<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items?output=omeka-xml&amp;page=26&amp;sort_field=Dublin+Core%2CTitle" accessDate="2026-09-29T05:56:59+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>26</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="6281" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6261">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a2506ba9f9268d8bb8372829a4703f4f.pdf</src>
        <authentication>46885be30efeeea692e1a94a96bb332c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74787">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5384</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74788">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74789">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74790">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74791">
                <text>Kolekcja nieidealna(4) / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74792">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.1-2; s.171-178</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74793">
                <text>Baranowska, Małgorzata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74794">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74795">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74796">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74797">
                <text>K

MAŁGORZATA B A R A N O W S K A

apitalną historyjkę opowiadał A n t o n i U n i e chowski. N a początku X X w i e k u p e w i e n k o n ­
sul carski w C h i n a c h z w i e l k i m u p o d o b a n i e m

Pocztówka i prawda

i znawstwem zbierał starą sztukę chińską. Znalazł nie­
zwykłą wazę, o której wiedział, że to rzecz " o d pary",

więc zaczął szukać.

Kolekcja nieidealna (4)

A n t y k w a r i u s z e chińscy wiele lat twierdzili, że już,
już są na tropie. Wreszcie wazę przynieśli. A l e , nie wia­
d o m o dlaczego, zachwycony k o n s u l upuścił ją, przej¬
mując z rąk antykwariusza.
Z największym zdziwieniem zobaczył, że a n t y k w a riusze nisko się kłaniając opuszczają jego d o m . Przez
dłuższy czas n i c o n i c h nie słychać. K o n s u l m a r t w i się,
że i tak będzie musiał zapłacić wielką sumę. Wysyła
więc posłańca, żeby się wywiedział, o co właściwie

stują pocztówkę przemysłową, by coś do niej dodać,

chodzi.

dokleić, albo są w y n i k i e m twórczości własnej nadaw¬

Wysłannik znajduje antykwariuszy, którzy cały czas

cy. Bywają też fotografią nadawcy, a nawet fotografią
uczuć nadawcy.

przepraszając twierdzą, że za żadne skarby na oczy się
już p a n u k o n s u l o w i nie pokażą. N i g d y nie pozbędą się

Kiedyś już właśnie w " K o n t e k s t a c h " opisywałam

poczucia wielkiego wstydu. Dlaczego? Wytłumaczyli

przykład " p r a w d y uczuć" na pocztówce. W i e l u lu¬

posłańcowi, że nie m o g l i przecież wiedzieć, że p a n

dziom wydaje się, że pocztówka rozumiana także jako

konsul jest tak nadzwyczajnym znawcą sztuki chiń¬

po p r o s t u fotografia może oddać ową prawdę. Niektó¬

skiej, że o d razu rozpoznawszy kopię ze wstrętem ci¬

rzy czując, że pocztówka wytworzyła język uczuć goto¬

snął nią o ziemię. Najwięksi mistrzowie t r u d z i l i się

w y c h , który miał za zadanie udawać uczucia niepo¬

przecież n a d tą kopią przez te wszystkie lata, kiedy p a n

wtarzalne, postanawiali dołożyć do jej p o w i e l a n y c h

konsul czekał na "odnalezienie" pary dla swojej wazy.

wzorów swoje własne. C o jakiś czas jednak natrafia się

Przekonani byli, że k o n s u l nie będzie w stanie odróż¬

na pocztówki w całym sensie tego słowa p r y w a t n e .

n i ć jej o d oryginału, a o n tylko spojrzał...

Oto

1

o w a l n a , na białym

tle fotografia mężczyzny

N i e w i a d o m o , kiedy spotkamy się z kopią. Co¬

w słomkowym kapeluszu z ciemną wstążką i ciemnej

dziennie. D z i w n i e myśleć o t y m w czasach megamaso-

marynarce na tle malowanego pejzażu atelier fotogra-

wości. Podwaja się, rozmnaża, powiela. Właściwie t e n

ficznego . Pod zdjęciem

p r o b l e m p o w i n i e n zniknąć. A l e nie. B y ć może nawet

atramentem: " D n i a 12 M a j a r. b., wyruszając na Grób

rośnie. Sygnatura r o b i się cenniejsza i bardziej jeszcze

H o e n e Wrońskiego zaszedłem do fotografii nadwor¬

wyjątkowa, niż była. Liczy się czas powstania. N a w e t

nej, pragnąc ująć pewną emocję, jaką przeżywałem.

2

(awers)

następujący

tekst

Przesyłając W a m , Niedościgła Jadwigo, te podobiznę

czas powielania. Przede wszystkim liczy się oryginał.
Oczywiście kolekcjonerzy oryginałów sztuki wyso¬

bardzo proszę o Waszą. Kiedyś obiecaliście w Warsza¬

kiej mogą się teraz uśmiechnąć, ale przecież dlatego,

wie - niechaj więc stanie się to teraz - Janek". Nieste­

że pocztówka jest masowo powielana i tania p r o b l e m

ty nie m a żadnego stempla a n i daty rocznej. Tyle że

" p r a w d y " , "oryginału" także dla pocztówki jest bardzo

podział na część korespondencyjną i adresową na re¬

ważny.

wersie dowodzi, że ta pocztówkowa fotografia zrobio¬
na została po r o k u 1904. Może była przesłana w koper¬

Ciekawe, że te kwestie cechuje w i e l k a różnorod¬
ność. Ja tutaj będę mówić wyłącznie o pocztówce foto­

cie, na co mogłyby wskazywać zgięcia, które jednak

graficznej i wcale nie o falsyfikatach w t y m rozumie¬

równie dobrze mogły powstać o d noszenia w p o r t f e l u

n i u , jakie wystąpiło w historyjce Uniechowskiego.

lub o d zbyt szczupłej r a m k i .

Chciałabym tylko zwrócić uwagę na fakt, że nie zawsze

Ó w młodzieniec nie mógł osobiście znać H o e n e -

to, co oglądamy jest t y m , co się n a m wydaje, że widzi¬

-Wrońskiego, który umarł w r o k u 1853. A l e jeszcze na

my. Ilustracja karty pocztowej ilustrowanej to kreacja.

początku w i e k u X X wcale nie brakowało żarliwych

I biada t e m u , k t o nie d o c e n i jej siły oddziaływania,

wielbicieli tego filozofa e p o k i r o m a n t y z m u , twórcy

możliwości użycia najdziwniejszych surowców, najbar¬

mesjanizmu i poszukiwacza A b s o l u t u . Sam w sobie

dziej niespodziewanych sposobów przedstawiania n p .

grób Hoene-Wrońskiego w N e u i l l y p o d Paryżem go¬

wydarzenia historycznego i k t o nie d o c e n i jej sztuczek.

dzien był oglądania, ponieważ na k a m i e n i u nagrob¬

D o p r o d u k c j i w i e l u z n i c h powoływane były całe, spe¬

n y m został umieszczony pełen nadziei napis po francu¬

cjalne teatrzyki. Niektóre są r e p r o d u k c j a m i skompli¬

sku: " A k t poszukiwania Prawdy świadczy o możliwości

k o w a n y c h reliefów, w y k o n y w a n y c h przez rzeźbiarzy

znalezienia jej", następnie trzy formuły matematyczne

wyłącznie w celu sfotografowania i rozpowszechniania

mające symbolizować mesjanizm i litery " A . M . D . G . "

na pocztówce. Poza masową produkcją spotyka się

( A d M a i o r e m D e i G l o r i a m ) , które filozof umieszczał

mnóstwo pocztówek p r y w a t n y c h , które albo wykorzy-

p o d każdym swoim dziełem; "Józef M a r i a H o e n e -

215

�Jacek Olędzki * C I C H O I G Ł O Ś N O

-Wroński urodzony w Poznaniu (Polska) 24 sierpnia

grafia w sepii m a na rewersie napis "Warszawa. - W a r ­

1778, zmarły w N e u i l l y 9 sierpnia 1853" .

schau. W j a z d księcia Leopolda bawarskiego do War­

3

Ciekawe wrażenie r o b i dzisiaj to świadectwo wiary

szawy. D e r Einzug des Prinzen L e o p o l d v o n Bayern.

w prawdę fotografii, w możliwość zarejestrowania sta­

Militärparade a m Sächsischen Platz". N a drugiej, ko­

n u uczuć, m o w y m i m i k i . Nas d a w n o już zepsuło no¬

lorowej na górze napis: "Einzug des General-Feldmar­

woczesne k i n o z w y o l b r z y m i o n y m krajobrazem twarzy

schall Prinzen L e o p o l d i n Warschau, am 9 A u g u s t

i ze zużyciem wszystkich możliwych uczuć, a także i c h

1915", na dole: " W j a z d Generała-Feldmarszałka Księ­

b r a k u . Możemy t u tylko zobaczyć młodzieńca ubrane­

cia Leopolda do Warszawy d . 9 Sierpnia 1915".

go j a k na ważną wizytę, z l e k k i m wytrzeszczem spowo­

To pocztówki rzeczywiście historyczne, wszystko

d o w a n y m dłuższym pozowaniem, w ciągu którego usi¬

jest na n i c h prawdziwe, feldmarszałek, oficerowie,

łował utrzymać stosowny do swych, zapewne wzburzo¬

prawdziwa jest data. Zresztą N i e m c y m i e l i zwyczaj

n y c h , uczuć wyraz twarzy.

produkować pocztówki o d c h w i l i wejścia do jakiejkol¬
tłumu

w i e k miejscowości w celach propagandowych i w celu

pocztówkowego spotkać. Czasami są to odfotografo-

udostępnienia swoim żołnierzom bardzo stosownych

wane własne rysunki. O t o rysunek: d w a sfinksy na co¬

widoków do przesłania do d o m u . Najczęściej były to

kołach, jako fontanny, wypuszczające wodę z pyska na

po p r o s t u użyte miejscowe, istniejące przed wojną

tle krajobrazu, chyba południowego. Przy n i c h jakaś

wzory z d o d a t k i e m napisów n i e m i e c k i c h . A tutaj au¬

postać rozpaczająca. N a d tą sceną napis:

tentyczny w i d o k z 9 sierpnia 1915 r o k u . To nie jest

Takie p r o d u k c j e p r y w a t n e łatwo wśród

specjalnie rzadka pocztówka, bo oczywiście nadruko¬
Któż mych żalów będzie posłem

w a n o tego mnóstwo, ale bardzo charakterystyczna.

W owe nocnych państw przestrzenie?

Wcale m n i e nie niepokoiła aż do czasu, kiedy w r o k u

Wiecznie Charon bije wiosłem,

2003 ukazała się książka H a n n y Sygietyńskiej

Lecz przewozi tylko cienie.

pan w czarnym niemodnym surducie
1850-1923),

(Antoni

w której ukazał się Pamiętnik

Stary

Sygietyński
1915

Roku

Z tyłu napis: " K o p j a z wizytówki, rysowanej tuszem

pióra A n t o n i e g o Sygietyńskiego. W n i m znalazł się

w czasie...- samotności w d o m u . (Zona ukochana i syn

opis uroczystości, z poniedziałku 9 sierpnia, zdobyty o d

starszy w - szpitalu), przy A l . 3-go M a j a N r 18, w r.

naocznego świadka, adwokata, Stanisława Patka, któ¬

1913. W - w a . M . L...(nieczytelne)". I o b o k świetny do¬

ry widział całą uroczystość z b i u r a Petersburskiego To¬

wód na wiarę w prawdziwość gwarantowaną przez fo¬

warzystwa Ubezpieczeń przez o k n o z ulicy Czystej. Już

tografię: "Autentyczność rysunku mego potwierdza

o d rana obejrzano strychy i p i w n i c e i zamknięto bra¬

odfotografowany podpis mój na cokole pierwszym" .

m y o k o l i c z n y c h k a m i e n i c . Po godzinie dziewiątej przy¬

4

Ciekawe, że adnotację o prawdziwości fotografii

było wojsko i ustawiło się w czworobok. Przybyła or¬

trafią się także na fotografiach, które wydają się nie

kiestra i c y w i l n i urzędnicy z odznakami Czerwonego

budzić najmniejszej wątpliwości, j a k na przykład na

Krzyża.

pocztówce ze zdjęciem dworca kolejowego w Pozna¬

" Z bezwzględna punktualnością, o godzinie zapo¬

n i u . N a rewersie n a d r u k : "Prawdziwa fotografia".

wiedzianej przedstawicielom miasta i Straży Obywa¬

N i e w i a d o m o j a k zakwalifikować fotografię, nieist¬

telskiej zjawił się o d strony ulicy Krolewskiej na czele

niejącego już dzisiaj Szpitala Ujazdowskiego w W a r ­

grupy jeźdźców k o n n y c h L e o p o l d ks. Bawarski. Ode¬

szawie, j a k najbardziej prawdziwą, która

zwała się muzyka. Przed Soborem Książę zatrzymał się

wyraźnie

sprzedawana była w wersji "czarno białej", powiedzmy

i z k o n i a przyjął r a p o r t wojskowy. Po c h w i l i wszyscy

"sepiowej"

jeźdźcy ustawili się w luźne szeregi, j a k gdyby dla uroz¬

(stempel n i e m i e c k i z 13 lutego

1917)

i w wersji p o k o l o r o w a n e j , na której n i z tego n i z owe¬

maicenia symetrji, czy też zadania kłamu zmechanizo¬

go na, sfotografowanych chyba bez liści, drzewach wy¬

w a n i u życia przez tresurę. Teraz jako signum temporis,

rosły zielone liście? N i e mówiąc o nagłym zabarwieniu

zaczął w a r t k o działać aparat fotograficzny, ustawiony

się nieba, na którym pojawiła się kształtna

na środku ulicy - w y l o t u o d strony o g r o d u Saskiego,

biała

a naprzeciw Soboru. [...]

c h m u r k a . Znikły gałęzie z lewej strony w i d o k u ale
drzewo z prawej strony stało się nie tylko zieleńsze, ale

Cała ceremonia była zimna, sztywna i tak k r o t k a ,

i wyższe niż na nie k o l o r o w y m obrazku.

iż wydawała się czemś zbyt małem, niedokończonem,

To prosty przykład różniących się "prawdziwych

n i e p r o p o r c j o n a l n e m w stosunku do parogodzinnych

widoków. Bywają i n n e jeszcze możliwości. Ja jednak

przygotowań. A l e to też nie o m o m e n t historyczny, a n i

chciałabym przywołać tylko d w a przykłady. Jeden

o nastrój c h w i l i chodziło t u reżyserowi parady wojsko¬

z pierwszej i jeden z drugiej w o j n y światowej.

w e j , lecz o zdjęcie fotograficzne sceny. że zaś przed

Otóż m a m dwie pocztówki - w sepii i k o l o r o w a n e j ,

aparatem m i g a w k o w y m nie trzeba pozować długo, nie

której podstawą jest to samo zdjęcie parady wojskowej

dziwna przeto, iż cała ceremonja odbyła się, j a k na ko¬

przed w i e l k i m soborem na p l a c u Saskim, dziś Piłsud¬

mendę, w m i g .

skiego w pierwszych d n i a c h po wejściu N i e m c ó w do

Cała grupa jeźdźców, na czele których przybył na

Warszawy w czasie pierwszej w o j n y światowej. Foto­

plac Saski książę L e o p o l d zaraz po d o k o n a n e m zdjęciu

216

�Jacek Olędzki * C I C H O I G Ł O Ś N O

zsiadła z k o n i . Wszyscy przesiedli się do automobilów,
oczekujących na n i c h już o d r a n a " .
5

I co to było? Oczywiście nie przegląd wojsk, a n i nie
parada. Sygietyński nazywa to "quasi zdarzeniem h i ­
storycznym". A l e zaangażowano do niego historyczne
postacie w autentycznym, "historycznym czasie". To
było działanie z g a t u n k u propagandowych, ale postaci
i czas historyczny były autentyczne.
I n n y przykład, powiedziałabym " w y b i t n y " , to pocz¬
tówka z pięknym zdjęciem słynnego fotografa powsta­
n i a warszawskiego, Sylwestra B r a u n a , p s e u d o n i m
Kris. To fotografia bardzo znana, na której widzimy
"ślub powstańczy". W i d a ć wyraźnie kobietę w jasnym
u b r a n i u i z b u k i e t e m białych kwiatów, z d w o m a męż¬
czyznami w powstańczym stroju, wszyscy uśmiechnię¬
ci. Przez lata wszyscy wiedzieli, że to zdjęcie powstań¬
czego ślubu. Tyle że sylwester B r a u n po w i e l u l a t a c h
spędzonych na emigracji w końcu zaczął przyjeżdżać
i wyjaśnił, na przykład, w w i e l u w y w i a d a c h r a d i o w y c h ,
że to wcale nie ślub. O n po prostu widząc dziewczynę
z k w i a t a m i , postanowił upozować ją z jakimś młodym
człowiekiem i zrobił t o . To było spotkanie na chwilę.
A przecież t u okoliczności były j a k najbardziej histo¬
ryczne i rzeczywiście było to zdjęcie z powstania. To
my, widzowie, dodaliśmy to, co się jakby samo narzu¬
cało. Stereotyp?
Bo na rewersie tej pocztówki n i c nie m a o ślubie.
Są tylko następujące pieczątki: "Warsaw I n s u r r e c t i o n
1944. Powstanie Warszawskie 1944" i jeszcze: " C o p y ryght by S. B r a u n . Warszawa 1945".
W t e n sposób dwie fotografie - na pocztówkach zmieniły miejsce w mojej świadomości. Czy można te
przesunięcia

rozpatrywać w k a t e g o r i i

problemów

prawdy u n i w e r s u m pocztówkowego? Myślę, że tak.
A l e pocztówka nie bez przyczyny należy do masowych
mediów, które często możemy podejrzewać o dość
"luźny stosunek do historycznej p r a w d y " .

Krystyna Uniechowska Uniechowski opowiada, czyli tajemnice
mafii antykwarskiej
Napis na grobie Hoene Wrońskiego wzięty został z książki S.
Dicksteina Hoene Wroński. Jego życie i prace, Paryż 1896
M . Baranowska Pocztówka masowa i fotografia uczuć, "Kontek­
sty" 1992 nr 3-4, tam też reprodukcja omawianej pocztówki.
Por. także M . Baranowska Posłaniec uczuć, Warszawa 2003,
s. 74-75, reprodukcja s. 75.
Por. M . Baranowska jak wyżej, s. 74-76, reprodukcja 76.
H . Sygietyńska Stary pan w czarnym, niemodnym surducie (Antoni
Sygietyński 1850-1923), Warszawa 2003. s. 90-92.

217

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10269" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10247">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a951ea49c19eca50c5eb19e8503321c4.pdf</src>
        <authentication>bd3557efc92d7ea868be9f8fecc07410</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122106">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4447</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122107">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122108">
                <text>1975</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122109">
                <text>kolekcje etnograficzne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122110">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4136</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122111">
                <text>Kolekcja Zofii i Stanisława Chrząstowskich oraz jej znaczenie dla wsi Podegrodzie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1975 t.29 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122112">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1975 t.29 z.1-2 ; s.45-51</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122113">
                <text>Kroh, Magdalena</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122114">
                <text>Maszczak, Maria Teresa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122115">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122116">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122117">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122118">
                <text>П. l ' . Stanisław Cbrząstowski na tle swych zbiorów. 1974 r.

Maria Teresa Maszczak,
Magdalena Kroh

KOLEKCJA ZOFII I STANISŁAWA CHRZĄSTOWSKICH ORAZ JEJ ZNACZENIE DLA WSI
PODEGRODZIE

Podegrodzie, duża wieś w powiecie nowosądeckim,
stanowi centrum regionu Lachów Sądeckich, grupy etno­
graficznej o odrębnej, specyficznej kulturzo i o szerokim,
zmiennym pasie pogranicza, w którym elementy kultury
lachowskiej krzyżują się z elementami kultury grup sąsied­
nich.
W okresie międzywojennym osiedlili się w Podegrodziu
Zofia i Stanisław Chrząstowscy. Zofio przybyła tu z Płocko
w roku 1928 i objęła posadę nauczycielki przedmiotów
humanistycznych oraz robót ręcznych w Szkoło Rolniczej.
Ostatnio kierujo Biblioteką Gminną. Stanisław, rodem
ze Lwowa, zamieszkał w Podegrodziu w roku 1930. * Za­
trudniony był kolejno w Małopolskim Towarzystwie Rol­
niczym, Izbie Rolniczej, w pierwszych latach po w ojnio
w przemyślo cukrowniczym, a od niedawna w Bibłiotcco
Powiatowej w Nowym Sączu. Praca obojga pp. Chrząstowskich polegała na kontaktach z wieloma ludźmi; szybko
więc wrośli w nowe środowisko, uczestnicząc w miejscowych
uroczystościach, obrzędach, zabawach, poznając bogate
tradycjo kulturowe regionu. Sami również stali się inicjato­
rami takich imprez, jak widowiska teatralne, zga^duj-zgadulo,
wieczornico. Pani Zofia jest główną organizatorką ludowego
zespołu pieśni i tańca „Podegrodzie", który powstał w 1937 r.
przy ówczesnej Szkole Rolniczej. Ona takżo prowadziła
przy szkoło pozalekcyjne kursy szycia i haftu, na które
przychodziła nie tylko młodzież szkolna, ale i starsze kobiety.
r

Podejmując się prowadzenia zajęć z zespołem łudzi
wychowanych w duchu odrębnej kultury regionalnej, zdecy­
dowała się nawiązać do miejscowych wzorów. Już przed
I I wojną światową gromadziła wspólnie z mężem strój
podegrodzki. Chrząstowscy wypożyczali stroje członkom
„Podegrodzio" na liczne występy , a w roku 1958 już ze
zbicrów własnych mogli mządzić wystawę w Starym Sączu.
Bo tego czasu inne eksponaty trafiały do nich bardzo rzadko,
na zasadzie jjrzypedkowego podarunku.
Właściwy rozwój kolekcji, poszerzonej o przedmioty
użytkowe, przypada na rok 1961. Uroczyście obchodzonym
wówczas w maju — „Najpiękniejszym Dniom Podegrodzia"
towarzyszyła regionalna wystawa etnograficzna, której
przygotowanie powierzono Chrząstowskiemu. Przy pomocy
kilku osób, m. in. Józefa Łatki i Józefa Bliźniaka, zebrał
on od okolicznych gospodarzy sprzęt domowy, narzędzia
gospodarcze, ceramikę, rzeźby, hafty, strojo i wycinanki,
któro wystawiono w sześciu sadach Szkoły Podstawowej.
Przy tej okazji zeprezentowano również pokazowe wesele
podogrodzkie, sztukę tkania na dawnych krosnach demon­
strował Piotr Szabla, a sposób formowania garnków glinia­
nych — Wojciech Błaszczyk.
Przed rozpoczęciem zajęć szkolnych trzeba było zlikwi­
dować ekspozycję. Wtedy większość przedmiotów zwrócono,
a pozostałe, za zgodą właścicieli zatrzymał Stanisław Chi ząstowski, który zaproponował założenie izby regionalnej
r

45

�Zbiory Z. i S. Chrząstowskich: i l . 2. Wyroby gliniane z Podegrodzia i Starego Sącza; i l . 3. Męskie stroje lachowskio.

�yre wsi. Do czasu uzyskania odpowiedniego pomieszczenia
zbiory przeniesiono do domu Chrząstowskich, i tu, na pod­
daszu, udostępniono je zwiedzającym.
W roku 1967, przy okazji otwarcia „Szlaku Kwitnących
Sadów", urządzono Izbę Regionalną w starej chałupie
Stanisława Migacza — „Pawlaka". Dom trzeba było nie­
stety po niedługim czasie rozebrać — i wyposażenie izby
wróciło znowu do Chrząstowskich. Wielka to szkoda,
bo eksponaty oderwane od wnętrza typowej chałupy podogrodzkiej, straciły swą autentyczną wymowę.
W roku 1969 Chrząstowscy uporządkowali nie używaną
już oborę murowejią z pustaków i urządzili w niej prowi­
zoryczną izbę. Jest to oczywiście kompromis między rekon­
strukcją dawnych wnętrz a ekspozycją muzealną.
Ogromne, ilość przedmiotów pozostała na strychu domu
Chrząstowskich. Wydzielono tam dwa, małe wnętrza i wąski
korytarz, w którym umieszczono część zbiorów, porządkując
je tematycznie. Pomieszczenia te jednak ze względu na
małą powierzchnię mają raczej charakter magazynowy
niż ekspozycyjny. Ponadto wiele eksponatów poupychano
w mieszkaniu, na werandzie, a niektóre, jak np. ule —
na podwórku.
Obecnie ukończono w Podegrodziu budowę domu
kultury, w którym planowano urządzić w kilku salach
ekspozycję etnograficzną. Niestety, administracja nowo
utworzonej gminy zajęła dla swoich potrzeb znaczną część
pomieszczeń i muzeum będzie mieścić się tylko w jednej sali,
do której zostanie przeniesiona jedynie izba regionalna.
Wg relacji pp. Chrząstowskich — zamierzają oni w przy­
szłości przekazać swoje zbiory do Muzeum w Nowym Sączu,
pod warunkiem pozostawienia ich w Podegrodziu.
Kolekcja Chrząstowskich liczy obecnie ok. 1400 ekspo­
natów, pochodzących z ponad 30 wsi, należących w X V I I w.
do parafii podegrodzkiej. Najwięcej eksponatów pochodzi

ze wsi leżących niedaleko od Podegrodzia, czyli z centrum
regionu, ale spora część kolekcji została zebrana na terenach
graniczących z innymi grupami etnograficznymi. Interesu­
jące, żo z samego Podegrodzia pochodzi stosunkowo niewiele
obiektów. Chrząstowski twierdzi, że w okresie tworzenia
kolekcji w Podegrodziu było już mało tradycyjnych sprzętów.
Strój ludowy w kolekcji reprezentują ubiory typowo
lachowskie, natomiast inne eksponaty, zwłaszcza z zakresu
kultury materialnej pochodzą również z terenów pogra­
nicznych. Forma ich zresztą w większości nie różni się
od typowo lachowskich.
Zbiór Chrząstowskich — to przedmioty funkcjonujące
w tradycyjnej kulturze Lachów Sądeckich w końcu X I X
i w pierwszych dziesięcioleciach X X wieku. Starsze są
pojedyncze eksponaty, np. piękny obraz olejny na płótnie
z przedstawieniem Matki Boskiej Saletyńskiej. Współczesne
są natomiast wyroby twórców z Podegrodzia i okolicy,
jak rzeźby w drewnie, niektóro hafty, plecionki i przed­
mioty obrzędowe.
Założeniem kolekcji jest możliwie pełne zaprezento­
wanie kultury Lachów Sądeckich. Założenie to zostało
wypracowane już w trakcie uzupełniania, kolekcji, początko­
wo bowiem — jak już wspomniano — przedmioty były
zbierane dość przypadkowo na jednorazową wystawę.
Zbiór zawiera obiekty ze wszystkich niemal dzie­
dzin: od przedmiotów użytku codziennego, poprzez na­
rzędzia rolnicze, narzędzia i wyroby rzemieślnicze, ubiory,
do przedmiotów obrzędowych i plastyki ludowej. Można tu
znaleźć całe tradycyjne wyposażenie domu mieszkalnego
oraz częściowe — budynków gospodarczych.
W zbiorze znajduje się sporo eksponatów cennych
i interesujących, jak np. oryginalnie zdobione „kratki", czyłi
półki na naczynia, czy ryzowana skrzynia sarkofagowa.
Daloj — kilka starych rzeźb drewnianych, piękna, płasko-

I I . 4. Wnętrze izby regionalnej. I I . 5. Zegar rzeźbiony, Czerniec, pow. N . Sącz.

47

�rzeźbiona, polichromowana Pietá (il. 7), dwa pionowe ule
kłodowe z twarzą ludzką, która na jednym jest wyryta,
na drugim zaś wykonana w formie przytwierdzonej
płaskorzeźby (il. 9).
Z ciekawostek ilustrujących chłopski zmysł wynalaz­
czości wspomnieć trzeba niedawno wykonaną pralkę drew­
nianą, działającą na podobnej zasadzie jak fabryczne,
poruszane energią elektryczną, albo przyrząd do formo­
wania pierogów, równocześnie W5'cinający odpowiedni kształt
i ściskający krawędź.
W zbiorze znajdują się przykłady częstej obecnie
adaptacji i stylizacji we współczesnej wytwórczości wiej­
skiej, np. podłaźniczka ozdobiona rzędem „sercówek" —
wzoru zaczerpniętego ze zdobnictwa spodni, szafa ozdobiona
malowanymi motywami hafciarskimi i in.
Kolekcja bardzo dobrze pokazuje tradycyjną kulturę
Lachów Sądeckich, chociaż ma jeszcze luki. Na pewno
dobrze by było, gdyby udało się ją rozbudować, zgromadzić
w miarę możności pełny zostaw typów narzędzi, sprzętów
itd. Stałaby się wówczas naprawdę unikalnym i cennym
dokumentem przeszłości. Ale nie zależy to tylko od dobrych
chęci twórców tej kolekcji, na przeszkodzie stoi bowiem
zarówno brak pomieszczenia na dalsze zbiory, jak i szybki
zanik w terenie dawnych wytworów kultury materialnej.
Zbiory pp. Chrząstowskich nie ograniczają się do
obiektów „czysto etnograficznych". Są t u także modlitew­
niki, zbiory kazań znalezione w wiejskich chałupach, zbiór
monet, głównie austriackich z przełomu X I X i X X w.,
ceramika z wykopalisk prowadzonych na terenie Pode­
grodzia, pamiątki — odznaczenia i dokumenty biograficzna
miejscowych działaczy społecznych, szkolne prace dzieci,
rogi myśliwskie, plakaty, a także inne ciekawostki.

Większość zebranych przedmiotów zarejestrowana jest
w księdze, zawierającej informacje o ich pochodzeniu,
czasem o ich historii, a także ogólną charakterystykę pozwa­
lającą zidentyfikować poszczególne eksponaty. Szczególnie
cenne są kartoteki twórców ludowych z najbliższych okolic
Podegrodzia, zawierające notki biograficzne z uwzględnie­
niem zakresu zainteresowań i fotografie.
W ramach działalności bibliotekarskiej, a także na
użytek prywatny Chrząstowscy — poczynając od okresu
międzywojennego — prowadzą kronikę wszelkich imprez
organizowanych w Podegrodziu. Gromadzą w niej programy
i wycinki prasowe; wydarzenia ilustrują zdjęciami, do
których dodają krótki komentarz.
W bibliotece prywatnej pp. Chrząstowskich znajduje
się m. in. literatura dotycząca regionu zarówno z zakresu
etnografii, jak historii i archeologii. Są też tam egzemplarze
studenckich prac dyplomowych związanych bezpośrednio
z kolekcją oraz z gospodarką i kulturą regionu.
Z. i St. Chrząstowscy są współautorami książki Fol­
klor Lachów Sądeckich, wydanej przez COK (1974 r.) oraz
kilku krótkich opracowań o tematyce lachowskiej.

*
Stosunek mieszkańców Podegrodzia do kolekcji jest
bardzo różny. W rozmowach z mieszkaiicami wsi wyraźnie
ujawnia się dwoistość postaw. W ich świadomości kolekcja
nie ma charakteru „wspólnego dobra", uznawana jest za
prywatną sprawę pp. Chrząstowskich i to niezależnie od
subiektywnego stosunku poszczególnych informatorów do
problemu zachowania kultury ludowej. Ale postawa ta do­
tyczy wyłącznie sytuacji w obrębie własnej grupy. W wypad­
ku wychodzenia na zewnątrz — poza społeczność wiejską —
kolekcja zaczyna funkcjonować jako „nasza, podegrodzka".

I I . 6. Rzeźby ze zbioru Z. i S. Chrząstowskich.

18

�П. 7. Pieta, płaskorzeźba w drewnie, polichromowana, Podegrodzie. I I . 8. Lalki do szopki, wyk. Leon Potoniec, Olszana.

W przeważającej większości wypowiedzi daje się
zaobserwować w mniejszym lub większym stopniu poczucie
dumy z faktu, że „w Podegrodziu jest muzeum".
Szczegółowiej rozpatrując funkcjonowanie kolekcji
w świadomości mieszkańców Podegrodzia, można wydzielić
kilka grap o różnym podejściu do omawianego problemu.
Specyficzną grupę stanowili ludzie bezpośrednio zaanga­
żowani w tworzenie i rozwój kolekcji, ludzie starsi, dla
których istotna jest sprawa zachowania śladów kultury
z czasów ich młodości. Doceniali oni zarówno potrzebę
zachowania dla przyszłych pokoleń tradycyjnej kultury
ludowej, jak i celowość tworzenia kolekcji. Według relacji
Stanisława Chrząstowskiego wszyscy ci ludzie, sercem
oddani kolekcjonerstwu i osobiście zainteresowani zbiora­
mi — już nie żyją.
Jedynym wyjątkiem jest Józef Buźniak, rzeźbiarz
ludowy. Od chwili, gdy padła myśl urządzenia wystawy
z okazji Tysiąclecia Podegrodzia — Buźniak był zaanga­
żowany w zbieranie eksponatów. Od tego też czasu datuje
się szersza jego działalność rzeźbiarska. Przedtem rzeźbił
jedynie sporadycznie (głównie zabawki, szopkę z lalkami),
od roku 1961 zaś, ulegając namowom Stanisława Chrząstow­
skiego, zaczął systematycznie rzeźbić drewniane figurki,
wzbudzając coraz większe zainteresowanie swymi pracami.
Jego rzeźby znajdują się w muzeach w Nowym Sączu,
Krakowie, Warszawie oraz w zbiorach prywatnych. Naj­
wcześniejsze jednak rzeźby są u p. Chrząstowskiego, do­
kumentując rozwój artystyczny twórcy.
Buźniak jest dumny, że jego dzieła znajdują się w „mu­
zeum podegrodzkim", ma do tej kolekcji stosunek bardzo
osobisty, cieszy się z rozwoju zbiorów, z każdej wzmianki
prasowej, audycji radiowej czy telewizyjnej. Wszystkie swe
prace Buźniak przekazał pp. Chrząstowskim w darze,

podkreśla też, że było to wspomniane w publikacjach.
W wypowiedziach Józefa Buźniaka wyraźnie zaznacza
się patriotyzm lokalny. Jest dla niego np. sprawą oczy­
wistą, że mimo niewątpliwej straty finansowej nie sprzeda
malowanej skrzyni wiannej Muzeum Etnograficznemu
w Krakowie, które chciało ją zakupić, lecz przekaże do
kolekcji Chrząstowskich — „żeby została w Podegrodziu".
Rozpatrując postawy mieszkańców Podegrodzia wobec
kolekcji, należy podkreślić sprawę wielokrotnie zaznaczającą
się w wypowiedziach przedstawicieli starszego i średniego
pokolenia wsi (również u Buźniaka) — mianowicie prze­
noszenie na kolekcję swojego stosunku do pp. Chrzą­
stowskich. Dotyczy to zarówno ocen negatywnych, jak
i pozytywnych. Liczne wypowiedzi świadczyły, że jeśli
ktoś szanuje p. Chrząstowskiego jako człowieka, to równo­
cześnie uznaje jego działalność kolekcjonerską za słuszną
i celową. Zdarzało się, że na pytanie o kolekcję odpowiadano:
„Chrząstowski to dobry chłop". W podobny sposób ne­
gatywna ocena osoby Chrząstowskiego rzutuje na stosunek
do jego kolekcji, a czasami także do samej idei zbierania
zabytków kultury ludowej.
Jak wynika z wypowiedzi przedstawicieli średniego
pokolenia — są oni nastawieni do kolekcji Chrząstowskich
obojętnie, bądź wykazują stosunek ambiwalentny. Nie­
jednokrotnie spotyka się ludzi, którzy z jednej strony —
przyznając się tp tego mniej lub bardziej otwarcie — żałują,
że ofiarowali bądź sprzedali Chrząstowskim stare przedmio­
ty, z których wartości dawniej nie zdawali sobie sprawy.
Z drugiej strony, ci sami ludzie cieszą się, że ich rzeczy
„zostaną na pamiątkę". Dla wielu z nich natomiast nie
stanowi różnicy czy przedmioty te znajdują się w izbie
regionalnej w Podegrodziu, czy też poza wsią, np. w muzeum
49

�nowosądeckim. Czasami zdają sobie sprawę, żo gdyby nie
akcja Chrząstowskich, prawdopodobnie owe przedmioty
dawno uległyby zniszczeniu.
U przedstawicieli młodzieży można w większym stopniu
zaobserwować element dumy z istnienia we wsi „muzeum".
Wpłynął na to niewątpliwie fakt, że w okresie tworzenia
kolekcji zaangażowane były do tego dzieci szkolne, obecne
pokolenie od ok. 16 do ok. 30 lat. Zofia Chrząstowska,
z racji swojego zawodu, zachęcała uczniów, by przynosili
różne stare przedmioty, używane niegdyś w gospodarstwie.
Ludzie przed kilku laty bezpośrednio działający przy powsta­
waniu zbioru — choćby to było inspirowane przez szkołę —
zawsze ściślej są z nim związani. Stąd może i skwapliwość
w podkreślaniu istnienia izby regionalnej w Podegrodziu
oraz swojego udziału w jej tworzeniu, często wyolbrzymio­
nego. Ale również postawy tych młodych ludzi nie można
określić jednoznacznie. Częstokroć — jako pracownicy mu­
zeum nowosądeckiego — zakupując w Podegrodziu ekspo­
naty etnograficzne, spotykamy się u przedstawicieli tej
grupy wieku z lekką drwiną i pobłażaniem dla naszych
poszukiwań „starodawnych" przedmiotów i w ogóle z kpią­
cym stosunkiem do „starych dziadów". Zazwyczaj im
młodszy jest przedstawiciel młodego pokolenia, tym mniej­
sze ma zrozumienie dla tradycji.
Świadomość dzieci szkolnych kształtowana jest przez
szkołę w stopniu co najmniej równym wpływom domowym,
jeśli już nie wspominać o innych czynnikach, również
istotnych w procesie formowania poglądów dziecka. Ucznio­
wie w ramach zajęć szkolnych zwiedzają ekspozycję Chrzą­
stowskich, uczą się szacunku dla tradycji we wszelkich jej
przejawach. Trudno ocenić, czy ma to istotny wpływ na
kształtowanie późniejszych postaw. W każdym razie do

wyjątków należy, by młodzi ludzie jeszcze w szkole lub
po jej ukończeniu samorzutnie, z własnej woli chodzili
oglądać eksponaty zgromadzono u Chrząstowskich. Nie
wykazują również chęci pomocy w poszerzaniu zbiorów.
Zdecydowanie pozytywny, niemal bezkrytyczny stosu­
nek do omawianej kolekcji wykazują ludzie pochodzący
z Podegrodzia, a mieszkający obecnie w dużych miastach.
Uważają oni istnienie izby regionalnej za powód do dumy,
uzasadniają takie stanowisko argumentami używanymi
powszechnie w środkach masowego przekazu, wspominają
o skarbach kultury narodowej i ogromnych wartościach
tradycji ludowej. Ich stosunek do kolekcjonerstwa etno­
graficznego (w każdym zakresie) jest jasno sprecyzowany,
a przy t y m jest on wyraźnie kształtowany przez telewizję,
radio i prasę, a zgodny ze współcześnie występującymi
tendencjami w warstwach inteligenckich.
Kto zwiedza izbę regionalną Zofii i Stanisława Chrzą­
stowskich? Przede wszystkim przyjezdni: kolonio, obozy
wędrowne, liczni turyści indywidualni oraz z natury rzeczy
osoby zainteresowane kulturą Lachów Sądeckich.
Natomiast spośród mieszkańców Podegrodzia, kolekcję
Chrząstowskich ogląda przynajmniej raz — niojako obo­
wiązkowo — każdy uczeń, ale w zasadzie na t y m się kończy
kontakt ze zbiorami. Ludzie starsi — z wyjątkiem bez­
pośrednio zaangażowanych, takich jak Buźniek — naj­
częściej nie chodzą oglądać zbiorów. Na zapytanie, czy
zwiedzali izbę regionalną, zazwyczaj odpowiadają „przecież
ja to wszystko znam", „ja to z młodości pamiętam", „córka
opowiadała, co tam jest, ja sam takio rzeczy robiłem",
„niech młodzi oglądają". Z reguły wystarcza tym ludziom
świadomość istnienia takiego muzeum; świadomość, że
przedmioty z czasów ich młodości zostały docenione. Czasem

I I . 9. Ulo kłodowe.
-Si

50

�П. 10. Ul figuralny, wyk. Stanisław Plata z Naszacowic, oraz narzędzia gospodarcze. I I . 11. Jarzma i uprzęże.
wywołuje to zdziwienie i rozbawienie, częściej — zadowo­
lenie i poczucie dumy.
Równie rzadko odwiedzają wystawę ludzie średniego
pokolenia — a i to najczęściej z namowy pp. Chrząstowskich.
Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy przyjeżdżają
do wsi krewni z zagranicy, zazwyczaj ze Stanów Zjedno­
czonych. Emigracja do Ameryki była na Sądecczyźnie
bardzo duża, dotyczy to również Podegrodzia. Często więc
się zdarza, że emigranci, którzy zostali na stałe za oceanem,
przyjeżdżają odwiedzić rodzinny kraj. Jest wtedy regułą,
że prowadzi się ich do Chrząstowskich. Należy to niejako
do „obrzędowości" stworzonej dla takich okazji. Reakcja
emigrantów jest zawsze ta sama — ogromne wzruszenie
na widok starych, niemal już zapomnianych narzędzi pracy,
naczyń, ubiorów itp., używanych w dzieciństwie lub w mło­
dości. Świadkami tego są krewni i znajomi z Podegrodzia,
co niewątpliwie rzutuje na ich stosunek do kolekcji.
Inaczej natomiast reagują Polacy urodzeni i wycho­
wani już na obczyźnie. Zgromadzone sprzęty niewiele
im mówią, nie znają oni ich zastosowania, trudno im sobie
wyobrazić posługiwanie się nimi na co dzień, nie wspomi­
nając już w ogóle o wyglądzie i atmosferze wsi z dawnych lat.
Niestety, ekspozycja w domu Chrząstowskich nie jest
w stanie w ten sposób oddziaływać, zresztą nie spełni chyba
również tego zadania najstaranniejsza choćby i najbardziej
poglądowo opracowana ekspozycja muzealna. Jedyną moż­
liwością jest pokazanie tradycyjnej kultury ludowej w skan­
senie. Przybysz z Zachodu reaguje natomiast na piękne
stroje podegrodzkie, na świątki, zdobione sprzęty itp.
Znaczenie kolekcji Zofii i Stanisława Chrząstowskich
można ująć w trzech aspektach:
•— znaczenie naukowe — jest to najlepsza z istnieją­
cych (największa i najbardziej wszechstronna) kolekcja,

dokumentująca kulturę ludową Lachów Sądeckich; niektóre
eksponaty mają dużą wartość etnograficzną i mogą stanowić
podstawę opracowań naukowych;
— rola popularyzacji tradycyjnej kultury Lachów
Sądeckich przez udostępnianie kolekcji licznym turystom,
prezentowanie jej w radiu, prasie, telewizji oraz przez
organizowanie wystaw na miejscu i wypożyczanie ekspo­
natów na wystawy zagraniczne;
— rola kolekcji we wsi.
Omawiana kolekcja, to największy prywatny zbiór
etnograficzny na terenie Sądecczyzny. Stąd też p. Chrząstowski stał się w opinii działaczy kulturalnych w Nowym
Sączu autorytetem w dziedzinie kultury ludowej Lachów
Sądeckich (bardzo często niesłusznie utożsamianej z kulturą
całej Sądecczyzny), stał się swego rodzaju specjalistą.
Natomiast rola kolekcji na terenie samego Podegrodzia
ma zupełnie inny charakter. Najistotniejsze jej działanie,
to wzbudzanie i utrwalanie poczucia wartości przedmiotów
funkcjonujących w tradycyjnej kulturze ludowej, a często
uważanych obecnie przez Podegrodzian za niepotrzebne.
Nie można też pomijać drugiej funkcji kolekcji — umacniania
wśród mieszkańców wsi więzi nieformalnej, opartej na
poczuciu dumy z istnienia w Podegrodziu muzeum.
Nie spełnia natomiast kolekcja Chrząstowskich roli
czynnika aktywizującego środowisko. Funkcjonowanie jej
w świadomości mieszkańców Podegrodzia w dwóch niejako
płaszczyznach — w obrębie własnej grupy i na zewnątrz —•
to problem 'najistotniejszy przy rozpatrywaniu znaczenia
zbioru dla wsi. Jakie są przyczyny tego stanu rzeczy?
Może zaważyło na tym pochodzenie Kolekcjonerów spoza śro­
dowiska wiejskiego, czy może inne względy ? Trudno odpowie­
dzieć na te pytania bez szczegółowych badań socjologicznych.

Fot.: M.T. Maszczak

51

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11320" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11298">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/690ca07bb965ee0be0e4e5a32e767de0.pdf</src>
        <authentication>2282f4cf34a654b7db95b9620b83bd20</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134890">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5637</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134891">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134892">
                <text>2012</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134893">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5240</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134894">
                <text>Kolekcjonerzy wspomnień w cyfrowym archiwum/ Barbarzyńca 2012 nr1(18)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134895">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2012 nr 1 (18), s.41-51</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134896">
                <text>Zysiak, Agata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134897">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134898">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134899">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134900">
                <text>A g a t a

Zysiak

Łodzianka, doktorantka w Katedrze Socjologii Kultury na Uniwersytecie Łódzkim,
stypendystka MNiSW oraz Uniwersytetu wTartu (Estonia).Wspórzałożycielka
i przewodnicząca Stowarzyszenia Topografie (www.topografie.pl), członkini zarządu
Polskiego Towarzystwa Historii Mówionej.

Kolekcjonerzy wspomnień
w cyfrowym archiwum
Wprowadzenie

Moc słowa

Ramy nowych technologii, zwłaszcza Internetu
i Sieci 2.0, okazały się istotnym wsparciem dla ogło­
szonej w latach 90. ofensywy pamięci - wzmocniły
archiwizacyjną manię gromadzenia wszystkiego, zde­
mokratyzowały i spopularyzowały genealogię oraz
historie mówione. W centrum tych procesów stoi
ludzkie życie jako świadectwo, jako historia, jako kod
zero-jedynkowy. Uobecnienie cudzego doświadczenia,
zapewnienie jednostkowemu losowi upamiętnienia,
z etycznego punktu widzenia staje się najcenniejszym
darem i centralną kategorią wielu internetowych ser­
wisów projektów historii mówionej jednym słowem
Historii 2 0 k t ó r e j - w odróżnieniu od historii rze­
czywiste j "'-znacznie bliżej do nurtów niekonwencj onamych niż akademickich.

Opowiadanie od zawsze odgrywało uświęconą
rolę w naszej kulturze: nie zagrożone pojawie­
niem się pisma (a jedynie przez nie utrwalane),
jest centralną kategorią ludzkiej komunikacji. Nie
raz w dziejach naszej kultury padały mocne okre­
ślenia, ustanawiające rolę opowieści, jak słynne
stwierdzenie Rolanda Barthesa, iż „opowiadanie
jest międzynarodowe, ponadczasowe, ogólnokulturowe, jest wszechobecne jak życie" . Narracja jest
metakodem o charakterze uniwersalnym:

Kluczowe są późniejsze losy zdeponowanej opo­
wieści. C h o ć sam akt jej zapisywania niesie ogrom
znaczeń, jest on jedynie momentem. Po n i m opo­
wiadanie trafia do bazy danych, zalega wśród tysięcy
bitów podobnych sobie treści. Czy będąc ekspo­
natem w muzealnej gablotce, teczką w archiwum,
jest jednocześnie wciąż żywą opowieścią czekającą
na odbiorcę?

1

Odruch opowiadania jest tak naturalny, a forma nar­
racyjna tak dalece nieuniknionaw przypadku jakiego­
kolwiek opisu wydarzeń zgodnego z ich rzeczywistym
przebiegiem, że narracyjność mogłaby wydawać się
problematyczna tylko w kulturze, w której byłaby
nieobecna .
2

R. Barthes, Wstęp do analizy strukturalnej opowiadań,
tłum. W. Błońska, [w:] M . Głowiński, H . Markiewicz (red.),
Studia z teorii literatury. Archiwum przekładów
„Pamiętnika
Literackiego", t. I, Ossolineum, Wrocław 1977, s. 156.
1

2

H . White, Znaczenie narracyjności

dkprzedstawiania

rzeczywistości, [w:] idem, Poetyka pisarstwa historycznego, tłum.
M . Wilczyński, Universitas, Kraków 2000, s. 135.

1 (18) PD1P

BARBARZ?IICń

�Agata Zysiak

42

Jednym z apologetów powieści o własnym życiu
jest Philippe Lejeune, badacz autobiografii i założy­
ciel Stowarzyszenia na rzecz Autobiografii i Spuścizny
Autobiograficznej (APA - L'Association pour ÏAutobiographie et le Patrimoine
Autobiographique).
Stowarzyszenie od 1992 roku zbiera niepublikowane teksty autobiograficzne, które następnie są
oceniane przez grupy czytelnicze wewnątrz stowa­
rzyszenia. Każda nadesłana autobiografia jest czy­
tana i archiwizowana w zasobach organizacji. D l a
Lejeune'a autobiografia jest kluczem do tożsamości:
jeśli chodzi o fakt że tożsamość indywidualna
zarówno w oiśmiennictwie lale i w zvciu. tworzv sic
dzięki opowiadaniu to nie znaczy to bynajmniej że
mieści sie ona w świecie fikcji" - to w autobiografii
tworzy sie tożsamość narracyjna na której orzecież
o o W a całe nasze życie Ooowiesc o życiu est także
aktem uobecnienia, otwarcia i dialogu. Nie musi
ona t r a n s m i t o w a ć orawdv która jako kategoria
naukowa w ogóle nie może mieć zastosowania do
tego typu opowieści Jest natomiast mostem rzu3

noza

iednosfkowa

zamknięta

nodmioto

wość na zewnątrz w kierunku Innego
Autobiografie nie są przedmiotami estetycznej kon­
sumpcji, lecz społecznymi środkami ludzkiego po­
rozumienia (...). Autobiografia została stworzona po
to, aby przekazać uniwersum wartości, wrażliwość na
świat, nieznane doświadczenia - i to w ramach relacji
osobistych .
4

Opowiadanie gra podwójną rolę - jest uniwer­
salną czynnością, metaprzekazem doświadczenia,
ale jednocześnie zawsze pochodzi od konkretnej
osoby. W akcie tworzenia zawsze jest obecny ele­
ment osobisty - własny, ale przecież często powta­
rzalny. Tak jak całe d o ś w i a d c z a n i e w ł a s n e g o
życia jest zawieszone m i ę d z y potrzebą poczucia

3

P. Lejeune, Wariacje na temat pewnego paktu.

O autobiografii, tłum. W. Grajewski, S. Jaworski, A . Labuda,
R. Lubas-Bartoszewska, L W r s i t a s , Kraków 2007, s. 5.
4

Ibid., s. 18.

wyjątkowości i jednostkowości, a poszukiwaniem
wspólnoty i typowości, tak i biografia zawieszona
jest między tym, co wyjątkowe, a tym, co wspólne.
Lejeune konstatuje: „Bolesna to myśl, że jednostka
jest faktem seryjnym, oryginalność zaś - kodem" .
Dla badaczy ludzkich opowieści to właśnie ta seryjność jest stopniem, po k t ó r y m mogą się wspiąć k u
szerszej refleksji społecznej, wyjść poza. monadyczność jednostkowego doświadczenia, p o k u s i ć się
o generalizacje.
5

W laboratorium
M y ś l ludzka w ostatnim stuleciu zdaje się być
zdominowana przez kolejne zwroty i renesans roz­
maitych pojęć - nie inaczej stało się z opowieścią
o w ł a s n y m życiu - autobiografią. Opowiadanie
pełniło od zawsze ważne funkcje społeczne, przez
wieki korzystano z wiedzy świadków wydarzeń grecki histor to właśnie świadek, sędzia, ten, który
wie (figura naocznego świadka jest zaś często wyko­
rzystywanym chwytem retorycznym). W i l h e l m
Dilthey twierdził, iż najpełniejszą formą wypo¬
wiedzi historiograficznej jest autobiografia B y ł
jednak moment w k t ó r y m opowiadanie zatraciło
swoja istotę o d r y w a j ą c sie od m ó w c y Lejeune
zauważa, iż atmosfera lat siedemdziesiątych pozo¬
s t a w a ł a wroga autobiografii iako gatunkowi
Ogłoszono śmierć autora a oodmiot indywidualny
stał sie iluzia Rzeczywistość bvła iuż tvlko efektem
tekst,, Wszvstko bvło fikcia"Mednak wraz z „nra
womocnianiem się historii m e n t a l n o ś c i i ofensvwa narrat~vwi7mn antohioprafia zaczęła nrze7vwać
o Ł e n i e ^ n o w i e ś ć o ludzkim żvciu s t a n i e
renrralna k a r e L a Hla b i s l i i n H H n l n e i k r ó j
centralną Kategorią Ola Historii oaaomej Której
zainteresowania biograhą wynikają z potrzeby, czy
nawet powołania historyków do »oddania-sprawie6

5

Ibid,

s.219.

J . Topolski, Jak się pisze i rozumie historię. Tajemnice narracji
historycznej, Wyd. Poznańskie, Poznań 2008, s. 8.
6

7

P. Lejeune, op. cit, s. 284.

B A RB A R ZV H C A

1(18)

PD1P

�Kolekcjonerzy wspomnień w cyfrowym archiwum

dliwości-dziejowej« (...) i wywołania na pierwszy
plan historiografii ludzi z grup społecznych dotąd
przez nią zaniedbywanych" .
8

Momentalnie dostrzeżono ryzyko, nie dla
modelu uprawiania nauki, ale dla zachowania war­
tości biografii poddanej badaniu. C h o ć rzeczywi­
ście ilościowe, statystyczne analizy indywidualnych
opowieści mogą budzić wątpliwości, to jednak sta­
nowisko Daniela Bertaux można uznać za skrajne.
Bertaux uważa, iż należy odrzucić j a k ą k o l w i e k
analizę źródeł ustnych, g d y ż jako „świadectwo
jedyne, niezastąpione, totalne i uniwersalne" odtwa­
rzają one „to, co zostało przeżyte" . Opowieści
o życiu przydaje to wręcz mistycznego rysu - jest
ezoteryczna budzi l ę k Autobiografia fascynuje
ale boimy sk kontaktu z nia Próbujemy powe­
tować sobie jej urok unikając odpowiedzialności"
Większość badaczy podchodzi do biografii i auto'
biografii z mniejszym pietyzmem i służą i m one
iako źródła wiedzy o interoretacii świata Zresztą
ak zauważa Lawrence Stone radykalne o o d e i ś d e
B e r t a u x może donrowadzić do nowroru czvs ego
kolekrionersrwa do onowiadania hisrorii rvlko dla
nie samei" T b o ć n r z e H e ż z ie.o n e r s n e k L v nie
9

10

11

ma w tym nic złego
Opowiadanie jednoznacznie łączy się nie tyle
z historią oddolną, co przede wszystkim z historią
mówioną. Przyjmując perspektywę socjologiczną,
w historii mówionej nie szuka się faktów, tego, jak
naprawdę było, lecz tego, „co i jak jest przez roz­
m ó w c ó w pamiętane i opowiadane, jak to oceniają,
jaki sens przywoływanym zdarzeniom przypisują" .
12

M . Kurkowska-Budzan, Historia zwykłych łudzi.
Współczesna angiehka historiografia dziejów społecznych,
Historia Iagiellonica, Kraków 2002, s. 162.

8

9

Ibid, s. 76.

1 0

P. Lejeune, op. cit., s. 284-285.

1 1

L . Stone, The Revival of Narrative Reflections on a New OU

43

Biografie nigdy nie będą surowymi danymi {raw

data) i nie mogą podlegać analogicznej do nich
ocenie. Alessandro Portelli, klasyczny j u ż badacz
historii m ó w i o n e j , każde świadectwo traktuje jako
subiektywny akt pamięci, który może odbiegać,
i tak dzieje się zazwyczaj, od ścisłych standardów
wyznaczających prawomocność materiału badaw¬
czego. Należy od razu dodać, że „błędy, prze rys owania, mity mogą zaprowadzić nas ponad fakty - do
znaczeń, jakie rozmówcy i m przypisują, po to, by
nabrały sensu w ich opowieściach" .
13

W a ż n y m etapem w rozwoju historii mówionej
było przeniesienie uwagi z tematu poruszanego
przez świadka na jego osobę: wówczas większe zain­
teresowanie zyskała biografia. Skupienie na historii
życia oznaczało jednocześnie zbliżenie do socjologii
jakościowej. Bardziej „tradycyjny" kierunek śledził
odbicia obiektywnej rzeczywistości w relacji mówią­
cego i pozostawał zorientowany raczej na społeczny
kontekst jednostkowych losów, procesów społecz­
nych determinujących życie jednostki, powiązań
między życiem a strukturą i zmianą społeczną .
14

Nowsze podejście, obecnie występujące równo­
legle, zwracało większą uwagę na procedury inter­
pretacyjne służące tworzeniu biografii, wytwarzania
opowieści o życiu. Narracja odrywa się od autora
i staje się przedmiotem badania. Ten kierunek roz­
wija się przede wszystkim w nurcie badań biogra­
ficznych (m. in. Gabriele Rosenthal, Fritz Schiitze).

Biografia 2.0
Rosnąca popularność projektów gromadzących
materiały historyczne, ze szczególnym uwzględ­
nieniem osobistych świadectw, to element wspo­
mnianej Historii 2.0, k t ó r a okazała się silnym

History, „Past and Présent" 85 1979, cyt. za: M . Kurkowska-

Historia%20mowiona%20i%20wojna.pdf, 16.11.2010.

Budzan, op. cit., s. 119.

Ibid. Więcej na ten temat: A. Portelli, Death ofluigi
Trastulli and Other Stories: Form and Meaning in Orał History,
Sunny Press, Albany 1991, s. 2.

1 2

P. Filipkowski, Historia mówiona i wojna, Ośrodek

K A R T A , Warszawa 2005, s. 2. Tekst dostępny pod adresem:
http://ww.staff.amu.edu.pl/-ewa/Filipkowski.%20

1 (18) PD1P

BARBARZYilCA

13

1 4

P. Filipkowski, op. cit, s. 8.

�Agata Zysiak

44

impulsem do gromadzenia indywidualnych wspo­

staje się zabawą" . Kolejny: Where You There?

m n i e ń i opowieści o życiu. Dzięki takim portalom
jak prekursorski Veterans History Project , prezen­

zapowiada, że jest „ m i e j s c e m , gdzie k a ż d a opo­
w i e ś ć znajdzie wreszcie u w a g ę , na j a k ą zasłu­

tujący świadectwa osób uczestniczących w wydarze­
niach wojennych, każdy ma możliwość wypowiedzi,

guje", a k a ż d y u ż y t k o w n i k „jest w s p ó ł t w ó r c ą
w c i ą ż p o w s t a j ą c e g o cyfrowego projektu, zbie­

upublicznienia swojej małej historii czy sporu z tą

rającego wspomnienia w łatwo d o s t ę p n ą bazę

„ W i e l k ą Historią". Za p r z y k ł a d y m o g ą służyć
między innymi: The U.S. Latino &amp; Latina W W I I

bogatych m a t e r i a ł ó w historycznych" . O g l ą d
historyka zostaje dopełniony, a b y ć może nawet

Oral History Project - jak sama nazwa wskazuje

wyparty, przez ogląd u c z e s t n i k ó w zdarzeń - figura
naocznego ś w i a d k a jest bezspornym sposobem na

15

- „wypełniający lukę w historii drugiej wojny świa­

20

21

towej o doświadczanie pokolenia Latynosów" - czy
Greek American Experiences Between Two Cultures

dodanie w i a r y g o d n o ś c i .

- „dający możliwość Amerykanom greckiego pocho­
dzenia nagrywania i dodawania opowieści, anegdot
i osobistych historii" . Na wymienionych stronach
mają zostać zgromadzone liczne biografie, wspólnie

projekty historyczne, może świadczyć o rzeczywi­
stym wzroście zainteresowania własną przeszłością.
Tysiące u ż y t k o w n i k ó w chcących przekazać swoją
opowieść najlepiej zaświadcza, iż mówiąc o ofensywie
pamięci i renesansie autobiografii (o których dalej)

16

17

m a j ą c e s t w o r z y ć z r ó ż n i c o w a n y obraz historii,
przedstawianej jako określony zbiór, z a m k n i ę t y na
świadectwa pewnych grup (zawsze istnieje korpus
świadectw nie mieszczących się w doksie - np. świa­
dectwa antysemickie). Terapeutyczny wymiar nar¬
racji o życiu także znalazł odzwierciedlenie w sieci,
stanowi bowiem główną ideę projektu Story Corps,
którego podtytuł Rozmowa życia (The conversation
of a lifetime) wiele m ó w i Projekt ma na celu uho­
norować i uczcić cudze życie poprzez słuchanie"
oraz przypomnieć o wadze słuchania i uczenia sie
od ludzi wokół nas" Innym ciekawym projektem
iest serwis Memory Archive encyklopedia w s d o
m n i e ń o bliźniaczej do Wikioedii konstrukcji
18

19

Gromadzi on subiekrvwne relacje na remar obiek
tywnie" istotnych wydarzeń czy postaci
Inny serwis, Linkory, t ł u m a c z y : „każdy ma
wspomnienia. Dzielimy je z przyjaciółmi i rodziną
(...). Linkory to jedyne miejsce, które sprawia,
że zapisywanie, dzielenie i łączenie w s p o m n i e ń
1 5

1 6

Szeroki odzew, z jakim spotykają się internetowe

nie tworzymy jedynie intelektualnych konstruktów.
Przeszłość ma znaczenie, pamięć jest istotna i ludzie
chcą w ich tworzeniu uczestniczyć. Każdego dnia
mamyznimi do czynienia-z jednej strony przeszłość
nas fascynuje, z drugiej osacza. Aby poradzić sobie
z jej ciężarem, trzeba się na nią otworzyć - uczynić
przeszłość obecna Historia może być i jest uży¬
teczna ale iest przede wszystkim uzależniająca Hans
U Gumbrecht pisze nawet o fascynacji przeszłością
jako podstawie naszej kultury Nazywam to fascy
22

nacią ponieważ iest to pociąg do"czegoś co pozostaje
ooza racjonalnym wyborem i z czego nikt nie iest
w sranie nas w v L z v ć " 3 Skoro iuż dźwigamy na wła
snwh barkach nadzielę i winy minionych nokoleń
orzeknienwodknnien a leśli nasza relaHa z nrzeszło'
2

ŚHa ies J J L L

dziwić iż o g r o l n y wysiłek iest podejmowany prze!
'

1 7

http://chnm.gmu.edu/greekam/index.html, 16.11.2010.

1 8

http://www.storycorps.org, 16.11.2010.

1 9

http://www.memoryarchive.org/en/MemoryArchive,

16.11.2010.

o

7

7

)

Y

)

7Y

2 0

http://linkory.com/, 16.11.2010.

2 1

http://www.wereyouthere.com/page/about-us.php,

http://www.loc.gov/vets/about.html, 16.11.2010.
http://www.lib.utexas.edu/ww2latinos/index.html, 16.11.2010.

rak rradrzna ro n e można sie

16.11.2010.
H . U . Gumbrecht, Użyteczność historii (uobecnienie
i odkupienie), [w:] E . Domańska (red.), Pamięć, etyka
i historia, Wyd. Poznańskie, Poznań 2006, s. 125.

2 2

23

Ibid, s. 122.

B A RB A R ZV H C A

1(18)

PD1P

�FOT. P. S Z U B A

szerokie grono osób, aby przynajmniej spróbować
osiągnąć ulgę - uzyskać odkupienie.
Teologiczny język, jaki towarzyszy m ó w i e n i u
o przeszłości, nie jest przypadkowy. Sformułowania
takie jak: sakralizacja biografii, akt składania świa­
dectwa, złożenie opowieści życia oraz odniesienia
do zbawienia, odkupienia, podjęcia dziedzictwa
występują u wielu badaczy. Być może narzucone
nam ramy dyskursu najlepiej oddają wagę tematu.

przedmiotu. Kiedy jednak przedmiotem badania jest
ludzkie życie i indywidualna pamięć, jednocześnie
w pole zainteresowań każdego naukowca powinna
wejść etyka. Pierwszym istotnym momentem jest
samo podejście do aktu opowieści, drugim rola,
jaką w tym procesie może odegrać badacz. Jak pisze
Walter Benjamin w O pojęciu
historii:
(...) istnieje tajemne sprzysiężenie między pokolenia­
mi minionymi i pokoleniem naszym. To my byliśmy
oczekiwani na ziemi. To nam dana jest - jak każdemu
pokoleniu przed nami - słaba siła mesjaniczna. I to
o nią przeszłość zgłasza roszczenia. Nie można tego
roszczenia łatwo oddalić .

Ciężar tematu
Etyka nigdy nie stała się pojęciem definiującym
paradygmat w historiografii, choć niejednokrotnie
pojawia się w ramach dyskusji o odpowiedzial­
ności historyka czy jego podejściu do badanego

24

2 4

W. Benjamin, O pojęciu

historii, tłum. K. Krzemieniowa,

[w:] idem, Anioł historii. Eseje, szkice, fragmenty, Wyd.
Poznańskie, Poznań 1996, s. 414.

�Agata Zysiak

46

Roszczenie, o k t ó r y m mowa, to podjęcie nadziei
i celów minionych p o k o l e ń , kontynuacja dzie­
dzictwa, które, zwłaszcza w przypadku „przegranych
historii", jest stale zagrożone. Obcując z biografią,
czyli ze zdeponowanym świadectwem życia, badacz
nakłada na siebie ciężar natury etycznej - dostaje
do rąk cudze życie, nadzieje i wartości, a także roz­
czarowania, grzechy i roszczenia. Jak trafnie podsu­
mowuje Hayden Wbite, „narracja jest najbardziej
odpowiednią formą do przedstawiania procesów
historycznych. Potrafi ona bowiem zaangażować
świadomość w próbę nadania znaczenia ludzkiemu
życiu" oraz jedynie narracja może uchwycić zło¬
żoność w y b o r ó w egzystencjalnych całe zaangażo­
wanie, aspiracje, frustracje i klęski U ) " .
2 5

W tym świetle zajęcie się biografią oraz jej gro­
madzeniem i przechowywaniem przestaje wymagać
jakiegokolwiek uzasadnienia. Wartość biografii staje
się aksjomatem. Żywi są zobowiązani podjąć dzie­
dzictwo umarłych, przyszłość musi wziąć na swe
barki spadek po przeszłości. Konsekwencją takiego
stanu rzeczy jest kolejne zobowiązanie, jakie bierze
na siebie badacz: podjęcie dialogu i translacji między
poszczególnymi wersjami historii, m i ę d z y poko­
leniami i wreszcie między grupami o sprzecznych
interesach. Historyka w roli tłumacza widzi m in
Fernando Sanchez-Marcos i podkreśla doniosłość
tej roli:
winniśmy [my, historycy - A.Z.] zaoferować współ­
obywatelom naszą umiejętność przerzucania mostów
rozumienia (...), spoczywananas moralny obowiązek
uświadamiania naszym współobywatelom, że istnieją
możliwości translacji, czyli przeniesienia sensu z jed­
nej kultury do drugiej, które pozwolą uczynić sposób
percepcji otaczającego świata oraz sposób pojmowania
kategorii My i Oni zrozumiałym i bardziej ludzkim .
26

Dialog ma stać się u z d r a w i a j ą c y m katharsis,
bo choć nie stroni od napięć, rozczarowań czy
poczucia wyobcowania, to właśnie ich przezwy­
ciężenie jest n a j w i ę k s z y m wyzwaniem naszych
czasów . W końcu
27

historiografia jest nieustannym dialogiem, który nie­
koniecznie doprowadzić musi do konsensusu. Dialog
ten może pogłębić rozumienie przeszłości przez na­
świetlenie jej z różnorodnych punktów widzenia .
28

Historyk bierze na siebie obowiązek reprezen­
tacji zmarłego, empatycznie otwiera się na jego wizję
przeszłości - nie krytykuje, nie ocenia. Czy jest więc
jeszcze badaczem?
Taka Levinasowska wizja historii, właśnie przez
swoją empatię, otwartość, podkreślanie dialogu, nie
poddaje się łatwo krytyce. Może historycy muszą
odpracować lata imperializmu, umacniania naro­
dowych tożsamości czy służby różnego rodzaju wła­
dzom? Wśród wielu zdaje się występować potrzeba
pokuty, która jest jednocześnie odpracowaniem grze­
chów poprzednich pokoleń - biorą na siebie ich dzie­
dzictwo, ale już niekoniecznie wspomniane nadzieje.
Empatyczny historyk zdaje się zatracać podstawowe
przymioty naukowca a jego celne i krytyczne spoj­
rzenie traci na ostrości. Niebezpieczeństwo to dotyczy
zarówno adeptów Klio jak i każdego naukowca który
obcuje z tak wrażliwa materia Biografia nadaje ludzka
twarz temu co inaczej byłoby bezosobowe ? a bez
osobowy orzedmiot badań łatwiej ooddać analizie
ooddać kolonialnemu sooirzeniu zaklasyfikować
i uorzedmiotowić Tymczasem ludzkiego ciemienia
i bólu nie można sprowadzić tylko do tekstu*
2

E . Domańska, Wprowadzenie, [w:] E . Domańska (red.),
op. cit., s. 21.

2 7

2 8

G . G . Iggers, Użycia i nadużycia historii: o odpowiedzialności

historyka w przeszłości i obecnie, tłum. A. Pantuchowicz, [w:]
2 5

H . White, Kosmos, chaos i następstwo w przedstawieniu

historiologicznym, tłum. P. Ambroży, [w:] E . Domańska (red.),
op. cit., s. 92-93.
2 6

F. Sanchez-Marcos, Historyk jako tłumacz, tłum. J . Mydlą,

[w:] E . Domańska (red.), op. cit, s. 38.

E . Domańska (red.), op. cit., s. 113.
Idem, Historiography in the Twentieth Century. From
Scientific Objectivity to the Postmodern Challenge, Wesleyan
University Press, Middletown 2005, s. 75.

29

3 0

M . Kurkowska-Budzan, op. cit., s. 167.

BARBARZVHCA

1(18)

PD1P

�Kolekcjonerzy wspomnień w cyfrowym archiwum

Archiwum
Składając swoje wspomnienia, czy to przed pro­
wadzącym badanie, czy poprzez spisywanie frag­
m e n t ó w biografii i zamieszczanie ich w Internecie,
osoba staje się świadkiem. A k t złożenia świadectwa
jest zobowiązujący, jest jednocześnie deklaracją
uczestnictwa, wezwaniem do uznania prawomoc­
ności i autentyczności relacji. Oczywiście mogą one
nie zostać przyjęte, a wówczas świadectwo zostanie
podważone. A k t świadectwa musi w dużej mierze
zasadzać się na wierze w cudze słowo.
Stwierdzeniem „byłem/am t u " j e d n o c z e ś n i e
zaświadcza się o niemożności oddzielenia rzeczy­
wistości od obecności narratora. Świadek jako zda­
jący „obiektywną" relację jest silnie zakorzenioną
figurą w naszej kulturze. Każde świadectwo zaś jest
zarazem autoreferencyjne i autodesygnacyjne:
Świadek poświadcza przed kimś rzeczywistość jakiejś
sytuacji, której był uczestnikiem lub widzem, może
nawet bohaterem lub ofiarą, jednakże w momencie
świadczenia zajmuje pozycję trzecioosobowego ob­
serwatora w stosunku do wszystkich uczestników
zdarzenia .
31

Raz złożona relacja trafia do bazy, magazynu czy
archiwum. Zostaje skatalogowana, uporządkowana
i udostępniona szerszej publiczności. Współtworzy
archiwum - czym innym są internetowe projekty
gromadzące tak liczne dane? Rozgraniczenia między
archiwami i bibliotekami oraz między archiwami
i muzeami są dziś mniej zasadne niż mogłoby się
w y d a w a ć . Takie granice opierały się zasadniczo na
fizycznej własności obiektów zawierających infor­
macje - w odniesieniu do archiwum internetowego
takie rozróżnienie traci na znaczeniu . Uznanie

47

serwerowych baz danych właśnie za archiwum niesie
ze sobą różnorakie konsekwencje.
Co się dzieje z opowieścią o ludzkim życiu, gdy
umieszczona zostaje w archiwum - czy to w postaci
przykurzonej teczki w hali z identycznymi półkami,
czy zero-jedynkowego systemu tabel, k t ó r y nie
wydaje się wiele atrakcyjniejszym dla takiej nar­
racji miejscem? Możliwe, że „tworzenie archiwum
jest zadaniem nie tylko naukowym, lecz przede
wszystkim egzystencjalnym. Jest manifestacją odpo­
wiedzialności wobec zmarłych, dowodem spłacenia
długu" . Ponownie wracamy do Benjaminowskiego
długu wobec tych którzy odeszli Ślad w archiwum
staje się bytem egzystencjalnym - dowodem że
jestestwo nie ginie W tym świetle archiwum należy
rozpatrywać w kategorii troski Archiwista zdaje
sie być czułym kustoszem w y p e ł n i a j ą c y m iede
naste przykazanie- Pamiętaj" próbującym sprostać
zadankt zachowania cudzego jestestwa.
33

34

Archiwum niesie też nadzieję uobecnienia prze­
szłości - zatapiając się w jego zbiorach m o ż n a
mieć nadzieję odnalezienia impulsów teraźniejszości
w tym, co p r z e m i n ę ł o - impulsów niejako zamro­
żonych w jednostkowych opowieściach. Archiwum
daje obietnicę spełnienia pragnienia bezpośredniego
d o ś w i a d c z e n i a przeszłości, niczym symulakrum
wyczarowując przeszłe ś w i a t y .
35

36

W coraz większym stopniu nasz dostęp do rze­
czywistości jest zapośredniczony przez archiwa,
których miejscem, a zarazem nie-miejscem, stał się
Internet . Są to nie tylko wspomniane projekty
historyczne, ale także wyszukiwarki, elektroniczne
wersje czasopism, e-książki i e-biblioteki, szeroko
37

E . Domańska, Adieu (Wspomnienie o Profesorze Topolskim),
[w:] J . Pomorski (red.), Światooglady historiograficzne, Wyd.
U M S C , Lublin 2002, s. 82.

3 3

32

34

3 1

P. Ricoeur, Pamięć, historia, zapomnienie, tłum.

J . Margański, Universitas, Kraków 2007, s. 215-216.
3 2

E . Ketelaar, Being Digital in Peoples Archives, .Archives &amp;

Ibid.

3 5

P. Ricoeur, op. cit, s. 225.

3 6

E . Domańska, Wprowadzenie, [w:] E . Domańska (red.),

op. cit, s. 25.
3 7

K. Bojarska, Artysta jako archiwista, tekst opublikowany

Manuscripts" 2003, vol. 31, no. 2, s. 8-22. http://www.agad.

w katalogu wystawy „Antyfotografie", Galeria Miejska Arsenał

archiwa.gov.pl/electro/ketelaar.html

w Poznaniu, 11.5-10.6.2007. http://www.obieg.pl/teksty/5646

1 (18) PD1P

BARBARZVSCA

�FOT. P. S Z U B A

zakrojone projekty digitalizacyjne. N a archiwi­
zowanie przeznaczane są fundusze europejskie,
potrzeba digitalizacji materiałów spotyka się ze
zrozumieniem władz rozmaitych szczebli - jest to
kolejny aspekt nawałnicy p a m i ę c i . Hayden White
stwierdził:
38

W świecie, w którym żyjemy na co dzień, każdy kto
bada przeszłość „jako cel sam w sobie", musi wydawać
się albo „antykwariuszem" uciekającym od problemów
teraźniejszości w czysto prywatną przeszłość, czy też
kimś w rodzaju kulturowego nekrofila, to jest kogoś,
Warto przywołać choćby działania Komisji Europejskiej
prowadzącej program DigiCULT, który ma zachęcać
instytucje pamięci do wyjścia poza proste udostępnianie
i zabezpieczanie materiałów źródłowych, do zorientowania się
na usługi odnoszące się do indywidualnego doświadczenia http://www.digicult.info/pages/index.php, 16.11.2010.
3 8

ktowtym, co martwe i umierające, odnajduje wartość,
jakiej nigdy nie odnalazłby w tym, co żywe.
39

Czym jest jednak badanie przeszłości „jako celu
samego w sobie" - czy jest jeszcze możliwa przeszłość
nie wprzęgnięta w służbę tożsamościowych roszczeń,
wspólnotowych potrzeb czy hegemonicznych ciągot
zarówno jednostek, jak i grup społecznych? Chyba, że
żyjemy w społeczeństwie kulturowych nekrofilów, niepotrafiących pozbyć się brzemienia własnych dziejów
Nicholas Negroponte podkreśla, że we współcze­
snym społeczeństwie informacyjnym cyfrowa pro­
dukcja wyparła materialną, gdyż ludzie zajęci są raczej
produkcją bitów, niż atomów. Archiwa, biblioteki
i centra dokumentacji odchodzą od dostarczania

3 9

H . White, Brzemię

Poetyka...,

historii, tłum. E . Domańska, [w:] idem,

op. eit., s. 61.

�Kolekcjonerzy wspomnień w cyfrowym archiwum

fizycznych d o k u m e n t ó w na rzecz internetowego
dostępu. Archiwum zdaje się stałym punktem odnie­
sienia, żywym elementem społeczeństwa, natomiast
„Internet stał się swojego rodzaju totalnym archiwum,
obiektywnym repozytorium nie tylko wiadomości
o świecie, ale także, w coraz większym stopniu - relacji
społecznych" .
40

Zakładając, iż rzeczywiście mamy do czynienia
z p ł y n n ą p o n o w o c z e s n ą tożsamością, musi jej
towarzyszyć atomizacja pamięci. Potrzeba posia­
dania korzeni, przynależności do wspólnoty, nie­
jako zmusza jednostkę do pamiętania: „Im mniej
zbiorowe jest doświadczenie pamięci, tym większa
potrzeba jednostki, aby dźwigać ten ciężar" . Jeśli
do tego rację ma Pierre Nora, mówiąc o nawałnicy
pamięci, czy Paul Ricoeur, opowiadając o gorączce
dokumentalnej ogarniającej naszą epokę, archiwum
staje się remedium, zarówno na poziomie składania
świadectwa jak i obcowania z nim. Jak zapytuje nas
retorycznie Gumbrecht:

49

„przyswojenie biografii jest równoznaczne z jej
zniesieniem" . Ważność narracji zostaje zagrożona:
„Świadectwo, przechodząc przez drzwi archiwów,
dostaje się w sferę krytyki, gdzie zostaje nie tylko
poddane brutalnej konfrontacji z konkurencyjnymi
świadectwami, lecz pogrążone w masie dokumentów,
które wcale świadectwami nie są" . Czy przy setnej
złożonej biografii możliwa jest troska i empatia?
Z jednej strony, archiwum, zamiast żywej społecznej
instytucji, może stać się przytułkiem dla niechcia­
nych resztek, a z drugiej - jako żywa instytucja
może zmienić się w pełne uświęconych szczątków
sanktuarium .
44

45

46

Jeszcze jakiś czas temu, kiedy pamięć i archiwum
zaczynały zaprzątać uwagę badaczy, Ricoeur proro­
kował: archiwista będzie się przekształcać z kustosza
zbiorów w dostawcę - pośrednika {broker) informacji,
który kontaktuje się ze swoim klientem tylko na odle­
głość". I dodaje: „Pracownia naukowa (czytelnia) bez
papierów być może stanie się - jako pomieszczenie
- w ogóle bezużyteczna! Zdaję sobie sprawę, iż to
brzmi futurystycznie, a nawet nierealnie" . W dobie
I czymże byłoby uwypuklenie nieredukowalnego dy­
powszechnej
digitalizacji, internetowych archiwów,
stansu, jaki dzieli nas od minionych światów, jeśli nie
pragnieniem ponownego ich uobecnienia (desire to re¬ widzimy, ile w tej wizji było słuszności. Czy jednak
-present) - przywrócenia ich obecności? Kultura histo­ przechowywana pamięć, zdeponowane świadectwa
sa jedynie informacja kolejna z wielu jakie atakują
ryczna żyje nieuchronnie między dążeniem do zaspo­
nas i domaeaia się uwaei każdego dnia&gt; Wydaje sie
kojenia owego pragnienia obecności a świadomością, iż
że w ere wchodzą znacznie poważniejsze procesy
stawia przed sobą zadanie niemożliwe do spełnienia .
Pamiec i wspomnienia zbyt ściśle związane sa z tym
co tak zaprząta uwa^e zarówno dzisiejszych polityków
M o ż l i w o ś c i manipulowania
znaczeniami
naukowców iak i zwykłych obywateli - tożsamością
w ramach archiwum są ogromne. Materiał zostaje
i nrzvnależn'o da do wsnólnorv Przeszłość iesr i będzie
oderwany od autora, wyrwany z kontekstu: „wewnątrz
naZdziem sł„żacvm konstruowani,, własne.o la"
archiwum zanikają wszelkie ślady oryginalnych
W i r L i z o w a n h , działań nolirvrznvrh c z v r o z . L a n i , , '
użyć poszczególnych elementów" . Zwłaszcza przy
roszczeń poszczególnych grup.
tak delikatnym materiale, jak opowieść o życiu,
41

47

42

43

4 4

4 0

K. Bojarska, op. cit.

A. Giza, Biografia jako fakt empiryczny i jako kategoria

teoretyczna, [w:] J . Włodarek, M . Ziółkowski (red.), Metoda

P. Nora, General Introduction: Between Memory and History,
[w:] idem (red.), Realms of Memory: Rethinking the French
Past, cyt. za: E . Ketelaar, op. cit. Tłum. własne.
4 1

biograficzna w socjologii, P W N , Warszawa-Poznań 1990,
s. 51.
4 5

P. Ricoeur, op. cit, s. 194.

4 2

H . U . Gumbrecht, op. cit, s. 204.

4 6

E . Domańska, Adieu..., op. cit, s. 81.

4 3

K. Bojarska, op. cit.

4 7

E . Ketelaar, op. cit.

1 (18) PD1P

BARBARZVSCA

�Agata Zysiak

50

Wielogłos
Historia 2.0 umożliwia artykulację odrębnych
wersji historii teoretycznie każdej grupie. Spełniając
postulaty historii niekonwencjonalnej, w sposób
szczególny zorientowana jest właśnie na te grupy,
które miały ograniczony dostęp do dyskursowego
pola historii. Poza projektami o określonych ramach
tematycznych (które i tak wybierają na temat badania
aspekty bliższe zainteresowaniom historii niekonwen­
cjonalnych) istnieje zupełna dowolność w zamiesz­
czaniu indywidualnych punktów widzenia. Materiały
prezentowane na portalach mogą reprezentować
ełosy nieobecnych zapomnianych czy wypartych
o i l e L i sami podejmą wysiłek ich artykulacji.
'
Oczywiście kosztem, który trzeba zaakceptować,
jest pewna doza manipulacji i zniekształcenia, jednak
zdają się one być naturalnym rezultatem zgody na
heterogeniczność historii. Wielogłos, dopuszczenie
głosów zmarginalizowanych i wypartych, stało się
wyzwaniem nie tylko dla sceptyków, ale także dla
entuzjastów, gdyż to, co dla jednych było błędnym
założeniem, dla innych okazało się marzeniem ściętej
głowy - heterogeniczność nie miała stać się dodat­
kiem do gładkich manifestów komercyjnych ser­
wisów, ale miała nieść ze sobą potencjał subwersyjny.
Przyznanie ważności nieobecnym głosom i alter­
natywnym wersjom wydarzeń oznacza także równość
wszystkich narracji bez stawiania żadnych ograni­
czeń. Oznacza to pełną inkluzję (także dla radykal­
nych stanowisk) i wolną drogę dla rewizji oficjalnej
historii. Choć puste karty przeszłości rzeczywiście
są wypełniane, to dzieje się to zawsze z naniesie­
niem nieuniknionych przesunięć interpretacyjnych
(jakie zawsze nanosi tłumacz-hegemon). Dzieje się

to w bardzo konkretnych ramach, wpisujących się
w ogólnie przyjętą doksę narracji historycznej. Każde
zapełnienie pustej karty nie jest więc pluralizowaniem
dyskursu, ale przewrotnym wzmacnianiem istniejącej
hegemonii. Istota rzeczy leży w niemożności przekro­
czenia teoretycznie otwartych granic.
Warto w tym miejscu odwołać się do koncepcji
abiektu Julii Kristevej , którą aplikuje na pole
nauk historycznych Ewa D o m a ń s k a . Abiekt jest
pojęciem zapożyczonym z psychoanalizy i ma okre­
ślać to, co odrzucone w naszej kulturze, wyparte
jako „nieczyste". Abiekt danego systemu jest ele­
mentem z niego wyrugowanym, a przez to wrogim,
zagrażającym jego stabilności. D o m a ń s k a ,
wadzając teorię abiektu w pole historii, utrzymuje,
że historie niekonwencjonalne są właśnie abiektem
historii tradycyjnej . Tematy, które podejmuje
historia niekonwencjonalna zostały odrzucone
przez historie tradycyjna iakó nienaukowe i nie­
istotne. Historia tradycyjna, akademicka, kon­
stytuowała sie dażac do statusu science dystansuiac sie od swoich związków z mitem i ideologia
W konsekwencji to co przypomina o stanie sprzed
ukonstytuowania sie /ostaie orzesuniete w sferę
rabu Takim ahiekrem ies Innv - r„ iesr nim
s„hiekrvwne doświadczenie Domańska
48

49

50

nawer ^auy
b v wvróżnikiem
hisrorii niekonwenrio
iiawei,
wyioziiiKiem iiisiom
iiieKoiiweiicjo
nalnei nrzvnić isrnienie elemenrów wvnarrvrb To
•
JL
: ZLrlwanie
m

d

p

i n

n

l

i

a

r

p

w

W
J
51

r

p

i

t n n r p n r i

r

V

i d'k
J

,™

i

n

a n e J

ITl Z

p r z e z

H

™

l a

tostera . Utrzymuje on, rz abiekt w rzeczywistości
jest elementem regulującym system, pozwala mu
się oczyścić, a następnie zostaje włączony W ten
sposób subwersyjny element mający obalić system,
umacnia go i zatraca swoją istotę.
4 8

N a temat oryginalnego ujęcia Kristevej zob. J . Kristeva,

Potęga obrzydzenia. Esej o wstręcie, tłum. M . Falski, W U J ,
Kraków 2007, s. 7-22.
49

Abiectus (łac.) - porzucony, wstrętny.

E . Domańska, Historie niekonwencjonalne, Wyd.
Poznańskie, Poznań 2006, s. 94.
5 0

51

Ibid, s. 98.

BARBARZYŃCA

1(18)

PD1P

�Kolekcjonerzy wspomnień w cyfrowym archiwum

Collectors of Memories in the Digital Archive
New technologies, the Internet and Web 2.0 appeared to be a new and vivid framework for memory boom
proclaimed in the 90s. By reinforcing the obsession of collecting and memorizing every piece of human life,
they refreshed a declining trend and helped to popularize and democratize its postulates. Human existence as
an evidence, testimony, part of history or simply zero-one code become the principal issues of those trends.
From the ethical point of view, commemoration is considered the most precious gift or even moral duty; and
more importantly, it also becomes a central category for History 2.0 and number of websites and online projects
which have been developing in recent years. Reconfigurations and condition of the life story as such in digital
times are the main focus of the article.

1 (18) PD1P

BARBARZ?ilCA

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12336" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12357">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6131864fec2f439495907d84d25c8b4e.jpg</src>
        <authentication>668a36d730290756a2cd3d11c9eb80c7</authentication>
      </file>
      <file fileId="13136">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/14b094e583a6726705c7f835cbce14a1.jpg</src>
        <authentication>0543366f1152bfe141c85af5b7e41d33</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147506">
                <text>Kołyska wisząca używana na wolnym powietrzu / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Mąkosy (woj. mazowieckie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147507">
                <text>kultura społeczna ; dzieciństwo ; Mazowsze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147508">
                <text>fotografia przedstawia kołyskę wiszącą używaną na wolnym powietrzu oraz szczegóły konstrukcyjne (mocowanie) kołyski. Uwaga:- w odległości ok. 3 km od siebie znajdują się dwie wsie Mąkosy Stare i Mąkosy Nowe, stąd lokalizacja miejscowości Mąkosy na mapie jest przybliżona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147509">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147510">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147511">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147512">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147513">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147514">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147515">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147516">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147517">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147518">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147519">
                <text>PAE_FNK_29.26.XI_F.5.17.2_01&#13;
PAE_FNK_29.26.XI_F.5.17.3_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="769">
        <name>dziecko</name>
      </tag>
      <tag tagId="770">
        <name>Mąkosy</name>
      </tag>
      <tag tagId="755">
        <name>okolice Radomia</name>
      </tag>
      <tag tagId="49">
        <name>płachta</name>
      </tag>
      <tag tagId="52">
        <name>transport ludzki</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12049" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12061">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a87e362365109f0de7ac1f0612bf4a69.jpg</src>
        <authentication>3b4727df535e269dd8429f4de1c3807e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143488">
                <text>Kołyska wisząca we wnętrzu domu / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Dzianisz (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143489">
                <text>budownictwo wiejskie ; budynek mieszkalny ; meble dziecięce ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143490">
                <text>fotografia przedstawia kołyskę wiszącą w izbie budynku mieszkalnego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143491">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143492">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143493">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143494">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143495">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143496">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143497">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143498">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143499">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143500">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="143501">
                <text>PAE_FNK_24.38.X_O.2.6.5_01 -</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="159">
        <name>budownictwo wiejskie</name>
      </tag>
      <tag tagId="116">
        <name>budynek mieszkalny</name>
      </tag>
      <tag tagId="640">
        <name>Dzianisz</name>
      </tag>
      <tag tagId="642">
        <name>izba</name>
      </tag>
      <tag tagId="397">
        <name>kołyska</name>
      </tag>
      <tag tagId="641">
        <name>meble dziecięce</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="346">
        <name>Podhale</name>
      </tag>
      <tag tagId="492">
        <name>wnętrze mieszkalne</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="11851" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11836">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d0845bbcb9ef984771800a7c09bf08ef.jpg</src>
        <authentication>365f3ab3e1e89c6d1f2ce50f362a934c</authentication>
      </file>
      <file fileId="13304">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/97eb89de434a74f184cd2105740da1fd.jpg</src>
        <authentication>60c7df1df621575a20358ed912d36134</authentication>
      </file>
      <file fileId="13305">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3a58db8e8ef3c03e5ccd328d2e075c72.jpg</src>
        <authentication>9f30898d7cf65d1dccc1c7c22c456b29</authentication>
      </file>
      <file fileId="13306">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/10a66ee68ec35f88a9db39215bdb4386.jpg</src>
        <authentication>1350400fd8f59c976408160b96c1460a</authentication>
      </file>
      <file fileId="13307">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d59a3857f36bd8b80b938b59f3dffb87.jpg</src>
        <authentication>1ae65d22a7bc5d26fe0e7fbeb0428d0f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140716">
                <text>Kombinacja trzech wiersz (cykl zdjęć) / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Sumino [jezioro] (woj. pomorskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140717">
                <text>rybołówstwo ; narzędzia i urządzenia rybackie ; Pomorze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140718">
                <text>cykl 5 fotografii przedstawia mężczyznę (rybaka) oraz chłopca (Wojciech Kłodnicki) trzymających samołówkę rybacką typu wiersza (kombinacja - połączenie trzech wierszy jednoskrzydłowych typu "kozak") - widok na całość narzędzia oraz na poszczególne części urządzenia </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140719">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140720">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140721">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140722">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140723">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140724">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140725">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140726">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140727">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140728">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140729">
                <text>PAE_FNK_18.11.IX_G.4.13.4_01&#13;
PAE_FNK_18.11.IX_G.4.13.5_01&#13;
PAE_FNK_18.11.IX_G.4.13.6_01&#13;
PAE_FNK_18.11.IX_G.4.14.1_01&#13;
PAE_FNK_18.11.IX_G.4.14.2_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="526">
        <name>jezioro</name>
      </tag>
      <tag tagId="225">
        <name>narzędzia i urządzenia rybackie</name>
      </tag>
      <tag tagId="521">
        <name>okolice Kartuz</name>
      </tag>
      <tag tagId="226">
        <name>rybołówstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="467">
        <name>samołówka</name>
      </tag>
      <tag tagId="364">
        <name>samołówki</name>
      </tag>
      <tag tagId="525">
        <name>Sumino</name>
      </tag>
      <tag tagId="365">
        <name>wiersza</name>
      </tag>
      <tag tagId="366">
        <name>wiersza sercowa</name>
      </tag>
      <tag tagId="468">
        <name>wiersza siatkowo-bezżeberkowa</name>
      </tag>
      <tag tagId="527">
        <name>Wojciech Kłodnicki</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="10030" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10008">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0c80a8a40bb1f4f8282abac6be315843.pdf</src>
        <authentication>0f60ba240c2c84f6c621890786c5a0a8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119290">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5075</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119291">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119292">
                <text>2003</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119293">
                <text>wesele - obyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119294">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4708</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119295">
                <text>Kominiarze na częstochowskim ślubie - nowy zwyczaj czy chwilowa moda? / LUD 2003 t.87</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119296">
                <text>LUD 2003 t.87, s.181-192</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119297">
                <text>Pabian, Barbara</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119298">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119299">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119300">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119301">
                <text>Lud, t. 87,2003

BARBARA PABIAN
Uniwersytet Opolski

KOMINIARZE NA CZĘSTOCHOWSKIM
ŚLUBIE ZWYCZAJ CZY CHWILOWA MODA?

NOWY

Zawarcie związku małżeńskiego stanowi bardzo ważny etap w życiu człowieka. Towarzyszy mu więc od lat zespół charakterystycznych
zachowań
i ceremoniałów ślubnych, podkreślających doniosłość tego wydarzenia. Uświęcony tradycją obrzęd weselny realizuje się według ustalonego planu i obejmuje: okres zalotów i narzeczeństwa, czas przygotowań przedślubnych, właściwy akt weselny, poprawiny i przenosinyl. Scenariusz wesela, podobnie jak
i innych obrzędów rodzinnych, podlega systematycznym modyfikacjom. Jest
to następstwem permanentnych transformacji cywilizacyjnych, społeczno-gospodarczych i politycznych. Zdaniem badaczy "praktycznie każda epoka,
a w jej obrębie poszczególne generacje, miały swój własny stosunek do zastanej tradycji i jej obyczajów i z reguły przejmowały z niej to, co im odpowiadało, co stanowiło dla nich wartość, przy czym musimy mieć świadomość
tego, że to, co dla nas dzisiaj nie stanowi żadnej wartości lub też stanowi
małą wartość, mogło być dla naszych przodków i poprzedników kulturowych
sprawą o podstawowym znaczeniu i odwrotnie"2. Obecnie zanika wiele tradycyjnych form, natomiast wprowadza się nowe elementy, które świadczyć
mają o zamożności i kulturalnym awansie rodziny w hierarchii społecznej.
Wraz z postępem cywilizacyjnym ulega zmianie światopogląd człowieka.
Konieczność życia w zurbanizowanym świecie doprowadza do przewartościowań w sferze mentalnej. W dobie coraz liczniejszych systemów wymiany informacji i rozwoju technologicznego podlega erozji i symbolicznej degradacji dotychczasowy obraz świata. Katarzyna Łeńska-Bąk skonstatowała: "niezwykła w porównaniu do umysłowości ludowej zdolność myślenia logicznego
musiała wyrugować zdolność myślenia symbolicznego i symbolicznego postrzegania świata. (oo.) Dzisiejszy człowiek nie ma szansy na właściwy kultul Zob. H. Wesołowska,
Zwyczaje i obrzędy rodzinne, w: Kultura ludowa śląskiej ludności rodzimej, pod red. D. Simonides przy udziale P. Kowalskiego, Wrocław-Warszawa 1991, s. 229.
2 D. Simonides, Obyczaj w życiu dawnego i wspólczesnego człowieka, w: Życie po polsku, czyli
o przemianach obyczaju w drugiej połowie X¥ wieku, pod red. B. Gołębiowskiego,
Łomża
1998, s. 22.

�182

Barbara Pabian

rze tradycyjnej sposób istnienia i funkcjonowania w świecie. Właściwa tamtej kulturze wielowymiarowość każdego działania została zastąpiona jednofunkcyjnością"3. Działaniu czasu nie oparły się także obrzędy rodzinne, które
w stosunku do form o dawnej, tradycyjnej proweniencji, wykazują cechy konwencjonalizacji i banalizacji. Wynika to z faktu, iż "uzasadnieniem dla obecności poszczególnych fragmentów działań, znaków, cytatów itd. jest sytuacja,
a nie wizja świata"4. Tradycyjne wesele wiejskie przebiegało zawsze według
nakazanego, ściśle ustalonego rytualnego porządku, co wiązało się z mistyczno-magicznym charakterem obrzędu. Każde zakłócenie mogło pociągnąć za
sobą przykre konsekwencje, wynikające ze znieważenia sfery sacrum. Współczesny obrzęd, pozbawiony pierwotnej symboliki, któremu nie towarzyszy
już myślenie w kategoriach stricte religijnych i magicznych, zmienia się
w ceremoniał. "Następuje stopniowe przejście od rytuału do ceremonii,
w której przestrzeganie usankcjonowanych przez tradycję działań praktykowane jest często na mocy szacunku do dawności określonych zachowań. Szacunek ten, mimo że nastąpiło wykorzenienie myślenia symboliczno-magicznego, zapomnienie pierwotnej semantyki rytuału (uzasadnienia dla jego sprawczości) lub całkowite skonwencjonalizowanie znaczeń wykonywanych gestów
(ich zmiana w znaki), staje się powodem, dla którego czynności obrzędowe,
jawiące się często już tylko jako szczątkowe, przybierając zniekształconą formę, wciąż jeszcze pojawiają się w wielu współczesnych sytuacjach obrzędowych"5. Dokonująca się metamorfoza zwyczajowości rodzinnej jest wynikiem
ukształtowania się nowożytnego stosunku człowieka do świata. "Desemiotyzacja struktur obrzędowych, nieunikniony rezultat przemian społecznych i cywilizacyjnych, jest procesem nieodwracalnym, w którym pewne elementy
w ogóle zanikają, inne tracą swoje znaczenie, a semantyzacji podlegają sekundarne znaki wtórnej struktury obrzędowej". Heterogeniczność elementów
wesela, a więc ich dekontekstualizacja, oznacza ostateczne odejście od dawnych motywacji, sensów i ich symbolicznej legitymizacji"6. Wystawność, ceremonialność i wzajemne prześciganie się we wprowadzaniu zaskakujących
innowacji ma służyć wzmocnieniu prestiżu w lokalnej społeczności. Zofia
Staszczak słusznie zauważyła, że "w obecnej rzeczywistości mamy do czynienia nie tyle z egalitaryzacją przez prostotę, co z egalitaryzacją właśnie poprzez upowszechnienie i dostęp do coraz bardziej wyszukanych form obrzędowych i ceremonialnych. W dziedzinę obrzędów rodzinnych coraz silniej
bowiem wkracza element prestiżowy, wyrażający się w dążeniu do manife-

3 K. Łeńska-Bąk,
Zapraszamy na wesele ... Weselne oracje i ceremonialneJormuly,
1999, s. 48.
4 Ibidem, s. 27.
5 Ibidem, s. 56-57.
6 Ibidem, s. 21.

Kraków

�Kominiarze na częstochowskim ślubie -

nowy zwyczaj czy chwilowa moda?

183

stowania sytuacji bytowej i podkreślenia wobec społeczności lokalnej swojego powodzenia materialnego. Toteż wiele wytworzonych form obrzędowości
rodzinnej jest stale modyfikowanych wraz z przemianami obyczajów we wskazanym zakresie"? Współcześnie dominuje konsumpcyjny i komercyjny model świętowania. Penetracje terenowe, które prowadziłam w subregionie częstochowskim w latach 1999-2003, potwierdzają tezę, że również obrzędy rodzinne nabierają cech widowiskowych i ludycznych:
Teraz to ino wszystko zagraniczne, coraz więcej wrzasku, panie, tego. Zabawa,
tam jakiś był oberek, poleczka [przed IT wojną światową - RP.], tam tańce były,
nie, a teraz, no, to jest inny ustrój. Teraz to chlustu, chlustu, chlustu (...). Czym
się polepszało, to wszystko ginęło, te dawniejsze kultury, panie, ginęły8.

Na skutek dokonujących się stale przemian urbanizacyjnych i społecznych
zanikają dawne elementy obrzędowości weselnej, a pojawiają się nowe, wcześniej nie praktykowane. W okresie przedwojennym, w subregionie częstochowskim, w wieczór poprzedzający ślub, miały miejsce tzw. rozpleciny9. Wówczas to druhny przystrajały rózgę weselną, która przeznaczona była dla starszego drużby ,jako oznaka godności marszałkowskiej na weselu" lO.O północy
miał miejsce zaimprowizowany targ o warkocze panny młodej, które, w imieniu pana młodego, kupował starszy drużba. Następnie, po rozpleceniu włosów, każdy z obecnych starał się chociaż raz dotknąć ich grzebieniemlI. Współcześnie nawet naj starsze indagowane informatorki nie potrafią wyjaśnić,
jak wyglądała i do czego służyła rózga weselnal2 i na czym polegały "rozpleciny":
To już my tego nie pamiętamy. To jest a warkoczach. Nieraz moja babcia opowiadała to, że tam ucinali później warkocz jakiś, ale to już nie ten, to my już tego
nie pamiętamy13.
(...) Nie, nie. Przypinanie, kwiatek tak, ale żeby włosy tam rozplatać czy obcinać,
to niel4•

7 Z. Staszczak, Obrzędowość
rodzinna jako wyraz przemian obyczajowości wsi, "Lud" t. 66,
1982, s. 111.
g Inf.: L. Mękarski, lal 76, Krasice, zapis 240 w 2000 r.
9 Według O. Kolberga, rozpleciny warkocza mogły odbywać się także w drugim dniu wesela
podczas oczepin. Zob.: Dzieła wszystkie, t. 23: Kaliskie, Wrocław-Poznań 1964, s. 139.
10 Z. Wróbel, Obrzędy ipieśni weselne w powiecie
częstochowskim, w: Ziemia Częstochowska,
l. 2, Częstochowa 1938, s. 169.
\I Ibidem, s. 162.
12 Rózga weselna, według O. Kolberga, to "pręt o trzech gałązkach, na które wtykają trzy jabłka, a który zdobią we wstążki, rutę i pozłotkę (szych)", op. cit., s. 128.
13 Inf.: L. Dróżdż, lat 75, Rędziny, zapis 240 w 2001 r.
14 Inf.: G. Krzyszczyk,
lat 75, Wola Mokrzeska, zapis 240 w 2001 r.

�184

Barbara Pabian

Do przeszłości należy także "zbieranie na czepek" przez starościnę weselną. Upowszechnia się natomiast zwyczaj osobistego wręczania młodym,
zamiast prezentów ślubnych, kopert z pieniędzmi. Zaznacza się także tendencja do skrótowości i ekonomiczności obrzędów, czego przykładem może być
organizowanie wesel trwających tylko jeden dzień:
Jeżeli rodzice mają jakieś wielkie finny, są biznesmenami na przykład, to raczej
nie lubią [tradycyjnych weselB.P.). Oni już całkiem inaczej patrzą na to. Wesele jest tylko jeden dzień. Od razu wyjeżdżają w podróż poślubną, już na drugi
dzieńl5•

Nowym zjawiskiem w subregionie częstochowskim jest witanie powracających z kościoła nowożeńców zdobionym pieczywem przygotowywanym
w tutejszych piekamiachl6. Częstochowskie chleby "obrzędowe", popularyzowane w kraju i za granicą, nie są przeznaczone do spożycia. Charakteryzują się zespołem elementów zdobniczych, wykonanych z ciasta chlebowego
z dodatkiem farb plakatowych. Centralne miejsce na bochenku zajmuje zawsze koszyczek składający się z dwóch pojemniczków. Do jednego wsypuje
się sól, a do drugiego wkłada dwa kawałeczki chleba, które nowożeńcy zjadają po powrocie z kościoła. Pozostałe elementy dekoracji podlegają zmianie
i zależą od pomysłowości piekarzy.
W subregionie częstochowskim upowszechnia się także zwyczaj obdarowywania gości weselnych, składającym parze młodej życzenia i wręczającym prezenty, drobnymi upominkami w rodzaju np. miniaturowych butelek
alkoholu, efektownie zapakowanych cukierków czy nawet pamiątkowych zdjęć
nowożeńców:
W tej chwili weszło, że jak są oczepiny, to takie seteczki dostają mężczyżni,
a nieraz kobiety dostają, dajmy na to, jakieś tam czekoladki, jak wręczają prezenty dla państwa młodych. Albo jest jeszcze tak, że są, jest słodkie, no, takie
pięćdziesiątki są teraz, nie. Słodką wódkę dostaje kobieta, a nonnalną, buteleczki takie maleńkie, a zwykłą mężczyzna i przed kościołem jeszcze częstują, jeszcze takimi różnymi cukierkami weselnymi, co tam sobie w tej chwili nawet można kupić gotowe. Byliśmy na weselu, to zdjęcia wręczali państwo młodzi. Robione były zdjęcia w kościele i tam jakiś fotografto szybciutko zrobił i mężczyźni
dostawali właśnie, nie wiem, czy to setki to były "ubranej" takiej wódki, a kobiety dostawały zdjęcia pary młodejl7.
Było raz, że były cukierki czekoladowe. Nawet pod kościołem nieraz też w koszyczkach świadkowie trzymają i goście się częstują, albo na sali przy życze!nf.: K. Jagusiak, lat 25, Częstochowa, zapis 240 w 2000 r.
Zob. szerzej na ten temat: B. Pabian, Pieczywo obrzędowe w kulturze regionu częstochowskiego, "Lud" t. 84,2000, s. 103-114.
17 lnf.: M. Łysik, lat 37, Radostków, Mykanów,
zapis 240 w 2000 r.
15

16

�Kominiarze na częstochowskim ślubie -

nowy zwyczaj czy chwilowa moda?

185

niach świadkowa stoi z koszyczkiem. Raz byłam na takim weselu, świadkowa
częstowała cukierkami, a świadek, była taka duża butelka i każdy po kieliszku
wódki musiał wypić. Nie wiem, czy właśnie tam, teraz się zastanawiam, czy to
panie brały cukierki, a panowie pili wódkę, żebym to nie skłamałal8•

Wykorzystuje się także czasami, modne w ostatnich latach, środki pirotechniczne do strzelania "na wiwat" lub do oświetlenia tortu ślubnego. Nowożeńcy dokonują uroczystego podziału tortu weselnego19 po oczepinach20•
Jeszcze do niedawna pieczono kilka tortów, natomiast obecnie przygotowuje
się jeden, najczęściej wielopiętrowy. Krojenie tortu jest już samo w sobie
widowiskiem. W ustalonym momencie gasi się lampy na sali, po czym osoby
z obsługi wwożą okazały tort, oświetlony przez zatknięte w nim tzw. fontanny tortowe21• Po ponownym włączeniu świateł państwo młodzi kroją go na
kawałki, którymi osobiście częstują najbliższych członków rodziny, a więc
swoich rodziców, dziadków, chrzestnych. Kolejne porcje dla pozostałych gości weselnych roznoszą zazwyczaj kelnerki:
Różnie, to zależy jak to zespół sobie zorganizuje ten tort, ale zazwyczaj jest po
oczepinach. Po oczepinach jest tort. I wtedy gaszone jest światło na sali. Tort
wjeżdża tymi petardami oświetlony, no i zespół gra "płonie ognisko w lesie",
taką melodię zazwyczaj i jak to wszystko się wypali, wtedy zapala się światło.
Młodzi kroją pierwsze kawałki i pierwsze dają swoim rodzicom, te kawałki,
a później to już kelnerki pomagają i roznoszą ten tort22•

Wprowadzane zmiany, często pretensjonalne, są wynikiem chęci zaspokojenia aspiracji społecznych zarówno starszego, jak i młodszego pokolenia. Mają
wzmocnić prestiż społeczny danej rodziny, a uroczystości zaślubin dodać splendoru i świetności. Przed około 10 laty w Częstochowie zapoczątkowany został zwyczaj zapraszania na ślub pracowników tutejszej Spółdzielni Pracy
Kominiarzy, którzy trudnią się na co dzień czyszczeniem kominów oraz konserwacją przewodów spalinowych i wentylacyjnych w budynkach. Obecność
kominiarzy na ślubie w czystym, zawodowym umundurowaniu ma przynosić
szczęście i pomyślność młodej parze:
(...) żeby po prostu, no, to szczęście czy coś na nowej drodze życia, o, tak bym to
nazwaFJ.
lnf.: M. Mękarska, lat 36, Krasice, zapis 240 w 2000 r.
W okresie międzywojennym starosta weselny częstował biesiadników kołaczem, który kroił
pod koniec obiadu weselnego. Zob.: O. Kolberg, op. cit, s. 137.
20 Niekiedy krojenie tortu ma miejsce przed oczepinami.
21 Fontanny tortowe (nazwa handlowa) są to wyroby pirotechniczne,
które przy spalaniu dają,
w zależności od składu i sposobu produkcji, różnokolorowe efekty świetlne.
22 lnf.: M. Łysik.
23 lnf.: mistrz kominiarski K. Konicki, 1.38, zapis 240 w 2002 r.
18
19

�Barbara Pabian

186

Zawodność ludzkiej pamięci nie pozwala na ustalenie danych osobowych
inicjatora tego pomysłu:
No, nonnalnie, jeden z klientów sobie zażyczył [obecności kominiarzy na ślubie
- RP.], po prostu, na szczęście i tak póżniej podchwytywali to [inni mieszkańcy subregionu częstochowskiego - R P.Y4.

Mistrzowie kominiarscy przybywają w oznaczonym czasie na ślub pary
młodej i oczekują przed kościołem na zakończenie ceremonii. Jako osoby
uprzywilejowane pierwsi przystępują do wychodzących z kościoła nowożeńców i składają im życzenia na nową drogę życia (fot. 1). Następnie zebrani
goście obsypują młodych małżonków monetami lub ryżem i także przyłączają się do powinszowań. Kominiarze podczas tej uroczystości obowiązkowo
występują w zawodowym uniformie. Odświętny strój kominiarski składa się
z czarnych spodni i marynarki z trzynastoma metalowymi guzikami, przyszytymi w dwóch rzędach po sześć sztuk, i jednym pod szyją. Głowę zdobi składany cylinder. Całość uzupełniają biała chusta, białe rękawiczki oraz skórzany pas z szeroką klamrą w kolorze guzików. Ubiór przeznaczony na uroczystość ślubną pozbawiony jest jednak specjalistycznego sprzętu, np. liny czy
kuli kominiarskiej stanowiących niezbędne wyposażenie w codziennej pracy.
To jest mundur po prostu, no, wyjściowy, po prostu. On nie jest używany do pracy, no, jest czysty. Można go nazwać galowym. Do tego jest właśnie cylinder
składany. (...) To jest typowy cylinder, tak jak kiedyś chodzili tam, do pracy i to
też służy w pracy. Jak starszy, to go używamy do pracy. On jest bardzo dobry,
jeżeli chodzi o belki, zabezpieczenia i inne BHP. Dlatego jest składany, bo cylindry oryginalne się składają. (oO.) Później do takiego munduru jeszcze dochodzi
biała chusta, białe rękawiczki, pas, no, jest klamra szeroka, no, ładnie to się odbija, ładnie to wygląda25•

Zakres weselnych obowiązków mistrzów kominiarskich wyznacza się w oparciu o wcześniejsze uzgodnienia zainteresowanych osób. Zawsze jednak do ich
powinności należy złożenie gratulacji i powinszowań młodej parze wychodzącej z kościoła. Tekst życzeń wyrażany jest za pomocą zwyczajowych, grzecznościowych zwrotów:
Sami [przygotowujemy tekst życzeń - R P.], no, nonnalnie, tak jak pani składa
życzenia swoim znajomym czy rodzinie, to tak samo my składamy, no, identycznie, nie ma żadnej regułki26•

24
25
26

lnf.: mistrz kominiarski 1. Michalak, lat 45, zapis w 2002 r.
Inf.: K. Konicki.
Inf.: J. Michalak.

�Kominiarze na częstochowskim ślubie -

nowy zwyczaj czy chwilowa moda?

Fot. l. Składanie życzeń nowożeńcom
przed kościołem. Fot. Barbara Pabian.

Fot. 2. Mistrwwie kominiarscy z białymi gołt,biami. Fot. Barbara Pabian.

187

�Barbara Pabian

188

Podczas składania życzeń często wręczają także dwa białe gołąbki (zob.
fot. 2), które następnie młodzi małżonkowie wypuszczają w górę. Zdaniem
kominiarzy, uwolnione po ślubie gołąbki, symbolizują miłość i pokój między
małżonkami. Niekiedy, na specjalne życzenie rodziny nowożeńców, dodatkowo uwalniają, dostarczone uprzednio w klatce, wcale pokaźne stadko tych
ptaków:
My po prostu wręczamy młodym, młodzi je, no, po prostu co? To kamera to
łapie, bo to chcą mieć na kamerze, wiadomo, no, i wtedy wypuszczają do góry.
Byłem raz na weselu, gdzie był kosz jeszcze dodatkowo gołębi. Były dwa białe
gołąbki, ten kosz gołębi dodatkowo, no, to wtedy z kosza ja wypuszczałem,
a młodzi wypuszczali dwa. Też bardzo ładnie to wyglądało21.
Jak klient sobie życzy, nieraz więcej ich wypuszczają. Z klatki się wypuszcza,
tak jak pani sama widziała. Nieraz, pojedynczo, tylko nieraz całe stad028•

Za dostawę gołębi odpowiedzialne są, w zależności od wcześniejszych ustaleń, osoby wyprawiające wesele, bądź sami kominiarze:
To też wszystko zależy po prostu. Jeżeli ktoś mówi, że on wszystko załatwia,
gołębie, że wszystko będzie, a jeżeli nie, to trzeba iść na rynek i kupić29•

Niekiedy kominiarze towarzyszą młodej parze aż do sali balowej:
Jak niektórzy to wolą nawet, żeby na salę, żeby tam przy gościach, gości bawić,
żeby zatańczyć z młodymi, takie rzeczy, a niektórzy mówią, nie, tylko życzenia
żeby w kościele złożyć, żeby zapoczątkować życzenia, o, tak niektórzy myślą30.

Na przestrzeni ostatnich lat zleca się kominiarzom coraz więcej związanych z weselem czynności. Już nie tylko winszują młodym na nowej drodze
życia, ale często też podejmują się innych zadań: odbierają kwiaty od gości
składających życzenia i częstują ich cukierkami, wykonują taniec z panną młodą, pozują wraz z młodymi do zdjęcia:
To zależy, jak kto chce, po prostu. Pierwszy taniec to jest wiadomo, że jest młodych. Otwierają wesele. Później rodzice z młodymi. To się nie zmienia. Drugi
taniec to są rodzice, a póżniej dopiero kominiarz, jeżeli sobie zażyczą kominiarza na sali i to jest wszystko. (...) Znaczy, jeżeli idziemy na salę, no, to zostajemy,
bo to wiadomo, źe dadzą obiad. Później do zdjęć przykładowo, do fotografa. Je-

Inf.:
Inf.:
29 Inf.:
30Inf.:
27

28

K. Konicki.
1. Michalak.
K. Konicki.
mistrz kominiarski J. Adamski, lat 47, zapis 240 w 2003 r.

�Kominiarze na częstochowskim ślubie -

nowy zwyczaj czy chwilowa moda?

189

dziemy do zdjęć, jeżeli sobie życzą po prostu młodzi. To wszystko zależy od
młodych, co sobie życzą, niell.
Pierwszy tam taniec z panną młodą na weselu i to na tym się kończy. Wejście na
salę, wprowadzenie pary młodej na salę. Jak wyjdą, życzenia młodym po kościele się składa. (...) Pomaga się przy kwiatkach, nie, no, odbiera się kwiatki. (...)
Staroście czy nieraz do samochodu pomoże się zanieść, nie, bo na weselu nie ma
takich ludzi, którzy by pomagalj32.

Informatorzy zgodnie podkreślają, że ich mniej lub bardziej aktywny udział
zależy wyłącznie od koncepcji i pomysłowości
zleceniodawców:
w tej rodzinnej uroczystości

To jest wszystko, po prostu, wymysł ludzi, tego, po prostu, kto zamawia. Jeden
chce, żeby, przykładowo, co? Rozdawać cukierki, żeby częstować gości, po prostu, którzy składają tam życzenia, żeby później. Jest koszyk słodyczy, czy coś
i cukierkami. (...) Byłem też na takim weselu, że właśnie ludzie, po prostu, znajomi, tam w Konopiskach to było. Przykładowo, no, ci co przychodzili, to też
tam właśnie trzeba poczęstować słodyczami, takie. Tak jak mówię, to wszystko
zależy od tego, kto tam sobie zażyczy jak, jaka forma to ma byćll.

Mimo że nie ma ścisłych wymogów dotyczących liczby zapraszanych
miniarzy, zazwyczaj występują oni we dwóch:

ko-

To też jest dowolna rzecz. To jest dowolna rzecz, bo może być jeden, ale dochodzi się po prostu we dwóch, po prostu nawet ze względu właśnie na te gołębie,
bo wie pani, no, z gołębiarni, no, to jest zawsze problem. To jest, no, po prostu
żywe stworzenie i chciałoby uciec. Jeżeli człowiek ma zajęte dwie ręce, no, to
już kwiaty, to nie ma jak tego pogodzić34•

Zdarzają się przypadki, że mistrzom kominiarskim towarzyszą znajomi lub
osoby z rodziny, nie związane z tym zawodem. Zawsze występują one jednak
w pełnym, profesjonalnym rynsztunku:
Staramy się raczej pojedynczo, to znaczy, ten, tu z pracownikami, a jak nie ma,
ktoś nieraz trafi się, że tam nie może, no to się bierze właśnie kogoś z rodziny35.

Pracownicy Spółdzielni Pracy Kominiarzy
w uroczystości ślubnej, gdyż jak twierdzą:

li

Inf.: mistrz kominiarski W. Nowicki, lat 42, zapis 240 w 2003 r.

l2 Inf.: J. Michalak.
Inf.: K. Konicki.
Tenże.
l5 Inf.: J. Michalak.
II

34

przyjmują

zlecenia udziału

�190

Barbara Pabian

Przyjemność się stwarza młodej parze, praktycznie na ten, na całe życie, nie. No,
później pamiętają. Jak się nieraz spotyka po pięciu latach, to wspominają: o, pan
był u mnie na weselu, jak się chodzi i czyści, nie36•

Obecnie Częstochowa zdecydowanie dominuje pod względem zapotrzebowania na tego typu usługę. Zdaniem informatorów, zwyczaj ten wykazuje
jednak tendencję rozwojową i rozprzestrzenia się nie tylko w samym mieście, ale i wokół niego, gdyż ,jeden drugiemu zdjęcia pokazuje, kasety praktycznie37. Mistrzowie kominiarscy świadczą usługi już także w okolicznych
miejscowościach,
takich jak np. Olsztyn, Kalety, Blachownia, Konopiska.
Mieszkańcy subregionu chętnie bowiem wzorują się na swoich sąsiadach
i znajomych, podchwytują ich pomysły, wykazując przy tym własną inwencję
we wprowadzaniu nowości do rodzinnych obrzędów:
Przejdzie, przejdzie [zwyczaj zapraszania kominiarzy na pozostałe miejscowości subregionu częstochowskiego - B. P.] Już mamy trochę telefonów takich, że
może się uda. Nie w dół, tylko w górę, jak to się mówi38•

Na dzisiejszy obraz kulturowy subregionu częstochowskiego
i proces
przemiany obyczajów miały wpływ różnorodne czynniki, takie jak: dokonujące się na przestrzeni lat zmiany społeczne, migracje ludności i związane z tym
wzajemne przenikanie się zwyczajów i tradycji, wpływ kultury masowej i popularnej oraz utrata więzi lokalnej. "Brak więzi jest dalszą przyczyną zmiany
obyczajów. Zakłócony został przez to przekaz tradycji, proces kontynuacji norm,
wartości i pewnej wiedzy o przeszłości"39. W ten sposób wytworzył się nowy,
"mozaikowy krajobraz kulturowy"40, będący powiązaniem folkloru i kultury
masowej. "Współczesną rzeczywistość społeczno-kulturową
nie tylko małych wspólnot lokalnych, ale i regionalnych, cechuje - jak widać - ciągła
«walka» między zjawiskami typowymi dla tradycyjnej kultury wiejskiej,
a ekspansywnymi elementami nowego urbanistycznego wzoru kultury"41. Sytuacja ta jest odzwierciedleniem ogólnej, powszechnej tendencji w całej Polsce. Potwierdzają to słowa specjalistów: "zawodne wydają się dzisiaj rozumowania typu: skoro istnieją chłopi i istnieje wieś, to istnieje nadal kultura
ludowa. Istnieje raczej kultura wsi i nie jest to tylko wybieg nazewniczy, gdyż
Tenże.
Tenże.
38 Inf.: mistrz kominiarski R. Grzesiek, lat 35, zapis 240 w 2002 r.
39 D. Simonides, op. cit., s. 21.
40 T. Smolińska, "Śląsko samba"
i "śląskie mambo" na scenie, czyli o nadużyciach wzorów
folklorystycznych, w: Życie po polsku .... s. 75.
41 T. Smolińska,
Współczesna twórczość ludowa. Zastój czy rozwój?, w: Folklorystyczne i antropologiczne opisanie świata. Księga ofiarowana Profesor Dorocie Simonides, pod red. T. Smolińskiej, Opole 1999, s. 366.
36

37

�Kominiarze na częstochowskim ślubie -

nowy zwyczaj czy chwilowa moda?

191

nie sądzę, aby disco polo było przejawem ciągłości i trwałości kultury ludowej"42. Według Piotra Kowalskiego "miejsce po kulturze ludowej nie opustoszało - wypełniają je wyobrażenia i zachowania osadzone w tym sposobie
doświadczania świata, jaki np. daje się uchwycić na poziomie myślenia potocznego"43. W sytuacji nieustannych i nieuniknionych przemian obyczajowości zaznacza się jednocześnie ludzka potrzeba odwołania do tradycji, będącej uosobieniem nieprzemijających wartości. Wyraża się to najpełniej poprzez sceniczne opracowania dawnych obrzędów i zwyczajów czy beletrystykę
realistyczną. "Można to zjawisko odczytać jako reakcję na gwałtowność przemian społecznych"44. Dzisiejsza rzeczywistość wspólnoty regionalnej staje się
więc interesującym miejscem dialogu międzykulturowego
i międzypokoleniowego. Niezmienne pozostają emocje i przekonanie człowieka o odwiecznej wartości rodziny i miłości.

Barbara Pabian
CHIMNEY-SWEEPERS AT A WEDDING IN CZĘSTOCHOWA A NEW CUSTOM OR A FAD?
(Summary)
The old elements of wedding rituals are disappearing and completely new ones are
emerging. The latter are supposed to indicate the wealth and cultural promotion in the
social hierarchy. In Częstochowa, roughly 10 years ago, a new custom was born,
i.e. chimney-sweepers are invited to weddings. Their presence is supposed to bring fortune and happiness to the couple. Over the years the range of activities, which chirnney-sweepers should perform at wedding receptions, has been growing. However, they are
always asked to offer congratulations and wishes to the newly weds leaving the church.
Sometimes they perform other activities, e.g. collection offlowers from the guests invited to the reception and offering candy to them, dancing with the bride, posing for
a photograph with the couple. Although requests for this type of service are still most
frequent in Częstochowa, this custom seems to be spreading to the villages and towns of
the Częstochowa subregion.

42 R. Sulima, Kultura ludowa ipolskie kompleksy,
A. Dobrońskiego, B. Gołębiowskiego, S. Zagórskiego,
4) P. Kowalski, O manipulowaniu
kulturą ludową,
44 M. Różewicz,
Jaką wiedzą o kulturze polskiej
nr l, s. 67.

w: Czy zmierzch kultury ludowej?, pod red.
Łomża 1997, s. 114.
w: Życie po polsku ... , s. 88.
dysponujemy, "Literatura Ludowa" 2002,

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10007" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9985">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3af187559d8ec7b641c569d75bd7f635.pdf</src>
        <authentication>90ccc3902d4cad5158db2cd2e4852f18</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119051">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6250</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119052">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119053">
                <text>2006</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119054">
                <text>wizualność - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119055">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5827</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119056">
                <text>Kompleks Edichny (Bestia wizualna) / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2006 t.60 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119057">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2006 t.60 z.1, s.47-67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119058">
                <text>Michera, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119059">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119060">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119061">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119062">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119063">
                <text>047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

WOJCIECH MICHERA

nteresuje mnie tu pewien uporczywie od XIV w.
powracający wariant biblijnej sceny Kuszenia,
przedstawiający szatana w hybrydycznej postaci
węża z głową człowieka; dokładniej zaś - z głową
młodej dziewczyny (virgineum vultus habens, jak mó­
wią średniowieczne teksty), stanowiącą najczęściej
wierną kopię oblicza stojącej naprzeciwko Ewy. M o­
tyw ten pojawia się najpierw, począwszy od XII w.,
w komentarzach egzegetycznych (Petrus Comestor,
Historia scholastica), następnie zaś przejmują go dra­
maty liturgiczne oraz sztuki plastyczne. W XV-XVII
wieku jest już w malarstwie i rzeźbie tak popularny,
że Giorgio Vasari na przykład, opisujący w swoich
Żywotach najsławniejszych malarzy fresk dekorujący
sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej, wyraża wprawdzie
zachwyt kunsztem malarskim Michała Anioła, ale
zachowuje szokujący nas dzisiaj spokój, jeśli idzie
o treść dzieła: „Z kolei - pisze - widać Adama, który
skuszony przez postać pół węża, pół kobiety odbiera
w owym jabłku swój i nasz los zgonu, i widać jak on
i Ewa wygnani są z raju.”1 Wiek później John Milton
w Raju utraconym (skomponowanym - jak się uważa
- pod dużym wpływem praktyki malarskiej i emblematycznej)2 czuje się nawet w obowiązku zaznaczyć,
że szatan wyruszający na spotkanie z Ewą to: Meer
serpent in appearance - „tylko wąż z wyglądu” (9,
413).3 Począwszy od końca XVII w. maniera ta, choć
nie znika zupełnie, staje się znacznie rzadsza (od wę­
ża alegorycznego bardziej interesuje badaczy wąż
poddający się klasyfikacji zoologicznej).
Literatura naukowa, dotycząca tej osobliwej ma­
niery malarskiej i literackiej, nie jest duża (jeśli nie li­
czyć okazjonalnych uwag typu: „stara tradycja malar­
ska”), składa się na nią bowiem kilka zaledwie prac.
Dzięki jednak takim badaczom, jak John K. Bonnell
(1917), John M. Steadman (1957), John B. Friedman
(1966) i Henry Ansgar Kelly (1971), wskazane zosta­
ły wszystkie jak się wydaje istotne źródła.4 Osobne
miejsce na tej liście zajmuje artykuł Nony Flores
(1996), która poddała subtelnej analizie ikonograficz­
nej kilka wybranych przykładów rzeźbiarskich i ma­
larskich, w ścisłym powiązaniu z tekstami literackimi.5 Są to przykłady, „które przedstawiają węża z gło­
wą kobiety w sposób podkreślający grzechy przypisy­
wane Ewie w [biblijnej scenie] Upadku - przede
wszystkim pożądliwość, wyniosłość, oszustwo - i przez
wieki stanowiące podstawę antyfeministycznego moralizatorstwa.”6 Flores omawia pewne warianty i zna­
czące szczegóły przedstawienia (łatwo je przeoczyć,
gdy zadowalamy się jego ogólną klasyfikacją), dzięki
którym ten figuratywny dyskurs teologiczno-moralny
ukazuje grzech i kuszenie jako: lubieżność, zwodnicze
piękno, wizualne złudzenie, manipulację słowną czyli te wszystkie właściwości, które dyskurs antyfeministyczny kojarzy z kobietą. Przy okazji Flores
przedstawia też krótko trzy analogiczne postacie zwie-

I

Kompleks Echidny
(Bestia wizualna)
Zaprawdę, materia nie ma nawet owego „jest”
—gdyby je zaś miała, to by miała tutaj coś z dobra
—lecz jej „jest” tylko brzmi jednako,
tak iż naprawdę znaczy tyle, co „nie jest”.
(Plotyn)
Trurl i Klapaucjusz byli uczniami wielkiego
Kerebrona Emtadraty, który w Wyższej Szkole
Neantycznej wykładał przez czterdzieści lat Ogólną
Teorię Smoków. Jak wiadomo, smoków nie ma.
(Stanisław Lem)
Kobieta nie istnieje.
(Jacques Lacan)

rzęce - żmiję (poza kontekstem rajskim), skorpiona
(opatrywanego niekiedy kobieca twarzą) i syreny które z wężem rajskim „dzielą łudzącą fizyczną dwukształtność”, a w konsekwencji także wiele innych
istotnych cech.
*
Nie jest moim celem uzupełnianie dotychczaso­
wych ustaleń, dotyczących bezpośrednich źródeł hi­
storycznych. Nie zajmuję się też interpretacją ikono­
graficzną interesującego mnie motywu. Zarazem jed­
nak - będzie tu mowa i o „źródłach”, i o „znaczeniu”,
ale w szerszym kontekście, wyprzedzającym niejako
analizę poszczególnych przykładów. Chciałbym mia­
nowicie pokazać zależność omawianej sceny od pew­
nej tradycji antycznej; nie mam jednak na myśli pro­
stej transmisji określonego „symbolu”, czy „hieroglifu”
- wizualnego lub literackiego - gotowego, kompletne­
go i autonomicznego. Interesuje mnie raczej kształtu­
jąca się u schyłku starożytności struktura konceptual­
na, uzasadniająca włączenie figury sfeminizowanego
węża w dyskurs na temat pochodzenia zła; dyskurs,
którego nie rozpoczęła przecież dopiero średniowiecz­
na egzegeza biblijna.
Ponieważ temat jest więcej niż obszerny, a także
składa się nań bardzo wiele kuszących wątków po­
bocznych, zamierzam konsekwentnie trzymać się jed­
nego śladu, choć jest on zawiły, wężowy; śladu, jaki
w tym toczącym się przez wieki namyśle nad istotą zła
odcisnęły dwie bardzo znane, „ponadczasowe” posta­
cie kobiece.

47

�047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

Wojciech Michera • KOMPLEKS ECHIDNY (BESTIA WIZUALNA)

Michał Anioł, Grzech pierworodny, 1508-12 (Kaplica Sykstyńska, Rzym)
www.christusrex.org
Po obudzeniu szukał Herakles koni po całym kraju i przybył

(I)

wreszcie do zalesionej krainy, zwanej Hylaja. Tam znalazł w grocie
wężową dziewicę, niby Echidnę dwukształtną (miksoparthenon tina

Pierwszą z tych figur „długiego trwania” można za
Hezjodem nazwać „Echidną”. W Theogonii (295-308
i n.) jest potworem - na wpół dziewczyną, piękną
i młodą, na wpół ogromnym wężem - mieszkającym
w podziemnej grocie, z dala od ludzi i bogów: groźnym,
gwałtownym i monstrualnie płodnym.7 Trzeba tu za­
znaczyć, że greckie słowo ekhidna to po prostu „żmija”
i w bardzo wielu tekstach pojawia się w znaczeniu nie
mającym nic wspólnego z postacią Hezjoda. Czy jed­
nak tak jest istotnie? Wydaje się, że dwukształtna
Ekhidna bardzo silnie wpłynęła na grecką wyobraźnię,
rzucając swój mniej lub bardziej wyraźny cień na wie­
le pozornie naturalistycznych opisów, a tym bardziej
na obelżywe epitety.8 Ekhidna o pięknym obliczu (kalon prosopon) - zrodzona przez Phanesa - pojawia się
w orfickich spekulacjach kosmogonicznych;9 trafia
także - bez wątpienia już wzorowana na Hezjodowej do Dziejów Herodota.
Tutaj - nie zmieniając morfologii ciała ani cha­
rakteru swej siedziby - traci nieco z podkreślanej
w Theogonii brutalności, zyskując w zamian cechy
erotycznej, sprytnej kusicielki.10 Herodot nawiązuje
w swoim tekście do historii, która w Theogonii poja­
wia się bezpośrednio przed fragmentem poświęconym
Echidnie (287-294): mowa jest tam o Heraklesie,
który wyprawiwszy się na zachód, za Ocean, zabija
trójgłowego Geryona, by zdobyć jego słynne stado
krów.11 W racając stamtąd - już wedle Dziejów - H e­
rakles trafia do krainy nazwanej potem Scytią, gdzie
zasypia; gdy zaś śpi - ktoś kradnie jego konie:

Echidnan difuea), która powyżej pośladka była kobietą, poniżej zaś
wężem. Zdziwiony jej widokiem zapytał, czy widziała gdzie jego błą­
kające się konie, na co ona odpowiedziała, że je posiada i nie
wprzód mu zwróci, aż się z nią prześpi. To też Herakles za taką ce­
nę uczynił.12

Opowieść ta - podobnie jak całe dzieło Herodota
- była w starożytności bardzo popularna i jej echa
można odnaleźć zarówno w sztuce,13 jak i literaturze nawiązywali do niej m.in. Diodor Sycylijski (w I w.
przed Chr.) i Dion z Prusy, zwany Chryzostomem (w
I/II w po Chr.).14 Mnie jednak przede wszystkim inte­
resuje wzmianka, jaka się pojawiła w „heretyckiej”

Frankish Psalter 1279 (Biblioteka Katedralna Esztergom)
www.wga.hu

48

�047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

Wojciech Michera • KOMPLEKS ECHIDNY (BESTIA WIZUALNA)

doktrynie Justyna, gnostyka żyjącego w 11/111 wieku po
Chr., streszczonej w Refutatio omnium haeresium św.
Hipolita Rzymskiego.15 Dzięki niej wkraczamy w czas
i środowisko intelektualne późnego antyku.

Oto więc Elohim i na wpół wężowa Edem, porów­
nana do Herodotowej Echidny20 - dwie boskie, od­
wieczne zasady świata, które „wzajemna namiętność
połączyła w małżeńskim łożu miłości”.21 Ten hieros gamos sprowadza następnie na świat 24 aniołów, spośród
których 12 przypomina ojca, 12 zaś matkę - to ich
miała Biblia alegorycznie przedstawić jako drzewa raj­
skie (zgodnie ze słowami Mojżesza: „Bóg zasadził na
Wschodzie ogród Eden”, Gen. 2.8). Dlatego też jeden
z aniołów Ojca, Baruch, tożsamy jest z Drzewem Ży­
cia, natomiast Naas (po hebr. „wąż”), z dwunastki
przypominającej matkę, to Drzewo Wiadomości D o­
brego i Złego. Później powstają ludzie, ukształtowani
z najszlachetniejszej ziemi ogrodu rajskiego, i relacja
łącząca parę Elohim— Edem przenosi się na parę A da­
m— Ewa. Kobieta staje się w ten sposób ludzkim odbi­
ciem wężowo-kobiecej prazasady - „obrazem i przykła­
dem, oraz na wieki już pieczęcią Edem” (V.21.10).
Ponieważ Elohim odchodzi następnie do nieba, za­
siadając tam u boku Dobra, Edem - porzucona i sfru­
strowana - zamienia się w siłę destrukcyjną.22 N aj­
pierw sama przyozdabia się, starając - bezskutecznie wzbudzić pożądanie w Elohimie i skłonić go do powro­
tu. „Potem poleciła Babel, którą jest Wenus [utożsa­
miona też z Omfale z mitologicznego cyklu Heraklesa
- WM], by ta skłaniała mężczyzn do cudzołóstwa.” Po­
tężną moc otrzymał Naas, mający mścić się na wszyst­
kich mężczyznach, noszących w sobie ducha Elohima.
Wówczas Elohim wysyła Barucha, który stojąc pośród
aniołów Edem (czyli alegorycznie: wśród drzew raj­
skich) zakazał jedzenia „owoców” z Drzewa Wiadomo­
ści (którym był Naas). „Naas jednak popełnił grzech,
gdyż udał się do Ewy, oszukał ją i zdeprawował, gwał­
cąc prawo. Ale poszedł również do Adama i miał z nim
stosunek niezgodny z naturą; a to jest także podłością,
z której powstało cudzołóstwo i sodomia.”

*

(Justyn)
W II-IV w. nie istnieje już żywa łączność z nauką
fundatorów głównych szkół filozoficznych i uwaga
skupia się przede wszystkim na piśmiennym dziedzic­
twie uznanych nauczycieli, takich jak Platon, Arysto­
teles, Chryzyp. Poszukiwanie prawdy przybiera postać
„dobrowolnego eklektyzmu”,16 polega na czytaniu
i komentowaniu dawnych tekstów. Ponadto na prak­
tykę filozoficzną w istotny sposób wpływa żywo rozwi­
jająca się teologia. Za jej sprawą filozofia nabiera bar­
dziej medytacyjno-mistycznego charakteru, teologia
zaś korzysta z metod i pojęć wypracowanych przez fi­
lozofię, co pozwala poddawać wnikliwej lekturze
święte teksty.17 W tych okolicznościach podejmowa­
ne są próby uzgodnienia tradycji biblijnej z grecką fi­
lozofią. Trzy też najważniejsze nurty intelektualne
późnego antyku - gnostycym, neoplatonizm i chrze­
ścijaństwo - choć doktrynalnie i instytucjonalnie
z zapałem się zwalczają, w znacznej mierze podzielają
repertuar pytań i tematów.18 Ich wzajemny wpływ do­
konuje się również - co jest tu nie mniej istotne - na
poziomie retoryki, w wyborze wykorzystywanych ob­
razów czy metafor.
Z licznych zatem dzieł Justyna znamy, właśnie dzię­
ki Hipolitowi, tylko jedno, ale najważniejsze - Baruch.
Zawiera ono synkretyczną doktrynę kosmogoniczną,
stanowiącą syntezę wątków greckich, biblijnych i chrze­
ścijańskich (być może, jak sugeruje Robert Grant, Ju­
styn wykorzystał w niej stary mit Ferekydesa).19 Jest to
w pewnym sensie alegoryczna interpretacja księgi Ro­
dzaju, wykorzystująca ‘akcesoria’ - motywy, postacie zaczerpnięte z mitologii greckiej (Herakles na przykład
staje się tu „nie obrzezanym prorokiem”).
Zgodnie z doktryną Justyna świat zawdzięcza swe
istnienie trzem uniwersalnym zasadom, niestworzo­
nym i wiecznym. Pierwszą, męską, jest Dobro, miesz­
kające w niebie i posiadające „zdolność przewidywa­
nia”. Dwie następne zasady zdolności tej są pozbawio­
ne: Elohim, Ojciec wszystkich rzeczy, i Edem (Eden) zasada żeńska, późniejsze źródło zła na świecie. Otóż
według Hipolita (który najpierw streścił właściwy frag­
ment z Herodota) właśnie owa Edem:

*
Oto mamy więc scenę kuszenia w jednym z jej gnostyckich wariantów: pierwsza kobieta staje przed wężem-kusicielem, reprezentującym na wpół wężowe,
utożsamione z grecką Echidną bóstwo kobiece, które­
go zresztą Ewa jest „obrazem, przykładem i pieczęcią”.
Czy to nie z tej heretyckiej teologii wykluła się później­
sza koncepcja egzegetyczna oraz konwencja malarska?
Otóż - mimo, że pomysł wydaje się kuszący - raczej
nie; w każdym razie - nie wprost. Jeśli przywołuję tu
doktrynę Justyna, to nie po to, by stwierdzić, że właśnie
ona była inspiracją średniowiecznych teologów i arty­
stów, że istnieje między nimi jakaś bezpośrednia zależ­
ność. (Tym bardziej, że Refutatio Hipolita pozostawało
w zapomnieniu od późnej starożytności aż po rok 1842,
kiedy to Minoides Mynas odnalazł w jednym z grec­
kich rękopisów na górze Atos większy fragment tego
dzieła, zrazu przypisanego zresztą Orygenesowi).23

Żeńska [zasada], nie mająca zdolności przewidywania, ulegają­
ca namiętnościom, o dwóch umysłach (dignomos) i podwójnym cie­
le (disomon), pod każdym względem odpowiada dziewczynie z opo­
wieści Herodota: aż do podbrzusza dziewica (parthenos), poniżej żmija (ekhidna), jak powiada Justyn. Dziewczyna ta zwie się Edem
albo Izrael. (V. 21. 3-4; PG 16, pod imieniem Orygenesa)

49

�047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

Wojciech Michera • KOMPLEKS ECHIDNY (BESTIA WIZUALNA)

Co nie znaczy, że bimorficzna figura kojarzona z Echidną jest tu bez znaczenia. Jednak od prostej i bezpośred­
niej zależności genetycznej odległych czasowo tekstów,
między którymi miałaby dokonać się transmisja tego
gotowego „hieroglifu”, ważniejsze są relacje synchro­
niczne, „syntaktyczne”: znaczenie owej szczególnej po­
staci kobiecej jest funkcją jej „orkiestracji”, czyli sposo­
bu, w jaki wplata się ona w serię obrazów, przedsta­
wień, kategorii określonego dyskursu. Jest raczej „ele­
mentem znaczącym” , podporządkowanym logice i re­
toryce intelektualnego „modelu do składania”, niż
opatrzonym stabilnym znaczeniem i samowystarczal­
nym „symbolem”.
Mówiąc zaś dokładniej, owym modelem, lub
„kompleksem”, w który uwikłana jest „Echidna”, jest
filozoficzno-teologiczny dyskurs dotyczący „zła”, „ma­
terii” i „niebytu”.

ria, quam vocant hylen, pisze św. Ambroży, Exam. 1.1).
Mamy więc dwa greckie terminy (khora, hyle), które
należą do dwóch odmiennych ujęć filozoficznych,
w sensie filozoficznym zatem nie można ich traktować
jako synonimów.27 Historycznie jednak rzecz biorąc,
w filozofii postplatońskiej khora bardzo często była
właśnie z hyle utożsamiana - już przez samego Arysto­
telesa,28 potem w średnim platonizmie,29 dla Plotyna
zaś i innych neoplatoników, a także Ojców Kościoła,
identyfikacja ta była oczywistością.
W czasach Justyna i Hipolita (który z pracami Ary­
stotelesa był dobrze zaznajomiony: Ref. I.20) termino­
logia ta w każdym razie stanowi już potoczne wyposa­
żenie intelektualne, a spekulacje dotyczące ‘materii’
(hyle) to stały składnik refleksji zarówno filozoficznej,
jak i teologicznej.30 Jest to także trop, który ma nas
doprowadzić do drugiej z anonsowanych wcześniej
wężowych kobiet.

*

*
Jeżeli Justyn przyrównuje prazasadę Edem do
Echidny Herodota, to być może - choć to jedynie spe­
kulacja - nie tylko ze względu na jej bimorficzną ana­
tomię i wybujały seksualizm, ale także miejsce zamiesz­
kania, określone jako lesista kraina o nazwie Hylaia.
Hyle, las (słowo oznaczające także drzewo, drewno,
budulec; łac. silva), to typowy krajobraz mitologiczny,
wyobrażenie środowiska „pierwotnego”, „dzikiego”,
oddalonego od siedzib ludzkich, przez dzikich też jedy­
nie ludzi zamieszkiwanego; kategoria funkcjonująca
w kontekście kosmogonicznym (por. „puszcza” - za­
chodni odpowiednik „pustyni”).24 Platon (Fileb 54 bc) używa słowa hyle w znaczeniu budulca do produkcji
statku - co stanowi metaforę stanu genesis (“powsta­
wania”) - nie czyniąc z niego jednak kategorii filozo­
ficznej. W późniejszych tekstach religijno-filozoficznych, pod wpływem nie tylko tradycji mitologicznej,
ale i Arystotelesa (o czym za chwilę), słowem hyle za­
stępuje się niekiedy „chaos”, kategorię oznaczającą
pierwotną, nieuformowaną jeszcze postać świata
(Chaos, quem Graeci hylen, nos silvam vocamus..., pisze
w IV w. po Chr. Chalcydiusz, Comm. in Tim. II, 123).
Sam chaos - wcześniej pojmowany raczej jako życio­
dajna Matka - w pismach gnostyckich otrzymuje ko­
notację zdecydowanie negatywną i zostaje utożsamio­
ny z materią (łac. materia, od: mater, matka).25 Należy
dodać, że u Platona kategorią, która - mając wy­
dźwięk kosmogoniczny - bliska była łacińskiego poję­
cia „materii” (i - przy licznych zastrzeżeniach - także
chaosu), nie jest hyle, lecz opisana w Timaiosie khora
(określana tam m.in. jako „żywicielka”).26 Arystoteles
jednak - w kwestii materii pozostający z Platonem
w sporze - formułując swoją koncepcję hyle-morfizmu, używa właśnie słowa hyle, które dzięki temu
wchodzi na stałe do słownictwa filozoficznego (i na ła­
cinę tłumaczone jest nie jako silva, ale materia: Mate-

(Plotyn)
O ile dla gnostyków „materia” istnieje jako jedna
z odwiecznych prazasad,31 to w Enneadach jej etiologię
określa radykalny monizm Plotyna: materia powstaje
w procesie postępującej degradacji ontologicznej.32
W doktrynie trzech pierwszych bytów każdy kolejny
(bo nie pierwszy, rzecz jasna) jest emanacją wcześniej­
szego i w stosunku do niego zubożeniem: jest „naśla­
dowcą” (mimetes) i „obrazem” (eikon kai mimema), bo
„płód nie może być możniejszy” od rodzica (V.1)33
Z Jednego (hen) zatem, z jego nadmiaru, rodzi się
Umysł (nous), z Umysłu zaś Dusza (psyche); a raczej za
każdym razem rodzi się „coś”, co staje się Umysłem
i Duszą zwróciwszy wzrok (epistrophe) ku temu, z cze­
go pochodzi. Dusza „tedy nabiera światła, kiedy dąży
do tego, co przed nią [co ją poprzedza], bo napotyka
byt [czyli Umysł, Nous]”. Co jednak dzieje się z Duszą,
„kiedy opada w to, co po niej”? Otóż „po niej” jest „jej
obraz” (eidolon): „I jest to nieokreślone (to aoriston)
widmo (obraz, eidolon) ciemne zupełnie, albowiem
całkowicie brak mu rozumu i umysłu i daleko odbiega
od bytu” (III.9.3). Tym więc, co następuje po Duszy,
jej obrazem, jest materia, czyli „nie-byt”.34
Nie należy oczywiście zapominać, że materia nie
jest „ciałem”. Ciało (soma) powstaje wówczas, gdy ma­
teria (hyle) opatrzona zostanie stosowną „formą”
(eidos), czy „kształtem” (morfe).35 Sama materia jest
zatem „bezkształtem” (amorfia), jest „bezforemna”
(aneideon), „wolna od wszelkich jakości” (VI.9.7).
„Zaprawdę - pisze Plotyn - materia nie ma nawet
owego „jest” [...] lecz jej „jest” tylko brzmi jednako,
tak iż naprawdę znaczy tyle, co „nie jest”” (I.8.5).
*

50

�047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

Wojciech Michera • KOMPLEKS ECHIDNY (BESTIA WIZUALNA)

Bracia Limbourg, Ogród rajski (fragment), 1415 (Chantilly, Musée Condé)
www.christusrex.org
Plotyn - podobnie jak jego poprzednicy okresu
zwanego średnim platonizmem, a także jego nauczy­
ciel Ammoniusz Sakkas36 - usiłował harmonizować
Platona i Arystotelesa. Również paradoks Plotynowej
materii-niebytu ma swoje źródło w Sofiście Platona
i Fizyce Arystotelesa.
Najodleglejszym jednak punktem odniesienia roz­
ważań na temat niebytu - zarówno dla Platona, jak
i Arystotelesa - jest traktat Parmenidesa O przyrodzie
(Peri tou physeos) z VI/V w. przed Chr. Otóż Parmeni­
des pisze, że są tylko dwie możliwe drogi poznania,
mianowicie: „że jest (eotin), i [wówczas] jest niemożli­
we, żeby nie było (ouk eoti mh einai)” (2.3); albo też:
„że nie jest (ouk eotin) i [wówczas] jest konieczne, że­
by nie było (cpeWn eoti mh elnai)” (2.5).37 Błąd śmier­
telników, zdaniem Eleaty, polega na tym, że stwierdza­
ją oni istnienie „nie-bytów”, zaprzeczając w ten sposób
ustalonej wcześniej formalnej opozycji. We fragm. 7.1
czytamy więc: „Dlatego nigdy nie da się udowodnić, że
nie ma tego, co jest”.
Twierdzenie Parmenidesa krytykuje w Sofiście Pla­
ton. Musi to zrobić, ponieważ usiłuje wykazać, że cechą
charakterystyczną „sofisty” (którego zamierza zdefinio­
wać, by odróżnić od „polityka” oraz „filozofa”) jest jego
pozorna, fałszywa, zaledwie „mniemana” wiedza.38
Tymczasem konstrukcja logiczna Parmenidesa, na któ­
rej opiera się argumentacja przypisywana samemu sofi­
ście, wyklucza możliwość istnienia takiej wiedzy: zda­
nia fałszywe musiałyby albo stwierdzać nieistnienie by­
tu, albo istnienie niebytu. Ponadto, jak pisał Parmeni­
des, niebytu „nie można ani poznać, ani zrozumieć”

(2.5-8). Stąd sofistyczne twierdzenie (zdaniem Platona
błędne), że twierdzenie błędne nie może istnieć.
Gość z Elei zatem (porte-parole Platona w Sofiście)
stara się wybrnąć z kłopotu przez wykazanie, że możliwe
jest „pozorne istnienie”.39 W tym celu rozważa roboczo

Jacopo della Quercia, Kuszenie, 1425-1438
(San Petronio, Bolonia),
www.wga.hu

51

�047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

Wojciech Michera • KOMPLEKS ECHIDNY (BESTIA WIZUALNA)

kwestię z dziedziny sztuk plastycznych: „umiejętności
wykonywania podobizn”, „wyglądu” i „imitacji”, czyli
obrazu i reprezentacji. W efekcie, udowodniwszy moż­
liwość istnienia ‘fałszywego wyglądu’, stwierdza też, że
- wbrew Parmenidesowi - ‘nie-byt’ (jednak) jakoś
‘jest’. Ale ów nie-byt (to me on) nie jest zwykłym, ba­
nalnym ‘nieistnieniem’, niebytem absolutnym (237b:
to medamos on). Tym razem chodzi o pewien aspekt
samego istnienia - jedną z pięciu wyróżnionych w So­
fiście kategorii ontologicznych, mających udział w by­
cie, mianowicie o „różność” (przeciwstawioną „tożsa­
mości”); mówiąc dokładniej: chodzi o - jak pisze Pla­
ton (258de) - „tę część natury ‘różności’, która prze­
ciwstawia się bytowi każdej (hekastou) rzeczy: właśnie
to rzeczywiście jest nie-bytem”.
A zatem nie jest tak, jak się przyjmuje (przez nie­
potrzebne wprowadzenie poprawki) w większości wy­
dań Sofisty i opartych na nich tłumaczeń - na przykład
Witwickiego, który pisze tutaj: „każdą [hekaston]
cząstkę przeciwstawioną bytowi nazywamy niebytem”.
Jest wprost przeciwnie - chodzi nie o „każdą”, ale tyl­
ko „pewną”, „określoną” część natury różności, tę
mianowicie, która przeciwstawia się właśnie bytowi
każdej - hekastou - bez wyjątku rzeczy, stając się w ten
sposób nie-bytem; są bowiem też inne części natury
„różności”, które przeciwstawiając się np. pięknu,
wielkości albo sprawiedliwości, stają się nie-pięknem,
nie-wielkością, nie-sprawiedliwością.40
(Dodajmy, że ta Platońska „neantologia”, opisująca
ów istniejący jednak jakoś nie-byt, jest - w najbardziej
podstawowym sensie - warunkiem możliwości zarów­
no reprezentacji figuralnej, przeciwstawionej orygina­
łowi, jak i najszerzej rozumianej literatury jako fikcji.)41

Niezbędnych jest zatem kilka słów o Arystotelesie.
Pisząc o niebycie (Fizyka I 9, 192 a), na swój sposób
podejmuje on spór z Parmenidesem - stwierdza, że
‘niebyt’ jest dwojaki: akcydentalny i istotny. Pierw­
szym jest ‘materia’ (hyle), będąca „w pewnym sensie
niemal substancją”; drugim zaś - ‘brak’ (steresis, ra­
czej: ‘pozbawienie’, łac. privatio), nie będące substan­
cją „w ogóle w żadnym sensie”. Materia jest więc na­
znaczona brakiem - brakiem formy (morfe) - i to czy­
ni ją rodzajem niebytu. Arystoteles stwierdza jednak
dalej, że ów brak (formy w materii) wzbudza też ‘pożą­
danie’ (właśnie owej brakującej formy). Pisze zatem:
„Tym, co pożąda formy, jest materia; a pożąda jej tak,
jak osobnik żeński męskiego (thely arrenos), a brzydo­
ta - piękna (aiskhron kaloy)” (tłum. K. Leśniak).44
Czytamy następnie, że materia, jako niebyt akcyden­
talny, któremu brakuje formy - ginie, skoro tylko po­
żądaną formę otrzyma. Tak samo jak ginie brzydota,
gdy tylko otrzyma brakujące i pożądane piękno.
Porównania te budzą jednak istotne pytanie (po­
stawi je później Plotyn): jak to jest z pożądającą męż­
czyzny kobietą? Czy zaspokojona - też ginie (jak brzy­
dota, i jak materia)? W odpowiednim miejscu do tej
sprawy wrócimy.
*
Zdaniem Plotyna materia jest obrazem Duszy. Sa­
ma Dusza też jest obrazem - Umysłu (tak jak ten Jednego), ale dzięki gestowi epistrophe zyskuje ona
udział w bycie. „Dusza jako taka musi być podobna do
wzroku, a umysł być dla niej widzialnym przedmiotem
i musi dalej być „nieokreślona”, dopóki nie „ujrzy”, ale
z natury uzdolniona do umysłowego widzenia”
(III.9.5). Tymczasem materia, można by powiedzieć w przeciwieństwie do Duszy - nie ma zdolności widze­
nia: jest ślepa, nie ma mocy twórczej i nie może zwró­
cić się ku bytowi, który ją zrodził - jest całkowicie
wtórna, wyłącznie receptywna, i dlatego nigdy nie
przestaje być tylko martwym obrazem. Ale skoro tak skoro materia pozostaje zawsze zupełną nieokreślono­
ścią (to aoriston) i nieskończonością (apeiria), pozba­
wionym formy (aneideon) nie-istnieniem, którego ce­
chą konstytutywną jest amorfia (nie jest ani ruchem,
ani spoczynkiem, nie jest ani pojedyncza, ani mnoga,
ani mała, ani duża; a jednocześnie jest tym wszystkim
na raz, gdyż pozwala, by i małe, i duże się zjawiło)45 skoro tak, to jak w ogóle jest możliwe jej poznanie?
N a pytanie to Plotyn odpowiada w traktacie
0 dwóch materiach, cytując poświęcone khorze słowa
Platona z Timaiosa: „materia daje się ująć nieprawym
(vó9q ) rozumowaniem” (por. Tim. 52b, 2-3). Zasadą
poznawczą musi być w tym wypadku „nieokreśloność,
bo jeśli „podobne podobnym”, to i „nieokreślone nie­
określonym”” (II.4.10).
Wyobrażać sobie materię, to tworzyć obraz obrazu.46
1 jeżeli materia sama, jako obraz bez formy, pozostaje

*
Do tego konkretnie fragmentu Sofisty nawiązuje
Plotyn w traktacie O dwóch materiach (II.4.16), pisząc:
„Czy zatem materia jest tożsama także z różnością?
Ależ nie (e ou)! Chyba tylko z tą cząstką różności, ja­
ka się przeciwstawia bytom we właściwym znaczeniu,
a mianowicie formom (logoi)42”. W porównaniu z tek­
stem Sofisty Plotyn dokonuje tu istotnej modyfikacji,
pozwalającej odnieść nakreśloną tam definicję nie­
bytu do materii (o której u Platona mowy nie było):
tym, czemu się teraz nie-byt przeciwstawia, nie jest już
„byt każdej rzeczy”, ale „właściwy byt”, utożsamiony
z Arystotelesowską „formą”. Dzięki temu „nie-byt Plotyna okazuje się nie tylko nie-bytem, ale i nie-pięknem, nie-sprawiedliwością, nie-wielkością”,43 czyli
wszelką negacją. Stąd dalsze słowa rozpoczętego wyżej
fragmentu z Plotyna: „Dlatego właśnie będąc czymś
tego rodzaju, (materia) jest «niebytem», i jest tożsama
z pozbawieniem (steresis)”. W ten sposób Plotyn prze­
chodzi od Platońskiego nie-bytu ‘różności’ do Arysto­
telesowego nie-bytu jako ‘pozbawienia’.

52

�047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

Wojciech Michera • KOMPLEKS ECHIDNY (BESTIA WIZUALNA)

czystą nieokreślonością i potencjalnością, to i obraz tego
obrazu musi brak właściwości zachować - musi figuro­
wać defigurację, za pomocą operacji intelektualnej, pole­
gającej na oddzieleniu ‘formy’ (eidos) od ‘myśli’ (dianoia)
(VI.6.3). Można powiedzieć, że w tym „bękarcim” (a
przymiotnik nothos znaczy też: „nieautentyczny”) proce­
derze poznawczym nie liczy się skuteczne uchwycenie
wzrokiem określonej treści obrazu (byłaby nią przecież
„materia”, a ta pozostaje do końca nieokreślona, nieprzedstawialna, pozazmysłowa [met’anaisthesias - Tim.
52b]), ile sama „obrazowość”; coś, co nie jest możliwe do
zobaczenia normalnym, „prawym” spojrzeniem, nie jest
bowiem „czymś” (tym lub tamtym), lecz istnieje wyłącz­
nie w owej nie-prawości, nie-autentyczności, nie-tożsamości, której nie można zredukować (“wyprostować”) do
żadnego prawowitego „porządku symbolicznego”.47
Poszukując stosownej reprezentacji dla materii, bę­
dącej samym obrazem (bez treści), Plotyn wybiera więc
obrazy o charakterze niejako autoreferencyjnym, zda­
jące sprawę z ich (choć zawsze tylko względnego - ob­
razy te jednak mają swoje granice) zamknięcia w samozwrotnej, „bez-foremnej” obrazowości. Chodzi o poka­
zanie, że materia - zgodnie z nauką Arystotelesa - nie
jest przeciwieństwem czegokolwiek; że jej natura jest
absolutnie od wszystkiego odmienna, odrębna, i że
choć wszystko w sobie zawiera (wszelkie sprzeczności
i przeciwieństwa), sama niczego nie doznaje, nic na nią
- ani ona na nic - nie oddziałuje (zob. III.6.10).
Wśród obrazów mogących - w jakiejś mierze sprostać tej funkcji, Plotyn wymienia na przykład
wosk, który pod wpływem odcisku nie ponosi żadnego
uszczerbku, a także „linię” - nie zmieniającą się wcale
pod wpływem nałożonej nań barwy (III.6.9). Najczę­
ściej jednak posługuje się obrazem lustra (katoptron).
Plotyn wygrywa całą ambiwalencję tego instrumentu,
podkreślając w nim cechy, które upodabniają go do
materii: (i) tworzy złudzenia; (ii) jest niezbędne, by
obraz mógł powstać; (iii) nie zmienia się pod wpływem
obrazów, które odbija; ale jednak (iv) zaciemnia przyj­
mowane nieustannie światło - jak materia zaciemnia
światło duszy, bowiem „materia jest cieniem”.48
Pojawiają się także postacie mitologiczne, w istot­
ny sposób kojarzone z lustrem, jak Dionizos (IV.3.12),
a zwłaszcza Narcyz: ofiara własnego, samozwrotnego
spojrzenia, który zakochany w nie prowadzącej nigdzie
obrazowości, sam niejako w cień się zamienia (I.6.8).49
Wielokrotnie też Plotyn przywołuje w roli obrazu ma­
terii - również „nieprawą”, „niestosowną”, „pozakategorialną” - postać kobiecą; jest nią Penia z opowieści
Platona o narodzinach Erosa.

biesiadowali bogowie, a pospołu z bogami biesiadował
Dostatni [Poros, dosł.: przejście, przeprawa, sposób,
spryt, dochód, zapas, dostatek - WM], syn Przemyśl­
nej [Metis - bogini sprytnej mądrości]. Gdy spożyli
wieczerzę, przyszła po prośbie Bieda [Penia], jako że
sutą odprawiano ucztę, i czekała u drzwi”. Wtedy zda­
rzyło się, że Poros, odurzony wypitym nektarem, wy­
szedł do ogrodu Zeusa i tam usnął, a z okazji tej sko­
rzystała Penia - „legła u jego boku i podniosła się brze­
mienna Erosem”. Dlatego Eros, „jako syn Dostatniego
i Biedy, los rodziców dzieli. [...] Po matce stałym jest
sąsiadem braku; a w ślady ojca podążając, zasadza się
na pięknych i dobrych” (Biesiada 203; tłum. Edward
Zwolski).
Przypowieść Platona interpretowano chętnie
i przed Plotynem, i po nim. Plutarch na przykład przedstawiciel średniego platonizmu - w O Izydzie
i Ozyrysie widzi w niej alegorię kosmogoniczną (gdzie
Eros oznacza stworzony Kosmos - tak jak w opowieści
Fajdrosa z tejże Biesiady): „Dostatek to przecież nic in­
nego jak to, co jako pierwsze zostało ukochane, upra­
gnione, doskonałe i samowystarczalne. Platon nazywa
materię imieniem Biedy, która sama z siebie pragnie
i dąży do dobra, napełnia się nim, wiecznie pragnie
i w nim uczestniczy”.50
Jak więc powiedziałem, w Enneadach postać spryt­
nej i chutliwej Biedy z Platona powraca wielokrotnie.
W traktacie O Erosie (III.5) czytamy na przykład, że
Poros (w tłumaczeniu Krokiewicza: „Spryt”), to
Umysł, „forma”, Bieda zaś - to materia, „ponieważ
właśnie materii brakuje wszystkiego”. I to z niej, z tej
nieokreślonej żądzy, żądzę i nienasycenie ma dajmonion Eros, będący „żądłem nienasyconym”. Pożądanie
- im większe - jest tym bardziej „materialne” (hylikos).
Także w O niedoznawaniu bytów niecielesnych Plo­
tyn pisze najpierw, że materia jest jak zwierciadło, nie­
zbędne dla powstających w nim obrazów, tak bardzo
jednak od nich „różne”, że odbite - pozostają bez żad­
nej zmiany. Zwierciadło musi użyczać siedliska formie,
która jednak nie przychodzi z własnej woli - materia
musi ją „swoją obecnością i zuchwalstwem i jakby że­
braniną oraz biedą swoją jakby gwałtem „zdobyć” i doznać „zawodu nie zdobycia” , ażeby jej bieda trwała
i ażeby wciąż żebrała. Bo skoro powstała raz na zawsze
w głębi, mit (Platona) przedstawia materię jako żebraczkę, dając przez to do zrozumienia, że nie ma [ona]
dobra z natury. A żebrze żebrak nie o to, co posiada
szafarz, lecz zadowala się tym, co dostanie” (111.6.14).
O biedzie (lub Biedzie) oraz problemie zła mowa
też w traktacie O dwóch materiach. To właśnie tam
Plotyn podejmuje kwestię problematycznej analogii
między materią i „tym, co żeńskie” - opisanej przez
Arystotelesa w Fizyce. Czy zatem (powróćmy do po­
stawionego wcześniej pytania) ginie materia-brak,
po otrzymaniu brakującej formy, której pożądała?
Arystoteles twierdzi, że właśnie jako brak - ginie.

*
Zgodnie z opowiadaniem mądrej Diotymy, zrefero­
wanym przez Sokratesa podczas biesiady u Agathona,
którą opisał Platon - „Kiedy narodziła się Afrodita,

53

�047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

Wojciech Michera • KOMPLEKS ECHIDNY (BESTIA WIZUALNA)

terii’ (hyle) jest tylko jak przyodziewek narzucony na
żebraka dla ukrycia jego nędzy, albo jak „przystrojony
trup” (nekrdn kekosmemenon) (Enn. II.IV.5).
Materia nie ginie, tak jak nigdy nie ginie kobieta (z
przykładu Arystotelesa, do którego tu wprost nawią­
zuje Plotyn) - nawet zaspokojona, nadal (niestety)
pozostaje kobietą: „I nie ginie to, co żeńskie (thely),
lecz jeszcze bardziej żeńszczeje (mallon thelynetai), to
znaczy jest jeszcze bardziej tym, czym jest” (II.IV.16).
Jest to kluczowe miejsce w Plotyńskiej koncepcji zła
- jako materii-niebytu, przypominającej „nieprawą”,
pożądliwą, kobietę, istniejącą wyłącznie jako „brak”.
Pyta bowiem następnie Plotyn: „Czy więc pozostaje
złem materia mając udział dobra?” I odpowiada, czyniąc
oczywistą aluzję do opowieści Platona: „Tak, z powodu
potrzeby, bo przecież nie posiadała! [...] co [zaś] nie po­
siada niczego, bo cierpi biedę (penia), a raczej jest Bie­
dą (penia), to musi być złe (ananke kakon einai).52
*

(Orygenes)
Opowieść Diotymy, interpretowana alegorycznie,
to temat często powracający w pismach neoplatońskich, zarówno starożytnych jak i renesansowych.53
Jest to ponadto ślad prowadzący do dzieł „platonizujących” Ojców Kościoła, mianowicie Orygenesa i Euze­
biusza, którzy - co wydaje się tu nadzwyczaj interesu­
jące - zestawili historię narodzin Erosa z faktami opi­
sanymi w trzecim rozdziale księgi Rodzaju.
Orygenes (185-254) i Plotyn (204-269) studiowali platonizm u tego samego nauczyciela, Ammoniusza Saccasa. I na­
wet jeśli istotnie Orygenes, którego wspomina Porfiriusz
w swojej Vita Phtini jako osobę zaprzyjaźnioną z mistrzem,54
nie jest tym Orygenesem (taką identyfikację wyklucza raczej
chronologia: Orygenes był starszy od Plotyna), to nie ulega
wątpliwości (choćby w świetle świadectwa Euzebiusza, Histo­
ria Kościelna, VI), że Orygenesa chrześcijańskiego oraz Ploty­
na łączyła istotna więź intelektualna.55 Co do Euzebiusza
z Cezarei (ok. 260-339) - wiernego kontynuatora tradycji
Orygenesa, autora m.in. dzieł apologetycznych, będących od­
powiedzią na inwektywę Przeciw chrześcijanom wspomniane­
go Porfiriusza (232-303) - to oczywiste, że filozofię Plotyna
znał bardzo dobrze (choć pisma jego czytał raczej w zaginio­
nym dzisiaj wydaniu Eustochiusza, a nie Porfiriusza). Autorzy
ci poruszali się zatem w tym samym środowisku intelektual­
nym, doskonale znając i współdzieląc będące w obiegu inte­
lektualnym pojęcia, kategorie, metafory, formuły retoryczne;
uczestnicząc w procesie - być może w ich epoce najważniej­
szym - integracji doktryny chrześcijańskiej z platonizmem.56
Przeciw Celsusowi (Kata Kelsou) Orygenesa, w któ­
rym znajduje się interesujący nas fragment, powstało
w latach 245-248 (czyli na kilka lat zanim Plotyn zaczął
spisywać swoją doktrynę). Jest to niezwykle erudycyjna
polemika z greckim filozofem Kelsusem, który kilkadzie­
siąt lat wcześniej, w dziele Słowo prawdy (Alethes logos),

Masolino da Panicale, Kuszenie, 1426
(Kaplica Brancacci, Florencja)
www.abcgallery.com
Czy w takim razie ginie również „osobnik żeński”, za­
spokoiwszy swój brak formy, czyli brak „osobnika mę­
skiego”? Nie ma podstaw by wątpić, że Arystoteles tak
właśnie uważa.51
Dla obu więc filozofów materia jest ‘nie-bytem’,
‘brakiem’, przeciwstawionym wszelkim ‘formom’. Jed­
nak w tym samym fragmencie (II.4.16), w którym korzystając z Arystotelesowych pojęć - Plotyn mody­
fikuje Platońską koncepcję nie-bytu z Sofisty, teraz
z kolei poprawia Arystotelesa, posługując się obrazem
z Platońskiej Biesiady: w niezgodzie z autorem Fizyki
twierdzi, że materia nigdy się nie zmienia i nigdy nie
ginie. Zawsze pozostaje niespełniona, niezaspokojona,
nigdy nie przestaje być brakiem, ciemnością i absolut­
nym nieokreśleniem. Tego ‘braku’ nie likwiduje nawet
dołączenie do niej ‘formy’. ‘Forma’ (morphe) dla ‘ma­

54

�047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

Wojciech Michera • KOMPLEKS ECHIDNY (BESTIA WIZUALNA)

sób na parę biblijną (Adam-Ewa). Oto grecka Penia
w realiach biblijnego raju okazuje się wężem! Gdzie
podziała się więc Ewa? Można by oczywiście uznać, że
razem z mężczyzną kryje się w ogólnej kategorii „czło­
wiek” (anthropos) - zgodnie jak się wydaje z sugestią
Orygenesa, który pisze kilka zdań dalej: „«Adam»
w języku hebrajskim oznacza człowieka” , oraz: „to, co
Mojżesz mówi o Adamie, odnosi się do natury ludz­
kiej” (IV.40). Jednak wersja Euzebiusza wyklucza taką
interpretację: najpierw pisze on o ‘człowieku’ (anthro­
pos), ale przeciwstawia go ‘kobiecie’ (gyne), następnie
zaś, na określenie biblijnego pierwowzoru Porosa, uży­
wa jednoznacznego pojęcia ‘pierwszy mężczyzna’ (pro­
tos aner). W strukturze tej kobieta zajmuje więc pozy­
cję niejednoznaczną, ambiwalentną, pośrednią - mię­
dzy człowiekiem a wężem; z pewnego punktu widzenia
- bliższą nawet tego drugiego. Sam wąż bowiem - co
trzeba podkreślić - ulega tu radykalnej feminizacji.
Relacja między Adamem i Ewą, w egzegezie Orygenesa i Euzebiusza, to nie jest już typowy, mitologiczny
hieros gamos, o prostej, symetrycznej strukturze, służą­
cej (jak sądzi wielu badaczy) wyrażeniu idei życiodajnej
płodności. Ale owo „nieistnienie” Ewy (czy też - w in­
nym aspekcie - feminizacja węża) nie jest pozbawione
znaczenia; tyle że chodzi o „znaczenie” perwersyjne, po­
żądliwe, opaczne, które ujawnia się jedynie w łudzeniu,
dzięki owej nieprawej gramatyce „zła”, definiowanego
w kosmogonicznych spekulacjach epoki jako niebyt-materia. „Brak” kobiety wydaje się właściwym jej spo­
sobem istnienia - ona jest, ale niewłaściwie, jako „brak”,
czyli Bieda; sama Bieda przywołana jest tu zatem (by
domknąć krąg) pro serpente deceptionem, zamiast wężo­
wego oszustwa. Wąż bowiem, to (podobny w charakte­
rze do lustra) opaczny instrument jej prezentacji, po­
zwalający owo kobiece nieistnienie zobaczyć.

poddał zjadliwej krytyce Biblię i chrześcijan.57 Kelsus
wychodzi z założenia, że to, co nowe (a nowe jest chrze­
ścijaństwo), nie może być prawdziwe: pisze o „odwiecz­
nej nauce” (arkhaios logos), którą zdaje się utożsamiać
z tytułowym „słowem prawdziwym” (zob. C C 1.14).
Orygenes odpowiada podkreślając starożytność narodu
żydowskiego (1.14) i Mojżesza (4.11), oraz wynikające
z tego pierwszeństwo Biblii wobec pism greckich (np.
0 kluczowym dla Platona dualizmie świata idealnego
1 zmysłowego czytamy jego zdaniem już u Mojżesza, zob.
7.31).58 Stwierdza też, że tak jak Kelsus wyśmiewa Bi­
blię, tak też bardzo łatwo można by wyśmiać grecką mi­
tologię, a nawet teksty filozoficzne, jeśli odczytywać je
dosłownie. Lepiej jednak w obu wypadkach starać się
(„jak przystoi filozofom”) wydobywać spod „alegorycznej
zasłony” duchowy sens każdego z tekstów.
Przykładem takiego działania jest także wykpiona
wcześniej przez Kelsusa biblijna opowieść o wężu raj­
skim, którą Orygenes zestawia z alegorią Platońską.
Po streszczeniu zarzutów Kelsusa, przytoczeniu obszer­
nego cytatu z Platona, pisze dalej tak:
Czytelnicy tego fragmentu [...] nie będą się mogli oprzeć podzi­
wowi nad tym, jak [Platon] posługując się mitem potrafił skryć zna­
ne sobie wielkie nauki przed pospólstwem, a jednocześnie odpowied­
nio odkrył je tym, którzy umieją w micie odkryć prawdziwą myśl au­
tora. Przytoczyłem ten mit wymyślony przez Platona albowiem ogród
Zeusa, o którym wspomina, wydaje się odpowiadać rajowi Bożemu,
Bieda (Penia) wężowi (ophis), a Dostatek (Poros), na który Bieda
urządziła zasadzkę, człowiekowi (anthropos) usidlonemu przez węża.59

Bardzo podobną interpretację, ale uzupełnioną
0 pewne szczegóły, znajdujemy w późniejszej o kilka­
dziesiąt lat Preparatio Evangelica Euzebiusza z Cezarei:
Zgodnie z pewnymi niewypowiedzianymi opowieściami (kata ti­

*

nas aporretous logous), Mojżesz donosił, że na początku, gdy stwarza­
ny był świat, istniał pewien raj Boga, i opisał człowieka oszukanego

Sprawa nie jest oczywiście zupełnie prosta. Mimo
ogromnego, wręcz decydującego wpływu (neo)platonizmu na rozwój doktryny chrześcijańskiej, a także istot­
nej zależności Orygenesa i Euzebiusza od Platona
i czerpiącej z niego greckiej filozofii, pojęć używanych
przez obie tradycje nie można mechanicznie utożsa­
miać. Przykładem takiej niezgodności jest właśnie kwe­
stia unde malum?, „skąd wzięło się zło?”, oraz związany
z tym odmienny stosunek do materii. Otóż chrześcijań­
stwo w żaden sposób nie mogło zaakceptować neoplatońskiego utożsamienia jej ze złem. Ponieważ - uważa­
li chrześcijanie - materia nie jest odwieczna, musiała
być stworzona przez Boga,60 nic zaś, co stworzył Bóg,
nie może być złe. Jak pisze jednak Clive Staples Lewis:
„choć chrześcijanie byli logicznie zobowiązani uznać
w materii dobro, nauka ta nie bardzo im smakowała”.61
Pogląd o materii jako przyczynie zła odrzuca więc tak­
że Orygenes, wskazując raczej na decydujące znaczenie

tam przez kobietę (ton anthropon epatesthai dia tes gynaikos) za namo­
wą węża (pros tou opheos). Jawnie te same niemal słowa powtórzył
Platon w swojej alegorii w Biesiadzie: zamiast raju opisał ogród Zeu­
sa; zamiast węża i jego oszustw (apates) - Biedę (Penian) z jej intry­
gą; zamiast pierwszego mężczyzny (protou andros), którego poczęła
jak swego syna Boża mądrość (metis) i opatrzność - Dostatek (Poron), będącego synem Mądrości (Metidos); zamiast mówić: „kiedy
świat (kosmos) został stworzony”, mówi - „gdy narodziła się Afrody­
ta” alegoryzując świat jako piękno (12,11).

Co wynika z tych zestawień? Nie dziwi w nich to,
że narodziny Afrodyty stają się alegorią stworzenia
świata (jako kosmicznego piękna), zaś ogród Zeusa ogrodu rajskiego; można nawet przyjąć utożsamienie
bogini Metis, matki Porosa, z mądrością Bożą. Zaska­
kujące są inne identyfikacje personalne: w interpreta­
cji Orygenesa i Euzebiusza grecka para (ojciec Poros
1 matka Penia) nie przekłada się bowiem w prosty spo-

55

�047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

Wojciech Michera • KOMPLEKS ECHIDNY (BESTIA WIZUALNA)

indywidualnego wyboru (“wolna wola każdego czło­
wieka jest przyczyną jego indywidualnego zła” - C C
IV.66; por. III.42). Zarazem jednak za najistotniejszą
w charakterystyce zła uważa on jego negatywność zło jest bowiem „brakiem dobra” (O zasadach II.9.2).
Należy podkreślić, że formuła ta ma twarde, metafi­
zyczne znaczenie: użyte w niej pojęcie „braku”, czy ra­
czej „pozbawienia” (gr.: steresis; łac. privatio), nadaje
złu charakter „niebytu” ; zwłaszcza, że „dobro” utożsa­
miane jest z Bogiem, czyli „Tym, który jest”.62
Taka teologia zła (mocująca się z fundamentalną
sprzecznością między wszechmocą i dobrocią Boga
Stwórcy z jednej strony, oraz istnieniem grzechu
z drugiej) jest w tradycji chrześcijańskiej konsekwent­
nie podtrzymywana również po Orygenesie. Według
Ojców Kapadockich na przykład, pozostających pod
dużym wpływem Plotyna i Orygenesa, zło jest nieby­
tem (to me on); ale nie tym niebytem, absolutnym,
z którego Bóg stworzył świat: zło wprawdzie nie ma
własnej substancji, jest istnieniem pozbawionym ży­
cia, ale nie można przecież zaprzeczyć - pisze Św. Ba­
zyli w Hexameronie (II.4) - że z pewnością istnieje.63
Dla św. Grzegorza z Nyssy realne istnienie (to ontos
on) jest w sobie dobre, to zaś, co „poza dobrem” - nie
w pełni istnieje. Natura zła polega nie na tym, że jest
czymś, ale na tym, że nie jest dobrem: „Zło i dobro są
przeciwieństwami w taki sam sposób, jak nie-byt jest
odróżniany jako przeciwieństwo bytu” (Homilia
0 Eklezjastesie V, 406). Zło-niebyt jest jak ślepota. Po­
zbawione odrębnej tożsamości przypomina muły, nie
potrafiące spłodzić swoich własnych potomków (De
anima).64 Także Dionizy Areopagita - by wspomnieć
jeszcze tego z greckich teologów-neoplatoników, któ­
ry najsilniej oddziałał na średniowieczny Zachód - pi­
sze, że zło „przybiera nęcące zabarwienie (...) jednak
ono jest tylko ułudą (...) jest niedostatkiem (prywacją), ułomnością, słabością, nieporządkiem, wadą,
ułudą; jest bez piękności, bez życia, bez rozumu, bez
racji, niedoskonałe (...) bezpłodne, bez życia, bezsil­
ne, nieporządne, pełne sprzeczności, niepewności,
ciemności, nie ma substancji i jest niczym z tego, co
istnieje” (O imionach Bożych IV.32).65

1173), słynnego teologa związanego z paryską katedrą
Notre-Dame. W tym popularnym przez całe Średnio­
wiecze kompendium wiedzy biblijnej czytamy:
Ponieważ Lucyfer obawiał się, że mężczyzna może go przejrzeć,
naszedł kobietę, mającą mniej rozsądku i bardziej skłonną do grze­
chu, i zrobił to przez węża; gdyż wąż wówczas wznosił się jak czło­
wiek, poniżyło go bowiem [dopiero] przekleństwo, i aż po nasze cza­
sy, jak podają, fares kroczy uniesiony. Wybrał także jakiś r o d z a j
w ę ż o w y , jak powiada Beda, m a j ą c y t w a r z d z i e w i c y , g d y ż
p o d o b n e ws p i e r a p o d o b n e , i p o b u d z i ł do m ó w i e n i a
j ę z y k j e g o , nic nie rozumiejącego, [mówiąc przezeń] tak jak mó­
wi przez ogarniętych szałem lub opętanych”.66

W następnym stuleciu opinię Comestora powtarza
dominikanin Wincenty z Beauvais (ok. 1190-1264)
oraz dwóch teologów franciszkańskich - Aleksander
z Hales (zm. 1245; działający na uniwersytecie w Pa­
ryżu, łączący w swym nauczaniu filozofię augustyńską
ze zdobywającym wówczas popularność arystotelizmem, a także koncepcjami neoplatoników) oraz jego
najwybitniejszy student (w Paryżu, w latach 1243-45),
św. Bonawentura. Jeszcze później o rajskim wężu z gło­
wą kobiety będą pisać m.in. Hugh de St. Cher, Guido
de Columnis, autorzy utworów Speculum Humanae Salvationis, Piers Plowman.
Trudno zakładać, że bezpośrednią inspiracją dla
Comestora lub Aleksandra z Hales był Orygenes lub
Euzebiusz. Sądzę jednak, że nie jest bez znaczenia po­
tencjał owej (neo)platonizującej gramatyki konceptu­
alnej, odziedziczonej po późnym antyku, a w tym wy­
padku wzmacnianej raczej niż zastępowanej przez hylemorfizm Arystotelesowski, przywrócony w końcu
XII i w XIII w., głównie w środowisku zakonów żebra­
czych, dzięki odkryciu i tłumaczeniom pism Arystote­
lesa, wśród których były też Libri naturales, zawierają­
ce informacje na temat m.in. różnicy seksualnej, em­
briologii, monstrualności, itd.67 Ponadto wśród zja­
wisk, które w środowisku intelektualnym epoki sprzy­
jały wspomnianej „gramatyce”, wypada choćby zasy­
gnalizować jeszcze dwa: „bestiariusze” (jako odmienny
w stosunku do Arystotelesowskiego naturalizmu nurt
literatury na temat potworności, także kobiecej)68
oraz zadziwiająco pogańskie, platonizujące, mitologiczno-filozoficzne dzieło Bernarda Silvestris Cosmographia, z pocz. XII w.69

*
Feminizacja rajskiego węża to zatem szczególna
kwalifikacja zła. Zło zdiagnozowane jako kobiece przy­
ciąga do siebie takie pojęcia, jak: różnica, łudzenie,
pożądanie, pokusa; staje się kuszącym (intelektualnie
1 seksualnie) i zdradliwym „niebytem” słowa i obrazu.

*
Jak się wydaje, postać węża z głową dziewczyny
(używano też określenia dracontopedes, „smokonogi” miał to być gatunek wielkich węży o twarzy dziewicy,
facies virgineas habentes, jak pisze Vincent de Beauva­
is) wpisuje się u wspomnianych autorów w dwa przede
wszystkim zagadnienia teologiczne (a także - z metakrytycznego punktu widzenia - antropologiczne): „ję­
zyka” i „podobieństwa”.

II
Najstarszy średniowieczny ślad rajskiego węża
z głową kobiety, ślad pisany, pojawia się w połowie
XII w., w Historia scholastica Piotra Comestora (zm.

56

�047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

Wojciech Michera • KOMPLEKS ECHIDNY (BESTIA WIZUALNA)

poza praktyczny kontekst realizacji teatralnej. Jej
ślad odnajdujemy jeszcze na przykład w Raju utraco­
nym: John Milton z wyraźnym kłopotem pisze o sza­
tanie (mającym tu, jak wspominałem, postać zwykłe­
go węża), który: „Językiem własnym węża lub też mo­
że / Ów przymusiwszy do wydania głosu / Tak swe
kuszenie podstępne rozpoczął”.72
Ludzka twarz pozwala rozwiązać anatomiczny pro­
blem artykułowanej mowy węża. Pozostaje kwestia,
w j a k im języku wąż przemówił do Ewy. Czy w tym
samym - jedynym zresztą - w którym Adam na co
dzień zwracał się do swojej żony? Trzeba by wtedy
jednak przyjąć, że Adamowa lingua humana dopuszcza
możliwość kłamstwa. Tymczasem język sprzed Upad­
ku - z założenia w sposób doskonały przylegając do
rzeczywistości - nie pozostawiał miejsca dla żadnej
ambiwalencji, niejasności, niedopowiedzenia, dla nę­
cącego ornamentu. Dlatego dramatyczny akt szatań­
skiego kuszenia nie mógł polegać na beznamiętnym
jedynie zakomunikowaniu wywrotowej treści; diabel­
skie verba deceptoria oznaczają p r ze m i a n ę (zepsu­
cie) samego języka: pokusa otwiera w nim przestrzeń
retorycznego suplementu; tworzy emocjonalny roz­
stęp, rozziew, różnicę - między słowem a rzeczą;
szczelinę, w którą niczym wąż wsuwa się kłamstwo
i złudzenie.73
To retoryczne przekształcenie języka - fakt, że sta­
je się on zdradliwie perswazyjny (chciałoby się tu sko­
rzystać z popularnego francuskiego określenia: langue
de vipère) - jest właśnie powodem, że ludzkie organum
mówiącego węża musi być obliczem (a w części i resz­
tą ciała - z włosami, ramionami, piersiami)74 ponętnej
kobiety; obliczem budzącym pożądanie, lecz jednocze­
śnie - pozorującym fałszywie niewinność dziewicy
(vultus virgineus). Jeśli wąż mówił - mowa jego miała
naturę kobiety.75

Łukasz Cranach Starszy, Kuszenie, 1522
www.threemonkeysonline.com

(Słowo)
Zagadnienie pierwsze, dotyczące rajskiej lingwisty­
ki, rozpada się na dwa dopełniające się problemy.
(a) Pierwszym jest domniemana lingua humana,
pierwotny język prarodziców, jakim posługiwać się
miał Adam, wtedy na przykład, gdy opatrywał nazwa­
mi żyjące w raju zwierzęta - język „naturalny” (a nie
sztuczny, konwencjonalny), który zachowując bezpo­
średni związek z rzeczami nie oddala od prawdy - wol­
ny jest od błędu i wszelkiej dwuznaczności. Czy był to
język hebrajski, jak uważał na przykład Izydor z Sewilii (VII w.), podobnie jak kilka wieków później Dante?
Pozostawmy tę kwestię, zaznaczając tylko, że rozważa­
nia na ten temat (przypominające treść Platonowego
Kritiasa) stanowią istotną część refleksji nad kondycją
ludzką, której źródłową formą była właśnie rajska eg­
zystencja prarodziców.70
(b) Drugi z problemów dotyczy komunikacji mię­
dzy szatanem a kobietą. Pytanie brzmi: czy wąż ku­
szący Ewę zwracał się do niej w ludzkim języku? Czy
naprawdę do niej mówił (a nie syczał po swojemu,
znajdując zrozumienie dzięki szczególnej sym-patii ze
strony kobiety)? Jeśli tak, to zagadnienie to rozpatry­
wać należy w trzech aspektach: „anatomicznym”,
„lingwistycznym” i „retorycznym”. Po pierwsze więc,
jak pisał Beda Venerabilis, „węże same z siebie mó­
wić nie mogą”, zatem szatanowi potrzebny był sto­
sowny organ (organum per quod articulatum sonum
emitteret).71 Co ciekawe, John Bonnel (autor wspo­
minanej już pracy z roku 1917) sugerował, że figura
węża z ludzką twarzą spopularyzowała się dzięki śre­
dniowiecznym dramatom liturgicznym, ułatwiała
w nich bowiem aktorski dialog między wężem i Ewą.
Jak widać jednak, niedogodność dotycząca porozu­
mienia między tymi postaciami wykracza zasadniczo

*

(Ciało)
Drugie zagadnienie (jest to w istocie inny aspekt
tego samego zagadnienia, mianowicie - „reprezenta­
cji”) wiąże się z kwestią „podobieństwa”. Przypomnij­
my słowa Piotra Comestora: „Wybrał [Lucyfer] także
jakiś rodzaj wężowy, jak powiada Beda, mający twarz
dziewicy, gdyż p o d o b n e w s p i e r a p o d o b n e ,
i pobudził do mówienia język jego”. Czy za sformuło­
waniem tym kryje się wyłącznie chęć zdefiniowania
i zdegradowania kobiety jako istoty bliskiej szatanowi?
Sprawa jest bez wątpienia bardziej złożona, zwłaszcza
w świetle słów Aleksandra z Hales: „Wąż ów bowiem,
jak mówi Beda, oblicze miał dziewicy, ab y p r z e z
p o d o b n e ł atwiej zwiódł, p o d o b i e ń s t w o
j e s t b o w i e m m a t k ą k ł a m s t w a (similitudo
enim mater est falsitatis).”76 Wypada zapytać, o jakim
podobieństwie jest tu mowa.

57

�047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

Wojciech Michera • KOMPLEKS ECHIDNY (BESTIA WIZUALNA)

Rafael, Grzech pierworodny (fragment), 1518 (Palazzi Pontifici, Watykan)
www.bowdoin.edu
„prowadzi” (referre) w ogóle! Ona „zwodzi” - zawo­
dząc jako „medium”. I o tym przede wszystkim mówi
powtarzane przez wszystkich wspominanych autorów
sformułowanie „podobne wspiera podobne”: oznacza
ono narcystyczne, zwierciadlane zamknięcie w samej
obrazowości, która - zamiast prowadzić ku temu, co
naprawdę istnieje - produkuje kuszącą złudę (powie­
dzielibyśmy dzisiaj - używając spopularyzowanego
przez Baudrillarda łacińskiego słowa - „symulakr”; al­
bo słowa greckiego - „fazma”, które z większą nieco
odpowiedzialnością wprowadził w obieg refleksji nad
obrazem Georges Didi-Huberman80).
Warto może w tym miejscu podkreślić też dwu­
znaczność pojęcia „oblicze”, vultus, używanego konse­
kwentnie na określenie owej charakterystycznej
„ozdoby” zwieńczającej wężowe ciało. Otóż słowem
tym - robili tak Grecy, Rzymianie, a także ludzie Sredniowiecza - określano nie tylko twarz, twarz przed­
stawianą na obrazie, ale i sam przedstawiający ją ob­
raz. Najczęściej chodziło o oblicza/wizerunki Chrystu­
sa i świętych.81 Jednak przedmiotem refleksji moralnej
była też zawsze twarz kobiety: poddawana zabiegom
kosmetycznym, zwiększającym atrakcyjność seksualną
(odpowiednik retorycznej perswazji w domenie języ­
ka), sama stawała się nieprawym „obrazem”, a także
„obrazą” moralności, polegającą na odstąpieniu od re­
alnego piękna danego przez Boga.82 Czy zatem i po­
dwojony virgineus vultus szatana i Ewy nie wpisuje tej
sceny w teologiczną refleksję nad podobieństwem
i obrazem?

Najkrócej rzecz ujmując (problem bowiem zdecy­
dowanie wykracza poza zakres tego artykułu) - z pew­
nością nie chodzi tu o „obraz i podobieństwo” (imago et
similitudo Dei) z księgi Rodzaju 1,26-27, pozwalające
widzieć w człowieku „ikonę” Boga, prawdziwą Jego re­
prezentację. Jest to oczywiście podstawowy argument
wszystkich obrońców świętych obrazów - np. św. Jana
Damasceńskiego - w ich walce z ikonoklastami.77 Kult
obrazów jest możliwy, ponieważ „cześć oddawana obra­
zowi odnosi się do prototypu” (Ad prototypum referre
honorem adorationis) - to zdanie św. Bazylego (De spiritu sancto), przytoczone w VIII w. przez Jana Damasceń­
skiego w De fide orthodoxa, przetłumaczone w XII w.
powraca w tekstach bardzo wielu teologów, najpierw
Alberta Wielkiego, a potem także Aleksandra z Hales
i Bonawentury.78 W teologii średniowiecznej „podo­
bieństwo” jest pojęciem używanym również w opisie re­
lacji między osobami Ojca i Syna w Trójcy Świętej,
czyli między źródłowym „modelem” i jego prawdziwym
„obrazem”. W tym znaczeniu - jak pisał Hilary z Po­
itiers, apologeta z IV w., w tej sprawie główny autory­
tet dla scholastyków - podobieństwo (similitudo) jest
w stosunku do obrazowanej rzeczy „tożsame i nieodróż­
nialne” (unita et indiscreta).79
Obok więc podobieństwa doskonałego, „natural­
nego”, które - jako unitas, indiscretio - nie zależy od ja­
kiejkolwiek konwencji, istnieje inne: zwodzące, wpro­
wadzające w błąd (decipere), nazwane przez Aleksan­
dra mater falsitatis (po łacinie similitudo jest rodzaju
żeńskiego). Nie prowadzi ono (ona) - „beznamiętnie”
(indifferens) - ku prawdzie prototypu. Dokąd prowadzi
zatem? Otóż - i na tym polega jej grzeszność - nie

*

58

�047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

Wojciech Michera • KOMPLEKS ECHIDNY (BESTIA WIZUALNA)

potrzebuje reprezentacji boskości i jej ucieleśnionej
formy. Obraz, o którym mówi księga Rodzaju oczywi­
ście nie jest zły; rzecz jednak w tym, że - na skutek
Upadku - jest on już nieobecny. Celem praktyki du­
chowej, pojmowanej jako poszukiwanie najwyższej
prawdy, powinien być więc ten jedynie prawdziwy „ob­
raz”, jakim jest czysty „umysł” (gr. nous) - uwolniony
od cielesnych obrazów, niepokojów serca (anxietas cordis), oczyszczony z tego wszystkiego, co pisarze ci okre­
ślali jako pogańskie, retoryczne, ozdobne, cielesne,
seksualne, kuszące, reprodukcyjne, reprezentacyjne,
materialne, kobiece - co naprawdę nie istnieje, a istnie­
je jako złudzenie podsuwane przez demona.84
Nie twierdzę oczywiście, że sformułowanie użyte
w Sumie Aleksandra - similitudo mater est falsitatis - na­
wiązuje wprost do późnoantycznych kontrowersji (moż­
na by się posłużyć innym przykładem nieufności wobec
obrazu, choćby tradycją karolińską i Libri carolini); są­
dzę jedynie, że jest ono rozpięte na podobnej struk­
turze logicznej, funkcjonującej także w XII-Xin w.
Strukturze, którą ujawnia na pozór absurdalne pyta­
nie: jeśli mianowicie „podobieństwo jest matką kłam­
stwa”, jakie pojęcie dałoby się w tym kontekście metaforyzować w znaczeniu - „matka prawdy”, mater veritatis? Otóż odpowiedź brzmieć powinna chyba tak:
metafizyczna „prawda” w ogóle nie ma matki! Obywa
się bez niej, bowiem - zgodnie z tą platonizującą logi­
ką - jako „tożsamość” wyłączona jest z wszelkiego pro­
cesu reprezentacji i reprodukcji.85

Rafael, Adam i Ewa (fragment), 1509-1511
(Watykan)
www.artxchangenetwork.com
Dotykamy tu jednej z najważniejszych chyba cech
myśli chrześcijańskiej, polegającej na swoistym napię­
ciu (i dynamicznym współistnieniu) między dwiema
tradycjami, dwiema postawami konceptualnymi wo­
bec obrazu: fundamentalnym ‘ikonizmem’ i równie
fundamentalnym ‘ikonoklazmem’. Tej dwoistości nieredukowalnego dylematu - nie można sprowadzać
do jednej, określonej sytuacji historycznej, tej lub in­
nej obrazoburczej wojny, bez względu na jej teologicz­
ne rozstrzygnięcia (w tym sensie słowa Leonida
Uspienskiego, który pisze: „Z doktrynalnego punktu
widzenia obrazoburstwo jest zjawiskiem złożonym i ja­
ko herezja jeszcze nie do końca poznanym”, uznać
trzeba za, wprawdzie wykazujący poznawczą otwar­
tość, ale jednak głos zwycięskiej partii).83 Ikonoklazm
istotnie przyjmuje wiele postaci; w interesującym nas
tu kontekście najbardziej stosownym jednak przykła­
dem wydają mi się kontrowersje orygenesowskie,
a zwłaszcza ów nurt ikonoklastyczny, naznaczony
przez neoplatonizm, którego apogeum tworzy w IV/V
w. (zatem długo już po śmierci samego Orygenesa)
ascetyczna doktryna takich pisarzy chrześcijańskich,
jak Ewagriusz Pontyjski, Jan Kassjan lub Nil z Ancyry
(któremu zresztą później przypisano autorstwo wielu
pism Ewagriusza, oskarżonego o orygenizm i potępio­
nego przez Kościół).
Otóż charakterystyczne dla tej post-orygenesowskiej myśli jest odrzucenie konieczności „antropomorfizmu” w praktyce duchowej, czyli odrzucenie po­
trzeby wspierania się w modlitwie obrazem i podobień­
stwem (w tym wypadku są to synonimy). Modlitwa nie

*

(Mizogynizm)
Feminizacja węża-kusiciela jest niewątpliwie ja­
skrawym przykładem antyfeminizmu. Wspominał
o nim już w 1917 r. John Bonnel, ale dzięki dokonanej
w ostatnich czasach nowej konceptualizacji płci - ja­
ko kategorii konstruowanej kulturowo (gender) w nowszych pracach ten właśnie aspekt omawianej tu
sceny coraz częściej jest dostrzegany i podkreślany.
Ciekawie, lub po prostu zwyczajnie, robi to Nona Flo­
res (zob. wyżej); niekiedy jednak nowy sposób mówie­
nia o kobiecie nazbyt łatwo pozwala - zresztą nie tyl­
ko w dziedzinie sztuki - zredukować złożoną sytuację
kulturową do prostej konstatacji o charakterze po­
znawczego gadżetu, mianowicie do stwierdzenia, że
w kulturze przejawia się „patriarchat” (“system władzy
dominacji mężczyzn nad kobietami, będący - za po­
średnictwem swoich instytucji społecznych, ekono­
micznych i politycznych [czyli także sztuki - WM] źródłem opresji kobiet”).86
Przykładem takiego interpretacyjnego uproszcze­
nia może być stwierdzenie Chiary Frugoni, która
w tekście poświęconym przedstawieniom kobiety w sztu­
ce średniowiecznej napisała: „Fakt, że wąż otrzymywał
twarz kobiecą, wskazuje że grzech był doświadczany

59

�047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

Wojciech Michera • KOMPLEKS ECHIDNY (BESTIA WIZUALNA)

tłumaczonego zazwyczaj jako „żebro” (łac. costa) z którego miała powstać Ewa - ale oznaczającego rów­
nież „bok” (latus).91 Ta dwuznaczność językowa prze­
kładała się na konceptualną i pozwalała odróżnić męż­
czyznę - jako ‘formę’ (lub ‘umysł’, ‘duszę’) - od po­
wstałej z jego boku (latus) kobiety-materii (Gen.
2.21). Kobiety powstałej w geście bezpośrednio nastę­
pującym - i niejako do niego analogicznym - po lin­
gwistycznym akcie nadania nazwy żywym stworzeniom
w raju (Gen. 2.20). „Stworzenie kobiety jest synoni­
mem stworzenia metafory” - pisze R. Howard Bloch;
a także: „Perwersyjność Ewy jest ‘boczna’: jako ta, któ­
ra wyszła z boku Adama, z jego latus, zachowuje ona
status translacji, translatio, transferu, metafory, tro­
pu.”92 „Niebezpieczeństwo jakie stwarza kobieta,
zgodnie z tym odczytaniem zjawiska mizogynii, jest
niebezpieczeństwem samej literatury”.
Ontologiczny jej status przypomina więc status
‘słów’ bądź ‘obrazów’, zaś w sferze poznawczej (zgodnie
z tezą sformułowana jeszcze przez Filona z Aleksandrii)
przypomina zmysły, stając się synonimem iluzji. Kobie­
ta, jako kopia mężczyzny, jest j e g o zdolnością tworze­
nia reprezentacji, w słowie i w obrazie. Jak zauważa
Bloch, z tej konstrukcji konceptualnej wynika paradoks
dyskursu mizogynistycznego: (1) kobieta jest sztucznie,
fałszywie wytworzonym kuszącym pięknem - ciała i sło­
wa; (2) kobieta jest synonimem zmysłów. Zatem - po­
żądliwe spojrzenie mężczyzny na kuszące piękno kobie­
ty jest w istocie spojrzeniem „kobiecym”. Nie ma czegoś
takiego, jak „męskie” spojrzenie i pożądliwość.
Ta paradoksalna konstatacja pozostaje w ciekawej
zgodności (o czym Bloch nie wspomina) ze stwierdze­
niem Jacquesa Lacana, że kobieta „jest symptomem
mężczyzny”, ergo - „nie istnieje”. Teza ta - uchodząca
za skrajnie antyfeministyczną - wymagałaby oczywiście
subtelniejszego przedstawienia, powiedzmy więc tylko,
że - według Lacana - kobieta, jako symptom mężczy­
zny, nie istnieje poza relacją z nim; co nie znaczy, że jest
jedynie biernym elementem, przeciwstawionym mę­
skiej aktywności. Przeciwnie - to ona właśnie jest samą
tą aktywnością; mężczyzna istnieje więc wyłącznie po­
przez tę eksternalizację, w symptomie. Jak pisze Slavoj
Zizek, „mężczyzna dosłownie ex-zystuje: jego całe ist­
nienie leży „na zewnątrz”, w kobiecie”.93
Kobiecość zatem jest w Średniowieczu znakiem rela­
cji zmysłowej, grzesznej mediatyzacji - mediatyzacji, któ­
ra jest grzeszna ze swej istoty. W tej sytuacji mizogynizm
jawi się jako pragnienie, dążenie do osiągnięcia poznania
idealnego, bez-grzesznego, bez-pośredniego - również
metaforyzowanego jako kobiecość, ale idealizowana
w postaci stanu dziewiczego. Zagadnienie zaś dziewiczo­
ści, a przede wszystkim jej kresu, przywraca w pismach
egzegetów problem okoliczności życia i pożycia prarodziców w raju, problem upadku i pochodzenia zła. 94

Marc Chagall, Adam i Ewa, 1960
www.bwa.olsztyn.pl

i przedstawiany z czysto męskiego punktu widzenia.”87
O bezradności interpretacyjnej włoskiej badaczki, wy­
nikającej z uproszczonego rozumienia mizogynizmu,
świadczą jej słowa (nawet jeśli, a nawet tym bardziej,
że ironiczne): „Jest tu jednak pewna niekonsekwen­
cja: czyż dla Ewy nie byłaby bardziej pociągająca twarz
jakiegoś młodego mężczyzny niż młodej dziewczyny?”.
Jakkolwiek słusznie przywołany tu zostaje kontekst
erotycznego pożądania, to wręcz niestosowna jest pró­
ba jego psychologicznej racjonalizacji. Niewiele zrozu­
miemy z interesującej nas sceny, jeśli mizogynizm
traktować będziemy wyłącznie, czy nawet przede
wszystkim jako postawę psychologiczną - męską nie­
chęć do kobiet, irracjonalną, niezrozumiałą i odrażają­
cą88 - a nie jedną z fundamentalnych kategorii kultu­
ry, uwikłaną w najróżniejsze dyskursy danej epoki
(medyczny, teologiczny, astrologiczny, etyczny, poli­
tyczny, prawny, literacki, itd.). Jest to zjawisko wykra­
czające poza postawę społeczną mężczyzn, bowiem
uczestniczą w nim także kobiety.89
*
Średniowieczni komentatorzy księgi Rodzaju
utrzymywali, że pełne istnienie przysługuje jedynie
mężczyźnie, kobieta zaś jest wobec niego wtórna, sta­
nowiąc niejako „suplement”.90 Pogląd ten ujawniają
na przykład rozważania dotyczące dwuznaczności he­
brajskiego słowa zela (a także starofrancuskiego: cote),

60

�047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

Wojciech Michera • KOMPLEKS ECHIDNY (BESTIA WIZUALNA)

Reprezentacja Grzechu Pierworodnego - w wa­
riancie ze sfeminizowanym wężem - pokazuje ów
grzech jako „grzech reprezentacji”: malarstwo (tak jak
i literatura) nie było potrzebne/możliwe przed upad­
kiem, bez kobiety. Dyskurs ten - zarówno w wersji pi­
sanej jak i malowanej - jest paradoksalny: chodzi
przecież o grzech, bez którego nie byłoby możliwe na­
malowanie nawet obrazu o Grzechu Pierworodnym.
Jest to tragiczny, choć nieunikniony, a nawet, jak są­
dzę, fundamentalny aspekt tego upadłego świata.95

11

12

13
14

Przypisy
1

Giorgio Vasari, Żywoty najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i ar­
chitektów, przeł. Karol Estreicher, Warszawa 1990, s. 467
2 Cf. Ann Torday Gulden, Temptation in Paradise Lost Is Art „ni­
ce”? Art and Artifice at the Outset of Temptation in Paradise Lost,
„Milton Quarterly” 34.1/2000, s. 17-24. Zob. też Roland Mu­
shat Frye, Milton’s Imagery and the Visual Arts: Iconographic Tra­
dition in the Epic Poems, Princeton 1978.
3 W tłumaczeniu Słomczyńskiego: „postać węża zwykłego przy­
brawszy” (9.525).
4 John K. Bonnell, The Serpent with a Human Head in art and in
Mystery Play, „American Journal of Archaeology, 21.3/1917, s.
255-291. John M. Steadman, „Sin” and the Serpent of Genesis
3 „Paradise Lost”, II 650-53, „Modern Philology”, 54, 4/1957, s.
217-220. John B. Friedman, Eurydice, Heurodis, and the Noon­
-Day Demon, „Speculum” 41.1/1966, s. 25. Zob. też tego same­
go autora: Antichrist and the Iconography of Dante’s Geryon, „Jo­
urnal of the Warburg and Courtauld Institutes”, 35/1972, s 115
(Friedman sugeruje - przy okazji niejako, omawiając inne za­
gadnienie - że postać węża rajskiego z ludzką głową pojawiła się
w tekstach egzegetycznych pod wpływem komentarzy rabinicznych). Henry Ansgar Kelly, The Metamorphoses of the Eden Ser­
pent During the Middle Ages and Renaissance, „Viator” 2 (1971),
s 301-28. Nie udało mi się niestety dotrzeć do starszej literatu­
ry: Hugo Schmerber, Die Schlange des Paradies, Strassburg
1905; Alice Kemp-Welch, The Woman-headed Serpent in Art,
„The Nineteenth Century and After” 52 /1902, 983-91.
5 Nona C. Flores, „Effigies amicitiae... veritas inimicitiae”: Antifemi­
nism in the Iconography of the Woman-headed Serpent in Medieval
and Renaissance Art and Literature, w: N. Flores (red.), Animals
in the Middle Ages: A Book of Essays, New York 1996, s. 167-195
6 Ibid. s. 169
7 Zob. też Apollodoros, Bibl. 2,4. Fragment Theogonii poświęcony
Echidnie należy do części określanej jako ‘katalog potworów’
(270-336). Monstra tam opisane reprezentują chaotyczny aspekt
formującego się świata, który wymaga zdecydowanej, porządku­
jącej interwencji Zeusa. Zob. Jenny Strauss Clay, The generation
of monsters in Hesiod, „Classical Philology” 88/1993, s. 105-116
8 Jednym z przykładów jest nazwanie Klitajmestry przez Orestesa
„straszną żmiją”, deine ekhidne, w Ofiarnicach Ajschylosa, 241.
Przykładem pozornie naturalistycznego opisu jest De dipsadibus
Lukiana (zob. dalej, przyp. 14); ale także scena z Dz. Ap. 28, 1-8.
9 Fragm. orf. 58; cyt. przez Atenagorasa, Apologia 20.
10 Monica Visintin pisze: L ’Echidna de Esiodo non è una seduttrice
(s. 209). Za znak kuszenia uznać można jedynie konwencjonal­
ne określenie „dziewczyna o skrzących się oczach” - wzrok bo­
wiem w kulturze greckiej był podstawowym nośnikiem kobiecej
pokusy erotycznej (Di Echidna, e di altre femmine anguiformi,
„Metis” 12, 1997, s. 205-221, cyt. s. 209). Zob. też Françoise
Frontisi-Ducroux, Oko, wzrok, spojrzenie — kilka greckich wy­

15

16
17

18

61

obrażeń, „Konteksty” 3/2005, s. 5-11; Mauro Menichetti, Lu­
stro, odbicie i świat Dionizosa, „Konteksty” 3/2005, s. 12-21
N a temat wyprawy Heraklesa, zob. Colette Jourdain-Annequin, Héraclès aux portes du soir. Mythe et histoire, Paris 1989. Po­
stać trójgłowego, wężowego Geryona powraca - za pośrednic­
twem Wergiliusza - w ikonografii średniowiecznej jako Anti­
christus mysticus - zob. Friedman, Antichrist... dz. cyt. (przyp. 4).
Herodot, Dzieje, IV, 9 (przeł. Seweryn Hammer). W ten sposób
Scytowie - dla Greków wzorcowy przykład „obcych” - zostają nie­
jako utożsamieni z monstrualnym potomstwem Echidny Hezjoda.
Zob. np. Guitty Azarpay Laws, A Herodotean Echo in Pompeian
Art?, „American Journal of Archaeology” 65,1/1961, s. 31-35
N a temat „Echidny” Herodota u Diodora i Diona, zob. Monica
Visintin, dz. cyt. Nawiązująca do Herodota 5. mowa Diona od­
nosi się do tzw. „Mitu libijskiego”, stanowiąc z kolei (obok
rzymskiego Lukana, Pharsalia 9) ważne źródło dla Lukiana, pi­
szącego w De dipsadibus o wężach pustyni libijskiej (zob. Lukian,
Dialogi, T. III, tł. W. Mayda, Wrocław 1966, s. 304-306).
Wśród nich na uwagę zasługuje zwłaszcza wąż dipsas, którego
ukąszenie wywołuje śmierć z rozpalenia i pragnienia. Rzeczow­
nik dipsa, „pragnienie”, a zwłaszcza czasownik dipsao, ma w ję­
zyku greckim znaczenie także przenośne. O tym, że ‘pragnienie’
wywoływała także żmija-echidna, świadczy zwrot, który pojawia
się w Antologii palatyńskiej VII, 172: dipsas echidna. U Lukiana
postać niebezpiecznej, hybrydycznej kobiety pojawia się też
w Prawdziwej historii (zob. Lukian, Dialogi, T. I, tł. K. Bogucki,
Wrocław 1960, s. 8-38). Zob. też A. Georgiadou i D. Larmour,
Lucians Vine-women (VH 1,6-9) and Dio’s Libyan Women
(Orat. 5): Variations on Theme, „Mnemosyne”, 1, 2/1997, s.
205-09; Matthew Leigh, Lucan and the Libyan Tale, „The Jour­
nal of Roman Studies” 90/2000, s. 95-109. W tym kontekście
historycznym (mian. drugiej sofistyki) warto wspomnieć o fantomatycznym potworze-żmii, przyjmującej postać rozerotyzowanej kobiety, łudzącej mężczyzn i czyhającej na ich ciała, o któ­
rej pisze Filostrat w Żywocie Apoloniosa z Tyany (IV.25). Z ko­
nieczności wątek ten - podobnie jak całą tematykę legendar­
nych potworów o kobieco-wężowych kształtach, np. Meluzyny
- pozostawiam tu bez rozwinięcia.
Tytuł grecki: Katapason haireseon elenchos; dzieło powstałe mię­
dzy rokiem 222 a 235. Sam Hipolit to postać w istocie wielce
enigmatyczna (był jeden czy kilku?); zob. J. A. Cerrato, Hippolytus between East and West. The Commentaries and the Prove­
nance of the Corpus. Oxford 2002. Zob. też Henryk Pietras, Po­
śmiertna kariera św. Hipolita, „Vox Patrum” 17/1997, z. 32-33, s.
61-75; Berthold Altaner, Patrologia. Życie, pisma i nauka Ojców
Kościoła, przeł. P. Pachciarek, Warszawa 1990, s. 248-254.
Justyna gnostyka nie należy oczywiście mylić z św. Justynem Mę­
czennikiem, platonizującym pisarzem chrześcijańskim z II w..
Jean-François Pradeau, L ’imitation du principe. Plotin et la parti­
cipation, Paris 2003, s. 19
Brian Stock, Reading, Ethics, and the Literary Imagination, „New
Literary History”, 34/2003, s. 1-17. Zob. też Garth Fowden,
The Pagan Holy Man in Late Antique Society, „Journal of Helle­
nic Studies” 102/1982, s. 33-59
Dla przykładu, Plotyn potępia gnostyków (Enneada II.9), ale jak
pisze Joseph Katz:...it is amazing that almost all of the ideas that
Plotinus finds objectionable in the Gnostics have been asserted by
himself too in one form or another. The polemic against the Gno­
stics, consequently, turns out to reveal a vital tension in Plotinus’ own
system, rather than a mere external differentiation of his doctrines
from others. (Plotinus and the Gnostics, „Journal of the History of
Ideas” 15,2/1954, s. 289). Literatura jest ogromna. Z nowszych
prac, zob. np.: Ruth Majercik, The Existence-Life-Intellect Triad
in Gnosticism and Neoplatonism, „Classical Quarterly” 42,2/1992,
s. 475-488 [wzajemny wpływ gnostycyzmu i neoplatonizmu

�047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

Wojciech Michera • KOMPLEKS ECHIDNY (BESTIA WIZUALNA)

19

20

21
22
23
24

25

26

27

28

29

post-plotyńskiego]; Henri Crouzel, Origène et Plotin. Compara­
isons doctrinales, Paris 1992; Paul Aubin, Plotin et le christiani­
sme: triade plotinienne et Trinité chrétienne, Paris 1992. G. Quispel, Origen and the Valentinian Gnosis, „Vigiliae Christianae”
28, 1/1974, s. 29-42. Bentley Layton, The Significance of Basilides in Ancient Christian Thought, „Representations” 28/1989, s.
135-151. Birger A. Pearson, Early Christianity and Gnosticism
in the History of Religion, „Studia Theologica” 55/2001,
s. 81-106
Robert M. Grant, Gnosis Revisited, „Church History”, 23,1/1954,
s. 36-45. Chodzi o Ferekydesa z Syros, żyjącego w VI w. pisarza
orfickiego, autora dzieła teologicznego, z którego zachował się
tylko początkowy fragment oraz wzmianki u późniejszych auto­
rów. Próba rekonstrukcji: M. West, Three Presocratic Cosmolo­
gies, „Classical Quarterly” 13,2/1963, s. 154-76 (Ferekydes: s.
157-72). Zob. też. G. S. Kirk, J. E. Raven, M. Schofield, Filozo­
fia przedsokratejska, przeł. Jacek Lang, Warszawa Poznań 1999, s.
64-83. Krytyka poglądu Granta: R. van der Broek, The Shape od
Edem According to Justin the Gnostic, „Vigiliae Christianae”
27/1973, s. 35-45. Zob. też Michael Allen Williams, Rethinking
‘Gnosticism’: Argument for Dismantling a Dubious Category, Prin­
ceton 1996 (rozdz. 1). Wpływ na Justyna mogły mieć też wspo­
mniane wcześniej orfickie spekulacje kosmogoniczne.
Robert M. Grant uważa, że przywołanie sceny z Herodota jest
raczej erudycyjnym popisem samego Hipolita i nie pochodzi
z oryginalnego dzieła Justyna (dz. cyt. s. 37). Zdaniem jednak
Buckleya: Hyppolytos’s own voice does not seriously disturb the ac­
count ((Transcendence and Sexuality in „The Book Baruch", „Hi­
story of Religions”, 24,4/1985, s. 328). Oprócz Herodota, któ­
rego wskazuje sam Hipolit, rozważane są inne możliwe źródła
tej szczególnej wizualizacji Edem: Ernst Haenchen podkreśla
wątek astrologiczny (Hipolit w 5,13.8 pisze o dwucielesnych, di­
soma, znakach zodiaku, wymieniając wśród nich, co oczywiste,
Bliźnięta, Strzelca i Ryby, ale także - Pannę); R. van der Broek
(dz. cyt.; za nim też przytaczam pogląd Haenchena) sugeruje
(moim zdaniem, mało przekonująco), że inspiracją Justyna była
popularna w Egipcie hellenistycznym Isis-Thermoutis. Dla po­
ruszanej tu sprawy kwestia ta ma w istocie drugorzędne znacze­
nie: zupełnie wystarczającą okolicznością jest pojawienie się
Echidny w opisie Hipolita.
Cf. Jarun Jacobsen Buckley, dz. cyt.
Por. G. C. Stead, The Valentinian Myth of Sophia, „Journal of
Theological Studies”, 20,1/1969, s. 96
Zob. przyp. 15.
Zob. np. Denise Fourgous, Les Dryopes: peuple sauvage ou divin?,
„Metis” 4, n. 1, 1989, s. 5-32. Zob. także W. Michera, Śmierć
Jasia i Małgosi, „Konteksty” nr 3-4, 1994, s. 85-89
N a temat pojęcia chaosu w filozofii starożytnej i w średniowiecz­
nej, zob. Hélène Merle, „Sic dissolutum est Chaos" Monographie
sur le mythe et la notion de Chaos, héritage de l’Antiquité au Moy­
en Age, dans L ’art des confins. Mélanges offerts à Maurice de Gandillac, A. Cazenave et J.-F. Lyotard (red.), Paris 1985, 365-386.
Zob. Luc Brisson, A quelles condotions peut-on parler de „matière"
dans le ‘Timée’ de Platon?, „Revue de Métaphysique et de Mora­
le” 1/2003, s. 5
For the identification of t lą with the cwpa, there is no basis in the
Timaeus —pisze John Sallis, Chorology. On Beginning in Plato’s
‘Timaeus’, Bloomington and Indianapolis, 1999, s. 152
W Fizyce (209b) krytykuje Platona za domniemane utożsamie­
nie materii (hyle) z miejscem (khora). Zob. też O powstawaniu
i niszczeniu, 329a. Por. M. L. Gill, Aristotle on substance. The Pa­
radox of Unity, Princeton 1989, s. 26-31
Plutarch, O tworzeniu duszy w Timaiosie (1024c): „Materią (hy­
le) jest to, co on (Platon) nazywa khora". Zob. na ten temat Sallis, s. 151-154

30

31

32

33
34

35

Dotyczy to oczywiście nie tylko doktryn gnostyckich, ale i chrze­
ścijańskich komentarzy do 1. rozdz. księgi Rodzaju, noszących za­
zwyczaj nazwę Hexameron. Zachodnim przykładem jest Hexameron św. Ambrożego, którego pierwsze zdanie jest zresztą streszcze­
niem kosmologii Platona (zob. J.C.M. van Winden OFM, St. Am­
brose’s Interpretation of the Concept of Matter, „Vigiliae Christia­
nae” 16, 3-4/1962, s. 205-15), na Wschodzie zaś - św. Bazylego
(zob. John F. Callahan, Greek Philosophy and the Cappadocian Co­
smology, „Dumbarton Oaks Papers”, 12/1958, s. 29-57). Dyskurs
filozoficzny przenikał też do teorii literatury i retoryki, opisującej
język w terminach i metaforach wyrażających podobną konstruk­
cję konceptualną. Termin ‘silva/hyle’ miał więc w Rzymie wyspe­
cjalizowane znaczenie w sferze literackiej - jako „temat-materia”,
opracowywany następnie przez autora. Zob. David Petrain, Hylas
and Silva: Etymological Wordplay in Propertius 1.20, „Harvard Stu­
dies in Classical Philology” 100/2000, s. 412
W micie walentyniańskim jednak (który przedstawia Hipolit
w VI księdze Ref.) Mądrość (Sophia) - będąca ostatnią emanacją Nous - określona jest jako „stwórca materii” (demiourgos ...
tes hyles, VI, 32,9), co zdaje się poświadczać obecność koncep­
cji stworzenia materii na kilkadziesiąt lat przed Plotynem.
Zwraca na to uwagę Denis O ’Brien, Théodicée plotinienne, théod­
icée gnostique, Leiden 1993, s. 21
Zob. John M. Rist, Monism: Plotinus and Some Predecessors,
„Harvard Studies in Classical Philology”, 69/1965, s. 329-44.
Zob. też Pradeau, dz. cyt. 135-8
Wszystkie cytaty z Plotyna podaję w tłumaczeniu Adama Krokiewicza, niekiedy je nieco zmieniając.
Czy materia stanowi integralną część tej kosmogonicznej „pro­
cesji”, wyznaczając jej kres? Czy zatem zrodziła ją Psyche, w niej
ostatecznie wyczerpując siłę twórczą? Czy też materia wcale nie
została stworzona, bo istniała już wcześniej (tym zaś, co stworzy­
ła Psyche, jest „ciało”, skutek przyjęcia przez materię formy)?
Toczy się oto spór wśród znawców Plotyna, w którym bardziej
przekonujące wydają się argumenty, jakie przedstawił Denis
O ’Brien, zwolennik „emanacji integralnej” (zwolennikiem po­
glądu przeciwnego są np. H.-R. Schwyzer i J.-M. Narbonne).
Zob. D. O ’Brien, Plotinus on the Origin of Matter. An exercise in
interpretation of the Enneads, Bibliopolos 1991; tenże, Théodicée
plotinienne..., wyd. cyt.
„Materia jest niecielesna, ponieważ ciało jest od niej późniejsze
i złożone i ponieważ ciało sprawia właśnie ona razem z innym

składnikiem” (II.6.7).
Zob. Pradeau, dz. cyt.; John Dillon, Plotinus at Work on Plato­
nism, „Greece &amp; Rome” 34,2/1992, s. 189-204.
37 N a temat tego fragmentu Parmenidesa (i błędnych jego tłuma­
czeń), zob Denis O ’Brien, Théories de la proposition dans ‘Sophi­
ste’ de Platon, w: Théories de la phrase et de la proposition de Pla­
ton à Averroès, Ph. Büttgen, S. Dieblet i M. Rashed (red.), Pa­
ryż 1999, s. 21-41 (Parmenides: s. 21-26).
38 Cf. Jean-François Mattéi, L ’Etranger et le Simulacre, Paryż 1983;
tenże, L ’ordre du monde, Paryż 1989; zob. też: Edward N. Lee,
Plato on Negation and Not-Being in the Sophist, „Philosophical
Review” 81,3/1972; Richard C. Marback, Rethinking Plato’s Le­
gacy: Neoplatonic Readings of Plato’s ‘Sophist’, „Rhetoric Review”
36

39

40

13,1/1994.
„Bo jak się trzeba wyrazić, żeby przyznać istnienie fałszywym
zdaniom albo fałszywym sądom i nie popaść w tym wyrażeniu
w sprzeczność?”, Sof. 236e, tłum. W. Witwicki.
Streszczam tu - i dalej - argumenty Denisa O ’Briena (La ma­
tière chez Plotin: son origine, sa nature, „Phronesis” 44-1/1999, s.
45-71). Na temat 5 ontologicznych klas wyróżnionych w Sofi­
ście (byt, spoczynek, ruch, identyczne, różne), zob. Jean­
-François Mattéi, L ’ordre du monde (rozdz. I: La symphonie de
l’être), s. 25-47

62

�047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

Wojciech Michera • KOMPLEKS ECHIDNY (BESTIA WIZUALNA)

41

42

43
44
45

46

47

48
49
50

51

Pojęcie neantyki (lub neantologii) pojawia się w Cyberiadzie
Stanisława Lema (Wyprawa trzecia, czyli smoki prawdopodobień­
stwa), i to w zaskakującym powiązaniu z postacią Echidny. Nie­
zwykła ta koincydencja zasługuje jednak na osobny komentarz
(zob. O weterologii Stanisława Lema, w przygotowaniu). Na te­
mat Platońskiej koncepcji obrazu, zob.: Gilles Deleuze, Logique
du sens, Paris 1969 (rozdz. Simulacre et philosophie antique,
292-324; tłum. pol.: Platon i pozór, przeł. K. Matuszewski,
„Principia” 1988, s. 59-74); Jean-Pierre Vernant, Figuration et
image, „Métis” 5/1990; Monique Canto, Acts of Fake: The Icon
in Platonic Thought, „Representation” 10/1985; M.L. Desclos,
Idoles, icônes et phantasmes dans les dialogues de Platon, „Revue
de Métaphysique et de Morale” 3/2000, s. 301-327
Krokiewicz tłumaczy spermatikoi logoi jako „wątki rozumne”
(pojęcie zaadaptowane z doktryny stoickiej w znaczeniu form
kształtujących w materii indywidualne ciała, ale przekształcone
zgodnie z nauką Arystotelesa - zob. A. Krokiewicz, Wstęp, w:
Plotyn, Enneady, Warszawa 2000, s. 60, przyp. 21); w przekła­
dzie francuskim Narbonne’a mamy: des raisons; Denis O ’Brien,
na którego wywodzie konsekwentnie się tu opieram, dokonuje
pewnej redukcji, pisząc w tym miejscu po prostu: les formes.
O ’Brien, s. 60
Relację idea-materia Arystoteles porównuje też do zapłodnienia sa­
micy przez samca - w ramach krytyki poglądu Platona, Met. 988a.
Frédéric Fauquier, La matière comme miroir: pertinence et limites
d’une image selon Plotin et Proclus, „Revue de Métaphysique et
de Morale” 1/2003, s. 70
Tamże, s. 71. N a temat obrazu wizualnego i portretu u Plotyna,
zob.: M. J. Edwards, A Portrait of Plotinus, „Classical Quarterly”
43, 2/1993, s. 480-490; Raoul Mortley, Visage et image chez Plo­
tin, w: La connaissance de soi. Études sur le traité 49 de Plotin,
(ed.) Monique Dixsaut, Paris 2002, p. 157-170; Marback, dz.
cyt. (epistrophe: s. 37-38).
Jak się wydaje, za pomocą podobnej „a-logiki” Lacan definiuje,
wzbudzający pożądanie, objet petit ‘a ’. Jak pisze Slavoj Zizek:
„Obiekt ‘a’ zawsze, z definicji, jest postrzegany w sposób znie­
kształcony, ponieważ poza tym zniekształceniem, ‘sam w sobie’
nie istnieje, jako że jest tylko i wyłącznie ucieleśnieniem, mate­
rializacją samego zniekształcenia” (Patrząc z ukosa, Warszawa
2003, tłum J. Margański, s. 27). N a temat Objet petit ‘a ’ pisze
w tym numerze „Kontekstów” Jaś Elsner. Z innej perspektywy
(“różni”) o „nieprawej” logice (logosie) khory Platońskiej pisze
Jacques Derrida, Xwpa / Chora, tłum. Maria Gołębiewska,
Warszawa 1999, zob. zwł. s. 34. Zob. też John Sallis, dz. cyt.
Zob. Fauquier, dz. cyt., s. 79
Zob. Mortley, dz. cyt., s. 167-170
Plutarch, O Izydzie i Ozyrysie, 57d-e, przeł. Anna Pawlaczyk,
Poznań 2003, s. 71. Zob. też Daniel Richter, Plutarch on Isis and
Osiris: Text, Cult, and Cultural Appropriation, „Transactions of
the American Philological Association” 131/2001, s. 191-216
Przypuszczenie, że zaspokojona kobieta „ginie”, wydaje się
w pierwszej chwili zupełnie absurdalne. Tymczasem „nie-istnienie” kobiety nie jest wcale w pismach Arystotelesa czymś
wyjątkowym. Jako ta, która właściwie nie istnieje (nie istnieje
właściwie, lub też: istnieje nie-właściwie) jest istotnym ele­
mentem zarówno jego dyskursu społecznego (Polityka, ks. I),
jak i biologicznego (O rodzeniu się zwierząt, ks. IV). W pierw­
szym wypadku: osobna tożsamość kobiety (możliwość odróż­
nienia jej od niewolników bądź zwierząt) jest całkowicie zależ­
na od formującej mocy porządku obywatelskiego (zob. Micha­
el Davis, Cannibalism and Nature, „Metis” IV:1/1989, s. 33­
50). W drugim zaś: samo przyjście na świat kobiety zamiast
mężczyzny jest wedle Arystotelesa szczególnym przejawem „po­
tworności” w procesie reprodukcyjnym (którego kobieta jest
wszakże nieusuwalnym elementem), potworności definiowanej

52
53

54
55

56

57

58

59
60

61

63

tu jako logiczna „niekategorialność”, brak zgodności z pierwo­
wzorem - ojcem/formą, będącej efektem słabości formującej si­
ły męskiego nasienia (utożsamianego z formą). Arystoteles
zmaga się tu w istocie z następującą sprzecznością: (1) hyle-morficzny dualizm charakteryzuje wszystkie byty, bez względu
na płeć; (2) dualizm „materia-forma” odpowiada dualizmowi
płci (zasada męska = forma, zasada żeńska = materia jako
substrat formy). Zob. Françoise Collin, Evelyne Pisier, Eleni
Varikas, Les femmes de Platon à Derrida. Anthologie critique, Pa­
ris 2000 (wprowadzenie do tekstów Arystotelesa). Ogólne
wprowadzenie: Giulia Sissa, Philosophies du genre. Platon, Ari­
stote et la différence des sexes, w: Pauline Schmitt Pantel (ed.),
Histoire des femmes en Occident (I: L ’Antiquité), Paris 1991, s.
65-99. Pomijam tu wiążący się z tym zagadnieniem topos, ma­
jący sporą literaturę, który można zatytułować: „Wyobraźnia
macierzyńska a monstrualność”.
Krokiewicz tłumaczy tu penia jako „nędza”, co zaciera dość jaw­
ną aluzję do imienia Platońskiej Biedy.
Zob. Marback, dz. cyt.; Teresa Chevrolet, LEros de Diotime
comme mythe intertextuel: lectures néo-platoniciennes d’un passage
du ‘Banquet’, „Bibliothèque d’Humanisme et Renaissance”,
51,2/1989, s. 311-330
Porfiriusz, O życiu Plotyna i układzie jego ksiąg, 3, cf. 14.
„Porfirios [...] oszczerstwa miotał na egzegetów, a zwłaszcza na
Origenesa. Powiada, że go znał w jego latach mlodzieńczych
(...). Raz oskarża Origenesa, że jest chrześcijaninem, gdzie in­
dziej znowu opisuje jego powodzenie w naukach filozoficznych”
(Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, przeł. A. Lisiecki, Po­
znań 1924, s. 272). Zob. Henri Crouzel, Origène et Plotin. Com­
paraisons doctrinales, Paryż 1992. Crouzel omawia też (s. 10 i n.)
kwestię tożsamości Orygenesa u Porfiriusza, omawiając różne
stanowiska i literaturę zagadnienia.
Zagadnienie wpływu platonizmu na doktrynę chrześcijańską
przedstawia C. J. De Vogel, Platonism and Christanity: A Mere
Antagonism or a Profound Common Ground?, „Vigiliae Christianae” 39, 1/1985, s. 1-62. Zob też Paul Kalligas, Traces of Longi­
nus Library in Eusebius Praeparatio Evangelica, „Classical Q u­
arterly” 51.2/2001, pp. 584-598
Zob. Louis H. Feldman, Origen’s „Contra Celsum” and Josephus’
„Contra Apionem”: The Issue of Jewish Origins, „Vigiliae Christianae” 44, 2/1990, s. 105-135
Pogląd, że źródłem filozofii greckiej były pisma hebrajskie, wy­
rażał już Filon Aleksandryjski. Jednym z pierwszych podzielają­
cych to przekonanie chrześcijan jest w II w. Justyn Męczennik
(Apol. I.59-60). Wielu pisarzy chrześcijańskich - Klemens, Eu­
zebiusz, Teodoret - powtarzało też chętnie słowa Numeniosa
(filozofa okresu średniego platonizmu): „Kim jest właściwie Pla­
ton, jak nie Mojżeszem, który przemawia po attycku” (Klemens
Aleksandryjski, Kobierce, I.XXII.150, tłum. J. Niemirska-Pliszczyńska). Sam Orygenes podziela ten pogląd, choć wypowiada
się z pewną powściągliwością (zob. CC. IV.39). Św. Augustyn
w Państwie Bożym (VIII, rozdz. 9) przedstawia opinię nieco bar­
dziej zniuansowaną historycznie. Ale jeszcze w XII w. Piotr Comestor oskarżał Platona o zafałszowanie Pisma (hunc locum ma­
le intellixi Plato...; 1057A), tradycyjnie wierząc (zgodnie z Orygenesem, wbrew opinii Augustyna), że filozof zapoznał się księ­
gami Mojżeszowymi podczas pobytu w Egipcie.
Orygenes, Przeciw Celsusowi, 4.39, tł. Stanisław Kalinkowski,
Warszawa 1986, s. 210
Pogańską koncepcję kosmogoniczną, wyprowadzającą świat
z chaosu-materii, krytykuje np. Laktancjusz (Divinae Institutio­
n s ) , św. Ambroży (Hexameron I,1), a także św. Augustyn (np.
w De Genesi ad litteram I, 2-3).
C. S. Lewis, Odrzucony obraz, przeł. W. Ostrowski, Kraków
1995, s. 58

�047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

Wojciech Michera • KOMPLEKS ECHIDNY (BESTIA WIZUALNA)

62

63
64
65

66

67

68

69

70

71

72

Zob. Crouzel, dz. cyt., s. 436 n., por. też s. 410, 421, 430. Wg
Crouzela zło Orygenesa, definiowane jako, przesyt (koros) do­
brem, odraza do niego, upodabnia się do grzechu akedii, o któ­
rym pisali ojcowie pustyni.
John F. Callahan, dz. cyt. (przyp. 30), s. 51
Alden A. Mosshammer, Non-Being and Evil in Gregory of Nys­
sa, „Vigiliae Christianae” 44, 2/1990, s. 136-67
Pseudo-Dionizy Areopagita, O imionach Bożych, przeł. E. Buł­
hak, Lublin 1995. Zob. John H. Gay, Four Medieval Views of
Creation, „Harvard Theological Review”, 56, 4/1963, s. 243­
273 (Dionizy: 253-258, zło: 255).
Elegit etiam quoddam genus serpentis, ut ait Beda, virgineum vultus
habens, quia similia similibus applaudunt, et movit ad loquendum
linguam eius, tamen nescientes sicut et per fanaticos et energumenos
loquitur, nescientes (Patrol. Lat. CXCVIII, 1072).
Najpopularniejsze w XIII w. było tłumaczenie (z arabskiego)
Michaela Scota, pochodzące sprzed 1220, oraz o kilkadziesiąt
lat późniejsze Wilhelma z Moerbecke (z greckiego); zob. Carlos
Steel, Animaux de la Bible et animaux d’Aristote, w: Aristotle’s
Animals in the Middle Ages and Renaissance, C. Steel, G. Gul­
dentops, P. Beullens (red.), Leuven 1999, s. 11-30. Wcześniej
jednak tłumaczył Arystotelesa, jeszcze w XII w., i to z greckie­
go, Dawid z Dinant. Ten uczony medyk rozważał w swoim ko­
mentarzu zatytułowanym Quaternuli (potępionym następnie
przez Uniwersytet Paryski w 1210) złożone relacje między ma­
terią (hyle), umysłem (mens) i Bogiem (Deus), dochodząc do
swoiście panteistycznych wniosków. Pisał m.in: „Jeśli światem
jest sam Bóg, który jednak pozostaje niedostępny dla zmysłów
(preter se ipsum perceptible sensui), jak mówili Platon, Zenon,
Sokrates i wielu innych, materia świata jest samym Bogiem,
a forma, która przybywa do materii, jest niczym innym, jak Bo­
giem, który sam siebie czyni zmysłowym (forma vero adveniens
yle nil aliud quam id, quod facit Deus sensibile se ipsum). Za: Tri­
stan Dagron, David de Dinant. Sur le fragment &lt;Hyle, Mens,
D eus&gt; des ‘Quaternuli’, „Revue de Métaphysique et de Morale”
4/2003, s. 424-25. Zob. David de Dinant, Quaternulorum frag­
menta, wyd. M. Kurdziałek, „Studia Mediewistyczne”, 3/1963.
Porównanie tych dwóch nurtów: Michael Camille, Bestiary or
Biology? Aristotle’s Animals in Oxford, Merton College, MS 271, w:
Aristotle’s Animals... wyd. cyt., s. 355-396. Przykładem połącze­
nia dwóch tradycji literackich - dydaktyki miłosnej i dziedzictwa
Physiologosa - jest Li bestiaires damours Ryszarda z Fournival;
zob. Bruno Roy, La belle e(s)t la bete. Aspects du bestiaire féminin
au moyen âge, „Études françaises” 10,3/1974, s. 319-334
Przezwisko Bernarda (Silvestris) nie jest przypadkowe i stanowi
aluzję do stanu ‘materii’ jako bezkształtnego chaosu (silva,
w najradykalniejszej postaci otrzymuje u niego nazwę hyle), pożądajacej ‘formy'. Krótka prezentacja w: Ernst Robert Curtius,
Literatura europejska i łacińskie średniowiecze, przeł. A. Borowski,
Kraków 2005, s. 117-122. zob. Peter Dronke, Bernard Silvestris,
Natura, and Personification, „Journal of the Warburg and Courtauld Institutes” 43/1980, s. 16-31. Ponadto, o relacji między
mitem a teoretycznym dyskursem filozoficznym w XII w. oraz
formach, w jakich mogły wyrażać się pogańskie pojęcia filozo­
ficzne, zob. Brian Stock, Myth and Science in the Twelfth Centu­
ry: A Study of Bernard Sylvester, Princeton 1972.
Zob. David S. Katz, The Language of Adam in Seventeenth-Cent­
ury England, w: History and Imagination, H. Lloyd-Jones, V. Pe­
arl i B. Worden (red.), s. 132-145 (tam dalsza literatura, zob.
zwł. przypis nr 2).
Quaestiones super Genesim P.L. XCIII, 276. Przypuszcza się, że
ten właśnie tekst był powodem, że Petrus Comestor i późniejsi
autorzy piszący o wężu z głową dziewczyny wskazywali Bedę ja­
ko swe źródło.
Tłum. M. Słomczyńskiego 673-675; oryg.: 528-530.

