, religijnych, jak
również izolacja ekonomiczna wsi, były przyczynami determinującymi powstanie regionów
etnograficznych różniących się nic tylko dialektem, lecz także kulturą materialną i duchową.
Niektóre formy i warianty twórczości ludowej osiągnęły na ziemiach czeskich wyjątkowo
wysoką jakość i samodzielny wyraz wyróżniający ją od sztuki innych narodowości. Należą do nich
przede wszystkim: pisanki, pasiaste tkaniny pościelowe i „szerki" (tkanina z lnu i wełny), hafty,
strój, ozdabiane malaturami frontony domów w pd.-wsch. Czechach, rzeźba figuralna, rzeźbione
w drewnie i specjalnie ozdabiane szopki, obrazy na szkle i papierze, szlifowane i formowane
naczynia szklane oraz metalowe okładki modlitewników. Podobnie jak i w innych krajach
europejskich, sztuka ludowa podtrzymywała i wzmacniała świadomość narodową sprzyjając
odrodzeniu narodu czeskiego w XIX w.
W pracy jest głównie mowa o sztuce Czech i Moraw, mniej Śląska. Autorka wykracza jednak
poza te tereny operując materiałem porównawczym z innych krajów europejskich. Egzemplifikuje
wywód danymi dotyczącymi przede wszystkim XVIII i XIX w., ale w przypadkach, gdy posiada
starsze źródła (np. ikonograficzne) sięga również do XVII w. i wcześniej.
W każdym rozdziale podaje różnorodność omawianych form artystycznych występujących
w poszczególnych regionach i miejscowościach interpretując ich różne znaczenie (np. symboliczno-magiczne). Pisze o kolorystyce przedmiotów, materiale, technikach wykonania podkreślając
zmiany zachodzące w tej dziedzinie w ciągu lat oraz o wpływie na ich ostateczny wygląd stylów
sztuki elitarnej (np. baroku). Jeśli pozwalają jej na to źródła, zamieszcza również informacje
0 twórcach.
W rozdziale I poświęconym sztuce jednego dnia autorka koncentruje się na estetyce
przedmiotów obrzędowych. Szczególnie nasycone symboliką świadczą o powiązaniach w obrębie
rodziny i społeczności wiejskiej. Przeniknęły one do umysłowości dziecka i dorosłych. Kierują ich
myśl do sfery wyjątkowości, niepowtarzalności, zespolenia w momencie uczestnictwa w obrzędzie.
Oprócz funkcji społecznych estetyka tych szczególnie pięknych przedmiotów ma znaczenie przede
wszystkim magiczne. Wyraża też wartości duchowe i wieczną potrzebę człowieka upiększania
siebie i swego otoczenia.
Do najstarszych magiczno-symbolicznych wypowiedzi artystycznych zalicza Stankova zdo­
bione zielone gałęzie - symbol życia, zdrowia, pomyślności. Na ziemiach czeskich spotykane są
one do dziś. Najczęściej są to ozdobione drzewce ustawiane na Wielkanoc, pięćdziesięciolecie,
1 maja, w czasie wesela, przy zwieńczeniu dachu (wiecha), w czasie dożynek i winobrania. Należą
do nich także postacie ze słomy i kwiatów, które miały nakłonić przyrodę do dobrych zbiorów
w roku następnym, wyobrażenia śmierci - marzanny ubrane w łańcuchy z wydmuszek jaj
i kolorowych papierów, snopy czy wieńce dożynkowe. Tylko przez jeden dzień używano proporce
weselne, strojono wozy wiankami, bukietami itd., kobiety zdobiły głowy wstążkami i zielonymi
wiankami, zakładały paradne czepce i korony weselne. O fantazji i bogactwie wyobraźni ludu,
a także o jego umiejętności improwizacji, świadczą futrzane, szmaciane i drewniane maski, które
zakładano w czasie różnych świąt (przede wszystkim zimowych i wesel), a obecnie tylko w czasie
Zapustów. Również zdobienie pisanek, wysypywanie piaskiem symbolicznych wzorów przed
chałupą, ich nakrapianie na podłogach izb i rysowanie mydłem na szybach okiennych w słowac­
kich wsiach na Wielkanoc, przedtem o charakterze magicznym - teraz świadczą o upodobaniu
ludu do ozdabiania.
Do tego kapitału kulturowego zalicza autorka często zdobione kolorowym lukrem drobne
pieczywo obrzędowe, kołacze i szyszki weselne, które miały w przeszłości znaczenie rytualne.
Obecnie zachowały się na nich tylko fragmenty dawnych znaków i symboli (spirala, swastyka,
krzyż, meander, postać ludzka, ptak, koń, jeleń), składające się niegdyś na kołacz pełniący funkcje
zapewniające prosperitę gospodarczą, płodność, urodzaj, ochronę. Szczególnym przykładem
artystycznego upodobania ludności wiejskiej są „rzeźby z ciasta" - pierogi. Występują one
w różnych wariantach poczynając od weselnych, chrzestnych do tych przeznaczonych na święta
religijne i kończąc na pogrzebowych i zaduszkowych składanych na grobach tych, co odeszli.
Należą do tej twórczości także zanikające w tych czasach wianuszki na mogiłach przodków.

�RECENZJE I OMÓWIENIA

259

Obecnie - zdaniem Autorki - możemy ocenić jedynie dekoracyjność tych przedmiotów, bowiem
znaczenie motywów, kompozycji i ozdób pozostaje dla nas zagadką;
W rozdziale następnym Stankova omawia sztukę, która towarzyszyła człowiekowi w dzień
powszedni, stymulując jego predyspozycje do przyjmowania, dostrzegania i oceniania estetycznej
strony rzeczywistości.
Zalicza do niej przedmioty pełniące przede wszystkim podstawowe funkcje utylitarne.
Używane są one stale, ale równocześnie cechują je piękne kształty i zdobiny. Wykonywano je
z reguły z miejscowego tworzywa, często także wykorzystując samorodne formy. Należą do nich
m.in. różnorodne narzędzia drewniane, gliniane i plecione naczynia; rzeźbione w różne wzory
formy na „modrotiski" (tkaniny niebieskie, na których odbijano białe wzory), ryzowane oparcia
krzeseł, przęślice, deseczki tkackie i kijanki, ozdobne okucia wozów, sań, noże, tasaki; bogate hafty
na ubraniach, suknie kobiet z niebieskiej tkaniny, wełniane chusty w kratę, nakrycia głowy,
płaszcze i koszule mężczyzn; fundowane z rozmaitych okazji kamienne i drewniane rzeźby sakralne
umieszczane w kapliczkach i „mękach pańskich"; ornamenty lub malowidła na szczytach domów,
ozdobne okiennice, drzwi, bramy, furtki; architektura budynków gospodarczych i mieszkalnych
i ich wystrój.
Życie codzienne było przepełnione przedmiotami sztuki ludowej cenionymi i przekazywanymi
następcom jako podstawowa część inwentarza. Dziedziczony był wśród nich dom z figurką
patrona w niszy, ozdobne chomąta, sanie z głową Turka i innymi kutymi ozdobami, formy
klockowe na „modrotisk"; ozdobne wyciskacze winogron używane przez producentów wina;
rzeźbione deseczki tkackie; drewniane i żelazne dekorowane narzędzia do obróbki wełny i lnu,
rzeźbione formy na masło; ryzowane i ozdobnie wykańczane metalem krosna.
Dzień świąteczny (zwłaszcza Boże Narodzenie, Wielkanoc, niedziele), którego sztuce po­
święcony jest następny rozdział, zdaniem Stankovej najbardziej różnił się od zwykłego ubiorem
mężczyzn i kobiet.
Wieśniaczki w zależności od zamożności, statusu społecznego, pogody oraz kalendarza
kościelnego ubierały się we wszystko, co najlepsze. Różnorodne wzory lnianych, bawełnianych
oraz półwełnianych materiałów na spódnicach i fartuchach - efekt pracy profesjonalnych tkaczy
i tkaczy amatorów - ozdabiały żeńską odzież w całym kraju. Głowy panien przystrajały wstążki,
złote diademy, korale i kolie. Staniki zapinane były na srebrne, ołowiane lub mosiężne sprzączki
i guziki. Na nogi zakładały wyszywane lub koronkowe pończochy oraz wytłaczane i wyszywane
buty.
Mężczyźni, podobnie jak kobiety, nakładali paradne koszule, płaszcze, futra, pasy, kapelusze,
szaliki oraz brali ze sobą zdobione laski i fajki.
Stajnie i podwórka były przystrajane zielenią. W izbach na świątecznie posłanych łóżkach
leżały poduszki w pięknie utkanych powloczkach. Podczas Bożego Narodzenia w „białych izbach"
umieszczano duże szopki z różnymi scenami pastoralnymi i scenami przedstawiającymi pracę
rzemieślników. Wolny czas mieszkańcy wsi poświęcali ulubionym zajęciom: opowiadali, grali na
instrumentach muzycznych, śpiewali, malowali, rzeźbili w drewnie. Kobiety haftowały, szyły, robiły
na drutach. Mężczyźni przepisywali śpiewniki, ozdabiali ilustracjami modlitewniki. W ten sposób
dzień świąteczny był specjalnym nie tylko zewnętrznie, ale wyróżniał się też twórczą działalnością.
Przedmioty przeznaczone na dni świąteczne były charakterystycznymi znakami zróżnicowania
klasowego społeczeństwa. Obecnie jako relikty mają one przede wszystkim wartość artystyczną.
W święta używano przedmiotów, które w dzień powszedni były ukryte w komorach i schowkach.
Dotyczy to w równej mierze stroju, jak i specjalnych akcesoriów związanych z danym świętem, jak
np. szopki z figurami ustawiane w Boże Narodzenie,
Sztuka reprezentacyjna czy służąca reprezentacji omówiona została w następnym rozdziale.
Jak konstatuje Stankova, z obrzędową, świąteczną funkcją sztuki ludowej jest zespolona funkcja
reprezentacyjna, która manifestowała status społeczny członka wspólnoty wiejskiej. Haft i koronka
np., zadziwiające różnorodnością wyrazu artystycznego, bogactwem rozwiązań formalnych, były
nie tylko środkami zaspokajającymi potrzeby zdobienia człowieka, ale także świadczącymi
o stopniu zamożności rodziny, podnoszącymi jej dostojność i okazałość, prestiż i znaczenie
w społeczeństwie.
Do przedmiotów mających charakter reprezentacyjny zalicza autorka m.in. bardzo bogato
wyszywane chusty, narożniki, ręczniki, poduszki, koszule, serdaki, surduty, spodnie, kożuchy oraz
haftowane złotymi i srebrnymi nićmi czepce; malowane naczynia ceramiczne (misy, talerze,
dzbanki) i kafle pieców z figuralnymi ozdobami "i scenkami rodzajowymi; wyrabiane przez
rzemieślników cechowych: malowane lub szlifowane karafki, butelki, szklanki i puchary używane
tylko przy wyjątkowo ważnych uroczystościach, zwłaszcza rodzinnych (chrzest, ślub, pogrzeb);

�260

RECENZJE I

OMÓWIENIA

obrazy o tematyce sakralnej malowane na szkle, płótnie i papierze zawieszane rzędem nad stołem,
nad którym umieszczano również prestiżowe ręcznie pisane i ilustrowane modlitewniki, śpiewniki
i biblie czasem oprawiane w rytowane mosiężne okładki; cechowe puchary, sztandary, oznaki;
kowalne krzyże cmentarne przypominające o życiowym prestiżu tych, którzy odeszli; zamki,
okucia skrzyń i drzwi oraz rvtc żelazne formy do pieczenia wafli (andrutów); wreszcie tablice
- szyldy reklamująco-informujące: gospód, cechów poszczególnych rzemiosł (np. malarzy,
półcienników), kramów i strzelnic.
W rozdziale ostatnim autorka omawia sztukę służącą przyjemności, zabawie, sprawiającą
radość. Większość zaliczonych tu przedmiotów stanowiły dary. które nosiły znamiona podarków,
a wyrażały określone treści społeczne. Były one powszechne we wszystkich grupach wieku
i warstwach społecznych. Ojcowie, matki, babki i dziadkowie przywozili dzieciom z targów
i jarmarków dekoracyjne pierniki, młodzieńcy obdarowywali swoje dziewczęta lukrowanymi
sercami. Kupowano lub wykonywano ozdobne zabawki: huzarów, konie, ubrane drewniane lalki,
ołowiane żołnierzyki, ceramiczne dziecinne naczynia, figurki, karuzele, młynki, piszczałki, które
mimo woli naśladowały i poetyzowały świat.
Wśród tych przedmiotów wymienia autorka także formowane z ciasta (następnie pieczone lub
gotowane) figurki (panienek, koni, ptaków, psów, wiewiórek, lisków, jeży) przygotowywane
specjalnie dla uciechy dzieci w całych Czechach i na Morawach; ludowe malowane szafy, które
miały funkcje reprezentacyjne, ale przede wszystkim były podarunkiem męża dla nowo poślubionej
żony; rogowe malowane lub wykładane skrzynki, drewniane kołyski i kolorową pościel; cieszące
się dużą tradycją teatrzyki kukiełkowe, w których ożywały legendy, baśnie, mity i podania;
malowane karty do gry; jarmarczne obrazy papierowe o śmiesznej świeckiej tematyce; ozdobne
ilustrowane tablice wędrownych śpiewaków i gawędziarzy oraz rzeźbione figuralne ule pszczelars­
kie.
Większość przedmiotów stworzonych dla radości było prezentami świadczącymi o sympatii
darzącego, wyrażającymi myśli i serdeczne uczucia oraz więzi społeczne między ludźmi.
Tekst I. Stankovcj jest przepięknie ilustrowany 281 barwnymi fotografiami R. Barana, które
już same w sobie są przeżyciem artystycznym dla Czytelnika, w tym zwłaszcza polskiego,
przyzwyczajonego do szarości większości opracowań. Uzupełnia go wybór literatury, alfabetyczny
indeks nazw miejscowości, indeks nazw wytworów kulturowych, wykaz skrótów nazw muzeów
oraz płócienna oprawa z kolorową obwolutą.
Jak już zaznaczyłam na wstępie, klasyfikacja przedmiotów sztuki ludowej dokonana przez
Stankova jest nowatorska i wysoce oryginalna. Wszelkie podziały - zwłaszcza gdy są prekursor­
skie - i przeprowadzone w obrębie szczególnie złożonego dziedzictwa kulturowego wsi, jaką jest
bez wątpienia sztuka ludowa, z reguły wywołują refleksje, pozostawiają znaki zapytania,
wzbudzają wątpliwości, uczucia niedosytu/często ostry sprzeciw.
Zrealizowana koncepcja Stankovej również pobudziła moją wyobraźnię, „zmusiła" do
zastanowienia się. Skoncentrowało się ono wokół przedmiotów włączonych do poszczególnych
rozdziałów stanowiących podstawę klasyfikacji, które z lego względu wymieniłam dość szczegóło­
wo. Dlatego też ograniczę się w tym miejscu jedynie do zasygnalizowania kilku najbardziej
kontrowersyjnych w moim odczuciu przykładów.
Wydaje mi się, że nie można traktować jednakowo przedmiotów pochodzących niejako
z różnych zakresów znaczeniowych. W rozdziale o sztuce dnia zwykłego są np. omówione
malatury na domach, a także kapliczki i rzeźby sakralne. Zgoda, że były me stałym elementem
artystycznym w obrazie wsi, ale czy ich podstawowe funkcje nie wiązały się bardziej z prestiżem,
reprezentacją. Przecież kapliczki i figury z reguły fundowano, obok więc pamiątki dziękczynnej
i manifestacji uczuć religijnych były wykładnikiem zamożności i znaczenia fundatora. Następnie
w tej samej części opracowania umieszczono ozdobne prześlice deseczki tkackie kijanki bedacc
z reguły szczególnie serdecznymi prezentami ofiarowywanymi kobiecie przez mężczyznę i Ttego
względu bardziej pasują" do rozdziału poświęconego sztuce sprawiającej radość tym bardziej że
umieszczono w nim pewne szczególnie ozdobne meble.
Z kolei w rozdziale omawiającym przedmioty reprezentacyjne, prestiżowe, występują okucia
drzwi, skrzyń, ozdobne zamki, które były codziennym elementem wystroju pomieszczeń. Można się
też zastanawiać nad kutymi krzyżami cmentarnymi, czy nie były one stałym komponentem
krajobrazu kulturowego wsi. W tym samym rozdziale znajdują się nie budzące większych
wątpliwości obrazy religijne i hafty wyszywane na elementach stroju ludowego, ale obok omawiane
są formy na wafle (andruty) oraz mające charakter zdecydowanie informacyjno-propagandowy
szyldy c'echow warsztatów karczem i strzelnic Natomiast w części omawiającej sztukę prze­
znaczona dla przyjemności'czy rozrywki obok jarmarcznych pierników wymieniane sa karty do
gry wspomniane już zdobione ule figuralne

�261

R E C E N Z J E I OMÓWTENIA

Podobnie można zastanawiać się nad twórczością jednego dnia czy przeznaczoną na jeden
dzień (np, formy na masło i ser z ryzowanymi znakami symbolicznymi), czyli ogólnie mówiąc nad
przedmiotami o charakterze obrzędowym, szczególnie nasyconymi symboliką, gdzie umieszczone
są maski mięsopustne obok wianków i bukietów strojących wozy weselne, a zatem należących do
określonego dnia świątecznego, z tym że materiał, z jakich je wykonano, był z reguły mniej trwały.
Autorka wprowadzając rygorystyczne zasady klasyfikacji, odpowiadające tytułom rozdziałów,
zastosowała bardzo efektowny podział jednak według różnych kryteriów. Jedne rozdziały
skonstruowane zostały według zasady dzień świąteczny, niezwykły - sakrum, i dzień zwyczajny
- profanum, natomiast przy innych kryterium było już odmienne, ogólnie pojęta przyjemność,
jaką sprawiają przedmioty sztuki ludowej oraz prestiż czy poziom zamożności, co spotęgowało
trudności w konsekwentnej kwalifikacji poszczególnych wytworów sztuki, o czym pisałam wyżej.
Natomiast dla kultury ludowej charakterystyczne jest to że jedne i te same wytwory pełnią różne
funkcje w rozmaitych sytuacjach społecznych i kulturowych Dlatego bogaty stroi ludowy jest
zakładany zarówno w święta jak i dla reprezentacji i przyjemności czy radości to samo dotyczy
zdobionych chałup, na które można patrzeć również z różnych, często podobnych punktów
widzenia.
Dobrym przykładem są tu przęślice czy kijanki, które rozpatrywane od strony funkcji, jakie
pełniły w kulturze ludowej, mogą być analizowane m.in. jako przedmioty: a) utylitarne - codzien­
ne, b) artystyczne z racji swej formy i ogólnego rysunku, c) symboliczno-magiczne, gdy badamy
znaczenie wyrytych na nich znaków, d) prestiżowe - w przypadku szczególnie rozbudowanej
formy i treści, a tym samym drogie, reprezentacyjne, e) sprawiające radość - zwłaszcza gdy są
prezentem od szczególnie bliskiej osoby, f) wyrażające upodobania ludu do upiększania najbliż­
szego otoczenia wreszcie g) pamiątki regionalne lub inne, jakimi mogą być obecnie.
Moje dotychczasowe refleksje dotyczyły gównie tego, co w pracy jest (jej zawartości, układu);
na zakończenie o tym, czego w niej nie ma. Otóż w trakcie lektury odczuwałam szczególny brak
osobnego rozdziału poświęconego sztuce związanej z życiem religijnym wsi, sztuce tak bardzo
charakterystycznej dla polskiej kultury ludowej. Sądzę, że gdyby rozdział taki istniał, rozwiązałby
też wiele kontrowersyjnych w moim odczuciu ustaleń.
Reasumując, praca Stankovej jest niezwykle interesująca, nowatorska i pobudzająca do
myślenia. Napisana z ogromną erudycją i znajomością zagadnienia, ponadto pięknie wydana jest
ważnym krokiem do przodu w zakresie badań sztuki ludowej.
Jedyną uwagą rzeczywiście krytyczną, jaka nasunęła mi się podczas czytania, były streszczenia
obcojęzyczne. Te, które mogłam ocenić, dotyczą języka angielskiego i rosyjskiego. Otóż niektóre
ich fragmenty są wręcz humorystyczne. Piszę o tym nie dlatego, żeby zrobić przykrość znakomitej
autorce, lecz przede wszystkim po to, aby uczulić piszących na zwracanie większej baczności
w doborze tłumaczy.
Mirosława Drozd-Piasecka

N. L . ZUKOVSKAJA, Kategorii i simvolika tradicionnoj kuitury mongolov, Moskva 1988,
Nauka, ss. 196
Tytuł najnowszej książki N. L. Żukowskiej przywodzi na myśl - na zasadzie prostego
skojarzenia - Kategorie kultury średniowiecznej A. Guriewicza. Skojarzenie to okazuje się
prawidłowe. Już we wstępie Żukowska pisze bowiem o inspiracjach książką tego autora. Przytacza
też zaczerpnięte z jego pracy określenie, zgodnie z którym owe kategorie to „zestaw istniejących
w kulturze i podstawowych dla niej paradygmatów, czyli zasad opisu, konstrukcji, koordynacji
oraz klasyfikacji wszelkich zasadniczych zjawisk i form" (s. 4). Żukowska waha się nieco, czy
stosowany przez nią termin jest najbardziej odpowiedni, ma on bowiem odmienne znaczenie
w różnych dziedzinach nauki, jednakże - jak się zdaje - Guriewicz jest dla niej wystarczającym
autorytetem usprawiedliwiającym stosowanie tego określenia.
Przypomnę, iż Guriewicz stawiał sobie za cel zrozumienie kultury średniowiecza, charakterys­
tycznych dla niej zachowań i zjawisk oraz odtworzenie typowych wyobrażeń i wartości, poznanie
nawyków myślowych, form oceniania rzeczywistości oraz sposobu patrzenia na świat. Zdając sobie
sprawę z ograniczeń, z którymi musi się zetknąć współczesny badacz pragnący przeniknąć tajniki
myślenia ludzi z odległych epok, spróbował ustahć podstawowe, a zarazem uniwersalne kategorie
badanej kultury, nieodzowne do jej istnienia, przejawiające się we wszystkich jej wytworach,

�262

RECENZJE I OMÓWIENIA

a przy tym określające ludzką świadomość. Są to następujące pojęcia i formy postrzegania
rzeczywistości: czas, przestrzeń, zmiana, przyczyna, los, liczba, stosunek zmysłowego do ponadzmvsłowego i części do całości. Te uniwersalne pojęcia łączą się w każdej kulturze ze sobą tworząc
pewien model, rodzaj układu współrzędnych, za pośrednictwem którego ludzie postrzegają
rzeczywistość i budują taki obraz świata, jaki istnieje w ich świadomości. W Kategoriach kultury
średniowiecznej Guriewicz przedstawił kilka komponentów modelu świata: czas i przestrzeń, pracę,
bogactwo, prawo, własność, dar i jego odwzajemnienie, osobowość człowieka, ukazując zarazem
sposób rozumienia i istnienia tych kategorii w epoce barbarzyństwa i chrześcijańskiego średnio­
wiecza (Guriewicz 1976).
Żukowska słusznie potraktowała kategorie wymienione przez Guriewicza jako uniwersalne
i zainspirowana jego spojrzeniem na kulturę przeniosła je na bliski, znany sobie obszar,
podejmując próbę przedstawienia kultury Mongołów w następujących kategoriach: przestrzeń,
czas, kalendarz, święta, pojęcie szczęścia, pożywienie, dar i jego odwzajemnienie, etykieta, liczba
oraz kolor. Badaczka ta należy dziś do najlepszych znawców kultury mongolskiej. Cechuje ją
ogromna erudycja i doświadczenie zdobyte m.in. dzięki wieloletniemu udziałowi w pracach
ekspedycji archeologiczno-etnograficznej AN ZSRR. Pisze przy tyra jasno, lekko, dając dowody
znajomości badanej przez siebie kultury, jej rozumienia i wyczucia. Potrafi pojąć sposób myślenia
pasterzy ogarniając spojrzeniem całość kultury i jej pojedyncze elementy. Bez trudu pokonuje
wszelkie bariery obcości narodowej, kulturowej, językowej, środowiskowej, edukacyjnej i in.
Część wyników prac tej badaczki i materiałów zawartych w prezentowanej tu książce została
już udostępniona czytelnikom, głównie w rozmaitych publikacjach zbiorowych (por. Literatura).
Dopóki jednak były to pojedyncze artykuły ukazujące się w różnym miejscu i czasie, dopóty
poznawaliśmy tylko pewne wycinki, cząstki mongolskiego modelu świata. Zebrane w odrębnej
książce, podporządkowane generalnemu zamysłowi, jakim jest ukazanie kategorii i symboliki
kultury mongolskiej, materiały te przemawiają do czytelnika pełniej, nabierając tego szczególnego
znaczenia, jakie przydaje się ujęciom syntetycznym. Książka podzielona jest na rozdziały ukazujące
kolejno poszczególne kategorie mongolskiej kultury. Autorka nie trzyma się jednak niewolniczo
nagłówków, swobodnie poruszając się w całości bardzo różnorodnego materiału, tam - gdzie to
konieczne - operując powtórzeniami sprowadzonymi do niezbędnego minimum lub uzupełniając
wcześniej podane informacje w miarę potrzeby. Mimo przyjętego podziału na kategorie i rozdziały,
cały czas znajdujemy się w obrębie jednej kultury, w której rozmaite zachowania łączą się
znakomicie ze sobą, tworząc zwartą całość bez szczelin i granic.
Żukowska nie zakreśla swej pracy wyraźnych ram czasowych. Wyjaśnia tylko, że opisywana
przez nią tradycyjna kultura Mongołów istniała jeszcze w początkach XX w. Mimo wielu zmian
i szybkiego tempa rozwoju kultury współczesnej, podstawowe jej elementy nie zaginęły. Są one
obecne obok elementów nowych, będących efektem przemian cywilizacyjnych, choć zmieniają się
ich funkcje i znaczenie. Autorka patrzy na opisywane zjawiska z perspektywy historycznej.
W źródłach pisanych pochodzących z różnych okresów szuka świadectwa dawności badanych
przez siebie faktów, icn zmienności, zanikania itp.
Prezentowany przez Żukowską sposób spojrzenia na kulturę mongolską nie jest dziś może
czymś nowym dla etnografów. Nie jest też odkryciem dla mongolistów, gdzie pierwszeństwo
przyznałabym Jerzemu Wasilewskiemu. Jego poszukiwania symboliki i znaczeń, odtwarzania
mongolskiego modelu świata z podstawowym dlań systemem opozycji binarnych zaowocowały
wcześniej nic tylko artykułem o symbolice jurty, na który powołuje się autorka, lecz także kilkoma
innymi pracami (np. Wasilewski 1979, 1980). Po raz pierwszy jednak otrzymujemy książkę
ó charakterze syntezy, dającą nam w miarę pełny obraz kultury mongolskiej i jej podstawowych
wyznaczników, opartą na tak bogatym materiale terenowym, znakomicie poszerzającą dotych­
czasową wiedzę o tradycyjnej kulturze pasterzy mongolskich.
Podstawowymi kategoriami kultury są czas i przestrzeń. W ramach tych kategorii - jak
podkreśla autorka - powstaią, funkcjonują i rozwijają się: mitologia, religia, sztuka, nauka.
Kategorie te muszą być brane pod uwagę, gdy rozpatrujemy etniczne aspekty kultury. Każdy etnos
wypracowuje bowiem swoiste pojęcia czasu i przestrzeni. Wynika to m.in. z warunków ekologicz­
nych, w jakich żyje, i związanego z nimi typu gospodarki. Żukowska koncentruje się na tych
sferach, obiektach i zjawiskach, w których przejawia się najwyraźniej mongolskie wyobrażenie
przestrzeni i czasu. Jest to więc przede wszystkim jurta z jej podziałami wewnętrznymi, szeregiem
elementów konstrukcji i przedmiotów, którym Mongołowie przydają walor sakralności. Z ognis­
kiem, otworem dymnikowym, masztem, niektórymi linami, progiem itp. wiąże się też wiele
zachowań o znaczeniu symbolicznym. Widoczne jest to m.in. w sytuacji narodzin i śmierci, a także
np. rozpadu rodziny lub jej zniszczenia. Jurta z jej bogatą symbolika wkomponowana jest

�RKCENZJE 1 OMÓWTFN1A

263

w okalające ją środowisko naturalne. W przekonujący sposób Żukowska polemizuje z głoszoną
w nauce tezą o dwóch typach oswajania przestrzeni znajdującej się poza granicami domostwa:
koncentrycznym (statycznym) - charakterystycznym dla ludności osiadłej i liniowym (dynamicz­
nym) - właściwym dla koczowników. Przytoczony materiał mongolski wskazuje na możliwość
połączenia obu typów w kulturze pasterskiej. Przykładem koncentrycznego oswajania przestrzeni
jest jurta stojąca (tj. w czasie postoju), liniowego zaś - jurta koczująca. Wokół stojącej jurty
tworzy się strefa udomowiona z wyznaczającymi jej granice elementami. Są to np. pale ze sznurami
do przywiązywania koni, zagroda dla bydła i in. obiekty sytuowane zawsze w ten sam sposób
w stosunku do jurty. Omawiając kategorię przestrzeni Żukowska zwraca uwagę na możliwość
jednoczesnego istnienia kilku punktów centralnych, w stosunku do których lokalizuje się inne
elementy przestrzeni. Takim centrum może być jurta i zarazem np. najwyższa góra w okolicy,
kamienne usypisko owo, mogiły przodków itp. Wiele miejsca poświęca autorka omówieniu
sposobów sakralizacji oswojonej przestrzeni.
Kategoria czasu rozważana jest na przykładzie różnych jego rodzajów (czas mityczny,
historyczny, „bytowy") oraz sposobów jego mierzenia. Rys historyczny ukazuje zmienność form
kalendarza, jakim posługiwali się Mongołowie, a zarazem „oficjalne" i pasterskie sposoby
określania tego wymiaru. Można się zastanawiać, czy kalendarz jest istotnie odrębną kategorią
kultury, czy raczej podkategoną w stosunku do czasu, przejawem „oswojenia" go przez człowieka.
Podobne wątpliwości nasuwają się też np. w przypadku kolejnej kategorii, jaką jest świat
mongolskich świąt, zawężony tu przez autorkę do dwóch przełomowych momentów cyklu
rocznego. Przyjmuję jednak, że termin „kategorie" ma dla Żukowskiej znaczenie porządkująco-operacyjne i nie wnikam zbyt głęboko w jego istotę.
Przedstawiając świat mongolskich świąt dorocznych badaczka wskazuje na ich związek
z przełomem pory jesienno-zimowej i wiosenno-letniej, kiedy to pasterze obchodzą Nowy Rok,
oraz z końcem okresu wiosenno-letniego, na który to okres przypada organizowanie zawodów
sportowych naadam. Nie precyzuje jednak, że w kulturze mongolskiej funkcjonował także podział
roku na sezon wiosenno-zimowy i letnio-jesienny, naadam zaś organizowany byl czasem jesienią.
Te dwa bardzo istotne dla pasterzy wydarzenia doroczne zostały prnez autorkę potraktowane
odmiennie bez specjalnego uzasadnienia tego faktu. W zestawieniu z opisem obchodów nowego
roku i bogactwa towarzyszących im zachowań symboliczno-magicznych, naadam wypada bardzo
skromnie. Jego opis, poprzedzony krótkim wyliczeniem etapów kształtowania się tego rodzaju
zachowań w kulturze mongolskiej, ograniczony został właściwie do charakterystyki zasadniczych
reguł organizacji zapasów, zawodów łuczniczych i wyścigów konnych. Pominięta została cała sfera
magiczno-symboliczna zawodów. Niezrozumiały staje się też ich związek z końcem lata, przy
czym - o ile mi wiadomo - naadam organizowany bvł nie tylko w tym okresie. Pisząc
o zawodach sportowych autorka używa określenia „święto" (s. 8,49), co wydaje mi się błędne, tym
bardziej że koncentruje się właściwie na prezentacji trzech gier sportowych, mogących stanowić
zaledwie element święta. Już lepsze jest chyba określenie „święto sportowe" (s. 59, 67) stosowane
z wyczuwalnym odcieniem przenośni do współczesnych imprez sportowych. Z niezrozumiałych dla
mnie powodów autorka nie pisze o związku zawodów ze składaniem ofiar na owo (owo tachich).
Wspomina wprawdzie o najwcześniejszym etapie, kiedy to naadam był związany ze składaniem
ofiar duchom opiekującym się terytorium rodowym, nie precyzuje jednak, czy ceremonia ta
odbywała się na owo. Z moich badań wynika, że jeszcze w początkach XX w. występował wyraźny
związek naadamu z owo tachich. a adresatami, dla których przeznaczone były ofiary, stały się
duchy - gospodarze natury, przyroda lub samo owo. Zawody organizowane na zakończenie
ceremonii pełniły funkcje magiczne, a także symboliczno-komunikacyjne (Kabzińska-Stawarz
1987; 1988, s. 152, 159-163). Zanotowane przeze mnie wypowiedzi pasterzy wskazywały na
wyraźny, aczkolwiek umowny, związek naadamu z gospodarką. Nieprawdziwe jest więc stwier­
dzenie autorki, iż naadam nie był związany z działalnością pasterzy (s. 49). Nie łączył się on
wprawdzie np. z cyklem najważniejszych prac pasterskich, lecz służył gospodarce - niejako
pośrednio - dzięki przypisywanym mu funkcjom magicznym. Niektóre informacje o naadamie
grzeszą zbytnim uogólnieniem. Dotyczy to np. wzmianki o udziale kobył w wyścigach (s. 66).
Żukowska powołuje się tu na materiały archiwalne Kljujewej. Nie wiem, jakiej części Mongolii
dotyczą te dane. Z badań, jakie przeprowadziłam wśród przedstawicieli Ojratów i Chałchasów,
wynika natomiast, że możliwa jest sytuacja, w której obecność kobył w wyścigach nie tylko nie
miała miejsca, ale była wręcz niepożądana i bezzasadna.
Fragment pracy, w którym omawiany jest naadam, zaliczyłabym do najsłabszych partii
książki. Wydaje się. że zagadnienie to nie leżało w głównym nurcie zainteresowań badawczych
autorki. Ta garstka uwag krytycznych nie może jednak rzutować na opinię o całej pracy

�264

RECENZJE 1 OMÓWIENIA

i pozostałych jej częściach, które są znakomite i oparte na rzetelnych materiałach.
Kolejną z omawianych kategorii jest pożywienie. Autorka przedstawia podstawowy jadłospis
Mongołów, wskazując na jego uzależnienie od pory roku, opisuje sposób przygotowania potraw
i napojów, zasady ich przechowywania, wyodrębniając przy tym pożywienie codzienne od
rytualnego (świątecznego) z bogactwem jego symboliki. Interesujące są poszukiwania odpowiedzi
na pytanie, czy Mongołowie pili świeże mleko. Żukowska wskazuje na niską mleczność bydła, brak
możliwości przechowywania świeżego mleka przez dłuższy czas i konieczność przerabiania go na
produkty, które można by zachować na zimę, nieużywanie mleka zsiadłego i inne czynniki, które,
mogły ograniczać spożycie wspomnianego artykułu.
Kolejny rozdział poświęcony jest mongolskiemu pojęciu szczęścia oraz zabiegom magicznym
mającym na celu jego ochronę i zachowanie, a więc uniknięcie niepożądanej sytuacji, jaką jest
opozycyjna wobec szczęścia kategoria smutku, goryczy. W centrum opisywanych tu działań
znajduje się najczęściej kobieta rodząca oraz człowiek stary, chory lub zbliżający się do wieku
uznanego za szczególnie niebezpieczny. Zabiegi magiczno-ochronne koncentrują się także wokół
stad, stanowiących podstawę pasterskiej egzystencji.
Funkcje magiczne, a zarazem symboliczne, przypisywali Mongołowie darom. Jak w wielu
innych kulturach obowiązywała tu zasada wzajemności, odpowiedzi na dar. Żukowska wychodzi
od znanych koncepcji Maussa, Levr-Straussa i Koswiena przenosząc je na grunt mongolski, gdzie
ukazuje funkcjonowanie daru w rytuale weselnym, obrzędowości dorocznej, akcie pobratymstwa
i in. Swoistym darem są też według niej ofiary składane np. gospodarzom terytorium. Znaczenie
symboliczno-magiczne ma przy tym nie tylko sam akt obdarowywania, lecz także charakter
przedmiotów występujących w roli daru/ofiary.
Następna kategoria to etykieta, rozumiana jako system zrytualizowanych zachowań charak­
terystycznych dla etnosu i typowych powtarzających się sytuacji, wzajemnych relacji. To
zachowanie ludzi w momencie powitania i pożegnania, zawierania znajomości, wyrażania
wdzięczności. To także określone formy gościnności, zachowania się w jurcie, różne sytuacje
rytualne, uczty, pozycje przyjmowane podczas snu, sposoby ułożenia zmarłych. To wreszcie
rozmaite gesty, wykonywane chociażby w czasie spożywania posiłków, sposób podziału mięsa
i wiele innych czynności, które - według autorki - są nie tylko przejawem stylu życia Mongołów,
lecz także sposobem realizacji przyjętego przez nich modelu świata z podstawowym dlań
podziałem na opozycje. On to wyznacza różnice w zachowaniach mężczyzn i kobiet, dorosłych
i dzieci, pasterzy i łamów, określa zachowania codzienne i rytualne, formy zachowania się
w sytuacjach radosnych i smutnych, reguły postępowania wobec osób obcych, bliskich itd.
O sposobie widzenia świata, wyrażania pewnych pojęć i znaczeń możemy także mówić na
podstawie symboliki liczb i barw. Przedstawiając te kategorie Żukowska trafnie operuje symboliką
pasterską i nakładającą się na nią symboliką buddyjską (Jamajską). Odwoływanie się do źródeł
historycznych pozwala jej wnioskować o trwałości i zmianie tych kategorii. Symbolika liczb
i kolorów prezentowana jest nie tylko na etnograficznym materiale terenowym, autorka odwołuje
się bowiem także do folkloru, mitów, zagadek. W przypadku barw zaś ukazuje ich zastosowanie
w sztuce i ornamencie. Bogatszy niż w innych rozdziałach jest tu także materiał porównawczy.
Autorka bardzo słusznie czyni nie wyodrębniając zagadnienia symboliki w oddzielnym
rozdziale, choć tytuł pracy mógłby sugerować zastosowanie tego rodzaju zabiegu. Zdaje sobie ona
doskonale sprawę, że oddzielenie symboliki od kategorii nie byłoby uzasadnione. Zjawiska te
występują bowiem nierozłącznie (s. 10).
W rozdziale przedstawiającym kategorię liczb zabrakło mi dwóch drobnych informacji.
W przeglądzie najważniejszych wyobrażeń symbolicznych związanych z 1, 2, 3, 4, 5, 7, 8, 9, 12, 13,
37, 73, 81, 108 pominięta została cyfra 6, która - o ile mi wiadomo - ma symboliczne związki
z ziemią. Nie wspomniano ponadto o 1000 i 10000, które to liczby symbolizują stan swoistej pełni,
nasycenia, dostatku, doskonałości i służą pasterzom do wyrażenia owych stanów. W podobnym
znaczeniu liczby te występują także w buddyzmie.
W zakończeniu pracy pojawia się następujące stwierdzenie: „wszystkie kultury świata są do
siebie podobne, a zarazem każda jest na swój sposób szczególna, oryginalna. Do tego wniosku na
pewno dojdą liczni czytelnicy lej książki. Do tego wniosku wiódł ich autor" (s. 170). Wydaje mi się,
że taką konkluzję można wyprowadzić jedynie na podstawie doskonałej znajomości wielu różnych
kultur świata. Znajomość tę posiada sama autorka i zapewne niewielka część czytelników.
Materiał porównawczy, jakim operuje ona w swej pracy, jest natomiast - według mnie - zbyt
skąpy i podany ogólnie, a przy tym ukierunkowany na szukanie podobieństw nie tylko samych
kategorii, a wiec tego, co z założenia jest uniwersalne, lecz także sposobu ich realizowania,
wypełniania treścią, w danych kulturach. Trudno na jego podstawie mówić o różnicach

�265

RECENZJE 1 OMÓWIENIA

i oryginalności kultur. Materiał ten dozowany jest ponadto nierównomiernie. Czasem ogranicza się
do spokrewnionych z Mongołami Buriatów lub wybranych ludów Syberii (np. Tuwińczyków),
innym razem natomiast, zwłaszcza w końcowych częściach pracy, jego zasięg jest o wiele szerszy.
Nie mająca odpowiednika w literaturze mongotistycznej książka Żukowskiej zostanie
z pewnością poddana głębokim analizom przede wszystkim przez etnografów mongolskich. Taka
konfrontacja wyników prac badacza z zewnątrz ze spojrzeniem tych, którzy należą do kultury
mongolskiej choćby z racji swego urodzenia i którzy mają szczególne możliwości jej poznawania,
będzie z pewnością interesująca. Ciekawe, czy sposób widzenia kultury mongolskiej, jaki
proponuje Żukowska, zyska aprobatę naukowców mongolskich? Nie mówiąc już o tym, jak
reagowaliby na zawarty tu materiał pasterze, których wypowiedzi były budulcem do kon­
struowanego przez badaczkę modelu, kluczem do zrozumienia tradycyjnej kultury Mongołów.
Sytuacja, w jakiej znajduje się N. Żukowska, jest znakomita. Możliwość corocznego udziału
w pracach ekspedycji* daje jej rzadką szansę przeprowadzania wywiadów, obserwacji, stałego
kontaktu z polem badań i gromadzenia materiałów do kolejnych artykułów lub książek. Na
rezultaty jej prac będzie z pewnością czekała coraz większa rzesza czytelników. Mam nadzieję, że
także w Polsce, choć zainteresowanie kulturą mongolską jest dziś u nas raczej niewielkie, znikome.
Zastanawiam się, czy prezentowanej tu książki nie należałoby przede wszystkim polecić wszystkim
tym, którzy nie znają kultury mongolskiej lub mają o niej wyobrażenia zbliżone do stereotypów.
Książka N. Żukowskiej stwarza im bowiem niecodzienną okazję poznania bogactwa tej kultury, jej
barwności i różnorodności zachowań, a także zburzenia istniejących być może stereotypów
i uprzedzeń. Oczywiście i ci, którzy zetknęli się bliżej z tradycyjną kulturą Mongolii, chociażby
z uwagi na swoje profesjonalne zainteresowania, znajdą tu wiele nowych, nierzadko unikalnych
materiałów, w interesujący i niebanalny sposób uporządkowanych i interpretowanych.

LITERATURA

G u r i e w i c z A.
1976 Kategorie kultury średniowiecznej. Warszawa, tłum. J. Dancygjer.
K a b z i ń s k a - S t a w a r z I.
1987 Eriin gurvan naadam - „Three games of the men in Mongolia, „Ethnologia Polona*',
vol. 13, s. 45-89.
1988 Gry mongolskie w cyklu rocznym. Próba wyjaśnienia przyczyn ich sezonowości, „Etno­
grafia Polska", t. 32, z. 1, s. 143-169.
W a s i l e w s k i J. S.
1979 Po śmierci wędrować. Szkic z zakresu etnologii świata znaczeń, „Teksty", nr. 3, s. 97-121
(cz. I), nr 4, s. 58-85 (cz, II).
1980 Podarować - znaleźć - zgubić - zbłądzić. Niektóre kategorie języka symbolicznego
związane z opozycją życie - śmierć, „Etnografia Polska", t. 24, z. 1, s. 283-303.
Z u k o v s k a j a N. L.
1979 Piśca kocevnikov Centralnoj Azii, „Sovetskąja Etnografija", vol. 5, s. 64-75.
1983a Binarnye oppozicii v tradicionnoj mongoVskoj kul'ture, [w:] Iskusstvo i kul'tura Mongolii
i Central'noj Azii, cz. 1, Moskva, s. 127-138.
1983b Neskofko slov o pravilach mongolSkogo etiketa, [w:] Material'naja i duchovnaja kul'tura
kalmykov, Elista, s. 59 77. .
1985 Mongoly, fw:] Kalendarnye obyćai i obrjady narodov Vostocnoj Azii. Novyj god, Moskva.
s. 169-189.
1986a „Podarok - otdarok" i ego mesto v sisteme sociai'nych cennostej Mongolov, [w:] Pamjati
akademika B. Ja. Vladimircova, 1884-1931, Moskva, s. 160-168.
1986b Prostranstvo i vremja v mirovozzrenii mongolov, [w:] Mify, kul'ty, obrjady narodov
Zarubeżnoj Azii, Moskva, s. 118-134.
1987 Ćislo v mongolsko} kul'ture, [w:] Archeologija, etnografija i antropologija Mongolii,
Novosibirsk, s. 241-258.
n

Iwona

Kabzińska-Stawarz

�266

RECENZJE 1 OMÓWIENIA

«BULLETIN", nr 1: 1988, ss. 78, nr 2: 1988, ss. 102, wyd. International Association for
Mongol Studies, Ułan Bator
Międzynarodowe Stowarzyszenie Mongolistycznc powstało we wrześniu 1987 r, podczas
V Międzynarodowego Kongresu Mongolistów. Cele Stawarzyszenia zostały wyraźnie określone
w I rozdziale „Statutu". Są to: 1) udzielanie poparcia dla rozwoju międzynarodowych badań
mongolistycznych; 2) poparcie dla działalności mongolistów, centrów badawczych i stowarzyszeń;
3) współpraca i rozwój kontaktów między mongolistami oraz centrami badań mongolistycznych;
4) rozwój współpracy z organizacjami naukowymi i kulturalnymi, o charakterze międzynarodo­
wym i narodowym, zainteresowanymi mongolistyką; 5) pomoc w dziedzinie publikacji i upo­
wszechniania wyników badań mongolistycznych; 6) wymiana literatury naukowej; 7) pre­
zentacja kultury mongolskiej, języka, literatury, sztuki i historii oraz systemu społecznego, •
ekonomicznego, politycznego i prawnego poza granicami Mongolii; 8) udzielanie pomocy młodym
mongolistom w doskonaleniu kwalifikacji naukowych.
Widocznym efektem działalności Stowarzyszenia jest m.in. „Biuletyn" informacyjny wydawa­
ny w jęz. angielskim. Na czele międzynarodowego Komitetu Redakcyjnego stoi prof. Sz. Bira,
pełniący zarazem obowiązki sekretarza generalnego Asocjacji. Planowane jest wydawanie 1 lub
2 numerów „Biuletynu" rocznic. W 1988 r. ukazały się 2 numery pisma. Zawierają one przede
wszystkim bardzo interesujące informacje o najważniejszych dla środowiska mongolistów wyda­
rzeniach naukowych i organizacyjnych - konferencjach, sympozjach, spotkaniach roboczych,
powstających stowarzyszeniach itp. „Biuletyn" przyczynia się wydatnie do obiegu informacji
w środowisku mongolistów. Przegląd najważniejszych wydarzeń pokazuje przy tym, jak wiele
dzieje się we współczesnej mongolistyce, jak ogromny jest zakres zainteresowań badaczy (świadczą
o tym zarówno tytuły czy hasła, pod jakimi przebiegają poszczególne spotkania, jak też tytuły
wygłaszanych referatów i komunikatów podawane w „Biuletynie" i pozwalające zapoznać się
z programem kolejnych zebrań naukowych).
W odrębnym dziale „Biuletynu" prezentowane są wybrane pozycje bibliograficzne pracow­
ników naukowych z poszczególnych ośrodków mongolistycznych. Zamieszczane są tu ponadto
krótkie notki biograficzne. W 1 i 2 numerze pisma ukazał się przegląd prac mongolistów z Wielkiej
Brytanii, Francji, Indii i Mongolii (w numerze 3 lub 4 powinna się znaleźć bibliografia wybranych
prac polskich etnografów).
Świadectwem rozwoju badań naukowych są m.in. publikacje. Przegląd zawartości ważniej­
szych tytułów, jakie weszły ostatnio do obiegu w środowisku, zajmuje sporo miejsca w „Biu­
letynie".
Odrębna część pisma poświęcona jest informacjom o bieżących wydarzeniach kultu­
ralnych - nowych filmach mongolskich i o Mongolii, spektaklach teatralnych i baletowych,
występach artystów mongolskich na zagranicznych scenach itp. Charakter tych imprez wskazuje
na rosnące zainteresowanie folklorem mongolskim, a także dziejami Mongołów.
W 2 numerze „Biuletynu" zamieszczono m.in. wspomnienie o zmarłym w 1986 r. wybitnym
pisarzu, językoznawcy i historyku mongolskim C. Damdinsurenie, wraz z obszerną (ponad
150 pozycji) bibliografią jego ważniejszych prac. Ponadto znalazł się tam krótki szkic prof.
O. Lattimore'a o jego pobycie w Chinach w latach 1929-19 30 i zbieraniu materiałów folklorystycz­
nych wśród Mandżurów.
Stowarzyszenie planuje wydawanie czasopisma „Mongoł Studies". Będzie to równie potrzebna
jak „Biuletyn" wizytówka mongolistów reprezentujących różne ośrodki i kierunki badań, rozmaite
dyscypliny nauki. Czasopismo będzie miało charakter naukowy. Pierwszv numer „Mongoł
Studies" zaplanowano na 1989 r.
Iwona

Kahzińska-Slawarz

GALINA A. MAKAROVSKAJA, Russkie sali. Albom, Moskva 1986, ss. 184, ryc. 150 (w tym
123 kolor.)
Do ważnych części tradycyjnego stroju kobiet rosyjskich należały różnego rodzaju szale.
Noszono je także do ubioru szytego według mody zachodnioeuropejskiej, niezależnie od jej
wskazówek. W ostrym klimacie okrywały one bowiem głowę i ocieplały przynajmniej górną część
tułowia stanowiąc zarazem element dekoracyjny. Omawiany katalog rejestruje 121 szali z XIX i XX w.

�RECENZJE I

267

OMÓWIENIA

We wstępie omówiono historię rosyjskich manufaktur produkujących udane naśladownictwa
modnych na początku XIX w. kaszmirowych szali. Pierwszą taką manufakturę założono
w Pawłowie w 1812 r. i upaństwowiono w 1917 r. W katalogu ukazano wyroby około 10
manufaktur i fabryk wyrabiających wzorzyste szatę w latach 1820-1972. Wspomniano także
0 znakach towarowych i pieczęciach 10 manufaktur z XIX w. Na ilustracjach znajdują się m.in.
fragmenty tkanin wzorzystych z XVIII w., z których uszyto stroje liturgiczne. Katalog ukazuje
szeroki asortyment produkcji rosyjskich fabryk w zakresie wzorzystych szali o różnych cenach
1 jakości, przeznaczonych dziś w znacznej części dla kobiet wiejskich. Dawne szale tkano
wzorzyście z najcieńszej wełny.Obecnie barwne wzory, przeważnie roślinne, drukuje się przy
zastosowaniu najnowszych rozwiązań technicznych. Wydawnictwo powtarza na ogół publikowane
już informacje o szalach wyrabianych w pierwszej połowie XIX w. Przynosi jednak sporo danych
o produkcji tych wyrobów w ostatnim stuleciu.
Irena Turnau

ANNA C H L U P O V A , (i in.). Ludova vysivka. Techniky a ornamentika. Wstęp Ireny PiSutovej,
Bratislava 1985, ss. 544, 258 rye, 312 il. kolor.
Obszerna praca jest wynikiem dwudziestoletnich badań autorki i innych etnografów na
terenie całej Słowacji. Niewielki wstęp historyczny zawiera dane o hafciarstwie słowackim od XIII
w. W XVI w. przyjęto ornament z renesansowych wzorników włoskich i niemieckich wydawanych
wiele razy drukiem. Wzory te przeszły później do hafciarstwa ludowego. Początkowo haftowano
na lnianym płótnie, a od XIX w. także na tkaninach bawełnianych. Używano przędzy bawełnianej
i wełnianej oraz nici metalowych, złotych i srebrnych. Hafciarstwo ludowe stosowało głównie ściegi
liczone, a więc związane z podłożem, czasem jednak zdarzały się kompozycje oparte na rysunku,
wyszywane ściegami nieliczonymi. Występowały różnego typu aplikacje. Znano ornament geome­
tryczny, jak też roślinny, figuralny, a nawet graficzny (wyszywano określone napisy).
W książce, po wstępnym omówieniu wzorów ornamentalnych i technik hafciarskich ukazano
26 regionów Słowacji. Starannie wydzielono regiony używające określonych technik hafciarskich
i zdobiących w odmienny sposób różne części garderoby. Ogólnie stwierdzono, że w zachodniej
Słowacji przeważał ornament roślinny, podczas gdy w środkowej części tego kraju stwarzano
częściej kompozycje figularne i stosowano także ornament geometryczny. We wschodniej Słowacji
zdobienie ubiorów haftem było mniej popularne, wyszywano jednak nakrycia głowy i długie
ubiory. Najbardziej rozpowszechnione było zdobienie haftem męskich i kobiecych koszul, spodni,
kożuchów, czepców, gorsetów i chust. Wyszywano także ręczniki, bieliznę stołową i inne tkaniny
służące do wyposażenia wnętrz mieszkalnych. Syntetyczne to omówienie przedstawia wyczer­
pująco słowackie hafciarstwo ludowe.
Irena Turnau

OPERA T E X T I L I A VARIORUM T E M P O R U M . To honour Agnes Geijer on her ninetieth
birthday 26th October 1988, Inger Estham, Margarety Nockert (red.), The Museum of National
Antiquities, Stockholm Studies 8, Stockholm 1988, ss. 188, rye. 119, w tym 12 kolor.
Jak zwykle w księgach pamiątkowych mamy tu do czynienia ze znacznym rozproszeniem
materiałowym. Artykuły przysłali najsławniejsi historycy światowego włókiennictwa, m.in. spec­
jaliści szwedzcy, dwie Norweżki, dwie specjalistki z R F N , jedna ze Szwajcarii, angielska para
małżeńska, Islandka i Węgier. Uczczono 90-lecic urodzin jednej z najwybitniejszych historyczek
włókiennictwa naszego stulecia. Agnes Geijer jest autorką licznych rozpraw dotyczących głównie
wzorzystych tkanin jedwabnych z różnych okresów. Opracowała ona słynny zespół znalezisk
z Birki, skarbiec katedry w Uppsali, a jej podręcznik historii światowego włókiennictwa ukazał się
także po angielsku. Recenzowana książka wnosi wiele ważnych ustaleń do historii tego rodzaju
wytwórczości (głównie w Europie).
Należy rozpocząć od wyszczególnienia najnowszych wyników badań nad dawnymi zabyt­
kami. G . Arwidsson referuje ustalenia odnoszące się do zespołu zabytków opisanych przez Agnes
Geijer w pracy doktorskiej Birka J/7 opublikowanej w 1938 r. Ustalenia te potwierdzają możliwość

�268

RECENZJE I OMÓWIENIA

produkcji słynnych pailium Frisonicum z czasów Karola Wielkiego we Fryzji. Na temat miejsca
produkcji tych skomplikowanych pod względem technicznym wyrobów dyskusja toczy się już od
pół wieku. Kilka studiów przynosi nowe ustalenia odnoszące się do techniki produkcji tkanin
wzorzystych. U. Cyrus-Zelterstróm analizuje znalezione w Birce tkaniny jedwabne; W. Endrei
wypowiada się na temat techniki wzorzystych adamaszków: I. Bergman omawia zabytki
znalezione w Nubii pochodzące z I - V I w n.c.; a M. Ftury-Lemberg dyskutuje proweniencję
jedwabnych samitów z V w. n.e.
Wśród studiów zabytków pochodzących z okresu późniejszego na szczególną uwagę zasługuje
opracowanie E. Gudjônsson dotyczące zachowanych w Islandii romańskich strojów liturgicznych
z katedry w Hoiar. Autorka dochodzi do wniosku, że te wspaniałe hafty figuralne, wykonane po
części złotą nicią, pochodzą prawdopodobnie z przełomu XII i XIII w. i należą do opus anglicanum,
i Z zaś do produkcji miejscowej. D King z Anglii, prezydent międzynarodowego t o w a r z y s z e ń ^
włókienników, wraz z żoną Monique opracował typy wzorzystych tkanin jedwabnych wyrabia­
nych w Luce w 1376 r. K.Stolleis omówiła wźnogotyckie haftowane ornaty przechowywane we
Frankfurcie nad Menem I Estham zajęła się intarsjowanymi figuralnymi złotymi haftami na
skórze, pochodzącymi z okresu późnego średniowiecza! a przechowywanymi w Szwecji i w Finlan­
dii M ' Nockert ukazuie iedwabne ołaszcze z XV w nrzechowvwane w Malmo i Lundzie Z D a r u
artykułów dowiadujemy się o innych zabytkach tekstylnych z muzeów szwedzkich, np. o haftach
chińskich 7 X V I I w O m ó w i o n o

także 80-tecie istnienia stowarzyszenia Pietas zjiimuiaceen &lt;tip

K u n ï c i w ï f y ) 4 i K a u i i i , w a p u i i i i j i &lt; u i t » u w y u m i j ^ u a ¿ n n u h » . u a ^ c v j A i i a i ^ v i i w i c j u £ K U £ i i n c i u I&gt;IUJCK

tantach mody.
Wyjątkowo syntetyczne omówienia dały dwie wybitne specjalistki norweskie. Zajęły się one
historią dziewiarstwa, tylko fragmentarycznie opracowaną dotychczas w ich kraju. A. Kjellberg
ukazała produkcję i użytkowanie dzianin w Norwegii do końca XVII w., opracowawszy uprzednio
XVII-wieczne znaleziska z wykopalisk prowadzonych w Oslo (najstarszy zabytek z Bergen
datowano pomiędzy 1476 a 1525 r.). Na podstawie archiwaliów wykazała, że w XVII w.
użytkowanie dzianin (głównie pończoch) było szeroko rozpowszechnione w Norweeii. Znalazła
ona także dane o ludowej produkcji tych dzianin brak jednak było cechów dziewiarskich
M Hoffmann zajęła się importowanymi do Norwegi dzianymi wzorzyście jedwabnymi kamizel­
kami z XVII w. z którychcześć miała osobno nakładane rękawy ukazując te zabytki na tle
ubiorów europejskich.
Irena Turnau

I N G E B O R G W E B E R - K E L L E R M A N N , Saure Wochen. Frohe Feste. Fest und Alltag in der
Sprache der Brauche Bücher, München 1985, ss. 239, ryc. 333, w tym 91 kolor.
Osobliwa to książka, w której bogaty i znakomicie dobrany materiał ilustracyjny zastępuje
w znacznej mierze opisowy tekst. Autorka postawiła sobie za zadanie ukazanie zwyczajowych
świąt i reguł obchodzenia różnego rodzaju uroczystości w krajach niemieckich (wraz z Austrią
i Szwajcarią) od końca XVIII w. do współczesności. Dając definicję zwyczaju podkreśla jego
funkcjonowanie w danej społeczności i wyżywanie się mieszkańców w organizowaniu odpowied­
nich obrzędów czy uroczystości. W poszczególnych rozdziałach omawia ona najpierw święta
wiejskie (chrzciny, wesela i pogrzeby) ze znakomitymi ilustracjami ukazującymi świecenie złotego
wesela z 1830 r. Dalej zajmuje się rokiem pracy rolnika z siewami i żniwami. Dopiero na trzecim
miejscu wymienia święta kościelne różnych religii chrześcijańskich. Obok tradycyjnych świąt
dorocznych opisuje drzewa ubrane pisankami wielkanocnymi z Hesji, wyścigi jeźdźców na Św.
Jerzego w Bawarii, procesję w dniu Św. Marcina w Salzburgu. Ukazuje także inne święta
regionalne, np. pasterskie w okolicach górskich lub zawody w wychodzeniu na słupy, z nagrodami.
Funkcjonowały one jeszcze około 1958 r. w różnych częściach Niemiec.
Osobnym zagadnieniem są święta rodzinne (urodziny, imieniny) i zwyczaje składania życzeń
weselnych lub kondolencji. Do tego zagadnienia należy także zwyczajowe składanie podarunków
wraz z całym przemysłem kartek życzeniowych. W oddzielnych rozdziałach autorka ukazuje także
zwyczaje cechowe i innfi uroczystości miejskie, obecne święto kobiet aż do podtrzymywania
folkloru jako ucieczki od niewygodnej i szarej rzeczywistości. Można nie zgadzać się z niektórymi
definicjami autorki. Należy jednak podziwiać bogaty materiał i szerokość spojrzenia na realizację
społecznych potrzeb świętowania.
Irena Turnau

�5

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7884" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7864">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/714af1a742bf74103e70db62d07e948b.pdf</src>
        <authentication>03ee0ef30bfc0745745ed717c13d86d6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94352">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1387</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94353">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94355">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1281</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94357">
                <text>Spis treści / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94358">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1, s.5-6</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94359">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94360">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94361">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="94362">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94363">
                <text>I N S T Y T U T

p='i=

R

Y
A

N^r

A L N E I

ETNOGRAFIA POLSKA
XXXV
Zeszyt 1

Warszawa
1991

�REDAKTOR: WANDA PAPROCKA
S E K R E T A R Z REDAKCJI: IWONA KABZIŃSKA-STAWARZ

Członkowie Rady Redakcyjnej: Maria Biernacka, Mirosława Drozd-Piasecka,
Zbigniew Jasiewicz, Andrzej Stawarz, Anna Zambrzycka-Kunachowicz

Adres Redakcji: 00-140 Warszawa, Al. Świerczewskiego 105

i

04%

Etnografia Polska © Copyright 1991 All rights reserved
AU papers are copyright to their authors and to Etnografia Polska
Printed in Poland

�I

SPIS

TREŚCI

ARTYKUŁY
Część I
Anna K u tr z e b a - P o j n a r owa - Sześćdziesiąt lal krakowskiej szkoły etnograficznej
Anna Z a d r o ż y n s k a - Antropologiczne problemy kultury współczesnej

7
21

Część II
Jolanta K o w a l s k a - Taniec w mitach kreacyjnych. Wprowadzenie
Roy W i 1 1 i s - Interpretacja tradycji ustnej. Mil, bajka i historia w antropologii
Ewa S a d o w s k a - Rola symboliki psa i wilka w systemie inicjacji militarnej Irlandii epoki
heroicznej
."
Anna W i e c z o r k i e w i c z - Słowo i gest. Dwa warianty weselnych zaprosili
Maria P a r a d o w s k a - Józef Zwierzvcki - badacz ludów pozaeuropejskich

31
41
57
85
105

STUDIA I MATERIAŁY
Zofia G r ó d e c k a - Problemy rekonstrukcji wielkopolskich strojów ludowych. Na przykładzie
stroju z Siekierek . . . .'
Andrzej W o ź n i a k - „Tygodnik Polski" - czasopismo tyfliskiej Polonii
Iwona К a b z i ń s к a - S t a w a r z - Sport w kulturach ludów Azji - kolejna dziedzina deficytowa
etnologii

131
153
173

POLEMIKI I DYSKUSJE
Arnold L e b e r f, Mariusz S. Ż ó ł k o w s k i , Robert M. S a d o w s к i - 13 Grudnia, czyli rzecz
o Słońcu, Skordiowie i Ludwiku Stommie

193

KRONIKA
Przetrwanie etniczne - Sławoj Szynkiewicz
750-lccie „Tajnej historii Mongołów" i triumfalny powrót Czyngis-chana - Iwo,,,,
Kabzińska-Swwarz
Badania etnograficzne nad kultura ludowa i plemienna w Gudżarcic - Oagnosław De,nski228
Pienicżnieiiskie Spotkania z Religiami. ..Dni buddyjskie" - Sławomir Janowicz S V D
Wystawa sztuki ludowej województwa łomżyńskiego w Kazaniu. Refleksje etnografa - Urszula
Raszkiewicz

