<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items?output=omeka-xml&amp;page=24&amp;sort_field=added" accessDate="2026-09-29T16:07:47+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>24</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="7467" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7447">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/32ed9093c85cbd3efb0898bd4facd21c.pdf</src>
        <authentication>5ebefdc6f0b366ed0ae383b72ce3e6c7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89204">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2524</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89205">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89206">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2344</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89207">
                <text>Filozof w podróży / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89208">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.3-4, s.129-133</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89209">
                <text>Wieczorkiewicz, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89210">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89211">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89212">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89220">
                <text>Filozof w podróży
O dekonstrukcji pewnej metafory
Anna Wieczorkiewicz
Filozofia lubi przedstawiać siebie samą jako podróż odkryw­
czą, jako medytacyjną wędrówkę z ciemności błędu do światła
prawdy, jako błądzenie w poszukiwaniu pierwszych zasad, czy
jako ruch myśli. Nowatorskie pomysły wykłada korzystając
z figur drogi na zewnątrz. Ewokują one idee przekraczania oraz
wykraczania i pozwalają poddać w wątpliwość dany system
filozoficzny, czyli wyjść poza niego. Projekt innowacyjnej
podróży zarysowany w tym filozoficznym toposie ma działanie
ambiwalentne - w pewien sposób determinuje poznanie i za­
kreśla mu granice. Zwrócenie uwagi na ten topos i jego
analizowanie wiąże się z badaniem warunków poznania. Egzys­
tencjalną podstawę figury drogi stanowi podróż rozumiana jako
fizyczna zmiana miejsca w przestrzeni. Dla człowieka podróż
jest też przemieszczaniem się w przestrzeni kulturowej, a także
w swoistym psycho-temporalnym środowisku (zwłaszcza
w przypadku oglądania pamiątek przeszłości, zabytków, muze­
ów i innych. ..cmentarzysk sztuki").Przestrzeń podróży może
być również dostarczycielem czasu - dla refleksji, dla przemian
wewnętrznych i zewnętrznych, dla gromadzenia wrażeń i do­
świadczeń. A ujmując rzecz nieco inaczej: teren, przez który
biegnie szlak to także obszar, na którym podróżujący pisze
- pozostawiony przez niego ślad to zapis podróży. Ten
pierwszy, śladowy zapis może być trawestowany na tekst
dziennika podróży, na opis dalekich krajów; może przerodzić
się w przygodową fabułę, w opowieść alegoryczną o ludzkim
losie, lub dać impuls do tworzenia fantastycznych i imaginacyjnych opowieści podróżniczych. Teksty te wykazują różne
związki z podstawowym doświadczeniem
podróżowania
w przestrzeni fizycznej, doznawanej w kategoriach konkretnozmyslowych.
* **
Zwracając uwagę na dyskurs autorów, którzy podejmowali
w swym życiu podróże, pisali o podróżach własnych i cudzych,
ale zajmowali się też problematyką ściśle filozoficzną, można
badać tak egzystencjalny, jak i dyskursywny czy instrumentalny
(w znaczeniu instrumentu wyrażania abstrakcyjnych treści)
wymiar podróży.
Drogą takich przypuszczeń szedł Georges Van Den Abbeele
w swej książce o metaforze.' Dzienniki podróży i zapiski,
przywołujące odbywane niegdyś peregrynacje, potraktował
jako suplement do prac teoretycznych. (Suplement rozumiał
zgodnie z koncepcją Jacquesa Derridy.) Interesowały go po­
stacie Montaigne'a, Kartezjusza, Monteskiusza i Rousseau.
Pomiędzy tekstami, w których przedstawiali oni swe roz­
ważania a ich podróżniczymi doświadczeniami mógł istnieć
'stotny związek. Co więcej, być może metaforyka podróży
uczestniczyła w konceptualizacji myśli filozoficznej. U pod­
staw tej sugestii leży nie tylko przekonanie o wyjątkowości
"Walory podróży (a nawet ojej ontologiczncj i epistemologicz" J fundamentalności); przesłanki dają się wysnuć z samego
tyskursu filozoficznego.
Czterej wymienieni powyżej filozofowie zastanawiali się nad
Podróżowaniem jako takim, porównując je niekiedy z osiadłoś•Jj domowych medytacji. Mówili także o drodze osiągania
P awdy, o błądzeniu w poszukiwaniu rozwiązania problemów
e

r

filozoficznych. Co więcej, ich czasy charakteryzowały się
współwystępowaniem pewnych zjawisk kulturowych związa­
nych z podróżą. Chodzi, po pierwsze, o wzrastającą popularność
sztuki podróżowania, pełniącej istotną rolę w życiu społecznym,
po drugie, o odkrywcze podróże do egzotycznych krajów, a po
trzecie o obfitość literatury podróżniczej, także tej mówiącej
o podróżach fantastycznych.
Szczególnie istotne jest tu zagadnienie kontaków międzykulturowych. Obserwacja społeczeństw pozaeuropejskich skłania­
ła do uogólnień dotyczących istoty życia społecznego. Dawała
też impuls do kwestionowania wartości zakorzenionych w greko-katolickim paradygmacie kulturowym. W paradygmat ó w
wpisana była szeroko rozumiana narracja o podróży. For­
mowała ona chrześcijańską narrację o odkupieniu i o pielg­
rzymiej ścieżce do zbawienia. Obecna była też w idei sokratycz­
nego poszukiwania absolutu. W kręgu tych koncepcji narodziły
się wiekie podróże alegoryczne. Podróżny, pełen lęku przed
utratą właściwej drogi i przed osunięciem się w błądzenie,
rzadko kiedy żywił pragnienie poszukiwania nowych horyzon­
tów.
Wyprawy do obcego kulturowo świata w pewien sposób
relatywizowały, a nawet kwestionowały te narracje. Poddawały
w wątpliwość idee kultywowane w ojczyźnie podróżnika.
Dzieła renesansowych podróżników i geografów podszyte są
zwątpieniem w niektóre pryncypia teologiczne, a dzieje się to
zanim wątpliwości te zaczęły być artykułowane bezpośrednio
w tekstach filozoficznych.
Nurt filozoficzny, w którym sytuuje się analiza Van Den
Abbeelego to ten, w którym filozofia określana jest jako
dziedzina usiłująca zatrzeć swój tekstualny status. Wychodząc
z tego założenia dekonstrukcjoniści tropią ślady tych zabiegów.
Podkreślają znaczenie językowej tkanki rozważań filozoficz­
nych. Poprzez wnikliwą lekturę chcą dotrzeć do bezwiednie
stosowanych figur językowych i strategii retorycznych, które
deformują i rozkładają formułowane explicite programy filozo­
ficzne.'
Tak jak Derrida pisze o różni jako o ekonomii drogi okrężnej,
Van Den Abbeele pisze o ekonomii podróży. Chce wykryć to. co
niejawnie rządzi tekstem, wskazać zespoły pojęć i powiązać je
nieiami odpowiedniości. Okrężna droga, o której mówił Der­
rida, wywodzi z siebie wątki „ n o w e " . I c h nowość jest wpraw­
dzie problematyczna o tyle, że w istocie mamy tu nawiązanie do
dosłownego znaczenia drogi. Nowe są one jednak w tym sensie,
że wskazują ciekawe możliwości interpretacyjne. Chodzi tu o te
interpretacje, które powstają w polu relacji przestrzeń-ciałotekst. Podobnie dzieje się z kategoriami ruchu, odejścia czy
śladu, a poniekąd także obecności i nieobecności. Przywołajmy
tu jedno z tych Derridiańskich pojęć: „ślad odnosi się w nie
mniejszym stopniu do tego, co nazywamy przyszłością, niż do
tego, co nazywamy przeszłością, ustanawiając to. co nazywamy
teraźniejszością przez sam stosunek do tego, co nią nie jest, nie
jest nią w sposób absolutny, tzn. do przyszłości lub przeszłości
ujętych jako zmodyfikowana teraźniejszość. Jakiś odstęp musi
oddzielać teraźniejszość od tego, co nią nie jest, aby mogła być
sobą" .
2

4

Takie ujęcie pozwala pisać o czasowości ludzkiego życia,
o kondycji ludzkiej, nieodłącznie związanej z drogą, na której

129

�pozostaje ślad wędrowca. W opowieści o metaforze podróży
wyrazistość zyskują te spośród derridiańskich kategorii, które
tworzą pole „ d o s ł o w n o ś c i " - w dosłowność zresztą postmoderniści nie wierzą tak do końca, stąd ten cudzysłów. Interpretator-dekonstrukcjonista wędruje zatem przez różne płasz­
czyzny rozumienia podróży, okrążając pozostałe po tych po­
dróżach znaki. To „ o k r ą ż a n i e " jest oczywiście Derridiańskie:
„Znak - jak się powiada potocznie - zajmuje miejsce samej
rzeczy, rzeczy obecnej, przy czym „ r z e c z " dotyczy tutaj
zarówno sensu, jak odniesienia. (...) Kiedy nie możemy wziąć
do ręki lub pokazać rzeczy, powiedzmy raczej czegoś obecnego,
bytu obecnego, kiedy to, co obecne, nie uobecnia się, oznacza­
my to. nakładamy drogi przechodząc przez znak."
5

Kiedy dekonstrukcjonista bierze na warsztat książki, które
mają zrelacjonować podróż, odzwierciedlić ją i w pewien
sposób przywrócić, ma na uwadze tekstowy wymiar przedmiotu
badań. Narracja - mówi Van Den Abbeele - powstaje dzięki
powtórzeniu i przemieszczeniu; konstytuuje się jako repetycja,
a struktura relacji pozwala rozpoznać podróż jako taką. Można
mówić tak o czytaniu tekstu, jak i o odczytywaniu przestrzeni.
Oba te rodzaje lektury można następnie odnieść do wewnętrznej
i zewnętrzej przestrzeni własnego Ja, a następnie rozważać
problematykę tożsamości. (W pantekstualnym świecie dekonstrukcjonistów sama podróż też zresztą jest tekstem.)
W instrumentarium dekonstrukcjonisty nie może zabraknąć
pojęcia ekonomii. U Van Den Abbeelego jest to ekonomia
krytycznego myślenia, w której motyw podróży odgrywa
niebagatelną rolę. Wątek ten przechodzi w kolejny - rodzi się
koncepcja ekonomii podróży pojęciowo związana z domowością. Nici tego związku dostrzegalne są w greckim źródłosłowie
- greckie oikos oznacza bowiem dom. Z kolei pojęcie domu
stanowi zasadniczy czynnik kształtowania się semantyki po­
dróży. Dzięki odniesieniu do punktu stałego, do domu. osadzo­
nego w przestrzeni świata podróż może zyskać tożsamość. Ruch
konstytuujący podróż narusza tożsamość domu. Z drugiej
strony, pełne znaczenie domu i zadomowienia może się for­
mować dzięki ciągłemu odchodzeniu, dzięki drogom okrężnym,
wiodącym poprzez przestrzeń świata, na powrót do domu; dom
też wciągnięty jest w grę pomiędzy stałością i niezmiennością
a płynnością nieustannych przemian.
Przyjrzyjmy się dokładniej, jakie oblicza przyjmuje szeroko
rozumiana podróż filozoficzna u Montaigne'a, Kartezjusza.
Monteskiusza i Rousseau.
MONTAIGNE
Montaigne swą włoską podróż dokumentował w dzienniku.
Część zapisków dokonał sekretarz, którego potem Montaigne
odprawił z nie znanych nam przyczyn. Nazwy miejscowości,
daty postojów, komentarze dotyczące sytuacji politycznej i to­
pografii tworzą w dzienniku system odniesień dla informacji
historycznych, dla reminiscencji literackich itp.; ale z drugiej
strony topografia jest rodzajem tekstu. Sam Montaigne od­
wołuje się do metafory podróżowania jako czytania. Co charak­
terystyczne, Journal de voyage en Italie częściowo jest pisany
po włosku. Posługiwanie się językiem kraju, przez który się
przejeżdża odzwierciedla przemieszczanie się w przestrzeni.
Abbeele opisuje dziennik w kategoriach celu, topografii
i okoliczności przemieszczania się, by następnie określić
podstawę dla symbolicznej funkcji podróży w Próbach. W pla­
nie najogólniejszym włoska podróż ma dla Prób tego rodzaju
znaczenie interpretacyjne, że dzieli czas ich powstawania na
dwa okresy - pierwszy od 1571 do 1580, a drugi do 1588, kiedy
to ukazała się trzecia księga wraz z licznymi uzupełnieniami
w dwóch pierwszych. Eseje pochodzące z pierwszego okresu są
mniej osobiste; te późniejsze mają więcej rysów indywidual­
nych tak jakby włoskie peregrynacje przyczyniły się do „huma­
nizacji" twórczości Montaigne'a, a jednocześnie były metaforą
całego dzieła Montaigne'a jako długiej podróży medytacyjnej.

130

Prawdopodobnie Montaigne nie zamierzał publikować dzien­
nika. Liczne jego fragmenty znalazły się w Próbach.
(Journal
stanowi zatem suplement do esejów w derridiańskim tego słowa
znaczeniu.)
W tekstach Montaigne'a dyskurs o podróży przebiega pod
znakiem ciała. Filozof wiele uwagi poświęca swojemu zdrowiu.
Podróż podjął zresztą także po to, by je podreperować. Jako
człowiek cierpiący na kamienie w nerkach sądził, że wody
mineralne przyniosą mu ulgę. Zainteresowany „hydrauliką
c i a ł a " , zapisuje w dzienniku szczegóły dotyczące wypitych
i wydalonych płynów. (Jest świadom komiczności tych infor­
macji.) Rozważa wpływ środków komunikacji na stan nerek
i żołądka. Powóz i łódź pogarszają kondycję chorego, a jazda
konna łagodzi dolegliwości - pisze w eseju o pojazdach. Van
Den Abbeele daje psychoanalityczną interpetację tego zamiło­
wania do jeździectwa: filozof lubił poruszać się jeżdżąc konno,
gdyż dodawało mu to powagi i rekompensowało odczuwane
przez niego niedostatki, szczególnie niewielki wzrost oraz
stosunkowo świeże szlachectwo rodu Montaignów. Na grzbie­
cie wierzchowca jeździec czuł się godnie. Koń jest, zdaniem
interpretatora, metaforą dominacji i udomowienia; w pewnym
momencie staje się też dominującą metaforą dyskursu.
Psychoanalityczne rysy interpretacji Abbeelego są w ogóle
dość silne. Pisze on na przykład o Montaigneowskim komplek­
sie kastracji, o uczuciach, jakie Montaigne żywił w stosunku do
ojca. (Montaigne sytuuje siebie samego jako syna-nomadę
buntującego się przeciwko paternalizmowi. Pragnąc odcięcia,
postępuje śladami ojca - tak jak on podejmuje podróż do Italii
i tak jak on prowadzi szczegółowy dziennik.)
Do swych interpretacji Van Den Abbeele włącza analizy
sensów kojarzących się z nazwiskiem Montaigne'a. Chodzi mu
0 zdefiniowanie stosunku, jaki ma filozof do własnego nazwis­
ka. Świadomość tego nazwiska ma określać tożsamość poj­
mowaną w kategoriach niepowtarzalnego i indywidualnego
„ J a " . Nie chodzi tu j u ż o nazwisko kojarzone w pierwszym
rzędzie z posiadłością, ale o takie, które raczej wskazuje na
jednostkę. Poprzez nazwisko sygnujące autorskie dzieło tworzy
się punkt stały - podstawa dla konstytuowania tożsamości
filozofa. (Abbeele podkreśla znaczenie przejścia od feudalnego
do kapitalistycznego sensu nazwiska.) Rodzi się tu też nowe
rozumienie autora kładącego podpis pod swym dziełem. W in­
terpretacji Van Den Abbeelego nazwisko przywołuje znaczenie
wielorako rozumianej własności oraz prawa do posiadania.
Posiadanie to dotyczy tak dóbr ziemskich (nazwisko pochodzi
od nazwy posiadłości ziemskiej), jak teksu (nazwiskiem sygnuje
się własne dzieła dzieła) czy ciała (nazwisko określa toż­
samość). Te trzy zastosowania tworzą w dyskursie Montaigne a
sieć ekwiwalencji, którym Van Den Abbeele poświęca wiele
uwagi. Na przykład wspomniane wcześniej zaabsorbowanie
Montaigne'a gospodarką płynów wewnątrz ciała ma specyficz­
ny odpowiednik we fragmentach poświęconych technice hydrauliczej w Augsburgu, Prattolino. w Tivoli. Ta swoista odpowiedniość wpisuje się w ustalaną przez Abbeelego korespon
dencję kodu antropomorficznego i topograficznego. Z
mówiąc o pisaniu i podróżowaniu, Mointaigne wymieni*
stosuje kategorie opisu - jedno konceptualizuje w terminacn
drugiego. Podróżowanie - nieustannie podkreśla Van Е*"
Abbeele -jest czytaniem tekstu topografii. Z drugiej stronyj
też czynieniem pewnych zapisów w tym tekście, czego najpr°
szym przykładem są ślady pozostawione przez konia. ,.FW
wracanie'' podróży poprzez opowiadanie o niej to postępo
po śladach, którymi przeszedł koń. „Ślad podróżnika zoho*^
żuje nas do zniesienia opozycji pomiędzy czytaniem a P
^
-

csl

s

wa

IS

1 do zobaczenia w niej stałej, złożonej cyrkulacji znaków
pisanych co czytanych, które o tyle/ przekształcają речкой*»
o ile on przekształca teren w niekończącym się różnicują i 1
teks"
pojawianiu się, zarazem nieskończonej drodze okrężnej
si«
tekstu nieskończonej drogi o k r ę ż n e j " - tak porusz.
i
l
: u:
I , I, i i d p O ^ '
interpretator we wskazanych przez siebie zespołach odpo*"
1

�niości. W swe rozważania włącza kategorie ruchu oraz powrotu.
Ta ostatnia wiąże się z symboliką domu i daje się oczywiście
rozważać na kilku planach. Szczególne znaczenie interpretacyj­
ne ma rzymski etap podróży. Rzym stanowi dla Montaigne'a
dom prawdziwszy niż ten, z którego wyruszył. Tekst O próżno­
ści kończy się zacytowaniem dokumentu, w którym przyznaje
się mu obywatelstwo Rzymu. Rzym - twierdzi Van Den
Abbeele - jest miejscem, w którym Montaigne wyzwala się
z paternalistycznych więzów, i niejako powołuje do życia
samego siebie. W tym sensie Rzym staje się jego prawdziwym
domem. (Znamienne, że to właśnie w Rzymie Montaigne
odprawia swego sekretarza i przejmuje pisanie dziennika.)
Dopiero z tego „rzymskiego d o m u " wraca Montaigne tam, skąd
rozpoczął wędrówkę - do siedziby Montaigne'ow.
Van Den Abbeele ujmuje proces powstawania korpusu Prób
jako autorskie, kreacyjne w swej istocie, doświadczanie samego
siebie. Podróżowanie kojarzy się tak z utratą tożsamości jak
i z wewnętrznym powrotem oraz z odnalezieniem domu; także
z dojściem do kresu ziemskiego żywota, czyli do śmierci („Jako
filozofować znaczy uczyć się u m i e r a ć " - c z y t a m y w jednym
z esejów. Jest to ostateczny cel filozofii. Śmierć jest podróżą
w miejsce, skąd nikt nie wrócił.)
Fragmentaryczność Prób sprawia, że trudno wskazać ramy
tekstu. Skłania to do zrewidowania kategorii podróży, która
zwykle opiera się na założeniu, że możliwe jest określenie tego,
co wewnętrzne (wewnętrzne w stosunku do tekstu, do domu,
ciała - zależnie od tego, do czego metafora się odnosi.)
U Montaigne'a tekstualna podróż formuje się w nieustannne
dywagacje. Niekończąca się wędrówka koresponduje z niekoń­
czącym się dyskursem. (Brak pierwszej strony dziennika, czyli
niezamierzony brak początku, ma dla Abbeelego znaczenie
symptomatyczne, gdyż wskazuje na ważną cechę narracji
o podróży, a mianowicie na jej fragmentaryczność.)
KARTEZJUSZ
Kartezjusz za wszelką cenę pragnie odnaleźć szlak wiodący
ku prawdzie. Jego metoda ma wskazywać drogę wyjścia
z labiryntu stereotypowych błędów. Jak twierdzi w Rozprawie
0 metodzie, można próbować trzech dróg. Pierwsza jest drogą
emdyty, sięgającego do ksiąg. Obcowanie z myślą minionych
stuleci jest równoznaczne z podróżowaniem, a „czytanie wszel­
kich dobrych książek jest niby rozmowa z najgodniejszymi
ludźmi minionych wieków, będącymi tych dzieł autorami, ba,
1 to nawet rozmowa przemyślana, w której odsłaniają nam
jedynie swe najcenniejsze myśli ( . . . ) . " Znajomość tego, co
różne od nas. pomaga nam w osądzaniu nas samych i uczy lepiej
wyważać sądy. gdy chcemy orzekać o nieracjonalności czy
niedorzeczności innych ludzi.
Druga droga to zwiedzanie zagranicy w celu gromadzenia
doświadczeń i sprawdzania samego siebie w różnych sytua­
cjach. (Topografia myśli - zauważa Van Den Abbeele - staje się
mapą_ Europy, a ta ostatnia zmienia się w księgę, Wielką
Księgę Świata. Dosłowne podróżowanie staje się figuratywnym
czytaniem.) „ P o d r ó ż " , „ b ł ą d z e n i e " i „tekst" stanowią w dys­
kursie Kartezjusza jakby oblicza tego samego problemu. Na
P zykład te same niebezpieczeństwa kryją się w nadmiernym
Podróżowaniu i w nieumiarkowanym czytaniu. Erudyta, podob­
ne jak człowiek, który spędził zbyt wiele czasu na podróżach,
tatwomoże stać się obcym we własnym kraju. Może też. popaść
*błąd [ ) Kichota i to, co pochodzi z dawnych opowieści, brać
* Prawdziwe.
Droga trzecia to introspekcyjna medytacja. Ją właśnie w pew• / " i okresie swego życia wybrał filozof: „obróciwszy kilka lal
^ studiowanie w ten sposób w księdze świata i zdobywanie
'Kiego doświadczenia, postanowiłem pewnego dnia zarównież w samego siebie i użyć wszelkich sił mojego
ystu dla wyszukania dróg, jakimi iść mi należało. Powiodło
^ J . - j a k sądzę, o wiele lepiej, niż gdybym się nie był nigdy
" od mego kraju, ani od mych książek.
6

lu

f

o n

a

s , e

t0

a r

Kartezjusz. zdecydował się użyć własnego umysłu, aby
położyć kres lekturze cudzych ksiąg i błądzeniu pośród życia
(błądzeniu cielesnemu i mentalnemu). Wycofał się do domo­
wego zacisza, by podjąć podróż szczególną. Moment wycofania
się i samozamknięcia rozpoczyna metafizyczną podróż medyta­
cyjną, wędrówkę od cogito do nieskończoności Boga. Domowe
pomieszczenie (poele), w którym chroni się filozof, Van Den
Abbeele uważa nie tylko za przestrzeń fizyczną, ale i za
metaforę konieczną dla Kartezjańskiego odkrycia podmiotowo­
ści. Metafora ta, ufundowana na relacji wnętrza podmiotu do
jego zewnętrza, dana jest w materiam errandi, bez której nie
mógłby ukonstytuować się podmiot. (Po okresie wycofania
Kartezjusz udał się zresztą ponownie w podróż. Pojechał do
Włoch z pielgrzymką do Matki Boskiej Loretańskiej. Włochy
nie przypadły mu do gustu - narzekał na klimat, na niebez­
pieczeństwa. Potem swą stałą rezydencję przeniósł do Holandii,
stanowiącej przeciwieństwo Italii w jego indywidualnej psychogeografii.)
W kartezjańskim dyskursie często pojawiają się metafory
podróży i metafory topograficzne. Kartezjusz ucieka się do
figury podróży na przykład wtedy, gdy chce wyjaśnić po­
chodzenie różnic w ludzkich sądach. „Tak więc rozbież­
ność mniemań nie pochodzi stąd, aby jedni byli roztropniejs
od drugich, ale jedynie stąd, iż prowadzimy myśli nasze
rozmaitymi drogami i nie rozważamy tych samych rzeczy.""
Zawarta jest tu swojego rodzaju topografia myśli, topografia,
w ramach której każdy układa własne itinerarium. Za pomocą
metafor przestrzennych zarysowana jest nieprzestrzenność lu­
dzkiego wnętrza.
Fundamentalna dla kartezjańskich poszukiwań jest prze­
strzenna w swej istocie metafora utraty punktu oparcia, pojawia­
jąca się w drugiej Medytacji. Wyraźnie wskazuje ona na cechy
obecne potem w filozoficznym poszukiwaniu. Nagłe osunięcie
się spod nóg stałego gruntu powoduje, iż człowiek zapada się
w bezdenną otchłań. „Wczorajsze rozważania pogrążyły mnie
w takich wątpliwościach, że nie mogę już o nich zapomnieć ani
nie widzę, jakby je należało rozwiązać, lecz tak dalece straciłem
równowagę, jak ktoś, co wpadłszy w głęboki wir, ani dna
dosięgnąć, ani też na powierzchnię wypłynąć nie może. Chcę
jednak wydobyć się z tego i spróbuję ponownie iść tą samą
drogą, na którą wczoraj wkroczyłem. Będę mianowicie odsuwał
od siebie to wszystko, co najmniejszą choćby dopuszcza
wątpliwość, zupełnie tak samo, jak gdybym był stwierdził, że
jest to zgoła fałszem. Będę też podążał dalej, póki nie poznam
czegoś pewnego, i jeśli j u ż nie poznam niczego innego jako
pewne, to przynajmniej to, że nie ma nic pewnego. Aby całą
ziemię poruszyć z miejsca, żądał Archimedes tylko punktu,
który by był stały i nieurchomy; należy więc oczekiwać
wielkich rzeczy, jeżeli znajdę choćby coś najmniejszego, co
byłoby pewne i niewzruszone." (W tekście łacińskim jeszcze
silniej uwypuklony jest sens wątpienia, wpisany w metaforę
dezorientacji, czy raczej niemożliwości topograficznego zorien­
towania się w przestrzeni, wpisany w tę metaforę.)
Konsekwentnie postępując drogą wątpienia, można - jak
sądzi Kartezjusz - przybyć do punktu absolutnej pewności.
Ostateczne uzyskanie pewności (czyli poczucia, że stoi się na
twardym gruncie i że jest się bezpiecznym przed groźbą
bezładnego nomadyzmu) to cel, który stawia sobie filozof.
Projekt filozoficzny Kartezjusza, obejmujący poszukiwanie
stabilności, zarysowuje dyskursywną podróż, w czasie której
ma się do dyspozycji metodę, czy raczej metodyczne wątpienie.
Podróż, poprzez wątpienie to dyskursywny ruch w czasie
i przestrzeni. Wędrowanie, czy może raczej błądzenie, kon­
stytuuje podmiot. Dopiero ustanowienie cogito jako punctum
firnntm zneutralizuje bezład wędrówki, obróci je w nie-wędrówkę, a z błądzenia uczyni drogę celową. (Ujmując dyskurs od
innej strony, Van Den Abbeele stwierdza, że tekst, podobnie jak
otchłań wątpienia, jest także przestrzenią, którą trzeba przejść,
by dotrzeć do tego, co pewne i niewzruszalne.)
J

131

�Im więcej się myśli, tym więcej się błądzi i tym więcej się
wie. Mówiąc o błędach, Kartezjusz także korzysta z metaforyki
topograficznej. Błąd jako błądzenie pojawia się w paru po­
staciach. Może być mianowicie rezultatem wędrówki; może
polegać i na niezdolności do utrzymania się w ramach pewnych
ograniczeń. Błędem jest czynienie sądów, przekraczających
naszą zdolność rozumienia, a więc, powodowane przez hybris,
niewłaściwe używanie zdolności, którymi obdarzył nas Bóg.
Dzięki metaforze wędrówki można zrozumieć, jaki rodzaj błędu
bywa prawomocny: taki mianowicie, który jest jedynie odej­
ściem od prawdy, a nie poddaniem w wątpliwość prawdy jako
takiej. (Zatem wędrowanie ma ograniczenia.) Odejście od
prawdy stanowi bowiem sposób aby sprawdzić stabilność
cogito. Prawda cogito jest tu rozumiana także jako punkt
topograficzny.
Działanie topograficznej topiki w dyskursie Kartezjusza jest
nie tylko ambiwalentne, ale i wieloaspektowe. Jak twierdzi Van
Den Abbeele, skojarzenie topograficznej metaforyki z metafo­
ryką podróży zdradza fundamentalne niepokoje Kartezjusza,
ajednocześnie aktywnie uczestniczy w ich uśmiercaniu. Chodzi
tu o niepokoje nieodłączne od sytuacji błądzenia, które w formie
najbardziej przerażającej dotykałoby nieskończoności - byłoby
niekończącą się wędrówką lub niekończącym się tekstem.
Układając swój projekt (włączający nie tylko cogito, ale
i metodę, kwestie geometrii, czy elementy moralności). Kartez­
jusz chce w jakiś sposób zrozumieć nieskończoność. I tak jak
montaignowska próżność, kartezjańskie błądzenie jest am­
biwalentne.
MONTESKIUSZ
Półtora wieku po Montaigne'u pisze Monteskiusz swoje
Voyage de Gratz d la Haye (wydane dopiero pośmiertnie).
W podróż udał się w roku 1728, by zebrać materiały do swych
rozważań. Z Paryża wyruszył do Wiednia. Potem zwiedzał
kopalnie miedzi w Chemnitz. We Włoszech zatrzymał się
w Wenecji, Mediolanie, Turynie, Genui, Florencji. Pięć miesię­
cy spędził w Rzymie, skąd zrobił wycieczkę do Neapolu.
Wracając przez Niemcy, zatrzymał się w Hanowerze, po czym
przez Hagę udał się do Londynu. Następnie przez 18 miesięcy
przebywał w Anglii, gdzie w dużym stopniu ukształtowały się
jego poglądy polityczne. (Niestety, rękopis tej części Dziennika
został spalony na początku X I X wieku przez jednego z jego
spadkobierców.) Podróż dzieli twórczość Monteskiusza na dwa
okresy, zaznaczając przejście od literatury pięknej do teoretycz­
nej i politycznej. "
Swoją metodę podróżowania filozof opisał dość szczegóło­
wo. Polegała ona na tym. że po przyjeździe do danego miasta
wspinał się na najwyższą wieżę, by stamtąd objąć spojrzeniem
całą okolicę; potem dopiero wędrował po ulicach, by przed
odjazdem znowu udać się na wieżę i jeszcze raz spojrzeć z góry
na całość. Wieża stanowi punkt orientacyjny i pozwala plano­
wać przyszłe ruchy. Pełni ona funkcje oikos; ekonomizuje
turystyczne trasy i stanowi miejsce, do którego wraca się
kończąc pobyt w mieście. W przypadku tego powtórnego
spojrzenia z góry można mówić tak o dystansie przestrzennym,
jak i czasowym.
Monteskiuszowka turystyka wymaga zatem uwzględnienia
zarówno zmiany miejsca dokonującej się w przestrzeni hory­
zontalnej, jak i punktu stałego osadzonego na osi wertykalnej.
Ten ostatni dostarcza perspektywy całościowej, co nie znaczy,
że perspektywa ta byłaby wystarczająca i ostateczna. (Każda
z możliwych perspektyw ma pewne ograniczenia.) Pojawia się
tu zagadnienie mediacyjności podróży, związanego z nią ruchu,
oddalania się od obiektu oglądanego, co inicjuje grę perspek­
tyw. (Taką grę perspektyw można też wyartykułować w narracji
o podróży - a dowodem tego Listy perskie. Ukazany tam Uzbek
widzi w Europie to. czego nie dostrzegają rodowici mieszkańcy,
ale w dużym stopniu pozostaje ślepy na braki własnej kultury,
np. na dylematy despotyzmu.)
1

132

Ponieważ kolejne miasta zwiedzane są według tego samego
klucza, każde z nich staje się w pewnym stopniu repetycją
wszystkich innych, a żadna z perspektyw nie jest nadrzędna.
Istnieje jednak Rzym - miasto na siedmiu wzgórzach, gdzie
filozof zatrzymał się na dłużej w czasie swej włoskiej podróży.
Do tego miasta, które nie pozwala się ujrzeć w jednej nadrzędnej
perspektywie, prowadziły wówczas wszystkie drogi „kultural­
nego ś w i a t a " . Rzym był domem cywilizacji Zachodnioeuro­
pejskiej. Paradoksalnie, w miejscu nieobjętym jednym spoj­
rzeniem, rodziła się perspektywa zasadnicza. Nadrzędność
rzymskiej perspektywy polegała na tym, że oglądało się tu to, co
widzieli inni; Rzym stawał się widokiem widoków. Sposób,
w jaki Monteskiusz zwiedzał zagranicę, daje początek teorii
- rozumianej w związku z jej znaczeniem etymologicznym, to
znaczy jako oglądu. Teoria wiąże ze sobą poszczególne elemen­
ty rzeczywistości i umiejscawia je dzięki założeniu istnienia
wszystkowidzącego podmiotu. Jak twierdzi Jean Starobinski,
ten totalizujący ogląd z góry może stanowić metaforę postawy
Monteskiusza jako teoretyka." Wyraźnie widać to w dziele
O duchu praw, mającym dać całościowy zarys instytucji
ludzkich (le tout ensemble). Zdaniem Starobinskiego, ów
wertykalizm perspektywy związany jest z przekonaniem o wza­
jemnym powiązaniu ze sobą poszczególnych elementów bada­
nych przedmiotów oraz o ich istnieniu w ramach jednej całości.
Dialektyka Monteskiusza może być rozumiana jako totalizująca
w tym też sensie, że - za sprawą wpisanej w tę perspektywę
symultaniczności - neutralizuje lub anuluje temporalny aspekt
ruchu.
Van Den Abbeele, mówiąc o Monteskiuszu jako o turyścieteoretyku, przywołuje nie tylko Starobinskiego, ale i prace
Deana MacCannella, a zwłaszcza jego teorię turystyki. Turysta
ujęty jest w niej jako kolekcjoner wrażeń. Dokonuje on gestów
interpetacyjnych, w wyniku których dochodzi do konstrukcji
imaginacyjnego universum. Jeśli zwiedzanie - mówi Van Den
Abbeele - wiąże się z takim interpretacyjnym konstruowaniem,
to trudno zakładać istnienie nieprzekraczalnej granicy pomię­
dzy wizją świata a teorią. Z drugiej strony, teoria daje ogląd
całości danego schematu pojęciowego i w ten sposób staje się
zwiedzaniem. Zarówno teoria jak i zwiedzanie kierowane są
pagnieniem oglądania, a następnie totalizowania poszczegól­
nych elementów w ramach pewnej wizji ogólnej. Pragnienie to
leży u podłoża oświeceniowej epistemologii, a ta z kolei jest
immanentnie związana i z metaforyką wizualną, i z istotną
wówczas praktyką społeczno-kulturową, a mianowicie modą na
grand tour.
Podejdźmy teraz do problemu monteskiuszowskiego po­
dróżowania od innej strony. Dzieło O duchu praw może być
czytane jako rodzaj teorii turystycznej. Dana w nim jest swojego
rodzaju polityczna topografia. Krajobraz zostaje opisany naj­
pierw w terminach opozycji pomiędzy gorącym a zimnym
klimatem, pomiędzy północą a południem. Z opozycji tych
rodzi się topografia moralna. Północ to domena ludzi aktyw­
nych, pracowitych, odważnych, męskich, wolnych; południe
jest ojczyzną istot biernych, leniwych, zniewieściałych i służal­
czych. Klimat wpływa na obyczaje. Geografia istnieje w związ­
ku ze społeczeństwem, z jego historią i polityką. Teoria stara się
ująć aspekt strukturalny i progresywny. Zmiana rozmiaru
państwa wpływa na zmianę rządów, a rządy warunkują oblicze
stanu państwa. Z kolei historię można rozumieć tylko jako
historię stosunków p o m i ę d z y narodami, jako śledzenie
wciąż zmieniających się linii zarysowujących mapę. Tu właśnie
jest miejsce dla toposu podróży: podróż ustanawia relację
pomiędzy dwiema jednostkami geograficzymi, które są „uW
lane" poprzez różnice przestrzenne. Bez podróży nie byłoby
mapy; z drugiej strony mapowanie to próba myślowego ujC - '
podróży wraz z całą płynnością ruchu, który ona implikujeAnalizując powyższe wątki dyskursu Monteskiusza, Van Dj&gt;
Abbeele stwierdza, że sytuacja teoretyka społeczności ludzkie
tematyzowana jest w terminach poszukiwania perspektyw)
Niebagatelną rolę odgrywa przy tym metaforyka ujawniają 1 11

c

1

�problem dominacji (tak teoretycznej, jak politycznej czy rodzin­
pieczna, gdyż czytając m o ż e m y zapomnieć, że obcujemy
nej).
jedynie z tekstem; same znaki są niczym, jeśli nie ma się
W zakończeniu O duchu praw pojawia się topos końca
wyobrażenia o tym, na co one wskazują. (Podobnie mapa jest
książki jako końca podróży. Monteskiusz przywołuje ten
dla nas zrozumiała jedynie wtedy, gdy znamy ideę tego, do
fragment Eneidy (ks. I I I , 523), w którym towarzysze Eneasza czego się odnosi.) Znacznie mniej wiedzy zyskamy czytając
wypatrują wybrzeży Italii. Nie jest to koniec dzieła Wergiliusza
księgi niż skupiając się na subiektywnym odczuwaniu świata
i niekiedy tłumaczy się to pomyłką Monteskiusza - ale on sam
natury. Warunki do tego stwarza proste wędrowanie, w czasie
którego człowiek znajduje się w bezpośrednim kontakcie
daje przypis do odpowiedniego miejsca w tekście Wergiliusza.
z przestrzenią, którą przemierza. (Ten wątek myślenia o po­
Finał traktatu wskazuje sugeruje raczej to, że koniec książki nie
dróży przejęli potem romantycy.)
jest końcem ostatecznym, bo struktura podróży to powtarzanie
ciągów epizodów. „Italiom, Italiom... Kończę ten traktat o len­
Podróży nie powinno się jednak przeciągać ponad miarę.
nach tam, gdzie go większość autorów r o z p o c z ę ł a . "
Koncepcja wewnętrznego powrotu i odnalezienia samego siebie
koresponduje z koncepcją celu w podróży edukacyjnej. Celem
tym winno być odnalezienie własnego miejsca. Ostatecznie,
ROUSSEAU
dom opuszcza się po to. by następnie powrócić do niego.
Ryzyko podróży byłoby zbyt wielkie, jeśli człowiek nie wie­
W wielu miejscach swej twórczości Rousseau zarysowuje
rzyłby w powrót do domu. Dom stanowi miejsce uprzywilejo­
portret siebie samego jako samotnego wędrowca. Pisze o swym
wane, a podróż można uznać za udaną, jeśli nauczy człowieka
umiłowaniu wędrówek pieszych, w czasie których nie korzysta
wybierać d o m o w ą ńsiadłość.
z żadnych środków transportu i o bezpośredniości takiego
Van Den Abbeele tak określa topograficzny model sytuacji
podróżowania, o niezależności i wolności samotnego wędrow­
edukacyjnej zarysowanej przez Jana Jakuba: element ruchu, tak
ca. Jest to wolność od społecznego uwikłania: wolność wkracza­
jak i pewna dawka podróżowania, są potrzebne, żeby zachować
nia w świat imaginacyjny. (Niespieszne wędrowanie w po­
istotę domowości. Ale aby poznać świat w sposób, który dla
czuciu pełnej wolności i niezależności wydaje się idealnym
człowieka jest interesujący, wystarczy poznać siebie; wraz
wyobrażeniem autotelicznej fikcji.)
z odnalezieniem własnego miejsca, odnajduje się to. co człowie­
Rousseau czuje, jak sama czynność chodzenia ożywia myśli
kowi potrzebne. Jest to ten moment rozumowania, w którym
- c i a ł o potrzebuje ruchu po to, aby umysł był zasilany. O ile
rodzi się moralna topografia Rousseau. Jej solipsystyczne
Descartes potrzebował pewnej stabilności, aby oddać się po­
implikacje najwyraźniej widać w Przechadzkach
samotnego
dróży medytacyjnej, to według Rousseau ruch umysłu jest
wędrowca, które zaczynają się kwestią - „Tak więc jestem na
ożywiany przez ruch ciała. Stan umysłu powstający w czasie
ziemi sam, skazany na własne tylko towarzystwo, bez brata,
chodzenia jest początkiem dyskursu filozoficznego. Człowiek
bliźniego, przyjaciela." chciałby przedłużać ów czas, czas bycia w stanie natury, choćby
przez przypominanie go sobie, czy poprzez zapisywanie tego
stanu duszy. Tak rodzą się Reveries du promeneur
solitaire
- Marzenia samotnego
wędrowca.
Mówiąc o podróży, nie zawsze m ó w i m y naprawdę o niej.
Rousseau wierzy, że w czasie samotnej wędrówki odzyskuje
Przywołując obraz podróży, często chcemy ukazać to, co
swoje ..Ja" i osiąga samopoznanie. Jest to najistotniejszy rodzaj
pozbawione wymiarowości, co nieuchwytne zmysłowo - jakieś
poznania. Nie znaczy to. że podróż nie daje niczego ponadto.
przeczuwane przez nas idee, abstrakty, ulotne doznania i prze­
Rousseau włącza ją do planu edukacyjnego przedstawionego
czucia. Podróżą są podszyte teksty mówiące o czymś zupełnie
w Emilu. Odpowiednio wyedukowany człowiek powinien
innym - topika podróży czai się wszędzie. Tylko po co j ą
bowiem znać nie tylko swych ziomków. Jest jednak zasadnicza
dekonstruować? Po to między innymi, by ujawnić ryzyko
różnica pomiędzy podróżą podjętą po to, by zobaczyć inne
intelektualnych podróży odkrywczych. Dyskurs używa do
odkrywania tego, co odkrywa - ujawnia sam siebie w narracji,
kraje, a taką, w czasie której poznaje się innych ludzi. Pierwszy
mającej owo odkrycie reprezentować. Nigdy nie będzie więc
cel obierają ludzie powodowani próżną ciekawością; dla tych,
wolny od groźby oskarżeń - zawsze można poddać w wątp­
co umieją podjąć refleksję filozoficzną, jest drugi cel. Emil
liwość nie tylko to, co odkrywa, ale to jak odkrywa. Do
odbywa podróż dopiero wówczas, gdy właściwie jest j u ż
ujawnienia takich uwarunkowań zmierza dekonstrukcja metafo­
wychowany, a jego skutki podróży zostały zaplanowane przez
ryki podróży w tekstach filozoficznych, j a k ą przeprowadza
nauczyciela. Podróż Emila jedynie dopełnia edukację i określa
Georges Van Den Abbeele.
ucznia jako pełnego członka społeczeństwa.
12

1

Zwróćmy jednak uwagę na to, że takie usytuowanie podróży
w planie edukacji sugeruje, że to lekcja trudna, a może
'niebezpieczna. Uczeń musi być należycie przygotowany, jako
żeo wartości podróży ostatecznie zadecydują jej skutki, czyli to,
eo uczeń wyniesie z lekcji. (Znów mamy tu problem ambiwalencji podróży; tym razem jest to ambiwalencja moralna.)
Aby zrozumieć naturę wiedzy zdobywanej przez Emila,
trzeba pamiętać o lekceważeniu, jakim Rousseau darzył książki.
Przeszkadzające jakoby w czytaniu Księgi Świata. Wartość
'ektury cudzych opisów podróży jest znikoma, a nawet niebez­

1

W jego ujęciu topos podróży urasta do czynnika warun­
kującego poznanie - a stwierdzenie to można rozumieć wielo­
rako. Podróżowanie tworzy warunki poznania, i dostarcza
języka, by opowiadać o poznaniu samym. Metaforyka podróży
otwiera drogę myśleniu abstrakcyjnemu, ale poprzez swą
warstwę obrazową związana jest z tkanką życia. Dana jest nam
więc nić, którą możemy uchwycić, gdy j u ż zanadto zapętlimy
się we własne myśli. Z labiryntu dywagacji można wyjść ku
życiu - gdzieś wyjechać, uciec, udać się w podróż, na wakacje,
czy choćby wyjść na ulicę.

P R Z Y P I S Y
' CJ . Van Den Abbeele,
*nnesoia 1992

Travel us

Metaphor

from Montaigne

to

Rousseau.

Goeffrey Atkinson, Les Nouveaux Horizons de la Renaissance
franca/s,
«" 1935. s. 254 - 61. 402 - 5, podaję za V a n Den Abbeele, s. 14ft
for.: Nycz, Tekstowy świat. Poststruktualizju
a wiedza o literaturze.
'jrszawa 1993. s. .31
• J- Derrida, Różnią, przcl. J . Skoczylas, (w.) Drogi współczesnej
filozofii,
1*°г M Siemek, Warszawa 1987. s. .389
, Derrida, op. cit., s. 383
kariez|usz. Rozprawa
o metodzie właściwego
kierowania
rozumem
™zukiminia
prawdy w naukach, przcl. T . Ż e l e ń s k i Boy. W a r s z a w a
s

7

Ibidem, s. 3 5 - 3 6
" Ibidem, s. 29
' Rene Descartes, Medytacje
o pierwszej
Filozofa,
prze! M i К
Ajdukiewicz, Warszawa 1958, s. 32
"' P r z y w o ł a ć tu m o ż n a znamiennne daty: 1721 - Listy perskie:
1748
- O duchu praw
" J . Starobinski, Monlesqieu par lui-тёте,
Paris 1943, s. 60 - 1 1 3 , podaję
za: V a n Den Abbeele. op cit, s. 64 - 66 i 155
Montesquieu, O duchu praw, przeł T . B o y - Ż e l e ń s k i , Warszawa 1957. t.
II, s. 527
" J . J . Rousseau, Mar.tenia samotnego wędrowca,
przeł. E w a Rzadkowska,
W r o c ł a w 198.3, s. 3
l :

133

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7470" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7450">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8b21d9ba4b09b817b4f1f8b70c746349.pdf</src>
        <authentication>f1d2e80a2becb285ec1eeb1962bc388d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89240">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:738</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89241">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89242">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:680</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89243">
                <text>Dwa znaczenia terminu "autorytet" w bystroniowskim modelu kultury ludowej / ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89244">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.2, s.275-280</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89246">
                <text>Ciołek, Tadeusz Maciej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89247">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89248">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89249">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89250">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89251">
                <text>„Etnografia Polska", t. X V z. 2

T A D E U S Z M A C I E J CIOŁEK

DWA ZNACZENIA TERMINU „AUTORYTET" W BYSTRONIOWSKIM
MODELU KULTURY LUDOWEJ
W dorobku polskiej humanistyki znajduje się interesująca próba połą­
czenia danych etnograficznych, socjologicznych, literaturoznawstwa oraz
historii ziem polskich w spójny system opisujący i tłumaczący niejako
mechanizm istnienia i rozwoju pewnego szczególnego zespołu zjawisk,
jaki zwykliśmy nazywać kulturą ludową. Mam t u na myśli model po­
jęciowy, inaczej konstrukt pojęciowy, odnoszony do rzeczywistości , za­
warty w pracach Jana Stanisława Bystronia, a przede wszystkim w jego
Kulturze ludowej.
Model ten został skonstruowany na podstawie materiałów dotyczących
ludności ziem polskich, zdania szczegółowe odnoszą się więc do tego jedy­
nie terenu. Posiadając zatem współrzędne czasu i przestrzeni, m o d e l
kultury ludowej granicami swej stosowalności obejmuje jedynie niektóre
szczególne formacje społeczne, w przeciwieństwie do t e o r i i kultury,
czyli takiego systemu zdań, których zdolność do wyjaśniania i tłuma­
czenia faktów jednostkowych nie podlega ograniczeniom czasowym i prze­
strzennym . W bystroniowskim ujęciu teoretycznym obydwa poziomy
ogólności zostały świadomie przez ich autora rozgraniczone konstrukcją
podstawowej dla interesujących nas zagadnień k s i ą ż k i .
Zarówno w modelu, jak i w zarysowanej najogólniej teorii, J. S. B y stroń traktuje termin „autorytet" jako kategorię niejako kluczową . Je1

2

3

4

1

Por. P. S z t o m p k a , O pojęciu modelu w socjologii, „Studia Socjologiczne",
nr 1: 1968, s. 31-33, 50-53.
Takie rozróżnienie między modelem a teorią zostało tu wprowadzone zgodnie
z postulatami metodologów, por. K . M a ł k o w s k a , Uwagi o modelu, „Etnografia
Polska", t. 3: 1969 z. 1, s. 12-13.
J . S. В у s t r o ń, Kultura ludowa, Warszawa 1947.
Wystarczy na przykład odnaleźć takie stwierdzenia, jak: „Jeżeli chcemy zdać
sobie głębiej sprawę z istoty kultury danej grupy, to musimy stwierdzić, jakie tu
działają autorytety, jaki jest ich układ, jaki zakres i jaki zasięg działania". В у2

3

4

�276

TADEUSZ MACIEJ

CIOŁEK

dnak dokonywane przez niego próby wyjaśnienia terminu „autorytet"
nie wydają się być w pełni wystarczające , stąd celem niniejszego szki­
cu będzie nieco dokładniejsze rozważenie znaczeń tego pojęcia. Należy
jednak wpierw naszkicować w ogólnych zarysach bystroniowską koncepcję
kultury.
J. S. Bystroń wychodzi z założenia, że nie jesteśmy w stanie skon­
struować w sposób logicznie zadowalający pojęcia kultury, jako całości
mającej swój niezależny byt i posiadającej indywidualne cechy . Zdaniem
uczonego nie istnieje coś takiego, jak samoistna, niepodzielna całość okre­
ślana jako kultura miejska, kultura szlachecka czy też ludowa. Tego typu
globalne ujęcia są rezultatem teoretycznych niedociągnięć naszego popu­
larnego myślenia.
Poprawnym natomiast konstruktem będzie uznanie kultury za: „ze­
spół treści kulturalnych, ukształtowany w danej grupie społecznej w okre­
ślonym czasie" . Mamy zatem do czynienia z poszczególnymi treściami
podlegającymi układaniu się w różnorakie, lecz logicznie zharmonizowa­
ne kombinacje i zespoły . Bystroń pisze: „Nie możemy więc badać k u l ­
tury jako takiej, ale możemy rozpatrywać ją jako pewien historycznie
wytworzony zespół treści kulturalnych. Celem zaś badania jest poznanie
tego zespołu, jego mechanizmu i zmian, jakie t u będą zachodziły" .
Kultura nie jest agregatem, prostym zbiorem treści, lecz jest ich świa­
domym zorganizowaniem, zespoły bowiem złożone z treści kulturalnych
dostosowane są do potrzeb grupy ludzkiej, której służą. Na treści kultu­
rowe składają się pojęcia, które ludzie tworzą, postawy psychiczne, sto­
sunki społeczne, czynności ludzkie i każde dzieło rąk ludzkich. Tak więc
„treści te występują w rozmaitych zespołach, w poszczególnych grupach
społecznych przyjmuje się pewne treści za obowiązujące i wówczas mówi­
my o kulturze danej grupy. Zespoły te są oczywiście rozmaite, stąd też
i rozmaitość kultur. Zespoły te są wytworzone w określonych warunkach
historycznych i wraz ze zmianą warunków również ulegają zmianie" .
s

6

7

8

9

10

s t r o ń , op. cit., s. 26-27; tamże też nieco dalej stwierdza: „Nie możemy zbliżyć się
do poznania kultury..., jeśli nie poznamy tych autorytetów, które tę kulturę two­
rzą i podtrzymują".
Rzecz jasna, podana przez J . S. Bystronia definicja autorytetu:
„osoba
w danym środowisku najbardziej miarodajna, ogólnie szanowana, budząca całko­
wite zaufanie, zazwyczaj stawiana za wzór do naśladowania" (J. S. B y s t r o ń ,
W. D y n o w s k i , Kultura ludowa i ludoznawstwo w Polsce, Warszawa 1948, s. 66),
ujmuje tylko jeden z aspektów tego terminu.
' B y s t r o ń , op. cit., s. 18.
B y t r o ń , D y n o w s k i , op. cit., s. 5.
Por. B y s t r o ń , op. cit., s. 443.
B y s t r o ń , D y n o w s k i , op. cit, s. 5.
В у s t r o ń, op. cit, s. 20.
5

7

8

9

1 0

�DWA ZNACZENIA TERMINU

AUTORYTET

277

Stąd zmienność ich, czyli zmienność kultury, nie jest procesem w y n i ­
kłym z wewnętrznej konieczności rozwojowej danego zespołu, lecz jest
rezultatem zmienności kontekstu społeczno-historycznego i polega na zmia­
nach konfiguracji przez różnorodne łączenie i wymianę treści kultural­
nych.
Równocześnie trzeba pamiętać, że „treści nie należą teoretycznie do
takiej czy innej grupy społecznej czy narodowej, gdyż takiego związku
nie da się poprawnie skonstruować" . Treści kulturowe w swej jakości
czy też w swej liczbie nie są dane raz na zawsze, ale są kreowane drogą
samodzielnego wysiłku twórczego jednostek i grup, jak też i zapożyczane
od innych ludzi i od innych grup społecznych. Stąd ilość treści mogących
wejść potencjalnie w skład danej kultury jest niemal nieograniczona. Za­
chodzi więc pytanie odnośnie do przyczyn ograniczających ową mnogość
do względnie zamkniętego, bądź co bądź, zespołu treści kulturalnych.
I w t y m miejscu J. S. Bystroń notuje:
11

„Pytaniem tym sięgamy do podstawowego zagadnienia, które rzuca światło na
rozwój kultury, a mianowicie zagadnienia autorytetu. Autorytety bywają różne
i pod tym w z g l ę d e m zarówno dla jednostek, jak i dla grup nie ma ustalonych k r y ­
teriów. Decydują one o przyjęciu bądź odrzuceniu pewnych treści z tej ogromnej
ilości, jaka się nasuwa.
Autorytet jest tą wciąż czynną agencją, która przeprowadza selekcję treści
kulturalnych i w p ł y w a na ich uznanie i rozpowszechnienie" .
12

Zdaniem J. S. Bystronia rozmaite grupy mogą się różnić rozmaitymi
układami autorytetów. I choć ich postacie w rozwoju historycznym są
zmienne, choć autorytety działać mogą w różnych kierunkach, to jednak
ich instrumentalne znaczenie dla wywołania, utrzymania lub zniesienia
określonego stanu w zespole treści kulturowych, ich zasadnicza funkcja
selekcjonowania i rozpowszechniania pozostaje stała. Autorytet działa
więc jak mechanizm sterujący dla danego zespołu treści kulturowych,
czyli dla kultury, poprzez ustalenie kierunku i tempa rozwoju tego ze­
społu. Ale tak zarysowany dla terminu „autorytet" zakres znaczeniowy
nie jest w pracach J. S. Bystronia jedyny, autor bowiem operuje t y m po­
jęciem w sposób zgoła różnoraki. Świadczą o t y m cytowane niżej frag­
menty jego książek:
1. „Autorytet naczelny, wytyczający granice rozwojowi form kulturalnych dla
całej grupy, ustala się wśród warstwy społecznie uprzywilejowanej i gospodarczo
w y ż e j postawionej" .
13

1 1

1 2

1 3

Bystroń,
Bystroń,
Bystroń,

D у n o w s к i, op. cit., s. 7.
D y n o w s k i , op. cit., s. 9.
op. cit., s. 32.

�278

TADEUSZ MACIEJ

CIOŁEK

2. „[Kowal i młynarz]... nie byli jednak oni typowymi przedstawicielami we­
w n ę t r z n y c h i samodzielnych autorytetów dawnej wsi" .
3. „Poza tymi znachorami czy czarownikami nie ma właściwie innych niezależ­
nych autorytetów w obrębie samej ludności wiejskiej, chyba że wspomnimy tu
jeszcze reprezentantów kilku zawodów, które się z czasem na wsi z j a w i a j ą " .
4. „Zresztą bartnik ó w mieszka zazwyczaj poza osadą, a więc ta izolacja wraz
z tajemniczością jego pracy stanowią jego autorytet" .
5. „Tradycyjnymi autorytetami, podtrzymującymi wytrwale dawną kulturę,
a w i ę c w wielu wypadkach przekazującymi z pokolenia w pokolenie odwieczne
treści jeszcze z czasów pogańskich pochodzące, są ludzie starzy, przede wszystkim
starzy gospodarze, pracujący na własnej roli, a następnie gdzieniegdzie także i zna­
chorzy. Autorytety to bardzo silne i wybitnie konserwatywne" .
6. „W swoim czasie wielkim autorytetem na wsi cieszyli się także bartnicy czy
pszczelarze. Będzie to całkiem uzasadnione, jeśli się zważy, że pszczoły wśród ludu
uważane są za owady święte, hodowla ich jest więc uznana za akcję o szczególnej
wadze, wymagającą nie tylko technicznych, ale i magicznych umiejętności" .
7. „Jeżeli jednak urząd wójta poparty był zaufaniem starszyzny, wówczas by­
wała to najwyższa instancja orzekająca i najbardziej miarodajna dla stosunków
wiejskich... Z biegiem czasu, gdy dziedzic przestał być samowładcą całej wsi, wójt
ostał się jako podstawowy autorytet. Władze administracyjne rządziły wsią przez
wójta, w praktyce nie zawsze mogąc nad nim w y k o n y w a ć skuteczną kontrolę. Poza
tym w gromadzie wiejskiej istniał cały szereg innych autorytetów, które w jakimś
stopniu stanowiły odbicie władzy dziedzica" .
8. „Działalność... prowadzona jest przez organizację zwartą i silną, opartą
0 ogromny autorytet moralny, a w wielu wypadkach także stosującą rozmaite środ­
ki przymusu" .
9. „Ksiądz mógł pouczać także poza kościołem. Mógł doradzać, napominać,
1 to nie tylko w zakresie religijnym. Ksiądz na wsi był autorytetem dużej miary:
Patrzano nań jak na wyrocznię, otaczano czcią i słuchano bardziej chyba niż dzie­
dzica. Osobisty autorytet księdza był jeszcze podniesiony przez oparcie o wyższe
władze duchowne. Niejednokrotnie wypadało proboszczowi w ich właśnie imieniu
głosić nakazy czy zakazy i p o w o ł y w a ć się na powagę synodu czy biskupa" .
10. „Był też organista naczelnym autorytetem w zakresie muzycznym" .
11. „Autorytet ludzi starszych był niewątpliwie bardzo wielki" .
14

15

lfi

17

l s

I9

20

21

22

23

Z cytatów tych wynika, że termin „autorytet" w koncepcji Bystronia jest wieloznaczny.
Starając się pogrupować atrybuty związane z t y m terminem uzys­
kujemy w rezultacie następujące trzy szeregi, w których liczba zamiesz"Bystroń,
В у s t r o ń,
"Bystroń,
Bystroń,
В у s t r o ń,
Bystroń,
Bystroń,
Bystroń,
В y s t r o ń,
Bystroń,
1 5

1 7

1 8

1 9

2 0

2 1

2 2

2 3

Dynowski,
op. cit., s. 35.
op. cit., s. 35.
op. cit, s. 36.
D y n o w s к i,
Dynowski,
Dynowski,
Dynowski,
Dynowski,
Dynowski,

op. cit., s. 12.

op.
op.
op.
op.
op.
op.

cit,
cit.,
cit.
cit
cit.
cit,

s.
s.
s.
s.
s.
s.

12.
13.
13.
15.
15.
10.

�DWA ZNACZENIA TERMINU

AUTORYTET

279

czona w nawiasie oznacza numer kolejnego cytatu:
A) ze względu na charakter autorytetu Bystroń określa go jako: na­
czelny (1,10), wewnętrzny (2), samodzielny (2), niezależny (3), tradycyjny
(5), konserwatywny (5), podstawowy (5);
B) równocześnie określane są rozmiary autorytetu: wielki (6), bardzo
wielki (11), dużej miary (9), bardzo silny (5);
C) podstawę autorytetu stanowią następujące czynniki: wiedza (9),
przywileje (1), powaga instytucji (9), posiadanie zaufania (7), silna po­
zycja ekonomiczna (1, 5), kwalifikacje osobnika (4, 6, 10), sędziwy wiek
osobnika (5, 11), specjalne umiejętności osobnika (6), obiekty czci (6), oka­
zywana cześć (9), prestiż moralny (8), władza (7, 9), środki przymusu (8).
Zatem w Bystronia koncepcji modelu kultury ludowej odnaleźć można
w drodze analizy dwa zasadnicze znaczenia terminu „autorytet". Po pier­
wsze mamy tu do czynienia z pojęciem autorytetu w sensie potocznym,
codziennym. Autorytet tak rozumiany występowałby tu jako synonim
prestiżu, społecznego uznania i poważania. Drugie rozumienie „autory­
tetu" jest specyficzne dla Bystronia. Termin ów znaczyłby tyle, co jeden
z mechanizmów selekcjonujących treści kulturowe.
Czyżby więc termin „autorytet" w swym dwojakim rozumieniu ozna­
czał zjawiska całkowicie od siebie różne i niezależne? Zakładając popra­
wność poprzednich rozważań odpowiedzieć można w sposób następujący:
są one różne z pewnością, ale w żadnym wypadku nie są one w pracach
Bystronia niezależne.
Logika połączenia tych dwóch pozornie nie związanych zjawisk wydaje
się być następująca. Różni ludzie cieszą się w różnym stopniu autoryte­
tem (por. grupę kontekstów B), będącym tym samym co prestiż, inaczej
społeczne poważanie, przypisywane danym rolom społecznym (por. grupę
kontekstów C). Ludzie cieszą się autorytetem-prestiżem ze względu na
ich cechy osobiste oraz ze względu na sytuację społeczną, w jakiej się
znajdują.
Osoby, których autorytet-prestiż określany jest jako „bardzo wielki"
czy „dużej miary", zaczynają pełnić formalnie lub nieformalnie, w spo­
sób uświadomiony bądź też i nie, funkcje autorytetu kulturowego (por.
grupę kontekstów A).
Tym samym odnalezione zostało dwojakie znaczenie tej centralnej
u J. S. Bystronia kategorii, jaką jest „autorytet".