73

74

75

76

77

78
79

80

81
82

64

Ten dia-belski rozstęp ujawnia już sama złożona (composita) kon­
strukcja kusiciela: wprawdzie węża rajskiego najczęściej po pro­
stu utożsamia się z szatanem, niekiedy jednak bywa przedstawia­
ny jako zaledwie diabelskie narzędzie, „powłoka” lub przebranie.
Piotr Comestor porównuje tę sytuację do „opętania”, podobnie
jak później John Milton (“Diabeł przez paszczę wszedł i jego
zmysły / Zwierzęce w sercu i głowie przechwycił”, 9.187-90;
Słomczyński: 9.239-241). Ten diabelsko-wężowy dualizm ma
jednak długą historię: wąż określany jako „naczynie” szatana czyli istnienie receptywne, pozbawione własnej tożsamości, jak
kobieta - pojawia się już w literaturze apokryficznej (Apokalipsa
Mojżesza), a także w Adversus haereses Ireneusza z Lyonu (II w.).
U tego ostatniego spostrzeżenie to powraca za każdym razem,
gdy mowa jest o związku między apostazją, „odpadnięciem” upa­
dłych aniołów, i upadkiem człowieka. Zob. D.R. Schultz, The
Origin of Sinn in Irenaeus and Jewish Pseudepigraphical Literature,
„Vigiliae Christianae” 32, 3/ 1978, s. 161-190
Wincenty z Beauvais podkreśla, że diabolus pokazał Ewie ludz­
ką twarz, przebiegle skrywając za drzewem wężową część ciała:
faciem ei tantum ostendit, et reliquam partem corporis arborum
frondibus occultavit (Speculum naturale, XX, rozdz. 33). Warian­
ty ikonograficzne fragmentarycznej feminizacji wężowego ciała:
Flores, dz. cyt.
Warto tu przypomnieć, że w teorii retoryki - począwszy od an­
tycznej, „cycerońskiej”, po klasycyzm - nadmierna zdobność
stylu była feminizowana i porównywana do kobiecego makija­
żu. Podkreślano zarazem (np. Pseudo-Longinus, O wzniosłości,
XVII, 1-2), że najbardziej skuteczną figurą retoryczną - najlep­
szą pułapką - jest ta, o której istnieniu zapominamy. Zob.
Jacqueline Lichtenstein, Making Up Representation: The Risk of
Feminity, „Representations” 20/1987; id. La couleur éloquente.
Rhétorique et peinture à l’âge classique, Paryż 1999 (zwł. rozdział
Farder, s. 201-211). O feminizacji obiektu retorycznego pisze
Jaś Elsner, Patrzeć i mówić: ekfraza w ujęciu psychoanalitycznym
(w tym numerze „Kontekstów”). „Nieprzyzwoitość” praktyk
perswazyjnych: zob. W. Michera, ‘Sex, drugs and rock’n’roll’ - ja ­
ko triada uniwersalnych wartości perswazyjnych, w: Sztuka per­
swazji, R. Garpiel i K. Leszczyńska (red), Kraków 2004, s. 13-26
Serpens enim ille sicut dicit beda, vultum habuit virgineum. ut per
simile facilius deciperet. similitudo enim mater est falsitatis (Summa
Theologiae, 119). Ściśle mówiąc Summa jest dziełem nie Alek­
sandra, lecz jego uczniów, którzy zebrali w niej fragmenty pism
mistrza.
Zob. Gerhart B. Ladner, The Concept of the Image in the Greek
Fathers and the Byzantine Iconoclastic Controversy, „Dumbarton
Oaks Papers” 7/1953, s. 1-34; Gilbert Dagron, Holy Images and
Likeness, „Dumbarton Oaks Papers” 45/1991, s. 23-33
Zob. Jean Wirth, L ’image à l’époque romane, Paris 1999, s. 41-44
Hilary, De Synodis, 13 (PL 10, 490). Zob. Jean Wirth, Structure
et fonction de l’image chez saint Thomas d’Aquin, „Cahiers du
Léopard d’O r”, 5/1996: L ’image. Fonctions et usages des images
dans l’Occident médiéval, Jérôme Baschet et Jean-Claude
Schmitt (red.), s. 39-57
Georges Didi-Huberman, Le paradoxe du phasme, w tegoż: Phasmes. Essais sur l’apparition, Paris 1998 (“Nie ma już tu modelu
i jego kopii: jest kopia, która pożera swój model”, s. 18).
Zob. Jean Wirth, L ’image..., s. 43-44. Słynny przykład, sięgający
XI w.: Volto santo z Lukki.
O metaforyzowaniu malarstwa (a zwłaszcza koloru) jako kobie­
ty i jej makijażu pisze Lichtenstein (zob. przyp. 75). W Średnio­
wieczu malarstwo określano często jako „cudzołóstwo”, koja­
rząc moechari z mechanicus (za: Lichtenstein, La couleur..., s.
266). Kilka średniowiecznych przykładów dotyczących potępie­
nia kobiecego makijażu przedstawia R. Pernoud, Kobieta w cza­
sach katedr, przeł. I. Badowska, Warszawa 1990, s. 93

�047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

Wojciech Michera • KOMPLEKS ECHIDNY (BESTIA WIZUALNA)

83
84

85

86
87

Leonid Uspienski, Teologia ikony, przeł. M. Żurowska, Poznań
1993, s. 88
E. Clark, The Origenist Controversy. The Cultural Construction of
an Early Christian Debate, Princeton 1992 (zwł. rozdz. 2: Image
and Images: Evagrius Ponticus and the Anthropomorphite Contro­
versy, s. 43-84); zob. też Mary Carruthers, Machina memorialis.
Méditation, rhétorique et fabrication des images au Moyen Age,
z ang. przeł. F. Durand-Bogaert, Paris 2002.
Nie ma tu miejsca, by choćby krótko przedstawić, więc tylko sy­
gnalizuję daleko idącą współzależność obu odwołujących się do
pojęcia reprodukcji dyskursów - biologicznego i artystycznego.
Zob. przyp. 51.
Maggie Humm, Słownik teorii feminizmu, Warszawa 1993, s. 158
Chiara Frugoni, The Imagined Woman, w: A History of Woman
in the West, T. II: Silences of the Middle Ages, Christiane Klapisch-Zuber (red. tomu), G. Duby i M. Perrot (red. nacz.), H a­

91

Zajmował się tym na przykład Nicolas de Lyre (1270-1340) normandzki franciszkanin. egzegeta i teolog znający język he­
brajski; cf. Maaike van der Lugr, Pourquoi Dieu a-t-il créé la fem­
me? Différence sexuelle et théologie médiévale, w: Eve et Pandora,
Jean-Claude Schmitt (red.) Paryż 2001, s. 97. Przy okazji warto
zauważyć, że Nicolas de Lyre odniósł się też do kwestii wyglądu
rajskiego węża (w Expositiones librorum Testamenti Veteris ac N o­
vi): „Mówią niektórzy, że ów wąż miał pełne powabu oblicze
dziewicy. Jednak pogląd ten nie znajduje żadnego potwierdze­
nia w Piśmie”, Aliqui tamen dicunt quod ille serpens habebat fa­
ciem gratiosam &amp; virgineam. sed hoc de sriptura nullam habet autoritatem.
92 Bloch, s. 11 Nieco dalej autor ten pisze: „Ten związek między
derywatywną naturą kobiecości i reprezentacją figuralną tłuma­
czy, dlaczego wielcy pisarze mizogynistyczni pierwszych wieków
chrześcijaństwa - Paweł, Tertulian, Jan Chryzostom, Filon,
Hieronim - tak obsesyjnie powracali do relacji między kobietą
a ozdobą, dlaczego byli tak zafascynowani nakryciami, klejnota­
mi, make-upem, uczesaniem i kolorem włosów - krótko, tym
wszystkim, co ma związek z kosmetyką”.
93 Slavoj Zizek, Rossellini: Woman as Symptom of Man, „October”
54/1990, s. 21
94 Cf. R. Howard Bloch, Chaucer’s Maiden’s Head: „The Physi­
cian’s Tale” and the Poetics of Virginity, „Representations”

rvard 1994, s. 343
Przykładem takiej upraszczającej, „nazbyt etycznej” postawy,
może być książka Davida D. Gilmora Mizoginia, czyli męska cho­
roba (przeł. J. Margański, Kraków 2003), w której pisze on:
„przez «mizoginię» będę rozumiał irracjonalny strach przed ko­
bietami bądź nienawiść do nich, przybierającą w danym społe­
czeństwie namacalny kształt. Mizoginia to uczucie wrogości
w stosunku do płci żeńskiej, «odraza bądź wstręt» w stosunku
do kobiet jako niezróżnicowanej kategorii społecznej”.
89 R. Howard Bloch, Medieval Mizogyny, „Representations”
20/1987, s. 8. Tu i dalej idę za sformułowaną przez tego autora
koncepcją średniowiecznego mizogynizmu.
90 Feministyczną i narratologiczną interpretację tekstu biblijnego
w kwestii wtórności i niekompletności kobiety przedstawia
Mieke Bal, Sexuality, Sinn and Sorrow: The Emergence of the Fe­
male Character (A Reading of Genesis 1-3), „Poetics Today”, 6,
1-2/1985, s. 21-42
88

28/1989, s. 113-134
95 Jest to zmieniona i poszerzona wersja artykułu Kobieta—wąż.
O feminizacji zła, który ukazał się w książce Kobiety i religie, pod
red. Katarzyny Leszczyńskiej i Agnieszki Kościańskej, Kraków
2006, s. 537-554. Niektóre z zagadnień przedstawiłem też w re­
feracie De la féminisation du mal, na konferencji Réception et
représentation de l’Antiquité, Université de Lille, 28-30 września
2005.

65

�047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

Wojciech Michera • KOMPLEKS ECHIDNY (BESTIA WIZUALNA)

Foto:Stéphanie Cuvilliez

66

�047-67 Kompleks Echidny.ps - 5/30/2006 9:34 AM

Wojciech Michera • KOMPLEKS ECHIDNY (BESTIA WIZUALNA)

Foto:Stéphanie Cuvilliez

67

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7712" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7693">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0488792ac241d98b20619e7504d7b42c.pdf</src>
        <authentication>4b0ec19d23bcac87fa96408fb86431a3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92143">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5986</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92145">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92147">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92149">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="92150">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="92151">
                <text>chrzest dziecka - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="92152">
                <text>dziecko - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92155">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5578</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92157">
                <text>Komu grozi odmowa 'zaprosin w kumy'/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92159">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9 :Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.1: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.275</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="92161">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-related customs, rituals and beliefs part I: Customs, rituals and beliefs relating to birth and upbringingl</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92163">
                <text>Kopp, Przemysław</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="92165">
                <text>Agnieszka Pieńczak (kier.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92167">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92169">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92171">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="92173">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="92176">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92178">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92180">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92184">
                <text>6. Komu grozi odmowa „zaprosin w kumy"?
Opracował Przemysław Kopp
Kierownictwo naukowe Agnieszka Pieńczak

Objaśnienie znaków:
Złamanie zakazu odmowy „zaprosin w kumy" groziło: 1 — dziecku, 2 — jego matce, 3 — osobie odma
wiającej, 4 — rodzinie dziecka, 5 — rodzinie odmawiającego, 6 — brak tradycji, 7 — brak odpowiedz
Uwagi:
1. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesie­
dleńcy z Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych rejonów Polski).
2. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. X X wieku przez
Pracownię Polskiego Atlasu Etnograficznego.
3. Mapa obejmuje przekonania znane informatorom indagowanym w latach 70. X X wieku.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7,
Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprac. Józef Gajek:
X. Kum, kuma, kumostwo, kumowanie w ludowych zwyczajach urodzinowych
49. Czy istnieje lub istniał zwyczajowy zakaz odmawiania "zaprosin w kumy"? Jeśli tak, to wg po­
wszechnej opinii — czym grozi odmowa? i komu?:
a) dziecku, b) matce, tj. położnicy, c) rodzinie dziecka, d) odmawiającemu, e) jego rodzinie?.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11221" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11199">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/830e9881493c3b20f2cf0539339b66c6.pdf</src>
        <authentication>b95a47b8a7f9576d3c9171039f16c1b2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133725">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1508</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133726">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133727">
                <text>1976</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133728">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1395</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133729">
                <text>Komunikaty / LUD 1976 t.60</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133730">
                <text>LUD 1976 t.60, s.217-226</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133731">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133732">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133733">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="133734">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133735">
                <text>1IJ.

K

o

M

u

N

I

K

A

T

y

Lud, t. 60, 19'76

REX ANDERSEN

KLASYFIKOWANIE SYSTEMEM EDP
W MUZEUM FISKERI- OG S0F ARTSMUSEET

1

\1uzeum Fiskeri- og S0fartsmuseet działa jako centrum informacji
duńskiego przemysłu rybMkiego i jednocześnie stanowi centrum organizacyjne wszystkich poczynań związanych z gospodarką morską na Morzu
Północnym. Instytucja ta musi szybko i skutecznie udzielać dokładnych
informacji na żądany temat. Pytania i żądania dotyczyć mogą konkretny{h przedmiotów, fotografii, negatywów, filmów, taśm magnetofonowych, zapisów, nagrań archiwalnych, broszur, literatury itp.
Podczas gdy wiele placówek muzealnych jest skrępowanych starym
systemem inwentaryzacji, który jest pracochłonny i wymaga dużego nakładu pracy - Fiskeri- og S0fartsmuseet, będące w porównaniu z innym: młodą placówką, mogło pozwolić sobie bez ograniczeń na wprowadzenit nowości.
W czasie gdy w Fiskeri- og S0fartsmuseet zaczęto wprowadzać system
ElEdronic Data Processing, zbiory muzeum były jeszcze niewielkie, ale
wkrótce poważnie wzrosły i zastosowanie systemu elektronicznego EDP
stało się sprawą konieczną. Sam zbiór ilustracji i negatywów pojedynczych liczy obecnie około 25 000 jednostek.
Muzeum jest jeszcze ciągle w stadium rozbudowy i jak długo prace
nad całkowitym wprowadzeniem systemu EDP oraz wszelka praca nad
klasyfikacją nie zostanie ukończona - nie będzie mogło ono osiągnąć
stuprocentowej skuteczności swych działań.
Po raz pierwszy pomysł klasyfikowania przy pomocy systemu EDP
został podniesiony podczas konferencji w Lakolk w 1968 r. Autorem
i głównym realizatorem koncepcji był dyrektor, Rex Andersen; on także
opracował zarys systemu klasyfikacji potrzebnej dla muzeum. System
ten zaakceptował zarząd muzeum. W roku 1969 zakupiona została ma: Tłumaczenie artykułu
w: "Sjaek'len"

reg,',&gt;trerillg,
~'t:-e:":~'
H,

opublikowanego
pt. Fiskeriog Sofartsmuseet
EDB
1974, nr 2-3, s. 17-25. Z tegoż żródła przedruk
ilu-

�218

REX ANDERSEN

szyna kodująca, która oprócz zapisu taśmy, łatwej do odczytania, może
także być używana do automatycznie prowadzonej korespondencji. Szczegółowa klasyfikacja czekała jednak na opracowanie aż do 1973 roku, gdy
podjęto prace nad jej rozwiązaniem.
Najwięcej trudności w czasie przygotowań do pracy opartej na systemie elektronicznym sprawiało zastosowanie metod przeprowadzania
inwentaryzacji najbardziej poprawnych i sprawdzających się w praktyce.
Nowy system wymagał opracowania konstrukcji opartej na podstawie
starych wzorów klasyfikacyjnych i połączonej z zasadami systemu EDP.
Praca nad wydzieleniem poddziałów klasyfikacji, za co odpowiedzialny
jest Andreas M011er i A. Hjorth Rasmussen, nie jest jeszcze zakończona.
Mimo, że regionalne muzea opracowują swe materiały i zbiory wedłu~
tzw. "The Green Registrant", okazało się, że klasyfikacja ta nie byłaby
przydatna w przypadku Fiskeri- og S0fartsmuseet. Hasła zawarte w "The
Green Registrant", np. "ry'bołówstwo" czy "okręty", nie mają poddziałów, podhaseł, są zbyt ogólne.
Za punkt wyjścia dla muzealnego systemu klasyfikacyjnego wybrany
został międzynarodowy system klasyfikacyjny, tzw. "Outline of Cultural
Materials", który pod tytułem "Oversikt over kultur-inventariet"
wydany zosłał w 1973 r. w Szwecji i stosowany jest przez Nordisika Museet 2. Podział ten zawiera 631 różnych haseł, ale Fiskeri- og S0fartsmuseet dołączyło do tego własne, potrzebne hasła. Zatem klasyfikację
według "Outline of Cultural Materials" w wersji muzeum powiększono
trzykrotnie, co mówi samo za siebie, tym bardziej, że klasyfikacja "Outline", według duńskich specjalistów, nie wydaje się być funkcjonalną
i logicznie skonstruowaną. Ponieważ jednak żadna inna klasyfikacja nie
okazała się przydatniejsza, zaakceptowano istniejącą, dodając do niej
własne hasła. Wydaje się, że te uzupełnienia powinny być uaktualnione
i akceptowane w skali międzynarodowej.
Podczas naszej pracy nad systemem klasyfikacji stwierdziliśmy, że
nie jest możliwe ustalenie w pełni logicznego i konsekwentnego systemu.
Nie do uniknięcia jest stosowanie różnego rodzaju kryteriów; jednakże
powinny istnieć generalnie ustalone zasady, zbudowane w oparciu o typowe przykłady.
Problem klasyfikacji typów S'tatków nie sprawia większych trudności,
ale już np. tryb życia i aktywność nie mogą być doskonale konsekwentnie rozbite na hasła. Tak więc w pracy nad systemami klasyfikacji musi
się iść niekiedy na !kompromis.
2 Od
tłumacza:
Omówienie
systemu
OeM znajdzie
czytelnik
B. Kopczyńskiej-Jaworskiej,
Human
Relations
Area
Files (HRAF).
t. 58, s. 270-274.

artykule
"Lud" 1974,

w

�Klasyjilwwanic

systemem EDP

Muzeum przechowuje i zbiera pewien zasób informacji. Dostęp do
tego typu źródeł wiedzy umożliwia układ kart inwentarzowych, nagrat'l
i ludzka pamięć.
Założenie rozwoju duńskiego muzeum nasuwa pytanie o to, w jaki
sposób może ono zdobywać, nieustannie gromadzić i poprawnie zużytkować olbrzymi zasób wiedzy w postaci przedmiotów, fotografii, rysunków,
taśm, notatek, wycinków, literatury itp. Klasyfikacja systemem EDP
w Fiskeri- og S0fartsmuseet jest takim modelem klasyfikacji, która dostarczając dane na pierwszy plan wysuwa prawdziwE ich źródło. Muzeum
nastawione jest na zmianę dotychczasowych metod klasyfikacji uważając
je za bardzo pracochłonne i zdając sobie sprawę z tego, że w przyszłości metody te będą niewystarczające.
W tradycyjnym systemie przepisywanie i dublowanie kart inwentarzowych sprawiało, że praca przy opracowywaniu materiałów wymagała wiele wysiłku i czasu, praktycznie uniemożliwiając inne prace
muzeum.
Poza muzealnictwem system klasyfikacji opracowywany przez muzeum może dostarczać informacji na temat klasyfikowania w ogóle,
układu haseł i stosunku do źródeł.
Hasła klasyfikacji są w większości przypadków jednoznacznie wyoorębnione i umieszczone pod osobnymi numerami działów. Gdy chodzi

Rys. 1. Fotografie mogą być zwykle klasyfikowane
w różnych działach.
To zdjęcie np. może być klasyfikowane
pod hasłami: "mycie", "naczynie",
••patelnie i naczynia kuchenne", "kuchcik", "kołowroty", "wałki do nawijania sieci' itp.

�320

REX ANDERSEN

E.DB.
afdełing

MICRO
afdełing
Rys. 2. Taśma kodowa. Procesy działu EDP, lista błędów, mikrofiszka,

dział

jednak o inwentaryzację ikonografii, mogą pojawIc się trudności. W bardzo niewielu przypadkach treść ilustracji da się umieścić pod jedną pozycją. Znaczna ilość detali może okazać się równie ważna, zatem dane
o treści ilustracji należałoby umieścić w różnych działach.
Podobne kwestie dotyczyć mogą zapisów i nagrań archiwalnych.
Od początku swego istnienia Fiskeri- og S0fartsmuseet posługiwało
się druczkami inwentarzowymi z numerem i detalami dla oznaczenia każ-

Rys. 3. Odczytywanie danych z mikrofiszki.
Jedna mikrofiszka zawiera informacje odpowiadające
208 stronom papieru
o wymliarach A4

�Klasy/ilwwanie

systemem EDP

321

Rys. 4. Odczytanie informacji z arkusza kodowego za pomocą maszyny typu
Dura Mach, typu przestarzałego
według opinii muzeum, ale nie zawsze dostępnego 7 czysto materialnych
względów, informacje odczytywane są z arkusza kodowego

dego nowego nabytku, a od 1965 r. wprowadzono spis i zwyczajowo przyjęte karty inwentarzowe.
Opisanie przedmiotów w spisie i karcie inwentarzowej ma drugorzędne, jak się okazuje, znaczenie i jest bardzo pracochłonne. Uwagi te
mają znaczenie istotne. W ich kontekście rozpatrywana jest kwestia
współczesnych zapisów inwentarzowych. By zachować jeden ciąg pracy
stare druki zastąpiono w ten sposób, że "pierwszorzędne" dane wpisywane są bezpośrednio na zakodowane arkusze. Z nich informacje przenoszone są na papierową taśmę kodową drogą zapisu maszynowego lub
kodowego z zachowaniem takiego samego porządku, jak na arkuszu.
Poprawny rozdział danych podanych przez zapis na taśmie kodowej
zapewnia tak zwana "kontrolna taśma" w odczytującej części maszyny.
W systemie klasyfikacji EDP fotografie, klisze itd. oznaczane są czytelnie i dają orientację co do sposobu ich zinwentaryzowania. Kompletna
taśma kodowa, z danymi zaklasyfikowanymi różnymi systemami znaków
i ich kombinacjami, jest następnie odsyłana do centrum danych (Vestjydsk Data Bureau w Esbjergu), gdzie przeprowadzane są wszystkie prace
związane z programowaniem. Centrum przygotowuje materiały w takim
układzie, jaki przewidziało muzeum i posyła taśmę magnetyczną de
TK-Data w Hellerup. Tu informacje przenoszone są na mikrofiszki i odsyłane do muzeum. Mikrofiszka jest kartą danych, na którą informacje
przeniesione zostały z taśmy magnetycznej poprzez naświetlanie kodo-

�222

REX ANDERSEN

~
~'iskeri·og S0fartsmusePI
"Saltvandsakvarit't
. ~:~bjt'l'g"

Rys. 5. Arkusz kodowy: działy l, 2, 3, numery klasyfikacyjne
4, dodatki (odsyłacze) 5, hasła 5, nazwisko (oznaczenie) przedmiot, 5 F (słodka woda) lub
S i(słona) 6, lokalne nazwy 7, data i czas 8, ostatnie miejsce przechowywa:-,;2 9, główne miejsce ID, numery topograficzne
11, materiały
12, fotograf
(c;ulor), tytuł (producent) nagrywający
13, informator (ofiarodawca) wydawca
(miejsce i czas) 14, ostatni u.i:ytkownik lub użycie 15

we. Każda mikrofiszka zawiera informacje z 208 arkuszy wymiaru A4.
Zapobiega to radykalnie zwiększającym się liczbom kartotek. których
tomy tworzyły góry papieru, grożąc możliwością nieopanowania tego
materiału. Dane na mikrofiszkach zajmują tak mało miejsca, że - nawet
z drobnymi informacjami o wszystkich muzeach w Danii zajmą
szufladę.
Mikrofiszki, przesłane pocztą w zwykłych kopertach, używane mogą
być przez inne muzea czy centra dokumentacji, jeśli tylko te dysponują
urządzeniami do odczytywania.
System EDP i mikrofiszki stwarzają, według specjalistów, wielkie
możliwości nawet dla regionalnych, małych muzeów.
Do praktycznego zastosowania mikrofiszek jak wspomniano konieczne są urządzenia odczytujące. Urządzenie takie może także kopiować informacje. Jest to szczególnie wygodne w przypadku, gdy oryginalne materiały, potrzebne muzeum, wzięte są z odległych placówek
archiwistycznych (archiwów fotografii, rysunków, kart czy zbiorów).
Podstawą dla całego procesu EDP jest informa{:ja zawarta w bardzo

�Kla.sy!ikowanie

sy~temem EDP

223

pr(;stym systemie klasyfikowania, zapisana na arkuszu kodowym. W przypadj.;~ Fiskeri- og S0fartsmuseet klasyfikacja zawiera:
]. Działy, np. NE (negatywy), FN (kolorowe negatywy), DP (diapozytywy). GE (przedmioty), OP (noty), MO (przeglądy muzeów), KT (rysunki konstrukcyjne), HE (odsyłacze).
Litery oznaczające dział stanowią część oznaczenia inwentarzowego.
2. Numery klasyfikujące - podlegające działom, np. GE 948 1973,
NE 820 36, NE 387, FO 387. Numery NE 387 i FO 387 nie występują
jalw podwójna rejestracja tego samego obiektu, ponieważ fotografie, których :1egatywy są w posiadaniu muzeum, rejestruje się wyłącznie poprzez negatywy, a nie odbitki. Odbitki gromadzone są w tym samym
ciągu co negatywy. Daje to łatwość ustalenia, 'Czy muzeum dysponuje
odbitkami danych negatywów. Dla rejestracyjnych i orientacyjnych celów
\V zbiorze negatywów używa się kopii stykowych.
3. Dodatki (przynależności) w obrazach i negatywach ten sam
przedmiot może być często umieszczany kilka razy, lub stanowi część
jakiejś większej całości. Rejestracja NE 820 12 8-14 będzie więc stwierdzała. że jest to negatyw z kliszy 820, obraz 12, który stanowi część serii
zdjęć oznaczonych nr 8-14.
4. Hasła - wg systemu "Outline" z własnymi podhasłami muzeum
odpc"wiadającymi zakresowi badań.
:=;. ::'\azwisko (oznaczenie), przedmiot zależą od odpowiedniego
działu.
ti. Oznaczenia - F (słodka woda) i S (słona).
~. Lokalne oznaczenia: potoczne nazwy w dialektach, przydomki.
8. Data i czas _._
.. tzn. czas produkcji (dla działu OP - noty lub FB techniczne książki), czas, w którym zrobiono fotografię (dla NE) i czas
odn&lt;"szącysię do przedmiotu.
H. Ostatnie miejsce przechowywania w przypadku większej niż
jedna liczba miejsc dane umieszczane są w dziale HE. Dzieje się tak
dlateg':: że poszukiwanie musi być możliwe przez zajrzenie do (umiejscowieJ,;" topograficznego) 10, a także 11 i 9 pozycji.
J O. Główne miejsce - w tym przypadku używany jest "Herreds",
tj. (rejonowe) ponumerowanie według Topograficznej Rejestracji wydanej przez Główny Zarząd Muzeów Regionalnych. Miasta, które nie są
za;}czone do ponumerowanych parafii okręgu zachowują numer okręgu .
.T n1r.:\,c·ześnickażde miasto ma oddzielny numer w dziale 11.
] 1. :'\Turnerytopograficzne - dział ten jest w porównaniu z poprzednim .s-krotnie większy, a to ze względu na fakt, że spośród 2488 miast
wydzielono jeszcze mniejsze jednostki, np. 2488 a Ilska. Możliwe byłoby
zast(,sowanie wojskowego systemu numeracji, ale Elając na uwadze obl•

�REX ANDERSEN

szar badań muzeum, jest to możliwe, gdy dane mają dotyczyć suchc:go
lądu. Gdy dotyczą morza i ląd nie jest widoczny, wtedy w dziale fotografii i w kolumnach
10 i 11 umieszcza się informacje
na temat portu
macierzystego,
dane o statku (łącznie z jego właścicielem).
W przypadku gdy ląd jest widoczny topografię ustala się bardzo podobnie. Loka.lizacja ustalona może być także przez podanie szerokości i długości gc'ograficznej.
Informacje
takie zawiera
kolumna
15. W topograficzn.ym
sensie ścisłe dane nie są możliwe do podania w tej kolumnie, ale w pr::vpadkach informacji
o uratowanych
statkach, czy wrakach, tylko kolucnny 10 i 11 nie dostarczą wszystkich
danych. RejeS'tracja odnalezion::ch
na morzu obiektów może być prowadzona
przez łączenie danych w Nymienionych
kolumnach.
Natomiast
pytania o drogi wodne, ich lokalizację, odnoszone mogą być do danych z kolumny 9, np. Zatoka Hellgolandu, Skagerrak itp.
12. Materiały te, które mają być określone w dziale GE.
13. Fotograf (autor), tytuł (producent), nagrywający
- dla działu ~-JE
(negatywy)
-- nazwisko fotografa,
dla FE (książki techniczne) tytuł
i autor, dla GE nazwisko wytwórcy,
a dla OP nazwisko nagrywającego.
14. Informator
(ofiaro.dawca - wydawca) miejsce i czas - dla dzi.ału OP (noty) nazwisko informatora
i data wywiadu, dla EG (przedmioty) - ofiarodawca
lub sprzedający
i data nabycia dla FB (książki techniczne) - nazwisko wydawcy i rok wydania. Dla NE (negatywy) - dane
o osobie z fotografii jeśli ma to znaczenie drugorzędne,
jeśli pierwszorzędne -- osoba ta zaznaczona jest w kolumnie 5.
15. Ostatni użytkownik
lub użycie; gdy stosujemy
system ldasyflkacji trzeba pamiętać, że nie może dostarczać on żadnych innych danych
oprócz tych, które pytający
chce uzyskać. Z drugiej strony, to rozwarstwienie danych i możliwość ich kombinacji
sprawia, że można uzyskać
taką ilość danych o istotnym
znaczeniu,
że znacznie przewyższą
nne
możliwość ludzkiej pamięci. Na przykład
muzealna
klasyfikacja
EDP
umożliwia podanie zwięzłych odpowiedzi na złożone pytania tego typu,
co: "Wszystkie
rybackie
obiekty
z południa
wyspy
Funen
używane
w rybołówstwie
słodkowodnym,
które zostały wyprodukowane
w okresie 1914-1918"; albo: "Cały zbiór materiałów
muzeum dotyczących a"'tOplanów i hydroplanów
z okresu 1914-1918", czy: "Linia brzegowa rejonu
Limfjords" itp.
System klasyfikacji
nie musi być od razu pełen. W miarę upływu
czasu i przypływu
informacji,
system ten może być stosowany do '_L'':yskiwania odpowiedzi na coraz bardziej skomplikowane
pytania. Wyższość
systemu EDP polega na tym, że możliwości jego zastosowania
wzras~dją

�Klasyfikowanie

systemem

EDP

wprost proporcjonalnie do liczby informacji zawartych w systemie. Zatem każda nowa informacja podwyższa wartość klasyfikacji.
'Dla ułatwienia praktycznego, codziennego użytkowania powinna być
zestawiona seria mikrofiszekzawierających:
1) informacje na temat budowy klasyfikacji;
2) tytuły działów określonych numerami w klasyfikacji;
3) zestawienie alfabetyczne informatorów, autorów, tytułów. wytwórców, miejsca i roku;
4) zestawienie fotografów, tytułów, producentów i nagrywających;
5) omówienie precyzujące zakres działów i system oznakowań numerycznych.
Jeżeli zakłada się, że maszyna kodująca ma być także przeznaczona
do zaspokajania indywidualnych potrzeb każdego, kto korzysta z klasyfikacji i zapisuje czy wydaje zapisane już taśmy, to dla pokrycia kosztów
manipulacyjnych powinna być pobierana opłata w wysokości 25 gre za
każdorazowe uzyskanie informacji, czy skorzystanie z mikrofiszki.
Fiskeri- og S0fartsmuseet jest pierwszym muzeum w Danii, które
przeszło na system klasyfikacji EDP. W Skandynawii podobnego systemu używa tylko Nordiska Museet w Sztokhołmie. A. Hjorth Rasmussen
reprezentuje Fiskeri- og Sl'Jfartsmuseet w czteroosobowej grupie badawczej NORDREG, która z poparciem Nordish Rad powołana została do
opracowania całościowego systemu klasyfikacji Nordic EDP dla zbiorów
muzealnych, obrazów, materiałów itd.
Tłum. Katarzyna

15 -

Lud, tom LX

Klopotowska

��Lud, t. 60, 197&amp;

WAL;mIAN SOBISIAK

MUZEA NA WOLNYM POWIETRZU
W REPUBLICE FEDERALNEJ NIEMIEC

1

Problematyka muzeów na wolnym powietrzu cieszy się u nas dość
znacznym zainteresowaniem. Świadczą o tym chociażby prace zbiorowe
wydane ostatnio przez muzea w Sanoku i Szreniawie, nadto liczne wystąpienia w różnych czasopismach takich znawców przedmiotu jak:
N. Czechowiczowej, A. Kisielewskiego, K. Piwockiego, L. Malickiego
i H. Skurpskiego. Lektura tych wypowiedzi, dotyczących różnych problemów związanych ze skansenologią, a zwłaszcza brak w nich wiadomości o skansenologii niemieckiej, była dla autora impulsem do zabrania
głosu. Często i całkiem słusznie powołują się ci autorzy na powszechnie
znane skanseny w Sztokholmie, Kopenhadze, Bukareszcie, Bokrijk czy
Bygdóy, nie wymieniają oni jednak skansenów niemieckich. Dzieje się
tak dlatego, że te ostatnie nie należą ani do najstarszych, ani do największych w Europie. Po wtóre dlatego, że są mało znane i nie często
odwiedzane przez naszych specjalistów. Stąd prawdopodobnie nie znajdowały dotąd uwzględnienia w literaturze. Lukę tę stara się w pewnym
tylko sensie wypełnić niniejsze omówienie. W RFN znajduje się kilkanaście muzeów na wolnym powietrzu, zwanych Freilichtmuseen, z których
co najmniej kilka zasługuje na bliższe poznanie.
W literaturze przedmiotu wyróżnia się muzea na wolnym powietrzu
w zależności od zasięgu przestrzennego, z którego pochodzą eksponowane
zabytki. Mogą to być zatem muzea centralne o zasięgu ogólnopaństwowym (takiego brak w RFN), regionalne, obejmujące (jkreśloną krainę,
bądź regiony etnograficzne oraz muzea lokalne. Nadto wyróżnia się muzea
w zależności od rodzaju ekspozycji. W tym przypadku mamy do czynienia
l Niech
mi będzie wolno w tym miejscu podziękować L. Hansenowi,
A. Kurczew&gt;kiemu i G. Wiegelmannowi
za okazaną
pomoc w poznaniu
niemieckich
skansenów.

�228

WALERIAN

SOBISIAK

z muzeami zawierającymi obiekty wyjęte z terenu i przeniesione do
skansenu. Tego typu skupiska nazywane są często "sztucznymi bądź martwymi wsiami lub zagrodami". Obok nich istnieją muzea powstałe w celu
zabezpieczenia danego lub danych obiektów w ich naturalnym środowisku, tzn. in situ.
Spośród muzeów na wolnym powietrzu istniejących w RFN prezentuję poniżej placówki najbardziej charakterystyczne. Nie ma w tym kraju centralnego skansenu, takiego, jaki np. dla Rumunii mieści się pod
Bukaresztem, 'Czy dla Szwecji w Sztakholmie. Na razie też nie planuje
się jego zorganizowania. I chyba słusznie. Tworzenie "sztucznych wiosek"
skupiających typowe obiekty reprezentujące wszystkie regiony w kraju
o dużym zróżnicowaniu form budownictwa wiejskiego oraz wielkim bogactwie krajobrazów przesądza zasadność takiego kroku. Właściwszymi
są w takim przypadku istniejące liczne muzea regionalne, łatwiej w nich
bowiem "zmieścić" - w zbliżonym do naturalnego krajobrazu - najciekawsze obiekty, łatwiej utrzymać bliższy kontakt ze środowiskiem,
z którego one pochodzą i wreszcie - występuje większa możliwość oddziaływania na nie celem skłonienia tych placówek do zabezpieczenia tego
wszystkiego, co dotąd jest jeszcze w terenie, a nie zostało zinwentaryzowane.
Zgromadzone w niemieckich muzeach regionalnych obiekty architektury wiejskiej są zazwyczaj odpowiednio dobrane pod względem: historycznego rozwoju konstrukcji i techniki budowlanej, istniejących różnic
społecznych 'znajdujących wyraz w obiekcie, stopnia rozwoju budownictwa fachówkowego oraz różnych form zagospodarowania przestrzennego.
Poniżej omawiam jedno muzeum z okresu międzywojennego oraz dwa
powstałe w latach sześćdziesiątych; przedstawiają one pod względem ekspozycji koncepcję zamkniętej wsi, bądź prezentację kilku regionów etnograficznych. Kolejne przykłady, to muzea-zagrody: jedna znajdująca się
in si.tu, druga przeniesiona w inne środowisko.
Najstarsze i do lat pięćdziesiątych największe na terenie RFN muzeum na wolnym powietrzu mieściło się w Kloppenburgu (Freilichtmuseum, Museumsdorf in Cloppenburg) 2. Założył je H. Ottenjan w 1934r.,
na obszarze 15 ha. W założeniach przewidywano zainstalowanie 70 obiektów, do tej pory przeniesiono z terenu 35. Zgromadzone eksponaty reprezentują wiejską architekturę (zagrody i zabudowania rzemieślnicze)
typową dla dolnoniemieckiego i wschodniofryzyjskiego obszaru. Najstarsze obiekty pochodzą z XVI, najmłodsze z XIX w. Zlokalizowano tu dwa
typy pomieszczeń: pierwszy - to dom mieszkalny tzw. dolnoniemiecki
2

Por.

FrieLichtmuseum

die "Burg"

Arkenstede.

CWppenburg.

Fiihrer

Wyd. 10, Oldenburg

durch

1974.

das

Museumsdorf

und

�Muzea na wolnym

229

powiet,·zu w RFN

dom halowy (niederdeutscher Hallenhaus), w terenie występujący od Holandii przez całe północne Niemcy aż do Pomorza; drugi - to tzw.
wschodniofryzyjski dom zbiorów (ostfriesischer Gulfhaus), a właściwie
zabudowanie mieszkalno-oborowo-stodołowo-spichlerzowe. Oba typy reprezentują zabudowanie, w którym pod jednym dachem znajdują się
wszystkie pomieszczenia gospodarcze wraz z obszernym klepiskiem i częścią mieszkalną. Mają też podobną bryłę, dach naczółkowy pokryty trzciną. Dom halowy jest zbudowany w fachówkę, a Gulfhaus w cegłę i to
je różni między sobą. Z obu typów znajduje się w muzeum - w otoczeniu ogródków - po kilka obiektów, wewnątrz odpowiednio wyposażonych w oryginalne urządzenia i sprzęty pochodzące z tego samego okresu,
co domy. Obok nich, jak to na wsi bywa, eksponuje się: luźno stojące
stodoły, stodoło-ohary, wozownie, spichlerze, świniarnie, owczarnie, rodzaj brogu do młócenia (Dreschturm); z wiejskiego rzemiosła: wiatrakikoźlak, holender (z 1764 r.) i tzw. Kolzer, chałupę młynarską, olejarnię,
browar, chatę do bielenia płótna, chałupę foczkarza, żuraw, drewutnię,
karczmę, szkołę i kaplicę. Osobne miejsce zajmuje w muzeum tzw. pański
dom (Burg Arkenstende) o powierzchni 100 m2 (datowany 1628) z pełnym
wyposażeniem i dodatkową ekspozycją. "Martwotę wioskową" ożywia
jedynie czynna karczma (niektóre jej części z przełomu XVIII/XIX w.),
częściowo wyposażona w oryginalne urządzenia, w tym w czynny 'kominek. W niej serwuje się oryginalne potrawy; specjalnością karczmy jest
herbata (ostfriesischer Tee).
Inny przykład muzeum regionalnego (luźna ekspozycja kilku regionów) reprezentuje nadreńskie muzeum na wolnym powietrzu w Kommern (Rheinisches Freilichtmuseum Kommern Eifel) 3. Ekspozycja architektury została tutaj ożywiona wprowadzeniem do pomieszczeń gospodarczych oraz do kopIi i na łąki inwentarza żywego (krów, koni, owiec, ptach~'a domowego), a także została wzbogacona kilkumorgowymi uprawami
zbóż, roślin przemysłowych i okopowych, warzywnikami, małymi sadami
i ogródkami kwietnymi, co różni poważnie to muzeum od wspomnianego
wyżej przykładu. Nadreńskie muzeum powstało w 1958 r. Ulokowano je
u podnóża gór Eifel na obszarze 80 ha. Muzeum obejmuje swym zasięgiem terytorialnym cztery regiony: 1) Dolną Nadrenię, 2) Eifel i Kolońsko-Bońską Dolinę, 3) Górski Kraj (Bergisches Land) między Wuppertal
a 8iegburg oraz 4) Westerwald i Środkową Nadrenię. Do chwili obecnej
(IX 1974) zainstalowano 71 obiektów na 80 projektowanych. Przykłady
architektury każdego z regionów zostały tak wyeksponowane i wkomponowane w teren muzeum, aby swoim wyglądem zewnętrznym przypo:; Zob. A. Zippelius,
Bonn 1974.

Kurzfiihrer.

Rheinisches

Freźlichtmuseum

Kommern

Eifel,

�230

WALERIAN

SOBISIAK

minały do złudzenia miejsca, z których pochodzą. Wszystkie zabudowar,ia
mieszkalno-gospodarcze reprezentują konstrukcję fachówkową. Budynki
z Dolnej Nadrenii mają powiązania architektoniczne z dolnoniemieckim
domem halowym, są jednak od niego nieco dłuższe. Wystawione obiekty,
to: kurne damy halowe, stodoła (I połowa XVIII w.), wiatraki (koźlak
i holender) oraz przydrożny krzyż (datowany 1790). Region Eifel reprezentują dwie zagrody, każda o czterostronnej zabudowie. Ponadto -.vyeksponowano pojedyncze domy mieszkalne, stodoły i stajnie, młyn wodny
i wiejską kaplicę. Z Westerwaldu zgromadzono również dwie zagrody
j kilka pojedynczych domów oraz zabytkową szkołę wiejską z pełnym
wyposażeniem, szopę z ulami i pszczołami, krzyż przydrożny (Prozessionskreuz) oraz kilka nagrobków cmentarnych. Rozmieszczenie przestrzenne
poszczególnych grup obiektów bardzo przypomina układ muzeum w Bokrijk (Belgia) 4. Poza obrębem parku etnograficznego znajdują się nowoczesne zabudowania: wspaniała hala wystawowa, dom administracyjny
z magazynami, oszklony pawilon z modelem skansenu oraz wejściowy
z kasą, nadto super nowoczesna restauracja z pokojami gościnnymi. Warto dodać, że muzeum znajduje się nie opodal miasta, w terenie górzystym
ze starym drzewostanem i nowoczesnymi drogami dojazdowymi.
Na podobnej zasadzie co w Kommern buduje się od paru lat jeszcze
większy obszarowo skansen na przedmieśdu Kilonii. Będzie on reprezentował wiejskie budownictwo nadmorskie. W chwili obecnej (X 1974)
w obr~bie skansenu znajduje się kilkanaście obiektów, w tym kilka domów rybaków morsikich i śródlądowych, olbrzymia stodoła i karczma-zajazd, kuźnia oraz leśniczówka, a przy niej klatki z różnymi ptakami.
Fantastyczny widok przedstawiają eksponowane obiekty nocą, kiedy są
iluminowane (oświetlenie to wykonano z okazji letniej Olimpiady
w 1972 r.). W muzeum jest czynna karczma przyciągająca swymi potrawami wielu turystów.
Muzea lokalne in situ reprezentuje tzw. zagroda w Curslack położonym w delcie Łaby (VierUinder Frielichtsmuseum Rieck-Haus in Curslack) 5. Obiekt znajduje się pod kuratelą Altońskiego muzeum w Hamburgu. Uruchomiono tę placówkę w 1954 r. W obrębie zabytkowej zagrody znajdują się: dolnoniemiecki szerokofrontowy i bezkominowy dom
halowy (datowany 1570), 45 m długi, o konstrukcji fachówkowej, z czterospadowym dachem naczółkowym i pazdurami, kryty trzciną, 2 stodoły
(przeniesione z okolicznych wsi), bróg, żuraw oraz wiatrak do odwadniania pól, 9-metrowej długości łódź do przewożenia warzyw. Wyjątkowo
4 Jednym
z tamtejszych
przewodników
jest Polak z pochodzenia.
Poznanie
skansenu w Bodrijk było możliwe dzięki uprzejmości Jos Petersa z Meer-sen.
5 Zob.
G. Kaufmann,
Vierliinder
Freilichtmuseum
Rieck-Haus
in Curslack.
Wyd. 2, Hamburg 1971.

�Muzea na wolnym

powietrzu

w RFN

bogato wyposażono tu wnętrze mieszkalne, wypełniając je XVIII-wiecznymi meblami: szafą, zegarem, skrzynią, piecem, fliskami, łóżkami szafowymi i innymi sprzętami. Wokół ogniska kuchennego zgromadzono interesujące sprzęty i naczynia używane w kuchni. Muzeum tworzy hannonijną całość z resztą wsi.
Kolejny przykład muzeum lokalnego, to tzw. zagroda młynarska
w Munster (Der Muhlenhof in Munster) 6. Obiekt powstał w 1965 r. z inicjatywy tamtejszych mieszczan, skupionych w towarzystwie przyjaciół
wiatraków, dla upamiętnienia 23 wiatraków istniejących w tym mieście
do 1944 r. Muzeum zostało usytuowane w pobliżu parku i stadionu miejskiego oraz przepływającej tam rzeki, w miejscu, w którym stały właśnie
wspomniane wiatraki. Skansen składa się z 15 zabudowań: wiatraka, chałupy młynarskiej, szopy, wozowni, spichlerza, pieca do pieczenia chleba,
studni z kołowrotkiem, chaty do apretury płótna, młynka końskiego,
stajni, szopy z ulami, dzwonnicy, bramy wjazdowej typu szamborzy i kapliczki. Całość tworzy miniaturową wieś, przypominającą zewnętrznym
wyglądem skanseny na Wyspie Gotland. Chałupa młynarska, to halowy
dom kurny z 1619 r.; przeniesiono ją z wyspy Fresenburg. Wchodząc do
niej na klepisko po prawej stronie znajduje się stajnia, ohara, chlew dla
cieląt, a po lewej rzezalnia, świniarnia i kórnik. Na przeciwko bramy,
w tylnej części klepiska, znajduje się część mieszkalna (izby: tkacka,
mieszkalna, sypialna). W każdym pomieszczeniu znajdujemy różnego rodzaju archaiczne sprzęty i urządzenia domowe oraz gospodarskie. Główny
obiekt - wiatrak koźlak - pochodzi z pobliskiej wsi i nosi datę: 1748 r.;
mierzy on 24 m wysokości i - co najważniejsze - jest czynny, mieląc
od czasu do czasu zboże na cele charytatywne.
Zwiedzając te oraz im podobne muzea niemieckie dało się wszędzie
zauważyć dalszą ich rozbudowę. W 'każdym z nich wznoszono jakieś nowe, z terenu przeniesione obiekty. W każdym urządza się, poza stałą
ekspozycją, mniejsze lub większe wystawy, wydaje się bardzo udane
foldery i bogato ilustrowane przewodniki. Wprowadza się do obejść inwentarz żywy; brakuje tylko mieszkańców i wytworów ich działalności
gospodarczej.
fi

T. Broider, ncr Muhlenhoj

in Munster.

Wyd. 2, Dortmund

1969.

��Lud,

t. 60, 1976

KRZYSZTOF WOLSKI

MUZEUM ETNOGRAFICZNE W ANKARZE
(ETNOGRAFYA

MtJZESI)

Wśród licznych muzeów regionalnych i specjalistycznych we współczesnej Turcji, zawierających mniejsze lub większe kolekcje etnograficzne, ankarskie muzeum należy do najciekawszych i naj bogatszych. Muzeum Etnograficzne w Ankarze zostało powołane do życia w roku 1925
rozkazem twórcy współczesnej Turcji i ówczesnego dyktatora, Mustafy
Kemala Atatllrka. W roku 1975 obchodziło więc swoje pięćdziesięciolecie.
Muzeum było tworzone w ramach ogólnej rozbudowy Ankary, która
z rnałej i zaniedbanej prowincjonalnej mieściny 13 października 1923 r.
awansowała do roli stolicy unowocześniającej się Turcji. Myślą Atatllrka
byle zgromadzenie i pokazanie bogatego zestawu przedmiotów związanych z ludem tureckim, a nawet ludami tureckimi, na przestrzeni ich
dziejów, ich wędrówek, podboju Małej Azji a także przedmiotów związanych z ludową (i nieludową) kulturą różnych ludów tureckich poza terenem obecnej Turcji osiadłych. Z takim założeniem zebrane kolekcje ukazują obecnie wyraźnie, jakim wpływom ulegali Turcy i co i gdzie przejmowali od innych ludów (głównie Persów) na 'trasie swych wędrówek.
Dla badacza interesującego się kulturami ludowymi i nieludowymi Azji
Przedniej jest tu wspaniałe pole do badań i pracy. Zdziwi go wprawdzie
zapewne przemieszanie i sposób zakwalifikowania przedmiotów, bowiem
znajdzie, że szereg rzeczy nadaje się właściwie raczej do kolekcji ukazywanych zazwyczaj w .muzeach historycznych, a nie etnograficznych, tym
niemniej zdoła ocenić i ołbrzymi wkład pracy twórców tej placówki muzealnej, jak i wysoką rangę wartości zebranych przedmiotów.
Reprezentacyjny, choć niewielki gmach muzealny, położony na wzgórzu, na terenie dawnego cmentarza muzułmańskiej starej Ankary, wzniósł
w latach 1925-1930 architekt turecki, Hikmet Ismet. Do budowy użyto
białego i żółtawego marmuru,
w którym pięknie wyglądają intarsie

�KRZYSZTOF

WOLSKI

Front gmachu. Muzeum Etnograficznego

w Ankarze

z marmurów barwnych. Architekt zaplanował duży, przestronny hó,ll.
a po jego hokach po cztery spore sale, przestronne i wysokie, jak przystało na reprezentacyjny, choć parterowy budynek. W dalszych partiach
gmachu usytuowane zostały pomieszczenia mniejsze, obecnie częściow'J
wykorzystane na ekspozycję, a głównie przeznaczone dla celów magazynowych i administracyjnych. Przed głównym wejściem został wzniesiony gustowny portyk, wsparty na kolumnach. W pobliżu zbudowano
w tym samym czasie podobny gmach dla biblioteki publicznej. Wkrótce,
na niewielkim placyku przed budynkiem muzeum, stanął konny pomnik Atahirka.
Otwarcie dla publiczności zbiorów Muzeum Etnograficznego w Ank3rze nastąpiło w roku 1930, a dokonał go osobiście M. K. Atattirk, który
zresztą w niedługim czasie, bo w roku 1938, spoczął na 15 lat w r.dltu
tego gmachu, zanim w r. 1953 przeniesiono jego ciało do obecnego mauzoleum, Anitkabir, górującego nad Ankarą na szczycie jednego ze \'v"lgórzy nowego miasta. Połączenie to Muzeum Etnograficznego z osobą twórcy nowoczesnej Turcji, dało mu pewną rangę, lecz z drugiej strony.
zrobiło z gmachu muzealnego jedno z miejsc pamiątek po Atatiirku. 20
znowu wpływa hamująco na projekty rozbudowy lub przebudowy tej
placówki.

�Muzeum Etnograficzne

w Ankarze

Pierwszym dyrektorem Muzeum Etnograficznego w Ankarze został
mianowany dr Hamit Ziibeyr Ko~;ay,który sprawował tę funkcję do roku
1943. W latach 1943-1949 dyrektorem był Remzi Oguz Ari'k, zaś w latach
1950-1963 objął tę funkcję ponownie dr Hamit Ziibeyr Ko~ay, a od roku
1963 kieruje placówką obecny dyrektor pani Enise Yener. Personel muzealny składa się z 25 osób, w tym 5 pracowników naukowych kierujących poszczególnymi działami. Pracownicy konserwatorscy (3 osoby) nie
posiadają własnej pracowni, lecz potrzebne zabiegi wykonują w pomieszczeniach magazynowych. Biblioteka liczy około 5000 tomów i mieści się
w jednej sali, zaś książki przechowywane są w szafach w sali konferencyjnej i w biurze. Niewielka pracownia fotograficzna zajmuje jedną
salkę. W sumie 6 pomieszczeń przeznaczono dla administracji, zaś magazyny zajmują 6 pokoi.
Zbiory muzealne liczą około 30 000 eksponatów. Podzielono je na dwie
sekcje: sztuki i etnograficzną, stosując raczej podział umowny niż faktyczny. W obrębie sekcji etnograficznej pokazano następujące sale wystawowe, które zarazem są odpowiednikami działów:
1. Sala ubiorów. Na manekinach, umieszczonych przeważnie parami
w poszczególnych, wolnostojących gablotach - przegląd tureckich strojów regionalnych. Można podziwiać odświętne stroje, lecz nie widzi się
ubiorów codziennych ani roboczych. Nie pokazano zależności ubioru od
przynależności do grup zawodowych, od grup wieku, a także nie przeprowadzono podziału na strój wiejski, strój miejski (w obrębie danego
regionu). Stroje reprezentują głównie wiek XIX i początki XX. Później
strój ludowy i tradycyjny uległ szybkim przeobrażeniom w związku z nakazami Ata tUrka.
2. Sala tkactwa - ukazuje tureckie warsztaty ludowe, na których
tka się dywany i kilimy, a także prymitywne warsztaty poziome, używane przez koczowniczki do tkania prostych, pasiastych kilimów, przeznaczonych na wory transportowe.
3. Sala tkanin to nie tylko przegląd wełnianych, bawełnianych i jedwabnych tkanin tureckich, obok teftików, tkanych z wełny (sierści) kóz
angorskich, ale też duży zestaw z różnych regionów przerozmaitych okazów haftów (w tym hafty nićmi metalowymi) i aplikacji. Zebrano tu
i pokazano sporo chust i chustek wyszywanych lub tkanych wzorzyście
Bardzo piękne są tu hafty na tiulu i muślinie.
4. Sala wyrobów z metalu sprawia zwiedzającemu wyraźny zawód.
Oczekiwałoby się tutaj wspaniałej kolekcji słynnych tureckich wyrobów
pobielanych z miedzi, o subtelnym zdobieniu wybijanym lub repusowanym, tymczasem widzi się zestaw przedmiotów o bardzo różnej wartości
artystycznej, nie mówiąc już o ich stanie zachowania. Uwagi te odnoszą
się tak do pobielanych wyrobów miedzianych (tace, czajniki, imbryki,

�23ti

KRZYSZTOF

WOLSKI

misy i miseczki, flasze itp.), jak i do mniej licznych wyrobów mOSlęznych. Przedmioty srebrne należą tutaj do rzadko reprezentowanych
i drobnych. Wydaje się, że jeszcze obecnie możnaby ten dział uzupełnić
o prawie współczesne wyroby małomiasteczkowych kotlarzy i ślusarzy.
5. Izba turecka pokazuje kompletne wyposażenie tradycyjnej izby-świetlicy anatolijskiego zamożnego domu z Ankary lub jej okolic, z drugiej połowy XIX wieku. Zebrano tutaj same oryginalne eksponaty, a całe
urządzenie, łącznie z wystrojem drewnianym, jest przeniesione ze starego domu. Po oglądnięciu tej izby odczuwać się daje brak jakiejkolwiek
izdebki warsztatowej.
Wybitnie brak choć małej sali - działu kultury materialnej, w 'którym by pokazano choć część wielkiego bogactwa narzędzi zbierackich,
rybackich, pasterskich czy rolniczych. Jest przecież co pokazać w tym
kraju, o tak zróżnicowanych regionach geograficznych i tak zdecydowanie wyspecjalizowanych grupach gospodarczych.
W ramach sekcji sztuki pokazano:
1. Seldżucką rzeźbę w drewnie, ukazując szereg przedmiotów związanych ze sztuką sakralną islamu, a zebranych ze starych wiejskich
i małomiasteczkowych meczetów środkowej Anatolii oraz z medres a nawet ttirbesi (grobowców). Przedmioty te żywo przypominają wytwory
sztuki perskiej. Eksponaty są rzeczywiście imponujące i unikalne. Doskonałe zachowanie drewnianych okazów płaskorzeźby i rzeźby seldżuckiejbudzi pewne wątpliwości, czy rzeczywiście zabytki te pochodzą z tak
odległych czasów (sprzed XIV w.), czy też aby nie zostały wykonane
znacznie później, lecz w manierze czasów wcześniejszych, co na głę'bdkiej
prowincji mogło się snadnie zdarzyć. Z drugiej strony suchy klimat wyżyny anatolijskiej mógł pozwolić na zachowanie się rzeczy bardzo starych we względnie dobrym stanie;
2. Ottomańską rzeźbę w drewnie, nawiązując do ekspozycji w poprzedniej sali. Wystawiono tu przedmioty późniejsze, już nie tylko pochodzące i zebrane z obiektów sakralnych, lecz także z urządzenia i wy··
posażenia domów mieszkalnych. Eksponaty tu również ciekawe, często
z wyraźnymi wpływami manier europejskich, głównie baroku, który przenikał do sztuki tureckiej w XVII a głównie w XVIII wieku;
3. Kaligrafię i miniaturę graficzną, dając bogaty przegląd raczej nieludowej sztuki, choć przepisywanie koranu leżało w naj szczytniejszych
obowiązkach każdego muzułmanina (o ile oczywiście umiał pisać). Na
miniaturach widać, jak wszędzie, wyraźny wpływ sztuki perskiej. Wśród
okazów koranu sporo egzemplarzy pisanych jeszcze manierą kuficką, co
być może długo pozostawało w modzie na prowincji. Wiele tu też jest
rzeczy późniejszych, dających tym samym przegląd sztuki kaligraficznej

�Muzeum

Etnograficzne

w Anka"ze

i malarsko-miniaturowej. Jest tu też kilka ciekawych miniatur o wyraźnym charakterze sztuki ludowej;
4. Obiektom religijnym, a raczej kultowym, pOSWlęconoosobną salę.
Głównie wystawiono przedmioty zebrane w okresie po reformach Ataturka, a pochodzące z mienia zniesionych bractw religijnych. Stąd też
sporo tu ta wiz (szkaplerze-amulety), tesbi (różańce) a nawet lasek, ubiorów, kołpaków czy dyscyplin używanych przez bractwa derwiszy. Ekspozycja to niezmiernie ciekawa, choć bardzo specjalistyczna;
5. Kolekcja darów mieści się w sali, w której pokazano różne przedmioty, jakie napłynęły do zbiorów muzeum od kolekcjonerów i sympatyków. Trafiła tutaj nawet piękna, wykonana z emaliowanego srebra,
gotowalnia jakiejś bogatej uZ'be~kiej damy. Sporo tu jednak znalazło się
rzeczy niezbyt ściśle związanych z kulturą ludową Turcji i ludów tureckich.
W ekspozycjach obu sekcji można więc zobaczyć niezmiernie cenne
i ciekawe eksponaty obok przedmiotów trzeciorzędnych, a przeładowanie
wystaw powoduje, że zwiedzający musi się czuć zagubiony wśród niezmiernego mnóstwa różności. Znawca zapewne od razu wyławia perły,
a tych tu sporo, podziwia i zachwyca się; lecz mniej obznajomiony z kulturą turecką, czy przednioazjatycką, podziwia z pewnością oszałamiającą
wielość.
Ekspozycja Muzeum Etnograficznego w Ankarze nie jest nowoczesna.
Tak technika ekspozycyjna, jak i wyposażenie w gabloty, są starego typu.
Przeładowanie ekspozycji powodują dwa czynniki: brak magazynów i niezmierne 'bogactwo ek"ponatów. Na każdym kroku widzi się tu i odczuwa
pragnienie zarządu instytucji udostępnienia zwiedzającym jak najwięcej
z zasobów muzealnych. Niektóre przedmioty, jak olbrzymi seldżucki mihrab (wnęka wymoszczona rzeźbionym drewnem), lub późniejszy mimber
(drewniana kazalnica) kunsztownie wyrzeźbiony w drewnie, zajmują prawie całą salę. Bardzo ciekawą, choć z natury rzeczy chaotycznie urządzoną, jest sala mieszcząca kolekcję darów. Pokazywanie nabytków, pochodzących od różnych ofiarodawcó\;I;', mobilizuje społeczeństwo do współpracy z muzeum i powoduje stały napływ darów. Obecnie Muzeum Etnograficzne w Ankarze prowadzi rejestrację prywatnych kolekcji etnograficznych, które nie mogą 'być wywiezione za granicę. Przy takiej
pewnej zależności od muzeum, prywatne kolekcje stają się jakby oddziałami muzeum, do których można zawsze skierować zainteresowanych.
Kolekcje pozostają pod kontrolą muzeum, lecz nie są przez muzeum,
ani państw'o, subwencjonowane. Muzeum współpracuje ze szkołami artystycznymi, między innymi z żeńską szkołą odzieżową i kieruje tam pracowniami, wytwórniami strojów ludowych (na użytek zespołów i na eks-

�KRZYSZTOF

WOLSKI

port). W ramach akcji oświatowej prowadzone są prelekcje dla szkół
w gmachu muzealnym, urządza się konkursy i kursokonferencje. Pokazuje się małe wystawy okolicznościowe i wyświetla filmy etnograficzne.
Wydaje się katalogi i przewodniki w języku tureckim.
W roku 1974 frekwencja
zwiedzających muzeum wyniosła około
80 000 osób. Muzealna ekspozycja jest otwarta we wszystkie dni tygodnia
z wyjątkiem poniedziałku (niedziela w Turcji jest dniem odpoczynku).
Wstępy obecnie są płatne w wysokości 4 T.L. od osoby, a w święta 2 '1'1,.
Pobiera się także opłatę za zezwolenie na fotografowanie eksponatów,
wynoszącą 8,- 'I'L. Budżet muzealny jest zmienny, uzależniony od potrzeb w danym roku. Muzeum, jako własność państwa, jest finansowane
z funduszy niedawno powstałego ministerstwa kultury i sztuki.
Jak na razie muzeum nie wykazuje tendencji rozwojowych, lecz być
może w niedalekiej przyszłości, gdy rozwój turystyki w Turcji da poważniejszy napływ dewiz i zwiększenie dochodu państwowego, nastąpi rozbudowa tej instytucji.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10367" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10345">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c24f56285e0be2b378fea35168995218.pdf</src>
        <authentication>07ba10691c00b1334a7c99030a9d5c0d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123297">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1635</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123298">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123299">
                <text>1977</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123300">
                <text>muzealnictwo etnograficzne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123301">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1513</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123302">
                <text>Komunikaty / LUD 1977 t.61</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123303">
                <text>LUD 1977 t.61,s.239-250</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123304">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123305">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123306">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="123307">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123308">
                <text>IV.

K

o

M

u

N

I

K

A

T
Lud,

RENATA

y

t, 61, 1977

JEZIERSKA

MUZEUM SZOPEK W RZYMIE

To oryginalne muzeum znajduje się w budynku przy ulicy Tor de
Conti 31a, w rejonie Forum Augusta i Forum Romanum, w niewielkiej
odległości od Koloseum. Mieści się tu zarazem siedziba Włoskiego Towarzystwa Przyjaciół Szopki (Associazione ltaliana Amici deI Presepio),
które zrzesza ludzi pielęgnujących tradycję grudniowych świąt Bożego
Narodzenia, uczestniczy w światowym ruchu szopkarstwa, interesuje się
wszelkimi jego przejawami i gromadzi zbiory z całego świata. Organem
Towarzystwa jest pismo zatytułowane "Szopka" ("Il Presepio"), które
wychodzi już dwadzieścia dwa lata i do tej pory ukazało się ok. 80 numerów. Zawarte w nich są artykuły poświęcone m. in. zagadnieniu konstrukcji szopek, wybitnym ich konstruktorom, zapaleńcom szopkarstwa,
bogate informacje z różnych regionów Włoch i stron świata, wreszcie
noty bibliograficzne rejestrujące włoskie i zagraniczne publikacje o szopkach i zwyczajach związanych z grudniowymi świętami. W pobieżnym
przeglądzie not bibliograficznych znalazłam m. in. wiadomość o "La
szopka polacca" ("Szopka polska"), artykuł pióra Renato Salvadori, zamieszczony w piśmie "Qui Touring" z grudnia 1973 r.
Przy wejściu do Muzeum na pierwszym planie znajduje się barwna
szopka krakowska. Ten miły fakt świadczy niewątpliwie o tym, że jesteśmy wysoko notowani na europejskiej "giełdzie" szopkarskiej. Z szopek polskich znajdujących się tutaj odnotować należy jeszcze szopkę
krakowską z kukiełkami, wykonaną przez murarza, Bolesława Wiatra.
Szopka ta jest darem naszego rządu i została przywieziona z Polski przez
jednego z członków Towarzystwa, Angelo Stefanucci. I ostatnia polska
szopka, udokumentowana jako: "Figure in stile Catalano di Zarzeka (Polonia)", tj. figurki w stylu Catalano z Zarzeki. Jest to niewątpliwie błędna dokumentacja i pod znakiem zapytania pozostaje sam obiekt.
Spotykamy tu wiele szopek europejskich: z Czechosłowacji - zawierające m. in. figurki wycięte z kolorowego kartonu lub ceramiczne
(ta ostatnia jest darem Kristiny Valsikovej z Bratysławy); z Węgier,

�z Ukrainy - szopka "Vertep" - rekonstrukcja
wykonana przez Włochów:
Margeritę Loffredo i Ferdinando
Ammanniti;
szopki niemieckie - m. in.
z KaIn i szopki z figurkami z cyny kolorowej z Diessen; szopki z Austrii,
Belgii, Francji
głównie z Prowansji
i innych regionów,
z krajów
skandynawskich,
bardzo duża ilość szopek z Hiszpanii - figurki z terrakoty polichromowanej
(wykonane
m. in. przez Jose Daniel Ursueguia
z Barcelony),
figurki charakterystyczne
i współczesne
(wykonane przez
Jose Cuenca Valverde i Manuel Artigas Mendez z Murcia) itd.
Oczywiście największą
część zbiorów stanowią szopki włoskie, reprezentujące
prawie wszystkie
regiony kraju. Szczególną uwagę zwracają
szopki neapolitańskie,
będące prawdziwymi
dziełami sztuki. Urzekają one
pomysłowością,
bogatą scenerią, wspaniałym
odtworzeniem
środowiska
z niezliczoną
ilością "finimenti"
wszystkich
drobnych
przedmiotów
składających
się na wyposażenie
wnętrza szopek. Wspaniała galeria postaci w tysiącach póz i przy rozmaitych
zajęciach, liczne sceny z życia
ludowego - są cenną rejestracją
zwyczajów i obyczajów włoskich, w wielu wypadkach
już nie istniejących.
M. in. przyciąga wzrok zwiedzającego
barwna sZQpka z figurkami
w miniaturze,
wykonana
przez członka Towarzystwa,
Renato Longari,
a dokumentująca
sceny z ludowej szopki
rzymskiej,
np. gry ludowe, takie jak "la morra", "la partita
a scopa",
taniec i muzykę, typy ludowe itd.
W obszernej szklanej gablocie zgromadzono
szopki w miniaturze,
które wydają się być pięknymi
zabawkami
dziecinnymi.
W nich: barwne
ledy sklepowe z owocami i warzywami,
różne rodzaje pieczywa i ciast,
sprzedawcy
pieczonych
kasztanów
i gotowanej
kukurydzy,
murarze,
praczki, chłopi, pasterze z trzodami owiec wyrabiający
masło i sery itp.
Bardzo ciekawym obiektem jest szopka wykonana
ze szkła artystycznego, pochodząca z ośrodka przemysłu
szklarskiego
z Murano. Trudno tu
zresztą opisać całe bogactwo i różnorodność
szopek włoskich.
Osobno w dużej gablocie
zatytułowanej
"Muzyka
i tańce ludowe
w szopce" odtworzono
- poprzez figurki ceramiczne
i terrakotowe
tańce prowansalskie,
alzackie, katalońskie,
andaluzyjskie,
neapolitańskie,
charakterystyczne
instrumenty
muzyczne
z Abruzzo, z Portugalii
itd.
W muzeum zgromadzono
także szopki z Ameryk południowej,
środkowej i północnej: z Brazylii - figurki ludowe z terrakoty
i ceramiczne
(z Pernambuco)
z Kolumbii, Ekwadoru - oryginalne
szopki z figurkami
wykonanymi
z marcepanu
i cukru (dzieło Margarity
Reza Calderón),
z Peru, Chile, Argentyny,
Gwatemali,
z Meksyku - szopka z figurkami
ludowymi "Peones". Ponadto znajdują się tu szopki z Japonii i Indii oraz
szopka orientalna
(zaprojektowana
przez Fernando Ammanniti
z figurkami ofiarowanymi
przez członka Towarzystwa,
Felice Nadelini), a także
szopka afrykańska
z Kenii.

�Muzeum

szopek

w

Rzym!e

241

Znajdujemy tu także okolicznościowe ciekawostki w specjalnej gablocie. jak: numizmatyka bożonarodzeniowa z monetami pontyfikalnYmi,
filatelistyka - znaczki pocztowe o tematyce bożonarodzeniowej (poczty
watykańska, Republiki San Marino i włoska), odznaki Towarzystw Szopkowych z Argentyny, Austrii, Niemiec, Włoch, Węgier i Hiszpanii, ordery
za zasługi położone na polu szopkarstwa, odznaki Międzynarodowych
Kongresów Szopkarskich oraz medale włoskie z podobiznami szopek i in.
l\luzeum dysponuje bardzo skromnymi warunkami lokalowymi. Wiele do życzenia pozostawia zarówno sposób ekspozycji, jak i dokumentacja
obiektów. Mimo to, placówka spełnia pożyteczną rolę. Jest to chyba
jedyne na świecie muzeum dające przegląd różnorodnych stylów szopkarskich oraz bogatej kolekcji figurek i kukiełek, a także ukazujące
\\. autentycznych eksponatach europejskie i zamorskie zwyczaje oraz
przepych strojów ludowych.

1'; -

Lud, tom LXI

�Lud,

BARBARA

t.

61, 1977

POL OCZKOWA

MUZEA W ANGLII

W czasie pobytu w Anglii w lecie 1972 r. zwiedziłam szereg muzeów
angielskich; znajomość języka i możność korzystania z samochodu pozwoliły mi na zebranie stosunkowo dużej ilości materiału. Poniżej podaję
podstawowe informacje o kilku rodzajach muzeów angielskich, a zwłaszcza o prowadzonych w nich działach etnograficznych.
1. Muzeum centralne - The British Museum - w głównym swym
gmachu wystawy etnograficznej nie prowadzi. Dział etnografii ma swą
siedzibę w odrębnym budynku, przy Burlington Garden 5, zwanym
"The Museum of Mankind" ("Muzeum rodzaju ludzkiego"). Wystawy
rozlokowane są '\'1 piętnastu pomieszczeniach z tym, że każda sala względnie pokój poświęcone są innej tematyce. Wystawy zmienia się w okresach
mniej więcej rocznych; jednak nie rozmontowuje się ich, a po kilku
latach te same zestawy eksponatów wracają powtórnie na sale, dla tych
lVidzów, którzy nie mogli ich obejrzeć w pierwszym terminie. W posiadaniu działu etnografii znajduje się około miliona eksponatów pochodzących z całego świata; specyfika etnografii angielskiej, zajmującej się
w przeszłości g.łównie kulturami pozaeuropejskimi sprawia, że wystawy
obrazują głównie kulturę tradycyjną ludności kolorowej. Ze względu na
ogromną ilość zebranego materiału, zbiory są tylko w części opracowane.
2. Przykład muzeum regionalnego: Muzeum w Leicester. Wszystkie
zabytki związane z historią kultury regionu (archeologia, historia, etnografia) tworzą wspólny dział pod nazwą "Antiquities", tj. antyki. Jest on
jednym z ośmiu kierunków pracy muzealnej (poza tym: archiwalia, sztuka, biologia, geologia, współpraca ze szkołami, technika, ikonografia).
Pracownicy działu antiquities posiadający wykształcenie uniwersyteckie
zajmują się głównie badaniami terenowymi i opracowywaniem ich wyników; liczniejszy od nich średni personel mu'zealny (maturanci przesz-

�Muzea

w Anglll

213

kalani praktycznie
na urządzanych
centrabie
fachowych
kursach
muzealnych o różnych specjalnościach)
zajmują się inwentaryzacją,
konserwacją, oprowadzaniem
wycieczek itp. W muzeach regionalnych
szczególnie rozbudowywany
jest dział współpracy
ze szkołami,
który np.
w Leicester zatrudnia największą ilość pracowników
(14 osób). Dla szkół
opracowuje się i wysyła specjalne zestawy gablot ilustrujących
zgłoszoną
uprzednio przez nauczycieli
tematykę
lekcyjną. W roku 1971 w Leicester wysłano w ten sposób do okolicznych szkół około 14 tysięcy eksponatów.
Gromadzenie
nowonabytków
odbywa się według nieco innych zasad
niż w Polsce: szerszy zasięg tematyki działu oraz. znacznie większy stopień uprzemysłowienia
i zurbanizowania
Anglii w ubiegłym
stuleciu
powoduje, że nabytki są już przeważnie
wytworami
fabrycznymi.
Obejmują one bardzo szeroki krąg przedmiotów
użytku
codziennego
(np.
elektryczny
sprzęt domowy, drukowane
pocztówki świąteczne
itp.). Do
zbiorów zakupuje
się także niektóre
przedmioty
produkowane
współcześnie, charakterystyczne
dla aktualnego
etapu kultury, np. ubiory kobiece i męskie według mody ostatnich lat, odznaki sportowe itd.
3. Przykład muzeum biograficznego:
Muzeum Szekspira w Stradford
on Avon. Kilka budynków
obejmujących
ten zespół (domy Szekspira,
jego dziadków, rodziców i córki) znajduje się w różnych punktach
niewielkiego zabytkowego
miasteczka.
We wnętrzach
zachowano ściśle ich
dawny użytkowy charakter,
nie ma w nich żadnych gablot, plansz lub
napisów wskazujących
na obecną muzealną funkcję tych pomieszczeń.
Izby wyposażone są w pełne zestawy oryginalnych
używanych w XVIXVII wieku sprzętów i naczyń domowych,
uzupełnionych
używanymi
przez ich dawnych mieszkańców drobniejszymi
przedmiotami:
książkami,
bibelotami,
robótkami
ręcznymi.
Osiągnięto
w ten sposób maksimum
autentyzmu,
przeniesienie
widza w otoczenie i klimat epoki elżbietańskiej. Wszelkie objaśnienia podane są w licznych folderach, które sprzedaje się przy wejściu. Każdej zebranej niewielkiej
grupce zwiedzających
towarzyszy pracownik
muzeum, który jednocześnie
opiekuje się zbiorami i odpowiada na ewentualne
pytania gości.
4. Przykład skansenu: Walijskie Muzeum Ludowe w St. Fagans 'koło
Cardiff. Podobnie jak w muzeach regionalnych,
kultura miejscowej ludności wiejskiej nie tworzy tu samoistnego odrębnego działu. W St. Fagans pokazano kulturę wszystkich warstw ludności zamieszkującej
Walię: szlachty, kupców, rzemieślników,
żeglarzy,
rolników
i hodowców
owiec, urzędników, kaznodziejów itd. Stosownie do tego wystawiennictwo
obejmuje heraldykę,
wyposażenie
wnętrz dworów wiejskich
i domów
mieszczańskich, narzędzia używane na wsi i w mieście, akcesoria sportowe (np. dawne rakiety tenisowe), bukiety żniwne, teksty wyroków sądo-

�211

BARBARA

POLOCZKOWA

wych, magiczne przedmioty
używane
przez żeglarzy itp. Wystawy te
mieszczą się w specjalnym dużym budynku (galerii).
Oryginalne
stojące w parku budowle obejmują
zamek St. Fagans,
który wraz z wyposażeniem
jego wnętrz stanowi przykład kultury elitarnej, oraz jedenaście budowli kamiennych
lub o konstrukcji
szachulcowej. ilustrujących
budownictwo
chłopskie i małomiasteczkowe.
W liczbie tej znajduje się pięć domów mieszkalnych
z XV-XVIII
wieku, budynki stodoły, tkalni, garbarni,
kaplicy, rogatki miejskiej,
oraz mały
budyneczek, w którym rozgrywano
walki kogutów. Wszystkie wymienione budynki wyposażone są w odpowiednie dla danej epoki meble, a budynki gospodarcze i przemysłowe
- w sprzęt i narzędzia. W skansenie
znajduje się ponadto wóz cygański.
5. Przykład muzeum prywatnego:
XVII-wieczny
pałac w Chatsworth,
Derbyshire,
siedziba Duke of Devonshire.
Przyjętym
obecnie w Anglii
zwyczajem,
znaczną, mieszczącą zbiory, część zamku udostępnia
się na
czas week-endu
do zwiedzania;
pobierana
opłata za wstęp wyższa jest
niż w muzeach państwowych
i municypalnych,
a przeznacza
się ją na
pokrycie kosztów utrzymania
pałacu i parku. Zbiory zabytkowych
mebli,
dy\Yanów, obrazów i rzeźb są znacznie bogatsze niż w czołowych muzeach tego typu 'W Polsce (Łańcut, Pszczyna); jest to oczywiste, ponieważ
wyspy brytyjskie
od wielu stuleci nie podlegały obcej inwazji i rabunkom i gromadzone przez pokolenia wspaniałe zbiory sztuki mogły w tamtejszych zamkach bezpiecznie przetrwać.
Jedna sala pałacu przeznaczona jest specjalnie
na przyjmowanie
odwiedzin królów angielskich.
Do
zwiedzania udostępniony
jest również park, stanowiący przykład angielskiej sztuki ogrodniczej
(grupy rz.adkich drzew, krzewów
i kwiatów
pięknie wkomponowanych
w zielone trawniki).
We wszystkich
muzeach
angielskich
zwraca uwagę wielka dbałość
o \\':'godny i przyjemny
pobyt zwiedzających:
urządzone są pokoje wypoczynkowe, palarnie, bufety, kioski z napojami, punkty sprzedaży wyda\ynictw i pamiątek, czysto utrzymane
toalety i umywalnie.
Odnośnie
do gromadzonych
kolekcji
podkreślić
należy
szczególną
staranność w konserwacji
przedmiotów:
żaden nowonabyty
eksponat nie
dostaje się do magazynów
przed przejściem szeregu prób wykazujących
istnienie szkodników,
korozji, lub innego rodzaju uszkodzeń. Okresowo
przeprowadza
się kontrolę
zbiorów pod kątem stanu ich zachowania,
a wysortowane
sztuki poddawane są odpowiednim zabiegom. Zajmuje się
tym wykwalifikowany
miejscowy personel, mający do swej dyspozycji
cał\' szereg nowoczesnych
metod i środków chemicznych.

�Lud,

MILAN

t. 61, ]977

CHLEBANA

MUZEUM SLOVENSKEJ

DEDINY V MARTINE

Roku 1891 sa realizovala priekupnicka myslienka Artura Hazeliusa.
Vystava prveho muzea v prirode, ned'aleko svedskeho hlaneho mesta
Stockholm, bola len zaciatkom budovania muzei tohto typu. Priklad
Svedov nasledovali predovsetkym ich severski susedia, a na zaciatku 20.
storocia je v Európe uz niekol'ko muzei v prirode. Zo Svedska pochadza
aj termin s k a n z e n, ktory sa pre muzea tohto druhu zauzival aj
v d'alSich krajinach.
O styri roky neskorsie, teda roku 1895, bola zahajena v Prahe Narodopisna vystava ceskoslovanska. Organizatori tejto vystavy sa pokusili

Ryc. 1. Pohlad

na Muzeum

slovenskej

dediny

v Martine

�MILAN

CHLEBANA

expozlcnou formou po prvy raz podat' komplexny obraz a zivote l'udov)'ch vrstiev. Za tymto ucelom sa previezli, alebo rekonstruovali mnohe
obytne domy a d'alSie l'udove stavehne objekty. Slovensko tu reprezentovali gazdovstvo z dediny Cicmany a chalupa z Oravy. Tieto l'udove
stavby sa postavili p&lt;Jd1'a projektov architekta Dusana Jurkoviea, vel'keho obdivovatel'a a znalca slovenskeho l'udoveho stavitel'stva. Organizatori Narodopisnej vystavy ceskoslovanskej uvazovali tak, ze objekty.
zhromazdene pri tejto prilezitosti, by sa mohli stat' zakladom buduceho
muzea l'udoveho stavitel'stva. Tieto podnetne myslienky zostali len v podobe pHnov, ale z mnohych priein sa nerealizovali.
Prve muzeum l'udovej architektury v Ceskoslovensku sa zacala budovat' roku 1925 v Roznove pod Radhostem. Mesto Roznov pod Radhostem sa na chadza va vychodnej easti Moravy. O vznik tohto skanzenu sa
va vel'kej miere zasluzili bratia Alois a Bohumir Jaroilkowie) 1. Do
mestskeho parku sustredili drevene mestianske stavby z roznovskeho
n,imestia. V sUcasnosti je Valasske muzeum v pfirode v Roznove pod
Radhostem najrozsiahlejsie v Ceskoslovensku a stale sa pokraeuje v jeho
budovani.
Myi'ilienka postavit' muzeum l'udoveho stavitel'stva je znama i na
Slovensku uz niekol'ko desat'roci. Je uzko spojena sa vznikom Muzealnej
slovenskej spoloenosti roku 1893. Skanzen sa maI nachadzat' v tesnej
blizkosti novej budovy Slovenskeho narodneho muzea, która bola postavena roku 1932. Vtedajsie romanticke nahl'ady prenikli prostrednictvom
tvorcov i do koncepcie skanzenu. Tato koncepcia ho predstavovala aka
żive muzeum, kde bude mozne vidiet' zaniknute sposoby zivota l'udu,
ktory sa tu hude udrziavat' v podobe atrakcie 2. Napriek tomu, ze Muzealna slovenska spoloenost' mala pripravene aj finanene prostriedky,
s vystavbou sa nezacalo. Vypuknutie druhej svetovej vojny znova addialila tieto snahy na niekol'ko rokov.
Obdobie po druhej svetovej vojne je charakterizovane d'alsim lisilim
a vybudovanie muzea l'udovej architektury. Nastrankach odbornych easopisov sa objavuju clanky a diskusie, ktore hovoria a potrebe vystavbv
tohto muzea. Tieto snahy nadobudaju na intenzite aj preto, ze pamiatky
l'udoveho stavitel'stva stale viac miznu. Tato skutoenost' je dosledkom
novych hospodarsko-spolocenskych pomeroy i lepsej ekonomickej situovanosti obyvatel'ov Slovenska. Problematike budavania muzei v prirode
sa venovali aj zasadania a konferencie, których ciel'om bolo prediskutovat' koncepciu a pracovne postupy pri realizovani tychto diel. Vy1 Arnost
Kubesa, Valasske muzeum
v pi'irode
v Roznove
"Sbornik Slovenskeho Narodneho Muzea" 1965, t. 59, Etnografia
2 Stefan
Mruskovic, Slovenske milzeum l'udovej architekt!iry
vensky Narodopis" 1972, t. 20, s. 13.

pod Radhoiitem.
6, s. 22-30.
v Martine . .,Slo-

�Muzeum

"._._.,
/

•

slovenskej

"

.•.•-" i..

/ CAOCA

',-._'

\''J'!

i

O

w

dediny

j

Martinie

.1.--_....... './.r'

"".•••._ .•...

l'

\-._ ..,;

O

."'..•......

.BAROEJOV

O

"

"',.,

.PRESDV

t'

/'

i

I

.KOŚlCE

i

I

;

i

,.*'"
·
I

i
\.
\ dlWISLAVA
,.,._._._

\.-.

r .-.,

r";
'-.,J'--

• .J

/

\.

Mapa

rozmiestnenia

skanzenov

.....-._

''-.-

/

r.....

'\

~

\_

I

I
~
_.J

I

•

Skilllltll r MIrlin.

o

Rtgionlln.

O

B.nsk; sk.nz.n r /J.Jnsktj J,ilrnici

sbM."Y

na Slovensku

stavba skanzenov sa povazuje za najlepsi sp6sob ochrany pamiatok l'udoveho stavitel'stva. Dna 2. aprHa 1964 Slovenska narodna rada schvalila navrh na vybudovanie celoslovenskeho Muzea l'udovej architektury
v Martine. Splnenim tejto vaznej a narocnej kulturno-politickej a vedeckej ulohy, bolo poverene Slovenske narodne muzeum - Etnograficky
ustav v Martine. Skanzen i expozicie Slovenskeho narodneho muzea
vytvoria spolu komplex, reprezentujuci materialnu i duchovnu kulturu
slovenskeho l'udu~.
V tomto case sa zaCina vlastna etapa pripravnych prac na budovanie
skanzenu. Odborni pracovnici Slovenskeho narodneho muzea v Martine
zhromazd'uju podklady a dokumentaciu o l'udovom stavitel'stve na Slovensku. Tie oblasti, ktore su v materialoch nedostatocne zastupene, osobne navstevuju a priamo na mieste vyberaju vhodne objekty. Spolu
s vyberom stavebnych objektov, hl'ada sa aj vyhovujuce miesto pre
skanzen. Vedenie Slovenskeho narodneho muzea sa rozhodlo pre Jahodnicke haje, które leiia juhovychodnym smerom, pribliine 2 km od centra
Martina. Tuto skutocnost' respektovali aj autorske kolektivy, które sa
zucastnili sut'aie o vypracovanie urbanistickej studie a navrhu projektu
na vystavbu skanzenu. Uzemie Jahodnickych hajov ma rozlohu okolo
100 ha, nachadza sa v zvlnenom terene, ciastocne porastenom ihlicnatym
lesom. Na t€jto pioche sa spolu sustredi a postavi asi 240 objektov
3

Ibidem.

s. 19.

�MILAN

CHLEBANA

l'udoveho stavitel'stva, które budu rozdelene do jednotlivych celkov
(oblasti). akrem tychto objektov sa vybuduju aj komunikacie, parkovisko,
administrativne a sluzobne priestory. Popri svojej vedecko-dokumentacnej funkcii, bude skanzen plnit' aj ulohu osvetoveho a rekreaćneho
zariadenia 4.
Zakladny kamen tohto muzea polozili dna 5. novembra 1968. Po
niekol'kych desat'rociach diskusii, problemov a intenzivnej vyskumnej
praci sa konecne zacalo budovat' Muzeum slovenskej dediny. Toto
pomenovanie (namiesto Muzeum l'udovej architektury), sa zaviedlo roku
1972 a bolo tiez predmetom mnohych diskusii. Najcastejsie sa aj nad'alej
pouziva termin s k a n z e n, pretoze je kratky, vystizny a zrozumitel'ny.
Vystavba skanzenu pri SIovenskom narodnom muzeu v Martine je
v sucasnosti najd61ezitejsou ulohou tohto ustavu. Podriad'uje sa jej
vsetka vedecko-vyskumna a dokumentacna cinnost' ustavu, ktory je personalne dobudovany a dobre pripraveny na tuto narocnu pracu. Tato ćinnost' sa prejavila aj na profile jeho publikacneho organu, kto rym je Zbornik Slovenskeho narodneho muzea. Prve prispevky od dr. Andreja Polonca a dr. Stefana Mruskovića sa objavili uz roku 19655. Tieto clanky sumarizovali doterajsie snahy o vystavbu skanzenu a ciastocne naznacili
jeho koncepciu. V Zborniku Slovenskeho mirodneho muzea 62, Etnografia
10, 1969 su publikovane uz prve skusenotsti a konkretne poznatky z vystavby skanzenu. Su zaradene v osobitnej casti pod nazvom Kronika
Muzea l'udovej architektllry. Znacny priestor v tomto Zborniku je venovany otazkam studia l'udoveho stavitel'stva na Slovensku. V roku 1972
vysla publikacia Muzeum l'udovej architektury. J{m Kantar a Jozef Turzo v kratkych prispevkoch opisali stay prac na v)rstavbe skanzenu
a uviedli smer jeho d'alsieho rozvoja. Tato knizka je vybavena obsiahlou
obrazovou cast'ou, ktora citatel'ovi priblizuje konkretne objekty l'udoveho stavitel'stva, vybrane pre Muzeum slovenskej dediny.
Vzhl'adom na to, ze tradicnym a prevaznym zamestnanim bolo na
Slovensku v minulosti pol'nohospodarstvo, najviac objektov budu predstavovat' rol'nicke usadlosti. akrem rol'nickych obydli tu budu aj dom~'
drevorubacov, pastierov, remeselnikov, d'alej mensie objekty doplnkoveho charakteru - kaplnky, krize pri cestach, vyrobne zariadenia.
Objekty sustredene v jednotlivych regiónoch respektuj u tradicnu zastavbu
a budu predstavovaf typicke sidelne formy slovenskych dedin G.
Vnutorne je Muzeum slovenskej dediny T9zdelene na 10 oblasti.
v ktorych su zastupene vsetky typy Yudoveho stavitefstva na SlovenIbidem, s. 24.
"Sbornik Slovenskeho Narodneho Muzea" 1965, t. 59, Etnografia 6, s. 5-21.
6 Jan
Kantar, Koncepcne zcisady M{tzea l'udovej architektury
v Martine.
In:
Muzeum l'udo'vej architektury,
Martin 1972.
·1

5

�Muzeum. slot'enskej

dediny

249

w MM'linie

sku. Niektore oblasti su este d'alej rozClenene, vzhladom na region~l1nu
diferencovanosf a odlisnosti Tudovych stavebnych objektov:
I. Oblasf Cicmian (dedina Cićmany). Tato oblasf je zo vsatkych
najmensia, bude tu staf jedna usadlosf a jeden obytny dom.
II. Oblasf kopanićiarskeho osidlenia severozapadneho Slovenska.
III. Oblasf Oravy, Turca a Liptova. Tato oblasf bude poetom objektov najrozsiahlejsia. Objekty z jednotlivych regiónov budu sustredene
osobitne.
IV. Oblasf Spisa. Sklada sa z troch celkov: skupina tatransko-magurska, skupina centralneho Spisa a skupina juzneho Spisa s obydliami
banikov.
V. Oblast vychodneho Slovenska. Deli sa d'alej na skupinu sariśsko-beskydsku a poloninsku.
VI. Oblasf Pohronia. Tato oblasf sleduje Tudovu architekturu
pri
rieke Hron.
VII. .Juzna oblast stredneho Slovenska.
VIII. Podunajska oblasf.
IX. Oblasf Ponitria a Bielych Karpat.
X. Oblasf trnavskej niziny, Malych Karpat a Zahoria.
V sueasnosti (zaCiatok roku 1976) je realizovana casf oblasti Cislo
III - región O1'ava, v ktorom je postavenych spolu 26 objektov. Niektore objekty regiónu Orava su zariadene nabytkom a d'alsim prislusenstvom Tudoveho interieru. Vo vystavbe je oblast Cislo II - severOzapadne Slovensko.
I ked' Muzeum slovenskej dediny este nie je dokoneene, región Orava
je uz pristupny verejnosti. Slavnostne otvorenie tejto casti skanzenu bolo
dna 24. maja 1972 za ucasti etnografov a muzejnikov z celej Ceskoslovenskej socialistickej republiky. Pri tejto prilezitosti boI usporiadany
seminar o ochrane Tudovej architektury, ktory sa konal 23. a 24. maja
1972. Na semimiri boli prednesene referaty, ktore sa zaoberali ochranou
l'udovych stavebnych objektov formou budovania skanzenov, alebo ochranou na mieste vzniku - in situ. Vo vystavnych priestoroch Slovenskeho
narodneho muzea bola zaroven instalovana vystava "Ludova architektura v Ceskoslovensku". Spristupnenie prvej, dobudovanej casti IVluzea
slovenskej dediny malo teda d6stojn)T ramec 7.
SkanZt'n v Martine sa stane po svojom dokonceni hmotnym dokumentom I'udovej stavebnej kultury na uzemi Slovenska. Obytne domy a stavebnć objekty sustredene v Muzeu slovenskej dediny nebuQu hovorit
len o kulture Slovakov, ale aj o prislusnikoch inych etnickych skupin,
7

Jan

verejnosti.

Hycko, ['rva
ćast' Ml'lzea slocens.'{ej
"Muzeum"
1972. t. 17, s. 209.

dediny

v

Martine

spristupnenci

�2?l0

MIL,,"N

CHLEBANA

ktore toto uzemie obyvaju uz niekoTko stor oci. I ked' bude v tomto
muzeu zastupene Tudove staviteTstvo z celeho Slovenska, nezostane osamotene. DalSie skanzeny sa stavaju na Kysuciach severozapadne
Slovensko, na Grave, v Liptove, na vychodnom Slovensku pri meste
Bardejov. V tychto skanzenoch sa sustredia objekty Tudovej architektury
z jednotlivych regiónov. V blizkosti stareho banickeho mesta Banska
Stiavnica sa pripravuje vystavba Banskeho muzea v prirode. akrem
objektov na povrchu, bude v muzeu aj podzemna cast. Tu sa vyuziju
priestory starych sacht, v ktorych sa kedysi tazi1a ruda. Sachty posluzia
na instalovanie banickych strojov a zariadeni 8.
Na zaver mozno konstatovat, ze v sucasnosti je v procese vystavby
na S10vensku sest muzei v prirode. Pat z nich je lokalizovanych v oblasti severneho Slovenska, kde bola v prevahe po starocia drevena rudova
architektura, ktora tu bude aj chrimena. Vynimkou je skanzen v Martine, ako centralne muzeum, kde budu zastupene vsetky regióny S10venska a teda aj oblasti murovanej architektury. Banske muzeum v prirode pri Banskej Stiavnici sa nachadza v juznej casti stredneho Slovenska.
Ochrana pamiatok tradicneho Tudoveho staviteTstva va forme muzei
v prirode sa rozbieha nadejnym tempom. Treba len dUfat, ze si ho udrZi
i v buducnosti, ale bo ho este zrychli.

8 Jan Novak, Banskć
muzeum v pTiTode v Banskej Sliavnici . .,Sbornik Slovenskeho Narodneho Muzea" 1974, t. 68, Etnografia 15, s. 237-261.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11934" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11920">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d7e3c0aa56067b90240ca33c3c37873d.jpg</src>
        <authentication>f309ba05d364a5f8d07e5645bf1c1768</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141878">
                <text>Koń w uprzęży i sanie robocze / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Szczyrk (woj. śląskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141879">
                <text>transport i komunikacja ; transport lądowy ; transport zwierzęcy ; rymarstwo ; Śląsk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141880">
                <text>fotografia przedstawia konia w uprzęży (chomąto) jedzącego siano i pojedyncze sanie robocze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141881">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141882">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141883">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141884">
                <text>ok. 1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141885">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141886">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141887">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141888">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141889">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141890">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141891">
                <text>PAE_FNK_21.36.X_F.3.9.3_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="48">
        <name>narzędzia</name>
      </tag>
      <tag tagId="582">
        <name>okolice Bielska-Białej</name>
      </tag>
      <tag tagId="151">
        <name>pojazdy</name>
      </tag>
      <tag tagId="152">
        <name>sanie</name>
      </tag>
      <tag tagId="204">
        <name>sanie pojedyńcze</name>
      </tag>
      <tag tagId="581">
        <name>Szczyrk</name>
      </tag>
      <tag tagId="165">
        <name>transport koński</name>
      </tag>
      <tag tagId="51">
        <name>transport lądowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="166">
        <name>transport pociągowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="153">
        <name>transport zwierzęcy</name>
      </tag>
      <tag tagId="167">
        <name>uprząż</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="9753" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9731">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/793d52586d82b7384ac37ba79abd9199.pdf</src>
        <authentication>cc147f74bf0987e3c8c14cecba83ed0c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115970">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2049</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115971">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115972">
                <text>etnografia radziecka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="115973">
                <text>etniczność</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="115974">
                <text>wspólnota etniczna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115975">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1902</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115976">
                <text>Koncepcja hierarchii wspólnot etnicznych w etnografii radzieckiej / LUD 1992 t.75</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115977">
                <text>LUD 1992 t.75, s.181-190</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115978">
                <text>Pełczyński, Grzegorz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115979">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115980">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115981">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115982">
                <text>Lud, t. 75, 1992

GRZEGORZ PEŁCZYŃSKI
Instytut Etnologii
i Antropologii Kulturowej
UAM Poznań

KONCEPCJA

HIERARCHII WSPÓLNOT ETNICZNYCH
W ETNOGRAFII
RADZIECKIEJ

W ciągu ostatnich dwóch, trzech dekad w Związku Radzieckim opublikowano bardzo wiele prac poruszających zagadnienia etniczne. W Polsce
rzadko się je omawia (Woźniak 1972), aczkolwiek w polskojęzycznych publikacjach czasami się na nie powołuje. Ich wartość naukowa z powodów,
których tu nie będziemy szczegółowo analizować, jest nader zróżnicowana.
Śmieszy w nich nieraz natrętne odwoływanie się do marksizmu, lecz pomimo
to zawierają one niejedną cenną informację, a czasami niezwykłe wprost
rozwiązania zawiłych kwestii. Etnosocjologia, istniejąca na pograniczu etnografii i socjologii (Drobiżewa 1988, s. 98), oraz teoria etnosu jako subdyscyplina
etnografii (Bromlej 1988, s. 41), owe dziedziny parające się w nauce radzieckiej
niełatwymi sprawami etnicznymi, mają osiągnięcia zasługujące na uwagę.
Powszechnie chyba znane są próby klasyfikacji czy typologizacji ludów,
sporządzane przez kolejne generacje uczonych. Od początku lat pięćdziesiątych, aż do teraz, za wręcz obowiązującą w nauce sowieckiej uchodzi
typologiczna triada obejmująca: plemię, narodowość i naród. Zgodnie z materializmem historycznym plemiona miały być charakterystyczne dla wspólnoty
pierwotnej, narodowości dla feudalizmu, narody z kolei miały powstać
w kapitalizmie. Lecz trudno mając do czynienia z konkretnym ludem i jego
kulturą traktować go tylko jako twór danej formacji ekonomicznej. Ta bowiem
nie określa etnosu, a raczej społeczeństwo, które może być mono- lub
polietniczne (Arutjunow 1988, s. 32). Dlatego więc ten trójdzielny podział
modyfikowano niejednokrotnie,
uwzględniając różne cechy współtworzące
etnos, choć oczywiście z tych ekonomicznych nie zrezygnowano zupełnie. Tak
udoskonalone koncepcje (Krjukow 1986, s. 58-60) lepiej się nadawały do
szybko rozwijających się badań. Dzięki niektórym z nich rzeczywiście na
przejrzystości zyskały opisy żyjących dawniej i współcześnie ludów, możliwe
stało się ich porównywanie, a poza tym studia nad procesami etnicznymi,
których ludy te są podmiotami (Kozłow 1979, s. 5).
Zwróćmy zatem uwagę na podstawowe formy etnosu wyróżnione przez
Juliana Bromleja (1983, s. 57-62). Należą do nich etnikos - zbiorowość ludzi
jednakowej etnicznej przynależności oraz etnosocjalny organizm (ESO) - te-

�182
rytorialno-polityczny
twór, taki jak plemię czy państwo. W tym drugim,
zazwyczaj poza dominującym ludem, przebywają mniejsze lub więksże części
etnikosów, których jądra znajdują się w innych ESO. Jeśli są one spoiste, zwie
się je grupami etnoareałowymi, jeśli rozproszone, grupami etnodyspersyjnymi.
Najoryginalniejszą teorią Bromieja, usiłującą pomóc w zrozumieniu skomplikowanej sytuacji podzielonej na etnosy ludzkości, jest niewątpliwie hierarchia wspólnot etnicznych. Uznać ją trzeba za istne novum w stosunku do
dawniej opracowywanych
schematów. Pierwsza jej wersja została przedstawiona w 1972 r. (s. 61), ostatnia w 1983 (s. 81-84). Właśnie ta ostatnia,
zaprezentowana przez Bromleja w książce Oćerki teorii etnosa i dalej rozwijana
przez innych uczonych, stanowi temat tego artykułu. Zamieszczone w nim
egzemplifikacje pochodzą z wykorzystywanych prac albo z innych źródeł
i służą sprawdzalności omawianej teorii. W końcowej partii artykułu przedstawimy zaś nieco odmienną koncepcję hierarchii etnicznej.
W omawianej tutaj koncepcji pojęcie wspólnoty etnicznej nie jest jak gdzie
indziej synonimem etnosu bądź grupy etnicznej. W zasadzie je obejmuje, lecz
również może oznaczać jakąś tylko cząstkę etnosu i określony zbiór etnosów.
Spośród wszystkich pojęć używanych przez Bromieja, to właśnie jest znaczeniowo najbardziej szerokie, toteż daje się nim operować w najogólniejszych
studiach.
Wspólnot takich na świecie żyje mnóstwo, niełatwo nawet wyróżnić ich
typy. Autor książki Ocerki teorii etnosa dostrzegł, że między owymi wspólnotami zachodzą pewne relacje, które przyczyniają się do zaistnienia swoistej
struktury określanej przezeń mianem hierarchii. Ta hierarchia ma cztery
poziomy i na nich dana wspólnota etniczna może, choć nie zawsze musi,
występować kolejno jako:
podstawowa wspólnota etniczna,
jednostka mikroetniczna,
subetnos,
wspólnota makroetniczna.
Podstawowa wspólnota etniczna jest zbiorowością ludzi charakteryzującą
się największą intensywnością etnicznych cech i będącą samodzielną jednostką
społeczną. Jest to po prostu etnos. Pojęcie to w nauce rosyjskiej ma długą
tradycję, w etnografii uchodzi za centralne. Bliskie jest pojęciu grupy etnicznej
w naj szerszym rozumieniu tego terminu, z jakim się niekiedy spotykamy
w definicjach formułowanych chociażby przez pewnych badaczy polskich.
Według Bromleja etnos to "historyczna, założona na określonym terytorium,
stała, międzypokoleniowa wspólnota ludzi, posiadająca nie tylko cechy społeczne, ale i względnie stabilne cechy kultury (wliczając w nią także język)
i psychiki, a ponadto świadomość swojej jedności i odrębności od wszystkich
innych podobnych tworów, co utrwalone jest w etnonimie" (Bromlej 1983,
s. 57-58). Jawi się on zatem jako system złożony i dynamiczny; jego podstawowe

�183
formy (etnikos, etnosocjalny organizm) są zmienne historycznie. Ten wywodzący się z greki termin służy do oznaczania Lapończyków, Australijczyków,
Węgrów, Karaimów, Włochów, Nepalczyków, Hotentotów itd.
Jednostka mikroetniczna zwana inaczej elementarną jednostką etniczną to
najmniejsza składowa część wyżej scharakteryzowanej
wspólnoty. Mamy tu
chyba nawiązanie do pewnych teorii etnopsychologicznych, szukających kulturowych uwarunkowań osobowości pojedynczego człowieka. Dostrzega się tu
wyraźnie dwa aspekty: mikroetniczny i mikroetnosocjalny.
Otóż właściwą
jednostką mikroetniczną jest niewątpliwie pojedynczy człowiek, osoba, traktowany jako nosiciel etnicznych cech, etnicznej informacji - nadano mu nazwę
"etnofor" (Pimenow 1977, s. 19). Oczywiście najczęściej jest się nosicielem cech
jednego ludu, ale nierzadko spotyka się osoby o skomplikowanych pod tym
względem biografiach. Oskar Miłosz syn polskiego szlachcica z Białorusi
i Żydówki z Warszawy, wnuk Włoszki, był wybitnym francuskim poetą
i litewskim politykiem. Ponieważ w takich wypadkach ma się do czynienia
z ludzką jednostką, o wszystkim decyduje raczej indywidualna świadomość
etniczna. Zgodnie z nią się rozstrzyga, które z cech są "swoje", które zaś, jak na
przykład znakomicie przyswojony drugi język, są "obce".
Etnofor zdolny jest tylko do reprezentowania cech danego etnosu; nieraz
już bywało, że w wyniku etnobójstwa pozostał jedynie "ostatni Mohikanin".
Ale reprodukcja i międzypokoleniowa transmisja owych cech może nastąpić
dopiero w takiej społeczności jak ród czy chociażby rodzina nuklearna.
Takowe przeto należy uznać za jednostki mikroetnosocjalne.
Subetnos czy wspólnota subetniczna to grupa, której cechy etniczne
wyrażone są z mniejszą intensywnością niż w przypadku podstawowej wspólnoty etnicznej, i która jest jej składową częścią. Pochodzenie takich grup jest
nader różnorodne. Bromlej twierdzi, że mogą one być byłymi etnosami
stopniowo tracącymi charakter podstawowych wspólnot etnicznych, byłymi
grupami etnograficznymi silnie uświadamiającymi sobie swą wspólnotę i odrębność, grupami wyposażonymi w specyficzne cechy kultury, na co przykładem są Kozacy Dońscy. Osobne miejsce pośród subetnosów zajmują grupy
rasowe takie jak na przykład Murzyni w USA - subetnos narodu amerykańskiego. Poza tym wymienić należy także pewne grupy jakby interetniczne, bo
znajdujące się na pograniczu dwóch narodów i nie wiadomo czy stanowią część
jednego z nich czy coś zupełnie odrębnego, na przykład Alzatczycy, Kaszubi,
Poleszucy. Dana grupa ludzi stanowi więc wspólnotę subetniczną dzięki
najróżnorodniejszym czynnikom determinującym jej odrębność: pochodzenie,
kultura, gospodarka, struktura administracyjna, miejsce zamieszkania czy rasa.
Jak się wydaje, taka wspólnota nie rozwinie się w homogenicznym, prostym
etnosie, lecz prawdopodobnie w narodzie i to będącym w stanie się wewnętrznie różnicować nie tracąc przy tym tożsamości.

�184
Pierwsza wersja hierarchii etnicznych wspólnot nie miała poziomu subetnicznego, został on ustalony później. Przypomina się tu dobrze znane pojęcie
subkultury. Owszem bywają subkultury dające się powiązać z subetnosami.
Przykładów dostarczają liczne społeczności w USA bądź Australii powstałe
w wyniku imigracji. Koncepcja subetnosu, choć niezbyt precyzyjnie zarysowana przez BromIeja, zdaje się być udanym, przynajmniej terminologicznym
rozwiązaniem problemu grup o trudnym do ustalenia statusie etnicznym. Nie
należy się nią jednak posługiwać w przypadku grupy mającej wprawdzie jakąś
specyfikę, ale której członkowie bez zastrzeżeń uważają się za część tej a nie
innej podstawowej wspólnoty etnicznej i w niej za takowych uchodzą. Takie
grupy w zależności od ich sytuacji określa się jako etnograficzne, terytorialne
albo zawodowe.
Wspólnota makroetniczna zwana też metaetniczną obejmuje kilka podstawowych wspólnot etnicznych, przy czym charakteryzuje się cechami etnicznymi o mniejszej intensywności niż każda z nich. Do takowej przynależą ludy
posiadające elementy wspólnej świadomości, czasami tylko potencjalnie, wynikające ze zbieżnej etnogenezy tudzież długotrwałej kulturowej, politycznej czy
gospodarczej więzi. Jest to więc zbiór realnie istniejących grup, coś zupełnie
różnego od kręgów kulturowych wyznaczanych niegdyś w szkole wiedeńskiej.
Problem makroetnosów starali się rozpracować Bruk i Czeboksarow (1976,
s. 15-41), którzy dali swoją propozycję ich uporządkowania. Wyróżniają oni:
a) typyetnosów nierozerwalnie związanych z daną formacją społeczno-ekonomiczną oraz b) typy makroetnosów względnie autonomiczne w stosunku do
owych formacji, przechodzące z jednej formacji do drugiej. Te ostatnie są
właściwie zawsze wspólnotami makroetnokulturowymi,
przy czym dwie dziedziny kultury zdają się najczęściej je tworzyć: język i religia. Mamy przeto
wspólnoty makroetnolingwistyczne, np. Słowianie, a także makroetnokonfesyjne, np. europejscy katolicy. Z kolei w określonej formacji społeczno-ekonomicznej zauważa się takie typy jak: związek plemion, którym byli Irokezi,
Dakota, Zulusi; wspólnota etnopolityczna, za przykład takowej służyć może
starożytna Grecja bądź Wielkie Księstwo Litewskie przed unią z Polską;
wspólnota narodowo-polityczna
charakterystyczna
dla epoki nowożytnej,
reprezentują ją Austro-Węgry, Stany Zjednoczone albo państwa arabskie.
Bruk i Czeboksarow zauważają, że wspólnoty metaetniczne bywają niekiedy
tożsame z grupami populacji określonego typu rasowego, wręcz tworzą
wspólnoty etnorasowe, jak niskorośli negryci na Filipinach. W ogóle stwierdzić
można, iż więzi spajające określony typ makroetnosu są zazwyczaj nader
różnorodne, choć jeden ich rodzaj w danym momencie wydawać się może
dominujący.
Wydzielenie kolejnych poziomów hierarchii etnicznej stanowi jeszcze jeden
dowód na to, jak bardzo skomplikowana jest struktura etniczna społeczeństwa
ludzkiego. A że nie jest ona tylko logicznym konstruktem świadczą liczne fakty,

�185
których na pewno z łatwością się nie obserwuje. Każda osoba ma swoje miejsce
w hierarchii wspólnot etnicznych, czasami nawet ma ich kilka i niekiedy
w ciągu życia je zmienia. Bromlej daje taki oto przykład: można uważać się za
Rosjanina (podstawowa wspólnota etniczna), za Kozaka Dońskiego (subetnos)
i za Słowianina (wspólnota makroetniczna).
Dygresyjnie powiedzmy jeszcze o hierarchiczności przejawiającej się pośród
wspólnot religijnych (Puczkow 1987, s. 69). Zwłaszcza obecnie wyznawcy religii
uniwersalistycznych mają wielostopniową świadomość przynależności do swej
grupy konfesyjnej. Weźmy jako przykład Amerykaniana określającego się
jako chrześcijanin, protestant i baptysta, wyznaczającego więc trzy poziomy
konfesyjnej świadomości, potrafiąc uzasadnić bądź też nie, który z nich jest
dlań najważniejszy. Hierarchia grup religijnych i etniczna niekiedy konkurują ze sobą. Jakiś mieszkaniec Polski może posiadać świadomość przynależności do Świadków Jehowy, do narodu polskiego i do Słowian, ale przede
wszystkim będzie uważał się za jehowitę. Przynależność do religii i narodu
może też wyrazić się w takiej syntezie jak Polak wyznania mojżeszowego.
Hierarchia etniczna będzie jedynie mało przydatną, aczkolwiek efektowną
koncepcją dopóty, dopóki nie zostaną opracowane sposoby kwalifikowania
danej wspólnoty na poszczególne poziomy hierarchii. Zrazu trzeba wskazać
na konieczność poznania historii etnicznej badanego ludu (Wołkowa 1985)
oraz jego obecnej sytuacji. Bywa, że nie trzeba się dłużej zastanawiać nad
czyimś miejscem w hierarchii, jest ono oczywiste. Niemniej jednak potrzebne
są w miarę dokładne kryteria, dzięki którym będzie można nie tylko mechanicznie, kierując się intuicją, lecz metodycznie określić status danej wspólnoty pośród innych wspólnot. Rzecz jasna celem będzie nie wyłącznie
opatrzenie jej jakimiś etykietkami, a uzasadnienie dlaczego takowe właśnie wydają się dla niej adekwatne. Problem kryteriów pozwalających na
rozróżnienie podstawowych wspólnot etnicznych i subetnosów podejmuje
w jednym ze swych artykułów Krjukow (1988), powołując się często na innych
autorów.
Najpierw Krjukow zastanawia się nad wartością danych spisów ludności,
podczas których pyta się ludzi także o narodowość; z pytaniem tym sprzęgnięta bywa indagacja o język. Odpowiedź powinna logicznie wynikać ze
świadomości etnicznej jednostki. Jak wiadomo wyniki takich spisów mogą być
sfałszowane przez tych, którzy je zorganizowali, a ponadto enuncjacje samych
spisywanych, z takich czy innych powodów, mogą być nieprawdziwe, koniunkturalne. Przypomnijmy sobie liczne zastrzeżenia, jakie wzbudziły polskie spisy
z 1921 i 1931 roku. Dla etnografa ich nienaukowe przecież dane są jednak
interesujące nawet wtedy, gdy ich wiarygodność jest podejrzana. Wówczas
powinien zająć się przyczynami, które wpłynęły na kłamliwość danych spisowych. Organizatorzy takiego przedsięwzięcia - na ogół władza państwowa licząc ludzi na danym terytorium, a zwłaszcza przeprowadzając ich podziały,

�186
stosują się do jakichś zasad przyjętych z góry; zaznajomienie z nimi wydaje się
niezbędne, jeśli korzysta się z takich obliczeń. Jch znaczne uogólnienie nie
ułatwia pracy badaczowi doszukującemu
się subtelności. Mogą one co
najwyżej pozwolić na rozróżnienie etnosów, a więc podstawowych wspólnot
etnicznych, bo taki jest zazwyczaj ich cel. Nie uwzględniają one wcale
subetnosów i wspólnot makroetnicznych, ewentualnie mogą je przez pomyłkę
wziąć za et nosy.
Według Bromleja miejsce w hierarchii wspólnot etnicznych zależy od
stopnia wyrażania się specyfiki etnicznej. I tak wetnosach będzie on najwyższy,
cechy etniczne będą tu charakteryzowały się większą intensywnością aniżeli
w przypadku subetnosów, tym bardziej w przypadku wspólnot metaetnicznych. W formułowanych przez uczonych różnych specjalności definicjach
narodu czy grupy etnicznej wymienia się liczne, nie zawsze te same cechy; jakie
z nich trzeba uwzględnić? Krjukow wymienia trzy: etnonim, język, endogamię.
Otóż mając do czynienia z jakimś zbiorem społeczności i chcąc się
dowiedzieć, jakie miejsce zajmują one w hierarchii etnicznej zaczynamy od
inwentaryzacji wszystkich ich nazw. Zabieg ten pozwoli zbiór ów potem
zawęzić do nazw wspólnot etnicznych. Tak uzyskany materiał należy zatem
poddać wszechstronnej analizie, pamiętając o pewnych trudnościach, jakie
mogą w trakcie tego zabiegu się pojawić. Bo przecież nazwyetnosów to egzoetnonimy, np. Niemcy, Ormianie czy bliżsi nazwie własnej w języku Mickiewicza Francuzi, i endoetnonimy: Deutsche, Hajk, Fran~ais. Występują one
nieraz w rozmaitych wariantach fonetycznych: Polacy, Poloki, Polaczki - nie
wszyscy by się domyślili, że chodzi tu o jeden naród. Poza tym dają się czasami
pomylić z nazwami wspólnot z innych poziomów, na co przykładem mogą być
Turcy oznaczający obywateli republiki ze stolicą w Ankarze i makroetnos
- ludy mówiące językami tureckimi, takie jak Uzbecy czy Kazachowie.
Analiza powinna doprowadzić do realnego przyporządkowania każdej wspólnocie etnicznej odpowiedniej dla niej nazwy, wszakże obie tworzą jedność.
W systematyzacjach ludów język bywa najczęściej braną pod uwagę cechą,
choć wiadomo, iż wzór ,jeden język - jeden naród" nie jest wcale powszechny.
Klasyfikacje języków to nader często sui generis hierarchie lingwistyczne,
albowiem język zwykle dzieli się na dialekty, a te na gwary, z kolei języki łączy
się w grupy, te zaś w rodziny. Językoznawcom w niejednym przypadku trudno
rozstrzygnąć czy mają akurat do czynienia z dialektem czy z językiem bądź też
z wyższą jednostką. Wtedy używają terminu "etnolekt" obejmującego wszystkie możliwości taksonomiczne. Wygodniej operować określeniem etnolekt
kaszubski aniżeli zdecydować jaki status mu przysługuje, co dotychczas
stanowi kwestię sporną.
Jak twierdzi Krjukow, ustalenie stopnia językowej bliskości pomiędzy
danymi wspólnotami etnicznymi o nie budzących wątpliwości nazwach, ma
w konsekwencji przyczynić się do rozróżnienia etnosów i subetnosów. Krju-

�187
kow zaleca tedy stosowanie metody znanej w językoznawstwie pod mianem
leksykostatystyki (Czlenow 1976, s. 198-202). Stosując ją, na bazie materiału
precyzyjnie wyselekcjonowanego z porównywanych
etnolektów, ustala się
w postaci liczby bliskość między językami bądź dialektami.
Etniczna endogamia stanowi trzeci po etnonimie i języku element pozwalający na wydzielenie poziomów hierarchii. Zawieranie małżeństw w jednakowym etnicznie kręgu, praktykowane z pokolenia na pokolenie, nie może
być obojętne dla kulturowej jedności społeczeństwa, w którego obrębie to się
dzieje. Zatem stwierdzając, jak przebiegają granice endogamiczne pośród
jakichś ludów, zyskuje się dodatkowe informacje pozwałające kwalifikować
owe ludy na odpowiednie poziomy. Zrazu uwagę zwrócić trzeba na czynniki
naturalne. Np. wyspiarze mają ograniczone możliwości kontaktowania
się
z innymi, także w sprawach matrymonialnych, chociaż w miarę powstawania
coraz doskonalszych środków łączności te naturalne przeszkody tracą na
znaczeniu. Z kolei czynniki pochodzące od człowieka, kulturowe. I znów jeden
przykład, mianowicie różnica religii nie sprzyjała w międzywojennej Polsce
zawieraniu małżeństw polsko-żydowskich, przeciwstawiały się też temu inne
odmienności, ale sprzyjało wspólne terytorium czy obywatelstwo. W każdym
razie ważność danych czynników jest względna, zależy od aktualnej sytuacji. Są
takie, w których pod wpływem jakichś procesów, granice endogamiczne
zmieniają się, wówczas badacz winien stwierdzić w jakim kierunku podążają
zmiany. W latach sześćdziesiątych w stolicach republik bałtyckich dzieci
z małżeństw mieszanych, jeśli jednym z ich rodziców był przedstawiciel narodu
podstawowego dla danej republiki, swoją przynależność narodową deklarowały częściej według niego: w Wilnie 52%, w Rydze 57%, w Talinie 62%. Ale
jeżeli jednym z rodziców był Rosjanin, to za narodowością rosyjską opowiadały się one jeszcze częściej. W miarę jednoczenia się Europy zdaje się powiększać
liczba międzynarodowych małżeństw. W takiej sytuacji odkrycie preferencji
grup, z których wybiera się współmałżonka, staje się nader trudne.
Tak więc specjalnie ukierunkowane studia z zakresu etnonimii, językoznawstwa (leksykostatystyka) oraz nad endogamią w rezultacie doprowadzić
mają, jak tego chce Krjukow, do wydzielenia jednostek podstawowego
poziomu - etnosów i odróżnienia ich od znajdujących się hierarchicznie niżej
subetnosów. Spośród trzech rozpatrywanych
cech za najbardziej mylącą
uchodzi chyba endogamia, ale tę bierze się pod uwagę mając już wyniki badań
nad dwiema pozostałymi. Niewątpliwie metody zaproponowanej przez Krjukowa nie da się wykorzystywać we wszystkich przypadkach.
O miejscu wspólnoty w Bromlejowskiej hierarchii decyduje intensywność etnicznych cech. Jednakże ludy można też z powodzeniem uporządkować
hierarchicznie podług innych zasad. Otóż człowiek (etnoforom) jest niewątpliwie najważniejszym podmiotem stale dziejących się procesów etnicznych, innymi słowy uczestniczy w życiu wspólnot etnicznych, jest ich

�188

członkiem. Owo "uczestniczenie" i "członkostwo" to dynamiczny i statyczny
aspekt tego samego zjawiska. Łatwo zauważyć, iż to uczestniczenie (członkostwo) jest czasami bardziej bezpośrednie, kiedy indziej zaś możliwe wyłącznie za
pośrednictwem jakichś struktur społecznych. Przypomina się tu klasyczny już
podział zbiorowości ludzkich na dwa typy: Gemeinschaft i Gesellschaft. Na
pewno można mówić o zróżnicowanej konkretności uczestnictwa we wspólnotach etnicznych. Najbardziej konkretne będzie ono w ramach rodziny Uednostka mikroetniczna) czy w społeczności lokalnej (zbiór takich jednostek).
Ponadto zdarzają się małe etnosy tworzące właściwie społeczności lokalne.
Natomiast im większa wspólnota, tym uczestniczenie w niej jest bardziej
abstrakcyjne. A zatem możliwa jest hierarchia etniczna o poziomach ułożonych
w następującej kolejności:
jednostka mikroetniczna,
subetnos,
etnos,
wspólnota makroetniczna.
Dominuje tu aspekt osobowy, za każdym razem jawi się nam przed oczami
człowiek żyjący w danej epoce i na określonym terytorium, utożsamiający się
z odpowiednimi poziomami hierarchii etnicznej jako ich uczestnik (członek). Na
każdym poziomie więzi łączące go ze wspólnotą, mającą zawsze swoją niepowtarzalną specyfikę kulturową, są odmienne. Od bliskich w rodzinie tudzież
wiosce lub dzielnicy do coraz dalszych, anonimowych w narodzie aż do takich,
jakie łączą wyznawców jakiejś religii uniwersalistycznej, czy mieszkańców imperium. Partycypując w owych większych wspólnotach, których liczba w rozwiniętych społeczeństwach może być stosunkowo wysoka, jednostka wchodzi
w kontakty z innymi jednostkami. Wyobraźmy sobie przypadkowe zetknięcie
dwóch rodaków na obczyźnie: nie łączy ich przynależność do tego samego rodu,
subetnosu ani grupy etnograficznej, tylko to, że są członkami jednego narodu i od
ich woli, i okoliczności zewnętrznych zależy czy będą chcieli abstrakcyjne więzi ich
łączące ukonkretnić. W ogóle w świecie osób istnieje zawsze szansa, że dojdzie
między nimi do spotkania wbrew jakimkolwiek podziałom etnicznym.
O wartości prezentowanej tutaj koncepcji w pełni przekonamy się dopiero
wówczas, gdy wykorzystamy ją podczas rozwiązywania skomplikowanych
problemów. Ale nawet pobieżny opis jakiegoś ludu, na przykład taki, jaki
spotyka się w encyklopediach czy leksykonach nastręczać może niemało
trudności. Jakie słowo w takich opisach winno paść zaraz po etnonimie?
Istnieją na kuli ziemskiej obszary o niejasnych wręcz strukturach etnicznych, ot
chociażby Kaukaz czy Nowa Gwinea, których ludy nie dają się tak łatwo
przyporządkować
do poszczególnych stopni hierarchii etnicznej. To samo
dotyczy pojedynczych osób do wspólnot owych należących. A zresztą w Europie, uporządkowanej
pod względem etnicznym, zdarzają się ludzie nie potrafiący czy nawet nie mogący jednoznacznie określić swej przynależności

�189
narodowej. Ustalenie hierarchii niektórych wspólnot czasami zdaje się być
zabiegiem nie rokującym pozytywnych wyników, nie zapominajmy jednak, iż
jest ona pewnym logicznym konstruktem, schematem nie obejmującym wszelkich kombinacji, z jakimi mają do czynienia badacze. Rzecz jasna niekiedy, czy
nie bodaj częściej, mają oni do czynienia z sytuacjami bardziej oczywistymi,
dającymi się poznawać za pomocą zaprezentowanej tu teorii oraz opisywać
przyjętymi w niej terminami. W każdym razie hierarchia wspólnot etnicznych
to koncepcja, która na nowo stawia pytania dotyczące systematyzacji ludów
i próbuje w sposób twórczy na nie odpowiedzieć.
Trudno zapomnieć, iż koncepcje etniczne etnografii radzieckiej powiązane
były z wyjątkowo pogmatwaną sytuacją narodowościową imperium radzieckiego. Mało kto, jak radzieccy etnografowie, równie dogłębnie znał od dawna
tę sytuację. Dlatego ich wypowiedzi na tematy etniczne, zamieszczane na
łamach czasopisma "Sovetskaja Etnografija" oraz innych, są tak kompetentne.
Doświadczenie zdobyte ongiś w toku badań teoretycznych, ale nigdy zupełnie
od empirii nie oderwanych, w miarę eskalacji konfliktów między wspólnotami
etnicznymi, okazuje się wręcz nieodzowne.

BIBLIOGRAFIA
Arutjunow

S.
i ku/tury.

1989 Narody
Brornlej

i vzaimodejstvie,

Razvitie

1972 Opyt
1973 Etnos

tip%gizacii

etnh'eskich

i etnograflja,

1983 Oćerki

teorii

obSćnostej,

"Sovetskaja

etnosa,

S., Czeboksarow

Moskwa.

ob!ićnosti,

mo/ukkskich

1988 Etnosoci%gija,
Kozlow

ponjatij

terminov,

pod

red.

M.

Krjukowa

"Rasy

ostrovov,

w: Svod

i Narody",

s. 15-41.

Moskwa.
... , s. 96-97.

etnogra{ic'eskich

M.

1979 O k/assijikacii
etnografii,
Krjukow

nr 5, s. 61-81.

N.

1976 Metaetnićeskie
Czlenow M.
1976 N ase/enie
Drobiżewa
L.

Etnografija",

Moskwa.

1988 Teoria etnosa, w: Svod etnografićeskich
i I. Zclnowa, Moskwa, s. 41-53.
Bruk

Moskwa.

J.

etnićeskich

pod

ob!ićnostej

red. J. Brornleja,

(mstojanie

Moskwa,

voprosa),

w: Iss/edovanija

po obsćej

s. 5-23.

M.

1986 ESće raz ob istorićeskich

tipach

etnh'eskich

obsćnostej,

"Sovetskaja

Etnografija",

nr 3,

s. 58-69.
1988 Etnos
Pirnenow

i subetnos,

1977 Udmurty.
Puczkow

"Rasy

i Narody",

s. 5-21.

W.
Opyt

komponentnogo

analiza

etnosa,

Leningrad.

P.

1987 Etnos

i religija,

Moskwa,

w: Etnh'eskie

s. 68-79.

processy

v sovremennom

mire,

pod

red.

J. Brornleja,

�190
Wałkowa
1985
Woźniak
1972

N.
Etniceskaja iSlorija: soderianie ponjatija, "Sovetskaja Etnografija", nr 5, s. 16-25.
A.
Zagadnienia procesów etnicznych w radzieckiej literaturze etnograficznej, "Etnografia
Polska", nr 2, s. 311-320.

Grzegorz

Pełczyński

HIERARCHY

OF ETHNIC

COMMUNITIES

IN SOVIET

ETHNOGRAPHY

(Summary)
On the first level of the hierarchy established by Julian Bromlej there is a fundamental ethnic
community, i.e. a group of people characterized by the highest intensity of ethnic features. The
second level is occupied by a macroethnic unit which is an individual perceived as a carrier of
ethnic features. Since, however, this individual as such is uncapable of reproduction of these
features, the macroethnic unit proper is a family. The subsequent level is reserved for a subethnic
community featuring lower intensity of ethnic features than the fundamental ethnic community
whose subethnos is a specific, isolated component. The hierarchy is topped by the macroethnic
community which comprises a few communities from the first level, though it exhibits ethnic
features in lower intensity than each of the communities separately. A method permitting
ditTerentiation of the fundamental ethnic communities from the subethnic communities, or in other
words, ethnos from subethnos, was developed by Mikhail Kriukov. It involves an in-depth analysis
of three elements describing the groups under study, namely: names of these groups, their
languages or dialects (here the degree of language affinity is studied), and endogamie borders
separating them.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7626" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7605">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/492ddb175b87da9c1b62d7e2c282e643.pdf</src>
        <authentication>01ba46ba0757142eac699d03bb2eca3c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91014">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1590</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91017">
                <text>1997</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91019">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1471</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91021">
                <text>Koncepcja mimesis René Girarda / ETNOGRAFIA POLSKA 1997 t.41</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91023">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1997 t.41, s. 21-46</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91025">
                <text>Urbańska, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91027">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91029">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91031">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="91032">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91033">
                <text>„Etnografia Polska", t. XLI: 1997, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

ANNA URBAŃSKA
Instytut Archeologii i Etnologii P A N , Poznań

KONCEPCJA MIMESIS RENÉ GIRARDA

W różnorodności form kulturowych jawią się liczne elementy wspólne,
mające istotny wpływ na kształtowanie życia społeczno-kulturowego ludzi.
Na podstawie cech wspólnych dla wielu kultur niektórzy badacze (np.
Z. Freud, G. Hegel, K.G. Jung, C. Lévi-Strauss, К. Marks) wnioskują o jed­
nym źródle ich powstania, o wspólnym dla wszystkich fundamencie zjawisk
społeczno-kulturowych. Próbują odkryć ów pierwszy czynnik wpływający na
powstanie i rozwój grapy społecznej i jej wytworów kulturowych.
René Girard, optując za monogenicznością życia społecznego i kultury,
stara się udowodnić, że tym znamiennym motorem działań ludzkich, przy­
czyniającym się do powstania bogatej mozaiki kulturowej jest mimetyzm.
Dla Girarda jest to podstawowy mechanizm rządzący społecznościami,
„prawda o ludziach w ogólności". Swą hipotezę wspólnego początku tłuma­
czy następująco: mimetyzm jako naśladowanie jest elementem konstytutyw­
nym istoty ludzkiej. Każde zwierzę przejawia zachowania imitatywne, jed­
nakże człowiek jest istotą okazującą najwyższy znany nauce stopień imitatywności. Owa zintensyfikowana imitacja rozwinęła się dzięki sprzężeniu
zwrotnemu między genetycznym mimetyzmem człowieka a rozwojem jego
mózgu. Hominizacja udoskonaliła się dzięki relatywnie dużym umiejętnoś­
ciom imitatywnym a równocześnie wpłynęła na przyspieszenie wzrostu natu­
ralnego mimetyzm w istocie ludzkiej. Doprowadziło to do wzrostu potrzeb,
a co za tym idzie do konieczności życia w grupie i stworzenia organizacji
społecznych w celu lepszego i szybszego zaspokajania rosnących wciąż po­
trzeb ludzkich. Naturalne naśladownictwo i pragnienie, nie będące pier­
wotnie konfliktogenne, zaczęły nabierać cech negatywnych w postaci wzma­
gającego się pożądania tego, co posiada lub czego pragnie ktoś inny. Wywo­
łało to pierwsze społeczne konflikty, efektem których był pierwszy mimetyczny i ofiarniczy kryzys zakończony mordem kolektywnym. Po nim doszło
do zjednoczenia wspólnoty i zaprowadzenia ładu społecznego.
Zjawiska mimetyczne nazywane mimesis są motorem działań ludzkich
w czasie kryzysu społecznego. Dzięki przelaniu przemocy na jedną ofiarę
uzyskują konotację pozytywno-naśladowczą i stają się ponownie czynnikiem
scalającym wspólnotę. Mechanizm ofiarniczy, w którym mimesis odgrywa

�22

ANNA URBAŃSKA

ważną rolę, przyczynia się do powstania sacrum i religii. W ten sposób,
uważa Girard, zjawiska mimetyczne stają się fundamentem życia społecz­
nego, kultury i religii. Ponieważ jednak co jakiś czas kulturowe środki
prewencyjne zawodzą, mimesis konfliktogenna wymyka się spod kontroli
i dochodzi, jak za pierwszym razem, do kryzysu społecznego. Wspólnoty
wykorzystują wtedy znane im i skuteczne rozwiązanie ofiarnicze. Dzięki
temu, istnienie społeczeństw, religii i kultur opartych na mimetycznej prze­
mocy to nie historia, lecz wciąż aktualny obraz życia społecznego.
René Girard określa mimetyzm w różny sposób w zależności od funkcji,
jaką pełni. Daje to możliwość skonstruowania dwustronnej definicji mimetyzmu. Strukturo- i kulturotwórczym mimetyzmem określa imitaq'e, czyli naślado­
wanie i odwzorowanie . Konfliktogenny natomiast nazywany jest „mimesis",
mimo że greckie określenie tyczy całej rzeczywistości mimetycznej.
Mimetyzm imitatywny można porównać do pojęcia mimetyzmu w psy­
chologii, jako zewnętrznego upodobnienia się do modela lub odtwarzania
czynności na wzór postępowania modela. Pojęcie imitacji w psychologii
określa, na czym polega uczenie się i przyswajanie wzorów zachowań, myśle­
nia, mówienia i działania uwarunkowanych konkretnym środowiskiem. Psy­
chologia potwierdza więc istotowy charakter mimetyzmu ludzkiego.
W biologii mimetyzm jako upodobnienie się jest najlepszym wypracowa­
nym w toku ewolucji gatunków sposobem ujawniania się instynktu samoza­
chowawczego. W kryzysie społecznym jednostki upadabniają się do tłumu
w swym zachowaniu, myśleniu i postrzeganiu rzeczywistości, by nie ściąg­
nąć na siebie oskarżeń prześladowyczych i nie stać się ofiarą agresywnego
tłumu dążącego do wyładowania własnej przemocy na kimkolwiek, kto choć
trochę wyróżnia się spośród ogółu.
Mimesis natomiast jest czynnikiem destruktywnym, ponieważ wprowa­
dza społeczność w zamknięte koło przemocy, przez co przyczynia się do
zniszczenia struktur społecznych i kulturowych. Mimesis jest rosnącym po­
żądaniem, nieodpartą chęcią przywłaszczenia tego, co ma ktoś inny. Pożą­
danie nabiera charakteru rosnącej zawiści, która może zostać zaspokojona
jedynie poprzez przemoc. Mimesis przejawia się więc tylko w kontekście
społecznym, gdyż cała społeczność z czasem bierze w niej udział.
Aby koncepcja mimesis była pełniejsza przedstawiony został modelo­
wy kryzys poprzez pryzmat wydzielonych poniżej kategorii mimetycznych,
dzięki którym można scharakteryzować działanie i myślenie społeczności
w ekstremalnych warunkach, w których grupa jako całość oraz jako po­
szczególne jednostki odczuwa zagrożenie egzystencji, bądź tylko naruszenia
spokoju i porządku społecznego.
1

1

Por. Kolczyński (1995, s. 66). Pojęcie w formie imitacji znane jest nauce już z dziel
Platona i wykorzystywane jest w różnych dziedzinach, m.in. literaturoznawstwie, sztuce, bio­
logii i psychologii. O ile określenie mimesis w sztuce nie przystaje do antropologicznej definicji,
o tyle mimetyzm psychologiczny i biologiczny nadają pełniejszy obraz pojęciu.

�KONCEPCJA MIMESIS RENÉ GIRARDA

23

POJĘCIE M I M E S I S W MYŚLI G I R A R D A

Girard uważa, że stosunki międzyludzkie można ująć w jedną całość
przy zastosowaniu jednego czynnika tkwiącego u podstaw ludzkiej natury:
MIMESIS. Mimesis ma dwa oblicza. Z jednej strony stanowi praprzyczynę
moralnego ifizycznegocierpienia ludzi i w konsekwencji wszelkiego nieładu.
Jest czynnikiem destrukcyjnym, gdyż nieuchronnie prowadzi społeczeństwo
ku rozkładowi. Z drugiej zaś strony jest też przyczyną wszelkiego ładu
ustanowionego za pośrednictwem kozłów ofiarnych przynoszących spon­
taniczne pojednanie . Jest więc także czynnikiem pozytywnym, scalającym
społeczeństwa i tworzącym kulturę.
Girard wyprowadza podstawową definicję mimesis z klasycznego pojęcia
imitacji, czyli naśladowania, odwzorowania (Arystoteles 1989). Jednakże
w kontekście koncepcji kozła ofiarnego pojęcie to nabiera nowej perspektywy,
perspektywy pożądania, która rozwija i wzbogaca definicję. Ponieważ wprowa­
dzone przez Girarda sformułowania dotyczące mimesis, mimetyzmu oraz
imitatywności są równocześnie elementami koncepq'i mechanizmu założyciel­
skiego, kozła ofiarnego i przemocy, dlatego treść mimesis zmienia się w zależ­
ności od pełnionej funkcji w konkretnym momencie życia grupy społecznej.
Zarysowują się trzy podstawowe pojęcia mimetyzmu: imitacja jako na­
śladowanie, pożądanie oraz przywłaszczanie, przy czym dwa ostatnie okreś­
lane są mianem mimesis.
Mimetyzm jako naśladowanie jest cechą naturalną, charakterystyczną
dla wszystkich ludzi. Procesy hominizacji i imitacji są ze sobą związane
relacją spiralną: hominizacja rozwinęła się dzięki mocy naśladowczej, a na­
stępnie wpłynęła na przyspieszenie wzrostu tejże mocy. Daje to nieograni­
czone możliwości ludzkiego mózgu. Imitacja otoczenia lub drugiej osoby nie
jest w swej naturze konfliktogenna. Sam bowiem proces uczenia się nie jest
w swej istocie niebezpieczny, wręcz przeciwnie. Bo jak stwierdza sam Girard
„w zachowaniu człowieka nie ma niczego lub prawie niczego, co nie byłoby
wyuczone, a każde uczenie się można określić jako imitację. Gdyby ludzie
przestali nagle wzajemnie się naśladować, zaczęłyby stopniowo zanikać
wszelkie formy kulturowe" (Girard 1983, s. 75). Zjawisko imitacji jest zatem
podstawą ludzkiej natury i społeczno-kulturowej harmonii.
Girard oddzielając pojęcie imitatywności jako naśladownictwa od poję­
cia mimesis, przypisuje mimesis określenie mimetyzmu, zdefiniowane jako
podwojone naśladownictwo łączące jednostki w pary rywali i spajające je
w zafascynowany tłum. Ów charakterystyczny pierwiastek pożądania kon­
fliktogennego odróżnia mimetyzm od imitacji.
2

3

2

Girard (1991, s. 241). Ofiary te zespalają bowiem przeciwko sobie w finalnym i zawsze
mimetycznym, choć jednomyślnym paroksyzmie ludzi, którzy byli najpierw skłóceni na skutek
uprzednich efektów mimetycznych.
Mechanizm kozła ofiarnego to główny temat publikacji Girarda (zob. Literatura).
3

�24

ANNA URBAŃSKA

Przy badaniu skłonności do naśladowania, Girard zauważa szczególną
formę u wyższych ssaków, którą nazywa mimesis przywłaszczania. Charak­
teryzuje się ona siłą destrukcyjną. „Pragnienie posiadania nie jest cechą
wrodzoną", lecz od pierwszych dni życia człowiek uczy się mimetycznie być
i mieć (199 lb, s. 313). Konfliktogenność przywłaszczania polega na wzroście
pożądania posiadania tego, co mają inni przy jednoczesnej niemożności
pomnożenia przedmiotu pożądania. Tego rodzaju naśladowanie (jeśli wciąż
możemy tego określenia używać) jest do głębi przesycone pragnieniem i po­
żądaniem. Pożądanie charakterystyczne dla człowieka współczesnego różni
się zasadniczo od wszelkich form pożądania naturalnego. Nie jest ono
spontaniczne; potrzebuje zawsze pośredników i wzorów do naśladowania.
Rozgrywa się zawsze w przestrzeni społecznej, nie może istnieć bez zjawiska
rywalizacji, prestiżu i współzawodnictwa. Jest to pragnienie bycia kimś
innym. U Girarda zatem termin mimesis oznacza pożądanie naśladowcze.
Pożądanie to przyjmuje w swym pierwszym etapie formę przywłaszczania.
Przywłaszczanie posiada formę licytacji, która polega na wzmaganiu się
pragnienia zawłaszczenia przedmiotem, tym większe, im bardziej inny prag­
nie. Girard uważa, że rola mimesis przywłaszczania jest najważniejsza, bazo­
wa, w mechanizmie kulturo-twórczym czy konfliktogennym. Jest zatem
punktem wyjścia: dwaj mimetyczni rywale starają się sobie wydrzeć jeden
obiekt, który poprzez każdego z nich został wskazany drugiemu jako obiekt
pożądany. Mimetyzm zatem to siła, która rządzi ludźmi zorganizowanymi
w grupę. Jest głównym składnikiem przemocy, gdyż wzorce przemocy mno­
żą się właśnie poprzez naśladownictwo. A ponieważ przez nie gromadzi się
przemoc, tworzy się błędne koło przemocy (1993, s. 112). Automatycznie
wzrastająca przemoc nadaje wartość obiektom pożądania w kryzysie ofiarniczym, o którym będzie mowa dalej.
Strukturę mimetyczną charakteryzującą się pożądaniem i przywłaszcza­
niem określa filozof jako trójkąt mimetyczny. Składa się on z trzech zasad­
niczych elementów połączonych ze sobą w następującym modelowym sche­
macie, w którym transfer z В do С jest wtórny do transferu z A do C:
С przedmiot pożądania

В model zmieniający się
w rywala - przeszkodę

„Podmiot pożąda przedmiotu, gdyż pożąda go rywal" (1993, s. 202).
Przyczyną tego pożądania nie jest obiektywna wartość wybranego przed­
miotu do zdobycia, lecz pożądanie innego determinuje pojawienie się, wzrost
albo zanik poczucia głębokiego, wszechogarniającego pożądania. Człowiek
bowiem nie potrafi sam z siebie pożądać, stwierdza Girard. Przedmiot

�KONCEPCJA MIMESIS RENÉ GIRARDA

25

pożądania musi być wyznaczony przez kogoś innego lub wzorce kulturowe
objawione w innym człowieku. Podmiot przywiązuje się do osoby pośred­
nika, jawiącego się jako rywal, którym, paradoksalnie, jednocześnie pogar­
dza się i podziwia. „Wartość przedmiotu zależy już tylko od spojrzeń dru­
giego człowieka" (Domenach 1992, s. 7). Zatem pożądanie trójkątne realizu­
je się tylko w przestrzeni społecznej, gdyż nie może istnieć bez rywalizacji
i współzawodnictwa. Kiedy zanika powoli perspektywa obiektu, pożądanie
przemienia się w dwustronną rywalizację (podmiot-rywal): model budzi
w podmiocie, czyli w pożądającym, uczucie fascynacji, które stopniowo
przemienia się w zawiść i zostaje przejęte przez model. Model staje się
rywalem i przeszkodą dla podmiotu. Sam zaczyna postrzegać swój przed­
miot pożądania poprzez pożądanie podmiotu. Zaczyna odczuwać rosnącą
fascynację i zawiść względem podmiotu. Dla rywala podmiot staje się prze­
szkodą, a on sam podmiotem. To specyficzne naśladowanie prowadzi do
odróżnorodnienia, czyli do ujednolicenia obu stron rywalizujących o jeden
przedmiot. W konsekwencji przyczynia się do kryzysu społecznego. Zatem
„mimetyczny trójkąt niszczy podstawy społecznego ładu, bo zaciera róż­
nice [...], a ład społeczny tworzy się na fundamencie zróżnicowania" (Girard
1992, s. 7). Trójkąt mimetyczny oparty jest na heglowskiej relacji pana
i niewolnika. Jest więc modelem wszelkich stosunków, w których , jedna
strona dążąc do zdominowania drugiej, zostaje przez nią niepostrzeżenie
kształtowana i uzależniana [...]. A jeśli się mu to nie udaje (tzn. nie zdobywa
tego, co pożąda ktoś inny), opanowuje go duch negacji, który poprzez
przemoc i gwałt chciałby zniszczyć nie tylko otaczający go świat, a w nim
rywali i konkurentów, których uważa za szczęśliwych, ale także i samego
siebie" (Rowiński 1981, s. 51). Ostatecznie realizacja pożądania może na­
stąpić dopiero, gdy model przemieniony w rywala - przeszkodę zostanie
usunięty. Wtedy jednak pierwotny przedmiot pożądania nie jest już widocz­
ny, a przedmiotem już zdobytym jest pokonany rywal.
Przemiana modela w przeszkodę określona jest przez Girarda pojęciem
scandalonu. „Imitując pożądanie brata, pożądam tego, czego on pożąda
i obaj uniemożliwiamy sobie zaspokojenie naszego wspólnego pożądania. Im
bardziej rośnie obustronny opór, tym intensywniej rośnie pożądliwość".
Pożądliwość, zintensyfikowany stopień pożądania, jest cechą charaktery­
styczną scandalonu. „Ta reakcja łańcuchowa jest do tego stopnia skuteczna,
że pożądliwość przestaje się interesować czymkolwiek poza tym, co miesza
jej szyki. Przywiązuje się jedynie do przeszkód przez nią samą powołanych
do istnienia" (Girard 199 lb, s. 190). Pożądliwość ta ujednolica osoby dra­
matu. Girard przedstawia jej działanie na ewangelicznym opisie śmierci
Jana Chrzciciela (Pismo św. 1971, Mk6, 14-28). Herodiada pragnie śmierci
Jana Chrzciciela, gdyż jest on dla niej przeszkodą do osiągnięcia celu:
całkowitego zawładnięcia Herodem. Salome, na rozkaz swej matki, tańcząc
wywołuje pożądliwość Heroda, który obiecuje jej wszystko, o cokolwiek
poprosi. Salome nie potrafi sama z siebie pożądać. Modelem dla niej jest

�26

ANNA URBAŃSKA

matka. Chce tego, co chce Herodiada i „pochwyciwszy matczyne pożądanie
dziewczynka już nie odróżnia siebie od matki" (Girard 1991b, s. 192). Mimetyczna intensyfikacja pożądliwości niszczy indywidualność i powoduje, że
osoby dramatu stają się współwymienne. Oto schemat działania pożądliwości.
Proces ten określany jest pojęciem scandalonu. Wyprowadzone jest z greckie­
go słowa skadzein, co znaczy kuleć. Polskie słowo skandal oznacza zgorsze­
nie, kamień obrazy, kamień-zawada. Girard używa przeważnie określenia
scandalonu oznaczającego „przeszkodę, która odpycha, aby przyciągnąć,
przyciąga, aby odepchnąć". Pierwsze potknięcie, a potem następne po kolej­
nych powrotach sprawiają, że coraz bardziej ta przeszkoda zaczyna fascyno­
wać i wciągać w mimetyczny taniec (1991b, s. 223n). W pożądającym wzrasta
pożądliwość do tej przeszkody. Pożądliwość przeradza się w namiętną niena­
wiść. W ten sposób podmiot poddaje się scandalonowi jako przeszkodzie.
Scandalon jako zjawisko można utożsamić z modelem-rywalem. Scandalon to niejako przetworzona forma trójkąta mimetycznego i jego przejś­
ciowa forma do mimesis antagonistycznej. Pojęcie scandalonu można więc
wprowadzić w model trójkąta mimetycznego w momencie, w którym dwaj
rywale zatracają perspektywę obiektu do zdobycia, a koncentrują się na
sobie. Scandalon posiada trzy elementy: przedmiot skandalu, operatora
i ofiarę skandalu. Można to odczytać w podanym przez Girarda przykładzie
relacji, jaka zachodzi między Janem Chrzcicielem, Herodiadą i Salome.
Przedmiotem skandalu, a więc samym skandalem jest Jan Chrzciciel, opera­
torem Herodiada, a ofiarą Salome. Skandal - przeszkoda przemienia się
w rywala i staje w poprzek drogi operatorowi i ofierze. Ofiara poprzez
totalne zimitowanie operatora staje się jakby ujednoliconą jego częścią. Ten
mimetyczny model scandalonu wygląda następująco:

Na schemacie obiekt pożądania znajduje się w większej odległości od
pozostałych elementów i połączony jest liniami przerywanymi. W scandalonie perspektywa obiektu zanika, a jej miejsce wypełnia przeszkoda będąca
przedmiotem skandalu, samym skandalem.
Pojęcie mimesis posiada zatem trojakie znaczenie: imitacji, pożądania
i przywłaszczania. Kiedy mimesis przejawia się jako siła konstrukcyjna,
postrzegana jest w znaczeniu imitacji - naśladownictwa z dodatkiem łagod-

�KONCEPCJA MIMESIS RENÉ GIRARDA

27

nej formy pożądania. Mimesis konfliktogenna odznacza się pożądaniem
i przywłaszczaniem. Posiada dwa podstawowe i ewoluujące modele: model
trójkąta mimetycznego oraz oparty na pożądliwości model scandalonu. Oba
zjawiska wpływają na życie i kształtowanie się grapy społecznej i same
ulegają przekształceniom w rezultacie oddziałujących na nie czynników spo­
łecznych i kulturowych.

K A T E G O R I E MIMESIS I I C H F U N K C J E

René Girard opisuje życie grupy społecznej kategoryzując je poprzez
etapy rozwoju mechanizmu kozła ofiarnego. W opisie tym znajdujemy istot­
ne dla mechanizmu założycielskiego elementy zjawiska mimetycznego, które
możemy nazwać kategoriami, gdyż określają poszczególne etapy wchodzenia
i wychodzenia grupy z kryzysu społecznego. Kategorie mimetyczne po­
rządkujące rzeczywistość społeczną oparte są na definicjach przywłaszczania
i pożądania oraz na podstawowych modelach mimetycznych: trójkąta
i scandalonu.
Wydzielić można pięć kategorii: podwójny mimetyzm, mimesis rywaliza­
cji wraz z pojęciem hubris, mimesis antagonistyczna z układem bliźniaczym,
mimesis tłumu i mimesis pojednawcza.
O podwójnym mimetyzmie Girard pisze w Dawnej drodze, którą kroczyli
ludzie niegodziwi, opisując sytuację Hioba ze Starego Testamentu. Kategoria
ta charakterystyczna jest dla etapu, w którym w łonie grupy nie ma jeszcze
zasadniczych oznak kryzysu. Może, ale nie musi wyłonić się kryzys. Podwój­
ny mimetyzm ma dwojaki charakter: pozytywny, będący naśladownictwem
charakterystycznym dla społecznego i kulturowego rozwoju oraz negatywny,
będący mimetyczną pożądliwością. Rzeczywistość poddana takiemu mimetyzmowi charakteryzuje się nieumiarkowaniem, sprzężeniem braku i nad­
miaru oraz stawianiem w hierarchii wartości wyżej przeszkody niż modelu.
Pożądliwość podwójnego mimetyzmu „bierze swoje urojenia za rzeczywi­
stość" (Girard 1992, s. 65). Girard, rozważając problem kozła ofiarnego,
stawia sobie pytanie: „Co popycha ludzkie wspólnoty do ślepego podążania
za jakimiś jednostkami, a następnie do nie mniej ślepego odwracania się od
nich?" (1992, s. 69). Odpowiedź znajduje w mechanizmie podwójnego mime­
tyzmu. Oparty jest on na modelu trójkąta mimetycznego, a zasadniczą rolę
odgrywa mimetyzm modelu przeszkody. Jeśli zachowana jest równowaga sił
między grupą będącą podmiotem, a grupą będącą modelem, zdobywanie
obiektu i rywalizacja nie powodują dezintegracji społecznej i konfliktowej
jednorodności. Gdy jednak równowaga sił zostaje zachwiana, wtedy roz­
poczyna się kryzys ukoronowany śmiercią lub wygnaniem kozła ofiarnego.
Na przykładzie Hioba Girard przedstawia charakterystyczne w podwójnym
mimetyzmie sprzężenie zwrotne modelu i przeszkody. Hiob należy do naj­
wyższej klasy w swej społeczności. Jest bogaty, szanowany, dobrze mu się

�28

ANNA URBAŃSKA

wiedzie, posiada prestiż i wpływy. Hiob zostaje utożsamiony z sukcesem.
„Przyjaciele" Hioba, członkowie tej samej klasy, realnie pragną osiągnąć to,
co Hiob. „Pragnąć sukcesu, to pragnąć samego Hioba, to pragnąć w niczym
się od niego nie różnić" (1992, s. 53). Hiob staje się więc najpierw fas­
cynującym modelem, a następnie znienawidzoną przeszkodą. „Fascynacja
wzbudzona przez zbyt szczęśliwego rywala, przez to samo, że polega na
pożądliwości mimetycznej, może łatwo obrócić się w nieprzejednaną niena­
wiść" (1992, s. 54). Jest to pierwszy etap wytypowania ofiary, która za­
spokoiłaby wciąż wzrastającą frustrację społeczną. Mimetyzm adoracji mo­
dela szybko zamienia się, poprzez przemianę modela w przeszkodę, w mime­
tyzm zawiści. Tak więc podwójny mimetyzm charakteryzuje się relacją pod­
miotu do modela określaną jako adoracja, która zmienia się w relację
nienawiści podmiotu do przeszkody, przy czym model i przeszkoda to jedna
i ta sama osoba lub grupa.
W tym momencie rozpoczyna się pierwszy etap kryzysu mimetycznego,
w którym zaczyna działać druga kategoria mimetyczna - mimesis rywaliza­
cji. Trójkąt mimetyczny, w którym istotną rolę odgrywa mimesis zawłasz­
czania oraz model scandalonu, nieuchronnie przechodzą w mimesis rywali­
zacji. Rywalizacja jest rozwinięciem negatywnego charakteru podwójnego
mimetyzmu. W wyniku skupienia się mimetycznych pragnień na jednym
przedmiocie, podmiot i model stają się rywalami. Postrzegają siebie na­
wzajem jako różniących się. Od zewnątrz jednak są ujednoliceni. Cechą
charakterystyczną dla mimesis rywalizacji jest przemienność, czyli pasmo
zmian cech i losów rywali. Przez sam fakt dążenia do zdobycia jednego
obiektu pożądania, zaczynają się upodabniać do siebie. Dochodzi do ciągłej
wymiany pozycji podmiotu i przeszkody między rywalami. Ta przemienność
wymusza pogłębiającą się rywalizację. Ciągła wymiana pozycji jest jednym
ze wskaźników kryzysu ofiarniczego. Rywale starają się prześcignąć jeden
drugiego w zdobyciu celu. W swej pogoni stają się histerycznie mimetyczni.
Każdy „chce być modelem dla innych samemu nie mając modelu" (1991b,
s. 94). Taką skrajnie posuniętą rywalizację Girard określa pojęciem hubris
i obrazuje na przykładzie bohaterów azteckiego mitu o stworzeniu słońca
i księżyca. Bóg księżyc, Tecuciztecatl, domagał się bycia pierwszym w rywa­
lizacji z bogiem słońcem zwanym buboso. Chciał być wzorcem dla innych,
samemu nie mając wzorca. Nie był jednak do tego zdolny, bo sam był zbyt
mimetyczny: wahał się wskoczyć w ogień, dopiero przykład buboso zmusił
go do naśladowania poprzednika. Zatem, żeby być wzorem nie można być
hubris, tzn. nie można być „histerycznie mimetycznym" i za wszelką cenę
pożądać pierwszego miejsca, a potem się wycofać nie mając przykładu.
Kontynuacją mimesis rywalizacji jest mimesis antagonistyczna. W miarę
zaostrzania, się rywalizacji, gdy obie strony utraciły już świadomość obiektu
pożądania, gdy pozostaje czyste współzawodnictwo, rywale postrzegają
siebie jako odmiennych od siebie antagonistów. Zaczyna działać mimesis
antagonistyczna, czyli mimetyczne podstawienie antagonistów w miejsce

�KONCEPCJA MIMESIS RENÉ GIRARDA

29

pożądania. Mimesis ta łączy kilku rywali i ukierunkowuje przeciw jednemu.
Jest to etap rozwiniętego kryzysu mimetycznego, kiedy zaczyna dochodzić
do jego przesilenia. Antagoniści tworzą układy bliźniacze. Girard przypisuje
temu układowi właśnie taką nazwę ze względu na intensyfikację wspólnych
cech między naturalnymi bliźniakami oraz ze względu na bardzo częste
występowanie w mitologii braci - nieprzyjaciół. W przypadku bliźniąt w mi­
tologii brak różnicy jawi się jako monstrualna różnica; brakuje akceptacji
wewnątrz układu i dochodzi do rywalizacji między braćmi (por. Girard
1991b, s. 34). Układ bliźniaczy polega na tym, że pomiędzy prześladowcą
i prześladowanym powstaje układ odbicia lustrzanego, czyli relacja odwza­
jemnionego mimetycznego antagonizmu. Antagoniści odpowiadają gwałtem
na gwałt. Przemoc od samego początku jest nierozerwalnie związana ze
zjawiskiem mimesis, a w mimesis antagonistycznej nabiera monstrualnych
kształtów (por. Stodolny 1993). Układy bliźniacze są charakterystyczne dla
społeczności będącej w stanie zaawansowanego kryzysu mimetycznego.
Równocześnie obok mimesis antagonistycznej pojawia się mimesis tłumu.
Girard określa tłum jako spontaniczne gromadzenie się ludzi. W naturze tłumu
leży dążenie do działania, lecz tłum nie jest w stanie oddziaływać na przyczyny
naturalne, stąd automatycznie znajduje dostępną „zastępczą" przyczynę, by
móc zaspokoić odczuwany głód przemocy (Girard 1991b, s. 26).
Według Girarda, tłum charakteryzuje się odróżnorodnieniem i jedno­
myślnością. Tłum przejawia tendencje do całkowitego podstawienia się pod
instytucje lub stosowania presji wobec nich, by wymusić decyzje. Gdy two­
rzy się tłum, zaczynają ulegać zniszczeniu społeczne struktury i przestaje
obowiązywać tzw. zasada różnic, która określa społeczny porządek. Działa
za to odróżnorodnienie przez wzajemność. Polega ono na pomieszaniu
akceptowanej dotąd hierarchii wartości, funkcji oraz struktur społecz­
nych. W kryzysie elementy wzajemności, dotąd zakryte, są odsłonięte i prze­
kształcają się w tzw. „złą wzajemność", która, mimo że przeciwstawia sobie
ludzi, ujednolica jednak ich zachowania. Każdy bowiem walcząc przeciwko
drugiemu, zachowuje się w podobny, agresywny sposób i stosuje podobne
środki przeciw rywalom. Zło wciąż wzrasta, a identyczność zachowań
wywołuje wrażenie pomieszania, totalnego odróżnorodnienia. Tłum z chwilą
zmobilizowania ma najwyższą władzę. Zmusza wszystkie instytucje, aby
się weń wtopiły. Girard ukazuje to na przykładzie Wielkiego Piątku,
kiedy dochodzi do konfrontacji poncjusza Piłata z tłumem (Girard 199 lb,
s. 55). W czasie kryzysu tłum jest jak tygiel, w którym wszystko się stapia
- i władze, i autorytety.
Grapa społeczna ujednolicona charakteryzuje się mimetycznym zjednocze­
niem. Wszystko, co czyni jest bezbłędne, bo jednomyślne. Tłum staje się
jednomyślny w punkcie kulminacyjnym odróżnorodnienia, a owa jednomyśl­
ność zaczyna umacniać wspólnotę wcześniej całkiem zdezintegrowaną. Mime­
sis tłumu charakteryzująca się więc zanikiem różnic społecznych, upodobnie­
niem się jednych do drugich, opiera się na zasadzie „wszyscy przeciwko

�30

ANNA URBAŃSKA

jednemu". Jest to jedyna porządkująca tłum zasada. Kategoria ta określa
zatem zasadniczy etap kryzysu mimetycznego, w którym punktem kulmina­
cyjnym jest kolektywny mord na niewinnej ofierze. Jednomyślne wytypowanie
ofiary przez wszystkich zwraca się przeciwko niej.
Girard dowodzi w ten sposób, że mimesis jest podstawą przemocy.
W wyniku działania mimesis doszło do pierwszego spontanicznego mordu
kolektywnego, który zakończył kryzys społeczny. Mord na niewinnej ofierze
stał się jedynym znanym ludziom rozwiązaniem kryzysów społecznych.
Mimesis tłumu jest charakterystyczna zatem i dla kolejnych kryzysów mimetycznych, a jej jednomyślność doprowadza do wytypowania kozła ofiarnego,
co w efekcie przynosi czasowy ład społeczny.
I tu wkraczamy w następny etap życia grupy charakteryzujący się po­
wracaniem do stanu zróżnicowania społecznego, porządku i pokoju. Etap
ten kategoryzuje mimesis pojednawcza. Mord założycielski przerywa wzajem­
ne gwałty i daje początek jednoczącemu mimetyzmowi, który scala społecz­
ności i tworzy kulturę. Następuje powrót do starych lub wytworzenie no­
wych struktur i hierarchii społecznych. Zaczynają działać funkcje społeczno-kulturowe wcześniej obumarłe. Mimesis pożądliwości ponownie staje się
mimetyzmem naśladowczym, niezbędnym w systemie uczenia i wychowywa­
nia młodych pokoleń oraz w przekazywaniu elementów kultury. Społeczność
zaczyna się znów różnicować. Porządek kulturowy jest bowiem zorganizowa­
nym systemem różnic między ludźmi, a tożsamość pozwala ludziom pozostać
w określonych związkach między sobą. Mimetyzm schodzi do pozycji naśla­
downictwa bez aspektu konfliktogennego. Znów staje się mimesis strukturoi kulturotwórczą.

R O L A M I M E S I S W R O Z P A D Z I E G R U P Y SPOŁECZNEJ

Girard nakreśla dwa typy rozpadu grupy. Pierwszy to czasowa dezinte­
gracja społeczna, która jednak po zastosowaniu mechanizmu kozła ofiarne­
go powraca do stanu ładu społecznego. Drugi to całkowity rozpad, w którym
mechanizm ofiarniczy nie przynosi oczekiwanych efektów i społeczność ginie,
a jednostki ją tworzące wtapiają się w inne grapy lub zaczynają budować
zupełnie nowe społeczeństwo.
Kryzys społeczny, czyli częściowy lub pełny rozpad grapy, to ciąg wyda­
rzeń i zjawisk, które posiadają następującą strukturę: początek kryzysu,
rozwój, punkt kulminacyjny kryzysu (totalna dezintegracja i odróżnorodnienie), przesilenie (wydarzenie zażegnujące kryzys, np. wytypowanie i skazanie
ofiary) i czas powrotu do sytuacji porządku społecznego. Kryzys jest rozprzę­
żeniem aż do zniszczenia struktur społecznych, na których zbudowana jest
wspólnota. Im rozpad sięga głębszych struktur, tym mniejsza szansa na
ponowne scalenie ludzi w tej samej grapie społecznej. Kryzys może ujawnić
się na skutek jednej przyczyny, ale zazwyczaj jest to kompilacja kilku.

�31

KONCEPCJA MIMESIS RENÉ GIRARDA

Najważniejsze przyczyny to: przyczyny ekonomiczne (np. niesprawiedliwy
podział zysków lub żywności, wykorzystywanie pracowników przez praco­
dawców, zmiany w polityce ekonomicznej władz, nagła pauperyzacja spo­
łeczna, regres gospodarczy), kulturowo-religijne (na terenach, gdzie jedna
religia jest dominująca, a inne mniejszościowe lub tam, gdzie ścierają się
wpływy dwóch lub więcej dużych religii czy kultur), etniczno-narodowościowe
(tereny „mieszanek" etniczno-narodowościowych, walki wyzwoleńczo-separatystyczne itp.) oraz agresja z zewnątrz (np. konflikt wojenny) .
Dla Girarda czynnikiem sprawczym kryzysu nie są idee kierujące
myśleniem i wyobrażeniem ludzkim, lecz bardziej podświadome bodźce
w postaci zjawisk mimetycznych, będące najpierw właściwością naturalną
człowieka, a następnie rozszerzające się w konstrukcję społeczną wciągającą
w swój krąg oddziaływania wszystkie jednostki żyjące w danej społecz­
ności. Idee i wierzenia, jako przetworzone wytwory ludzkiej inteligencji,
podlegają również zjawiskom mimetycznym. Są więc wtórne do mimesis
jako czynnika sprawczego.
Konfliktogenna mimesis przywłaszczania charakteryzująca się rozjątrzo­
ną pożądliwością jest przyczyną kryzysu mimetycznego (udowadnia swą
teorię poprzez analizę zakazów, o których mowa dalej). Początek konfliktu
wynika z faktu walki dwóch rywali o jeden i ten sam niepodzielny obiekt
pożądania. Ktoś może przegrać, nie zdobyć tego, o co walczy, stąd roz­
pętanie walki o obiekt i podsycanie nienawiści. Girard jednak nie wyjaśnia
dokładnie, w jakich warunkach konflikt przeradza się w kryzys. Podaje
wprawdzie, że pewną rolę odgrywają czynniki zewnętrzne, jak np. epidemia,
powódź bądź susza, czy atak najeźdźców, lecz nie tłumaczy, w jakim stopniu
i kiedy wpływają one na konflikt mimetyczny tak, że przeradza się w kryzys
społeczny. Nie pisze również, czy istnieją inne czynniki wpływające na
konflikt czy kryzys.
Można stwierdzić, podążając za myślą Girarda, że kryzys społeczny, to
suma następujących po sobie w krótkim stosunkowo czasie konfliktów, które
powodują zmiany w życiu społecznym na tyle głębokie, że doprowadzają
4

4

Według L e Bona (1994, s. 11), głębokie zmiany w sposobie i charakterze myślenia lu­
dów wchodzących w skład społeczeństw cywilizacji, są rzeczywistą przyczyną przeobrażeń
wewnątrz-społecznych, są głównym motorem kryzysów i powstawania nowych formacji spo­
łecznych. Zmiany zachodzące w ideach, pojęciach i wierzeniach nie są widoczne, lecz sięgają
rdzenia społecznego i kierują przemianą, a wydarzenia historyczne, nawet te najbardziej
gwałtowne, są tylko dostępnymi dla badacza skutkami owych wewnętrznych zmian. L e Bon
uważa, że są dwa podstawowe czynniki zmian: a) upadek dogmatów religijnych, społecznych
i politycznych; b) powstawanie nowych warunków bytu i myślenia pod wpływem rozwoju
cywilizacyjnego. A. Toynbee natomiast (Skudrzyk 1992, s. 4) nazwał etap, w którym dochodzi
do kryzysu społecznego załamaniem się rozwoju cywilizacji. Jest to brak prawidłowej od­
powiedzi ze strony społeczeństwa na wezwania zmieniającej się wewnętrznie rzeczywistości.
Dochodzi do reakcji proletariatu (nietwórczej warstwy społecznej) opartej na gwałtowności
i przemocy. Toynbee, podobnie jak Girard, zwracał uwagę na obecność tłumu w momencie
kryzysu oraz na towarzyszącą mu przemoc.

�32

ANNA URBAŃSKA

do stopniowej dezintegracji, aż do wybuchu kryzysu społecznego. Może on
być zażegnany jedynie poprzez ofiarę, której nikt nie pomści, tak, aby
przemoc, rozprzestrzeniającą się wewnątrz społeczności jak zaraza, można
było wyrzucić na zewnątrz grupy.
Kryzys już trwa. W kryzysie mimetycznym pojawiają się wszystkie kate­
gorie mimesis. „W miarę jak kryzys utwierdza się, wszyscy członkowie
wspólnoty stają się bliźniakami przemocy [...], stają się swoimi sobowtórami,
odbiciem siebie samych" (1993, s. 109). Autor używa monstrualnego okreś­
lenia „sobowtór", by uwypuklić tragiczną, choć realną symetrię zachowań
ludzkich w kryzysie, będących wyrazem złej wzajemności. Członkowie
wspólnoty, mimo że obracają się przeciw sobie, zajmują jednak symetryczne
pozycje w układzie mimetycznym, stają się „bliźniakami". Przemoc, która
wypełnia kryzys uniformizuje ludzi. Każdy może stać się odbiciem drugiego,
czyli obiektem fascynacji i nienawiści jednocześnie. Jedynym przedmiotem
pożądania staje się przemoc, której struktura przesycona jest zresztą pożą­
daniem. „Przemoc staje się oznaką tego, co absolutnie godne pożądania"
(1993, s. 109).
Przemoc charakteryzuje się zaraźliwością, która polega na systemie cyklotymii (1993, s. 13n): rywale antagoniści wydzierają sobie to, co wydaje im
się najistotniejsze w bycie, jego tożsamość, postrzegając ją jako przemoc,
którą posiada przeciwnik. Dochodzi do dwustronnej huśtawki. Owa tragicz­
na cyklotymia wciąga coraz więcej jednostek, aż do zagarnięcia przez prze­
moc całej społeczności. Celem cyklotymii jest doprowadzenie grupy do stanu
walki wszystkich przeciwko wszystkim, do stanu, w którym wszyscy zaraże­
ni są przemocą. Zacierają się różnice między klasami społecznymi oraz
między samymi jednostkami, przy czym Girard traktuje zacieranie się różnic
między jednostkami o wiele poważniej z racji ich pierwotności w stosunku
do problemów między klasami społecznymi. Zwraca przy tym uwagę, że
skutkiem takiego odróżnorodnienia są mitologiczne przykłady kazirodz­
twa, ojcobójstwa czy matkobójstwa traktowane jako jedne z najgorszych
zbrodni, gdyż atakują pierwotne podstawy egzystencji ludzkiej.
Zacieranie się różnic powoduje ciągłą wymianę pozycji, tzn. że różnica
między antagonistami nie ginie, lecz ulega odwróceniu. To odwrócenie róż­
nic Girard definiuje jako zamazaną różnicę, symetrię lub wzajemność. Wza­
jemność polega tutaj na tym, że dwaj przeciwnicy zajmują na zmianę tę
samą pozycję. Jest to typowa cyklotymia. Po obu stronach wszystko na
zmianę jest takie samo: pożądanie, strategia, uniesienia, depresje, zwycięstwa
i porażki. Przemienność pozycji staje się coraz szybsza, aż do całkowitego
zmieszania wszystkich rywali. Girard ową przyspieszającą przemienność
pozycji nazywa gwałtowną mimesis. Polega ona na wzrastającym tempie złej
wzajemności, przemienności pozycji. Jest układem odwzajemnionego anta­
gonizmu mimetycznego. Jest to czysta forma przemocy.
Konfliktowość wzajemności jest kwestią subiektywnego postrzegania ry­
wali - antagonistów. Dostrzegając możliwość identyczności z przeciwnikiem,

�33

KONCEPCJA MIMESIS RENÉ GIRARDA

starają się oni wyróżnić, co doprowadza oczywiście do rozjątrzonej pożąd­
liwości osiągnięcia czegoś, czego rywal nie mógłby zdobyć. Powoduje to
postrzeganie rozczłonkowane. Antagoniści widzą siebie jako monstra. Po­
strzeganie rozczłonkowane kierowane jest determinującymi stereotypami,
nazwanymi przez Girarda stereotypami prześladowczymi (1991b, s. 24-30).
Podlega ono najpierw dekompozycji, a następnie, kierowane przez stereoty­
py prześladowcze, rekompozycji. Oczywiście podmioty nie są świadome
zachodzących manipulacji w ich postrzeganiu. W ich oglądzie rodzą się
monstra - antagoniści, co wzbudza jeszcze większą agresję. W ten sposób zła
wzajemność ujednolica zachowania i zmusza, by „nierozróżnialni" wciąż
toczyli walki, by się wyróżnić spośród innych. Jest to totalne odróżnorodnienie. Zasada społecznego odróżnorodnienia jest więc tożsama z zasadą
mimetycznej pożądliwości. I to jest właśnie istota kryzysu społecznego.
Efektem odróżnorodnienia jest bezkształtna mieszanina istot, czyli zde­
zintegrowany tłum. Ów etap dezintegracji społecznej nazwany został kryzy­
sem mimetycznym. Aby zrozumieć, czym jest kryzys mimetyczny, trzeba
przedstawić najpierw społeczność wolną od kryzysu. W takiej społeczności
bardzo istotne jest wrażenie zróżnicowania, które wynika z dwóch pod­
stawowych czynników. Jednym z nich jest system wymiany, dzięki któremu
istnieją różnice. Muszą być dopuszczone, by kultura mogła istnieć, lecz nie
mogą być powszechnie uświadomione, np. wymiana matrymonialna lub
konsumpcyjna w wolnym od kryzysu społeczeństwie nie jest postrzegana
przez ogół jedynie jako wymiana. Gdy wymiany zaczynają być traktowane
tylko jako wymiana wzajemności, znaczy to, że dochodzi do kryzysu . Drugi
czynnik, z którego wynika wrażenie zróżnicowania, to różnorodność realiów
czyli kultura. W każdej kulturze człowiek czuje się „różny" od innych.
Traktuje te różnice jako usprawiedliwione i konieczne. Ugruntowują one
jego tożsamość osobową. Każda jednostka wewnątrz danej kultury postrze­
ga siebie jako „bardziej inną" od innych członków tej samej społeczności
i równocześnie jako bardziej związaną, zbliżoną przez kulturowe podobień­
stwa, z innymi ludźmi jednej grupy społecznej w porównaniu z inną, obcą
grupą. „Każda grupa przejawia tendencję do myślenia o sobie nie tylko jak
o różnej od innych, lecz ponadto jak o maksymalnie różnej od innych, każda
kultura bowiem podtrzymuje owo uczucie „inności" wśród pozostających
w jej kręgu jednostek" (1991b, s. 34).
Kryzys mimetyczny polega zatem na tym, że wymiany przestają być
zakryte, stają się bezpośrednie, a elementy wzajemności podlegają przekształ­
ceniom mimetycznym, co doprowadza do odróżnorodnienia społeczeństwa.
W kryzysie mimetycznym jednostki odczuwają zagrożenie stania się totalnie
odmiennymi od innych członków tej samej społeczności. Boją się „zarazić"
nie akceptowaną kulturowo innością od mniej zintegrowanych z grupą
5

5

Dlatego kultury tradycyjne, nie posiadające trwałych instytucji prawnych, unikają bez­
pośredniej wzajemności.

�34

ANNA URBAŃSKA

mniejszości. Skoro indywidua niezintegrowane mogą zarazić swoją monstrualnością, to znaczy, że społeczność jako odrębna wspólnota nie będzie
się wyróżniać spośród innych grup czy kultur. Dochodzi więc do świadomości
realnego nieróżnienia się od obcych zbiorowości czy kultur. Świado­
mość taka jest dla kultury destrukcyjna. Przyczynia się do wzrostu chaosu
i przemocy, a w efekcie ujednolica społeczeństwo, czyli doprowadza do
kryzysu mimetycznego.
Cechą charakterystyczną kryzysu mimetycznego jest tłum, który wyłania
się z chaosu dezintegracji społecznej. W pierwszej fazie kryzysu tłum to
bezkształtna masa, w której każdy walczy przeciwko każdemu. Szybko
jednak dochodzi do ujednolicenia świadomości tłumu, a co za tym idzie, do
spolaryzowania na tłum, czyli „wszystkich" i ofiarę, czyli , jednego", zgod­
nie z porządkującą tłum zasadą: wszyscy przeciwko jednemu. Tłum zaczyna
kierować się tą zasadą pod wpływem stereotypów prześladowczych. W okre­
sie wolnym od kryzysu stereotypy te również istnieją w ludzkiej mentalności,
ale ich wpływ na podejmowanie decyzji nie jest powszechny, lecz jed­
nostkowy i nie ma decydującego znaczenia. Zaczynają decydować dopiero
w momencie krystalizacji tłumu. Tłum bowiem nie kieruje się rozsądkiem
poszczególnych jednostek, lecz specyficznym myśleniem magicznym opar­
tym w przypadku kryzysów społecznych na stereotypach prześladowczych .
Myślenie stereotypiczne jest możliwe ze względu na mimetyczne właściwości
tłumu, który imituje siebie nawzajem. Dlatego tłum ujednolica się także
w sferze poglądów, a tradycyjne systemy i hierarchie wartości ulegają znisz­
czeniu lub stłumieniu. Tłumem kieruje mimesis, która w miejsce uznawanych
norm wprowadza własne kategorie i modele.
Dochodzi w końcu do momentu kulminacyjnego: tłum typuje ofiarę
(pharmacoś), która zresztą w oczach tłumu nie jest ofiarą, lecz odpowiedzialnym
za kryzys społeczny. Po krótkim okresie prześladowania ofiary (lub bez tego
etapu) tłum skazuje pharmacosa zazwyczaj na śmierć. Dochodzi do jednoczącej
przemocy: jedność minus wykluczona jednostka (1993, s. 34). Jest to wzorcowa
jednomyślność kolektywnego morderstwa . Zadaniem ofiary (we wtórnej
refleksji religijnej grupy) jest opanowanie i skierowanie przemocy na zewnątrz
grupy. Ofiara nie jest zdolna do zemsty, ustaje gwałt. Zachodzi mimetyczna
współpraca ofiary z oprawcami. Kozioł ofiarny w czasie wytypowania i prześla­
dowania staje się modelem - przeszkodą do osiągnięcia celu, jakim jest
zaspokojenie przemocy. Ofiara w oczach prześladowców imituje przemoc.
Dzięki temu wspólnota czuje się solidarna i niewinna.
6

7

6

Girard wymienia ich cztery: stereotyp kryzysu odróżnorodnienia (okoliczności zaistnienia
kryzysu), stereotyp oskarżenia (charakterystyczny opis zbrodni odróżnorodniających), stereo­
typ selekcji ofiarniczej (według zasady, że każda społeczność poddaje swoje mniejszości niedo­
statecznie zintegrowane bądź tylko wyróżniające się grupy pewnym formom dyskryminacji),
stereotyp samej przemocy.
Girard (1993, s. 224) przedstawia tu jednomyślność kolektywnego morderstwa na przy­
kładzie ewangelicznego opisu skazania Jezusa.
7

�KONCEPCJA MIMESIS RENÉ GIRARDA

35

Kończy się w ten sposób kryzys mimetyczny. Zaczynają stopniowo
wracać różnice społeczne. Ofiara kolektywnego mordu „przywraca har­
monię i wzmacnia więź społeczną" (Girard, 1993 s. 12) ze względu na
dwa uzupełniające się czynniki: zjawisko mimesis będące istotą kryzysu
mimetycznego oraz tzw. zasadę Kajfaszową . Girard twierdzi, że rozją­
trzonej przemocy nie można uśmierzyć bez jakiejkolwiek ofiary. Ofiara
złożona być musi, chodzi jednak o to, by społeczeństwo jako całość najmniej
na tym ucierpiało i mogło wrócić do stanu harmonii społecznej. Dlatego
na ofiarę wybiera się grupę lub przedstawiciela grupy naznaczonej stygmatami ofiarniczymi. W momencie skazania ofiary na śmierć nikt z grupy
narażonej na prześladowania nie będzie kontynuował łańcucha przemocy
pod postacią zemsty albo ze względu na mniejszą siłę (sieroty, wdowy,
ułomni), albo ze względu na nieporównywalnie mniejszą liczebność (mniej­
szość etniczna, religijna). Poza tym grupa taka wciąż jest grupą najbardziej
zagrożoną w obliczu kolejnych kolektywnych linczów na wypadek chęci
pomszczenia pierwszej ofiary.
Mimesis będąca podstawą przemocy, konfliktu i kryzysu zaczyna prze­
mieniać się w mimetyzm socjo- i kulturotwórczy. Do głosu dochodzi aspekt
imitacji w zjawisku mimetycznym.
Ofiara jednoczy społeczeństwo, które nie czuje się winne jej śmierci,
wręcz przeciwnie, panuje poczucie sprawiedliwości i konieczności podjętego
działania. Owo poczucie solidarności grupowej jest pojednaniem społecz­
nym, które z kolei wymusza konieczność powrotu do zróżnicowania społecz­
nego, podziału na struktury i funkcje, niezbędne w życiu i rozwoju wspól­
noty. Podstawowe zadanie w pojednaniu i zróżnicowaniu społecznym ma do
spełnienia mimesis pojednania. Jako jednoczący mimetyzm działa nie po­
przez pożądanie i przywłaszczanie, jak to ma miejsce w przypadku wszyst­
kich kategorii mimetyzmu konfliktogennego, lecz poprzez aspekt naśladow­
nictwa. Dzięki nasyceniu pożądliwości podmiotów, osiągnięciu celów - prze­
szkód, istota mimetyzmu będąca w kryzysie społecznym pożądliwością,
przemienia się w naśladownictwo kulturotwórcze.
Girard uważa, że społeczności naturalnie dążą do ładu społecznego, do
uregulowanego, sfunkcjonalizowanego systemu życia, zapewniającego bez­
pieczeństwo i rozwój. Podświadomie kierują się zasadami podtrzymującymi
naśladowcze formy mimetyczne. Kiedy jednak ulegają one zniszczeniu,
wspólnoty pragną ich powrotu jak najmniejszym kosztem społecznym. Zna­
ją tylko jeden sposób: kolektywny mord i dlatego jest on zaczątkiem tworze­
nia się społeczności i kultur, gdyż przywraca w miejsce już wypartej pożąd­
liwości naśladowczy charakter mimesis.
8

8

Girard (1991b, s. 163). „Lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby
zginąć cały naród".

�36

ANNA URBAŃSKA

ZWIĄZEK M I M E S I S Z K U L T U R Ą I RELIGIĄ

Kolektywna i jednomyślna przemoc, wywołana i kierowana przez zjawi­
sko mimesis, kończy kryzys mimetyczny i daje zaczątek strukturom społecz­
nym i kulturowym. Aby kultura trwała i rozwijała się, przemoc musi być
skanalizowana. Ludzkość wypracowała skomplikowany system zabezpiecza­
jący przed wybuchem przemocy „nie-do-opanowania", czyli przed spiral­
nym działaniem mimesis. Jest to system rytuałów, zakazów, a w rozwiniętym
społeczeństwie także sądownictwo.
Mord na koźle ofiarnym podlega stopniowej rytualizacji dla celów pre­
wencyjnych. Społeczność bowiem kieruje się myślą, że jeśli mord, który
zakończył spory będzie powtarzany w sztucznych warunkach, to zapobiega­
nie ewentualnym realnym niepokojom społecznym. Ofiara podlega sakrali­
zacji, gdyż uznaje się ją za mogącą zesłać zło i przemoc. Prawdziwe początki
zostają stopniowo zatajone ze względu, jak twierdzi Girard, na zdrowy,
„bezstresowy" rozwój psychiczny grupy. W ten sposób tworzą się najważ­
niejsze elementy kultury: religia, rytuał i tabu.
Religia jest symboliczną matrycą kultury ludzkiej (Kłoczowski 1985, s. 14).
Fenomen religii polega na podwójnym transferze: w agresję i w pojednanie.
W pojednaniu następuje sakralizacja, która jednak nie jest trwała. Dlatego i ład
społeczny nie jest trwały. Gdy sacrum przestaje istnieć, nie ma nikogo, na kim
można by było skupić przemoc bez konsekwencji zemsty. Sacrum i religia są
efektem zjawisk mimetycznych: przywłaszczania, agresji i gwałtu, nazwanych
ogólnie transferem agresji z grupy na jednostkę. Transfer ten przemienia się
w transfer pojednania z jednostki na grupę. Oznacza to, że ofiara pojednawcza
- jednostka - dzięki swej śmierci koncentruje w sobie, a następnie przekazuje
grupie moc pojednawczą, dzięki której jednostki tworzące grupę przestają być
względem siebie rywalami i antagonistami. Zaczynają się jednać. Transfer
pojednania tłumaczy postrzeganie prześladowcze sacrum, gdyż przypisuje mu
moc przekazywania pokoju i ładu społecznego.
Przedmiotem religii w girardowskiej koncepcji jest mechanizm ofiarniczy,
a funkcją religii jest mimetyczne powtarzanie lub odnawianie efektów tego
mechanizmu. Podmiotami religii są: zsakralizowana ofiara i społeczność.
Relacja międzypodmiotowa przyjmuje formę mimetyczną, jednak nie kon­
fliktogenną, lecz sterowaną przez instytucje społeczne. Dzięki temu religia
spełnia rolę zapory przed przemocą, utrzymuje ją z dala od wspólnoty,
a zarazem przesuwa ową przemoc w transcendencję, staje się pośrednikiem
między wspólnotą a sprawcą przemocy, czyli istotą sacrum. Trzeba jednak
dodać, że funkcjonalna koncepcja religii w ujęciu Girarda nie zaprzecza
koncepcji personalistycznej (podmiotowej), tłumaczy jedynie społeczne i kul­
turowe zadania religii narzucone przez jej twórców bądź wyznawców.
Aby religie i kultury mogły ustanawiać się i trwać, muszą ukrywać
przemoc i prawdę o początkach, czyli o kolektywnym gwałcie. Do tego służy
system zakazów, rytuałów i mitologia. Religia stara się stłumić przemoc za

�37

KONCEPCJA MIMESIS RENÉ GIRARDA

paradoksalnym pośrednictwem przemocy w postaci rytuału obejmującego
całość życia religijnego i moralnego. Religia oswaja przemoc, reguluje ją
i ukierunkowuje, aby w końcu użyć jej przeciwko każdemu przejawowi
przemocy nietolerowanej, w atmosferze zachowania społecznego porządku.
Związek religii z mimesis jest więc bardzo ścisły: religia bierze swe początki
z mechanizmu ofiarniczego. Określa siebie poprzez mimetyczne przyjęcie
gestów i języka ogółu, najpierw wobec kozła ofiarnego, potem wobec
wszystkiego, co wywodzi się z tego zrytualizowanego już procesu. W ten
sposób tworzy się kultura. Religia jest więc pierwszym, podstawowym prze­
jawem kultury i źródłem porządku społecznego.
Społeczność zaczyna uznawać ofiarę za mogącą - mocą zła - nie tylko
przysparzać ludziom nieszczęścia, ale także uzdrawiać ich i obdarzać dobrem.
To typowy przejaw myślenia magicznego (por. Buchowski 1993). Dochodzi
więc do sakralizacji ofiary, czyli do jej uświęcenia przez przypisanie jej
ponadnaturalnych możliwości. Ofiara jest sacrum, gdyż w prześladowczym
postrzeganiu jest „przyczyną" zarówno niepokojów jak i porządków społecz­
nych. Epizod prześladowczy staje się religijnym i kulturowym punktem
wyjścia. Przypisując ofierze zdolność do manipulowania własną śmiercią,
wspólnota zrzuca nieświadomie z siebie ciężar odpowiedzialności moralnej za
jej śmierć. Girard określa sacrum jako zespół wymagań utrwalający się
w ludzkiej świadomości poprzez uczestnictwo w kolektywnym transferze
spolaryzowanym ku ofierze pojednawczej w warunkach kryzysu mimetyczne­
go (Girard 1983, s. 107). Sacrum utrwala akt skupienia całej przemocy i winy
na jednostce, która staje się zbrodniczym sobowtórem wszystkich pozosta­
łych. Owo utrwalenie jest możliwe dzięki skazywaniu na śmierć ofiar symbo­
licznych i narzucaniu sieci zakazów . Dzięki temu mechanizmowi wspólnota
bezdyskusyjnie wierzy w nadprzyrodzoną moc ofiary, a powstała w ten
sposób więź religijna jest pierwszą ważniejszą więzią grupy. Pierwszym sa­
crum jest sacrum „przodków-założycieli" przekształconych w bóstwa. Transcendentność, istota sacrum, polega tu na wierze, że ofiara została wskrzeszo­
na lub że nie umarła naprawdę. Jest to wysnuty kolektywnie wniosek z wiary
w moc zsyłania z zaświatów przez ofiarę dobra na tych, którzy ją zabili .
Powstanie sacrum Girard tłumaczy również poprzez relację przemocy
nielegalnej do legalnej. Aby stworzyć przeciwwagę dla przemocy, która
zaraża, potrzebna jest przemoc porównywalna mocą, lecz już legalna i świę­
ta. Trzeba więc poświęcić ofiarę najbardziej znaczącą, by przemoc „nielegal­
na" nie zarażała i nie powodowała kryzysu mimetycznego. Sacrum jest więc
świętą i legalną przemocą. Działa jako obrońca, lecz nie przeciw złu a mocą
zła. Ponieważ przemoc jest „ukrytym sercem i duszą sacrum" (1993, s. 41),
więc im bardziej ludziom wydaje się, że są zdolni zapanować nad sacrum,
9

10

9

Por. Otto (1968); Eliade (1993b); Ricoeur (1988, s. 216, 240).
Girard podaje kilka przykładów takiej świadomości magicznej, m.in. stosunek mieszkań­
ców średniowiecznej Europy do Żydów (1991b), stosunek przyjaciół do Hioba (1992).
1 0

�38

ANNA URBAŃSKA

tym mocniej ono panuje nad nimi. Człowiek pragnie nad nim zapanować,
bo kieruje się mimetyczną potrzebą naśladownictwa i upodobnienia się do
sacrum. Im bardziej tego pragnie, tym szybciej charakter imitatywny prze­
mienia się w pożądanie zawłaszczenia cech sacrum lub bycia nim samym.
Do totalnego zakłócenia hierarchii i struktur społecznych nie dopuszczają
instytucje kanalizujące przemoc, jak system zakazów i rytuałów.

F O R M Y Z A B E Z P I E C Z E N I A SPOŁECZNEGO P R Z E D K R Y Z Y S E M M I M E T Y C Z N Y M

Wszelkie struktury, jakie tworzy społeczność, by bezpieczniej, lepiej
i trwalej egzystować, oparte są na systemie zależności mimetycznej w obawie
przed spiralnym działaniem przemocy: naucza się, naśladuje i pragnie takich
zachowań i działań, które nie wywołują konfliktów i nie atakują grupy jako
całości, nie podkopują fundamentów społecznych. Z pierwotnych form pre­
wencji ludzkość wypracowała systemy i instytucje pokrewne, mniej lub
bardziej doskonałe, które Girard dzieli na trzy kategorie środków przeciwko
przemocy. Pierwsze, to znane już rytuały, zakazy i mitologia, które mają za
zadanie skanalizować demoniczną energię przemocy. Drugie, to hamulce
przeciw przemocy, np. ugody, a trzecie to środki, które funkcjonują w ra­
mach systemu sądowniczego.
Wszystkie rytuały mają wspólny początek w mechanizmie założyciel­
skim. Odtwarzają wydarzenia na mocy zasady, że trzeba ciągle powtarzać
to, co uczyniła lub czemu została poddana ofiara ze względu na dobroczyn­
ny finał: ład we wspólnocie. Rytuał jest więc mimetycznym powtórzeniem
kryzysu mimetycznego. Sam rytuał jako taki to czysta postać imitacji, skru­
pulatne powtórzenie konkretnego kryzysu ofiarniczego będącego momentem
założycielskim dla odtwarzającej go społeczności. Rytuał jest wtórny do
kryzysu mimetycznego i sztucznie (w ramach systemu kulturowego a nie
spontanicznie) odtwarzany. Poza tym wspólnota nie dopuszcza, by przemoc
mimetyczną, będąca motorem działań, przybrała formę rozjątrzonej nie do
opanowania pożądliwości. Przemoc jest skanalizowana i ograniczona rama­
mi rytu i zakazu, pozostając pod postacią kontrolowanego pożądania.
Rytuał jest więc rodzajem przemocy bez ryzyka zemsty.
Pomiędzy rytuałem a szczytowym momentem kryzysu mimetycznego
zachodzi nie tylko podobieństwo funkcjonalne, ale i ścisły związek: oba
systemy doskonale się pokrywają. Zjawiska rytualne nakładają się na mime­
tyczną strukturę kryzysu. Rozwija się ona podobnie w trakcie rytuału, jak
podczas kryzysu mimetycznego: od podwójnego mimetyzmu, poprzez mime­
sis rywalizacji, mimesis antagonistyczna, zjawisko hubris, mimesis tłumu
wraz z charakterystycznym odróżnorodnieniem, aż do punktu kulminacyj­
nego, czyli powtórzenia mordu kolektywnego, by uzyskać społeczne pojed­
nanie, a w przypadku rytuału przede wszystkim większą integrację wspól­
noty i potwierdzenie jej tożsamości.

�KONCEPCJA MIMESIS RENÉ GIRARDÁ

39

Gdy obserwujemy rytuały, wydaje nam się, że większość z nich nie ma
nic wspólnego z kolektywną przemocą. Girard jednak uważa, że wszystkie
rytuały wywodzą się z mechanizmu założycielskiego. Podlegają one jednak
stopniowemu zacieraniu w nich aspektu kolektywnego mordu i przemocy
w ogólności, gdyż ludzkość podświadomie stara się wyrzucać poza obręb
świadomości zbiorowej wszelkie dowody własnej przemocy. Można to na­
zwać społecznym odruchem przeżycia. Powszechna świadomość własnej
przemocy dezintegruje bowiem i niszczy wspólnotę. Im rytuał jest brutalniejszy, tym bardziej zbliżony jest do historycznego pierwowzoru, gdyż mniej
posiada kamuflażu mordu. Sam ryt zachowuje jednak strukturę mimetyczną. Aby jednak istniały warunki dla regularnego odtwarzania konfliktu
mimetycznego, forma rytuału musi stopniowo oczyszczać się z wszelkiego
rzeczywistego gwałtu. Przykładem takiej przemiany rytuału są tańce rytual­
ne, w których aspekt przemocy został ograniczony do minimum.
Zadaniem rytuału jest troska o skuteczność, o zachowanie porządku
społecznego. By zachować ów porządek i pogłębiać związki międzyludzkie
w grupie, rytuały odtwarzają mechanizm kozła ofiarnego ze względu na jego
zakończenie: zjednoczenie grupy i ustanowienie sacrum. Ze względu na nie,
społeczność włącza się w akcję rytuału przez dobrowolne poddanie się
mimetycznej dezintegracji wspólnoty. Społeczność, znając zakończenie rytuału,
nie boi się owej dezintegracji, która w naturalnych warunkach jest zabójcza.
Podstawowym i pierwotnym rytuałem jest rytuał ofiarniczy. Jest to kla­
syczny przejaw mimesis pierwszego mordu kolektywnego, czyli powtórzenie
pierwszej spontanicznej przemocy. Rytuał ofiarniczy opiera się na podwójnej
substytucji. Pierwszą - nie do uchwycenia - jest zastąpienie całej społecz­
ności przez jedną ofiarę zwaną kozłem ofiarnym. Druga zamiana jest typo­
wo rytualna, gdyż nakładając się na pierwszą, zastępuje pierwotną ofiarę
przez ofiarę należącą do kategorii „istot do poświęcenia" (np. baranek
u Izraelitów). Warunkiem aktywności rytuału ofiarniczego jest traktowanie
pożądliwości rytualnej (czyli kulturowo kontrolowanej) przychylnie przez
społeczność. Pożądliwość rytualna skłania do działań przeciwko wytypowa­
nej ofierze, dzięki czemu akcja rytu posuwa się w stronę wypełniania się
obrzędu. We współczesnym społeczeństwie rytuał ofiarniczy posiadać może
formę świątecznej ceremonii (Girard 1993, s. 169).
Skrajną formą mimetyczną wśród rytuałów jest opętanie rytualne. Jego
struktura jest oparta na mimetycznym podwójnym widzeniu. W momencie,
kiedy w wyobraźni rywali - antagonistów rodzi się monstrualne postrzega­
nie sobowtóra, w kulminacyjnym momencie rytuału zła wzajemność wywo­
łuje halucynacje. Objawiają się one nadawanymi cyklicznie dwiema takimi
samymi seriami obrazów „podwójnego widzenia". Podmiot, postrzegając
swego antagonistę jako monstrum, zaczyna widzieć w samym sobie przejawy
monstrualności. Raz monstrum widzi na zewnątrz, raz w sobie, raz równo­
cześnie. Podmiot zaczyna traktować antagonistę jako nadprzyrodzoną
wszechobecną moc i ulega takiej wizji monstra. Zjawisko to nazwane jest

�40

ANNA URBAŃSKA

opętaniem. Podmiot posłuszny sile z zewnątrz całą walkę odbywa w swojej
jaźni. Społeczność widzi wtedy opętanego w rob* tancerza wykonującego
mechaniczne ruchy marionetki. Opętanie jest przykładem doskonałego od­
różnorodnienia w osobowości jednostki.
Innym kulturowym przykładem ścisłego związku mimesis z rytuałem
doskonałego odróżnorodnienia jest obrzędowe użycie masek. Maska ma za
zadanie wchłonąć w siebie różnice i ułożyć je na nowo w oryginalny sposób.
Dzięki temu każdy może skryć się za maską i być maską, gdyż maska nie
ma swej natury, jest „wszystkim naraz". Staje się monstrualnym sobow­
tórem, a podmiot ulega masce jako monstrum i staje się jej częścią. Ob­
rzędowe użycie masek pozwala członkom społeczności na swobodne wcho­
dzenie w niebezpieczną skądinąd rzeczywistość odróżnorodnienia bez
uszczerbku dla fundamentów wspólnoty i na równie swobodne wychodzenie
z rytualnego kręgu mimetycznej przemocy.
Bardzo istotną formą zabezpieczenia społecznego są zakazy. Funkcjonu­
ją one na mocy zasady, że nie należy czynić tego, co uczyniła ofiara, jako że
sprowadziła ona także i zło. „Nie ma kultury, która by nie zakazywała
stosowania gwałtu wewnątrz grupy" (1983, s. 83). Zakazy można podzielić
na dwie grupy: bezsprzecznie uzasadnione (np. zakaz gwałtu, kazirodztwa,
kradzieży itp.) oraz pozornie absurdalne (np. zakaz zachowań imitacyjnych,
nadawania rodzeństwu tych samych imion). Formy obu grup nie różnią się
między sobą. Zakazy, które pozornie wydają się absurdalne, w swym po­
czątkowym istnieniu były zrozumiałe dla społeczności i odbierane jako bez­
sprzecznie uzasadnione. Ze względu na postępujący kamuflaż założyciel­
skiego początku, podobnie jak w rytuałach, sens zakazów ulega zamazaniu.
Na pozór bezsensowny zakaz zachowań imitacyjnych chroni podstawy kul­
tury. Ludy pierwotne dostrzegały związek między mimesis i gwałtem roz­
budowując cały system antymimetycznych zakazów (np. dotyczących okreś­
lania stopnia pokrewieństwa).
Pierwsze zakazy tyczą wszystkiego, co mogłoby stać się przyczyną rywa­
lizacji mimetycznej, przede wszystkim rywalizacji o obiekty. Narzucają pro­
hibicję na jakąkolwiek postać przemocy mimetycznej w grupie. Łamanie
zakazu, to niejako uczestnictwo w przemocy ofiary - sacrum, to „zarażanie"
siebie i innych przemocą .
Girard udowadnia dzięki tezie mimetycznej, że zakaz kazirodztwa jest
typowym zakazem antymimetycznym, jednym z najstarszych i najważniej­
szych, ale nie jedynym. Jednakże obecnie zakaz kazirodztwa jest wzorcem dla
innych zakazów ze względu na jego ścisły związek z niebezpieczną mimesis
przywłaszczania i pożądania. Został ustanowiony, by pełnić funkcję obawy
przed konfliktem i ewentualnej eliminacji przejawów konfliktu. Girard stwier11

1 1

Freud uznaje za pierwotny i podstawowy zakaz kazirodztwa. Zabity przez synów ojciec
ożywa pod postacią totemu, który strzeże przestrzegania zakazu. Lévi-Strauss uznaje zakaz
kazirodztwa za wzorzec dla wszystkich zakazów jako zabezpieczenie społecznej wymiany.

�41

KONCEPCJA MIMESIS RENÉ GIRARDA

dza w efekcie, że „nie ma zakazów, których nie można by sprowadzić do
wspólnego mianownika konfliktu mimetycznego" (1983, s. 87).
Ponieważ przemoc wynika z zakorzenionego w człowieku pożądania
mimetycznego, zakazy mają na celu skrępowanie przemocy poprzez prewen­
cyjne ograniczanie i hamowanie zachowań konfliktogenno-mimetycznych.
Jednym z najwcześniejszych powodów ustanowienia zakazów jest pragnienie
natychmiastowego zaspokojenia popędu seksualnego i głodu poprzez zdoby­
cie najbliżej znajdujących się kobiet i żywności. Mimesis przywłaszczania
niewątpliwie prowadziła do ostrej rywalizacji. Dzięki ustanowieniu reguł
i zakazów wspólnota ma możliwość spokojnego i harmonijnego rozwoju.
O ile rytuały i normy stanowią zewnętrzne formy kulturowe budujące
i utrzymujące w jedności i pokoju grupę społeczną i jej religię, o tyle
mitologia jest formą wewnętrzną kształtującą światopogląd jednostek i kie­
rującą społecznym postrzeganiem rzeczywistości, tej otaczającej i tej trans­
cendentnej bez rozróżnienia. Mitologia stanowi pierwotną formę myślenia
religijnego. Mitologia ma przedstawiać wydarzenia założycielskie jako reli­
gijną epifanię i ukrywać prawdę o kolektywnym mordzie.
Zdaniem badacza „mit [...] jest tekstem przekształconym przez wiarę
katów w winę ich ofiary, podobnie zresztą jak i w jej boskość; [...] mity
wyrażają punkt widzenia wspólnoty pojednanej przez ów kolektywny mord,
jednomyślnie przekonanej, że akt ten był legalny i sakralny, chciany przez
same bóstwo oraz że nie ma powodu, aby się od niego odżegnać, krytyko­
wać czy też analizować" (1983, s. 128). Mit tworzy się, gdy mechanizm
założycielski kończy się pomyślnie dla wspólnoty, tzn. gdy kończy się lin­
czem ofiary, po którym następuje pojednanie i jej zsakralizowanie. Mit jest
fenomenem jednomyślności, który polega na tym, że oskarżenie kozła ofiar­
nego uchodzi za prawdziwe, ponieważ nikt mu nie zaprzecza. Przyjęta
wersja wydarzeń traci polemiczny charakter, staje się faktem. Fenomen ten
Girard nazywa mitycznym znieruchomieniem prawdy (1993, s. 108). Mit
zatem, to zbiór przyjętych faktów uważanych jednomyślnie i bezkrytycznie
za prawdziwe. W ten sposób mit kamufluje prawdę, na mocy której powstał
(prześladowanie ofiar). Treść mitów, podobnie jak rytuałów, krąży zazwy­
czaj wokół motywów ściśle związanych z kryzysami raimetycznymi, jak np.
zbrodnie odróżnorodniające lub stygmaty ofiarnicze.
W micie brak jest świadomej manipulacji treścią; przetwarzanie mitu jest
procesem nieświadomym, by nie dopuścić do destrukcyjnej samoświadomości
przemocy. Girard zjawisko to określa jako społeczną anatemę . Przekształce­
nia w mitologii nie są dowolne, lecz zdeterminowane zasadą kolektywnej
przemocy opartej na haśle „wszyscy przeciwko jednemu" oraz zasadą zaciera­
nia przedstawień przemocy. W każdym micie występuje brak zróżnicowania,
zazwyczaj pod postacią monstrualności. Prześladowcza mentalność i wyobraź­
nia nie tylko kreują, ale i podtrzymują monstrualne postrzeganie rzeczywistości.
12

O historii ewolucji i cenzurze mitologii patrz Girard (1991b, 1993).