217
222
231
233

RECENZJE I OMÓWIENIA
Anna Kutrzeba-Pojnarowa, Trześniów. Tradycyjna kultura chłopska i kierunki przemian (refleksja
etnografa), Wydawnictwo - Muzeum Regionalne PTTK w Brzozowie. Brzozów 1988. ss. 104
- Wanda Paprocka
Irena Huml, Współczesna tkanina polska, Warszawa 1980. ss. 247,, ryc. 175 (w tym 81 barwnych)
-Irena Turna,,
"
'
'
Rudolf Gross, Dlaczego czerwień jest barwą miłości, z niem przełożyła Anna Porębska. Warszawa
1990, ss. 221 - Irena Turnan
'
Toward a Comuter Ethnology, nr 20 Semi Ethnological Studies. Osaka 1987. .1. Rabena. S. Sugila.
M. Kubo (red.), ss. 179 - BogumiłaMarczak-Krzystek
Brak u narodov ceiilrarnoj i Jugo-Vostočnoj Evropy. Moskva 1988. .1. V. Ivanova. M. S. Kašuba. N.
A. Krasnovskaja (red.), ss. 240. ryc. 12 - Irena Turnan
Aina Petrovna Alsupe, Aysma Janovna Kargane. lautas l.ieliška maksla padomju Lalvija 1970-1985
(Narodnoe prikladnoe iskusslvo sovelskoj Lalvii 1970-1985). Riga 1988, ss. 227. ryc. 484 (w
tym 269 barwnych) - Irena Turnan
Etnografia Polska is regularly listed in the International current Awareness Service: Anthropology.
Selected material is indexed in the International Bibliography of Social and Cultural Anthro­
pology

237
240
241
242
247

248

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7887" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7866">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/51dc0c7e34aeb8ac6962663e20294de6.pdf</src>
        <authentication>e85df21bb39dcc4f9ce26aef9a60961c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94373">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1229</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94376">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94379">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1134</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94381">
                <text>Spis treści / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94384">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.2, s.5-10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94388">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94390">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94392">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="94394">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94395">
                <text>POLSKA AKADEMIA NAUK
INSTYTUT HISTORII KULTURY MATERIALNEJ

ETNOGRAFIA

POLSKA

XXIX
Zeszyt 2

WROCŁAW • WARSZAWA • KRAKÓW • GDAŇSK • ŁÓDŹ
ZAKŁAD N A R O D O W Y IMIENIA OSSOLIŃSKICH
WYDAWNICTWO POLSKIEJ
1985

AKADEMII

NAUK

�REDAKTOR: WITOLD DYNOWSKI
S E K R E T A R Z R E D A K C J I : IWONA K A B Z I Ñ S K A - S T A W A R Z
CZŁONKOWIE R A D Y R E D A K C Y J N E J : J O Z E F B U R S Z T A , M A R I A B I E R N A C K A ( P R Z E
WODNICZĄCA), M A R I A F R A N K O W S K A , J A D W I G A K L I M A S Z E W S K A , ANNA K U T R Z E B A
- P O J N A R O W A , WANDA P A P R O C K A , Z O F I A S Z Y F E L B E J N - S O K O L E W I C Z O W A

Adres Redakcji: 00-140 — Warszawa, ul. Ś w i e r c z e w s k i e g o 105

Okładkę p r o j e k t o w a ł Edward Kostka
Redaktor Zyta K w i e c i ń s k a
Redaktor techniczny Jacek Sikorski
©

Copyright

by Zakład

Narodowy

Im. Ossolińskich
Printed in Poland

— Wydawnictwo,

Wrocław

P L I S S N 0071-1861
Zaklad Narodowy im. Ossolińskich — Wydawnictwo. Wrocław 1985.
Nakład: 900 egz. Objętość: a r k . wyd. 23,50, a r k . druk. 18,38, ark.
Aj - 24. Papier druk. sat. k l . I V , 70 g, 70 X 100. Oddano do skła­
dania 1985. 01. 23. Podpisano do druku 1985. 09. 12. Druk ukończono
w październiku 1985. Wrocławska Drukarnia Naukowa. Zam. 3060/85.
R-10. Cena zł 200.—

Ш5

�SPIS TREŚCI
ARTYKUŁY
Część i
Zofia S o k o l e w i c z — Podstawowe modele nauki, a niektóre problemy
teoretyczne etnologii w Polsce. Część I I
' .
.
Streszczenie w j . angielskim
Małgorzata B a r t n i c k a — Wyobrażenia przestrzeni i ich badanie .
.
.
Streszczenie w j . angielskim
Streszczenie w j . rosyjskim
Stanisław M a r c z u k — Kluczowe problemy badań nad wartościami w nau­
kach społecznych (wokół koncepcji Gerharda Kioski)
Streszczenie w j . angielskim
Jolanta K o w a l s k a — Środki i mechanizm przekazu tanecznego . . .
Streszczenie w j . angielskim

11
24
25
36
37
39
61
63
82

Część II
Maria F r a n k o w s k a — Symbolika religijna i jej znaczenie w wierzeniach
Indian Meksyku na przykładzie znaku krzyża (wiek X V I - X X )
. . .
Streszczenie w j . angielskim
Ryszard T o m i c k i — Struktura epok świata w mitologii nahuatlańskiej.
Nowa interpretacja wersji z Histoyre du Mechiąue, Leyenda de los Soles
i Historia de los mexicanos por sus pinturas
Streszczenie w j . angielskim
Aleksander P o s e r n - Z i e l i ń s k i — Wyznaniowa dezintegracja indiańskich
społeczności chłopskich w peruwiańskich Andach i jej kulturowe skutki
Streszczenie w j . angielskim

83
105

107
133
135
160

S T U D I A I MATERIAŁY
Maria Anna К n o t h e — Polscy chłopi w Brazylii (1870-1939). Materialna
płaszczyzna ich asymilacji
Streszczenie w j . angielskim
Streszczenie w j . portugalskim
Leszek D z i ę g i e l •—• Tradycyjne rzemiosło i handel we w s p ó ł c z e s n y m K u r dystanie irackim (obserwacje i wstępne wnioski)
Streszczenie w j . angielskim
Wojciech O l s z e w s k i — Dystans etniczny Polacy — Cyganie (na przykła­
dzie dzielnicy Poznania)

163
212
213
215
239
241

�6

S P I S TREŚCI

A R T Y K U Ł R E C E N Z Y J N Y I OMÓWIENIA
Renata H г у ń — Katalog wystawowy formą popularyzacji wiedzy o Cyga­
nach. Riidiger Vossen, Zigeuner. Roma, Sinti, Gitanos, Gypsies zwischen
Verfolgung und Romantisierung. Katalog zur Ausstellung „Zigeuner zwi­
schen Romantisierung und Verfolgung — Roma, Sinti, Manusch, Calé in
Europa" des Hamburgischen Museums für Volkerkunde, Frankfurt/M 1983,
ss. 351
Adam Pranda, Ignac Bizmayer, Tatran Profily, zvazok 57, Bratislava 1983,
ss. 149 — Wanda Paprocka
„Tlalocan. Revista de Fuentes para el Conocimiento de las Culturas Indígenas
de México", vol. V I I : 1977, ss. 404; vol. V I I I : 1980, ss. 492; vol. I X : 1982,
ss. 404 — Ryszard Tomicki
The Shaping of National Anthropologies, „Ethnos", vol. 47: 1982, nr 1-2, Stock­
holm, Etnografiska Museet. Centrum i peryferie: dyskusja o kształtowa­
niu antropologii narodowych — Leszek Dzięgiel
John S. Mbiti, Afrykańskie religie i filozofia (tytuł oryginału: African R e l i ­
gions and Philosophy), Warszawa 1980, Instytut Wydawniczy P A X , tłum.
Krystyna Wiercieńska, ss. 363 — Maria Idźkowska
Walerian Sobisiak, Kultura rodzima Polonii zachodnioeuropejskiej, Poznań
1983 — Edward Pietraszek
Tomas Gerholm, Market, Mosque and Mafraj — Social Inequality in a Yeme­
ni Town, Stockholm 1977, Stockholm Studies in Social Anthropology —
Leszek Dzięgiel

259
264

267

271

283
285

290

�СОДЕРЖАНИЕ
СТАТЬИ
Часть I
София С о к о л е в и ч — Основные модели науки и некоторые теоретические проблемы
этнологии в Польше. Часть II, :
Резюме на английском языке
Малгожата Б а р т н и ц к а — Воображения о пространстве и их исследование . . . .
Резюме на английском языке
Резюме на русском языке
Станислав М а рч у к — Основные проблемы исследования ценностей в общественных
науках (в связи с концепцией Герхарда Клёски)
Резюме на английском языке
Иолянта К о в а л ь с к а — Средства и механизмы танцевальных передач
Резюме на ашлийском языке

'1
24
25
36
37
39
61
63
82

Часть II

Мария Ф р а н к о в с к а — Религиозная символика и ее значение в верованиях индейцев
Мексики на примере знака креста ( X V I — X X вв.)
Резюме на английском языке
Рышард Т о м и ц к и — Структура мировых эпох в мифологии нахуа. Новая интерпрета­
ция версии из Histoyre du Mechique, Leyenda de los Soles, Historia de los mexicanos
por sus pinturas
Резюме на английском языке
Александр П о с е р н - З е л и н ь с к и — Дезинтеграция верований индейских крестьянских
общественностей в перуанских Андах и ее культурные последствия
Резюме на английском языке

83
105

107
133
135
160

. ИССЛЕДОВАНИЯ И МАТЕРИАЛЫ
Мария Анна К н о т е — Польские крестьяне в Бразилии (1870—1939). Материальные
основы их ассимиляции
,
Резюме на английском языке
'
Резюме на португальском языке
Лешек Д з е н г е л ь — Традиционное ремесло и торговля в современном иракском Кур­
дистане (наблюдения и предварительные выводы)

163
212
213
215

�8

S P I S TREŚCI

Резюме на английском языке
Войцех Олыпевски — Этнические различия между поляками и цыганами (на при­
мере Познаньского района)

239
241

РЕЦЕНЗИОННЫЕ СТАТЬИ И ОБСУЖДЕНИЯ
Рената Грынь — Выставочный каталог как форма популяризации сведений о цы­
ганах. Rüdiger Vossen, Zigeuner. Roma, Sinti, Gitanos, Gypsies zwischenVe folgung
und Romantisierung. Katalog zur Ausstellung „Zigeuner zwischea Romantisierung
und Verfolgung — Roma, Sinti, Ma lusch. Cale in Europa" des Hamburgischen Museum
für Volkerkunde, Frankfurt/M, 1983, ce. 351
Адам Пранда, Ignac Bizmayer, Tatran Profity, zvazok 57, Bratislava 1983, cc. 149 — Ванда
Папроцка
„Tlalocan. Revista de Fuentes para el Conocimiento de las Culturas Indígenas de México,
vol. VII: 1977, cc. 404, vol. VIII: 1980, cc. 492, vol. IX: 1982 cc. 404 — Рышара Томиики
The Shaping of National Anthropologies, „Ethnos", vol. 47: 1982, н. 1 — 2, Stockholm,
Etnografiska Museel.Центр и периферии: дискуссия о формировании национальных
антропологии — Лешек Дзгнге.пь
John. S. Mbiti, Afrykańskie religie ifilozofia(перевод с английского), Warszawa 1980, PAX,
cc. 363 — Мария Идзьковска
Walerian Sobisiak, Kultura rodzima Polonii zachodnioeuropejskiej, Poznań 1983 — Эдвард
Пе771рашек

Tomas Ge.-holm, Market, Mosque and Mafraj — Social Inequality in a Yemeni Town,
Stockholm 1977, Stockholm Studie; in Social Anthropology — Лешек Дзепгель
. . .

259
264

267

271
283
285

290

�TABLE OF CONTENTS
PAPERS
Part I
Zofia S o k o l e w i c z — The basic models of science and some theoretical
problems of ethnology in Poland. Part I I
Summary in English
Małgorzata B a r t n i c k a •— Spacial images. A short review of research .
Summary in English
Summary in Russian
Stanisław M a r c z u k — The key problems of the studies of values in so­
cial sciences (around the conception of Gerhard Kloska)
Summary in English
Jolanta K o w a l s k a — The means and mechanism of the communication
in the dance
Summary in English

11
24
25
36
37
39
61
63
82

F o r i 11
Maria F r a n k o w s k a — The religious symbolism and its meaning in the
beliefs of the Mexican Indians — the example of the sign of a cross
( X V I - X X century)
Summary in English
Ryszard T o m i c k i — The structure of the world epochs in the Nahua my­
thology. The new interpretation of the version from Histoyre du Mechique. Leyenda de los Soles and Historia de los mexicanos por sus pin­
turas . .
Summary in English
Aleksander P o s e r n - Z i e l i ń s k i — The religious disintegration of the I n ­
dian peasant communities in the Peruvian Andes and its cultural effects
Summary in English

83
105

107
133
135
160

STUDIES AND M A T E R I A L S
Maria Anna K n o t h e — The Polish peasants in Brasil (1870-1939). The ma­
terial level. of their assimilation
Summary in English
Summary in Portuguese

163
212
213

�10

S P I S TREŚCI

Leszek D z i ę g i e l — Traditional craft and commerce in the contemporary
Iraqi Kurdistan
Summary in English
Wojciech O l s z e w s k i — The ethnic distance of the Poles and Gypsies (the
case of a district in Poznań)

BOOK REVIEWS
Renata H г у ń — A n exhibition catalogue as a form of popularization of
the knowledge about Gypsies. Rüdiger Vossen. Zigeuner. Roma, Sinti, G i ­
tanos, Gypsies zwischen Verfolgung und Romantisierung. Katalog zur
Ausstellung „Zigeuner zwischen Romantisierung und Verfolgung — Roma,
Sinti, Manusch Cale in Europa" des Hamburgischen Museums für Volkerkunde, Frankfurt/M, 1983, ss. 351
Adam Pranda, Ignaz Bizmayer, Tatran Profily, zvazok 57, Bratislava 1983,
ss. 149 — Wanda Paprocka
„Tlalocan. Revista de Fuentes para el Conocimiento de las Culturas Indíge­
nas de Mexico", vol. V I I : 1977, ss. 404, vol. V I I I : 1980, ss. 492, vol. I X :
1982, ss. 404 — Ryszard Tomicki
The Shaping of National Anthropologies, „Ethnos", vol. 47: 1982, nr 1-2, Stock­
holm, Etnografiska Museet. The centre and the outskirts: discussion on
the shaping of national anthropologies •— Leszek Dzięgiel
John S. Mbiti, Afrykańskie religie i filozofia (African Religions and Philoso­
phy), Warszawa 1980, Instytut Wydawniczy P A X , translated by Krystyna
Wiercińska, ss. 363 — Maria Idźkowska
Walerian Sobisiak, Kultura rodzima Polonii zachodnioeuropejskiej (The N a ­
tive culture of the Poles in Western Europe), Poznań 1983 — Edward
Pietraszek
Tomas Gerholm, Market, Mosque and Mafraj — Social Inequality in a Y e ­
meni Town, Stockholm 1977, Stockholm Studies in Social Anthropology —
Leszek Dzięgiel

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7889" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7869">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5c57bffcf9afe1981d8781a26a59f780.pdf</src>
        <authentication>8a676773d47514c37b678cb0fd516dcf</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94398">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1230</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94400">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94402">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1135</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94404">
                <text>Podstawowe modele nauki, a niektóre problemy teoretyczne etnologii w Polsce / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94406">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.2, s.11-24</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94409">
                <text>Sokolewicz, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94412">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94415">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94418">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="94420">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94426">
                <text>A

R

T

Y

K

U

Ł

Y

„Etnografia Polska", t. X X I X : 1985 z. 2
P L I S S N 0071-1861

Część I
ZOFIA

SOKOLEWICZ

PODSTAWOWE MODELE N A U K I
A NIEKTÓRE PROBLEMY TEORETYCZNE ETNOLOGII W POLSCE
Cząść II
Pozornie mogłoby się wydawać, że etnografowie — zarówno w okre­
sie dwudziestolecia międzywojennego jak i po I I wojnie światowej —
pozostali obojętni wobec istotnego sporu teoriopoznawczego i metodolo­
gicznego, czy jest jeden model nauki, czy też dwa: inny dla nauk sensu
stricto, inny dla humanistyki. Zdawali się nie widzieć potrzeby dokony­
wania wyboru jednego z nich [Sokolewicz 1974, s. 290; Benedyktowicz
1980, s. 30]. Faktem jest, że w etnografii polskiej brak prac, w których
by tę sprawę bezpośrednio omawiano. Zapewne takie metodologiczne w y ­
znania wiary, jakie w środowisku anglosaskim musieli składać Malinow­
ski [1931, 1944], R. A. Radcliffe-Brown [1937], a w następnym pokole­
niu R. Firth [1958], nie były — z przyczyn, w które t u nie zamierzam
wchodzić — istotne dla polskiej etnografii, i to na przestrzeni całej jej
historii.
Inną natomiast sprawą są jakby okresowe porządkowania spraw war­
sztatowych, od zdefiniowania przedmiotu badań, poprzez określenie ro­
dzaju źródeł, terminologii, metod i głównych problemów. Jednym z takich
okresów był czas bezpośrednio po I wojnie światowej [Frankowski; F i ­
scher 1923; Bystroń 1923; Poniatowski 1922; Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutzowa 1924; Czekanowski 1922], drugim — okres przełomu lat
1940/50 [Moszyński 1948], trzecim — druga połowa lat pięćdziesiątych
[Dobrowolski 1957; Kutrzeba-Pojnarowa 1959] i wreszcie okres przełomu
lat osiemdziesiątych [Stomma 1978-1979; Etnografia, etnologia..., 1981;
Metody etnologii, 1981] obfitujący w dyskusje i charakterystyczny bar­
dziej formą przekazu ustnego niż pisemnego — tak jakby długi cykl w y ­
dawniczy naszych czasopism nie pozwalał na utrwalenie tego, co się na­
prawdę dzieje, i jakby etnografowie decydowali się powierzyć swoje roz­
terki najbardziej skutecznemu w historii sposobowi przekazu — bezpo­
średniemu przekazowi ustnemu.
Jednakże, wracając do naszego punktu wyjścia, owe porządkowania
warsztatu nie oznaczają zaistnienia sporu o wybór między sztuką a nau­
ką w sensie ścisłym (science). Najsilniejszy spór toczy się między zwolen-

�12

ZOFIA SOKOLEWICZ

nikami naukowej (scjentystycznej) etnografii; etnografia humanistyczna
rzadko pojawia się na horyzoncie dyskusji. Od k i l k u lat zaledwie stała
się zauważalna. S. Poniatowski, A. Fischer nie mają kontynuatorów,
a przecież zarówno K. Moszyński, B. Malinowski, K . Dobrowolski, C. L é vi-Strauss, jak semiotycy radzieccy są zwolennikami tzw. scjentyzmu.
Właściwie, niemal wszyscy klasycy etnografii polskiej zostali wymienie­
n i w I części tego artykułu [„Etnografia Polska", t. 28: 1984, z. 2]. Któż
wobec tego może reprezentować etnografię humanistyczną?
Zapoczątkowali ją w Europie przedstawiciele szkoły kulturowo-historycznej, a w Polsce przede wszystkim S. Poniatowski, częściowo A. F i ­
scher. Nawiązywali oni [Poniatowski b.r.w., a, b; 1947; Fischer 1932;
1934] do propozycji W. Schmidta [Schmidt 1911a, b, 1937a, b]. Jego zaś
prace były inspirowane bezpośrednio rozwiązaniami filozoficznymi W. D i l theya, W. Windelbanda i H . Rickerta. Ze względu na dalszy tok wywo­
dów przypomnę tylko kilka z ogólnie znanych, ale zazwyczaj przy oma­
wianiu szkoły kulturowo-historycznej pomijanych faktów. Sprawą pod­
stawową jest przyjęcie założenia, że rzeczywistość przyrodnicza różni się
zasadniczo od rzeczywistości ludzkiej, a tym samym odpowiednimi sfe­
rami badań zajmują się różne w swej istocie nauki, i że odpowiada temu
zróżnicowanie form poznania ludzkiego.
Diltheya uważamy powszechnie za twórcę teorii poznania humani­
stycznego. Odróżnił on poznanie, które działając w kierunku od zewnątrz
skierowane jest na naturę, od rozumienia, pochodzącego od wewnątrz.
Dilthey zresztą wyciągał z tego rozumowania wnioski odmienne od
wielu mu współczesnych — sądził mianowicie, że świat ludzki dzięki
temu, iż poznawany jest od wewnątrz (gdyż wychodzimy od siebie, któ­
rych najlepiej znamy), łatwiej poddaje się badaniu od świata natury.
W jego dowodzeniu pojawia się nadto, obok terminów fakt i prawo —
pojęcie twierdzenia wartościującego. Od tej pory wartości i wartościowa­
nie będą ustawicznie towarzyszyły naukom o kulturze, humanistyce ro­
zumiejącej, socjologii czy etnografii rozumiejącej.
Windelband poszedł podobną linią rozumowania wprowadzając nadto
dwa istotne dziś rozróżnienia. Twierdził mianowicie, że nie przedmiot
różni humanistykę od nauk eksperymentalnych, ale wspomniana wyżej
metoda. Wprowadził też pojęcie generalizacji, która w naukach huma­
nistycznych odpowiadała pojęciu prawa w naukach eksperymentalnych.
Rickertowi zawdzięczamy jakby połączenie propozycji obydwu filozo­
fów. Wskazuje on na istnienie triady: fizyczne, psychiczne, duchowe
(duch nie ma charakteru indywidualnego). Twierdził też, że nie przez du­
sze prowadzi droga do poznania ducha, ale przez ducha do poznania dusz.
Wiązało się to zresztą z wyraźnym wpływem filozofii platońskiej, zgod­
nie z którą Rickert twierdził, że fakty są tylko zewnętrznym przejawem
rzeczywistości, której istotą jest duch.
Szczególne miejsce ducha w naukach o kulturze wyznaczają również

�PODSTAWOWE MODELE NAUKI

13

Dilthey i Windelband. Albowiem, chociaż Dii they twierdzi, że dzieje są
niepowtarzalne, to jednak widzi w nich elementy trwałe, wyrażające się
w duchu. Celem uczonego jest właśnie dotarcie do wyrażającego się w dzie­
jach ducha społeczeństw. Jego zdaniem, aby zrozumieć historię, należało
najpierw zrozumieć ludzi, którzy ją tworzyli. Badacz dochodzi do tego
przez zrozumienie wydarzeń, traktując je jako formę wypowiedzi zbio­
rowej. A tak oto te zasady przenosił na pole etnologii jeden z filarów
szkoły kulturowo-historycznej, W. Schmidt. Pisał on:
„Wszystko, czymkolwiek zajmuje się człowiek, jest produktem ducha, zostało
przez niego przepracowane, nosi jego charakter i przez to staje się przedmiotem
kulturowym. Dzięki temu, że przedmiot kulturowy przechodzi przez filtr ducha, zo­
staje też ukształtowany, ale tym samym dusza zostaje uformowana jeszcze bar­
dziej. I stąd uformowanie duszy, a nie to, co ją otacza z dóbr zewnętrznych, sta­
nowi właściwą, rzeczywistą kulturę '[Schmidt 1937b, s. 7; tłum. Bronk 1974].

Podobne twierdzenie znajdziemy także u Poniatowskiego. I dla niego
kultura materialna i duchowa tworzyły organiczną całość, której jedność
wyrażała się w duchu.
Wydaje się jednak, że zarówno Poniatowski jak i Fischer, kontynu­
ując bardziej lub mniej konsekwentnie tezy szkoły kulturowo-historycznej, mniej interesowali się jej filozoficznymi założeniami i skupili uwa­
gę na zagadnieniach warsztatowych, znakomicie zresztą rozwiniętej przez
Schmidta [Schmidt 1937b] krytyce źródłowej oraz teorii kręgów k u l t u ­
rowych F. Graebnera i H . Ankermanna. Zajmowali się więc jakby na­
rzędziem lekceważąc, pozostawiając w cieniu cel, dla którego zostało ono
stworzone. Przekazane w tradycji ustnej anegdotyczne nieco informacje
o okultystycznych seansach Poniatowskiego z Ossowieckim, który wpa­
trując się w przedmiot — bumerang lub czuringę australijską •— miał
mówić mu o ludziach, którzy ten przedmiot stworzyli, świadczyć mogą,
że sprawa człowieka i ducha kultury nurtowała Poniatowskiego głęboko.
Nie zmienia to jednak faktu, że lektura prac poświęconych głównie za­
gadnieniom rekonstrukcji kulturowych [Poniatowski 1919, 1921, 1930] nie
ułatwiała czytelnikowi zrozumienia tego, w czym ów duch miał się w y ­
rażać.
Może tezę o szczególnej recepcji w Polsce szkoły kulturowo-historycznej, charakteryzującej się obcięciem założeń filozoficznych i przyjęciem
samej metody, może podtrzymać wypowiedź E. Bulandy, który pisząc
o kryzysie szkoły wiedeńskiej twierdzi, że „Właściwy kryzys szkoły wie­
deńskiej dotyczy kręgów kulturowych" [Bulanda 1960, s. 108]. Nie dysku­
tuje się więc założeń filozoficznych, a jedynie założenia jednej, ehoć
ważnej, teorii. Oznaczałoby to, że dla E. Bulandy, zgodnie z definicją
Schmidta i Koppersa, nadal „Etnologia jest nauką, która za przedmiot
ma rozwój ducha oraz zewnętrzną aktywność człowieka kierowaną przez
ducha w życiu narodów" [Schmidt, Koppers 1924, s. 25]. A wszakże za­
łożenia filozoficzne są t u niezmiernie ciekawe. Przecież Schmidt dąży do

�14

ZOFIA SOKOLEWICZ

tego, by przez ducha wyrażającego się w kulturze dojść do zrozumienia
tego, co jednostkowe. Mamy t u więc stanowisko podobne w pewnym sen­
sie do E. Durkheima. Punktem wyjścia jest też zbiorowość, choć nie
w jej społecznym wymiarze. Różnica polega na tym, że jednostkowe po­
zostaje cały czas w polu widzenia Schmidta — poprzez zbiorowe ma on
dojść do zrozumienia jednostki, podczas gdy u Durkheima jednostkowe,
jeżeli istnieje, to tylko po to, by wyrazić to, co społeczne, i nie jest bra­
ne pod uwagę w procedurze badawczej.
Sprawa szkoły wiedeńskiej i całej orientacji kulturowo-historycznej
oraz ich recepcji w Polsce nie była w zasadzie badana przez historyków
polskiej etnografii. Stąd częste mieszanie pojęć, przypisywanie badaczom
wadliwych etykietek etc. Na uwagę zasługuje fakt, że zarówno Ponia­
towski jak Czekanowski studiowali w Niemczech w tym samym czasie,
gdy F. Graebner i H . Ankermann ogłaszali swe teorie kręgów kulturo­
wych, gdy tworzył już L . Frobenius. A jednak Czekanowski nie połknął
bakcyla kręgów kulturowych. Jego zainteresowanie zagadnieniami histo­
r i i k u l t u r y wiązało się, zapewne z inspiracji brytyjską filozofią anali­
tyczną, ze stosowaniem procedur typu indukcyjno-probabilistycznego,
o czym była mowa [Czekanowski 1927]. Z jego uczniów przejął metodę
S. Klimek [1934, 1935].
Ta linia tradycji nie została podjęta po I I wojnie światowej, i to za­
równo z przyczyn filozoficznych, jak metodologicznych. Występujące
wtedy zainteresowanie jednostką i duchem miało zupełnie inny charak­
ter, o czym będzie mowa niżej. Można dziwić się tylko, że w momencie
dynamicznego rozwoju polskiej afrykanistyki w latach sześćdziesiątych
nie zafascynowała badaczy postać i dzieło L . Frobeniusa, k t ó r y owo po­
szukiwanie ducha kontynentu {der Geist Her Kontinent) realizował w cza­
sie swojej całej, płodnej afrykanistycznej kariery. Właśnie jego materia­
ły zapłodniły myśl R. Caillois owocując studium dziś już klasycznym,
o modliszce [Frobenius 1933; Caillois 1967]. Nic podobnego nie zdarzyło
się w Polsce.
Drugim punktem w historii etnografii polskiej, od którego możemy
zapoczątkować tradycję humanistyczną, jest myśl mało dziś znanej córki
wielkiego Jana Baudouina de Courtenay, Cezarii Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowej. Zapisała się ona w historii etnografii
niewielką liczbą bardzo ciekawych, zwięźle i precyzyjnie napisanych
prac, odbiegających swym charakterem od prac pozostałych etnografów
[Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz 1922, 1923, 1936]. Dla nas dzisiaj
jest przede wszystkim autorką Sw. Cecylii i Formy dramatycznej
obrzę­
du weselnego. Sięgają do jej prac właśnie ci, którzy zwracają się do her­
meneutyki i fenomenologii. Pierwsza podniosła sprawę poglądów filozo­
ficznych C. Baudouin ćłe Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowej A. Zadrożyńska [1968]. Brzemienne w znaczenie przesunięcie w sformułowaniu
definicji przedmiotu etnologii, dokonane już w 1923 r. przez Ehrenkreu-

�PODSTAWOWE MODELE NAUKI

15

tzową, jakby uszło uwagi współczesnych. Może dlatego, że myśl teore­
tyczna nie przetłumaczona na język konkretu danej dyscypliny jest mart­
wa. O jej życiu decyduje zastosowanie do badań, a — jak wiemy — na­
pisała ona co prawda kilka ważnych pozycji, ale nie zostały one dostrze­
żone. Były wykonywane w zupełnie innej konwencji, niewielkie objętoś­
ciowo. Jakoś nikt nie próbował odczytać, że w nazwaniu wytworów k u l ­
turowych wykładnikami twórczego stosunku społeczeństwa do życia [Ehrenkrutz 1924, s. 2-3] kryje się coś innego od tego, co miał na myśli
K. Moszyński, gdy określał wytwory kulturowe „rozwiązaniem zadania,
które kiedyś stanęło przed człowiekiem" [Moszyński 1929, s. 5]. Sądzę,
że trzeba się tu zgodzić z wywodem Zadrożyńskiej [1968], a następnie
Benedyktowicza [1980], i uznać C. Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczową za prekursorkę fenomenologii w etnografii polskiej. Co
prawda myśl jej nie zawsze była spójna i konsekwentna pod t y m wzglę­
dem, a elementy fenomenologii współwystępowały w jej pracach z sze­
regiem idei strukturalnych odziedziczonych niewątpliwie po ojcu i obie­
gowymi twierdzeniami pozytywistycznymi. Może własne dlatego, że myśl
Jędrzejewiczowej nie była konsekwentnie fenomenologiczna — a nadto,
że prezentowała ją spokojnie, bez przeciwstawiania się nikomu, tak jakby
nie musiała czy nie chciała przekonywać nikogo o swoich racjach, a mo­
że w etnologii nie dojrzał jeszcze czas na fenomenologię — została ona
nie zauważona. Powinien bowiem zwrócić uwagę protest pozytywistycz­
nie nastawionych etnografów oraz zdanie:
„Przedmiot nauki u w a ż a m w i ę c za w y t w ó r czynności naukowych [...] w etno­
logii czas i środowisko nie stanowią problemu, gdyż w jej materiale naukowym nie
tylko teren, lecz również i chronologia oraz zespoły ludzkie, spośród których ba­
dane wytwory pochodzą, są z góry wiadome. Jednakże — jak to w y ż e j powiedzia­
ł a m — każdy w y t w ó r kultury, który należy do zakresu badań etnologicznych, jest
tylko ostatnim ogniwem poprzedzającego go szeregu form, przekazywanych przez
tradycję, ostatnim w y k ł a d n i k i e m tej tradycji. Nie są nam znane formy go poprze­
dzające, jak również pochodzenie na danym terytorium i w danej społeczności"
[Ehrenkreutz 1923, s. 8].

Być może, gdyby sformułowanie to było nieco ostrzejsze, gdyby to
było zdanie, które nieco później wypowiedział M . Merlau-Ponty: „W ta­
k i m ujęciu historię ujmujemy jako nieprzerwaną tradycję, jako stopnio­
we kształtowanie sensu, znaczenia, a nie jako empiryczne następstwo
faktów" [Merlau-Ponty 1945], to reakcja jakaś ze strony etnografów mu­
siałaby nastąpić. Tak się jednak nie stało. Poglądów Jędrzejewiczowej
nie podzielali nawet jej uczniowie (Dynowski) i dopiero w latach siedem­
dziesiątych została ponownie odkryta przez najmłodsze wtedy pokolenie
(Zadrożyńska, Benedyktowicz) w związku z wzrastającym zainteresowa­
niem fenomenologią w całym środowisku naukowym, a w t y m i etnogra­
ficznym.
Zainteresowanie fenomenologią wśród etnografów ma wiele przyczyn.
Sądzę jednak, że u etnografów uzasadnione jest ono chęcią zerwania

�16

ZOFIA SOKOLEWICZ

z bezosobowością, mędrca okiem i szkiełkiem, patrzeniem z zewnątrz na
kulturę tak, jak się patrzy na świat przyrody, redukowaniem przeżyć wew­
nętrznych do zagadnień psychologii, lekceważeniem wewnętrznego do­
świadczenia i wewnętrznego poznania z pozycji empirycznych. Trzeba
oddać jednak sprawiedliwość pozytywistycznej etnografii, że nie była
tak bezduszna i lekceważąca człowieka, jak ją dzisiaj kolejne pokolenia
młodych etnografów widzą [Etnografia, etnologia..., 1981; Stomma 1979].
Próbował tę sprawę rozwiązać swego czasu Moszyński ustawiając czło­
wieka zarówno w perspektywie rozwojowej i celu kultury, jak i u źró­
deł każdego wytworu kulturowego. Kultura jego zdaniem, powstała jako
rozwiązanie zadania, konsekwencja rozumowania, myślenia. Miała jed­
nocześnie służyć człowiekowi dla jego lepszej adaptacji, dla jego pełniej­
szego rozwoju [Moszyński 1939, s. 4]. Jednakże w samej procedurze ana­
litycznej liczył się w y t w ó r kulturowy, który dzielono, mierzono, okreś­
lano w czasie i przestrzeni, porównywano z innymi [Moszyński 1958].
Postępowanie Moszyńskiego budziło zresztą sprzeciw i u jego współczes­
nych. To do niego należy odnieść pytanie W. Dynowskiego o to, co to
znaczy, że dwa wytwory spotykają się? Poddaje on w wątpliwość pra­
womocność analiz zasięgów przestrzennych wytworów w oderwaniu od
konkretnych społeczności, krajobrazów, szlaków. Przecież — rozumuje
Dynowski —• droga wytworu kulturowego to droga człowieka, a więc bez
danych historycznych drogi tej odtworzyć nie można. I w pracach po­
święconych Wileńszczyźnie i Nowogródczyźnie potwierdza swoje stanowi­
sko [Dynowski 1935].
Podobnie reaguje na zredukowanie etnografii do badania wytworów
asystentka S. Poniatowskiego K. Zawistowicz-Adamska. Jej najpiękniej­
sza książka pt. Społeczność wiejska. Doświadczenia i rozważania z badań
terenowych w Zabórowie, pisana niejako była na marginesie badań nad
emigracją wykonywanych na zlecenie Instytutu Gospodarstwa Społecz­
nego. Z pierwszych niemal słów Autorki wynika jednakże, że nie potrafi
ona do baclanej wsi podejść jak do przedmiotu. Obserwując ludzi na pierw­
szym spotkaniu mówi do siebie w myślach: „Nim zabiorę głos muszę coś
0 tych ludziach wiedzieć. Zaczynam się im przyglądać" [1948, s. 15].
1 jeszcze, by wzmocnić ów element subiektywny, dodam własne wspom­
nienie z Jubileuszu właśnie Pani Profesor Zawistowicz. Niemalże roz­
żalona, przejęta, krytykuje młodych strukturalistów in spe, którzy trak­
tują informatora jako maszynkę do udzielania odpowiedzi, lekceważąc
element ich indywidualności, osobowości, „a przecież w trakcie wywiadu
między informatorem a badaczem powstaje więź, tworzy się coś no­
wego".
Wiele słów pełnych szacunku skierowanych wobec informatorów wiej­
skich znajdujemy w Kulturze ludowej Słowian Moszyńskiego. Zwłaszcza
obfituje w nie cz. 2, t. I I , poświęcona sztuce. Pisałam już kiedyś o tym,
że właśnie wobec sztuki, na którą był bardzo wrażliwy, załamał się nie-

�PODSTAWOWE MODELE NAUKI

17

co pedantyczny zamysł Moszyńskiego ukazania całej kultury „jakby była
zbiorem wytworów" [Moszyński, 1929, s. 8], i przynajmniej w ogólnej
interpretacji znaczenia sztuki dla człowieka ucieka się on do pomocy
filozofa o wręcz przeciwnych mu poglądach — do Bergsona. Po prostu
opis dzieła sztuki jak wytworu kulturowego sprawia, że przestaje być
ona sobą. Moszyński czuł to znakomicie i zapewne z tego wynika jego
filozoficzna ekwilibrystyka (którą zresztą w t y m momencie można uznać
za zaletę — nie mogę tu sobie odmówić dygresji, że tych skrupułów nie
mieli etnografowie polscy piszący po I I wojnie światowej o sztuce —
ich prace w zasadzie poprawne, ale napisane tak, jakby nie dotyczyły
sztuki) [Sokolewicz 1979].
Wydaje się, że specyfika pracy etnografa, kontakt z informatorem
wyczulał badacza na pewne rodzaje poznania, które trudno byłoby naz­
wać empirycznymi. Wrażliwość na tego rodzaju poznanie wynika r ó w ­
nież często z faktu uczestniczenia w życiu badanej społeczności i możno­
ści obserwowania wszelkich form aktywności ludzkiej — nie podzielo­
nych w opisie na słowo, dźwięk, gest, ale odbieranych całościowo, w zda­
rzeniach, niewątpliwie nawet najbardziej scjentystycznie nastawionym
etnografom nie pozwalała tak całkowicie zapomnieć o t y m współczynni­
k u humanistycznym, istotnej cząstce teorii F. Znanieckiego [Znaniecki
1971; Kłoskowska 1981]. Należy tu również wyrazić zdziwienie, dlaczego
tak się stało, że recepcja Znanieckiego w środowisku etnograficznym była
niezmiernie słaba.
Ta „wrażliwość" na człowieka była również zapewne przyczyną, że
metody statystyczne w zasadzie nie przyjęły się w etnografii polskiej i by­
ły po I I wojnie światowej sporadycznie tylko stosowane [Zambrzycka-Kunachowicz 1974] i że etnografowie nie zarazili się od socjologów me­
todą ankietowania i tym, co niesie za sobą tzw. socjologia empiryczna.
Jak widać, w historii etnografii mamy szereg sprzeczności. Z jednej bo­
wiem strony nauka rozumiana w sensie humanistycznym nie była szcze­
gólnie akceptowana, a z drugiej obserwujemy niechęć do metod bardziej
ścisłych, sformalizowanych etc. Inną zapewne jest rzeczą być wrażliwym,
odbierać i uznawać za ważne informacje trudne do empirycznego okreś­
lenia, jak piękno, dobro, lęk, bezpieczeństwo, zaufanie, szacunek, a inną
jeszcze określona orientacja filozoficzna i przyjęcie modelu nauki, rozu­
mianej jako nauka sensu stricto (eksperymentalna), lub optowanie za jej
humanistycznym wyrazem.
Z moich dotychczasowych rozważań wynika już chyba dość jasno, czym
się charakteryzuje, niezależnie do orientacji filozoficznej, model nauki
humanistycznej. W „Etnografii Polskiej" Gerhard Kloska [1975] opisał
zasady przyjęte w t y m zakresie przez Maxa Webera, klasycznego przed­
stawiciela socjologii rozumiejącej — nauki humanistycznej nawiązującej
do orientacji filozoficznej szkoły Diltheya.
Najogólniej rzecz biorąc przyjmując model nauki humanistycznej za—

99/3

�18

ZOFIA SOKOLEWICZ

kładą się odmienność przedmiotu badań (świata natury od świata k u l ­
tury) lub metody badań (poznanie versus rozumienie) albo jedno i drugie.
Podstawę wnioskowania stanowią nie tylko dane empiryczne, ale również
stany świadomości, przeżycia etc. (o czym już wspomniałam charaktery­
zując propozycje C. Jędrzejewiczowej). Do tego należy dodać zdania
wartościujące, będące przedmiotem zadawnionego sporu w nauce [Zadrożyńska 1968; Kloska 1975]. Tym samym odpada empiryczne kryte­
rium prawdy. Nadal jednak na badaczu spoczywa obowiązek zebrania
wszystkich dostępnych na ten temat źródeł i odwołania się do opinii
wszystkich fachowców w danej dziedzinie co do prawomocności uzyska­
nych rezultatów. Z tego wynika także, że ogromną wagę ma krytyka
źródłowa, precyzja wypowiedzi, szacunek dla wypowiedzi drugiego czło­
wieka — gdyż tylko ona może być podstawą zrozumienia jego stanów,
zdarzeń, w których brał udział, etc.
Taki model nauki proponują obecnie przedstawiciele fenomenologii
kultury, fenomenologii religii, hermeneutyki, zbliża się do niego w isto­
cie C. G. Jung ze swym typem psychoanalizy, choć on sam uważa się
za klinicystę, przedstawiciela nauk eksperymentalnych.
Słabość tradycji w tym zakresie i nawet jej niezauważenie ze strony
większości etnografów sprawiły, że impulsem do rozwijania etnografii
humanistycznej stały się prace obce. Źródła tych inspiracji są dość licz­
ne. Wymienić tu należy, — niekoniecznie w kolejności ważności —
przedstawiciela szkoły marburskiej, E. Cassirera, z fenomenologów sa­
mego E. Husserla i R. Ingardena, następnie M . Merlau-Ponty, hermeneu­
tyka P. Ricoeura, wreszcie fenomenologów religii M . Eliadego i jego
uczniów oraz szkołę utrechtską w fenomenologii religii: R. Otta i G. van
der Leeuva. Należałoby dopisać tu, z poprzednio wyrażonym zastrzeże­
niem, psychoanalizę C. G. Junga i całą, coraz silniej rozwijającą się dzie­
dzinę tzw. psychologii humanistycznej. Na zwrot k u nauce rozumiejącej
miała też wpływ krytyka semiotyki i strukturalizmu i niemożność w y ­
jaśnienia wielu zjawisk w kulturze współczesnej metodami etnografii
scjentystycznej.
Pewną rolę w szerzeniu idei nauki rozumiejącej odegrało tu pojawie­
nie się na polskim rynku wydawniczym końca lat sześćdziesiątych
i w latach siedemdziesiątych kilkunastu pozycji wyżej wspomnianych
autorów. Zbyt mało na to, aby ich móc studiować — dość, aby otworzyć
nowe horyzonty. Rzecz charakterystyczna — były to pozycje czytane
również przez młodzież szkolną — często niezależnie od jej niepowodzeń
szkolnych. Moje doświadczenie uniwersyteckie uczy, że stały się one
motywacją wyboru etnografii jako kierunku studiów dla wielu dziś i n ­
teresujących młodych etnografów. Cechowało ich wszystkich to, że sta­
wiali sobie inne pytania od tych, na które mogli uzyskać odpowiedzi
w toku studiów. Sposób przedstawiania problemów etnologii i materiału
etnologicznego na uniwersytetach nie uwzględniał (poza kilkoma wyjąt-

�PODSTAWOWE MODELE NAUKI

19

kami) problematyki fenomenologii religii i kultury, psychoanalizy, her­
meneutyki.
Nurt zainteresowań hermeneutycznych wyraził się •— jak dotąd —
ogromnym zapotrzebowaniem na te pozycje na rynku wydawniczym,
ożywieniem dyskusji filozoficznych, pracami magisterskimi [Benedyktowicz 1974]. Zapowiadają się dalsze prace, choć zainteresowanie fenome­
nologią owocuje na razie głównie dyskusjami, o wielkim zresztą dla ca­
łego naszego środowiska znaczeniu.
Jednym z autorów — fenomenologów — zajmujących się problema­
tyką etnograficzną jest teolog — T. Dajczer [1976, 1977, 1979a, b], autor
ważnych, głębokich prac o micie i myśleniu mitycznym.
Czegóż oczekują etnografowie po fenomenologii? Odpowiedź można
znaleźć głównie w pracach samego Husserla, a następnie Eliadego. Spo­
dziewają się, mianowicie, przywrócenia wagi sprawom człowieka jako
jedynego i wielowymiarowego podmiotu dziejów. Skłaniają się k u twier­
dzeniom Husserla, że „Same tylko nauki o faktach tworzą ludzi samych
tylko faktów" [Husserl 1976, s. 95]. Zgadzają się z nim też, choć pytanie
to postawił wiele lat temu, że
„nauka ta nie ma nic do powiedzenia. Z zasady wyklucza ona właśnie te pyta­
nia, które są tak palące dla ludzi, wydanych na pastwę pełnych przeznaczeń prze­
wrotów naszych nieszczęsnych czasów: pytania co do sensu lub bezsensu całego
tego naszego ludzkiego istnienia [...]. Czy jednakże świat, a zarazem istnienie w nim,
może posiadać jakiś sens, jeśli nauki tylko to uznają za prawdziwe, co w ten
sposób daje się obiektywnie ustalić, jeżeli historia niczego więcej nie może nas
nauczyć ponadto, że wszystkie twory świata duchowego, wszystkie ongiś dające
ludziom siłę związki życiowe, ideały, normy, powstają i znikają jak przemijające
fale — ponad to, że tak zawsze było i będzie, że zawsze znowu rozum w bezsens,
dobro w plagę musi się przeradzać? [Husserl 1976, s. 95].

Tę myśl jakby kontynuuje Eliade, kolejne źródło naszych fascynacji.
Pisze on: „logika ludzkiego istnienia prowadzi do nadawania temu ist­
nieniu sensu, wykraczającego poza los jednostkowy" [Eliade 1980]. Wal­
czy on o uznanie faktów zrodzonych z wyobraźni za podstawę wniosko­
wania naukowego. Ideę tę w pewnym stopniu podejmuje Prokopiuk
[1982] proponując przyjęcie za obowiązujący we współczesnej nauce pa­
radygmat wyobraźni. Eliade pisze na ten temat następująco:
„Światy zrodzone z wyobraźni, podobnie jak światy religijne, to ś w i a t y auto­
nomiczne. Nie można, rzecz jasna, wyobrazić sobie kultu cargo w oderwaniu od
kolonializmu, ale też nie można wyobrazić go sobie w oderwaniu od mitologii, k t ó ­
r a istniała przed okresem kolonialnym, od pierwotnego mitu herosa, tj. mającego
przybyć i w y z w o l i ć swój lud" [Eliade 1980].

Zarówno u Husserla, jak i u Eliadego występuje troska o związek
człowieka z sakrum, szeroko pojętym. Uważają ten związek za istotny
dla istoty człowieczeństwa, a t y m samym przetrwania człowieka jako
gatunku. Tak o t y m pisze Eliade:

�20

ZOFIA SOKOLEWICZ

„Zazwyczaj terminu «religia» używa się do określenia wielkich politeizmów or­
ientalnych, bądź monoteizmów, w y w o d z ą c y c h się ze Starego Testamentu. W moim
przekonaniu słowu temu należy n a d a w a ć szersze znaczenie: wszelka symbolika,
wszelki rytuał, wszelka postać mitologiczna ma p e w n ą wartość religijną. J a k to
często podkreślałem, doświadczenie sacrum to struktura świadomości. Łączy się ona
u nas z pojęciem bytu, znaczenia, prawdy. Nawet w najbardziej archaicznych struk­
turach odnajdujemy rozróżnienie między tym, co rzeczywiste, znaczące, a zatem
«swiete», a tym, co jest śmiercią, chaosem, absurdem. Na przykład dla tubylców
australijskich aktywność płciowa, odżywianie się, polowanie to działania rzeczy­
wiste, pełne znaczenia. Oddając się tym działaniom należy iść za wzorami objawio­
nymi lub nauczonymi przez mistycznych przodków. Zresztą ludzie pierwotni robią
wszystko zgodnie z pewnym modelem religijnym" [Eliade 1980].

Zadziwiającą zgodność z t y m i twierdzeniami wykazują prace C. G.
Junga. Należy podkreślić tu, że wyprawy etnograficzne odegrały nader
istotną rolę w tworzeniu teorii. A oto co pisze o jego poglądach w inte­
resującej nas kwestii znakomity biograf Junga, Laurens van der Post:
„Teologowie zawsze mocno twierdzili, że wszyscy ludzie równi są w swej god­
ności wobec Boga. Ten wzorzec w zbiorowej nieświadomości ma tak szczególnie
wielkie znaczenie dla ludzkiego ducha, ponieważ wszyscy ludzie są równi co do
godności i w nim w rozumieniu, że w tej dziedzinie wszyscy zostali stworzeni
i zaopatrzeni z równą bezstronnością".

Jung wyłożył to wszytko nie w postaci dowodu, ale doświadczenia.
Doświadczenie jest przed i poza argumentem. Jedynym z najcięższych
oskarżeń intelektualizmu jego i naszego wieku jest dziwna determinacja
zaprzeczająca istotom ludzkim ważności i godności ich własnego do­
świadczenia i poddania go pewnej zewnętrznej, uprzednio skonceptualizowanej dewaluacji. Jung odnosił się do doświadczenia wszystkich wzo­
rów w zbiorowej nieświadomości jako witalnych punktów wyjścia. Gdy
zapytano go publicznie, czy wierzy w Boga, powiedział: „ J a nie wie­
rzę [...] i zawahał się po chwili: Ja wiem" [Van der Post 1975, s. 215].
Tym samym dotknęłam niezmiernie ważnej dla etnografów kwestii —
do której wrócę w I I I części a r t y k u ł u — jak można stosować i jakie
kryterium prawdy wobec zdań stwierdzających czyjeś stany świado­
mości, wyobraźni, przeżycia, które jednak są stanami nawiązującymi do
sytuacji całej zbiorowości i tylko przez odniesienie do niej dadzą się
wytłumaczyć.
Ze wspomnianymi wyżej opiniami współgra zapowiadana praca zbio­
rowa pt. Studenckie zeszyty naukowe Uniwersytetu
Jagiellońskiego.
Szkice i próby etnólogiczne (materiały z sesji naukowych studentów
Ka­
tedr Etnografii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytetów
Jagiellońskiego
i Warszawskiego 1982-1983). Treść tego zeszytu potwierdza moją opinię
o powolnym, ale stałym krystalizowaniu się i w Polsce modelu etnografii
humanistycznej.
W tej (II) części a r t y k u ł u pragnęłam tylko zwrócić uwagę na te ce­
chy nauki uprawianej przez Husserla, Eliadego czy Junga, które szcze-

�PODSTAWOWE MODELE NAUKI

21

golnie pociągają polskich etnografów — czytelnicy muszą zwrócić się
do ich dzieł chcąc zrozumieć ich teorie. Wypada m i dodać na koniec tej
części, że wielkie zainteresowanie filozofiami Wschodu, sytuacja kryzy­
sowa nauki światowej zorganizowanej według modelu wywodzącego się
z X I X w. i wiele innych jeszcze przyczyn sprawia, że k u rozumieniu
przeciwstawianemu poznaniu skłaniają się coraz to inne kręgi badaczy
[Mulkay 1979]. Okazuje się, że ten sposób myślenia nie ominął też przed­
stawicieli nauk eksperymentalnych i ujawnił się też w fizyce w postaci
tzw. gnozy z Princeton.
T y m współczesnym sporom o charakter nauki chciałabym poświęcić
I I I część artykułu.

LITERATURA
B a u d o u i n d e C o u r t e n a y - E h r e n k r e u t z C , patrz: Baudouin de Courtenay-Jędrzejewiczowa.
B a u d o u i n de C o u r t e n a y - J ę d r z e j e w i c z o w a C.
1922
Sw. Cecylia (przyczynek do genezy apokryfów),
Lwów.
1923
Ze studiów
nad obrzędami
weselnymi ludu polskiego, cz. I : Forma dra­
matyczna obrzędowości
weselnej, Wilno.
1924
Material naukowy i przedmiot etnologii, „Lud", t. 22.
1936
Dwie kultury i dwie nauki, „Zrąb", nr 1.
B e n e d y k t o w i c z Z.
1980
O niektórych
zastosowaniach metody fenomenologicznej w studiach nad
religią, symbolem i kulturą, cz. I , „Etnografia Polska", t. 24 z. 2, s. 9-46.
В r o n к A.
1974
Język etnologii na przykładzie
teorii religii W. Schmidta. Analiza meto­
dologiczna, Lublin.
B u l a n d a E.
1960
Czy kryzys etnologicznej szkoły wiedeńskiej,
„Lud", t. 45, s. 91-125.
В у s t г o ń J . St.
1923
Ludoznawstwo w ostatnim dziesięcioleciu
1912-1921, „Slávia", t. 2, s. 154-174, 548-552.
1926
Ludoznawstwo w latach 1922-1925, „Slávia", t. 5, s. 378-390, s. 614-625.
C a i l l o i s R.
1967
Modliszka, [w:] Odpowiedzialność
i styl, Warszawa, s. 123-167, wyd. oryg.
1938, Le Mythe et l'Homme, Paris.
C z e k a n o w s k i J.
1922
Antropologia, etnologia i prehistoria, „Lud", t. 21, s. 3-16.
1927
Z badań nad zróżnicowaniem
morfologicznym
dialektów
polskich, [w:]
Prace polonistyczne ofiarowane profesorowi Janowi Łosiowi,
Warszawa,
s. 330-354.
D a j c z e r T.
1976
Porządek
kosmiczno-moralny
w religiach niechrześcijańskich,
„Studia
Theol. Vars.", t. 14, nr 1, s. 3-27.
1977
Doświadczenie
religijne świata w religiach pozachrześcijańskich,
„Studia
Theol. Vars.", t. 15, nr 2, s. 137-167.
1977a Kosmos w religiach pozachrześcijańskich,
„Studia Theol. Vars.", t. 17,

nr 2.

�22

ZOFIA SOKOLEWICZ

1977b

Przeżycie
religijne
kosmosu w religiach niechrześcijańskich,
„Zeszyty
Misjologiczne A T K " , t. I I , cz. 1.
D o b r o w o l s k i K.
1957
Drogi rozwoju etnografii polskiej i jej obecne zadania, metody i związki
z innymi naukami (rozważania
dyskusyjne),
„Etnografia Polska", t. 1,
s. 72-81.
D y n o w s k i W.
1935
Sztuka ludowa Wileńszczyzny
i Nowogródczyzny,
Wilno.
E h r e n k r e u t z — patrz: Baudouin de Courtenay — Jędrzejewiczowa C.
E l i a d e M.
1980
Człowiek i sacrum, „Forum", 14 (811).
Etnografia, etnologia...
1981
Etnografia, etnologia, antropologia kultury, ludoznawstwo. Czym są? Do­
kąd zmierzają?
(odpowiedzi na ankietą), „Polska Sztuka Ludowa", R. 36,
nr 2, s. 67-82.
F i r t h R.
1958
Social anthropology as science and as art, Dunedin.
F i s с h e r A.
1923
Znaczenie etnologii dla innych nauk, „Lud", t. 22, s. 81-92.
1932
Metoda etnograficzna w zastosowaniu do kultury społecznej
i duchowej,
[w:] Sbornik radova na III Kongresu slovenskich geografa i etnografa
u Jugoslaviji, Beograd.
1934
Etnografia słowiańska,
cz. 3, Polacy, Lwów—Warszawa.
F r a n k o w s k i E.
b.r.w. Sztuka ludowa w Polsce, [w:] Wiedza o Polsce, t. 3, Warszawa, s. 345-416.
Frobenius L.
1933
Kultur geschichte Afrika, [w:] Prolegomena zu einer historischen Gestaltlehre, Zurich.
H u s s e r l E.
1976
Kryzys nauki europejskiej a transcendentalna fenomenologia, „Studia F i ­
lozoficzne", nr 9 (130), tłum. J . Szewczyk.
K l i m e k S.
1934
Metoda ilościowa
w badaniach nad historią
kultury, Roczniki Dziejów
Społeczno-Gospodarczych, t. I I I .
1935
The structure of California Indian Cultures, Berkeley, Cal., seria Culture
Element Distribution.
K l i m e k S., M i l k ę W.
1935
An analysis of the material culture of the Tupi peoples, „American A n ­
thropologist", vol. 37.
K l o s k a G.
1975
Refleksje nad trzema modelami nauk społecznych,
„Etnografia Polska",
t. 19 z. 2, s. 109-136.
K ł o s k o w s k a A.
1981
Socjologia kultury, Warszawa.
K u t r z e b a - P o j n a r o w a A.
1959
Organizacja pracy etnograficznej
w Polsce. Instytucje
i
wydawnictwa
naukowe, „Etnografia Polska", t. 2, s. 19-58.
M a l i n o w s k i B.
1931
Culture, [w:] Encyclopaedia of Social Sciences, Nowy Jork.
1944
The scientific theory of culture (and other essays) with a preface by
H . C a i r n s , Chapel Hill, N. Carolina.

�23

PODSTAWOWE MODELE NAUKI

1958

polskie tłumaczenie: Naukowa teoria kultury, [w:] Szkice z teorii kultury,
s. 3-115, tłum H . Buczyńska.
M e r l a u - P o n t y M.
1945
Phenomenologie de la perception, Paris (częściowo w polskim wydaniu
Proza świata, tłum. S. Cichowicz, Warszawa 1976).
Metody etnologii
1981
Metody etnologii, cz. 1, praca zb., Warszawa.
M o s z y ń s k i K.
1929
Kultura ludowa Słowian, cz. I , Kultura materialna, Kraków.
1934
t. I I , cz. 1, Kultura duchowa, Kraków.
1939
t. I I , cz. 2, Sztuka, Kraków.
1948
Stan i zadania etnografii polskiej,, „Lud", t. 38, s. 210-228.
1958
Człowiek.
Wstęp do etnografii powszechnej i etnologii, Kraków—Warsza­
wa—Wrocław.
M u 1 к а у M.
1979
Science and the sociology of knowledge, London.
P o n i a t o w s k i S.
1922

Zadanie i przedmiot etnologii, Archiwum Nauk Antropologicznych, t. 2,
cz. 2, Warszawa.
b.r.w. O pochodzeniu ludów aryjskich w świetle
nowszych badań
etnologicznych, [w:] Wiedza o Polsce, t. I I , s. 67-79.
b.r.w.b Etnografia Polski, [w:] Wiedza o Polsce, t. I I I , s. 191-334.
1947
Fakty etnologiczne i. metody ich badania, wyd. pośmiertnie przez E . B u ­
landę, „Lud", t. 37, s. 32-68.
1919
O metodzie historycznej w etnologii i znaczeniu jej wyników
dla historii,
Warszawa.
1921
Przyczynek do metody badania izolacji obrzędowej,
Lwów.
1930
Geneza łuku triumfalnego, Warszawa,
van der Post L.
1975
Jung and our time, London.
P r o k o p i u k J.
1982
Paradygmat wyobraźni,
„Literatura na Świecie", nr 3/4.
R a d c l i f f e - B r o w n R.
1937
A natural science of society, Nowy York.
S c h m i d t W.
1911a Die Kulturhistorischen Methode in der Ethnologie, Regensburg.
1911b Der Ursprung der Gottesidee, Regensburg.
1937a Das Eigentum in den Urkulturen, Munster.
1937b Handbuch der Kulturhistorischen Methode der Ethnologie, Munster.
S c h m i d t W., K o p p e r s W.
1924
Volfcer und Kulturen. Gesellschaft und Wirtschaft der Volker, Regensburg.
SokolewiczZ.
1974
Wprowadzenie do etnologii, Warszawa.
1979
Teoria kultury Kazimierza Moszyńskiego
jako punkt wyjścia
dla badań
etnogenetycznych, „Etnografia Polska", t. 23, z. 2, s. 83-110.
Stomma L.
1978-1979 Magia dzisiaj, rozważania
o metodzie, cz. 1, „Polska Sztuka Ludowa", R. 32
3

nr 3-4, s. 131-143; R. 33 nr 4, s. 195-205.
Zadrożyńska-BarączA.
1968
Fenomenologiczna koncepcja historii i kultury. Zastosowanie
badaniach etnograficznych, „Etnografia Polska", t. 12.

w

polskich

�24

ZOFIA SOKOLEWICZ

Zambrzycka-KunachowiczA.
1974
Próba zastosowania jednej z metod taksonomicznych
w typologii zjawisk
etnograficznych,
Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace
Etnograficzne, z. 7, Kraków, s. 35-59.
Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a K.
1948
Społeczność
wiejska.
Doświadczenia
i rozważania
z badań
terenowych
w Zaborowie, Warszawa.
Z n a n i e c k i F.

1971

Nauki o kulturze.

Narodziny i rozwój,

przeł. J . Szacki, Warszawa.

Zofia Sokolewicz
T H E BASIC MODELS O F SCIENCE AND SOME T H E O R E T I C A L
OF E T H N O L O G Y IN POLAND. PART I I
Summary

PROBLEMS

In this part of the paper (part I see "Etnografia Polska" vol. ХХГХ-1) the
author presents these models of science, in which their authors assume, that, by the
basic unity of the world, there is an essential difference between the subject of
the science sensu stricto and the subject of humane studies (arts, lettres) or, that
the difference lies in the methods applied in them. The models of humane studies
are derived from the philosophy of W. Windelband, H . Rickert and J . Dilthey, as
well as E . Cassirer and E . Husserl. In ethnology such assumptions have been pre­
sented in the diffusionis approach with all the variety ef its forms. ( L . Frobenius,
F . Graebner, H . Ankermann, W. Koppers, W. Schmidt, W. Jensen), in Poland first
of all S. Poniatowski, E . Bulanda, and, to some extent, A. Fischer. The inspiration
of E . Cassirer can be found now among the Polish ethnologists of the younger ge­
neration — actually its effects appear in numerous interesting discussions. The
Husserl's phenomenology, that influenced the views of C . Baudouin de Courtenay
Ehrenkreutz-Jądrzejewiczowa became now, owing to the works of M. Eliade and the
Utrecht school (R. Otto, G . van der Leeuw) fairly popular, and some works have
already been published (Zadrożyńska, Benedyktowicz). Whereas a meaningful in­
fluence of M. Weber's or F . Znaniecki's "humanistic sociology" can't be noticed in
Polish ethnology. The model most often applied in our ethnology is the scientistic
one.
Translated

by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7892" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7871">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7c629e2970111b5159a9f09abd25f93a.pdf</src>
        <authentication>b9e990e727a62e380ec29a09866028a4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94435">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1226</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94437">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94439">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1132</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94441">
                <text>Kronika / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94443">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.227-238</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94445">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94447">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94449">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="94451">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94456">
                <text>K

R

O

N

I

K

„Etnografia Polska", t. X X I X : 1985, z. 1
PL ISSN 0071-1861

BADANIA KULTURY SWOJEJ I OBCEJ.
PROBLEMY I METODY
W dniach 12-14 listopada 1982 r. odbyło się w Musée de L'Homme w Paryżu
Sympozujm na temat „Dziedzictwo kulturowe i metody badań. Badacz wobec
swojej kultury" (Temoignage et méthodes. Le chercheur dans sa propre culture).
Sympozjum, którego pomysł i koncepcja powstały w gronie pracowników nauko­
wych Muzeum, miało zarówno cele naukowe, jak i praktyczne. Prof. Jean Guiart,
dyrektor Muzeum, wystąpił z inicjatywą sprowokowania dyskusji metodycznej oraz
wymiany doświadczeń między badaczami, którzy zajmowali się niemal wyłącznie
tzw. społeczeństwami archaicznymi czy plemiennymi, a badaczami prowadzącymi
prace na terenie Europy, między tymi, którzy badali kulturę obcych ludów, a tymi,
którzy badali kulturę własnego społeczeństwa. Tego rodzaju eksperyment metodo­
logiczny zgromadził na sali obrad pracowników nauki, którzy do tej pory rzad­
ko mieli okazję podejmować wspólną dyskusje: badaczy europejskich zajmujących
się kulturą własnych krajów oraz kulturą tzw. trzeciego świata i pochodzących
spoza Europy pracowników nauki, którzy po ukończeniu studiów wyższych na
uczelniach lokalnych, europejskich czy amerykańskich prowadzą prace badawcze
na terenie własnego kraju. W wyniku takiego doboru dyskutantów w Sympozjum
obok badaczy francuskich (specjalistów od etnografii Francji, jak i „trzeciego świa­
ta") wzięli udział naukowcy z Senegalu, Mali, Zairu, Madagaskaru, Algerii, Tunezji,
Izraela, Meksyku, Polinezji oraz Hiszpanii, Grecji, Cypru, Austrii, Węgier i Polski.
Sympozjum to stanowiło swego rodzaju wyłom w tradycyjnym, zachodnio­
europejskim pojmowaniu etnologii praktycznie podzielonej na dwie rzadko spo­
tykające się dyscypliny: etnologię pozaeuropejską i etnografię (ludoznawstwo). Zo­
stało to spowodowane, jak się zdaje, kilkoma czynnikami: przemianami ekono­
micznymi i kulturalnymi, jakie zaszły w „trzecim świecie", którego masy miesz­
kańców swoim poziomem życia zbliżają się coraz bardziej do społeczeństw europej­
skich i w których powstaje własna inteligencja mogąca sama, bez interwencji eu­
ropejskiej, podjąć u siebie prace badawcze. Z drugiej strony, dawne więzy poli­
tyczne i ekonomiczne z Francją powodują, że kraje te łączy szereg zarówno pozy­
tywnych, jak i negatywnych sentymentów oraz tradycje dawnych kontaktów, któ­
re część badaczy chciałaby podtrzymać. O ile dla pracowników Muzeum, zgodnie
z jego postępowymi tradycjami, kontakty te są wyrazem postawy antyrasistowskiej i antynatawistycznej, podkreślając więzy kulturowe i wkład dawnych krajów
kolonialnych we francuską kulturę narodową, o tyle dla niektórych instytucji pa­
tronujących Sympozjum miało znaczenie prestiżowe (żeby nie dopatrywać się głęb­
szych motywów politycznych) .
Jak to sformułował J. Guiart w przemówieniu otwierającym Sympozjum, poza
1

1

Wśród organizatorów Sympozujm figurowało Ministerstwo Oświaty (Ministere
de l'Éducation Nationale), Ministerstwo Stosunków Zagranicznych (Ministere des
Relations Exterieures), Ministerstwo Współpracy i Rozwoju (Ministere de la Coo­
peration et du Developpement) i Agencja Współpracy Kulturalnej i Technicznej
(Agence de Cooperation Culturelle et Technique).