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7472" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7452">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/17552d0d3137c26eee96d7f703a828f3.pdf</src>
        <authentication>3ea158dec25551a7431953c885c48f63</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89263">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:739</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89264">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89266">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:681</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89268">
                <text>Kronika / ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89270">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.2, s.281-286</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89272">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89274">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89276">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89278">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89282">
                <text>K

R

O

N

I

K

A

„Etnografia Polska", t. X V z. 2

I I MIĘDZYNARODOWY K O N G R E S MONGOLISTÓW W U Ł A N B A T O R
(3-10 I X 1970 г.)
I I Międzynarodowy Kongres Mongolistów,
zorganizowany przez Mongolską
Akademię Nauk przy poparciu U N E S C O , zgromadził 150 delegatów z 22 krajów.
Polska reprezentowana była przez 6-osobową delegację w następującym składzie:
przewodniczący — prof, dr Witold Dynowski, etnograf; doc. dr hab. Stanisław
Kałużyński, specjalista j ę z y k ó w orientalnych — mongolista; doc. dr hab. Edward
Tryjarski, specjalista języków orientalnych — turkolog, oraz dr Danuta Markowska,
doc. dr hab. Zofia Sokolewicz i mgr Sławoj Szynkiewicz — etnografowie.
Dużą liczbę uczestników Kongresu i charakterystyczny szeroki wachlarz podej­
mowanej przez nich problematyki tłumaczyć można m. in. tym, iż poprzedni kon­
gres odbył się przed 11 laty, w 1959 г., a w tym czasie odbywały się jedynie kame­
ralne spotkania przedstawicieli tej specjalizacji, jak np. konferencja a ł t a i s t ó w
w Strasburgu w bieżącym roku.
Obrady otwierał referat wprowadzający Prezesa M A N — prof. Bazaryna Szirendyba, po czym nastąpił wybór w ł a d z Kongresu w składzie: Przewodniczący K o n ­
gresu — prof. В. Szirendyb (członek Akademii Nauk M R L ) , wiceprzewodniczący:
prof. E . M. Żuków (członek Akademii Nauk Z S R R ) , prof. L . Ligetti (członek A k a ­
demii Nauk W R L ) , prof. F . Burkhard (USA), prof. R. Rahul (Indie), Sekretarz Ge­
neralny: dr S. Luwsanwandan (MRL).
W skład Sekretariatu Kongresu weszły następujące osoby: D. K a r a (Węgry),
R. Hamayon (Francja), H. Gombojav (USA), Ó. Urgunge (Anglia), A. I. Golman
(ZSRR) i P. Fitze (NRD).
Z kolei odczytano życzenia przekazane Kongresowi przez Przewodniczącego
Rady Ministrów M R L i honorowego członka M A N — J . Cedenbała. N a s t ę p n y m
punktem programu b y ł referat merytoryczny prof. В. Szirendyba pt. Aracka rewo­
lucja 1921 roku, jej miejsce i znaczenie w historii
Mongolii.
Dalsze obrady toczyć się miały równolegle w dwu sekcjach: Sekcji A — J ę z y ­
ka i Literatury, oraz Sekcji В — Historii i Gospodarki, więc plenarne posiedzenie
zakończyło się wyborem przewodniczących tych sekcji.
W odróżnieniu od I Kongresu obecny prezentował znacznie szerszy wachlarz
tematyki i problematyki naukowej. Można to uznać za rewizję tradycyjnego rozu­
mienia pojęcia „mongolistyka", ograniczającego się przede wszystkim do języko­
znawstwa i studiów nad wczesnymi fazami historii Mongolii. Novum I I Kongresu
polegało na włączeniu w szerokim zakresie studiów nad współczesnością, repre­
zentowanych przez przedstawicieli takich dyscyplin, jak historia najnowsza, etno­
grafia, historia kultury, demografia, ekonomia i filozofia.
Jest też znamienne, iż przedstawiciele nauki krajów zachodnich nadal koncen­
trują swą u w a g ę na tematyce zakreślonej tradycyjnym rozumieniem przedmiotu
„mongolistyki". Odrębne miejsce zajmują badacze Z S R R , mający odległe tradycje

�282

KRONIKA

studiów w Mongolii i imponujący dorobek, zwłaszcza w zakresie archeologii i języ­
koznawstwa. Problematyka współczesności była najsilniej reprezentowana w refe­
ratach gospodarzy, delegatów Polski, NRD, częściowo Węgier i ZSRR.
Na specjalną u w a g ę zasługuje grupa referatów, których autorzy wskazywali
na konieczność ujmowania problematyki mongolskiej w poszerzonym kontekście —
bądź to przestrzennym (np. na tle problematyki l u d ó w Azji Środkowej), bądź
w historycznym procesie komunikacji i kontaktu kulturowego Mongołów z innymi
narodami Azji i Europy, bądź wreszcie — w szerszych ramach teoretycznych, np.
w konfrontacji z wiodącymi procesami współczesnego świata 4 T a tendencja, po­
dobnie jak wspomniane wyżej poszerzenie zakresu tematycznego pojęcia „mongolistyka", jest uwarunkowana stanem kumulacji wiedzy gromadzonej w tradycyjnej
konwencji studiów mongolistycznych — w zasadzie regionalistycznych. Taka droga
rozwoju wydaje się być charakterystyczna nie tylko dla mongolistyki, ale dla
wszelkiego rodzaju studiów, których obiektem był wężej lub szerzej zakreślony
region. Pojawienie się tej tendencji nie oznacza rezygnacji czy nawet możliwości
rezygnacji ze studiów dawnego typu, oznacza jedynie poszukiwanie dla nich szer­
szej perspektywy poznawczej. Oznacza to również uświadomienie sobie możliwości
uprawnionych już rozważań w kategoriach ogólnej teorii kultury. Realizacja ta­
kiego ambitnego zadania jest jednak nie do pomyślenia bez podejmowania dalszych
cząstkowych czy nawet przyczynkowych studiów historycznych, etnograficznych,
językoznawczych, demograficznych, ekonomicznych o wyraźnie nowym ukierunko­
waniu, a także zwiększonych wymaganiach metodologicznych i ostrych rygorach
warsztatowych.
Warunkiem w s t ę p n y m w ł a ś c i w e g o zużytkowania dotychczas
zgromadzonych
zbiorów źródłowych oraz opracowań cząstkowych jest sprawny przebieg procesu
informacji naukowej. Kongres ujawnił ogromny niedostatek w tej dziedzinie, co
tłumaczy ż y w e zainteresowanie referatami prezentującymi stan badań mongoli­
stycznych w poszczególnych krajach. Zadanie usprawnienia przebiegu informacji
naukowej spoczywać będzie zapewne na w y ł o n i o n y m w czasie obrad Stałym Komi­
tecie Międzynarodowego Kongresu Mongolistów w składzie: przewodniczący —
prof. В. Szirendyb (MRL), wiceprzewodniczący — prof. L . Ligetti (Węgry), prof.
A. P. Okładnikow (ZSRR), prof. Sh. Hattori (Japonia), prof. O. Lattimore (USA),
prof. D. Dylykow (ZSRR), prof. К. Huber (NRD), prof. F . Burkhard (USA) oraz se­
kretarz generalny — S. Luwsanwandan (MRL). Cele tego Komitetu zostały sformu­
łowane następująco: 1) ułatwianie kontaktów między ośrodkami badań i studiów
mongolistycznych, 2) utrzymywanie k o n t a k t ó w z U N E S C O i międzynarodowymi
organizacjami naukowymi, interesującymi się studiami mongolistycznymi, 3) usta­
lanie miejsca i t e r m i n ó w międzynarodowych kongresów mongolistycznych.
W Sekcji A wygłosiło referaty wielu wybitnych uczonych, jak np. prof. L . L i ­
getti (Węgry), prof. G. D. Sandżajew (ZSRR), prof. W. Heissig (NRF), prof. P. Chorłoo (MRL), prof. В. Rinczen (MRL), prof. Sh. Hattori (Japonia), prof. P. Aalto
(Finlandia). W tej sekcji wygłosił również referat doc. dr hab. S. Kałużyński oma­
wiając terminologię pokrewieństwa u ludów mongolskich. Jakkolwiek w Sekcji A
dominowała problematyka językoznawcza (rozwiązywana często na gruncie najnow­
szych osiągnięć metodologicznych i warsztatowych), to jednak pojawiły się tam
również całkowicie nowe tematy, jak np. Odbicie procesu kształtowania
się mon­
golskiej klasy robotniczej w literaturze pięknej (P. Bauwe —• NRD). Szersze o m ć 1

Jako przykłady tego rodzaju referatów można by wskazać referat przedstawi­
cielki Kanady, Pani K . Rawling, czy przedstawiciela U S A prof. D. Sinora, oraz
przedstawicieli Polski, prof. W. Dynowskiego i doc. dr hab. Z. Sokolewicz.

�283

KRONIKA

2

wienie obrad Sekcji A znajdzie Czytelnik w innym c z a s o p i ś m i e , w niniejszym
sprawozdaniu podamy natomiast nieco więcej informacji o referatach wygłoszonych
w Sekcji B, w której znalazła się większość członków polskiej delegacji.
Obrady Sekcji В otwierał referat historyka mongolskiego, prof. Sz. Nacagdordża, Nauki historyczne w MRL. Łącznie w sekcji tej wygłoszono 54 referaty. D a ­
dzą się one pogrupować w pewne zespoły. W takim układzie podamy je poniżej
w kolejności określonej porządkiem alfabetycznym nazwisk autorów.
Pierwszy zespół stanowiły referaty z zakresu archeologii: D. Dordżi (MRL):
Klasyfikacja mongolskich rysunków
naskalnych; S. Michajłow ( B R L ) : O tzw. ka­
miennych babach jako przejawie kultu zmarłych
u starożytnych
Bułgarów;
E . A.
Nowgrodowa (ZSRR): Kamienne wyobrażenia
jeleni a niektóre
problemy
wczesnej
historii Mongolii; A. P. Okładnikow (ZSRR): Nowe dane o wczesnej historii Mon­
golii; Ch. Perlee (MRL): Niektóre zagadnienia historii osadnictwa w świetle
znale­
zisk archeologicznych; N. Ser-Odżaw (MRL): Archeologia w MRL; W. W. Wołków
(ZSRR): Niektóre problemy wieku brązu i wczesnej epoki żelaza w Mongolii.
Drugi zespół stanowiły referaty historyków traktujące o dziejach Mongolii
sprzed okresu autonomii: Sz. Bira (MRL): Studia z historii
kultury
Mongolii;
J . Boyle (Wielka Brytania): Identyfikacja
zdarzeń
i miejsc związanych
z
historią
światowego
imperium mongolskiego; C. Chandsuren (MRL): W kwestii
pochodzenia
Juan i ich stolicy Mu-me; Cz. Dalai (MRL): Mongolskie tłumaczenie
kroniki JuanSzich; Cz. Dżugder (MRL): Społeczno-polityczna
i filozoficzna myśl w Mongolii
w wieku XIX; M. Golman (ZSRR): Rosyjskie zasoby archiwalne dotyczące
historii
Mongolii lat 60-tych do 80-tych XVII wieku; D. Gongor (MRL): Tworzenie się na­
rodowości
Chalcha; J . Kolmas (CSRS): Ze stosunków
tybetańsko-mongolskich;
O. Lattimore (Wielka Brytania): Drewniany futerał mongolskiej pajzy; W. A. L i w szic (ZSRR): Sogdyjskie inskrypcje w Bugat; M. Murakami (Japonia): O niektó­
rych nazwach i wyrażeniach
w Sekretnej
Historii
Mongołów;
I . Rachewitz
(Australia): Kilka uwag o podstawach ideologicznych
imperium
Czingiz-chana;
J . Schubert (NRD): Burchan-chaldun czy Chentej-chan?; D. Sinor (USA): Mongol­
ska inwazja w Europie i niektóre
jej następstwa;
G. Suchebataar (MRL): O sto­
sunkach etnicznych pomiędzy
Hun i Hsien-pi; C . Szugar (MRL): Nowe dane o dru­
ku ksylograficznym
w Mongolii; E . Tryjarski (PRL): Nowe odkrycia
zabytków
tiurkskich w Mongolii i metody publikowania napisów
runicznych.
Trzeci zespół tematyczny stanowią opracowania obejmujące dzieje autonomicz­
nego państwa mongolskiego, okres rewolucji i bezpośrednio porewolucyjny: D. K a r a
(WRL): Dokumenty z historii rewolucji ludowej w Mongolii; F . Isono (Wielka B r y ­
tania): List Bogdogegena do cesarza japońskiego
według
Kodama.
Czwartą grupę stanowią opracowania, które obejmują proces przemian spoleczno-ustrojowych okresu porewolucyjnego: W. Dorbakowa (ZSRR): Tradycyjne
mon­
golskie rzemiosło
domowe; N. Sandżadordżi (MRL): Z historii ustroju
Mongolskiej
Republiki
Ludowej.
Piąty zespół tworzą opracowania na temat stosunków Mongolii z innymi kra­
jami: I. Čima (CSRS): Stosunki mongolsko-czeskie;
S. D. Dylikow (ZSRR): Stosunki
mongolsko-radzieckie;
W. Hartwig (NRD): Znaczenie niekapitalistycznej
drogi roz­
woju Mongolii dla ruchów narodowowyzwoleńczych
w Azji i Afryce; K . Rawling
(Kanada): Porównawcze
aspekty stosunków
politycznych
między
Mongolią
a in-

2

Sprawozdanie takie zamieszczone zostanie w 2 numerze „Przeglądu Orientalistycznego" w 1971 roku.

�284

KRONIKA

nymi krajami Azji Centralnej; Sz. Sandag (MRL): Z historii
międzynarodowych
stosunków
Mongolii.
Szóstą grupę stanowią studia nad współczesnością: S. Batanchatan (MRL):
Współczesne
problemy etniczne w MRL; G. Cerenchand (MRL): Współczesna
mon­
golska rodzina aracka; B. Cewegsuren (MRL): Dżargałan — Państwowe
Gospodar­
stwo Rolne w MRL; D. Dugar (MRL): Współczesne
kooperatywy rolnicze; W. Dy­
nowski (PRL): Nowe i najnowsze w kulturze aratów mongolskich; D. Ghur (MRL):
Ludność Mongolii, jej wzrost i struktura zawodowa; R. Hamayon (Francja): Kilka
obserwacji
etnograficznych
związanych
z wymianą
tabakierek wśród
Mongołów;
D. Markowska (PRL): Procesy urbanizacyjne we współczesnej
Mongolii; G . S. Matwiejewa (ZSRR): Nauka Lenina o planowaniu gospodarczym, w budownictwie
socja­
lizmu i jej realizacja w warunkach mongolskich; S. Miagmardżaw (MRL):
Użyt­
kowanie zasobów
pastwiskowych
w gospodarce nomadycznej;
U. Rattig (NRD):
Uwagi o systemie kształcenia
zawodowego w MRL; Sz. Sereter (MRL):
Wdrażanie
innowacji naukowych i technicznych
w przemyśle
MRL; Z. Sokolewicz (PRL):
Wybrane problemy etnograficznych
badań nad kulturą
klasy robotniczej w MRL
(założenia
i postulaty); S. Szynkiewicz ( P R L ) : Budżety domoiue rodzin, (irackich,,
niektóre zmiany w ciągu ostatnich 50-ciu lat; B. Tudew (MRL): Rola klasy robot­
niczej w rozwoju ekonomicznym
Mongolii.
Siódmy zespół tworzą informacje o stanie badań mongolistycznych w poszcze­
gólnych krajach: D. D. Luwsanow (ZSRR): Studia mongolistyczne
w
Buriat-Mongolskiej Republice ZSRR; R. Mitew (BRL): Studia mongolistyczne
w
Bułgarii;
R. Rahul (Indie): Studia mongolistyczne w Indiach.
Szeroki wachlarz tematyczny referatów prezentowanych na Kongresie utrud­
niał prowadzenie ż y w e j dyskusji, dlatego też za cenną możliwość należy uznać
okazję do spotkań indywidualnych i bezpośredniej, nieoficjalnej wymiany poglą­
dów. Ż y w e zainteresowania wzajemne skupiały badaczy współczesności mongol­
skiej. Grupa polskich etnografów prezentowała na Kongresie wyniki swoich k i l k u ­
letnich badań terenowych w Mongolii. Mongolscy etnografowie i socjologowie, po­
dejmujący aktualnie różnorodne studia empiryczne nad współczesnymi przeobraże­
niami swego kraju, byli w i ę c z natury rzeczy partnerami ożywionych dyskusji me­
todologicznych. Spotkania kongresowe — zarówno oficjalne, jak i kameralne —
zbliżyły do siebie badaczy o podobnych zainteresowaniach, co niewątpliwie przyczy­
ni się do współpracy międzynarodowej w dziedzinie mongolistyki.
Danuta

Markowska,

Zofia

Sokolewicz

i
POSIEDZENIE

K O M I T E T U R E D A K C Y J N E G O „ETHNOLOGIA

EUROPAEA"

W dniach 6-9 maja 1970 r. w Arnhem (Holandia) odbyło się kolejne posiedzenie
komitetu redakcyjnego pisma „Ethnologia Europaea" założonego przez prof. Sigurda Erixona. Po śmierci E r i x o n a naczelnym redaktorem pisma został prof. G . de
Rohan Csermak (Francja), a w skład ścisłego (wykonawczego) zespołu redakcji
wchodzą oprócz niego prof, prof.: Jorga Dias (Portugalia) i Branimir Bratanic (Ju­
gosławia). W tym czasie jednak prof. Csermak przeniósł się do Ameryki, co utrud­
nia mu aktywny udział w pracach wydawniczych. Komitet redakcyjny liczy po­
nadto 31 członków — przedstawicieli wielu p a ń s t w europejskich oraz po jednym
1

1

Por. M. G ł a d у s z, Sigurd Erixon jako badacz i teoretyk ludowej
kultury
europejskiej (26 III 1888 — 18 II 1968), „Etnografia Polska", t. 13: 1969 z. 2, s. 11-24.

�285

KRONIKA

— S t a n ó w Zjednoczonych i Związku Radzieckiego. Reprezentantem Polski jest prof,
dr Witold Dynowski.
Tegoroczne posiedzenie komitetu poświęcone było przede wszystkim omówieniu
dwu ważnych i pilnych problemów wydawniczych: jednym z nich jest wydanie
przygotowanych już do druku dwu następnych (II i I I I ) t o m ó w „Ethnologia Europaea", za lata 1968 i 1969, poświęconych w całości Sigurdowi Erixonowi, czyli tzw.
Erixonianów, których druk — jak dotąd — opóźnia się przede wszystkim z powodu
braku dostatecznych funduszy. W ożywionej dyskusji zebrani podkreślali koniecz­
ność znalezienia jak najszybciej rozwiązania tych trudności. Prof. Bernet Kempers
w y s u n ą ł propozycję, że za zgodą holenderskiego Ministerstwa Kultury można by
oba tomy Erixonianów w y d a ć wspólnym nakładem finansowym z holenderskim
Muzeum Skansenowskim. Propozycja ta została przyjęta, jak również projekt prof.
Zendera, aby Erixoniana w y d a w a ć jako kolejne tomy za lata 1968, 1969 i 1970.
Prof. de Rohan Csermak podkreślił konieczność utworzenia biura redakcyjnego
z zespołem ludzi, którzy cały swój czas mogliby poświęcić pracom z w i ą z a n y m
z wydawaniem pisma.
Drugą sprawą, wokół której toczyła się żywa dyskusja, był program publiko­
wania serii podręczników etnografii ludów europejskich. W związku z tym w y ł o ­
nił się szereg trudności i problemów do wyjaśnienia, m. in. co to jest podręcznik?
Czy ma to być publikacja adresowana do szerszego kręgu czytelników-laików, czy
też tylko przystosowana do potrzeb studentów, bądź do obu tych grup jednocześnie?
Podkreślano szczególną potrzebę opracowania podręcznika na temat metodologii
badań etnologicznych w Europie. Co do. kwestii, czy podręcznik taki powinien po­
przedzać serię dotyczącą etnografii poszczególnych krajów, czy też ją zamykać, zda­
nia były podzielone: jedni uważali za właściwe, by zaczynać od syntezy metodolo­
gicznej, inni, by nią zakończyć serię. Zwracano uwagę na to, iż opracowanie takie­
go podręcznika przekraczałoby możliwości jednego człowieka, że musiałoby stano­
wić kompilację prac wielu autorów. Odczuwa się brak jakiegoś wzorcowego modelu
podręcznika z zakresu etnologii. W dalszym ciągu dyskusji wyłoniło się zagadnienie,
czy podręczniki w tej serii mają obejmować całe kraje, czy też mniejsze regiony
jako odrębne zespoły kulturowe. Zasadniczo miały one dotyczyć całych krajów, ale
nie należy tego interpretować zbyt rygorystycznie. Inną znów sprawą jest stopień
uniformizacji podręczników. Uznano, że daleko posunięta uniformizacja jest nie­
realna, że należy się jedynie trzymać ogólnych wytycznych ustalonych w 1966 r.
w Julita. Ustalono w ó w c z a s m. in., że należy pozostawić autorom znaczną swobodę
ujęcia, z tym jednak, że szczególny akcent winien być położony na materiał preindustrialny, w celu zapewnienia możliwie największego stopnia porównywalności
poszczególnych opracowań. Ponadto należy objąć zarówno kulturę materialną, orga­
nizację społeczną i folklor, jak i funkcjonalne związki zachodzące między kulturą
wiejską i miejską. Prof. Tokariew wskazał na możliwość różnych ogólnych układów
podręcznika ze względu na uporządkowanie materiału: wg krajów, ludów bądź
w układzie tematycznym. Sprawę tę pozostawiono zasadniczo do uznania autorów.
Na zakończenie konferencji ustalono, że następne posiedzenia w latach 1971
i 1972 odbędą się w Bratysławie i Belfaście, a poświęcone zostaną „kulturze ma­
terialnej" i tematyce „ethnosu". Sprawa w y b o r ó w nowego składu komitetu redak­
cyjnego została odłożona do następnego posiedzenia.
KM.

�286

KRONIKA

S E M I N A R I U M N A U K O W E Z O R G A N I Z O W A N E P R Z E Z PRACOWNIĘ B A D A N
NAD WSPÓŁCZESNOŚCIĄ OŚRODKA B A D A N N A U K O W Y C H
IM. W. KĘTRZYŃSKIEGO W O L S Z T Y N I E (4-6 V I 1970)
Tegoroczne seminarium jest już drugim z kolei spotkaniem naukowo-roboczym
na szerszą skalę, zorganizowanym przez Pracownię Badań nad Współczesnością
OBN. (Poprzednie odbyło się w czerwcu 1969 roku). Tematyka seminariów jest
ściśle związana ze strukturą i założeniami Pracowni obejmującej 3 zespoły robocze:
etnograficzny, socjologiczny i demograficzny pod w s p ó l n y m kierownictwem dr
Anny Szyfer. W 1969 r. dominującą t e m a t y k ą reprezentowaną na seminarium b y ł y
wyniki badań etnograficznych prowadzonych od szeregu lat przez Pracownię na
terenie Warmii i Mazur; obrady tegorocznego seminarium podporządkowane zostały
problemom demograficznym regionu, tematyce etnograficznej poświęcono tylko
1 referat dr Anny Szyfer, pt. Przemiany kulturowe a zmiany struktury wsi.
Obradom przewodniczył doc. dr Mikołaj Latuch, kierownik Zakładu Demografii
Wsi S G P i S w Warszawie, który jednocześnie referatem Czynnik ludzki w prze­
kształceniach
społeczno-gospodarczych
wsi polskiej otworzył seminarium. Szczegól­
nym walorem seminarium było spotkanie badaczy naukowych z reprezentantami
praktycznej działalności społeczno-organizacyjnej na terenie woj. olsztyńskiego, k t ó ­
rzy zarówno mieli s w ó j udział w części referatowej (np. referaty mgr St. Piątczaka, z-cy przewodniczącego P W R N w Olsztynie, pt. Gospodarka woj.
olsztyńskiego
w latach 1945-1970 oraz główne kierunki rozwoju do 1975 r. i mgr Z. Grzesiaka
Gospodarowanie czynnikiem ludzkim w woj. olsztyńskim
w okresie
perspektywicz­
nym, ze szczególnym
uwzględnieniem
wsi), jak też obszernie i interesująco wypo­
wiadali się w dyskusji. Uderzało wielkie zaangażowanie uczestników seminarium
w poruszaną tematykę.
Cały drugi dzień obrad poświęcony był zagadnieniom demograficzno-socjolo­
gicznym z w i ą z a n y m z Olsztyńskimi Zakładami Opon Samochodowych (OZOS).
W zakładach tych, gdzie interesująco przedstawia się proces kształtowania się za­
łogi w terenie nie mającym jeszcze tradycji przemysłowych, prace badawcze pro­
wadzone są przez zespół naukowy zakładu doc. Latucha, pod jego kierownictwem.
Jednym z dominujących problemów O Z O S - u jest brak dostatecznej stabilizacji
załogi.
Warto dodać, że poza istotną — jak widać — dla regionu tematyką, sprężystą
organizacją i wprawnym prowadzeniem obrad dodatkową atrakcją seminarium
była jego lokalizacja w pięknym harcerskim ośrodku szkoleniowym „Perkoz" nad
jeziorem Plusznym pod Olsztynkiem.
Krystyna

Małkowska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7475" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7455">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bbd33829244a4bd2b7e8d0aed6c8e684.pdf</src>
        <authentication>8dec16860f13d6b9fb56446c0bf1af50</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89296">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:742</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89297">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89298">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:683</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89299">
                <text>Spis treści / ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89300">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1, s.5-10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89301">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89302">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89303">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89304">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89305">
                <text>POLSKA AKADEMIA
NAUK
INSTYTUT
H I S T O R I I KULTURY
MATERIALNEJ

ETNOGRAFIA POLSKA
XVI
Zeszyt 1

WROCŁAW

• WARSZAWA • KRAKÓW • G D A N S K

ZAKŁAD N A R O D O W Y IMIENIA
WYDAWNICTWO

POLSKIEJ
1972

OSSOLIŃSKICH

AKADEMII

NAUK

�REDAKTOR:
SEKRETARZ

WITOLD

DYNOWSKI

REDAKCJI: KRYSTYNA

Adres Redakcji:

MAŁKOWSKA

W a r s z a w a , N o w y Ś w i a t 69

Okładkę
ZBIGNIEW

Teksty

projektował
KLIMCZYK

angielskie

PIOTR G R A F F

Redaktorzy
Zyta

Kwiecińska i H e l e n a

Redaktor
Maria

Limanowska

techniczny
Kafarska

P r i n t e d In

Poland

Zakład N a r o d o w y i m . Ossolińskich — W y d a w n i c t w o . W r o c ł a w 1972.
N a k ł a d : 500 + 140 egz. Objętość:
a r k . w y d . 27,70, a r k . d r u k . 23,
a r k . A l — 30. P a p i e r p o w i e k , k l . V , 80 g, 70 X 100. O d d a n o d o
składania 17 I X 1971. P o d p i s a n o do d r u k u , 18 I I I 1972. D r u k u k o ń ­
c z o n o w k w i e t n i u 1972. W r o c ł a w s k a D r u k a r n i a N a u k o w a . Z a m . 803/71.
K - 5 . C e n a zł 55.—

�SPIS TREŚCI
ARTYKUŁY
Irena

Nizińska,

wsi

Gramada:

Danuta

M a r k o w s k a

rolnictwo

i hodowla

Streszczenie w
Jerzy

Adam

nictwa
Gerhard

Podstawowe

zajęcia

ludności
"11

j . angielskim

P i s k o r z

—

54

Społeczno-gospodarcze

aspekty mechanizacji r o l ­

(Na przykładzie w s i o k o l i c C i e c h a n o w c a )

57

К 1 o s к a — E t o l o g i c z n a t e o r i a moralności E d w a r d a

Streszczenie w
Ewa N o w i c k a

—

141

S u d a n — k o n f l i k t nierównych partnerów

K o w a l s k i

— Duńskie b a d a n i a

I

.

.

.

.

175

MATERIAŁY

O b r ę b s k i — O b r z ę d o w a i społeczna s t r u k t u r a w s i macedońskiej ,

Anna

K u t r z e b a - P o j n a r o w a

—

Pozycja

Józefa

Obrębskiego w

Asmat,

k u l t u r a łowców głów w

pohidniowo-zachodniej

Gwinei

221

Natalia L . Ż u k o w s k a

— C a g a n U w g u n — postać l a m a j s k i e g o

P R A C E MŁODYCH

Ludwik

W a s i l e w s k i
S t o m m a

201
215

—

R i n c z e n — C h o w u s u n — h i p n o t y z m szamanów m o n g o l s k i c h .

Eustachy

.

etno­

polskiej

R. S . W a s s i n g
Nowej

143

arktyczne

Józef

B.

115

j . angielskim

STUDIA

grafii

79
113

— T y p o l o g i a ruchów społecznych wśród ludów p i e r w o t n y c h

Leszek D z i ę g i e l
Arpad

Westermarcka

j . angielskim

Streszczenie w
Marek

—

—

— Próba

Kasty

.

.

.

panteonu

255
.

259

ETNOGRAFÓW

indyjskie

267

analizy strukturalnej

c z t e r e c h legend

średnio­

wiecznych

28L

KRONIKA
IV

Ogólnopolska K o n f e r e n c j a
sława

Cecylia

Ogólnopolskie
deusz
Z

M.

Etnograficzna

(13-14 l i s t o p a d a

Miro­

1970) —

Drozd

Studenckie

295
Seminarium

Ciołek,

działalności s t u d e n c k i e j s e k c j i

Etnograficzne

w

Warszawie

Ta­

—

,
amerykanistycznej —

295
Anna

Urban

.

.

.

298

�SPIS

*6

TREŚCI

ARTYKUŁY RECENZYJNE I RECENZJE
Sławoj

S z y n k i e w i c z —

Tajna

historia

Mongołów

jako

źródło

etnogra­

ficzne
Andrzej

300

Woźniak

raturze
Lech M r ó z

— Zagadnienie

Leszek

lite­

etnograficznej

312

— P r ó b a k l a s y f i k a c j i g r u p cygańskich

Gordon K . Lewis, T h e Growth
Andrzej

procesów e t n i c z n y c h w r a d z i e c k i e j

321

of t h e M o d e r n W e s t I n d i e s , L o n d o n

1968 —

d z i s i a j , P I W , W a r s z a w a 1970 — Marek

Arpad

Dzięgiel

326

Zajączkowski, M u n t u

Kowalski

333

E r i c R . W o l f , P e a s a n t s , N e w J e r s e y 1966 — Agnieszka

Bartelska

Etel

Life

Fél, T a m a s
Village,

Hofer,

Chicago

Proper

1969 —

Peasants.

Agnieszka

Traditional

.

in a

Elliott, A n African

School.

Anna

Partyka

P r e s s , 1970 —
Problem

periodyzacji

etnografów w

prahistorii w

Record

Wożniak,

Marek

Arpad

Bogdan

Zydok

.

336

Hungarian
338
Partyka

of E x p e r i e n c e , C a m b r i d g e

341

Univ.
347

ujęciu

etnograficznym.

N R D n a d pracą I . S e l l n o w

Książki nadesłane —
Andrzej

A

.

Bartelska

F r a n k M . M i f s u d , C u s t o m a r y L a n d L a w i n A f r i c a , R o m e 1967 — Anna
Kit

.

Kowalski,

— Andrzej
Lech

Dyskusja

Prinke

Mróz,

Maria

.

.

wśród
.

.

353

Woźniak,
358

�СОДЕРЖАНИЕ
СТАТЬИ
Ирена Низиньска, Данута М а р к о в с к а •— Основные занятия населения деревни
Грамада: земледелие и животноводство

11

Резюме на английском языке

54

Ежи Адам П и с к о ж

—

Социально-экономические аспекты механизации сельского

хозяйства (На примере деревень окрестности Цехановца)

57

Герхард К леска — Этологическая теория нравственности Эдварда Вестермарка

. .

Резюме на английском языке

79
113

Ева Н о в и ц к а — Типология социальных движений среди первобытных народов

. . . 115

Резюме на английском языке

141

Лешек Д з е н г е л ь — Судан — конфликт неравносильных партнёров

143

Марек Арпад К о в а л ь с к и — Датские арктические исследования

175

ИССЛЕДОВАНИЯ И МАТЕРИАЛЫ
Юзеф О б р е м б с к и — Обрядовая и социальная структура македонской деревни . . . 201
Анна К у т ж е б а - П о й н а р — Место Юзефа Обрембского в польской этнографии
Р. С. Вассинг

. . 215

— Асмат, культура охотников за головами в юго-западной Новой

Гвинее

221

Б. Ринчен — Ховусун — гипнотизм монгольских шаман
Наталья Л . Жуковска

— Цаган Увгун

253

— образ ламаистического пантеона

. . . .

259

ТРУДЫ МОЛОДЫХ ЭТНОГРАФОВ
Евстахий Василевски

— Индийские касты

267

Людвик С т о м м а — Опыт структурального анализа четырёх средневековых легенд

281

ХРОНИКА
I V Всепольская этнографическая конференция

(13-14 ноября 1970) •— Мирослава Це­

цилия Дрозд
Всепольский студенческий семинар по этнографии в Варшаве

295
— Тадеуш М. Циолек 295

И з деятельности студенческой секции американоведения — Анна Урбан

298

�8
С Т А Т Ь И И РЕЦЕНЗИИ
Славой Шинкевич — Тайная история Монголов как этнографический источник
Анджей Возьняк

. . .

литературе

312

Лех М р у з — Опыт классификации цыганских групп
Gordon К. Lewis,

300

— Проблема этнических процессов в советской этнографической

The Growth of the Modern

321

West Indies, London, 1968 — Лешек

Дзенгель

326

Анджей Заёнчковски, Мунту сегодня, Госуд. Издат. Институт, Варшава

1970 — Марек

АрпадКовальски

333

Eric R . Wolf, Peasans, New Jersey 1966 — АгнешкаБартельска

336

Etel Fél, Tamas Hofer, Proper Peasants. Traditional Life in a Hungarian Village, Chica­
go 1969 —• АгнешкаБартельска
Frank M . Mifsud,

Customary

K i t Elliott, A n African

338

L a n d L a w in Africa, Rome 1967 — Анна Партыка . . 341

School. A Record

of Experience, Cambridge

Univ. Press, 1970

— Анна Партыка

347

Проблема периодизации предыстории в этнографической трактовке. Дискуссия среди
этнографов в ГДР по труду И. Селлнов — Анджей Принке

353

Новые книги — Марек АрпадКовальски, Лех Мруз, Мария Возьняк, АнджейВозьняк,
Богдан Жидок

358

�CONTENTS
ARTICLES
Irena N i z i ń s k a ,

Danuta M a r k o w s k a

— T h e B a s i c O c c u p a t i o n s of t h e

V i l l a g e r s of G r a m a d a : A g r i c u l t u r e a n d H u s b a n d r y

It

A

54

Summary in English

J e r z y A d a m P i s k o r z — S o c i a l a n d E c o n o m i c A s p e c t s of M e c h a n i z a t i o n of
A g r i c u l t u r e ( A n A n a l y s i s of a V i l l a g e n e a r C i e c h a n o w i e c )
Gerhard
A
Ewa

К 1 o s к a — Edward

57

Westermarck's Ethological Theory

of M o r a l s

Summary in English
N o w i c k a

— A

Typology

of S o c i a l M o v e m e n t s

among

the P r i m i t i v e

Peoples
A

115

Summary in English

Leszek D z i ę g i e l
Marek

79
113

Arpad

141

— Sudan: A

K o w a l s k i

—

C o n f l i c t of U n e q u a l P a r t n e r s
The Danish

.

.

.

.

143

Arctic Researches .

.

.

.

175

STUDIES AND MATERIALS
Józef O b r ę b s k i — A R i t u a l a n d S o c i a l S t r u c t u r e of a M a c e d o n i a n V i l l a g e
Anna

K u t r z e b a - P o j n a r o w a

Polish
R.

of

Józef

Obrębski

—

215-

Asmat:

a Culture

of H e a d - H u n t e r s

in

South-Western

Guinea

221

B . R i n c z e n — C h o w u s u n — H i p n o t i s m of M o n g o l i a n S h a m a n s .
Natalia

L.

Żukowska

—

Cagan

Uwun;

a Personage

of

.

.

.

259
WORKS

Eustachy W a s i l e w s k i
Stomma

diaeval

253

the L a m a i s t i c

Pantheon

Ludwik

201

in

Ethnography

S. W a s s i n g
New

•— T h e P o s i t i o n

—

BY YOUNG

ETHNOGRAPHERS

— T h e Indian Castes

An

Attempt

267

a t a S t r u c t u r a l A n a l y s i s of F o u r

Me­

Legends

281

CHRONICLE
The

I V Polish Ethnographical Conference
sława

Cecylia

( N o v e m b e r 13-14, 1970) —

Miro­

Drozd

295-

T h e E t h n o g r a p h i c S e m i n a r of P o l i s h S t u d e n t s i n W a r s a w — Tadeusz
A c t i v i t i e s of t h e S t u d e n t A m e r i c a n i s t S e c t i o n — Anna

Urban

M. Ciołek

295'
298"

�S P I S TREŚCI

10
BOOK
Sławoj S z y n k i e w i c z

SURVEYS AND REVIEWS

— T h e Secret

History

of the Mongols

as a n E t h n o ­

graphical Source
Andrzej

300

W o ź n i a k — T h e P r o b l e m of E t h n i c p r o c e s s e s i n t h e S o v i e t E t h n o ­

graphical

Literature

Lech M r ó z

312

— A Tentative

C l a s s i f i c a t i o n of G i p s y

•Gordon K . L e w i s , T h e G r o w t h
Leszek
Andrzej

321

of t h e M o d e r n W e s t I n d i e s , L o n d o n

326

Arpad

d z i s i a j ( M u n t u T o d a y ) , P I W , W a r s z a w a 1970 —

Kowalski

333

E r i c R . W o l f , P e a s a n t s , N e w J e r s e y 1966 — Agnieszka

Bartelska

Etel

Life

Fél, T a m a s
Village,

Hofer,

Chicago

Proper

1969 —

Peasants.

Agnieszka

Traditional

.

in a

Elliott, A n African
Press,

The

Approach.
work —
Books

A

Discussion

Andrzej
—

Woźniak,

A

.

.

Record

of

338

of E x p e r i e n c e ,

Partyka

Cambridge

Bogdan

341

Univ.
347

the Prehistoric

of E a s t - G e r m a n

Times

in

Ethnographers

Ethnographical
on I .

Sellnow's

Prinke
Marék

336

Hungarian

Parťyřco

of P e r i o d i s a t i o n

Received

Andrzej

Anna

1970 —

Problem

School.

.

Bartelska

F r a n k M . M i f s u d , C u s t o m a r y L a n d L a w i n A f r i c a , R o m e 1967 — Anna
Kit

1968 —

Dzięgiel

Zajączkowski, M u n t u

Marek

Groups

353
Arpad
Zydok

Kowalski,

Lech

Mróz,

Maria

Woźniak,
358

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7478" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7458">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b51111a45b4154df18fd8ccf27dcae05.pdf</src>
        <authentication>d2cc6f9e4edf9f83313b5734d6c99939</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89325">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:743</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89328">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89329">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:684</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89331">
                <text>Podstawowe zajęcia ludności wsi Gramada: rolnictwo i hodowla / ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89332">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1, s.11-56</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89334">
                <text>Nizińska, Irena; Markowska, Danuta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89336">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89337">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89338">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89339">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89340">
                <text>A

R

T

Y

Ł

U

К

Y

„Etnografia P o l s k a " , t. X V I z. 1

I R E N A NIZIÑSKA, D A N U T A

MARKOWSKA

P O D S T A W O W E Z A J Ę C I A LUDNOŚCI W S I G R A M A D A :
ROLNICTWO I HODOWLA
WPROWADZENIE

S w o i s t y m a k o n i e c z n y m uproszczeniem w w i d z e n i u procesu h i s t o ­
rycznego przez etnografa jest dychotomiczny podział na „kulturę t r a d y ­
cyjną" i „kulturę nowoczesną" . Prowadzi o n do ujęcia typologiczno-historycznego, itj. takiego, które bazuje w p r a w d z i e n a zasobie źródło­
w y m z e b r a n y m poprzez drobiazgowe r e k o n s t r u k c j e historyczne, j e d n a k ­
że efefóty t y c h dociekań prezentuje w postaci k a t e g o r i i typologicznych.
T a k i m ujęciem posłużymy się w n i n i e j s z y m szkicu.
1

2

N i e jest naszym zadaniem omówienie procesów technologicznych
i organizacyjnych w r o l n i c t w i e i h o d o w l i . W odniesieniu do przeszłości
kwestie t e zostały przez badaczy ziemi widińskiej względnie dobrze w y ­
świetlone . Natomiast współczesne wyposażenie techniczne gospodarstw
3

1

Pojęciem t y m posługujemy się zgodnie z definicją K .

przedstawioną w p r a c y Chłopska

kultura

tradycyjna,

[w:]

Dobrowolskiego,

S t u d i a n a d życiem

spo­

łecznym i kulturą, W r o c ł a w 1966, s. 76-110.
2

Obok

„kultura

pojęcia

„kultura

współczesna".

W

nowoczesna"
naszym

używa

opracowaniu

współczesna" n a określenie s t a n u a k t u a l n e g o
logicznie

tradycyjnych

z

typologicznie

się

czasem

zamiennie

rezerwujemy

pojęcie

pojęcia
„kultura

stanowiącego splot elementów

nowoczesnymi.

Natomiast

pojęć

typo­

„kultura

n o w o c z e s n a " c z y „nowoczesność" używać będziemy w o d n i e s i e n i u do trendów r o z ­
wojowych
3

l u b też j a k o k r y t e r i u m k l a s y f i k o w a n i a składowych a k t u a l n e j k u l t u r y .

Patrz: C h .

fliszkoto

ss. 184; D .
rodní

na

na grada

Sborník

sewerozapadna
Ziwa

Marinow,

umotworenija,

na wesztestwenata
rija

Zarażdanije

G a n d e w,

stopanstwo

nauka
kultura

Widin

na bałgarskite

1902, s. 2 n l b , 321.

starina,

i kniżnina,

na kapitalisticzeski
Bałgarija

juridiczeski

XVIII

otnoszenija
wek,

w

kn. X V I I I ,

obłast,

Sofija

obiczaji,

Sofija

1901; t e n ż e ,

s. 1-201; D. N .

czi-

S o f i j a 1962,

k n . 4, R u s s e 1894, ss. 540; Sborník

na zapadną Bałgarija,

i negowata

prez

za

ná­

Gradiwo

С u chlew,

Isto-

1932, s s . 615; S . S . В o b с z e w ,

cz. 1, Grażdansko p r a w o ,

t. 2, S o f i j a

�12

I R E N A NIZIÑSKA, D A N U T A

MARKOWSKA

spółdzielczych, j a k i stosowane t e c h n i k i u p r a w oraz zabiegi hodowlane,
n i e odbiegają w zasadzie o d powszechnych w k r a j u .
Celem tego szkicu jest ukazanie r o l n i c t w a i h o d o w l i j a k o dziedziny
aktywności l u d z k i e j , jako sposobu zaspokajania określonych potrzeb i n ­
d y w i d u a l n y c h d z b i o r o w y c h . Interesować nas więc będą k u l t u r o w e de­
t e r m i n a n t y sposobu zdobywania środków egzystencji oraz szersze s k u t ­
k i społeczno-kulturowe f u n k c j o n o w a n i a określonego historycznie chłop­
skiego gospodarowania.
Postulat historycznego ujęcia t e m a t u nakłada obowiązek analizy
czynników określających kontynuację i zmienność w k u l t u r z e . Nasuwa
się więc p y t a n i e o c z y n n i k i sprawcze przeobrażeń, o rolę czynników e n ­
dogennych i egzogennych, wreszcie p y t a n i e podstawowe: w j a k i e j m i e ­
rze proces historyczny przygotował wieś do akceptacji i adaptacji śmia­
łych i n n o w a c j i technicznych i organizacyjno-ustroj o w y c h założonych
w m o d e l u gospodarki spółdzielczej w skali społeczeństwa globalnego.
Zasadniczą tezę prezentowanego opracowania można b y sformułować
następująco. Przekształcenie d r o b n o t o w a r o w y c h p r y w a t n y c h gospodarstw
r o l n o - h o d o w l a n y c h w wielkoobszarowe gospodarstwo spółdzielcze ozna­
cza zarazem radykalną zmianę w e wzajemnej relacji pomiędzy a k t y w ­
nością wytwórczą a całokształtem s t y l u b y t o w a n i a ludności. W t r a d y ­
cyjnej k u l t u r z e w i e j s k i e j dobro w a r s z t a t u rolnego stanowiło wartość n a d ­
rzędną n a d losami j e d n o s t k o w y m i członków rodziny, a aktywność w y ­
twórcza wywierała piętno n a całości s t y l u b y t o w a n i a r o d z i n y i współży­
ciu ogólnowioskowym. Wyodrębniające
się obecnie i
różnicujące
w przedsiębiorstwie spółdzielczym zawody r o l n i c z e stanowią podstawę
egzystencji r o d z i n y (lub też jedno z j e j źródeł u t r z y m a n i a ) , lecz n i e o k r e ­
ślają całości j e j e t y l u b y t o w a n i a . Co więcej: są one środkiem dt&gt; zdoby­
w a n i a różnorodnych dóbr m a t e r i a l n y c h i n i e m a t e r i a l n y c h , częstokroć
n i e związanych a n i genetycznie, a n i treściowo z r o l n i c t w e m . Także
w w y m i a r a c h społeczności lokalnej rola spółdzielni j a k o c z y n n i k a i n t e ­
gracji jest w p r a w d z i e doniosła, ale n i e określa w całości c h a r a k t e r u i za­
sad f u n k c j o n o w a n i a t e j społeczności.
4

Wyodrębnianie się wyspecjalizowanych zawodów r o l n i c z y c h w y d a j e
się przebiegać w d w u fazach. W pierwszej zawody w y b i e r a n e są spośród
stosunkowo wąskiego jeszcze wachlarza o b i e k t y w n y c h możliwości w e ­
dług p e w n y c h schematycznych ocen społecznych. Oceny te koncentrują
się wokół k r y t e r i u m dochodu i prestiżu społecznego, p r z y czym c z y n n i k i
wyznaczające prestiż wyraźnie nawiązują dv&gt; tradycyjnego systemu w a r ­
tości. W tej fazie w y k o n y w a n i e zawodów rolniczych w ramach spółdzielPatrz
s. 43-52.
4

B.

G a ł ę s к i,

Socjologia

wsi.

Pojęcia

podstaiootue,

Warszawa

1966,

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI

WSI

GRAMADA

13

n i jest dla j e d n o s t k i i j e j r o d z i n y przede w s z y s t k i m sposobem zarabia­
nia. Aktywność zawodowa n i e zabarwia zbyt silnie pozostałych sfer
aktywności człowieka l u b ściślej: w i e l e sfer aktywności pozazawodowej
pozostaje n e u t r a l n y m i w stosunku do akcesoriów i treści aktywności za­
wodowej .
W drugiej fazie zawód w y b i e r a n y jest spośród szerszego wachlarza
o b i e k t y w n y c h możliwości, w znacznym stopniu w s k u t e k m o t y w a c j i i n ­
d y w i d u a l n y c h , słabiej r e g l a m e n t o w a n y c h s t e r e o t y p o w y m i w z o r a m i spo­
łecznymi. Pojawiają się szersze i głębsze oczekiwania wobec z a w o d u : m a
on n i e t y l k o dostarczać środków dla zaspokojenia potrzeb k o n s u m p c y j ­
n y c h , ale być także źródłem satysfakcji osobistej, rozwijać zainteresowa­
n i a i uzdolnienia jednostkowe. T a k w y b i e r a n y i w y k o n y w a n y zawód za­
b a r w i a wiele dziedzin życia człowieka — jego zainteresowania ogólne,
preferencje
towarzyskie, n a w y k i zachowania,
zainteresowania
po­
znawcze i t d ; , słowem — silniej angażuje całą osobowość człowieka. W y ­
maga to zarówno i s t n i e n i a szerokich możliwości w y b o r u zawodu, j a k
i dojrzałości jednostek w w y b o r z e i c h miejsca w społecznym systemie
w y t w a r z a n i a . T a k i stan „rynku zawodowego" można uznać za n o w o ­
czesny.
Jak postaramy się dowieść w n i n i e j s z y m szkicu, procesy profesjona­
lizacji w spółdzielczym r o l n i c t w i e w s i Gramada znajdują się w owej
pierwszej fazie. Zawody rolnicze w y b i e r a n e są spośród n i e z b y t szerokie­
go wachlarza, l i m i t o w a n e g o zarówno o b i e k t y w n i e , j a k i s u b i e k t y w n i e .
Zawód t r a k t o w a n y jest przede w s z y s t k i m j a k o sposób zarabiania. W i e l e
czynności w y k o n y w a n y c h w spółdzielni n i e wyodrębniło się jeszcze do
tej p o r y w postaci specyficznych zawodów w ścisłym tego słowa zna­
czeniu. Poszczególne kategorie ludności mają różne szanse uczestnicze­
n i a w procesach profesjonalizacji; są one wyraźnie określone w i e k i e m
i płcią. Najpełniej uczestniczą w n i c h młodzi mężczyźni, najsłabiej —
starsze k o b i e t y . Gospodarowanie n a działce przyzagrodowej s t a n o w i zmo­
dyfikowaną formę dawnej jedności gospodarstwa domowego z r o l n o - h o dowlanym.
E l e m e n t y zawodu i nowoczesnej k u l t u r y zawodowej w r o z u m i e n i u
p r z e d s t a w i o n y m w charakterystyce drugiej fazy profesjonalizacji poja­
wiają się a k t u a l n i e w spółdzielni przede w s z y s t k i m w w y s o k o wyspecja­
l i z o w a n y c h zawodach i w niektórych brygadach podejmujących na wpół
eksperymentalną działalność wytwórczą. Wiele symptomów wskazuje
j e d n a k ma to, iż będzie t o w przyszłości t r e n d obejmujący znacznie szer­
sze zespoły l u d z k i e .
W t o k u r o z w o j u historycznego Gramada przekształciła się ze w s i r o l n i ­
czej w środowisko wielozawodowe. Wielozawodowość t a m a k i l k a aspek­
tów, a m i a n o w i c i e : a) następuje stałe wyodrębnianie i różnicowanie się

�IRENA NIZINSKA,

и

DANUTA

MARKOWSKA

zawodów rolniczych w obrębie w y t w a r z a n i a spółdzielczego, b) w z r a s t a
liczba i wachlarz zawodów pozarolniczych związanych funkcjonalnie ze
społecznością wiejską (instytucje kulturalno-oświatowe, p u n k t y usługo­
w e itp.), c) pojawiają się n o w e zawody n i e związane f u n k c j o n a l n i e a n i
z m i e j s c o w y m r o l n i c t w e m , a n i z potrzebami c o d z i e n n y m i mieszkańców
w s i , lecz będące r e z u l t a t e m l o k a l i z o w a n i a n a terenie w s i przedsiębiorstw
przemysłowych ( f a b r y k a a p a r a t u r y telefonicznej). Profesjonalizacja czyn­
ności r o l n i c z y c h w spółdzielni i j e j konsekwencje k u l t u r o w e są przez l u d ­
ność w s i k o n f r o n t o w a n e z wartościami, jakie daje w y k o n y w a n i e i n n y c h
zawodów. Taka k o n f r o n t a c j a istanowi p u n k t odniesienia oceny pracy
w spółdzielni.
R a d y k a l i z m p r z e m i a n w życiu współczesnej w s i bułgarskiej przeja­
wił się szczególnie d o b i t n i e w gospodarce r o l n o - h o d o w l a n e j . Podczas
gdy w dziedzinie warunków b y t o w y c h , w e wzorach życia rodzinnego czy
obrzędowości następowały z m i a n y w p r a w d z i e głębokie, ale o charakte­
rze ciągłym, t o w r o l n i c t w i e i h o d o w l i przeobrażenia miały charakter
skokowy. Rodzi się więc p y t a n i e : w j a k i e j mierze przełom u s t r o j o w y
w r o l n i c t w i e badanej w s i był p r z y g o t o w a n y przez kumulację uprzednich
zmian, w j a k i e j mierze o b i e k t y w n e p r z y g o t o w a n i e systemu społeczno-ekonomicznego d o przyjęcia r a d y k a l n y c h (przeobrażeń było przez m i e ­
szkańców w s i s u b i e k t y w n i e odczuwane, uświadamiane? Jakie składowe
dziedzictwa k u l t u r o w e g o przeszłości stanowiły c z y n n i k i sprzyjające i n i e ­
sprzyjające współczesnym zmianom? Winniśmy też odpowiedzieć n a p y ­
tanie o aktualne f u n k c j o n o w a n i e elementów spuścizny k u l t u r o w e j , i c h
rolę w procesie t w o r z e n i a nowego systemu ekonomiczno-społecznego w s i .

TRADYCYJNE

GOSPODARSTWO

CHŁOPSKIE

PRZEŁOMU

XIX I

XX

WIEKU

Dziedzictwo przeszłości
J a k k o l w i e k odzyskanie niepodległości przez Bułgarię w 1878 r . spo­
wodowało istotne z m i a n y w chłopskim gospodarowaniu, t o j e d n a k wiele
jego &lt;cech z przełomu X I X i X X w i e k u t k w i s w y m i k o r z e n i a m i w schył­
kowej fazie panowania tureckiego.
Dzięki s t u d i u m C h . Gandewa dysponujemy analizą p i e r w o c i n stosun­
ków k a p i t a l i s t y c z n y c h w gospodarce cziflików w X V I I I w i e k u na t e r e ­
nie północno-zachodniej Bułgarii , a opracowania t a k i c h badaczy, j a k
np. D . M a r i n o w , S. S. B o b c z e w
czy D. N . C u c h l e w
rzucają sporo
5

6

7

8

Zarażdanije...

5

G a n d e w,

6

Marinow,

7

Bobczew,

Sborník

8

Cuchlew,

Istorija

Gradiwo...
nabalgarskite
na grada

Widin...

juridiczeski...

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI

WSI

GRAMADA

15

światła na w a r u n k i b y t o w e i kulturę chłopstwa interesującego nas t e r e ­
n u w ostatnich dziesięcioleciach X I X w i e k u .
Gospodarstwa chłopskie prowadziły wówczas produkcję hodowlaną
w znacznym (stopniu niezależną od p r o d u k c j i roślinnej, opartą na użyt­
k o w a n i u różnych wspólnot — g m i n n y c h pastwisk, nieużytków, l a s ó w .
Jednocześnie doniosłość h o d o w l i , zarówno j a k o dziedziny dostarczającej
gotówki, j a k i artykułów niezbędnych g r u p i e rodzinnej, p r z e m a w i a za t e ­
zą, iż k o n k r e t n y obszar ziemi, będący w e władaniu danej rodziny, tylkow p e w n y m stopniu określał j e j możliwości gospodarcze. Stanowiło o n i c h
przecież w znacznym stopniu uczestnictwo w e wspólnotach g m i n n y c h .
Obszar z i e m i w e władaniu danej r o d z i n y miał więc r e l a t y w n i e mniejsze
znaczenie. Natomiast ogromnie doniosła w y d a j e się być r o l a nakładu
ludzkiej siły roboczej, co tłumaczy się n i s k i m poziomem s t a n u technicz­
nego gospodarstw. P r z e m a w i a za t y m zarówno u t r z y m y w a n i e się wspól­
nego gospodarowania zespołów w i e l k o r o d z i n n y c h , j a k i w o l n y postęp
w l i k w i d o w a n i u ziem n i e u p r a w i a n y c h , a nadających się p o d uprawę. N a ­
leży przypomnieć, j a k n i s k i był wówczas p r z y r o s t ludności. C h . Gandew
stwierdza, iż w północno-zachodniej Bułgarii w ciągu X V - X V I I w i e k u
80°/o w s i liczyło zaledwie 5-20 zagród, a r z a d k i m i wyjątkami były wsie
z 50 zagrodami. W ciągu X V I I I w i e k u t a średnia n i e powiększała się
z b y t n i o (bo do 10-20), czego dowodzą spisy statystyczne z widińskiego
sporządzane d l a celów p o d a t k o w y c h . Słabe ludnościowo wsie zajmowały
t y l k o część z i e m i p o d uprawę, a ogromne j e j rezerwy pozostawały n i e u p r a w i a n e aż d o połowy X I X w i e k u i w aktach ustawodawczych
z 1858 r . określane są j a k o „martwa z i e m i a " . Znamienne dla tego o k r e ­
su są zarówno liczne m o d y f i k a c j e ustawodawstwa agrarnego, j a k i u t a r ­
te sposoby o m i j a n i a obowiązujących przepisów w celu przekształcenia
władania ziemią n a p r a w a c h feudalnej dzierżawy w e własność p r y w a t ­
ną kapitalistycznego t y p u . Dotyczy t o przede w s z y s t k i m cziflików, ale
także gospodarstw chłopskich. Z p o j a w i e n i e m się p r y w a t n e j własności
ziemi łączy się spotęgowanie nierówności k l a s o w y c h w obrębie w a r s t w y
chłopskiej. Były one jednakże w p e w n y c h granicach n i w e l o w a n e przez
fakt, iż h o d o w l a odgrywała rolę dominującą, a bazowała n i e t y l e n a p r y ­
w a t n e j własności z i e m i , co n a k o r z y s t a n i u ze wspólnot. I n n y m c z y n n i ­
k i e m zacierającym nieco różnice klasowe, a raczej i c h konsekwencje d l a
poziomu b y t o w e g o rodzin, był ogólny n i s k i poziom sił wytwórczych,
stagnacja gospodarki chłopskiej, j e j k r y z y s o w e położenie. W t y c h w a ­
r u n k a c h tworzyły się niewątpliwie ekstrema społeczno-ekonomiczne, j a k
9

10

n

9

1 0

11

P o r . пр.

С u c h lew,

G a n d e w ,
Tamże.

op. c i t . ; G a n d e w ,

op. c i t , s. 21.

op. c i t .

�16

I R E N A NIZIÑSKA, D A N U T A

MARKOWSKA

z jednej s t r o n y czorbadżijowie — z d r u g i e j ludność bezrolna, ale k a t e ­
gorie pośrednie miały prawdopodobnie w znacznym s t o p n i u podobny
standard b y t o w y . Chłop bułgarski tego okresu uczestniczył w procesach
rodzącego się k a p i t a l i z m u przymusowo, p r o d u k c j a t o w a r o w a jego go­
spodarstwa była w y m u s z o n a i n i e prowadziła do kształtowania się o r i e n ­
tacji r y n k o w e j w nowoczesnym r o z u m i e n i u tego słowa. W y d a j e się, iż
wręcz przeciwnie — ideałem gospodarczym było samozaopatrzenie, a k o ­
nieczność p r o d u k o w a n i a towarów była klęską. T a k więc przymusowe
u t o w a r o w i e n i e gospodarstw chłopskich służyło celom a k u m u l a c j i pier­
w o t n e j rodzącej isię klasy kapitalistów, n i e stwarzało natomiast przesła­
n e k m o d e r n i z a c j i p r o d u k c j i chłopskiej . Był to j e d n o s t r o n n y drenaż,
a n i e sprzężenie z w r o t n e t y p u : gospodarstwo rolne — r y n e k — gospo­
darstwo rolne.
12

W y d a j e się, że charakter i rola ówczesnego r o l n i c t w a chłopskiego
w szerszym systemie ekonomiczno-społecznym wyraża dobitnie podsta­
w o w e sprzeczności fazy przejściowej pomiędzy feudalizmem a k a p i t a ­
l i z m e m . Są one różnorodne i wielopłaszczyznowe, wskażemy więc t y l ­
k o przykładowo n a niektóre z nich, a m i a n o w i c i e :
a) sprzeczność pomiędzy f e u d a l n y m charakterem p r a w a agrarnego
a włączeniem omawianego regionu w międzynarodowy r y n e k t o w a r o w y ,
na którym p r o d u k t y gospodarki rolno-hodowlanej funkcjonowały j a k o
t y p o w e t o w a r y w systemie k a p i t a l i s t y c z n y m ;
b) sprzeczność między n i s k i m poziomem sił wytwórczych w gospodar­
s t w a c h chłopskich a zapotrzebowaniem n a t o w a r y i kapitał ze s t r o n y
d a w n y c h feudałów, przekształcających się w przedsiębiorców k a p i t a l i ­
stycznych — sprzeczność rodząca drenaż gospodarstw chłopskich, p r z y ­
mus wy g o s p o d a r o wy wa n i a gotówki n a cele p o d a t k o w e ;
c) sprzeczność pomiędzy zasadą samozaopatrzenia, regulującą chłop­
ską gospodarkę, a p r z y m u s o w y m „utowarowieniem" gospodarstw chłop­
skich, które gotówkę ze sprzedaży artykułów gospodarstwa oddają w f o r ­
m i e spłaty długów i podatków, a więc kapitał nie staje się j e d n y m
z czynników p r o d u k c j i w gospodarstwach chłopskich, j a k k o l w i e k jest
z nich uzyskiwany;
13

d) sprzeczność pomiędzy i s t n i e n i e m ziem n i e u p r a w i a n y c h a zwięk­
szającą się liczebnie kategorią bezrolnych, zmuszonych sprzedawać swą
siłę roboczą — sprzeczność mająca swoją logikę w systemie k a p i t a l i s t y c z ­
n y m , gdzie praca staje się t o w a r e m .
Powyżej przedstawiono niektóre elementy chłopskiego gospodarowa­
nia okresu schyłkowego panowania tureckiego. Zarys t e n bazuje n a źróop. cit, s. 473-474.

1 2

Cuchlew,

1 3

Dokładne omówienie powiązań W i d i n a

D . N. C u c h l e w w c y t o w a n e j p r a c y .

z międzynarodowym e k s p o r t e m

daje

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI

WSI

17

GRAMADA

dłach zastanych, dotyczących całego r e j o n u widińskiego, n i e uwzględnia
więc s p e c y f i k i badanej przez nas w s i Gramada. N i e byliśmy w stanie
w t o k u badań t e r e n o w y c h odtworzyć dziejów G r a m a d y tego okresu. W y ­
daje się, iż w porównaniu z i n n y m i w s i a m i tego r e j o n u , była ona b a r ­
dziej liczna. Według danych Bonczewa w 1875 r o k u było w Gramadzie
330 domów , stanowiła też niewątpliwie ośrodek ciążenia dla sąsiednich
wsi.
14

Gospodarstwa chłopów gramadzkich po w y z w o l e n i u
W okręgu widińskim, podobnie j a k w całej Bułgarii, nastąpiły po
w y z w o l e n i u istotne — j a k k o l w i e k nietrwałe — zmiany w u s t r o j u r o l ­
n y m . Przede w s z y s t k i m uległy l i k w i d a c j i pozostałe majątki feudalno-spahijskie, w y k u p y w a n e masowo 'przez chłopów. Powstawała tą drogą
znaczna liczba d r o b n y c h gospodarstw chłopskich, słabo wyposażonych
technicznie. I n d y w i d u a l i s t y c z n e tendencje, zapoczątkowane już w fazie
poprzedniej przez krystalizujące się stosunki kapitalistyczne, znajdują
teraz sprzyjające w a r u n k i . Następuje rozpad w i e l u w i e l k o r o d z i n n y c h
wspólnot gospodarczych n a rzecz mniejszych jednostek: z i n d y w i d u a l i z o ­
w a n y c h r o d z i n d w u p o k o l e n i o w y c h l u b t r z y p o k o l e n i o w y c h . Procesowi t e ­
m u sprzyjało nowe ustawodawstwo w zakresie dziedziczenia i p r a w a
własności z i e m i , które w pełni indywidualizowało tytuł posiadania, l i ­
kwidując ostatecznie p r a w n e podstawy d a w n y c h gospodarstw zadrużn y c h . Dawało o n o również k o b i e t o m p r a w o dziedziczenia z i e m i ojcow­
skiej i j a k k o l w i e k w p r a k t y c e n a d a l k i e r o w a n o się p r a w e m zwyczajo­
w y m — u p r z y w i l e j o w a n i e m synów w dziedziczeniu ziemi — t o jednak
w sytuacjach spornych kancelarie adwokackie łamały uświęconą t r a ­
dycję .
15

I n d y w i d u a l i z a c j a gospodarcza mniejszych jednostek r o d z i n n y c h w y ­
raziła się w Gramadzie spadkiem udziału wieloosobowych zespołów domo­
w y c h w globalnej liczbie gospodarstw domowych w e w s i . W oparciu
o dane k o l e j n y c h spisów przedstawiamy t e zjawiska w t a b e l i 1 .
Rozparcelowanie majątków potureckieh n i e zaspokoiło głodu ziemi
w s z y s t k i c h bezrolnych i małorolnych. Wiele n o w o powstałych gospo1 6

В. В o n č z e w , Prinos
d i n 1953, m a s z y n o p i s , s. 196.
1 4

kam istorijata

na s. Gramada

Por. I. C h a d ż i j s k i ,
Bit i duszewnost
na naszija
s. 122. W materiałach a r c h i w a l n y c h p a t r z A Z E n r 379/V.
15

(kulska
naród,

okolija),

Wi-

S o f i j a 1966,

Ź r ó d ł a : R e z u l t a t i ot p r e b r o j a w a n e n a n a s e l e n i j e t o w S e w e r n a i Jużna B a ł g a r i j a n a 1 j a n u a r i j 1888 g., k n . I V , W i d i n s k i Okrág. S. 1888, s. 6; R e z u l t a t i ot p r e ­
b r o j a w a n e n a n a s e l e n i j e t o w Kniażestwo Bałgarija n a 1 j a n u a r i j 1893 g., k n . I I I ,
W i d i n s k i Okrág. S . 1893, s. 5; R e z u l t a t i ot p r e b r o j a w a n e n a n a s e l e n i j e t o w K n i a ­
żestwo Bałgarija n a 31 d e k e m b r i 1900 g., k n . I I I , O k r á g W i d i n . S o f i j a 1903, s. 4.
1 6

2 — Etnografia Polska. XVI/1

�IRENA NIZINSKA,

18

DANUTA

MARKOWSKA

d a r s t w n i e dysponowało o d p o w i e d n i m i kapitałami n a zagospodarowa­
n i e i popadało od razu w sieci l i c h w i a r z y : odsprzedawać musiało kawał­
k i z i e m i bogatszym gospodarzom, czasem traciło całkowicie z t r u d e m
nabytą ziemię. Toteż bezpośrednio po w y z w o l e n i u n o t u j e się duży o d ­
pływ p r o l e t a r i a t u wiejskiego t a k do zajęć pozarolniczych w miastach, j a k
i podejmowanie stałych l u b sezonowych m i g r a c j i do w s i bogatszych,
skupionych na nizinie naddunajskiej .
L i c h w i a r s t w o w Widińskiem przyjmowało coraz szersze r o z m i a r y . Po­
czątkowo lichwiarze, rekrutujący się spośród bogatych widińskich h a n ­
dlarzy zbożem i j a r z y n a m i , w y k u p y w a l i poszczególne gospodarstwa. Po
p e w n y m czasie dochodziło j e d n a k do tego, że całe wsie znalazły się w i c h
posiadaniu .
Z tą drapieżną koncentracją z i e m i związana była gospodarka t o w a ­
r o w a prowadzona p r z y pomocy sił najemnych, lecz gospodarstwa tego
r e j o n u n i e dorównywały obszarem n p . majątkom dobrudżańskim i nie
były też t a k liczne. N i e gospodarstwo kapitalistyczne, lecz małe l u b
średniorolne gospodarstwo t y p u rodzinnego stanowiło dominujący ele­
m e n t r o l n i c t w a badanych w s i .
17

18

S t r u k t u r a agrarna w s i Gramada n a przełomie X I X i X X w i e k u
Niestety, dane spisów powszechnych n i e zawierają i n f o r m a c j i o s t r u k ­
turze agrarnej interesującej nas w s i . Badania terenowe n i e pozwoliły
również n a precyzyjną i c h rekonstrukcję. Według relacji najstarszych i n ­
formatorów oraz zebranych h i s t o r i i r o d z i n u schyłku X I X w i e k u było
we w s i zaledwie k i l k u gospodarzy posiadających (przejściowo zresztą)
gospodarstwa sięgające powyżej 500 dekarów. Już gospodarstwa 300-dekarowe uchodziły za duże, a modalna wielkość zamykała się w granicach
100-150 dekarów. Rozdrobnienie gospodarstw postępowało systematycz­
nie, już b o w i e m w latach 20-tych X X w i e k u modalne gospodarstwo m i e ­
ściło się w przedziale 40-50 d e k a r ó w . Rozwarstwienie klasowe p r z e ­
biegało n a d w u charakterystycznie o d m i e n n y c h dragach: a) w s k u t e k p o ­
padania słabych ekonomicznie gospodarstw w zależności od kapitału l i ­
chwiarskiego i w y z b y w a n i a się części ziemi, b) w s k u t e k podziałów r o ­
dzinnych, w y d z i e l a n i a się mniejszych jednostek z w i e l k o r o d z i n n e j wspól1 9

20

17

W g o p r a c o w a n i a I . Nizińskiej, rękopis w A Z E .