�42

ANNA URBAŃSKA

W mitologii sfery fizyczna i moralna są nierozdzielne i monstrualne. W nie­
których tekstach mitologicznych ofiara nie daje się dostrzec lub można
dostrzec ją z trudem, gdyż jest całkowitym monstrum, ale nadal jest ofiarą.
Monstrualność mitologiczna to odzwierciedlenie monstrualnego postrzegania
antagonistów podczas realnego kryzysu mimetycznego. Dzięki temu w micie
elementy mimetyczne krążą schowane pod powierzchnią, konstytuują boha­
terów mitologicznych, ich wypowiedzi i zachowanie.
Mit zatem jako środek zapobiegawczy, kształtuje ludzką świadomość
i wyobrażenie rzeczywistości podług oglądu tejże rzeczywistości oczyma
przodków - prześladowców. Mit ukrywa kolektywną zbrodnię, przedsta­
wia ofiarę jako monstrum, by umotywować postępowanie bohaterów. Po
zsakralizowaniu ofiary, na którą przerzuca zbrodnie, zamazuje i samą prze­
moc sacrum oraz wszelkie jej ślady. Girard twierdzi, że mimo wszystko
pewne ślady pierwotnej wersji pozostają, dzięki czemu można dostrzec
mechanizm założycielski mitu. Sama społeczność, będąca „właścicielem"
mitu i wyznawcą konkretnego światopoglądu mitologicznego nie dostrzega
owej pierwotnej wersji, gdyż mit jaki zna, uważa za fakt i nie podważa jego
prawdziwości. Dzięki temu społeczność ma zapewniony komfort psychiczny
i moralny, a rytuały i zakazy motywację ideologiczną.
W nowożytnym społeczeństwie, opartym na kulturze racjonalno-filozoficznej, funkcjonuje wiele systemów zabezpieczających porządek i jedność
społeczną, lecz w opinii Girarda najbardziej skutecznym jest system sądow­
niczy. Wychodząc z założenia, że wszystkie instytucje społeczne mają swe
źródło w mechanizmie ofiarniczym, Girard uważa, że w skuteczności sądow­
niczej, podobnie jak w rytuałach, pomaga kamuflaż instytucji ofiarniczej.
Postępujący kamuflaż tworzy mitologię będącą ideologią kultury pierwotnej.
Kiedy mitologia zostaje przetransformowana w teologię, staje się ideologią
kultury racjonalno-filozoficznej o światopoglądzie dualistycznym. W świato­
poglądzie takim istnienie racji nadrzędnych w postaci bóstwa lub wartości
absolutnych uprawomocnia podział świata na dobro i zło. Oznacza to, że
współczesne sacrum nie działa już mocą zła, a decyzje podejmowane w imie­
niu sacrum (np. pod postacią systemu wartości) posiadają akceptowany
powszechnie autorytet moralny. Na takim systemie autorytarnym opiera się
sądownictwo. Teologia uprawomocnia jego sprawiedliwość, a system otrzy­
muje cechy transcendentne (Girard 1993, s. 31), ponieważ tylko transcenden­
cja potrafi na dłuższy czas „oszukać zemstę".
Z drugiej strony system sądowniczy to rodzaj ukierunkowanej przemocy.
Już społeczności pierwotne stosowały w instytucji rytuału przemoc legalną.
Jest to skanalizowana i zaaprobowana przemoc stosowana świadomie przez
wspólnotę, np. jako kara przeciwko przestępcy (wydalenie). Tylko jedno­
myślna akceptacja kategoryzuje przemoc jako legalną lub nielegalną. Na
takiej samej relacji przemocy legalnej do nielegalnej opiera się sądownictwo.
Jest ono odgórnie, mocą autorytetu, narzuconym sposobem wykonania
zemsty. Sąd racjonalizuje zemstę, podczas gdy społeczność prymitywna od-

�KONCEPCJA MIMESIS RENÉ GIRARDA

43

wraca się od winy i sprawiedliwości (we współczesnym rozumieniu) po to, by
nie dać zemście pożywki. Oznacza to, że o ile we wspólnotach, prymitywnych
system norm i zakazów zabrania jakiejkolwiek zemsty, a nagromadzoną
przemoc kanalizuje w rytuałach, o tyle w sądownictwie wykorzystuje się
mechanizm zemsty, lecz nie łańcuchowej, a tzw. zemsty ostatecznej i niepod­
ważalnej. Racjonalizowanie zemsty nie jest oparte na wspólnocie, lecz na
niezależności autorytetu sądowego. Dzięki temu zemsta jest pod kontrolą .
System sądowniczy przejął więc dawną rolę sacrum, jest nosicielem prze­
mocy, a zarazem tym, który niszczy przemoc społecznie destrukcyjną. Są­
downictwo zatem to wyspecjalizowana forma prewencyjna i karna oparta na
autorytecie racji wyższych i przewadze przemocy legalnej nad nielegalną.
Prewencja w tym przypadku polega na kalkulacji sił: w obliczu przeważają­
cej siły przemocy legalnej w postaci kary, nie opłaca się stosować przemocy
nielegalnej.
W antropologicznej koncepcji zjawisko mimesis jest zatem fundamentem
życia społeczno-kulturowego, katalizatorem działań społecznych niszczących
jak i rekonstruujących grupę oraz jednym z podstawowych elementów struktury
wytworów społeczno-kulturowych, przede wszystkim religii. Jest jedną z przy­
czyn (obok mechanizmu kozła ofiarnego) powstania sacrum i religii. Jest
rzeczywistością trwałą, tzn. wciąż działającą, a zarazem stale ewoluującą między
poszczególnymi swoimi starymi i nowymi formami w życiu ludzi. Mimo swych
redukcjonistycznych właściwości koncepqa mimesis, jak zauważa Girard, rzuca
światło na problemy antropologii dotąd nie zawsze w pełni zbadane i wyjaśnio­
ne. Daje logiczne i przejrzyste, choć kontrowersyjne, wyobrażenie „przyczyn
i początków". Jako odpowiedź na pytanie o źródło religii i kultury, o przyczyny
działania społecznego, może koncepcja ta częściowo satysfakcjonować, dopóki
nie zaczniemy sprawdzać, co jest pod numerycznymi „korzeniami ludzkiego
postępowania", dopóki nie udowodnimy sobie, że mimesis to jeszcze jedna
„monstrualna maska" tego, co „ukryte od założenia świata".
13

LITERATURA
Arystoteles
1989
Poetyka, Wrocław.
Auerbach E.
b.r.
Mimesis. Rzeczywistość przedstawiona w literaturze Zachodu, t. 1-2, Warszawa.
Bronfenbrenner U.
1970
Czynniki społeczne w rozwoju osobowości, [w:] Psychologia wychowawcza, t. 1,
Warszawa.
Buchowski M.
1993
Magia i rytuał, Warszawa.

1 3

W sytuacji poważnego kryzysu faktyczna tożsamość między zemstą, rytuałem ofiarniczym i karą sądową ujawnia się w społeczności jako brak między nimi różnicy, jako
nieokiełznana przemoc.

�44

ANNA URBAŃSKA

Carrithers M.
1994
Dlaczego ludzie mają kultury. Uzasadnienie antropologii i różnorodności społecznej,
Warszawa.
D o m e n a c h J.-M.
1983
René Girard - Hegel chrystianizmu, „Literatura na świecie", nr 12, s. 309-317.
E l i a d e M.
1993a
Sacrum, mit historia - wybór esejów, Warszawa.
1993b
Traktat o historii religii, Łódź.
F r e u d Z.
1993
Totem i tabu, Warszawa.
G i r a r d R.
1983
Rzeczy ukryte od założenia świata, „Literatura na świecie", nr 12, s. 296-308.
1986
Bóg, człowiek i dzika bestia, „Maski", 1.1, Gdańsk, s. 100-101.
1988a
Logos Heraklita i Logos Jana, „Studia Filozoficzne", nr 10, s. 181-193.
1988b
Mord założyciełski
w myśl Nietzschego, „Literatura na świecie", nr 8/9,
s. 414^134.
1991a
Edyp z plemienia Ugadugu. Obrzędy rytualne plemion afrykańskich, „Brulion",
nr 16, s. 84-88.
199 lb
Kozioł ofiarny, Łódź.
1992
Dawna droga, którą kroczyli ludzie niegodziwi, Warszawa.
1993
Sacrum i przemoc, Poznań.
Gniazdowska E.
1990
Kozioł ofiarny. Na marginesie książki René Girarda, „Społeczeństwo Otwarte",
nr 12, s. 26-29.
Grabowski M.
1990
René Girard - antropolog czy profeta! [recenzja Kozia ofiarnego], „W Drodze",
nr 12, s. 97-104.
K ł o c z o w s k i J.A.
1985
Przemoc, sacrum, Ewangelia. O teorii religii René Girarda, „W Drodze", nr 4,
s.9-16.
K o l c z y ń s k i J.
1995
„Kozioł ofiarny" a etnologia. O teorii René Girarda, „Etnografia Polska", t. 39,
z. 1-2, s. 65-75.
Kontrowersje
1983
Kontrowersje i dyskusje wokół myśli René Girarda. I . Badowska [oprać], „Litera­
tura na świecie", nr 10, s. 318-329.
R o s i e w i c z J.
1988a
Koncepcja sacrum René Girarda, „Euhemer", nr 2, s. 97-116.
1988b
Mimesis i przemoc jako źródła religii i kultury. Twórczość René Girarda, „Eduka­
cja Filozoficzna", nr 5, s. 163-182.
1988c
Przemoc i sacrum. Poglądy na religię René Girarda, „Argumenty", nr 29, s. 11.
1989
Zaklęte koło przemocy i sacrum. Koncepcje religioznawcze René Girarda, „Prze­
gląd Humanistyczny", nr 8/9, s. 77-93.
Le Bon G.
1994
Psychologia tłumu, Warszawa.
O t t o R.
1968
Świętość, Warszawa.
Pismo Święte
1971
Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Biblia Tysiąclecia, Poznań-Warszawa.
Psychologia
1975
Psychologia rozwojowa dzieci i młodzieży, M . Żebrowska (red.), Warszawa.
R i c o e u r P.
1985
Egzystencja i hermeneutyka: rozprawy o metodzie, Warszawa.

�45

KONCEPCJA MIMESIS RENÉ GIRARDA

1988
Metafora i symbol, „Literatura na świecie", nr 8/9, s. 233-254.
R o w i ń s k i C.
1981
Filozoficzne podstawy koncepcji człowieka René Girarda, „Studia Filozoficzne",
nr 9, s. 47-69.
1983
Myśl René Girarda, „Literatura na świecie", nr 12, s. 296-308.
S k u d r z y k P.
1992
Losy cywilizacji według Arnolda J. Toynbee'go, Katowice.
S k ó r s k a M.
1987
Objawienie Girarda, [recenzja Kozła ofiarnego], „Fantastyka", nr 10, s. 59.
Słownik Etnologiczny
1987
Słownik Etnologiczny. Terminy ogólne, Z. Staszczak (red.), PWN, Warszawa.
S t o d o l n y R.
1993
Oblicza przemocy, [recenzja], „Kultura i społeczeństwo", nr 3, s. 231-234.
S z a c k a B.
1987
René Girard - Einstein i Jan Chrzciciel w jednej osobie?, „Nowe Książki", nr 9,
s. 79-81.
1985
„Wstęp" do: W kręgu kozła ofiarnego. Rozmowa z René Girardem, „Forum",
nr 23, s. 20-21.
Z i e m i ń s k i I.
1993
Hiob René Girarda, [recenzja], „Znak", nr 4, s. 179-181.

ANNA URBAŃSKA
T H E RENÉ GIRARD'S CONCEPTION O F MIMESIS
Summary
According to René Girard, mimesis, a socio-cultural phenomenon belongs to basic phe­
nomena of collective life and is a kind of catalyser for social activities both destructive and
constructive for the group. Its two aspects - generating conflicts and cultural creativity allow
to distinguish two complementary parts of the conception - one explaining the role of mimesis
for disintegration of social groups, and the other one telling about the construction of society
and culture. Mimetic concepts, categories and models presented here define the socio-cultural
reality before, during and after a social crisis. Association of mimesis with sacrum, rites,
systems of norms and taboos as well as mythology ensue from mimetic structure of religion
and culture. Mimesis is a constant reality, working constantly and, at the same time evolving
between old and new forms in socio-cultural life.
Supporting the idea of monogenesis of society and culture René Girard tries to prove that
it was mimetism which contributed to creation of rich variety of cultural forms. Mimetism,
imitating, is a constitutive for the essence of humanity. In course of time that natural imitation
and desires not leading to conflicts at first, later begun to acquire negative aspects, i.e. growing
desire and greed for objects owned or desired by other people. This led to first social conflicts
resulting in mimetic and sacrificial crisis ending with collective murder. After that event
re-unification of community and restoration of social order took place. Due to transferring
agression onto one selected victim mimetism became the factor of re-integration of the
community. The mechanism of mimesis contributed to the origin of sacrum and religion.
Mimetic phenomena became the foundation of society, religion and culture.
The conception presented above has been reconstructed according to anthropological and
philological works by René Girard.
Translated by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9991" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9969">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/16bdb9e44cf139905916f3c62885b107.pdf</src>
        <authentication>2698f845b492dea654cc08f7f6d92831</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118863">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4397</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118864">
                <text>1977</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118865">
                <text>sztuka ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118866">
                <text>rzeźba ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118867">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4091</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118868">
                <text>Koncepcja wszechświata w twórczości Stanisława Majewskiego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1977 t.31 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118869">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1977 t.31 z.4; s.215-224</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118870">
                <text>Kurek, Jan</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118871">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118872">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118873">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118874">
                <text>Jan Kurek

KONCEPCJA WSZECHŚWIATA W TWÓRCZOŚCI STANISŁAWA MAJEWSKIEGO

Stanisław

Majewski

których

W N o w e j H u c i e do tego stopnia a n g a ż u j e się w p r a c ę za,-

w i ą ż e się z ich d o ś w i a d c z e n i a m i z c z a s ó w dzie­

w o d o w ą i o r g a n i z a c y j n ą , że nie m o ż e nawet o d w i e d z i ć r o d z i n y

c i ń s t w a i m ł o d o ś c i . P i s z ę — z d o ś w i a d c z e n i a m i , p o n i e w a ż nie

na Ś l ą s k u , dla dobra k t ó r e j poprzednio w y j e c h a ł pod K r a k ó w .

t w ó r c z o ś ć mocno

należy

do grona

artystów,

chodzi t u o j a k i e ś subiektywne p r z e ż y c i a , lecz o b i e k t y w n e poz­

Po t r u d n y c h p r z e ż y c i a c h wraca z n ó w do Starowic D o l n y c h

nawanie ś w i a t a poprzez p r y z m a t t r a d y c y j n e j k u l t u r y , w jakiej

kolo G r o d k o w a i od 1951 r o k u pracuje j u ż t y l k o w P G R - a c h ,

b y ł w y c h o w a n y w d o m u r o d z i n n y m , w k t ó r y m b y ł zawsze c h ę t ­

gdzie przez dziesięć l a t jest p r z ó d o w n i k i e m p r a c y na stanowisku

nym

oborowego.

słuchaczem

opowieści

biblijnych,

apokryfów

i

innych

o p o w i a d a ń wierzeniowych. D u ż y w p ł y w wywierała również

na

W 1971 r o k u przenosi się do P G R - u w

pod Olesnem, a w r o k p ó ź n i e j

niego katechizacja w szkole, podczas k t ó r e j w y o b r a ź n i a i wro­

niezdolności

dzony temperament nie d a w a ł y m u m i l c z e ć , i j u ż w czasie l e k c j i

czyna r z e ź b i ć .

religii s n u ł w ł a s n e w y w o d y na t e m a t sensu ś w i a t a i p o s z c z e g ó l ­
n y c h z d a r z e ń b i b l i j n y c h , co oczywiście nie s p o t y k a ł o się z apro­
b a t ą k a t e c h e t ó w . Silnie o d d z i a ł y w a ł y

toż na

jego

wyobraźnię

obrazy, k t ó r e o g l ą d a ł w d z i e c i ń s t w i e i w m ł o d o ś c i ,

najpierw

w d o m u rodzinnym, u znajomych, w książkach, a potem —

W

wieku

męskim

na

jego dotychczasowy

szkolenia p a r t y j n e g o , k t ó r a nie z n i s z c z y ł a

system

pojęć

tego systemu,

lecz

w specyficzny s p o s ó b u z u p e ł n i ł a go i r o z b u d o w a ł a . S t a ł o się t a k
po części dlatego, ż e , j a k t w i e r d z i Majewski,
wiele m y ś l a ł

i d ą ż y ł do w y t ł u m a c z e n i a

przez cale życie

sobie ś w i a t a

poprzez

logiczny i h a r m o n i j n y z e s p ó ł p r a w , k t ó r e g o b u d o w ę

ułatwiła

m u : ,,nauka w N i e m c z e c h " i powojenne szkolenie ideologiczne.
A b y m o ż n a b y ł o lepiej z r o z u m i e ć a r t y s t ę , konieczne
krótkie

przedstawienie

jego

1977 r o k u prawdopodobnie s p e ł n i ą się jogo wieloletnio

marzenia i zamieszka w s w o i m i swojej c ó r k i d o m u , k t ó r y zos­
t a ł w y b u d o w a n y w d u ż e j mierze d z i ę k i o s z c z ę d n o ś c i o m z os­
t a t n i c h l a t (uzyskanych w ł a ś n i e d z i ę k i p r a c y

— podczas w o j n y — w Niemczech.
W

do p r a c y po p r z e b y t e j operacji. W ó w c z a s to za­

Chęć posiadania

i w y o b r a ż e ń n a ł o ż y ł a się warstwa p o c h o d z ą c a z ideologicznego

jest

życiorysu.

własnego

mieszkania

rzeźbiarskiej).

to

jedna

lecz nie

j e d y n a z pasji ż y c i o w y c h Majewskiego. Przez c a ł e ż y c i e s t a r a ł
się b o w i e m , j a k t w i e r d z i ,

sumiennie p r a c o w a ć i

przestrzegać

zasad dekalogu, a przede w s z y s t k i m p r a w a n i e t y k a l n o ś c i cudzej
w ł a s n o ś c i , k t ó r e w miejscach, gdzie p r a c o w a ł , b y ł o s z c z e g ó l n i e
nie rospektowane przez towarzyszy. D o c h o d z i ł o n i e k i e d y nawet
z tego p o w o d u do d o ś ć d r a s t y c z n y c h m o m e n t ó w ,

które

nie­

j e d n o k r o t n i e wspomina. „ . . . Z a c h u l i g a ń s t w o , za, inne, to m o ż n a
c z ł o w i e k a p u ś c i ć , ale za z ł o d z i e j s t w o

nie!

Mam

znajomego,

to toż za to siedzi. J a n i g d y za d ł u g i c h r ą k na cudze nie m i a ­
ł e m . . . i p r z o d o w n i k i e m pracy b y ł e m przez dziesięć lat i do O R M O
n a l e ż a ł e m ze d w a d z i e ś c i a . . . "
Aktywna

Ż y c i o r y s i p o g l ą d y artysty

wałka

z wszelkiego rodzaju

(złodziejstwem — przyp. J.K.) była
ciowych

Majewski

Sternalicach

przechodzi na r e n t ę na skutek

u r o d z i ł się w 1922 r o k u w rodzinie robotniczej

w R e m b e r t o w i e pod W a r s z a w ą ' . T a m u k o ń c z y ł pięć klas s z k o ł y
powszechnej, a p o t e m p o m a g a ł ojcu w k u ź n i . Podczas

„barbarzyństwem"

więc

jedną

z pasji ż y ­

Majewskiego, a jej p r a k t y c z n o o s ł a b i e n i e w i ą z a ł o się

z pogorszeniem się stanu jego zdrowia i z p r z e j ś c i e m na r e n t ę
oraz ze w z r a s t a j ą c y m p r z e j ę c i e m się, „ t w ó r c z o ś c i ą a r t y s t y c z n ą " .

wojny
W p r a w d z i e j u ż w Niemczech robił on dla zabawy

z o s t a ł w y w i e z i o n y do Niemiec na r o b o t y , gdzie p r a c o w a ł w ma­

t e k t u r o w e , a w P G R - a c h znany b y l j a k o s p o ł e c z n y

j ą t k u p o d B e r l i n e m do 1945 r o k u .
W t y m czasie — j a k sam stwierdza — u c z y ł się „ p o l i t y k i " .
„ T a m , gdzie mnie w y w i e ź l i na r o b o t y p o d B e r l i n o m , b y ł u gospo­
darzy m a ł y synek z siedem — osiem l a t . C h o d z i ł on zawsze z
o ł ó w k i e m za uchem i m a l u t k i m notesikiem w kieszonce. P y t a ł e m

z okazji

domki

dekorator

r ó ż n y c h ś w i ą t p a ń s t w o w y c h , ałe to b y l zawsze mar­

gines, n a p r a w d ę r z e ź b i ć z a c z ą ł dopiero w r o k u

1972. P o c z ą t ­

kowo jego f i g u r k i p r z e d s t a w i a ł y r ó ż n y c h l u d z i ze wsi p r z y ich
pracach codziennych.

go, co t a k w n i m pisze, w t y m zeszyciku, a on na t o , że zapisuje

Dopiero od 1973 r o k u r z e ź b i w i ę k s z e kompozycje związa,ne

wszystko, k a ż d e s ł ó w k o , j a k i e Polacy m ó w i ą o Niemcach, a po­

z t e m a t y k ą religijną. T w o r z y je obok r z e ź b y ś w i e c k i e j , w k t ó ­

tem

rej przedstawia najczęściej

c z y t a to s w o i m p r z e ł o ż o n y m w m ł o d z i e ż o w e j organizacji.

oraz

nie z a c z ą ł e m — p r z y p . J . K . ) . B y l tarn z r i m jeden francuski

u l u b i o n y m jego z a j ę c i e m jest r z e ź b i e n i e „ p r z y r o d y " . O d 1975

k o m u n i s t a , k t ó r y ciągle t y l k o o k o m u n i z m i e m ó w i ł . N a u c z y ł e m

roku

włącza
Rok

ten

ludzi

2

postacie

się od niego wiele słów po f r a n c u s k u . . . B y ł to pierwszy komunis­

wielkich

„los człowieka", pracę, wojny

I j a t e ż od tego czasu p o l i t y k o w a n i e z a c z ą ł e m ( m y ś l e ć p o l i t y c z ­

temat

— Kopernika, Lenina . Oprócz
do w i ę k s z y c h

tego

kompozycji.

ten b y l w p e w n y m sensie m o m e n t e m

przełomowym

t a , jakiego p o z n a ł e m . . . O d t ą d wiem, że u s t r ó j p o l i t y c z n y jest

w

to t a k i warsztat, z k t ó r e g o dobro lub złe rzeczy

u d z i a ł a r t y s t y w wycieczce do K r a k o w a , podczas k t ó r e j obej­

Po w y z w o l e n i u

wychodzą..."

pracował w różnych Państwowych

Nieru­

twórczości

r z a ł Ołtarz

Majewskiego. B e z p o ś r e d n i ą

przyczyną

tego

był

W i t a Stwosza. Z r o b i ł on na n i m t a k wiełkio w r a ż e ­

Ziemiach

nie, że z a c z ą ł o d t ą d r z e ź b i ć przede w s z y s t k i m o b r a z o - r z e ź b y .

Zachodnich, ciągle w nadziei znalezienia dobrego

mieszkania.

Ta nowa koncepcja r z e ź b i a r s k a u m o ż l i w i ł a m u pełniojsze w y ­

Wszędzie

i

chomościach

Ziemskich, a

kończyło

się na

potem

w

pięknych

PGR-ach
obietnicach

na

Majewski

korzystanie

swych

zamiłowań,

zarówno

jak

i

zdolności

cze w t y m s a m y m r o k u

co r z e ź b i , w r u c h u , w ściśle o k r e ś l o n y m momencie czasowym.

1949, w k t ó r y m

wziął ślub

cywilny

m a l a r s k i c h oraz przedstawienie

rzeźbiarskich,

r o z p o c z y n a ł poszukiwania na nowo. Po z a ł o ż e n i u r o d z i n y — jesz­

n i e m a l wszystkiego,

w Starowicach D o l n y c h — zgłasza się do b u d o w y N o w e j H u t y ,

O d t ą d niebo p ł a s k o r z e ź b obrazuje p o g o d ę i s w o i s t ą

bo t a m

mieszkanie.

M o g ą się na n i m p o j a w i ć f i g u r k i a n i o ł ó w , p t a k ó w , D u c h a ś w .

t y m razem obietnice nie z o s t a j ą d o t r z y m a n o , m i m o iż Ma­

i Boga Ojca, a na ziemi obok c z ł o w i e k a m o g ą ż y ć z w i e r z ę t a

I

również

obiecują

m u szybko p r z y d z i e l i ć

jewski był s p o ł e c z n i k i e m i j u ż w 1946 r. a k t y w n i e w ł ą c z y ł się

i

do b u d o w y nowej P o l s k i , w s t ę p u j ą c

o g r o m n y kosmos w i d z i a l n y

do

PPR.

może płynąć

życiodajna

woda. S ł o w o m

sforowość.

— ogromny,

prze­

i niewidzialny.

215

�И . 1, 2. S t a n i s ł a w Majewski, Stemalice, g m . R a d ł ó w , w o j . c z ę s t o c h o w s k i e .

Ponieważ

od

pewnego

czasu

w

twórczości

Majewskiego

b i ł . . . P r z y r z e ź b i e t o zawsze trzeba m i e ć od r a z u c a ł y p l a n ,

jego

co się i j a k zrobi, a p o t e m trzeba strasznie u w a ż a ć i m y ś l e ć

stosunek do r e l i g i i i k o ś c i o ł a , z k t ó r y m przez d ł u g i e l a t a m i a l

j a k się l u d z k ą t w a r z r z e ź b i , nosy i oczy. To strasznie w a ż n e ! . . .

względnie m a ł y kontakt. Mówi on: „ P i e r w s z y m k o m u n i s t ą

Teraz to bardzo c h c ę w y r z e ź b i ć stworzenie ś w i a t a . J u ż m i się

przeważają

świecie

był

t e m a t y religijne,

z w r ó ć m y w i ę k s z ą u w a g ę na

Jezus Chrystus.

z kapitalistami, burżuazją

W

czerwonych

walczył i zginął...

szatach

na

chodził,

Przed Chrystu­

o tym

nieraz śniło. B ó g t a m

b ę d z i e jeszcze w

ciemnościach,

ale ś w i a t ł a j u ż b ę d z i e t r o c h ę na ziemi, jakie on dal. Z w i e r z ę t a

sem to ludzie p i e n i ę d z y nie znali, ale k a p i t a l i ś c i j u ż b y l i , k t ó ­

b ę d ą t a m jeszcze n i e z u p e ł n i e stworzone i nie takie j a k

r z y m ó w i l i , że B ó g jest n i e w i d z i a l n y (albo b u d o w a l i sobie

B ę d ą w y ł a z i ć ze s k a ł , ale t y l k o t a k

ta­

dzisiaj.

do p o ł o w y i b ę d ą

miały

kie b o ż k i . . . ) i wszystko bogactwo dla siebie, n i b y dla tego boga

po p i ę ć n ó g . B o dawniej wszystko pięć n ó g m i a ł o , j a k n p . ś w i n i a

b r a l i . Jezus w a l c z y ł z k a p i t a l i s t a m i i m ó w i ł p r a w d ę — j a k jest

n i b y cztery nogi ma, ale r y j m a p i ą t y albo k o ń n i b y cztery — a

— za co go ś w i a t n i e n a w i d z i ł . I t a k dzisiaj jest! K t o

m i a ł p i ę ć . Ja

prawdę

m ó w i , tego się nie l u b i . N o i t a k Chrystus p r z e g a n i a ł t ę

bur-

ż u a z j ę , t y c h k u p c ó w z k o ś c i o ł a . A p o t e m go ten jeden za

35

s r e b n i k ó w w y d a ł i o d t ą d się p o j a w i ł na świecie i n n y B ó g — pie­

se

to

dokładnie przemyślałem.

Pod

tą

ziemią,

co j ą B ó g stwarza ze z w i e r z ę t a m i , b ę d z i o woda, k t ó r ą B ó g w
morza i r z e k i
bardziej

przemienia. N a

skomplikowany

ziemi

organizm

—

stwarzany jest t e ż
człowiek.

Alo

naj­

najważ­

niejsze to Z i e m i a i S ł o ń c e . B o bez t y c h d w ó c h planet nic

by

kościele ciągle go z b i e r a j ą , ale ż a d e n z nich ani c z ą s t e c z k i tego,

na świecie nie b y ł o . . . N o i bez k s i ę ż y c a , ale ten jest z ł y !

Jak

co z e b r a ł , na o d b u d o w ę W a r s z a w y nie d a ł . W y w o ż ą to p o t e m

by

żył,

do W ł o c h , do W a t y k a n u . T a m jest w R z y m i e najbogatsze p a ń ­

bo k s i ę ż y c to z m i e n n o ś ć . J a k jest s t a r y , to źle, lepiej j a k m ł o d y ,

stwo na świecie. Sam b y m c h c i a ł j e c h a ć do W ł o c h i do F r a n c j i

ale jeszcze lepiej idzie z p o ł ó w k i na p e ł n i ę . J a k

(do Niemiec nie, bo m i N i e m c y z ę b y w y b i l i ! ) . Wszyscy się z

m r ó w k i się w t e d y z ł a ż ą do m r o w i s k a , a w m a j u g r z y b y r o s n ą . . . "

n i ą d z . Wszyscy zaczęli go z b i e r a ć , bić się o niego. K s i ę ż a

w

go z b o m b a r d o w a ć ,

n i m (z W a t y k a n e m — p r z y p . J . K . ) liczą i S t a n y Zjednoczone,
i Polska, a n a w e t R u s k i ich s ł u c h a j ą i swoich p o s ł ó w t a m
bo W a t y k a n ś w i a t e m r z ą d z i . A Ruskie zawsze s w o j ą
mają

politykę

(w znaczeniu s w o j ą s ł u s z n ą r a c j ę — p r z y p . J . K . ) . . .

się religii

przed

wojną

w szkole u c z y ł e m .

K s i ę ż a to

ślą,
Ja

wtedy

Z powyższej
potrafi

to

by

wypowiedzi wynika,

Majewski

wierzeniowych, wiado­

Swe

przemyślenia

wyraża

typowymi

zwrotami

w i a t o w y c h albo o k r e ś l e n i a m i g w a r o w y m i .
powiedziach niekiedy t r u d n o
szerszy k o n t e k s t

dokład­

to

m o ś c i z k u r s ó w W i e d z y Powszechnej i szkolenia ideologicznego.

opowiadali, n a s ł u c h a ł e m się tego, a w 46 r o k u na szkolenie ide­
ologiczne się z a p i s a ł e m , gdzie m i wszystko jeszcze raz

jest n ó w ,

że S t a n i s ł a w

u ł o ż y ć l o g i c z n ą całość w ą t k ó w

p o l i t y k ę u p r a w i a l i , j a k p a r t i a dzisiaj. O ś w i ę t y c h t e ż m i w d o m u

nie w y ł o ż y l i , co i j a k jest... A poza t y m j a przez całe życie zaw­

człowiek przez t r z y s t a lat

wierzeń

zauważyć,

związanych

z i e m i ą , o k t ó r y c h Majewski

z

lektorów

oś­

Jego l o g i k ę w

wy­

jeśli p o m i n i e m y

np.

księżycem,

szerzej nie wspomina, a

słońcem,
których

elementy do d z i ś są ż y w o t n e w r ó ż n y c h regionach Polski (w

sze bardzo wiele m y ś l a ł e m i m y ś l a ł e m i to t a k , że w i e m nieraz

t y m r ó w n i e ż w Warszawie na Grochowie i w R e m b e r t o w i e —

więcoj niż jest w k s i ą ż k a c h — i to toraz r z e ź b i ę albo b ę d ę r z e ź ­

skąd

216

pochodzi a r t y s t a ) . Podobnie b ę d z i e , g d y

przypomnimy

�2

popularne ujęcia

up.

teorii ewolucji

w broszurach Towarzys­

t w a W i e d z y Powszechnej i t p .
Istnieje

jednak

niebezpieczeństwo,

że

po

uwzględnieniu

wszystkich z e w n ę t r z n y c h c z y n n i k ó w w p ł y w a j ą c y c h
pogląd

i logikę

Poza t y m i s t a ł y m i k a n o n a m i d o b o r u odpowiedniego drew­
na

Majewskiego,

stracilibyśmy

z

na

oczu

wyrzeźbienia

określonego

forma r z e ź b ulega ciągłej

świato­

naszych

do

elementu

Zdaje sobie z tego s p r a w ę Majewski
ci w ich p e ł n i e j s z y m

synkretyczne m y ś l e n i e p r o w a d z i do

s t a n o w i ł a dla niego n a j w a ż n i e j s z y

Tak

i m ó w i , że

r z e ź b i ł twarze p ł a s k i e , a. dopiero ostatnio nabiera

jego osobisty stosunek do ś w i a t a , a doszli do w n i o s k u , że jego
prac e k l e k t y c z n y c h .

kompozycji,

sama

ewolucji.

modelowaniu". Ta
punkt

„dawniej

umiejętnoś­

część r z e ź b y
w całej

zawsze

kompozycji

j e d n a k nie jest, o c z y m ś w i a d c z ą r z e ź b y Majewskiego, refleksje

i do jej p r a w i d ł o w e g o odwzorowania p r z y w i ą z y w a ł i p r z y w i ą ­

nad ś w i a t e m oraz jego w ł a s n a interpretacja celów i s p o s o b ó w ,

zuje o g r o m n ą w a g ę . Twarze ludzkie r z e ź b i ł zawsze w n a j w i ę k s z y m

w jakich

tworzy.

skupieniu,
ptaki

milcząco,

i kwiaty,

w

samotności.

Natomiast

gdy

bardzo l u b i r o z m a w i a ć , ż a r t o w a ć ,

robi

np.

opowiadać,

p o p i s y w a ć się s p r a w n o ś c i ą s w y c h r ą k i s o l i d n o ś c i ą w w y k o n a ­

Warsztat rzeźbiarski

n i u prac.
W y k o n u j ą c p ł a s k o r z e ź b y , Majewski stara się o s i ą g n ą ć m o ż ­

T r w a ł y w y g l ą d z a p e w n i a j ą r z e ź b i e takie farby, k t ó r e , zda­

liwie d u ż ą t r w a ł o ś ć prac, d ą ż y t e ż do m o ż l i w i e czytelnego uka­

n i e m Majewskiego, m a j ą z a p e w n i ć i m p r z e t r w a n i e p o n a d t r z y s t a

zania w n i c h kosmosu oraz p r a w d y historycznej.

l a t , czyli t y l e , ile ż y ł b y c z ł o w i e k , g d y b y nie

Dlatego n i e k t ó r e f i g u r y

wykonuje z określonego

gatunku

Sposób przyrządzania

farb jest t a j e m n i c ą

istniał

Księżyc.

Majewskiego.

Wia­

drzewa. T a k na p r z y k ł a d k r z y ż e i p t a k i r z e ź b i zawsze z w i ą z u ,

domo t y l k o , że u ż y w a trzech k o l o r ó w — farb p r o d u k c j i

fran­

p o n i o w a ż , j a k t w i e r d z i , jest to najtrwalsze drzewo, k t ó r e

cuskiej —

które

p ę k a i nie m a k w a s ó w p o w o d u j ą c y c h

z m i a n ę k o l o r u raz

ż o n y c h farb. Jest to wprawdzie m a t e r i a ł t w a r d y ,

nio

poło­

najtrudniej­

maksoli białej,

m o ż n a k u p i ć w sklepie. I n n e f a r b y „ r o b i " sam,
wodoodporną

wykonywaniu

naturalny

(,,które

muszą

mieć

twarde

dzioby")

i k r z y ż y , k t ó r e p o w i n n y p r z e t r w a ć w i e k i w nie zmienionej pos­
taci.

nasycając

m i ę d z y i n n y m i ż y w i c ą , co — j a k s ą d z i — zapewnia

szy do r z e ź b i e n i a , lecz stosowanie go u w a ż a za konieczne p r z y
ptaków

czerwonej i p o m a r a ń c z o w e j ,

o s ł o n ę , niszczy k o r n i k i , a zarazem daje m i ł y

zapach ż y w e g o

Chrystus

musi

mieć

„autentyczną"

koronę

i

drzewa.

F a r b y stosuje p ó ł m a t o w e , n i m i p o k r y w a tw'arze i ręce r z e ź b
lub m a t o w e , k t ó r y m i maluje p o z o s t a ł e części k o m p o z y c j i .

Natomiast

je

rzeźbom

u ż y w a natomiast farb b ł y s z c z ą c y c h , n p .

olejnych, bo

Nic

uważa,

- z p r a w d z i w y c h cierni g ł o g u , k t ó r e g o kolec zbiera

że nic t a k się na świecie nie b ł y s z c z y , t y l k o niekiedy woda w

Majewski JJO miedzach. Z kolei s t r a ż a k musi m i e ć solidny pasek

s ł o ń c u lub k s i ę ż y c u , a tego dotychczas nie r z e ź b i ł . M a t i p ó l r n a t ,

do h e ł m u , a więc w y k o n a n y z twardego drzewa — d ę b u , c h o ć

j a k i m się p o s ł u g u j e , jest więc p r a w d z i w y m p o w o d e m do d u m y

c a ł a figura

dla

cierniową

jest z b i a ł e j

lipy.-

Majewskiego, k t ó r y

uważa,

że t y l k o

dzięki

tym

farbom

227

�И. 3. St. Majewski, Los człowieka na wsi,

drewno polichrom. wym. 4 5 x 7 0

om.

Problematyka prac

m o ż o u z y s k a ć głębsze i ciekawsze efekty ś w i e t l n e . K z e ź b y swoje
przeznacza b o w i e m do o g l ą d a n i a p r z y s z t u c z n y m ś w i e t l e ż a r ó w ­

rzeźby

po­

w j a k i m z o s t a ł y przygotowane i u ż y t e w warsztacie), w k t ó r y m

jedyncze, s ł u p k o w e , bo, j a k t w i e r d z i , nic m o ż n a na n i c h

po­

ostry p ó l m a t nabiera s z c z e g ó l n e g o blasku, ł a g o d n i e j ą natomiast

k a z y w a ć w pełni ruchu i zachodzących

k o w y m w mieszkaniu (a więc p r z y t a k i m s a m y m

oświetleniu,

charakterystyczno dla prac Majewskiego ostre zestawienia barw.
K o l o r y m u s z ą b y ć , zdaniem a r t y s t y , intensywne,

bo t y l k o

Ostatnio

Wyjątek

Majewski

coraz

stanowi t u

rzadziej

wykonuje

Chrystus ( t y p u

zmian.
,,Frasobliwy"),

takie i s t n i e j ą w przyrodzie, a ich odpowiedni d o b ó r w k o m p o ­

t y s t y , m o ż o b y ć ona przedstawiona w olbrzymiej

zycji z w i ą z a n y jest c z ę s t o z o ś w i e t l e n i e m , jakie m i a ł o

t ó w — jako myślący,

w sytuacji, k t ó r ą rzeźbi. Np.

Ostatnia

2,

Wieczerza

miejsce

odbywa

wieczorem p r z y sztucznym o ś w i e t l e n i u s t o ł u . Poza t y m

się

same

k o l o r y m a j ą t e ż niekiedy znaczenie symboliczne. N p . : biel

—

któ­

rego p o s t a ć s i e d z ą c ą r z e ź b i a r t y s t a d o ś ć c z ę s t o , bo w e d ł u g

Również

w

zmartwiony, cierpiący

większych

kompozycjach

itd.

postacie

Chrystusa

są najczęściej z a m y ś l o n e , a o c z y m one m y ś l ą , ma n a m
kierunek ich w z r o k u , np. w Ukrzyżowaniu

ar­

ilości warian­

mówić

ptaszek, k t ó r y w y ­

— oznacza ś m i e r ć (szata Chrystusa na k r z y ż u i podczas zmar­

c i ą g a kolec z k o r o n y cierniowej, p a t r z y na Chrystusa, a Chrys­

t w y c h w s t a n i a ) , c z e r w i e ń —• k o m u n i z m i ogień (szata C h r y s t u ­

tus podnosi głowę i s p o g l ą d a na Boga Ojca, k t ó r y p a t r z y

sa za ż y c i a ) , c z e r ń — noc, zieleń — z i e m i ę , kolor n i e b i e s k i — n i e b o ,

Syna.

ale t e ż i w o d ę .

Chrystus jest dla Majewskiego tal-: samo h i s t o r y c z n ą posta­

N a d k o m p o z y c j ą p ł a s k o r z e ź b y Majewski m y ś l i p r z e w a ż n i e
d ł u g o , czasem o swoich p i a n y c h k o m u ś opowiada i obserwuje,
j a k na nie reaguje s ł u c h a c z , c h o ć , j a k t w i e r d z i , w t w o r z e n i u
n a j w i ę c e j p o m a g u m u sen w nocy, a t o , co m u się w y ś n i , r z e ź b i
w drzewie.
N a l e ż y t u d o d a ć , że Majewski

od k i l k u l a t sypia na d o b ę

3—-4 godziny, w t y m p r z e w a ż n i e j e d n ą g o d z i n ę po

południu,

r e s z t ę zaś czasu p o ś w i ę c a r z e ź b i e n i u , c z y n i to p r z y t y m w

za­

w r o t n y m tempie, np. w czasie p ó ł t o r a lub d w ó c h d n i w y k o n u j e
p ł a s k o r z e ź b ę wielkości

na

120 cm

na 80

cm.

cią, j a k L e n i n , a obu stara się p r z e d s t a w i ć zgodnie z

prawdą

h i s t o r y c z n ą " . Zdaniem a r t y s t y Chrystus nosił zawsze c z e r w o n ą
5

s z a t ę , gdy siedział i r o z m y ś l a ł lub cierpiał za ś w i a t . N a t o m i a s t
L e n i n codziennie c h o d z i ł u b r a n y na czarno i b y ł przedstawiany
na s t o j ą c o lub w r u c h u , i w e d ł u g tej konwencji

r z e ź b i ł go M a ­

j e w s k i . Poza t y m dla obu postaci a r t y s t a ż y w i s z c z e g ó l n y sza­
cunek i p o d k r e ś l a , że L e n i n jest nasz (ziemski — p r z y p . J . K . ) ,
a Chrystus jest B o g i e m .
Najlepiej

jednak

umiłowanie

Majewskiego

do

wiernego

odzwierciedlenia p r a w d y historycznej obrazuje jego d u ż a

Z a n i m j e d n a k a r t y s t a zabierze się do r z e ź b i e n i a , r o b i

naj­

pozycja Obrona Częstochowy.

kom­

A u t o r rezygnuje w niej z efektow­

pierw o ł ó w k i e m rysunek p r z y s z ł e j k o m p o z y c j i na papierze (prze­

nego w y o b r a ż e n i a klasztoru j a s n o g ó r s k i e g o w obecnej postaci,

w a ż n i e o w y m i a r a c h 10 cinX ]() cm), a n a s t ę p n i e na

p o n i e w a ż d o w i e d z i a ł się, że w momencie o b l ę ż e n i a C z ę s t o c h o w y

4

w k t ó r y m potem rzeźbi .

218

drewnie,

przez S z w e d ó w klasztor i kościół w y g l ą d a ł y o wiele s k r o m n i e j ,

�i

na podstawie z d j ę ć

ze starego s z t y c h u u s i ł o w a ł

odtworzyć

stronie — na tle jasnego nieba. W w i e l u k o m p o z y c j a c h sferycz-

jego d a w n y k s z t a ł t . T a d b a ł o ś ć o w i e r n o ś ć i p r a w d ę h i s t o r y c z n ą

n o ś ć zaznaczona jest toż silnie w poziomach. W t y m s a m y m

nie p r z e s z k o d z i ł a

Raju

m u jednak wyrzeźbić

części ż o ł n i e r z y

bro­

n i ą c y c h Jasnej G ó r y w m u n d u r a c h p o l s k i c h z w r z e ś n i a 1939 r o k u .
S t a ł o się t a k b y ć m o ż e dlatego, że n i k t w p o r ę nie zwrócił
m u na t ę p o m y ł k ę u w a g i . Prawdopodobnie jest to więc
niezamierzony,

c h o ć nie m o ż n a w y k l u c z y ć , że Majewski

błąd
zrobił

w najniższej

sferze ziemi i podziemiach ż y j ą

p o w y ż e j , w drugiej sferze, z n a j d u j ą

zwierzęta,

się ludzie, r o ś l i n y ,

ptaki,

drzewo dobrego i złego oraz w ą ż - d i a b e ł ( k t ó r e g o część

ogona

znajduje

się na ziemi). N a j w y ż e j

u k a z a n y jest B ó g Ojciec w

jasnych o b ł o k a c h , p o bokach k t ó r e g o nieco n i ż e j świeci księ­

go specjalnie (choć b y ł na f i l m i e „ P o t o p " i o g l ą d a ł r y c i n y stro­

ż y c i słońce. W t o n s p o s ó b dochodzimy do trzeciej sfery, czyli

j ó w z t a m t y c h c z a s ó w ) , bo t y l k o w m u n d u r a c h ż o ł n i e r z y p o l ­

nieba, k t ó r e m u z w y k l e wicie miejsca p o ś w i ę c a Majewski w swoich

skich z 1939 r o k u w y o b r a ż a ł sobie najlepiej i d e a ł rycerza o b r o ń -

pracach. N i e k i e d y t a trzecia sfera odpowiada w k o m p o z y c j a c h

су.-

wielkości d w ó c h p o z o s t a ł y c h lub jest nawet o wiele

6

Poza

tym

w

większości

swych

o tematyce religijnej) Majewski

kompozycji

stara się u k a z a ć

(szczególnie
najważniejsze

elementy kosmosu, j a k i e b y ł y obecne w przedstawionej

sytua­

c j i . Umieszcza je od razu w odpowiednich strefach o b r a z o - r z e ź b
lub rzeźb i dzięki temu p o r z ą d k u j e

p r z e d s t a w i o n ą rzeczywis­

t o ś ć w e d ł u g swojej w i z j i ś w i a t a . I t a k n p . s t r a ż a k g a s z ą c y p o ż a r
stoi n a p ó ł k u l i podzielonej na t r z y c z ę ś c i : pierwsza część

—

np. w Ukrzyżowaniu.

jest j u ż właściwie w niebie, a ś w i a t l u d z k i k o ń c z y się u p o d n ó ż a
krzyża.

woda.

Sam

strażak

stoi

na zielonej ziemi,

trąbi

t r ą b k ą w powietrze, a s i k a w k ą przenosi w o d ę p o n a d s t r e f ą ziemi

znajdujących

d y n a m i z m k ł ę b i ą c y c h się
się na niej postaci m ó w i ą

n a m o n a s t r o j u , j a k i panuje na obrazie i n i e k i o d y o aprobacie
lub dezaprobacie B o ż e j w z g l ę d e m takiego czy innego zjawiska,
k t ó r o p ł a s k o r z e ź b a przedstawia.
W
nad

licznych

Chrystusem

Niekiedy
tylko

do strefy ognia.

Strefa niebieska, jej kolor,

obłoków lub statyka

—czerwona, t o ogień, d r u g a — z i e l o n a , to ziemia, a t r z e c i a — n i e ­
bieska, t o

większa,

W o b r a z o - r z e ź b i e tej Chrystus na k r z y ż u

na

górne

scenach Drogi

Krzyżowej

Majewskiego

niebo

c h m u r z y się i pała. specyficznym blaskiem.

wysokości

postaci

p a r t i o nieba

l u d z k i e j panuje

są jaśniejsze.

W

ciemność,

Ukrzyżowaniu

a
na

w y s o k o ś c i c i a ł a Chrystusa nieco się r o z w i d n i a i na,d k r z y ż o m
J a k w i ę c w i d a ć , wszystkie cztery ż y w i o ł y : powietrze, zie­
m i a , woda i ogień s ą w j e d n y m momencie przez s t r a ż a k a po­
ruszone.

Tak bowiem wyglądał

strażak

w czasach

młodości

r z e ź b i a r z a , i t a k go sobie, zdaniem Majewskiego, w ó w c z a s wszys­
cy w y o b r a ż a l i i m a l o w a l i , bo w t a k i m ujęciu w i d z i e l i „ w i e l k o ś ć "
s t r a ż y ogniowej, a w k t ó r y m m y m o ż e m y d o p a t r z e ć się wszech z w i ą z k u czterech p i e r w i a s t k ó w

kosmosu.

w b i e l i o b ł o k ó w w y l a n i a się p o s t a ć Boga

Ojca.

W pierwszych wersjach Zmartwychwstania

Chrystus

unosi

się n a d grobem w gronie a n i o ł ó w na tle bezgwiezdnej, z u p e ł n i e
ciemnej nocy ( „ p o n i e w a ż t a k a w ł a ś n i e noc p a n o w a ł a
n a d ś w i a t e m . . . " ) . J e d n a k w n a s t ę p n e j wersji
Chrystus i a n i o ł y p o j a w i a j ą się na, tle szarego
cego g w i a z d a m i , k t ó r y c h jest

tak

r

w ówczas

Zmartwychwstania,
nieba,

świecą­

wiele, że w y c h o d z ą one na

są

wewnę­

r a m y obrazu. W ten s p o s ó b nie t y l k o a n i o ł y , ale i g w i a z d y

trznie orientowane w z g l ę d e m osoby centralnej, k t ó r e j

strony:

m a j ą z a p o w i a d a ć n i e b i a ń s k i ś w i a t , mocno a b s o r b u j ą c y

W s z y s t k i e r z e ź b y i p ł a s k o r z e ź b y Majewskiego

p r a w a i lewa o d p o w i a d a j ą prawej i lewej stronic obrazu (a nie
7

obserwatora) .

Artysta łączy też w niektórych

osoby z p o r a m i d n i a , p o g o d ą ,
który

wyobraża

wypędzenie

kompozycjach

c i a ł a m i niebieskimi. W

pierwszych r o d z i c ó w

Raju,

z raju,

po

myśle­

nie a r t y s t y . Z niebem nierozerwalnie k o j a r z ą się postacie anio­
łów, k t ó r e r z e ź b i d o ś ć c z ę s t o , lecz w k t ó r e do k o ń c a me w i e r z y . . .
Twierdzi

on, że dorabia a n i o ł o m s k r z y d ł a „ d l a n a r o d u " ,

wszyscy bardziej rozumieli, że chodzi t u o m i e s z k a ń c ó w

aby

nieba,

lewej, „ g o r s z e j " stronie B o g a Ojca znajduje się kobieta na tle

k t ó r z y nie p ł o d z ą , nie r o z m n a ż a j ą s i ę , bo do nieba m o ż n a się

ciemnego nieba — nocy, na k t ó r y m widnieje k s i ę ż y c . N a t o m i a s t

t y l k o d o s t a ć (a nio m o ż n a w n i m u r o d z i ć ) . W niebie jest dobro,

A d a m przedstawiony z o s t a ł p o d s ł o ń c e m , po „ d o b r e j " , prawej

j a s n o ś ć , a na ziemi zło ( i nieraz dobro). S ą na niej konieczne

I I . 4. St. Majewski,

Ostatnia

Wieczerza,

drewno p o l i c h r o m .

�О

5

St. M a j e w s k i ; I I . 5 Droga krzyżowa

(ze ś w . Franciszkiem); i l , 6, Droga, Krzyżowa

(ze św, W e r o n i k ą ) ; i l . 7. Baj, w y m . 7 5 x 8 5 c m .

«
7

�„pory*'
niebie

zwierząt,
jest

tp

roślin, aby

wszystko

niepotrzebne.

Owe

ż y ł o . podczas gdy

dwójki

są

w

nierozerwalnym

s k ł a d n i k i e m ż y c i a , alo i s ą na ziemi p o w o d e m zla,

grzechów.

i
2. Grzech pierwszych r o d z i c ó w -—- . . p a r y " w R a j u
(upadek c z ł o w i e k a )

To dzięki E w i e , zdaniem Majewskiego, z g r z e s z y ł A d a m , a p o t e m
w sprzeczce o ż o n ę zabił K a i n A b l a , a nie, j a k m ó w i B i b l i a , z
p o w o d u ofiar

c i a ł o p a l n y c h . B e z p o ś r e d n i ą p r z y c z y n ą tego zda­

i
3. W y p ę d z e n i e pierwszych r o d z i c ó w — , , p a r y " z R a j u
(ponowne p o r z ą d k o w a n i e .świata przez Boga)

rzenia b y ł o — t w i e r d z i — że A d a m i E w a m i e l i dzieci nie do p a r y ,
czyli więcej c h ł o p c ó w niż d z i e w c z ą t

(a na

ziemi z d a r z a j ą

się

i
„pary"

4. Grzech K a i n a z p o w o d u

bardzo rzadko j e d n o s t k i , k t ó r e nic m u s z ą ż y ć do p a r y i są szczęś­

( p o n o w n y upadek c z ł o w i e k a )

liwe).
Sam a r t y s t a u w a ż a , że ożenił się, bo ż o n a m u b y ł a potrzebna

Cykl boski

do pomocy, lecz teraz, j a k o r z e ź b i a r z , n i g d y b y się nie ożenił,
1. Narodzenie Boga j a k o j e d n o s t k i

bo jest samowystarczalny.
Ziemia,

kobieta,

płodność

—

to

jego zdaniem

zlo. Niebo z a ś — to szczęśliwość wieczna, c z y s t o ś ć i przebywa­
nie

w pobliżu

Boga. B y ć

swe

kompozycje

może

dlatego S t a n i s ł a w

o tematyce religijnej

ujmuje

w

1
2. M ę k a i ś m i e r ć Chrystusa — R ó g j a k o j e d n o s t k a l u d z k a

Majewski

dwa

jakby

(podniesienie c z ł o w i e k a z u p a d k u , odkupienie)

o d r ę b n e , lecz z w i ą z a n e z z i e m i ą lub niebem cykle t e m a t y c z n e :

i
3. Z m a r t w y c h w s t a n i e i p o b y t Chrystusa na

pierwszy c y k l (ludzki) — od stworzenia ś w i a t a do grzechu K a ­
i n a — u k i e r u n k o w a n y k u ziemi oraz drugi c y k l (boski) od N a r o ­
dzenia Chrystusa do W n i e b o w s t ą p i e n i a

— ukierunkowany

w n i c h g r u p y tematyczne m o ż n a b y

ziemi

(ostateczne u p o r z ą d k o w a n i e ś w i a t a przez Boga)

ku

I
4. W n i e b o w s t ą p i e n i e r o d z i n y — czyli Boga i zbiorowości ś w i ę t y c h

niebu.
Występujące

ludzkiej

(ponowne p o r z ą d k o w a n i e ś w i a t a przez Boga)

właściwe

zapisać

(szozęśliwość wieczna)

w czterech fazach:
Tylko
Cykl ziemski
1. Stworzenie ś w i a t a

—

„stworzenie

miast

par"

przedstawiających

mieszkańców

Ziemi

wszyscy z a s t y g a j ą

w

pewnych

stałych

pozach.

Duch

ś w i ę t y , a n i o ł y , i p t a k i r o z k ł a d a j ą s k r z y d ł a , a B ó g Ojciec, Chrys­

( p o r z ą d k o w a n i e chaosu przez Boga)

tus U k r z y ż o w a n y i Z m a r t w y c h w s t a ł y — ręce. D l a t e g o m o ż n a

l

St. M a j e w s k i : i l . 8. Ukrzyżowanie,

w rzeźbach

c h a r a k t e r y s t y c z n a jest ciągła z m i e n n o ś ć , r u c h . W niebie n a t o ­

drewno p o l i c h r o m . ; i l . 9. Zmartwychwstanie

8

(jedna z pierwszych wersji), drewno polichromowane

9

221

�I I . 10, 11. St. Majewski, Obrona Jasnej Góry (całość i f r a g m e n t ) ,
drewno p o l i c h r o m , wys. 140 cm, podstawa 77 x 92 c m . 11. 12.
R z e ź b y St. Majewskiego: Chrystus myślący,
Chrystus z baranem
oraz Krzyż z Ostatnią Wieczerzą. I I . 13. St. Majewski i n t e r p r e t u j e
znaczenie b e l k i poziomej w Krzyżu
z Ostatnią
Wieczerzą .
6

11

�I

223

�p o w i e d z i e ć , żc j e d y n ą p o s t a c i ą , k t ó r a stoi na pograniczu ś w i a t a

r

VV t w ó r c z o ś c i Majewskiego m o ż n a się więc d o p a t r z e ć

za­

ziemskiego i pozaziemskiego jest Chrystus, k t ó r y j a k o człowiek

równo wpływów pochodzących

chodzi po ziemi, i t a k jest w y o b r a ż a n y , lecz od czasu do czasu

nego g o t y k u , j a k i wschodniej i k o n y , a t a k ż e ś m i a ł e j kolorys­

z płaskorzeźb

i obrazów

póź­

jego f i g u r y t y p u „ F r a s o b l i w y " z a s t y g a j ą w n i e r u c h o m y c h po­

t y k i , k t ó r e j n a u c z y ł się m a l u j ą c afisze i dekoracje na akademio

zach i p r z y p o m i n a j ą postacie n i e b i a ń s k i e (choć s i e d z ą na

pierwszomajowe.

ziemi

i r ę c e ich są opuszczone).
D r o g a do nieba wiedzie przez k r z y ż . N a j p e ł n i e j
da

się na

ten

t e m a t a r t y s t a w Krzyżu

wypowia­

z Ostatnią

D o prawie p o ł o w y w y s o k o ś c i k r z y ż a k a ż d y m o ż e wejść po z ł o t e j
drabinie, k t ó r a wiedzie prosto do g o r e j ą c e g o serca Jezusa — m i ­
łości b o ż e j . M o ż n a dojść t y l k o d o t ą d i t a m się z a t r z y m a ć . Lecz
ci, k t ó r z y c h c ą w e j ś ć w y ż e j , b ę d ą musieli p r z e j ś ć przez b e l k ę
p o z i o m ą , czyli n o w y kościół, p o w s t a ł y podczas Ostatniej W i e ­
czerzy. Jest t a m

osobiście Chrystus, k t ó r y b ł o g o s ł a w i i dzieli

swoje ciało pod p o s t a c i ą chleba m i ę d z y swoich u c z n i ó w i wska­
zuje p r a w ą r ę k ą na Boga Ojca i D u c h a Św., k t ó r z y u n o s z ą się
nad

n i m na tle g w i a ź d z i s t e g o nieba, na k o ń c u pionowej

belki

krzyża.
pierwotnych

m i a ł s t a ć na

koncepcji

górze między

Majewskiego,

drzewami, ponieważ

ten
—

krzyż

zdaniem

a r t y s t y — sam b y ł zrobiony z drzewa i b y ł n a j w y ż s z y m drzewem.
t y m k r z y ż e m m i a ł y s t a ć czy t e ż p r z e c h a d z a ć się f i g u r k i

l u d z i i ś w i ę t y c h . W p e w n y m momencie realizacji swych p l a n ó w
artysta przeraził
sam

1

Por. Ludowa
Twórczość,
Artystyczna
na
Opolszczyźnie,
K a t a l o g w y s t a w y , Stowarzyszenie T w ó r c ó w L u d o w y c h , O d d z i a ł
w O p o l u , Opole 1976, s. 32—33.
W 1973 r o k u Majewski w z i ą ł u d z i a ł w p i e r w s z y m kon­
kursie na o p o l s k ą r z e ź b ę l u d o w ą . P r z y w i ó z ł w ó w c z a s dwa­
d z i e ś c i a t r z y prace. O d r ę b n y wyraz t y c h r z e ź b z a s k o c z y ł w ó w ­
czas o r g a n i z a t o r ó w k o n k u r s u , o c z y m pisze H a l i n a J a k u b o w s k a
[ w : ] Współczesna
rzeźba ludowa, K a t a l o g w y s t a w y p o k o n k u r ­
sowej, M u z e u m Ś l ą s k a Opolskiego w Opolu, Opolska Spółdziel­
nia P r a c y P r z e m y s ł u Ludowego i A r t y s t y c z n e g o „ C e p e l i a " w
Opolu, Opole 1974, s. 8, 16—17
C e n t r a l n ą p o z y c j ę p r z y obficie z a s t a w i o n y m stole zaj­
muje Jezus Chrystus, po k t ó r e g o prawej stronie siedzi u l u b i o n y
u c z e ń — Jan bez b r o d y , a po lewej — zły k r ó l P i ł a t . Judasz
jest w tej k o m p o z y c j i umieszczony oddzielnie, z prawej s t r o n y
s t o ł u , j a k o j e d y n a figura s t o j ą c a . T r z y m a on w r ę k u p i e n i ą d z
— nowego boga, za k t ó r e g o s p r z e d a ł Chrystusa.
N a l e ż y z a z n a c z y ć , że S t a n i s ł a w Majewski r o b i ą c dup­
l i k a t wykonanej j u ż k i e d y ś r z e ź b y czy szkicu na papierze, zaw­
sze zmienia p r z y n a j m n i e j s z c z e g ó ł y k o m p o z y c j i . Poza t y m
szkicowość rysunku bywa niekiedy c h a r a k t e r y s t y c z n ą cechą
całej k o m p o z y c j i , bo nie o s z c z e g ó ł y w niej chodzi — j a k twier­
dzi a r t y s t a — lecz o jej p l a n , k t ó r y zawsze m a w głowie.
Podczas pierwszych r o z m ó w z Majewskim m o ż n a ulec
z ł u d z e n i u , że jego p o g l ą d y i m y ś l i s ą oderwane o d siebie, a
interpretacje prac zmienne i nie p o w i ą z a n e ze s o b ą . Dopiero
po k i l k u d ł u ż s z y c h i s k r z ę t n i e n o t o w a n y c h r o z m o w a c h okazujo
się, że t a k nie jest, i a r t y s t a w c i ą ż powraca do t y c h samych te­
m a t ó w oraz i n t e r p r e t a c j i , c h o ć zmienia m n i e j istotne szczegóły.
Podobne b ł ę d y czy raczej b r a k i konsekwencji faktogra­
ficznej da się t e ż z a u w a ż y ć w pracach Majewskiego o tematyce
religijnej. N p . raz w scenie z Drogi Krzyżowej
p o j a w i a się św.
Franciszek ( g o r ą c e serce) obok Chrystusa ( g o r e j ą c e g o serca).
N a t o m i a s t w jednej k o m p o z y c j i Ostatniej Wieczerzy P i ł a t siedzi
po lewej stronie Chrystusa, c z y l i w miejscu, k t ó r o w i n n y c h
u j ę c i a c h Ostatniej
Wieczerzy r e z e r w o w a ł dla Judasza, zgodnie
z k l a s y c z n ą i k o n o g r a f i ą tej sceny. W t y m w y p a d k u t w ó r c a
o d s t ą p i ł od starego schematu, p o n i e w a ż chciał p o k a z a ć Judasza
j a k o tego, k t ó r y przeciwstawia się B o g u , z p i e n i ę d z m i w r ę k a c h ,
za k t ó r e z o s t a ł sprzedany Jezus.
Zdaniem artysty, większość obrazo-rzeźb
zaprojek­
t o w a n a jest t a k , aby o g l ą d a j ą c y je p a t r z y ł na nie z d o ł u lub z
w y s o k o ś c i w z r o k u postaci l u d z k i c h na n i c h w y r z e ź b i o n y c h .
M ó w i o n : „ C h r y s t u s s i e d z i a ł na ś r o d k u . B ł o g o s ł a w i ł on
i p r z e m i e n i a ł chleb, k t ó r y uczniowie jego p o d a j ą sobie po pra­
wej stronie. T a m t e ż jest J a n Ewangelista, ten jeden, co cho­
dził bez b r o d y , dalej J a k u b , P i o t r , Szymon, G a w e ł , D a w i d ,
k t ó r y podaje jeszcze dalej p r z e m i e n i o n y chleb... Po lewej stro­
nie Chrystusa z a s i a d a j ą : Judasz I s k a r i o t a i i n n i m n i e j znani
a p o s t o ł o w i e . (...) Chrystus b y ł z r o d u ż y d o w s k i e g o i j a k o j e d y n y
ze swego grona m i a ł w ą s y , b r o d ę i włosy b r ą z o w e , a c h o d z i ł w
czerwonych szatach, p o n i e w a ż b y ł p i e r w s z y m na świecie ko­
m u n i s t ą . A gdy go Ż y d z i p r z e ś l a d o w a l i , u c i e k ł do A f r y k i i t a m
z n a l a z ł najlepszych p r z y j a c i ó ł — E g i p c j a n . Jogo a p o s t o ł o w i e
b y l i j e d n a k r ó ż n e g o pochodzenia. Ci, co m a j ą czarne b r o d y
i w ł o s y , są A r a b a m i . W b i a ł y c h czapkach c h o d z ą Egipcjanie,
bo t a m w Afryce jest bardzo g o r ą c o . . . W niebieskich natomiast
m i e s z k a ń c y p ó ł n o c y — R z y m i a n i e (gdzie b y ł o bardzo zimno) i k t ó ­
rzy prowadzili wojnę z Ż y d a m i " .
S t a n i s ł a w Majewski l u b i o p o w i a d a ć o ź r ó d ł a c h , k t ó r o i n ­
s p i r u j ą jego t w ó r c z o ś ć a r t y s t y c z n ą , bo — j a k t w i e r d z i — wszyst­
kie o g l ą d a n e kompozycje i n n y c h a u t o r ó w , k t ó r e m u odpowia­
d a j ą , m u s i na nowo p r z e m y ś l e ć i po swojemu z a p r o j e k t o w a ć
i w y k o n a ć . B y w a t e ż , że i n s p i r u j ą c e g o d z i e ł a ( k t ó r e g o reproduk­
cji d ł u g o poszukuje) po p e w n y m czasie w r ę c z n i e n a w i d z i (np.
Ołtarza W i t a Stwosza). Nie ł u b i t e ż z b y t wiele o g l ą d a ć na raz
n p . w galerii r z e ź b y ludowej, bo u w a ż a , że wszystko m o ż e się
m u p o m i e s z a ć i n i e ś w i a d o m i e m ó g ł b y coś z a p o ż y c z y ć od innego
t w ó r c y ludowego.
Jest t o jedna z k i l k u k o m p o z y c j i losu c z ł o w i e k a , k t ó r o
r ó ż n i ą się m i ę d z y s o b ą przede w s z y s t k i m częścią ś r o d k o w ą ,
n p . „ z a c h ó d s ł o ń c a " , „ p r a c e gospodarcze" i t d .
2

3

Według

Pod

P R Z Y P I S Y

Wieczerzą.

krzyż

z

się j e d n a k tego p r o j e k t u

omówionymi

wyżej

płaskorzeźbami,

b a ł się zasadniczego p y t a n i a o g l ą d a j ą c y c h
d z i : , , W j a k i s p o s ó b ci z d o ł u t r a f i ą t a m
Twierdzi

jednak,

że

„obecnie

i wyrzeźbił

tylko

ponieważ

tę kompozycję
na

lu­

górę?".

kompozycję

krzyża

widzi

nieco inaczej i p r z y n a s t ę p n e j p r ó b i e jego w y r z e ź b i e n i a przed­
s t a w i go i n a c z e j . . . "
T w ó r c a i odbiorcy

Szybko jednak s ł a w a jego prac przekro­

c z y ł a granice jednej wsi i ludzie z pobliskiej i dalszej

okolicy

zaczęli z a m a w i a ć u niego r z e ź b y , g ł ó w n i e o tematyce religijnej.
Po p e w n y m czasie z a i n t e r e s o w a ł a się n i m „ C e p e l i a " , a p o t e m
B i u r o H a n d l u Zagranicznego „ D e s a " , w k t ó r e j do dzisiaj sprze­
daje d u ż o s w y c h prac. B r a ł r ó w n i e ż u d z i a ł w w i e l u k o n k u r s a c h
i w y s t a w a c h s z t u k i ludowej w Polsce, a r z e ź b y jogo b y ł y ekspo­
nowane w Berlinie
Stanisław

Z a c h o d n i m na

Majewski

mówi,

5

6

Majewski pierwsze swe r z e ź b y w y k o n y w a ł dla siebie i dla
swoich n a j b l i ż s z y c h .

4

wystawie

„Cepelii".

że prace jego są

adresowane

7

8

przede w s z y s t k i m „ d o n a r o d u " , k t ó r y b ę d z i e k i e d y ś z i c h p o w o d u
ś m i a ł się i p ł a k a ł , i dlatego wiele rzeczy m u s i w n i c h
d a ć w s p o s ó b t r a d y c y j n y , „ b a r d z i e j legendarny".

wykła­

Największej

jednak p r a c y swego ż y c i a a r t y s t a jeszcze nie w y k o n a ł i ciągle
pozostaje ona

w sforze p r o j e k t ó w , o k t ó r y c h zakazuje

mówić

i p i s a ć ( p o n i e w a ż „ j e s t — j a k t w i e r d z i — c z ł o w i e k i e m bardziej
sekretnym").
R z e ź b i a r z najczęściej pilnie s ł u c h a uwag o d b i o r c ó w , z k t ó ­
r y m i p i e r w o t n i e raczej się nie zgadza, lecz p ó ź n i e j

częściowo

realizuje z g ł o s z o n e p o s t u l a t y . L u b i t e ż d y s k u t o w a ć na

temat

swoich dotychczasowych prac, i n t e r p r e t o w a ć ich t r e ś ć i p o d a w a ć
ź r ó d ł a , jakie i n s p i r o w a ł y go do takiej czy innej
I t a k np idea Losu

człowieka

10

pochodzi, zdaniem a r t y s t y , z nie­

mieckiego X I I I - w i e c z n e g o obrazu, k t ó r e g o
d o m u jego r o d z i c ó w
światową.
Wieczerzą

Natomiast

w

9

kompozycji .

oleodruk wisiał

R e m b e r t o w i e jeszcze przed

pomysł

stworzenia

Krzyża

z

I

w

wojną
Ostatnią

pochodzi z r e p e r t u a r u telewizyjnego, w k t ó r y m

po­

k a z y w a n o o d k r y t ą i k o n ę z okolic M o s k w y . A u t o r jej b y ł nie­
znany, co z a c h ę c i ł o Majewskiego do p o d j ę c i a i r o z w i n i ę c i a

te­

m a t u . ( „ J a k się n i k t nie p o d p i s a ł , to trzeba b y ł o to z r o b i ć i p o d ­
pisać"). Natomiast przesłanką

do

wyrzeźbienia

Ukrzyżowania

9

1 0

z ptakiem

b y ł a ilustracja zamieszczona w niemieckiej

religijnej,

k t ó r ą artysta oglądał w

książce

młodości.

Fot.: Autor — il. 1—8,

5—15;

J . Świderski — il. 4.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10332" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10310">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4853409b37781a74d064838889aafaec.pdf</src>
        <authentication>4a00d0b6766c9a7eee17c6c6c0945bfb</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122865">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:766</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122866">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122867">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122868">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:703</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122869">
                <text>Koncepcja zbawienia w doktrynach ruchów religijno-politycznych Indian Ameryki Północnej / ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122870">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.2. s.69-92</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122871">
                <text>Posern-Zielińska, Mirosława</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122872">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122873">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122874">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122875">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122876">
                <text>„Etnografia Polska", t. X V I z. 2

MIROSŁAWA POSERN-ZIEŁIŃSKA

KONCEPCJE ZBAWIENIA W DOKTRYNACH RUCHÓW
RELIGIJNOJPOLITYCZNYCH I N D I A N A M E R Y K I PÓŁNOCNEJ
Polityczna, ekonomiczna i cywilizacyjna ekspansja europejska doby
nowożytnej niosła ze sobą nieuchronność i nieodwracalność zmian w tra­
dycyjnych systemach kulturowych ludów Trzeciego Świata. Aczkolwiek
oddziaływanie to najwcześniej zaznaczyło się w świecie przedmiotów ma­
terialnych, to jednak wkrótce dało ono o sobie znać również w zakresie
struktur społecznych oraz kompleksów wyobrażeń religijnych. Polityka
kolonialna państw europejskich w połączeniu z ożywioną działalnością
chrystianizacyjną uruchomiła w środowiskach autochtonicznydh skom­
plikowany zespół współdziałających ze sobą mechanizmów psychicznych,
społecznych i kulturowych, które dały początek prawdziwej lawinie prą­
dów modernistycznych, przystosowujących tradycyjne systemy religijne
do aktualnych potrzeb ludności tubylczej. Efektem tych tendencji był
żywiołowy rozwój wieluset ruchów religijnych, które obok koncepcji
ściśle metafizycznych posiadały również całkiem niekiedy wyraźnie spre­
cyzowany program społeczny lub polityczny.
Zjawiska te niestety dość późno stały się przedmiotem systematycz­
nych badań naukowych. Dlatego też, mimo niewątpliwie ogromnych już
osiągnięć w zakresie poznania owego fenomenu społeczno-religijnego,
szereg jego istotnych aspektów nie został dotychczas wystarczająco za­
nalizowany. Jednym z takich problemów, cieszących się nader nikłym
zainteresowaniem badaczy, jest struktura doktryn religijnych omawia­
nych ruchów. Niniejszy artykuł, którego celem jest zinterpretowanie
koncepcji zbawienia, a więc konstytutywnej części ideologicznydh zało­
żeń ruchów religijno-politycznych Indian Ameryki Północnej, będzie za­
tem skromnym wkładem wypełniającym ową lukę. Pozwalam sobie jednak
zaznaczyć, że zaprezentowane poniżej uwagi stanowią jedynie wstępną,
fragmentaryczną i niezbyt jeszcze pogłębioną próbę analizy.
Przystępując do szczegółowych rozważań nad soteriologią, t j . zespo­
łem twierdzeń o typach zbawienia człowieka, warto zauważyć, że odgry-

�70

MIROSŁAWA

POSERN-ZIELIÑSKA

wała ona dominującą rolę w strukturze doktryn wszystkich ruchów społeczno-religijnych Trzeciego Świata. Analiza treści nowych zespołów wie­
rzeń Indian północnoamerykańskich prawidłowość tę również potwier­
dza. Duże znaczenie koncepcji soterycznych zwróciło uwagę szeregu ba­
daczy, aczkolwiek nie podjęli oni w t y m względzie jakichś poważniejszych
studiów, przekładając analizę źródeł i czynników motorycznych, stymulu­
jących żywiołowy rozwój ruchów religijnych, nad morfologiczne zbadanie
ich ideologii. Dowodem uznania doniosłości funkcji, jaką pełniła soteriologia w doktrynach interesujących nas ruchów, jest obszerne studium
G. Guariglii, w którym zaproponował on określenie wszystkich tego typu
zjawisk mianem „ruchów zbawienia" .
Powstające z dużą częstotliwością w ciągu ostatnich 200 lat ruchy religijno-polityczne Indian Ameryki Północnej wyrastały z aktualnie ist­
niejącej rzeczywistości, stanowiąc żywą reakcję na określone położenie
ludności tubylczej. Inaczej mówiąc, istniała ścisła zależność pomiędzy
faktem pojawiania się owych ruchów na arenie dziejów a społeczno-kulturową sytuacją autochtonów', zdeterminowaną przez ekspansję białego
osadnictwa. Sytuacja ta zmieniała się w miarę postępującej penetracji
i anektowania indiańskich terytoriów, powodując w ciągu wieków nie­
ustanne przekształcanie się społeczno-kulturowego środowiska ludności
tubylczej. Przeobrażenia w łonie owego etosu stały się istotnym czynni­
kiem sprawczym zmienności form interesujących nas ruchów. A zatem
zjawiska te, jako forma indiańskiej odpowiedzi na aktualną sytuację, nie­
ustannie przystosowywały się do równie zmiennej rzeczywistości, aby
maksymalnie zwiększyć szanse realizacji stawianych im celów. Owa akomodacja wyrażała się w ciągłym rozwoju form ruchów religijno-politycznych, z których każda była zawsze adekwatną repliką na zespół istnieją­
cych warunków ekonomicznych, kulturowych i politycznych.
Na zmienność tych form miały również wpływ jakościowe przeobra­
żenia w ramach koncepcji soterycznych. Zespoły twierdzeń, dotyczących
problemu zbawienia człowieka, dają się przyporządkować do dwu opo­
zycyjnych względem siebie grup. Jedną z nich obdarzam terminem „millenaryzm soteryczny", drugą zaś określam jako „eschatologizm soteryczny" \
J

1

G. G u a r i g l i a , Prophetismus und Heilserwartungs-Bewegungen
ais volkerkundliches und religionsgeschichtliches
Problem, „Wiener Beitráge zur Kulturgeschichte und Łinguistik", t. 13, Horn-Wien 1959, s. 54. Autor zaproponował w języ­
ku niemieckim termin „Heilserwartungs-Bewegungen", w j . angielskim — „salvation movements", w j . francuskim — „mouvements sauveurs".
W badanej klasie zjawisk przeważają ilościowo millenarystyczne koncepcje
soteryczne. S t a n o w i ą one również wcześniejszą historycznie formę precyzowania
przez Indian ich tęsknot do wolności, pojmowanej w kategoriach zbawienia. Na2

�KONCEPCJE

ZBAWIENIA

U

71

INDIAN

W poniższej analizie z konieczności posługiwać się będę określeniami,
które już tradycyjnie obciążone są balastem najróżnorodniejszych zna­
czeń. Bardzo często bowiem w dociekaniach naukowych nad strukturą
tubylczych wierzeń punktem odniesienia był zespół pojęć, których desygnaty ustalono na gruncie teologii chrześcijańskiej. Niejednokrotnie jed­
nak tradycyjne wzory terminologiczne wykazywały swą nieadekwatność
względem badanej rzeczywistości. Pojawiała się zatem konieczność odpo­
wiedniej modyfikacji zakresów treści poszczególnych pojęć, co w efekcie
doprowadziło do dalekich zmian semantycznych i w ostateczności wywo­
łało w rozważaniach naukowych niemały zamęt i szereg nieścisłości. Pra­
gnąc uniknąć wszelkich tego typu nieporozumień, dokonam w niniejszym
artykule pewnych ustaleń terminologicznych, zaznaczając, że w całości
moich wywodów obowiązywać będzie tylko i wyłącznie takie znaczenie
poszczególnych określeń, które zostanie i m przeze mnie przyporządko­
wane.
Tak więc na wstępie postaram się bliżej sprecyzować znaczenie, ja­
kie łączę z pojęciem „millenaryzm soteryczny". Tradycyjny zakres millenaryzmu, wypracowany w oparciu o tradycje judeo-chrześcijańskie, jest
wąski i ściśle określony . Interpretacja tego terminu przez literaturę apo­
kaliptyczną została oparta na twierdzeniu o drugiej paruzji Chrystusa,
kiedy to powoła on do życia tylko tych zmarłych, którzy szczególnie za­
służyli się dla wiary i ustanowi dla nich na ziemi tysiącletnie Królestwo
Niebieskie. Dopiero po upływie tego millenium, swoistej złotej ery, na­
stąpi powszechne zmartwychwstanie ludzi i Sąd Ostateczny . Owo tra­
dycyjne pojmowanie millenarystycznego mitu, spotykane w pracach
egzegetów Starego i Nowego Testamentu, okazało się oczywiście niewy­
starczające z punktu widzenia religioznawstwa, które pospołu z antro­
pologią kulturową znacznie rozszerzyły zakres tego pojęcia, rozumiejąc pod
nim szczególny typ koncepcji zbawienia.
3

4

tomiast koncepcje zbawienia, określane tu mianem „eschatologizmu soterycznego",
pojawiły się dopiero w sytuacji bardzo już zaawansowanych procesów akulturacyjnych oraz pełnego politycznego podporządkowania Indian b i a ł y m mieszkańcom
Stanów Zjednoczonych. Liczba doktryn dysponujących tego typu koncepcjami jest
niewielka, ale ich ranga, znaczenie i zakres oddziaływania na środowisko indiań­
skie — ogromne.
U w a g ę na to zwrócił m. in. Norman Cohn w celnym studium na temat śred­
niowiecznych ruchów ubogich. Por. N. C o h n , Medieval millenarism:
its bearing
in the comparative study of millenarian movements, [w:] S. L . Thrupp (ed.), Mil­
lennial Dreams in Action. Essays in Comparative Study, „Comparative Studies in
Society and History". Supplement I I , The Hague 1962, s. 31. Zob. również — G u ar i g l i a , op. cit, s. 10-11; Y . T a l m o n , Millenarian Movements,
„Archives E u r o péennes de Sociologie", t. 7: 1966, z. 2, s. 159.
Nowy Testament. Księga objawienia św. Jana Teologa, X X , 1-15.
3

4

�72

MIROSŁAWA

POSERN-ZIELIÑSKA

Osobiście pod owym szczególnym typem koncepcji zbawienia, które
obdarzyłam zbiorczą nazwą „millenaryzm soteryczny", rozumiem cało­
kształt idei tzw. zmaterializowanego, zbiorowego zbawienia, oczekiwane­
go w najbliższej przyszłości. W myśl tych idei zarówno bóstwo czczone
przez wiernych, jak i zmarli ich przodkowie powrócą z zaświatów na
zregenerowaną ziemię, aby pędzić t u z żywymi żywot szczęśliwy i do­
statni .
Zastanówmy się teraz nad zespołem najistotniejszych cech, które
uprawniają nas do orzekania o istnieniu w doktrynach północnoamery­
kańskich ruchów religijnych określonej klasy koncepcji zbawienia. Jak
się wydaje — jedną z najważniejszych właściwości millenarystycznego
typu założeń soterycznych jest pojmowanie zbawienia jako uwolnienia
się od nieszczęść natury materialnej. Położenie nacisku przez nowo po­
wstające ideologie religijne na ów egzystencjalny charakter zbawienia
było odzwierciedleniem tęsknot ludności autochtonicznej do ziemskiego
szczęścia, wyrażającego się dla niej przede wszystkim w obfitości takich
dóbr, jakich dostarczało niegdyś pierwotne środowisko naturalne. Ten
istotny rys millenarystycznych rozwiązań soterycznych był efektem re­
akcji Indian na terytorialną ekspansję Białych, która stanowiła główną
przyczynę stopniowego ubożenia tubylców .
5

6

5

Definicja ta pokrywa się w zasadzie z poglądami Cohna. Nie zajmował się on
wprawdzie koncepcjami zbawienia jako takimi, ale w ł a ś n i e wśród nich starał się
znaleźć pewne cechy charakterystyczne ruchów religijnych, które p e ł n i ł y b y funkcję
uniwersalnych w y z n a c z n i k ó w , pozwalających wyróżnić z ogromnej masy badanych
f e n o m e n ó w zamknięty zbiór zjawisk, określanych w literaturze przedmiotu jako
ruchy millenarystyczne. W wyniku swoich studiów zaproponował on, by za m i l ­
lenarystyczny uważać każdy ruch religijny, inspirowany przez nadzieję na zba­
wienie. Wg Cohna zbawienie to powinno posiadać szereg wymienionych poniżej
właściwości. A zatem zbawienie typu millenarystycznego to takie, które w prze­
konaniu wierzących będzie: ,,a) zbiorowe w tym sensie, że cieszyć się nim będą
wierni jako grupa; b) ziemskie w tym sensie, że zostanie zrealizowane na tej zie­
mi, a nie w jakimś pozaziemskim niebie; c) bliskie, tzn. że nastąpi w k r ó t c e i nagle;
d) totalne w tym sensie, że całkowicie przekształci życie na ziemi [...]; e) doko­
nane zostanie przez siły nadprzyrodzone". C o h n , op. cit., s. 31. Poglądy Cohna
w całej rozciągłości zaakceptowała m. in. Talmon, co znalazło pełne odbicie w sfor­
m u ł o w a n e j przez nią definicji ruchów millenarystycznych: "The term "millena­
rian" (or chiliastic) movements is now used [...] to designate religious movements
that expect imminent, total, ultimate, this-wordly collective salvation". T a l m o n ,
op. cit., s. 159.
6

Ten proces pauperyzacji znalazł swój szczególnie tragiczny epilog po wy­
niszczeniu zwierzyny ł o w n e j i osadzeniu w rezerwatach plemion m y ś l i w s k i c h ,
gdzie nie mogły one zapewnić sobie godziwych w a r u n k ó w bytowych tradycyjnymi
sposobami, nowe zaś techniki zdobywania środków utrzymania poprzez uprawę
ziemi były jeszcze zupełnie nie przyswojone. Głód i nędza nieustannie w i ę c to­
warzyszyły ówczesnej indiańskiej egzystencji.

�KONCEPCJE

ZBAWIENIA U

INDIAN

73

Już pierwsze symptomy pogarszania się ekonomicznej sytuacji Indian
poczęły wywoływać silne niepokoje i napięcia. Rozładowywały je m. in.
pojawiające się co pewien czas nowe ideologie religijne, które budziły
swymi obietnicami nadzieje wyznawców na nadejście czasów powszech­
nej obfitości. Wyrażone w koncepcjach soterycznych pragnienie material­
nego dobrobytu było wyrazem aż nadto głęboko uświadamianej deprywacji ekonomicznej. Możność konfrontowania aktualnych w a r u n k ó w by­
towych z całkiem niedawną jeszcze sytuacją równowagi gospodarczej,
którą zachwiał w sposób ewidentny napór euro-amerykańskiego osad­
nictwa, powodował permanentne stany frustracji i niezadowolenia. I n ­
dianie, nie widząc racjonalnych sposobów likwidacji ich przyczyn, poczęli
szukać bardziej efektywnych w t y m względzie rozwiązań w irracjonal­
nych programach zbawienia.
Jeden z takich programów pojawił się m. in. na początku X I X w. Je­
go twórcą był Tenskwatawa, Indianin z plemienia Szaunisów, który w l i ­
stopadzie 1805 r. ogłosił się prorokiem bóstwa, określanego mianem „Pan
Życia". Owa nadprzyrodzona istota objawiła mu — jak twierdził — no­
we, nie znane dotąd prawdy wiary, które miały pomóc Indianom w roz­
wiązywaniu ich licznych doczesnych trosk i kłopotów.
Ideolog ten szczegółowo precyzował w swych publicznych wystąpie­
niach rodzaje nagrody, jaką otrzymają wierni w zamian za ścisłe prze­
strzeganie wszystkich zaleceń bóstwa, uzyskanych przez Tenskwatawę
na drodze metafizycznych doświadczeń. I tak głosił on nastąpienie w naj­
bliższej przyszłości nieograniczonego w czasie, a więc pojmowanego w ka­
tegoriach wieczności, swoistego „złotego wieku", którego istnienie zapo­
czątkuje zmartwychwstanie nie tylko wszystkich, nawet dawno już zmar­
łych, Indian, ale również wybitej — głównie przez Białych — zwierzyny.
Obfitość jej oraz zregenerowana, odmłodzona ziemia zapewnią — jak
dawniej — dobrobyt ludności tubylczej.
Zarówno prorok, jak i rzesze jego zwolenników pojmowali zbawienie
od biedy jako równoczesne zbawienie od Białych, którzy zginąć mieli
w trakcie kosmicznej katastrofy. Kataklizm ten oraz paruzja zmartwych­
wstałych przodków zainicjuje początek rewolucyjnych przeobrażeń współ­
czesnego porządku społecznego i politycznego .
W doktrynalnych założeniach ruchu Tenskwatawy bardzo wyraźnie
już zarysowały się koncepcje zmaterializowanego zbawienia, które do­
kona się na ziemi, i to jeszcze za życia współczesnej generacji wiernych.
Miało to być równocześnie zbawienie od Białych i wprowadzonej przez
7

7

E . A. K e n d a l l , Travels through the northern parts of the United States
in the years 1807-1808, New York 1809, t. 2, s. 290-292; E . H . S p i с e r, A Short
History of the Indians of the United States, New York—Cincinnati—Toronto—
London—Melbourne 1969, s. 54-56, 266-267.

�74

MIROSŁAWA

POSERN-ZIELIÑSKA

nich polityki eksterminacji ludności tubylczej, połączone ze zbawieniem
do uczestnictwa w nowym, szczęśliwym życiu ziemskim, w którym zre­
alizują się wreszcie nie ziszczone dotąd marzenia i nie zaspokojone pra­
gnienia prześladowanych Indian.
Millenarystyczne zabarwienie głoszonej przez Tenskwatawę ideolo­
gii znalazło swoje naśladownictwo oraz pełniejsze rozwinięcie w licznych,
późniejszych doktrynach, wyrosłych na gruncie nieustannie zmieniające­
go się światopoglądu indiańskich społeczności Ameryki Północnej.
Nie sposób tutaj zaprezentować i zanalizować wszystkie doktryny,
w których skład wchodziły koncepcje zmaterializowanego zbawienia. Wy­
starczy jedynie powiedzieć, że wraz z upływem czasu wyobrażenia
o ziemskim szczęściu poczęły przybierać nieco inne niż pierwotnie kształ­
ty. Co prawda w dalszym ciągu dobrobyt łączono z przywróceniem daw­
nych warunków środowiskowych, czego wyrazem był nieustannie powta­
rzający się w millenarystycznych mitach wątek o zmartwychwstaniu lub
powrocie z zaświatów stad bizonów, jeleni i innych zwierząt, odgrywa­
jących dużą rolę w tradycyjnej indiańskiej ekonomice. Coraz wyraźniej
jednak poczęły ujawniać się również tęsknoty do materialnego wyposa­
żenia, jakim dysponowali ówcześni Biali. Indianom, szczególnie 2 poł.
X I X w., nie wystarczała już wyłącznie obfitość dóbr dostarczanych przez
naturę bądź wytwarzanych według dawnych wzorów kulturowych. Po­
znali już bowiem korzyści płynące z faktu posiadania niektórych wytwo­
rów cywilizacji industrialnej.
Pogłębiające się w rezultacie politycznej przewagi Białych ubóstwo
Indian, połączone ze świadomością niskiej efektywności tradycyjnej go­
spodarki, oraz nikłe możliwości zdobycia atrakcyjnych towarów amery­
kańskich stały się jedną z przyczyn przewartościowania dotychczasowych
koncepcji ziemskiego szczęścia, czego efektem były pewne jakościowe
zmiany w twierdzeniach soterycznych. Kształtujące się podówczas mity
millenarystyczne wprawdzie nadal jeszcze zakładały zbawienie od do­
tychczasowej nędzy do materialnego dobrobytu, połączone ze zbawieniem
od obecności Białych, ale równocześnie włączyły ideę wiary w możliwość
przyszłego, nieograniczonego korzystania z dorobku cywilizacyjnego znie­
nawidzonych Amerykanów. Taki właśnie program wysunął m. in. Tavibo, twórca tzw. pierwszej fali Tańca Duchów. Począwszy od 1869 r. w y ­
stępował on wśród Indian Nevady, Oregonu i Kalifornii w charakterze
proroka i pośrednika pomiędzy światem nadprzyrodzonym a światem l u ­
dzi. Głosił on, iż wkrótce nastąpi wielkie trzęsienie ziemi, które pochłonie
Białych, zachowując jednak w stanie nienaruszonym ich cały dobytek:
a więc domy, narzędzia i sprzęty oraz wszelkie inne zapasy dóbr kon­
sumpcyjnych. Z kataklizmu tego wyjdą obronną ręką tylko Indianie,
którzy odtąd cieszyć się będą na ziemi obfitością żywności, odzieży, broni

�KONCEPCJE

ZBAWIENIA U

INDIAN

75

itp., pozostałych po nadprzyrodzonym wyniszczeniu obcej etnicznie i k u l ­
turowo ludności. Tavibo zapowiedział równocześnie, że jego boski moco­
dawca, najwyższy władca ludzi i świata, oraz wszystkie duchy zmarłych
przodków znajdują się już w drodze na ziemię, aby uczynić z niej raj,
w którym szczęśliwe życie trwać będzie wiecznie, wolne od chorób i śmier­
ci. Zatem w najbliższej już przyszłości należy spodziewać się realizacji
zapowiadanego złotego wieku .
Po raz ostatni koncepcje zmaterializowanego zbawienia weszły w skład
doktryny Tańca Duchów drugiej fali. Jego inicjatorem był Wovoka blis­
k i krewny proroka Tavibo, występujący także pod nazwiskiem Jack W i l ­
son.
Nowy zespół wierzeń —• podobnie jak wszystkie poprzednie — ofiaro­
wywał Indianom nadzieję na polepszenie ich doli oraz umacniał w nich
przeświadczenie, iż obecne trudności mają wyłącznie charakter przejścio­
wy. Dawał przy tym obietnice stworzenia takich warunków egzystencji,
w których autochtoni, wolni od kontaktów z Białymi, mogliby swobodnie
realizować własne potrzeby kulturowe.
W styczniu 1889 r. Wovoka ogłosił, że w czasie swej ciężkiej choroby
doświadczył cudownej wizji, w trakcie której umarł, a przekroczywszy
po śmierci bramy nieba, rozmawiał z Bogiem. Istota ta — co warto pod­
kreślić — wykazywała w relacji proroka zdumiewające podobieństwo dc
biblijnego Boga-Ojca. Również niebo w opisie Wovoki przypominało kra­
inę, jakiej wyobrażenie popularnie funkcjonuje w imaginacji chrześcijan.
Różnica polegała wyłącznie na tym, iż zamieszkiwali ją tylko Indianie,
i to wszyscy, jacy kiedykolwiek żyli na ziemi. Doznawali oni tam pełni
szczęścia, spokoju i dobrobytu, byli również wolni od trosk, chorób i sta­
rości. Bóg polecił Wovoce wrócić na ziemię ze specjalnym posłannictwem
dla Indian. Odtąd prorok począł głosić jego polecenia, przyrzekając po­
bratymcom, że w najbliższej już przyszłości narodzi się nowa epoka,
w której wszyscy Indianie — zarówno zmarli, jak i żyjący — zostaną zje­
dnoczeni bez względu na swą przynależność plemienną i zamieszkają
w owej cudownej, mitycznej krainie szczęścia i dobrobytu, odwiedzanej
przez niego w malignie. Skrupulatne wypełnianie boskich poleceń miało
zapewnić przeniesienie tegoż raju w warunki ziemskie. Ludność tubylcza
żyć będzie w nim wiecznie, realizując wzory wypracowane przez minio­
ne pokolenia.
8

Wovoka głosił ponadto, że wraz z odnową społecznego i kulturowego
życia Indian nastąpi również odmłodzenie zbyt już starej i wyniszczonej
ziemi. Zasoby gór, rzek, lasów i życiodajne siły gleby z biegiem czasu
8

J . M o o n e y , The Ghost Dance Religion and the Sioux Outbreak of 1890,
„Bureau of American Ethnology. Annual Report", t. 14: 1892-1893, cz. 2, Washing­
ton 1896, s. 702, 703.

�76

MIROSŁAWA

POSERN-ZIELIÑSKA

ulegają — jak twierdził prorok — stopniowemu wyczerpaniu. Obecne
trudności ekonomiczne Indian są m. in. rezultatem tego właśnie procesu.
W wypadku zbytniego przedłużania się tego zjawiska starzenia mieszkań­
com ziemi grozi nieuchronna śmierć głodowa. Zatem regeneracja wszech­
świata jest rzeczą konieczną i logicznie uzasadnioną, skoro ma się na n i m
toczyć życie pozbawione wszelkich trosk, a kłopotów materialnych —
w pierwszym rzędzie.
Z ideą regeneracji łączyło się także przekonanie o odnowie całej ludz­
kości, która poprzez śmierć, a następnie zmartwychwstanie, odrodzi się
powtórnie, ale już na dwóch odrębnych światach, jednym — należącym
wyłącznie do rasy białej, i drugim — pozostającym tylko do dyspozycji
rasy „czerwonej". Nie był to jednak powszechnie obowiązujący dogmat
doktryny Tańca Duchów. Stanowił natomiast jedną z jego wielu, krążą­
cych wśród Indian w e r s j i . Wierzono bowiem również, iż kres niedoli
Indian przyniesie nie śmierć, lecz wielki kataklizm (potop, trzęsienie zie­
mi, huragan itp.), który przeżyją tylko wierni dzięki temu, iż na czas
katastrofy uniosą się wysoko w powietrze. W czasie tego kataklizmu —
głosił np. Wovoka — Biali zostaną odrzuceni daleko za ocean, do krainy
swych ojców. Gdy ziemia się uspokoi i wszystko wróci do normy, wów­
czas Indianie, niby ptaki, sfruną z wysokości na ziemię, na której spotka­
ją już zmaterializowane duchy swych przodków. Odtąd cieszyć się będą
wszyscy zasłużoną nieśmiertelnością, nie wiedząc co to ból, choroba i nie­
dostatek. Bezkresne prerie zapełnią się znów niezliczonymi stadami jele­
ni, antylop, a przede wszystkim — b i z o n ó w .
Przedstawione powyżej nieliczne ilustracje millenarystycznego mitu,
zakładającego ziemskie zbawienie człowieka od jego trosk doczesnych,
nie wyczerpują oczywiście całego bogactwa tego typu północnoamery­
kańskich koncepcji soterycznych. Wyobrażenia te, bez względu na wa­
riant mitu, w skład którego wchodziły, zawierały cały wachlarz konkret­
nych przyrzeczeń, wiążących się ściśle z obietnicami nastąpienia ery
(w jej wymiarze czasowym) doskonałej oraz realizacji zbawienia, na
przestrzeni której nieodłącznym atrybutem miała być również dosko­
nałość.
9

10

9

Koncepcje Wovoki stanowiły jedynie podstawę ideową, na której dopiero
każde z plemion, niejako indywidualne, kształtowało nową doktrynę, przystoso­
wując jej formy do w ł a s n e j mitologii. N i e m a ł y w k ł a d w rozwój i różnicowanie się
Tańca D u c h ó w w n i e ś l i poszczególni prorocy, pełniący funkcje apostołów i misjo­
narzy nowej ideologii, którzy samodzielnie — w zależności od w ł a s n y c h uzdolnień,
w y o b r a ż e ń szczęścia, wizji i przemyśleń — wypracowywali jej detale.
i» M o o n e y , op. cit., s. 771-772, 777-778, 780-782, 784-788, 795-796; C. D u В o i s,
The 1870 Ghost Dance, „University of California Anthropological Records", t. 3,
nr 1: 1939, Berkeley, s. 785-786; A. L e s s e r ,
The Pawnee Ghost Dance Hand
Game. A Study of Cultural Change, New York 1933, s. 61-64.

�KONCEPCJE ZBAWIENIA U

INDIAN

77

Przegląd doktryn interesujących nas ruchów religijnych dostarcza ma­
teriałów świadczących o ogromnej żywotności millenarystycznych kon­
cepcji zbawienia. Pojawiały się one nieustannie aż do końca X I X w.,
dowodząc ich kompensacyjnego znaczenia w sytuacji, gdy warunki byto­
we ludności tubylczej stopniowo się pogarszały, względnie też — jak np.
już po utworzeniu rezerwatów — zapewniały większości grup indiań­
skich egzystencję wyłącznie na pograniczu wegetacji i skrajnej nędzy.
Owa witalność millenarystycznego typu twierdzeń soterycznych wy­
nikała również — jak się zdaje — z faktu jego genetycznych i morfolo­
gicznych powiązań z pewnymi tradycyjnymi koncepcjami religijnymi,
w myśl których erę wiecznego, zmaterializowanego szczęścia na ziemi za­
początkować miał bohater kulturowy po powrocie z dalekiej wędrówki
lub z zaświatów. W szeregu mitologii indiańskich występował on w aure­
oli zbawcy, który niegdyś uporządkował dość chaotycznie stworzony
świat, obdarzył człowieka najrozmaitszymi wynalazkami, zapewniając mu
w ten sposób dobrobyt,, uwolnił go od wielu czyhających n a ń niebezpie­
czeństw, wprowadził na ziemię sprawiedliwość i praworządność. Krótko
mówiąc — był istotą, która dała światu ład i porządek, po czym odeszła,
pozostawiając ludzkość już własnemu jej losowi.
Niektóre plemiona indiańskie, głównie zaś grupy wschodnich i środ­
kowych Algonkinów, kultywowały wiarę w powrót owego dobroczyńcy,
który w czasie swego ponownego pobytu wśród ludzi — przywróci daw­
ne szczęście, zniszczone przez lekkomyślność dalekiego od doskonałości
człowieka. Przekonanie o nieuchronności drugiej paruzji bohatera kultu­
rowego i wiązanie z nią nadziei na nastąpienie nie ograniczonego w czasie
złotego wieku, na zapanowanie rajskich warunków życia na ziemi, nabrało
szczególnej mocy po skonstatowaniu przez Indian niszczycielskiej siły
obcej cywilizacji oraz wszechstronnej dominacji jej nosicieli. Niepowo­
dzenia militarne ludności tubylczej skłaniały ją do uznania mitycznego
herosa za jedyną istotę, która dysponuje wystarczającą mocą, aby uwol­
nić Amerykę od obecności Białych i ich destrukcyjnego działania. Mity
o bohaterach kulturowych i ich powrocie zostały odtąd wzbogacone
o wiarę w możliwość udziału tych istot w dziele wyeliminowania ludnoś­
ci euro-amerykańskiej .
Niekiedy idea ta wiązała się z koncepcją eschatologizmu kosmologicz­
nego, obejmując twierdzenia o końcu świata i sposobach jego odnowy, co
poprzedzać miały gigantyczne kataklizmy. Owo katastroficzne zakończe­
nie dziejów ziemi miało być również dziełem powracającego herosa, który
w ten! sposób zapoczątkowałby zbawienie Indian od Białych, a poprzez
regenerację świata zapewniłby im wieczny dobrobyt, sprawiedliwość i nien

1 1

A. V a n D e u r s e n , Der Heilbringer. Eine
Heilbringer bei den nordamerikanischen Indiánem,

ethnologische Studie über
den
Groningen 1931, s. 373-376.

�78

MIROSŁAWA

POSERN-ZIELIÑSKA

śmiertelność. Tego typu wierzenia występowały np. u Delawarów i Pawneesów. Czasami też z drugą paruzją zbawcy łączono powrót zmarłych,
w co wierzyli np. Indianie znad Thompson River .
To wzbogacenie i uszczegółowienie tradycyjnych mitów o bohaterach
kulturowych nastąpiło w okresie wczesnych kontaktów Indian z Białymi.
Uwspółcześnione wersje tych mitów stały się pożywką nowo powstają­
cych doktryn religijnych. Niektóre elementy mitologiczne, jak np. idea
katastroficznego kresu świata, pojęcie zmaterializowanego zbawienia,
zrealizowanego w ziemskim raju, koncepcja powrotu przodków jako zna­
ku nowego porządku rzeczy, stały się konstytutywnymi składnikami po­
wstających żywiołowo, począwszy od 2 poł. X V I I I w., rozmaitych ideolo­
gii religijnych o millenarystycznym typie soteriologii. Pojawiający się
wówczas nader często indiańscy prorocy wykorzystywali w szerzeniu
swoich koncepcji ową wiarę w powrót bohatera kulturowego, pośrednika
między światem sił nadprzyrodzonych a światem ludzi, który zapoczątko­
wać miał zbawienie przede wszystkim poprzez uwolnienie Indian od Bia­
łych. Uporczywe eksponowanie tego właśnie motywu przez nowych, cha­
ryzmatycznych przywódców religijnych doprowadziło do utożsamienia
ich w świadomości wiernych z owymi oczekiwanymi wybawcami. Stąd
właśnie pochodzi tak częste identyfikowanie proroków i wizjonerów, i n i ­
cjatorów poszczególnych ruchów religijnych ze znanymi z tradycyjnej
mitologii postaciami herosów, którzy w przekonaniu Indian byli dawcami
wszystkiego, co w społecznym odczuciu dobre i wartościowe. Tego typu
tendencje były dość powszechne w ruchach pojawiających się jeszcze
w pierwszych dziesięcioleciach X I X w. Późniejsze ideologie o millenary­
stycznym programie zbawienia w dalszym ciągu zachowały wszystkie za­
sadnicze rysy poprzednich soteriologii. Nie odwoływały się już jednak do
przedstawionych tu tradycji mitologicznych. Miejsce herosów kulturo­
wych w wyobraźni wiernych począł stopniowo zajmować Mesjasz o ce­
chach przejętych wprost z chrześcijańskiej koncepcji Zbawiciela. Należy
tu jednak podkreślić, że sami twórcy ideologii tylko w kilku sporadycz­
nych wypadkach przypisywali sobie funkcje zbawców. Natomiast na ogół
eksponowali się jako charyzmatyczni pośrednicy, którzy z boskiej woli
i wyboru przekazują swym współplemieńcom nakazy Stwórcy. Faktyczną
zaś funkcję mesjasza pełnili w znakomitej większości indiańskich ruchów
religijno-politycznych zmarli przodkowie. To właśnie warunki ich minio­
nego ż y d a stały się przedmiotem daleko posuniętej idealizacji. Dzieło ich
rąk i umysłów nabrało w świadomości wyznawców nowych ideologii zna­
mion doskonałości. Bezwarunkowy powrót do tradycji, która była udzia­
łem codziennego życia minionych pokoleń, stał się naczelną dyrektywą
postępowania wiernych, a zarazem jedną z głównych, postulowanych
12

12

Tamże,

s. 374.

�KONCEPCJE ZBAWIENIA U

79

INDIAN

przez proroków technik soterycznyeh, mających zapewnić zbawienie. To
właśnie druga paruzja przodków — przy akompaniamencie kosmicznej
katastrofy — miała dać początek nowej erze, oznaczającej powrót prze­
szłości w jej wyidealizowanym kształcie, uzupełnionym niekiedy o w y ­
selekcjonowane zdobycze obcej cywilizacji.
Po tej prezentacji istotnych cech przedstawionych powyżej indiań­
skich soteriologii oraz zasygnalizowaniu ich genetycznych związków
z pewnymi tradycjami mitologicznymi warto zwrócić wreszcie uwagę na
dzieje całych doktryn religijnych, ożywianych owym millenarystycznym
mitem w aspekcie permanentnego niematerializowania się propagowanej
przez nie idei bliskiego złotego wieku. Reakcje zwolenników poszczegól­
nych doktryn można ująć w kilka stosunkowo prostych typów zachowań.
W szeregu przypadków kryzys, wywołany faktem niezrealizowania się
najbardziej atrakcyjnej części proroctw, tzn. tej, która traktowała o pro­
blemach zbawienia, powodował dezintegrację i upadek ruchu. Występowało
to szczególnie w tych przypadkach, gdy z ideologią religijną łączono
określony program walki zbrojnej. Niepowodzenia militarne Indian
w starciach z Białymi przypieczętowywały niejako fiasko owianych nim­
bem boskości proroctw o rychłym zbawieniu, powodując rozproszenie się
grupy wyznawców i zanik ich aktywności religijnej. Tego rodzaju przy­
czyny zadecydowały m. in. o upadku w roku 1769 ruchu Pontiaca , o za­
niku w roku 1811 ruchu Tenskwatawy-Tecumseha , o definitywnym roz­
biciu sjuksańskiego wydania drugiej fali Tańca Duchów po masakrze
Indian pod Wounded Knee w roku 1890 oraz wielu innych.
13

14

1 5

Kilkakrotnie powtarzające się fiasko proroctw prowadziło jednak
często do czasowego tylko zamierania danego ruchu. Jego doktryna z nie1 3

Ten słynny wódz indiański, pochodzący z plemienia Ottawa, dzierżył od
1763 r. jedynie dowództwo militarne, natomiast inspiratorem ruchu oraz jego na­
czelnym ideologiem był anonimowy prorok z plemienia Delawarów. Szczegółowe
dane o doktrynie religijnej i politycznej ruchu oraz o przebiegu wojny Pontiaca
zob.: J . H e c k e w e l d e r , History, manners and customs of the Indian nations
who once inhabited Pennsylvania and the neighboring
states, Philadelphia 1876,
t. 1, s. 291-293, [za:] S p i c e r , op. cit., s. 251-253; F . P a г к m a n, The conspiracy
of Pontiac and the indian war after the conquest of Canada, Boston 1886, 2 t.;
M o o n e y, op. cit, s. 662-669.
1 4

Z prorokiem T e n s k w a t a w ą ścisłą współpracę podjął jego brat Tecumseh,
znakomity polityk i strateg, odgrywając rolę podobną do &lt;tej, jaka przypadła
w udziale Pontiacowi. O związku tych dwóch przywódców oraz w p ł y w i e działań
militarnych na aktywność religijną — zob.: В. D r a k e , Life of Tecumseh and of
his brother the Prophet; with a historical sketch of the Shawanoe Indians, C i n ­
cinnati 1852.
Szczegółowe rozważania na ten temat — zob.: R. M. U t l e y , The last days
of the Sioux nation, „Yale Western American Series", t. 3: 1963, New Haven, L o n ­
don; M o o n e y , op. cit., s. 816-886.
15

�80

MIROSŁAWA

POSERN-ZIELIŃSKA

licznymi bardzo zmianami odradzała się wkrótce niczym feniks z popio­
łów, przechodząc ze stanu utajenia do aktywnej działalności, organizu­
jącej nowe ruchy religijne. Wskutek tego na niektórych terenach mamy
do czynienia z cyklicznymi niemal wybuchami jakiejś ideologii, które
w krótkich odstępach czasu na nowo aktywizowały Indian.
Sytuacja tego typu wystąpiła np. na terenie Kalifornii, Nevady i Oregonu. Pojawiające się tam w ciągu całego X I X w. ruchy wykazywały da­
leką zbieżność ideologiczną ze znacznie późniejszymi doktrynami pierw­
szej i drugiej fali Tańca Duchów .
Niekiedy brak realizacji przepowiadanych wydarzeń był przyczyną
nieco odmiennych reakcji. Po stosunkowo krótkotrwałym rozczarowaniu,
wywołanym faktem niespełnienia się nadziei soterycznych, zwolennicy
określonej doktryny powtórnie skupiali się wokół swego proroka. Doko­
nywał on wówczas swoistej egzegezy obowiązującego mitu millenary­
stycznego, wysuwając szereg najrozmaitszych czynników, które —• w jego
przekonaniu — przyczyniły się do czasowego odroczenia zbawienia. Kla­
syczną niejako ilustrację tego sposobu zachowania się w omawianej tu
sytuacji niematerializowania się zapowiadanego zbawienia dostarcza dru­
ga fala Tańca Duchów.
Wovoka wyznaczał początkowo — podobnie jak wielu innych ideolo­
gicznych przywódców indiańskich ruchów religijno-politycznych — do­
kładne i to stosunkowo bliskie daty nastąpienia przepowiadanego przez
niego końca „starego" świata. Gdy kolejno wyznaczane terminy okazały
się tylko czczą obietnicą, wówczas dla ratowania swego autorytetu pro­
rok ten wysunął nową koncepcję czasu realizacji „zbawienia". Warun­
kiem dostąpienia tej łaski miało być konsekwentne wdrażanie przez
wszystkich Indian wskazań i poleceń najwyższego Boga .
Taka interpretacja znakomicie usprawiedliwiała przesunięcie terminu
realizacji zbawienia na bliżej nie określoną przyszłość, która ciągle jesz­
cze nie była zbyt odległa .
Zjawiska tego rodzaju są jednak wyraźnym symptomem stopniowego
oddalania się ostatecznego celu indiańskich dążeń. Idealizowana w kon­
cepcjach soterycznych przyszłość staje się coraz bardziej odległa, aż wresz­
cie stopniowo poczyna tracić swą realistyczną, zmaterializowaną perspek16

17

18

1 6

Bliskie p o k r e w i e ń s t w o wszystkich tych zjawisk w dość przekonujący sposób
udowodnił L . S p i e r , The Prophet Dance of the Northwest and its
Derivatives,
„General Series of Anthropology", t. 1: 1935, Menasha, s. 5.
M o o n e y, op. cit., s. 777-778.
Talmon, nie powołując się wprawdzie na żadne egzemplifikacje, zauważyła
słusznie, że „często stosowanym rozwiązaniem jest powstrzymywanie się od wy­
znaczania jakiejś określonej daty, lecz nadal w pełnej mocy utrzymuje się ocze­
kiwanie szybkiego wyzwolenia": T a l m o n , op. cit., s. 171.
1 7

1 8

�KONCEPCJE

ZBAWIENIA

U

INDIAN

81

tywę, przekształcając się w wartość o znaczeniu wyłącznie duchowym.
Tak właśnie działający mechanizm przeobrażeń w łonie koncepcji zba­
wienia powodował powolne zastępowanie cech istotnych dla twierdzeń
millenarystycznych przez rysy charakterystyczne dla tzw. eschatologizmu soterycznego.
Pozwolę sobie t u jednak zaznaczyć, że określony t y m mianem cało­
kształt koncepcji zbawienia pojmuję w kategoriach modelu nominalne­
go, którego poszczególne elementy konstrukcyjne posiadają zasadniczo
sens wartości granicznych, nie mających swoich empirycznych odpo­
wiedników. Biorąc pod uwagę fakt, że proces przekształcania się wyobra­
żeń o zbawieniu wykazywał wyraźną tendencję rozwojową od millenaryzmu k u eschatologizmowi, nic więc dziwnego, że w większości doktryn
współwystępowały koncepcje charakterystyczne zarówno dla jednego, jak
i drugiego zespołu twierdzeń soterycznyeh. Tylko przewaga w danej dok­
trynie cech soteriologii określonego typu upoważnia nas do zakwalifiko­
wania analizowanego zespołu wierzeń do jednej z dwóch, opozycyjnych
względem siebie, grup koncepcji zbawienia.
Operując w dalszej części artykułu pojęciem „eschatologizm soterycz­
ny" postaram się teraz — dla jasności i jednoznaczności — sprecyzować
dokładny jego zakres. Wprowadzony t u termin oznacza wyłącznie takie
twierdzenia, które traktują l i tylko o duchowym zbawieniu ludzi, przenie­
sionym na płaszczyznę raju pozaziemskiego, gdzie dusze zbawionych ob­
cować będą nieustannie z Bogiem i swymi przodkami. A zatem czas reali­
zacji zbawienia tego typu zostaje przesunięty na życie pozagrobowe. Samo
zaś zbawienie polegać ma na enigmatycznym i w sumie dość nie określo­
nym szczęściu, k t ó r e będzie wynikiem stałego kontaktowania się dobrych,
bezgrzesznych ludzi, przemienionych po śmierci w eterycznych świętych,
ze Stwórcą i Panem Wszechrzeczy.
Koncepcje eschatologiczne nie zakładają już kolegialności zbawienia —
jak w millenaryzmie. Nowy typ soterycznyeh rozwiązań wyraził się m.
in. w stopniowym nabieraniu znamion indywidualizacji procesu zbawie­
nia, dzięki czemu szczęścia tego nie dostąpi już cała, wybrana wg okreś­
lonych kryteriów grupa, lecz jednostka, dla której zbawienie będzie na­
grodą za właściwe stosowanie postulowanych przez daną doktrynę tech­
nik soterycznyeh.
Należy wreszcie zwrócić uwagę na inną, równie istotną — jak się w y ­
daje — różnicę pomiędzy zbawieniem obu typów. W związku z t y m
przedmiotem naukowego oglądu staną się t y m razem odmienne poglądy
na istotę „raju" jako ostatecznego celu religijnych dążeń człowieka, a za­
razem synonimu zbawienia. Analiza doktryn północnoamerykańskich r u ­
chów religijnych zwraca uwagę na fakt, że w przypadku millenarystycz­
nych koncepcji soterycznyeh ziemia i człowiek, dwa nierozerwalnie ze
6 — E t n o g r a f i a P o l s k a X V I z. 2

�82

MIROSŁAWA

POSERN-ZIELIÑSKA

sobą związane elementy, stanowią we wszechświecie wielkość niejako
stałą, niezmienną i nieruchomą, podczas gdy „raj", pojmowany zarówno
w kategoriach doskonałego czasu, jak i doskonałej przestrzeni, zmienia
swą pozaziemską lokalizację, zbliżając się nieustannie do ziemi i żyjącego
na niej człowieka, aby w bardzo bliskiej już przyszłości ostatecznie do­
trzeć i całkowicie opanować ten świat. Tak więc — w myśl koncepcji
millenarystycznych — realizacja zbawienia nie pociągnie za sobą zmiany
kosmicznego położenia zbawionych, lecz wyrazi się wyłącznie w totalnej
doskonałości wszystkiego i wszystkich, co zapewni człowiekowi wieczną
wolność od śmierci, chorób, głodu, zniszczenia itp. przy równoczesnym
zachowaniu jego tradycyjnego środowiska geograficznego. Logicznym na­
stępstwem substancjalnie niejako pojmowanego nałożenia się sytuacji
„rajskiej" na warunki ziemskie było rozumienie zbawienia wyłącznie jako
zbiorowego uwolnienia od wszystkiego, co dla człowieka przykre i bu­
dzące jego obawy. W myśl tych koncepcji — ludzie — niejako automa­
tycznie i niezależnie od swej woli — w pewnym momencie stwierdzą
swoją obecność w granicach „raju", który — niby życiodajny deszcz —
spadnie wszędzie na spragnioną ziemię, zapewniając wszystkiemu na
świecie doskonałe warunki egzystencji. Aby owa harmonia nie została
już nigdy zakłócona, konieczne jest całkowite wyeliminowanie z dobro­
dziejstw tego aktu obcych, białych intruzów, uważanych na ogół za bez­
pośrednią przyczynę wszelkich indiańskich nieszczęść. Owa eliminacja
nastąpić miała tuż przed realizacją zbawienia jako efekt działania jakichś
nadprzyrodzonych sił, posługujących się jednak arsenałem środków ra­
cjonalnych, np. gigantycznymi kataklizmami. W efekcie tych zajść na
ziemi, a ściśle rzecz biorąc — na kontynencie amerykańskim, pozostać już
mieli tylko Indianie jako jedyni pretendenci do przyjęcia niecierpliwie
oczekiwanych, soterycznych rozwiązań ich dotychczasowej egzystencji.
Taka interpretacja twierdzeń o zbiorowym dostępie Indian do zba­
wienia nie była — rzecz oczywista — niezmienna i jedyna. Przedstawio­
ne powyżej, wzorcowe niejako i z tego też względu świadomie przery­
sowane ujęcie owego zagadnienia jest bliskie zasadniczo tylko wczesnym
ruchom indiańskim, które funkcjonowały w X V I I I i na początku X I X w.
Jako ilustrację takiego właśnie stanowiska można przykładowo wymie­
nić ruch Pontiaca z lat 60-tych X V I I I w. oraz ruch Tenskwatawy-Tecumseha z pierwszego dziesięciolecia X I X w. Oba te prądy religijne objęły
swym' fermentem znakomitą większość plemion wschodnich obszarów dzi­
siejszych Stanów Zjednoczonych. Koncepcje soteryczne, zawarte w ich
doktrynach, przesiąknięte były na wskroś ideą mesjanizmu zbiorowego.
Wyrażała się ona w przekonaniu, że grupa wyznawców — poprzez skru­
pulatne wypełnianie przekazywanych przez proroka boskich poleceń —
uzyska w nagrodę zbawienie dla wszystkich Indian. Jedynym istotnym

�KONCEPCJE

ZBAWIENIA U

83

INDIAN

kryterium, według którego miał się dokonać podział na zbawionych i niezbawionych, było kryterium rasowe.
Późniejsze doktryny, dysponujące również millenarystycznym progra­
mem soterycznym, poczęły wprowadzać stopniowe ograniczenia w za­
kresie idei owego kolektywnego dostępu do zbawienia. Tendencje te do­
prowadziły bardzo szybko do dychotomicznego podziału ludności tubyl­
czej na wierzących, t j . takich, którzy aktywnie włączali się do danego
ruchu, i tych, którzy świadomie lub nieświadomie pozostawali obojętni
bądź nawet wrogo ustosunkowani do jego doktryny. Dualizm ten spowo­
dował wreszcie uznanie indiańskich przeciwników nowych ideologii reli­
gijnych za uosobienie zła. Ich postępowanie było oceniane negatywnie,
a często nawet uważano je za przyczynę odroczenia przez siły nadprzy­
rodzone terminu realizacji raju na ziemi. Niektóre doktryny, przyrzeka­
jąc zbawienie l i tylko swym wyznawcom, nie zajmowały się już więcej
losem „niewiernych"; inne zaś •— w sposób.bardzo wyraźny precyzowały
go, przepowiadając w skrajnych przypadkach fizyczne i duchowe unices­
twienie Indian, znajdujących się poza kręgiem „wtajemniczonych". Prze­
widywana kosmiczna katastrofa miała przynieść im zagładę, podobnie jak
znienawidzonym Białym. Tak więc polaryzacja środowiska tubylczego
przybrała w tym względzie niepokojące wprost rozmiary. Nie trzeba chy­
ba szczególnie podkreślać, że stanowisko takie miało swoje poważne re­
perkusje społeczne i polityczne.
Ideologie religijne, które dokonywały tego typu dychotomicznych po­
działów ludności autochtonicznej, przewidywały wprawdzie w dalszym
ciągu zbawienie typu kolektywnego, ale wyłącznie dla grupy swoich w y ­
znawców. I tak np. doktryna tzw. ruchu „kultu ziemianki" wraz z licz­
nymi jego odmianami, który w latach 1871-1874 ogarnął wiele plemion
środkowej Kalifornii i Oregonu, groziła niewierzącym zagładą, podczas
gdy ortodoksyjni wyznawcy mieli znaleźć fizyczną ochronę przed kata­
stroficznymi wydarzeniami w budowanych w tym celu podziemnych
schronach . Podobnie ideologia ruchu Kolaskina, która w 2 poł. X I X w.
zdobyła sobie wyznawców wśród Indian stanu Washington, nie przewidy­
wała również zbawienia dla obojętnych wobec jej twierdzeń grup lud­
ności tubylczej. Wierni mieli przetrwać zapoczątkowujący nową erę ka­
taklizm pod postacią potopu na pokładzie kopii A r k i Noego . Z kolei
soteriologia pierwszej fali Tańca Duchów groziła niewierzącym India19

20

1 9

Du
B o i s , op. cit, s. 1, 44, 53, 76-116, 132; P. N a s h , The Place of Reli­
gious Revivalism in the Formation of the Intercultural
Community on Klamath
Reservation, [w:] F . Eggan (ed.), Social Anthropology of North American
Tribes,
Chicago 1955, s. 420-426.
V. R a y ,
The Kolaskin Cult, „American Anthropologist", t. 38:
1936,
s. 67-75.
2 0

�84

MIROSŁAWA

POSERN-ZIELINSKA

nom, że zostaną zamienieni w kamienie, podczas gdy ich prawowierni
współplemieńcy dostąpią zbawienia . Podobny los przeznaczała niewier­
nym doktryna drugiej fali Tańca Duchów. W myśl tych koncepcji mieli
oni być zamienieni w przełomowym momencie realizowania się zbawie­
nia w maleńkie, skarlałe postacie, które po pozbawieniu ich wszelkich
oznak życia i zdrewnieniu zostaną spalone
Przedstawioną powyżej postawę dzielił już tylko krok od dalszych
ograniczeń liczby uprawnionych do zbawienia. Owo uprawnienie poczęto
stopniowo łączyć z indywidualizacją i uwewnętrznieniem doświadczeń
religijnych. W zespole eschatologicznych koncepcji soterycznych już t y l ­
ko ten typ przeżyć miał zasadniczo zapewnić zbawienie, i to nie grupie —
jak w przypadku twierdzeń millenarystycznych — lecz wyłącznie jed­
nostce. Tym razem tylko indywidualna pobożność była podstawą ubiega­
nia się człowieka o prawo wstępu do raju.
W eschatologicznej wizji zbawienia ów raj jest wartością stałą, nie
zmieniającą swego położenia — odmiennie niż w millenaryzmie soterycznym, natomiast elementem ruchomym jest człowiek. To człowiek w chwi­
l i śmierci opuszcza na stałe ziemię i dąży jako bezcielesny byt do owej
niebiańskiej, równie nierzeczywistej jak on sam, krainy duchowego,
a nie materialnego szczęścia.
Zestawiając ze sobą zaprezentowane powyżej dwa typy koncepcji zba­
wienia, rzec można, że zespół millenarystyczny przesiąknięty jest głęboko
treściami humanistycznymi. Obiektem jego zainteresowań jest człowiek
z k r w i i kości oraz wszystko, co może mu zapewnić szczęście w jego
ziemskiej, rzeczywistej egzystencji. W koncepcjach eschatologicznych
zbawieni całkowicie tracą swe doczesne znamiona. Ziemskie bytowanie
ludzi traktowane jest w tego typu doktrynach religijnych jiako coś przej­
ściowego, przemijającego i z tego względu niegodnego jakiegokolwiek
zainteresowania, nie mówiąc już o najmniejszej choćby interwencji ze
strony sił nadprzyrodzonych.
Zmiana charakteru zbawienia ze zmaterializowanego na duchowy, od­
sunięcie terminu jego realizacji z bliskiego, ziemskiego na daleki, po­
śmiertny, oraz przesunięcie nacisku ze zbawienia zbiorowego na indywi­
dualne stanowią ewidentny wyraz rezygnacji i wyrzeczenia się prób
rozwiązania doczesnych spraw ludzkich przy pomocy środków irracjo­
nalnych.
21

2 2

2 1

A. L . K r o e b e r , Handbook of the Indians of California, „Bureau of Ame­
rican Ethnology. Smithsonian Institution", Bull. 78: Washington 1925, s. 63, 269;
N a s h , op. cit., s. 415-417.
Niektóre plemiona, w ślad za pierwszą falą Tańca Duchów, głosiły przeko­
nanie o przekształceniu niewiernych tubylców w nieme, martwe kamienie, w chwi­
li, gdy wybrańcy, którzy poszli za głosem proroka, cieszyć się będą wiecznym,
s z c z ę ś l i w y m życiem w raju na ziemi.
2 2

�KONCEPCJE ZBAWIENIA U

INDIAN

85

Stopniowe nabywanie przez kolejne soteriologie indiańskie cech escha­
tologicznych pozbawiało je w coraz większym stopniu owej humanistycz­
nej refleksji, tak charakterystycznej dla koncepcji millenarystycznych.
Rzecz oczywista, że zmiany w t y m zakresie były wypadkową szeregu
czynników, których nie sposób w niniejszym artykule zanalizować. War­
to jedynie podkreślić, że niemały udział miał tutaj chrystianizm, aczkol­
wiek pewną rolę w tym procesie odegrały również embrionalne jeszcze
w swym rozwoju koncepcje eschatologiczne zawarte w mitologicznych
wyobrażeniach niektórych plemion. Bardzo często jednak nowe ideolo­
gie przejmowały bez zastrzeżeń całą eschatologię obcego systemu reli­
gijnego, poddając ją jedynie nieznacznym modyfikacjom. Tak więc eschatologizm soteryczny w doktrynach indiańskich ruchów religijno-politycznych przypisać należy w pierwszym rzędzie postępowi procesów synkretyzacyjnych. Z tego też względu najbardziej przesiąknięte t y m właśnie
programem zbawienia są ruchy, które kształtowały się w warunkach
ożywionych kontaktów z cywilizacją euro-amerykańską w ogólności,
a z chrystianizmem — w szczególności.
Zaawansowana akulturacja przy równoczesnej dezintegracji tradycyj­
nych systemów kulturowych i społecznych sprzyjała wewnętrznym prze­
obrażeniom tubylczych ideologii religijnych, które stopniowo poczęły za­
rzucać millenarystyczne twierdzenia o bliskiej, totalnej transformacji
świata na rzecz zainteresowania duchową egzystencją człowieka po śmier­
ci. Tego typu koncepcje rozwinęły się przede wszystkim w ruchu Hand­
some Lake'a, zainicjowanym w 1799 r. wśród Irokezów oraz w peyotyzmie, najsilniejszym — jeśli chodzi o liczbę wyznawców — klasycznie panindiańskim ruchu religijnym, który — począwszy od ostatniego ćwierć­
wiecza X I X w. żywiołowo zdobywał sobie wyznawców w większości re­
zerwatów USA, a nawet w południowej Kanadzie.
Dla zilustrowania eschatologicznych koncepcji, zawartych w doktry­
nach północnoamerykańskich ruchów religijno^politycznych, przedstawi­
my tu z konieczności tylko wyobrażenia soteryczne chronologicznie naj­
wcześniejszego, wymienionego już ruchu Handsome Lake'a, znanego po­
wszechnie pod nazwą religii Dobrego Posłannictwa, która od pierwszych
chwil swego istnienia znajdowała się pod silnymi wpływami kwakrów.
Ten najwcześniejszy na terenie Ameryki Północnej zespół wierzeń
o eschatologicznym typie soteriologii ofiarowywał swym wyznawcom zba­
wienie w życiu pozagrobowym jako nagrodę za bezgrzeszne życie, t j . za
ścisłe przestrzeganie obowiązującego kodeksu moralnego. Sama przyna­
leżność do wspólnoty wiernych nie była jednak czynnikiem automatycz­
nie uprawniającym do udziału w tym pozaziemskim szczęściu. Każdy czło­
wiek jest bowiem — w myśl tych koncepcji — indywidualnie sądzony
po śmierci wedle swoich uczynków. W zależności od przewagi dobra lub

�86

MIROSŁAWA

POSERN-ZIELIÑSKA

zła, jakie czynił za życia, zostaje skierowany bądź to do nieba, przybyt­
ku Wielkiego Ducha, Stwórcy i Pana Wszechświata, bądź też do krainy
cierpienia i pośmiertnych wieczystych mąk. W przypadku gdy zasługi
i grzechy jednostki równoważą się, wówczas duch zmarłego będzie przej­
ściowo, na pewien tylko czas skierowany do piekła celem pokuty i oczy­
szczenia się z win, aby później na zawsze już być dopuszczonym przed
oblicze Panią. Droga do nieba л!е jest •— wg słów założyciela religii —
Handsome Lake'a — zbyt często uczęszczana. Tylko niewielu wybrańców
zasłużyło swym etycznym życiem i autentyczną pobożnością na zamiesz­
kanie po śmierci wraz z Bogiem. Znacznie częściej dusze zmarłych w ę ­
drują na wieczne potępienie.
Wysokie wymagania stawiane wiernym rekompensowane były w du­
żym jeszcze stopniu zmaterializowaną wizją raju. Był on krainą wszel­
kiej obfitości, do której nie miało dostępu żadne zło. Wszystko co się
w n i m znajdowało, obdarzone było atrybutem cudowności i niezwykłości.
I tak np. rosły w n i m najprzeróżniejsze owoce i jagody o takich rozmia­
rach, że spożycie tylko jednej z nich zaspokajało całkowicie uczucie gło­
du. Dusze zbawionych przybierały na powrót swoje ziemskie kształty,
żyjąc ze sobą w pełnej harmonii i zgodzie, nie spotykanej nigdy w życiu
doczesnym .
Tak więc koncepcja nieba z doktryny Handsome Lake'a niezbyt
jeszcze odbiegła od millenarystycznych wyobrażeń raju. Niemniej jed­
nak soteriologia ta posiada już wszelkie inne cechy, charakterystyczne
dla eschatologizmu. Raj znajduje się gdzieś w zaświatach i do niego dą­
żą dusze zmarłych. Zbawienie nie ma charakteru zbiorowego, lecz sta­
nowi indywidualną nagrodę za życie pełne wyrzeczeń i dobrych uczyn­
ków, wypełnione medytacjami, głęboką pobożnością i nieustannym da­
waniem dowodów wdzięczności Bogu za wszystko, co ofiarował czło­
wiekowi.
Szczegółowa analiza doktrynalnych treści ruchów religijno-politycznych Indian Ameryki Północnej wskazuje na ewolucję ich koncepcji zba­
wienia od millenaryzmu ku eschatologiztmowi. Przekształcający się stop­
niowo zespół twierdzeń soterycznyeh jako najważniejszy bodaj ele­
ment ideologii interesujących nas ruchów stanowił wyraz aktualnego
światopoglądu ludności tubylczej, uwarunkowanego zmieniającą się nie­
ustannie sytuacją polityczną, społ-eczno-ekonomiezną i kulturową. Nale­
ży przy t y m pamiętać, że koncepcje zbawienia, w warunkach totalnej
dominacji społeczeństwa euro-amerykańskiegO', stanowiły w zbiorowej
świadomości Indian ostateczną i jedyną nadzieję na pozytywne rozwią23

2 3

L . H. M o r g a n, League of the Ho-de-No
or Iroquois, Rochester 1854,
s. 226-259; V. L a n t e r n a r i , The Religions of the Oppressed. A Study of Modern
Messianic Cults, New York 1965, s. 101-107.

�KONCEPCJE

ZBAWIENIA U

87

INDIAN

zanie wszelkich skomplikowanych i bolesnych problemów, jakie niosła
autochtonom postępująca dezorganizacja ich własnej, tradycyjnej kul­
tury. Nic więc dziwnego, że właściwa ocena aktualnej sytuacji była za­
sadniczym stymulatorem przeobrażeń zmistyfikowanego świata rze­
czywistych pragnień i wyrazem najbardziej adekwatnego przystosowania
go do obiektywnie istniejącej rzeczywistości. Efektem tych właśnie ten­
dencji było stopniowe pozbawianie koncepcji soterycznych ich zmateria­
lizowanego charakteru, a wzbogacanie ich o dalece wysublimowane już
wartości duchowe.
Na zakończenie warto zastanowić się nad psychologicznymi motywa­
cjami Indian, kształtujących owe jakościowo nowe koncepcje zbawienia.
Istotną sprawą był tu na pewno fakt przymusowego wyzwolenia się lud­
ności autochtonicznej z więzów i ograniczeń, jakie nakładały na nią jej
dawne instytucje społeczne. W sytuacji tradycyjnej każda jednostka
identyfikowała się całkowicie i bez reszty z własnym rodem, klanem,
plemieniem, czy też jakąś organizacją religijną, które zapewniały jej psy­
chiczne bezpieczeństwo oraz określoną orientację w otaczającym ją świe­
cie. Wkroczenie cywilizacji industrialnej zburzyło te struktury, powodu­
jąc brutalne rozerwanie owych więzi. Konsekwencją tego stanu rzeczy
była pełna — jak to nazywa Fromm — indywiduacja jednostki , która
w tej nowej dla siebie sytuacji zmuszona była szukać odmiennych niż
dotychczas sposobów zabezpieczenia swej psychicznej egzystencji . To
nagłe, zaskakujące wyzwolenie okazało się jednak dla Indian zbyt wiel­
kim ciężarem, do którego przyjęcia nie byli jeszcze przygotowani. Utra­
ta moralnego oparcia w dawnych, tradycją uświęconych
instytu­
cjach społecznych, w połączeniu z radykalnie pogarszającymi się warun­
kami ekonomicznymi i coraz większą zależnością polityczną, wywołała
bardzo silne uczucia lęku i zagrożenia. Społeczności indiańskie, pragnąc
rozładować owe stany napięcia i frustracji, poczęły szukać ratunku w no­
wych ideologiach religijnych, które oferowały w swych koncepcjach
zbawienia ucieczkę od tej negatywnej w społecznym odczuciu wolności,
jaką dała cywilizacja euro-amerykańska, burząc dawną, tubylczą kultu­
rę. Należy jednak podkreślić, że była to równocześnie ucieczka do wol­
ności innej kategorii, która w tym przypadku oznaczała sytuację, w ja­
kiej możliwa byłaby pełna realizacja wszelkich ludzkich potrzeb.
24

25

Zaprezentowane w niniejszym artykule, opozycyjne względem siebie
typy indiańskich soteriologii proponowały dwa odmienne sposoby osiąg­
nięcia tego szczytnego celu.
2 4

Termin ten zaproponował E . F r o m m w książce Ucieczka od
wolności,
Warszawa 1970, s. 42.
Por. rozważania Fromma odnośnie do wyobcowania się jednostki ludzkiej
z otaczającego ją świata przyrody: F r o m m , op. cit, s. 42-54.
2 5

�88

MIROSŁAWA

POSERN-ZIELIŃSKA

M i t millenarystyczny, wysuwający na czoło swych technik soterycz­
nych całkowite zerwanie z cywilizacyjnym dorobkiem białego człowieka
i powrót do kulturowych tradycji przodków, oferował zbawienie, polega­
jące przede wszystkim na ostatecznym, fizycznym uwolnieniu się Indian
od jakichkolwiek kontaktów z obcymi. Efektem takiej interpretacji za­
pewnień soterycznych była sakralizacja wojny z Białymi i traktowanie
jej jako jeden z ważniejszych sposobów zasłużenia na zbawienie, co zna­
lazło swą racjonalizację w postawie skrajnej wrogości autochtonów do
ludności napływowej.
Doktryny millenarystyczne, zapatrzone w bliską przyszłość jako pro­
ste odbicie przeszłości, oferowały zbawienie od wszystkich kulturowych,
społecznych i politycznych konsekwencji, jakie niosły wpływy obcej cy­
wilizacji. Istotą tego typu rozwiązań soterycznych miało być uwolnienie
człowieka od jego obecnych cierpień i kłopotów poprzez powrót do daw­
nych czasów, do „utraconego raju" z całokształtem jego sprawdzonych
już, a na dodatek wyidealizowanych jeszcze zabezpieczeń ludzkiej egzy­
stencji. Zatem millenarystyczne koncepcje zbawienia miały charakter
typowo eskapistyczny, przy czym jedyną pozytywną stroną tej ucieczki
od rzeczywistości był program zbawienia zorientowany na sprawy ziem­
skie.
Rozwiązanie to zakładało więc przywrócenie dawnych więzów spo­
łeczno-kulturowych. Ponownie uwikłana w nie jednostka utraciłaby
znów swe indywidualne oblicze, identyfikując się w pełni z funkcjonu­
jącymi jak dawniej instytucjami społecznymi. Tak więc millenarystyczne
twierdzenia soteryczne, pełne skądinąd istotnych treści humanistycz­
nych, oferowały program ucieczki, skazany z góry na niepowodzenie. Nie
było w nim bowiem miejsca na rozwiązania, które zakładałyby koniecz­
ność zaktywizowania racjonalnej działalności Indian, starających się po­
przez nią świadomie przekształcić swą doczesną egzystencję w wartość
o walorach pozytywnych. Do jej osiągnięcia niezbędne były jednak po­
sunięcia adaptacyjne, które przystosowałyby ludność tubylczą do czyn­
nego życia w świecie owładniętym cywilizacją industrialną.
Propozycje tego typu przedstawiły dopiero soteriologie eschatologicz­
ne. One to, poprzez stopniową interioryzację doświadczeń religijnych,
doszły do wypracowania modelu zbawienia dla jednostki. To właśnie
człowiek o zindywidualizowanych cechach osobniczych drogą własnych
uczynków pracował na rzecz swego zbawienia bądź potępienia. Ideolo­
gie te charakteryzowały się przede wszystkim dydaktyczno-moralizatorską postawą wobec życia. Kładły one szczególny nacisk na przestrzega­
nie zasad miłości bliźniego bez względu na jego etniczną przynależność.
Podkreślały konieczność uszlachetniania życia poprzez pracę. Propago­
wały więc aktywny stosunek jednostki do otaczającej ją rzeczywistości.

�KONCEPCJE ZBAWIENIA U

INDIAN

89

Przenosząc zbawienie, w jego duchowym wyłącznie wymiarze, na płasz­
czyznę pozaziemskiego raju, czynnie lub przynajmniej biernie skłaniały
ludzi do samodzielnego rozwiązywania problemów ich doczesnej egzy­
stencji, bez oglądania się na jakąkolwiek w t y m względzie ingerencję ze
strony sił nadprzyrodzonych. Zaakceptowanie przez soteriologie eschato­
logiczne człowieka jako jednostki wyzwolonej z więzów tradycyjnego
społeczeństwa było prostą projekcją procesów, które pozostawiły w zbio­
rowej świadomości niezatarte już piętno. Tak długo odrzucana psychicz­
na wolność jednostki została wreszcie uznana za nieodwracalną zdobycz,
którą należało odtąd wykorzystać dla dobra człowieka. Jej dotychczaso­
wa negatywna ocena społeczna była rezultatem mimowolnego wyzwole­
nia przez ową indywidualizację człowieka szeregu bodźców, które w śro­
dowisku indiańskim budziły nowe, nie znane dotąd potrzeby. Te zaś by­
ły t y m dotkliwiej i dokuczliwiej odczuwane, że tradycyjne układy społeczno-kulturowe, mocno zachwiane, a często całkowicie zdezintegrowa­
ne, nie mogły już ich zaspokoić, natomiast społeczeństwo euro-emerykańskie nawet pozornie nie starało się przyjść w t y m względzie z najmniej­
szą choćby pomocą.
Ruchy religijno-polityczne o eschatologicznym programie zbawienia,
zakładające — bez wyjątku — przynajmniej częściową transformację
otaczającego świata w jego kulturowym wymiarze, kładły duży nacisk
na zbudowanie społeczeństwa zasadniczo nowoczesnego. Miało ono
wprawdzie nadal jeszcze odwoływać się — celem zachowania kulturowej
odrębności — do tradycji przodków, ale już tylko najszczytniejszych. Na­
tomiast wszędzie tam, gdzie dla dobra i pełnego rozwoju jednostki oraz
społeczeństwa, w skład którego ona wchodzi, ze wszech miar korzystniej­
sze okaże się czerpanie z dorobku cywilizacyjnego Białych, czynić to
winno się bez najmniejszego wahania.
Zatem, mimo szukania rozwiązań soterycznyeh w metafizycznym
kontaktowaniu się wysublimowanych dusz ludzkich z Istotą Najwyższą,
ruchy ożywiane t ą wiarą zwracały uwagę swych adherentów na koniecz­
ność przystosowania doczesnej egzystencji do zwesternizowanego świata
cywilizacji technicznej. Przystosowanie to nie miało mieć oczywiście
charakteru totalnego; zakładało bowiem kultywowanie, zwłaszcza
w sferze życia duchowego, tradycji, która — wyselekcjonowana z po­
szczególnych kultur plemiennych — stałaby się wspólnym dziedzictwem
o charakterze panindiańskim, określającym specyfikę kulturową współ­
czesnej, niekiedy bardzo zamerykanizowanej już ludności autochtonicz­
nej.
Reasumując powyższe rozważania dochodzimy zatem do ustalenia, że
eschatologiczne koncepcje zbawienia, poprzez zalecanie przystosowania
się ich wyznawców do nowych warunków życia jako szczególnie ważnej

�90

MIROSŁAWA

POSERN-ZIELIŃSKA

techniki soteryczmej, czyniły próby odnalezienia dla Indian godnego
miejsca we współczesnym świecie, podczas gdy ideologie, których stymu­
latorem był m i t millenarystyczny, funkcjonowały wyłącznie jako mecha­
nizm ucieczki od trudnej rzeczywistości w zmistyfikowany świat nie speł­
nionych pragnień i nie zaspokojonych potrzeb. Oceniając w ten sposób
oba typy koncepcji soterycznyeh, inspirujących na przestrzeni ostatnich
200 lat liczne ruchy religi jno-polityczne, należy mieć jednak na wzglę­
dzie ich dziejowe uwarunkowania i pamiętać, że w danym momencie
stanowiły one zawsze w miarę możności adekwatną replikę na kontekst
sytuacyjny.

Mirosława Posern-Zielińska
THE CONCEPTS OF SALVATION IN T H E DOCTRINES OF RELIGIOUS- P O L I T I C A L MOVEMENTS O F NORTH A M E R I C A N INDIANS
A

Summary

In the structure of the doctrines underlying social-religious movements of
the Third World the predominating role is played by soteriology, i.e. the set of
beliefs concerning human salvation. Some scholars even label all the social phe­
nomena of this kind as "salvation movements".
An analysis of religious-political movements of Northern American Indians
confirms this general rule. The concepts of salvation in their doctrines are ar­
ranged into two opposite groups. One of them is described as "soteric millenarism"; its scope includes all the ideas of materialized and collective salvation ex­
pected in the near future. According to those ideas, the deity worshipped by the
members of a group and their dead forefathers will soon come back to the re­
generated earth and everybody w i l l live happily and in abundance ever since.
The set of beliefs called "soteric millenarism" reveals obvious morphological
and genetical connections with some of the traditional Indian religious concepts,
according to which the epoch of common happiness, sometimes conceived in terms
of eternity, w i l l be started on the earth by a coming back of a culture hero. Thus
it is clear that soteric millenarism could develop when the traditional beliefs had
not yet been completely disintegrated and were still functioning, at least fragmentarily.
The other group of ideas of salvation as typical for a number of Indian reli­
gious-political movements is the "soteric eschatologism". This notion comprises
the ideas concerning the spiritual salvation only, projected to an unearthly pa­
radise where the fortunate souls will endlessly commune with the deity and with
their ancestors. The timing of such salvation is shifted to after the death. The
salvation itself is expected to consist in a rather vague kind of bliss resulting
from a steady communion of good and sinless people, transformed after their death
into ethereal saints, with the Creator and Lord of the Universe.
Soteric eschatologism in North American doctrines of religious-political move­
ments derives primarily from Christianity, though some role in its development was

�KONCEPCJE ZBAWIENIA U

INDIAN

91

also played by embryonic eschatological conceptions already present in vernacular
myths. Those conceptions, as it seems, developed intensively under the influence
of Christian ideas. However, some of the newly emerging ideologies readily as­
sumed the eschatology of the foreign religious system with only minor modifi­
cations.
A detailed contents analysis of religious-political doctrines of North Ame­
rican Indians suggests the evolution of their soteriology from millenarism to
eschatologiem. The set of beliefs concerning salvation was gradually transformed
and thereby reflected the actual outlook on life of the Indians as conditioned by
their changing political, social, economical and cultural situation. It should be
stressed that the ideologies stimulated by the millenarian myth functioned exclusively
as mechanisms of escape from the tough reality to the mystified world of unsatis­
fied desires and needs. On the other hand, the eschatological concepts of salvation
advised adjustment to the new conditions of life as an essential technique of at­
taining salvation and thus they were attempts to find a decent place in the
modern world for their Indian confessors.
When we try to appreciate both types of soteriological beliefs which have
been inspiring religious-political movements for the last 200 years, we should
remember that they were historically conditioned and they were possibly most
adequate responses to the actual situation.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8087" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8067">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8ca5fbead21433226cb70e8f53632061.pdf</src>
        <authentication>34793cea0ae0344d009262a895a219ba</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96619">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5699</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96620">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96621">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96622">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5298</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96623">
                <text>Koncepcja zła w filmie "Eksperyment"/ Barbarzyńca 2013 nr 1(19)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96624">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne 2013 nr (1)19 s.111-122</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96625">
                <text>Barczyk, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96626">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96628">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96631">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96640">
                <text>Agnieszka

Barczyk

|

Kulturoznawca.filmoznawca. Absolwentka Uniwersytetu Łódzkiego.

Koncepcja zła w filmie

Eksperyment.

Różnice między Stanfordzkim Eksperymentem Więziennym i jego filmową adaptacją
O d n a j m ł o d s z y c h lat człowiek jest ś w i a d o m y
istnienia dobra i zła. W czasie dorastania, dojrze­
wania utwierdza się w przekonaniu, że p o j ę c i a te
są tak wszechobecne, jak dwie grupy ludzi, którzy
dzielą się na tych dobrych i złych. Z d u m i e w a j ą c a
jest częstotliwość u ż y w a n i a słowa zło w dyskur­
sie medialnym. W mediach pojęcie to kojarzy
się z: wojnami, kryzysami gospodarczymi, pod­
w y ż k a m i , grzechami, ale także g w a ł c i c i e l a m i czy
pedofilami. Zło obejmuje zatem zarówno procesy,
syt uncje jnlc i pewne osoby. Obok pytania o to
czym jest, istotne wydaje m i się jeszcze jedno:
skąd się ono bierze? Okazuje się, że p y t a ń tych
nie m o ż n a rozgraniczyć g d y ż jedna o d p o w i e d ź
wynika z drugiej, przy czym ż a d n a z nich nie jest
jednoznaczna ani ostateczna.

1

W poniższym tekście zostały wykorzystane fragmenty
mojej pracy licencjackiej Sty sie bierz* zło w
JLieM
Koncepcja da wfiLe Paula Scheunnga pt. „Eksperyment"
napisanej pod opieką dr Ewy Ciszetskiej w Instytucie
Kultury Współczesnej Uniwersytetu Łódzkiego w 2012 r.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

1

Przedmiotem tego a r t y k u ł u staje s i ę zło
o g l ą d a n e z perspektywy psychologii s p o ł e c z ­
nej, a konkretniej: definiowane przez Philipa
Zimbardo w oparciu o w y n i k i Stanfordzkiego
Eksperymentu W i ę z i e n n e g o z 1971 roku. Przy­
bliżenie historii, przebiegu i w y n i k ó w d o ś w i a d ­
czenia przeprowadzonego przez Zimbardo staje
się punktem w y j ś c i a do przyjrzenia się koncepcji
zła zaprezentowanej przez Paula Scheuringa w fil­
mie pt. Eksperyment.
Celem a r t y k u ł u jest p o r ó w n a n i e Stanfordz­
kiego Eksperymentu W i ę z i e n n e g o z jego filmową
interpretacją, a w konsekwencji także - skonfron­
towanie d w ó c h koncepcji zła. Co łączy oba eks­
perymenty, a co je różni? Jakie rozumienie t y t u ł o -

�Agnieszka Barczyk

112

wego p o j ę c i a proponuje widzowi Scheuring? Czy
w obliczu ekstremalnej sytuacji dla l u d z k o ś c i i jej
człowieczeństwa nie ma żadnej nadziei? Niniejszy
tekst to p r ó b a odpowiedzi dotycząca wspomnia­
nych z a g a d n i e ń .

Stanfordzkiego Eksperymentu W i ę z i e n n e g o ) .
Warto zaznaczyć, że definicji t y t u ł o w e g o p o j ę c i a
zainteresowani nie o d n a j d ą jednak we wszystkich
s ł o w n i k a c h psychologii. N i e jest ona obecna
na przykład w Słowniku
psychologii pod redak­
cją n a u k o w ą Jerzego Siuty , Słowniku
psycholo­
gii Norberta Sillamyego (pojawiają się w n i m
takie pojęcia, jak: złość, złośliwość, z m ę c z e n i e ) ,
Słowniku
psychologicznym Józefa Pietera , Słow­
niku psychologii Arthura S. Rebera czy zbiorze:
Klucz do psychologii. Najważniejsze
teorie,
pojęcia,
postaci Julie Winstanley .
4

Czym jest zło?

5

Czym jest zło? To pytanie, które w pierwszej
chwili b u d z ą zdziwienie, a w drugiej - konsterna­
cję. O d p o w i e d ź na nie wydaje się banalna i oczy­
wista - a jednak trudno jej u d z i e l i ć . Werbalna
w s z e c h o b e c n o ś ć zła - p o c z y n a j ą c od codziennych
rozmów, poprzez baśnie, w k t ó r y c h zło zawsze
przegrywa z dobrem, a ż do dyskursu m e d i ó w
masowych, przyzwyczaiła ludzi do częstego uży­
wania tego terminu w różnych sytuacjach. Zazwy­
czaj nie z a s t a n a w i a j ą się o n i jednak nad wielością
znaczeń tego pojęcia.
Zło jest przedmiotem b a d a ń wielu różnych
dyscyplin naukowych. K ł o p o t l i w o ś ć jego zde­
finiowania wynika z wielopłaszczyznowości, na
jakiej może b y ć ono rozpatrywane. Czym i n n y m
jest zło w wymiarze filozoficznym, etycznym, reli­
gijnym, moralnym czy psychologicznym. Każdy
z tych w y m i a r ó w buduje swoje własne definicje.
W samej filozofii pojęciu zła p o ś w i ę c o n o setki
rozpraw i t r a k t a t ó w naukowych . Ciekawe jed­
nak, że nie zawsze m o ż n a je odnaleźć w filozo­
ficznych s ł o w n i k a c h .

6

7

8

W swojej pracy Dobro i zlo z perspektywy psy­
chologii społecznej
Arthur G. Miller podkreśla
w a r t o ś c i u j ą c y charakter dobra i zła, z w r a c a j ą c
j e d n o c z e ś n i e u w a g ę na t o , że trudno je zdefi­
n i o w a ć . „Zwłaszcza termin zlo m ó g ł b y w y d a ć
się konstruktem szczególnie niejasnym czy kon­
trowersyjnym, prawie że pozbawionym precy­
zji naukowej" - pisze. Okazuje się jednak, że
ta terminologiczna n i e j a s n o ś ć wcale nie prze­
szkadza badaczom t r a k t o w a ć zła jako głównego
p r z e d m i o t u naukowych z a i n t e r e s o w a ń . A b y
u d o w o d n i ć , jak wielu p s y c h o l o g ó w społecznych
p o r u s Z c i p r o b l e m a t y k ę zła w swoich pracach
M i l l e r wymienia m i ę d z y i n n y m i : Johna Darleya!
9

2

3

4

5

Przedmiotem tego tekstu jest zło o g l ą d a n e
z perspektywy psychologii s p o ł e c z n e j , dlatego
też właśnie takiemu u j ę c i u p o ś w i ę c o n e zostaje
n a j w i ę c e j uwagi ( p o d s t a w ą do zaprezentowa­
nia tej koncepcji staje się rekonstrukcja założeń
2

3

Filozofią zła zajmowali się między innymi: Platon, Św.
Augustyn, Gottfried Wilhelm Leibniz, Paul Ricoeur,
Konrad Lorenz, ks. Józef Tischner.
Dla przykładu: Słownik filozoficzny R. Laceya (Wy­
dawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 1999) nie podaje de­
finicji zła, choć zajmuje się pojęciem zła wiara.

6

7

8

9

J. Siuta (red.), Słownik Psychologii, Wydawnictwo Zie­
lona Sowa, Kraków, 2005.
N . Sillamy, Słownik psychologii, tłum. K. Jarosz, Wy­
dawnictwo Książnica, Katowice 1994.
J. Pieter, Słownik psychologiczny, Wydawnictwo JMP
Ltd., Katowice 2004.
A. S. Reber, Słownik psychologii, tłum. I . Kurcz,
K. Skarżyńska, Wydawnictwo Naukowe Scholar,
Warszawa 2002.
J. Winstanley, Klucz do psychologii. Najważniejsze teo­
rie, pojęcia, postaci, tłum A. Wilkin-Day, PWN, Warszawa2008
A. G. Miller, Dobro i zło z perspektywy psychologii spo­
łecznej, tłum. V. Reder, Wydawnictwo WAM, K-aków
2008, s. 15.

BARBARZYŃCA

1(19) P019

�Koncepcja zła w filmie Eksperyment

113

Arthura G . Millera, Erwina Stauba czy Philipa
Zimbardo.

p r z y g o t o w u j ą c e u c z e s t n i k ó w do p e ł n i e n i a okre­
ślonej r o l i .

Stanfordzki Eksperyment
Więzienny

Wspomnianego 14 sierpnia 1971 roku, jak
relacjonuje autor eksperymentu:

14

W 1971 roku Philip Zimbardo p r z y g o t o w a ł
eksperyment, m a j ą c y na celu o d p o w i e d z i e ć na
pytanie o przyczyny zła w człowieku: -Moje zain­
teresowanie koncentruje się w o k ó ł tego, w jaki
sposób m o ż n a zwyczajnych ludzi z w e r b o w a ć ,
n a k ł o n i ć i s k u s i ć do z a c h o w a ń , k t ó r e m o ż n a
określić jako złe" - wspomina badacz. W e d ł u g
pierwotnego z a m y s ł u eksperyment m i a ł t r w a ć
dwa tygodnie, w rzeczywistości został przerwany
j u ż szóstego dnia .

studenci grający role więźnia przeszli realistyczne
aresztowanie przez zaskoczenie, przeprowadzone
przez policjantów
z Pało Alto, którzy
współpra­
cowali z naszym planem. Funkcjonariusz przy­
stępował do formalnego aresztowania, zabierając
„przestępców"
na posterunek policji celem spisania,
po czym każdy więzień był przewożony
do naszego
więzienia w zrekonstruowanej piwnicy
wydziału
psychologicznego -

10

15

11

Ta swego rodzaju „próba ogniowa ludzkiej
natury, w której dobrzy chłopcy zetknęli się ze
z ł e m " rozpoczęła się w niedzielę, 14 sierpnia
1971 roku o godzinie 9:55 rano . Eksperyment
został poprzedzony d ł u g i m i przygotowaniami.
Na początku umieszczono ogłoszenie w lokalnej
gazecie, na które odpowiedziało prawie stu chęt­
nych m i ę d z y osiemnastym a trzydziestym rokiem
życia. Z wszystkich o c h o t n i k ó w , stosując 3-113-lizę ż y c i o r y s ó w i szczegółowe wywiady, wybrano
d w a d z i e ś c i a cztery osoby, które spełniały kryteria
szeroko pojętej „ n o r m a l n o ś c i " : były zdrowe pod
w z g l ę d e m fizycznym i psychicznym nie posiadały
n a ł o g ó w ani kartoteki. Potem, w sposób losowy
przydzielono i m role s t r a ż n i k ó w lub w i ę ź n i ó w
Eksperymentu nie poprzedzało ż a d n e szkolenie
12

13

10

Opis zdarzeń związanych z sytuacją po areszto­
waniu Zimbardo przedstawia n a s t ę p u j ą c o :
Więźniowie,
z zasłoniętymi
oczami, eskortowani
są po kolei sprzed Jordan Hall, schodami w dół,
do naszego małego więzienia. Następnie
strażni­
cy nakazują im rozebrać się i czekać, stojąc nago
z rozstawionymi nogami i rękami opartymi o ścia­
nę. Muszą trwać w tej niewygodnej pozycji przez
dłuższy czas. W tym czasie strażnicy, ignorując ich,
zajmują się żmudnymi
obowiązkami
ostatniej
chwili, takimi jak pakowanie rzeczy należących
do więźniów,
urządzanie pomieszczeń
dla strażni­
ków, czy ustawianie łóżek w trzech cełach. Przed
otrzymaniem ubrania każdy z więźniów zostaje
posypany rzekomym proszkiem
owadobójczym,

P. Zimbardo, Psychologia zla z perspektywy sytuacyjnej,
tłum. V. Reder, [w:] I . G. Miller (rei); Dobro i zło
z perspektywy psychologii społecznej, Wydawnictwo
WAM; Kraków 2008, s 37

11

Ibid., s. 58.

12

Ibid., s. 58.

13

Rekonstrukcja piwnicy polegała na wiernym
odtworzeniu w i ę z i e n n e j rzeczywistości - zaczy­
n a j ą c od wystroju cel (pozbawienie ich okien,
kraty zamiast drzwi), poprzez stroje u c z e s t n i k ó w
projektu (odpowiednie dla w i ę ź n i ó w i odpowied­
nie dla s t r a ż n i k ó w ) , aż do rekwizytów, takich jak:
pałki czy ł a ń c u c h y na kostkach aresztowanych.

P. Zimbardo, Efekt Lucyfera, tłum. A. Cybulko et al.,
PWN, Warszawa 2008, s. 46.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

14

R Zimbardo, Psychologia zla. ..,op. cit., s. 58-59.

15

Ibid., s. 59.

�Agnieszka Barczyk

114

żeby pozbyć się wszy które mogłyby zalęgnąć się
w naszym więzieniu.
Bez jakiejkolwiek
zachęty
z naszej strony część ze strażników zaczyna robić
sobie żarty z genitaliów
więźniów, zwracając
uwa­
gę na mały rozmiar penisa lub śmiejąc się z nie­
równo zwisających jąder. To taka męska gra! .
16

Po tych zabiegach k a ż d y z w i ę ź n i ó w otrzy­
muje ubranie, gumowe klapki i łańcuch, k t ó r y zaczepiony w o k ó ł kostki - ma stale p r z y p o m i n a ć
o statusie u w i ę z i e n i a W i ę ź n i o w i e dostali także
koszulowe bluzy, na k t ó r y c h były naszyte numery
zastępujące ich imiona - miały cel identyfikacyjny
Strażnicy zaś „nosili uniformy w stylu wojskowym
oraz okulary o srebrnych, zwierciadlanych szkłach,
w z m a g a j ą c y c h efekt a n o n i m o w o ś c i " .
17

18

W a ż n y element w i ę z i e n n e j r z e c z y w i s t o ś c i
s t a n o w i ł y -przepisy instytucjonalne, które usu­
w a ł y i zastępowały imiona poszczególnych osób
numerami, w przypadku więźniów, lub t y t u ł a m i ,
w przypadku personelu (...) i z a p e w n i a ł y straż­
n i k o m sprawowanie kontroli nad w i ę ź n i a m i " .
Zaprezentowano je w i ę ź n i o m j u ż pierwszego
dnia. Owych s i e d e m n a ś c i e zasad wymienia Z i m bardo w swojej pracy Efekt Lucyfera 19

i szczegółowym odtworzeniu życia w prawdziwym
więzieniu - nie zapomnieli też o takich elementach
jak: odliczanie czy praca strażników w systemie
zmian trwających po osiem godzin.
Zdaniem Arthura G . Millera, „Zimbardo
koncentruje się na »osobie«, podkreślając psycho­
logiczne transformacje, jakie n a s t ę p u j ą w jedno­
stce, kiedy zostaje osadzona w rolach o k r e ś l o n y c h
przez s y t u a c j ę " . A zatem w opozycji do trady­
cyjnego podejścia, które m ó w i po prostu o „złych
ludziach", Zimbardo - jak sam pisze - koncen­
truje się na „zarysowaniu kilku podstawowych
u w a r u n k o w a ń z w i ą z a n y c h z p r z e m i a n ą dobrych
ludzi w s p r a w c ó w zła" . Zło przestaje zatem b y ć
cechą p r z y p i s y w a n ą konkretnym ludziom, lecz
staje się własnością z m i e n n ą - m o ż e w y s t ą p i ć
u każdego człowieka g d y ż jest funkcją sytuacji
Kontekst, k t ó r y narzuca ludziom role społeczne',
warunkuje ich d z i a ł a n i a jednocześnie posiada
p o t e n c j a l n ą zdolność do w y w o ł a n i a d r z e m i ą c y c h
w człowieku p o k ł a d ó w zła. Zimbardo u w a ż a że
człowiek nie jest istotą z natury złą lub dobrą,
bowiem
22

23

-

nie rodzimy się ze skłonnością do czynienia dobra
czy zła, ałe z umysbwymi matrycami każdego
z tych zachowań.
Mam na myśli to, że mamy
możliwość być lepszym lub gorszym
człowiekiem
niż ktokolwiek dotąd, możemy być bardziej twór­
czy i bardziej destruktywni, możemy uczynić
świat
lepszym lub gorszym miejscem niż był dotąd .

20

Wszystkie te elementy - uwiarygadniające obraz
eksperymentalnych w a r u n k ó w i w maksymalnym
stopniu upodabniające je do więziennych realiów
- miały -zapewnić wystarczający czas na ukształ­
towanie się norm sytuacyjnych oraz pojawienie
się, przemiany i krystalizację wzorców społecznej
interakcji" - tłumaczy Zimbardo. Dlatego orga­
nizatorzy eksperymentu skupili się na tak wiernym
21

16

P. Zimbardo, Efekt..., op. cit., s. 65.

17

Ibid., s. 65.

14

Dobro i zło nie są stałymi w ł a s n o ś c i a m i czy
p r z y m i o t a m i l u d z k i m i , lecz k o n s t r u k t a m i matrycami (jak pisze Zimbardo), które posiada
k a ż d y z nas. To sytuacja w p ł y w a na to, które
z tych k o n s t r u k t ó w zaczną d o m i n o w a ć w naszych
działaniach i zachowaniach w z g l ę d e m drugiego

18

P. Zimbardo, Psychologia zła..., op. cit., s. 59 -60.

19

Ibid., s. 59.

22

A.G. Miller, op. cit.,s. 22.

2 0

P. Zimbardo, Efekt..., op. cit., s. 68.

23

P. Zimbardo, Psychologia zła..., op. cit., s. 37.

21

P. Zimbardo, Psychologia zła..., op. cit., s. 58.

24

Ibid., s. 36.

BARBARZYŃCA

1(19) P019

�Koncepcja zła w filmie Eksperyment

115

człowieka - tak m o ż n a by s k o n d e n s o w a ć istotę
koncepcji zła p r o p o n o w a n ą przez Zimbardo.
O d eksperymentu przeprowadzonego w Stan­
ford minęło j u ż ponad czterdzieści lat, a jednak
ciągle cieszy s i ę on d u ż y m zainteresowaniem.
Jednym z jego p r z e j a w ó w jest strona internetowa:
www.prisonexp.org, k t ó r a powstała w grudniu
1999 roku. Strona ta
wykorzystując
archiwalny materiał filmowy
i czterdzieści dwie stronice slajdów (...), opowiada
o tym, co zdarzyło się w ciągu sześciu
pamiętnych
dni (...) eksperymentu. Witryna ta zawiera pod­
stawowe dokumenty, kwestie dyskusyjne, artykuły,
wywiady i mnóstwo innych materiałów
dla wy­
kładowców, studentów
i wszystkich zainteresowa­
nych wzbogaceniem swej wiedzy o eksperymencie
- a wszystko w pięciu
językach ^

gady i ptaki, aż do ssaków. Z d j ę c i a nie są przy­
padkowe, ich w y b ó r został starannie p r z e m y ś l a n y
- wszystkie p o k a z u j ą „mroczną" s t r o n ę ś w i a t a
zwierząt: w a l k ę , g o n i t w ę , ś m i e r ć . W przyrodzie
obowiązuje prawo silniejszego - drapieżca zabija
ofiarę, żeby przeżyć. Szybki m o n t a ż powoduje
p ł y n n e - n i e z a u w a ż a l n e prawie - przejście zdjęć
od prezentacji ś w i a t a zwierząt do ukazania ś w i a t a
ludzi: p o d p a l e ń , ulicznych zamieszek, morderstw.
To wszystko sprawia, że analogia m i ę d z y t y m i
dwoma ś w i a t a m i nabiera szczególnego wyrazu:
człowiek staje się po prostu kolejnym ogniwem
ł a ń c u c h a ewolucji. Scheuring j u ż na p o c z ą t k u
filmu stawia pytanie o to czy aż tak bardzo róż­
n i m y się od d r a p i e ż n i k ó w ? M o ż n a zatem stwier­
dzić, że Eksperyment to film z w y r a ź n a teza teza
którą reżyser będzie p r ó b o w a ł u d o w o d n i ć albo
obalić.

1

W kolejnych u j ę c i a c h poznajemy jednego
z g ł ó w n y c h b o h a t e r ó w filmu - Travisa Hunta,
k t ó r y znalazł się w t r u d n y m momencie ż y c i o w y m

D r u g i m przejawem zainteresowania jest podej­
mowanie tego tematu przez t w ó r c ó w filmowych.
Pierwszą próbą interpretacji eksperymentu prze­
prowadzonego przez Philipa Zimbardo w 1971
roku, podjął Ołiver Hirschbiegel w 2001 r o k u .
D z i e w i ę ć lat p ó ź n i e j swój obraz zrealizował Paul
Scheuring . Co ciekawe, oba filmy opierają się
na książce niemieckiego autora Mario Giordano
(1999). Stanfordzki Eksperyment W i ę z i e n n y
najpierw z a w ę d r o w a ł w i ę c do Europy (niemiecka
książka i jej adaptacja filmowa), by dopiero potem
trafić na ekrany a m e r y k a ń s k i c h k i n .

- na skutek likwidacji n i e p e ł n y c h e t a t ó w stracił
pracę. N a nowo o d n a l e ź ć sens życia p r ó b u j e m u
p o m ó c Bay - m ł o d a dziewczyna poznana podczas
ulicznej manifestacji. Bohaterka proponuje m u
p o d r ó ż do I n d i i . Przeszkodą okazują się pienią­
dze, a właściwie ich brak: „Taka p o d r ó ż byłaby
dość kosztowna, a na to mnie nie s t a ć " - m ó w i
Travis. Z p o m o c ą przychodzi m u zamieszczone
w gazecie ogłoszenie: „ P o s z u k i w a n i ochotnicy
do eksperymentu. D w a tygodnie. N i e

Narodziny zła

gane ż a d n e d o ś w i a d c z e n i e . Bezpieczny. 1000 $

26

27

28

wyma­
dziennie".
F i l m Paula Scheuringa rozpoczyna s i ę o d
Podczas testów szef projektu przeprowadza
zrealizowanych w dokumentalnej poetyce zdjęć,
wywiady z potencjalnymi uczestnikami. Inte­
które p r z e d s t a w i a j ą świat przyrody. Ich bohate­
resują go: podstawowe dane, relacje z rodziną,
rami są zwierzęta: od m i k r o o r g a n i z m ó w , poprzez
światopogląd. Najczęściej powtarzającym się
25

P. Zimbardo, Efekt..., op. cit., s. 271.

26

Eksperyment, reż. O. Hirschbiegel, Niemcy 2001.

27

Eksperyment, reż. P. Scheuring, USA 2010.

2 8

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

Wszystkie cytaty pochodzące z filmu podaję za pol­
skimi napisami (materiały znalezione w Internecie,
tłumaczenie: sinu6).

�Agnieszka Barczyk

116

pytaniem jest to, dotyczące motywacji. Często
p o j a w i a j ą się r ó w n i e ż zagadnienia natury moral­
n e j . Ciekawe jest to, że w rozmowach z dokto­
rem wprost p a d a j ą p o j ę c i a takie jak: dobro i zło:
„ W i e r z y pan w dobro i zło we wszechświecie?" pyta doktor Barrisa . J u ż w pierwszych scenach
Barris zaczyna się j a w i ć widzowi jako osoba nie­
zbyt pewna siebie, p o s i a d a j ą c a niską s a m o o c e n ę
i wrodzone poczucie n i ż s z o ś c i . Warto zwró¬
cić u w a g ę na c i e k a w ą s t r u k t u r ę formalną scen
nagrywanych podczas przeprowadzania testów
- u j ę c i a c z a r n o - b i a ł e stylizowane na m a t e r i a ł
d o k u m e n t u j ą c y przebieg eksperymentu mieszają
się ze z d j ę c i a m i kolorowymi Ten zabieg powta¬
rza się w zasadzie p rzez resztę filmu. W ten sp o—
sób widzowi cały czas przypomina sie o statusie
ontologicznym rozgrywanych w y d a r z e ń . To że
wszystkie wydarzenia sa tylko eksoerymentem
oodkreśla też stała obecność kamer fczesto oowta'
rzaiace sie z b l i ż e n i a snrzetu zainstalowanego
w zaaranżowanym więzieniu)

m u j ą widza o dziennym czasie r o z g r y w a j ą c y c h
się w y d a r z e ń .

29

30

31

Podjeżdżający autobus oznacza początek pew­
nej przygody. Kiedy bohaterowie do niego wsiądą,
p o j a d ą w miejsce, z którego w r ó c ą jako zupełnie
i n n i ludzie. Z a n i m odjadą, widz może się zorien­
t o w a ć , kto odegra w filmie najważniejsze role.
Trzech kluczowych b o h a t e r ó w m o ż n a zobaczyć
razem w kadrze. Przyjazd do w i ę z i e n i a zamyka
p e w n ą część filmu ( m o ż n a ją u z n a ć za w s t ę p )
i rozpoczyna przejście do części g ł ó w n e j , k t ó r a
podzielona jest na swoiste rozdziały (kolejne d n i
eksperymentu). O d tej pory Eksperyment przyj­
muje s t r u k t u r ę dziennika - kolejne napisy infor-

2 9

3 0

31

Na przykład: „Skąd zatem bierze pan wskazówki doty­
czące decyzji moralnych?".
Na co ten odpowiada: „Przypuszczam... że skoro wie­
rzę w Boga, to i w to, prawda?".
Mimo ukończenia czterdziestu dwóch lat bohater
mieszka z matką. Jest często poniżany i upokarzany
przez sąsiadów. Bez wątpienia ma to duży wpływ na
jego późniejsze działania.

D z i e ń pierwszy jest „ w d r a ż a n i e m " w i ę ź n i ó w
w n o w ą s y t u a c j ę . Na początek doktor Archalata
udziela uczestnikom s z c z e g ó ł o w y c h instrukcji
d o t y c z ą c y c h sytuacji, której m a j ą stać się boha­
terami. Kolejnym etapem jest podział uczestni­
k ó w na s t r a ż n i k ó w i w i ę ź n i ó w . Przed w y j ś c i e m
doktor uprzedza strażników, że: „Jeśli ktoś zrezy­
gnuje, będzie po wszystkim. Jeśli k t ó r y ś z w i ę ź ­
n i ó w złamie zasady, będziecie mieli 30 minut
na zastosowanie w ł a ś c i w y c h środków. Jeśli tego
nie uczynicie, zapali się ta czerwona lampka".
W ten sposób niemo pozwala i m na stosowanie
wszystkich
poza przemocą srodlców^ perswazji
i zachęca ich do utrzymania rygoru k t ó r y jest
n i e z b ę d n y do p r a w i d ł o w e g o przeprowadzenia
eksperymentu. Czerwona lampka zaś staje sie
wyrocznia i ś r o d k i e m m i l c z ą c e g o w o ł v w u na
działania strażników.
32

33

W chwili zakładania przez strażników mun­
d u r ó w postacie tworzą swoją nową tożsamość tożsamość pewnej roli społecznej. W tym nowym
przebraniu udają się do więźniów, aby przygotować
ich do specyficznej, trudnej, odmiennej sytuacji.
Scena mycia bardzo przypomina opisy, które można
przeczytać w raportach Zimbardo - więźniowie
są nadzy, odwróceni tyłem do strażników, po raz
pierwszy też pojawiają się słowa ze sfery seksualno­
ści. Również więźniowie mają nieco inne ubrania
niż te, o których można przeczytać u Zimbardo .
34

35

32

Jego przebieg nie jest ukazany widzowi.

33

Pokazana w zbliżeniu.

34

35

Zupełnie inne niż w eksperymencie Zimbardo, bra­
kuje też wspominanych już okularów.
Przypomnijmy, że w 1971 roku więźniom przysługi­
wała jedynie bluza koszulowa z identyfikacyjnym nu­
merem. Tutaj zostaje ona wzbogacona o spodnie. Nie
ma również mowy o łańcuchach które były zakładane
na prawą kostkę.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Koncepcja zła w filmie Eksperyment

117

J u ż pierwszego dnia jest z a u w a ż a l n e pierwsze

cym w i ę z i e n i e m zasadom. P r ó b u j ą go u p o k o r z y ć

w a ż n e zdarzenie - tzw. sytuacja zapalna. Podczas

poprzez zgolenie głowy (w eksperymencie Z i m ­

gry w k o s z y k ó w k ę jeden z w i ę ź n i ó w trafia piłką

bardo w i ę ź n i o w i e nosili czapki z pończochy, tak,

w s t r a ż n i k a Boscha i rani go. Ten incydent staje

aby z a k r y w a ł y i m w ł o s y ) . Barris u w a ż a , że to, co

się pretekstem do r o z m ó w na temat pierwszego

zrobili, było słuszne - mieli do tego prawo, bo to

38

ukarania w i ę ź n i ó w . D z i e ń drugi przynosi kolejny

miejsce n a l e ż y do nich, a zatem ich o b o w i ą z k i e m

kryzys - t y m razem j u ż znacznie poważniejszy.

jest ochrona rządzącego n i m ładu.

Podczas p o s i ł k u w i ę ź n i o w i e b u n t u j ą się prze¬
ciwko zjedzeniu podejrzanie w y g l ą d a j ą c e j fasolki.

To, co Travis przeżył tej nocy stanowi dopiero

Sztywne trzymanie się zasad przez s t r a ż n i k ó w

początek u p o k o r z e ń ze strony Barrisa i innych

doprowadza do wybuchu buntu. Podczas sprze­

strażników, a zarazem początek ł a m a n i a jego sil­

ciwu jeden z w i ę ź n i ó w przypomina wszystkim, że

nego charakteru. W trudnych chwilach pozostaje

nowa rzeczywistość jest jedynie eksperymentem:

mu m y ś l e n i e o Bay i wymarzonych Indiach. Jed­

„ D l a twojej w i a d o m o ś c i , ten m u n d u r nie jest

nak z czasem i w tych wizjach pojawia się coś nie­

prawdziwy, słonko" — zwraca się do s t r a ż n i k a

p o k o j ą c e g o - zaczyna w nich d o m i n o w a ć kolor

Jednak nikt nie z^vr&lt;3.Cci uwagi na jego słowa

czerwony, p r z y w o ł u j ą c y na m y ś l krew.

Strażnicy poczuli już władze i po raz kolejny zmu
szaia w i ę ź n i ó w do robienia pompek - za k a ż d y m

Czwarty dzień w y w o ł u j e u Travisa coraz w i ę k ­

razem rl przewinienie Jednego z nich kare pono

sze obawy o zdrowie przyjaciela - jest g o t ó w

sza wszvscv Potem s t r a ż n i c ! dokonuia analizv

z r e z y g n o w a ć z części swojej wypłaty, żeby tylko

całego zajścia. Wtedy Barris wpada na p o m y s ł

z d o b y ć i n s u l i n ę . S w o j ą prośbę kieruje do Boscha

k t ó r y w p ł y n i e na wszystkie dalsze wydarzenia .'

-

36

najbardziej przyjaznego ze strażników. Obaj

w i e d z ą jednak, że do w i ę z i e n i a nie może trafić
D z i e ń trzeci tradycyjnie rozpoczyna się od

nic ze ś w i a t a z e w n ę t r z n e g o . Podczas p r ó b y prze­

odliczania, które jest tego dnia w y j ą t k o w e . Przede

mycenia insuliny Bosch zostaje nakryty przez

wszystkim chodzi o brak jednego w i ę ź n i a - Lata­

Barrisa i jego kolegów. Jeszcze tej samej nocy

jącego C z ł o w i e k a . W jego obronie staje Travis,

s t r a ż n i c y w y m i e r z a j ą Boschowi karę za z d r a d ę

37

co w y w o ł u j e agresję Barrisa. Travis ostrzega go

i pomoc w i ę ź n i o m . Dozorcy, k t ó r z y z a c h o w u j ą

jednak: „Jeśli mnie uderzysz, to będzie koniec eks­

się lojalnie wobec Barrisa, p o z o s t a j ą bezkarni

perymentu", przez co s t r a ż n i c y uznają go za w i n ­

(wcześniej jeden z nich - Chase, maniak seksu­

nego wszystkim przejawom buntu i p r z y w ó d c ę

alny, zadeklarowany heteroseksualista - p r ó b u j e

ruchu oporu. W nocy p o r y w a j ą go i w y m i e r z a j ą

zgwałcić w i ę ź n i a

m u k a r ę za jego przeciwstawianie się rządzą­

się z ż a d n ą karą)

36

3 7

Opowiada towarzyszom o swojej przynależności do
bractwa i o upokorzeniach, które kandydaci musie­
li znosić przed inicjacja: „Nie mogli nas skrzywdzić.
Ale mogli zrobić z nami coś o wiele gorszego.. Mogli
nas poniżyć. To właśnie musimy zrobić. Musimy ich
upokorzyć". W ten sposób dochodzi do przełomu Barris kŁdyś upokarzany, teraz sam chce upokarzać
Dawna ofiJa staje się katem.
Bohater, osłabiony niskim poziomem cukru, nie może
wstać z łóżka

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

3 8

jednak i ego czyn nie spotyka

Jak pisze Zimbardo: „Proces golenia głowy, który ma
miejsce w większości więzień i instytucji wojskowych,
służy zminimalizowaniu indywidualności poszczegól­
nych osób, ponieważ część ludzi wyraża swoją oso­
bowość poprzez długość bądź ułożenie włosów Poza
tym spełnia on funkcję przyzwyczajania ludzi do przy­
musu który panuje w ^ c h instytucjach" {Stanfordzh
Ekspryment W Lnny
http7/www pri onexp org/
pokki/11 25 102011)
t

�Agnieszka Barczyk

118

D z i e ń p i ą t y rozpoczyna się od reorganizacji
w podziale ról. Bosch - zmaltretowany przez
pozostałych s t r a ż n i k ó w - otrzymuje status w i ę ź ­
nia i numer 76. Barris straszy pozostałych w i ę ź ­
n i ó w , jest przekonany, że zasady są g w a r a n c j ą
zachowania p o r z ą d k u , bez nich ludzie byliby
z w i e r z ę t a m i , a ś w i a t e m rządziłby chaos. Kolejna
p r ó b a buntu w i ę ź n i ó w zostaje s t ł u m i o n a dzięki
szybkiej reakcji Barrisa. S t r a ż n i c y p r z y j m u j ą roz­
kaz ochoczo: szybko p r z y s t ę p u j ą do działania,
p r z y p o m i n a j ą przy t y m zwierzęta - z a c h o w u j ą się
niczym m a ł p y z pierwszych ujęć filmu. Uważają,
że ich działania są legitymizowane i akceptowane
przez e k s p e r y m e n t a t o r ó w bo czerwona lampka
nadal się nie zapala .
'
39

40

D z i e ń s z ó s t y jest d n i e m p r z e ł o m o w y m .
W Travisie - z a m k n i ę t y m w izolatce - budzi się
n i e n a w i ś ć do Barrisa. Pragnienie zemsty stają się
m o t y w a c j ą do walki o przetrwanie. Travis - ten,
k t ó r y k i e d y ś m i a ł zbyt delikatne ręce, by u d e r z y ć
- n a u c z y ł się w a l c z y ć . Bez o p a m i ę t a n i a bije Bar­
risa - tak, jakby chciał m u w y m i e r z y ć sprawiedli­
w o ś ć za te sześć d n i upokorzenia i hańby. Walka
jest tak z a p a m i ę t a ł a , że w pierwszej chwili m ę ż ­
czyźni nie dostrzegają czerwonej lampki - znaku
k o ń c a eksperymentu (podobnie jak w relacjach
Zimbardo: „ » M a m wam coś w a ż n e g o do powie­
dzenia, w i ę c s ł u c h a j c i e u w a ż n i e :
Eksperyment
się zakończył.
Możecie
opuścić
więzienie
dzisiaj,
Nie ma ż a d n e j natychmiastowej reakcji zmiany
w wyrazie twarzy lub mowie ciała. M a m wrażenie
że sa zmieszani sceptyczni może nawet podejrz
l i w i i czuia ż e i e s t to koleiny test ich reakcji" )
Kiedy brama sie orwiera boharerowie chyba nie
do k o ń c a wierzą że to j u ż koniec C z e k a j ą c na
41

3 9

4 0

4 1

Mówi: „Powinniście w końcu zrozumieć, że nie bę­
dziemy tolerować łamania zasad".
O jej znaczeniu świadczą choćby słowa: „To czerwone
światło, to jedyne, co mamy!".
R Zimbardo, Efekt..., op. cit., s. 200.

autobus, milczą - prawdopodobnie zdają sobie
sprawę ze zmian, jakie w nich zaszły.

Podobne i różne
Film Scheuringa w w y r a ź n y sposób o d w o ł u j e
się do eksperymentu przeprowadzonego przez
Philipa Zimbardo. Liczne n a w i ą z a n i a - z a r ó w n o
ze sfery wizualnej, jak i dialogowej - pozwalają się
d o m y ś l a ć , skąd reżyser czerpał inspiracje. Jednak
bliższe przyjrzenie się obu m a t e r i a ł o m - ekspe­
rymentowi reprezentowanemu przez spisane po
jego przeprowadzeniu raporty i filmowi nakrę¬
conemu blisko czterdzieści lat p ó ź n i e j - pozwala
dostrzec kilka istotnych różnic. Wskazanie tych
rozbieżności pozwoli się d o k ł a d n i e j z a s t a n o w i ć
nad ich celowością.
Istotne wydaje się zwrócenie uwagi na podo­
b i e ń s t w a , które p o z w a l a j ą m ó w i ć o t y m , że film
Scheuringa jest a d a p t a c j ą eksperymentu prze­
prowadzonego przez Philipa Zimbardo. J u ż na
wstępie m o ż n a powiedzieć, że w obu przypadkach
podobna jest sama idea: uczestnicy eksperymentu
zostają podzieleni na dwie grupy i z a m k n i ę c i na
dwa tygodnie w b u d y n k u z a a r a n ż o w a n y m na
w i ę z i e n i e . W y s t r ó j miejsca znacznie przypomina
to, o k t ó r y m m o ż n a się d o w i e d z i e ć z r a p o r t ó w
Zimbardo. Istotnym elementem inscenizacji są
kamery - często pokazywane w bliskich planach
i d ł u g i c h u j ę c i a c h tak żeby widz ani na chwile
nie z a p o m n i a ł , że k t o ś wszystkie te wydarze­
nia kontroluje. Podobne są r ó w n i e ż reguły gry:
w i ę ź n i o w i e tracą część swoich D 1*3.W gwaranto
wanych i m orzez konstytucje ich imiona zostają
zastąpione numerami (innymi n i ż w przypadku
u c z e s t n i k ó w eksperymentu z 1971 r.), wobec
n i e p o s ł u s z n y c h wolno stosować karv Elemen
rem w s p ó l n y m iesr reż isrnienie zasad rządzących
wiezieniem które w obu przypadkach strażnicy
n r L m n i a od e k s n e r y m e n t . t o r ó w

R ó ż n i , sie
i i 1
one jednak ilością: Zimbardo w swojej pracy
n

i A \

"I ' •

7- h
m

rA

BARBARZYŃCA

'

1 (19) P019

�Koncepcja zła w filmie Eksperyment

cytuje s i e d e m n a ś c i e zasad, zaś w przypadku filmu
Scheuringa mowa o pięciu. Tak n a p r a w d ę ich sens
jest zbliżony (niektóre z reguł w filmie kondensują w sobie w i ę c e j n i ż j e d n ą zasadę z 1971 r.).
Najprawdopodobniej zabieg ten wynika ze specy­
fiki przekazu filmowego - chodzi o oszczędność
czasową (ponadto, lista 17 zasad recytowanych
przez s t r a ż n i k ó w podczas jednego u j ę c i a m o g ł a b y
dla odbiorcy stać się m ę c z ą c a ) .
Element buntu, zawiera zarówno p o d o b i e ń ­
stwa, jak i różnice w stosunku do eksperymentu
psychologa. W przypadku d o ś w i a d c z e n i a z 1971
roku w i ę ź n i o w i e zaczęli się b u n t o w a ć i n a ś m i e ­
w a ć ze s t r a ż n i k ó w w swoich celach: „ W i ę ź n i o w i e
zdjęli pończoszane czepki z głów, zerwali numery
identyfikacyjne oraz zabarykadowali się w celach,
b l o k u j ą c w e j ś c i a pryczami" . W filmie miejscem
sprzeciwu jest stołówka, p r z y c z y n ą zaś - protest
przeciwko zjedzeniu podejrzanie w y g l ą d a j ą c e j
fasolki. Oba zdarzenia k o ń c z ą się w ten sam spo¬
sób - zostają s t ł u m i o n e D rzez s t r a ż n i k ó w p rzy
p o m o cy gaśnic z dwutlenkiem w ę g l a .
42

Podczas analizy obu e k s p e r y m e n t ó w m o ż l i w e
staje się także zaobserwowanie elementów, które
w y r a ź n i e je różnią. Pierwszą istotną rozbieżnością
jest w y s o k o ś ć w y p ł a t y : u Zimbardo jeden dzień
m i a ł b y ć wynagrodzony k w o t ą 15 dolarów, w fil­
mie uczestnicy liczą na 1000 dolarów. Najpraw­
dopodobniej jest to uzasadnione realiami - eks­
peryment Zimbardo m i a ł miejsce na początku lat
s i e d e m d z i e s i ą t y c h X X wieku, Scheuring zrealizo­
w a ł film w X X I wieku, a zatem w a r t o ś ć p i e n i ą d z a
uległa zmianie. I n n y m w a ż n y m elementem róż­
n i ą c y m jest podział u c z e s t n i k ó w eksperymentu:
Zimbardo bardzo w y r a ź n i e zaznacza, że dobór
był losowy, takiej jasności nie ma u Scheuringa
- s t r a ż n i c y zosta a wybrani poprzez wyczytanie
ich nazwisk, s k ą d na liście eksperymentatora

119

wzięły się akurat te osoby, tego niestety, widz nie
dowie się ze sjużetu. Jeśli chodzi o strażników, to
należałoby jeszcze zwrócić u w a g ę na ich liczbę
- w Stanfordzkim Eksperymencie W i ę z i e n n y m
było ich d z i e w i ę c i u , w filmie jest tylko siedmiu.
Najprawdopodobniej wynika to z tego, że reży­
serowi zależało na stworzeniu jak najbardziej
wyrazistych c h a r a k t e r ó w . Ewidentnie czarnym
charakterem jest Barris. S t r a ż n i k i e m , k t ó r y jest
jego p r z e c i w i e ń s t w e m , jest Bosch. Reszta lokuje
się „ p o m i ę d z y " dobrem i złem. Nie potrzeba było
w i ę k s z e j liczby b o h a t e r ó w o d g r y w a j ą c y c h rolę
d o z o r c ó w w i ę z i e n i a , żeby stworzyć konfliktową
sytuacje Uproszczeniu podlega r ó w n i e ż systern pracy - Zimbardo podkreślał że strażnicy
pracowali w systemie o ś m i o g o d z i n n y c h zmian
w filmie Scheuringa wszyscy bohaterowie prze'
bywaia razem ( w i a t e k stanowią sceny w k t ó r y c h
pojedyncze postaci znaiduia sie w drobnych syru
acjach p o p y c h a j ą c y c h akcję do przodu ).
43

N i e k t ó r e elementy różniące w ł a ś c i w y ekspe­
ryment od filmu, jak c h o ć b y wspomniany j u ż
sposób podziału na role czy brak procesu aresz­
towania w filmie, w y n i k a j ą ze specyfiki medium
filmowego. Podczas p ó ł t o r a g o d z i n n e g o seansu
nie ma czasu, żeby p o w i e d z i e ć wszystko, dlatego
Scheuring znacznie uprościł obraz eksperymentu,
k t ó r y m o ż n a zobaczyć na ekranie. Pojawiają się
za to retrospekcje pogłębiające psychologiczny
wizerunek postaci , a także swoisty epilog, za jaki
m o ż n a u z n a ć p o d r ó ż Travisa do I n d i i (filmowy
odpowiednik b a d a ń , k t ó r y m poddawano uczest44

4 3

4 4
42

Stanfordzki Eksperyment Więzienny, http://www.pnsonexp.org/polski/16, 27.10.2011.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

Jak na przykład: próba gwałtu przez Chasea czy po­
szukiwanie insuliny przez Boscha w bagażu Latające­
go Człowieka.
U Zimbardo jedyne informacje o przeszłości bada­
nych pojawiały się podczas wstępnego badania uczest­
ników eksperymentu.

�Agnieszka Barczyk

120

n i k ó w eksperymentu z 1971 roku przez kilka lat
po jego z a k o ń c z e n i u ) .
45

Kolejnym elementem, na k t ó r y warto zwrócić
u w a g ę , jest sposób przerwania d o ś w i a d c z e n i a .
Podczas badania przygotowanego przez Z i m ­
bardo w i ę ź n i ó w zaprowadzono przed specjalną
K o m i s j ę mającą r o z p a t r y w a ć ich prośby o warun­
kowe zwolnienie. W i ę k s z o ś ć z nich była gotowa
z r e z y g n o w a ć z wynagrodzenia, byle tylko w y j ś ć
z tego fikcyjnego w i ę z i e n i a . Komisja o b i e c y w a ł a
w i ę ź n i o m , że ich sprawy zostaną rozpatrzone
w bliżej n i e o k r e ś l o n e j przyszłości, co wywołało
w nich tak silne poczucie beznadziei, apatii, bez­
radności, że kiedy ogłoszono i m , iż eksperyment
został z a k o ń c z o n y nie mogli w to u w i e r z y ć .
W e d ł u g u c z e s t n i k ó w d o ś w i a d c z e n i a b y ł to tylko
koleiny etap testowania W przypadku filmu
m o ż n a w pewnym sensie m ó w i ć o podobnej sytu
acii - apel Trayisa k t ó r y kieruje do bezdusznej
kamery o otworzenie bramy i wypuszczenie ich
zostaie zignorowany (tak tak prośbv s t u d e n t ó w
wvar v k u ł o w a n e w 1 971 roku przed Komisia)
kiedv brama
ie oiwiera
otwiera - bohaterowie
rPóóżźnniieej! - Kieuy
urania się

przez jakiś czas zdają się tego nie z a u w a ż a ć
M ó w i ą c o sposobie przerwania eksperymentu,
nie m o ż n a p o m i n ą ć p o w o d ó w , przez które do
tego doszło. W przypadku Z i m b a r d o b y ł to
wzrost agresji i upokarzania w i ę ź n i ó w do niebez­
piecznego poziomu. Jednym z p r z e j a w ó w tych
z a c h o w a ń było zmuszanie ich do odgrywania
a k t ó w homoseksualnych . W przypadku filmu
46

4 5

Przeprowadzone na koniec eksperymentu rozmowy
sprawozdawcze (z więźniami i strażnikami) wykazały,
że badanie nie pozostawiło na uczestnikach żadnych
trwałych skutków. Jeszcze przez kilka lat po ekspery­
mencie przeprowadzano testy kontrolne. Zob. P. Z i n i
bardo, Psycholo azła...,op
at.,s.6l.

powody były znacznie p o w a ż n i e j s z e - przede
wszystkim zginął c z ł o w i e k . Poza t y m doszło
do a k t ó w zbiorowej przemocy - w i ę ź n i o w i e
i strażnicy byli gotowi w a l c z y ć na ś m i e r ć i życie.
N a w i ą z a n i e m do odgrywania homoseksualnych
s t o s u n k ó w przez badanych z 1971 roku może
być ponowna p r ó b a gwałtu, której szóstego dnia
eksperymentu chce się d o p u ś c i ć Chase. Przy
analizie p o w o d ó w przerwania eksperymentu
nasuwa się jeszcze jedno pytanie: o przyczyny
tak długiego zwlekania z tą decyzją. Zimbardo,
m ó w i ą c o swoim eksperymencie, przyznaje, że
prawdopodobnie za bardzo się zaangażował sam
poczuł się jak Kierownik W i ę z i e n i a Dopiero jego
przyszła żona - Christiana M a s ł a c h - z w r ó c i ł a
mu
aspekt
eksperymentu49
47

48

M o ż n a to p o t r a k t o w a ć jako próbę w y t ł u m a c z e ­
nia, bo przecież nie usprawiedliwienia. Jednak
w filmie Scheuringa nie
takiej p r ó b y
Wielokrotne zbliżenia na czerwoną l a m p k ę każą
z a p y t a ć dlaczego milcząco pozwalała na takie
noniżenia&gt;Widzdowiadniesie

•

Stanfordzki Eksperyment Więzienny,
nexp.org/polski/38, 27.10.2011.

http://www.pnso-

7

w V n "

\\

Z

7 a m

,rv
"k

i osKarzono go
srmerc niewinnego cztowieKa.
iNie ma jeanak szansy wysmcnac w y t ł u m a c z e n i a
ze strony bonatera.

Ewolucja przede wszystkim
Film Scheuringa, aczkolwiek mocno inspiro­
wany Stanfordzkim Eksperymentem W i ę z i e n ­
nym, nie ogranicza się wyłącznie do prezentacji
zła z perspektywy sytuacyjnej, co jest zasadni­
czym celem Zimbardo. Co prawda, Scheuring
pokazuje ludzi, k t ó r z y pod w p ł y w e m okoliczno­
ści ze z w y k ł y c h obywateli z a m i e n i a j ą się w sady-

4 7

4 8

gl

46

że nrzeriwko sze

fowi „ r „ n v h a d a w c e i o s t a ł v wvsnniete

49

Zapewne celowo wyolbrzymione, aby zwiększyć emo­
cje widzów.
Chodzi o Latającego Człowieka, który wykrwawił się
na skutek rany głowy zadanej mu przez Barrisa.
Stanfordzki Eksperyment Więzienny,
nexp.org/polski/38, 27.10.2011.

BARBARZYŃCA

http://www.pnso-

1 (19) P019

�Koncepcja zła w filmie Eksperyment

121

stów i z w y r o d n i a l c ó w - tak jak to zakłada koncep­

c ó w k ę . Druga sytuacja ma miejsce j u ż w auto­

cja psychologa - dodatkowo pojawia się jednak
tutaj pytanie: czy oby na pewno wszyscy z nich są

busie, podczas powrotu u c z e s t n i k ó w do d o m ó w .
W i ę z i e ń numer 17 jest przekonany, że przez te

przeciętni i normalni? Zastrzeżenia m o ż n a m i e ć
przynajmniej do k i l k u postaci: w i ę z i e ń numer 17

sześć d n i Travis z m i e n i ł zdanie, co do miejsca
człowieka w świecie. Czy s ł u s z n i e . . . ?

- j u ż w c z e ś n i e j o d s i a d y w a ł wyrok; Barris - nadal
mieszka z m a t k ą ; inny ze s t r a ż n i k ó w - Chase
- jest u z a l e ż n i o n y od seksu. W ten sposób cha­
raktery

filmowych

Nadzieja dla ludzkości

b o h a t e r ó w stają się bardziej

Wspomniana rozmowa jest j e d y n ą w y m i a n ą

wyraziste, ale w pewnym sensie zachwiane zostają
założenia eksperymentu Zimbardo. O p r ó c z per­

z d a ń przez u c z e s t n i k ó w eksperymentu t u ż po
jego z a k o ń c z e n i u . W i ę z i e ń numer 17 jest zdzi­

spektywy sytuacyjnej, z k t ó r e j m o ż n a a n a l i z o w a ć
zło, dla Scheuringa r ó w n i e - jeśli nie bardziej istotna staje się ewolucja. W swojej audiowizual­
nej wizji reżyser stawia tezę, że człowiek jest tylko
kolejnym ogniwem w ł a ń c u c h u ewolucji.

wiony, że Travis mimo wszystko nie stracił wiary
w l u d z k o ś ć . Wierzy, bo: „nadal j e s t e ś m y w stanie
coś z t y m zrobić" ( b y ć może m y ś l i , że cywilizacja
oprócz reguł w y t w o r z y ł a także swoistego rodzaju
c z e r w o n ą l a m p k ę , k t ó r a może się zapalić w naj­

Znaczenie ewolucji dla koncepcji zła, k t ó r ą
proponuje widzowi Scheuring, zostaje zasugero­
wane j u ż na początku. U j ę c i a w a l c z ą c y c h zwierząt
połączone ze z d j ę c i a m i ludzi, k t ó r z y przynoszą

gorszych momentach). Travis to p r z y k ł a d boha­
tera, którego nie da się złamać - ani fizycznie, ani
psychicznie. T r i u m f Barrisa, k t ó r y m i a ł miejsce
podczas topienia b u n t o w n i k a w toalecie, b y ł
tylko pozorny i chwilowy J u ż n a s t ę p n e g o dnia

sobie ś m i e r ć i cierpienie, n a b i e r a j ą sensu po
obejrzeniu całego filmu - stają się w ten spo­
sób swoistym preludium do całej w y k ł a d n i zła.
Podobne obrazy p o j a w i a j ą się r ó w n i e ż w u j ę ­
ciach w y ś w i e t l a n y c h uczestnikom eksperymentu

bohater w ramach protestu przeciwko z n ę c a n i u
się nad Boschem zaczął ściągać ubranie i a p e l o w a ć
o otworzenie bramy U d z i a ł w eksperymencie bez
w ą t p i e n i a z m i e n i ł s?o — przede wszystkim u ś w i a
d o m i ł m u ' własne słabości i n a u c z y ł go w a l c z y ć

podczas rekrutacji. W ciągu sześciu d n i oni sami
staną się w a l c z ą c y m i o przetrwanie d r a p i e ż n i k a m i
i padlinożercami.

W k o ń c o w y c h scenach sam staie 'sie katem p r ó '
buie siła w v m i e r z v ć snrawied iwość N i e ' t r a c i
nrrv rvrn kontroli _ nntr.fi n r ^ s r . ć - bi,V

W,

n k zabija
N a w i ą z a n i a do ewolucji p o j a w i a j ą się także
w warstwie dialogowej, przynajmniej w d w ó c h
scenach. Pierwsza sytuacja ma miejsce w celi,
kiedy w i ę ź n i o w i e numer 17 i 77 r o z m a w i a j ą
o wydarzeniach, k t ó r y c h są częścią. Numer 17
jest przekonany, że człowiek niczym nie różni się
od małpy. W i d z dostaje tego potwierdzenie jakiś
czas p ó ź n i e j , oglądając s t r a ż n i k ó w rozdzielających
w i ę ź n i ó w , aby u n i k n ą ć b u n t u ( u j ę c i a pozba­
wione słów podkreślają zezwierzęcenie s t r a ż n i k ó w
skaczących niczym m a ł p y ) - w i ę z i e n i e zaczyna
bardziej p r z y p o m i n a ć zoo n i ż c y w i l i z o w a n ą pla­

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

Travis wydaje się p o s t a c i ą nieco n a i w n ą

-

u w a ż a , że najważniejsze to b y ć prawym, że trzeba
m i e ć zasady, że dobro z w y c i ę ż a . W zderzeniu
z w i ę z i e n n ą rzeczywistością wszystkie jego warto­
ści zostają wystawione na p o w a ż n ą p r ó b ę . Barris,
będąc katem, staje się j e d n o c z e ś n i e nauczycielem.
Uczy , że zło istnieje i że trzeba z n i m w a l c z y ć .
Czasem p r a w o ś ć nie wystarczy, trzeba użyć sil­
niejszych środków, tych, które stoją po stronie
przeciwnika. N a j w a ż n i e j s z e jednak, żeby u m i e ć
p o w i e d z i e ć sobie: „wystarczy". Travis wierzy, że

�Agnieszka Barczyk

122

człowiek umie albo przynajmniej ma taką m o ż ­
liwość. M o ż e właśnie dlatego uważa, że człowiek
- w p r z e c i w i e ń s t w i e do zwierząt, w przypadku
k t ó r y c h przemoc jest uzasadniona chęcią prze­
trwania - potrafi się k o n t r o l o w a ć . B y ć m o ż e
- jego zdaniem - ta czerwona lampka to coś,
co trzeba w y t w o r z y ć w sobie samym, p o n i e w a ż
działania ludzi zawsze p o d l e g a j ą moralnej ocenie,
nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach
m o ż n a je r o z p a t r y w a ć w kategoriach dobra i zła.

„ o k a l e c z o n e " , a w i ę c pozbawione swojej p e ł ­
nej w a r t o ś c i . Niestety, przynajmniej w pewnym
stopniu słowa zamieszczone w recenzji są praw­
dziwe. Jednak do zjawiska tego nie m o ż n a podejść
jednostronnie. Warto z a u w a ż y ć , że film, k t ó r y
w p r z y w o ł y w a n e j wypowiedzi krytyka filmo­
wego o k r e ś l o n y zostaje jako uproszczenie, jest
jednocześnie poszerzeniem - propozycji Philipa
Zimbardo (kwestia ewolucji, którą w y r a ź n i e pod­
kreśla reżyser).

R ó ż n i c e , które p o j a w i a j ą się m i ę d z y ekspery­
mentem z 1971 roku a jego filmową interpretacją
m o g ą b y ć wynikiem koncepcji reżysera polegają­
cej na symplifikacji skomplikowanych z a g a d n i e ń
z obszaru psychologii społecznej albo szerzej poję­
tego zjawiska - tendencji we w s p ó ł c z e s n y m kinie
a m e r y k a ń s k i m . Na ten czynnik zwraca u w a g ę
recenzent „ F i l m u " , pisząc, że film Scheuringa
został: „zrobiony zgodnie z niedobrym ani eryk a ń s k i m zwyczajem, k t ó r y każe upraszczać k a ż d y
skomplikowany motyw tak, aby nawet najmniej
d o ś w i a d c z e n i widzowie byli usatysfakcjonowani
i pojęli w czym rzecz"
B y ć może to właśnie
to zjawisko miało w i ę k s z y w p ł y w na ostateczny
kształt Eksperymentu, n i ż wizja Scheuringa Zda
niem recenzenta upraszczając pewne elementy
zamiast autorskiej wizji m o ż n a osiągnąć dzieło

Koncepcja Scheuringa, w y r a ź n i e n a w i ą z u j ą c a
do perspektywy sytuacyjnej, zostaje silnie osa­
dzona na założeniach teorii ł a ń c u c h a ewolucyj­
nego. Człowiek skonfrontowany z ekstremalnymi
warunkami - podobnie jak zwierzę - zaczyna
przestrzegać prawa silniejszego i w a l c z y ć o prze­
trwanie. W wizji reżysera pojawia się jednak cień
nadziei dla ludzkości - jest n i m owa czerwona
lampka, której istnienie może ocalić j e d n o s t k ę
i jej człowieczeństwo. D o f o r m u ł o w a n i a opty­
mistycznych prognoz należy jednak p o c h o d z i ć
z p e w n ą ostrożnością - przecież nawet Travis
z a m i e n i ł się na c h w i l ę w o p r a w c ę W świetle
powyższych rozważań słuszne zatem wydaje sie
określenie filmowej propozycji - koncepcji zła
jako innej (od zaprezentowane przez Zimbardo)
lecz niekoniecznie gorszej.

50

50

M . Niemojewski, „Eksperyment", „Film", 2011, nr 3, s. 93.

The idea of evil in the movie The

The
and
and
and

the differences between the Stanford Experiment and
its cinematographic adaptation

ExperimenP.

author o f the article analyses the empirical and film materiał to ask about borderline between good
evil. She analyses Zimbardos Stanford prison experiment (1971) and compares it to popular reception
film adaptations of the experiment. The author emphasizes the basie differences between psychological
popular view on the interpretation of motivations, morał decisions and human behaviour. I n fact, the
author presents various philosophical concepts o f human naturę.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8115" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8095">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3af53fdb0780788673dd8848bd8c6831.pdf</src>
        <authentication>a374c3fff30fa638a5eaeebb2d1ede7c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96940">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1764</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96943">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96946">
                <text>antropologia etniczności</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96947">
                <text>etniczność</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96949">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1633</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96951">
                <text>Koncepcje etniczności w amerykańskich studiach etnicznych/ LUD 1979 t.63</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96952">
                <text>LUD 1979 t.63, s.3-24</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96953">
                <text>Posern-Zieliński, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96954">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96955">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96956">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96957">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96958">
                <text>I. S T U D I A, R O Z P R A W Y
Lud, t. 63, 1979

ALEKSANDER POSERN-ZIELIŃSKI

KONCEPCJE

ETNICZNOŚCI W AMERYKAŃSKICH
ETNICZNYCH

STUDIACH

Jednym z podstawowych pojęć współczesnych amerykańskich studiów etnicznych jest etniczność (ethnicity) 1. W ostatnim dziesięcioleciu określenie to zrobiło ogromną karierę, zdobywając popularność nie
tylko na gruncie nauk społecznych, ale także utrwalając się w słownictwie politycznym i języku amerykańskich mass media 2. Termin ten
znalazł zastcsowanie w interpretacji wszystkich niemal zjawisk etnicznych i rasowych występujących w całym 200-letnim okresie formowania się amerykańskiego narodu. Posługują się nim zarówno socjologowie, jak i antropologowie, którzy włączają kategorię etniczności do teorii takich procesów, jak asymilacja, integracja czy akulturacja (Posern-Zieliński 1977 a). Do swego słownictwa fachowego wprowadzili
"etniczność" także historycy prowadzący studia nad dziejami imigracji
do USA i rolą czynnika etnicznego (ethnic factor) w kształtowaniu się
amerykańskiej cywilizacji. W ramach tych, i szeregu innych jeszcze,
l Nie wydaje
się trafną 'Propozycją tłumaczenie terminu ethnicity
jako "etnicyzm". To ostatnie określenie mogloby jedynie odpowiadać z Igrubslza tzw. ruchowi etnicZ!l1ogoodl'Odzenia (ethnicity
mO'IJement, revivaL). Obejmowałoby zartem,
podobnie j.ak wszystkie inne "izmy", 'pewien nurt intelektualny odwołujący się do
etnicznych sentj'lmentów, n,ie zaś ,cechę lub zbiór cech dystynktywny'ch,
umożliwiających klasyfikację j,cdnostek i grup wg. etnicznyc'h I"odowodów i specyfiki
kulturowej.
2 P,o 'raz pierws'zy ienmin
ten zootał 'użyty w 1953 r., choć jes'Zlcze w Jatach
60-ty'ch 'n,j,ezysk'ał ,aprobaty i z tej racj.i ,nie ;z,na1azł ię w czołowych a.m'erykańskich słownikaich. Sy,tJua.cja ZJmieniła się dQpiero ll1a progu lat 70-ty,ch, kd,erly to
nowy teI'min 'wpI"owad2Jony zOIstał "oficj.alnie" do zasobu leksykalnego
języka
angielskiego (Glazer and Moynihan 1975, s. 1).

1*

�4

AiLEKSAiNDER

POSBR:N -ZI,ELINSKI

dyscypLin lDiadiaiwano"etniC'znoścli" cora:z 'to inJneznac~en:ia, co ,w dużej mierze utrudnia interdyscyplinarną
dyskusję i koordynację badań
w zakresie studiów etnicznych. W rezultacie
poszczególni
badacze
wprowadzali często własne, robocze, a więc różniące się od siebie, definicje "etniczności". Większosć jednak stosuje ten termin, kierując się
g~ównie intuicją i nie dociekając głębiej istoty analizowanego zjawiska.
Dogodnym punktem wyjścia do szerszego omówienia kontrowersyjnych problemów związanych z definicją "etniczności" mogą być załozenia programowe oraz treść młodego czasopisma naukowego poświęconego wyłącznie problemom etnicznym. Pierwszy tom tego pisma (kwar.alnika), zatytułowanego "Ethnicity", opublikowany został w Nowym
Yorku w 1974 r.3. Jego komitet redakcyjny, z tej miary specjalistą na
c2'ele co Andrew M.Greeley, sprecyzował
na wstępie cele, zadania
l podstawowe
zainteresowania nowego periodyku. l tak, ma on być
"skoncentrowany
na (zjawiskach)
utrzymywania
się różnorodności
wśród ludzkich grup w zindustrializowanym
i industrializującym
się
świecie oraz ułatwiać zrozumienie (procesów), w jakich poszczególne
grupy oddziaływują na siebie w ramach społeczeństwa. Pismo jest zainteresowane etniczną różnorodnością i integracją gdziekolwiek na świecie (zjawiska) te mogłyby być obserwowane i studiowane" (Greeley
lH74, s. Ill).
Z konstatacji tej wynika wyraźnie, że etniczność to nie tylko zagadnienia stosunków interetnicznych,
ale także badania nad specyfiką etniczną poszczególnych grup oraz nad utrzymywaniem się etnicznych odrębności, określających pluralizm kulturowy wielu współczesnych społeczeństw, w tym także społeczeństwa Stanów Zjednoczonych.
Nowy problem pojawia się jednak znów, gdy spróbujemy ściślej okreśEć, co redakcja "Ethnicity" rozumie pod pojęciem "etnicznej różnorodności" (ethnic diversity). Wg Greeleya czynnik ten można bowiem
sprowadzić do takiego układu zróżnicowań grup społecznych, który
nie byłby redukowany ani do struktury demograficznej, czy też podziałów klasowo-zawodowych, a opierałby się na różnicach wynikających z odmienności ras, religii, narodowości, języków ojczystych i nawet
terytorium zamieszkiwania.
Ta robocza deskryptywna definicja etniczności zdaje się odpowiadać
naj nowszym tendencjom studiów etnicznych w USA, obejmujących
grupy powstałe w oparciu o odmienność rasy, pochodzenia narodowego (national origin) i religii, czy też o jakąkolwiek kombinację tych
cech (Gordon 1970, s. 27).
3 W
po1skiiJm piŚimienlIlilciwi,e kWa'I1taJJnik "Etlhini'oity" Qmow~olIlY lJOistał prz,ez
'G. Babińskiiego na la.maldh "Pr2leglądiU Bo1onlij[];ego" (t. 2: 1976, z. 1, s. 191 - 193),

�Koncepcje

etniczności

w

amerykańskich

studiach

etnicznych

5

W pluralistycznym społeczeństwie amerykańskim grupy takie, jak
wymienione wyżej, znajdują się w procesie ciągłych zmian społecznych,
kulturowych, ekonomicznych i politycznych. Z jednej strony podlegaj~! one asymilacji i akulturacji, integrują się stopniowo z host society
i wspartą na anglosaskich tradycjach cywilizacją amerykańską, z drugiej jednak - zachowują wciąż pewne cechy swej identyczności etnicznej i odrębności kulturowej, które czynią z przedstawicieli tych grup
tzw. etników, a więc ludzi cechujących się inną etnicznością aniżeli
przedstawiciele tzw. głównego nurtu społeczeństwa amerykańskiego 4.
Badając te grupy zauważono, że niektóre zachowania i reakcje ich
członków są w dużej mierze uwarunkowane przez dziedzictwo kulturowe wniesione przez poszczególne grupy i zbiorowości do Ameryki.
To dziedzictwo kulturowe i oparta na nim tradycja etniczna zdaje się
stanowić klucz do określenia i:stoty etniczności. Na ten aspekt trafnie
zwrócili uwagę A. M. Greeley i W. C. McCready (1975, s. 209 - 235),
którzy zastanawiali się nad rzeczywistą rolą czynnika spuścizny kulturowej w dzisiejszych zachowaniach i ideałach amerykańskich etników. Wychodząc od analizy etnograficznych materiałów, które charakteryzowały niektóre cechy kultury ludowej mieszkańców południowych
Włoch, Sycylii oraz Irlandii, sformułowali oni szereg hipotez odnośnie prawdopodobieństwa kontynuacji pewnych wywiedzionych z Europy wzorów zachowań i upodobań:. w środowiskach etnicznych ukształtowanych już w wyniku imigracji do Stanów Zjednoczonych. Badacze
ci, posługując się metodą tzw. badań międzykulturowych,
stwierdzili,
że większość założonych hipotetycznie przewidywań na temat trwałości występowania niektórych wzorów zachowań i preferencji kulturowo-osobowościowych, sformułowanych w oparciu a znajomość cech
charakteru narodowego i kultury grup europejskich, w pełni potwierdziła analiza materiału północnoamerykańskiego.
Studium to zwróciło
zatem uwagę 1) na konieczność głębszego zainteresowania się badaczy
charakterystyką kulturową krajów i regionów pochodzenia poszczególnych zbiorowości w dobie ich emigracji; 2) uświadomiło specjalistom
od zagadnień etnicznych, że samo studiowanie etnicznych zachowań
zgodnie z_tradycją mocno zakorzenionego nadal behawioryzmu nie może dać wyjaśnień w pełni wystarczających dla zrozumienia trwałości
etnicznego pluralizmu w USA.
Etniczność jako podstawa tego pluralizmu nie składa się wyłączni~
4 O sk,a'1i Z-IóźnioO'W-aJldaetniJoZlI1egio,&lt;i Iproblemie
e&lt;t1l1iczJnośd świadczyć
mogą
dane ~iJcllbowe. I rLaJk'Ilip. w if. 1970 pomad 75 mm. Ameryka/nów
o:kreśldło SJiebiie
jako "et.ników", choć ty.1ko 11 m~:n. osób iZ &lt;tej liJczby wrodziło się pOlla gnalTIkaJmi
St,anów Zjedinocz'onydh (BerJl&gt;a'l"d 1972, s. 4).