�228

KRONIKA

celami ściśle związanymi z praktyką badawczą, obrady należałoby poszerzyć o te­
maty fundamentalne, takie jak sprawa wolności badacza, jego autorytetu, możli­
wości pogodzenia tej wolności z włączeniem wyników jego badań dó planów roz­
woju narodowego, problem szerszego uprzywilejowania wartości kulturalnych w ży­
ciu publicznym, a jednocześnie problem odpowiedzi na pytanie, jakim regułom po­
winny podlegać publikacje prac związanych z kulturą narodową, aby mogły być
przedmiotem działań publicznych? Jakim ograniczeniom i z jakich względów może
ewentualnie podlegać obieg dóbr kulturowych? Jednocześnie stwierdził, iż uznając
równość wszystkich partnerów z punktu widzenia metodologii badań, wytworzenie
wzajemnego zaufania nie powinno wykluczać uznania i utrzymania tam, gdziev to
potrzebne, różnic narodowych w badaniach, przy jednoczesnym przyjęciu wspól­
nych zasad etyki badawczej.
Dobór recenzentów chyba po raz pierwszy podkreślał wysoką ocenę doświad­
czeń badaczy europejskich z kręgu śródziemnomorskiego oraz Europy Centralnej
i Wschodniej i ich dorobku metodycznego w dziedzinie etnografii. Liczba ucze­
stników uzależniona była od możliwości finansowych organizatorów, którzy opła­
cali im zarówno pobyt w Paryżu, jak i koszty przejazdu, od możliwości nawiąza­
nia kontaktów z odpowiednimi osobami, a niekiedy również od sytuacji politycz­
nych, które np. uniemożliwiły w ostatniej chwili przyjazd ministra kultury Repub­
liki Gabonu, mającego otworzyć swym wystąpieniem obrady.
Pewne problemy mieli również organizatorzy z dobraniem odpowiednich pre­
legentów z Azji i Ameryki Łacińskiej. Badacze azjatyccy posługują się na ogół
językiem angielskim', w Ameryce Łacińskiej zaś brak jest — według rozeznania
Muzeum — badaczy-autochtonów. W obu przypadkach kontynenty te reprezento­
wali badacze pochodzenia rodzimego, lecz pracujący w Paryżu w laboratoriach
CNRS (Centre National de Recherches Scientiñques). Udział Francuzów przewi­
dziany był wyłącznie w dyskusjach oraz w stronie organizacyjnej Sympozjum».
Ostatecznie Sympozjum zgromadziło 21 prelegentów z 19 krajów. Czarną Afrykę
reprezentowali: Claude Ardouin, dyrektor muzeum w Bamako (Mali), Thiedel Cá­
mara, pracownik naukowy z Dakaru (Senegal), Alhassane AG Baille, nauczyciel
z Tillaberi (Niger), Eyl Engusa Yangasa, badacz z pracowni etnologicznej Uniwer­
sytetu w Nanterre (Zair); Magreb: Samira Gargouri-Sethom, kierownik muzeum
etnograficznego w Kartaginie (Tunezja), oraz trzy osoby z Algieru: Tessadit Yasine, doktorantka, Moúloud Mammeri, badaez i Naoéreddine Sari, wykładowca na
Uniwersytecie Paryż VII. Europę Południową i Bliski Wschód — Aviva LancetMuller, kierownik muzeum etnograficznego w Jerozolimie (Izrael) oraz 2 osoby
z Grecji — Jean Peristiany, profesor uniwersytetów w Cambridge, Oxford i Lon­
dynie, były ambasador Cypru w Paryżu i Yvonne de Siké, asystentka Musée de
L'Homme, Antonio Sanchez, profesor Uniwersytetu w Kord obie (Hiszpania); E u ­
ropę Centralną i Wschodnią — Edith Fél, profesor Uniwersytetu w Budapeszcie
(Węgry), Bronisława Kopczyńska-Jaworska, profesor Uniwersytetu Łódzkiego (Pol­
ska), i Klaus Beitl, dyrektor muzeum ludoznawczego w Wiedniu (Austria); Azję —
Tran Quang Hai (Wietnam), badacz z Musée de L'Homme, Christian Petras, badacz
CNRS i Alex Ulaen, badacz indonezyjski oraz King Hoc Dy (Kambodża), muzy­
kolog z Musée de L'Homme; Oceanię — Alfred Grand, pracownik administracji,
doktor (Tahiti), I. M. Tjibaou, wiceprezydent Rady Krajowej Nowej Kaledonii;
Amerykę Łacińską — Joaquin Gonzales-Galarza (Meksyk), badacz CNRS.
2

W celu ułatwienia dyskusji w Sympozjum brali udział wyłącznie badacze
mogący posługiwać się językiem francuskim.
* Obradom kolejno przewodniczyli: prof. Jean Guiart i prof. Jean Peristiany
oraz panie Solange Thierry (dyrektor Studiów V Sekcji Eccle Pratique des Hautes
Etudes). Monique de Fontanes (kierownik Działu Europejskiego Muzeum) i Mo­
nique Champault (kierownik badań CNRS).

�KRONIKA

R o z m a i t o ś ć poruszanych w referatach z a g a d n i e ń b y ł a r ó w n i e duża, jak r ó ż n o ­
r o d n e b y ł o pochodzenie i s p e c j a l i z a c j a n a u k o w a r e f e r e n t ó w . W w y p o w i e d z i a c h
m o ż n a b y ł o w y r ó ż n i ć k i l k a grup p r o b l e m ó w i k i l k a g ł ó w n y c h n u r t ó w dyskusji.
R e f e r e n c i z j e d n e j s t r o n y u s t o s u n k o w y w a l i s i ę do p r o b l e m u b a d a n i a s w o j e j i o b ­
cej k u l t u r y , z d r u g i e j — d z i e l i l i s i ę s w y m i p r z e m y ś l e n i a m i d o t y c z ą c y m i m e t o d y k i
b a d a ń t e r e n o w y c h oraz o m a w i a l i swoiste p r o b l e m y i w y n i k i b a d a ń w ł a s n y c h .
O d n o ś n i e do p o z y t y w ó w i n e g a t y w ó w b a d a ń p r o w a d z o n y c h w e w ł a s n y c h
i obcych kulturowo ś r o d o w i s k a c h , n i e k t ó r e s p o s t r z e ż e n i a p o w t a r z a ł y s i ę w w i e l u
r e f e r a t a c h . Podnoszono w i ę c s ł a b ą z n a j o m o ś ć j ę z y k a i ś w i a t a p o j ę ć badanego ś r o ­
d o w i s k a , k t ó r ą „ o b c y " n i e z a w s z e m o ż e p r z e z w y c i ę ż y ć ( A r d o u i n , P e l r a s i in.), a l e
jeszcze w i ę k s z ą p r z e s z k o d ę w i d z i a n o w s a m e j m o t y w a c j i p o d e j m o w a n i a
badań.
Z w r a c a n o u w a g ę , ż e n p . b a d a n i a za c z a s ó w k o l o n i a l n y c h p r z e j a w i a ł y t e n d e n c j ę
p a t e r n a l i s t y c z n ą lub s e n t y m e n t a l n ą (Cámara), ż e z kolei badacze p r z y b y w a j ą c y
z r ó ż n y c h o ś r o d k ó w w i d z ą b a d a n ą k u l t u r ę przez pryzmat s z k o ł y naukowej, w k t ó ­
r e j zostali u k s z t a ł t o w a n i , ż e c z ę s t o p r z e j a w i a j ą t e n d e n c j ę do n a g i n a n i a f a k t ó w do
p r z y j ę t y c h z g ó r y k o n c e p c j i ( A r d o u i n ) , o d w o ł y w a n o s i ę w t y c h r o z w a ż a n i a c h do
pozytywnych w t y m w z g l ę d z i e z a l e c e ń s z k o ł y funkcjonalnej (Peristiany).
Równocześnie wielu referentów, zwłaszcza badających kulturę w ł a s n e g o k r a ­
j u , z w r a c a ł o u w a g ę n a r e l a t y w n o ś ć p o j ę c i a „ o b c y " . P o d k r e ś l a l i oni, iż b a d a c z j a k o
i n t e l e k t u a l i s t a i n a u k o w i e c j u ż z tego t y t u ł u staje s i ę o b c y m w s t o s u n k u do
m n i e j w y k s z t a ł c o n e j c z ę ś c i s p o ł e c z e ń s t w a (Fel, S a r i , J a w o r s k a ) , ż e o b c y m jest t a k ż e
m i e s z k a n i e c m i a s t a w s t o s u n k u do m i e s z k a ń c a w s i ( J a w o r s k a , P e r i s t i a n y ) , czy n a w e t
w i e ś n i a k p o c h o d z ą c y ze w s i i n n e j n i ż b a d a n a ( Y a n g a s a ) . J e d e n z r e f e r e n t ó w p r z e ­
s t r z e g a ł p r z e d zbyt k r a ń c o w y m p r z e ś w i a d c z e n i e m , ż e w ł a s n a k u l t u r a jest n i e ­
p o r ó w n y w a l n a z ż a d n ą i n n ą (Peristiany). C i e k a w ą s u g e s t i ę w y s u n ą ł C h . Pelras
t w i e r d z ą c , ż e dobrze jest, gdy p r z y s t ę p u j ą c do b a d a ń obcej k u l t u r y b a d a c z o p r ó c z
o g ó l n e g o p r z y g o t o w a n i a etnologicznego m a j a k i e ś p r z y g o t o w a n i e
specjalistyczne
w z a k r e s i e , z k t ó r e g o p r o w a d z i b a d a n i a . W t e d y jego k o m p e t e n c j a r ó w n o w a ż y m a n ­
kamenty dystansu.
R o z p a t r u j ą c s y t u a c j ę b a d a j ą c e g o „ s w o j ą " k u l t u r ę r e f e r e n c i podnosili, i ż b a ­
d a n i a o r g a n i z o w a n e w e w ł a s n y m k r a j u u z a l e ż n i o n e s ą od potrzeb ś r o d o w i s k a , a n i e
od o b c y c h i n t e r e s ó w ( A r d o u i n , G r a n d , P e l r a s ) . R ó w n o c z e ś n i e z w r a c a n o u w a g ę , ż e
m o t y w e m p o d j ę c i a p o ż y t e c z n y c h b a d a ń p o w i n n o b y ć poznanie c a ł e j k u l t u r y , a n i e
j e j u p r z y w i l e j o w a n y c h dziedzin. E . F é l w y r a z i ł a p r z e k o n a n i e , ż e b a d a c z p o c h o d z ą c y
z k r a j u , k t ó r e g o k u l t u r ę bada, jest w lepszej s y t u a c j i n i e t y l k o dlatego, ż e z n a
j ę z y k , k t ó r y m p o s ł u g u j ą s i ę b a d a n i (o c z y m m ó w i ł a w i ę k s z o ś ć r e f e r e n t ó w ) , a l e
t e ż z tego powodu, ż e u k s z t a ł t o w a n y b y ł w t e j s a m e j t r a d y c j i i u m i e w s k a z a ć n a
swoiste w optyce b a d a n y c h c e c h y k u l t u r y . W r o z w a ż a n i a c h t y c h z w r ó c o n o r ó w n i e ż
u w a g ę n a to, i ż „ s w ó j " , k t ó r y d ł u g o p r z e b y w a ł w ś r ó d „ o b c y c h " , t r a c i j e d n a k s w ą
i d e n t y f i k a c j ę z b a d a n y m i ( P e r i s t i a n y , de S i k é ) . Ponadto, b a d a c z p r z y u c z o n y m a t ę
w y ż s z o ś ć n a d b a d a c z e m a k a d e m i c k i m , ż e jest u n i e z a l e ż n i o n y od teorii d y s c y p l i n y
i i n t u i c y j n i e s z u k a metody a d e k w a t n e j do c e l u b a d a ń ( P e l r a s ) . J e d n a k ż e w y k o ­
r z y s t a n i e t e j ostatniej o k o l i c z n o ś c i w y m a g a „ u s t a w i e n i a " b a d a ń p r z e z t o w a r z y ­
szącego m u specjalistę, a takowych w krajach „trzeciego świata" brakuje (Mammeri). W k s z t a ł c e n i u b a d a c z y „ t r z e c i e g o ś w i a t a " d o d a t k o w ą t r u d n o ś ć s p r a w i a to, ż e
w i ę k s z o ś ć p o d r ę c z n i k ó w n a p i s a n a jest w o b c y c h j ę z y k a c h , a u ż y w a n e t e r m i n y n i e
m a j ą niekiedy o d p o w i e d n i k ó w w j ę z y k a c h narodowych.
M ó w i ą c o zaletach badania kultury bliskiej badaczowi A . L a n c e t - M u l l e r w s k a ­
zała n a n i e m o ż n o ś ć prowadzenia b a d a ń w i e r z e ń religijnych przez o s o b ę u k s z t a ł ­
t o w a n ą w k u l t u r z e l a i c k i e j . N a w a l o r w s p ó l n o t y r e l i g i j n e j w i n n e j nieco p e r s p e k ­
t y w i e z w r a c a ł a tez u w a g ę B . J a w o r s k a .
Przeciwko t y m p o g l ą d o m zdecydowanie w y s t ą p i ł A . Sanchez t w i e r d z ą c , że n i e
k w e s t i a „ s w ó j " — „ o b c y " jest i s t o t n y m p r o b l e m e m w o r g a n i z a c j i b a d a ń , lecz u z a -

�230

KRONIKA

l e ż n i e n i e b a d a c z a od i n s t y t u c j i czy osoby je f i n a n s u j ą c e j . P r z e d m i o t b a d s r i m u s i
przede w s z y s t k i m o d p o w i a d a ć sponsorowi, a nie b a d a c z o w i . T ę s a m ą s p r a w ę ; p o ­
ruszył też w swej wypowiedzi C . Arouin. Inny problem podniosła B. Jaworska
m ó w i ą c o z m i e n n o ś c i oceny d y s t a n s u k u l t u r o w e g o d z i e l ą c e g o badanego od badacza;
w z a l e ż n o ś c i od e t a p u b a d a ń . I s t o t n i e j s z y jest on, j a k s i ę zdaje,, n a etapie kom-~
p l e t o w a n i a i n f o r m a c j i n i ż w fazie a n a l i z o w a n i a d a n y c h .
P o n i e w a ż o r g a n i z a t o r z y ż y c z y l i sobie, a b y p r o b l e m „ s w ó j " — „ofecy" p r z e d ­
stawiany b y ł na p r z y k ł a d z i e w ł a s n y c h d o ś w i a d c z e ń badawczych, bardzo wiele'
u w a g r e f e r e n t ó w , o r ó ż n y m s t o p n i u o g ó l n o ś c i , w i ą z a ł o s i ę z. s a m ą p r o c e d u r ą b a ­
dawczą.
O m a w i a j ą c p o s t a w ę b a d a c z a z w r a c a n o u w a g ę n a to, i ż p o ż ą d a n e jest b a d a n i e
w ł a s n e j k u l t u r y „z z e w n ą t r z " (Fél, J a w o r s k a ) , przy jednoczesnym odrzuceniu; e m ­
patii (Peristiany). Z w r a c a n o t e ż u w a g ę n a p o t r z e b ę o b s e r w a c j i cech z n a e z ą c y c h
i j e d n o c z e ś n i e r ó ż n i c u j ą c y c h ś r o d o w i s k o badane (Beitl) czy na szakanie cech w s p ó l ­
n y c h z r ó ż n i c o w a n y m ś r o d o w i s k o m ( L a n c e t - M u l l e r ) oraz ś l e d z e n i e z m i e n n o ś c i c e c h
&lt;Lancet-Muller, Beitl). Podnoszono ponadto znaczenie tradycji ustnej, o d b i j a j ą c e j
swoiste cechy badanych ś r o d o w i s k , w j ę z y k u (Ardouin, C á m a r a ) , J . Peristiany zaś
o m ó w i ł szeroko z a l e c e n i a m e t o d y c z n e s z k o ł y f u n k c j o n a l n e j od M a l i n o w s k i e g o do
Evans-Pritcharda.
R e f e r e n t s z c z e g ó l n i e p o d k r e ś l i ł znaczenie o b s e r w a c j i „ t e g o , co
s i ę dzieje" w p r z e c i w i e ń s t w i e do k o n s t r u o w a n i a a p r i o r y c z n y c h s t r u k t u r , j s d n o c z e ś n i e z a l e c a j ą c zainteresowanie
procesem historycznym, „który w i ą ż e
fakty".
Z w r a c a n o r ó w n o c z e ś n i e u w a g ę na o w o c n o ś ć b a d a ń p o r ó w n a w c z y c h oraz b a d a ń
grup w diasporze m o g ą c y c h r z u c i ć ś w i a t ł o n a b r a k u j ą c e e l e m e n t y r o z u m o w a n i a
( T r a n , C á m a r a ) , g d y ż n a p r z y k ł a d w diasporze- n i e k t ó a e a r c h a i c z n e z j a w i s k a k u l ­
turowe e g z y s t u j ą o wiele d ł u ż e j .
M ó w i ą c o c z y n n i k a c h k s z t a ł t u j ą c y c h w s p ó f e z e s n ą k u l t u r ę , np: m o d e r n i z a c j i ,
pod w p ł y w e m u r b a n i z a c j i i i n d u s t r i a l i z a c j i , z w r a c a n o u w a g ę n a p o t r z e b ę b a d a n i a
w p ł y w ó w ś r o d o w i s k a ekologicznego (de S í k é X R e f e r a t y p o r u s z a ł y r ó w n i e ż s p r a w ę
b a z y ź r ó d ł o w e j i o r g a n i z a c j i b a d a ń . P o d n o s z o n a m. i n . r o l ę p r a c a r e h i w a l n y c h , k t ó ­
re w zestawieniu z informacjami z b a d a ń terenowych m o g ą d a ć szczególnie* cie­
k a w e w y n i k i , o c z y m ś w i a d c z ą m . i n . baďaasia p i k t o g r a m ó w
dokumentujących
i n d i a ń s k i e p r a w a do z i e m i w M e k s y k u ( G o n z a l e s ) czy — w odniesieniu do w s p ó ł ­
c z e s n o ś c i — b a d a n i a p r a s y (Beitl).
J e ż e l i chodzi o o r g a n i z a c j ę b a d a ń , to w s k a z y w a n o n a zalety b a d a ń
pach złożonych z przedstawicieli różnych środawisk, przy czym szczególnie
zostały o m ó w i o n e badania na Jawie (Pelras).

w eki­
szeroko

O d n o ś n i e do s k u t k ó w p r a k t y c z n y c h b a d a ń e t n o l o g i c z n y c h p o d k r e ś l a n o , ż e p o z a
przekazaniem z e s p o ł u informacji o c z y n n i k a c h i n g e r u j ą c y c h w o k r e ś l o n e sfery
g o s p o d a r k i (np. p r z e d s t a w i e n i e n i e k t ó r y c h u j e m n y c h s k u t k ó w o s i e d l a n i a Ludności:
k o c z o w n i c z e j — B a i l l e ) *, s a m o p o d j ę c i e o k r e ś l o n y c h b a d a ń т д а е s p r z y j a ć ; u t r w a ­
leniu w ł a s n e j tradycji (Khing), zaprezentowanie w y n i k ó w w formie w y s t a w y etno­
g r a f i c z n e j m o ż e z a ś p o m ó c s p o ł e c z e ń s t w u w s z u k a n i u w ł a s n y c h korzenia a b a d a ­
c z o w i d a j e o k a z j ę do dialogu ze s p o ł e c z e ń s t w e m ( G a r g o u r i - S e t h o m ) .
P o m i j a j ą c tu przekazane, c z ę s t o w formie p r z y k ł a d ó w , informacje
raerytorycz-ne, c h c i a ł a b y m r a z jeszcze p o d k r e ś l i ć , ż e w i e l u d y s k u t a n t ó w w i d z i a ł o p r z e z w y c i ę - ż e n i e t r u d n o ś c i i m a n k a m e n t ó w b a d a ń w „ t r z e c i m ś w i e c i e " n a o b e c n y m etapie
w p r o w a d z e n i u p r a c z e s p o ł o w y c h , w k t ó r y c h u c z e s t n i c z y l i b y badacze- p o c h o d z ą c y
z k u l t u r y badanej i „obcy" (przyjezdni).
P o d c z a s d y s k u s j i p o r u s z a n o r ó w n i e ż z a g a d n i e n i e e t y k i bada\scezej. D o t k n i ę t o i
m . in. s p r a w y „ p r a w a u t o r s k i c h " b a d a n y c h do r e l a c j i publikowaBeyeh przez b a d a -

4

W tym miejscu z w r ó c o n o u w a g ę , że źle s f o r m u ł o w a n e икщвяМ
p o ż ą d a n e z m i a n y o c a ł e d z i e s i ę c i o l e c i a (Sanchejj&gt;.

mogą- &lt;5CÓźnići
;

�231

KRONIKA

'Czy, a z w ł a s z c z a do u t w o r ó w l i t e r a c k i c h czy p r e z e n t o w a n y c h w y t w o r ó w s z t u k i p l a ­
s t y c z n e j ( T j i b a o u ) , E . F é l s u g e r o w a ł a , ż e w a r u n k i e m p o z y s k a n i a z a u f a n i a jest nie
s w o j s k o ś ć czy o b c o ś ć b a d a c z a , lecz w y c z u w a n a p r z e z b a d a n y c h jego u c z c i w o ś ć .
N a z a k o ń c z e n i e n a l e ż a ł o b y jeszcze p o d k r e ś l i ć , że j a k k o l w i e k na sali znajdo­
w a l i s i ę p r z e d s t a w i c i e l e n i e j e d n o k r o t n i e s k ł ó c o n y c h ze s o b ą k r a j ó w , to j e d n a k
S y m p o z j u m r a z j e s z c z e w y k a z a ł o , ż e w ś w i e c i e n a u k i m o ż l i w e jest c a ł k o w i t e
i pozbawione k o n f l i k t ó w porozumienie.
Bronisława

II K O N G R E S E U R O P E J S K I E J E T N O G R A F I I I

Kopczyńska-Jaworska

FOLKLORU

W d n i a c h 1-14 p a ź d z i e r n i k a 1982 r. w S u z d a l u w Z S R R , z i n i c j a t y w y M i ę d z y n a ­
rodowego T o w a r z y s t w a Etnologii i Folkloru Europejskiego (Societě Internationale
d ' E t h n o l o g i e et de F o l k l o r e E u r o p e e n — S I E F ) , o d b y ł s i ę I I K o n g r e s p o ł ą c z o n y
z plenarnym zebraniem Towarzystwa.
S I E F u k o n s t y t u o w a ł o s i ę w 1964 r. n a bazie M i ę d z y n a r o d o w e j K o m i s j i do B a ­
d a n i a S z t u k i i T r a d y c j i L u d o w y c h ( C o m m i s s i o n I n t e r n a t i o n a l e des A r t s et T r a ­
d i t i o n s P o p u l a i r e s — C I A P ) , k t ó r a z o s t a ł a p o w o ł a n a w 1928 r. (z u d z i a ł e m prof.
A . F i s c h e r a j a k o przedstawiciela Polski) w Pradze podczas m i ę d z y n a r o d o w e g o K o n ­
g r e s u do S p r a w F o l k l o r u . P o w z n o w i e n i u d z i a ł a l n o ś c i po I I w o j n i e ś w i a t o w e j
C I A P w e s z ł a w 1949 r. w s k ł a d M i ę d z y n a r o d o w e j R a d y F i l o z o f i i i N a u k H u m a ­
n i s t y c z n y c h ( C I S H p r z y U N E S C O . W l a t a c h 6 0 - t y c h p r z y s t ą p i o n o do d y s k u s j i n a d
k s z t a ł t e m K o m i s j i p u b l i k u j ą c w 1962 r . p r o j e k t n o w e g o statutu
Po dyskusjach
w 1964 r. z m i e n i o n o n a z w ę K o m i s j i p r z e k s z t a ł c a j ą c ją w M i ę d z y n a r o d o w e T o w a ­
r z y s t w o ( S I E F ) . Zasadnicza f o r m u ł a , poza drobnymi zmianami d o t y c z ą c y m i g ł ó w n i e
s p r a w o r g a n i z a c y j n y c h , p o z o s t a ł a nie z m i e n i o n a . G ł ó w n y m c e l e m b y ł o n a d a l d ą ­
ż e n i e do z i n t e g r o w a n i a b a d a ń i d y s k u s j i m e t o d o l o g i c z n y c h z w i ą z a n y c h z e t n o l o g i ą
i f o l k l o r y s t y k ą e u r o p e j s k ą . W t y m c e l u zaraz w p i e r w s z y m o k r e s i e s w e j d z i a ł a l ­
n o ś c i S I E F p o w o ł a ł o s z e ś ć k o m i s j i r o b o c z y c h : 1 — b i b l i o g r a f i c z n ą , d z i a ł a j ą c ą po­
c z ą t k o w o pod k i e r u n k i e m R . W i l d h a b e r a z B a z y l e i ( S z w a j c a r i a ) i G . H e i l f u r t h a
z Marburga ( R F N ) ; 2 — s t u d i ó w etnologicznych i folklorystycznych w szkolnictwie
w y ż s z y m , pod k i e r u n k i e m H . B a u s i n g e r a z T y b i n g i ( R F N ) i W . N i k o l e i s e n a z E d y n ­
b u r g a ( S z k o c j a ) ; 3 — n a r z ę d z i r o l n i c z y c h (w t y m r ó w n i e ż k u l t u r y w i n a , h o d o w l i ,
p o ż y w i e n i a ) , pod k i e r u n k i e m W . J a c o b e i t a ( N R D ) i P . M i c h e l s e n ( H o l a n d i a ) ; 4 —
z w y c z a j ó w d o r o c z n y c h , pod k i e r u n k i e m I . W e b e r - K e l l e r m a n n ( R F N ) i D. L o u k a t o s a ( G r e c j a ) ; 5 — p o e z j i l u d o w e j , pod k i e r u n k i e m O. S i r o w a t k i ( C S S R ) i R . W .
B r e d n i c h a ( R F N ) ; 6 — f i l m u do b a d a ń e t n o g r a f i c z n y c h i f o l k l o r y s t y c z n y c h , pod
k i e r u n k i e m K . R a n k ę i E . S i m o n a z G e t y n g i ( R F N ) . K o m i s j e te d z i a ł a ł y zc z m i e n ­
n y m p o w o d z e n i e m . W z a l e ż n o ś c i od energii, t a l e n t ó w o r g a n i z a c y j n y c h p r z e w o d ­
n i c z ą c e g o i m o ż l i w o ś c i ośrodka, k t ó r y r e p r e z e n t o w a ł , p r o w a d z i ł y mniej lub bar­
d z i e j o ż y w i o n ą d z i a ł a l n o ś ć . O ile m o ż n a s ą d z i ć n a p o d s t a w i e p u b l i k o w a n y c h s p r a ­
w o z d a ń z d z i a ł a l n o ś c i oraz o r g a n i z o w a n y c h o k r e s o w o sesji, s y m p o z j ó w i k o n g r e ­
s ó w , n a j b a r d z i e j w i d o c z n ą d z i a ł a l n o ś ć p r z e j a w i a ł a s e k c j a g o s p o d a r k i oraz s e k c j a
b i b l i o g r a f i c z n a w y d a j ą c a od 1950 r. (pod r e d a k c j ą R . W i l d h a b e r a — w l a t a c h
2

3

' A . L . G o d l e w s k i , Statut prowizoryczny
CIAP.
Informacje
dotyczące
dzia­
łalności
CIAP,
„ L u d " , t. 49: 1965, s. 804-810; zob. t e ż „ L u d " , t. 26: 1927; t. 30: 1931;
t. 38: 1948
A . K u t r z e b a - P o j n a r o w a , I Kongres
Etnologii
Europejskiej
w
Paryżu,
„ L u d " , t. 55: 1971, s. 372.
Zob. m.in. J . G . Societě
Internationale
d'Ethnologie
et de Folklore,
„Lud",
4. 52: 1968, s. 376.
2

8

�234:

KRONIKA

r o p e j s k ą ( „ K i e r u n k i i tendencje kulturalnego r o z w o j u nowoczesnego
interakcja kultur narodowych").

społeczeństwa:

N a s t ę p n i e N. Bringeus p r z e d s t a w i ł dotychczasowe poczynania m a j ą c e na celu
p u b l i k a c j ę m i ę d z y n a r o d o w e g o c z a s o p i s m a europejskiego, takiego j a k „ F o l k - L i v " ,
„ E t h n o l o g i a E u r o p a e a " , „ L a o s " , czy t e ż c z a s o p i s m o w ę ż s z y m z a s i ę g u , t a k i c h j a k
r e d a g o w a n a p r z e z niego „ E t h n o l o g i a S c a n d i n a v i c a " czy „ E t h n o l o g i a S l a v i c a " .
Wy­
s t ą p i e n i e z a k o ń c z y ł w n i o s k i e m o poszerzenie grona w s p ó ł p r a c o w n i k ó w „ E t h n o l o g i i
E u r o p a e i " •.
B . B r a t a n i c ( J u g o s ł a w i a ) i S. B r u k ( Z S R R ) p o i n f o r m o w a l i z e b r a n y c h o p r a c a c h
nad etnologicznym atlasem Europy.
J. Bromlej wystąpił z informacją o przygotowywanym międzynarodowym wy­
d a w n i c t w i e E t n o g r a f i a S ł o w i a n (w t r z e c h t o m a c h ) , V . F r o l e c ( Č S S R ) p o i n f o r m o w a ł
z a ś o p r a c y M i ę d z y n a r o d o w e j K o m i s j i do B a d a n i a K u l t u r y L u d o w e j K a r p a t i B a ł ­
k a n ó w , w r e s z c i e R . W e i n c h o l d ( N R D ) o m ó w i ł w y d a w n i c t w o i n f o r m a c y j n e ,.Demos".
Zebranie plenarne z a k o ń c z y ł referat A . A k s j o n o w e j o w a r t o ś c i a c h muzealno-konserwatorskich, architektonicznych i artystycznych Suzdalu i Włodzimierza.
W ł a ś c i w e o b r a d y K o n g r e s u t o c z y ł y s i ę w 10 s y m p o z j a c h . I c h p r a c e t r u d n o
o m ó w i ć w r ó w n y m s t o p n i u ze w z g l ę d u n a to, i ż nie w e w s z y s t k i c h z e s p o ł a c h
u c z e s t n i c z y l i p r z e d s t a w i c i e l e naszego k r a j u . D y s p o n u j e m y j e d y n i e s t r e s z c z e n i a m i
r e f e r a t ó w p r z e k a z a n y m i p r z e z o r g a n i z a t o r ó w p r z e d K o n g r e s e m i w y d a n y m i w od­
dzielnym tomiku kongresowym. Nie m a m y natomiast d o k ł a d n y c h informacji, k t ó r e
z nich b y ł y r z e c z y w i ś c i e prezentowane na Kongresie . '
7

Sympozjum 1 — „Stabilizacja i zmiany w systemach kulturowych w s p ó ł c z e s ­
n y c h k r a j ó w E u r o p y " — z g r o m a d z i ł o 16 u c z e s t n i k ó w . O b r a d o m p r z e w o d n i c z y ł
M. Apostolski i K . Czistow ( Z S R R ) . Omawiano na nim różne formy p r o c e s ó w k u l ­
t u r o w y c h . P r o b l e m t r a n s m i s j i w a r t o ś c i , a k u l t u r a c j i i m e c h a n i z m u ich r o z p r z e ­
s t r z e n i a n i a . S z c z e g ó l n ą u w a g ę z w r ó c o n o n a r o l ę c z y n n i k a etnicznego w t y c h p r o ­
cesach, ponadto interesowano s i ę w p ł y w e m s t o s u n k ó w etnicznych na charakter
- k o n t a k t ó w i w p ł y w e m k o n f i g u r a c j i t e r y t o r i u m etnicznego n a te procesy. D y s k u t o ­
w a n o ponadto p r o b l e m r o l i r o d z i n y i m a ł y c h g r u p w t r a n s m i s j i k u l t u r y . W s y m p o ­
z j u m t y m z e t n o g r a f ó w p o l s k i c h u c z e s t n i c z y l i (z r e f e r a t a m i ) : Z . J a s i e w i c z —
Tradycje
kulturowe
i ich rola współczesna:
trwałość
i zmiany
rodziny
polskiej
w mieście,
miasteczku
i na wsi, oraz B . B a z i e l i c h — Historia
śląskich
strojów
lu­
dowych;
Sympozjum
pozjum

z

referatów,
one

2 —

mogły

„Etnografia

zgłoszonych

ostatecznie w

11 r e f e r a t ó w ,

nie
z

17

przybyć

miasta —

uczestników,

obradach w z i ę ł o

2 referaty

studia, p r o b l e m y

którzy

zadeklarowali

udział

12

osób

i metody". W
chęć

8

z 6 krajów .

zaś zostały przekazane na p i ś m i e

sym­

wygłoszenia

p r z e z osoby,

n a K o n g r e s . (W. P o k s z i s z e w s k i e g o z M o s k w y i M .

13

Wygłosiły
które

Moravcovej

Pragi).
6

C z a s o p i s m o to w y d a w a n o od 1967 г., p o c z ą t k o w o pod r e d a k c j ą E . de R o han-Csermaka w Paryżu, n a s t ę p n i e — H . W. M. Plettenburga w A r n h e i m i G. Wieg e l m a n n a w M u n s t e r . W 1983 r. p o s t a n o w i o n o p r z e n i e ś ć r e d a k c j ę n a W ę g r y .
W s k ł a d d e l e g a c j i p o l s k i e j w c h o d z i l i : prof, dr W i t o l d H e n s e l , d y r e k t o r I H K M
P A N w W a r s z a w i e , doc. dr hab. B a r b a r a B a z i e l i c h z U n i w e r s y t e t u W r o c ł a w s k i e g o ,
mgr M a r i u s z B a u m a n n z M u z e u m N a r o d o w e g o w P o z n a n i u , prof, dr Z b i g n i e w J a ­
s i e w i c z z U n i w e r s y t e t u P o z n a ń s k i e g o , prof, dr hab. B r o n i s ł a w a
Kopczyńska-Jaw o r s k a i dr V i o l e t t a K r a w c z y k - W a s i l e w s k a
z U n i w e r s y t e t u Ł ó d z k i e g o oraz prof,
dr hab. D o r o t a S i m o n i d e s z P W S P w O p o l u .
5 o s ó b z Z S R R (W. B o n d a r c z i k , O. B u d i n a , M . R a b i n o w i c z , K . S z m e l j e w a
i K . S e k b o s j a n ) , 2 osoby z B u ł g a r i i ( G . G e o r g i e w i M . W e l e w a ) , 1 osoba z F i n l a n ­
d i i , 2 z J u g o s ł a w i i (S. K r e m e n š e k i N . P e s i ć - M a k s i m o w i ć ) , 1 osoba z N R D (R. W e i n ­
c h o l d ) , 1 osoba z P o l s k i ( B . K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a ) .
7

8

�235

KRONIKA

W y g ł o s z o n e r e f e r a t y k o n c e n t r o w a ł y s i ę w o k ó ł 5 grup p r o b l e m o w y c h : 1 — d e ­
f i n i c j i m i a s t a (referat M . R a b i n o w i c z a ) ; 2 — w a r u n k ó w p o w s t a n i a m i a s t a i p r o ­
l e t a r i a t u m i e j s k i e g o (referat R . W e i n h o l d a i G . G e o r g i e w a ) ; 3 — etnicznego s k ł a d u
m i e s z k a ń c ó w m i a s t oraz p r o c e s ó w d e m o g r a f i c z n y c h i i n t e g r a c j i e t n i c z n e j n a p r z y ­
k ł a d z i e m i a s t A r m e n i i ( K . S e k b o s j a n a ) i B i a ł o r u s i (W. B o n d a r c z i k a ) ; 4 — c a ł o ­
k s z t a ł t u k u l t u r y miejskiej na p r z y k ł a d z i e miast rosyjskich (K. S z m e l j e w e j i O. B u ­
d í n y ) , L u b l j a n y (S. K r e m e n š e k a ) i Ł o d z i ( B . K o p c z y ń s k i e j - J a w o r s k i e j ; Kultura
śro­
dowiska
robotniczego
Łodzi
od końca
XIX
w. do 1939 г.); oraz 5 — p r o b l e m ó w
s z c z e g ó ł o w y c h , takich j a k problem strojów m i e s z c z a ń s k i c h na przykładzie B u ł ­
g a r i i ( M . W e l e w e j ) c z y m o r a w s k i e g o domu (N. P e s i ć - M a k s i m o w i ć ) .
W dyskusji p o d k r e ś l o n o z a s a d n o ś ć b a d a ń etnograficznych kultury miejskiej
r ó ż n y c h ś r o d o w i s k oraz p o t r z e b ę z o r g a n i z o w a n i a s p o t k a ń , n a k t ó r y c h m o ż n a by
p r o b l e m y te o m a w i a ć . W c e l u o ż y w i e n i a w y m i a n y d o ś w i a d c z e ń b a d a w c z y c h i o s i ą g ­
n i ę ć uczestnicy s y m p o z j u m z o b o w i ą z a l i s i ę do w y m i a n y s w o i c h p r a c z o m a w i a ­
nego z a k r e s u .
S y m p o z j u m 3 — „ L o k a l n e i regionalne s p o ł e c z n o ś c i E u r o p y . W s p ó l n o t a i o d ­
r ę b n o ś ć " — z g r o m a d z i ł o 14 r e f e r e n t ó w , k t ó r z y o b r a d o w a l i pod
przewodnictwem
JR. J e ř á b k a ( C S S R ) .
K o n c e n t r u j ą c u w a g ę na p o w y ż s z e j problematyce
pierwsza grupa
referatów
p o ś w i ę c i ł a w i e l e m i e j s c a p r o b l e m o m g r a n i c p a ń s t w o w y c h i a d m i n i s t r a c y j n y c h oraz
obronie w a r t o ś c i r e g i o n a l n y c h p o s z c z e g ó l n y c h t e r y t o r i ó w e t n i c z n y c h . D r u g a g r u p a
r e f e r a t ó w o m a w i a ł a k u l t u r ę p o s z c z e g ó l n y c h t e r e n ó w etnicznych, w t y m kultury
obszarów karpato-balkańskich.
W dyskusji wiele miejsca zajęła problematyka

terminologii.

S y m p o z j u m 4 — „ E t n o k u l t u r o w e i e t n o d e m o g r a f i c z n e procesy w
powojennej
E u r o p i e " . N a s y m p o z j u m , k t ó r e p r a c o w a ł o pod p r z e w o d n i c t w e m A . R o b k a ( Č S S R ) ,
w y g ł o s z o n o 12 r e f e r a t ó w , k t ó r e o m a w i a ł y o g ó l n e p r o b l e m y metodologiczne z w i ą ­
zane z b a d a n i e m p r o c e s ó w e t n i c z n y c h oraz p r o b l e m y s z c z e g ó ł o w e o d n o s z ą c e s i ę
do r ó ż n y c h t e r y t o r i ó w e t n i c z n y c h . W i e l e u w a g i p o ś w i ę c o n o e t n i c z n y m i d e m o g r a ­
ficznym procesom w Z w i ą z k u R a d z i e c k i m , a z w ł a s z c z a sprawie k u l t u r y autoch­
tonów.
S y m p o z j u m 5 — „ P r o b l e m y historyczno-etnograficzne
kartografowania. E t n o ­
logiczny atlas E u r o p y i t e r e n ó w s ą s i e d n i c h " . Obrady p r o w a d z i ł B . B r a t a n i c ( J u ­
g o s ł a w i a ) . W y g ł o s z o n o 14 r e f e r a t ó w p o ś w i ę c o n y c h metodologii, chronologii i m e ­
todom k a r t o g r a f o w a n i a w p r a c a c h n a d a t l a s e m w r ó ż n y c h k r a j a c h e u r o p e j s k i c h .
U d z i a ł w obradach w z i ę ł o w i e l u w y b i t n y c h z n a w c ó w tej problematyki (wraz z prze­
w o d n i c z ą c y m — A . F e n t o n z W i e l k i e j B r y t a n i i , S. K o v a č e v i č o v a ze S ł o w a c j i ,
P . P e t r e s c u i I . V l a d u t i u z R u m u n i i , A . P a l l a d i - K o v a c s z W ę g i e r ) . Niestety, w g r o ­
nie t y m z a b r a k ł o r e p r e z e n t a n t a P o l s k i — J . B o h d a n o w i c z a , k t ó r y nie p r z y j e c h a ł
na Kongres.
P o d s u m o w u j ą c o b r a d y S y m p o z j u m B . B r a t a n i c s t w i e r d z i ł , ż e w ostatnich l a ­
tach, z w ł a s z c z a w Europie Wschodniej, n a s t ą p i ł znaczny p o s t ę p w zakresie b a d a ń
atlasowych. Zaawansowane są r ó w n i e ż w s p ó l n e prace nad atlasem europejskim.
Sympozjum 6 — „Kontakty kultur Europy i innych kontynentów". W S y m ­
p o z j u m b r a ł o u d z i a ł 14 o s ó b . P r z e w o d n i c z y l i : J . B o i s s e v a i n z H o l a n d i i i L . E . K u b bel z Z S R R . O m a w i a n o z w i ą z k i E u r o p y z i n n y m i k o n t y n e n t a m i , p r o b l e m y r u c h ó w
m i g r a c y j n y c h oraz p r o b l e m w p ł y w u e m i g r a n t ó w n a n o w e ś r o d o w i s k a k u l t u r o w e .
B i o r ą c y u d z i a ł w o b r a d a c h M . B a u m a n n w y g ł o s i ł r e f e r a t Geneza
zadrugi
jugosło­
wiańskiej
w świetle
metodologii
kultury.
pod

S y m p o z j u m 7 — „ O b r z ę d y i z w y c z a j e doroczne i rodzinne". S y m p o z j u m to,
przewodnictwem V . Newall (Wielka Brytania) zgromadziło najliczniejszą g r u -

�238

KRONIKA

to m o ż l i w o ś c i p o d e j m o w a n i a w ł a s n y c h d e c y z j i i u z y s k a n i a r o z w i ą z a ń pedagogicz­
n y c h . U c i e k a j ą one w t e n s p o s ó b od ś w i a t a d o r o s ł y c h , s t w a r z a j ą c w ł a s n y ś w i a t .
W k u l t u r a c h bez p r z y m u s u szkolnego, gdzie dzieci s ą w y c h o w y w a n e p r z e z s t a r ­
sze r o d z e ń s t w o c z y k o l e g ó w , l a l k a n i e s p e ł n i a tej r o l i i pozostaje jej t y l k o f u n k c j a
m a n e k i n u l u b t e ż o d g r y w a ona r o l ę w p e w n y c h r y t u a ł a c h . W y s t a w a u k a z u j e
850 l a l e k o r ó ż n y c h r o z m i a r a c h , w s z e l a k i c h r o z w i ą z a n i a c h e s t e t y c z n y c h , h i s t o r y c z ­
n y c h c z y e t n o g r a f i c z n y c h i roli w t r a n s m i s j i k u l t u r o w e j . P o k a z a n o t e ż m . i n . k o p i ę
l a l k i p o c h o d z ą c e j z paleolitu z n a l e z i o n e j w w y k o p a l i s k a c h z B r n a . J e d n a k ż e u k a ­
z y w a n i e d r ó g p r z e k s z t a ł c a n i a s i ę l a l e k w r ó ż n y c h k u l t u r a c h i e p o k a c h nie b y ł o
c e l e m tej w y s t a w y . W i ę k s z o ś ć e k s p o n a t ó w z o s t a ł a w y k o n a n a w n a s z y m s t u l e c i u .
Z g o d n i e z z a ł o ż e n i a m i w y s t a w y nie s t a r a n o s i ę u k a z y w a ć r o z w o j u f o r m l a l e k ,
a s t r o n a t e c h n i c z n a z o s t a ł a n i e m a l p o m i n i ę t a . P o d a n o t y l k o , kto w y r a b i a ł l a l k i
w k u l t u r a c h egzotycznych ( p r z y k ł a d r z e m i e ś l n i c z e j produkcji lalek j a p o ń s k i c h w y ­
chodzi w ł a ś c i w i e poza tematyczne r a m y w y s t a w y ) .
W y s t a w a m i a ł a i n n e z a ł o ż e n i a , co z o s t a ł o n a j l e p i e j u w i d o c z n i o n e w k a t a l o g u .
W trzech działach ukazano lalki służące odzwierciedleniu pewnych zjawisk i w y ­
d a r z e ń s p o ł e c z n y c h , zabawki i przedmioty rytualne. L a l k i d e m o n s t r o w a ł y stroje
n a r o d o w e i regionalne, u b i o r y p r z e d s t a w i c i e l i r ó ż n y c h k l a s s p o ł e c z n y c h , k o s t i u m y
ze s p e k t a k l i m u z y c z n y c h czy t e a t r a l n y c h . Z i c h p o m o c ą p r z e d s t a w i o n o u r o c z y s t o ś ­
c i r o d z i n n e , z w ł a s z c z a w e s e l e i pogrzeb, z a j ę c i a r z e m i e ś l n i c z e , r o d z a j e t r a n s p o r t u
i- i n . 240 l a l e k , m a j ą c y c h u k a z y w a ć p e w n e e l e m e n t y k u l t u r y m a t e r i a l n e j i d u ­
c h o w e j r ó ż n y c h l u d ó w , p o s i a d a ł o n i e k i e d y t r u d n e do o d c z y t a n i a z n a c z e n i a . Z d a ­
r z a ł y s i ę t a k ż e o s o b l i w o ś c i , j a k np. l a l k i w y r a b i a n e f a b r y c z n i e w E u r o p i e , k t ó r e z o s t a ł y p r z e b r a n e w stroje a f r y k a ń s k i e czy a z j a t y c k i e . N a j w i ę k s z a b y ł a g r u p a
314 l a l e k t r a k t o w a n y c h j a k z a b a w k i . J e d n a k ż e p o j ę c i e z a b a w k i z a l e ż y od k r ę g ó w
k u l t u r o w y c h . W E u r o p i e l a l k i p e ł n i ą r z e c z y w i ś c i e przede w s z y s t k i m f u n k c j e z a ­
b a w k i , o d r z u c a n e j po d o j ś c i u d z i e c k a do o k r e ś l o n e g o w i e k u . S t a r a n o s i ę d o b i e r a ć l a l k i w y r a b i a n e w k r ę g a c h w i e j s k i c h p r z e z d o r o s ł y c h c z y starsze d z i e w c z y n k i , n i e
z a ś standardowe z a b a w k i produkcji fabrycznej. W k u l t u r a c h egzotycznych s ą to
c z ę s t o n a j p r o s t s z e w y r o b y w y k o n a n e p r z e z dzieci z n a j s z e r z e j d o s t ę p n y c h t a m
s u r o w c ó w . S z c z e g ó l n i e i n t e r e s u j ą c e b y ł y pary s i e d z ą c y c h lalek z Celebes (Indo­
n e z j a ) . Z a b a w a w m a ł ż e ń s t w o i wesele, t a k p o w s z e c h n a u dzieci, m a t a m s z c z e ­
g ó l n e znaczenie. D ł u g i e w s p ó l n e siedzenie p a r y z a ś l u b i o n y c h jest n a t e j w y s p i e
c e n t r a l n ą c z ę ś c i ą c e r e m o n i i ś l u b n e j . W y o b r a ż a j ą to p a r y s i e d z ą c y c h l a l e k .
N i e w i e l k a g r u p a 53 l a l e k r y t u a l n y c h s t a n o w i ł a n a j b a r d z i e j i n t e r e s u j ą c ą c z ę ś ć
w y s t a w y . W r ó ż n y c h k r ę g a c h kulturowych lalki są obiektami
pojednawczymi,
t a l i z m a n a m i m a j ą c y m i z a p e w n i ć p ł o d n o ś ć l u d z k ą , czy t e ż u r o d z a j e w r o l n i c t w i e ,
s p e ł n i a j ą one t a k ż e f u n k c j e a m u l e t ó w , s ł u ż ą do e g z o r c y z m ó w , czy t e ż s t a n o w i ą
g r o ź n e o s t r z e ż e n i e . Autorzy w y s t a w y zgromadzili z n a c z n ą ilość lalek r ó ż n e g o typu.
U k a z a n o np. p o j e d n a w c z ą l a l k ę z E s t o n i i , w ę g i e r s k i e t a l i z m a n y p ł o d n o ś c i , i n f o r ­
m u j ą c e o dawnych wierzeniach. Z kultur Białej i Czarnej A f r y k i ukazano lalki
p o j e d n a w c z e oraz s ł u ż ą c e do e g z o r c y z m ó w i o d s t r a s z a n i a . J a p o n i a ś w i ę t u j e d n i e
l a l e k p o ś w i ę c o n e m a ł y m d z i e w c z y n k o m i c h ł o p c o m (oddzielnie). W A m e r y c e l a l k i
z peruwiańskiej kultury Chancay, stanowiące wyposażenie grobów, pełniły trudne
do o k r e ś l e n i a f u n k c j e w o b r z ę d z i e p o g r z e b o w y m . W e w s c h o d n i e j G r e n l a n d i i r y t u ­
alne laleczki pojednawcze b y ł y amuletami.
W i e l u r ó l p r z e d s t a w i o n y c h n a w y s t a w i e l a l e k nie u d a ł o s i ę o b j a ś n i ć . Z w r ó - cono j e d n a k u w a g ę n a z ł o ż o n e zagadnienie f u n k c j i l a l e k w k u l t u r a c h , w y m a g a ­
jące s z c z e g ó ł o w y c h b a d a ń , przede wszystkim historycznych. T a nowatorska w y s t a ­
w a m a d u ż e znaczenie dla b a d a ń nad funkcjonowaniem lalek i ś w i a d o m o ś c i ą spo­
ł e c z n ą w r ó ż n y c h k r ę g a c h k u l t u r o w y c h , p e ł n i ą c przede w s z y s t k i m f u n k c j e p o p u l a ­
ryzatorskie.
Irena

Turnau

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7894" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7874">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/faa9c89b3b0f1c27bf0fee460730f94a.pdf</src>
        <authentication>80959bfa9b01de57d74cfb429579a0ec</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94461">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1227</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94462">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94463">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1133</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94465">
                <text>Recenzje / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94468">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.239-253</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94471">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94474">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94478">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="94481">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94489">
                <text>R

E

C

E

N

Z

„Etnografia

J

Polska",

E

t. X X I X :

1985,

z. 1

P L I S S N 0071-1861

KAISU
ing

JAAKKOLA,

Christmas.

An

Muuttuva

ethnological

joulu.

study),

Kansatieteellinen

tutkimus

(The

chang­

K a n s a t i e t e e l l i n e n A r k i s t o 28, H e l s i n k i

1977,

ss. 384, fotografie, tabele, r y c i n y , m a p y .

Kansatieteellinen
kres

tematyczny

terialną

Arkisto

(Archiwum

tego s e r y j n e g o

Ludoznawcze)

wydawnictwa

wychodzi

jest s z e r o k i

(budownictwo, rolnictwo, hodowla, p o ż y w i e n i e ) , d u c h o w ą
ł

rodzinne), s p o ł e c z n ą
doczekały

się

oraz h i s t o r i ę e t n o g r a f i i . D w a

recenzji

Drescben

in

Finnland

unter

Finnland,

polskiej

Helsinki

besonderer

1956»);

natomiast

keista.

Kansatieteellinen

Untersuchung),

w

fragment

pracy
się na

Sulo
(Über

Za­
ma­

obrzędy
Arkisto

(Hilkka

schwedischer

Haltsonena,

zawartość

r.

(tańce i

Vallinheimo,

finnische

1934

tomy Kansatieteellinen

fachowej

1955 *; V e e r a

Beriicksichtigung

tutkielma

składającej

literaturze

od

obejmuje kulturę

Vilppula,
Das

Spinnen

Tradition,

Suomalaisista

Zauberzeichnen.

drugiego t o m u serii,

Das
in

Helsinki
taikamerVolskundliche

został

opubliko­

4

w a n y w t. 36 „ L u d u " .
P r a c a Muuttuva
joulu
traktuje o w s p ó ł c z e s n e j formie i przemianach ś w i ą t
B o ż e g o N a r o d z e n i a . D o t y c z y ona d w ó c h m i a s t e c z e k w p ł n . c z ę ś c i d o l i n y K y m i
( p ł d . - w s c h . F i n l a n d i a ) — K u u s a n k o s k i (22 tys. m i e s z k a ń c ó w ) oraz K o u v o l a (26 tys.).
Historia tych miast z w i ą z a n a b y ł a z p r z e m y s ł e m drzewnym i obsługą w ę z ł a k o ­
lejowego. O b a te m i a s t a z a m i e s z k i w a ł a n i e d u ż a l i c z b a l u d n o ś c i s z w e d z k i e g o po­
c h o d z e n i a (w 1970: 270 o s ó b w K u u s a n k o s k i oraz 53 osoby w K o u v o l a ) . P o c z ą t k i
o s a d n i c t w a s z w e d z k i e g o n a t y m obszarze s i ę g a j ą lat s i e d e m d z i e s i ą t y c h u b i e g ł e g o
stulecia — pierwszego etapu industrializacji p o ł u d n i o w e j Finlandii.
Mniejszość
szwedzka w Kuusankoski
i K o u v o l a z a c h o w y w a ł a p r z e z s z e r e g d z i e s i ą t k ó w lat
s i l n ą w i ę ź w e w n ą t r z g r u p o w ą , poczucie o d r ę b n o ś c i w s t o s u n k u do l u d n o ś c i f i ń s k i e j
oraz n i e k t ó r e o d m i e n n e z w y c z a j e . I n f o r m a c j e te s ą o t y l e istotne, ż e z a i n t e r e s o ­
wanie zwyczajami B o ż e g o Narodzenia z a p o c z ą t k o w a n e zostało obserwacjami K a i s u
Jaakkoli, poczynionymi w ł a ś n i e w ś r ó d ludności s z w e d z k o j ę z y c z n e j .
G ł ó w n y m ( p i e r w o t n i e j e d y n y m ) c e l e m p r a c y b y ł o w y k r y c i e , czy p o d z i a ł n a d w i e
g r u p y j ę z y k o w e : f i ń s k ą i s z w e d z k ą , z n a l a z ł odbicie w z w y c z a j a c h B o ż e g o N a r o ­
dzenia, oraz w y k a z a n i e , k t ó r e z n i c h w y s t ę p u j ą p o w s z e c h n i e , k t ó r e n a t o m i a s t
rzadko. W trakcie p o r z ą d k o w a n i a m a t e r i a ł ó w i opracowywania k s i ą ż k i o k a z a ł o s i ę
konieczne przeprowadzenie s t u d i ó w w zakresie innowacji i dróg ich upowszech­
niania, jak r ó w n i e ż ukazanie znaczenia z w y c z a j ó w okresu B o ż e g o Narodzenia w ż y ­
ciu m i e j s c o w e j l u d n o ś c i .
5

1

P o d z i a ł n a p o d s t a w i e zamieszczonego w r e c e n z o w a n e j p r a c y i n d e k s u z a w a r ­
tości Kansatieteellinen Arkisto.
R e c . Z . S t a s z c z a k , „ L u d " , t. 45: 1960, s. 382-384.
* R e c . H . B i t t n e r - S z e w c z y k o w e j , „ L u d " , t. 48: 1963, s. 506-513.
S. H a 11 s"o n e n, O jednym
jińskim
znaku
magicznym,
„ L u d " , t. 36:
1946,
s. 313-315.
P i e r w o t n y cel p r a c y z o s t a ł z r e a l i z o w a n y w znacznie w i ę k s z y m stopniu n i ż
w s p o m n i a n e cele w t ó r n e .
8

4

6

�240

RECENZJE

P o d s t a w ę bazy m a t e r i a ł o w e j s t a n o w i ł y w y n i k i k i l k u n a s t o l e t n i c h o b s e r w a c j i oraz
r e z u l t a t y b a d a ń a n k i e t o w y c h p r z e p r o w a d z o n y c h w 1969 r . U z y s k a n o 280 o d p o w i e ­
d z i n a ankiety. P r a w i e wszyscy respondenci byli w y z n a n i a ewangelickiego i nale­
ż e l i do g r u p y ś r e d n i o z a m o ż n y c h i z a m o ż n y c h . W i ę k s z o ś ć z n i c h s t a n o w i l i p r a ­
c o w n i c y K y m i K y m m e n e L t d . , r e p r e z e n t u j ą c y g ł ó w n i e zawody techniczne i ekono­
m i c z n e . O g ó ł o s ó b , k t ó r e o d p o w i e d z i a ł y n a a n k i e t ę , podzielono n a c z t e r y g r u p y :
S z w e d z i (60), F i n o w i e (110), l u d n o ś ć d w u j ę z y c z n a (30), g r u p a k o n t a k t o w a (80) —
n a l e ż a ł y do n i e j osoby p o s ł u g u j ą c e s i ę zasadniczo t y l k o j ę z y k i e m f i ń s k i m , lecz
u t r z y m u j ą c e s t a ł e i c z ę s t e k o n t a k t y z ludno' cią s z w e d z k o j ę z y c z n ą . M a t e r i a ł y u z y s ­
k a n e w w y n i k u obserwacji i przeprowadzonych b a d a ń ankietowych uzupełniono
dodatkowymi w y w i a d a m i i wypracowaniamf. m ł o d z i e ż y szkolnej.
W p r a c y w y k o r z y s t a n o b o g a t ą (fińska i z a g r a n i c z n ą ) l i t e r a t u r ę e t n o g r a f i c z n ą
i s o c j o l o g i c z n ą (bibliografia z a m i e s z c z o n a n a k o ń c u k s i ą ż k i z a w i e r a i m p o n u j ą c ą
l i c z b ę ok. 600 pozycji). W c e l u u w z g l ę d n i e n i a h i s t o r y c z n y c h u w a r u n k o w a ń z w y ­
c z a j ó w b o ż o n a r o d z e n i o w y c h s i ę g n i ę t o do m a t e r i a ł ó w z a w a r t y c h w w y c h o d z ą c y c h
od p o c z ą t k u X X w . c z a s o p i s m a c h k o b i e c y c h . B y ł o to s z c z e g ó l n i e p r z y d a t n e w b a ­
daniach nad innowacjami, gdyż prasa odegrała niemałą rolę w
propagowaniu
n i e k t ó r y c h z w y c z a j ó w ( s k ł a d a n i e p r e z e n t ó w , w y k o n y w a n i e sposobem
domowym
różnorodnych dekoracji świątecznych)
K s i ą ż k a s k ł a d a się z trzech r o z d z i a ł ó w . W pierwszym, m a j ą c y m j e d n o c z e ś n i e
c h a r a k t e r w s t ę p u , zdefiniowane z o s t a ł y g ł ó w n e terminy u ż y w a n e w p r a c y ora^
z a p r e z e n t o w a n o p o d s t a w o w e teorie w y k o r z y s t a n e przez a u t o r a , t j . t e o r i ę w a r t o ś c i ,
t o ż s a m o ś c i (praktykowanie z w y c z a j ó w u ł a t w i a c z ł o w i e k o w i o d p o w i e d ź na pytanie
„ k i m jestem?"), k o m u n i k a c j i ( s p o ł e c z e ń s t w o i s t n i e j e t y l k o w k o m u n i k a c j i i dzidki
niej), d r a m a t u . O k r e ś l a j ą c metodologiczne z a ł o ż e n i a p r a c y K a i s u J a a k k o l a k o ­
r z y s t a z o s i ą g n i ę ć socjologii a m e r y k a ń s k i e j ( g ł ó w n i e z a ś z o p r a c o w a ń H . D u n c a T i a i K . B u r k e ' a ) w zakresie b a d a ń nad charakterem ś w i ą t B o ż e g o Narodzenia
w U S A . N a w i ą z u j ą c do w y n i k ó w b a d a ń t y c h a u t o r ó w , t r a k t u j e on s y s t e m z w y ­
c z a j ó w b o ż o n a r o d z e n i o w y c h jako swoisty dramat. Proponuje w ł a s n ą (opartą c z ę ś ­
ciowo na modelu H . Duncana) w e r s j ę e l e m e n t ó w s k ł a d o w y c h dramatu, w y o d r ę b ­
n i a j ą c p i ę ć k l u c z o w y c h c z y n n i k ó w : o p r a w a (scena i role), m a n i f e s t a c j e ( z a c h o w a ­
n i a i przedmioty p e ł n i ą c e o k r e ś l o n ą r o l ę w systemie z w y c z a j ó w ś w i ą t e c z n y c h ) ,
w a r t o ś c i , r e ż y s e r z y (osoby, g r u p y s p o ł e c z n e o r a z i n s t y t u c j e d e t e r m i n u j ą c e c h a r a k ­
ter d r a m a t u ) , n a t u r a d r a m a t u ».
7

8

Z a p r e z e n t o w a n y s p o s ó b r o z u m i e n i a d r a m a t u ś w i ą t w y z n a c z a j e d n o c z e ś n i e po­
z i o m y analizy oraz w e w n ę t r z n y u k ł a d p o z o s t a ł y c h części pracy. Rozdział drugi ma
z a s a d n i c z o c h a r a k t e r f a k t o g r a f i c z n y — p r z e d s t a w i a opisy p o s z c z e g ó l n y c h z w y c z a ­
j ó w oraz w n i o s k i d o t y c z ą c e p o w s z e c h n o ś c i i c h w y s t ę p o w a n i a w w y d z i e l o n y c h g r u ­
p a c h l u d n o ś c i . W p a r t i i tej podzielono okres ś w i ą t e c z n y n a t r z y e t a p y : od po­
c z ą t k u A d w e n t u do 23 g r u d n i a , od w i g i l i i B o ż e g o N a r o d z e n i a do ostatniego d n i a
r o k u , od 1 s t y c z n i a do T r z e c h K r ó l i (u F i n ó w ) l u b d n i a Ś w . K n u t a — 13 s t y c z n i a
(u S z w e d ó w ) .
, 0

•

P o d s t a w o w ą m e t o d ą w y k o r z y s t a n ą w tej c z ę ś c i p r a c y (jak r ó w n i e ż p o d s t a w o ­
w ą m e t o d ą c a ł e g o o p r a c o w a n i a ) jest m e t o d a s t a t y s t y c z n a . M e t o d y : a n a l i t y c z n o - p o r ó w n a w c z a oraz socjologiczna z a j m u j ą m i e j s c e d r u g o r z ę d n e . W y e k s p o n o w a n i e m e -

e

P r a s a p i ę t n o w a ł a r ó w n i e ż p i j a ń s t w o i s p o ż y w a n i e nadmiaru jedzenia.
H . D. D u n c a n , Communication
and Social
Order, N e w Y o r k 1962;
tenże,
Symbols
in Society, N e w Y o r k 1972.
K . B u r k e , A Grammar
of Motives,
N e w Y o r k 1945; t e n ż e ,
Permanence
and Change.
An Anatomy
of Purpose,
L o s A l t o s K a l i f o r n i a 1945.
W e d ł u g K a i s u J a a k k o l i u k a z a n i e n a t u r y d r a m a t u jest r ó w n o z n a c z n e z p o d ­
s u m o w a n i e m poprzednich czterech p o z i o m ó w analizy.
R o z d z i a ł ten s t a n o w i 3/4 c a ł e j p r a c y .
7

8

9

1 0

�241

RECENZJE

1 1

l o d y statystycznej decyduje o o r y g i n a l n o ś c i p r a c y . F a k t ten uzasadnia przedsta­
w i e n i e w a ż n i e j s z y c h w y n i k ó w z a s t o s o w a n i a tej metody. G ł ó w n y m c e l e m a n a l i z y
e t a t y s t y c z n e j b y ł o u k a z a n i e stopnia u p o w s z e c h n i e n i a
poszczególnych
zwyczajów
•w czterech w y d z i e l o n y c h g r u p a c h l u d n o ś c i ( s z c z e g ó l n i e z a ś u k a z a n i e r ó ż n i c w c h a ­
r a k t e r z e d r a m a t u b o ż o n a r o d z e n i o w e g o u F i n ó w i S z w e d ó w ) . N a podstawie k r y t e ­
r i u m p o w s z e c h n o ś c i w y s t ę p o w a n i a wydzielono cztery grupy z w y c z a j ó w : powszech­
n e ( p r a k t y k o w a n e p r z e z w i ę c e j n i ż 75% rodzin), d o ś ć p o w s z e c h n e
(praktykowane
p r z e z 50-75% rodzin), r a c z e j r z a d k i e (25-50% rodzin) oraz r z a d k i e ( p r a k t y k o w a n e
j j r z e z m n i e j n i ż 25% r o d z i n ) .
A n a l i z a p r z e p r o w a d z o n a p r z e z K a i s u J a a k k o l ę w y k a z a ł a w s p o s ó b niezbity,
ż e d o s z ł o do bardzo d u ż e g o stopnia u n i f i k a c j i w z a k r e s i e z w y c z a j ó w b o ż o n a r o ­
dzeniowych między ludnością fińską i mniejszościami s z w e d z k o j ę z y c z n y m i w K u ­
u s a n k o s k i i K o u v o l a . I s t o t n i e j s z e r ó ż n i c e m a j ą j e d y n i e c h a r a k t e r i l o ś c i o w y (sto­
p i e ń upowszechnienia zwyczaju) i d o t y c z ą zaledwie k i l k u n a s t u p r z y k ł a d ó w . P o w ­
szechny w ś r ó d S z w e d ó w udział w n a b o ż e ń s t w i e k o ś c i e l n y m w pierwszym dniu
ś w i ą t oraz picie głogi
( c z e r w o n e g o z a p r a w i o n e g o k o r z e n i a m i w i n a ) -— to z w y c z a j e
raczej rzadkie u F i n ó w . Podobnie k s z t a ł t u j e się upowszechnienie p o c a ł u n k u i toa­
s t u noworocznego.
Ś w i e c e a d w e n t o w e •— d o ś ć p o w s z e c h n e
wśród Szwedów —
u l u d n o ś c i f i ń s k i e j w y s t ę p u j ą rzadko. Natomiast powszechne dla F i n ó w zwyczaje,
t a k i e j a k : ś w i ą t e c z n a sauna, odwiedzanie cmentarza w pierwszy d z i e ń joulu i p a ­
l e n i e ś w i e c n a g r o b a c h , s t o s o w a n i e d e k o r a c j i z w a n e j himmeli
(zawieszane u s u f i t u
ozdobne f i g u r y w y k o n a n e z k a w a ł k ó w s ł o m y n a w l e c z o n y c h n a n i t k i — o g ó l n o fiński symbol B o ż e g o Narodzenia), u l u d n o ś c i s z w e d z k o j ę z y c z n e j w y s t ę p u j ą raczej
rzadko.
1 г

Natomiast w p r z y p a d k u zdecydowanej w i ę k s z o ś c i o m a w i a n y c h przez K a i s u
J a a k k o l ę z w y c z a j ó w , s t o p i e ń i c h u p o w s z e c h n i e n i a jest podobny d l a w s z y s t k i c h c z t e ­
r e c h g r u p ( r ó ż n i c e nie w i ę k s z e n i ż 25%). A n a l i z a s t a t y s t y c z n a w y k a z a ł a r ó w n i e ż ,
że powszechnymi zwyczajami b o ż o n a r o d z e n i o w y m i w badanych miastach są: s k ł a ­
d a n i e p r e z e n t ó w , w y s y ł a n i e z n a j o m y m k a r t e k ś w i ą t e c z n y c h oraz k w i a t ó w , u m i e s z ­
czanie w izbach choinek, dekorowanie m i e s z k a ń s ł o m i a n y m i figurami g n o m ó w
(tontuu),
k o m p o z y c j a m i z szyszek, g a ł ą z e k i w i ó r k ó w d r z e w n y c h , s t a w i a n i e n a
s t o ł a c h k w i a t ó w ( h i a c y n t y i t u l i p a n y ) . P o w s z e c h n e jest s e r w o w a n i e w y s t a w n e g o
•obiadu w i g i l i j n e g o z s z e r e g i e m z w y c z a j o w y c h p o t r a w : s u s z o n y dorsz, o w s i a n k a ,
s z y n k a , p o t r a w k a z b r u k w i , k o m p o t z s u s z o n y c h S i w e k , „ p i e r o g i k a r e l s k i e " (piirakka) z r ó ż n o r o d n y m n a d z i e n i e m . D o tej g r u p y z w y c z a j ó w n a l e ż ą r ó w n i e ż : d o m o w y
w y p i e k ciast, o b d a r z a n i e dzieci ł a k o c i a m i , p o d a w a n i e m l e k a , w i n a i p i w a
(olutta)
do s t o ł u ś w i ą t e c z n e g o , p o z o s t a w i a n i e r e s z t e k p o ż y w i e n i a ś w i ą t e c z n e g o
domowym
i d z i k i m z w i e r z ę t o m ( n a u w a g ę z a s ł u g u j e z w y c z a j w y s t a w i a n i a p r z e d domem,
snopka zboża dla p t a c t w a ) .
l ł

Do grupy z w y c z a j ó w o k r e ś l o n y c h przez K a i s u J a a k k o l ę jako dość powszechne
n a l e ż ą : ś p i e w a n i e lub s ł u c h a n i e h y m n u Hosanna w p i e r w s z ą n i e d z i e l ę adwentu,
odwiedzanie d o m ó w przez ś w . K l a u s a (Mikołaja) — nazywanego t e ż
joulupukki
( n a z w a oznacza „ k o z ł a b o ż o n a r o d z e n i o w e g o " i n a w i ą z u j e do d a w n e j f o r m y tego
z w y c z a j u , gdy osoba r o z n o s z ą c a p o d a r u n k i w y s t ę p o w a ł a w p r z e b r a n i u z w i e r z ę c y m ) ,
p i c i e w ó d k i w czasie ś w i ą t .