1 8

L o s taki

spotkał

Gamzowo-Garci

(obecnie

Gradee)

i Chalwadżiji

TJzunowo), a w r o k u 1911 d a l s z y c h 11 w s i podzieliło los s w y c h
1 9

B.

Patrz

np. A Z E n r 378-V, 380-V, 3 8 1 - V oraz

Jaworską,

Warunki

bytowe

g r a f i a P o l s k a " , t. 15: 1971 z. 1.
2 0

P a t r z np. A Z E n r 388-V.

i budżet

rodziny

historie rodzin
wiejskiej

(obecnie

poprzedniczek.
zebrane

w Gramadzie,

przez
„Etno­

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI

WSI

19

GRAMADA

n o t y gospodarczej. Bezpośrednio po w y z w o l e n i u rozpadały się przede
w s z y s t k i m w i e l k i e gospodarstwa zespołowe, mające p o 500-1000 d e k a ­
rów z i e m i . Z d r u g i e j s t r o n y stosunkowo łatwo rozpadały się w i e l k o r o dzinne zespoły gospodarcze, mające gospodarstwa n i e w i e l k i c h r o z m i a ­
rów, które n i e były w stanie zapewnić a n i (utrzymania, a n i pracy l i c z ­
n e m u g r o n u domowników . Z procesami p r z e m i a n s t r u k t u r y agrarnej,
wiąże się istna mozaika s t r u k t u r y r o d z i n : od małej (dwupokoleniowej)
począwszy, poprzez trzypokoleniową, złożoną wyłącznie z dziadków, r o ­
dziny syna i bezżennych jeszcze wnuków, aż p o różnego rodzaju m o d y ­
fikacje d a w n y c h w i e l k o r o d z i n n y c h zespołów . Ubożenie ludności do­
prowadzało czasem d o t a k i c h s y t u a c j i , że członkowie d a w n y c h zamoż­
n y c h i szanowanych gospodarstw zadrużnych zmuszeni b y l i poszukiwać
środków u t r z y m a n i a w mieście, a w i e l e podupadłych gospodarstw popa­
dało w zależności od miejscowych i widińskich l i c h w i a r z y . Z ubogich k a ­
t e g o r i i ludności w y w o d z i l i się też najemnicy, pracujący w bogatszych
gospodarstwach, sezonowi r o b o t n i c y w e w s i i poza wsią, emigranci do
A m e r y k i . Z a najlepsze rozwiązanie trudności życiowych r o d z i n mało­
r o l n y c h i bezrolnych uważano dodzierżawę z i e m i n a w a r u n k a c h t z w .
„izpolicy", t j . w zamian za oddawanie wydzierżawcy połowy plonów.
W systemie w y t w a r z a n i a , w którym nakład żywej siły roboczej miał d e ­
cydujące znaczenie d l a efektów gospodarczych, r o d z i n y dysponujące rę­
k a m i roboczymi, a nie mające ziemi, godziły się n a w a r u n k i takiej dzier­
żawy, gdyż pozwalało i m t o „przeżyć", pozostawiało i c h w e własnej w s i .
21

22

23

Wydaje się, iż ogólna tendencja p r z e m i a n s t r u k t u r y agrarnej w o k r e ­
sie o d schyłku X I X w i e k u do I w o j n y światowej polegała n a : a) stałym
spadku areału gospodarstw najbogatszych, choć n i e w s t o p n i u przybliża­
jącym j e do modalnego gospodarstwa, b) u t r z y m y w a n i u się modalnego
przedziału ziemi, ale stale ulegającego obniżaniu, c) u t r z y m y w a n i u i n a ­
w e t powiększaniu się k a t e g o r i i p r o l e t a r i a t u wiejskiego.

Zagospodarowanie

ziemi a korzystanie z płodów środowiska naturalnego

T r a d y c y j n y sposób gospodarowania i poziom u z y s k i w a n y c h efektów
tłumaczy się nie t y l k o a b s o l u t n y m i r o z m i a r a m i stanu posiadania k o n ­
k r e t n e j rodziny, ale także t a k i m i c z y n n i k a m i , j a k : a) wewnętrzna s t r u k ­
t u r a posiadanych użytków r o l n y c h , b) stopień i c h rozproszenia prze-

2 1

2 2

Рог. В

o n с z e w,

P o r . klasyfikację

bułgarskiej
2 3

gólnym

wsi Gramada,

Prinos...,

Rodzina

na tle społeczności

lokalnej

„Etnografia P o l s k a " , t. 15: 1971 z. 1, s. 41-89.

P o r . W. P a p r o c k a ,
uwzględnieniem

s. 7, 60.

M. B i e r n a c k i e j ,
Struktura

rzemiosła,

zawodowa

mieszkańców

Gramady

ze

szcze­

„Etnografia P o l s k a " , t. 15: 1971 z. 1, s. 127.

�I R E N A NIZIÑSKA, D A N U T A

MARKOWSKA

strzennego, c) korzystanie ze wspólnot w i e j s k i c h , d) włączenie danego
gospodarstwa w system dzierżaw i najmów.
W o m a w i a n y m okresie strukturę wewnętrzną użytków r o l n y c h o k r e ­
ślały t a k i e składowe, j a k pola u p r a w n e , w i n n i c e , ogrody w a r z y w n e , sady
i łąki, pastwiska, nieugory i lasy. Za konieczny dla f u n k c j o n o w a n i a go­
spodarstwa uznawano t a k i zestaw składowych: pola u p r a w n e , ogrody,
łąki, las. B r a k własnego pastwiska mógł być częściowo kompensowany
k o r z y s t a n i e m z pastwiska gminnego, wydzierżawą terenów p a s t w i s k o ­
w y c h i wypasem zwierząt w lesie i n a t e j części z i e m i u p r a w n e j , która
w d a n y m r o k u ugorowała. W y d a j e się, że b r a k własnego lasu odczuwano
dotkliwiej.
Począwszy od 1876 r o k u , k i e d y t o s k o d y f i k o w a n o u p r a w n i e n i a g m i n
w i e j s k i c h i m i e j s k i c h , w gestii zarządu g m i n y (obsztiny) pozostawało użyt­
k o w a n i e łąk, pastwisk i lasów. Te wspólnoty gminne były w Gramadzie
rozległe i odgrywały niewątpliwie znaczną rolę w gospodarowaniu chłop­
skim. Dodajmy, iż wieś uzyskała w t y m czasie dodatkowe obszary leśne,
m . i n . w y s o k o ceniony obszar leśny z w a n y „Wargulija"
2 4

Z d a n i e m najstarszych informatorów las miał szczególnie doniosłe zna­
czenie gospodarcze z końcem ubiegłego i w początkach bieżącego stule­
cia. P r z y podziale majątku każdy z dziedziczących ubiegał się o to, aby
otrzymać kawałek l a s u : „prawie każdy gospodarz miał trochę lasu, n a w e t
ci najbiedniejsi m i e l i po kawałeczku. Rzadko się trafiał gospodarz bez
l a s u " — relacjonuje jeden z informatorów . N i e dysponujemy d a n y m i ,
które pozwalałyby sprawdzić tę opinię. N i e wydaje się ona jednakże prze­
sadzona, w późniejszym b o w i e m dokumencie, w spisie członków koope­
r a t y w y k r e d y t o w e j „Sztastije" spośród t e j liczby, d l a której podano dane
o s t r u k t u r z e użytków r o l n y c h , aż 8 3 , 3 % posiadało las, p r z y czym udział
lasu w ogólnej p o w i e r z c h n i gospodarstwa wahał się między 15-30°/o, r z a d ­
k o spadał poniżej 5°/o .
25

26

Las miał w i e l o r a k i e znaczenie gospodarcze. Dostarczał opału dla go­
spodarstwa domowego, materiału do w y r o b u niektórych narzędzi r o l n i ­
czych oraz części narzędzi i sprzętów domowych, nadto był źródłem k a r ­
m y d l a zwierząt. Znajdowano w n i m także zioła lecznicze i owoce leśne.
W ówczesnych gospodarstwach chłopskich sady pojawiały się j e d y n i e
sporadycznie, głównie w gospodarstwach potureckieh. W i n n i c e n i e były
także z b y t rozpowszechnione. Stąd też owoce leśne stanowiły cenne u z u ­
pełnienie pożywienia. Dzikie grusze suszono na zimę, a z owoców głogu
sporządzano wódkę „rakiję" .
27

2 4

В o n с z e w,

Prinos...

2 5

P a t r z np. A Z E n r 378-V.

2 6

N a podstawie

materiałów z e b r a n y c h p r z e z B . T u m a n g e ł o w a ,

I n s t y t u t u E t n o g r a f i i B A N ( A I E ) n r 276-11.
2 7

P a t r z np. A Z E nr 390-V.

Archiwum

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI WSI

21

GRAMADA

Doniosłość środowiska naturalnego w ówczesnym gospodarowaniu
chłopskim potwierdza również charakter h o d o w l i . Była t o raczej gospo­
d a r k a pasterska niż hodowlana, prowadzona w o p a r c i u o rodzaj f i l i a l n e j
zagrody — „kolibę", i niezależna od p r o d u k c j i roślinnej gospodarstwa .
Wypasane n a wspólnym p a s t w i s k u owce i kozy pozostawały w ciągu dłu­
giego sezonu wypasowego n a k a r m i e n a t u r a l n e j , j e d y n i e w sezonie u d o ­
j u podawano o w c o m - m a c i o r k o m do pożywienia wieczornego otręby z so­
lą. Także h o d o w l a nierogacizny w w y s o k i m s t o p n i u opierała się n a w y ­
k o r z y s t y w a n i u zasobów środowiska naturalnego .
28

29

Obszary ziem u p r a w n y c h bywały okresowo użytkowane j a k o n a t u r a l ­
ne łąki czy t e r e n y pastwiskowe. C h a r a k t e r h o d o w l i powodował b o w i e m ,
iż zasoby nawozów n a t u r a l n y c h były n i e w i e l k i e i wystarczały w n a j l e p ­
szym razie n a nawożenie 1 0 % z i e m i u p r a w n e j . N i e nawożona ziemia
jałowiała i musiała ugorować. I n f o r m a t o r z y stwierdzają, iż w ówczesnych
gospodarstwach zawsze około V3-V2 z i e m i u p r a w n e j ugorowało. „Odpo­
czywała" ona przez 2-3 l a t i w t y m czasie wypasano n a n i e j zwierzęta
hodowlane l u b koszono j a k łąki.
Gospodarowanie chłopskie tego okresu w poważnym s t o p n i u polegało
zatem n a umiejętności przystosowania się do warunków środowiska n a ­
turalnego i w y k o r z y s t y w a n i a jego płodów. W gruncie rzeczy j e d y n i e t a ­
kie użytki, j a k ogrody i w i n n i c e , były w ścisłym tego słowa znaczeniu
t r w a l e zagospodarowane, stanowiły one jednak nieznaczny odsetek ogółu
użytków r o l n y c h . Obszary ogrodów wynosiły najczęściej około 200 m ,
a w i n n i c e — j a k szacują i n f o r m a t o r z y — posiadało zaledwie 1 5 % gospo­
darzy, p r z y czym r o z m i a r y w i n n i c zamykały się w granicach 2-3 dekarów .
30

2

31

Jednocześnie gospodarstwa chłopskie były powiązane z r y n k i e m : m u ­
siały sprzedawać p r o d u k t y rolno-hodowlane, b y spłacić p o d a t k i , uiścić
p r o c e n t y o d pożyczek, oddać pożyczki. Operowały więc pieniądzem p r o ­
wadząc n a wpół n a t u r a l n y system gospodarowania. T e n paradoks h i s t o ­
r y c z n y w y d a j e się być cechą wiodącą omawianego okresu — okresu
wczesnego k a p i t a l i z m u w r o l n i c t w i e .
T r a d y c y j n e gospodarstwo chłopskie j a k o system wytwórczy
Specyfika d a w n e j gospodarki chłopskiej polegała m . i n . n a t y m , ż e
podstawowe c z y n n i k i p r o d u k c j i oddziaływały t u odmiennie niż w i n n y c h
systemach w y t w a r z a n i a . Chodzi m i a n o w i c i e o obszar, narzędzia p r o d u k ­
cji, i n w e n t a r z żywy, środki kapitałowe i pracę ludzką.
2 8

Por. M.

Pokropek,

Układ

przestrzenny

„Etnografia P o l s k a " , t. 15 :1971 z. 1, s. 163-194.
2 9

P o r . A Z E n r 3 7 9 - V oraz n r 3 8 8 - V .

3 0

A Z E n r 379-V.

3 1

A Z E n r 378-V, 382-V.

i

budownictwo

wsi

Gramada,

�22

IRENA NIZINSKA,

DANUTA

MARKOWSKA

Spójrzmy na obszar o d strony jego znaczenia produkcyjnego. Wśród
elementów określających jego aktywizację w procesie wytwórczym moż­
n a przykładowo wymienić następujące: różna wartość gleb, rozdrobnie­
n i e globalnego areału n a działki rozrzucone przestrzennie, odległość p o ­
szczególnych działek o d zagrody, nasłonecznienie, cechy morfologiczne
t e r e n u ułatwiające l u b utrudniające jego uprawę, wreszcie — stopień
zainwestowania żywej pracy l u d z k i e j .
Gramada m a gleby zróżnicowane co do stopnia urodzajności . W oma­
w i a n y m okresie pod uprawę brano przede w s z y s t k i m n a j u r o d z a j n i e j sze gleby pozostawiając gorsze j a k o nieużytki — pastwiska. Nawozów
sztucznych jeszcze n i e znano, a ekstensywna hodowla dostarczała z n i k o ­
m y c h ilości obornika, stąd jedynie dobra jakość gleb i nakład pracy l u d z ­
k i e j stanowiły o rozmiarach plonów.
32

Wieś zajmowała rozległy rejon, a pola u p r a w n e j e j mieszkańców były
nie t y l k o przemieszane przestrzennie między sobą, ale także z g r u n t a m i
należącymi do mieszkańców i n n y c h w s i . Jedynie mniejsze obszarowo go­
spodarstwa miewały ziemię w jednej działce, pozostałe w k i l k u , a n i e r z a d ­
k o n a w e t 10 parcelach. Poszczególne działki oddalone bywały o d zagrody
p o k i l k a kilometrów ( w s k r a j n y c h przypadkach do 15). Parcele sąsiadu­
jące z zagrodą u p r a w i a n o lepiej, częściej nawożono, skrzętniej doglądano
niż położone daleko. Zdarzało się nawet, iż zamożniejszy gospodarz w r a ­
zie niedoboru siły roboczej zaniechał na jakiś czas u p r a w y nawet u r o d z a j ­
nego kawałka ziemi, położonego jednak z b y t daleko od zagrody . G o d ­
na u w a g i jest też relatywizacja obszaru gospodarstwa wywodząca się
z f a k t u , iż jest o n u p r a w i a n y przez zespół rodzinny. Liczebność i s t r u k ­
t u r a k o n k r e t n e j r o d z i n y decydowały w znacznym stopniu o rozmiarach
u z y s k i w a n y c h plonów. Jest t o prawidłowość ogólna: i m p r y m i t y w n i e j s z y
p o d względem agrotechnicznym system w y t w a r z a n i a , t y m ważniejszy
udział żywej p r a c y l u d z k i e j w wartości uzyskiwanego p r o d u k t u końco­
wego.
33

Następnym i s t o t n y m c z y n n i k i e m w procesie p r o d u k c j i były narzędzia
pracy. Opisy d a w n y c h b a d a c z y
ukazują n a m ubóstwo ilościowe, b r a k
zróżnicowań jakościowych i prostotę techniczną d a w n y c h narzędzi pracy.
Materiały terenowe wskazują n a to, że różnice w rozmiarach posiadanej
ziemi n i e prowadziły do zróżnicowania jakościowego posiadanych narzę­
dzi pracy. I c h zestaw p o d s t a w o w y powtarzał się w e w s z y s t k i c h gospodar­
stwach i obejmował n a przełomie X I X i X X w i e k u następujące narzędzia:
d r e w n i a n e radło z żelazną częścią pracującą, czasem d r e w n i a n y pług z że­
l a z n y m lemieszem (służący j e d y n i e do zaorywania nieużytków l u b w r a 34

3 2

D a n e S O N S , z e b r a n e p r z e z I. Nizińską, rękopis w A Z E .

3 3

A Z E n r 378-V, n r 3 8 2 - V , n r 3 8 9 - V , n r 390-V.

3 4

Marinow,

Gradiwo...

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI

WSI

GRAMADA

23

zie konieczności w y k o n a n i a szczególnie głębokiej o r k i ) , d r e w n i a n e b r o n y ,
płozy służące do t r a n s p o r t u narzędzi rolniczych, wozy, sierpy żelazne
z rączkami d r e w n i a n y m i , kosy do koszenia łąk, widły drewniane, m o t y k i
żelazne n a d r e w n i a n y c h rączkach, grabie drewniane, sita (przetaki) do
o d w i e w a n i a ziarna, kopaczki, t z w . „kofi", będące zarazem naczyniem, j a k
i miarą dla zbóż. W większych obszarowo gospodarstwach posiadano po
k i l k a egzemplarzy danego narzędzia . W y t w a r z a n i e m w i e l u narzędzi,
a co n a j m n i e j i c h części, zajmował się każdy gospodarz. Sprzyjała t e m u
dostępność drzewa i czas w o l n y , j a k i m w i e l u gospodarzy dysponowało
gospodarując n a k o l i b a c h . Praca t a k p r y m i t y w n y m i narzędziami p o w o ­
dowała czasochłonność poszczególnych faz p r o d u k c j i (np. żęcie sierpami,
odwiewanie wymłóconego zboża), stąd n a w e t liczne zespoły domowe m u ­
siały w okresie p i l n y c h prac p o l n y c h korzystać bądź z siły najemnej,
bądź ze z w r o t n e j pomocy sąsiedzkiej. W okresach poprzedzających n a s i ­
lenie określonych prac p o l n y c h konieczność w y t w a r z a n i a t y c h n i e s k o m ­
p l i k o w a n y c h narzędzi oraz i c h n a p r a w y stwarzała dodatkową możliwość
zatrudnienia męskiej siły roboczej w obrębie gospodarstwa. T a k i poziom
u p r a w y mechanicznej, p r z y jednoczesnym bardzo ograniczonym stosowa­
n i u u p r a w y chemicznej, przesądzał o niskiej efektywności p r o d u k c j i , dla
której n a w e t w i e l k i nakład żywej siły roboczej n i e stanowił wystarcza­
jącej kompensacji.
35

Na uwagę zasługuje d w o i s t y charakter ówczesnej h o d o w l i . Powiedzie­
liśmy, iż jeszcze w początkach naszego stulecia h o d o w l a odgrywała do­
minującą rolę w gospodarstwach gramadczan. O d o m i n a c j i jakiejś gałęzi
p r o d u k c j i chłopskiej mówi się najczęściej wówczas, gdy m a ona przewa­
żający udział p r o c e n t o w y w wartości p r o d u k c j i globalnej gospodarstwa.
W odniesieniu d o przeszłości nie jesteśmy — niestety — w stanie ope­
rować t a k p r e c y z y j n y m i p o m i a r a m i . Źródła historyczne dotyczące r y n ­
k u widińskiego potwierdzają przewagę podaży produktów h o d o w l i chłop­
skiej n a d p r o d u k t a m i roślinnymi. T a k i e było zresztą zapotrzebowanie
r y n k u . Zakres zastosowań produktów h o d o w l i w gospodarstwie d o m o w y m
rodziny chłopskiej był o g r o m n y : od produktów spożywczych począwszy,
aż po odzież, o b u w i e i różnego r o d z a j u sprzęty domowe. Wydaje się rów­
nież, iż ówcześni gospodarze określali się w swej aktywności gospodar­
czej przede w s z y s t k i m poprzez hodowlę, n a co znajdujemy w m a t e r i a ­
łach t e r e n o w y c h szereg pośrednich dowodów. A oto one. W r e k o n s t r u o ­
w a n y c h historiach r o d z i n i n f o r m a t o r z y spontanicznie w y m i e n i a l i dokład­
n i e li c z b y posiadanych zwierząt j a k o wskaźnik zamożności rodziny. N a j ­
starsi mieszkańcy w s i podkreślają, że n a początku stulecia — m i m o gło­
du ziemi — n i e zamieniano pastwisk na ziemie u p r a w n e , a k a r c z u n k i

3 5

Por. np. A Z E

nr 378-V, 389-V, 390-V.

�IRENA NIZINSKA,

21

DANUTA

MARKOWSKA

lasów w celu pozyskania terenów u p r a w n y c h należały do bardzo r z a d k i c h
w y j ą t k ó w . Praca T . K o l e w e j dowodzi, j a k w i e l e obrzędów r o d o w y c h
i r o d z i n n y c h wiąże się datami, treściami w i e r z e n i o w y m i i akcesoriami
obrzędowymi z hodowlą. W p r a w d z i e p o j a w i a się w tej obrzędowości
chleb — s y m b o l p r o d u k c j i roślinnej, ale w y d a j e się mieć wtórne z na ­
czenie w porównaniu z elementami i zespołami elementów, wywodzącymi
się niewątpliwie z gospodarki p a s t e r s k o - h o d o w l a n e j .
36

37

Dwoistość ówczesnej h o d o w l i polegała na t y m , że niektóre j e j dzie­
dziny były n i e powiązane f u n k c j o n a l n i e z produkcją roślinną, inne n a t o ­
miast tworzyły z nią ścisły splot. H o d o w l a owiec i kóz miała raczej cha­
r a k t e r gospodarki pasterskiej, była zupełnie niezależna o d p r o d u k c j i roś­
l i n n e j gospodarstwa, a n a w e t wyodrębniała się od reszty działań wytwór­
czych przestrzennie, b o w i e m — j a k t o już powiedziano — odbywała się
w gospodarstwie f i l i a l n y m — „na k o l i b i e " . Osoby zajmujące się w y p a ­
sem t y c h zwierząt — starsi mężczyźni i i c h pomocnicy — b y l i j a k b y o d ­
dzieleni, „oddelegowani" przez zespół roboczy do pełnienia t y c h zadań.
Natomiast h o d o w l a t a k i c h zwierząt, j a k k r o w y , woły i bawoły, pozosta­
wała w głębokim związku f u n k c j o n a l n y m z uprawą r o l i . Bydło rogate
było zarówno p r o d u k t e m przeznaczanym n a spożycie l u b sprzedaż, j a k
i siłą roboczą wprowadzaną w proces p r o d u k c j i roślinnej już na samym
jego początku (orka). Podwójny sens h o d o w a n y c h zwierząt — j a k o e f e k t u
p r o d u k c j i i c z y n n i k a p r o d u k c j i zarazem — jest cechą specyficzną t r a d y ­
cyjnego gospodarstwa chłopskiego, odróżniającą j e ostro od wszelkiego
t y p u nowoczesnych gospodarstw r o l n y c h , użytkujących siłę mechaniczną
maszyn.
W t y m systemie w z a j e m n y c h uwarunkowań pomiędzy c z y n n i k a m i
p r o d u k c j i kapitał n i e odgrywał decydującej, czy n a w e t znaczniejszej r o ­
l i . S u m y u z y s k i w a n e ze sprzedaży artykułów gospodarstwa przeznacza­
n o n a wyposażenie córek, chroniąc w t e n sposób gospodarstwo przed
podziałem fizycznym, l u b też spłacano długi, p o d a t k i i t p . Gotówka n i e
była w stopniu g o d n y m u w a g i inwestowana w gospodarstwo, nie moder­
nizowała a n i nie rozszerzała jego p r o d u k c j i , n i e modyfikowała technolo­
g i i . Czasem w miejsce zniszczonego narzędzia k u p o w a n o n o w e l u b n a b y ­
w a n o nową sztukę i n w e n t a r z a żywego zamiast padłej. Gotówka miała
więc rolę ochronną, a n i e produkcyjną w t y m t y p i e gospodarowania.
Powiązania gospodarki chłopskiej ze środowiskiem n a t u r a l n y m , w e ­
wnętrzny splot wszystkich czynników p r o d u k c j i — oto w a r u n k i , które
eliminowały możliwość spotęgowania działania któregokolwiek z c z y n n i -

A Z E n r 379-V.
Т. К o 1 e w a, Rola obrzędów rodowo-rodzinnych
mady, „Etnografia P o l s k a " , t. 1 5 : 1 9 7 1 z. 1, s. 225-248.
3 6

37

w życiu

mieszkańców

Gra-

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI

WSI

GHAMADA

25

ków dla zwiększenia p r o d u k t u końcowego, co stwarzało swoisty, „ w e ­
wnętrzny d e t e r m i n i z r n " t r a d y c y j n e j gospodarki chłopskiej.
Jednakże interpretacja t r a d y c y j n e j gospodarki chłopskiej wyłącznie
w kategoriach ekonomicznych byłaby uproszczeniem. Chłopskie gospoda­
rowanie jest b o w i e m n i e t y l k o systemem wytwórczym, ale także syste­
m e m społeczno-kulturowym. T e n jego aspekt omówimy poniżej.
T r a d y c y j n e gospodarstwo

chłopskie j a k o system

społeczno-kulturowy

W sformułowanej w e wstępie tezie powiedziano, że w t r a d y c y j n e j k u l ­
turze chłopskiej działalność wytwórcza splatała się ściśle i nierozłącznie
z całym s t y l e m b y t o w a n i a r o d z i n y . Gospodarstwo było n i e t y l k o w a r s z t a ­
tem wytwórczym i miejscem pracy, lecz stanowiło bazę materialną d l a
zaspokojenia szerokiego wachlarza l u d z k i c h potrzeb. D o m , zagroda, pola,
łąki i lasy określały miejsce r o d z i n y w przestrzeni fizycznej i społecznej
w s i — j e j uczestnictwo w sie'ci krewmaczo-sąsiedzkich powiązań. Współ­
czesna toponomastyka G r a m a d y nosi przejrzyste ślady d a w n y c h osiedli
p a t r o n i m i c z n y c h , w których zamieszkiwało od k i l k u d o k i l k u n a s t u spo­
k r e w n i o n y c h ze sobą r o d z i n . Ciągłość społeczna międzypokoleniowa
znajdowała realny w y r a z w ciągłości osadnictwa i subiektywną ekspresję
w i d e n t y f i k o w a n i u się r o d z i n z szerszymi u g r u p o w a n i a m i r o d o w y m i , co
w n a z e w n i c t w i e wyrażało się i wyraża p o dzień dzisiejszy używaniem
„prekorów" .
3 8

39

W okresie, do którego sięgamy naszymi badaniami t e r e n o w y m i , „for­
mą rodzinną... była już n i e (klasyczna zadruga, a r o d z i n n y zespół gospo­
darczy, w skład którego wchodziły rodziny rodzonych i stryjecznych b r a ­
c i " *°. J a k k o l w i e k — w odróżnieniu od klasycznej zadrugi — tytuł włas­
ności z i e m i i i n n y c h środków p r o d u k c j i był w t y c h zespołach z i n d y w i d u a ­
l i z o w a n y i przysługiwał głowie rodziny, to jednak zarówno w odczuciu
m o r a l n y m , j a k i p r a k t y c e społecznej gramadczan gospodarstwo t r a k t o ­
wane było j a k o zbiorowa własność i wartość r o d z i n y . Poczucie odpowie­
dzialności za t o dobro zbiorowe nie ograniczało się do a k t u a l n i e gospo­
darującego zespołu — gospodarstwo było b o w i e m swoistą własnością
międzypokoleniowa, przejmowaną po przodkach z obowiązkiem p r z e k a ­
zania w j a k najlepszym stanie generacjom następnym. N a straży t e j
międzypokoleniowej odpowiedzialności stali starsi, szanowani członko­
w i e „familii". Jest t o bardzo znamienne, iż pokrewieństwo określane j a ­
k o „familia" czy „basztina f a m i l i a " n i e odgrywało już w początkach X X
3 8

39

Ziwa
4 0

P o r . B i e r n a c k a , op. cit.
Użycie przydomków j e s t w e w s i p o w s z e c h n e ,
starina.
B i e r n a c k a , op. cit, s. 47-48.

pisze o t y m m. i n . Marinow,,

�26

IRENA NIZINSKA,

DANUTA

MARKOWSKA

w i e k u istotnej r o l i w codziennej działalności gospodarczej gramadczan
i miało raczej znaczenie samookreślające społecznie oraz sens obrzędowo^towarzyski , jednakże w razie m a r n o t r a w i e n i a gospodarstwa l u b n i e ­
sprawiedliwego jego podziału przez głowę wielkorodzinnego zespołu, star­
si członkowie „familii" ingerowali, wyrażali swoje potępienie moralne .
Rodzina była załogą roboczą gospodarstwa, jego z b i o r o w y m użytkow­
n i k i e m oraz głównym konsumentem w y p r o d u k o w a n y c h w n i m dóbr.
Jedność p r o d u k c y j n y c h i k o n s u m p c y j n y c h f u n k c j i t r a d y c y j n e j r o d z i n y
chłopskiej oraz znaczenie w a r s z t a t u rolnego j a k o własności międzypoko­
leniowej tłumaczy identyfikację interesów rodziny i
gospodarstwa.
Udział j e d n o s t k i w t e j wspólnocie określony był j e j w i e k i e m , płcią, r o ­
lą w rodzinie, wkładem do zbiorowego wysiłku. Przydział pracy, zakres
41

42

Tab. 1. Gospodarstwa domowe według liczby ich członków we wsi Gramada w latach 1888-1900

Liczba gospo­
darstw domo­
wych ogółem
364
381
402

Odsetek gospodarstw domowych o liczbie członków
powyżej 10

1

2—4

5—10

0,5

23,8

64,5

11.2

0,8

25,2

61,7

12.3

1J

21,4

68,2

8,7

kompetencji i p e r s p e k t y w y dziedziczenia j e d n o s t k i określone były j e j
miejscem w s t r u k t u r z e zespołu rodzinnego'. Losy poszczególnych człon­
ków rodziny rozstrzygano w świetle interesów gospodarstwa i pozosta­
jącej w n i m rodziny. W t y m układzie zapadały decyzje co do małżeństwa
dzieci, i c h m i g r a c j i stałej czy sezonowej, podjęcia pracy pozarolniczej i t d .
Sens społeczno-kulturowy rodzinnej wspólnoty gospodarczej n a j d o b i t ­
niej u j a w n i a się w w i e l k o r o d z i n n y c h zespołach. M . B i e r n a c k a ukazuje
w swej pracy i c h odmiany. Podkreślimy więc t y l k o niektóre i c h z n a m i e n ­
ne cechy. Wspólne gospodarowanie pokoleń było niewątpliwie w y r a z e m
tendencji ochrony rozmiarów w a r s z t a t u rolnego. Było t o zjawisko p r z e j ­
ściowe: i n d y w i d u a l n a własność środków p r o d u k c j i — t o element k a p i t a ­
l i z m u , a zespołowość pracy i wspólnota odpowiedzialności — to elementy
wcześniejszego u s t r o j u . Toteż w e wspólnotach t a k i c h wybuchały k o n f l i k ­
t y interesów, wyrażające o b i e k t y w n e sprzeczności tego zjawiska społeczno-ekonomicznego . Wspólne gospodarowanie pokoleń stabilizowało nie
43

4 1

P o r . B i e r n a c k a , op. c i t . ; К o 1 e w a, op. c i t .

4 2

P a t r z np. A Z E n r 389-V, 3 8 0 - V , 390-V.

P a t r z np. A Z E n r 3 8 3 - V , 3 8 8 - V , 378-V, a także o p r a c o w a n i e Т. К o l e w e j ,
Rodzina
i stosunki
rodzinne
w społeczności Bułgarów rodopskich,
„Etnografia P o l ­
s k a " , t. 12 :1968, s. 431-451.
43

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI WSI

27

GRAMADA

t y l k o r o z m i a r y , ale i sposób f u n k c j o n o w a n i a gospodarstwa. U b y t e k dóbr
spowodowany wyposażaniem córek kompensowany był przez „miraż" sy­
n o w e j , który pozostawał w p r a w d z i e f o r m a l n i e indywidualną własnością
młodych, ale praktycznie funkcjonował j a k o składowa wspólnoty gospo­
darczej . U b y t e k siły roboczej w w y n i k u wyjścia córki z d o m u znajdo­
wał kompensatę w sile roboczej synowej. Miało t o ogromne znaczenie,
gdyż siła robocza l u d z k a była — j a k t o wyżej powiedzieliśmy — bardzo
i s t o t n y m c z y n n i k i e m p r o d u k c j i . Ponadto prowadzenie filialnego gospo­
d a r s t w a n a k o l i b i e odrywało od zagrody w e w s i mężczyzn, a p r o d u k c j a
roślinna angażowała przede w s z y s t k i m pracę k o b i e t (żęcie sierpami zbóż,
o k o p y w a n i e k u k u r y d z y , u p r a w a ogrodów), podobnie j a k szeroki zakres
przetwórstwa płodów gospodarstwa: tkanie, przędzenie, wyrób b i e l i z n y
i różnego rodzaju m a k a t i okryć, p r z y g o t o w y w a n i e posiłków i k o n s e r w a ­
cja produktów spożywczych . P o p y t na kobiecą siłę roboczą w ówczes­
n y c h gospodarstwach tłumaczy zjawisko zawierania małżeństw przez męż­
czyzn w młodym w i e k u częstokroć ze starszymi k o b i e t a m i . W w i e l k o r o d z i n n y c h zespołach gospodarczych gospodarstwo stanowiło element sta­
ły, losy l u d z k i e podporządkowywano jego w y m o g o m . J a k dowodzi M . B i e r ­
nacka, w i e l o r o d z i n n e zespoły gospodarcze stanowiły zaledwie około 1 5 %
ogółu gospodarstw d o m o w y c h w e w s i omawianego okresu. Dominowały
więc liczebnie bądź t o r o d z i n y trzypokoleniowe złożone j e d y n i e z r o d z i ­
n y ojca, jednego z jego synów i wnuków, bądź r o d z i n y małe — d w u p o ­
koleniowe. W odróżnieniu od w i e l k o r o d z i n n y c h zespołów gospodarczych,
r o d z i n y z i n d y w i d u a l i z o w a n e musiały szerzej korzystać z f o r m pomocy
sąsiedzkiej p r z y pracach r o l n y c h l u b z n a j m u . Słabiej też zarysowywał
się w n i c h o s t r y podział na prace męskie i kobiece, granice k o m p e t e n c j i
i zwyczajowo ustalonych obowiązków płci bywały częściej przekraczane.
Utrzymywał się natomiast p a t r i a r c h a l i z m k i e r o w n i c t w a gospodarczego,
patrylokalność i u p r z y w i l e j o w a n i e synów w dziedziczeniu z i e m i .
44

45

46

4 7

Gospodarstwo stanowiło podstawę szerokiego zakresu f u n k c j i rodziny.
W o p a r c i u o n i e zabezpieczano przyszłość dzieci i starość rodziców. Ro­
dzinna organizacja pracy stanowiła zarazem system w y c h o w a n i a i p r z y ­
g o t o w a n i a młodego pokolenia do przyszłej r o l i r o l n i k a — gospodarza.
W w a r u n k a c h istnienia r o d z i n y wielopokoleniowej i wielodzietności
dziecko chłopskie już w rodzinie przyswajało sobie umiejętność reagowa­
n i a n a wszelkie sytuacje społeczne, z j a k i m i zetknąć się miało w okresie
dojrzałości. Uczyło się m i a n o w i c i e respektowania dystansu wobec starPor. B. K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a ,
"Warunki
bytowe
i
wiejskiej
w Gromadzie,
„Etnografia P o l s k a " , t. 15 :1971 z. 1, s. 91.
4 4

4 5

4 6

4 7

Por. K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a ,
P o r . B i e r n a c k a , op. cit.

op. cit.

P a t r z n p . A Z E n r 377-V, 3 7 8 - V , 382-V, 3 8 3 - V .

budżet

rodziny

�28

I R E N A NIZIÑSKA, D A N U T A

MARKOWSKA

szych w i e k i e m , podporządkowania i m , ale zarazem podporządkowywało
sobie młodsze rodzeństwo i brało n a siebie obowiązek opieki n a d n i m .
Zakres socjalizujących treści r o d z i n y t r a d y c y j n e j , realizowany w t o k u
pracy i wyznaczony organizacją t e j pracy, był więc bardzo szeroki i miał
dla j e d n o s t k i znaczenie podstawowe.
Zarówno poziom k o n s u m p c j i r o d z i n y j a k i j e j r y t m i k a (okresy n i e ­
dostatków pożywienia i okresy obfitości) zdeterminowane były e f e k t y w ­
nością p r o d u k c j i . Podobnie przeplatanie się okresów wytężonej pracy
i okresów względnego odpoczynku wyznaczone było rytmiką p r o d u k c j i
gospodarstwa.
S y m b o l a m i chłopskiego b y t o w a n i a stały się t a k i e wartości, j a k praca
i chleb. Zdolność do pracy, umiłowanie pracy, szacunek dla pracy — oto
k r y t e r i a oceny zarówno k a n d y d a t k i n a żonę, j a k i k a n d y d a t a n a kmeta,
a chleb pojawiający się n a co dzień j a k o k u k u r y d z i a n y „prosenik" zmie­
niał się na obrzędowym stole w „Světa P e t k a " .
PRZEOBRAŻENIA G O S P O D A R S T W A

CHŁOPSKIEGO W

OKRESIE

MIĘDZYWOJENNYM

P u n k t e m wyjściowym naszej analizy było t r a d y c y j n e gospodarstwo
chłopskie przełomu X I X i X X w i e k u , p u n k t e m d o c e l o w y m — współczes­
n y system spółdzielczej gospodarki rolno-hodowlanej. Dlatego też okres
międzywojenny p o t r a k t u j e m y skrótowo, wskazując jedynie najważniej­
sze k i e r u n k i zmian.
U w a r u n k o w a n i a i s k u t k i przemian w s t r u k t u r z e agrarnej w s i
Okres bezpośrednio po w o j n a c h bałkańskich i po I w o j n i e światowej
cechuje się gwałtownym rozpadem w i e l k o r o d z i n n y c h zespołów gospodar­
czych, nasileniem podziałów ziemi, dalszym rozdrobnieniem s t r u k t u r y
agrarnej. Jako na najważniejsze p r z y c z y n y t y c h z m i a n wskazują i n f o r ­
matorzy n a powiększanie się liczby ludności i wzrost tendencji i n d y w i ­
dualistycznych w młodszym p o k o l e n i u . W w i e l u h i s t o r i a c h r o d z i n mówi
się o waśniach synowych ze świekrami jako bezpośrednim powodzie „ w y ­
dzielania" się młodych .
48

49

Istotnie, w latach międzywojennych liczba ludności w s i systematycz­
nie wzrastała, jednakże zjawisko t o n i e przybrało rozmiarów „eskplozji demograficznej". Jak dowodzą dane tabeli 2, n a przestrzeni l a t 1920-1946 ludność w s i wzrastała względnie systematycznie i powiększyła się
ogółem o 30,8%, a więc średnio rocznie przybywało niewiele ponad 1 % .
4 8

P a t r z np. A Z E n r 377-V, 378-V, 3 7 9 - V , 380-V, 387-V.

4 9

P a t r z n p . A Z E n r 4 7 - V , 382-V.

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI WSI G R A M A D A

Tab. 2. Przyrost liczby ludności wsi Gramada w latach

Lata
1920

Liczba

Odsetek w stosunku

ludności

do 1920 roku

3 567

100,0

1926

4 092

114,4

1934

4404

120,6

1946

4 668

130,8

29

1920-1946

Źródło
Rezultati ot prebrojawaneto
n a naselenijeto
w carstwo Bałgarija n a 31 dekembri 1920, Okrąg
Widin. K n . I I I , 1929, s. 6-7
Statisticzeski Godisznik na Okrąg Widin — 1964
(1966), s. 10

Ważniejsze wydają się i n n e przyczyny, związane ze zmianą o r i e n t a c j i
p r o d u k c y j n e j gospodarstw. Zarówno charakter p o p y t u rynkowego, j a k
i propaganda i n n o w a c j i rolniczych skłaniały gospodarstwa chłopskie do
zwrócenia większej u w a g i n a produkcję roślinną i n a funkcjonalne powią­
zanie h o d o w l i z u p r a w a m i p o l o w y m i . Ograniczeniu i stopniowemu z a n i ­
k o w i ulegało dawne ekstensywne pasterstwo, oparte o gospodarstwo f i ­
l i a l n e — kolibę. J a k dowodzi w swej pracy M . Pokropek, mężczyźni prze­
b y w a l i dawniej p o 8-9 miesięcy w r o k u n a k o l i b i e . L i k w i d a c j a k o l i b spo­
wodowała, że wszyscy członkowie r o d z i n y m u s i e l i pomieścić się w j e d ­
n y m d o m u — d o m stawał się za ciasny, niewygodny, co skłaniało do
„wydzielania się" m n i e j s z y c h jednostek ze wspólnoty domowej i p r o d u k ­
cyjnej . N o w a orientacja p r o d u k c y j n a oznaczała konieczność w p r o w a ­
dzania ulepszeń technicznych, eksperymentowania, a skostniały sposób
gospodarowania w r a m a c h w i e l k o r o d z i n n e j wspólnoty n i e sprzyjał t y m
zmianom. Jednocześnie młodzi mężczyźni powracający z w o j e n s t a w a l i
się nosicielami tendencji i n d y w i d u a l i s t y c z n y c h . N i e t y l k o rozpad w i e l k o r o d z i n n y c h zespołów gospodarczych, ale także wcześniejsze usamodziel­
n i a n i e się gospodarcze młodych w rodzinach z i n d y w i d u a l i z o w a n y c h było
przyczyną p o w s t a w a n i a n o w y c h g o s p o d a r s t w . Podziały rodzinne z i e m i
były więc główną przyczyną rozdrobnienia s t r u k t u r y agrarnej. Działały
także i n n e c z y n n i k i , występujące już w gospodarce chłopskiej w okresach
wcześniejszych, a nasilające się w latach międzywojennych. Chodzi o zja­
w i s k o uszczuplania rozmiarów gospodarstw l u b n a w e t i c h l i k w i d a c j i
w s k u t e k zadłużeń u l i c h w i a r z y . Tendencji w k i e r u n k u rozdrobnienia
s t r u k t u r y agrarnej przeciwdziałała, j a k k o l w i e k w ograniczonym stopniu,
możliwość k u p n a ziemi nadającej się pod uprawę z zapasów wspólnoty
gminnej .
50

51

52

5 3

5 4

5 0

5 1

5 2

Pokropek,

op. cit, s. 177.

B i e r n a c k a , op. cit, s. 41.
P a t r z np. A Z E n r 390-V.

53 P a t r z n p . A Z E n r 3 8 3 - V .
Tamże.

54

�30

IRENA NIZINSKA,

DANUTA

MARKOWSKA

Zahamowanie dalszego postępu r o z d r a b n i a n i a gospodarstw zapowiada­
ła tendencja do ograniczania liczby p o t o m s t w a w r o d z i n i e . N i e m n i e j
jednak okres międzywojenny cechuje spadek przeciętnego areału gospo­
darstw, wzrost liczebny w a r s t w y małorolnych i bezrolnych oraz obniżanie
się areału gospodarstw m o d a l n y c h .
Według relacji informatorów modalne gospodarstwo G r a m a d y końca
l a t 20-tych mieściło się w przedziale 40-50 dekarów, a zaledwie k i l k a
było gospodarstw o p o w i e r z c h n i powyżej 200 dekarów . Za gospodarstwo
„średnie", gwarantujące m i n i m u m środków u t r z y m a n i a przeciętnej r o ­
dzinie, uważano 50-100-dekarowe; gospodarstwo powyżej 100 dekarów
uchodziło za bogate, a jego właściciela nazywano „czorbadżija"; za „bied­
n e " uchodziły gospodarstwa 20-50-dekarowe, a m i a n e m „nędzy" określa­
no sytuacje właścicieli 10-20-dekarowych g o s p o d a r s t w . Z w r a c a więc
uwagę fakt, iż gospodarstwo modalne miało areał ziemi niższy niż uzna­
n y społecznie za wystarczający do u t r z y m a n i a r o d z i n y . Wydaje się, iż i n ­
f o r m a t o r z y t r a f n i e określili granicę między możliwościami rolniczego b y ­
t o w a n i a a koniecznością poszukiwania uzupełniających, pozarolniczych
źródeł dochodu. Z n a j d u j e m y na to pośrednie dowody. Jak w y n i k a z ze­
stawień W. Paprockiej, p r a w i e 9 0 % rzemieślników okresu międzywojen­
nego t o właściciele gospodarstw o areale powyżej 50 dekarów, j e d y n i e
10,7% miało gospodarstwa 50- i więcej d e k a r o w e . Z drugiej strony
wśród członków k o o p e r a t y w y k r e d y t o w e j „Sztastije", która służyła ochro­
ną i pomocą r o l n i k o m , przeważa liczebnie kategoria właścicieli gospodarstw
50-100-dekarowych, a więc t a , która w o p i n i i gramadczan miała szanse
pozostania „gospodarzami" . Dane o członkach k o o p e r a t y w y przedsta­
w i a m y w tabeli 3.
5 5

56

57

58

59

Główne s k u t k i przemian s t r u k t u r y agrarnej okresu międzywojennego
można b y scharakteryzować następująco.
a) wzrósł p o p y t na ziemię, podniosły się ceny ziemi. Wzrastającemu
p o p y t o w i n i e odpowiadały r o z m i a r y podaży ;
b) rozwinął się i upowszechnił system dzierżaw zarówno z i e m i cer­
k i e w n e j czy g m i n n e j , j a k i p r y w a t n e j . Według relacji agronoma w s i
W. W. Buzowa, w latach 30-tych i 40-tych około 10-15 zamożnych gospo­
darzy oddawało stale część z i e m i n a „izpolicę", a korzystało z dzierżawy
od 150-200 r o d z i n . Dzierżawione działki wynosiły o d 5 do 6 dekarów .
6 0

61

5 5

P o r . B i e r n a c k a , op. cit.

5 6

P a t r z A Z E n r 379-V.

5 7

P a t r z np. A Z E n r 4 7 - I X o r a z 3 7 9 - V .

5 8

P o r . P a p r o c k a , op. cit, s. 127.

I n f o r m a c j e o tej k o o p e r a t y w i e z a w i e r a o p r a c o w a n i e
s k i e j , c y t o w a n e wyżej.
A Z E nr 388-V.
5 9

60

6 1

A Z E n r 388-V.

B.

Kopczyńskiej-Jawor-

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI WSI

31

GRAMADA

Tab. 3. Areał gospodarstw członków kooperatywy „Sztastije"
we wsi Gromada
Obszar gospodarstw rol­
nych w dekarach
do 20

Liczba
gospodarstw
7

Odsetek ogółu
gospodarstw

20-50

16

11,1
25,4

50-100

25

39,7

100-150

6

150-300

8

9,5
12,7

powyżej 300

1

1,6

63

100,0

Razem:

Według zachowanego źródła archiwalnego w r o k u gospodarczym 1939-1940 cerkiewne ziemie o r n e dzierżawiło 14 gospodarzy, p r z y czym w i e l ­
kość działek dzierżawionych wahała się od 5,7 do 30 d e k a r ó w ;
c) j e d y n i e większe obszarowo gospodarstwa, zdolne ponieść r y z y k o
i n n o w a c j i , mogły sobie pozwolić n a n a b y w a n i e maszyn r o l n i c z y c h i w p r o ­
wadzanie śmielszych ulepszeń w u p r a w a c h czy h o d o w l i . Obszar gospo­
darstwa stał się więc j e d n y m ze współwyznaczników procesów m o d e r n i ­
zacyjnych;
d) zamożne gospodarstwa coraz bardziej uzależniały o d siebie ekono­
micznie gospodarstwa średnio- i małorolne, zarówno w s k u t e k oddawania
i m ziem w dzierżawę, j a k i wypożyczania maszyn r o l n i c z y c h . Uzależnienia
ekonomiczne prowadziły częstokroć do zależności społecznych i p o l i t y c z ­
nych ;
62

6 3

e) przeobrażenia s t r u k t u r y agrarnej znacznie silniej niż w okresach
poprzednich różnicowały sposób gospodarowania poszczególnych k a t e g o r i i
obszarowych gospodarstw, określały t y p i c h doświadczenia produkcyjnego.
Zagospodarowanie z i e m i a wiodące k i e r u n k i p r o d u k c y j n e
Jak już powiedziano, okres międzywojenny cechuje przesunięcie p u n k ­
t u ciężkości z gospodarki pastersko-hodowlanej n a u p r a w y roślinne oraz
z m i a n y jakościowe w h o d o w l i . Łączyło się z t y m rozszerzanie terenów
u p r a w n y c h kosztem nieużytków, p a s t w i s k i lasów. N i e m a m y niestety
możliwości dokonania p r e c y z y j n y c h porównań tego stanu w poszczegól­
n y c h okresach historycznych. Dzieje r o d z i n zdają się wskazywać, iż
w większości przypadków udział ziemi ornej w ogólnym areale gospo­
darstw sprzed I w o j n y światowej wynosił 60-70%, natomiast w okresie

62

63

Okrążeń Darżawen A r c h i w W i d i n , fond n° 465, op. n° 1, a r c h . e d . n° 28, n l b .
A Z E n r 388-V.

�32

IRENA NIZINSKA, DANUTA

MARKOWSKA

międzywojennym kształtował się powyżej 7 5 % . Nasilenie r o d z i n n y c h
działów z i e m i prowadziło do dalszego rozrzucenia przestrzennego i zwię­
kszenia liczby działek składających się n a jedno gospodarstwo. W l a t a c h
20-tych modalne gospodarstwo, t j . 40-50-dekarowe, miało ziemię co n a j ­
m n i e j w 8 miejscach o d d a l o n y c h o d zagrody o 6-7, a n a w e t 10 k m .
64

W latach międzywojennych utrzymywał się też stan przestrzennego
przemieszania gruntów g m i n n y c h z p r y w a t n y m i . W p r a w d z i e w latach
1925-1928 dokonano pierwszego p o m i a r u w s i i wyodrębniono t e d w a r o ­
dzaje gruntów, jednakże nadania i sprzedaż gruntów g m i n n y c h rychło
spowodowały p o n o w n e zatarcie granic.
W o m a w i a n y m okresie wzrasta stale efektywność p r o d u k c y j n a ziemi
u p r a w n e j . W początkach okresu międzywojennego w przeciętnych gospo­
darstwach jeszcze corocznie ugorowało 2 5 - 3 0 % z i e m i . Gospodarstwo o po­
w i e r z c h n i 40-50 dekarów było w stanie użyźniać nawozem n a t u r a l n y m
około 1 0 % z i e m i . W latach 20-tych upowszechniła się u p r a w a l u c e r n y ,
jednakże przeznaczano pod nią n i e więcej niż 1 0 % z i e m i . Łącznie więc
obszar z i e m i ulepszanej wynosił około 2 0 % . Jednakże już pod koniec
lat 30-tych w w i e l u gospodarstwach przeznaczano p o d uprawę l u c e r n y
do 3 0 % , a n a w e t więcej z i e m i u p r a w n e j . W okresie międzywojennym
utrzymały się w zasadzie rodzaje u p r a w i a n y c h wcześniej roślin, j e d n a k ­
że stale upowszechniały się i c h uszlachetnione odmiany. Nową rośliną
uprawną była lucerna. W przeciętnym gospodarstwie u p r a w i a n o więc
przede w s z y s t k i m pszenicę następnie kukurydzę, nieco owsa i jęczmienia
oraz lucernę. Ze strączkowych utrzymały się u p r a w y fasoli i bobu. U p r a ­
w a w a r z y w nadal zajmowała m i n i m a l n y obszar, j a k k o l w i e k pod wpły­
w e m propagandy miejscowej szkoły rolniczej zwiększyła się nieco pod
koniec l a t 30-tych. W i n n i c e posiadało niewiele ponad 2 0 % gospodarstw.
W h o d o w l i utrzymały się dawne rodzaje zwierząt, lecz zmianie uległy
ich wzajemne proporcje, podobnie j a k i hodowane rasy. Ograniczono l i ­
czebność stad owiec, a upowszechniająca się n o w a rasa n i e mogła już być
hodowana wyłącznie na wypasie n a t u r a l n y m . Pod wpływem propagandy
oświatowej w r o l n i c t w i e w w i e l u gospodarstwach zastępowano woły k r o ­
w a m i , które służyły zarówno za zwierzęta robocze, j a k i dojne. Zwróco­
no też baczniejszą uwagę n a hodowlę nierogacizny i d r o b i u . Godny p o d ­
kreślenia jest fakt, iż z wyjątkiem kóz żadnego rodzaju zwierząt n i e h o ­
dowano w okresie międzywojennym wyłącznie n a wypasie n a t u r a l n y m .
H o d o w l a uzależniała się stopniowo coraz bardziej od p r o d u k c j i roślin­
nej g o s p o d a r s t w a .
6 5

66

6 4

A Z E n r 388-V.

65

A Z E n r 388-V.

6

° A Z E n r 379-V, 389-V.

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI

WSI

GRAMADA

33

W o m a w i a n y m okresie nastąpiła więc intensyfikacja u p r a w oraz ściś­
lejsze powiązanie f u n k c j o n a l n e h o d o w l i z u p r a w a m i p o l o w y m i . Z i e m i a
była w t y m okresie niewątpliwie lepiej zagospodarowana niż w prze­
szłości, a r o l a eksploatacji g o t o w y c h bogactw środowiska naturalnego
w porównaniu z „wygospodarowywaniem'' r e l a t y w n i e zmalała. Rzecz jas­
na, mówimy o tendencji, a nie o zjawiskach powszechnych.
Modernizacja gospodarki rolno-hodowlanej
W szerokiej perspektywie historycznej, obejmującej rozległy obszar
czasowy od schyłku X I X stulecia aż po chwilę bieżącą, wyodrębnić moż­
na cztery zasadnicze etapy modernizacji gospodarki rolno-hodowlanej w e
w s i Gramada.
Pierwszy z n i c h obejmuje okres od początków X X w i e k u aż po w o j n y
bałkańskie, k i e d y to cały system gospodarowania pozostawał t r a d y c y j n y ,
a j e d y n i e o r k a uległa modernizacji w s k u t e k upowszechnienia się żelaz­
n y c h pługów. Wprowadzenie t e j i n n o w a c j i n i e zaważyło jednak w spo­
sób i s t o t n y n a całokształcie sposobu gospodarowania.
D r u g i etap obejmuje okres od w o j e n bałkańskich aż po drugą poło­
w ę l a t 20-tych i cechuje się w p r o w a d z e n i e m najnowocześniejszych młocarni o napędzie l o k o m o b i l o w y m . Jednocześnie zachowany został t r a d y ­
c y j n y sposób u p r a w i sprzętu zbóż. T e n etap modernizacji wywarł donio­
słe s k u t k i w dziedzinie powiązań ekonomicznych gospodarstw, zaostrzył
sprzeczności interesów, pogłębił r o z w a r s t w i e n i e społeczno-ekonomiczne
w s i , prowadził do nowego układu g r u p interesów i f o r m w a l k i k o n k u r e n ­
cyjnej. Z d r u g i e j s t r o n y wprowadził on w doświadczenie p r o d u k c y j n e
rolników rewolucjonizujący element — zrozumienie r o l i t e c h n i k i w go­
spodarowaniu.
Trzeci okres obejmuje drugą połowę l a t 20-tych aż po r o k 1948, t j .
początki k o l e k t y w i z a c j i . Cechuje go w p r o w a d z a n i e zarówno d r o b n i e j ­
szych, j a k i poważnych i n n o w a c j i w e w s z y s t k i c h dziedzinach gospodaro­
w a n i a : w rodzajach i sposobach u p r a w , w zestawach narzędzi rolniczych,
w rodzajach h o d o w a n y c h zwierząt, w zabiegach zootechnicznych, w o r ­
ganizacji z b y t u i sposobach p r z e t w a r z a n i a płodów gospodarstwa n a uży­
tek domowy. T e n etap miał znaczenie szczególne. Modernizacja objęła b o ­
w i e m n i e t y l k o w s z y s t k i e p r a w i e działy pracy r o l n i k a , ale także p r a w i e
wszystkie gospodarstwa, j a k k o l w i e k w stopniu nierównym. Z m i a n y m o ­
dernizacyjne powiązane były z oddziaływaniem propagandy oświatowej
i aktywizacją ruchów spółdzielczych. T a modernizacja miała nie t y l k o
znaczenie ekonomiczne — zmieniała mentalność mieszkańców w s i .
C z w a r t y etap modernizacji wiąże się z p o w s t a n i e m i r o z w o j e m r o l n i ­
czej spółdzielni p r o d u k c y j n e j .
3 — Etnografia Polska, XVI/1

�34

I R E N A NIZIÑSKA, D A N U T A

MARKOWSKA

Poniżej wskażemy w porządku chronologicznym n a najważniejsze
zmiany w gospodarowaniu gramadczan w okresie międzywojennym, czyli
z m i a n y przypadające n a d r u g i i trzeci z wyróżnionych etapów m o d e r ­
nizacji.
Pierwsze młocarnie o napędzie l o k o m o b i l o w y m pojawiły się w e w s i
już około 1910 г., ale upowszechniły się dopiero po w o j n i e . W drugiej
połowie l a t 20-tych było i c h już 12, a liczba właścicieli wynosiła m . w .
35-36, k u p o w a n e bywały b o w i e m n a spółkę przez 2, 3, a n a w e t 4 gospo­
darzy. Właściciele młocarni z a t r u d n i a l i t z w . „maszynistę", który p o o d ­
b y c i u kursów w W i d i n i e zyskiwał formalne u p r a w n i e n i a do obsługi t y c h
maszyn. Czasem „maszynistą" zostawał s y n l u b w n u k któregoś ze współ­
właścicieli. Początkowo właściciele maszyn pobierali za młockę „dziesię­
cinę", t j . co dziesiątą „ k o f ę " zboża. W miarę upowszechnienia się mło­
carni zaczęto pobierać co piętnastą „kofę", aż doszło do co dwudziestej.
Obniżenie opłat było r e z u l t a t e m w a l k i k o n k u r e n c y j n e j , j a k a toczyła się
nie t y l k o pomiędzy m i e j s c o w y m i właścicielami maszyn, ale także w i d i n i a n a m l , którzy wypożyczali swe maszyny mieszkańcom G r a m a d y . N a ­
rastająca k o n k u r e n c j a skłoniła właścicieli młocarń d o stworzenia na prze­
łomie 1936/1937 r o k u specjalnego związku, którego zadaniem było zapo­
bieganie walce k o n k u r e n c y j n e j i ochrona przed ruiną słabszych i m n i e j
zaradnych spośród właścicieli .
61

Do stosunkowo wczesnych i n n o w a c j i zaliczyć należy w p r o w a d z e n i e
i upowszechnienie krów rasy simentalskiej. Pierwsze egzemplarze p o j a ­
wiły się w Gramadzie już n a przełomie 1910/1911 r o k u i pochodziły z są­
siadujących rejonów S e r b i i , gdzie hodowla o d d a w n a była dobrze r o z w i ­
nięta. Upowszechniła się ta rasa w e w s i w d r u g i e j połowie l a t 20-tych.
N o w o w p r o w a d z o n a rasa górowała w y b i t n i e mlecznością n a d dawną,
miejscową. W latach 30-tych zaczęto w w i e l u gospodarstwach zastępo­
wać woły k r o w a m i . Działo się t o za radą i namową agronomów, którzy
z w r a c a l i uwagę, iż k r o w y są d l a średnio- i małorolnych gospodarstw
znacznie bardziej opłacalne, gdyż mogą być jednocześnie używane j a k o
zwierzęta robocze i rozpłodowe. S k u t k i t e j propagandy były widoczne.
W 1944 r o k u G r a m a d a miała już p r a w i e 1300 krów, a n a w y s t a w i e r o l n i ­
czej w W i d i n i u w 1945 r. wieś otrzymała premię M i n i s t e r s t w a R o l n i c t w a
za piękne okazy bydła rogatego. Czynna obecnie w W i d i n i u h o d o w l a n a
stacja doświadczalna, specjalizująca się w h o d o w l i krów rasy sementalskiej, działała już w okresie międzywojennym dostarczając o k o l i c z n y m
w s i o m sztuk rozpłodowych. Według relacji ówczesnego agronoma w s i ,
W. W. Buzowa, mieszkańcy G r a m a d y szybciej i z m n i e j s z y m i o p o r a m i
p r z y j m o w a l i i n n o w a c j e w dziedzinie h o d o w l i niż w u p r a w i e roślin. Moż-

6 7

AZE

nr 388-V, 389-V.