�6

AiLEKSA'NDER POSERN -ZIELIŃSKI

z samych zachowań klasyfikowanych jako etniczne, a więc odbiegają!cych od amerykańskiego standardu anglosaskiej cywilizacji. Jest bowiem właściwością opartą na dialektycznym splocie pewnych elementów świadomości społecznej (tradycji etnicznej, wiedzy historycznej,
symboliki narodowej, upodobań, opinii, postaw) z zachowaniami przez
t&lt;.~ świadomość warunkowanymi.
Te zachowania etniczne są w tym
znaczeniu jedynie przejawami zewnętrznymi etniczności. Jedne z nich
obejmują działania świadomie podejmowane dla wyrażenia swej odrębności (np. uczestnictwo w paradzie Pułaskiego na 5-tej Alei w Nowym Jorku) i można je tu określić jako elementy subiektywnego zaangażowania. Inne zachowania, niezależne od autorefleksji jednostki,
mogą być również klasyfikowane jako etniczne (np. stosunki między
poszczególnymi członkami rodziny) ze względu na utrwalony w danym
środowisku wzór kulturowy. Mamy więc tu do czynienia z elementami
&lt;lbiektywnego li warunkowania.
Przegląd literatury z lat 60 i 70-tych na temat etnicznych grup oraz
stosunków interetnicznych daje pewne pojęcie o sposobie definiowania
etniczności w amerykańskich naukach społecznych. Ukazuje również
narastanie wśród coraz większej liczby badaczy przekonania, że bez
dalszej dyskusji nad tym zagadnieniem nie będzie można ani efektywnie rozwijać teorii polietnicznego społeczeństwa kulturowego pluralizmu, ani też włączyć się do opracowania strategii przyszłej polityki etnicznej.
Na temat dotychczasowych sposobów posługiwania się terminem
etniczności najbardziej krytycznie wypowiedział się profesor nauk politycznych - Harold R. Isaacs (1974, s. 15 - 17), określając ethnicity
pko swego rodzaju "bałwana ze śniegu", którego krótki żywot w rzeczywistości uniemożliwia poddanie go naukowej obserwacji i wiwisekcji
W stwierdzeniu tym, nie pozbawionym gorzkiej ironii, kryje się jednak sporo przesady, a także nie docenianie trwałości czynnika etnicznego w amerykańskiej historii. Nie mniej znamienne jest, że wieloznaczność terminu "etniczność" nie stanowi wyłącznie jego specyfiki,
lecz należy do zjawisk permanentnie występujących na gruncie współczesnych studiów etnicznych. Podobna nieostrość towarzyszy przecież
takim pojęciom zaczerpniętym ze słownika nauk społecznych, jak "plemię", "rasa", "klan", "narodowość" czy "grupa etniczna", mimo że posiadają one od dawna ugruntowane miejsce w teorii antropologii kulturowej i socjologii. Sytuacja jest więc trudna, choć na pewno nie beznadziejna.
Drogę wyjścia z tego impasu starał się znależć badacz kanadyjski
- W. L Isajiw (1974), który podjął się analizy dotychczasowych definicji "etniczności", uważając, że w ten sposób będzie można wyodręb-

�Koncepcje etnźczności w amerykańskich

stUdiach etnicznych

7

mc najbardziej uniwersalne jej cechy, a tym samym - rozwiązać problem wieloznaczności tego terminu. Niestety, prawie WiSzystkie definicje zostały przez niego nie właściwie dobrane, co pozbawiło większej wartości końcowe wnioski jego rozważań. Isajiw niefortunnie bowiem zajął się analizą definicji grupy etnicznej, a nie samej etniczności. To poważne nieporozumienie stanowiło jednak nie tylko skutek indywidualnych zapatrywań tego badacza, ale przede wszystkim było wyrazem
głęboko tkwiącej w nauce amerykańskiej tendencji do traktowania etniczności jako synonimu grupy czy zbiorowości etnicznej, posiadającej
odrębny etos kulturowy bądź też charakterystyczny tylko dla siebie folk'Way oraz wspólny sens swojskości (peoplehood) (Gordon 1970, s. 28).
Koncepcja utożsamienia etniczności z grupą jest nie do przyjęcia
z tego głównie powodu, że ignoruje ona subiektywistyczne parametry
etnicznej identyfikacji, koncentrując się jedynie na aspektach uwypuklających istnienie odrębnych zespołów etnicznych.
Satysfakcjonująca definicja etniczności winna uwzględniać oba te aspekty łącznie,
ukazując związek uwarunkowanych etnicznie zachowań z ich kulturowymi wzorami i symboliką wywiedzioną z dziedzictwa kulturowego.
Tak rozumiana etniczność przejawiać się będzie nie tylko poprzez formy
zorganizowanego życia poszczególnych wspólnot etnicznych (np. przez
przynależność do etnicznej parafii), lecz również w formach trudno dostępnych dla zewnętrznego obserwatora, np. w okazjonalnych aktach
-,olidarności etnicznej, w specyfice zainteresowań kulturalnych, czy formach psychologicznej łączności z kręgiem osób o podobnym rodowodzie.
Na obiektywny, a zarazem !Subiektywny wymiar etniczności zwróciła również uwagę w 1973 r. re.dak'cja "American Heritage Dictionary",
w którym opublikowano definicję etniczności uwzględniającą już oba
te aspekty. Etniczność w jej ujęciu jest z jednej strony dumą etniczną
(ethnic pride), a więc samoidentyfikacją
opartą na świadomości swego
własnego rodowodu narodowego i kulturowego, z drugiej zaś jest star..em przynależności do określonej grupy etnicznej, akcentowanym przede wszystkim poprzez zachowania, np. kultywowanie tradycji obrzędowych w okresie Bożego Narodzenia (Glazer and Moynihan 1975, s. 1).
Należy tu także zwrócić uwagę na fakt,że etniczność może również
określać pewne sfery psychiki człowieka, będące poza jego kontrolą, co
ujawnia się częs lo w reakcjach determinowanych
przez odmienność
przebiegu socjaiizacji w etnicznej rodzinie. Ta specyfika etnicznego
podłoża, z jakiego wywodzą się przedstawiciele poszczególnych grup,
określa ;pr:cecież ich "etniczny charakter" analogicznie do sposobu w
jaki podłoże historyczne i dziedzictwo kulturowe kształtuje wspólnotę
cech narodowych zwanych potocznie charakterem narodowym. Ten "et-

�8

AiLEKSA!NDER PiQSERN-ZIELIŃSKI

niczny charakter"
stanowi w warunkach
amerykańskich
jeden z istotnych składników
etniczności, widocznych np. w odmienności zachowań,
w preferencjach
zawodowych, sportowych
czy zabawowych,
w wartościach przypisywanych
materialnym
i 'Pozamaterialnym
wyznacznikom
stabilizacji,
w reakcjach
psychicznych,
etc. (Greeley 1975, s. 50; Suchman 1964, s. 319).
Dyskusję
nad definicją etniczności
utrudnia
dodatkowo
fakt, że
uczestniczą w niej zarówno ci badacze, którzy do budowy swych konstrukcji
teoretycznych
wykorzystują
amerykański
materiał
empiryczny, jak i ci, którzy opierają się na całkowicie odmiennych realiach etnicznych
trzeciego
świata. Poszukiwanie
jednej, uniwersalnej
definicji, adekwatnej
wobec każdej sytuacji historycznej
i geograficznej,
wydaje 'się zabiegiem skazanym z góry na niepowodzenie.
Stany Zjednoczone i naród amerykański
znajdują się obecnie na innym etapie formowania swej etnicznej
jedności aniżeli nowe państwa i narody Azji
czy Afryki. Całkowicie odmienne były również drogi ich historycznego
rozwoju, w wyniku czego ukształtowała
się pluralistyczna
struktura
etniczna USA (West 1972, s. 487 - 495). Zapominanie
o odmienności procesów narodotwórczych
na poszczególnych
obszarach jest po prostu ignorowaniem
czynnika historycznego
i kontekstu
kulturowego.
Bez ich
uwzględnienia
nie można zaś określić, czym w istocie rzeczy jest et nic zność, w jaki sposób się ona przejawia i jaką pełni funkcję w określonych warunkach
społecznych, kulturowych,
religijnych,
rasowych i politycznych.
Nie stosując takiej strategii postępowania,
grozić nam zawsze będzie niebezpieczeństwo
utraty
zdolności rozróżniania
etniczności
ukształtowanej
przez transoceaniczną
migrację wielkich rzesz ludzkich
w poszukiwaniu
lepszych warunków
życia (przypadek
USA, Kanady,
Nowej Zelandii czy Australii)
od etniczności zdominowanych
politycznie grup plemiennych
w Nigerii, czy też od walczących o swe prawa do
kulturowego samostanowienia
i politycznej autonomii Basków, czy wreszcie od etnicznoś'Ci cypryjskich
Greków i Palestyńczyków
pozbawionych
siłą swych ojczystych ziem. Rozumiał to doskonale R. Kolm (1971 a, s. 8),
znany badacz polskiego pochodzenia, specjalizujący
się w zagadnieniach
etnicznych.
Określił on bowiem interesujące
nas tu zjawisko, związane z procesem imigracji,
mianem "etniczności
Nowego Świata" (New
World ethnicity), pojmując
ją jako efekt transplantacji
"narodowych
grup kulturowych
Starego Świata" na grunt amerykański,
na którym
uzyskały one dopiero status grup etnicznych.
Powracając
jednak do zasadniczego nurtu naszych rozważań, oscylującego wokół dyskusji na temat sposobów wyjaśniania
treści etniczności w warunkach
amerykańskich,
można stwierdzić,
że nie rozwiązuje tej kwestii ani teoria odwołująca isię do starej idei Blut und Bo-

�Koncepcje

etniczności

w amerykańskich

studiach

etnicznych

9-'

den., weberowskiej
koncepcji
Ethnische
VerwandschajtsgefUhle
(1961.
s. 305 - 309), ani też do amerykańskich
propozycji
ostatnich
lat, posługujących się koncepcjami
"podstawowej
i:dentyfika'cji grupowej",
"wrodzonych cech ludzkiej
psychiki",
czy też "kompleksu
chłopskich
migracji do industrialnych
metropolii".
Często odnosi się wrażenie,
że im
bardziej rozwijają
się studia etniczne, tym trudniej
można się poruszać
w gąszczu krzyżujących
się wzajemnie
definicji i teorii. Stąd wśród szeregu badaczy rodzi się naturalny
sprzeciw przeciwko
wszelkim
dywagacjom na ten temat.
W zamian albo milcząco przyjmuje
się jedną
z istniejących
już koncepcji,
albo też konstruuje
się czysto robocze definicje etniczncści
na użytek konkretnej
pracy. Tak postąpił np. L. F.
Tomasi (nd, s. 30), określając
etniczność
jako "różnorodność
amerykańskiego społe::zeństwa
wywołaną
przez imigrację
białych
grup etnicznych z Europy do Ameryki
w okresie między 1820 a 1920 r. i ich stosunkami
z całym społeczeństwem".
W tym wąskim,
pragmatycznym
ujęciu etniczność
została sprowadzona
do pewnych,
w dalszym
ciągu
n.iezbyt precyzyjnie
określonych,
cech (różnorodność
i stosunki in'teretniczne) jednej tylko kategorii amerykańskich
grup etnicznych.
Tego typu definicje
z reguły niewiele
wnoszą do ogólnych
rozważań nad etnicznością.
Dlatego też pominiemy
je w naszym przeglądzie
koncepcji
teoretycznych,
zwracając
jedynie
uwagę na te próby, których celem było uchwycenie
istotnych
cech etniczności.
Najogólniej
T2'ecz rozpatrując,
interesujące
nas definicje
sprowadzają
etniczność
do
następujących,
pięciu sposobów jej 'pojmowania
jako: 1) grupy etnicznej,
2) identycznoś'Ci
grupowej,
3) zachowań
członków
grup
etnicznych,
4) 'Sentymentów
etnicznych
oraz 5) etnicznie
uwarunkowanych
norm,
wartości i wzorów życia, a więc wszystkich
tych cech, które współtworzą
specyfikę kulturową
etosu danej grupy w warunkach
pluralistycznego
społeczeńs'twa.
Jak już wyżej wspomniałem,
najczęściej
pojęcie etniczności
łączy
się z grupą etniczną
obcego pochodzenia,
która mimo swego oderwania od ojczystych
terenów
nadal utrzymuje
własną
odrębność
w nowym środcwisku
społeczno-etnicznym.
Inaczej mówiąc, stawia się znak
równości między etnicznością
a grupą, rozpoznawalną
zwykle w nowym
społeczeństwie
na podstawie
różniących
ją cech kulturowych,
religijnych, rasowych
i językowych.
Wspomniany
już Isajiw, analizując
cechy etniczności,
a więc w myśl jego koncepcji
cechy dystynktywne grup etnicznych,
stwierdził,
że do najczęściej
wskazywanych
elementów określających
grupę etniczną należą: wspólne pochodzenie,
podobieństwa
kulturowe,
wspólnota
wyznaniowa,
rasowa
indentyczność
i ten sam język. Na tej podstawie
podjął się konstrukcji
własnej definicji etniczności,
którą sformułował
w następujący
sposób:' "etniczność

�10

'ALEKSANDER POSBRJN -ZIELIŃSKI

możemy definiować jako grupę lub kategorię osób posiadających wspólne genealogiczne pochodzenie i wspólne treści kulturowe, posiadających świadomość swojskości oraz połączonych więzami stosunków społ€cznych typu wspólnoty, która ukształtowana jest na imigracyjnym
podłożu i posiada raczej status mniejszości, aniżeli większości w ramach szerszego systemu społecznego" (Isajiw 1974, s. 118).
Definicja ta w niczym istotnym nie odbiega od wielu współczesnych
definicji grupy etnicznej znanych z podręczników socjologii i antropolegii (Sadowski 1973, s. 177 - 184). Z jednej strony kładzie ona nacisk
na obiektywne czynniki historyczno-społeczne i kulturowe, kształtujące faktyczną odrębność grupy, z drugiej zaś - podkreśla także znaczenie ukształtowanego przez te czynniki subiektywnego poczucia wzajemnej łączności i odrębności względem otoczenia. Wprawdzie pośrednio
można się domyślić, w jakich to cechach stanowiących podstawę funkcjonowania grupy dostrzegł autor piętno etniczności, to jednak wskutek wyraźnego uwypuklenia roli pierwotnych więzi społecznych (Gemeinschaft-type
of relations) osłabił on praktycznie użyteczność swej definicji dla analizy nie tylko zjawisk etniczności, ale i etnicznego zróżnicowania mieszkańców Stanów Zjednoczonych czy Kanady.
Wg definicji Isajiwa, warunkiem konieczym wystąpienia et niczności jest przecież grupa etniczna, która przybiera kształt wspólnoty etnicznej i to nie w sensie wspólnoty więzów "duchowych", ale wspólnoty obiektywnych więzów społecznych.
Poza tą wspólnotą nie ma
więc etniczności ani w sensie oceny zachowań i świadomości jednostek
o imigracyjnej biografii, lecz odizolowanych od swych grup pierwotnych, ani też w sensie kwalifikacji działań Amerykanów etnicznego pochodzenia, którzy nie są już zintegrowani z etnicznymi społecznościami swych ojców i dziadów. A zatem koncepcja etniczności Isajiwa byłaby przydatna w analizie np. etnicznego getta amerykańskich miast
doby wielkiego kryzysu czy współczesnych dzielnic nędzy okupowanych przez mniejszości "kolorowe" i latynoskie. Natomiast byłaby już
ona bezużyteczna dla studiów nad etnicznością trzeciej i dalszej generacji etników, nie wchodzących często w skład etnicznych wspólnot,
lecz zintegrowanych w dużym stopniu z amerykańskim otoczeniem, czyli z tzw. host society. Z tego choćby względu takie stanowisko jest nie
Gn przyjęcia. W jaki bowiem sposób wyjaśnić utrzymywanie się pluralistycznego charakteru
amerykańskiego ,społeczeństwa czy zjawiska
określanego mianem renesansu etnicznego, które przyczyniają się do
wzrostu zainteresowań etnicznymi genealogiami i treściami kulturowymi wśród ludzi uważanych od dawna za "przeciętnych " Amerykanów?
Większość grup etnicznych uformowanych w Stanach
Zjednoczo;nych na fali tzw. nowej imigracji (głównie grup wschodnio-, południo-

�Koncepcje

etniczności

w

amerykańskich

studiach

etnicznych

11

wo- i środkowoeuropejskich, a zatem także i Polonii) nie stanowi lUZ
dziś w żadnym wypadku grup społecznych w skali ogólnokrajowej. Tworzą one agregaty jednostek, organizacji etnicznych, wspólnot sąsiedzkich, rodzin etnicznych, parafii itp., których heterogeniczność potęguje
ponadto zróżnicowanie społeczne, odmienny stopień asymilacji i integracji poszczególnych generacji oraz odmienne koleje losów imigracyjnych itp. W skład tego agregatu wchodzą zarówno imigranci, jak i ich
potomkowie zazwyczaj jeszcze mocno związani z kulturą kraju pochodzenia, a także liczna kategoria osób o etnicznym rodowodzie, wyrażająca w różnych formach sympatię dla kultury kraju swych przodków
(Lepkowski 1976, s. 162 - 170).
Tak różnorodny skład tych etnicznych agregatów nie upoważnia w
najmniejszej mierze do traktowania ich łącznie jako grupy społecznej
wyodrębnionej z amerykańskiej rzeczywistości. O przynależności do tej
specyficznej kategorii etnicznej decyduje bowiem tylko pewne minimum cech kwalifikujących, związanych z etnicznością (Plax 1974, s. 299).
Należy do nich wspólnota dziedzictwa kulturowego i podzielanie przez
członków tego agregatu niektórych wspólnych wartości kulturowych,
a także zachowanie przez nich świadomości swego pochodzenia (paluch
1976, s. 23).
Mamy więc tu do czynienia z pewną etniczną "wspólnotą kulturową"(Łepkowski 1976, s. 174) całkowicie nowego typu, której w żaden
sposób nie można sprowadzać do kategorii grupy społecznej, choć w poszczególnych przypadkach takie grupy w jej skład wchodzić mogą. Stąd
też bardziej uzasadnione z teoretycznego punktu widzenia wydaje się
operowanie terminem "zbiorowość etniczna", który również na gruncie polskich badań nad Polonią zyskuje sobie stopniowo coraz większą
popularność i uznanie (Stan...
1976, s. 13; Posern-Zieliński 1977 a,
s. 218 - 219; Kubiak 1975, s. 35). Jeśli jednak pojęcie to zastępowane jest
często tradycyjnymi terminami w rodzaju grupa etniczna czy wspólnota etniczna (ethnic community), to tym ostatnim należy przypisywać
nie tyle znaczenie socjologiczne, co kulturologiczne, przyjmując że wyrażają w sposób metaforyczny wspólnotę cech, a więc typ etniczności
konstytujący daną zbiorowość.
Powracając do naszej dyskusji nad definicją Isajiwa, zwróćmy uwagę na dwa, szczególnie - naszym zdaniem - ważne jej aspekty. Cho·dzi tu o wspólne pochodzenie, a raczej - mówiąc bardziej precyzyjnie
- o przeświadczenie o takowym pochodzeniu oraz o wspólnotę pewnych cech kulturowych. Zarówno czynnik religijny, jak i rasowy, nie
wydają się nam najważniejsze, gdyż zawsze sprowadzić je można do
-cech kulturowych. Posłużmy się tu przykładem amerykańskich Murzynów. Ich czerń skóry i pewien syndrom cech morfologicznych nie ma

�12

AiLEKSA'NDER POSERJN -,ZIELIŃSKI

~rzecież bezpośredniego związku ze świadomością murzyńskiej odrębności i odmiennością zachowań czarnych Amerykanów. Odrzucając rasi,stowskie przesądy musimy zatem przyjąć, że różnice antropologiczne są
jedynie trwałymi cechami
biologicznymi,
wykorzystanymi jako zewnętrzne symbole historycznej i kulturowej odrębności, którą ukształtowały zarówno tragiczne dzieje niewolniczego losu przodków tych ludzi, jak i ich afrykańskie pochodzenie. Czarny kolor skóry stał się wyznacznikiem odrębności społecznej i kulturowej w "białej" Ameryce.
Ta sama cecha w "czarnej" Afryce jest już przez brak kontrastu prawie niezauważalna. O odrębności poszczególnych grup decydują tam bowiem inne symbole zewnętrznej identyfikacji etnicznej, społecznej i kulturowej (np. tatuażl, skaryfikacja, typ fryzury, język, budowa ciała,
ubiór itp.) (Glazer and Moynihan 1970, s. XXXIX - XL).
Symbole te służą jako znaki rozpoznawcze, stanowią zewnętrzną ekspresję odmienności, są więc wyrazem tzw. "podstawowej identyczności
grupowej" (basic group identity) jak określił to H. Isaacs (1974,
s. 17 - 28). Badacz ten uważał, sprowadzając praktycznie etniczność do
zjawiska podstawowej identyczności grupowej, że cechę tę nabywa się
\"l
procesie socjalizacji dziecka w określonym środowisku posiadającym
własne tradycje, specyficzne wzory, normy i wartości. A więc i ta definicja etniczności stanowi w gruncie rzeczy koncepcję grupy etnicznej o wyra żnie zarysowanych cechach dystynktywnych, której przypisuje się kształtowanie świadomości pochodzenia i określanie "etnicznego charakteru" swych członków. Nie mieszczą się w niej również te
zjawiska etniczności, które przypisujemy ludziom dość lużno związanym ze społecznościami imigrantów i ich etnicznie aktywnych potomków.
Wprawdzie Isaacs wprowadził również koncepcję "wielokrotnej identyczności", aby przy jej pomocy wyjaśnić etniczność tych Amerykanów,
którzy - mimo wysokiego stopnia asymilacji i akulturacji - zachowali pewne sentymenty do kraju i kultury przodków, propozycja ta dla
naszych rozważań jest jednak niezbyt przydatna~ Należy bowiem wątpić w to, aby świadomość pochodzenia i pewne sentymenty czy zainteresowania kulturowe, skierowane w stronę dziedzictwa kraju pochodzenia, stanowiły w warunkach amerykańskich wystarczającą podstawę dla powstania "podstawowej identyczności". Koncepcja ta może znaleźć zastosowanie w analizie społeczności imigracyjnych, pierwszopo-'
koleniowych czy też etnicznych grup rasowo-kulturowych,
takich jak
Murzyni lub Indianie. Niewielkie jest jednak jej zastosowanie w badaniach białych etników europejskiego pochodzenia. Ludzie ci uważani są
przecież za Amerykanów i sami identyfikują
się przede wszystkim
z tym krajem, społeczeństwem, narodem i cywilizacją, w której uro":

�Konc'epcje

etniczności

w

amerykańskich

studiach

etnicznych

13

dzili się, wyrośli i związali swe losy. Jaki bowiem: związek z podstawową identycznością grupową może mieć wakacyjny wyjazd do kraju
przodków, zamiłowanie do tańca ludowego, wyrażone w przynależności do studenckiego zespołu folklorystycznego, picie barwionego na zielono piwa w dniu św. Patryka przez Amerykanów irlandzkiego pochodzenia czy też głosowanie na takich kandydatów , których nazwiska
wskazują na podobne do wyborców parantele genealogiczne.
Kolejną z kilku możliwych do przyjęcia definicji etniczności jest
ta, która sprowadza etniczność do zachowań warunkowanych etniczną
tradycją rodzinną, czy kulturową środowiska, w którym dana jednostka dorastała (Plax 1974, s. 314 - 315). Propozycja ta, pozornie trafiająca do przekommia, przy bliższej analizie wzbudza jednak również uzasadnione za~trzeżenia. Przede wszystkim nalezy zadać sobie pytanie,
czy sprowadzenie etniczności tylko do zachowań nie zawęża zbytnio
pola obserwacji. Nowsze badania zdają się takiej propozycji przeczyć,
ukazując świat wewnętrznych przeżyć etnika, często dość luźno związany z obserwowanymi zachowaniami, a mimo to ukierunkowany
Vi stronę etnicznych zainteresowań
czy sentymentów. Ponadto nie zawsze wiadomo, które zachowania członków zbiorowości etnicznych uznać
należy za etnicznie uwarunkowane oraz czy sam fakt, że podmiotem
danego typu działalności są etnicy upoważnia postronnego obserwatora
do orzekania o etnicznym charakterze tych przedsięwzięć.
Krytycy koncepcji sprowadzającej etniczność do zachowań stali się
rzecznikami poglądu głoszącego konieczność rozpatrywania etniczności
jako pewnej specyficznej kategorii poczucia etnicznego (ethnic feelings),
przejawiającego się nie tylko w zachowaniu etników, ale przede wszystkim w ich sentymentach, upodobaniach, wrażliwości - słowem w świadomości i osobowości. W tej grupie definicji punkt ciężkości został wyrażnie przesunięty ze sfery zachowań na płaszczyznę psychologiczną.
Koncepcję tego typu wysunął już w 1954 r. (s. 161 - 164) N. Glazer,
póżniejszy współautor słynnej książki Beyond the Melting Pot, który
scharakteryzował etniczność jako pewien rodzaj etnicznej świadomości,
składającej się po części z "nostalgii", po części z "ideologii" etnicznej.
Podobnego zdania był również wspomniany już uprzednio M. Plax (1972,
s. 99 - 104; 1974, s. 304), który uważał, że etniczność jako "poczucie"
okazuje się czymś, co angażuje świadomość, czyniąc ją wrażliwą na nazwę grupy etnicznej, z którą dana jednostka wraz z podobnymi jej
osobnikami identyfikuje się.
Odnotujmy tu również ciekawą definicję zaproponowaną przez wybitnego badacza językowych i kulturowych
problemów
etniczności,
J. Fishmana (1966, s. 402), który pisał, że "etniczność określa się jako konstelację pierwotnych wrażliwości, sentymentów i uczuciowych

�.ALElKSANDER

14

POSERN -,zIELIŃSiKI

więzi". Te zaś uzewnętrzniają się od czasu do czasu w zachowaniach
zarówno świadomych, jak i nie kontrolowanych. Inny badacz problemów etnicznych - historyk imigracji, R. Vecoli (1970, s. 71) - zaproponował, aby przez etniczność rozumieć "grupową świadomość opartą o poczucie wspólnego pochodzenia". Wszystkie te definicje, choć trafiają bez wątpienia w istotne elementy etniczności, wydają się jednak
niewystarczające, głównie ze względu na ich ogólnikowość. Zwracają
one słusznie uwagę na fakt, że trzonem etniczności jest ten kompleks
przekonań, sentymentów, wartości, zinternalizowanych
wzorów, które
ukształtowane zostały przez odmienną od amerykańskiej (tj. anglosaskiej) tradycję. Zatem w tym ujęciu etniczność nie jest sprowadzona do
faktycznego uczestnictwa w grupie etnicznej, lecz traktuje się ją jako
funkcję świadomości przynależenia do kategorii osób, które posiadają pod pewnym względem 'podobn€ życimysy rodowe.
Ten ewidentny związek etniczności ze sferą świadomości sprawił,
że niektórzy badacze amerykańscy zaczęli posługiwać się pojęciem etniczności identyfikacyjnej
bądz narodowej (nationaL ethnicity:
Sandberg 1974, s. 31), w odróżnieniu od tych a'spektów etniczności, które
łączono zazwyczaj z działalnością kulturalną i dziedzictwem kulturowym etników, ich religią i językiem. W gruncie rzeczy ten typ etniczności sprowadzić można do samoidentyfikacji
i wynikających z niej
działań ,wyrażających się w przypadku Polonii w określaniu swej przynależności etnicznej jako: 1) Polak mieszkający w Ameryce, 2) amerykański obywatel polskiej narodowości, 3) polski Amerykanin (PoLish-American) czy 4) Amerykanin polskiego pochodzenia. Etniczność identyfikacyjna jest zespołem subiektywnych postaw i sądów, posiadających jednak oparcie w obiektywnych faktach 5. Należy do nich przede
wszystkim tradycja polskiego pochodzenia, zainteresowanie polską kulturą oraz to, co Kubiak (1976, s. 196) nazwał "zrozumieniem dla polskich interesów narodowych". Jakkolwiek by tę ostatnią formułę interpretować, chodzi w niej przede wszystkim o podkreślenie emocjonalnego zainteresowania sprawami kraju pochodzenia przodków w płaszc7yźnie kulturowej, politycznej czy jakiejkolwiek innej. Do wymieni.onych tu już czynników dodać jeszcze można zainteresowania, a racL"ej pewien typ solidarności wewnątrzgrupowej,
np. polonijnej, uzewnętrzniający się w staraniach o dobre imię własnej grupy.
Te dwie formy identyfikacji etnicznej tworzą ze zbiorowości etnicznej swego rodzaju "grupę interesu" (interest group) o wysokim stop5 Od 6;1;r&lt;ll!1yteore;1;ycZlt1ej probJem
5ka (1977, s. 242).

;ten najiPelm~ej

pr'Zeo-s,tawila

lU

Dias Siemaeń-

�Koncepcje

etniczności

w

amerykańskich

studiach.

etnicznych

IS

niu etnicznej świadomości (Greeley 1964, s. 110). Mówiąc o dwóch for-·
mach, mam na myśli zjawiska określane jako identyfikacja rozdzielona
(Makarczyk 1976, s. 59 - 62), tj. taka, która odwołuje się zarówno do
wspólnoty narodowej kraju zamieszkiwania, jak i do wspólnoty etnicznej ze społeczeństwem kraju pochodzenia.
Na złożony charakter etniczności zwrócił uwagę w sposób szczegól-.
nie trafny R. A. Schermerhorn (1974, s. 2). Pisał on, że etniczność to
"syntetyczny termin, który odnosi się do zespołu wielu wzajemnie ze
sobą powiązanych treści i składników określających naturę każdej grupy etnicznej. Etniczność jest zatem kompozycją
wspólnych wartości,
wierzeń, norm, gustów, świadomości grupowej, wierności, podzielanych
wspomnień i pewnych ustrukturyzowanych
związków w ramach grupy
i wysiłków do zachowania grupy przez preferowaną endogamię". Choć
w przytoczonym tu cytacie silnie podkreślona jest rola grupy jako nośnika etniczności, to jednak w jednej ze swych wcześniejszych publikacji Schermerhorn (1970, s. 12) zwrócił uwagę na to, że etniczność może
występować również poza grupą etniczną, to znaczy, że może stanowić
cechę wyróżniającą konkretną zbiorowość etniczną (ethnic collectivity)
pluralistycznego społeczeństwa Stanów Zjednoczonych 6.
Takie założenie - jak już podkreślałem - znacznie lepiej odzwierciedla zróżnicowanie etniczne amerykańskiego narodu i ułatwia jego
analizę. Symptomem przejawiania się etniczności w takiej zbiorowości
jest poczucie faktycznego lub domniemanego wspólnego pochodzenia,
pnmięć o wspólnej przeszłości oraz zespolenie się wokół pewnych symboli kulturowych defined as the epitome of their peoplehood.
Symbole.mi takimi mogą stać się wzory pokrewieństwa, pewne cechy rasowe,
afiliacja religijna, język czy jakiekolwiek inne elementy względnie ich
różnorodne kombinacje.
Na ten aspekt etniczności zwraca uwagę coraz więcej badaczy, podkreślając, że etniczność analizuje się najlepiej w ramach teorii symbolicznych działań kulturowych. Identyfikacja
z etnicznymi symbolami
jest wyrazem emocjonalno-kulturowych
związków jednostki z krajem
pochodzenia przodków i jego dziedzictwem kulturowym, w którym znajduje on wartości istotne dla zachowania świadomości własnego rodowodu. Wartości te niosą właśnie symbole, w których manifestuje się
związek z dziejami i dorobkiem kultury kraju ojców oraz idea psy6 W tj'lm s31illym duchu wy;powu:adał się itaJkże A. Greeley ('1964, s. 108), \który
traMow,ał .etm:icZIl1ązbi()ł"QWOŚĆj&gt;ako WY'l"óŻJnionąll1a podisltawie św'iadoiIDOści wspólnego po,chord~ll1ia "grupę etnic'ZJllą" '0 przejś,ciQwym charaik1er,ze między foQ,I'lmam~
ol1gaoil'izacj i .sp 01eczm'ej ty pIU Gemeinschaft
oj, GeseHschaft.
'
1

�16

ALEKSANDER

POSERJN-ZIELIŃSKI

·chicznej wspólnoty z ludźmi o podobnym rodowodzie. Symbole te konstytuują więc niejako
etniczną
wspólnotę, która nie jest wspólnotą
w sensie społecznym, ale jest nią z pewnością w sensie psychicznym
(Kuczyński 1972, s. 235 - 237).
W takim właśnie kierunku zorientował swe rozważania D. R. Aronson (1976, s. 13 - 17), otwierając tom artykułów poświęconych etniczności, pt. Ethnicity in the Americas. Zaproponował on traktowanie etniczności jako "systemu etnicznych symboli", czy mówiąc inaczej specyficznego rodzaju ideologii umożliwiającej jej nosicielom wyodr~bnianie się w oparciu o wspólne wartości (ideology of value disengagement, ideology for disengagement) z całości systemu społeczno-kultuTe;wegoi politycznego. Takie ujęcie jest jednak skrajnie redukcjonistyczne, bowiem Aronson sprowadził etniczność do ideologii etnicznej związanej przede wszystkim ze zjawiskiem tzw. "ruchu etnicznego odrodzenia". Potraktował zatem jeden z ważnych przejawów etniczności za etniczność samą w sobie.
Wracając do definicji S~hermerhorna można stwierdzić, że jej walory polegają przede wszystkim na: 1) zwróceniu uwagi na historyczno-kulturowy aspekt uwarunkowań świadomości członków zbiorowości etnicznej; 2) zauważeniu, że etniczność może przejawiać się współcześnie
poprzez system symboli etnicznych, z których jedne mogą być stosowane świadomie dla podkreślenia identyczności grupowej,inne
zaś nieświadomie, bezrefleksyjnie jako skutek ciśnienia tradycji, niemożności oderwania się od dziejów swej grupy pochodzeniowej i wykształconych w jej obrębie norm i wartości.
Każda z przytoczonych wyżej definicji etniczności wydaje się zawierać częstkę prawdy, choć żadna z nich w pełni nie zadowala. U źródeł tego stanu rzeczy tkwią dwie przyczyny. Pierwszą z nich jest różnorodność ujęć badawczych i stosowanej aparatury pojęciowej, przy
pomocy której zamierzano zidentyfikować etniczność (Dashefsky 1975,
s. 10 - 17). Dla jednych są nią formy przejawiania się etnicznego zróż~
nicowania, dla innych etniczność jest odmiennością zachowań, stanowiących rezultat skumulowanych doświadczeń historycznych. Jeszcze
inni badacze uwypuklają znaczenie symboliki w procesie identyfikacji
etnicznej, rolę świadomości, uczuć i sentymentów, wreszcie etnicznych
aspektów struktury osobowości.
Drugą przyczyną różnorodności definicji etniczności jest daleko idą·ce zróżnicowanie rzeczywistości empirycznej, do której odnoszą się te
konstrukcje teoretyczne. Stąd też poszczególne definicje w istocie doty7 ZWTaca
matic

summary

processes

nato
of

'Uwa,gę K o l m {l974,
symbolic

interaction

SI.

65). Zob także A. M. Roo S e, A syste-

theory,

[w:)

(00. by A. M. ROls.e), Bostoll1 1962, 'SiS.3 - 19.

Human

behavior

and

sociaL

�Koncepcje

etniczności

w amerykańskich

studiach

etnicznych

17

CLą odmiennych sytuacji etnicznych,
różnorodnych faz procesu asymilacyjnego (Kubiak 1975, s. 144 - 149) i odmiennych etapów akulturacji.
Nic więc dziwnego, że jedne akcentują identyczność grupową, inne
zaś kładą nacisk na zachowania, sentymenty
czy etniczną symbolikę. Jest przecież rzeczą zrozumiałą, że inny będzie charakter etniczności w środowisku niedawno osiadłych w Stanach Zjednoczonych Portorykańczyków, którzy żyją w izolowanych od świata zewnętrznego latynoskich gettach vecindades, inny zaś zamieszkałych w stanie Minnesota potomków szwedzkich, fińskich lub norweskich osadników, przybyłych przed stuleciem do Nowego Świata, a dziś silnie zintegrowanych
z host society.
Przyjmując tezę Nowaka (1976, s. 6), że struktura rzeczywistości
odzwierciedla się w strukturze teorii, która rzeczywistość tę interpretuje, stwierdzamy, że odmienność sytuacj'i poszczególnych segmentów etnicznych amerykańskiej wspólnoty narodowej wyraża się w różnorodności koncepcji etniczności, mających tę odmienność wyjaśniać. Dlatego też wydaje się, że dążenie do sprecyzowania jednej, ścisłej i pasującej do wszystkich sytuacji definicji etnicznoś'Ci jest bezcelowe, bowiem
albo będzie ona zbyt ogólnikowa, aby mogła 'być użyteczna, al'bo też
w niedoskonały sposób enumeratywna, aby mogła znaleźć zastosowanie
w każdej sytuacji.
Mimo tych zastrzeżeń spróbujmy jednak sprecyzować tu jakich elementów rzeczywistości etniczność najczęściej dotyczy i w jakich formach z reguły się objawia. Wychodząc od zawartych w tym rozdziale
l'&lt;.Jzważańoraz odwołując się do interesujących uwag Kolma (1971, s. 59)
i Obidinskiego (1974, s. 6) możemy stwierdzić, że etniczność w konkretnych warunkach formującego się wciaż amerykańskiego narodu stanowi cechę identyfikacyjną, decydującą o etniczno-kulturowym
plurali7mie tego społeczeństwa. Cecha ta w zależności od stopnia asymilacji
i akulturacji przejawiać się może z różnorodną intensywnością poprzez
etniczną samoidentyfikację opartą na świadomości kulturowego pochodzenia oraz świadomości historycznych doświadczeń zarówno nm'odu
.i kraju pochodzenia, jak .i amerykańskich dziejów grupy czy zbiorowoś(;[ etnicznej. W procesie tej identyfikacji istotną rolę odgrywają symbole etnicznej przynależności, nawiązujące do wspólnego dla całej zbiorowości dziedzictwa kulturowego.
Obok tego zespołu czynników subiektywnej identyfikacji etniczność
przejawia się również poprzez ciążenie dziedzictwa kulturowego i tradycje grupy etnicznej na świadomość i podświadomość jednostki i to

8 Na ien temat pis'ał'em już 'szerzej w iI1ll'1ym miejsC'U (1978), ukaZlując zagadnienie oto na pI1Zykła&lt;l':oie PQ,lQll1.ii i białych g;rup etnilCZ[lyc1h w USA.
2

uLud"

-

tOIn 63

�18

AiLEKSA!NDER

FOSERiN -ZI,ELIŃ&amp;KI

niezależnie od jej samoidentyfikacji. W ten sposób kulturowo uwarunkowane cechy osobowości, uzewnętrznione w postaci podobnych typów
reakcji, wyborów, skłonności, wartości, motywacji, zainteresowań, etc.,
układają się poprzez swą powtarzalność w rodzaj etnicznego charakteru, który jest pochodną charakteru narodowego grupy pochodzeniowej
etnika. Wreszcie etniczność przejawia się w zachowaniach będących ze\vnętrznym wyrazem zarówno działania elementów subiektywnej identyfikacji, jak i obiektywnych uwarunkowań etniczno-kulturowych. Chodzi tu o działalność wynikającą z podświadomych preferencji oraz świadome zaangażowanie się etnika w życie kulturalne, organizacyjne, polityczne, religijne swej zbiorowości, kultywowanie tradycji, udział w aktach solidarności etnicznej itp.
We wszystkich wymienionych tu trzech podstawowych przejawach
etniczności: 1) samoidentyfikacji etnicznej, 2) osobowości kulturowej
i 3) zachowaniach etnicznych, można wyraźnie dostrzec decydujące znaczenie aspektów kulturowych, wynikających ze wspólnego dziedzictwa
kulturowego, wspólnie kultywowanej tradycji oraz wspólnych losów
i doświadczeń historycznych. W zależności od etapów asymilacji i akulturacji, te poszczególne przejawy etniczności ujawniają się z różnorodną intensywnością. I tak, te definicje etniczności, które akcentują przede wszystkim rolę identyczności grupowej lub wręcz utożsamiają etniczność z istnieniem grupy etnicznej, mogą być z dobrym skutkiem stosowane tylko tam, gdzie zdecydowana większość imigrantów i ich potomków nie została jeszcze w dużym stopniu wchłonięta przez główny
nurt amerykańskiego społeczeństwa. Kompleks getta i przeciwstawieriie .swego środowiska etnicznego otaczającemu światu sprzyjają utrzymywaniu się łatwo obserwowalnych cech etniczności (odrębności), które wynikają przede wszystkim z aktualnej
sytuacji grup etnicznych
w amerykańskim społeczeństwie.
Na dalszych etapach procesu asymilacyjnego i zaawansowania akulturacyjnego sytuacja zmienia się zasadniczo. Instytucje etniczne tracą
wpływy i popularność, wpływ środowiska rodzinnego ulega ograniczeniu
i nie jest już tak decydujący jak w pierwszej czy drugiej generacji,
a terytorialna zwartość grupy rozmywa się wraz ze wzrastającym stopniem mobilności społecznej. W takiej sytuacji na miejscu grupy pojawia
się agregat jednostek - amorficzna zbiorowość rozpoznawalna jedynie
poprzez system etnicznych symboli, rudymentarnych etnicznych zachowań, sentymentów opartych na tradycji historycznej i świadomości
wspólnego pochodzenia. Etniczność staje się coraz bardziej nieuchwytna, coraz trudniejsza do zbadania i interpretacji. Jest bowiem w tym
przypadku wynikiem nie tyle bieżącej, ile przede wszystkim historycznej sytuacji członków zbiorowości.

�Koncepcje

etniczności

w amerykańskich

studiach

19

etnicznych

Na to ważne rozróżnienie
zwrócili w nieco odmienny sposób uwagę
.T. Fishman i V. C. Nahirny (1966, s. 96), wprowadzający
pojęcia etniczności mniejszościowej
(minor ethnicity) i etniczności marginalnej
(marginal ethnicity). Pierwsze określenie oznaczać ma taką sytuację, w którEj imigranci
w pełni zachowali
swą odrębność
językowo-kulturową.
A zatem należy ją odnieść głównie do pierwszej i częściowo drugiej gem'racji etników,
które formują
grupy etniczne,
charakteryzujące
się
swoistymi cechami kulturowymi
decydującymi
o typie reprezentowanej
przez nich etniczności. Przy tak zawężonym rozumieniu etniczności wieh badaczy
zajmujących
się problematyką
środowisk
imigracyjnych
\\7 USA nie rozróżniało
wyrażnie samej grupy etnicznej od reprezentowanej przez nią etniczności i w związku z tym wykazywało nawet skłonność do traktowania
tych pojęć synonimicznie.
Odmiennie ma się sprawa z etnicznością marginalną,
stanowiącą konsekwencję
zaawansowanego
procesu zmian społecznych,
dezintegracji
grupy, zaniku szeregu elementów
kulturowych
oraz przejścia fragmentów dziedzictwa kulturowego
i tradycji
z poziomu ethnic way of life
de sfery symboliki, świadomości pochodzenia, celowo akcentowanych
gestów i okazjonalnych
aktów. Ten rodzaj marginalnej
etniczności spotykamy w środowiskach
amerykańskich
etników trzeciej i dalszej generacji,
którzy swą genealogię, etniczne zainteresowania
kulturowe
oraz przynależność do określonej
zbiorowości
traktują
jako drugorzędne
cechy
swej osobowości, choć w niektórych
sytuacjach
mogą się one ujawnić
z dość dużą nawet mocą. Chodzi tu przede wszystkim
o te świadome
działania etniczne, których celem jest wzmocnienie
własnej etniczności,
regeneracji
związków z przeszłością,
z kulturą kraju swych przodków.
Marginalna
etniczność
staje się cenną wartością
dla tych etnicznych
Amerykanów,
którzy z racji osiągniętego statusu i stopnia integracji nie
muszą już wstydzić się i ukrywać swego rodowodu. W tym renesansie
zctinteresowań etnicznych,
obejmującym
w Stanach Zjednoczonych
nie
tylko pewne kręgi polonijne,
ale widocznym
również
wśród innych
grup i zbiorowości etnicznych,
ważne miejsce przypada rozwojowi różnorodnych form kultury
etnicznej opartej na dziedzictwie
i tradycjach
kultury narodowej i ludowej kraju pochodzenia.

BIBLIOGRAFIA
Aronson D. R.
1976 Ethnicity

as a cultural

the Americas

system.

An

introductory

(ed. by F. Henry), The Ha'g)ue~Parńls.

essay

[w:]

Ethnicity

in

�ALEKSANDER

20
BerRard W. S.
1972 Integrat-ion

and

changing
Dashefsky

ethnicity,

POSERJN-ZIELIŃSKI

Immigrants

[w:]

(ed. by Ber=d

thought,

and

ethnicity.

Ten

of

years

W.S.), New YQIfik.

A.

1975 Theoreti-caL

frameworks

of

ciaL psychoLogy

in

the

of

study

ethnic

identity:

a

Toward

so-

"E1JhJrriJci,ty",
t. 2.

ethnieity,

J. A.

Fishman

1966 Language

LoyaLty

of

tuation

in

the

non-English

United

London-The
J. A. and Nahirny V. C.

Ligious
Fishman

1966 The

ethnic

group

Glazer
1954 Ethnic

groups

edom

and

school

in

and

mother

LoyaLty in

America.

controL

in

The

tongues

by

maintenance
American

and

ethnic

perpe-

re-

and

Ha!gue-P,all'is.

groups,

J. A. (€d.), Language
Pani!s.
N.,

States.

mother

the

From

modern

tongue
United

maintenance

States,

Fishman
Hague-

[w:]

LoOOOIIl-The

cuLture to ideoLogy, [w:] Fre(ed. by M. Berger, T. Abel, Ch. H.

nationaL

society

Page), New YOffk.
N. and

Glazer

D. P.

Moynihan

edition:
New York City in 1970, [w:] Glazer N.
D. P., Beyond the meLting pot: The Negroes, Puerto Ricans,
Jews, itaLians and Irish of New York City, Calmbridge, Mass. London
Glazer N. and Moynihan
D.P.
1975 Introduction,
[w:] Ethnicity.
Theory
and experience,
(ed. by Glazer N.
and MoYJtlihan D. P.), Cambridge, Mass.
1970 IntT'Oduction

to the second

and Moynihan

Gordon

M.M.
Assimilation

1970
Greeley

in

New

origins,

American

life.

The

of mce,

roLe

reLigion

and

nationaL

York.

A.M.
American

1964

socioLogy

and

the

of

study

ethnic

immigrant

groups,

"The

linter:IlJa'ti'onal .M~·gr,a.ti,onDigest" (New York) v'ol. 1, .n.r. 1.
1974 EditoriaL,
"E,tihni'cl~ty",voI. 1, :nr. 1.
Why

1975
Greeley

can't

A. M. and

1975 The

they

be Like

rohan

Theory

D. P.), Cambridge,

ethnic

groups,

Yo'rk.

New

heritages:
and

The

experience,

case

of

the

Irish

(ed. by N. Glazer

and

ita-

and Moy-

Mass.

Basic

group

identity.

The

idoLs

of the

"Ethnicity",

tribe,

vol.

1, nr.

2.

W. W.

1974 Definitions
Kolm

white

H. R.

1974
Isajiw

America's

of cuLturaL

transmission

Lians, [w:] Ethnicity.
Isaacs

us.

W. C.

McCready

of ethnicity,

"Ethnicity",

vol. l,

TIT. 2.

R.

1971 Ethnicity

and

society.

A

ted. by
mars.z)'lnQpIi,s
powielany.
United

1974 Ethnicity

Rewew"
Kubiak
1975

States,

and ethnic

theoreticaL

Center

groups:

anaLysis

fOir Studies

Research

narodu

amerykańskiego,

of

needs, "The

(Stalten lisiand), :voJ 8, ,nr. 25.

H.
Rodowód

and

Kraków.

its

implications

Metropolitan

for

the

Problems),

Intel"na1ion&lt;l1 Migrati:on

�Koncepcje

w amerykańskich

studiach

dyskusji
I'w:] Stan i potrzeby badań
W:T&lt;lCłaiWW.a'l1s,Ziatwa-K:r:a1ków-GdańJSIk.

1976 Omówienie
~onijnymi,

Kuczyński

etn:iczności

21

etnicznych

nad

zbiorowościami

po-

J.

1972 Indywidualność
wei,

Lepkowski

ojczyzna.

Filozoficzna

problematyka

kwestii

narodo-

T.
i członek

1976 Emigrant
polskich

Makarczyk

i

Wal"S!Zia'wa.

migracji

Polonii.

Wokół

i kategorii.
[w:] Mechanizmy
.przez C. Bobiń'ską), W·amzawa.

po'jęć

(wyd.

zarobkowych

W.

1976 Problem

nijny",

świado·mości

Polonii

w

świetle

"Przegląd

pamiętników,

Polo-

vol. 2, z.' 1.

Nowak L.
1976 Pir.zedmowa: Ontologiczne
założenia
teorii,
Iw:] "Poznańskie
Studia z Filorofii N:a'uk~", z. 1 (Teor.ia a rzeczywistość),
Wws7Jawa-Poznań.
Obidiński E.
1974 Methodological
considerations
in the definitions
of ethnicity
(maszy,nopis
pO~6Lany).
Paluch A. K.
1976 Inkluzywne
i ekskluzywne
rozumienie
terminu
"Polonia",
"PrZJegląd Pol()ll1ijIfiY",vol. 2, z. 2.
Plax M.
1972 On studying
ethnicity,
"Public Opimlion Quamerly",
vol. 36, 1l'1If. 1.
1974 On groups
behavior
and ethnic
factor
in politics,
"EitlhlJlicity", vol. 1,
[I~. 3.
Posern-Zieliński
1977a The

A.
international

Polonia
1977b

ethnic

coHectivities"

AmerykaJLska

conference

ern,oow

-

antropologia

on

1975,

i jej

kulturowa

of Researches on
PWarua", vol. 3.
współczesne problemy,
"Lud",

"The

State

":El1JłmologiJa

t. 61.
1978 Ethnic.ity

-

ethnic

culture

and

of Polonia

(on the example

folk

tradition

collectivities

in

the

American

society

''BtJhi!101ogia Pol=",

in the USA),

vo'!. 4.

Sadowski A.
1973 Pojęcie

Sandberg

grupy

etnicznej

w

"Sbud!iJa Socjolol?,liczne",

socjologii,

tnT.

4

(51).

N.C.

1974 Ethnic

identity

Schermerhorn

assimilation.

Los

The

Angeles,

Polish-American

community.

Case

Ne:w Y'ook- Was'hin,gtOln-LOI1Idon.

R. A.

1970 Comparative

New

and

of metropolitan

study

ethnic

relations.

A framework

for

the

theory

and

research,

Yo",k.

1974 Ethnicity

in

the

perspective

of

the

sociology

of

knowledge,

"Ethnidty",

vol. 1, nr. 1.
Siemieńska

R.

1977 Przynależność
członków

do

grupy

społeczeństwa

etnicznej

jako

amerykańskiego,

czynnik

różnicujqcy

"Studita

postawy

Socjo-1'ogicZJne", voL

1 (64).

Stan ...
1976 Stan

i potrzeby

badań

biaka i A. Pilcha),

nad zbiorowościami

polonijnymi

W;r()·cła'W-Wa['S1ia'wa-K'!'aikÓw-Gdańsk.

(pod. 'red. H. Ku-

�ALEKSANDER

22

POSERiN-ZIELIŃSKI

Suchman E. A.
1964 Sociomedical

variation

among

ethnic

"Ameri'can

groups,

Jomnal

of So-

oiology", vol. 70.
Tomasi L. F.
ru!. The

ethnic

factor

in

the

future

Sbten

of inequality,

lisIand, NY.

Vccoli R.
1970 Ethnicity.

A

American

neglected

history,

dimension

of

American

history

[w:]

The

sLate of

(ed. by H. J. Bass), Ohiioa1go.

Weber M.
19'61 Ethnic

groups,

[w:] Theories

of society

(ed. by T. Parsolns), Glencoe.

West K.
1972 Stratification

nr.

13,

ALEKSANDER

and

etn'Tiicity

in

"plural"

new

states,

"Race"

(London),

vol.

4.

POSERN-ZIELIŃSKI

CONCEPTS

OF ETHNICITY

IN AMERICAN

(Summa

ETHNIC

STUDIES

l' y)

This arti'cle is dealing w.ith main definitio'l1S of ethnidty
used in Americun
studies of eihn-k ,g,l'orwps~n sixties raJlldseventies. Oom"ideri'ng the multiphcity
of
ethnic definiLions the author dividc&lt;! them -into five groU1Ps'pointing that they adequately describe: am e'tihll1k gl''O'Ulp,group id e-nltHy, behaviour of -ethni,c grv'llp members, ethnk feellilng, .and ·ethm:i,cniOI'mIS,v'alues and life patter1IliS.Next a shOil't,orj,j,i,cal
charaderistks
of the above 'mentioned categories was given. It was stated in the
conclusive purt of these considerations
that, in fact, each groupo!
formuJated definli't'iions IC oll1talill1s
,iJn siOlme lex.f.ent 'true 'c.hJa'l'aJktc:ni.sltiJds.
,Atthe
'same ti.me i;f was
stated that mulUpliQity of :points of view had not :been only the result of different
approaches
represented
by 'particular
schoQls and disciJplines but a cause of this
phenomena is also inherent in great diversity of s-ituation of each ethnic segment
'of ;J;he,pJ.ulI'ia.l
A'merii.·ca'l'l:nJatJiJoIn.
M·aIl1Ya'Cioopted 'COll1IC'Elpts
od' .(.-thn11~city
'havoCbee'!1 the
outcome od' this diversity. In theauthors
opin'ion it is impossible to construct one
universlal, precise amd sabisfuctory de:f:1im'tionof ethnLci,ty, becaus,e !Such a deDunlitioll1
will be either too general to be acc'epta'bleor
not suffi-ei'ently enumerative
to suit
ir. each way of interpretation.
Nevertheless
in the ,conclusive part the most important
features of ethnicily
(according to the author) occurring ,in the formation of the AJmerkan nation and
life of ethnic groups lL\nilng,in ,t'he United Staltes were defi1ned iprecisely. It was
stated that .ethni,c i31s1pectWi3IS",c(JmpLex of 'idemtirfying £eatures detenmill1liJngethn~c
and c'ul:tuool pluraliJsm ,od'&gt;the USA 'society. These fea'tures in 'rela-li'Oi11
to a degree
or assimilation
and a'c,culturation of a parhcular
,ethnic group and its members
can be rev,('aled wU,thdifferoot 'mtenS'iJty'vn ethniJc self-idCll1·tificartJi'On.
Thils self-identification is based on awareness
of ,cultural origin and consc·i(Jusness of hist-orical
1

�Koncepcje

etniczności

w amerykańskich

studiach

etnicznych

23

experiences of both a '!'latrion and a country 01' origin as wel~ as American past of
ethnik group. The symbo.l.s of .€lthme identity, whkh &lt;ooH€ISIpiOll1d
to cu1Jtmlf&gt;a,1
hC'l'itage
of the group are of great importance in the !process of this ·identiHca,tion.
Ethnic1ty besides the bct'orsof
'subj·ective ethnic identifkation
becomes ap'parent in objective way by Ipressure of ethnic group tradition and influence of cultural he-rita,ge on s'Uhoons60usnessand
·conlsciou:srneslsof Q!nKfilvidualand a group
independently
ofhis
sC'li-iden tif'i'ca,tion. Tbis cUI~turally ,coodritionoo fea:tU'res of
peTsonali'ty matmlesk'd in a siJlTIiila'ftype 'of ,realothJlnS, chloiices, iin'C1itll&lt;l'tions,values, motivatio[];s, interests etc. 'cI'eate due to its repeat.abil,ity a kind of ethnk
charadeI', which could by treated as derivaHve from natJi'Onal 'charader
of origin
groUip IQ[ ethll'i'c.
Last but not least ethrnicity is visi'ble .in 'behaviour resulted from elements of
sl:bjective identification as wen as from objective cultural and ethnic determinants.
This as'pect is expressed in activity basod on subcons·cious incli'!1ations and conscious 'commitment of ethnic t,o 'cultural, sodal, politkal and religious lif.e of his community as well as cultiva,tion of tradition and ·,particLpation in adof
ethni,c solidarity etc.
In all three mentioned aspects of ethnicity i.e. ethnic s'Ć.\lf-iidentification, cultural persona lity and ethnJ.cbehaviour,
it is dear thattcultural
fadors are of greatest
·i rr.porta nec. They have l'es-ulted from common cultural heri,tage, tradlition cultivated
by common effort, common tate and historical ex'perienee of a group formed in immigrationprocess
and next adaptation to a new enviironment.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8351" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8330">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/01ceee5328cc54c8907a0e0a2c3be621.pdf</src>
        <authentication>5347cbce34db1313de0c90d437659fd1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99814">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2945</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99815">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99816">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2749</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99817">
                <text>Koncepcje etnograficznego zróżnicowania kultury ludowej dzisiaj / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99818">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.2, s.49-57</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99819">
                <text>Węglarz, Stanisław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99820">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99821">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99822">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99823">
                <text>Stanisław Węglarz

KONCEPCJE ETNOGRAFICZNEGO Z R Ó Ż N I C O W A N I A
KULTURY L U D O W E J DZISIAJ
W s t ę p
Zagadnienie z r ó ż n i c o w a n i a e t n o g r a f i c z n e g o „ z r o d z i ł o się ze
zdobytego z p o t o c z n e j o b s e r w a c j i przekonania o niejednolitości
zjawisk k u l t u r o w y c h , jakie w y s t ę p u j ą w t y m s a m y m czasie
w różnych p u n k t a c h przestrzeni w t y m s a m y m s p o ł e c z e ń s t w i e . "
Podjęcie p r o b l e m a t y k i etnograficznej regionalizacji oznacza:
1

— po pierwsze, uznanie terytorialnej integracji o k r e ś l o n y c h
zjawisk s p o ł e c z n o - k u l t u r o w y c h w postaci przestrzeni g e o g r a f i ­
cznej ( „ r e g i o n u e t n o g r a f i c z n e g o " , „ w s p ó l n o t y l o k a l n e j " itd.)
i/lub przestrzeni społecznej ( „ r o d u " , „ g r u p y e t n o g r a f i c z n e j " itp.)
oraz
— po drugie, dostrzeżenie i z a a k c e n t o w a n i e specyfiki danej
grupy czy regionu e t n o g r a f i c z n e g o , w ł a ś c i w y c h im c e c h , które
wyróżniają je o d i n n y c h g r u p czy też r e g i o n ó w . Tak pojęta
problematyka r e g i o n a l n e g o z r ó ż n i c o w a n i a k u l t u r y l u d u jest za­
warta (implicite lub explicite) niemal w całej literaturze składają­
cej się na korpus prac d o t y c z ą c y c h e t n o g r a f i i Polski.
Zainteresowanie r e g i o n a l n y m z r ó ż n i c o w a n i e m k u l t u r y l u d o ­
wej ujawnia się w polskiej literaturze etnograficznej przede
wszystkim w trzech g r u p a c h prac:
1. w programach b a d a w c z y c h ( a n k i e t a c h , i n s t r u k c j a c h , a p e ­
lach, kwestionariuszach i t p . ) ;
2. w opisach k r a j o z n a w c z o - l u d o z n a w c z y c h , o p r a c o w a n i a c h
etnograficznych w rodzaju m o n o g r a f i i r e g i o n a l n y c h i w e t n o ­
graficznych m o n o g r a f i a c h sensu stricto;
3. wreszcie w s y n t e t y z u j ą c y c h ustaleniach d o t y c z ą c y c h et­
nograficznej regionalizacji.
Kwestię kształtowania się p r o b l e m a t y k i etnograficznej r e g i o ­
nalizacji w polskiej myśli etnograficznej w ujęciu d i a c h r o n i c z n y m
potraktowałem szeroko gdzie i n d z i e j , tutaj natomiast w s p o m n ę
jedynie, iż ś w i a d o m o ś ć r ó ż n o r o d n o ś c i „ o b y c z a j ó w p o s p ó l s t w a "
i wynikający z niej postulat s z c z e g ó ł o w e g o o p i s y w a n i a różnic
występuje w p r o g r a m a c h b a d a w c z y c h p u b l i k o w a n y c h już na
początku XIX stulecia, jak r ó w n i e ż w p i e r w s z y c h pracach o c h a r a ­
kterze r e g i o n a l n y c h m o n o g r a f i i e t n o g r a f i c z n y c h . W 1 9 3 0 r.
ukazały się zaś pierwsze prace mające a m b i c j e s y n t e t y z u j ą c e g o
ujęcia kultury l u d u w jej r e g i o n a l n y m z r ó ż n i c o w a n i u : w o p a r c i u
o opis r ó ż n o r o d n o ś c i „ z w y c z a j ó w , guseł i p r z e s ą d ó w g m i n u "
w Ludzie Polski Łukasza G o ł ę b i o w s k i e g o oraz na p o d s t a w i e
kryterium a n t r o p o f izycznego w artykule S t a n i s ł a w a R z e w u s k i e g o
Zastosowanie fizjologii do historii.* Lata 30., 4 0 . i 5 0 . u b i e g ł e g o
wieku przyniosły — o b o k z b i o r ó w pieśni, p o d a ń , p r z y s ł ó w
— t a k ż e sporo relacji z w ę d r ó w e k „ s w o j a k ó w p o s w o j s z c z y ź n i e " ,
w których e k s p o n o w a n o rozmaitość w a r u n k ó w geograficzno-przyrodniczych i zależną o d n i c h r ó ż n o r o d n o ś ć k u l t u r y l u d u
przejawiającą się w w y g l ą d z i e f i z y c z n y m , c e c h a c h c h a r a k t e r o l o ­
gicznych oraz „ w i z u a l n y c h " e l e m e n t a c h k u l t u r y (strojach, b u d o ­
w n i c t w i e , n i e k t ó r y c h o b r z ę d a c h i z w y c z a j a c h , zajęciach l u d n o ś c i
itp.)...*
2

3

Ostateczne o d k r y c i e r e g i o n a l n e g o z r ó ż n i c o w a n i a ś w i a t a
c h ł o p ó w d o k o n a ł o się w trzecim ć w i e r ć w i e c z u XIX stulecia.
Wtedy t o — g ł ó w n i e za s p r a w ą W i n c e n t e g o Pola i Oskara Kolbera
— uznano, że k u l t u r ę l u d u należy p o z n a w a ć w jej r e g i o n a l n y c h
postaciach. Głoszona przez Pola — n a w i ą z u j ą c e g o m.in. d o
p o g l ą d ó w Aleksandra H u m b o l d t a i Karola Rittera — t e z a o bez­
pośredniej zależności p i e r w o t n y c h f o r m organizacji społecznej
( „ r o d ó w " ) i kultury ludu od czynników geograficzno-przyrodniczych, jak r ó w n i e ż d o k o n a n y przez n i e g o podział l u d n o ś c i
góralskiej" czy podział obszaru d a w n e j Rzeczypospolitej w opar­
ciu o „ r ó ż n i c e m i e j s c o w e o d n o ś n i e d o m o w y " , w y w a r ł y w p ł y w
na późniejsze k o n c e p c j e etnograficznej regionalizacji.
7

Z kolei Kolberg, w p i e r w s z y m — r o m a n t y c z n y m — okresie
zainteresowań f o l k l o r y s t y c z n y c h zamierzał d o k o n a ć systematyki
p o l s k i c h pieśni l u d o w y c h , poprzez zestawienie i p o r ó w n y w a n i e
w a r i a n t ó w m e l o d y c z n y c h t y c h s a m y c h u t w o r ó w z różnych okolic
kraju, by tą d r o g ą dojść d o u c h w y c e n i a r e g i o n a l n y c h w ł a ś c i w o ś c i
m u z y c z n e g o f o l k l o r u Polski. Ta k o n c e p c j a Kolberga była k o n ­
t y n u a c j ą myśli Karola Kurpińskiego, który w s w y m artykule
o p u b l i k o w a n y m w 1 8 2 0 r. dał w y r a z przekonaniu, że muzyka
l u d o w a jest z r ó ż n i c o w a n a r e g i o n a l n i e . D o d a j m y , iż w s p ó ł c z e ś ­
nie tę linię regionalizacji k u l t u r y l u d o w e j w oparciu o kryterium
e t n o m u z y c z n e k o n t y n u u j ą w s w y c h pracach tacy badacze jak
J a n Stęszewski i B o g u s ł a w L i n e t t e .
8

9

Na przełomie lat 5 0 . i 6 0 . u b i e g ł e g o w i e k u zrodził się
u Kolberga projekt w s z e c h s t r o n n e j d o k u m e n t a c j i kultury l u d o w e j
ziem d a w n e j Rzeczypospolitej w formie panoramicznej serii
m o n o g r a f i i r e g i o n a l n y c h . O d t ą d j e g o celem stało się dążenie d o
w y r ó ż n i e n i a „ s z c z e g ó ł ó w p r o w i n c j o n a l n y c h " , które systematy­
cznie opisane złożyć się miały na e t n o g r a f i c z n y obraz kraju.
R e j e s t r o w a n ą przez siebie (i p o z y s k a n y c h dla t e g o celu w s p ó ł ­
p r a c o w n i k ó w ) r ó ż n o r o d n o ś ć k u l t u r y l u d u u j m o w a ł Kolberg w ra­
m a c h p e w n y c h j e d n o s t e k t e r y t o r i a l n y c h , które nazywał „ p r o w i n ­
c j a m i " lub „ o d d z i e l n y m i cząstkami w sobie z a m k n i ę t y m i " (choć
d o o w e g o „ z a m k n i ę c i a " nie przykładał zbyt w i e l k i e g o znacze­
n i a ) . T y m s p o s o b e m doszedł o n d o u c h w y c e n i a regionu e t n o ­
g r a f i c z n e g o j a k o rzeczywistej j e d n o s t k i badań n a u k o w y c h .
W s w o i c h dziełach w y p r a c o w a ł Kolberg p o n a d t o klasyczny
m o d e l etnograficznej m o n o g r a f i i regionalnej.
10

Przykład Kolberga oraz liczne o d e z w y n a w o ł u j ą c e d o zbiera­
nia „rzeczy l u d o w y c h " w p ł y n ę ł y na p o w s t a n i e w okresie przeło­
m u XIX i X X w i e k u dużej liczby prac o charakterze m o n o g r a f i i
e t n o g r a f i c z n y c h . Analiza t y c h prac — p o w s t a ł y c h w k l u c z o w y m
dla u k s z t a ł t o w a n i a się w i z j i etnograficznej regionalizacji okresie
—

p o z w a l a na s f o r m u ł o w a n i e m.in. następujących w n i o s k ó w :

— materiały e t n o g r a f iczne d o t y c z y ł y j e d n e j , d w ó c h , kilku lub
większej ilości w s i ( o b e j m u j ą c e j „ z i e m i e " , p o w i a t y , r e g i o n y ) ,
bądź też p o ś w i ę c o n e b y ł y s u b g r u p o m lub g r u p o m etnograficz­
n y m . Trzeba podkreślić, że w y b ó r zasięgu terytorialnego m o n o ­
grafii był często dość p r z y p a d k o w y i zależał o d w i e l u okoliczności
( n p . zainteresowań lub m o ż l i w o ś c i b a d a c z y ) . A u t o r z y często
o p i s y w a l i wsie, z k t ó r y m i byli związani czy t o pracą z a w o d o w ą
(nauczyciele, księża, u r z ę d n i c y ) , czy też w z g l ę d a m i r o d z i n n y m i ;
— k o n c e n t r o w a n o się g ł ó w n i e na t y c h elementach badanej
kultury, które b y ł y specyficzne, w y r ó ż n i a ł y ją o d i n n y c h ;
— t y p o w a zawartość merytoryczna przedstawiała się n a ­
s t ę p u j ą c o : z reguły r o z p o c z y n a n o o d o p i s u b a d a n e g o t e r y t o r i u m ,
następnie w kilku s ł o w a c h lub zdaniach o p i s y w a n o w y g l ą d
fizyczny l u d n o ś c i , dalej w p o d o b n y s p o s ó b c h a r a k t e r y z o w a n o
w ł a ś c i w o ś c i psychiczne c h ł o p ó w , z kolei w kilku czy kilkunastu
zdaniach p o d a w a n o opisy u b i o r ó w , p o d o b n i e o g ó l n i k o w o c h a ­
r a k t e r y z o w a n o b u d o w n i c t w o i w n ę t r z e chat, nieco rzadziej
w s p o m i n a n o o p o ż y w i e n i u l u d u i w ł a ś c i w o ś c i a c h lokalnej g w a r y
— te e l e m e n t y o p i s u w y s t ę p o w a ł y w większości prac; w m n i e j ­
szej ich części c h a r a k t e r y z o w a n o gospodarkę, zajęcia rolnicze
i pozarolnicze l u d n o ś c i , p o d a w a n o niekiedy i inne jeszcze infor­
macje. Takie dane składały się na k a n o n s w o i s t e g o w p r o w a d z e ­
nia. Powyższe w ł a ś c i w o ś c i s t a n o w i ł y w zasadzie opis „charak­
teru z e w n ę t r z n e g o " badanej l u d n o ś c i i z a j m o w a ł y najczęściej nie
w i ę c e j niż kilka p i e r w s z y c h stronic p r a w i e w s z y s t k i c h przeanali­
z o w a n y c h prac. N i e p r o p o r c j o n a l n i e d u ż o w i ę c e j miejsca p o ­
święcano obyczajom, zwyczajom, obrzędom, wierzeniom, wie­
dzy, p i e ś n i o m , p o d a n i o m itd. — a w i ę c t e m u , c o w ó w c z e s n y m

49

�pojęciu składało się na opis „ c h a r a k t e r u z e w n ę t r z n e g o " (a raczej
jego manifestacji).
11

Na przełomie XIX i XX stulecia oprócz p r o w a d z e n i a k o n k r e t ­
n y c h badań i p u b l i k o w a n i a ich e f e k t ó w d o k u m e n t u j ą c y c h prze­
strzenne z r ó ż n i c o w a n i e k u l t u r y l u d o w e j poprzez u k a z y w a n i e jej
regionalnej (lokalnej) specyfiki, p r o w a d z o n o r ó w n i e ż o g ó l n e
rozważania nad ustaleniem podziału e t n o g r a f i c z n e g o Polski,
zgłaszając m.in. propozycje sporządzenia m a p e t n o g r a f i c z n y c h
(atlasu). W s p r a w a c h t y c h w y p o w i a d a l i się tacy badacze jak np.
Izydor Kopernicki, A d a m Zakrzewski, J a n Karłowicz, S e w r y n
Udziela, R o m a n Z a w i l i ń s k i i in. J e d n a k ż e poza sferę p r z y c z y n k ó w
i p o s t u l a t ó w w tej materii w y s z l i w zasadzie t y l k o Zakrzewski,
— który w 1 8 8 8 r. z a p r o p o n o w a ł klasyfikację regionalną, — i Kar­
ł o w i c z , który podjął próbę s y n t e t y c z n e g o o p r a c o w a n i a e t n o ­
graficznego zarysu ziem p o l s k i c h ( 1 9 0 4 r . ) .
12

Także w d w u d z i e s t o l e c i u m i ę d z y w o j e n n y m p r o w a d z o n o s t u ­
dia nad delimitacją t e r y t o r i ó w g r u p e t n o g r a f i c z n y c h ( m . i n . prace
Seweryna Udzieli, J a n a F a ł k o w s k i e g o , R o m a n a Reinfussa, Kazi­
mierza D o b r o w o l s k i e g o , Józefa Gajka, Kazimierza M o s z y ń s k i e ­
go),
jak r ó w n i e ż o p r a c o w y w a n o etnograficzne m o n o g r a f i e .
Część t y c h m o n o g r a f i i p o w i e l a ł a w zasadzie w y p r a c o w a n y
wcześniej, a p r z e d s t a w i o n y w y ż e j schemat; część natomiast
— zwłaszcza te o p r a c o w y w a n e przez e t n o g r a f ó w z t z w . szkoły
l w o w s k i e j A d a m a Fischera — opierała się na schemacie dzielą­
c y m całość kultury l u d o w e j na trzy działy: kulturę materialną
( t e c h n i c z n ą ) , kulturę społeczną, kulturę d u c h o w ą ( u m y s ł o w ą ) .
Treść p o s z c z e g ó l n y c h d z i a ł ó w była ustalona i zamknięta w szab­
lon następujący: w s t ę p (zawierający o g ó l n a charakterystykę w s i
lub r e g i o n u ) ; opis k u l t u r y materialnej ( ł o w i e c t w o , r y b o ł ó w s t w o ,
h o d o w l a , u p r a w a roli, p o ż y w i e n i e , o b r ó b k a s u r o w c ó w , odzież,
b u d o w n i c t w o , kształt w s i , sprzęty, transport, k o m u n i k a c j a ) ;
kultura społeczna (zwyczaje i obrzędy związane z narodzinami
dziecka, w e s e l e m , p o g r z e b e m , dalej t o w a r z y s k i e , społeczne,
doroczne, p r a w n e ) ; kultura d u c h o w a (wierzenia, l e c z n i c t w o ,
w i e d z a l u d o w a , literatura, sztuka, j ę z y k ) .
13

Okres m i ę d z y w o j e n n y zaznaczył się przede w s z y s t k i m j e d n a k
syntetyzującymi ujęciami d o r o b k u p o p r z e d n i k ó w w dziedzinie
badań nad p r o b l e m a t y k ą r e g i o n a l n e g o z r ó ż n i c o w a n i a k u l t u r y
l u d o w e j , w dziełach t a k i c h a u t o r ó w jak m.in. J a n S. B y s t r o ń ,
A d a m Fischer, Stanisław P o n i a t o w s k i . Należy w s p o m n i e ć także
o n o w a t o r s k i m podejściu d o zagadnienia g r u p y etnograficznej
( „ e t n i c z n e j " ) w pracach Józefa O b r ę b s k i e g o . "
14

W p o w o j e n n e j etnografii polskiej j e d n ą z w a ż n y c h dziedzin
badań były nadal studia m o n o g r a f i c z n e p o j e d y n c z y c h w s i , re­
p r e z e n t a t y w n y c h dla jakiegoś r e g i o n u lub zagadnienia, jak r ó w ­
nież m o n o g r a f i e o zasięgu t e r y t o r i a l n y m r e g i o n u (przeważnie
prace z b i o r o w e ) . Zasadniczej zmianie uległ natomiast cel o p r a c o ­
w y w a n i a o w y c h m o n o g r a f i i : miejsce realizowania K o ł ł ą t a j o w s kiego i K o l b e r g o w s k i e g o przesłania, w myśl k t ó r e g o s z c z e g ó ł o w e
opisy m o n o g r a f i c z n e p o j e d y n c z y c h m i e j s c o w o ś c i i w i ę k s z y c h
j e d n o s t e k t e r y t o r i a l n y c h składać się miały w sumie na obraz
e t n o g r a f i c z n e g o z r ó ż n i c o w a n i a kraju, zajęły badania nad p r o c e ­
sem przemian t z w . tradycyjnej k u l t u r y l u d o w e j . „ P r z e m i a n ę "
e t n o g r a f o w i e uznali za p o d s t a w o w ą w y k ł a d n i ę interpretacji zja­
w i s k k u l t u r o w y c h , a m o n o g r a f i e przestały służyć za ilustrację
zróżnicowania kultury ludowej rozpatrywanego w synchronii,
stały się zaś p o d s t a w ą d o analizy z r ó ż n i c o w a n i a u j m o w a n e g o
diachronicznie. Nie oznacza t o wszakże, żeby p o II w o j n i e
ś w i a t o w e j zupełnie zaprzestano z a j m o w a ć się u nas p r o b l e m a t y ­
ką etnograficznej regionalizacji u p r a w i a n ą w s t a n d a r d o w y s p o ­
sób,
niemniej j e d n a k badania te s t a n o w i ł y raczej margines
zainteresowań p o l s k i c h e t n o g r a f ó w . J e d n y m z n i e w i e l u u c z o ­
n y c h k o n t y n u u j ą c y c h prace nad delimitacją g r u p e t n o g r a f i c z n y c h
był Roman R e i n f u s s . W p o w o j e n n e j etnografii p o d e j m o w a n o
także p r ó b y oznaczenia „ t r a d y c y j n y c h " r e g i o n ó w e t n o g r a f i c z ­
n y c h na p o d s t a w i e u t r z y m y w a n i a się n i e k t ó r y c h r e l i k t ó w k u l t u r o ­
w y c h ( n p . z a c h o w a n y c h e l e m e n t ó w s t r o j ó w l u d o w y c h ) lub też
f u n k c j o n u j ą c y c h e t n o n i m ó w ( m . i n . Ryszard Kukier).
16

50

Istotną rolę w pracach n a d e t n o g r a f i c z n y m z r ó ż n i c o w a n i e m
Polski o d g r y w a ł y p o w o j n i e systematyczne badania i n w e n t a r y z a ­
cyjne t y p u a t l a s o w e g o . Pracami nad „ P o l s k i m atlasem e t n o ­
g r a f i c z n y m " k i e r o w a ł Gajek realizując t y m s a m y m postulaty
Bystronia i k o n t y n u u j ą c dzieło M o s z y ń s k i e g o , z k t ó r e g o inic­
j a t y w y w y d a n o w okresie m i ę d z y w o j e n n y m trzy zeszyty „ A t l a s u
k u l t u r y l u d o w e j w P o l s c e " . Okres p o w o j e n n y przyniósł p o n a d t o
p r ó b y k r y t y c z n e g o spojrzenia na p r o b l e m a t y k ę etnograficznej
regionalizacji w jej t r a d y c y j n y m r o z u m i e n i u , w szczególności
w p u b l i k a c j a c h A n n y K u t r z e b a - P o j n a r o w e j , J ó z e f a Burszty i in.
Konkluzję ich r o z w a ż a ń s t a n o w i ł postulat k o n i e c z n o ś c i podjęcia
na n o w o przemyślenia z a g a d n i e ń z w i ą z a n y c h z r e g i o n a l n y m
z r ó ż n i c o w a n i e m k u l t u r y l u d o w e j . N a w e t tak pobieżne zaryso­
w a n i e p r o b l e m a t y k i związanej z przestrzennym z r ó ż n i c o w a n i e m
k u l t u r y l u d o w e j pokazuje jak w i e l k ą rolę w całej historii polskiej
myśli etnograficznej o d g r y w a ł a k w e s t i a etnograficznej regionali­
zacji.
17

1 8

T r a d y c y j n e

r o z u m i e n i e

e t n o g r a f i c z n e j

regionalizacji

Za p u n k t w y j ś c i a d o p o d s u m o w a n i a d o t y c h c z a s o w y c h usta­
leń na t e m a t p r o b l e m a t y k i r e g i o n a l n e g o z r ó ż n i c o w a n i a kultury
l u d o w e j w polskiej myśli etnograficznej i p o c z y n i e n i a p e w n y c h
k o n k l u z j i , przyjmę t e o r e t y c z n e konstatacje J e r z e g o Damrosza
zamieszczone w artykule Symbolika
regionu jako
wyznacznik
odrębności.™
Z d a n i e m Damrosza „ k a ż d a p r ó b a analizy p r o b l e m a t y k i regio­
nalizacji kraju w i n n a w z i ą ć p o d u w a g ę historyczne podziały,
p o c z ą w s z y o d m o m e n t u , kiedy w o b r ę b i e m a k r o z e s p o ł u plemien­
n e g o P o l a k ó w zaczęły w y o d r ę b n i a ć się g ł ó w n e p l e m i o n a . "
I rzeczywiście „ p u n k t e m z e r o w y m " r o z w a ż a ń n a d etnograficz­
n y m u g r u p o w a n i e m l u d n o ś c i polskiej jest z w y k l e czas bezpo­
średnio poprzedzający „erę h i s t o r y c z n ą " , czyli m o m e n t rozpoczę­
cia procesu k s z t a ł t o w a n i a się p a ń s t w o w o ś c i polskiej, tj. koniec
X w i e k u . Niemal w s z y s c y badacze z a j m u j ą c y się zagadnieniem
etnograficznej regionalizacji, dla w ł a ś c i w e g o przedstawienia zró­
ż n i c o w a n i a „ e t n i c z n o - r e g i o n a l n e g o " uznają za konieczne sięg­
nięcie d o t z w . okresu p l e m i e n n e g o . Istniejące w ó w c z a s „ p l e m i o ­
na",
„ g r u p y p l e m i e n n e " , „ o d m i a n y p l e m i e n n e " , „ g ł ó w n e poko­
l e n i a " itp. t r a k t o w a n e są j a k o ź r ó d ł o i f u n d a m e n t zróżnicowania
e t n o g r a f i c z n e g o . Z a m i e s z k i w a n e przez znane h i s t o r y k o m plemio­
na polskie p r o w i n c j e g e o g r a f i c z n o - h i s t o r y c z n e , z w a n e krainami
naczelnymi ( s z c z e p o w y m i ) , s t a n o w i ą terytorialną podstawę
etnograficznej r e g i o n a l i z a c j i .
20

2 1

22

Etnograficzny obszar Polski — będący najczęściej przed­
m i o t e m d o k o n y w a n i a p o d z i a ł ó w r e g i o n a l n y c h — utożsamiany
jest z t e r y t o r i u m „ e t n i c z n i e p o l s k i m " , o b e j m u j ą c y m w przyb­
liżeniu obszar z n a j d u j ą c y się między Odrą a B u g i e m oraz Kar­
patami a B a ł t y k i e m . Uzasadnia się t o d a n y m i historycznymi,
g ł ó w n i e zasięgiem granic Polski za p i e r w s z y c h Piastów (schyłek
X s t u l e c i a ) , a także d o w o d a m i a r c h e o l o g i c z n y m i , antropologicz­
n y m i , j ę z y k o z n a w c z y m i i in., przytaczanymi m.in. przez przed­
stawicieli „ s z k o ł y a u t o c h t o n i c z n e j " g ł o s z ą c y c h , że ojczyzna Pras ł o w i a n leżała w d o l i n a c h O d r y i W i s ł y , zaś p l e m i o n a polskie
z X w i e k u w y w o d z ą się w prostej linii o d prasłowiańskich
p r z o d k ó w , poprzez lud k u l t u r y łużyckiej z e p o k i brązu i plemiona
W e n e d ó w z c z a s ó w rzymskich. Te idee „ r o d o w o d o w o ś c i " i „środ k o w o ś c i " Polski i P o l a k ó w w y z n a w a l i r ó w n i e ż etnografowie,
w z m a c n i a j ą c je d o d a t k o w y m i a r g u m e n t a m i .
Z y g m u n t Gloger pisał: „ S z e r o k a r ó w n i n a , w p o ś r o d k u starej
S ł o w i a ń s z c z y z n y , j a k b y w jej sercu p o ł o ż o n a , nachylona od
Karpat i gór o l b r z y m i c h ku morzu B a ł t y c k i e m u , przecięta Odrą,
W i s ł ą i ich d o p ł y w a m i , była o d w i e c z n ą ojczyzną p l e m i o n lechick i c h , t.j. n a r o d u m ó w i ą c e g o językiem p o l s k i m . " Jeszcze bar­
dziej d o b i t n i e ujął t o Karłowicz: „ P l e m i ę polskie zajmowało
w y j ą t k o w e w ś r ó d p o b r a t y m c ó w położenie: siedząc o d wieków
w sercu S ł o w i a ń s z c z y z n y (...) zajęło p r a w i e cały ten obszar, na
k t ó r y m siedzieli p i e r w o t n i e w s z y s c y S ł o w i a n i e " . Ta środkowość
plemienia naszego wyraziła się m.in. w j ę z y k u p o l s k i m , w którym
2 3

�„przechowała się nieznana i n n y m j ę z y k o m s ł o w i a ń s k i m roz­
maitość brzmień i o d m i a n , skupiająca w sobie p o n i e k ą d w s z y s t ­
kie znamiona o d r ę b n o ś c i i n n y c h n a r z e c z y . " P o n a d t o — t w i e r ­
dził dalej Karłowicz — „ n a r ó d nasz osiadając na ziemiach, które
po dziś dzień zajmuje, przyniósł z s o b ą nie t y l k o m o w ę , ale
i pewien zasób pojęć i w i a d o m o ś c i , które n a z w a ć m o ż n a w i e d z ą
ludową (...)." Te „ p o j ę c i a p i e r w o t n e o d b i ł y się w z w y c z a j a c h
i obrzędach prastarych; część i c h , p o m i m o w p r o w a d z e n i a chrześ­
cijaństwa, d o t ą d się u nas s p o t y k a ; s t a n o w i ą o n e w a ż n y i c i e k a w y
dział rzeczy l u d o w y c h , j a k o dziś jeszcze żyjące ś w i a d e c t w o pojęć
i żywota niezmiernie d a w n y c h p r z o d k ó w n a s z y c h . " Z d a n i e m
Karłowicza t u t a j w ł a ś n i e jest w i e l k i e zadanie dla l u d o z n a w s t w a
p o r ó w n a w c z e g o , które p o z w a l a ustalić „ c o który naród ma
własnego, a c o z a p o ż y c z o n e g o o d s ą s i a d ó w l u b z ksiąg starożyt­
nych. To zaś, c o jest czystą w ł a s n o ś c i ą p e w n e g o n a r o d u , c o m u
jest znane o d n a j d a w n i e j s z y c h c z a s ó w i nie p o w t a r z a się u i n n y c h
ludów, to w ł a ś n i e s t a n o w i znamię j e g o o d r ę b n o ś c i i n a z y w a się
cechą n a r o d o w ą , s w o j s k ą , c h a r a k t e r y s t y c z n ą . "

P o d o b n i e jak ze z m i e n n o ś c i ą t e r y t o r i u m — t w i e r d z i Davies
— m a m y r ó w n i e ż d o czynienia ze stałą mieszanką etniczną
l u d n o ś c i . Teza, iż Polacy uparcie trzymali się s w y c h ziem, podczas
g d y inne l u d y ciągle w ę d r o w a ł y na z a c h ó d , na w s c h ó d lub na
p o ł u d n i e , nie jest m o ż l i w a d o utrzymania. „ W w y n i k u tak licznych
w ę d r ó w e k l u d ó w n i e u c h r o n n i e nastąpiło o g r o m n e przemiesza­
nie l u d n o ś c i p o d w z g l ę d e m e t n i c z n y m . W związku z t y m jest
rzeczą a b s o l u t n i e n i e m o ż l i w ą w y o d r ę b n i e n i e c z e g o k o l w i e k , c o
p r z y p o m i n a ł o b y e t n i c z n y rdzeń; nie m o ż n a też, p o przeszło
tysiącu lat rozróżnić e l e m e n t ó w ras s ł o w i a ń s k i c h i niesłowiańs­
kich."
W istocie zresztą „ w przeszłości — zwłaszcza zaś
w okresie połączonej Rzeczypospolitej Polski i L i t w y w latach
1 5 6 9 — 1 7 9 5 — w z g l ę d y etniczne nie o d g r y w a ł y większej roli.
Z j e d n o c z o n a Rzeczpospolita była p a ń s t w e m w i e l o n a r o d o w o ś ­
c i o w y m , a j e g o o b y w a t e l e czerpali poczucie swej w s p ó l n e j
tożsamości nie tyle z k r w i płynącej w ich żyłach czy z ojczystego
języka, c o ze w s p ó l n e g o w s z y s t k i m posłuszeństwa w o b e c w ł a d ­
cy i p r a w a . "

Poszukiwanie t e g o , c o za B y s t r o n i e m m o ż n a określić „ z e ­
społem kultury p o l s k i e j " , b y ł o p r z e d m i o t e m d o c i e k a ń p o l s k i c h
etnografów o d Kolberga p o r e p r e z e n t a n t ó w t z w . szkoły his­
torycznej. Skutki t y c h p o s z u k i w a ń b y ł y j e d n a k d o ś ć mizerne.
Bystroń zaś stwierdził w p r o s t , że zadanie znalezienia zespołu
cech k u l t u r o w y c h charakterystycznych dla „ g r u p y etnograficznej
polskiej" i w y z n a c z e n i e w t e n s p o s ó b „ p o l s k i e g o t e r y t o r i u m
etnograficznego", c h o ć na pozór nietrudne, „nastręcza j e d n a k
przeszkody, w o b e c k t ó r y c h w dzisiejszym stanie nauki jesteśmy
bezsilni. Kultura l u d o w a jest tak z ł o ż o n a , tyle w y k a z u j e n a w a r s t ­
wień i w p ł y w ó w p o s t r o n n y c h , że t r u d n o znaleźć jest c e c h y , które
by były w s p ó l n e c a ł e m u t e r y t o r i u m j ę z y k o w o czy n a r o d o w o
polskiemu, były zaś zupełnie o b c e sąsiednim t e r y t o r i o m . "
Do
podobnych w n i o s k ó w o d n o ś n i e g e n e t y c z n y c h p o s z u k i w a ń
„macierzy", „ e t n i c z n e g o r d z e n i a " i k u l t u r y specyficznie polskiej
doszedł historyk N o r m a n Davies. Davies — będąc n e u t r a l n y m
badaczem i przy t y m d o c i e k l i w y m s c e p t y k i e m — miał o d w a g ę
zakwestionować ś w i ę t ą w i a r ę P o l a k ó w w „ r o d z i m o ś ć " naszej
ziemi, ludności i k u l t u r y , a także w s k a z a ć na z m i t y z o w a n y oraz
zideologizowany o w e j w i a r y charakter. Sądzę, iż w a r t o p r z y t o ­
czyć poczynione przez n i e g o w t y m w z g l ę d z i e konkluzje, b o w i e m
są one pouczające r ó w n i e ż dla e t n o g r a f ó w .

Stałym p r z e m i a n o m p o d l e g a ł y także zjawiska k u l t u r o w e . „ W
s p o ł e c z e ń s t w i e , które b y ł o jeszcze c a ł k o w i c i e niepiśmienne, nie
da się s p o ś r ó d n i e z r ó ż n i c o w a n e j masy S ł o w i a n Z a c h o d n i c h
w y r ó ż n i ć k u l t u r y specyficznie polskiej czy też 'lechickiej'. Ci,
którzy sobie w y o b r a ż a j ą , że Polacy, czy też kultura polska, są
w j a k i m ś sensie ' r o d z i m e ' dla ziem p o l s k i c h , mylą się tak samo, jak
ci, którzy sądzą, że Europa jest p i e r w o t n ą ojczyzną Europej­
c z y k ó w . Szukają r o z k w i t ł y c h w s p ó ł c z e s n y c h k w i a t ó w w p o ­
z b a w i o n y c h etykietek paczuszkach w y m i e s z a n y c h ze s o b ą prehi­
storycznych n a s i o n . " *
Reasumując: z p o w y ż s z y c h w y w o d ó w Daviesa jasno w y n i k a ,
iż nie istnieje nic t a k i e g o jak p i e r w o t n a i stała, „ r o d z i m a "baza
terytorialna w znaczeniu p o l i t y c z n y m czy n a r o d o w y m , e t n i c z n y m
czy k u l t u r o w y m ( e t n o g r a f i c z n y m ) . Dodać należy, że nie istnieją
r ó w n i e ż żadne j e d n o z n a c z n e d o w o d y , które p o t w i e r d z a ł y b y
istnienie odrębnej i określonej polskiej w s p ó l n o t y j ę z y k o w e j
przed XII w i e k i e m (najwcześniejszy ślad języka polskiego znaj­
duje się w bulli gnieźnieńskiej z 1 1 3 6 r.)
Dla nas płynie stąd
prosty w n i o s e k , że „ p o d s t a w o w e założenie" e t n o g r a f i c z n y c h
regionalizacji kraju — głoszące, iż historyczne podziały plemienne
z X stulecia, o b e j m u j ą c e p e w n e granice terytorialne, w i n n y
s t a n o w i ć „czasoprzestrzenne r a m y " dla określenia u g r u p o w a n i a
e t n o g r a f i c z n e g o l u d n o ś c i polskiej w XIX czy XX w i e k u — jest
faktycznie p o z b a w i o n e p o d s t a w .

24

2 5

2 6

27

2 8

Davies pisał: „ N i e ł a t w o jest dać prosty opis t e r y t o r i u m Polski
Piastów. W p e w n y c h kręgach przyjęła się praktyka p u b l i k o w a n i a
mapy 'Polski w r. 1 0 0 0 ' z ukazaniem z a r ó w n o w y r a ź n i e za­
znaczonych granic, jak i ich uderzającego p o d o b i e ń s t w a d o
obszaru Polskiej Rzeczypospolitej L u d o w e j p o r. 1 9 4 5 . M a p a ta
jest jednak nieco myląca. (...) T e r y t o r i u m P i a s t ó w nie p o k r y w a ł o
się z granicami z lat o d ok. 9 9 0 d o 1 0 0 2 i z r. 1 9 4 5 w ż a d n y m
innym okresie — ani przedtem, ani p o t e m . G d y b y autorzy m a p
wzięli za p u n k t odniesienia nie w y j ą t k o w y rocznik 1 0 0 0 , lecz rok
900, 1 1 0 0 , 1 2 0 0 l u b 1 3 0 0 czy też jeszcze ważniejszy rok 9 9 1 ,
w którym t o roku p o raz pierwszy, w ' D a g o m e iudex', o p i s a n o
granice ' p a ń s t w a g n i e ź n i e ń s k i e g o ' , d o s t r z e g l i b y p e w n e istotne
różnice. Granice p o l s k i e g o t e r y t o r i u m bez przerwy się zmieniały.
Do r. 1 3 2 0 obszar t e n nie t w o r z y ł żadnej organicznej całości (...)
ustalonych granic b y ł o n i e w i e l e , p o d o b n i e jak nie b y ł o p a ń s t w a
we w s p ó ł c z e s n y m t e g o s ł o w a znaczeniu: w ł a d z c e n t r a l n y c h ,
sprawujących rządy nad w s z y s t k i m i częściami o k r e ś l o n e g o tery­
torium. W g r u n c i e rzeczy zatem, w sensie w s p ó ł c z e s n y m , nie b y ł o
żadnej 'Polski'. T e r y t o r i u m miało o w i e l e mniejsze znaczenie niż
zamieszkujący je l u d z i e . " „ M i m o żarliwej w i a r y s a m y c h Pola­
ków w 'macierz', nie da się z d e f i n i o w a ć żadnej określonej bazy
terytorialnej, która byłaby polska stale, w y ł ą c z n i e i niezmiennie.
(...) W różnych okresach d z i e j ó w Europy W s c h o d n i e j p a ń s t w o
polskie b y w a ł o wszędzie i n i g d z i e . " „ O b r a z Polski musi w i ę c
być t r u d n y d o n a m a l o w a n i a . G d y b y d o ń w ł ą c z y ć t y l k o te
dzielnice, które b y ł y ze s o b ą stale p o w i ą z a n e , t w o r z ą c w s p ó l n y
byt polityczny, d o n a m a l o w a n i a nie p o z o s t a ł o b y nic. G d y b y
natomiast w ł ą c z y ć w s z y s t k i e obszary, k t ó r y m w t y m czy i n n y m
okresie d z i e j ó w b y ł o dane cieszyć się z w i ą z k a m i z Polską, obraz
musiałby objąć p o ł o w ę k o n t y n e n t u . " „ M i m o o p o r ó w p r o p a g a ­
ndy, d a w n e j i o b e c n e j , które zaciemniają obraz, ś l a d ó w ' n a r o d o ­
w o ś c i ' i 'tożsamości n a r o d o w e j ' nie da się odnaleźć w z i e m i . "
2 9

3 0

3 1

3 2

3 3

3 4

3

3 6

Damrosz w c y t o w a n y m artykule stwierdził m.in., że istnieją
d w i e płaszczyzny analizy zjawisk s p o ł e c z n o - k u l t u r o w y c h trak­
t o w a n y c h j a k o kryteria w y o d r ę b n i a n i a r e g i o n ó w , a także związa­
ne z t y m d w i e k o n c e p c j e r e g i o n u :
— „ o b i e k t y w i s t y c z n a " , gdzie dla w y z n a c z e n i a regionu badacz
w y k o r z y s t u j e o b i e k t y w n e w y r ó ż n i k i , czyli opiera się „ n a o d r ę b ­
ności p o s z c z e g ó l n y c h o b i e k t ó w k u l t u r o w y c h " ;
— „ i n t e r s u b i e k t y w i s t y c z n a " , gdzie p o d s t a w ą dla wyznaczenia
r e g i o n u jest i n t e r s u b i e k t y w n y w y r ó ż n i k w postaci „ p o c z u c i a
odrębności w świadomości g r u p o w e j " ;
— istnieje p o n a d t o jeszcze trzecia zasadnicza koncepcja regio­
n a l i z a c j i — n a z w ę ją „ i n t e g r a l i s t y c z n ą " — polegająca na połącze­
niu ( w r ó ż n y c h zresztą p r o p o r c j a c h ) s t a n o w i s k a „ o b i e k t y w i s tycznego" z „intersubiektywistycznym".
D o t a k i c h trzech g r u p z a k w a l i f i k o w a ć m o ż n a wszystkie w y ­
stępujące w polskiej etnografii p r ó b y w y z n a c z a n i a terytorialnego
z r ó ż n i c o w a n i a „ t r a d y c y j n e j k u l t u r y l u d o w e j " , w f o r m i e ustalania
„tradycyjnych" regionów kulturowych lub grup etnograficznych,
j a k o pola czy p r z e d m i o t u e t n o g r a f i c z n y c h b a d a ń . Uściślę w t y m
miejscu — korzystając z w y s t ę p u j ą c e j w literaturze etnograficznej
k o n w e n c j i t e r m i n o l o g i c z n e j , która n o t a b e n e bardzo rzadko była
k o n s e k w e n t n i e s t o s o w a n a — że w w y n i k u przyjęcia „ o b i e k t y w i s t y c z n e j " k o n c e p c j i oraz z a s t o s o w a n i a j a k o k r y t e r i ó w p o ­
działu o b i e k t y w n y c h w y r ó ż n i k ó w , m ó w i się niekiedy o w y o d r ę b ­
nianiu r e g i o n ó w sensu stricto. W praktyce etnograficznej d o
takiej regionalizacji k u l t u r y l u d o w e j p r o w a d z i ć miały badania
a t l a s o w e i w y k o r z y s t a n i e m e t o d y kartograficznej. Z kolei stojąc
na g r u n c i e koncepcji „ i n t e r s u b i e k t y w i s t y c z n e j " i stosując kryte­
rium e t n o s o c j o l o g i c z n e , d o k o n u j e się podziału na „ g r u p y t e r y t o ­
rialne". Natomiast z a s t o s o w a n i e koncpecji „ i n t e g r a l i s t y c z n e j " .

51

�zakładającej łączne u w z g l ę d n i a n i e o d r ę b n o ś c i o b i e k t ó w k u l t u r o ­
w y c h oraz g r u p o w e g o samookreślenia, p r o w a d z i d o w y d z i e l e n i a
„ g r u p k u l t u r o w y c h " , a w i ę c g r u p stricte „ e t n o g r a f i c z n y c h . "
Proponuję przyjrzeć się nieco bliżej o w y m trzem k o n c e p c j o m oraz
k o n s e k w e n c j o m ich z a s t o s o w a n i a dla s t w o r z e n i a obrazu t e r y t o ­
rialnego z r ó ż n i c o w a n i a k u l t u r y l u d o w e j .
„ W przypadku o b i e k t y w i s t y c z n e j k o n c e p c j i r e g i o n u — t w i e r ­
dzi Damrosz — przyjąć m o ż n a j e d e n w y z n a c z n i k o d r ę b n o ś c i ( n p .
strój l u d o w y ) lub w i ę c e j niż j e d e n (czyli s y n d r o m c e c h o d r ę b n o ­
ści)."
Z d a n i e m tegoż autora „najlepszy podział opiera się
zazwyczaj na j e d n y m w y z n a c z n i k u " . J a zaś t w i e r d z ę , iż n a w e t
przyjęcie t y l k o j e d n e g o w y r ó ż n i k a o b i e k t y w n e g o — j u ż w s a m y m
założeniu arbitralne — w b r e w p o z o r o m w c a l e nie p r o w a d z i ł o d o
uzyskania j e d n o z n a c z n y c h p o d z i a ł ó w na r e g i o n y etnograficzne.
Celem uzasadnienia powyższej tezy posłużę się w s p o m n i a ­
n y m przez Damrosza przykładem stroju l u d o w e g o , który jest
0 tyle dobrze d o b r a n y , że w ł a ś n i e strój l u d o w y u z n a w a n y jest
p o w s z e c h n i e za kryterium par excellence etnograficzne. Na
początek przytoczę zdanie Pola: „ J a k wszystkie c e c h y r o d o w e ,
tak zmienia się i strój rodu w d r o b n y c h rzeczach o d w s i d o w s i
prawie, ale są c e c h y w s p ó l n e c a ł y m o k o l i c o m p o ł ą c z o n y m
w ę z ł e m jednej r o d o w o ś c i i te są i s t o t n e . "
Problem polega na
t y m , które c e c h y u b i o r ó w l u d o w y c h p o t r a k t o w a ć należy j a k o
istotne i czy w o g ó l e dadzą się w y r ó ż n i ć takie charakterystyczne
elementy stroju, na p o d s t a w i e w y s t ę p o w a n i a ( l u b braku) k t ó r y c h
można by d o k o n a ć regionalizacji s t r o j ó w l u d o w y c h . Przypomnę,
że Pol d o i s t o t n y c h cech zaliczył przede w s z y s t k i m krój stroju
3 7

3 8

3 9

1 u l u b i o n ą przez dany ród b a r w ę , gdyż j e g o zdaniem były t o c e c h y
najbardziej n i e z m i e n n e . J e d n a k ż e sam Pol regionalizacji stro­
j ó w l u d o w y c h nie przeprowadził, a p o n a d t o skądinąd w i e m y , iż
z a r ó w n o kroje jak i zestawy kolorystyczne ulegały c i ą g ł y m
przemianom.
Pierwszą c a ł o ś c i o w ą i w miarę k o n s e k w e n t n ą próbę charak­
terystyki oraz podziału u b i o r ó w l u d o w y c h przedstawił B r o n i s ł a w
M a l e w s k i . Biorąc p o d u w a g ę ś w i ą t e c z n y strój męski — a l b o w i e m
„ c o d z i e n n y jest mniej w i ę c e j wszędzie j e d n a k o w y " , natomiast
„stroje kobiece nie dadzą się tak ł a t w o , jak męskie p o d z i e l i ć "
— wyodrębnił Malewski d w a typy: wielkopolsko-mazowiecki
oraz małopolski i o g ó l n i k o w o je scharakteryzował. Podział ten
p o w t ó r z y ł następnie m.in. Fischer . Z a p r o p o n o w a n a przez M a l e ­
w s k i e g o t y p o l o g i a nie jest ściśle rzecz biorąc regionalizacją
s t r o j ó w l u d o w y c h , gdyż nie daje pełnego obrazu regionalizacji
kraju lecz p o z w a l a t y l k o na p r z e p r o w a d z e n i e p e w n y c h (dość
abstrakcyjnych) lokalizacji n i e k t ó r y c h e l e m e n t ó w l u d o w e g o o d ­
ś w i ę t n e g o ubioru męskiego ( n p . rodzaju s u k m a n y , nakrycia
g ł o w y , s p o s o b u noszenia k o ż u c h a ) .
40

4 1

4 2

43

P o d o b n i e rzecz się ma z d o k o n a n ą przez M o s z y ń s k i e g o
regionalizacją p o l s k i c h s t r o j ó w l u d o w y c h w o p a r c i u o materiał,
z j a k i e g o zostały w y k o n a n e . Na tej p o d s t a w i e uzyskać m o ż e m y
trzy zasadnicze g r u p y , oparte o trzy t y p y materiałów: „ 1 ) s t r o j e
oparte
na b i a ł y m
płótnie
s a m o d z i a ł o w y m
i owczej w e ł n i e w k o l o r a c h naturalnych,często
w postaci sukna oraz 2 ) s t r o j e , w k t ó r y c h (zwłaszcza
kobiecych) d o m i n u j e w e ł n i a n a t k a n i n a
pasiast a"
i grupa 3) „ u b i o r ó w o p r z e w a d z e
materiałów
p o c h o d z e n i a f a b r y c z n e g o " . W g r u p i e trzeciej m o ­
żemy jeszcze w y r ó ż n i ć d w i e o d m i a n y . „ D o pierwszej o d m i a n y
należeć będą te wszystkie stroje, które oparte nieraz w całości na
materiałach p o c h o d z e n i a f a b r y c z n e g o nie zatraciły o d r ę b n o ś c i
regionalnej. (...) D o drugiej o d m i a n y zaliczyć należy te stroje
l u d o w e , które oparte na materiałach p o c h o d z e n i a p r z e m y s ł o w e ­
g o uległy w p ł y w o m ó w c z e s n e j m o d y miejskiej, przejmując nie
t y l k o materiał, ale i k r ó j . " Podział s t r o j ó w l u d o w y c h ze w z g l ę d u
na rodzaj t k a n i n y użytej d o ich w y k o n a n i a , jest klasyfikacją bodaj
najbardziej abstrakcyjną. J e d n a k ż e n a w e t na tej p o d s t a w i e d o k o ­
nanie regionalizacji nie jest s p r a w ą prostą, b o w i e m w p r z y p a d k u
d w ó c h pierwszych g r u p nie jesteśmy w stanie d o k ł a d n i e określić
granic ich w y s t ę p o w a n i a , zaś g r u p a trzecia „ w ł a ś c i w i e nie
posiada określonego zasięgu terytorialnego ( w y s t ę p u j e w y s p o ­
w o ) , gdyż n a w a r s t w i ł a się na p o p r z e d n i e . . . "
44

4 6

4 7

48

Oczywiste jest t o , że jeżeli za p o d s t a w ę podziału przyjmie się
takie c e c h y stroju l u d o w e g o , jak krój, barwę, rodzaj z d o b i e ń .

52

zestawy p o s z c z e g ó l n y c h e l e m e n t ó w n o s z o n y c h łącznie itd. itp.,
t o s p r a w a e w e n t u a l n e j regionalizacji s k o m p l i k u j e się jeszcze
bardziej. Przy t y m zasada będzie taka, że im większą ilość
e l e m e n t ó w składających się na całość stroju l u d o w e g o będzie się
brać p o d u w a g ę , t y m mniejsze okażą się w y d z i e l a n e tą m e t o d ą
regiony, dla k t ó r y c h określenia b ę d z i e m y szukać w s k a z ó w e k
w s t r o j u . " D o d a m , że t o , c o s t w i e r d z i l i ś m y o d n o ś n i e regionali­
zacji k u l t u r y l u d o w e j w o p a r c i u o j e d e n w y z n a c z n i k o d r ę b n o ś c i
biorąc za przykład strój l u d o w y , m o ż n a r ó w n i e ż w y k a z a ć — m u tatis m u t a n d i s — na przykładzie i n n y c h w y r ó ż n i k ó w o b i e k t y w ­
n y c h (jak język, c e c h y a n t r o p o l o g i c z n e , b u d o w n i c t w o i t d . ) .
4 9

Damrosz z a u w a ż y ł trafnie, iż badacze z a j m u j ą c y s t a n o w i s k o
„ o b i e k t y w i s t y c z n e " zakładają z w y k l e istnienie w i ę c e j niż j e d n e g o
w y z n a c z n i k a , c o stwarza p o w a ż n e t r u d n o ś c i klasyfikacyjne,
k t ó r y c h nie s p o s ó b u n i k n ą ć .
Krótko m ó w i ą c t r u d n o ś c i te
polegają na t y m , że n a w e t rozpatrując zagadnienie zróżnicowania
k u l t u r o w e g o w przekroju s y n c h r o n i c z n y m , w zależności od
przyjętych w charakterze k r y t e r i ó w o d m i e n n y c h e l e m e n t ó w kul­
tury m o ż n a otrzymać r ó ż n o r o d n e zasięgi, zaś łącząc te o b i e k t y w ­
ne w y z n a c z n i k i w r ó w n i e o b i e k t y w n e konstelacje uzyskać można
d o w o l n ą ilość r e g i o n ó w . Paradoksalnie okazuje się więc, że
przyjmując „ o b i e k t y w i s t y c z n ą k o n c e p c j ę r e g i o n u " , d o c h o d z i m y
d o iście „ r o z p a s a n e g o " s u b i e k t y w i z m u w j e g o wyznaczaniu.
J e d n y m ze źródeł t e g o paradoksu jest a s y s t e m o w e p o j m o w a n i e
kultury.
50

G d y b y badacze zajmujący się p r o b l e m a t y k ą regionalnego
z r ó ż n i c o w a n i a k u l t u r y l u d o w e j zechcieli zagadnienie t o analizo­
w a ć w przekroju d i a c h r o n i c z n y m , natrafiliby na d o d a t k o w y
k ł o p o t , b o w i e m — jak t o wyraził Bystroń — „ c e c h y kulturalne
ł a t w o ulegają przekształceniu lub z a n i k o w i , z drugiej zaś strony są
czemś p r z e n o ś n e m , c o ł a t w o się r o z p o w s z e c h n i a . " W efekcie
daje t o „ b e z m i a r k u l t u r mniejszych i w i ę k s z y c h , zachodzących
w z a j e m n i e na siebie i krzyżujących się, ciągle r u c h l i w y c h i zmien­
nych..."
E t n o g r a f o w i e przedstawiali j e d n a k ż e zróżnicowanie
regionalne k u l t u r y l u d o w e j statycznie, bez u w z g l ę d n i a n i a ciąg­
ł y c h przemian z a s i ę g ó w w y s t ę p o w a n i a p o s z c z e g ó l n y c h elemen­
t ó w kultury. O d d y n a m i c z n e g o t r a k t o w a n i a zagadnienia zróż­
n i c o w a n i a r e g i o n a l n e g o niejako z w a l n i a ł y badaczy założenia
ideologii ludoznawczej.
51

5 2

T w i e r d z o n o zatem — o d w o ł u j ą c się d o a t r y b u t u niezmienno­
ści lub z a c h o w a w c z o ś c i — że c e c h u j e kulturę l u d o w ą „ p o w o l ­
niejszy r y t m przemian i d ł u g o t r w a ł e z a c h o w y w a n i e śladów
dawnych powiązań i kontaktów k u l t u r o w y c h "
M i a ł o to p o w o ­
d o w a ć d ł u g i e t r w a n i e w kulturze l u d o w e j przynajmniej nie­
k t ó r y c h jej e l e m e n t ó w , i w k o n s e k w e n c j i d ł u g o t r w a ł e utrzymy­
w a n i e się r e g i o n a l n y c h z r ó ż n i c o w a ń . D l a t e g o też najczęściej
w y k r e ś l a n o r e g i o n y e t n o g r a f i c z n e na p o d s t a w i e u z n a w a n y c h za
najbardziej z a c h o w a w c z e , r e l i k t o w y c h e l e m e n t ó w kultury (ar­
c h a i z m ó w , p r z e ż y t k ó w ) . J e d n y m z dość ekstremalnych przy­
k ł a d ó w t a k i e g o p o s t ę p o w a n i a jest artykuł J a n a Czekanowskiego
Zróżnicowanie
etnograficzne
Polski w świetle przeszłości.** Ana­
lizując w y s t ę p o w a n i e i zasięgi r ó ż n y c h w y t w o r ó w kultury mate­
rialnej, C z e k a n o w s k i przyjął milczące założenie, iż uwzględniane
przezeń w y t w o r y t r w a j ą w d a w n y c h g r a n i c a c h o d trzech tysięcy
lat. „ C o p r a w d a — j a k z a u w a ż y ł M o s z y ń s k i — o t w a r c i e Czekano­
w s k i t e g o założenia nie w y p o w i a d a . M u s i m y je jednak przyjąć
n i e o d z o w n i e , o ile z e c h c e m y przyznać j e g o referatowi w ogóle
jakikolwiek s e n s . "
D o k ł a d n i e t e n sam m e c h a n i z m myślenia
5 5

0 kulturze l u d o w e j i jej r e g i o n a l n y m z r ó ż n i c o w a n i u , ujawnia się
także w ó w c z a s g d y badacze zajmujący się tą problematyką
u ż y w a j ą określenia „ t r a d y c y j n y r e g i o n " i j e g o p o c h o d n y c h jak
np. „ t r a d y c y j n y s t r ó j " , „ t r a d y c y j n y z w y c z a j " , t r a d y c y j n y obrzęd",
„ t r a d y c y j n y t a n i e c " , „ t r a d y c y j n e b u d o w n i c t w o " itd. Zakładają
o n i b o w i e m , że d a n y strój, z w y c z a j itp. są charakterystyczne dla
d a n e g o r e g i o n u „ o d z a w s z e " , a sam region etnograficzny jest
w istocie p o n a d c z a s o w y .
Kończąc t e n f r a g m e n t rozważań p r z y p o m n ę , że Kazimierz
D o b r o w o l s k i s t w i e r d z i ł niegdyś, iż dla r o z w a ż a ń etnograficznych
z n a m i e n n e jest m.in. s y s t e m a t y z o w a n i e f a k t ó w pochodzących
z r ó ż n y c h c z a s ó w w p e w i e n s y n c h r o n i c z n y , ahistoryczny obraz,
1 określił t o z j a w i s k o m i a n e m praesens ethnographicum.*
Dodam
o d siebie, że ó w „ e t n o g r a f i c z n y czas teraźniejszy" jest w zasadzie
6

�tożsamy z t y m , c o się n a z y w a „ b e z c z a s o w ą teraźniejszością
mityczną" lub „ w i e c z n y m teraz m i t u " . Takie p o j m o w a n i e czasu,
zawarte implicite w i d e o l o g i i l u d o z n a w c z e j , stwarzało m o ż l i w o ś ć
abstrahowania o d h i s t o r y c z n e g o patrzenia na f o l k l o r y s t y c z n ą
rzeczywistość s p o ł e c z n o - k u l t u r o w ą , a w szczególności p o m i j a ­
nia analizy d i a c h r o n i c z n e j w obrazie r e g i o n a l n e g o z r ó ż n i c o w a n i a
kultury l u d o w e j oraz s w o i s t e g o „przerzucania m o s t ó w poprzez
w i e k i " . W y r a z e m t e g o jest p r z y j m o w a n y milcząco p o g l ą d o o d ­
wiecznym istnieniu w y r a ź n y c h o d r ę b n o ś c i k u l t u r o w y c h między
terytoriami zamieszkałymi przez różne społeczności i u t r z y m y w a ­
niu się — z n i e w i e l k i m i n a j w y ż e j z m i a n a m i — o w y c h różnic
w określonych g r a n i c a c h , przynajmniej d o czasu t z w . rozpadu
chłopskiej k u l t u r y t r a d y c y j n e j . Przy c z y m istoty s p r a w y nie
zmienia t o , że „ o d w i e c z n e i s t n i e n i e " nie o d n o s i ł o się d o „ c z a s ó w
Seta", lecz miało mniej w i ę c e j o k r e ś l o n ą lokalizację historyczną.
Przejdę teraz d o rozpatrzenia zasad regionalizacji e t n o g r a f i c z ­
nej, z p u n k t u w i d z e n i a k o n c e p c j i „ i n t e g r a l i s t y c z n e j " . Ta k o n c e p ­
cja podziału k u l t u r y l u d o w e j na g r u p y e t n o g r a f i c z n e — za­
kładająca łączne u w z g l ę d n i a n i e o b i e k t y w n y c h różnic k u l t u r o ­
wych l u b / i b i o l o g i c z n y c h p o m i ę d z y g r u p ą „ X " i g r u p ą „ Y " oraz
intersubiektywnego p o c z u c i a o d r ę b n o ś c i w ś w i a d o m o ś c i g r u p o ­
wej o b y d w u g r u p — miałaby m.in. zapobiegać d o w o l n o ś c i
w przyjmowaniu o b i e k t y w n y c h wyznaczników i wydzielaniu
regionów, cechującej k o n c e p c j ę „ o b i e k t y w i s t y c z n ą " . Koncepcja
„integralistyczna" zakłada m i a n o w i c i e , że o t y m , które s p o ś r ó d
odrębnych o b i e k t ó w k u l t u r o w y c h są m i a r o d a j n e dla jakiegoś
rozgraniczenia, d e c y d u j e fakt f i g u r o w a n i a ich w ś w i a d o m o ś c i
grupowej w roli c e c h o d r ó ż n i a j ą c y c h dane g r u p y o d siebie.
M o d e l o w y w p r o s t przykład z a s t o s o w a n i a k o n c e p c j i „ i n t e g ­
ralistycznej" w praktyce b a d a w c z e j , przedstawił R o m a n Reinfuss
w artykule na t e m a t pogranicza k r a k o w s k o - g ó r a l s k i e g o . W e d ł u g
tego uczonego „ ś w i a d o m o ś ć w ł a s n e j o d r ę b n o ś c i etnograficznej
powstaje najczęściej na tle różnic g w a r o w y c h , różnic w ubiorze,
sposobie z d o b y w a n i a ś r o d k ó w utrzymania ( n p . r o l n i c t w o i pas­
terstwo) lub wreszcie w o d m i e n n y m s p o s o b i e b u d o w a n i a osie­
dli. Inne zjawiska k u l t u r o w e , j a k o trudniejsze d o z a o b s e r w o w a ­
nia, rzadko s t a n o w i ą przyczynę u ś w i a d o m i e n i a sobie o d r ę b n o ś c i
własnej g r u p y w s t o s u n k u d o s ą s i a d ó w . Z t y c h w ł a ś n i e w z g l ę ­
d ó w podczas w y z n a c z a n i a z a s i ę g ó w t e r y t o r i a l n y c h p o s z c z e g ó l ­
nych grup e t n o g r a f i c z n y c h kładzie się g ł ó w n y nacisk na w y ­
c h w y t y w a n i e w ł a ś c i w o ś c i g w a r o w y c h , c e c h stroju, b u d o w n i c t ­
wa i trybu życia, charakterystycznych dla badanej l u d n o ś c i ,
i następnie o b s e r w u j e się, jak o d r ę b n o ś c i te w p ł y w a j ą na kształ­
towanie się p o c z u c i a przynależności g r u p o w e j . "
Generalna
zasada jest przy t y m taka, że „ i s t n i e n i e z e w n ę t r z n i e dostrzegal­
nych różnic k u l t u r o w y c h z reguły p o w o d u j e u l u d u w y t w o r z e n i e
się na tej p o d s t a w i e p o c z u c i a o d r ę b n o ś c i g r u p o w e j . Z c h w i l ą g d y
zatrą się różnice o b i e k t y w n e , zaczyna zanikać i poczucie w z a j e m ­
nej obcości między c z ł o n k a m i d w u r ó ż n y c h g r u p . U ł a t w i a t o
odstąpienie o d zasady w y ł ą c z n o ś c i g r u p o w e j i d o p r o w a d z a
z biegiem czasu d o zatarcia się n a w e t tradycji j a k i e g o k o l w i e k
podziału na g r u p y e t n i c z n e . "
5 7

5 8

Z p o w y ż s z e g o w y n i k a , że w e d ł u g k o n c e p c j i „ i n t e g r a l i s t y c z ­
n e j " — w w a r i a n c i e p r e z e n t o w a n y m przez Reinfussa — istnieje:
— p o pierwsze, ścisła zależność między ( n i e k t ó r y m i p r z y n a j m ­
niej) o b i e k t y w n y m i w y z n a c z n i k a m i o d r ę b n o ś c i i g r u p o w ą ś w i a ­
domością o w y c h różnic k u l t u r o w y c h , oraz
— p o drugie, zależność ta jest j e d n o s t r o n n a , gdyż „ r z e c z o w e
podstawy zróżnicowania" determinują świadomość odrębności.
O d n o ś n i e pierwszej przesłanki: Reinfuss stwierdził, iż materia­
ły na temat s t o s u n k ó w m i ę d z y g r u p o w y c h k t ó r y m i d y s p o n o w a ł ,
potwierdzają „ d o s t a t e c z n i e z g o d n o ś ć granic w y z n a c z o n y c h
przez lud z u s t a l o n y m i na drodze o b i e k t y w n e j analizy w y b r a n y c h
e l e m e n t ó w k u l t u r y l u d o w e j . " Otóż nie w i e m y niestety d o k ł a d ­
nie jakimi materiałami d o t y c z ą c y m i p o c z u c i a o d r ę b n o ś c i k u l t u r o ­
w y c h c y t o w a n y autor f a k t y c z n i e d y s p o n o w a ł —
określenie
poczucia o d r ę b n o ś c i w ś w i a d o m o ś c i g r u p o w e j w y m a g a bez
w ą t p i e n i a d ł u g i c h i p o g ł ę b i o n y c h badań t e r e n o w y c h , i d l a t e g o
p o w o ł y w a n i e się na p r z y t o c z o n e przez L u d w i k a M ł y n k a zdanie
j e d n e g o r e s p o n d e n t a ( J a n a M y j a k a — poetę l u d o w e g o z L i c h w i n a ) j a k o w y r o c z n i na t e m a t g r a n i c y między „ G o r o l a m i " a „ L a ­
c h a m i " , w y d a j e się a b s o l u t n i e niewystarczające — lecz m o i m
5 9

zdaniem w y c i ą g a n i e s f o r m u ł o w a n e g o w y ż e j w n i o s k u z d a n y c h
z a w a r t y c h w artykule jest n i e u p r a w n i o n e . D o w o d z i t e g o c h o ­
ciażby zamieszczona t a m mapa pt. Granice Góralszczyzny
pol­
skiej i zagadnienie
poczucia przynależności
grupowej
ludności
pogranicznej,
na której zaznaczono m.in.: „ w s i , których miesz­
kańcy uważają się za G ó r a l i " ; „ w s i e , k t ó r y c h m i e s z k a ń c ó w inni
u w a ż a j ą za G ó r a l i " ; „ w s i e , k t ó r y c h mieszkańcy uważają się za
L a c h ó w " ; „ w s i e , k t ó r y c h m i e s z k a ń c ó w inni uważają za La­
chów."
Otóż teza Reinfussa o absolutnej z g o d n o ś c i okreś­
lonych obiektywnych wyznaczników odrębności z poczuciem
owej odrębności byłaby prawdziwa w t e d y i tylko wtedy, gdyby
w e w s z y s t k i c h w s i a c h o „ c e c h a c h k u l t u r y w ł a ś c i w e j l a c h o m " , ich
mieszkańcy uważali się za „ l a c h ó w " i za t a k o w y c h byli uważani
z a r ó w n o przez i n n y c h „ l a c h ó w " , jak i przez „ g ó r a l i " , a także oni
sami uważali m i e s z k a ń c ó w w s i „ l a c h o w s k i c h " za „ l a c h ó w " oraz
m i e s z k a ń c ó w w s i o „ c e c h a c h k u l t u r y g ó r a l s k i e j " za „ g ó r a l i " (i
vice versa). Z a r ó w n o z mapy, jak i z treści artykułu w y n i k a jednak,
iż są np. takie w s i e , k t ó r y c h mieszkańcy uważają się za „ l a c h ó w " ,
zaś l u d n o ś ć sąsiednia określa ich „ g ó r a l a m i . " M o i m zdaniem
p o d w a ż a t o rzeczoną tezę — c b d d . Dlatego też bliższy p r a w d y
jest p o g l ą d , że „ m i ę d z y zakresem ś w i a d o m o ś c i g r u p o w e j a za­
kresem nie oznaczonej bliżej ilości p o s z c z e g ó l n y c h w y t w o r ó w
k u l t u r o w y c h zachodzi s t o s u n e k d w ó c h kół t y l k o c z ę ś c i o w o
pokrywających s i ę . "
6 0

6 1

6 2

U s t o s u n k u j ę się teraz d o t w i e r d z e n i a o istnieniu w p ł y w u
o b i e k t y w n y c h o d r ę b n o ś c i k u l t u r o w y c h l u b / i b i o l o g i c z n y c h na
g r u p o w ą ś w i a d o m o ś ć o d r ę b n o ś c i . Pogląd ten jest etnograficzną
m u t a c j ą socjologicznej „ h i p o t e z y o d m i e n n o ś c i j a k o p o d s t a w y
o b c o ś c i " , d l a t e g o też o d w o ł a m się d o t e g o , c o na ten temat
napisał Florian Z n a n i e c k i . „ O t ó ż przyjąwszy hipotetycznie, że
' o b c y ' w o d n i e s i e n i u d o d a n y c h ludzi t o są ci, którzy się o d nich
różnią b i o l o g i c z n i e lub kulturalnie albo też i biologicznie i k u l ­
turalnie, m u s i m y dalej przyjąć (...), że istnieje s t o p n i o w a n i e
o b c o ś c i uzależnione o d s t o p n i o w a n i a r ó ż n i c " . Przy czym różnica
i o b c o ś ć muszą p o z o s t a w a ć „ w s t o s u n k u prostym d o siebie
a w stosunku o d w r o t n y m do podobieństwa i swojskości".
Okazuje się jednak, iż „ r ó ż n i c e i p o d o b i e ń s t w a między d a n y m i
z b i o r o w o ś c i a m i lub o s o b o w o ś c i a m i ludzkiemi w niektórych
w y p a d k a c h przynajmniej nie dają się zrozumieć, ani n a w e t
w y z n a c z y ć na m o c y s a m e g o t y l k o o b j e k t y w n e g o ich p o r ó w n a n i a
w taki s p o s ó b , aby na ich p o d s t a w i e m o ż n a było j e d n ą z t y c h
z b i o r o w o ś c i ująć j a k o w t a k i m lub i n n y m s t o p n i u o b c ą w o d ­
niesieniu d o d r u g i e j ; w p r o w a d z e n i e zaś pierwiastka s u b i e k t y w ­
nego zmusza d o stwierdzenia licznych w a h a ń i n i e w y t ł u m a c z o ­
nych w y j ą t k ó w . "
Konstatacja ta z a c h o w u j e w a ż n o ś ć również
na g r u n c i e e t n o g r a f i c z n y m .
6 3

Nie ma w a l o r u u n i w e r s a l n o ś c i także teza Reinfussa o j e d n o ­
stronnej i j e d n o k i e r u n k o w e j relacji zależności ś w i a d o m o ś c i o d ­
rębności g r u p o w e j o d istnienia o b i e k t y w n y c h w y z n a c z n i k ó w
o d r ę b n o ś c i , z której w y n i k a ł w n i o s e k , że „ n i w e l a c j a kultury
l u d o w e j u ł a t w i a zacieranie a n t a g o n i z m ó w w y n i k a j ą c y c h z przy­
należności d o różnych g r u p e t n i c z n y c h " . Często b o w i e m
„ o d m i e n n o ś ć kulturalna b y w a umyślnie p o t ę g o w a n a dla odróż­
nienia się o d ' o b c y c h ' " . W t y m przypadku „ o d m i e n n o ś ć " nie
jest w i ę c przyczyną, lecz s k u t k i e m poczucia o b c o ś c i .
6 4

6 5

D o d a m , iż w koncepcji „ i n t e g r a l i s t y c z n e j " w y s t ę p u j ą inne
jeszcze sprzeczności. Na w i z e r u n e k g r u p y „ X " ( „ o b c e j " ) f u n k c ­
j o n u j ą c y w ś w i a d o m o ś c i g r u p y „ Y " ( „ s w o j e j " ) — jak wykazały
m.in. badania Józefa Obrębskiego, a także dane zawarte w c y t o ­
w a n y m artykule Reinfussa — składają się faktycznie nie tylko
w y m i e n i o n e o d r ę b n e c e c h y k u l t u r o w e (tj. g w a r a , strój, tryb życia,
o d m i e n n e b u d o w n i c t w o ) , ale r ó w n i e ż takie elementy jak np.
c e c h y w y g l ą d u fizycznego, c e c h y psychiczne oraz inne różnice
k u l t u r o w e . Z n a j d o w a ł o t o w y r a z w różnych o p o w i a d a n i a c h ,
p o w i e d z o n k a c h , porzekadłach, piosenkach i t p . Nie w i a d o m o
zatem dlaczego w ł a ś c i w i e należy ograniczać się t y l k o d o czterech
w s p o m n i a n y c h w y r ó ż n i k ó w o d r ę b n o ś c i , zaś pozostałe t r a k t o w a ć
66

— jak t o uczynił Reinfuss — j a k o „czerpane z f a n t a z j i " oraz
„ o d z n a c z a j ą c e się d u ż y m s u b i e k t y w i z m e m " i odrzucać? Czyż nie
b y ł o b y bardziej zasadne uznanie w s z y s t k i c h cech k u l t u r o w y c h
— f i g u r u j ą c y c h w w i z e r u n k u g r u p y „ o b c e j " oraz p o d n o s z o n y c h
w ś w i a d o m o ś c i społecznej g r u p y „ Y " d o g o d n o ś c i zasady
różnicującej — za r ó w n o p r a w n e w y z n a c z n i k i odrębności i łączne

53

�przyjęcie ich bądź —

p o pierwsze — za zespół c e c h o b i e k t y w n i e

w y r a ź n e rozróżnienie, na które d o t ą d zbyt małą z w r a c a n o u w a g ę .

charakteryzujących g r u p ę będącą p r z e d m i o t e m d a n e g o w i z e r u n ­

C z y m i n n y m jest w s w e j istocie:

ku i jej kulturę, bądź też —

—

po w t ó r e —

za zespół

cech

po pierwsze, określenie n a d a w a n e sobie przez daną społecz­

i n t e r s u b i e k t y w n y c h ze w s z y s t k i m i t e g o k o n s e k w e n c j a m i . W pier­

ność lokalną, inaczej m ó w i ą c samookreślenie g r u p o w e ;

w s z y m przypadku jednak k o n c e p c j a „ i n t e g r a l i s t y c z n a " będzie

—

tożsama z k o n c e p c j ą „ o b i e k t y w i s t y c z n ą " z t y m , że s u b i e k t y w i z m

inne społeczności, tj. bliższych i dalszych s ą s i a d ó w , a w i ę c g r u p y

p o drugie, określenie n a d a w a n e l u d n o ś c i z danej o k o l i c y przez

badaczy zostanie zastąpiony r z e k o m y m o b i e k t y w i z m e m przed­

„obce";

stawień i s f o r m u ł o w a ń z a w a r t y c h w w i z e r u n k u g r u p y „ o b c e j "

—

(co być może b y ł o b y słuszne, ale t y l k o w ó w c z a s jeżeli uzna się za

graficznej w charakterze n a z w y danej g r u p y e t n o g r a f i c z n e j .

p o trzecie wreszcie, określenie przyjęte w literaturze e t n o ­

p r a w d z i w ą l e n i n o w s k ą „ t e o r i ę o d b i c i a " ) . W d r u g i m natomiast

Przyjmuję dla uproszczenia — stosując k o n w e n c j ę t e r m i n o l o ­

przypadku koncepcja „ i n t e g r a l i s t y c z n a " jest tożsama z k o n c e p c j ą

g i c z n ą — iż w p i e r w s z y m p r z y p a d k u b ę d z i e m y m ó w i ć o „ e n d o e t -

„ i n t e r s u b i e k t y w i s t y c z n ą " , d o analizy której o b e c n i e przechodzę.
Etnograficzna regionalizacja zakładająca k o n c e p c j ę

„inter­

nikonie" („endoetnonimie"), w drugim o „egzoetnikonie" („egz o e t n o n i m i e " ) , zaś w trzecim o „ e t n i k o n i e " ( „ e t n o n i m i e " ) .
J a k się rzekło, e t n o g r a f o w i e dość rzadko zaznaczali różnicę

s u b i e k t y w i s t y c z n ą " , tj. w y k o r z y s t u j ą c a kryterium e t n o s o c j o l o g i czne, w b r e w

p o z o r o m jest najtrudniejsza

do

jednoznacznej

między egzo- i e n d o e t n o n i m a m i , j e d n a k ż e kilkadziesiąt przy­

interpretacji. Większość badaczy z a j m u j ą c y c h s t a n o w i s k o „ i n t e r -

k ł a d ó w p r z y t o c z o n y c h przez Udzielę w artykule

s u b i e k t y w i s t y c z n e " utożsamia —

ne--etnograficzny

zakładając implicite —

wyrażając t o explicite lub też

kryterium e t n o s o c j o l o g i c z n e z „ p o c z u ­

ciem odrębności t k w i ą c y m w ś w i a d o m o ś c i

mieszkańców" .
6 7

Najbardziej ś w i a d o m y w y r a z p o s t a w a taka uzyskała w d o c i e k a ­

opis

wsi polskich

w Galicji

Topograficz­

wskazuje jedno­

znacznie, że niemal w s z y s t k i e e n d o e t n o n i m y są n a z w a m i p o ­
c h o d z ą c y m i o d n a z w w s i , które dana l u d n o ś ć zamieszkuje.
konkluzję p o t w i e r d z a j ą r ó w n i e ż inne ź r ó d ł a .

70

Tę

71

niach Obrębskiego. Przedmiotem p r o w a d z o n y c h badań dla o k r e ­

Jeżeli c h o d z i o e g z o e t n o n i m y , t o d o m i n u j ą w n i c h określenia

ślenia istniejących z r ó ż n i c o w a ń e t n o g r a f i c z n y c h p o w i n n a być

o charakterze p r z e z w i s k o w y m . Karłowicz zebrał kilkadziesiąt tego

— z d a n i e m O b r ę b s k i e g o — s p o ł e c z n a sfera z r ó ż n i c o w a ń w y r a ż a ­

t y p u określeń z a w a r t y c h w literaturze e t n o g r a f i c z n e j

jąca się w p o s t a w a c h oraz w y o b r a ż e n i a c h c z ł o n k ó w i a d h e r e n ­

jąc, że „ n a z w y m i e s z k a ń c ó w w i e l u w s i i o k o l i c zawdzięczają

72

zauważa­

t ó w b a d a n y c h społeczności, a l b o w i e m g r u p a etnograficzna ( w

początek s w ó j ironicznej, szyderczej lub p o g a r d l i w e j żyłce sąsia­

stylistyce Obrębskiego „ e t n i c z n a " ) t o nic i n n e g o jak „ r z e c z y w i s t a

d ó w . . . " . Bystroń przytoczył n a t o m i a s t kilkaset t a k i c h określeń

czy potencjalna sfera a d e k w a t n o ś c i społecznej i k u l t u r a l n e j " , tzn.

dzieląc je na „ n a z w y i p r z e z w i s k a " , które w s k a z u j ą na: topografię,

sfera z a c h o w a ń , w a r t o ś c i itd., z k t ó r y m i dana j e d n o s t k a się

w ł a ś c i w o ś c i j ę z y k o w e , ubiór, c e c h y fizyczne lub moralne, stan

identyfikuje uważając je za s w o j e .

g o s p o d a r c z y i społeczny, u l u b i o n e p o t r a w y i in. Stwierdził o n , że

68

7 3

Obrębski

poza g r u p ą n a z w i przezwisk t o p o g r a f i c z n y c h , w s z y s t k i e rodzaje

ustalił, że „ p o c z u c i e o d r ę b n o ś c i d o m i n u j e t u zawsze nad ś w i a d o ­

określeń g r u p o w y c h „ m a j ą b e z w z g l ę d n ą p r z e w a g ę przezwisk,

Badając p o d t y m kątem ś w i a d o m o ś ć społeczną

mością w s p ó l n o t y " , w k o n s e k w e n c j i c z e g o w i z e r u n e k
„ o b c e j " jest bardzo wyrazisty, m o c n o z a r y s o w a n y ,

grupy

natomiast

n a d a w a n y c h przez s ą s i a d ó w o d p e w n y c h w ł a ś c i w o ś c i , które im
się w y d a j ą z t e g o czy i n n e g o p o w o d u ś m i e s z n e " .
74

w i z e r u n e k g r u p y własnej jest mglisty, słabo z a r y s o w a n y . W e d ł u g

P o d s u m o w u j ą c w s t ę p n i e d o t y c h c z a s o w e rozważania o e n -

Obrębskiego „ w i z e r u n e k w ł a s n y g r u p y jest w t ó r n y i zależny; jest

d o e t n o n i m a c h c h c ę podkreślić, iż w literaturze etnograficznej

o n p o prostu n e g a t y w e m t y c h w s z y s t k i c h o b r a z ó w , w k t ó r y c h

w y s t ę p u j e w y r a ź n a d y s p r o p o r c j a p o d w z g l ę d e m i l o ś c i o w y m na

u j m u j e o n a rzeczywistość o b c y c h g r u p e t n i c z n y c h . "

Wizerunek

korzyść e g z o e t n o n i m ó w . M o ż n a t o t r a k t o w a ć j a k o potwierdzenie

własnej g r u p y w ś w i a d o m o ś c i tejże g r u p y , p o w s t a j e zatem na

tezy O b r ę b s k i e g o o d o m i n a c j i „ p o c z u c i a o d r ę b n o ś c i " nad „ ś w i a ­

zasadzie antytezy c e c h s t a n o w i ą c y c h o o d r ę b n o ś c i g r u p y „ o b ­

domością wspólnoty".

c e j " . W y n i k a z t e g o , iż wyrażenie „ g r u p a w ł a s n a " oznacza tyle

r ó w n i e ż , że e g z o e t n o n i m y —

6 9

Z tego, co wyżej

napisałem

wynika

w p r z e c i w i e ń s t w i e d o endoet-

i t y l k o tyle, że jest g r u p a „ n o n o b c a " i nic poza t y m p o z y t y w n e g o

nonimów —

ze ś w i a d o m o ś c i g r u p o w e j na t e n t e m a t w y d o b y ć nie m o ż n a . Jej

p e j o r a t y w n ą k o n o t a c j ę . W literaturze etnograficznej znaleźć moż­

istnienie jest w y ł ą c z n i e „ n e g a t y w n e " .

na w i e l e p r z y k ł a d ó w na p o t w i e r d z e n i e t e g o .

Grupa „ s w o j a " o k a z u j e się w i ę c być bardzo s w o i s t y m b y t e m ,
który w g r u n c i e rzeczy jest raczej „ n i e b y t e m " : nie t y l k o nie jest
bowiem —

jak c h c e t e g o O b r ę b s k i —

mają charakter p r z e z w i s k o w y , zawierają wyraźnie

tworem

Z a t e m konotacja

czy w y s t ę p u j e o n o w roli e n d o - czy też e g z o e t n o n i m u .

t w o r e m k o n k r e t n y m , ale

nie jest n a w e t — w b r e w z a p e w n i e n i o m O b r ę b s k i e g o —

78

d a n e g o określenia zmienia się zasadniczo w zależności o d tego,
76

S p o ś r ó d i n n y c h w ł a ś c i w o ś c i o m a w i a n y c h określeń należy
koniecznie z w r ó c i ć u w a g ę na ich z m i e n n o ś ć w czasie, a przede

w y o b r a ż e n i o w y m . „ G r u p a e t n i c z n a " O b r ę b s k i e g o jest t o zaiste

w s z y s t k i m na s w o i s t e z r e l a t y w i z o w a n i e

przestrzenne ,

d z i w n a g r u p a s p o ł e c z n a , która m a p o c z u c i e o d r ę b n o ś c i , lecz nie

d o w o d z i , że r ó w n i e ż d e n o t a c j a t y c h określeń jest bardzo w z g l ę d ­

ma p o c z u c i a w ł a s n e j j e d n o ś c i i t o ż s a m o ś c i . P o g l ą d y O b r ę b s ­

na.

77

które

k i e g o — tak c h ę t n i e a c z k o l w i e k d o ś ć b e z k r y t y c z n i e p o w t a r z a n e

Nie w d a j ą c się w dalsze rozstrząsanie tej p r o b l e m a t y k i s k o n -

przez n i e k t ó r y c h dzisiejszych e t n o g r a f ó w — o k r e ś l i ł b y m „ n e g a ­

k l u d u j ę , że p o d m i o t o w a analiza f u n k c j o n u j ą c y c h w ś w i a d o m o ś c i

t y w n ą t e o r i ą g r u p e t n o g r a f i c z n y c h " . D o d a m , iż daleki j e s t e m o d

społecznej e t n o n i m ó w d o w o d z i , iż z a s t o s o w a n i e kryterium et-

zaprzeczania p r a w d z i w o ś c i ustaleń d o k o n a n y c h przez O b r ę b s ­

n o s o c j o l o g i c z n e g o nie może d o p r o w a d z i ć d o uzyskania realnego

kiego —

podziału

zostały o n e zresztą w i e l o k r o t n i e p o t w i e r d z o n e

na

i n n y m materiale — w i ę c e j , u t r z y m u j ę iż p o c z y n i o n e przez n i e g o

na p o j m o w a n e substancjalnie

grupy

etnograficzne.

P o t w i e r d z a t o r ó w n i e ż fakt, że jak u s t a l o n o w i e r z e n i o w e , pare-

o b s e r w a c j e są bardzo t r a f n e i rzucają n o w e ś w i a t ł o na p r o ­

m i o l o g i c z n e oraz f a b u l a r n e dane składające się na wizerunek

b l e m a t y k ę e t n o g r a f i c z n e j regionalizacji. Sądzę j e d n a k , że sam

g r u p y „ o b c e j " , j a k o efekt m e c h a n i z m u mityzacji „ n i e mają się

O b r ę b s k i , jak i j e g o z w o l e n n i c y , nie w y c i ą g n ę l i stąd ostatecz­

nijak d o rzeczywistości, ani nie są przez nią w e r y f i k o w a n e " .

nych w n i o s k ó w .

7 8

W z w i ą z k u z t y m , iż będące w y r a z e m p o c z u c i a

odrębności,

U p r o s z c z o n y m , lecz w praktyce p o w s z e c h n i e s t o s o w a n y m d o

t k w i ą c e w ś w i a d o m o ś c i społecznej w y o b r a ż e n i a o „ o b c y c h "

tworzenia obrazów etnograficznego zróżnicowania ludu i jego

przynależą d o p o r z ą d k u m i t y c z n e g o , ich kształt zależy nie tyle od

kultury w a r i a n t e m koncepcji „ i n t e r s u b i e k t y w i s t y c z n e j " , jest w y ­

realnych w ł a ś c i w o ś c i p r z e d m i o t u , ile o d s t r u k t u r systemu mitycz­

korzystywanie dla c e l ó w etnograficznej regionalizacji f u n k c j o n u ­

nego p o d m i o t u poznania. D l a t e g o też trzeba z g o d z i ć się z t y m , że

jących w ś w i a d o m o ś c i społecznej n a z w (przezwisk) określają­

zespół i n t e r s u b i e k t y w n y c h p o s t a w i w y o b r a ż e ń k o n s t y t u u j ą c y c h

cych p e w n e g r u p y l u d n o ś c i , czyli t z w . e t n o n i m ó w l u b e t n i k o -

w i z e r u n e k g r u p y „ o b c e j " , charakteryzuje j e d y n i e ś w i a d o m o ś ć

n ó w . O m a w i a j ą c tę kwestię, c h c ę przede w s z y s t k i m w p r o w a d z i ć

zbiorową grupy

54

będącej

podmiotem

(„nosicielem")

danego

�wizerunku. Inaczej: p o n i e w a ż „ w y o b r a ż e n i a g r u p y A o g r u p i e
B przynależą d o dyskursu m i t y c z n e g o i j a k o takie nie muszą mieć
żadnego odniesienia d o r z e c z y w i s t y c h w ł a ś c i w o ś c i , c e c h czy
postaw g r u p y B (...); c o zaś z p o w y ż s z e g o w y n i k a —

nie m o g ą

być w ż a d n y m w y p a d k u ź r ó d ł e m d o p o z n a n i a g r u p y B ani też
realnych relacji s p o ł e c z n y c h między g r u p a m i A i B. Są natomiast
te w y o b r a ż e n i a n i e z w y k l e c e n n y m materiałem d o analizy ś w i a d o ­
mości z b i o r o w e j g r u p y A . "

7 9

Nie muszę d o d a w a ć , iż taki w n i o s e k

ma niezwykle d o n i o s ł e k o n s e k w e n c j e dla zagadnienia

etno­

graficznej regionalizacji.
J a k o j e d e n z p i e r w s z y c h , d o s f o r m u ł o w a n e j w y ż e j konkluzji
doszedł B y s t r o ń . Interesująca jest przy t y m e w o l u c j a j e g o p o ­
glądów w t y m zakresie. W 1 9 2 5 r. pisał o n , że p o d m i o t o w o
pojmowane e t n o n i m y są p o m o c n e w w y d z i e l a n i u g r u p e t n o ­
graficznych i bardzo często „ z samejże n a z w y w z g l ę d n i e prze­
zwiska w n i o s k o w a ć m o ż e m y o jednej z c e c h danej g r u p y , która
była tak w y r a ź n a , że dała początek t e r m i n o w i " . W 1 9 2 7 r. o b o k
m

twierdzenia, iż n a z w y i przezwiska służyć m o g ą d o

badania

polskiego t e r y t o r i u m e t n o g r a f i c z n e g o oraz charakterystyki p e w ­
nych grup, d o d a w a ł że przydatne m o g ą być o n e r ó w n i e ż d o
charakterystyki myślenia l u d u .

8 1

W Megalomanii

narodowej

na­

tomiast Bystroń u t r z y m y w a ł już t y l k o , że zbiór u ż y w a n y c h przez
lud określeń na „ o b c y c h " , „ m o ż e być w i ę c e j c i e k a w y m p r z y c z y n ­
kiem d o naszego t e m a t u , d o p s y c h o l o g i i niechęci czy n i e n a w i ś c i
p l e m i e n n e j " . Niestety sam nie w y c i ą g n ą ł z t e g o w n i o s k u i nie
82

wycofał się z k r e o w a n e g o przez siebie obrazu

„ugrupowania

etnicznego l u d u p o l s k i e g o " ; o b r a z u , który będąc —

podobnie

zresztą jak p r ó b y p o d z i a ł u kraju na terytoria e t n o g r a f i c z n e d o k o ­
nane przez Fischera, P o n i a t o w s k i e g o i in. —

„niekonsekwentnym

połączeniem r o z m a i t y c h s t a n o w i s k b a d a w c z y c h i n i e p e ł n y c h
w y n i k ó w o b s e r w a c j i t e r e n o w y c h " , w s z e d ł j e d n a k na t r w a ł e d o
ro

świadomości e t n o g r a f ó w . A przecież o d z a w a r t e g o w
lomanii narodowejtwierdzenia

Mega­

o roli e t n o n i m ó w oraz w y r a ż o n e ­

go tam p o g l ą d u , iż g ł o s z o n a przez Karłowicza teoria „ ś r o d k o w o ści" polszczyzny p r z y p o m i n a w istocie charakterystyczne

dla

myślenia m i t y c z n e g o przekonanie o „ ś r o d k o w o ś c i " w ł a s n e j g r u ­
py, był już t y l k o krok d o s t w i e r d z e n i a u n i w e r s a l n o ś c i działania
mechanizmów m i t y z a c j i .

84

M e c h a n i z m y mityzacji „ o b c e g o " w e d ł u g p o g l ą d ó w Bystronia
—

zreferowanych przez L u d w i k a S t o m m ę —

wyglądają na­

stępująco: „ S k o n k r e t y z o w a n e p o c z ą t k o w o s y m p t o m y o b c o ś c i
podlegać zaczynają s z y b k i m p r o c e s o m idealizacji w trzech w y ­
miarach. Pierwszy z n i c h , który m o g l i b y ś m y określić j a k o w y o b ­
rażeniowy, t o p o s t ę p u j ą c a deformacja (i z reguły deprecjacja)
obrazu o b c e g o . (...) D r u g i t o rozciąganie sądu i n d y w i d u a l n e g o
na całą g r u p ę (...). S t e r e o t y p przestaje r ó ż n i c o w a ć . (...) Trzecim
wreszcie w y m i a r e m jest idealizacja h i s t o r y c z n a . . . "

85

Stawiając

kropkę nad „ i " w t y c h w y w o d a c h p o w i e m , że a n a l o g i c z n y m
mechanizmom

mityzacji

p o d l e g a myśl e t n o g r a f i c z n a

kreując

obrazy świata c h ł o p ó w , z j e g o podziałami na g r u p y czy regiony.
Sądzę,

iż p r o b l e m a t y k a

etnograficznej

regionalizacji

jest

szczególnym p r z y p a d k i e m o g ó l n i e j s z e g o zagadnienia, które g e ­
neralnie s f o r m u ł o w a ć m o ż n a w postaci t w i e r d z e n i a , że istotę
zainteresowań l u d o z n a w c z y c h oraz etnografii j a k o d y s c y p l i n y
badawczej s t a n o w i idea „ o b c o ś c i " c h ł o p ó w i ich kultury. Nie
zamierzam teraz o c z y w i ś c i e d o w o d z i ć słuszności tej tezy, ani też
w o g ó l e z b y t n i o r o z w i j a ć t e g o zagadnienia. Z w r ó c ę

uwagę

jedynie na kilka s p r a w z t y m z w i ą z a n y c h .
Czyż o t y m , że w w y o b r a ż e n i a c h l u d o z n a w c ó w i e t n o g r a f ó w
chłopi i ich ś w i a t j a w i ą się j a k o abstrakcyjnie „ o b c y " nie ś w i a d c z y
już c h o ć b y sam p r z e d m i o t z a i n t e r e s o w a ń b a d a w c z y c h ? W e t n o ­
graficznym d o r o b k u — z t a k i m t r u d e m i z a a n g a ż o w a n i e m g r o m a ­
d z o n y m przez kilkanaście p o k o l e ń badaczy — s k ł a d a j ą c y m się na
obraz l u d u i j e g o k u l t u r y , z n a j d u j e m y d o k ł a d n i e te same elementy,
które k o n s t y t u u j ą w i z e r u n e k g r u p „ o b c y c h " a w y n i k a j ą z p o ­
czucia o d r ę b n o ś c i . Czy w samej —
—

postawie w o b e c

a p o l o g e t y c z n e j najczęściej

k u l t u r y l u d o w e j , nie przejawia się

owa

„ w y o b r a ż e n i o w a idealizacja" p r o w a d z ą c a d o postępującej d e f o ­
rmacji oraz gloryfikacji z reguły ( c o nie zmienia istoty rzeczy,
b o w i e m taka apoteoza jest „ s y s t e m o w ą i n w e r s j ą " deprecjacji)
obrazu „ o b c e g o " ?
W p o g l ą d a c h e t n o g r a f ó w d o t y c z ą c y c h zagadnień regional­
nego z r ó ż n i c o w a n i a k u l t u r y l u d o w e j znajduje się o g r o m n a ilość
p r z y k ł a d ó w p o t w i e r d z a j ą c y c h działanie r ó w n i e ż d r u g i e g o m e ­
c h a n i z m u procesu mityzacji „ o b c e g o " , a m i a n o w i c i e s ą d ó w
u o g ó l n i a j ą c y c h . J u ż sama k o n c e p c j a stroju „ r e g i o n a l n e g o "
b u d o w n i c t w a „ r e g i o n a l n e g o " , m u z y k i czy tańca „ r e g i o n a l n e g o "
i w o g ó l e k u l t u r y „ r e g i o n a l n e j " o t y m świadczy. P o n a d t o już
w samej idei n a z w g r u p e t n o g r a f i c z n y c h zawarta jest zasada
generalizacji. Chcę przy okazji z w r ó c i ć u w a g ę , że f u n k c j o n u j ą c e
w literaturze etnograficznej e t n o n i m y t o p r a w i e w y ł ą c z n i e e g z o e t n o n i m y lub też n a z w y ukute przez s a m y c h e t n o g r a f ó w .
Bardzo nieliczne przypadki ś w i a d c z ą o p o k r y w a n i u się e t n o n i ­
m ó w z e n d o e t n o n i m a m i , należałoby jeszcze pomniejszyć o efekt
działania „ s a m o p o c z u c i a w m ó w i o n e g o " , o k t ó r y m pisał F a l k o w ­
s k i . S p o ś r ó d p o z o s t a ł y c h e t n o n i m ó w m o ż n a w zasadzie — dla
uproszczenia — p o m i n ą ć n a z w y u k u t e przez e t n o g r a f ó w , gdyż
jest ich s t o s u n k o w o n i e w i e l e
i nie wszystkie przyjęły się
w literaturze p r z e d m i o t u , a poza t y m spełniają o n e d o k ł a d n i e rolę
e g z o e t n o n i m ó w i ich efekt u o g ó l n i a j ą c y jest e w i d e n t n y . Przejdę
zatem d o e t n o n i m ó w b ę d ą c y c h e g z o e t n o n i m a m i . Otóż stając się
e t n o n i m a m i e g z o e t n o n i m y nie straciły nic ze s w y c h p i e r w o t n y c h
w ł a ś c i w o ś c i , t y l k o teraz zostały z r e l a t y w i z o w a n e d o p o g l ą d ó w
p o s z c z e g ó l n y c h a u t o r ó w d o k o n u j ą c y c h podziału i o p i s ó w g r u p
e t n o g r a f i c z n y c h . Wystarczy c h o ć b y p o r ó w n a ć rozmaitość w y ­
dzielanych przez r ó ż n y c h badaczy g r u p w ś r ó d np. ludności
góralskiej.
86

87

W charakterze c i e k a w o s t k i p o d a m , iż zdaniem Udzieli d o k o ­
nany przez Pola podział r o d ó w zamieszkujących p ó ł n o c n e stoki
Karpat „ o p i e r a ł się t y l k o na s a m y c h n a z w a c h , bądź t o n a d a ­
w a n y c h m i e s z k a ń c o m jednej w s i przez sąsiadów, bądź też
określających miejsce, z k t ó r e g o p o c h o d z ą . " Ten sam Udziela
przez s w ó j podział górali p o l s k i c h — na „ g ó r a l i b e s k i d o w y c h " ,
„ K l i s z c z a k ó w " , „ P o d h a l a n " i „ L a c h ó w " — przyczynił się m.in.
nie t y l k o d o u t r w a l e n i a w literaturze etnograficznej e t n o n i m u
„ K l i s z c z a k i " , lecz uczynił z „ K l i s z c z a k ó w " j e d n ą z zasadniczych
g r u p góralskich (podczas g d y u Pola był t o mały ród zamiesz­
kujący pomniejszą k o t l i n ę rzeki R a b y ) . Otóż Reinfuss podaje, że
podczas badań t e r e n o w y c h nad p o g r a n i c z e m k r a k o w s k o - g ó r a l s k i m , na z a d a w a n e r e s p o n d e n t o m pytanie w s p r a w i e t z w . Klisz­
c z a k ó w „ n i e padła ani j e d n a p o z y t y w n a o d p o w i e d ź . Nikt tej
n a z w y nie z n a ł . " Przykład ten dobrze pokazuje jak e t n o n i m y
g r u p e t n o g r a f i c z n y c h mają się d o rzeczywistości.
8 8

89

9 0

Pozostał jeszcze trzeci z B y s t r o n i o w y c h m e c h a n i z m ó w m i t y ­
zacji „ o b c e g o " — idealizacja historyczna. Ten w y m i a r mityzacji
jest w dziedzinie p r o b l e m a t y k i etnograficznej regionalizacji naj­
bardziej w i d o c z n y i nie w y m a g a c h y b a specjalnych uzasadnień.
Zresztą zagadnienie t o poruszałem już w t y m artykule.
W y k a z a ł e m zatem — c h c ę wierzyć, że w zadawalającym
s t o p n i u — iż w y o b r a ż e n i a l u d o z n a w c ó w i e t n o g r a f ó w na temat
l u d u i j e g o k u l t u r y w o g ó l n o ś c i , zaś na temat regionalnego
z r ó ż n i c o w a n i a ś w i a t a c h ł o p ó w w szczególności, podlegają t y m
s a m y m u n i w e r s a l n y m m e c h a n i z m o m mityzacji, które zawsze
kształtują w i z e r u n e k g r u p „ o b c y c h " . W y n i k a stąd m.in. i t o , że
prace traktujące o ludzie i j e g o kulturze w aspekcie zróżnicowania
r e g i o n a l n e g o , wyrażają przede w s z y s t k i m p o g l ą d y badaczy
0 o w y m z r ó ż n i c o w a n i u , w mniejszym zaś s t o p n i u dotyczą
rzeczywistego z r ó ż n i c o w a n i a e t n o g r a f i c z n e g o przedmiotu b a ­
dań.
Z a k o ń c z e n i e
Podejmując p r o b l e m a t y k ę etnograficznej regionalizacji czoło­
w i reprezentanci polskiej myśli etnograficznej —

o d Kolberga

1 Pola poczynając, poprzez Zakrzewskiego, Karłowicza i in., a na

55

�Bystroniu, Fischerze oraz w s p ó ł c z e s n y c h e p i g o n a c h t e g o zasad­
niczego nurtu kończąc — u j m o w a l i ś w i a t c h ł o p ó w j a k o u n i w e r sum, w którym:
— p o pierwsze, istnieją w y r a ź n i e w y o d r ę b n i a j ą c e się o b i e k t y
w postaci r e g i o n ó w l u b / i g r u p e t n o g r a f i c z n y c h ( r o d ó w i t p . ) .
T r a k t o w a n o je j a k o „ f a k t , na który wszędzie n a t r a f i a m y " ( P o l ) .
Byty te posiadały c e c h y inherentne, a w i ę c t k w i ą c e w samej ich
istocie, za które u z n a w a n o bardzo różne elementy: o d w a r u n k ó w
fizjograficznych i cech a n t r o p o l o g i c z n y c h l u d n o ś c i , poprzez dane
historyczne ( w y n i k a j ą c e z p o d z i a ł ó w p l e m i e n n y c h , na które
później nakładały się podziały polityczne, administracyjne itd.),
j ę z y k o w e , charakterystyczne zjawiska k u l t u r o w e sensu stricto
(stroje, b u d o w n i c t w o , obrzędy i t p . ) , p o poczucie o d r ę b n o ś c i
i funkcjonujące etnonimy. Takim cechom inherentnym nad­
a w a n o różne znaczenie p r i o r y t e t o w e , w zależności o d przyjętej
koncepcji regionu l u b / i g r u p y etnograficznej, przy d o k o n y w a n i u
p o d z i a ł ó w . W y b ó r o k r e ś l o n y c h k r y t e r i ó w podziału ( t r a k t o w a ­
nych j a k o tożsame z cechami i n h e r e n t n y m i o b i e k t ó w ) , s t a n o w i ł
p o d s t a w ę d o kategoryzacji: wszystkie o b i e k t y mające jakąś cechę
lub zbiór cech w s p ó l n y c h zaliczano d o tej samej kategorii ze
w z g l ę d u na te cechy. W efekcie o t r z y m y w a n o j e d n a k bardzo
różnorodne podziały etnograficzne. Przyczynę t e g o stanu rzeczy
u p a t r y w a n o bądź w c z y n n i k a c h natury s u b i e k t y w n e j (brak o d ­
p o w i e d n i e j ilości i jakości m a t e r i a ł ó w e t n o g r a f i c z n y c h , m y l e n i e
cech p r z y p a d k o w y c h z i n h e r e n t n y m i oraz z w i ą z a n y z t y m d o b ó r
n i e w ł a ś c i w y c h k r y t e r i ó w podziału i t d . ) , bądź też w c z y n n i k a c h
o b i e k t y w n y c h (jak proces zmian k u l t u r o w y c h o d b y w a j ą c y c h się
g ł ó w n i e p o d w p ł y w e m c z y n n i k ó w z e w n ę t r z n y c h — np. miasta
czy „ c y w i l i z a c j i " — oraz nasilania się k o n t a k t ó w m i ę d z y g r u p o w y c h , c o n i e u c h r o n n i e p r o w a d z i ć miało d o niwelacji różnic
i unifikacji), a najczęściej w o b u t y c h g r u p a c h c z y n n i k ó w
jednocześnie.
— p o drugie, o b i e k t y w n i e istniejące g r u p y l u b / i r e g i o n y e t n o ­
graficzne, mające ustalone c e c h y inherentne oraz należące d o
różnych kategorii, w c h o d z ą stale w określone związki między
sobą. Te relacje są także o b i e k t y w n e , a polegają na m i g r a c j a c h ,
dyfuzjach, n a w a r s t w i e n i a c h itp. Celem badania w z a j e m n y c h
w p ł y w ó w p o s z c z e g ó l n y c h o b i e k t ó w na siebie, miało być d o ­
p r o w a d z e n i e za p o m o c ą analiz p o r ó w n a w c z y c h , d o odkrycia
przede w s z y s t k i m „ p i e r w o t n y c h w ł a ś c i c i w o ś c i " czy „ c e c h pier­
w i a s t k o w y c h " — utożsamianych z cechami inherentnymi — i o d ­
różnienie ich o d naleciałości „ o b c y c h " czy z e w n ę t r z n y c h zapoży­
czeń. Kontakty k u l t u r o w e między p o s z c z e g ó l n y m i s p o ł e c z n o ­
ściami, c h o ć o b i e k t y w n e istniejące, b y ł y t r a k t o w a n e przez e t n o ­
g r a f ó w j a k o zło konieczne, b o w i e m z d e c y d o w a n i e u t r u d n i a ł y
d o k o n a n i e precyzyjnej d e l i m i t a c j i .
91

Reasumując: streszczony w y ż e j s p o s ó b podejścia d o p r o ­
blematyki przestrzennego z r ó ż n i c o w a n i a k u l t u r y l u d u , który n a PRZ
A. K u t r z e b a - P o j n a r o w a , Zagadnienie
regionu w
etnografii
polskiej a współczesne etnograficzne
prace terenowe na obszarze
północno-wschodniego
Mazowsza,
[ w : ] Kurpie. Puszcza Zielo­
na, p o d red. A. K u t r z e b a - P o j n a r o w e j , W r o c ł a w 1 9 6 2 , s. 2 5 i n.
1

Zob.: S. Węglarz, Regionalne
zróżnicowanie
kultury
ludo­
wej. Polska myśl etnograficzna
a rzeczywistość
spoleczno-kulturowa ( r o z p r a w a d o k t o r s k a , mszp w dyspozycji I n s t y t u t u Et­
nologii U A M ) , s. 2 1 — 7 3
2

Chodzi m.in. o s ł y n n y list Kołłątaja d o J a n a M a j a , ankiety,
instrukcje, apele i zadania k o n k u r s o w e w y d a n e przez U n i w e r s y t e t
W i l e ń s k i , T o w a r z y s t w o Warszawskie Przyjaciół Nauk, Tadeusza
Czackiego, W a w r z y ń c a S u r o w i e c k i e g o , W i n c e n t e g o Krasińskie­
g o i in., a także prace B a n d t k i e g o , G r a b o w s k i e g o , M ą c z y ń s k i e g o
oraz L u b i c z - C z e r w i ń s k i e g o .
3

Ł. G o ł ę b i o w s k i , Lud Polski. Jego zwyczaje,
zabobony.
Warszawa 1 8 3 0 ; S. R z e w u s k i , Zastosowanie
fizjologii do historyi,
„ P a m i ę t n i k Fizycznych, M a t e m a t y c z n y c h i S t a t y s t y c z n y c h U m i e ­
jętności z Z a s t o s o w a n i e m d o P r z e m y s ł u " , z. 4 , W a r s z a w a 1 8 3 0 , s.
334—345, 367—382
4

56

z w i e m y t r a d y c y j n y m , jest s z c z e g ó l n y m p r z y p a d k i e m s t a n o w i s k a
o b i e k t y w i s t y c z n e g o , zaś będąca j e g o e f e k t e m regionalizacja
etnograficzna — klasycznej teorii kategoryzacji. O b i e k t y w i s t y c z ny p u n k t w i d z e n i a oraz zasady klasycznego d e f i n i o w a n i a k a t e g o ­
rii z d e t e r m i n o w a ł y z a r ó w n o s p o s ó b o p i s u s p o ł e c z n o - k u l t u r o w e j
rzeczywistości będącej p r z e d m i o t e m etnograficznej eksploracji,
jak i jej interpretację. Znalazło t o s w ó j w y r a z m.in. w przed­
s t a w i a n i u ś w i a t a c h ł o p ó w poprzez m o n o g r a f i c z n e obrazy p o j e ­
d y n c z y c h w s i , z e s p o ł ó w w s i itd., aż d o m o n o g r a f i i g r u p l u b / i
r e g i o n ó w , na bazie k t ó r y c h b u d o w a n o syntezę etnograficzną
całego kraju, np. w f o r m i e w i z j i u g r u p o w a n i a e t n o g r a f i c z n e g o
l u d n o ś c i . Obraz c a ł o ś c i o w y ś w i a t a c h ł o p ó w w całej j e g o r ó ż n o ­
r o d n o ś c i miał zatem być s u m ą ( z b i o r e m ) o w y c h „ m o n o g r a f i c z ­
n y c h o b r a z k ó w " , o d p o w i a d a j ą c y c h p o d z i a ł o w i na kategorie,
subkategorie, s u b s u b k a t e g o r i e itd. Takie u j m o w a n i e rzeczywis­
tości s p o ł e c z n o - k u l t u r o w e j miało przede w s z y s t k i m w i e r n i e ją
o d z w i e r c i e d l a ć . Inaczej: opis k u l t u r y l u d u za p o m o c ą przed­
s t a w i a n i a jej j a k o p o d z i e l o n e j na g r u p y ( s u b g r u p y ) czy regiony
( s u b r e g i o n y ) e t n o g r a f i c z n e — w p r z e k o n a n i u e t n o g r a f ó w — pa­
s o w a ł d o ś w i a t a c h ł o p ó w t a k i e g o , j a k i m o n w s w e j istocie był.
T w i e r d z ę , iż takie substancjalne (esencjalne) p o j m o w a n i e
p r z e d m i o t u b a d a ń , które narzuca A r y s t o t e l e s o w y obraz świata
i klasyczna teoria kategoryzacji, nie o d d a j e inherentnej struktury
s p o ł e c z n o - k u l t u r o w e j rzeczywistości, nie s t a n o w i jej a d e k w a t ­
nego o p i s u , lecz rzeczywistość tę w o k r e ś l o n y m sensie defor­
muje. Odkładając — ze w z g l ę d u na o g r a n i c z o n e ramy tego
a r t y k u ł u — p r z e d s t a w i e n i e a l t e r n a t y w n e g o s p o s o b u podejścia do
p r o b l e m a t y k i z r ó ż n i c o w a n i a e t n o g r a f i c z n e g o p r z e d m i o t u badań
na inną okazję p o w i e m j e d y n i e , że w y k r e o w a n y przez e t n o g r a f ó w
obraz p o d z i a ł ó w ś w i a t a c h ł o p ó w na g r u p y ( r e g i o n y ) z literatury
n a u k o w e j i p o p u l a r n o n a u k o w e j trafiał „ p o d s t r z e c h y " , w dużym
s t o p n i u kształtując ś w i a d o m o ś ć społeczną. W szczególności
m o n o g r a f i e e t n o g r a f i c z n e , o b e j m u j ą c s w y m zasięgiem określony
obszar przyczyniały się d o w y o d r ę b n i a n i a d a n e g o terytorium
g e o g r a f i c z n e g o l u b / i s p o ł e c z n e g o tak w nauce, jak i w społecznej
ś w i a d o m o ś c i . Szczególnie duże znaczenie w t y m procesie miało
s w o i s t e p o ś r e d n i c t w o — w o w y m r o z p r o p a g o w y w a n i u etno­
g r a f i c z n e g o w i z e r u n k u regionalizacji — i d e o l o g i i r u c h u ludo­
w e g o i r u c h u r e g i o n a l n e g o , które n o t a b e n e były w w i e l u punk­
t a c h zbieżne z p o g l ą d a m i ś r o d o w i s k a n a u k o w e g o e t n o g r a f ó w . Tą
d r o g ą m.in. i d e o l o g i a l u d o z n a w c z a o d d z i a ł y w a ł a silnie na stosu­
nek d o w ł a s n e j tradycji s p o ł e c z n o ś c i c h ł o p s k i c h , kształtując np.
pojęcie „ m a ł e j o j c z y z n y r e g i o n a l n e j " . O b e c n i e zaś tradycyjna
k o n c e p c j a etnograficznej regionalizacji ś w i a t a c h ł o p ó w — nieja­
k o rykoszetem o d b i t a — w r a c a j a k o p r z e d m i o t zainteresowań
e t n o g r a f ó w w postaci zjawiska f o l k l o r y z m u . Szczególnie tzw.
w y s t a w i e n n i c t w o f o l k l o r u t r a k t o w a n e b y w a często „ s e r i o jako
k o n t y n u o w a n i e tradycji l u d o w e j bądź przejaw ż y w o t n o ś c i tej
tradycji"' .
2

PISY
Z o b . m.in.: Romantyczne
wędrówki
po Galicji. Wybrał,
o p r a c o w a ł i p r z e d m o w ą poprzedził A . Zieliński, W r o c ł a w 1987
5

W . Pol, Rzut oka na północne
krainy, K r a k ó w 1 8 5 1
6

stoki

Karpat

i przyległe

im

W . Pol, Rzecz o dijalektach
mowy polskiej, [ w : ] Dzieła
Wincentego Pola wierszem i prozą, 1.10, seria 2: Dzieła prozą, t. 5,
Pisma pomniejsze,
L w ó w 1 8 7 8 , s. 8 2 — 1 3 6
7

K. Kurpiński, O pieśniach w ogólności, „ T y g o d n i k Muzycz­
n y " 1 8 2 0 , nr 8, s. 2 9 — 3 0 ; nr 9, s. 3 3 — 3 4
8

J . Stęszewski, Uwagi o etnomuzycznej
regionalizacji
Polski,
[ w : ] Dyskurs o tradycji, W r o c ł a w 1 9 7 4 , s. 3 2 3 — 3 4 8 ; B. Linette,
Obrzędowe pieśni weselne w Rzeszowskiem:
typologia
wątków
muzycznych
jako kryterium
wyznaczania
regionu
etnograficz­
nego, Rzeszów 1 9 8 1
9

1 0

Por.: D W O K , t. 2, s. 6 i n.

W n i o s k i te o p a r ł e m na analizie p o n a d pięćdziesięciu prac
0 charakterze e t n o g r a f i c z n y c h m o n o g r a f i i , o p u b l i k o w a n y c h na
przełomie X I X i X X w . g ł ó w n i e w „ Z W A K " , „ M A A E " , „Wiśle"
1 „Ludzie".
1 1

�A. Zakrzewski, Nasz obszar etnograficzny,
„ W i s ł a " , t. 2,
1 8 8 8 ; J . Karłowicz, Rys ludoznawczy,
[ w : ] Opis ziem zamiesz­
kanych przez Polaków..., t. 1 , W a r s z a w a 1 9 0 4 , s. 4 9 7 — 5 1 6
1 2

Por.: J . F a l k o w s k i , O wewnętrznym
układzie
graficznych, „ L u d " , t. 3 5 , 1 9 3 8 , s. 1 6 2 — 1 6 8
1 3

prac

etno­

Zob.: J.S. B y s t r o ń , Powstanie
nazw i przezwisk
polskich
grup etnograficznych,
[ w : ] Studia społeczne
i
gospodarcze.
Księga Jubileuszowa
dla uczczenia 40-letniej
pracy
naukowej
Ludwika Krzywickiego,
W a r s z a w a 1 9 2 5 , s. 5 3 — 6 2 ; tenże, Ugru­
powanie etniczne ludu polskiego, K r a k ó w 1 9 2 5 ; tenże. Wstęp do
ludoznawstwa
polskiego,
L w ó w 1926 (2 w y d . Warszawa-Poznań 1 9 3 9 ) ; tenże Nazwy i przezwiska polskich grup
plemien­
nych i lokalnych,
„ P M A A E " , t. 4, 1 9 2 7 , s. 9 5 — 1 5 1 ; tenże,
Megalomanja
narodowa. W a r s z a w a 1 9 3 5 ; A. Fischer, Lud polski.
Podręcznik
etnografii
Polski, L w ó w 1 9 2 6 ; tenże,
Etnografia
słowiańska, z. 3, Polacy, L w ó w - W a r s z a w a 1 9 3 4 ; S. P o n i a t o w s k i ,
Etnografia Polski, [ w : ] Wiedza o Polsce, t. 3, W a r s z a w a b r w
(1932)
1 4

J . Obrębski, Problem grup etnicznych
w etnologii
i jego
socjologiczne
ujęcie, „ P r z e g l ą d S o c j o l o g i c z n y " , t. 4, 1 9 3 6 , s.
1 7 7 — 1 9 6 ; tenże. Dzisiejsi ludzie Polesia, „ P r z e g l ą d S o c j o l o g i c z ­
ny", t. 4 , 1 9 3 6 , s. 4 1 4 — 4 4 6 ; tenże. Problem etniczny
Polesia,
„ S p r a w y N a r o d o w o ś c i o w e " , t. 1 0 , 1 9 3 6 , s. 3 — 3 5

4 8

Tamże, s. 3 9 9 , 4 0 2

5 0

J . Damrosz, Symbolika

5 1

J.S. B y s t r o ń , Wstęp..., op.cit., s. 1 0

Z o b . m.in.: R. Reinfuss, Pogranicze
w świetle
dawnych
i najnowszych
badań
„ L u d " , t. 3 6 , 1 9 4 6 , s. 2 2 2 — 2 5 5

krakowsko-góralskie
etnograficznych,

K. M o s z y ń s k i , Atlas
Kraków 1 9 3 4 — 1 9 3 6
17

kultury

ludowej

w Polsce,

z.

1—3,

Zob. m.in.: A. K u t r z e b a - P o j n a r o w a , Kultura ludowa i jej
badacze. Mit i rzeczywistość.
W a r s z a w a 1 9 7 7 ; J . Burszta, Region
i regionalne monografie
etnograficzne.
Problemy i metody
badań,
„ L u d " , t. 5 1 , 1 9 6 8 , cz. 2, s. 5 9 9 — 6 1 1
1 8

Zob.: J . Damrosz, Symbolika
regionu jako
wyznacznik
odrębności,
[ w : ] D. S i m o n i d e s ( r e d . ) , Symbolika
regionów.
Studia etnologiczno-folk/orystyczne,
O p o l e 1 9 8 8 , s. 9 — 2 8

Tamże.

5 3

A. K u t r z e b a - P o j n a r o w a , Kultura

Damrosz, Symbolika...,

o p . c i t , s. 1 9

Por.: N a t a n s o n - L e s k i , Zarys
najstarszej, W r o c ł a w 1 9 5 3 , s. 6
2 1

granic

i podziałów

Polski

historyczna

2 4

J . Karłowicz, Rys ludoznawczy,

2 5

Tamże, s. 4 8

2 6

Tamże, s. 4 9

ziem

dawnej

K. M o s z y ń s k i , Niektóre przyczyny
zróżnicowania
kultury
ludowej w Polsce, „ L u d S ł o w i a ń s k i " , t. 4 , z. 1 , 1 9 3 7 , s. 7 3 B i n.
5 5

Zob.: K. D o b r o w o l s k i , Drogi rozwoju
„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 1 , 1 9 5 8 , s. 7 5
5 6

5 7

228

Tamże, s. 5 0 i n.
J.S. Bystroń, Wstęp..., op.cit., w y d . 1 , s. 1 0

N. Davies, Boże igrzysko. Historia
s. 103 i n.
2 9

3 1

Tamże, s. 6 4

3 2

Tamże, s. 6 2 i n.

3 3

Tamże, s. 8 0

3 4

Tamże, s. 6 2

3 8

Tamże, s. 8 0 i n.

3 6

Tamże, s. 1 0 5

Polski, 1 . 1 , K r a k ó w 1 9 8 9 ,

Zob. np.: R. Reinfuss, Pogranicze
op. cit.,
3 7

3 8

5 8

Tamże, s. 251

5 9

Tamże, s. 2 4 6

6 0

Tamże, s. 2 4 9

6 1

Tamże, s. 2 4 7

6 2

J . Damrosz, Symbolika

6 4

248
6 5

6 7

J . Damrosz, Symbolika

6 8

J . Obrębski, Problem

6 9

Tamże, s. 1 8 7

Zob.: K. M o s z y ń s k i , Geograficzne
ludowej
w Polsce, „Kalendarz llustr.
1 9 3 8 , s. 6 8 — 7 7

krakowsko-góralskie...,

ubiorów

ludowych,

op.cit., s. 1 7 2

regionu...,

op.cit., s.

op.cit., s. 12

grup..., op.cit., s. 1 8 5

Zob.: S. Udziela, Topograficzno-etnograficzny
polskich w Galicji, „ M A A E , t. 6, 1 9 0 3 , s. 1 — 1 2 3

opis

wsi

Z o b . m.in.: A. R u m l ó w n a , Z mili kwadratowej
obszaru nad
rzeczką Kosówką w pow. białostockim.
Garść notat
krajoznaw­
czych, „ W i s ł a " , t. 1 6 , 1 9 0 2 , s. 5 7 i n.
Zob.: J . Karłowicz, Imiona
niektórych
plemion
i ziem
dawnej Polski, „ P a m i ę t n i k Fizyjograficzny", t. 2, Warszawa 1 8 8 2 ,
s. 4 9 7 — 5 1 6
7 2

7 3

Zob.: „ W i s ł a " , t. 8, 1 8 9 4 , s. 1 9 9

7 4

J.S. B y s t r o ń , Megalomanja...,

op.cit., s. 91

Z o b . m.in.: W . Pol, Rzut oka..., op.cit., s. 1 2 3 , 130; J.S.
B y s t r o ń , Megalomanja...,
op.cit., s. 1 5 6 , 1 6 6 i n, et passim; T.
Ż u l i ń s k i , Kilka słów do etnografii
Tucholców...,
„ Z W A K " , t. 1,
1 8 7 7 , s. 1 1 0 ; M . W a w r z e n i e c k i , Współczesne zewnętrzne
strony
życia ludu, K r a k ó w 1 9 1 1 , s. 11

kultury

7 9

Tamże, s. 1 4

8 0

J.S. B y s t r o ń , Powstanie

8 1

J.S. B y s t r o ń , Nazwy

wsi

polskiej

nazw i przezwisk...,

i przezwiska...,

XIX

w..

op.cit., s. 56

op.cit., s. 9 5

8 2

J.S. B y s t r o ń , Megalomanja...,

8 3

A. K u t r z e b a - P o j n a r o w a , Kultura

op.cit., s. 8 9

8 4

Por.: J.S. Bystroń, Megalomanja...,

op.cit., s. 2 3

8 5

L. S t o m m a , Antropologia

op.cit., s. 6 i n.

8 6

Zob.: J . Falkowski, Etnografia

ludowa...,

kultury...,

op.cit., s. 7 9

górali..., op.cit., s. 9

D o g r u p y tej należą m.in. „ P o ł o n i ń c y " Kopernickiego,
„ N a d r a b i a n i e " Ś w i ę t k a , a także p r a w d o p o d o b n i e „ C z u c h o ń c e "
i „ K u r t a k i " Pola oraz „ G ó r a l e B e s k i d o w i " r o m a n t y c z n y c h p o ­
d r ó ż n i k ó w p o Galicji.
8 7

zróżnicowanie
odzieży
Kuriera C o d z i e n n e g o " ,

K. H e r m a n o w i c z - N o w a k , Odzież, [ w : ] Etnografia
Polski.
Przemiany
kultury
ludowej,
t. 1 , M . Biernacka i in. (red.),
W r o c ł a w 1 9 7 6 , s. 4 0 0
Tamże, s. 4 0 2

op.cit., s.

krakowsko-góralskie...,

7 8

4 3

4 7

nad antagonizmem...,

R. Reinfuss, Pogranicze
2 4 7 i n.
6 6

L. S t o m m a , Antropologia
W a r s z a w a 1 9 8 6 , s. 7

Zob.: A . Fischer, Właściwości
etnograficzne
ludności pol­
skiej, „Kalendarz llustr. Kuriera C o d z i e n n e g o " , 1 9 3 4 , s. 9 4 — 1 0 0

Tamże, s. 4 0 1

F. Z n a n i e c k i , Studia

krakowsko-góralskie...,

7 7

Tamże, s. 3 0 6

4 6

R. Reinfuss, Pogranicze

Z o b . m.in.: W Pol, Prace z etnografii..., op.cit., s. 8 7 i n.;
M.Cz. C h o l e w a , Stroje ludowe Ziemi Sądeckie/..., „ L u d " , t. 3 6 ,
1 9 4 6 , s. 2 6 2 i n.; J . F a l k o w s k i , Etnografia
górali
środkowych
i wschodnich
Karpat Polskich, Warszawa 1 9 3 8 , s. 5 i n.

Tamże

B. M a l e w s k i , Próba charakterystyki
„ W i s ł a " , t. 1 8 , 1 9 0 4 , s. 3 0 2
4 1

4 5

op.cit., s. 12

F. Z n a n i e c k i , Studia nad antagonizmem
do obcych, „Prze­
g l ą d S o c j o l o g i c z n y " , t. 1 , k w i e c i e ń 1 9 3 0 — marzec 1 9 3 1 , s. 1 6 9

7 6

J . Damrosz, S y m b o l i k a regionu..., op.cit., s. 11

4 4

regionu...,

op.cit., s.

Z o b . m.in.: W . Pol, Rzut oka..., op.cit., s. 1 3 2 ; J.S. Bystroń,
Megalomanja...,
op.cit., s. 1 5 6 i n.; L. Czarkowski, Wzajemny
stosunek stanów na Podlasiu, „ M A A E " , t. 1 , 1 8 9 6 , s. 15

W . Pol, Prace z etnografii
północnych
stoków Karpat, J .
Babicz ( w y d . ) , „ A r c h i w u m E t n o g r a f i c z n e " nr 2 9 , W r o c ł a w 1 9 6 6 ,
s. 1 9 3

4 2

krakowsko-góralskie...,

polskiej...,

6 3

3 9

4 0

R. Reinfuss, Pogranicze

etnografii

7 5

2 8

Tamże, s. 5 3

Polski,

op.cit., s. 4 0

2 7

3 0

op.cit., s. 2 7 5

7 1

Zob. m.in. cyt. prace Z a k r z e w s k i e g o , Karłowicza, Bystronia,
Fischera, P o n i a t o w s k i e g o
Z. Gloger, Geografia
Kraków 1 9 0 0 , s. 9

ludowa...,

Zob.: J . C z e k a n o w s k i , Zróżnicowanie
etnograficzne
Polski
w świetle przeszłości,
„ S p r a w o z d a n i e P A U " , t. 4 0 , 1 9 3 5 , s.
64—67

7 0

2 2

2 3

op.cit., s. 12

5 4

19

2 0

regionu...,

5 2

1 8

1 6

Tamże, s. 4 0 0 , 4 0 2

4 9

8 8

rodów

S. Udziela, Etnograficzne
ugrupowanie
i
rozgraniczenie
Górali polskich, „ P r z e g l ą d G e o g r a f i c z n y " , 1 . 1 , 1 9 1 8 , s. 83

8 9

Por.: W . Pol, Rzut oka..., op.cit., s. 1 2 3

9 0

R. Reinfuss, Pogranicze

255

krakowsko-góralskie...,

Z o b . np.: S. Udziela, Etnograficzne
ugrupowanie...,
s. 8 0 i n.; J.S. Bystroń, Wstęp..., op.cit., s. 111
9 1

9 2

R. Sulima, Literatura

op.cit., s.
op.cit.,

a dialog kultur. Warszawa 1 9 8 2 , s. 56
57

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6816" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6796">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7a8eff58bf3338fea7d55f2ae552ea5a.pdf</src>
        <authentication>79e922b1b35ae14164c75f2095e0f1fe</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81208">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1461</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81209">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81210">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1351</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81211">
                <text>Konflikt pozytywny Lewisa A. Cosera / ETNOGRAFIA POLSKA 1992 t.36 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81212">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1992 t.36 z.1, s.25-34</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81213">
                <text>Drozd-Piasecka, Mirosława</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81214">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81215">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81216">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81217">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81218">
                <text>„Etnografia Polska", t. XXXVI: 1992, z. 1
PL ISSN 0071-1861

CZĘŚĆ U

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA
(Instytut Archeologii i Etnologu PAN, Warszawa)

Konflikt pozytywny Lewisa A. Coserá
Zgodność i konflikt to skrajne wobec siebie, biegunowo opozycyjne
procesy regulujące wszystkie podstawowe czynności każdego organizmu tak
żywego, jak i społecznego. Zachodzące w ostatnich latach gwałtowne zmiany
obejmują główne dziedziny działalności człowieka, dotyczą całego globu
ziemskiego w tym również naszego kraju. Ich skala i dynamika zdaje się
świadczyć o dominującej - wobec współdziałania i integracji - roli konfliktu
w życiu społecznym. Rzeczywistość stawia więc wyzwanie współczesnym
badaczom kultury do skoncentrowania uwagi na analizie zjawisk konflik­
towych, do weryfikowania i poszerzania dotychczasowych osiągnięć myśli
humanistyczno-społecznej wspartych szczegółowymi pracami terenowymi.
Problemy te stały się ostatnio przedmiotem wzmożonego zainteresowania
polskiego środowiska etnologicznego podejmującego m.in. zagadnienia prze­
obrażeń kultury wsi, mniejszości narodowych w kraju i Polonii zagranicznej.
W obliczu nowych zadań niezbędna jest znajomość różnych teorii konfliktu
społecznego, które zweryfikowane winny stać się punktem wyjścia dla
przyszłych badań. O randze tej kwestii w nauce zachodniej świadczy chociaż­
by fakt, iż np. w Stanach Zjednoczonych od dziesiątków lat na Uniwer­
sytecie w Michigan istnieje Center for Research in Conflict Resolution, które
ściśle współpracuje m.in. z Institue for International Order (za pośred­
nictwem Committee on Research for Peace) i Peace Research Institue in
Washington, czy też ogromna liczba publikacji dotyczących konfliktu bada­
czy z innych ośrodków. Jak dotąd wśród autorów zajmujących się konflik­
tem figurują najznamienitsze nazwiska antropologów i socjologów kultury,
ekonomistów, psychologów ( np. Vilhelm Aubert, Jessie Bernard, Kenneth
E. Boulding, Percy S. Cohen, Lewis A. Coser, Robert A. Dahl, Ralf Dahrendorf, Fryderyk Engels, Max Gluckman, Raymond W. Mack, Karol Marks,

�26

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

Charles W. Mills, Talcot Parsons, John Rex, Georg Simmel, Richard
C. Snyder, Herbert Spencer, William G. Summer). Główne założenia i usta­
lenia niektórych z nich komentuje m.in. Janusz Mucha, Konflikt i społeczeńs­
two: z problematyki konfliktu społecznego we współczesnych teoriach zachod­
nich (Warszawa 1978), nie jest więc moim celem ponowne omawianie już
dokonanych podsumowań. Pragnę natomiast przybliżyć czytelnikowi pol­
skiemu podstawy teorii Lewisa A. Coserá, która moim zdaniem - podej­
mując problem form stosunków konfliktowych, ich uwarunkowań i konsek­
wencji - zasługuje na szczególną uwagę etnologów, badających różne dzie­
dziny zmieniającej się rzeczywistości kulturowej.
Ten urodzony w 1913 r. amerykański socjolog jest autorem jednej z pier­
wszych i najbardziej zananych w X X w. koncepcji konfliktowej wizji życia
społecznego, uważanej za swoiste uzupełnienie funkcjonalizmu.
Analizy Coserá dotyczą głównie współczesnego społeczeństwa amerykań­
skiego i rozwniętych krajów Europy Zachodniej. Ich wyniki i teoretyczne
konstatacje opublikował w pracach: Toward a sociology of social conflict
(Columbia University 1954 - rozprawa doktorska), The functions of social
conflict (New York-London 1956, 1964), Continuities in the study of social
conflict (New York-London 1967, 1970, zawierającej zbiór artykułów za­
mieszczonych w różnych periodykach sozologicznych), jak również licznych
rozpraw w specjalistycznych czasopismach w tym „Sociological Inquiry"
„The Journal of Social Issues", „British Journal of Sociology". Lewis
A. Coser jest również autorem tłumaczonego na język polski, nie związanego
bezpośrednio z teorią konfliktów studium Men of ideas (New York 1965).
Charakterystykę podstawowych poglądów Coserá należy rozpocząć od
definicji konfliktu. Autor zaznacza, iż w nauce był on bardzo różnie pojmo­
wany. Dla potrzeb własnych rozważań przyjmuje, iż jest to okresowa walka
wokół jakichś wartości (eksponowanych pozycji społecznych, władzy, dóbr),
która obejmuje żądania (pretensje), próby zastraszenia (pogróżki) i stosowa­
nie innych środków neutralizujących oponentów, aż po użycie siły nie tylko
w celu osiągnięcia pożądanych wartości, ale zniszczenia i wyeliminowania
rywali (The functions... 1956, s. 8).
Konsekwenqa takiego stanowiska jest m.in. podział na konflikty realis­
tyczne (realistic conflicts) i nierealistyczne (nonrealistic conflicts). Przy tym
mogą być one ze sobą silnie powiązane.
Pierwsze występują wówczas, gdy konflikt jest środkiem do osiągnięcia
pożądanych celów i wartości, które są tu najważniejsze. Może więc mieć
swoje alternatywy funkcjonalne jeśli pojawią się inne bardziej efektywne
środki zapewniające ten sam rezultat.
W typie drugim, przeciwstawnym, konflikt jest sam celem. Brak więc tu
alternatyw funkcjonalnych (w znaczeniu środków), nie stwarza on bowiem
możliwości takiego wyboru, agresywne zachowania wypływają z niego same­
go. Wrogie działania podejmowane są przez grupę czy jednostkę wobec innej
grupy lub jednostki dla rozładowania frustracji. Analogicznie grupa nie

�K O N F L I K T POZYTYWNY LEWISA A. COSERÁ

27

potrafiąca rozwiązać własnych wewnętrznych sprzeczności celem ich złago­
dzenia czy regulacji, podejmuje walkę z grupą zewnętrzną. Jedyne alter­
natywy funkcjonalne w tym konflikcie dotyczą wyboru form antagonizmu
(The functions... 1956, s. 49-55, 59, 87, 156).
Ogólne założenia teorii konfliktów Coserá sprowadzają się do przyjęcia,
iż podstawą struktury społecznej, najważniejszą częścią społeczeństwa, są
grupy (wymiennie określane terminem: system) i jednostki pozostające
w konflikcie z grupą. Żadna grupa nie może być całkowicie zharmonizowa­
na, pozbawiona byłaby bowiem struktury i procesu. W obrębie każdej grupy
zachodzą procesy „disharmony as well as harmony, dissociation as well as
association" (The functions... 1956, s. 31), a formacja grupy jest ich rezul­
tatem. Zarówno czynniki pozytywne, jak i negatywne konstytuują więc
relacje grupowe. Konflikt tak samo jak współdziałanie pełni określone funk­
cje społeczne, jak to sprecyzował Georg Simmel „conflict is a form of
socialization" (The functions... 1956, s. 31).
Analizy konfliktów są więc równie ważne jak analizy współdziałania
i integracji. Te postawy różni głównie przedmiot badań. Pojęcie porządku
(order) nie może istnieć i być rozpatrywane bez odniesienia do swego przeci­
wieństwa disorder, bowiem „we know a light is on only if we know what is for
a light to be off" (Continuities... 1967, s. 111). Są to dwa pojęcia komplemen­
tarne, które uczony, zwłaszcza socjolog winien zawsze mieć na uwadze.
Również należy pamiętać, iż equilibrium jest szczególnym przypadkiem dise­
quilibrium nie zaś odwrotnie.
Według Coserá - co uzasadnia za Durkheimem - konflikt nie jest wyłącz­
nie czynnikiem negatywnym, dzielącym, lecz może również przyczyniać się
do wzrostu integracji, tak w małych grupach jak i większych systemach
społecznych (Continuities... 1967, s. 112). Interesują go zatem głównie te
funkcje konfliktu, które wpływają na wzmocnienie (a nie osłabienie) więzi
w grupie i stosunkach interpersonalnych. Nie zaprzecza więc istnieniu „ne­
gatywnych" funkcji konfliktów społecznych. Bada jednak przede wszystkim
ich funkcje „pozytywne", czyli te konsekwencje, które wpływają na wzrost
a nie zmniejszenie się adaptacji czy przystosowania w grupach.
Źródeł konfliktu poszukuje Coser raczej w aspiracjach jednostek niż we
właściwościach struktury społecznej. Zajmuje się bowiem wpływem konflik­
tów społecznych na tę strukturę a nie odwrotnie. Wprawdzie struktura
społeczna rzutuje na sposób przejawiania się i rozwiązywania sprzeczności,
ich podłoża należy jednak szukać gdzie indziej. Analizuje więc konflikt jako
formę wzajemnego oddziaływania jednostek, tym samym nie przywiązuje
większej wagi do pojęcia antagonistycznych interesów grupowych.
Szczegółowe badania Coserá są analizami konfliktów w obrębie pewnego
koherentnego systemu. Dotyczą one problemów granic grupy, wpływu kon­
fliktu na ich wzmocnienia, związku między bliskością stosunków społecz­
nych w grupie a zaistnieniem sprzeczności i trwaniem konfliktu, znaczenia
typu struktury systemu dla prawdopodobieństwa wybuchu konfliktu i jego

�28

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

konsekwenqi. Interesuje go również oddziaływanie stosunków międzygrupowych na strukturę grupy, a także powstanie nowego typu powiązań między
grupami będącymi w konflikcie. Jednostka jest bardzo ważnym elementem
całości jeśli jej stosunki z grupą są antagonistyczne. Może ona funkcjonować
w obrębie systemu lub poza nim. W pierwszym przypadku kwestionując
jego wartości i interesy stanowi zagrożenie dla jedności grupy. W drugim,
gdy ją opuszcza, przyłącza się jawnie do opozycji lub tworzy własną, dysydencką jest mniej niebezpieczna dla grupy macierzystej (The functions... 1956,
s. 1, 5-10, 13).
Lewis A. Coser zakłada, iż każda grupa posiada wartości podstawowe,
rdzenne i drugorzędne, nie definiując ich jednak bliżej. Ogranicza się do
stwierdzenia, iż stosunki społeczne w systemie opierają się na istnieniu
i akceptacji tzw. zawartości rdzennej, czyli określonych, podstawowych cech
struktury, ogólnie przyjętych wartości i norm oraz takich, które mają zna­
czenie drugorzędne. Pierwsze z nich decydują o trwaniu systemu, mimo
przemian w charakterze drugich. Dopóki nie są kwestionowane społeczeń­
stwo trwa, mimo podważania wartości i norm mniej ważnych i wywodzących
się stąd konfliktów. Co więcej, jeśli konflikt dotyczy wartości mniej istotnych
może się on przyczynić do trwałości grupy, podczas, gdy konflikt w zakresie
wartości podstawowych jest zagrożeniem dla danego systemu (The func­
tions... 1956, s. 73, 92-94; Continuities... 1967, s. 18).
Konflikt występuje w każdej strukturze społecznej, stopień zachowania
równowagi układu, rodzaj zmiany wywołanej przez konflikt, jego przejawy
i konsekwenqe zależą natomiast od charakteru systemu, w którym ujawniają
się antagonistyczne cele i zachowania. Z tego punktu widzenia Coser wyróż­
nia dwa biegunowe typy struktury społecznej systemów: zwartego, sztyw­
nego i przeciwstawnego mu - elastycznego, otwartego.
Pierwszy stanowią closely knit groups. Charakteryzują się one bliskimi,
ścisłymi stosunkami w ich obrębie, dużym zaangażowaniem członków
i ich liczebnością w uczestnictwie w życiu zbiorowym. Stopień integracji
wewnątrz nich jest wysoki. Proporqonalnie do niej występuje tu większa
tendencja do ukrywania wrogich uczuć przy równocześnie bardzo dużej
wrażliwości na to wszystko co grupy dotyczy. Jednostki są tu zainteresowane
trwaniem grupy, jeśli więc ktoś według nich narusza jej normy, to po
okresie tłumienia napięcia reagują szczególnie gwałtownie. Znacznie gwał­
towniej, niż osoby mniej zaangażowane. Istnieje więc wtedy duże prawdo­
podobieństwo rozbicia systemu.
System zwarty i sztywny (rigid social system) umożliwia ujawnienie się
tylko dużych sprzeczności dotyczących samej istoty stosunków. Mechanizmy
kontroli są w nim dostatecznie skuteczne, by tłumić konflikty mniej inten­
sywne, obejmujące problemy drugorzędne. Konflikt podstawowy jest nato­
miast dodatkowo stymulowany, nie ogranicza się do sfery będącej przyczyną
jego wywołania, lecz ożywia wszystkie tłumione dotąd antagonizmy. Inten­
sywność tego typu konfliktów (mierzona liczbą członków grupy w nich

�K O N F L I K T POZYTYWNY LEWISA A. COSERÁ

29

zaangażowanych) jest wysoka. Gwałtowność przejawia się w rodzaju środ­
ków użytych w sporze, a ich wybór jest proporcjonalny do stopnia, w jakim
zantagonizowane grupy czują się włączone w strukturę systemu, w którym
uczestniczą. Konflikty w obrębie tego systemu atakują podstawowe wartości,
naruszają consensual basis i prowadzą do jego zmiany (The functions... 1956,
s. 60-65, 67-68, 152).
Wszystkie społeczeństwa dla utrzymania równowagi stosunków mają
wykształcone naturalne mechanizmy kanalizujące i dyskontujące sprzecz­
ności na wypadek pojawienia się wewnętrznych antagonizmów. Mechanizm
taki opiera się na zasadzie „safety-valve", wentyla czy klapy bezpieczeńst­
wa, dostarcza substytutów, na które przenoszona jest wrogość i agresja.
Instytucje „safety-valve", określane też mianem „kozła ofiarnego", wy­
stępują w obu typach struktury społecznej i indywidualnym systemie
zabezpieczenia, ich funkcjonowanie jednak nie jest w każdym z nich takie
samo. Lewis Coser wysuwa hipotezę, iż konieczność istnienia ,jafety-valve" rośnie wraz ze sztywnością struktury społecznej i stopniem, w jakim
nie pozwala ona na wyrażanie antagonistycznych celów (Continuities...
1967, s. 156).
W systemach sztywnych wrogość jest więc w pewnym stopniu kanalizowana przez instytuqc „kozła ofiarnego", kierującą agresję nie przeciw rze­
czywistemu przeciwnikowi lecz osobie lub grupie, które łatwo oskarżyć
o nieprzyjazne zamiary i łatwo pokonać. Nie rozwiązuje ona jednak faktycz­
nych sprzeczności, które (kumulowane) w dalszej perspektywie stanowią
niebezpieczeństwo dla grupy jako całości.
Drugi, przeciwstawny typ to systemy, których struktura stwarza moż­
liwość ujawnienia konfliktu natychmiast po jego zaistnieniu. Lewis A. Coser
nazywa je luźnymi, elastycznymi, otwartymi (flexibl social structures). Me­
chanizm równoważący tworzą tu instytuq'onalne kanały ujawniania sprzecz­
ności. W konsekwencji, mimo pozornie małej spójności grupy, nie zachodzi
tu niebezpieczeństwo powstania konfliktu rozbijającego cały system (The
functions... 1956, s. 45, 79, 154). Stopień zachowania równowagi układu jest
więc wyższy w grupach o mniejszym zaangażowaniu członków, gdzie nie
istnieje tendencja do tłumienia napięć.
Stabilność całego społeczeństwa, zdaniem Coserá, jest zależna od liczby
istniejących w nim konfliktów i związków między nimi. Im więcej różnych
konfliktów przecina się w społeczeństwie, im bardziej złożone są powiązania
między jego grupami, tym trudniej o stworzenie jednego frontu dzielącego
członków na dwa obozy nie mające wspólnych wartości i norm. Zatem, im
więcej niezależnych od siebie konfliktów, tym lepiej dla jedności społeczeń­
stwa. Zwiększają one świadomość członków, ich identyfikację z grupą, sprzy­
jają zachowaniu wewnętrznej równowagi poszczególnych elementów struk­
tury układu. Konflikty te nie naruszają podstaw consensusu są nawet tamą
przed konfliktami naruszającymi je. Powodują one wciąż nowe, stopniowo
postępujące przystosowywanie się systemu do zmieniających się warunków

�30

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

w których on się znajduje. Konflikt zapewnia systemowi względną stabilność
(The functions... 1956, . 33-35, 72-80, 155).
Konflikt w systmie otwartym, elastycznym przebiega więc odmiennie niż
w systemie sztywnym. Ujawnić się tu mogą wszelkie sprzeczności, a konflikty
doprowadzają do ich rozwiązania. Częściowe uczestnictwo w każym z nich
i przecinanie się frontów konfliktów przeciwdziałają głębokim przedziałom,
sprawiając również, że intensywność konfliktów (mierzona globalnie jako
wypadkowa, niezależnie od natężenia każdego z nich) jest niska. Systemy te
obok innych zalet nie są narażone na niebezpieczeństwo zmiany struktural­
nej, czego przykładem są współczesne społeczeństwa Ameryki Północnej
i Europy Zachodniej.
Charakter konfliktu, jego rozwój, nasilenie, gwałtowność, radykalizm są
więc według Coserá zależne od bliskości stosunków w grupie. Niebezpieczne
cechy konfliktu są właściwe strukturom sztywnym, zwartym, w których
ujawniają się tylko niektóre sprzeczności, ale za to wielką siłą... Łagodny
przebieg konfliktu gwaratują natomiast systemy elastyczne, w których nie
niszczy on ich rdzenia, dzięki odpowiednim mechanizmom regulującym,
instytuq'onalizujacym i kierującym go w specjalne kanały (The functions...
1956, s. 71-72). Co więcej tu konflikt nie musi być powiązany z uczuciem
wrogości do przeciwnika. Wrogie uczucia są oczywiście dodatkową motywaq'ą dla działań agresywnych, wzmacniają ich skuteczność. Jednak, gdy w da­
nym systemie krzyżują się fronty różnych konfliktów znienawidzony z jed­
nego powodu przeciwnik, może być sprzymierzeńcem, a nawet potencjalnym
przyjacielem z innego. Sytuacja taka powoduje wygaszenie agresji konfliktu.
Czynnik ten ma swoje tamujące walory oczywiście tylko wówczas, gdy
zaangażowane w nich jednostki wszystkie konflikty traktują jako jednakowo
ważne, bez względu na ich przedmiot. Strony konfliktu często też według
Coserá same ustalają pewne normy i reguły dotyczące jego przebiegu. Dzieje
się tak wówczas, gdy wcześniej został przez nie ustalony sposób jego zakoń­
czenia i wynik (Continuities... 1967, s. 37-52).
W systemach elastycznych konflikt między dwiema grupami nie tylko
zwiększa ich spójność, ale - jak stwierdził wcześniej Georg Simmel - każdy
akt wejścia z kimś w konflikt - stwarza nową relację, wiąże dotąd nie
powiązane ze sobą elementy. Rezulatatem może być oczywiście zniszczenie
jednej ze stron. Jeżeli jednak to nie nastąpi powstają metody regulaq'i
sprzeczności, ograniczenie ich form, wspólne zasady, normy dotąd nie ist­
niejące lub nie uświadamiane. Opozycjoniści też są zainteresowani spójnością
przeciwnika, przestrzeganiem przez niego określonych reguł pozwala to im
bowiem na stosowanie standardowych metod walki. Spójność i standaryzaqa metod ułatwiają im z kolei zachowanie równowagi i kompromisu (The
functions... 1956, s. 121-133, 154).
Analizując funkcje konfliktu społecznego Coser podkreśla jego rolę
w tworzeniu związków i koalicji. Zajmuje się antagonistycznym współdzia­
łaniem występującym w sytuaqi, kiedy dwie różne, o często odmiennych

�KONFLIKT POZYTYWNY LEWISA A. COSERÁ

31

interesach strony pragnąc uniknąć izolacji szukają sprzymierzeńców, podej­
mują walkę ze wspólnym wrogiem. Konsekwencją tego może być powstanie
nowej grupy z nowymi granicami, ideologią, wspólnymi wartościami etc. lub
jedynie związek instrumentalny zaistniały w obliczu wspólnego zagrożenia
(The functions... 1956, s. 140-141).
W przypadku, gdy fundamenty struktury społecznej są stabilne, pod­
stawowe wartości i normy nie podlegają kwestionowaniu każdy konflikt
z inną grupą jest wyzwaniem w ich obronie. Następuje wówczas ożywienie
świadomości ich wartości i celów nawet wtedy kiedy wcześniej uznawane
były za naturalne i nie stanowiły przedmiotu zbytniej uwagi członków grupy.
Przy tym stopień integracji jest zależny od tego czy zewnętrzne zagrożenie
dotyczy całej grupy czy tylko jakiejś jej części. Wobec braku natomiast
podstawowego consensusu w grupie już samo zagrożenie z zewnątrz zamiast
konsolidacji powoduje jej ogólną apatię i w efekcie narażenie na dezintegra­
cję (The functions... 1956, s. 88-95).
Lewis A. Coser zajmuje się zarówno przyczynami konfliktów, instytu­
cjonalizacją i regulacją trwających, jak również samym ich rozwiązaniem.
Według niego, grupa nie mogąca zaspokoić swoich potrzeb próbuje różnych
sposobów ich realizacji. Gdy mimo to, jej roszczenia nie zostają spełnione,
a wszelkie inne mechanizmy i rozwiązania zawodzą, ostateczną i zazwyczaj
najskuteczniejszą formą jest konflikt w jego różnych, nawet najbardziej
gwałtownych odmianach (Continuities... 1967, s. 96-97, 101). Również we­
wnątrz grup społecznych częste są antagonizmy między ich członkami, wy­
nikające z reguły ze sprzeczności interesów lub zróżnicowania społecznego
i wiążącym się z nim nierównym podziałem przywilejów. Te wrogie uczucia
nie muszą jednak zawsze prowadzić do konfliktu.
Kluczowym regulatorem w takich przypadkach, pozwalającym równo­
cześnie ocenić prawdopodobieństwo wystąpienia konfliktu, jest znajomość
podstawowych norm prawnych obowiązujących w danym systmie społecz­
nym. Ich świadomość pozwala ocenić krzywdę oraz możliwość jej wyelimi­
nowania bez rozpoczynania agresywnych działań (The functions... 1956,
s. 175). Roszczenia uznane za uzasadnione z reguły prowadzą do konfliktu.
Powstaje świadoma grupa interesu i konflikt rozpoczyna się. Tylko w warun­
kach zapewniających indywidualną ruchliwość jednostek sprzeczności i nie­
równości nie naruszają pokoju, w grupach o bliskich stosunkach społecznych
z reguły natomiast przybierają postać konfliktu. Sztywność systemu, gdzie
w formie zastępczej utrzmanie status quo zapewnia do pewnego stopnia
instytucja „kozła ofiarnego", jest jdynie okresową gwarancją pokoju. Wszel­
kie jednak substytuty czy zduszenie wrogości dają uczestnikom mniejszą
satysfakcję, niż otwarte starcie z rzeczywistym przeciwnikiem, nie rozłado­
wują one całkowicie napięcia i niebezpieczeństwa wybuchu, ani też nie
eliminują czy rozwiązują faktycznych sprzeczności społecznych.
W trwającym konflikcie decyzja o jego zakończeniu podejmowana jest
przez samych zainteresowanych i nie może być narzucona z góry przez

�32

MIROSŁAWA DROZD-PIASECKA

reguły, tak jak to się dzieje w grach. Brak tych postanowień może do­
prowadzić aż do destrukcji jednej ze stron. Stosując kryterium istnienia lub
braku wspólnych uzgodnień dotyczących zasad rozwiązania sporu można,
według Coserá, stworzyć typologię konfliktów. Klasyfikacja taka, sporzą­
dzona obrazowo, przybiera postać pewnego continuum, od w pełni zin­
stytucjonalizowanych z wytyczonym punktem zakończenia do totalnych.
Zantagonizowane strony znajdujące się bliżej pierwszego bieguna muszą tak
samo rozumieć rezultat konfliktu. Osiągnięcie tego stanu nie jest łatwe,
ponieważ dążenie do pokoju jest czymś innym, niż uznanie własnej porażki.
Zakończenie konfliktu zależy więc w bardzo dużej mierze od strony prze­
grywającej, od tego kiedy zrezygnuje ona z oporu. Dlatego też precyzyjne
określenie przedmiotu walki, a zwłaszcza pewnych symboli, których przejęcie
gwarantuje wygaśnięcie sporu jest szczególnie ważne. Jeśli ich brak racjonal­
ne rozwiązanie jest niezwykle trudne, chociaż i w tym przypadku destrukcji
może zapobiegać struktura systemu dopuszczająca istnienie wielu przecina­
jących się konfliktów (Continuities... 1967, s. 40-43).
Wywoływanie przez konflikt zmian w obrębie systemu można przyjąć za
podstawowe założenia teorii Coserá, według którego konflikt może być
zarówno rezultatem, jak źródłem zmiany, a zmiana bez względu na jej źródło
prowadzi do napięcia i konfliktu (Continuities... 1967, s. 32). Konflikt pod­
trzymuje i przeobraża system, przy tym autor kładzie nacisk na jego funk­
cjonalność.
Zmiana społeczna może być analizowana, według Coserá, wyłącznie
w odniesieniu do konkretnej struktury, określonego systemu społecznego.
Uważał on, iż powszechne, dotyczące wszelkich społeczności są tylko ciągłe,
powolne zmiany w obrębie systemu. Stanowią one istotną jego cechę, chociaż
z uwagi na swoją powszechność i funkcjonalność wobec grupy mogą być
punktem wyjścia dla zmiany innego typu. Rówcześnie przyznawał, iż w wy­
niku konfliktu ulegają przekształceniom całe systemy społeczne, a nie tylko
następują zmiany w obrębie istniejącej struktury (Continuities... 1967, s. 26).
Zmiany strukturalne i zmiany systemów w ujęciu Coserá są synonimami.
Zachodzą one wówczas, gdy ulegają przekształceniom główne powiązania
strukturalne, podstawowe instytucje i dominujące systemy wartości. Nie­
stety, nie określa jakie instytucje i systemy wartości należy uznać za pod­
stawowe lub dominujące. Wskazuje natomiast na historyczną ciągłość rze­
czywistości społecznej, która powoduje łączenie się zmian w systemie ze
zmianami systemów. Przy tym te ostatnie mogą zachodzić stopniowo, powoli
(Continuities... 1967, s. 28-29).
Konfliktom przypisuje więc Coser stymulowanie zmian głównie w ob­
rębie systemu. Jednym z typów takich zmian jest podniesienie spójności
grupy. Innym, postęp w różnych dziedzinach życia. Należy do nich: pow­
stanie nowych form i instytucji społecznych, własności systemu i jego ele­
mentów bardziej przystosowanych do nowych warunków. Konflikt powodu­
je postęp techniczny i gospodarczy (np. likwidacja sprzeczności w przemyśle

�KONFLIKT POZYTYWNY LEWISA A. COSERÁ

33

może w konsekwencji zniszczyć ważny bodziec dla innowacji technicznych).
Jest on pewnego rodzaju wyzwaniem dla grupy, która (jeśli go nie napotyka)
traci zdolności twórcze (Continuities... 1967, s. 21, 24). Może okazać się
groźny dla systemu tylko wówczas, gdy jego struktura jest sztywna, zwarta.
System otwarty, elastyczny, dopuszczający wiele konfliktów, których fronty
przecinają się i przez to osłabiają, jest zawsze spójny. Założenia te, nie
dotyczące zmian ani konfliktów w ogóle, lecz właśnie funkcjonalnych, wska­
zują wyraźnie, że ideałem autora jest społeczeństwo zmienności i postępu, ale
0 tyle tylko, o ile te nie wykraczają poza ramy uznane za podstawowe dla
tego społeczeństwa.
W bardzo dużym uproszczeniu można powiedzieć, iż teoria konfliktu
pozytywnego Coserá opiera się na uwypukleniu tych jego funkcji, które są
korzystne dla społeczeństwa. Najważniejsze z nich to - obok zmiany kon­
struktywnej - wzrost integracji i zgodności w grupie. Wyniki analiz nato­
miast określają, w jakich warunkach ich osiągnięcie jest realne.
Sądzę, iż scharakteryzowane w dużym skrócie poglądy Coserá zachęcą do
lektury prac tego oryginalnego socjologa. Jego zainteresowanie funkcjonal­
nością różnego typu sprzeczności i konfliktów wobec systemu społecznego,
a ściślej badaniem pozytywnych funkcji konfliktu w określonych strukturach
społecznych sprawia, iż bardzo często przedmiotem rozważań czyni on
niezwykle interesujące tematy. Przykładem tego jest analiza aktów przemocy
1 pozornie destrukcyjnych zachowań irracjonalnych. Ich występowanie zale­
ży od wielu różnych zmiennych społecznych. Przemoc jest konsekwencją
frustracji pewnych grup pojawiającą się na ogół w biednych i zaniedbanych
okręgach. Przestępstwa popełniają z reguły nie widzący naturanych dróg do
zajęcia atrakcyjnych pozycji, którzy w przemocy widzą jedyną realną szansę
zmiany sytuacji. Standardy normatywne obowiązujące w społeczeństwie są
bowiem internalizowane głównie przez warstwy uprzywilejowane (są to ich
standardy i im służą). Dlatego też bronią je przed atakiem warstw niższych.
Przemoc w tym przypadku pełni przynajmniej trzy ważne funkcje i w dłuż­
szej perspektywie może przynieść pozytywne rezultaty: 1) jest środkiem do
osiągnięcia pożądanych celów przez nie mających do nich legalnego dostępu;
2) jest sygnałem niebezpieczeństwa; 3) może być katalizatorem wzmacniają­
cym uczucia moralne i solidarność grupy przeciw łamiącym normy (Con­
tinuities... 1967, s. 55-65).
Badanie pozytywnych funkcji konfliktów społecznych według Coserá jest
szczególnie uprawnione we współczesnych społeczeństwach zachodnich,
gdzie struktura instytucjonalna zostawia miejsce dla konfliktu i wolności.
Podobno my też jesteśmy już takim społeczeństwem, co otwiera nam nowe
możliwości ukazując równocześnie jeszcze jedno pole penetracji naukowej.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6818" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6798">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/624320e3fc9fd3196bdd9279889d80cb.pdf</src>
        <authentication>77b38001cb979da409deb69fa31f37fe</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81230">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1463</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81231">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81232">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1353</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81233">
                <text>Konflikt, symbioza, izolacja. Stosunki etniczne na polskim Podkarpaciu / ETNOGRAFIA POLSKA 1992 t.36 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81234">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1992 t.36 z.1, s.65-80</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81235">
                <text>Mucha, Janusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81236">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81237">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81238">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81239">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81240">
                <text>„Etnografia Polska", t. XXXVI: 1992, z. 1
PL ISSN 0071-1861

JANUSZ MUCHA
(Katedra Socjologii U M K , Toruń)

Konflikt, symbioza, izolacja.
Stosunki etniczne na polskim Podkarpaciu

1

Córce Marcie, towarzyszce wędrówek
szlakami karpackich cerkiewek i kirkutów

Karpaty Zachodnie i zachodnia część Karpat Wschodnich stanowiły
przez setki lat, a w pewnej mierze stanowią i dzisiaj, południową granicę
państwa polskiego. Gdy mówimy o Karpatach Polskich i o polskim Podkar­
paciu, to tę właśnie część omawianych gór mamy na uwadze. Gdy wy­
dzielamy ten teren z punktu widzenia związanych z nim różnych grup
i systemów społecznych, zainteresować się musimy w szczególności okresem,
w którym istniała już wystarczająco wyraźna świadomość etniczna, świado­
mość kulturowej odrębności poszczególnych grup. Zajmować się więc bę­
dziemy polskim Podkarpaciem od połowy dziewiętnastego wieku do I I wojny
światowej, kiedy to jego zróżnicowanie etniczne straciło swój poprzedni
charakter. Czasy późniejsze będą tu wspominane, ale zasadniczo nie będą
analizowane. Jest tego kilka powodów.
W wyniku wojny nastąpiły w Polsce ogromne zmiany społeczne, w tym
również w interesującym nas tu zakresie. Spośród wielkich przesunięć teryto­
rialnych ważna dla nas jest jedna kwestia: przejęcie przez ówczesny ZSRR
południowo-wschodnich regionów przedwojennego Państwa Polskiego,
a zwłaszcza Podkarpacia, wraz z całą jego mieszanką kulturową. Druga ważna
zmiana to wymordowanie przez hitlerowców prawie wszystkich polskich
1

Tekst ten oparty jest na nieopublikowanej dotąd po polsku, znacznie obszerniejszej całości
pod tytułem „Zróżnicowanie etniczne polskiego Podkarpacia", wykonanej w ramach prac
badawczych Zakładu Antropologii Społecznej Instytutu Socjologii Uniwersytetu Jagielloń­
skiego i sfinansowanej częściowo przez Instytut Religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego.

�66

JANUSZ MUCHA

Żydów, a następnie emigracja pozostałych. Trzecia zmiana to kikuetapowe
wysiedlanie Niemców z całego Podkarpacia. Czwarta to akcja „Wisła",
w wyniku której około dwustu tysięcy osób ukraińskiej (ruskiej) przynależnoś­
ci etnicznej zostało, wbrew swej woli, wysiedlonych na Ziemie Zachodnie
i Północne. Do tych kwestii będziemy wracać. Nowa sytuacja etniczna
Podkarpacia, odzwierciedlająca w przybliżeniu fakt, iż około 95% ludności
całej powojennej Polski to Polacy, nie jest dla nas bardzo interesująca.
Problematyka grup etnicznych doczekała się ogromnej literatury, po­
święconej jednak przede wszystkim nowoczesnym społeczeństwom przemys­
łowym. Podobnie jak wielu badaczy, za grupę etniczną uważam zbiorowść
o swoistych w danym układzie społecznym, przekazywanych z pokolenia na
pokolenie, cechach kultury i o świadomości pochodzenia od wspólnych
przodków. Wśród cech kulturowych za szczególnie istotne uważa się na ogół
język i religię. Ważną funkcją grup etnicznych jest tworzenie silnego „po­
czucia jedności", tożsamości, wspólnoty (por. np. Mucha 1983, s. 129-130;
Marger 1991, s. 17-18).
Zbiorowości, którymi będziemy zajmować się w tym tekście, ulokowane
są historycznie w konstytucyjnym okresie dziejów Galicji (i Śląska Austria­
ckiego) oraz w I I Rzeczypospolitej Polskiej. Dlatego też nie możemy patrzeć
na nie jak na grupy etniczne wchodzące w skład nowoczesnego, pluralistycz­
nego społeczeństwa przemysłowego, czy grupy takie społeczeństwo konsty­
tuujące. Zbiorowości, o których będzie mowa, to raczej (choć nie tylko)
„grupy etnograficzne", czy „grupy ludowe". Roman Reinfuss (1946, s. 9)
podkreślał związek „grup etnograficznych" z określonym terytorium geogra­
ficznym. Józef Obrębski kładł nacisk na powiązanie grup ludowych (a więc
związanych głównie z szeroko rozumianym rolnictwem) ze „sformalizowa­
nymi formacjami społecznymi", takimi jak gmina, powiat czy wreszcie pań­
stwo. Co istotne u tego uczonego, a szeroko rozwijane i przez dzisiejszą myśl
socjologiczną i antropologiczną, to fakt, iż podstawowym powodem poja­
wienia się tożsamości grupowej, poczucia grupowej przynależności, są kon­
takty i stosunki członka danej grupy z innymi ludźmi, należącymi do innej
grupy. „Etniczność" uzewnętrznia się tylko wtedy, gdy dochodzi do kontak­
tu dwóch różnych grup etnicznych, a więc w płaszczyźnie zróżnicowań
kulturowych. Ogromnie ważne staje się tu w takim razie pojęcie „obcego"
(1936, s. 187). Mówiąc językiem klasyka, konflikt z grupą zewnętrzną
wzmacnia tożsamość grupy wewnętrznej (Sumner 1979, s. 12-13).
Czego spodziewać się możemy po konfliktach etnicznych? Jakie jest ich
społeczne podłoże, jakie są ich społeczne funkcje poza funkcją właśnie
wymienioną? Ogólnoteoretyczna, oraz poświęcona kwestiom etnicznym lite2

2

Literatura dotycząca okresu powojennego jest wyjątkowo uboga. Źródła na temat sytuacji
wcześniejszych są bogatsze, ale niestety zawierają one znacznie więcej informacji o kulturze
materialnej niż o stosunkach społecznych. Z naszego punktu widzenia jest to poważna niedo­
godność.