1 1

W E t n o g r a f i i f i ń s k i e j b y ł to p i e r w s z y p r z y k ł a d z a s t o s o w a n i a tej metody n a
t a k s z e r o k ą s k a l ę . W p o l s k i e j l i t e r a t u r z e e t n o g r a f i c z n e j nie m a p r a c y , k t ó r a m o g ł a ­
b y s t a n o w i ć o d p o w i e d n i k Muuttuva
joulu pod t y m w z g l ę d e m .
O g r a n i c z a m o m ó w i e n i e w n i o s k ó w d o t y c z ą c y c h r ó ż n i c w stopniu u p o w s z e c h ­
n i e n i a z w y c z a j ó w do d w ó c h g r u p l u d n o ś c i : S z w e d ó w i F i n ó w (dane d o t y c z ą c e
l u d n o ś c i d w u j ę z y c z n e j i grupy kontaktowej r e p r e z e n t o w a ł y w i e l k o ś c i p o ś r e d n i e )
T ę g r u p ę z w y c z a j ó w p r e z e n t u j ę p r a w i e w c a ł o ś c i , g d y ż d e c y d u j e ona w n a j ­
w i ę k s z y m stopniu o charakterze ś w i ą t .
l z

1 8

16 — Etnografia Polska, t. 29 z. 1

�D o grup}' z w y c z a j ó w o k r e ś l o n y c h j a k o r a c z e j r z a d k i e (dotyczy
wszystkich'
grup) zaliczono: p r z e s t r z e g a n i e z a s a d y s p o ż y w a n i a t y l k o jednego p o s i ł k u w d z i e ń
w i g i l i j n y , p o d a w a n i e p o t r a w z w ę g o r z a i grochu, w i e s z a n i e w oknie d e k o r a c j i
w f o r m i e g w i a z d y b e t l e j e m s k i e j , m o c o w a n i e do sufitu ozdobionej w s t ą ż k a m i i p a s ­
k a m i b i b u ł k i korony z igliwia, lepienie d o m k ó w z ciasta .
14

Wreszcie takie elementy dramatu B o ż e g o Narodzenia, jak w y ś c i g i na saniach
w d r u g i d z i e ń ś w i ą t , s p o ż y w a n i e c h l e b a moczonego w t ł u s z c z u po g o t o w a n e j s z y n ­
ce (dopp i grytari) — p o w s z e c h n e n i e g d y ś z w y c z a j e l u d o w e — zaliczone z o s t a ł y
do g r u p y r z a d k o w y s t ę p u j ą c y c h ( p r a k t y k o w a n e p r z e z m n i e j n i ż 25°/o r o d z i n ) .
T a k i sam stopień upowszechnienia
r e p r e z e n t u j e z w y c z a j l a n i a roztopionego
wosku, n a w o d ę i w r ó ż e n i a z c i e n i a r z u c a n e g o n a ś c i a n ę . W grupie tej z n a j d u j e s i ę
t e ż s p o r a l i c z b a i n n o w a c j i , np. d e k o r o w a n i e c h o i n k i j u ż n a k i l k a dni p r z e d B o ­
ż y m N a r o d z e n i e m , u s t a w i a n i e m i n i a t u r k i ż ł o b u n a stole, z a m i e s z c z a n i e w oknie
ozdobnej l a t a r e n k i oraz „ k r z y ż a ś w . T o m a s z a " , p o d a w a n i e pieczonego i n d y k a na.
stół ś w i ą t e c z n y .
T r z e c i r o z d z i a ł pracy z a t y t u ł o w a n y „ C h a r a k t e r ś w i ą t B o ż e g o Narodzenia", s t a ­
n o w i ą c y j e d n o c z e ś n i e z a k o ń c z e n i e , z a w i e r a w n i o s k i a u t o r a o d n o ś n i e do e t n i c z n y c h
cz3*nników k s z t a ł t u j ą c y c h charakter z w y c z a j ó w b o ż o n a r o d z e n i o w y c h , dróg trans­
misji innowacji, systemu w a r t o ś c i d e t e r m i n u j ą c e g o a k t u a l n ą f o r m ę i f u n k c j ę dra­
m a t u ś w i ą t e c z n e g o , istoty s a m e g o d r a m a t u .
W n i o s k i d o t y c z ą c e e t n i c z n y c h u w a r u n k o w a ń z w y c z a j ó w joulu s ą b e z p o ś r e d n i m
n a w i ą z a n i e m do w y n i k ó w z a s t o s o w a n i a metody s t a t y s t y c z n e j . P o z w a l i ł y one a u t o ­
r o w i n a s t w i e r d z e n i e , ż e nie m a istotnych r ó ż n i c j a k o ś c i o w y c h p o m i ę d z y g r u p ą
s z w e d z k o j ę z y c z n ą i l u d n o ś c i ą f i ń s k ą pod w z g l ę d e m z w y c z a j ó w
bożonarodzenio­
w y c h . I s t n i e j ą tylko dwa elementy, k t ó r e w y s t ę p u j ą u l u d n o ś c i s z w e d z k o j ę z y c z n e j ,
nie w y s t ę p u j ą n a t o m i a s t u F i n ó w — s ą n i m i : obchody u r o c z y s t o ś c i ś w . Ł u c j i
(13 g r u d n i a ) oraz p r z y g o t o w y w a n i e
n o w o c z e s n e j d e k o r a c j i ś w i ą t e c z n e j tro,
hopp
och karlek
( w i a r a , n a d z i e j a i m i ł o ś ć ) , k t ó r ą jest k o m p o z y c j a t r z e c h m o t y w ó w :
k r z y ż a , k o t w i c y i s e r c a . J e d n a k ż e oba te z w y c z a j e zaliczone z o s t a ł y do g r u p y
r z a d k i c h ( p r a k t y k o w a n e z a l e d w i e . p r z e z ok. 10% S z w e d ó w ) . N i e s t w i e r d z o n o n a t o ­
m i a s t ż a d n e g o z w y c z a j u , k t ó r y b y ł b y c h a r a k t e r y s t y c z n y t y l k o i w y ł ą c z n i e dla
lińskiej ludności Kuusankoski i Kouvola.
Analiza statystyczna w y k a z a ł a r ó w n i e ż , że w ś r ó d z w y c z a j ó w B o ż e g o N a r o ­
dzenia jest z n a c z n a l i c z b a i n n o w a c j i . G r u p ą , k t ó r a p r z y j ę ł a w i ę k s z ą l i c z b ę n o w y c h
z w y c z a j ó w , s ą F i n o w i e (19); n a t o m i a s t S z w e d z i p r z y j ę l i i c h m n i e j (9). N a j w i ę k s z ą
rolę w upowszechnianiu innowacji o d e g r a ł y ś r o d k i masowego przekazu, m n i e j s z ą
h a n d e l i p l a c ó w k i k u l t u r a l n e , z n i k o m ą z a ś — k o n t a k t y osobiste.
Z g r o m a d z e n i e odpowiedzi n a p y t a n i a : „ C o d l a l u d z i o z n a c z a j ą ś w i ę t a B o ż e g o
N a r o d z e n i a ? D l a c z e g o obchodzi s i ę je m o ż l i w i e n a j b a r d z i e j u r o c z y ś c i e ? " , p o z w o l i ł o
K a i s u J a a k k o l i n a odtworzenie systemu w a r t o ś c i d e c y d u j ą c y c h o ż y w o t n o ś c i z w y ­
c z a j ó w b o ż o n a r o d z e n i o w y c h oraz o c h a r a k t e r z e d r a m a t u ś w i ą t e c z n e g o . S y s t e m t e n
z a w i e r a n a s t ę p u j ą c e e l e m e n t y : h e d o n i s t y c z n e ( o k a z j a do u c z t o w a n i a ) , l u d y s t y c z n e
(rozliczne m o ż l i w o ś c i z a b a w y ) , patriotyczne, l o k a l n e ( m o ż l i w o ś ć
zamanifestowania
r o d z i m y c h z w y c z a j ó w ) , z d r o w o t n e ( u c i e c z k a od s t r e s ó w , j a k i e niesie ze s o b ą c o ­
d z i e n n o ś ć ) , i n t e g r u j ą c e ( m o ż l i w o ś ć s p ę d z e n i a c z a s u w gronie r o d z i n n y m i o d w i e d z e ­
nia - z n a j o m y c h ) , estetyczne. N i e m a ł ą r o l ę o d g r y w a t e ż w t y m s y s t e m i e w a r t o ś c i
c h ę ć n a w i ą z a n i a do k u l t u r y z a c h o d n i o e u r o p e j s k i e j
oraz m o ż l i w o ś ć
udoskonalania
o s o b o w o ś c i i o k r e ś l e n i a m i e j s c a j e d n o s t k i w s p o ł e c z e ń s t w i e (teoria t o ż s a m o ś c i ) .
Tak
Jaakkoli

1 4

z r e k o n s t r u o w a n y s y s t e m w f c r t o ś c i z n a l a z ł odbicie
o d n o ś n i e do n a t u r y d r a m a t u B o ż e g o N a r o d z e n i a .

we wnioskach
W zakończeniu

Informacje d o t y c z ą c e z w y c z a j ó w w y s t ę p u j ą c y c h rzadko
rzadko) p o d a ł e m w uproszczeniu, w y b i e r a j ą c elementy bardziej

(względnie
istotne.

Kaisu
pracy

raczej

�f i ń s k i e joulu z o s t a ł o o k r e ś l o n e j a k o „ b a j k o w y s p e k t a k l " (satunaytelmana)
spełnia­
j ą c y n a s t ę p u j ą c e f u n k c j e : z a b a w i a n i e l u d z i , uczenie i c h , u d o s k o n a l a n i e o s o b o w o ś c i ,
u ł a t w i a n i e jednostce o d n a l e z i e n i a s i ę w s p o ł e c z e ń s t w i e , s t w a r z a n i e w s p ó ł c z e s n e m u
c z ł o w i e k o w i o k a z j i do u c i e c z k i od r z e c z y w i s t o ś c i .
O s t a t e c z n e w n i o s k i n a temat n a t u r y ś w i ą t b o ż o n a r o d z e n i o w y c h m o g ą b u d z i ć
s p r z e c i w b a d a c z y (gł. e t n o g r a f ó w ) z a j m u j ą c y c h s i ę o b r z ę d o w o ś c i ą d o r o c z n ą . N i e c o
na p r z e k ó r p o d t y t u ł o w i p r a c y , k t ó r y b r z m i Studium
etnograficzne,
m a j ą one c h a ­
r a k t e r socjologiczny. J e s t to k o n s e k w e n c j ą n a d m i e r n i e s y n c h r o n i c z n e g o u j ę c i a te­
matu. Szersze u w z g l ę d n i e n i e informacji o z w y c z a j a c h B o ż e g o Narodzenia p r a k t y k o ­
w a n y c h w 2 pol. X I X w . oraz n a p o c z ą t k u obecnego s t u l e c i a r z u c i ł o b y dodatkowe
ś w i a t ł o n a i s t o t ę tego d r a m a t u . N a l e ż y w t y m m i e j s c u p o d k r e ś l i ć , ż e p r ó b a w y ­
k r y c i a istoty ś w i ą t b o ż o n a r o d z e n i o w y c h n a podstawie w y p o w i e d z i a n k i e t o w a n y c h
m o ż e u k a z a ć t y l k o c z ę ś ć p r a w d y , g d y ż nie w s z y s t k i e c z y n n i k i d e t e r m i n u j ą c e c h a ­
r a k t e r ś w i ą t s ą dostrzegane p r z e z m i e s z k a ń c ó w , a co n a j w a ż n i e j s z e , n a j c z ę ś c i e j
nie s ą one w ł a ś c i w i e oceniane ( n a d m i e r n e e k s p o n o w a n i e z n a c z e n i a c z y n n i k ó w h e ­
d o n i s t y c z n y c h niedocenienie w p ł y w u religii).
N i e u w z g l ę d n i e n i e m a t e r i a ł ó w f o l k l o r y s t y c z n y c h oraz fakt, ż e w i e r z e n i o w e p o d ­
łoże w i ę k s z o ś c i z w y c z a j ó w b o ż o n a r o d z e n i o w y c h nie z o s t a ł o n a l e ż y c i e wyekspono­
w a n e , w z n a c z n y m stopniu u s z c z u p l a w a r t o ś ć p r a c y . P o n a d t o w u z u p e ł n i a j ą c y c h
i n f o r m a c j a c h n a temat genezy z w y c z a j ó w u d e r z a p o w i e r z c h o w n o ś ć w p o t r a k t o w a ­
niu s p r a w y z w i ą z k u zdecydowanej ich w i ę k s z o ś c i z t r a d y c y j n ą k u l t u r ą wsi.
P e w n e z a s t r z e ż e n i a budzi t e ż zastosowana p r z e z K a i s u J a a k k o l ę metoda s t a ­
tystyczna. P o s z c z e g ó l n e z e s p o ł y z w y c z a j ó w w y o d r ę b n i o n e na podstawie
stopnia
u p o w s z e c h n i e n i a s ą z b y t niejednorodne, g d y ż obok e l e m e n t ó w f a k t y c z n i e w a ż n y c h
z n a l a z ł o s i ę w n i c h sporo t a k i c h , k t ó r e m o ż n a z a l i c z y ć do m a ł o i s t o t n y c h s z c z e ­
g ó ł ó w nie m a j ą c y c h w p ł y w u n a k s z t a ł t o w a n i e c h a r a k t e r u d r a m a t u ś w i ą t e c z n e g o .
S p o w o d o w a n a t y m a t o m i z a c j a u t r u d n i a w y k o r z y s t a n i e p r z y j ę t e j p r z e z a u t o r a teo­
r i i k o m u n i k a c j i , k t ó r a p r z e w i d u j e b a d a n i e s y s t e m ó w , nie z a ś p o j e d y n c z y c h e l e ­
m e n t ó w . P o n a d t o z a u w a ż a l n e s ą p e w n e n i e ś c i s ł o ś c i typologiczne, w y r a ż a j ą c e s i ę
niekonsekwencją
w
o k r e ś l a n i u stopnia u p o w s z e c h n i e n i a
niektórych
zwyczajów.
Pomimo tych nielicznych m a n k a m e n t ó w wyeksponowanie metody statystycznej,
obok w y k o r z y s t a n i a r o z l e g ł e j bazy m a t e r i a ł o w e j i f a k t u z w r ó c e n i a u w a g i n a k u l ­
t u r ę m i e j s k ą p r z e z K a i s u J a a k k o l ę , s t a n o w i bez w ą t p i e n i a g ł ó w n ą z a l e t ę p r a c y .
K s i ą ż k a Muuttuva
joulu
jest bezsprzecznie w a r t o ś c i o w ą p r a c ą i n a l e ż a ł o b y
z a i n t e r e s o w a ć nią polskich e t n o g r a f ó w z a j m u j ą c y c h się kulturami p o z a s ł o w i a ń s k i m i oraz t y c h , k t ó r z y i n t e r e s u j ą s i ę p r z e m i a n a m i o b r z ę d o w o ś c i dorocznej w P o l s ­
ce ( m o ż l i w o ś ć p o r ó w n a n i a m e c h a n i z m ó w p r z e m i a n ) .
Specyficzne cechy z w y c z a j ó w b o ż o n a r o d z e n i o w y c h p o ł u d n i o w e j Finlandii, nie­
t y p o w e p o d e j ś c i e metodologiczne z a p r e z e n t o w a n e p r z e z K a i s u J a a k k o l i oraz k o n ­
t r o w e r s y j n e w n i o s k i o d n o ś n i e do n a t u r y d r a m a t u ś w i ą t e c z n e g o s p r a w i a j ą , ż e p r a c ę czyta się z d u ż y m zainteresowaniem.
Mieczysław

Trojan

S T A R Á DĚLNICKÁ P R A H A . ŽIVOT A K U L T U R A PRAŽSKÝCH D E L N l K t r
1848-1939, r e d . A . R o b e k , M . M o r a v c o v á , J . Š ť a s t n á , w y d . A c a d e m i a , P r a h a 1981.
ss. 311.
W c i ą g u ostatnich k i l k u n a s t u lat w w i e l u k r a j a c h E u r o p y znacznie w z r o s ł o z a i n t e r e s o w a n i e e t n o g r a f ó w i h i s t o r y k ó w p r o b l e m a t y k ą k u l t u r y robotniczej. S z c z e ­
g ó l n i e o ż y w i o n e i c i e k a w e b a d a n i a p r o w a d z o n e s ą w R F N - i e , A u s t r i i czy F r a n c j i ,
t a k ż e w kilku krajach socjalistycznych: N R D , Z w i ą z k u Radzieckim i C z e c h o s ł o w a -

�244

RECENZJE

c j i . W ostatnim z w y m i e n i o n y c h k r a j ó w p o w r ó c o n o n a p o c z ą t k u l a t 7 0 - t y c h do
systematycznych b a d a ń z e s p o ł o w y c h — zakrojonych znacznie szerzej n i ż w latach
50-tych — prowadzonych i koordynowanych przez Instytut Etnografii i F o l k l o r y ­
s t y k i C z e c h o s ł o w a c k i e j A k a d e m i i N a u k ( C A V ) . P r z y j ę t y p r o g r a m b a d a ń jest a m ­
b i t n y ( c a ł o ś c i o w e poznanie r o z w o j u k u l t u r y robotniczej) i z tego t e ż w z g l ę d u m a
• c h a r a k t e r d ł u g o f a l o w y . P i e r w s z y z a s a d n i c z y etap b a d a ń — t r w a j ą c y o k o ł o 10 lat —
z o s t a ł w ł a ś n i e z a k o ń c z o n y . W i e ń c z y go s y s t e m a t y c z n i e i s t a r a n n i e
przygotowana
p r z e z d z i e w i ę c i u a u t o r ó w s y n t e z a Stará
dělnická
Praha,
którą poniżej przedsta­
wiam.
Nie z a j m ę się b l i ż e j scharakteryzowaniem procesu badawczego, k t ó r y dopro­
w a d z i ł do p o w s t a n i a tej b a r d z o i n t e r e s u j ą c e j i pod w i e l o m a w z g l ę d a m i b l i s k i e j
i d e a ł u m o n o g r a f i i opisowej. B r a k jest co p r a w d a tego e l e m e n t u w e w s t ę p i e p u b l i ­
k a c j i , ale n a s z y m e t n o g r a f o m z a ł o ż e n i a i p r z e b i e g b a d a ń n a d e t n o g r a f i ą
Pragi
(a t a k ż e B r n a i n i e k t ó r y c h m i a s t e c z e k S ł o w a c j i ) z n a n e j u ż s ą m . i n . z a r t y k u ł ó w
i n f o r m a c y j n y c h z a w a r t y c h w j e d n y m z ostatnich t o m ó w „ Ł ó d z k i c h S t u d i ó w E t n o ­
graficznych" . Ogólnie wypada j e d n a k ż e stwierdzić, że decyzja podjęcia z e s p o ł o ­
w y c h b a d a ń n a d k u l t u r ą k l a s y robotniczej P r a g i nie b y ł a p r z y p a d k o w a . W y n i k n ę ł a
z k i l k u p r z e s ł a n e k o k r e ś l o n y c h s p e c y f i k ą k s z t a ł t o w a n i a się klasy robotniczej i jej
.sposobu ż y c i a od p o ł o w y X I X w . do p i e r w s z y c h d z i e s i ę c i o l e c i X X w . g ł ó w n i e n a
p r z e d m i e ś c i a c h P r a g i (w b l i ż s z e j s t y c z n o ś c i z o k o l i c z n y m i w s i a m i n i ż ze s t a r y m i
centralnymi dzielnicami miasta). Zdecydowano s i ę na przeprowadzenie
intensyw­
nych b a d a ń etnograficznych g ł ó w n i e w w y b r a n y c h p r z e d m i e ś c i a c h Pragi: S m i c h o wie, Karlinie, Holeszowicach-Bubnach, Libeniu, Z y ż k o w i e , Nuslach i Wysoczanach,
s t a n o w i ą c y c h o d r ę b n e do p e w n e g o stopnia s p o ł e c z n o ś c i . P r o w a d z o n e t a m b a d a ­
n i a m i a ł y służyć osiągnięciu d w ó c h c e l ó w zasadniczych: poznaniu kultury prole­
t a r i a t u oraz o p i s a n i u p r o c e s u p r z e k s z t a ł c a n i a s i ę p r a s k i c h ś r o d o w i s k r o b o t n i c z y c h
w świadomą klasę społeczną.
1

W b a d a n i a c h t y c h nie ograniczono s i ę w y ł ą c z n i e do z b i e r a n i a m a t e r i a ł ó w te­
r e n o w y c h , e t n o g r a f i c z n y c h . S i ę g n i ę t o m o ż l i w i e j a k n a j s z e r z e j do ź r ó d e ł c h a r a k t e r y ­
s t y c z n y c h dla warsztatu historyka: prasy, p a m i ę t n i k ó w i beletrystyki, zgromadzo­
n o d o k u m e n t a c j ę i k o n o g r a f i c z n ą (fotografie, r y s u n k i , r e p r o d u k c j e m a l a r s t w a itp.)
o r a z e p i s t o l a r n ą z l a t 1830-1945. J a k d o b r a b y ł a to p o d s t a w a d l a s y s t e m a t y c z n y c h
b a d a ń niech ś w i a d c z y fakt, iż w latach 70-tych u k a z a ł o s i ę k i l k a d z i e s i ą t obszer­
n y c h a r t y k u ł ó w p r e z e n t u j ą c y c h m a t e r i a ł y t e r e n o w e (prace a n a l i t y c z n e ) oraz i n n e
ź r ó d ł a pod k ą t e m p r z y d a t n o ś c i do p r a c n a d s y n t e z ą . P r z y c z y n k i i w s t ę p n e r o z ­
w a ż a n i a tematyczne
publikowano
n a j c z ę ś c i e j w c z a s o p i ś m i e „ Č e s k ý L i d " oraz
w s p e c j a l n i e p o w o ł a n e j s e r i i E t n o g r a f i a K l a s y R o b o t n i c z e j (do 1980 r . u k a z a ł o
s i ę 10 t o m ó w ) s t a n o w i ą c e j e w e n e m e n t w s k a l i e u r o p e j s k i e j . W r o k u 1975 p r z y g o ­
t o w a n o w s t ę p n ą , m a t e r i a ł o w o - o p i s o w ą 3 - t o m o w ą w e r s j ę o p r a c o w a n i a nt. etnografii
r o b o t n i c z e j P r a g i (tzw. m a k i e t ę ) .
P r e z e n t o w a n a s y n t e z a w i e d z y o sposobie ż y c i a i k u l t u r z e p r a s k i e j k l a s y r o ­
b o t n i c z e j (od p o ł o w y X I X w . do I I w o j n y ś w i a t o w e j ) p o ś w i a d c z a f a k t s t o s u n k o w o
s z y b k o (co n i e z n a c z y p o ś p i e s z n i e ) i k o n s e k w e n t n i e
p r o w a d z o n y c h b a d a ń etno­
graficznych czy w ł a ś c i w i e etnograficzno-historycznych.
W i e l e t e ż w s k a z u j e n a to,
i ż w c i ą g u k i l k u n a j b l i ż s z y c h lat dobiegnie k o ń c a p r a c a n a d s y n t e z ą p o d o b n ą
w t r e ś c i , ale o d n o s z ą c ą s i ę do c a ł y c h Czech. J e s z c z e p ó ź n i e j p r z y j d z i e z a p e w n e
kolej n a S ł o w a c j ę i M o r a w y — t a m k o n t y n u o w a n e b a d a n i a n a d i n n y m i nieco s p o ­
ł e c z n o ś c i a m i r o b o t n i c z y m i (np. g ó r n i c z y m i ) w y d a j ą s i ę s t o s u n k o w o m n i e j z a a w a n ­
sowane.

1

P o r . A . R o b e k , M . M o r a v c o v á , Przyczynek
do badań
etnograficznych
•czeskiej klasy robotniczej,
„ Ł ó d z k i e S t u d i a E t n o g r a f i c z n e " , t. 21 (1979): 1982, s. 114119.

�RECENZJE

245-

T y m c z a s e m z a j ą ć s i ę w y p a d a k s i ą ż k ą Stará
dělnická
Praha,
o p r a c o w a n i e m pod
w i e l o m a w z g l ę d a m i w etnografii k r a j ó w s o c j a l i s t y c z n y c h n o w a t o r s k i m , n a l e ż ą c y m
do b a r d z o dobrze u d o k u m e n t o w a n y c h w tej dziedzinie ( k u l t u r a robotnicza). M a j ą c
n a u w a d z e w ł a s n e , p o l s k i e o s i ą g n i ę c i a w tego r o d z a j u b a d a n i a c h m o ż n a z p e w n y m
d y s t a n s e m s p o j r z e ć n a s y n t e z ę etnografii robotniczej P r a g i . O z a l e t a c h i w a d a c h
o p r a c o w a n i a — o g ó l n y c h r z e c z j a s n a , bo w p r o b l e m y s z c z e g ó ł o w e nie m o g ę s i ę
z a g ł ę b i a ć nie z n a j ą c b e z p o ś r e d n i o ź r ó d e ł w y k o r z y s t a n y c h w p r a c y —• p o w i e m m o ż e
j u ż na k o ń c u r e c e n z j i . T e r a z n a t o m i a s t w a r t o p r z e d s t a w i ć z a s a d n i c z e w n i o s k i m e ­
r y t o r y c z n e u w y d a t n i o n e p r z e z s a m y c h a u t o r ó w syntezy. P r z e w a ż a j ą c a c z ę ś ć u o g ó l ­
nień została sformułowana
n a poziomie p o d s t a w o w y c h
stwierdzeń
sumujących
w i e d z ę o p o s z c z e g ó l n y c h dziedzinach życia r o b o t n i k ó w z u w z g l ę d n i e n i e m r e a l i ó w
i p o d ł o ż a historycznego p o s z c z e g ó l n y c h e t a p ó w r o z w o j u P r a g i ( p r z e m y s ł , u r b a n i ­
z a c j a , demografia), j a k i z u w z g l ę d n i e n i e m e t a p ó w k s z t a ł t o w a n i a s i ę k l a s y robot­
n i c z e j tego m i a s t a . D o p i e r o dalsze studia p o r ó w n a w c z e (inne c h a r a k t e r y s t y c z n e
ośrodki p r z e m y s ł o w e Czech, Moraw i S ł o w a c j i ) m o g ą dać m a t e r i a ł , a w dalszej
k o n s e k w e n c j i podobne syntezy, k t ó r e b ę d ą s t a n o w i ł y p o d s t a w ę w y s n u w a n i a u o ­
g ó l n i e ń w y ż s z e g o r z ę d u , b u d o w a n i a teorii r o z w o j u k u l t u r y m a s p r a c u j ą c y c h .
Z a k r e s t e m a t y c z n y s y n t e z y jest s z e r o k i i w y n i k a p r a w d o p o d o b n i e z podobnego
j a k w n a s z y m k r a j u u j m o w a n i a k u l t u r y w o g ó l e . Dlatego t e ż z a j ę t o s i ę b l i ż e j
k u l t u r ą m a t e r i a l n ą ( m i e s z k a n i e , u b i ó r , p o ż y w i e n i e ) i s p o ł e c z n ą (tzw. ż y c i e s p o ­
ł e c z n e , r o d z i n a ) oraz w z n a c z n e j m i e r z e d u c h o w ą (folklor s ł o w n y i m u z y c z n y —
p i e ś n i ) . I co c i e k a w e , d z i e d z i n y te s c h a r a k t e r y z o w a n o w n i e t y p o w e j ,
nieszablono­
w e j k o l e j n o ś c i : od k u l t u r y s p o ł e c z n e j do k u l t u r y m a t e r i a l n e j . N a j p i e r w z a p o z n a ­
j e m y s i ę z o r g a n i z a c j ą s p o ł e c z n ą i o b y c z a j a m i , n a k o n i e c z a ś ze ś r o d o w i s k i e m
m a t e r i a l n y m p r a s k i c h r o b o t n i k ó w . I nie jest to c h y b a u k ł a d p r z y p a d k o w y — w y ­
d a j e s i ę , i ż w ten s p o s ó b r e d a k t o r z y i a u t o r z y s y n t e z y c h c i e l i u w y p u k l i ć w i ę k s z ą
rolę samoorganizacji s p o ł e c z n e j i o b y c z a j o w o ś c i w w y o d r ę b n i a n i u się (emancypa­
cji) p r o l e t a r i a t u p r a s k i e g o j a k o k l a s y s p o ł e c z n e j n i ż s f e r y m a t e r i a l n e j . B y ł o b y
to
zarazem swoistym zerwaniem z osobliwym schematem wybijania na pierwszy plan
w e w s z e l k i c h o p r a c o w a n i a c h d o t y c z ą c y c h k l a s y robotniczej i j e j sposobu ż y c i a —
zgodnych rzecz j a s n a z m e t o d o l o g i ą m a r k s i s t o w s k ą — p r o b l e m a t y k i p o d s t a w b y t u
i m a t e r i a l n y c h r a m ż y c i a codziennego.
M o ż n a dostrzec j e s z c z e inne u z a s a d n i e n i e p r z y j ę t e g o u k ł a d u a r t y k u ł ó w s y n ­
tezy — po c z ę ś c i w s t ę p n e j , z ł o ż o n e j z d w ó c h a r t y k u ł ó w c h a r a k t e r y z u j ą c y c h r o z w ó j
l i c z e b n y i s k ł a d p r o l e t a r i a t u P r a g i oraz d y n a m i k ę p r o c e s u k s z t a ł t o w a n i a s i ę tegoproletariatu jako klasy s p o ł e c z n e j , w s p o s ó b nieomal naturalny i zarazem chyba
a t r a k c y j n y dla czytelnika m o ż n a b y ł o z a g ł ę b i ć s i ę w zagadnienia s p o ł e c z n o - o b y czajowe w y k a z u j ą c e najsilniejsze i b e z p o ś r e d n i e p o w i ą z a n i e z procesami e m a n c y ­
pacji robotników.
P o k a z a n i e procesu s p o ł e c z n e j i k u l t u r o w e j e m a n c y p a c j i p r o l e t a r i a t u P r a g i j e s t
chyba g ł ó w n y m i zarazem n a j c i e k a w s z y m zagadnieniem celowo w y s u n i ę t y m : n a
p i e r w s z y p l a n o p r a c o w a n i a . J e s t to zagadnienie bogato u d o k u m e n t o w a n e — w c a ­
ł e j z ł o ż o n o ś c i , d y n a m i c e , w i e l o e t a p o w o ś c i i w i e l o r a k o ś c i (liczne g r u p y i k a t e g o r i e
robotnicze u m i e j s c o w i o n e w p o s z c z e g ó l n y c h d z i e l n i c a c h i p r z e d m i e ś c i a c h m i a s t a ) .
Z &gt; , a ż m y , że w X I X - w i e c z n e j Pradze d a d z ą się w y r ó ż n i ć cztery podstawowe k a t e ­
gorie l u d n o ś c i p r o l e t a r i a c k i e j : c h a ł u p n i c y z w i ą z a n i z t r a d y c y j n y m r z e m i o s ł e m , r o ­
botnicy m a n u f a k t u r , r o b o t n i c y p r z e m y s ł o w i oraz robotnicy r o l n i ( o b r z e ż a m i a s t a ,
okoliczne w s i e ) . Z r a z u (1 p o ł . X I X w.) p r o l e t a r i a t jest b a r d z o n i e l i c z n y , s t a n o w i
m n i e j n i ż 10*/o o g ó ł u m i e s z k a ń c ó w P r a g i . D o m i n u j ą liczebnie p r a c o w n i c y d r o b n y c h
w a r s z t a t ó w r z e m i e ś l n i c z y c h i m a n u f a k t u r t e k s t y l n y c h oraz k a r t o n i a r n i . E l i t ę p r o ­
l e t a r i a t u —• j e ś l i idzie o w a r u n k i ż y c i a — s t a n o w i l i w ó w c z a s w y s o k o k w a l i f i k o w a ­
n i robotnicy b u d o w l a n i o r a z d r u k a r z e . O k r e s r e w o l u c j i p r z e m y s ł o w e j , p r z y p a d a j ą ­
c y w C z e c h a c h na l a t a 60- i 70-te, p r z y n o s i coraz szybsze tempo r o z w o j u r ó ż n y c h

�246

RECENZJE

d z i e d z i n p r z e m y s ł u n o w o c z e ś n i e zorganizowanego
— od tego c z a s u w
Pradze
( g ł ó w n i e na jej ó w c z e s n y c h p r z e d m i e ś c i a c h ) datuje s i ę znaczny r o z w ó j p r z e m y s ł u
maszynowego. Coraz w y r a ź n i e j tracą s w o j ą p o z y c j ę i liczebny u d z i a ł w ś r ó d pro­
l e t a r i a t u p r a s k i e g o d r u k a r z e . N a l a t a 70- 80-te p r z y p a d a z d a n i e m a u t o r ó w s y n t e z y
k s z t a ł t o w a n i e s i ę specyficznego, c h a r a k t e r y s t y c z n e g o d l a coraz l i c z n i e j s z e j i c o r a z
b a r d z i e j z r ó ż n i c o w a n e j s p o ł e c z n o ś c i r o b o t n i c z e j sposobu ż y c i a . S z c z e g ó l n i e l a t a
80-te, b ę d ą c e o k r e s e m k o n i u n k t u r y gospodarczej, p r z y n i o s ł y z n a c z n y p r z y r o s t l u d ­
n o ś c i p r z e d m i e ś ć P r a g i , gdzie element r o b o t n i c z y z a c z ą ł z d e c y d o w a n i e
przeważać
i tam g ł ó w n i e
ukształtował
swoisty
układ stosunków
społeczno-obyczajowych
i w ł a s n e ś r o d o w i s k o ż y c i a codziennego. P r z e d m i e ś c i a nie m i a ł y j e d n a k o w o ż j e d ­
nolitego c h a r a k t e r u , tu i ó w d z i e robotnicy p r z e m i e s z a n i b y l i n a d a l z d r o b n o m i e s z ­
c z a ń s t w e m czy t e ż l u d n o ś c i ą u t r z y m u j ą c ą s i ę z p r a c y n a r o l i . P o n a d t o n a s i l a ł o s i ę
z r ó ż n i c o w a n i e zawodowe s a m y c h r o b o t n i k ó w — g ł ó w n y m i g a ł ę z i a m i ó w c z e s n e g o
p r z e m y s ł u b y ł y : w ł ó k i e n n i c t w o , p r z e m y s ł chemiczny i garbarstwo, p r z e m y s ł m a ­
s z y n o w y oraz s p o ż y w c z y , t a k ż e d r z e w n y i p o l i g r a f i c z n y . U p o d s t a w k s z t a ł t o w a n i a
s i ę robotniczego sposobu ż y c i a bez w ą t p i e n i a t k w i ą t a k ż e z a c z ą t k i z r a z u ż y w i o ł o ­
wego, p ó ź n i e j b a r d z i e j zorganizowanego r u c h u robotniczego, w y k a z u j ą c e g o p o w i ą ­
z a n i e z m i ę d z y n a r o d o w y m r u c h e m s o c j a l i s t y c z n y m . T e n k o l e j n y , t r z e c i etap k s z t a ł ­
t o w a n i a s i ę k l a s y robotniczej w P r a d z e a u t o r z y k o ń c z ą n a d o n i o s ł y m w y d a r z e ­
n i u — p i e r w s z y c h o b c h o d a c h 1 M a j a (1890 г.), k t ó r e p o c z ą t k o w a ł y m a s o w y r u c h r o ­
botniczy w c a ł y c h C z e c h a c h . R o z w ó j tego r u c h u w okresie 1890-1914 j e s t w t y m
w y p a d k u w y s t a r c z a j ą c y m w y z n a c z n i k i e m czwartego etapu k s z t a ł t o w a n i a s i ę ( e m a n ­
c y p a c j i — t e r m i n ten, m o ż e b l i ż s z y istoty z a g a d n i e n i a , stosuje
konsekwentnie
A . R o b e k i i n n i a u t o r z y ) k l a s y robotniczej P r a g i . W t y m o k r e s i e l u d n o ś ć m i a s t a
p r z e k r a c z a g r a n i c ę 0,5 m i n . U s t a l a s i ę c h a r a k t e r y s t y c z n y s k ł a d s p o ł e c z n y m i a s t a —
stare centralne dzielnice zamieszkuje d r o b n o m i e s z c z a ń s t w o i inteligencja, w bardzo
m a ł y m stopniu w i e l k o p r z e m y s ł o w a k l a s a robotnicza, n a t o m i a s t w i ę k s z a c z ę ś ć p r z e d ­
m i e ś ć zostaje z d o m i n o w a n a w ł a ś n i e p r z e z r o b o t n i k ó w w i e l k o p r z e m y s ł o w y c h (nie­
r z a d k o w 55 do 65% i w i ę c e j — w s t o s u n k u do o g ó ł u l u d n o ś c i c z y n n e j z a w o d o ­
wo). Z a r a z e m n a s t ę p u j e dalsze w e w n ę t r z n e z r ó ż n i c o w a n i e ( p o l a r y z a c j a ) k l a s y r o ­
b o t n i c z e j — w y r a ź n i e w y o d r ę b n i a s i ę m.in. a r y s t o k r a c j a robotnicza
(zburżoaznieli
dělniký)
złożona z m o n t e r ó w i innych wysokokwalifikowanych specjalistów za­
t r u d n i o n y c h w p r z e m y ś l e m a s z y n o w y m i m e t a l o w y m ( w y s o k ą p o z y c j ę w ś r ó d elity
r o b o t n i c z e j m i e l i np. m a j s t r z y w r o d z ą c y m s i ę w t e d y p r z e m y ś l e s a m o c h o d o w y m ) .
J e s t to okres — podobnie j a k n a z i e m i a c h p o l s k i c h ( s z c z e g ó l n i e w K r ó l e s t w i e P o l ­
s k i m ) — n a s i l e n i a a k t y w n o ś c i p o l i t y c z n e j ( R e w o l u c j a 1905-1907, r u c h z w i ą z k o w y ) ,
s p o ł e c z n e j i k u l t u r a l n e j k l a s y r o b o t n i c z e j . A u t o r z y s y n t e z y z a u w a ż a j ą — co z n a j ­
d u j e n a s t ę p n i e odbicie w p o s z c z e g ó l n y c h z r ó ż n i c o w a n y c h t e m a t y c z n i e a r t y k u ł a c h —
i ż b y ł to okres r o z k w i t u zorganizowanego,
instytucjonalnego
życia
społecznego
i k u l t u r a l n e g o r o b o t n i k ó w , i d ą c e g o n i e j a k o w p a r z e ze s t o p n i o w y m z a n i k i e m p r z e ­
n i e s i o n y c h w c z e ś n i e j do ś r o d o w i s k r o b o t n i c z y c h — z n a c z n e j c z ę ś c i
zwyczajów
ludowych.
D o ś ć s z c z e g ó ł o w o pisze n a t o m i a s t o p o c z ą t k a c h e m a n c y p a c j i p r o l e t a r i a t u p r a s ­
k i e g o (w p o ł o w i e X I X w.) A . R o b e k . W c i e k a w y s p o s ó b u k a z u j e on z d e r z e n i e
d w ó c h k u l t u r — m i e s z c z a ń s k i e j (dawne tradycje praskie, swoiste dla d u ż e g o
m i a s t a i jego s p o ł e c z e ń s t w a ) oraz l u d o w e j — w ł a ś n i e w t w o r z ą c y m s i ę w ó w c z a s
ś r o d o w i s k u p r o l e t a r i a c k i m nowego t y p u . W w a r u n k a c h s t y c z n o ś c i z r z e m i o s ł e m
i zachowaniu k o n t a k t ó w z okolicznymi ś r o d o w i s k a m i wiejskimi, z k t ó r y c h w y ­
w i o d ł a s i ę zdecydowanie n a j w i ę k s z a c z ę ś ć r o b o t n i k ó w p r z e m y s ł o w y c h , rodziły s i ę
n o w e w z o r y ż y c i a rodzinnego (np. opartego n a z a s a d z i e swobodnego w y b o r u p a r t ­
n e r a ) , n o w e z w y c z a j e z w i ą z a n e z p r a c ą ( p r z y j ę c i e do g r o n a t o w a r z y s z y p r a c y ,
p e ł n o p r a w n y c h r o b o t n i k ó w ) , ż y c i e m t o w a r z y s k i m i s ą s i e d z k i m , w y p o c z y n k i e m czy
w s p ó l n ą z a b a w ą . A l e np. s t o s u n k o w o l i c z n e ś r o d o w i s k o r o b o t n i k ó w r o l n y c h z a -

�RECENZJE

247

m i e s z k u j ą c y c h o b r z e ż a P r a g i n a d a l p o z o s t a w a ł o w k r ę g u silnego o d d z i a ł y w a n i a
w z o r ó w w i e j s k i c h , ludowych, d ł u ż e j podtrzymywano tam t r a d y c y j n e obyczaje, nor­
m y e t y c z n o - m o r a l n e nie u l e g a ł y tak s z y b k i e m u r o z l u ź n i e n i u , j a k w ś r ó d r o b o t n i ­
k ó w przemysłowych.
A . R o b e k w y o d r ę b n i a t r z y fazy e m a n c y p a c j i s p o ł e c z n o - p o l i t y c z n e j i k u l t u r o ­
w e j r o b o t n i k ó w p r a s k i c h — w sferze ś w i a d o m o ś c i i etosu. W p i e r w s z e j f a z i e r o ­
b o t n i c y u ś w i a d a m i a l i sobie p r z y n a l e ż n o ś ć do o g ó ł u s p o ł e c z n o ś c i c a ł e g o m i a s t a
( b ą d ź t e ż o k r e ś l o n e j d z i e l n i c y ) , a t a k ż e do o k r e ś l o n e j grupy, k t ó r a w y r a ż a ł a w ł a s ­
n y , o d r ę b n y stosunek do W i o s n y L u d ó w . W d r u g i e j fazie w y o d r ę b n i ł y s i ę j u ż r ó ż ­
ne grupy zawodowe — coraz w y r a ź n i e j r e z y g n u j ą c e z form organizacyjnych
i o b y c z a j u c e c h o w e g o , a t a k ż e z r y w a j ą c e stopniowo ze sposobem m y ś l e n i a oraz
w z o r a m i ż y c i a c h a r a k t e r y s t y c z n y m i dla r z e m i e ś l n i k ó w . Natomiast w trzeciej f a ­
zie — d o ś ć charakterystycznej dla p r z e ł o m u X I X i X X w. — narasta ś w i a d o m o ś ć
p r z y n a l e ż n o ś c i r o b o t n i k ó w do g r u p y s z e r s z e j , p o n a d z a w o d o w e j , n a s w ó j s p o s ó b
z o r g a n i z o w a n e j , co w y r a ż a s i ę p o s t a w a m i s o l i d a r n o ś c i o g ó ł u r o b o t n i k ó w ( z b i e ż n o ś ć
losu w s z y s t k i c h n i e m a l r o b o t n i k ó w w w a r u n k a c h kapitalistycznych) oraz z a c z ą t k a ­
m i i n t e r n a c j o n a l i z m u . D r o g ą do w ł a s n e j e m a n c y p a c j i b y ł o t w o r z e n i e o r g a n i z a c j i
i i n s t y t u c j i oraz f o r m z w y c z a j o w y c h s ł u ż ą c y c h r o b o t n i k o m , p o c z ą w s z y od z w y c z a ­
j ó w z w i ą z a n y c h z p r a c ą (np. vstupné;
hierarchia fabryczna; zwyczaj zwany
vana­
ra — s w o i s t a k o n t y n u a c j a z w y c z a j u c e c h o w e g o — n a u k a z a w o d u w
różnych
m i a s t a c h , k s z t a ł t o w a n i e s i ę s o l i d a r n o ś c i i w z a j e m n e j pomocy w z w i ą z k u z p r z y ­
n a l e ż n o ś c i ą do tej s a m e j z a ł o g i itp.), ż y c i e m t o w a r z y s k i m i
domowo-rodzinnym
( ś w i ę t o w a n i e w p r o w a d z e n i a s i ę do m i e s z k a n i a o r a z w e s e l , c h r z c i n ,
pogrzebów,
t a k ż e imienin) oraz w z a j e m n ą p o m o c ą i r o z w i n i ę t y m i k o n t a k t a m i s ą s i e d z k i m i ,
wreszcie z a c z ą t k a m i d z i a ł a l n o ś c i politycznej. Niemal p e ł n ą p a n o r a m ę
złożonego
i bogatego ż y c i a s p o ł e c z n e g o , od lat 60- i 70-tych z c o r a z l e p s z y m s k u t k i e m s a ­
m o d z i e l n i e organizowanego p r z e z s a m y c h r o b o t n i k ó w , p r z e d s t a w i a O. S k a l n i k o w a .
W tej c z ę ś c i s y n t e z y w y r a ż a s i ę n i e m a l c a ł a s p e c y f i k a k u l t u r y r o b o t n i c z e j P r a g i
p r z e ł o m u X I X / X X w. S t o s u n k o w o w c z e ś n i e (w p o r ó w n a n i u np. z p o l s k i m i w i ę k ­
s z y m i o ś r o d k a m i p r z e m y s ł o w y m i ) z a w i ą z u j ą s i ę p i e r w s z e s t o w a r z y s z e n i a robotnicze
(tzw. besedy
o bardzo szerokim zakresie d z i a ł a n i a s p o ł e c z n o - k u l t u r a l n e g o
czy
t e ż odborové
spolky,
będące swoistymi zalążkami ruchu związkowego). Rozwijają
s i ę c o r a z b a r d z i e j s p e c y f i c z n e (inne od c e c h o w y c h c z y t e ż l u d o w y c h ) z w y c z a j e
związane
ze s t o s u n k a m i z a w o d o w y m i ,
miejscem pracy, s ą s i e d z t w e m (ulica —
d o m — osiedle). W ą t e k o d r ę b n o ś c i r o b o t n i c z e j k o n t y n u o w a n y jest w a r t y k u l e po­
ś w i ę c o n y m problematyce rodziny (J. Svobodova, V . Scheufler). W tym obszernym
i w y c z e r p u j ą c y m opracowaniu spotkać się m o ż n a z wieloma i n t e r e s u j ą c y m i zja­
w i s k a m i i z w y c z a j a m i n i e m a l z u p e ł n i e do t e j p o r y n i e b a d a n y m i w Polsce. P r a w i e
j a k relacje o k u l t u r a c h egzotycznych m o ż e m y o d c z y t a ć fragmenty p o ś w i ę c o n e po­
działowi spadku w rodzinach lepiej sytuowanych r o b o t n i k ó w , ż y c i u samotnych
m a t e k i i c h n i e ś l u b n y c h d z i e c i c z y t e ż t o l e r o w a n i u r o d z i n n i e f o r m a l n y c h (tj. ż y ­
j ą c y c h n a hromádce,
na divoko),
wreszcie przebiegowi procesu w y c h o w a n i a dzie­
c i oraz r o z l e g ł e j p r o b l e m a t y c e gier i z a b a w d z i e c i ę c o - m ł o d z i e ż o w y c h . B a r d z o s o l i d ­
n i e i p r z e j r z y ś c i e a u t o r z y z g ł ę b i l i z a g a d n i e n i a typologii r o d z i n r o b o t n i c z y c h , w y ­
boru m a ł ż o n k a , z w y c z a j ó w i o b r z ę d ó w rodzinnych (także dorocznych s p ę d z a n y c h
w gronie r o d z i n y ) , s t o s u n k ó w m i ę d z y c z ł o n k a m i r o d z i n y b l i ż s z e j i d a l s z y m i k r e w ­
nymi.
B a r d z o i s t o t n y m e l e m e n t e m w z b o g a c a j ą c y m s y n t e z ę jest r o z d z i a ł p o ś w i ę c o n y
p i e ś n i o m f u n k c j o n u j ą c y m w ś r o d o w i s k u r o b o t n i c z y m P r a g i ( J . M a r k i ) . A u t o r do­
w i ó d ł — p o s ł u g u j ą c się szeregiem p r z y k ł a d o w y c h p i e ś n i — ż e ruch ś p i e w a c z y czy
z m i e n i a j ą c y się z czasem repertuar w y r a ż a ł w p e ł n i o d r ę b n o ś ć klasy robotniczej.
S z c z e g ó l n i e j s z y n a c i s k p o ł o ż o n o n a p i e ś n i protestu oraz p i e ś n i r e w o l u c y j n e ( w a r t o
w s p o m n i e ć o znacznej p o p u l a r n o ś c i w ś r ó d praskiego proletariatu p i e ś n i „ C z e r w o -

�248
ny

RECENZJE

Sztandar"), bliżej

chu

scharakteryzowano

narodziny i r o z w ó j

zorganizowanego

ru­

sposób

i przedstawienia

za­

chóralnego.
Niemal

gadnień

wzorcowy,

bliski ideału

jest

opracowania

z zakresu kultury materialnej. P o c z ą w s z y

( c h a r a k t e r y s t y c z n e kolonie
cyficzne

budynki

robotnicze

z zewnętrznymi

prezentacja kilku

typów

wnętrz)

od w a r u n k ó w

np. M r a z o v k a , domy

klatkami schodowymi

czynszowe,
—

i rozwoju form odzieży

mieszkaniowych,

tzw.

w tym

spe­

pavlačový

(codziennej i

dom,

odświętnej,,

roboczej, o k a z j o n a l n e j , t a k ż e d z i e c i ę c e j ) , a s k o ń c z y w s z y n a sposobie ż y w i e n i a ( p r z y ­
gotowanie

posiłków

nie

poprzednich częściach

jak w

zmienność

codziennych

wytworów

i świątecznych,
syntezy

przykładowe

autorzy w

pełni

m a t e r i a l n y c h w czasie, r o z m a i t o ś ć

jadłospisy).

prezentują

Podob­

dynamiczną

f o r m , czas p o j a w i a n i a się;

i upowszechniania.
Ostatnią
życia

część

syntezy

stanowi

i obyczajach r o b o t n i k ó w

liki

burżuazyjnej.

ważniejszych

Jest

to

zagadnień.

zarys

Pragi w

artykuł

dość

Właściwie

zmian,

jakie

dokonały

się

okresie m i ę d z y w o j e n n y m ,
skrótowo,

trzeba

go

szkicowo

traktować

w

w

sposobie-

dobie

ujmujący

jako w s t ę p

repub­

większość

do

dalszych:

p o g ł ę b i o n y c h b a d a ń , b y ć m o ż e drugiej c z ę ś c i omawianej tu syntezy.
W

c a ł o ś c i p r a c y nie d o p a t r u j ę

konstrukcji

opracowania,

łeczno-kulturowa
Odczuwam
ne

jednakże

zagadnienia

także

klasy

się jakichś większych

postawienia
robotniczej)

zagadnienia
czy

wykorzystania

po l e k t u r z e c a ł o ś c i p e w i e n

związane

ze

zmianami

z wierzeniami i religijnością.

błędów

głównego

niedosyt.

spo-

materiałów

źródłowych.

Nie zostały

wyodrębnio­

światopoglądowymi

Część

i w a d , np. co do?

(emancypacja

i

wiedzą

robotników,,

z a l e d w i e tej p r o b l e m a t y k i z n a l a z ł a

żyw­

sze odbicie ( z w y c z a j e rodzinne, doroczne).
Istotnym
i

walorem

syntezy

jest

natomiast

ukazanie

—

w

sposób

p r z y w y k o r z y s t a n i u bogatej i k o n o g r a f i i —• d y n a m i k i k s z t a ł t o w a n i a

ności

k u l t u r y r o b o t n i c z e j . Z a r a z e m sporo

kulturowych
całkowicie

i

ważniejszych

wyjaśniono

powiedziano

czynnikach warunkujących

mechanizm

powstania

autorytetów

—

tak istotnych,

gdy

wątpliwości.
chcemy

zmien­

selekcji

przemiany. C z y

i przekształcania

robotniczej? W tym miejscu m o ż n a m i e ć wiele
zagadnień

o procesach

przystępny-

się i

treści"

jednakże

się kultury

klasy-

W ł a ś c i w i e nie pod jeto»

głębiej

ujmować

problema­

t y k ę s e l e k c j i t r e ś c i k u l t u r o w y c h . D o ś ć c z ę s t o p a d a j ą t e ż w p r a c y zbyt suche,
nie

powiedzieć

ogólnikowe,

stwierdzenia

dowych

(szczególnie

badaczy

z o ś r o d k a praskiego

rezultat

jest

większości
szym

niż

X X w.). B y ć m o ż e ,

musimy

Można

z powodzeniem

Pragi

służyć

minionej

rzeczywistości)

analizom

tynuowanie

prac nad podobną

wojennych

charakteryzujących

syntezą
się

iż wiedza

jest n i e z w y k l e

(poza s t w i e r d z e n i a s t a n u f a k t y c z n e g o ,

bogata

porównawczym,
możliwie

teoretycznym.

znacznej

i w

najbliż­

najbliższego

Konieczne

odmiennymi

osiągniętyo

a także
wydaje

dla okresu m i ę d z y w o j e n n e g o

zupełnie

lu­

ż e n a u s t a l e n i a , teoretyczne-

powiedzieć,

studiom

żeby-

zwyczajów

jeszcze t r o c h ę p o c z e k a ć . N i e m n i e j

zadowalający.

d z i e d z i n k u l t u r y robotniczej

czasie m o ż e

sięgającym
nej

więcej

na p o c z ą t k u

o zaniku znacznej części

głębiej

obiektyw­
się

kon­

oraz lat

po­

warunkami ustrojowymi.

W p r z y s z ł o ś c i p r z y n i e ś ć to m o ż e r e z u l t a t co n a j m n i e j z a d o w a l a j ą c y — o ile

syste­

matycznie i konsekwentnie kontynuowane b ę d ą badania zespołowe.
Andrzej

COLIN

M. T U R N B U L L ,

„Książkę
nienawiści..."
b u l l a Ikowie

tę poświęcam
Zaskakująco
ludzie

gór.

Ikowie

ludzie

plemieniu

gór,

Ików,

brzmi p o c z ą t k o w y

Stawarz

W a r s z a w a 1980, P I W ss. 242.

do k t ó r y c h
fragment

nauczyłem
książki

s i ę nie

Colina

M.