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA LUDNOŚCI W S I

35

GRAMADA

na b y się w t y m dopatrzyć k o n t y n u a c j i dawnej o r i e n t a c j i h o d o w l a n o - p a sterskiej gramadczan .
D o stosunkowo wczesnych i n n o w a c j i zaliczyć też należy uprawę l u ­
cerny. Pojawiła się o n a w p r a w d z i e już około 1920 r o k u , ale początkowo
przeznaczano pod nią j e d y n i e około 1 0 % ziemi u p r a w n e j . Dopiero p o d
koniec l a t 30-tych większość gospodarstw zasiewała 2 5 — 3 0 % lucerną,,
a niektóre n a w e t do 4 0 % . Po zasiewie najczęściej zostawiano lucernę n a
okres 6 l a t , pierwszy pokos przeznaczano n a karmę, z d r u g i e j zbierano
ziarno na n o w y siew, pozostałe znów przeznaczano na karmę. Zastosowa­
nie t e j rośliny stało się powszechne i w i e l o s t r o n n e : suszoną lucerną k a r ­
miono w z i m i e bydło i drobniejszy i n w e n t a r z , sproszkowaną dosypywano
do k a r m y nierogacizną© i p t a c t w u d o m o w e m u , a nadto ziarno l u c e r n y
sprzedawano T o w a r z y s t w u Rolniczemu. Była t o bardzo opłacalna, a w d o ­
d a t k u n i e pracochłonna u p r a w a .
68

69

Dalsze ożywienie procesów m o d e r n i z a c y j n y c h wiąże się z p o w s t a n i e m
w e w s i p o d koniec 1927 r o k u Szkoły Rolniczej, która ściśle współpraco­
wała z u t w o r z o n y m wcześniej T o w a r z y s t w e m R o l n i c z y m . L a t a trzydzieste
to okres wszechstronnej pracy oświatowej. Łącznie z nauczycielstwem
miejscowej szkoły podstawowej (progimnazjum) liczba i n t e l i g e n c j i w e
w s i sięgała 30 osób, z których wszystkie uczestniczyły w pracy oświato­
w e j . N a przełomie l a t 20- i 30-tych propagowano modernizację b u d y n ­
ków gospodarczych. Mieszkańcy w s i b u d o w a l i n o w e obory, k u r n i k i , beto­
n o w a l i doły przeznaczone n a nawóz. L a t a k r y z y s u ekonomicznego 19321934 zahamowały procesy modernizacyjne, ale już w 1935 r. nastąpiłoponowne i c h ożywienie. Pojawiły się n o w e g a t u n k i pszenicy, wyhodowane'
w stacji doświadczalnej w Russe. W porównaniu z d a w n y m m i e j s c o w y m
g a t u n k i e m , którego zbiór z dekara wynosił 90-150 k g , n o w y g w a r a n t o ­
wał zbiór w granicach 150-200 k g , a najlepsza z o d m i a n (oznaczona n u ­
m e r e m 159) — n a w e t 250 k g . T a ostatnia odmiana upowszechniała się
p o w o l i , i t o dopiero w latach 1935-1942, głównie wśród najzamożniejszych gospodarzy, cena z i a r n a siewnego była b o w i e m stosunkowo w y ­
soka. W połowie l a t 30-tych zmianie uległa u p r a w a z i e m i p o d kukurydzę.
D a w n i e j orano ziemię t y l k o raz — wiosną, i za pługiem sadzono k u k u r y ­
dzę. Szkoła rolnicza propagowała podwójną orkę — jesienią 'i wiosną,
co dawało znacznie lepsze p l o n y . Z w i e l k i m i o p o r a m i i stosunkowo późno,
bo z końcem l a t 30-tych, zaczęto stosować nawozy sztuczne .
70

71

K u l t y w a t o r y i isiewniki rzędowe pojawiły się z początkiem l a t 30-tych
ale upowszechniły się dopiero pod koniec tego dziesięciolecia. Siew r z ę 8 8

6 9

70

71

A Z E n r 379-V, 388-V, 389-V.
A Z E n r 382-V, 388-V, 389-V.
P o r . B i e r n a c k a , op. cit.
P a t r z np. A Z E n r 388-V.

�36

IRENA NIZINSKA,

DANUTA

MARKOWSKA

d o w y nie przyjął się jednak w e w s i . Jeszcze w 1944 r o k u ponad 5 0 % go­
spodarzy siało ręcznie .
Okopywaczka ciągniona przez woły pojawiła się też w latach 30-tych
i p o w o l i zastępowała ręczne o k o p y w a n i e motyką. N i e została jednakże
powszechnie przyjęta. Od 1937 r o k u czynna była w e w s i stacja oczysz­
czania z i a r n a siewnego. Pracę tej stacji finansowała „obsztina", zgodnie
z zarządzeniem M i n i s t e r s t w a R o l n i c t w a .
Znaczne z m i a n y nastąpiły w okresie międzywojennym w dziedzinie
h o d o w l i owiec. W miejsce rasy lokalnej w p r o w a d z o n o w latach 19351937 krzyżówkę zwaną „plewemska czernoglawa". Podczas gdy owce r a ­
sy l o k a l n e j osiągały wagę 25-30 k g , n o w a rasa dochodziła do 60-70 k g .
Mleczność dawnej rasy wynosiła 25-35 1 n a sezon, a nowej 70-80 1;
zdarzały się n a w e t sztuki dające, do 100 1. D a w n e owce dawały 1-1,5 k g
wełny n i s k o g a t u n k o w e j , o s t r e j ; natomiast n o w e 2,5—3 k g wełny mięk­
k i e j , w y s o k o g a t u n k o w e j . Ta nowa rasa owiec wymagała jednakże znacz­
n i e staranniejszej opieki niż dawna, przystosowana do l o k a l n y c h w a r u n ­
ków. Toteż w p r o w a d z e n i e nowego g a t u n k u owiec łączyło się powszech­
n i e ze spadkiem liczebności stada. Wypas n a t u r a l n y okazał się n i e w y ­
starczający — „plewenska czernoglawa" wymagała d o k a r m i a n i a otręba­
m i , nie w s z y s t k i e pastwiska były dla niej odpowiednie. Bodźcem skłania­
jącym do h o d o w a n i a owiec o wyższej mleczności było u t w o r z e n i e w e w s i
serowarni („mandra"), skupującej m l e k o owcze. W ciągu sezonu przera­
biała ona do 300 t y s . litrów m l e k a .
72

7S

Procesy modernizacyjne okresu międzywojennego napotykały poważ­
ne hamulce n a t u r y o b i e k t y w n e j , a m i a n o w i c i e : a) rozdrobnienie ziemi,
wielość działek w gospodarstwie, uniemożliwiające racjonalną m o d e r n i ­
zację technologii u p r a w y ; b) ubóstwo gospodarstw średnio- i małorol­
nych, nie pozwalające na nabycie droższych narzędzi i maszyn r o l n i ­
czych; c) zmienność k o n i u n k t u r y r y n k o w e j — wahania cen n a p r o d u k t y
rolno-hodowlane. N i e m n i e j jednak w t y m właśnie okresie wyrastały
w z o r y osobowe „światłego r o l n i k a " i „nowoczesnej gospodyni". D z i e w ­
częta uczęszczały b o w i e m n a równi z chłopcami d o szkoły rolniczej,
a k o b i e t y korzystały ze szkolenia fachowego częstokroć bardziej a k t y w ­
n i e niż mężczyźni *.
7

S t r u k t u r a klasowa a procesy profesjonalizacji
W odróżnieniu o d wcześniejszych okresów historycznych w latach
międzywojennych s t r u k t u r a klasowa gospodarstw chłopskich wyrażała
się n i e t y l k o różnicami w r o z m i a r a c h posiadanych środków p r o d u k c j i , ale
7 2

73

7 4

Tamże.
P a t r z n p . A Z E n r 379-V, 3 8 2 - V .
A Z E n r 388-V.

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI

WSI

GRAMADA

37

także w i c h jakości. Z t a k i m w y z n a c z n i k i e m pozycji klasowej, j a k i m był
areał posiadanej ziemi, łączyło się b o w i e m posiadanie maszyn, udosko­
n a l o n y c h narzędzi rolniczych, uszlachetnionych gatunków zwierząt i r o ­
ślin, słowem: wyższy jakościowo t y p wyposażenia materialnego gospo­
darstwa. Występowała więc dialektyczna zależność pomiędzy c z y n n i k a m i
konstytuującymi pozycję klasową: polaryzacja w stanie posiadania z i e m i
określała możliwość n a b y w a n i a maszyn r o l n i c z y c h , a z k o l e i ów wtórny
element — posiadanie maszyn — polaryzował gospodarstwa chłopskie.
Jest t o logika modernizacji technicznej w w a r u n k a c h u s t r o j u k a p i t a l i ­
stycznego.
W okresach poprzednich t r a d y c y j n y system gospodarki ekstensywnej
kamuflował niejako nierówności klasowe, a użytkowanie wspólnot w i e j ­
skich kompensowało częściowo niedostatek z i e m i w p r y w a t n y m włada­
n i u r o d z i n y . I n t e n s y f i k a c j a i modernizacja gospodarki zaostrzyła z całą
bezwzględnością nierówności ekonomiczno-społeczne.
Jednocześnie w okresie międzywojennym krystalizowały się niektóre
elementy profesjonalizacji pracy r o l n i k a . W świetle przyjętej przez nas
d e f i n i c j i n a b y w a n i e maszyn rolniczych i narzędzi fabrycznych oznaczało
przecież wzrost uczestnictwa p e w n y c h k a t e g o r i i gospodarstw chłopskich
w społecznym podziale pracy w skali społeczeństwa globalnego i w w y ­
m i a n i e efektów pracy.
Podobny sens miała p r o d u k c j a t o w a r o w a gospodarstw chłopskich. D o ­
dajmy, iż szersze korzystanie z wiedzy fachowej w działalności wytwór­
czej to także zalążek profesjonalizacji.
Jednakże w w a r u n k a c h ubóstwa materialnego ogromnej masy r o d z i n
chłopskich, niepewności k o n i u n k t u r y gospodarczej w k r a j u , w w a r u n ­
kach w y z y s k u i zagrożenia, n i e istniały — rzecz jasna — szanse głębsze­
go zaawansowania tego procesu. Toteż mówimy t y l k o o kształtowaniu się
niektórych elementów modelu zawodowego, a n i e o u z a w o d o w i e n i u pracy
ówczesnych rolników. Gospodarstwo chłopskie omawianego okresu p r o ­
dukowało j a k d a w n i e j wszystkie niezbędne do u t r z y m a n i a r o d z i n y a r t y ­
kuły spożywcze. Praca r o d z i n y r o l n i k a stanowiła splot w i e l o r a k i c h , n i e
wyodrębniających się czynności. N i e występowały więc jeszcze bardzo
istotne elementy zawodu.
Stale postępująca pauperyzacja uboższych w a r s t w chłopskich p o w o ­
dowała wzrost liczebny k a t e g o r i i małorolnych i bezrolnych, stanowiących
potencjalnych kandydatów do różnorodnych zawodów pozarolniczych.
Jednakże n i e t y l k o w Gramadzie, ale w całym okręgu w i d i n s k i m , szanse
zatrudnienia pozarolniczego były z n i k o m e . Zajęcia pozarolnicze czy
t r u d n i e n i e się h a n d l e m także n i e dawało g w a r a n c j i stabilizacji docho­
dów, stąd k u r c z o w e t r z y m a n i e się kawałka ziemi zarówno przez w y s o 75

Patrz: P a p r o c k a ,

op. c i t .

�IRENA NIZINSKA,

38

DANUTA

MARKOWSKA

k o k w a l i f i k o w a n e g o r o b o t n i k a czy rzemieślnika, j a k i bogatego n a w e t
k u p c a . Zacofanie ekonomiczne i zagrożenie k r y z y s a m i gospodarczy­
m i — o t o przyczyny, d l a których a n i praca r o l n i k a n i e mogła przekształ­
cić się w zawód, a n i trudniący się zajęciami p o z a r o l n i c z y m i n i e rezygno­
w a l i z pozycji właściciela kawałka ziemi.
7 6

SPÓŁDZIELCZA G O S P O D A R K A

ROLNO-HODOWLANA

A k t u a l n y system spółdzielczej gospodarki jest efektem wieloletniego
procesu, u w a r u n k o w a n e g o zarówno dziedzictwem odległej i bliższej
przeszłości, j a k i działaniami p l a n o w y m i zmierzającymi d o urzeczywist­
nienia m o d e l u socjalistycznego przedsiębiorstwa. Poniżej omówimy więc
fazę bezpośrednio poprzedzającą kolektywizację.
W przededniu k o l e k t y w i z a c j i
Procesy ekonomiczno-społeczne okresu międzywojennego stworzyły
w i e l e przesłanek o b i e k t y w n i e sprzyjających p o w s t a n i u spółdzielni r o l ­
niczej. Rzecz jasna, o b i e k t y w n a dojrzałość określonego systemu socjo­
ekonomicznego do r a d y k a l n y c h z m i a n n i e oznacza, że świadomość zbio­
rowości l u d z k i e j w równym stopniu dojrzała d o akceptacji t y c h zmian.
T a prawidłowość ogólna znajduje potwierdzenie w p o w o j e n n y c h dziejach
Gramady.
Okres międzywojenny doprowadził sprzeczności interesów k l a s o w y c h
do postaci klasycznych . W s k u t e k zacofania gospodarczego k r a j u , a więc
także r e j o n u , p r o l e t a r i a t w i e j s k i n i e przekształcał się w stopniu g o d n y m
u w a g i w p r o l e t a r i a t miejsko-przemysłowy . W p r a w d z i e r u c h spółdziel­
czy i związany z n i m r u c h oświatowy omawianego okresu podejmował
akcję obrony średnio- i małorolnych gospodarstw zarówno poprzez a k t y ­
w i z o w a n i e i c h p r o d u k c j i , j a k i ograniczanie w y z y s k u ze strony p r y w a t ­
n y c h właścicieli maszyn i l i c h w i a r z y , n i e był jednakże w stanie z l i k w i ­
dować źródeł t y c h sprzeczności.
77

78

79

Jednocześnie w latach międzywojennych r o l n i c y G r a m a d y zetknęli
się z nowoczesną techniką. Zamożni gospodarze doświadczali jednoznacz­
n i e j e j dobrodziejstw, natomiast w gospodarowaniu w a r s t w uboższych
nowości techniczne pojawiły się zarówno j a k o ułatwienie pracy, j a k
i j a k o element uzależnienia od bogatych. N i e m n i e j jednak wszystkie
w a r s t w y rolników G r a m a d y miały możność doświadczyć, iż efekt p r o "
7 7

Tamże.
P a t r z np. A Z E n r 390-V.

7 8

P a t r z n p . P a p r o c k a , op. c i t .

7 8

Por.

Biernacka,

op.

cii.; K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a ,

op. c i i .

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI

WSI

39

GRAMADA

d u k c j i zależny jest w w y s o k i m stopniu o d racjonalnej modernizacji w y ­
posażenia gospodarstw i technologii pracy. Doświadczenie t o kształtowa­
ło „otwartość" wobec i n n o w a c j i — element ogromnej w p r o s t w a g i dla
przyszłego gospodarowania w ramach spółdzielni.
Różnorodne f o r m y k o o p e r a t y w okresu międzywojennego wytworzyły
n a w y k myślenia w kategoriach dobra zbiorowego i uzgadniania i n t e r e ­
sów i n d y w i d u a l n y c h z zespołowym.
Obok przedstawionych wyżej, niewątpliwie k o r z y s t n y c h dla przyszłej
k o l e k t y w i z a c j i postaw, r u c h oświatowy i spółdzielczy umacniał przywią­
zanie do własności i n d y w i d u a l n e j , gdyż kształtował wzór „rolnika świat­
łego'' obejmującego zakresem swego działania i k i e r o w a n i a całokształt
w y t w a r z a n i a . Tymczasem m o d e l przedsiębiorstwa spółdzielczego zakłada
specjalizację czynności p r o d u k c y j n y c h i określony podział kompetencji.
W t y m sensie akcje modernizacyjne o k r e s u międzywojennego stworzyły
też przesłanki n i e sprzyjające włączaniu się w gospodarkę spółdzielczą.
Końcowe lata okresu międzywojennego, j a k i l a t a bezpośrednio po
w o j n i e , t o okres wzmożonej i n d y w i d u a l i z a c j i gospodarczej małych r o ­
dzin , co ułatwiać miało w przyszłości wstępowanie d o spółdzielni,
80

Tab. 4. Struktura agrarna wsi Gramada według danych z 1949 r.
Obszar gospodarstw rol­
nych w

dekarach

Liczba

Odsetek ogółu

gospodarstw

gospodarstw

do 10

392

20,4

10-20

493

25,7

20-30
30-40

448
254

23,3

40-50

133

50-150

197
2

10,3
0,1

1

0Д

1920

100,0

150-300
powyżej 300
Razem:

13,2
6,9

gdyż — z prawnego p u n k t u w i d z e n i a — członkostwo to jest i n d y w i ­
dualne .
W p r a w d z i e w 1948 r o k u została u t w o r z o n a w Gramadzie spółdzielnia
p r o d u k c y j n a skupiająca 56 członków, a w początkach 1949 r o k u — 106 ,
jednakże obejmowała ona zaledwie około 5°/» gospodarstw, a więc d o m i 81

82

8 0

P o r . B i e r n a c k a , op. cit.; P o k r o p e k ,

8 1

P o r . T . L a 1 e w , Osnowni

prawa

op. cit.

i zadałżenija

na kooperatorite

S o f i j a 1970.
8 2

Materiały z e b r a n e

p r z e z B . Tumangełowa, A I E w S o f i i , n r 276-11.

w

TKZS,

�IRENA NIZINSKA, DANUTA

40

MARKOWSKA

Tab. 5. Gospodarstwa rolne wsi Gramada według obszaru i liczby działek ziemi {stan z 1949 roku)

Obszar
gospo­
darstw
rolnych w
dekarach

Liczba działek ziemi

Liczba
gospo­
darstw
rolnych

Razem
6-10

11-15

16-20

2,3
15,8

1,3
34,3

—

—

4,0

0,4

50,1

28,6

6,2

36,2

36,6

15,7

powy­
żej 20

—

100

do 10

392

42,1

10-20

493

4,5

20-30

448

0,2

30-40

254

0,4

5,6
3,9

40-50

133

—

1,5

18,8

43,8

32,8

0,8

100

50-150

197

0,5

1,5

13,7

30,8

38,0

13,0

100

150-300

2

—

—

—

50,0

—

50,0

100

1

—

—

100,0

—

—

10Э

9,6

4,3

100

powyżej
300
Razem;

1920

9,8

7,8

8,1

6,6

26,0

19,0

10Э
100
2,4

100

32,9

32,6

100

nowały w e w s i gospodarstwa i n d y w i d u a l n e . Dane z 1949 r. pokazują
znaczne zaawansowanie procesu r o z d r o b n i e n i a gospodarstw, co przed­
stawia tabela 4. Gospodarstwa poniżej 20 dekarów, które nie były w sta­
nie dostarczyć m i n i m u m środków egzystencji przeciętnej rodzinie, stano­
wiły w t e d y 4 6 , 1 % ogółu gospodarstw. Zwiększyła się też ogromnie licz­
ba parcel, składających się n a ogólny areał gospodarstwa. Jak n a t o w s k a Tab. 6. Gospodarstwa rolne wsi Gramada według obszaru i udziału ziemi uprawne] w całej

powierzchni

gospodarstwa {dane z 1949 roku)
Udział ziemi uprawnej w całej powierzchni
Obszar gospo­
darstw rolnych
w dekarach

gospodarstwa (w %)

Liczba
gospodarstw

do 25

rolnych

25-50

odsetkach

50-75

i

75-100 \

100

Razem

grupy

obszarowej

t
do 10

I

ogółu gospodarstw danej

392
493

15,1
3,0

3,1
2,6

12,8
24,5

448
254

0,7

32,6

0,4

3,1
4,7

41,7
56,0

40,6

50,8

3,5

100
100
100

—

2,3

54,1

42,1 .

50-150

133
197

2,5

54,9

40,1

1,5
2,0

100

150-300

2

0,5
—

powyżej 300

1

—

-

10-20
20-30
30-40
40-50

Razem:

1920

!

4,1

-

3,1

i

14,5

54,5
28,2
7,6

100

100

—

100,0

-

100

—

100,0

-

100

,—

40,7

20,9

100

1

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI

WSI

41

GRAMADA

zuje tabela 5, ogółem 3 2 , 6 % gospodarstw miało ziemię w 5-10 parce­
lach, a 3 2 , 9 % w więcej niż 10 parcelach. Z w r a c a też uwagę fakt, że i m
większe obszarowo gospodarstwo, t y m większa liczba składających się
na n i e parcel. Przytoczone dane stanowią w p r a w d z i e nie najbardziej p r e ­
cyzyjne, jednakże dostatecznie w y m o w n e wskaźniki
niekorzystnego
stanu r o l n i c t w a Gramady.
O m a w i a n y w poprzednich partiach niniejszego szkicu proces posze­
rzania terenów u p r a w n y c h kosztem i n n y c h użytków r o l n y c h znajduje
potwierdzenie w danych z 1949 г., ukazujących w y s o k i odsetek gospo­
darstw, w których udział ziemi u p r a w n e j w całkowitej p o w i e r z c h n i go­
spodarstwa w y n o s i o d 75-100%. Dane te przedstawiamy w t a b e l i 6. Sła­
be upowszechnienie u p r a w i n t e n s y w n y c h wyraża się w danych z tegoż
r o k u — w 5 0 , 4 % gospodarstw n i e mających w ogóle w i n n i c i zaledwie
3 5 , 1 % , w których w i n n i c e stanowią do 5 % ziemi u p r a w n e j . Podobnie
91,3% gospodarstw dysponowało j e d y n i e małymi (200 m ) ogródkami
w a r z y w n y m i i t y l k o 6 , 4 % miało nieco większe ogrody, nie przekraczają­
ce wszakże 5 % p o w i e r z c h n i u p r a w n e j .
2

83

Procesy modernizacyjne okresu międzywojennego, widziane z p e r ­
s p e k t y w y 1949 r o k u , zdają się wskazywać, iż unowocześnieniu i ułatwie­
n i u uległo w y k o n y w a n i e w i e l u prac, zintensyfikowana została hodowla,
natomiast w dziedzinie p r o d u k c j i roślinnej n i e nastąpiły zasadnicze z m i a ­
ny strukturalne.
Powstanie i etapy r o z w o j u spółdzielni
J e d n y m z p i e r w s z y c h aktów ustawodawczych władzy l u d o w e j w Buł­
g a r i i była ustawa o spółdzielczym władaniu ziemią z 25 I V 1945 r o k u .
Zarówno powstanie, j a k i etapy r o z w o j u spółdzielni w e w s i Gramada są
analogiczne do prawidłowości występujących w skali całego k r a j u .
Jak wskazuje na t o spis członków-założycieli spółdzielni w G r a m a dzie w s i e r p n i u 1948 r o k u , awangarda r u c h u spółdzielczego składała się
przede w s z y s t k i m z gospodarzy małorolnych będących członkami Bułgar­
skiej P a r t i i K o m u n i s t y c z n e j . N a 56 członków-założycieli t y l k o 6 nie n a ­
leżało do B P K . Można więc uważać powstanie spółdzielni raczej za a k t
manifestacji politycznej, s t y l gospodarowania b o w i e m tego pierwszego
k o l e k t y w u i stan wyposażenia gospodarstwa spółdzielczego stanowiły
w gruncie rzeczy z w i e l o k r o t n i e n i e wyposażenia i s t y l u pracy d a w n y c h
g r u p r o d z i n n y c h , j a k k o l w i e k w p r o w a d z o n o już podział n a t a k i e g r u p y
8 4

85

s 3

PAN
8 4

83

Materiały S O N S - u
( A Z E n r 392-V).

opracowane

w

Zakładzie

Etnografii Powszechnej

J e s t to j e d e n z p i e r w s z y c h aktów u s t a w o d a w c z y c h n o w e j władzy.
Materiały z e b r a n e p r z e z B . Tumangełowa, A I E w S o f i i , n r 276-П.

IHKM

�42

IRENA NIZlNSKA,

DANUTA

MARKOWSKA

robocze, j a k b r y g a d y i ogniwa . Dodajmy, że w całym k r a j u obszar skol e k t y w i z o w a n e j ziemi wynosił w 1948 r. 6,2°/o ogółu użytków r o l n y c h ,
a spółdzielcy s t a n o w i l i zaledwie 1 1 , 2 % ogólnej liczby gospodarzy .
Dopiero w miarę umasowienia k o l e k t y w i z a c j i i wprowadzania i s t o t ­
n y c h z m i a n techniczno-organizacyjnych krystalizowały się stopniowo
w gospodarce
spółdzielczej cechy nowoczesnego
wielkoobszarowego
przedsiębiorstwa rolnego. Proces t e n , a więc i procesy profesjonalizacji
pracy rolniczej, przebiegał jednakże znacznie w o l n i e j i z większymi za­
h a m o w a n i a m i niż rozwój pozarolniczych warsztatów pracy. Już w 1946 r.
u t w o r z o n o w Gramadzie spółdzielnię rzemieślniczą, a jednocześnie w po­
b l i s k i m W i d i n i e gwałtownie rozwijały się przedsiębiorstwa przemysłowo-usługowe. Możliwości z a t r u d n i e n i a pozarolniczego stanowiły poważ­
ną konkurencję d l a miejscowej spółdzielni, gwarantowały b o w i e m szyb­
sze uzyskanie określonej pozycji zawodowej i dostęp do wartości zwią­
zanych z profesjonalizacją .
86

87

88

Jako pierwszy etap w r o z w o j u spółdzielni wymienić można okres od
1948 do 1956 r. Cechuje go współwystępowanie elementów d a w n y c h staTab. 7. Wzrost liczby uspóldzielczonych gospodarstw domowych we wsi Gramada
w latach
Liczba
Stan z okresu

1948-1956

gospodarstw

domowych-członków

Źródło informacji

spółdzielni
V I I I 1948

56

Istorija na T K Z S . Zebrał i opracował
B. Tumangełow. Arch. Instytutu
Etnografii w Sofii, nr 276-11, s. 1-7

wiosny 1949
31 X I I 1954

106

jak wyżej

540

Okrażen Darżawen Archiw-Widin.

wiosny 1956

1266

F o n d№

279, op. n° 1, arch. ed. n° 42

Istorija na T K Z S . . . , jak wyżej

nowiących kontynuację gospodarowania i n d y w i d u a l n e g o z elementami
n o w y m i związanymi przede w s z y s t k i m z zespołowością pracy. W p r a w ­
dzie w t y m okresie liczba członków stale wzrastała, co i l u s t r u j e tabela 7,
i w 1956 r . obejmowała już wszystkie p r a w i e gospodarstwa, jednakże p o ­
stęp w zakresie unowocześniania narzędzi pracy przebiegał w o l n o . O d ­
nośne dane przedstawiamy w t a b e l i 8. D o elementów stanowiących k o n ­
tynuację dawnego p r y w a t n e g o r o l n i c t w a zaliczyć można zachowanie

8 6

8 7

8 8

P a t r z np. A Z E n r 3 8 5 - V o r a z n r 3 9 6 - V .
S t a t i s t i c z e s k i G o d i s z n i k n a N R B , 1956, s. 47.
Por. P a p r o c k a ,

op. cit.

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI WSI

43

GRAMADA

prawnego tytułu własności i n d y w i d u a l n e j wobec z i e m i wniesionej do
spółdzielni, pobieranie obok wynagrodzenia za pracę r e n t y od w n i e s i o ­
n e j z i e m i , uzależnienie rozmiarów działki przyzagrodowej od tego wkła­
d u . Wobec tego, że dla obsługi technicznej gospodarstw spółdzielczych
Tab. 8. Niektóre elementy wyposażenia technicznego spółdzielni we wsi
Gromada

w latach

1949-1957
Liczba

Rodzaj

narzędzia

lub maszyny

Traktory
Pługi zwykłe
Brony
Kultywatory zwykłe
Siewniki rzędowe
Snopowiązałki
Maszyny

posiadanych

przez

spółdzielnię sztuk w latach
1949
(30X11)

1954
(31 X I I )

—

—

1

29

246

520

bd.

bd.
1

286
1

—
—

1957
(31 X I I )

18

32

1

1

1

1

1

1

—
—

2

4

2

4
332

do łuskania ziaren k u ­

kurydzy (ręczne)
Maszyny do łuskania ziaren k u ­
kurydzy (motorowe)
Tryjery
Okopywaczki zwykłe

16

153

Maszyny do cięcia buraków

1

1

1

Maszyny do cięcia słomy
Kompresor motorowy

1

3

3

—
—
—

1

1

2

2

2
bd.

2
1

Opryskiwacze
Śrutowniki motorowe
Kosiarki
Urządzenia inspektowe
Ciężarówki

bd.

—

10

221

1

1

3

45

309

640

Wozy okute i nieokute, karuce,
kabriolety

Ź r ó d ł a : D a n e d l a 1949 г.: Okrążeń D a r ż a w e n A r c h i w - W i d i n , F o n d № 279, op. 1, a r c h . e d .
21; d a n e d l a 1954г.: Okrażen D a r ż a w e n A r c h i w - W i d i n , F o n d № 279, op. 1, a r c h . ed. 24; d a n e
d l a 1957г.: Okrażen D a r ż a w e n A r c h i w - W i d i n , F o n d № 279, op. 1, a r c h . e d . 43.

stworzono w o m a w i a n y m okresie państwowe stacje t r a k t o r o w o - m a s z y n o w e i usługi t y c h stacji były stosunkowo drogie, w i e l e spółdzielni —
w t e j liczbie także gramadzka — korzystało z i c h usług j e d y n i e w stop­
n i u nieodzownym. W i e l e prac w y k o n y w a n o t r a d y c y j n y m i sposobami,
p r z y użyciu przestarzałych narzędzi i środków t r a n s p o r t u . W t e n sposób
n i e d o s t a t k i m o d e l u organizacyjnego, założonego w p o l i t y c e r o l n e j pań­
stwa, utrzymywały wiele cech t r a d y c y j n y c h w spółdzielczym gospodaro­
w a n i u . Pogłębiało t o różnice w zaawansowaniu procesów profesjonali-

�44

IRENA NIZINSKA, DANUTA

MARKOWSKA

zacji w r o l n i c t w i e i poza n i m . J a k k o l w i e k dochód z tytułu r e n t y za
wniesioną ziemię n i e był w y s o k i , t o jednak utrzymywał w świadomości
społecznej r e l i k t y dawnego r o z w a r s t w i e n i a majątkowego — dzielił k o ­
l e k t y w roboczy na t y c h , którzy utrzymują się wyłącznie z w y n a g r o d z e ­
n i a za pracę, i t y c h , którzy ponadto pobierają rentę . Poważniejsze zna­
czenie miało zróżnicowanie wielkości działek przyzagrodowych, j a k
wskazuje b o w i e m materiał t e r e n o w y — gospodarowanie n a t y c h dział­
kach miało istotne znaczenie dla budżetu r o d z i n spółdzielców. Stanowiło
też o poczuciu bezpieczeństwa w w a r u n k a c h l i c z n y c h błędów p o l i t y k i
rolnej, n i e ułatwiających i d e n t y f i k a c j i z interesami spółdzielni. Więk­
szość działek p r z y z a g r o d o w y c h była w t y m okresie zagospodarowywana
analogicznie j a k dawne gospodarstwo, gdyż „ludzie b a l i się, że spółdziel­
nia chleba nie da, trzeba o t y m pomyśleć" . O żywym poczuciu wła­
sności p r y w a t n e j świadczy przebieg wydarzeń w 1951 г., k i e d y t o grupa
członków spółdzielni usiłowała samowolnie odebrać wniesione do spół­
dzielni wkłady. Z p e r s p e k t y w y historycznej można t e w y d a r z e n i a p o ­
traktować j a k o wypadkową działającej jeszcze w t e d y w e w s i opozycji
politycznej i błędów p o l i t y k i r o l n e j , jednak d l a etnografa n i e m n i e j i n t e ­
resujące są m o t y w a c j e ówczesnych działań, dziś jeszcze relacjonowane
przez informatorów. Znamienne, że podkreśla się niedostateczną troskę
spółdzielni o zwierzęta i chęć zabrania i c h z p o w r o t e m do zagrody .
89

90

91

Przy w s z y s t k i c h niedostatkach ówczesnego gospodarowania spółdziel­
czego, wśród osiągnięć wymienić należy poszerzenie terenów u p r a w n y c h
przez zagospodarowanie dotychczasowych nieużytków i zamianę pastwisk
na pola orne. Niewątpliwym i doniosłym ekonomicznie novum w s t r u k ­
turze u p r a w roślinnych było w p r o w a d z e n i e p l a n t a c j i trwałych — w i n ­
nic, sadów, krzewów m a l i n o w y c h .
92

Z p u n k t u w i d z e n i a interesującej nas w n i n i e j s z y m szkicu r o l i zajęć
r o l n o - h o d o w l a n y c h j a k o sfery aktywności człowieka podkreślić m u s i m y ,
że ów pierwszy etap k o l e k t y w n e g o gospodarowania nie stwarzał zespo­
łom spółdzielców szans r o z w o j u i n i c j a t y w y , pomysłowości, eksperymen­
towania. Centralistyczne, d y r e k t y w n e kierowanie produkcją spółdzielczą
w znacznym stopniu ignorowało lokalną specyfikę — t y p doświadczeń
i nawyków p r o d u k c y j n y c h k o n k r e t n y c h społeczności, rodzaj miejscowych
możliwości przyrodniczo-technicznych. Mieszkańcy Gramady odczuwali
t o t y m ostrzej, że w okresie międzywojennym p r z y w y k l i do i d e i i n d y w i ­
dualnej aktywności gospodarczej, a n a w e t do r y z y k a i n n o w a c j i . Nic więc

89

90

6 1

9 2

Por.
AZE
AZE
Por.

n p . A Z E n r 3 8 5 - V oraz 3 8 3 - V .
nr 383-V.
n r 385-V.
tab. 9.

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI

WSI

GRAMADA

dziwnego, iż w o m a w i a n y c h latach wzmogły się procesy migracyjne g r a madczan do miast i ośrodków przemysłowych .
Następny z k o l e i etap r o z w o j u gospodarki spółdzielczej w Bułgarii,
zaznaczający się wyraźnymi z m i a n a m i w badanej przez nas w s i , zapo­
czątkowany został uchwałami C K B K P i Rady Ministrów z lipca 195G
r o k u , korygującymi w sposób i s t o t n y model gospodarki spółdzielczej.
Pierwszoplanową rolę odegrało podniesienie cen dostaw obowiązkowych
świadczonych przez spółdzielnie n a rzecz państwa oraz zniesienie obo­
wiązkowych dostaw z działki przyzagrodowej. Obniżenie opłat za usługi
państwowych stacji imaszynowo-traktorowych odegrało niemałą rolę
w procesach modernizacji technologii pracy. Spółdzielnie zyskały także
p r a w o sprzedaży na w o l n y m r y n k u t a k i c h artykułów, j a k owoce, w a r z y ­
wa, m l e k o i p r o d u k t y mleczne. Z r e w i d o w a n o dotychczasowe n o r m y w y ­
nagrodzenia za pracę, a jednocześnie decyzji samych kolektywów spół­
dzielczych pozostawiono ustalanie n o r m pracy. Miało t o ogromne w p r o s t
znaczenie zarówno dlatego, iż pozwoliło n a zróżnicowanie t y c h n o r m
w zależności od l o k a l n y c h warunków, ale i dlatego, że dawało spółdziel­
com poczucie zarządzania wspólnym gospodarstwem *. Jeden z i n f o r m a ­
torów t a k o t y m mówi: „Dopiero kiedyśmy się zebrali, żeby wszyscy r a ­
zem ustalić n o r m y , poczułem się po raz pierwszy od w i e l u l a t gospoda­
rzem, przedtem byłem j a k sługa, który czeka, co imu każą zrobić" .
93

9

95

Zdobyczą tego okresu jest też w p r o w a d z e n i e e m e r y t u r — dla kobiet
od 55 r o k u życia, a dla mężczyzn od 60 r o k u życia począwszy. Miało to
istotne znaczenie zarówno j a k o m o m e n t przyspieszający proces koncen­
t r a c j i ziemi w spółdzielni ( w i e l u gospodarzy w starszym w i e k u oddało
wówczas ziemię w zamian za emeryturę), j a k i j a k o c z y n n i k n i w e l a c j i
różnic w u p r a w n i e n i a c h socjalnych zawodów pozarolniczych i spółdziel­
ców. Wprowadzenie e m e r y t u r miało niezmiernie doniosłe konsekwencje
dla stosunków r o d z i n n y c h , zachwiało b o w i e m w i e l o w i e k o w y m systemem
r o d z i n n y c h zabezpieczeń, zwalniając w znacznym s t o p n i u dzieci z obo­
wiązku świadczeń m a t e r i a l n y c h na rzecz starych rodziców. Dało też l u ­
dziom s t a r y m poczucie niezależności. D o zagadnienia tego powrócimy
jeszcze w dalszym t o k u naszych rozważań.
Następnym ważnym postanowieniem było łączenie małych spółdziel­
n i w większe. Jesienią 1958 r o k u spółdzielnia w Gramadzie połączyła się
ze spółdzielniami w s i Wodna, B o j a n o w o oraz Toszewci. W w y n i k u tego
połączenia obszar ziemi spółdzielczej wynosił pod koniec 1958 r o k u
72 892 dekary, z czego ziemia u p r a w n a stanowiła 62 403 dekary, ziemia

9 3

P a p r o c k a ,

9 4

AZE

9 5

nr

Tamże.

op.

385-V.

cit.

�46

IRENA NIZINSKA,

DANUTA

MARKOWSKA

nie u p r a w i a n a •— 1636 dekarów, a obszar przeznaczony pod działki p r z y ­
zagrodowe łącznie zajmował 7408 d e k a r ó w . W t o k u dalszego gospoda­
r o w a n i a obszar t e n powiększył się nieco zarówno w s k u t e k uzyskania z i e ­
m i z państwowych gospodarstw r o l n y c h , j a k i pozyskania n o w y c h człon­
ków spółdzielni. W 1966 r o k u ziemia użytkowana przez T K Z S czterech
w y m i e n i o n y c h wyżej w s i wynosiła łącznie 80 042 dekary, z czego u p r a ­
w i a n o 67 876 d k a . Obszar n a w a d n i a n y wynosił już 3002 dekary. S t r u k t u ­
ra u p r a w roślinnych przedstawiała się następująco: ipod u p r a w y zbożo­
w e i strączkowe przeznaczano 41 695 dka, p o d pastewne — 13 151 d k a
(głównie pod lucernę), 6345 d k a zajmowały rośliny przemysłowe,
2162 d k a w i n n i c e i 1776 d k a — sady owocowe. Działki przyzagrodowe
zajmowały łącznie 7339 d k a . Dane t e orientują n i e t y l k o w r o z m i a r a c h
u p r a w i a n e j ziemi, ale wskazują n a znamienne z j a w i s k o :
wypieranie
„tradycyjnych" u p r a w zbożowych przez rośliny przemysłowe i k u l t u r y
intensywne. Jest t o niewątpliwie jeden z symptomów kształtowania się
gospodarstwa spółdzielczego j a k o nowoczesnego przedsiębiorstwa r o l n e 96

9 7

Tab. 9. Zmiany struktury upraw w spółdzielni rolnicze] wsi Gramada w latach 1957-1968
Odsetek ziemi pod uprawami

Ogółem ziemia
Rok

uprawiana w de­

zbożowymi

owocami, wa­

karach

i strączko­

rzywami,

wymi

plantacjami

przemysło­
wymi

Razem
paszowymi

1957

33 621

80,2

2,6

6,9

10,3

100,0

1966

65 129

64,0

6,1

9,7

20.2

100,0

1968

66 467

59,5

8,9

10,3

21.3

100,0

O b l i c z o n o n a p o d s t a w i e następujących źródeł: d l a 1957 r. d a n e w Okrążeń D a r ż a w e n
A r c h i w - W i d i n , F o n d № 279, op. № 1,
a r c h . ed. 43; d l a 1966 r. d a n e zaczerpnięto z obliczeń
I. Nizińskiej ( m a s z y n o p i s w A r c h i w u m Z a k ł a d u E t n o g r a f i i I H K M P A N w W a r s z a w i e ) ; d l a
1968 r. w y k o r z y s t a n o d a n e T K Z S Swedenije
za strukturata
na stopaniswanata
zemija
po
brigadi
za 1968 godina,
materiały zebrał i o p r a c o w a ł B . T u m a n g e ł o w , A r c h . I n s t y t u t u E t n o ­
g r a f i i w S o f i i , n r 276-II/1-44.

go. Jak wskazują na to dane t a b e l i 9, proces t e n następował systematycz­
nie w okresie 1956-1968, został jednakże spotęgowany po 1966 r o k u .
Z łączeniem mniejszych spółdzielni w większe, skupiające p o k i l k a
w s i , wiąże się l i k w i d a c j a państwowych stacji m a s z y n o w o - t r a k t o r o w y c h
i w y k u p y w a n i e przez spółdzielnie maszyn t y c h stacji. Był t o dalszy k r o k
naprzód w kształtowaniu się spółdzielni j a k o zintegrowanego wewnętrz­
n i e przedsiębiorstwa. N a przykładzie spółdzielni w s i G r a m a d y i sateli­
t a r n y c h obserwować można gwałtowne zmiany t a k w technologii pracy,
9 6

Materiały S O N S , z e b r a n e p r z e z I . Nizińską, rękopis w A Z E .

9 7

D a n e w e d ł u g materiałów I . Nizińskiej, rękopis w A Z E .

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI

WSI

47

GRAMADA

jak i w u z y s k i w a n y c h efektach p r o d u k c y j n y c h , spowodowane m . i n .
w w y s o k i m s t o p n i u przez tę decyzję. Z interesującego nas p u n k t u w i ­
dzenia oddanie spółdzielniom całokształtu p a r k u maszynowego miało k a ­
p i t a l n e znaczenie dla kształtowania nowego t y p u s t r u k t u r y zawodowej
załogi spółdzielczej. Oznaczało t o b o w i e m angażowanie do pracy fachow­
ców, l u d z i zawodu —• traktorzystów, pracowników stacji r e m o n t o w y c h ,
inżynierów — specjalistów w zakresie t e c h n i k i r o l n e j i t d . Te istotne
zmiany przedstawiamy w t a b e l i 10.
W ostatnich latach wzrósł też fundusz przeznaczony n a cele socjalne
i k u l t u r a l n e , co umożliwia szersze zaspokajanie różnorodnych i wzrasta­
jących potrzeb spółdzielców. Waga funduszu socjalnego m a — podobnie
j a k wprowadzenie zabezpieczeń e m e r y t a l n y c h — sens niwelujący róż­
nice między przedsiębiorstwami pozarolniczymi a spółdzielnią .
Gospodarka spółdzielcza ostatecznie przechyliła szalę orientacji p r o ­
dukcyjnej n a u p r a w y roślinne. Znamienne, iż w okresie międzywojen­
n y m i w latach bezpośrednio p o I I w o j n i e , k i e d y dominowały w e w s i g o ­
spodarstwa i n d y w i d u a l n e , Gramada słynęła w Widińskiem z h o d o w l i b y ­
dła rogatego, natomiast w ostatnich latach zyskała k i l k a k r o t n i e nagrody
M i n i s t e r s t w a R o l n i c t w a za wysoką jakość u p r a w zbożowych . Gospo­
darka hodowlana jest dziś r e l a t y w n i e słabiej rozwinięta w spółdzielni.
Chodzi t u o j e j r o z m i a r y , a n i e jakość. Jednocześnie coraz bardziej p e w ­
ne działy h o d o w l i wiążą się z gospodarowaniem n a działce przyzagrodo­
w e j . U t w o r z e n i e „Rodopy" — i n s t y t u c j i zajmującej się s k u p e m n i e r o g a 98

99

Tab. 10. Struktura

organizacyjna spółdzielni we wsi Gramada w 1967 r.

Liczba stale
Liczba bry­

Rodzaj zajęcia

Liczba

gad i ferm

ogniw

pracujących
członków
spółdzielni

Rolnictwo

12

57

917

uprawa winorośli i sadów

2

12

219

uprawy mieszane

2

13

221

prace traktorowe

3

25

358

kompleksowa mechanizacja

5

7

119

14
6

—

326
192

fermy nierogacizny

1

—

38

fermy owcze

4

—

61

fermy ptactwa domowego

3

—

35

Hodowla
fermy bydlęce

Źródło:
9 8

9 9

Godiszen

otczet

na

TKZS

za

1967 g o d i n a ,

w

dyspozycji

zarządu

Materiały z e b r a n e p r z e z B . Tumangełowa, A I E w S o f i i , n r 276-11.
Tamże.

spółdzielni.

�48

IRENA NIZINSKA,

DANUTA

MARKOWSKA

cizny, cieląt i p t a c t w a domowego przeznaczanego na eksport — p o ­
wszechnie zaktywizowało hodowlę przyzagrodową . Wysokie dochody
uzyskiwane z t e j sprzedaży określiły wyraźnie rolę gospodarczą działki
przyzagrodowej w całokształcie źródeł u t r z y m a n i a rodziny. Przekształca
się ona m i a n o w i c i e coraz bardziej z dostarczyciela produktów spożyw­
czych, potrzebnych rodzinie do codziennej k o n s u m p c j i , w małe gospo­
d a r s t w o hodowlane dostarczające gotówki. Władze spółdzielcze dostar­
czają po niskich cenach k a r m y , nadto u p r a w i a się maszynami spółdziel­
czymi i obsiewa ziarnem spółdzielni ziemię przeznaczoną do i n d y w i d u a l ­
nego użytkowania. Odpłatność za te świadczenia jest bardzo niska.
10C

Jednocześnie n o w y sens gospodarczy działki przyzagrodowej angażu­
j e w znacznym s t o p n i u pracę spółdzielców — głównie kobiet. Dzielą one
swój czas i aktywność pomiędzy pracę w spółdzielni i pracę n a działce.
Jeśli dodamy do tego jeszcze obowiązki domowe kobiet, t o stwierdzić
należy, iż dorobek m a t e r i a l n y r o d z i n y spółdzielców jest w znacznym
s t o p n i u u z y s k i w a n y kosztem dużego wysiłku kobiet. D u a l i z m gospoda­
r o w a n i a : w spółdzielni, gdzie istnieje tendencja do n o r m o w a n i a czasu
pracy, i na działce przyzagrodowej, która podobnie j a k d a w n e gospodar­
stwo i n d y w i d u a l n e n i e pozwala n a „czas w o l n y " , powoduje, iż m i m o
istnienia o b i e k t y w n y c h szans spółdzielcy n a ogół n i e korzystają z u r l o ­
pów . A w a n s m a t e r i a l n y dokonuje się więc kosztem rezygnacji z w i e ­
l u wartości, które w nowoczesnych społeczeństwach t r a k t o w a n e są j a k o
nieodłączne o d m o d e l u b y t o w a n i a opartego o w y k o n y w a n i e zawodu. J a k ­
k o l w i e k p o z y t y w n y m z j a w i s k i e m byłaby p r o d u k c j a hodowlana n a dział­
ce przyzagrodowej — zarówno w skali globalnej e k o n o m i k i k r a j u , j a k
i z p u n k t u w i d z e n i a poziomu dochodów r o d z i n y — t o jednak stwierdzić
trzeba, iż u t r z y m u j e ona elementy tradycyjnego b y t o w a n i a , owej „krzą­
t a n i n y " od świtu do nocy.
101

T a k więc, w t o k u swego r o z w o j u spółdzielnia zyskiwała cechy n o w o ­
czesnego przedsiębiorstwa, co wszakże nie oznacza, b y h a r m o n i j n i e n a ­
rastały procesy profesjonalizacji pracy rolniczej spółdzielców. C z y n n i k i
hamujące t e n proces omówimy poniżej.
Organizacja pracy i procesy
Jak już powiedziano,
nowiła w gruncie rzeczy
go t y p u rodzinnego. Jej
nikami, jak modyfikacje
100

1 0 1

profesjonalizacji

w zalążkach swego istnienia spółdzielnia sta­
rodzaj zwielokrotnionego gospodarstwa dawne­
jakościowe zmiany znaczyły się t a k i m i wskaź­
w organizacji pracy (tworzenie b r y g a d i ogniw)

A Z E n r 382-V, 383-V.
Por. K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a ,

op. c i t .

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI

WSI GRAMADA

49"

oraz w r e o r i e n t a c j i co do kierunków p r o d u k c y j n y c h , wreszcie — w p r o ­
wadzenie nowoczesnej t e c h n i k i i fachowego personelu obsługi maszyn.
W p i e r w s z y m etapie n i e mogło więc być m o w y o poważniejszym uzaw o d o w i e n i u pracy rolniczej. Następnie, w miarę r o z w o j u specjalizacji
p r o d u k c j i , wyodrębniały się poszczególne b r y g a d y o specyficznych za­
daniach, jednakże w obrębie b r y g a d poszczególne jednostki n i e w y k o ­
nywały zadań wyodrębnionych, wymagających swoistych k w a l i f i k a c j i .
Można b y nieco metaforycznie powiedzieć, iż uzawodowienie objęło
wówczas takie jednostki, j a k b r y g a d y , lecz n i e sięgnęło jeszcze a n i ogniw,
a n i jednostek. Potrzebom p r o d u k c j i roślinnej służą obecnie takie b r y g a ­
dy, j a k brygada u p r a w y winorośli i sadów, brygada kompleksowej m e ­
chanizacji ( t j . u p r a w zbożowych, w których p r a w i e wszystkie etapy p r a ­
cy zostały zmechanizowane) oraz t z w . brygada mieszana, zajmująca się
różnego rodzaju u p r a w a m i . Działalność h o d o w l a n a została również opar­
ta o f u n k c j o n o w a n i e w y s p e c j a l i z o w a n y c h f e r m , z których jedna zajmuje
się hodowlą bydła, druga — nierogacizny, trzecia — owiec, czwarta —
ptactwa domowego. Podstawowe informacje o s t r u k t u r z e b r y g a d i f e r m
zamieszczono w t a b e l i 10. T u omówimy niektóre aspekty procesów p r o ­
fesjonalizacji.
Godny odnotowania jest fakt, iż w związku z p o w s t a n i e m spółdzielni
zlokalizowano na peryferiach w s z y s t k i c h czterech dzielnic (machał) k o m ­
pleksy budynków gospodarczych: r o l n i c z o - h o d o w l a n y c h i rzemieślniczo-przemysłowych . W t e n sposób w skali w s i miejsca pracy zostały
przestrzennie oddzielone od miejsc zamieszkania, co upodabnia osiedle
wiejskie do miejskiego. Spółdzielnia odegrała więc i p o d t y m względem
rolę c z y n n i k a niwelującego różnice między m i a s t e m a wsią. F a k t t e n m a
jednakże i inne konsekwencje. Otóż wieś zajmuje bardzo rozległy obszar
i n i e posiada wewnętrznej k o m u n i k a c j i autobusowej, dlatego też więk­
szość spółdzielców — szczególnie zaś przedstawiciele pokolenia starszego
i średniego oraz wszystkie p r a w i e k o b i e t y — w y b i e r a pracę w tej b r y ­
gadzie, której b u d y n k i gospodarcze znajdują się na krańcach danej dziel­
nicy. Ogranicza t o — rzecz jasna -— swobodę w y b o r u czynności wytwór­
czych w ramach istniejących w spółdzielni zawodów i ról p r o d u k c y j n y c h .
Względami t y m i n i e są najczęściej skrępowani młodzi mężczyźni posia­
dający m o t o r y . T a k więc mają o n i znacznie większe szanse swobody de­
cyzji w k w e s t i i c h a r a k t e r u pracy, co jest i s t o t n y m elementem procesów
profesjonalizacji r o z p a t r y w a n y c h z pozycji j e d n o s t k i .
102

W ogniwach i brygadach współpracują zatem najczęściej bliscy są­
siedzi, nierzadko osoby spokrewnione, ponieważ sąsiedztwo -— j a k po­
wiedziano w poprzednich p a r t i a c h tego szkicu — kształtowało się w p r o 102

Pokropek,

op. cit., s. 165.

4 — Etnografia Polska, XVI/1

�50

IRENA NIZlNSKA,

DANUTA

MARKOWSKA

cesie rozpadu w i e l k o r o d z i n n y c h wspólnot gospodarczych. Współpracują­
cy ze sobą spółdzielcy przenoszą w nowe w a r u n k i dawne zwyczaje zwią­
zane z pomocą sąsiedzką l u b równoczesnym w y k o n y w a n i e m prac, j a k
np. wzajemne częstowanie się w czasie p r z e r w w pracy, składanie wszy­
s t k i c h p r z y n i e s i o n y c h z d o m u produktów w j e d n y m miejscu — do wspól­
nej k o n s u m p c j i , co jest kontynuacją t r a d y c y j n e j „trapezy" towarzyszą­
cej tłoce. Z d r u g i e j jednak s t r o n y obserwuje się inną linię p o d t r z y m y ­
w a n i a t r a d y c j i , a m i a n o w i c i e n a w e t w t y c h ogniwach czy brygadach,
w których pracownicy n i e są powiązani t r a d y c j a m i sąsiedzkimi, nawią­
zują się n i c i przyjaźni, kształtuje się zwyczaj u t r z y m y w a n i a kontaktów
t o w a r z y s k i c h . T . K o l e w a przytacza n i e z m i e r n i e interesujący przykład.
Otóż w uroczystościach święta patrona d o m u b r a l i dawniej udział j e d y ­
nie k r e w n i , członkowie f a m i l i i . „Dziś jest t o uroczystość skupiająca obok
k r e w n y c h i sąsiadów r o d z i n y także przyjaciół poszczególnych członków
r o d z i n y czy kolegów z miejsca pracy. B y w a , że spółdzielca świętujący
dzień p a t r o n a swego d o m u zaprasza n a tę uroczystość w s z y s t k i c h człon­
ków swej brygady. Święto to t r a c i więc obecnie d a w n y ściśle r o d o w o - r o dzinny charakter i wyraża różnorodne powiązania rodziny, zarówno z k o ­
l e k t y w e m spółdzielczym, j a k i i n n y m i k o l e k t y w a m i p r a c y ' ' .
103

Unowocześnienie t e c h n i k i r o l n e j spółdzielni, zwłaszcza w latach
60-tych, w y k u p y w a n i e maszyn ze stacji t r a k t o r o w o - m a s z y n o w y c h , spo­
wodowało gwałtowny p o p y t n a w y s o k o k w a l i f i k o w a n y c h pracowników.
Częściowo spółdzielnia zatrudniała d a w n y c h pracowników MTS-ów bądź
t o n a zasadzie u m o w y o pracę, bądź p r z y j m o w a n i a i c h n a członków spół­
dzielni , częściowo zaś inspirowała kształcenie młodej k a d r y . Ponie­
waż łatwość awansu zawodowego w miastach i ośrodkach przemysło­
w y c h wyprzedzała w czasie procesy profesjonalizacji w pracy spółdziel­
n i , więc przed j e j władzami pojawił się doniosły p r o b l e m stworzenia
bodźców, które byłyby w stanie zatrzymać młodzież w r o l n i c t w i e .
W związku z poszerzeniem uprawnień spółdzielni, władze T K Z S ustaliły
1 0 % dodatek d o zarobków specjalistom z wykształceniem średnim
i 2 5 % — specjalistom z wykształceniem wyższym .
104

105

Udział osób legitymujących się f o r m a l n y m wykształceniem f a c h o w y m
jest różny w poszczególnych brygadach w zależności od c h a r a k t e r u za­
dań t y c h jednostek. Spośród 13 osób wchodzących a k t u a l n i e w skład za­
rządu spółdzielni 5 posiada wyższe wykształcenie fachowe, 2 średnie f a ­
chowe, a 6 wykształcenie podstawowe, uzupełniane różnego rodzaju k u r ­
sami. Także Vs a k t u a l n y c h brygadierów posiada co n a j m n i e j wykształRola

obrzędów

rodowo-rodzinnych...,

1 0 8

Kolewa,

1 0 4

Patrz: L a l e w ,

1 0 5

Materiały z e b r a n e p r z e z Tumangełowa, j . w .

op. cit.

s. 241.

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI WSI

GRAMADA

51

cenie średnie fachowe, a niektórzy n a w e t wyższe . K a d r a k i e r o w n i c z a
różnych szczebli spółdzielni posiada więc w znacznym odsetku f o r m a l n y
cenzus wykształcenia zawodowego. O p o d s t a w o w y m znaczeniu są j e d ­
nakże procesy profesjonalizacji szeregowych spółdzielców. Szanse t e
i charakter uzawodowienia są bardzo zróżnicowane w k o l e k t y w i e spół­
dzielczym. Wskażemy t u n a przykłady d w u zespołów: f e r m y k r o w i e j ,
zlokalizowanej n a p e r y f e r i a c h Tabaszkiej Machały oraz n o w o u t w o r z o ­
nej b r y g a d y kompleksowej mechanizacji.
106

F e r m a k r o w i a jest jedną z najwcześniej zorganizowanych w spółdziel­
n i . Z a j m u j e się hodowlą krów rasy sementalskiej, a więc t e j , która p o ­
jawiła się i została przez rolników gramadzkich zaakceptowana już
w okresie międzywojennym. K i e r o w n i k f e r m y jest j e j długoletnim p r a ­
c o w n i k i e m , który obrał sobie tę pracę w s k u t e k „upodobania do h o d o w l i " .
Poza wykształceniem p o d s t a w o w y m ukończył j e d y n i e kilkumiesięczny
k u r s fachowy. Według jego o p i n i i praca w f e r m i e bydła rogatego i owiec
oceniana jest znacznie wyżej prestiżowo niż praca w f e r m i e nierogacizny,
a szczególnie p t a c t w a domowego. Uważa się również, że zajmowanie się
t y m i d w o m a g a t u n k a m i zwierząt jest zajęciem o d p o w i e d n i m d l a męż­
czyzn, podczas gdy zabiegi wokół nierogacizny i d r o b i u kojarzą się z d o ­
meną zajęć kobiecych. O p i n i a t a n i e jest odosobniona . Większość p r a ­
cowników f e r m y to osoby w w i e k u 40-50 l a t o wykształceniu podsta­
w o w y m ; wszystkie zamieszkują w Tabaszkiej Máchale. Formą uzupeł­
n i a n i a i c h wykształcenia fachowego są prelekcje i konsultacje zoologa
spółdzielni. Według ocen k o m p e t e n t n y c h fachowców, b r y g a d a t a osiąga
bardzo dobre r e z u l t a t y , co tłumaczą o n i m . i n . żywymi w Gramadzie t r a ­
d y c j a m i gospodarki hodowlanej i gotowością p r z y j m o w a n i a i n n o w a c j i
w t e j dziedzinie . M a m y t u z n a k o m i t y przykład p o z y t y w n e j r o l i t r a ­
d y c j i p r o d u k c y j n e j , zdolnej w p e w n y m s t o p n i u kompensować b r a k n o ­
woczesnego przygotowania fachowego , j a k k o l w i e k można b y się zasta­
nawiać, czy właśnie owa t r a d y c j a n i e stwarza poczucia pewności h a m u ­
jącego pęd k u kształceniu f o r m a l n e m u w tej dziedzinie. W świetle posia­
danych materiałów n i e jesteśmy w stanie odpowiedzieć n a t o p y t a n i e .
107

108

1

Zgoła o d m i e n n i e przedstawia się sytuacja w brygadzie kompleksowej
mechanizacji. Jej k i e r o w n i k i e m jest młoda dziewczyna-agronom, która
ukończyła studia za granicą (ZSRR) i a k t u a l n i e podejmuje dalsze prace
naukowe. Brygada z a t r u d n i a 48 osób, z czego 28 t o mężczyźni-traktorzyśoi. przeważnie młodzi, a pozostałe 20 osób to „spółdzielcy" — j a k
ich określa się w brygadzie, c z y l i osoby n i e posiadające określonego za-

1 0 6

107

106

Tamże.
A Z E n r 387-V.
O p i s f e r m y p a t r z : A Z E n r 337-V.

�IRENA NIZINSKA,

DANUTA

MARKOWSKA

w o d u . Ta proporcja ulegnie w najbliższym czasie zmianie n a rzecz f a ­
chowców, gdyż nie wszystkie etapy pracy b r y g a d y są w c h w i l i obecnej
w pełni zmechanizowane. Brygada t a powstała wiosną 1967 r o k u , posta­
w i o n o j e j śmiałe, n a wpół eksperymentalne zadanie: dowieść miała r a ­
cjonalności nowego m o d e l u organizacji pracy w w a r u n k a c h m a k s y m a l ­
nego i optymalnego zastosowania maszyn r o l n i c z y c h . W w a r u n k a c h d a w ­
nej organizacji obszar u p r a w zbożowych tej b r y g a d y wymagał z a t r u d ­
n i e n i a 400 osób, a więc redukcja do liczby 48 n a w e t w s y t u a c j i o p t y ­
malnej mechanizacji była p e w n y m r y z y k i e m . Toteż wejście do tej b r y ­
gady było pozostawione całkowicie swobodnemu w y b o r o w i . J a k już po­
wiedzieliśmy w e wstępie, w tej właśnie brygadzie obserwować można
s y m p t o m y o w e j drugiej fazy profesjonalizacji. Zawód i praca stanowią
b o w i e m d l a członków t e j b r y g a d y płaszczyznę ekspresji i n d y w i d u a l n y c h
uzdolnień, aspiracji, pomysłowości. Potwierdza t o d o b i t n i e przebieg n a ­
r a d p r o d u k c y j n y c h tej b r y g a d y . K i e r o w n i c z k a zespołu podkreśla, iż
członkowie b r y g a d y w ciągu w i e l u miesięcy żyli napiętym oczekiwaniem
na r e z u l t a t y , a sukces e k s p e r y m e n t u skłonił i c h do dalszych poszuki­
wań . Znamienne jest również to, że n i e występuje t u zjawisko f l u k ­
t u a c j i załogi. Członkowie tej b r y g a d y n i e wywodzą się z jednej macha­
ły. Można b y więc stwierdzić, iż nowoczesne uzawodowienie prowadzi
do p o w s t a w a n i a kolektywów p r a c y na rzeczowych zasadach, nie stano­
wiących k o n t y n u a c j i t r a d y c y j n y c h powiązań rodzinno-sąsiedzkich. N i e
znaczy t o , oczywiście, b y n i e powstawały n o w e postacie i n t e g r a c j i emo­
cjonalnej n a gruncie wspólnego celu i sukcesu.
109

Wachlarz zawodów, możliwych do w y k o n y w a n i a w spółdzielni, nie
jest z b y t szeroki, j a k k o l w i e k udział p r o c e n t o w y fachowców znaczny. Jest
t o niewątpliwe ograniczenie szans nowoczesnej profesjonalizacji. Jedno­
cześnie zwraca uwagę w y s o k i udział robotników sezonowych, n i e k w a l i f i k o w a n y c h . Szanse uzyskania nowoczesnego z a w o d u są nierówne: n a j ­
mniejsze mają k o b i e t y w średnim w i e k u i starsze, obarczone pracą na
działce przyzagrodowej, pracą domową i wykonujące n i e k w a l i f i k o w a n e
prace w spółdzielni. Nieznaczny jest też udział k o b i e t w zarządzie k o ­
lektywów spółdzielczych.

UWAGI

KOŃCOWE

K o l e k t y w i z a c j a r o l n i c t w a rozwiązała w i e l e sprzeczności społeczno-ekonomicznych G r a m a d y okresu poprzedniego. Spółdzielnia rozwiązuje
n i e t y l k o istotne p r o b l e m y efektywności i opłacalności p r o d u k c j i r o l n e j .
i°» A Z E

nr

384-V.