�STOSUNKI ETNICZNE NA POLSKIM PODKARPACIU

67

ratura proponuje nam pewną liczbę hipotez; tutaj interesuje nas jednak
głównie konkretna, historycznie i terytorialnie określona sytuacja. Przed
dokonaniem jej oglądu niezbędne będzie wskazanie, jak rozumiany jest
w tym tekście konflikt. W literaturze socjologicznej spotykamy trzy zasad­
nicze pojęcia konfliktu: (a) tkwiącej w strukturze systemu społecznego nie­
zgodności, wzajemnego wykluczania się celów grupowych, spowodowanej
ograniczoną ilością powszechnie pożądanych dóbr („sprzeczność interesów);
(b) „antagonistycznych" działań czy stosunków społecznych typu walki
i współzawodnictwa (metody, jakimi prowadzony jest tak rozumiany kon­
flikt mogą być rozmaite); (c) stan wrogich postaw czy/i uczuć między grupa­
mi czy osobami. Zauważyć można, że zarówno rozpatrując konflikt jako
ciąg działań, jak i jako wrogość czy napięcia psychiczne, szuka się na ogół
jego źródeł w strukturze sytuacji. I odwrotnie: rozpatrując sprzeczności
interesów zwraca się uwagę na jej konsekwencje (nie pojawiające się jednak
samoistnie i zawsze - stąd problem czynników, które te konsekwencje wy­
zwalają) w postaci szeroko rozumianych wrogich postaw, uczuć i wrogich
działań (por. Mucha 1978, s. 15). W tak krótkim tekście, który przedstawić
ma stosunki etniczne na ogromnym obszarze i w ciągu prawie stu lat,
skoncentrujemy się głównie na behawioralnej i świadomościowej stronie
problemu, pozostawiając sobie na inną okazję analizę jego aspektów struk­
turalnych.
Wróćmy jednak na chwilę do wspomnianych wyżej hipotez. W tak
zwanych konfliktowych modelach społeczeństwa znajdujemy dwie ogólne
hipotezy, które będą dla nas interesujące. Pierwsza przyjmuje, że konflikt jest
zjawiskim powszechnym w zróżnicowanych systemach społecznych. Druga
mówi, że konflikt prowadzi do zmiany społecznej (Dahrendorf 1972). Jakie
będą to konflikty i jakie zmiany w naszym konkretnym przypadku, pokaże
nam analiza empiryczna.
Polskie Podkarpacie podzielimy tutaj na trzy części o nierównej wielkości
i zróżnicowaniu etnicznym. Omawiać je będziemy idąc od zachodu, a więc
od Bramy Morawskiej, na wschód. Pamiętamy, że nie interesuje nas tu cała
Galicja (i cały Śląsk Austriacki), nie interesują nas wszystkie grupy społecz­
ne. Zajmujemy się JEDYNIE Podkarpaciem i grupami o ludowym zasad­
niczo charakterze.
„Śląsk Austriacki" dzielił się na dwie części. Część opawska była et­
nicznie czeska. Część cieszyńska była bardzo mieszana. Na początku
X X wieku Polacy stanowili tam 60% ludności, Czesi około 25% i Niemcy
około 15%. Przewaga Polaków miała do 1919 roku jedynie liczebny cha­
rakter. Politycznie i kulturowo dominowali Czesi i Niemcy. Polskie tradycje
podupadały. Zaniepokojenie wyrażali działacze polscy oraz uczeni (por.
np. Rusiński 1915, s. 50-51; Gawełek 190, s. 69). Konflikty miały charakter
polityczny, ekonomiczny, a nawet religijny (na Śląsku Cieszyńskim mie­
szkało bardzo wielu polskich Protestantów oraz niemieckich i czeskich Ka­
tolików). Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości zmienił się całościowy

�68

JANUSZ MUCHA

układ społeczny. Teraz dominowali Polacy. Napięcia narodowe między Po­
lakami a Czechami były wciąż wielkie, tak że ludność czeska w znacznej
mierze emigrowała do niepodległej teraz Czechosłowacji (por. Tomaszewski
1985a, s. 157-158). Jak się więc wydaje, liczba Niemców nie uległa po­
ważnemu zmniejszeniu. Podobnie ich pozycja ekonomiczna (na temat Niem­
ców w Polsce w okresie międzywojennym patrz np. Tomaszewski 1985a,
s. 121-147; Tomaszewski 1985b, s. 208-236).
Pierwszy wzór sytuacji społecznej, jaką zaobserwowaliśmy, polegał na
tym, że mimo silnych napięć etnicznych, w ramach względnie pluralistycz­
nego systemu społecznego, jakim była Monarchia Habsburgów, udawało się
utrzymać równowagę między grupami. Zmiana sytuacji, polegająca na odej­
ściu od polityki pluralistycznej (zarówno w Polsce, jak i w Czechach) do­
prowadziła do „rozwiązania konfliktu" poprzez wymuszenie na jednej ze
stron wycofania się z niego. Podobnie jak z ludnością czeską na Śląsku,
sytuacja przedstawiała się z Niemcami w Białej, a więc na zachodnim skra­
ju Galicji Zachodniej, sąsiadującym bezpośrednio ze śląskim Bielskiem.
W 1910 roku ludność niemiecka miała tam stanowić około dwie trzecie
całości, a w 1921 roku już tylko niecałe 9% (por. Stoliński 1927).
Zróżnicowanie etniczne Galicji Zachodniej było jeszcze większe niż Śląska
Cieszyńskiego. Obok polskich (i ruskich) górali spotykamy tam Niemców,
Żydów, Cyganów, Słowaków. Dość trudno określić liczbę Niemców na tym
terenie, choć wiemy, iż było ich mało (za czasów I I Rzeczypospolitej w całym
województwie krakowskim stanowili oni 0.4% ludności). Osadnictwo ich miało
wprawdzie bardzo długą, bo sięgającą dwunastego wieku tradycję, ale zasymilo­
wali się w ciągu kilku wieków i pozostały po nich jedynie nazwy (Sromowce,
Tylmanowa, Waksmund, Szaflary, Harklowa, itp;).
To nie Niemcy stanowili więc podstawowy kontekst kulturowy dla „lud­
ności tubylczej" w Galicji Zachodniej. Z tego punktu widzenia najważniejsza
była zbiorowość żydowska. Żydzi mieszkają w Polsce od X I I I wieku, ale
ogromny wzrost ich liczby nastąpił na polskim Podkarpaciu dopiero pod
koniec X V I I I wieku na skutek antyżydowskiej polityki wewnętrznej Austrii.
Jeszcze za panowania cesarzowej Marii Teresy (1745-1780), 40% Izraelitów
w Galicji Zachodniej mieszkało na wsi. Dopiero później, po zniesieniu praw
„de non tolerandis Judaeis", nastąpiła ich silna urbanizacja. Na przełomie
XLX i X X wieku, około 13% Żydów zachodniogalicyjskich pracowało w rol­
nictwie i leśnictwie, a z handlu (włączając w to prowadzenie karczm) żyło
ponad 37% Żydów.
Stosunki między ludnością polską (i ruską) a Żydami zależały głównie od
zawodu tych drugich. Słowiańscy chłopi traktowali Żydów-chłopów bez
wrogości i uprzedzeń, a nawet zdarzały się przypadki wyboru Żydów-rolników do rad gminnych. Inny był stosunek między polskimi chłopami
a arendarzami. Jak widać, „obcość" była cechą stopniowalną.
Około 80% karczm na galicyjskiej wsi arendowanych było przez Żydów.
Żydowski karczmarz występował wobec chłopów jako samodzielny przed-

�STOSUNKI ETNICZNE NA POLSKIM PODKARPACIU

69

siębiorca, w pełni i wyłącznie odpowiedzialny za swą działalność i jej skutki,
jak na przykład pijaństwo chłopów, ich zadłużanie się, a niekiedy upadek ich
gospodarstw. Chłopi na ogół nie zdawali sobie sprawy z tego, że wyzys­
kiwanie ich przez karczmarza związane jest głównie z bardzo wysokimi
kosztami dzierżawy, którą musiał on opłacać właścicielowi wsi, na ogół
katolickiemu, polskiemu szlachcicowi. Nienawiść chłopów kierowała się też
ku Żydom-handlarzom, zwłaszcza parającym się lichwą lub sprzedającym na
kredyt, która to sprzedaż równie często prowadziła ekonomicznie i mentalnie
nie przygotowanych do niej chłopów do licytacji ich dorobku i do ruiny.
Trzeba tu dodać, że u Żydów pożyczało się pieniądze dużo łatwiej niż
w instytucjach kredytowych lub u chrześcijańskich handlarzy, ale trzeba było
płacić im znacznie wyższy procent. Kolejnym powodem wielkiej niechęci
chłopów do Izraelitów było przekonanie o ich wielkim bogactwie oraz zawiść
wobec niego. Patrząc na dobytek, którym dysponował Żyd-karczmarz, chłop
nie zastanawiał się na ogół nad tym, co jest jego prywatną własnością, a co
warsztatem pracy. Na przekonanie o bogactwie Żydów miało też ogromny
wpływ nazwisko Rotschildów i głęboka wiara w to, że każdy Żyd galicyjski
miał możliwość korzystania z ich wielkiego majątku. Wreszcie mamy wśród
galicyjskich chłopów do czynienia z przekonaniem o lenistwie i bezczynności
żydowskich arendarzy. Chłopi uważali za pracę jedynie uprawianie ziemi.
Stąd ich poztywny stosunek do nielicznych Żydów-rolników, ale negatywny
do karczmarzy i handlarzy. Arendarz spędzał cały swój czas w karczmie,
dokąd chłop chodził dopiero po pracy. Dla bardzo nielicznych chłopów było
rzeczą zrozumiałą to, że prowadzenie karczmy też jest pracą. Raczej sądzili
oni, że arendarz sprzedaje wódkę „przy okazji" siedzenia w karczmie.
Jak zauważa Jarosław Krawczyk, z którego badań historycznych (1985)
tu korzystamy, głęboko zakorzeniona i stereotypowa w swym charakterze
niechęć chłopów do Żydów była głównym powodem wielu antyżydowskich
wystąpień, które nie miały na ogół innych ważnych, konkretnych przyczyn.
Jego zdaniem, owe wystąpienia, czy pogromy, a już zwłaszcza te, które
odbywały się w końcu lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku na polskim
Podkarpaciu, związane były też z nagłym powiększaniem się w niektórych
regionach procentu ludności żydowskiej.
Rozruchy antyżydowskie, którymi zajmował się Krawczyk, miały miejsce
w 1897 roku w Chodorowie i Schodnicy, a w 1898 roku w całej prawie
Galicji Zachodniej. W konsekwencji pogromów, które nie miały podobno
żadnej istotnej, jednorazowej przyczyny, wprowadzony został w Galicji
w czerwcu 1898 roku stan wyjątkowy. Uspokoiło to nieco nastroje w jej
części zachodniej, ale tymczasem wieści o rozruchach dotarły do Galicji
Wschodniej i wywołały tam burdy. Uczestniczyła w nich głównie polska,
a nie ukraińska ludność chłopska.
Jak możemy zinterpretować konflikty między chłopami a Żydami? Żydzi
byli „obcy", „inni" pod względem wyznawanej religii, całokształtu kul­
tury, zawodu. Byli „mniejszością pośredniczącą" (por. np. Turner, Bonacich

�70

JANUSZ MUCHA

1980), co czyniło ich „naturalnym" kozłem ofiarnym w konflikcie między
grupą dominującą a grupą ekonomicznie upośledzoną, która nie rozumiejąc
całokształtu sytuacji podejmuje działania nie uwarunkowane główną w da­
nych okolicznościach sprzecznością interesów. Zauważmy, że konflikt trwał
przez dekady, a przegrywająca grupa nie miała, jako całość, możliwości
pełnego wycofania się. Duża emigracja Żydów galicyjskich do Ameryki
pokazuje jednak, iż takie próby podejmowane były przez bardzo liczne
indywidualne rodziny.
Kolejną niesłowiańską grupą zamieszakującą Polskie Karpaty są Cyganie
wyżynni. Jak się wydaje, przywędrowali tu między trzynastym a piętnastym
wiekiem, wraz z migrującymi Wołochami (por. Bartosz 1976; Mirga 1988).
W odróżnieniu od innych grup cygańskich, które przybyły do Polski znacz­
nie później, Cyganie wyżynni, czyli „Bergitka Roma", prowadzą od pokoleń
osiadły tryb życia. Mieszkali głównie w dawnych powiatach nowotarskim
i nowosądeckim, w takich miejscowościach, jak Nowy Targ, Harklowa,
Maniowy, Jurgów. Czarna Wieś, Szaflary itp. Byli to najbiedniejsi Cyganie
w Polsce. Utrzymywali się nie tyle z wróżby, co z żebraniny. Główny zawód
męski to tłuczenie kamieni, w coraz mniejszej mierze kowalstwo - spadało
bowiem na nie zapotrzebowanie. Można by powiedzieć, że Bergitka Roma
był to cygański proletariat. Dawnej mieszkali w bieda-ziemiankach, później
w dość nędznych chałupskach.
Zarówno na Podhalu, jak i na Spiszu, gdzie mieszkało i wciąż mieszka
najwięcej polskich Cyganów wyżynnych, ich stosunki z góralami były
bardzo złożone. Z jednej strony górale potrzebowali Cyganów do wykony­
wania (zazwyczaj drobnych i nie wymagających wysokich kwalifikacji) prac
kowalskich, Cyganie zaś potrzebowali górali jako dostawców wyżywienia.
Z drugiej strony, górale gardzili Cyganami, a ci też nie bardzo poważali
ludzi zajmujących się systematyczną pracą. Aż do lat pięćdziesiątych
X X wieku trwał jednak stan symbiozy, zmieniony dopiero przez indus­
trializację, możliwość intratnej pracy w Czechosłowacji, rozwój turystyki,
które poprawiły ekonomiczną sytuację Cyganów. Nie zmieniły one jednak
stosunku górali do nich. Stereotyp pozostał, a nawet się wzmocnił. Nowe
bogactwo zaczęło drażnić górali. Dotychczasowa symbioza zakładała, że
miejsce Cyganów znajduje się na dnie hierarchii społecznej (por. Jaklińska-Duda 1978).
Popatrzmy na dwa przykłady niechęci górali do Cyganów, wzięte z ostat­
nich kilkudziesięciu lat. Do I I wojny światowej znajdowało się w Szaflarach
duże skupisko Cyganów. W czasie okupacji gmina szaflarska wyrzuciła ich
ze wsi do wybudowanych poza nią szałasów. Mieszkali tam jeszcze w drugiej
połowie lat siedemdziesiątych (por. Fenigsen-Orłowska 1978). W nieco in­
nym regionie, w Limanowej, Cyganom spaliły się budy, w których mieszkali
tuż koło miasta. Zaczęli więc częściej niż dotąd pojawiać się w centrum
i „rzucać się ludziom w oczy". Rozpoczęły się protesty, iż przynoszą ujmę
miastu i próbowano usuwać ich siłą (Depczyńska 1978).

�STOSUNKI ETNICZNE NA POLSKIM PODKARPACIU

71

Istnieją podobieństwa i różnice między konfliktem góralsko-żydowskim
a góralsko-cygańskim. Cyganie, choć katolicy, różnili się kulturowo od
górali pod każdym prawie innym względem. Byli więc typowymi „obcymi".
Nie byli jednak „mniejszością pośredniczącą" i nie było powodu traktowania
ich jako kozła ofiarnego. Stąd konflikt miał głównie charakter „psycho­
logiczny". Pogromy były rzadkie, gdyż nie było co rozbijać ani rabować. Co
więcej, ważnym wzorem kulturowym było bezinteresowne pomaganie bardzo
biednym Cyganom przez pogardzających nimi górali (por. Bartosz 1978).
Zauważmy też, że zarówno Żydzi, jak i Cyganie, uznani być mogą za
kulturowe „mniejszości wycofujące się", które żyły na marginesie grupy
dominującej, w pewnego typu „konfliktowej symbiozie" z nią i które same
działań konfliktowych nie rozpoczynały. W przypadku Żydów, wycofanie się
z konfliktu było z jednej strony bardzo potrzebne (z uwagi na znacznie
bardziej drastyczny charakter konfliktu) a z drugiej strony łatwiejsze (emi­
gracja do Ameryki). Cyganie nie byli aż tak aktywnie atakowani, a i szanse
emigracji nie były wielkie. Dodamy, że obie te grupy spotkał podobny los
podczas I I wojny światowej. Zostały one zdziesiątkowane przez hitlerowców.
W polskich Karpatach Zachodnich na zachód od Śląska mieszkała, obok
polskiej ludności góralskiej i niesłowiańskich „obcych", również niepolska,
słowiańska, rolnicza ludność „tubylcza". Byli nią Słowacy, a na wschód od
Nowego Sącza - Łemkowie. Słowacy mieszkali głównie w polskiej części
Orawy i Spiszą. Grupa ta była i jest dość mało rozpoznana. Jak więc się
wydaje, wielu Słowaków o jasnym poczuciu narodowym emigrowało po
1918 roku do Czechosłowacji. Zrobili więc tak samo, jak „polscy" Czesi,
mieszkający na Śląsku.
Słowacy nie mieli w Polsce międzywojennej własnych szkół. Byli więc pod
tym względem mniejszością wyjątkowo upośledzoną. Brak ten wynikał być
może z bardzo małej liczby osób o wyraźnej słowackiej świadomości naro­
dowej (mniej niż tysiąc osób). Własny język mogli pielęgnować tylko w domu
i w kościele (Tomaszewski 1985a, s. 162). Obecnie, po I I wojnie światowej,
ma być wedle szacunków około 20 tysięcy Słowaków w Polsce (por. Byczkowski 1976, r. I I I ) . O ile te przybliżone dane są trafne, oznaczałyby one
rozwój słowackiej świadomości u grup, które poprzednio takiej świadomości
nie miały. W powojennej Polsce Słowacy nie są już upośledzeni. Mają własne
szkoły. We wsiach Orawy i Spiszą znajdujemy słowackie napisy na sklepach.
Ale z kolei w kościele sytuacja się pogorszyła. Polscy księża długo nie chcieli
uznawać mniejszości słowackiej. Stąd na przykład ostry konflikt parafialny,
jaki miał miejsce w latach siedemdziesiątych w Nowej Białej. Nie można
jednak powiedzieć, aby był to poważny konflikt etniczny. Ani granice tery­
torialne, ani społeczno-kulturowe nie dzieliły poważnie dwóch zbiorowości.
Podobieństwo kultury, trwające setki lat powiązania między wsiami i rodzi­
nami po obu stronach granicy, przewaga świadomości regionalnej i pań­
stwowej (węgierskiej) nad „narodową" były ważnymi czynnikami utrzymu­
jącymi „pokój etniczny". Jak się wydaje, kończył się on wtedy, gdy różnice

�72

JANUSZ MUCHA

między Polakami a Słowakami wykorzystywane były przez instytucje pań­
stwowe i kościelne, a także ideologów narodowych, dla realizacji celów
daleko odbiegających od dążeń ludności Orawy i Spiszą.
W Karpatach Zachodnich (a więc na zachód od Przełęczy Łupkowskiej)
i w Galicji Zachodniej (a więc na zachód od Sanu) znajdują się miejscowości,
w których od wieków mieszkała jeszcze jedna rolnicza, słowiańska i niepol­
ska grupa. Są nią Rusini (Ukraińcy). Podobnie jak grupy góralskie uznawa­
ne za „czysto polskie", są one pochodzenia polsko-ukraińsko-wołoskiego
(por. Dobrowolski 1938).
Z punktu widzenia genezy ludności, nie da się sensownie oddzielić od
siebie Karpat Zachodnich i Wschodnich. Również wschodniokarpaccy góra­
le, właściwie nawet przede wszystkim oni, wywodzą się, przynajmniej częś­
ciowo, z imigracyjnych fal wołoskich. Po zachodniej stronie Sanu mamy do
czynienia z grupą łemkowską, znajdującą się pod szczególnie silnymi wpły­
wami polskimi i słowackimi. Dalej na wschód żyje grupa Bojków, ludność
pochodzenia rusko-wołoskiego. Jeszcze dalej na wschód, na granicy z rumuńsko-ruską Bukowiną, osiedliła się grupa Hucułów, o najmniejszych
genetycznych wpływach północno-słowiańskich (ruskich, polskich, słowa­
ckich), a największych wpływach rumuńsko-bałkańskich.
Istnieją różne poglądy na temat granic Łemkowszczyzny. Nie wchodząc
w te dyskusje, uznajmy za Andrzejem Kwileckim, iż jest to obszar ciągnący
się między Popradem na zachodzie a Przełęczą Dukielską na wschodzie
(1974, s. 51-63). O ile granica między osadami polskimi a łemkowskimi
była ostra i ustabilizowana, o tyle po południowej stronie Karpat grupy
ruskie i słowackie przenikały się nawzajem. Nazwa „Łemko" powstała
w X I X wieku. Sami Łemkowie nazywali siebie Rusnakami i tak też długo
określani byli przez sąsiadów.
Łemków wyróżniała głęboka i aktywna niechęć do Cyganów i Żydów.
Stosunek do Polaków, jako do „nośników wyższej kultury", był znacznie
bardziej pozytywny. Polacy byli „pozytywną grupą odniesienia", ale granice
kulturowe między tymi dwiema grupami były bardzo silne. Łemkowie
nigdy się nie zasymilowali. Odróżniali się od Polaków jako wyraźnie
odrębna zbiorowść etniczna, charakteryzująca się zespołem cech kultu­
rowych, które najłatwiej wpływają na powstanie poczucia wspólnoty i po­
czucia odrębności od innych. Te cechy to przede wszystkim „ruski"
język oraz greckokatolicke (bądź prawosławne) wyznanie. Izolacjonizm
grupy łemkowskiej wyrażał się między innymi w wyłączności życia to­
warzyskiego i w tendencji do ścisłego przestrzegania endogamii etnicznej.
Polacy nie zachęcali zresztą Łemków do kontaktów. Mieli poczucie wy­
ższości kulturowej, któremu bardzo często dawali wyraz. Polskie władze
państwowe przciwstawiały się dążeniom Łemków do autonomii (na temat
podłoża konfliktowych stosunków między Polakami a szeroko rozumianymi
Ukraińcami, patrz np. Tomaszewski 1985a, s. 52-76; Tomaszewski 1985b,
s. 67-104).

�STOSUNKI ETNICZNE NA POLSKIM PODKARPACIU

73

Jak podkreśla Andrzej Kwilecki, ruska ludność Łemkowszczyzny dzieliła
siebie na szereg mniejszych, lokalnych grup, mających swe własne, tradycjne
nazwy w języku łemkowskim. Silna początkowo więź wewnętrzna w obrębie
tych lokalnych grup etnograficznych osłabła jednak pod koniec X I X wieku,
kiedy powoli i stopniowo zastępować ją zaczęło poczucie przynależności do
regionalnej grupy ogólnołemkowskiej, bądź do narodowej grupy ukraińskiej
(ruskiej).
Jedność kulturowa Łemków miała swobodne warunki umacniania się
w ramach wielonarodowej i stosunkowo tolerancyjnej Monarchii Austro-Węgierskiej, a więc od 1867 roku do I wojny światowej. Później pojawiły się
na tym obszarze nacjonalistycznie nastawione państwa sukcesyjne: Polska
i Czechosłowacja, przecinające Łemkowszczyznę politycznymi granicami
i przerywające swobodne kontakty kulturowe między Łemkami z południa
a Łemkami z północy Karpat. Po obu stronach gór zaczęły się organizować
stowarzyszenia i komitety. Łemkowie próbowali stworzyć też szersze struk­
tury polityczno-narodowe. W roku 1918 usiłowali zorganizować Ruską Na­
rodową Republikę Łemków, a potem Łemkowską Ruską Republikę. Ta
druga istniała około 16 miesięcy. W marcu 1920 roku jej przywódcy zostali,
jak informuje Kwilecki, aresztowani przez władze polskie, ale po procesie
w Nowym Sączu zostali wypuszczeni na wolność.
Od połowy X I X wieku silne były na Łemkowszczyźnie wpływy „staroruskie", czyli pan-rosyjskie. Na początku X X wieku pojawiła się jednak, a właś­
ciwie zaczęła się umacniać, gdyż istniała i wcześniej, wspomniana już ideo­
logia odrębności i jedności całego narodu ukraińskiego, kulturowo niezależ­
nego i od Rosji i od Polski. W jej ramach Łemkowie uznawani byli, a często
sami uznawali siebie, za część wspomnianego narodu.
W całym okresie od końca X I X wieku do I I wojny światowej mamy do
czynienia z fluktuacją wpływów różnych ideologii narodowych na Łemków,
czy właściwie na różne ich grupy. Koncepcja przynależności tej zbiorowości
do narodu ukraińskiego, choć głośna, nie była silnie zakorzeniona. Świad­
czy o tym choćby fakt, że aż do roku 1937 miał miejsce, jak twierdzi
Kwilecki, proces odchodzenia Łemków od kościoła unickiego i przechodze­
nie ich na prawosławie. Ryt greckokatolicki charakterystyczny był dla
Ukraińców (oficjalna nazwa to Ukraiński Kościół Katolicki), stąd wspo­
mniany trend może być trafnie interpretowany jako przerywanie więzi
między Łemkami a Ukraińcami. Pod koniec okresu międzywojennego
zaczął się jednak proces odwrotny: powrót Łemków do kościoła grecko­
katolickiego.
Emigracja rdzennej, ruskiej ludności Łemkowszczyzny rozpoczęła się
w czasie I I wojny światowej, i to nawet przed wybuchem działań wojennych
między Niemcami a ZSRR w czerwcu 1941 roku. Będąc jeszcze w przy­
jaznych stosunkach po zajęciu i podzieleniu Polski, okupanci dokonali
przygranicznej wymiany ludności. W latach 1944 -46 miała miejsce re­
patriacja ochotników z Polski na radziecką Ukrainę. Teoretycznie była

�74

JANUSZ MUCHA

ona dobrowolna, ale w praktyce stosowano przymus. W Polsce pozostało
jednak 30-40% ruskiej ludności Łemkowszczyzny.
Kolejną akcją, której ofiarą stali się Łemkowie, była prowadzona od
kwietnia do lipca 1947 roku Akcja Wisła. Polskie władze państwowe
(prawdopodobnie w porozumieniu z radziecką administracją wojskową)
uznały wówczas, że jedyną skuteczną metodą wygrania wojny domowej, jaka
wciąż trwała w południowo-wschodnich regionach kraju w jego nowym
kształcie, było pozbawienie zbrojnego ukraińskiego podziemia antykomuni­
stycznego jego oparcia w góralskiej ludności cywilnej. Nie badano jednak
wcale udziału cywilnych Rusinów w walkach i w zaopatrywaniu podziemia,
nie próbowano nikomu dowieść popierania partyzantki. Przymusowe
przesiedlenie dokonywane było wyłącznie na podstawie kryterium etnicz­
nego; wywożono nawet wiejskich działaczy PPR. Ogółem przesiedlono
wówczas 30-35 tysięcy Łemków, a więc praktycznie ich wszystkich. Zostali
oni rozproszeni po całych uzyskanych przez Polskę po wojnie Ziemiach
Zachodnich i Północnych (por. Kwilecki 1974; Wierzbicki 1974; nie można
mieć żadnych wątpliwości co do tego, że optymizm obu autorów co do losów
Łemków na Ziemiach Zachodnich był bardzo przesadzony). Skutkiem Akcji
Wisła było wyludnienie gęsto dotąd zasiedlonych wsi i ruina ekonomiczna
Łemkowszczyzny. Innym skutkiem jest trwające do dziś poczucie krzywdy
bezprawnie wysiedlonych górali.
Omówiony właśnie konflikt odbywał się według interesującego wzoru.
Podkreślić trzeba fakt, iż mamy tu do czynienia z kilkoma jego płaszczyz­
nami. Z jednej strony jest to relacja między polską grupą dominującą
kulturowo i politycznie, a podporządkowaną jej grupą ruską. Z drugiej
strony jest to konflikt między polskim, rodzącym się na nowo, państwem,
a aspirującą do suwerenności państwowej mniejszością narodową. Z trzeciej
strony spotykamy tu problem wewnętrznego konfliktu ideologicznego w ob­
rębie grupy łemkowskiej. Z czwartej strony, w interesujący sposób nakładają
się tu na siebie zróżnicowania narodowe i religijne. I wreszcie mamy tu do
czynienia z wykorzystaniem przez polskie władze państwowe Łemków jako
kozła ofiarnego i z próbą rozwiązania konfliktu między nimi a zbrojnym
ukraińskim podziemiem poprzez przymusowe przesiedlenie grupy bezbron­
nej i politycznie słabszej.
Teren Łemkowszczyzny jest i dziś miejscem konfliktu. Jest to bardzo
silny spór między wyznawcami Ukraińskiego Kościoła Katolickiego, a wier­
nymi Kościoła Rzymsko-Katolickiego.
Na wschód od terenów zamieszkałych przez Łemków znajdują się ziemie
Bojków a dalej Hucułów. Są to grupy jeszcze bardziej odległe kulturowe od
zachodniej cywilizacji i słabiej politycznie zorganizowane niż Łemkowie.
Bojkowie i Huculi (por. np. Reinfuss 1939; Ossendowski; Schneider 1899)
żyli daleko na wschód od zasadniczych siedlisk ludności polskiej i na północny-wschód od Słowaków, i mało mieli kontaktów z nowoczesnością. Roman
Reinfuss uważał nawet, że obszar zamieszkały przez Bojków to wyśmienity

�STOSUNKI ETNICZNE NA POLSKIM PODKARPACIU

75

teren dla analizy dynamiki przemian kulturowych. Szczególnie ciekawe mo­
głyby być, zdaniem tego uczonego, badania nad wpływem polskiej szlachty
zagrodowej, a także kolonii niemieckiej na Bojków. Kolonie te, pochodzące
głównie z końca X V I I I wieku, znajdowały się w kilku powiatach zamiesz­
kałych przez Bojków. Reinfuss zwracał szczególną uwagę na kolonie uloko­
wane w powiecie stryjskim. W niektórych wsiach bojkowskich Niemcy sta­
nowili około 20% ogółu mieszkańców. Sam autor zwraca jednak uwagę na
to, że owi Niemcy w pełni izolowali się od „tubylców" i zachowali bardzo
silną odrębność kulturową. Reinfuss wzywał do badań nad dynamiką prze­
mian kulturowych w publikacji z 1939 roku, co sugeruje, że w okresie
międzywojennym badań takich nie prowadzono. Wybuch wojny, przemiesz­
czenia i wywózki ludności polskiej, ruskiej, niemieckiej, zajęcie tych terenów
przez Ukrainę Radziecką spowodowały, że propozycja ta wkrótce straciła
swą praktyczną atrakcyjność dla uczonych polskich.
Tak Bojkowie, jak i Huculi, byli ludami bardzo biednymi, o niskim
wykształceniu. Nie mieli silnych elit kulturalnych i politycznych, a więc nie
byli w stanie wyrażać aspiracji dotyczących autonomii kulturowej i politycz­
nej. Nie byli polonizowani ani germanizowani. Polacy dbali tylko o to, aby
nie wiązali się oni silnie z graniczącymi z nimi na północy Ukraińcami.
Przywykli do życia indywidualnego, mieszkali w gospodarstwach odległych
jedno od drugiego. Brak konfliktu etnicznego między nimi a sąsiadami nie
oznacza współdziałania, lecz kulturową izolację.
Na zakończenie omawiania zróżnicowania etnicznego polskiego Podkar­
pacia wróćmy do grup niesłowiańskich, ale mieszkających w Karpatach
Wschodnich. Wspomnieliśmy już o kolonistach niemieckich. Wyróżniali się
oni od chłopów polskich i ruskich sposobem zorganizowania i urządzenia
gospodarstw rolnych, ale na ogół biegle mówili po polsku. Niektórzy mówili
po polsku nawet w domu. I I wojna światowa przyniosła kres niemieckiej
społeczności Karpat Wschodnich. Po zajęciu tych terenów przez I I I Rzeszę,
wszyscy zostali ewakuowani do Niemiec.
Inną grupą niesłowiańską, mieszkającą na wschód od Sanu, byli Żydzi.
Żydzi wschodniogalicyjscy trudnili się głównie handlem i rzemiosłem. Żyli na
ogół w małych miasteczkach. Byli oni wręcz przysłowiowo biedni. Równo­
cześnie była to bardzo „barwna" grupa, kulturowo „egzotyczna", a więc
silnie „obca". Było tak ze względu na chasydyzm, z dworami świętych
cadyków, pielgrzymkami do nich, etc. (por. Langer 1988; Buber 1986).
Stosunki między nimi a ludnością polską i ruską nie były dobre ze wspom­
nianych już powodów. Ważnym czynnkiem modyfikującym było jednak to,
że do I I wojny światowej żyli oni na ogół w zamkniętym kulturowo świecie,
starając się minimalizować kontakty z „gojami". Holocaust zniszczył do­
szczętnie żydowską społeczność Podkarpacia.
W 1931 roku Żydzi stanowili 7,5% mieszkańców województwa sta­
nisławowskiego, zaś Niemcy 1,1%. Były to więc zbiorowści nieporów­
nywalne liczbowo, ale obie były bardzo widoczne. W Karpatach Wschodnich

�76

JANUSZ MUCHA

mieszkały jednak również bardzo małe, niemal niewidoczne, mniejszości
niesłowiańskie. Wspomnijmy kilkusetosobową grupę Karaimów, mieszka­
jących tu od X I V wieku i Greków, osiedlonych w 1951 roku w kilku
wsiach powiatu ustrzyckiego. Grecy i greccy Macedończycy (ci byli więc
Słowianami) przybyli do Polski jako uchodźcy po wojnie domowej. Przy­
jechało ich nie więcej niż trzy tysiące osób. Niektórzy pozostali do dziś.
Grecy stanowili w Bieszczadach względnie izolowaną społeczność, ale ta
izolacja nie mogła być i nie była pełna. Konflikty między nimi a Polakami
były niewielkie, a wynikały głównie stąd, że Gracy byli bezwyznaniowymi
komunistami, a do tego mieli niezrozumiały dla tubylców sposób roz­
wiązywania własnych, wewnątrzgrupowych, ale widocznych na zewnątrz,
konfliktów. Zasadniczo uchodźcy cieszyli się sympatią Polaków (por. Bie­
rnacka 1973).
Podsumujmy ten artykuł. Na bardzo dużym obszarze, który został
tu omówiony, spotykamy różne typy grup etnicznych. Jest to przede wszyst­
kim ludność uważana w interesującym nas okresie za polską, ale faktycznie
różnego pochodzenia (w tym wołoskiego i niemieckiego). Są to przede
wszystkim katoliccy chłopi o zdecydowanie etnocentrycznym nastawieniu.
Spotykamy tu też „tubylczą" rolniczą ludność czeską, słowacką i ruską.
Wraz z nią dostrzegamy i inne niż katolicyzm religie: na Śląsku pro­
testantyzm (wśród Polaków), grekokatolicyzm i prawosławie. Spotykamy
tu rolniczą i małomiasteczkową ludność niemiecką, traktowaną często
jako napływową. W Karpatach Wschodnich była ona faktycznie z naszej
perspektywy napływowa (kolonie zakładano w X V I I I wieku), ale w Kar­
patach Zachodnich była na ogół tak samo dawnym, stabilnym elementem
krajobrazu jak wsie, które zakładała. Niemcy traktowani byli jednak jako
„obcy". Między nimi a grupą polską istniała jednak pewna równowaga,
ograniczająca otwarte konflikty. Na obszarze tym spotykamy wreszcie
grupy nierolnicze, o wzorach kulturowych zupełnie innych, niż wzory
kulturowe dominujące wśród polskich rolników. Chodzi mi o Cyganów
i Żydów. Zauważmy, że ci „obcy" byli, podobnie jak Niemcy, dość trwałym
elementem mozaiki etnicznej Podkarpacia. Traktowanie ich jako element
napływowy jest zrozumiałe, ale dość słabo uzasadnione z perspektywy
historii tamtejszego osadnictwa. Ważnym elementem „obcości" były ich
nierolnicze zajęcia.
Jeśli skoncentrujemy się na pozapolitycznych i pozaideologicznych sto­
sunkach społecznych, to dostrzeżemy, iż konflikt etniczny zachodził przede
wszystkim między grupami rolniczymi a nierolniczymi, które zasadniczo
akceptowały swój status „mniejszości wycofujących się". Jeśli włączymy do
analizy państwo i ideologie narodowe, to okaże się, że również i grupy
rolnicze, nawet traktowane jako tubylcze, mogą być uznawa za „obce" przez
dominujące politycznie zbiorowości rolnicze i stać się przedmiotem agresyw­
nych działań. Co ciekawe, to one właśnie zmuszane były do wycofywania się
(jak Czesi i Słowacy) lub były usuwane siłą z areny, na której nie walczyły

�STOSUNKI ETNICZNE NA POLSKIM PODKARPACIU

77

już poszczególne zbiorowości, lecz tragicznie w skutkach „działa się His­
toria" (Łemkowie, Niemcy wschodniogalicyjscy). Pamiętać też trzeba o tym,
że eksterminacja mniejszości nierolniczych (Żydzi, Cyganie) też nie była
efektem konfliktu etnicznego między lokalnymi zbiorowościami, lecz polityki
i ideologii o globalnym zasięgu.
George E. Simpson i J. Milton Yinger (1985) przedstawiają sześć głów­
nych wzorów stosunków etnicznych: pluralizm, asymilacja, prawna ochrona
mniejszości, przesiedlanie ludności, trwałe ujarzmienie i eksterminacja. Na­
sza analiza pokazała przykłady prawie wszystkich tych wzorów. Zwróciliśmy
też uwagę na bardziej konkretne sytuacje.
Jakiekolwiek ogólne czy szczegółowe modele moglibyśmy zaproponować
w naszej sytuacji, pozostaje do uwzględniania jeszcze jedna kwestia. Konflik­
ty odbywają się na ogół w oparciu o jakąś wspólną podstawę, platformę. Tak
też było w naszym podkarpackim przypadku. Wszelkie stosunki między
rozmaitymi grupami etnicznymi polskiego Podkarpacia miały, z niewielką
przerwą od końca X V I I I do drugiej połowy X I X wieku, podwójną wspólną
podstawę. Odbywały się one mianowicie w sposób regulowany przez polskie
ustawodawstwo państwowe (włączając w to prawo wydawane przez rząd
autonomicznej Galicji po 1867 roku). Przedstawiciele wszystkich grup kul­
turowych musieli przestrzegać polskich praw, wyróżniających tym samym
jeden - polski - z elementów mozaiki; musieli uczyć się w polskich szkołach.
Drugi aspekt tej wspólnej podstawy to stosunki własnościowe na wsi. In­
teresowały nas tu głównie grupy ludowe. Choć chłopi, arendarze i rzemieś­
lnicy reprezentowali różne grupy etniczne, właścicielami ziemi byli na ogół
Polacy. Nawet wtedy, gdy Galicją rządzili bezpośrednio Austriacy, oni
umacniali polską dominację.

Literatura
B a r t o s z A.
1976
2 badań nad cygańskim kowalstwem na polskim Spiszu, [w:] Rocznik Muzeum
Etnograficznego w Krakowie, tom V I , Wydawnictwo Literackie, Kraków,
s. 167-195
1978
Ekonomiczne i kulturowe uwarunkowania cygańskiego żebractwa, „Lud", t. LXII,
S. 177-185.
Biernacka M .
1962
Dawne oraz współczesne formy organizacji pasterstwa w Bieszczadach, „Etnografia
Polska", t. VI, s. 41-62.
1973
Osady uchodźców greckich w Bieszczadach, „Etnografia Polska", t. XVTI, z. 1,
s. 83-93.
Buber M .
1986
Opowieść chasydów. W drodze, Poznań.
B y c z k o w s k i J.
1976
Mniejszości narodowe w Europie 1945-1974. Wybrane zagadnienia, Instytut Ślą­
ski, Opole.

�78

JANUSZ MUCHA

D a h r e n d o r f R.
1972
Class and Class Conflict in Industrial Society, Routledge and Kegan Paul, Lon­
don.
D e p c z y ń s k a J.
1978
Adaptacja Cyganów do życia w mieście, „Etnografia Polska", t. X X I I , z. 2,
s. 55-68.
Dobrowolski K.
1938
Dwa studia nad powstaniem kultury ludowej w Karpatach Zachodnich, Kraków.
F e n i g s e n - O r ł o w s k a J.
1978
Cyganie nowotarscy - sytuacja współczesna i kierunki zmian, „Etnografia Polska",
t. X X I I , z. 2, s. 111-125.
G a w e ł e k F.
1909
Z Jaworza na Śląsku austriackim, „Lud", t. XV, s. 69-91.
J a k l i ń s k a - D u d a A.
1978
Cyganie osiadli w opinii górali spiskich, „Etnografia Polska", t. X X I I , z. 2,
s. 161-169.
K r a w c z y k J.
1985
Rozruchy antysemickie w Galicji Zachodniej w 1898 roku, praca magisterska,
Instytut Historii UJ, maszynopis.
K w i l e c k i A.
1974
Łemkowie. Zagadnienie migracji i asymilacji, PWN, Warszawa.
Langer J.
1988
Dziewięć bram do tajemnic chasydów, Znak, Kraków.
M a r g e r M.N.
1991
Race and Ethnic Relations. American and Global Perspective, Wadsworth,
Belmont.
M i r g a A.
1988
Krajobraz wiejski z Cyganami. Z badań nad stereotypem Cyganów w Polsce, red.
Anna Zambrzycka-Kuchanowicz i Andrzej Mirga, Prace Etnograficzne UJ nr 24,
PWN-UJ, Warszawa-Kraków, s. 97-123.
M u c h a J.
1978
Konflikt i społeczeństwo. Z problematyki konfliktu społecznego we współczesnych
teoriach zachodnich, PWN, Warszawa.
1983
Przeobrażenia społeczeństwa wieloetnicznego pod wpływem konfliktów etnicznych,
[w:] Założenia teorii asymilacji, red. Hieronim Kubiak i Andrzej K. Paluch,
Ossolineum, Kraków, s. 127-146.
O b r ę b s k i J.
1936
Problem grup etnicznych w etnologii i jego socjologiczne ujęcie, „Przegląd
Socjologiczny", t. IV,z. 3-4, s. 177-195.
Ossendowski F.A.
[b.d.w.] Huculszczyzna. Gorgany i Czarnohora, Wydawnictwo Polskie R. Wagnera,
Poznań.
R u s i ń s k i F.
1915
Polska etnografia, Cz. I , Stan posiadania, Gebethner i Wolff, Warszawa.
Reinfuss R.
1939
Ze studiów nad kulturą materialną Bojków, [w:] Rocznik Ziem Górskich, nadb.,
s. 1-45.
1946
Pogranicze krakowsko-górałskie w świetle dawnych i najnowszych badań etno­
graficznych, Towarzystwo Ludoznawcze, Lublin.
Schneider J.
1899-1900 Z kraju Hucułów, „Lud", t. V, s. 57 - 62, 147-154, 207 - 220, 336 - 345; „Lud",
t. VI, s. 157-160, 257-267.

�STOSUNKI ETNICZNE NA POLSKIM PODKARPACIU

79

Simpson G.E., Y i n g e r J.M.
1985
Racial and Cultural Minorities. An Analysis of Prejudices and Discrimination,
Plenum, New York.
S t o l i n s k i Z.
1927
Liczba i rozmieszczenie Niemców w Polsce, „Sprawy Narodowościowe", nr 4,
nadb., s. 1-15
Sumner W.G.
1979
Folkways and Mores, Schocken Books, New York.
T o m a s z e w s k i J.
1985a
Ojczyzna nie tylko Polaków. Mniejszości narodowe w Polsce w latach 1918-1939,
MAW, Warszawa.
1985b
Rzeczpospolita wielu narodów, Czytelnik, Warszawa.
T u r n e r J.H , B o n a c i c h E.
1980
Toward a Composite Theory of Middleman Minorities, „Ethnicity", vol. 7,
s. 144-158.
W i e r z b i c k i Z.T.
1975
Awans społeczno-kulturalny ludności ukraińskiej w PRL po 1956 roku, „Lud",
t. LVIII, s. 5-39.

JANUSZ MUCHA

Conflict, Symbiosis and Isolation. Ethnic Relations
in the Polish Part of the Carpathian Region
Summary
This paper discusses both theoretical and empirical questions. The theoretical issues include
the conflict model of society and its application to the analysis of ethnic relations; the concept
of ethnic groups (..ethnographic groups", „folk groups"); the problem of ethnic relations in
pre-industrial societies; and the models of ethnic relations among various kinds of folk groups.
This paper is also an empirical assessment of the relations between various cultural groups in
the Polish part of the Carpathian region.
The Western Carpathians and the western part of the Eastern Carpathians have constituted
for many centuries the southern border of the Polish state and of the Polish settlement. In our
analysis, we will focus only on this period of time when the ethnic consciousness of various
groups was relatively well developed and when many different groups co-existed in this region.
It is the period beginning in the second half of the 19th century and ending with the Second
World War. From 1867 to 1918, this region belonged to the ..constitutional" Austro-Hungarian
Empire, to its two lands: Silesia and Galicia (both Western and Eastern). From 1918 to World
War I I , this region belonged to the Polish Republic and was divided among Silesia, Małopolska
and the so-called Eastern Małopolska.
The three main ethnic groups in the Teshen Silesia were the Poles, Bohemians and
Germans. Before World War I , the Poles were numerically dominant; however, the Bohemians
and the Germans had greater cultural and political influence. With the re-emergence of the
Polish state after the war, relations changed completely and, consequently, the Bohemians
emigrated to Czechoslovakia.
In Western Galicia, the three main Slavic groups of highlanders were the Poles, Slovaks
and the Ruthenians. Additionally, the non-Slavic groups who occupied this region include a few
Germans, many Jews and some Gypsies. The changing relations between Poles and these ethnic
groups are discussed in the paper. Particular attention is given to the Polish-Jewish and

�80

JANUSZ MUCHA

Polish-Gypsie relations. Jews and Gypsies were considered „aliens". In addition to cultural
reasons, they were not involved in agriculture, which was the only legitimate occupation in the
eyes of the Polish peasants; however, they were very useful. Therefore, relations with them had
a character of both conflict and symbiosis.
The Ruthenians have lived in both the Western and Eastern Galicia. There are three main
groups of the Ruthenians: the Lemkos, the Bojkos and the Huculs. The paper discusses the
cultural similarities and differences between these groups and the reason for their isolation from
the Poles and from the other ethnic collectivities that lived in the same region, i.e.,
Germans and Jews.
The focus of this paper is on the impact of state and national ideologies on ethnic relations
in the Carpathian region. The destruction of cultural pluralism (including the extermination of
the Jews and a majority of the Gypsies) was not the consequence of ethnic conflict between
various collectivities but the consequence of global politics and nationalism.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5899" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5879">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/294c0d4db93b46bac35fe246a78fbba9.pdf</src>
        <authentication>7a36b57d15db5aeba79beb99b20aa79a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70345">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2811</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70346">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70347">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2619</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70348">
                <text>Koniec etnologii czy koniec wieku etnologii - garść wróżb u progu nowego wieku / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70349">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.4, s.96-105</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70350">
                <text>Barański, Janusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70351">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70352">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70353">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70354">
                <text>Koniec etnologii czy koniec wieku
etnologii - garść wróżb u progu
nowego wieku
J a n u s z Barański
Z pewnego punktu widzenia mijający wiek można by
uznać, obok paru innych charakterystycznych jego wyznacz­
ników, za wiek etnologii - i to w podwójnym sensie. Przeży­
ła ona bowiem wtedy i schyłek pewnego etapu swego rozwo­
ju, i swą świetność. To w tym wieku na dobre zanikły trady­
cyjne nieelitame kultury, którymi etnologia się karmiła, to
w tym wieku dopełnił się proces kształtowania się narodo­
wych tożsamości, dla którego etnologia była wspomagają­
cym narzędziem, to w tym wieku zakończył się okres trwają­
cego kilka stuleci kolonializmu, który dawał głównemu jej
nurtowi polityczną sankcję. Z drugiej strony, w tym wieku
okrzepła etnologia w dojrzałej i unikalnej formie, której pod­
stawy dał zresztą emigrant z Polski, Bronisław Malinowski.
Czy zniknięcie wspomnianych komponentów etnologii ozna­
cza kres możliwości wykorzystania unikalności jej perspek­
tywy - oto inaczej nieco sformułowany tytułowy problem.
1

Od Levy-Bruhla do Baudrillarda
W wydanym niedawno zbiorze klasyki postmodernizmu
znalazło się miejsce także dla Jeana Baudrillarda, krytyka
współczesnego społeczeństwa i kultury. Ponieważ całe dzie­
ło francuskiego badacza jest dogłębnie przeniknięte antropo­
logiczną wyobraźnią, mały ten przekład jest dla etnologa do­
brą okazją, by zaczerpnąć haust świeżej myśli z przesłania
mistrza. Już tylko ta jedna wypowiedź daje dowody owej wy­
obraźni, czego efektem są dwa teoretyczne koncepty, sięgają­
ce do samych trzewi antropologicznej wizji świata - choć
sam autor odżegnywałby się zapewne od takiej kwalifikacji.
Jeden z tych konceptów to właściwie główny nurt syste­
mu Baudrillarda, projekt hiperrzeczywistości, rzecz znana
szeroko i powszechnie komentowana. Cóż etnologicznego
w tej wizji człowieka i jego świata?
Otóż, w wymiarze metodologicznym jest to postawa owe­
go outsidera, składająca się na etnologiczny oręż, który każ­
dy rasowy etnolog dumnie prezentuje i co stanowi o jego wy­
jątkowości i odrębności. Zgoła wzorcowa Straussowska
„astronomiczna" perspektywa, która pozwala samemu myśli­
cielowi patrzeć na siebie i swą kulturę z maksymalną dozą
krytycyzmu. Tutaj zresztą dotrzymuje Baudrillard kroku nie­
którym postmodernistycznym antropologom, którzy umknęli
tekstualistycznej sieci, jak na przykład Paul Rabinów określa­
jący swą postawę jako kosmopolityczną. W wymiarze teore­
tycznym natomiast są to rozmaite odniesienia do wcześniej­
szych podejść, z którymi etnologia się identyfikuje, mimo że
pochodzą czasem z nieco innych dziedzin humanistyki i na­
uk społecznych. Można wręcz mówić o ich rozwinięciu, choć
2

3

96

Baudrillard nie nazbyt często przyznaje się do konkretnych
inspiracji. Bardziej mamy tu do czynienia z wypadkową
ogólnej ewolucji myśli XX wieku, która w najbardziej brze­
miennej formie okrzepła w postaci myśli postmodernistycz­
nej. Jak wiadomo, antropologia z jej ustaleniami, dotyczący­
mi głównie kryzysu przedstawiania, stała się jednym z inspi­
rujących impulsów tej idei i dostarczycielem argumentów dla
jej tez. Rozwinięcia jakich to antropologicznych podejść do­
patrzyć się można u Baudrillarda?
Autor przedstawia oto metaforę mapy i terytorium, znaną
zresztą przynajmniej od czasów szkoły General Semantics.
Tam mapa oznaczała język, terytorium - rzeczywistość, a na­
czelna teza mówiła oczywiście o językowym obrazie świata
i uzupełniała zbiór innych podobnych podejść, jak hipoteza
Sapira-Whorfa czy późniejszy kognitywizm. O ile jednak
w ujęciu Korzybskiego, twórcy szkoły, terytorium widziane
było dzięki mapie właśnie, Baudrillard powiada, że nie ma
już więcej podziału na mapę i terytorium, nie potrafimy już
ich nawet rozróżnić: nie chodzi już ani o mapę, ani o teryto­
rium. Coś zniknęło, mianowicie zasadnicza różnica między
tym, co przysparzało tyle uroku abstrakcji. Różnica odpowie­
dzialna za poezję mapy i urok terytorium, magię pojęcia
i czar rzeczywistości (...). Żadnego odtąd zwierciadła natury
i zjawisk, rzeczywistości i pojęcia. Oto rozpada się na na­
szych oczach podział na zmysłowe i racjonalne, rzeczywiste
i wyobrażone, konkret i abstrakcję, empirię i metafizykę, po­
zostaje tylko wszechogarniająca symulacja, rozkruszająca
fundament myśli europejskiej, po której pozostaje jedynie
bezład odłamków i wciskający się wszędzie pył. I Baudril­
lard, i inni przedstawiciele postmodernizmu spotykają się
z krytyką takiej oceny kondycji ponowoczesnej. Wydaje się
wszakże, że krytyka ta ma tylko ograniczone zastosowanie.
4

5

Nie wdając się w filozoficzne dywagacje z dziedziny logi­
ki i teorii poznania, można zauważyć, że podejście to nie jest
całkiem obce, jak się rzekło, etnologicznej tradycji teoretycz­
nej. Stwierdzenie bowiem końca dotychczasowych ontologicznych, poznawczych, logicznych, wreszcie semantycz­
nych wektorów myśli europejskiej, a więc także owej anali­
tyki wspomnianych powyżej binarnych opozycji racjonalno­
ści, przeto i końca dotychczasowej wizji kultury, przesuwa
nas niejako do czasów i terytoriów dosyć odległych. Oto bo­
wiem ów brak podziałów na abstrakcję-konkret, naukę-magię, pojęcie-znak itd. stwierdzano przede wszystkim w rejo­
nach odległych od kultury europejskiej, w tzw. niepiśmien­
nych kulturach pozaeuropejskich oraz kulturach nieełitarnych
warstw społeczeństw Starego Świata, do których zaliczano
powszechnie przede wszystkim kulturę ludową. Klasyk etno­
logii Lucien Levy-Bruhl, czyniąc z europejskich kanonów
6

�myśli miarę logiczności, zwykł mówić o logikach obcych jako prelogicznych, takich, co to nie znają, w Europie znanych
przynajmniej od czasów Stagiryty, kategorii pozwalających
odróżnić istotę od przypadłości, ideę od przedmiotu itd. Tam
to ogólne było równocześnie szczególnym, jednostkowe
zbiorowym, materialne duchowym, czego najlepszym dowo­
dem magia, owa protonauka, spójne narzędzie wyjaśniania
świata i panowania nad nim. Levy-Bruhl zastrzegał się
wszakże, że prelogiczny nie znaczy -jak to widzieliśmy - an­
alogiczny (daje istotnie szereg tego przykładów - przyp.
JB), nie uchroniło go to jednak od krytyki takiego postponu­
jącego podejścia wobec „dzikich". Synonimicznym określe­
niem tej prelogiczności była umysłowość mistyczna. W wy­
danych pośmiertnie pismach znajdujemy takie oto stwierdze­
nie: nie istnieje umysłowość pierwotna, którą dałoby się
odróżnić od innej poprzez dwie dla niej typowe cechy (mistyczność i prelogiczność). Istnieje natomiast umysłowość mi­
styczna, która jest bardziej obecna i łatwiej rozpoznawalna
pośród 'ludów pierwotnych' niż w naszych społeczeństwach,
jest jednak obecna w każdym ludzkim umyśle}
1

Wydaje się, że hiperrzeczywistość opisywana przez Baudrillarda to taka współczesna odmiana mistycznej partycypa­
cji, którą Levy-Bruhl widział głównie pośród wyznawców
magii deszczu i herosów założycielskich mitów, my możemy
wyśmienite jej przykłady wskazać w magii kina i postaciach
herosów komiksu. Nieszczęście Levy-Bruhla polegało tylko
na tym, że ze swą koncepcją i sposobem jej przedstawienia
niezbyt fortunnie pojawił się na rynku naukowych idei - za
wcześnie. Baudrillard przyszedł w sam czas, a jego myśl doj­
rzała wraz z dojrzewaniem epoki.
Drugi powód, dla którego uznać można Budrillarda za
kontynuatora etnologicznej myśli, to ontyczny status, jaki
przydaje on owej hiperrzeczywistości. Ponieważ jest ona sui
generis światem przedstawionym, pędzi ona żywot semiotyczny, coś na kształt mitu Barthesa, gdzie Baudrillardowska
symulacja to ów Barthesowski drugi łańcuch znaczenia.
I kiedy jeden mówi o kolejnych łańcuchach semiotycznych,
drugi powiada o szczeblach symulacji, np. o Disneylandzie
jako o symulacji trzeciego rodzaju: Disneyland istnieje po to,
by ukrywać, że Disneylandem jest cały „realny" kraj, cała
„realna" Ameryka} Roland Barthes nie zalicza się formal­
nie do klanu etnologów, zajmował się jednak materią stricte
etnologiczną, mitem, choć był to „mit współczesny". Wszela­
ko badacz ten wywarł tak wielki wpływ na zachodnią socjo­
logię kultury, zwłaszcza amerykańską, a także na polską et­
nologię, że również i z tych powodów wpisuje się w szeroko
rozumianą antropologiczną tradycję.
9

10

1

Przytoczone powyżej argumenty miały zaświadczyć
0 ważności myśli Baudrillarda dla etnologii, a więc i zachę­
cić etnologów do studiów nad nim. Jego prace wciąż są mało
znane w Polsce, zapewne dlatego przede wszystkim, że nie
ma właściwie przekładów jego pisarstwa, choć tłumaczone
jest ono systematycznie na angielski, co stwarza - rzecz jasna
- jakieś możliwości. A jest to prawdziwa skarbnica interpre­
tacji kultury współczesnej, zwłaszcza prace wcześniejsze,
w których badacz mierzy się z rzeczami tak zwyczajnymi
1 tak ważnymi zarazem, jak np. kultura materialna czy kultu­
ra konsumpcyjna.
Co innego jednak w wypowiedzi Baudrillarda jest na uży­
tek poniższych uwag najważniejsze. Najważniejsza bowiem
12

jest jego diagnoza kondycji etnologii, niezwykle krytyczna,
ale i niezwykle celna.

Etnologia i antyetnologia
Trzeba stwierdzić, że autor Le Systeme des objets pojmuje
zakres etnologii na sposób tradycyjny, a więc wąski, zbyt wą­
ski, by jego krytyczne argumenty mogły się odnieść do cało­
ści dyscypliny. Mianowicie etnologia to żywioł owych poszu­
kiwaczy kulturowych osobliwości i starożytności, którzy zwy­
kli jednak je dostrzegać dopiero w momencie ich śmierci. Co
więcej, stwierdza on, że ta śmierć jest etnologii do życia nie­
zbędnie potrzebna: Aby przeżyła etnologia, musi umrzeć jej
przedmiot} Innymi słowy, etnologia pojawia się wtedy do­
piero, kiedy ów „dziki" Indianin czy „prosty" chłop odsyłani
zostają do getta czy też zamknięci w rezerwacie - dosłownie
lub w przenośni. Dotyczyć to ma w szczególności etnologii
dziś, która już nie może wyruszać na eksplorację tych dzikich,
bo ich po prostu nie ma. Stwarza natomiast niejako swój
przedmiot, za cenę jednak jego uśmiercenia, to znaczy pozba­
wienia pierwotnej oryginalności i autentyczności. Oddzielenie
filipińskich Tasadajów od reszty świata kordonem sanitarnym
jest wyrazistym przykładem takiej właśnie świadomości etno­
logów o uśmiercających właściwościach ich samych: widzieli
już nieraz, Że w kontakcie z nimi tubylcy natychmiast się roz­
kładają jak mumia na świeżym powietrzu. Stwierdza przy
tym jednak Baudrillard, że właściwie diagnoza ta dotyczy nie
tylko etnologii: może cała nauka znajduje się na owym para­
doksalnym stoku, na który skazuje ją zanikanie jej przedmiotu
w akcie rozumienia} Etnologia byłaby więc przykładem
skrajnym uśmiercającej właściwości wszelkiego aktu pozna­
nia, bo najbardziej bolesnym, uśmierca się tu bowiem czło­
wieka, a nie zwierzęta czy związki nieorganiczne.
7.

14

5

Warto więc zwrócić uwagę, że etnologia nie po raz pierw­
szy wywoływana jest do tablicy, niczym łobuziak z ostatniej
ławki, który najwięcej rozrabia - po czym nic nie wie, i - co
gorsza - nie ma nic na swoją obronę. Kiedyś Leszek Kołakow­
ski okrzyknął ją najbardziej europejską z nauk, którą to cechę
ma zaszczyt reprezentować jakoby dlatego, że nigdzie indziej
jej nie wymyślono, tylko w Europie. Warto zadać przeto pyta­
nie, czy fizykę lub - na przykład - archeologię wymyślono po­
za Europą, np. w Japonii - oczywiście nie. W tym znaczeniu
nie ma czegoś takiego jak japońska fizyka czy etnologia. Są
one z gruntu europejskie, choć uprawia się je także i tam, i ro­
bią to Japończycy, choć zabarwione są one lokalnym kolory­
tem. W swych podstawach każda nauka polega przecież na
zbiorze działań, które poprzez obserwację, definiowanie, wnio­
skowanie etc. prowadzą do skonstruowania teorii wyrażonej
poprzez odpowiednio sprecyzowane pojęcia, których tworze­
nie również obwarowane jest pewnymi zasadami, podobnie jak
i uzasadnianie twierdzeń itd. itd. A wszystko to są pomysły eu­
ropejskie. Ponadto, stworzenie takiej konstrukcji nie byłoby
możliwe bez fundamentu dwuwartościowej logiki, która nie od
Konfucjusza pochodzi, ale od Arystotelesa. Etnologia tyleż sa­
mo jest europejska, co właśnie fizyka i archeologia, chemia
i historia sztuki, a przypisywanie jej jakiejś szczególnej wyjąt­
kowości w tym względzie sprawia, że jedni wynoszą ją do łask,
inni natomiast traktują z lekceważeniem. Dobrym przykładem
tego ostatniego podejścia jest właśnie opinia Baudrillarda,
16

97

�która - paradoksalnie - jest i trafna, i nietrafna. Jest ona bo­
wiem trafna w odniesieniu do części tylko etnologii, tej od
owych zbieraczy osobliwości i starożytności, nietrafna nato­
miast w odniesieniu do całej dyscypliny.
To drugie wzięło się z nieznajomości definicji, a więc i nie­
znajomości zakresu etnologii. Baudrillard zdaje się pojmować
etnologię tak, jak to przedstawiają zapewne wszystkie leksy­
kony świata: termin używany często równorzędnie i zamiennie
z etnografią, lub na oznaczenie nauki zajmującej się porównawczo-teoret. studiami nad kulturami gł. tzw. społeczeństw
niecywilizowanych. Wdzięczny leksykonowy skrót gł. jest tu
dobitnym wyrazem schizofreniczności takiej definicji. Cóż to
bowiem znaczy gł. tzw. społeczeństw niecywilizowanych: że
może po części także tych cywilizowanych; a jeśli tak, to w ja­
kim mianowicie zakresie? Coś więcej wiedzą na ten temat sa­
mi etnolodzy, jednak laik, sięgający po wiedzę do leksykonu,
oglądający popularnonaukowe filmy, czytający podróżniczą
literaturę itd., nie rejestruje już nawet tego gl. W potocznej
świadomości etnologia zajmuje się owymi społeczeństwami
niecywilizowanymi, obcymi ludami, tradycyjną kulturą ludo­
wą itd., co potwierdzi zapewne każdy etnolog z własnego za­
wodowego doświadczenia. Jak widać, sam Baudrillard pre­
zentuje taką właśnie wiedzę na temat zakresu etnologii. Na
czym polega więc trafność jego diagnozy?
11

Jest ona trafna właśnie w odniesieniu do tego wąskiego ro­
zumienia dyscypliny. Jeśli misją etnologii jest badanie i mumifikowanie wymierających form, to - istotnie - nie ma już cze­
go mumifikować. Tasadajowie byli bodaj ostatnimi - wszyscy
inni zostali już wcześniej skutecznie uśmierceni: są to po­
śmiertni Dzicy: zamrożeni, hibernowani, wysterylizowani, za­
głaskani na śmierć, zmienili się w referencyjne simulacra, sa­
ma nauka zaś przeobraziła się w czystą symulację. Rezerwa­
ty, skanseny, muzea, parki tematyczne to świat po etnologu, to
symulowana rzeczywistość, hiperrzeczywistość, która według
Baudrillarda rozciąga się jeszcze dalej, właściwie to jest wszę­
dzie. I na dobrą sprawę nie ma już samej etnologii, pozostała
tylko jej spadkobierczyni, antyetnologia, której zadaniem jest
szpikowanie wszystkiegofikcyjnymiróżnicami i fikcyjnymi Dzi­
kimi, aby ukryć przed nami, że cały nasz świat zdziczał, to zna­
czy, że spustoszyła go różnica i śmierć.™
ls

19

Dodajmy więc, że antyetnologia robi coś więcej jeszcze.
Antyetnologia mianowicie nie tylko mumifikuje to, co nie
zdążyło się rozpaść od ukąszenia etnologii, bo robi także coś
zgoła przeciwnego - klonuje. To nie uśmiercanie jest cechą
wyróżniającą etnologii, bo, jak sam Baudrillard przyznaje,
być może uśmiercają wszelkie nauki, a klonowanie właśnie.
Choć i tu nie jest ona samotna, dzieli bowiem tę umiejętność
przynajmniej z inżynierią genetyczną. Tak więc tam, gdzie te
rezerwaty czy skanseny, którymi mogą wszak być i całe re­
giony, zamieszkują żywi ludzie - tam miał miejsce udany za­
bieg rozmnożenia wegetatywnego za sprawą etnologów.
Tam gdzie urzędnik pospołu z kucharką i rolnikiem wdziewa­
ją raz na jakiś czas strój swego regionu, by pójść do kościo­
ła, spotkać się na deskach estrady, wystąpić w telewizji, pójść
na wesele - tam mamy ciągłość fenotypu. Tak przynajmniej
często wydaje się i zaludniającym te skanseny, i antyetnologom. Dochodzi i do tego, że antyetnolodzy badają jako pier­
wotne, oryginalne i autentyczne coś, co sklonowało poprze­
dnie pokolenie antyetnologów, miłośników folkloru czy eg­
zotyki, społeczników. Mechanizm to łatwo obserwowalny
21

22

9H

na rodzimej antyetnologicznej niwie: etnolodzy nieuchronnie
stają się w ten sposób działaczami i instruktorami kulturalny­
mi, a cała rzecz przypomina gonienie własnego ogona. Nie
znaczy to jednak, że etnolodzy takimi działaczami mają prze­
stać być - przeciwnie: czasami są oni najlepiej przygotowani
do takiej roli. Chodzi tylko o to, by znieść stan pomieszania
funkcji badacza i działacza, czemu sprzyja wspomniany me­
chanizm uśmiercania-klonowania. Jeśli etnolog nie jest po­
datny na zagrożenie rozdwojenia jaźni, może to być nawet ta
sama osoba.
O ile ma więc Baudrillard rację w odniesieniu do antyetnologii, że nie istnieje ona już jako nauka, lecz tylko jako pro­
jektor, w którego widmowym świetle żyjemy (my dodamy tu
jeszcze jej funkcję klonowania), to nie ma jej w odniesieniu
do etnologii „właściwej", czyli nauki o kulturze i kulturach umierający stanowią na szczęście zawsze znikomy procent
w stosunku do żywych. Jeśli nawet projekt hiperrzeczywistości ma zastosowanie i do tejże etnologii właściwej, to w zu­
pełnie inny sposób i w zupełnie innym wymiarze. Podobnie
zresztą jak i do innych dziedzin ludzkiej refleksji i ludzkiego
życia, bo w pewnym zakresie etnologia pędzi przecież taki
sam żywot jak historia sztuki, chemia i paleontologia, a obok
zakupów i wizyt w galeriach składa się na całą klasę ludzkich
form uprawiania życia.
23

Etnografia i antropologia
Można zatem zasadnie stwierdzić, że jedną z form upra­
wiania etnologii w Polsce jest antyetnologia właśnie, którą jak się rzekło - da się właściwie sprowadzić do funkcji dzia­
łalności kulturalnej, zwanej u nas folkloryzmem. Wprawdzie
jej główne ośrodki to muzea, skanseny, izby regionalne, ze­
społy folklorystyczne, kółka hafciarskie itd., „naucza" jej się
także i w ośrodkach akademickich. Występuje ona bodaj naj­
częściej pod emblematyczną nazwą tradycyjnej etnografii,
a jej adepci, zatrudniani w instytucjach typu muzeum etno­
graficzne, pouczają często, że etnografia to nauka o kulturze
ludowej. Nie wyczerpuje to na szczęście całego zakresu ro­
dzimej etnologii.
Jest bowiem i drugie pole aktywności etnologów. Na Za­
chodzie zwie się to krytyką kulturową, a uprawia sieją głów­
nie w ramach socjologii kultury i studiów kulturowych. Kry­
tykę kulturową interesuje szeroko rozumiana kultura współ­
czesna i jej przekrojowe, kontekstowe ujęcie. Spotyka się tu
więc literatura z filmem, kultura konsumpcyjna z teatrem, re­
klama z muzyką, media z kulturą materialną, plastyka z par­
kami tematycznymi itd. W refleksji krytyki kulturowej wy­
czuwa się ponadto przeświadczenie o ważności kultury ma­
sowej, kultury popularnej, której - de facto - w głównej mie­
rze ona dotyczy. Jest to przy tym podejście gruntownie empi­
ryczne, czego nie można powiedzieć o zainteresowaniach ro­
dzimej socjologii kultury. Ponadto, wspomniana przekrojowa
perspektywa zbliża ją do tradycji myśli etnologicznej, dla
której na codzienną strawę składały się tak różnorodne dzie­
dziny ludzkiego bytowania, że owo całościowe, „astrono­
miczne" widzenie człowieka i kultury etnolodzy mają (lub
powinni mieć) we krwi. W głównym bodaj periodyku pol­
skiej socjologii kultury, Kulturze i Społeczeństwie, tematyki
takiej jednak prawie nie ma, a jeśli już, są to raczej rozprawy
teoretyczne. Studia kulturowe, inny nurt krytyki kulturowej,
nie istnieje w Polsce jako odrębna dyscyplina.

�Tę lukę wypełnia za to ów drugi nurt etnologii, którego
emblematem jest antropologia współczesności. To właśnie
w ramach tej antropologii uprawia się taką właśnie krytykę
kulturową. Tematy - podobnie jak wyżej, choć odmienne
często ujęcia teoretyczne. W tym względzie zresztą uznać na­
leży jej znaczną oryginalność i niezależność. Dopracowała
się ona bowiem własnych koncepcji teoretycznych, choć rzecz jasna - nie bez wpływu z zewnątrz. Warto jednak
zwrócić uwagę na to, że na przykład inspiracje Bachtinowskie, Barthesowskie czy semiotyki tartuskiej pozwoliły na
podjęcie „współczesnych" tematów jeszcze zanim prace z te­
go kręgu zostały przyswojone na przykład w Ameryce - zre­
sztą nie przez etnologów, ale raczej socjologów. Główną
trybuną wypowiedzi tego nurtu jest od lat Polska Sztuka Lu­
dowa. „Konteksty", kwartalnik, który nie stroni przecież od
innej, również tej antyetnologicznej problematyki.
24

25

Mimo wielkich zasług dla rodzimej etnologii nurt ten
cierpi jednak na jedną, nie przezwyciężoną dotychczas sła­
bość. Większość prezentowanych w nim podejść ujmuje
wytwory kultury w ich autonomii, niejako statycznie, unie­
ruchomione, a nawet cokolwiek martwe. Tak jakbyśmy
mieli do czynienia ze swoistym fatum semiotycznej kate­
gorii „tekstu" w połączeniu z postmodernistycznym „czyta­
niem" kultury, co w efekcie daje projekt czytania tekstu
kultury przez badacza, tekstu, który jakby zakrzepł w zna­
czeniach wraz z wysychaniem drukarskiej farby czy jakie­
gokolwiek innego nośnika sensu. A tak nie jest. Kultury nie
da się sprowadzić do jednolitego tekstu, bo są tu także dy­
namiczne obrazy, wielogłos wypowiedzi jednostek i grup,
rozmaite kolorystyczne odcienie. Tymczasem wydaje się,
że mamy tu właśnie do czynienia z inną nieco odmianą
uśmiercania przedmiotu badań: analizowana tu reklama, l i ­
teratura, plastyka czy kino „nie żyją" w sensie społecznym.
Odnajduje się oczywiście rozmaite archetypy i wątki,
struktury i mity, nie wiadomo jaka jest jednak tych treści
recepcja. Czy i jak użytkownik jakiegoś wytworu mu ule­
ga, co o nim sądzi, jakie ma on dla niego znaczenie, jaka
jest hierarchia tych znaczeń. Obrazy filmowe, dzieła sztu­
ki, przedmioty materialne, a nawet sceniczne gesty zostają
tu przez badacza skutecznie skrępowane więzami orientacji
teoretycznej, unieruchomione, a przecież ich użytkownik,
człowiek, porusza się wciąż, i ciałem, i duchem: słucha
muzyki, ogląda reklamę, jeździ samochodem, odziewa się
i spożywa - użytkuje więc jakoś to wszystko i sam przypi­
suje temu jakieś znaczenia. Badacz zapomina tutaj, że
prócz kulturowej materii winien widzieć też i samego czło­
wieka, a raczej winien widzieć syntezę obojga, bo żaden
z tych członów nie może istnieć bez drugiego. Dotyczy to
także piszącego te słowa, któremu również nie udało się
wyjść poza taką statyczną perspektywę.
Krótko mówiąc, odczuwa się niemal kompletny brak „tra­
dycyjnych" etnograficznych narzędzi, które - wydaje się popadły w niełaskę: kwestionariusza, obserwacji czy audio­
wizualnych technik utrwalania źródeł. Także ich wywoływa­
nia. Odnosi się wrażenie, że wraz z porzuceniem zakresu za­
interesowań tradycyjnej etnografii zaniechano również i tra­
dycyjnych, choć świadczących o swoistości dyscypliny me­
tod pozyskiwania źródeł. To ten właśnie brak codziennego,
społecznego, praktycznego wymiaru dziedzin kultury cieszą­
cych się zainteresowaniem antropologii współczesności spra­

wia, że jej prace mają często impresyjny i intuicyjny charak­
ter, gdzie panoszą się rozmaite figury myśli, ideologie, war­
tościujące nastawienia. Zwłaszcza w odniesieniu do zjawisk
kultury masowej da się zaobserwować nieco redukcjonistyczne nastawienie, które trąci czasem postmarksowską perspek­
tywą, tą w wydaniu, jakże przecież zasłużonego dla badań
mass-kultury, Barthesa.
Chwalenie cudzego
Odrębny nurt, w ramach tego większego, to metodolo­
giczna krytyczna autorefleksja, która także zrodziła się z ro­
dzimych inspiracji, wszelako silnie podbudowana tzw. meto­
dologiami historycznymi. Trzeba przy tym stwierdzić, że
podobne prace na przykład amerykańskich antropologów
postmodernistycznych zaczęły ukazywać się na dobre dopie­
ro w drugiej połowie minionej dekady. Wprawdzie taki wpły­
wowy jej przedstawiciel jak James Clifford publikował już
w tym duchu w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych, jed­
nak główne jego dzieło z tego zakresu ukazało się w roku
1988. Wspomnieć więc warto przynajmniej przełomowy
wręcz głos Robotyckiego i Węglarza, Chłop potęgą jest i ba­
sta, gdzie autorzy dokonali wzorcowej dekonstrukcji schema­
tów interpretacyjnych kultury ludowej, wykazując ich zmityzowany, figuratywny charakter.
26

27

Niestety jednak, niedługo potem przybiła do naszych sło­
wiańskich brzegów amerykańska postmodernistyczna fala,
która skutecznie stłumiła rodzimą, utrzymaną w podobnym
duchu refleksję. My natomiast zafundowaliśmy sobie kalifornizację naszej przaśnej, ale przecież własnej i oryginalnej et­
nologii: chodzimy wprawdzie po polskiej ziemi, ale głowy
mamy jakby zanurzone w wirtualnym smogu Los Angeles.
Co więcej, czytając niektóre prace polskich etnologów zain­
spirowane ustaleniami postmodernistycznej antropologii na
temat rozmaitych native people, odnosi się nieodparte wraże­
nie, że mamy oto do czynienia ze zjawiskiem pokrewnym
klonowaniu, zjawiskiem stanowiącym przy tym - paradoksal­
nie - samo jądro postmodernistycznej krytyki. Uprawiane
tam bowiem pisanie (czytanie etc.) kultury jawi się już nawet
nie jako tworzenie wirtualnej rzeczywistości, lecz zwyczajnej
fikcji, gdzie mocą osobliwej logiki podstawiania zamienia się
tylko miejscami Samoańczyka z Wielkopolaninem i tworzy
w ten sposób rodzimą postmodernistyczną antropologię. Im­
puls Węglarza-Robotyckiego nie został dostatecznie rozwi­
nięty, sam zaś Robotycki wziął później stronę Clifforda, ale
podjął też na szczęście i Baudrillardowskie inspiracje a więc jeszcze nic straconego.
Wydaje się więc, że mamy do czynienia z dwoma postmo­
dernistycznymi nurtami w łonie nauk społecznych, które mo­
głyby być dla polskiej etnologii interesujące i inspirujące.
Niech rzucone powyżej, nieco mimochodem, dwa nazwiska,
Clifforda i Baudrillarda, symbolizują te nurty.
Jest więc owa amerykańska antropologia postmoderni­
styczna, znana przede wszystkim dzięki publikowanym na ła­
mach „Kontekstów" kolejnym rozdziałom The Predicament
Clifforda, a ostatnio dzięki wydanej stosownej antologii te­
kstów. Nic w tym dziwnego, bo w sposób naturalny nieja­
ko, również z racji pokrewieństwa dyscyplin, nurt ten winien
być nam najbliższy. W końcu na całym świecie fizycy z jed­
nego kraju dzielą się myślą z fizykami z innego kraju, podob­
nie czynią historycy, farmaceuci i paleontolodzy. Świat się
28

99

�jednak zmienia, zmienia się też nauka i zdarza się, że do roz­
wikłania paleontologicznej zagadki potrzeba fizyka lub bio­
logowi bardziej przydatna okaże się rada chemika niż innego
biologa. To już bodaj książkowy przykład zjawiska interdy­
scyplinarności: wszak nikt nie kwestionuje istnienia takiej
odrębnej dyscypliny jak biochemia, choćby nie miała ona na­
wet formalnej reprezentacji w akademickiej strukturze. Dalej,
z nieco bliższych rejonów, taka anglojęzyczna nomenklatura
dyscyplin jak cognitive science, communication studies, cul­
tural studies (nazwa tłumaczona tutaj jako „studia kulturo­
we") nie ma bodaj odpowiedników w polskim nazewnictwie,
bo nie ma odnośnych kierunków akademickich. A te wła­
śnie kierunki w systemie nauki zachodniej to rezultat pogłę­
biającej się interdyscyplinarności, w której najcenniejsze jest
to, że porzuca się krępujący gorset tradycyjnych zakresów
poszczególnych dyscyplin, by umożliwić rozkwit nowych
dziedzin refleksji. Nie zawsze jest to jednak konieczne,
podobnie jak nie zawsze konieczne są zmiany w nazewnic­
twie. Chodzi bowiem przede wszystkim o to, by nie trzymać
się sztywno utartych szlaków uświęconych tradycją, bo te
mogą oczywiście prowadzić na manowce. Podążanie więc za
drogowskazem z napisem antropologia może nie wystarczyć.
Same wyliczone powyżej dyscypliny są dobrym tego przy­
kładem. Ponadto, powstały one także między innymi z antro­
pologicznych inspiracji i - swoistym rykoszetem - bywają in­
spirujące dla samej antropologii. Nie potrzeba jednak sięgać
do przykładów z przyrodoznawstwa czy nie istniejących
u nas dyscyplin. Lepiej znanym przykładem jest historia. Et­
nologia staje się tutaj w ostatnich latach niezwykłym źródłem
inspiracji dla historyków, którzy sięgają po etnologiczne mo­
nografie, na których opierają swe studia nad rozmaitymi spo­
łecznościami historycznymi. Mamy więc i etnohistorię,
a słynne dzieło Le Roy Ladurie o średniowiecznej wiosce he­
retyków nie jest jedynym przykładem świadczącym o tym jak
płodna jest to inspiracja.

przykładem rodzimej wersji poststrukturalizmu, który nazy
wany bywał także orientacją strukturalno-semiotyczną, choć
niewiele już miał wspólnego ze strukturalizmem Straussów
skim. Zapewne właśnie owo poststrukturalistyczne konte
kstowe rozumienie kultury zaowocowało zmianą tytułu
wspomnianego wcześniej periodyku Polska Sztuka Ludowa
na „Konteksty" . Na uwagę zasługuje jednak nade wszystko
fakt, że polska myśl etnologiczna, choć pozostająca w znacz­
nej izolacji od reszty świata, wywodziła z wcześniejszych
nurtów konkluzje i postulaty zbieżne z tymi zachodnimi, o ty­
le przy tym wartościowe, że ilustrowane własnym materiałem
empirycznym. Ta zbieżność z podobnymi dekonstrukcyjnymi
przedsięwzięciami na Zachodzie jest potwierdzeniem jej traf­
ności, skoro niejako naturalnie, bez „podpierania się" obcymi
autorytetami, dążyła w tym samym kierunku. Istotna wszak­
że różnica w tych poststrukturalnie zorientowanych zaintere­
sowaniach kulturą współczesną pomiędzy myślą polską a za­
chodnią polegała na tym, że u nas wyrażali je etnolodzy, tam
- socjologowie.

Otóż wydaje się, że polskiej etnologii w większości pro­
blemów dalej do amerykańskiej antropologii niż do historii,
także dalej niż do socjologii kultury, studiów kulturowych
itd. Nie chodzi tu - rzecz jasna - o problemy metodologicz­
ne, bo te dzielimy z innymi antropologiami, podobnie jak
i z całą humanistyką. Chodzi o empiryczny zakres problema­
tyki. To prawda, że w czasach sprzed antyetnologii, w cza­
sach badania kultury chłopskiej, Boas czy Malinowski, bada­
jący „dzikich", mogli być i byli inspirujący dla badaczy „na­
szych dzikich", bliższych i dalszych, zwykle wszelako tych
słowiańskich. Dziś, gdy „nasi dzicy" wymarli lub pozostały
po nich co najwyżej tylko klony, doświadczenia Rice gangu
i innych z Maroka czy Meksyku naprawdę mają - oględnie
mówiąc - ograniczone dla nas znaczenie. Przykładanie zaś
maoryskiej miary do Krakowiaków byłoby po prostu śmie­
szne. Na szczęście nie dochodzi do tego zbyt często, a rodzi­
mi postmoderniści znajdują się na etapie komentowania usta­
leń amerykańskich kolegów. Wspomniane klony, jedyne „tu­
tejsze" odpowiedniki „tamtejszej" problematyki, dają się ba­
dać, ale z innych nieco pozycji.

Kapitalny przykład zastosowania rodzimej wersji przekła­
du kulturowego dał swego czasu Zbigniew Benedyktowicz.
Rzecz dotyczyła stereotypu, który, traktowany wcześniej pra­
wie wyłącznie w kategoriach etnicznego i społecznego dy­
stansu, uchwycony został tym razem w swej symboliczności.
Dopiero ten zabieg pozwolił wyjść poza typ wyjaśniania ro­
dem z klasycznego ewolucjonizmu i psychologizmu, posługu­
jącego się takimi określeniami opisania tego zjawiska jak au­
tomatyzm, przesada, uproszczenie etc. Skutkiem tego było
przeniesienie i kategorii stereotypu, i kategorii symbolu na zu­
pełnie nowy poziom abstrakcji, wskazanie zupełnie nowego
horyzontu interpretacyjnego, praktycznym zaś pożytkiem dla
dzieła międzykulturowego dialogu - dostarczenie lepszego
narzędzia rozumienia „obcości". Można więc powiedzieć, że
problem przekładu kulturowego, postawiony w tak dojrzały
teoretycznie i metodologicznie sposób, że mogą uczyć się ze
sposobu jego naświetlenia inni, pojawił się na naszej ziemi do­
brych parę lat przed postmodernistyczną falą. I znów, sam
wspomniany autor poddał się tej fali niedługo potem.

29

30

W tej konkretnej tematyce, postantyetnologicznej, prócz
wspomnianego wystąpienia Robotyckiego i Węglarza, wspo­
mnieć warto inny alians, tym razem Robotyckiego z Czają,
którzy odsłonili niegdyś mechanizm tworzenia zmistyfikowanej ludowości. Praca ta, jak i kilka innych, była zresztą
31

100

32

Należy wtedy stwierdzić, że sugestie amerykańskich kole­
gów płynące z badań na Bali czy w Meksyku mogą mieć tyl­
ko ograniczone zastosowanie do badań naszych folklory­
stycznych klonów czy dziedzin kultury nie sklonowanych.
Porównanie możliwe jest w każdym razie nie w tych teore­
tycznych i metodologicznych wymiarach, które skłonni są
wymieniać niektórzy polscy komentatorzy. Tak na przykład
problem przekładu kulturowego, najważniejszy bodaj, tak
eksponowany w tym podejściu, wydaje się kwestią zgoła
marginalną, a przynajmniej jest to po prostu problem innego
gatunku. Polscy etnolodzy bowiem, wybierając się na bada­
nia do Lasowiaków, skinheadów czy akwizytorów kosmety­
ków, pozostają wciąż w tej samej kulturze narodowej, prze­
mieszczają się tylko do jednego z jej symbiotycznych czło­
nów. Nie muszą poznawać zupełnie obcego języka, wiary, ja­
skrawo odmiennych obyczajów etc.

33

Jeśli chodzi natomiast o problematykę z zakresu krytyki
kulturowej, uprawianej w ramach antropologii współczesno­
ści, problem przekładu to głównie sztuka przekodowania, deszyfracji jakichś tekstów, rozumianych tutaj szeroko, semiotycznie. Podniecanie się więc filozoficzną różnią jest czymś
zgoła na wyrost.

�Etnologizacja poza etnologią
Wydaje się, że inspiracji innym nurtem postmodernistycz­
nym w humanistyce i naukach społecznych polska etnologia
dziś potrzebuje. Tym mianowicie reprezentowanym właśnie
przez - wydawałoby się tak nieprzychylnego etnologii - Bau­
drillarda, z jego krytyką współczesnego zachodniego społe­
czeństwa, ale także Pierra Bourdieu, z jego propozycjami
widzenia habitusu i stylów życia oraz logiki potoczności,
Michela Certeau czy klasyki Henri Lefebvre'a, z ich analiza­
mi życia codziennego - formalnie socjologiczny, dużo jed­
nak bliższy najnowszej tradycji polskiej etnologii, tej z ostat­
nich kilku dekad, przynajmniej jej „reformatorskiego" nur­
tu. Nie tylko z racji tematyki, którą jest kultura Zachodu,
a nie południowe wyspy, bo także przekrojowego podejścia,
nastawionego na wskazywanie pewnych kulturowych rudymentów, pierwocin, wręcz pierwotności, a więc czegoś zgoła
antropologicznego.
34

35

36

37

Dalej, brytyjskie środowisko socjologów kultury i bada­
czy z zakresu studiów kulturowych skupione wokół pisma
„Theory, Culture &amp; Society", z jego spiritus movens, Mike'em Feafherstonem, którego syntetyczne prace nawiązują
do najważniejszych kulturowych problemów współczesnego
świata: globalizmu i lokalizmu, estetyzacji i komodyfikacji,
tożsamości kulturowej i rytualizacji konsumpcji itd. Spośród
plejady innych badaczy tego środowiska warto wskazać przy­
najmniej na jednego - Michela Maffesoli, profesora Univer­
sity Rene Descartes, Paris V, ale również związanego
z ośrodkami brytyjskimi. Jego praca o nowoplemionach jest
klasycznym przykładem przejmowania przez inne dyscypliny
tematyki etnologicznej. Fakt, że nie chodzi o plemiona No­
wej Gwinei czy Madagaskaru, lecz nowe plemiona Europy religijne, konsumpcyjne, ekologiczne itd. Wszystko to zaczy­
na dotyczyć w coraz większym stopniu i kultury europejskie­
go Wschodu. Francuski badacz ubolewa, że w czasach glo­
balnej socjologii nie ma komu się zająć małymi grupami, ty­
mi z kawiarni, rogu ulicy, stadionu. Wspomniana praca prze­
nicowana jest rozmaitymi etnologicznymi inspiracjami,
a sam autor podkreśla wciąż, że interesuje go społeczno-antropologiczny wymiar zjawiska.
38

34

40

Przykład tego podejścia socjologa nie jest odosobniony,
zwłaszcza w postmodernistycznie zorientowanej socjologii,
gdzie podkreśla się postępujący schyłek wymiaru społeczne­
go na rzecz kulturowego we współczesnym świecie. Nie dzi­
wi więc ofensywa socjologów na kulturę właśnie, tradycyjny
przedmiot zainteresowania etnologii, czego wyrazem jest
znamienna wypowiedź Featherstone'a: Należałoby przypu­
szczać, że pojęcie społeczeństwa, tak ściśle związane z pań­
stwem narodowym, przestanie być głównym przedmiotem so­
cjologii.^ Istotnie, w jego pracach dominujące stało się poję­
cie kultury.
Warto sięgnąć wreszcie także i za Ocean, gdzie „kulturą
współczesną" również zajmują się głównie socjologowie. Czę­
sto i gęsto, a jakże, powołują się oni na klasyków etnologii,
która znów okazuje się inspirująca dla innych właśnie. Tutaj
także tłoczą się przykłady takich antropologicznie zorientowa­
nych peregrynacji socjologów, z których wymieńmy tylko Eri­
ca Rothenbuhlera monografię rytuału: od tego religijnego, po
telewizyjny. Kultura nie znosi bowiem próżni. Jeśli w cza­
sach po Turnerze etnologom nie w głowie już takie głupstwa
42

43

jak rytuał, bo mają teraz ważniejszą misję - „pisanie kultury",
co u nas oznacza często ni mniej, ni więcej tylko pisanie o cu­
dzym pisaniu o cudzej kulturze, to nic dziwnego, że w to miej­
sce wchodzi badacz z sąsiadującej dyscypliny. Widocznie do­
strzegł on to, co najważniejsze w postmodernistycznym pro­
jekcie: dowartościowanie kultur lokalnych i kultury popular­
nej, „mniejszych" tradycji i wszelkiej „obcości", odrzuconych
przez uniwersalistyczne aspiracje modernizmu. By pójść tym
śladem, nie wystarczy zaglądać przez ramię amerykańskim an­
tropologom na ich egzotyczne tematy. Jeśli już ktoś jednak
szczególnie łaknie egzotyki i wszelakiej wielokulturowości,
wystarczy wyjść na ulice dowolnego większego miasta, by zo­
baczyć „perski jarmark" żebrzących Cyganów, handlujących
Ormian, muzykujących Ukraińców. Doskonała to okazja do
zainicjowania badań na temat narastających w coraz mniej­
szym świecie problemów wielokulturowości.
Wydaje się więc, że etnologia cierpi również, i to w skali
globalnej, na jakąś trudno zrozumiałą obsesję samoograniczania się. Rzecz tę zauważono już dwie dekady temu. Miał mia­
nowicie wówczas miejsce proces, o którym pisał wspomniany
wcześniej Zbigniew Benedyktowicz: podczas gdy dokonuje
się etnologizacja innych nauk, nie podlega jej sama etnogra­
fia. W tej samej jednak wypowiedzi, odpowiedzi na ankietę
rozesłaną w połowie 1980 roku przez redakcję Polskiej Sztu­
ki Ludowej, dotyczącą między innymi kondycji etnologii,
podkreślał, że etnografia jest marginesową nauką bez gra­
nic, co obok innych tego typu deklaracji było oczywistym
przykładem marginalizacji na własne życzenie. Tymczasem
proces etnologizacji innych dyscyplin trwa w najlepsze, etno­
logia sama natomiast nie może zdobyć się na wysiłek zetnologizowania samej siebie. Niech omawiany dopiero Baudrillard
posłuży jako doskonały przykład etnologizacji myśli socjolo­
gicznej, choćby jemu samemu nie postało to w ogóle w gło­
wie, zwłaszcza po tym, co stwierdził o etnologii.
44

45

46

Trudno powiedzieć w jakim stopniu te i podobne poglądy
zaciążyły na późniejszej (to już dwie dekady!) kondycji etno­
logii. Autorowi przytoczonej wypowiedzi trzeba oddać spra­
wiedliwość: wagę tych kulturowych marginesów udowadnia
od lat, co owocuje przynajmniej rozwijaniem projektu inter­
dyscyplinarności w łonie humanistyki i nauk społecznych.
Niestety, niegdysiejszy projekt odnowy etnologii, która
zwać się miała antropologią kulturową, został po paru latach
podmyty przez wspomniany amerykański prąd i tak dyscypli­
na, zwana znów etnografią, zaczęła dryfować ku nieznanym
lądom - i nie jest to ani kraj nad Wisłą, ani wyspa Bali. Rów­
nie daleko do obu brzegów i równie są one zamazane. Może
i trochę tego, i trochę tego: jeden to nieco wyalienowana ze
społecznego kontekstu krytyka kulturowa, zwana antropolo­
gią współczesności, drugi - kibicowanie cudzym wyczynom,
plus Malinowski na osłodę.
47

Albowiem przeświadczenie o antropologii rozumianej na
sposób maussowski, jako swego rodzaju królowej nauk, sca­
lającej rozproszone wysiłki poszczególnych dyscyplin
nie
jest rozpowszechnione pośród etnologów. Zacytowane słowa
pochodzą od socjologa, a więc niejako „naturalnego" rywala
etnologii na niwie nauk społecznych. Wygłoszone w dodatku
w czas kryzysu tej dyscypliny bodaj tak głębokiego jak nigdy
wcześniej, w połowie lat 70., mogły być wówczas z powo­
dzeniem odczytane jako szyderstwo wobec rodzimej etnogra­
fii. Co więcej, mogły być jeszcze jednym dowodem zakusów
48

101

�wobec zakresu i metod antropologii, jakie sąsiadującym dys­
cyplinom skłonna była ona przypisywać, do której najszerszy
dostęp miała mieć ponoć tylko ona. Podejrzenia takie tym
bardziej mogły znaleźć podatny grunt, że atmosfera pewnego
schyłku, dla niektórych tylko odczuwanego, przez innych
w ogóle nie dostrzeganego, i do szczętu wyczerpany paradyg­
mat - wszystko to sprzyjało nastrojom frustracji i podejrzli­
wości. Młodzi badacze, usiłujący wprowadzić przynajmniej
nowe metody w badaniu starych treści, stawiali dopiero
pierwsze, choć pełne animuszu kroki. Warto jednak podkre­
ślić, że nawet ci młodzi nie zdołali w zakresie dyscypliny
zmienić wiele, choć czynili takie deklaracje, a nowe metody
- strukturalizm czy fenomenologia - zdawały się otwierać
także nowe możliwości, jeśli chodzi o tereny penetracji.
Niech za wymowny przykład pewnej teoretycznej niemocy
posłuży wymiana zdań na wykładzie, na którym aplikowano
strukturalną metodę do analizy polskiej kultury ludowej. Na
zadane przez słuchacza pytanie, czy można z użyciem tej me­
tody zanalizować obyczaj chodzenia w dżinsach, równie do­
bry do badania jak „chodzenie z kurkiem", wykładowca
odrzekł, że oczywiście tak. Lata mijają, a nikt takiej analizy
dotychczas nie sporządził. Owszem, robi się te i podobne rze­
czy, ale często przyczynkarsko, na marginesach właśnie, czę­
sto bez porządnego teoretycznego i metodologicznego przy­
gotowania. Wciąż w mocy pozostaje krytyka Jerzego Sławo­
mira Wasilewskiego, w której wytykał on naiwność, monomanię interpretacyjną, brak całościowego ujęcia różnych sfer
kultury, mnożenie hipotez ad hoc etc. w wielu etnologicznych rozprawach. ' Jeśli dodamy do tego swoiste „podbiera­
nie" cudzych metod badawczych do użytku w ramach stare­
go, antyetnologicznego paradygmatu, lub coś zgoła odwrot­
nego - wkraczanie na cudze tereny, nieprzemyślane często
i niedojrzałe, to nie powinien dziwić taki oto komentarz, że
„etnologia zajmuje się niekompetentnie tym, czym kompe­
tentnie zajmują się inni". Albowiem beztroski wszystkoizm
oznacza oczywiście poluzowanie metodologicznych i teore­
tycznych rygorów.
41

50

Powrót do źródeł?
Być może obraz ten jest nieco zbyt ponury. Strzec jednak
winniśmy się i trupiego odoru tego, co etnologia uśmierca,
czy ograniczania się tylko do sklonowanych działów kultury,
ale nie powinny nas też zwabić ponętne zapachy ciepłych
krajów, zresztą z drugiej ręki, via Kalifornia czy Houston, bo
na dotarcie w tamtejszy teren zwykle nas nie stać. Tematyka
realna dla Rice gangu, dla nas, pomijając kwestie teoretycz­
ne, jest głównie odległą egzotyką. A teoria bez empirii to już
nawet nie filozofia, która wychodzi przynajmniej od potocz­
nego doświadczenia, a więc od jakiejś empirii - to jest po
prostu zwyczajne bujanie w obłokach.
Cóż więc po etnologu w ten czas (marny)? Z opinii Jerze­
go Szackiego, życzliwego komentatora meandrów myśli etnologicznej, wynika, że najbardziej unikalne i wartościowe
są dla antropologii nieprześcignione do dzisiaj wzorce stu­
diów w terenie. ^ Istotnie, obraz etnografa-terenowca okrzepł
przez dziesiątki lat w coś na kształt stereotypu. Nawet pora­
dnik dla wybierających kierunek studiów przestrzegał swego
czasu tych o wątłym zdrowiu, by, wybierając się na etnogra­
fię, mieli na uwadze trudy, jakie parający się tym fachem miał
ponosić wykonując swą profesję. Chodziło oczywiście o ro­
5

102

dzime słoty i tropikalne monsuny. Co inngo jednak stanowi
przede wszystkim o misji terenowca. Terenowiec to przede
wszystkim przeciwieństwo gabinetowca, a dokładniej nieco:
ktoś, kto po prostu nie potrafi powiedzieć nic konkluzywnego, jeśli nie ma żadnych terenowych (empirycznych) danych.
Mimo że całe legiony badaczy uprawiają (z powodzeniem?)
naukę głównie w zaciszu swych gabinetów, terenowiec cier­
pi na obsesję posiadania danych empirycznych, bez których
nie jest w stanie sklecić najprostszej myśli. O zgrozo, co bar­
dziej przebojowi spośród terenowców uważają owe czysto
gabinetowe studia za bicie piany, które - twierdzą - tylko dla­
tego umykają często krytyce, że powtarzają dwadzieścia cu­
dzych myśli, a nie dwie - unikają przeto tym samym oskar­
żenia o plagiat.
Ale bycie terenowcem nie musi koniecznie oznaczać
przemierzania piasków Mazowsza czy amazońskiej dżungli,
musi natomiast koniecznie oznaczać wrażliwość na konkret,
szczegół, odrębność, wyjątkowość, detal opisywanej rzeczy­
wistości. Niech za przestrogę posłużą przeciwstawne przy­
kłady dwóch wielkich szkół w etnologii: ewolucjonizmu
i funkcjonalizmu. O ile pierwszy przeszedł już do annałów
historii nauki, drugi - wciąż inspiruje, choćby terenowymi
doświadczeniami właśnie, albo też au rebours: mankamenty
pracy terenowca inspirują do refleksji teoretycznych, co przy­
padło przecież w udziale samemu postmodernizmowi. Ta
wyróżniająca etnologię cecha (i kapitał) nie musi jednak po­
zostawać w udziale każdego bez wyjątku etnologa. Odnosi
się jednak wrażenie, że - wobec wyczerpywania się starego
paradygmatu - niektórzy badacze po prostu nie wiedzą, czym
się zająć. Żeglują wskutek tego gdzieś właśnie pomiędzy
Wielkopolską a wyspą Bali, nie decydując się na żaden teren.
52

Tymczasem wielu antropologów o postmodernistycznej
orientacji wskazuje potencjalną drogę rozwoju. Rzecz w tym
jednak, aby wyciągnąć z ich sugestii konstruktywne wnioski,
nie wystarczy bowiem poprzestać na komentowaniu tego, co
Clifford napisał o Margaret Mead a Geertz o Levi-Straussie.
Ten ostatni podsuwa przecież przykłady stosowania rozmai­
tych stworzonych przez siebie narzędzi również do analizy
zjawisk „kultury współczesnej", kultury Zachodu. Czy mu­
si być tak, że pomysły te „podkradają", rozwijają głównie
bracia socjologowie, jak na przykład David Chaney w jednej
ze swych ostatnich prac, gdzie - a jakże - koncepcja teatral­
ności Geertza stanowi teoretyczną oś rozważań na temat dramatyzacji życia społecznego. Paul Rabinów, wychodząc
z kolei od Foucault, wzywa: Musimy zantropologizować Za­
chód: pokazać, jak egzotyczne jest jego konstruowanie rze­
czywistości; położyć nacisk na te dziedziny, które z założenia
uważane są za najbardziej uniwersalne (łącznie z epistemolo­
gią i ekonomią); niech wydają się tak historycznie osobliwe,
jak to tylko możliwe; musimy wykazać, jak ich roszczenia do
prawdy powiązane są z praktykami społecznymi i tym samym
stały się faktycznymi siłami w świecie społecznym.
53

54

55

Jeśli chodzi więc o rodzimą działalność antropologizacyjną, wykazane już zostało wcześniej, że na etnologicznej niwie
podjęli taką swego czasu, niezależnie i autonomicznie w sto­
sunku do ustaleń obcych, rodzimi badacze: Robotycki, pó­
źniej Węglarz, Piątkowska, Libera. To właśnie ta antropołogizacja antropologii w wersji metaantropologicznej, to znaczy
antropologiczna refleksja na temat antropologii samej. Gorzej
z antropologizacją epistemologii czy ekonomii oraz innych

�dziedzin wiedzy. W przypadku tej pierwszej, jak również po­
zostałych działów filozofii, rodzaj takiego podejścia prezentu­
ją niektóre inicjatywy filozoficzne, w przypadku drugiej przynajmnie głosy na temat tzw. kultur organizacyjnych czy
stylów życia - w aspekcie ekonomicznym właśnie. Etnolo­
dzy nie ujawniają na tych polach jeszcze żadnej aktywności,
ale nie są gorsi pod tym względem od swych zachodnich ko­
legów: nie widać jeszcze odzewu na apel Rabinowa.
Tymczasem jednak antropologizacja Zachodu trwa już
w najlepsze od lat, przyszła ona jednak jakby tylnymi drzwia­
mi. To właśnie wspomniani wcześniej postmodernistyczni
socjologowie kultury, zwłaszcza francuscy, już od lat przy­
najmniej 70., opisując rzeczywistość społeczną w terminach
habitusu, a więc kategorii bliskiej osobowości wtórnej w an­
tropologii, czy hiperrzeczywistości, a więc kategorii bliskiej
porządkowi ideacyjnemu, tejże antropologizacji dokonują.
Dalej ekonomiści, zwłaszcza specjaliści od marketingu i managementu, coraz częściej powołujący się na socjokulturowe
mechanizmy kultury; mówi się wręcz o schyłku ekonomii na
rzecz kultury. Nie mówiąc już o filozoficznych fundatorach
postmodernizmu, z Rortym czy Foucault, tak inspirującymi
antropologów - i nic dziwnego. W gruncie rzeczy, przecież
same podstawy myśli rozważają oni w kategoriach stylów
myśli czy typów racjonalności, co przynajmniej od czasów
Levy-Bruhla stanowi jeden z głównych nurtów dociekań an­
tropologii. Jest tak jak twierdzi Rabinów, że metarefleksje na
temat kryzysu przedstawiania w piśmiennictwie etnograficz­
nym wskazują na odchodzenie od tematów koncentrujących
się na stosunkach z innymi kulturami, a wzmożenie (nietematyzowanych) zainteresowań tradycjami przedstawiania i metatradycjami metawyobrażeń w naszej kulturze - bez zna­
czącego jednak udziału samych etnologów.
56

57

58

59

№

cia; powstają nowe kulty i formy synkretyzmu religijnego;
czas wolny wraz z jego coraz bardziej wyszukanymi formami
wypiera czas pracy, który także coraz bardziej organizowany
bywa w zgodzie z wypracowaną kulturą organizacyjną; kon­
flikty etniczne bynajmniej nie wygasają, pojawiają się nato­
miast nowe, jak np. pomiędzy gangami młodzieżowymi; nad
wszystkim tym dominuje coraz bardziej kultura konsumpcyj­
na. Wszystko to jednak wydaje się w znacznym stopniu leżeć
odłogiem - na puste miejsca wchodzą inne dyscypliny, moc­
no zetnologizowane, bo też i bez tego nie poradziłyby sobie
z materią, do której trzeba wyjść z gabinetowego zacisza, tak
jak robiła to niegdyś etnologia. W mocy pozostaje wciąż oba­
wa sprzed lat dwudziestu, że podczas gdy dokonuje się etno­
logizacja innych nauk, nie podlega jej sama etnografia.
Tymczasem żaden prawodawca nie odwołał zadania etno­
logii, która ma wciąż badać i obyczaje, i wierzenia, i estety­
kę, i wyobrażenia, i sposoby urządzania domostw, i sposoby
gospodarowania, i kulturę materialną już nie jednego wyo­
drębnionego segmentu społecznego, jednej klasy, ale wszel­
kich klas i segmentów, których coraz więcej, coraz bardziej
zróżnicowanych, wytwarzających rozmaite sposoby na życie,
rozmaite kutury i subkultury. Nie w zastygłej rzeczywistości
XIX-wiecznej europejskiej wsi czy XX-wiecznego afrykań­
skiego plemienia, a w coraz szybciej zmieniającym się świe­
cie X X I wieku, świecie znikania starych wsi i starych ple­
mion, świecie, gdzie sformalizowany rytuał zastąpiony zosta­
je niesformalizowaną rytualnością zachowań, podział kultury
artystycznej na wysoką i niską zniesiony i zastąpiony rozma­
itymi ich mutacjami, również o równocześnie plebejskiej
i akademickiej proweniencji, gdzie wzory zastąpione zostają
modami i stylami, gdzie wraz z laicyzacją religii następuje
sakralizacja sfer niereligijnych, gdzie powstają nowe plemio­
na i nowe wartości itd. To jest ten zupełnie podstawowy ho­
ryzont etnologizacji etnologii. Nie tylko w wymiarze metaetnologicznym, a więc rozrachunku z własną teorią, ale o po­
ziom niżej: restytucja zakresu i metody etnologii w jej rudy­
mentarnym wymiarze, powrót do nich, do podstaw, gdzie
kultura (kultury) w jej aspekcie niezbywalności stanowi o za­
kresie, terenowe metody pozyskiwania źródeł natomiast sta­
nowią o metodzie.
61

Być może za wcześnie dla etnologii wkraczać na cudzy
teren z antropologizująca misją - często może to się zakoń­
czyć fiaskiem niekompetencji właśnie. Nie jest to jednak aż
tak konieczne dla jej „zdrowia" i rozwoju. Wszelako sama
antyetnologia (folkloryzm) czy antropologia współczesności
(krytyka kulturowa) nie zapewniają jej wystarczającego kon­
taktu z „żywą" kulturą. Kiedy Malinowski mówił o antropo­
logach, że to kronikarze współczesności, wiemy, że nie cho­
dziło mu wyłącznie o rejestrację zespołów folklorystycznych,
ani też wyłącznie o opis współczesnych antropologowi dzieł
sztuki. Wiemy, że chodziło mu o całość kultury, o której je­
den z ojców antropologii powiedział, że obejmuje wiedzę,
wierzenia, sztukę, prawo, moralność, zwyczaje i wszelkie in­
ne zdolności i nawyki nabyte przez człowieka jako członka
społeczeństwa. Inny zaś: zwyczaje, sposób życia, mowa, po­
dania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka
i tańce. Wydaje się, że wielu etnologom powrót do tych zna­
nych definicji potrzebny jest jak kubeł zimnej wody.
I Tylor, i Kolberg nie zdezaktualizowali się w zakresie ta­
kich rudymentów. Wraz z zanikiem ХГХ-wiecznego ludu za­
nikają wprawdzie „zwyczaje i obrzędy ludu nadrabskiego",
„kultura religijna ludu polskiego", „czas wolny i zabawa ludu
krakowskiego", ,Jconflikt pogranicza łemkowsko-pogórzańskiego" czy „pożywienie ludu wiejskiego", nie zanikają jed­
nak w ogóle zwyczaje i obrzędy, kultura religijna, konflikty
rozmaitych grup czy... pożywienie. Jak okiem sięgnąć, wszy­
stkie te rzeczy są, tylko inaczej: powstają nowe grupy
(sub)kulturowe; pojawiają się i znikają nowe mody i style ży­

62

W tym wszystkim należy porzucić dywagacje na temat fi­
lozoficznej różni, a skupić się raczej na kulturowej różnicy
i różnorodności, którymi była etnologia zawsze żywo zainte­
resowana. Stanowiło to wręcz podstawy jej odrębności jako
jednej z nauk o człowieku. Tak tedy postmodernistyczne ha­
sło „niech żyje różnica" to postulat z głębi etnologiczny - je­
śli rozwijany na poziomie empirii i teorii, a nie filozoficznych
konceptualizacji. I - jak się rzekło - nie jest on czymś dla et­
nologii kompletnie nowym, choć w szacie z końca X X wieku
może być niezwykle inspirujący.
Szeroko rozumiany obyczaj jest tu najlepszym przykła­
dem owej różnorodności pomiędzy kulturami, w ramach kul­
tur itd.., a jest to przecież sam rdzeń zainteresowań etnologii.
W czasach kiedy na wszelkie różnice jest tak wielkie „zapo­
trzebowanie", trudno sobie wyobrazić lepszą umysłową at­
mosferę sprzyjającą uprawianiu etnologii, ale etnologii na
miarę współczesności. Tym bardziej że rezygnacja z reguł
dyskursu uniwersalistycznego w filozofii, humanistyce i nau­
kach społecznych na rzecz partykularyzacyjnego sprzyja
i uprawianiu etnologii, i lepszemu rozumieniu problemów
63

103

�międzykulturowych o rozmaitym profilu. Albowiem olbrzy­
mie tempo ogólnoświatowego przepływu dóbr, informacji
i ludzi nie prowadzi wyłącznie do unifikacji kulturowej, ale
z równą siłą rodzi tendencje odwrotne (counter-tendencies).
Sprawiają one, że współczesne procesy globalizacji są raczej
„organizacją różnorodności" niż ekspansjąjednolitości. Pro­
wadzi to nie tyle do zaniku i redukcji, ile ujawnienia, a nawet
ożywienia specyficznych cech społeczności lokalnych, wzro­
stu znaczenia różnic kulturowych.
W efekcie otrzymujemy wizję rzeczywistości kulturowej ja­
ko wewnętrznie niejednorodnego zlepku heterogenicznych
praktyk, dyskursów, jako płynnej wielości „gier językowych ",
„światów przeżywanych",
„tradycji" etc. Jednocześnie
otwiera to nowe pole dla antropologii, której tradycyjną do­
meną było przekładanie wzajemne doświadczeń różnych
światów. (...) opowiedzenie się za strategią tłumacza, a prze­
ciw iluzji prawodawcy kroczącego po szczeblach poznania od
lokalnych, parafiańskich poglądów i praktyk do uniwersalnej
wiedzy pozwalającej na kontrolowanie rzeczywistości i pro­
jektowanie społeczeństwa, (...) tłumacza starającego się bu­
dować pomost pomiędzy różnymi tradycjami, systemami zna­
czeń w świecie, w którym wszyscy stają się czymś w rodzaju
„kulturowych hybryd". Być może więc rysuje się i nowa
perspektywa dla nowej applied anthropology.
M

65

Kultura w coraz większym stopniu przestaje być przy tym
sferą uświęcenia i tradycji, a w coraz większym staje się sfe­
rą rynku. Nie przypadkiem więc ustalenia etnologów cieszą
się takim zainteresowaniem ekonomistów czy polityków, co
stwarza możliwość nowej formuły jakiejś właśnie antropolo­
gii stosowanej. Na ten temat ma coś do powiedzenia oczywi­
ście socjolog: Zachowania i postawy rynkowe, podobnie jak
style życia, konsumpcji, czy dyscypliny pracowniczej, potrak­
towane jako zjawiska kulturowe w całej ich zmienności i uwa­
runkowaniu, przestały być postrzegane jako źródło organiza­
cyjnych dysfunkcji, ale obszar nowych, potencjalnych możli­
wości. W konsekwencji swoiste otwarcie, a nawet diagnoza

skali możliwej wielowariantowości działania stalą się ko­
niecznym elementem strategii każdej dużej organizacji.
Ponadto ujęcie kultury w aspekcie atrybutów społeczeń­
stwa otwartego i gospodarki rynkowej, a więc na miarę świa­
towych standardów, dawać może inne jeszcze profity. Może
okazać się bowiem pomocne w dziele prowadzenia określo­
nej polityki kulturalnej, może sprzyjać chronieniu pewnych
obszarów dziedzictwa kulturowego, z drugiej strony nato­
miast przyjmowaniu odważnie i bez kompleksów „nowego".
Polityki kulturalnej rozumianej nie jako wąski instruktaż ty­
pu folklorystycznego, ale coś więcej: w dobie wzmożonej
kulturowej komunikacji i wymiany, strategię jakiejś kulturo­
wej cohabitation, współdziałania na szczeblu regionów kul­
turowych czy kultury narodowej, coś w rodzaju „kulturowe­
go know how". Etnologia może także dostarczyć bezcennej
wiedzy w skali mikroetnologicznej, choćby na przykład na
temat tak bolesny i trudny jak przestępczość wśród nastolat­
ków. Etnolog czuje bowiem intuicyjnie, że takie zdarzenia jak
ostatnio masowy mord w Denver, ale i wiele innych podob­
nych, będących udziałem nastolatków właśnie, są nieodłącz­
nie związane z całym kompleksem zjawisk typowych dla
subkultury wieku nastoletniego, wraz ze związanym z tym
mechanizmem transgresji i identyfikacji.
66

61

68

Te i inne rzeczy będą jednak możliwe wtedy dopiero, kie­
dy etnologia zacznie dawać dowody zasadności swego istnie­
nia. Może wtedy, gdy z omawianych tutaj dwóch wiodących
nurtów, etnografii tradycyjnej i antropologii współczesności,
powstanie swoista synteza, powiedzmy - etnografia współ­
czesności, która połączy to, co najcenniejsze w tych dwóch
poprzednich - metodyczną solidność z twórczą wyobraźnią.
W innym bowiem przypadku na dobre ugruntuje się przeko­
nanie i pośród gremiów akademickich, i w potocznej świado­
mości, że nie ma ona już czego szukać we współczesnym
świecie, chyba że na cudzej służbie - jako dyscyplina pomoc­
nicza socjologii, ekonomii czy historii. Koniec wieku etnolo­
gii okaże się końcem jej samej.

PRZYPISY
1

Ta i podobne kwestie rozważane będą w odniesieniu do polskiej et­
nologii.
J. Baudrillard, Precesja symulakrów, w: R. Nycz (red.), Postmoder­
nizm. Antologia przekładów, Kraków 1997, s. 175-89
P. Rabinów, Wyobrażenia są faktami społecznymi: modernizm i po­
stmodernizm w antropologii, w: Amerykańska antropologia postmoder­
nistyczna, pod redakcją Michała Buchowskiego, Warszawa 1999, s. 118
Por. np. klasyczne dzieło Alfreda Korzybskiego, Science and Sani­
ty. An Introduction to Non-Aristotelian Systems and General Semantics,
Lakeville 1948
Baudrillard, op. cit., s. 176
Por. np. A. Szahaj, Jean Baudrillard - między rozpaczą a ironią,
„Kultura Współczesna" 1: 1993; Т. Chawziuk, Co nam mówi Jean Bau­
drillard, „Kultura Współczesna" 1: 1997, s. 27^t4
L . Levy-Bruhl, Czynności umysłowe w społeczeństwach pierwot­
nych, Warszawa 1992, s. 173
Tenże, The Notebooks on Primitive Mentality, Oxford 1975, s. 101
O magii w reklamie pisałem w artykule pt. Czy metafora może być
bajką?, „Polska Sztuka Ludowa. Konteksty" 1: 1995, s. 32-39
Por. R. Barthes, Mit dzisiaj, przeł. Wanda Błońska, w: Mit i znak,
Warszawa 1970, s. 25-61
Baudrillard, op.cit., s. 188; o inspiracji Barthesem we wczesnych
pracach Baudrillarda zob. także: M. Gottdiener, Postmodern Semiotics:
Material Culture and the Forms of Postmodern Life, Oxford-Cambridge
1995, s. 39 i ns.
Le Systćme des objets, 1968; La Societi de consummation, ses mythes et structures, 1970,- angielskie tłumaczenia tych prac: The System of
Objects, trans. James Benedict, London 1996; The Consumer Society.
2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

104

Myths and Structures, London 1998
'
Baudrillard, op.cit., s. 182
Tamże.
Tamże.
L . Kołakowski, Szukanie barbarzyńcy. Złudzenia uniwersalizmu
kulturalnego w: Czy diabeł może być zbawiony i 27 innych kazań, Lon­
dyn 1983, s. 11-24
hasło „etnologia": Encyklopedia Powszechna PWN, Warszawa
1973.
Baudrillard, op.cit., s. 183
Na temat parków tematycznych zob. np. M. Gottdiener, The Theming of America. Dreams, Visions and Commercial Spaces, BoulderOxford 1997
Baudrillard, op.cit., s. 184
Por. np. Aldousa Huxleya Nowy wspaniały świat, a w nim superrezerwat dla „dzikich", otoczony zasiekami nie do pokonania.
Zob. np. historię tańca zbójnickiego: A. Kroh, Na Podhalu, „Kon­
teksty" 1: 1995, s. 66-75
Obca antyetnologia także robi co może; niech za wzorcowy przy­
kład posłuży taki oto kadr z popularnonaukowego filmu o Buszmenach
z pustyni Kalahari, nakręconego przez parę australijskich antropologów:
oto, przybywszy do buszmeńskiej wioski samochodem Toyota, na
którym widnieją różne nalepki, w tym Coca-Coli (zapewne nazwy firm
sponsorujących wyprawę), badacze ci ubolewają nad tym, że Buszmeni
poddają się niszczącemu wpływowi obcej im kultury, co przejawia się
między innymi... piciem coca-coli.
Niektórzy wszakże przedstawiciele tego nurtu zwą się sami, po­
nownie, etnografami - wczes'niej byli antropologami; zmiana ta przyszła
1 3

14

15

16

17

18

19

2 0

21

2 2

2 3

2 4

�- zdaje się - wraz z amerykańską antropologią postmodernistyczną,
która zaczęta siebie nazywać wtas'nie etnografią; w kontekście tego na
szczególną uwagę zasługuje fakt zmiany w ostatniej dekadzie nazw In­
stytutów i Katedr Etnografii na Instytuty/Katedry Etnologii lub Etnologii
i Antropologii Kultury, co, wobec znikomych zmian w programie stu­
diów i zainteresowaniach badaczy, wydaje się świadczyć o istnieniu po­
ważnych problemów z samookreśleniem środowiska; pośrednim dowo­
dem tego niech będą czynione w tym tekście uwagi.
Por. np. tekst wywodzący się z takiej inspiracji Bachtina karnawa­
łowego „świata na opak", powstały w 1981 roku, choć opublikowany do­
piero w 1992: C. Robotycki. Folklor społecznych protestów, w: Etnogra­
fia wobec kultury współczesnej, Kraków 1992, s. 65-76
J. Clifford, The Predicament of Culture. Twentieth-Century Ethno­
graphy, Literature, and Art, Cambridge and London 1988
C. Robotycki, S. Węglarz, Chłop potęgą jest i basta. O mityzacji
kultury ludowej w nauce, „Polska Sztuka Ludowa" 1-2: 1983, s. 3-8;
(por. np. J. Clifford, G.E. Marcus, Writing Culture. The Poetics and Po­
litics of Ethnography, London 1986, inne autokrytyczne dzieło amery­
kańskiej antropologii, które ukazało się trzy lata później); z nowszych
polskich reinterpretacji por. np. S. Węglarz, Chłopi jako „obcy". Prole­
gomena, w: W.J. Burszta i J. Damrosz, Pożegnanie paradygmatu? Etno­
logia wobec współczesności. Studia poświęcone pamięci Profesora Józe­
fa Burszty, Warszawa 1994, s. 78-101; Z. Libera, Lud ludoznawców: Kil­
ka rysów do opisania fizjognomii i postaci ludu naszego, czyli etnogra­
ficzna wycieczka po XIX wieku, w: A. Posern-Zieliński (red.). Etnologia
polska między ludoznawstwem a antropologią, Poznań 1995, s. 137-152;
K. Piątkowska, Kultura a ikonosfera, Etnologiczne studium wybranych
przykładów ze wsi współczesnej, Lódź 1994
2 5

2 6

2 7

28

Amerykańska antropologia postmodernistyczna, cyt. wyd.
Z wyjątkiem może communication studies, które występują cza­
sem jako „komunikowanie społeczne".
E. Le Roy Ladurie, Montaillou, wioska heretyków 1294-1372,
przeł. Ewa Dorota Żółkiewska, Warszawa 1988; więcej na temat etnologiczno-historycznych filiacji zob. np. E . Domańska, Historiografia czasu
postmodernizmu po postmodernizmie, „Łódzkie Studia Etnograficzne"
35: 1996, s. 111-128
D. Czaja, C. Robotycki, Rodzina wiejska na Podlasiu - według
tygodnika „Przyjaciółka",
„Polska Sztuka Ludowa" 3-4: 1986, s.
149-156
Por. Geertza nacisk kładziony na ową kulturową kontekstowość
(lokalność), Local Knowledge, New York 1983
Z. Benedyktowicz, Stereotyp - obraz - symbol. O możliwościach
nowego spojrzenia na stereotyp, w: „Prace Etnograficzne" 24: 1988, s.
7-33
Zob. przypis 10
Angielskie tłumaczenia jego prac to np. Distinction: A Social Cri­
tique of the Judgement of Taste, trans. Richard Nice. London 1984; Ou­
tline of a Theory of Practice, Trans. Richard Nice. Cambridge 1977
M. de Certeau, The Practice of Everyday Life, Berkeley 1984,- H.
Lefebvre. Critique of Everyday Life, London 1991
Pojawić się może w tym momencie uwaga, że zwłaszcza ostatni ze
wskazanych to badacz o marksowskiej orientacji (nie mylić z marksi­
stowską, która była podstawą totalitarnych reżimów); pamiętać jednak
należy, że marksowskim inspiracjom ulegało wielu, choćby tak popular­
ny i zasłużony dla etnologii polskiej Roland Barthes. na lekturze którego
wychowało się całe pokolenie etnologów; wpływy te zresztą widać, a co
więcej - ważne nurty postmodernizmu przyznają się do związków z my­
ślą Marksa (jak choćby sam Baudrillard).
Zob. np. jego najnowszą pracę Undoing Culture. Globalization,
Postmodernity and Identity, London 1997; por. także: Т. Miller and A.
McHoul. Popular Culture and Everyday Life. London 1998; S. Lash and
J. Urry. Economies of signs and Space. London 1993; P. Falk. The Con­
suming Body. London 1994 i wiele innych wydawanych głównie przez
wydawnictwo Sage.
M. Maffesoli, The Time of the Tribes. The Decline of Individualism
in Moss Society, trans. Don Smith, London 1996
Zob. np. przypisy 38, 39
M. Featherstone. Undoing Culture, op. cit., s. 82
Zob. np. wspomniane we wcześniejszych przypisach prace Marka
Gottdienera czy Andrew Warrnicka Promotional Culture. Advertising,
Ideology and Symbolic Expression, London 1991; por. także: S. Maasik
and J. Solomon (eds.). Signs of Life in the USA. Readings on Popular
Culture for Writers, Boston 1994
E.W. Rothenbuhler. Ritual Communication. From Everyday Co­
nversation to Mediated Ceremony, London 1998
Z. Benedyktowicz, Etnografia - etnologia - antropologia kultury
- ludoznawstwo. Czym są? Dokąd zmierzają? (Odpowiedzi na ankietę).
„Polska Sztuka Ludowa", nr 2: 1981, s. 71
Tamże, s. 70
2 9

31

1 2

5 3

, 4

3 5

3 6

3 7

5 8

19

4 0

4 1

4 2

4 3

4 4

4 5

Zjawisko to potwierdza także konstatacja Elżbiety Tarkowskiej, re­
daktora tomu Socjologia a antropologia. Stanowiska i kontrowersje,
Wrocław 1992, plonu konferencji zorganizowanej w maju 1989 roku
w Kazimierzu Dolnym, w którym autorka stwierdziła fakt istnienia etnografizacji socjologii: E . Tarkowska, Współczesna socjologia polska wo­
bec antropologii kulturowej, czyli perspektywy i ograniczenia antropolo­
gii Polski współczesnej, w: taże (red.), Socjologia a antropologia, cyt.
wyd., s. 16
4 7

Zob. Z. Benedyktowicz, С. Robotycki, L . Stomma, R. Tomicki,
J.S. Wasilewski, Antropologia kultury w Polsce - dziedzictwo, pojęcia,
inspiracje. Materiały do słownika, „Polska Sztuka Ludowa"
cz. I,
1:1980. s. 47-60; cz. II, 2: 1980, s. 117-125; cz. III, 1: 1981, s. 58-60
E . Tarkowska, Kategoria stylu życia a inspiracje antropologiczne,
w: A. Siciński (red.). Styl życia. Koncepcje i propozycje. Warszawa 1976,
s. 72
J.S. Wasilewski, Tabu, zakaz magiczny, nieczystość, „Etnografia
Polska", t. 31: 1987, z. l , s . 19-41
Nazwisko i adres znane autorowi.
J. Szacki, Historia myśli socjologicznej, t. 2, Warszawa 1983,
s. 729
Zob. J. Clifford, On Ethnographic Self-Fashioning: Conrad and
Malinowski, w: tenże, The Predicament of Culture, cyt. wyd., s. 92-114
Zob. np. Ideology as a Cultural System, w: tegoż. The Interpreta­
tion of Cultures, op.cit., s. 193-233
D. Chaney, Fictions of Collective Life. Public Drama in Late Mo­
dern Culture, London-New York 1993
Rabinów, op. cit., s. 97
Zob. np. A. Pałubicka (red.), Kulturowe konteksty idei filozoficz­
nych, Poznań 1997
Zob. np. L . Zbiegień-Maciąg, Kultura w organizacji. Identyfikacja
kultur znanych firm. Warszawa 1999
Zob. np. M. Komor, Typologie eurokonsumentów na podstawie
charakterystyki stylów życia, „Marketing i Rynek" 12: 1997, s. 15-18
Zob. np. A. Fuat Firat and A. Venkatesh, Postmodernity: The Age
of Marketing, „International Journal of Research in Marketing" 10: 1993,
s. 227-249; B. Cova and C. Svanfeldt, Societal Innovations and the Po­
stmodern Aestheticization of Everyday Life, tamże, s. 297-310
Tamże. s. 110
Zob. np. prace pod redakcją antropologów, Daniela Millera, z ta­
kiej właśnie dziedziny etnografii współczesności, z zakresu kultury ma­
terialnej: Material Cultures: Why Some Things Matter, Chicago 1997
oraz Arjuna Appadurai, The Social Life of Things, Cambridge 1986;
w dziedzinie badań kultury materialnej bardziej płodna jest jednak socjo­
logia, choć - znów - głównie z inspiracji etnologicznych: zob. np. A.A.
Berger, Reading Matter. Multidisciplinary Perspectives on Material Cul­
ture, New Brunswick-London 1992, w której za pioniera badań kultury
materialnej uważa się Bronisława Malinowskiego (kula).
Zob. przykład takiego podejścia w socjologicznej formalnie pracy
Stephena Harolda Rigginsa Fieldwork in the Living Room, w której au­
tor realizuje zarówno postulat „autoetnografii". znany przecież również
/ deklaracji niektórych naszych badaczy - traktowania własnej kultury
w kategoriach obcości, jak i odwołuje się wprost do metod nazywanych
przez niego (i słusznie) etnograficznymi w tekście, który jest semiotyczną analizą współczesnego wnętrza mieszkalnego; praca zawarta w zbio­
rze pod redakcją tegoż autora gdzie otwierający artykuł jest autorstwa
Mary Douglas: The Socialness of Things. Essays on the Socio-Semiolics
of Objects, Berlin - New York 1994. s. 101-141
4 8

4 9

5 0

5 1

5 2

5 3

5 4

5 5

5 6

5 7

5 8

5 9

6 0

6 1

6 2

6 3

Inna sprawa to nie zakończony bynajmniej spór, czy istotnie mamy
do czynienia z jakościową, a nie tylko ilościową zmianą, jak uważają nie­
którzy badacze, włącznie z obecnym tu Baudrillardem. który twierdzi, że
czegoś takiego jak postmodernizm po prostu nie ma. Paradoksalnie, to je­
mu między innymi przypisuje się szczególny wkład w rozwój myśli o tej
proweniencji. Nie jest on w tym przeświadczeniu odosobniony, bo nie­
rzadko spotyka się opinie, że postmodernizm to nie tyle krytyka czy ra­
dykalne odrzucenie modernizmu, co jego radykalne rozwinięcie.
L . Korporowicz, Osobowość i komunikacja w
społeczeństwie
transformacji. Warszawa 1996, s. 5
M. Kempny, Współczesna antropologia wobec zmiany społecznej.
w: E . Tarkowska. Antropologia wobec zmiany Warszawa 1995, s. 46-47
L . Korporowicz. op. cit., s. 26
Zob. np. K. Krzysztofek, Ekspansja kultury mediów a międzypokoleniowv przekaz kulturowy, w: J. Damrosz (red). Kultura polska w nowej
sytuacji historycznej. Warszawa 1998, s. 39-51
Propozycję wyjaśnienia przyczyn przemocy we współczesnym
świecie, również takiej jak w przypadku Denver, daje sam Baudrillard.
wywodząc rzecz z cech współczesnej kultury konsumpcyjnej społe­
czeństw Zachodu; argumentacja ta jest niezwykle etnologiczna z ducha
(choć z litery - socjologiczna), nie może ona jednak być tutaj omawiana
(zob. The Consumer Society, op. cit., s. 174 i ns.).
6 4

6 5

6 6

6 7

6 8

105

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10193" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10171">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/77309ec60785424b12b35876bd52f9ad.pdf</src>
        <authentication>4371bdde3e7555eb95ad145f52f4affc</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121240">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2920</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121241">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121242">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121243">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2724</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121244">
                <text>Koniec świata, choroba i sąd ostateczny / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121245">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.3-4, s.249-262</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121246">
                <text>Czaja, Dariusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121247">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121248">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121249">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121250">
                <text>S

łobodzianek: Obywatel Paradoksiewicz, jeśli
wolno się tak wyrazić. Jego dziedziną jest dwu­
znaczność i sprzeczność. Wymyka się interpreta­
cjom, które z natury rzeczy dążą do przyszpilenia,
zmienia się jak Proteusz. Potrzebny byłby ktoś w ro­
dzaju Heisenberga, kto na użytek teatru Slobodzianka
sformułowałby zasadę nieoznaczoności". Tymi słowa­
mi Janusz Majcherek zdyskredytował trud, jakiego
chciałbym się podjąć w niniejszej pracy. A mianowicie
próbę rozjaśnienia sensów zadanych w obrębie struk­
tury symbolicznej, tworzonej przez teksty dramatów
Tadeusza Slobodzianka. Chociaż nie sądzę, bym miał
się stać Heisenbergiem humanistyki, spróbuję jednak
oświetlić pewne aspekty dramaturgicznego dzieła bia­
łostockiego twórcy, które wydają mi się istotne dla je­
go zrozumienia. Głos mój nie pretenduje do całkowi­
tego wyjaśnienia problemu, skonstruowania jedno­
znacznej, logicznej formuły, „równania na Slobodzian­
ka". Moje ambicje są znacznie skromniejsze: włączenie
się w dialog tekstów, odniesienie do dalszych symbo­
licznych połączeń, które przybliżają sens do bardziej
racjonalnej jasności, ale nie osiągają jakości czystych
pojęć.
1

M A R I U S Z

CZAJA

Koniec świata, choroba
i sąd ostateczny

2

3

Punktem wyjścia dla mojej interpretacji będą teksty
sześciu dramatów Slobodzianka, wydrukowanych
w „Dialogu", uzupełnione w przypadku dwóch sztuk,
tj. Obywatela Pekosiewicza i Proroka Ilji, o ich wersje
sceniczne, w znaczny sposób odbiegające od opubliko­
wanych. Sądzę, że zarówno w jednym, jak i w drugim
wypadku zmiany na poziomie sensów generowanych
przez te teksty są na tyle istotne, że pominięcie ich
w analizie poważnie zubożyłoby interpretację.

Apokaliptyczne historie
Tadeusza Slobodzianka

pretacji, dla dotarcia do zadanego przez nie sensu.
Tym też tropem chciałbym podążać w swoich rozważa­
niach. Nawiążę w nich do pewnych idei, rozwijanych
na gruncie hermeneutyki, posługując się w interpre­
tacji symbolami, jako swego rodzaju detektorami sen­
su. Wykorzystam przy tym symbole oferowane przez
same teksty dramatów Slobodzianka.
9

Był kiedyś Wiek Złoty,
czyli dawne dobre czasy

4

6

5

Słobodzianek w podtytułach swoich dramatów sta­
le umieszcza słowo „historia". Car Mikołaj to „historia
tragikomiczna". Obywatel Pekosiewicz i Obywatel Pekoś
- „smutna i pouczająca historia". Turlajgroszek — „hi­
storia naiwna dla teatru lalek". Prorok llja, który
w wersji z „Dialogu" pozbawiony był podtytułu, zyskał
(w tekście z Archiwum krakowskiej PWST) miano
„nieprawdopodobnej historii w X I V scenach". Merlin
został nazwany „inną historią", a Kowal Malambo „argentyńską historią". Rozważając znaczenie słowa
„historia" S. Czarnowski stwierdza, iż „mogą składać
się na nią same wymysły i brednie, jedynie ważne jest,
że przedstawia fakty minione w ich kolejnym następ­
stwie, dochodząc do teraźniejszości czy też do jakiegoś
momentu przeszłości, rozumianego jako punkt końco­
wy łańcucha, że przeto czas, który upłynął między po­
czątkiem i końcem, przedstawiony jest jako „dzieje" jest wypełniony następującymi po sobie imionami, po­
staciami, czynami i zdarzeniami". Wiąże się więc „hi­
storia" z pewną sekwencją zdarzeń, będącą przedmio­
tem badania, relacjonowania, przekazu. Ta sekwencja
tworzy czas. „Historia opowiada o tym, co wypełnia
płynący czas". Sądzę, iż próba określenia rodzaju cza­
su, konstytuowanego przez zdarzenia w dramatach
Slobodzianka, może mieć duże znaczenie dla ich inter7

8

249

Przywołując symbol Złotego Wieku nie mam na
myśli jedynie greckiego mitu o pięciu rasach ludzkości,
zapisanego przez Hezjoda. Chodzi mi raczej o kom­
pleks wyobrażeń na temat czasu, który występował
i nadal występuje powszechnie w wielu kulturach.
Obecny jest w mitologiach, ale także w filozofii, ideolo­
giach politycznych i literaturze. Jego rysem charakte­
rystycznym jest napięcie pomiędzy teraźniejszością
i przeszłością, które przybiera formę opozycji zoriento­
wanej aksjologicznie. Segmentuje on „kontinuum cza­
sowe wedle porządku wartości, pożądane skupiając
w przeszłości, odrzucane zaś przypisując dniom dzisiej­
szym". W Wieku Złotym, u początku czasów, wystę­
powało w obfitości to wszystko, czego obecnie brak.
„Upływ czasu oznacza stopniowe oddalanie się „po­
czątków", a zatem utratę pierwotnej doskonałości.
Wszystko, co trwa, kruszy się, ulega degeneracji po to
tylko, by w końcu ulec zagładzie".
10

11

12

Bohaterowie Cara Mikołaja znają doskonale ten
sposób odczuwania czasu. Dla nich prawdziwe życie
istniało „za cara". Wtedy:
żyli oni wszyscy jak u Pana Boga za piecem. Polacy nosa
nie zadzierali. Bolszewicy krwi nie psuli. Młodzi do cerkwi
chodzili. Krowy więcej mleka dawały. Zyto lepiej rosło.
Kartofle. Wszystko było lepiej. Wszystko. (CM, s. 12).
Przytoczona przeze mnie wypowiedź wyszła z ust
karczmarza Gajsta, który dokonuje czegoś w rodzaju
antropologicznego opisu stanu świadomości białoru-

�Mariusz Czaja • KONIEC ŚWIATA, CHOROBA I SĄD OSTATECZNY

skich chłopów. O n i sami wiedzą po prostu, że „Skoń­
czyli sia te czasy!" (CM, s. 7). To, co widzą teraz wo­
kół siebie
N i e świat t o już, ale sracz! I nie ludzie już żyjo, a gównojady, co każde gówno zjedzo i jeszcze powiedzo: o jaka
słodka gruszka! ( C M , s. 14)

Po prostu „cały świat zdumiał" (CM, s. 21) i „pędzi
ku zatracie" (CM, s. 34). Jest coraz gorzej i gorzej: „lu­
dzie w nędzy umierają", „popy tylko piją i dupczą",
„baby malują się", „młodzi starych nie szanują", „Pola­
ki cerkwie w kościoły zamieniają" (PI, s. 11).
Duża część negatywnych zjawisk dostrzeganych
przez chłopów to po prostu zmiany. Już nie jest tak,
jak dawniej bywało i dlatego jest źle. Ich postawę moż­
na określić jako tradycjonalistyczną: przywiązani są do
wszystkiego, cokolwiek nosi na sobie sakrę przeszłości,
idealizują to, co przeminęło i przemija. Taka postawa
charakterystyczna jest dla sytuacji, gdy uświęcone
przez pokolenia wzory kulturowe nagle ulegają zała­
maniu. Wtedy właśnie stają się one znakami utraconego Raju. W Proroku llji Krzyżownicy śpiewają:
13

N a d rajskim ogrodem
S ł o n e c z k o zachodzi,
A przed rajem A d a m
S t o i , gorzko płacze

oka nieco zaskakująca, wszak w myśli chrześcijańskiej
Jezus Chrystus jest tym, który ludzkości miał przywró­
cić Raj. Ale perspektywa Kowala jest w bardzo małym
stopniu chrześcijańska. Poza dziesięć przykazań jego
wiara nie wykracza. W soteriologiczną moc Chrystusa
zdaje się wątpić. Rzeczywistość, w której żyje, jest dla
niego Piekłem.
Podobny obraz występuje w Merlinie:
I rozgniewał się Pan,
I z R a j u i c h wygnał,
I do Piekła posiał,
A z n i m i ludzkość c a ł ą . ( M s. 8-9)
C o p r a w d a , p o t e m Syn Boży Jednorodzony
zstąpił d o Piekła,
I zabrał stamtąd A d a m a ,
Ewę, i ludzkość całą. ( M , s. 9)
A l e ludzkość okazała m u czarną niewdzięczność
I z n o w u pycha, gniew, zawiść, l e n i s t w o ,
C h c i w o ś ć , lubieżność i nienasycenie
Królować na t y m świecie jęły. ( M , s. 10)

Konsekwencją ujmowania czasu za pomocą obrazu
Złotego Wieku jest negacja teraźniejszości posunięta
do tego, by widzieć w niej dziedzinę naznaczoną dzia­
łaniem szatańskim. Stąd już tylko krok od stwierdze­
nia, że Stwórca
O świecie

O R a j u m ó j , Raju

Zapomniał

Przecudny Edenie

Człowiek

Jakże byłem szczęśliwy
Przebywając z n i m . . . ( P I . N H , s. 2 0 )

Sobie sam
1 4

Radzić m u s i . (T, s. 44)

Raj oznacza warunki życia i stan egzystencji pierw­
szych ludzi przed upadkiem. Stan doskonałości, wol­
nej od cierpień. Kowal Malambo również wspomina
czasy, gdy „Ta ziemia była rajem" ( K M , s. 48). Czasy,
w których tacy jak on
15

16

N i e wiedzieli
C o t o pycha,
C o t o gniew,
C o t o zawiść,
C o to chciwość,
C o t o lenistwo,

Albo nie do końca jest dobrym Bogiem. Może to po
prostu złośliwy Demiurg?
Bohaterowie Slobodzianka nie tylko w tej sprawie
zdradzają gnostyckie skłonności. Warto zaznaczyć, iż
ów „gnostycyzm" nie jest bynajmniej konsekwentny.
Wizje rajskiej szczęśliwości, jakie prezentują, dalekie
są od duchowych uniesień i spekulacji metafizycz­
nych. Na wskroś przenika je sensualizm i konkretność.
W Proroku llji, na przykład, pojawia się obraz Raju,
w którym wybrańcy
biały chleb z masłem j e ś ć będą i ruską wódką jego zapijać.

C o t o nienasycenie,

( P I , s. 12)

C o t o dzikie żądze. ( K M , s. 48)

Był to bezgrzeszny wiek, okres pierwotnej jedności,
całkowitej harmonii i błogości.
Pomiędzy tą waloryzowaną dodatnio przeszłością
a teraźniejszością zaistniało wydarzenie, które odmie­
niło postać świata. Ustaliło wyraźną cezurę, odzielającą czas szczęśliwości od obecnego, upadłego trwania.
Dla chłopskich bohaterów Cara i Proroka takim wyda­
rzeniem było zamordowanie cara Mikołaja przez bol­
szewików. Dla Kowala - co paradoksalne - przybycie
Jezusa. Z nim bowiem pojawiły się diabły, a Raj zamie­
nił się w Piekło. Ta idea wydaje się na pierwszy rzut
250

Kowal od Raju w wydaniu kostycznego Sw. Piotra
woli grę w truko, tinto i Lolę. Tym, do czego wzdycha
Kowal, jest młodość, pełnia życia, strumień energii:
Pamiętasz mój stary
Jak było się młodym
K u l o się k o n i e t a k :
P a c h - t r a c h p a c h - t r a c h (...)
Piło się t i n t o t a k :
Ciach-pach ciach-pach
G r a ł o się w t r u k o tak:
E n - v i - d o flor (...)

(...)

�Mariusz Czaja * KONIEC ŚWIATA, CHOROBA I SĄD OSTATECZNY

Szło w t e d y m a l a m b o t a k :
Szak-czak szak-czak (...)
Szło w t e d y z L o l ą t a k . ( K M , s. 9-10)

Tym, co najbardziej doskwiera Kowalowi, jest upływ
czasu, przemijanie, śmiertelność. Nie chodzi tu jedynie
o jednorazowy upadek, który wyrwał ludzkość z „raju
archetypów". Ale także o to, że świat ciągle się starze­
je, a więc zgodnie z logiką myślenia w kategoriach Zło­
tego Wieku, pogrąża się coraz bardziej w niedoskonało­
ści i chaosie. Kuźnia Kowala rozpada się, usycha drze­
wo orzechowe, coraz więcej diabłów czyha na duszę pa­
na Biedy. W barze wszystko drożeje, obyczaje się psują,
psuje się muzyka i tinto, nawet kobiety zaczynają się
farbować. Czas jest naznaczony złem, zepsuciem. To,
co argentyński kowal zarzuca chrześcijaństwu, to
w gruncie rzeczy „wrzucenie" go w historię. Skarży się
on w imieniu wszystkich „ludzi archaicznych", że
chrześcijaństwo zabrało im bytujące poza historią ko­
smiczne bóstwa. Mimo oficjalnie wyznawanego chrze­
ścijaństwa, nie przyjęli oni nigdy konsekwencji Wciele­
nia, które uświęciło historię. Ich chrześcijaństwo to
chrześcijaństwo kosmiczne. Jego cechą charaktery­
styczną jest „tęsknota za Rajem, pragnienie odnalezie­
nia Natury poprawionej i niezniszczalnej, wolnej od
wstrząsów związanych z wojnami, kataklizmami, pod­
bojami". Jezus w tej wizji to zapoznany dobroczyńca,
wędrujący w towarzystwie „Pieterpawła", nagradzający
tych, którzy pomimo swego ubóstwa użyczyli gościny
Świętym Osobom. Jednak i on bezradny jest wobec
czasu, wzdycha do swoich „młodych lat",
17

skich niż boskich, znajduje wielu zwolenników wśród
chrześcijan także i dziś. Można w tym dostrzec swego
rodzaju rewoltę mitycznych struktur pogańskich i gnostyckich w obrębie religii, która czas przyjmuje jako wy­
zwolenie, w której „przeszłość jawi się (...) zawsze jako
możliwość przyszłości, to zaś, co zachodzi, zawsze ocze­
kuje swego potem". Religii par excellence historycznej.
20

W charakterystycznym dla tych struktur czasie cy­
klicznym „wydarzenia biegną zawsze po obwodzie ro­
tacyjnym, gdzie nie ma absolutnego «wcześniej» ani
absolutnego «później»", przeszłość jest tylko prefiguracją przyszłości. „Żadne wydarzenie nie jest nieod­
wracalne, żadna przemiana nie jest ostateczna. (...)
W świecie nie dzieje się nic nowego, gdyż wszystko jest
tylko powtarzaniem tych samych pierwotnych arche­
typów". Skoro wszystko powtarza się w nieskończo­
ność, to możliwy jest powrót Złotego Wieku.
Grzybowscy chłopi nie wierzyli w nieodwracalność
historii, w śmierć cara. Uważali, że Bóg w ten sposób
tylko wystawił ich na próbę, a car wróci, by zaprowa­
dzić Nowe Carstwo, w którym oni, jako najwierniejsi,
będą sprawować najwyższe funkcje (KM, s. 8, 16). M i ­
kołaj Regis doskonale wpisuje się w ten mityczny sce­
nariusz. Oświadcza, iż przyszedł,
21

22

żeb zacząć wszystko o d początku i żeb z p o w r o t e m zapa­
nował na świecie ład ( C M , s. 33)

Chce przywrócić Wiek Złoty, poprowadzić „malucz­
kich" do wojny o Nowe Carstwo, w którym nie będzie

18

„generałów, popów i żandarmów. I nie beńdzie panów
i niewolników. Wszystkie b e n d o równe ( C M , s. 34)

K i e d y „nie" było „nie",
K i e d y „tak" było „tak"... ( K M , s. 8)

W tradycyjnych wyobrażeniach chłopskich czas
wędrówek boskich istot po świecie był też swego ro­
dzaju Złotym Wiekiem. Ale nie był to czysty czas po­
czątków, illud tempus, ale quasi-historyczny okres usta­
nawiania norm moralnych. Być może do tego okresu
wzdycha jasełkowy Jezus z Kowala Malambo. Normy
zostały ustanowione, ale lud boży nie garnie się wcale,
by ich przestrzegać:
19

0 forsie t y l k o myśli.
1 żeby pić t i n t o ,
I grać w t r u k o ,
I z różnymi L o l a m i
Tańczyć m a l a m b o . ( K M , s. 8)

Co więcej, obecnie nikt Jezusa nie szanuje, nikt go
nie słucha i nikt go nie kocha (KM, s. 7-8). „Kiedyś"
świat był piękny i młody, teraz jest stary i brzydki. Nie
do końca zgadza się to z duchem ewangelii, ale za to
odpowiada pewnym wyobrażeniom, ukształtowanym
w łonie chrześcijaństwa pod wpływem myśli greckiej.
Model teologiczny, w którym czas początków to stan
pełnej doskonałości, utraconej w wyniku grzechu,
a ludzka historia znajduje się w rękach raczej szatań­
251

Powróci pierwotne niezróżnicowanie, jedność i pełnia.
W powrót do pierwotnej szczęśliwości wierzy także
Kowal. Szczęśliwości symbolizowanej przez młodość:
jego własną i świata. W zamian za powrót do Złotego
Wieku gotów jest nawet zawrzeć pakt z diabłem.
Wejść w szatańskie koło wiecznego powrotu.
„Wieczny powrót" wszystkiego, negacja wyjątkowo­
ści i jednorazowego charakteru zdarzeń sprawia, że
można docierać do nieskażonego „czasu początków"
poprzez powtórzenie działań Nadludzkich Istot. Ta ar­
chaiczna idea leży u podstaw wszelkich rytuałów, któ­
re polegają na uobecnianiu owego pierwotnego, archetypicznego czasu. W myśli chrześcijańskiej uległa
ona rewaloryzacji. Co prawda poprzez uczestnictwo
w liturgii stajemy się współcześni wydarzeniom ewan­
gelicznym, ale ich jednorazowość i niepowtarzalność
historyczna nie powinna (przynajmniej teoretycznie)
podlegać dyskusji. „Bo raz tylko umarł Chrystus za
grzechy nasze, a powstawszy z martwych, więcej nie
umiera i śmierć już nad nim nie panuje (Rz 6, 9) "
twierdzi św. Augustyn.
2 3

Bohaterowie dramatów Słobodzianka nie czytali ra­
czej pism mędrca z Hippony. W ich świadomości wyda­
rzenia ewangeliczne funkcjonują jako opowieść mi­
tyczna. Można i nawet trzeba je powtórzyć, by oczyścić

�Mariusz Czaja • KONIEC ŚWIATA, CHOROBA I SĄD OSTATECZNY

świat ze zła, unicestwić działanie czasu. Jak w archaicz­
nych rytuałach Nowego Roku, chociażby w babiloń­
skim flkitu, poprzez odegranie prazdarzenia, chcą oni
przywrócić światu jego pierwotną doskonałość. Drugie
Przyjście Chrystusa nie jest dla nich całkowicie nowym
zdarzeniem, mającym swoje miejsce w historycznym
porządku zbawienia. Jako zamknięcie cyklu, swego ro­
dzaju Wielkiego Roku, musi być ono dokładnym po­
wtórzeniem tego, co już się zdarzyło in illo tempore.
Trzeba raz jeszcze ukrzyżować Zbawiciela, żeby mógł
zbawić świat. Wszystkie gesty i działania muszą być ści­
słym powtórzeniem scenariusza zawartego w świętej
opowieści. Ważny jest każdy najmniejszy szczegół, każ­
de słowo, każdy rekwizyt w niej wymieniony:
24

eksperymentator, traktujący ludzi jak szczury w labo­
ratorium (OPś, s. 18). I on odwołuje się do wydarzeń
ewangelicznych w sposób charakterystyczny dla men­
talności archaicznej, mitologicznej. Szuka ucieczki
przed Historią w świecie archetypów. Powtarza gesty
sprzed dwóch tysięcy lat, aby odczynić zło świata.
Przesłuchanie przez Pułkownika „Franka" utożsamia
z ewangeliczną sceną u Piłata (OPś, s. 55). Spotkanie
z kolegami z domu dziecka staje się dla niego Ostatnią
Wieczerzą (OPś, s. 64). Odgrywa w pojedynkę Miste­
rium Śmierci i Zmartwychwstania, starając się o odpo­
wiedni dobór rekwizytów (por. jego poszukiwanie dru­
tu kolczastego na koronę cierniową, OPś, s. 65). To,
co dzieje się z Pekosiem, przypomina opętanie przez
archetyp opisywane przez L. Kolankiewicza.
31

Bez trzydziestu groszy wszystko nieważne (PI, s. 20)
Należy więc najpierw przeprowadzić próbę, by nie
nastąpiła pomyłka, przeoczenie mogące przynieść fa­
talne skutki dla świata.
Czas, który upłynął od Pierwszego Przyjścia, nie ma
żadnego znaczenia. Był jedynie pustym, jałowym trwa­
niem, pozbawionym treści. Trzeba go znieść, odrzucić
jak zużyty przedmiot. Uwolnić się od niego i oczyścić.
Drogą do tego, podobnie jak w archaicznych, pogań­
skich świętach i w karnawale, jest powrót do pier­
wotnego chaosu poprzez rytualną orgię. Wedle Eliadego „reaktualizuje ona najpierwotniejszy moment
Stworzenia, bądź też błogostan początków, gdy nie ist­
niały jeszcze żadne tabu seksualne ani prawidła moral­
ne i społeczne". Krzyżownicy nie zamierzają bynaj­
mniej profanizować swojego przedsięwzięcia przez
wprowadzenie weń pierwiastka seksualnego. Przeciw­
nie, chcą zapewnić sobie współudział magiczno-religijnych mocy, poprzez „wyzwolenie i wzrost ukrytych
mocy seksualnych". Z chrześcijaństwem niewiele ma
to wspólnego, ale też i samo przedsięwzięcie jest
z gruntu pogańskie. Złożyć ofiarę z człowieka, by oca­
lić świat przed zagładą - toż to pomysł, którego nie po­
wstydziliby się Aztekowie.
25

26

27

28

Ilję-Chrystusa traktują krzyżownicy jak kozła ofiar­
nego, odpowiedzialnego za całe zło świata. Za istnienie
bolszewików, za upadek obyczajów, za to, że słońce nie
świeci i deszcz nie pada, za biedę i głód, choroby
i śmierć (PI, s. 22-23). Stracha na wróble, występują­
cego w roli Chrystusa, biczują z pasją, w której ujaw­
nia się głęboko manichejska nienawiść do świata. Nic,
dokładnie nic, nie jest na nim takie, jakie powinno
być. Nie może on być dziełem transcendentnego do­
brego Boga. Dlatego mówią oni „nie" temu, co ich
otacza. Zdają się podzielać wiarę gnostyków, iż żydow­
ski Jahwe to zly Demiurg (warto dodać, że biczowa­
nemu strachowi-Chrystusowi zarzucają, że jest on
„Królem Żydowskim", PI, s. 22). Skoro to on jest Pa­
nem Historii i objawia się w niej, to Historię trzeba od­
rzucić, uciec od niej.
29

30

Pekosiewiczowi vel Pekosiowi również nie podoba
się świat, w którym żyje. Bóg jawi mu się jako okrutny
252

Pekoś popadł w obłęd. Przygoda Kowala z powrotem
do młodości zakończyła się strzelaniną i śmiercią bar­
mana. Wiara chłopów w powrót cara miała tragiczny fi­
nał dla Kośmy. Niewiele brakowało, aby podobnie stało
się w przypadku Rotszylda i Proroka llji. Powrót jest nie­
możliwy, bramy Raju zostały zamknięte raz na zawsze.
Jeśli zechce się je otworzyć, może się okazać, że znajdu­
je się za nimi Piekło i „Wszyscy Diabli" (KM, s. 53).
Znajdując więc w Merlinie następującą zapowiedź:
Będzie to słynna historia.
O ludziach odważnych i dzielnych,
O tym, jak konno cudownie jeździli,
0 tym, jak tarcze przepięknie dzierżyli
1 jak bukowe kopie pochylali,
A kiedy kopie w drzazgi szły,
Dobrych mieczów dobywali!
Na wrogów tylko okrutnych i złych! (M, s. 7)
domyślać się możemy, iż ta opowieść o „ludziach
honoru i wiary", o idealnym świecie Złotego Wieku,
skończy się znowu jakimś paroksyzmem.
32

Poszukiwacze Świętego Graala
Opowieści o Świętym Graalu zawierają w sobie ele­
menty pochodzące z wielu tradycji religijnych. Można
w nich odnaleźć motywy indyjskie, irańskie, greckie,
arabskie, celtyckie i wreszcie chrześcijańskie. Jed­
nak, pomimo synkretycznego pochodzenia, zawarta
w nich konstelacja symboliczna uważana jest za specy­
ficzną dla jednej, konkretnej kultury: kultury Zacho­
d u . Słobodzianek zasugerował w jednej z rozmów, że
w Merlinie chciał „pokazać mentalność ludzi Zachodu,
mentalność, która jest wykwitem określonej kultury
i cywilizacji".
33

34

35

Zasadniczy rdzeń legend związanych z Graalem jest
pochodzenia celtyckiego. Pierwowzorem Graala był
mitologiczny Kocioł Życia, niewyczerpane źródło obfi­
tości i magicznej wiedzy, symbol wiecznego odradzania
się Natury. W toku różnorodnych przekształceń
i wzajemnych oddziaływań wyobrażeń chrześcijań36

�Mariusz Czaja • K O N I E C Ś W I A T ., C H O R O B A I S Ą D O S T A T E C Z N Y

skich i wątków mitologicznych zosta! on utożsamiony
z kielichem eucharystycznym, w który Józef z Arymatei zebrał krew Jezusa wiszącego na krzyżu. W tym
względzie relacja Senectusa (M, s. 7-8) niewiele od­
biega od wersji średniowiecznych.
Sama ta opowieść jest istotna o tyle, o ile motywu­
je moc, jaką miał posiadać ten niezwykły przedmiot.
Moc o charakterze magicznym. Jej istota tkwi w prze­
mianie. Przemianie „ziemi jałowej" w żyzną krainę, ale
też przemianie osobowości śmiałka, który odnalazł
Świętego Graala. Na skutek działania tajemniczej mo­
cy, w wersji schrystianizowanej zwanej Łaską, rzeczy­
wistość może cudownie, jak za dotknięciem czaro­
dziejskiej różdżki, osiągnąć stadium doskonałości. Ten
aspekt symboliki Graala kryje się w Merlinie za poję­
ciem „królestwa doskonałego", które „syn szatański
jednorodzony" chce stworzyć w Brytanii. Projekt Merlina zasadza się na wierze w cudowną moc Graala.
Ona ma sprawić, że
37

królestwo bez króla
Ziemia rozdarta ciągłymi wojnami. (M, s. 12)

mędrca w towarzystwie autorów haseł rewolucji fran­
cuskiej. Ale to tekst Merlina prowokuje do takich sko­
jarzeń. Czytamy w nim, że treścią historii, którą chcą
opowiedzieć Senectus i jego kompania, będzie m.in. to
Ze piękny może być świat i sprawiedliwy,
I dobro może na nim panować i rozum,
I takie dawno zapomniane rzeczy
Jak wolność, równość, braterstwo. (M. s. 7)
Skąd w świecie średniowiecznego eposu idee jakby
żywcem przeniesione z Oświecenia? Na ciekawy trop in­
terpretacyjny naprowadza fakt, iż głównymi emblemata­
mi osiemnastowiecznych stowarzyszeń tajemnych, mi­
stycznych bractw i lóż masońskich były: Świątynia Salo­
mona, Zakon Templariuszy i Graal. Wiadomo, że dzia­
łalność tego typu stowarzyszeń odgrywała znaczną rolę
w osiemnasto- i dziewiętnastowiecznych ruchach rewo­
lucyjnych. Wyznawały one wiarę w Rewolucję, mającą
w sposób cudowny przemienić złe społeczeństwo w do­
skonałe, na mocy jednego aktu, nieomal z dnia na dzień. Można tu dostrzec interesującą analogię z metamor­
fozą, której źródłem miałby być Święty Graal. W grun­
cie rzeczy mit Rewolucji to kolejna odmiana wiary
w Graala, czyli nagłą przemianę upadłej rzeczywistości
w „królestwo doskonałe", idealny świat utopii. Rewolu­
cjoniści są kontynuatorami dzieła Rycerzy, którzy przy­
sięgali strzec Świętej Sprawy Okrągłego Stołu. Towa­
rzysz Wowa i Merlin, wbrew pozorom, mają ze sobą wie­
le wspólnego. Wystarczy przypatrzyć się opowieści tego
pierwszego, skierowanej do partyjnych towarzyszy:
40

41

przemieni się w idealne, wzorcowe państwo. Bo prze­
cież, jak twierdzi Senectus:
zawsze państwo, w którym Graal przebywał,
Kwitło szczęśliwe od morza do morza
I było wzorem dla innych narodów. (M, s. 8)
Można by powiedzieć, że mamy tutaj do czynienia
z kolejnym wariantem tęsknoty za doskonałym Złotym
Wiekiem. Ale symbolika Graala wykracza poza mitycz­
ny horyzont Wiecznego Powrotu. W narracjach, które
konstytuują ją jako część kultury chrześcijańskiego Za­
chodu, tkwi inne jakościowo podejście do czasu.
„Istotną różnicę między Graalem chrześcijańskim a je­
go celtyckim pierwowzorem stanowiło to, że w pier­
wotnej wersji był on tylko punktem przechodnim
w wiecznie powtarzającym się cyklu życiowym,
a w wersji chrześcijańskiej stał się punktem docelo­
wym, gdyż życie zmienia się liniowo". Merlin nie pra­
gnie powrotu do Raju, nie odwołuje się do przeszłości,
do jakichś mitycznych „dawnych, dobrych czasów". Je­
go postawa wobec czasu to radykalne zaprzeczenie tra­
dycjonalizmu chłopskich bohaterów Cara Mikołaja.
Dziedzictwo przeszłości (chociażby w postaci wymaga­
nia, aby władca pochodził z „dobrego rodu", zob. M , s.
12), jest dla niego przeszkodą, jaką trzeba przezwycię­
żyć, aby zrealizować projekt, który się zrodził w jego mędrca - umyśle. Zdaje się on podzielać wiarę wszel­
kich utopistów w to, że „ustanowione zostaną nowe
prawa i oto nastanie wolność, równość i braterstwo,
wszystko będzie lepsze i piękniejsze, znikną podziały
między ludźmi i złe cechy ich charakterów, choroby
i nieszczęścia, smutek i głupota, brzydota i niedostatek.
Kwiaty będą piękniej pachniały i cały świat stanie się
przyjazny człowiekowi". Na pierwszy rzut oka ryzy­
kowne może się wydać umieszczanie średniowiecznego
38

39

253

I poszedł Iwan do miasta prawdy szukać. Szedł, szedł, aż
zaszedł do fabrykanta. (...) I zaczął Iwan u fabrykanta
pracować. (...) Wiele lat pracował. Garbu się dorabiał.
Prawdy nie widział. Aż raz usłyszał rozmowę cichą: „Je­
den tylko człowiek na świecie, co prawdę zna. Nazywa
się Lenin, a mieszka w Pitrze." Poszedł Iwan szukać te­
go człowieka. Szedł, szedł, aż przyszedł do Pitra. Patrzy:
robotnik idzie. Pyta go po cichutku: „Gdzie tu Lenina
znaleźć można?" A ten mu jeszcze ciszej: „Chodź ze
mną, ja cię zaprowadzę." No i przyszli do pokoju. (...)
Wyszedł do nich człowiek (...) i głosem życzliwym mó­
wi: „Witajcie, towarzysze, cóż powiecie dobrego?" Opo­
wiedział mu Iwan, jak to prawdy po świecie szukał.
„Dobrześ zrobił - rzekł na to Lenin - żeś do fabryki po­
szedł prawdy szukać. Prawda jest w robotniczych rę­
kach." I opowiedział Lenin Iwanowi, jak walczyć trzeba
0 prawdę, żeby nie trzeba było służyć ani kułakom, ani
jaśnie panom, ani popom, ani kupcom, ani fabrykan­
tom, i jak ich z carem przepędzić. (...) A w październi­
ku roku siedemnastego objawiła się ta prawda, grom­
kim głosem przemówiła, zabrzmiała jak ziemia długa
1 szeroka. (...) I zwyciężyła leninowska prawda. I odtąd
nie pracują już więcej robotnicy i chłopi na panów i fa­
brykantów, garbów się nie dorabiają, ziemi łzami nie po­
lewają - sami są gospodarzami swoich fabryk, swojej
ziemi i swojego życia. Koniec." (CM, s. 8-9)

�Mariusz Czaja • KONIEC ŚWIATA, CHOROBA I SĄD OSTATECZNY

Struktura tej quasi-bajkowej narracji zdradza wy­
raźną analogię do struktury mitu Graala. Prawda speł­
nia tu taką rolę, jak cudowny kielich w średniowiecz­
nych romansach: przemienia rzeczywistość. Tak jak
Święty Graal jest najpierw ukryta i tylko dzięki szcze­
gólnemu wtajemniczeniu można ją poznać. Trzeba wy­
trwałości, by do niej dotrzeć. Jak twierdzi Towarzysz
Wowa:
p r a w d z i w y k o m u n i s t a m u s i cierpieć u m i e ć . A czemu? Bo
m a w i e l k i cel przed sobo. ( C M , s. 19)

Cierpienia są konieczne, ponieważ rzeczywistość,
w której Poszukiwacze odbywają swoja wędrówkę, jest
naznaczona złem. Panują w niej:
Rozpacz, nieszczęścia i bieda
Plącz dzieci, k r z y k k o b i e t
I przekleństwa starców. ( M , s. 12)

To z takiego postrzegania tego, co ich otacza, z nie­
zgody na świat zastany, rodzi się w nich pragnienie ra­
dykalnej jego przemiany. A przy tym „niezgoda utopi­
sty na świat istniejący jest (...) niezgodą totalną. Nie
widzi on złych i dobrych stron; widzi jedynie dobro
i zło. Jego wizja świata jest nieuchronnie dualistycz­
na". Wokół siebie postrzega on wszędzie twarze Siedmiogłowej Bestii, z którą trzeba walczyć wszelkimi do­
stępnymi środkami: mieczem, kopią, sztyletem, snaj­
perskim karabinem czy semteksem.
42

W tym totalnym odrzuceniu aktualnej postaci
świata przypominają Poszukiwacze Świętego Graala
poczciwych ludzi archaicznych wrzuconych znienacka
w Historię. Ale Poszukiwacze inaczej postrzegają czas.
Nie jest on dla nich kołem, lecz prostą linią, na końcu
której tkwi wymarzony cel. Powrót do „początków"
jest dla nich bezsensowny, bo, jak to dosadnie wyraził
Kosma:
świat idzie głowo do przodu, a nie d u p o ! ( C M , s. 7)

Oni, w przeciwieństwie do wyznawców Złotego
Wieku, nie odrzucają Historii jako takiej. Pod tym
względem są dziedzicami myśli judeochrześcijańskiej.
Co więcej, w Historii widzą swojego sojusznika. Ona
daje im prawo (OP, s. 23), przyznaje im rację i wyko­
nuje wyroki na przeciwnikach (OP, s. 29). Zmiana,
przemijanie, upływ czasu postrzegane są przez nich po­
zytywnie, wszak przybliżają ich do momentu całkowi­
tej metamorfozy świata. Ich postawa wobec czasu da­
leka jest jednak od biblijnej. W Biblii czas jest własno­
ścią Stwórcy. Każde boskie działanie ma swój własny
kairos. Natomiast w symbolice poszukiwania Graala
zdaje się tkwić chęć zawładnięcia czasem, przyspiesze­
nia jego biegu. Za pozytywną waloryzacją przemijania
kryje się w gruncie rzeczy zdyskredytowanie czasu H i ­
storii, jako przeszkody oddzielającej Poszukiwacza od
wymarzonego ideału. Zdradza on wyraźny brak cierpli­
wości. Nie bierze przykładu z Jezusa, który nigdy nie
uprzedza woli Ojca. Czyni to, na czym według nie­
Ąi

44

254

których Ojców Kościoła polegał grzech pierworodny:
chce przeskoczyć czas i zawarte w nim zrządzenia Bo­
że. „Ponieważ Bóg zamyślił dać człowiekowi wszelkie
dobro, ale człowiek ma je otrzymać dopiero wtedy,
kiedy Bóg mu je da, przeto każde nieposłuszeństwo,
każdy grzech jest w swojej istocie przeskoczeniem cza­
su". Jest więc Poszukiwacz grzesznikiem par excellen­
ce. A spomiędzy szczytnych idei i Świętych Spraw wy­
dobywa się ten sam syk, który skłonił Pierwszych Ro­
dziców do sięgnięcia po owoc z Drzewa Poznania Do­
bra i Zła, do uzurpowania sobie boskości (Rdz, 3, 1-7).
Nic w tym dziwnego, skoro twórca idei poszukiwania
Świętego Graala jest „synem szatańskim jednorodzonym" ( M , s. 10), diabelską parodią Chrystusa. Jego za­
miar - rodem z dualistycznych mitów - aby pomóc
Chrystusowi w dziele zbawienia, jest zakwestionowa­
niem soteriologicznej mocy Krzyża i Zmartwychwsta­
nia. Ten „szatański" motyw pojawia się także w Oby­
watelu Pekosiewiczu. Sekretarz Jemiołka mówi o sobie:
45

j a m częścią siły tej, co wiecznie zła pragnąc wiecznie czy­
n i d o b r o . . . (OP, s. 29)

Uważa się więc za kogoś w rodzaju Mefistofelesa
z dramatu Goethego. Ale Fausta w Obywatelu Pekosiu
raczej trudno byłoby znaleźć. Faustem, i to ludowym,
jest, zdaniem W. Majcherka, Kowal Malambo. Czy
ten prostaczek wzdychający do Złotego Wieku może
mieć coś wspólnego z Poszukiwaczami św. Graala? Aby
odpowiedzieć na to pytanie, trzeba przyjrzeć się sym­
bolice, którą niesie ze sobą postać kowala. Nie jest to
wszak przypadek, że bohater dramatu Slobodzianka
wykonuje taką właśnie profesję.
46

Oprócz panowania nad ogniem ważnym kompo­
nentem kompleksu symbolicznego związanego z kowa­
lem jest władanie materią. Umiejętność jej przekształ­
cania, dopełniania dzieła Stwórcy. Kowal to homofaber, ten, który „tworzy" przedmioty. W jego postaci
skupia się symbolicznie program przekształcania Natu­
ry przez ludzką pracę. Bohater sztuki Slobodzianka
mówi o sobie:
47

c a ł e moje życie
W mojej starej kuźni
Ciężko pracowałem. ( K M , s. 49)

Jak twierdzi Eliade, „tu właśnie tkwią początki wiel­
kiego odkrycia, że człowiek może wziąć na siebie pra­
cę Czasu". Homo faber nie chce już bez końca powta­
rzać wzorcowych gestów Nadludzkich Istot. O n sam
czuje się Demiurgiem, który ma przed sobą wielki cel:
przemianę świata. U podstaw tej idei tkwi założenie, że
ów świat nie jest taki, jaki być powinien. Ukoronowa­
niem tego programu była idea alchemicznej transmutacji. Transmutacji człowieka i Kosmosu przez Kamień
Filozoficzny. „Na mineralnym poziomie egzystencji
Kamień urzeczywistniał cud: znosił odstęp czasu dzie­
lący stan aktualny, «niedoskonały» jakiegoś metalu
(«surowego») od jego stanu docelowego (kiedy stanie
48

�Mariusz Czaja • KONIEC ŚWIATA, CHOROBA I SĄD OSTATECZNY

się złotem). Dzięki Kamieniowi Filozoficznemu transmutacja była prawie natychmiastowa: zastępował
Czas". Alchemik marzył o przyspieszeniu biegu Cza­
su, ale też się go bał. „Nie uważał siebie za byt w swej
istocie czasowy, lecz wzdychał do rajskiego szczęścia
i śnił o wieczności, poszukiwał nieśmiertelności, Elixir
Vitae".
Rozpatrywana w tym kontekście symbolicznym po­
stać Kowala Malambo rysuje się jako antenat Poszuki­
waczy Graala. Doświadcza on niemożności powrotu
do Złotego Wieku, z powodu nieuchronnego nacisku
Historii. Jego „już" - w dwu pierwszych odsłonach wę­
drówki przez dzieje - wyraża nostalgię spowodowaną
przemijaniem i niestałością „rzeczy tego świata" (zob.
K M , s. 22, 32). W trzeciej zaś i ostatniej jest wyrazem
zniecierpliwienia ( K M , s. 42). Zniecierpliwienia mo­
gącego zrodzić ideę poszukiwania Graala, czegoś, co
radykalnie przemieni Kosmos i człowieka. Kowal czu­
je się odrzucony przez Niebo i przez Piekło:
49

50

Nigdzie nas nie c h c ą
C o robić? Jak żyć? ( K M , s. 53)

Teraz wystarczy, by zjawił się Merlin, czy inny Le­
nin, który zaofiaruje Kowalowi Ideę. Bo, jak mówi To­
warzysz Koperski:

historii, jako procesu przechodzenia od stanu zła
i cierpienia do przyszłego stanu pełnej doskonało­
ści". To radykalne przeobrażenie miało mieć miejsce
nie w jakimś mitycznym czasie powrotu, lecz w samej
historii.
Jednym słowem mesjaniści byli (i nadal są) Poszuki­
waczami św. Graala, tyle że zamiast na aktywność sta­
wiają na bierne znoszenie cierpień. Mesjanizm polski
żywił przekonanie, iż dzięki męczeństwu, jakie jest
udziałem narodu polskiego, nastanie wkrótce w dzie­
jach ludzkości era wolności. Cały ten kompleks wy­
obrażeń odnajdujemy w Obywatelu Pekosiu. Cierpiącą
Polskę, na którą czyhają „międzynarodowi faryzeusze",
chcąc ją „znowu ukrzyżować i do grobu złożyć, i raz na
zawsze z mapy świata wymazać" (OPś, s. 55). I wizję
totalnego renovatio, kiedy to Królowa Polski i Kościo­
ła Świętego „białym mercedesem przyjedzie" (OPś, s.
71). Tyle że jest to mesjanizm w wydaniu grotesko­
wym, obraz opłakanych skutków, jakie przynoszą Po­
szukiwania św. Graala. Zresztą cała rzeczywistość Oby­
watela to „krajobraz po bitwie", po wcieleniu w życie
Merlinowskiej idei „królestwa doskonałego". Poszuki­
waczom udało się
52

53

54

W y m o r d o w a ć m i l i o n y w lagrach. A p r a w o do szczęścia
i d o b r o b y t u zapewnić sobie. Mieszkać w w i l l a c h albo jeszcze

nie o t o chodzi, j a k się Idea nazywa. K o m u n i z m , socjalizm
czy normalność. C h o d z i o t o , że Idea jest potrzebna l u ­
dziom, bo daje i m nadzieję, że świat nie zdąża k u nicości

lepiej. Odpoczywać w l u k s u s o w y c h ośrodkach. Jeździć n a j ­
lepszymi s a m o c h o d a m i i t a k dalej... (OP, s. 23)
W i e l k a idea p r z e b u d o w y świata w d u c h u sprawiedliwości

i samozagładzie, t y l k o k u jakiemuś ładowi... (OP, s. 24)

społecznej (OPś, s. 40) została u t a p l a n a w gównie i umazana we k r w i . (ibid.)

Tą ideą może być też Naród. W Merlinie bez trudu
odnaleźć można aluzje do kompleksu wyobrażeń zwią­
zanych z różnymi postaciami ideologii narodowej. Kie­
dy do Brytanii trafił Graal, to

Jak pisze Jerzy Szacki, utopista „przekonany o zale­
tach swego projektu, gotów jest płacić każdą cenę za
jego realizację. Z miłości do człowieka będzie budował
gilotyny i w imię wiecznego pokoju prowadził krwawe
wojny". Nie zawaha się poświecić własnych towarzy­
szy, bo przecież

wyspę oświeciła

55

N a g l e Łaska Boża
1 już k w i t n i e wyspa

Każda w i e l k a sprawa j a k nasza r e w o l u c j a w y m a g a b o h a ­

O d morza d o morza. ( M , s. 8)

terów ( C M , s. 36)

Od Morza Bałtyckiego do Czarnego rozciągała się
we wszystkich wielkomocarstwowych rojeniach Rzecz­
pospolita. I było oczywiście państwo polskie zawsze

Bestia, z którą chce walczyć, tkwi w nim samym.
Dlatego nie może odnaleźć św. Graala. Próba realiza­
cji idei „królestwa doskonałego" musi skończyć się ka­
tastrofą. Kiedy Poszukiwacze dochodzą do wniosku, że

w z o r e m dla i n n y c h narodów. ( M , s. 8)

Pojawia się też w dramacie odwołanie do hasła:
„Bóg, honor, Ojczyzna" oraz do najnowszych mitów
patriotycznych, związanych z nazwą pewnego związku
zawodowego (M, s. 7). Jeśli jest Merlin Mesjaszem, jak
tego chce J. Majcherek," to Mesjaszem rodem z historiozofii romantycznej, a nie z Biblii. Ta historiozofia
nawiązywała do nurtów heterodoksalnych, przede
wszystkim do millenaryzmu. Millenaryści wierzyli, iż
przyszłość przyniesie kres katastrofalnego stanu aktu­
alnego i zbiorowe zbawienie w życiu doczesnym. We­
dług nich historia zmierza do nowej epoki, epoki do­
skonałości, nazywanej też „epoką Ducha Świętego".
Z millenaryzmu romantyczny mesjanizm przejął „wizję
255

N i e ma Graala świętego!
Święty G r a a l t o wymysł M e d i n a !
Święty G r a a l nie istnieje! ( M , s. 31)

zaczynają się nawzajem oskarżać i walczyć o stołki. Do
wszystkich sfrustrowanych Poszukiwaczy można skie­
rować słowa Biskupa z Obywatela Pekosia:
Boicie się sami siebie. Pożeracie się nawzajem, j a k dzikie
bestie. (OP, s. 28)

Król Artur przeklina dzień, kiedy wydobył Eskalibor
z kamienia, co dało mu władzę w „doskonałym" króle­
stwie Brytanii (M, s. 49). Komunistyczni aparatczycy,

�Mariusz Czaja • KONIEC ŚWIATA, CHOROBA I SĄD OSTATECZNY

już od dawna pozbawieni wiary w głoszone przez siebie
ideały, walczą zażarcie o władzę i wpływy. Najgorsze, że
przy okazji cierpią ci, którzy jak Pekoś, czy Ginewra
nieopatrznie zaplątali się we frakcyjne walki. To oni
płacą najwyższą cenę za sny o Brytanii doskonałej.
Obłęd, rozpacz, śmierć - to niechlubne skutki pragnie­
nia przeskoczenia czasu. Wiary w cudowną transmutację Kosmosu.
Poszukiwacze św. Graala pozornie afirmując Czas
i Historię, w istocie je odrzucają. Kroją czas w po­
przek, wydzielając z niego czas dobry i czas zły. Prze­
szłość i przyszłość są pozbawione dla nich komunikacji
z teraźniejszością. Oczekują, podobnie jak biblijni
prorocy, na wielką metamorfozę, „zdarzenie, które
przepołowi czas", ale chcą ją przyspieszyć. Odrzuca­
ją nowotestamentową perspektywę, według której ery
Mesjasza nie sposób już umieszczać w przyszłości,
a punkt środkowy, od którego zależy znaczenie czasu,
leży w samym wnętrzu teraźniejszości. Nie krążą już,
co prawda, po szatańskim kole wiecznego powrotu, ale
dali się skusić szatańskiemu podszeptowi, aby, tak jak
Bóg, panować nad Czasem. Coś z Poszukiwaczy św.
Graala mają w sobie współcześni ludzie Zachodu, bio­
rący na siebie rolę czasu. Zużywają się oni, pracując
zamiast niego. Dla nich mniej ważna jest wizja przy­
szłości. Podejmują podróż w nieznane, śniąc demiurgiczny sen o ostatecznym zawładnięciu Naturą. Ich
mentalność zdominowana jest przez chęć jak najszyb­
szego wyzwolenia człowieka z jego naturalnych ograni­
czeń. Wynalazek goni wynalazek. Wciąż trzeba zwięk­
szać tempo wzrostu gospodarczego. Natutę należy po­
spieszać za pomocą nawozów, hormonów, genetyki.
Skutki tego odczuwamy wszyscy w postaci grożącej ca­
łej planecie katastrofy ekologicznej.
56

57

58

59

60

61

Nad merlinowskimi snami od początku wisi, niczym
fatum, widmo totalnej zagłady.

katastrofie następuje odrodzenie. Oznacza to, że prze­
świadczenie o nieuchronnej zagładzie obecnego świa­
ta może współistnieć z wiarą w powrót do Złotego
Wieku. Do idei doskonałości początków dołączone zo­
staje po prostu wyobrażenie o tym, iż aby coś napraw­
dę nowego mogło się zacząć, należy całkowicie unice­
stwić wszelkie pozostałości starego cyklu. Nastąpić
musi Koniec Świata. Wieczny powrót wszystkiego
może oznaczać także bezustanne powtarzanie Apoka­
lipsy.
65

Dla dramatów Slobodzianka podstawowym źró­
dłem symboli związanych z kresem czasów jest apokaliptyka judeochrześcijańska. Jej specyfika polega na
odejściu od czasu cyklicznego na rzecz historycznego
finalizmu, związanego z czasem nieodwracalnym.
Według niej Koniec Świata będzie tylko jeden, tak jak
tylko jedna była kosmogonia.
Krzyżownicy z Proroka llji wydają się nie zdawać so­
bie sprawy z wspomnianej wyżej odmienności eschato­
logii judeochrześcijańskiej. W ich umysłach symbolika
apokaliptyczna przejęta z Biblii współistnieje z ideą
Wielkiego Powrotu. Czas ostateczny jest dla nich reaktualizacją illo tempore. Wobec zbliżającego się Końca
Świata uważają za swój obowiązek powtórzenie wyda­
rzeń, które miały miejsce dziewiętnaście wieków wcze­
śniej w Palestynie, traktując Credo jak mityczną opo­
wieść o czasie początków. Równie obce duchowi biblij­
nemu jest ich traktowanie „czasu nadchodzącego"
(aion mellon ) jako restituti in integrum i powrotu do
pierwotnych rajskich warunków stworzenia (zob. PI,
s. 12, 17, 18, PI. N H , s. 20).
66

67

6s

69

Z wyobrażeń chrześcijańskich pochodzi natomiast
pojmowanie przez bohaterów Proroka llji czasu ostatecz­
nego jako okresu wzmożonego działania sił szatańskich:
w Piśmie Świętym p o w i e d z i a n o , n a k o ń c u świata L u c y p e r
n a pokuszenie wodzić będzie (...) I wypełniło się! I L u c y ­

N o c , czarna n o c

per po świecie na m o t o r z e jeździ. I w baby wstępuje. I we

N a d Brytanią w s c h o d z i . ( M , s. 15)

snach śni się. ( P I . N H , s. 16)

Viviana przeczuwa, iż nadchodzi Dzień Gniewu.
Także Król Artur uświadamia sobie, że
B r y t a n i i nadszedł sądny dzień! ( M . , s. 40)

Jedynie Merlin - demiurg i kapłan U t o p i i
zdaje sobie z tego sprawy.

62

- nie

Jednym słowem:
ancychryst po świecie się panoszy. ( P I , s. 17)

Nawiązują oni tutaj do opowieści o Antychryście Fałszywym Proroku, który u kresu czasów zwodzić bę­
dzie mieszkańców ziemi. Jako przykład tego rodzaju re­
lacji przywołać można list Adsona z Montier-en-Der do
królowej Gerbergi. Antychn/st jest tam synem diabła.
Pobiera nauki u magów, czarowników i innych złych lu­
dzi. Zwabia ku sobie królów i książąt, a jego przepowia­
danie roznosi się „od morza do morza". Czyni różne zna­
ki i cuda, mające zwieść chrześcijan i przekonać ich do
oddawania mu czci. Tych zaś, których nie udaje mu się
przeciągnąć na swoją stronę, okrutnie zabija.
70

Koniec świata
U podstaw, występujących w tradycjach mezoamerykańskich, hinduskich, irańskich, germańskich i judeochrześcijańskich, mitów o Końcu Świata tkwi
przekonanie, że siły Chaosu, pokonane i uwięzione
w trakcie kosmogonii, mogą żywiołowo uwolnić się lub
zostać uwolnione i naruszyć dotychczasową strukturę
Kosmosu. W rezultacie może dojść do jego całkowi­
tego unicestwienia. Zazwyczaj jednak po kosmicznej
63

64

256

Pewne elementy tej charakterystyki odnieść by
można do tytułowego bohatera Medina. Jest on „sy­
nem szatańskim jednorodzonym" ( M , s. 10), zrodzo­
nym z „dziewicy niepokalanej" (ibid.). Zostaje mędr-

�Mariusz Czaja • KONIEC ŚWIATA, CHOROBA I SĄD OSTATECZNY

cem, dokonuje „wielu rzeczy cudownych" (ibid.) i zy­
skuje wielką chwalę u ludzi. Zwabia „najlepszych ryce­
rzy" (ibid.) i czyni ich „Rycerzami Okrągłego Stołu",
czyli wyznawcami wykreowanej przez siebie idei króle­
stwa doskonałego, mającego rozciągać się „od morza
do morza". Owa idea to parodia Królestwa Bożego, za­
powiadanego w ewangelicznej Dobrej Nowinie. Każdy
z nich składa przysięgę, że będzie wierny „Świętej
Sprawie Okrągłego Stołu". Karą za zdradę ma być wy­
mazanie ich imion z Księgi Świata. Ta księga to naj­
prawdopodobniej księga życia, w której, według Apo­
kalipsy św. Jana, od założenia świata zapisane są imio­
na Wybranych. Za sprawą Merlina i jego utopijnych
wizji szafują więc Rycerze własnym zbawieniem. Ma­
mieni mirażem odnalezienia św. Graala wyruszają, by
pokonać Siedmiogłową Bestię. Tę sama Bestię, o jakiej
czyta w Apokalipsie św. Jana Ilja:
Bestyja, którąś widział, była, a nie jest, a ma wystąpić
z przepaści, a iść na zginienie; i zadziwią się mieszkający na
ziemi,/ których i m i o n a nie są napisane w księgach żywota
od założenia świata/ (...) widząc bestyję, która była, a nie
jest, a przecie jest. (PI, s. 9)

Siedmiogłową Bestia jest rodzajem zbiorowego A n ­
tychrysta. Jej przymioty stanowią parodię przymiotów
Bożych i zmartwychwstania Chrystusa. Nic więc dziw­
nego, że pomiędzy Merlinem a stworami, z którymi
potykają się rycerze, istnieje pewna więź. Sygnalizuje
ją to, że Senectus, kreujący postać Merlina, odgrywa
także rolę poszczególnych potworów - głów Siedmiogłowej Bestii. Stanowią one uosobienie grzechów
głównych, a jednocześnie największych słabości każ­
dego z rycerzy. Walcząc z nimi, poszukiwacze Świętego
Graala walczą z własną grzesznością i , mimo pozorów
zwycięstwa, przegrywają, bo
Siedmiogłową Bestia nauczyła
C o t o jest p y c h a , gniew, zawiść, l e n i s t w o
C h c i w o ś ć , lubieżność i nienasycenie. ( M , s. 29)

Zwodnicze idee, zaszczepione przez Merlina ryce­
rzom, sprawiły, że obudziło się Zło, które w nich drze­
mało. Stali się synami Bestii:
Siedmiogłową Bestia żyje...
W s i e d m i u synkach żyje! ( M , s. 33)

Ich ofiarą pada królowa Ginewra, która, pod wpły­
wem doznanych nieszczęść, zaczyna bluźnić przeciw
Bogu i Matce Zbawiciela:
Jeżeli t a m w niebie
O k r u t n a M a t k o jesteś
I ty, bezlitosny

Poprzez Ginewrę Bestia „otworzyła swe usta dla
bluźnierstwa przeciwko Bogu, by bluźnić Jego imieniu
i Jego przybytkowi, i mieszkańcom nieba" (Ap, 13, 6).
Nie okazała królowa „wytrwałości i wiary świętych"
(Ap, 13, 10). Zdaje się ona symbolizować tę część
ludzkości, której imiona nie są „zapisane w księdze ży­
cia/ od założenia świata" (Ap, 17, 8). Ale jej usytu­
owanie w symbolicznej strukturze Merlina do pewne­
go stopnia jest analogiczne do miejsca, jakie zajmuje
w Apokalipsie św. Jana Wielka Nierządnica. Tak, jak
apokaliptyczna Nierządnica, Ginewra uśmiercona zo­
staje za sprawą Bestii i spalona ogniem (por. A p 17,
16). Byłaby więc królowa Brytanii symbolem „Wielkie­
go Babilonu", o który toczą między sobą walki „królo­
wie ziemi" (por. A p 17, 2).
Z Wielką Nierządnicą utożsamia Tatiana w Proro­
ku llji Olgę, wyzywając ją:
gadzino p i e k i e l n a ! Czorcie ty przeklęty! Bestio babiloń­
ska! K u r w o ! ( P I , s. 25)

Tę interpretację postaci Olgi zdaje się potwierdzać
fakt, iż przed jej kolejnym pojawieniem się u llji pro­
rok usiłuje zgłębić sens następującego fragmentu Apo­
kalipsy:
1 widziałem niewiastę o n ę pijaną krwią świętych i krwią
m ę c z e n n i k ó w Jezusowych; a widząc j ą dziwowałem się
w i e l k i m p o d z i w i e n i e m . (PI, s. 15)

Poza tym Olga rzeczywiście nie najlepiej się prowa­
dzi. Bluźni. Modli się do Lucyfera - Antychrysta. Ale
rację ma chyba Ilja, twierdząc, że
T o nie czort (...), a b i e d n a k o b i e t a . Jej p o m ó c trzeba.
C h l e b a dać. N a w r ó c i ć . ( P I , s. 16)

Jeśliby szukać dla Olgi odpowiednika w Biblii, to by­
łaby ona raczej Marią Magdaleną, nawróconą jawno­
grzesznicą. Albo też, uwzględniając apokaliptyczny
kontekst i związek, jaki połączył ją z Ilją - Małżonką
Baranka (por. A p 19, 7-8). Gdyby przyjąć tę ostatnią
interpretację, Olga symbolizowałaby grzeszny Kościół
Chrystusowy, który pomimo zdrad i niewierności wo­
bec Oblubieńca, zostaje w końcu odkupiony silą miło­
ści Zbawiciela.
To nie Olga ani nie Rotszyld są tak naprawdę
przedstawicielami sił szatańskich w Proroku. Szatański
podszept rozpoznać można raczej w przedsięwzięciu
krzyżowników. W nich tkwi Lucyper. O n i są „pogana­
mi", „psami niewiernymi" i „durniami" (PI, s. 29). Ilu­
strują tezę Chóru z Turlajgroszka, że gdy
C h o d z i po świecie A n c y c h r y s t

Boże Pychy!

K u s i człowieka biednego

Gniewu!

N a m a w i a jego do złego

Chciwości!
I zawiści,

D u r n i j e m u ulegają

P r z e k l i n a m Was! ( M . , s . 51)

Krzyż Twój Święty pohańbiają. (T, s. 46)

257

�Mariusz Czaja * KONIEC ŚWIATA, CHOROBA I SĄD OSTATECZNY

W przypadku tego ostatniego dramatu sprawa jest
prosta: rolę Antychrysta odgrywa Czort. Neguje on
obecność Chrystusa w historii. Twierdzi, iż:
Pan Jezus
O świecie
Zapomniał. (T, s. 44)
Tak jak Siedmiogłową Bestia z Merlina, Czort roz­
budza grzeszne skłonności. Jak Charyton z Proroka llji
namawia do „pohańbienia krzyża" (por. PI. N H , s. 21):
CZORT:
TURLAJGROSZEK:
CZORT:

Siłę masz?
Mam.
Zwal krzyża. (T, s. 46)

W Obywatelu Pekosiewiczu (i Obywatelu Pekosiu) ty­
mi, którzy chcą „zwalić krzyża", nieprzyjaciółmi Ko­
ścioła, są komuniści. Byliby więc oni swego rodzaju
„zbiorowym Antychrystem", zwodzącym chrześcijan
i odciągającym ich od wiary. Jednak rozciąganie „cza­
su ostatecznego" na akcję tego dramatu Slobodzianka
może się wydać nieuprawnione. Brak w niej, na pierw­
szy rzut oka, nawiązań do symboliki eschatologicznej.
Ale wystarczy zwrócić uwagę na motta, jakimi obda­
rzył autor obie wersje tej sztuki, by dostrzec, że to
pierwsze wrażenie nie do końca jest słuszne. W Oby­
watelu Pekosiewiczu jako motto funkcjonuje ewange­
liczna przypowieść o kąkolu i pszenicy (Mt 13, 24-30).
Zapowiada ona Sąd, jakiego Bóg dokona nad stworzo­
nym przez siebie światem. Umieszczenie jej w drama­
cie w takiej, a nie innej funkcji każe całą sztukę odczy­
tywać w perspektywie eschatologicznej.

siedem grzechów z tego i nie z tego świata. (OPś, s. 22)
I wreszcie nagonka na Żydów, przedstawicieli naro­
du wybranego. Pułkownik „Franek" odgrywa rolę ku­
siciela i Fałszywego Proroka, sącząc w umysł „durnia"
wizję żydowskiego spisku i posługując się przy tym ob­
razowaniem przejętym z Ewangelii:
Pekosiewicz, nie widzicie, co Polska dzisiaj przeżywa, co?
Jaki spisek powstał wokół Polski na świecie? Jak różni fa­
ryzeusze, międzynarodowi i nasi, chcą Polskę znowu
ukrzyżować i do grobu złożyć, i raz na zawsze z mapy świa­
ta wymazać? (OPś, s. 55)
Całość tego obrazu ilustruje tezę o tym, że „Koniec
świata zwiastowany jest (...) w porządku doczesnym
przez wojny i zniszczenia, przez najazdy barbarzyńców
i upadek obyczajów, słowem, przez postępujący rozpad
więzi społecznych".
Bohaterowie Cara Mikołaja również mają za sobą
doświadczenie wojny. Na „bieżaństwie"
71

72

widzieli rewolucje i dobrze zapamientali. (CM, s, 25)
Przeżyli najazd bolszewików podczas wojny polsko-radzieckiej. Widzą postępujący rozkład ich własnej,
tradycyjnej kultury. Młodzi nie chodzą do cerkwi.
Dziewczyny się malują
jak jakie kurwy z Białystoku. (CM, s. 15)
Nic więc dziwnego, iż
wierzą, że ten świat się kończy i że trzeba o duszy pomy­
śleć, a nie o gospodarstwie. (CM, s. 12)
Wszak „myśli o końcu świata nawiedzają z reguły
ludzi, którzy są świadkami upadku ich własnej kultury
będącej dla nich do niedawna absolutem". W ich
ptzekonaniu świat ginie i pędzi ku zatracie.

Jeszcze wyraźniejsze staje się owo eschatologiczne
nacechowanie w Obywatelu Pekosiu, na początku któ­
rego znajduje się fragment z Apokalipsy św. Jana:

73

Ani pokutowali z mężobójstw swoich,
Ani z czarów swoich,
Ani z wszeteczeństw swoich,
Ani z złodziejstw swoich. (OPś, s. 1)
W Apokalipsie słowa te dotyczą ludzi nie zabitych
przez plagi, które u kresu czasów dotkną świat. Ostat­
nie trzy z nich to ogień, dym i siarka, wydobywające się
z pysków koni Czterech Jeźdźców Apokalipsy. Umiej­
scowiona w tej perspektywie symbolicznej akcja dra­
matu rozgrywałaby się już po uwolnieniu sił Chaosu.
Bohaterowie Obywatela byliby tymi, którzy pomimo
doświadczonych klęsk nie nawrócili się, „nie odwrócili
się od dzieł swoich rąk,/ tak by nie wielbić demonów/
ani bożków złotych, srebrnych, spiżowych, kamien­
nych, drewnianych" (Ap, 9, 20). Dowodów na postę­
pujący rozpad Kosmosu odnaleźć można w sztuce aż
nadto: wojna, z obozami koncentracyjnymi, wysiedle­
niami, nieludzkimi doświadczeniami na dzieciach;
upadek obyczajów, alkoholizm i rozpad rodziny; zdrada
ze strony przyjaciół; bezpardonowa walka o władzę,
w której wszystkie chwyty są dozwolone; mordowanie
księży wytykających komunistycznej Bestii

258

W Niemczech Hitler i socjaliści. Robią wielką broń. A świat
się tylko przygląda. A na co Niemcom broń? Na sikorki?
A dalej. We Włoszech - socjaliści. We Francji socjaliści.
W Hiszpanii - socjaliści. A w Ameryce i wszędzie Żydzi tylko
czekają i zacierają ręce, kiedy wojna wybuchnie. (CM, s. 34)
Wojna, i to domowa, wybucha w Merlinie. Gdy się
rozpoczyna, Viviana śpiewa:
Dies irae, dies ilia... (M, s. 37)
I odtąd hymn ten towatzyszy wzajemnej tzezi, jaką
zafundowali sobie Rycerze Okrągłego Stołu. Jest ona
więc obtazem kosmicznej katastrofy, która nastąpić
ma, gdy „W gniewu dzień, w tę klęski chwile/ Świat
w śmiertelnym legnie pyle" (przekl. wg przypisu w: M ,
s. 10). Czterej rycerze:
„Jednorożec, i Lew,
I Niedźwiedź, i Smok"
spotykający się
Na pustej ziemi
Jak popiół Jałowej

�Mariusz Czaja • K O N I E C Ś W I A T A , C H O R O B A I S Ą D O S T A T E C Z N Y

przypominają czterech jeźdźców, którzy, uwolnieni
u kresu czasów, pozabijać mają „trzecią część ludzi"
(Ap, 9, 15). Dodać należy, że odbywa się to w ciemno­
ściach, bo panuje
N o c , czarna N o c
N a d Brytanią!

jest nazwany w Apokalipsie Sw. Jana Chrystus (Ap 5, 5) .
Według wyobrażeń średniowiecznych, generowanych
przez słynne dzieło Physiologus, Lew to symbol Zmar­
twychwstania Chrystusa. Zgodnie z nimi Bóg Ojciec
obudził Jezusa Chrystusa po ukrzyżowaniu, tak jak ojciec-lew budzi trzeciego dnia po urodzeniu małe, któ­
re lwica rodzi martwe. Obraz ryczącego lwa odnoszo­
ny był też do zmartwychwstania ciał w Dzień Sądu.
Orzeł, głosiciel końca świata (Ap 8, 13), jest także
symbolem zmartwychwstania i odrodzenia. Z kolei
delfin-ratownik (Delfinus Salvator), który przeniósł
mitologicznego Ariona z świata gwałtu i przemocy
w świat chwały i zbawienia, postrzegany był w wyobra­
żeniach wczesnochrześcijańskich jako siła sprawcza
prefiguracji śmierci i zmartwychwstania Chrystusa,
a z czasem jako jego wyobrażenie. Zarysowany w wy­
żej cytowanym fragmencie Merhna obraz zdaje się więc
w całości odsyłać do kompleksu symbolicznego zwią­
zanego z Paruzją, drugim przyjściem Jezusa Chrystusa.

76

77

Spełnia się więc przepowiednia Podgłupiatego z Ca­
ra Mikołaja:

78

79

A j a k ziemia dojrzeje,
Czarne słońce zapieje... ( C M , s. 21)

Jest to nawiązanie do jednego z elementów wizji św.
Jana. Autor Apokalipsy pisze, że ujrzał, iż „Słońce sta­
ło się czarne jak włosienny wór" (Ap, 6, 12). W Biblii
noc symbolizuje nieszczęście i śmierć, jest czasem nie­
wiedzy i grzechu. W perspektywie chrześcijańskiej noc
to czas nieobecności Chrystusa, ale także oczekiwania
na niego. Łączy się to z nakazem czuwania (por. M t
25, 1-13). Merlin w dramacie Słobodzianka ewi­
dentnie narusza to przykazanie. Traci świadomość te­
go, co się wokół niego dzieje. Kiedy chaos, do którego
rozpętania się przyczynił swoimi ideami, opanowuje
państwo króla Artura, on wciąż wierzy, że
74

szczęśliwa jest B r y t a n i a ,
Ze w niej król A r t u r rządzi
I z n i m Rycerze O k r ą g ł e g o S t o ł u ( M , s. 40)

Nie dostrzega zatem znaków zbliżającego się końca
czasów. Zasypia tak, jak „nierozsądne panny" z przypo­
wieści ewangelicznej. Zapada w sen, i to w sen wiecz­
ny, „by się już nie przebudzić" (Jr 51, 39).
Wojna to ostateczne spotęgowanie zła, będące jed­
nocześnie jego przesileniem. Powtarza ona dramat
stworzenia świata, pogrążając go w chaosie, po to jed­
nak, by możliwe stało się odrodzenie. Po śmierci
wszystkich Rycerzy, po osiągnięciu dna rozpaczy
w skargach Ginewry, wreszcie
75

N o c , czarna N o c
N a d Brytanią zachodzi
I Orzeł, i D e l f i n
S a l a m a n d r ę przegnały
I z popiołu, i z p r o c h u
Zmartwychwstaje Lew
I jasny, l e t n i dzień
N a d Brytanią wschodzi ( M , s. 54) •

W kontekście obrazów i symboli eschatologicznych
ów „dzień" nasuwa skojarzenia z biblijnym dniem Pań­
skim (por. Tes 5,2), dniem, w którym Chrystus, świa­
tłość świata (J 8, 12), ptzyjdzie,
aby w obliczu k o ń c a świata sądzić żywych i umarłych
(PI, s. 8)

Motyw zachodzącej Nocy może zaś odnosić się do
Nowego Jeruzalem, gdzie nie będzie już nocy (por. A p
21, 24; 22, 5). „Lwem zwycięskim z pokolenia Judy"
259

80

W świadomości Bronka Pekosiewicza i krzyżowników z Proroka llji owo drugie przyjście funkcjonuje ja­
ko dokładne powtórzenie pierwszego, opisanego
w Ewangeliach. Zbawcze dzieło Chrystusa dokonuje się
dla nich poza historią, co pozostaje w oczywistej
sprzeczności z duchem Biblii, której treścią jest prze­
cież historia święta. Żyją oni w pogańskim świecie ar­
chetypów, gdzie podstawowym nakazem jest powta­
rzanie gestów i formuł z istniejącego poza historią cza­
su mitycznego. Paruzja w ich wydaniu to groteskowe
przedstawienie, niemające nic wspólnego z eschatolo­
gicznym wymiarem Dobrej Nowiny. Chłopi z Proroka
uważają, że
j a k O n naprawdę Pan Nasz i Z b a w i c i e l Jezus Chrystus
i

naprawdę n i c z y m Groźny A n i o ł P r o r o k IIja

zstąpił

z N i e b i o s po raz d r u g i , t o żeby naprawdę p r a w d a była,
ukrzyżować jego trzeba, zmartwychwstać m u s i i wtenczas
n i e c h sądzi żywych i umarłych. (PI, s. 12)

Dla każdego chrześcijanina jest to oczywisty non­
sens. Prorok Ilja zresztą sam wcale nie uważa się za
Chrystusa, przynajmniej w dramacie, którego jest ty­
tułowym bohaterem.
W Carze Mikołaju rzeczywiście przyjmuje na siebie
rolę wyznaczoną mu przez jego wyznawców, wierzą­
cych, że jest on „Zbawicielem i Synem Bożym" (por.
C M , s. 32), „Carem Niebios, Twórcą Odwiecznego
Carstwa Bożego od wieków obiecanego dla ich Praoj­
ców" (CM, s. 39). Twierdzi, iż jest Jezusem Chrystu­
sem i
przyszedł po raz wtóry, żeb na ziemi nie było wiencej ciemienżycielów i żeb zapanowało prawdziwe C a r s t w o Boże
( C M , s. 3 4 ) .

Stolicą owego Carstwa będzie zapewne Nowe Jeru­
zalem, które Ilja chce zbudować w Grzybowszczyźnie
(por. C M , s. 34). Tak, stolicą, choć mówienie o No­
wym Jeruzalem w tych kategoriach może się wydać ab-

�Mariusz Czaja • KONIEC ŚWIATA, CHOROBA I SĄD OSTATECZNY

surdalne, zważywszy na to, że Jeruzalem to Oblubieni­
ca i Małżonka Baranka - czyli, według chrześcijańskiej
Tradycji, symbol Kościoła w fazie ostatecznej. Jednak,
w wyobrażeniach llji i jego wyznawców, zarówno Car­
stwo Boże, jak i Nowe Jetuzalem nie kryją w sobie żad­
nych symbolicznych treści. Odnoszą do jak najbardziej
ziemskich i konkretnych obiektów. O Carstwo trzeba
walczyć rewolwerem (CM, s. 34). Jeruzalem zaś moż­
na zbudować za pomocą młotka i gwoździ. Dla zbawie­
nia duszy wierni ofiarują domniemanemu Synowi Bo­
żemu pieniądze, i to tyle, że nie jest on w stanie ich po­
liczyć (por. C M , s. 12). Ilja w Carze Mikołaju jest po
prostu zręcznym przywódcą, obdarzonym pewną cha­
ryzmą, dzięki której może manipulować łatwowierny­
mi chłopami. Taki z niego Syn Boży, jak z Regisa car
Mikołaj. Jest fałszywym mesjaszem, z gatunku tych,
przed jakimi przesttzegał sam Chrystus: „Powstaną bo­
wiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać bę­
dą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to
możliwe, także wybtanych" (Mt 24, 24).
81

Słowa te odnoszą się chyba także do Merlina i do
Pekosia. Ten ostatni jest pijacko-głupawą wetsją me­
sjasza. Z chlebem i butelką wódki w koszyczku wielka­
nocnym, kompletnie zalany, pokrwawiony drutem
kolczastym, który założył sobie na głowę, a do tego
półnagi, odgrywa zmartwychwstanie i eucharystię za
jednym zamachem:

Boga, że uzdrawia, doradza, straszy Piekłem i Sądem
Ostatecznym. Ale jego posłannictwo ma podobny
charakter, co posłannictwo Jana Chrzciciela: przygo­
towania drogi Panu, prostowania jego ścieżek (por. M t
3, 3). Jemu
Bóg we śnie pokazał, że koniec świata idzie i stary d o m
spalił się, i n o w e g o nie budują a n i j e d n i , a n i drudzy, a n i
trzeci, a trzeba na k o l a n a c h z rzeki wodę w ustach nosić
i popiół podlewać, i zgliszcza, aż nie wyrośnie n o w y las...
(PI. N H , s. 76)

Nie ma powodu, by zaprzeczyć tezie, iż jest on rze­
czywiście prorokiem Eliaszem, zwłaszcza, że mottem
dramatu jest taki oto fragment Księgi' Malachiasza:
O t o Ja poślę w a m p r o r o k a Eliasza
przed nadejściem d n i a Pańskiego
d n i a w i e l k i e g o i strasznego. ( P I . N H , s. 1)

Ilja przeżywa rozterki, boi się, wątpi, lecz pozostaje
wierny temu, który go wybrał. Do niego się modli:
Boże Ojcze Wszechwładny
Ojcze N i e b a i Z i e m i
I wszystkich stworzeń
Widzialnych i Niewidzialnych
Który na t r o n i e chwały zasiadasz
I przenikasz o t c h ł a n i e
Zrób, żeby odszedł strach
I lęk, i rozpacz czarna

Pekoś podchodzi do Milicjantów

I zwątpienie... (PI, s. 18)

P E K O S : Chrystus zmartwychwstał, towarzyszu Piłat (...)
Zaprawdę, k u r d e m o l , błogosławieni cisi, którzy m n i e p o ­
znali
i uwierzyli, a l b o w i e m i c h jest królestwo niebieskie.
Bierzcie, towarzysze, częstujcie się, jedzcie i pijcie,
A l b o w i e m t o jest ciało moje
1 k r e w m o j a , która za was ciecze.

(częstuje ich chlebem i wódką) (OPS, s. 71)
Jego słowa i działania to profanacja największych
tajemnic chrześcijaństwa. Są bluźniercze i świętoktadcze. Uwietzyć w to, iż w osobie Pekosia nastąpiło Dru­
gie Przyjście, mogliby chyba jedynie krzyżownicy z Pro­
roka llji, i to po „Ostatniej Wieczerzy", podczas której
główne dania stanowiły ogórki i wódka (zob. PI. N H ,
s. 57-62).
Jak już wspomniałem, w odróżnieniu od swojego
imiennika z Cara Mikołaja, Ilja z Proroka zaprzecza su­
pozycjom swoich wyznawców, jakoby był Chrystusem.
Wielokrotnie powtarza:
Ja nie Jezus (...), ja I l j a , który d r u g i e przyjście Jezusa, zna­
czy Prawdy, przepowiada. ( P I . N H , s. 37)

Zofia, Wiera i Nadzieja widzą w nim zbawiciela (PI.
N H , s. 36), nazywają Stwórcą niepojętym oraz Alfą
i Omegą (PI. N H , s. 19). O n sam nie ma jednak ta­
kich ambicji. To prawda, że czuje się wybrany przez
260

Bóg, w jakiego wierzy, to Miłosierny Ojciec. Przyja­
ciel ludzi. Pocieszyciel tych, któtzy płaczą, któtzy stra­
cili wiarę, którzy żyją w ciemnościach, któtzy błądzą,
którzy są głodni i biedni, a nawet tych, którzy Go prze­
klinają (PI, s. 23-24). Jednym słowem: Bóg, którego
objawił Jezus Chrystus. Prorok Ilja nie jest wielkim
mędrcem ani charyzmatycznym wodzem. Nie jest też
święty. Ale ma w sobie wiatę i nadzieję, i miłość. Przez
niego aion mellon, który nastąpić ma po Paruzji, urze­
czywistnia się już częściowo w aion hutos. Sąd, spra­
wowany przez niego nad krzyżownikami (w PI. N H ) ,
jest sądem owego „nadchodzącego czasu" nad wszyst­
kimi Metlinami, Pekosiami, Kowalami, Poszukiwacza­
mi Świętego Graala i wyznawcami Złotego Wieku.
Nad tymi, którzy starają się uciec przez Historią lub
nad nią zapanować.
31

W sędziowaniu llji odnaleźć można dwa wątki, wy­
stępujące w nowotestamentowym ujmowaniu możli­
wości zbawienia. Najpierw za „wiarę-niewiarę", „za
ciemnotę i durnotę" (PI. N H , s. 71) wysyła prorok
wszystkich do piekła. Ale potem, dzięki wstawiennic­
twu Olgi i wzajemnej solidarności sądzonych, wszyscy,
nawet Rotszyld-Lucyper, zaproszeni zostają na tajski
rosół, chciałoby się powiedzieć: „na ucztę Godów Ba­
ranka" (Ap 19, 9). W tej końcowej decyzji znajduje
swój wyraz „przeświadczenie o możliwości pojednania,
powszechnego odnowienia i przywrócenia wszystkich
83

�Mariusz Czaja ł KONIEC ŚWIATA, CHOROBA I SĄD OSTATECZNY

stworzeń do stanu jedności z Bogiem oraz o ostatecz­
nym zwycięstwie dobra w całym wszechświecie",
zwane apokatastazą (gr. apokatdstasis). Idea apokatastazy żywa jest przede wszystkim w świadomości chrze­
ścijaństwa wschodniego, nie dziwi więc jej pojawie­
nie się w Proroku llji, którego realia odnoszą się do te­
go właśnie kręgu kulturowego.
Rotszyld nie przyjmuje zaproszenia na rosół. Tłu­
maczy, że „dla wszystkich nie starczy". Kryje się chyba
w tej odmowie pewien sceptycyzm wobec powszech­
ności zbawienia pozostającej w sprzeczności z duchem
hebrajskim. Apokatastazą to coś w rodzaju kosmiczne­
go odnowienia, pociągającego za sobą odnowę całości
gatunku ludzkiego. Perspektywa, którą wyznacza bi­
blijna Historia Święta, jest zaś odmienna. Koniec
Świata jest bowiem jej tryumfem. Odsłoni on religijne
znaczenie czynów ludzkich. „Chodzi o Sąd, o wybór:
tylko wybrani żyć będą w wiecznej szczęśliwości. Wy­
brani zostaną ocaleni, bo byli wierni Historii Świętej mimo pułapek i pokus, których pełny jest ten świat,
pozostali oni wierni Królestwu Niebieskiemu".

i Sądu nad światem, albo, jak motto Kowala Malarnbo są
wypowiedziami Chrystusa, w którym, według Nowego Te­
stamentu, zapoczątkowany został na zawsze „czas nowego
świata". Nie-Boska komedia, będąca źródłem motta Ca­
ra Mikołaja, również rozgrywa się w czasie ostatecznym,
w finale dramatu mamy przecież do czynienia z Paruzją.

W Kowalu ЫактиЬо to nie Pan Jezus sprawuje sąd
nad grzeszną ludzkością, ale owa ludzkość w osobie Ko­
wala zarzuca mu, iż jest przyczyną wszystkich jej nie­
szczęść. To Jezus prosi na kolanach o przebaczenie. Tyle
że Pana Jezusa, rodem z jasełkowych przedstawień, ra­
czej trudno uznać za Mesjasza, który przyszedł po raz
drugi, by zamknąć ostatecznie aion hutos. O n sam zdra­
dza tęsknoty charakterystyczne dla „ludzi archaicznych",
nie do końca akceptuje Historię. Rację chyba należało­
by przyznać Kowalowi, w momencie, gdy ten podejrze­
wa, iż goście, jacy nawiedzili jego kuźnię, nie są tymi, za
których się podają (KM, s. 14). Pan Jezus to sentymen­
talny magik, postać wykreowana przez ludową, mitycz­
ną wyobraźnię. Czyni cuda mające charakter magicz­
nych sztuczek i wymienia dusze na nowe. Równie dobrze
mógłby być szamanem, dobrym czarownikiem albo supermenem. Kowal Malambo, któremu Historia jawi się
jako kreacja szatańska, uznany zostaje przez niego za
najlepszego człowieka, „jakiego na tej ziemi spotkał"
(KM, s. 52). W konsekwencji Kowal uznaje, tak jak
gnostyccy pneumatycy, że jest doskonały, i nie pozostaje
mu nic innego, jak przemieścić się z tego materialnego
świata, pełnego zła, do pozaczasowego Raju. Niestety,
ani w Raju, ani w Piekle go nie chcą. W szaleńczym Ma­
lambo, od którego „drży Niebo", doszukać się można wi­
zji Końca Świata, jaki zafundować sobie może ludzkość,
odwracająca się od Historii. Od Historii będącej prze­
cież, według myśli judeochrześcijańskiej, teofania. Od­
wrócenie się od niej to odwrócenie się od tego, „Który
był i Który jest, i Który przychodzi" (Ap, 4, 8). Tylko cze­
kać, jak nastąpi „Wielki Dzień Jego Gniewu" (Ap 6, 17).

Ontycznym czasem dramatów Slobodzianka rzeczy­
wiście wydaje się czas eschatologiczny, rodem z Biblii.
Ale do jego twórczości odnieść można to, co Andre
Neher pisze o myśli żydowskiej. Wie ona, „że istnieje
klucz do historii, który nadaje sens całości, ale gdy tyl­
ko chodzi o to, co istotne, natychmiast przypomina so­
bie, że niekiedy, a być może zawsze, ów klucz jest utra­
cony, a raczej nieustannie przechodzi z rąk jednego do
rąk drugiego partnera Przymierza, od Boga do człowie­
ka. To zaś powoduje, że całą historię przenika krańco­
wa niepewność. Czas nie jest majestatycznym strumie­
niem, płynącym od początku ku końcowi; jest nie koń­
czącym się ciągiem przeskoków. Historia nie jest cią­
głym postępem; jest wieczną improwizacją".

84

85

86

Symbolika związana z czasem ostatecznym obecna jest
we wszystkich dramatach Slobodzianka. I to chyba wła­
śnie w jej perspektywie należy je odczytywać. Wskazują
na to chociażby cytaty w mottach poszczególnych dra­
matów. Albo odnoszą się one wprost do Dnia Pańskiego
261

87

Zaryzykować można by nawet tezę, że czas ostatecz­
ny jest czasem ontycznym historii, opowiadanych przez
Slobodzianka. Pozostałe obecne w nich odmiany czasu
byłyby przedmiotem osądu ze strony tego właśnie cza­
su. Tak naprawdę opowiadałby Słobodzianek, ku prze­
strodze (por. M , s. 54), o Apokalipsie, która już się
spełnia, by wezwać ludzkość do opamiętania i pokuty.
Napominałby wyznawców Złotego Wieku i Poszukiwa­
czy Świętego Graala, których poczynania sprowadziły
na wiek XX tyle nieszczęść, żeby zaprzestali grzesznych
manipulacji czasem, bo zbliża się Dzień Sądu. Odpo­
wiedzą wtedy za wiarę w różne Raje na Ziemi, Wierszaliny, „dawne, dobre czasy", królestwa doskonałe i ide­
alne ustroje. Za negację Historii Świętej. Za kreowanie
szatańskich uchronii i próby wcielania ich w życie.
88

89

Apokaliptyczne historie Slobodzianka nie są proroc­
twami ani moralizującymi kazaniami. Ich „apokaliptyczność" nie oznacza, iż przekazują one jakieś objawienia do­
tyczące przyszłych losów ludzkości. Nie oferują gotowych
rozstrzygnięć i prawd do wierzenia. Raczej, przywołując
apokaliptyczne symbole, prowokują do określenia się wo­
bec nich, zadają pytanie o nasz własny stosunek do czasu.
Mówiąc obrazowo, autor tych dramatów jest nie tyle Pro­
rokiem Ilją, ile Handlarzem Rotszyldem, w tym sensie, iż
odbiorcom swoich sztuk nie usiłuje narzucić żadnej, kon­
kretnej idei. Nie agituje. Bo przecież, jak mówi Gajst
świat jest w i e l k i i na ziemi jest tyle miejsca. A w niebie,
czy m a ł o jest miejsca? Jest tyle miejsca, że każdy może so­
bie wierzyć w t o czego pragnie. ( C M , s. 20)

Ale ta tolerancja ma swoje granice, a są nimi zbrod­
nia i szaleństwo:
Jak w y wierzycie, że p r o r o k z Grzybowszczyzny po śmierci
z m a r t w y c h w s t a n i e , wasza sprawa. A l e j a k w y jego ukrzy­
żujecie i o n nie z m a r t w y c h w s t a n i e , w y ludzie w p o l s k i m
k r y m i n a l e zgnijecie. ( P I , s. 26)

�Mariusz Czaja • KONIEC ŚWIATA, CHOROBA I SĄD OSTATECZNY

Ucieczka przed czasem, czy też chęć zawładnięcia
nim, kończą się nader często Apokalipsą dla milionów
ludzkich istnień, całych narodów, kultur i cywilizacji.
Jest to, niestety, rezultat wolności człowieka, która
sprawia, że może on zwrócić się przeciw swemu Stwór­
cy i obrócić świat w nicość, a tym samym narazić na
fiasko plan stworzenia jako caJości.

1 6

W akitu „rytualna aktualizacja «chaosu» w ttakcie ostatnich
dni toku dokonywała się przez orgiastyczne ekscesy" (M. Elia­
de, op. cit., s. 54).

2 7

M. Eliade, Okultyzm, czary, mody kulturalne. Eseje, Oficyna Li­

2 8

ibid., s. 102

teracka, Kraków 1992, s. 103
M

90

por. M. Eliade, Historia wierzeń i idei religijnych, t. II, Instytut
Wydawniczy Pax, Watszawa 1994, s. 253

3 0

ibid., s. 244

31

L. Kolankiewicz, Notatki po spektaklu: O candombie' de Bahia,

3 2

Fabuła Merlina ma swoje źródło w średniowiecznych eposach

„Dialog" 1994, nr 12; 1995, ni 1-3, 5-6
Przypisy
1

J. Majcherek, Notatki przy Slobodzianku, „Teatr" 1994, nr 1, s. 13

rycerskich. Język tego dramatu również stylizowany jest na język

2

Odwołuje się w tym miejscu do terminologii S. Awietnicewa.

heroicznego eposu. E. Mieletinski twietdzi, że „czas epicki (...)

Zob. S. Awietnicew, Symbol, „Polska Sztuka Ludowa" 1988, nr 3,

skonstruowany jest według wzotca mitycznego jako czas począt­

3

4

s. 149-150

kowy oraz czas aktywnych czynów ptzodków, któte zdetermino­

por. ibidem, s. 150

wały późniejszy porządek" (op. cit., s. 340). Natomiast herosów

Car Mikołaj, 1987, nr 5, Obywatel Pekosiewicz, 1989, nt 5, TUT-

z eposów „można porównać z niegdyś działającymi «praprzodka-

lajgroszek, 1990, nr 11, Prorok Ilja, 1992, nr 11, Merlin, 1993,

пи» z archaicznych mitów (...), a czas ich życia i sławnych wy­

nr 3 i Kowal Malambo, 1993, nr 7. W dalszej części tekstu, ptzy

praw - z autentycznym czasem mitycznym typu „epoki Snu""
(ibid., s. 335). Pot. M. Eliade, Aspekty mitu, op. cit., s. 195

cytatach z dramatów, posługiwał się będę sktótami utworzony­
mi z pierwszych liter wyrazów, wchodzących w skład tytułów:

, 3

zob. S. Botheroyd, P. F. Bothetoyd, Słownik mitologii celtyckiej,

3 4

J. Campbell, Potęga mitu. Rozmowy z B. Moyersem. Opracowała

35

W powietrzu wisi bunt, rozm. A. Wanat, J. Majcherek, W. Maj­

wyd. Książnica, Katowice 1988, s. 163

C M , O P T, PI, M, K M .
5

Prapremiera Obywatela Pekosia. Smutnej i pouczającej

historii

Betty Sue, Flowers Signum, Kraków 1994, s. 237-238

miała miejsce 12 kwietnia 1997 roku w Teatrze im. ]. Słowac­
kiego w Krakowie, w reż. M. Grabowskiego. Tekst dramatu

cherek, „Teatr" 1994, nr 1, s. 11

znajduje się w Atchiwum tegoż teattu. Ptzy cytatach z niego po­
sługiwał się będę oznaczeniem OPs.
6

3 6

Chodzi o tekst znajdujący się w Atchiwum P W S T w Krakowie,

37

3 8

S. Botheroyd, op. cit., s. 164-165

oznaczenie PI. N H .

3 9

J. Szacki, Spotkania z utopią, Iskry, W-wa 1980, s. 139-140

S. Czarnowski, Powstanie i społeczne funkcje historii, [w:] Dzieła,

8

ibid., s. 101

9

por. P. Ricoeur, Symbol daje do myślenia, [w.] Egzystencja i herme­

4 0

M. Eliade, Okultyzm..., op. cit., s. 60

4 1

J. Szacki, op. cit., s. 140

4 2

ibidem, s. 29

4 3

„Kairos to czas wyznaczony przez zdarzenia, stanowiące ptzed-

neutyka, ptzeł. E. Bieńkowska, „Pax", Warszawa 1985, s. 67; S.

miot decyzji i wybotu Boga ze względu na ścisłe określony cel."

Awierincew, Symbol, op. cit., s. 150

G. Pattaro, op. cit., s. 305
4 4

por. H . U . von Balthasar, Teologia dziejów. Wyd. Znak, Kraków

por. definicje H . Levina: „Złoty wiek jest wszystkim tym, czym

4 5

ibidem, s. 41

nie jest wiek współczesny." [w:] H. Levin, Mit wieku złotego -

4 6

W. Majcherek, Pieski los kowala, „Dialog" 1993, nr 7, s. 127

prehistoria, „Pamiętnik Literacki" 1982, z. 3-4, s. 323-324

4 7

M. Eliade, Kowale i alchemicy. Fundacja Aletheia, Warszawa

4 8

ibid., s. 72
ibid., s. 73

D. Śnieżko, Mit Wieku Złotego w literaturze polskiego renesansu,

1996, s. 41

Wyd. Naukowe Semper, Warszawa 1996, s. 107
11

1993, s. 168

12

M. Eliade, Aspekty mitu, Wyd. K R , Watszawa 1998, s. 56

13

por. ]. Szacki, Tradycja. Przegląd problematyki, PWN, W-wa 1971

14

Ta sama pieśń, tylko w krótszej wersji zob. PI, s. 18

4 9

15

por. K. Rafiner, H . Vorgrimer, Mały słownik teologiczny, Instytut

5 0

Wyd. Pax, W-wa 1996, s. 455

5 1

J. Majcherek, O „Merlinie" Sbbodzianka. Cz- l, „Teatr" 1993,

52

Z. Kuderowicz, Filozofia dziejów, Wiedza Powszechna, Warszawa

53

M. Janion, M. Żmigrodzka, Romantyzm i historia, PIW, Warsza­

1 6

1983, s. 101

17

M. Eliade, Aspekty mitu, op. cit., s. 171-172

18

S. Czarnowski, Kultura religijna ludu wiejskiego, [w:] tegoż, Kul­

wa 1978, s. 105

tura, Spółdzielnia wydawnicza „Książka", 1945, s. 134-136
19

zob. R. Tomicki, Kultura - dziedzictwo - tradycja, [w:] Etnogra­
fia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 2, Ossolineum, Wroclaw
1981, s. 366

2 0

G . Pattato Pojmowanie czasu w chrześcijaństwie,

[w:] Czas w kul­

turze, PIW, W-wa 1988, s. 296

5 4

ibid., s. 31

5 5

J. Szacki, op. cit., s. 142

5 6

por. ibid., s. 80

5 7

por. ibid., s. 52

5 8

por. S. Filipowicz, Mit i spektakl władzy, PWN, Warszawa 1988,
s. 95

21

C S . Bartnik, Historia i myśl, Lublin 1995, s. 57

2 2

M. Eliade, Mit wiecznego powrotu, wyd. KR, Warszawa 1998, s. 103

2 3

Sw. Augustyn, O państwie bożym, XII, 14, cyt. za S. Awiernicew,
Na skrzyżowaniu tradycji, PIW, W-wa 1988, s. 267

2 4

por. M. Eliade, Historia wierzeń i idei religijnych, 1.1, Instytut Wy­

5 9

por. G. Pattato, op. cit., s. 311

«

ibid., s. 305

6 1

pot. M. Eliade, Kowale..., op. cit., s. 180

6 2

określenia tego użył J. Sieradzki w: Heretycki „Merlin" Słobodzianka. Inna historia, „Polityka" 1993, nt 40, s. 10

dawniczy Pax, Warszawa 1988, s. 53-54
2 3

ibid., s. 178
nr 10, s. 27

por. Słownik wiedzy biblijnej, red. В. M. Metzgter, M. D. Coogan,
Oficyna Wyd. „Vocatio", W-wa 1996

por. E . Mieletinski, Poetyka mitu, PIW, W-wa 1981, s. 177

6 3

262

1

chrześcijańskie­

Grabowskiego (premiera: listopad 1998). Cytując go zastosuję

t. V, PWN, W-wa 1950, s. 100

1 0

Zob. R. S. Loomis, Graal. Od celtyckiego mitu do
go symbolu, Znak, Kraków 1998

tamże zrealizowany na Scenie im. S. Wyspiańskiego w reż. M.