żywić
Turri-

P o z y c j ę t ę p r e z e n t u j ę ze w z g l ę d u n a p r z e d s t a w i o n e w

niej

�RECENZJE

249

przez autora w y n i k i z dwuletniej obserwacji z a c h o w a ń I k ó w , u j a w n i a j ą c e m e c h a ­
nizmy społeczne, wedle k t ó r y c h rozwija s i ę kultura w m a ł y c h grupach plemiennych
C z a r n e j A f r y k i . W p r o w a d z a c z y t e l n i k a w ś w i a t p l e m i e n i a , d o ś ć jego z d a n i e m
n i e t y p o w e g o , bo f u n k c j o n u j ą c e g o w s t w o r z o n y m p r z e z siebie s y s t e m i e
wartości,
k t ó r e g o h i e r a r c h i a nie p r z y p o m i n a p o r z ą d k u , do j a k i e g o p r z y w y k l i ś m y . J e s t to j e d ­
n o c z e ś n i e , j a k o k r e ś l a T u r n b u l l , „podróż w poszukiwaniu zasadniczych cech ludz­
k i c h " (s. 7), k t ó r e s t a r a s i ę p o k a z a ć n a p r z y k ł a d z i e p l e m i e n i a I k ó w . „ I k o w i e nie
b y l i m y ś l i w y m i , t y l k o r o l n i k a m i , i c h w i o s k i g ó r s k i e d o s t a r c z a ł y b a r d z o lichego,
s c h r o n i e n i a , p o ż y w i e n i e n i e n a d a w a ł o s i ę do j e d z e n i a po p r o s t u dlatego, ż e stalego b r a k o w a ł o , a l u d z i e o k a z a l i s i ę t a k n i e ż y c z l i w i , n i e m i ł o s i e r n i , n i e g o ś c i n n i i n i e ­
u ż y c i , ż e t r u d n o o g o r s z y c h " (s. 20). Z p r e z e n t o w a n y m p o g l ą d e m t r u d n o s i ę zgo­
d z i ć , ale w p r z e d m o w i e do k s i ą ż k i j e j autor u p r z e d z a : „ W i ę k s z o ś ć c z y t e l n i k ó w
p e w n o nie zechce u w i e r z y ć , ż e m o ż e m y u p a ś ć t a k nisko, j a k I k o w i e , a p r z e c i e ż ,
z d a r z a s i ę to w i e l u l u d z i o m , i to z m n i e j w a ż n y c h p o w o d ó w . S p r a w ę t ę z r e s z t ą
pozostawiam
do r o z s t r z y g n i ę c i a s a m y m c z y t e l n i k o m , m o j a r e l a c j a p r z e d s t a w i a
I k ó w , l u d z i g ó r , i i c h w a l k ę o p r z e t r w a n i e " , (s. 2).
K s i ą ż k a Ikowie
ludzie gór p o k a z u j e k u l t u r ę g ó r s k i e g o p l e m i e n i a a f r y k a ń s k i e ­
go, ż y j ą c e g o n a g r a n i c y p o m i ę d z y K e n i ą a U g a n d ą p o s ł u g u j ą c e g o s i ę r z a d k i m n a '
C z a r n y m L ą d z i e j ę z y k i e m iketot &gt;. I k o w i e b y l i w i e l o k r o t n i e n a m a w i a n i p r z e z Ugan­
dy j s k i e c z y n n i k i r z ą d o w e , k t ó r y m a d m i n i s t r a c y j n i e podlegali, do opuszczenia z a ­
s i e d l a n y c h p r z e z siebie z i e m . U w a ż a n o b o w i e m , ż e n a t y c h g ó r s k i c h o b s z a r a c h ,
gdzie p a n u j e w i e c z n a susza, t r u d n o s i ę w y ż y w i ć i po l u d z k u e g z y s t o w a ć . J e d n a k ż e
„ I k o w i e , ż y j ą c y w s w o j e j s k a l i s t e j g ó r s k i e j fortecy, t r a k t u j ą g ó r y j a k o w y ł ą c z n ą
w ł a s n o ś ć . L u d z i e i g ó r y n a l e ż ą do siebie i s ą ze s o b ą z w i ą z a n i w s p o s ó b n i e r o z e r ­
w a l n y . [...] I k o w i e bez g ó r n i e b y l i b y I k a m i , podobnie j a k g ó r y bez I k ó w (...)
I w s p ó ł i s t n i e j ą t a k , g ó r y i I k o w i e , z l e w a j ą c s i ę w j e d n ą c a ł o ś ć " (s. 18). N a ż y c i e
z a r a b i a j ą g a r n c a r s t w e m i ... g r a b i e ż ą . G ł ó w n y m i c h z a j ę c i e m , j a k t w i e r d z i autor,,
jest j e d n a k s t a ł e p o s z u k i w a n i e ż y w n o ś c i . W o r g a n i z a c j i p l e m i e n n e j nie m a j ą w ł a d z y
c e n t r a l n e j a n i ś r o d k ó w p r z y m u s u , ale z a w s z e t r z y m a j ą s i ę r a z e m . С. M . T u r n ­
bull starał s i ę u c z e s t n i c z y ć w ż y c i u I k ó w , p r z y g l ą d a j ą c s i ę d o k ł a d n i e i c h codzien­
n y m z a c h o w a n i o m . P o c z ą t k o w o n i e a k c e p t o w a n o jego o b e c n o ś c i , co p r z e j a w i a ł o ,
się z ich strony z ł o ś l i w o ś c i ą , k r a d z i e ż ą , d r w i n ą , i r o n i ą ; kiedy jednak został p r z y ­
j ę t y spokojnie m ó g ł p r o w a d z i ć swoje obserwacje. Bycie z n i m i o z n a c z a ł o d l a .
T u r n b u l l a p o z n a n i e n i e d o s t a t k ó w i k ł o p o t ó w I k ó w n a w ł a s n e j s k ó r z e i dlatego b y ł ;
p ó ź n i e j n a z y w a n y p r z e z n i c h ikebamem, c z y l i p r z y j a c i e l e m I k ó w .
K s i ą ż k a jest w i e r n ą r e l a c j ą С . M . T u r n b u l l a z p o b y t u w A f r y c e w ś r ó d m a ł e j '
s p o ł e c z n o ś c i p l e m i e n n e j . C e l e m a u t o r a jest zbadanie, w j a k i s p o s ó b p o w s t a j ą s p e ­
c y f i c z n e s y s t e m y s p o ł e c z n e i j a k i e s ą i c h s k u t k i . W y c h o d z i on z z a ł o ż e n i a , ż e „ j e d ­
n y m z c e l ó w antropologii jest o d k r y w a n i e p o d s t a w o w y c h z a s a d o r g a n i z a c j i s p o ł e c z ­
n e j , t o t e ż m a ł e g r u p y s p o ł e c z n e i d e a l n i e s i ę do tego n a d a j ą , a i m b a r d z i e j s ą
odosobnione, t y m l e p i e j " (s. 11). C h o d z i m u przede w s z y s t k i m o o d k r y c i e t y c h z a s a d i z a p r e z e n t o w a n i e i c h w r e l a c j i do c y w i l i z o w a n e g o ś w i a t a . W b a d a n i a c h
s w y c h autor k s i ą ż k i z a s t o s o w a ł ( n a z w a n ą p r z e z siebie) „ m e t o d ę o b i e k t y w n e j o b - ,
s e r w a c j i " . J e d n a k ż e c z y t a j ą c t ę l e k t u r ę m o ż n a spostrzec, ż e tego o b i e k t y w i z m u
T u r n b u l l nie z a c h o w u j e . Jego z d a n i e m „ w s z e l k i e opisy i n n y c h l u d z i , innego s p o - .
sobu ż y c i a m u s z ą b y ć do p e w n e g o s t o p n i a s u b i e k t y w n e , z w ł a s z c z a j e ś l i — j a k :
w p r z y p a d k u antropologa — b i e r z e s i ę w t y m ż y c i u u d z i a ł " (s. 9). P r z y c z y n ę ,
p o w s t a w a n i a o k r e ś l o n y c h z a c h o w a ń T u r n b u l l upatruje jednostronnie w t r u d n y c h
w a r u n k a c h z e w n ę t r z n y c h . N i e w n i k a w i s t o t ę z a o b s e r w o w a n y c h p r z e z siebie z j a - .
w i s k i dlatego w n i o s k i , k t ó r e w y c i ą g a z p o c z y n i o n y c h b a d a ń , s ą n i e p e ł n e . N i e -

1

J e s t to j ę z y k , k t ó r y m
w innych częściach Afryki.

posługują

s i ę w A f r y c e t y l k o I k o w i e . N i e jest znanym

�250

RECENZJE

w y k o r z y s t u j e i n f o r m a t o r ó w s t a r s z y c h w i e k i e m , aby d o k ł a d n i e j p o z n a ć
histerię
I k ó w . U w a ż a , ż e u z y s k a n i e m a t e r i a ł u tego t y p u b y ł o b y bardzo t r u d n e , g d y ż I k o ­
w i e s ą s k r y c i , t a j e m n i c z y , nie l u b i ą w s p o m i n a ć i k ł a m i ą . N i e m n i e j j e d n a k „ p r z e ­
t r w a ł y p o z o s t a ł o ś c i d a w n y c h z w y c z a j ó w , t r a d y c j i i w i e r z e ń I k ó w oraz i c h w ł a s n y c h ,
u s t n y c h p r z e k a z ó w " (s. 234). A u t o r o w i z a r z u c i ć m o ż n a , ż e w tej k s i ą ż c e zbyt m a ł o
o t y m m ó w i , nie p o k a z u j ą c w c a ł o ś c i tego, co u d a ł o m u s i ę d o w i e d z i e ć o p r z e ­
s z ł o ś c i badanego p l e m i e n i a .
P o d e j m u j ą c p r a c ę b a d a w c z ą n a d I k a m i autor z d a j e sobie s p r a w ę , ż e : „ j e d n y m
z n a j t r u d n i e j s z y c h z a d a ń antropologa p r a c u j ą c e g o w t e r e n i e jest n a w i ą z a n i e dob­
rych i przyjaznych s t o s u n k ó w z ludźmi, w ś r ó d których będzie mieszkał, a nieprzy­
c h y l n e n a s t a w i e n i e z p e w n o ś c i ą nie u ł a t w i m u p o z y s k a n i e i c h ż y c z l i w o ś c i " (s. 11).
M y ś l ę , że T u r n b u l l o w i u d a ł o się p o r o z u m i e ć z I k a m i , ale w n i o s k i i komentarze
i c h z a c h o w a ń nie s ą w y r a z e m i c h z r o z u m i e n i a . W sposobie p r o w a d z e n i a b a d a ń
p r z y p o m i n a on nieco B r o n i s ł a w a M a l i n o w s k i e g o , k t ó r y s z c z e g ó l n i e i s t o t n ą u w a g ę
p r z y k ł a d a ł do o d p o w i e d n i c h w a r u n k ó w d l a e t n o g r a f i c z n e j p r a c y t e r e n o w e j . Z a ­
r ó w n o M a l i n o w s k i , j a k i T u r n b u l l r o z u m i e l i to j a k o c a ł k o w i t e n i e m a l o d c i ę c i e s i ę
od t o w a r z y s t w a b i a ł y c h l u d z i i m o ż l i w i e n a j b l i ż s z y k o n t a k t z t u b y l c a m i , co w r z e ­
c z y w i s t o ś c i m o ż n a o s i ą g n ą ć o b o z u j ą c w d a n y c h ( w y b r a n y c h p r z e z siebie) w i o s ­
k a c h *. M a l i n o w s k i p r o p o n o w a ł , a b y b a d a n i e m o b j ą ć c a ł o ś ć k u l t u r y p l e m i e n n e j
w e w s z y s t k i c h j e j a s p e k t a c h i „ p e w n a logiczna z a w a r t o ś ć i r o z s ą d e k o b o w i ą z u j ą c e
w o b r ę b i e k a ż d e g o a s p e k t u k u l t u r y p r o w a d z i ć r ó w n i e ż b ę d ą do p o w i ą z a n i a i c h
w j e d n ą z w a r t ą c a ł o ś ć " T u r n b u l l a n a l o g i c z n i e odbiera k u l t u r ę p l e m i e n n ą , c h c ą c
j e d n o c z e ś n i e p o k a z a ć z a s a d y t w o r z e n i a o r g a n i z a c j i s p o ł e c z n e j w odniesieniu do
s p o ł e c z n o ś c i c y w i l i z o w a n e j . Jego k s i ą ż k a pokazuje, w j a k i s p o s ó b byt o k r e ś l a
ś w i a d o m o ś ć , p r z y c z y m byt r o z u m i a n y jest j a k o s f e r a w a r u n k ó w z e w n ę t r z n y c h ,
m a t e r i a l n y c h . T u r n b u l l daje p r z e w a g ę w a r t o ś c i u j ą c y m s ą d o m o c z ł o w i e k u n a d
rozumieniem konkretnego c z ł o w i e k a . W i d z i przede w s z y s t k i m z ł e strony I k ó w ,
u w a ż a j ą c , ż e , j e ś l i i s t n i e j e j a k a ś z a s a d n i c z a c e c h a l u d z k a , to jest n i ą z a k ł a m a n i e "
(s. 21). P l e m i ę to p o k a z u j e w i c h c e l a c h i z a d a n i a c h , p r z y c z y m n i e s p r a w d z a , czy
w y n i k a j ą one z tego, k i m jest c z ł o w i e k w i c h w ł a s n y m r o z u m i e n i u . Neguje h u m a ­
nitarne w a r t o ś c i ś w i a t a I k ó w : „ w p o r ó w n a n i u z l u d ź m i z w i e r z ę t a w y p a d a j ą lepiej
i m o ż e m y u n i c h z n a l e ź ć d u ż o w i ę c e j o w y c h c e c h l u d z k i c h n i ż u I k ó w " (s. 20).
R o z p a t r u j e i c h w k o n t e k ś c i e p r z y j ę t e g o p r z e z siebie s y s t e m u p r z e t r w a n i a . J e s t to
p r z y c z y n ą u n i e m o ż l i w i a j ą c ą m u w ł a ś c i w e , w e d ł u g mnie, zorientowanie się, c z y m
te w a r t o ś c i s ą d l a s a m y c h I k ó w i w j a k i s p o s ó b t k w i ą w i c h k u l t u r z e . P r z y z n a ć
t r z e b a , ż e autor c z y n i w y s i ł e k , by to z a p r e z e n t o w a ć , ale dostosowuje t a m t ą r z e ­
c z y w i s t o ś ć (to z n a c z y I k ó w ) do s w o i c h k o n s t r u k c j i m y ś l o w y c h , co m o ż e b u d z i ć
z a s t r z e ż e n i a . С. M . T u r n b u l l b a d a j ą c specyficzne f o r m y ż y c i a I k ó w , n a r z u c o n e —
j a k t w i e r d z i — p r z e z w a r u n k i z e w n ę t r z n e , dostrzega, ż e , „ I k o w i e w y z b y l i s i ę w s z e l ­
k i c h z b ę d n y c h o b c i ą ż e ń — m a m t u n a m y ś l i w ł a ś n i e te « i s t o t n e » w a r t o ś c i , j a k r o ­
d z i n a , w s p ó ł p r a c a , w i a r a , m i ł o ś ć , n a d z i e j a [...] — z tego prostego powodu, ż e w i c h
s y t u a c j i w a r t o ś c i te u t r u d n i a ł y p r z e t r w a n i e " (s. 236). Z d a n i e m a u t o r a s y s t e m p r z e ­
t r w a n i a jest w t e j s p o ł e c z n o ś c i n a j i s t o t n i e j s z y w f o r m o w a n i u i c h m o d e l u ś w i a t a .
T o z n a c z y w s z e l k i e p r z e j a w y ż y c i a — ż y c i a s p o ł e c z n e g o i w s z y s t k i e g o , co m o ż e s i ę
n a nie s k ł a d a ć . S y s t e m t e n o b j a w i a s i ę u I k ó w t y m , ż e „ w t y m s z c z e g ó l n y m spo­
ł e c z e ń s t w i e istnieje p r ó c z j ę z y k a jedyna w s p ó l n a w a r t o ś ć , k t ó r e j I k o w i e t r z y m a j ą
s i ę k u r c z o w o , a m i a n o w i c i e ngag, ż y w n o ś ć [...]. W a r t o ś ć t ę j a s n o o k r e ś l a j ą s a m i
I k o w i e w codziennych rozmowach, w zasadach b ę d ą c y c h p o d s t a w ą m y ś l i i c z y n ó w .
J e s t to j e d y n e k r y t e r i u m , j a k i m m i e r z ą dobro i z ł o , s ł u s z n o ś ć i b r a k s ł u s z n o ś c i "

г

Por. B . M a l i n o w s k i ,
" W a r s z a w a 1981.
T a m ż e , s. 34.
3

Argonauci

Zachodniego

Pacyfiku,

[w:] Dzieła,

t. 3,

�RECENZJE

251

(s. 109). W y d a j e m i s i ę , ż e T u r n b u l l u o g ó l n i a s w o j e s ą d y m i e r z ą c w s z y s t k o , co
•dotyczy I k ó w , w k a t e g o r i a c h e k o n o m i c z n y c h . C z y m o ż e to b y ć p r a w d z i w e i p e ł n e
s p o j r z e n i e antropologa? C z y w t a k i m w y p a d k u , nie u w z g l ę d n i a j ą c r ó ż n i c w w i ­
dzeniu ś w i a t a przez B i a ł y c h i Czarnych, m o ż n a w y d a w a ć o I k a c h takie s ą d y ?
A u t o r z a p o m i n a p r z y tej o k a z j i o ł a c i ń s k i m s t w i e r d z e n i u , ż e Вопит
est quod
omnia
appetunt,
c z y l i d o b r e m jest to, czego w s z y s c y p r a g n ą , c z y nie n a l e ż a ł o w i ę c z a ­
s t a n o w i ć s i ę g ł ę b i e j n a d p o j ę c i a m i dobra i z ł a w k u l t u r z e I k ó w ? M o ż e w ł a ś n i e
w t e d y k o ń c o w e w n i o s k i b y ł y b y c i e k a w s z e i b a r d z i e j m o ż l i w e do p r z y j ę c i a .
Ikowie są „produktem postępu", jak u w a ż a Turnbull, „zmiana, jaka w nich
z a s z ł a , b y ł a w y n i k i e m w k r o c z e n i a c y w i l i z a c j i do A f r y k i " (s. 235) i w s z y s c y , j a k
s ą d z i , zmierzamy w t y m s a m y m k i e r u n k u — za w s z e l k ą c e n ę p r z e t r w a ć . Autor
n i e m ó w i w s w o j e j k s i ą ż c e , j a k a c y w i l i z a c j a o d c i s n ę ł a s w o j e p i ę t n o n a I k a c h . J e s t to
w k o ń c u s p o ł e c z n o ś ć o d i z o l o w a n a od ś w i a t a . M ó w i ą c w t e n s p o s ó b jest n i e k o n ­
s e k w e n t n y w s t o s u n k u do w c z e ś n i e j s z y c h , w ł a s n y c h w y w o d ó w , ż e p r z e d e w s z y ­
s t k i m w a r u n k i z e w n ę t r z n e ( n i e d o s t ę p n o ś ć t e r e n u , c i ą g ł a susza) k s z t a ł t u j ą z a c h o ­
w a n i a i c h a r a k t e r tej s p o ł e c z n o ś c i . C z y w s z y s c y z m i e r z a m y w t y m s a m y m k i e ­
r u n k u co I k o w i e ? N a l e ż a ł o b y s i ę z a s t a n o w i ć , czy p r z e d s t a w i o n a p r z e z T u r n b u l l a
p r a w d a o I k a c h jest p r z e z nas do p r z y j ę c i a . N i e m n i e j j e d n a k w p e w n y m s t o p n i u
m o ż n a się z nim zgodzić. C z ł o w i e k o w i jako w ł a ś c i w e m u t w ó r c y kultury p o w a ż n i e
zagraża alienacja jako konsekwencja przewagi kategorii „mieć" nad „być" — k o n ­
sekwencja nastawienia konsumpcyjnego w s p ó ł c z e s n e j kultury. J e d n y m z zasad­
n i c z y c h ź r ó d e ł t y c h z a g r o ż e ń jest z a p e w n e p r ó b a oddzielenia k u l t u r y od r e l i g i i
i r e d u k c j i j e j do z a c h o w a ń czysto p s y c h o l o g i c z n y c h .
С. M . T u r n b u l l nie p o d k r e ś l a w a g i d u c h o w e j k u l t u r y I k ó w t w i e r d z ą c , ż e w i e ­
rzenia religijne p o d p o r z ą d k o w a n e są t a k ż e systemowi przetrwania. Nie w y r a ż a j ą
oni w i a r y w p r a k t y k a c h religijnych, r y t u a l n y c h czy o b r z ę d o w y c h . P r z e j a w i a j ą s i ę
o n e w e w s p ó l n y c h p o g l ą d a c h n a ż y c i e . U w a ż a m , ż e nie m a p r a w d z i w e j k u l t u r y
b e z w ą t k ó w r e l i g i j n y c h , j e ś l i n a t o m i a s t s i ę j e w y e l i m i n u j e , p o w r a c a j ą w postaci
pseudoreligijnej.
C h ę ć p r z e t r w a n i a , w o l a ż y c i a ( c h o ć j e d n a k autor n i e w y j a ś n i a , j a k i m a j ą one
s e n s d l a I k ó w ) p r z y p o r z ą d k o w a n e w e d ł u g T u r n b u l l a s y s t e m o w i , nie o d w z o r o w u j ą
w p e ł n i p r a w d z i w y c h p o s t a w c z ł o w i e k a . D a w n o t e m u p o w i e d z i a n o j u ż , ż e nie
s a m y m c h l e b e m ż y j e c z ł o w i e k . . . O s o b a , k t ó r a p r z e s t a j e m i e ć potrzeby d u c h o w e , z a ­
t r a c a w ł a s n e c z ł o w i e c z e ń s t w o , staje s i ę m a s z y n ą bez u c z u ć i s u m i e n i a . T u r n b u l l
m ó w i o systemie p r z e t r w a n i a w sensie biologicznym. T a k i p u n k t widzenia nie p r z e k o n y w u j e , bo z a s p o k a j a n i e t y l k o tego r o d z a j u potrzeb p r o w a d z i do r e g r e s u k u l ­
t u r y . W y d a j e m i s i ę , ż e w p r e z e n t o w a n e j k s i ą ż c e a u t o r ocenia I k ó w p r z y k ł a d a j ą c
w ł a s n e n o r m y i j e d n o c z e ś n i e nie u w z g l ę d n i a , ż e w „ k a ż d e j k u l t u r z e w a r t o ś c i s ą
n i e c o r ó ż n e , l u d z i e d ą ż ą do r ó ż n y c h c e l ó w , k i e r u j ą s i ę r ó ż n y m i i m p u l s a m i , t ę s k n i ą
za różnymi formami szczęścia" .
4

С. M . T u r n b u l l g ł o s i p o g l ą d , ż e „ I k o w i e u c z ą nas, ż e c z ł o w i e k m o ż e s t r a c i ć
c h ę ć do d o k o n y w a n i a w y b o r u " (s. 236). J e s t to niezgodne z k o n s y t u c j ą c z ł o w i e k a :
t e n k t o nie d o k o n u j e w y b o r u , t e ż w y b o r u m u s i d o k o n a ć ; b r a k d e c y z j i jest d e c y z j ą
n a b r a k w y b o r u . M o ż n a w i ę c p r z y p u s z c z a ć , ż e u I k ó w d z i a ł a j ą t y l k o proste m e ­
c h a n i z m y — w a l k a o ż y c i e i p r z e t r w a n i e . A u t o r a j e d n a k nie s t a ć n a s ł o w a w y ­
j a ś n i e n i a , dlaczego s a m y m I k o m t a k n a t y m p r z e r w a n i u z a l e ż y — c z y c h o d z i i m
0 z a c h o w a n i e g a t u n k u ? S t w i e r d z a n a t o m i a s t , ż e „ c z ł o w i e k odarty ze w s z y s t k i e g o ,
co z b ę d n e ( m y ś l i t u o I k a c h ) , u k a z u j e s i ę w s w o j e j n a g i e j , p i e r w o t n e j p o s t a c i
1 w s p o s ó b r ó w n i e p i e r w o t n y w a l c z y o p r z e t r w a n i e " (s. 20). Z a s t a n a w i a j ą c e jest to
n a ile, p r z y tego t y p u b a d a n i a c h , m a m y p r a w o w y c i ą g a ć t a k o g ó l e w n i o s k i i j a k
dalece m o ż e m y b y ć przekonani o ich p r a w d z i w o ś c i . W y d a j e m i s i ę bowiem, że
4

Tamże,

s. 35.

�252

RECENZJE

T u r n b u l l p o z b a w i a I k ó w i c h d u c h o w e j a u t o n o m i i , co jest niedopuszczalne. „ I k o w i e w y r z e k l i s i ę wszelkiego zbytku w i m i ę indywidualnego przetrwania i w rezultacie
p r z e t r w a ł o p l e m i ę bez ż y c i a , bez n a m i ę t n o ś c i i bez c z ł o w i e c z e ń s t w a " (s. 236). N i e
s ą d z ę , by s a m i I k o w i e mogli z g o d z i ć s i ę z t a k i m p o g l ą d e m . M o ż e w i ę c n a l e ż y
o d w r ó c i ć s y t u a c j ę , ż e to w ł a ś n i e s a m С . M . T u r n b u l l jest k o n s u m p c j o n i s t ą i m a
p r z e d s o b ą f a t a l i s t y c z n ą w i z j ę ś w i a t a ? W e ź m y n p . pod u w a g ę fakt, ż e s k o r o I k o m
p r o p o n o w a n o lepsze ziemie do z a s i e d l e n i a , a m i m o to p o s t a n o w i l i n a t y c h s t a ­
r y c h , „ w ł a s n y c h " p o z o s t a ć , to w ł a ś n i e w t y m m o m e n c i e o c o ś innego i m c h o d z i ł o .
M i m o j e d n a k k o n t r o w e r s j i , k t ó r e w e d ł u g m n i e b u d z i t a k s i ą ż k a , w a r t o do n i e j
z a j r z e ć i p r z e c z y t a ć . P o r u s z a ona o p i s a m i z ż y c i a I k ó w — j e s t r e k o n s t r u k c j ą i c h
codziennych czynności. Wnosi i n t e r e s u j ą c y p o g l ą d na s p r a w ę b a d a ń empirycznych
w terenie. P o k a z u j e c i e k a w e w ą t k i z ż y c i a p l e m i o n af try k a ń s k i c h . Z a w i e r a m a ł y
s ł o w n i k w y r a ż e ń i z w r o t ó w w j ę z y k u iketot, k t ó r y o p r a c o w a ł С. M . T u r n b u l l
podczas s w o i c h b a d a ń . J e s t j e d n o c z e ś n i e d o b r ą l e k t u r ą u z u p e ł n i a j ą c ą w p o z n a w a ­
niu kultury s p o ł e c z e ń s t w plemiennych.
Maria

LOU

TAYLOR,

Mourning

dress.

A

costume

and

social

history,

Idékowska

L o n d o n 1983,

ss. 327, r y e . 160.
W angielskiej kostiumologii u k a z a ł o s i ę wiele monografii z a g a d n i e ń s z c z e g ó ł o ­
w y c h p o ś w i ę c o n y c h np. u b i o r o m z a w o d o w y m , s p o r t o w y m , w e s e l n y m , d z i e c i n n y m
c z y b i e l i ź n i e . T a obszerna k s i ą ż k a , n a p i s a n a p r z e z e t n o g r a f k ę , w y c h o d z i z n a c z n i e
p o z a opis ż a ł o b n e j garderoby. A u t o r k a r o z p o c z y n a od p r z e d s t a w i e n i a
rytuałów
i funkcji s p o ł e c z n y c h p o g r z e b ó w w Europie. Interesuje s i ę przy t y m z a r ó w n o
ikonografią, jak przepisami przeciwzbytkowymi i wzmiankami archiwalnymi o ce­
n a c h p o g r z e b ó w . Z n a l a z ł a ona n a j s t a r s z e dane o p o g r z e b a c h z X I I w. i s z c z e g ó ł o ­
w e p r z e p i s y co do sposobu i c h o d p r a w i a n i a z X V w . D o tego t e m a t u w r a c a u k a ­
z u j ą c stroje ż a ł o b n e s p r z e d X V I I w . N a o g ó ł s t r o j e te b y ł y b i a ł e l u b c z a r n e , n i e ­
k i e d y ł ą c z o n o te d w a k o l o r y . O b s z e r n y m a t e r i a ł i k o n o g r a f i c z n y z o k r e s u od X I V
do X V I w . a u t o r k a u z u p e ł n i a l i c z n y m i opisami. . N a s z c z e g ó l n ą u w a g ę z a s ł u g u j e
r o z d z i a ł I I , w k t ó r y m r o z w a ż a ona s y t u a c j ę s p o ł e c z n ą w d o w y n a c a ł y m ś w i e c i e .
P r z y t a c z a z n a n e r a c z e j i n f o r m a c j e o p o ł o ż e n i u w d ó w w I n d i a c h i m n i e j znane —
z C z a r n e j A f r y k i i I r a n u . S t a r a s i ę p r z y t y m d o p r o w a d z i ć do u o g ó l n i e ń . D o t a k i c h
n a l e ż y np. ustalenie k o n i e c z n o ś c i odczekiwania w d o w y z p o w t ó r n y c h zamążpójścierrt
przez ściśle o k r e ś l o n y w e wszystkich kulturach europejskich i pozaeuropejskich
okres.
B o g a t s z y m a t e r i a ł k o s t i u m o l o g i c z n y pochodzi dopiero z c z t e r e c h o s t a t n i c h s t u ­
leci. T u a u t o r k a p r z e d s t a w i a j u ż r ó ż n e etapy ż a ł o b y i p ó ź n i e j s z e j p ó ł ż a ł o b y w r ó ż ­
n y c h k r ę g a c h s p o ł e c z n y c h od d w o r ó w k r ó l e w s k i c h do w i e ś n i a k ó w i g ó r n i k ó w .
W y l i c z a ona t a k ż e r o d z a j e t k a n i n o d z i e ż o w y c h i w e l o n ó w . I c h n a z w y o p r a c o w a ł a
w kilkudziesięciu -hasłach s ł o w n i k o w y c h . P r z y k ł a d y s t r o p ó w żałobnych pochodzą
p r z e w a ż n i e z Wielkiej Brytanii, k r a j ó w Europy Zachodniej i A m e r y k i . Bardziej
f r a g m e n t a r y c z n e dane p o c h o d z ą z F i n l a n d i i c z y P o l s k i . O k r e s 1800-1910 z o s t a ł
p o t r a k t o w a n y szeroko ze w z g l ę d u n a z n a c z n y p r z y r o s t z a c h o w a n y c h
zabytków
m u z e a l n y c h , ikonografii, z w ł a s z c z a z a ś fotografii, c z a s o p i s m p o ś w i ę c o n y c h m o d z i e
i i n n y c h ź r ó d e ł p i s a n y c h . W t y m okresie w n i e k t ó r y c h k r a j a c h , j a k n p . w A n g l i i ,
i s t n i a ł a s p e c j a l n a p r o d u k c j a t k a n i n p r z e z n a c z o n y c h do s z y c i a u b i o r ó w ż a ł o b n y c h
oraz d o d a t k ó w do n i c h . Z tego o k r e s u a u t o r c e u d a ł o s i ę z e b r a ć sporo i n f o r m a c j i
o s k r o m n y c h oznakach ż a ł o b y w ubiorach robotniczych, g ó r n i c z y c h czy c h ł o p s k i c h
n i e k t ó r y c h k r a j ó w e u r o p e j s k i c h . U w a ż a ona, ż e po 1910 r . t r a d y c j e n o s z e n i a ż a ł o b y

�253

RECENZJE

p r z e z o k r e ś l o n y okres i w p r z e p i s a n y z w y c z a j e m s p o s ó b z a ł a m a ł a s i ę . O p i s u j e
ona, j a k w p o p r z e d n i c h o k r e s a c h , r ó ż n e t y p y o f i c j a l n y c h p r z y n a j s k r o m n i e j s z y c h
p o g r z e b ó w . B r a k j e d n a k ustalonego t y p u u b i o r ó w , a ż a ł o b ę w coraz w i ę k s z y m stop­
n i u r e d u k u j e s i ę do n i e w i e l k i c h oznak.
Osobne r o z d z i a ł y z o s t a ł y p o ś w i ę c o n e z a g a d n i e n i o m b i ż u t e r i i i k o l o r o m ż a ł o b y .
W t y c h r o z d z i a ł a c h a u t o r k a u k a z u j e n a j w i ę c e j m a t e r i a ł u etnograficznego z r ó ż n y c h
c z ę ś c i ś w i a t a . D o ż a ł o b n e g o s t r o j u nie m o ż n a b y ł o z w y k l e n o s i ć b i ż u t e r i i , a j e d y ­
nie s p e c j a l n i e w y k o n a n e w t y m c e l u ozdoby. B a r d z i e j i n t e r e s u j ą c e s ą k o l o r y ż a ­
ł o b y . W n i e k t ó r y c h k u l t u r a c h b y ł a t y m k o l o r e m c z e r w i e ń c z y b ł ę k i t . C z ę ś c i e j spo­
t y k a się białą żałobę tak w A z j i , j a k w E u r o p i e u d a w n y c h S ł o w i a n , w Estonii
czy n a W ę g r z e c h . C z e r ń r o z p o w s z e c h n i a s i ę s t o s u n k o w o p ó ź n o .
M o n o g r a f i a ta m a d u ż e z n a c z e n i e n i e t y l k o d l a h i s t o r i i u b i o r ó w
różnych
w a r s t w s p o ł e c z n y c h t a k w E u r o p i e , j a k i etnografii egzotycznej, l e c z przede w s z y ­
stkim dla historii m e n t a l n o ś c i . S p o s ó b chowania z m a r ł y c h i okazywania p a m i ę c i
o n i c h jest ś c i ś l e z w i ą z a n y z k u l t u r ą d u c h o w ą i s p o ł e c z n ą k a ż d e j w i ę k s z e j g r u p y
ludności.
Irena

Turnan

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7898" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7879">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2fb60c4cd75e2213f775c0052769f1d5.pdf</src>
        <authentication>599b87c0041623f6981cf76cbe676332</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94496">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1233</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94499">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94502">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1138</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94505">
                <text>Środki i mechanizm przekazu tanecznego / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94508">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.2, s.63-82</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94511">
                <text>Kowalska, Jolanta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94514">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94516">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94518">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="94519">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94522">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X I X : 1985 z. 2
P L I S S N 0071-1861

JOLANTA KOWALSKA

ŚRODKI I MECHANIZM PRZEKAZU TANECZNEGO *
1. E L E M E N T Y I F O R M A R U C H U T A N E C Z N E G O

Punktem wyjścia prezentowanych tu rozważań są — klasyczne już
w dziedzinie badań tańca —- ustalenia labanowskiej kinetografii . Opra­
cowanie graficznej metody zapisu ruchu tanecznego, która umożliwia
pełną jego rejestrację z uwzględnieniem trzech wymiarów przestrzen­
nych i wymiaru czasowego, wymagało rozpoznania cech wszelkich r u ­
chów ludzkich — nie tylko tanecznych — oraz ustalenia, jakie są ich sta­
łe elementy składowe.
Stwierdzono, że o formie ruchu decydują trzy czynniki: 1) źródłem
ruchu jest ludzkie ciało, jest on więc determinowany jego budową i moż­
liwościami motorycznymi; 2) ruch odbywa się w przestrzeni, wobec cze­
go określonemu jak wyżej aparatowi emisyjnemu właściwe są wszelkie
cechy punktu (ów) zmieniającego swe położenie w przestrzeni, przy czym
źródło emisji jest jej przemieszczającym się punktem kardynalnym; 3)
ruch trwa w czasie, należy zatem mówić o nim jako o procesie, w ka­
tegoriach ciągłości i nieciągłości czasowej, wyznaczających jego granice
i warunkujących wewnętrzną konstrukcję.
Na podstawie tych danych ustalono pięć płaszczyzn analizy ruchu.
Są to:
1) rodzaje ruchu ze względu na zaangażowanie całego ciała (tak zwa­
ne p r z e m i e s z c z e n i a , to jest kroki, skoki, obroty ze zmianą miej­
sca itp.) lub poszczególnych jego części określane jako g e s t y , rąk, nóg,
dłoni, stóp itp.);
1

* Prezentowany tekst stanowi ogniwo pośrednie między przedstawionymi daw­
niej rozważaniami natury ogólnej na temat tańca jako formy przekazu treści k u l ­
turowych, a rozważaniami szczegółowymi poświęconymi kulturowym kwalifikacjom
e l e m e n t ó w znaczących tańca oraz aspektem komunikowania tanecznego.
Ustalenia na temat kinetografii, z jakich korzystałam, zawarte są w pracach:
R. L a b a n, Choreographie, Jena 1926; R. L a n g e , Podręcznik
kinetografii K r a ­
k ó w 1975; t e n ż e , The Nature of Dance, London 9175; A . K u n s t , Dictionary of
Kinetography, Esover-Plymuth 1979, t. 1-2.
1

�64

JOLANTA KOWALSKA

2) kierunki ruchu w płaszczyznach horyzontalnej, wertykalnej i po­
średnich, których schematyczny zestaw obrazuje dwudziestościan forem­
ny;
3) czas trwania ruchu;
4) przebieg ruchu, to jest continuum ruchów poszczególnych w pla­
nach czasowym i przestrzennym, składających się na pewną, dającą się
wyodrębnić całość;
5) effort, czyli dynamika ruchu, określana przez relację ilości ruchów
szczegółowych wykonywanych w jednostce czasu do ich przestrzennego
przebiegu.
Ilustracją tego nieco suchego wyliczenia niech będzie analiza składo­
wych ruchu wykonywanych przez tancerza podczas trwania jednego tak­
tu walca . W płaszczyźnie pierwszej będą to kroki, pozycja korpusu, uło­
żenie (statyczne) lub ruchy (dynamiczne) rąk, sposób trzymania głowy —
czyli przemieszczenia, gesty i postawa. W drugiej: poszczególne kroki
składające się na kierunek, w którym przemieszcza się tańczący, oraz to­
warzyszące temu ruchy r ą k (towarzyszące — dodajmy •— na zasadzie
kontrapunktu bądź związku harmonijnego). W trzeciej: czas trwania każ­
dego kroku i obrotu oraz ruchów rąk wypełniających w sumie czas trwa­
nia jednego taktu. W płaszczyźnie czwartej będzie to kolejność następstwa
kroków i obrotów: krok — pół obrotu — krok, dające w powtórzeniach
efekt wirowania, oraz tak zwany p o z i o m r u c h u warunkowany po­
łożeniem punktu ciężkości całego ciała: przejście w obrocie do pierwsze­
go n i s k i e g o kroku na ugiętej w kolanie nodze, do w y s o k i e g o na
palcach w zakończeniu taktu, by z początkiem kolejnego taktu ponownie
zejść do poziomu niskiego, rezultatem czego jest falista linia przebiegu
ruchu w płaszczyźnie metrykalnej. Wreszcie w piątej z wyróżnionych
płaszczyzn analizy stwierdzamy łagodny, a zarazem ciągły charakter
przejścia z poziomu na poziom i przemieszczeń, czyli płynność ruchu, oraz
małe nasycenie ilością kroków i gestów omawianej jednostki czasu trwa­
nia ciągu ruchowego.
Już tak krótka analiza ruchu tanecznego dowodzi, że każdy z jego
elementów tak długo, jak występuje samoistnie, nie jest niczym innym
niż tylko poszczególnym krokiem, gestem, postawą. Jakkolwiek na pod­
stawie zakodowanej kulturowo świadomości ich taneczności zostaną za­
kwalifikowane jako taneczne, to jednak dopiero r o d z a j
łączących
je r e l a c j i p r z e s t r z e n n y c h
i czasowych oraz
sposób
2

3

2

Sięgam tu po przykład popularnego tańca towarzyskiego odbiegający od ty­
powo „etnograficznych", które stanowią egzemplifikację dalszych rozważań, roku­
jący jednak, że znany jest stosunkowo szerokiemu gronu Czytelników, także pod
w ę g l ę d e m wykonawczym. Podobnie, dla uzyskania możliwie największej jasności
w y k ł a d u analiza ruchu ograniczona tu jest tylko do ruchów jednego wykonawcy.
' Na tej podstawie kwalifikujemy wszelkie plastyczne wyobrażenia tańca, siłą
rzeczy cząstkowe w stosunku do całości.

�Ś R O D K I

I M E C H A N I Z M

P R Z E K A Z U

T A N E C Z N E G O

65

u p o r z ą d k o w a n i a d e c y d u j ą o t y m , że s t a j ą s i ę ele­
m e n t a m i r u c h u t a n e c z n e g o . Należy t u zauważyć, że na przy­
kład w czwartej płaszczyźnie, gdzie elementy ruchu rozpatrywane są ze
względu na wzajemne uzależnienia, analiza ciągłości ruchu w obrębie
jednego taktu okazała się niewystarczająca.Konieczne było odwołanie się
do relacji zachodzącej pomiędzy krokami kończącym i rozpoczynającym
następujące po sobie takty, ponieważ jednostka ruchu nie ogranicza się
w t y m wypadku do jednego taktu. Jej obraz staje się czytelny dopiero
w poszerzonym kontekście. Elementami składającymi się na ruch taneczny
są więc poszczególne jednostki ruchu s k o r e l o w a n e ze swymi w y ­
miarami czasowym i przestrzennym oraz z innymi współtowarzyszącymi
i m jednostkami ruchu, w kontekście całości przebiegu ruchu tanecznego.
Znaczy to zaś, że ustrukturyzowanie tańca znajduje odbicie, a przy t y m
i potwierdzenie, w samym sposobie organizacji tworzywa tego fenome­
nu; w sp o s o b i e o r g a n i z a c j i r u c h u w r u c h t a n e c z n y .
Przyjrzyjmy się teraz opisanym faktom pod nieco innym kątem.
Stwierdziliśmy, że obok poszczególnych elementów ruchu, których pełny
zestaw (to znaczy wszelkie ruchy, na jakie pozwalają możliwości motoryczne ludzkiego ciała) stanowi zbiór potencjalnych morfemów ruchu
tanecznego, występuje także czynnik decydujący o ich przejściu ze zbioru
elementów potencjalnych do roli elementów składowych tego ruchu. Jest
nim rytm, czyli zasada, wedle której przebiega proces organizowania r u ­
chów poszczególnych w koherentne ciągi ruchowe o cesze taneczności .
i

4

Nie istnieją takie formy tańca, w których nie występuje czynnik rytmiczny.
Jest to pierwszy (poza tworzywem, czyli ruchem) jego atrybut, choć nie decyduje on
o wyróżnieniu tańca spośród innych rytmicznych zachowań (por. uwagi poświęcone
tej kwestii zawarte w: J . K o w a l s k a , Taniec jako forma przekazu treści
kultu­
rowych. Uwagi wstępne,
„Etnografia Polska", t. 22: 1978, z. 1, s. 177-179). Znacząca
jest natomiast jakość charakterystyki rytmicznej różnej dla „zwykłego", choć upo­
rządkowanego rytmicznie ruchu i ruchu tanecznego. Pomocne w jej określeniu są
analogie związków, jakie łączą ruch i ruch taneczny, m o w ę potoczną i m o w ę nar­
racyjną, m o w ę potoczną i śpiew. Zwraca w nich uwagę fakt, że o charakterystyce
wypowiedzi słownej (dźwiękowej) czy ruchowej decyduje jakość rytmu. Na ten te­
mat porównaj: R. S t o p a , Hotentoci, „Lud", t. 37: 1949, s. 50-146; J . P e n t i k a i n e n, On the Study of Rhythm of Storytelling, „Finnish Folkloristics", no 1,
Studia Fennica, t. 17: 1974, Helsinki, s. 132-147.
Wartości rytmiczne poezji i prozy poetyckiej decydują o ich autonomii wśród
innych gatunków twórczości i wypowiedzi s ł o w n e j . W literaturze Grecji i Rzymu
różne porządki rytmiczne decydują o wyodrębnianiu poszczególnych gatunków po­
etyckich; zarazem (dotyczy to Grecji) także różnych porządków tanecznych chorei.
P o r ó w n a j : E . Z w o 1 s к i, Choreia Muza i bóstwo w religii greckiej, Warszawa 1978.
Trafną interpretację różnic pomiędzy krokiem (ruchem) tanecznym i nietanecznym przedstawia Moszyński. „Granica pomiędzy korowodami tanecznymi i nietanecznymi jest przy takich zabawach bardzo płynna [omawiane są korowody i za­
bawy, w których naśladowane są ruchy zwierząt — przyp. J.K.]. Tylko wtedy, jeżeli
uczestnicy tej rozrywki tworzący koło stoją bez ruchu w miejscu przypatrując si-ą
5 — Etnografia Polska 29/2

�66

JOLANTA KOWALSKA

W omówionym wyżej przykładzie była to rytmika zamknięta w powta­
rzalnym w każdym takcie trzyćwierciowym kanonie rytmu, co jest sy­
tuacją dość prostą, mamy bowiem do czynienia z monorytmiką ruchu.
Istnieją również rodzaje ruchu tanecznego, które porządkowane są polirytmicznie. Na przykład, w .niektórych formach klasycznego tańca Indii
ruchy nóg i ruch całego korpusu kształtowane są zgodnie z różnymi
porządkami rytmicznymi. W tańcach z terenu Europy jest to zjawisko
rzadkie ze względu na właściwą i m statyczność korpusu i monolityczne
potraktowanie emitora ruchu, jakim jest ciało. Widoczne jest ono szcze­
gólnie w balecie akademickim, gdzie sztywność korpusu należy do w y ­
mogów podstawowych. Polirytmia pojawia się natomiast w tańcach eu­
ropejskich w postaci przesunięć rytmu, w jakim poruszają się tańczący
w stosunku do rytmu akompaniamentu muzycznego. Wzajemny stosu­
nek tych dwóch porządków rytmicznych wykazuje pewne charakterys­
tyczne rozchwianie: rozmijanie się i schodzenie w czasie trwania tańca
posiadające stałą, logiczną regularność .
5

W kreacji ruchu tanecznego istotną rolę odgrywa także z a s a d a
s e l e k t y w n o ś c i . Ruch taneczny jest bowiem wyborem pomiędzy
pewnymi, potencjalnie istniejącymi możliwościami. Wybierane są takie
a nie inne (nie wszystkie) elementy ruchu i pewną (-e) reguła łączenia
ich w ciąg ruchowy. Na tej właśnie zasadzie powstaje f o r m a r u c h u
t a n e c z n e g o . Jest ona konkretyzacją i uszczegółowieniem czerpią­
cym z zasobu możliwości istniejących jako zbiór uniwersalny. Selekcja
dokonywana jest po raz pierwszy na etapie wyodrębniania ruchu ta­
necznego z kategorii wszelkich możliwości motorycznych ciała ludzkiego
(ruchy o określonej jakości rytmicznej); po raz drugi, gdy dokonywany
jest wybór konkretnej zasady porządkowania ruchu i określonych jego
elementów składających się na szczególną formę ruchu tanecznego.

nietanecznej grze «zajaca» czy «wróbla», z drugiej strony, kiedy się poruszają (lub
kiedy aktor się porusza) t a n e c z n y m i kroki pod akompaniament pieśni nie w a ­
hamy się z podaniem definicji, zaliczając pierwszy wypadek do gier, a drugi do t a ń ­
ców" (podkreślenie autora cytowanego tekstu). K . M o s z y ń s k i , Kultura ludowa
Słowian, Warszawa 1939, t. 2, cz. 2, s. 385.
Zjawiskom tego rodzaju w y s t ę p u j ą c y m w tańcach z terenu Jugosławii szcze­
gólną u w a g ę poświęciły siostry Ljubica i Dánica J a n k o v i č w pracach: Niekie
karakterystike orskich igra v Srbji, „Zbornik Étnografskog Muzeja u Beogradu",
R. 1953, s. 278-282; Folk Dances, Belgrad 1937, t. 2. Obecność ich w tańcu huculskim
o nazwie „arkan" odnotowała Z. K w a ś n i c o w a (Zbiór pląsów, Warszawa 19371938, t. 1-2); dla terenu rdzennie polskiego (Kujawy) na obecność tego zjawiska
w kujawiaku zwrócił uwagę R. L a n g e (Tańce kujawskie, „Literatura Ludowa",
R. 7: 1963, nr 4, s. 13-20).
Porównaj także uwagi na temat tzw. tempo rubato w muzyce tanecznej zawar­
te w pracach: Ł. K a m i e ń s k i , Zum Tempo rubato, „Archiv für Musikwissenschaft", R. 1: 1918-1919, z. 1, s. 108-126; J . M. S o b i e s с у, Tempo rubato u Cho­
pina i w polskiej muzyce ludowej, „Muzyka", R. 5: 1960, nr 3(18), s. 30-41.
6

�Ś R O D K I

I M E C H A N I Z M

P R Z E K A Z U

67

T A N E C Z N E G O

2. E L E M E N T Y I F O R M A R U C H U T A N E C Z N E G O A T A N I E C

Skoro określone zostały cechy materialnego budulca tańca, ruchu
emitowanego przez ciało tancerza, rozważyć należy, w jaki sposób ruch
taneczny staje się tańcem. W t y m celu posłużę się przykładem pewnych
ciągów ruchu, które w podobnej postaci stanowią materię dwóch par
działań niejednorodnych: tańca i pracy oraz tańca i zachowań niektórych
gatunków zwierząt przenoszonych do tańca ludzi.
Moszyński wspomina o dwóch tańcach z terenu Serbii, które w swej
warstwie ruchowej zawierają cytaty ruchów właściwych pracy . Pierw­
szy z nich znany był pod nazwą „tańca kosiarzy". W trakcie jego w y ­
konywania mężczyźni naśladowali ruchy koszenia i ostrzenia kos, a ko­
biety ruchy grabienia. Drugi z tańców wykonywany był w kole z towa­
rzyszeniem pieśni opisującej czynności wykonywane przy bieleniu płótna,
o następującym tekście:
6

Dziewczyna płótno bieli oto tak! oto tak!
Ze studni w o d ę wyciąga oto tak! oto tak!
Z koryta wodę wylewa oto tak! oto tak! itd.

Wykonawcy tańca każdorazowo, gdy rozlegały się słowa: „oto tak!
oto tak!" rozłączali się i wykonywali ruchy symbolizujące czynności,
o których była mowa w poszczególnych zwrotkach.
Dość rozpowszechniony w latach trzydziestych naszego stulecia po­
gląd, jakoby genezę tańca wiązać należało z pracą, wynikał •— obok
innych powodów — z konstatacji obecności tego rodzaju cytatów rucho­
wych w tańcach korowodowych, zaliczanych do najbardziej archaicznych
form tańca. Na korzyść tego przypuszczenia przemawiał również fakt,
iż niektóre prace wykonywane grupowo, szczególnie związane z uprawą
roli, robiły na obserwatorze wrażenie tańca. Wymieniano t u jako przy­
kład najbardziej wyrazisty zespół ruchów wykonywanych przez japoń­
skie i koreańskie kobiety podczas sadzenia ryżu. Ponieważ pracowano
zbiorowo, przy akompaniamencie pieśni, która narzucała swoją rytmikę,
a wszystkie ruchy pracujących kobiet były powtórzeniem ruchów przo­
downicy — ich harmonijność i rytmiczne uporządkowanie mogły istotnie
kojarzyć się z tańcem .
7

Podobnym dowodem miało być występowanie tańców przedstawia­
jących w udramatyzowanej formie prace — w szerokim rozumieniu
' M o s z y ń s k i , op. cit., t. 2, cz. 2, s. 385.
Opisy tego rodzaju zachowań porównaj: R. U c h i d a , The musical
character
of rice planting song, [w:] The Proceedings of VIII International
Congress of An­
thropological and Ethnological Sciences. Tokyo 1968, vol. 12, s. 340-342; t e j ż e : Rice-Planting Music of Chindo (Korea) and the Chugoku Region (JapanX [w:] The Per­
forming Arts, Haga 1979, s. 109-118. Do popularności krytykowanego tu poglądu
przyczynia się praca K . Büchera, w której dowodzi się generatywności ruchów pra­
cy w stosunku do wszelkich innych działań i zachowań ruchowych, na podstawie
podobieństw rytmiki, K . B ü c h e r , Arbeit und Rhythmus, Lipsk 1902.
7

�68

JOLANT/

tego terminu — bo poczynając od tańca wyobrażającego przebieg polo­
wania, przez wspomniane korowody zawierające cytaty ruchów pracy,
po tańce przedstawiające zajęcia rzemieślników. Jakkolwiek już C. Sachs
właśnie w latach 30-tych dowodził, że ruch taneczny „nie wynika z pod­
niet pracy" , teza o genetycznym związku tańca z pracą nadal ma swych
zwolenników. Przykładem poglądy zawarte w pracach Korolevej i Stolara .
W omawianej kwestii należy zwrócić uwagę na dwa czynniki. Prze­
de wszystkim cytaty ruchowe wprowadzane do tańca nie są faktycznie
cytatami a stylizacją. Po wtóre wchodząc w skład ciągu ruchów tanecz­
nych tracą swą instrumentalność. W „tańcu kosiarzy" wspominanym
przez Moszyńskiego narzędzia pracy zastępowane są rekwizytami. W dru­
gim tańcu nie pojawiają się wcale. Tu cała praca wyobrażana jest
w symbolice ruchu i gestu. Podobnie dzieje się na przykład w lubelskim
„czółenku"
czy śląskim „tkaczu" . Różnicę pomiędzy ruchami pracy
a identycznymi ruchami włączonymi do tańca oddaje opozycja: ruch
instrumentalny — ruch nieinstrumentalny o z n a c z a j ą c y ruch i n ­
strumentalny.
Zależność ta w prezentowanych wyżej poglądach była pomijana.
W efekcie zaś jednolitość formalna zachowań decydowała o charakterze
przypisywanego i m związku.
Wprowadzanie do tańca pewnych zespołów zachowań ruchowych
właściwych niektórym gatunkom zwierząt stwarza sytuację nieco bar­
dziej skomplikowaną w porównaniu z przedstawioną w odniesieniu do
ruchów pracy. Mamy t u bowiem do czynienia z włączeniem do tanecz­
nego ruchu ludzi ruchu nieludzkiego, a więc warunkowanego przez inne
możliwości motoryczne emitora ruchu oraz odmienną charakterystykę czasowo-przestrzenną. Sam fakt przejęcia takich zachowań wiąże się z ko­
niecznością p r z e k ł a d u i pewnej stylizacji.
Mówi się na przykład, że w znanym z terenu Bawarii auerhahntanzu
tancerz wykonuje ruchy takie, jak tokujący głuszec.
8

9

1 0

u

„Chłopak tańczy skocznymi, zalotnymi ruchami poza dziewczyną lub — w braku
miejsca — obok niej, kląskając językiem, posykując, bijąc w dłonie i dłońmi o po­
deszwy obuwia wyczyniając skoki lub nawet w y w i j a j ą c kozła; wreszcie rzuca się
ku dziewczynie z szeroko rozpostartymi lub nisko opuszczonymi rękoma, lub też
klasnąwszy co siły obu dłońmi o ziemię skacze k u niej w y g i ę t y m łukiem" .
12

8

G . S a c h s , World History of the Dance, New York 1965, s. 6.
E . А. К о г о 1 е v a, Rannyje -formy tanca, Kiszyniev 1977, s. 9-33; A. D. O.
Stolar, O genezise izobrazitelnoj dejatelnosti i jejo roli v stanovleniu soznanija, [w:]
Rannyje formy iskusstva, Moskva 1972.
A. B r y k , S. L e s z c z y ń s k i , Pieśni i tańce lubelskie, Lublin 1970.
,
J . D r o z d , Wiązanka tańców śląskich, Wisła—Cieszyn 1937.
" M o s z y ń s k i , op. cit, t. 2, cz. 2, s. 385.
8

1 0

1 1

�69

ŚRODKI I M E C H A N I Z M P R Z E K A Z U T A N E C Z N E G O

Podobnie tarantysta wykonujący taniec małego pajączka imituje spo­
sób poruszania się pająka , a tancerz z plemienia Kwakiutlów — ruchy
niedźwiedzia, którego uosabia w tańcu . Ruchy tańczących ludzi nie są
nawet w t y m wypadku cytatami ruchów zwierzęcych. Są to ruchy zwie­
rzęcia w i n t e r p r e t a c j i człowieka. J u ż więc na t y m poziomie ma­
my do czynienia ze znakowością: ruchu oznaczającego inny ruch; ruchu
człowieka oznaczającego ruch zwierzęcia. Zarazem stylizacja ruchów
zwierzęcych wkomponowana w ciąg zachowań ruchowych człowieka staje
się symbolem zwierzęcia lub pewnych przypisywanych mu cech. Inaczej
mówiąc, r u c h s t a j e s i ę m a s k ą , którą przywdziewa tańczący.
I t y m razem, jak w wypadku podobieństw między pracą i tańcem, nastę­
puje zmiana cech tworzywa ruchowego.
13

14

W sytuacji, gdy jakikolwiek nietaneczny zespół zachowań ruchowych
staje się składnikiem ruchu tanecznego zasada porządkowania i zasada
łączenia jego elementów w ciągu ulegają zmianie. W pracy charakter
ruchów i ich porządek determinowany jest przez rodzaj zadania. W r u ­
chu tanecznym, k t ó r y zawiera elementy pracy, celem jest wyobrażenie
jej ruchem lub symbolizacja pewnych pojęć abstrakcyjnych wiązanych
z pracą.
Analogicznie rzecz się ma z zespołami zachowań zwierzęcych. Wyko­
nywane przez zwierzę są właściwym mu sposobem korzystania z możli­
wości motorycznych własnego organizmu. Wprowadzone do tańca w y ­
konywanego przez ludzi nie są jedynie prostym naśladownictwem •—
nabierają znaczenia. Przy t y m , co należy podkreślić, oba rodzaje za­
chowań ruchowych — z chwilą, gdy stają się składnikami ruchu tanecz­
nego — podlegają porządkowaniu zgodnie z jego r y t m i k ą . Zatem
w wypadku adaptacji do ruchu tanecznego zachowań nietanecznych
mamy do czynienia z nadawaniem i m znaczenia modyfikującego ich cha­
rakter.
Ruch taneczny może stać się reprezentantem pojęć abstrakcyjnych
i przedmiotów istniejących realnie także na innej zasadzie. Ma to miejsce
wówczas, gdy jakikolwiek' z jego elementów bądź całe ich zespoły w y ­
pełniane są treścią na podstawie pewnej konwencji, która w przeciwień­
stwie do opisanej wyżej jest niezależna od cech tworzywa ruchowego.
Doskonałym jej przykładem jest alfabet gestów rąk i ich kombinacji
używany w klasycznych tańcach Indii, a wywodzący się z sanskryckiego
15

l ł

E . d e M a r t i n o , Ziemia zgryzoty, Warszawa 1971, s. 82.
R. B e n e d i c t , Wzory kultury, Warszawa 1966, s. 260.
Tracą w ł a ś c i w ą sobie rytmikę na rzecz rytmiki tańca. Z drugiej strony może
być ona wykorzystana jako w ą t e k rytmiki tanecznej, jednak i w tym wypadku
mamy do czynienia ze stylizacją a nie imitacją.
1 4

1 5

�70

JOLANTA KOWALSKA

5

traktatu poświęconego formom dramatycznym, pt. Natya Sastra} . Każ­
demu z gestów dłoni i ich wzajemnym układom odpowiadają określo­
ne —• różniące się nieco w zależności ód szkoły tańca — znaczenia. Przy
tym, podobnie jak w wypadku słowa, tu gestowi właściwa jest pewna
znaczeniowa wariantywność. Na przykład gestowi określanemu patoka,
któremu odpowiada wzniesienie otwartej dłoni w pozycji pionowej k u
górze, używanemu jako symbol rozpoczęcia tańca, przypisywane są takie
pojęcia jak: chmury, las, rzeczy (przedmioty), łono, potęga, pokój, rzeka,
niebo, waleczność, światło księżyca, światło słoneczne, siła, cisza, morze,
przysięga, miecz wejście (w sensie czynności). Kształtują one znaczenie
przekazu tanecznego w zależności od kontekstu innych ruchów, z któ­
r y m i gest patoka współwystępuje.
Inny przykład tego z;awiska zarejestrowała amerykańska badaczka
J. Goodale w tańcach plemienia T i w i (wyspy Melleville'a) stwierdzając
w nich istnienie kroków którym przypisywane są pewne konkretne zna­
czenia, na przykład: krokodyl, ptaki, samolot, indyk, łódź, deszcz, pszczo­
ły, bohaterowie mitów itd. Krok taki należy do swego twórcy i jeżeli
pieśń towarzysząca tańcowi mówi o którymś z tych pojęć czy przedmio­
tów właściciel — to jest twórca kroku lub jego sukcesor — wchodzi do
koła tańczących i ilustruje swym tańcem treść pieśni. Zachodzi tu zdu­
blowanie kodów, przy pomocy których wyrażana jest pewna treść;
w tańcu — w t y m wypadku — przypisywana elementowi ruchu. Istnieje
wszakże i inna możliwość.
Z terenu Polski znane są tańce „na len", „na konopie", wykonanie
których w czasie Zapustów miało zapewnić urodzaj obydwu roślin. Ist­
niały dwie wersje tych tańców. W pierwszej akcentowano jeden z ele­
mentów ruchu (skok), który symbolizował wysokość i pomyślny wzrost
rośliny. W drugiej posługiwano się jednym z tańców należących do re­
pertuaru tanecznego danego regionu, wykonywanym w intencji wywo­
łania udanych plonów. Pojęcia „obfity", „pomyślny urodzaj" kojarzone
były więc z wysokością skoków — co wskazuje, iż proces kojarzenia
wsparty był na analogii cech: wysoki skok równa się wysoka słoma lnia­
na (długie włókno) — albo z samym f a k t e m w y k o n a n i a t a ń c a .
1 7

" Bharata
M u n i , Natya Sastra, vol. 1-2, bmw. Informacje na temat za­
wartości podaję za: B. E n a k s h i , The Dance in India, Bombay 1970. Szczegółowe
omówienie języka gestów zawarte jest na stronach 82-144, znaczeń przypisywanych
poszczególnym ruchom i mimice na stronach 144-159.
J . G o o d a l e , The Tiwi Dance for the Dead, „Expedition", vol. 2: 1959/60,
no 1, s. 3-13. Opisywana sytuacja ma niejako charakter laboratoryjny. Konwencja
znaku, zgodnie z podaną przez autorkę informacją, jest uświadamiana przez jego
użytkowników. Obserwator (w tym wypadku badacz) nie znający konwencji ma
ułatwiony odbiór treści i rozpoznanie sytuacji jako przedstawiającej, dzięki r ó w n o ­
ległemu funkcjonowaniu znaków zawartych w ruchu tanecznym i systemu znaków
języka naturalnego.
1 7

�71

ŚRODKI I M E C H A N I Z M P R Z E K A Z U T A N E C Z N E G O

W drugiej z wymienionych wersji taniec — niezależnie od tego, z ja­
kich elementów formalnych jest zbudowany — symbolizuje urodzaj,
a zarazem jest działaniem magicznym mającym go zapewnić. Rola ele­
mentu znaczącego może być więc powierzona ruchowi tanecznemu jako
takiemu. Inaczej mówiąc, sama obecność tańca zawierać może znaczenie
z uwagi na okoliczności, w jakich się pojawia, oraz ze względu na k u l ­
turową charakterystykę ruchu, a szczególnie ruchu tanecznego (por. da­
lej, rozdz. 3).
Zaprezentowane tu ustalenia prowadzą do wniosku, że taniec zawsze
wypełniony jest treścią. W literaturze choreologicznej znany jest jednak
termin „czysty taniec" na określenie takiego, który — jak się zakłada —
nie zawiera żadnych znaczeń. Jest beztreściowy, stanowi wyłącznie este­
tyczną formę ruchu. Rozwiązanie problemu leży w sposobie pojmowania
właściwości komunikacyjnych tańca i ustaleniu, co w istocie rozumie
się przez „czysty taniec".
W kulturze Indii, zgodnie z kodeksem Natya Sastra, określa się go
ierminem Nrtta lub Nritta i rozumie przezeń ruch pozbawiony jakiego­
kolwiek specjalnego znaczenia czy ładunku emocjonalnego, używany do
prezentacji walorów i subtelności techniki wykonawczej . Interpretuje
się go także jako ruch o pewnych szczególnych kwalifikacjach rytmicz­
nych, którego piękno polegać ma na harmonijnym oddaniu zasady po­
rządku rytmicznego, zapewniający swemu wykonawcy, a także widzowi,
przeżycie radości uczestnictwa w ruchu . Zgodnie z przedstawioną kon­
wencją „taniec czysty" nie jest więc beztreściowy, lecz skoncentrowany
na unaocznieniu — a zarazem realizacji poprzez ruch — tej szczególnej
kategorii kulturowej, jaką jest p i ę k n o .
Funkcje i sposób pojmowania tańca w kulturze Indii są diametralnie
różne od jego obrazu i funkcji utrwalonych przez intelektualny nurt
kultury europejskiej . Stąd i terminowi „czysty taniec" nadawany jest
18

19

20

18

„Nrtta: Pure dance. Movements without any special meaning or mood, and
used to show pure technique, and intricasies of complicated timing, rhyhtms, po­
sture and footwork" (Nrtta: Czysty taniec. Ruchy pozbawione specjalnego znacze­
nia czy nastroju, u ż y w a n e do prezentacji czystej techniki oraz maestrii rozkładu
ruchu w czasie, rytmiki, postawy i pracy nóg), E n а к s h i, op. cit., s. 21.
„Nritta conveys a sense of pure joy of movements and rhythm. Its beauty
lies in graceful movemens of limbs. A full fledged dance includes Nritta also
although it is possible to have Nritta devoid of all Natya" (Nritta przekazuje sens
czystej radości ruchu i rytmu. Jego piękno leży w pełnych wdzięku ruchach kończyn.
P e ł n y taniec również zawiera Nritta, jakkolwiek istnieje możliwość kreacji Nritta
całkowicie pozbawionego Natya), S w a n t i S w a r u p ,
5000 Years of Arts and
Crafts in India and Pakistan, Bombay 1968, s. 174. Według tego samego źródła Natya
oznacza komunikowanie za pośrednictwem wszelkich form aktywności ruchowej.
Porównaj: J . K o w a l s k a ,
Pojmowanie tańca. Uwagi na temat źródeł
ko­
notacji negatywnej, „Etnografia Polska", t. 24: 1980, z. 2, s. 121-137.
19

8 0

�72

JOLANTA KOWALSKA

tu odmienny sens, niezgodny jednak z rzeczywistymi funkcjami tak okre­
ślanego fenomenu. Ograniczenie tańca do estetycznej formy ruchu nie
decyduje o jego beztreściowości, sam bowiem kanon estetyki należy do
kategorii treści, jakie mogą być w tańcu zawarte i za jego pośrednic­
twem przekazywane. Świadczą o t y m chociażby reakcje na taniec re­
prezentujący inny niż zinternalizowany przez widza, warunkowany k u l ­
turowo, kanon estetyki ruchu.
Dochodzimy więc do wniosku, że t a n i e c j e s t r u c h e m w y ­
p e ł n i o n y m t r e ś c i ą nawet w swej tak zwanej czystej
p o s t a c i , j a k k o l w i e k f u n k c j a w y r a ż a n a t r e ś c i n i e za­
wsze w y s u w a n a j e s t na p l a n p i e r w s z y .
Opisane t u fakty determinowane są przez cechę znakowości tańca
tak bardzo akcentowaną we współczesnych jego badaniach. Nie sposób
było ją pominąć nawet w omówieniu składników materialnej postaci
tańca. Bez jej uwzględnienia niejasna pozostałaby kwestia „cytatów r u ­
chowych" i sama zasada przemiany ruchu w ruch kwalifikowany jako
taneczny, który w przeciwstawieniu do tego pierwszego określany bywa
jako ruch „poszerzony", „zintensyfikowany" .
Tak więc na taniec i jego postać uszczegółowioną •— formę tańca —
składają się dwa elementy: realna postać, czyli postać ruchu, oraz zawar­
tość znaczeniowa jaka jest (lub może być) przypisywana jej przez czło­
wieka. Wzajemne uzależnienia ruchu tanecznego, tańca oraz ich składo­
wych i form określone w trakcie prowadzonych tu rozważań prezentuję
w przedstawionym niżej schemacie:
21

CZAS

*

ELEMENTY RUCHU
(kinemy)
SKŁADNIKI

PRZESTRZEŃ

RUCHU

REGULA
PORZĄDKOWANIA
(RYTM)

ze względu
na
\

CUCH TANECZNY
Forma ruchu tanecznego,
tj. uszczegdfowienie po­
staci ruchu

1 1

Porównaj: K o w a l s k a ,

Taniec jako.., s. 175-176.