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI WSI

GRAMADA

ale w y c h o d z i również naprzeciw i s t o t n y m aspiracjom współczesnego
człowieka: dążeniu do niezależności i i n d y w i d u a l i z a c j i . Spółdzielnia p o ­
maga w szybkiej i n d y w i d u a l i z a c j i n o w o powstających r o d z i n przez p r z y ­
dzielanie i m działki p o d budowę d o m u , uniezależnia starych rodziców
od życzliwości i c h d z i e c i , daje coraz większe szanse uzyskania w y ­
kształcenia. N i e m n i e j jednak w t y m procesie modernizacji działają róż­
norodne c z y n n i k i hamujące, j a k n p . w s p o m n i a n a już r o l a działki p r z y ­
zagrodowej pochłaniającej w i e l e t r u d u kobiet, stare n a w y k i pracy n a k a ­
zujące generacji w podeszłym w i e k u nieustanną krzątaninę wokół d o m u ,
b r a k odpoczynku, wreszcie — napięte aspiracje związane z budową n o ­
wego d o m u mieszkalnego, którego rozmi-ary i wyposażenie bardzo często'
przekraczają realne potrzeby rodziny. M a m y t u niewątpliwie do czynie­
n i a ze z j a w i s k i e m przenoszenia t r a d y c y j n y c h kryteriów na n o w e w a r ­
tości. W sytuacji, k i e d y ziemia przestała być w y z n a c z n i k i e m prestiżu
i źródłem poczucia pewności, t r a d y c y j n y element systemu wartości —
posiadanie — przenosi się na d o m mieszkalny i p r z e d m i o t y trwałego
użytku. Jednakże n i e jego wartość użytkowa, wygoda, luksus jest w cen­
t r u m u w a g i społecznej, lecz samo posiadanie. Dowodzą tego cytowane
studia M . Pokropka i B. J a w o r s k i e j . Prestiż r o d z i n y w i e j s k i e j w G r a m a dzie wyznaczony jest a k t u a l n i e standardem j e j mieszkania, natomiast
kwestią drugoplanową staje się źródło dostarczające środków dla r e a l i ­
zacji obowiązujących społecznie wzorów mieszkania i b y t o w a n i a . Stąd
też zawody rolnicze oceniane są w k o n f r o n t a c j i z i n n y m i zawodami, w y ­
k o n y w a n y m i przez gramadczan w e w s i l u b poza nią. Praca w spółdziel­
n i jest n a t y l e uważana za równą i n n y m sposobom zarabiania, n a ile da­
j e takie same l u b zbliżone z a r o b k i i podobny w y m i a r godzin z a t r u d n i e ­
nia. Za cechę pozytywną z a t r u d n i e n i a w spółdzielni uważa się niższy niż
w i n n y c h zawodach w y m i a r d n i pracy w ciągu r o k u ( j a k k o l w i e k są t o
t z w . d n i słoneczne, c z y l i dłuższe niż 8 godzin) oraz możliwość k o r z y s t a ­
nia z różnego rodzaju świadczeń spółdzielni, j a k dysponowanie działką
przyzagrodową czy łatwość uzyskania parceli pod budowę nowego d o ­
m u . Natomiast d l a młodego pokolenia zawody pozarolnicze n i e związane
ze spółdzielnią przedstawiają szczególną atrakcyjność z u w a g i n a szerszy
wachlarz możliwości w y b o r u z a w o d u i specjalizacji w obrębie zawodu.
n 0

i n

W a k t u a l n e j swej postaci spółdzielnia nie s t a n o w i jeszcze nowocze­
snego przedsiębiorstwa socjalistycznego zdolnego skutecznie k o n k u r o ­
wać z ośrodkami przemysłowymi, jednakże w i e l e j e j cech i n o w y c h i n i ­
c j a t y w wskazuje n a t a k i t r e n d r o z w o j o w y .

110

Patrz P o k r o p e k ,

op. cit.

i " P a t r z n p . A Z E n r 381-V, 3 8 3 - V , 3 8 9 - V .

�IRENA NIZINSKA,

I r e n a Nizińska, D a n u t a
THE

DANUTA

Markowska

BASIC OCCUPATIONS

OF THE VILLAGERS OF

A G R I C U L T U R E AND
A
The

MARKOWSKA

a i m of the p r e s e n t p a p e r

GRAMADA:

HUSBANDRY

S u m m a r y
i s to b r i n g

out a g r i c u l t u r e

and

husbandry

as

fields of h u m a n a c t i v i t y d i r e c t e d to w a r r a n t the s a t i s f a c t i o n of definite i n d i v i d u a l
a n d c o l l e c t i v e needs. T h u s the c u l t u r a l d e t e r m i n a n t s of the w a y s
means

of s e c u r i n g the

of s u r v i v a l a r e d i s c u s s e d , as w e l l as the b r o a d e r s o c i o - c u l t u r a l effects

the f u n c t i o n i n g

of a h i s t o r i c a l l y d e t e r m i n e d

technological processes
The

employed

m a n n e r of f a r m i n g ,

in agriculture

and

a u t h o r s a r e c o n c e r n e d w i t h the f u n c t i o n i n g

rather than

husbandry.
of a t r a d i t i o n a l p e a s a n t

i n t h e v i l l a g e G r a m a d a on the t u r n of t h e 19th c e n t u r y a n d i n the p e r i o d
the two
rable

W o r l d W a r s , a t t e m p t i n g to f i n d

or u n f a v o u r a b l e

the covered

time span such processes have been
a g r o w i n g s h a r e of p l a n t crops a n d

importance

of

of f a r m i n g

and husbandry;

animal production

operative

favou­

system. During

as the d e c r e a s i n g

a consequent

in r u r a l economy

an emergence

farming

farm

between

out the factors w h i c h h a v e been

f o r the s h a p i n g of the c o o p e r a t i v e

of a f a r m ;

of
the

size

r e l a t i v e f a l l of

as a w h o l e ;

a

of s m a l l f a m i l i e s f r o m

the

modernization

the l a r g e

com­

m u n i t i e s of k i n s h i p ; c h a n g e s i n t h e a w a r e n e s s of people.
A shift f r o m s m a l l p r i v a t e f a r m i n g u n i t s to c o l l e c t i v e f a r m s of e x t e n s i v e
meant

a r a d i c a l change

i n the t y p e

of

relationships

between

productive

areas
labour

a n d the other aspects of life. W i t h i n the t r a d i t i o n a l r u r a l c u l t u r e , the i n t e r e s t s of
the f a r m
family

constituted the supreme

members,

and

the

value

productive

as opposed to t h e i n d i v i d u a l w e l f a r e

activity imprinted

its d e c i s i v e

mark

of

upon

t h e w h o l e life of a f a m i l y w i t h i n t h e v i l l a g e c o m m u n i t y . O n t h e other h a n d , the
agricultural occupations now

emerging

a n d t a k i n g on t h e i r s h a p e s i n t h e s y s t e m

of l a b o u r d i v i s i o n i n a c o o p e r a t i v e f a r m do constitute the f a m i l y ' s b a s i c or s e c o n ­
dary
of

s o u r c e of

life. E v e n

income, but

more,

other, f r e q u e n t l y
meaning.

they are

often

not a n y longer d e t e r m i n e
means

to s e c u r e v a r i o u s

the o t h e r

aspects

goods, m a t e r i a l

u n c o n n e c t e d w i t h a g r i c u l t u r e e i t h e r b y t h e i r o r i g i n or b y

T h e cooperative

t a n t i n d e e d , but

t h e y do

as a factor

still far

from

integrating

determining

the local community is

a l l the aspects of

and
their

impor­

the c h a r a c t e r

and

p r i n c i p l e s of the f u n c t i o n i n g of the c o m m u n i t y .
Specialized
process.
narrow

agricultural

During
set of

the f i r s t

occupations

phase,

emerge,

occupations

the a c t u a l opportunities,

and

are

as

it

seems,

chosen

from

the c h o i c e s a r e

in

a

a

still

two-phases
relatively
by

certain

.stereotyped s o c i a l c r i t e r i a . T h e v a l u a t i o n s a r e focused u p o n the c r i t e r i a of

income

i i n d s o c i a l prestige, w h i l e the l a t t e r factors a r e o b v i o u s l y
system

of

values.

Occupational

a m a n ' s life, a n d m a n y
and behaviors
from

activity

hardly

of o c c u p a t i o n a l life. I n the second

g e a r e d to the t r a d i t i o n a l

influences

of t h e m r e m a i n i n d i f f e r e n t

directed

the

other

fields

w i t h r e s p e c t to the

phase, a n o c c u p a t i o n i s c h o s e n

a m o n g a w i d e scope of the e x i s t i n g o p p o r t u n i t i e s , a n d the choices a r e

influenced

by

individual motivations, and

typed patterns. New
besides

less s t r o n g l y

restricted by

of s a t i s f y i n g t h e c o n s u m p t i v e

needs, to be

of p e r s o n a l s a t i s f a c t i o n , d e v e l o p the i n t e r e s t s a n d c a p a c i t i e s of
selected

the

highly
stereo­

e x p e c t a t i o n s a r i s e w h i c h a n o c c u p a t i o n s h o u l d m e e t : it ought,

s u p p l y i n g the m e a n s

•occupation

of

attitudes

and

performed

along

such lines influences

a

source

an individual.
many

aspects

An
of

�PODSTAWOWE

ZAJĘCIA

LUDNOŚCI

WSI GRAMADA

ÚÍ)

l i f e : the l i b e r a l i n t e r e s t s , p r e f e r e n c e s for other people, p a t t e r n s of b e h a v i o u r , i n ­
tellectual perspectives; i n a w o r d , it strongly involves the whole personality. S u c h
a p a t t e r n r e q u i r e s a n e x i s t e n c e of a w i d e scope of o p p o r t u n i t i e s for t h e choice of
a n o c c u p a t i o n , as w e l l as i n d i v i d u a l s a b l e to t a k e m a t u r e d e c i s i o n s i n t h e i r
c h o i c e s of positions w i t h i n t h e s o c i a l d i v i s i o n of l a b o u r . T h e p r o c e s s e s of e m e r ­
gence of d i s t i n c t o c c u p a t i o n s i n t h e cooperative a g r i c u l t u r a l s y s t e m of G r a m a d a
a r e n o w i n t h e f i r s t of t h e t w o p h a s e s .
M a n y a c t i v i t i e s p e r f o r m e d i n t h e c o o p e r a t i v e f a r m h a v e not y e t e v o l v e d into
s p e c i f i c o c c u p a t i o n s i n t h e s t r i c t sense. T h e s e v e r a l groups of p o p u l a t i o n h a v e got
different c h a n c e s of p a r t i c i p a t i o n i n t h e p r o c e s s of d i v i s i o n of l a b o u r on t h e
o c c u p a t i o n a l b a s i s ; these c h a n c e s a r e a p p a r e n t l y d e t e r m i n e d b y age a n d sex.
Y o u n g m e n participate most fully i n the process, w h i l e old w o m e n are the least
i n f l u e n c e d . F a r m i n g t h e h o u s e h o l d plot is a m o d i f i e d f o r m of t h e f o r m e r u n i t y
of t h e h o u s e h o l d a n d f a r m .
D u r i n g its historical development G r a m a d a has been transformed from an
a g r i c u l t u r a l v i l l a g e into a m u l t i - o c c u p a t i o n a l w o r k e n v i r o n m e n t . T h e d i s t r i b u ­
tion of f a r m i n g a c t i v i t i e s a m o n g t h e s e v e r a l s p e c i a l i z e d o c c u p a t i o n s a c t i v e i n t h e
c o o p e r a t i v e a n d t h e c u l t u r a l c o n s e q u e n c e s of t h e p r o c e s s at its p r e s e n t stage a r e
confronted b y t h e i n h a b i t a n t s of the v i l l a g e w i t h t h e v a l u e s l i n k e d w i t h t h e o t h e r
o c c u p a t i o n s . S u c h c o m p a r i s o n p r o v i d e s a s y s t e m of r e f e r e n c e for t h e e v a l u a t i o n
of w o r k i n t h e c o o p e r a t i v e .
T h e r a d i c a l c h a r a c t e r of the changes i n c o n t e m p o r a r y B u l g a r i a n c o u n t r y s i d e
h a s found its p a r t i c u l a r l y s t r o n g e x p r e s s i o n i n p l a n t a n d a n i m a l p r o d u c t i o n . T h e
s t a n d a r d s of l i v i n g , t h e p a t t e r n s of f a m i l y ties or r i t u a l s a n d c u s t o m s e v o l v e d
g r a d u a l l y , e v e n i f deeply, w h e r e a s i n a g r i c u l t u r e a n d h u s b a n d r y as t e c h n o l o g i c a l
a n d o r g a n i z a t i o n a l p r o c e s s e s t h e shift w a s s u d d e n a n d d e c i s i v e . T h e cooperative
h a s s o l v e d t h e e s s e n t i a l p r o b l e m s of e f f e c t i v e n e s s a n d p r o f i t a b i l i t y of a g r i c u l t u r a l
p r o d u c t i o n , a n d besides i t h a s m e t t h e deeper a s p i r a t i o n s of a c o n t e m p o r a r y
h u m a n being, i.e. h i s s t r i v i n g s to i n d e p e n d e n c e a n d i n d i v i d u a l i t y . I t h e l p s t h e
n e w l y f o r m e d f a m i l i e s to w i n t h e i r i n d e p e n d e n c e q u i c k l y b y a l l o t i n g t h e m b u i l d ­
i n g lots; old age p e n s i o n s m a k e old p a r e n t s i n d e p e n d e n t f r o m t h e b e n e v o l e n c e
of t h e i r c h i l d r e n , t h e y o u n g g e n e r a t i o n is g i v e n i n c r e a s i n g o p p o r t u n i t i e s to g a i n
e d u c a t i o n . H o w e v e r , t h e r e a r e s e v e r a l factors h i n d e r i n g t h e p r o c e s s of m o d e r n i z a ­
t i o n ; e.g. t h e h o u s e h o l d plots w h i c h a b s o r b too m u c h l a b o u r of w o m e n ; the t r a d i ­
t i o n a l w o r k i n g h a b i t s of t h e e l d e r g e n e r a t i o n ; t h e l a c k of r e s t ; s t r a i n e d a s p i r a t i o n s
r e l a t e d w i t h t h e b u i l d i n g of n e w h o m e s , often e x c e e d i n g t h e r e a l needs of a f a ­
m i l y i n t h e i r size a n d a c c o m o d a t i o n . W h a t w e o b s e r v e h e r e , is c e r t a i n l y a t r a n s p o ­
s i t i o n of t r a d i t i o n a l c r i t e r i a to t h e n e w v a l u e s i n a s i t u a t i o n w h e n t h e s o i l no
l o n g e r d e t e r m i n e s t h e prestige or the f e e l i n g of s e c u r i t y .
T h e c o o p e r a t i v e i n its a c t u a l f o r m h a s not y e t b e c o m e a m o d e r n s o c i a l i s t i c
e n t e r p r i s e a b l e to compete w i t h i n d u s t r i a l c e n t e r s , b u t m a n y of its f e a t u r e s , a s
w e l l as n e w i n i t i a t i v e s , i n d i c a t e t h a t s u c h is t h e f o r t h c o m i n g t r e n d .

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7481" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7460">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3224d46fb68d3d6742b68c5425bd410c.pdf</src>
        <authentication>74dbda1a42b5576c4eef91b93b5eb6e6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89352">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:744</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89354">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89357">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89359">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:685</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89361">
                <text>Społeczno-gospodarcze aspekty mechanizacji rolnictwa / ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89363">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1, s.57-78</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89365">
                <text>Piskorz, Jerzy Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89367">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89369">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89370">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89371">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89375">
                <text>„Etnografia P o l s k a " , t. X V I z. 1

JERZY ADAM PISKORZ

SPOŁECZNO-GOSPODARCZE A S P E K T Y M E C H A N I Z A C J I
ROLNICTWA i
(Na przykładzie wsi 'okolic

Ciechanowca)

W S I E D R O B N O S Z L A C H E C K I E I W S I E CHŁOPSKIE

Okolice Ciechanowca są d l a etnografa terenem interesującym. Falo­
w e osadnictwo pozostawiło t u trwałe ślady w postaci z w a r t y c h zasięgów
osadnictwa chłopskiego i drobnoszlacheckiego. I t a k w s i e dawniej chłop­
skie zajmują obszar k l i n a , którego podstawą jest l i n i a Bugu, a szczyt
stanowi wieś K l u k o w o n a północ o d Ciechanowca. Tereny wokół tego
k l i n a są zamieszkane przez ludność pochodzenia drobnoszlacheckiego.
Ponadto okolice Ciechanowca, j a k całe pogranicze mazowieeko^podlaskie,
stanowiły obszar określany j a k o rubież w stosunku do jednolitego etnicz­
nie t e r e n u osadnictwa polskiego. Tędy też często przebiegały h i s t o r y c z ­
ne granice a d m i n i s t r a c y j n e i polityczne. F a k t y t e miały daleko idące n a ­
stępstwa dla procesów kształtowania się k u l t u r y l u d o w e j . Napór osad­
niczy — z jednej s t r o n y polski, z drugiej r u s k i -— niosąc ze sobą o d m i e n ­
ne elementy k u l t u r o w e , wyznaczył w i e l e granicznych l i n i i zasięgów w y ­
tworów m a t e r i a l n y c h , zwyczajów, wierzeń, n a z e w n i c t w a .
Wsie, w których przeprowadzałem badania terenowe — D r e w n o w o ,
Usza Duża, T w o r k o w i c e , Malec — są rozmieszczone wokół Ciechanow­
ca; d w i e pierwsze z w y m i e n i o n y c h to w s i e d a w n i e j szlacheckie, d w i e n a ­
stępne — chłopskie. Przeciwstawienie sobie w s i chłopskich i d r o b n o 2

3

1

Artykuł t e n j e s t skrótem p r a c y p i s a n e j pod k i e r u n k i e m prof, d r A n n y K u -

trzeba-Pojnarowej.

Materiały

terenowe

Etnografii Uniwersytetu Warszawskiego

zbierałem

w

r a m a c h współpracy

Katedry

z Muzeum Rolnictwa im. K. Kluka w

Cie­

chanowcu.
2

Por.: P o l s k i Atlas

s k i , Kultura
K.

społeczna

Moszyński,

Etnograficzny; mapy
ludu

Niektóre

zamieszczone w

wiejskiego

na Mazowszu

przyczyny

zróżnicowania

S.

nad Narwią,
kultury

D w o r a k o w ­
Białystok 1964;

ludowej

w

Polsce,

„Lud Słowiański", t. 4 : 1938 z. 1, s e r i a B, s. 65-117.
3

Badane

ostrowskiego,

wsie

położone

są

n a pograniczu

wysokomazowieckiego.

t r z e c h powiatów,

siemiatyckiego,

�JERZY ADAM PISKORZ

szlacheckich było p o d y k t o w a n e m o i m i przypuszczeniami o p a r t y m i na
l i t e r a t u r z e , iż oba t y p y w s i charakteryzują się odmienną, specyficzną h i ­
storią r o z w o j u gospodarczego, co m u s i znaleźć odbicie w procesie m e ­
chanizacji.
Sądziłem równocześnie, że t a k dobrane wsie swą strukturą gospo­
darczą odzwierciedlają stosunki panujące w i n n y c h okolicznych wsiach.
S t w i e r d z o n y w t o k u badań fakt, iż istnieją między w s i a m i chłopskimi
i drobnoszlacheckimi różnice ekonomiczne, które globalnie rzecz biorąc
są n i e w i e l k i e i polegają przede w s z y s t k i m n a t y m , iż w każdej w s i szla­
checkiej jest grupa gospodarstw bardzo dużych, rzutujących n a wysoką
średnią wielkości gospodarstw dla całej w s i , może być zrozumiały p r z y
spojrzeniu h i s t o r y c z n y m , n a t l e różnic w procesach gospodarczych.
W l i t e r a t u r z e , głównie historyczno-ekonomicznej, spotyka się t r z y
określenia n a oznaczenie procesów zachodzących w s t r u k t u r z e agrarnej
w s i : rozwarstwienie, rozdrobnienie i średniaczenie. Za i c h pomocą, n a
przykładzie badanych w s i , chciałbym wyjaśnić: 1) kształtowanie się róż­
n i c ekonomicznych między w s i a m i chłopskimi i drobnoszlacheckimi,
2) specyfikę h i s t o r i i gospodarczej o b u t y c h typów w s i .
Za p u n k t wyjścia m u s i m y przyjąć r o k 1864 i uwłaszczenie. Wsie
chłopskie w okresie bezpośrednio pouwłaszczeniowym w ówczesnych g u ­
berniach wschodnich były mało zróżnicowane wewnętrznie p o d wzglę­
d e m własności. Z d a n i e m Krzysztofa G r o n i o w s k i e g o przeważały t a m go­
spodarstwa w granicach 9 do 30 mórg, z t y m że większe (okolo 30-morgowe) miały dużo łąk, prowadziły gospodarkę hodowlaną i miały t e n ­
dencję do podzielności, mniejsze zaś miały charakter t y p o w o rolniczy,
dzieliły się niechętnie, chętnie natomiast dodzierżawiały paromorgowe
kawałki ziemi. Gospodarstw dużych, t z w . „chłopskich folwarków", i go­
spodarstw bardzo małych w guberniach wschodnich było niewiele . N a j ­
ważniejsze jest jednak to, że w obrębie jednej w s i chłopskiej różnice
były jeszcze mniejsze, bądź ich w zasadzie n i e było wcale. T a k i stan
rzeczy wynikał z bardzo ograniczonych możliwości podziału gospodarstw
przed uwłaszczeniem. Obie przebadane przeze m n i e wsie chłopskie —
T w a r ko w i c e i Malec — miały po uwłaszczeniu dosyć jednolitą s t r u k t u ­
rę agrarną.
4

5

Z k o l e i drobna szlachta u k a z o w i o uwłaszczeniu nie podlegała ( w y ­
łączał ją 10 § ukazu). Zostały j e j odebrane ziemie dzierżawione od d w o ­
rów, a chłopi w majątkach drobnoszlacheckich powyżej 15 mórg m i e l i
być uwłaszczeni. D r o b n a szlachta, j a k twierdzą h i s t o r y c y i etnografoK. Gronowski,
Realizacja
1963, zwłaszcza s. 153-154.
4

reformy

uwłaszczeniowej

1864 г.,

Warszawa

G o s p o d a r s t w a małe powstały głównie z podziału p u s t e k , a t y c h w i n t e r e s u ­
jącej n a s gub. łomżyńskiej było n i e w i e l e , więcej w sąsiedniej gub. s i e d l e c k i e j .
5

�SPOŁECZNO-GOSPODARCZE

ASPEKTY

MECHANIZACJI

ROLNICTWA

59

w i e , była grupą, która na uwłaszczeniu straciła najwięcej. Była t o k o n ­
tynuacja represji popowstaniowych, t y m razem n a bazie ekonomicznej.
T a k więc szlachta zaściankowa w 1864 r. zmniejszyła nieco swój stan p o ­
siadania, ale poza t y m s t r u k t u r a własności pozostała w zasadzie nie zmie­
niona — nadal utrzymywało się istniejące już wcześniej r o z w a r s t w i e n i e
i rozdrobnienie. W t a k i e j właśnie s y t u a c j i znajdowały się D r e w n o w o
i Usza Duża — badane przeze m n i e wsie drobnoszlacheckie.
6

Przedstawione wyżej u w a g i dotyczące c h a r a k t e r u s t r u k t u r y agrarnej
w s i chłopskich i drobnoszlacheckich w okresie uwłaszczenia były p u n k ­
t e m wyjścia do dalszej analizy, już na przykładzie własnych materiałów
terenowych, mającej sprawdzić postawioną wcześniej hipotezę o o d m i e n ­
nej dla obu typów w s i h i s t o r i i r o z w o j u gospodarczego'.
Zebrane przeze m n i e dane statystyczne z zakresu s t r u k t u r y agrarnej
4 w s i okolic Ciechanowca w k i l k u przekrojach czasowych zdawały się
potwierdzać m o j e przypuszczenia. Obie wsie włościańskie, m i m o wyraź­
n y c h , ale d r o b n y c h między n i m i różnic, ograniczających się j e d y n i e do
czasu występowania i stopnia natężenia poszczególnych procesów, są do
siebie podobne, jeśli chodzi o ogólny k i e r u n e k i t o k p r z e m i a n . T o samo
tyczy się w s i drobnoszlacheckich.
Zdecydowane natomiast różnice widać p r z y porównaniu o b u w s i
chłopskich z jednej strony, z o b u w s i a m i szlacheckimi z d r u g i e j . Przede
w s z y s t k i m aż do I I w o j n y światowej oba te t y p y w s i charakteryzują się
o d m i e n n y m k i e r u n k i e m z m i a n s t r u k t u r y agrarnej — dla w s i chłopskich
jest to pogłębianie się rozdrobnienia, a dla w s i drobnoszlacheckich —
pogłębianie się r o z w a r s t w i e n i a . W parze z tą podstawową różnicą idą
również inne.
W a r t y k u l e n i n i e j s z y m d l a jasności w y w o d u celowo przedstawię ana­
lizę z m i a n w s t r u k t u r z e agrarnej d w u w s i krańcowo od siebie o d m i e n ­
n y c h (Malec i D r e w n o w o ) , t a k aby pokazane różnice były jaskrawe,
ponieważ n i e zależało m i b y n a j m n i e j na b u d o w a n i u zbliżonych do prze­
ciętnej rzeczywistości modelów, a t y l k o n a s t w i e r d z e n i u różnic, t a k j a k
przedstawia j e tabela 1.
W nawiasach podane są inne, poza strukturą agrarną, wskaźniki
zmian gospodarczo-społecznych n a w s i .
Ciekawie również wygląda s t r u k t u r a agrarna t y c h d w u w s i w świetle
pełnych d a n y c h l i c z b o w y c h (tab. 2). Możliwości i n t e r p r e t a c y j n e ogra­
nicza t u jednak fakt, że b r a k jest szczegółowych materiałów dotyczących
każdej z granicznych dat wyróżnionych wyżej okresów.
D w a wyżej zaprezentowane zestawienia n i e odnoszą się b y n a j m n i e j
N a przykład G r o n o w s k i , op. cit,
drobnoszlacheckie
na Mazowszu
i Podlasiu,
6

s. 152-155, i M . B i e r n a c k a ,
W a r s z a w a 1966, s. 105-109.

Wsie

�JERZY ADAM PISKORZ

60

Tab. 1. Zmiany struktury agrcrnej dwu przykładowo wybranych wsi (chłopskiej
i drobnoszłacheckiej) w latach

1864-1960

Okres

Wieś chłopska
Malec

Wieś drobnoszlachecka

1864

struktura agrarna jednolita

struktura agrarna rozdrob­

Drewnowo

niona

i

rozwarstwiona

pogłębianie się rozwarst­

1864 1900

początki rozdrobnienia

1901-1929

pogłębianie się rozdrob­

dalsze pogłębianie się roz­

nienia (emigracja)

warstwienia

wienia (komasacja)
(emigracja,

upowszechnienie mecha­
nizacji omłotów)
słabo zaznaczające się roz­

1930-1948

początki średniaczenia

warstwienie (komasacja)
1949-1960

początki średniaczenia

struktura

(upowszechnienie mecha­

zmian

agrarna

bez

nizacji omlotów)

do dat przełomowych, r o k 1900 b o w i e m wyznacza środkowy etap z j e d ­
nej strony rozdrobnienia, z drugiej rozwarstwienia, a r o k 1960 można
traktować jako zakończenie początkowego okresu średniaczenia . Pamię­
tając o t y m w n i o s k u j e m y , że:
1900 — w D r e w n o w i e s t r u k t u r a agrarna jest mocno, choć dość rów­
n o m i e r n i e r o z w a r s t w i o n a , w chłopskim M a l c u proces rozdrobnienia objął
już w przybliżeniu 8 8 , 4 % ogółu gospodarstw.
1960 — w D r e w n o w i e średniaczenie o d b y w a się poprzez spadek liczby
gospodarstw małych, dzięki czemu powiększa się g r u p a o d 5 d o 10 ha,
w s t r u k t u r z e agrarnej Malca widać jeszcze przede w s z y s t k i m s k u t k i roz­
drobnienia, bardzo słabo zaznacza się r o z w a r s t w i e n i e , średniaczenie m a
jeszcze t a k mały zasięg, że w p r z y t o c z o n y m zestawieniu n i e jest w zasa­
dzie widoczne.
7

Rok 1864 — p u n k t wyjścia w mojej analizie z m i a n s t r u k t u r y agrar­
nej w e wsiach chłopskich i szlacheckich — należy traktować symbolicz­
nie. Przecież f a k t y c z n y stan posiadania zmienił się p o d wpływem uwłasz­
czenia t y l k o m i n i m a l n i e , za to w poważny sposób został ujednolicony

7

storia

Wypowiadany w wielu
Polski,

czenia obserwujemy
tur.
i

Owo

gospodarstw

kazywały g o s p o d a r s t w a
ubocznym

skutkiem

(przykładowo: S . K i e n i e w i c z ,

1969, s. 286) pogląd, że początki

Hi­

średnia­

już pod k o n i e c X I X w., o p a r t y j e s t n a b a d a n i a c h m a k r o s t r u k -

średniaczenie

likwidacji

opracowaniach

t. 2: 1795-1918, W a r s z a w a
z końca

X I X w.

małych,

przy

największe. W

rozdrobnienia.

obniżania się przeciętnej wielkości

polega

n a postępującym

t y m najwyższy
tym wypadku

Rzeczywiste
gospodarstw.

stopień

rozdrobnieniu

podzielności

wy­

średniaczenie j e s t po p r o s t u

średniaczenie

odbywa

się

bez

�SPOŁECZNO-GOSPODARCZE

ASPEKTY

MECHANIZACJI

ROLNICTWA

61

status społeczny ludności zajmującej się r o l n i c t w e m . Różnice w s t r u k ­
t u r z e agrarnej między t y m i d w o m a t y p a m i w s i istniały już przed 1864 r.
Śmiało możemy powiedzieć, że dalszy proces p r z e m i a n był t y l k o prostą
ich kontynuacją. M i a n o w i c i e wsie drobnoszlaeheókie, które już n a długo
przed uwłaszczeniem przeszły etap rozdrobnienia i o d d a w n a borykały się
z głodem ziemi, miały w y p r a c o w a n y system spłat r o d z i n n y c h , a zapo­
ra*.

2. Struktura agrarna wsi Malec i Drewnowo wg podziału na grupy obszarowe w odsetkach
ogółu gospodarstw (w ha)
.

1900

2-5

5-10

10-15

7,7
22,7

80,7

11,6

22,7

22,7

Malec

5,5

32,0

Drewnowo

—

15,8

51,4
52,7

21,0

Wieś
Malec
Drewnowo

1960

_

Do 2

Rok

Pow. 15

Uwagi

18,2

13,7

1900

9,7

1,4
10,5

—

1905

8

—

czątkowane s k u t k a m i u k a z u uwłaszczeniowego (odebranie dzierżaw d w o r ­
skich) migracje do miast były k o n t y n u o w a n e także później; n i e b a w e m
dołączyła się do n i c h emigracja. Ponadto w g u b e r n i łomżyńskiej, na któ­
rej terenie były położone badane wsie, 8 5 % ziemi z 'rozparcelowanych
na przełomie X I X i X X w . dworów wykupiła drobna szlachta, co świad­
czy o j e j w y s o k i e j prężności ekonomicznej w t y m okresie. Większe go­
spodarstwa drobnoszlacheckie cechowała tendencja do niepodzielności.
O d w r o t n a tendencja panująca w dużych gospodarstwach chłopskich w y ­
nikała z tego, że włościanie, którzy dopiero w 1864 r. u z y s k a l i p r a w o
swobodnego dysponowania ziemią, n i e m i e l i takiego systemu zabezpie­
czeń ograniczających rozdrabnianie j a k szlachta zaściankowa. K i e d y mó­
w i m y o r o z d r a b n i a n i u się gospodarstw chłopskich i b r a k u tegoż w okresie
pouwłaszczeniowym w gospodarstwach drobnej szlachty, w a r t o zazna­
czyć, że w końcu l a t 60-tych X I X w . zbadane przeze m n i e wsie włościań­
skie przeciętną wielkością gospodarstwa nieznacznie przewyższały wsie
drobnoszlacheckie, natomiast na przełomie X I X i X X w . stosunek ten
uległ odwróceniu.
9

Jednakże wspomniana już tendencja do niepodzielności większych go­
spodarstw, j a k również istniejące r o z w a r s t w i e n i e sprawiały, że w s i e
d r o b n o s z l a c h e c k i e były b a r d z i e j podatne na zmia­
n y t y p u k a p i t a l i s t y c z n e g o w r o l n i c t w i e . T u właśnie
8

D a n e przybliżone.

Ograniczał j e t y l k o z a k a z d z i e l e n i a g o s p o d a r s t w poniżej 6 mórg i z a k a z
sprzedaży z i e m i uwłaszczonej niechłopom — zresztą n i e p r z e s t r z e g a n o i c h z b y t ­
nio.
9

�62

JERZY ADAM PISKORZ

należy szukać p r z y c z y n wcześniejszej komasacji i mechanizacji, większe­
go w y k o r z y s t a n i a najemnej siły roboczej w e wsiach drobnoszlacheckich.
We wsiach chłopskich rozwarstwienie i początki mechanizacji następo­
wały znacznie później. W i d z i m y więc, że początki k a p i t a l i z a c j i r o l n i c t w a
i n d y w i d u a l n e g o związane są z koniecznością zaistnienia rozwarstwionej
s t r u k t u r y agrarnej, a z k o l e i j e d n y m z podstawowych, bezpośrednich
skutków k a p i t a l i z a c j i jest mechanizacja r o l n i c t w a .

ROZWÓJ NARZĘDZI R O L N I C Z Y C H I E T A P Y M E C H A N I Z A C J I

Przyczyn mechanizacji należy szukać z jednej s t r o n y w dążeniu wła­
ścicieli gospodarstw do zwiększenia p r o d u k c j i p r z y zmniejszonych nakła­
dach n a pracę, a z drugiej s t r o n y w koncentracji kapitałów powodują­
cej w rezultacie r o z w a r s t w i e n i e się s t r u k t u r y agrarnej, a w k o n s e k w e n ­
cji tegoż — również i klasowej. Jednakże w r o l n i c t w i e proces k o n c e n ­
t r a c j i kapitału przebiega w o l n i e j niż w i n n y c h gałęziach gospodarki n a ­
r o d o w e j . Dzieje się t a k nie t y l k o ze względu n a niską stopę zysku w r o l ­
n i c t w i e i zmienną koniunkturę n a p r o d u k t y rolne. N a o m a w i a n y proces
w p ł y w mają także w a r u n k i k l i m a t y c z n e (urodzaj) i sytuacja w przemyśle.
Było t o j a s k r a w o widoczne n p . w okresie k r y z y s u przemysłowego w p o ­
czątkach l a t trzydziestych, k i e d y między cenami artykułów r o l n y c h i prze­
mysłowych powstał t a k duży rozdźwięk, że wszelkie inwestycje w prze­
ciętnym gospodarstwie r o l n y m zostały na długo zahamowane .
10

Jak w y n i k a z przytoczonych współzależności, p o w o l n y proces k o n c e n ­
t r a c j i kapitału w r o l n i c t w i e sprawia, że również mechanizacja p r a c y na
r o l i w y k a z u j e powolne tempo r o z w o j u . Z t y c h samych p r z y c z y n jest ona
m n i e j i n t e n s y w n a w gospodarstwach chłopskich niż w dużych gospodar­
stwach f o l w a r c z n y c h ; szybciej przebiega na terenach, gdzie p r o d u k c j a
rolna jest silnie związana z działaniem mechanizmów r y n k o w y c h , niż n a
terenach o n i s k i m stopniu towarowości gospodarki.
W poprzedniej części artykułu wykazałem, że w e wsiach drobnoszla­
checkich r o z w a r s t w i e n i e następowało szybciej niż w e wsiach chłopskich;
pojawiającą się warstwę gospodarstw bogatych stać było n a podstawowe
maszyny rolnicze, których n i e posiadały jeszcze mniejsze gospodarstwa
drobnoszlacheckie i gospodarstwa chłopskie. Podobnie kształtował się
stopień towarowości gospodarki. Choć n a całym pograniczu mazowieckopodlaskim był o n bardzo n i s k i , t o j e d n a k bogate gospodarstwa drobnoszla10 W y n i k a
ny

i narzędzia

Wskaźnik

to z d a n y c h p r z y t o c z o n y c h p r z e z K . C z e r n i e w s k i e g o ,
rolnicze

w

gospodarstwach

inwestycji maszyn rolniczych w

m i e m y z a 100, w

mniejszej

własności,

P o l s c e wynosił,

jeśli

Warszawa

Maszy­
1938.

r o k 1928 p r z y j ­

1930 — 43,9; 1932 — 8,8; 1934 — 11,4; 1936 — 20,6.

�SPOŁECZNO-GOSPODARCZE

ASPEKTY

MECHANIZACJI

ROLNICTWA

63-

checkie i . p o d t y m względem były przodującymi w porównaniu z i n n y m i ^
których p r o d u k c j a była nastawiona n a konsumpcję wewnętrzną.
W świetle powyższych ogólnych prawidłowości d y n a m i k i z m i a n w za­
kresie mechanizacji r o l n i c t w a staje się zrozumiałe, dlaczego p r z y opóźnio­
n y m w stosunku do i n n y c h regionów k r a j u procesie mechanizacji maszy­
n y rolnicze wcześniej pojawiły się w D r e w n o w i e i Uszy Dużej niż
w Tworkowicaoh i Malcu.
Z a n i m j e d n a k pojawiły się maszyny — j a k pozwalają stwierdzić prze­
prowadzone badania — w e w s z y s t k i c h wsiach używano identycznego ze­
s t a w u narzędzi t r a d y c y j n y c h . W jego skład wchodziły: socha d w u p o l i cowa, b r o n a laskowa, drewniane radełko do ziemniaków, f a r t u c h siewak,
sierp i cep gązewkowy. Większość z t y c h narzędzi r o l n i k wykonywał sam,
a z usług rzemieślników korzystał z konieczności t a m , gdzie wymagała
tego t e c h n i k a p r o d u k c j i , n p . w w y p a d k u m e t a l o w y c h części narzędzi. W y ­
jątkowym p r z y p a d k i e m są t u b r o n y laskowe. Choć n i e posiadają one
elementów m e t a l o w y c h , t o j e d n a k większość gospodarzy zaopatrywała się
w n i e n a targu. P r z y w o z i l i j e i sprzedawali znający t a j n i k i niełatwej p r o ­
d u k c j i r o l n i c y (a nie rzemieślnicy) z biedniejszych w s i chłopskich, głów­
nie spod Brańska.
T a k i zestaw narzędzi, j a k wyżej przedstawiony, używany był w e
w s z y s t k i c h badanych wsiach w sposób wyłączny do około r o k u 1895. P o ­
t e m stopniowo poszczególne narzędzia stare były w y p i e r a n e przez n o w ­
sze t y p y . Proces zastępowania t r a d y c y j n y c h środków p r o d u k c j i n o w y m i
rozciągał się na wiele l a t i przebiegał nierównomiernie w odniesieniu
do różnych typów prac — najszybciej objął orkę (pług), b r o n o w a n i e (bro­
na beleczkowa) i sprzęt zbóż (kosa); najdłużej n i e zmieniony pozostawał
sposób s i e w u i sadzenia ziemniaków. Jednakże niektóre narzędzia z o m a ­
wianego zestawu, będąc używane obok n o w o w p r o w a d z o n y c h , przetrwały
długo, a w f o r m i e szczątkowej n a w e t do dziś. O ile n p . socha została b a r ­
dzo szybko zastąpiona przez pług, bo zaledwie w ciągu 3—5 lat, o t y l e
brona laskowa przez b l i s k o pół w i e k u współwystępowała n a j p i e r w z b r o ­
ną beleczkowa, a potem z b r o n a m i żelaznymi. Zaraz po w p r o w a d z e n i u
b r o n beleczkowych b r o n y laskowe były stosowane j a k o l e k k i e b r o n k i , p o ­
t e m używano i c h głównie d o włóczenia k a r t o f l i s k , bo grube, d r e w n i a n e
zęby n i e wygarniały ziemniaków. Jeszcze do końca okresu międzywojen­
nego w badanych wsiach b r o n a laskowa była w każdym n i e m a l gospodar­
stwie. Mówiąc O' narzędziach z zestawu tradycyjnego używanych jeszcze
po w p r o w a d z e n i u na i c h miejsce nowszych typów narzędzi, należy zazna­
czyć, że t r w a n i e zawsze związane jest ze zmianą f u n k c j i l u b ogranicze­
n i e m zakresu w y k o n y w a n y c h czynności. N a w e t mechanizacja nie w y e l i ­
minowała do końca narzędzi t r a d y c y j n y c h , t a k i c h j a k cep, f a r t u c h sie­
wak i sierp.

�04

JERZY ADAM PISKORZ

W t o k u badań t e r e n o w y c h zajmowałem się problematyką r o z w o j u b a ­
zy technicznej w odniesieniu do każdego z typów prac rolniczych o d ­
dzielnie. Stwierdziwszy jednak, że daty wyznaczające okresy w z r o s t u
i spadku natężenia mechanizacji oraz sposoby i źródła zakupu są w e
w s z y s t k i c h w y p a d k a c h identyczne, postanowiłem etapy mechanizacji oko­
l i c Ciechanowca omówić t u t y l k o n a przykładzie z m i a n w zakresie m e ­
t o d sprzętu zbóż.
Kosy zaczęto używać do sprzętu zbóż w początkach X X w . I n f o r m a ­
torzy t w i e r d z i l i , że „kosy były zawsze", ale wcześniej koszono n i m i w y ­
łącznie t r a w y . Najwcześniej, w latach 1902-1904, zastosowano kosy do
zbioru zbóż w D r e w n o w i e , potem w T w o r k o w i c a c h (1906-1908) i w Uszy
(1912-1914), a najpóźniej — dopiero po I w o j n i e — w M a l c u . Początkowo
zresztą kosami koszono t y l k o żyto; jęczmień, a zwłaszcza proso j a k o ła­
t w o wykruszające się, długo żęto sierpami.
W powszechnym użyciu były kosy p r o d u k c j i fabrycznej, można je
było kupić od wędrownych handlarzy l u b na targach czy w sklepach
żelaznych; kosy k o w a l s k i e za czasów, j a k i e pamiętali i n f o r m a t o r z y , były
niesłychanie rzadkie.
Z m i a n a sierpa n a kosę zmieniła zasadniczo system pracy p r z y zbio­
rach. Okres żniw znacznie się skrócił. Koszenie, które wymagało więcej
siły fizycznej, stało się wyłącznym zajęciem mężczyzn. K o b i e t o m zaś
przypadało podbieranie i wiązanie zboża.
Maszynowy sprzęt zbóż upowszechnił się dopiero po r o k u 1956. Wcze­
śniej stosowano go jedynie w największych i najbogatszych gospodar­
stwach. I tak w D r e w n o w i e w przodującym pod względem mechanizacji
gospodarstwie Jana Drewnowskiego żniwiarkę zakupiono już w 1911 r o ­
k u , k i e d y to, j a k sam opowiadał, w niektórych sąsiednich wsiach żęto
jeszcze sierpami. K u p i o n o ją po remoncie od Bachurzewskiego z Ciecha­
nowca, zajmującego się produkcją i h a n d l e m maszynami r o l n i c z y m i .
W końcu l a t 20-tych żniwiarki w p r o w a d z i l i najbogatsi gospodarze z o b u
w s i drobnoszlacheckich: w D r e w n o w i e było i c h wówczas 3, w Uszy D u ­
żej jedna. Były t o głównie maszyny po remoncie, często się psuły, a w
okolicy n i e było fachowców, którzy d o k o n y w a l i b y napraw.
Dużo maszyn r o l n i c z y c h dotarło na Podlasie w latach 1945/46 za p o ­
średnictwem handlarzy. P r z y w o z i l i o n i maszyny n a t a r g do Ciechanowca,
a zapłatę pobierali w postaci artykułów żywnościowych. Tą drogą stali
się właścicielami żniwiarek dwaj r o l n i c y ze w s i drobnoszlacheckich.
W T w o r k o w i c a c h i M a l c u maszynowego sprzętu zbóż przed I I wojną
światową n i e stosowano. D l a Malca przydzielono w 1948 r o k u żniwiarkę
GOM-owską, z której za d r o b n y m i opłatami m o g l i korzystać r o l n i c y z ca­
łej w s i . Z wyprzedaży maszyn podczas l i k w i d a c j i Gminnego Ośrodka M a ­
szynowego w Ciechanowcu w 1957 r. pochodziły pierwsze w i n d y w i d u a l -

�SPOŁECZNO-GOSPODARCZE

ASPEKTY

MECHANIZACJI

ROLNICTWA

65

n y m posiadaniu żniwiarki w e wsiach chłopskich. W M a l c u k u p i l i żni­
w i a r k i w t e n sposób dwaj bogaci gospodarze, a w T w o r k o w i c a c h jeden.
Rok 1956 jest w h i s t o r i i mechanizacji r o l n i c t w a datą n i e z w y k l e ważną.
Z jednej strony po V I I I P l e n u m К С P Z P R podjęto decyzję o l i k w i d a c j i
GOM-ów i wyprzedaży i c h maszyn, z drugiej strony z m i a n y w polityce
rolnej państwa sprawiły, że przemysł nastawił się n a produkcję lekkiego
sprzętu n a napęd k o n n y , przystosowanego do potrzeb i możliwości f i n a n ­
sowych gospodarstwa chłopskiego . Zaczęto wówczas produkować p r a k ­
tyczne k o s i a r k i z f a b r y c z n y m oprzyrządowaniem do z b i o r u zbóż, podsta­
w o w y m b o w i e m i c h przeznaczeniem był sprzęt t r a w . Początkowo wszyscy
k u p o w a l i je bardzo chętnie. Obecnie stają się one u n i w e r s a l n y m i maszy­
n a m i dla średnich gospodarstw, dużym gospodarstwom b o w i e m zbyt w i e ­
le czasu zabierało wiązanie snopków i zwłaszcza te gospodarstwa e n t u ­
zjastycznie przyjęły w p r o w a d z e n i e snopowiązałek.
Ilość kosiarek i żniwiarek w i n d y w i d u a l n y m posiadaniu w badanych
wsiach w 1969 r. kształtowała się następująco: w D r e w n o w i e posiadało je
3 2 % gospodarstw, w Uszy Dużej 6 5 % gospodarstw, w T w o r k o w i c a c h
1 4 % gospodarstw, a w M a l c u 9 % .
Własne snopowiązałki konne posiadają t y l k o największe gospodar­
stwa. W D r e w n o w i e jest i c h dwie, w Uszy t r z y — wszystkie k u p i o n e
w ciągu ostatnich pięciu l a t . W o b u wsiach chłopskich p r y w a t n y c h m a ­
szyn tego t y p u n i e m a . Zarówno w M a l c u , j a k i w T w o r k o w i c a c h są po
dwie snopowiązałki t r a k t o r o w e w kółkach rolniczych. W Uszy Dużej jest
jedna snopowiązałka k o n n a — t r a k t o r o w e pożycza się z kółek w sąsied­
n i c h wsiach, a r o l n i c y z D r e w n o w a , ponieważ w i c h w s i kółko rolnicze
n

W

1 1

broszurze

szkoleniowo-propagandowej

KW

PZPR

w

Poznaniu

czytamy

n a t e m a t s y t u a c j i w przemyśle m a s z y n r o l n i c z y c h i z a o p a t r z e n i a r o l n i c t w a w m a ­
s z y n y w p i e r w s z y m dziesięcioleciu P o l s k i L u d o w e j :
„Dotychczasowa
wolna,

a nawet

sytuacja

zaopatrzenia

zła. D o r o k u

rolnictwa

w

maszyny

1956 p o l i t y k a r o l n a zmierzała

była

dość

do s z y b k i e g o

do­

uspół-

d z i e l c z e n i a w s i , a przemysł realizując taką politykę zaopatrywał j e d y n i e g o s p o d a r ­
stwa

duże,

j a k i m i były

PGR

i

spółdzielnie

produkcyjne.

Pominięto

produkcję m a s z y n i narzędzi p o t r z e b n y c h w g o s p o d a r s t w a c h
samym
VIII

przyspieszyć

Plenum

w

wstąpienie

1956 г.,

chłopów

wystąpienie

do

spółdzielni.

ze spółdzielni

[...]

Zmiana

zmieniać

profil

produkcji,

w

1957 r.

spadającej

prawie

dwie

szybko

trzecie n a

m a s z y n y , które dziś t r u d n o

n o w o c z e s n y m i , ale chodziło przecież o r z e c z b a r d z o
i podniesienie

już

ostro

dotychczas n a ­

sprzętu rolniczego. Przemysł zaczął

przeznaczając

z a s p o k o j e n i e r y n k u chłopskiego. P r o d u k o w a n o
s t a w o w y c h potrzeb

p o l i t y k i po

ok. 200 t y s . chłopów,

ujawniły b r a k potrzebnego n a w s i sprzętu. Wystąpił n i e n o t o w a n y
c i s k n a h a n d e l i przemysł o d o s t a w y

całkowicie

d r o b n y c h , chcąc t y m

nazwać

istotną — o z a s p o k o j e n i e

produkcji

r o l n i c z e j . Oprócz

pod­

przemy­

słu, poważne ilości m a s z y n p r z e z n a c z o n o do sprzedaży z G m i n n y c h Ośrodków M a ­
s z y n o w y c h " . R . S k o c z y l a s , Niektóre
Poznań 1958.
5 — Etnografia Polska, XVI/1

problemy

rozwoju

mechanizacji

rolnictwa,

�JERZY ADAM PISKORZ

n i e m a maszyn w ogóle, korzystają ze snopowiązałek głównie z kółka
w Bogutach.
A c z k o l w i e k m a s z y n o w y sprzęt zbóż jest już obecnie szeroko rozpo­
wszechniony w badanych wsiach, t o jeszcze stosunkowo znaczną część
zbiorów kosi się kosami. Przyczyną tego t y l k o w nieznacznym s t o p n i u
jest częściowy b r a k m a s z y n i n d y w i d u a l n y c h i długi okres oczekiwania
na maszyny z kółka rolniczego. Używanie kosy jest w znacznej mierze
p o d y k t o w a n e t y m , iż zboże położone i pokręcone t r u d n o jest kosić m a ­
szyną. Jednakże kosą kosi się mie t y l k o w t e d y . Często biedniejsi gospo­
darze używają j e j ze względów oszczędnościowych. Obecnie maszynami
zbiera się w M a l c u o k . 4 5 % zbóż, w T w o r k o w i c a c h p o w . 5 0 % , w D r e w ­
n o w i e ok. 7 0 % , a w Uszy Dużej o k . 8 0 % .
N a podstawie przedstawionych materiałów dotyczących h i s t o r i i m e ­
chanizacji możemy wyodrębnić następujące najważniejsze etapy procesu
mechanizacji:
a) koniec l a t 20-tych — okres w y s o k i e j k o n i u n k t u r y na p r o d u k t y r o l ­
ne i i n t e n s y w n e j mechanizacji największych gospodarstw;
b) 1930-1939 — zamrożenie i n w e s t y c j i na w s i j a k o skutek k r y z y s u
przemysłowego i rolnego (por. przypis 10);
c) 1939-1947 — zniszczenia wojenne, b r a k i n w e s t y c j i spowodowany
b r a k i e m podaży maszyn;
d) 1948-1956 — mechanizacja zbiorowa w o p a r c i u o G O M - y , mała
podaż maszyn dla gospodarstw i n d y w i d u a l n y c h ;
e) 1956-1957 — w y k u p maszyn z l i k w i d o w a n y c h GOM-ów oraz de­
cyzje o zmianie p r o f i l u produkcyjnego przemysłu maszyn r o l n i c z y c h —
skutki V I I I Plenum КС PZPR;
f) po 1957 — duża pv&gt;daż maszyn d l a r o l n i c t w a i n d y w i d u a l n e g o , p r o ­
ces szybkiej mechanizacji gospodarstw dużych i średnich, bardzo duże
znaczenie mechanizacji zbiorowej poprzez kółka rolnicze.
Obecny stan mechanizacji i n d y w i d u a l n e j można wyjaśnić krótko p r z y
Tab. 3. Stopień mechanizacji średnio na 1 gospodarstwo
w 1960 r. {materiały GUS)

i 1969 r. {materiały własne)

Stopień
Wieś

na

mechanizacji średnio
1 gospodarstwo

rok 1960

rok 1969

Usza Duża
Drewnowo
Malec

6,0

10,3

3,2

5,6

0,6

1,8

Tworkowice

1Д

3,2

�SPOŁECZNO-GOSPODARCZE

ASPEKTY

MECHANIZACJI

67

ROLNICTWA

pomocy syntetycznego wskaźnika „stopnia m e c h a n i z a c j i ' '
O aktualnych
różnicach w stanie mechanizacji między b a d a n y m i w s i a m i świadczy n a j ­
lepiej wysokość wskaźnika stopnia mechanizacji przypadająca średnio n a
jedno gospodarstwo w każdej w s i .
Widać t u zasadnicze różnice między w s i a m i chłopskimi i drobnoszla­
checkimi. Stosując przytoczone w przypisie 12 przedziały wyznaczające
n i s k i , średni i w y s o k i stopień mechanizacji, możemy powiedzieć, że j e 12

Tab. 4. Struktura badanych wsi pod względem stopnia mechanizacji w roku 1960 {materiały
spisowe GUS)

i 1969 (materiały własne) w odsetkach ogółu gospodarstw we wsi
R o k 1969

R o k I960
stopień mechanizacji

Wieś

stopień mechanizacji

niski

średni

wysoki

niski

średni

wysoki

U s z a Duża
Drewnowo
Malec

38,5

42,3

19,2

11,6

26,9

61,5

63,2
95,9

26,3

10,5

52,7

21,0

26,3

16,6

92,2

—

79,3

Tworkowice

4,1
4,7

62,5

28,1

4,1
9,4

d y n i e Usza osiągnęła
stopień mechanizacji,
zentują n i s k i stopień,
sięcioleciu najwyższe
1 2

Wskaźnik

3,1

w 1969 r. średnio n a jedno gospodarstwo w y s o k i
D r e w n o w o — średni, a T w o r k o w i c e i Malec r e p r e ­
choć właśnie t e w s i e wykazywały w o s t a t n i m dzie­
procentowo tempo p r z y r o s t u ilości maszyn.

powstawał

przez

zsumowanie

dało każde z g o s p o d a r s t w . S y s t e m

punktacji

punktów
ustaliłem

za maszyny,
sam w

jakie

oparciu

posia­

o stopień

wartości użytkowej poszczególnych m a s z y n ; w y g l ą d a ł on następująco:
s i e w n i k zbożowy
— 3
pług d w u s k i b o w y
kosiarka
— 2
grabie konne
żniwiarka
— 3
młocarnia nieczyszcząca
snopowiązałka
— 4
młocarnia czyszcząca
k o p a c z k a do ziemniaków
— 3
silnik spalinowy
traktor
— 6
silnik elektryczny

— 1
— 1
— 3
— 4
— 2

—г

P r z y m a s z y n a c h będących wspólną własnością k i l k u g o s p o d a r z y p u n k t a c j a t a była
o d p o w i e d n i o obniżana i wynosiła w w y p a d k u
4 — 40°/o. T a k i e postępowanie
rośnie w r a z
sowanie
łoby

2 współwłaścicieli —

z liczbą l u d z i obsługiwanych p r z e z

l i c z b y określającej

faktycznego

stanu

7 5 % , 3 — 50°/o,

jest o t y l e słuszne, że wartość użytkowa

ilość wspólników

wykorzystania

jako

maszyn. Po

dotyczących k i l k u n a s t u próbnie w y b r a n y c h

podzielnika

nie

skonfrontowaniu

gospodarstw z opiniami

średniego i w y s o k i e g o

stopnia

m e c h a n i z a c j i . Odnoszą

wiście t y l k o do b a d a n y c h terenów i są następujące:
n i s k i stopień m e c h a n i z a c j i
średni stopień m e c h a n i z a c j i
w y s o k i stopień m e c h a n i z a c j i

— 0-3 punktów
— 4 - 9 punktów
— 10 i więcej punktów.

sto­

odzwierciedla­
wskaźników
informatorów

o zasobności t y c h g o s p o d a r s t w w m a s z y n y r o l n i c z e ustaliłem wskaźniki
d l a niskiego,

maszyny

tę maszynę. D l a t e g o właśnie

graniczne

się one

oczy­

�68

JERZY ADAM PISKORZ

Zasobność w maszyny gospodarstw każdej z badanych w s i przedsta­
w i a tabela 4.
Jak w i d z i m y , w r o k u 1969 jedynie w Uszy Dużej ponad połowa gospo­
d a r s t w była w y s o k o zmechanizowana. W pozostałych wsiach (w t y m
i w D r e w n o w i e ) przeważają gospodarstwa o n i s k i m s t o p n i u mechaniza­
cji. Stosunkowo wysoka średnia stopnia mechanizacji w D r e w n o w i e (tab.
3) bierze się stąd, iż największe gospodarstwa w tej w s i są naprawdę
bardzo dobrze zmechanizowane, co odbija się zasadniczo n a średniej dla
całej w s i .
C Z Y N N I K I KSZTAŁTUJĄCE P R O C E S M E C H A N I Z A C J I

G e n e r a l n y m i c z y n n i k a m i wyznaczającymi przebieg procesów gospo­
darczych, a t a k i m jest przecież mechanizacja, są wielkość p o p y t u i poda­
ży dóbr. Jednakże w analizie k o n k r e t n y c h sytuacji nie możemy o g r a n i ­
czyć się wyłącznie do n i c h , są one b o w i e m wypadkową całego szeregu
i n n y c h czynników społeczno-gospodarczych.
W t o k u badań t e r e n o w y c h rozpatrywałem t y l k o te c z y n n i k i kształtu­
jące proces mechanizacji, które na w s i występują bezpośrednio l u b w w y ­
p a d k u czynników zewnętrznych te, które mogą być m i a r o d a j n i e ocenio­
ne z p u n k t u w i d z e n i a interesów w s i . W w i e l u w y p a d k a c h chodzi t u po
prostu o rolę jednostek i i n s t y t u c j i w e w p r o w a d z a n i u postępu technicz­
nego do r o l n i c t w a .
Z zebranych materiałów w y n i k a , że — generalnie rzecz biorąc —
l u d z i e s t a r z y nie b y l i p r z e c i w n i mechanizacji. Możemy mówić r a ­
czej o ostrożności w i c h akceptacji; cechowała ona okres przed w p r o w a ­
dzeniem pierwszej maszyny każdego t y p u w e w s i oraz początkowy, krót­
k i okres poznawania zasad pracy maszyny, j e j zalet, sprawdzania p r a w ­
dziwości dotychczasowych o n i e j o p i n i i . Należy jednak stwierdzić, że
starsi gospodarze b y l i bardzo przywiązani do narzędzi swej młodości
i bardzo często głosili i c h wyższość. T o przywiązanie było niezależne od
pozycji ekonomicznej, bo n p . trzeci przed 1914 r. gospodarz w D r e w n o ­
w i e najdłużej używał sochy, z k o l e i i n n i gospodarze z t e j samej w s i , któ­
r y c h niewątpliwie stać było n a w i a l n i e , dłużej w i a l i szuflami niż i c h
biedniejsi, ale młodsi sąsiedzi. Tego rodzaju p r z y p a d k i n i e były jednak
częste, w a d y b o w i e m n o w o w p r o w a d z a n y c h maszyn w i d z i e l i z w y k l e ci
starzy gospodarze, którzy posiadali małe gospodarstwa n i e wymagające
zastosowania maszyn. Właścicielowi n i e w i e l k i e j działki ziemi t r a d y c y j n e
środki p r o d u k c j i zapewniały w jego s u b i e k t y w n y m p r z e k o n a n i u dokład­
ność u p r a w y i m i n i m a l n e s t r a t y w zbiorach, natomiast szybkość i efek­
tywność pracy cechująca maszyny n i e miały dla niego w i e l k i e g o zna­
czenia.