7

zob. S. Botheroyd, op. cit., s. 163

E . Mieletinski, op. cit., s. 278

�Marcus? Czaja • KONIEC ŚWIATA, CHOROBA I SĄD OSTATECZNY

&lt;*

ibid., s. 278

6 5

M. Eliade, Aspekty mitu, s. 57

6 6

por. E. Mieletinski, op. cit., s. 278

8 0

D. Fotstnet O S B , op. cit., s. 256-257; W. Kopaliński, op. cit.,

8 1

Formuły tej używa Regis, gdy Ilja każe mu ptzysięgać, że jest na-

s. 65-66.

6 7

M. Eliade, op. cit., s. 69

6 8

pot. G. Pattato, op. cit., s. 300-301

ptawdę catem Mikołajem II: „Ptzysięgam, że tak jak ty jesteś

6 9

pot. ]. Moltman, Bóg w stworzeniu, wyd. Znak, Kraków 1995,

Syn Boży, tak ja jestem car" (CM, s. 33)
8 2

s. 355
7 0

Czas nowego świata wkracza w czas tego świata, czyniąc go cza­

Treść tego utworu relacjonuję wg: B. Kiirbis, O inspiracji okulty­
stycznej w średniowiecznej

wizji dziejów, [w:] Świadomość

sem świata, który przemija." J. Moltman, op. cit., s. 223

histo­

ryczna Polaków. Problemy i metody badawcze, red. ]. Topolski,
71

72

„z Chrystusem i we wspólnocie jego wiernych ta jakościowo no­
wa przyszłość już się rozpoczęła, w samym środku obecnej ery.

8 3

„W Nowym Testamencie istnieje wyraźne i aiczym nie złagodzo­

Wyd. Łódzkie, Lódz 1981, s. 136

ne napięcie między wypowiedziami, które wskazują na wszech­

K. Pomian, Przeszłość jako przedmiot wiary, PWN, Warszawa

ogarniające zbawienie (jego podstawą jest pojednanie świata

1968, s. 132

z Bogiem ptzez krzyż Chrystusa), i tymi, któte podejmują staro­
mieszkańcy

testamentalne groźby sądu i potępienia, wzmacniając jeszcze

wschodniej Białostocczyzny wydarzenia z okresu I wojny świa­

poczucie odpowiedzialności człowieka za swój ostateczny los."

towej, kiedy to zostali deportowani w gfąb Rosji ptzez ustępują­

W. Hryniewicz, Pascha Chrystusa w dziejach człowieka i świata,

Mianem

„bieżanstwa" określali

prawosławni

teologii paschalnej, tom 3, Tow. Naukowe

cą armię carską. Zob. W. Pawluczuk, Wierszalin. Reportaż o koń­

Zarys chrześcijańskiej

cu świata, Wyd. Literackie, Kraków 1974, s. 14-15

K U L , Lublin 1991, s. 377

7 3

ibid., s. 11

8 4

74

zob. M. Lurker, słownik obrazów i symboli biblijnych, Pallotinum,

8 3

ibid., s. 377-378
ibid., s. 383

Poznań 1989, s. 136-137

8 6

M. Eliade, op. cit., s. 69

7 5

por. S. Filipowicz, op. cit., s. 241-242

8 7

J. Moltman, op. cit., s. 223

7,1

Podobne do lwa jest też jedno z Czterech Zwierząt, występują­

8 8

Terminu tego używam, za M. Levinem na oznaczenie leżących

cych w wizji Św. Jana (Ap 4,7)
7 7

zob. D. Forstnet O S B , Świat symboliki chrześcijańskiej,

w ptzyszłości lub przeszłości nigdy nie istniejących wspaniałych
czasów. Zob. M. Levin, op. cit., s. 321

Instytut

Wydawniczy Pax, Warszawa 1990, s. 277-280; M. Lurker, s. 112
7 8

zob. W. Kopaliński, Słownik symbołi, Wiedza Powszechna, War­

7 9

zob. D. Forstnet O S B , op. cit., s. 241-243; W. Kopaliński,

8 9

A . Neher, Wizja czasu i histońi w kulturze żydowskiej [w:], Czas
w kulturze, op. cit., s. 271

szawa 1991, s. 196

9 0

por. ibidem, s. 273

op. cit., s. 285-286

• ••

P

oniższy artykuł, w którym narzędzia i spojrzenie
teoretyczne spotykają się z naszym doświadcze­
niem życia społecznego - jest próbą refleksji nad
nowymi zjawiskami we współczesnej kulturze polskiej.
Sięgając po kategorię karnawału w analizie Drag Qu­
een Show pragnę jednakże podkreślić istotność roz­
dzielenia zjawiska skarnawalizowanego, jakim są wy­
stępy, od samego karnawału.

1. Wprowadzenie

ROBERT

KULPA

Karnawał?
Kamp i gender
w Drag Queen Show

P. Song: Dlaczego w operze pekińskiej role kobiet grane są
tradycyjnie przez mężczyzn!
Tow. Cheng: Nie wiem. Tradycja prawdopodobnie pochodzi
z reakcyjnej i patńarchalnej struktury społeczeństwa.
P. Song: Nie - bo tylko mężczyzna wie, jak kobieta ma się pliwie świadomość tę miał także David Cronenberg,
okrzyknięty jednym z najbardziej kontrowersyjnych
zachowywać.
twórców filmowych. „M. Butterfly" to film godny uwa­
„M. Butterfly" (1993),
reż. David Cronenberg
gi z wielu powodów, jednakże my ograniczmy się do
przyjrzenia się temu, co ukrywa się za tymi kilkoma
frazami.
Kilka zaledwie zdań, które jednak kryją w sobie
Co wyraża druga sentencja, wypowiedziana przez p.
prawdę (i to jak dużą!) o kulturze i wcale nie jakimś
Song? Co to znaczy, że tylko mężczyzna wie, jaka na­
orientalnym, dalekoazjatyckim społeczeństwie. Cho­
prawdę jest kobieta? Skoro on wie, jaka powinna być
ciaż odnoszą się do tradycji chińskiej, cytat ten wiele
ona, to bycie kobietą (ale czy też analogicznie bycie
mówi o naszej kulturze - kulturze Zachodu. Niewątmężczyzną?) musi stanowić kategorię, którą łatwo da

263

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10133" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10111">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/48365db01fea9d86827b1543a7f697c3.pdf</src>
        <authentication>2af8b44f008eac7769888a63361f56b5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120553">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4376</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120554">
                <text>1977</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120555">
                <text>sztuka ludowa - konkursy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120556">
                <text>Zalipie - malowane domy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120557">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4072</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120558">
                <text>Konkurs "malowana chata" na Powiślu Dąbrowskim / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1977 t.31 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120559">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1977 t.31 z.2 ; s.95-107</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120560">
                <text>Komornicka-Rościszewska, Teresa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120561">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120562">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120563">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120564">
                <text>Busko

(£)fóQf¿&lt;9VA¿&lt;i U A fayth u C K M * W e i i

4 Üola Jbj&gt;*»**A*

Vi
40®
ł2®
43®
44® 4 5 0

M)

Otoño

31

KípiíHtto

15 JamlaxMm

4? Линеал

@3qbrowabrnowska
«

j&amp;^gr&gt;**^&gt;-

4* J5«#í«tf«

Ш Ice*ta/***4 9 ^ ^
opr. Z F a e r T C - ^ y X

Л
I I . 1. Miejscowości na Powiślu Dąbrowskim, w których występuje zdobienie malarskie wnętrz.

Teresa

Komornicka-Rościszewska

KONKURS „MALOWANA CHATA" NA POWIŚLU DĄBROWSKIM
Dla wszystkich znawców i miłośników sztuki ludowej malo­
wane chaty to Zalipie. O Zalipiu i jego malaturach ściennych
często się pisze i mówi, zalipiańskie malowanki są w Polsce sławne,
często reprodukowane, a nawet podrabiane. Może właśnie ta popopularność spowodowała, że etnografowie nie podejmują tego
tematu, że sławna ta wieś nie doczekała się do dziś żadnego
poważniejszego opracowania .
„Malowana Chata" to nazwa omawianego t u trzynastego
już konkursu. Tradycja konkursów starsza jest zresztą niż sama
nazwa, pierwszy konkurs na malowanie domów odbył się bowiem
na Powiślu Dąbrowskim w 1948 r. Następne, które miały miejsce
w 1952 г., a potem co dwa lata i wreszcie co roku, miały zasięg
terytorialny ograniczony tylko do Zalipia z przysiółkami i były
praktycznie zamknięte. Konkurs zakończony w czerwcu 1976 r.
został pomyślany jako nawiązanie do tamtego pierwszego. Łączy
je jednakowy zakres tematyczny i zasięg terytorialny. Tylko
nazwa i numer kolejny świadczą, że jest to rozwinięcie konkursu
dla Zalipia.
Obszerne sprawozdanie, opublikowane w „Polskiej Sztuce
Ludowej" po pierwszym konkursie, omawiało stan zachowania
zwyczaju zdobienia domów malowaniem po I I wojnie światowej .
Wyniki ostatniego konkursu wykazują istnienie nadal tego zwy­
1

2

czaju na Powiślu Dąbrowskim, chociaż zaszły oczywiste zmiany
w stopniu i zasięgu jego występowania.
Sława zalipianek sprawiła, że prawie zapomniano, jak
szeroki był kiedyś zasięg malowanych domów. Malowanki, odkryte
na początku naszego stulecia, niemal przypadkiem, następnie
zebrane i opisane przez Władysława Hickla, były jeszcze wówczas
dość nową, ale bardzo rozpowszechnioną na Powiślu formą zdob­
nictwa wnętrz . Badania terenowe przeprowadzone w 1948 r.
(przed pierwszym konkursem) również stwierdziły zasięg ich wy­
stępowania wyznaczając jako granicę widły Wisły i Dunajca .
Zarówno Hickel w 1905 г., jak i Zdzisław Szewczyk w 1948 r.
przyznawali Zalipiu priorytet w ilości oraz poziomie artystycznym
malowanek ściennych, wymieniali jednak również inne ciekawe
ośrodki .
Trudno dziś stwierdzić, dlaczego tak się stało, że właśnie w
Zalipiu ostał się zwyczaj malowania domów, dlaczego właśnie
w tej miejscowości malowanie przybrało formy szczególnie wybu­
jałe (np. pokrywanie polichromią wszystkich przedmiotów, wpro­
wadzenie malatur do stroju).
W pierwszych latach powojennych było t u największe sku­
pisko malarek. Po konkursie w 1948 r. najzdolniejsze z nich stwo­
rzyły zespół, który nazwał się Związkiem Malarek „Wieś Tworzą.
3

4

5

95

�2

ca". Zespól ten stanowił silną grupę, praktycznie zamkniętą,
choć nie kierującą się żadnymi normami prawnymi. Duszą i siłą
tego Związku była zmarła niedawno Felicja Curyłowa. Jako ma­
larka w pełni artystycznego rozwoju, 'a przede wszystkim nie­
spożyta działaczka,, doskonale rozumiała cel i potrzebę kontynuo­
wania starych tradycji'. Umiała utrzymać sprawną i zwartą orga­
nizację zespołu jako całości, uświadamiać innym cele działania,
zapewniając równocześnie powodzenie finansowo inicjatywom
podejmowanym przez Związek. Życzliwe zainteresowanie władz,
jakie zdobyły zalipianki dzięki swym talentom, dalo ich wsi tyle
(droga, szkoła, elektryfikacja i in.), że nawet mężczyźni przestali
narzekać na obarczanie ich tradycyjnie „babskimi" obowiązkami,
któro przestały wykonywać malująoe kobiety. Innym wsiom Po­
wiśla brakowało takiej dalekowzroczności i dynamiki miejscowych
działaczy, toteż malarki spoza Zalipia rezygnowały powoli z udzia­
łu w konkursach, organizowanych co kilka lat przez Ministerstwo
Kultury i Sztuki. W pierwszym konkursie, poprzedzonym bada­
niami, wzięło udział około 70malarek z 28wsi. Następny, w 1952r.,
zorganizowany na zasadzie przeglądu kilkuset malowanek w Dą­
browie Tarnowskiej, pokazywał już prace prawie wyłącznie zalipianok. Autorka sprawozdania z tego przeglądu-wystawy obli­
cza, że malowanki z Zalipia stanowiły około 70% zebranego
materiału . Przeglądając opublikowaną wówczas w „Polskiej
Sztuce Ludowej" listę uczestników konkursu i znając powiązanie
rodzinne malarek, można zauważyć, że spoza kręgu zalipiańskiego
wymienione są tylko cztery malarki z Kłyża. Były to pierwsze
lata działalności owego niezbyt oficjalnego Związku, zwanego
początkowo Spółdzielnią, zgodnie z obyczajem tamtego okresu.
Curyłowa, z właściwą sobie przenikliwością, postarała się, aby
najlepsze młode malarki z Pilczy Żelichowskiej powiększyły grono
zalipianek, najczęściej przez odpowiednio skojarzone małżeństwa.
7

96

Curyłowa też była motorem i w istocie organizatorem wielu dal­
szych konkursów, i stąd zamknięty charakter, ograniczenie się,
jedynie do Zalipia i najbliższych przysiółków. Skład zespołu
biorącego udział w konkursie przez ostatnich trzynaście lat zmie­
nił się minimalnie. Pojawiły się wprawdzie na konkursach w osta­
tnich trzech latach młode malarki, były to jednak zawsze miesz­
kanki Zalipia. Jeden był tylko wyjątek — Danuta Szczebak,
z domu Lizak. Opuściła oną swą rodzinną wieś w 1971 r. i zamiesz­
kała w ćwikowie, gdzie maluje i zgłasza co roku na konkurs swój
nowy dom. W Ćwikowie malują co prawda i inne kobiety, ale
tylko Szczebakowa z Zalipia uczestniczyła w konkursie.
Konkurs, nazwany „Malowana Chata", organizowany byl
w latach 1963—1975 oficjalnie przez Wydział Kultury Urzędu
Wojewódzkiego w Krakowie. Systematyczność w corocznym
powtarzaniu konkursów, a przede wszystkim uwagi fachowców,
powoływanych przez Wydział do Sądu Konkursowego, poważnie
się przyczyniły do utrzymania i rozwoju tradycji malarskich Za­
lipia. Każdy rok przynosił nowe sukcesy, równocześnie zaś rosła
popularność i możliwość sprzedawania tej sztuki w różnych for­
mach. Malowanie domów w Zalipiu stało się zajęciem przyno­
szącym sławę i stałe dochody.
W 1975 roku, na skutek reorganizacji administracyjnej kraju,
zmieniły się dla Powiśla Dąbrowskiego władze wojewódzkie, rok
przedtem zmarła Felicja Curyłowa. Malarki zalipiańskie z niepokojem oczekiwały nadejścia terminu konkursu, niepewne, czy
w ogóle się odbędzie. Znaleźli się jednak organizatorzy: obok
Wojewódzkiego Wydziału Kultury w Tarnowie sprawami mery-1
torycznymi kolejnego konkursu zajęło się Muzeum Okręgowe 4
Tarnowie i cepeliowskie Spółdzieloze Zrzeszenie Wytwórców
Rękodzieła Ludowego i Artystycznego „Milenium" w Krakowie, |
od początku swego istnienia opiekujące się twórczością ludowł
:

�97

�na t y m terenie, umożliwiająco zalipiankom zbyt ich wyrobów
w kraju i za granicą.
Nowi organizatorzy znali historię powiślańskiogo malarstwa
i jego dawny szeroki zasięg. Pokusili się więc o próbę objęcia
na nowo takiego terenu jak w pierwszym powojennym konkursie.
Ryzyko wydawało się z początku duże, nie było bowiem pewne,
czy poza pamięcią tradycji malowania domów uda się jeszcze
cokolwiek w terenie znaleźć. Badania ponetracyjne podjęła grupa
w składzie: mgr Adam Bartosz (Muzeum Okręgowe w Tarnowie),
mgr Teresa Komornicka (Zrzeszenie „Milenium") oraz rysownik
i fotograf. Punktem wyjścia dla penetracji była mapa opracowana
w 1948 r. przez Zdzisława Szewczyka, a także jego osobiste
wskazówki.
Już pierwsza godzina penetracji przyniosła pozytywny rozultat, chociaż wydawał się on wtedy przypadkowy. Wiadomo
było, że izbę krakowską w Muzeum Etnograficznym w Krakowie
malowały niegdyś wraz z Felicją Curyłowa kobiety z Kłyża:
Rozalia Zaród i Holena Nawrocka. Te trzy malarki były również
laureatkami pierwszych nagród w 1948 r. i ich wspólny portret
zdobił pierwszą stronę publikacji o t y m konkursie w „Polskiej
Sztuce Ludowej" . Pomimo wieloletniej przerwy w konkursach,
jeszcze dziś nazwisko Rozalii Zaród kojarzą mieszkańcy Kłyża
z malowaniem i haftem. Pracuje ona bowiem nadal dla środowiska,
i już pierwszy napotkany w Kłyżu informator pokazał nam
w swoim domu wiszący w sieni „ d y w a n " haftowany przez Rozalię
Zaród (il. 4). Mimo podeszłego wieku, haftuje znakomicie, również
stroje. Zaproszenie do udziału w tegorocznym konkursie przyjęła
ona z wielką godnością i powagą, jednak widać było wzruszenie,
wywołane faktem, iż dawne sukcesy nie zostały zapomniane.
Nie była jednak pewna, czy zdrowie pozwoli jej na przygotowanie
domu do konkursu. Pokrywanie polichromią ścian zewnętrzych
a także pował wymaga bowiem nie tylko talentu, ale i sprawności
fizycznej. Rozalia Zaród dawała też do zrozumienia, że nie wie,
jak potraktuje „zapapranie" malaturami ścian młodsze pokolenie,
rządzące teraz w obejściu. Tu jednak rozmowa z zięciem, który
akurat parę godzin wcześniej wrócił „z Ameryki", rozwiązała
wszystkio problemy. Młodzi nie stawiali żadnych przeszkód,
przeciwnie — wręcz namawiali panią Rozalię, podając nie tylko
motywy materialne (nagroda, możliwość renty twórczej czy
innych świadczeń), ale i ambicjonalne. Dumni byli przede wszyst­
kim z wyróżnienia, jakim było w ich oczach zaproszenie do kon­
kursu po wielu latach przerwy. Zarodowa pomogła też w ustale­
niu dalszego kierunku penetracji, podając nie tylko bliższe dane
8

0 adresach innych malarek z Kłyża, ale i zwracając uwagę na po­
bliską wieś Gorzyce, z której sama pochodziła.
Kłyż był zresztą jedyną wsią, gdzie pierwszą reakcją informa­
torów nie było zdanie: „malowanie domów to w Zalipiu". Rów­
nież nazwisko Heleny Nawrockiej jako malarki było mieszkańcom
Kłyża znane, chociaż obecnie niewiele już twórczo pracuje. Jej
reakcja na propozycję przystąpienia do konkursu była bardzo
żywiołowa. Niemal płakała wspominając dawne sukcesy i opowia­
dając o czasach, kiedy malowała co roku nie tylko własny dom,
ale przede wszystkim upiększała domy sąsiadek za niewielkim
wynagrodzeniem. Mieszka ona obecnie w trudnych warunkach
1 zaledwie może podołać licznym obowiązkom gospodarskim
i rodzinnym, toteż jej udział w konkursie nie przyniósł spodzie­
wanych wyników, chociaż wysiłek musiała podjąć ogromny.
Warunki mieszkaniowe wielu malarek, ich ograniczone mo­
żliwości techniczne i finansowe, a czasem wieloletnia przerwa w
pracy twórczej, skłoniły organizatorów do niewielkich zmian
w regulaminie konkursu. Dopuszczono więc udział tych osób,
które zdobią swój dom nawet pojedynczo zastosowanymi, ale
tradycyjnymi formami zdobnictwa. Bardzo ciekawy, choć skraj­
ny tego przykład — to udział w konkursie sędziwej (ur. 1894)
Wiktorii Sambor z Borusowej. Starowina, żyjąca w niesłychanie
prymitywnych warunkach, zapytana, czy pamięta, jak dawniej
malowano w Borusowej, wyciągnęła z bardzo zniszczonej skrzyni
dwa malowane przez siebie „papióry". Sposób wymalowania,

niewielka gama kolorystyczna złamanych barw, a przede wszys­
t k i m kompozycja tych małych kartonów nawiązywały niewątpli­
wie do starodawnych malowanek, znanych ze zbiorów Hickla
(por. i l 9, 10). Propozycja wymalowania większoj ilości takich kar­
tonów, już nie mówiąc o polichromii ścian, spotkała się ze zdecy­
dowanym sprzeciwem staruszki oraz mieszkającej z nią razem
trochę młodszej siostry. Jako przyczynę podawały horrendalną
wprost wartość malowanek, przeliczoną na... dniówki w pracach
polowych, które musiałyby zapłacić, zajmując się malowaniem.
Okazało się również, że nie posiadają środków na zakup potrzeb­
nych materiałów ani możliwości ich zdobycia. W tej sytuacji
Muzeum Okręgowe w Tarnowie zakupiło „papióry" po dość wy­
górowanych cenach, zastrzegając w zamian ozdobienie izby na
konkurs kilku podobnymi. Malowane ozdoby zawieszane były
zresztą w pośpiechu już w chwili przybycia Sądu Konkursowego,
i trudno się dziwić, ponieważ w tej ogromnie zaniedbanej i pry­
mitywnej izbie musiałyby ulec szybkiemu zniszczeniu. Autorka
żądała zresztą natychmiastowego zakupienia wszystkich prac
po uzyskanych wcześniej — wysokich — cenach.
Malowanie „papiórów", „rogówek" (malowanka na kartonie
w kształcie rombu) czy „dywanów" to obecnie najczęściej spoty­
kane ślady dawnej świetności powiślańskiego malarstwa. Wiele
kobiet odwiedzanych podczas penetracji miało w swoich domach
takie malowanki niedawno zrobione. Jedna z nich, Maria Misterka z Samocic, ubolewała, że nie może pokazać bardzo pięknego
„ d y w a n u " malowanego w zeszłym roku, bo mąż zimą wyciął z nie­
go wkładki do gumiaków! Malarka ta nie wzięła zresztą udziału w
konkursie, widocznie brak szacunku domowników dla jej artys­
tycznych talentów był nie do przezwyciężenia.
Silne tradycje zdobnictwa domów malaturami oraz ślady
tych umiejętności połączone z zupełnym brakiem ich właściwego
rozumienia, są zresztą bardzo charakterystyczne dla Samocic.
Ta rozległa wieś położona blisko Wisły jest stosunkowo najbar­
dziej zurbanizowana. Tamtejszy ksiądz, ale nie miejscowy — jest
co prawda entuzjastą folkloru, ale nie bardzo rozumie potrzeby
utrzymania tradycji regionu, starając się równocześnie wprowa­
dzać inne. Warto t u zacytować wypowiedź Wandy Wojtowicz,
wszechstronnie uzdolnionej malarki, hafciarki i kwiaciarki, która
nie wzięła zresztą udziału w konkursie z powodu ciężkiej choroby.
Opowiadała, że ksiądz ją posłał do Zalipia, żeby tam się uczyła
malować! Malarstwo w Zalipiu nie zaimponowało jej jednak, co
określiła dosadnie: „zalipionki sadzo takie róże jak kocio głowa
wielgie, a wszystkie jednakie". Jest jednak nadzieja, żo wyniki
tegorocznego konkursu, a przede wszystkim wyjaśnienia, których
udzielał Sąd Konkursowy, krytykując pracochłonne, wymyślne,
ale nieludowe ozdoby przygotowane w Samocicach, przyniosą
w przyszłości pożądane owoce.
W Kannej, wsi położonej blisko Samocic, znaleziono w cza­
sie penetracji jedyną prawdziwą „malowaną chatę". Dom Heleny
Cieślak był ozdobiony malaturami na ścianach wewnątrz i zew- i
nątrz, prawie tak jak nastawione na odwiedziny turystów domy
zalipianek. Fakt ten trudny był do wytłumaczenia, zwłaszcza że
tak odosobniony . Malarka twierdzi, że maluje tak co roku po
każdym bieleniu, na konkurs zresztą wymalowała później na
nowo prawie cały dom. Malarstwo jej przy zachowaniu tradycyj­
nych form świadczy o jej artystycznej inwencji. Zastosowała na
przykład zupełnie nową technikę, naklejając na ścianie kompo­
zycje z kwiatów wycinanych, a malowanych uprzednio na karto­
nie. Kwiaty te niczym nie ustępują pod względem formy czy
wartości artystycznej polichromii bezpośrednio kładzionej na
ścianę, właściwie nawet trudno zauważyć różnicę. Technika ta
została uznana podczas konkursu za dopuszczalną, nie zmioniającą istoty malarskiej dekoracji ścian. Malarka pokazała zresztą
również znakomite malatury wykonane powszechnie przyjętym
sposobem. Szczególnie interesujący i świadczący o dużym związku
z tradycją jest jej sposób malowania powały w sieni; na każdej
desce kładzie inny, drobny wzór kwiatowy lub zgeometryzowany. Ten rodzaj kompozycji rzadko już można spotkać w Zali9

�Ti. 5. Rozalia Zaród z Kłyża.

pin, gdzie mimo nieprzerwanej kontynuacji form tradycyjnych
malarki wolą szukać nowych rozwiązań, bardziej efektownych.
Większość domów odwiedzanych podczas penetracji nie
nosiła żadnych śladów artystycznych uzdolnień ich mieszkanek.
Wiele malarek wykazujących niegdyś duże zdolności porzuciło
zupełnie dawną twórczość. W niektórych silnych kiedyś ośrod­
kach istnieje już tylko tradycja malowania domów. Np. w Zapasterniczu, Siewbodzinie, Woli Żelichowskiej i Pilczy Żelichowskiej
czy Oleśnie prawie każdy starszy mieszkaniec opowiada, że pamię­
ta doskonale, jak matki malowały wiosną domy a zwłaszcza
piece, ale czynnych malarek nie ma tam już zupełnie. Nierzadko
zresztą w tych wsiach informatorzy kierowali nas do specjalistek
od gumowego walka czy szablonu, „artystycznie" i nowocześnie
zdobiących obecne Wnętrza domów w tych wsiach. Niestety
również Podlipie odpadło z udziału w tegorocznym konkursie,
pomimo że pierwszy konkurs w 1948 r. tam właśnie był zakończo­
ny, a nie w Zalipiu. Mieszka tam obecnie kilka zdolnych malarek,
które jednak z różnych przyczyn nie chciały wrócić w t y m roku
do malowania. Były to jednak przyczyny obiektywne, życiowe,
a nie niechęć. Ze zdecydowaną niechęcią odmówiła natomiast
udziału w konkursie Maria Tabor z ćwikowa. Przebywała ona
wiele lat w Stanach Zjednoczonych i po powrocie zbudowała nową
willę, jak to na Powiślu nazywają „amerykę". Dla tej malarki
myśl, że ten piękny dom mogłaby ozdabiać takimi sposobami jak
niegdyś nędzną w jej pojęciu chałupę rodziców, była utożsamiona
z powrotom do prymitywu. Zaznana w młodości nędza kojarzyła
się jej tak silnie z uprawianym za kawałek chleba malowaniem
u innych, że wyraźnie wstydziła się swoich dawnych umiejętności.

Trudno natomiast zrozumieć, dlaczego poizuciły malowanie
domów tak zdolne malarki, jak np. w Kłyżu — Janina Łata (z
domu Mosio), rodzona siostra znanej twórczyni zalipiańskiej
Marii Wojtyto — czy w Gorzycach Władysława Owca (z domu
Bułat). Jeszcze teraz wydaje się pocztówki z reprodukcjami jej
malowanek. Żyła ona jednak w Gorzycach po zamążpójściu w
pewnym odosobnieniu, pozbawiona odpowiednich bodźców do
malowania. Twierdzi, że „ręka już jej nie słucha" i obawiała się
„wypaść gorzej niż zalipianki", toteż nie wzięła udziału w kon­
kursie.
Inne malarki w Gorzycach, miejscowego pochodzenia, mimo
chętnego zgłoszenia się do konkursu, nie reprezentują poziomu
artystycznego, który mógłby być zachętą dla tej znakomitej
niegdyś malarki.
Janina Łata jest natomiast przykładem świadczącym o t y m ,
że we właściwym klimacie możliwy jest powrót do twórczości.
Zapewne wiele zdziałała zachęta siostry, z którą zaczynały w mło­
dości malować w Pilczy Żelichowskiej, ale pomogło chyba także
bliskie sąsiedztwo znakomitej Rozalii Zaród. Janina Łata przy­
stąpiła do udziału w konkursie. Wykonane przez nią malatury
we wnętrzu wykazywały jeszcze pewną nieporadność, ale poli­
chromia zewnętrznych ścian stodoły, stajni i piwnicy przygoto­
wana była znakomicie, świadcząc o indywidualności twórczej
autorki i zdolnościach kompozycyjnych. W czasie rozmów prowa­
dzonych podczas penetracji trudno było przewidzieć tak doskona­
łą realizację.
Dla organizatorów konkursu zgłoszenia bez pokrycia w za­
stanych malowankach były ryzykowne. Do chwili rozstrzygnięcia

99

�konkursu nie było wiadomo, czy malarki na powno przygotują się
do niego, i jak. Niektóre nawet zdając sobie sprawę z togo, I
udział w konkursie może im przynieść różnorodne satysfakcje,!
nie zdecydowały się na ten wysiłek. Największym zaskoczoniem
dla organizatorów konkursu była ogromna praca, którą musiała
wykonać Genowefa Kochanek z Kosiarówki w Bolesławiu. Podczaii
penetracji w kwietniu 1976 r. nic nie świadczyło, że w domu tym
mieszka malarka, budynek był stary, zniszczony, wnętrza zagracone. Tymczasem uzyskała ona zasłużoną pierwszą nagrod(
w Konkursie. Nie tylko przygotowała pięknie dom, porządkują.!
go starannie, ale wymalowała masę „dywanów", ozdabiając nim
ściany, a przede wszystkim stworzyła bogatą kompozycję na su­
ficie. Rozmach, z jakim malowała sufit, Wychodząc od centrum
k u rogom i pokrywając równocześnie całą powierzchnię, тЦ
równać się z kompozycjami czołowych malarek Zalipia.
Sąd konkursowy miał trudne zadanie. W konkursie wzięli
bowiem udział 60 osób z 12 wsi, w czym z Zalipia było 35 uczes­
t n i k ó w . Zróżnicowany był też materiał konkursowy. Najlepsa
malarki Zalipia pokazały, jak co roku, szeroką skalę swych możli­
wości, czyniąc to z dużą biegłością i wprawą. Jej brak nie prze
szkadzał zresztą innym malarkom, zwłaszcza z Kłyża, Niwel
czy Bolesławia w równie bogatym ozdobieniu domów-Równo
cześnie zaś trzeba było premiować niespotykane już prawie ш
Zalipiu stare techniki malarskie, jak pryskanie „prośnianką",
„packi" czy ozdabianie każdej deski powały innym ornamentem
Nieliczne nieporozumienia w postaci nieludowych ozdób czy haf­
tów oraz malowania nowoczesnymi szablonami (Pawłów, Samo
cice) równoważne były ciekawymi formami zastępowania ma
larstwa ściennego przez inaczej zastosowane tradycyjne toclmit
zdobnicze. Wspomniana wyżej wycinanka Heleny Cieślak z Kai
10

I I . 6, 7. Wiktoria Sambor z Borusowej, gm. Gręboszów — najstarsza uczestniczka konkursu (ur. 1894 r.) i wykonane
przez nią „ząbki" — malowane na papierze.

10

100

��11

nej, pięknie haftowane „ d y w a n y " Rozalii Zaród z Klyża czy
dekoracja bibułkowa Adeli Szczebakowej z Zalipia swym pozio­
mem artystycznym zasługiwały na pewno na uznanie.
Zwłaszcza ciekawa była dekoracja kwiatowa Szczebakowej.
Mimo podeszłego wieku (77 lat) była ona jedyną zalipianką debiu­
tującą w konkursie. Jest to prawdziwa mistrzyni tradyeyjnych
bibułkowych ozdób, zwłaszcza pająków, zbywanych dotychczas
sąsiadom oraz do cepeliowskiego handlu za pośrednictwem Zrze­
szenia „Milenium". Ozdabiając na konkurs swoją izbę w nowym
domu córki, uczyniła to bardzo pomysłowo, wykazując świetne
opanowanie techniki i poczucia kompozacji, bardzo bliskie cha­
rakterowi obecnego malarstwa w Zalipiu. Podobnie jak inne
zalipianki mające nowe domy, ozdabiała centrum powały dużym,
bogatym wieńoem, umieszczając w narożnikach mniejsze, płaskie
bukiety nawiązujące do formy bukietów drużbowskich. Górną
krawędź ścian obwiodła stonowaną w kolorze girlandą, a na ca­
łej powierzchni ścian umieściła rytmicznie powtarzające się mniej­
sze i większe bukiety. Wszystkie kompozycje na ścianach i suficie
były umocowane płasko, jedyną dekorację przestrzenną stanowiły
liczne i różnorodne w formie pająki wykonane z różnych materia­
łów.
Malarki zalipiańskie nie bardzo wiedziały, jak ocenić taki
sposób zdobienia wnętrza. Z jednej strony wyrażały dezaproba­
tę, którą wywołało zrezygnowanie z tradycyjnej techniki malar­
skiej, z drugiej zaś strony inwencja i umiejętności Szczebakowej
budziły ich niekłamany podziw. Nie wiadomo, czy nie pod wpły­
wem tej dekoracji, bliska sąsiadka Szczebakowej, Agata Szlosek
(matka Jana, jednego z niewielu malujących malarzy mężczyzn),
ozdobiła swoje wnętrze również kilkunastoma pająkami, ale nie
tak różnorodnymi w formie i materiale.

202

W Zalipiu przyjęły się już od kilku lat, i oceniane były po­
zytywnie takie formy adaptacji tradycyjnego malarstwa, jak
malowane wycinanki ażurowe, malowanie farbami pigmentowymi
na płótnie czy malowanie ceramiki. Konkursy na malowanie na
płótnie oraz szkolenie w zakresie stosowania farb pigmentowych,
zorganizowane w 1973 r. przez Zrzeszenie „Milenium", dały
początek nie tylko wprowadzeniu malowanych „dywanów" i
obrusów płóciennych do handlu cepeliowskiego, ale spowodo­
wały wprowadzenie ich do użytku własnego mieszkańców Zalipia,
Podobnie zapotrzebowanie handlu pobudziło niegdyś rozwój
ażurowych wycinanek. Malowanie ceramiki, również podykto­
wane względami merkantylnymi, Wymaga jeszcze dopracowania
technologii.
Wycinanki malowane, wykonane z kalki technicznej lub
papieru pergaminowego, są obecnie powszechnie stosowane w
Zalipiu. Powstały one jako połączenie malowanek na papierach
i firanek ażurowych, zminiaturyzowanych dla potrzeb cepeliow­
skiego handlu. Obecnie mimo ustania popytu w „Cepelii" na te
wycinanki są one w Zalipiu bardzo popularne, umieszczane nie
tylko na oknach i oszklonych drzwiach, ale i na ścianach. Wpływy
handlu cepeliowskiego widoczne są w zalipiańskich domach
również w innych dziedzinach. Obok skrzyń wskrzeszonych dla
handlu w latach sześćdziesiątych i ozdabianych malaturami
podobnymi do polichromii ściennych, również tradycyjny powiilański haft czerwono-czarny odtworzony współcześnie jest kon­
tynuowany głównie dzięki stałemu popytowi. Wszystkie formy
adaptacji stworzyły zalipianki przy pomocy pracowników cepe­
liowskiego skupu. W ostatnich kilku latach wprowadzono w
„Milenium" również pośrednictwo w nabywaniu usług ma­
larskich zalipianek. „Milenium" było zresztą pierwszym klientem
(por. i l . 16).

�П. 11 — 13. Felicja Janeczek, Niwki, gm. Gręboszów
i wykonane przez nią malowidła.
12

W samym Zalipiu od kilku już lat w konkursie uczestniczy
szkoła . Kierownictwo szkoły podstawowej, w osobach Marii
i Tadeusza Wnęków, przywiązując do tradycji regionalnych
wielką wagę, stworzyło silny i ciekawy ośrodek malarstwa dzie­
cięcego. Próby takie podejmowano już wcześniej, dopiero jednak
w ostatnich latach można mówić o prawdziwych osiągnięciach
artystycznych i organizacyjnych szkoły . Komisja z satysfakcją
oglądała malatury na budynku szkoły wykonane przez młodzież.
Także i wśród tegorocznych laureatów konkursu wielu jest mło11

12

dych, którzy właśnie ze szkoły wynieśli zamiłowanie i umiejętność
malowania. Nierzadko są to dziewczęta czy chłopcy z domów,
gdzie nie malowano lub nie kontynuowano dawniejszych tradycji
malowania. Przyszłość pokaże, czy zachowają i będą chcieli roz­
wijać pobudzone przez szkołę zdolności. Dobre nadzieje rokuje
np. Stanisława Stalica, dziewczyna siedemnastoletnia, która
Wzięła już udział w konkursie cztery razy. Zdobyła w t y m roku
pierwszą nagrodę. Wanda Wojtyto i Wanda Boduch (też siedem­
nastolatki!), mające oparcie w malujących rodzinach, są laureatka-

�„packami", które kiedyś podobno były początkiem malowania
we w n ę t r z a c h . Sądząc jednak po materiałaoh z penetracji w 1948
г., nie pokazała w tegorocznym konkursie pełni swoich możliwo­
ści.
Te przykłady spontanicznego kontynuowania dawnych
sposobów zdobienia, podejmowane nawet wbrew opinii własnego
środowiska, przy zupełnym odosobnieniu twórców i braku zainte­
resowania ze strony terenowych władz kulturalnych, świadczą
0 sile i żywotności tradycji. J u ż w czasie badań poprzedzających
konkurs mogli etnografowie zauważyć pewne ślady starych tra­
dycyjnych technik, zarzuconych już w czasie rozwoju ściennych
malatur w Zalipiu. Dla starszych malarek, biorących po wielu
latach znowu udział w konkursie, charakterystyczne było bogate
zdobienie zewnętrznych ścian budynków, zwłaszcza gospodar­
czych. Wpływało na to przekazanie rządów w domu młodszemu
pokoleniu, bo o ile synowa czy córka ma wnętrze urządzone
„nowocześnie" i po swojemu, to w budynkach gospodarczych
dekoracja zrealizowana przez stare kobiety w niczym nie narusza
„nowoczesności" domu. Jedna tylko z tej grupy, Rozalia Trela
z Niwek, wymalowała bogato wnętrze, uzyskując drugą nagrodę.
Mieszka ona jednak u siebie, w starym domu z pięknym piecem
starego typu. Piec był przecież tradycyjnie pokryty najbogatszy­
m i malaturami i najczęściej odnawianymi, bo najbardziej się
brudził. Brak pieców o starej konstrukcji, z „czeluścią", „kapą"
13

1 „Wojtkiem" (słupek-podpórka „ k a p y " ) , pozwalających rozwinąć
ciekawsze kompozycje, nie przeszkadzał zresztą innym malarkom.
Podobnie jak od dawna stosują to zalipianki, tak i Rozalia Zaród
pokryła w całości polichromią „kaflowiec" W swojej izbie. Taka
adaptacja również świadczy korzystnie o inwencji malarki.

П. 14. Zdobienie bibułką izby, wyk. Adela Szczebakowa
z Zalipia. 1977 r.

mi drugich nagród. Szkoła wychowała również „konkurencję"
dawniej jedynemu malującemu w Zalipiu mężczyźnie, Janowi
Szloskowi. Bartłomiej Ruta czy Józef Rachmaciej są jeszcze
zbyt młodzi (16 lat), żeby można przewidywać, co pokażą w przy­
szłości. Niestety powstanie nowej szkoły zbiorczej poza terenem
Zalipia wyrwie w najbliższym czasie dzieci szkolne ze starannie
stworzonego im klimatu tradycji, tak właściwego temu środowisku
i wpływającego na jego dalszy rozwój.
Omawiając wyniki tegorocznego konkursu, w którym ogółem
nagrodzono 67 na 60 uczestników, nie sposób pominąć świetnych
malarek z najbliższych Zalipiu wsi, a zwłaszcza Felicję Janeczek
z Niwek. Ta pogodna kobieta, która mimo kalectwa maluje od lat
młodości, od dłuższego czasu nie brała udziału w konkursie, mimo
żeNiwkisąprzysiółkiemZalipia.Wzruszająeebyło powitaniez nie­
którymi członkami Sądu Konkursowego, znanymi jej sprzed lat.
Uznanie członków Sądu dla jej prac było w pełni uzasadnione, po­
nieważ dekorac j a budynków gospodarczych Felic j i Janeczek, a z wła szcza piwnicy, toprawdziwy dowód nie tylko zachowania tradycji,
ale i dużych zdolności oraz inwencji (il. 11—13). Spośród malarek
uczestniczących w tegorocznym konkursie ona jedna używała
w staroświecki sposób , ,prośnianki" (maczanej w farbie wiązki
prosa), którą odpowiednio manewrując, uzyskała koliste, orygi­
nalne ornamenty wielobarwne, niegdyś bardzo charakterystyczne
dla terenu powiślańskiogo. Niestety, szacunek dla nowego domu
i fakt, że mieszka w „ameryce" siostrzeńca, spowodowały, że
dekorację wnętrza przygotowała już nie tak bogatą. Otrzymała
jednak za całość pierwszą nagrodę. Skłoniła także do udziału
w konkursie swoją siostrzenicę i niegdyś uczennicę, Marię Samel
W Kłyżu, której ładnie malowany dom zdobył trzecią nagrodę.
Józefa Rokita z Ćwikowa zastosowała również dawną techni­
kę malowania. Ozdobiła ona zewnętrzne ściany swoich budynków

204

Uroczyste zakończenie Konkursu „Malowana Chata" odbyło
się w dniu 9 czerwca 1976 r. w lokalu Szkoły Podstawowej
w Zalipiu. Rozstrzygnięcie było poprzedzone dwudniowym oglą­
daniem przez Sąd Konkursowy zgłoszonych domów. Uczestnikami
tej ważnej dla Zalipia uroczystości byli naturalnie wszyscy laure­
aci. Zalipianki czuły się swobodnie, było to dla nich doroczne
święto, natomiast mieszkanki innych wsi czekały stremowane
przed budynkiem, aż do momentu rozpoczęcia uroczystości.
Przyznano 21 nagród pierwszych, 12 drugich, 10 trzecich i 14
czwartych. Zalipianki, oczekujące dla wszystkich swoich miejsc
w czołówce, czuły się trochę pokrzywdzone, ponieważ przy tak
dużej ilości uczestników znalazły się w różnych grupach. W czasie
dyskusji mówiono na temat poszerzenia zasięgu terytorialnego
konkursu i podkreślono konieczność dalszych działań w tym
kierunku.
Poznanie możliwości twórczych wszystkich uczestników
konkursu dało obok wzbogacenia dokumentacji na temat aktual­
nego stanu tej dziedziny również szereg korzyści praktycznych —
przede wszystkim dla samych malarek. Będą one teraz otoczone
większą opieką władz i w pełni skorzystają z wszystkich przy­
wilejów, należnych twórcom ludowym w Polsce, a dostępnych
dotychczas jedynie zalipiankom. Ponadto władze wojewódzkie,
przy współpracy merytorycznej prężnie działającego Muzeum
Okręgowego w Tarnowie, zamierzają udostępnić toren całego
Powiśla Dąbrowskiego dla turystyki, odpowiednio zorganizowa­
nej. Ambitne plany konserwatora wojewódzkiego w Tarnowie
zmierzają do stworzenia w przyszłości żywych skansenówna całym
t y m terenie. Pierwszym krokiem w t y m kierunku ma być wyku­
pienie i oddanie do zwiedzania domu po Felicji Curyłowej w Zali­
piu, co odwleka się jednak z braku odpowiednich funduszów.
Dokumentacja konkursu stwarza również dodatkową bazę
dla współpracy nowych twórców ze skupem cepeliowskim. Prze­
widując te możliwości, Zrzeszenie „Milenium" pokryło z Funduszu
Rozwoju Twórczości Ludowej połowę kosztów konkursu, umożli­
wiając t y m samym jego rozszerzenie . „Milenium", obejmując
dotąd swą działalnością skup malowanek, haftów i pająków z Za­
lipia, jest jednak nie tylko placówką handlową, lecz również mece­
nasem, opiekunem twórczości ludowej; świadectwem tej strony
działalności Zrzeszenia jest właśnie udział w penetracjach tereno­
wych, w organizacji i subwencjonowaniu konkursu. Jest to żresz14

�tą inwestycja dalekowzroczna. Dla wielu z nich współpraca z
„Milenium" otwiera możliwość korzystania ze świadczeń Fundu­
szu Rozwoju Twórczości Ludowej. Wiadomo przecież, że wspa­
niały rozwój Zalipia uzależniony był w dużej mierze od bodźców
finansowych. Wolno więc sądzić, że zwiększenie opieki przyczyni
щ do ożywienia zamierających tradycji na Powiślu.
Organizatorzy, uwzględniając obserwacje zebrane w Czasie
przeprowadzania konkursu w 1976 roku, stoją na stanowisku,
iż przyszłe konkursy muszą być coroczne, otwarte i obejmować
obszar Powiśla, a nie tylko Zalipie. Niezbędne jest też prowadze­
nie penetracji poprzedzających konkurs i podjęcie pogłębionych
badań nad historią i zasięgiem tradycji malowanych domów
na Powiślu Dąbrowskim.

Penetracje są zresztą w obecnej sytuacji ważną częścią kon­
kursów, aktywizują teren, zapewniają uczestnictwo w konkursie,
prawidłową o nim informację.
W okresie przyspieszonych procesów urbanizacyjnych, do­
cierających nawet do zapadłych i najbiedniejszych wiosek Powiśla
Dąbrowskiego, trzeba stworzyć właściwy klimat resztkom
tradycji, które jeszcze nie zaginęły. Odszukanie tych śladów,
zabezpieczenie oraz stworzenie warunków sprzyjających dalszemu
ich rozwojowi — to główne zadanie omawianego t u konkursu.
Najbliższa przyszłość pokaże, jak spełnił on swoją rolę. Sądzę,
że poza wszystkim innym pomógł on uświadomić wszystkim od­
osobnionym malarkom, że wnoszą one trwały wkład do polskiej
kultury ludowej, że to, co robią, jest ważne i cenne.

W Y K A Z UCZESTNIKÓW KONKURSU
„MALOWANA CHATA" W 1976 R.

Zalipie

Zofia Bochenek ( I I I nagroda), Bronisława Boduch (I), Elżbieta
Boduch (II), Janina Boduch ( I I I ) , Wanda Boduch ( I I ) , Anna
Borek (II), Kazimiera Borek (I), Maria Chlastawa (I), Rozalia
Ciepiela (IV), Krystyna Curyło (IV), Janina Dymon (IV), Zofia
Dymon (II), Janina Jurek (I), Zofia Janeczek (I), Barbara
Kaezówka (II), Zofia Kaczówka ( I I ) , Janina Lizakowa (I),
Janina Lizakówna (I), Stefania Łączyńska (I), Zofia Majchrowska•Owca (I), Wanda Micek ( I I ) , Felicja Mosio (I), Maria Mosio (I),
Maria Owca (I), Janina Romańska (IV), Bartłomiej Ruta (IV),

Maria Ruta (IV), Maria Sierak (I), Stanisława Stalica (I), Anto­
nina Szczebak ( I I I ) , Agata Szlosek ( I I I ) , Jan Szlosek (I), Monika
Szlosek (I), Maria Wojtyto (I), Wanda Wojtyto ( I I ) .
Samocice
Maria Miłoś (wyróżnienie), Zofia Miłoś (wyróżnienie), Anna
Święch (wyróżnienie), Emilia Wesołowska ( I I I ) .
Niwki
Stefania Dorosz ( I I ) , Felicja Janeczek (I), Janina Szczygieł
( I I I ) , Rozalia Trela ( I I ) , Maria Wnęk (IV).

I I . 15. Zdobienie „packami", wyk. Józefa Rokita, Ćwików, gm. Olojno, woj. tarnowskie. 1976 r.

205

�16

17

И. 16, 17. Malowidła zalipianek w lokalu Zrzeszenia „Milenium" w Krakowie oraz w zalipiańskiej szkole

Kłyż

Bolesław (Kosiarówka)

Janina Łata ( I I I ) , Helena Nawrocka ( I I I ) , Maria Samel ( I I I ) ,

Genowefa Kochanek (I).

Rozalia Zaród (I).
Borusowa
Wiktoria Sambor (IV).

Kuzie
Agnieszka Raohmaciej (IV), Józef
Szlosek ( I I I ) .

Rachmaciej

( I I I ) , Adela

Kanna
H

e

l

e

n

a

C i e ś l a k

(

n

)

Ćwików

Otfinów

Józefa Rokita (IV), Danuta Szczebak (I).

Adela Królikowska ( I I ) .

Gorzyce

Pawłów
Stanisława Lupa (IV).

Maria Bednarz (IV), Władysława Sowa (IV).

PRZYPISY
1

Brak nie tylko obszernej monografii Zalipia, ale nawet
popularnych folderów. Informator Turystyczny Zalipie (WOIT
Kraków) był wydany przed kilkunastu laty w nakładzie 5.000
egz. i jest od dawna wyczerpany. Wojewódzki Wydział K u l t u r y
w Tarnowie przygotowuje obecnie folder Zalipie — malowana
wieś z tekstem Zdzisława Szewczyka i zdjęciami Jacka K u bieny.
Z. Szewczyk, Konkurs na malowanki dąbrowskie, „Pol.
Szt. lud.", R. I I , 1948, nr 11—12, s. 42—46.
W. Hickel, Malowanki ludowe na Powiślu
Dąbrowskim,
„ L u d " , t. 12, 1906, s. 113—121.
Z. Szewczyk, Zdobnictwo wnętrz na terenie Powiela Dqbrowskiego. Sprawozdanie z badań przeprowadzonych w 1948 r.
dla Ministerstwa Kultury i Sztuki, maszynopis.
Por. W. Hickel, op. cit., oraz Z. Szewczyk, Konkurs...
Rss, Felicja Curylowa (1903—1974),
„Pol. Szt. lud.",
R. 28, 1974, nr 4, s. 252—253.
Z. Cieśla-Reinfussowa, Wystawa sztuki ludowej w Dąbrowie
kolo Tarnowa, „Pol. Szt. lud.", R. 4, I960 nr 7—12, s. 151—155.
2

3

4

5
6

7

8

Zob. „Pol. Szt. lud.", R. 2, 1948, nr 11—12, s. 42.
Wg materiałów Aleksandra Ossowskiego, prowadzącego
badania z ramienia Państwowego Instytutu Badania Sztuki
Ludowej — w 1948 r. nie było w Kannej żadnych śladów malo­
wania domów, natomiast we wsi Tonie naklejano na ścianach
pojedyncze bukiety, wycięte z „dywanów".
10 Zalipie (35 osób), Kuzie (3), Ćwików (2), Niwki (5), К
(4), Gorzyce (2), Samocice (4), Bolesław (1), Otfinów (1), Kan
(1), Pawłów (1), Borusowa (1). Por. mapa; por. wykaz uczestni­
ków konkursu.
" Rozpoczęcie remontu budynku uniemożliwiło udział
w 1976 r.
K . Pietkiewicz, Les „malowanki" du Powiśle Dąbrows''
„Zeszyty Etnograficzne Muzeum K u l t u r y i Sztuki Ludowej"
t. 1, 1960. Pierwszy konkurs na malowanki dzieci odbył si
w 1965 r.
Piszą o t y m wszyscy cytowani wyżej autorzy.
Pozostałą część kosztów pokrył Wojewódzki Wydz'
K u l t u r y w Tarnowie.
9

1 2

1 3

1 4

Obiekty pochodzą ze zbiorów: W. Hickla — il. 9,10; Muzeum Okręgowego w Tarnowie — il. 7, 8
Орг.: Z. Szewczyk — il. 1. Fot.: W. Dudziak — II. 4, 6—8,13,15; A. Jackowski — il. 14; J . Kubiena — il. 1 (repr.), 16,17; M. Maślinski — il. 9,10; J . Świderskiil. 2, 3, 5, 11, 12

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7061" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7041">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a3dfdfeed222f6abeb224793bef0f7a9.pdf</src>
        <authentication>ca442e9bfd6721b24982592f6a172bcc</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84147">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4488</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84148">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84149">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84150">
                <text>Kraków</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="84151">
                <text>garncarstwo, ceramika</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="84152">
                <text>garncarstwo ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84153">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4174</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84154">
                <text>Konkurs i wystawa garncarstwa ludowego województwa krakowskiego/ Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84156">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.2, s. 118-123</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84158">
                <text>Fryś-Pietraszkowa, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84162">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84165">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84167">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="84188">
                <text>Ii.
1. Franciszek
Stefański:
Kogut,
ceramika
mai.
pobiał­
ką, wys. 15 cm. Radłów, pow.
Tarnów.
II. 2. Maciej
Tracz:
„Jeździec
na koniu",
cerami­
ka mal. i glazur.,
19 X 20 cm.
Dębina, pow.
Bochnia.

i

Ewa

Fryś-Pietraszkowa

KONKURS I WYSTAWA
W O J E W Ó D Z T W A

G

RNCARSTWA LUDOWEGO
K R A K O W S K I E G O
„Garncarze,
garncarze,
co po was
zostanie?
W
kolei
skorupy,
a w karczmie
pisanie..."

Garncarstwo
kowskiego
Polsce

—

było

niegdyś

— podobnie
szeroko

Produkowano

n a terenie

zresztą

jak w

rozpowszechnionym

t a m przede

wszystkim

zurowaną, n i e r a z b a r d z o b o g a t o

w o j . kra­

całej

rzemiosłem.
ceramikę

w y r o b u Siwaków. L i c z b a
przekroczyła

gla­

malowaną, a w n i e ­

l i c z n y c h t y l k o ośrodkach udało się stwierdzić
wątpliwie

prawie

tradycję

ośrodków g a r n c a r s k i c h nie­
90 miejscowości

k i e d y t o w y g a s ł o o k o ł o 20 /o z n a n y c h o ś r o d k ó w , po­
fl

nad

Э0 /о

do

zamarło

в

Liczba

tej pory

I

Oleśnica),

ze względu

połowie

czynnych

zmniejszyła

Nidek,

pracy
nych

w

26 o ś r o d k ó w

lówka,

wymienia­

n a podeszły

z

17 o ś r o d k ó w

k u r s t e n został z o r g a n i z o w a n y

cechach

drychów,

Lipnica

Wadowice,

zorganizowani

(m. i n . Kraków ,
3

Murowana,

Żywiec).

Istniały

Nowy
również

byli

w

Alwernia, A n ­
Targ,

Sławków,

cechy

garncar­

konkursie d l a garncarzy

Prezydium
Pracowni
PAN.

WRN w
Badania

Pozostałe

zgłosiło

przez Wydział

Krakowie

Sztuki

czynne

jeszcze

Brodła, P r o s z o w i c e , R o z t o k a ,
z nich

n p . dlatego,

w y j ą t k o w y m . S t o s u n k o w o w c z e ś n i e zaczął s i ę n i e s t e t y

obecnie

dó niezdobiomych doniczek

jest

zjawiskiem

poza

i Brodła ,

t y m terenem

4

Nidek),

raczej

różnych

że produkcja

ośrodki

Sztuki

(Buczków,

przyczyn,

niektóre

i c h ogranicza

się

n a kwiaty. Garn­

carze

k o n k u r s e m . Niektórzy, przeważnie obeznani już z po-

Fragment piosenki, zanotowanej w N i d k u . „Ko­
l e j " — oznacza t u k o l e i n y n a drodze.
Z . B . G ł o w a , Materiały
do mapy
ośrodków
garncarskich
w Polsce,
cz. I I , „ P o l s k a S z t u k a L u d o ­
w a . 1956, n r 3. ss. 192—195.

J . K o s t y s z , Z dziejów krakowskiego
garncarstwa,
„ P o l s k a S z t u k a L u d o w a " , 1951, n r 1—2, ss, 7 i dalsze.
E. P i e t r a s z e k , Ośrodki
garncarskie
w
dobrach
tenczyńskich
w XVIII
i pierwszej
pól. XIX w., „ P o l ­
s k a S z t u k a L u d o w a " . 1961, n r 1, s. 5 1 , n r 2, s. 101.

2

118

4

nierównym

współudziale

Instytutu

w K r a k o w s k i e m u p a d e k t e g o s t a r e g o rzemiosła, który

3

dość

Kon­

Kultury

w y r a ź n i e z a z n a c z a się już w I I p o ł o w i e X I X w i e k u ,

1

w

z

udział

Zalas, Żywiec) n i e przy­

dość

co

(Zalas

przy

Ludowej

do konkursu

wsiach

swój

w o j . krakowskiego.

stąpiły

s k i e w niektórych

zaprzestali

bądź też z i n ­

powodów.

27 t w ó r c ó w

n i e w z a s a d z i e n i e j e s t m o ż l i w e . W w i e l u ośrodkach,
osobnych

kilka (Mi­

garncarze
wiek,

stulecia.

r . 1955 — już

się o d a l s z y c h

w

zwłaszcza m i e j s k i c h , g a r n c a r z e

naszego

około

gdzie

n y c h przez Z. B . G ł o w ę , a l e wyczerpujące j e j ustale­
2

1

s t o p n i u z a i n t e r e s o w a l i się

�dobnymi
Sącza),

imprezami

(jak

przygotowali

różnorakich

np. garncarze

na

wytworów,

konkurs
inni

ze

po

nadesłali

parę sztuk, i to n i e zawsze

Starego

kilkadziesiąt
zaledwie

najbardziej

po

charaktery­

stycznych naczyń.

robach
0

świadomie

misy,

bańki

Uwagę

zwracały

( i l . 7) o r a z

pełna

m i c z n a rzeźba „Chrystus F r a s o b l i w y "

z tej p r z y c z y n y ,

a

także

z

innego

powodu.

Również
Tokarski,

z

wał

żych zespołów o m n i e j więcej w y r ó w n a n y m

1 dwojakami.

a wytypowanie

wśród

niemożliwe.

końcu

nich

najlepszych

przyznano

poziomie,

było

po

prawie

kilka

nagród

poszczególnych s t o p n i :
3 nagrody
4

..

II

„

t y l k o swoje

Ceramika

w

do

starej

pochodzący

przez

dawnych

form

andryehowskich.

nadawały j e j b a r w n e

cera­

Stanisław

zadokumento­

malowaną

Feliksa

z B i e l a n , p o w . Oświęcim,

deko­

( i l . 16).

istnienie skromnie

pokazana

jego
wyrazu

Chochołowie,

nagroda)
rakter

I p o zł. 1.500,

Rzeszowskiego

zamieszkały

Eksponaty można było b o w i e m podzielić n a k i l k a d u ­

W

nawiązuje

k o l i s t y m kształcie).

racyjne

Ocena wyników k o n k u r s u nasuwała dość duże t r u d ­
ności

Reczkowski

c e r a m i k i podhalańskiej i słowackiej ( n p . płaskie bańki

misą

Matusiaka

do

Indywidualny

malatury o

cha­

geometrycz­

n y c h i roślinnych m o t y w a c h , chętnie s t o s o w a n e

1.000,

(II

nawiązywała

przez

tego garncarza .
7

a pozostali

4

,.

III

„

800,

6

„

IV

„

600,

garncarze

otrzymali

W

omawianej

nielicznie

nagrody

za

nictwo, dla zachęcenia i c h d o udziału w

uczest­

Zaginęła
lowania

wionych przez Wydział K u l t u r y P r e z y d i u m W R N

wy

i S z t u k i , wynosiła

oraz
18.300

złotych.
na wystawie,

urządzonej

w K r a k o w i e w d n i a c h o d 27 l i s t o p a d a d o 10 g r u d n i a
r. Wśród
pierwszy

zgromadzonych

eksponatów

wysuwała się n a j b a r d z i e j

na

efektowna

plan
grupa

już

niestety

się

także

garncarzy

umiejętność

m i s , n a których

figuralne (nieraz

tami"
w

Plon k o n k u r s u p o k a z a n o

mieszczą

Skomiel­

t o i „całą

wymalowali),

okolicach

znana

Bochni.

konkursie jedynie Maciej
malistycznych

Tracz

8

z muzykan­

wśród

garncarzy

reprezentował

( I I nagroda)

z

bardzo

których

ładny

na

ptaszek

szeczególną

cza ośrodek w S t a r y m Sączu

n i e pokazał r ó w n i e interesujących

— Józef Biliński i j e g o

(I nagroda)
cząwszy

cechowała

od

duża

brzuścach,

technicznym

i

bodą stosuje o n d a w n ą
opanowaną

trudną

monstrował

na

kolekcję f o r m

na

nóżkach,

u t r z y m a n y c h na w y s o k i m

ornamentykę,

Z

pięknym

dzbanie.
może

( I I nagroda).

garncarza

dużą

swo­

m . i n . dobrze

fladrowania,

( i l . 6), n i e c o

trzeciego

form, po­
pasterskich

rynek

artystycznym.

sztukę

dat L u d w i k W i l u s z
robach

dzbanów

czy

aż do k o m p l e t u k a w o w e g o ,
poziomie

różnorodność

np. t r a d y c y j n y c h

o spłaszczonych

Bilińskiego

którą

Również
mniej

N a niektórych

tywów,

na

nagroda)
a

wyjątkowo

odbijały

na

ładną

dzbany

wy­

cechy wykazują m a l o w a n e
ki — Stanisława
zestaw

w y t w o r y garncarzy z Rab­

Kościelniaka

miniaturowych

Z p r o d u k c j i Rączki

( I I nagroda

naczyniek)

tylko

i

malowany

oraz d r u g i , p o k r y t y piękną, p r a w i e
przypominały

dobre

tradycje

za

Jana

ładny
Rączki.

dzban

( i l . 3)

czarną glazurą —•

t e g o słynnego

garncar­

skiego r o d u .
I

nagrodę uzyskał

szowskiego,

także J a n R e c z k o w s k i

Targiem.

Garncarz

rze właściwości

polew,

przez dopuszczanie

ceramicznych.
uzyskuje

z

ten pochodzi

pogłębiał swą w i e d z ę z a w o d o w ą

pracowniach i zakładach

on

Niwy
z

w

Znając

ciekawe

d o Z l e w a n i a się i z a c i e r a n i a

turów poszczególnych

motywów.

W

niektórych

Rze­
wielu

6

paski i drobne

Stefańskiego

wytwory

te

ostro

czerepu.

Naj­

Stefańskiego

esowatym

z kropek,

Zdobiny
tle

profilu

(III

on tylko

kwiatki

gałązki.

brązowo-czerwonym

W i e l e ośrodków (Rybna,
Sławków) stosuje obecnie
obracającym

się

szerokie

to

smukłe

( i l . 12), o z d o ­

Chrzanów, B r z e s k o
tylko ornament,

kręgu,

a

więc

białe,

pasy. p r z e s k r o b a n e

Nowe.

wykonany

przez

wąskie
środek

linią falistą, odsłaniającą tło n a c z y n i a . T e n r o d z a j p r y ­
mitywnego
nik

s g r a f f i t o w y b i j a się n a czoło wśród t e c h ­

dekoracyjnych,

krakowskich

stosowanych

garncarzy.

przez

Chyba

współczesnych

największa

część

e k s p o n a t ó w z d o b i o n a była t y m sposobem.
Wincenty

Knapik

dob­

Zalas,

skąd

ceramiki

(I

pochodzi.

użytkowej,

stawowych,

jak

nagroda)

rzania

pszczół,

kon­

drobiu

i

wy-

bryki.

Wykonał

w

której

garnki,

d z b a n k i — znajdowały

efekty

B. B a z i e l i e h , Garncarstwo
starosądeckie,
„Polska
Sztuka L u d o w a " , 1958, n r 2.
L. M a l i c k i , Garncarstwo
w
Rabce-Poddziale,
„Prace i materiały e t n o g r a f i c z n e " , t . V I I , 1948/9.
5

ograni­

z

Rybnej,

pow.

K r a k ó w , r e p r e z e n t o w a ł równocześnie p o b l i s k i ośrodek

6

pod N o w y m

Franciszka

większe

o łagodnym,

na

Podobne

malatury.

b i o n e t y l k o r y t e m , o r a z f i g u r k a k o g u t a ( i l . 1).

prążki oraz

ornamentyki.

—

jednak

ligraficznej

drobiazgowej

wyrobach

białe, z y g z a k o w a t e

Plariaka, zauważyć można dążenie d o p r z e s a d n i e k a ­
i

naczyń.

odgrywały

z Radłowa, p o w . Tarnów. M a l u j e

ładniejsze

Pawła

znaczenie

jeździec
garncarz

czone d o n a j p r o s t s z y c h l i n e a r n y c h i p u n k t o w y c h m o ­

zade­

zdobionych,

starosądeckiego,

Mniejsze

na

z Dębi­

oraz

n a k o n i u ( i l . i l . 2, 5). S z k o d a , że t e n z d o l n y

5

moty­

udaną serię g w i z d k ó w o a n i -

kształtach,

u w a g ę zasługują

te

ma­

nawet

muzykę

niegdyś

Ośrodki

n y . Dał o n w y j ą t k o w o

pięknego

występowały

ceramiki m a l o w a n e j . B o g a t o z a p r e z e n t o w a ł j ą zwłasz­
młodsi koledzy, Płaziak i W i l u s z . W y r o b y

bardzo

ze

n e j Białej, p o w . Myślenice.

następnych

konkursach i w y s t a w a c h . Łączna s u m a nagród, u s t a n o ­
przez M i n i s t e r s t w o K u l t u r y

grupie

nadesłane w y t w o r y

rynki

on
—

miski,

olbrzymią

oprócz
czy

ładne,

się także n a c z y n i a
n a trzech

charakterystyczne

nóżkach,

serię

form

pod­

pękate

do p o d k u ­
poidła d l a

dla Chrzanowskiego

im-

T Ę Fryś, Ośrodek
garncarski
w Bielanach,
„Pol­
s k a S z t u k a L u d o w a " , 1956, n r 4 — 5 .
St. K o w a l s k i , Garncarze
i garncarstwo
w pow.
bocheńskim,
„ O r l i L o t " , 1950, n r 8.
8

119

�11. 3. Jan Rączka:
Dzbanek,
glazur.
i mai., wys. 32 cm. Rabka,
pow.
Nowy
Targ.
II. 4. Andrzej
Rozkocha:
„Gwiz­
dek",
glazur.,
wys. 10 cm. Ruda
Ka­
meralna,
pow. Brzesko.
11. 5.
Maciej
Tracz:
„Kogutek"
— gwizdek,
częścio­
wo glazur.,
wys. 11 cm. Dębina,
pow.
Bochnia.
II. 6. Ludwik
Wilusz:
„Cedzak",
glazur.,
18 X 2 5 cm. Stary
Sącz,
pow. Nowy
Sącz. II. 7. Jan
Reczkowski: Bańka mal. i glazur.,
wys. 24 cm,
Ф g. 5 ст. ф d. 11 cm. Niwa,
pow.
Nowy
Targ.
II. 8. Andrzej
Rozkocha:
Garnek,
mai. pobiałką
i glazur.,
wys.
17 cm, ф g. 18 cm, ф d. 13,5 cm. Ru­
da Kameralna,
pow.
Brzesko.

ЩШШШШШШШШ

�Jí. 9. Fragment
ekspozycji
i
stoisko
Wincentego
Knapika, Rybna,
pow.
Kra­
ków. II. 10. Jan
Chmiel:
Dzbanek,
glazur., wys. 34 cm, 0 д. 10 cm, 0 d.
13 cm. Andrychów,
pow.
Wadowice.
H. 11. Albin Zawartka:
Dwojaki,
gla­
zur., wys. 12 cm, ф g. 13 cm, 0 d.
7 cm. Garnek
glazur.,
wys.
14,5
cm,
Ф g. 13,5 cm, ф d. 9 cm. Nowe
Brzes­
ko, pow.
Proszowice.

tr

*

�T e n sposób d e k o r a c j i

cechował r ó w n i e ż m i s k i M i ­

chała K l i m k i e w i c z a z C h r z a n o w a ,
nowanym,

serii dzbanków
rekwizyt
kich.
rej

ładne w s w y m sto­

kremowo-zielonkawym
tego garncarza

dawnych

Miał

on

kolorycie.

żartobliwych

gęsto

sztuczek

podziurkowaną

t y l k o •Wtajemniczeni

Wśród

zwracał uwagę
szyjkę,

znajdowali

jeden,

towarzys­
na

właściwe

któ­
miej­

sce, b y w y p i ć z a w a r t o ś ć n a c z y n i a bez r o z l a n i a płynu.
Przypadkowe,

uzyskane

w

kolorystyczne

w

czerwonawym

t l e dodawały

Zawartki
wego,
i

postaci

Proszowice.
wykonał

tradycjach
Brzesko,

Opanował
z garncarzy
Andrzej

również

prostym

ze

Sławkowa.
Kameralnej,

nie

stosunkowo

leżało

( I I I nagroda).

wcale.

niedawno

pobliskim Rzepienniku,

Rozkocha

No­

ciężkich

Rudzie

naczyń

na

Albina

dość

Nowak

w

efekty

plam

z Brzeska

o

zdobioną

ośrodka

dopiero
w

Kulesy

Szczepan

malowanie

je

wypału,

naczyniom

Ceramikę

prymitywnych formach,

sgraffitem,
W

uroku

( i l . 11) i Stanisława

pow.

pow.

czasie

ciemnozielonych

pow

Na

jeden
Gorlice,

pierwszy

plan

w ś r ó d j e g o w y r o b ó w w y s u w a ł y się d w a g a r n k i , n i s k i e
i

szerokie,

których

górne

części

brzuśców

ozdobione

b y ł y p r o s t y m , b i a ł y m w z o r k i e m n a c z a r n y m t l e ( i l . 8).
Garncarz
oraz

t e n dał

ładny

żonej

m. i n . n a wystawę

gwizdek

szyjce

w

postaci

( i l . 4). D w a j

jedyną

zwierzątka

o

bracia Andrzeja

Rozkochy,

Józef i J a n , przysłali n a c z y n i a n i e m a l o w a n e ,
wane,

a

dwojaki

także
i

między

glazuro­

nimi

maślnicę,

rynkę.

Wyroby
pokazali

biskwitowe,

fajkę
wydłu­

bardzo

też

proste,

garncarze

zdobione

z

jedynie

Radwanu,

glazurą,

pow.

Dąbrowa

Tarnowska.
Od
nia

omówionych

Jana

wyrobów

Chmielą

odbiegały

( I I nagroda)

nieco

różniał się zwłaszcza t r a d y c y j n y d z b a n
(do

roku

1946 p o d o b n e

dzbanki

n a brzuścu p l a s t y c z n y m i

z

foremek.

(il.

10). d z b a n e k ,

brodatej
lindra.
i

Drugą

sprzedawane

ozdobiony

twarzy,

stanowił

n a szyjce

nakryty wiekiem
to

liczne analogie

ma

były

dekorowa­

zdobinami, odciskanymi

ciekawostkę

Naczynie

Wy­

„kalwaryjski"

na odpustach w K a l w a r i i Zebrzydowskiej),
ny

naczy­

z Andrychowa.

bardzo

w ceramice

tzw.

„żyd''

wyobrażeniem

podobnym
ciekawe

d o cy­

rodowody

europejskiej.

W s p o m n i e ć także t r z e b a produkcję J a n a Błaszczyka
(III

nagroda)

z

Podegrodzia

pod

Starym

T y l k o t e w y r o b y spośród z e b r a n y c h
bione

były

pomocą

Zwracała

brak

już

stempelków

uwagę

duża

liczba

d a w n y c h , za­

zarzucone

ceramicznych.
ze w z g l ę d u na

naczj'nia. j a k —

dzbanami

mniej

trojaki, rynki
naczynia

pasterskimi,

poza

produkuje

dzbanów,

stanowią
zwykłe,

a

się

nawet

bowiem
ogrodnicze

wspom­

podkurzaczami
się d w o j a k i ,

n a nóżkach, cedzidła,

flaszowate

i t y m podobne.

również
garnków,

obecnie

w

doniczki.

na

za

( i l . 18).

przedmiotów

wykonało

zdo­

odciskanymi

i n . — w w i e l u Stoiskach powtarzające

kształtów
i

gwiazdkami,

n a ogół

zapotrzebowania

a nawet
П. 12. Franciszek
Stefański:
Dzban
glazur.,
wys. 33
cm 0 g. id.
13 cm. Radiów,
pow Tarnów.
II. 13.
Józef Biliński:
Bańka, mal. i glazur.,
spłaszczona
z
jednego
boku dła wygody
przy noszeniu,
wys. 23 cm,
(fig. 3 cm, ф d. 12,5 cm. Stary Sącz, pow. Nowy
Sącz.
II. 14. Stanisław
Tokarski:
Miska,
mal. i glazur.,
wys.
9 cm, ф g. 28 cm, 0 d. 11,5 cm. Chochołów,
pow.
Nowy
Targ.
II. 15. Feliks
Matusiak:
Świnka —
skar­
bonka,
mal. i glazur.,
wys. 11 cm. Bielany,
pow.
Oświęcim.
11. 16. Jan Reczkowski:
„Chrystus
Fraso­
bliwy",
rzeźba ceramiczna,
glazur.,
wys. 21 cm.
Niwa,
pow. Nowy
Targ.
II. 17. Ludwik
Wilusz:
Kropielniczka glazur.,
wys. 25 cm. Stary Sącz, pow. Nowy
Sącz.

nadto
już

garncarzy

nianymi
i

i

odpowiednich

pomnianych
Wielu

listkami

Sączem.

na w y s t a w i e

sprzedaż

różnych
Coraz
misek

podstawę

produkcji

większości

ośrodków

�и
15

1&lt;¡

17

123

�II. 18. Jan Błaszczyk:
Bańka, głazur. ornament
ciskany
stemplem,
nakładany,
wys. 29 cm, śred.
2 cm, średnica
dolna 16 cm. Podegrodzie,
pow.
Sącz.

K o n k u r s n i e objął w p r a w d z i e
kich
to

ze w s z y s t ­

c z y n n y c h ośrodków k r a k o w s k i c h , n i e umniejsza

jednak

tak

bynajmniej

dużej

liczby

pierwszy
tacji
no

twórców

wy­
górna
Nowy

możność

produkcji
jeszcze

idące

jego

znaczenia.

Zgromadzenie

z

ceramiki

dało

dokonania

przeglądu

wyrobów

p o raz

i dokumen­

ośrodków k r a k o w s k i c h . Obecnie

wyciągać

n a tej podstawie

wnioski, ale zebrany

materiał

c h a n i e w przyszłości o p r a c o w a n i e

trud­

jakieś

ułatwi

dalej
niesły­

syntetyczne

zagad­

nienia.
N i e można pominąć r ó w n i e ż d r u g i e g o , co n a j m n i e j
tak

samo

wpływu

ważnego

aspektu w y s t a w y

tej i m p r e z y

k u r s u zaproszeni
wystawy

i w

i konkursu

n a garncarzy.

zostali n a zjazd

czasie d y s k u s j i

Uczestnicy

w dniu

—

kon­

zamknięcia

w y p o w i a d a l i się o tej

i m p r e z i e z d u ż y m u z n a n i e m , obiecując n a s t ę p n y m r a ­
zem

pokazać

wyrobów.
stawą

większe

Równie

i

lepiej

opracowane

w i e l k i e było

ze s t r o n y publiczności.

zestawy

zainteresowanie w y ­

Poza

entuzjastycznymi

w p i s a m i w książce p a m i ą t k o w e j ś w i a d c z y ł y o t y m z a ­
k u p i e n i e większości

eksponatów,

przed

wystawy,

zamknięciem

0 dalsze możliwości

d o k o n a n e n a długo

oraz

liczne

z a k u p u 'podobnych

zapytania

przedmiotów.

F a k t y t e p o w i n n y stanowić d o w ó d d l a czynników o r ­
ganizujących
nych
Drugi
dziej

dział

udane

czesnego
rafki

wystawy

próby

stanowiły

nawiązania

odbiorcy,

mniej

do

jak komplety

potrzeb

współ­

śniadaniowe, k a ­

i kieliszki, flakony n a k w i a t y czy dekoracyjne

t a l e r z e . ' W y d a j e się j e d n a k , ż e n a j w i ę k s z e
zbytu

m a trzecia

bogato

grupa

reprezentowana

wyrobów,

p i e wysunęły się z d e c y d o w a n i e

podobnych
Radłów).

w

postaci

zwierzaków
Na

uwagę

—• d r o b n a g a ­

miejsce

ptaszków,
(Dębina,

zasługują

Bielany i inne)
koników

Ruda
także

i tym

Kameralna,
skarbonki

w

sprzedaż l u d o w y c h w y r o b ó w

charakterze

dekoracyjnym

i

artystycz­

pamiątkarskim

( z w ł a s z c z a d l a C P L i A i P T T K ) , ż e ' p o w o d z e n i e m cieszą
się n i e t y l k o sprowadzane z d a l e k a s i w a k i c z y zdobio­
n e b i s k w i t y . Właśnie w y r o b y k r a k o w s k i c h garncarzy
p o w i n n y zapełnić p ó ł k i s k l e p ó w i k i o s k ó w z pamiąt­
kami

w

Krakowie.

Dotychczas

stety tego r o d z a j u kontaktów
z tych
Na

w tej gru­

zabawki, miniaturowe

naczyńka iflNowy Sącz, B a b k a , N i w a ,
gwizdki

możliwości

niespodziewanie

na wystawie

lanteria ceramiczna. N a pierwsze

oraz

łub b a r ­

o

n i e nawiązano

handlowych z

garncarzy.
zakończenie

wspomnieć

należy

oprawie wystawy, zaprojektowanej
art.
w

piast.

Marię

ładnych,

Miejskiej
1 umiar

Czarnecką.

ale niewielkich

Biblioteki
w

środków

te,

d o uniknięcia m o n o t o n i ę (rozpraszały a k c e n t y

figurki,

doskonały

okaryny

artykuł

i

podobne

pamiątkarski.

Fot.

w

stanowiły

właściwe

c e r a m i k i , a p e w n ą , dość trudną

p o s t a c i pięknych k r a k o w s k i c h Chust.

Jan Świderski.

prostota

p l a s t y c z n y c h . Szare

tło d l a z g r o m a d z o n e j

lichtarzyki,

maty

cechowały

półki

stanowią

słomiane

urządzoną

wystawowych

kształcie ś w i n e k (zwłaszcza z a b a w n i e m a l o w a n a ś w i n ­
a także

i podesty,

plastycznej

Ekspozycję,
salkach

Publicznej,

stosowaniu

o

i w y k o n a n e j przez

k a z B i e l a n — i l . 15) c z y z a s k l e p i o n y c h k u l . Z a b a W k i
drobiazgi

nie­

żadnym

barwne

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9624" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9602">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/563e09bc97f57d27d18bbb16d74bab71.pdf</src>
        <authentication>2b06cc0776cae23bf2b0cdb1a2416e58</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114570">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4147</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114571">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114572">
                <text>1958</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114573">
                <text>palmy wielkanocne - konkursy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114574">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3868</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114575">
                <text>Konkurs na palmy wielkanocne w Rabce / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1958 t.12 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114576">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1958 t.12,z.2; s.122</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114577">
                <text>Fryś, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114578">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114579">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114580">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114581">
                <text>tiwa

Fryś

K O N K U R S

NA

PALMY

W I E L K A N O C N E

W

RABCE

Zwyczaj ś w i ę c e n i a p a l m w o s t a t n i ą niedzielę przed
W i e l k a n o c ą jest w Polsce do czasów obecnych bar­
dzo rozpowszechniony. Palmy p r z y b i e r a j ą dość uroz­
m a i c o n ą p o s t a ć , na ogół jednak nie p r z e d s t a w i a j ą
one zbyt dużej w a r t o ś c i pod w z g l ę d e m artystycznym.
Najczęściej są w y k o n y w a n e z trzciny wodnej, k w i ­
t n ą c e j wierzbiny, sosny czy jemioły, rzadko p r z y ­
branej nieco k o l o r o w ą b i b u ł ą . Na t y m tle w y r ó ż n i a ­
ją się korzystnie bogate, kolorowe palmy z R a b k i
i jej najbliższych okolic .
l

Palmy te' przede w s z y s t k i m i m p o n u j ą swoją d ł u ­
gością, k t ó r a obecnie wynosi p r z e c i ę t n i e 2,5—3 me­
t r ó w , dawniej z d a r z a ł y się nawet palmy d o c h o d z ą c e
do 4 m e t r ó w . Trzon palmy stanowi k i l k a d ł u g i c h w i ­
tek wierzbowych z b a ź k a m i , o k r ę c o n y c h razem pa­
skami gęsto p r z y l e g a j ą c e j do siebie w i c i r o ś l i n n e j .
G ó r n a część p a l m y (mniej więcej 2/3 długości) ozdo­
biona jest k o k a r d k a m i r ó ż n o b a r w n e g o glansowanego
papieru u ł o ż o n y m i bardzo ciasno, tak że r d z e ń i ba­
zie stają się z u p e ł n i e niewidoczne. K o k a r d k i te u k ł a ­
dane z w ą s k i c h p a s k ó w papieru nawlekane są na
długą nić, k t ó r ą owija się spiralnie trzon p a l m y .
Z w i e r z c h o ł k a w postaci p ę k u wodnej trzciny zwie­
szają się barwne w s t ą ż k i jedwabne lub b i b u ł k o w e ,
w zależności od tego „jak kogo s t a ć " . Czasem k i l k a
k r ó t k i c h i w ą s k i c h w s t ą ż e c z e k przymocowanych jest
r ó w n i e ż m i ę d z y k o k a r d k a m i na trzonie palmy. Obok
opisanych w y ż e j tradycyjnych p a l m r a b c z a ń s k i c h w y ­
s t ę p u j ą c y c h do dziś w znacznych ilościach m o ż n a za­
u w a ż y ć sporo wykonanych odmiennie. Najczęściej
brak charakterystycznego w i ą z a n i a wicią, na w i e r z ­
c h o ł k a c h zamiast szuwaru znajduje się bukiet do­
niczkowej zieleni, g a ł ą z k a sosny, sztuczne k w i a t k i ,
a nawet p ę k b i a ł y c h piór. N i e k t ó r e palmy zamiast
kokardek są ozdobione k w i a t a m i z b i b u ł k i u ł o ż o n y m i
koło siebie, b ą d ź oddzielonymi l i s t k a m i
barwinku.
Dużo jest też palm ubogich, k t ó r e s t a n o w i ą po prostu
gałązki wierzbowe p r z e w i ą z a n e k o l o r o w ą
wstążką.
W e d ł u g zwyczaju palmy w y k o n u j ą i zdobią p r z e w a ż ­
nie kobiety i dziewczęta, a do kościoła niosą je
w p a l m o w ą niedzielę najczęściej dzieci, j a k w s z ę ­
dzie r u c h l i w e i niespokojne. Gdy kościół r a b c z a ń s k i
podczas n a b o ż e ń s t w a w y p e ł n i się młodzieżą z p a l ­
mami, wysokie palmy t w o r z ą fantastyczny barwny
las, z n a j d u j ą c y się w ustawicznym niezharmonizowan y m z sobą ruchu, gdyż palmy c h w i e j ą się, pochy­
lają i zaczepiają wzajemnie o siebie.
Ze w z g l ę d u na bogatą d e k o r a c j ę p a l m r a b c z a ń s k i c h
z inicjatywy
Muzeum Narodowego w
Krakowie
i podległego m u Muzeum i m . Orkana w Rabce ogło­
szony został konkurs na n a j p i ę k n i e j s z e palmy, k t ó ­
r y odbył się w dniu 30. I I I . br. w szkole podsta­
wowej w Rabce. W konkursie wzięło udział 50 ucze-

122

Ryc. 1. W drodze do kościoła
Rabka.

z palmami do

święcenia.

s t n i k ó w , w ś r ó d k t ó r y c h znaczną większość stano­
w i ł y dzieci w w i e k u szkolnym z Rabki oraz okolicz­
nych wiosek, j a k Rdzawka, Ponice, Zabornia. K o m i ­
sja konkursowa złożona z przedstawicieli miejsco-

�wych i n s t y t u c j i i organizacji społecznych pod prze­
w o d n i c t w e m prof. d r Tadeusza Seweryna, d y r e k t o ­
ra Muzeum Etnograficznego w K r a k o w i e , rozdzieliła
m i ę d z y u c z e s t n i k ó w k o n k u r s u nagrody b i o r ą c pod
u w a g ą artystyczne wykonanie palmy i zgodność jej

formy z m i e j s c o w ą t r a d y c j ą . Z nagrodzonych p a l m
j e d e n a ś c i e zakupiono do z b i o r ó w muzeum w Rabce,
K r a k o w i e , Zakopanem i Lodzi.
Opisany w y ż e j konkurs na wielkanocne palmy jest
p i e r w s z ą tego rodzaju i m p r e z ą w Polsce.

PRZYPIS
1

W Rabce podobnie j a k i w innych okolicach P o l ­
ski u t r z y m u j e się jeszcze w i a r a w n a d p r z y r o d z o n ą
moc p o ś w i ę c o n e j p a l m y . Całej palmy lub jej części
u ż y w a się do r ó ż n y c h celów magicznych. Po p o w r o ­
cie z kościoła uderza się n i ą b y d ł o w oborze, „żeby
się d a r z y ł o " , a p ó ź n i e j wygania się n i ą k r o w y idące
po raz pierwszy na pastwisko. W W i e l k ą S o b o t ę k a ­
w a ł k i p a l m y z a t y k a j ą gospodarze w oziminę, aby
Fotografowała

R

I

sobie z a p e w n i ć dobre plony, a n i e k t ó r z y u ż y w a j ą
w t y m celu p a t y k ó w szczególnie długich, aby i m żyto
d o r ó w n a ł o wzrostem. Bazie z p a l m y wielkanocnej do­
daje się do siewnego ziarna i przygotowanych do
sadzenia k a r t o f l i . Resztę palmy p r z e c h o w y w u j ą pie­
czołowicie w domu, g d y ż podczas burzy wrzuca się
jej cząstki w ogień dla ochrony przed p i o r u n a m i .

autorka.

E

C

E

N

Z

J A N P A C H O Ń S K I : Z M I E R Z C H S Ł A W E T N Y C H . Z ŻYCIA M I E S Z C Z A N W K R A K O W I E
X V I I I W I E K U . W y d a w n i c t w o Literackie. K r a k ó w ¿958, str. 532, 40 tablic z i l u s t r a c j a m i .

Obraz k u l t u r y narodu nie m o ż e b y ć p e ł n y , jeśli
uwaga badaczy skupia s i ę przede w s z y s t k i m na elitar­
nej i cienkiej warstewce „ g ó r n y c h dziesięciu tysię«
cy". Rzeczywistym w y k ł a d n i k i e m k u l t u r y narodu nie
są bowiem szczytowe osiągnięcia, z k t ó r y c h korzysta
szczupłe grono n a j z a m o ż n i e j s z y c h i najbardziej uprzy­
wilejowanych, ale dorobek s t a n o w i ą c y c h g ł ó w n y z r ą b
narodu w a r s t w ś r e d n i c h i niższych.
W dotychczasowych badaniach nad k u l t u r ą p o l s k ą
wiekó,w m i n i o n y c h niejednokrotnie zbyt wiele u w a g i
poświęcało się magnackim p a ł a c o m i bogatemu m i e j ­
skiemu p a t r y c j a t o w i , nie d o c e n i a j ą c konieczności n a u ­
kowego opracowywania k u l t u r y szarych mas s p o ł e ­
c z e ń s t w a , na k t ó r e s k ł a d a ł a się drobna szlachta, ubo­
gie m i e s z c z a ń s t w o i chłopi. Dopiero w powojennym
dziesięcioleciu, w z w i ą z k u z o g ó l n y m i przemianami,
jakie pod w p ł y w e m p o s t ę p o w e j ideologii zachodzą
w nauce polskiej, daje się z a o b s e r w o w a ć w z r a s t a j ą c e
zainteresowanie badaczy k u l t u r ą niższych w a r s t w spo­
łecznych, a w szczególności m i e s z c z a ń s t w a . Wyrazem
tego s ą wydane w r. 1955 „Szkice staromiejskie", nie­
k t ó r e prace J. B i e n i a r z ó w n y , F. K o t u l i , a przede wszy­
s t k i m recenzowana t u praca J. P a c h o ń s k i e g o . Daje ona
najpełniejszy obraz życia mieszczan nie n a l e ż ą c y c h
do sfer patrycjuszowskich.
D l a etnografa praca P a c h o ń s k i e g o ma szczególne
znaczenie: wprowadza go b o w i e m znakomicie w ó w
specyficzny k l i m a t dawnego miasta, w c h ł a n i a j ą c e g o
i w t ł a c z a j ą c e g o w ramy swego skomplikowanego
ustroju element ludzki o r ó ż n y m pochodzeniu społecz­
nym, k u l t u r z e i t r a d y c j i . W pracy tej znajdujemy
z a r ó w n o b i e d o t ę , w e g e t u j ą c ą w ciasnych domkach
dobudowanych do m u r ó w miejskich, i rodziny w i e ­
l i c k i c h mieszczan, k t ó r e po przeniesieniu się do K r a ­
k o w a p n ą się mozolnie po szczeblach drabiny spo­
łecznej z d o b y w a j ą c z a m o ż n o ś ć i znaczenie, zasobnych
w p o w a g ę m a j s t r ó w i młodzież cechową, b i o r ą c ą wraz

E

J

W

XVII

ze szkolnymi ż a k a m i udział we wszelkich burdach
i zamieszkach, a r ó w n o c z e ś n i e b ę d ą c ą nosicielem sta­
rych tradycji, z w y c z a j ó w czy o b r z ę d ó w dziś j u ż
wprawdzie po n a j w i ę k s z e j części w mieście zapomnia­
nych, ale żyjących niekiedy w kulturze w s i podkra­
kowskiej.
Szczególnie i n t e r e s u j ą c e są te rozdziały pracy, w k t ó ­
rych autor omawia zwyczaje i o b r z ę d y doroczne oraz
k u l t u r ę m a t e r i a l n ą mieszczan k r a k o w s k i c h . D u ż ą za­
s ł u g ą P a c h o ń s k i e g o jest sumienne zgromadzenie w j e ­
d n ą całość drobnych, rozproszonych, a często i zapom­
nianych j u ż dziś prac dawniejszych a u t o r ó w i uzu­
p e ł n i e n i e oraz rozszerzenie ich w i a d o m o ś c i m a t e r i a ł a m i
nowymi, czerpanymi ze źródeł.
W świetle zgromadzonych przez autora m a t e r i a ł ó w
zarysowuje się w y r a ź n i e o d r ę b n o ś ć k u l t u r o w a d o l ­
nych w a r s t w społeczności miejskiej, k t ó r a w o d r ó ż ­
nieniu od mniej lub w i ę c e j p r z e s i ą k n i ę t e g o w p ł y w a m i
kosmopolitycznymi p a t r y c j a t u posiada charakter l u ­
dowy. Praca P a c h o ń s k i e g o daje etnografowi możność
zapoznania się z c a ł o k s z t a ł t e m inwentarza k u l t u r o ­
wego tej w a r s t w y m i e s z c z a ń s k i e j , k t ó r a w przeszłości
p e ł n i ł a niezwykle w a ż n ą r o l ę p o ś r e d n i k a : przekazy­
w a ł a szerokim masom ludności wiejskiej k u l t u r ę w a r ­
stwy elitarnej, a r ó w n o c z e ś n i e p r z e n o s i ł a przez swe
liczne kontakty z c h ł o p a m i pewne elementy k u l t u r y
chłopskiej na teren miasta.
Z p u n k t u widzenia p o r ó w n a w c z y c h i historycznych
b a d a ń etnograficznych praca P a c h o ń s k i e g o , d a j ą c a sze­
r o k i w g l ą d w obyczajowość i k u l t u r ę m a t e r i a l n ą ś r e ­
dniego i ubogiego m i e s z c z a ń s t w a , jest p o z y c j ą bardzo
c e n n ą , k t ó r a p o w a ż n i e wzbogaca nasze możliwości
w zakresie badania genezy poszczególnych zjawisk
w s p ó ł c z e s n e j ludowej k u l t u r y .

Rss.

123

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6005" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5985">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5a0e0507b72af4862f4124fe21b98c57.pdf</src>
        <authentication>5a721e194b1eb929f1d3cec40e4e8a1c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71628">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4946</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71629">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71630">
                <text>1967</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71631">
                <text>sztuka ludowa - konkursy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71632">
                <text>zabawka ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71633">
                <text>Rabka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71634">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4585</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71635">
                <text>Konkurs na zabawki ludowe w Rabce/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1967 t.21 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71636">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1967 t.21 z.1; s.57-61</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71637">
                <text>Fryś-Pietraszkowa, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71638">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71639">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71640">
                <text>twa

Fryś-Pietraszek

K O N K U R S NA Z A B A W K I
L U D O W E
W
R A B C E

i
Kierownictwo

Muzem

i m . Orkana

w

Rabce,

znane

z pomysłowych i cennych a k c j i (m. i n . k o n k u r s y na p a l ­
m y w i e l k a n o c n e , podłaźniki, g w i a z d y

i turonie, jarmark

w y r o b ó w l u d o w y c h ) , urządziło n a p r z e ł o m i e l a t 1965/1966
konkurs na ludowe

z a b a w k i . Można

że w k o n k u r s i e udział
karze

wezmą

ze s t a r y c h , dużych

g r a n i c z u p o w . suskiego
nickim,

którzy

znaną d o b r z e

ośrodków

przypuszczać,

ze

swą

produkcją,

O d pewnego

o b s e r w u j e się b o w i e m n a w s i z n a c z n y

upadek

nej wytwórczości z a b a w k a r s k i e j s p o w o d o w a n y
nasyceniem

sklepów

i kiosków

na po­

i w p o w . myśle­

seryjną

i z Cepelii.

zabaw-

położonych

i żywieckiego

wystąpią

z targów

było

tylko zawodowi

tanimi

czasu

samorod­
znacznym

zabawkami

pro­

d u k c j i p r z e m y s ł o w e j . C o r a z r z a d z i e j w rękach w i e j s k i c h
d z i e c i spotkać m o ż n a z a b a w k i w y k o n a n e
przez starsze
tyka

rodzeństwo, rodziców

się co n a j w y ż e j

drewniane

konie albo

Tymczasem
się

duża

prymitywne

drewnianych,

lalki

z

Spo­

gałganków,

wózki.

na wystawie

ilość

własnoręcznie,

czy dziadków.

pokonkursowej

interesujących,

zaprezentowana

nieseryjnych

przez

grupę

wyróżniła
zabawek

nie znanych

dotychczas twórców z Poręby W i e l k i e j w powiecie l i m a ­
n o w s k i m . S z c z e g ó l n i e interesującą
spół z a b a w e k

pozycję

stanowił ze­

dostarczonych przez Jana R a p c i a k a

(Ina­

groda), m i m o p e w n y c h usterek f o r m a l n y c h czy t e c h n i c z ­
nych.

Jan Rapciak,
Poręba
Wielka,
pow. Limanowa:
Wózek z konikami,
wys. 11 cm, dł. 41 cm.
3

Pokazał

on wózek

II. 1. Bąk, dl. 20 ст. II. 2. Lalki

z

dwukonnym

z wiatraczkiem,

zaprzęgiem

wys. 26 ст. II. 3.

�zaznaczyć, że n a j l e p s i z n i c h b r a l i już udział w
konkursach

poprzednio

urządzanych

w

innych

Rabce. T e n n o ­

w y , interesujący zespół r o z w i n ą ł się p o d w p ł y w e m m u ­
z e u m rabczańskiego, a l e j e g o k r y s t a l i z a c j a i d a l s z y
wój

zależy o d i n n y c h czynników,

nego

nadzoru

artystycznego

zwłaszcza

oraz

od

możliwości

Poza n i e l i c z n y m i w y j ą t k a m i ,

n i e powstał t u w

typ

do

zabawki,

nadającej

się

W y d a j e się j e d n a k , ż e w

masowego

naszych

czasach

nym

powielania.
z

indywidualnie, utrzymana

charakterze.

Nie

każda

z

nich

zaintereso­
niebanal­

w

tradycyj­

może

liczyć

r ó w n e p o w o d z e n i e u d z i e c i . Z a w s z e chętnie
n e będą p r z e z n i e f i g u r k i

zbytu.
zasadzie

w a n i e m spotkać się p o w i n n a w ł a ś n i e z a b a w k a
na, opracowana

zabawki

narzędzi

i

ruchome.
sprzętów

zwierzęce, niezależnie o d

Natomiast

miniatury

gospodarskich,

nie

są

prostu

k t ó r e naśladują
natomiast

znane

n i e potrafią

t y p u drobiazgów

w

Z

karetki

Jednak

zapewnione
zabawki

jako

powodzenie

mają

k o n i k a m i , wózki

przedstawionej
zabawkarzy

(10

uczestników

i Tarnawy
kać m o ż n a

w powiecie
było

nego.

Uwagę

Anny

Kwaśny

także

zwracał
z

stać się
ludowej.

natomiast

konkursu),

na

konkur­

ze w s i

Koszarawy,

Lacho­
Pewelki

Sucha obok w y m i e n i o n y c h
zabawki

typu

wdzięczny

Pewelki,

seria

Ijak:

karuzelki, ko­

nie, k o l e b k i , p t a s z k i i t p . W
zawodowych

po
tego

lokalna,

sztuki

sie
wice

które
wiele

z drewna, barwnie malowane,

z czerwonymi

twórczości

dorosłych,

pamiątka, ą n a w e t
zbieraczy

już

przez dzieci

miasta,

m o ż e znaleźć n a b y w c ó w

zainteresowania

dawna

jarmarczne

wiejskich

zajęcia

z

się n i m i .

a t r a k c y j n a , bo niecodzienna
przedmiotem

zabawie

dzieciom

bawić

spo­

wszel­

wychodzących

p o w o l i z użycia, b y w a j ą j e s z c z e p r z y j m o w a n e
wiejskie,

na

przyjmowa­

s o b u w y k o n a n i a , r ó w n i e ż l a l k i , w ó z k i , a zwłaszcza
kie

roz­

rozsąd­

mniej

samochodzik
pastelowych

spot­

powszech­
( i l . 5)
koników

5
4

( i l . 3) o r a z b a r d z o p r o s t e , p r y m i t y w n e z a b a w k i
jak:

mężczyzna

drewniane
no

—

żarnach

wiatraczku

poruszane

silą

( i l . 2). O w a

chałup

Rapciaka,

przedstawiająca

kategorie

Rapciak
i

i odziane

wiatru,

szczytach
poza

a także d z i a d

lalki podmalowane

przy

ozdoby

przy

w

lniane

para

czasem

wykonali

Ten

także

sam

małe

kołatki

twórca

toczone

oraz

zestaw

w

białym

to

figurki

postacie

odmiennych

bączki

(il.

karłów

i

1)

drewniane.

w

typie

l u b lekkoróżowym
dzikich

już

Józef

Pierwszą nagrodę otrzymał również Stanisław
za

na

kompozycja

orkę wołami, wykraczała

zabawki.

—

płót­

przypomina

umieszczane

wiejskich. Wielofiguralna

różnego r o d z a j u

ruchome

i baba

zabawek,

surowym

domowych

Stożek

rzeźbionych

drewnie.

zwierząt,

Były

groteskowe

( i l . 8) i s m u k ł e b i a ł e p t a s z k i .

Podobną

c z ę ś c i o w o t e m a t y k ę obrał Józef Stożek ( I I n a g r . ) , z k t ó ­
rego

wyrobów

towaniem
także

zwracały

bryły

cały

figurki

komplet

oraz

—

tych

drobno

stosując

Z

zabawek

tradycyjny
ogonem

Jana

sposób
i

czerpaki,

szufelki

się r z e ź b y

tego

rozsuwania
klocka

—

nacię­
ptaszka

(II

drewnie

nagroda)

miniatur

wyróżniała
sprzętów

do­

różnego r o d z a j u , k o r y t ­

( i l . 6). M n i e j

ciekawie

przedsta­

twórcy.

Ośrodek w P o r ę b i e W i e l k i e j

reprezentowało —

n i e z w y m i e n i o n y m i p o w y ż e j — ośmiu t w ó r c ó w .

58

on

rolniczych

skrzydłami.

Misiury

m o w y c h , j a k masielnica, skopce
wiały

ukształ­

( i l . 7). W y k o n a ł

drewnianego

się g r u p a d ł u b a n y c h w
ka,

interesującym

m i n i a t u r o w y c h narzędzi

końców

z wachlarzowatym

uwagę

zwierzęce

łącz­
Trzeba

�П. 4. Tracz
przy
pracy,
wys. 33 cm. Wyk.
Józef Faculak,
Lipnica
Mała, pow. Nowy
Targ.
II. 5.
chód, wys. 14 cm. Wyk.
Anna
Kwaśny,
Pewelka,
pow. Sucha.
II. 6. Miniatury
naczyń domowych.
Jan
Misiura,
Poręba
Wielka,
pow. Limanowa.
II. 7. Świnka,
wys. 13 cm, dł. 21 cm. Wyk. Józef
Poręba
Wielka.
II. 8. Kapela,
wys. 26 cm. Wyk. Stanisław
Stożek, Poręba
Wielka.

Samo­
Wyk.
Stożek,

�II. 9. Wózek
z karuzelą,
wys. 17 cm,
dl.
29 cm. Wyk. Józef Rumiak,
Lachowice,
pow.
Sucha.
11. 10. Gwizdki
gliniane.
Wyk.
Adam
Kościelniak,
Rabka,
pow. Nowy
Targ.
11. 11.
Pociąg (fragm.),
wys. 20 ст.. Wyk.
Władysła­
wa Sikora,
L a c f i o w i c e . I I . 12. Konie,
wys.
19 cm. Wyk. Stanisław
Biegun,
Lachowice.

60

�12

( i l . 12) S t a n i s ł a w a

Bieguna

(il.

przez

z

11)

zrobiony

Lachowic.

mniejsze
stylu

ona

zabawki
Nie

i

Rumiaka

włączyli

innego

się

a

do

wypalania).

zentatywnym

w

Wysokim

wyróżniały

się

wyroby

ośrodka

nieco

w

Osieczanach

wykonuje

cechuje

zbli­

(II

z Lipnicy
pokazał

skich, nieco

koło

Myślenic.

zwierzaki,
Małej

na

konkursie

Wypracował
sylwetki

on

koni­

na wystawie,

n p . osiołka

klepek,

a

dobierając

zabawne

swej

zwierzęta

w

czeniu

—

niektóre

do

Białej

rzeźb

a po­

czy

Niektórzy

konkursu,

z

pokazał

chego w

powiecie

urządzania

skromnie

wykonał

za

Prillowej,

syn

figurki
a

także

glinie i tera­

(13), l i m a n o w s k i e ­

nie

spełnili

nego

t u również

w

s t o s u n k u do

z

różnobarwnych

zakopiańskiego

J u r y k o n k u r s o w e , które obradowało w d n i u 4 lutego

po

450 zł

nisław
Józef

Kościelniak

(Józef

Biegun
Stożek

pierwsze

p o 800 zł

Rumiak,

Władysława
Anna

mielnej

się

k u r s u była m g r M a r i a L e c h o w s k a - B u j a k o w a ,

formie

i

Stanisława

wykoń­

(III

nagroda)

Obrochty

nadadzą

się

z Ci­

doskonale

grupy

n i a n y c h w y r ó ż n i a ł y się m a l o w a n e

wyrobów

i glazurowane

kształtach

muzeum

konkursu

gli­

gwizd­

( i l . 10), w y ­
Fot.

Jan

Gacek

Józef
Sko­

nagród. K o m i s a r z e m

kon­

kierownik

Rabce.

pokazano

p o n a t y — n a wernisażu w

na

czasowej
—

wystawie

najcenniejsze

krakowskiej Piwnicy

działu

zabawkarskiego,

właśnie

w

uzdrowisk
i

zabawki. Lokalizacja

R a b c e , która
dla

dzieci,

godną n a j w i ę k s z e g o

Swiderski.

a z czasem

stanowi
wydaje

poparcia.

jedno
się

być

takiego
z

w
eks­

Pałacu

p o d B a r a n a m i . P r z e c h o d z ą o n e n a własność m u z e m
zaczątek

Sta­

ze

rabczańskim, a p o n a d t o

osobnego m u z e u m

dla lalek.

reprezentowanej

Plon

drewniane

starannym

Górnisiewicz

Muzeum i m . Orkana w

i

Pewelki,

Wielkiej,

Na

i 10 t r z e c i c h

Edward

z

też

Białej)

oraz

Sikora

Kwaśny

i J a n M i s i u r a z Poręby
Małej

Wiel­

z R a b k i ) , 8 nagród d r u g i c h

z Lachowic,

z Lipnicy

(otrzy­

i S t a n i s ł a w Stożek z P o r ę b y

drewna.

proste

tandet­

pamiątkarstwa.

wykonał

( i l . 4); a p o n a d t o

skó­

c h a r a k t e r u za­

przykłady

gatunki

kiwające

i

tradycyjnych

produkdji

malowane,

zwierzęcych

czy m o d e l e

klasyczne

warunków

metalową

przyrządów i sprzętów, które n i e miały
b a w k i . Trafiły

wiel­

Ozdobił j e t e c h ­

jednak

m . i n . galanterię

Faculak

nowotarskim

o fantazyjnych

twór­

Gacek,

Rabki,

Klary

rzaną, i n s t r u m e n t y m u z y c z n e

kiej oraz A d a m

typu zabawki —

Józef

pokoików

koło

(17), s u s k i e g o

nich

nadsyłając

bednar­

formacie

dużego w a h a d ł a
realistycznej

dalszej

Ł ą c z n i e d o k o n k u r s u zgłosiło się 40 uczestników z p o ­
wiatów: nowotarskiego

serię w y r o b ó w

domowym.

ludzików,

k a r a b i n k i . Innego
o

do

Edward

kocie.

mali je Jan Rapciak

odpowiednie

z R a b k i . Góralskie m e b e l k i

ki

nieco

Faculak

rzemieślniczej

figurki

pomocy

dziecinne

Ze

nawiązujące

Józef

na Orawie,

doskonałą

zmniejszonych

wypalania,

marginesie

do

14-letni

ze S k o m i e l n e j

Rabki,
zabaw-

tów.

używanych w gospodarstwie

przy

garncarza

uzyskał

1966 г., p r z y z n a ł o 3 n a g r o d y

nagroda)

niką

i p a m i ą t k a r s k i e . D l a zachęty
nagrodę

z

repre­

był

błąda.
Bednarz

Kościelniaka
na ich walory

J e d y n y m , chociaż m a ł o

o d ogólnie przyjętych
inne

Adama

ze w z g l ę d u

go (8) i m y ś l e n i c k i e g o (2), dostarczając o g ó ł e m 291 o b i e k ­

ków, których k i l k a zademonstrował
nadto

czości

garncarza

oceniane

(m.in.

sposoby

i c h przedstawicielem

odbiegające

karskie

w

A n t o n i B u r k a t ( I I I n a g r o d a ) , o d przeszło 20 l a t z a m i e s z ­
kujący

przez

a wysoko

za p o p i e r s i a i m a s k i w y k o n a n e w s u r o w e j
zabawkarze

znanego,

konane

zdobienia

t e m a t y k a , ale odmienne

zastosowanie

połowę

krowę,

( i l . 9).

konkursu

mniej

o

oraz

technicznym

niestety

tradycyjnego,

pociąg
również

koniki.

z Lachowic

Porębie, p o w . Myślenice, którego
żona

karetki

lachowickie

artystycznym
Józefa

także

j a k też
Sikora,

tu produkowanych

przypominającym

poziomem

z

Wykonała

od z w y k l e

z Lachowic,

Władysławę

jako
może

muzem

największych

i n i c j a t y w ą ' słuszną

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7909" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7889">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5db88c14a40729c5fca756bae4c76af6.pdf</src>
        <authentication>08408befc29543e692e3d6143e151173</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94616">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3416</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94617">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94618">
                <text>1981</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94619">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3202</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94621">
                <text>Konkurs rzeźby w kamieniu / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1981 t.35 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94623">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1981 t.35 z.1, s.55-57</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94625">
                <text>Fryś-Pietraszkowa, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94627">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94630">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94633">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94641">
                <text>Ewa Fryś—Pietraszkowa
KONKURS RZEŹBY W KAMIENIU

20 września 1979 r. nastąpiło w pińczowskim M u z e u m Re­

ogół rzeźbą w drzewie, n i e l i c z n i t y l k o próbowali swych sil w k a ­

g i o n a l n y m rozstrzygnięcie k o n k u r s u , nazwanego plenerem rzeźby

m i e n i u , a zaledwie jeden jest k a m i e n i a r z e m . Te f a k t y , j a k rów­

l u d o w e j w k a m i e n i u . I n i c j a t y w a tej interesującej i m p r e z y zro­

nież cechy dostarczonego

dziła się w rozmowach m g r B a r b a r y E r b e r o w e j z Działu E t n o ­

c h a r a k t e r prac k o n k u r s o w y c h . Biały kamień pińczowski bez­

graficznego

M u z e u m Narodowego w K i e l c a c h i R y s z a r d a Zięzio.

pośrednio po w y d o b y c i u jest zupełnie miękki, można go ciąć

kierownika

M u z e u m Regionalnego w Pińczowie, który

piłą do drzewa

się czynności o r g a n i z a c y j n y c h .

Zainteresowane

podjął

w y n i k a m i ple­

surowca wpłynęły dość wyraźnie na

i obrabiać nawet zwykłym nożem. Toteż nie­

którzy rzeźbiarze z powodzeniem zastosowali w jego opracowaniu

dostarczyły

m e t o d y wypróbowane p r z y obróbce drewna i — co się z t y m

bezpłatnie surowiec w postaci kształtnych, zróżnicowanych roz­

wiąże — p o w t a r z a l i n i e m a l wiernie t e m a t y i ujęcia z wcześniej­

miarami

szych

n e r u Pińczowskie Zakłady K a m i e n i a Budowlanego
ścinków

bloków

b u d o w l a n y c h . Po

trzy

takie

bloki

swoich

rzeźb

drewnianych.

Co

ciekawsze,

niektórym

o długości 25 —100 c m otrzymało prawie t r z y d z i e s t u rzeźbiarzy

rzeźbom wyszło t o na korzyść, na przykład kapela

l u d o w y c h i amatorów z obszaru Kielecczyzny,

czy C h r y s t u s F r a s o b l i w y Stanisława Piłata z K a w c z y n a

którzy wstępnie

stawiają

w y r a z i l i zgodę na przystąpienie do k o n k u r s u .
Tematyka

konkursu

nie była

określona,

w

regulaminie

się lepiej

w

k a m i e n i u niż

analogiczno

aniołków
przed­

kompozycje

w drzewie, b o w i e m t u t a j surowiec pozornie tłumaczy

schema­

zaznaczono t y l k o , żo j e d n a z nagród, u f u n d o w a n a przez M u z e u m

t y z m i uproszczenia w t r a k t o w a n i n całości i d o t a l u ( i l . 1 — 2 ) .

L u d o w y c h Instrumentów M u z y c z n y c h w Szydłowcu, przyznana

N a t o m i a s t u rzoźbiarzy, którzy wykazują

zostanie

rzeźbie

o temacie

muzycznym.

Informacja

t a dość

1

zacji zmierzającej

w- k i e r u n k u groteskowej

skłonność do s t y l i ­
niemal deformacji,

silnie zasugerowała uczestników, b o w i e m sporo rzeźb przedsta­

j a k n p . Grzegorz K r ó l z Olszówki czy tworzący p o d jego wpły­

wiało

wem

kapelo

ludowo

bądź

pojedynczych

instrumentalistów,

Do

k o n k u r s u przystąpiło

ostatecznie

23 rzeźbiarzy

z 13

miejscowości, którzy łącznie w y k o n a l i 68 rzeźb. Wszyscy uczest­
n i c y z n a n i b y l i wcześniej k i e l e c k i e m u m u z e u m , a wiełu dostarcza
regularnie swoje

wyroby

Stanisław

Sztandora

z t e j samej

w s i , zamiana

surowca

i pozbawienie rzeźb p o l i c h r o m i i nie wpłynęło k o r z y s t n i e n a i c h

tańczące p a r y i t p .

do Cepelii poprzez

n i u m " w K r a k o w i e . Dotychczas

SPRLiA

„Mille­

j e d n a k z a j m o w a l i się o n i n a

p o z i o m ( i l . 8). Podobne cechy można zauważyć w d r e w n i a n y c h
rzeźbach J a n a G w a d r y s i a ze Słupi N o w e j . Tadeusz Z a k z Łazów
p o d K i e l c a m i przystąpił do k o n k u r s u wraz z d w o m a

synami

M a r k i e m i Mirosławem, dająo duży zespół rzeźb t y p o w y c h d l a
swego w a r s z t a t u . Otrzymał trzecią nagrodę za

wielopostaciowe

55

�kompozycje,

przedstawiające

grupę rodzinną

oraz

4-osobową

kapelę ( i l . 4) bardzo zwarte, w których konsekwentnie w y k o r z y s ­
tał formę kamiennego b l o k u . Żak, który zazwyczaj

wykańcza

swe rzeźby przyciemnioną polichromią l u b c i e n i o w a n y m i bej­
c a m i , gładką b i e l użytego t y m razem

surowca złamał szarą

patyną, a w p r z y p a d k u k a p e l i — sztucznie wyhodowaną, zie­
lonkawą pleśnią.
Dwie

dalsze trzecie n a g r o d y przyznano

ziriskiemu
oraz

z

Ostojowa

za

pracę

Książę

Marianowi B r z t *
Józef

Poniatowski

H e n r y k o w i C i c h o c k i e m u . H e n r y k Cichocki, zamieszkały

w O s t r o w c u Świętokrzyskim, jest w n u k i e m znanego kieleckiego
rzeźbiarza, I z y d o r a L i p c a i w jego pracach k o n k u r s o w y c h w y ­
raźnie zaznacza się wpływ twórczości dziadka. Serię f i g u r a l n y c h
rzeźb Cichockiego
w

kształtowaniu

Najbardziej

charakteryzują
ogólnej

silno uproszczenia

sylwety

zarówno

j a k i opracowaniu d e t a l u .

zwracała uwagę M a d o n n a , pozbawiona

jakichkol­

w i e k atrybutów postać, z twarzą o ledwo zaznaczonych rysach,
z opuszczonymi rękami o splecionych dłoniach ( i l . 7). Ze szcze­
gółów s t r o j u wyraźnie zarysowane zostało t y l k o zawicie głowy,
opadające w dół aż do płasko ściętej p o d s t a w y . W
rzeźbach tego a u t o r a ( m . i n . Papież,

dalszych

bardziej wyraziśoie

dziad)

p o t r a k t o w a n e były głowy i twarze.
Drugą

nagrodę

otrzymały

rzeźby

Jana

Bernasiewicza

z Jaworzni-Gniewców. Bernasiewicz t w o r z y z wewnętrznej po­
trzeby,
i

bez

pobudek

m a t e r i a l n y c h . Swoje

stworzył we własnym ogrodzie

rzeźby

oryginalne

gromadzi

muzeum,

które

udostępnia przybyłym n a miejsce gościom, n a t o m i a s t z reguły
nie uczestniczy w żadnych imprezach i nie sprzedaje s w y c h prac.
Osiągnięciem organizatorów obecnego k o n k u r s u było więc za­
chęcenie Bernasiewicza do udziału w n i m . Wykonał t r z y postacie
muzykantów, z których każda p o t r a k t o w a n a została i n d y w i ­
dualnie, j a k g d y b y zauważona w b l o k u s k a l n y m i n a j p r o s t s z y m i
środkami

wydobyta

z

niego.

Rzeźbiarz

bowiem

staranniej

opracował t y l k o twarze, nadając i m w y r a z skupienia i zasłu­
chania. Wrażenie t o pogłębiają podmalowane c z a r n y m k o l o r e m
oczy. K o r p u s y postaci topią się w b r y l e k a m i e n i a , a zaznacza
się t y l k o gest dłoni, zarys r a m i e n i a czy s t o p y oraz t r z y m a n y
i n s t r u m e n t ( i l . 3). Równocześnie j e d n a k postać każdego m u z y ­
k a n t a ukształtowana jest inaczej i nawiązuje do kształtu i n s t r u ­
m e n t u ; s y l w e t k a flecisty jest smukła i wydłużona, podczas g d y
h a r m o n i s t a został z b l o k o w a n y w krótkim prostokącie.
Pierwszą nagrodę uzyskał k a m i e n i a r z z Olszówki

Nowej

p o d Wodzisławiom, p o raz pierwszy przystępujący do k o n k u r s u
W o j c i e c h Strzeszkowski — za rzeźbę przedstawiającą Chrystusa
Frasobliwego

( i l . 5).

Spośród zgromadzonych prac właśnie t a

najbardziej nawiązywała do t r a d y c y j n e j rzeźby l u d o w e j . Uwagę
zwracały j e j arealistyczno proporcje, duża głowa, przytłoczona
koroną cierniową w postaci płaskiej czapy z tępymi narożami,
w t o p i o n a w szeroki tors, cienkie i długie, miękką linią zarysowa­
ne ręce, a p r z y t y m krótkie nogi z maleńkimi s t o p a m i . B r a k
dbałości o wypracowanie szczegółu, t a k c h a r a k t e r y s t y c z n e j d l a
większości p r z e d s t a w i o n y c h t u prac, wprowadzenie

deformacji,

podkreślających rzeźbiarskie

można b y

walory

kompozycji,

uznać za efekt świadomej działalności a r t y s t y c z n e j . Z

wypo­

w i e d z i organizatorów d o w i a d u j e m y się j e d n a k , że a u t o r uważał
właśnie tę rzeźbę za nieudaną i nie chciał j e j n a k o n k u r s oddać.
Zadowolony

był

księcia Józefa
bszego
Warszawa

natomiast

z

Poniatowskiego

miniaturowego

płaskorzeźby
na k o n i u

projektu

pomnika

przedstawiającej

oraz

znacznie

Bohaterom

sła­
broni

1944.

Dość charakterystyczne wydaje się, że l a u r e a t a m i najwyż.
szych nagród w k o n k u r s i e zostali rzeźbiarze mało z n a n i , p r a ­
cujący dotychczas n a uboczu, którzy p r z y g o t o w a l i rzeźby ory­
ginalne

i interesujące.

Spora

część

pozostałych

uczestników

w i e l o k r o t n i e brała udział w p o d o b n y c h imprezach, m i o l i p r z y
tym

okazję

których

k o n f r o n t o w a n i a swoich

elementów

czy

rozwiązań

dzieł, zapożyczania
formalnych.

nie­

Przyczyniło

się t o do swoietego wyrównania p o z i o m u , a także zawężenia

56

I I . 1. Chrystus Frasobliwy,
wys. 4 8 c m , w y k . Stanisław Piłat,
K a w c z y n . I I . 2. Aniołki, w y s . 30 c m , w y k . Stanisław Piłat.
I I . 3. Kapela, w y s . 68, 92, 83 c m , w y k . J a n Bernasiewicz, J a ­
w o r z n i e . I I . 4. Kapela, wys. 36 c m , w y k . Tadeusz Żak, Łazy.

tematycznego
wydaje

się

współczesnej rzeźby kieleckiej. M i m o t o celowe
powtórzenie

takiego

konkursu.

Przypuszczalnie

j e d n a k d a l b y o n ciekawsze r e z u l t a t y , g d y b y można było dos­
tarczyć rzeźbiarzom kamień nieco t w a r d s z y , a wraz z n i m nie­
zbędne narzędzia.
Stanisław Piłat jest w n u k i e m znanego rzeźbiarza, Józefa
Piłata z Dębskiej W o l i . Jego twórczość ogranicza się do k o p i o ­
w a n i a niektórych tematów d z i a d k a .
1

�I I . 5. Chrystus Frasobliwy, wys. 67 c m , w y k . W o j c i e c h Strzeszkowski, Olszówka N o w a . I I . 6. Rycerz, wys. 110 c m , w y k . J a n Gwadryś
Słupia N o w a . I I . 7. Madonna, w y s . 63 c m , w y k . H e n r y k C i c h o c k i , Ostrowiec Świętokrzyski. 11. 8. Grajek, w y s . 52 c m , w y k . Grzegorz
Król, Olszówka.

F o t . : J . Świderski.

57

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10666" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10644">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/18caac7888a08ab7740bad9b313f1cd0.pdf</src>
        <authentication>e50b55c7e5fc9535a5442a31409a562f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127119">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4533</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127120">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127121">
                <text>pieczywo regionalne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="127122">
                <text>Kurpie</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="127123">
                <text>pieczywo obrzędowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127124">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4214</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127125">
                <text>Konkursowe noworoczne pieczywo kurpiowskie/ Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127126">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.4, s. 237-243</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127127">
                <text>Olędzki, Jacek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127128">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127129">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127130">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127131">
                <text>11. 1. Wyobrażenie
jelenia,
pszenne
pytlowe,
wys. 8 cm.
Stefan
Staśkiewicz,
Strzałki,
Ostrołęka.

Jacek

ciasto
Wyk.
pow.

Olędzki

K O N K U R S O W E
N O W O R O C Z N E
PIECZYWO KURPIOWSKIE

W pudełkach p o .polopirynie, penicylinie, a także
po kisielu i .budyniu czekoladowym,
zdobytych
w miejscowych punktach handlu uspołecznionego,
obwinięte w siano, albo t y l k o ściśle ułożone — n a ­
deszły p o d adresem j u r y konkursu na obrzędowe pie­
czywo noworoczne „nowe l a t k a " i „byśki" w przy­
bliżonej liczbie 600 sztuk.
Wiadomość o t y m pierwszym chyba tego rodzaju
konkursie w dziejach naszej p o l i t y k i k u l t u r a l n e j do­
tarła na terenie K u r p i o w s k i e j Puszczy Zielonej do
jednej t y l k o gromady — do Kadzidła. M i m o t o prace
nadesłano w ilości wprawiającej w zdumienie n a j ­
bardziej optymistycznych rzeczników rozwijania się
tradycyjnych dziedzin ludowej twórczości artystycz­
nej. Wiadomo bowiem, że obrzędowe pieczywo no­
woroczne z K u r p i o w s k i e j Puszczy Zielonej t o gałąź
twórczości plastycznej wiążąca się z najstarszymi
w a r s t w a m i współczesnej k u l t u r y l u d o w e j . „Nowe l a t ­
k a " i „byśki" sporządzano w ramach archaicznych
p r a k t y k magicznego oddziaływania n a pomyślną h o ­
dowlę żywego inwentarza. W najlepszym zaś razie
ciasta te pieczono w przypływie żywszego, nawie­
dzającego raz d o roku, zainteresowania dziećmi .

Fakt zgłoszenia n a k o n k u r s tak w i e l u prac z j e d ­
nej zaledwie gromady nie świadczy bynajmniej
o t y m , że n a Kurpiowszczyźnie utrzymuje się na­
dal działanie tych czynników, które powodowały
dawniej, iż k u l t y w o w a n o tę dziedzinę twórczości p l a ­
stycznej. Wprawdzie odczuwa się w samej K u r p i o w ­
skiej Puszczy Zielonej b r a k większych inwestycji,
które rozwinęłyby i Wzbogaciły gospodarczo ten j e ­
den z najbardziej nieurodzajnych rejonów naszego
kraju, co na pewno n i e pozostaje bez wpływu na t a k
żywe interesowanie się Kurpiów podobnymi k o n ­
kursami. Zniknęły jednak zupełnie podstawy społecz­
nej i gospodarczej izolacji tego obszaru — skazu­
jące jego mieszkańców na rozwiązywanie trudności
bytowych w wąskim kręgu lokalnych możliwości,
ograniczanie się do zaspokajania najprostszych po­
trzeb. Przepełnione PKS-y i pociągi n a trasach p r o ­
wadzących dó Puszczy wskazują na ścisłe związanie
tych stron z bardziej dostatnimi rejonami k r a j u ,
z życiem m i e j s k i m . W y m o w n y m symbolem tych prze­
mian są właśnie opakowania prac konkursowych.
Pochodzą one z nowoczesnych
lekarstw, których
obecność tutaj przecina raz n a zawsze możliwości

* K o n k u r s zorganizowany został przez Wydział
K u l t u r y W o j . Rady Narodowej w Warszawie i ogło­
szony został 18 g r u d n i a 1981 г., z i n i c j a t y w y m g r a
Antoniego liłedziewskiego, ówczesnego współpracow­
n i k a Wydziału. Jego też zasługą było zorganizowanie
tego interesującego przedsięwzięcia. W najnowszej —
powojennej historii konkursów w zakresie sztuki l u ­
dowej n a terenie K u r p i o w s k i e j Puszczy Zielonej jest
bo czwarta ważniejsza impreza. Por. W. Kolago, Kon­
kurs na wnętrze chaty kurpiowskiej,
„Polska Sztuka

Ludowa", ,1949, n r 5, s. 156—459; R. Reinfuss, Po­
konkursowa
wystawa
sztuki ludowej w
Augustowie
i Kolnie,
„Polska Sztuka L u d o w a " , 1951, n r 6,
s. .186—190; A. Błachówski, Wystawa
pokonkursowa
wycinanki
kurpiowskiej
w Myszyńcu, „Polska Sztuka
Ludowa", il964, n r i l , s. 55—61.

1

2

For. J . Olędzki, Doroczne pieczywo
obrzędowe
z północno-wschodniej
Polski, „Polska Sztuka L u d o ­
wa", 19Ш, n r 1, s. 8^10.
2

237

�Wypieki z pow. Ostrołęka, ciasto żytnie razowe: 11. 2.
Wyobrażenie jelenia, wys. 9 cm. Wyk. Józef Brzozo­
wy, Brzozówka. II. 3. „Nowe latko" ze Świętą Ro­
dziną i aniołem, średn. 18 cm. Wyk. Stanisława Ba­
kala, Strzałki. II. 4. Wyobrażenie byczka, wys. 7 cm.
Wyk. Tadeusz Staśkiewicz, Strzałki. Ił. 5. Wyobraże­
nie konia, wys. 9,5 cm. Wyk. Stanisław Górski, Ka­
dzidło. II. 6. „Strzelec z łuka do zająca", wys.
10,5 cm. Wyk. J.
Brzozowy.

�6

p o w r o t u do dawnej magicznej p r o f i l a k t y k i , której
służyły interesujące nas w y p i e k i . Przejawem tych
przemian są przede Wszystkim same prace nadesłane
na k o n k u r s — i c h tematyka, no i tak gremialny
w n i m udział zarówno osób starszych j a k i najmłod­
szych. T y l k o w fakcie rozbudzonej świadomości zna­
czenia wartości własnej spuścizny k u l t u r a l n e j można
znaleźć pełne wytłumaczenie uczestnictwa w k o n ­
kursie tak w i e l u twórców i o l a k dużej rozpiętości
skałi w i e k u .
"W nadesłanych na k o n k u r s pracach przeważały
tematy występujące z dawien dawna, j a k wyobraże­
nia zwierząt hodowanych w gospodarstwie (z wyjąt­
k i e m świni), niektórych zwierząt żyjących w lesie
(jeleni, saren, zajęcy i wiewiórek), jeźdźca na k o n i u
oraz właściwe „nowe l a t k o " — .umieszczone na kręgu
symboliczne przedstawienia ptaków, niekiedy łącznie
z i n n y m i zwierzętami i pasterzem ( i l . 9), albo — za­
miast pasterza — z Dzieciątkiem Jezus ( i l . 3). "Wśród
nadesłanych prac znalazło się ponadto kilkanaście
3

fur

Por. M . Hófler, Neujahrsgebaoke,
„Zeitschriflt
osterreichische Volkskunde", 1903, s. 185—206;

figur „nowego l a t k a " z wydbrażeniami drzew owoco­
wych (jabłonek), znanych z Kaszub oraz z Mazur,
a których występowania na terenie K u r p i o w s k i e j
Puszczy Zielonej nie udało się dotychczas stwierdzić
(il. 7 ) .
Dzięki k o n k u r s o w i wyłoniły się jednak zupełnie
nowe temdty, znacznie rozszerzające dotychczasowy
repertuar przedstawień, ograniczający się — zgodnie
z funkcją magiczną wypieków — do spraw gospo­
darstwa, a głównie hodowli. Nowa tematyka wystę­
puje w t a k i c h pracach j a k : „Strzelec z łuka do za­
jąca", „Strzelec z Strzelbą d o w i l k a " , „Niedźwiedź",
„Dziecko w kolebce", „Dziewczyna kołysze brata
i pasie gęsi", „Tancerz", „Chłop ze stępą" i „Chłop
młóci żyto" ,(il. 6, i8, ,10, 11, 14, ,15, str. tyt.).
"W f i g u r k a c h tych widoCzne jest żywe zafrapowanie bliższą i daleką przeszłością Kurpiowszczyzny,
przy czym przybiera to niekiedy postać bardzo n a i w ­
nych wyobrażeń, j a k n p . o istnieniu niegdyś Kurpiów
strzelających z łuku, o przebywaniu w Puszczy
3

B. Stelmachowska, Rok obrzędowy na Pomorzu,
ruń 1933, s. 74, 208.

To­

239

�Wypieki z pow. Ostrołęka, ciasto żytnie razowe: II. 7. „No­
we latko"
z wyobrażeniem jabłonek, średn. 7 cm. Wyk.
Stanisława Stankiewicz,
Strzałki. II. 8. „Strzelec z strzelbą
do wilka", wys. 10 cm. Wyk. Józef Borowy II, Brzozówka.
II. 9. „Nowe latko" z wyobrażeniem pasterza i gęsi, szcze­
góły malowane atramentem,
średn. 11 cm. Wyk. J. Brzo­
zowy П. II. 10. „Nowe latkof' — „dziewczyna kołysze brata
i pasie gęsi", wys. 7,5 cm. Wyk. Stefania
Konopka,
Ta­
tary.

�niedźwiedzi, o przepasywaniu się j e j mieszkańców
powrósłami — i to zarówno opasywaniu nóg (aby
przywiązać „kurpie"), j a k i piersi, j a k b y chodziło
o przytrzymanie n a ciele u b r a n i a ze skóry.
Przeważają jednak tematy Znane twórcom z bliż­
szej przeszłości. W (figurkach n p . małej gęstarki k o ­
łyszącej dziecko, czy kobiety usypiającej niemowlę —
autorka sięgnęła d o j a k najbardziej
osobistych
wspomnień (il. dO, stir. tyt.). Przełamała ona obowią­
zujący dotychczas kanon, że n a kręgu „nowego l a t ­
k a " , wśród Stada zwierząt, umieszczony być musiał
magiczny symbol starań i opieki n a d n i m i — postać
mężczyzny.
Nie trzeba podkreślać w y m o w y tych niewątpliwie
bardzo szczerych, bezpośrednich wypowiedzi, które —
aby wypaść przekonywająco w t r u d n y m materiale —
wymagały o d twórcy w i e l k i e j zręczności i pomysło­
wości.
Pomocne t u było oparcie się w i e l u uczestników
konkursu na obowiązujących z dawien dawna za­

sadach modelowania f i g u r w cieście. Zdecydowaną
większość nadesłanych prac charakteryzuje t r a d y ­
cyjna, nie rozbudowana forma, wynikająca z kształ­
towania t y l k o najbardziej rzucających się w oczy
cech obiektu, daleko idących uproszczeń, zgodnych
z n a t u r a l n y m i właściwościami surowca oraz rezygno­
wania z wszelkich nieistotnych d l a ogólnego wrażenia
szczegółów. Niektórzy uczestnicy konkursu celują
w t y m sposobie ujmowania f o r m y zwierząt i ludzi.
I c h prace cechuje 'tak w i e l k a oszczędność użytych
środków, rezygnowanie w kształtowaniu bryły f i g u r y
z wielu, wydawałoby się, nie bez znaczenia realiów,
że trzeba dużego „opatrzenia", a przede wszystkim
wyobraźni plastycznej, aby pojąć te j a k najbardziej
realistyczne zamierzenia twórcy ( i l . 1, 2, 5, 6, 8).
Na konkursie znalazły się również prace odbie­
gające swą formą o d tradycyjnych wzorów. Nie spot­
kamy w nich zaznaczania głów koniom, k r o w o m
i i n n y m zwierzętom — stożkiem^ ledwie widocznym
na g r u b y m trzonie szyi. Przeciwnie, w nowych koim-

241

��pozycjach głowy są duże, wyraźnie oddzielone cd
szyi i — podobnie j a k ogon czy k o p y t a — ściślej
akcentują Charakter obiektu ( i l . 4, 12, 13, 15). W żad­
nej jednak z tych prac nie wystąpiło przeładowanie
kompozycji nadmiarem w i e r n i e ukazanych szczegółów.
T a k i sposób modelowania (figur znacznie u t r u d ­
niają naturalne właściwości surowego ciasta, u t r z y ­
mującego trwale nadany m u kształt t y l k o w ukła­
dach w e r t y k a l n y c h , a przede wszystkim w spoistej,
nie rozdrobnionej bryle. Stąd dostrzega się w w i e l u
figurach dążenie do usztywnienia wiotkiego tworzy­
wa poprzez umieszczenie w miąższu ciasta specjal­
nych pręcików, gałązek czy po prostu zapałek.

apetyczne w y p i e k i . Można przypuszczać, że stoso­
wanie ciasta żytniego było w niektórych wypadkach
zabiegiem świadomym;, wynikającym z docenienia
walorów plastycznych tego materiału, uznania go za
najwłaściwszy (ze Względu na surowość faktury) d l a
wyrażania „starodawnych" tematów, i

Niektórzy twórcy, starając się j a k najprawdziwiej
odtworzyć wygląd przedstawianych obiektów, uciekli
się do pomocy n i e znanego d a w n i e j malowania szcze­
gółów twarzy, u b i o r u czy uprzęży n a powierzchni
gotowych wypieków. Maluje się łatwo osiągalnym, na
wsi czarnym atramentem względnie szkolnymi far­
bami w o d n y m i . Nie są t o efekty chybione — f i g u r y
np. rumianych na t w a r z a c h „strzelców z łuku i strzel­
b y " prezentują się korzystnie, jeśli się weźmie pod
uwagę zestrojenie naturalnej b a r w y w y p i e k u i owych
rumieńców, czy n a i w n e j treści f i g u r z nie krępowa­
n y m precyzyjnością sposobem znaczenia plam.
Przeważającą większość nadesłanych n a 'konkurs
prac wykonano z żytniego ciasta razowego, najbar­
dziej dawniej dostępnego i najczęściej stosowanego.
Od f i g u r ulepionych z ciasta pszenno-pytlowego od­
różniają się one surową, ziarnistą fakturą, przypo­
minającą nieraz bardziej rzeźbę w k a m i e n i u niż

Wyrównany, a przede wszystkim wysoki poziom
artystyczny ogromnej
większości nadesłanych na
k o n k u r s prac .postawił j u r y przed t r u d n y m zada­
niem.
Nagrodę
specjalną
Ministerstwa
Kultury
i Sztuki za wysoką wartość artystyczną nadesłanych
wypieków
oraz
za całokształt
dotychczasowych
osiągnięć w t y m zakresie i twórczy wpływ n a młod­
sze pokolenie twórców l u d o w y c h — przyznano M a r i i
Konopka ze w s i Tatary {pow. Ostrołęka) . Ponadto
z funduszu M i n i s t e r s t w a pierwsze nagrody otrzymały:
Stefania K o n o p k a ze w s i Tatary oraz Stanisława
Niedźwiecka ze w s i Baba (pow. Kolno). Nagrody d r u ­
gie: M a r i a Chrostek ze w s i Tatary, Franciszka K u l a s
ze w s i Golany (pow. Ostrołęka), Józef i Tadeusz
(syn) Staśkiewiczowie ze w s i Strzałki (pow. Ostro­
łęka). Nagrody trzecie: Józef Brzozowy ze wsi Brzo­
zówka (pow. Ostrołęka), Czesława K o n o p k a ze w s i
Tatary, Stanisław K o n o p k a ze w s i Tatary. Ponadto
dalsze trzecie nagrody z funduszu Wydziału K u l t u r y
Prezydium W R N o t r z y m a l i : Stanisława Staśkiewicz
ze w s i Strzałki, Stanisław .Górski ze w s i Kadzidło
(pow. Ostrołęka), Stanisław Suchecki ze w s i Strzał­
k i , a wyróżnienia: Piotr Puławski ze w s i Kadzidło,
Stanisława Staśkiewicz ze w s i Strzałki, Stanisław
i Mieczysław Aptacowie ze w s i Strzałki, Aleksandra

» M a r i a K o n o p k a zmarła n a początku bieżącego
r o k u przeżywszy 83 lata. Nadesłane n a konkurs „no­
we l a t k a " i „byśki" t o ostatnie j e j dzieło. Znała ona
doskonale swoją sztukę i , j a k imało kto, potrafiła po­
wiedzieć o j e j tajnikach. „Na te stworzenia najlepsza
mąka żythia-pytlowa. Trzeba ją wyrobzić, ale k i l k a
razy, zeby do palców n i e przylinaio. K r o w a popraw-

dzie m a duzą jadackę, ale się j e j taką małą ukrzscypie, bo to ciasto. Jak grubo zrobzić to pąka, trzeba
robzić d e l i k a t n i e . " Jej to niewątpliwie zasługą jest
wykształcenie w najbliższym kręgu rodziny t a k licz­
nych i znanych dziś twórców — Czesławy K o n o p k i ,
Stefanii K o n o p k i , Stanisława K o n o p k i , Aleksandra
K o n o p k i i M a r i i Chrostek.

4

15

�I

П. 16. Maria
Konop­
ka w czasie
zara­
biania ciasta na „no­
we latka" i „byśki".

Konopka ze w s i Tatary, Józef Brzozowy I I ze wsi
Brzozówka, Czesława Kaczyńska ze w s i Piasecznia
(pow. Ostrołęka), Stanisław Lemański ze w s i Gleba
(pow. Ostrołęka).
Wydaje Się, że w y n i k i konkursu dowodzą, j a k
żywy oddźwięk znajdują wśród mieszkańców K u r ­
piowskiej Puszczy Zielonej wszelkie akcje organi­
zacyjne z dziedziny tradycyjnego rękodźieunicltwa l u doWego. Faklt ten p o w i n i e n zachęcić zwłaszcza
CPILiA do szerszego niż dotychczas zakupu dla swych

Fot. S. Deptuszewski

R

E

Herta Haselberger:
October 1961.

C
METHOD

— i l . 16; J. Swiderski

E
OF STUDYING

N

—

il. 3, 9, 10, 13; autor

Z

J

— pozostałe.

E

E T H N O L O G I C A L A R T , „Current Anthropology", vol.2, n r 4,

A u t o r k a omawianej rozjprawy, docent historii sztu­
k i n a Wydziale A r c h i t e k t u r y Wyższej Szkoły Tech­
nicznej w Wiedniu, prowadziła badania n a d sztuką
ludów afrykańskich. Wykorzystując swe doświadcze­
nia i studia teoretyczne podjęła interesującą próbę
opracowania teorii sztuki ludów n i e związanych bez­
pośrednio z nowoczesną cywilizacją.
Na wstępie rozprawy a u t o r k a określa znaczenie
przyjętego przez siebie t e r m i n u „sztuka etnologiCzna".
Obejmuje on sztukę tych ludów A f r y k i , A m e r y k i ,
Azji, A u s t r a l i i i Oceanii, które są przedmiotem badań
etnologicznych (czy antropologicznych), zastępując
dotychczas używane a niezadowalające określenia,
j a k p r y m i t y w n a , plemienna, tradycyjna, tubylcza, l u ­
dowa, sztuka ludów n a t u r y i t p . T e r m i n „sztuka etnologiczna" uważa a u t o r k a za najdokładniejszy, n a j ­
bardziej adekwatny d l a dyskutowanego zakresu sztu­
k i , ale ponieważ przedstawia o n w zasadzie definicję
negatywną — „obejmuje wszystkie przedmioty sztuki,
które n i e należą d o k u l t u r włączanych zwykle do

244

placówek k r a j o w y c h i zagranicznych k u r p i o w s k i c h
„nowych l a t e k " i „byślków". Należałoby jedynie
opracować technologię konserwacji wypieków, co
przedłużyłoby żywot wypiekanych figurek. Działal­
ność C F L i A n a t y m polu przyniosłaby z jednej stro­
n y wzbogacenie j e j sklepóW a t r a k c y j n y m i i w a r ­
tościowymi w y r o b a m i , z drugiej zaś strony przyczy­
niłaby się do zachowania, a nawet rozwoju t a k inte­
resującej dziedziny twórczości ludowej wśród miesz­
kańców K u r p i o w s k i e j Puszczy Zielonej.

zakresu badań historyków siztuki" — można go t r a k ­
tować jedynie j a k o t e r m i n roboczy. Jak sądzi autorka,
sztuka ludów etnologicznych posiada wystarczającą
ilość wspólnych cech , b y można ją było studiować
według wspólnych metod i zasad.
T e r m i n powyższy został przyjęty w odniesieniu
do t z w . sztuk piękhydh, j a k architektura (łącznie
z kształtowaniem przestrzeni), m a l a r s t w o i rysunek,
rzeźba, rzemiosło i sztuka użytkowa, przy czym
autorka podkreśla często dość płynne granice między
t y m i działami. Nie zawsze można też przeprowa­
dzić dokładne
rozgraniczenie
między przedmiotami
artystycznymi i nieartystycznymi. Problem t e n b y l
z dawna przedmiotem dyskusji i sporów; według
zdania a u t o r k i , podstawowym wyróżnikiem jest t u
intencja artystyczno-estetyczna, jaką zawiera dzieło
sztuki.
Skrótowo został przedstawiony dalej rozwój badań
nad sztuką etnologiczną oraz i c h stan obecny, przy
czym autorka stwierdza, że w p r a w d z i e badania nad
1

1

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10277" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10255">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/433e0af0da176f1282f34254a8e16322.pdf</src>
        <authentication>15153a5fcd304d657e3bb544bec88422</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122195">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4353</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122196">
                <text>1978</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122197">
                <text>sztuka ludowa - konkursy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122198">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4051</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122199">
                <text>Konkursy / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1978 t.32 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122200">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1978 t.32 z.3-4; s.161-180</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122201">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122202">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122203">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122204">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122205">
                <text>Aleksander

Jackowski

KONKURSY

Konkursy, podobnie jak turnieje, czy zawody spor­
towe mają jedną cechę wspólną — element r y w a l i z a ­
cji. K o n k u r s wyłania najlepszego interpretatora m u z y ­
k i Chopina, p r o j e k t przyszłego pomnika, najlepszy pla­
kat czy utwór muzyczny.
Rywalizacja może być celem p Jstawowym,
ale
również i środkiem, dzięki któremu ożywia się zamie­
rające zawody i umiejętności, k i e r u j e zainteresowanie
np. na współczesną problematykę.
Rywalizacja w każdym przypadku jest czynnikiem
1 obudzającym uwagę publiczności toteż konkursy cie­
szą się zwykle dużym zainteresowaniem. Dlatego też
chętnie w y k o r z y s t u j e się je w celu propagandowym,
wiedząc, że są one skutecznym środkiem popularyzacji
różnych idei, wydarzeń i osób.
K o n k u r s y są przy t y m jednym z najbardziej eko­
nomicznych sposobów osiągania zamierzonego celu. Za­
pewniają dzięki r y w a l i z a c j i , nagrodom i reklamie dużą
liczbę uczestników, którzy podejmują zadanie k o n k u r s o ­
we na własny koszt i ryzyko.
K o n k u r s y na sztukę ludową mają charakter szcze­
gólny. Nigdy ich celem nie jest wyłonienie najlepszego
twórcy czy dzieła. Element r y w a l i z a c j i podporządkowa­
ny jest w nich celom szerszym, związanym z opieką nad
ludową twórczością. K o n k u r s y są b o w i e m j e d n y m z w a ­
żnych instrumentów naszej p o l i t y k i k u l t u r a l n e j .
Pełnią też one w okresie rozpadu dawnej k u l t u r y
chłopskiej rolę, którą uprzednio odgrywała opinia śro­
dowiska. Łatwość sprzedaży prac, nawet j a w n i e nieu­
danych, obfitość wszelkich kiermaszów, „Cepeliad" i fe­
stiwali wpływa negatywnie na poziom współczesnej
twórczości ludowej. Nie są temu w stanie przeciwdzia­
łać Komisje etnograficzno-artystyczne „Cepelii", ponie­
waż rzeczy odrzucone — bez oporu kupują inne i n s t y t u ­
cje.
W tych w a r u n k a c h j e d y n y m i rzeczywiście silnymi
i skutecznymi bodźcami są w y s t a w y indywidualne, któ­
re mobilizują twórców, rozsądnie pomyślane konkursy
i nieliczne zamówienia muzeów czy znających się na
rzeczy kolekcjonerów. Konkursy są jednak czynnikiem
najważniejszym i f a k t ten wyznacza ich szczególne
miejsce w systemie opieki nad sztuką ludową.
Twórcy, niezaangażowani w prace
sprzedawane
...gdzieś" i „komuś", przywiązują wagę do swych dzieł
pokazywanych na pokonkursowych wystawach. Przeży­
wają silnie swe sukcesy czy niepowodzenia. Zależy i m
bardzo na reakcji widzów. Gotowi są ponieść duże t r u ­
dy i w y d a t k i , byle przyjechać na wernisaż. Tak np. na
otwarcie pokonkursowej w y s t a w y haftów w T o r u n i u
przyjechało fc'8 osób a więc ok. 32% wszystkich uczest­
ników. Podobnie jest i gdzie indziej.
Niestety nie badano stosunku twórców do opinii
j u r y i publiczności w y s t a w o w e j . Nie w i e m y z czyim zda­
niem liczą się więcej, nie w i e m y też w jakiej mierze
interesują ich prace innych uczestników, czy traktują
tip. wystawę pokonkursową jako źródło inspiracji, a je­
śli tak to kiedy, w j a k i c h dziedzinach. Z moich obser1

I I . 1. Jan Madej, Dziewin, w o j . tarnowskie, Bartosz
Gło­
wacki, rzeźba w drewnie, wys. 41 cm., 1974 r.

w a c j i w y n i k a , że zapożycza się rozwiązania tematyczne
w rzeźbie czy t k a n i n i e podwójnej, ale rzadko w ręko­
dziele o cechach regionalnych, jak np. w hafcie czy w y ­
cinance.
2

K o n k u r s y odegrały w okresie p o w o j e n n y m dużą
rolę. O ich ścisłym powiązaniu z a k t u a l n y m i potrzeba­
m i świadczy zmiana hierarchii zadań postulowanych w
poszczególnych etapach. W pierwszym — usuwania z n i ­
szczeń i zmiany s t r u k t u r y społeczno-ekonomicznej k r a ­
j u — penetracje, w y s t a w y oraz konkursy pozwalały
ustalić co zachowało się z dawnej sztuki ludowej, gdzie
i kto jeszcze rzeźbi, tka, wycina czy wypala g a r n k i .
Szukano wówczas odpowiedzi nie t y l k o na pytanie
„co ocalało", ale również na drugie, nie mniej ważne
— „co było". Po raz pierwszy formułowano bowiem ca­
łościowy program badań i opieki nad sztuką ludową.
Pośpiesznie starano się zapełnić białe plamy na mapie
dotychczasowych badań.
Często w y s t a w y i konkursy poprzedzały systematy­
czne badania, penetrując teren. I ta właśnie rola penetracyjno-rozpoznawcza dominowała w pierwszym okre­
sie.
Już jednak w latach 1950—1954 konkursy zaczęto
traktować jako narzędzie realizacji nowych i d e i w p o l i ­
tyce k u l t u r a l n e j . Funkcje propagandowo-dydaktyczne
przesłoniły wówczas informacyjno-rozpoznawcze. Forsu­
jąc nową tematykę i realistyczny sposób jej i n t e r p r e t a ­
cji spodziewano się, że odzwierciedli ona patos zachodzą­
cych przemian w świadomości twórców i całego w i e j ­
skiego społeczeństwa. Setki m a r t w o poczętych tematy­
cznych rzeźb i wycinanek, nagrodzonych w t y m okresie,
spoczywa do dziś w magazynach muzealnych. Smutny

161

�П. 2. Stefan Glowiak, Pogwizdów, w o j . rzeszowskie, Fryderyk
Chopin,
rzeźba ceramiczna, w y m . 17,5X21,5 cm.
1974 г. I I . 3. Tadeusz Cąkała, Sobiska, w o j . siedleckie, Bolesław
Prus, drewno, wys. 61 cm, 1974 г. I I . 4. Stanisław
Dużyński, Zawidz Kościelny, w o j . płockie, Wincenty Witos, drewno polichromowane, wys. 34,5 cm., 1974 г. I I . 5. Sta­
nisław Miechówka, Ustroń Zawodzie, gm. Ustroń, w o j . bielskie, Opiekun
dzieci dr Korczak,
rzeźba w drewnie,
wys. 55 cm., 1974 r.

162
T

�dowód obosieczności broni jaką są konkursy. A l b o w i e m
dobrze pomyślane stymulują rozwój, ale ustawione nie­
prawidłowo sprzyjają rozkładowi t r a d y c y j n y c h w a r t o ­
ści, degrengoladzie artystycznej.
Dostrzec to można wyraźnie w obecnym okresie,
kiedy zanikowi t r a d y c y j n e j sztuki na w s i towarzyszą co­
raz silniejsze bodźce z zewnątrz, a wśród nich również
konkursy. Liczba ich wyraźnie wzrosła w latach sie­
demdziesiątych, przy czym zróżnicowały się cele, które
realizują poszczególne t y p y konkursów.
Ten właśnie okres uczynimy przedmiotem zaintere­
sowania. K o n k r e t n i e — wycinek czasowy od początku
1974 r. po połowę 1978 r. Wtedy to bowiem miały m i e j ­
sce najważniejsze po w o j n i e konkursy ogólnopolskie w
T o r u n i u , Warszawie i K r a k o w i e , w t e d y podjęto ponow­
nie próby inspirowania twórczości l u d o w e j n o w y m i te­
matami.
Niektóre konkursy, zwłaszcza większe, o znaczeniu
ogólnokrajowym, znam z uczestnictwa w j u r y , inne •—
z p u b l i k o w a n y c h i n f o r m a c j i , katalogów i wzmianek w
prasie. Dane statystyczne opieram na kronice zamiesz­
czonej w zeszytach „Polskiej Sztuki L u d o w e j " . K r o ­
nika ta ma jednak charakter niepełny, oparta jest na
nadsyłanych informacjach i w y c i n k a c h z prasy. Podane
dane liczbowe należy więc uznać za zaniżone, zwłasz­
cza w odniesieniu do imprez lokalnych, o mniejszym
znaczeniu.
Ogółem w o m a w i a n y m okresie roztrzygnięto ponad
200 konkursów, w t y m :
2 — międzynarodowe (na l a l k i regionalne),
17 — ogólnokrajowych (w t y m i tematyczne),
102 — regionalne i wojewódzkie; w t y m 29 objęło w i e ­
le dziedzin twórczości, a 73 t y l k o jedną dziedzinę,
20 — tematycznych, o zasięgu regionalnym i wojewódz­
kim,
5 — mających na celu zachęcić młodzież do k o n t y n u o ­
wania dawnych f o r m i umiejętności,
33 —• mieszanych, zarówno dla twórców ludowych j a k
i amatorów (w t y m 17 na pamiątki regionalne),
20 — dla amatorów, twórców nieprofesjonalnych.
K o n k u r s y ogólnokrajowe
obejmowały 12 imprez
o charakterze tematycznym (w t y m 5 rzeźbiarskich).
Nietematyczne k o n k u r s y objęły: haft (1), w y c i n a n k i (1),
tkaniny (1), instrumenty muzyczne (1). Ponadto jeden
konkurs objął młode talenty.
Wśród 73 konkursów regionalnych i wojewódzkich,
poświęconych t y l k o jednej dziedzinie twórczości rozrzut
tematów był następujący:
17 — plastyka obrzędowa,
11 — k w i a t y sztuczne, pająki i ozdoby z bibuły,
9 — rzeźby (w t y m 1 w węglu),
8 — haft i k o r o n k i ,
ti — malowane domy (Powiśle Tarnowskie, K u j a w y ) ,
4 — szopki krakowskie,
3 — kowalstwo artystyczne,
3 — wycinanki,
3 — garncarstwo,
2 — ręcznie malowany fajans,
po 1 — ozdoby choinkowe, rzeźby ceramiczne, plecion­
k i , instrumenty muzyczne, obrazy na szkle i t d .
Wysokość nagród pierwszych na konkursach m n i e j ­
szych wahała się między 1 a 3 tysiącami złotych, na
większych, regionalnych i wojewódzkich dochodziła do
5 tysięcy. W konkursach ogólnopolskich w 1977 i 1978 r.
takich jak „Rodzina w sztuce l u d o w e j " czy „Praca r o l ­
nika w twórczości l u d o w e j " — I nagrody wynosiły
10 000 zł, I I — 5—7 000, I I I 3 000—5 000 zł.
3

k u l t u r y . Cztery ogólnopolskie konkursy tematyczne za­
inicjowała redakcja pisma „Gromada — Rolnik Polski".
W składzie organizatorów widniały z reguły nazwy
i n s t y t u c j i , które bądź patronowały k o n k u r s o w i ( M i n .
K u l t . i Sztuki, Urzędy Wojewódzkie), bądź partycypo­
wały w kosztach jego organizacji, fundowały nagro­
dy i t d .
Niektóre k o n k u r s y mają już swoją tradycję, orga­
nizowane systematycznie przez te same instytucje i doś­
wiadczony zespół ludzi. Takie są np. coroczne k o n k u r ­
sy na szopki krakowskie, na współczesną rzeźbę l u d o ­
wą K a r p a t polskich, na malowane domy w Zalipiu, na
zdobnictwo bibułkowe w Żywcu, k w i a t y z bibuły w M y ­
ślenicach, palmy i pisanki w Łysem, na sztukę s a k r a l ­
ną w Kielcach, na sztukę ludową Borów Tucholskich
czy regionu miechowskiego. Z imprez o c y k l u d w u l e t ­
n i m wymienić należy „Biennale Fajansu włocławskie­
go" i „Biennale l a l k i " .
K o n k u r s y wspólne dla twórców ludowych i amato­
rów organizowano przeważnie w województwach północ­
nych i zachodnich, ale także w w o j . toruńskim i n o w o ­
sądeckim. Jeden k o n k u r s — zorganizowany przez M i e j ­
skie W o j . Łódzkie — objął łącznie sztukę ludową i r o ­
botniczą. Z i n i c j a t y w y „Cepelii" (przy współpracy Związ­
k u Kół Gospodyń Wiejskich, M i n . K u l t . i Sztuki i W o j .
Domów K u l t u r y ) odbyły się we wszystkich wojewódz­
twach przeglądy, orientujące w t y m co wieś w y t w a r z a ,
zarówno na potrzeby instytucji handlowych jak dla sie­
bie. („Rękodzieło artystyczne wsi'" wystawa prac wyróż­
nionych: Łódź, V — V I I I 1978).
Wbrew zaleceniom w i e l u ekspertów miały miejsce
również konkursy z nagrodami dla amatorów. Ponieważ
1

5

I n i c j a t o r a m i konkursów były przeważnie muzea, zrze­
szenie „Cepelia", Wydziały K u l t u r y , wojewódzkie domy

163

�П. 6. M a r i a n Brudek, Bogoria, w o j . tarnobrzeskie, O. Maksymilian
Kolbe, płaskorzeźba w drewnie, w y m . 35X29
cm., 1974 г. I I . 7. K r y s t y n a Adamczyk, Leszczyny, w o j . radomskie, Czołg niemiecki
i partyzant, drewno m a l o w a ­
ne, wys. 16 cm., 1975 r.

„Kronika" w „Polskiej Sztuce L u d o w e j " odnotowuje
t y l k o ważniejsze imprezy — liczbę 18 konkursów (w t y m
1 ogólnopolski, org. CRZZ — K w i d z y n , 1976 r.) należy
traktować t y l k o jako sygnał. Równolegle organizowa­
no środowiskowe i wojewódzkie przeglądy, m . i n . w r a ­
mach I i I I Triennale Plastyki Nieprofesjonalnej. For­
ma przeglądu lepiej zdaje się odpowiadać idei r u c h u
amatorskiego, w każdym razie mniej sprzyja jego k o ­
mercjalizacji i ambicjonalnym wynaturzeniom.
Konkursów i przeglądów dla amatorów nie będzie­
my omawiali na t y m miejscu, wykraczają bowiem poza
ramy tematu. Zwróćmy jedynie uwagę na f a k t wyraź­
nego zacierania się granic między twórczością ludową
i amatorską — zwłaszcza w malarstwie i rzeźbie.
Proces jest dwustronny, twórcy wiejscy inspirują
się m i e j s k i m i wzorami i odchodzą od zasad artystycz­
nego myślenia, cechujących tradycyjną sztukę ludową,
amatorzy zaś coraz częściej nawiązują właśnie do tych
zasad, do stylistyki ludowej.
Sytuacje są często zatarte, amatorzy paradują na
kiermaszach w „ludowych" kostiumach, sprawionych
specjalnie na takie okazje (np. Waraszkiewicz, Furgała),

164

lub też w sezonie t u r y s t y c z n y m przebierają się w stare
łachy (Toborowicz), aby wyglądać bardziej „ludowo",
p r y m i t y w n i e . Coraz t r u d n i e j zwłaszcza w rzeźbie i m a ­
larstwie oddzielić amatorów od twórców ludowych . N i e ­
kiedy zależy to t y l k o od świadomego przejęcia określo­
nej konwencji, od rodzaju przyjętej w danym okresie
stylistyki .
Na niektórych konkursach, zwłaszcza dotyczących
rzeźby i obrazów j w szkle, starano się eliminować ama­
torów (np. „2 konkurs współczesnej rzeźby ludowej K a r ­
pat Polskich"), kiedy indziej tworzono osobne grupy, np.
twórców ludowych, amatorów i młodzieży a w k o n ­
kursie rabczańskim („Malarstwo na szkle K a r p a t Pol­
skich") w ogóle zrezygnowano z jakiegokolwiek podzia­
łu wyodrębniając jedynie dzieci i młodzież .
Ogromna liczba konkursów, prawie jeden tygodnio­
wo, wskazują na popularność tej f o r m y działania. Przed
wojną, a nawet w pierwszych kilkunastu latach po w y ­
zwoleniu konkursy należały do imprez organizowanych
sporadycznie, obecnie należą do ulubionych f o r m dzia­
łania. Weszły one, podobnie jak wystawy, kiermasze, d n i
miast, święta jabłoni czy gwarków, cepeliady i festi5

e

7

8

9

�wale — do repertuaru współczesnej k u l t u r y popularnej,
do masowych f o r m r o z r y w k i i działalności oświatowo-upowszechnieniowej.
T r a k t u j e się je często jako rodzaj w y s t a w , a ściśle
mówiąc za etap przygotowawczy do nich. Organizato­
rzy cenią sobie podobne imprezy, dają i m bowiem po­
czucie dobrze spełnionego obowiązku, popierania sztu­
k i ludowej, działalności na polu k u l t u r y . Wiedzą, że ich
działalność uznana będzie za pożyteczną.
K o n k u r s y są przy t y m bezpieczne, nie budzą k o n ­
t r o w e r s j i , a gdy temat ich jest odppwiednio w y b r a n y —
t r a k t u j e się je jako „ważne" bez względu na rezultaty
artystyczne. Uznaje się je za łatwą i efektowną formę
uświetnienia rocznic. D a w n i e j bito z takiej okazji me­
dale — obecnie ogłasza się konkurs i w y d a j e okoliczno­
ściowe znaczki pocztowe oraz p l a k i e t k i . Czasem odnieść
można wrażenie, że inicjator n a j p i e r w decyduje się na
konkurs, jako formę wykazania swej aktywności, a do­
piero potem szuka tematu k o n k u r s u . Jest przeświadczo­
nym że czyni dobrze, pomaga, opiekuje się i byłby bardzo
zaskoczony, gdyby m u wskazano ujemne s k u t k i takiego
działania. Wszyscy są przekonani, że organizując k o n ­
kursy, kiermasze, a nawet plenery, są mecenasami, wręcz
dobrodziejami sztuki. Niestety nieświadomość nie roz­
grzesza tych, którzy z urzędu mają obowiązek być świa­
d o m y m i . Pisałem w 1976 r. O sztuce ludowej,
kon­
kursach i kryteriach
ocen:
„Obrodziło w t y m r o k u wszędzie, jak Polska długa
i szeroka, w każdym p r a w i e województwie chcą się
szczycić i opiekować sztuką ludową. Robią kiermasze, t a r ­
gi, festiwale, cepeliady i sympozja. Gazety, muzea, insty­
tucje — nawet takie jak Straż Pożarna, każdy chce
swój k o n k u r s ogłosić. Zrobiła się moda na nie, na te
konkursy. Głównie dla rzeźbiarzy. Są okresy, gdy twór­
cy wyrobić się nie mogą, bo to — i na wojsko, i na
dziecko, na strażaka, Sienkiewicza, Żeromskiego, na te­
matykę religijną i na świecką. A do tego muszą rzeź­
bić na w y s t a w y regionalne, własne i krajowe, na k i e r ­
masze, targi, dla Desy i Cepelii, dla turystów z k r a j u
i zagranicy. Chciałoby się zawołać: Boże! Chroń nas

przed nadmiarem przyjaciół, bo od wrogów sami się
obronimy.
Poszczególne i n i c j a t y w y są oczywiście rozsądne, n i k t
nie podważa sensu targów czy konkursów. Rzecz t y l k o
w t y m , że — po pierwsze: nie wszystkie i n i c j a t y w y ,
a zwłaszcza konkursy, są sensowne i sprzyjają rozwo­
j o w i współczesnej twórczości l u d o w e j — po drugie: złe
jest, że i n i c j a t y w tych jest za dużo, że zaczęły prze­
kraczać możliwości twórców, rozsądną gospodarkę ich
uzdolnieniami.
Nadmiar imprez staje się groźny dla sztuki l u d o ­
w e j , jej losów, dla jej poziomu. H a m i l t o n w j e d n y m ze
swoich znakomitych felietonów pisał o zagłaskaniu kota
na śmierć. B o j ę się „zagłaskania" sztuki l u d o w e j " .
J Nadmiar konkursów prowadzi do obniżenia pozio­
mu prac, w y k o n y w a n y c h niemal zawsze w pośpiechu.
Mówił o t y m i pisał organizator w i e l u ważnych k o n ­
kursów, dyrektor M u z e u m Etnograficznego w T o r u n i u ,
Aleksander B ł a c h o w s k i . Świadomość tych niebezpie­
czeństw ma również Ministerstwo K u l t u r y i Sztuki,
które w jednej z wewnętrznych i n s t r u k c j i postuluje p o d ­
noszenie poziomu konkursów, targów i festiwali sztuki
ludowej, dodając, że liczby tego t y p u imprez nie należy
zwiększać .
Wydaje się, że w d r u g i m półroczu 1977 i pierwszym
1978 r. sytuacja uległa poprawie (między i n n y m i również
na skutek ograniczenia możliwości finansowych poten­
cjalnych organizatorów). Zmniejszyła się liczba k o n k u r ­
sów „okazjalnych", więcej było natomiast konkursów
przeglądowych .
Poziom konkursów i urządzanych na zakończenie
wystaw zależał od dwóch podstawowych czynników:
stopnia żywotności samej dziedziny sztuki l u d o w e j oraz
kompetencji organizatorów. Tam gdzie zespół etnogra­
fów, plastyków i działaczy był nieprzygotowany, a w j u ­
ry przeważały głosy osób niezorientowanych w zagad­
nieniach artystycznych, zdarzały się w y s t a w y na n i s k i m
poziomie, wręcz popularyzujące wzorce drobnomieszczańskiego kiczu.
Miało to miejsce wówczas, gdy uczestnicy nadsyłali
prace odbiegające od t r a d y c y j n y c h f o r m , zgodne z współ1 0

11

n

13

165

�czesnymi upodobaniami ich środowiska. W t a k i c h sy­
tuacjach doświadczenie etnografa okazuje się często
niewystarczające. Nastawiony na f o r m y tradycyjne bywa
bezradny wobec rzeczy wykraczających poza konwencję
regionu. Źle jest, gdy odrzuca nowe rozwiązania, jako
nie mieszczące się w jego widzeniu t r a d y c j i , jeszcze
gorzej gdy staje na stanowisku, że ludowe jest to wszy­
stko, co stworzył z w e r y f i k o w a n y twórca l u d o w y .
W czasie, gdy twórca jest kontynuatorem d a w ­
nych f o r m t y l k o w niektórych sytuacjach i dziełach, a
odchodzi od nich, gdy pracuje dla własnej przyjemności,
— nie można go uznać za „ludowego" w e wszystkich
przejawach jego działalności. Stwierdzenie takie może
dziwić, może śmieszyć, niemniej wj'raza aktualną s y t u ­
ację, kiedy to twórca ludowy jest wyrazicielem jedno­
cześnie i dawnej estetyki i współczesnej. Jest to już bo­
w i e m nie ten twórca, oo przed kilkudziesięciu laty i sko­
ro chcemy go nadal tak nazywać, to przyjmując k o n ­
sekwencje zaszłych przemian.
Konieczna jest więc postawa oceniająca, i to nie
tylko z pozycji dawnych wzorów regionalnej sztuki.
W okresie gdy wieś odchodzi od f o r m t r a d y c y j n y c h i po­
jawiają się w y t w o r y bliskie estetyce bazarowej, gdy
trzeba nie t y l k o odrzucić rzeczy nietypowe, ale i do­
strzegać nowe i ciekawe — zdecydowanie zwiększa się
rola plastyka, zarówno w komisjach „Cepelii", jak i w
j u r y konkursów.
A l e osób przygotowanych do tych zadań nie jest
wiele, jako że sztuka ludowa pominięta jest w progra­
mie uczelni artystycznych. Potrzebne jest więc dokształ­
canie plastyków, stykających się w swej praktyce z l u ­
dową twórczością. Jedną z f o r m takiego dokształcania
są wykłady, seminaria i zajęcia na plenerach organizo­
wanych przez Centralny Ośrodek Metodyki Upowszech­
u

niania K u l t u r y dla instruktorów plastycznych wojewódz­
kich domów k u l t u r y . K u r s y dokształcające zamierza
rówież zorganizować „Cepelia" dla współpracujących
z nią plastyków, myśli o nich i muzealnictwo.
Podniesienie k w a l i f i k a c j i etnografów i plastyków
jest konieczne, jeśli chce się aby ocena j u r y mogła sta­
nowić jakiś drogowskaz dla twórców i publiczności.
Operowanie różnymi skalami wartości a niekiedy wręcz
niekompetencja członków k o m i s j i oceniających p r o w a ­
dzi do tego, że poszczególne rozstrzygnięcia przeczą so­
bie, a prace odrzucone w j e d n y m miejscu, nagradzane
są w i n n y m .
Pisząc ten tekst, tytułem próby pokazałem 6 plasty­
kom, etnografom i h i s t o r y k o m sztuki, zapraszanym w i e ­
lokrotnie do j u r y najważniejszych k r a j o w y c h k o n k u r ­
sów, zdjęcia prac nagrodzonych I , I I , I I I nagrodę i za­
ledwie wyróżnionych w jednym z wojewódzkich k o n ­
kursów. Prosiłem o uszeregowanie ich zgodnie z własną
oceną. Ponieważ chodziło o przedmioty z żelaza, zdję­
cia dawały podstawę do względnej obiektywnej oceny.
I nagrody zostały przez testowanych umieszczone na
miejscach trzecim i c z w a r t y m , natomiast na pierwszym
miejscu znalazły się w kolejności: prace wyróżnione,
trzecie nagrody, drugie nagrody. Wszyscy uważali prace
najwyżej oceniane na konkursie za przezdobione, mniej
„szlachetne" od pozostałych.
Nie ulega wątpliwości, że chodziło t u o wyraźną
różnicę przyjętych kryteriów artystycznych.
Jury, o czym pisałem już przed k i l k u l a t y , prze­
stają odgrywać rolę stymulatora procesów zachodzą­
cych we współczesnej twórczości l u d o w e j . Żeby stan
ten zmienić trzeba zrealizować postulaty sformułowa­
ne przez Aleksandra B ł a c h o w s k i e g o , ustalić w m i a ­
rę jednolite k r y t e r i a ocen.
1 5

le

1 7

l8

I I . 8. Władysław Chajec, Kamienica Górna, gm. Brzostek, w o j . tarnowskie, Poskromienie Hitlera,
drewno p o l i chrom., w y m . 37X34 cm., 1955 г. I I . 9. Wł. Chajec, Poskromienie
Hitlera,
drewno polichrom., wys. 37 cm., 1975 r.
l i . 10. Bronisław Chojęta, Adamów, w o j . siedleckie, Wojsko
Polskie,
1978 r.

1С 6

�167

�Skoro mowa o k r y t e r i a c h , trzeba dodać, że tylko
artystyczne czy etnograficzne nie wystarczają. Ważny
jest bowiem także (a czasem przede wszystkim) w y ­
dźwięk konkursu, jego rola animująca i stymulująca.
Posłużmy się przykładem 3 k o n k u r s u na współczesną
izeźbę ludową K a r p a t Polskich. Podobnie jak wcześniej­
sze również i ten k o n k u r s został przygotowany i zorga­
nizowany pod każdym względem wzorowo. Poziom na­
desłanych prac był znakomity, j u r y kompetentne, nagród
dużo. A przecież efekt końcowy skłaniał do refleksji.
Nagrody przeciwstawiły bowiem ośrodek paszyński resz­
cie K a r p a t . Zdecydowaną większość pierwszych i d r u ­
gich nagród przyznano Paszyniakom, i nie wyobrażam
sobie innej decyzji, b y l i znacznie lepsi. Na 45 zgłoszo­
nych osób aż 42 otrzymały wyróżnienia i nagrody. Pa­
szyn jest obecnie fenomenem w skali europejskiej.
Rzeźbi w n i m blisko połowa wsi, wzajemnie się i n s p i ­
rując i korygując. Podejmują niemal wyłącznie t e m a t y ­
kę sakralną, wciąż jeszcze dalecy od pokus komercja­
lizacji. Ale i n n i rzeźbiarze, rozproszeni po licznych
wsiach, poddani ciśnieniu różnych wzorów estetycznych
nie rozumieją dominanty Paszyna. P r y m i t y w nagrodzo­
nych rzeźb nie przemawia do nich. Są na i n n y m etapie
świadomości estetycznej. Szukają szeroko, co w sztuce
i i e zawsze przynosi sukces. Nagrody nie mogły więc być
dla nich żadnym drogowskazem. Jak zresztą mieli je
zrozumieć? Jako zachętę do rzeźbienia pod p r y m i t y w ?
Nonsens. Do zawężenia tematyki? Też nie... Do tego aby
,,być s o b ą " ? ; A czyż nie są sobą? Błachowski ma rację
1 9

domagając się komentarza przy decyzjach j u r y . A l e t u
nawet wyjaśnienie nie pomoże.
Po prostu sytuacja jest taka, że chyba najtrafniejszą
decyzją byłoby inne ustawienie k o n k u r s u . Takie, przy
którym wszyscy mieliby poczucie równych szans. Może
dałoby to wydzielenie ośrodka paszyńskiego, może p r z e j ­
ście na formułę ogólnopolskiego konkursu, w którym
M i k a i Oleksy znaleźliby równorzędnych partnerów w
burce, Chajcu czy Kołaczu.
Przykład ten wskazuje, że miarą skuteczności k o n ­
k u r s u jest jego rola w rzeczywistej a k t y w i z a c j i l u d o ­
wej twórczości i w rozwiązaniu konkretnych problemów
(p.p. adaptacji). Dlatego nie należy sądzić konkursu po
efekcie wystawy, bowiem dobry plastyk niemal zawsze
p o t r a f i z t r a f n i e wyselekcjonowanego materiału zrobić
ładną i budującą wystawę (vide: „Rodzina w sztuce
l u d o w e j " , Państwowe Muzeum Etnograficzne w W a r ­
szawie, art. p l . Krzysztof Burnatowicz).
A jakie w a r u n k i muszą zostać spełnione, aby k o n ­
kurs przyniósł optymalne rezultaty? Trzy wydają się
najważniejsze:
— sprecyzowanie zadań,
— przygotowanie,
— wykorzystanie rezultatów.
Wyraźne określenie zadania determinuje dwa pozo­
stałe w a r u n k i . Skoro np. k o n k u r s ma być tematyczny,
nie ma sensu obejmować n i m t a k i c h dziedzin jak haft,
zdobnictwo w metalu, garncarstwo czy snycerka. K i e d y
zaś konkurs ma na celu aktywizację jakiejś dziedziny,

I I . 11. Tadeusz B o r k o w s k i , Wiechlice, gm. Szprotawa, w o j . zielonogórskie, Kobieta
z bliźniakami,
wys. 31,5 cm.,
1976 г. I I . 12. E d w a r d Kołacz, Szczecin, Wesele, drewno, wys. 37,5 cm. 1977 г. I I . 13. Bolesław Suska, Budziska,
gm. Adamów, w o j . siedleckie, Złote -wesele, w y m . 33X46,5
11

168

12

�13
konieczne jest zapewnienie dalszych konsekwencji u j a w ­
nienia utalentowanych twórców i t d . Zadania są zresztą
różne i zawsze ważne jest wyraźne ich wytyczenie, sfor­
mułowanie o co chodzi, w j a k i m celu organizuje się
konkurs.
Opierając się na doświadczeniach omawianego okre­
su można wyodrębnić najczęściej spotykane zadania,
które konkurs ma zrealizować. Są to:
1 — informacja, orientacja w charakterze i stanie sztugi regionu, w potencjale twórców;
2 — aktywizacja środowisk,
zapobiegająca
procesom
obumierania twórczości l u d o w e j w danej dziedzi­
nie czy regionie;
3 — podnoszenie poziomu danej dziedziny prze,: stwo­
rzenie płaszczyzny k o n f r o n t a c j i i r y w a l i z a c j i ;
4 — ingerencja w twórczość, zarówno prze/- postawie­
nie nowych zadań (wymagających adaptacji daw­
nych form), jak i narzucenie t e m a t u ;
5 — działalność dydaktyczna, zmierzająca poprzez se­
lekcję i nagrody, do kształtowania świadomości
estetycznej współczesnej w s i ;
6 — pozyskanie dla celów muzealnych, dokumentacyj­
nych czy sprzedażnych wytworów sztuki ludowej,
zwłaszcza o t r a d y c y j n y m charakterze. Odtworze­
nie obrazu dawnej sztuki l u d o w e j ;
7 — stworzenie uzdolnionym jednostkom szansy wypo­
wiedzi twórczej u t r u d n i o n e j w normalnych w a r u n ­
kach (np. rola Biennale Fajansu dla samodzielnej
wypowiedzi w malarstwie na ceramice robot.iic
Włocławskiego Zakładu C e r a m i k i Stołowej);
8 — traktowanie k o n k u r s u jako imprezy oklicznościow e j , reprezentacyjnej.

W praktyce konkursy realizują często równocześnie
k i l k a zadań, np. informują o sytuacji w jakiejś dziedzi­
nie, a jednocześnie sprzyjają podtrzymaniu dawnych
umiejętności i powstaniu wartościowych prac. Niemal
zawsze można jednak wskazać na zadanie podstawowe.
Od prawidłowego sformułowania takiego zadania za­
leży przede wszystkim rezultat konkursu, jego znacze­
nie dla procesów zr.chodzących współcześnie w sztuce l u ­
dowej.
D r u g i m czynnikiem, który przesądza w w i e l u p r z y ­
padkach o rezultacie jest organizacyjne przygotowanie
konkursu, a więc jasne sprecyzowanie jego warunków,
powiadomienie i zainteresowanie twórców \ Okazuje
się jednak, że niejednokrotnie czynności to uważano za
mało istotne, poprzestając na skąpej i n f o r m a c j i w m i e j ­
scowej gazecie i w l o k a l n y m programie r a d i o w y m . Rzecz
prosta odbijało się to na f r e k w e n c j i , a co gorsza w y w o ­
ływało żal u twórców, którzy nie zostali zawiadomieni.
2

Nieznajomość spraw i ludzi prowadzi czasem do
wręcz zabawnych sytuacji. Oto np. organizatorzy jedne­
go z konkursów o tematyce w o j s k o w e j zaprosili do
udziału Stanisława Marcisza. Ale Marcisz jest ptaszkarzem i nigdy jeszcze nie rzeźbił ludzkiej postaci. Za­
proszony nie śmiał odmówić. Długo myślał, wreszcie
zrobił dużego pingwina stojącego na baczność. Skonster­
nowani organizatorzy z miejsca odrzucili pingwina, u w a ­
żając, że nie jest na temat. A czego się mogli spodzie­
wać po ptaszkarzu? Marcisz poczuł się skrzywdzony
i miał rację.
Jak duże znaczenie ma przygotowanie konkursu, a
w t y m wybór t e r m i n u , wskazuje przykład dwóch imprez
269

�zorganizowanych w t y m samym r o k u i w dużej mierze
na p r a w i e t y m samym obszarze.
Oto na przełomie 1976 i 1977 r. A n t o n i Sledziewski
wraz z grupą studentów Wyższej Szkoły Pedagogicznej
w Siedlcach przeprowadził solidną akcję rozpoznawczą
i zachęcającą we wsiach, które znał już z prowadzo­
nych w 1956 r. badań terenowych. Interesował go po­
tencjał
umiejętności
wycinankarskich istniejący
po
20 latach. W y n i k i przeszły wszelkie oczekiwania.- 20 k o ­
biet nadesłało ponad 700 wycinanek, przeważnie znako­
mitych.
W k i l k a miesięcy później ogłoszono w Łukowie w o ­
jewódzki konkurs na sztukę ludową. T e r m i n wyznaczo­
no na późną wiosnę. Poprzestano na i n f o r m a c j i w p r a ­
sie i lokalnej rozgłośni. Otrzymano sporo dobrych t k a n i n
(w województwie t k a się jeszcze na własne potrzeby),
natomiast sądząc po rezultatach k o n k u r s u sytuacja rzeź­
by i w y c i n a n k i wydawała się opłakana. A przecież dob­
rze wiadomo, że w rzeczywistości jest inaczej. Spośród
znakomitych wycinankarek wystawiających w Siedlcach
żadna nie wzięła udziału. Dlaczego? B r a k i n f o r m a c j i ,
zachęty? A może racjonalna ocena sytuacji przez kobie­
ty, które mogły sądzić, że skoro raz obesłały konkurs
to drugie zawiadomienie już ich nie dotyczy. Zresztą
i t e r m i n w y b r a l i organizatorzy niefortunnie, dopasowu­
jąc go chyba do wygody swojej, a nie ludzi wsi. Tkacz­
k i dopisały — ponieważ przysłały to, co zrobiły wcześ­
niej, ale rzeźbiarze, którzy sukcesywnie oddają gotowe
prace do „Cepelii" i B H Z „Desy", albo nie wzięli udzia­
łu, albo zrobili naprędce byle co. M i e l i zresztą w pers­
pektywie najbliższych tygodni kiermasze w Warszawie,
Płocku, Kazimierzu, Krakowie...
D w a konkursy. Jeden z sensem, drugi t y l k o w r a ­
mach „akcji"...

II.

no

A teraz p r z y j r z y j m y się innemu przykładowi, zna­
komicie wyjaśniającemu wagę wszystkich trzech, wspo­
mnianych wyżej, warunków — k o n k u r s o w i na k o w a l ­
stwo ludowe w o j . radomskiego. Omawia go na i n n y m
miejscu w . t y m numerze „Polskiej Sztuki L u d o w e j " d y ­
rektor Muzeum Wsi Radomskiej — dr Stefan Rosiński,
inicjator i komisarz k o n k u r s u .
Już przyjrzenie się zamieszczonym w tekście tabe­
lom przekonuje, iż dzięki uprzednim penetracjom, roz­
mowom i namowom liczba uczestników tego konkursu
była znacznie wyższa niż w poprzednich. Starzy kowale
wracali do kuźni, aby wykonać na konkurs niegdyś w y ­
konywane przedmioty. Wiedzieli z regulaminu, że „wy­
konane na konkurs przedmioty nie wolno spawać. N a ­
leży je łączyć s t a r y m i technikami, kucia na gorąco l u b
nitowania". Było to zrozumiałe, jako że zadaniem k o n ­
kursu miało być: „1 — ożywić ginące tradycje zdobnic­
twa w metalu o charakterze użytkowym i artystycznym,
2 — pozyskanie oryginalnych, wartościowych prac o w y ­
sokich walorach artystycznych dla potrzeb muzeal­
nych".
Pomijając błędy gramatyczne tekstów warto się za­
stanowić nad efektami tak pomyślnego k o n k u r s u . P r z y ­
niósł on sporo bosaków, okuć dyszli, zawiasów, klamek,
zasuwek, krzyży, a także k i l k a świeczników i krat. Po­
kazano wszystko na wystawie — jak biżuterię, każdy
eksponat oddzielnie, w oderwaniu od r o l i i miejsca
tego przedmiotu w d a w n y m życiu wsi.
D r u g i postulat został więc zrealizowany, pozyskano
prace do muzeum. Nasuwa się jednak pytanie, czy w t e ­
dy gdy można znaleźć autentyczne przedmioty ma sens
ich odtwarzanie. Wszak nadesłane na konkurs są t y l k o

14. Władysław Potoniec, Rogi, w o j . krośnieńskie, Grający Anioł, wys. 22,5 cm., 1978 г. I I . 15. Wojciech Oleksy,
Paszyn, w o j . nowosądeckie, Sw. Jerzy, drewno, wys. 45 cm.

�П. 16. Zenon Głód, Paszyn, w o j . nowosądeckie,
z Chrystusem,
wys. 55 cm.

r e k o n s t r u k c j a m i niegdyś w y r a b i a n y c h . Można też ży­
wić obawę, czy takie przedmioty są identyczne z d a w ­
n y m i . Inaczej przecież r o b i się skobel do d r z w i w obej­
ściu, a inaczej na konkurs, dla muzeum. Czy nie w s k a ­
zuje na to bogata ornamentyka najprostszych wyrobów,
tak zresztą wysoko ceniona przez j u r y ?
W t y m miejscu można zauważyć, że obfita dekora­
cja b y n a j m n i e j nie oznacza artyzmu, a zwykły zawias
pasowy może być znacznie piękniejszy w swych propor­
cjach od bogato ornamentowanego.
Oczywiście odtworzenie dawnych, dziś już nie f u n k ­
cjonalnych przedmiotów może być w różnych sytuacjach
celowe. Nie jest jednak „ożywieniem ginących t r a d y ­
c j i " . Nie sądzę też, aby było dostatecznym uzasadnie­
niem tego k o n k u r s u . Z b y t w i e l k a jest bowiem dyspro­
porcja między wkładem sił i środków na jego realizację,
a osiągniętym rezultatem.
Gdyby chodziło o dziedzinę już zamarłą, czy nie
funkcjonującą we własnym środowisku i przenoszoną do
cepeliowskiego handlu bez adaptacji, jak np. wycinankę,
konkurs o programie radomskiego byłby uzasadniony.
Ale rzecz w t y m , że kowalstwo jeszcze istnieje, że zmie­
nia się, żyje w swoim środowisku, i ma szansę wyjścia
na rynek w postaci adaptacji dawnych f o r m do współ­
czesnych potrzeb miasta.
Ożywienie kowalstwa musi więc oznaczać coś więcej
niż t y l k o rekonstrukcję dawnych f o r m dla muzeów, l o ­
k a l i publicznych i kolekcjonerów. Fakt, że kilkunastu
k o w a l i raz na k i l k a lat w y k o n a parę przedmiotów k u ­
tych i łączonych t r a d y c y j n i e nie jest żadnym ożywie­
niem t r a d y c y j n y c h umiejętności.

Kapliczka

Rzeczywiste ożywienie możliwe jest pod w a r u n k i e m ,
że stworzy się n o w y r y n e k zbytu i zapewni k o n t y n u a ­
cję dawnych t r a d y c j i .
Nowy rynek zbytu to z jednej strony adaptacja dla
odbiorcy miejskiego, a z drugiej obecna moda na ozdob­
ne parkany żelazne i zdobione b r a m k i .
Adaptacje, o czym przekonują dotychczasowe rezul­
taty, są w większości ułomne. Nietrudno zrozumieć dla­
czego. K o w a l e nie znają z własnego doświadczenia f u n k ­
cji przedmiotów, które wykonują (stąd np. zadziory bez­
sensowne w przytrzymywaczach do książek), tworzą
rzeczy nowe, nie „oszlifowane" przez czas i korekturę
środowiska i — co najważniejsze — w w a r u n k a c h na­
kładania się na siebie różnych wzorów estetycznych.
Potrzebna jest i m pomoc ułatwiająca znalezienie właści­
w e j l i n i i myślenia artystycznego. Tradycje takiej współ­
pracy twórców ludowych z plastykami a n i m a t o r a m i są
w naszym k r a j u wyjątkowo bogate, żyją jeszcze ludzie
wiedzący „jak to się r o b i " , wprowadzeni nie gorzej od
etnografów w problematykę sztuki ludowej. Jeżeli dziś
nie wykorzysta się ich umiejętności i doświadczeń, j u t r o
będzie za późno, zerwana zostanie nić t r a d y c j i działań
Antoniego Buszka, Karola Stryjeńskiego, Eleonory P l u tyńskiej, K r y s t y n y Szczepanowskiej, czy M a r i i B u j a ­
kowej.
Druga sprawa dotyczy zagadnienia, które widać nie
tylko na przykładzie omawianego konkursu, chodzi o
kierunek zainteresowań — czy będzie n i m przeszłość czy
teraźniejszość?
Polem działania t r a d y c y j n i e zorientowanego etno­
grafa jest zazwyczaj k u l t u r a , która zanika. P i e r w i a s t k i

171

�18

17

I I . 17. A n d r z e j Konopacki, Zakopane, w o j . nowosądeckie, Anioł Gabriel, wys. 70 cm., 1978 г. I I . 18. Józef Orlecki,
Paszyn, Matka Boska,
w y m . 40X25 cm., 1977 r.

nowe wydają się w niej obce, rozsadzają dawne s t r u k ­
t u r y , a przy t y m sam fakt, że są — stwarza złudne po­
czucie, że się je zdąży później zarejestrować, podczas
gdy dawne f a k t y zanikną bezpowrotnie.
Postawa taka, zrozumiała w pierwszym okresie po
wojnie, już w sześćdziesiątych latach wiodła do p o m i j a ­
nia zjawisk nowszych, że wymienię t u choćby „dywa­
n y " malowane na papierze czy tkaninie. Nie intereso­
wano się na ogół tzw. sztuką jarmarczną, przejawami
zdobienia wnętrz, ścian, parkanów, charakterem prze­
mian w obrzędowości i t d .
Obecnie, gdy pole badań etnografa rozszerza s i ę ,
przedmiotem jego zainteresowania powinno być i to, co
przemija i to, co rozwija się. W naszym przypadku są
to m . i n . zdobione b r a m k i żelazne. One przecież są ży­
wą twórczością, zgodną z upodobaniami twórców i od­
biorców.
A l e konkurs pomija je, e l i m i n u j e już z r a c j i d e f i ­
n i c j i . Regulamin zakłada bowiem łączenie żelaza n i t a ­
m i lub zgrzewaniem, podczas gdy obecnie kowale posłu­
gują się spawem, p a l n i k i e m acetylenowym.
Czy takie ograniczenie jest usprawiedliwione? K i e ­
dy chcemy r e k o n s t r u k c j i — tak, ale kiedy chcemy, że­
by kowalstwo istniało — nie. Technologia nie jest prze­
cież wartością abstrakcyjną i ponadczasową. Zgrzewa­
nie i nitowanie było naturalne i „postępowe" wtedy,
gdy kuźnie nie były zelektryfikowane, gdy nie stoso­
wano jeszcze powszechnie palnika acetylenowego.
Autentyczna sztuka ludowa zawsze wynikała z po­
szanowania materiału, narzędzia i techniki. Była przede
wszystkim logiczna. Dlatego współczesne kowalstwo jest
inne od dawnego i trudno oczekiwać, że uda się na21

172
T

mówić k o w a l i do stosowania przestarzałej technologii.
Chyba w skansenie, ale nie o to przecież chodzi.
B r a m k i żelazne zostały zresztą dostrzeżone . Z o r ­
ganizowano nawet pierwszy konkurs na nie, pół-prywatny, z i n i c j a t y w y art. plastyka Leszka D u t k i (Pisary pod
K r a k o w e m , październik 1977 г.), przy współudziale art.
plastyka A n n y Bogdanowiczowej, instruktora plastycz­
nego Krakowskiego Domu K u l t u r y . Sądzę, że nie jest
przypadkiem, iż i n i c j a t y w y nowe, przełamujące stereo­
typy myślenia, wychodzą tak często właśnie ze środo­
wiska plastyków .
A l e dla ożywienia kowalstwa ważne jest również za­
gwarantowanie ciągłości zawodu. Ta sprawa (podobnie
jak adaptacje) przekracza
możliwości
organizatorów
konkursu, a zależy już t y l k o od „Cepelii". Jest złożona
i trudna, podobnie jak los garncarstwa, wymaga bo­
wiem:
— stworzenia trwałego r y n k u zbytu,
— g w a r a n c j i stałej pracy i odpowiedniego zarobku dla
młodych, podejmujących się zawodu a r t y s t y - k o w a l a ,
— stworzenia warunków s t a r y m mistrzom do przyucza­
nia młodych adeptów zawodu (obecnie brak nawet
podstaw p r a w n y c h dla takiej działalności).
Jeśli się tych spraw nie rozwiąże, k o n k u r s y w r o ­
dzaju radomskiego będą miały rolę ograniczoną. U j a w ­
nią ludzi, z którymi nie bardzo wiadomo, co dalej
robić .
Doskonałym przykładem k o n k u r s u konsekwentnie
pomyślanego i zrealizowanego są „kwiaty polskie", i m ­
preza co r o k u powtarzana przez Myślenicki D o m K u l ­
t u r y . Ciągłość imprezy, stały kontakt z uczestnikami,
zapewnienie i m zbytu i różnych satysfakcji spowodowa22

! S

2 I

�ly, że w 1978 r. zgłosiło się 77 uczestników, w t y m duża
grupa dzieci i młodzieży. Na dwóch wystawach (dzieci
i dorosłych) pokazano ponad 460 prac, w t y m 35 pają­
ków ze słomy i bibuły. Jan Koczwara, inicjator i orga­
nizator imprezy, przyjął szeroką formułę k o n k u r s u , okre­
ślając w regulaminie, iż „...można też przygotować ozdo­
by użyteczne we współczesnym wnętrzu mieszkalnym,
o nowych formach, wykonane z t r a d y c y j n y c h i współ­
czesnych materiałów".
Nie chodzi t u o porównywanie konkursów, oczywi­
ste jest, że kowalstwo nastręcza znacznie więcej prob­
lemów t r u d n y c h do rozwiązania, ale o sformułowanie
celu i pełny sens imprezy.
Gdyby k o n k u r s u radomskiego nie było, niewiele by
się zmieniło. Gdyby nie było myślenickiego — kariera
kwiatów z T o k a r n i byłaby mniejsza, i nie zaintereso­
wano by w y r o b e m kwiatów dzieci i młodzieży. Gdyby
jednak nie było k o n k u r s u w Zalipiu, można niemal
z pewnością powiedzieć, że nie istniałyby już malowane
domy na Powiślu Dąbrowskim. Może by ktoś, gdzieś —
póki żyje — zdobił swój dom m a l o w a n y m i k w i a t a m i ,
ale jako zjawisko żywe ta dziedzina sztuki znikłaby
zupełnie.
W podobnych przypadkach znaczenie
konkursów
jest ogromne. T y l k o konkursy podtrzymać mogą t r a d y ­
cje malowania domów na K u j a w a c h oraz na sypanie
wzorów piaskiem. T y l k o dzięki k o n k u r s o m rozwinęła
się malowanka na papierze robotnic Włocławskiej Fa­
b r y k i Fajansu.
Stymulacyjna rolą konkursów, która polega w p r z y ­
2 5

padku rękodzieła, zdobnictwa i plastyki obrzędowej na
p o d t r z y m y w a n i u (względnie adaptowaniu) t r a d y c y j n y c h
f o r m — w sztuce f i g u r a t y w n e j wiedzie do różnego r o ­
dzaju zmian. Przede wszystkim w tematyce, ale nieje­
dnokrotnie również i w strukturze artystycznego m y ­
ślenia.
Zmiany w tematyce, nie pociągające za sobą odej­
ścia od dawnej g r a m a t y k i f o r m , występują przede wszy­
stkim tam, gdzie silna jest presja warsztatu. Widać to
wyraźnie na przykładzie t k a n i n y dwuosnowowej. M y ­
ślenie kategoriami warsztatu tkackiego pomaga w zna­
lezieniu skrótowej symbolicznej f o r m y ujęcia tematu.
Silnie zakorzenione poczucie porządku wiedzie' do po­
szanowania zasad symetrii, ładu, równowagi kompozy­
cji. Dlatego tkanina dwuosnowowa — niezależnie od te­
m a t y k i — jest przede wszystkim płaszczyzną rytmiczną,
w której elementy znaczące są zarazem m o t y w a m i orna­
mentalnymi — podporządkowane kompozycji całości.
Elementy tematyczne występowały i w dawnej t k a ­
ninie podwójnej. M o t y w „zwierza" w dywanach A l f r e ­
da Jaroszewicza czy Scholastyki K r u p o w i c z rozwiązany
był dekoracyjnie, co nie przeszkadza, że odczytujemy
bez t r u d u jego postać. Wprowadzenie innego elementu
tematycznego nie zmieniło więc charakteru kompozycji.
M o t y w pracownika leśnego, żołnierza czy czołgu nadal
zachowuje swą podwójną rolę — jest elementem zdob­
niczym, zbudowanym zgodnie z d y r e k t y w a m i procesu
tkackiego a jednocześnie schematem postaci czy rzeczy.
Inna, trudniejsza jest sytuacja w malarstwie i rzeź­
bie. Presja warsztatu i t w o r z y w a są w nich znacznie

I I . 19. Józef Słonina, Bogdanówka, w o j . krakowskie, Między aniołem
a diabłem,
wys. 69 cm. Rzeźba z pokonkurso­
wej w y s t a w y : „Twórczość plastyczna artystów nieprofesjonalnych i twórców ludowych regionu Myślenickiego",
XII/77 — 1/1978 г. I I . 20. Jan Zachwieja, Szczawnica, w o j . nowosądeckie, Chrystus Frasobliwy, żelazo, w y s . 32 cm.,
1977 r.

273

�П. 21. Grzegorz Szewczyk, Kozienice, w o j . radomskie, Wchodzenie na słup, drewno polichromowane, wys. 105 c m ,
1978 г. I I . 22. Stanisław Denkiewicz, Jedlnia Kościelna, w o j . radomskie, Wchodzenie na słup, rzeźba w drewnie, wys.
75 cm., 1978 r.

mniejsze, natomiast wyraźnie widoczne jest dążenie do
perfekcjonizmu, do ujęcia ilustracyjnego. A l e wiąże się
to z przełamaniem s t r u k t u r y wypowiedzi artystycznej,
cechującej sztukę ludową i różniącą ją od plastyki ama­
torów. Wielu rzeźbiarzy, podejmując nową tematykę,
traci kontakt z t r a d y c y j n y m i schematami wypowiedzi,
a brak i m opanowania rzemiosła, i znajomości anatomii,
by wyrazić swe zamierzenie w sposób świadomy i a r t y ­
styczny.
Siłą rzeźby l u d o w e j była i jest jej umowność, ład
f o r m y , w y r a z — osiągnięte nawet w drodze deformacji
bryły, zmiany proporcji poszczególnych elementów. We
współczesnej rzeźbie tematycznej nieznajomość anato­
m i i i trudności warsztatowe — przy ambicjach r e a l i ­
stycznego t r a k t o w a n i a tematu prowadzą często do p r y ­
m i t y w n e j naiwności, spotykanej w licznych pracach nad­
syłanych na konkursy.
Wyobraźnia rozsadza często strukturę myślenia wła­
ściwą sztuce ludowej, stawia twórcę wobec konieczno­
ści znalezienia właściwej f o r m y dla wyrażenia tematu.
K i e d y temat nie wywołuje skojarzenia, nie k l a r u j e
się w wyobraźni twórcy, dzieło jest po prostu niecieka­
we, gorsze niż realizacje tematów dobrze znanych. Przy­
kładem tego mogą być rzeźby zrobione na konkursy
o tematyce nie angażującej twórcy, niewiele mu mó­

174

wiącej. Wzorem b y w a wówczas popularny wizerunek
znany z książki szkolnej l u b gazety.
Niejednokrotnie rzeźbiarze sięgają po podpórkę w
postaci znanego sobie schematu ikonograficznego, pod
który podciągają zadany i m temat. W ten sposób „Osta­
tnia Wieczerza" staje się wzorem dla „Rodziny przy
stole", „Narady p r o d u k c y j n e j " czy „Wesela"; „Frasobli­
w y " dla K o p e r n i k a ; „Matka Boska z Dzieciątkiem" —
dla postaci m a t k i K o p e r n i k a z małym astronomem na
ręku; pomnik na postumencie — dla pisarzy i poetów;
Święty Michał — dla rycerzy i królów i t d .
T y l k o najbardziej utalentowani rzeźbiarze i mala­
rze znajdują własną i ciekawą formułę kompozycyjną
dla podejmowanej t e m a t y k i . Dzieje się tak właśnie w t e cly, gdy impuls pochodzi z ich przemyśleń, z ich po­
trzeby wewnętrznej. Najczęściej jest nią głębokie prze­
życie treści religijnych, interpretacja scen b i b l i j n y c h
czy ważnych wydarzeń w życiu narodu (Władysław Cha­
jec, Zygmunt Skrętowicz, Józef L u r k a , Roman Siedź).
Na ogół wyższy poziom konkursów o tematyce r e l i ­
gijnej w y n i k a prawdopodobnie z f a k t u , iż podejmowane
schematy ikonograficzne są powszechnie znane, a poza
t y m budzą oddźwięk emocjonalny i są „ważne". N i e m a ­
łe znaczenie ma też fakt, że te same tematy podejmo­
wane są przez twórcę wielokrotnie, a więc głębiej prze-

�myślane i szlifowane w kolejnych wariantach. A l e i w
tematyce sakralnej zmiana f u n k c j i z r e l i g i j n e j na este­
tyczną — odbiła się na poziomie, toteż coraz więcej
spotyka się na konkursach prac schematycznych a na­
wet złych.
K o n k u r s y o nowej tematyce z n a t u r y rzeczy inge­
rują w świadomość twórców. Sprzyjają rozbijaniu d a w ­
nych s t r u k t u r artystycznego myślenia, zacieraniu się
granic między twórczością ludową a nie-ludową. Coraz
częściej sukcesy* na takich konkursach odnoszą amato­
rzy z miast, świadomie przyjmujący konwencję „ludo­
wą", podczas gdy twórcy wiejscy szukają wzorów w
ilustracjach, telewizji, odchodzą od tego, co dawniej
było ich siłą, a nie mają jeszcze świadomości, która
by i m pozwoliła na wtórne podjęcie schematów „lu­
d o w e j " rzeźby.
Czemu więc organizuje się tematyczne konkursy?
Czego się po nich oczekuje? Można sądzić, że przede
wszystkim odejścia od dawnych wzorów ikonograficz­
nych, od t e m a t y k i r e l i g i j n e j . N o w y rozszerzony krąg
tematów silniej ma związać twórcę z problemami któ­
r y m i żyje k r a j , z jego historią i teraźniejszością. W
sztuce ludowej szuka się w i z e r u n k u życia, niemal do­
kumentu .
Ee

Wskazują na to nawet tytuły niektórych konkursów:
„Dziecko w sztuce l u d o w e j " , „Rolnik i jego praca w
twórczości l u d o w e j " , „Wielcy Polacy w rzeźbie l u d o ­
w e j " , „Kopernik w rzeźbie l u d o w e j " , „Las w sztuce
l u d o w e j " , „Strażak w rzeźbie l u d o w e j " , „Żołnierz obroń­
cą i b u d o w n i c z y m " , „Sport w sztuce l u d o w e j " , „Wieś
kielecka w 30-leciu PRL", „Ziemia kielecka i jej ludzie
w twórczości Stefana Żeromskiego", „Wojsko w sztuce
ludowej" itd.
Jak widać wachlarz tematyczny spory. Niektóre ha­
sła znane są autorom z codziennej obserwacji, inne —
np. „Kopernik" czy „Wielcy Polacy" zdolne wywołać
oddźwięk, a więc zaangażować artystę * , ale obawiam
7

li.

23. Jerzy Krześnich, Przeciąganie

się, że np. temat „Ziemia kielecka i jej ludzie w twór­
czości Stefana Żeromskiego" nie u wszystkich budził
ciąg emocjonalnych skojarzeń.
N a j m n i e j ciekawe są odpowiedzi na temat znany
z codziennej obserwacji. Weźmy sygnał wywoławczy
„strażak". Ciąg skojarzeń idzie t u w dwóch kierunkach.
Jeden — bohater, a więc Sw. F l o r i a n , drugi — scena
pożaru, czyli makieta płonącego domu, miotające się
f i g u r k i , narracja. Pierwsze rozwiązanie nie daje nicze­
go, co prawda nie szkodzi ale i nie pomaga; drugie
natomiast skutecznie przyczynia się do degrengolady
rzeźby, do robienia makiet i kukiełek. (Tylko nieliczni,
jak Madej, umieją w tej konwencji zachować cechy l u ­
dowej rzeźby, zorganizować przestrzeń, sytuację).
P r z y j r z y j m y się rzeźbom i t k a n i n o m nadesłanym
na konkursy „Rolnik i jego praca" czy „Rodzina w
sztuce l u d o w e j " . Bez t r u d u można wydzielić k i l k a , n a j ­
wyżej kilkanaście schematów odpowiedzi.
Co więc wnieśli nowego twórcy do naszej wiedzy
0 ich życiu? Dr Jan Krzysztof M a k u l s k i we wstępie do
katalogu pokonkursowej w y s t a w y „Rodzina w polskiej
sztuce l u d o w e j " pisze: „Wydaje się, że obok głębokich
przeżyć estetycznych udziałem zwiedzających wystawę
może być szersze niż dotychczas spojrzenie na zagad­
nienia w s i , na jej współczesne problemy... Okazuje się,
że praktycznie w każdym materiale i każdą techniką
można wyrazić głęboką prawdę o znaczeniu społecznym
1 k u l t u r a l n y m wspólnoty rodzinnej ... Można śmiało
powiedzieć, że w ten sposób otrzymaliśmy bogatą mono­
grafię pewnego ważnego elementu k u l t u r y współczes­
nej w s i , widzianą nie t y l k o w t r a d y c y j n y m w y m i a r z e
sztuki i perspektywie t r a d y c y j n e j k u l t u r y ludowej, lecz
ukierunkowaną w poważnym stopniu na współczesność
i przemiany j a k i m w dobie współczesnej podlega. I chy­
ba w t y m należy upatrywać wartości k o n k u r s u i jego
wyników..."
A więc sukces, artystyczny — a przede wszystkim
w płaszczyźnie poznawczej! Spójrzmy na f a k t y . 420 a u ­

liny,

w y m . 25X78 ст.,

1978

r.

175

�II.

24. Ewelina Pęksowa, Zakopane,

torów nadesłało na konkurs 2100 prac. Nie na temat
i pozbawionych „elementów sztuki l u d o w e j " było 800
prac 153 twórców. Na wystawie w Państwowym M u ­
zeum Etnograficznym w Warszawie (maj—lipiec 1977 r.)
pokazano 178 eksponatów, a więc 8,5%. W t y m zaledwie
3—4 rzeźby o poziomie wyższym od przeciętnego (dla
tych twórców), 3—4 b. dobre obrazy na szkle, dobre
tkaniny (ale nie lepsze od dotychczas w y k o n y w a n y c h
przez twórczynie białostockie). Niezła ceramika. Tyle
od strony a r t y s t y c z n e j .
A wartość i n f o r m a c y j n a wystawy?
Czy rzeczywiście wnosi coś więcej, niż w i e m y z re­
portaży, filmów, literatury? Sądzę, że nawet przejrze­
nie książki Danuty M a r k o w s k i e j , Rodzina w
społecz­
ności wiejskiej
(Warszawa 1977 r.) ukaże nam obraz
nieporównanie głębszy i mniej wyidealizowany.
Jeszcze silniej idealizacja doszła do głosu w k o n ­
kursie „Dziecko w sztuce l u d o w e j " (Toruń 1976 г.). Sen­
tymentalne ujęcia wzruszały być może patrzących, ale
nie sądzę, żeby miały wartość poznawczą, mówiły to,
czego nie powiedzieli dotąd tysiąc razy dziennikarze,
autorzy pamiętników i t d . (Na konkurs przysłało ekspo­
naty 372 autorów, z a k w a l i f i k o w a n o na wystawę 87).
Przy oglądaniu prac zgłoszonych na konkurs „Rol­
nik i jego praca..." (wystawa: Kraków, lipiec 1978 r.)
ss

176

1

Korzenie,

obraz na szkle, 1977 r.

uderzał ich wręcz antypoznawczy wydźwięk. U j a w n i a
to najlepiej konfrontacja zamierzeń z efektami. Regu­
l a m i n tak określał cel k o n k u r s u :
„1. (...) umożliwienie wszystkim twórcom l u d o w y m ,
utalentowanym ludziom na w s i stworzenie oryginalnych
dzieł sztuki ludowej, opiewających człowieka pracy na
wsi. (Tak, jakby bez konkursu nie mogli tego uczy­
nić! — A.J.).
2. Szczególnie chodzi o ukazanie r a n g i zawodu r o l n i ­
ka, jego t r u d u i wysiłku zarówno d a w n i e j jak i dzisiaj
— kiedy w a r u n k i pracy i życia tak bardzo zmieniają
się na w s i . (...)".
Nadesłano 1834 prace, z czego 137 nie na temat. O d ­
rzucono 1313 prac czyli 69%.
We wszystkich przedmiotach niezależnie od ich w a r ­
tości artystycznej (dobre obrazy na szkle, k i l k a t k a n i n
podwójnych) uderzało jedno —• niemal absolutne po­
minięcie t e m a t y k i współczesnej. Takie same eksponaty
mogłyby się znaleźć na w y s t a w i e w 1939 r o k u czy je­
szcze wcześniej (trzeba by t y l k o wyrzucić k i l k a rzeźb
z t r a k t o r a m i , kombajnem i telewizorem).
Sądząc po nadesłanych eksponatach nic się na w s i
nie zmieniło, ani w sposobie pracy, ani w w a r u n k a c h
życia. Czyżbyśmy więc m i e l i do czynienia z twórcami,
głęboko tkwiącymi w dawnych s t r u k t u r a c h myślowych,

�II.

25.

Ewelina

Pęksowa,

Zakopane, Moja Jabłoń,
58,5X48 cm., 1977 r.

żyjącymi w odległych wsiach, do których nie dotarły
jeszcze ani t r a k t o r y , ani elektryfikacja? Nie, rzecz
t y l k o w t y m , że nie wolno stawiać znaku równości mię­
dzy świadomością twórcy a jego dziełem. K o n k u r s p r z y ­
pomniał o t y m w sposób wyjątkowo jaskrawy.
Przypuszczać można, że twórcy mając do w y b o r u
pokazanie tego co było, i co znają z licznych stereoty­
pów (orka, siew itd.) — oraz tego co nowe i jeszcze nie
oswojone przez plastyczną konwencję, w y b i e r a l i roz­
wiązanie łatwiejsze, a zarazem bliższe
emocjonalnie.
Chcieli pokazać widzom — jak było, bo to jak jest
każdy wie, jeśli nawet nie z obserwacji, to z filmów,
telewizji i fotografii.
Oczywiście i taka konstatacja może być ciekawa
dla socjologa czy psychologa, podobnie jak frapujące
może być analizowanie trwałości pewnych stereotypów
myślowych i - wyobrażeniowych, ale nie w t y m celu
ogłasza się k o n k u r s y tematyczne. Pozbawione k o m e n ­
tarza, nie są żadnym „zwierciadłem p r z e m i a n " świado­
mości twórców, a ich wartość poznawcza może być —
jak widać — niewielka.
Nie znaczy to, że k o n k u r s y tematyczne pozbawione
są sensu. M i n i m a l n a jest t y l k o ich rola dydaktyczna
i nie one — a życie, rzeczywistość i środki masowego

obraz

na

szkle, w y m .

przekazu kształtują nową świadomość twórców i p u ­
bliczności. K o n k u r s y wpływają jedynie na zmianę spo­
sobu artystycznego myślenia, właściwego dawnej sztuce
ludowej. Ingerują nie w świadomość polityczną,
leci
artystyczną. A przecież nie o to chodzi.
Na pewno ważne jest uświetnianie rocznic, propa­
gowanie higieny, czytelnictwa, sportu i nawozów sztu­
cznych — ale niekoniecznie musi się w t y m celu ogła­
szać konkurs na sztukę ludową. Przede wszystkim dla­
tego, że jest to mało skuteczne, a po wtóre — ponieważ
nie robi to dobrze ludowej sztuce, którą wszyscy chcą
przecież popierać, hołubić i „wprowadzać w n u r t k u l ­
t u r y narodowej".
Sztuka t y m różni się od rzemiosła, że występuje
w niej pierwiastek twórczości. Sztuka (ludowa również)
w y n i k a z nadwyżki emocji, z przeżycia, z potrzeby w y ­
rażenia swych doznań — zmysłowych czy psychicznych.
Młócka konkursowa nie sprzyja zaangażowaniu, spro­
wadza twórczość do rękodzieła, i to często t y l k o z t y ­
tułu „artystycznego".
Mają sens konkursy, ale takie, które zdolne są po­
ruszyć wyobraźnię artysty, które angażują go emocjo­
nalnie, a przy t y m pozwalają na wypowiedź zgodną
z podstawowymi cechami t r a d y c y j n e j sztuki ludowej.

177

�Tam, gdzie rzeźbiarz czy malarz (bo w tych dziedzi­
nach sugestia tematyczna może być najlepszym bodź­
cem dla fantazji) rozumie temat, czuje że ma w tej
sprawie coś do powiedzenia — impuls tematyczny może
przyczynić się do powstania prac interesujących. P r z y ­
kładem „Kopernik w rzeźbie l u d o w e j " , „Wielcy Po­
lacy...", a także konkursy o tematyce w o j s k o w e j .
Wiele rzeźb i obrazów na tych konkursach wniosło
wartości, których nie znajdziemy w sztuce profesjonal­
nej. K o p e r n i k , Ojciec Kolbe, Korczak — naprawdę ob­
chodzili twórców. A l e są to tematy ważne i odświętne,
podobnie jak „odświętne" jest wojsko czy historia nal o d u , a przy t y m jeszcze nie „skodyfikowane", a więc
prowokujące do znalezienia własnego w y r a z u dla tego
tematu.
Rzeźby i obrazy o tej tematyce mogą być t w o r z o ­
ne również i nie na k o n k u r s . A d a m Zegadło swojego
K o p e r n i k a wystrugał jeszcze przed toruńskim k o n k u r ­
sem, a jeden z w i e j s k i c h świątkarzy, pokazując swe
prace objaśniał, że są wśród nich świątki religijne, h i ­
storyczne i państwowe. Natomiast trudno wyobrazić so­
bie, aby kosztowne t k a n i n y dwuosnowowe, o tematyce
rolniczej, w o j s k o w e j czy martyrologicznej mogły zna­
leźć zbyt poza muzeami.
K o n k u r s y mają sens, gdy ich inicjatorzy zdają so­
bie sprawę z granic możliwości uczestników, z tego co
zdolni są oni osiągnąć. Szukając n o w y c h tematów k o n ­
kursu, Wydział K u l t u r y Urzędu Wojewódzkiego w K i e l ­
cach zaprosił k i l k u twórców do Zagnańska, gdzie dano
i m kłody drewna (do 2 metrów wysokie) i poproszono
aby spróbowali swych sił w monumentalnej rzeźbie.
Wcześniej podobne eksperymenty podjęto w T o r u n i u
i w Szamotułach. Okazało się (co zresztą można było
przewidzieć), że doświadczenie rzeźbiarzy l u d o w y c h po­
zwala i m na podjęcie k o m p o z y c j i w granicach rozmiaru
człowieka. Oczywiście rzeźby półtorametrowe można

20

było sobie łatwo wyobrazić jako mniejsze. Powiększe­
nie d w u - a nawet t r z y k r o t n e rzeźb, jakie w y k o n y w a n o
zazwyczaj nie wymagało większych zmian w t r a k t o ­
w a n i u detalu, natomiast większe f i g u r y 3—4 metrowe
przedstawiały smutny w i d o k . Były jak sztucznie rozdę­
te małe rzeźby, z t y m , że każdy błąd, każde „puste
miejsce", niewidoczne w figurce — stawało się rażą­
ce w monumentalnych klocach ( i l . 29).
W obecnej sytuacji sztuki l u d o w e j k o n k u r s y są je­
dną z najważniejszych f o r m opieki. Dlatego dobrze, że
wiele — rzeczywiście potrzebnych — powstało i powsta­
je z i n i c j a t y w y zarówno „odgórnej" jak i lokalnej, władz
wojewódzkich muzeów. Pisząc o Zalipiu wspomina­
łem o malowanych domach w Swiątkowicach, o sy­
paniu wzorów piaskiem. Takie konkursy są koniecz­
ne, jeśli się chce podtrzymać garncarstwo, wycinankę
łowicką, m a l o w a n k i na papierze robotnic włocławskich.
Dobrze, że się je k o n t y n u u j e .
K o n k u r s y zbliżają młodzież do sztuki l u d o w e j , i ten
f a k t jest obecnie bardzo ważny. Oo prawda istnieją k o n ­
kursy przeznaczone specjalnie dla młodzieży , ale n i k t
jeszcze nie pomyślał o formach sprawdzonych w f o l ­
klorze muzycznym a bardzo celowych i a t r a k c y j n y c h
j a k : „Muzykujące r o d z i n y " czy „Duży i mały". Może
więc: „Mistrz i jego uczniowie", „Plastyczne rodziny"?
Potrzebne są k o n k u r s y na adaptacje, i to dobrze
przygotowane, t r a k t o w a n e instruktażowo, może d w u ­
e t a p o w e ? Takie, w których po 1 etapie następuje k o n ­
t a k t z plastykiem-animatorem, a rezultaty u j a w n i a
2 etap.
Ważne dla kształtowania świadomości estetycznej
społeczności w i e j s k i e j mogą być konkursy na b r a m k i ,
wystrój domów, mieszkań, na wnętrza świetlic, nawią­
zujące do l o k a l n y c h t r a d y c j i ludowego zdobnictwa i t p .
W t y m r o k u Wojewódzki Dom K u l t u r y w Płocku
— przy poparciu władz miejskich i „Cepelii' zamierza
zorganizować konkurs „Wieś jak malowana", z a m b i t ­
n y m programem, wykraczającym poza samą sztukę l u ­
dową. Jest to ciekawy przykład rozszerzania t e m a t y k i
konkursu.
29

Wolno sądzić, że w najbliższych latach takich wła­
śnie celowo i ambitnie pomyślanych konkursów będzie
więcej, że staną się instrumentem w y k o r z y i t y w m y m
z coraz większą precyzją i świadomością.

PRZYPISY
Np. w 1976 r. bracia Suskowie i Br. Chojęta p r z y ­
wieźli do warszawskiego biura Spółdzielczego Zrzeszenia
R L i A „Cepelii" znakomite wielofigurowe kompozycje,
przygotowane na zamierzoną wystawę rzeźb w Sztok­
holmie. Późniejsze ich prace przywożone na sprzedaż
do „Cepelii" i B H Z „ D E S A " oraz w y k o n y w a n e na k i e r ­
masze były nieporównanie słabsze, mniej ambitne.
W rękodziele osadzonym w t r a d y c j i ośrodka czy
regionu zapożyczenie dotyczy jedynie sposobu adapta­
c j i (np. h a f t u z p r z y r a m k a koszuli na serwetę), zostaje
zaś zachowana tożsamość schematu ornamentacyjnego.
Natomiast w rzeźbie l u b malarstwie nowe zadanie
wymaga nowej formuły. Dochodzą w i w c z a s do głosu
upodobania estetyczne twórców, zbliżone na obszarze
całego k r a j u . Sprzyja to zapożyczeniom, nawet daleko
idącym.
„Polska Sztuka L u d o w a " R. 23, 1974, n r 3 —
R. 32, 1978, nr 2.
Sprawa ta poruszana była na sympozjach t o w a ­
rzyszących I i I I Triennale Plastyki Nieprofesjonalnej,
zorganizowanych przez Centralny Ośrodek M e t o d y k i
Upowszechniania K u l t u r y oraz I n s t y t u t Sztuki P A N .
(Materiały w d r u k u ) .
A n t o n i K r o h , Współczesna rzeźba ludowa
Karpat
polskich, Wrocław—Warszawa, 1979 r. (pozycja w druku).
1

2

3

4

5

178

�I I . 26. Halina Konopacka, Przy warculi, obrazek na szkle, 1977 г. I I . 27. Scholastyka K r u p o w i c z , gm. Janów, w o j .
walczyli
białostockie, d y w a n dwuosnowawy, 1977 г. I I . 28. Felicja Malewicka, Nowokolno, w o j . białostockie, Tak
polscy żołnierze,
t k a n i n a dwujosniowowa, 1978 r.