TRESC

�ŚRODKI I M E C H A N I Z M P R Z E K A Z U T A N E C Z N E G O

73

3. T A N I E C A Z N A K T A N E C Z N Y

Kolejne zagadnienie to czy każdy z elementów ruchu zawsze wypeł­
niany jest znaczeniem i czy jedynie one pełnią rolę elementów znaczą­
cych w przekazie tanecznym oraz jaki czynnik decyduje o ich doborze,
a w efekcie o znaczeniu tańca. Problem ten omówię na podstawie przy­
kładów tańca ze skokami „na len", na konopie" oraz tańca ,,na urodzaj".
Pierwszy z nich w postaci, w jakiej notowany jest dla terenu Polski,
tańczono zwykle zgodnie z pewnym ściśle określonym schematem. Może
to być taniec z repertuaru wykonywanych na danym terenie, w tok k t ó ­
rego wprowadza się skoki przy zachowaniu ciągłości działania jako ca­
łości' i bez zmian akompaniamentu muzycznego. Zmianie, polegającej na
wzmocnieniu, może ulec jedynie właściwa mu rytmika. Wykonawczynia­
m i są kobiety zamężne. Tańczony jest w tak zwany „ostatni zapust", to
jest w ostatni poniedziałek lub wtorek karnawału bądź w środę popiel­
cową. Forma ruchu, poza niezmiennie występującymi skokami, może
być różna. Tańczące ugrupowane są w kole, w grupie parami bądź para­
mi poruszającymi się po obwodzie koła. Jeżeli ruch przebiega po obwo­
dzie koła, jest on z reguły przeciwny ruchowi wskazówek zegara. Jeżeli
przy tym, obok postępującej linii ruchu tańczące wykonują obroty wokół
własnej osi, ich kierunek zgodny jest z ruchem wskazówek zegara.
Zgodnie z opinią samych wykonawczyń, reprezentującą przyjętą i n ­
terpretację celu wykonania tego tańca, tańczono go, by zapewnić sobie
pomyślny wzrost lnu, konopi albo obydwu tych roślin uprawnych. To­
warzyszyć mu może pieśń, w tekście której mówi się o celu tańca, lub
okrzyki w rodzaju: „O, nehaj takij lon urisne!" .
Czas jego wykonania zbiega się z początkiem wegetacji r o ś l i n .
W cyklu obrzędów dorocznych wiąże się z kompleksem wiosennych
obrzędów skoncentrowanych na problemie szeroko rozumianej płodnoś­
ci — często raczej trwania życia — pobudzanej i zabezpieczanej podejmo­
wanymi w ich trakcie zabiegami. W tej sytuacji obecność jeszcze jednego
działania mającego zapewnić urodzaj (a więc trwanie i przetrwanie) jest
jak najbardziej uzasadniona. Dodajmy, że wtedy też odbywa się tak
zwane „wkupne do bab", zwane niekiedy „wkupnym na konopie", to
jest ostatni akt działań recepcyjnych sankcjonujący wejście młodej m ę ­
żatki do grona kobiet zamężnych. Istotna jest przy t y m kolejność dzia­
łań: najpierw odbywa się „wkup do bab" i dopiero po nim kobiety w y ­
konują swój taniec. Późnym zaś wieczorem pojawić się może taniec
22

23

2 2

Z. St., Znad Bugu. Szkic etnograficzny, „Lud", t. 3: 1897, z. 1, s. 29.
* Termin niedzieli Wielkanocnej jako święta ruchomego ustalony został przez
Sobór Nicejski i mieści się w przedziale czasu pomiędzy 25. 03 a 21. 04. Ma to być
zawsze niedziela w kwadrze pełni księżyca, po zrównaniu dnia z nocą. Odpowiednio,
ostatnia niedziela karnawału przypada na jedną z występujących pomiędzy 21.01
a 27.02.
2

�74

JOLANTA KOWALSKA

wykonywany wspólnie przez kobiety i mężczyzn, także w intencji po­
myślnego plonowania lnu i konopi. Jeżeli jednak wcześniej do grona
tańczących kobiet wejdzie niezamężna dziewczyna, kawaler czy żonaty
mężczyzna zakłada się i m na głowę czepiec i zmusza do udziału w tańcu,
co odbierane było przez grupę społeczną jako sankcja ośmieszająca. Przej­
dźmy teraz do interpretacji znaczenia tańca w świetle przytoczonych
danych.
Po pierwsze, skok jest w nim analogonem wysokiej rośliny; symboli­
zuje ją samą, a jednocześnie jej pomyślny wzrost. W t y m wypadku zwią­
zek: wysoki skok — wysoka roślina, nie wymaga jakiejś szczególnej
wiedzy, opiera się bowiem na zestawieniu cech formalnych i jednoznacz­
nych (wysoki = wysoki). Dysponujemy wszakże informacjami pochodzą­
cymi również z terenu Polski, zgodnie z którymi skok przybiera formę
zeskoku lub przeskoku. Kobiety biorące udział w tańcu zeskakują ze
stołu, przeskakują przez ławy lub pień drzewa .
Pomimo różnicy formalnej semantyka tych trzech działań jest tożsa­
ma. Jeżeli wziąć pod uwagę nie tylko kierunek, ale i przebieg ruchu,
stwierdzimy, że wszystkie realizują schemat: do góry/do dołu zamknięty
w jednostce ruchu. Wprawdzie kierunki: do góry [ + ] do dołu [ —] mają
faktycznie wartości przeciwstawne (taka jest też ich kulturowa walory­
zacja), ale połączone w bardzo prostym elemencie formy ruchu denotują nową jakość znaczeniową.
By to wyjaśnić, sięgnę po jeden jeszcze przykład omawianego t a ń ­
ca — ten, w którym tańczące kobiety poruszając się po obwodzie koła
wykonują jednocześnie obroty wokół własnej osi. Kierunek w lewo,
..przeciw słońcu" (tu: ruch całego koła) korelowany jest z ,,do tyłu",
,,w dół" i waloryzowany ujemnie. Kierunek w prawo, ,,za słońcem" (tu:
obroty kobiet wokół własnej osi) korelowany jest z kategoriami ,,do przo­
du", ,,do góry" i waloryzowany dodatnio . Podobne rozłożenie elemen2i

25

2 4

„W okolicy Pilicy mężatki tańczą taniec zwany konopny albo na konopie:
tworzą koło, biorą się za ręce, obracają się kilkakrotnie wśród śpiewu i skaczą przez
ławy, ażeby konopie w latosim roku na wysokość podskoku urosły", J . F e d e r o w s к i, Lud okolic Żarek, Siewierza i Pilicy, Warszawa 1888, s. 34.
„We wszystkich gospodach odbywały się tańce i hulanki. Dziewki niepobrane
za mąż i parobcy bezżenni ciągnęli kloc do gospody, gdzie poty lano nań wodę, aż
gospodarz okupił się sutym poczęstunkiem. A potem baby skakały przez ten pień
na len, a gospodarze na owiec powiadając, że jak kto wysoko podskoczy, tak wy­
soki będzie miał len lub owies w tym roku". Z. G l o g e r , Encyklopedia
staropol­
ska, Warszawa 1972, s. 488, hasło: „zapusty".
W tejże kwestii porównaj: V. I v a n o v, V. T o p o r o v, Sławianskie
jazykovye modelirujuszczie sistemy, Moskva 1965; E . M i e l e t y ń s k i , Poetyka mitu, War­
szawa 1981; J . S. W a s i l e w s k i , Symbolika ruchu obrotowego i rytualnej
inwersji,
„Entografia Polska", t. 22:1978, z. 1, s. 81-108. Symbolice opozycji „lewo-prawo" po­
święcone są także (nie znane mi) prace: R. N e e d h a m , Right and Left. Essays on
Dual Symbolic Classification,
Chicago—London 1973; J . L i t t l e j o h n , Right and
2 5

�Ś R O D K I

I M E C H A N I Z M

P R Z E K A Z U

T A N E C Z N E G O

75

tów znaczących determinowanych kulturową kwalifikacją kierunków
ruchu wskazuje we wszystkich wariantach na równoległość ruchu wstę­
pującego i zstępującego. Można powiedzieć, że w całości akcji zawiera
się symbolicznie to, co G. van der Leeuw nazwał tajemnicą ruchu i przeeiwruchu — „ruchu, który wychodzi z ziemi i skierowany jest k u Bogu,
i tego który wychodzi od Boga k u ziemi" .
Wobec tego, zważywszy na prezentowany już kontekst kulturowy,
tańczące kobiety w ruchu tanecznym unaoczniają archetyp wędrówki życiodanej mocy: ze strefy sacrum (góra) k u człowiekowi i ziemi (dół) oraz
od człowieka k u sferze sacrum. Ich taniec stanowi zarazem formę współ­
działania człowieka z tą sferą; przy t y m — pozostając przy nomenklatu­
rze van der Leeuwa — człowieka uosabiającego moc płodności — ko­
bietę.
Znaczenie tego jednego elementu ruchu, który wybija się na plan
pierwszy w omawianym tańcu, nabiera głębi dzięki ciągom kojarzeniowym
stymulowanym przez pozaruchowe elementy znaczące i ich korelaty,
współwystępujące z elementem ruchu w całości tańca. Ograniczenie gro­
na wykonawców do zamężnych kobiet powtarza i wzmacnia symbolikę
płodności, dzięki mającym swe źródło w archetypie związkom łączącym
kobietę z płodnością. W połączeniu z analogiczną symboliką przypisywa­
ną konopiom daje to w rezultacie szereg skojarzeniowy: kobieta za­
mężna (o spełnionej kobiecości) — płodność — symbol płodności (ko­
nopie).
W istocie mamy tu do czynienia z dwoma poziomami odwołań sym­
bolicznych: do ogólnego zasobu sił witalnych oraz do jego szczegółowych
realizacji w życiodajnej funkcji kobiety i płodności ziemi. Obydwa re­
prezentowane są przez kobietę, która tańczy i skacze po to, by zapewnić
urodzaj l n u i konopi. W t y m kontekście niezamężna dziewczyna czy ka­
waler, a nawet żonaty mężczyzna wchodzący do grona tańczących ko­
biet, są elementami zakłócającymi spójność działania. Dlatego też narzu­
cane i m przebranie •— czepiec symbolizujący pełnoprawną uczestniczkę
tańca — niwelować ma ich obcość w koherentnym systemie znaków.
Fakt, iż taniec o nazwie „na konopie" stanowi element obrzędu we­
selnego i jest wykonywany przez oczepioną już pannę młodą, stymuluje
26

2 7

2 8

Left. An Essay on the Choreography of Everyday Life, [w:] W. A. L e s s a, E . Z .
V o g t [ed:], Reader in Comparative Religion. An Anthopological
Approach, New
York—Evanston—San Francisco—London 1972, s. 288—298.
G. v a n d e r L e e u w , In der Himmel es eenen Dans, Paryż—Amsterdam
1932. W Polsce praca ta drukowana byla w „Literaturze na Świecie", no 5/85, maj
1978, ss. 306-353, pod tytułem Czy w niebie tańczą. Wspomniane sformułowanie za­
warte jest na s. 350.
G . v a n d e r L e e u w , Fenomenologia religii, Warszawa 1978, s. 57-78 (roz­
ważania na temat mocy), s. 130-141 (Postać matki).
S. В e n e t o w a, Konopie w wierzeniach
i zwyczajach
ludowych,
„Prace
Etnologiczne", nr 2: 1936, passim.
2 8

2 7

2 8

�76

JOLANTA KOWALSKA

ten sam szereg kojarzeń: kobieta zamężna — płodność •—• symbol płod­
ności (konopie), t y m razem w innej sytuacji obrzędowej . Szczególnie
symptomatyczne jest, że ponownie mamy t u do czynienia z tańcem. Zwią­
zek tańca z powyższym szeregiem symbolicznym jest więc przynajmniej
w tych dwóch wypadkach powtarzalny.
Dotychczas koncentrowałam się wyłącznie na wersji tańca „na uro­
dzaj", w której pierwszorzędną rolę, jeśli idzie o reprezentację treści,
odgrywa skok, i która wykonywana jest wyłącznie przez zamężne ko­
biety. Właściwy jest jej przy t y m , pomimo pewnych dowolności, jedno­
rodny kanon formalnowykonawczy. Natomiast w wypadku tańca, w któ­
r y m na plan pierwszy nie wysuwa się żaden z elementów formy ruchu,
odnotowywanych jest szereg wersji. Powstają one w rezultacie dominu­
jącej pozycji poszczególnych pozaruchowych znaczących składników tańca.
W tej roli pojawia się przede wszystkim zmieniająca się grupa wyko­
nawców. Mogą to być zamężne kobiety i żonaci mężczyźni tańczący
wspólnie, zwykle jednak •— co sygnalizowałam — po wcześniejszym
wykonaniu tańca przez same k o b i e t y , wszyscy dojrzali członkowie
społeczności , mogą to być same panny wykonujące taniec w intencji
29

30

31

и

B e n e t o w a , op. cit., s. 4. Ruch zamykany jest w tym wypadku w kanonie
poloneza, czym nawiązuje się do oprowadzania i demonstrowania przez oprowadza­
nie tego, kto został przeprowadzony przez inicjację. W kulturach społeczeństw nie
znających inicjacji dziewcząt, inicjacyjne działania obrzędowe przenoszone są do
obrzędów związanych z zawarciem małżeństwa. Interesujące uwagi na ten temat
p o r ó w n a j : T . S e 1 w у m, Images of Reproduction,
„Man", vol. 14: 1979, no 4,
s. 684-698.
•° „Pod sam wieczór, gdy już mężatki w karczmie zgromadzone, dozwolony
jest przystęp chłopom. Wtenczas, każda bierze swego męża lub przyjaciela za ta­
necznika i z nim przetańczy choć r a z o s t r o po izbie, na tą intencję, aby się jej
len udał", O. K o l b e r g , Dzieła Wszystkie Oskara Kolberga [DWOK], t. 9: Poznań­
skie, s. 128.
„Każdego wieczora wołścianie tańcują do upadłego, a z wtorku na środę do pół­
nocy, to jest dopóty, dopóki dzwon kościelny nie ogłosi zaczęcia Wielkiego Postu.
Nie wszyscy jednak po uderzeniu dzwonu rozchodzą się z karczmy do domu. Zo­
stają tam jeszcze gosposie i niektórzy gospodarze: piją tańcują, hulają na konopie,
czyli z przesądu, aby im się konopie dobrze rodziły, a ta hulanka jeszcze w Środę
ciągnie się do południa, a czasem nawet do wieczora", K o l b e r g , DWOK, t. 16:
Lubelskie, cz. 1, s. 114.
„Wspomnę tylko, że tego wieczoru [to jest w ostatni wtorek karnawału —
przyp. J . K . ] , gdzie się tylko towarzystwo zbierze, musi każdy tańczyć, stary czy
młody, bo gdyby nie tańczono, nie rosłaby dobrze rzepa ani jarzyny", P. M i к 1 av e c , Zwyczaje zabawy i zabobony ludu słowiańskiego
w płd. Styrii, „Lud", t. 8:
1902, s. 339. W tym wariancie zmienia się zupełnie rodzaj rośliny, której udane plo­
ny ma zapewnić taniec. Przy tym taniec wykonywany jest przez wszystkich, nie
zaś przez wybranych członków grupy. Związek: taniec-[na]-urodzaj pozostaje jednak
niezmieniony. Na terenie Bułgarii odnotowano jeszcze jedną wersję omawianego
tańca, w którym przedmiotem zabiegów były już nie rośliny, ale bydło (por. C h .
V a k a r e l s k i , Etnografia Bułgarii, Wrocław 1965, s. 294). Wskazuje to w interesu8 1

�Ś R O D K I

I M E C H A N I Z M

P R Z E K A Z U

T A N E C Z N E G O

77

3 2

pomyślnego wzrostu r u t y
lub gospodarze pragnący zapewnić sobie
w ten sposób udany urodzaj z b ó ż . Pojawiają się też postaci nieludzkie.
Na przykład w Tarnobrzeskiem gospodyni tańczyła „by się jej konopie
udały" z „niedźwiedziem", to jest z chłopcem przebranym za niedźwie­
dzia, który w środę popielcową obchodził całą wieś. Jeżeli w domu nie
było gospodyni, w jej imieniu tańczyła z „niedźwiedziem" Kaśka, czyli
przebrany za kobietę chłopak towarzyszący „niedźwiedziowi" w obcho­
dzie w s i . Jak widać, faktyczna płeć wykonawcy nie odgrywała w t y m
wypadku roli; przebranie decydowało o przypisywaniu mu cech wyko­
nawcy właściwego.
Gdy natomiast taniec „na urodzaj" wykonywany był przez pannę lub
gospodarza, miał on zapewnić pomyślny wzrost tych roślin, które były
z nimi symbolicznie kojarzone. Ma t u więc miejsce odpowiedniość sym­
boli: kobieta —• len (konopie), panna — ruta, gospodarz — zboże, wyra­
żana w tańcu przez obsadę wykonawczą. Głównym aktorem działania
symbolicznego, którym w t y m wypadku jest taniec, podobnie jak wyko­
nawcą działań praktycznych mających przynieść urodzaj określonej ro­
śliny, był jej ludzki reprezentant.
Zróżnicowanie wersji tańca „na urodzaj" zależne jest także od miej­
sca, w którym jest on wykonywany. Opisany wcześniej odbywał się naj­
częściej w karczmie. Mógł być też wykonywany poza domem, ale
w obrębie gospodarstwa. Z „niedźwiedziem" gospodyni tańczyła „na
śmieciach", to jest w t y m miejscu obejścia, gdzie przez cały miniony rok
składała śmieci wymiatane z domu jako nawóz pod konopie. Zgodnie
z informacjami podanymi przez B e n e t o w ą , taniec ten bywał też w y ­
konywany na dachach domów, mógł przenieść się na pole, niekiedy zaś
bywał łączony ze skokami przez ogień.
Szczególnie czytelna jest symbolika miejsca w wypadku tańca „na
śmieciach". Tańcząc na nich, w dodatku tańcząc z „niedźwiedziem",
zwierzęciem, które zgodnie z wierzeniami notowanymi na terenie Sło­
wiańszczyzny posiada szczególną moc zabezpieczania przed złem i cza­
rami, i w ogóle moc w i t a l n ą , kobieta nieomal bezpośrednio przekazuje
nawozowi, glebie, a w następstwie roślinie swoją i jego energię. Analo33

34

35

36

jącym nas wypadku na szerszy zakres signifié niż dokumentowany przez tańce z te­
renu Polski. Taniec zapewnić miał nie tylko urodzaj roślin, lecz — jeśli tak wolno
rzecz ująć — urodzaj życia.
Informacja podana przez Kolberga za Siarkowskim: „dziewczyny tańczą
w tęże wstępną Środę, piją i tańczą w karczmie, aby im się w ogródku ruta zro­
dziła", K o l b e r g , D W O K , t. 18: — Kieleckie, s. 48.
" G l o g e r , op. cit., s. 488.
** Zapusty, Popielec, Wielkanoc — wierzenia z Tarnobrzeskiego,,
„Lud", t. 1:
1895, s. 82-83.
* B e n e t o w ą , op. cit., s. 34-36.
** Porównaj informacje podane przez M o s z y ń s k i e g o , op. cit., t. 2, cz. 1,
s. 573-576.
, a

�78

JOLANTA KOWALSKA

gicznie rzecz się ma z owym przekazem mocy, gdy tańczący — t y m ra­
zem już sami ludzie — przenoszą się na pole. Podejmowane przez nich
działanie zabezpieczane jest wówczas obecnością ognia, przez k t ó r y ska­
czą. Oczyszczająca i ochronna symbolika ognia kojarzonego ze słońcem
jest na terenie Słowiańszczyzny (i nie tylko) powszechna. Z kolei niedź­
wiedź budzący się wiosną z zimowego snu, który przez swą — jak to
określił Moszyński — czystość chroni przed złem, jest również kojarzo­
ny ze słońcem . Zmieniają się więc symbole towarzyszące tańcowi, denotujące jednak tę samą treść: czystość, zabezpieczenie, moc witalna.
Taniec ,,na urodzaj" wykonywany na dachu domu nawiązuje do tej
wypowiedzi w inny sposób. Pierwszorzędną rolę odgrywa w nim sym­
bolika c e n t r u m i g ó r y k o s m i c z n e j . Dom, zgodnie ze znanymi
na ten temat ustaleniami, to kardynalny punkt świata; jego środek a jed­
nocześnie odwzorowanie.
37

„Uważano, że domy mieszkalne znajdują się w istocie w środku świata —
stwierdza Eliade — i na mikroskalę odtwarzają wszechświat. Inaczej mówiąc, czło­
wiek społeczeństw tradycyjnych był w stanie żyć jedynie w obszarze otwartym k u
górze, w którym było symbolicznie zapewnione przerwanie poziomów i gdzie obrzę­
d ó w umożliwiona była łączność z t a m t y m ś w i a t e m , ze światem transcen­
dentnym" .
№

Człowiek, o k t ó r y m mówi Eliade, z reguły dążył do sytuowania po­
dejmowanych działań obrzędowych właśnie w owym punkcie centralnym
i w wypadku omawianego t u tańca postępuje podobnie. Zbędne są wów­
czas symbole „dopowiadające" treść działania, jego bowiem pełny sens
zawarty jest w symbolice miejsca. Natomiast kobiety tańczące w karcz­
mie — czyli na terenie swojego rodzaju „ziemi niczyjej" — kreują cen­
trum ruchem tanecznym przebiegającym po obwodzie koła i jednoczącym
przeciwstawne kierunki w kategorii pełni.
Każda z sygnalizowanych tu zmian w obsadzie wykonawczej tańca
czy miejscu jego wykonania, każdy nowy element znaczący decyduje
o występowaniu — w poszczególnych wersjach tańca — indywidualnych
różnic w szeregu symbolicznych konotacji składających się na jego zna­
czenie. Pomimo to we wszystkich wersjach niezmienny pozostaje zwią­
zek semazjologiczny łączący ruch taneczny (lub jego element) z uro­
dzajem.
Ujawniona t u prawidłowość odzwierciedla zasadę wymienialności
form-oznaczników przy stałym związku łączącym symbol ze znacze-

ю

Kojarzony w ten sposób właśnie ze względu na sen zimowy. Porównaj uwagi
na temat święta obchodzonego na Białorusi w przeddzień Zwiastowania Najświętszej
Marii Pannie, zwanego kamajezica i poświęconego niedźwiedziowi, oraz obchodów
z terenu Bułgarii odbywających się 30 listopada, M o s z y ń s k i , op. cit, t. 2, cz. 1,
s. 575-576,
** M. E l i a d e , Sacrum, mit, historia, Warszawa 1970, s. 78.

�Ś R O D K I

I M E C H A N I Z M

P R Z E K A Z U

T A N E C Z N E G O

79

39

n i e m . Formy-oznaczniki są pochodnymi realizacji szczegółowych, sta­
nowią efekt wyboru dokonanego ze zbioru symbolicznych odwołań,
jakimi dysponuje kultura określonej grupy ludzkiej. Związek semazjologiczny natomiast jest podstawą, wedle której dokonywane są wszelkie
wybory. Innymi słowy, symboliczny związek tańca z urodzajem decyduje
0 tym, że z zasobu wszelkich możliwych oznaczników selekcjonowane są
te, które z nim korespondują.
Przekonujemy się zarazem, że obok ruchu i jego składowych oraz
określających go determinantów czasowych i przestrzennych, elementami
znaczącymi (a nie tylko elementami ruchu znaczącego) w tańcu są także
jego wykonawcy, sytuacja i miejsce, w jakim jest wykonywany, kostium
1 rekwizyty towarzyszące mu, a także słowo i akompaniament muzyczny.
Czynnikiem decydującym o pełnieniu przez nie roli znaków jest k u l t u ­
ra — właściwy jej system wartości, mechanizm funkcjonowania i arche­
typy kierujące myśleniem jej członków. W jej kontekście i zgodnie z nią
każdy z wymienionych elementów nabiera znaczenia. Forma-oznacznik
(forma ruchu tanecznego i jej elementy) wypełniane są syntetyczną treś­
cią zbitek konotacji i denotacji powstałych na mocy odwołań do różnych
płaszczyzn interpretacji. To dopiero decyduje o możliwości reprezento­
wania przez nie całych zespołów znaczeń.
Proces wypełniania znaku znaczeniem nie odbywa się w pustce psy­
chologicznej. Podobnie jak nie do pomyślenia jest ich realizacja w oder­
waniu od kultury, tak nie jest też ona możliwa bez udziału człowieka.
Zagadnieniu temu poświęcam ostatni punkt prowadzonych rozważań.
4. CZŁOWIEK W P R O C E S I E P R Z E K A Z U T A N E C Z N E G O

Warunkiem realizacji wszelkich procesów komunikowania jest obec­
ność tego, kto pewną informację przekazuje — nadawcy, oraz tego, kto
ją odbiera — odbiorcy. Człowiek informację przekazujący może czynić
to świadomie (intencjonalnie) lub nieświadomie (nieintencjonalnie). W t y m
pierwszym przypadku przekaz jest zawsze celowy, skierowany do kon­
kretnego bądź potencjalnego adresata. W drugim tak rozumiana celo­
wość ulega zatarciu. Należy podkreślić, że niezależnie od pobudek na­
dawcy w t y m samym komunikacie realizowany być może jednocześnie
przekaz jednego i drugiego rodzaju . W tańcach ze skokami „na len",
„na konopie", opisami których dysponowałam, przekaz świadomy ogra­
niczony był właściwie do samego skoku, który znaczyć miał: „niech len
(konopie) urośnie tak wysoko, jak skaczę", „skaczę po to, żeby len (ko40

8 S

U . E с o, Pejzaż semiotyczny, Warszawa 1972, s. 53 n.
Jest to cecha wszelkich s y s t e m ó w komunikowania. Porównaj: J . L o t m a n,
B. U s p i e n s k i , O semiotycznym mechanizmie kultury, [w:] Semiotyka
kultury,
Warszawa 1977, s. 147-170.
4 0

�80

JOLANTA KOWALSKA

nopie) urósł jak najwyżej". Przeprowadzona w poprzedniej części anali­
za dotyczyła natomiast przekazu nieintencjonalnego.
Komunikat zawarty w tańcu wypowiadany jest przez tańczącego w je­
go własnym imieniu lub tych, których reprezentuje. W sytuacji skraj­
nej jest on, jak to określa Ikegami location at which dance event hap­
pens , przy czym możliwe są dwa warianty takiej sytuacji. Pierwszy ma
miejsce wówczas, gdy tańczący gra rolę operującego znakami podmiotu
zdarzeń. Drugi związany jest z wszelkiego rodzaju tańcami transowymi,
a precyzując — z fazą possession , kiedy tańczący staje się w istocie
przedmiotem, którym operuje siła wyższa.
Odbiorcą treści staje się w pierwszym rzędzie sam tańczący. „Upoje­
nie tańcem" jest właśnie rezultatem odbioru nie tyle treści w ścisłym
tego słowa znaczeniu, co harmonii ruchów, przyjemności z niej wynika­
jącej, pewnych doznań estetycznych, które stają się' udziałem tańczące­
go (porównaj uwagi ná temat czystego tańca w rozumieniu Natya Sastra).
Zarazem, kiedy treść tańca zawierana jest w nim intencjonalnie, świa­
domość tańczącego kontrolująca proces emisji znaków, rejestruje je, a za­
tem i odbiera.
Z kolei odbiorcą tańca staje się jego współuczestnik, t j . wykonawca,
a także uczestnik bierny, świadomy jednak celu działań tanecznych oraz
sensu emitowanych znaków dzięki znajomości kodu. Dalej, odbiorcą tre­
ści zawartych w tańcu jest „widz z definicji", znający lub nie znający
kodu, jakim posługuje się tańczący. A wreszcie moce, do których i wo­
bec których się tańczy — adresaci spoza ludzkiego kręgu, bóstwa, siły
przyrody. Ta kategoria odbiorców komunikatu tanecznego stanowi ele­
ment implicite tańców obrzędowych. Taniec „na len", „na konopie" kie­
rowany jest właściwie do nich, w mniejszym stopniu do członków włas­
nej społeczności, do ludzi w ogóle, jakkolwiek przez nich właśnie dekodyfikowana jest jego treść.
Proces odczytu treści zawartych w tańcu jest skomplikowany ze
względu na szereg przyczyn. Po pierwsze, obok kodu ruchowego współ­
działają w przekazie dwa (lub więcej) inne kody, w samym zaś kodzie r u ­
chowym łączą się kody kinezyki i proksemiki . Po wtóre, znaczenie
41

42

43

4 1

„Miejsce, w którym taniec się dzieje", Y . Ikegami, głos w dyskusji na temat
artykułu: J . L . H a n n a . Movements toward Understanding Humans thought. The
Anthropological Study of Dance, „Current Anthropology", vol. 20: 1979, no 2, s. 327.
Possession — czyli zawładnięcie. Porównaj na ten temat: M. E l i a d e , Sha­
manism, Archaic techniques of Ecstasy, Princeton 1974 (pierwodruk: Le Chamansime et les techniques archaiques de I'extase, Paryż 1951); N. E p t i n, Trances, L o n ­
don 1967; I . M. L e w i s , Ecstatic Religion. An Anthropological Study of Spirit pos­
session and Shamans, Penguin Books, London 1981; t e j ż e : Spirit Possession and
Deprivation cults, „Man", vol. 1: 1966, no 3, s. 307-329.
Kinezyka bada język gestu i ruchu, proksemika — relacji czasowych i prze­
strzennych w procesie porozumiewania się. P o r ó w n a j : E c o , op. cit., s. 334-345;
E . H a l l , Ukryty wymiar, Warszawa 1978; P. G u i r a u d , Semiología,
Warszawa
4 2

4 8

�ŚRODKI I M E C H A N I Z M P R Z E K A Z U T A N E C Z N E G O

81

gestów i ruchów jest zróżnicowane w zależności od kultury, w jakiej
funkcjonują. Nawet znaki zdawałoby się tak uniwersalne, jak skinienie
głową na „tak" i ruch głową w płaszczyźnie horyzontalnej na „nie", są
kulturowo względne . Po trzecie, o czym była mowa wcześniej, znacze­
nie znaku tanecznego jest najczęściej zbitką treści, nie zawsze przy tym
w pełni uświadamianą przez tańczącego.
W sytuacji, gdy odbiór kształtowany jest przez inny system pojęć, niż
ten, na którego podstawie budowany był komunikat, mamy do czynienia ze
zjawiskiem wariantywności semantyki znaku. Jakkolwiek nie blokuje to
procesu dekodyfikacji, zakłóca jednak odpowiedniość treści nadanej i ode­
branej. Kolberg na przykład, wielokrotnie prezentując opisy tańca na
urodzaj lnu i konopi, nie omieszkał zastrzec się, że interpretacja Infor­
matorów wiążących jego wykonanie z realnym skutkiem jest rezulta­
tem zabobonu. Podobnie, znany nam jedynie z inicjału autor szkicu
Znad Bugu dostrzega przede wszystkim śmieszne strony tego działa­
nia . Odautorskie wypowiedzi o podobnym charakterze są częste w opi­
sach tańców ludowych, dokonywanych przez reprezentantów warstw
elitarnych, oraz tańców społeczeństw plemiennych, pozostawionych przez
wielu europejskich podróżników i badaczy obcych kultur. Są one w y ­
razem reakcji na odmienność (doznanie której wiąże się niejednokrotnie
z przeżyciem swoistego szoku estetycznego) i próbą racjonalizacji bądź
dystansowania się wobec zachowań obcych własnej konwencji kulturo­
wej piszącego .
Zakłócenia podobne towarzyszyły nie tylko odbiorowi z zewnątrz. Po­
zostając przy przykładzie tańca na urodzaj lnu i konopi, w jednym z po­
znańskich tomów dzieł Oskara Kolberga zarejestrowany został interesu­
jący fakt. Jakkolwiek taniec ten był tam wykonywany, to jednak nie bio­
rący w nim udziafu mężczyźni wypowiadali się o nim w sposób pejora­
tywny, wyrażając wątpliwość co do realnej skuteczności podejmowane­
go przez kobiety działania symbolicznego . Owa postawa dystansu, pew­
nej pogardy i wątpienia, jest sygnałem zacierania się jego sensu.
44

45

46

47

1974, s. 104-106; M. O. W a t s o n , Symbolic and Expressive Uses oj Space: and In­
troduction to Proxemic Behavior, „Current Topics in Anthropology", vol. 4: 1972,
mod 20, s. 1-18; E . H a l l , Proxemics — the study of man's spatial relations, fw:]
Man's Image in Medicine and Anthropology, New York 1963; t e n ż e :
Proxemics,
„Current Anthropology", vol. 9: 1968, s. 83-108. Na temat kinezyki: R. L . B i r d w h is t e 11, Introduction to kinesics, Louisville 1954; t e n ż e , Kinesics and Context,
Philadelphia 1970.
E c o , op. cit., s. 371.
« Z. S t., op. cit, s. 29.
Kwestii tej, podobnie jak wielu innym, tu jedynie sygnalizowanym, p o ś w i ę ­
cam u w a g ę w bardziej szczegółowych rozważaniach, o których w s p o m i n a ł a m
w przepisie „x". Publikacja ich spodziewana jest w okresie późniejszym.
Mężczyźni o całości działań obrzędowych i związanym z nimi tańcu m ó ­
wili „babskie pierdoły". Z a : K o l b e r g , DWOK, t. 9: Poznańskie,
s. 127.
4 4

4 4

4 7

( — Etnografia Polska 29/2

�82

JOLANTA KOWALSKA

Związek łączący nadawcę z odbiorcą treści komunikowanych za po­
średnictwem tańca nawiązywany jest na podstawie kodu. W uzależnieniu
od stopnia, w jakim kod jest znany obydwu stronom uczestniczącym
w procesie komunikowania, a także od jego aktualności i ścisłości, po­
wstają różne łączące ich relacje. Zakładam istnienie szeregu wariantów
procesu przekazu treści, w którym pośredniczy taniec, zależnych od trzech
jego elementów składowych: 1) nadawcy świadomie lub nieświadomie
posługującego się formami w roli znaków; 2) kodu znanego lub nie­
znanego bądź też znanego jedynie częściowo; 3) odbiorcy interpretujące­
go formy-oznaczniki zgodnie lub niezgodnie z konwencją przyjętą przez
nadawcę .
W rozważaniach zawartych w t y m artykule starałam się zaprezento­
wać interesujące mnie zjawisko — taniec spełniający w kulturze funk­
cję komunikacyjną — ze względu na cechy immanentne predystynujące
go do pełnienia tej roli. Pokusiłam się wobec tego o próbę odtworzenia
procesu powstawania tańca: poczynając od rudymentu — ruchu — po­
przez kolejne etapy jego organizacji w taniec, do analizy wariantów kon­
kretnego tekstu tanecznego. Powstał w ten sposób „dynamiczny" obraz
tańca odsłaniający zarazem złożoność jego struktury formalnej, symboli­
k i , a następnie wielopoziomowość możliwości interpretacyjnych.
48

Jolanta Kowalska
T H E MEANS AND MECHANISM OF T H E COMMUNICATION IN T H E DANCE
Summary
The paper contains some reflections upon dance, in which the author continues
her interests in the role of dance as a means of communication and transmission of
cultural information. She aims to present the dance with its immanent attributes
predestinating it for its communicative role in culture. She tries to trace back the
process of the formation of dance beginning with its rudiments-the single motion,
passing through the succesive stages of its organization into a dance, ending with
the analysis of a particular dance-so-called „The dance for the crop". She deals
with following problems: the elements and form of dance motions and the dance
as a whole, dance and the sign and the human individual in the process of dance
communication. She created thus a dynamic image of dance showing the complexity
of its formal structure, its symbolism and, next, the possibilities of its interpretation
on many different levels.
Translated by Anna
Kuczyńska-Skrzypek

1 8

Kowalska,

Taniec jako..., s. 190.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7901" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7881">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3bccffe4f86a982fedd711e78f4fe332.pdf</src>
        <authentication>6430971a1f26ac08d73a0b7632805de6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94529">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3418</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94531">
                <text>1981</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94533">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3204</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94535">
                <text>Kronika VII-IX 1980 / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1981 t.35 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94538">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1981 t.35 z.1, s.62</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94540">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94543">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94545">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94549">
                <text>К

R

О

N

10—13 V I I w Żywcu t r w a ! F e s t i ­
w a l F o l k l o r u Górali P o l s k i c h , którego
laureaci wzięli udział we wrzośniowym
Międzynar. F e s t i w a l u F o l k l o r u Z i e m
Górskich.

*
22 V I I — w W o l s z t y n i e I V Spot­
k a n i a F o l k l o r y s t y c z n o w o j . zielonogórs­
kiego. Spośród zespołów biorących udział
w przoglądzio n a uwagę zasługuje zespół
Tomasza Spychały z Dąbrówki.

V I I — B u k o w i n a Tatrzańska. X I V
Sabałowe B a j a n i a . N i e przyznano
I
n a g r o d y w k a t . śpiewaków. Wśród ga­
wędziarzy n a g r o d y I o t r z y m a l i Helena
K a r k o s z k a (Łapsze Niżne) i Stanisław
K u r e k (Konina). W grupie instrumen­
talistów nagr. I o t r z y m a l i : Tadeusz
Szostak
(Kośne H a m r y ) ,
Władysław
Stefaniak (Leśnica), Franciszek K u r z e j a
(Zabrzeże), Andrzej Lasek (Skrzypnica).
Nagrodzono młodych wykonawców:
A r t u r a Czecha z J u r k o w a (śpiew) i A n ­
drzeja L a s k a (gawęda).
Nagr. specjalną M i n . K u l t u r y i Sztu­
k i o t r z y m a l i : Stanisława Górkiewicz,
za grę n a skrzypcach i Stanisław Cho­
waniec, gawędziarz.

*
V I I — Rzeszów, Oświatowy F e s t i ­
wal
Polonijnych
zespołów folklorys­
tycznych.

*
3—10 V I I I — Wisła, Maków P o d h . ,
Szczyrk, Żywiec — X V I I Tydzioń K u l ­
t u r y B e s k i d z k i e j , z udziałem zespołów
nie t y l k o b e s k i d z k i c h (?). Z o r g . m . i n .
wystawę rzeźby l u d . B e s k i d u Śląskiego.

*
31 V I I I — 7 I X — Zakopane, T a ­
trzańska Jesień, zakończona k o n c e r t e m
laureatów X I I I Międzynar. F e s t i w a l u
F o l k l o r u Z i e m Górskich. Międzynar.
j u r y p o d przew. p i o f . R o m a n a Reinfussa
przyznało „złote c i u p a g i " zespołom:
i m . B a r t u s i a O b r o c h t y z Zakopanego
(w k a t . zospołów a u t e n t y c z n y c h ) , Coros
у danzas de m u r c i a z H i s z p a n i i i Gurnbar z Z S R R (w k a t . f o l k l o r u opracowa­
nego a r t y s t . ) , M r a d i s a n z Czechosło­
wacji (w k a t . f o l k l o r u stylizowanego).
„Srebrno c i u p a g i " otrzymały zes­
poły: Górali Czadockich z Brzeźnicy
k . Żty^ania ( k a t . zesp. auten.), Sędzioly
z Żywca ( k a t . zesp. o p r a ć ) , U n i v e r s i d a d
de Gaud'ilajara z M e k s y k u i Reprezentac} j n y Zespół Pieśni i Tańca z Buł­
g a r i i (kat. zesp. s t y l i z . ) . N i e przyznano
nagi ód w k a t . f o l k l o r u rekonstruowa­
nego.
Podczas Jesieni o t w a r t o stałą eks­
pozycję e e r a m i k i podhalańskiej
oraz

62

К

А

1980

VII - I X

, I m p r e z y folklorystyczne i regionalne

I

warsztat garncarski w chałupie Stanis­
ława Gąsienicy Sobczaka i Wojciecha
Łukaszczyka (zbudowanej n a przełomie
X V I I I i X I X w.).

*
13 i U I X — N o w a Słupia, X I V
D y m a r k i Świętokrzyskie — pokaz daw­
nego w y t o p u r u d y . I m p r e z i e t o w a r z y ­
szyły w y s t a w y , m . i n . S z t u k i l u d . Kielec­
czyzny.

mentów
muzycznych,
zorganizowaną
przez M u z e u m w Żywcu i T o w . Miłośni­
ków Z i e m i Żywieckiej.

*
16 V I I — Łowicz, Muzeum Naro­
dowe oddział w Łowiczu.
Wystawa
t k a n i n i obrazów H e n r y k a Burzyńskie­
go zorg. w 50-lecie twórczości. M i n i s t e r
K u l t u r y i S z t u k i wystosował l i s t g r a t u ­
lacyjny.

*
20, 21 I X — Kraków. V I I I Ogólpolskie i V Międzynarodowe T a r g i Sztu­
k i Ludowej.
J a k co r o k u k i e r m a s z o w i t o w a r z y ­
szyły pokazy m o d y opartej n a wzorach
l u d o w y c h , występy kapel, inaugurujący
imprezę „ w i a n e k " dzieci k r a k o w s k i c h .
Z d a n i e m niektórych, kiermasz zawiódł
oozekiwania
—
n i e l i c z n y c h twórców
l u d o w y c h z d o m i n o w a l i handlarze i rze­
mieślnicy.
W y s t a w a — oferta Coopexim—Ce­
pelia piezentowała n a b y w c o m
zagra­
n i c z n y m w y r o b y kilkudziesięciu spóldz.
cepeliowskich. Zorganizowano
również
w y s t a w y towarzyszące, m . i n . lalek re­
g i o n a l n y c h , rzeźby F r a n c i s z k a P a l k i ,
rzeźby Józefa W r o n y , f o t o g r a f i i A d a m a
Bujaka.

16 V I I — Warszawa.
W
Starej
K o r d e g a r d z i e o t w a r t o wystawę „Zwy­
cięskie d r o g i i b r a t e r s t w o b r o n i " .

*

V I I — Tuchola. Z okazji D n i Bo­
rów T u c h o l s k i c h zorg. wystawę twór­
czości l u d . N a uwagę zasługują d o m i ­
nujące n a w y s t a w i e h a f t y .

W miesiącach l e t n i c h w k r a j u or­
ganizowano liczne j a r m a r k i folklorys­
tyczne — n i e k i e d y mające z f o l k l o r e m
bardzo niewiele wspólnego.
W l i p c u odbyły się m . i n . j a r m a r k i
w kaszubskim Parku Etnograficznym
we W d z y d z a c h i w B y t o w i e , w s i e r p n i u
— w Częstochowie — j a r m a r k j u r a j s k i
i Węgorzewie — kiermasz rękodzieła
i sztuki ludowoj.

*
Wystawy i konkursy
11—13 V I I — R a d o m . Z o k a z j i
o t w a r c i a skansenu, w którym zgroma­
dzono kilkadziesiąt u l i — od najstar­
szych, z X V I I I w . , dłubanych, po
wspólczosnc, f i g u r a l n e — odbyła się sesja
bwtniczo-pszczelarska, na której refe­
r a t y wygłosili m . i n . prof, d r Józef Gajok
i d r Stefan Rosiński.

*
12 V I I
- w z a b y t k o w y m spichrzu
na terenie ^ l u z c u m Wsi R a d o m s k i e j
o t w a r t o wystuwę prac k o n k u r s o w y c h
„ Ż y c i e i twórczość J a n a Kochanowskiego
w rzeźbie i m a i . l u d . n a szkle".
15 V I I — Warszawa. Państwowe
Muzeum Etnograficzne,
wystawa
ze
zbiorów m u z e u m p n . K w i a t y i twórczość
l u d . , w g scenariusza Teresy A m b r o żewiez.

11 V I I — Żywieo. O t w a r t o w y s t a
wę p o k o n k u r s i e n a budowę l u d . i n s t r u ­

J u r y p o d przew. B a r b a r y Zagórnoj-Tężyckiej przyznało n a g r o d y : za m a i .
olejne Józefowi Oprychałowi z M i k l a ezowic i J a n o w i K a w e c k i e m u z G r o n i k a ,
za rzeźbę w drzewie Jarosławowi F u r gale z P o l w i c y , za rzeźbę w g l i n i e Czes­
ławowi Ambrożkiewiczowi i Z y g f r y d o w i
Gajewskiemu z Urzędowa-Bęczyna. W
dziedzinie t k a c t w a a r t y s t . n a g r o d y uzys­
kały J a n i n a B u r a c z y k z K o r y c i n a , jej
córka R o m u a l d a Puzanowska i w n u c z k a
L u c y n a Puzanowska z Marchelówki (bia­
łostockie).

*

*
V I I — R a d o m . M u z e u m Okręgowe
elesponowało kobietce i t k a n i n y ze zbio­
rów r o d z i n y K u l c z y c k i c h przekazsnych
M n z e u m Tatrzańskiemu w Zakopanem.

6 V I I I — Warszawa. Stara K o r d e ­
garda. O t w a r t o piękną wystawę obrazów
n a szkle A d a m a Słowińskiego. W y d a n o
i l u s t r o w a n y k a t a l o g ze wstępem A . Jac­
kowskiego.

15 V I I I
—
Warszawa,
Muzeum
Etnograficzne. W y s t a w a węgierskiej sztu­
k i n a i w n e j ze zbiorów M u z e u m Węgiers­
k i c h Artystów N a i w n y c h w Keczkemet.
* s
V I I I — Kraków, galeria „Mille­
n i u m " . W y s t a w a obrazów na szkle B r o ­
nisława Bednarza, K r z y s z t o f a O k o n i a ,
A n n y Pitoń, Piotra P i o t r o w s k i e g o i Wła­
dysława W a l c z a k a .

*
9 I X — Warszawa, galeria „Ce­
p e l i i " na u l . R u t k o w s k i o g o . P o k o n k u r ­
sowa w y s t a w a wieńców dożynkowych
w o j . warszawskiego.

*

�30 I X — Iłża, П о т K u l t u r y . Wys­
tawa p n . Ceramika l u d o w a i l a l k a ar­
t y s t y c z n a w trzydziostoleciu spółdzielni
„Chałupnik" w Iłży.

30 I X — Warszawa, M u z e u m E t n o ­
graficzne. O t w a r t o wystawę p n . D a w n e
l\sz.v.elarstwo.

I X — Inowrocław, M u z e u m K u j a w .
Wystawa kujawskiej sztuki ludowej.

I X — Warszawa, M u z e u m A z j i
i P a c y f i k u . W y s t a w a współczesnego l u d .
m a l a r s t w a indyjskiego — B o n g a l u , B i łiaru i O r i s y ze zbiorów m u z e u m i ko­
lekcji p r y w a t n y c h .

U

M

V I I — w K a t o w i c a c h odbyła się
I I Ogólnopolska W y s t a w a K o n k u r s o w a
A m a t o r s k i e j P l a s t y k i „Sport w sztuce".

W y s t a w y amatorów

*

S

16 I X — Warszawa, M u z e u m E t n o ­
graficzne. W y s t a w a m a l a r s t w a naiwnego
r. Solontiname ( N i k a r a g u a ) .

M

A

R

W y s t a w y międzywojewódzkie, sta­
nowiące I I etap Triennale P l a s t y k i Nie­
profesjonalnej , zorganizowano:
V I I — w Częstochowie ( w o j . biels­
kie, częstochowskie, k a t o w i c k i e , kie­
leckie, k r a k o w s k i e , nowosądeckie i tar­
nowskie),
V I I — w Olsztynie (białostockie,
łomżyńskie, ostrołęckie, suwalskie, olsz­
tyńskie),
I X — w P o z n a n i u (bydgoskie, t o ­
ruńskie, włocławskie, płockie, poznań­
skie),
I X — w Szczecinie (gdańskie, go­
rzowskie, koszalińskie, słupskie, szcze­
cińskie).

I

E

S

SUMMARY

•

OF

C z e s ł a w R o b o t y c k i — T H E C H A I N OF H A P P I N E S S
A HALF CENTURY LATER
L e t t e r s f r o m heaven, as well as lettors of the c h a i n of hap­
piness, w h i c h for centuries have been c i r c u l a t i n g i n E u r o p e ,
belong t o tho w o r l d of folklore. T h e same i n t e r n a l s t r u c t u r e ,
tho i n c l u d o d prayers a n d i n v o c a t i o n s , and belief i n the u n i f y i n g
f u n c t i o n of the c h a i n , t h e y a l l f o r m t h e fragments of t h e m y t h i c
v i s i o n o f t h o w o r l d understood as a continuous a n d purposeful
whole. P u n i s h e m e n t for b r e a k i n g the c h a i n a n d prize for i t s
c o n t i n u a t i o n are m a n i f e s t a t i o n of tho o l d belief t h a t r i g h t re­
sults from r i g h t and w r o n g is always punished.
I n t e n t i o n s , images, a n d convictions of the w r i t e r s f o r m the
u n w r i t t e n contents of t h o lotters t h a t are so essontial due t o
the more fact o f t h o i r c o p y i n g b y thousands of people. I t was
J a n Stanisław Bystroń w h o i n 1938 p u b l i s h e d a collection of
letters of tho c h a i n of happiness a n d since t h e n a wavo of lottors
have boon r e t u r n i n g every years.
Tho analysis of 205 letters collected b y tho a u t h o r of the
article i n t h e years 1976—79 enables t o d i s t i n g u i s h s i x v a r i a n t s
of the same i n t e r n a l s t r u c t u r e , throe of w h i c h aro various forms
of the chain of liappincss of St. A n t h o n y . The three other v a r i a n t s
are games (for c h i l d r e n , l o r g i r l s , a n d t o g a i n m o n e y ) . I n t h e
a u t h o r ' s o p i n i o n , the phenomenon of w r i t i n g letters w i l l pass,
i n accordance w i t h the rules of c u l t u r e , f r o m the w o r l d of adults
to t h e w o r l d of c h i l d r e n ' s play.

E w a
K o r u l s k a — T R A N S F O R M A T I O N S OF
THE
AESTHETIC
PATTERNS
—
PATTERNS,
OPINIONS,
MODELS
Aesthetic predilections are shaped under the influence
of various factors: observation, studies, a n d i n h e r i t e d customs.
T h e y are m a n i f e s t a t i o n of n o t o n l y aesthetic needs b u t also
social ones l i k e prestige. Patterns of b e h a v i o u r characterising
members of a g i v e n social g r o u u are consciously or i n s t i n c t i v e l y
realised. Tho aesthetic predilections aro revealed i n a way of
embellishing (he nearest h u m a n e n v i r o n m e n t , m a i n l y the house
interior.

Inne

I X — K i e l c e , Ogólnopolska W y s t a ­
w a P l a s t y k i Nieprofesjonalnej spółdziel­
czości
mieszkaniowej,
towarzysząca
Triennale
Plastyki
Nieprofesjonalnej.
Wydano i l . katalog.
VII
—- L u b l i n .
Rozstrzygnięto
IX
l i t e r a c k i k o n k u r s i m - J a n a Pocka, z
udziałem 67 twórców. W
dziedzinie
poezji I nagr. nie p r z y z n a n o , I I o t r z y ­
mała H a n k a N o w o b i e l s k a
z Białki
T a r z a i i s k i e j (nowosądeckie), w dziale
p r o z y I nagr. uzyskała W a n d a Cubertow a z R a b y Wyżnej (nowosądecki).

Р

Е

З

Ю

М

Е

ARTICLES

The analysis of house furnishings i n the t w o villages i n
t h e W h i t e Wilderness enabled t o define t h e r e l a t i o n s h i p of the
i n h a b i t a n t s t o t r a d i t i o n a l , as w e l l as c o n t e m p o r a r y p a t t e r n s .
The r e c o s t r u c t i o n of the o b l i g a t o r y p a t t e r n s of t h o house f u r n i ­
shings helped t o d i s t i n g u i s h three essential t y p o s : the t y p e
referring t o t r a d i t i o n a l forms, contemporary i n t e r i o r basing
on t h e up-to-date designs, a n d t h e i n t e r m e d i a t e f o r m (the m o s t
common) characterised b y m i x i n g elements of the new as w e l l
as the o l d aesthetics.
Existence of various p a t t e r n s a t a t i m e when l i f e c o n d i t i o n s
q u i c k l y change, causes a chaotic a n d heterogenous w a y of fur­
n i s h i n g the c o n t e m p o r a r y v i l l a g e house i n t e r i o r . The village
aims a t c u l t u r a l a s s i m i l a t i o n w i t h the t o w n , practicably w i t h
a c e r t a i n circle of a t o w n c u l t u r e ( t h a t of groups o f people of
peasants' a n d workers' o r i g i n ) , a n d among newly b u i l t , expensive
houses ono m a y notice the r e a l i z a t i o n of the p a t t e r n of the u n i ­
fied, t o w n - v i l l a g e c u l t u r e , w i t h the observance of c e r t a i n specific
predilections and fashions.

Anna Świątkowska
WICZ COSTUME

— EMBROIDERY

IN THE

ŁO­

I n the Łowicz region, a l l girls a n d w o m e n occupied t h e m ­
selves w i t h e m b r o i d e r i n g t i l l tho W o r l d W a r T w o . The develop­
m e n t of e m b r o i d e r y , modest a t the very outset, bogan i n the
1830s when t h e a g r i c u l t u r a l reform ( i n t r o d u c t i o n of the r e n t a l
system) i m p r o v e d the economic s i t u a t i o n of the village.
O n l y the v i s i b l e p irts of t h o costume were embroidered.
A t t h e beginning, t h o so-called ,.Polish s o w i n g " was applied,
a n d i t was followed later b y cross embroidery a n d p l a i n o m b r o i dery. G r a d u a l l y , c o l o u r i n g and ornaments t h a t were trans­
f o r m i n g together w i t h the change of a general costume design,
were being enriched.
N e w designs, i n v e n t e d b y t a l e n t e d ombroiderossos, were
popularised a t church feasts w h e n whole parishes gathered
i n t h e place of w o r s h i p . There s t i l l a i o m a n y w o m e n i n the
region w h o occupy themselves w i t h e m b r o i d e r i n g b u t t h e i r
w o r k is being done on t h e Cepelia order.
The a r t i c l e is based on the analysis of a r i c h collection
of e x h i b i t s i n Museum i n Łowicz.

63

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7904" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7883">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5d7aea93888a792f92ac799ac4fae4af.pdf</src>
        <authentication>1d8a19403b9e625cfb7f23a92caaf854</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94555">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3421</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94558">
                <text>1981</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94561">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3206</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94565">
                <text>Contents / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1981 t.35 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94568">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1981 t.35 z.2, s.66</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94571">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94574">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94577">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94578">
                <text>POLSKA

AKADEMIA

NAUK

•

INSTYTUT

SZTUKI

9

ROK

XXXVI

•

1981

•

Nr

2

polska sztuka ludowa

W R O C Ł A W
W A R S Z A W A
K R A K Ó W
. G D A f l S K
ZAKŁAD N A R O D O W Y I M I E N I A OSSOLIŃSKICH, W Y D A W N I C T W O POLSKIEJ A K A D E M I I NAUK

�CONTENS
E t h n o g r a p h y . E t h n o l o g y . A n t h r o p o l o g y o f culture. F o l k l o r e . W h a t are t h e y a n d where do t h e y
lead'

(Responses t o t h e poll).

Ludwik

Stomma

Claude Levi-Strauss

About
The

the poll on ethnography

current prospects

of

.

ethnology

.

.

67

.

(article

reprint)

68
69

E d w a r d Pietraszek
Anna Kutrzeba-Pojnarowa

69

Zbigniew

70

Ludwik

Benedyktowicz
Stomma

Ryszard

71
73

Tomicki
Małkowska

74

Tadeusz Chrzanowski

75

Krystyna

Leszek Dzięgiel

75

Zofia Sokolewicz

77

Zbigniew Jasiewicz

79

Mieczysław Porębski

80

A n n a Szałapak

T h e i n t e r i o r o f a v i l l a g e house as t h e source
of knowledge o n the aesthetical outlooks of i t s
users

Jarosław К .

Wójcik

The

82
Small

Museum

of J a n Bernaaiewicz

in
91

Jaworzn ia
Jan

Samek

Zbigniew
Ryszard

Benedyktowicz
Brykowski

The signal
Leopold
At

o n the sculptures i n Targoszyce

Schmidt,

Volkekunet

in Óeterreich

109
112

t h e c e n t e n n i a l o f t h e first P o l i s h e t h n o g r a ­

phical e x h i b i t i o n i n Kołomyja

117

C H R O N I C A L X 1 8 8 0 - I I I 1981

123

ВПДШАВТ O F A B T I C L E S

126

РЕЗЮМЕ

!27

R E D A G U J E Z E S P Ó Ł : A l e k s a n d e r J a c k o w s k i ( r e d . macz.), J a d w i g a J a r n u s z k i e w i ezowa,
Anna
Kunczyńska-Iracka,
Jan
Krzysztof
Makulski,
Jerzy
Łoziński,
R o m a n R e i n f u s s (z-ca r e d . macz.).
Sekretarz redakcji — E w a Korulska. Redaktor techniczny — Halina
Tłumaczenia —
P i o t r P a s z M e w i c z (ang.) i N a t a l i a Stasińska (ros.).
graficzny — J a n Swiderski

Żelechowska.
Serwis
foto­

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7906" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7886">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/540abb7dad8c366e3ea7981a6fbcab25.pdf</src>
        <authentication>45b99737fef547a929bd62a364075719</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94581">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3422</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94582">
                <text>1981</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94583">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3207</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94584">
                <text>O ankiecie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1981 t.35 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94585">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1981 t.35 z.2, s.67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94586">
                <text>Stomma, Ludwik</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94587">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94589">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94591">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94598">
                <text>ETNOGRAFIA -

ETNOLOGIA

-

ANTROPOLOGIA

KULTURY -

LUDOZNAWSTWO

CZYM SĄ? D O K Ą D ZMIERZAJĄ? (ODPOWIEDZI NA ANKIETĘ)

Ankieta

rozesłana w p o l o w i e

1. C o t o j e s t e t n o g r a f i a !

1980 r o k u p r z e z redakcję zawierała t r z y p y t a n i a :

(jej m i e j s c e wśród i n n y c h d y s c y p l i n , cele,

metody);

2. J a k i e m i e j s c e z a j m u j e w e t n o g r a f i i p r o b l e m a t y k a b a d a n n a d k u l t u r ą a r t y s t y c z n ą l u d u ( a z w ł a s z c z a n a d s z t u k ą ) T
3- J a k a j e s t p r z y s z ł o ś ć

etnografii?

U w a g a odpowiadających skupiła się j e d n a k p r z e d e w s z y s t k i m w o k ó ł p y t a n i a pierwszego. Już n a wstępie zarysowała się t u zasad­
n i c z a różnica p o s t a w . O b o k szeregu o d p o w i e d z i , w k t ó r y c h doświadczeni e t n o g r a f o w i e u z n a l i , iż n a w e t ogólna d e f i n i c j a z a k r e s u i za­
interesowań d y s c y p l i n y p r z e r a s t a i c h możliwości, uzyskaliśmy również respons, że n a p o d o b n e wątpliwości „ p o w i n i e n w przybliżeniu
o d p o w i e d z i e ć s t u d e n t I r . e t n o g r a f i i , p o z a l i c z e n i u p r z e d m i o t u Wstęp do etnografii,

zaś o b s z e r n i e j wyjaśnić cały p r o b l e m s t u d e n t I I I

w z g l . I V r o k u " . B y ł y t u też g ł o s y , iż r z e c z cała została j u ż o s t a t e c z n i e w y j a ś n i o n a p r z e z k l a s y k ó w : n a l e ż y w i ę c p o p r o s t u sięgnąć d o
o d p o w i e d n i e j l i t e r a t u r y . . . N i e w y d a j e się, b y m o ż n a było rozstrzygnąć o w ą kontrowersję. C l a u d e L e v i - S t r a u s s w dołączonym p r z e z
r e d a k c j ę , w c h a r a k t e r z e o d p o w i e d z i n i e z a m i e r z o n e j , a r t y k u l e Aktualne

problemy

etnologii

s t w i e r d z a w p r a w d z i e , iż „ e t n o l o g i a p r z e ż y w a

obecnie wątpliwości", lecz uwierzyć m u — znaczyłoby poddać p o d krytyczną rozwagę formuły i n n y c h prominentów d z i e d z i n y , d o któ­
r y c h odsyłali nas respondenci. K t ó ż w i e —

b y ć m o ż e r z e c z y w i ś c i e w n a s z y m z e t a t y z o w a n y m ś w i e c i e Wstęp do etnografii

zastąpić klasyczną sentencję „ D u b i t o e r g o s u m " ? . . . T y l k o , c z y n a p e w n o

byłaby t o w i z j a

może już

optymistyczna?