�SPOŁECZNO-GOSPODARCZE

ASPEKTY

MECHANIZACJI

ROLNICTWA

69

M ł o d z i e ż m n i e j więcej do początków l a t 50-tych n i e miała żad­
nego udziału w zarządzaniu gospodarstwem, a co za t y m idzie — wpływu
na tempo mechanizacji. Bardzo często i n f o r m a t o r z y p o w t a r z a l i opinię
t y p u : „Każdy robił t y m , czym ojciec kazali''. N i c nie zmieniał t u n a w e t
f a k t posiadania wykształcenia rolniczego przez młodych. Wpływ mło­
dzieży na rozwój mechanizacji zaczynał się dawniej dopiero po usamo­
d z i e l n i e n i u się, które w najlepszym w y p a d k u następowało p o ożenku.
Przyczyną z m i a n y statusu młodzieży w i e j s k i e j była właśnie i n t e n s y ­
fikacja mechanizacji. Młodzież dzięki swemu wykształceniu i zaintere­
sowaniom t e c h n i c z n y m cieszy się obecnie zaufaniem starszych, zaczęto
liczyć się z j e j zdaniem. Ponadto i n d y w i d u a l n a mechanizacja w sytuacji
masowej ucieczki młodych do m i a s t stała się dla n i c h bodźcem do pozo­
stania na w s i . Czasami synowie uciekają się d o swoistego szantażu, mó­
wiąc n p . „tata, j a k n i e kupisz kosiarki, t o se kosą koś sam, j a jadę do
m i a s t a " . W rzeczywistości j e d n a k młodzież t y l k o nieznacznie przewyższa
ogół gospodarzy w e w s i w swych dążeniach do przyspieszenia m e c h a n i ­
zacji.
Informacja
o maszynach
r o l n i c z y c h . Przed I I wojną
światową najważniejszym źródłem i n f o r m a c j i dla okolicznych w s i były
d w o r y oraz miasteczko Ciechanowiec, a w n i m magazyny sendykatu
—
spółki rozprowadzającej maszyny rolnicze, zakład Bachurzewskiego zaj­
mujący się produkcją maszyn. Agenci h a n d l o w i f a b r y k sprzętu rolnicze­
go, oferując sprzedaż maszyn, rozdawali materiały i n f o r m a c y j n e — k a ­
talogi i prospekty.
R o l n i c y z badanych terenów rzadko d o w i a d y w a l i się o n o w y c h m a ­
szynach z prasy, choćby dlatego, że większość prenumerowała gazety n i e
zawierające r e k l a m rolniczych. C i nieliczni, którzy p r e n u m e r o w a l i prasę
fachową, dostawali często pocztą d a r m o w e k a t a l o g i maszyn różnych f a ­
b r y k . D a r m o w e katalogi n a podobnej zasadzie otrzymywały także kółka
rolnicze, n p . w D r e w n o w i e . Rzadkim, ale cenionym źródłem i n f o r m a c j i
były kalendarze rolnicze.
Obecnie nowoczesne maszyny rolnicze można zobaczyć w p o w i a t o ­
w y c h składnicach maszyn GS, POM-ach i n a pokazach organizowanych
z okazji dożynek i t p . W i e l k i m zainteresowaniem cieszą się katalogi m a ­
szyn dostępne u dyspozytorów kółek rolniczych. Prasa, radio i telewizja
mało miejsca poświęcają maszynom, choć w ogóle o r o l n i c t w i e w środ­
kach masowego przekazu mówi się wiele.
K o w a l e występowali j a k o czynnik przyspieszający tempo mecha­
nizacji w dwóch okresach. D o r o k u 1923-1924, póki p r o d u k t y fabryczne
były dość t r u d n o dostępne i drogie, k o w a l e m i e l i bardzo dużo zamówień,
głównie n a narzędzia do u p r a w y r o l i . Wyjątkowo wysoko
ceniono
zwłaszcza pługi kowalskie. Były one bardzo dobrze ustawione, dostoso-

�70

JERZY ADAM PISKORZ

w a n e do wymogów m i e j s c o w y c h gleb, posiadały solidną, odpowiednio w y .giętą grządziel. W t y m czasie dobrzy k o w a l e znani b y l i w całej o k o l i c y .
W swych narzędziach n i e d o k o n y w a l i o n i żadnych ulepszeń, p r o d u k o w a l i
j e n a ogół n a wzór fabrycznych, a j e d y n y m t y p e m wyłącznie k o w a l s k i m
był najwcześniejszy rodzaj pługa — „koza".
Po r o k u 1923-1924 k o w a l e o t r z y m y w a l i coraz m n i e j zamówień.
Wszyscy r o l n i c y w o l e l i kupować narzędzia fabryczne, których cena z r e ­
sztą coraz bardziej spadała. D o r o k u 1944 k o w a l e w y k o n y w a l i głównie
drobne naprawy.
W latach 1944-1955 kowale częściowo odzyskali swe dawne znacze­
nie. Spowodowały t o przede w s z y s t k i m zniszczenia wojenne, ale także
nastawienie przemysłu n a zaopatrzenie w maszyny gospodarstw k o l e k ­
t y w n y c h . Stąd z konieczności r o l n i c y z n o w u z a m a w i a l i u k o w a l i narzę­
dzia do u p r a w y r o l i , oddawano i m również do n a p r a w y młocarnie, żni­
w i a r k i . Ponieważ t r u d n o dostępny był n a w e t dobry materiał, k o w a l e z u ­
żywali do p r o d u k c j i w s z y s t k o : o d grubej blachy do uszkodzonego sprzę­
t u wojskowego. Wykorzystując w z r o s t swego znaczenia i duży p o p y t na
usługi, p o b i e r a l i o n i opłaty wygórowane, bardzo często k a z a l i sobie pła­
cić w n a t u r a l i a c h — raz w zbożu, k i e d y indziej w j a j k a c h .
O d 1956 r o k u k o w a l e mają już n i e w i e l e p r a c y : głównie kują konie.
Drobniejsze n a p r a w y maszyn r o l n i c y wykonują w e własnym zakresie,
a k i e d y uszkodzenia są poważne, n a p r a w i a j e ślusarz z Ciechanowca.
Liczba pracujących k o w a l i od 1956 r o k u bardzo się zmniejszyła; część
z n i c h pracuje pokątnie, aby n i e płacić podatku, część pracuje w mieście
w przedsiębiorstwach państwowych, a i n n i , n p . kowale w Uszy i M a l c u ,
są dyspozytorami w kółkach rolniczych, zajmując się jednocześnie k o n ­
serwacją maszyn.
Fabryki
maszyn
r o l n i c z y c h . M o i i n f o r m a t o r z y z podciec h a n o w i e c k i c h w s i p o t r a f i l i wymienić większość dużych przedwojennych
f a b r y k maszyn rolniczych, lecz znali j e z najprostszej p r o d u k c j i — głów­
nie z różnego t y p u pługów oraz — w w y p a d k u Sp. A k c . „ K r a j " w K u t ­
n i e — z kieratów i młocarni. Świadczy t o o ówczesnym m i n i m a l n y m po­
pycie n a i n n e t y p y wyrobów wśród okolicznych rolników. N a miejsco­
w y r y n e k większy wpływ niż w i e l k i e f a b r y k i miała fabryczka J . B a churzewskiego w Ciechanowcu. W o p a r c i u o sprowadzane, gotowe odle­
w y produkowała ona te maszyny, w które r o l n i c y z a o p a t r y w a l i się
w pierwszej kolejności: młocarnie, k i e r a t y , w i a l n i e , a pośredniczyła
w sprzedaży w s z y s t k i c h i n n y c h typów maszyn.
Po I I w o j n i e światowej przemysł maszyn rolniczych znacznie się r o z ­
winął, jednakże dopiero po 1956 r o k u nastąpił zdecydowany w z r o s t p r o ­
d u k c j i przeznaczonej dla odbiorców i n d y w i d u a l n y c h .
Handel
maszynami
r o l n i c z y m i . W okresie międzywo-

�SPOŁECZNO-GOSPODARCZE

ASPEKTY

MECHANIZACJI

ROLNICTWA

71

j e n n y m r o l n i c y z 'badanych w s i z a o p a t r y w a l i się w maszyny n a ogół
w Ciechanowcu. I t u m i e l i następujące możliwości: w a r s z t a t Bachurzewskiego, składnica spółki handlowej sendykatu i k i l k a p r y w a t n y c h żydow­
skich sklepów „żelaznych". Rolnicy zaś zawsze k u p o w a l i t a m , gdzie n a j ­
t a n i e j . Ponadto maszyny rolnicze, głównie k u t n o w s k i e k i e r a t y i młocarnie za gotówkę l u b n a r a t y oferowali wędrowni agenci h a n d l o w i ; przy
tej f o r m i e zakupu f a b r y k a gwarantowała bezpłatny t r a n s p o r t k o l e j o w y
do w y b r a n e j przez r o l n i k a stacji.
Bezpośrednio po I I w o j n i e światowej Ciechanowiec był dużym ośrod­
k i e m w y m i a n y . H a n d l o w a n o t u między i n n y m i , o czym już wcześniej
wspominałem, maszynami r o l n i c z y m i .
Od m n i e j więcej 1960 r. j e d y n y m miejscem, gdzie można kupić więk­
sze maszyny rolnicze, jest p o w i a t o w a składnica PZGS. W stosunku do
okresu międzywojennego jest t o znaczne ujednolicenie systemu h a n d l u .
Rolnicy badanych okolic oceniają je raczej n e g a t y w n i e ; ważną rolę
w z a j m o w a n i u takiego stanowiska odgrywał prawdopodobnie f a k t dużej
odległości z Ciechanowca do miast p o w i a t o w y c h .
K ó ł k a r o l n i c z e . W okresie międzywojennym kółko rolnicze
istniało j e d y n i e w D r e w n o w i e . Powstało ono jeszcze przed 1914 r o k i e m
i prowadziło głównie działalność propagandową.
W drugiej połowie l a t 50-tych w e wszystkich badanych wsiach akcja
zakładania kółek r o l n i c z y c h odbywała się z oporami. Jednakże siła t y c h
oporów była wszędzie inna, o czym świadczą różnice w datach powsta­
w a n i a poszczególnych kółek: Malec — 1957, T w o r k o w i c e — koniec 1957,
D r e w n o w o — koniec 1958, Usza Duża — 1964. Kolejność zakładania kó­
łek rolniczych, j a k łatwo zauważyć, jest o d w r o t n i e proporcjonalna do
stopnia mechanizacji i n d y w i d u a l n e j gospodarstw w tychże wsiach
(tab. 3).
Podobnie zresztą kształtują się różnice w wielkości p a r k u maszyno­
wego. D l a porównania podaję zestawy maszyn kółek rolniczych w M a l ­
cu i Uszy Dużej. Kółko w M a l c u posiada obecnie 4 t r a k t o r y z k o m p l e ­
t e m pługów i tależówek, 2 snopowiązałki t r a k t o r o w e , 3 s i e w n i k i i 1 agre­
gat omłotowy. Kółko w Uszy n i e m a a n i jednego t r a k t o r a i k u p u j e t y l ­
k o maszyny k o n n e — i t a k posiada: 2 pługi dwuskibowe konne, 2 siew­
n i k i i 1 agregat omłotowy. W D r e w n o w i e kółko istnieje w zasadzie t y l ­
k o „na papierze", t z n . członkowie mają legitymacje, prezes pieczątkę —
żadnej działalności n i e p r o w a d z i się, maszyn n i e ma. Rolnicy z D r e w n o w a korzystają z maszyn kółek w sąsiednich wsiach. W T w o r k o w i c a c h ,
podobnie j a k w M a l c u , kółko rolnicze pracuje dobrze, m a bogaty p a r k
maszynowy.
R o l n i c y zgodnie podkreślali, że poziom usług w y k o n y w a n y c h przez
kółka rolnicze jest n i s k i . Traktorzyści n i e szanują maszyn, pracują n i e -

�JERZY ADAM PISKORZ

72

sumiennie. M . i n . z tego względu kółko rzadko jest t r a k t o w a n e przez r o l ­
ników j a k o stały p a r t n e r . M i m o t o w y k o n u j e ono s w y m i m a s z y n a m i d u ­
ży procent prac w każdej z w s i . Powodują t o c z y n n i k i o b i e k t y w n e : b r a k
i n d y w i d u a l n y c h maszyn, odpływ młodych l u d z i do miast. Do prac n a j ­
częściej w y k o n y w a n y c h sprzętem kółkowym należy tależowanie, młocka
agregatem omłotowym, koszenie snopowiązałką, n a t o m i a s t sporadyczne
są zamówienia n a głęboką orkę czy siew.
Wspomniałem nieco wcześniej, że kolejność zakładania kółek oraz
wielkość i c h p a r k u maszynowego była o d w r o t n i e proporcjonalna do stop­
n i a mechanizacji i n d y w i d u a l n e j w badanych wsiach. Podobne współza­
leżności zachodzą również między s t o p n i e m mechanizacji i n d y w i d u a l n e j
a średnią wysokością opłat za usługi kółka rolniczego na 1 h a z i e m i
ornej w każdej z w s i (tab. 5).
Można więc stwierdzić, że kółko rolnicze działa dobrze wszędzie t a m ,
gdzie ograniczone są w a r u n k i do r o z w o j u mechanizacji i n d y w i d u a l n e j ,
gdzie jest ona Opóźniona w stosunku do w s i sąsiednich. Kółko rolnicze
należy traktować, mówiąc o jego r o l i w kształtowaniu t e m p a m e c h a n i ­
zacji, j a k o czynnik wyrównujący różnice w zaopatrzeniu poszczególnych
w s i w i n d y w i d u a l n e maszyny rolnicze.
Tab. 5. Średnia wysokość oplat za usługi kółka rolniczego
w roku 1969 (materiały własne na podst. ksiąg konto­
wych k.r.)
Wysokość opłat za usługi w zł
Wieś

średnio na

j średnio na 1 ha

1 gospodarstwo i

ziemi ornej

Usza Duża
Drewnowo
Malec

260

40

984

154

1247

248

Tworkowice

897

188

Poziom
ekonomiczny
g o s p o d a r s t w . Przy zakupie n o ­
woczesnych maszyn rolniczych c z y n n i k i e m decydującym było posiadanie
gotówki, dlatego też najszybciej zmechanizowały się gospodarstwa d u ­
że — bardziej dochodowe, dysponujące większymi nadwyżkami. N a w e t
obecnie, kiedy przodujące pod w i e l o m a względami są gospodarstwa śred­
niej wielkości, t o jednak najlepiej zmechanizowane są gospodarstwa d u ­
że. Najpopularniejszą dla n i c h formą zakupu było zawsze kupno i n d y ­
w i d u a l n e za gotówkę.
Gospodarstwa średnie również często kupowały za gotówkę. Jednak
charakterystyczne dla n i c h było k u p n o na k r e d y t l u b jeśli za gotówkę,
to na spółkę z i n n y m i .

�SPOŁECZNO-GOSPODARCZE

ASPEKTY

MECHANIZACJI

ROLNICTWA

73

Szczególna popularność spółek maszynowych przypadała n a koniec
okresu międzywojennego, ten. w czasie wychodzenia z k r y z y s u gospo­
darczego, i n a l a t a 1957-1962, k i e d y po długiej p r z e r w i e stały się dostęp­
ne maszyny l e k k i e dla potrzeb r o l n i c t w a i n d y w i d u a l n e g o . W o b u t y c h
okresach podaż maszyn rolniczych znacznie wzrosła, ale możliwości f i ­
nansowe gospodarstw średnich nie pozwalały na większe inwestycje
i dlatego o wiele łatwiej było kupić maszynę n a spółkę z sąsiadem.
D o d a t k o w y m c z y n n i k i e m , który zachęcał rolników do t a k i e j f o r m y
kupna, był fakt, że wiele maszyn, n p . kopaczka l u b siewnik, było obliczo­
ne n a siłę pociągową dwóch k o n i , a ponieważ gospodarstwa średnie t r z y ­
mały z w y k l e po j e d n y m k o n i u , t o r o l n i c y kupujący wspólnie maszynę
u m a w i a l i się, się, że będą nawzajem pożyczali sobie konie.
Na spółkę k u p o w a l i przede w s z y s t k i m ci r o l n i c y , którzy aktualnie p o ­
siadali pieniądze, i stąd często zdarzało się, że jeden gospodarz z k i m i n ­
n y m miał wspólną młocarnię, a z k i m i n n y m siewnik. N a ogół jednak
wspólnikami b y l i sąsiedzi: p r z y zakupie młocarni starano się, aby współ­
właściciel mieszkał n a sąsiednim siedlisku, p r z y i n n y c h z n o w u starano
się, aby sąsiadowały ze sobą pola wspólników. Przy zakładaniu spółek
maszynowych więzy rodzinne n i e miały n i e m a l żadnego znaczenia.
W końcu okresu międzywojennego n a spółkę k u p o w a n o głównie mło­
carnię i sprężynówki, a w latach 1957-1962 przede w s z y s t k i m kopaczki
do ziemniaków, s i e w n i k i i k o s i a r k i .
Na spadek popularności spółek maszynowych po 1962 r. wpłynęła n e ­
g a t y w n a w końcu i c h ocena przez rolników. Współwłaściciele maszyn
często kłócili się, składali jeden n a drugiego winę za uszkodzenia. T o
doprowadzało do rozwiązywania istniejących spółek. C z y n n i k i e m , który
z kolei zapobiegał p o w s t a w a n i u n o w y c h spółek, było umocnienie się p o ­
zycji kółek rolniczych. Gospodarze patrzą obecnie n a sprawę k u p n a m a ­
szyn w t e n sposób: „póki nie stać m n i e na własną maszynę, biorę ją
z kółka".
Jak w y n i k a z zebranych przeze m n i e materiałów statystycznych, l i c z ­
ba maszyn w e wspólnym posiadaniu przez k i l k u rolników spadła w l a ­
tach 1960-1969 w badanych wsiach o blisko 70 /o.
Gospodarstwa drobne niesłychanie rzadko kupują maszyny rolnicze
i raczej n i e spotyka się, aby gospodarstwa do 2, a n a w e t do 3 ha posia­
dały j a k i e k o l w i e k maszyny rolnicze poza narzędziami do u p r a w y ziemi.
Właściciele małych gospodarstw albo korzystają z maszyn kółka r o l n i ­
czego l u b zamożniejszych sąsiadów w zamian za odrobek, albo pracują
narzędziami t r a d y c y j n y m i .
fl

�74

JERZY ADAM PISKORZ

SKUTKI MECHANIZACJI

ROLNICTWA

Ponieważ mechanizacja jest j e d n y m z podstawowych procesów zmian
na w s i , należało się spodziewać, że j e j s k u t k i będą widoczne w bardzo
różnych aspektach życia gospodarczego i społecznego w s i . W t r a k c i e b a ­
dań t e r e n o w y c h okazało się, że w stosunku do m o i c h oczekiwań s k u t k i
mechanizacji mają zasięg dość ograniczony, że w i e l e zjawisk, które p o ­
czątkowo brałem pod uwagę, m a w końcu z mechanizacją niewiele
wspólnego.
Zmiany
systemu
u p r a w y były t y l k o w małym stopniu
s k u t k i e m mechanizacji... Można t u wymienić głównie dążenie do posia­
dania ziemi w dużych kawałkach, b o n a małych t r u d n o było pracować
maszynami. T a zasada n i e r o z d r a b n i a n i a działek obowiązywała zarówno
p r z y rozpadzie gospodarstw, j a k i przy podziale z i e m i pod zasiew.
Chociaż komasacja była również p o d y k t o w a n a chęcią posiadania zie­
m i w dużych kawałkach, t o jednak n i e można uznać j e j za skutek m e ­
chanizacji, bo w e w s z y s t k i c h badanych wsiach początki mechanizacji sie­
w u i zbiorów nastąpiły już po komasacji. Znaczy t o , że komasacja była
raczej niezbędnym w a r u n k i e m do mechanizacji, a n i e j e j s k u t k i e m .
Wzrost
wydajności
p r a c y jest bezpośrednim s k u t k i e m m e ­
chanizacji i dlatego jest najłatwiej dostrzegalny. Zobrazuje go poniższe
zestawienie, które przedstawia opinie informatorów n a temat przecięt­
n y c h oszczędności czasu pracy, j a k i e daje zastosowanie w r o l n i c t w i e m a ­
szyn w miejsce t r a d y c y j n y c h narzędzi, przy w y k o n y w a n i u poszczegól­
n y c h typów zajęć r o l n i c z y c h :
O r k a

— pługiem j e d n o s k i b o w y m
— pługiem d w u s k i b o w y m

Siew
Sprzęt

Młocka

konnym
traktorowym

— 0,5-1 h a d z i e n n i e
— 4-5 ha dziennie

— ręczny

— 2 h a dziennie

— siewnikowy

— 4 h a dziennie

— kosą z 1 podbieraczką

— 0,3-0,5 h a d z i e n n i e

— kosiarką z jedną podbieraczką

— 0,3-0,5 h a d z i e n n i e

— snopowiązałką (2 osoby)

— 12 h a d z i e n n i e

— c e p e m (1 osoba)

— 1-1,5 m z i a r n a d z i e n n i e

— targanką (5 osób)

— 10 m z i a r n a d z i e n n i e

— szerokomłotną (7 osób)

— 20 m z i a r n a d z i e n n i e

— agregatem

— 50 m z i a r n a d z i e n n i e .

czyszczącym (9 osób)

D o powyższego zestawienia należy dodać, że wydajność k o s i a r k i jest
ściśle uzależniona o d ilości pracujących podbieraczy. P r z y jednej osobie
podbierającej, j a k pokazuje zestawienie, kosiarką n i e kosi się wcale szyb­
ciej niż kosą, jednakże p r z y czterech podbieraczach, co jest sytuacją bar­
dziej powszechną, wydajność k o s i a r k i będzie czterokrotnie wyższa niż
kosy.

�SPOŁECZNO-GOSPODARCZE

ASPEKTY

MECHANIZACJI

ROLNICTWA

75

Wzrost
wydajności
z i e m i nastąpił przede w s z y s t k i m n a
s k u t e k racjonalnego zastosowania nawozów sztucznych i wyższego n a w o ­
żenia nawozami n a t u r a l n y m i dzięki większym niż d a w n i e j r o z m i a r o m
h o d o w l i . Znacznie mniejszy swój udział miała t u mechanizacja, aczkol­
w i e k i ona poprzez zwiększenie dokładności u p r a w y ziemi przyczyniła się
do w z r o s t u j e j wydajności. O ile n p . w początkach X X w i e k u siew n a ­
stępował bezpośrednio po orce, a dopiero potem pole bronowano, t o obec­
n i e przed właściwą orką występują p o d o r y w k i l u b k u l t y w a c j a , natomiast
bronowanie stosuje się przed i po siewie.
Zmniejszenie
się
strat w
materiale
siewnym
i p l o n a c h jest również jedną z p r z y c z y n w z r o s t u wysokości plonów,
j a k i nastąpił pod wpływem mechanizacji. I t a k głównym plusem siewu
s i e w n i k owego jest — zdaniem informatorów — t o , że s i e w n i k sieje na
jednakowej głębokości, dzięki czemu zboże wschodzi równo i s t r a t y ziar­
na są m i n i m a l n e . Toteż, choć s i e w n i k w y s i e w a m n i e j ziarna na 1 h a niż
dawniej w y s i e w a n o ręcznie, t o jednak wysokość plonów wcale się n i e
zmniejszyła. Podobnie, mniejsze s t r a t y niż p r z y i n n y c h maszynach daje
zastosowanie do sprzętu zbóż snopowiązałki. Z t y c h samych względów
bardzo opłaca się młocka n a p o l u p r z y stogu, g d y zboże bezpośrednio
z wozów wędruje do młocarni, e l i m i n u j e t o w y k r u s z a n i e się z i a r n a p r z y
zwózce do stodoły, wkładaniu i w y j m o w a n i u snopków z sąsieka.
C z a s w o l n y . Wprowadzenie maszyn, j a k już sygnalizowałem, po­
ważnie skróciło czas w y k o n y w a n i a poszczególnych zajęć rolniczych. M i ­
mo to w trakcie swoich badań zetknąłem się z powszechną opinią, że r o l ­
n i k m a obecnie coraz m n i e j czasu wolnego. Wpłynęło na t o :
1) pojawienie się w i e l u prac d a w n i e j n i e znanych — p o d o r y w k i , czę­
ste b r o n o w a n i e , k i l k a k r o t n y siew nawozów sztucznych, pielęgnacja r o ­
ślin okopowych, Zbieranie s t o n k i ;
2) zwiększenie rozmiarów h o d o w l i , której trzeba poświęcać coraz w i ę ­
cej czasu;
3) wydłużenie się czasu załatwiania spraw w mieście •— wszędzie
trzeba stać w kolejce, i t o zarówno w t e d y , g d y się chce sprzedać, j a k
i w t e d y , g d y chce się coś kupić. Reasumując, oszczędności czasu w o l n e ­
go, j a k i e przyniosła mechanizacja, pochłonęły inne zajęcia.
Konieczna
wielkość
z a t r u d n i e n i a w rolnictwie indy­
w i d u a l n y m n i e uległa zmianie pod wpływem mechanizacji. Postęp
w dziedzinę agrotechniki ograniczył je d ynie r o z m i a r y i znaczenie n a j ­
m u sezonowego. Ilość osób z a t r u d n i o n y c h na stałe w gospodarstwie n i e
p o w i n n a się zmniejszać, bo choć nie wpłynęłoby t o na wielkość p r o d u k c j i
rolnej dzięki maszynom i pomocy kółka rolniczego, t o n a pewno spadły­
b y r o z m i a r y h o d o w l i , która jest zajęciem bardzo pracochłonnym.

�76

JERZY ADAM PISKORZ

Dekapitalizacja
dużych
gospodarstw,
jak wynika
z przeprowadzonych badań, jest raczej przyczyną, a n i e s k u t k i e m m e ­
chanizacji. I n f o r m a t o r z y t w i e r d z i l i , że stopień mechanizacji wzrastał
w r a z ze wzrostem kosztów n a j m u s p o w o d o w a n y m zmniejszeniem się l i c z ­
b y sezonowych robotników n a j e m n y c h wyjeżdżających d o miast, a p o
I I w o j n i e również n a z i e m i e odzyskane. Podobnie zresztą spadek ilości
parobków n i e był spowodowany w y p i e r a n i e m i c h przez maszyny, choć­
b y dlatego, że b y l i z a t r u d n i a n i p r z y pracach pomocniczych i h o d o w l a ­
n y c h — przynoszenie w o d y , przygotowanie opału, żęcie sieczki, k a r m i e ­
nie i pasienie bydła — a do prac r o l n y c h b y l i w y k o r z y s t y w a n i bardzo
rzadko.
Zmiany
w
zakresie
korzystania
z pomocy
są­
s i e d z k i e j . Tradycyjną formą pomocy sąsiedzkiej była tłoka. O r g a n i ­
zowano ją dawniej często, zwłaszcza w większych gospodarstwach. D l a
n i c h głównym a t u t e m tłoki było to, że całą pracę w y k o n a n o bardzo szyb­
ko. Najczęściej organizowano ją do sianokosów, żniw i kopania z i e m n i a ­
ków. Na zmniejszenie się popularności t e j f o r m y pomocy sąsiedzkiej
wpłynęła niewątpliwie mechanizacja. Ostatnio tłoki do prac r o l n y c h r o b i
się rzadko, n p . w w y p a d k u choroby gospodarza l u b i n n y c h przypadków
losowych. Podczas tłoki j e d y n y m w y n a g r o d z e n i e m był poczęstunek i za­
bawa po skończonej pracy. Zastosowanie maszyn do czynności, do któ­
r y c h dawniej organizowano tłoki, poważnie skróciło czas pracy i tłoka,
której głównym plusem była szybkość, stała się nieopłacalna. Lecz z d r u ­
giej strony mechanizacja wprowadziła n'owe czynności, których n i e spo­
sób wykonać siłami jednej t y l k o rodziny. Chodzi t u o zbieranie z i e m n i a ­
ków za kopaczką, wiązanie snopków przy sprzęcie kosiarką, młockę mło­
carnia szerokomłotną — do obsługi n p . agregatu omłotowego potrzeba
około 10 osób. Wraz z upowszechnieniem się mechanizacji zaczęto w p r o ­
wadzać do w . w . prac pomoc sąsiedzką na zasadzie odrobku. W a r t o za­
znaczyć, że ta f o r m a współpracy może być z powodzeniem stosowana
przez gospodarstwa średnie, które potrzebują do w y k o n a n i a prac w y m a ­
gających pomocy sąsiadów t y l e dniówek, ile same mogą odrobić.
Zanik
obrzędowości
r o l n i c z e j . Mechanizacja r o l n i c t w a
jest t y l k o jedną z p r z y c z y n z a n i k u obrzędowości rolniczej — obok ogól­
nego k r y z y s u k u l t u r y l u d o w e j i laicyzacji życia na w s i . Zastosowanie
maszyn do prac p o l o w y c h jest c z y n n i k i e m utrudniającym, ale n i e u n i e ­
możliwiającym p r a k t y k o w a n i e zwyczajów rolniczych, bo n p . i n f o r m a t o ­
r z y t w i e r d z i l i , że są starsi gospodarze, którzy n a w e t do s i e w n i k a w k r u szają ziarno z „równianki", a przy sprzęcie zboża snopowiązałką każą zo­
stawić traktorzyście „przepiórkę".

�SPOŁECZNO-GOSPODARCZE

ASPEKTY

MECHANIZACJI

ROLNICTWA

77

ZAKOŃCZENIE

Dotychczas zagadnieniem społeczno-gospodarczych aspektów mecha­
n i z a c j i r o l n i c t w a z a j m o w a l i się głównie socjologowie w s i , traktując j e
ze zwykłym swej dyscyplinie synchronicznym podejściem do badanych
problemów. T e m a t t e n w ujęciu etnografa, któremu przyjęta przez niego
metodologia pozwala na r o z p a t r y w a n i e zjawisk historycznych w katego­
riach przyczyn (względnie uwarunkowań) i skutków, nabiera i n n y c h w a ­
lorów.
W p r z e d s t a w i o n y m a r t y k u l e przeplata się k i l k a wątków. Pierwszy to
zagadnienie różnic między w s i a m i dawniej drobnoszlacheckimi i w s i a m i
pochodzenia chłopskiego. Oczywiście patrzyłem n a t e n p r o b l e m wyłącz­
n i e przez p r y z m a t odmienności r o z w o j u ekonomicznego. Jeżeli m o j a ana­
liza h i s t o r i i gospodarczej obu typów w s i jest prawidłowa, a zatem, jeśli
dla w s i drobnoszlacheckich p o d s t a w o w y m k i e r u n k i e m z m ia n s t r u k t u r y
agrarnej było pogłębianie się r o z w a r s t w i e n i a , a dla w s i chłopskich pogłę­
bianie się rozdrobnienia, t o na szczególną uwagę zasługuje zaprezento­
wane wcześniej stwierdzenie, że wsie drobnoszlacheckie były bardziej
niż chłopskie podatne na zmiany t y p u kapitalistycznego w r o l n i c t w i e .
Pogląd t e n da się utrzymać, a nawet rozszerzyć n a inne tereny, p r z y
dwóch zastrzeżeniach: 1) p r z y wyłączeniu spod rozważań w s i szlacheckich
krańcowo podupadłych, w których n i e m a l nie zachodził proces roz­
w a r s t w i a n i a się s t r u k t u r y agrarnej; 2) p r z y założeniu, że jednostką b a ­
dawczą jest wieś, a n i e pojedyncze gospodarstwa w różnych wsiach; t e ­
go zresztą założenia przestrzegałem w całym t o k u swoich badań tere­
nowych.
1 S

D r u g i m wątkiem są prawidłowości w etapach r o z w o j u mechanizacji.
I t u wydaje m i się, że m o d e l w y p r a c o w a n y n a przykładzie w s i okolic
Ciechanowca n i e m a l bez żadnych m o d y f i k a c j i może być zastosowany
także do i n n y c h terenów, poszczególne b o w i e m okresy mechanizacji w y ­
różnione są w oparciu o k r y t e r i a ogólnogospodarcze, a n i e lokalne.
Podobnie jest z szeroką i różnorodną problematyką, którą określiłem
j a k o c z y n n i k i kształtujące proces mechanizacji oraz s k u t k i mechanizacji.
Większość z o m a w i a n y c h t a m zagadnień występuje również w i n n y c h
regionach i wszędzie wykazują one podobne cechy. Łatwo jest t o s t w i e r ­
dzić w l i t e r a t u r z e — choćby n p . w oparciu o prace w y m i e n i o n e w p r z y ­
pisie 13. Wśród czynników kształtujących proces mechanizacji najważN a przykład artykuły R . T u r s k i e g o i W. M a k a r c z y k a ,
S o c j o l o g i i W s i " , t. 6 : 1 9 6 7 , i p r a c a : J . T u r o w s k i , А. В o r n u s, Drogi
zacji
wsi. Przenikanie
innowacji
do rolnictwa
i wsi woj. lubelskiego,
1970.
13

„Roczniki
moderni­
Warszawa

�78

JERZY ADAM PISKORZ

niejsze miejsce zajmują różnice w zamożności i stosunek do kółka r o l ­
niczego. Rola każdego z t y c h dwóch czynników w różnych wsiach j e s t
nieco inna. Zauważyć t u można następującą prawidłowość: kółko r o l n i ­
cze działa dobrze w e wsiach m n i e j zamożnych, które p o d względem m e ­
chanizacji i n d y w i d u a l n e j są opóźnione w stosunku do sąsiednich. N a m e ­
chanizację indywidualną nastawiają się r o l n i c y w e wsiach t r a d y c y j n i e
bogatych.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7483" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7463">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ccc6cf18cc344e91be2ad935100bded8.pdf</src>
        <authentication>1cd0d8e5675ed93610d1e0a86fba0723</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89385">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:746</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89386">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89387">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:687</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89388">
                <text>Typologia ruchów społecznych wśród ludów pierwotnych / ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89389">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1, s.115-142</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89390">
                <text>Nowicka, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89391">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89392">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89394">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89398">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89409">
                <text>„Etnografia P o l s k a " , t. X V I z. 1

EWA

NOWICKA

T Y P O L O G I A RUCHÓW S P O Ł E C Z N Y C H WŠRÓD L U D Ó W
PIERWOTNYCH
K i l k a dziesięcioleci trwają już badania n a d r u c h a m i społecznymi s t a ­
nowiącymi reakcję p o d b i j a n y c h i p o d b i t y c h ludów p r y m i t y w n y c h n a d o ­
minację polityczną białego człowieka i k u l t u r o w y k o n t a k t . D o tej k a t e ­
gorii włączane są t a k i e r u c h y , j a k Taniec Duchów, p e j o t y z m czy shak e r y z m wśród I n d i a n A m e r y k i Północnej, „kulty cargo" i r u c h Paliau'a
czy Masinga w Melanezji oraz w i e l e półpolitycznych i r e l i g i j n y c h ruchów
w Czarnej A f r y c e . Znaczną część r e f l e k s j i teoretycznej n a temat tego
zespołu zjawisk stanowią rozważania typologiczne. Sądzę, że t y p o l o g i a
l u b klasyfikacja jest w w y p a d k u badanych t u ruchów społecznych szcze­
gólnie ważna i n i e s t a n o w i j e d y n i e procedury o charakterze f o r m a l n y m .
Pozwala n a t o m i a s t n a w p r o w a d z e n i e porządku do ogromnej masy zróż­
nicowanego materiału faktograficznego, a co za t y m idzie, s t a n o w i za­
bieg konieczny dla z i n t e r p r e t o w a n i a i wyjaśnienia badanych ruchów.
Niniejszy artykuł poświęcony jest sprawozdaniu z niektórych n a j ­
ważniejszych prób k l a s y f i k a c j i ruchów społecznych w y m i e n i o n e j k a t e ­
gorii oraz przedstawieniu własnej propozycji a u t o r k i . Ostatnia część
artykułu zawiera zespół hipotez ujmujących pewne zasadnicze zależności
ogólne. Służą one wyjaśnieniu f a k t u p o j a w i a n i a się w określonych w a ­
r u n k a c h określonych typów ruchów.
W l i t e r a t u r z e p r z e d m i o t u s p o t y k a m y prace poświęcone specjalnie t y ­
pologii ruchów oraz u w a g i typologiczne czynione n a marginesie szczegó­
łowych badań n a d w y b r a n y m i r u c h a m i . N a ogół b o w i e m badacze, którzy
z a j m o w a l i się k o n k r e t n y m i p r z y p a d k a m i ruchów społecznych, starali
się umieścić badany przez siebie r u c h n a szerszym tle, znajdując dla n i e ­
go miejsce w t y p o l o g i i ruchów społecznych w ogóle l u b t y p o l o g i i p e w ­
nej węższej k a t e g o r i i ruchów społecznych. Wszystkie te typologie mają
swe w a d y i zalety; przyjmują b o w i e m za k r y t e r i u m zjawiska n i e zawsze
równie istotne.

�IKi

EWA

NOWICKA

PRZEGLĄD

TYPOLOGII

Przegląd prób k l a s y f i k o w a n i a ruchów społecznych zaczynam od p r o ­
pozycji operujących najbardziej ogólnymi i n a j m n i e j sprecyzowanymi
kryteriami.
Typologie m i l l e n a r y z m u
Kategoria ruchów m i l l e n a r y s t y c z n y c h n i e p o k r y w a się z interesują­
cą m n i e kategorią ruchów stanowiących reakcję na dominację europej­
ską i k o n t a k t k u l t u r o w y , gdyż n i e wszystkie z n i c h mają ideologie m i l ­
lenarystyczne. Typologia ruchów m i l l e n a r y s t y c z n y c h odnosi się więc
j e d y n i e do części o m a w i a n y c h t u ruchów, t a k i c h j a k „kulty cargo" czy
Taniec Duchów.
1

George Shepperson wyróżnia d w a t y p y m i l l e n a r y z m u : p r e m i l l e n a r y z m (premillennialism) i p o s t m i l l e n a r y z m (postmillennialism). P r e m i l l e n a r y z m , j a k pisze Shepperson, t o w i a r a w przyjście zbawcy przed osta­
teczną radykalną przemianą świata. Ideologie te głoszą zasadniczy pesy­
m i z m i b r a k w i a r y w możliwości wpływu człowieka na rzeczywistość
oraz wiarę, że przemiana świata może się odbyć jedynie n a drodze k a t a ­
k l i z m u . P o s t m i l l e n a r y z m natomiast głosi, że m i l l e n i u m nadejdzie n a j p i e r w
j a k o następstwo istniejących, i m m a n e n t n y c h w świecie i działających już
czynników, a przybycie zbawcy nastąpi na końcu tego procesu .
2

Koncepcja Sheppersona, choć budzić może szereg zastrzeżeń, wnosi
j e d n a k bardzo istotne zróżnicowanie do k a t e g o r i i ruchów m i l l e n a r y s t y c z ­
n y c h . Jej k r y t e r i u m stanowi sposób organizowania ludzkiego działania
w oparciu o zakładany obraz przyszłości. Podobnie k l a s y f i k u j e m i l l e n a r y z m Y o n i n a T a l m o n wyróżniając jego f o r m y : 1) aktywistyczną i agre­
sywną oraz 2) bierną i niegwałtowną. M i l l e n a r y z m a k t y w i s t y c z n y p r o ­
wadzi do bohaterskiego działania — j a k pisze autorka — w przeświad­
czeniu, że działa się „ w imię Boże". D r u g i t y p m i l l e n a r y z m u polega na
b i e r n y m czekaniu n a cud i p r z y g o t o w a n i u się do niego .
3

T o samo rozróżnienie w p r o w a d z a
Według

1

Normana

Cohna

Peter Worsley, gdy pisze o m i l l e -

„millenaryzm

obejmuje

wszystkie ruchy

społeczne

i n s p i r o w a n e p r z e z ideę z b a w i e n i a : a) totalnego, b) zbiorowego, c) ziemskiego, d) b l i ­
skiego,
N.

e)

dokonanego

С o h n,

Millenarian
Study,
2

przy

pomocy

Millenarism:

Movements,

[w:]

Millenial

czynników
its

uważanych

Bearing
Dreams

on

the

in Action,

za

nadprzyrodzone".

Comparative
Essays

in

Study

of

Comparative

r e d . S y l v i a L . T h r u p p , the H a g u e , 1962, s. 31-43.

G.

Millenial
3

Medieval

Y.

Shepperson,
Dreams...,
Talmon,

The Comparative

Study

of Millenarian

Movements,

[w:]

s. 44.
Millenarian

t. 7: 1966, n r 2, s. 166-172.

Movements,

„Archive Européenne des

Sociologie",

�TYPOLOGIA

RUCHÓW

117

SPOŁECZNYCH

narystycznych ruchach a k t y w i s t y c z n y c h (activistic) i pasywistycznych
(passivistic). D o pierwszej k a t e g o r i i zalicza on „kulty cargo" i Taniec
Duchów, do drugiej zaś takie chrześcijańskie sekty, j a k świadkowie J e ­
h o w y . A k t y w i s t y c z n e r u c h y operują wizją bliskiej i r a d y k a l n e j p r z e m i a ­
n y świata, natomiast r u c h y pasywistyczne umieszczają przemianę świa­
ta w odległej i nieokreślonej przyszłości .
E. J . Hobsbawm nawiązuje do t y c h samych rozróżnień poszukując
określenia badanej przez niego k a t e g o r i i ruchów „archaicznych" l u b
„prymitywnych". Ruchy archaiczne rozkładają się, jego zdaniem, na ska­
l i od m i l l e n a r y s t y c z n y c h i całkowicie b i e r n y c h do a k t y w n y c h i p o l i t y c z ­
n y c h . Wśród ruchów m i l l e n a r y s t y c z n y c h są jednak zarówno r u c h y b i e r ­
ne, które Hobsbawm nazywa czysto l u b p r a w d z i w i e m i l l e n a r y s t y c z n y m i ,
j a k i takie, które posiadają pewne cechy ruchów politycznych. Natomiast
r u c h y polityczne różnią się t y m od m i l l e n a r y s t y c z n y c h , że posiadają
szczegółową koncepcję dróg przemiany świata . H o b s b a w m zauważa t u
podstawową różnicę, którą pominął Shepperson, gdy włączył do jednej
k a t e g o r i i ruchów zarówno k o m u n i z m , j a k i średniowieczny europejski
chiliazm. Większość ruchów z w a n y c h przez Hobsbawma p r y m i t y w n y m i
zajmuje miejsce pośrednie n a skali o d m i l l e n a r y z m u do p o l i t y k i . Jedne
z t y c h ruchów są w m n i e j s z y m s t o p n i u polityczne, zawierają więcej m i l ­
l e n a r y z m u , inne więcej elementów politycznych. Ogólna tendencja w y ­
gląda istotnie w t e n sposób, że i m m n i e j w d a n y m r u c h u m i l l e n a r y z m u ,
t y m więcej elementów p o l i t y c z n y c h i odwrotnie. N i e znaczy t o jednak,
że w ruchach, które mają millenarystyczną ideę rozwiniętą w sposób
klasyczny, n i e mogą się pojawić elementy działań p o l i t y c z n y c h . Przykła­
dem takiego współwystępowania cech są „kulty cargo", w których, obok
klasycznie millenarystycznej ideologii głoszącej natychmiastową i cał­
kowitą przemianę, rozwijały się półpolityczne działania, takie j a k w r o ­
gie wystąpienia przeciwko Białym, niszczenie e t y k i e t na towarach e u r o ­
pejskich, żądania wyższych płac l u b obniżenia cen. Hobsbawm t w i e r d z i ,
że t y p o w e r u c h y millenarystyczne mają charakter całkowicie b i e r n y .
Spotykamy jednak millenarystyczne r u c h y a k t y w n e , t a k i e j a k „kulty
cargo" czy Taniec Duchów. Ruchy te oczekują nadejścia ery m i l l e n i u m
w bliskiej przyszłości, n i e mieszczą się więc w schemacie Hobsbawma,
dla którego klasyczny m i l l e n a r y z m polega na oczekiwaniu r a d y k a l n e j
przemiany świata w odległej przyszłości.
4

5

Wszystkie t e typologie pokreślają ważne zróżnicowanie w i z j i prze­
m i a n świata oraz postaw związanych z t y m i w i z j a m i . Należy stwierdzić,
4

nesia,

P . W o r s l e y , The Trumpet
L o n d o n 1957, s. 12.

Shall

Sound,

a Study

of "cargo"

E . J . H o b s b a w m , Primitive
Rebels,
Studies
in Archaic
Movements
in the XIX and XXth
Centuries,
M a n c h e s t e r 1959.
5

Cult
Forms

in

Mela­

of

Social

�118

EWA

NOWICKA

że wszystkie r u c h y millenarystyczne powstałe j a k o reakcja ludów p i e r ­
w o t n y c h n a k o n t a k t z europejskim społeczeństwem — np. „kulty cargo".
Taniec Duchów czy wczesny shakeryzm — mają c h a r a k t e r p r e m i l l e n a r y styczny, a k t y w i s t y c z n y .
Typologia ruchów stanowiących reakcję na zderzenie k u l t u r
V i t t o r i o L a n t e r n a r i proponuje prostą dwudzielną typologię ruchów
będących reakcją podbitego społeczeństwa n a zderzenie k u l t u r o w e . W y ­
różnia on d w a t y p y reakcji ludów p i e r w o t n y c h na k o n t a k t z kulturą
europejską, biorąc pod uwagę przede w s z y s t k i m cechy ideologii i i c h
związek ze społeczną sytuacją oraz f o r m y społecznego działania wypły­
wające z danej ideologii. Te d w a t y p y reakcji na zderzenie k u l t u r w y ­
znaczają d w a t y p y ruchów społecznych. Za materiał do i c h wyróżnienia
służą L a n t e r n a r i emu r u c h y społeczne I n d i a n A m e r y k i Północnej. W y ­
odrębnione t y p y ruchów L a n t e r n a r i wiąże z d w i e m a h i s t o r y c z n y m i f a ­
zami k o n t a k t u p o d b i t y c h ludów z kulturą europejską, tworząc t y m sa­
m y m typologię historyczną. Omówię teraz t e d w a t y p y ruchów zbiera­
jąc rozproszone w książce Lanternariego u w a g i na t e n t e m a t i dążąc do
stworzenia z n i c h zwartego obrazu poglądów a u t o r a .
6

Pierwszy t y p to a k t y w n y r u c h separatystyczny i r e w i w a l i s t y c z n y
0 ideologii n a t y w i s t y e z n e j
świadomie l u b półświadomie inspirujący
o t w a r t y b u n t . Postawy w t y m t y p i e ruchów mają Charakter r e w o l u c y j ­
n y , a n a t y w i z m wyraża kulturową nostalgię ginącego społeczeństwa.
T a k i charakter mają, zdaniem Lanternariego, r u c h y społeczne pierwszego
okresu kontaktów międzykulturowych. D o tego t y p u autor zalicza Taniec
Duchów inspirujący rewoltę Siouxów, Taniec Proroka (Prophet Dance)
w r a z z jego linią rozwojową do Tańca S n u (Dream Dance) u I n d i a n K l a ­
m a t h , linię rozwojową o d k u l t u d o m u podziemnego do k u l t u b o l e - m a r u
w środkowej K a l i f o r n i i , b u n t k i e r o w a n y przez p r o r o k a Isatai wśród K o manczów, p r o f e t y z m Tenskwatawy oraz działalność Smohalli i niezna­
nego p r o r o k a Delawarów inspirującego o t w a r t e powstanie. Wspólną ce­
chą t y c h w s z y s t k i c h ruchów jest profetyczny p r o g r a m odnowy prze­
szłości po u p r z e d n i m wypędzeniu l u b zniszczeniu Białych.
D r u g i t y p ruchów społecznych będących reakcją na zderzenie k u l t u r
charakteryzujący d r u g i etap kontaktów międzykulturowych cechuje się
p r o g r a m e m pokojowego współżycia ze społeczeństwem Białych, głosząc
raczej adaptację p e w n y c h elementów k u l t u r y europejskiej niż konser­
w a t y w n y powrót do przeszłości. Ruchy t e propagują r e f o r m i s t y c z n y
1 adaptacyjny n a t y w i z m , a n a w e t symbiozę ze społeczeństwem Białych.
6

1962.

V.

L a n t e r n a r i ,

Les

mouvements

reügieux

des peuples

opprimés,

Paris

�TYPOLOGIA

RUCHÓW

SPOŁECZNYCH

119

Dąży się j e d y n i e w i c h ramach do a u t o n o m i i k u l t u r o w e j i r e l i g i j n e j . D o
tej k a t e g o r i i ruchów L a n t e r n a r i włącza shakeryzm, religię irokezką p r o ­
r o k a Handsome Lake, pejotyzm, k u l t p r o r o k a K o l a s k i n a i Taniec S n u
I n d i a n Menominee. Wszystkie te r u c h y łączy b r a k silnie emocjonalnego
stosunku do przeszłości, t a k charakterystycznego dla poprzedniego h i s t o ­
rycznego t y p u r e a k c j i na zderzenie k u l t u r o w e . Nostalgię zastępuje choć­
b y częściowa akceptacja k u l t u r y Białych. L a n t e r n a r i stwierdza zasadni­
czą zbieżność t e j k a t e g o r i i z t y p e m ruchów r e f o r m i s t y c z n y c h wyróżnio­
n y c h przez Freda Vogeta. Z d a n i e m Lanternariego niektóre z n i c h roz­
wijały się jednocześnie z r u c h a m i t y p o w y m i dla wcześniejszego etapu
kontaktu.
Zasadniczą zmianę w postawach, która powoduje w d a n y m społeczeń­
s t w i e odejście od pierwszego' t y p u ruchów i zwrócenie się k u r u c h o m t y ­
p u drugiego, L a n t e r n a r i przypisuje wpływowi następujących czynników:
a) ciągła i n t e n s y f i k a c j a kontaktów z Białymi wywołała wzrastające p o ­
żądanie dóbr człowieka białego, a co za t y m idzie, a k t y w n e dążenie do
ich zdobycia. Przyczyniło się t o do przyspieszenia procesu a k u l t u r a c j i ,
gdyż elementy k u l t u r y europejskiej zaczęto chętniej przejmować; b)
chrześcijaństwo uważane za źródło potęgi Białych zaczęto traktować jako
religię godną przyjęcia. Postawa ta znajduje w y r a z w r e l i g i j n y m s y n kretyzmie.
Do t y p o l o g i i Lanternariego zgłosić można szereg zastrzeżeń. Miesza
on cechy psychologiczne i ideologiczne nie próbując n a w e t sprecyzować
kryteriów swego podziału. Chodzi m u zresztą przypuszczalnie o zasygna­
l i z o w a n i e dwóch postaw: postawy p r o t e s t u i postawy adaptacji, wyraża­
jących się w formach r e l i g i j n y c h i organizacyjnych. T a k t r a k t o w a n a t y ­
pologia Lanternariego jest cenna i inspirująca. Zakres zauważonych
przez L a n t e r n a r i e g o czynników wpływających na zmianę zasadniczych
postaw jest bardzo wąski.
Rozważania tego autora mogą być w y k o r z y s t a n e j e d y n i e po i c h spre­
c y z o w a n i u i uzupełnieniu, a także po u j a w n i e n i u u k r y t y c h kryteriów.
Z podobnych co L a n t e r n a r i założeń w y c h o d z i M a r i a n W . S m i t h , któ­
ra w ramach ruchów będących reakcją n a dominację społeczną wyróż­
n i a r u c h y w o j o w n i c z e i n i e w o j o w n i c z e . R u c h y te, j e j zdaniem, związa­
ne są z cechami k u l t u r , w których powstają, bardziej niż z w a r u n k a m i
samego k o n t a k t u , j a k t o próbował dowieść L a n t e r n a r i . M o i m zdaniem
t y p k u l t u r y , j a k i w a r u n k i k o n t a k t u społeczno-kulturowego są dla w y ­
jaśnienia różnic w reakcjach społeczeństwa podbitego na dominację istot­
ne i niezbędne.
7

7

M . W.

Smith,

Toward

n r 1, s. 8-12, oraz n r 2, s. 25-28.

a Classification

of Cult

Movements,

" M a n " , t. 59:1959

�EWA

NOWICKA

Typologia Freda Vogeta
Idąc po tej samej l i n i i r o z u m o w a n i a co L a n t e r n a r i i S m i t h , Voget
wyróżnia trzy t y p y ruchów n a t y w i s t y c z n y c h (pod m i a n e m ruchów n a t y w i s t y c z n y c h ujmując, j a k się zdaje, wszystkie r u c h y stanowiące reakcję
na k o n t a k t k u l t u r i dominację polityczną): a) n a t y w i z m b i e r n y , b) n a t y w i z m dynamiczny i c) n a t y w i z m r e f o r m i s t y c z n y (reformative). N a t y ­
w i z m b i e r n y ma charakter zamknięty, n i e t w o r z y n o w y c h f o r m k u l t u r o ­
w y c h , wyrażając przede w s z y s t k i m apatię. N a t y w i z m dynamiczny jest
a k t y w n y i wyraża „kulturowy p u r y z m " , t o znaczy dążenie do u t r w a l e ­
n i a istniejących f o r m t r a d y c y j n e j k u l t u r y . Reformistyczny
natywizm
wyraża natomiast postawę adaptacji i akomodacji. Voget d e f i n i u j e go
następująco: „...reformistyczny n a t y w i z m jest względnie świadomym dą­
żeniem ze s t r o n y podporządkowanej g r u p y do osiągnięcia osobistej i spo­
łecznej reintegracji poprzez selektywne odrzucenie, modyfikację i s y n ­
tezę zarazem t r a d y c y j n y c h i obcych (dominujących) k u l t u r o w y c h k o m ­
ponentów" . N a t y w i z m reformistyczny w odróżnieniu od wymienionego
n a t y w i z m u biernego i dynamicznego r o d z i wśród l u d u , który r u c h t a k i
t w o r z y , świadomość odrębności i wartości własnej k u l t u r y , budząc zara­
zem refleksję na temat k u l t u r y obcej. Jest on procesem twórczym, gdyż
w y m a g a a k t y w n e g o t w o r z e n i a n o w y c h f o r m i k r y t y c z n e j oceny prze­
szłości, koniecznej w sytuacji k o n t a k t u z obcą kulturą i dominującym
społeczeństwem. Procesu tego dokonali, j a k pisze Voget, Indianie A m e ­
r y k i Północnej poprzez t a k i e r u c h y społeczne, j a k pejotyzm, shakeryzm
i k u l t proroka Handsome Lake. Voget pisze: „Ruchy reformistyczne w y ­
rażają powszechną tendencję do widzenia życia j e d n o s t k i i g r u p y w sta­
nie fizycznego i moralnego k r y z y s u , do i n t e r p r e t o w a n i a i c h bezpośred­
niego d o b r o b y t u i przyszłych potrzeb j a k o zależnych od akceptacji obja­
wionego doświadczenia l u b charyzmatycznego p r o g r a m u przekraczające­
go zwykłe życiowe oczekiwania i regenerującego zdrowie, osobowość
i stosunki społeczne w ogóle" . Vogeta interesowały głównie r u c h y r e ­
formistyczne i i m właśnie poświęcił całe swe w n i k l i w e rozważania, m a r ­
ginesowo j e d y n i e wspominając o pozostałych dwóch t y p a c h : dynamicz­
n y m i b i e r n y m . Ogromne znaczenie m a jednak spostrzeżenie przez niego
zasadniczych podobieństw między t a k i m i r u c h a m i , j a k pejotyzm, sha­
k e r y z m i r e l i g i a Handsome Lake, oraz włączenie i c h do jednej k a t e g o r i i
ruchów reformistycznych. Voget dokonuje t y m samym istotnego u p o ­
rządkowania ruchów społecznych I n d i a n A m e r y k i Północnej, do i n n e j
k a t e g o r i i zaliczając Taniec Duchów, a do innej reformistyczny p e j o t y z m .
8

9

F . W. V o g e t , The American
Indian in Transition:
Reformation
modation,
" A m e r i c a n A n t h r o p o l o g i s t " , t. 58:1967 n r 2, s. 250.
о V o g e t , op. cit., s. 252.
8

and

Acco­

�TYPOLOGIA

RUCHÓW

SPOŁECZNYCH

Kontynuując myśl Vogeta, Simone C l e m h o u t dokonuje ważnego po­
działu ruchów r e f o r m i s t y c z n y c h na agresywne i n i e a g r e s y w n e . U w a g i
typologiczne Vogeta są ważne n i e t y l k o w odniesieniu do analizy r u ­
chów powstających wśród I n d i a n , lecz mają one wartość uniwersalną.
Zostaną one wykorzystane w dalszych częściach tego artykułu.
10

Typologia Simpsona
G. E. Simpson uznaje interesujące nas r u c h y za sposoby przystoso­
w a n i a do sytuacji n i s k i e j pozycji społecznej, wynikającej ze społecznego
i politycznego podporządkowania. Wyróżnia on t r z y t y p y tego przysto­
sowania, które znajdują odzwierciedlenie w trzech typach ruchów. P r z y ­
stosowanie do sytuacji podporządkowania może odbywać się poprzez: a)
akceptację, b) agresję l u b c) u n i k a n i e . Stosując tę typologię do analizy
ruchów wśród ludności murzyńskiej n a Jamajce, stanowiących reakcję
na dominację, wyróżnił całą skalę typów, w których w y m i e n i o n e t r z y
możliwości przystosowania mieszają się, choć zawsze któraś z n i c h
w p e w n y m stopniu dominuje nad i n n y m i .
n

Typologię Simpsona uznać można raczej za w y l i c z e n i e k i l k u czę­
stych postaw i zespołów postaw, j a k i e występują w łonie g r u p podpo­
rządkowanych i wyrażających się w ruchach społecznych.
Pod j e d n y m względem typologia Simpsona przedstawia dla n i n i e j ­
szych rozważań niewątpliwą wartość; świadomie m i a n o w i c i e p r z y j m u j e
za swe naczelne k r y t e r i u m t y p reakcji psychospołecznych członków d a ­
nego r u c h u . Jest t o jedyna, j a k się zdaje, t y p o l o g i a opierająca się przede
w s z y s t k i m na k r y t e r i u m psychologicznym, inne cechy ruchów traktują­
ca j a k o właściwości zależne i podporządkowane c h a r a k t e r o w i zasadni­
czych postaw.
P r o b l e m o w i zróżnicowania reakcji l u d z k i c h na s i l n y „stress k u l t u ­
r o w y " poświęca interesujące i w n i k l i w e u w a g i A n t h o n y Wallace. W a l l a ­
ce pisze, że reakcje na i n d y w i d u a l n y stress i kulturową dezorganizację
mogą być różne. Niektóre jednostki wolą tolerować s i l n y stress niż p r z y ­
stosowywać swój sposób postępowania i w i d z e n i a rzeczywistości do i s t ­
niejącej sytuacji. Jednostki bardziej elastyczne dążą do ograniczonej
z m i a n y swego postępowania i myślenia. I n n e natomiast uciekają się do
r e g r e s y w n y c h psychodynamicznie, stworzonych przez jednostkę sposo­
bów postępowania. W y r a z e m t e j ostatniej postawy jest w s k r a j n y c h
S.
s. 14-15.
M

Clemhout,

Typology

of

Nativistic

Movements,

"Man",

t. 64:1964,

G . E . S i m p s o n , The Ras Tafari
Movement
in Jamaica:
a Study of Race
and Class
Conflict,
[w:] Religion,
Society
and Individual,
red. Yinger Milton J . ,
N e w Y o r k 1957, s. 513-514.
11

�EWA

NOWICKA

przypadkach alkoholizm, lenistwo, bierność, gwałtowność zachowania się
i nieprzestrzeganie n o r m życia rodzinnego i seksualnego, czemu t o w a ­
rzyszy w i e l e psychosomatycznych i n e u r o t y c z n y c h zakłóceń. Część t y c h
regresywnych zachowań może się stać w z o r e m k u l t u r o w y m . Dodajmy
już niezależnie od rozważań Wallace'a, że każda z t y c h postaw i n d y w i ­
d u a l n y c h może stać się również osią krystalizacyjną r u c h u społecznego,
czyli p o n a d i n d y w i d u a l n e j r e a k c j i n a stress. Drogę, którą poszedł W a l ­
lace w dążeniu do uporządkowania zróżnicowań w ramach k a t e g o r i i r u ­
chów r e w i t a l i z a c j i , uznać należy za słuszną, m i m o że trzeba odrzucić
skrajny r e d u k c j o n i z m sprowadzający zjawiska społeczne do- i n d y w i d u a l ­
n y c h faktów psychologicznych.
12

Typologia ruchów n a t y w i s t y c z n y c h Ralfa L i n t o n a
Ruch n a t y w i s t y c z n y w r o z u m i e n i u L i n t o n a t o „...każde świadome dą­
żenie ze strony członków społeczeństwa do odnowy (to revive) l u b
uwiecznienia (to perpetuate) w y b r a n y c h aspektów i c h k u l t u r y " . K l a ­
syfikując t e r u c h y L i n t o n bierze pod uwagę d w a k r y t e r i a : k r y t e r i u m
ideologiczne (celów) oraz k r y t e r i u m środków stosowanych i proponowa­
n y c h do realizacji t y c h celów. Zgodnie z p i e r w s z y m k r y t e r i u m L i n t o n
odróżnia natywistyczne r u c h y pragnące odnowy już zapomnianych ele­
mentów k u l t u r y swej g r u p y i takie n a t y w i s t y c z n e ideologie, które mają
p r o g r a m zachowania i u t r w a l e n i a istniejącej k u l t u r y tej grupy, w r a ­
mach której r u c h się r o z w i j a . Pierwszy t y p n a t y w i z m u nazywa autor
odnawiającym (revivalistic), d r u g i — uwieczniającym (perpetuative).
13

W ramach drugiego w y m i a r u swej t y p o l o g i i — w y m i a r u środków —
L i n t o n wyróżnia środki realistyczne i magiczne, co pozwala m u n a w y ­
odrębnienie n a t y w i s t y c z n y c h ruchów racjonalnych i n a t y w i s t y c z n y c h
ruchów magicznych. Po skrzyżowaniu o b u kryteriów o t r z y m u j e m y czte­
r y t y p y ruchów n a t y w i s t y c z n y c h : 1) odnawiające magiczne, 2) odnawia­
jące racjonalne, 3) uwieczniające magiczne, 4) uwieczniające r a c j o n a l n e .
14

F o r m y 1, 2 i 4 są — zdaniem L i n t o n a — częste; natomiast f o r m a n a ­
t y w i z m u uwieczniającego magicznego jest rzadka i autor n i e podaje t u
żadnego przykładu. L i n t o n zastanawia się dalej, j a k i e w a r u n k i s p r z y j a ­
ją w y t w o r z e n i u się poszczególnych typów ruchów. R u c h y magiczne, jego
zdaniem, zarówno uwieczniające, j a k i odnawiające, pojawiają się w s y ­
t u a c j i szczególnie silnej f r u s t r a c j i i raczej u g r u p podporządkowanych

A. F . C. W a l l a c e ,
t. 58: 1956 n r 2, s. 268-269.
12

1 3

R.

1 4

Linton,

L i mton,

Revitalization

Nativistic

op. cit.

Movements,

Movements,
„Am.

"American
Anthr.",

Anthropologist",

1. 45:1943, s. 230-240.

�TYPOLOGIA

RUCHÓW

123

SPOŁECZNYCH

l u b u grup, których pozycja ulega gwałtownemu obniżaniu się w sy­
tuacjach, gdy k u l t u r a danej g r u p y okazała się bezradna wobec zaistnia­
łych okoliczności.
N a t y w i z m może się także rodzić wśród grup niepodporządkowanych,
a n a w e t politycznie dominujących. Z w y k l e j e d n a k w t y c h sytuacjach
rodzą się r u c h y racjonalne. Przykładem i ruchów, i dążeń uwieczniająco-racjonalnych mogą być r u c h y grup wyższych w społecznej s t r a t y f i ­
k a c j i , n i e ulegających s i l n y m naciskom, a jedynie „zazdrosnych" o wła­
sną pozycję; idąc za myślą L i n t o n a można przytoczyć przykład arysto­
k r a c j i w okresie r o z w o j u burżuazji w Europie. G r u p y takie wykazują
silną niechęć wobec zapożyczania elementów k u l t u r o w y c h o d g r u p y niż­
szej, stosując ostre podziały społeczne. N a ten n a t y w i z m grup wyższych,
g r u p y niżej stojące w społecznej s t r u k t u r z e odpowiadają raczej n a t y w i z m e m odnawiająco-racjonalnym niż stosowanym przez grupę wyż­
szą — uwieczniająco-racjonalnym. O d n a w i a się w ten sposób stare ele­
m e n t y k u l t u r y , ponieważ a k t u a l n i e istniejące są już silnie zdewaluowane przez niską i negatywną ocenę w oczach g r u p y wyższej. Rozważania
L i n t o n a na temat połączeń różnych typów natywizmów w różnych spo­
łecznych sytuacjach są interesujące i oparte na bogatym materiale h i ­
storycznym.
Wiele u w a g i wątpliwości budzi podział środków n a magiczne i r a ­
cjonalne. N a podobnej zresztą zasadzie J . S. S l o t k i n odróżniał środki supernaturalistyczne i realistyczne , a Aberle — środki empiryczne i m a ­
giczne . Powstaje jednak poważny p r o b l e m przy odróżnianiu środków
magicznych czy r y t u a l n y c h od środków racjonalnych. Jest to m i a n o w i ­
cie kwestia, czy ludzie wykonujący daną czynność muszą sobie zdawać
sprawę, że pragną oddziaływać n a siły nadprzyrodzone, aby daną czyn­
ność uznać za rytualną. A jeśli n i e jest to konieczne, t o czy wystarcza dla
zaklasyfikowania jakiejś czynności do g r u p y działań religijno-magiczn y c h f a k t , że badacz czy obserwator zewnętrzny- n i e zauważa pożądane­
go przez l u d z i wpływu danej czynności na rzeczywistość zewnętrzną,
choć ludzie wykonujący tę czynność sądzą, że wpływa ona w jakiś spo­
sób n a tę rzeczywistość . Rozważania te t y l k o z pozoru są abstrakcyjne,
gdyż i c h rozstrzygnięcie potrzebne jest do zaklasyfikowania czynności
t a k i c h , j a k n a przykład w o j s k o w a musztra, w y k o n y w a n i e i m i t a c j i i n 15

16

17

J . S. S l o t k i n ,
G l e n c o e , I l l i n o i s 1956.
15

1 6

D. F .

Aberle,

The
Peyote

Peyote

Religion:

Religion

Among

a Study

in Indian-White

the Navaho,

New

Relations,

Y o r k 1966.