Problem ten był pokazany na I I Triennale Pla­
styki Nieprofesjonalnej we Wrocławiu ( X I — X I I 1977 г.).
Por. A. Jackowski, Obrazy na szkle, „Polska Sztu­
ka L u d o w a " R. 32, 1978, nr 1, s. 33—34.
N p . na konkursie malarstwa na szkle, Zakopane
19G8 r.
Podział na twórców l u d o w y c h i amatorów jest
coraz trudniejszy do przeprowadzenia w rzeźbie, a
zwłaszcza malarstwie. Pochodzenie autora i jego emo­
cjonalne związki z kulturą chłopską odchodzą na plan
dalszy, o „ludowości" przesądza farma, styl uznany w
danym czasie i danej dziedzinie za l u d o w y . T r u d n o nie
zauważyć, że prowadzi to często do zewnętrząego t r a k ­
towania cech ludowych.
„Cepeliada" warszawska 1977 r. po raz pierwszy
pozwoliła na masową konfrontację twórczości opartej
na t r a d y c j i ze współczesnymi robótkami ręcznymi i m o d ­
n y m na w s i zdobnictwem.
Niezależnie od tego, czy uznamy takie zrównanie
różnych k o n w e n c j i za słuszne, czy przedwczesne, decy­
zja jest brzemienna w skutki. Przede wszystkim przez
to, że skonfrontowała tradycję sztucznie kultywowaną
z rzeczywistością.
Zatarcie granic nastąpiło również w konkursie „Rol­
n i k i jego praca..." (Kraków 1978) i w przeglądach pn.
„Rękodzieło artystyczne w s i " . Tyle, że starano się o d ­
dzielić amatorstwo w i e j s k i e od miejskiego.
A . Jackowski, O sztuce
ludowej,
konkursach
i kryteriach
ocen, „Biuletyn Stowarzyszenia Twórców
L u d o w y c h " , L u b l i n , nr 11—12, I — X I I , 1976 r.
6

7

8

9

1 0

A . Błachowski, Potrzeba
koordynacji,
„Biuletyn
Stowarzyszenia Twórców L u d o w y c h " , L u b l i n , nr 14,
V I I — X I I , 1977 r.
O dalszy rozwój
aktywnego
uczestnictwa
ludzi
pracy i ich rodzin w kulturze,
Ministerstwo K u l t u r y i
Sztuki, Warszawa 1977, s. 30.
Wpłynęły na to wydatnie konkursy wojewódzkie
w ramach a k c j i „Rękodzieło artystyczne w s i " .
W. Bartoszewski, II Przegląd
Twórczości
Ludo­
wej
woj. łomżyńskiego
w Wysokiem
Mazowieckiem,
„Polska Sztuka L u d o w a " , R. 31, 1977, nr 4, s. 246.
Np. Ogólnopolskie
sympozjum w Myślenicach,
4—6 czerwca 1978 г., pn. Estetyka
wsi współczesnej
w
oparciu o tradycje
kulturowe
regionu.
Por. A . Błachowski, j . w . , s. 2.
A . Jackowski, O sztuce ludowej..., op. cit., s. 10.
A. Błachowski, j . w . , s. 5.
W konkursie, zorganizowanym przez Muzeum w
N o w y m Sączu (komisarz: mgr A n t o n i K r o h ) , wzięło
udział 125 osób. Wśród nagrodzonych, znalazło się w
grupie dorosłych 8 rzeźbiarzy z Paszyna i 8 z pozo­
stałych miejscowości. Wśród wyróżnień stosunek ten
wynosił 7 do 17. W grupie młodzieży nagrodzono 27
osób, wszystkie z Paszyna.
Tak właśnie przygotowują m g r A d a m Bartosz
z Muz. w Tarnowie oraz mgr Teresa Komornicka-Rośćiszewska z krakowskiego Zrzeszenia „Milenium" k o n ­
kursy na malowane domy Powiśla Dąbrowskiego. Tak
organizuje je również A. Błachowski w T o r u n i u (np.
na haft).
1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 6

17

1 8

1 9

2 0

179

�larstwo, a w ostatnich latach plastycy pierwsi zwrócili
uwagę na takie zjawiska artystyczne jak strachy na
ptactwo i dziki (T. Kantor, J. K u r k i e w i c z , arch. p l . J.
M i n o r s k i , J. Jarnuszkiewicz) czy makaty z jeleniami
(A. Kobzdej, H . Tomaszewski). Krąg zainteresowań sztu­
ką peryferyjną rozszerza s w y m i z n a k o m i t y m i pokazami
Władysław Hasior.
Coraz wyraźniej uwidacznia się potrzeba rozwią­
zań kompleksowych. W przypadku garncarstwa jest to
np. sprawa dostarczenia garncarzom stosowanej d o t y c h ­
czas gliny (nie jest to dziś wcale łatwe), zmiana tech­
nologii (przygotowanie surowca, a zwłaszcza zastąpie­
nie glejty ołowianej inną, nie trującą), zapewnienie zby­
tu, zorganizowanie przekazu umiejętności z mistrza na
ucznia, zagwarantowanie właściwych i stałych docho­
dów podejmującym pracę. W przypadku Zalipia k o m ­
pleksowe rozwiązanie musi objąć problem t u r y s t y k i ,
dróg dojazdowych, komasacji malowanych domów, prze­
niesienia do Zalipia szkoły zbiorczej i powiązanie zajęć
szkolnych z opanowaniem t r a d y c y j n y c h umiejętności m a ­
larskich przez młodzież i t d .
R. Hankowska, Malowane
wnętrza
izb na
Kuja­
wach, „Pol. Szt. L u d . " , R. 29, 1975 n r 3; i tejże: Makatki
na papierze
malarek fajansu,
„Pol. Szt. L u d . " , R. 31,
1977, nr 1.
Przykładowo — fragment r e g u l a m i n u ogólnopol­
skiego k o n k u r s u pn. „Polsko-Radzieckie braterstwo b r o ­
ni — braterstwo pracy", ogłoszonego z okazji 60 rocz­
nicy W i e l k i e j R e w o l u c j i Październikowej:
„(...) Inspirując się przykładami z bogatej historii
polsko-radzieckiego braterstwa broni i pracy, twórcy
l u d o w i p o w i n n i w swoich rzeźbach, dziełach malarskich,
w t k a c t w i e dwuosnowowym przedstawić f a k t y , zdarze­
nia, postacie, sceny ze wspólnie toczonych przez żołnie­
rza polskiego i radzieckiego w a l k , z prowadzonej na co
dzień współpracy, obrazować w y b r a n y przez nich te­
mat w sposób w j a k i zachowany został przez autora
w pamięci i wyobraźni, tak z własnych doświadczeń,
jak i l i t e r a t u r y , f i l m u , prasy, telewizji, i l u s t r a c j i , opo­
wiadań i n n y c h " .
Por. A. Jackowski, Kopernik
w rzeźbie
ludowej,
„Pol. Szt. L u d . " , R. 28, 1974, n r 1.
Coraz częściej nie przyznaje się przewidzianej w
regulaminie liczby pierwszych nagród. Na konkursie
„Rodzina..." i „Rolnik..." najwyższą nagrodę w dziale
rzeźby była I I .
Problemem jest też na konkursach stałe powtarza­
nie się nazwisk laureatów. Wiadomo, że w malarstwie
na szkle będzie to Ewelina Pęksowa, podobnie jak w
konkursach na malarstwo nieprofesjonalne — rodzina
Krawczuków.
2 1

2 5

2,1

8 7

11. 29. Przykład „rzeźb m o n u m e n t a l n y c h "

2 8

Por. Ksawery Piwocki, W
dwudzieste/pięciolecie
„Polskiej Sztuki Ludowej",
„Pol. Szt. L u d . " , R. 27, 1973,
nr 1, s. 3—4; Jan Krzysztof M a k u l s k i , Definicja
i za­
kres etnografii
w świetle
współczesnych
potrzeb
spo­
łecznych,
„Pol. Szt. L u d . " , R. 30, nr 1, s. 3—6.
Por. w t y m numerze „Pol. Szt. L u d . " : Ewa K r a ­
sińska, Zdobione b r o m u żelazne
w budownictwie
wiej­
skim.
W a r t o przypomnieć, że to W. Skoczylas i formiści
przed I wojną światową o d k r y l i ludową rzeźbę i m a ­
2 1

2 2

2 3

N p . Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie zorganizo­
wało konkurs „Ludowe talenty młodych twórców" (Gdy­
nia 1975 г.), miał też miejsce ogólnopolski konkurs
„Rzeźba ludowa młodzieży w i e j s k i e j " .
2 B

Fot.: A. Grodzicki, i l . 29; St. Stąpniewski, i l . 10; J . Swiderski, i l . 1—9,

11—23, 25, 30.

Prace przedstawione na fotografiach pochodzą z konkursów: „Wielcy Polacy w rzeźbie ludowej", Toruń, 1974 г., i l . 1—5; „Wojsko
Polskie w rzeźbie ludowej", Warszawa, 1976 г., i l . 7, 9; „Żołnierz obrońcą i budowniczym", Warszawa 1978 г., i l . 10, 28; „Rodzina
w sztuce ludowej", Warszawa, 1977 г., i l . 11—13, 25; „III Konkurs Rzeźby Karpat Polskich", Nowy Sącz, 1978 г., i l . 14—18; „Twór­
czość plastyczna artystów nieprofesjonalnych l twórców ludowych rejonu myślenickiego", Myślenice, 1977—1978 г., i l . 19, 20; „Gry
1 zabawy ludu polskiego", Radom, 1978 г., i l . 21—23; „Rolnik i jego praca w twórczości ludowej", Kraków, 1977 г., i l . 24, 26, 27.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10098" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10076">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d143557cea53861459febd7b37405554.pdf</src>
        <authentication>fcd1f80320d1a7cdd5e1af3ae46d77b7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120146">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6050</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120147">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120148">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120149">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120150">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120151">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5641</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120152">
                <text>Konsekwencje rozniecania ognia i wpatrywania się w jego płomień przez kobietę ciężarna/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120153">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.II: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z matką i dzieckiem pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.50</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120154">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-realted customs, rituals and beliefs part II Customs, rites and beliefs associated with mother and child</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120155">
                <text>Podżorski, Kamil</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120156">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120157">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120158">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120159">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120160">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120161">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120162">
                <text>Objaśnienia znaków:
Jeżeli kobieta ciężarna rozniecała ogień i wpatrywała się w jego płomień: 1 - dziecko mogło mieć
znamię, 2 - sama mogła mieć znamię, 3 - dziecko mogło zostać piromanem, 4 - dziecko mogły spo­
tkać inne niekorzystne konsekwencje, 5 - zakaz był znany, brak jednak jego uzasadnienia, 6 - inne
odpowiedzi (zob. komentarz), 7 - brak tradycji, 8 - brak odpowiedzi
Uwagi:
1. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. XX wieku
przez Pracownię Polskiego Atlasu Etnograficznego.
2. Mapa dotyczy stanu zjawiska w latach 70. XX wieku.
3. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje od ludności napływowej (przesiedleńcy z
Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych stron Polski).
4. Na mapie obok głównych rzek zaznaczono również większe miasta - małymi pustymi kółkami.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7,
Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprać. Józef Gajek:
I. Zakazy i nakazy izolacyjne obowiązujące matkę w okresie ciąży
1. Zakazy i nakazy obowiązujące ciężarną. Treść zakazów i nakazów. Zakazy:
s) niecenia ognia, zapalania zapałek, przeczyszczania paleniska.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6498" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6478">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7195d244044c078a6d09021fe0a95b2f.pdf</src>
        <authentication>ea08e7340dc34f49cebc9bbada4b7cd4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77377">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6043</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77378">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77379">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77380">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77381">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77382">
                <text>kobieta ciężarna - zakazy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77383">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5634</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77384">
                <text>Konsekwencje złamania zakazu kąpieli kobiety ciężarnej/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77385">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.II: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z matką i dzieckiem pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.19</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77386">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-realted customs, rituals and beliefs part II Customs, rites and beliefs associated with mother and child</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77387">
                <text>Podżorski, Kamil</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77388">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77389">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77390">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77391">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77392">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77393">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77394">
                <text>Objaśnienia znaków:
Gdy kobieta ciężarna kąpała się: 1 - mogła poronić, 2 - kończyło się to jakąś' „szkodą” dla niej i/ lub
jej dziecka, 3 - dziecko mogło się utopić, 4 - zakaz znano, brak jednak jego uzasadnienia, 5 - znany
jest nakaz lub zalecenie kąpieli kobiety ciężarnej, 6 - inne odpowiedzi (zob. komentarz), 7 - brak
tradycji, 8 - brak odpowiedzi.
Uwagi:
1. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. XX wieku
przez Pracownię Polskiego Atlasu Etnograficznego.
2. Mapa dotyczy stanu zjawiska w latach 70. XX wieku.
3. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludnos'ci napływowej
(przesiedleńcy z Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych stron Polski).
4. Na mapie obok głównych rzek zaznaczono również większe miasta - małymi pustymi kółkami.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7,
Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprać. Józef Gajek:

1. Zakazy i nakazy izolacyjne obowiązujące matkę w okresie ciąży.
1. Zakazy i nakazy obowiązujące ciężarną. Treść zakazów i nakazów. Zakazy:
d) kąpania się.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6492" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6472">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/002885c4c1f084a49b24db2dfbe62034.pdf</src>
        <authentication>44e590be5506a33e72e760cd6dd4a92a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77268">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6041</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77269">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77270">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77271">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77272">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77273">
                <text>kobieta ciężarna- zakazy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77274">
                <text>kultura spoleczna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77275">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5632</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77276">
                <text>Konsekwencje złamania zakazu plecenia przez kobietę ciężarną/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77277">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.II: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z matką i dzieckiem pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.13</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77278">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-realted customs, rituals and beliefs part II Customs, rites and beliefs associated with mother and child</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77279">
                <text>Podżorski, Kamil</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77280">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77281">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77282">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77283">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77284">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77285">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77286">
                <text>Objaśnienie znaków:
Gdy kobieta ciężarna plotła coś: 1 - dziecko mogło urodzić się z pępowiną okręconą wokół szyi,
2 - mogły wystąpić utrudnienia podczas porodu, 3 - dziecko mogły dotknąć problemy życiowe lub
trudności rozwojowe, 4 - zakaz był znany, brak jednak jego uzasadnienia, 5 - inne odpowiedzi (zob.
komentarz), 6 - brak tradycji, 7 - brak odpowiedzi.
Uwagi:
1. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. XX wieku
przez Pracownię Polskiego Atlasu Etnograficznego.
2. Mapa dotyczy stanu zjawiska w latach 70. XX wieku.
3. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej
(przesiedleńcy z Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych stron Polski).
4. Na mapie obok głównych rzek zaznaczono również większe miasta - małymi pustymi kółkami.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7,
Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprać. Józef Gajek:

I. Zakazy i nakazy izolacyjne obowiązujące matkę w okresie ciąży:
1. Zakazy i nakazy obowiązujące ciężarną. Treść zakazów i nakazów. Zakazy:
b) plecenia.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10095" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10073">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/07f725e24c6517bfda518da247b00aeb.pdf</src>
        <authentication>5d9395ff95cb0b4e3b579f1b95cd47df</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120093">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6051</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120094">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120095">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120096">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120097">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120098">
                <text>kobieta - zakazy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120099">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5642</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120100">
                <text>Konsekwencje złamania zakazu przechodzenia przez pole lub rolę przez kobietę ciężarną / Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120101">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.II: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z matką i dzieckiem pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.53</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120102">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-realted customs, rituals and beliefs part II Customs, rites and beliefs associated with mother and child</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120103">
                <text>Podżorski, Kamil</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120104">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120105">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120106">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120107">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120108">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120109">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120110">
                <text>Objaśnienia znaków:
Jeżeli kobieta ciężarna przeszła przez pole lub rolę to mogła: 1 - zaszkodzić dziecku, 2 - spowodo­
wać różne komplikacje podczas ciąży i porodu, 3 - wywołać różne szkody w uprawie lub gospodar­
stwie, 4 - zakaz był znany, brak jednak jego uzasadnienia, 5 - inne odpowiedzi (zob. komentarz),
6 - brak tradycji, 7 - brak odpowiedzi.
Uwagi:
1. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. XX wieku
przez Pracownię Polskiego Atlasu Etnograficznego.
2. Mapa dotyczy stanu zjawiska w latach 70. XX wieku.
3. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje od ludnos'ci napływowej (przesiedleńcy z
Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych stron Polski).
4. Na mapie obok głównych rzek zaznaczono również większe miasta - małymi pustymi kółkami.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7,
Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprać. Józef Gajek:

I. Zakazy i nakazy izolacyjne obowiązujące matkę w okresie ciąży
1. Zakazy i nakazy obowiązujące ciężarną. Treść zakazów i nakazów. Zakazy:
n) przechodzenia przez pole, rolę.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10096" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10074">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/094039fefc79f6668da23460bdf93763.pdf</src>
        <authentication>87e430695bfa8070bc56ccbfe69075fe</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120111">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6052</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120112">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120113">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120114">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120115">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120116">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5643</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120117">
                <text>Konsekwencje złamania zakazu udawaia się na rozstajne drogi przez kobietę ciężarną/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120118">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.II: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z matką i dzieckiem pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.57</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120119">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-realted customs, rituals and beliefs part II Customs, rites and beliefs associated with mother and child</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120120">
                <text>Podżorski, Kamil</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120121">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120122">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120123">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120124">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120125">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120126">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120127">
                <text>Objaśnienia znaków:

Jeżeli kobieta ciężarna udawała się na rozstajne drogi, to mogła: 1 - zaszkodzić dziecku, 2 - spo­
wodować różne komplikacje podczas ciąży i porodu, 3 - zaszkodzić sobie, 4 - zakaz był znany,
brak jednak jego uzasadnienia, 5 - inne odpowiedzi (zob. komentarz), 6 - brak tradycji,7 - brak
odpowiedzi.
Uwagi:

1. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. XX wieku
przez Pracownię Polskiego Atlasu Etnograficznego.
2. Mapa dotyczy stanu zjawiska w latach 70. XX wieku.
3. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje od ludnos'ci napływowej (przesiedleńcy z
Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych stron Polski).
4. Na mapie obok głównych rzek zaznaczono również większe miasta - małymi pustymi kółkami.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7,
Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprać. Józef Gajek:

I. Zakazy i nakazy izolacyjne obowiązujące matkę w okresie ciąży
1. Zakazy i nakazy obowiązujące ciężarną. Treść zakazów i nakazów. Zakazy:
o) chodzenia na rozstajne drogi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6491" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6471">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9053309972609db1976ab0beaf912574.pdf</src>
        <authentication>97ce3c2881171cc580d6887b41f8a90e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77249">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6042</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77250">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77251">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77252">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77253">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77254">
                <text>kultura społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77255">
                <text>kobieta ciężarna- zakazy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77256">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5633</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77257">
                <text>Konsekwencje złamania zakazu zawiązywania przez kobietę ciężarną/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77258">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.II: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z matką i dzieckiem pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.16</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77259">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-realted customs, rituals and beliefs part II Customs, rites and beliefs associated with mother and child</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77260">
                <text>Podżorski, Kamil</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77261">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77262">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77263">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77264">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77265">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77266">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77267">
                <text>Objaśnienia znaków:

Gdy kobieta ciężarna zawiązywała coś: 1 - dziecko mogło urodzić się z pępowiną okręconą wokół
szyi, 2 - mogły wystąpić komplikacje podczas porodu; 3 - „dziecku zawiąże się rozum” (będzie
opóźnione umysłowo), 4 - zakaz był znany, brak jednak jego uzasadnienia, 5 - inne odpowiedzi
(zob. komentarz), 6 - brak tradycji, 7 - brak odpowiedzi.
Uwagi:

1. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. XX wieku
przez Pracownię Polskiego Atlasu Etnograficznego.
2. Mapa dotyczy stanu zjawiska w latach 70. XX wieku.
3. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje od ludności napływowej (przesiedleńcy z
Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych stron Polski).
4. Na mapie obok głównych rzek zaznaczono również większe miasta - małymi pustymi kółkami.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7,
Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprać. Józef Gajek:

I. Zakazy i nakazy izolacyjne obowiązujące matkę w okresie ciąży:
1. Zakazy i nakazy obowiązujące ciężarną. Treść zakazów i nakazów. Zakazy:
c) zawiązywania.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7764" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7744">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f1ac31ae6e90ed4ca0068c48ae7a397e.pdf</src>
        <authentication>ad84141036f9ed7dc03930cd9b81bd84</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92750">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2268</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92751">
                <text>1990</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92752">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2104</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92753">
                <text>Konsolacja / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92754">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2, s.35-40</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92755">
                <text>Olędzki, Jacek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92756">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92758">
                <text>Polski Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92760">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="92770">
                <text>Jacek Olędzki

KONSOLACJA
Z a m a l o w y w a n i a na czarno złocistej p o d s t a w y i złocistej puszki

łością! Religijne p r z y z w o l e n i e na taką demonstrację - w czasie

kulistej krzyża na w i e ż y kościoła ś w . A u g u s t y n a w W a r s z a w i e

niesakralnym uznaną za naganną, czy w r ę c z przejaw szaleństwa

w 1 9 5 8 r o k u , w d n i a c h t z w . c u d u na N o w o l i p i a c h , d o k o n y w a l i

- p o s p o ł u z nastrojem r a d o s n y m , lub t y l k o p e w n e j ulgi, z p o w o d u

w i ę ź n i o w i e p i l n o w a n i przez s t r a ż n i k ó w . Gładka

powierzchnia

p o k o n a n i a p o ł o w y s u r o w y c h obostrzeń p o s t n y c h , m o g ł o sprzy­

smoły, chociaż czarna, p o d o b n i e jak p o p r z e d n i o złocista, nadal

jać s p o n t a n i c z n e m u

po zapadnięciu j e s i e n n e g o

wszelkie

o b r z ę d o w o ś c i śródpościa zupełnie n i e z w y k ł y c h z a c h o w a ń , nie

ś w i a t ł a miejskie. P o w t ó r z o n o w i ę c zabieg, ale d o użytej mikstury

mających już nic w s p ó l n e g o z samą ideą p o s t u , d o n i o s ł y m aktem

zmroku

nieźle odbijała

rozwojowi

w

chłopskiej

czy

plebejskiej

d o s y p a n o śmieci, piasku, w i ó r i t r o c i n , tak aby p o w ł o k a farby nie

religijnym. W j a k i m ś m o m e n c i e r o z k w i t u obrządku

miała już w ł a ś c i w o ś c i o d b l a s k o w y c h . Koczujących p o d koś­

z p o p i o ł e m b y w a z a s t ę p o w a n e p a s k u d z t w e m (połączenie p o p i o ­

naczynie

c i o ł e m p ą t n i k ó w pierwsza próba, połączona z porażką, u r a d o w a ­

ł u ze smarem a n a w e t ekskrementami z w i e r z ę c y m i ) , a zamiast

ła. A l e sukces p o w t ó r z o n e g o zabiegu m ó g ł przerazić. Wszak t o

garnka rozbijane są butelki. Rozbijający t r i u m f u j ą jeśli im się uda

w l u d o w e j ojczyźnie sam l u d , j e g o najbardziej l u d o w a ( c h ł o p s k a )

roztłuc naczynie poza p r o g i e m , w e w n ę t r z u d o m u , n a w e t nie

reprezentacja, odkryła w sobie fascynację z g o d n ą z nieelitarnym

w sieni, lecz w k u c h n i . Satysfakcja jest t y m większa im p o w a ż ­

r o z u m i e n i e m p r a w d wiary. I o t o postarano się, aby p r a w d y te po

niejszego d o k o n a n o spustoszenia. Zdarzało się, że p a s k u d z t w e m

plebejsku u n i c e s t w i ć !

o b m a z y w a n o ościeża, aby d o m o w n i c y p o b r u d z i l i sobie ubrania!

Stykanie się w naszym dosyć szarawym życiu z p o d o b n y m i
zdarzeniami w y w o ł u j e k a ż d o r a z o w o zastanowienie nad ich c z y n ­
nikami s p r a w c z y m i , lecz nie t y m i bezpośrednimi (na przykład
z zakresu braku w y o b r a ź n i w s z e l k i c h g o r l i w y c h f u n k c j o n a r i u s z y ) ,
ile p o ś r e d n i m i , głębiej u s y t u o w a n y m i w naszej tradycji i zarazem
o b e j m u j ą c y m i szeszy krąg zagadnień z w i ą z a n y c h z o b l i g u j ą c y m i
nas zasadami w s p ó ł ż y c i a . Pojawiają się w ó w c z a s pytania d o t y ­
czące p r a w d z i w o ś c i p o g l ą d u o „ p o l s k i e j t o l e r a n c j i " i t y m s a m y m
0 posiadaniu szczególnych z d o l n o ś c i ( o p a n o w a n i a reguł p o ­
stępowania fatywnego i e m o t y w n e g o ) . A mówiąc innymi słowy
z d o l n o ś c i p r z e c i w s t a w i a n i a się regule „ u d r y na u d r y " , jak też nie
uleganie z w o d n i c z e m u u r o k o w i p r y n c y p i a l n o ś c i .

Powiadamy:

polskie piekiełko. Właśnie piekiełko, a nie piekło! A l b o w i e m , jak
p r z e k o n a m y się przy analizie j e d n e g o t y l k o z a c h o w a n i a ( w s p ó ł ­
czesnego, r e l i g i j n o - s p o l e c z n o - p o l i t y c z n e g o ) , stać się o n o może
r ó w n i e ż działaniem artystycznym i niekiedy niezłej próby.
a t y m s a m y m ułagodzić

konflikt, o d c z u c i e grozy

No

(„piekło")

przekształcić w ś w i a t ż y c z l i w y ( „ p i e k i e ł k o " ) .
W chrześcijańskiej o b r z ę d o w o ś c i dorocznej W i e l k i Post roz­
p o c z y n a j ą c y się w n e t po Z a p u s t a c h w Środę P o p i e l c o w ą i t r w a ­
j ą c y przez kilka t y g o d n i aż d o porannej Rezurekcji, miał s w ą
konsolację, którą w y z n a c z a ! dzień d o p o ł o w y przebytego w y rzeczyska.

Rozbijany stary garnek g l i n i a n y

na p r o g u

domu

s ą s i a d ó w s t a n o w i ł o b r z ę d o w ą f o r m ę rozgłoszenia n o w i n y . Czy­
n i o n o t o p o d wieczór. Popiół, s y m b o l c z ł o w i e k a ( „ z p r o c h u
p o w s t a ł e ś i w proch się o b r ó c i s z " ) , a także przemijania, marności
t e g o świata (vanitas

vanitatum

et omnia

vanitas,

Koh 1,2; 3,

Jeden z moich nieocenionych komentatorów lokalnych zwy­
c z a j ó w w M u r z y n o w i e , dzisiaj już czterdziestoparoletni Z d z i c h o ,
w s p o m i n a , że w p ó ł p o ś c i e ( k o n i e c lat pięćdziesiątych lub p o ­
czątek sześćdziesiątych)

tak zapaskudzili k u c h n i ę w

jednym

d o m u , że s p o w o d o w a l i g o n i t w ę za sobą w z b u r z o n e g o
podarza. Przewidując j e d n a k taki o b r ó t s p r a w y ,

gos­

porozciągali

wcześniej nisko, p o n a d ziemią w poprzek d r o g i pułapki z d r u t u
i g o n i ą c y g o s p o d a r z nie t y l k o nie zdołał s c h w y t a ć

wesołych

p s o t n i k ó w , lecz z w i c h n ą ł sobie n o g ę i p o w a ż n i e się p o t u r b o w a ł .
W repertuarze figli p ó ł p o s t n y c h w w i o s k a c h ś r o d k o w e j Polski
w y s u w a j ą się na czoło o s o b l i w e działania, w k t ó r y c h o b i e k t a m i
zainteresowania stają się w a ż n e narzędzia pracy. Ukrycie i c h ,
z u c h w a ł e przemieszczenie, s t a n o w i ł o p o w t a r z a j ą c y się w ą t e k
dramaturgiczny

wciąż

tego

samego

obrzędku

półpostnego.

W w i e l u miejscach w s p o m i n a się j a k o najbardziej e m o c j o n a l n i e
poruszającego psotę - w i d o k na d a c h u (na szczycie strzechy)
c u d z e g o w o z u lub c h o c i a ż b y p ł u g a . Z d e m o n t o w a n i e

komuś

w n o c y w o z u i z m o n t o w a n i e g o w ł a ś n i e na d a c h u , w y m a g a ł o nie
lada przebiegłości i zręczności. Stąd częściej o w e g o u k r y c i a -przemieszczenia d o k o n y w a n o

poza zagrodą i niekoniecznie

w pionie... Grząski w ą d ó ł l u b p a r ó w c a ł k o w i c i e o d p o w i a d a ł y
p o w z i ę t y m zamiarom. Więcej - jak się okazuje - m o g ł y przy­
sporzyć d o d a t k o w y c h emocji r a d o s n y c h . O t o z r e k o n s t r u o w a n y
dialog

(okolice

Płocka)

prowadzony

o świcie

po

nocnych

Gospodarz A (właściciel s i e w n i k a u t o p i o n e g o w

parowie)

obchodach półpościa:

1 9 - 2 0 ) , rozsypany u s a m e g o wejścia d o d o m u d e m o n s t r o w a ł akt

zapytuje w y r o s t k ó w błąkających się n i e o p o d a l . - Czyj t o s i e w n i k

zanieczyszczenia, zbrudzenia miejsca d a r z o n e g o szczególną d b a ­

w tej parowie? - T o s i e w n i k gospodarza B, o d p o w i a d a j ą p o n u r o

Ш
II. 1 . „ K r a c o k i "

35

�m ł o d z i e ń c y . Na to, p o d n i e c o n y radośnie g o s p o d a r z A. - O j ,
dobrze żeście tej głupiej skuzie zrobili!
D o w c i p i rozmach w p o m y s ł a c h jeszcze d o n i e d a w n a z zapa­
łem r e a l i z o w a n y c h na w s i przy o b c h o d a c h p ó ł p o ś c i a , w y w o ł u j e
z a s t a n o w i e n i e nad k r e a t y w n y m i z d o l n o ś c i a m i m ł o d o c i a n y c h
r e p r e z e n t a n t ó w k u l t u r y c h ł o p s k i e j . Skąd bierze się początek t y c h
d o s y ć o r y g i n a l n y c h p o m y s ł ó w ? Dlaczego p o w a g a i w z n i o s ł o ś ć
o b r z ą d k u mającego s y g n a l i z o w a ć ulgę w d o p e ł n i e n i u części
religijnego wyrzeczenia przeradza się w z a b a w ę , a następnie
w drakę? Jeśli ten w ł a ś n i e kierunek r o z w o j u jest często w y ­
stępującą w ł a ś c i w o ś c i ą o b r z ę d ó w polskiej w s i , rodzi się pytanie
zasadnicze: dlaczego takie akurat emocje, p r o w o k a c y j n o - l u d y c z ne, d o c h o d z ą d o g ł o s u , rozwijają się, przesłaniając całkiem samą
istotę d o b r o w o l n e g o p o ś w i ę c e n i a się. A l e natychmiast w y ł a n i a
się następne pytanie, czy jest t o w y b ó r d o b r o w o l n y , p r z e k o n y w u ­
jący, d o g ł ę b n i e a k c e p t o w a n y ?
P o w s t a ł e t u rozterki (pytania zasadnicze i d r u g o r z ę d n e ) p o m a ­
gają n a m r o z w i j a ć - przynajmniej c z ę ś c i o w o - w i a d o m o ś c i
o poście, jakie o d n a j d u j e m y u kronikarzy obyczaju w d a w n e j
Polsce. N i e o c e n i o n e stają się t u opisy ks. Jędrzeja K i t o w i c z a .
W y n i k a z n i c h , że w XVIII w . i n t r y g u j ą c y nastrój f r y w o l n o ś c i
towarzyszył o b c h o d o m s a m e g o Popielca, Ś r o d y P o p i e l c o w e j
z w a n e j też W s t ę p n ą , Śmiertelną Niedzielą, Białą Niedzielą, Czar­
ną Niedzielą, a w i ę c rozpoczynania W i e l k i e g o Postu. D o w i a d u j e ­
m y się też o d K i t o w i c z a , że „ g o r s z ą c e " dziś nas z a c h o w a n i a w c a l e
nie zrodziły się na w s i , lecz w mieście, c h o c i a ż b y w samej
Warszawie: „Zaś w W s t ę p n ą Środę, po miastach, c h ł o p c y ,
s t u d e n c i k o w i e c z a t o w a l i na w c h o d z ą c ą d o kościoła białą płeć,
której przypinali na plecach kurze n o g i , s k o r u p y o d jajec, indycze
szyje, rury w o ł o w e i inne t y m p o d o b n e materklasy; tak zaś t o
s p r a w n i e robili, że się t e g o osoba dostająca nie czuła, b o t o
p l u g a s t w o b y ł o u w i ą z a n e na sznurku lub nici, d o k o ń c a której
była p r z y p r a w i o n a szpilka z a k r z y w i o n a jak w ę d k a , w i ę c c h ł o p i e c
d o takich f i g l ó w w y ć w i c z o n y , byle się d o t k n ą ł o w ą szpilką sukni,
raz i figla na osobie zawiesił. A ta ni o czym nie w i e d z ą c , pięknie
przybraną i w i e l e razy będąc d y s t y n g o w a n ą p o s t ę p o w a ł a w koś­
ciół z d o b r ą miną, g d y tymczasem w i s z ą c y m na plecach k a w a l c e m p u s t y m g ł o w o m ś m i e c h z siebie czyniła, k t ó r y m się i sama, na
koniec o d k o g o r o z t r o p n e g o u w o l n i o n a o d wisielca, zarumienić
musiała..."
1

Dzięki K i t o w i c z o w i d o w i a d u j e m y się jaką postać s y m b o l i c z n ą
w ś r ó d g a w i e d z i uzyskał w X V I I I w . popiół, substancja mająca
oznaczać c z ł o w i e k a , marność nad marnościami, przemijanie:
„ N i e f a t y g u j ą c księży s w a w o l n a młodzież sama g o ( p o p i ó ł ) sobie

r o z d a w a ł a , trzepiąc się p o g ł o w a c h w o r k a m i p o p i o ł e m napeł­
n i o n y m i albo też w y s y p u j ą c zdradą j e d n a d r u g i m o b o j e j płci na
g ł o w y pełne miski p o p i o ł ó w (...). Druga ceremonia nie kościelna,
ale ś w i a t o w a b y w a ł a d ł u g a w u ż y w a n i u p o miastach i w s i a c h ,
która zawisła na t y m , że jakiś m ł o k o s przed p r z e c h o d z ą c y m
mężczyzną rzucał na ziemie garnek p o p i o ł e m r u d y m n a p e ł n i o n y
(...) c o z r o b i w s z y s w a w o l n i c a lub s w a w o l n i k z a w o ł a w s z y : p o ­
pielec! u c i e k a ł . "
2

W Dziejach obyczajów
w dawnej Polsce, wiek XVI-XVIII, J a n
S t a n i s ł a w Bystroń stwierdza: „ Z Popielcem łączy się też z a b a w y
z p r z y w i ą z y w a n i e m d o k ł o d y dziewcząt, które zamąż nie w y s z ł y
w czasie zapust." A u t o r zauważa c h ł o d n o , że „ R ó ż n e f o r m y miała
ta z a b a w a (podkr. J O ) ; najczęściej c i ą g n i o n o przez w i e ś spory
kloc i każdą d z i e w c z y n ę , która nie zdołała się zawczasu ukryć,
ł a ń c u c h e m d o ń p r z y w i ą z y w a n o , każąc jej kłodę ciągnąć d o
karczmy, gdzie n a s t ę p o w a ł w y k u p i z w o l n i e n i e ; w miastach
p r z y w i ą z y w a n o małe klocki d r e w n i a n e . "
Bystroń przeczy j e d n a k sobie, kiedy p o w o ł u j e się na „ p r o t e s t a cję przekupki w s t y d l i w e j R e g i n y Gołka z B i e c z a " . Protestacja
p o c h o d z i z ksiąg g r o d z k i c h t e g o miasta i d o t y c z y 1 6 4 2 roku. J a k
się okazuje, p o s z k o d o w a n a nie została u w i ą z a n a d o „ m a ł e g o
klocka d r e w n i a n e g o " :
„...oto ci w ś r ó d strasznego krzyku i wrzasku całemi zastępami d o
protestującej (mającej s w ó j kram p o d k o ś c i o ł e m - J O ) przypadli,
jedni z nich udający n i e d ź w i e d z i , d r u d z y przebrani za N i e m c ó w
(...) inni za kobiety i d z i e w c z ę t a , a reszta, w liczbie o k o ł o
dwudziestu, z pomalowanymi twarzami, z rogami u głowy,
odziana w skóry koźle, tak, że im t y l k o ś w i e c i ł y zęby i oczy na
kształt d j a b ł ó w , o g r o m n y p n i a k d ę b o w y (podkr. J O ) ,
d ł u g o ś c i sześciu, g r u b o ś c i czterech ł o k c i , o b w i e d z i n y żelaznymi
ł a ń c u c h a m i , a na ten cel umyślnie p r z y g o t o w a n y , przywlókłszy,
protestującą (...) u b r a w s z y naprzód w p o w r ó s ł a słomiane, nie
uproszeni jej uprzejmymi p r o ś b a m i , siłą i przemocą ją p o r w a l i ,
p r z y w i ą z a w s z y ł a ń c u c h e m d o p n i a , i w ł ó c z y l i d o ratusza z n a j ­
wyższą obrazą i straszną boleścią, tak, że o m d l a ł a na siłach,
biegnącą zaś, bez ż a d n e g o w z g l ę d u p o p y c h a j ą c , d o d ź w i g a n i a
ciężaru t w a r d e m i biczami z m u s i l i . "
Wiązanie niezamężnych dziewcząt d o k ł o d y - chcąc nie chcąc
- musi się kojarzyć z p o w s z e c h n ą n i e g d y ś na w s i praktyką
zawieszania k r o w o m na szyi blisko m e t r o w e j d ł u g o ś c i g r u b e g o
koła, albo w ł a ś n i e k ł o d y . M i a ł o t o zapobiegać l a t o w a n i u się
zwierzęcia, czyli n i e s f o r n e m u z a c h o w a n i u , przede w s z y s t k i m
oszalałej g o n i t w i e , p o d s k o k o m oraz n a p a s t o w a n i u i n n y c h z w i e ­
rząt. W czasie b i e g u kół obijał się k r o w i e o n o g i . U t r u d n i a ł też jej

II. 2 4 . P r z e m a l o w a n e z n a k i , , S o l i d a r n o ś c i " , W a r s z a w a

36

3

4

�II. 5. P r z e m a l o w a n y n a p i s „ S o l i d a r n o ś ć " , W a r s z a w a - G r o c h ó w .

- skoro nie została w porę d o p u s z c z o n a d o byka - s y m u l o w a n i e
p o k r y w a n i a , czyli w d r a p y w a n i e się na zad drugiej k r o w y .
I tak o t o w i d z i m y , że d o w z n i o s ł e j o b r z ę d o w o ś c i p o p i e l c o w e j

znanej n a m już kłodzie. „ N a Rusi z w y c z a j k l o d k i mial znacznie
bogatsze f o r m y ; tutaj cały t y d z i e ń zapustny maślanycia, p o ­
ś w i ę c o n y był r o z m a i t y m p r a k t y k o m z k ł o d ą , którą p r z e d s t a w i a n o

przeniknęły całkiem przyziemne praktyki związane z prokreacją

w

ludzi i zwierząt.

i pogrzeb."

Siedemnastowieczni

poeci Kasper M i a s k o w s k i

i Stanisław

ludzkiej

postaci

(podkr. J O ) , o b c h o d z ą c jej urodziny

6

N i e w ą t p l i w i e ludzka postać kłody ruskiej dystansuje n i e f i g u r a -

Serafin J a g o d y ń s k i s k w a p l i w i e ó w aspekt prokreacyjny t o w a r z y ­

Iną kłodę polską! Wszelako nasza kłoda uzyskiwała

szący p o s t n e m u wyrzeczysku w y c h w y t u j ą i w s t o s o w n y c h u t w o ­

o s o b l i w i e głębokie znaczenie:

rach, o b o k u w a g i p o ś w i ę c o n e j p i j a t y k o m , czynią p r z e w o d n i m .
O t o f r a g m e n t u t w o r u z a t y t u ł o w a n e g o Popielec

Kaspra M i a s k o w -

skiego. Śmiało też można uważać, że zawarty w u t w o r z e „ m a t e ­
riał o b s e r w a c y j n y " o d n o s i się d o c z a s ó w m ł o d o ś c i autora, a w i ę c
ostatniej ć w i e r c i XVI w.:

Kto z ludzi nie c h c e , z p n i a k a m i musi żyć, niebożę.
I t a k i m pień d a w a j ą w ł ó c z y ć pospolicie,
Dając znać, że bez d r u h a już nie d r w a , nie życie.

7

Właśnie, d r w a (czyli ś m i e r ć ) , nie-życie. O b r z ę d o w o ś ć Półpościa, j a k o ciąg dalszy Popielca, na różne s p o s o b y w kraju t e n

B o zjadwszy zur, kapustę i m o c z o n e śledzie.

w ł a ś n i e w ą t e k , opozycji życia i śmierci, przemijania i t r w a n i a

W s t a n ą zaraz o d s t o ł ó w i już p o obiedzie.

s p o w i j a z a c h o w a n i a , które w y d a w a ć by się m o g ł y , jak p o w i a d a

Ale u d r u g i c h (a k t o tak w i e l e p o l i c z y ) ,

Bystroń, „ n i e w y m y ś l n ą p s o t ą " . W licznych o p r a c o w a n i a c h roku

Jeszcze skrzypki i d u d y słyszeć na ulicy;

o b r z ę d o w e g o w Polsce z a r ó w n o d a w n i e j s z y c h , jak też n a j n o w ­

Ci g o n i ą d z i e w k i , c o je w kloce zaprzęgają,

szych, k t ó r y c h o s t a t n i o sporo przybyło, p o m i j a n a jest c a ł k o w i c i e

A o n e się nie bardzo w i d z ę ociągają;

rodzima postać wizualizacji p ó ł p o s t n e j , prokreacyjnej, a w y r a ż a ­

Ci c h ł o p a w g r o c h o w i n y ubrawszy p r o w a d z ą ,

jąca się nie jak na Rusi w

A d o której g o s p o d y w p r z ó d iść mają radzą;
Ten w k u f l u drożdże d ź w i g a , ó w gorzałkę m a ń k ą
Pokazuje w y s o k o i potrząsa z bańką;

człowieka),

lecz w

rzeźbiarstwie ( k ł o d a w

malowidłach

naściennych.

p o w o d u m o g ę już w y j a w i ć w i e l c e s z a n o w n e m u

kształcie

I z tego

też

Czytelnikowi

zasadniczy p o w ó d p o w s t a n i a niniejszego tekstu. Więcej p o w i e m ,

Ci krzyczą o d p r a w u j ą c mięsopust szalony,
W a b i ą c d r u g i c h d o ordy, c n o t ą u s t a l o n y .

również

tekst niniejszy w małej zupełnie mierze pretenduje d o analizy

5

t r a d y c y j n y c h z a c h o w a ń , które w p o l s k i m kalendarzu o b r z ę d ó w

W ś w i e t l e ustaleń Bystronia polska o b r z ę d o w o ś ć p o p i e l c o w a

d o r o c z n y c h zajmują d o s y ć w a ż n e miejsce. Z a c h o w a n i a te o tyle

u s t ę p o w a ł a znacznie o b r z ę d o w o ś c i ruskiej. Szczególnie wyraziś­

mnie zainteresowały i ostatecznie stały się przez c h w i l ę przed­

cie o w a różnica j a w i ć się miała w znaczeniach

m i o t e m u w a g i , o ile m o ż n a z n i c h w y ł u s k a ć w i a d o m o ś c i , służące

nadawanych

37

�z r o z u m i e n i u całkiem w s p ó ł c z e s n e g o zjawiska graffiti, i o d razu

karano d o m o w n i k ó w , w ś r ó d k t ó r y c h z n a j d o w a ł a się panna na

d o d a m , z w i ą z a n e g o z nim w

wydaniu, zamalowywaniem

Polsce o s t a t n i c h

lat

sposobu

w a p n e m okien. Symbolikę

tego

ukrywania (zamalowywania i przemalowywania) pojawiających

działania m o ż n a objaśniać następująco. Skoro d o t ą d ( w czasie

się w miastach, g ł ó w n i e j e d n a k w W a r s z a w i e , ulicznych (za­

Z a p u s t ó w ) nie wypatrzeliście dla panny kawalera, nie będziecie

zwyczaj w y s t ę p u j ą c y c h na m u r a c h ) haseł, n a p i s ó w , z n a k ó w . N i m

za karę w i d z i e l i niczego przez o k n a , które służą - jak w i a d o m o

jednak przedstawię intrygujący mnie materiał n a ś c i e n n y c h m a l o ­

- łączności ze ś w i a t e m .

w i d e ł , konieczne jest p o w r ó c e n i e d o p r z e r w a n e g o

wywodu

o rodzimej wizualizacji, związanej z Postem.

Na sąsiednim, W s c h o d n i m

Mazowszu

natomiast

czyniono

p e w n e u s t ę p s t w o . Nie z a m a l o w y w a n o c a ł k o w i c i e szyb. Właśnie

R o z s y p y w a n i e p a s k u d z t w a w k u c h n i , o k t ó r y m pisałem na

na nich albo na ścianach c h a ł u p y w y m a l o w y w a n o s m o ł ą s y m ­

p o c z ą t k u , d o k o n y w a n o nie w każdym d o m u . O p i s y w a n y przypa­

boliczną postać, w y o b r a ż a j ą c ą mężczyznę, o w e g o

dek zdarzył się w M u r z y n o w i e u n a j u b o ż s z y c h , w rodzinie nie

który w i n i e n uczynić pannę mężatką, a k c e p t o w a n ą przez całą

mającej h e k t a r ó w , j e d y n i e s k r a w e k ziemi przy chałupinie. A l e

s z a c o w n ą z b i o r o w o ś ć w i o s k i czy miasteczka. F r y w o l n y malunek,

w

zwany

rodzinie tej aż 6 p a n i e n i panienek czekało na w y d a n i e !

kawalera,

k r a с о к i e m , w i n i e n posiadać wyraziście zaznaczone

Ucalenie ich ( s ł o w o o d ocalenia, o c h r o n i e n i a przed p o n i e w i e r ­

przyrodzenie

k ą ) , czyli w y d a n i e za mąż, s t a n o w i ł o dla ojca ( z g o d n i e z o b y c z a ­

szczegółu w e w s z y s t k i c h kracokach o n e g d a j

j e m większą p o n o s z ą c e g o o d p o w i e d z i a l n o ś ć niż m a t k a ) ciężki d o

z szyb i ścian d o m ó w t o d l a t e g o - jak m o ż n a przypuszczać - ze

spełnienia o b o w i ą z e k , cięższy o c z y w i ś c i e , aniżeli w

w ostatniej c h w i l i z a w i o d ł a p s o t n i k ó w o d w a g a .

rodzinach

(il. 1 c ) . Jeśli nie dostrzegamy t e g o

ważnego

przerysowanych

g o s p o d a r s k i c h . Fakt ten m ó g ł b y uśmierzać zakusy p ó ł p o s t n y c h

O k n a u d a w a ł o się, w p r a w d z i e z t r u d e m , oskrobać z w a p n a .

s w a w o l n i k ó w d o czynienia sobie z a b a w y z nieszczęsnych. M ó g ł ­

Natomiast kracok p o z o s t a w a ł d ł u g o w s t y d l i w y m piętnem, szcze­

by budzić w s p ó ł c z u c i e , może n a w e t litość. Tymczasem

nie,

g ó l n i e w ó w c z a s , jeśli n a m a l o w a n o g o na ścianie. Z szyb tez

s t a n o w i ł w ł a ś n i e zachętę i w y z w a l a ł p o m y s ł o w o ś ć , aż p o nie­

m o ż n a b y ł o t o m a l o w i d ł o zeskrobać, ale z belek czy desek

s p o t y k a n ą często w tej w s i staranność, p o ł ą c z o n ą z przebiegłoś­

szalunku nie b y ł o s p o s o b u . Rzadka smoła lub smar g ł ę b o k o

cią, a służącą z w y k ł e j t y l k o uciesze. C h o d z i - jak sobie p r z y p o m i ­

w s i ą k a ł y między słoje.

namy - o p u ł a p k ę z d r u t ó w przeciągniętych w poprzek d r o g i . W tę

Kiedy przed p o n a d ć w i e r ć w i e k i e m o g l ą d a ł e m w Karczewie czy

p u ł a p k ę miał w p a ś ć ojciec córek, g o n i ą c y za s p r a w c a m i najścia

w i n n y c h miasteczkach i w s i a c h M a z o w s z a kracoki na ścianach

d o m u . M i a ł o n rozkwasić sobie nos a l b o n a w e t złamać rękę.

c h a ł u p , ani przez c h w i l ę nie p r z y c h o d z i ł o mi d o g ł o w y , że o b c u j ę

W M u r z y n o w i e użyto p a s k u d z t w a t y l k o d o pomazania ościeży,

z faktami d ł u g i e g o t r w a n i a , że dane mi będzie o b s e r w o w a ć na

tak aby m o g l i się d o m o w n i c y t y l k o pobrudzić. Natomiast gdzie

p o d s t a w i e ż y w o t n o ś c i w y o b r a ż e n i a k r a c o k o p o d o b n e g o , zjawis­

indziej mazanie

i malowanie

zwyczajem, wspomnianą

wapnem

się

k o o w e j ciągłości i zmiany p r o b l e m u n a u k o w e g o , tak n i e z w y k l e

z ruskim

ż y w o z a j m u j ą c e g o naszych s o c j o l o g ó w , badających uczestnict­

oraz smołą stało

wizualizacją, k o n k u r u j ą c ą

o b y c z a j e m człekokształtności p o p i e l c o w e j kłody. Na Podlasiu

w o w kulturze.

II. 6. Z a m a l o w a n y i p r z e m a l o w a n y znak „ S o l i d a r n o ś c i '

38

�Jest rzeczą niezwykle charakterystyczną, że k r a c a k o p o d o b n e

kłuło w oczy, wszelako zajadła dbałość z a m a l o w y w a n i a „ n i e o d ­

f o r m y lokalizują się w Warszawie w ścisłym i zarazem o g r a n i c z o ­

p o w i e d z i a l n y c h " n a p i s ó w z d u m i e w a ł a . U zbiegu Długiej i M i o ­

n y m k r ę g u . " Nie są b y n a j m n i e j rozproszone p o c a ł y m mieście.

d o w e j w Warszawie, zajadłość ta przyjęła n i e w ą t p l i w i e najwyższy

Daremny t r u d p o s z u k i w a n i a ich na M u r a n o w i e w p o b l i ż u Pałacu

s w ó j w y m i a r . Zdarzało się, ze napisy jeszcze nie w y s c h ł y , g d y

M o s t o w s k i c h (są t a m na s ł a w n y m m u r a n o w s k i m osiedlu inne,

s p r a w n i d o z o r c y już je z a m a l o w y w a l i , nikt nie m ó g ł w i e d z i e ć , c o

bardziej abstrakcyjne f o r m y , p o prostu f a s z y s t o w s k i e ) . N i e m a ich

tutaj z m a l o w a n o , w ł a ś n i e z m a l o w a n o , b o plebejski charakter

na W o l i , M ł y n o w i e i J e l o n k a c h . Nie ma ich r ó w n i e ż na Ż o l i b o r z u

t y c h działań nie m ó g ł w y k l u c z y ć radosnej s w a w o l i , " p r a w d z i w e j

i M o k o t o w i e , Bielanach i U r s y n o w i e . W s a m y m Ś r ó d m i e ś c i u

draki" .
8

m o ż e m y odnaleźć z a l e d w i e j e d e n ( R y n e k N o w e g o M i a s t a ) , może
d w a znaki s o l i d a r n o ś c i o w e p r z e m a l o w a n e w taki s p o s ó b , aby
zwracały naszą u w a g ę . Wszelako nie są t o w pełni k r a c a k o p o d o b ­
ne f o r m y . M o ż n a p o w i e d z i e ć , że są b a ł w a n o p o d o b n e . Natomiast
na Saskiej Kępie, G r o c h o w i e , G o c ł a w k u , a także na B r ó d n i e
i T a r g ó w k u - czyli najbliżej o d d z i a ł y w a n i a W s c h o d n i e g o M a z o w ­
sza - o d n a j d u j e m y p r a w d z i w e b o g a c t w o i r ó ż n o r o d n o ś ć przemal o w a ń znaku Solidarności Walczącej
przypominają

przedstawionego

( S P V ) , iż d o

wcześniej

kracoka

złudzenia
(il.

5-7).

Wszystkie te p r z e m a l o w a n i a j e d n o c z y zamysł ludyczny, p o g o d ­
ny, nie zaś ostentacyjnie l i k w i d a t o r s k i (poprzez zdrapanie a l b o
pokrycie prostokątną plamą) czy k a r k o ł o m n i e fałszujący litery,
z czypi s p o t y k a m y się n a g m i n n i e z a r ó w n o w kraju, jak i za
granicą, wszędzie

- zawsze t a m , gdzie zabrakło

wyobraźni,

a n a d g o r l i w o ś ć z n i e w o l i ł a u m y s ł y . , Obserwacje A u t o r a c z y n i o n e
były jeszcze przed legalizacją „ S o l i d a r n o ś c i " w k w i e t n i u 1 9 8 9 r.

Graffiti na w a r s z a w s k i c h ulicach, tak jak znaki i hasła o p o z y c j i
politycznej, nie t y l k o mają s w o j ą wyrazistą lokalizację przestrzen­
ną, lecz r ó w n i e ż ich p o j a w i e n i e się, szczególny r o z k w i t , w p r o s t
erupcja, uzależniona jest od... pór roku. W y d a j e się, że zima
i w i o s n a , a najbardziej

przejście

między t y m i

porami

roku,

a następnie jesień u a k t y w n i a j ą a n o n i m o w y c h a r t y s t ó w ( t y c h c o
ryzykują) i o c z y w i ś c i e służby p o r z ą d k o w e (które nic nie r y z y k u ­
j ą ) . Jeśli jest tak istotnie, można by i t u d o p a t r y w a ć się ciągłości
i tradycji, d a w n y c h z a p u s t n y c h i p o p i e l c o w y c h oraz p ó ł p o s t n y c h
obrządków. I pewnie również a d w e n t o w y c h .
„ P o p i e l e c - stwierdza Bystroń - był przede w s z y s t k i m uroczys­
tością kościelną, d o której znaczną p r z y w i ą z y w a n o w a g ę ; b y ł o

- przyp. red.
R ó w n i e ż p o g o d n y , ludyczny charakter posiada p r z e m a l o w a n y
napis „ S o l i d a r n o ś ć " , znajdujący się na ul. C h ł o p i c k i e g o ,

na

G r o c h o w i e w p o b l i ż u t ę t n i ą c e g o życiem bazaru, vis a vis kościoła.
A u t o r p r z e m a l o w a n i a skorzystał z „ p r z e k o n y w u j ą c e g o " w y o b ­
rażenia rogatej g ł o w y , a w i ę c s a m e g o diabła. I rzędem jedenastu
w i z e r u n k ó w szatana p r z y o z d o b i ł banalną ścianę obskurnej ka­
m i e n i c y (il. 5 ) . Kiedy przed laty zobaczyłem t o iście polskie
graffiti, d o ś w i a d c z y ł e m p r a w d z i w e j konsolacji, a w i ę c szczegól­
nej ulgi pocieszenia, jakie p o j a w i a się p o stanach nadmiernej
żałości. Co ją s p r a w i a ł o każdy dobrze w i e d z i e ć p o w i n i e n , m i m o
w i e l k i c h nieraz różnic - w j e d n y m t y l k o mieście - w s p o s o b a c h
k o n t r o l o w a n i a w y g l ą d u m u r ó w i ścian naszych d o m ó w . M o g ł o
w n i c h nie być ani ciepłej, ani zimnej w o d y ; z zimna albo upału
groziło postradanie z m y s ł ó w , b r u d i zaniedbanie na każdym kroku

coś e f e k t o w n i e

teatralnego

(podkr. J O ) w t y m geście,

z k t ó r y m nie w y t r z e ź w i e n i jeszcze po nocy biesiadnicy szli d o
kościoła, a b y g ł o w y p o s y p y w a ć p o p i o ł e m . N a j w i ę k s i p a n o w i e
nawet

nie zawsze o niedzielnem n a b o ż e ń s t w i e

pamiętający,

u d a w a l i się d o kościoła; chorzy prosili księdza by d o

domu

zajechał z p o p i o ł e m . " M a t k o moja rety, d o d a m o d siebie, wszak
9

w c i ą ż t o samo, c h o c i a ż czasy się zmieniły. W s p ó ł c z e ś n i p a n o w i e
- kiedy im t y l k o ogłoszą p l e n u m ( p o p i e l e c ) r w ą się natychmiast
d o s w e g o kościoła.
„ Ś r o d a ( P o p i e l c o w a - J O ) - uzupełnia Szczypka - docierała
m o z o l n i e ze s w ą metafizyką przemijania, zdając się być jeszcze
jednym dniem radości."
względem

1 0

w c i ą ż t o samo.

Święte słowa, również i pod
No

b o cóż

powiedzieć

o

tym
haśle

u m i e s z c z o n y m w ś w i e t l i c y Zakładu C P L i A w O p o c z n i e w 1 9 7 8 г.:
P R Z E C I W S T A W I A M Y SIĘ C H I Ń S K I E M U H E G E M O N I Z M O W I .
S p o r z ą d z o n o t o ze specjalnego kartonu p o k r y t e g o złotą folią.

* Obserwacje

Autora

czynione

były

jeszcze

przed

legalizacją

„Solidarności"

Tak, złotą! Tej złocistości nie s p o s ó b b y ł o b y c z y m k o l w i e k z a m a ­
l o w a ć , p r z e m a l o w a ć a l b o przerobić c h o c i a ż b y na serwetkę.

w k w i e t n i u 1 9 8 9 r. - p r z y p . red.

PRZYPISY

Jędrzej K i t o w i c z , Opis obyczajów za panowania
Augusta
III,
W r o c ł a w 1 9 5 1 , s. 5 5 1 ; za "Ewa F e r e n c - S z y d e ł k o w a , Rok kościel­
ny a polskie tradycje. Księgarnia Św. W o j c i e c h a Poznań 1 9 8 8 .
Tamże, s. 5 5 2 .
J a n S t a n i s ł a w Bystroń, Dzieje obyczajów
w dawnej
Polsce,
wiek XVI-XVIII, W a r s z a w a 1 9 3 2 , t. II, s. 4 3 - 4 4 .
* Tamże, s. 4 4 - 4 5 .
Kasper M i a s k o w s k i , Zbiór rymów ( w e d ł u g w y d a n i a z 1 6 2 2 ) ,
Kraków 1 8 6 1 , s. 2 9 6 .
Bystroń, op. cit., s. 4 5 .
S t a n i s ł a w Serafin ( S e w e r y n ) J a g o d y ń s k i , Poezyje, podaje za
B y s t r o n i e m , op. cit., s. 4 4 .
1

2
3

5

6
7

W i a d o m o ś ć z a w d z i ę c z a m Ryszardowi Ciarce i M a ć k o w i
J ę d r u s i k o w i . Osoba pierwsza z a d z w o n i ł a d o mnie z informacją:
d o o k o ł a pana d o m u aż p o Instytut Sztuki n a m a l o w a n e są hasła
i znaki na ścianach. Kiedy zaraz po telefonie zszedłem w s z y s t k o
b y ł o z a m a l o w a n e . Osoba d r u g a - mieszkająca na sąsiednim
osiedlu - o p o w i e d z i a ł a jak b y ł o o d p o c z ą t k u . A d m i n i s t r a c j a
osiedla nie opłaciła należycie malarzy o d n a w i a j ą c y c h klatki
s c h o d o w e . Malarze ukarali administrację d o d a t k o w y m w y s i ł ­
kiem, malując na ścianach i na klatkach s c h o d o w y c h hasła
Solidarności.
B y s t r o ń , op. cit., s. 4 3 .
Józef Szczypka, Kalendarz polski, PAX Warszawa 1 9 8 4 , s. 55.
8

9

1 0

Rysunki i fotografie - A u t o r

39

�I

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6203" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6183">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7b75d8aba207820bff6272211bba89c0.pdf</src>
        <authentication>59f11df5c283caa507a36d690b2c569d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73878">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2392</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73879">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73880">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2220</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73881">
                <text>Konstrukcja istnienia / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73882">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4, s.117-119</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73883">
                <text>Sobolewska, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73884">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73885">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73886">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73887">
                <text>Konstrukcja istnienia
Anna Sobolewska

I . Świat jako dzieło sztuki
Zapytany przez francuskiego k r y t y k a o fascynację tech­
n i k ą Zbigniew R y b c z y ń s k i o d p o w i e d z i a ł przekornie:
„ N i e , ona jest dla mnie raczej p r z e s z k o d ą . N i g d y właściwie
nie m o ż n a o s i ą g n ą ć tego, co się pragnie. C h c i a ł b y m , żeby
moje filmy płynęły tak — t u strzelił palcami — j a k płynie
życie."
C z y ż b y mistrz techniki wideo p r a g n ą ł u c h w y c i ć za pomo­
cą techniki komputerowej nieobjęty „ s t r u m i e ń ż y c i a " , j a k
d a w n i mistrzowie malarstwa czy powieści? O s i ą t e m a t y c z n ą
wielu filmów R y b c z y ń s k i e g o jest właśnie przedstawiona
symbolicznie „ d r o g a ż y c i a " — o d d z i e c i ń s t w a do śmierci
i dalej — poza śmierć (np. wideoklip Imagine do m u z y k i
Johna Lennona). W filmie Waszyngton m a ł a dziewczynka
bawi się z k o t k i e m . Po chwili dziewczynka jest j u ż s t a r u s z k ą ,
gdy kotek d z i w n y m trafem z a c h o w a ł wieczną m ł o d o ś ć .
K i l k a sekwencji Orkiestry r ó w n i e ż przywołuje schemat sym­
boliczny ludzkiego życia. R y b c z y ń s k i rozpoczyna swoją
p r z y p o w i e ś ć od k o ń c a — na p o c z ą t k u filmu na scenę wjeżdża
karawan, by na k o ń c u p o j a w i ć się znowu.
Strumieniem o b r a z ó w w Orkiestrze nie r z ą d z ą prawa
asocjacji, sugerujące rzeczywistość snu czy marzenia. Nie jest
to więc poetyka o n i r y z m u ani surrealizmu. N a s t ę p s t w o
o b r a z ó w jest p o d p o r z ą d k o w a n e ukrytej akcji symbolicznej,
k t ó r a ma swoje prawa i r y t m y , np. sekwencja karawan
— gaszenie świec — „ z m a r t w y c h w s t a n i e " ; d z i e c i ń s t w o
— dorastanie — w ą ż i j a b ł k o — łoże m a ł ż e ń s k i e . Po zalotach
panien i h u z a r ó w w salach L u w r u n a s t ę p u j e „ a p o t e o z a "
m a ł ż e ń s t w a — p o d sklepieniem katedry w Chartres szybuje
para nagich k o c h a n k ó w . Część druga filmu to jazda postaci
przez nie k o ń c z ą c ą się k l a w i a t u r ę , przy k t ó r e j dziewczęta
i c h ł o p c y d o r a s t a j ą , starzeją się i u m i e r a j ą , grając w s p ó l n i e tę
s a m ą m e l o d i ę . M e t a f o r ą p o d r ó ż y przez życie jest r ó w n i e ż
podniebna w ę d r ó w k a bohatera po w ą s k i c h k ł a d k a c h , na
k t ó r y c h t o c z ą się normalne, ludzkie sprawy —jedzenie, seks,
walka o kobiety i p i e n i ą d z e (część trzecia).
Ten s p o s ó b przedstawienia drogi człowieczej w Orkiestrze
nasuwa na m y ś l ś r e d n i o w i e c z n e czy barokowe alegorie.
R y b c z y ń s k i podziwia s z t u k ę a l e g o r y c z n ą dawnych w i e k ó w .
Jakie znaczenia d o t y c z ą c e c a ł o ś c i ludzkiego losu z o s t a ł y
tu zaszyfrowane? W jakiej przestrzeni toczy się ta nieprze­
rwana gra o życie i znaczenie?
W świecie R y b c z y ń s k i e g o p r z e s t r z e ń życia c z ł o w i e k a jest
całkowicie sztuczna. P o d k r e ś l a j ą tę s z t u c z n o ś ć jeszcze bar­
dziej elementy natury wprowadzone na p o c z ą t k u i na k o ń c u
filmu: śpiew p t a k ó w , pohukiwanie puszczyka. N a p o c z ą t k u
widzimy brzeg morza. O n t a k ż e jest j a k b y nie z tego filmu.
D o p i e r o , kiedy nad m o r z e m pojawia się karawan, wiemy, że
jest o n „ n a s z " . R a m ą filmu — i r a m ą ludzkiego życia —jest
natura. Natomiast wszystko, co ludzkie, rozgrywa się w sztu­
cznej czasoprzestrzeni, gdzie istnieją odniesienia wyłącznie
do sfery k u l t u r y .
R y b c z y ń s k i pokazuje, że p r z e s t r z e ń c z ł o w i e k a jest zawsze
p r z e s t r z e n i ą s y m b o l i c z n ą . P o j a w i a j ą się kluczowe m o t y w y :
j a b ł k o , o g i e ń , chleb i w i n o , w ą ż . Czasem jest to p r z e s t r z e ń
sakralna, j a k w sekwencji z Ave Maria Schuberta, k t ó r e j tłem
jest katedra w Chartres. W ostatniej sekwencji — Bolero
Ravela — m a m y d o czynienia z p r z e s t r z e n i ą s a k r a l n ą na
opak; jest to sacrum komunistyczne, zdegradowane, fał­
1

szywe, beznadziejne. A l e za k a ż d y m razem jest to p r z e s t r z e ń
symboliczna. Poza tę p r z e s t r z e ń człowiek nie m o ż e się
przebić.
Paradoksem sztuki jest fakt, że to, co w niej maksymalnie
sztuczne, wskazuje czasem na c o ś najbardziej ludzkiego.
P a m i ę t a m taki moment z filmu Felliniego A statek płynie,
kiedy pojawia się reżyser wraz z k a m e r ą na dekoracji statku,
hydraulicznie k o ł y s a n y przez skomplikowane u r z ą d z e n i a .
W i d z i m y k a m e r ę , widzimy d e k o r a c j ę i jej kulisy techniczne.
I odczuwamy szczególne wzruszenie. S k ą d to wzruszenie
w chwili o d s ł o n i ę c i a kulis? Był to moment s z c z e g ó l n e g o
napięcia, zdrady wobec sztucznej, wykreowanej na ekranie
rzeczywistości. Deziluzja jest w s z e c h o b e c n ą s t r a t e g i ą w sztu­
ce X X w.; nadaje współczesnej n a m sztuce p i ę t n o i r o n i i l u b
autoironii. A l e w t y m w y p a d k u deziluzja nie jest d e m a s k a c j ą
„ o s z u s t w a " artysty ani m a n i f e s t a c j ą jego absolutnej w ł a d z y .
N a o d w r ó t , reżyser oddaje się w ręce widza, p r a g n ą c
bezwzględnej akceptacji dla siebie samego, a nie t y l k o dla
t w o r ó w swojej w y o b r a ź n i . A w i a r y g o d n o ś ć opowiadanej
historii wcale j u ż nie wymaga a u t o n o m i i ś w i a t a przed­
stawionego. Cień tego samego uczucia m i a ł a m o g l ą d a j ą c
Orkiestrę. W ramach komputerowej techniki pojawia się tam
element specyficznie l u d z k i .
R y b c z y ń s k i r ó w n i e ż p o k a z a ł w Schodach k o n s o l ę , przy
k t ó r e j pracuje. W Orkiestrze natrafiamy na o s o b l i w ą figurę
mistrza ceremonii, k t ó r y pełni funkcję „ a u t o r a w e w n ę t r z ­
nego" u t w o r u . Pojawia się on od czasu do czasu na scenie, by
osobiście c z u w a ć nad rozwojem spektaklu. W pierwszej
sekwencji jest kelnerem r o z d a j ą c y m kieliszki „ w z a ś w i a t a c h "
i prestidigitatorem ż o n g l u j ą c y m pochodniami. Obdarza jed­
nych w e d ł u g w ł a s n e g o kaprysu, a i n n y m odbiera dary. T o on
wprawia w ruch, przy pierwszych d ź w i ę k a c h koncertu
fortepianowego nr 21 M o z a r t a , łoże z p a r ą u m a r ł y c h (?)
s t a r u s z k ó w . O d tego primum mobile bierze p o c z ą t e k po­
wszechny taniec na „ P o l a c h Elizejskich" filmu.
Figura artysty-sztukmistrza prowokuje pytanie w i d z a
o ukrytego reżysera tego „ t e a t r u ś w i a t a " . O g l ą d a j ą c filmy
R y b c z y ń s k i e g o m o ż e m y u c h w y c i ć sens myśli Nietzschego, że
„ Ś w i a t jest dziełem r o d z ą c e j się s z t u k i " , a jego „istnienie jest
usprawiedliwione t y l k o j a k o zjawisko estetyczne" .
R y b c z y ń s k i postrzega świat właśnie w kategoriach es­
tetycznych. D o m n i e m a n y t w ó r c a tego wielkiego dzieła sztu­
k i stosowanej, o ile istnieje, nie jest k i m ś , k o g o znamy
z w y o b r a ż e ń religijnych. A n i „ d o b r y Ojciec" ani „ S ę d z i a " .
T o artysta, a m o ż e nawet n i e p o w a ż n y , rozigrany K u g l a r z
b a w i ą c y się wszelkimi elementami ludzkiej rzeczywistości.
Rola mistrza ceremonii w Orkiestrze przywodzi na m y ś l
figurę wielkiego A r t y s t y , k t ó r y siedząc gdzieś w ciemni
w s z e c h ś w i a t a w y p r ó b o w u j e nowe modele gier. Czy nie
m a m y podobnego odczucia p a t r z ą c na o t a c z a j ą c ą nas rze­
czywistość, na historię ostatnich lat, czy na nasze w ł a s n e
życie? Czy nie jest ono z a d z i w i a j ą c y m spektaklem, przebie­
g a j ą c y m zgodnie z j a k i m ś u k r y t y m wzorem?
K i m jest artysta w sztuce i teorii R y b c z y ń s k i e g o ? A u t o ­
r o w i Orkiestry bliski jest nie tyle romantyczny wizerunek
artysty-kreatora i burzyciela, ile renesansowy model artysty
- d o s k o n a ł e g o r z e m i e ś l n i k a . O p o w i a d a ł m i Andrzej B a r a ń ­
ski o fascynacji R y b c z y ń s k i e g o dziełem Leonarda da V i n c i ,
artysty, k t ó r y potrafił s t w o r z y ć i M o n ę Lisę (wielokrotnie
filmowaną
przez R y b c z y ń s k i e g o ) , i maszyny latające, i po2

3

117

�d w ó j n e spirale s c h o d ó w . U l u b i o n ą l e k t u r ą R y b c z y ń s k i e g o
jest esej Paula Valery Wstęp do metody Leonarda da Vinci (w
zbiorze Estetyka Słowa, Warszawa 1971). R y b c z y ń s k i przy­
pomina, że Leonardo z a c z y n a ł m a l o w a ć obraz od najgłęb­
szej czerni p r z e c h o d z ą c p o w o l i d o światła. R y b c z y ń s k i
zdradza w wywiadzie dla „ K i n a " , że widzi swój przyszły film
j a k o „ p ó ł godziny czerni", z k t ó r e j stopniowo wyłaniają się
kształty i kolory.
D o w i e d z i a ł a m się r ó w n i e ż od Andrzeja B a r a ń s k i e g o , że
R y b c z y ń s k i kocha t e c h n i k ę , ale nie t y l k o tę wielką, elektro­
n i c z n ą , ale i tę m a ł ą — n a r z ę d z i a , ś r u b k i , t r y b i k i . T a k j a k
i n n i m y s z k u j ą w antykwariatach, R y b c z y ń s k i ma swoje
ulubione sklepiki z n a r z ę d z i a m i na jednej z ulic N o w e g o
J o r k u . Podziwia o n s p r a w n o ś ć t e c h n i c z n ą A m e r y k i , np.
d z i e w i ę t n a s t o w i e c z n e „ d r a p a c z e c h m u r " z drewna ze schod­
k a m i na z e w n ą t r z tak charakterystyczne dla nowojorskiego
pejzażu. R y b c z y ń s k i nie gloryfikuje techniki, ale czyni z niej
sojusznika swojej filmowej epistemologii:
„ N a s z e n a r z ę d z i a są m o ż e prymitywne, ale za i c h p o m o c ą
m o ż n a o d k r y ć c o ś w samej rzeczywistości, co nie jest
z w i ą z a n e z jej realnym odbiorem. (...) D z i ę k i n o w y m n a r z ę ­
d z i o m udoskonalamy m o ż l i w o ś c i percepcji. (...) M o ż e m y się
zbliżyć do rzeczywistości, jeśli uzyskamy ł a t w o ś ć operowa­
nia n a r z ę d z i a m i . B ę d z i e m y m o g l i wtedy k r e o w a ć świat
t r o c h ę podobny d o naszych m y ś l i . "
4

5

II. Gra przestrzeni i czasu
M i ł o s z Benedyktowicz określił t w ó r c z o ś ć R y b c z y ń s k i e g o
j a k o „ m a n i p u l a c j ę czasem i p r z e s t r z e n i ą " . W jednych fil­
mach celem jest w y p r ó b o w y w a n i e czasu (Orkiestra, Imagi­
ne), w innych—eksperymentowanie z p r z e s t r z e n i ą (Manhat­
tan, Waszyngton). W filmach R y b c z y ń s k i e g o panuje wieczna
teraźniejszość. N i e m a przeszłości ani antycypacji. Jest t y l k o
w ą s k i e t e r a z w i e l o k r o t n i e powtarzane. Czas raz jest
przedstawiony j a k o c o n t i n u u m , a raz j a k o „ o s t r z e n o ż a "
m i ę d z y chwilą a chwilą — obie perspektywy występują
u R y b c z y ń s k i e g o na przemian.
P o w t a r z a l n o ś ć , r y t m są — p o z o r n y m — zwycięstwem nad
czasem. R y b c z y ń s k i stara się więc p r z e c h y t r z y ć czas. G d y
patrzymy na „ p ł y n ą c e " l u b „ o b r a c a j ą c e " się przestrzenie
takich filmów, j a k Manhattan i Waszyngton, m a m y zawsze
nadzieję, że ten sam obraz się p o w t ó r z y . T a sama twarz
w y p ł y n i e za chwilę z innej strony ekranu, sympatyczny
j a m n i k reżysera zagra jeszcze wiele razy. G d y w filmie
Waszyngton pojawia się sylwetka nie żyjącego M i ł o s z a
Benedyktowicza, ten prosty zabieg p o w t ó r z e n i a zyskuje
n i e s p o d z i e w a n ą o s t r o ś ć . Czekamy niecierpliwie na najazd
kamery na p o s t a ć Benedyktowicza, ale na ekranie toczy się
j u ż inna gra. R y t m w i ą ż e w c a ł o ś ć obraz i d ź w i ę k , czas
i p r z e s t r z e ń . R y b c z y ń s k i eksploatuje z a r ó w n o „ s z t u c z n e "
r y t m y m u z y k i klasycznej, j a k i „ n a t u r a l n e " r y t m y oddechu
czy skurczu serca, świetnie przetworzone muzycznie przez
Michała Urbaniaka.
R y b c z y ń s k i eksploatuje wszelkie formy ruchu: taniec,
ruch po kole, r u c h g ó r a - d ó ł , czy też r u c h d e f o r m u j ą c y
p r z e s t r z e ń (Czwarty wymiar). W k a ż d y m ze swoich filmów
wprowadza w r u c h te same przedmioty wzięte raczej z po­
r z ą d k u k u l t u r y niż natury, w o l i krzesła o d k w i a t ó w , ł ó ż k a od
drzew, j a m n i k a o d dzikiej bestii i M o n ę Lizę od o b ł o k ó w .
R y b c z y ń s k i w p r a w i a w r u c h element z a r ó w n o j a ź n i , j a k
i ś w i a t a , czas i p r z e s t r z e ń , w y o b r a ź n i ę i p a m i ę ć k u l t u r o w ą ,
przedmioty ze ś m i e t n i k a k u l t u r y masowej i szacowne re­
kwizyty z archiwum mitów i archetypów.
R e ż y s e r z g o d z i ł b y się zapewne z m y ś l ą M i c h a i ł a Bachtina,
że „ p o z n a j ą c c z ł o w i e k a wszędzie szukamy i znajdujemy
z n a k i ( . . . ) " . J e d y n ą d r o g ą poznania i samopoznania jest
więc interpretacja z n a k ó w . W d z i e ł a c h R y b c z y ń s k i e g o wszy­
stkie przedmioty są znakami — nie przyciągają uwagi s w o i m
6

118

„ b y t e m w sobie", ale odsyłają poza siebie. Są w ś r ó d nich
symbole dawnych epok i symbole naszej współczesności, np.
telefon i sedes. Nawet przyroda wydaje się tu artefaktem
istniejącym tylko dzięki łasce artysty. R y b c z y ń s k i e g o cechu­
je absolutna swoboda p o s ł u g i w a n i a się symbolem — zamiast
j a b ł k a wprowadza o d razu całą tacę j a b ł e k , w ą ż jest t u
wielkości boa.
B a d a j ą c jego filmy m o ż n a by p o s ł u ż y ć się a n a l i z ą semiotyc z n ą i s z u k a ć przede wszystkim z n a c z ą c y c h relacji i opozycji.
R y b c z y ń s k i , podobnie j a k struktraliści, p r ó b u j e u c h w y c i ć ,
, j a k jest z r o b i o n y " nasz świat, jakie są prawa naszej
czasoprzestrzeni i naszego u m y s ł u (co b y ć m o ż e na jedno
wychodzi). Szukanie „ p o w s z e c h n y c h praw, k t ó r e r z ą d z ą
n i e u ś w i a d o m i o n ą d z i a ł a l n o ś c i ą u m y s ł u " , to w o p i n i i
Levi-Straussa podstawowy o b o w i ą z e k sztuki X X w .
R o z w a ż a j ą c modele ś w i a t a w filmach R y b c z y ń s k i e g o nie
m o ż n a p o m i n ą ć obecnej w jego sztuce filozofii p r z e k ł a d u .
Problematyka p r z e k ł a d u jest c e n t r a l n ą k w e s t i ą współczesnej
semiotyki, k t ó r a opiera się w ł a ś n i e na idei p r z e k ł a d u , czyli
przeniesienia znaczenia z jednego systemu z n a k ó w na inny.
W a r t o w t y m miejscu p r z y p o m n i e ć nieco starsze, kabalis­
tyczne i hermetyczne koncepcje p r z e k ł a d u . I s t o t ą p r a k t y k
kabalistycznych b y ł nieustanny p r z e k ł a d z j ę z y k a natury,
kosmosu czy p i e r w i a s t k ó w na j ę z y k ludzkiego ducha i ciała.
K a b a l i ś c i zamieniali s ł o w a T o r y na liczby i na nowe s ł o w a
o magicznej mocy. P r z e k ł a d z j ę z y k a na j ę z y k czy z jednej
sztuki na d r u g ą w y m a g a ł trzeciego elementu „ j ę z y k a - p o ś r e d n i k a " b ę d ą c e g o m e d i u m p r z e k ł a d u . M o ż e b y ć n i m czas l u b
p r z e s t r z e ń , d ź w i ę k l u b światło. W Kabale m a m y do czynie­
nia z p r z e k ł a d e m T o r y i świata, S ł o w o przemienia się
w w i d z i a l n ą rzeczywistość, j a k w prozie Schulza, gdzie
K s i ę g a wybucha w i o s n ą . . . I u R y b c z y ń s k i e g o m u z y k a roz­
k w i t a ogrodem czy k a t e d r ą . W świetle filozofii kabalistycz­
nej t y m „ t r z e c i m elementem" zawsze z a a n g a ż o w a n y m
w procesie p r z e k ł a d u jest B ó g . T y m samym sacrum ujawnia
się w ł a ś n i e na p r z e c i ę c i u k o d ó w k u l t u r y .
Wydaje się, że kabalistyczna teoria p r z e k ł a d u pozwala
spojrzeć na filmy R y b c z y ń s k i e g o inaczej — nie od strony
„ t e c h n i c z n e j " , ale właśnie kabalistycznej. Jak w dziełach
k a b a l i s t ó w t r w a t u nieustanny proces p r z e k ł a d u . R y b c z y ń s k i
— podobnie j a k kabaliści — szuka trzeciego elementu,
ł ą c z n i k a m i ę d z y m u z y k ą a filmem. I ten łącznik się znajduje,
t y m w s p ó l n y m czynnikiem m u z y k i i filmu jest element czasu.
M u z y k a jest j a k b y p o s k r o m i o n y m czasem. Taniec jest
opanowaniem przestrzeni. N i e w i a d o m o , co jest czego
p r z e k ł a d e m . N i e jest to wizualizacja m u z y k i , ale prowadze­
nie tej samej akcji symbolicznej w k i l k u systemach znako­
w y c h naraz.
K a b a l i ś c i wierzyli, że proces p r z e k ł a d u doprowadzi bada­
cza do kontemplacji sacrum ukrytego z a r ó w n o w świętych
znakach Pisma, j a k i w pustej przestrzeni m i ę d z y znakami.
R ó w n i e ż u R y b c z y ń s k i e g o kontemplacja r u c h o m y c h f o r m
wskazuje na istnienie pustki i bezruchu. Rzecz interesująca,
że nieustanny proces p r z e k ł a d u nie pozostawia w r a ż e n i a
chaosu i zgiełku; ruchome o b r a z k i R y b c z y ń s k i e g o odsyłają
gdzieś poza ekran w s t r o n ę niewidocznego tła, miejsca
narodzin i zaniku f o r m .
7

8

III. Gra to poważna rzecz
„ C h c i a ł b y m z a r e j e s t r o w a ć u p ł y w czasu w p r a w d z i w y m
procesie tworzenia — p o w i e d z i a ł w rozmowie z Tadeuszem
Sobolewskim. — M i e ć t a k ą s w o b o d ę warsztatu, żeby m ó c
u c h w y c i ć d w o i s t o ś ć naszego m y ś l e n i a : tak i nie, nie i tak...
A konstrukcja? K o n s t r u k c j a istnieje w świecie przez cały
czas, t y l k o nie p o t r a f i m y jej p o j ą ć . N a t u r a , w s z e c h ś w i a t
r z ą d z ą się swoimi p r a w a m i . W e wszystkim są u k r y t e struk­
tury, k t ó r y c h nie znamy. Jeżeli je zrozumiemy, b ę d z i e m y
m o g l i b u d o w a ć c o ś , co w tej chwili wydaje się chaosem. N a

�razie jeszcze błądzimy. Imitacja nie jest żadną drogą. Ekspre­
sja — wyrażanie samego siebie — nie ma sensu. J e d y n e
nad c z y m w a r t o p r a c o w a ć , to o d k r y w a n i e
z a s a d , w n a u c e , w s z t u c e , we w s z y s t k i m . "
Rybczyńskiemu nie chodzi więc o ekspresję, czy o mimesis,
ale o szczególny rodzaj kreacji. W swoich filmach przeciw­
stawia on chaosowi życia coraz to nowe modele świata. Gra
wyobraźni twórcy ma wspierać zdyscyplinowany ekspery­
ment, który pozwoliłby odsłonić poetykę tego dzieła sztuki
stosowanej, jakim jest nasz świat. Celem jest rozszyfrowanie
uniwersalnych, być może matematycznych, r e g u ł gry.
Sztuka Rybczyńskiego ma więc ambicje maksymalistyczne. Tym właśnie najśmielszym ambicjom służy technika
komputerowa. Zwłaszcza w Orkiestrze możemy schwytać
reżysera na próbie uchwycenia pełni. Jest to być może próba
karkołomna. Czy Rybczyńskiemu udało się uchwycić pewne
rytmy i kategorie dotyczące całości ludzkiego świata? Widz
ma wrażenie, że poza strumieniem życia na ekranie, pod
powierzchnią symbolicznych i alegorycznych obrazów kryje
się jakiś szyfr, jakiś wzór ludzkiej egzystencji.
„Istoty rzeczy" zwykle poszukuje się w naszej kulturze na
drodze intelektualnych spekulacji lub na kontemplacyjnej
ścieżce samopoznania. Rybczyński proponuje trzecią drogę
— drogę gry symbolami kultury. Wartość gry znają dzieci
i artyści. I.B. Singer sformułował w powieści Szosza hipo­
tezę, że gra, będąca zasadą naszej rzeczywistości, jest także
istotą „rzeczy samej w sobie":
„Ponieważ niczego nie jesteśmy pewni, nawet tego, że
jutro znowu zobczymy wschód Słońca, gra okazuje się
najgłębszą istotą ludzkiej egzystencji, a może nawet rzeczy
samej w sobie. Bóg jest graczem, a wszechświat wielkim
boiskiem. Przez długie lata starałem się znaleźć podstawy dla
etyki i w końcu zrezygnowałem. Ale nagle stało się dla mnie
jasne — ludzką etykę oprzeć można na prawie człowieka do
grania własnej gry, według wyboru, którego nikt nie zabroni
mu dokonać."
„Gra to poważna rzecz" — powiada Hans Georg Gadamer. Współczesna filozofia i antropologia wysoko ceni
pojęcie gry. Często bywa ono kluczem do określonej wizji
kultury (np. w dziełach J. Huizingi i R. Caillois). W filozofii
indyjskiej gra to jedno z pojęć podstawowych, mających
metafizyczne odniesienia. „Cały świat jest grą Wszechświadomości — twierdzi współczesny hinduski mędrzec
Swami Muktananda. Jedyny jest w jedności i ten sam Jedyny
jest w wielości."
Dzięki grze jedyna, boska zasada przyjmuje postać świata,
staje się wszystkim. Dla człowieka „wyzwolonego" spoza
wielości zawsze prześwituje jedność, a świadomość całości
jest pierwotna, niezależna od umiłowania różnolitości świa­
ta. Indyjska koncepcja gry jest wielostronnie związana z ideą
tańca. Widzialną formą boskiej gry lila jest bowiem taniec
Sziwy. Jak pisze Muktananda:
„Pan Najwyższej Świadomości zmusza wszystkie 8 400
000 gatunków do tańca na scenie zewnętrznego świata.
Każdy tańczy swój własny osobliwy taniec jak w filmie. On
ozdobił każdego z nas — od Brahmy aż do owada — od­
powiednim ciałem. Istota ludzka popadła jednak w niewolę
1 martwotę ego, zapomniała o własnej Jaźni i cierpi."
9

10

11

12

13

PRZ
1

J . K e r m a b o n , Inny wymiar, rozmowa ze Zbigniewem R y b c z y ń s k i m ) ,
t ł u m . W . Wertenstein, „ K i n o " 1991, nr 2
2

F . Nietzsche, Wola mocy, (w:) Dzieła,

3

Nietzsche, Narodziny tragedii, (w:) Dzieła,

W a r s z a w a 1907, s. 419

Jednym z symboli tańca Sziwy jest wielobarwny, opalizu­
jący paw. Wirujące koła jego piór wprawiają w ruch czas
i przestrzeń. Sziwa to bóg śmierci i zmartwychwstania,
zniszczenia i wiecznej przemiany form. Mógłby być pa­
tronem kina. Jak głosi starożytny tekst indyjski, „wszystkie
stworzenia tego świata to rozmaite role grane przez jednego,
jedynego aktora, którym jest B ó g " .
Rzecz interesująca, że hinduski mędrzec szukając metafo­
rycznego określenia tego tańca, będącego istotą ludzkiej
egzystencji, mówi ,jak w filmie". Właśnie film jest dla niego
analogią świata wiecznej przemiany. Moglibyśmy dodać
w tym miejscu — jak w filmie Rybczyńskiego. Technika
wideo stwarza bowiem nieznane przedtem możliwości poka­
zania nieskończonego bogactwa przemian.
Filmowa technika przenikania kryje w sobie sugestię, że
jednostka nie zamyka się w swoich granicach, ale stanowi
element wymienialny. Ta płynność granic nie niesie jednak
z sobą negatywnych konotacji (anonimowość, masowość
itp.), ale na odwrót — ma znaczenie pozytywne. Między
człowiekiem a człowiekiem nie ma luki, jedne postacie
płynnie przechodzą w drugie. Gra toczy się nieustannie
i wciąż następuje dawanie i odbieranie, ubieranie i roz­
bieranie. Życie i śmierć następują po sobie przemiennie
— tutaj umiera się i zmartwychwstaje tańcząc. Śmierć jest
tylko maskaradą, w natłoku symboli zgubiła swój „oścień".
Znaczenia obrazów Rybczyńskiego nie dają się wyczerpać
w jednym określeniu. Trudno stwierdzić, czy pierwsza
sekwencja jest alegorią vanitas czy alegorią raju, gdyż każdy
obraz Orkiestry zawiera antynomię — czy też ideę paradok­
salnego pojednania przeciwieństw — i przywołuje różne
strony świata znaczeń, który jest światem życia: przemijanie
i wiecznotrwałość, ruch i bezruch, życie i nieskończoność
wydają się w tym ujęciu biegunami tej samej zasady. Istotą tej
gry jest walka tego, co symboliczne (a więc specyficznie
ludzkie i twórcze) z tym, co przypadkowe, mechaniczne.
Japońska technika High Definition, wysokiej rozdzielczości
obrazu, którą posługuje się Rybczyński, jest nie tylko
narzędziem, lecz również idealnym modelem percepcji świa­
ta. Na co dzień żyjemy bowiem w rzeczywistości chaotycznie
pokawałkowanej, „sklejonej" za pomocą stereotypów myś­
lenia i widzenia. Jak więc połączyć „najwyższą rozdziel­
czość" percepcji z głębokim doświadczeniem jedności?
14

Gdzie jest punkt stały? — pyta reżyser celebrując swoje
„obroty rzeczy": „W tym (ruchu kamery — przypis mój
A.S.) mieści się cała teoria względności. Czy my się porusza­
my, czy świat naokoło się porusza? Gdzie jest punkt stały?
Ale w tym momencie wchodzimy na teren metafizyki,
a o metafizyce mieliśmy nie mówić."
Poszukiwanie Rybczyńskiego przywodzi na myśl wiersz
15

T.S. Eliota At the Still Point of the Turning World zain­

spirowany właśnie paradoksalną wizją tańca Sziwy, gdzie
ruch i absolutny spokój są jednym:
„W stałym punkcie obracającego się świata
Ani ciało ani bezcielesność
Ani tu ani tam
W stałym punkcie wszechświata jest taniec
Ani spokój ani ruch. [...]"
(Tłumaczenie moje — A.S.)
PISY
wiedzy o kulturze. Prace dedykowane Stefanowi Ż ó ł k i e w s k i e m u , red. A .
Brodzka, M . Hopfinger, J . Lalewicz, W r o c ł a w 1986
' Sobolewski, op.cit.
I . B . Singer, Szosza, t ł u m . S. Sal, Warszawa 1991, s.166
H . G . Gadamer, Prawda i metoda. C y t . z a J . Tokarska-Bakir, Hermenutyka Gadamerowska w etnograficznym badaniu obcości, „ P o l s k a Sztuka
L u d o w a . Konteksty" 1992, nr 1, s.15 (przypisy).
Swami Muktananda, The Mysteries of the Siddhas, Ganeshpuri (India),
1975, s.373 (przekład m ó j — A . S . ) .
T a m ż e , s.48
Pratyabhi jandradayam.
The Secret of Self-Recognition, oprac. J . Singh,
Delhi 1980, U l i , s.9 (przekład m ó j — A . S . )
Sobolewski, op.cit.
1 0

4

T . Sobolewski, Fantazja na żywo,
„ K i n o " 1991, nr 2
5

s.22

1 1

Rozmowa ze Zbigniewem

Rybczyńskim,

1 2

Tamże.

6

M . Bachtin, Problem tekstu. Próba
analizy filozoficznej,
P r u s - B o g u s ł a w s k i , „ T w ó r c z o ś ć " 1977, nr 5, s.54
7

Por. C . Levi-Strauss, Antropologia

8

Szerzej n a ten temat p i s a ł a m w pracy Czytanie

strukturalna,

tłum.

A.

W a r s z a w a 1970
kabały,

(w:)

1 3

1 4

Problemy

1 5

119

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12522" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13196" order="1">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fee89261da8183ad077811338932831b.jpg</src>
        <authentication>306b54f5bc3eb982cf02192f3a4353c9</authentication>
      </file>
      <file fileId="12617" order="2">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/730419e5cee867f9fe84d371d41e948c.jpg</src>
        <authentication>f28c08aee939822e3d191672ccd9361d</authentication>
      </file>
      <file fileId="13197" order="3">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e2e83464a780ade9331aedf1face627b.jpg</src>
        <authentication>0aaef99dc38c7d1e9d58e637a1a61f47</authentication>
      </file>
      <file fileId="13198" order="4">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0c4558ae8d4014747360e68c6e317f42.jpg</src>
        <authentication>e0720166cf27f6a49033f133d7b7d5b4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150108">
                <text>Konstrukcja sań (cykl zdjęć) / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Olszanka (woj. podlaskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150109">
                <text>transport i komunikacja ; transport lądowy ; transport zwierzęcy ; narzędzia ; pojazdy ; Podlasie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150110">
                <text>fotografie przedstawiają sanie: widok ogólny (1), widok z dołu (2), )widok od spodu (3) i konstrukcję sań (4)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150111">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150112">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150113">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150114">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150115">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150116">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150117">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150118">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150119">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150120">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150121">
                <text>PAE_FNK_33.11.XVI_K.4.16.5_01&#13;
PAE_FNK_33.11.XVI_K.4.16.5_01&#13;
PAE_FNK_33.11.XVI_K.4.16.7_01&#13;
PAE_FNK_33.11.XVI_K.4.16.8_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="48">
        <name>narzędzia</name>
      </tag>
      <tag tagId="883">
        <name>okolice Suwałk</name>
      </tag>
      <tag tagId="882">
        <name>Olszanka</name>
      </tag>
      <tag tagId="151">
        <name>pojazdy</name>
      </tag>
      <tag tagId="152">
        <name>sanie</name>
      </tag>
      <tag tagId="51">
        <name>transport lądowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="153">
        <name>transport zwierzęcy</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12526" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12621">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b6b6ff8d59808be777390dda566dcca3.jpg</src>
        <authentication>0e21fe38bedcaff6bf1ac5ef07757203</authentication>
      </file>
      <file fileId="13191">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9609d32ecf83f9abb826e13a3733321b.jpg</src>
        <authentication>220a256d4b00f4a2f17cb130b23b1ae8</authentication>
      </file>
      <file fileId="13192">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3c0557e0dc898e5012b728ccc722b22c.jpg</src>
        <authentication>dc14da40cd71a4a20539ff15468f887e</authentication>
      </file>
      <file fileId="13193">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c946bc6e6c8199758a48e65ca50a8c76.jpg</src>
        <authentication>078ea2e05a448ceda6697c36ca403187</authentication>
      </file>
      <file fileId="13195">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2e320dc816f089acb815b430184fa6df.jpg</src>
        <authentication>95e96193640bb42bca19bdf97176d405</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150164">
                <text>Konstrukcja sań wyjazdowych (cykl zdjęć) / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Olszanka (woj. podlaskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150165">
                <text>transport i komunikacja ; transport lądowy ; transport zwierzęcy ; narzędzia ; pojazdy ; Podlasie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150166">
                <text>fotografie przedstawiają pięć ujęć szczegółów konstrukcji sań wyjazdowych, widoczne są metalowe ozdobne łączenia sań</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150167">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150168">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150169">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150170">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150171">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150172">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150173">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150174">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150175">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150176">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150177">
                <text>PAE_FNK_33.11.XVI_K.4.17.1_01&#13;
PAE_FNK_33.11.XVI_K.4.17.5_01&#13;
PAE_FNK_33.11.XVI_K.4.17.2_01&#13;
PAE_FNK_33.11.XVI_K.4.17.3_01&#13;
PAE_FNK_33.11.XVI_K.4.17.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="48">
        <name>narzędzia</name>
      </tag>
      <tag tagId="883">
        <name>okolice Suwałk</name>
      </tag>
      <tag tagId="882">
        <name>Olszanka</name>
      </tag>
      <tag tagId="151">
        <name>pojazdy</name>
      </tag>
      <tag tagId="152">
        <name>sanie</name>
      </tag>
      <tag tagId="208">
        <name>sanie wyjazdowe</name>
      </tag>
      <tag tagId="51">
        <name>transport lądowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="153">
        <name>transport zwierzęcy</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12440" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12502">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c543a09dc3aefa7e90fc150614f64d77.jpg</src>
        <authentication>d20b07705b65875481787444475eef8e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148961">
                <text>Konstrukcja ściany sumikowo-łątkowej / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Wyrzyki / Nowe Wyrzyki (woj. podlaskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148962">
                <text>budownictwo wiejskie ; budynek mieszkalny ; Podlasie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148963">
                <text>fotografia przedstawia budynek mieszkalny o konstrukcji sumikowo-łątkowej ścian</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148964">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148965">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148966">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148967">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148968">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148969">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148970">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148971">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148972">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148973">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148974">
                <text>PAE_FNK_32.17.XV_B.3.16.4_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="159">
        <name>budownictwo wiejskie</name>
      </tag>
      <tag tagId="116">
        <name>budynek mieszkalny</name>
      </tag>
      <tag tagId="172">
        <name>konstrukcja ścian</name>
      </tag>
      <tag tagId="662">
        <name>konstrukcja sumikowo-łątkowa</name>
      </tag>
      <tag tagId="820">
        <name>Nowe Wyrzyki</name>
      </tag>
      <tag tagId="821">
        <name>okolice Zambrowa</name>
      </tag>
      <tag tagId="174">
        <name>ściana z drewna</name>
      </tag>
      <tag tagId="819">
        <name>Wyrzyki</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12411" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12465">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d0c596902ad98576b4638126497eb393.jpg</src>
        <authentication>efc2c179cfa819d102043779525f74f8</authentication>
      </file>
      <file fileId="12466">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b8eb23648e30203fd4e157e9778e2015.jpg</src>
        <authentication>5f230740f20b0ed766bd3e6617f628c5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148556">
                <text>Konstrukcja żagla do łodzi / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Opoczka (woj. lubelskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148557">
                <text>szkutnictwo ; transport i komunikacja ; szkutnictwo ; Lubelszczyzna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148558">
                <text>fotografie przedstawiają konstrukcję rozpiętego żagla (1) i fragment mocowania żagla (2). Uwaga:- w odległości ok. 4 km od siebie znajdują się dwie wsie Opoczka Mała i Opoczka Duża, stąd lokalizacja miejscowości Opoczka na mapie jest przybliżona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148559">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148560">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148561">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148562">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148563">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148564">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148565">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148566">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148567">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148568">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148569">
                <text>PAE_FNK_31.30.III_F.4.15.6_01 PAE_FNK_31.30.III_F.4.16.1_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="807">
        <name>okolice Kraśnika</name>
      </tag>
      <tag tagId="806">
        <name>Opoczka</name>
      </tag>
      <tag tagId="486">
        <name>szkutnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="105">
        <name>transport wodny</name>
      </tag>
      <tag tagId="438">
        <name>żagiel</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="6042" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6022">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/501ea196ae73bc842b5f19cd79cce1fd.pdf</src>
        <authentication>456347174575321f31a40bf888bdc3e9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72084">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5179</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72085">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72086">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4804</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72087">
                <text>Konsumenckie potyczki o "laur semiotyczny" / LUD 2007 t.91</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72088">
                <text>LUD 2007 t.91, s.77-94</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72089">
                <text>Jessa, Joanna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72090">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72091">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72092">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72093">
                <text>Lud, t. 91, 2007

JOANNA JESSA
Instytut Kultury i Komunikowania
Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej
Warszawa

KONSUMENCKIE POTYCZKI O „LAUR SEMIOTYCZNY"

Uczestnikom kultury popularnej i konsumentom często zarzuca się, że są
jednostkami manipulowanymi, poddającymi się reklamie i wpływom wielkich
koncernów. Obraz taki jest bardzo mocno utrwalony; powstał na samym począt­
ku badań nad kulturą popularną, które zainicjowane zostały jeszcze w pierwszej
połowie X X wieku. Po latach równie krytyczne opinie dalej dominowały nad
tymi, które dostrzegały potencjał semiotyczny członków popkultury. Obecnie
także zauważyć można dwa takie nurty refleksji i to pomimo tego, że pojawienie
się zaawansowanej, interaktywnej technologii zdecydowanie zmieniło oblicze
kultury popularnej.
W artykule tym chciałabym przedstawić niektóre z założeń badaczy, którzy,
jak sądzę, bardzo mocno wpłynęli na to, że na uczestników kultury popularnej
zaczęto patrzeć bardziej przychylnie, nie tylko jako na osoby sterowane przez
zjednoczone siły korporacyjno-medialne, ale także jako na jednostki, które mają
możliwość kreowania własnych znaczeń i obrony przez treściami im narzucany­
mi. Badacze, na których chciałabym zwrócić uwagę, to przede wszystkim John
Fiske i Michel de Certeau.

Populizm kulturowy
Fiske jest kontynuatorem tradycji badań zapoczątkowanych w Centrum
Współczesnych Studiów Kulturowych w Birmingham. Humaniści wywodzący
się z tego ośrodka analizowali przede wszystkim te obszary kultury popularnej,
które według nich można interpretować jako sfery oporu przeciwko dominującej
ideologii. Nie zaskakuje więc, że większość wczesnych analiz dotyczyła brytyj¬
skich subkultur powstałych wśród młodzieży wywodzącej się z klasy robotniczej
(Hebdige, 1979; Hall, Jefferson, eds., 1991).
Fiske urósł do miana jednego z czołowych przedstawicieli „populizmu kul­
turowego" (cultural populism), czyli nurtu rehabilitującego kulturę popularną.
Przedstawiając jego założenia, nie zamierzam spierać się o to, czy są one bardziej

�Joanna Jessa

78

słuszne niż te o charakterze elitarystycznym. Moim celem jest tylko wskazanie
pewnych interesujących tropów interpretacyjnych, które nadal są mało rozpo­
wszechnione w polskiej humanistyce. Perspektywa Fiskego była oczywiście bar­
dzo krytykowana. McGuigan stwierdził, że prezentowany przez niego „kultural­
ny populizm jest intelektualnym założeniem przyjętym przez niektórych badaczy
kultury popularnej, głoszących, że symboliczne doświadczenia i praktyki zwy¬
kłych ludzi mają większe znaczenie analityczne i polityczne niż tzw. kultura wy¬
soka" (za: Strinati, 1998, s. 202) . Uważał, że taka optyka powoduje, iż zawęża
się pole interpretacji oraz bezkrytycznie akceptuje poczynania członków kultury
popularnej, którzy traktowani są jako „autorzy" tej kultury, a jej kształt wynika
z ich zainteresowań, potrzeb, doświadczeń i wartości.
1

Tak rozumiane podejście populistyczne mogło powodować, że kultura popu­
larna była akceptowana bezkrytycznie. Jednak należy też docenić to, iż wpłynęło
ono także na postrzeganie jej jako pewnego rodzaju (i do pewnego stopnia) „gło¬
su ludu". Z pewnością ta perspektywa była bardzo potrzebna dla zrównoważenia
zdecydowanie negatywnych głosów, które dominowały w refleksji nad kulturą
popularną. Rzekłabym, iż populizm kulturowy zawiera w sobie coś z podejścia
antropologicznego, które jest nieoceniające i nieufne wobec wyroków ferowa­
nych przez tak zwaną kulturę wyższą, elitarną. Docenia ono i te wytwory kulturo¬
we, które powstają na najniższym poziomie codziennych interakcji międzyludz¬
kich, oraz dostrzega w nich próbę autonomicznego wyrażenia się uczestników
tych interakcji. Oczywiście, trudno bezkrytycznie podtrzymywać tezę, iż kultura
popularna, rozumiana jako wyraz zainteresowań i działań ludzi, nie podlega żad¬
nym wpływom. Są one znaczące, chociażby z tego względu, że każdy człowiek
— i ten częściej korzystający z zasobów symbolicznych kultury popularnej, i ten
częściej odwołujący się do kultury nazywanej czasami elitarną — ulega wpły¬
wom dyskursu, którego na co dzień się nie rozpoznaje, a któremu kształt nadają
między innymi siły medialno-korporacyjne. Zatem prawda o kulturze popularnej
mieści się pośrodku, a każda skrajna optyka jest błędna, choć żadnej zupełnie
odrzucić nie należy. Takimi skrajnościami są zarówno elitaryzm — który pro¬
muje przeświadczenie, że publiczność to naiwniacy, którzy biernie poddają się
wpływom ideologicznej kontroli i manipulacji, jak i populizm — według którego
publiczność jest świadoma i potrafi korzystać z zasobów kultury popularnej dla
własnych celów, treści tam zastane aktywnie przeinterpretowywać stosownie do
potrzeb i w ten sposób stawiać opór o charakterze ideologicznym.
Pamiętając o powyższych uwagach, można jednak przyznać, iż refleksja mię¬
dzy innymi Johna Fiskego przyczyniła się do rozpowszechnienia takiego podej¬
ścia do kultury popularnej, które podkreśla, że nie jest ona zupełnie bezkrytycz¬
nie (jak chcieliby elitaryści) i „ufnie" przyjmowana przez ludzi, ani też nie jest
1

Wojciech J. Burszta — autor tłumaczenia książki Strinatiego, z której pochodzi cytat — używa
określenia „populizm kulturalny". Dla potrzeb tego tekstu przyjmuję lepiej, moim zdaniem, brzmiące
sformułowanie „populizm kulturowy".

�Konsumenckie potyczki o „laur semiotyczny"

79

narzucana umysłom ludzkim przez siły ideologiczne. Fiske w swoich pracach
(1987, 1991, 1995) podkreśla możliwości konsumenta, jego umiejętność uni­
kania i zmieniania znaczeń dominujących, przeciwstawiania się takim treściom
oraz negocjowania sensów kulturowych. Każdy produkt popkulturowy może być
interpretowany na wiele różnych sposobów, jest on bowiem polisemiczny (w jed¬
nym tekście kultury może zawierać się wiele znaczeń, dostrzeganych i interpreto¬
wanych przez odbiorcę). Ponadto treści te często mają charakter intertekstualny,
a zatem wiążą kulturę wysoką i niską oraz tworzą sieć powiązań pomiędzy różny­
mi mediami i różnymi produktami kulturowymi. Dla Fiskego kultura popularna
jest warta doceniania, choćby ze względu na fakt, że jest ona powszechna i jako
taka odpowiada gustom ogromnej rzeszy ludzi, a tego, zdaniem autora, lekcewa¬
żyć nie można. Fiske odrzuca tym samym tezę Pierre'a Bourdieu o tym, iż kapitał
ekonomiczny dominuje nad kulturowym; uważa on, że konsumenci mają władzę
semiotyczną (choć nie zawsze wykorzystywaną) nad tekstami kulturowymi, są
autorami nowych sensów (Fiske, 1987, s. 126; Goban-Klas, 2001, s.139).
Tomasz Goban-Klas, który pokrótce referuje tezy Johna Fiske, nawiązując do
owej władzy semiotycznej odbiorców kultury, podsumowuje je uwagami:
Mimo takiej obrony kultury medialnej wiele dawnych zarzutów (...) pozostaje
w mocy. Treści kultury popularnej są przecież często puste, dziecinne, ideologicz­
nie obciążone. Są tworzone przez wielkie korporacje dla zysku, a nie dla rozwija¬
nia życia duchowego ludzi, których traktuje się jako rynek konsumentów i odpo¬
wiednio się nimi manipuluje (2001, s.139).

Na przykładzie tej wypowiedzi widać, jaką pułapką jest utożsamienie treści
z odbiorem, tak jakby treść, która jest dziełem producenta, była skrojona idealnie
na miarę odbiorcy i nie było potrzeby podkreślania różnicy. Oczywiście, taki jest
zamiar „ideologów", pragnących przekonać odbiorców do swoich produktów,
jednak to władza semiotyczna ludzi nad tekstami do nich kierowanymi umożliwia
odrzucenie lub negocjowanie dominujących znaczeń. Należy wyraźnie rozróż¬
niać konsumpcjonizm, a zatem treści kreowane przez wielkie korporacje, którym
zależy na czerpaniu jak największych zysków jak najmniejszym nakładem kosz¬
tów i sił, i kulturę konsumpcyjną, która wymyka się jednoznacznym, kreowanym
przez te firmy treściom. Daleka jestem od idealizowania tych możliwości; nie
uważam, aby istniało całkowite prawdopodobieństwo odrzucenia czy absolutne¬
go przedefiniowania tych treści, jednak dostrzegam szeroki obszar pośredni, na
którym te dwie siły się ścierają z różnym dla obu stron powodzeniem.

Taktyki versus strategie
Dla potrzeb swojej koncepcji Fiske rozróżnił ekonomię finansową, związa¬
ną z wartością wymienną, i ekonomię kulturową, dotyczącą treści, upodobań,

�Joanna Jessa

80

zbiorowych tożsamości. Przedmioty i treści kultury konsumpcyjnej poddawane
są siłom pochodzącym od obu ekonomii, które wszak są ze sobą ściśle powią­
zane. Jednak treści w ramach ekonomii kulturowej nie cyrkulują w taki sposób,
jak w ekonomii finansowej, gdzie przechodzą prosty cykl od produkcji do kon­
sumpcji i na niej kończą swoje istnienie. W ekonomii kulturowej treści mogą
przechodzić nieskończoną ilość transformacji; mogą swobodnie cyrkulować bez
jasnego wydzielenia etapu produkcji i konsumpcji. Istotne jest także to, że treści
te powstają w trakcie codziennych interakcji (dlatego też są tak bardzo ulotne)
i nie są wpisane w przedmiot, jak ma to miejsce w przypadku treści związanych
z produkcją (Fiske, 1987, s. 311-316; 1991, s. 26-32) . Posiadając siłę tworzenia
znaczeń kulturowych, konsumenci wpływają na ekonomię finansową, ponieważ
„głosują nogami", to znaczy wybierają lub odrzucają pewne treści. Producentom
trudno przewidzieć, co znajdzie tak oczekiwane uznanie konsumentów. Kapryśność konsumentów w tym względzie pokazują dość zaskakujące dane przywo¬
łane przez Fiskego, który podaje, że w Stanach Zjednoczonych aż 90%, a w Au­
stralii 80% nowych produktów nie udaje się utrzymać na rynku (Fiske, 1995,
s. 13-14).
2

Sprzeciw konsumencki może mieć nawet charakter społeczno-ekonomiczny.
Wówczas konsumenci odwołują się do idei solidarności społecznej i wywierają
na rynek nacisk o charakterze ekonomicznym. Z tego typu przykładami mamy do
czynienia w przypadku ruchu wywołanego przez słynny proces o McZniesławienie (w którym koncern McDonald's oskarżony był o nieetyczne postępowanie
wobec klientów, pracowników, przyrody, a także zwierząt przeznaczonych do
uboju), akcji bojkotowania produktów koncernu Nike (wobec praktyk wykorzy¬
stywania pracowników w krajach azjatyckich) albo faworyzowania tych produ¬
centów, którzy zwracają baczniejszą uwagę na ekologię (na tym czynniku swoją
popularność zbudowała brytyjska firma kosmetyczna Body Shop, która reklamu¬
je się, że nie prowadzi testów kosmetycznych na zwierzętach, wspiera małych
przedsiębiorców z różnych stron świata, którzy wytwarzają swoje towary według
tradycyjnych technologii, broni praw człowieka, dba o równowagę przyrody oraz
wpływa na harmonię psychofizyczną jednostki). W tym artykule chciałam się
jednak skoncentrować tylko na semiotycznym sprzeciwie konsumenckim, o któ¬
rym też pisał Fiske — tego typu sprzeciw jest częściej praktykowany w codzien­
nym życiu; jest „prostszy" (bardziej spontaniczny) i nie wymaga od konsumenta
świadomego zaangażowania o charakterze ideologicznym.

2

Producent stara się nadać produktom określone znaczenia, np. o charakterze prestiżowym, mło­
dzieżowym, seksualnym etc. Najprostszym sposobem „wpisania" tych znaczeń w przedmiot są slogany
reklamowe, np. „Coca-cola to jest to", „Podaruj sobie odrobinę luksusu", „Jak pięknie być sobą". Kon¬
sumenci decydujący się na taki produkt mogą, ale nie muszą „wierzyć" w tę treść i posługiwać się nią
jako semiotyczną charakterystyką produktu. Mogą nadawać mu nowe, subiektywne znaczenia, które
nie będą zgodne z oczekiwaniami producenta. Co więcej, znaczenia te mogą powstawać w dowolnym
momencie, nawet po zakończeniu się cyklu w ramach ekonomii finansowej, tj. po konsumpcji.

�Konsumenckie potyczki o „laur semiotyczny"

81

Według Fiskego ekonomia kulturowa przeciwdziała unifikującym siłom eko­
nomii finansowej przede wszystkim w ten sposób, że występuje przeciwko niej
z szeregiem taktyk, które autor zwie taktykami potocznymi (popular tactics ). To
one wywierają na ekonomię finansową nieustanny nacisk i powodują, że jej siły
muszą stale być na baczności i kreować nowe produkty oraz starać się do nich
przekonywać konsumentów — a to wszystko dlatego, że produkty starsze są już
zdezaktualizowane, konsumenci są do nich zniechęceni, gotowi są je odrzucić
albo nauczyli się je omijać, a ich znaczenia negocjować. Starcia tych dwóch eko¬
nomii oczywiście nie należy idealizować, jest to bowiem stracie słabego z silnym.
Właśnie dlatego członkowie kultury konsumpcyjnej uciekają się do „semiotycznej partyzantki", czyli do wspomnianych taktyk (Fiske 1991, s. 32).
3

Podział na strategie, będące udziałem silniejszego, i taktyki, stosowane przez
stronę słabszą, zaczerpnął Fiske od Michela de Certeau (1984). Zgodnie ze sło¬
wami tego francuskiego badacza, strategie to narzędzia wykorzystywane przez tę
sferę, którą nazwałam konsumpcjonizmem. Inaczej mówiąc, korzystają z nich ci,
którzy są silniejsi, których władza ma charakter scentralizowany, uporządkowany,
zorganizowany, którzy mogą swoje definicje próbować „narzucać", upowszechniać
swój dyskurs jako obowiązujący (taką władzą, o różnym charakterze, dysponują np.
korporacje, instytucje edukacyjne, naukowe, państwo). Tworzenie tego typu defini¬
cji ma charakter scentralizowany, ekspansywny, zracjonalizowany, spektakularny,
a nawet, jak mówi autor, zgiełkliwy. Strategie, mające charakter scentralizowany,
mają dla swoich przedsięwzięć wyznaczone własne miejsce (należące do danego
porządku) i z niego płyną przykazania dotyczące tego, jak ma wyglądać to, co znaj¬
duje się „na zewnątrz". Innymi słowy, strategie mają charakter panoptyczny i służą
do utrzymywania kontroli nad „zewnętrznością" przez porządkowanie, oddziały¬
wanie, włączanie w swoją strefę wpływów oraz widzenie, które pozwala z jednej
strony na przewidywanie przyszłych poczynań „przeciwnika", a z drugiej strony
na projektowanie swoich przyszłych działań. Centralizacja strategicznej wiedzy
umożliwia także przekształcenie przestrzeni nieznanej w rozpoznaną, „przeczyta¬
ną", a tak uzyskana wiedza jest warunkiem wstępnym przyszłego symbolicznego
zwycięstwa (de Certeau, 1984, s. xix, 31, 35-36) .
4

Taktyki natomiast są stosowane przez tych, którzy nie posiadają siły, a więc
wobec dominującego systemu pozostają nieuprzywilejowani. Ich próby wywie3

Tłumaczenie użytego przez Fiskego określenia popular tactics jako taktyk potocznych przyjęłam
za Storeyem (2003, s. 32).
Ten wątek przypomina rozważania Zygmunta Baumana o wysiłkach nowoczesnego państwa
w mapowaniu tych przestrzeni, nad którymi miało się zamiar przejąć kontrolę. Autor pisze: „czytelność
przestrzeni i jej przejrzystość stały się jedną z głównych stawek w walce nowoczesnego państwa o su­
werenność władzy" (Bauman, 2000, s. 39). Bauman twierdzi, iż „niewidzialni" obywatele rodzących się
państw stanowili zagrożenie swoją nieprzewidywalnością, mówiąc inaczej — byli nieczytelni dla syste­
mu. W innym miejscu pisze, a można uważać to za pewnego rodzaju wskazówkę w rozważaniach nad
kulturą konsumpcyjną i konsumpcjonizmem, że „największą władzę mają te jednostki, które potrafią
stać się źródłem niepewności dla innych jednostek. Manipulowanie niepewnością stanowi kwintesencję
zmagań o władzę i ich główną stawkę" (Bauman, 2000, s. 42).
4

�82

Joanna Jessa

rania wpływu na otaczającą rzeczywistość mają charakter rozproszony. Nie sta­
nowią rzeczywistej opozycji wobec systemu, ponieważ nie są zorganizowaną siłą
posiadającą ośrodek swego działania. Z tego też powodu nie mogą stworzyć dla
systemu przeciwwagi, która mogłaby stanowić dla niego wyraźne, dostrzegalne
zagrożenie. De Certeau pisze, iż stosujący takie taktyki pozostają w rozprosze¬
niu, a działania ich są fragmentaryczne i dlatego nie jest w ich mocy, a nawet
nie jest ich zamiarem przejęcie przestrzeni silnego. Słabi nie tworzą jakiegoś
wrogiego obozu, z którym można by się rozprawić. Z tego też powodu słabych
nie można trzymać na dystans — są bowiem cały czas wewnątrz systemu, który
chce ich podporządkować. Ich sytuacja jest ambiwalentna, ponieważ z jednej stro­
ny poruszają się w strefie należącej do silnego, a więc w jego polu widzialności, ale
też udaje im się umknąć panoptycznej sile „wszechobecnego" oka, którego słaboś¬
cią jest właśnie owa widzialność (można j ą przezwyciężyć za pomocą sprytnych
taktyk) (de Certeau, 1984, s. xix, 36-37). Tym konsumentom, którzy są zarazem
aktywnymi twórcami kultury konsumpcyjnej, udaje się uciec z pola widoczności,
wcale go nie opuszczając.
Taktycy nie mają możliwości opracowania generalnej strategii i dostrzeżenia prze­
ciwnika w całości, z jakiegoś miejsca (...). Działania ich są pojedyncze; jak uderze­
nie po uderzeniu. Korzystają z „okazji", i od nich są zależne, nie mają przecież bazy,
gdzie można by złożyć łupy, okopać się na pozycji i planować dalsze ofensywy.
Cokolwiek wygrają, nie mogą tego utrzymać. Daje to taktykom z pewnością mobil­
ność, lecz jest to mobilność, która musi korzystać z szansy w tej samej chwili, kiedy
jest ona oferowana, musi oceniać możliwości w mgnieniu oka, wówczas, kiedy te się
pojawiają (de Certeau, 1984, s. 37).

De Certeau mówi, że taktyki to inny sposób produkcji znaczeń, które w zamie¬
rzeniu producenta miałyby być odczytywane zgodnie z „instrukcją obsługi", tak
się jednak nie dzieje, ponieważ każdy akt odczytania jakiegokolwiek tekstu jest
jednocześnie aktem produkcji. Już zwyczajna lektura jest właśnie taką produkcją.
Jest to akt, który można uznawać za bierny i „voyerystyczny", jednak w istocie
następuje tu cicha produkcja znaczeń znanych tylko temu, kto czyta. De Certeau
twierdzi, że oto znaczenia czytelnika wślizgują się na miejsce znaczeń, które po¬
zostawił tam autor dla — wydawałoby się zwyczajnego — „odebrania" przez in¬
nych. Taki typ postępowania zauważalny jest w szeregu zachowań z kręgu kultury
konsumpcyjnej. Zresztą sam de Certeau o nich wspomina. Tego rodzaju „produk¬
cja znaczeń" następuje na przykład podczas wynajmowania mieszkania — nowy
lokator we wnętrzu należącym do najemcy przestawia jego meble, przemalowuje
ściany, zawiesza i rozstawia dekoracyjne drobiazgi, a zatem produkuje własne tre¬
ści, częściowo ze swoich, a częściowo z obcych elementów. Przeprowadza proces
produkcji znaczeń, czyli, w tym wypadku, proces zamieszkiwania. Podobnie rzecz
się ma w przypadku gotowania. Idąc do sklepu, zaopatrujemy się w szereg pro¬
duktów, które dostępne są także innym ludziom. Teoretycznie więc tego samego
dnia z danej placówki handlowej wychodzi wielu ludzi, którzy w siatkach wyno-

�Konsumenckie potyczki o „laur semiotyczny"

83

szą podobne produkty żywnościowe. Jednak to, co z tych produktów przyrządzają
w domach, różni się od siebie zdecydowanie — następuje zatem i w takim przypad¬
ku aktywny i wyjątkowy dla danego podmiotu, proces produkcji znaczeń z treści
ogólnie dostępnych, będących częścią systemu. Można by poczynić zastrzeżenie,
że zawsze w danym regionie czy kraju istnieją jakieś wzory żywieniowe, powta¬
rzający się zestaw podobnych dań, typowych dla danego obszaru. Istnieją jednak
drobne elementy, znane tylko autorom przepisów i osobom gotującym, które różni¬
cują pozornie takie same dania. Nie bez powodu w domowych kajetach z kulinar¬
nymi zapiskami istnieją osobne, wyróżniające nazwy dla — wydawałoby się — ty­
powych potraw (dajmy na to „sernik a la Irenka"). Można te praktyki przyrównać
do aktu mowy, który po pierwsze — jest użyciem języka jako pewnego systemu,
ale po drugie — jest także dokonaną na nim operacją. Analogicznie, wykorzystanie
elementów konsumpcjonizmu, indywidualne ich skonfigurowanie, oraz, co może
nawet ważniejsze, nadanie im subiektywnej wartości symbolicznej, jest twórczą
operacją wykonaną na tym systemie, która mimo że całkowicie od niego nie odbie¬
ga, nie jest z nim tożsamą (de Certeau, 1984, s. xxi, 33).
Wszelkie zwycięstwa odnoszone przez słabszego, posługującego się taktyka­
mi, mają charakter krótkotrwały, ulotny. Zorganizowane siły przeciwnika potrafią
szybko swoim stratom zaradzić, a nawet wykorzystać dla własnych celów wytwory
„taktyczne" (na tej zasadzie doskonałym produktem stały się style pierwotnie zro¬
dzone w sferach nieuprzywilejowanych, np. styl punkowy albo hippie). Zdobyte¬
go pola nie można utrzymać, gdyż wszelkie straty zostają skwapliwie nadrobione.
Czas w tej „wojnie symbolicznej" jest ważnym czynnikiem, ponieważ wszystko
— patrząc głównie z perspektywy słabszego — dzieje się tu błyskawicznie i nic
nie jest stabilne. Skuteczność taktyk zależy od szybkości decyzji, które muszą być
podejmowane w mgnieniu oka, bowiem dla osiągnięcia krótkotrwałych sukcesów
wykorzystywane są nagłe „sploty okoliczności", niespodziewane wcześniej „moż¬
liwości". Charakter tego, co powstaje na skutek takiej decyzji jest — jak twierdzi
de Certeau — heterogeniczny, ponieważ słabi dzięki taktykom potrafią sprytnie
wiązać ze sobą rzeczy dotąd sobie obce. Tworzą nową jakość z dotychczas odle¬
głych sobie elementów, kreują nieznane wcześniej formy. Taktyki wykorzystywane
w tym celu raczej nie stają się jakąś nową, stałą formą szerokiego dyskursu, lecz
są jednokrotne i powstają na mocy jednorazowej decyzji (tamże, s. xix). Na przy¬
kład taką taktyką była chwilowa moda wśród młodych ludzi na — jak mawiano
— „oldschoolowe" (czyli starego typu) rzeczy, pochodzące ze sklepów z odzieżą
używaną lub zapomnianych pawlaczy. Wiele z nich miało logo firmy Adidas, ale
takie, którego koncern wówczas już nie stosował. Adidas wykorzystał tę, godzącą
w interesy firmy fanaberię swoich klientów i wypuścił na rynek linię produktów
nawiązujących do dawnej stylistyki . De Certeau uważa, iż u podłoża tego rodzaju
5

5

Adidas do niedawna stosował tylko zmodernizowane logo przedstawiające trzy paski jeden nad dru­
gim: szerszy u podstawy, najwęższy najwyżej. Koncern powrócił jednak do swojego starego logo, opatru­
jąc nim kolekcję nawiązującą stylistyką do odzieży sprzed lat. To logo przypomina trójdzielny listek.

�Joanna Jessa

84

działań taktycznych stoi typ mądrości metis, a zatem takiej, która opiera się na
sprycie, przebiegłości, umiejętności wykorzystania fortelu. Konsument w tym
naciskającym na niego systemie musi „jakoś sobie radzić". Samotnie nie jest on
w stanie powstrzymać naporu sił, które na niego działają, tym niemniej wewnątrz
właśnie tego systemu „daje sobie radę", a taktyki przychodzą mu tu z pomocą (de
Certeau, 1984, s. xix) .
Metaforę semiotycznej wojny partyzanckiej zastosował w swoich książkach
także Fiske (odwołał się tym samym do tez de Certeau). Zwraca on uwagę na
umiejętność sprytnego przystosowania, którą muszą wykazać się zdominowani
wobec narzuconego im systemu. Taktyki, które stosują każdego dnia, wahają się
od spokojnej adaptacji, przez manipulację, aż po oszustwo i błazeństwo. Takie
sposoby podejścia do rzeczywistości mają uczynić j ą znośną dla tych, którzy są
w tym systemie poszkodowani albo tak się czują. Jest to tym bardziej koniecz¬
ne, że w dzisiejszym społeczeństwie, jak twierdzi Fiske, a trudno się z nim nie
zgodzić, każdy jest konsumentem, a rzeczy, które się wybiera oraz podejmowa¬
ne działania, komunikują innym, jaką jesteśmy osobą. Każdy akt konsumpcji
ma znaczenie semiotyczne, żaden nie jest neutralny znaczeniowo (Fiske, 1991,
s. 34). Większość ludzi zdaje sobie z tego sprawę, jednak nie każdy ma możliwość
kontrolować te znaczenia. Ci, którzy są w systemie konsumentami nieuprzywilejowanymi, mogą się uciekać do wybiegów, o których wspomniał Fiske. W ten sposób
dokonują tym bardziej natężonej produkcji znaczeń, bowiem akt konsumpcji jest
jednocześnie aktem produkcji o charakterze symbolicznym. Fiske zwraca uwagę
na to, że z chwilą sprzedaży wyczerpuje się rola przedmiotu w ekonomii finan¬
sowej, ale zaczyna się jego rola w ekonomii kulturowej. W tym wymiarze dany
przedmiot (działanie) może przechodzić nieskończoną ilość modyfikacji znaczeń,
w zależności od potrzeb i umiejętności interpretacyjnych podmiotów, których to
dotyczy. Dodać należy, że tego rodzaju kreatywność nie jest zarezerwowana dla
osób zamożnych; nieraz ci mniej uprzywilejowani wykazują się większą pomysło¬
wością w zabieganiu o znaczenia, które są dla nich istotne (Fiske, 1991, s. 32-36).
6

Taktyki — sztuka „bycia pomiędzy"
Fiske podkreśla, że „sztuka" kultury popularnej, to sztuka „bycia pomiędzy".
Przejawia się ona tym, iż ludzie tworzą (produkują) swoje znaczenia, posługując
się przedmiotami wytworzonymi przez innych i wykorzystując, modyfikując albo
wręcz porzucając znaczenia im wówczas nadane. W związku z tym, użycie jakie6

Umberto Eco w Semiologii życia codziennego (1999, s. 157-167) podejmuje wątek bardzo po­
dobny do de Certeau, tyle że on, przedstawiając swoją koncepcję partyzantki semiologicznej, zwraca
uwagę na to, iż jej działania są zwrócone przeciwko znaczeniom upowszechnianym przede wszystkim
przez środki masowego przekazu (de Certeau nie wskazuje tak jednoznacznie na jednego „winowajcę",
a opisuje raczej charakter takiego centrum, tym niemniej jego opis może dotyczyć także mediów).

�Konsumenckie potyczki o „laur semiotyczny"

85

gokolwiek przedmiotu jest równoznaczne z byciem pomiędzy „ich" znaczeniem
(znaczeniem nadanym przez producentów poszukujących określonego odbiorcy
— „targetu" — dla danego wytworu i w tym celu obdarzających produkt określo¬
nym, ich zdaniem optymalnym, sensem symbolicznym) a „naszym" znaczeniem
nadanym podczas aktu konsumpcji, czyli użycia danego produktu. Odwołując się
do wcześniej przywołanych przykładów de Certeau, można powiedzieć, że ana¬
logiczna sfera pośrednia rodzi się pomiędzy językiem a tym, co chcemy wyrazić,
albo pomiędzy produktami, które znajdujemy w sklepach, a naszym posiłkiem,
który z nich powstaje. Jest to „sztuka bycia pomiędzy", ponieważ użycie powo¬
duje zlanie się sfer produkcji i konsumpcji — znaczenia mieszają się ze sobą
i zwykle nie sposób ich oddzielić. Tak jest na przykład w przypadku znaczeń
wiążących się z modą, gdzie istnieją jakieś trendy wykreowane przez rynek, ale
kontekst ich odbioru jest subiektywny dla danej jednostki, która te systemowe
znaczenia indywidualnie przedefiniowuje (Fiske, 1991, s. 36-37).
Fiske, powołując się na de Certeau, piszącego o partyzanckich zachowaniach
konsumentów, pokazuje, iż niektóre z tych działań mają charakter partyzancki par
excellence. Taką „partyzancką sztukę bycia pomiędzy" uprawiają na przykład mło¬
dzi bezrobotni, obserwowani przez badacza w australijskich centrach handlowych.
Są to ludzie, którzy „konsumują miejsce i jego obrazy, ale nie same towary" (Fiske,
1991, s. 38). Wykorzystywali oni obcą i dość nieprzyjazną im przestrzeń, aby zade­
monstrować swoją opozycyjność, odmienność kulturową i specyficzną tożsamość,
która rodziła się z poczucia podporządkowania i ograniczenia przez system, a za¬
razem związana była z odczuciem wrogości wobec tych, którzy w tym systemie
byli uprzywilejowani. Tę tożsamość młodzież demonstrowała gromadząc się przy
szybach wystawowych i uniemożliwiając dostęp do nich tym, którzy mogliby sko¬
rzystać z propozycji handlowych. Klienci nie mieli dostępu do zaprezentowanych
towarów i obawiali się prowokacyjnego zachowania młodzieży. Jednak działania
członków subkultury były wymierzone przede wszystkim w pracowników ochro¬
ny, których traktowali jako przedstawicieli systemu. Miały one charakter raczej
prowokacyjny, podjudzały ochroniarzy do jakiejś reakcji. Młodzieży sprawiało
przyjemność omijanie zasad, które obowiązywały na tej przestrzeni. Na przykład,
skoro na terenie obiektu nie można było pić alkoholu, to młodzież wypełniała nim
puszki po napojach gazowanych i raczyła się nim pod czujnym okiem pracowni¬
ków ochrony. Gdy ci ostatni zorientowali się, co się dzieje i zarządzili kontrolę,
młodzież naigrywała się z nich dalej, pijąc już zwykłe napoje wówczas, kiedy pra¬
cownicy centrum handlowego urządzali swoje inspekcje. Podstępy to broń słabego,
bo pozwalają na natychmiastowe (choć zazwyczaj krótkotrwałe) zwycięstwo, które
możliwe jest wtedy, gdy strona podporządkowana w danym systemie zna charakter
strategii stosowanych przez silniejszego i wykorzystuje jego słabości dla swoich
celów (Fiske, 1991, s. 37-38).
Brytyjski badacz wyróżnia szereg taktyk z pogranicza prawa i bezprawia. Po¬
zwalają one na to, by w „partyzancki" sposób wejść w posiadanie przedmiotów,

�Joanna Jessa

86

których znaczenie (wykreowane przez system) jest obiektem pożądania. Zwykle
nie są to działania, które w znaczący sposób osłabiłyby system, ale nie można
nie zauważyć, że w pewien sposób wymierzone są przeciwko niemu. Przepro¬
wadzane są w taki sposób, aby przechytrzyć ograniczenia stawiane nieuprzywilejowanym — w ten sposób nawet tacy ułomni konsumenci wchodzą w posia¬
danie dóbr, które są waloryzowane pozytywnie. Do tej dziedziny taktyk należy
kradzież sklepowa (shoplifting) albo praktyka podmieniania metek sklepowych
z produktu tańszego na droższy. Fiske (1991, s. 38-39) zwraca uwagę na fakt,
że obok pobudek patologicznych czy też materialno-ekonomicznych tym dzia¬
łaniom towarzyszy także chęć oszukania systemu, a to związane jest z przyjem¬
nością, satysfakcją, podekscytowaniem, a także, chciałoby się dodać, poczuciem
„wyrównania rachunków", wzięcia sprawiedliwości w swoje ręce.
Te odczucia podzielane są przez polskich drobnych złodziejaszków sklepo¬
wych (jednak należy zaznaczyć, iż mieszają się one ze sposobami na łagodzenie
dysonansu poznawczego, który powstaje podczas kradzieży). Obserwacje i roz¬
mowy przeprowadzone przez dziennikarza „Gazety Wyborczej" Wojciecha Sta¬
szewskiego, który „wcielił się" w rolę złodzieja sklepowego, pokazały, że takie
poczynania bywają łatwo usprawiedliwiane, a „łupy" traktowane są jako coś,
co się z jakiegoś powodu złodziejowi należy. Spostrzeżenia dziennikarza mówią
o tym, że: kradziono rzeczy znanych marek, bo — jak się tłumaczył złodziej
— szef nie zauważał ubytku przy dużych obrotach (czyli jakby kradzieży nie
było); pewien ksiądz kradł długopisy, a potem usprawiedliwiał swój postępek
tym, że ma biedną parafię; wiele osób zjada towar będąc w sklepie, a niektórzy
twierdzą, że to, co spożyli, im się należy, bo przecież robią kosztowne zakupy
(Staszewski, 2004, s. 2-4). Do kradzieży towarów prosto z firmy można podejść
następująco: „Traktowałem to jako deputat, coś, co mi się należy" (Staszewski,
2004, s. 6). Jako uzasadnienie podobnego zachowania może służyć także poczu¬
cie pokrzywdzenia: „Pracowaliśmy [w drukarni - J.J.] w zaduchu, nie można
było okien otwierać, bo mieszkańcy skarżyli się na hałas. Wynosiłam (...) książki
bez wyrzutów sumienia" (Staszewski, 2004, s. 8). Rozmawiałam z osobą (nota
bene studentką prawa) , która twierdziła, iż w jej środowisku kradzieże sklepowe
to dość często stosowana praktyka. Towarzyszy temu miłe podekscytowanie, po¬
czucie „igrania z ogniem". Usprawiedliwia się takie postępki twierdząc, że duże
placówki handlowe i tak wpisują tego typu kradzieże we wcześniej przewidywa¬
ne straty, zatem korzysta się z czegoś, czego dany sklep już w dokumentacji się
pozbył, czyli de facto kradzież w ogóle nie ma miejsca.
Dość interesujące jest to, że przywołani przez publicystę znani historycy usi¬
łują doszukać się korzeni takiego postępowania w polskiej historii. Dodajmy
dla porządku, że shoplifting nie jest szczególnie polską przypadłością. Pomimo
tego przywołana przez Staszewskiego Elżbieta Kaczyńska twierdzi, że źródłem
7

7

Rozmowa nierejestrowana.

�Konsumenckie potyczki o „laur semiotyczny"

87

tych zachowań jest wpojone Polakom szlacheckie warcholstwo i niedostatecz¬
ne ukształtowanie etosu uczciwego, pracowitego i szanującego owoce tej pra¬
cy mieszczaństwa. Szlachta ponadto, jak sugeruje Kaczyńska, miała charakter
buntowniczy i nie respektowała władzy oraz praw, które ta jej narzucała. Z taką
tezą nie zgadza się Janusz Tazbir, który zauważa, że szlachta podważała tylko tę
władzę, której sama nie wybrała, a korzeni nieuczciwości, o której mowa, można
raczej doszukiwać się w postawie Polaków wobec zaborcy. Wszelkie nadużycia
oceniane były jako postawa patriotyczna, a kolejne formy zniewolenia naszych
rodaków — przez okupację i komunizm — znacząco wzmocniły taką postawę.
„Podkradanie" było oceniane jako, po pierwsze, osłabienie opresyjnego systemu,
a po drugie, wzmocnienie strony, którą uważało się za słabszą, poszkodowaną,
a poza tym szlachetniejszą (Staszewski, 2004, s. 2). Dodatkową ilustracją dla
tego wątku może być eufemizm, który zdobył w Polsce niezwykłą popularność
— mam tu na myśli słowo „kombinator", mające charakter ambiwalentny, bo
z jednej strony zawiera w sobie potępienie nieuczciwości, ale z drugiej strony
rodzaj pochwały dla tego, któremu udało się coś dla siebie „wyszarpnąć" od sy¬
stemu, który i tak jest silniejszy i dominujący. Pragnę zwrócić uwagę, że w opi¬
niach dwóch wyżej wymienionych historyków powtarza się pogląd, iż tego typu
nieuczciwość jest formą oporu stawianego systemowi i wynika z buntu, protestu
(przyznajmy, że o dość mało zaangażowanym i raczej egocentrycznym charak¬
terze). Mechanizm ten, zdaniem Fiskego, powtarza się współcześnie, z tym że
dziś opór stawiany jest systemowi kapitalistycznemu i wynika z postępującego
rozwarstwienia na uprzywilejowanych i upośledzonych konsumentów.
Opinię tę potwierdzają niektóre z komentarzy internetowych do przywołane¬
go tu artykułu Staszewskiego. Wpis o tytule „Naiwny redaktorzyna" (napisany
przez osobę o pseudonimie „pani Alutka", 18.10.2004), odnoszący się do posta¬
wionego przez dziennikarza pytania o to, dlaczego nikt nie reagował na popełnia¬
ne na oczach innych kupujących kradzieże, jest następujący:
Dlatego, że nikt nie będzie darmo robił dla wyjątkowych [tu wulgaryzm — J.J.]
z Geanta, Oszołoma, czy innych złodziei, którzy legalnie okradają pracowników,
dostawców, klientów czy społeczeństwo. W imię czego mam tracić mój czas?
W imię interesu wielkiej korporacji? Mam to robić na siłę? Przecież im na tym
nie zależy. To dla kogo mam to robić? Facet, kradnij sobie ile chcesz, to tylko twój
problem. Ani mnie, ani Geanta to nie interesuje.

Podobne rozgoryczenie, wynikające z opresyjnych praktyk systemu przebija
w wypowiedzi: „Złodziejstwo? JAKIE ZŁODZIEJSTWO?", „Czym «okradanie
burżuja» na papierze do ksero, okradanie pazernego hipermarketu z batoników
różni się od dowalania bogatym stawki [podatkowej — J.J.] 50%? No czym?"
(napisane przez „MDF", 18.10.2004). Zbliżony ton przebija z kolejnej opinii,
wysłanej przez „Antykwacha" (pt. „Skoro prezydent kradnie miliony, to szarak
grosze", 18.10.2004): „Wystarczy tylko poczytać o kosztach utrzymania naj-

�88

Joanna Jessa

większej organizacji złodziejskiej w Polsce — kancelarii prezydenta RP. Szkoda
się potem pastwić nad tymi nieszczęśnikami kradnącymi szczoteczki do zębów".
Tezę o wykorzystaniu słabości niesprawiedliwego i dominującego systemu po¬
twierdza także wypowiedź „Grzesia" (bez tytułu, 18.10.2004): „Sam nie jestem
święty, pracując jako student w jednym z marketów, wynosiłem drobne rzeczy,
czując się jak Robin Hood, bo tłumaczyłem sobie, że okradam bogatego. Dużo
czasu upłynęło, zanim zrozumiałem".
Tego typu praktyki są oczywiście nielegalne, ale zdaniem Fiskego, symbo¬
licznie niewiele się one różnią od szeregu innych, które nie łamią prawa. Jedną
z nich jest bezcelowe, pochłaniające wiele czasu krzątanie się, szperanie wśród
półek sklepowych (browsing) bez rzeczywistego zamiaru kupienia czegokol¬
wiek. Takie zachowanie każe „agentom systemu" być w pogotowiu (sprzedawcy
obsługują, pracownicy ochrony obserwują itp.), lecz ich zaangażowanie pali na
panewce. Konsument natomiast wprawdzie niczego materialnego nie wynosi,
lecz wychodzi z szeregiem nowych doświadczeń, z zasobem znaczeń, które rela¬
tywizuje do swojej osoby i w przyszłości je wykorzystuje (niekoniecznie zresztą
w sposób zgodny z intencjami twórców systemu, ale np. w sposób negocjowany
albo opozycyjny). Autor, opisując doświadczenia konsumentek, które tak spę¬
dzają czas w sklepach, pisze: „Przymierzają ubrania, konsumują skradzione im
wizerunki odbite w sklepowych lustrach i , w swoich oczach, zamieniają prze¬
strzeń butiku w swoją przestrzeń, którą obejmują w posiadanie podczas przerwy
na lunch i robią taktyczne wycieczki na strategicznie rozmieszczone wieszaki
z ubraniami, półki z butami i galanterią" (Fiske, 1991, s. 39). Można postrzegać
takie osoby jako zapalonych konsumentów, oddanych systemowi (są to między
innymi ludzie, którzy zapełniają centra handlowe w dni zwyczajowo wolne od
pracy, kiedy — jak twierdzą moraliści — powinno się inaczej spędzać czas),
jednak podobno tylko jeden z trzydziestu takich klientów dokonuje zakupu. Czy
więc faktycznie istnieją podstawy do tego, by podtrzymywać opinię o ich rzeko¬
mym oddaniu systemowi? „Szperacze", jak ich nazywa Fiske, mogą się oczy¬
wiście zamienić w zaangażowanych konsumentów, ale po pierwsze, jeśli nawet
miałoby się tak stać, to i tak ich konsumpcja będzie jednocześnie aktem produkcji
subiektywnych znaczeń, a po drugie, w przypadku jeśliby się takimi konsumen¬
tami nie stali, to i tak zabiorą ze sobą znaczenia zebrane w czasie podobnej krzą¬
taniny i mogą znaleźć dla nich w domu zastosowanie (np. uszyć sobie w domu
ubrania w fasonie, który przypadł im do gustu albo inaczej zaaranżować rzeczy
z ubiegłego sezonu).
Konsumenci wszelkiego autoramentu (ci uczciwi i ci balansujący na granicy
prawa) zmieniają przestrzenie konsumpcji w przestrzenie należące do nich. Tam
się spotykają, przymierzają ubrania, chodzą na przechadzki w zimowe, mroź¬
ne popołudnia. Przychodzą tam matki z małymi dziećmi, które można zabawić
na placu zabaw i tymi w wózkach, których nie muszą przy każdym wejściu do
sklepu rozbierać, a potem znowu ubierać. Ten sam walor centrów handlowych

�Konsumenckie potyczki o „laur semiotyczny"

89

szczególnie lubiany jest przez osoby starsze. Wszyscy doceniają także to, że są to
przestrzenie dość bezpieczne, nie tak nieprzewidywalne jak „świat na zewnątrz".
Fiske zauważa też, iż zwłaszcza podczas zimy centra handlowe służą niektórym
osobom jako miejsca wysiłku fizycznego (szybki chód, szczególnie popularny
wśród matek z dziećmi w wózkach). Reasumując — nie są to miejsca, gdzie
przychodzą tylko bezkrytyczni, zapatrzeni w towar konsumenci, ale także ci,
którzy wykorzystują je na szereg innych sposobów (oczywiście nie tylko tych
subwersywnych, ale także takich, które zostały przygotowane przez sprzedawcę
albo developera) nie przynoszących bezpośredniej korzyści beneficjentom tegoż
systemu. Rzecz jasna, cały blichtr współczesnego konsumpcjonizmu ma na celu
to, aby teraz albo za jakiś czas uwieść swym blaskiem konsumenta. Jednak, jak
słusznie pisze Fiske, podstępy te wywołują reakcję tych, którzy stosując różno¬
rodne taktyki, pragną uzyskać jak najwięcej korzyści dla siebie. „Uwodzenie"
więc pobudza tylko ich kreatywność (Fiske, 1991, s. 40-41). Rozwój arsenału
taktyk spleciony jest w swego rodzaju symbiozie z rozwojem strategii, jedne po¬
wodują tworzenie drugich, powstają jako opozycja wobec nowych treści. Korzy¬
stają z siebie nawzajem, czerpią pomysły do tego, by sprawniej funkcjonować.

Przyjemności kultury popularnej
Fiske zwraca także uwagę na wiążącą się z powyższymi kwestiami i niezwy¬
kle istotną kwestię przyjemności, której doznają ci, którzy zwykle są nieuprzywilejowani, a którzy stają z systemem do potyczki na znaczenia. Według autora, od¬
czucie przyjemności w kulturze popularnej powstaje zazwyczaj na dwa sposoby;
albo przez ucieczkę od znaczeń dominujących (wówczas zwykle odnosi się do
ciała), albo przez produkcję znaczeń nowych (i wtedy powstają one w odniesieniu
do relacji społecznych o charakterze dominującym). Odwołując się do Barthesa,
Fiske podkreśla, że przyjemności kultury popularnej rzadziej mają charakter plai¬
sir, która swe źródło ma w kulturze, a ta — pisana przez wielkie „K" — definio¬
wana jest przez twórców i depozytariuszy systemu, a zatem jest to przyjemność
„produkowana" społecznie i ma źródło w dominującej ideologii. W sferze kul¬
tury popularnej króluje doznanie przyjemności typu jouissance, która związana
jest z przyjemnościami ciała, odpowiada fizycznemu odczuwaniu przyjemności,
doświadczana jest przez zmysły, a jej charakter jest ekstatyczny, bliski rozkoszy.
Fiske twierdzi, że takie zatracenie siebie w tej przyjemności oznacza tym samym,
iż porzuca się podmiotowość skonstruowaną w relacji do zasad społecznych, co
zarazem świadczy o uchylaniu się od dominującego wpływu owych znaczeń.
W tym właśnie leży źródło przyjemnościplaisir (Fiske, 1991, s. 50, 54, 56).
Przyjemności kultury popularnej są o tyle wyjątkowe, że rodzą się dzięki mo¬
com twórczym uczestników kultury — nie są to treści przyjęte z zewnątrz, otrzy¬
mane od systemu dominującego i tylko przyswojone (w takim wypadku mamy

�Joanna Jessa

90

do czynienia z przyjemnościami typu plaisir, czyli przyjemnościami zrozumie­
nia, uczestnictwa, kompetencji). Przyjemność jouissance — jakkolwiek wyzwa­
lająca — nie ma charakteru trwałego i nie będzie prowadzić do zamiany systemu,
spowoduje raczej, że wewnątrz niego będą istniały obszary takich „popularnych
rozkoszy". Pojawianie się ulotnych, fizycznych przyjemności może uskrzydlać
ich głównego aktora, jednak niekoniecznie może wywoływać w nim ochotę, by
zmieniać rzeczywistość go otaczającą, a nawet by uważać j ą za niewłaściwą. Ta
sama jednostka może jednocześnie korzystać z obu typów doświadczania przy¬
jemności; może uczestniczyć w kreowaniu znaczeń na polu kultury popularnej
i być zwolennikiem dominującego układu społecznego. Jednak to, co szczególne
w doświadczeniu przyjemności jouissance, i co mocno podkreśla Fiske, to prze¬
konanie, że jouissance daje tyle przyjemności, ponieważ wywołujące je znacze¬
nia są tworzone bezpośrednio przez jednostkę, a nie są otrzymywane z zewnątrz.
Należy tu także dodać, że oba typy przyjemności są ze sobą mocno splecione,
ponieważ przyjemność kultury popularnej związana z unikaniem treści ideolo¬
gicznych albo z produkowaniem znaczeń nowych nie miałaby miejsca, gdyby
dana jednostka nie była na tyle kompetentna, aby odczytać znaczenia systemowe.
Zatem, jak mówi Fiske: „Umiejętność doświadczenia zatracenia siebie w jouis¬
sance jest powiązana z przyjemnością plaisir, przyjemnością wspólnej tożsamo¬
ści i znaczeń" (Fiske, 1991, s. 55).
Za najlepszy przykład może posłużyć postawa wielu konsumentów, którzy
lubią kupować w sklepach z odzieżą używaną. Czerpią przyjemność z osobistego
przedefiniowania rzeczy, które wcześniej przez kogoś innego zostały skazane na
porzucenie w lamusie. Potrafią za ich pomocą wywołać znaczenia zarówno opo­
zycyjne (np. subkulturowe), jak i te, które są bardzo podobne do tych upowszech¬
nianych przez dominujące mody — jednak w przypadku rzeczy z tak zwanych
lumpeksów są to znaczenia przydane wyłącznie przez tę osobę, która daną rzecz
wyszukała . Zacytuję charakterystyczną wypowiedź : „Lubię chodzić po ciucholandach. Wygrzebywać, wyszukiwać «czegoś innego» albo po prostu coś potem
z tego jeszcze innego zrobić (...). Lubię zakupy w ciucholandach i zawsze za­
zdrościłam mojej córce, bo ona miała taki zmysł. Ona wchodziła, mogła szmaty
8

8

9

Podczas przeprowadzonych przeze mnie badań zaobserwowałam, że pytanie o kupowanie rzeczy
w sklepach z odzieżą używaną budzi duże zawstydzenie i konsternację, zwłaszcza u osób uboższych,
które korzystają z oferty takich miejsc, bo zmusza je do tego konieczność życiowa. Kupowanie w skle¬
pach z używaną odzieżą w ich przypadku działa jak stygmatyzacja. Respondenci, którzy pod tym wzglę­
dem mają możliwość wyboru, mówią o tym raczej bez zażenowania, a dzielą się na przeciwników bądź
sceptyków oraz zwolenników, którzy cenią sobie możliwość kupienia rzeczy tańszych i nietypowych,
takich, których nie można dostać w sklepach z produkowaną masowo odzieżą. W tej ostatniej grupie
można znaleźć wiele osób, które czerpią przyjemność z kreowania nowych treści z rzeczy skazanych
na porzucenie. Dodam, że nie prowadziłam na ten temat systematycznych badań. Wypowiedzi, które
przytaczam, pochodzą z forum internetowego i z badań, które prowadziłam nad kulturą konsumpcyjną
w latach 2004-2005 wśród osób w wieku 18-48 lat w wybranych ośrodkach miejskich i wiejskich.
W sumie uzyskałam 207 wywiadów.
Przytaczam zapisy dosłowne, bez poprawek stylistycznych.
9

�Konsumenckie potyczki o „laur semiotyczny"

91

przerzucać na każdą stronę (...) i zawsze coś dla siebie wyszukała. Ma taki ta­
jemniczy zmysł [Co Pani lubi w tego typu zakupach? — J.J.]. Samo przegrzebywanie, że czasami mnie już ręce bolą, bo to przecież ciężkie rzeczy. Nie kupuję
ich dużo. Czasami jakieś spodnie, jakaś firanka, jakaś stara koronka, to może być
czapka jakaś śmieszna, której można na przykład jakiś wzór wykorzystać do cze­
goś innego... naprawdę różnie. Kiedyś na przykład znalazłam w ciucholandzie ja­
kąś rzecz, o której babka [sprzedawczyni — J.J.] w ogóle nie wiedziała, do czego
ona jest. Okazało się, że to było ubranko dla psa. (...) [Te zakupy] odstresowują
mnie. (...) Jest to też forma spędzania wolnego czasu" . Z powyższym cytatem
korespondują wypowiedzi, które padły w na jednym z forów internetowych na
temat „Ciucholandy" . „Ja też mam taką troszkę artystyczną naturę, uwielbiam
coś przerabiać, upiększać, szyć... Z tego wychodzą naprawdę niepowtarzalne rze­
czy... faktycznie tam można znaleźć «surowiec» na wszelkiego rodzaju domowej
roboty cudeńka" (napisane przez: „Jovanka", 12.02.2005).
10

11

Jeszcze jako nastolatka (dawno, dawno temu) te całe ciucholandy były strasznie
modne i kolejki pod sklepem (jak była nowa dostawa) dorównywały tym po papier
czy mięso w komunie. I byłam w takich sklepach dość często, nigdy nie miałam
zbyt wiele pieniędzy na kupowanie sobie ciuszków, a że umiem szyć, przerabiać
i mam mamę, która to robi dużo lepiej niż ja, umie też szydełkować i na drutach
dziergać, a babcia robi to jeszcze szybciej, więc dla mnie to był raj. Miałam su¬
kienki na imprezy tylko w pojedynczych egzemplarzach, piękne, niepowtarzalne,
wieczorowe kreacje i wiedziałam, że nikt takich nie będzie miał poza mną, wyko­
pałam kiedyś nawet bluzkę Diora i torebkę Valentino, spodnie Versace i Diesela.
Wszystko dawałam do pralni lub sama prałam jak się nadawało, a co najśmiesz¬
niejsze za te wszystkie zakupy miałabym czasem może jedną bluzkę lub tylko jej
rękawy („Monique", 15.02.2005).

„Ja czasem lubię sobie pobuszować w ciuchlandzie, tam naprawdę można zna¬
leźć fajne rzeczy, inne niż te w sklepach często szyte na jedno kopyto" („wiewi",
26.11.2004); „Według mnie te sklepy powoli stają się jedną z niewielu opcji dla
ludzi, którzy nie chcą wyglądać jak szara masa na ulicach" („Isia", 27.11.2005).
Łatwo zauważyć, iż osoby cytowane powyżej znajdują przyjemność w kilku
podstawowych aspektach związanych z zakupami w sklepach z używaną odzie¬
żą. Przede wszystkim jest to samo poszukiwanie, które — jak wskazują wypo¬
wiedzi — wiąże się z elementem niespodzianki, zaskoczenia, niepewności, oraz
aspekt „odzyskiwania" tej rzeczy, ewentualnego jej przerobienia, dostosowania
do oczekiwań danej osoby i użycia w nowym kontekście, z zastosowaniem no¬
wych znaczeń. Ta przyjemność — jouissance — nie byłaby możliwa, gdyby oso¬
by wypowiadające się nie były świadome znaczeń dominujących, a zatem, nie
znały przyjemności plaisir.
10

11

Wywiad przeprowadzony w Zakopanem w 2004 r.
Internetowe forum dyskusyjne: http://www.netwesele.pl/forum/.

�Joanna Jessa

92

Zapytane o opinie na temat swoich klientów (głównie kobiet) osoby sprze­
dające na Rynku Łazarskim w Poznaniu , gdzie zwykle jest kilkanaście stoisk
z używaną odzieżą, także dają do zrozumienia, że panie, nabywając taką odzież,
szukają swego rodzaju „wolności symbolicznej". Kupują bowiem nie tyle ze
względu na niską cenę odzieży (ta na większości łazarskich stoisk nie jest szcze¬
gólnie korzystna), co raczej szukają w rzeczach potencjału, który można zamie¬
nić na szereg nadawanych subiektywnie znaczeń. W oczach kupców klientki
są pomysłowe (tak stwierdziło 5 osób — 38%), szukają czegoś wyjątkowego
(7 osób — 54%), liczą na tzw. „okazję", coś niepowtarzalnego (8 osób — 61%),
lubią rzeczy używane, bo wiedzą, że są jedyne w swoim rodzaju — w sklepach
nie można takich znaleźć, więc nie ma prawdopodobieństwa spotkania osoby
ubranej tak samo (11 osób — 85%), szukają wśród tych rzeczy ubrań, które są
oryginalne, niebanalne i pomysłowe (6 osób — 46%). Wszyscy sprzedawcy oce¬
niają także (choć to wrażenie bardzo subiektywne), że co najmniej połowa ku¬
pujących to osoby średniozamożne, a zatem takie, które mogłyby robić zakupy
w typowych polskich sklepach dostosowanych do „średniego" klienta; cztery
osoby (31%) stwierdziły, iż ich klientami są także osoby zamożne. Zatem han¬
dlujący wskazują na postawę aktywną klientów, kreatywność i zaangażowanie.
Zaprezentowana w powyższym artykule perspektywa populizmu kulturowego
ma oczywiście dość jednostronny charakter. Przedstawienie rzeczywistości popkulturowej jako starcia dominującego systemu ideologicznego z wymykającymi
się mu konsumentami jest niewątpliwie znacznym uproszczeniem. Jednak sądzę,
że dla potrzeb analitycznych może być ono bardzo przydatne. Dlatego, mimo że
rzeczywistość nie jest tak prosta, warto pamiętać o perspektywie wypracowanej
przez „populistów" z Fiskem na czele.
12

Słowa kluczowe: kultura konsumpcyjna, konsumpcjonizm, kultura popularna, kon­
sumenckie taktyki i strategie, populizm kulturowy, studia kulturowe

BIBLIOGRAFIA
Bauman Z.
2000

Globalizacja: i co z tego dla ludzi wynika, przeł. E. Klekot, Państwowy
Instytut Wydawniczy, Warszawa.

Certeau M . de
1984
The Practice of Everyday Life, University of California Press, Berkeley,
Los Angeles, London.
12

Na Rynku Łazarskim w Poznaniu, w kwietniu 2005 roku, przeprowadziłam 13 ankiet wśród osób
handlujących używaną odzieżą. Ankietowani zostali uprzedzeni o tym, iż pytania mają dotyczyć ich su­
biektywnej oceny tego, jakimi kryteriami mogą kierować się ich klienci. Liczby odpowiedzi na przyto¬
czone w tekście pytania odpowiadają tylko stwierdzeniom: „tak myśli większość moich klientów" albo
„tak myślą wszyscy moi klienci"; pominęłam odpowiedzi, które wskazywały na mniejszość klientów.

�Konsumenckie potyczki o „laur semiotyczny"
Eco U .
1999

93

Semiología życia codziennego, Czytelnik, przeł. J. Ugniewska, P. Salwa,
Warszawa.

Fiske J.
1987
Television Culture, Routledge, New York.
1991
Understanding Popular Culture, Routledge, London, New York.
1995
Reading the Popular, Routledge, London, New York.
Goban-Klas T.
2001
Media i komunikowanie masowe: teorie i analizy prasy, radia, telewizji
i Internetu, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa.
Hall S., Jefferson T., eds.
1991
Resistance through Rituals: Youth Subcultures in Post-War Britain, Routledge, London.
Hebdige D.
1979
Subculture: The Meaning of Style, Routledge, London, New York.
Staszewski W.
2004
Raport o polskim złodziejstwie,
http://serwisy.gazeta.pl/df/2029020,34467,
2343165.html.
Storey J.
2003
Studia kulturowe i badania kultury popularnej: teorie i metody, przeł.
J. Barański, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
Strinati D.
1998
Wprowadzenie do kultury popularnej, przeł. W. Burszta, Zysk i S-ka,
Poznań.
http://www.netwesele.pl/forum/

Joanna Jessa

CONSUMER STRUGGLE FOR „SEMIOTTC L A U R E L S "
(Summary)
The article discusses the prospects of „cultural populism" (which was popularized
within the framework of cultural studies), with special emphasis on John Fiske's ideas.
This is a point of view, which helps to notice a creative or even subversive potential of
the members of popular and consumer culture. This article discusses the concept of stra­
tegies and tactics advanced by Michel de Certeau, which was used by Fiske. These strate­
gies belong to the area of activities taken by the dominant system, for example to persuade
the consumer to use specific proposals. The consumer can approach these strategies with
a number of tactics, which, although being temporary and not threatening the system,

�94

Joanna Jessa

can be considered an important area i n which the subjective semiotic creativity takes
place. By using these tactics the consumer can undermine system meanings, renegotiate
them and even use a stratagem to obtain signs (things) that have a high symbolic status.
Tactics are accompanied by the jouisssance pleasure, which unlike the plaisir pleasure,
is experienced by senses and generated when the dominant influence of social principles
is avoided.
Key words: consumerism, consumer culture, popular culture, consumer tactics and stra¬
tegies, cultural populism, cultural studies

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10674" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10652">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3f07c958c67e08c65a4d02d763a0eb92.pdf</src>
        <authentication>ced7183776c4ee2c2d840a131b75b261</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127209">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:840</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127210">
                <text>1975</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127211">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:772</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127212">
                <text>Kontakty handlowe wsi / ETNOGRAFIA POLSKA 1975 t.19 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127213">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1975 t.19 z.1, s.31-50</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127214">
                <text>Drozd, Mirosława Cecylia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127215">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127216">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127217">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="127218">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127219">
                <text>„Etnografia P o l s k a " , t. X I X z. 1

MIROSŁAWA

CECYLIA

DROZD

KONTAKTY HANDLOWE

WSI

Przedmiotem naszych rozważań będą k o n t a k t y handlowe w s i . Ściślej,
zmieniający się układ powiązań między społecznością wiejską ( i w j e j
obrębie) a i n n y m i g r u p a m i społecznymi, o p a r t y o wzajemną wymianę
produktów i usług. Chcemy zwrócić uwagę na niektóre — najbardziej
charakterystyczne — powtarzające się t y p y t y c h kontaktów i n a instytucje
wykształcone w e wcześniejszych okresach historycznych, zanikające
w ciągu X X w i e k u l u b też zachowujące pewne znaczenie nieomal d o cza­
sów n a m współczesnych, wywierające na te stosunki wiejskie wpływ,
a równocześnie stanowiące i c h odbicie.
W opracowaniach historyków i ekonomistów pojęcie handel występuje
w 2 znaczeniach, a mianowicie: a) j a k o zespół czynności w y m i a n y bez­
pośredniej między producentem i konsumentem, b) j a k o zawodowo w y k o ­
n y w a n a czynność pośrednictwa w w y m i a n i e dóbr celem zdobycia z y s k u .
W h i s t o r i o g r a f i i polskiej m a m y szereg prac poświęconych h a n d l o w i
profesjonalnie wykształconemu i rozwiniętemu w miastach, posiadającemu
silną i spójną organizację wewnętrzną o zasięgu i znaczeniu międzynaro­
d o w y m . W r o z w o j u gospodarczym k r a j u ważną rolę odgrywa również
h a n d e l obejmujący najbliższe zaplecze miasta czy miasteczka, bezpośred­
nią wymianę dóbr i usług pomiędzy m i a s t e m a wsią i między w s i a m i ,
pomiędzy k u p c e m rzemieślnikiem, chłopem. Od uczestnictwa chłopów
w t e j w y m i a n i e zależały r o z m i a r y p r o d u k c j i rzemieślniczej i o b r o t y k u p ­
ców, a w okresie w z r o s t u p r o d u k c j i przemysłowej przeznaczonej na r y n e k
k r a j o w y zdolność nabywcza Chłopów nie pozostawała bez wpływu n a j e j
wielkość i jakość.
1

Przedmiotem naszych rozważań jest handel w i e j s k i . Pod t y m t e r m i ­
nem rozumieć będziemy wszelką wymianę dóbr pomiędzy w s i a m i oraz
między ludnością zamieszkałą na w s i a mieszkańcami miast, j a k również
P o r . m. itn. Ekonomika
handlu, pr. zbiór, p o d r e d . Z. Z a k r z e w s k i e g o , W a r s z a ­
w a — P o z n a ń 1964, s. 14; Mały słownik ekonomiczny,
W a r s z a w a 1958, s. 251, 661.
1

�32

M I R O S Ł A W A С. D R O Z D

korzystanie przez ludność wiejską z pośrednictwa handlowego przy ope­
racjach k u p n a i z b y t u . Interesują nas zagadnienia podlegające pojęciu
r y n k u lokalnego- (a nawet niekiedy wewnętrznego) . Rynek t e n charak­
teryzują następujące cechy:
1. Obejmowanie zasięgiem stosunkowo niewielkiego t e r y t o r i u m , za­
zwyczaj miasta i jego najbliższej okolicy w p r o m i e n i u ok. 20 k m , czyli
odległość, którą można pokonać w obie strony w ciągu jednego- d n i a ;
2. Obejmowanie wymianą przedmiotów pierwszej potrzeby (żywność)
będących p r o d u k t e m gospodarki chłopskiej oraz wyrobów rzemiosła w i e j ­
skiego';
3. Przewaga w y m i a n y bezpośredniej między producentem i k o n s u m e n ­
t e m nad wymianą związaną z udziałem pośredników;
4. Najbardziej charakterystyczną formą tej w y m i a n y jest cotygodnio­
w y t a r g odbywający się w określonym ściśle miejscu i czasie .
Artykuł niniejszy jest próbą (ograniczoną jakością dostępnych mate­
riałów) , naszkicowania głównych rysów t a k pojętej w y m i a n y i niektó­
r y c h tendencji zmian, zarysowujących się w h i s t o r y c z n y m r o z w o j u gospo­
d a r k i chłopskiej od połowy X I X w i e k u do współczesności .
Kształtowanie się r y n k u wewnętrznego w okresie polskiego Oświece­
n i a przyspieszał znacznie wzrost w y m i a n y towarowo-pieniężnej. Powodo­
wał o n : ściślejsze zazębianie się rynków l o k a l n y c h i ponadlokalnych, i c h
specjalizację oraz rozszerzenie zakresu oddziaływania. Wzrastała sieć i za­
kres pośrednictwa handlowego wewnątrz k r a j u , a m o n o p o l cechu w za­
kresie sprzedaży towarów własnej p r o d u k c j i staje się w 2 połowie X V I I I
w i e k u coraz bardziej f i k c y j n y .
Rozwój k a p i t a l i z m u n a ziemiach polskich w w y n i k u oddziaływania sze­
regu czynników silnie ze sobą powiązanych i wzajemnie na siebie oddzia2

1

3

4

5

6

W niektórych o p r a c o w a n i a c h s p o t y k a m y się z p o j ę c i e m r y n k u w e w n ę t r z n e g o
w z n a c z e n i u r y n k u l o k a l n e g o . Jest t o o t y l e niesłuszne, że r y n e k w e w n ę t r z n y j e s t
pojęciem szerszym. M o ż e o n obejmować n a w e t k i l k a rynków l o k a l n y c h danej d z i e l ­
nicy kraju.
2

Por.
Warszawa
3

J. M a ł e c k i ,
1963, s. 6 1 .

Studia

nad Tynkiem

regionalnym

Krakowa

w XVI

wieku,

W o b e c b r a k u o p r a c o w a ń różnych t e r e n ó w P o l s k i , a n a l i z y s z c z e g ó ł o w e j d o ­
tyczącej w i e k ó w X I X - X X d o k o n a n o n a m a t e r i a l e z K u r p i ó w , P o d h a l a ,
Podlasia
i Małopolski p o ł u d n i o w e j .
4

N i e uwzględniono w pracy m . i n . zagadnienia m i a r i w a g
z o w a n e g o w p r a c y W . K u l i , Miary i ludzie, W a r s z a w a 1970.
5

obszernie

zanali­

P r a w i e k a ż d e m i a s t o rozwinęło dookoła s i e b i e r y n e k l o k a l n y o b e j m u j ą c y m n i e j
w i ę c e j o b s z a r położony w g r a n i c a c h p o ł o w y d n i a podróży w o z e m . Częstokroć n a
s k u t e k s p e c j a l i z a c j i niektórych m i a s t i o k r ę g ó w w określonych d z i e d z i n a c h w y ­
twórczości, r y n e k l o k a l n y przeobrażał się d l a p e w n y c h t o w a r ó w w r y n e k k r a j o w y ,
a p r z y n a j m n i e j międzydzielmcowy.
6

�KONTAKTY HANDLOWE

33

WSI

łującyeh był procesem, który objął (w różnym co p r a w d a stopniu) wszyst­
kie dziedziny gospodarki.
Zniesienie poddaństwa i usankcjonowanie r u g o w a n i a chłopów z z i e m i
kładło p o d w a l i n y p o d powstanie wolnej siły roboczej i kapitalistycznego
f o l w a r k u , zrównanie zaś prawne mieszczan i szlachty sprzyjało r o z w o j o w i
przemysłu .
J e d n y m z głównych czynników r o z w o j u r y n k u w o m a w i a n y m Okre­
sie — elementu bardzo istotnego w kształtowaniu się stosunków k a p i t a l i ­
stycznych — było zwiększenie zastosowania pracy najemnej w r o l n i c t w i e
i przemyśle, które z k o l e i powodowało wzrost p o p y t u na artykuły spożyw­
cze, a także i n n e p r o d u k t y dostępne na r y n k u .
We w s z y s t k i c h zaborach zaczynają powstawać izby p r z e m y s ł o w o - h a n d l o ' W e grupujące kupców i przemysłowców większych rejonów.
Zaczęto organizować w y s t a w y rolnicze i przemysłowe w celu rozszerzenia
i ułatwienia w y m i a n y . Tworzono giełdy, które miały usprawniać handel
h u r t o w y . W większych ośrodkach m i e j s k i c h nastąpiła stopniowa koncen­
tracja obrotów h a n d l o w y c h . H a n d e l detaliczny skupia się w n o w o powsta­
jących halach t a r g o w y c h i o d k r y t y c h targowiskach (rolę sprzedawcy-pośrednika przejmuje t u straganiarz), nasiliła się a k u m u l a c j a kapitału. Po­
głębia się również specjalizacja poszczególnych regionów wyrażająca się
m . i n . w występowaniu specjalistycznych targów i jarmarków ( j a r m a r k
świętojański na wełnę w Warszawie, w Łowiczu na św. Mateusza na
bydło, konie, owce i narzędzia rolnicze, w zaborze p r u s k i m j a r m a r k i t y t o ­
niowe, chmielarskie itp.). Rozwija się w i e l o s t o p n i o w e
pośrednictwo
handlowe (szczególnie rozbudowane p r z y h a n d l u h u r t o w y m płodami r o l ­
n y m i ) , w y d a t n i e przyczyniając się do obniżki cen płaconych producento­
w i — chłopu.
7

W rezultacie działania t y c h wszystkich czynników zwiększyła się w y ­
miana towarowa.
W y m i a n a produktów przemysłowych i r o l n y c h między zaborami n i e ­
j e d n o k r o t n i e u t r u d n i o n a była polityką celną. W różnych l a t a c h i w róż­
n y m natężeniu trudności te przezwyciężała działalność k o n t r a b a n d y
i przemytników (np. z zaboru pruskiego do Królestwa przemycano b a ­
wełnę i wełnę, artykuły włókiennicze, niektóre artykuły przemysłowe).
Z badań etnograficznych znamy tradycję p r z e m y t u k o n i z Kurpiów d o
Prus W s c h o d n i c h . Oddziaływanie r y n k u p r a c y przekraczało g r a ­
nice zaborów i stanowiło jedną z więzi gospodarczych łączących dzielnice
odcięte granicami p o l i t y c z n y m i w okresie zaborów. Masowe migracje chło8

P o r . I . K o s t r o w i c k a , Z. L a n d a u ,
J. T o m a s z e w s k i ,
spodarcza
Polski XIX i XX wieku, W a r s z a w a 1966, s. 66.
Ibidem...,
s. 228-230.
7

8

3 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X I X , z. 1

Historia

go­

�34

M I R O S Ł A W A С. D R O Z D

pów i czeladników obserwujemy w Polsce centralnej i południowej, na
Śląsku, Z i e m i L u b u s k i e j , W a r m i i i Mazurach, Pomorzu Zachodnim. Często­
kroć oddziaływanie r y n k u pracy przekraczało również granice k r a j u , p o ­
nieważ chłopi zaczęli migrować za pracą n a Węgry, d o D a n i i , F r a n c j i ,
a nawet B r a z y l i i i Stanów Zjednoczonych.
Wraz z r o z w o j e m stosunków k a p i t a l i s t y c z n y c h wzmagała się w y m i a n a
między poszczególnymi dzielnicami k r a j u , r y n e k wewnętrzny wykazywał
dążności integracyjne obejmujące ziemie pod trzema zaborami, wyraźnie
zaczął się formować r y n e k ogólnokrajowy . N i e można j e d n a k mówić
w t y m okresie o udziale w operacjach r y n k o w y c h chłopa, otrzymującego
po uwłaszczeniu na własność warsztat pracy — ziemię, uwikłanego j e d ­
nocześnie w całą sieć zależności gospodarczych.
D o w y b u c h u I w o j n y światowej n i e nastąpiły istotniejsze z m i a n y
w organizacji h a n d l u na ziemiach polskich. N a d a l znajdowała się ona
w rękach d r o b n y c h kupców n a w s i i w mieście. H a n d e l s p ó ł d z i e l ­
c z y rozwijający się w e w s z y s t k i c h zaborach p o d koniec X I X w i e k u , n i e
stanowił jeszcze poważnej k o n k u r e n c j i d l a h a n d l u p r y w a t n e g o ze względu
na swój n i s k i poziom i n i e w i e l k i zakres .
9

10

D r o b n i k u p c y w e wsiach i miasteczkach b y w a l i bardzo często pośred­
n i k a m i działającymi n a rzecz k a p i t a l i s t y c z n y c h hurtowników. Dotyczyło
t o szczególnie h u r t o w e g o h a n d l u płodami r o l n y m i . Działało też w i e l u
agentów, którzy obchodzili gospodarstwa i operowali na targach. Były t o
pozornie samodzielne, najniższe ogniwa h a n d l u hurtowego. Przedstawi­
ciele i c h zajmowali się n a b y w a n i e m poważnej części ziemiopłodów na
rachunek w i e l k i c h kupców. W w i e l u okolicach pośrednicy ci b y l i j e d y ­
n y m i o d b i o r c a m i produktów r o l n y c h d l a gospodarki chłopskiej. T w o r z y l i
o n i zwartą, aczkolwiek nieformalną organizację, dyktującą r o l n i k o m ceny.
Wobec wieloszczeblowej organizacji h a n d l u koszty pośrednictwa były w y ­
sokie i obciążały zarówno d r o b n y c h producentów, j a k i konsumentów.
W w a r u n k a c h t y c h utrzymało się, a n a w e t pogłębiło rozdrobnienie h a n d l u ,
którego najjaskrawsze przykłady m a m y z t e r e n u G a l i c j i .
B. Z i e n t a r a , A. M ą e z a k ,
I. I h n a t o w i c z ,
spodarcze Polski do 1939 roku, W a r s z a w a 1965, s. 431-434.
9

Z. L a n d a u ,

Dzieje

go­

Spółdzielczość
rolniezo-hodowiana
powstawać zaczęła dopiero pod k o n i e c
X I X w.-, a j e j rozwój p r z y p a d a n a X X w . Z a d a n i e m j e j było d o s t a r c z a n i e p r o d u c e n ­
tom r o l n y m p o t r z e b n y c h artykułów do p r o d u k c j i i sprzedaż produktów i c h gospo­
d a r k i . D o tego z a z w y c z a j dochodziło d o s t a r c z a n i e towarów p o t r z e b n y c h r o l n i k o w i
w gospodarstwie d o m o w y m . N a t o m i a s t organizacją broniącą interesów k o n s u m e n t a
p r z e d pośrednictwem h a n d l o w y m były s t o w a r z y s z e n i a spożywców, rozwijające się
głównie w ś r ó d ludności robotniczej i i n t e l i g e n c j i m i e j s k i e j . Zajmowały się o n e
h u r t o w y m z a k u p e m p o t r z e b n y c h do g o s p o d a r s t w a domowego przedmiotów (głównie
żywności) i detaliczną i c h sprzedażą. Rozwijały się o n e n a j s i l n i e j w Królestwie,
a i c h początki sięgają l a t 6 0 - t y c h X I X w i e k u .
1 0

�KONTAKTY HANDLOWE

35

WSI

Natomiast handel niektórymi artykułami przemysłowymi znajdował się
coraz bardziej pod wpływem monopolistycznych organizacji przemysło­
w y c h . Otóż poszczególne większe f i r m y przemysłowe oprócz p r o d u k c j i
zajmowały się również rozsprzedażą własnych towarów, za pośrednictwem
specjalnie z a t r u d n i a n y c h kupców, z w y k l e rekrutujących się z ludności ży­
dowskiej (szczególnie w zaborze a u s t r i a c k i m i rosyjskim) .
n

Lata 1914-1918 przyniosły gospodarce n a ziemiach polskich d o t k l i w e
straty. Spadek p r o d u k c j i przemysłowej i r o l n e j , a przede w s z y s t k i m p o l i ­
t y k a r e k w i z y c j i i reglamentacji spowodowały daleko idące ograniczenia
o b r o t u towarowego. Rolnictwo, przemysł, k o m u n i k a c j a i inne dziedziny
życia k r a j u zostały dotknięte n i e t y l k o bezpośrednimi s k u t k a m i szkód
w o j e n n y c h , lecz przede w s z y s t k i m rabunkową, niszczycielską działalnością
okupantów, dążących d o przestawienia całej e k o n o m i k i na produkcję w o ­
jenną i ściągnięcia wszelkich surowców i materiałów p r z y d a t n y c h d l a
celów w o j e n n y c h , n a w e t kosztem niszczenia maszyn i urządzeń p r o d u k ­
c y j n y c h . Znaczne s t r a t y przyniosły także masowe w y w o z y n a r o b o t y l u d ­
ności, mobilizacja d o służby wojskowej i s t r a t y ludności .
M i m o t y c h w s z y s t k i c h trudności rozwijał się handel nielegalny. B r a ­
ła w n i m udział wieś dostarczająca produktów r o l n y c h i hodowlanych.
Rozwijała się spekulacja, którą n i e k i e d y zajmowały się nawet większe
przedsiębiorstwa .
Jeżeli chodzi o dotychczasowe badania r y n k u wewnętrznego o m a w i a ­
nego okresu, t o ze s t r o n y historyków gospodarczych zainteresowanie t y m
t e m a t e m sprowadzało się d o samego zagadnienia r o z w o j u k a p i t a l i z m u n a
w s i , czy też objaśniania m o d e l u r o z w o j u r y n k u wewnętrznego w Polsce,
a stanowisko takie zdeterminowane zostało stanem źródeł h i s t o r y c z n y c h .
W odniesieniu d o zagadnień h a n d l u wiejskiego istnieje k i l k a m o n o ­
graficznych opracowań ośrodków h a n d l o w y c h i h a n d l u poszczególnymi
12

13

14

1 1

Kostrowicka,

12

Dzieje

13

Kostrowicka,

14

Z

op. cit., s. 228-230.

gospodarcze...,

prac

s. 464.
op. cit., s. 242-244.

etnograficznych

próbę

modelu

funkcjonowania

m ó w e k o n o m i c z n y c h i k u l t u r o w y c h w chłopskiej gospodarce
n i e s i e n i u do t e r y t o r i u m Małopolski południowej podjął
miczne

i kulturowe

feudalizmu

i w

mechanizmy
okresie

kapitalizmu,

E t n o g r a f i c z n e , z. 3, K r a k ó w
Królestwa
rozwoju
(na

Polskiego

wiejskich

przykładzie

tejże,
lonej,
wiejski

Przemysł

domowy

Zeszyty

Warszawa

handlowych

Myszyniec),
rzemiosło

Wrocław—Warszawa—Kraków
na Podhalu

w drugiej

gospodarce

1967; por. także

1815-1914,

ośrodków
miasta

w chłopskiej

połowie

Hist, K u l t . Mat.", n r 2: 1957, s. 306 n.

Naukowe

Z. B i a ł y ,

W.

Polska",

i chałupnictwo
1967; A .
XIX

Niektóre

ekono­

u schyłku

U J . C L V I I , s. 61-69,
Handel
Mazowszu

t. 10:1966,

wsi Kurpiowskiej
XX

Warunki
w XIX

w.

s. 196-207;
Puszczy

K o w a l s k a - L e w i c k a ,

w. i w początkach

Prace

zagraniczny

P а p г о с к a,

na północno-wschodnim
„Etnografia

mechaniz­

drobnotowarowej

A. J e z i e r s k i ,

1967, s. 5;

pewnych

drobnotowarowej w o d ­

wieku,

Zie­
Handel

„Kwart.

�36

M I R O S Ł A W A С. D R O Z D

przedmiotami a u t o r s t w a etnografów. Spróbujmy zatem nakreślić obraz
kontaktów h a n d l o w y c h w s i tego okresu. W dobie k a p i t a l i z m u uległy one
znacznemu ożywieniu. Szereg osad i małych miasteczek zaczyna a k t y w n i e
uczestniczyć w procesie kształtowania się r y n k u lokalnego, a nawet szer­
szego — wewnętrznego, sprzyjając między i n n y m i t w o r z e n i u się n o w y c h
powiązań w obrębie t z w . r e g i o n ó w e t n o g r a f i c z n y c h .
Proces
t e n m a różny przebieg w różnych dzielnicach (np. charakter t r a n s a k c j i
h a n d l o w y c h będzie różny w zależności od specyfiki geograficzno-przyrodniczej danego t e r e n u , jego- warunków k l i m a t y c z n y c h itp.).
Z a n i m j e d n a k przejdziemy d o c h a r a k t e r y s t y k i r y n k u lokalnego- X I X
i pierwszych l a t X X stulecia poświęćmy chwilę u w a g i i n s t y t u c j o m , f o r ­
m o m i sposobom organizacji w y m i a n y handlowej, w j a k i e j uczestniczą
mieszkańcy w s i . W badaniach etnograficznych s p o t y k a m y się bezpośred­
n i o przede w s z y s t k i m z t y m i f o r m a m i i ośrodkami w y m i a n y handlowej,
z których korzystają mieszkańcy badanych przez nas w s i , a których p o ­
wiązanie z gospodarką chłopską jest cechą charakterystyczną dla t e j
gospodarki w układzie przeciwieństw miasto — wieś. Są t o przede wszyst­
k i m te f o r m y i ośrodki w y m i a n y handlowej, z którymi spotkaliśmy się
już w e wcześniejszej h i s t o r i i naszego k r a j u , a które w dzisiejszej s y t u a c j i
gospodarczej wydają się być przeżytkiem, a m i a n o w i c i e : t a r g i , j a r m a r k i ,
odpusty.
Targi
— miejsca, gdzie w r e g u l a r n y c h i oznaczonych odstępach
czasu zbierają się sprzedający i kupujący celem w y m i a n y l u b z a k u p u
potrzebnych towarów, posiadający zarazem odpowiednie zezwolenie wła­
dzy lokalnej n a przeprowadzenie tego t y p u transakcji. I c h znaczenie rośnie
w miarę wciągania w s i d o w y m i a n y t o w a r o w e j i rozpowszechniania się
pieniądza. Każdy większy kompleks dóbr ziemskich starał się mieć ośro­
dek obdarzony t a r g i e m . W dużych ośrodkach m i e j s k i c h , każda z osad skła­
dających się nań miała swój własny targ. Jeszcze w X I X w . w najwięk­
szych miastach prawdopodobnie nie było- d n i a w t y g o d n i u , w którym n i e
odbywałby się t a r g , chociaż w jednej z t a k i c h osad. Droga r o z w o j u o d
w y m i a n y między producentami na l o k a l n y m t a r g u do wielkiego h a n d l u
międzynarodowego- była j e d n a k daleka, a uzawodowienie h a n d l u postępo­
wało p o w o l i pokonując szereg przeszkód .
1S

Równolegle z r o z w o j e m miast powoływano do życia w i e l k i e t a r g i o d ­
bywające się 1-2 razy ( l u b k i l k a ) do- r o k u — j a r m a r k i . D o dużych
m i a s t (Lublina, K r a k o w a ) p r z y b y w a l i n a n i e przede w s z y s t k i m bogaci
k u p c y k r a j o w i i zagraniczni, d o mniejszych drobniejsi k u p c y detaliczni
(kramarze), posiadający t u stałe k r a m y i ludność okolicznych w s i . W o k r e ­
sie rozdrobnienia dzielnicowego j a r m a r k i sprzyjały nawiązywaniu się wię-

15

Dzieje

gospodarcze...,

s. 67-71.

�KONTAKTY HANDLOWE

WSI

37

z i h a n d l o w y c h między dzielnicami, w epokach następnych umacniały
więzi gospodarcze między poszczególnymi z i e m i a m i .
W X I X w i e k u j a r m a r k i gromadziły ludność wiejską n i e t y l k o z odle­
głych nieraz okolic, wymieniającą między sobą własne w y t w o r y , ale
i rzemieślników przybywających z własnymi t o w a r a m i , pośredników
sprzedających modne w y r o b y faktorów pośredniczących w transakcjach
z a w i e r a n y c h między chłopami, wędrujących z różnymi t o w a r a m i z j a r ­
m a r k u n a j a r m a r k , wreszcie handlarzy, którzy -skupywali t o w a r y m i e j ­
scowe.
W d r u g i e j i trzeciej ćwierci X I X w i e k u s t r u k t u r a targów i jarmarków
uległa zmianie. Miejscowości gospodarczo podupadłe pozbawione zostały
możliwości i c h organizowania, natomiast w i e l e n o w y c h , rozwijających się
osad otrzymało je. Obserwuje się jednocześnie bardzo ciekawe zjawisko
powstawania targów nielegalnych (np. w d n i świąteczne wokół kościoła
w Poroninie), n i e posiadających uprawnień, tworzących się samorzutnie
w w y n i k u potrzeb ludności. Upadły one pod koniec X I X w . n a skutek
rozwoju wiejskich s k l e p i k ó w .
W p i e r w s z y c h latach X X w i e k u poszczególne ośrodki targowe specja­
lizują się w sprzedaży określonych towarów. N a przykład K o l n o słynęło
j a k o t a r g n a woły; Myszyniec j a k o ośrodek sprzedaży k o n i i bydła; Ostro­
łęka zaś stanowiła dobre miejsce sprzedaży produktów mlecznych, które
dalej wywożono do Warszawy.
Miejscem, gdzie d o k o n y w a n o t r a n s a k c j i h a n d l o w y c h w czasie t a r g u
czy j a r m a r k u , był r y n e k , ale n i e zawsze przestrzegano- rygorystycznie
tej zasady. Zazwyczaj zwierzęta gospodarskie sprzedawano n a w y d z i e l o ­
n y c h specjalnie t a r g o w i с а с h , znajdujących się już poza c e n t r u m m i a ­
steczka. W trakcie r o z w o j u urbanistycznego były one często zmieniane
i przenoszone n a nowe miejsca. Grodzono j e d r e w n i a n y m i b a r i e r a m i , u n i e ­
możliwiającymi zwierzęciu przejście. P r z y b r a m i e stał k o n t r o l e r s p r a w ­
dzający, czy p r z y rogatkach uiszczono opłaty o d p r z y p r o w a d z o n y c h n a
sprzedaż zwierząt. Przeważnie na t a r g o w i s k u wydzielano 3 sektory, w któ­
r y c h oddzielnie skupiano konie, bydło, świnie. Ponadto targowice były
miejscami, gdzie dokonywano większych t r a n s a k c j i zbożem, z i e m n i a k a ­
mi itp.
Natomiast targowisko- n a r y n k u zazwyczaj zastawione było straganami,
k r a m a m i l u b tasami, u s t a w i o n y m i w rzędy. Przestrzeń między n i m i w y ­
pełniali kupujący. Sprzedawcy n i e posiadający straganów w y s t a w i a l i t o ­
w a r y n a końcu r y n k u l u b n a w o l n y c h placach bocznych u l i c (rzemieślni­
cy: g a r n k i , w y r o b y stolarskie, kołodziejskie; k o b i e t y w i e j s k i e : drób, m a ­
sło, jaja itp.).
P r z y z a j m o w a n i u miejsc n a k r a m y obowiązywało- w zasadzie p i e r w ­
szeństwo, ale k u p c y przybywający stale do danej miejscowości l u b miesz-

�38

M I R O S Ł A W A С. D R O Z D

kający w niej s t a r a l i się zajmować jedno i t o samo miejsce. Rezerwowali
więc sobie odpowiednie l o k u m u kontrolera, który pobierał opłaty targo­
w e i pilnował porządku. G d y n i e spodziewano się większej f r e k w e n c j i na
t a r g u , każdy rozstawiał stragan, gdzie chciał, natomiast, gdy było większe
zgrupowanie straganów (np. w czasie j a r m a r k u ) , rozmieszczano j e b r a n ­
żowo. C i , którzy n i e posiadali straganów, również zajmowali stałe, często
z góry ustalone miejsce. Stragany rozstawiano' rano, a czynne były w za­
leżności od ilości kupujących.
W drugiej połowie X I X w i e k u , gdy w w y n i k u uwłaszczenia rodzina
chłopska coraz więcej kupowała i sprzedawała n a r y n k a c h pobliskich
miast i osad, w y j a z d y n a t a r g i i j a r m a r k i zaczynają odgrywać coraz więk­
szą rolę w życiu obyczajowym i t o w a r z y s k i m w s i . Obok konieczności za­
spokojenia najpilniejszych potrzeb gospodarczych chłopi coraz częściej
udają się n a t a r g i , a b y spotkać się ze z n a j o m y m i z i n n y c h w s i , posłuchać
r o z m a i t y c h n o w i n e k i t p . Szczególnie chętnie podejmują w y j a z d y ludzie
młodzi, oo nieraz doprowadza d o o s t r y c h scysji między rodzicami a dzie­
ćmi, ponieważ każdy t a k i w y j a z d młodego człowieka pociągał za sobą
duży koszt. Niechętnie p a t r z y l i n a n i e również d u c h o w n i zaniepokojeni
możliwością demoralizacji i „bezbożnością", jaką miały nieść ze sobą
k o n t a k t y z miastem.
Częste w y j a z d y d o miasta były dużym m a r n o t r a w s t w e m siły roboczej
i sprzężaju, częstokroć doprowadzały w dalszych konsekwencjach d o
pijaństwa i hulaszczego t r y b u życia mieszkańców w s i . N i e j e d n o k r o t n i e
padali o n i o f i a r a m i operujących n a targowiskach „naciągaczy" i „szule­
rów", przyciągających grą w k a r t y , loterie, ruletkę i t p . N a z i e m i wieluń­
skiej wyłoniono n a w e t specjalną komisję społeczną, rekrutującą się z k i l ­
k u ziemian, jednego księdza i d w u wójtów, która opracowała memoriał
zwracający uwagę n a zgubne s k u t k i gospodarcze i społeczne wynikające
z p o w o d u nadmiernego odwiedzania targów i jarmarków .
16

Z d r u g i e j s t r o n y n i e da się zaprzeczyć, że k o n t a k t y z miastem podczas
t a r g u i j a r m a r k u poszerzały krąg zainteresowań chłopskich, a niejedno­
k r o t n i e prowadziły do zrozumienia i poznania problemów p o l i t y c z n y c h
i społecznych nurtujących k r a j , zaznajomienie się z postępem technicz­
nym itp.
Częste k o n t a k t y chłopów z r y n k i e m m i e j s k i m w czasie targów i j a r ­
marków wykształciły szereg zwyczajów i zabiegów magicznych p i l n i e
przestrzeganych w X I X w i e k u i później. Pomyślne zawarcie j a k i e j k o l ­
w i e k t r a n s a k c j i uzależnione było- o d w i e l u czynników i w y k o n a n i a licz-

N a t e n temat szerzej piisze W. B a r a n o w s k i ,
Tradycyjny
handel
wyro­
bami rzemieślniczymi
na targowiskach
dawnego
pow. radomszczańskiego,
„Łódzkie
S t u d i a E t n o g r a f i c z n e " , t. X I : 1970, s. 81-88.
16

�KONTAKTY HANDLOWE

39

WSI

n y c h zabiegów, których, zaniedbanie groziło niepowodzeniem przedsię­
wzięcia.
P r a k t y k i t e były szczególnie przestrzegane w w y p a d k u z a k u p u l u b
sprzedaży i n w e n t a r z a żywego, n a którego przyszłe b y t o w a n i e miał d o ­
niosły wpływ m . i n . czas i miejsce zakupu, osoby i okoliczności t o w a r z y ­
szące. N a przykład j e d n y m z t a k i c h zabiegów stosowanych p r z y zakupie
k r o w y , z n a n y m w całej Polsce, było targowanie się sprzedawcy z n a b y w ­
cą dotąd, dopóki n i e „dobiją t a r g u " . P r z y ugadzaniu się o cenę sprzedaży
kontrahenci b i l i się w dłonie p r z y każdej nowej propozycji ceny. Po
zgodzie trzaskali się w dłonie i trzymając się za ręce okręcali się nawza­
j e m w koło. Miało t o n a celu zadzierzgnięcie związku, t y m mocniejszego,
i m mocniej zderzały się ręce kontrahentów. Przecięcie dłonią z w a r t y c h
rąk kontrahentów przez świadka k u p n a miało podwójne znaczenie: m a ­
giczne i społeczne. Możemy przypuścić, że świadek przecinający d w i e
zwarte prawice nie niszczy związku, nie odkręca utrwalającego skręce­
nia. Przecina węzeł na pół, zostawiając w t e n sposób każdemu z n i c h
równą część zadzierzgniętego połączenia. Sam f a k t przecięcia jest świa­
dectwem zawartego związku.
Również pewnego- rodzaju zabiegi, a nawet swoista etykieta, obowią­
zywała p r z y z a m a w i a n i u wyrobów rzemieślniczych u wiejskiego p r o d u ­
centa .
Chłopska ludność w i e j s k a uczestniczyła również w działalności handlo­
w e j , j a k a rozwijała się o d wieków z okazji o d p u s t ó w , czy i n n y c h u r o ­
czystości kościelnych, zarówno w miejscach k u l t o w y c h , j a k i pątniczych.
Rola chłopa w t y c h transakcjach była zazwyczaj jednostronna. Nabywał
o n t u różne t o w a r y o d h a n d l a r z y płacąc za n i e gotówką, sam n i ­
czego n i e sprzedając (z wyjątkiem owoców). A s o r t y m e n t towarów był t u
i n n y . N i e handlowano płodami r o l n y m i czy żywcem, więcej było zaś
wyrobów l u k s u s o w y c h (bezpośrednio niepotrzebnych w gospodarstwie
chłopskim: słodycze, owoce, wędliny, z a b a w k i dziecinne, ozdoby do s t r o ­
j u , dewocjonalia itp.). Utrwalił się n a w e t zwyczaj, że udający się n a o d ­
pust (lub inną dużą uroczystość kościelną) przywoził d l a s w o i c h najbliż­
szych różnego rodzaju drobne u p o m i n k i .
17

Oczywiście charakter o d p u s t u uzależniony był od rodzaju i miejsca,
w którym się odbywał (tzn. w dużym czy małym ośrodku k u l t o w y m ) .
I n n y więc był w Częstochowie czy Górze K a l w a r i i , a jeszcze i n n y w m a ­
łym miasteczku mazowieckim.
Przed I wojną światową niejednokrotnie koło miejscowości odpusto1 7

Por.

E. F r a n k o w s k i ,

daży u ludu polskiego,
-Kunachowicz,
w latach

Zabiegi

magiczne

przy

pożyczaniu

„Lud", t. 3:1924, s. 80-96, s e r i a I I ; o r a z
Organizacja

zbytu

wyrobów

rzemiosła

1870-1950, „Kwart. H i s t . K u l t . Mat.", n r 2:1957.

A,

kupnie

i

sprze­

Z a m b r z y c k a -

wiejskiego

na

Podhalu

�40

M I R O S Ł A W A С. D R O Z D

w y c h zaczęto sprzedawać również i p r z e d m i o t y gospodarcze nie mające
n i c wspólnego z t r a d y c y j n y m h a n d l e m o d p u s t o w y m . Miało t o miejsce
n p . w Gidlach (woj. łódzkie), gdzie n a podwórzu f a b r y k i Sucheniego z n a j ­
dującej się koło- kościoła w y s t a w i o n e były pługi i i n n e narzędzia rolnicze,
które można było obejrzeć i zakupić .
Z i n n y c h pozajarmarcznych i pozaodpustowych f o r m w y m i a n y h a n ­
dlowej, w których uczestniczyli chłopi w X I X i n a początku X X w i e k u ,
należy wymienić k a r c z m y i s k l e p i k i w i e j s k i e .
Od wieków istniejące k a r c z m y
— począwszy od okresu r o z w o j u f o l ­
w a r k u pańszczyźnianego' — były miejscami, w których sprzedawano prze­
de w s z y s t k i m alkohol, a t y l k o w niektórych z n i c h {karczmaeh-zajazdach)
można było* kupić chleb. Dopiero pod koniec X I X stulecia przy karczmach
powstają s k l e p i k i zaopatrzone w niezbędne t o w a r y , takie j a k artykuły
żywnościowe (cukier, drożdże, słodkie bułki, śledzie, sacharynę), naftę,
paciorki, wstążki i t p . W t y m s a m y m czasie spotyka się po wsiach p i e r ­
wsze sklepy p r y w a t n e , a jeszcze później sklepy kółek rolniczych. Spoty­
k a m y w n i c h sporadyczne w y p a d k i prowadzenia h a n d l u wymiennego'.
Chłopi oddawali płody r o l n e i hodowlane w zamian za t o w a r y p r z e m y ­
słowe (naftę, n i c i i in.). Czasem również właściciele sklepów s k u p y w a l i
od wytwórców większe partie towarów (np. fajek, spinek, n i c i wełnianych
na Podhalu czy m i o d u od pszczelarzy skupywanego na K u r p i a c h ) , które
następnie sprzedawali w e własnych sklepach.
18

19

Należy wspomnieć jeszcze o p o ś r e d n i m (usługowym) uczestnic­
t w i e chłopów w działalności handlowej. N a początku X I X w i e k u górale
podhalańscy jako' faktorzy kupców w i n występowali licznie w e wsiach
w okolicach Nowego' Targu. C h o w a l i o n i po k i l k a p a r k o n i i cały r o k
z grupą furmanów i pomocników przemierzali trasę z T o k a j u d o K r a k o •wa, Poznania, Wrocławia. B y l i też tacy, którzy posiadali p o d w o d y i t r u d ­
n i l i się furmaństwem. P e w i e n dochód przynosiło ono- chłopom wożącym
rudę ze Spiszą do h u t w Jaworzynie i Zakopanem czy transportującym
w y r o b y żelazne z Zakopanego. Niektórzy z n i c h p r a c o w a l i przygodnie
j a k o n a j e m n i f u r m a n i podhalańskich handlarzy j a j , o r a w s k i c h płócienników, żydowskich hadlarzy masłem i t p . I chociaż sami n i e b r a l i udziału
w h a n d l u , zarobek i c h związany był z t r a n s a k c j a m i h a n d l o w y m i i i c h
pracodawców.
Organizacja z b y t u wyrobów rzemiosła wiejskiego w o m a w i a n y m o k r e ­
sie oparta była na 3 t y p a c h t r a n s a k c j i : a) sprzedaży własnych wyrobów
18

Por. B a r a n o w s k i ,

19

Karczma

(taberna)

op. cit., s. 95.

upowszechnia

się

na w s i polskiej

w

X I wieku,

pełniąc

rolę n i e t y l k o m i e j s c a p r o d u k c j i i k o n s u m p c j i a r t y k u ł ó w s p o ż y w c z y c h , l e c z r ó w n i e ż
j a k o stały, w p r z e c i w i e ń s t w i e d o t a r g u i j a r m a r k u , ośrodek w y m i a n y l o k a l n e j , f u n k ­
cjonujący także w d n i t a r g o w e i c e n t r u m życia społecznego m i e s z k a ń c ó w w s i .

�KONTAKTY HANDLOWE

WSI

41

osobiście przez wytwórcę; b) korzystania z usług pośredników, skupują­
c y c h gotowe w y r o b y , a następnie rozsprzedających je na własne r y z y k o ;
c) p r o d u k c j i i sprzedaży wyrobów rzemieślniczych w oparciu o system
chałupniczo-nakładczy.
Sytuacja ta znajduje odbicie w s t r u k t u r z e społecznej w s i , gdzie poja­
wiają się nowe kategorie społeczne handlarzy, kupców, agentów handlo­
w y c h , domokrążców. Zjawisko to jest stosunkowo mało- widoczne w e
wsiach rolniczych, których mieszkańcy trudnią się uprawą r o l i i hodowlą,
a n i e rzemiosłem.
Organizacja sprzedaży produktów chłopskiej gospodarki r o l n e j , h o ­
dowlanej, r y b n e j i leśnej przebiegała zbieżnie z organizacją z b y t u w y r o ­
bów rzemieślniczych tylko- w w y p a d k u dwóch pierwszych punktów (a, b).
Obecnie postaramy się zapoznać z każdą z t y c h f o r m sprzedaży.
A d a. Osobista sprzedaż własnych wyrobów przez samych wytwórców
odbywała się na targach i j a r m a r k a c h , w systemie obnośnym (domokrąż­
n y m ) oraz obejmowała pracę n a zamówienie d l a określonego odbiorcy
(wówczas t e n ostatni sam zgłaszał się po wyrób, j a k t o miało- miejsce n p .
p r z y z a m a w i a n i u k a m i e n i młyńskich u kamieniarzy, m e b l i i in.).
Na targach i j a r m a r k a c h m i e j s k i c h s p o t y k a m y wszystkie kategorie
rzemieślników produkujących zarówno n a potrzeby ludności w i e j s k i e j ,
j a k i miejskiej (niektórzy rzemieślnicy wiejscy, n p . garncarze, w y n a j m o ­
w a l i n a w e t u mieszczan „komórki", gdzie składowali swoje w y r o b y ) . Sta­
nowiły one też główne p u n k t y z b y t u d l a produktów gospodarstwa w i e j ­
skiego. Chłopi znajdowali t u nabywców n a płótno-, sukno-, nabiał, skóry,
zboże i t p . N a obszarze K u r p i o w s k i e j Puszczy Zielonej powszechnie u w a ­
żano nawet, że k o b i e t y zajmujące się sprzedażą płótna, kądzieli, masła,
d r o b i u , j a j , sera (jeździły z t y m i p r o d u k t a m i t a m , gdzie spodziewały się
uzyskać wyższe ceny), są „sprytniejsze" do- h a n d l u i prędzej dowiadują
się o ceny. Natomiast mężczyźni lepiej z o r i e n t o w a n i b y l i w cenach zboża,
bydła, k o n i , świń, uprzęży, których sprzedażą się zajmowali.
Wśród rzemieślników sprzedających swe w y r o b y w -okolicznych wsiach
systemem obnośnym spotykamy bardzo często producentów d r o b n y c h w y ­
robów d r e w n i a n y c h (łyżek, kopyści, grabi), koszykarzy czy garncarzy. Z a ­
zwyczaj rekrutują się o n i z najbiedniejszej ludności wiejskiej, częstokroć
bezrolnej. Są wśród n i c h tacy, którzy jednocześnie wytwarzają na miejscu
n o w e przedmioty z noszonych ze sobą półfabrykatów (np. n a Podhalu na
przełomie X I X i X X w . przetaciarze robiący przetaki, malarze na szkle).
P r z y tej formie h a n d l u transakcje zawierane są zazwyczaj- na drodze
bezpośredniej w y m i a n y między d w o m a p r o d u c e n t a m i : rzemieślnikiem
i r o l n i k i e m . Przebieg j e j najczęściej ma charakter bezgotówkowy. Na
przykład od l a t 3 0 - t y c h X X w i e k u zapłata za w y r o b y garncarskie,

�42

M I R O S Ł A W A С. D R O Z D

koszykarskie, bednarskie pobierana była w zbożu, kaszy l u b ziemniakach
według pojemności naczynia.
Przedmioty w y k o n y w a n e na zamówienie (pługi, sochy, b r o n y , wozy,
dłubanki, meble itp.) dla określonego odbiorcy wymagały n a ogół pracy
doświadczonego rzemieślnika — fachowca (kowala, stolarza, kołodzieja,
bednarza itp.). Działalność rzemieślnika-specjalisty, tzw. majstra zawoła­
nego, zataczała zazwyczaj szersze kręgi i obejmowała nieraz k i l k a w s i .
Zapłata za przedmioty w y k o n a n e na zamówienie była bardzo zróżni­
cowana. W o m a w i a n y m okresie mogła się ona wyrażać w pieniądzach,
artykułach żywnościowych (paszy, zbożu, ziemniakach) czy poczęstunku.
Formą zapłaty często stosowaną szczególnie w okresie dewaluacji pienię­
dzy i w o j n y oraz w wypadkach, g d y rzemieślnik posiadał gospodarstwo
rolne, był odrobek l u b pomoc w pracach gospodarskich. Już o d połowy
X I X w . aż do ostatnich l a t zdarzały się również w y p a d k i w y m i a n y w y r o ­
b u rzemieślniczego n a i n n y wyrób, z t y m że przeliczenia wartości w t y c h
w y p a d k a c h dokonywało się p r z y pomocy przeliczenia na wartość o b l i ­
czaną w pieniądzach .
20

A d b. O d połowy X I X w i e k u do w y b u c h u I w o j n y światowej d o m i n u ­
jącą i stale rozwijającą się formą w y m i a n y handlowej na w s i stała się
instytucja pośredników — handlarzy skupujących od rzemieślników i c h
w y r o b y , a następnie zajmujących się razsprzedażą (m. i n . w h a n d l u o b nośnym). Częstokroć działalność i c h opierała się n a ciągłym d o k u p y w a n i u
brakujących towarów l u b sprzedawaniu j e d n y c h i n a b y w a n i u d r u g i c h .
Rejon j e j obejmował obszar w p r o m i e n i u 30-40 k m . Zasięg wędrówek
handlarzy uzależniony był o d p o r y r o k u i n i e k i e d y aktualnej s y t u a c j i
politycznej. Wędrówki handlarzy ustawały w żniwa i w zimę. N i e posia­
d a l i o n i u s t a l o n y c h szlaków czy miejsc sprzedaży. Z a t r z y m y w a l i się n a
noc najchętniej u chłopów, bo w zajazdach było drogo. Odbiorcą i c h była
przede w s z y s t k i m wieś (zwłaszcza d l a producentów wyrobów d r e w n i a ­
nych). W Beskidach sprzedawali o n i smołę, dziegieć, mazie d o wozów
(rozwożoną w beczkach n a małych wózkach konnych), naftę, olej maszy­
n o w y i wazelinę, w którą z a o p a t r y w a l i się w narciarniach i składach
f a b r y c z n y c h w Gorlicach i G l i n n i k u M a r i a n p o l s k i m . Z w y k l e t o w a r swój
sprzedawali za pieniądze, t y l k o w nielicznych w y p a d k a c h w y m i e n i a l i go
na p r o d u k t y żywnościowe, ponieważ t r a n s p o r t i c h był uciążliwy. Przed
I wojną światową handlem t y m objęte były głównie Małopolska południo­
w a i województwa wschodnie, a także K a r p a t y , L i t w a , Łotwa i U k r a i n a .
W rejonie Podhala handlem t y m zajmowali się putniorze
— sprzedawcy
21

2 0

Z a m b r z y c k a - K u n a c h o w i c z ,

Organizacja...,

s. 303-305.

P o r . M . B r y l a k , Zajęcia pozarolnicze
ludności łemkowskiej,
[ w : ] Nad rzeką
Ropą. Zarys
kultury
powiatu
Gorlickiego,
p o d r e d . K. R e i n f u s s a ,
K r a k ó w 1965,
s. 163-170.
2 1

�KONTAKTY HANDLOWE

43

WSI

płótna. B y l i wśród n i c h Bośniacy sprzedający drobną galanterię, sprze­
d a w c y oleodruków, miarek, garnków, płaciarze i szmaciarze skupujący
szmaty wełniane i bawełniane. Handlarze c i sprzedawali t o w a r miejsco­
w y m góralom i z a j m o w a l i się skupem. Jeździli o n i f u r a m i , wędrowali
pieszo, w y m i e n i a l i t o w a r za pieniądze l u b artykuły żywnościowe.
W w y p a d k u b r a k u pieniądza n a w s i , p r z y równoczesnych trudnościach
ze z b y t e m towarów zawodowi handlarze z a w i e r a l i z p r o d u c e n t a m i r o l n y ­
m i transakcje o pozorach h a n d l u wymiennego. Wówczas t o handlarz
z o r i e n t o w a n y w cenach r y n k o w y c h przeliczał wartość oferowanego przez
siebie w y r o b u i p r o d u k t u gospodarstwa wiejskiego, zarabiając n a t y m
w i e l o k r o t n i e . T r u d n i l i się n i m przeważnie k u p c y starych szmat, dostar­
czający j e do Bielska, a płacący drobną galanterią i handlarze j a j a m i . C i
ostatni w drodze p o w r o t n e j z K r a k o w a p r z y w o z i l i sól, żywność i różne
w y r o b y miejskie, które w y m i e n i a l i n a P o d h a l u n a jaja .
22

N a terenie K u r p i o w s z c z y z n y wędrowali handlarze zazwyczaj żydow­
skiego pochodzenia. Sprzedawali m i s k i , łyżki, wstążki, dostarczali cukier,
sacharynę, r y b y , śledzie. W zamian s k u p y w a l i wszystkie artykuły gospo­
darstwa, j a k zboże, gęsi, skóry, szczecinę. Transakcje zawierane przez n i c h
były jednak drobne, n p . k u p o w a n o miskę śledzi za miskę prosa. Często
pośredniczyli o n i w h a n d l u d r o b i e m . Z a j m o w a l i się k u p n e m i sprzedażą
naczyń m e t a l o w y c h i g l i n i a n y c h . W rękach znaczniejszych pośredników-skupywaczy pozostawał natomiast handel płótnem, którym n a t y c h t e r e ­
nach m o g l i się zajmować według przepisu „kupcy, k r a m a r z e i f a b r y k a n c i " ,
co w y m o w n i e świadczy o r o l i handlarza-skupywacza przy tego r o d z a j u
wytwórczości warsztatów w i e j s k i c h .
23

K o n t a k t rzemieślnika wiejskiego z handlarzem jego w y r o b a m i , j a k
stwierdził W. Kwaśniewicz n a przykładzie świątnickiego h a n d l u kłódka­
m i , mógł przebiegać w k i l k u płaszczyznach, a m i a n o w i c i e obok właści­
w e j transakcji z a k u p u przez kupca g o t o w y c h wyrobów (za pieniądze
i artykuły) mogło następować jednoczesne zaopatrywanie producenta
w potrzebny surowiec — ponieważ t y l k o niektórzy z n i c h z a o p a t r y w a l i
się n a własną rękę — oraz w niezbędne artykuły żywnościowe .
24

25

A d c. Produkcja i sprzedaż wyrobów rzemieślniczych w oparciu o sy­
stem chałupniczo-nakładczy jest już nowszą (kapitalistyczną) formą orga­
nizacji z b y t u . Istotę j e j stanowił fakt, że skupywacze g o t o w y c h wyrobów
z a t r u d n i a l i szereg mieszkańców w s i położonych w pobliżu miasta j a k o
22

2 3

P o r . K o w a l s k a - L e w i c k a , op. cit., s. 312.
P o r . P a p r o c k a , Przemysł..., s. 57.

W. K w a ś n i e w i c z , Ze studiów nad rzemiosłem
ckiego. Swiątnicki handel kłódkarski w latach 1850-1914,
1962, s. 135.
Ibidem.
2 4

25

wiejskim
Pogórza
Karpa­
„Etnografia P o l s k a " , t. 6 :

�44

M I R O S Ł A W A С.

DROZD

chałupników. Dostarczali o n i w t e d y materiały, d y k t o w a l i f o r m y , płacili
od każdej w y k o n a n e j s z t u k i . Sytuację taką o b s e r w u j e m y n a przykładzie
kłódkarskiego h a n d l u świątnickiego, h a n d l u płótnem n a K u r p i a c h , na
P o d h a l u p r z y w y r o b i e serwetek, p a n t o f l i i t p . Z n a m y również w y p a d k i ,
że nakładcami b y l i właściciele ziemscy (np. warsztaty tkackie w g u b e r n i
łomżańskiej zakładane przez h r . Krasicką, h r . Komarową, Józefa Pisar­
skiego i in.) .
26

Do dużego r o z w o j u doszło t k a c k i e chałupnictwo-nakładcze w e wsiach
w o j . łódzkiego. P r z y c z y m charakterystyczne d l a ludności zajmującej się
tą pracą było t r a k t o w a n i e j e j jako zajęcia dorywczo-sezonowegO', n i e i n w e ­
stowanie w narzędzia i surowiec ponieważ k o r z y s t a l i z uzyskanych od
nakładcy, który określał cenę zapłaty już p r z y p r z y d z i e l a n i u osnowy dot k a n i a . N a ogół tkacze c i m i e l i małe umiejętności, przenosili się z jednego
ośrodka do drugiego- w zależności o d k o n i u n k t u r y . Nakładcy n i e j e d n o k r o t ­
nie n i e płacili chałupnikom-rolnikom pieniędzmi, a j e d y n i e k w i t a m i ,
które mogły być realizowane w określonych s k l e p a c h .
27

O r o z w o j u tej f o r m y h a n d l u w y m o w n i e .świadczy fakt, iż działające
na przełomie X I X i X X w i e k u w Królestwie P o l s k i m Towarzystwo Popie­
r a n i a Przemysłu Ludowego d o powinności swoich zaliczało organizowanie
z b y t u wszelkich wyrobów l u d o w y c h zarówno detalicznie, j a k i h u r t o w o ,
zaopatrywanie w surowiec producentów, urządzanie miejsc c e n t r a l n y c h
do n a b y w a n i a materiałów s u r o w y c h (np. przędzy lnianej d l a tkaczy w i e j ­
skich, nasienia lnianego) po cenach zniżonych. Samą zaś organizacją zaj­
mowały się osoby p r y w a t n e l u b spółki. Była to- wyższa f o r m a r o z w o j u
k a p i t a l i s t y c z n y c h stosunków drobnej wytwórczości niż skup wyrobów
producentów w i e j s k i c h .
2 8

Po odzyskaniu niepodległości (1918 r.) Polska była t e r y t o r i u m n i e j e d ­
n o l i t y m gospodarczo, a poszczególne dzielnice miały strukturę rolną i prze­
mysłową dostosowaną d o potrzeb d a w n y c h państw zaborczych, a więc
b r a k było między n i m i dogodnych połączeń k o m u n i k a c y j n y c h , objęte były
różnym ustawodawstwem h a n d l o w y m , s k a r b o w y m , c y w i l n y m , w każdym
z n i c h funkcjonowały inne systemy monetarne i celne. Ogólną sytuację
pogarszały s t r a t y poniesione w t r a k c i e działań w o j e n n y c h w transporcie,
b u d o w n i c t w i e , k o m u n i k a c j i , przemyśle, r o l n i c t w i e i t p .
W granicach Polski znalazły się ziemie o rozwiniętym w i e l k o k a p i t a ­
l i s t y c z n y m przemyśle (Śląsk, Łódź, Warszawa) i k a p i t a l i s t y c z n y m r o l ­
n i c t w i e (poznańskie, Pomorze) j a k i tereny, na których utrzymywała się

26 p
2 7

o

r

Por.

Paprocka,
O.

w belchatowskim,
28

Przemysł...,

s . 68.

Mulkiewicz-Goldbergowa,

Paprocka,

Wiejskie

„Etnografia P o l s k a " , t. 1 0 : 1966, s. 208-216.
Przemysł...,

s. 67-68.

tkactwo

chałupnicze

�KONTAKTY

45

HANDLOWE WSI

gospodarka p r a w i e n a t u r a l n a (Polesie) . W celach u n o r m o w a n i a i u j e d ­
nolicenia stosunków gospodarczych należało więc przeprowadzić szereg
reform.
W okresie t y m decydujące znaczenie d l a ogólnej sytuacji w r o l n i c t w i e
odgrywały obciążenia podatkami państwowymi i samorządowymi, a także
konieczność spłaty zaciągniętych k r e d y t ó w . W latach gospodarczej pros­
p e r i t y chłop sprzedawał całą nadwyżkę towarową wyprodukowaną we
własnym gospodarstwie na zaspokojenie bieżących potrzeb, natomiast
w czasie k r y z y s u sprzedaż t e j nadwyżki n i e wystarczała już n a w e t n a
pokrycie najpilniejszych zobowiązań f i n a n s o w y c h .
29

30

31

W latach k r y z y s u wieś szczególnie d o t k l i w i e odczuwała wzrost kosztów
pośrednictwa handlowego', bardzo- w y s o k i c h w okolicach odległych od
większych ośrodków h a n d l o w y c h i l i n i i k o m u n i k a c y j n y c h . S k u p a r t y ­
kułów r o l n y c h opanowany był przez zorganizowane g r u p y handlarzy
wchodzące między sobą w porozumienie . Uzależniali o n i finansowo' rów­
nież d r o b n y c h agentów — skupywaczy, którzy z b r a k u własnego kapitału,
p r z y pozornej samodzielności sprzedawali t o w a r dużym przedsiębiorcom,
od których z k o l e i pożyczali pieniądze n a przeprowadzanie operacji
handlowych. System pośrednictwa handlowego był bardzo rozbudowany,
posiadał w i e l e szczebli pośrednich, co stwarzało dodatkowe obciążenie d l a
w s i i konsumenta miejskiego.
32

Instytucje państwowe i spółdzielczość t y l k o w n i e w i e l k i m stopniu sta­
nowiły konkurencję dla p r y w a t n e g o s k u p u artykułów r o l n y c h . Z usług
większych przedsiębiorstw h a n d l o w y c h czy giełd t o w a r o w y c h korzystały
w zasadzie t y l k o gospodarstwa bogate, natomiast większość chłopów z m u ­
szona była do sprzedaży s w y c h produktów pośrednikom.
Najlepszą formą h a n d l u wiejskiego (przy jego ogólnym n i s k i m pozio­
mie) w latach międzywojennych był handel s p ó ł d z i e l c z y .
Spół­
dzielnie rołno-hodowlane najczęściej stawały się spółkami drobnego k a ­
pitału i zbliżone były raczej do- spółek akcyjnych. W obrocie p r o d u k t a m i

K o s t r o w i c k a ,

Długi t e , z a c i ą g a n e w

stwarzały
w

op. c i t . , s. 258.

2 9

3 0

wręcz

l a t a c h k o n i u n k t u r y n a spłaty r o d z i n n e

katastrofalną

sytuację

w

okresie

kryzysu,

który

momencie intensyfikacji p r o d u k c j i i związanym z t y m w z r o s t e m

i zakup

ziemi,

zastawał
nakładów

wieś
inwe­

stycyjnych.
N a t y m podłożu w y s t ę p u j e t z w . g ł o d o w a podaż a r t y k u ł ó w r o l n y c h . A b y

3 1

być

m i n i m u m potrzebnych

nadwyżki t o w a r o w e ,

środków

ale również

pieniężnych

chłop

część p r o d u k t ó w

musiał

niezbędnych

zbywać

nie

zdo­
tylko

na utrzymanie

ro­

dziny.
3 2

Często d z i e l i l i o n i obszar, n a k t ó r y m działali n a „Strefy w p ł y w ó w " i

działając

w

ten zorganizowany

c e n y ; p o r . też
1969, s. 43-88.