K o l e j n y m p u n k t e m s p o r n y m stał się p r o b l e m , c z y n a p y t a n i e t y p u : „ c o t o j e s t e t n o g r a f i a ? " w a r t o w ogóle o d p o w i a d a ć . C z y ż
n i e l e p i e j p e r e g r y n o w a ć p o ś w i e c i e b e z g r a n i c ; c z y k o n i e c z n i e t r z e b a m i e ć ś w i a d o m o ś ć , ż e m ó w i s i ę p r o z ą ?... S ą d z i ć m o ż n a , i ż m u t a t i s
m u t a n d i s m a m y t u d o c z y n i e n i a z t a k w a ż n y m , a t a k g r u n t o w n i e z a p o z n a n y m w życiu społecznym naszego k r a j u , g e n e r a l n y m s p o r e m
0 s t o s u n e k d o n a u k i . J e s t l i o n a z a w o d e m c z y p o w o ł a n i e m ? — Jeżeli j e s t z a w o d e m , profesją — rację mają stwierdzający, iż o d n a j d y ­
w a n i e d i f f e r e n t i a specifica d y s c y p l i n y t o j e d y n i e k w e s t i a „ p o r z ą d k o w a n i a " , co k o n s e k w e n t n i e m a p r a w o uwalniać i c h o d „ p o t r z e b y
o d p o w i e d z i n a z a d a n y zbiór p y t a ń " . Jeżeli j e d n a k j e s t powołaniem ? K a ż d y z n a s , l u d z i świeckich, m a pełne p r a w o d o u c h y l a n i a j a k i c h ­
k o l w i e k p y t a ń o s t o s u n e k d o p r a w d w i a r y ; służy t e m u zresztą szereg w y p r ó b o w a n y c h frazesów: „ j e s t e m k r y t y c z n y m d e i s t ą " , „ u z n a j ę
nieokreślony b y t najważniejszy", „moralność socjalistyczną" etc. G d y b y t a k i c h s a m y c h o d p o w i e d z i udzielił n a m kapłan b y l i b y ś m y
przecież zgorszeni. M a o n — w n a s z y m pojęciu — r u d y m e n t a r n y obowiązek odpowiedzieć sobie n a p y t a n i a „ c z y m j e s t m o j a

wiara?

dlaczego j e s t e m księdzem ? " ; z o d p o w i e d z i n a n i e w y n i k a b o w i e m w p r o s t zakres jego m i s j i społecznej. P o d o b n i e z l e k a r z a m i — z j a k i m ż
s m u t k i e m i d y s g u s t e m s t w i e r d z a się w środkach m a s o w e g o p r z e k a z u , iż „ m e d y c y n a przestała b y ć p o w o ł a n i e m — stała się z a w o d e m ,
a więc sposobem

zarobkowania"...

A n a u k a ? „ Z a j m u j ę się e t n o g r a f i ą " c z y „ j e s t e m e t n o g r a f e m " ? A jeśli „ j e s t e m e t n o g r a f e m " — c z y i d o czego m n i e t o zobowiązuje
wobec drugiego

człowieka, społeczeństwa,

świata?

S t a r a n i e m K o m i t e t u N a u k E t n o l o g i c z n y c h P A N u k a z a ł s i ę w 1 9 7 9 r . w P o z n a n i u t o m Funkcje

społeczne etnologii.

J a k się o k a z u j e ,

za o w e t y t u ł o w e „funkcje społeczne" uważają a u t o r z y poszczególnych artykułów (referatów) m . i n . popularyzację m u z y k i k a p e l l u ­
d o w y c h , u p o w s z e c h n i a n i e chłopskich dań z „ m ą k i , ziemniaków, g r o c h u , k a p u s t y i s u s z o n y c h ś l i w e k " , p o d n o s z e n i e k r z y w e j

produkcji

„Cepelii", s p o w o d o w a n i e „zatwierdzenia i przyjęcia r e g u l a m i n u p a r o e t o p n i o w e j o d z n a k i e t n o g r a f a - k r a j o z n a w c y " , i t p . J e s t t o poniekąd
z g o d n e z b r z m i e n i e m u s t a w y o s z k o l n i c t w i e w y ż s z y m z d n i a 2 0 g r u d n i a 1 9 6 8 , g d z i e s t w i e r d z a s i ę , iż z a d a n i e m n a u k i j e s t „ k s z t a ł c e n i e
1 w y c h o w y w a n i e i n t e l i g e n c j i z a w o d o w e j zdolnej a k t y w n i e uczestniczyć w r o z w o j u g o s p o d a r k i i k u l t u r y n a r o d o w e j oraz w socjalistycznej
p r z e b u d o w i e stosunków społecznych..." —

dodajmy jednak —

z g o d n e t y l k o z j e j n a j b a r d z i e j płaską

wykładnią.

P o n i e w a ż j e d n a k u s t a w a t a m a b y ć w n a j b l i ż s z y m c z a s i e z m i e n i o n a , p r z y p o m n i j m y p i ę k n e s ł o w a j e j p o p r z e d n i c z k i z 13 l i p c a
1 9 2 0 : z a d a n i e m uniwersytetów, w s z e c h n i c i a k a d e m i i „ j e s t służyć n a u c e i ojczyźnie. W t y m c e l u mają one szukać i dochodzić p r a w d y
w e w s z y s t k i c h gałęziach w i e d z y l u d z k i e j oraz przewodniczyć n a d r o d z e p o z n a w a n i a t e j p r a w d y przez młodzież akademicką, a przez
nią rozpowszechniać ją wśród całego n a r o d u p o l s k i e g o w i m i ę z a s a d przyświecających m o r a l n e m u i u m y s ł o w e m u d o s k o n a l e n i u r o d z a j u
ludzkiego".
Więc znowu —

zawód ozy

powołanie?

A u t o r k a słów o b r a k u p o t r z e b y o d p o w i e d z i n a p y t a n i e o i m i ę s w o j e j d y s c y p l i n y z a p r z e c z y ł a s o b i e s a m a , dając w końcowej f a z i e
w y w o d u b a r d z o piękne określenie e t n o g r a f i i — określenie wiążące ją właśnie z p o w o ł a n i e m l e k a r s k i m . I n n i r e s p o n d e n c i p i s a l i o „ d r o d z e
d o p o z n a n i a i r o z u m i e n i a c z ł o w i e k a " , o „służbie społecznej e l i m i n o w a n i a i n i c o w a n i a w s z e l k i e g o t y p u n a c j o n a l i z m ó w " etc. T ł u m a c z y
t o najprościej b r a k szerszego z a i n t e r e s o w a n i a t r z e c i m p y t a n i e m naszej a n k i e t y . P o p r o s t u — p r z y t a k i m podejściu n i e m a się r z e c z y ­
wiście o co troszczyć. V e r i t a s v i t a e est v i a t i c u m c a r i s s i m u m .
W

próbach sprecyzowania

zakresu d y s c y p l i n y obserwować można d w i e tendencje —

w y c h o d z e n i a o d p r z e d m i o t u badań i o d

sposobu n a t e n p r z e d m i o t spojrzenia. Oczywiście p r o p o n o w a n o w i e l e t y p ó w r e f l e k s j i , n i e r a z b a r d z o różnych, ale... wśród

nadesłanych

o d p o w i e d z i n i e m a n a w e t śladu o b r o n y , a t y m b a r d z i e j p r o p o z y c j i k o n t y n u o w a n i a f u n k c j o n a l n e g o podejścia d o b a d a ń n a d k u l t u r ą ;
podejścia k u l t u r o w o - h i s t o r y c z n e g o ; podejścia e w o l u c j o n i s t y c z n e g o . . .
n i e p o w r ó c i już e t n o l o g i a d o s w o j e g o p o z y t y w i s t y c z n e g o

C z y ż b y w i ę c rację m i a ł j e d e n z a u t o r ó w , g d y pisał, że „ n i g d y

kształtu"...? W n i o s e k t a k i b y ł b y j a s k r a w o sprzeczny z codzienną praktyką

naszej r o d z i m e j e t n o g r a f i i . A przecież... t a k i się u p a r c i e n a s u w a p r z y l e k t u r z e większości nadesłanych w y p o w i e d z i . M o ż e więc jesteśmy
wreszcie świadkami przełomu w p o l s k i e j myśli e t n o l o g i c z n e j . Jeśli t a k —

n i e w o l n o tej szansy

zmarnować!

W o l n o wierzyć n a t o m i a s t , że d y s k u s j a s p r o w o k o w a n a p r z e z niniejszą ankietę n i e będzie s ł o m i a n y m o g n i e m , że c h o ć b y n a m a r g i ­
nesach, c h o ć b y w sposób n i e z a m i e r z o n y , p r z y c z y n i się d o k o l e j n y c h sporów i przemyśleń.
Ludwik

Stomma

67
I

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7909" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7889">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5db88c14a40729c5fca756bae4c76af6.pdf</src>
        <authentication>08408befc29543e692e3d6143e151173</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94616">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3416</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94617">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94618">
                <text>1981</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94619">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3202</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94621">
                <text>Konkurs rzeźby w kamieniu / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1981 t.35 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94623">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1981 t.35 z.1, s.55-57</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94625">
                <text>Fryś-Pietraszkowa, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94627">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94630">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94633">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94641">
                <text>Ewa Fryś—Pietraszkowa
KONKURS RZEŹBY W KAMIENIU

20 września 1979 r. nastąpiło w pińczowskim M u z e u m Re­

ogół rzeźbą w drzewie, n i e l i c z n i t y l k o próbowali swych sil w k a ­

g i o n a l n y m rozstrzygnięcie k o n k u r s u , nazwanego plenerem rzeźby

m i e n i u , a zaledwie jeden jest k a m i e n i a r z e m . Te f a k t y , j a k rów­

l u d o w e j w k a m i e n i u . I n i c j a t y w a tej interesującej i m p r e z y zro­

nież cechy dostarczonego

dziła się w rozmowach m g r B a r b a r y E r b e r o w e j z Działu E t n o ­

c h a r a k t e r prac k o n k u r s o w y c h . Biały kamień pińczowski bez­

graficznego

M u z e u m Narodowego w K i e l c a c h i R y s z a r d a Zięzio.

pośrednio po w y d o b y c i u jest zupełnie miękki, można go ciąć

kierownika

M u z e u m Regionalnego w Pińczowie, który

piłą do drzewa

się czynności o r g a n i z a c y j n y c h .

Zainteresowane

podjął

w y n i k a m i ple­

surowca wpłynęły dość wyraźnie na

i obrabiać nawet zwykłym nożem. Toteż nie­

którzy rzeźbiarze z powodzeniem zastosowali w jego opracowaniu

dostarczyły

m e t o d y wypróbowane p r z y obróbce drewna i — co się z t y m

bezpłatnie surowiec w postaci kształtnych, zróżnicowanych roz­

wiąże — p o w t a r z a l i n i e m a l wiernie t e m a t y i ujęcia z wcześniej­

miarami

szych

n e r u Pińczowskie Zakłady K a m i e n i a Budowlanego
ścinków

bloków

b u d o w l a n y c h . Po

trzy

takie

bloki

swoich

rzeźb

drewnianych.

Co

ciekawsze,

niektórym

o długości 25 —100 c m otrzymało prawie t r z y d z i e s t u rzeźbiarzy

rzeźbom wyszło t o na korzyść, na przykład kapela

l u d o w y c h i amatorów z obszaru Kielecczyzny,

czy C h r y s t u s F r a s o b l i w y Stanisława Piłata z K a w c z y n a

którzy wstępnie

stawiają

w y r a z i l i zgodę na przystąpienie do k o n k u r s u .
Tematyka

konkursu

nie była

określona,

w

regulaminie

się lepiej

w

k a m i e n i u niż

analogiczno

aniołków
przed­

kompozycje

w drzewie, b o w i e m t u t a j surowiec pozornie tłumaczy

schema­

zaznaczono t y l k o , żo j e d n a z nagród, u f u n d o w a n a przez M u z e u m

t y z m i uproszczenia w t r a k t o w a n i n całości i d o t a l u ( i l . 1 — 2 ) .

L u d o w y c h Instrumentów M u z y c z n y c h w Szydłowcu, przyznana

N a t o m i a s t u rzoźbiarzy, którzy wykazują

zostanie

rzeźbie

o temacie

muzycznym.

Informacja

t a dość

1

zacji zmierzającej

w- k i e r u n k u groteskowej

skłonność do s t y l i ­
niemal deformacji,

silnie zasugerowała uczestników, b o w i e m sporo rzeźb przedsta­

j a k n p . Grzegorz K r ó l z Olszówki czy tworzący p o d jego wpły­

wiało

wem

kapelo

ludowo

bądź

pojedynczych

instrumentalistów,

Do

k o n k u r s u przystąpiło

ostatecznie

23 rzeźbiarzy

z 13

miejscowości, którzy łącznie w y k o n a l i 68 rzeźb. Wszyscy uczest­
n i c y z n a n i b y l i wcześniej k i e l e c k i e m u m u z e u m , a wiełu dostarcza
regularnie swoje

wyroby

Stanisław

Sztandora

z t e j samej

w s i , zamiana

surowca

i pozbawienie rzeźb p o l i c h r o m i i nie wpłynęło k o r z y s t n i e n a i c h

tańczące p a r y i t p .

do Cepelii poprzez

n i u m " w K r a k o w i e . Dotychczas

SPRLiA

„Mille­

j e d n a k z a j m o w a l i się o n i n a

p o z i o m ( i l . 8). Podobne cechy można zauważyć w d r e w n i a n y c h
rzeźbach J a n a G w a d r y s i a ze Słupi N o w e j . Tadeusz Z a k z Łazów
p o d K i e l c a m i przystąpił do k o n k u r s u wraz z d w o m a

synami

M a r k i e m i Mirosławem, dająo duży zespół rzeźb t y p o w y c h d l a
swego w a r s z t a t u . Otrzymał trzecią nagrodę za

wielopostaciowe

55

�kompozycje,

przedstawiające

grupę rodzinną

oraz

4-osobową

kapelę ( i l . 4) bardzo zwarte, w których konsekwentnie w y k o r z y s ­
tał formę kamiennego b l o k u . Żak, który zazwyczaj

wykańcza

swe rzeźby przyciemnioną polichromią l u b c i e n i o w a n y m i bej­
c a m i , gładką b i e l użytego t y m razem

surowca złamał szarą

patyną, a w p r z y p a d k u k a p e l i — sztucznie wyhodowaną, zie­
lonkawą pleśnią.
Dwie

dalsze trzecie n a g r o d y przyznano

ziriskiemu
oraz

z

Ostojowa

za

pracę

Książę

Marianowi B r z t *
Józef

Poniatowski

H e n r y k o w i C i c h o c k i e m u . H e n r y k Cichocki, zamieszkały

w O s t r o w c u Świętokrzyskim, jest w n u k i e m znanego kieleckiego
rzeźbiarza, I z y d o r a L i p c a i w jego pracach k o n k u r s o w y c h w y ­
raźnie zaznacza się wpływ twórczości dziadka. Serię f i g u r a l n y c h
rzeźb Cichockiego
w

kształtowaniu

Najbardziej

charakteryzują
ogólnej

silno uproszczenia

sylwety

zarówno

j a k i opracowaniu d e t a l u .

zwracała uwagę M a d o n n a , pozbawiona

jakichkol­

w i e k atrybutów postać, z twarzą o ledwo zaznaczonych rysach,
z opuszczonymi rękami o splecionych dłoniach ( i l . 7). Ze szcze­
gółów s t r o j u wyraźnie zarysowane zostało t y l k o zawicie głowy,
opadające w dół aż do płasko ściętej p o d s t a w y . W
rzeźbach tego a u t o r a ( m . i n . Papież,

dalszych

bardziej wyraziśoie

dziad)

p o t r a k t o w a n e były głowy i twarze.
Drugą

nagrodę

otrzymały

rzeźby

Jana

Bernasiewicza

z Jaworzni-Gniewców. Bernasiewicz t w o r z y z wewnętrznej po­
trzeby,
i

bez

pobudek

m a t e r i a l n y c h . Swoje

stworzył we własnym ogrodzie

rzeźby

oryginalne

gromadzi

muzeum,

które

udostępnia przybyłym n a miejsce gościom, n a t o m i a s t z reguły
nie uczestniczy w żadnych imprezach i nie sprzedaje s w y c h prac.
Osiągnięciem organizatorów obecnego k o n k u r s u było więc za­
chęcenie Bernasiewicza do udziału w n i m . Wykonał t r z y postacie
muzykantów, z których każda p o t r a k t o w a n a została i n d y w i ­
dualnie, j a k g d y b y zauważona w b l o k u s k a l n y m i n a j p r o s t s z y m i
środkami

wydobyta

z

niego.

Rzeźbiarz

bowiem

staranniej

opracował t y l k o twarze, nadając i m w y r a z skupienia i zasłu­
chania. Wrażenie t o pogłębiają podmalowane c z a r n y m k o l o r e m
oczy. K o r p u s y postaci topią się w b r y l e k a m i e n i a , a zaznacza
się t y l k o gest dłoni, zarys r a m i e n i a czy s t o p y oraz t r z y m a n y
i n s t r u m e n t ( i l . 3). Równocześnie j e d n a k postać każdego m u z y ­
k a n t a ukształtowana jest inaczej i nawiązuje do kształtu i n s t r u ­
m e n t u ; s y l w e t k a flecisty jest smukła i wydłużona, podczas g d y
h a r m o n i s t a został z b l o k o w a n y w krótkim prostokącie.
Pierwszą nagrodę uzyskał k a m i e n i a r z z Olszówki

Nowej

p o d Wodzisławiom, p o raz pierwszy przystępujący do k o n k u r s u
W o j c i e c h Strzeszkowski — za rzeźbę przedstawiającą Chrystusa
Frasobliwego

( i l . 5).

Spośród zgromadzonych prac właśnie t a

najbardziej nawiązywała do t r a d y c y j n e j rzeźby l u d o w e j . Uwagę
zwracały j e j arealistyczno proporcje, duża głowa, przytłoczona
koroną cierniową w postaci płaskiej czapy z tępymi narożami,
w t o p i o n a w szeroki tors, cienkie i długie, miękką linią zarysowa­
ne ręce, a p r z y t y m krótkie nogi z maleńkimi s t o p a m i . B r a k
dbałości o wypracowanie szczegółu, t a k c h a r a k t e r y s t y c z n e j d l a
większości p r z e d s t a w i o n y c h t u prac, wprowadzenie

deformacji,

podkreślających rzeźbiarskie

można b y

walory

kompozycji,

uznać za efekt świadomej działalności a r t y s t y c z n e j . Z

wypo­

w i e d z i organizatorów d o w i a d u j e m y się j e d n a k , że a u t o r uważał
właśnie tę rzeźbę za nieudaną i nie chciał j e j n a k o n k u r s oddać.
Zadowolony

był

księcia Józefa
bszego
Warszawa

natomiast

z

Poniatowskiego

miniaturowego

płaskorzeźby
na k o n i u

projektu

pomnika

przedstawiającej

oraz

znacznie

Bohaterom

sła­
broni

1944.

Dość charakterystyczne wydaje się, że l a u r e a t a m i najwyż.
szych nagród w k o n k u r s i e zostali rzeźbiarze mało z n a n i , p r a ­
cujący dotychczas n a uboczu, którzy p r z y g o t o w a l i rzeźby ory­
ginalne

i interesujące.

Spora

część

pozostałych

uczestników

w i e l o k r o t n i e brała udział w p o d o b n y c h imprezach, m i o l i p r z y
tym

okazję

których

k o n f r o n t o w a n i a swoich

elementów

czy

rozwiązań

dzieł, zapożyczania
formalnych.

nie­

Przyczyniło

się t o do swoietego wyrównania p o z i o m u , a także zawężenia

56

I I . 1. Chrystus Frasobliwy,
wys. 4 8 c m , w y k . Stanisław Piłat,
K a w c z y n . I I . 2. Aniołki, w y s . 30 c m , w y k . Stanisław Piłat.
I I . 3. Kapela, w y s . 68, 92, 83 c m , w y k . J a n Bernasiewicz, J a ­
w o r z n i e . I I . 4. Kapela, wys. 36 c m , w y k . Tadeusz Żak, Łazy.

tematycznego
wydaje

się

współczesnej rzeźby kieleckiej. M i m o t o celowe
powtórzenie

takiego

konkursu.

Przypuszczalnie

j e d n a k d a l b y o n ciekawsze r e z u l t a t y , g d y b y można było dos­
tarczyć rzeźbiarzom kamień nieco t w a r d s z y , a wraz z n i m nie­
zbędne narzędzia.
Stanisław Piłat jest w n u k i e m znanego rzeźbiarza, Józefa
Piłata z Dębskiej W o l i . Jego twórczość ogranicza się do k o p i o ­
w a n i a niektórych tematów d z i a d k a .
1

�I I . 5. Chrystus Frasobliwy, wys. 67 c m , w y k . W o j c i e c h Strzeszkowski, Olszówka N o w a . I I . 6. Rycerz, wys. 110 c m , w y k . J a n Gwadryś
Słupia N o w a . I I . 7. Madonna, w y s . 63 c m , w y k . H e n r y k C i c h o c k i , Ostrowiec Świętokrzyski. 11. 8. Grajek, w y s . 52 c m , w y k . Grzegorz
Król, Olszówka.

F o t . : J . Świderski.

57

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7912" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7892">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/637b03b1558f0b673985f63f7765ef6d.pdf</src>
        <authentication>ed6f7b18e8aff620b74a6a06e761029f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94650">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6192</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94651">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94652">
                <text>2011</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94653">
                <text>pogranicze polsko-ukraińskie</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="94654">
                <text>antropologia kulturowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="94657">
                <text>historia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94659">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5776</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94661">
                <text>Antropologia, historia a sprawa ukraińska / LUD 2011 t.95</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94663">
                <text>LUD 2011 t.95 s.45-68</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94665">
                <text>Zowczak, Magdalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94667">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94669">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94671">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94673">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94674">
                <text>Lud, t. 95,2011

MAGDALENA ZOWCZAK
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet Warszawski

A N TRO PO LO G IA , H ISTO RIA A SPRAWA UK RA IŃ SKA .
O TAKTYCE PO GRA N ICZA

Pytania w kwestii polityki naukowej
Na początku tego roku otrzymałam zaproszenie od zespołu badaczy, pracują­
cego nad projektem realizowanym w ramach programu Niemieckiej Wspólnoty
Badawczej im. Emmy Noether1, abym podzieliła się moimi refleksjami z badań
na Ukrainie, uwzględniając znaczenie historii jako nauki czy też metod histo­
rycznych w moich badaniach, ewentualnie wskazując, jakie to znaczenie m o­
głoby być. Zespół był też zainteresowany m oją współpracą z ministerialną Pol­
sko-Ukraińską Kom isją Ekspertów do spraw doskonalenia treści podręczników
szkolnych historii i geografii12. Artykuł ten jest zmienioną wersją mojego refera­
tu, a zdecydowałam się na oddanie go do publikacji ze względu na niepokojące
symptomy marginalizacji antropologii kulturowej i etnologii w obecnej polityce
naukowej.
Na nieadekwatne miejsce antropologii w systemie Narodowego Centrum N a­
uki w stosunku do naszych rzeczywistych praktyk badawczych zwrócił uwagę
Michał Buchowski w liście do członków Komitetu Nauk Etnologicznych3. Nasza
dyscyplina została zlokalizowana w dziale Nauk Humanistycznych, Społecznych
i o Sztuce, w panelu „Wiedza o przeszłości”, po historii i archeologii. W tym ze­
stawie figuruje pomiędzy numizmatyką, epigrafiką i papirologiąa dziedzictwem
kulturowym, czyli „inwentaryzacją pamiątek i zabytków kultury i aktywnością
regionalisty czną”, jako:

1 Projektem „Sposoby ustalania norm prawnych w społeczeństwach mieszanych pod względem
etniczno-religijnym. Doświadczenia w Królestwie Polsko-Litewskim i jego państwach sukcesyjnych”
kieruje historyczka, dr Yvonne Kleinemann. Zespół pracuje przy Instytucie Slawistyki, Universität Leipzig.
http://religion-and-law-in-east-central-europe.de/home.html?&amp;L=4 (26.06.2011).
2 http://www.men.gov.pl/index.php?option=com_content&amp;view=category&amp;layout=blog&amp;id
=124&amp;Itemid=137 (26.06.2011).
3 Z 27.04.2011 r.

�46

Magdalena Zowczak

H S 3 1 1 Etnografia i antropologia kulturowa (w tym: opis kultur tradycyjnych, an­
tropologia magii, kultu i religii, zmiana kulturowa i procesy globalistyczne, antro­
pologia zjawisk społeczno-kulturowych, etnicznych i tożsamościowych)4.

Zgodnie z system atykąNCN kulturą zajmują się bibliotekoznawcy i, oczywi­
ście, kulturoznawcy. Jednak i oni zajęli dalekąpozycję w swojej dziedzinie (HS2
„Kultura i twórczość kulturowa”) po bibliologii i konserwatorstwie.
Zgadzam się z Michałem Buchowskim, że należałoby zadbać o możliwość
składania wniosków grantowych w dziedzinie nauk społecznych. W czasach,
kiedy większość z nas usiłuje nadążyć za kalejdoskopowo zmieniającą się rze­
czywistością, lektura ministerialnego dokumentu budzi wspomnienia Mrożkowych klimatów PRL. Właśnie inercja naszego społecznego wizerunku (poniekąd
na własne życzenie, skoro dyskusji nad propozycją Buchowskiego praktycznie
nie było) skłania mnie do refleksji osobistych i fragmentarycznych, w nadziei
na zainicjowanie debaty na temat znaczenia antropologii kulturowej w polskich
dyskursach publicznych. Co zaniedbaliśmy? Co możemy zrobić, żeby rola etnoi antropologa stała się bardziej czytelna? Czy w ogóle jest to możliwe, skoro
wynika ona ze zmieniającego się zestawu praktyk, usytuowanych zazwyczaj na
pograniczu dyscyplin akademickich?
Punktem wyjścia może być kłopotliwe pytanie: dlaczego historyk wie, a an­
tropolog ma wątpliwości? W pytaniu tym (historyka można też zastąpić socjolo­
giem) zawiera się nieuniknione, polityczne status quo typu relacji między dwoma
dyskursami. Nie jest to jednak problem lokalny, skoro Clifford Geertz, komentu­
jąc obawy historyków o antropologizację historii, przytoczył anegdotę o gulaszu
ze słonia i królika. Jeśli zastosujemy recepturę: „weź jednego słonia i jednego
królika”, słoń nie musi się martwić, czyjego smak się przebije, natomiast królik
jest przyzwyczajony do takiego układu (Geertz 2003: 170)5.
Odpowiedzi na wspomniane pytanie może być kilka, trzeba jednak przede
wszystkim wziąć poprawkę na nieobecność antropologii kulturowej, a nawet et­
nologii, wśród dyscyplin naukowych w dawnych krajach obozu socjalistycznego
(co oznacza m.in. przeciągające się do dziś problemy ze znalezieniem partne­
rów do badań prowadzonych przez nas za wschodnią granicą Polski). Z przy­
czyn ideologicznych, instytucjonalnych, a także społecznych, historia była
i w zasadzie jest nadal dominującą formacją dyskursywną w Polsce. Zakład
Historii Kultury Materialnej PAN był jednostką organizacyjną dla powojennej
etnografii; status etnografii jako „nauki pomocniczej historii” utrzymywał się
w dyskursie uniwersyteckim w PRL aż do lat 80., a w przypadku najstarszego po­
kolenia profesorów oraz systematyki NCN - do dziś. Z drugiej strony, „historia”
o zabarwieniu ideologicznym (ewolucyjnym, marksistowskim lub religijnym)
4 http://www.ncn.gov.pl/download/pdf/panele%20ncn.pdf (26.06.2011).
5W oryginale: The elephant need not unduly worry as to its savor coming through. As fo r the rabbit,
it is used to such arrangements (Geertz 2000: 133).

�Antropologia, historia a sprawa ukraińska. O taktyce pogranicza

47

pozostaje w Polsce dominującym źródłem wiedzy zdroworozsądkowej, wyobraź­
ni społecznej, poczucia wspólnoty. Dlatego żaden polski historyk nie obawia się
„antropologizacji historii”, chociaż coraz częściej historycy czerpią inspiracje
z antropologii.
W ramach historycznej metanarracji przestrzeń badań etnograficznych m i­
nionej epoki, głównie polska prowincja, wieś - była przedmiotem skonstru­
owanym zgodnie z ramami „ewolucjonizmu krytycznego”, dostosowanym do
potrzeb politycznych i propagandowych (patrz np. Kazimierz Moszyński, Kazi­
mierz Dobrowolski). „Lud”, czyli wieś, ciemna i nieoświecona, przechowała to,
co „archaiczne”, „samorodne”, prezentując to coś z pom ocą ekspresji naiwnie
autentycznej, o prymitywnej, pociągającej elitę estetyce (któż lepiej te ciągo­
ty podpatrzył niż Witold Gombrowicz?). Sprzyjała tej wizji polska osobliwość
w ramach obozu wschodniego: chłopska własność ziemi, która wiązała się z dłu­
gim trwaniem schematów kulturowych. Sławetne hasło polityki kulturalnej PRL:
„narodowe/ludowe w formie, socjalistyczne w treści” dość skutecznie jednak
patroszyło wszelką „rodzimość” w przestrzeni publicznej, odbierając znaczenie
i pasożytniczo niszcząc to, co objęło mecenatem.
Z poetyką „archaizmów” rozprawił się trzydzieści lat temu Ludwik Stom­
ma w ważnej dla rozwoju naszego dyskursu Antropologii kultury wsi polskiej
XIX/XX w. (notabene, jednej z kilku polskich prac antropologicznych cytowa­
nych przez historyków). Ale jego polemika reprezentowała metanarrację Rozu­
mu oświeconego, zapoczątkowując binarną klasyfikację na „kultury typu ludo­
wego” (zamknięte, ksenofobiczne itp.) i nie-ludowego (o przeciwnych cechach)
(Stomma 1986: 145-146). Klasyfikacja ta, waloryzująca i moim zdaniem szko­
dliwa, pokutuje w pracach antropologicznych do dziś. Podobnie jak stereotyp
etnografii, uwikłanej w politykę „ludowości”, który utrzymuje się w świadomo­
ści potocznej. Pomimo całkowitej metamorfozy dyscypliny, w ciągu ostatnich
30 lat dziennikarze przypominają sobie o nas, kiedy potrzebują „zapychacza”
w rodzaju „tradycji świąt dorocznych”, rozumiejąc je zazwyczaj w duchu histo­
rii kultury i wspomnianej archaiki. Tymczasem współczesna antropologia kul­
turowa jest w większym stopniu m utacją niż efektem ewolucji etnografii lat 70.
W praktyce dydaktycznej naszych studiów proces zmian postępował pod hasłami
kolejno etno- i antropologii. Gwałtowna antropologizacja, głównie w duchu an­
glosaskim, w połączeniu z zainteresowaniami kulturą współczesnej metropolii,
gubi perspektywy historyczne, zbliżając nasze projekty do socjologii (od dawna)
bądź do kulturoznawstwa (od niedawna). Moje własne studia sprzed 30 lat łą­
czy z obecną dydaktyką głównie typ praktyki edukacyjno-badawczej w ramach
dwuletniego „laboratorium etnograficznego” - nauka warsztatu, tworzenia źródeł
i pisania tekstu na ich podstawie, jednak w formie znacznie bardziej zindywidu­
alizowanej niż niegdyś. Jeśli laboratorium prowadzi młody absolwent, rzadko
dba o osadzenie swojego problemu badawczego w jakiejkolwiek perspektywie
historycznej (co zresztą bywa głównym atutem projektu).

�48

Magdalena Zowczak

Istnieje zatem wyraźny rozdźwięk pomiędzy faktycznym stanem i poten­
cjałem antropologii kulturowej, nastawionej na krytyczne, refleksyjne badanie
współczesności, a jej usytuowaniem w ramach struktur uniwersyteckich i insty­
tucji państwowych, jak również w kontekście „wiedzy potocznej”. Nawiązując
do anegdoty Geertza: w tym gulaszu potrzeba nam kilku tuzinów królików, żeby
ktokolwiek poczuł ich smak.

Problem podręczników. Pogranicze v e r s u s mitologia narodowa
Tymczasem antropologia akademicka właśnie dzięki wypracowaniu praktyk
laboratorium etnograficznego dysponuje oryginalnym projektem edukacyjnym,
który mógłby stanowić przeciwwagę dla scentralizowanego, dogmatycznego dys­
kursu przeciętnej lekcji historii. Dlaczego nie mielibyśmy kształtować „świado­
mości antropologicznej” na szerszą niż dotąd skalę? W obrębie odmiennego para­
dygmatu, za pośrednictwem odmiennych, ale i czasem krzyżujących się praktyk,
dzielimy przecież cele z Fundacją i Ośrodkiem „Pogranicze - sztuk, kultur, naro­
dów”. Przekonuje mnie o sensowności takiej wizji moja okazjonalna współpraca
z historykami z Polsko-Ukraińskiej Komisji Ekspertów do spraw doskonalenia tre­
ści podręczników szkolnych historii i geografii. Nasze spotkanie wiązało się z trud­
nym doświadczeniem zderzenia dyskursów, dla mnie co najmniej podwójnym (nie
dość, że historycy, to jeszcze ukraińscy). Wieloletnim uczestnikiem Komisji jest
mój kolega historyk i antropolog, Włodzimierz Mędrzecki, który zaproponował mi
przedstawienie kategorii pogranicza jako problemu metodologicznego.
Członkowie Komisji (ze strony ukraińskiej skład jest bardziej stały i pod­
porządkowany instytucjom niż w przypadku strony polskiej) zazwyczaj repre­
zentują perspektywę centrum i dyskurs państwowy. Ponieważ problem formo­
wania „świadomości historycznej” wydaje mi się w świetle moich ukraińskich
doświadczeń badawczych sprawą tyleż najwyższej wagi, co delikatną, podjęłam
się zadania, które miało wspomóc przełamanie pewnego impasu w dialogu. M ę­
drzecki zaproponował Komisji zastąpienie dwóch głównych konfliktowych kate­
gorii, wbudowanych w podręcznikowe dyskursy historyków obu stron: polskich
„Kresów wschodnich” oraz „ziem rdzennie ukraińskich” - terminem „pograni­
cze”. Przedstawiliśmy na posiedzeniu Komisji referaty: „Kategoria pogranicza
jako problem metodologiczny (perspektywa antropologiczna)” oraz „Pogranicze
polsko-ukraińskie. Perspektywa polska”6.
Rzeczywiście, tego rodzaju zmiana nie tylko otwiera przestrzeń negocjacji
pomiędzy historykiem i antropologiem, ale może i odczarowuje cały szereg m a­
gicznych, kulturowych i językowych dychotomii. Pomysł dekonstrukcji nie spo­
6
Oba teksty dostępne na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej: http://www.men.gov.pl/index.
php?option=com_content&amp;view=category&amp;layout=blog&amp;id=102&amp;Itemid=137 (26.06.2011).

�Antropologia, historia a sprawa ukraińska. O taktyce pogranicza

49

tkał się wprawdzie z entuzjazmem Komisji, ale w podpisanym przez obie strony
komunikacie uczestnicy dostrzegli pozytywne znaczenie kategorii pogranicza, któ­
ra pozwala „na podmiotowe traktowanie wszystkich jego mieszkańców niezależnie
od pozycji społecznej, narodowości i postawy politycznej” (Protokół... 2010: 2).
Pomysł Włodzimierza Mędrzeckiego miał swoje korzenie w jego doświadcze­
niu uczestnictwa w dialogu historyków polskich i ukraińskich, w trakcie semina­
riów historycznych organizowanych w latach 1994-2005 pod patronatem prezyden­
tów i wielu oficjalnych instytucji Polski i Ukrainy. Podczas seminariów omawiano
rozmaite aspekty stosunków polsko-ukraińskich z lat 1918-1947. Obrady otwierały
prezentacje referatów: polskiego i ukraińskiego, poświęconych tej samej lub zbli­
żonej problematyce. Później następowała dyskusja i przygotowywanie wspólnego
dokumentu uzgodnień i rozbieżności stanowisk7. Mędrzecki przedstawił w sposób
syntetyczny bariery i trudności wzajemnej komunikacji historyków dwóch naro­
dowości w artykule Język dialogu historyków polskich i ukraińskich na przełomie
X X i XXI wieku (Mędrzecki 2010). Trzy wyróżnione przez niego strategie, prakty­
kowane przez uczestników dialogu: „pragmatyczna”, „wyższości moralnej” oraz
„krytyczna”, są charakterystyczne nie tylko dla środowiska historyków. Tworzą
współczesną typologię polsko-ukraińskich kontaktów, sygnalizując trafńie proble­
my, których doświadczyliśmy w trakcie badań na pograniczu. Jednak język, które­
go używa Mędrzecki, ukształtowany w ramach instytucjonalnego dyskursu, brzmi
chwilami obco, a nawet problematycznie w uchu antropologa, który zazwyczaj
sytuuje swoją narrację w pewnym dystansie, jeśli nie w perspektywie krytycznej
wobec tego, co dominujące w jego własnej kulturze.
Pierwsza z wyróżnionych strategii, „pragmatyczna”, wiąże się z przemilcza­
niem kwestii najbardziej spornych, w tym zwłaszcza
praw do ziem szerokiego pogranicza polsko-ukraińskiego. Zagadnienie to jest kla­
sycznym problemem, który nie da się rozwiązać „kompromisowo”. Strona ukraińska
postrzega go w kontekście kategorii „ukraińskie terytorium etniczne”. W aksjologii
ukraińskiej ziemie, które zostały doń zaliczone (także Chełmszczyzna, Podlasie łącz­
nie z Bielskiem Podlaskim, Łemkowszczyzna po Krynicę) w sposób nie podlegający
dyskusji są częścią Ukrainy, nawet jeśli pozostają poza jej granicami. Największe
ustępstwo, jakie mogą Ukraińcy uczynić, to nie podnosić w danym momencie tego
problemu. Z kolei w aksjologii polskiej pogranicze polsko-ukraińskie jest postrze­
gane jako terytorium polskiej pracy cywilizacyjnej i kulturalnej, którego Polacy byli
przez setki lat pełnoprawnymi gospodarzami. Polacy godzą się z faktem rozwoju
ukraińskiego mchu narodowego oraz przyjmują do wiadomości fakt, że odniósł on
historyczne zwycięstwo w walce o suwerenność nad tym terytorium, ale dotyczy to
współczesności i nie daje to tytułu do ukrainizacji/negowania „polskiego dziedzic­
twa kresowego”. A tym bardziej prawa do monopolizowania identyfikacji z prze­
szłością tych terenów przez Ukraińców (Mędrzecki 2010: 47).
7
Dokumentacja spotkań została opublikowana w wielotomowym wydawnictwie Polska - Ukraina.
Trudne pytania (1998-2006).

�Magdalena Zowczak

50

„Strategia wyższości moralnej” (mam ochotę nazwać j ą strategiąresentymentu) wynika
z głębokiego, osobistego przekonania wielu uczestników spotkań, że naród, do
którego należą był w przeszłości wzajemnych stosunków stroną głęboko pokrzyw­
dzoną i że nad doznanymi krzywdami nie można przejść do porządku dziennego.
Dlatego też warunkiem rzetelnego porozumienia i pojednania jest skrucha, wy­
znanie win i prośba o wybaczenie ze strony partnera dialogu. W zamian za to my,
w poczuciu wyższości moralnej, dokonamy wspaniałomyślnie aktu wybaczenia.
Reprezentujący tę strategię ukraińscy uczestnicy dialogu koncentrowali się głów­
nie na tezie o polskim imperializmie i okupowaniu ziem ukraińskich, konsekwent­
nej polityce polonizacji „rdzennej ludności ukraińskiej”, pozbawianiu Ukraińców
godności narodowej, pogardzie, jaką Polacy okazywali Ukraińcom, wykorzysty­
waniu ich pracy dla własnego bogacenia się, stosowaniu wobec nich wszelkiego
rodzaju represji i prześladowań przez setki lat. Oskarżenia ze strony polskiej są nie
mniej poważne - Ukraińcy są opisywani jako naród pełen nienawiści wobec Pola­
ków, zdolny do niewyobrażalnego okrucieństwa, winien ludobójstwa dokonanego
na polskiej ludności Wołynia, Galicji i Chełmszczyzny. W tym ujęciu wszelkie
„nasze” działania wymierzone w dragą stronę miały charakter obrony przed „ich”
agresją lub były wyrazem sprawiedliwej walki o podstawowe, niezbywalne inte­
resy pokrzywdzonego narodu (Mędrzecki 2010: 49).

W tej sytuacji nadzieje należy wiązać - uważa Mędrzecki - ze „strategiąkry­
tyczną”, odrzucającąretorykę krzywdy i mitologii narodowej. Ta trzecia strategia
faktycznie jest jedyną do przyjęcia na gruncie historycznych badań naukowych.
Reprezentują j ą specjaliści o uznanym autorytecie, których ustalenia w zasadzie
nie są kwestionowane. Z perspektywy strategii pragmatycznej, a zwłaszcza stra­
tegii „wyższości moralnej”, m ają one charakter samobójczy, dostarczając dru­
giej stronie argumentów przeciw „swoim”. Jednak to właśnie narracja krytycz­
na „tworzyła istotną przeciwwagę dla narracji wyższości moralnej i zapewniała
pragmatycznemu centrum możliwość tonowania dalej idących żądań z tamtej
strony”, komentuje Mędrzecki (2010: 52). Wypada tu powtórzyć, że narracja
krytyczna realizuje taktykę pogranicza, faktycznie otwierając przestrzeń porozu­
mienia pomiędzy historią i antropologią.

O modelu antropologii krytycznej: pięć razy pogranicze
Jak pisze Michael Herzfeld, współczesna antropologia,
chociaż nie wyklucza etniczności ze swego pola badawczego, jest obecnie bardziej
zaangażowana w badania „pograniczy” - pojęciem tym określa się pewną fizyczną
przestrzeń, sugeruje ono coś znajdującego się „pomiędzy”, strefę kontaktu, obszar,
na którym zerwanie ciągłości staje się trochę nieostre (Herzfeld 2004: 204).

�Antropologia, historia a sprawa ukraińska. O taktyce pogranicza

51

Metaforyczny i wieloznaczny charakter kategorii pogranicza (borderland)
nie przeszkadza zatem w uznaniu jej za bardziej użyteczną w analizie współcze­
snej kultury niż „tożsamość”. Dlaczego tak się dzieje? Spróbuję poddać refleksji
przedstawioną tu tezę, odnosząc kategorię pogranicza do tendencji zarysowują­
cych się w naszych badaniach. Wydaje mi się, że są to sprawy ogólnie znane, ale
chciałabym podjąć próbę powiązania ze sobąróżnych, przecinających się wymia­
rów graniczności, w których uwikłane są nasze współczesne praktyki badawcze.
Zainicjowana przez Frederika Bartha zmiana w postrzeganiu etniczności wy­
raża się w jej negacji jako danej czy stabilnej; przyznaje się jej charakter procesu.
Podejście do tożsamości (różnych jej odmian, nie tylko etnicznej) w kategoriach
„transakcji ekonomicznych” wiązało się z uznaniem jej za przedmiot negocjacji,
konstruowany i aktualizowany w konkretnym kontekście politycznym, oraz za­
początkowało, jak to określił Anthony D. Smith, „gastronomiczne” teorie narodu,
przeciwstawione „geologicznym” (Burszta 1998: 150-1518). Z kolei przyjęcie
perspektywy mniejszościowej, a nawet zindywidualizowanej, jako podstawo­
wego punktu odniesienia w analizie kultury (odwrotnie niż we wcześniejszej,
modernistycznej antropologii), można uznać za zwrot w stronę obywatelskiej
podmiotowości, bądź - ideologii multikulturalizmu (por. Burszta 1998: 151 i n.).
Odmienność jest wytworem ludzkiego działania i konfrontacji; zainteresujmy
się zatem obszarem, w którym powstaje. W tej sytuacji podstawową kategorią
staje się pogranicze, postrzegane jednak nie tyle jako pojęcie odnoszące się do
konkretnej, fizycznej przestrzeni, co właśnie strefa konfrontacji i przenikania
się praktyk społecznych lub/i kulturowych w kontekście polityki sąsiadujących
ze sobą grup bądź państw.
Granice kulturowe sąjednak znacznie bardziej problematyczne niż społeczne,
opierają się konceptualizacji. Współczesne dyskursy państwowe wykorzystują
dziedzictwo dawnej etno- i antropologii w wersji spopularyzowanej, sprowadza­
jąc je do pozbawionych kontekstu cech kulturowych czy „stylizowanych artefak­
tów”, jak na turystycznych mapach, gdzie zaznaczono lokalne ciekawostki w po­
staci symbolicznych ikon. Takie podejście - twierdzą antropolodzy - w gruncie
rzeczy wiąże się z tuszowaniem historii. Jak zauważa Herzfeld,
sama bowiem idea autochtonicznych początków „kultury” pozostaje w sprzeczno­
ści z wszelkimi dowodami sugerującymi, iż tak naprawdę tożsamości trw ają a na­
wet rodzą się poprzez grę kontaktów - poprzez negocjowanie oraz genezę granic
społecznych i kulturowych. Idee, praktyki i artefakty mogą się rozprzestrzeniać
poprzez kontakty społeczne na cały świat, zgodnie z wieloma różnymi logikami,
8
„To, co dla modernistów jawi się jako ciągłość dziedzictwa i wspólnota podstawowych wartości
narodowych, ich krytykom przypomina «kartę dań», na którą składają się symbolika, mity, język, lite­
ratura piękna, oficjalna wykładnia historii. Jednoczący sens «narodowej substancji» nadajątym różnym
składnikom narodowego menu nacjonaliści, konstruując wizję całości, nie istniejącej w takiej postaci
w rzeczywistości” (Burszta 1998: 151).

�52

Magdalena Zowczak

gromadząc przy tym bardzo odmienne historie [co, jak podkreśla autor, udowodnili
już dyfiizjoniści - M.Z.] (Herzfeld 2004: 203).

Popularna jeszcze w latach 80. analogia pomiędzy kulturą a językiem bądź
kulturą a tekstem nie satysfakcjonuje już antropologa, podatnego na „zwrot performatywny”. Richard Schechner, jeden z ojców założycieli tego nurtu, konsta­
tuje: „Świat nie jest już postrzegany jako księga, którą się czyta, lecz jako perfor­
mance, w którym się uczestniczy” (Domańska 2007: 48). Najczęściej tłumaczy
się performance jako wykonanie, z akcentem na działanie, aktywność. Zinsty­
tucjonalizowane już w początkach lat 80. performance studies m ają dwojakie
korzenie. Wywodzi się je, po pierwsze, ze studiów teatrologicznych oraz z prac
antropologów i socjologów, którzy wykorzystywali metafory związane z te­
atrem, a zwłaszcza metaforę gry (jak Clifford Geertz, Thomas Luckmann). Jako
drugie źródło wskazuje się zazwyczaj teorię aktów mowy Johna Austina. Wy­
pada tu też moim zdaniem wspomnieć słynną analizę języka Trobriandczyków,
przeprowadzoną przez Bronisława Malinowskiego w Ogrodach koralowych i ich
magii. Analizując kulturę w kategoriach zachowań, traktował on analogicznie
akty mowy; za pierwotną uznawał pragmatyczną funkcję języka. Język jest za­
tem przede wszystkim działaniem (Malinowski 1987).
Kultura, tożsamość, zwyczaj, rytuał, obrzęd - wszystkie te pojęcia, jako zbyt
statyczne i skłaniające do esencjalizacji, bywają współcześnie przekładane na
„praktyki kulturowe” (zgodnie z rozumieniem Pierre’a Bourdieu) bądź bliskie
im, ale bardziej zindywidualizowane, przygodne i dynamiczne - wykonania, per­
formance. Performatywność wiąże się z przeświadczeniem, „że język nie tylko
przedstawia rzeczywistość, lecz także powoduje w niej zmiany, a ponadto, że
pewne zjawiska istnieją tylko w akcie ich wykonywania i że m uszą być powta­
rzane, by zaistnieć” (Domańska 2007: 49). Skoro ta ostatnia teza stosuje się do
płci kulturowej {gender), to tym bardziej do tożsamości etnicznej czy narodowej.
W tym momencie można zauważyć, że pogranicze jako przestrzeń eksperymen­
talna jest rodzajem sceny i zarazem laboratorium dla wykonywania (odgrywania)
różnego rodzaju tożsamości, jest najwłaściwszym kontekstem innowacji kulturo­
wych i społecznych performance’ów9.
Metodyka współczesnej antropologii kulturowej wpisuje się w zwrot performatywny akcentowaniem refleksyjności czy też refleksyjności zwrotnej10 {reflexivity) między badaczem a rzeczywistością badaną. Poza oczywistym wpływem
badacza na przedmiot badań, podkreśla się proces odwrotny. To, co badane, zmie­
nia badacza i wpływa na przekształcenia jego projektu. Świadomy tego stanu
rzeczy, powinien w konsekwencji odpowiednio odgrywać i modyfikować swoją
9 Por. np. Joanna Pietruszka o strategiach uczestnictwa przybyszów z Zachodu w życiu społeczno­
ści lokalnej na pograniczu polsko-ukraińskim (Pietruszka 2010).
10 Tak proponuje tłumaczyć reflexivity Ewa Klekot, chociaż można się zgodzić ze Sławomirem
Sikorą, że jest to, biorąc pod uwagę etymologię, mnożenie bytów.

�Antropologia, historia a sprawa ukraińska. O taktyce pogranicza

53

rolę. Wchodząc w interakcje z badaną społecznością, uczestnicząc w jej prakty­
kach, doświadcza wraz z nią zdarzeń o znaczeniu symbolicznym i zyskuje szansę
na przekroczenie granic czy raczej ograniczeń swojej tożsamości; funkcjonuje
zatem na pograniczu tożsamości. Warunkiem realizacji badań staje się, w miejsce
obiektywizmu i dystansu, współudział w codziennych praktykach, a nawet inter­
akcje, podejmowane w obliczu ważnych wydarzeń. Zaangażowanie, interwen­
cja, wpisane w rolę badacza, tworzenie wiedzy „w solidarności z podmiotami
i przedmiotami swoich badań [bądź w opozycji do nich - M .Z.]” jako jego cel
- to cechy „performatywnego Ja”. Badacz „nie «wynajduje tradycji», ale w nią
interweniuje (front invention to intervention); świadomie i aktywnie współdziała
w tworzeniu świata innych, podobnie jak i oni współtworzą jego/jej świat” (Do­
mańska 2007: 6011).
Sprawczość (agency) badacza jest więc kolejnym pojęciem, które należy
uwzględnić w konstruowaniu metodologicznego kontekstu dla kategorii pogra­
nicza1112. Zwrot performatywny jest uważany za reakcję na postmodernistyczne
ograniczenie podmiotu, postrzeganego jako pasywny, uległy, kształtowany przez
przemoc zinstytucjonalizowanej wiedzy/władzy (zwłaszcza w niektórych teo­
riach poststrukturalistycznych, np. w kontekście teorii dyskursu Michela Foucault
i jego pojęcia „ciał podatnych”). Być sprawcą zmian, a nie ich przedmiotem, to
model badacza konwencji performatywnej. Zamiast kontemplacji i aprobaty ce­
lem ma być zmiana jako wartość pozytywna, otwarcie - za pom ocą działania,
performance"u - przestrzeni oporu i buntu wobec zniewalających struktur. Ewa
Domańska zwraca uwagę na marksowski i lewicowy charakter tego projektu.
Wydaje mi się, że można tu zauważyć podobieństwo stylu do Kondycji ponowoczesnej Jean-François Lyotarda (1979), który przeciwstawiał paralogię jako
cel nauki - innowacyjności przypisanej do systemu i przezeń wykorzystywanej,
zaś konflikt i niezgodę - konsensusowi, „wartości przestarzałej i podejrzanej”13.
Styl ten - zwłaszcza z perspektywy centrum i dyskursu dominującego - wydaje
się niebezpiecznie zbliżać ku anarchii i terroryzmowi (eksplorował ten problem
Jean Baudrillard). Tak zwany zwrot performatywny uważany jest jednak za od­
powiedź na wyzwania współczesnego świata, wśród których, obok globalizacji
i zmian technologicznych, wskazuje się właśnie na terroryzm i ludobójstwo.
Przedstawiłam pogranicze jako podstawową przestrzeń „wykonywania” (roz­
grywania, przedstawiania) tożsamości oraz przemieszczenie roli samego badacza
11 Ewa Domańska powołuje się w tym fragmencie swojego artykułu na Tami Spry (2006).
12 Sprawczość najchętniej definiuję za Agnieszką Kościańskąjako „zdolności i chęci jednostki bądź
gmpy do podjęcia autonomicznego, twórczego i celowego działania w ramach relacji społecznych”
(Kościańska 2009: 21-22).
13 Innowacja,jest sterowana, a w każdym razie wykorzystywana przez system w celu zwiększenia
skuteczności”, podczas gdy paralogia ,jest posunięciem w pragmatyce wiedzy, którego znaczenie na
początku bywa często zapoznane”. Dlatego według Lyotarda to ta druga uprawomocnia naukę w epoce
utraty wiarygodności przez metanarracje, wielkie opowieści nowoczesnej nauki europejskiej (Lyotard
1997: 164).

�54

Magdalena Zowczak

w strefę pogranicza tożsamości. Teraz wypada jeszcze wspomnieć o przedmiocie
szczególnego zainteresowania performance studies : o hybrydowych „figiiracjach
podmiotowości”, do których należą postacie najbardziej ekstremalne, pogranicz­
ne. N ależą do nich: „cyborg, klon, rzecz w swojej podmiotowości, mutant (jed­
nostka ludzka czy zwierzęca genetycznie zmanipulowana), terrorysta (zwłaszcza
muzułmańska samobójczyni)”, a pomiędzy tymi odmieńcami „przedstawiciele
różnego rodzaju mniejszości (zwłaszcza queer, transseksualista, lecz także ludzie
o różnym pochodzeniu etnicznym oraz niepełnosprawni)” (Domańska 2007: 54).
Ze względu na zwrot ku rzeczom, a także ku środowisku naturalnemu, mówi się
o posthumanistycznym zabarwieniu tego stylu. Podmioty-przedmioty ukazywa­
ne są „historycznie”, to znaczy w procesie tworzenia się, w postaci niedokonanej,
niedookreślonej. Są to zatem modelowe przykłady dawniejszych antybohaterów
- nie-ludzkich obcych i wrogów narodowego dyskursu. Ewa Domańska, cha­
rakteryzując zainteresowania humanistycznej awangardy, powiada, że „człowiek
«normalny», tj. biały, heteroseksualny Europejczyk z klasy średniej nie jest już
atrakcyjnym przedmiotem badawczym” (Domańska 2007: 55). Zainteresowania
te wychodzą naprzeciw wyzwaniom związanym z tak zwaną kreolizacją kultury
(Clifford 2000: 22; Hannerz 2006: 23).
Czwartym kontekstem funkcjonowania kategorii pogranicza we współczesnej
humanistyce jest transdyscyplinamość, a nawet - jak chcą niektórzy - antydyscyplinamość. To także jest jednak cecha, którą uznawano za charakterystyczną
dla postmodernizmu. Już Frederic Jameson wskazywał zanik granic pomiędzy
gatunkami literackimi i dyscyplinami nauki akademickiej, postępujący wraz
z przenikaniem się kultury elitarnej i popularnej, jako istotny wyznacznik post­
modernizmu. I tu spektakularnym przykładem była twórczość Michela Foucault,
złośliwie określona przez Jamesona jako „dyskurs teoretyczny”, co do którego
„kwestią nierozstrzygalną” jest, czy należy do filozofii, historii, socjologii czy
politologii (Jameson 1996: 192-193). Trzeba przyznać, że tak też się przedstawia
coraz częściej dyskurs współczesnej antropologii kulturowej, której wyznaczni­
kiem pozostały głównie badania etnograficzne jako empiryczny kontekst współdoświadczania badanych „światów”, czy też, zgodnie z dyskursem performatywistów, uczestniczenia w nich, a nawet - odgrywania w nich własnych ról, jak
w performance’ach czy happeningach (Hastrup 2008).
Powróćmy do pogranicza sensu stricto. Postrzegane tak, jak to przedstawi­
łam, jest stosunkowo nowym przedmiotem badań antropologicznych. Ich mode­
lowym przykładem są studia dotyczące pogranicza USA i Meksyku. Co praw­
da, współczesny antropolog dystansuje się wobec przestrzeni jako wyznacznika
określającego przedmiot badań (czyli praktyki kulturowe). Jak to zwięźle ujął U lf
Hannerz, „jako że ludzie przemieszczają się ze swoimi znaczeniami, a znaczenia
znajdują sposoby przemieszczania się nawet wtedy, kiedy ludzie pozostają na
miejscu, terytoria nie m ogą już zawierać w sobie kultur” (Hannerz 2006: 21).
Jednak w przypadku państwowego pogranicza czyni się wyjątek.

�Antropologia, historia a sprawa ukraińska. O taktyce pogranicza

55

Jest tak, ponieważ
granice państwa-narodu, przybierając postać tożsamości zbiorowej, w pewnych
kontekstach uprzywilejowują wymiar przestrzenny, stąd analiza tożsamości ludzi
„pogranicza” nie daje się pomyśleć bez odwołań do terytorialności owych wspól­
not (Kempny 2004: 125).

Przedstawiony tu sposób postrzegania pogranicza wywodzi się z lat 80. ubiegłe­
go wieku, ale antropologia, zawsze zainteresowana przestrzeniąperyferii, wypraco­
wała wcześniej pewne narzędzia analityczne, które - refleksyjnie zmodyfikowane
- m ogą stanowić dogodny punkt wyjścia dla jego opisu. Na przykład strukturalizm Claude’a Levi-Straussa wprowadził mediację jako element zmienności i ru­
chu w strukturze scenariusza kulturowego i jego transformacji (por. np. Lechte
1999: 133-138). Kategoria liminalności/liminoidalności Victora Turnera, chociaż
z pewnością jest nadużywana14, ma niewątpliwe zalety dla zwolenników „zwrotu
performatywnego”, choćby dlatego, że często zaczynają swoje studia od krytyki
prac tego klasyka (por. np. Mizielińska 2009). Zaś obie te kategorie odnoszą się do
różnych rodzajów granic: przestrzennych, czasowych, kulturowych. Trzeba zatem
przemyśleć możliwości ich modyfikacji i wykorzystania w odniesieniu do trady­
cyjnej, binarnej opozycji pomiędzy centrum a granicą terytorium narodowego.
Jeden z rozdziałów Antropologii Michaela Herzfelda nosi tytuł „Pogranicza,
zapętlenia, zgrupowania”. Miasto, a zwłaszcza metropolie, megalopolis, i strefy
graniczne, a szczególnie przejścia graniczne, Herzfeld traktuje jako podobne sobie
przestrzenie, symboliczne dla kondycji współczesnego człowieka. W obu przypad­
kach są to przestrzenie symbolicznie „nieczyste”, w których „przepływ towarów,
idei, wyobrażeń i ludzi” powoduje krzyżowanie się niewspółmiernych, heteroge­
nicznych kategorii, odmiennych systemów klasyfikacyjnych. Przejście graniczne
Herzfeld określa jako „zmaterializowany punkt załamania taksonomii”. Zgodnie
ze strukturalistycznym idiomem betwixt and between, tę pełną potencjalnej mocy
wieloznaczność można postrzegać jako przestrzenny odpowiednik czasu przejścia.
Próba jego opisu wiąże się z koniecznością konstruktywistycznego czy, lepiej, per­
formatywnego podejścia do zmiennej sytuacji politycznej, społecznej, ekonomicz­
nej. Herzfeld nawiązuje do teorii Fredrika Bartha: „uwagę trzeba skupiać raczej na
kwestii tworzenia i utrzymywania granic, a nie na jakiejś pozornie trwałej «zawar­
tości kulturowej» istniejącej w obrębie granic” (Herzfeld 2004: 193-216).
Zatrzymam się nad amerykańsko-meksykańskim, modelowym pograniczem.
W kulturze amerykańskiej było to pojęcie związane z romantyczną epoką pionie­
rów i z dyskursem kolonialnym, podobnie jak Kresy w polskiej kulturze15. Póź­
14Piszą o tym M. Buchowski i W.J. Burszta (Buchowski, Burszta 1992: 47-68).
15Zdaję sobie sprawę z historycznych różnic, dzielących relacje polityczne i kulturowe w II Rzecz­
pospolitej od relacji pomiędzy państwami Europy Zachodniej i ich koloniami. Niemniej, ze względu
na charakter tego tekstu, chodzi mi o model dyskursu konstruowanego z perspektywy bezwzględnej
dominacji, który wyklucza w pełni podmiotowe traktowanie zdominowanych.

�56

Magdalena Zowczak

niej pogranicze skojarzono metaforycznie z typem wędrowca, przemieszczające­
go się w poszukiwaniu czasowego zatrudnienia; to on, swoisty self-made man,
pojawiający się znikąd i znikający po odegraniu swej roli, stał się reprezentantem
pogranicza. Należy niejako odwrócić tę bohaterską rolę - samotnego „strażnika
prawa” - aby znaleźć się w kręgu współczesnych zainteresowań badawczych.
„Figuracjami podmiotowości” będą tu zmarginalizowani migranci, ofiary karteli
narkotykowych, bezrobotni mieszkańcy pogranicza utrzymujący się z przemytu
(tak jak polskie i ukraińskie Mrówki - por. Byrska-Szklarczyk 2010), a zatem
osoby pozbawione prawnej podmiotowości i działające z przymusu bądź z wy­
boru w przestrzeni bezprawia, zarazem jego ofiary. Celem opisu są ich prak­
tyki codzienne, zestaw pogranicznych performance’ów i happeningów wpisa­
nych w strategie przetrwania, oraz milcząca wiedza, która pozwala konstruować
i komponować owe strategie w cieniu wszechobecnej przemocy. Patronuje jej
postać „kojota”, przemytnika ludzi i faktycznego beneficjenta politycznej różni­
cy (Donnan, Wilson 2008: 179-180). Różnica ekonomicznych, prawnych i oby­
czajowych potencjałów, narzucona przez arbitralnie poprowadzoną granicę (tak
ona zazwyczaj wygląda z perspektywy mieszkańców zmarginalizowanych spo­
łeczności, które m ają do niej stosunek głęboko ambiwalentny), tworzy kontekst
praktyk kulturowych, często kontestujących politykę społeczną państwa i jego
instytucji władzy. Elastyczność człowieka pogranicza, pomysłowość w dostoso­
wywaniu się do zmieniających warunków i zasad, także pozostająw opozycji do
romantycznego bohatera, samotnego obrońcy prawa, i czynią pogranicze mode­
lowym obszarem eksperymentu kulturowego.
Typowym przykładem zbeletryzowanej, medialnej popularyzacji problemów
wspomnianego pogranicza może być tekst Mariusza Zawadzkiego w „Gazecie
Wyborczej” z września 2010 roku. Tytuł: Atak klonów z Meksyku uzupełniono
następującym „abstraktem” :
Amerykanie obawiają się, że okrutna wojna narkotykowej mafii z meksykańskim
państwem przeleje się na ich stronę granicy. Przemytnicy w USA już stosują nie­
które metody z tej wojny (Zawadzki 2010: 9).