G . C . H o m a n s, Anxiety
and Ritual:
the Theories
of Malinowski
Radcliffe-Brown,
[w:] Reader
in Comparative
Religion:
an Anthropological
proach, r e d . L . W i l l i a m s i V o g t E v a n , E v a n s t o n e 1958, s. 121.
1 7

and
Ap­

�121

EWA

NOWICKA

stalacji elektrycznych, b u d o w a nabrzeży i l o t n i s k w „kultach cargo",
którym t o czynnościom przypisuje się znaczenie magiczne.
W dalszych rozważaniach będzie m o w a o środkach religijno-magiczn y c h działania zawsze, g d y a) sami ludzie czynności te wykonujący są­
dzą, że działanie i c h wpływa na rzeczywistość poprzez siły n a d p r z y r o ­
dzone, które pobudza do aktywności, l u b b) gdy obserwator zewnętrz­
n y stwierdza b r a k zamierzonego wpływu t y c h czynności n a rzeczy­
wistość.
N i e z w y k l e cenne było wyróżnienie przez L i n t o n a dwóch t y p 5 w dzia­
łań l u d z k i c h i oparcie o t o rozróżnienie t y p o l o g i i ruchów n a t y w i s t y c z ­
n y c h . Ponieważ r u c h y społeczne są formą z b i o r o w y c h działań, jest rze­
czą słuszną k l a s y f i k o w a n i e i c h przez odwołanie się do t y p o l o g i i a k t y w ­
ności l u d z k i e j . Mniejsze znaczenie dla k l a s y f i k a c j i ruchów społecznych
ma n a t c r r i a s t odróżnienie n a t y w i z m u odnawiającego i uwieczniającego,
gdyż są to postawy ściśle ze sobą związane w k o n k r e t n y c h d o k t r y n a c h .
Typologia L i n t o n a charakteryzuje się j a s n y m sprecyzowaniem kryteriów
leżących u j e j podstaw i z tego p u n k t u w i d z e n i a s t a n o w i i s t o t n y wkład
do prób uporządkowania zróżnicowań w r a m a c h ruchów społecznych
będących odpowiedzią na sytuację k o n t a k t u społeczno-kulturowego.
Typologia ruchów społecznych Davida Aberlego
Ruchy społeczne stanowiące przedmiot niniejszego artykułu zostają
przez Aberlego umieszczone w ogólnej t y p o l o g i i ruchów społecznych.
Aberle korzystał z doświadczeń całego pokolenia badaczy. Wyróżnia on
d w a następujące w y m i a r y jako podstawę swojej t y p o l o g i i . Są t o :
1) przedmiot, do którego odnosi się zamyślana zmiana (locus of t h e chan­
ge thought), 2) stopień owej zamyślanej zmiany (amount of change
thought). A d 1 — r u c h społeczny może dążyć do z m i a n y l u d z k i e j j e d ­
nostki l u b jakiegoś systemu ponadindywidualnego, j a k n p . porządek eko­
nomiczny, technologiczny, p o l i t y c z n y , całe społeczeństwo l u b k u l t u r a ,
świat l u b kosmos. A d 2 — r u c h może pragnąć zmiany całkowitej l u b
częściowej danej rzeczywistości.
Skrzyżowanie t y c h wymiarów daje cztery kategorie ruchów: a) zbaw­
cze (redemptive) — totalne i i n d y w i d u a l n e — zmiana m a być całkowita
i odnosić się do j e d n o s t k i l u d z k i e j ; b) transformacyjne ( t r a n s f o r m a t i ­
ve) — totalne i p o n a d i n d y w i d u a l n e — zmiana m a być całkowita i do­
tyczyć systemu ponad jednostkowego; c) reformistyczne (reformative) —
częściowe p o n a d i n d y w i d u a l n e — zmiana m a być częściowa i odnosić się
do systemu ponadjednostkowego; d) alteracyjne (alterative) — częściowe
i i n d y w i d u a l n e — zmiana m a być częściowa i dotyczyć j e d n o s t k i l u d z k i e j .
Najwięcej u w a g i Aberle poświęca r u c h o m t r a n s f o r m a c y j n y m , p r z y -

�TYPOLOGIA

RUCHÓW

SPOŁECZNYCH

kładem których jest pośród ruchów stanowiących przedmiot tego s t u ­
d i u m , Taniec Duchów oraz „kulty cargo" i millenarystyczne powstania
zbrojne. Jak głoszą t a k i e r u c h y , zmiana odbędzie się szybko. Odbędzie
się w najbliższej przyszłości i będzie miała charakter k a t a k l i z m u . Są to
więc r u c h y — uzupełniając rozważania Aberlego — o ideologii m i l l e n a ­
rystycznej. Nadzieja n a radykalną przemianę pozwala odciągnąć uwagę
i energię ludzką o d codziennych zajęć i zaprzęgać ją w służbę celów
„ostatecznych". Z a w a r t a w ideologiach t y c h ruchów historiozofia polega
na u j m o w a n i u oczekiwanych przemian jako części planów boskich l u b
działania t a k i c h sił, j a k społeczna ewolucja czy dialektyczne procesy.
Zawsze w tego t y p u ruchach występuje przywódca charyzmatyczny u w a ­
żany za człowieka posiadającego największą wiedzę o zjawiskach n a d ­
p r z y r o d z o n y c h l u b pozostającego z siłami n a d p r z y r o d z o n y m i w b l i s k i m
kontakcie. To on w s y t u a c j i niepewności i n t e r p r e t u j e istniejące okolicz­
ności w t a k i sposób, że i n t e r p r e t a c j a zostaje przełożona n a przepisy do­
tyczące k o n k r e t n e g o działania. R u c h y mesjanistyczne są podkategorią
ruchów t r a n s f o r m a c y j n y c h . Dążą one do społecznej i przestrzennej izo­
l a c j i swych uczestników o d reszty społeczeństwa. Czasem szuka się
miejsca odosobnionego dla przeprowadzenia
rytuału i przygotowania
transformacji, czasem dba się o uchronienie uczestników r u c h u przed
skalaniem przez bezbożnych, czasem natomiast szuka się położonego w y ­
soko miejsca dla uniknięcia potopu. Zawsze chodzi o oderwanie g r u p y
o d r u t y n y codziennego działania, aby móc zmobilizować siły do działa­
n i a na rzecz t r a n s f o r m a c j i .
Były to stałe cechy ruchów t r a n s f o r m a c y j n y c h . D o cech z m i e n n y c h
t y c h ruchów A b e r l e zalicza środki działania zaakceptowane przez ideo­
logię. Z tego p u n k t u w i d z e n i a na j e d n y m krańcu znajdą się r u c h y t r a n s ­
f o r m a c y j n e rewolucyjne, które wierzą w skuteczność działań l u d z k i c h ,
a na d r u g i m krańcu — r u c h y opierające swą działalność wyłącznie na
m o d l i t w a c h i r y t u a l e . Środki wahają się od e m p i r y c z n y c h do magicz­
n y c h . Następną cechą zmienną ruchów t r a n s f o r m a c y j n y c h jest charak­
ter oczekiwanego porządku. A b e r l e wyróżnia t r z y t y p y tego porządku.
W p i e r w s z y m w y p a d k u oczekiwany porządek m a być restauracją d a w ­
nego (minionego) stanu rzeczy; w d r u g i m p r z y p a d k u chodzi o uzyska­
n i e stanu rzeczy zgodnego ze w z o r e m obcej k u l t u r y ; w t r z e c i m oczekuje
się nadejścia zupełnie nowego porządku rzeczy. Pierwszy t y p ruchów
t r a n s f o r m a c y j n y c h A b e r l e nazywa r e s t a u r a c y j n y m , d r u g i — i m i t a c y j n y m , trzeci — i n n o w a c y j n y m . Przykładem pierwszego t y p u jest Taniec
Duchów, drugiego — „kulty cargo", trzeciego zaś — j a k możemy do­
dać — pewne millenarystyczne r u c h y średniowieczne.
Ruchy t r a n s f o r m a c y j n e różnią się między sobą także zasięgiem spo­
łecznym i mogą włączać małe g r u p y , j a k i większe zbiorowości. Zasięg

�EWA

NOWICKA

dobrodziejstw, które mają nadejść, też b y w a różny. Czasem d o b r o ­
dziejstwa nowej ery, której się oczekuje, spotkają określoną grupę (np.
Indian), a czasem całą ludzkość l u b t y l k o „ludzi d o b r y c h " . Dostępu do
przyszłego szczęścia o d m a w i a się n i e w i e r n y m , oponentom i sceptykom.
Z m i e n n y jest także w t y c h ruchach stosunek do istniejących systemów
i g r u p społecznych. Czasem nadejście pożądanej ery w y m a g a i c h z n i ­
szczenia, czasem t y l k o izolowania się o d n i c h , czasem natomiast i d e n t y ­
f i k a c j i z wybraną grupą społeczną.
W t y c h kategoriach A b e r l e charakteryzuje t r z y przykładowe r u c h y
transformacyjne. „Kulty cargo" są — zgodnie z p o d a n y m i rozróżnienia­
m i — transformacyjne, magiczne, i m i t a c y j n e , p a r t y k u l a r y s t y c z n e i prze­
widujące współzawodnictwo z istniejącym systemem społecznym. Taniec
Duchów jest t r a n s f o r m a c y j n y , magiczny, restauracyjny, p a r t y k u l a r y styczny, n i e przewidujący współzawodnictwa z istniejącym systemem.
Następną kategorią są r u c h y zbawcze, które nawołują do całkowitej
z m i a n y j e d n o s t k i l u d z k i e j . A b e r l e podaje zestaw i c h stałych cech. Przede
w s z y s t k i m celem i c h jest zawsze osiągnięcie stanu „łaski w l u d z k i e j d u ­
szy". A u t o r zaznacza, że n i e w s z y s t k i e r u c h y r e l i g i j n e obiecujące życie
pozagrobowe można zaliczyć do k a t e g o r i i zbawczych. N i e są t a k i m i r e ­
ligie zalecające przestrzeganie określonych rytuałów w celu uzyskania
pośmiertnej łaski. S p o t y k a m y n a t o m i a s t zupełnie świeckie r u c h y zbaw­
cze, j a k n p . psychoanaliza (szczególnie w w y d a n i u Freuda, F r o m m a
i Horney). D o cech z m i e n n y c h t y c h ruchów należy zakres zbawienia,
które może obejmować j e d n o s t k i w y b r a n e l u b w s z y s t k i c h l u d z i . P r z y ­
wódca może, lecz n i e m u s i , akceptować „dojścia do stanu łaski" człon­
ków r u c h u . Może wystąpić w t y c h r u c h a c h nacisk na ucieczkę i w y c o ­
fanie się z życia l u b też n a działanie w ramach świata. Z m i e n n y jest też
kodeks przepisów m o r a l n y c h k i e r o w a n y c h w stosunku do j e d n o s t k i . R u ­
chy te są bardziej zainteresowane codziennym życiem l u d z i niż r u c h y
transformacyjne, które interesuje j e d y n i e przyszłość.
Następna kategoria, z wyróżnionych przez Aberlego, t o r u c h y r e f o r mistyczne mające na celu zmianę częściową w systemie ponadjednostkow y m . Przykładami są r u c h y sufrażystek, r u c h mający n a celu w p r o w a ­
dzenie p r z y m u s o w y c h szczepień, r u c h zawodowy oraz w o j n y domowe
(rebels). R u c h y alteracyjne mają natomiast na celu częściową zmianę
w l u d z k i c h jednostkach. Przykładem jest t u r u c h zmierzający do nakło­
nienia l u d z i do k o n t r o l i u r o d z i n , jeśli t y l k o nie dąży do z m ia ny l i t e r y
prawa, gdyż w t e d y stałby się r u c h e m r e f o r m i s t y c z n y m . Chodzi b o w i e m
o zmianę l u d z k i c h postaw i postępowania, a n i e i n s t y t u c j i społecznych .
18

Ruchy

transformacyjne i zbawcze

Aberle,

op. cit., s. 316 n.

są

najliczniej

reprezentowane

�TYPOLOGIA

RUCHÓW

127

SPOŁECZNYCH

wśród ruchów powstających u p o d b i t y c h społeczności p i e r w o t n y c h . T y ­
pologia t a powstała n a marginesie teoretycznych rozważań Aberlego n a d
pejotyzmem, który pragnął on umieścić w k l a s y f i k a c j i ruchów społecz­
n y c h i zalicza go do t y p o w y c h ruchów zbawczych.
Klasyfikacja

Stopień zmiany

ruchów społecznych
Przedmiot
ponad-

zmiany
jednostkowy

jednostkowy
Totalny
Częściowy

transformacyjny i zbawczy
reformacyjny
j alteracyjny

R u c h y transformacyjne wykazują podobieństwo do omawianej p o ­
przednio k a t e g o r i i ruchów m i l l e n a r y s t y c z n y c h . Pojęcie t r a n s f o r m a c j i
w y d a j e się jednak szersze od m i l l e n a r y z m u , gdyż n i e zawiera i d e i i n ­
t e r w e n c j i sił nadprzyrodzonych podstawowej dla m i l l e n a r y z m u . M i l l e n a r y z m jest więc pewną odmianą ideologii t r a n s f o r m a c y j n e j . C h a r a k t e ­
r y s t y k a ruchów t r a n s f o r m a c y j n y c h w pracy Aberlego jest szczególnie
bogata i systematyczna; odnajdujemy w niej także rozróżnienia p r e i p o s t m i l l e n a r y z m u . Dzięki swej systematyczności i ze względu na szcze­
gółowość dokonanych rozróżnień teoria Aberlego zasługuje na specjalną
uwagę. Szczególnie cenne jest zwrócenie u w a g i n a w y m i a r „stopnia p r o ­
pagowanej przez r u c h z m i a n y " , który wyraźnie różnicuje r u c h y społecz­
ne. W y m i a r t e n zastosuję w niżej przedstawionej propozycji własnej t y ­
pologii.
A b e r l e ogranicza się w swej k l a s y f i k a c j i do analizy cech ideologicz­
n y c h pomijając zróżnicowania ruchów w zakresie postaw p r z y j m o w a ­
n y c h przez uczestników r u c h u oraz środków stosowanych przez n i c h do
osiągnięcia celów. D o stworzenia pełnej i adekwatnej k l a s y f i k a c j i r u ­
chów społecznych należy jednak wziąć p o d uwagę zarówno k r y t e r i a
ideologiczne, j a k i psychologiczne.

P R O P O Z Y C J A T Y P O L O G I I RUCHÓW SPOŁECZNYCH

STANOWIĄCYCH

REAKCJĘ N A P O L I T Y C Z N Ą DOMINACJĘ I K O N T A K T

KULTUROWY

Sformułowana t u propozycja opiera się n a doświadczeniach omówio­
n y c h autorów; oryginalność j e j polega n a powiązaniu kryteriów ideolo­
gicznych i psychologicznych.
Przy k o n s t r u o w a n i u proponowanej t y p o l o g i i zastosowałam d w a w y ­
m i a r y : psychologiczny i ideologiczny. Po l i n i i t y c h dwóch wymiarów idą
zasadnicze podziały badanych t u ruchów.

�128

EWA

NOWICKA

Wymiar
psychologiczny.
Określa t y p postawy jednostek
i g r u p w s y t u a c j i d e p r y w a c j i . Wyróżniam zasadnicze t r z y t a k ie posta­
w y : a) b u n t , b) ucieczkę i c) rezygnację.
Deprywującą sytuację można próbować zlikwidować dostępnymi środ­
k a m i oddziałując bezpośrednio n a rzeczywistość. Postawę b u n t u charak­
teryzuje właśnie to bezpośrednie oddziaływanie na świat zewnętrzny —
agresywne i o t w a r t e zwalczanie domniemanych wrogów i sprawców de­
p r y w a c j i . Można też w sytuacji d e p r y w a c j i odwracać się od działania
w ramach istniejącej rzeczywistości i poszukiwać wsparcia w siłach
i istotach nadprzyrodzonych, stosując do osiągnięcia pożądanych celów
środki r y t u a l n e . F i z e j a u e m pcstawy eskapistycznej jest działalność r y ­
t u a l n a czy magiczna. Czynności r y t u a l n e w świadomości wykonujących
je l u d z i mają istotne znaczenie — są znakami k o n t a k t u człowieka z n a d ­
p r z y r o d z o n y m i m o c a m i oraz środkami do z m i a n y rzeczywistości. W r u ­
chach społecznych, którymi się zajmuję, są t o czynności r y t u a l n e oraz
gwałtowne zachowania motoryczne z rytuałami t y m i związane.
Postawa rezygnacji nie jest ważna z p u n k t u w i d z e n i a t y p o l o g i i r u ­
chów społecznych, ponieważ polega ona na n i e p o d e j m o w a n i u j a k i e g o ­
k o l w i e k działania; r u c h społeczny natomiast jest zawsze pewną formą
działania. W dalszych rozważaniach typologicznych postawa ta zostanie
zatem pominięta.
Ucieczka i b u n t •— t e zasadnicze postawy — mogą przybierać różne
f o r m y w zależności od w i z j i świata, którą różnicuje d r u g i w y m i a r .
Wymiar
i d e o l o g i c z n y . W ramach tego w y m i a r u wyróżnia­
m y t r z y t y p y w i z j i świata oraz miejsca i r o l i w n i m własnej g r u p y :
a) negacja całkowita istniejącej rzeczywistości, b) negacja częściowa i s t ­
niejącej rzeczywistości i c) całkowita akceptacja istniejącej r z e c z y w i ­
stości.
Ruchy społeczne mogą całkowicie odrzucać istniejący świat oraz
miejsce w n i m własnej grupy, n i e znajdując w świecie t y m niczego w a r ­
tościowego. Ruchy t a k i e pragną całkowitej zmiany istniejącej rzeczywi­
stości, dążąc różnymi środkami do t y c h g r u n t o w n y c h przeobrażeń. N a ­
z y w a m y to wizją społecznej t r a n s f o r m a c j i .
R u c h y społeczne mogą wyrażać również częściową negację i potę­
p i e n i e istniejącego świata, stosując s e l e k t y w n y wobec niego k r y t y c y z m .
Nie oczekuje się już całkowitej p r z e m i a n y świata, lecz zmierza się do
określonych r e f o r m istniejącej sytuacji. N a z y w a m y t o wizją społecznej
r e k o n s t r u k c j i . Oczywiście r u c h y mogą się różnić w t y m , co pragną
w istniejącym świecie zmienić, lecz to dla prezentowanej t y p o l o g i i nie
jest istotne.
Trzecia z wyróżnionych wartości w y m i a r u ideologicznego — całko­
w i t a akceptacja świata — n i e jest ważna dla skonstruowania t y p o l o g i i

�TYPOLOGIA

RUCHÓW

SPOŁECZNYCH

129

ruchów społecznych, ponieważ n a j e j gruncie n i e powstaje n i g d y r u c h
społeczny.
Przedstawiony t u w y m i a r ideologiczny nawiązuje do w y m i a r u „ilo­
ści zamyślanej z m i a n y " w t y p o l o g i i Aberlego, choć różni się o d niego
naciskiem położonym na stopień negatywnego stosunku do świata. N a ­
tomiast w y m i a r psychologiczny nawiązuje do rozróżnień Simpsona, W a l lace'a i L i n t o n a , choć t a m t e propozycje upraszcza i precyzuje. Wiąże
p r z y t y m poszczególne t y p y psychologicznej r e a k c j i n a frustrację z w y ­
różnionymi już przez w i e l u autorów d w o m a zasadniczymi sposobami
działania: r e a l i s t y c z n y m i m a g i c z n y m . T y p postawy i t y p środków
w powiązaniu tworzą społeczną reakcję na deprywację, której w y r a z e m
są badane t u r u c h y . T y p środków działania wiążę z ogólniejszą sprawą
c h a r a k t e r u r e a k c j i n a deprywację, gdyż sądzę, że jest o n w y r a z e m wła­
śnie t e j zasadniczej postawy. Zgodnie z k r y t e r i u m t y p u postawy wyróż­
n i a m y kategorię ruchów b u n t u i ruchów ucieczki. Zgodnie z k r y t e r i u m
ideologicznym wyróżniamy r u c h y t r a n s f o r m a c j i i r u c h y społecznej r e ­
k o n s t r u k c j i . Po skrzyżowaniu o b u kryteriów o t r z y m u j e m y następujące
cztery kategorie ruchów stanowiących reakcję n a obcą polityczną do­
minację i k o n t a k t k u l t u r o w y : 1) r u c h y b u n t o w n i c z e j t r a n s f o r m a c j i , 2) r u ­
chy eskapistycznej t r a n s f o r m a c j i , 3) r u c h y b u n t o w n i c z e j r e k o n s t r u k c j i
społecznej, 4) r u c h y eskapistycznej r e k o n s t r u k c j i społecznej.
W ramach w y m i a r u zasięgu negacji świata w ideologii ruchów w y ­
różniam t y l k o d w i e jego wartości: negację całkowitą i częściową. Te
d w i e wartości omawianej zmiennej mają szczególne znaczenie d l a zasad­
niczego zróżnicowania ruchów p o d i n n y m i względami. Należy pamiętać,
że postawa negacji może przybierać różne wartości: o d całkowitego p o ­
tępienia świata do całkowitego jego zaakceptowania, najistotniejszy j e d ­
n a k jest podany podział podstawowy. N i e m a również ostrej granicy
w p r z y p a d k u p o s t a w y b u n t u i ucieczki, gdyż w j e d n y c h sprawach t a
sama jednostka czy g r u p a może reagować b u n t e m , w i n n y c h ucieczką,
n a w e t w r a m a c h jednego społecznego r u c h u . Te zasadnicze elementarne
postawy n i e wykluczają się w z a j e m n i e dzięki plastyczności i w i e l o w y ­
miarowości l u d z k i e j osobowości oraz b o g a c t w u dostępnych r e a k c j i i p s y ­
chicznych mechanizmów właściwych człowiekowi. W y m i e n i o n e k o m p l i ­
kacje sprawiają, że mogą wystąpić często trudności w zaliczeniu poszcze­
gólnych ruchów do wyróżnionych k a t e g o r i i . N a obecnym etapie badań
t r u d n o jest o rzeczywistą precyzję t y p o l o g i i ruchów badanej k a t e g o r i i .
Jednak, m i m o że k l a s y f i k a c j a zawsze zuboża obraz historycznie bogaty
i zróżnicowany, jest ona niezbędnym k r o k i e m p r z y i n t e r p r e t a c j i zjawisk.
Następujący schemat graficzny ukazuje proponowaną typologię.
9 — Etnografia Polska, XVI/1

�130

EWA

NOWICKA

Typologia ruchów społecznych wśród ludów pierwotnych

Typ reakcji psychicznej n a poli­
tyczną dominację i stress kulturowy

Bunt

Stosunek do istniejącej rzeczywistości
transformacja — całkowita

społeczna rekonstrukcja

negacja

częściowa negacja

powstania millenarnie i n ­

ruchy polityczne i gospo­

spirowane: Isatai, Hau-hau darcze: Paliau, Masinga
Ucieczka

ruchy ekstatycznego rytu­
ału: „kulty cargo", Taniec
Duchów

sekty i kościoły separatys­
tyczne: pejotyzm, shake­
ryzm, gaiviio

Jak pokazuje powyższa tabela, do k a t e g o r i i b u n t o w n i c z y c h ruchów
t r a n s f o r m a c j i zaliczamy p o w s t a n i a i rebelie i n s p i r o w a n e m i l l e n a r y s t y c z ­
n y m p r o r o c t w e m całkowitej p r z e m i a n y całkowicie zanegowanego świa­
ta. Wśród t y c h ruchów najważniejsze są następujące: powstanie P o n tiaca w 1762 r o k u , r u c h wodza Tecumseh'a w 1805 r o k u , powstanie K o manczów prowadzone przez p r o r o k a Isatai w 1873 r o k u , powstanie K i kuyuów zwane M a u - m a u w K e n i i w 1952 r o k u , p o w s t a n i e H a u - h a u
wśród Maorysów n a N o w e j Z e l a n d i i w l a t a c h 1864-1870, a także w p e w ­
n y m s t o p n i u niektóre z „kultów cargo" głoszące konieczność zniszczenia
Białych, aby mogła przyjść nadprzyrodzona przemiana świata.
Do k a t e g o r i i eskapistycznych ruchów t r a n s f o r m a c j i zaliczam t a k i e
rytualistyczno-ekstatyczne r u c h y , j a k Taniec Duchów wśród I n d i a n
A m e r y k i Północnej z 1870 i 1890 r o k u i większość „kultów c a r g o "
w Melanezji, a także m i l l e n a r y s t y c z n e r u c h y I n d i a n T u p i - G u a r a n i .
Do ruchów b u n t o w n i c z e j r e k o n s t r u k c j i społecznej zaliczam r u c h y
o charakterze p o l i t y c z n y m l u b polityczno-gospodarczym. Przykładem są
rozmaite polityczne i półpolityczne r u c h y w e współczesnej Czarnej A f r y ­
ce, a także r u c h P a l i a u ' a n a Wyspach A d m i r a l i c j i w Melanezji, r u c h
M a r c h i n g R u l i r u c h przywódcy Y a l i w M e l a n e z j i ostatnich dziesięcio­
leci.
R u c h y eskapistycznej r e k o n s t r u k c j i społecznej t o głównie sekty se­
paratystyczne i niezależne kościoły, j a k p e j o t y z m , shakeryzm czy r e l i g i a
Handsome Lake'a wśród I n d i a n A m e r y k i Północnej, a także afrykańskie
r u c h y etiopistyczne i syjonistyczne.
Obecnie szczegółowo omówię wyróżnione kategorie ruchów. R u c h y
całkowitej negacji, czyli transformacji, bez względu n a i c h wewnętrzne
zróżnicowanie, mają cechę zasadniczo wspólną — dążą do nadejścia r a ­
dykalnej p r z e m i a n y świata i wyrażają głęboką wiarę w nadejście t e j
p r z e m i a n y w najbliższej przyszłości. Ideologie t r a n s f o r m a c y j n e mogą za­
wierać koncepcję i n t e r w e n c j i sił n a d p r z y r o d z o n y c h i mieć c h a r a k t e r r e ­
l i g i j n y . Takie r u c h y t r a n s f o r m a c y j n e n a z y w a m y m i l l e n a r y s t y c z n y m i . R u -

�TYPOLOGIA

RUCHÓW

SPOŁECZNYCH

131

chy transformacyjne mogą mieć jednak charakter całkowicie świecki;,
w ruchach t a k i c h — których przykładem mogą być r u c h y skrajnie r e ­
w o l u c y j n e — całkowita negacja świata i oczekiwanie całkowitej jegop r z e m i a n y n i e osiąga t e j postaci s k r a j n e j , którą charakteryzują się ideolo­
gie m i l l e n a r y s t y c z n e . Wszystkie transformacyjne r u c h y powstałe wśród
ludności tubylczej Melanezji i A m e r y k i Północnej mają charakter m i l ­
lenarystyczny zawierając w swych d o k t r y n a c h ideę i n t e r w e n c j i sił n a d ­
przyrodzonych. Być może p r z y c z y n y tego f a k t u szukać można w ogól­
n y m charakterze społeczeństwa, w którym pojawiają się badane r u c h y .
Zauważaną przez Worsleya i Hobsbawma ewolucję ruchów o ideologiach
m i l l e n a r y s t y c z n y c h w świeckie r u c h y r e w o l u c y j n e można wyjaśnić j e ­
d y n i e w kontekście głębszych przemian świadomości zachodzących
w związku z poważnymi p r z e m i a n a m i społeczno-gospodarczymi. Podział
na r u c h y buntowniczej i eskapistycznej t r a n s f o r m a c j i krzyżuje się z t y ­
pologią m i l l e n a r y z m u Sheppersona.
Zarówno w b u n t o w n i c z y c h , j a k
i eskapistycznych ruchach t r a n s f o r m a c j i , m i m o całej różnicy w posta­
wach, m i l l e n i u m m a nadejść w b l i s k i e j przyszłości. Ruchy b u n t o w n i c z e
zakładają, że dla nadejścia natychmiastowego m i l l e n i u m konieczne jest
a k t y w n e , a nawet agresywne działanie l u d z i , natomiast eskapistyczne
r u c h y t r a n s f o r m a c j i głoszą, że j e d y n y m działaniem, j a k i e człowiek może
podjąć, aby umożliwić i przyspieszyć nadejście „wielkiej przemiany",,
jest w y k o n a n i e czynności r y t u a l n y c h uważanych za niezbędne d l a zajścia
t e j p r z e m i a n y . Związek a k t y w i z m u z koncepcją natychmiastowego p r z e ­
obrażenia świata występuje n i e w całej k a t e g o r i i ruchów m i l l e n a r y s t y c z ­
n y c h , lecz t y l k o w t y c h , które n a z y w a m y r u c h a m i t r a n s f o r m a c j i b u n ­
towniczej.
B u n t o w n i c z e r u c h y t r a n s f o r m a c j i , c z y l i całkowitej negacji, głoszą
całkowite potępienie świata, b l i s k i e nadejście jego przemiany za spra­
wą sił nadprzyrodzonych, a zarazem konieczność aktywnego, r z e c z y w i ­
stego agresywnego działania wobec t y c h , którzy są sprawcami istnieją­
cej zanegowanej sytuacji. W k o n k r e t n y c h przypadkach wrogość zorga­
nizowana w postaci w y p r a w y w o j e n n e j , spisku czy powstania k i e r u j e
się p r z e c i w k o Białym pozostającym w b l i s k i c h z k r a j o w c a m i stosunkach,
a więc urzędnikom władz k o l o n i a l n y c h , misjonarzom, k u p c o m i osadni­
kom.
Ruchy eskapistycznej t r a n s f o r m a c j i i całkowitej negacji źródło zła
widzą n i e bezpośrednio w obcych przybyszach, lecz w jakimś „wielkim
planie b o s k i m " . B o s k i m zamiarem było — j a k głosił Taniec Duchów —
u k a r a n i e I n d i a n za popełnione grzechy poprzez przysłanie do n i c h B i a ­
łych. Obecnie (koniec X I X w.) winę swą o d p o k u t o w a l i i dlatego następną
częścią „planu boskiego" jest całkowita przemiana świata i u w o l n i e n i e
I n d i a n od dominacji Białych. Należy t y l k o uwierzyć w t e n p l a n i w y -

�132

EWA

NOWICKA

konywać rytuał, który i s t o t y nadprzyrodzone przekazały w o b j a w i e n i u
p r o r o k o w i . Reszta należy do sił nadprzyrodzonych. B u n t o w n i c z e r u c h y
t r a n s f o r m a c j i głoszą, że w s p o m a g a n i przez nadprzyrodzone siły człon­
k o w i e g r u p y podporządkowanej zdobędą taką cudowną moc, która p o ­
z w o l i i m n a osiągnięcie zwycięstwa w walce. Zgodnie z t y m w i e r z y się
w c u d o w n e uodpornienie n a k u l e Europejczyków, które osiągną c i , co
uwierzą słowom p r o r o k a . Wierzenie t a k i e s p o t y k a m y w Tańcu Duchów
wśród Siouxów, w p o w s t a n i u p r o r o k a Isatai wśród Komanczów i w p o ­
w s t a n i u M a u - m a u w K e n i i . D o k a t e g o r i i ruchów b u n t o w n i c z e j t r a n s f o r ­
m a c j i nie wchodzą b u n t y czy w a l k i , które t a k i e j m i l l e n a r y s t y c z n e j i n s p i ­
r a c j i n i e posiadają i stawiają sobie bardzo ograniczone ziemskie cele.
R u c h y częściowej negacji, c z y l i społecznej r e k o n s t r u k c j i , łączy akcep­
tacja p e w n y c h zasadniczych cech istniejącego świata. Szukają one dróg
wyjścia z aktualnej, silnie deprywującej sytuacji, w o p a r c i u właśnie o tę
akceptację zasadniczych elementów świata i realne możliwości jego z m i a ­
n y . R u c h y ite uznają istniejący układ sił, lecz pragną znaleźć w t y m ukła­
dzie względnie dogodne miejsce d l a l u d u zdominowanego. Przyjmują, że
n i e nastąpi a n i powrót do stanoi rzeczy z o k r e s u poprzedzającego k o n ­
t a k t g r u p y podbitej z Białymi, a n i żadne r a d y k a l n e przeobrażenie i s t n i e ­
jącego stanu rzeczy. Można j e d n a k w r a m a c h tej s y t u a c j i dążyć do p o ­
p r a w y warunków g r u p y podporządkowanej. W obliczu bogatych doświad­
czeń okresu k o n t a k t u z Białymi r u c h y t a k i e dążą do r e f o r m y k u l t u r y
społeczeństwa podporządkowanego, co w y d a j e się niezbędne dla p o p r a w y
jego sytuacji. Dąży się więc do r e k o n s t r u k c j i n a n o w y c h zasadach więzi
społecznej zniszczonej przez dezorganizację wynikającą z obcej d o m i n a ­
cji i k o n t a k t u k u l t u r o w e g o . P r o g r a m przebudowy k u l t u r y zawiera dąże­
n i a zarówno d o o d n o w y p e w n y c h zarzuconych już elementów k u l t u r y
t r a d y c y j n e j l u d u pierwotnego, j a k i do przyjęcia niektórych elementów
k u l t u r y społeczeństwa dominującego. P r o g r a m t e n jest zawsze realistycz­
ny, choć może być z a b a r w i o n y elementami r e l i g i j n y m i . B r a k jest w t y c h
ideologiach m i l l e n a r y z m u .
W r u c h a c h społecznej r e k o n s t r u k c j i zakres elementów akceptowanych
jest dość j e d n o l i t y i obejmuje zawsze p e w i e n stały zespół fragmentów
istniejącej s y t u a c j i . Zasadniczej akceptacji ulegają pewne wartościowa­
nia charakterystyczne d l a c y w i l i z a c j i europejskiej oraz sposoby i c h r e a l i ­
zowania, w t y m głównie cele i m e t o d y działań gospodarczych i p o l i t y c z ­
n y c h . R u c h y t e j k a t e g o r i i dążą do osiągnięcia takiego stanu rzeczy, aby
nie była już możliwa n i s k a ocena g r u p y podporządkowanej w oczach
dominującego społeczeństwa. W t y m przejawia się akceptacja zasadni­
czych cech a k t u a l n e j sytuacji.
B u n t o w n i c z e r u c h y społecznej r e k o n s t r u k c j i charakteryzują się agre­
s y w n y m stosunkiem do Białych, choć n i e przewidują a n i n i e oczekują

�TYPOLOGIA

RUCHÓW

SPOŁECZNYCH

133"

ich zniknięcia. Rywalizować z Białymi pragną już n i e poprzez otwartą
walkę, lecz przez określoną działalność polityczną i gospodarczą. Eskapistyczne r u c h y społecznej r e k o n s t r u k c j i są wycofane z życia p o l i t y c z ­
nego i ograniczają się do głoszenia r e f o r m y obyczajów społeczeństwa
zdominowanego oraz do odzyskania u jego członków poczucia bezpieczeń­
stwa, własnej wartości i solidarności z własną grupą. Białych n i e zamie­
rzają a n i zwalczać, a n i z n i m i rywalizować, dążąc j e d y n i e do zmniejsze­
n i a podporządkowania k u l t u r o w e g o . Wspólnie w y k o n y w a n e rytuały dają
poczucie więzi uczestnikom r u c h u , a także tworzą podstawę do zacho­
w a n i a godności osobistej i d u m y p l e m i e n n e j .
Kategorię ruchów społecznej r e k o n s t r u k c j i miał n a myśli F r e d Voget,
gdy pisał o t y p i e ruchów r e f o r m i s t y c z n y c h . Wyróżnienia t e j g r u p y r u ­
chów d o k o n u j e j e d n a k wyłącznie n a przykładzie ruchów wśród I n d i a n
A m e r y k i Północnej, co sprawia, że zostaje bardzo ograniczona i c h w e ­
wnętrzna zmienność. W rezultacie r u c h y reformistyczne t o eskapistyczne r u c h y społecznej r e k o n s t r u k c j i , gdyż wszystkie indiańskie r u c h y r e ­
k o n s t r u k c y j n e mają c h a r a k t e r eskapistyczny, co należy przypisać spo­
łecznej sytuacji I n d i a n .
19

W y m i a r psychologiczny odnosi się n i e t y l k o do r e a k c j i i czynności
i n d y w i d u a l n y c h jednostek, lecz przede w s z y s t k i m próbuje ująć reakcje
i zachowania zbiorowe całych g r u p . R u c h społeczny b o w i e m n i e jest s u ­
mą aktywności i myślenia poszczególnych jednostek, lecz społeczną reak­
cją na k r y z y s społeczno-kulturowy. W s y t u a c j i d e p r y w a c j i zostaje p o ­
stawiona społeczność j a k o całość powiązana r o z l i c z n y m i więziami oraz
wspólnotą kulturową. K r y t e r i u m psychologiczne związać można z ele­
m e n t a m i organizacji społecznej i k u l t u r y społeczeństwa, w którym dany
r u c h się r o z w i j a . Reakcje psychiczne n a daną sytuację poszczególnych
jednostek należących do zbiorowości powiązanej szeregiem więzi i w z o ­
rów k u l t u r o w y c h przybierają postać r u c h u , stając się organizacją w y p o ­
sażoną w ideologię. Następuje werbalizacja postaw; wyciągnięte są k o n ­
sekwencje z w y z n a w a n y c h poglądów; wysiłek j e d n o s t k i l u d z k i e j zostaje
włączony w r a m y organizacji społecznej.
Między wyróżnionymi t y p a m i ruchów zachodzą różne związki gene­
tyczne; r u c h y jednego t y p u mogą się przekształcać w r u c h y t y p u innego.
Najczęstsze w y d a j e się przejście następujące: r u c h eskapistycznej t r a n s ­
f o r m a c j i i n s p i r u j e m n i e j l u b bardziej świadomie r u c h b u n t o w n i c z e j t r a n s ­
f o r m a c j i . T a k było w p r z y p a d k u Tańca Duchów i nieświadomie przezeń
i n s p i r o w a n y c h w a l k Siouxów. Taniec Duchów był całkowicie pacyfis­
t y c z n y i n i g d y n i e zachęcał do gwałtu wobec Białych. Umysły l u d z i n i e
potrafiły j e d n a k często odróżnić wrogości ideologicznej i werbalnej od
wrogości r e w o l u c y j n e j . M i m o b r a k u nakazu ze strony proroka działali
i» V o g e t ,

op.

cit.

�134

EWA

NOWICKA

Porównanie reakcji psychologicznej i społecznej w wyróżnionych typach ruchów

Typ ruchu
buntownicza transformacja

Psychologiczna reakcja
indywidualna
agresja,
skrajne podniecenie

Reakcja społeczna
wojna,
rebelia,
spisek

eskapistyczna transfor­

wycofanie,
nieagresywne podnie-

macja

rytuał

cenie
eskapistyczna rekon­

spokojne wycofanie

izolacja
społeczno-religijna

strukcja społeczna
buntownicza

agresja

selektywna

rekonstrukcja

werbalna

opozycja

zgodnie z odczuwaną nienawiścią, podejmując z b r o j n y atak n a Białych.
Oczekiwanie mającego nadejść w b l i s k i e j przyszłości „złotego w i e k u "
rozpala wyobraźnię zbiorowości i skłania do zachowania się a k t y w n i e
buntowniczego. T a k i związek eskapistycznej i r y t u a l n e j t r a n s f o r m a c j i
z transformacją buntowniczą obserwujemy w millenarystycznie i n s p i r o ­
w a n y c h atakach n a Białych w ramach „kultów cargo".
Historycznie sprawę rozpatrując, mało prawdopodobne jest przejście
o d r u c h u społecznej r e k o n s t r u k c j i w r u c h t r a n s f o r m a c j i . Natomiast n a j ­
częstsze jest przekształcanie się ruchów całkowitej negacji w r u c h y czę­
ściowej negacji. Wczesny s h a k e r y z m miał w i e l e cech t r a n s f o r m a c y j n y c h ;
utraciwszy następnie swój m i l l e n a r y z m stał się już w k i l k a l a t po swych
n a r o d z i n a c h r u c h e m społecznej eskapistycznej rekonstrukcji i .
Przeobrażenie się jednego t y p u r u c h u w i n n y wiąże się z w i e l o m a zja­
w i s k a m i historycznie w i e l k i e j w a g i .
HIPOTEZY BADAWCZE:
A CZYNNIKAMI

ZWIĄZKI MIĘDZY T Y P E M R U C H U
SPOŁECZNO-KULTUROWYMI

Można sformułować w i e l e zależności ogólnego c h a r a k t e r u wiążących
poszczególne t y p y ruchów z elementami sytuacji, w której r u c h powstaje.
Zależności t e mają charakter częściowo t y l k o sprawdzonych hipotez, które
mogą służyć za bazę do dalszych badań.
Hipoteza zgodności t y p u r u c h u z charakterem k u l t u r y
Hipoteza t a głosi, że istnieje związek między r u c h a m i b u n t u i uciecz­
k i a charakterem k u l t u r y danego społeczeństwa. T a k więc w j e d n y c h
k u l t u r a c h częściej pojawiają się r u c h y b u n t u , w i n n y c h — r u c h y uciecz-

�TYPOLOGIA

RUCHÓW

SPOŁECZNYCH

135

k i . Należy się zastanowić, j a k i e cechy k u l t u r y społeczeństwa trzeba brać
pod uwagę, jeśli się bada związek między kulturą i t y p e m r u c h u .
A. Można brać pod uwagę ogólny charakter wartości p o d s t a w o w y c h
cechujących daną kulturę. Wówczas możemy mówić o zgodności powsta­
jącego r u c h u z c h a r a k t e r e m p o d s t a w o w y c h wartości w danej k u l t u r z e .
Zgodnie z t y m l u d y o t y p i e k u l t u r y wynoszącej na naczelne miejsce w a r ­
tości związane z w o j o w a n i e m wytworzą raczej r u c h y o charakterze b u n ­
t o w n i c z y m , natomiast k u l t u r y kładące nacisk n a wartości mistyczne za­
reagują na deprywację wynikającą z politycznej d o m i n a c j i r u c h e m r a ­
czej o charakterze eskapistycznym. O t e j zależności pisał James Mooney,
gdy porównywał zainteresowanie Tańcem Duchów wśród Arapahów
i wśród S i o u x ó w . M i s t y c z n y charakter k u l t u r y Arapahów, wśród któ­
r y c h k o n t a k t j e d n o s t k i z siłami n a d p r z y r o d z o n y m i był szczególnie w y ­
soko ceniony, zadecydował o powszechnym w t y m p l e m i e n i u przyjęciu
d o k t r y n y i obrzędów Tańca Duchów. Natomiast w o j o w n i c z y c h Siouxów
eskapistyczny Taniec Duchów znacznie m n i e j pociągał. C i spośród
Siouxów, którzy r u c h t e n zaakceptowali, włączyli do niego elementy, któ­
r y c h u Arapahów n i e posiadał, a m i a n o w i c i e silną wrogość wobec B i a ­
łych, j a k a następnie wybuchła w postaci o t w a r t e j w a l k i . Te same sprawy
miała n a myśli również R u t h Benedict, gdy pisała o t y m , że I n d i a n i e
Pueblo n i e z a i n t e r e s o wa l i się k u l t e m p e j o t l u , gdyż i c h k u l t u r z e obce były
treści i wartości podstawowe d l a p e j o t y z m u . K u l t u r y I n d i a n Pueblo kładły
nacisk na cnotę u m i a r k o w a n i a w e w s z y s t k i c h życiowych sytuacjach. Po­
tępia się w n i c h agresję, wywyższanie się oraz gwałtowne wyrażanie za­
równo radości, j a k i żalu. N i e zezwala się n a używanie narkotyków oraz
w s z y s t k i c h środków dających 'człowiekowi niezwykłe doznania. Doznania
t a k i e daje również p e j o t l , którego używanie Pueblo o d r z u c i l i , podobnie j a k
wszystkie t r a d y c y j n e indiańskie używki t a k powszechnie
stosowane
w k u l t u r z e p l e m i o n Równin. N i c więc dziwnego — sugeruje Benedict —
że p e j o t y z m spotkał się z żywą akceptacją u I n d i a n Równin, natomiast
odrzucony został przez I n d i a n Pueblo .
Podobną myśl wyraził również H o b s b a w m (a za n i m rozwinęła ją
Y o n i n a Talmon), gdy pisał o t y m , że r u c h y m i l l e n a r y s t y c z n e nie mogą
się pojawić l u b są p r z y j m o w a n e z oporami przez l u d y , których r e l i g i e
operują koncepcją s e r i i z m i a n c y k l i c z n y c h l u b ciągłego przepływu cza­
su, j a k też czasu statycznego. Z tego p o w o d u m i l l e n a r y z m n i e rozwinął
się wśród ludów wyznających h i n d u i z m i b u d d y z m . R u c h y m i l l e n a r y ­
styczne łatwo powstają natomiast n a gruncie r e l i g i i takich, j a k j u d a i z m
20

21

2 0

XlVth
2 1

J. Mooney,
The Ghost Dance Religion
and the Sioux Outbreak
of 1890,
Annual Report
of the Bureau of Ethnology,
1892-1893, cz. 2: 1896 s. 653-1102.
R . B e n e d i c t , Wzory kultury, W a r s z a w a 1966.

�136

EWA

NOWICKA

czy chrześcijaństwo — zakładających istnienie wszechobecnej i kierują­
cej b i e g i e m h i s t o r i i w o l i boskiej, która może zadecydować w d o w o l n y
sposób o z a t r z y m a n i u się l u b zmianie k i e r u n k u h i s t o r i i .
B. Mówiąc o wpływie k u l t u r y na t y p r u c h u , który w j e j łonie powsta­
je, można mieć także n a myśli gotowe w z o r y k u l t u r o w o ustalone, o k r e ­
ślające rodzaj r e a k c j i na silną deprywację wynikającą z obcej p o l i t y c z ­
nej dominacji. T a k i gotowy wzór, który zostaje j e d y n i e zaktualizowany
i rozwinięty, przedstawia Justus v a n der Kroef, g d y pisze o i n d o n e z y j ­
skich r u c h a c h r e a k c j i n a dominację i k o n t a k t k u l t u r o w y . Podobnie
analizują sposoby reakcji n a europejski podbój wśród różnych p l e m i o n
I n d i a n A m e r y k i Północnej znawcy tego p r o b l e m u , n p . B a r n o u w . Te
plemiona, które miały silną plemienną organizację i mocno w t r a d y c j i
ustalony wzór w o j o w a n i a , reagowały również wojną na nacisk społe­
czeństwa europejskiego. Te plemiona rzadziej — i najczęściej t y l k o
w p r z y p a d k u poniesionej całkowitej i nieodwołalnej klęski — wyrażają
zainteresowanie dla ruchów eskapistycznych. G o t o w y wzór m i l l e n a r y ­
stycznego r u c h u m i e l i w swej k u l t u r o w e j t r a d y c j i I n d i a n i e T u p i - G u a r a n i
z A m e r y k i Południowej, toteż n i e może dziwić, że n a dominację europej­
ską i k o n t a k t z kulturą l u d z i białych zareagowali właśnie eskapistycznym
ruchem transformacyjnym.
2 2

2 3

2 4

C. W b a d a n i u związków między t y p e m r u c h u a charakterem k u l t u ­
r y można się interesować również w y t w o r z o n y m przez określony t y p
socjalizacji modelem osobowości j e d n o s t k i . N a m o d e l t e n składają się
sposoby reagowania n a różne sytuacje, w t y m także wzór reagowania
na silną frustrację. T a k i zespół elementów prześledził c y t o w a n y już v a n
der K r o e f dla indonezyjskich społeczeństw p i e r w o t n y c h . M o d e l osobo­
wości w y t w o r z o n y przez przyjęte w danej k u l t u r z e m e t o d y socjalizacji
miał, j a k dowodzi Kroef, decydujący w p ł y w n a sposób reakcji badanego
przez niego społeczeństwa n a dominację Białych . B a r n o u w porównał
pod t y m względem t y p a k u l t u r a c j i wśród p l e m i o n leśnych A m e r y k i Pół­
nocnej z akulturacją I n d i a n Równin, którzy zainteresowali się zarówno
Tańcem Duchów, j a k i następnie p e j o t y z m e m .
2S

2б

W k o n k r e t n y c h przykładach ruchów nie zawsze można wyróżnić w y ­
mienione t r z y g r u p y spraw dotyczących c h a r a k t e r u k u l t u r y . N a ogół jest
2 2

Hobsbawm,

2 3

J . v a n der

Borneo,
2 4

pewa,

op. cit, s. 57-58.

Kroef,

[w:] Millenial

Messianic

Dreams...,

V . В a m o u w, Acculturation
[w:]

Memoirs

Movements
and Personality

of the American

do „Aan. A n t h r . " , t. 52:1950, n r 4, cz. 2.
2 5

2 6

V a n der K r o e f ,
В a r n o u w,

op. cit.

op. cit.

on

the

Celebes,

among

the

Sumatra

and

s. 80-121.
Anthropological

Association,

Wisconsin

Chip­

n r 72, d o d a t e k

�TYPOLOGIA

RUCHÓW

137

SPOŁECZNYCH

dostępny j e d y n i e materiał n a t e m a t ogólnego t y p u wartości w danej k u l ­
turze tubylczej.
Analizę typologiczną można sprowadzić n a niższy poziom ogólności;
wówczas badać się będzie związek k o n k r e t n y c h , n i e mieszczących się
w ramach zaproponowanej t y p o l o g i i cech ruchów z charakterem k u l t u r y .
Do tej c h w i l i mówiłam o możliwościach wiązania j e d y n i e cech b u n t o w niczości i eskapizmu r u c h u z charakterem k u l t u r y . Można się też zasta­
nowić, j a k i e t o inne cechy poszczególnych ruchów związane są z podsta­
w o w y m i wartościami, w z o r a m i r e a k c j i n a frustrację oraz modelem oso­
bowości w d a n y m społeczeństwie. Taką zależność miał na myśli Geor­
ge Devereux, który n a marginesie s w y c h psycho-socjologicznych badań
nad indiańskim p l e m i e n i e m Mohave zauważył, że w k u l t u r z e t a k i e j , j a k
k u l t u r a Mohavów, n i e mógł się narodzić a n i zostać zaakceptowany r u c h
podobny do „kultów cargo". „Kulty cargo", jego zdaniem, mogły zrodzić
się t y l k o n a gruncie takiej k u l t u r y , j a k melanezyjska . Devereux myślał
z pewnością o charakterze podstawowych wartości cechujących kulturę
ludów Melanezji, kładących nacisk na osiągnięcia materialne, dobrobyt
i praktyozność działania. Cechy te rzeczywiście bardzo odróżniają spo­
łeczeństwo Melanezji od społeczeństw I n d i a n A m e r y k i Północnej.
Podobną zależność miał n a myśli W. W. H i l l , który rzucił hipotezę,
że N a v a h o w i e dlatego — w przeciwieństwie do w i e l u i n n y c h p l e m i o n —
nie przyjęli Tańca Duchów, gdyż i c h k u l t u r a niezgodna była z doktryną
tego r u c h u . &lt;Navaho, mianowicie, m i e l i żywić k u l t u r o w o ustalony lęk
przed duchami zmarłych. D o k t r y n a Tańca Duchów głosiła o b l i s k i m p r z y ­
b y c i u zmarłych n a ziemię. Taniec Duchów n i e mógł zatem interesować
i przyciągnąć N a v a h ó w . Można j e d n a k podać przykład, który hipotezę
H i l l a podważa. Otóż I n d i a n i e Ute, m i m o żywionego przez n i c h silnego
lęku przed zmarłymi, żywo zaakceptowali Taniec Duchów .
21

28

29

Związki między charakterem k o n t a k t u społeczeństwa dominującego
i zdominowanego a t y p e m r u c h u
Podział, zgodnie z k r y t e r i u m ideologicznym dzielący r u c h y n a t r a n s ­
formacyjne i r e k o n s t r u k c y j n e , można związać z szeregiem cech k o n t a k ­
t u społeczno-kulturowego łączącego społeczeństwo p i e r w o t n e ze społe2 7

G.

Knowledge
Bureau
2 8

Devereux,

Mohave

and Psychic

Disturbances

of American
W.

W.

Ethnology,

H i 11,

The

Ethnopsychiatry
of an Indian

and
Tribe,

Suicide:
Smithsonian

the

Psychiatrie
Institution

—

B u l l e t i n , n r 175, W a s h i n g t o n 1961.

Navaho

Indians

and

the

Ghost

U t e of Colorado,

[w:]

Dance

of

1890, „Am.

A n t h r . " , t. 46:1944, s. 523 n.
2 9

M . К.

American

О p 1 e r,

Indian

Tribes,

The

Southern

red. R. L i n t o n , New Y o r k — L o n d o n

Acculturation

in

1940, s. 188-189.

Seven

�138

EWA

NOWICKA

czeństwem europejskim. R u c h y t r a n s f o r m a c j i i całkowitej negacji rodzą
się w i n n y m nieco kontekście społecznym niż r u c h y społecznej r e k o n ­
s t r u k c j i i częściowej negacji. Charakter k o n t a k t u rozkładam n a szereg
j e g o cech, aby k o l e j n o j e związać z t y p e m r u c h u . Najistotniejsze są na­
stępujące cechy k o n t a k t u społeczno-kulturowego: długotrwałość, bliskość
i regularność kontaktów społecznych między członkami stykających się
grup, stopień różnic w r o z w o j u społeczno-gospodarczym między s t y k a ­
jącymi się społeczeństwami, stopień a k u l t u r a c j i wśród g r u p y z d o m i n o ­
wanej oraz poziom w i e d z y o mechanizmach gospodarczych, s t r u k t u r z e
społecznej i charakterze k u l t u r y społeczeństwa dominującego wśród g r u ­
p y zdominowanej. Omówię obecnie związek poszczególnych czynników
z typem ruchu: transformacyjnym i rekonstrukcyjnym.
A. T y p r u c h u a siła k o n t a k t u między d w o m a społeczeństwami. W t y m
w y p a d k u hipoteza będzie brzmiała następująco: i m k o n t a k t między d w o ­
m a stykającymi się społeczeństwami (z których jedno jest dominujące,
a d r u g i e p o l i t y c z n i e zdominowane) jest dłuższy, częstszy i bardziej r e g u ­
l a r n y , t y m większe prawdopodobieństwo, że r u c h , który w ramach spo­
łeczeństwa zdominowanego p o j a w i się j a k o reakcja na podbój, będzie
miał charakter r u c h u społecznej r e k o n s t r u k c j i i częściowej negacji. I o d ­
w r o t n i e : i m k o n t a k t między t a k i m i społeczeństwami krótszy i m n i e j r e ­
g u l a r n y , t y m większe prawdopodobieństwo, że r u c h będzie miał charak­
t e r t r a n s f o r m a c j i i całkowitej negacji.
B. T y p r u c h u a stopień różnic w r o z w o j u społecznym i gospodarczym
między stykającymi się społeczeństwami. K o l e j n a hipoteza b r z m i : i m
większy stopień różnic w r o z w o j u społecznostrukturalnym i gospodar­
czym między d w o m a stykającymi się społeczeństwami, t y m większe
prawdopodobieństwo, że r u c h , który powstanie wśród społeczeństwa zdo­
minowanego, będzie r u c h e m t r a n s f o r m a c j i i całkowitej negacji. I o d w r o t ­
n i e : i m stopień różnic gospodarczych i społecznych między d w o m a społe­
czeństwami jest mniejszy, t y m większe prawdopodobieństwo', że r u c h spo­
łeczny wśród g r u p y zdominowanej będzie miał charakter społecznej r e ­
k o n s t r u k c j i i częściowej negacji.
C. T y p r u c h u a poziom a k u l t u r a c j i wśród społeczeństwa podporząd­
kowanego. Hipoteza t a b r z m i następująco: i m wyższy poziom a k u l t u r a c j i
wśród członków społeczeństwa podporządkowanego, t y m większe p r a w ­
dopodobieństwo, że r u c h będący reakcją n a obcą dominację będzie miał
c h a r a k t e r społecznej r e k o n s t r u k c j i i częściowej negacji. I o d w r o t n i e : i m
poziom a k u l t u r a c j i niższy, t y m większe prawdopodobieństwo, że r u c h
będzie miał charakter t r a n s f o r m a c j i i całkowitej negacji.
D. T y p r u c h u a stopień w i e d z y o mechanizmach społeczeństwa d o m i ­
nującego wśród społeczeństwa zdominowanego. T u hipoteza b r z m i : i m

�TYPOLOGIA

RUCHÓW

130

SPOŁECZNYCH

wyższy stopień w i e d z y o gospodarczych i społecznych mechanizmach
rządzących społeczeństwem p o l i t y c z n i e dominującym wśród członków
społeczeństwa podporządkowanego, t y m większe prawdopodobieństwo, że
r u c h stanowiący reakcję n a dominację wśród g r u p y podbitej będzie miał
charakter społecznej r e k o n s t r u k c j i i częściowej negacji. I o d w r o t n i e : i m
poziom t e j wiedzy wśród g r u p y zdominowanej niższy, t y m większe p r a ­
wdopodobieństwo, że r u c h społeczny przybierze postać r u c h u t r a n s f o r ­
m a c j i i całkowitej negacji.
Hipotezy te prowadzą do następującego ogólnego sformułowania: I m
bliższy k o n t a k t między społeczeństwami, i m mniejsze różnice w roz­
w o j u między n i m i , i m wyższy stopień a k u l t u r a c j i wśród społeczeństwa
zdominowanego i i m większa wiedza społeczeństwa podbitego o społe­
czeństwie dominującym, t y m większe prawdopodobieństwo powstania
r u c h u społecznej r e k o n s t r u c j i i częściowej negacji. N a t o m i a s t : i m k o n ­
t a k t y słabsze, i m różnice większe, stopień a k u l t u r a c j i i poziom w i e d z y
niższy, t y m większe prawdopodobieństwo p o w s t a n i a r u c h u t r a n s f o r m a c j i
i całkowitej negacji.
W y m i e n i o n e elementy k o n t a k t u pozostają ze sobą w ścisłym związku.
I m odleglejsze k o n t a k t y między d w o m a społeczeństwami, t y m niższy p o ­
z i o m a k u l t u r a c j i oraz stopień w i e d z y o społeczeństwie dominującym
wśród g r u p y podporządkowanej. W b l i s k i m ze sobą związku pozostaje
również poziom a k u l t u r a c j i i stopień w i e d z y j a k o c z y n n i k i wzajemnie
na siebie wpływające. N a poziom a k u l t u r a c j i i stopień w i e d z y m a rów­
nież w p ł y w stopień różnic dzielących stykające się społeczeństwa.
I m większe te różnice, t y m mniejsze możliwości poznania społeczeństwa
dominującego przez przedstawicieli g r u p y podbitej, a co za t y m idzie —
t y m mniejszy stopień i szansa szybkiej a k u l t u r a c j i . Stopień w i e d z y o e u r o ­
pejskiej c y w i l i z a c j i jest zatem funkcją zarówno bliskości kontaktów mię­
dzy stykającymi się społeczeństwami, j a k i wyjściowych różnic w r o z w o ­
j u gospodarczym i strukturalnospołecznym między t y m i społeczeństwa­
m i . Zależności między wyróżnionymi c z y n n i k a m i sytuacji k o n t a k t u przed­
s t a w i a m graficznie.
Cechy

kontaktu

społeczno-kulturowego

i ich wzajemne
Siła k o n t a k t u

związki
Stopień różnic między
jącymi

poziom a k u l t u r a c j i
'i t

się

styka­

społeczeństwami
j

__l
stopień w i e d z y o społeczeństwie e u r o p e j s k i m wśród g r u p y

podporządkowanej

�140

EWA

NOWICKA

W y m i e n i o n e cechy k o n t a k t u można wiązać zarówno z uwzględnio­
n y m i w zaproponowanej t y p o l o g i i cechami ruchów, j a k i z i c h cechami
specyficznymi. Poszczególne cechy k o n t a k t u w k o n k r e t n y c h przypadkach
modelują d a n y r u c h społeczny.
Patrząc n a sformułowane hipotezy z p u n k t u w i d z e n i a historycznego
r o z w o j u sytuacji k o n t a k t u między społeczeństwami p i e r w o t n y m i a spo­
łeczeństwem europejskim, można przypuszczać występowanie następują­
cej zależności. W p i e r w s z y m etapie k o n t a k t u p i e r w o t n e g o społeczeństwa
z cywilizacją europejską występuje tendencja t w o r z e n i a się ruchów cał­
k o w i t e j negacji ii t r a n s f o r m a c j i , natomiast n a dalszych etapach tego k o n ­
t a k t u r y s u j e się tendencja powstawania ruchów częściowej negacji i spo­
łecznej r e k o n s t r u k c j i . Hipotezę tę można sformułować w nieco słabszej
formie, która lepiej nadaje się do sprawdzenia empirycznego. R u c h y
transformacji i całkowitej negacji n i g d y n i e pojawiają się n a etapie
b l i s k i c h i długotrwałych kontaktów, a r u c h y społecznej r e k o n s t r u k c j i
i częściowej negacji n i g d y n i e rodzą się w p i e r w s z y m okresie kontaktów.
W miarę w z r o s t u ilości, częstotliwości i trwałości kontaktów o b u społe­
czeństw między sobą wzrastała wśród społeczeństwa pierwotnego ilość
jednostek, które przyjmowały w z o r y k u l t u r y europejskiej. Jednostki te
miały większy od i n n y c h stopień wiedzy o mechanizmach gospodarczospołecznych społeczeństwa europejskiego, n a b y t e j w t o k u swych k o n t a k ­
tów. Wzrost liczby kontaktów przyczyniał się również bezpośrednio do
w z r o s t u znajomości europejskiej c y w i l i z a c j i n a w e t u jednostek n i e p r z y j ­
mujących wzorów k u l t u r y europejskiej. Jeśli różnice w r o z w o j u gospo­
darczym i pod względem złożoności s t r u k t u r y społecznej są duże, przed­
stawiciele podbitej społeczności p i e r w o t n e j n i e mogą łatwo zrozumieć,
na czym opiera się gospodarka społeczeństwa europejskiego, zwłaszcza
jeśli k o n t a k t y n i e są z b y t silne. Z taką sytuacją m a m y do czynienia do
dziś n a w i e l u obszarach Melanezji. W sytuacji, g d y t e różnice są duże,
t r u d n i e j zachodzi a k u l t u r a c j a jednostek spośród p i e r w o t n e j g r u p y zdo­
m i n o w a n e j . W sytuacji zatem, gdy wiedza o społeczeństwie europejskim
u l u d u pierwotnego jest n i e w i e l k a , l u d t e n interpretować będzie własną
sytuację oraz źródła europejskiej c y w i l i z a c j i w t e r m i n a c h m a g i c z n o - r e l i g i j n y c h , co z k o l e i wpływa n a charakter r u c h u , który, jeśli się p o j a w i ,
będzie raczej t r a n s f o r m a c y j n y niż r e k o n s t r u k c y j n y . Rodzi się przekona­
nie, że t y l k o całkowita przemiana świata może doprowadzić do zmiany
sytuacji g r u p y podporządkowanej. W miarę narastania kontaktów spo­
łecznych, zwiększania się liczby jednostek silnie zeuropeizowanych oraz
w miarę w z r o s t u wiedzy o mechanizmach społecznych i podstawach go­
spodarczych społeczeństwa europejskiego u l u d u pierwotnego, zaczyna
on rozumieć własną sytuację w t e r m i n a c h r e f o r m y społecznej, często
posiadającej charakter zupełnie świecki. Rozwiązanie własnej sytuacji

�TYPOLOGIA

RUCHÓW

141

SPOŁECZNYCH

silnie deprywującej również zaczyna się jawić w t e r m i n a c h r e k o n s t r u k ­
cji społecznej. R u c h społeczny na gruncie tego sposobu w i d z e n i a własnej
sytuacji i j e j rozwiązania m u s i mieć charakter częściowej t y l k o negacji
i społecznej r e k o n s t r u k c j i .
C z y n n i k i siły k o n t a k t u i stopnia różnic między społeczeństwami dzia­
łają w p r z e c i w n y c h k i e r u n k a c h , a czasem działanie jednego z n i c h może
przeważyć działanie drugiego. W k o n k r e t n y c h sytuacjach poszczególnych
ruchów* zaobserwować można, j a k współdziałanie to się o d b y w a .
W każdym p r z y p a d k u działają zarówno c z y n n i k i związane z charakte­
r e m k u l t u r y j a k i c z y n n i k i wynikające z c h a r a k t e r u k o n t a k t u między
stykającymi się społeczeństwami. To współdziałanie sprawia, że dla po­
szczególnych typów ruchów możemy wyznaczyć w a r u n k i , które decydują
o ich powstaniu.

Ewa
A

Nowicka

TYPOLOGY

OF SOCIAL MOVEMENTS
A

The

problems

social movements

of

typology

AMONG

THE PRIMITIVE

PEOPLES

S u m m a r y

or c l a s s i f i c a t i o n a r e i m p o r t a n t

w h i c h a r e r e a c t i o n s of t h e c o n q u e r e d

for

the study

p r i m i t i v e peoples

of

to t h e

p o l i t i c a l d o m i n a t i o n of t h e w h i t e m a n a n d to t h e contact w i t h h i s c u l t u r e . I n l i t e ­
rature there are m a n y

a t t e m p t s at c l a s s i f i c a t i o n ; t h e m o s t v a l u a b l e

among

them

a r e : t h e t y p o l o g y of n a t i v i s t i c m o v e m e n t s b y R . L i n t o n ; t h e c l a s s i f i c a t i o n of a c t i v i s t
and p a s s i v i s t m o v e m e n t s b y P. W o r s l e y ; t h e c l a s s i f i c a t i o n of n a t i v i s m b y F . V o g e t :
t y p o l o g i c a l i n q u i r i e s b y G . E . S i m p s o n , A . W a l l a c e , L a n t e r n a r i a n d D. A b e r l e . I n
the w o r k s b y W a l l a c e

a n d S i m p s o n t h e m o s t i m p o r t a n t point is t h e b r i n g i n g out

of t h e p s y c h o l o g i c a l attitudes d i f f e r e n t i a t i n g
remarkably

pointed

to t h e i d e o l o g i c a l

of t h e s o c i a l m o v e m e n t s

the social movements, while

variable.

To build

Aberle

up a f u l l c l a s s i f i c a t i o n

of t h e d i s c u s s e d category, t h e p s y c h o l o g i c a l a n d

ideolo­

g i c a l d i m e n s i o n s m u s t be c o n s i d e r e d i n t h e f i r s t p l a c e . I n the p s y c h o l o g i c a l d i m e n ­
sion, I d i s t i n g u i s h t h r e e w a y s of r e a c t i n g to t h e s i t u a t i o n of d e p r i v a t i o n b y m e m ­
bers

of a m o v e m e n t :

a) r e v o l t , b) escape, c) r e s i g n a t i o n . S i n c e r e s i g n a t i o n is a n

attitude e x c l u d i n g a n y a c t i v i t y , it c a n n o t a p p e a r

in a social movement

and thus

it c a n be left out f r o m f u r t h e r c o n s i d e r a t i o n s . I n t h e i d e o l o g i c a l d i m e n s i o n , t h r e e
types of w o r l d p e r s p e c t i v e s s h o u l d be d i s t i n g u i s h e d : a) a p e r s p e c t i v e of t r a n s f o r m a ­
tion a n d of t o t a l n e g a t i o n of t h e w o r l d , b) a p e r s p e c t i v e of s o c i a l r e c o n s t r u c t i o n
a n d of p a r t i a l n e g a t i o n of t h e w o r l d , c) t o t a l a c c e p t a n c e of t h e w o r l d .