J. Ż a r n o w s k i ,

sposób

wszelkiej

Społeczeństwo

konkurencji
Polski

narzucali

międzywojennej,

przeciw­
chłopom

Warszawa

�46

M I R O S Ł A W A С. D R O Z D

r o l n y m i spółdzielnie, pozbawione odpowiednich urządzeń d o przechowy­
w a n i a produktów, środków transportu, p r z y w a d l i w y c h metodach p r a c y
i szerzącej się spekulacji odgrywały j e d n a k niewielką rolę. Z t y c h samych
względów n i e spełniły swoich zadań powstające spółdzielnie mleczarskie.
Chłopi w latach międzywojennych nawiązywali nadal zainicjowane
już pod koniec X V I I I w . stałe k o n t a k t y handlowe z m i e j s k i m i odbiorcami,
dostarczając i m t o w a r b e z p o ś r e d n i o d o m i e s z k a ń , rezygnując
w t e n sposób z udziału pośrednictwa handlowego. Coraz powszechniejszy
staje się też zwyczaj s k u p y w a n i a artykułów nabiałowych przez mieszkań­
ców danej w s i , a następnie i c h sprzedaż w dużym mieście.
Oprócz rozwijającego się h a n d l u spółdzielczego k o n t a k t y handlowe
chłopów przebiegają n a d a l w ramach wykształconych w ubiegłych s t u l e ­
ciach f o r m organizacji k u p n a i z b y t u , ale w i n n y c h w y m i a r a c h i n a ­
tężeniu.
K o n t a k t y chłopów z m i a s t e m w czasie targów i jarmarków (w latach
1918-1939) straciły swe r o z m i a r y i częstotliwość w porównaniu z sytuacją
z pierwszych l a t X X w i e k u . Bezpośrednią przyczyną zmniejszenia się
udziału chłopów n a targach i j a r m a r k a c h był m . i n . w z r o s t liczby w i e j ­
s k i c h sklepików oraz różnego rodzaju spółdzielni nabywających p r o d u k t y
gospodarki r o l n e j i hodowlanej (np. m l e k o coraz częściej można było o d ­
stawiać do znajdujących się n a miejscu punktów spółdzielczości mleczar­
skiej, zamiast przerabiać j e n a masło i dopiero sprzedawać n a t a r g u , p r z y
czym t a k i e samo znaczenie miał rozwój spółdzielczości innego' t y p u ) , roz­
wój sieci k o m u n i k a c y j n e j (w t y m szczególnie t r a k c j i rowerowej), który
umożliwiał odwiedzanie miasta również w d n i n i e targowe, gdzie f u n k c j o ­
nujące sklepy mogły obsługiwać k l i e n t a w każdej dziedzinie; postępująca
pauperyzacja w s i .
Ulega zmianie również asortyment towarów sprzedawanych w d n i t a r ­
gowe i jarmarczne, szczególnie w odniesieniu d o wyrobów rzemiosła w i e j ­
skiego i małomiasteczkowego n i e mogących wytrzymać k o n k u r e n c j i z w y ­
specjalizowanymi, doskonalszymi i masowo w y t w a r z a n y m i p r o d u k t a m i
miejskiego przemysłu' fabrycznego. K u r c z y się handel w y r o b a m i garncar­
s k i m i , d r e w n i a n y m i , g l i n i a n y m i zabawkami, -artykułami skórzanymi
i drobną galanterią. Ostre przepisy dotyczące k o n t r o l i wyrobów aptekar­
skich i wysokie k a r y za i c h nielegalną sprzedaż powodowały s t o p n i o w y
zanik sprzedaży różnych maści, eliksirów i t p . M n i e j jest dewocjonali w y ­
k o n y w a n y c h dotąd przez w i e j s k i c h rzemieślników, zastępują j e w y r o b y
produkowane w p r y w a t n y c h fabryczkach w Warszawie, Częstochowie czy
i n n y c h miastach. Natomiast przez cały t e n czas świetnie prosperuje sprze­
daż wyrobów tekstylno-odzieżowyeh pochodzenia fabrycznego, którą t r u d ­
nią się w większości wypadków Żydzi.
P e w n e m u ograniczeniu uległ także handel odpustowy, d o czego p r z y -

�KONTAKTY HANDLOWE

47

WSI

czyniły się wystąpienia proboszczów zezwalających t y l k o n a działalność
straganów z pamiątkami, galanterią, drobną konfekcją i artykułami spo­
żywczymi oraz zmniejszenie ilości pielgrzymek. Zresztą rozwój sieci h a n d ­
lowej zezwalał chłopu robić z a k u p y w i n n y c h miejscach. Natomiast d o
c h w i l i obecnej u t r z y m u j e się t r a d y c j a k u p o w a n i a obrazów świętych i róż­
n y c h drobiazgów d o upiększania wnętrza mieszkalnego i d r o b n y c h p a ­
miątek .
33

H a n d e l zaopatrujący wieś w o m a w i a n y m okresie charakteryzował się
znacznym rozdrobnieniem. Przeważały w n i m sklepy i k r a m y , drobne
p u n k t y sprzedaży oraz h a n d e l obnośny i obwoźny. W t y m o s t a t n i m p r z y ­
p a d k u ułatwieniem p r z y przeprowadzaniu t r a n s a k c j i był fakt, że trudniący
się n i m handlarze sprzedawali czasem n a k r e d y t l u b d o k o n y w a l i w y m i a n y
za drobne artykuły spożywcze (jajka, masło), z czego chętnie korzystały
szczególnie gospodynie wiejskie, uzyskując tą drogą różne drobiazgi. Skle­
p y t y p u miejskiego stanowiły j e d y n i e 1 3 , 5 % całej sieci. Dominującą f o r ­
mą sprzedaży był sklepik o p r y m i t y w n y c h urządzeniach, w którym sprze­
dawano towar „mieszany" o n i s k i e j jakości i w małym w y m i a r z e . N a
przykład n a K u r p i a c h sklepy takie zakładane były przez t z w . spółki,
organizowane i kierowane najczęściej przez księży. W niektórych więk­
szych w s i a c h zdarzało się nawet po- k i l k a t a k i c h sklepików, przeważnie
żydowskich. Sklepy branżowe były w znikomej ilości. W sklepach w i e j ­
skich prowadzono również h a n d e l w y m i e n n y . Chłop mógł w n i c h w y m i e ­
nić p r o d u k t y własnego gospodarstwa n a t o w a r y przemysłowe, przy czym
relacja cen w tej transakcji była zazwyczaj krzywdząca dla wiejskiego
producenta .
34

Z chwilą w y b u c h u I I w o j n y światowej gospodarka polska znalazła się
pod rządami o k u p a c y j n y c h władz niemieckich. W odniesieniu do gospo­
d a r k i rolnej i hodowlanej okupanci dążyli d o maksymalnego ograniczenia
spożycia mieszkańców w s i i przejęcia całej w y p r o d u k o w a n e j przez gospo­
darstwo chłopskie nadwyżki — k o n t y n g e n t u . P r z y m u s dostarczania k o n ­
t y n g e n t u istniał od 1940 г., wykazując stałą tendencję w z r o s t u . Obowią­
zywał o n w zbożu, bydle, trzodzie chlewnej, wełnie, m l e k u etc. Z a dostar­
czone n a k o n t y n g e n t p r o d u k t y chłopi u z y s k i w a l i ceny urzędowe k i l k a ­
k r o t n i e niższe od cen na n i e l e g a l n y m r y n k u . Dlatego też, m i m o bardzo
s u r o w y c h k a r (z karą śmierci włącznie), chłopi starali się ukryć część
p r o d u k c j i swego- gospodarstwa i zamiast n a k o n t y n g e n t dostarczać ją n a
nielegalny r y n e k . Aktywność tego nielegalnego r y n k u potęgowana była

s.

3 3

Por. B a r a n o w s k i ,

3 4

Por.

T. K r a m e r ,

77-78, 80-81;

Liczby

i fakty,

skiego

Warszawa

W.

op. cit., e. 96.

Rynek

wiejski

Jarzębowski,

Warszawa

a proces
Handel

1957; oraz Ogólnopolski

13-15 XI 1937.

industrializacji,

wiejski

w

Kongres

W a r s z a w a 1963,

Polsce
Kupiectwa

międzywojennej.
Chrześcijań­

�48

M I R O S Ł A W A С. D R O Z D

ogromnie rozpowszechnionym wśród władz i urzędników niemieckich ła­
p o w n i c t w e m . Często za łapówkę i poczęstunek chłopi u z y s k i w a l i z m n i e j ­
szenie w y m i a r u k o n t y n g e n t u , a nawet sfałszowane p o k w i t o w a n i a za n i e dostarczone artykuły. W t e n sposób nadwyżki produkcyjne mogły być
przeznaczane na r y n e k nielegalny .
Po zakończeniu działań w o j e n n y c h organizacja h a n d l u wiejskiego
oparta została na sieci h a n d l u spółdzielczego. Począwszy od 1947 r . w ca­
łym k r a j u powstają placówki G m i n n e j Spółdzielni Samopomoc Chłopska,
natomiast spółdzielnie istniejące już u p r z e d n i o uzyskują nową formę orga­
nizacyjną. S k u p e m artykułów p r o d u k c j i rolnej zajęła się z jednej s t r o n y
spółdzielczość rolno-hodowlana (ogrodnicza czy mleczarska) przez o r g a n i ­
zowanie l i c z n y c h punktów skupu, z d r u g i e j zaś strony szeroki rozwój
systemu k o n t r a k t a c j i zabezpieczył z b y t p r o d u k c j i gospodarki chłop­
skiej. P r z y c z y m należy dodać, że część chłopów nadal dostarcza artykuły
spożywcze (jaja, masto, mleko, sery, z i e m n i a k i , mąkę itp.) bezpośrednio
do miejskiego odbiorcy dostarczając t o w a r d o d o m u l u b n a targowiska.
W pierwszych latach po zakończeniu w o j n y t a r g i i j a r m a r k i f u n k c j o ­
nowały podobnie, j a k w okresie międzywojennym. Jednak w miarę upły­
w u l a t ulega znacznym przemianom i c h s t r u k t u r a . Maleje n a n i c h ilość
kramów i straganów p r y w a t n y c h zastępowanych spółdzielczymi i pań­
s t w o w y m i . Zmniejsza się uczestnictwo ludności chłopskiej coraz częściej
korzystającej' z usług rozwiniętej sieci sklepów w i e j s k i c h i Klubów „Ru­
c h u " . Z a n i k a sprzedaż wyrobów kuśnierskich (częściowo i r y m a r s k i c h ) ,
. m y d l a r s k o - p e r f u m e r y j n y c h , zabawek i t p . , które przejmują stałe p u n k t y
sklepowe, często' jeszcze p r y w a t n e . P o w o l i t a r g i j a r m a r k ograniczają swą
działalność do operacji k u p n a i sprzedaży d r o b n y c h produktów gospodar­
stwa wiejskiego (drobiu, j a j , masła, serów, mięsa, owoców i w a r z y w ) oraz
niektórych t y l k o wyrobów rzemieślniczych (koszy, garnków itp.). '
Również stracił na znaczeniu handel odpustowy. Ponieważ zmniejszyła
się ilość uczestników i rozkładanych kramów, nieco i n n y jest asortyment
towarów. Na straganach można dostać drobną galanterię z powodzeniem
pełniącą rolę pamiątek odpustowych. N a d a l sprzedaje się n a n i c h duże
ilości dewocjonaliów, lusterek, zabawek, słodyczy i wyrobów p i e k a r n i ­
czych. Świetnie prosperuje sprzedaż lodów i owoców.
35

Różnorodność f o r m zaopatrywania w s i w t o w a r y pochodzenia rze­
mieślniczego i fabrycznego powodowała odchodzenie od zasady korzysta­
nia z wyrobów własnych już w okresie międzywojennym. Obecnie w w y ­
n i k u r o z w o j u przemysłu fabrycznego w y r o b y rzemiosła wiejskiego tracą
swe znaczenie. Patronat nad i c h w y r o b e m w większości wypadków prze­
jęła C P L i A , organizująca i c h skup i dalszy zbyt, a także zatrudniająca
3 5

Kostrowicka,

op. cit., s. 417-418.

�KONTAKTY HANDLOWE

WSI

49

szereg wytwórców w systemie chałupniczo-nakładczym. Część jednak t e j
p r o d u k c j i dostaje się n a d a l n a t a r g i i j a r m a r k i , gdzie nabywają j e wiejscy
odbiorcy. Jednocześnie należy zwrócić uwagę n a zjawisko sprzedaży „pa­
miątek" w uzdrowiskach i k u r o r t a c h , których w y r o b e m i rozpowszechnia­
n i e m zajmują się chłopi z okolicznych w s i oraz szerzący się — także
w dużych miastach — handel s w e t r a m i , m o d n y m o b u w i e m i t p . , stanowią­
c y m i również efekt działalności w i e j s k i c h wytwórców.
N i e w i e l k i e ośrodki handlowe straciły w latach p o w o j e n n y c h swe d a w ­
ne znaczenie. Zaopatrują się n a n i c h l u b też zbywają swoje nadwyżki
produkcyjne mieszkańcy okolicznych w s i , przede w s z y s t k i m j a r z y n y ,
owoce, mięso oraz artykuły rzemieślnicze potrzebne w gospodarstwie
(np. kosze n a z i e m n i a k i , powrozy, uprząż itp.). Natomiast w r a z z r o z w o ­
j e m środków k o m u n i k a c j i zwiększyła się aktywność ludności wiejskiej
n a r y n k u miast p o w i a t o w y c h czy też mniejszych niż powiatowe centrów
miejskich. P r z y c z y m n i e k i e d y istnieje tendencja, a b y n a t y c h ostatnich
zaopatrywać się w narzędzia i maszyny rolnicze (których b r a k w miejsco­
w y m GS), p r a l k i , radioaparaty, p r z e d m i o t y gospodarstwa domowego, ozdo­
b y d o wnętrz mieszkalnych i t p . Większe centra handlowe (zazwyczaj
miasta p o w i a t o w e czy wojewódzkie) odwiedzane są w celu z a k u p u ubrań,
odzieży, k o n f e k c j i , f u t e r . W Polsce centralnej utarł się n a w e t zwyczaj
z a k u p y w a n i a przez młode dziewczęta większej ilości odzieży, n a którą
dostają specjalne s u m y z d o m u jesienią. O b s e r w u j e m y więc powstawanie
nowego r y n k u zaopatrzenia ludności w i e j s k i e j , j a k i m są duże m i e j s k i e
centra handlowe, zastępujące k o n t a k t y handlowe n a r y n k u l o k a l n y m .
3 e

Jak więc w i d z i m y , w ostatnich latach zaszły dalsze istotne z m i a n y
w systemie organizacji h a n d l u wiejskiego. Maleje coraz bardziej znaczenie
i r o l a h a n d l o w a i n s t y t u c j i — powołanych do- życia w odległych nieraz
w i e k a c h celem zaspokajania potrzeb związanych z wymianą towarową
ludności — t a k i c h j a k targ, j a r m a r k czy odpust. Jednocześnie „zmodyfi­
kowaną" i c h rolę podejmują sklepy, p a w i l o n y państwowe l u b spółdzielcze,
p u n k t y s k u p u i sprzedaży produktów gospodarki chłopskiej (zajmujące się
również dostarczaniem i c h k o n s u m e n t o w i n a r y n k u m i e j s k i m ) i miejskiego
przemysłu. P r z y czym często najnowocześniejsze n a w e t f o r m y h a n d l u
przejmują termmologię i n a z e w n i c t w o najstarszych i n s t y t u c j i h a n d l o w y c h .
Organizuje się więc t a r g i książki i prasy, kiermasze hodowców czy m a ­
szyn rolniczych, j a r m a r k i ludowej- twórczości artystycznej i t p .
Dominacja państwowych i spółdzielczych f o r m organizacji obrotów
t o w a r o w y c h doprowadziła w ostatnich latach d o stopniowego w y e l i m i n o ­
w a n i a p r y w a t n e g o pośrednictwa handlowego w osobach pośredników, s k u pywaczy, domokrążców i t p . Do c h w i l i obecnej s k u p e m (drobiu, nabiału,
w a r z y w i owoców) bezpośrednio' od chłopskich producentów trudnią się
3 6

Por. M u l k i e w i c z - G o l d b e r g o w a ,

4 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X I X , z. 1

op. cit., s. 198-199.

�50

M I R O S Ł A W A С. D R O Z D

j e d y n i e „przekupki", które następnie sprzedają te p r o d u k t y n a bazarach
w większych ośrodkach m i e j s k i c h (np. w Warszawie n a Bazarze Różyc­
kiego, na Polnej czy n a Bielanach) i właściciele p r y w a t n y c h sklepów spo­
żywczych. Jednak działalność i c h w skali całego h a n d l u artykułami gospo­
darstwa wiejskiego' m a bardzo małe r o z m i a r y i znaczenie.
Należy jeszcze dodać, że coraz t r u d n i e j jest mówić o r y n k u l o k a l n y m
w odniesieniu do poszczególnych towarów, ponieważ w w y n i k u ogólnego
postępu technicznego, r o z w o j u przemysłu, przetwórstwa, k o m u n i k a c j i i i n ­
n y c h dziedzin gospodarki narodowej t w o r z y się j e d n o l i t y r y n e k ogólno­
k r a j o w y , gdzie te same t o w a r y można kupić w każdym r e j o n i e k r a j u .
P r z y czym w c h w i l i obecnej jesteśmy świadkami występowania tendencji
unifikującej przedsięwzięcia i decyzje handlowe miejskiego i wiejskiego
konsumenta w zakresie p o d e j m o w a n y c h przez niego zakupów towarów
przemysłowych i spożywczych. Wieś coraz częściej jest równorzędnym
z m i a s t e m nabywcą pralek, telewizorów, motorów, m e b l i , k o n f e k c j i i t p . ,
a także niektórych artykułów spożywczych.
Zakład Etnografii I H K M
Świerczewskiego 105
00-140 W a r s z a w a

PAN

Mirosława C e c y l i a D r o z d
TRADE CONTACTS OF T H E COUNTRY
S u m m a r y
T h e p a p e r deals w i t h t h e c h a n g i n g p a t t e r n of t r a d e r e l a t i o n s b e t w e e n a r u r a l
c o m m u n i t y a n d o t h e r s o c i a l groups i n v o l v i n g m u t u a l e x c h a n g e of goods a n d s e r v i c e s .
T h e m o s t r e m a r k a b l e a n d r e p e a t e d types of s u c h contacts a r e i n d i c a t e d , a s w e l l
a s i n s t i t u t i o n s e v o l v e d i n e a r l i e r h i s t o r i c a l epochs, e i t h e r loosing t h e i r i m p o r t a n c e
i n t h e 2 0 t h c e n t u r y or r e t a i n i n g s o m e s i g n i f i c a n c e u n t i l r e c e n t t i m e s a n d both
i n f l u e n c i n g a n d r e f l e c t i n g t h e p a t t e r n of r u r a l i n t e r a c t i o n s .
B y c o u n t r y t r a d e i s m e a n t a l l e x c h a n g e of goods a n d s e r v i c e s b e t w e e n c o u n t r y
dwellers, a s w e l l as between t h e m and u r b a n inhabitants, including the activities
of t r a d e m e d i a t o r s i n v o l v e d i n t h e b u y i n g a n d s e l l i n g b y p e a s a n t s . R e l e v a n t h e r e
is t h e concept of a l o c a l m a r k e t , defined i n t h e f o l l o w i n g t e r m s :
1) i t c o v e r s b y i t s s c o p e a r e l a t i v e l y s m a l l t e r r i t o r y , u s u a l l y a t o w n a n d i t s
n e a r e s t n e i g h b o u r h o o d u p to about 20 k m , o r a d i s t a n c e t h a t c a n b e m a d e both
w a y s during a single day;
2) s u b j e c t to e x c h a n g e a r e t h e most n e c e s s a r y goods (food) being f a r m
a n d p r o d u c t s of r u r a l c r a f t s m e n ;
3) d i r e c t e x c h a n g e b e t w e e n
exchange involving mediators;

producers

a n d consumers

is more

products

frequent

than

4) t h e m o s t c h a r a c t e r i s t i c f o r m of s u c h e x c h a n g e is a w e e k l y m a r k e t t h a t t a k e s
p l a c e a t a definite p l a c e a n d time.
T h e p a p e r i s a n attempt to s k e t c h t h e m a i n t r a i t s of s u c h e x c h a n g e a n d of s o m e
t e n d e n c i e s of c h a n g e t h a t a r e a p p a r e n t i n t h e h i s t o r y of p e a s a n t economy f r o m
t h e h a l f of t h e 19th c e n t u r y to t h e p r e s e n t day.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10892" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10870">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4b1ea94182fd36a0ee8f6ae5d0427b62.pdf</src>
        <authentication>9ea86c41cfae9da3529940a7a6e6e9f5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129922">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2560</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129923">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129924">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2379</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129925">
                <text>Konteksty, Polska Sztuka Ludowa. Pół wieku istnienia pisma / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129926">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2, s.141-148</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129927">
                <text>Jackowski, Aleksander; Benedyktowicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129928">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129929">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129930">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129931">
                <text>KONTEKSTY, POLSKA SZTUKA LUDOWA
PÓŁ W I E K U ISTNIENIA PISMA
Sytuacja

wyjściowa.

Skończyła się wojna. Zniszczona stolica. Nastroje
lęku, niechęci, nadziei. Arbitralnie zmienione grani­
ce. Masowa migracja, wypędzanie Niemców, repat­
riacja Polaków z terenów przejętych przez Związek
Radziecki, zasiedlanie i szabrowanie Ziem Odzys­
kanych. Nowy ustrój przyjmowany nieufnie, często
z wrogością. Narzucony siłą. Wywózki i aresztowania
ludzi związanych z ruchem oporu, z Armią Krajową.
Poczucie klęski w „wygranej wojnie".
Władza szuka poparcia, zwłaszcza wśród robot­
ników i chłopów, rozbija tradycyjne układy społecz­
ne, przeciwstawia wiejską biedotę - gospodarzom,
chłopów - dworowi, młodych - starym. Służy temu
zwłaszcza reforma rolna. Bezlitośnie realizowana ma
niewiele wspólnego z projektami, które zostały wy­
pracowane w końcu lat trzydziestych. Następuje
likwidacja warstwy ziemiańskiej, dewastacja dwo­
rów, wycinanie parków, likwidowanie dużych gos­
Twórca pisma dr Józef Grabowski
podarstw o typie farmerskim. Zostaje rozbita struk­
Pierwszy zeszyt w 1947 r.
tura tradycyjnej wsi, w znacznym stopniu samowystarczalnej, nastawionej na własne wzorce zachowań, upodobań. Walka z analfabetyzmem, rozwój czytelnictwa, tania książka,
obowiązek nauki szkolnej - przyspieszają procesy przemian. Migracja, w niespotykanej dotychczas skali, młodzieży wiejskiej do
miast i miasteczek (mieszkania po-żydowskie i po-niemieckie) powoduje, że wzory wiejskie przenikają do miast, a miejskie na
wieś.
Chłop staje się obiektem zabiegów propagandowych. Zwalczając kler, spółdzielczość, wszelkie formy samorządności,
odradzającą się PSL - Mikołajczyka, władza kokietuje jednocześnie społeczność wiejską pozornym zainteresowaniem jej kulturą,
a zwłaszcza sztuką. Oczywiście traktowaną jako zabawa, kolorowa dekoracja, ludowość na pokaz. Pozbawia się folklor, sztukę
ludową jej wymiaru duchowego, odrywa od podłoża i symbolicznych sensów. Zachowuje się f o r m ę , zwalczając towarzyszące jej

Redakcja w latach sześćdziesiątych-osiemdziesiątych. Od lewej: Anna Kunczyńska-lracka, Alek­
sander Jackowski (trzyma portret prof. Romana Reinfussa), Jadwiga Jarnuszkiewicz - wieloletni
sekretarz pisma.

141

�POLSKA
SZTUKA
LUDOWA

eolska utula iudova

§i i i Я

treści (zgodnie z postulatem sztuki „narodowej w formie a soc­
jalistycznej w treści"). W takim klimacie powstają w latach
1945-1947 pisma i instytucje zajmujące się sprawami wsi.
Klimat ten chciałbym przywołać, podając z tamtych lat fakty
dotyczące kultury, odbudowy, życia umysłowego i manipulacji,
jakie władza w sferze kultury dokonywała. Nie jest to oczywiś­
cie diariusz pełny, zawierający informacje o aresztowaniach,
działaniach służb bezpieczeństwa, życiu politycznym. Te fakty
publikuje Marta Fik w książce Kultura polska po Jałcie.
Kronika lat 1944-1981.

Wypisy z lat

1944-1947

POLSKA
SZTUKA
LUDOWA

1

1944
3.IX. Lublin. Pierwszy numer tygodnika „ O d r o d z e n i e "
I X . Lublin. Powstaje SW „ C z y t e l n i k " , przeniesiona w lutym
następnego roku do Łodzi.
2.X. Ostatni dzień Powstania Warszawskiego. Ewakuacja
reszty ludności cywilnej z Warszawy do obozu w Pruszkowie.
X. Lublin. Ukazuje się tygodnik „ W i e ś " , pod redakcją Jana
A . Króla
30.XI. Dekret P K W N o reformie rolnej. Za utrudnianie jej
surowe kary, do kary śmierci włącznie.
17.XII. Lublin. Powstaje SW „ K s i ą ż k a " , cel: „rozpowszech­
nianie literatury marksistowskiej przez masowe, tanie, dostępne
dla wszystkich wydawnictwa".
X I I . Powstaje Ministerstwo Kultury i Sztuki, wznawia działa­
lność Towarzystwo Uniwersytetów Robotniczych.

POLSKA SZTUKA l.l'DOW\

1945
I - I I I Rozgłośnia Polskiego Radia w Katowicach, Konser­
watorium w Łodzi, rozpoczyna działalność Uniwersytet Jagiel­
loński, powstaje w Krakowie „Tygodnik Powszechny", „Stary
Teatr". W Katowicach pierwszy występ Wielkiej Orkiestry
Symfonicznej Polskiego Radia pod dyr. Witolda Rowickiego.
I V . Warszawa. Otwarcie Biblioteki Narodowej; w Katowi­
cach - Teatr Śląski, w Krakowie powstaje P W M . Zaczyna się
ukazywać tygodnik „ P r z e k r ó j " , redagowany przez Mariana
Eilego. Pierwsze przedstawienia w Krakowie „Teatru Rap­
sodycznego", w Poznaniu powstaje Teatr Polski.
5.V. Komunikat TASSa o aresztowaniu przywódców pol­
skiego podziemia z gen. L . Okulickim na czele.
V . Upaństwowienie muzeów (7.V). Dekret o odbudowie
Stolicy (24.V), działa Filharmonia Krakowska, w W-wie otwar­
cie Biblioteki Publicznej.
V I . W Łodzi powstaje tygodnik „ K u ź n i c a " , pismo o wyraź­
nie lewicowym charakterze. Redaguje Stefan Żółkiewski,
w składzie redakcji m.in. Ryszard Matuszewski, Jan Kott.
Pierwsze przedstawienia operowe: w Katowicach i Poznaniu
(Krakowiacy i Górale).
Wystawa Grupy Młodych Plastyków w Krakowie. Teorety­
kiem grupy jest Mieczysław Porębski. W programie zaintereso­
wań m.in.: „Tradycje wielkich prymitywów X X wieku, od
Celnika Rousseau do Chagalla i Makowskiego".
V I . Wrocław. Powstaje czasopismo „ O d r a "

Whk.i v'iiiU

plstt яШ

IlldlW

ledows

�POLSKA SZTUKA LITOWA

20.VII. Stanisław Mikołajczyk staje na czele PSL.
V I I I . Powstaje miesięcznik „ T w ó r c z o ś ć " (redaktorem 1 ze­
szytu jest Leon Kruczkowski, od 2. Kazimierz Wyka).
19.VIII. Otwarcie Radiostacji w Raszynie. Z tej okazji
przemówienie prezydenta Bolesława Bieruta, traktujące kulturę
jako ważny element frontu ideologicznego.
V I I I . - Zjazdy ZPAP, ZZLP, Zw. Kompozytorów. Postulaty
ideologizacji tych organizacji.
1-4.IX. Kraków. Festiwal Polskiej Muzyki Współczesnej.
Wyraźnie widoczne inspiracje folklorem (m.in. Lituania Karola
Szymanowskiego, Pieśni ludowe Andrzeja Panufnika).
I X . Inauguracja opery we Wrocławiu {Halka)
X . Ukazuje się: miesięcznik „ T e a t r " , „Nauka i Sztuka".
X I . Ukazuje się „Gazeta Ludowa", organ PSL, powstaje
„Dziś i Jutro", z dawnej wojskowej „ C z o ł ó w k i " powstaje PP
„Film Polski".
X I I . Rozpoczyna działalność Uniwersytet Warszawski.

1946
13.1. Rozpoczyna działalność Uniwersytet Łódzki.
17.1. Warszawa. W odbudowanym Teatrze Polskim uroczysta
premiera Lilii Wenedy.
21.1. Zamyka się wystawa w Muzeum Narodowym „Chopin
i jego Warszawa" (150.000 zwiedzających!! czyli co 2-3
Warszawiak).
29.1. Wchodzi w życie dekret Prezydium Krajowej Rady
Narodowej o szkolnictwie w okresie przejściowym,
sankc­
jonujący powoływanie na nauczycieli w szkołach niższych
i średnich osób nie posiadających kwalifikacji zawodowych.
(Podobna sytuacja przyśpieszonych kursów w wojsku wywołuje
dowcip: Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie
oficera).
30.1. W. Taszycki przedstawia w Polskiej Akademii Umiejęt­
ności pracę: Staropolskie formy czasu przeszłego:
robiłech,
robilichmy.
31.1. Dekret Rady Ministrów tworzący publiczne służby
bibliotek.
1. Zaczyna wychodzić w Krakowie „Przegląd Artystyczny"
organ Związku Polskich Artystów Plastyków.
2.II. W Instytucie Ludowym Oświaty i Kultury (Kraków)
poranek pisarzy-chłopów.
- Na pierwszym posiedzeniu Podkomisji Planu Wydaw­
niczego Rady Książki odnotowano w referacie inflację poezji.
14.11. Opublikowano dane ze spisu ludności. Ogółem
23.911.000 osób, w tym w miastach 7.400.000 (31%), na wsi
16.202.000 (69%).
25.11. Szacuje się, iż zostało po wojnie 300.000 całkowitych
sierot; utworzono w Ministerstwie Oświaty Departament Opieki
nad Dzieckiem.
2. Ш. Pierwsze posiedzenie Komisji Ustalania Nazw Miejs­
cowych (przy Ministerstwie Administracji Publicznej). Ustalo­
no, wymyślono „Rozwój i zasady nazewnictwa na Ziemiach
Zachodnich".
1 L I I I . Referat J. Króla Drogi rozwoju kultury wsi polskiej na
2. Zjeździe Związku Samopomocy Chłopskiej w Warszawie.
13.III. Rozporządzenie Ministra Oświaty dotyczące upo­
wszechniania oświaty i kultury wśród dorosłych.

polska sztuka ludowa

143

�I I I . Rewizje w lokalu N K W PSL.
31.III. Warszawa, w Teatrze Polskim Koncert Polskiej
Orkiestry Ludowej. Opracowania melodii ludowych.
3.IV. Rzeszów, powstaje Towarzystwo Teatru i Muzyki
Ludowej.
11.IV. Przy Ministerstwie Kultury i Sztuki powstaje jako
samodzielna placówka Państwowy Instytut Badania Sztuki
Ludowej, założony z inicjatywy dra Józefa Grabowskiego.
Adres: A l . Szucha 3.
Zapowiedź wydawania czasopisma „Sztuka L u d o w a " .
14.IV. Lublin, Pierwszy Koncert Orkiestry Włościańskiej
pod dyrekcją St. Namysłowskiego.
28.IV. Entuzjastyczne przyjęcie w Związku Radzieckim
koncertów Ewy Bandrowskiej-Turskiej. Setny koncert. Publicz­
ność zasypuje artystkę kwiatami i podarkami. (Artystka opowia­
da: traktowano mnie jak księżniczkę, kogoś z wielkiego świata,
wielką d a m ę ) .
30.IV. Lublin. Inauguracja cyklu wykładów Towarzystwa
Ludoznawczego.
1-3.V. W kraju Dni Oświaty.
8.V. W r o c ł a w . Pierwsza wystawa polskiej plastyki na
Ziemiach Odzyskanych (wkrótce nazwa zostanie zmieniona,
cenzura będzie przestrzegała, by nazywać je „Ziemie Zachod­
nie").
20.IV. Warszawa, Muzeum Narodowe. Ogólnopolski Salon
Wiosenny, 442 prace. Otwarcia dokonał - przewodniczący
K R N Bolesław Bierut.
25. Trzeci Zjazd Członków i Kandydatów Oddz. Wiejskiego
Związku Zawodowego Literatów Polskich (400 obecnych).
V I . Wznowiono po wojnie wydawanie „Biuletynu Historii
Sztuki". Ukazuje się pierwszy numer pisma „ T e a t r " . W Łodzi
- „Myśl W s p ó ł c z e s n a " .
V I I . Ukazuje się pierwszy numer miesięcznika „ Z n a k " ,
pierwszy zeszyt wznowionego „Polskiego Słownika Biografi­
cznego", powstaje „Zaranie Ś l ą s k i e " .
4. V I I . Pogrom Żydów w Kielcach, 40 zabitych. Prawdopodo­
bnie prowokacja UB lub oddziału wywiadu radzieckiego.
5. V I I . Utworzenie Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Pub­
likacji i Widowisk.
2 5 . V I I I . Warszawa. Pierwsze zebranie Ludowego Instytutu
Kultury (adres: ul. Pierackiego, obecna Foksal 15).
31.VIII. Warszawa. Ogólnopolski konkurs ludowych ze­
społów amatorskich.
Aresztowania działaczy ludowych.
V I I I . Powstaje miesięcznik „ P i a s t " .
V I I I . Częstochowa. Wystawa sztuki regionalnej w Muzeum
Miejskim.
20.LX. Warszawa. Wznowienie Związku Teatrów Ludowych.
Powstaje pismo „Łódź Teatralna". Likwidacja tygodnika „No­
wa Epoka".
1 .X. Powstaje Centrala Przemysłu Artystycznego (późniejsza
Cepelia).
2 L X I I . Kraków. Pierwszy konkurs szopek na Rynku Głów­
nym. Nagrodzone prace wystawiono następnie w Muzeum
Przemysłowym.
X I I . Lublin. Wznowienie „ L u d u " , organu Polskiego Towa­
rzystwa Ludoznawczego.

1947
W 1946 r. ukazało się 2300 jednostek wydawniczych.
W „ T w ó r c z o ś c i " (r. I I I , z. 5) Piotr Grzegorczyk pisze: „Książka
wartościowa, nawet droga, bywa szybko wyczerpana".
I . Olsztyn. W Instytucie Mazurskim pokaz druków mazowie­
ckich z X V - X X w.
I . Pierwsze wielkie procesy polityczne, przywódców W i N ,
NSZ, PSL i in.; liczne wyroki śmierci.
24.11. Minister Kultury i Sztuki Stefan Dybowski wydaje
zarządzenie normujące działalność teatralnych zespołów ama­
torskich. (Nazwę „ t e a t r " zastrzeżono dla placówek zawodo­
wych. Zespołem musi kierować osoba mająca odpowiednie
kwalifikacje, wzgl. ukończone kursy kwalifikacyjne).

144

I I I . Łódź. Centralny Instytut Kultury wydaje „Poradnik
Muzyczny", organ Ludowego Instytutu Muzycznego.
3.IV. Ustanowienie Święta Oświaty (pierwsza niedziela
maja).
17.IV. Rozpoczęcie Akcji „ W i s ł a " . Likwidacja głównych sił
UPA. Prześladowania i wywózki ludności ukraińskiej. Wysied­
lenia Ł e m k ó w .
5.V. Zakopane. Centralny Instytut Kultury organizuje kon­
ferencję poświęconą zagadnieniom kultury i sztuki. (75 uczest­
ników, referat m.in. Ksawerego Piwockiego, Rola sztuki ludo­
wej w dzisiejszej
kulturze).
20.V. Rada Ministrów postanawia ograniczyć objętość prasy
1 czasopism, wprowadzić normy maksymalnej objętości, za­
oszczędzony papier przekazać na podręczniki szkolne.
5.VI. Aresztowanie przywódców organizacji W R N .
7.VI. Dni Krakowa. M . i n . wystawa sztuki ludowej, Lajkonik.
15.VI. Katowice. Rozstrzygnięcie konkursu na koronki.
30.VI. Rytwiany k. Sandomierza. Zjazd pisarzy chłopskich.
12. V I I . Polska i Czechosłowacja odrzucają pod presją radzie­
cką plan Marshala.
18.VII. Szklarska Poręba. Konferencja w sprawie rozwoju
ochotniczego ruchu muzycznego w Polsce (Centralny Instytut
Kultury, 10 referatów).
14.IX. Opole. Ogólnopolskie Dożynki. Delegacje w strojach
regionalnych.
21.IX. Lublin. „Tydzień Majdanka". „Poświęcenie kopca
usypanego z popiołów zamordowanych przez N i e m c ó w ok.
2 milionów l u d z i " .
I X . Kraków. Konkurs zespołów orkiestr dętych na dziedzińcu
Wawelu.
27.IX. Katowice. Pierwsze zebranie plastyków amatorów
z przedstawicielami Z Z PAP, zorganizowane przez Woj. Rade
Narodową.
20. X . Ucieczka Mikołajczyka.
L X I I . Zakopane. Z inicjatywy Referatu Sztuki Ludowej
Ministerstwa Kultury i Sztuki przeprowadził Instytut Przemysłu
Ludowego kurs techniki malowania na szkle wśród górali
podhalańskich. Kurs, z udziałem prof. Antoniego Buszka, trwał
do 16 grudnia.
X I I . Referat Sztuki Ludowej przy M K i S organizuje badania
w regionie rawsko-opoczyńskim, w celu zorganizowania prze­
mysłu ludowego.
15.XII. Warszawa. W Muzeum Narodowym wystawa prze­
mysłu artystycznego. Eksponaty z Biura Nadzoru Estetyki
Produkcji oraz z Państwowych Zakładów Włókienniczych
„ W a n d a " w Krakowie. Tkaniny Gałkowskich, wyroby spół­
dzielni „ Ł a d " i „ A r k a d y " .
2 1 . X I I . Łowicz. Wystawa wycinanek. 44 uczestników zgłosi­
ło 250 prac. 27 nagród.
X I I . Procesy członków ZG W i N . wysokie wyroki, kary
śmierci.
X I I . Warszawa. Zaczął wychodzić miesięcznik „Polska
Sztuka Ludowa", wydawany przez Państwowy Instytut Sztuki
Ludowej, pod redakcją Józefa Grabowskiego.

*
Pismo stworzył Józef Grabowski, historyk sztuki, badacz
sztuki ludowej.
J. Grabowski urodził się 17.111.1901 r„ zmarł 22.V.1977 rStudia na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, gdz"
uzyskał w 1929 r. doktorat. Stopień docenta otrzymał w 1957г
W latach 1930-1936 był dyrektorem Muzeum Pokuckieg"
w Stanisławowie, gdzie interesował się przede wszystka
sztuką ludową. Badał genezę i rozprzestrzenianie się w Europ
malarstwa na szkle. W latach późniejszych rozszerzył s*j
zainteresowania na rzeźbę, tkaninę, wycinankę. W 1936 _
podjął pracę w Dziale Oświatowym Muzeum Narodowa
w Warszawie. W 1937 r. zorganizował w Instytucie Propaga .
Sztuki wystawę „Sztuka ludowa w Polsce", na której zgro^
dził eksponaty o wybitnej wartości estetycznej, przede wszy
kim z Pokucia. Po wojnie w latach 1944-1945 był kierownik
Działu M u z e ó w i Ochrony Zabytków przy P K W N , a następ
11

1

�dyrektorem Departamentu M u z e ó w i Ochrony Zabytków
w M K i S . Zainicjował i kierował powstałym w 1946 r. Państowym Instytutem Badania Sztuki Ludowej. Zwolniony z funk­
cji w 1948 r. przeszedł do wydawnictwa „ A r k a d y " , gdzie
zajmował stanowisko kierownika redakcji sztuki. Od stycznia
1963 do końca roku 1973 kierował działem rzeźby Państwo­
wego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Opublikował
wiele artykułów i książek, m.in. Sztuka ludowa - formy i regiony
w Polsce (1967), Dawna polska rzeźba ludowa (1968), Ludowe
malarstwo na szkle (1969), Ludowe obrazy
drzeworytnicze
(1970), Sztuka ludowa w Europie (1978).
Uczeń Riegla zwracał uwagę przede wszystkim na formę
dzieła, walory estetyczne sztuki ludowej. Za najważniejsze
kryterium uznawał cechy stylistyczne, one decydowały o tym,
czy przedmiot jest „ l u d o w y " .
Przed wojną Grabowski należał do nielicznej grupy histo­
ryków sztuki, interesujących się sztuką ludową (Ksawery
Piwocki, Juljusz Starzyński, Kazimierz Dobrowolski). Swoją
wrażliwość estetyczną ukształtował w kontakcie z artystami, dla
których sztuka ta stanowiła podglebie ich twórczości (Włady­
sław Skoczylas, Wojciech Jastrzębowski, Edmund Bartłomiejczyk, Eleonora Plutyńska, Wanda Telakowska i inni).
O Instytucie, zajmującym się badaniem sztuki ludowej
myślał jeszcze przed wojną. Chciał też stworzyć pismo, które
byłoby w swym kształcie odpowiednikiem „ A r k a d " , redagowa­
nych przez W a n d ę Filipowiczową, ale szansa na realizację tych
pomysłów powstała dopiero po wojnie. Grabowski z entuzjaz­
mem zabrał się do budowania Instytutu. Powstał on na mocy
zarządzenia Ministra Kultury i Sztuki, ogłoszonego w Dzien­
niku Urzędowym Ministerstwa Kultury i Sztuki nr 1.
Pisał: „Potrzeba utworzenia go wynikała zarówno z roli, j a k ą
sztuka ludowa może i winna odegrać w formowaniu się nowej
naszej sztuki ogólnonarodowej - jak też z konieczności za­
chowania dla potomności ginącej w naszych oczach odrębnej
kultury ludowej, dotąd z punktu widzenia potrzeb sztuki niemal
nie badanej i skutkiem tego od tej strony nieznanej. To bowiem,
co o sztuce ludowej pisali etnografowie jest tylko cennym
materiałem do określenia warunków wśród których ona po­
wstawała i b y t o w a ł a . "
Sfera zainteresowań Grabowskiego różniła się od tej, która
była domeną etnografów. Instytut, a zwłaszcza pismo realizo­
wały program, w którym sztuka ludowa miała stanowić podłoże
artystycznej kultury narodu. Program ten formułował we wstę­
pie do pierwszego numeru minister Kultury i Sztuki Stefan
Dybowski. W liście odręcznym z dnia 15.XI.1947 pisał, iż
wytwory sztuki ludowej, samorodnej, „... są skarbem, którego
nam zmarnować nie wolno. Wszystko to, co stanowi wartość
w kulturze ludowej, w kulturze chłopskiej musi być prze­
tworzone przez wielkich artystów i wejść do kultury narodowej.
Gdy to się stanie sztuka polska nabierze cech i żywych
rumieńców polskości - wniesiemy do skarbca sztuki ogólno­
ludzkiej nowe wartości i wzbudzimy u innych szacunek dla
narodu polskiego".
3

Dostrzegając dwa uzupełniające się obszary badań - jeden
stanowiący kompetencje etnografów, drugi - historyków sztuki,
literatury, muzykologów, choreologów, twórca „Polskiej Sztuki
Ludowej" wyraźnie widział zadania, które stawiał przed sobą,
Instytutem i pismem: „Stąd w chwili obecnej wyłoniła się
Konieczność wypełnienia luki istniejącej dotąd z powodu braku
. adań nad sztuką ludową przez fachowców z dziedziny sztuki
w skali odpowiadającej zarówno znaczeniu jak i rozpiętości
go zjawiska. D o k o n a ć tego ma działalność Państwowego
/•stytutu Badania Sztuki Ludowej przez zorganizowanie i proadzenie systematycznych badań nad całokształtem artystycz­
n i twórczości l u d o w e j . "
e

4

"stytut składał się z sekcji: literatury i obrzędu (kierownik
mr/ V ' .
Krzyżanowski); muzyki (w Poznaniu - kierownik
gr Marian Sobieski), zdobnictwa (w Krakowie - kierownik dr
i n -u ^
) , tańca (kierownik Tadeusz Zygler), malarstwa
i
У (kierownik dr Józef Grabowski). Zamierzano powołać
^ze sekcję budownictwa.
ismo miało być łącznikiem między sekcjami, publikować
u

J

a n

e m r u s s

e s

p

materiały z badań własnych, oraz pozyskane od miłośników
i zbieraczy. Redakcja chciała, by nie tylko informowało
w zakresie spraw interesujących badaczy sztuki ludowej, lecz
także wychodziło poza środowisko, przenikając w bieżące życie
artystyczne.
Pierwszy numer, w formacie A 4 liczył 64 strony. Nakład
2000 egz. Okładkę i układ graficzny opracował Czesław
Wielkhorski. W numerze znalazły się artykuły teoretyczne,
w tym dwa o podstawowym znaczeniu dla liniii metodologicz­
nej pisma: Ksawerego Piwockiego, Pojęcie sztuki ludowej,
i Józefa Grabowskiego, Zagadnienie stylu ludowego. Wśród
opracowań zasługuje na uwagę tekst Grabowskiego, Zbójnickie
obrazy na szkle i Gerarda Ciołka, Dach w polskim budownictwie
wiejskim. W dziale materiały: Janusz Świeży,
Świątkarze
biłgorajscy. Dział informacyjny przyniósł sprawozdania z prac
sekcji.
Piwocki pisał: „Jeśli sztuka chłopska obejmuje wszystkie
dzieła stworzone przez jednostki należące do warstwy chłops­
kiej, to sztuka ludowa musi posiadać zakres węższy, po­
zwalający na wydzielenie tych tworów, które zaliczylibyśmy
raczej do sztuki o g ó l n o - n a r o d o w e j . " (s. 5)
Zarazem „... do sztuki ludowej możnaby zaliczyć (...) także
przedmioty wykonywane przez artystów nie należących formal­
nie do środowiska chłopskiego. Pojęcie więc sztuki ludowej
musi objąć zakres szerszy niż sztuki c h ł o p s k i e j " (s. 6). Tak więc
„... ludową nazywamy taką sztukę, której dzieła posiadają cechy
stylowe uznane przez naukę za specyficznie ludowe.
(...) zespół takich cech musi być wyraźnie przeciwstawiony
sztuce nie - ludowej (...).
(...) nie każdy chłop; tworzący jakąś rzecz piękną - jest
artystą ludowym. Musi posiadać charakterystyczną postawę
twórczą: tylko na odpowiedniej bazie psychologicznej rodzą się
kwiaty twórczości ludowej."
Zagadnieniu stylu ludowego poświęca swój artykuł Józef
Grabowski. Ponadto piszą: A . Chybiński, O potrzebach
polskiej
etnografii muzycznej, T. Zygler, Polskie tańce ludowe i ich
badanie, G. Ciołek, Dach w polskim budownictwie
wiejskim.
Roman Reinfuss w dziale Opracowania publikuje: Malowane
morawickie skrzynie krakowskie, a Jadwiga PietruszyńskaSobieska, Wielkopolskie
siesieńki.
Numer 2 z 1948 r. przynosi ciąg dalszy rozważań Grabows­
kiego, jego artykuł Zespoły rzeźb z wyobrażeniem
Bożego
Grobu. Maria Żywirska publikuje Hafty Kurpiowskie w Puszczy
Białej.
Numer 3 przyniósł obok dalszych rozważań Grabowskiego na
temat stylu ludowego, jego tekst „Szkoła krośnieńska"
w rzeź­
bie ludowej, oraz m.in. Marii Sagajło-Kaczanowskiej Znaczenie
ornamentu i techniki zdobienia w pisankach, Mariana Sobies­
kiego „Maryna"
[instrument muzycznyl.
Objętość numerów zmniejsza się, zeszyt 2 liczy 40 stron, 3:42
strony, podwójny 4-5:64 strony. Ten ostatni w całości wypełnia
omówienie wystawy Sztuka ludowa Warmii i Mazur (Olsztyn,
1948) pióra redaktora naczelnego. Tekst ten pokazuje dobrze
metodę badawczą Grabowskiego. Nie interesuje go rozwój
historyczny, zasięg, funkcja, przedmiotem zainteresowania
stają się cechy formalne prezentowanych dzieł. W dziale
„ R z e ź b a ' ' wyznacznikiem jest materiał i technika, po łyżnikach
i przęśliczkach omawia zabawki i figury sakralne. Eksponuje
znakomite kafle mazurskie.
Następny, potrójny zeszyt (6, 7, 8), 96 stronicowy, także jest
poświęcony omówieniu wystawy, najważniejszej z tych, które
prezentowały sztukę ludową po wojnie. „ W y s t a w a krakowska
Rzeźby, Malarstwa i Grafiki L u d o w e j " po raz pierwszy
pokazała ogromny zespół znakomitych dzieł, tłumaczących
fascynację formistów sztuką ludową. Było to w istocie wprowa­
dzenie tej sztuki do narodowego panteonu. Inna sprawa, że stało
się to już wtedy, gdy zainteresowanie sztuką ludową zaczęło
w kręgach ludzi sztuki wygasać. Zeszyt wydany w nakładzie
4850 egzemplarzy wywołał ogromne zainteresowanie. Tekst
Grabowskiego, wypowiedzi o sztuce artystów, znakomite ilust­
racje sprawiły, że środowisko artystyczne (i nie tylko) zostało
tym faktem poruszone. Dla piszącego te słowa było to pierwsze

145

�zetknięcie z urodą ludowych dzieł, urzeczenie, które wpłynęło
na dalsze losy, zainteresowania. Na tle ówczesnych czasopim
numer „Polskiej Sztuki Ludowej" wyróżniał się zdecydowanie.
Widziałem go w pracowniach artystów, ale też w poczekalni
dentysty i lekarza.
Numer wywołał oburzenie, wicepremier wezwał „na dywa­
n i k " ministra Sokorskiego (z ramienia partii odpowiadał za
politykę resortu), ten zaś za propagowanie „religianctwa",
świątków, z miejsca wyrzucił Grabowskiego z pisma i Instytutu.
Miało to miejsce w listopadzie 1948 roku. W tym czasie
kończyła się j u ż względnie liberalna polityka w zakresie
kultury, narastały konflikty z Kościołem, marksizm miał wy­
przeć wszelkie inne formy wiary. Zlikwidowano miesięcznik
„Nurt. L i t e r a t u r a - N a u k a - Ż y c i e " , zakazano wystawienia Kor­
diana w Krakowskim Teatrze im. Słowackiego, odwołano ze
stanowiska redaktora naczelnego „ O d r o d z e n i a " Karola Kuryluka, w grudniu los jego podzieli Stefan Żółkiewski - redaktor
„ K u ź n i c y " . List Piusa X I I do biskupów niemieckich w sprawie
granic zachodnich i wypędzania ludności niemieckiej ( L I ­
II.1948) ze słowami: „Czy było jednak rzeczą dozwoloną
wypędzić w formie odwetu z domu i ojczyzny 12 milionów
ludzi i skazać na n ę d z ę ? " - spowodował niezwykle ostrą
reakcję w prasie. Pojawiły się ulotki, organizowano wiece.
Pisma nie zlikwidowano, na jego czele stanął etnograf, dr
Roman Reinfuss. Postawiono warunek: sztuka ludowa - tak,
świątki, religianctwo - nie. Ukazał się jeszcze przygotowany
uprzednio przez Grabowskiego zeszyt 9-10/48 kończący roz­
ważania redaktora na temat stylu ludowego, wsparte pierwszym
odcinkiem tekstu Witolda Dynowskiego Historycyzm w sztuce
ludowej, i „etnograficznymi" publikacjami: Reinfussao skrzy­
niach z okolic Krakowa i Marii Źywirskiej o tiulowych
czepcach krakowskich.
Numer 11-12 sygnuje jako redaktor naczelny Roman Re­
infuss. Nakład wyznacza - 2500 egz. Dynowski kontynuuje
swoje rozważania, sam redaktor publikuje: Architektura szopki
krakowskiej. Jednak zajęty intensywnie prowadzonymi bada­
niami w terenie nie ma czasu na pismo, zwłaszcza, że redakcja
mieści się w Warszawie. Formuła, iż redaguje „Zespół kierow­
ników sekcji Instytutu" ma raczej znaczenie tytularne.
W numerze 1/1949 jako redaktor występuje Tadeusz Zygler.
Podnosi nakład do 5000 egz. Prowadzi pismo przez cały rok.
Wydaje zeszyty, objętości od 32 do 64 stron. Witold Dynowski
ciągnie w nich swe rozważania na temat historycyzmu. Reinfuss
- o skrzyniach zdobionych z okolic Krakowa, Zofia CieślaReinfussowa o okuciach wozów z okolic Makowa. Pojawia się
temat, rozszerzający zakres problematyki p i s m a - n a marginesie
wystawy górniczej w Sosnowcu, Maria Żywirska omawia
Zagadnienia
prymitywnej
sztuki robotniczej.
W zeszycie
3—4/1949 pojawia się nazwisko Tadeusza Seweryna, który
omawia na tle wystawy w warszawskim Muzeum Narodowym
czechosłowacką sztukę ludową. Żywirska w tymże zeszycie
zamieszcza Zdobienie rzeźbą w drewnie chaty
kurpiowskiej
sumiennie konstruując, zgodnie z sugestiami Reinfussa-tablice
m o t y w ó w . Sam Roman Reinfuss opisuje Wełniane torby górals­
kie. Redakcja, po niedawnych doświadczeniach zamieszcza
fotografię świeckiej figurki w glinie (Kobieta
brzemienna)
zwracając się („...do wszystkich Czytelników Polskiej Sztuki
Ludowej o nadsyłanie do publikacji dobrych zdjęć fotograficz­
nych rzeźb ludowych o temacie świeckim, wraz z komentarzem
obejmującym informacje dotyczące techniki wykonania rzeźby
oraz dane dotyczące a u t o r ó w . "
Zdjęć nie nadsyłano, natomiast w następnym zeszycie,
wyraźnie zdeklarował o jakie widzenie sztuki chodzi sam
Sokorski. We wstępnym artykule: O właściwy stosunek do
sztuki ludowej (referat na konferencji poświęconej omówieniu
wyników Festiwalu M u z y k i Ludowej) czytamy: „Sztuka ludo­
wa (...) jako samodzielny, własny nurt kulturalny mas ludo­
wych, powstała i ukształtowała się jako antyteza szlacheckiej,
dworskiej kultury, tym samym korzeniami swymi sięgając
społeczeństwa, opartego na pańszczyźnianej pracy najszerszych
mas c h ł o p s k i c h . " Autor dostrzega: „(...) niebezpieczeństwo
sprowadzenia sztuki ludowej do tradycjonalistycznej obrzędo­

146

wości, ilustrującej w gruncie rzeczy reakcyjno-agrarystyczną
postawę bogatej części wsi, wsi zrastającej się z miejskim
spekulantem." Sokorski przeciwstawiał „ z d r o w ą " sztukę ludo­
wą „ c h o r e j " , formalistycznej. Pisał: „Malarstwo intymne,
malarstwo abstrakcjonistyczne, zwyrodniałe w poszukiwaniu
nowego wyrazu dla wyobcowanych pojęć w kolorze, bryle czy
linii okazało się tragicznie bezbronne wobec prawdziwego
zwycięstwa c z ł o w i e k a . " Wtórował mu minister Dybowski.
W odczycie dla nauczycieli mówił: „(...) ludzie zapomnieli
rysować grzęznąc w formalizmie. Dochodzi do takich absurdów
jak obrazy Picassa."
Pismo jednakże nie uczestniczy w ideologicznych manew­
rach. Zamieszcza opracowania stanowiące wynik badań tereno­
wych, które w sytuacji szybkich przemian na wsi dokonywane
są pospiesznie; w dążeniu do uchwycenia obrazu tradycyjnej
sztuki, jej - jak to mówił Roman Reinfuss - „fotografii".
Zamieszcza też opracowania monograficzne innych, nielicz­
nych, badaczy sztuki ludowej, np. Tadeusza Seweryna, Polskie
zabawki ludowe (6/1949). W tym samym numerze Leonard
Życki przedstawia uwagi Na marginesie pierwszej
ogólnopols­
kiej wystawy plastyków amatorów (Muzeum Narodowe, maj
1949). „Autorzy przedstawiają swe przeżycia czy marzenia
w sposób optymistyczny, pełen radości życia i wiary w przy­
szłość. Jakże korzystnie różnią się w tym od „nowoczesnych"
plastyków, patrzących na człowieka z pesymizmem i kawał­
kujących go niczym studenci w prosektorium". Dodajmy, że
w podobnym duchu potępia wszelkie nowoczesności i formaliz­
my Witold Zechenter recenzując I W y s t a w ę Sztuki Nowoczes­
nej w Krakowie. „Ludzie wychodzą z niej chorzy, wściekli,
plując przekleństwa" („Polska Zbrojna", 1949 nr 17); czy
Jadwiga Siekierska, która pisze po Festiwalu Polskiej Muzyki
Ludowej „Zwalczamy w walce z bogoojczyźnianym kosmo­
polityzmem niewolnicze i ślepe formalistyczne tendencje
w muzyce." ( „ K u ź n i c a " , 1949 nr 24).
O roli tego Festiwalu pisze w następnym numerze naszego
pisma (7-8/1949) Jadwiga Sobieska w artykule Chłonność
muzyczna naszego ludu. Ukazuje, jak zetknięcie na Festiwalu
zespołów i muzyków z różnych stron kraju wpłynęło na niemal
natychmiastowe przejęcie melodii i tańców pochodzących
z innych regionów. („... grupa szamotulska (...) skopiowała na
podstawie trzykrotnej obserwacji (...) całe dwa tańce z muzyką,
tekstem i układem choreograficznym z programu Suchodołu
(ziemia rzeszowska)." Kończy swój tekst refleksją: „Przygod­
ny zbieracz za lat 50 [tzn. za 3 lata! A.J.] będzie w prawdziwym
kłopocie, jak takie zjawisko w y t ł u m a c z y ć . "
Ponadto w zeszycie znalazły się Romana Reinfussa, Malowane
zręby chałup wiejskich, Zdzisława Szulca, Gęśle czy skrzypce,
Wiesława Cichowicza, Haft wielkopolski i czepce wielkopolskie.
W zeszycie 9-10 najważniejszy wydaje się artykuł Karola
Homolacs'a O wartości zdobnictwa ludowego (dokończenie
w następnym zeszycie). Reinfuss pisze o kaflach z Brzegu, Piotr
Greniuk publikuje Druki ludowe na płótnie w południowej
Lubelszczyźnie.
W ostatnim numerze z 1949 r. Juljan Krzyżano­
wski zajmuje się sprawą ludowości w poezji Adama Mic­
kiewicza, Maria Znamierowska-Prufferowa pisze o rzeźbi
rzach ludowych na Kujawach i od tego czasu bio;
ludowych twórców coraz częściej będą się pojawiały w piśi
Aleksander Wojciechowski, nim jeszcze zajmie się współc:
ną twórczością plastyczną, publikuje tekst: Tematyka społec
i polityczna w wycinance
łowickiej.
W roczniku zasługuje na uwagę Dział informacji, recei
z wystaw i książek. Otrzymujemy też Sprawozdanie z działalno
ści Państwowego Instytutu Sztuki Ludowej za rok 1949 - ostat­
nie, jako że Instytut zostaje zlikwidowany, a jego
włączone do powstałego w listopadzie 1949 r. Państwo
Instytutu Sztuki. Pismo, dotąd doskonale opracowywane
cznie (przez Barbarę Suchodolską) traci walor estetyc:
Przeniesione do Krakowa, redagowane jest w Sekcji S
Ludowej. Nie wymieniony w stopce Roman Reinfuss reda]
je przy pomocy Zofii Cieśli-Reinfussowej. Teka redakcyjna
wątła, w ciągu roku ukazują się dwa numery (1-6 oraz 7-12)&lt;
pierwszego z nich dołączony jest separat: Plastyka 1ш
Polski. Zarys bibliograficzny.
Opr. Piotr Grzegorczyk
5

6

�instrukcje i kwestionariusze dla badaczy kultury ludowej.
Wyraźnie widoczne jest dążenie do tego, by pismo pełniło rolę
służebną wobec Sekcji, służąc publikacji wyników aktualnych
badań oraz opracowań dokonanych przez etnografów i miłoś­
ników sztuki ludowej z całego kraju. W zeszycie 7-12 znaj­
dujemy takie właśnie dwa ważne teksty: Andrzej Żak, archeolog
1 najnowszych badań nad kulturą plemion prapolskich,
oraz
Aleksander Wojciechowski Dwuosnowowe tkaniny białostoc­
kie, a w 1-271951 Juliusz Kostysz Z dziejów
krakowskiego
garncarstwa, Franciszek Kotula Malowane zręby chałup w Rze­
szowskim. W tym, oraz następnym zeszycie (3) zamieszcza
Maria Żywirska opracowanie Twórczość plastyczna
górników.
Poczynając od tego numeru „Polska Sztuka L u d o w a " jest
dwumiesięcznikiem, wychodzącym w nakładzie 3000 egz.
Już od momentu przejęcia pisma przez Państwowy Instytut
Sztuki widoczna jest troska o to, by stworzyć pozory zaintereso­
wania problemami nauki radzieckiej. Pojawia się rubryka
Z nauki radzieckiej,
ze „ s z t a n d a r o w y m " tekstem G. Niedosziwina O zagadnieniu ludowości w sztuce radzieckiej. Nie ma
żadnego wpływu na badania i formę publikacji ich wyników.
Należy jednak pamiętać, iż są to lata intensywnej indoktrynacji.
Państwowy Instytut Sztuki (kierowany przez prof. Juljusza
Starzyńskiego) powstał przecież jako taran marksizmu, forsując
idee socrealizmu. Jego powstanie wiąże się z decyzją likwidacji
różnych ośrodków badawczych, podporządkowania ich central­
nej placówce, którą łatwiej sterować, kontrolować.
Dla Dyrekcji Instytutu włączenie Sekcji Plastyki Ludowej
było w pełni uzasadnione, ale oczekiwania szły dalej, niż tylko
prowadzenie terenowej dokumentacji. Prof. Starzyński postulo­
wał zajęcie się problemem inspiracji sztuką ludową, Aleksander
lackowski - mianowany kierownikiem Zakładu Sztuki Ludo­
wej i Folkloru, chciał pogłębienia badań, poszerzenia ich przez
realizację kwestionariuszy, pozwalających na poznanie histo­
rycznych i społecznych uwarunkowań. W a ż n ą rolę odegrała
konferencja w Jadwisinie poświęcona aktualnym zagadnieniom
naukowo-badawczym i twórczym polskiej plastyki ludowej.
Materiały z tej konferencji opublikowano w numerze 3 oraz 4-5
z 1951 r. Rozszerzały dotychczasowy zakres tematyczny.
Zwłaszcza istotny był artykuł Ksawerego Piwockiego Sztuka
ludowa i narodowa ilustrowany znakomitymi przykładami
architektury i kapliczek. W zaplanowaniu tych numerów znacz­
ny udział mieli prof. Ksawery Piwocki, prof. Bohdan Urbano­
wicz, Mieczysław Porębski i Aleksander Wojciechowski - two­
rzący kolegium redakcyjne pisma.
W numerze 6 Andrzej Żaki, współpracujący z Sekcją Sztuki
Ludowej zamieszcza artykuł Metoda wykopaliskowa w bada­
niach polskiej sztuki ludowej. Inne teksty dotyczą ośrodka
garncarskiego w Brzostku i wielkopolskich czepków oczepinowych. Zeszyt liczy 32 strony.
Rok 1952 rozpoczyna tekst Wojciecha Jastrzębowskiego,
Geneza, program i wyniki działalności „Warsztatów
Krakows­
kich" i „Ładu". Wandy Telakowskiej: Projektanckie
kolektywy
robotnicze, chłopskie i młodzieżowe.
Edyta Starek zamieszcza
sylwetkę artystki ludowej - Heleny Roj-Kozłowskiej. Wśród
recenzji omówienie kolejnego konkursu szopek krakowskich.
Numer 2 zawiera materiał o tkaninach gdańskich z X I I i X I I I
*• Piszą o nich Janina Kamińska i Adam Nahlik. Debiutuje
autorsko uczestnik obozów etnograficznych, prowadzonych
Przez dra Romana Reinfussa - Andrzej Wajda. Przyszły mistrz
wna pisze o Wincentym Kitowskim, iłżeckim artyście ceramiPoczynając od numeru 3/1952 przejmuje funkcje redaktora
aezelnego Aleksander Jackowski. Zaprasza do współpracy
"akomitego etnografa dra Mieczysława Gładysza. Przy jego
Pomocy komponuje numer „ g ó r n i c z y " , rozszerzając formułę

pisma i pojęcia sztuki ludowej. Gładysz pisze w nim tekst
Z twórczości plastycznej górników śląskich, Żywirska Podłoże
ludowe w kulturze górniczej. Numer rozpoczyna programowy
tekst redaktora pt. Na marginesie prac Państwowego
Instytutu
Sztuki w zakresie badań nad sztuką ludową i folklorem. Pisze
z młodzieńczą werwą marksistowskiego neofity o tym, co
„ s ł u s z n e " a co „ n i e s ł u s z n e " . Kładzie nacisk na rejestrowanie
nie tylko dawnych zabytków, ale także na dokumentowanie
procesu przemian i twórczości współcześnie powstającej. Jac­
kowski przywiązuje dużą wagę do społecznej kondycji ludowej
sztuki i folkloru. Wynika to m.in. z tego, iż przychodzi do pisma
z nastawieniem socjologa (praca magisterska u prof. Stanisława
Ossowskiego Folklor jako zjawisko świadomości
społecznej).
Interesuje go muzyka ludowa - jeździ z Tadeuszem Sygietyńskim po kraju, zapisując pieśni, organizuje „Akcję Zbierania
Folkloru" jako pełnomocnik Ministra Kultury i Sztuki. W ra­
mach dyrekcji PISu opiekuje się sekcjami sztuki ludowej
i folkloru słowno-muzycznego. Zwiększa objętość zeszytów
(3:72 str.; 4-5:112 str.).
Ten ostatni zeszyt poświęcony jest m.in. badaniom nad
kulturą ludową Warmii i Mazur (tekst W ł a d y s ł a w a Gębika),
metodom pracy zespołowej w polskim przemyśle artystycznym,
współpracy artystów zawodowych z ludowymi. Roman Reinfuss publikuje syntetyczny szkic Sztuka ludowa
Podlasia
Zachodniego, Jan Sadownik omawia Pieśni ludowe z obszaru
wideł Wisły i Sanu. Problemy współczesnej sztuki ludowej
i opieki nad nią stanowią treść numeru 2/1953. W następnym
zeszycie Wanda Telakowska pisze o próbach włączenia twór­
czości ludowej do wzornictwa przemysłowego, Tadeusz Sewe­
ryn: Niszczenie dzieł sztuki wynikiem zabiegów
magicznych,
Alfred Zaręba: Tańce ludowe w Szwecji (związki z naszym
folklorem). Nr 4—5, monograficzny, poświęcony został sztuce
ludowej Odrodzenia. M . i n . Tadeusz Seweryn publikuje duży
tekst Ludowa grafika staropolska, Juljan Krzyżanowski Ludo­
wość w poezji Kochanowskiego, Franciszek Kotula Rzeszowska
majolika ludowa, Witold Krassowski Chałupa polska na przeło­
mie XVI i XVII wieku. Pięknie wydany zeszyt liczy 124 strony,
ok. 180 ilustracji. Nakład 2.600 egz.
Rocznik zamyka nr 6 z artykułem Ksawerego Piwockiego
Próba definicji kilku pojęć, Hanny Pieńkowskiej
Dekoracja
malarska kościoła w Orawce Romana Reinfussa Polskie ludowe
kowalstwo artystyczne oraz Elementy renesansowe w polskim
malarstwie ludowym. W późniejszych rocznikach program
pisma zostaje poszerzony.
Może warto przytoczyć fakt mało komu znany. Kiedy
Jackowski obejmuje redakcję, pierwsze zeszyty czyta i po­
prawia stylistycznie, z przyjaźni dla pisma, Artur Sandauer.
Później deleguje w tym celu swoją studentkę. Przyjacielem
pisma jest też Julian Przyboś, doskonały znawca polskiej pieśni
ludowej.
(opracował: A.

Jackowski)

PRZYPISY
' Przygotowując wypisy p o s ł u ż y ł e m się pracami: Piotr Grzegorczyk, Dia­
riusz kultury polskiej, [w:] „ T w ó r c z o ś ć " r. I I I , z. 5 maj 1947 i г. I V , z. 12
grudzień 1948; Marta Fik, Kultura polska po Jałcie. Kronika lat
1944-1981,
Polonia, London.
Kazimierz Pietkiewicz, Józef Grabowski
[nota pośmiertna] „ Z e s z y t y
Państwowego
Muzeum Etnograficznego w Warszawie",
XVIII/XIX,
1977/1978, s. 7
' [Józef Grabowski], Powstanie, organizacja i charakter
Państwowego
Instytutu Badania Sztuki Ludowej, „ P o l s k a Sztuka Ludowa'', г. I, nr 1-2, 1947,
s. 60
* Tamże.
„Ilustrowany Kurier Polski", 1950, nr 230, z 2 2 . V I I I
„O nowe oblicze naszej plastyki" „Trybuna Robotnicza", 1949, nr 169
z 28.VI
2

5

6

„Konteksty. Polska Sztuka Ludowa." - przed 40, 30, 20, 10, 5 laty.
J U

)

e u s z o w

cykl ' ' '
y m 50-tym roczniku rozpoczynamy publikację
fra
^ ó r y m chcielibyśmy przypomnieć ważniejsze teksty,
L j f y • omówienia zamieszczane na łamach „Polskiej Sztuki
у
l • Ufamy, że ten w miarę systematyczny, ale i subiektywjp ^ S'ad, nie wyczerpujący siłą rzeczy wszystkich dokonań
' C ć pisma, a i tematów, jakie pojawiały się w ciągu pięć­
W

en

u

0 W e

П

pr

e

l e w z

dziesięciu lat jego istnienia, pozwoli jednak uchwycić ogólny obraz
pisma, nieraz klimat czasów, w których się ono kształtowało,
i podlegało ewolucji aż do dnia dzisiejszego. Być może cykl ten
zachęci czytelników do sięgnięcia po wcześniejsze roczniki nasze­
go pisma. Przegląd ten opatrzony gdzieniegdzie komentarzem
redaktora Aleksandra Jackowskiego, do którego zwróciliśmy sie

147

�z prośbą o taki uzupełniający komentarz, zakończymy wydaniem,
w odrębnej publikacji - nowej, pełnej bibliografii za omawiane tu
lata 1947-1997, uzupełniając dotychczasowe opracowania biblio­
graficzne. (2,8)
Lata 1956-1959
Rok 1956
Dwumiesięcznik. W skład Rady Redakcyjnej wchodzą: Prof.
Witold Dynowski, Prof. Eugeniusz Frankowski, Prof. Mieczysław
Gładysz, Mgr Kazimierz Pietkiewicz, Prof. Ksawery Piwocki, Mgr
Jan Sadownik, Prof. Tadeusz Seweryn, Mgr Marian Sobieski,
Wanda Telakowska, Mgr Aleksander Wojciechowski.
Zespół redakcji tworzą: Mgr Aleksander Jackowski (redaktor
naczelny), Prof. Roman Reinfuss (zastępca redaktora naczelnego),
Mgr Stanisław Hiż (sekretarz redakcji), Mgr Barbara Suchodolska
(redaktor techniczny), Adiustacja: Jerzy Bokiewicz.
(Komitety redakcyjne pełniły rolę fasadową. Można je określić
jako bufory istniejące między Akademią Nauk (i Instytutem)
a cenzurą, władzą. W rzeczywistości ich rola była niewielka, nie
pamiętam aby w ciągu czterdziestu lat zebrały się u nas częściej niż
4—5 razy. Jednak członkowie komitetów chętnie pomagali, po­
proszeni - doradzali. Zwłaszcza bardzo nam drogi prof. Ksawery
Piwocki, a także Tadeusz Seweryn.
Sekretarzem redakcji był w tamtych latach Stanisław Hiż.
Podziwiałem jego kompetencje, sumienność i oddanie. Bardzo na
mnie krzyczał, udawał że się nie przejmuje pismem, udawał, że jest
majestatyczny i surowy. Wspaniały człowiek. A.J.)
Numer 1 w części „Rozprawy" otwiera artykuł Andrzeja Wajdy
Ekrany fotografów
ulicznych:
Zagadnienie ekranów fotografów ulicznych jest
niewątpliwie
marginesowe w stosunku do sztuki ludowej, a mimo to może być
interesujące dla każdego badacza ludowej kultury - dla etnografa,
socjologa, a nawet dla historyka sztuki. Należy ono bowiem do
szerokiego pogranicza wiążącego sztukę ludową z robotniczą,
amatorską, a nawet uczoną, do rozległego obszaru wzajemnych
przenikań i powiązań kultury miejskiej i wiejskiej (...)
W bogatym, bajecznie kolorowym świecie ludowych zabaw, jarmar­
ków, odpustów czy festynów, w magicznym kręgu karuzeli, strzelnic,
glinianych skarbonek, zwierzaków (...) Kościuszków czy Świętych
do wygrania „za jedyne 20 groszy'' - gdzieś na przecięciu wpływów
dawnej ludowej sztuki i wpływów drobnomieszczańskiego
smaku
kształtowały się upodobania estetyczne, których produktem są
również interesujące nas ekrany ulicznych fotografów.(...)
W środowisku
wiejskim a zwłaszcza
drobnomieszczańskim
(szczególnie w okresie przed pierwszą wojną światową) - fotografia
wiązała sie zazwyczaj albo z pewnymi ważnymi momentami w życiu
(chrzest, pierwsza komunia, ślub, służba w wojsku), albo ze
specjalnymi wydarzeniami (jak np. wyjazd do miasta, podróż za
granicę za chlebem itp.). W tych warunkach fotografia powinna
była mówić o samej osobie, jej sytuacji materialnej i pozycji
społecznej. Fotografia była wtedy nie migawką chwili, ale jakby
świadomie upozowaną scenerią portretu. Zdjęcia te otaczano
szczególną pieczołowitością, umieszczając je na widocznych miejs­
cach, oprawne, lub zatknięte za ramą lustra czy obrazu. Pełniły więc
w tych środowiskach podobną funkcję do tej jaką odgrywał dla
bogatego mieszczaństwa czy arystokracji portret - a w czasach
nowszych fotografia wykonana w atelier miejskiego fotografa. (...)
Autor podkreślając istotę tego związku i dający się wykazać
bezpośredni wpływ dekoracji znajdujących się w miejskich za­
kładach fotografów na ekrany i rekwizyty wędrownych fotografów,
pisze tak o tym dalej:
Sens tych dekoracji zawierał sie m. in. w tym, że pokazywały osobę
fotografowaną na piękniejszym tle, w warunkach, które mogły być
tylko przedmiotem marzeń i dążeń. A więc piękne
draperie,
marmurowe schodki czy balustrada, często wspaniały
ogród,
nierzadko z pałacem na dalszym planie. W początkach naszego
wieku pojawiły sie również i inne rekwizyty, jak np. tło z łódkami czy
gondola balonu, w której można było stanąć i sfotografować się.
W ten sposób przeciętny mieszczuch, nie wychodząc z domu, mógł
w atelier fotografa za niewielką opłatą otrzymać budzące dreszcz
grozy zdjęcie w gondoli balonu czy na tle niebosiężnych
szczytów
górskich.
Odwołując się do pracy Tadeusza Seweryna (Polskie malarstwo
ludowe, Kraków 1937), autor zwraca uwagę na jeszcze jeden powód

148

i kontekst sprzyjający powstawaniu i rozpowszechnianiu sie ek­
ranów. Na ich znaczenie r e k l a m o w e :
W tej płaszczyźnie można wywodzić genezę ekranów z tradycji
dawnych obraźników i obrazów służących reklami* towaru wędrównych znachorów. Pisze o tym T. Seweryn: ... podobnie jak owi
wędrowni znachorzy, posługujący się obrazami jako środkiem
zwabienia publiczności, czynią dziś odpustowi fotografowie, ścią­
gający klientów przy pomocy zamalowanych płócien ekranów.
Ekrany więc stanowią dla ulicznego fotografa nie tylko rekwizyt,
niezbędny przy samym zdjęciu (jak to ma miejsce w atelier
zawodowego fotografa miejskiego), ale i środek reklamy, przycią­
gający klientelę. Temu właśnie celowi służy barwa, kolorowość
rozwieszonych płócien. Dla samego tła fotografii
wystarczyłyby
ekrany jednobarwne. Zastosowanie koloru wskazuje na to, &amp;
chodziło o przyciągnięcie uwagi widza, o wywołanie w nim chęci
sfotografowania się na danym tle.
(...) „Piękne" tło podnosiło fotografię do rangi obrazu. Kazało
myśleć nie tylko o portretowanej osobie, ale i o ładności samej
sytuacji. Wprowadzało ważny moment - szczególnie dla wsi
- moment estetyczny.
Przyjemnie mieć zdjęcie „piękne", na tle, które samo budzi
zadumę, daje estetyczne przeżycie. A wiec krajobraz, sytuacja, no
i niecodzienność, ucieczka w kraj fantazji, marzeń. Można tu mówić
0 związku z brukową literaturą, sensacyjnym filmem czy sentymen­
talną piosenką. Nie zapominajmy bowiem, że zwłaszcza dawniej
były ekrany nader często jakby malowanym światem przygód, czymś
w rodzaju historyjek w obrazkach. Spotykamy tam więc cowboya na
spienionym koniu lub stojącego z rewolwerami za pasem, walkę
z tygrysem itp.
Omawiając tła malowane, ekrany pamiątkowe, przystawki (z
otworem w kształcie serca: „Pamiętaj o mnie"), ukazując ich
związek z winietami, z tradycją i estetyką ukształtowaną przez
pocztówkę winietową, omawiając i rekwizyty służące fotografom
ulicznym do kreowania owych niecodziennych obrazów-fotografii,
autor w zakończeniu odnotowuje przemiany w fotografii ulicznej
1 coraz częstsze znikanie z ówczesnej ikonosery tych form.
Następuje już wyraźny zmierzch ulicznych fotografów posługują­
cych się statywami, aparatami „a la minute", i sprawy, o których
mówimy przechodzą wyraźnie do przeszłości. (...) na ulicach com
częściej i natarczywiej oferują swe usługi „ lewarze'', nie skrępowa­
ni miejscem, robiący zdjęcia wprost na tle oryginalnych zabytków.
(...) Fotografia przestaje być zjawiskiem rzadkim w życiu człowieka.
Inne też jest dziś jej znaczenie, inny charakter. Migawka autentycz­
na z życia ważniejsza się staje od upozowanego zdjęcia na
symbolicznym tle.(...)
Nieuchronnie giną warunki, które sprzyjały niegdyś rozwojom
i popularności fotografii na tle ekranów. Dodajmy i do tego
ograniczenia administracyjne. Tak np. w stolicy już od kilku Ш
istnieje zarządzenie Rady Narodowej, ograniczające
używam
ekranów jedynie do dni niedzielnych i świątecznych. W Krakowie m
przykłd zabroniono ich używania.
Inaczej dzieje się jeszcze w innych miastach, zwłaszcza «
terenach Ziem Zachodnich, oraz w małych miasteczkach. Istniefi
nadal ekrany w Łodzi, Lublinie, Gdańsku, Olsztynie czy Szczecinit,
ale i tam ilość ich zmniejsza się z roku na rok.(...)
Tak więc ekrany ulicznych fotografów stanowią w naszym Życ"
coraz większy przeżytek i zapewne podzielą los kataryniarzy Q
wędrownych grajków na butelkach, których jeszcze przed wojni
można było bez trudu spotkać na ulicach miast, a którzy dziś
już do odległej przeszłości.
Artykułowi towarzyszy bogata dokumentacja fotograficzna (*
ilustracji). A zamyka go tak częsta na łamach tego pis
pojawiająca się i przy omawianiu innych zjawisk, inwokacja: I*
pewno warto, aby te najlepsze płótna znalazły schronienie w Zl
rach naszych muzeów.
^
(opracował: A. Jack
(Tekst Andrzeja Wajdy był już drugim tego autora. Wcześniej .
o ceramice iłżeckiej. Jako student Akademii Sztuk Pięknych brał uds
w badaniach terenowych prowadzonych pod kierunkiem prof. Reinfus*
Pamiętam radość, jaką nam sprawił jego artykuł, rozszerzający obs
zainteresowania pisma. Niestety, obiecujący autor zwrócił swe zainte*j
sowania w innym kierunku. Niestety - dla pisma, na szczęścia
wszystkich. A.J.)
d&gt;
c

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11774" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11728">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3ab31ebb92c2a7ab1a37e1b8fbc8edfa.jpg</src>
        <authentication>74a081a7d42de6c6b21b8d42838baff5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139640">
                <text>Kopce żniwne / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Kowalewo (woj. wielkopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139641">
                <text>rolnictwo ; plony ; Wielkopolska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139642">
                <text>fotografia przedstawia kopce żniwne na polu</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139643">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139644">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139645">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139646">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139647">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139648">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139649">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139650">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139651">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139652">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="139653">
                <text>PAE_FNK_12.22.VIII_K.3.6.2_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="64">
        <name>kopice</name>
      </tag>
      <tag tagId="458">
        <name>Kowalewo</name>
      </tag>
      <tag tagId="459">
        <name>okolice Kościana</name>
      </tag>
      <tag tagId="66">
        <name>plony</name>
      </tag>
      <tag tagId="42">
        <name>rolnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="68">
        <name>tymczasowe przechowywanie plonów</name>
      </tag>
      <tag tagId="460">
        <name>Wielkopolska</name>
      </tag>
      <tag tagId="67">
        <name>zboże</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="10912" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10890">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/674dd0bc099d0f909acea77ab6ede353.pdf</src>
        <authentication>23c6d79d99cb0baf635521116b37b146</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130134">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4502</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130135">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130136">
                <text>rzeźba ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130137">
                <text>Kopernik, Mikołaj - rzeźba ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130138">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4187</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130139">
                <text>Kopernik w ludowej rzeźbie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1974 t.28 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130140">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1974 t.28 z.1 ; s.29-46</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130141">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130142">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130143">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130144">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130145">
                <text>П. 1. J a r o s ł a w F u r g a ł a . Wierzbno, pow. Oława. Szlak

Mikołaja

Kopernika,

t r y p t y k , drewno, 7 7 x 1 2 0 om.

Aleksander J a c k o w s k i

KOPERNIK W LUDOWEJ RZEŹBIE
Doskonały b y ł j u ż sam p o m y s ł . P o s t a ć Kopernika,
jak mało co, zdolna jest p o b u d z i ć w y o b r a ź n i ę ludowego
rzeźbiarza. Polak, uczony, odkrywca praw r z ą d z ą c y c h
ruchem ciał niebieskich, patriota, duchowny. Temat fascy­
nujący, a przy t y m nie obciążony jeszcze t r a d y c j ą , pozwa­
lający na swobodny t o k w ł a s n y c h myśli, fantazji.
Twórca ludowy p r z e d s t a w i a j ą c j a k ą ś p o s t a ć h i s t o r y c z n ą
czy legendarną u k a z y w a ł j ą w sytuacji, k t ó r a w pamięci
społeczeństwa zrosła się z d a n ą p o s t a c i ą . K s i ą ż ę J ó z e f
skakał do Elstery, Kościuszko przysięgał w krakowskiej
sukmanie, Bolesław Ś m i a ł y wznosił sztylet, aby u d e r z y ć
nim świętego S t a n i s ł a w a . Wiedzieli święci, co m a j ą czynić,
jak stać, co t r z y m a ć w dłoni, b y zostać zawsze, przez
każdego bezbłędnie rozpoznanymi.
W społeczności opartej o p a m i ę c i o w y przekaz t r a d y c j i
utrwalały się ze szczególną m o c ą schematy, klisze postaci
i tych ich czynów, k t ó r e należało wiedzieć, p a m i ę t a ć .
Schematyzacja s t a w a ł a się elementem społecznej pamięci,
rodzajem mnemotechniki, ułatwiającej utrwalenie się pew­
nych wzorców i treści w kulturze.
Kopernik nie b y ł obciążony t a k i m i schematami. N a
dobrą s p r a w ę w y s t ę p o w a ć t u m o g ł y t y l k o dwa wzorce:
Thorwaldsenowski i Matejkowski. Nie s t a ł y się jednak

w społecznej świadomości symbolicznymi w y o b r a ż e n i a m i
postaci Astronoma, a w k a ż d y m razie nie jedynymi.
Warszawski pomnik Thorwaldsena b y ł zapewne zbyt
„ r e p r e z e n t a c y j n y " , za m a ł o mówił o sensie kopernikow­
skiego odkrycia, nie p u n k t o w a ł w jednoznaczny sposób
sytuacji czy charakteru postaci. W i e l u z rzeźbiarzy nie
u m i a ł o nawet o d c z y t a ć sensu przedmiotu trzymanego
w dłoni. Przyjmowano więc astrolabium za globus ziemski
czy nieokreślony kulisty przedmiot. Również szukając
wzoru dla twarzy Astronoma, sięgano po inne ikonogra­
ficzne przekazy, inspirując się głównie znanym portretem
t o r u ń s k i m . P o z w a l a ł on na łatwiejsze zaobserwowanie cech
szczególnych w kształcie twarzy, rysach, ułożeniu włosów.
Ograniczony warsztat większości rzeźbiarzy zmuszał bowiem
albo do zupełnej rezygnacji z p o d o b i e ń s t w a (wówczas
osobę określała sytuacja, a t r y b u t y astronoma, w y r a ź n y
napis), albo co miało miejsce na obecnym konkursie znacznie
częściej — do takiej typizacji twarzy, k t ó r a b y się okazała
czytelna dla widza. Z tego p u n k t u widzenia głowa Koper­
nika w p o m n i k u warszawskim potraktowana jest za mało
charakterystycznie.
Z kolei obraz M a t e j k i nie odpowiadał — j a k widać
z r e z u l t a t ó w konkursu — t e m u wizerunkowi postaci Astro-

29

��И. 2. Władysław Chajec. Kamienica G ó r n a Mikołaj Kopernik, drewno, 32,5 X 33 cm. I I . 3. L u d w i k Mikołajczyk. Tylmanowa,
pow. Nowy Targ, Kopernik, drewno, 38 X 33 cm. I I . 4. Stanisław Kuliś. Borzęcin, pow. Brzesko. Kopernik, drewno, 50,5 X
x 28,5 cm. I I . 5. J a r o s ł a w F u r g a ł a , Kopernik pod słońcem, drewno, wys. 77 cm. I I . 6. L u d w i k Oleksy.Zielona Góra. Kopernik.

noma, k t ó r y rysował się w w y o b r a ź n i rzeźbiarzy. N a w i ą ­
zano więc do M a t e j k i t y l k o k i l k a razy, b ą d ź to kopiując
jego obraz (jeśli tak wolno powiedzieć o p r y m i t y w n y c h
interpretacjach), b ą d ź w y d o b y w a j ą c
charakterystyczny
gest Kopernika i przenosząc go w i n n ą s y t u a c j ę (St. Głowiak).
Matejko odtworzył w swym p ł ó t n i e moment olśnienia,
zapatrzenia w niebo. D z i w n y to obraz Matejki, jedyny,
w którym tak silnie czuje się stan religijnej ekstazy, stan
objawienia, niemal zwiastowania.
Wyobraźnię r z e ź b i a r z y najsilniej jednak pobudził
wizerunek Kopernika działającego, walczącego o swą
prawdę z w a t y k a ń s k ą cenzurą, dokonującego czynnie wie­
kopomnego odkrycia: „ W s t r z y m a ł słońce, ruszył ziemię —
polskie wydało go p l e m i ę " . I tak go zobaczono, i w t y m
zdaniu wyczytano najważniejszą p r a w d ę o K o p e r n i k u .
Był to oczywiście obraz uproszczony, ale za to niozmiernie
wyrazisty, p o b u d z a j ą c y w y o b r a ź n i ę . Kopernik z ludowej
legendy, z apokryficznego tekstu. Kopernik w y w y ż s z o n y ,
wyniesiony ponad ludzi, r z ą d z ą c y sferami niebieskimi.
Bliższy świętych obcowaniu, niż sprawom ziemskim. T a k i m
właśnie przedstawia go J ó z e f Kaczmarek, s a d o w i ą c w obło­
kach i o p a t r u j ą c napisem: „ B ó g stworzył świat, a Kopernik
utrwalił ł a d " , ( i l . 20).

Myśliciel i o b r o ń c a ojczyzny. Duchowny i uczony. Polak,
k t ó r y imię swego kraju rozsławił na świecie. P o s t a ć zupełnie
w y j ą t k o w a , i n t r y g u j ą c a i bliska. Realna, a d a j ą c a się wyrazić
w klimacie w a l k i , legendy, niemal m i t u .
Nic więc dziwnego, że konkurs ogłoszony przez Muzeum
Etnograficzne w T o r u n i u s p o t k a ł się z tak szerokim od­
dźwiękiem. Stał się n a p r a w d ę ogólnopolskim, dość powie­
dzieć, że wzięło w n i m udział 220 rzeźbiarzy, k t ó r z y na­
desłali 572 prace. T y l k o niewielu znanych i cenionych
t w ó r c ó w nie posłało swych dzieł do Torunia. Ale, o ile wiem,
nawet ci, k t ó r z y nie zechcieli wziąć u d z i a ł u w ogólno­
krajowej konfrontacji, i tak podjęli temat Kopernika.
A d a m Zegadło na długo przed ogłoszeniem konkursu wy­
rzeźbił na p r z y k ł a d dwie dopełniające się kompozycje:
Świat Ptolemeusza i Świat Kopernika
( i l . str. t y t . ) . Prac
swych nie wysłał jednak do Torunia, nie chcąc r y z y k o w a ć
swej „ m a r k i " w szrankach konkursu. Rozumiem t a k i
m o t y w , nie inaczej przecież p o s t ę p u j ą pianiści, czy skrzyp­
kowie, k t ó r z y uzyskawszy już d o b r ą pozycję w świecie
muzycznym, nie r y z y k u j ą u t r a t y jej przez udział w kon­
kursie, k t ó r y zawsze jest loterią. Przecież i na omawianym
konkursie inne j u r y , choć równie kompetentne inaczej
rozdzieliłoby w a w r z y n y .

Właśnie w y j ą t k o w a rozpiętość treści w i ą ż ą c y c h się
z osobą Kopernika sprawiła, że p o s t a ć jego t a k silnie po­
działała na w y o b r a ź n i ę ludowych rzeźbiarzy. B y ć m o ż e
jest to w naszej historii jedyny przypadek, gdy osoba
bohatera nie religijnego w y w o ł u j e t a k silne i r ó ż n e skoja­
rzenia emocjonalne. Ziemia i niebo. Demiurg i święty.

N a w y s t a w ę wybrano 170 rzeźb 99 a u t o r ó w , przyznając
50 n a g r ó d i wyróżnień, na łączną s u m ę 84 tysięcy z ł o t y c h .
I t u , j a k na wszystkich konkursach i wystawach rzeźby —
nie ł a t w o b y ł o ustalić, co jest „ l u d o w e " , co robione „pod
ludowe", co „ a m a t o r s k i e " . W k o ń c u , pomimo wstępnego
p o d z i a ł u na grupy (w t y m młodzieżową do lat 20) zdecydo-

1

2

1

4

31

�¡vano p o k a z a ć wszystkie zasługujące na to prace, i słusznie,
nie m o ż n a bowiem stosować dziś w rzeźbie zawężonycłi
do „ l u d o w o ś c i " k r y t e r i ó w formalnych, ograniczających
naturalny rozwój i potrzeby wypowiedzi ludzi, zwłaszcza
m ł o d y c h . A twórców, k t ó r z y t a k j a k Suchocki, Serwik,
P t a s z y ń s k a , Słomiński czy Mucha nie u m i e j ą i nie m o g ą
rzeźbić inaczej niż „ l u d o w o " czy „ p r y m i t y w n i e " — jest
coraz mniej.
Zresztą nawet pobieżne zapoznanie się z notami kata­
logowymi pokazuje, z j a k r ó ż n o r o d n ą g r u p ą m a m y t u
do czynienia. W wieku p o d e s z ł y m (ponad 65 lat) b y ł o
25 rzeźbiarzy. W wieku d o j r z a ł y m (48—64 lat) — 16,
w ś r e d n i m (28—47 lat) — 40, poniżej 28 lat — 15. (Brak
danych o trzech osobach).
W y k s z t a ł c e n i e niepełne średnie i średnie, szkoły za­
wodowe, technika — p o d a ł o 20 osób. Podstawowe — 45 osób
(przypuszczam, że liczba ta jest z a w y ż o n a ) , niepełne pod­
stawowe, t j . 1—5 klas, p o d a ł o 31 osób. Do szkoły w ogóle
nie uczęszczało trzech rzeźbiarz5 .
Zdecydowana większość mieszka we wsiach, osadach
i m a ł y c h miasteczkach. Zawód rolnika, często p o w i ą z a n y
z i n n y m (kowal, murarz, cieśla itp.) oraz zawód wiejskiej
gospodyni podało 55 osób, pracownika fizycznego i robot­
n i k a — 11, rzemieślnika — 9, różne zawody — 9, bez za­
wodu — 4. R e n c i s t ó w jest w omawianej grupie co najmniej
5-ciu, uczniów 5-ciu. (Brak danych o 4 osobach).
Informacje te nie są obojętne przy ocenie konkursu.
T ł u m a c z ą o g r o m n ą rozpiętość wiedzy i technicznych
umiejętności a u t o r ó w . Kilkanaście osób nic przecież o Koper­
n i k u nie wiedziało, natomiast i n n i (np. Kaczmarek) do­
5

r

wiedli rzetelnej znajomości jego życia i dzíeía.
K o n k u r s m o ż n a więc u w a ż a ć za imprezę reprezenta­
t y w n ą dla współczesnej r z e ź b y ludowej. Identyczne za­
danie stało się t u testem, u j a w n i a j ą c y m postawy i moż­
liwości rzeźbiących. Testem na zdolność przyswajania
zasobów informacji emitowanych przez prasę, radio, tele­
wizję. Testem na w y o b r a ź n i ę , u m i e j ę t n o ś ć symbolizacji
i plastycznej interpretacji treści słownych, literackich.
P r z y j m u j ą c za p u n k t wyjścia stosunek do tematu,
m o ż n a n a d e s ł a n e prace podzielić na 7 grup. O m ó w m y je
pokrótce.
1. R z e ź b y p o m i j a j ą c e r e a l i a ż y c i a i d z i a ­
ł a l n o ś c i K o p e r n i k a . D o grupy tej zaliczyć można
kilkanaście prac, k t ó r y c h autorzy nie m a j ą c nic albo nie­
wiele do powiedzenia na temat, p r ó b o w a l i rozwiązać go
„ u n i k o w o " , odwołując się do sytuacji właściwych każdemu
człowiekowi. R z e ź b i o n o w i ę c : K o p e r n i k a jako dziecko
na r ę k u m a t k i ( i l . 9), ojca K o p e r n i k a klęczącego przed
figurą M a t k i Boskiej, rodzinę Kopernika. Temat ten podjął
Bolesław Grabski ( i l . 8) oraz jeden z ciekawszych rzeźbiarzy
ludowych — Aleksander Słomiński.
T w ó r c a ten rzeźbi
z reguły postacie ludzkie, p r z e w a ż n i e stojąco sztywno,
niemal hieratycznie (b. rzadko siedzące na krześle), zawsze
identycznie k s z t a ł t o w a n e , o charakterystycznym zgrubieniu
szyi, przechodzącej w rozszerzającą się p o d s t a w ę głowy.
Różnicuje on swe figury kolorem, domalowaniem (rzadziej
wyrzeźbieniem) a t r y b u t ó w postaci — i co najważniejsze
gestami wielkich dłoni, p r z e k a z u j ą c y c h j a k b y znak umow­
nego alfabetu. P o k a z a ł on i t y m razem charakterystyczną

I I . 7. Stefan Miechówka. U s t r o ń , pow. Cieszyn. Kopernik na łożu śmierci, drewno. I I . 8. Bolesław Grabski. Leśmierz, pow.
Łęczyca. Bodzina Kopernika, k a m i e ń , wys. 41 cm.

32

�dla niego i minimalnie zróżnicowaną, g r u p ę figur, z k t ó r y c h
każdą wyodrębniał podpis: Dziadek Kopernika,
Babcia
Kopernika, Kuzyn Kopernika,
Brat matki, Ojciec
Kopernika,
Matka Kopernika,
Mikołaj
Kopernik,
Wuj
Kopernika,
Sekretarz Kopernika, Biskup
Kopernika.
Oczywiście Słonimskiemu p o s t a ć Astronoma nie m ó w i
wiele, sądzę jednak, że nawet gdyby b y ł a m u dobrze znana,
nie wpłynęłoby to na formę jego r z e ź b y . W y o b r a ź n i a
starego t w ó r c y p o d p o r z ą d k o w a n a jest bowiem skali jego
możliwości, p o d s t a w o w e m u ^ c h e m a t o w i rzeźbionego por­
tretu, w k t ó r y m nawet nie d ą ż y on do uzyskania podo­
bieństwa rysów.
Ograniczona skala wypowiedzi rzeźbiarskiej sprawia,
że prace Heleny Ptaszkowskiej czy Szczepana Muchy
mówią nam niewiele o K o p e r n i k u , ograniczając się t y l k o
do zasygnalizowania jego postaci. (W przypadku Muchy
powstały zresztą r z e ź b y o dużej koncentracji wyrazu twarzy,
w bieli oczu ostro w y b i j a j ą c y c h się z ciemnego b r ą z u drewna.
Rzeźby bliższe raczej k u l t o w y m , magicznym figurkom,
niż wiejskim ś w i ą t k o m — i l . 21).
Nieporozumieniem zabawnym jest r z e ź b a przedsta­
wiająca Kopernika przy fortepianie ( i l . 26). A u t o r o w i
pomyliła się zapewne p o s t a ć Astronoma z F r y d e r y k i e m
Chopinem. Nie miejmy jednak pretensji do rzeźbiarza.
Zrobił to, o co go proszono. W z i ą ł udział w konkursie.
Nie wiedział. T r u d n o . Nie u d a ł o się. Test o K o p e r n i k u
wypadł ujemrie. I n n i , k t ó r z y znali przynajmniej wizerunek
Astronoma, mogli pokusić się o mniej czy bardziej sprawny
portret, co jednak wcale nie oznacza, że wniknęli w sens
Kopernikowskiego odkrycia.
I I . 9. Alojzy Stawowy. Bietowo, pow. Starogard G d a ń s k i . Mikołaj Kopernik jako dziecko na ręku matki, drewno, wys. 34 cm
I I . 10. Jan Centkowski. Nieszawa. Kopernik,
drewno, 48 cm. I I . 11. S t a n i s ł a w D u ż y ń s k i . Zawidz Kościelny, pow. Sierpc
Kopernik, drewno, wys. 38 cm.
—
•

10

u

33

�П . 12. Marian Brudek, Ostrowiec Świętokrzyski. Kopernik,

drewno, 3 8 x 2 8 cm.

�Stanisław Korpa. Ruda, pow. Sieradz. I I . 13. Kopernik w świecie, drewno, 1 1 4 x 3 5 cm. I I . 14. Kopernik
drewno, 84 x 40 cm.

zatrzymuje

��И. 15. Sylwester Gawlak. Ustka, pow. Słupsk. Kopernik, drewno, wys. 30 em. I I . 16, 18, 19. Tomasz Ligas. K r o ś c i e n k o ,
pow. Nowy Targ. T r y p t y k : Giordano Bruno na stosie, drewno, 31x24 cm. Galileusz w więzieniu, drewno, 31x24 cm.
Mikołaj Kopernik, drewno, 42,5x24,5 cm. I I . 17. Andrzej Odrobiński, Ursus, pow. P r u s z k ó w . Kopernik,
drewno, 70 X 37 cm.

�И. 20. Józef Kaczmarek. Chycza, pow. Włoszczowa. Najważniejsze

2.
Rzeźby
inspirowane
życiorysem
A s t r o n o m a . Do tej grupy zaliczyć m o ż n a k o m p o z y c j ę
Józefa Madeja Przewodnik przeprowadza Mikołaja
Kopernika
przez góry powracającego ze szkół z Włoch. Praca pozornie
na temat, ale jeśli s y t u u j ę j ą na pograniczu poprzedniej
grupy, to ze względu na marginesowość epizodu, k t ó r y
zainspirował autora.
I n n i rzeźbiarze ukazywali młodocianego Kopernika
p a t r z ą c e g o przez l u n e t ę na niebo, n a w i ą z y w a l i do nauk
we Włoszech i Krakowie, przedstawiali zabytkowe miasta,
w których żył, uczył się i pracował, Kopernika k t ó r y o t r z y m a ł
w y d r u k o w a n y egzemplarz swego dzieła j u ż na śmiertel­
n y m łożu, a nawet u m a r ł e g o ( i l . 7).
Do tej grupy m o ż n a też zaliczyć świadomie wzoro­
wany na gotyckich o ł t a r z a c h t r y p t y k J a r o s ł a w a F u r g a ł y
(il. 1), k t ó r e g o lewa kwatera ukazuje okres uczenia się
Kopernika, ś r o d k o w a — o d k r y c i e , a prawa—głoszenie i n n y m
swej nauki.
3. R z e ź b y m ó w i ą c e o r ó ż n o r o d n e j
dzia­
łalności
Kopernika.
Poza a s t r o n o m i ą wymie­
niano 4 sfery d z i a ł a n i a wielkiego Polaka. D a d z ą się one
sprowadzić do czterech haseł w y w o ł a w c z y c h : lekarz,
duchowny, o b r o ń c a ojczyzny, ekonomista.
Najczęściej
pokazywano w tej grupie Kopernika jako lekarza, z kon­
walią w d ł o n i . Raz t y l k o konwalię zastąpił bukiet ziół.
Częstość w y s t ę p o w a n i a tego tematu zdaje się w y n i k a ć
z ograniczonej liczby wzorów ikonograficznych populary­
zowanych przez p r a s ę , wśród k t ó r y c h w a ż n e miejsce zaj­
muje znany drzeworyt z lilią. On to właśnie stał się źródłem
inspiracji zarówno dla postaci uczonego jako lekarza, j a k

38

badania Mikołaja

Kopernika,

r y t w drewnie, 42,5 x 61 cm

też dla konwalii, k t ó r a symbolizuje m e d y c z n ą wiedzę
i profesję. Temat ton w y b r a l i m . i n . Serwik, Furgała,
Mucha.
K o p e r n i k — duchowny, kanonik. K i l k a jest przyczyn,
k t ó r e m o g ł y z a w a ż y ć na p o d j ę c i u tego tematu. Najsil­
niejszą i chyba najbardziej b e z p o ś r e d n i ą przyczyną jest
w p ł y w k a z a ń i nauk kościelnych, w k t ó r y c h podkreślano
stan duchowny Astronoma. D r u g ą w a ż n ą przyczyną jest
u t o ż s a m i a n i e szat K o p e r n i k a na jego wizerunkach z su­
t a n n ą . Trzecim powodem mogła b y ć wspomniana już
uprzednio tendencja do „ u ś w i ę c e n i a " postaci uczonego,
k t ó r y zmieniał zastany p o r z ą d e k nieba, a więc strefy tra­
dycyjnego i wciąż silnie odczuwanego sacrum.
Podobne powody w p ł y n ę ł y zapewne i na to, że Kopernik
przedstawiany jest kilkakrotnie w czasie modlitwy, czy
jako biskup.
Z t e m a t y k i patriotycznej w y r ó ż n i a się rzeźba Mariana
Karola L e j i Obrońca Olsztyna przed Krzyżakami
(il. 22)
a k c e n t u j ą c a i t ę k a r t ę w życiu Kopernika.
Ponadto przedstawiano Astronoma jako
i administratora d ó b r kościelnych.

ekonomis

4. P o r t r e t y K o p e r n i k a . R z e ź b i a r s k i portret wiel
kiego człowieka niemal zawsze ma charakter reprezenta
cyjny, u p a m i ę t n i a j ą c y . S t ą d troska o godne usytuowani
postaci, takie, k t ó r e b u d z i ł o b y szacunek, nawiązywało d
zasług czy działalności.
D o s t ę p n a ikonografia u t r w a l i ł a t r z y w zasadzie wzorce
p r z e d s t a w i e ń Kopernika. Popiersie, figura siedząca, figura
stojąca, a konkretnie: znany portret t o r u ń s k i , drzeworyt

�więc w rajskim ogrodzie (Franciszek Świder) lub s t u d i o w a ł
niebo. Ujęcia takie, w k t ó r y c h p u n k t ciężkości przesuwa się
z portretu osoby na pokazanie jej w działaniu m o ż n a j u ż
zaliczyć do n a s t ę p n e j grupy.
5. S c e n y p o k a z u j ą c e
A s t r o n o m a w cza­
s i e b a d a ń . W tej grupie najczęściej spotykamy płasko­
rzeźby względnie r y t w desce (Kaczmarek) i plakietki
ceramiczne. Autorzy starali się w nich u k a z a ć uczonego
w czasie obserwacji nieba. D o najciekawszych prac tej
grupy zaliczam płaskorzeźby Świdra, c e r a m i c z n ą rzeźbę
W ł a d y s ł a w y Prucnal ( i l . 28), oraz barwione r y t y w desce
Józefa Kaczmarka (il. 20).

И. 21. Szczepan Mucha, Szale, pow. Sieradz.
drewno, 45 cm.

Kopernik,

z konwalią i wizerunek z monety 10-złotowej, pomnik
Thorwaldsena, pomnik t o r u ń s k i Tiecka.
Raczej nieliczne b y ł y na konkursie rzeźby p r ó b u j ą c e
transponować możliwie d o k ł a d n i e wzorce portretowe, a i t a m
gdzie p r ó b y takie p o d j ę t o , rezultaty nie m o g ł y b y ć dobre,
choćby ze względu na możliwości warsztatowe. Ograniczenie
bywa jednak b o d ź c e m do szukania innych rozwiązań, do
swobodnej, twórczej interpretacji. K o l o r celnie u ż y t y
ożywiał i uczytelniał rzeźbę. Portret ukonkretniano akce­
soriami mniej czy bardziej r e a l n y m i : l u n e t ą , k l e p s y d r ą ,
mapą orbit, astrolabium i t p .
Kopernika umieszczano na katedrze, w sytuacji godnej
mędrca, uczonego. T a k i j a k K o p e r n i k Tadeusza Cąkały,
reprodukowany na okładce N r 2 „Polskiej Sztuki L u d o w e j "
z 1973 r.
O potrzebie „ p o m n i k o w e g o " ujęcia postaci świadczą
też projekty p o m n i k ó w Kopernika, wyrzeźbione przez
Seweryńskiogo, Gozdocką czy Prucnal. Są to r z e ź b y b ą d ź
inspirowano Pieckiem, b ą d ź p o d e j m u j ą c e znane schematy
pomnikowe.
Jest jednak pewna różnica w m y ś l e n i u . Współcześni
rzeźbiarze ludowi s t a r a j ą się u c z y t e l n i ć s y t u a c j ę , wzbogacić
symbolem, atrybutem. W k ł a d a j ą więc uczonemu do ręki
jego dzieło „ D e revolutionibus...", model u k ł a d u słonecz­
nego czy po prostu globus (Dużyński, Głowiak, Szczepanik,
Królczyk, Zwolakiewicz, Stefański, B ą k , Nowakowski i in.).
Posługiwano się wzorcem p o m n i k ó w : warszawskiego
i toruńskiego, ale z Thorwaldsena zachowano właściwie
tylko schemat siedzącej postaci Astronoma z k u l i s t y m
przyrządem w dłoni. Niekiedy schemat siedzącego Koper­
nika wpisywano w rozbudowane t ł o , Astronom r o z m y ś l a ł

6. R o l a K o p e r n i k a w d z i e j a c h . W n i e k t ó r y c h
pracach K o p e r n i k przedstawiony jest przez pryzmat współ­
czesnych osiągnięć naukowych, widziany na tle historii
jako jeden z t w ó r c ó w naukowego ś w i a t o p o g l ą d u . Charak­
terystycznym p r z y k ł a d e m pierwszego ujęcia jest plakietka
Stefana Głowiaka, na k t ó r e j K o p e r n i k przedstawiony jest
w rakiecie, pędzącej w kosmicznej przestrzeni. W płasko­
rzeźbie Franciszka Ś w i d r a K o p e r n i k znajduje się w niebie,
s k ą d obserwuje Ziemię, latające rakiety i sputniki.
Astronoma na tle historii wyrzeźbił Tomasz Ligas.
N a d e s ł a ł on t r z y płaskorzeźby, na k t ó r y c h w i d n i e j ą : Koper­
n i k , Giordano Bruno na stosie, Galileusz w więzieniu ( i l . 16,
18, 19,).
Do tej grupy zaliczam również d w u m e t r o w ą rzeźbę
Teodozjusza B u t y ń c a , na której Kopernikowi towarzyszą
K o n s t a n t y Ciołkowski, Gagarin i stwór pozaziemski. A u t o r
dołączył do swej rzeźby p i ę k n y komentarz, k t ó r y wyjaśnia
najlepiej jego z a m y s ł ( i l . 34). R z e ź b ę t ę cenię wysoko,
przede wszystkim za t w ó r c z ą m y ś l autora, za jego w y ­
obraźnię.
Jeśli jednak od tej strony spojrzymy na konkurs, to
na pewno najciekawsze okażą się wtedy 4 d u ż y c h rozmiarów
rzeźby ceramiczne Stanisława Zagajewskiego ( i l . 35, 36),
w k t ó r y c h t w ó r c a s p o g l ą d a na K o p e r n i k a z perspektywy
nie t y l k o ziemskiej, alo i kosmicznej, przywołując z dalekich
planet gady, k t ó r e p o d a j ą c łapę w y r a ż a j ą Astronomowi
wdzięczność za to, że przyznał r ó w n e prawa m i e s z k a ń c o m
wszystkich planet, przedtem p o d p o r z ą d k o w a n y c h Ziemi.
Bardzo interesujące — właśnie z p u n k t u widzenia
twórczej inwencji, skali w y o b r a ź n i s ą r z e ź b y należące do
grupy, k t ó r ą określa zdanie:
7. „ W s t r z y m a ł
Słońce,
ruszył
Ziemię".
Siłą współczesnej rzeźby ludowej jest swoboda wyobraźni,
bogactwo skojarzeń. Rzeźbiarz nie liczy się z t y m , co
„ m o ż n a " , a czego „nie m o ż n a " , zawierza intuicji, nie lęka się
p o d e j m o w a ć z a d a ń ponad siły, tyle, że rozwiązuje je nie­
kiedy z uroczą naiwnością.
Rzadko spotykamy się w dzisiejszej twórczości z rzeźbą
m o n u m e n t a l n ą , o wielkiej sile ekspresji, rzeźbą t a k dosko­
n a ł ą j a k dawna ludowa.
Siłą i wdziękiem rzeźb współczesnych jest ich barwność,
pomysłowość, szczerość i naiwność. Są t u dzieła znakomite
o d u ż y c h walorach rzeźbiarskich (Chajca, L u r k i , Palki),
ale i takie, k t ó r y c h uroda w y n i k a z bogactwa i pomysło­
wości rozwiązań, z dekoracyjności i naiwnego w d z i ę k u
(zamierzonego czy nieświadomego). Nierzadko, j a k np.
w rzeźbach Stanisława K o r p y ( i l . 13, 14), anegdota rzeźby
wspomagana jest dowcipem, prawdziwie l u d o w y m humorem.
I n t e r e s u j ą c e w rzeźbach omawianej t u grupy jest
przede wszystkim samo ujęcie tematu. Punktem wyjścia
jest t u literacka, poetycka metafora. R z e ź b a zaś jest jej
dosłowną i n t e r p r e t a c j ą .
Rzadko się zdarza, aby wielkie dokonanie, cały sens
życia człowieka m o ż n a było ująć w j e d n y m zdaniu, tak

39

�oelnym i lapidarnym: „ W s t r z y m a ł Słońce, ruszył Z i e m i ę " .
J u ż sama metafora wyznacza k r ą g p o s z u k i w a ń , uruchamia
w y o b r a ź n i ę , podsuwa a n e g d o t ę .
Z a s k a k u j ą c a jest różnorodność ujęć, dowcip i trafność
plastycznych rozwiązań. Oto najprostsze — Kopernik stoi
na naszym globie, wśród gwiazd, a uniesionymi do góry
r ę k o m a wstrzymuje Słońce. Podobnie ujmuje temat L u d w i k
Oleksy (il. 6).
W płaskorzeźbie W ł a d y s ł a w a Chajca (il. 2), Kopernik
j e d n ą r ę k ą wstrzymuje Słońce, a d r u g ą uruchamia Ziemię.
B y jednak nie b y ł o wątpliwości s t r z a ł k a wskazuje nadany
Ziemi ruch. W płaskorzeźbie W ł a d y s ł a w y Prucnal, Kopernik
zatrzymuje Słońce w obecności mnicha, przerażonego,
j a k b y m i a ł do czynienia z czarami.
U Józefa L u r k i wielka Boża dłoń daje Astronomowi
klucze do tajemnicy, a co ona oznacza, widać po ruchu
ręki — pchającej planety w bieg dokoła Słońca. Nestor
ludowych rzeźbiarzy Wincenty Krajewski z i n t e r p r e t o w a ł
temat jeszcze inaczej. Kopernik t r z y m a j e d n ą dłoń na
globusie, a d r u g ą , uniesioną gestem przysięgi k u niebu,
poświadcza słowa widniejące na postumencie: „ J a m za­
t r z y m a ł Słońce, a puścił w bieg Z i e m i ę ! " . P o r ó w n u j ą c
ujęcia tematu widać o g r o m n ą pomysłowość i różnorodność,
zwłaszcza rzeźb F u r g a ł y ( i l . 1), K o r p y ( i l . 13, 14), Mikołaj­
czyka (il. 3), Adama Zegadły (str. t y t . ) , czy i n n y c h .
Czasem ciekawy jest t y l k o p o m y s ł . Oto np. Andrzej
Głód ustawił na podstawce rzeźbę Kopernika z biczykiem
w dłoni, popędzającego planety i Księżyc, k t ó r e b i e g n ą

na cienkich n ó ż k a c h - p a t y c z k a c h wokół wielkiego Słońca,
zakutego w d y b y .
Czasem jednak m a m y do czynienia z d o j r z a ł y m dziełem,
świadomie skomponowanym, w k t ó r y m p o m y s ł zrealizo­
wany jest doskonale warsztatowo, ciekawie rzeźbiarsko.
Takie są właśnie t r z y efektowne płaskorzeźby Stanisława
K o r p y , bogate w treści anegdotyczne, dowcipne i deko­
racyjne.
Wszystkie omawiane t u prace świadczą o zdolności
samodzielnego myślenia, o dużej w y o b r a ź n i . Ale akcentując
wartości nowe, nie spotykano w dawnej rzeźbie ludowej,
warto w s k a z a ć na wciąż silne ciśnienie tradycyjnych sche­
m a t ó w , widoczne w twórczości przede wszystkim rzeźbiarzy
starszego i średniego pokolenia.
Nawet p o d e j m u j ą c temat konkursu — postać Koper­
nika, o d w o ł y w a n o się do wzorów popularnych w ludowej
rzeźbie sakralnej. A l o j z y Stawowy wyrzeźbił np. w kon­
wencji M a t k i Boskiej z Dzieciątkiem Mikołaja
Kopernika
na ręku matki ( i l . 9). Można t u oczywiście powiedzieć,
że niewielki m u s i a ł b y ć zasób wiedzy o Astronomie, skoro
rzeźbiarz w y b r a ł temat t a k marginesowy. Istotne jest
jednak, że d e c y d u j ą c się na przedstawienie niezbyt sobie
znanej postaci — jako dziecka z m a t k ą -— sięgnął po
t k w i ą c ą w świadomości kliszę.
Jeszcze silniej w i d a ć ciśnienie dawnych wzorów sakral­
nych w rzeźbach p r z e d s t a w i a j ą c y c h Kopernika siedzącego,
myślącego, d u m a j ą c e g o . Jeden z uczestników konkursu
z a t y t u ł o w a ł nawet s w ą p r a c ę „ K o p e r n i k zafrasowany".

I I . 22. Marcin K a r o l Leja. Ł u k a w i c a , pow. Limanowa. Kopernik jako obrońca Olsztyna przed Krzyżakami,
drewno, wys. 51 cm.
I I . 23. W ł a d y s ł a w a Prucnal. Medynia Głogowska, pow. Ł a ń c u t . Kopernik
obserwujący niebo, ceramika, wys. 22,5 cm. I I . 24
Jan Krajewski, Zawidz Kościelny, pow. Sierpc. Kopernik nauczający w Rzymie, drewno, wys. 67 cm. I I . 25. Stefan Głowiak.
Pogwizdów, pow. Ł a ń c u t . Kopernik, ceramika, wys. 52 cm. I I . 26. Tadeusz Borkowski. Wiechlice, pow. Szprotawa.
Kopernik przy fortepianie, drewno, wys. 29 cm.

�Чц

'IZ

��II. 30. Janina Gozdecka. O d r o w ą ż , pow. K o ń s k i e . Pomnik Kopernika,
ceramika wys. 39 cm. I I . 31. Stanisław Seweryński.
Odrowąż, pow. K o ń s k i e , Pomnik Kopernika,
ceramika wys. 39 cm. I I . 32. W ł a d y s ł a w a Prucnal. Medynia Głogowska.
Kopernik,
ceramika 2 6 x 1 9 cm.
Widać więc, że Frasobliwy dopełnił t u schemat przejęty
z warszawskiego pomnika Thorwaldsena. W i d a ć to naj­
lepiej w doskonałej rzeźbie S t a n i s ł a w a D u ż y ń s k i e g o ( i l . 11).
Schemat Frasobliwego w y s t ę p u j e również w rozbudowanej
kompozycji Andrzeja Odrobińskiego, jednej z piękniejszych
na wystawie ( i l . 17). Kopernik siedzi t u w pozie Frasobli­
wego na fotelu, a wokół niego roztacza się p r z e s t r z e ń kos­
miczna. Oczywiście to posadzenie Astronoma w fotelu,
podobnie jak w znakomitej rzeźbie Sylwestra Gawlaka
(il. 15), podyktowano zostało d ą ż e n i e m do bardziej repre­
zentacyjnego ujęcia postaci Kopernika, nie zmienia to
jednak faktu, że mniej czy bardziej świadomie, sięgnięto
do wzorca Frasobliwego.
Cykl Frasobliwych na kopernikowskim konkursie
świadczy jednak nie t y l k o o żywej pamięci ikonograficznych
schematów, ale i o ich formalizowaniu się, zeświecczaniu.
Kto bowiem z dawnych t w ó r c ó w ludowych, rzeźbiących
Frasobliwego jako wizerunek Boga, z d o b y ł b y się na to,
aby ten wzór ikonograficzny zastosować do postaci czło­
wieka, nawet wybitnego ?
Z drugiej strony widzę jednak w t a k i m „ ś w i ą t k o w y m "
ujęciu Kopernika t e n d e n c j ę do sakralizacji narodowych
bohaterów, a zwłaszcza Kopernika. Oglądając na konkursie
różne ujęcia jego postaci odnosimy wrażenie, że t r a k t o w a n y
jest często w klimacie legend o ś w i ę t y c h . Uwznioślenie
postaci i jej symbolizacja n a s t ą p i ł y więc przez jej „uświę­
cenie", wpisanie w religijne schematy M a t k i Boskiej z Dzie­
ciątkiem, Frasobliwego, św. Antoniego (np. i l . 10), a może
nawet „ M a t k i Boskiej Niepokalanego P o c z ę c i a " . Z k r ę g u
reminiscencji biblijnych wywodzi się Dysputa z uczonymi

43

�I I . 33. W a c ł a w Rudnicki. Lendo Ruskie, pow. R y k i . Mikołaj

Czesława Czekalika i Kopernik
nauczający w Rzymie Jana
Krajewskiego.
Obok dążenia do sakralizacji w i d a ć w przytoczonych
p r z y k ł a d a c h po prostu nawarstwianie się na siebie r ó ż n y c h
wzorów. T a k np. w rzeźbach Kopernika jako lekarza,
spotykamy się z pierwszym wzorem — drzeworytem przed­
s t a w i a j ą c y m Uczonego z konwalią, k t ó r y to wzór n a k ł a d a się
na kliszę ś w . Antoniego, wcześniej istniejącą w pamięci
rzeźbiarza.
Nie wzory jednak, ale ich interpretacja stanowi o war­
tości wystawy, o jej a t r a k c y j n o ś c i dla widza. N a tle sztuki,
oficjalnej, rzeźba ludowa w y r ó ż n i a się odrębnością, świe­
żością ujęcia tematu, barwnością, walorami dekoracyjnymi,
naiwnym wdziękiem. Nieporozumieniem b y ł o b y oczywiście
ocenianie jej w e d ł u g k r y t e r i ó w stosowanych do rzeźby

Kopernik,

drewno, wys. 36, cm.

profesjonalnej, trudno j ą nawet p o r ó w n y w a ć z dawną,
t r a d y c y j n ą , k u l t o w ą r z e ź b ą l u d o w ą . Jest po prostu inna,
t a k j a k inne są dziś w a r u n k i i potrzeby kulturowe, tak
jak inna jest dziś wieś i jej psychika.
Rzecz t y l k o w t y m , a b y obserwując ogromny wzrost
liczby rzeźbiących, u m i e ć oddzielić ziarna od plew. Koniun­
k t u r a grozi komercjalizacją, o b n i ż a n i e m wartości rzeczy­
wistych. Ale k o n i u n k t u r a stanowi bodziec aktywizujący
twórczo setki ludzi. N i e k t ó r z y o k a z u j ą się uzdolnieni ponad
p r z e c i ę t n ą m i a r ę . K o n k u r s y i wystawy, zwłaszcza tak
m ą d r z e p o m y ś l a n e i sprawnie zorganizowane, jak t u oma­
wiany, s t a n o w i ą najlepszy przegląd istniejącej w rzeźbie
sytuacji, w y z n a c z a j ą rzeczywistą hierarchię wartości. Dla­
tego są t a k w a ż n e .

PRZYPISY
1 Inicjatorem i d o s k o n a ł y m organizatorem konkursu szat, W . Skiżyński, A . Słomiński, St. Suchocki, Fr. Świder,
St. Wierzbicki, St. Ż y r e k .
oraz wystawy b y ł mgr Aleksander Błachowski, d y r e k t o r
J e d y n y m argumentem takiego wyodrębnienia byl
Muzeum Etnograficznego w Toruniu. Z okazji w y s t a w y
fakt n a u k i w szkole, a więc większego oddziaływania śro­
wydano katalog p t . „Mikołaj K o p e r n i k w rzeźbie ludowej'',
dowiska, profesora. Jest t o jednak t y l k o bardziej uchwytne
Muzeum Etnograficzne, T o r u ń 1973. W s t ę p A . Błachowski,
niż w innych przypadkach, a wcale nie decydujące. Absur­
liczne ilustracje, n o t y o autorach. W s p ó ł o r g a n i z a t o r a m i
dalne natomiast wydaje m i się stawianie bariery wieku
konkursu b y l i : Departament P l a s t y k i M i n . K u l t u r y i Sztuki,
i t o aż 20 lat. Co najmniej od 16— 17 roku młody człowiek
W y d z i a ł K u l t u r y Prezydium Wojewódzkiej Rady Naro­
osiąga j u ż pełnię swej intelektualnej sprawności, wielu
dowej w Bydgoszczy, Kujawsko-Pomorskie Towarzystwo
żeni się, pracuje, lada chwila — a uzyskają pełnię praw
K u l t u r a l n e oraz Cepelia.
wyborczych. Historia zna wiele p r z y k ł a d ó w dojrzałości
W a r t o t u d o d a ć , że na konkursie ocenia się dzieło
twórczej ujawniającej się znacznie wcześniej. „Młodych"
a nie rzeźbiarza. Co w i ę c e j — w ocenie zwraca się u w a g ę
w y o d r ę b n i o n o 16, ale przyznano i m aż 5 wyróżnień, co |
na ciekawe i oryginalne potraktowanie tematu. Zapewne
świadczy o pozytywnej ocenie tej grupy.
z tego powodu w hierarchii n a g r ó d t a k nisko znalazły się
znakomite rzeźby Szczepana Muchy czy w ogóle nie w y ­
5 J u r y ( k t ó r e m u przewodniczył niżej podpisany) wy­
różniono Sylwestra Gawlaka.
odrębniło 121 rzeźb 55 a m a t o r ó w , wyraźnie odbiegających
sposobem m y ś l e n i a plastycznego od schematu (stylu?)
I nagrody o t r z y m a l i : St. D u ż y ń s k i , J . Gozdecka,
ludowego, czy ściślej m ó w i ą c — przyjętego obecnie za
St. K o r p a , J . Krajewski, St. Zagajewski. I I nagrody:
t y p o w y dla współczesnej r z e ź b y zwanej ludową. W tej
T . Butyniec, J . Centkowski, J . F u r g a ł a , J . Kaczmarek,
Zagajewskiego
W . Krajewski, W ł . Prucnal, St. Seweryński, R . Sęk. I I I : grupie znalazły się m . i n . kompozycje
(il. 35, 36) i B u t y ń c a ( i l . 34).
T . Cąkała, J . Czerwińska, St. Głowiak, B . Grabski, E . Ra4

:

2

3

44

�Na zakończenie c h c i a ł b y m p r z y t o c z y ć wypowiedzi d w ó c h rzeźbiarzy, k t ó r y c h komentarze do n a d e s ł a n y c h
w y r a ż a j ą w s p o s ó b szczególnie i n t e r e s u j ą c y ich i n d y w i d u a l n ą i n t e r p r e t a c j ę t e m a t u .

prac

Teodozjusz Butyniec

Kiedy zobaczyłem dwumetrowy kloc z odstającą
nieco
spróchniałą odnogą urwaną pociskiem pewnie w
ostatnią
wojnę, zacząłem się przymierzać
z wyimaginowaną
postacią
mego Kopernika.
Kloc był już odpiłowany od pnia i wierzchołka.
Postawi­
łem go pod rozłożystym świerkiem, który wcale znośnie chronił
od deszczu. Dopóki było ciepło, przychodziłem
tu łatem po
pracy i starałem się odciąć to co mi do ujrzenia postaci prze­
szkadzało. Dopiero zimą w ciepłym Karołińskim
pomieszczeniu
przekonałem się, że mój samotny Kopernik
nie przynosi mi
spodziewanego zadowolenia.
Ten wysoki urzędnik Kościelnego imperium
Rzymskiego,
bez teleskopu w zimnej kamiennej baszcie musi mieć kogoś
do towarzystwa. Kiedy już miałem wyciągniętą rękę astronoma
trzymającą w garści słoneczne promienie, który odczuł radość
ciepła w postaci złotych promieni na głowie i łeżącego na
ramieniu baranka, zrozumiałem,
że miał i lęk przed
czymś
z zaświatów, niepokój przed wszędobylską inkwizycją,
własnym,
światopoglądem, że słońce nie jest tylko ognistą kulą — że ta
ręka musi dotknąć postaci „nietutejszej".
Które i my rze­
mieślnicy astronomów depczących po srebrnym globie, czasem
staramy się sobie je
wyobrazić.
Skoro patrzymy na tego zuchwalca Kopernika
co przed
500 laty poprzestawiał
mebłe w niebiosach, nie mogłem sobie
odmówić satysfakcji
wyrzeźbienia
podobizny
Ciołkowskiego
właśnie na tym na wpół spróchniałym
kikucie co pozostał
po hitlerowskim pocisku, być może „ryczącej krowie"
(moź­
dzierzowej rakiecie).
A jeżeli pierwszy pionier rakiet ba­
listycznych na których wznosimy się między planety to i postać
astronauty. To mnie zadowoliło. Kopernik dokonując
odkrycia
mial trudności. Starałem się je pokazać na wysiłku;
stojąc
na palcach jednej nogi, drugą popycha kolanem
ziemię,
zaś drugą ręką
księżyc.
P.S. Niedostatkiem jest to, że nie zdążyłem wyżłobić reszty
drewna, która tkwi w postaci słupa, który Kopernik
niby
obejmuje, no i to że rzeźba nie obraca się, co było iv założeniu.
Chyba dokonam tej korekty.

I I . 34. Teodozjusz Butyniec, O t r ę b u s y ,
pow.
P r u s z k ó w Mikołaj Kopernik,
drewno, wys. 2 m .

45

�Stanisław

Zagajewski

SKARBIEC

MIKOŁAJA

KOPERNIKA

—

LUB

WRÓBEL

ŚPIEWAJĄCY

Chciałem wyrazić to, że ten skarb największy,
który Mikołaj Kopernik
odkrył, żeby gdzieś schować i ten
ptak śpiewający wyśpiewuje tą radość z wielkiego odkrycia i ogłasza całemu światu. Cała forma jest jakby ra­
tuszem na szczycie którego stoi ptak. W ogonie ptaka jest drugi ptaszek, którego się wyjmuje i można zaglądać
do skarbu.
KOPERNIK

NA

KSIĘŻYCU

I

GADY

I LUDZIE

PRZEDPOTOPOWI

Kopernik miał księgę i zapisywał swoje odkrycie i w tym czasie gady przedpotopowe na księżycu
zajrzały
w jego książkę i jakby zrozumiały sens tego odkrycia i podały łapę Kopernikowi
a drugą położyły na księdze
i były zadowolone, że zgadły myśl człowieka i teraz mogą sobie podać ręce i rzeźba jest na planetach.

ŁAJKA

1 BI EŁK A

NA

KSIĘŻYCU

Jest z tyłu Kopernik na księżycu jak stawia slup graniczny, gady cieszą się, że człowiek się zjawił i Ame­
rykanie i Rosjanie podają sobie ręce. A Łajka i Biełka utorowały człowiekowi drogę na księżyc.

Tot.: A. Grodzicki — il. 10, 33, 34; Jan Świderski — il. 1-9, 11-32, 35, 38.

St. Zagajewski. Włocławek. I I . 35. Skarbiec Kopernika,

wys. 69 cm. I I . 36. Kopernik

na księżycu,

wys. 73 cm. Ceramika.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11833" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11815">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/383e12759f32c0ba272bdf6738e9cd05.jpg</src>
        <authentication>60f5ec0d2f7f30c18cd607a27a001ebd</authentication>
      </file>
      <file fileId="11816">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/14524663789f13446dcc7e81a17c7f71.jpg</src>
        <authentication>ffa66878a326e696b63526d324359239</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140464">
                <text>Kopice żniwne / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Tuszkowy (woj. pomorskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140465">
                <text>rolnictwo ; tymczasowe przechowywanie plonów ; Kaszuby</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140466">
                <text>fotografie przedstawiają kopice rzędowe i kopice dookolne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140467">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140468">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140469">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140470">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140471">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140472">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140473">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140474">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140475">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140476">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140477">
                <text>PAE_FNK_17.12.IV_G.4.12.1_01 PAE_FNK_17.12.IVI_G.4.12.2_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="510">
        <name>kopa</name>
      </tag>
      <tag tagId="511">
        <name>kopica</name>
      </tag>
      <tag tagId="64">
        <name>kopice</name>
      </tag>
      <tag tagId="506">
        <name>okolice Kościerzyny</name>
      </tag>
      <tag tagId="42">
        <name>rolnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="505">
        <name>Tuszkowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="68">
        <name>tymczasowe przechowywanie plonów</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="11929" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11915">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b26f565c18a3624d8551a753d5dcd0a9.jpg</src>
        <authentication>487185381ef4fb27f15f9cf28f22a952</authentication>
      </file>
      <file fileId="13293">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/aaa7ae48638f7a07d21ab8f44e85a42c.jpg</src>
        <authentication>2e1a5cbc688d6319477e654e7d141c0a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141808">
                <text>Kopice żniwne na polu / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Wabcz (woj. kujawsko-pomorskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141809">
                <text>rolnictwo ; tymczasowe przechowywanie plonów ; Pomorze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141810">
                <text>fotografie przedstawiają kopice pionowe dookolne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141811">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141812">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141813">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141814">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141815">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141816">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141817">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141818">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141819">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141820">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141821">
                <text>PAE_FNK_20.16.VI_K.5.14.5_01&#13;
PAE_FNK_20.16.VI_K.5.14.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="511">
        <name>kopica</name>
      </tag>
      <tag tagId="64">
        <name>kopice</name>
      </tag>
      <tag tagId="569">
        <name>okolice Chełmna</name>
      </tag>
      <tag tagId="42">
        <name>rolnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="68">
        <name>tymczasowe przechowywanie plonów</name>
      </tag>
      <tag tagId="568">
        <name>Wabcz</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="9500" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9478">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1db3c02e2eacd0f55fef7b12a94c3faa.pdf</src>
        <authentication>ade721e56bad1c9500378633e11ca890</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113124">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5185</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113125">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113126">
                <text>Indianie Ameryki Pd.</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113127">
                <text>rośliny uprawne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113128">
                <text>Peru - rolnictwo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113129">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4810</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113130">
                <text>Kopieniactwo i rośliny uprawne IndianMatsigenka Paquirianos ( wschodnie Peru) / LUD 2007 t.91</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113131">
                <text>LUD 2007 t.91, s.181-206</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113132">
                <text>Świerk, Kacper</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113133">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113134">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113135">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113136">
                <text>Lud, t. 91, 2007

KACPER ŚWIERK
Rzeszów

KOPIENIACTWO I ROŚLINY UPRAWNE I N D I A N MATSIGENKA
PAQUIRIANOS (WSCHODNIE PERU)

Niniejszy tekst, o charakterze przede wszystkim opisowo-przeglądowym, ma
za zadanie przedstawić kopieniactwo i asortyment roślin uprawnych Indian Matsigenka Paquirianos z peruwiańskiej Amazonii. Zawiera on także pewne moje
refleksje na temat różnic, jakie zachodzą pomiędzy kopieniactwem i wzorcami
subsystencji żyjących w relatywnej izolacji Matsigenka Paquirianos a tymi reali­
zowanymi przez Matsigenka znad Dolnej Urubamby, mających stosunkowo czę­
sty i intensywny kontakt z peruwiańskim społeczeństwem narodowym i uczest¬
niczących w regionalnej gospodarce rynkowej. Poruszam również zagadnienie
istotności kopieniactwa i roślin uprawnych w kosmologii Matsigenka. Tekst
opiera się na moich badaniach terenowych, które prowadziłem wśród Matsigenków nad Paquirią i Urubambą w 2001, 2002 i 2003 roku . Badania wśród Paquirianos objęły mieszkańców czterech małych przysiółków rodzinnych w dorzeczu
Paquirii, populacja których liczy łącznie 33 osoby. Do przysiółków tych można
by doliczyć jeszcze piąty, zamieszkiwany okresowo.
1

O Matsigenka w ogóle i o Paquirianos w szczególności
Indianie Matsigenka (Machiguenga) to tubylcza grupa etnolingwistyczna
z południowo-wschodniego Peru. Ich liczbę szacuje się na 13000 osób. Pod
względem języka należą do południowego sektora arawackiej rodziny języko¬
wej, podgrupy campa.
Większość Matsigenka zamieszkuje w dorzeczach Urubamby i Górnej Madre
de Dios, z czego około 85% — w dorzeczu Urubamby (Shepard, 1999, s. 25).
1

Mój pobyt w terenie w 2001 r. był sfinansowany z moich własnych środków. Badania w 2002
roku były finansowane z grantu KBN w ramach projektu: Kierunki etnorozwoju w krajach andyjskich.
Antropologiczne studium porównawcze: Ekwador—Peru — Boliwia, pod kierownictwem prof. dr. hab.
A. Posern-Zielińskiego. Badania w 2003 r. odbyły się w ramach projektu: Proyecto para la Reevalu­
ación y Fortalecimiento de la Reserva Kugapakori Nahua, kierowanego przez brytyjsko-peruwiańską
organizację Shinai Seijali, we współpracy z kilkoma innymi organizacjami. Projekt został sfinansowany
przez: Garfield Foundation, The Netherlands Committee for the World Conservation Union, Nouvelle
Planéte, Oxfam America i Rainforest Foundation US.

�Kacper Świerk

182

Pod względem administracyjnym tereny te znajdują się w granicach departamen­
tów Cusco i Madre de Dios.
Pod względem środowiskowym Matsigenka zamieszkują wyżynny tropikalny
las amazoński selva alta oraz nizinny — selva baja. Będący przedmiotem tego
tekstu Matsigenka Paquirianos, a także Matsigenka znad Dolnej Urubamby, za­
mieszkują selva baja. Nie zawsze są to jednak tereny płaskie. Las na znacznej
części obszarów tego dorzecza rośnie na wzniesieniach dochodzących do kilku¬
set metrów wysokości. Pora deszczowa w dorzeczu Paquirii i Urubamby trwa od
listopada do marca, a pora sucha od kwietnia do października.
Etos i sposób życia Indian Matsigenka można pokrótce ująć w kilku hasłach:
indywidualizm, osobista wolność, samowystarczalność, autonomia, unikanie
konfliktów, kontrolowanie negatywnych emocji. Indywidualizm ten wyraża się
w zamieszkiwaniu w rozproszonych w lesie przysiółkach rodzinnych . Każdy
taki przysiółek, złożony z 1-10 domów, jest zamieszkiwany przez rodzinę podsta­
wową lub rozszerzoną (od kilku do kilkunastu osób). Każda grupa rodzinna/do­
mowa jest sama w sobie jakby autonomicznym, małym społeczeństwem.
Obecnie wielu Matsigenka żyje według wzorca promowanego przez państwo
peruwiańskie, w osadach comunidades nativas , w których przeważa zwarte,
skupione osadnictwo, ale w znacznej mierze autonomicznym centrum podejmo¬
wania decyzji jest nadal rodzina.
Typowy dla Matsigenków indywidualizm pozornie kontrastuje z właściwą
im tendencją do unikania konfliktów czy w ogóle sytuacji nacechowanych złoś¬
cią lub gniewem, które uważane są za coś aspołecznego, burzącego pożądaną
społeczną harmonię. Jak ujmuje to Shepard (1997a, s. 8), Matsigenka są skłon­
ni wielokrotnie nadstawić drugi policzek. W otwarte konflikty wdają się niemal
wyłącznie w stanie nietrzeźwym; głównie podczas fiest, kiedy pije się masato
(trunek z manioku — mats. ovuroki). Kiedy ktoś nie zgadza się z kimś w jakichś
istotnych kwestiach, zamiast wszczynać konflikt po prostu przenosi się w inne
miejsce. Podobnie Matsigenka reagują na presje z zewnątrz.
Poza grupą rodzinną/domową, u Matsigenka nie istnieje formalna hierarchia
władzy. Tak zwani wodzowie (tinkamintsi) to osoby, których przywództwo opie¬
ra się w głównej mierze na osobistym prestiżu. Nie mają oni władzy w ścisłym
sensie, takim, że mogliby komuś coś nakazać, a za niepodporządkowanie się
temu groziłyby jakieś sankcje.
2

3

2

Słowo „przysiółek", ze względu na swą etymologię może sugerować, że chodzi o aneks do czegoś.
Słowo to, użyte przeze mnie w kontekście realiów Matsigenka nie ma (a w każdym razie nie musi mieć)
takich konotacji.
Comunidades nativas (wspólnoty tubylcze), ustanowione przez rząd generała Velasco Álvarado
w 1974 roku, są oficjalnie uznaną formą samorządności i posiadania ziemi Indian amazońskich w Peru.
Posiadają osobowość prawną i przydzielone terytorium, którego społeczne centrum stanowi zwykle
zwarta osada zwana centro poblado. Każda comunidad rządzona jest przez junta directiva z wybieral­
nym presidente na czele.
3

�Kopieniactwo i rośliny uprawne Indian Matsigenka Paquirianos (Wschodnie Peru)

183

To, co określiłbym tu jako postawę prospołeczną Matsigenka, wyraża się nie
tylko w unikaniu konfliktów, ale też w etosie gościnności i wzajemnej pomo­
cy. Krewni, powinowaci czy przyjaciele często wzajemnie pomagają sobie przy
przygotowaniu poletka, połowie ryb przy użyciu trujących korzeni barbasco itp.
System pokrewieństwa Matsigenka jest typu drawidyjskiego. Preferowanymi
partnerami małżeńskimi są bilateralni kuzyni przeciwlegli/kuzynki przeciwległe.
Potencjalnymi małżonkami są w praktyce wszystkie osoby z tego samego i są¬
siednich pokoleń, które nie podpadają pod kategorię krewnych. Kuzyni równole­
gli/kuzynki równoległe są uważani za krewnych (w terminologii pokrewieństwa
są braćmi/siostrami) i małżeństwo czy stosunki płciowe z nimi są uznawane za
kazirodztwo.
Rezydencja małżeńska u Matsigenka jest uxorilokalna, to znaczy mąż zamiesz¬
kuje tam, gdzie żona (tj. tam, gdzie teściowie). Przez dwa do kilku lat mieszka
w przysiółku rodzinnym (czy wręcz w domu) swojego teścia, pracując z nim i bę¬
dąc mu do pewnego stopnia podporządkowanym. Potem zwykle przenosi się z żoną
„na swoje", choć nierzadko w stosunkowo bliskim sąsiedztwie teściów.
Do cech, których brak Matsigenkom, należy terytorializm. Jak pisze Dan Rosengren:
Grupy osadnicze Machiguenga (...) nie mają pojęcia terytorialności, to jest idei
jakiejś konkretnej grupy mającej wyłączne „prawa" dostępu do pewnego obszaru
i kontroli nad nim. Przed narzuceniem systemu comunidades nativas grupy te nie
korzystały z żadnego przywileju do ziemi, na której żyły i nikomu nie było można
odmówić prawa przeniesienia się dokądkolwiek (Rosengren, 1987b, s. 44).

Matsigenka posiadają ziemię jedynie wtedy, gdy na niej żyją i j ą uprawiają.
Rosengren sugeruje, że nawet w tym wypadku nie chodzi o posiadanie w ścisłym
(bądź zachodnim) znaczeniu tego słowa. Chodzi bardziej o to, że osoba ma raczej
prawo własności w stosunku do efektów swej pracy na jakimś kawałku ziemi (na
podobnej zasadzie, jak ma prawo do tego, co upolowała czy zebrała w lesie) niż
do samego terenu, na którym zrobiła poletko (Rosengren 1987b, s. 51-52). Teren,
który przestał być zamieszkiwany czy/i uprawiany, przestaje być „własnością"
danego człowieka gdyż „właścicielem" tej ziemi czyniła go praca, którą na niej
wykonywał, a nie abstrakcyjne prawo do parceli „samej w sobie". Każdy może
osiedlić się i wykarczować poletko na terenie, który w danej chwili nie jest przez
nikogo zajmowany i nikt nie może mu tego zabronić.
Bazująca na kopieniactwie subsystencja Matsigenka jest w istotnym stopniu
uzupełniana łowiectwem, rybołówstwem i zbieractwem. Łowiectwo jest aktyw¬
nością wysoce cenioną i związaną z etosem męskości. Mięso jest wysoko cenio¬
nym pożywieniem.
Na obszarach gęsto zaludnionych przez Matsigenka i osadników, albo przez
samych Matsigenka, w sąsiedztwie dużych comunidades, zwierzyna i ryby są

�Kacper Świerk

1B4

znacznie przerzedzone przez intensywną eksploatację, i w związku z tym łowie¬
ctwo i rybołówstwo (jak i zbieractwo) odgrywa mniejszą (niekiedy znacznie) rolę
w subsystencji Matsigenka z takich okolic. Nowe dziedziny gospodarki rozwija¬
ne w wielu comunidades to uprawa kawy (kaju, Coffea arabica) i innych roślin
na sprzedaż, hodowla zwierząt (również często na sprzedaż) czy wynajmowanie
się do różnych prac za pieniądze.
Matsigenka Paquirianos, o których w szczególności traktuje niniejszy tekst,
żyją w dorzeczu rzeki Paquiría (stąd nazwa, nadana im przeze mnie) i częściowo
w dorzeczach dwóch sąsiednich dopływów Dolnej Urubamby. Obszary te pod
względem administracyjnym znajdują się w dystrykcie Echarate, prowincji La
Convención, departamencie Cusco. Matsigenka Paquirianos, którzy przez dłuż¬
szy czas pozostawali w izolacji od peruwiańskiego społeczeństwa narodowego
i od Indian znad głównej rzeki, wciąż żyją w rozproszonych w lesie przysiółkach,
poza systemem comunidades nativas, powszechnie noszą bawełniane tuniki
i polują z łukiem i strzałami. Tylko jedna osoba spośród nich (Fernando — nie¬
formalny lider) mówi po hiszpańsku. Staranne unikanie kontaktów ze „światem
zewnętrznym", które Paquirianos z sukcesem praktykowali do 1969 roku, zwią¬
zane było z ich traumatycznymi przeżyciami z czasów boomu kauczukowego
(ok. 1B70-1916) i późniejszych (do 1960 r.), kiedy to byli oni chwytani i zabijani
w ramach tak zwanych correrías — wypraw łowców niewolników (Indian Piro
i Matsigenka urubambińskich), chwytających ludzi dla metyskich kupców i bia¬
łych posiadaczy ziemskich.
Okres correrías, rozciągnięty w czasie, przyczynił się do powstania u Matsigenka Paquirianos poczucia niepewności i strachu przed ludźmi przybywający¬
mi z zewnątrz. Nauczyli się zachowywać ostrożność. Wędrowali przesmykami
zwierząt, pozostawione ślady maskowali przykrywając je roślinami. Wędrując
wzdłuż strumieni, zawsze brodzili po wodzie, unikając odkrytych łach, by nie
pozostawić śladów. Spotkanie śladów bytności kogoś obcego nierzadko powo¬
dowało zmianę miejsca zamieszkania, w obawie przed atakiem. Zakładali swe
domostwa w górnych biegach małych strumieni, gdzie nie docierali przypadkowi
podróżni i gdzie dostęp był utrudniony. Poletka zaś zakładali na wysokich wznie¬
sieniach, na szczytach wzgórz, gdzie trudno było je odkryć. Postawy te prze¬
trwały o wiele lat rzeczywisty okres trwania correrías, o których zakończeniu
Paquirianos długo nie wiedzieli; nie całkiem też wygasły do dziś.
Matsigenka Paquirianos, pomimo pewnych zauważalnych różnic w dialekcie
i w różnych kulturowych detalach, są w zasadzie typowymi Matsigenka i wiele
z podanych w tym tekście informacji można odnieść do Matsigenka w ogóle.
4

5

4

Przed nazwami łacińskimi roślin podaję, w tym samym nawiasie, ich nazwy w matsigenka, które
zapisuję z małej litery. Kiedy brak nazwy polskiej jakiejś rośliny, nazwa matsigenka umieszczona jest
przed nawiasem.
Niektórzy używają też odzieży zachodniej (podkoszulków, szortów itp.), uzyskanej od ludzi z dołu
rzeki.
5

�Kopieniactwo i rośliny uprawne Indian Matsigenka Paquirianos (Wschodnie Peru)

185

Tym, co różni Paquirianos od większości ich pobratymców, zamieszkujących
obecnie osady comunidades nativas, jest ich sytuacja — żyją w rozproszonych
przysiółkach, bez broni palnej i silników do łodzi, a ich otoczenie wciąż obfituje
w zwierzynę, ryby i inne ważne zasoby, które w okolicach skupionych i liczących
po kilkaset osób centrospoblados (osad) wspólnot tubylczych sąjuż w znacznym
stopniu przerzedzone.

Poletka, ich przygotowanie i uprawa
Ekonomiczną podstawę politycznej autonomii grup rodzinnych/domowych
Matsigenka stanowią ich poletka — tsamairintsi (hiszp.-per.: chacra). Żaden
Matsigenka, mając swe poletko z maniokiem i innymi roślinami, w normalnych
okolicznościach nie musi prosić innych o utrzymanie. Matsigenka z dorzecza
Paquirii są klasycznym tego przykładem. Ponadto, żeby zabezpieczyć sobie byt
na okoliczność niespodziewanych wypadków, Matsigenka Paquirianos (jak i inni
Matsigenka, zwłaszcza nie-comuneros), oprócz poletek przydomowych mają
jeszcze jedno lub więcej poletek w innych okolicach. W przypadku Paquirianos
i grup o podobnej do nich historii, takie zabezpieczenie ma szczególne znaczenie,
gdyż zagrożenie mogące spowodować konieczność zmiany miejsca zamieszka¬
nia było dla nich do niedawna nadzwyczaj realne. Zabezpieczanie się przez po­
siadanie dodatkowych poletek spełnia swe funkcje i teraz. Wśród Paquirianos
jest ono powszechne. Tak na przykład, mieszkańcy przysiółka Manokiari nad
Paquirią, oprócz tsamairintsi wokół swej osady, mają jedno małe poletko dość
daleko w dół rzeki od ich przysiółka, a także duże nowe poletko przy ujściu stru¬
mienia Koshantiari, nieco w górę rzeki od ich przysiółka.
Mieszkańcy przysiółków w górnym i dolnym biegu strumienia Kipatsiari,
oprócz poletek w pobliżu swych domostw, mają też tsamairintsi w miejscu zwa¬
nym Pongo, położonym nad środkowym biegiem tego strumienia. Znajdują się
tam solidne domy tworzące przysiółek okresowo zamieszkiwany przez ludzi,
którzy przybywają pracować na swe poletka i zostają tam nierzadko na szereg
dni. Zwykle przenoszą się do Pongo ze znaczną częścią swego ruchomego dobyt¬
ku, który zabierają ze sobą, ciągnąc go w dłubance po strumieniu.
Podstawową uprawą jadalną Matsigenka Paquirianos i wszystkich innych
Matsigenka jest maniok jadalny (sekatsi, Manihot esculenta) w swej słodkiej odmianie . Słowo sekatsi oznacza też jedzenie w ogóle (czasownik sekatagantsi =
6

6

Dawniej nazwę Manihot esculenta rezerwowano dla gorzkiej odmiany manioku jadalnego, zaś
słodką, zawierającą znacznie mniej trującego glikozydu manihotoksyny, traktowano jako odrębny ga­
tunek: Manihot dulcis (patrz: Podbielkowski, 1985, s. 215-216; Rosengren, 1987a, s. 58). Uprawa słod­
kiego manioku jest charakterystyczna dla areału kulturowego Montanii, do którego należą Matsigenka.
Ponieważ zawartość wspomnianych toksyn w jego bulwie jest niska, nie musi on być poddawany spe­
cjalnym procesom usuwania glikozydu.

�186

Kacper Świerk

jeść). To na manioku w pierwszym rzędzie opiera się ich samowystarczalność,
będąca podstawą autonomii politycznej każdego przysiółka. Matsigenka często
sadzą bardzo dużo manioku (który rozmnaża się bardzo prosto, wegetatywnie,
wystarczy wetknąć złomek gałązki w ziemię), tak, że mają go na zapas niekiedy
więcej, niż są w stanie zjeść. Takiemu zabezpieczaniu zapasu pożywienia sprzyja
fakt, że korzeń manioku niełatwo gnije w glebie.
Gleba nad Paąuirią jak właściwie wszędzie w Amazonii, pozbawiona natu­
ralnej roślinności szybko jałowieje. Stąd poletka, od ich założenia przechodzą
różne stadia, w których uprawia się na nich różne gatunki roślin, a w końcu są
pozostawiane, by zarosnąć lasem wtórnym. Wówczas nazywa się je magashipogo (hiszp.-per.: purma). Poletko zwykle nie jest uprawiane dłużej niż 10 lat,
a zwykle już po 6-7 latach raczej się na nim nic nie sadzi, choć jeszcze się z niego
zbiera. Z tego powodu mężczyźni Matsigenka Paąuirianos każdego roku bądź
to poszerzają obszar poletek wokół swych domów, bądź zakładają nowe poletka
w innych miejscach. Bywa, że robią i jedno, i drugie. Wybór miejsca pod polet¬
ko dokonywany jest według różnych kryteriów, takich jak dostępność terenu,
rodzaj gleby, rodzaj roślinności. Większość poletek, które podczas moich poby¬
tów otwarto w dorzeczu Paąuirii (i, jak sądzę, znaczna część otwartych wcześ¬
niej) została wycięta w lesie wtórnym, a więc w miejscach, gdzie wcześniej były
już poletka. Część z tych połaci była porośnięta około 8-15-letnim lasem, część
stanowiły gęste zarośla bambusowe. Jak pokazuje praktyka, w miejscach, gdzie
roślinność wtórna osiągnęła ten stopień wzrostu, warstwa humusu na tyle się
odtworzyła, że można tam od nowa zakładać poletko.
Wycinanie roślinności pod tsamairintsi ma miejsce głównie w porze suchej.
W dorzeczu Paąuirii obserwowałem je w lipcu, sierpniu i wrześniu. Zwykle męż¬
czyźni z jednego przysiółka, a niekiedy też z innych, pomagają sobie nawzajem
w tej pracochłonnej czynności. Praca przy wycinaniu poletka jest męcząca, choć
w skali roku zabiera ona stosunkowo niewiele czasu. Wycinanie nowych poletek
w magashipogo (lesie wtórnym) jest jednak pracą zdecydowanie lżejszą i trwają¬
cą krócej niż robienie tego w lesie pierwotnym, wymagające rąbania siekierami
ogromnych niekiedy drzew. Niekiedy podcięte mniejsze drzewa obala się, prze­
wracając na nie większe drzewo. Efektywność wycinania poletek zwiększyła się,
a czas pracy nad nimi skrócił, kiedy Matsigenka Paąuirianos zyskali w miarę
stały dostęp do narzędzi metalowych (maczet i siekier). Jeśli wśród wycinanych
zarośli znajduje się pojedyncze wielkie drzewo, często nie wycina się go do cza¬
su wypalenia tsamairintsi. Dopiero kiedy jego pień jest nadwęglony, tnie się je
i obala. Nierzadko pozostawia się na miejscu dzikie lub zdziczałe drzewa, które
mogą być użyteczne ze względu na swe owoce lub inne pożytki. Postępuje się tak
zwłaszcza z palmą wilhelmką wytworną (kuri, Bactris gasipaes), a także niektó¬
rymi innymi palmami, niekiedy też z drzewami intsipa (Inga spp.).
Po wycięciu drzew, krzewów i krzewinek na przyszłym poletku, zostawia
się je do wyschnięcia, a później pali. Okres, jaki musi upłynąć od wycięcia ro-

�Kopieniactwo i rośliny uprawne Indian Matsigenka Paquirianos (Wschodnie Peru)

187

ślinności do wypalenia tsamirintsi, może być zróżnicowany zależnie od pogody.
W porze suchej również niekiedy pada deszcz i zdarzają się chłodne, wilgotne,
chmurne dni. W takich okolicznościach ścięta roślinność może czekać na spale­
nie kilka miesięcy. Kiedy jednak dni są suche, a słońce operuje intensywnie, wy­
starczyć może miesiąc, by ścięta roślinność wysuszyła się dobrze. Jeśli wyciętą
roślinność stanowią niskie zarośla, może być ona przy sprzyjających warunkach
pogodowych dobrze wysuszona już po tygodniu. Wówczas rozpoczyna się wypa¬
lanie, które w przeciwieństwie do wycinki nie jest pracą żmudną, a ma charakter
ekscytującego wydarzenia. Mężczyźni, niekiedy z pomocą kobiet, a często z po­
mocą dzieci (także płci żeńskiej) podpalają ścięte drzewa i krzaki na przyszłym
poletku z różnych stron (także w jego centrum), tak aby ogień odpowiednio się
rozprzestrzenił i wypalił cały jego obszar. Obszar poletka musi być podpalony
z co najmniej kilku różnych miejsc, zwłaszcza wtedy, kiedy jest ono położone na
zróżnicowanym terenie, obejmującym fragmenty płaskie, wzniesienia i strome
skarpy. Ponieważ czasem w trakcie podpalania dym zaczyna się wznosić i prze­
słaniać widok, ludzie niekiedy nawołują się. Dzieci Fernanda, pomagające wypa¬
lać mu poletko w Kamatikya Kipatsiari, dawały sobie nawzajem znać, gdzie się
znajdują, dmuchając w puste tykwy lub w świstawki z pestkowca matsinkoina.
Kiedy poletko położone jest na płaskim terenie albo, tym bardziej, na łagodnie
opadającym zboczu, podpalanie nie wymaga wiele czasu. Na przełomie września
i października 2001 roku byłem świadkiem, jak mieszkańcy Manokiari podpa­
lili wycięte poletko na łagodnym skłonie na prawym brzegu Paquirii, po czym
szybko przeprawili się na drugą stronę, by móc wygodnie obserwować płonącą
chacra z wysokiego cypla w swej osadzie. Płonące poletko jest dla Matsigenka czymś w rodzaju ekscytującego widowiska. Płomienie sięgają nieraz wysoko
— wyżej niż wzrost dwóch ludzi, powietrze faluje, żar bije na odległość wielu
metrów. Jeśli wśród palonej roślinności są bambusy kapiro (Guadua spp.), ich
rurkowate łodygi pod wpływem temperatury pękają wydając głośny i słyszalny
z daleka dźwięk, bardzo podobny do odgłosu wystrzału z broni palnej. Wszystko
to wprowadza obserwujących pożar Matsigenków w stan wesołego podniecenia,
co, jak sądzę, związane jest także z faktem, że wypalenie wieńczy pewien okres
pracy nad poletkiem i zaczyna nowy — związany z sadzeniem i uprawą.
Po wypaleniu poletko jest czystym obszarem, usianym tu i ówdzie nadwę¬
glonymi, dymiącymi kawałkami grubszych pni czy konarów (które są potem
sukcesywnie zbierane na opał). Jeśli nie pozostały na nim większe, spalone, sto¬
jące drzewa do wycięcia, pozostaje tylko poczekać, aż popioły ostygną i można
zacząć sadzenie. Ogień i wysoka temperatura podczas wypalania zabiły rośliny,
które mogłyby zagrozić uprawom jako chwasty. Zaczną one wyrastać na poletku
dopiero po pewnym czasie. Pierwszą rośliną wysiewaną na nowym poletku jest
zwykle kukurydza (shinki, Zea mays), w następnych miesiącach i latach istnienia
poletka sadzi się maniok (sekatsi, Manihot esculenta), pochrzyn (jam) trójdziel¬
ny (magona, Dioscorea trifida) i inne rośliny. Niekiedy maniok sadzi się wraz

�188

Kacper Świerk

z kukurydzą, zaraz po wypaleniu poletka. Charakterystyczny jest widok tsamairintsi ze wschodzącą, całkiem już wysoką kukurydzą, rosnącą wśród połaci zie­
mi wciąż czarnej od popiołu i wśród zwęglonych kawałków drewna.
Sadzenie roślin jest zajęciem bardziej męskim, zaś ich zbiór bardziej kobie­
cym. Niewiele jest tu jednak ścisłych reguł i osoby obu płci mogą pomagać sobie
wzajemnie w tych czynnościach. Uprawa niektórych roślin czy też piecza nad
nimi jest bardziej przypisana jednej z płci, innych zaś drugiej. Tak na przykład
tytoń (seri, Nicotiana tabacum), roślina związana z szamanizmem, jest uprawą
przede wszystkim męską, zaś bawełna (ampei, Gossypium barbadense) przede
wszystkim żeńską. Już jednak uprawą manioku zajmują się zarówno mężczyzn,
jak i kobiety. Ci pierwsi zdecydowanie częściej go sadzą. Kobiety częściej zbie¬
rają i przynoszą bulwy.
Dość uciążliwą, a wymagającą w miarę regularnego wykonywania pracą na
poletku jest plewienie. Jest ono zajęciem przede wszystkim męskim, a dokonuje
się go za pomocą maczet. Tsamairintsi wymagają plewienia w ciągu całego roku.
W miarę „starzenia się" poletka jest ono coraz bardziej podatne na zarastanie
chwastami i oczyszczanie go staje się coraz trudniejsze.
Ze względu na to oraz na stopniowe jałowienie gleby, poletko jest w końcu
porzucane. Odbywa się to nie od razu, a sukcesywnie. Coraz mniej się na nim sa¬
dzi, choć wciąż się zbiera. Na zarastającym poletku mogą rosnąć bananowce (parianti, Musa sp.), arnota (potsoti, Bixa orellana) i różne rośliny lecznicze. Stare
poletka, znajdujące się blisko domostw zamieniają się niekiedy w przydomowe
ogródki. Wciąż są używane, rosną na nich różne użyteczne, niewymagające ro¬
śliny, jak np. leczniczy złocień (sisoshi, Chrysanthemum sp.). Bardziej oddalone
poletka zwykle stopniowo zarastają lasem wtórnym, zamieniają się w magashipogo. Wciąż jednak sadzi się na nich kogi (Tephrosia toxicaria, Lonchocarpus
sp.) i banisterię (kamarampi, Banisteriopsis caapi), a kiedy już się ich nie sadzi,
wciąż jeszcze się je zbiera. Informowano mnie także, że rośliny te niekiedy same
dziko wyrastają na zarastających poletkach. Na końcu poletko zamienia się w las
wtórny lub zarośla bambusowe.
Opuszczone poletka są też użyteczne z innych względów. Wciąż gdzienie¬
gdzie na nich pozostające rośliny bulwiaste i inne przywabiają liczne zwierzęta,
dla których magashipogo jest atrakcyjnym żerowiskiem. Przychodzą na nie gry­
zonie, jak: paka (samani, Agouti paca) i aguti (sharoni, Dasyprocta spp.), poza
tym tapiry (kemari, Tapirus terrestris) i ryjące w poszukiwaniu bulw i kłączy
pekari (shintori, Tayassu spp.). Do pozostawionych drzew owocowych ściągają
różne ptaki i małpy. Stąd łowcy budują na zarośniętych poletkach swe zasiadki
w postaci kopulastych szałasów z pierzastych liści palm, w których z łukiem
i strzałami czają się na zwierzęta.
Zresztą również czynne, uprawiane poletka przyciągają zwierzynę, która po¬
jawia się nawet na tsamairintsi rozciągających się wokół domostw. W lipcu 2003
roku Fernando zastrzelił z łuku dwa pekari białobrode (shintori imarapageni, pi-

�Kopieniactwo i rośliny uprawne Indian Matsigenka Paquirianos (Wschodnie Peru)

189

ratsi, santaviri, Tayassu pécari) ze stada, które wtargnęło na jego poletko. Zwie­

rzęta znajdowały się o kilka metrów od jego domostw. W 2002 roku widziałem
w Manokiari czarniawe aguti (sharoni, Dasyprocta fuliginosa) ukazujące się na
poletku, bardzo blisko domu. Zwierzę przychodziło do wyłożonego na przynętę
kawałka manioku, a gospodarz, znajdujący się na platformie swego domu, pró­
bował je ustrzelić z łuku.
Jak widać, kopieniactwo pośrednio służy też łowiectwu. Atrakcyjność pole­
tek dla mieszkańców lasu może być niekiedy niekorzystna dla gospodarza Matsi­
genka. Liczne wędrujące stado pekari białobrodych jest w stanie wyrządzić duże
szkody w uprawach. Jednak szkody wyrządzone na poletkach przez zwierzęta
podczas moich pobytów w dorzeczu Paquirii nie były znaczne.
Jak wynika już z moich wcześniejszych wzmianek, praca na poletku i wza¬
jemna pomoc w niej mają też znaczenie społeczne. Zakończenie istotnych etapów
pracy często zostaje uczczone wspólnym piciem ovuroki (które robi się z manio¬
ku uprawianego na poletkach).

Rośliny uprawiane przez Matsigenka Paquirianos
Oprócz omówionego już manioku jadalnego (sekatsi, Manihot esculenta),
który nad Paquirią uprawiany jest co najmniej w kilku kultywarach (odmianach
uprawnych), najważniejszymi w ekonomii Matsigenka roślinami uprawnymi są
kukurydza (shinki, Zea mays) i bananowiec (parianti, Musa sp.). Kaczany kuku¬
rydzy je się na ogół prażone lub gotowane. Młode kiełki z ziaren wsadzonych do
wody dodaje się do fermentującej masy maniokowej (shitea), by uzyskać świeży,
słodkawy smak ovuroki.
W przeciwieństwie do manioku i kukurydzy, banan nie jest rośliną rdzennie
amerykańską. Pochodzi z Azji Południowo-Wschodniej , a do Nowego Świata
został wprowadzony w X V I wieku. Matsigenka Paquirianos uprawiają co naj¬
mniej trzy odmiany (typy kultywarów) bananów. Parianti, nazwa generyczna
ich wszystkich, jest jednocześnie używana specyficznie na określenie tzw. ba­
nanów mączystych czy warzywnych (ang. plantains) , które je się gotowane lub
7

8

7

Musa acuminata i Musa balbisiana — dzicy przodkowie uprawnych form bananów pochodzą
z Azji Południowo-Wschodniej. Uważa się, że około IV wieku naszej ery uprawne banany zostały
przywiezione przez żeglarzy z Nusantary na Madagaskar. Stamtąd zawędrowały na kontynent afrykań­
ski. W X V I w. banany z zachodniej Afryki zostały przewiezione przez Hiszpanów i Portugalczyków
na kontynent amerykański. W Ameryce Południowej i Środkowej szybko się rozpowszechniły i są tu
powszechnie uprawiane. Niektóre formy istnieją również w postaci zdziczałej lub półdzikiej (Rieger,
2005; Mudge, Hammer, 2000). Niektórzy autorzy (np. Sauer, 1950, s. 527) rozważają również możli­
wość występowania bananów (mączystych) w Nowym Świecie przed kolonizacją europejską.
Używam terminu: banany słodkie (soczyste) w odniesieniu do form udomowionego banana które
są słodkie i spożywane głównie jako świeże owoce (ang. bananas). Termin: banany mączyste stoso¬
wany jest natomiast do tych form, które nie są tak soczyste, zawierają dużo skrobi i je się je zwykle
gotowane i/lub pieczone, traktując raczej jako warzywo niż owoc. (ang.plantains). Ponieważ w Polsce
8

�Kacper Świerk

190

pieczone. Z gotowanych robi się też purée, ugniatając je w stępie, oraz zupę
chopiri. Ich owoce są smuklejsze, o ostrzej zakończonych końcach niż u słodkich
bananów. Banany słodkie (soczyste), takie jakie znamy z polskich sklepów, są
określane słowem sera. Są jedzone na surowo, niekiedy podpiekane w ognisku.
Robi się z nich kompot zwany chapo . Do kategorii sera należy też duży, słodki
banan o czerwonej skórce zwany w regionalnej hiszpańszczyźnie bellaco. Małe
bananki zwane posuro , kiedy dojrzałe, są jedzone tak jak banany słodkie, ale
kiedy są zielone, można je ugotować i zrobić z nich purée jak z parianti. Przy
niektórych przysiółkach nad Paquirią uprawiane są także brązowo-czerwonawe
bananki zwane noroni. Podobnie jakposuro, występują one też w stanie zdzicza­
łym, głównie na brzegach rzek i strumieni.
Pojedyncze bananowce lub ich gaje rosną zwykle w bezpośrednim pobliżu
domów i na poletkach, na których nie sadzi się już innych roślin. Bananowce
rozmnaża się tylko wegetatywnie (z kłącza). Oprócz owoców, Matsigenka Paquirianos używają też włókna bananowca, które może służyć jako prowizoryczny,
słabej jakości sznurek, oraz jego liści, które spełniają jednorazowo funkcje stołu
przy jedzeniu, podkładki pod różne przedmioty, prowizorycznej przykrywki do
naczyń z cieczami.
Inną, dość ważną uprawą jadalną Matsigenka Paquirianos jest trzcina cukro¬
wa (Saccharum officinarum), również pochodząca ze Starego Świata (z Azji),
ale w Ameryce rozpowszechniona od czasów kolonizacji. Jest ona uprawiana dla
swego słodkiego soku. Matsigenka, wybierając się w podróż, często zabierają
za sobą kawałki jej łodygi, które podczas odpoczynków są sprawnie obierane za
pomocą noża lub maczety, a następnie wysysa się z nich sok. Podobnie postępuje
się podczas odpoczynków w pracy na poletku. Sok z trzciny można też wyciskać
za pomocą umocowanych w ziemi drewnianych pras zwanych piamentontsi. Sok
ten jest używany zamiast cukru do słodzenia różnych napojów.
Prócz manioku, Matsigenka Paquirianos uprawiają też inne rośliny bulwiaste.
Należy do nich pochrzyn trójdzielny (magona, Dioscorea trifida) o smacznych,
okrągłych bulwach (spożywanych po ugotowaniu lub upieczeniu), i batat, czyli
wilec ziemniaczany (koriti, Ipomoea batatas). Ten ostatni, oprócz tego, że bywa
dodawany do ovuroki, jest też jedzony po ugotowaniu. Jego bulwy są wyraź­
nie słodkie. Nad Paquirią i Urubambą uprawia się głównie kultywar o różowym
9

10

znane są niemal jedynie banany słodkie, w naszym języku brak zakorzenionych terminów wprowadza¬
jących rozróżnienie pomiędzy tymi dwoma typami owoców (niekiedy stosuje się terminy: pizang — dla
słodkich, i plantan — dla mączystych). Po angielsku, oprócz nazw wzmiankowanych powyżej, stosuje
się czasem określenia: dessert banana i cooking banana, spotykane także w niektórych innych językach
europejskich. W Polsce odpowiedniki tych nazw nie są jednak powszechnie stosowane. Terminy: bana­
ny soczyste i mączyste stosuję za Podbielkowskim (1985, s. 29).
Matsigenka Paquirianos określają słowem chapo kompot ze słodkich bananów. Metysi i niektórzy
Matsigenka znad Dolnej Urubamby nazywają tym słowem zupę chopiri.
Bananki te pojawiają się w krótkiej „śpiewce" chętnie powtarzanej przez Matsigenka Paquirianos.
Brzmi ona: Ararara arara. Nokovaira posuro. Znaczy to: „Ararara arara (coś jak: la la la). Szukam
bananków".
9

10

�Kopieniactwo i rośliny uprawne Indian Matsigenka Paquirianos (Wschodnie Peru)

191

kolorze bulw. Małe, smaczne bulwki ostrzeszynu jadalnego {shonaki, Calathea
allouia) są jedzone jako przekąska w ciągu dnia lub jako urozmaicenie posiłków
głównych. Dla bulw uprawiany jest także szereg, niezbyt dobrze przeze mnie
rozpoznanych, roślin z rodziny obrazkowatych {Araceae). Mogą tu wchodzić
w grę dwa rodzaje, co najmniej dwa gatunki, a ponadto różne ich kultywary.
Wszystkie mają duże liście o podobnym kształcie. Nazwy matsigenka dla tych
roślin to makato, tsanaro, shotoegi i onko. Chodzi tu najprawdopodobniej o na­
stępujące gatunki: pochodzące z Azji taro, czyli kolokazja jadalna {Colocasia
esculenta) i tubylcza ksantosoma, czyli żółtosocza {Xanthosoma sp.). Bulwy tych
roślin jedzone są na ogół po ugotowaniu. Inna roślina bulwiasta, uprawiana przez
Paquirianos, to kłębian bulwiasty {poi, Pachyrhizus tuberosus), którego dużą, so­
czystą bulwę je się na surowo, na podobnej zasadzie jak korzeń rzepy, którą nieco
przypomina smakiem.
Inne rośliny jadalne uprawiane przez Matsigenka nad Paquirią to fasola {po¬
roto, Phaseolus vulgaris), dynia {pama, Cucurbita sp.), kaimito {Pouteria cai¬
mito) — niewielkie drzewko czy krzew o okrągłych, słodkich owocach, papaja
{tinti, Carica papaya) o słodkich, pożywnych owocach i ananas {tsirianti, Ana¬
nas comosus). W Kamatikya Kipatsiari widziałem też roślinę podobną do ogórka
i przez tamtejszych Matsigenków określaną hiszpańskim słowem pepino. Był to
z pewnością jakiś kultywar ogórka {Cucumis sativus) lub tak zwanego ogórka
antylskiego {Cucumis anguria) .
Drzewa intsipa {Inga edulis) są uprawiane ze względu na słodką, wilgotną,
podobną do waty wyściółkę ich długich strąków. Niektóre palmy rosnące na po¬
letkach lub na ich skraju są uprawiane lub pozostawiane przy wyrębie ze względu
na ich jadalne owoce.
Papryka {tsitikana, Capsicum sp.) jest uprawiana przede wszystkim jako ro¬
ślina przyprawowa. Matsigenka z dorzecza Paquirii mają na swych poletkach co
najmniej trzy jej kultywary. Są to: papryki czerwone, podłużne i umiarkowanie
ostre, o podobnym wyglądzie — bardzo ostre, oraz małe jak jagódki, okrągłe
żółte papryczki, również bardzo ostre. Papryki te służą jako przyprawy do mięsa
i ryb. Pan lub pani domu do posiłku często zrywa kilka czy kilkanaście drob¬
nych, ostrych papryczek, najczęściej żółtych, okrągłych, ale czasem też więk¬
szych, czerwonych, podłużnych. Nadgryzioną lub nadmiażdżoną papryczką je¬
dzący maszczą {dotykają) jedzone ryby czy mięso i tak przyprawione biorą do
ust. Papryczki te często sadzone są tuż przy domach, aby znajdowały się pod ręką
podczas posiłków.
11

11

Hiszpańskie słowo pepino, oznaczające ogórek, może być w kontekście peruwiańskim mylące.
Określa się nim tu bowiem również Solanum muricatum — tutejszą roślinę z rodziny psiankowatych
{Solanaceae) blisko spokrewnioną z ziemniakiem {Solanum tuberosum), a niekiedy też Cyphomandra
splendens z tej samej rodziny {patrz np.: Heiser, 1984, s. 48; Towle, 1961, s. 82-84). Rośliny te mają
owoce przypominające ogórki, lecz w przeciwieństwie do prawdziwego ogórka są krzewami lub drzew­
kami. W opisywanym wypadku chodziło o właściwego ogórka {Cucumis sp.), należącego do rodziny
dyniowatych {Cucurbitaceae) i pochodzącego ze Starego Świata.

�Kacper Świerk

192

Przede wszystkim do celów przyprawowych używany jest też owoc cytryny
(irimoki, Citrus limon), sok z którego wyciska się na jedzone ryby, rzadziej na
mięso lub do wywaru. Cytryna jest rośliną pochodzącą z Azji.
Palczatka cytrynowa (kasankari, Cymbopogon citratus) służy do przyrządza¬
nia wywarów o cytrynowym smaku, słodzonych sokiem z trzciny cukrowej. Wy¬
wary te pite są w celu ugaszenia pragnienia, ale także w charakterze lekarstwa,
w wypadku przeziębienia czy osłabienia. Palczatka jest często sadzona blisko
domostw. Trawa ta również pochodzi z południowej Azji. Pomarańczowo kwit¬
nący, niewielki złocień (sisoshi, Chrysanthemum sp.) jest uprawiany jako roślina
lecznicza.
Spośród roślin uprawnych Matsigenka Paquirianos — tytoń (seri, Nicotiana
tabacum), a także liana banisteria (kamarampi, Banisteriopsis caapi) są roślinami
0 znaczeniu szamańskim. Tytoń uprawiany jest zarówno na poletkach, jak i przy
ścianach domów. Jego liście są zbierane, suszone i proszkowane na mocną tabakę.
Pali się je też w fajkach. Z tytoniu przyrządza się również halucynogenny wywar.
Służący podobnym celom wywar przygotowywany jest z banisterii. Dodać
należy, że istnieje banisteria uprawiana i banisteria dzika. Ta uprawna, którą upra¬
wia się na poletkach w dość zaawansowanym stadium zarastania, jest uważana
za mocniejszą i przez to lepszą. Wydaje mi się jednak, że w praktyce granica
pomiędzy dziką a uprawną kamarampi bywa płynna. Często trudno było ustalić,
czy chodzi o zbieranie dzikich lian w lesie wtórnym, czy też roślin uprawnych,
które rosną tam jako na starym poletku .
Rośliną uprawianą na zarastających poletkach, a także rosnącą dziko jest barbasco (kogi, Tephrosia toxicaria, Lonchocarpus spp.) , używane jako trucizna
na ryby .
Z roślin uprawianych na cele inne niż spożywcze, Paquirianos mają na swych
tsamairintsi tykwę zwyczajną (pachaka, chonkorina, Lagenaria siceraria) i nie12

13

14

12

Do przypadków takich jak ten odnoszą się słowa Lévi-Straussa (1950, s. 465), którymi otwiera on
swój klasyczny tekst o użyciu dzikich roślin w tropikalnej Ameryce Południowej: „W Ameryce Połu¬
dniowej rozróżnienie pomiędzy dzikimi i uprawnymi roślinami nie zawsze jest łatwe, i istnieje tu wiele
stadiów pośrednich pomiędzy użyciem roślin w ich stanie dzikim, a prawdziwą ich uprawą". Prócz
banisterii, z roślin występujących w niniejszym artykule, słowa te można adekwatnie odnieść też np. do
barbasco, różnych palm, intsipa, balsa, helikonii i shakapa, a zapewne także do arnoty.
Należy ona do rodziny motylkowatych (Leguminosae = Fabaceae). Czasami hiszpańska nazwa
barbasco jest stosowana też na określenie innych roślin, należących do innych rodzin botanicznych, ale
posiadających podobne właściwości i również używanych do trucia ryb (niekoniecznie przez Matsigen­
ka) (patrz np. Rutter, 1990, s. 25; Lévi-Strauss, 1950, s. 484).
Korzenie tych roślin zawierają w znacznych ilościach i stężeniu substancję o nazwie rotenon, bar¬
dzo skutecznąjako trucizna na ryby. Połowy ryb z kogi odbywają się w porze suchej. W przeciwieństwie
do Matsigenka z dorzecza Górnej Urubamby (Johnson, 2003, s. 63-67, Rosengren, 1987a, s. 66-71;
1987b, s. 47-49), Paquirianos w celu połowu z barbasco zwykle nie konstruują żadnych tam czy zapór,
ani nie budują grobli odcinających rzeczne odnogi. Wiąże się to zapewne z faktem, że tutejsze rzeki
1 strumienie są stosunkowo powolne i spokojne w porównaniu z tymi płynącymi przez selva alta, przez
co woda nie oczyszcza się szybko, a śnięte ryby są łatwe do wybrania, gdyż nie porywa ich wartki nurt.
Korzenie barbasco są ubijane, zawijane w liście palmowe, a następnie wkładane do wody i ugniatane,
by wypuściły sok, który powoduje śnięcie ryb.
13

14

�Kopieniactwo i rośliny uprawne Indian Matsigenka Paquirianos (Wschodnie Peru)

193

spokrewnione z nią, choć posiadające podobne owoce dzbaniwo (pamoko, Crescentia cujete), zwane też drzewem kalebasowym . Z wyschniętych owoców
pierwszej robi się butelki na wodę ze zwężającymi się szyjkami (taki jest naturalny
kształt owocu). Kobiety, przynoszące wodę w mniejszych tykwach, wkładają je
sobie pod pachy i w ten sposób transportują. Owoce tykwy mogą mieć różne roz­
miary, od niewielkich do dużych dzbanów. Ich wyschnięta łupina ma zwykle kolor
ciemnobrązowy. Dzbaniwo zaś jest przeważnie cięte na pół i służy jako miski do
podawania ovuroki, oraz krótkotrwałego przetrzymywania wody i innych płynów.
Na poletkach i przy domach uprawiana jest cibora (ivenkiki, Cyperus sp.) z ro¬
dziny turzycowatych (Cyperaceae), używana w magii miłosnej, w lecznictwie,
jak i do wielu innych celów, z których na plan pierwszy wysuwa się polepszanie
sprawności łowieckiej, osiągane poprzez żucie bulwek. Wszystkie uprawne rośli¬
ny cibory są opanowane przez pasożytniczego grzyba buławinkę (Claviceps sp.),
zawierającego alkaloid podobny do LSD. Grzyb niszczy kwiaty i owoce turzycy
i przepaja całą roślinę, w tym jej korzeń. Przez to wszystkie uprawiane przez Indian
cibory rozmnażają się tylko wegetatywnie i każda roślina zachowuje właściwości
linii, z której się wywodzi. Alkaloid zawarty w grzybie zwiększa, na krótką metę,
zdolność precyzyjnego skupienia i koordynacji zmysłów, potrzebną aby wypuścić
strzałę w takim kierunku i w takiej chwili, by trafiła ona ledwie widoczną małpę,
poruszającą się w baldachimie mrocznego lasu deszczowego, kilkanaście lub wię¬
cej metrów nad głową łowcy (Shepard, 1997b, 2002, s. 117-119). Matsigenka czę­
sto przypisują swe sukcesy łowieckie turzycom i potrafią powiedzieć, które z roślin
lub ich kępek, zewnętrznie niczym się między sobą nie różniących, są dobre do
polowań na poszczególne zwierzęta (a także do jakich innych celów).
15

Bawełna (ampei, Gossypium barbadense) służy do wyrobu nici, cienkich
sznurków, odzieży i chlebaczków (tsagi). Arnotę właściwą (potsoti, Bixa orellana), występującą też dziko, uprawia się dla czerwonego barwnika (używanego do
malowania ciała i przedmiotów). Drzewo balsa (paroto, Ochroma sp.), rosnące
także dziko, dostarcza miękkiego i lekkiego drewna, z którego robi się nawijki
do żyłki, tratwy itp.
Trzcina okolcz (chakopi, Gynerium sagittatum), rosnąca dziko nad brzegami
rzek, jest też sadzona na poletkach Matsigenka Paquirianos. Jej łodygi służą prze­
de wszystkim do wyrobu strzał i mat shitatsi, a także fletni (sonkarintsi) i pudełek
(tsivogo). W przeciwieństwie do Urubamby, nad mniejszymi rzekami takimi jak
Paquiria, a zwłaszcza jej dopływy, las przeważnie dochodzi do samych brzegów
i jest niewiele miejsc na trzcinowiska. Jeśli są, to na ogół tworzą wąskie pasy,
pomiędzy granicą wody a ścianą lasu, i nie mieści się na nich wiele roślin. Stąd
Matsigenka Paquirianos, by mieć pod dostatkiem tej ważnej dla nich rośliny, po¬
sadzili w pobliżu swych osad własne trzcinowiska, często większe i gęstsze od

15

Tykwa należy do rodziny dyniowatych (Cucurbitaceae), zaś dzbaniwo do rodziny bignoniowatych (Bignoniaceae).

�Kacper Świerk

194

tych naturalnie występujących nad Paąuirią. Z nich biorą materiał na swe wyro¬
by. Ściana trzcin, które są wyższe od człowieka, dostarcza też cienia w południe.
Trzcinowiska przywabiają pekari, które żywią się dolnymi częściami okolcza.
Spokrewniona z bananowcem helikonia (tsipana, Heliconia sp.) jest upra¬
wiana (a może po prostu pozostawiana przy obejściu) głównie dla swych liści.
Zawija się w nie drobne i średnie ryby, a także ptaki, kraby, żaby, ikrę, które
opakowane w ten sposób stawia się przy ogniu, aby się upiekły, czy udusiły. Liści
helikonii używa się też czasem w podobnych celach jak liście bananowca, któ¬
rych zastosowanie opisałem wyżej. Rośnie ona również dziko w lesie wtórnym
i na zarastających poletkach.
Łzawica Hioba (sarioki, Coix lacrymajobi), shakapa (Mendoncia hoffmanseggiana), tyompianiroki (niezidentyfikowane), pagiroroki (niezidentyfikowane)
i prawdopodobnie też paciorecznik (Canna sp.) , są uprawiane, ponieważ ich
fragmenty (nasiona, skorupy, osłonki kłosów) służą do wyrobu ozdób. Z wymie¬
nionych roślin wyróżnia się łzawica Hioba, z osłonek żeńskich kłosów której
Matsigenka Paąuirianos robią efektowne, wielosznurowe (20 i więcej) naszyjni­
k i . Jest to roślina z rodziny traw (Poaceae), rosnąca do metra wysokości i wię­
cej, pochodząca z tropikalnej Azji, ale sprowadzona już w X V I wieku do Nowe¬
go Świata, gdzie szybko się rozpowszechniła ze względu na atrakcyjne białawe
i szare otoczki, lśniące, o fakturze zbliżonej do perły lub do muszli porcelanek.
Jak już wzmiankowałem, na poletkach są też sadzone (a czasem po prostu
zostawiane z brzegu przy wycince) różne palmy. Z tych najczęstsza jest wilhelmka wytworna (kuri, Bactris gasipaes), zdaniem wielu badaczy będąca rośliną ra¬
czej uprawną niż dziką, choć rośnie też w lesie, z dala od osad ludzkich (Balick,
1984, s. 15) . Ma ona jadalne owoce. Palma rosnąca na poletku może być ścięta
w razie pilnego zapotrzebowania na jej twarde, ciemne drewno lub smaczne pal¬
mito („kapustę palmową") . Inne palmy, które widziałem na poletkach lub przy
domach Matsigenka Paąuirianos, to: konta, zwana też para (Attalea tessmanii),
kompiro (Phytelephas macrocarpa) i chorina (Oenocarpus mapora). Są one ce¬
nione z różnych względów (np. liście kompiro, owoce chorina).
16

17

18

19

20

16

Widziałem u Paąuirianos naszyjniki z nasion paciorecznika, natomiast nie zaobserwowałem na
ich poletkach samej rośliny. Podobnie nie dostrzegłem rośliny tivana (Bromelia sp.), za to widziałem
w użyciu liczne przedmioty wykonane z jej włókien (cienkie sznurki, siatki na ryby).
Osłonka ta, czy otoczka, jest zmodyfikowaną częścią pochwy podsadki (Podbielkowski, 1985,
s. 209).
Naszyjniki (nenketsiki) z sarioki zwykle wykonywane są parami (dwa wielosznurowe naszyjni­
ki). Jeden z nich zakładany jest na lewe ramię i na szyję, po czym przekłada się przez niego prawą rękę
w ten sposób, że przechodzi on w poprzek górnej części tułowia jak bandolier. Drugi zakładany jest na
prawe ramię i szyję, i pod lewą rękę. W efekcie obydwa naszyjniki krzyżują się na piersi. Podczas fiesty,
postukujące i ocierające się o siebie „perełki" naszyjników znaczą rytm tańca.
Jak na temat tej palmy pisze Balick (1984, s. 15), „zawsze spotyka się j ą jako roślinę uprawną.
Napotkana w lesie lub na brzegu rzeki, w miejscu wyglądającym na niezamieszkałe, jest wskaźnikiem,
że uprzednio było ono zajęte przez ludzi".
Biały, jadalny pęd znajdujący się wewnątrz pnia palmy, będący zaczątkiem jeszcze nie rozwinię¬
tych liści. Pozyskanie palmito wymaga uśmiercenia palmy.
17

18

19

2 0

�Kopieniactwo i rośliny uprawne Indian Matsigenka Paquirianos (Wschodnie Peru)

195

Jest pewne, iż Paquirianos, poza wymienionymi, mają na swych poletkach też
inne rośliny, na które nie zwróciłem uwagi. Z pewnością jednak w przeglądzie
mym uwzględniłem wszystkie najważniejsze uprawy.

Różnice w kopieniactwie i uprawach Matsigenka Paquirianos
i Matsigenka comuneros znad Urubamby
Charakterystyce kopieniactwa Matsigenka Paquirianos dobrze posłuży krótkie
zestawienie go z kopieniactwem Matsigenka comuneros znad Urubamby (i znad dol¬
nych biegów jej większych dopływów). Życie Matsigenka comuneros na pierwszy
rzut oka bardzo różni się od życia Paquirianos i podobnych im grup. Comuneros żyją
w zwartych, dużych osadach, a nie w małych rozproszonych przysiółkach. Osady te
mają swe władze, mogące stawiać wymagania członkom wspólnoty i stosować sank­
cje za niepodporządkowanie się im — coś, co nie ma odpowiednika u Paquirianos.
Niemniej, przy bliższym oglądzie różnice te okazują się nie aż tak znaczne. Rodzina/
grupa domowa nadal w znacznej mierze jest autonomicznym centrum podejmowania
decyzji, możliwości stosowania sankcji są w praktyce znacznie ograniczone, a prze¬
strzenna bliskość wielu rodzin wcale nie musi oznaczać, że zbliżyły się one społecz¬
nie. Oczywiście różnice pomiędzy takimi grupami jak Paquirianos (których możemy
tu roboczo nazwać Matsigenkami tradycyjnymi) i comuneros istnieją. Środowisko
obszarów położonych nad dużą rzeką różni się nieco od tego, które spotykamy nad
małymi dopływami. Comuneros mają też znacznie intensywniejszy kontakt z pe¬
ruwiańskim społeczeństwem narodowym i uczestniczą, w pewnym stopniu, w re¬
gionalnej gospodarce rynkowej. Te różnice odzwierciedlają się również w praktyce
uprawy roślin i w przeznaczeniu plonów z tej uprawy.
Różnice środowiskowe pomiędzy Paquirią a Urubambą, mogące mieć wpływ
na uprawy to przede wszystkim występowanie nad drugą z tych rzek w miarę ob¬
szernych, okresowo zalewanych plaż, na których Matsigenka comuneros w porze
suchej sadzą w równych rzędach fasolę i niektóre inne rośliny. Nad Paquirią i jej
dopływami większe plaże są rzadkością. Inna cecha specyficzna obszarów nadurubambiańskich, występująca gdzieniegdzie, a związana nie ze środowiskiem sa¬
mym w sobie, a z działalnością człowieka (dużym lokalnym zagęszczeniem lud¬
ności), to wyjałowienie gleb. W niektórych okolicach większość gleb w pobliżu
osady jest wyjałowiona i poletka są zakładane coraz dalej od niej. By przynieść
maniok z tsamairintsi, trzeba coraz bardziej nadkładać drogi. Stąd też w takich
comunidades wiele rodzin buduje sobie domy przy oddalonych poletkach i spę¬
dza w nich sporo czasu w skali roku .
21

21

Sytuacja taka dotyczy nie tylko comunidades położonych nad samą Urubambą czy też w dolnych
biegach jej dopływów. Np. Baksh (1995, s. 197, 200) opisuje podobne sytuacje we wspólnocie Kamana,
położonej nad rzeką Parotori — dopływem Picha, która z kolei jest lewym dopływem Urubamby. Spe-

�Kacper Świerk

196

Comuneros znad Urubamby mają intensywny kontakt z przedstawicielami
społeczeństwa narodowego. Przejęli od nich różne rośliny uprawne obcego po­
chodzenia, których nad Paquirią brak. Z roślin tych wymienić tu można pomarań­
czę (naranka, Citrus sp.), mango (manko,Mangifera indica) czy cebulę (tsepoya,
Pallium cepa). Paquirianos nie tylko nie uprawiają cebuli, ale też odmawiają jej
spożycia, twierdząc, że w przeciwieństwie do ludzi z dołu rzeki „nie potrafią tego
jeść", i że mogłoby to im zaszkodzić.
Z kontaktami ze społeczeństwem narodowym związany jest też fakt, że Matsigenka nadurubambiańscy uczestniczą w regionalnej ekonomii rynkowej, chcąc zdo­
być środki pieniężne na różne praktyczne lub prestiżowe przedmioty (np. narzędzia
metalowe, broń palną, amunicję, silniki do łodzi). Jednym ze sposobów zdobycia
pieniędzy jest uprawa na handel. W tym celu część Matsigenka znad Urubamby
uprawia różne rośliny obcego pochodzenia — kawę (kaju, Coffea arabica), ryż
(aroshi, Oryza sativa), jak i tubylcze — kakao (sarigemineki, Theobroma cacao),
orzachę (inki, Arachis hypogaea), fasolę (poroto, Phaseolus vulgaris), arnotę właś¬
ciwą (potsoti, Bixa orellana) . Paquirianos nie uczestniczą w regionalnym rynku,
tak więc nie praktykują upraw na sprzedaż. Wiele spośród roślin, które comuneros
uprawiają na sprzedaż, jest w ogóle nieobecnych na poletkach Paquirianos.
Poza uprawą w celach handlowych, Matsigenka comuneros zarabiają pie¬
niądze także na inne sposoby. Przede wszystkim zajmują się wyrębem cennych
rynkowo gatunków drzew i sprzedażą drewna, a w ostatnich dekadach również
wynajmują się do pracy w firmach nafciarskich (jako kierowcy łodzi z silnikiem,
przewodnicy i pracownicy niewykwalifikowani). Zarówno uprawa na handel, jak
i inne sposoby zarobkowania mają niemały wpływ na uprawy, które Matsigenka
utrzymują na własny użytek (tj. plony z nich są przeznaczane do konsumpcji
we własnej grupie rodzinnej/domowej i częstowania gości). Praca przy kawie
i innych uprawach na handel jest stosunkowo czasochłonna, zaś wyrąb drzew
czy praca dla kompanii nafciarskiej przeważnie wymaga wielomiesięcznego po¬
zostawania poza domem. Skutkuje to znaczącym zaniedbaniem poletek uprawia­
nych na własny użytek. Kiedy mężczyźni Matsigenka są poza domem, znaczna
część pracy na poletku spada na kobiety. Dotyczy to na przykład uciążliwego ple­
wienia, które normalnie jest zajęciem przede wszystkim męskim. Kobiety mogą
wykonać wiele prac zwykle będących w gestii mężczyzn (co z kolei odbywa się
22

23

cyfika, o której mowa, jest związana z zagęszczeniem ludności, a nie z typem środowiska, jakkolwiek
jest zwykle właściwa obszarom nad rzeką główną, gdzie zagęszczenie to jest z reguły większe.
Głównymi nabywcami plonów są kupcy z miasta Quillabamba, położonego w górnym biegu
Urubamby.
Wyrąb ten odbywa się zwykle w systemie tzw. habilitación, tzn. w celu umożliwienia przedsię­
wzięcia Indianie są wyposażani w sprzęt (np. piły łańcuchowe) przez któregoś z kreolskich patrones
de madera z miejscowości Sepahua. Po zakończeniu zafry i spławieniu drewna, patron ma prawo do
znacznej jego części. Tylko nielicznych comuneros stać na sprzęt potrzebny do wyrębu drzew. Zafra
(jednorazowe przedsięwzięcie drwalskie kończące się spławieniem i sprzedażą drewna) jest długotrwa¬
ła i może wymagać półrocznego pobytu w lesie.
22

23

�Kopieniactwo i rośliny uprawne Indian Matsigenka Paquirianos (Wschodnie Peru)

197

kosztem wielu kobiecych aktywności subsystencjalnych), ale są czynności, jak wy­
cinanie terenu pod poletko, którym kobiety samodzielnie mogą nie podołać. O wy­
konanie cięższych prac można poprosić inne osoby, ale to z kolei pociąga za sobą
zobowiązania. W efekcie, Matsigenka comuneros, zarabiając pieniądze, obniżają
jakość swoich upraw i zubożają swą dietę. Podczas moich pobytów w comunida­
des nad Dolną Urubambą zauważyłem, że codzienne posiłki są tam znacznie mniej
urozmaicone niż nad Paquiría a różnorodność gatunków uprawianych na poletkach
jest znacznie mniejsza. O ile nad Paquirią do ryb czy mięsa, prócz manioku, niemal
zawsze podawane są jakieś inne smakołyki (np. bulwy pochrzynu, ostrzeszynu,
kłębianu i inne), o tyle w comunidades zdarza się to rzadko. Również owoce (może
z wyjątkiem bananów) są znacznie słabiej reprezentowane w diecie mieszkańców
brzegów Urubamby. Wraz z trudniejszą dostępnością zwierzyny i ryb (które w po¬
bliżu dużych wspólnot są przetrzebione) daje mi to podstawę do ogólnego scharak¬
teryzowania diety Matsigenka comuneros jako uboższej i mniej wartościowej niż
dieta Paquirianos. Ubóstwa tego nie rekompensują słodycze, oranżady, makaron
i inne produkty spożywcze, dostępne za zarobione pieniądze. Paquirianos narzeka¬
ją niekiedy, że są „biedni" i wyrażają dyskomfort z powodu nieosiągalności wielu
praktycznych i/lub prestiżowych przedmiotów, które posiadają comuneros. Nie¬
mniej comuneros, zdobywając środki na zakup tych przedmiotów, prowadzą do
pogorszenia jakości swego odżywiania, co w skrajnych przypadkach prowadzi do
objawów niedożywienia u ich dzieci . Tak więc, przynajmniej w kwestii odżywia¬
nia, Paquirianos wychodzą lepiej na tym, że nie uczestniczą w rynku.
Dodać jednak należy, że subsystencja wszystkich Matsigenka (z wyjątkiem
niektórych pojedynczych osób) wciąż opiera się na tradycyjnych podstawach,
w tym głównie na kopieniactwie. Niemal żaden Matsigenka nie utrzymuje siebie
i rodziny za pieniądze. Są one ważne i pomocne w nabyciu różnych pożądanych
przedmiotów, okazjonalnie też jedzenia, ale to tsamairintsi pozostaje trwałym,
solidnym i niezastąpionym źródłem utrzymania, podstawą samowystarczalności
i politycznej autonomii grupy domowej. Praca za pieniądze, która raz jest, raz jej
nie ma, nie może konkurować z poletkiem o tę pozycję.
24

Rośliny uprawne w kosmologii i szamanizmie
Matsigenka wysoko wartościują łowiectwo oraz pochodzące z polowań mię¬
so, a świat zwierząt zajmuje poczesne miejsce w ich kosmologii. Niemniej, rośli¬
ny uprawne też są dla nich ważne, co nie dziwi, wziąwszy pod uwagę, że wśród
składników diety tych Indian są one dostarczycielami największej ilości kalorii
(Johnson, 2003, s. 44).

24

Podobne spostrzeżenia, w odniesieniu do Matsigenka i Harakmbut z dorzecza Górnej Mądre de
Dios, ma Bennett (1991, s. 140, s. 128, s. 333-334, s. 338-339, s. 378-379, s. 384-385).

�198

Kacper Świerk

W najogólniejszej klasyfikacji świata roślin stosowanej przez Matsigenka
(w tym Paquirianos) wyróżniane są trzy główne kategorie. Rośliny uprawne to
pankirintsi („to, co się sadzi" lub „to, co się wysiewa"). Kolejna kategoria to tovaseri. Słowo to można przetłumaczyć jako „chwasty". Jest ono najczęściej sto­
sowane właśnie wobec roślin wyrastających na poletku i konkurujących z upra¬
wami, choć bywa też używane na określenie innych dzikich roślin, rosnących
w lesie. Trzecia kategoria to inchashi lub inchatoshi, co w dosłownym tłuma­
czeniu brzmiałoby „liście drzew". Obejmuje ona różne gatunki roślin (zwykle
użytecznych — leczniczych itp.) rosnących w lesie, a także liście drzew. Inchatoshi można więc tłumaczyć jako „liście" lub „zioła". Wreszcie, jako ewentual¬
ną czwartą kategorię można potraktować inchato — słowo oznaczające drzewa
(zwłaszcza dziko rosnące), jak się zdaje rozszerzane niekiedy na inne dzikie ro¬
śliny, i wówczas używane w znaczeniu zbliżonym do inchatoshi.
Granice pomiędzy wymienionymi kategoriami bywają czasem płynne. Np.
Johnson (2003, s. 193-194) zauważa, że badani przez niego Matsigenka z Shima
(dorzecze Górnej Urubamby) używali słów inchato i tovaseri na rośliny uprawne
rosnące w stanie zdziczałym na opuszczonym poletku.
Matsigenka, podobnie jak inni Indianie Amazonii, są przekonani, że świat za­
ludniają rozmaite byty będące podmiotami o mocy sprawczej. Do bytów tych,
obok ludzi, zaliczane są zwierzęta oraz istoty, które z zachodniego punktu widze¬
nia określilibyśmy jako nadprzyrodzone, choć dla Matsigenka ich status ontologiczny nie jest zasadniczo różny od statusu ludzi czy zwierząt. Wszystkie kate¬
gorie bytów widzą siebie, ze swej perspektywy, jako ludzi i jako istoty kulturowe
(tj. posiadające domy, osady, różne artefakty itd.). W myśl powyższych zasad np.
ścierwnik urubu widzi jedzoną przez siebie padlinę jako maniok, a jaguar pitą
przez siebie krew jako trunek z manioku masato. Ciało, pozostające we wza¬
jemnej zależności z tożsamością i perspektywą danego bytu, nie jest dla Indian
czymś danym raz na zawsze, lecz kształtowanym zależnie od spożywanego po¬
karmu, sposobu życia i tego, w czyim towarzystwie się przebywa (Viveiros de
Castro, 1998). Dlatego też spożywanie określonych pokarmów ściśle związane
jest z tożsamością. W związku z tym, dla Matsigenka i ludów sąsiednich jadalne
rośliny uprawne, zwłaszcza maniok i jego pochodne, jak masato mają ważne
znaczenie tożsamościowe. Ten, kto je maniok, jest człowiekiem, jest matsigenka
— osobą jak my, „osobą moralną". Matsigenka definiują siebie jako „jedzących
maniok" nie tylko w opozycji do zwierząt i demonów, ale też w opozycji do
białych i pońarona (górskich Metysów i Keczua), którzy przybywając do ich
kraju, nie zawsze chętnie jedzą maniok (patrz: Baer, 1994, s. 72). W wielu in­
diańskich opowieściach, osoba, która „wpadła w pułapkę pozorów" — zobaczyła
pokarm Innych (zwierząt, duchów, zmarłych) pod postacią manioku i skoszto¬
wała go, sama staje się Innym, przejmuje perspektywę (punkt widzenia) klasy
bytów, której pokarm zjadła, a ostatecznie transformuje się cieleśnie w jednego
z nich.

�Kopieniactwo i rośliny uprawne Indian Matsigenka Paquirianos (Wschodnie Peru)

199

W korpusie mitycznym Indian Matsigenka poczesne miejsce zajmuje mit
0 Kashiri (Księżycu), który przyniósł ludzkości maniok i inne rośliny uprawne .
Jest on znany na całym obszarze zamieszkiwanym przez Matsigenków, również
wśród Paquirianos. Akcja tej historii zaczyna się w czasach, kiedy obecna kon¬
dycja świata nie była jeszcze ostatecznie ukonstytuowana. Ludzie jedli wówczas
różne odmiany ziemi i gliny, postrzegając je jako bulwy manioku, pochrzynu
1 inne jadalne części roślin uprawnych. W owym czasie pewna młoda dziewczyna
przechodziła okres odosobnienia w związku z pierwszą menstruacją. Spędzała
czas ukryta w niewielkim szałasie, a jej rodzice, wychodząc z domu, pozosta¬
wiali jej do jedzenia maniok, pochrzyn, bataty itp., w rzeczywistości będące ka¬
wałkami gliny. Pewnego dnia, pod nieobecność rodziców dziewczyny, Kashiri
— Księżyc pod postacią młodego mężczyzny zstąpił na ziemię w pobliżu miejsca
jej odosobnienia i nawiązał z nią rozmowę. Widząc, że dziewczyna je ziemię, za¬
pytał: „Co jesz?". Odpowiedziała mu: „Maniok, pochrzyn etc.". Wówczas on za¬
czął tłumaczyć, że nie jest to maniok, tylko ziemia. Podczas kolejnych odwiedzin
dostarczał dziewczynie maniok i inne rośliny jadalne, które spożywała, aż w koń¬
cu jej rodzice zaczęli dziwić się, dlaczego nie je pozostawianego jej pożywienia.
Z początku twierdziła, że dlatego, iż nie jest głodna, ale w końcu powiedziała, że
to, co dają jej do jedzenia, nie jest prawdziwym maniokiem, tylko ziemią. Poka¬
zała im prawdziwy maniok, jaki przyniósł jej Kashiri. Bardzo zasmakował on jej
rodzicom. Przyznała się też, że odwiedza j ą mężczyzna, od którego otrzymuje to
pożywienie. Kashiri został wreszcie przedstawiony rodzicom dziewczyny i za¬
deklarował chęć wzięcia jej za żonę. Żyjąc wraz z ludźmi, pokazał im, jak przy¬
gotowywać poletka i uprawiać poszczególne rośliny, a także jak robić masato.
Od tej pory ludzie mają rośliny uprawne (zwane niekiedy „córkami Księżyca")
i odróżniają prawdziwy maniok od gliny. Patrząc na to w świetle kosmologii i ontologii Matsigenka, można powiedzieć, że wraz z wprowadzeniem manioku lu¬
dzie zyskali bardziej ludzką kondycję, taką jak obecna. Zyskali też perspektywę
obecnie utożsamianą z ludzką (tj. matsigenka — prawdziwie ludzką), wyrażającą
się w identyfikowaniu ludzi jako tych, którzy jedzą prawdziwy maniok (a nie
ziemię postrzeganą jako maniok) i piją masato.
25

Rośliną bardzo istotną w wizji świata Matsigenka jest arnota właściwa (potsoti, Bixa orellana), z której nasion (dokładniej z okrywy nasiennej) otrzymuje się
czerwony barwnik. Barwnik ten — biksyna — jest przez Matsigenków trakto25

W literaturze poświęconej Indianom Matsigenka możemy spotkać mit o Kashiri w wielu, różnią­
cych się pewnymi detalami, wariantach. Jest on przytaczany m.in. przez Barrialesa (1979, s. 167-169),
Baera (1994, s. 249-252), Renard-Casevitz, Dolfusa (1988, s. 22-24), Rosengrena (1987a, s. 85-87,
1998, s. 262-263, 2004, s. 39-40), Johnsona (2003, s. 208-209) i Sheparda (2003, s. 249-251). Po polsku
dwa znacznie skrócone i obrobione literacko warianty mitu Kashiri znajdują się w tłumaczeniu powie¬
ści Vargasa Llosy (1997, s. 97-100) pt. Gawędziarz. Mity o Księżycu przynoszącym ludziom maniok
i umiejętność uprawy roślin występują także u ludów pokrewnych. Np. Shaver, Dodds (1990, s. 91-92)
przytaczają taki mit Nomatsiguenga z dorzecza Perene i Ene. W ich języku heros-Księżyc nosi imię
Manchakori.

�Kacper Świerk

200

wany nie tylko jako farba, ale też jako perfumy. Posiada przyjemną woń, która,
jak twierdzą Indianie, jest ulubionym zapachem saankarite („niewidzialnych")
— pozytywnie waloryzowanych i na ogół przychylnie usposobionych wzglę¬
dem ludzi istot „nadprzyrodzonych", żyjących na leśnych polanach (będących
według Indian ich poletkami i obejściami) i w krainach niebiańskich. Według
Matsigenków saankarite chętnie malują się biksyną i są skłonni okazywać swą
przychylność zwłaszcza tym ludziom, którzy również to czynią. W wymiarze
życia codziennego przychylność saankarite jest dla Matsigenka przede wszyst¬
kim istotna dlatego, że bronią oni ludzi przed demonami kamagarini — obec­
nymi w lesie i uśmiercającymi istoty ludzkie poprzez gwałt analny . Człowiek,
który chodzi po lesie pomalowany biksyną (lub choćby ma przy sobie barwnik
z arnoty czy jej nasiona) może z większym prawdopodobieństwem liczyć na to,
że w razie potrzeby saankarite przybędą mu z odsieczą. Malowanie się biksyną
przed wyjściem do lasu ma jeszcze jedno uzasadnienie. Mianowicie uważa się,
że kamagarini mogą przybierać ludzką postać, by zwieść swą ofiarę. W związku
z tym obca osoba napotkana w lesie może być podejrzewana o bycie demonem
udającym człowieka. Demony jednak brzydzą się barwnikiem z arnoty i nigdy
go nie używają. Stąd też, gdy napotkana osoba nosi na ciele czerwony malunek
biksyną, można być pewnym, że nie jest ona kamagarinim.
Dwie spośród roślin uprawnych Matsigenka odgrywają ważną rolę w ich sza¬
manizmie. Pierwsza to tytoń (seri, Nicotiana tabacum); druga — banisteria (kamarampi, Banisteriopsis caapi), szeroko znana pod keczuańską nazwą ayahuasca.
Z obydwu tych roślin sporządza się wywary (niekiedy nawet mieszane ze sobą),
po których zażyciu seripigari odbywają szamańską podróż, podczas której spo¬
tykają się ze swym inetsaane, to jest osobistym przyjacielem szamana wśród saankarite. Przyjaciel ten wprowadza szamana do społeczności „niewidzialnych",
udziela mu rad, mówi, jak leczyć chorych itp. Podczas podróży szamańskiej,
seripigari może też transformować się w jaguary i inne istoty, zmieniając ciała
widzieć Innych pod ludzką postacią (czyli przejmować ich perspektywę), staczać
walki z demonami i złymi czarownikami, „lobbować" na rzecz ludzi u różnych
bytów mających władzę nad ważnymi dla Matsigenka zasobami .
Kamarampi pomaga bardzo jasno, śmiało i konstruktywnie myśleć. W celu
przemyślenia jakiegoś problemu, poradzenia sobie z nim, Matsigenka biorą
niekiedy kamarampi indywidualnie. Jak mówią — „żeby widzieć" lub „żeby
26

27

2

29

26

Chodzi o polanki będące wynikiem działalności mrówek matyaniro (Allomerus spp., Myrmalachista spp.), żyjących w symbiozie z krzewinką matyagiroki (Cordia nodosa) (Shepard, 1999, s. 83-84).
Isure/osure (dusza, istota tożsamości) tak uśmierconej osoby sama następnie zamienia się w de­
mona i dybie na ludzi.
Słowo seripigari, oznaczające szamana w matsigenka, można tłumaczyć jako: „ten, który odurza
się tytoniem" lub „ten, który zwraca tytoń".
Temat szamanizmu Matsigenka poruszam tu nad wyraz pobieżnie. Szerzej zajmują się nim: Baer
(1994, s. 120-137), Baer, Snell (1974), Bennett (1991, s. 201-215), Shepard (1999, s. 82-86; 2003)
i Rosengren (2002, 2004, s. 45-54).
27

28

29

�Kopieniactwo i rośliny uprawne Indian Matsigenka Paquirianos (Wschodnie Peru)

201

wiedzieć" (neagantsi). Jak widać, ich pojmowanie efektów wywołanych przez
wywar z banisterii jest bardzo różne od znaczenia zachodniego terminu: „halucy­
nacja", które konotuje złudzenie, a więc coś, co nie ma nic wspólnego z wiedzą
o rzeczywistości. Kamarampi często powoduje też wymioty, co według Matsi­
genka jest bardzo pozytywnym zjawiskiem — oczyszczaniem organizmu.
Banisteria jest pnączem z rodziny malpigiowatych (Malphigiaceae). Do
wywaru z niej, aby wywoływał on odpowiednie stany, muszą być dodane liście
rośliny ompikirivanashi (Psychotria sp.), należącej do rodziny marzanowatych
(Rubiaceae). To właśnie ompikirivanashi ma właściwości halucynogenne. Bani­
steria jedynie niejako je udrażnia .
330

31

Zakończenie
Jak widać, kopieniacza uprawa odgrywa znaczącą rolę w życiu Indian Matsigenka, w tym ich podgrupy żyjącej nad Paquirią. Będąc ważnym źródłem kalorii
(a także wielu substancji potrzebnych do rozwoju i zdrowia organizmu), rośliny
uprawne mają duże znaczenie w diecie Matsigenka, a fakt, iż wiele z upraw ma
charakter długotrwały i można łatwo je rozmnażać, sprawia, że są one najbar¬
dziej pewnym i „godnym zaufania" źródłem pożywienia i zabezpieczeniem na
przyszłość, w przeciwieństwie do wysoko cenionych, lecz mniej systematycznie
dostępnych dzikich zasobów pożywieniowych. Kopieniacza uprawa pozwoliła
Matsigenkom Paquirianos przetrwać trudny okres polowań na ludzi w czasie boo¬
mu kauczukowego i po nim, pomimo że poletka musiały być wówczas zakładane
na trudno dostępnych wzgórzach (i przez to zapewne niekiedy na gorszych gle¬
bach), by nie zwrócić uwagi łowców niewolników. W przeciwieństwie do garstki
innych ludów amazońskich (jak np. Guajâ, Yuqui, Mashco-Piro), niesprzyjające
okoliczności historyczne związane z kolonizacją nigdy nie skłoniły Matsigenków
do porzucenia kopieniactwa i oparcia swej subsystencji na łowiectwie i zbiera¬
ctwie. Kopieniacza uprawa pozostaje również podstawą subsystencji Matsigenka
comuneros, mających ciągły kontakt ze społeczeństwem narodowym i uczestni¬
czących do pewnego stopnia w jego gospodarce opartej na pieniądzu. Oparcie
utrzymania na zarabianiu pieniędzy byłoby dla Matsigenków nawet bardziej ry¬
zykowne niż przerzucenie jego ciężaru wyłącznie na łowiectwo i zbieractwo. Stąd
też kopieniactwo jest wśród comuneros wciąż powszechne, nawet jeśli poświę¬
canie większej ilości czasu aktywnościom zarobkowym (włączając w to uprawy
z przeznaczeniem na rynek) często powoduje zaniedbanie poletek i zmniejszenie
różnorodności upraw. Warto też zauważyć, nie rozwijając tu tego tematu, że ko30

Słowo kamarampi można przetłumaczyć jako „lekarstwo powodujące wymioty", choć jeden
z Matsigenków znad Urubamby zaproponował tłumaczenie: „śmiertelne lekarstwo". Z etymologiczne¬
go punktu widzenia obydwie te interpretacje są uprawnione.
Szczegóły chemiczne tego procesu przedstawia Shepard (1999, s. 80).
31

�Kacper Świerk

202

pieniacza uprawa, połączona z przenoszeniem się w inne miejsce co 5-20 lat, nie
powoduje wyniszczenia lasu tropikalnego. Oczywiście, by system ten mógł nadal
funkcjonować, potrzebne jest duże terytorium, o niewielkiej gęstości zaludnienia.
Poddorzecze Paquiríi, podobnie jak wiele innych okolic w dorzeczach Urubamby
i Madre de Dios, jak najbardziej spełnia te warunki.
Jak już wspominałem, uprawa kopieniacza, będąc podstawą gospodarczej sa¬
mowystarczalności grup domowych Matsigenka, jest również podstawą ich po¬
litycznej autonomii.
Waga kopieniactwa i roślin uprawnych polega w końcu również na tym, że
są one uwikłane w relacje społeczne. Chodzi tu nie tylko o to, że wspólna praca
na poletku buduje (i zarazem wyraża) więzi społeczne, czy o to, że wzajemne
częstowanie się pożywieniem i wspólne picie ovuroki (pochodnego manioku)
jest istotną częścią społecznego etosu Matsigenka. Dla Matsigenków bowiem
cały wszechświat jest uspołeczniony. Używając słów Hvalkofa i Veber (Hvalkof,
Veber 2005, s. 247) — dla nich „nic nie istnieje poza sferą społeczną lub, innymi
słowy, poza sferą społeczną jest nicość". Zgodnie z tą zasadą, arnota, tytoń i bani­
steria są uwikłane w relacje społeczne z „niewidzialnymi" — saankarite (a także
w antagonistyczne relacje społeczne z demonami), a maniok, pochrzyn i reszta
roślin uprawnych zostały przyniesione przez Księżyc, który wszedł w związki
społeczne (rodzinne) z ludźmi Matsigenka.
Wyrażam wdzięczność Glennowi Shepardowi za pomoc w oznaczeniu kilku
spośród gatunków roślin wymienionych w tekście.
Słowa kluczowe: kopieniactwo, Amazonia, Peru, Matsigenka, etnobotanika
BIBLIOGRAFIA
Baer G.
1994

Cosmología y shamanismo de los matsiguenga (Perú Oriental), Ediciones
Abya Yala, Quito.
Baer G., Snell W.W.
1974
AnAyahuasca Ceremony among the Matsigenka (Eastern Peru), „Zeitschrift
für Ethnologie" vol. 99, s. 63-80.
Baksh M .
1995
Changes in Machiguenga Quality of Life, w: Indigenous Peoples and
the Future of Amazonia: An Ecological Anthropology of an Endangered
World, ed. L.E. Sponsel, The University of Arizona Press, Tucson, London,
s. 187-205.
Balick M.J.
1984
Ethnobotany of Palms in the Neotropics, w: Ethnobotany in the Neotropics,
eds. G.T. Prance, J.A. Kallunki, The New York Botanical Garden, New
York, s. 9-23.

�Kopieniactwo i rośliny uprawne Indian Matsigenka Paquirianos (Wschodnie Peru)

203

Barriales J.
1979

Mitos de la cultura matsiguenka: Parte I , „Revista Antisuyo" no. 3, s. 163¬
-181.

Bennett B.Y.
1991
Illness and Order: Cultural Transformation among the Machiguenga and
Huachipairi, rozprawa doktorska, Cornell University.
Heiser Ch.B.
1984
The Ethnobotany of the Neotropical Solanaceae, w: Ethnobotany in the
Neotropics, eds. G.T. Prance, J.A. Kallunki, The New York Botanical Gar­
den, New York, s. 48-52.
Hvalkof S., Veber H.
2005
Los ashéninka del Gran Pajonal, w: Guía Etnográfica de la Alta Amazonia,
t. V., eds. F. Santos Granero, F. Barclay, Smithsonian Tropical Research In­
stitute &amp; Instituto Francés de Estudios Andinos, Lima, s. 75-279.
Johnson A.
2003
Families of the Forest: The Matsigenka Indians of the Peruvian Amazon,
University of California Press, Berkeley, Los Angeles, London.
Lévi-Strauss C.
1950
The Use of Wild Plants in Tropical South America, w: Handbook of South
American Indians, t. 6., ed. J.H. Steward, Smithsonian Institution — Bu­
reau of American Ethnology, Washington, s. 465-486.
Mudge K., Hammer A.
2000
Musa X paradisiaca Linnaeus, andMusa acuminata Colla, http://instruct1.
cit.cornell.edu/courses/hort400/mpts/musa.html.
Podbielkowski Z.
1985
Słownik roślin użytkowych, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne,
Warszawa.
Renard-Casevitz F.M., Dolfus O.
1988
Geografía de algunos mitos y creencias: Espacios simbólicos y realidades
geográficas de los Machiguenga del Alto Urubamba, „Amazonia Peruana"
vol. 8 (16), s. 7-40.
Rieger M .
2005
Banana and Plantain — Musa spp., http://www.uga.edu/fruit/banana.htm
Rosengren D.
1987a
In the Eyes of the Beholder: Leadership and the Social Construction of
Power and Dominance among the Matsigenka of the Peruvian Amazon,
Göteborgs Etnografiska Museum, Gotebörg.
1987b
Concepciones de trabajo y relaciones sociales en el uso de la tierra entre
los Machiguenga del Alto Urubamba, „Amazonia Peruana" vol. 8 (11),
s. 39-59.
1998
Matsigenka Myth and Morality: Notions of the Social and the Asocial,
„Ethnos" vol. 63 (2), s. 248-272.
2002
Cultivating Spirits: On Matsigenka Notions of Shamanism and Medicine
(and the Resilience of an Indigenous System of Knowledge), „Anales Nue¬
va Época" no. 5, s. 85-108.

�204
2004

Rutter R.A.
1990
Sauer C.O.
1950

Kacper Świerk
Los matsigenka, w: Guía Etnográfica de la Alta Amazonía, t. 4., eds.
F. Santos Granero, F. Barclay, Smithsonian Tropical Research Institute, In­
stituto Francés de Estudios Andinos, Lima, s. 1-157.
Catálogo de plantas útiles de la Amazonía Peruana, Ministerio de Edu­
cación &amp; Instituto Lingüístico de Verano, Pucallpa.

Cultivated Plants of South and Central America, w: Handbook of South
American Indians, t. 6., ed. J.H. Steward, Smithsonian Institution — Bu­
reau of American Ethnology, Washington, s. 487-543.
Shaver H., Dodds L.
1990
Los Nomatsiguenga de la Selva Central, Ministerio de Educación, Instituto
Lingüístico de Verano, Pucallpa.
Shepard G.H.
1997a
Native People of the Manu: Culture, History and Ethnobotany, http://www.
pbs.org/edens/manu/native.htm.
1997b
A Kill in the Rainforest of Manu: Machiguenga Hunting Medicines, http://
www.pbs.org/edens/manu/hunt.htm.
1999
Pharmacognosy and the Senses in Two Amazonian Societies, rozprawa
doktorska, University of California, Berkeley.
2002
Primates in Matsigenka subsistence and world view, w: Primates Face to
Face: Conservation implications of human — nonhuman primate intercon­
nections, ed. A. Fuente, L.D. Wolfe, Cambridge University Press, Cam¬
bridge, s. 101-136.
2003
Chamanes y la ambigüedad del bien y el mal en la mitología matsiguenka, w: Los pueblos indígenas de Madre de Dios: Historia, etnografía
y coyuntura, B. Huertas Castillo, A. García Altamirano, IWGIA, Lima,
s. 243-257.
Towle M.A.
1961
The Ethnobotany ofPre-Columbian Peru: A reconstruction of the relation­
ship between man and the plant world in the prehistoric cultures of the cen¬
tral Andes, Wenner-Gren Foundation for Anthropological Research, Inc.,
Aldine Publishing Company, Chicago.
Vargas Llosa M .
1997
Gawędziarz, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań.
Viveiros de Castro E.
1998
Cosmological Deixis and Amerindian Perspectivism, „Journal of the Royal
Anthropological Institute" vol. 4, no. 3, s. 469-488.

�Kopieniactwo i rośliny uprawne Indian Matsigenka Paquirianos (Wschodnie Peru)

205

Kacper Świerk

SLASH-AND-BURN CULTIVATION A N D CULTIVATED PLANTS OF THE
MATSIGENKA PAQUIRIANOS I N D I A N S (EASTERN PERU)
(Summary)
The Matsigenka Indians live in the basins of the Urubamba and Madre de Dios rivers
in Peru. Individualism, which finds expression in their living in small family hamlets
scattered all over the forest, is the characteristic feature of their ethos. In the course of
the 20 c. the majority of Matsigenka Indians began to live in larger settlements, which
in 1974 were officially recognised as comunidades natives (native communities) with
elected authorities, title to land, etc.
The Paquirianos Indians are the Matsigenka Indians, who continue to live in the forest
hamlets, outside the system of native communities. They subsist on slash-and-burn culti­
vation, supplemented with hunting, fishing and gathering. The political independence of
each hamlet derives from the possession of fields, which provide for food.
I f one wants to have a plot, a patch of forest must be cleared. The plants, which have
been cut, are then dried and burnt. Then seeds are sown and plants are planted. In the
following years the system of shifting cultivation is applied. Eventually, the plot is aban­
doned and it gradually changes into a secondary forest. The basic crops of the Matsigenka
include cassava (manioc), maize and bananas but the Matsigenka also grow other edible
plants.
The Matsigenka from the comunidades also base their existence on slash-and-burn
cultivation. However, unlike the Paquirianos, they grow some plants for sale. Consequen¬
tly, and in relation to the fact that men are often hired for many months to do paid work,
their plots are neglected and the range of plants grown is much poorer than that of the
Paquirianos, despite the fact that they adopted many different new cultivated plants from
the Peruvians.
Many plants grown by the Matsigenka are important in their cosmology and shama¬
nism.
th

Key words: slash-and-burn cultivation, Amazonia, Peru, Matsigenka, ethnobotanics

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