Narracja dotyczy przebieranek przemytników, którzy w sposób doskonały
wcielają się w role szeryfów, policjantów, kierowców ambulansów i szkolnych
autobusów, dostawców supermarketów, listonoszy i techników telewizji kablo­
wej, przewożąc przez granicę w stosownych pojazdach z demobilu setki kilogra­
mów marihuany.
Ale przebieranki za policjantów są szczególnie niebezpieczne, bo podkopują za­
ufanie funkcjonariuszy do siebie samych - konstatuje autor. - Teraz każdy amery­
kański policjant czy strażnik graniczny musi przyglądać się podejrzliwie koledze
w mundurze, jeśli go nie zna osobiście [znamy podobne przypadki z pogranicza
polsko-ukraińskiego - M.Z.] (Zawadzki 2010: 9).

�Antropologia, historia a sprawa ukraińska. O taktyce pogranicza

57

Amerykanie, kupując od szmuglerów narkotyki i zatrudniając nielegalnych
imigrantów, ponoszą współodpowiedzialność za „mafijną bonanzę w M eksy­
ku”. Mieszkańcy amerykańskiego pogranicza wykazują ambiwalentną postawę
wobec wspomnianych praktyk. Z jednej strony, m ają miejsce próby zaostrzenia
prawa imigracyjnego i akcje aktywistów Tea Party przeciw przemytowi, z dru­
giej - trudno wyobrazić sobie na przykład Kalifornię bez nielegalnych imigran­
tów z Meksyku: „sprzątaczek, niań, czyścicieli basenów, ogrodników, kelnerów
i kucharzy” (Zawadzki 2010: 9). I znów trudno się oprzeć skojarzeniu z naszym
rodzimym, polsko-ukraińskim kontekstem.

Gulasz z królików z domieszką słonia: projekt badań na pograniczu
polsko-ukraińskim
Badania za wschodnią granicą Polski, które prowadziłam z kolejnymi grupa­
mi studenckimi16, dotyczyły społeczności polskich w ich kontaktach z sąsiada­
mi. Problematyka badań wiązała się z kulturą religijną jako jednym z głównych
aspektów tożsamości zbiorowej, etosu i pamięci. Dla etnologicznych studiów
kultury Polaków, tworzących na Litwie i Białorusi skupiska na terenach, które
przed II wojną światową należały do Rzeczypospolitej, perspektywy diachroniczne wyznaczały monografie historyczne i studia regionalne sprzed 1939 roku,
a także, okazjonalnie, dziewiętnastowieczna literatura romantyczna i wspomnie­
niowa oraz reportaże z okresu międzywojennego (np. Melchiora Wańkowicza
z Brasławszczyzny). Natomiast dla badań na Podolu (1998-2000) inspirację sta­
nowiły prace Daniela Beauvois. Z kolei dla projektu badań na pograniczu pol­
sko-ukraińskim (Zowczak, red., 2010), realizowanego w latach 2006-2009, rolę
analogiczną do podolskich studiów Beauvois pełniła Rekonstrukcja narodów Ti­
mothy Snydera (2006). Nie dlatego, żeby brakowało - jak w przypadku Polaków
na Podolu - polskich prac historycznych, przeciwnie, literatura narasta lawinowo
od lat 90. Ale ten typ szerokiej syntezy (zarówno w znaczeniu czasowym, jak
terytorialnym), konstruowanej z dystansu i z „obcej”, oddalonej perspektywy,
przez historyków nie uwikłanych w narodowy dyskurs jednej ze stron, pomaga
zyskać oddech, nie zatracić się w etnograficznych szczegółach. Przy tym prace
te w obu przypadkach są znacznie bliższe antropologii, niż ma to zwykle miejsce
w odniesieniu do twórczości polskich historyków.
W projekcie dotyczącym polsko-ukraińskiego pogranicza tradycyjna tema­
tyka etnologiczna - wzory kulturowe w ich „długim trwaniu” i ich współczesne
adaptacje - zeszła jednak na drugi plan. Nie mogliśmy już koncentrować się na
opowieści o tym, jak „brutalne siły historii rozbijają kryształowe wzory kultu­
ry” (Geertz 2003: 158), chociaż faktycznie w narracjach najstarszego pokolenia
16W ramach grantów badawczych kierowanych przez Lecha Mroza (por. Mróz 1993: 51-57).

�58

Magdalena Zowczak

rozmówców obecna Zachodnia Ukraina, a Małopolska Wschodnia lat 30., jaw i
się jako sielska kraina sąsiedzkiej harmonii. Ten projekt odbiegał od wcześniej­
szych zarówno problematyką, jak metodologią. Pytania badawcze dotyczące
tożsamości i pamięci zostały osadzone w kontekście komunikacji i wymiany.
Trzeba było przełożyć je na język działań, i to przede wszystkim praktycznych,
codziennych. Dołączył problem podmiotowości mieszkańców społeczności lo­
kalnych zamieszkałych po obu stronach granicy, co wymusiło odniesienie tych
trzech kategorii (tożsamości, pamięci i podmiotowości) do relacji władzy i poli­
tyki państw narodowych. Uwzględnienie zaś tych relacji oznaczało wkroczenie
- mówiąc znów językiem Geertza - na łowieckie tereny historyków. Opis pogra­
nicza państw narodowych wymaga czegoś więcej niż „przeplatanie dyskursów”,
które poprzednio uprawiałam; oznacza konwergencję zainteresowań w kwestii
„faktów”, wypracowanych w oficjalnym języku narodowych historii.
W celu przygotowania studentów do rozmów z ludźmi pogranicza, zorgani­
zowaliśmy wspólnie z Włodzimierzem Mędrzeckim seminarium Antropologia
granicy. Problemy formowania się polsko-ukraińskiego pogranicza etnicznego,
historia kozaczyzny, powstań ukraińskich i konfliktu polsko-ukraińskiego od
końca XIX w. po 1947 rok oraz kształtowanie się współczesnej sieci osadniczej
(Mędrzecki) uzupełniły wzajemne wizerunki Polaka i Ukraińca, w tym w litera­
turze etno- i socjologicznej, a także w polskiej prozie17, kategorie obcości, pamię­
ci, mitu i stereotypów oraz różnice i relacje między katolikami greckimi i rzym­
skimi. Poddaliśmy refleksji problem, dlaczego (i w jakich warunkach) przeszłość
legitymizuje (Herzfeld 2000: 111), między innymi w kontekście łączącego Pola­
ków i Ukraińców zamiłowania do pomników (kondensujących religię narodową
i państwową) i praktyk cmentarnych (łączących tożsamość indywidualną i zbio­
rową). Przeplataliśmy dyskursy, konstruowane według relacji syntagmatycznych
(zdarzenia definiowane według miejsca na linii czasu, związane z kumulacyjną
w izją historii - Mędrzecki) oraz paradygmatycznych (metaforycznych, łączą­
cych zdarzenia jako przynależne klasom działania18; Mędrzecki - czasem, ja z reguły). Dyskursy te czasami się krzyżowały. Nie jestem pewna, czy nasze kon­
frontacje dały jakiś wyraźny efekt w pracach naszych studentów, ale mnie - poza
tym, że lepiej wyobraziłam sobie przyczyny konfliktu - dały poczucie większej
pewności, paradoksalnie poprzez pełniejszy wgląd w m oją nieuchronnie zdecentrow aną perspektywę.
Założyłam dla potrzeb naszych badań, że relacja między kulturowymi kate­
goriami centrum i granicy ma charakter współzależności, a przemienność ich
wzajemnego przyciągania i odpychania zależy od politycznej i ekonomicznej
koniunktury. W języku symbolicznym można to przedstawić na przykładzie lo­

17 Pomocna była świetna praca Doroty Sapy, zwłaszcza fragment Dwie strony braterstwa (Sapa
1998: 185-223).
18Valerio Valeri, za: Herzfeld 2004: 110.

�Antropologia, historia a sprawa ukraińska. O taktyce pogranicza

59

kalizacji grobowca bohatera, który ma od czasów klasycznych alternatywną
lokalizację: w sercu miast, gdzie skupia się życie publiczne, albo na jego grani­
cy, „przy bramach lub nawet pod sam ą bramą”, wreszcie na granicy terytorium
polis (Czarnowski 1956: 25-26). Z perspektywy społecznej centrum i granica
zajmowanego przez wspólnotę terytorium są zatem symbolicznie równoważne,
a relacja między nimi świadczy o typie władzy i aktualnej polityce. Symboli­
ka mitu odpowiada społecznemu wartościowaniu przestrzeni; granicę narodową
można postrzegać jako projekcję centrum (w czasach powszechnej mobilności
i globalizacji także teza odwrotna wydaje się coraz bardziej sensowna: niektóre
centra stają się projekcją granic). Ten rodzaj współzależności mógłby być rów­
nież m etaforą relacji pomiędzy antropologicznym i historycznym wymiarem
projektu19.
Bez wątpienia rozpad ZSRR, upadek muru berlińskiego, ale także atak na
World Trade Center można traktować jako metaforyczny kres wyobrażeń miesz­
kańca Europy Środkowo-Wschodniej o nieprzenikalnych, przeciwstawnych so­
bie, równoległych światach, zakreślonych granicami porządkach kulturowych
i ustalonych tożsamościach ich przedstawicieli. Kiedy przystępowaliśmy do
realizacji projektu badawczego dotyczącego pogranicza, wydawało się, że cho­
ciaż Ukraina nie ma szans na szybkie członkostwo w Unii, to nowe typy relacji
i więzi, budowane niejako w poprzek granicy, pod wieloma względami bardziej
łączą niż dzielą społeczności zamieszkałe po obu jej stronach. Chociaż obser­
wowaliśmy odradzanie się i umacnianie partykularyzmów i fundamentalizmów,
wznoszących nowe mury pomiędzy „światami” swoich wyznawców, wydawało
się, że ta granica może się stać dobrym przykładem globalnych zmian, „prze­
puszczalnych granic”, nie tylko politycznych.
Nastroje społeczne po pomarańczowej rewolucji były optymistyczne. Był to
czas przełomu i ożywienia w relacjach polsko-ukraińskich, chwilowego powrotu
- zwłaszcza w przypadku młodszych generacji - do nadziei, wywołanej pewnym
podobieństwem fenomenu „pomarańczowej rewolucji”20 do ruchu „Solidarno­
ści”. Na krótki czas pojednane miasta Kijów i Lwów stały się modnymi celami
podróży polskich polityków i - nieco dłużej - wycieczek polskiej młodzieży,
a granica z Ukrainą pojawiła się w centrum publicznej uwagi. Jednak w kolejnej
fazie, w miarę stopniowego otwierania się Polski na Zachód, nastąpiło uszczel­
nianie granicy z Ukrainą poprzez wprowadzenie wiz dla Ukraińców i - w grud­
niu 2007 roku - wejście Polski do strefy Schengen. Można postrzegać ten proces
jako rekonstrukcję dawnych kategorii w zmienionej konfiguracji. Unię nazywają
nasi rozmówcy z Zachodniej Ukrainy, podobnie jak w wielu przypadkach i inni

19Oczywiście nie traktuję tych relacji jako uniwersalnych, ale przyjęłam taki ich model jako pomoc­
ny dla tego konkretnego projektu.
20 Listopad 2004 - styczeń 2005 r.

�60

Magdalena Zowczak

obywatele państw byłego ZSRR, „Ewrosojuzem” i wyobrażają j ą sobie jako twór
przypominający upadłąm etastrukturę: Związek Radziecki.
Relacje władzy oraz polityka państwowa na Ukrainie i w Polsce zmieniały
się zatem dynamicznie w trakcie realizacji trzyletniego projektu. Kolejne fazy
tej historii pozwalają śledzić zmienne znaczenie granicy w kontekście sytuacji
międzynarodowej i globalnej (np. od 2009 r. - tzw. Partnerstwa Wschodniego),
a jednocześnie w kontekście wewnątrzpaństwowej relacji pomiędzy centrum
a peryferią. Można dla opisu tych zmian zastosować pojęcia communitas i „struk­
tury”, zaczerpnięte z antropologii Victora Turnera (2004, 2005). Z pom ocą tych
kategorii próbowałam przedstawić zmienną relację pomiędzy centrami a granicą
jako proces, którego przełomem była ukraińska pomarańczowa rewolucja i spon­
taniczna, gorąca reakcja znaczącej części polskiego społeczeństwa. Bez względu
na trwałość efektów (a nawet jej brak, jeśli „struktura” się umacnia), doświad­
czenie communitas przekształca i formuje znaczenia, zmieniając je w stosunku
do wcześniejszych norm i stereotypów, utrwalonych w długim historycznym
trwaniu. W przypadku znaczącej części polskiego społeczeństwa oznaczało to
zreflektowanie stosunku do Ukrainy i Ukraińców. Wprowadzenie kategorii com­
munitas umożliwia opis zmiany niejako od wewnątrz, z wykorzystaniem mojego
własnego doświadczenia nastrojów społecznych, poświadczanych także przez
zainteresowania i emocje uczestników badań, Polaków i Ukraińców. Czas prze­
łomowych wydarzeń, które pociągnęły za sobą poczucie wspólnoty w skali ponadlokalnej, pozwolił na dowartościowanie pogranicza, społeczności lokalnych
(centrum przesunęło się na peryferie), otwarcia, ożywionej komunikacji i wy­
miany, budowy kontaktów i struktur transnarodowych. Stopniowo jednak nastał
czas dekoniunktury: powrót do strukturalnego usztywnienia granic na wschodzie
Unii. Społeczności lokalne tracą znaczenie na rzecz centrum, nastąpiło zahamo­
wanie wymiany, a Euroregion Karpaty okazał się ostatecznie fikcją.

Między Przemyślem a Lwowem
Po obu stronach polsko-ukraińskiej granicy - zwanej w radzieckiej epo­
ce marginalizacji i zamknięcia „ścianą wschodnią” - rozciągały się tereny pod
specjalnym nadzorem, okupowane przez wojskowe poligony zamieszkałe przez
przesiedleńców, a w Polsce wyludnione po Akcji „Wisła” i zasiedlane stopnio­
wo nowymi osadnikami. Spowodowało to radykalne przewartościowanie pojęcia
pogranicza w polskim dyskursie narodowym. Konstatacja Józefa Piłsudskiego
z maja 1920 roku (a więc jeszcze przed bitw ą warszawską), że „Polska to obwa­
rzanek: kresy urodzajne, cen tru m -n ic” (Wilamowski, Wnęk, Zyblikiewicz 1999:
115) zupełnie nie przystaje do współczesnego obrazu zwłaszcza wschodniego
pogranicza, które utrzymuje swój peryferyczny, tak zwany stykowy charakter,
wytworzony w warunkach długotrwałej izolacji politycznej i ideologicznej.

�Antropologia, historia a sprawa ukraińska. O taktyce pogranicza

61

Po upadku ZSRR życie jego mieszkańców pod względem ekonomicznym
jeszcze podupadło wskutek bankructwa dawnych zakładów pracy. Bezrobocie
i ubóstwo konserwują tradycyjne postrzeganie świata, stawiając mieszkańców
pogranicza przed dramatyczną alternatywą: praca „na granicy” albo pracą za gra­
nicą (Chlebicka 2010: 251), często za cenę „eurosierot”. Po obu stronach ob­
serwuje się od lat niekorzystne tendencje demograficzne. Dotyczy to nie tylko
wyludniających się wsi, ale spada także liczba mieszkańców miast (Kawałko,
Miszczuk 2008). Ponieważ w okresie po podpisaniu między Polską a Ukrainą
traktatu o dobrym sąsiedztwie i wzajemnej współpracy (1992) granica miała cha­
rakter otwarty, z ruchem bezwizowym, stanowiła oś lokalnego życia - „centralny
zakład pracy”. Kluczowe znaczenie dla życia lokalnych społeczności po obu jej
stronach miało stopniowe wprowadzanie regulacji prawnych, związanych z przy­
stąpieniem Polski do Unii Europejskiej i dostosowaniem standardów dotyczących
wschodniej granicy Polski do obowiązujących w Unii. Mieszkańcy tych terenów
odczuli pierwsze zmiany w początkach 2006 roku. Proces uszczelniania granicy
zakończył się ostatecznie pod koniec 2007 roku, wraz z wejściem w życie trakta­
tu z Schengen. Dla Ukraińców oznaczało to praktycznie koniec drobnego handlu
przygranicznego, co w warunkach bezrobocia na ubogich, zmarginalizowanych
obszarach, ma poważne konsekwencje społeczne. Należy do nich nasilenie m i­
gracji zarobkowych Ukraińców do Rosji, a jeśli na Zachód - to dalszy, bo praca
w Polsce stała się mało opłacalna.
Pogranicze polsko-ukraińskie zachowuje zatem charakter stykowy. Nawet
stosunkowo pomyślny dla jego mieszkańców czas otwarcia granicy dla ruchu
bezwizowego (1997-2001) w niewielkim tylko stopniu przyczynił się do wyrów­
nania „potencjałów”, może najbardziej widocznego w zakresie domowych „euroremontów”21. Obok traktatu z Schengen, to chyba jednak przede wszystkim tak
zwany proces narodotwórczy, uwikłany w czystki etniczne i przesiedlenia lat 40.
ubiegłego wieku, wpłynął na utrzymanie stykowego charakteru tego pogranicza,
w przeciwieństwie do sytuacji na pograniczu polsko-niemieckim, które - pom i­
mo silniejszej bariery językowej - przejawia, według badaczy, w większym stop­
niu cechy przejściowe (por. Buchowski 2004: 11). Nie udało się w skali społecz­
nej przepracować starej traumy, co niepokoi w sytuacji usztywnienia „struktury”
i odbudowy podziałów na poziomie instytucjonalnym. O pamięci historycznej
Polaków i Ukraińców trzeba nadal mówić jako o dwóch zaprzeczających sobie
pamięciach, utrwalonych w warunkach i na potrzeby międzynarodowego podzia­
łu. Świadczą o tym konflikty wybuchające wokół cmentarzy, świątyń, pomni­
ków. Do granicy polsko-ukraińskiej można w tym kontekście zastosować modne
ostatnio w dyskursie europejskim patetyczne określenie „blizna historii”.

21
Według danych z 2008 r. wielkość PKB per capita w Polsce wynosiła 7944 USD, na Ukrainie 1384 (Kawałko, Miszczuk 2008).

�62

Magdalena Zowczak

Konflikt pamięci wyostrza się jeszcze w kontekście religijnym (symptoma­
tyczny jest np. podwójny kult Matki Bożej Chełmskiej, której święta obchodzą
osobno Polacy i Ukraińcy; Bylicka 2010: 578). W sporach katolików rzymskich
i greckich o kościół karmelitów w Przemyślu oraz Polaków i Ukraińców o re­
konstrukcję Cmentarza Orląt we Lwowie, władze lokalne tych dwóch miejskich
społeczności nie wahały się przeciwstawić koncyliacyjnym politykom swoich
władz centralnych, realizując wbrew ich decyzjom w łasną wykładnię narodowej
racji stanu. Przemyśl i Lwów jaw ią się w kontekście tych wydarzeń jako opozy­
cyjne ośrodki koncentracji narodowych emocji22. Jak zwraca uwagę nasz ukraiń­
ski współpracownik, etnolog Roman Czmełyk, rysuje się tu jednak bardzo istotna
asymetria. O ile sprawa Cmentarza Orląt poruszała polską opinię publiczną, to
konflikt o kościół karmelitów miał charakter lokalny, ograniczony do Lwowa
i miast dawnej wschodniej Galicji zamieszkałych przez grekokatolików. Nie zna­
lazł szerszego oddźwięku w innych częściach Ukrainy, bo dla ich mieszkańców
był niezrozumiały, wiązał się z „cudząhistorią” (Cmelik 2010: 58).
Granice pamięci nie pokrywają się jednak z granicą polityczną. O żywotności
urazów po obu jej stronach świadczą nasi najtrudniejsi rozmówcy, „niewidzial­
ni” Ukraińcy w Polsce i „niewidzialni” Polacy na Ukrainie. Żywione przez nich
lęki znajdują wyraz w niemożliwych do oddzielenia wspomnieniach i fantazjach
na temat okrucieństwa drugiej strony. W typowych dla współczesnej antropolo­
gii badaniach pamięci zwraca się uwagę na rolę traumy w budowaniu grupowej
i jednostkowej tożsamości. Jak pisze Ewa Domańska:
Trauma jest w tym kontekście doświadczeniem zamrażającym działania lub wpro­
wadzającym element nieuświadamianego powtórzenia, pewnej bierności. (...)
W kontekście „zwrotu performatywnego” chodzi o to, by wyjść poza melancho­
lijną kontemplację traumy i sprowokować jednostkę czy społeczność do podjęcia
rytuałów żałoby czy uroczystości rocznicowych, które są rodzajem społecznych
performance’ów (Domańska 2007: 57).

Zarówno w Polsce, jak na Ukrainie doszły do głosu środowiska zachowawcze,
reaktywując dyskurs krzywdy. Pojawiły się inicjatywy w rodzaju, na szczęście
niezrealizowanego, projektu rajdu rowerowego „Europejskimi śladami Stepana
Bandery” z Czerwonogradu do Monachium, gdzie znajduje się grób przywódcy
OUN-UPA, czy budowy w centrum Warszawy pomnika ofiar wołyńskich, przed­
stawiającego czwórkę powieszonych na drzewie dzieci, związanych drutem kol­
czastym. Fotografia, która miała być wzorem pomnika, pomimo udowodnionego
braku związku z wołyńskimi ofiarami, nadal pojawia się na forach internetowych
jako „logo” rzezi wołyńskiej.

22
Przypomina to wspomniany w kontekście pogranicza USA i Meksyku problem konfliktu pomię­
dzy polityką państwową a partykularną polityką lokalnych centrów pogranicza.

�Antropologia, historia a sprawa ukraińska. O taktyce pogranicza

63

Jeśli uznać rozpad ZSRR i upadek muru berlińskiego za symboliczne momen­
ty dekonstrukcji stabilnego, binarnego podziału na Wschód i Zachód, rozdzielo­
nych żelazną kurtyną, to wydaje się, że schyłek pierwszej dekady XXI wieku jest
świadkiem odbudowy tego podziału w zmienionych granicach. Grzegorz Babiń­
ski, socjolog i badacz polsko-ukraińskiego pogranicza w latach 90., stwierdza
wprost regres w kontaktach.
W ciągu ostatniej dekady ubiegłego wieku zaobserwować można było przesuwanie
się funkcji tej granicy od koegzystencji do współpracy, w ciągu ostatniego pięcio­
lecia nasiliły się, jak sądzę, zjawiska, które uzasadniają tezę, że jest to znowu tylko
granica koegzystencji (Babiński 2010: 33-34).

Mędrzecki wykazuje jednak umiarkowany optymizm. Uważa, że negocjacje
co do porozumienia możliwego do zaakceptowania przez strony polską i ukraiń­
ską w oficjalnym dialogu historyków „powoli posuwają się do przodu; świadczą
0 tym spektakularne gesty polityków takie jak otwarcie Cmentarza Orląt, czy
wizyta prezydentów w Pawłokomie [znane miejsca pamięci, kontestowane przez
społeczności i władze lokalne - M.Z.]”. Konstatuje jednak z melancholią, że „je­
dyne środowisko, które w ciągu ostatnich kilkunastu lat znalazło wspólny język
1 spojrzenie na przeszłość Polaków i Ukraińców, to niewielka grupka historyków,
którzy w badaniach przeszłości zrezygnowali z nacjonalistycznego paradygma­
tu” (Mędrzecki 2010: 52).
Nasi studenci, bardziej niż historią i pamięcią, zajęli się praktykami kom u­
nikacji i wymiany, a zwłaszcza przemytem. Ich wybór miał charakter pragma­
tyczny, z pewnością oznaczał odrzucenie resentymentu, być może - w jakimś
stopniu - strategię przemilczeń. Czy Euro 2012 przywróci choć na krótko dawny
entuzjazm? Niestety, ani klimat polityczny, ani kryzys gospodarczy nie pozwalają n a optymizm. Nastroje społeczne wydają się z nimi zbieżne. Tym większą rolę
może odegrać krytyczna antropologia pogranicza.
Słowa kluczowe: antropologia kulturowa, historia, pogranicze, relacje polsko-ukraińskie,
polityka naukowa

LITERATURA
Babiński G.
2010
Refleksje nad kierunkami przemian pogranicza polsko ukraińskiego,
w: M. Zowczak (red.), Na pograniczu ,, nowej Europy Polsko-ukraińskie
sąsiedztwo, Warszawa: Wydawnictwo DiG, s. 31-44.
Buchowski M.
2004
Granica a uprawianie antropologii - uwagi wstępne, w: M. Buchowski,
A. Brencz (red.), Polska-Niemcy. Pogranicze kulturowe i etniczne, Ar­
chiwum Etnograficzne nr 42, PTL, Uniwersytet Wrocławski; Wrocław,
Poznań: Wydawnictwo Poznańskie, s. 7-11.

�64

Magdalena Zowczak

Buchowski M., Burszta W.J.
1992
O założeniach interpretacji antropologicznej, Warszawa: Wydawnictwo
Naukowe PWN.
Burszta W.J.
1998
Antropologia kultury. Tematy, teorie, interpretacje, Poznań: Wydawnictwo
Zysk i S-ka.
Bylicka D.
2010
Znaczenie kultu Matki Boskiej Chełmskiej w relacjach polsko-ukraińskich,
w: M. Zowczak (red.), Na pograniczu „nowej Europy”. Polsko-ukraińskie
sąsiedztwo, Warszawa: Wydawnictwo DiG, s. 567-579.
Byrska-Szklarczyk M.
2010
„ Granica jest po to, żeby chodzić ” - krajobraz kulturowy Mrówek z Me­
dyki, w: M. Zowczak (red.), Na pograniczu „nowej Europy”. Polskoukraińskie sąsiedztwo, Warszawa: Wydawnictwo DiG, s. 181-203.
Chlebicka A.
2010
Rola przemytu w życiu młodzieży pogranicza, w: M. Zowczak (red.), Na
pograniczu „nowej Europy”. Polsko-ukraińskie sąsiedztwo, Warszawa:
Wydawnictwo DiG, s. 243-256.
Clifford J.
2000
Wstęp: Typowe produkty szaleją, przeł. E. Klekot, w: J. Clifford, Kłopoty
z kulturą. Dwudziestowieczna etnografia, literatura i sztuka, Warszawa:
Wydawnictwo KR, s. 7-25.
Ćmelik R.
2010
Pogranića - zemla lubovi ta rozbratu, w: M. Zowczak (red.), Na pogra­
niczu „nowejEuropy”. Polsko-ukraińskie sąsiedztwo, Wydawnictwo DiG:
Warszawa, s. 53-61.
Czarnowski S.
1956
Kult bohaterów i jego społeczne podłoże. Sw. Patryk, bohater narodowy
Irlandii, w: Dzieła, t. 4, Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.
Domańska E.
„Zwrotperformatywny” we współczesnej humanistyce, „Teksty Drugie” 5,
2007
s. 48-61.
Donnan H., Wilson T.M.
2008
Granice tożsamości, narodu, państwa, przeł. M. Głowacka-Grajper,
Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Geertz C.
2000
Available Light: Anthropological Reflections on Philosophical Topics,
Princeton: Princeton University Press.
2003
Zastane światło. Antropologiczne refleksje na tematy filozoficzne, przeł.
Z. Pucek, Kraków: Universitas.
Hannerz U.
2006
Powiązania transnarodowe. Kultura, ludzie, miejsca, przeł. K. Franek,
Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Hastrup K.
2008
Droga do antropologii. Między doświadczeniem a teorią, przeł. E. Klekot,
Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

�Antropologia, historia a sprawa ukraińska. O taktyce pogranicza

65

Herzfeld M.
2004
Antropologia. Praktykowanie teorii w kulturze i społeczeństwie, przeł.
M.M. Piechaczek, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Jameson F.
1996
Postmodernizm i społeczeństwo konsumpcyjne, przeł. P. Czapliński,
w: S. Nycz (red.), Postmodernizm, Kraków: Wydawnictwo Baran i Suszczyński, s. 190-219.
Kawałko B., Miszczuk A.
2008
Uwarunkowania rozwoju przestrzennego Polski, wynikające z sąsiedztwa
z Ukrainą, Warszawa, 22 kwietnia 2008 r, www.mrr.gov.pk.../87515ddf49
6947a49d0alel791cd01e0prezentacjaprofAMiszczuk (10.01.2009).
Kempny M.
2004
Granice wspólnot i „pograniczne ” tożsamości, w: M. Jacyno, A. Jawłowska,
M. Kempny (red.), Kultura w czasach globalizacji, Warszawa: Wydawni­
ctwo IFiS PAN, s. 124-143.
Kościańska A.
2009
Potęga ciszy. Konstrukcja a rekonstrukcja porządku płci na przykładzie
nowego ruchu religijnego Brahma Kumaris, Warszawa: Wydawnictwa
Uniwersytetu Warszawskiego.
Lechte J.
1999
Panorama współczesnej myśli humanistycznej. Od strukturalizmu do
postmodernizmu, przeł. T. Baszniak, Warszawa: Wydawnictwo „Książka
i Wiedza”.
Lyotard J.-F.
1997
Kondycja ponowoczesna. Raport o stanie wiedzy, przeł. M. Migalska,
J. Migasiński, Warszawa: Fundacja Aletheia.
Malinowski B.
1987
Ogrody koralowe i ich magia. Studium metod uprawiania ziemi oraz
obrzędów towarzyszących rolnictwu na Wyspach Trobrianda. Język magii
i ogrodnictwa, przeł. B. Leś, w: Dzieła, t. 5, red. naukowa A.K. Paluch,
Warszawa: PWN.
Mędrzecki W.
2010
Język dialogu historyków polskich i ukraińskich na przełomie X X i XXI
wieku, w: M. Zowczak (red.), Na pograniczu „nowej Europy”. Polsko­
-ukraińskie sąsiedztwo, Warszawa: Wydawnictwo DiG, s. 45-52.
Mizielińska J.
2009
Po co nam liminalność? Pokrewieństwo, wspólnota i teoria queer,
„Przegląd Kulturoznawczy” 2: 6, s. 126-139.
Mróz L.
1993
Syndrom pogranicza. Uwagi na temat badań świadomości etnicznej, „Kon­
teksty. Polska Sztuka Ludowa” 3-4, s. 51-57.
Pietruszka J.
2010
Strategie uczestnictwa przyjezdnych w życiu społeczności lokalnej na po­
graniczu polsko-ukraińskim, w: M. Zowczak (red.), Na pograniczu,, nowej
Europy”. Polsko-ukraińskie sąsiedztwo, Warszawa: Wydawnictwo DiG,
s. 607-613.

�66

Magdalena Zowczak

Polska - Ukraina...
1998-2006 Polska - Ukraina. Trudne pytania, t. 1-9, Ośrodek Karta: Warszawa.
Protokół...
2010
Protokół XIII Posiedzenia Polsko-Ukraińskiej Komisji Ekspertów do spraw
doskonalenia treści podręczników szkolnych historii i geografii, Gdańsk
21-24 IX, http://www.men.gov.pl/images/docs/podreczniki/protokol.pdf
(25.06.2011).
Sapa D.
Między polską wyspą a ukraińskim morzem. Kresy południowo-wschodnie
1998
w polskiej prozie 1918-1988, Kraków: Universitas.
Snyder T.
2006
Rekonstrukcja narodów. Polska, Ukraina, Litwa i Białoruś 1569-1999,
przeł. M. Pietrzak-Merta, Sejny: Wydawnictwo Pogranicze.
SpryT.
2006
A „Performative-I” Coopresence. Embodying the Ethnographic Turn in
Performance and the Performative Turn in Ethnography, „Text and Perfor­
mance Quarterly” 26: 4, s. 339-346.
Stomma L.
1986
Antropologia kultury wsi polskiej X IX w., Warszawa: Instytut Wydawniczy
Pax.
Turner V.W.
2004
Liminalność i communitas, przeł. E. Dżurak, w: M. Kempny, E. Nowicka
(red.), Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej. Kontynuacje,
Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 241-266.
2005
Od rytuału do teatru. Powaga zabawy, przeł. M. i J. Dziekanowic, Warsza­
wa: Oficyna Wydawnicza Volumen.
Wilamowski M., Wnęk K., Zyblikiewicz L.A.
1999
Leksykon polskich powiedzeń historycznych, Kraków: Wydawnictwo Znak.
Zawadzki M.
2010
Atak klonów z Meksyku, „Gazeta Wyborcza”, 14 września, s. 9.
Zowczak M. (red.)
2010
Na pograniczu,, nowej Europy ”. Polsko-ukraińskie sąsiedztwo, Warszawa:
Wydawnictwo DiG.
Źródła internetowe:
Sposoby ustalania norm prawnych w społeczeństwach mieszanych pod względem etniczno-religijnym. Doświadczenia w Królestwie Polsko-Litewskim i jego państwach sukce­
syjnych, http://religion-and-law-in-east-central-europe.de/home.html?&amp;L=4 (26.06.2011).
Ministerstwo Edukacji Narodowej, http://www.men.gov.pl/index.php?option=com_cont
ent&amp;view=category&amp;layout=blog&amp;id=124&amp;Itemid=137. http://www.men.gov.pkindex.php?
option=com_content&amp;view=category&amp;layout=blog&amp;id=102&amp;Itemid=137. (26.06.2011).
Narodowe Centrum Nauki, http://www.ncn.gov.pl/download/pdf/panele%20ncn.pdf
(26.06.2011).

�Antropologia, historia a sprawa ukraińska. O taktyce pogranicza

67

Magdalena Zowczak
ANTHROPOLOGY, HISTORY, AND THE UKRAINIAN QUESTION.
ABOUT THE TACTICS OF THE BORDERLAND
(Summary)
There is a clear rift between actual aims and the potential of cultural anthropology, as
the discipline directed at critical and reflexive study of contemporaneity, and its place in
university structures and state institutions in Poland. This phenomenon is accompanied
by the stereotype of ethnology and anthropology in common sense, inherited from ethno­
graphy, which in the past time was entangled in the politics of „folk”. The author discus­
ses the reasons for the classification of anthropology as an auxiliary science of history,
asks questions about scientific politics and emphasises the significance of an academic
ethnographic laboratory as an original educational project.
The author describes two examples presenting her experience of cooperation with
historians. One is cooperation between the historians and the anthropologist at the Expert
Committee of the Ministry of Education for the improvement of history and geography
textbooks. The other is the cooperation between the anthropologist and the historian du­
ring the research project on contemporary cultural practices in the Polish-Ukrainian bor­
derland. Both types of cooperation are linked by interest in the borderland, the concept
which opens up a space for negotiations between anthropology and history. This con­
cept has many meanings and is metaphorical, which could be a methodological trap.
Therefore it was presented as the key category of those two specific projects. In the end
the author describes her own research project as an attempt at the implementation of the
critical anthropology of the borderland.
Key words: cultural anthropology, history, borderland, Polish-Ukrainian relations,
scientific politics

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7915" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7895">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5562cbdda654193d775fa37a155e882a.pdf</src>
        <authentication>401e246389f7e4f94378681250db1650</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94686">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6334</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94687">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94688">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94690">
                <text>Sempoliński, Jacek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94691">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5909</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94692">
                <text>Elegia i dramat / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94693">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.1 ; s.65-70</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94694">
                <text>Melbechowska-Luty, Aleksandra</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94696">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94698">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94700">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94702">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94707">
                <text>05_M E L B E C H O W SK A -L U T Y .ps

- 4/25/2007

2:02

PM

ALEKSANDRA
MELBECHOWSKA-LUTY

mpulsem do napisania tego tekstu była wystawa
dzieł Jacka Sempolińskiego otwarta wiosną 2006
roku w galerii Studio w Warszawie* oraz to, że
znalazły się tam prace zupełnie odmienne od tych,
które pamiętamy, a więc - używając modnego dziś ter­
minu - nowe artefakty. W tytule przywołane są dwa
bliskie, choć nie tożsame, pojęcia dotyczące ludzkich
przeżyć i ducha miejsca. Smutek, żal, refleksja, melan­
cholia, nostalgia, tęsknota to uczucia przynależne ele­
gii, której, niby kontrapunkt, często towarzyszy obec­
ność dramatu. Można sądzić, że dla takiego twórcy jak
Jacek Sempoliński, elegijne doznanie świata w szcze­
gólny sposób wiąże się z Kazimierzem, niezwykłym,
magicznym „punktem” na mapie Polski ewokującym
cały ciąg skojarzeń zakotwiczonych w losach ludzi,
którzy tu żyli, oraz w trudnym do uchwycenia i zdefi­
niowania klimacie genius loci. To najpiękniejsze nad­
wiślańskie miasteczko odkryli dla siebie intelektualiści
epoki Oświecenia, a jego symbolika, mit, legenda suk­
cesywnie narastały w ciągu XIX i XX wieku. Do tego
zjawiska przyczyniły się: konteksty historyczne i kultu­
rowa tradycja Kazimierza, jego unikalne walory krajo­
brazowe - pagórkowata rzeźba terenu, żyzna lessowa
gleba, bujna roślinność, uprawy tytoniu i chmielu,
słynne sady, fauna (czarne bociany), drążone przez
wody wąwozy, szeroki nurt nieuregulowanej, „dzikiej”
rzeki raz po raz odsłaniającej lub zatapiającej wysepki,
i wreszcie plan przestrzenny wypełniony kadrami ar­
chitektonicznej zabudowy „wędrującej” od rynku po
okoliczne wzgórza, punktowanej drewnianymi doma­
mi, kamienicami, kościołami, spichlerzami i ruinami
zamków. To wszystko tworzy „eter duchowy” tego
miejsca, które jawi się jako rezerwat rodzimości, cze­
goś własnego, a zarazem uniwersalnego.
Pielgrzymowały tu rzesze ludzi: zrazu dwór Czarto­
ryskich z Puław i malarze wedutyści (m.in. Zygmunt
Vogel), później pisarze, artyści, architekci, lekarze,
dziennikarze, luminarze kultury - głównie opiniotwór­
cza inteligencja warszawska, która wykreowała Kazi­
mierz przed pierwszą wojną światową. W dwudziesto­
leciu międzywojennym rozsiadła się tu kolonia
malarska, której przewodził Tadeusz Pruszkowski ze
swego antyzamku zbudowanego dlań przez Lecha Niemojewskiego.1 Malarze nie opuszczają tego miasteczka
do dziś i tak trwa nieprzerwanie kazimierska „gorącz­
ka artystyczna”, której - miejmy nadzieję - nie znisz­
czą zaniedbania, niefortunne pomysły konserwator­
skie, ekspansja popkultury, turystycznego biznesu,
knajp, reklam, „pamiątek” i tłumnie ciągnących wy­
cieczek. Do przypomnienia tych, na ogół dobrze zna­
nych, faktów czuję się uprawniona ze względów osobi­
stych, ponieważ Kazimierz także dla mnie był
szczególnym, magicznym miejscem, które odcisnęło
w mojej pamięci niezatarty ślad.
Jacek Sempoliński wielokrotnie przyjeżdżał do K a­
zimierza w dzieciństwie, latach młodzieńczych i doj-

I

Elegia i dramat.
Nisze, przejścia, progi
Jacka Sempolińskiego

rzałych, i doznał tam wielu przeżyć; od 1979 roku
mieszka wiosną i latem w swojej „niszy” - stuletniej,
krytej strzechą chałupie w pobliskim Męćmierzu, któ­
ra jest jego azylem odgradzającym go od zgiełku życia,
szumu informacyjnego, nadmiaru słów, dźwięków, ob­
razów. Okolice Kazimierza opiewano niegdyś jako
„cuda malowniczości” z ich wielką spławną rzeką,
wzgórzami i polami (po których snują się jeszcze zjawy
powstańców listopadowych, podkomendnych młode­
go pułkownika - poety Juliusza Małachowskiego, któ­
ry zginął na kazimierzowskim rynku 18 kwietnia 1831
roku).2 Artysta odnajdywał tu swoją elegię, sycił się
urodą łagodnego, melancholijnego pejzażu, wchłaniał
jego „ton” i promieniowanie; malował krajobrazy
i piękne nokturny znad Wisły - głęboką, czarną toń

Jacek Sempoliński, Ruiny zamku w Janowcu, 2005

65

�05_M E L B E C H O W SK A -L U T Y .ps

- 4/25/2007

2:02

PM

Aleksandra Melbechowska-Luty • ELEGIA I DRAMAT. NISZE, PRZEJŚCIA, PROGI JACKA SEMPOLIŃSKIEGO

Jacek Sempoliński, Ukrzyżowany u św. Anny, 2004

Jacek Sempoliński, Ukrzyżowany u św. Anny, 2004

Jacek Sempoliński, Głowa Ukrzyżowanego u św. Anny, 2005

Jacek Sempoliński, Janowiec, 2005

66

�05_M E L B E C H O W SK A -L U T Y .ps

- 4/25/2007

2:02

PM

Aleksandra Melbechowska-Luty • ELEGIA I DRAMAT. NISZE, PRZEJŚCIA, PROGI JACKA SEMPOLIŃSKIEGO

Jacek Sempoliński, Kamieniołom, 2006

Jacek Sempoliński, Czaszka w kamieniołomie, 2006

wody czasem rozjaśnianą delikatnym błyskiem światła.
Jego elegijne nastroje podsycała też stale powracająca
fala wspomnień o ludziach, rzeczach, sprawach i zda­
rzeniach, a także zachowane gdzieniegdzie znamię
szlachetnej prowincjonalności zniewalającej swoją au­
tentycznością (a warto przypomnieć, że Sempoliński
jest apologetą zgodnego z naturą „prawdziwego” życia,
dlatego tak wysoko ceni nieskażoną sztukę ludową).
Kilka lat temu przeżył poruszające doświadczenie niespodziewanie odnalazł w opuszczonym domu swój
gliniany portret wykonany w Kazimierzu przez znajo­
mą rzeźbiarkę w 1953 roku i ów młodzieńczy wizeru­
nek stał się dlań osobliwym znakiem - parabolą życia
rozpiętą między dawnymi a nowymi laty.
Wszelako tak się zdarza, że z najbardziej nawet wy­
ciszonych elegijnych doznań wyłania się eschatolo­
giczny dramat, naznaczony stygmatem niepewności,
poczucia przemijania i świadomości wiecznego cier­
pienia. W kazimierskich kościołach Jezus codziennie
umiera na krzyżu, a pamięć przechowuje i uobecnia
postacie ludzi w jarmułkach i chałatach, którzy żyli tu
niegdyś w swoim „sztetł” - wyodrębnionej wyspie „jidyszlandu” - i wpisali się znacząco w kulturę polską,
a dziś są już tylko cieniami zamordowanego narodu,
zatrzymanymi w czasie na obrazach i starych fotogra­
fiach. Przypominam te okoliczności, ponieważ war­
szawska ekspozycja Sempolińskiego była w swoim

głównym zrębie - jak może żadna inna - wystawą „ka­
zimierską” . Zgromadzone tam rysunki i obrazy, niektó­
re emanujące subtelnym, wyciszonym tonem, a inne
uderzające energetyczną siłą, wskazują na impulsy, ja­
kie określiły ich ikonosferę, a niemal wszystkie wywo­
dzą się z przeżywania realnej i duchowej egzystencji
w tym właśnie miejscu. Oczywiście, te same wątki ar­
tysta podejmował również gdzie indziej i kiedy indziej,
w jeszcze innych swoich „niszach”: warszawskim
mieszkaniu i pracowni czy podczas pobytów w Niebo­
rowie. W ten sposób na ścianach galerii Studio szcze­
gólnie wyraziście ożyło ingenium Kazimierza.
Przez wiele lat Sempoliński rysował i malował figu­
rę św. Jana Chrzciciela z fary i krucyfiks z kościoła św.
Anny. Tworzył więc „obrazy zapośredniczone” z trady­
cji i sprawił, że tamte barokowe rzeźby wciąż żyją
w dziełach innych, nowszych, które jednak nie są żad­
nymi kopiami ani powtórzeniami, lecz „wariacjami na
temat” postaci proroka „wołającego na puszczy”
i Ukrzyżowanego, obrazami niejako „dwoistymi”, wy­
wiedzionymi z obecności przyjętego wzorca, lecz za­
chowującymi swój integralny, suwerenny byt (kilka
tych dawniejszych prac z kościoła św. Anny pokazano
na wystawie). W 2005 roku artysta odmienił plastycz­
ne motywy Pasji, zobaczył je zupełnie inaczej, od no­
wa. Rezygnując z wyobrażenia pełnego krucyfiksu,
z konwulsyjnie skręconym ciałem Jezusa, zredukował

67

�05_M E L B E C H O W SK A -L U T Y .ps

- 4/25/2007

2:02

PM

Aleksandra Melbechowska-Luty • ELEGIA I DRAMAT. NISZE, PRZEJŚCIA, PROGI JACKA SEMPOLIŃSKIEGO

kresek, którymi artysta zaznacza odłamki kamieni,
skalne szczeliny i dukt biegnącej tu drogi. Tym przed­
stawieniom towarzyszy czasem czaszka (Cranio), mo­
tyw często przez artystę podejmowany, którego obec­
ność sprawia, że ów kamieniołom przeistacza się
w obraz Golgoty, „Miejsca zwanego Czaszką”. Nawią­
zując do poetyckiej frazy Paula Celana, można powie­
dzieć, że Sempoliński czerpie „Z Pisma wzór/nieprześcigniony”; rysuje Księgę Dobrej Nowiny i wiele
innych kompozycji opatrzonych inicjałami ewangeli­
stów, np. MM (Marek, Mateusz), MŁ (Marek, Łu­
kasz), a także ŁP (Łukasz, Paweł), bo św. Paweł jest
mu szczególnie bliski, jako Apostoł łączący Stary i N o­
wy Testament.
Osobliwym emblematem malarstwa Sempoliń­
skiego jest ruina, ale nie ta romantyczna, „malowni­
cza”, lecz pojmowana jako wykładnia ludzkiego cier­
pienia, a także jako obraz miejsc utraconych
i przeszłości, o której trudno zapomnieć. Artysta wie,
że modelu, czyli natury i rzeczy, nie można wiarygod­
nie powtórzyć (odtworzyć), można je co najwyżej le­
piej lub gorzej imitować. Dlatego tworzy następną
malarską metaforę - rysuje zwaliska zamku w Janow­
cu, który jest kamiennym rekwizytem jego młodości,
z wyprowadzonym jedną kreską zetlałym murem, pu­
stymi prześwitami okien i półkolistą bramą - owym
przejściem, przy którym energia ruin eksploduje jak
ognista chmura czerwieni, żółcieni, oranżów lub jak
nawałnica ciemnych błękitów, szarości, fioletów
i czerni. Ten nagły „wybuch” niegdysiejszych emocji
przywodzi na myśl teorię Roberta P. Harrisona, który
stworzył pojęcie „humicznych fundamentów” posia­
dających moc odzyskiwania przeszłości, jako że „humiczność w swym konserwującym elemencie zawiera
niedokończoną historię tego, co odeszło” .3 Niedo­
kończoną, bo stale powracającą w sztuce. Być może
wtedy, w Janowcu, młody malarz rozmyślał o tym, co
przyniesie mu przyszłość, i zadawał sobie pytanie: co
dalej? Gdyby wehikuł czasu zmienił bieg, mógłby
wówczas odpowiedzieć na nie słowami starego poety,
który wiele lat później, u schyłku życia, zapisał
w wierszu własne, paradoksalne „wspomnienie z przy­
szłości”.

ostatni moment Pasji do wykadrowania samej głowy
Chrystusa, i ta powiększona, ociekająca krwią i potem
męczeńska głowa, ze spazmatycznie ściągniętymi rysa­
mi twarzy, być może mieści w sobie więcej dramaty­
zmu niż cała rozpięta na krzyżu postać (do której przy­
zwyczaił nas powielany od setek lat kanon krucyfiksu
przyjęty w sztuce sakralnej) i pozwala widzowi stanąć
„twarzą w twarz” z obrazem Męki Pańskiej.
Z owym „ostatecznym portretem” Jezusa (podda­
nym czasem tak silnej, że niemal abstrakcyjnej defor­
macji) wiążą się też inne res novae, jakie pojawiły się
niedawno w malarstwie Sempolińskiego, a mianowicie
transformacje „figury” krzyża, najświętszego znaku
świata chrześcijańskiego, który wiernym odkrywa rze­
czywistość nadprzyrodzoną. Obecnie jego tradycyjne
wyobrażenie sprowadza artysta do skrótowej, krysta­
licznie czystej, ascetycznej, a zarazem fundamentalnej
formy wykreślanej ołówkiem przy linijce - jak rysunek
architektoniczny. W tej prostocie leży siła owego
przedstawienia, którego struktura zasadza się na prze­
cięciu podwójnych linii (bez żadnych dodatkowych
elementów), sprawiających wrażenie lekkości, prze­
zroczystości i zawieszenia w nieokreślonej (mistycz­
nej?) przestrzeni. Ten podstawowy zarys podlega jed­
nak różnym metamorfozom: czasem wykreślany jest,
drżącą od ruchu ręki, barwną kreską „falującą” na
ziarnistej fakturze papieru, niekiedy zyskuje kolorowe
lub ciemne tło bądź obrasta innymi kształtami, np.
ukośnymi smugami cienia padającego od belki.
Jaka była geneza tych przedstawień sprowadzo­
nych do najprostszego modułu? Sempoliński sam
o tym opowiedział. W 1935 roku poszedł ze szkołą na
film Juliena Duviviera Golgota; w ostatnim kadrze fil­
mu reżyser pokazał prosty, ciemny krzyż na pochmur­
nym niebie. Ośmioletni chłopiec tak przeżył tę wizję,
iż zaczął rysować go „przy linijce” i ten obraz pozostał
w nim na całe życie, latami tkwił w jego podświado­
mości, a teraz nagle powrócił i doczekał się dojrzałej
realizacji. Nadto, na owym wyobrażeniu mogło - jak
sądzę - zaważyć jeszcze inne, mimowolne „zapatrze­
nie”. Otóż na lesistym wzniesieniu koło kazimierskiej
fary znajdują się trzy smukłe krzyże (z maksymalnie
wyciągniętą w górę pionową belką i podwyższoną bel­
ką poprzeczną), ustawione tam podczas epidemii cho­
lery w 1708 roku, później odnawiane i wymieniane.
Nie sposób nie zauważyć, jak pięknie ich sylwety rysu­
ją się na tle nieba, a w końcu lat 40. były lepiej niż dziś
widoczne, gdyż wzgórze nie było jeszcze tak gęsto zale­
sione. Prosty krzyż Sempolińskiego jest wędrującym
„symbolem” jego obrazowania; pojawia się w różnych
miejscach, np. w nieczynnym kamieniołomie (Cava di
pietre), wśród rozpadliny wapiennych skał, i staje się fi­
gurą rumowiska, pojmowanego jako metafora człowie­
czego losu. Z jego klarownym, „absolutnym” kształtem
zderzają się formy zgoła odmienne - pełne ekspresji,
pulsujące wibracje krętych, nerwowych, splątanych

[•••]
mapa mojej podróży
dopiero powstanie
wydeptywana błądzeniem
staną po moim przejściu
drogowskazy dezorientacji
z pomyłek wyrosną szlaki
to przed nimi
tak się broniłem
zagadywaniem otchłani

68

�05_M E L B E C H O W SK A -L U T Y .ps

- 4/25/2007

2:02

PM

Aleksandra Melbechowska-Luty • ELEGIA I DRAMAT. NISZE, PRZEJŚCIA, PROGI JACKA SEMPOLIŃSKIEGO

błędne koła
będą wymierzalne
uzyskają średnicę i
nieomylny punkt środka
tak potrzebny
w nagłych wypadkach

Dla Hegla zaś Absolut jest otchłanią, a „jednocześnie
podstawą, bez której straciłoby sens wszelkie istnie­
nie”.9 A Friedrich Hölderlin głęboko wierzył, że artysta,
tworząc sztukę, buduje swoją drugą istność i odzyskuje
siebie. Jacek Sempoliński zmienia przedmioty, „rzeczy
sztuki” w fenomeny, zmaga się z żywiołami metafizyki,
egzystencji i własnym neurotycznym ego, przetwarza ob­
razy rzeczywistości w zjawiska, szuka też fenomenu sa­
crum. Nieustannie wystawia się na próbę, przekracza
progi i prześwietla własne bycie, stawiając fundamental­
ne pytanie: kim jestem? N a to pytanie musi sam sobie
odpowiedzieć, ale też może kierować je do dzieła sztuki,
ponieważ „nie tylko my patrzymy na obrazy, ale one też
patrzą na nas [...]. To, co malowane, ma patrzeć,
a więc «spojrzenie» obrazu jest najważniejsze. Obraz pa­
trzy na nas i pyta, jacy jesteśmy”.10 I tak nawiązuje się
milczący dialog między dziełem a twórcą.
Malarstwo Sempolińskiego jest przede wszystkim
sztuką znaczeń; w ich rozpoznaniu pomagają nam jego
wypowiedzi publikowane w licznych tekstach i książce
Władztwo i służba (Lublin 2001). Obcowanie na równi
ze słowem i dziełem malarza pozwala nam uchylić zasło­
nę jego twórczości, zrozumieć osobowość i „wewnętrz­
ną” biografię, od której nie można uciec. Sempoliński
pisał: „Człowiek, biorąc do ręki ołówek, nie robi tego ja­
ko artysta, ale właśnie jako człowiek”, który dąży „do
uchwycenia niezbędnych i elementarnych sił, które rzą­
dzą życiem”. „Forma to jest coś takiego, co stoi na gra­
nicy świata fizycznego i świata już nie fizycznego, a sztu­
ka ze swojej natury zawsze chce tę granicę przekroczyć,
lub co najmniej się do niej zbliżyć [...]”. Być może „do
jądra tajemnicy bytu wiedzie mnie [moja droga] ciem­
na, uczuciowa”. „Człowiek zawsze niepokoił się sobą,
bał się siebie, swej napiętnowanej grzechem egzystencji.
Tego, że zabija ludzi i zwierzęta, że idzie za popędami, że
nie dość wierzy, nie dość kocha. Niepokoił się też, że
impuls twórczy jest anachroniczny, że za mało w nim
dobra i jasności, za dużo ciemności”. Potrzebował
„uczuć czystych i świeżych, których nie wyzbył się mimo
życia. Zwraca się więc ku sztuce, bo ona, jakby sama
w sobie, jest królestwem nie z tego świata”.
Ponieważ sztuka nie jest żadną „normatywnością”,
dlatego „pragnę pomyłek, a nie ustaleń”, bo „czyż po­
wodem twórczości nie powinno być coś, co jest poza
malarstwem? Coś niesfornego w głębi człowieka i co
wyziera z niego niejako szparami?” „Wiele z tego, na co
narzekamy, to rzeczy «obłaskawione», naznaczone
morderczym stygmatem standardu. W całości jednak
rysuje się coś ostrego: pierwotny niepokój. Według
mnie jest on zbawczy, jak wszystko, co pierwotne i nie­
pokojące. Przyznać się: kimś jestem, czegoś żądam, cze­
goś nie mogę. Jestem gdzieś w głębi, moje czyny są śle­
pe”. „Akt twórczy zakotwiczony jest w pamięci czasów
przedustawnych, a w niej tkwią wszystkie tęsknoty we­
wnętrzne człowieka”. I jeszcze pytanie: po co tworzymy
sztukę? „Każdy artysta, czy chce, czy nie, przed tym py-

[•••]
Jerzy Ficowski4

Prawie wszystkie omawiane wyżej prace Sempoliń­
skiego (także pojedyncze Czaszki „wcierane” węglem
w przezroczyste kalki) wskazują na nowe koncepty wizu­
alne, np. nie są już, jak dawniej, obramiane grubymi li­
niami pasteli czy farby, lecz pozostają celowo niedo­
mknięte na czystym polu otwartym na przestrzeń
i niejako dopowiadają „ciąg dalszy” istniejący poza ka­
drem papieru czy płótna, zgodnie z myśleniem Ernesta
Gombricha, który uważał, że „niepełny, niedokończony
obraz może pobudzić wyobraźnię widza do rzutowania
czegoś, czego na obrazie — nie ma”.5 W potocznej recep­
cji dzieła sztuki uwagę przykuwają przede wszystkim jego
walory plastyczne oraz ikonografia, bowiem według jej
klucza rozpoznaje się treść przedstawienia - a zatem waż­
ne są tu motywy, wątki i wędrujące przez stulecia „tema­
ty ramowe”, których twórca świadomie poszukuje (lub je
powtarza). Jednak czasem „odwracano” tę zasadę. Nie­
miecki poeta, dramaturg, filozof i teoretyk sztuki, Frie­
drich Christian Hebbel (1813-63), który traktował rzecz
metafizycznie, uważał, że to „nie artysta wybiera sobie te­
mat, lecz temat artystę. Pomysł nie zależy od woli artysty.
Dlatego też i wybór tematu nie jest od niego zależny:
przychodzi on nagle jak piorun, a ten pada i trafia niespodziewanie”.6 Hebbel pisał też, że „Nikt nie ogarnia żywio­
łu, w którym żyje, lecz żywioł ogarnia jego, [a artysta]
kontynuuje akt tworzenia w jego najwyższym znaczeniu,
chociaż go pojąć nie może”. I dodawał: „Pierwszą i ostat­
nią zasadą sztuki [jest to], że ma ona uzmysławiać nie­
skończoność w pojedynczych zjawiskach”.7
Rozpoznanie takiej kategorii jak „temat” wymaga
uzmysłowienia sobie relacji przedmiotu do podmiotu,
sfery ontologicznej do fenomenologicznej. Realny,
a więc możliwy, przedmiot wyobrażony w dziele sztuki,
w procesie aktu twórczego, odmienia czasem swą przy­
rodzoną naturę i staje się swoistym fenomenem, a więc
jakby kontr-przedmiotem, zupełnie nową jakością,
czymś, co - jak sądzę - zaczyna funkcjonować w stop­
niu wyższym, żyć własnym życiem i jest zdolne do obja­
wienia metafizyki obecności. W ten sposób wypełnia się
sens ukryty w przedmiocie.8 To dzięki owym fenome­
nom, w kontakcie z uduchowionym dziełem sztuki, do­
świadczamy obcowania z tajemnicą zawieszoną między
tym, co rzeczywiste, konkretne, zmysłowe, a tym, co za­
kryte, niewidzialne, niedotykalne, bo - jak głosił Hegel
- to duch znosi obcość między sobą a przedmiotem.
Józef Tischner mówił, że człowiek potrzebuje idei
Absolutu i według tej idei mierzy potem resztę świata.

69

�05_M E L B E C H O W SK A -L U T Y .ps

- 4/25/2007

2:02

PM

Aleksandra Melbechowska-Luty • ELEGIA I DRAMAT. NISZE, PRZEJŚCIA, PROGI JACKA SEMPOLIŃSKIEGO

ru Kazimierza Brodzińskiego Nagrobek Juliuszowi Małachowskie­
mu oraz zapewne pierwowzorem postaci Jana w Fantazym Sło­
wackiego. Jego imieniem nazwano jeden z najpiękniejszych wą­
wozów Kazimierza.
3 R. P. Harrison, The Dominion of the Dead, Chicago-London
2003, s. X. Zob. też E. Domańska, Nekrokracja, „Konteksty”,
2004 nr 1-2, s. 102-107
4 J. Ficowski, Autobiografia przypadku [fragment], w zbiorze Pantareja, Kraków 2006, s. 13
5 E. Gombrich, Sztuka i złudzenie. O psychologii przedstawienia ob­
razowego, Warszawa 1981, s. 202
6 Tę wypowiedź Hebbla podaję za: M. Treter, Ksawery Dunikow­
ski. Próba estetycznej charakterystyki jego rzeźb, Lwów 1924, s. 28
7 F. Ch. Hebbel, Dzienniki, wyboru dokonał i przełożył K. Irzy­
kowski, wyd. 2, Warszawa 1958, s. 15, 37, 51
8 Przy pisaniu tego fragmentu korzystałam z publikacji: B. Skarga,
Tożsamość i różnica. Eseje metafizyczne, Kraków 1997, s. 92-107;
J. Derrida, Głos i fenomen. Wprowadzenie do problematyki znaku
wfenomenologii Husserla, przełożył i posłowiem opatrzył B. Banasiak, Warszawa 1997; H. Maldinay, Zarys fenomenologii sztuki
[przełożył J. Jakubowski], [w:] Fenomenologia francuska. Rozpo­
znania —interpretacje —rozwinięcia. Wybór, pod red. J. Migasińskiego i I. Lorenc, Warszawa 2006, s. 477-498. Za nieborowskie
rozmowy o „fenomenach” oraz o malarstwie Jacka Sempoliń­
skiego serdecznie dziękuję Pani Profesor Barbarze Skardze.
9 B. Skarga, op. cit., s. 80
10 J. Sempoliński, [Z dziennika], [w:] Twarzą w twarz z obrazem,
Materiały Seminarium Metodologicznego Stowarzyszenia Hi­
storyków Sztuki pod red. M. Poprzęckiej, Nieborów 24-26 paź­
dziernika 2002, Warszawa 2003, s. 19
11 Wywiad Ewy Korulskiej z Jackiem Sempolińskim, Ankieta „Artyści
plastycy ’84-8 5 ”, spis w Muzeum ASP, przedruk w: Jacek Sem­
poliński, A me stesso [pamiętnik wystawy], Państwowa Galeria
Sztuki Zachęta, Warszawa 2002, s. 111, 112; J. Sempoliński,
Tak i tak, „Biuletyn informacyjny Zarządu Głównego ZPAP”,
2000 nr 2, s. 35; Jacek Sempoliński, katalog wystawy, Związek
Polskich Artystów Plastyków, Gdańsk 2004 [rozmowa Janusza
Janowskiego z artystą] s. 9, 11, 34; J. Sempoliński, O sztuce do­
brej, „Aspiracje”, 2004 nr 2, s. 36-37; Idem, Po co i jak, „Aspi­
racje”, 2005 nr, s. 8-9

taniem stoi. O d urodzenia umieramy - zażegnać
śmierć, albo przynajmniej ją opisać. Po to być może
malujemy, to jest, być może, sedno aktu twórczego. Po­
za tym jest cala reszta, wszystkie nasze sposoby i środ­
ki, cały montaż i demontaż”. Obecnie [zapis z 2003 ro­
ku] „moje nastawienie wobec malarstwa zmieniło się.
Od miłości do malarstwa czystego przeszedłem do ta­
kiego, które służyć ma wyrażaniu przeżyć osobistych.
Jest więc malarstwem «użytkowym» - używam je do
szybkiego notowania biegu życia”.11
Kilka lat temu Adam Miłobędzki powiedział, że
postrzega twórczość Sempolińskiego nie jak prostą,
ciągłą drogę rozwijającą się linearnie, lecz jak drogę
wstępującą ku górze (której „poziomy” nakładają się
na siebie jak warstwy geologiczne Ziemi odsłaniane
później w kamieniołomach). Była to figura retoryczna,
która dobrze objaśnia rozwój samoświadomości mala­
rza, jego doświadczeń życiowych i dokonań. Bo do
stworzenia obrazu potrzebny jest jeden dzień i całe po­
przednie życie.
Przypisy:
*

Cava di pietre, Cranio, wystawa prac Jacka Sempolińskiego, ko­
misarze: Grzegorz Pabel i Danuta Wróblewska, Warszawa, G a­
leria Studio, 20 marca - 26 kwietnia 2006.

1

Kazimierz odnowiony. Jego zabytki i krajobraz kulturowy, praca
zbiorowa pod red. J. Krawczyka, teksty: J. Krawczyk, A. Miło­
będzki, K. Chmielewski, W. Husarski [oraz aneks], Warszawa
2003, Oficyna Wydawnicza „Mówią Wieki”.
Małachowski (ur. w 1801 r.), otoczony garstką swych strzelców
i kosynierów, poległ z kosą w ręku w czasie odwrotu oddziałów
polskich. Rychło stał się postacią legendarną, bohaterem utwo­

2

Rodzina Jarnuszkiewiczów

70

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