Since the

t o t a l a c c e p t a n c e c a n n e v e r constitute a b a s i s for a s o c i a l m o v e m e n t , w e c a n l e a v e
it out of f u r t h e r d i s c u s s i o n , too. T h e t w o d i m e n s i o n s t h u s y i e l d a f o u r f o l d c l a s s i f i ­
c a t i o n of s o c i a l m o v e m e n t s :
1. R e b e l l i o u s

movements

of t o t a l n e g a t i o n

and transformation

of t h e

world

(e.g., m i l l e n a r i s t i c r e b e l l i o n s , l i k e t h e r e b e l l i o n of P o n t i a c , t h a t of t h e p r o p h e t I s a tai among
in N e w

the North

Zealand);

American Indians, Mau-Mau

in Kenia, Hau-Hau

movement

�142

EWA

2. E s c a p i s t m o v e m e n t s

NOWICKA

of t o t a l n e g a t i o n

of t h e w o r l d

"cargo c u l t s " in Melanesia, millenaristic pilgrimages
3. R e b e l l i o u s
gious-political

movements

movements

of

in

p a r t i a l negation

Africa

and

(e.g., t h e G h o s t

Dance

of t h e T u p i Guaraní I n d i a n s ) ;

and

social reconstruction

Melanesian

movements

of

(reli­

Paliau

or

Massinga);
4. E s c a p i s t m o v e m e n t s of p a r t i a l n e g a t i o n a n d s o c i a l r e c o n s t r u c t i o n (e.g., p e y o tism,

shakerism, the religion

of

the p r o p h e t

Handsome

Lake

among

the

North

American Indians).
The

appearance

of

various

types

of

movements

c a n be

explained

by

f a c t o r s ; t h e m o s t i m p o r t a n t a m o n g t h e m a r e : a) t h e t y p e of c u l t u r e (value
w i t h i n w h i c h the movement

emerges;

the contact b e t w e e n

the c o n q u e r e d

significant

elements

here a r e : the

degree of

differences

between

b)

social and

many
system)

c u l t u r a l conditions i n w h i c h

and the dominating society occurs. T h e
strength

and

i n t e n s i t y of

most

s o c i a l c o n t a c t s ; the

the societies i n v o l v e d ; t h e degree of

k n o w l e d g e of

the c o n q u e r e d p o p u l a t i o n about t h e d o m i n a t i n g s o c i e t y a n d its degree of a c c u l t u r a ­
tion.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7486" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7466">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/692f8f8ac361db3092b558dd1fb67710.pdf</src>
        <authentication>ad4f63533bacc33db3d965a8f7d13153</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89419">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4930</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89420">
                <text>1966</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89421">
                <text>sztuka ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89422">
                <text>sztuka nieprofesjonalna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89423">
                <text>kicz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89424">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4569</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89425">
                <text>Kicz - sztuka jarmarczna - sztuka ludowa/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1966 t.20 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89427">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1966 t.20 z.3-4; s.168</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89429">
                <text>Reinfuss, Roman</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89431">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89433">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89435">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89442">
                <text>ROMAN REINFUSS
W

wypowiedzi

p . B e y l i n a , który

przeciwstawia

sztuce a u t e n t y c z n e j , z a w a r t a j e s t r ó w n o c z e ś n i e

kicz

zupełnie

ludowa

twórczość

jako

zdecydowane

dzisiaj

sztuki,

n i e będzie.

drugiej

zaś

coś

s z t u k i , a l e w e d ł u g naszej
deklarują

co

chciałoby

być

o p i n i i n i m n i e jest.

się j a k o s y m p a t y c y , a n a w e t

dziełem
Niektórzy

miłośnicy

kiczu.

J e d n a k z t o n u , j a k i m się o t y m m ó w i , w y n i k a , że
t o raczej

(proszę m i w y b a c z y ć ) trochę c h i m e r y c z n a

p o b a w i e n i a się czymś n o w y m , t a k i e s o b i e m o d n e

jest
chęć

dziwac­

t w o , z t e j s a m e j k a t e g o r i i , z której w y n i k ł a r e h a b i l i t a c j a
lamp

naftowych

i

wyciągniętych

z

rupieciami starych

samowarów.
W istocie n a w e t przez s w y c h sympatyków kicz ocenia­
ny jest negatywnie. Widoczne

j e s t t o choćby w

stwier­

d z e n i u , że k i c z d o p i e r o w p e w n y m z a a r a n ż o w a n y m
tekście m o ż e być d l a nas d o przyjęcia;

kon­

n i e podkreślali­

byśmy tego w o d n i e s i e n i u d o dzieła, któremu

przyznaje­

m y pełną wartość artystyczną.
Jednym
próba

z

celów

naszej

zdefiniowania

dzisiejszej

pojęcia

kiczu.

konferencji

Wydaje

mi

się,

j e s t t o z a d a n i e s z a l e n i e t r u d n e i żadne o b i e k t y w n e
t e r i a próby t e j n i e w y t r z y m a j ą .

Dlatego

dyskusji

bardzo

pana
z

okazało

się, że

prelegenta

innymi

pewne

obmyślane

wypowiedziami

kryteria

okazały

t o już w
starannie
w

się

pozwoliła

określić

kicz

w

sposób

w

jednoznaczny

odróżnieniu

od

i

recepty,

zaspokaja,
czynników,

czy

t o już
zresztą

szalenie

zmiennych.

jako kicz, w

Zastanawialiśmy

przyszłości

może

się

kiczem

się n a d t y m k i e d y p o j a w i ł

się k i c z

j a k o z j a w i s k o t o w a r z y s z ą c e twórczości a r t y s t y c z n e j . W y ­
daje

m i się, że p o j ę c i e

warstwienia

k i c z u wyrosło

n a gruncie

społecznego i w y n i k a j ą c e g o

roz­

z niego dualiz­

m u kulturowego. W społeczeństwach pryimitywnycVi, ^eŁ&gt;nolitych

w

sensie

społecznym i k u l t u r o w y m ,

c y c h się jedną skalą ocen w

posługują­

d z i e d z i n i e s z t u k i , n i e może

być m o w y o k i c z u w sensie m a s o w e j ,

pseudoartystycznej

twórczości

o mniej

nym

przeznaczonej

dla warstw

s m a k u a r t y s t y c z n y m . Pojęcie

piero

w

t y m momencie,

kiedy

kiczu

w

wyrobio­

rodzi

się

do­

społeczeństwie

roz­

w a r s t w i o n y m t w o r z ą się d w i e s z t u k i i d w i e r ó ż n e

skale

ocen.

Jedna

mas,

druga

— t a k czy

uzurpuje
sztuki

—

sobie

stanowiąca
inaczej

szerokich

ukształtowanej

przywilej

całego

własność

elity. 'Elita

reprezentowania

społeczeństwa

i

swoją

monopol

na

ta

sztuką

tworzenie

a sztuką s z e r o k i c h m a s , która o c e n i a n a w e d ł u g
sztuki oficjalnej

zostaje

kryteriów

określana m i a n e m k i c z u .

która

j a r m a r c z n e j r ó w n i e ż f o r m u ł o w a n e są z p u n k t u

naszych

Dlaczego n i e

Przyładem

oceniamy

oceny

określenie,

się n a t o

przyznaje

Przy-7

dzieła

r z e c z d a l s z a . Składa

natomiast

p o w s t a j e k o n f l i k t m i ę d z y sztuką oficjalną, uczoną, elitarną

artystycznego

artystycznych wymagań.

dziś

toku
przez

zawsze

że k i c z j e s t t o dzieło s z t u k i , które n i e z a s p o k a j a

kicze,

k r y t e r i ó w o c e n y twórczości a r t y s t y c z n e j . N a t y m g r u n c i e

raz na

s z t u k i . W sensie czysto r o b o c z y m p r z y j ą ł b y m
estetycznych

że

czy
były

kry­

konfrontacji

chwiejne.

puszczam., że c h y b a n i g d y n i e z n a j d z i e m y
by

była

świątki

i m pełną wartość artystyczną. M a m w r a ż e n i e , że i t o co

w y r a ź n a ocena. Z j e d n e j s t r o n y m a m y n i e w ą t p l i w i e dzieło
z

p l a s t y c z n a , n p . rzeźbione

obrazy n a szkle, które w ubiegłym w i e k u oceniane

stosunku do pokazanej

obowiązujących
pominamy
jest

norm

nie widzi

czy

i

ta

sztuki

część
nie

sztuki

widzenia

oficjalnej.

społeczeństwa,

wytwórcą

widzieć

Nasze

t u na wystawie

dzisiejszej

n a t o m i a s t , że

konsumentem

kiczu

tego,

wcale

może,

gdyż

Za­
która

w

tym

ocenia

z p u n k t u w i d z e n i a k r y t e r i ó w o d m i e n n y c h niż

wiele
jest

w

go

nasze.

Szukając różnicy m i ę d z y k i c z e m a sztuką autentyczną,
dopatrujemy

się

jej

m.in. w

postawie

twórcy,

który

p r o d u k u j e s w e w y r o b y w sposób m a s o w y , b e z a r t y s t y c z ­
nych
I I . 49. Koń, skarbonka,
gips mai. ol., wys. 23 cm.
Wyk.
w Kolnie,
kupiony
na odpuście w Łowiczu
w 1964 r.

ambicji. Taka

wyobrażać
figurek,

ocena

nie jest

słuszna.

Proszę

sobie, ż e p r o d u c e n t j a r m a r c z n y c h

jakkolwiek robi

je masowo

w

nie

gipsowych

celach

zarobko­

w y c h , n i e uważa i c h za piękne. O n t w o r z y j e t a k s a m o
szczerze

jak

produkcji
co

jest

kiczem.

umniejsza
Zresztą

artysta

akademicki.

Kwestia

masowości

r ó w n i e ż n i e j e s t i s t o t n a p r z y k l a s y f i k a c j i tego
jej

tam

artystycznym

Przecież
wartości

gdzie

powielenie

rzeczy

estetyczn3 ch
7

mamy

do

czy

czynienia

p r a w i e zawsze występuje

pięknej

nie

artystycznych.
z

rzemiosłem

powielanie

pier­

wowzorów.
Wydaje
n a naszej
na

m i się, że oglądając

przedmioty

w y s t a w i e , n i e powinniśmy

karykatury,

będące

lepszym

czy

zgromadzone

patrzeć n a n i e j a k
gorszym

naśladow­

n i c t w e m s z t u k i drobnomieszczańskiej, a l e j a k n a zupełnie
szczerą

twórczość

posługuje
To

jest

pewnej

się inną

po prostu

skalą

części
ocen

współczesna

społeczeństwa,

która

a r t y s t y c z n y c h niż

nasza.

sztuka ludowa.

Z e sztuką l u d o w ą przeszłości j u ż e ś m y

się zdołali p o ­

godzić, a n a w e t można p o w i e d z i e ć , że zyskała o n a pełną
aprobatę

oficjalną.

Żadna

p o z y t y w n i e współczesnej
ki

l u d o w e j . Dawną

natomiast epoka

n i e oceniała

j e j , r ó w n o l e g l e istniejącej

sztukę

ludową

pod względem f o r m y odpowiada

uznajemy,

ona w

sztu­

ponieważ

znacznej

mierze

dzisiejszym kanonom sztuki oficjalnej, natomiast w kiczu
jarmarcznym

czy

odpustowym,

sztukę ludową, d o s t r z e g a m y
nictwo XIX-wiecznej

sztuki

mierzając

jarmarcznej

możemy
albo

16S

do

sztuki

potraktować

odnieść

się

do

stanowiącym

obecną

j e d y n i e n i e u d o l n e naśladow­
drobnomieszczańskiej.
oficjalną

skalę

ją a l b o j a k o bezwartościowy
niej

z

pobłażliwą

Przy­
ocen,
kicz,

życzliwością,

ze

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7489" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7469">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/15e50a53e02b6673cfcd2bae8b270c5a.pdf</src>
        <authentication>13f6ed68b8ce155679c198ff500f215c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89454">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4510</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89455">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89456">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4194</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89457">
                <text>Strony tytułowe / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1974 t.28 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89458">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1974 t.28 z.2; s.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89460">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89462">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89464">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89467">
                <text>P O L S K A

A K A D E M I A

N A U K

•

I N S T Y T U T

S Z T U K I

•

1 9 7 4

•

NR

2

polska sztuka ludowa

W R O C Ł A W
ZAKŁAD

NARODOWY

-

W A R S Z A W A
IMIENIA

OSSOLIŃSKICH,

-

K R A K Ó W

WYDAWNICTWO

-

POLSKIEJ

G D A Ń S K
AKADEMII

NAUK

�R E D A G U J E Z E S P Ó Ł : Aleksander Jackowski (red. nacz.),
Jadwiga Jarnuszkiewiczowa (z-ca red. nacz.), Anna K u n czyńska-Iraicka, Jacek Olędzki, Ksawery Piwocki, Ro­
man Reinfuss (z-ca red. nacz.).
Sekretariat redakcji — Ewa Kostyrka. Redaktor tech­
niczny — H a l i n a Ż e l e c h o w s k a . U k ł a d graficzny — K r z y ­
sztof P ę c i ń s k i . T ł u m a c z e n i a — Magdalena Mierowska
(ang.) i Natalia S t a s i ń s k a (ros.).
Redakcja: I n s t y t u t Sztuki Polskiej A k a d e m i i Nauk, War­
szawa, u l . Długa 28, tel. 31 32 71, w e w n . 48.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7492" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7472">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/73c2b20dbc75d7318d52f7d547f3bdbd.pdf</src>
        <authentication>b8c73c7a5d7421ff106642e5e527bd24</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89481">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4513</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89483">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89485">
                <text>twórcy ludowi</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89486">
                <text>rzeźba ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89487">
                <text>Sobota, Józef - rzeźbiarz ludowy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89488">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4197</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89490">
                <text>Sobota i inni / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1974 t.28 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89491">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1974 t.28 z.2; s.99-104</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89492">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89493">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89494">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89495">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89501">
                <text>�Aleksander Jackowski

SOBOTA I INNI

Łączy ich to, że rzeźbią bardziej „z siebie" ivż z ob.wrwacji innych wiojskich twórców. G d y b y zrobić wykres, na
k t ó r y m p u n k t e m zerowym b y ł a b y twórczość absolutnie
samorodna, nie obciążona wiedzą, umiejętnością, t r a d y c j ą —
a p u n k t e m szczytowym twórczość sprawna, dojrzała, świa­
doma tradycji — oni znaleźliby się właśnie w pobliżu zerr,.
W t y m sensie, porównując „ i c h " z rzeźbiarzami tek spraw­
n y m i , j a k Krajewscy, Wierzchowski, Cąkała, Kozioł, Adam­
ski czy Rzepa, nasuwa się określenie (nie zawsze zresztą
słuszne) — p r y m i t y w n i .
Nie m a j ą sprawności manualnej, k t ó r a pozwoliłaby i m
cokolwiek skopiować, wiernie n a ś l a d o w a ć . Technikę p r o s t ą ,
p r y m i t y w n ą , w y p r a c o w u j ą sobie sami. Jest to technika naj­
bardziej przylegająca do ich możliwości fizycznych i psy­
chicznych. Dzieło jest więc w ogromnym stopniu w y n i k i e m
wypracowanej techniki, ściśle z n i ą związane.
R z e ź b y te są przy t y m w dużej mierze poza wzorem,
schematem, t r a d y c j ą . Albo dlatego, że wzór t a k i jest zbyt
odległy od możliwości technicznych rzeźbiarza, albo dlatego,
że t w ó r c a nastawiony na wypowiedzenie własnych treści,
nie chce s z u k a ć zapożyczeń w rzeźbie ludowej czy kościelnej.
W pierwszym przypadku bywa — np. u Józefa Soboty — że
przyjmuje on najogólniejszy schemat ikonograficzny, uprasz­
cza go, sprowadza do znaku (np. w przedstawieniu Trójcy
Świętej — zamiast gołębia daje k r z y ż ) . W drugim przypadku
— widzimy to np. u Szczepana Muchy — rzeźby są wyrazem
obsesji czy idei n u r t u j ą c y c h t w ó r c ę .
Oryginalność t y c h rzeźb (Soboty, H e r ó d k a czy Slomińskiego) jest oryginalnością „ p i e r w o t n ą " . Trudno t u o precy­
zyjne słowo, postaram się więc szerzej objaśnić o co chodzi.
Oryginalność w y s t ę p u j e w swej krańcowej postaci w d w ó c h
fazach rozwoju — wczesnej i szczytowej. Wielcy t w ó r c y
osiągali oryginalność przez przezwyciężenie zastanych kon­
wencji, przez ś w i a d o m y stosunek do tradycji — wyboru lub
negacji pewnych wartości niesionych przez nią. Oryginalność
tego rodzaju jest więc związana z istnieniem artystycznej
świadomości, stanowi rezultat wysokiego stopnia organizacji
dzieła, w k t ó r y m dochodzi do głosu w y o b r a ź n i a t w ó r c y .
Oryginalność jest więc z w i ą z a n a z odejściem od kanonu,
konwencji, z przyjęciem nowego, własnego „ s z y f r u " , „ k o d u " .
W y s t ę p u j e ona u t w ó r c ó w świadomie d y s p o n u j ą c y c h swoją
t e c h n i k ą , p a n u j ą c y c h nad ś r o d k a m i , wśród k t ó r y c h świado­
mie d o k o n u j ą wyboru.
Bywa też, że oryginalność przejawia się w sposób nie
kontrolowany świadomością, że jest spontanicznym zapisem
w i z j i , w y o b r a ź n i , że jest malarskim, graficznym czy rzeź­
biarskim sposobem w y r a ż a n i a treści intelektualnych i emo­
cjonalnych. Oryginalność w y n i k a wówczas z p o d p o r z ą d k o ­
wania formy wypowiedzi potrzebie w e w n ę t r z n e j , z odrzuce­
nia konwencjonalnych i powszechnie w d a n y m czasie przyję­
t y c h wzorców. W i d a ć to w tej grupie twórczości, k t ó r ą
Dubuffet n a z w a ł ,,L'art b r u t " , a więc w sztuce surowej, nie
poddanej ż a d n y m u ł a d z a j ą c y m zabiegom k u l t u r y . Jest to
sztuka s t a n o w i ą c a swoisty zapis ś w i a t a wewnętrznego, k t ó r y
stanowi źródło formy. Zakłócenie relacji człowiek — świat
z e w n ę t r z n y , prowadzi do ignorowania środków artystycz­
nych powszechnio p r z y j ę t y c h , do posługiwania się formą,
k t ó r a jest najbardziej adekwatna dla w y r a ż e n i a treści prze­

kazywanych. Oczywiście i w t y m pvzyp--,dku środki i sposób
wypowiedzi plastycznej wiążą się z poziomem sprawności
technicznej, manualnej, z rodzajem wcześniejszych doświad­
czeń artystycznych czy kulturowych zakodowanych w pa­
mięci. N i k t nie jest wolny od wpływów ś w i a t a zewnętrznego,
ale w tej twóiczości stopień t y c h w p ł y w ó w jest niewielki,
istnieje swoista blokada oddzielająca człowieka od otoczenia,
k a ż ą c a m u n a s t a w i ć się na ekspresję w e w n ę t r z n ą , i tej
ekspresji p o d p o r z ą d k o w a ć formę wyrazu.
Oryginalność takich t w ó r c ó w wynika w i ę T z b r a k u za­
interesowania konwencjonalnymi ś r o d k a m i
wypowiedzi,
z niomyślenia o t y m „co wolno, co n a l e ż y " — a więc ze
swoistego „ z a p o m n i e n i a " o sztuce ś w i a t a otaczającego.
Oryginalność jest t u w y n i k i e m stosunkowo bezpośredniej
transmisji w e w n ę t r z n e j ekspresji.
Oryginalność Soboty czy H e r ó d k a wynika z ich rzeczy­
wistej niewiedzy i z ich technicznej, warsztatowej niespraw­
ności. Mozolnie, sami k s z t a ł t u j ą język plastycznej wypowie­
dzi. P u n k t e m wyjścia nie jest t u żar w y o b r a ź n i , skłębienie
m y ś l i , wizji i obsesji — j a k u twórców ,,1'art b r u t " — ale
t r u d wypowiedzi, oporność m a t e r i a ł u .
H e r ó d e k nie dlatego rzeźbił p r y m i t y w n e klocki, że u z n a ł
je za najbardziej „ e k s p r e s y j n e " , ale dlatego, że jego możli­
wości psycho-fizyczne pozwalały m u t y l k o na t a k ą formę
wypowiedzi.
W y s t ę p u j e więc w tej twórczości sprzężenie m i ę d z y
dziełem a możliwościami wyrazowymi. W t y m też sensie jest
to twórczość absolutnie autentyczna. Ci rzeźbiarze, nawet
gdyby chcieli, nie mogliby przecież t w o r z y ć inaczej. Orygi­
nalność nie jest więc w tej grupie efektem geniuszu czy nad­
świadomości — ale samorodnego talentu i . . . konieczności.
I oni i ci z ,,1'art b r u t " są na swą oryginalność niejako ska­
zani. Jedni, ponieważ m a j ą zbyt intensywne życie psychicz­
no, skoncentrowani na w ł a s n y c h wizjach, obsesjach, ideach
— drudzy, ponieważ m u s z ą w trudzie w y p r a c o w a ć w ł a s n y
system form, z n a k ó w — jedyny zgodny z ich dyspozycjami.
Niezależnie jednak od tego, na j a k i m szczeblu przejawia
się oryginalność, jest ona we współczesnej kulturze zjawis­
kiem b u d z ą c y m szczególno zainteresowanie. S t ą d toż i uwaga
j a k ą p r z y w i ą z u j e m y do twórczości H e r ó d k a , Słomińskiego,
H o ł d y , Muchy czy Soboty. Zwłaszcza, że widzimy ich rzeźby
na tle masowo rozwijającej się produkcji ludowej czy ludowo-podobnej.
Cechą tej produkcji jest jej związek z wzorcami d a w n y m i
i współczesnymi, a więc pewne skonwencjonalizowanie. Na
t y m tle twórczość omawianej t u grupy wyróżnia się więk­
szym zindywidualizowaniem.
W y n i k a też ona głównie z pobudek w e w n ę t r z n y c h , z woli
rzeźbienia, a nie z kalkulacji, nie z m o t y w ó w komercyjnych,
k t ó r e w istocie z a d e c y d o w a ł y o powstaniu takich ośrodków
współczesnej rzeźby, j a k : sierpockic, łukowskie czy łęczyckie.
A przecież bez zainteresowania ze strony miasta, t u r y s t ó w ,
Cepelii — ośrodki to w ogóle by nie p o w s t a ł y . Natomiast
H e r ó d e k , Mucha czy Sobota rzeźbiliby nawet w kulturo­
wej próżni. Zresztą t a k i było — rzeźbili niezrozumiani we
w ł a s n y m środowisku wiejskim, nic myśląc nawet o t y m , że
ich twórczość m o g ł a b y okazać się źródłem dochodu. Rze­
źbili w izolacji, a to sprzyjało krystalizowaniu się ich indy­
widualności.
99

�11. 1—3. J. Robota. Kapliczka na cokole, ruchoma, całość i fragmenty. Drewno surowe, podstawa — drewno mai. olejno.
Wys. 88 cm.

Izolacja rzeźbiarzy tego t y p u jest obecnie większa niż
to miało miejsce dawniej, w okresie rozkwitu ludowej k u l t u ­
r y . N i e g d y ś , nawet indywidualne i p r y m i t y w n e formy wypo­
wiedzi mieściły się w ramach n a w y k ó w porcepcyjnych środo­
wiska. W i e ś a k c e p t o w a ł a je, g d y ż w rzeźbie szukano substy­
t u t u świętego przedstawienia. Do identyfikacji osoby świętej
w y s t a r c z y ł a t r y b u t , względnie czytelna aluzja do znanego
wszystkim schematu ikonograficznego. R z e ź b y takie akcep­
towano, gdyż mieściły się w ramach ówczesnych s ą d ó w este­
tycznych. Najlepszym dowodem tego jest fakt, iż wiole z nich
p r z e t r w a ł o do naszych czasów.
Inaczej jest obecnio. Zmieniły się kryteria oceny, wieś
szuka w rzeźbie nie „ z n a k u " świętej postaci, ale jej wizerunku
bliskiego natura]istycznym i idealizowanym wzorom kościel­
nych litografii, obrazów ozy gipsowych figur.
R z e ź b y H o ł d y czy Soboty są więc poza e s t e t y k ą środo­
wiska, a to sprzyja izolacji twórców, odbiera i m możliwość
k o n t a k t u ze środowiskiem.
T w ó r c y ci rozwijają się, wzbogacają swe środki warszta­
towe, r o z b u d o w u j ą m o t y w y i o r n a m e n t y k ę — alo jest to
rozwój i d ą c y od w e w n ą t r z , od „ ś r o d k a " . Jest to doskonalenie
swoj własnej formy — a nie zbliżania się do wzorca zewnętrz­
nego, do formy realistycznej.
Oczywiście m ó w i ą c o t y m , co łączy t w ó r c ó w takich, j a k
Sobota, Mucha i H e r ó d e k , trzeba toż powiedzieć co ich różni.
A różni ich wiele. W ł a ś n i e dlatego, że są indywidualni, że
twórczość dla k a ż d e g o z nich zaczęła się od stworzenia włas­
nego sposobu wyrazu.
Wszystko to sprawia, że interesują nas oni szczególnie,
z a r ó w n o od strony psychologicznej jak i artystycznoj. W y d a ­
100

je się, że obserwując właśnie ich, m o ż n a najskuteczniej zbli­
żyć się do — j a k ż e trudnego do uchwycenia — fenomenu
twórczości, o d n a j d y w a ć powiązania między p o d n i e t ą , wzo­
rem, dyspozycjami psycho-fizycznymi — a dziełem. Dlatego
właśnie na t y c h ł a m a c h kilkakrotnie omawiano osobowość
i twórczość H e r ó d k a , dlatego intoresuje nas Józef Sobota.
K i m jest Sobota? Człowiekiem starym, utrudzonym
życiem. Zaczął rzeźbić m a j ą c 78 lat, a więc wtedy, gdy oso­
bowość człowieka jest już w pełni u k s z t a ł t o w a n a , dłonie m a j ą
ograniczoną sprawność, a w y o b r a ź n i a i upodobania estetycz­
ne od dawna są już uformowano.
Nie umie czytać ani pisać, jogo świat w e w n ę t r z n y opiera
się na doświadczeniach życiowych, o k t ó r y c h opowiada cie­
kawie, ale bieg w y d a r z e ń c h ę t n i e t ł u m a c z y sobie n i e z i e m s k ą
interwencją. Jego wiara jest wzruszająca, głęboka, ale zara­
zem naiwna, żeby nie rzec — infantylna. Naiwna jest również
wyobraźnia Soboty, jego in+eipretaeja świata.
Naiwna jest opowieść o t y m , j a k pod w p ł y w e m głosu
usłyszanego wo śnie leczył niedowład nóg, kalectwo wynikłe
na skutek urazu po upadku i szoku. Prosił dzieci aby przyno­
siły m u p i j a w k i , k t ó r e p r z y s t a w i a ł do nóg, a one — j a k m ó w i
—• „piły złą krow i d e c h ł y " . Całe p o d w ó r k o było n i m i zasłane,
gdy wreszcie zaczęła m u w r a c a ć w ł a d z a w nogach. I znów po
latach s p a d ł z dachu i znów s t a ł się kaleką, i znów zaczął
p r z y s t a w i a ć p i j a w k i . A gdy b y ł o m u lepiej, usłyszał we śnie
głos Ducha Świętego, k t ó r y m u k a z a ł zrobić i powiesić
5 kapliczek. Rzeźbiarz dodaje uczciwie: „Ale nio było powie­
dziane, żo to mnie uzdrowi, Lylko żeby zrobić i rozwiesić po
lesie". Wszystko co potem n a s t ą p i ł o świadczy w przekonaniu
ś w i ą t k a r z a o bożoj interwencji. Kapliczka przy szosio zwró-

�ciła u w a g ę przejeżdżającego w czasie b a d a ń etnograficznych
dr Mariana Pokropka, k t ó r y z kolei przywiózł do rzeźbiarza
znanego zbieracza i opiekuna sztuki ludowej — L u d w i k a
Zimmerora, ten zaś nie t y l k o , że k u p i ł kilkanaście kapliczek
Soboty, alo kilkakrotnie przywiózł wybitnego lekarza, zagra­
niczne leki, zrobił wszystko co trzeba, aby przywrócić Sobocio
zdolność chodzenia. Wszystko więc co n a s t ą p i ł o później —
moje zetknięcie się z rzeźbiarzem, zakup prac przez P a ń s t w o ­
we Muzeum Etnograficzne w Warszawie, przyznanie m u sta­
łej zapomogi przez Ministerstwo K u l t u r y i Sztuki, wszystko
— t ł u m a c z y sobie rzeźbiarz jako rezultat m o d l i t w i poboż­
ności.
N a i w n o ś ć cechuje t e ż rzeźby Soboty, wiąże się z p r y m i ­
t y w i z m e m środków, z p o t r z e b ą znalezienia w ł a s n y c h z n a k ó w
określających p o s t a ć . Sylwetki rzeźbi w sposób równie niepo­
radny i ogólny j a k dziecko. O k r ą g ł a główka, szpilkami w y ­
żłobione oczka, prosty nos, jeszcze jedno cięcie — to usta.
Postacie kobiet i m ę ż c z y z n nie różnią się niemal od siebie,
zwłaszcza we wczesnych rzeźbach, w k t ó r y c h nie znaczył
jeszcze nóg. A b y więc nie b y ł o wątpliwości co do osoby i płci,
zaznacza piersi w przedstawieniach M a t k i Boskiej. P o s t ę p u j e
j a k t y p o w y artysta „ n a i w n y " , k t ó r y rysuje k o b i e t ę w sukien­
ce, ale zaznacza piersi i p ę p e k , bo „ w i e " , że one są.
Jeszcze w y r a ź n i e j t a „ n a i w n o ś ć " m y ś l e n i a w y s t ę p u j e
w hierarchizacji postaci „ L e g e n d y o Św. Rodzinie i z b ó j c y "
(il. nas. 113), o czym t a k ciekawie pisze w swym artykule dr
Pokropek. Posługuje się dla oznaczenia postaci a t r y b u t a m i
— t a k więc zbój ma w r ę k u p a ł k ę , niewiasta plącząca —
różaniec i t d .
P r y m i t y w i z m ś r o d k ó w wypowiedzi i naiwność wyo­
b r a ź n i p r o w a d z ą w rezultacie do zaznaczenia t y l k o elemen­
tarnego schomatu postaci, do „ z n a k ó w " . Jest to oczywiście
bliskie sztuce dziecka, alo różno i n n y m zasobem doświadczeń,
odwołaniom się do ikonografii kościelnej. Sobota pozostaje
w k r ę g u sytuacji znanych ze ś w i ę t y c h obrazów, t y l k o raz
sięgając do legendy (o „ Ś w . Rodzinie i z b ó j c y " ) i raz przed­
s t a w i a j ą c św. J ó z e f a przy stolarskim warsztacie. W t y m
ostatnim przypadku możliwe jest, że widział wzór takiego
ujęcia na obrazku, litografii. A l e wzorzec widziany, zapamię­
tany —• m u s i u p r o ś c i ć , czyni to z konieczności „ f i z y c z n e j "
N i e u m i e j ę t n o ś ć jest t u więc ź r ó d ł e m p o m y s ł ó w , nawet orna.
mentacyjnych. Żłobienie równoległych nacięć wokół niszy
w k t ó r e j umieszcza p o s t a ć M a t k i Boskiej służy bowiem nic
t y l k o dekoracji, ale i określa osobę, właśnie przez wyższy niż
gdzie indziej stopień u ś w i e t n i e n i a . T u dodajmy ciekawy
szczegół — Sobota w ogóle nio zaznacza aureoli.

że to dawne kapliczki b y ł y t y l k o skrzynkami, w k t ó r y c h
umieszczał obrazki. Ale przed trzema l a t y , w r a c a j ą c do
robienia kapliczek zaczął zastępować obrazek — płasko­
rzeźbą. Dlaczego ? Czy z a w a ż y ł a na tej decyzji t r u d n o ś ć
w uzyskaniu świętego obrazka? Nie umiem na to odpowie­
dzieć. W k a ż d y m razie faktem jost, że punktem wyjścia b y ł
obraz, s t ą d płaskorzoźbione deski kapliczkowe Soboty
bliższe są wieloelementowym obrazkom niż kompozycjom
rzeźbiarskim.
Sobota rzeźbił pierwsze figury przez wydobycie ich,
wyprowadzenie z t ł a , p ł y n n i e przechodząc od wypukłości
do płaszczyzny ( i l . 7). W późniejszych postaciach p r ó b u j e
jo oddzielić od deski konturem ostrym, j a k b y rysowanym,
rozczłonkowujo też p r y m i t y w n i e postacie męskie pionowymi
nacięciami korpusu. Prawdopodobnie chodzi m u o w y o d r ę b ­
nienie nóg, k t ó r e j a k j u ż w s p o m n i a ł e m — zaczął rzeźbić
późnioj, jesienią ubiegłego roku. W t y m okresie w k i l k u
kapliczkach przodstawia na postumencie siebie ozdrowionego,
na nogach, z uniesionymi kosturami w r ę k a c h . B y ć m o ż e
t u trzeba szukać genezy pojawienia się i w ujęciu i n n y c h
postaci — nóg, dotychczas t y l k o „ z n a c z o n y c h " .
Śledząc rozwój artysty m o ż n a z a u w a ż y ć i inne zmiany
zachodzące w jego twórczości. N i e k t ó r e w y n i k a j ą z bodźców
i rad p ł y n ą c y c h „z z e w n ą t r z " , inne są rezultatem w ł a s n y c h
doświadczeń rzeźbiarza. Zacznijmy od t y c h pierwszych.

I I . 4. J . Sobota. Fragment kapliczki s ł u p k o w e j ,
drewno mai. olejno, wys. 61 cm.

Prosta, naiwnie urocza jost t e ż kompozycja płasko­
r z e ź b . W zależności od wielkości s ł u p k a Sobota m n o ż y
scenki, poszczególne postacie czy ujęcia. Nio myśli całością,
nie buduje sceny o bardziej s k o m p l i k o w a n y m u k ł a d z i e ,
narracji. Gdy p r z e s t r z e ń jest niewielka — daje U k r z y ż o w a ­
nie i dwie postacie po bokach, gdy większa — w pasmach
(piętrach) umieszcza M a t k ę B o s k ą , Ś w i ę t ą R o d z i n ę , Serce
Jezusowe. Czasem to samo przedstawienie powtarza k i l k a ­
krotnie na tej samej ścianie s ł u p k a i na i n n y c h .
R z e ź b i z trudom, po prostu ręce starego człowieka nie
mtiją sprawności pozwalającej na podjęcie trudnego zadania,
na odtworzonie rzeczy widzianych. R ę c e Soboty są spraco­
wano, zgrubiałe, zreumatyzowahe. N a r z ę d z i a — p r y m i t y w n e .
Nie zna przy t y m rzeźb ludowych, t y c h najprostszych,
sztywnych figurek, k t ó r e m o g ł y b y stać się wzorem łatwiej­
szym do przyjęcia, n a ś l a d o w a n i a . Sam trawestujo więc na
d o s t ę p n y sobie „ j ę z y k " wzorce ikonograficzne z r y c i n
i obrazów. F i g u r y z kościołów s ą — j a k na możliwości
rzeźbiarskie Soboty — zanadto skomplikowano.
Zresztą Sobota nie inspirował się rzeźbą. P o c z ą t k o w o —
m ó w i , że przed dwudziestu l a t y — zaczął rzeźbić i wieszać
kapliczki. Dopiero w trakcie p y t a ń o szczegóły okazuje się,
101

�P o c z ą t k o w o , j a k wiemy, Sobota rzeźbił dla boskiej
chwały, ale po odkryciu go przez dr Pokropka zaczął praco­
wać dla odwiedzających go osób, wobec k t ó r y c h odczuwa
wdzięczność za d o z n a n ą pomoc. Twórczość jego nie ma
więc charakteru merkantylnego. R z e ź b ę przeznacza dla
konkretnej osoby i k o m u innomu nie chce jej o d d a ć , mimo
możliwości zarobku. Rzoźbiąc dla „ p r z y j e z d n y c h " , nie t y l k o
sam myśli o ich potrzebach, alo i słucha u w a ż n i e ocen, rad,
życzeń.
Pierwszo kapliczki m a l o w a ł olejno. Proszono go, aby
pozostawiał jo w stanie surowym, boz malowania. Trudno
m u było się z t y m pogodzić, malowanie nie t y l k o w y k a ń ­
czało dzieło, ale i konserwowało je. P r z e k o n a ł go argument,
żo w pokoju rzeźby nie podlegają w p ł y w o m atmosferycznym,
ale po zrobieniu k i l k u „ s ł u p k ó w " i kapliczek w surowym
drewnie, zaczął je n a s t ę p n i e p o k o s t o w a ć , aby uchronić od
brudu i robactwa.
Od razu na p o c z ą t k u proszono go, aby zrobił t y l k o
ś r o d k o w ą deskę kapliczki, jako że w mieszkaniu osłona nie
jest jej potrzebna. Ale Sobota nie ograniczył się do zdjęcia
obudowy, w y p r a c o w a ł nowe, bogate formy t y c h desek-kapliczek. Zwieńczył je k r z y ż e m , po bokach umieścił
postacie aniołków.
Rzeźbiąc do mieszkań, wymyślił czworoboczne „ s ł u p k i "
0 charakterze „ p o m n i k ó w dla Pana Boga". F o r m ę t ę sam
w y n a l a z ł , nie znał przecież ani rzeźbionych ze wszystkich
stron k r z y ż y wielkopolskich czy kieleckich, ani obelisków
egipskich. „ S ł u p k i " , p o c z ą t k o w o niewielkie, zaczął rozbudo­
w y w a ć , powiększać. P o n i e w a ż m i a ł y stać na stole, Sobota
w p a s o w a ł jo na czopie w nieco szerszą p o d s t a w ę — cokół,
tak aby m o ż n a je było swobodnie obracać i oglądać z każdej
strony. P o d k r e ś l a m t u logikę myśli rzeźbiarza. Zakładał, żo
kapliczka powinna b y ć oglądana w całości, zo wszystkich
stron, podobnie j a k to się dzieje z kapliczkami na rozstajach
dróg. Kapliczki umieszczono na słupie, komponowano tak,
aby ze wszystkich stron widoczne b y ł y święte
figury,
równorzędnie t r a k t u j ą c główne p ł a s z c z y z n y : f r o n t a l n ą
1 t y l n ą . K a p l i c z k ę t a k ą m o ż n a było obejść ze wszystkich
stron'— ale „ s ł u p e k " przeznaczony do postawienia na biurku
czy stole, przy ścianie, widać by było t y l k o z przodu! Sobota
w p a d ł więc na p o m y s ł umieszczenia go na cokole i obracania
w zależności od ochoty widza.
N a u w a g ę zasługuje rozwiązanie kompozycyjne, równo­
waga plastyczna elementów rzeźbionych, ich architektonika.
We wczesnych pracach Sobota z t ł a w y d o b y w a ł postacie —
znaki traktowane jako wypukłości, m i ę k k o modelowano,
w t a p i a j ą c e się na k r a w ę d z i a c h w t ł o . Malował je srebrzyście,
oddzielając od t ł a założonego bielą. Ale później, gdy pod

w p ł y w e m uwag z z e w n ą t r z pozostawiał swe rzeźby nie malo­
wane, zaczynał wypełniać puste miejsca ryzowanymi gwiazd­
k a m i . Umieszczał je t e ż t a m , gdzie odczuwał „ p u s t k ę " , gdzie
sama kompozycja r z e ź b i a r s k a nie zabudowuje harmonijnie
płaszczyzny.
N a p r o ś b ę „ D o k t o r a " zrobił dla niego „ s ł u p e k " ,
w k t ó r y m t ł o cofnął o k i l k a m i l i m e t r ó w , t a k że obrzeża
ścian bocznych pozostały w y s u n i ę t e na poziomie rzeźb.
Innowacja s p o d o b a ł a m u się, chwalił sobie p o m y s ł , ale
w n a s t ę p n y c h kapliczkach j u ż go nie p o w t ó r z y ł .
Rozwój w ł a s n y Soboty widoczny jest w wynalazczości
nowych form, t r a k t o w a n i u postaci, wprowadzeniu a k c e n t ó w
dokoracyjnych.
Najważniejsza wydaje się inwencja rzeźbiarza w two­
rzeniu nowych form kapliczek, niespotykanych w ludowej
tradycji. D a w n i rzeźbiarze wiejscy n a w i ą z y w a l i do ikono­
grafii i do form znanych środowisku. Rzeźbili Frasobliwych
czy świętych — zgodnie z wzorem w i d z i a n y m w ludowych
kapliczkach l u b rzeźbie kościelnej. Ale rzeźbiarze współ­
cześni, tacy j a k L u r k a , Chajec, H e r ó d e k czy Sobota —
nie sięgają do t e m a t y k i religijnej przez wzór plastyczny lecz
t w o r z ą własne w y o b r a ż e n i a , zainspirowane tekstem, opo­
wieścią, w ł a s n ą f a n t a z j ą . I m p r o w i z u j ą — nie bardzo licząc
się z gustem otoczenia, albo dlatego, że t w o r z ą dla siebie
z wewnętrznego impulsu (Heródek), albo dlatego, że o d b i o r c ą
ich prac jest miasto, koneser, szukający bardziej oryginal­
ności p o m y s ł u niż n a w i ą z a n i a do tradycyjnego schematu.
Sobota na p o c z ą t k u swej twórczości n a w i ą z a ł do kapliczki
wiejskiej, ale w dalszym rozwoju s t w o r z y ł k i l k a w a r i a n t ó w
kapliczek: słupków, p o m n i k ó w Pana Boga, kapliczek —
szopek i t p . Przy wynalazczości w t y m zakresie przejawia
jednak Sobota brak fantazji w tematyce i układzie scen.
Ogranicza się w nich do różnego zestawienia niewielu iden­
tycznych elementów, z rzadka w p r o w a d z a j ą c nowe (jak
na p r z y k ł a d aniołki z włosami, k t ó r e s ą zarazem s k r z y d ł a m i ,
własna postać z laskami, Golgota).
Element dekoracyjny nie istniejący we wczesnych kom­
pozycjach, obecnio występuje często. Dekoracyjnie, umow­
nie, traktowane są gałęzie „ c h o i n k i " , włosy aniołków,
ryzowano gwiazdki, wypełniające puste miejsca.
Pewne zmiany widoczne s ą t a k ż e w t r a k t o w a n i u postaci.
O ile w pierwszych kapliczkach Sobota przybijał sylwetki
aniołków rzeźbionych z profilu, to później przeszedł do
płaskorzeźby. R o z b u d o w a ł nieco postacie na rzecz realizmu,
wprowadzając szczegóły d o t ą d pomijane, j a k nogi, włosy.
W ostatnich pracach pojawiły się postacie p e ł n e , towa­
rzyszące scenie kapliczkowej. Muzykanci, a n i o ł y i osoby
klęczące. Sobota umieszcza chętnie takie figurki naprzeciw

I I . 5—7. J . Sobota. Fragmenty kapliczek.

102

�П. 8. J . Sobota. Kapliczka, drewno, wys. 41 cm. W y s . figurek 17-25

frontalnej ściany kapliczki, nieświadomie zapewne wzorując
się na scenach wotywnych. K a p l i c z k i takie stają się już
j a k b y z a m k n i ę t ą opowieścią o kapliczce i ludziach m o d l ą ­
cych się u jej s t ó p . F i g u r k i cechuje s y n t e t y c z n o ś ć ujęcia.
N a zakończenie c h c i a ł b y m , chociaż w k i l k u słowach
powiedzieć o t y m , co wydaje m i się szczególnie ważne.

cm.

R z e ź b y Soboty są zaskakująco, jedyne, w rzeczywisty
sposób samorodne, autentyczne. U r o k ich leży w naiwnej
poetyce, w wewnętrznej spójności, w konsekwencji, z j a k ą
rzeźbiarz operuje elementami najprostszymi, umownymi,
b l i s k i m i sztuce dziecka, organizując z nich duże, strefowe
kompozycje.

203

�SOBOTA A N D T H E O T H E R S
The author analyses Sobota's carvings i n comparison
w i t h the work of other similiar Polish artists and tries to
define the individual character of their art.
These sculptors can be defined as primitive artists
because their works are spontaneous, shaped neither by
t r a d i t i o n nor professional knowledge. Also their manual
skills are limited what prevents them from copying anything.
The techniques they have devised correspond to their
psychical and psychological abilities and their works are i n
a considerable degree the result of the techniques thoy are
using.
The non-conventional character of carvings by Sobota,
H e r ó d e k , Mucha and other artists similar to them does not
stem from an attempt to over-come the existent convention
— as i n the case of great professional artists - — neither does
i t stem from spontaneous imagination — as i n the case of
l'art b r u t . Difficulty of expression and resistibility of
material are a point of departure for Sobota and other artists
like h i m . Their originality is the result of a genuine talent and
a necessity, also a psychological one. Even i f thoy wanted
they could not create i n any other way. I n this respect they
are absolutely authentic. Their works are free from con­
vention and stylization, contrary to the practice of other
contemporary sculptors working for C E P E L I A .
Isolation of the sculptors i n question is now more
pronounced than i t was i n the traditional folk culture. I n the
past the village used to accept such sculptures because
people wanted to see a substitute for their saint in such
carvings and attributes sufficed for identification of the
given saint. Today the criteria of evaluation have changed:
the village does not want a symbol b u t a presentation i n
accordance w i t h the aesthetic criteria of modern devotional
articles.

Artists such as Sobota are of especial interest to us both
i n the psychological and artistic respects because observation
of their work may allow a close-up on the phenomenon o f
creation, and may allow to find a relation between the
stimulus, the model, the psychological and physical dis­
position and the work of a r t itself.
Sobota is a man whose faith is naive, moovingly deep and
simple. He began to carve shrines because, as he t o l d the
author of the article, the H o l y Spirit ordered h i m to do i t not
promising, though, to cure h i m . Carving his shrines Sobota
prayed for his health and believes his prayers have been
answered because the m a n who became interested i n his work
sent h i m a doctor who helped h i m .
Sobota's carvings are not copies of anything. H e might
copy what he saw i n the local church b u t the figures of the
saints there were too complicated for h i m to copy, and so he
himself created the simplest possible type of a human figure,
almost identical for a l l personages ho carves which differ
only i n size and the attributes.
H e chose bas-relief probably because he thought t h a t
a shrine should contain a holy picture. P r i m i t i v i s m of Sobo­
ta's carvings is of especial k i n d because i t does not concern
the composition of the whole shrine which, i n recent carvings,
has become considerably devoloped. Sobota composes his
religious tales b y means of extremely interesting juxtaposi­
t i o n of naive symbols. The most interesting carvings include
small posts-monuments t o God covered w i t h bas-reliefs on a l l
sides.
Since the ,,discovery" Sobota has been carving not only
to worship God b u t also for the people, giving i n and follow­
ing various remarks and advice. The author has made a re­
cord of the changes and expresses his concern about w h a t
may happen i f the number o f people interested i n Sobota's
carvings grows.

СОБОТА И ДРУГИЕ
А в т о р а н а л и з и р у е т т в о р ч е с т в о Ооботы на ф о н е
р а б о т г р у п п ы п о д о б н ы х ему п о л ь с к и х с к у л ь п т о р о в
и п ы т а е т с я о п р е д е л и т ь с а м о б ы т н у ю с у щ н о с т ь его и с ­
кусства.
Эту к а т е г о р и ю х у д о ж н и к о в м о ж н о н а з в а т ь п р и ­
м и т и в а м и , потому что их т в о р ч е с т в о я в л я е т с я с а м о ­
р о д н ы м в п о л н о м с м ы с л е этого с л о в а ; н а н е м н е т я ­
готят ни т р а д и ц и и , н и п р о ф е с с и о н а л ь н ы е з н а н и я .
Они н е о б л а д а ю т т а к ж е у м е н и е м и н а в ы к а м и п о д р а ­
ж а н и я кому либо и в чем либо. И х т е х н и к а , к о т о р у ю
с а м о с т о я т е л ь н о в ы р а б о т а л и , строго соответствует и х
возможностям равно физическим, к а к и психическим,
а и х п р о и з в е д е н и я в огромной мере я в л я ю т с я р е з у л ь ­
татом в ы р а б о т а н н о й ими т е х н и к и .
Генезис не стереотипной ф о р м ы в ы с к а з ы в а н и я С о боты, Г е р у д к а , М у х и и п о д о б н ы х им х у д о ж н и к о в не
является, к а к у крупных художников-профессиона­
лов, с л е д с т в и е м п р е о д о л е н и я
существующих услов­
ностей, не я в л я е т с я т а к ж е , к а к в l'art b r u t ф о р м о й ,
возникшей в результате спонтанной записи вообра­
ж а е м ы х образов. Д л я Ооботы и х у д о ж н и к о в того ж е
п о к р о я и с х о д н о й т о ч к о й я в л я ю т с я трудности, с в я з а н ­
ные с высказыванием и с сопротивлением материала.
Оригинальный характер их творчества это результат
р а в н о самородного т а л а н т а , как. и в н у т р е н н е й п с и х и ­
ческой необходимости. Д а ж е п р и ж е л а н и и о н и б ы л и
бы не в с о с т о я н и и т в о р и т ь и н а ч е . В этом с м ы с л е о н и
абсолютно с а м о б ы т н ы . И х п р о и з в е д е н и я л и ш е н ы у с ­
ловностей и с т и л и з а ц и и п п р о т и в о п о л о ж н о с т ь р а б о ­
там о о в р е м е н г ы х н а р о д н ы х с к у л ь п т о р о в , с в я з а н н ы х
с „Цепелией".
В н а с т о я щ е е в р е м я о б с у ж д а е м а я в статье г р у п п а
с к у л ь п т о р о в гораздо более и з о л и р о в а н а , чем когда то
в у с л о в и я х т р а д и ц и о н н о й народной к у л ь т у р ы . П р е ж ­
де д е р е в н я п о о щ р я л а т а к о г о рода творчество, ибо
и с к а л а в с к у л ь п т у р е субститут святого п р е д с т а в л е н и я ,
д л я о т о ж д е с т в л е н и я с в я т о й л и ч н о с т и достаточно б ы ­
ло н а л и ч и я аттрибута. Т е п е р ь к р и т е р и и о ц е н к и и з м е ­
н и л и с ь и д е р е в н я не и ш е т „ з н а к а " а и з о б р а ж е н и я ,
отвечающего эстетике современных предметов культа.

Т а к и е х у д о ж н и к и к а к Собота в ы з ы в а ю т у н а с
особый и н т е р е с к а к с п с и х о л о г и ч е с к о й , т а к и с х у ­
д о ж е с т в е н н о й т о ч к и з р е н и я , ибо по в с е й в е р о я т н о с т и
н а б л ю д а я за н и м и м о ж н о скорее п о с т и г н у т ь с у щ н о с т ь
ф е н о м е н а т в о р ч е с т в а н а й т и с в я з ь м е ж д у стимулом,
образцом,
психо-физическими
предрасположениями
и произведением искусства.
Собота ч е л о в е к в е р у ю щ и й н а и в н о , т р о г а т е л ь н о ,
г л у б о к о и просто. В р а з г о в о р е с автором он отметил,
что смог м а с т е р и т ь ч а с о в е н к и по в е л е н и ю Святого Д у ­
ха, не о б е щ а в ш е г о е м у в з а м е н в ы з д о р о в л е н и я , Но во
в р е м я р а б о т ы Собота м о л и л с я об обретении з д о р о в ь я
и считает, что его м о л и т в ы б ы л и у с л ы ш а н ы , ибо
„пан", к о т о р о г о и н т е р е с у ю т его с к у л ь п т у р ы , п р и в е з
в р а ч а , и з л е ч и в ш е г о его недуг.
В своем т в о р ч е с т в е Собота не п о л ь з у е т с я н и к а ­
к и м и о б р а з ц а м и , к о т о р ы е он мог б ы п о ч е р п н у т ь т о л ь ­
к о из увиденного в к о с т е л е . Н о п о д р а ж а н и е с т а т у я м
с в я т ы х было б ы д л я него ч е р е с ч у р с л о ж н о и поэтому
он создал собственную с а м у ю у п р о щ е н н у ю , д о с т у п ­
н у ю ему с х е м у статуи, ч у т ь л и не о д и н а к о в у ю д л я
в с е х и з о б р а ж е н и й , к о т о р ы е р о з н я т с я только в е л и ч и ­
ной и а т т р и б у т а м и . Т е х н и к а
барельефа,
вероятно
п р е л ь с т и л а его тем, ч т о по его п о н я т и я м в ч а с о в е н к е
д о л ж е н н а х о д и т ь с я с в я т о й образок. С к у л ь п т у р ы Оо­
б о т ы о т л и ч а ю т с я с в о е о б р а з н ы м п р и м и т и в и з м о м , не
к а с а ю ш и м с я к о м п о з и ц и и в целом, д о в о л ь н о р а з в е р н у ­
той особенно в п о с л е д н и х р а б о т а х х у д о ж н и к . С Р О И
р е л и г и о з н ы е п о в е с т в о в а н и я с к у л ь п т о р гоздчет пл'тем
очень интересного с о п о с т а в л е н и я н а и в н ы х с х е м - з н а к г в . К с а м ы м и н т е о е с н ы м о т н о с я т с я столРики — п а ­
м я т н и к и Господу Богу, со в с е х сторсн у к р а ш е н н ы е
барельефами.
С т е х пор к а к Соботу . . о т к р ы л и " он с т а л т в о с к т ь
не т о л ь к о во с л а в у б о ж ь ю , но и д л я л ю л ^ й . у - и т ы и я я
в н а ч а л ь н о й ф а з е своего П О Р О Л О троо^е^тря г я ? . и и " н ы е з а м е ч а н и я и советы. О т м е ч а я ш.'трггягеитие птг"-ля п е о е м е н ы . автоп с т а т ь и г г е е г к ж о й г т р г м .л\'мрет
О

НОСЛРДСТВИЯХ,

ГРОЗЯЩИХ

если к р у г его з а к а з ч и к о в

TPOD4eCTPV

расширится.

Fot.: Marian Pokropek — 11. bez nru, 1, 2, 5, G; J a n Świderski — il. 3, 4, 7, 8. Wł. L . Zimmerer — II. 1—4, 7

10i

ГЮ'ЛЫТГОПЯ,

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7495" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7475">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/79a3779803d7792d93b7bdc057c6995d.pdf</src>
        <authentication>76f32b0246d7f8ce20a06d915f0c0622</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89516">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4505</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89518">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89520">
                <text>tkactwo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89521">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4190</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89522">
                <text>Statut ciszanowskiego cechu tkactwa / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1974 t.28 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89523">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1974 t.28 z.1 ; s.60-62</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89524">
                <text>Gajerski, Stanisław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89525">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89526">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89528">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89535">
                <text>A

R

C

H

I

W

Stanisław Franciszek

U

M

H

I

S

T

O

R

Y

C

Z

N

E

Gajerski

STATUT CIESZANOWSKIEGO CECHU TKACKIEGO
1

Przeszłością mogo rodzinnego Cieszanowa interesuję się
już od dawna a ukoronowaniem moich najwcześniejszych
prac badawczych nad jego historią b y ł a praca magisterska
napisana w r o k u 1956 na Wydziale Filologiczno-Historycz­
n y m Wyższej Szkoły Pedagogicznej w K r a k o w i e .
W 1962 r o k u o t r z y m a ł Cieszanów pierwszy, pełniejszy
zarys swych d z i e j ó w a p o c z ą t k o w y okros jego historii
p r z e d s t a w i ł e m obszerniej omawiając problem powstania
Chmielnickiego na obszarze południowo-wschodniej części
województwa bełskiego .
W trakcie b a d a ń ustaliłem, że Cieszanów był dawniej
d u ż y m ośrodkiem t k a c k i m , o długiej już tradycji, a jego
historia zakończyła się w latach I I wojny ś w i a t o w e j . F a k t
ten jednak nie znalazł n a l e ż y t e g o odbicia w literaturze
naukowej a drobne wzmianki zamieszczone w publikacjach
nie odzwierciedlają w m i n i m a l n y m nawet stopniu istoty
problemu.
Opracowując zarys dziejów Cieszanowa n a d m i e n i ł e m ,
że cech t k a c k i o t r z y m a ł przywilej 13 V I 1730 r o k u . Wzmian­
k ę t ę z a c z e r p n ą ł e m z urzędowego zestawienia przywilejów
cechowych d y s t r y k t u tomaszowskiego, k t ó r y znajduje się
w Tece Schneidra nr 270 . S p o r z ą d z o n y on został w j ę z y k u
niemieckim w r o k u 1779 m o c ą patentu cesarskiego z 1778 r.
E w i d e n c j o n u j ą c wówczas dokument tkaczy cieszanowskich
zaznaczono, że b y ł a to kopia przywileju spisana na perga­
minie i zaopatrzona pieczęcią. P a k t to dość ciekawy i godny
uwagi.
Opierając się na m a t e r i a ł a c h gospodarczych Sieniawskich, k t ó r e przechowywane są w Bibliotece Muzeum
Czartoryskich w Krakowie, w s p o m n i a ł e m t e ż o wywozie
różnego gatunku płócien do G d a ń s k a przez k u p c ó w ciesza­
nowskich w latach 1695—1718. Ponadto w y s u n ą ł e m hipo­
tezę, że w Cieszanowie w minionych stuleciach mógł zostać
uruchomiony blech .
Te drobne wzmianki d o t y c z ą c e cieszanowskiego o ś r o d k a
tkackiego wprowadził również do swej pracy Marian Szabatowski . Maurycy H o r n zaś, w y k o r z y s t u j ą c dane z juram e n t ó w i rekognicji mieszczańskich z l a t 1632 i 1635,
k t ó r e w y n o t o w a ł z akt S ą d u Grodzkiego Bełskiego, prze­
chowywanych w Centralnym P a ń s t w o w y m
Archiwum
Historycznym TJRSR we Lwowie, w s p o m n i a ł o uprawianiu
rzemiosła tkackiego w Cieszanowie w pierwszej połowie
X V I I wieku'.
Podczas prac badawczych w Bibliotece P A N w K r a ­
kowie n a t k n ą ł e m się na odpis k o p i i s t a t u t u cieszanowskiego
cechu tkackiego, określonego w tekście mianem „płócienn i k ó w " , k t ó r y przechowywany jest w zespole m a t e r i a ł ó w
przekazanych przez Franciszka W o l a ń s k i e g o . Spośród
r ó ż n o r o d n y c h odpisów źródłowych, k t ó r e t a m się z n a j d u j ą
pewne z nich ogłosił on drukiem w „ D o d a t k u Tygodniowym
przy Gazecie Lwowskiej". Statut cieszanowskich tkaczy
również p r z y g o t o w a ł do publikacji, z a o p a t r u j ą c go w nie­
z b ę d n e uwagi i opisy. Kopista nie n a d m i e n i ł w j a k i sposób
do niego d o t a r ł a jedynie p o d a ł miejsce i d a t ę s p o r z ą d z e n i a
odpisu. Miał on niewątpliwie w ręce ten sam dokument,
k t ó r y zarejestrował u r z ę d n i k austriacki w r o k u
1779.
Problem t y l k o t k w i w t y m , że statut tkaczom cieszanow.
skim n a d a ł dziedzic miasta, A d a m A n t o n i
Bełżecki
2

3

4

5

1 1

18X1716 roku
a dopiero po jego spaleniu aprobował
ich prawa 13 V I 1730 roku Feliks Wielhorski.
Statut ten stanowi ciekawe źródło do odtworzenia
historii m a ł o znanego o ś r o d k a tkackiego w Cieszanowie
a t y m samym umożliwia lepsze poznanie dziejów tego
rzemiosła na obszarze Rusi Czerwonej w okresie przed­
rozbiorowym. Chcąc u d o s t ę p n i ć szerszemu ogółowi badaczy
korzystanie z tego dokumentu u z n a ł e m za celowe go opu­
blikować. Mając jednak na uwadze, by nie stracił nic ze
swej a u t e n t y c z n o ś c i p o s t a n o w i ł e m całość tekstu, łącznie
z uwagami F . W o l a ń s k i e g o zachować. P a m i ę t a ć jednak
n a l e ż y , iż publikowane źródło zawierać będzie tekst właści­
wego s t a t u t u z r o k u 1716, n o t a t k i o jego aprobowaniu
i rozszerzeniu z 1730 i uwagi kopisty z 1851 roku. Doku­
mentem jest z a r ó w n o treść s t a t u t u j a k i dopiski poczy­
nione przez F . Wielhorskiego. Nie chcąc w niczym naruszać
jego oryginalności zachowam pisownię t a k ą , j a k ą zastosował
F . W o l a ń s k i . Nawiasy okrągłe w publikowanym tekście
w p r o w a d z i ł on — a j a kwadratowe. A oto źródło, zaczy­
n a j ą c e się t a k o w y m n a g ł ó w k i e m :

6

7

„ K o p i a pogorzałego Prawa Cechowi Rzemiosła Płócien­
nego [nadana]
Adam
Antoni
z Bełsca na
Cieszanowie
у Łączynie B e ł ż e c k i
Kasztelan Bełzki Rothmistrz
I(ego) K(rólewskiej) M(ości). — N a wieczną pamiątkę ku
czci у k u chwale Boga W s z e c h m o g ą c e g o у k u rozmnożeniu
Swiętey C h w a ł y iego s ł y n ą c ą na wszystek świat Narodom,
tak[i] p o r z ą d e k m i ę d z y B r a c i ą Cechu Rzemiosła płócien­
nego za błogosławieństwem Boskim czynię, у Prawem
moim o n y m postanawiam tegoż R z e m i o s ł a Mieszczanom
w Miasteczku m o i m
Cieszanowie,
którzy maią
у powinni się w swym Cechu rządzić i sprawować. Aby
z t ą d C h w a ł a Panu Bogu W s z e c h m o g ą c e m u w Troyoy
swiętey Iedynemu w Kościele ś w i ę t y m rosła, także у w Ce­
chu ich rozmnożenie się działo wiecznemi czasy.

8

10

60

N a p r z ó d m a i ą mieć w Swoim Cechu Braci dwóch
wybranych z Siebie na Cechmistrzostwo k t ó r z y maią bydź
przysięgli. Ci m a i ą wszystkiego przestrzegać, у doglądać,
aby sprawiedliwie Robota L u d z k a b y ł a od nich robiona
у oddawana. Ciż Ceohmistrzowie m a i ą wolność veznie
uczyć, w y z w a l a ć , wolności d a w a ć na wszystkie strony.
T a k ż e у Czeladź w ę d r o w n ą sobie c h o w a ć .
D r u g a Ci Magistrowie powinni t r z y razy do Roku
do Kościoła Świętego Świece o d d a w a ć , w kazdey parze
świec powinno b y d ź wosku funt ieden: to iest pierwsza
para na Wielkanoc. Druga para na Boże Ciało. Trzecia
para na Boże Narodzenie, t a k ż e у Załomsze powinny bydź
na k a ż d y k w a r t a ł to iest Cztery razy, a na k a ż d ą Załomszę
powinni d a ć Magistrowie po groszy dwanaście, za ofertę
groszy t r z y .
Trzecia Towarzysz gdy p r z y w ę d r u i e dać powinien
w s t ę p k u Braterczyk groszy dwa. A iesliby był Cechu zu­
pełnego, tedy t y l k o grosz ieden.
Czwarta Towarzysz gdyby miał wysieść z roboty
ma wziąć ieden opuszczenie od Mistrza g d y ż speraty zapina
na dwie niedzieli robić. A iezeliby wysiadł nieopowie-

�dziawszy roboty od Mistrza, powinien dać t a k o w y groszy
dwanaście do Cechu.
Piąta K t ó r y b y B r a t miał p r z e m ó w i ć ieden od drugiego
Towarzysza, Tedy za s ł u s z n y m ś w i a d e c t w e m powinien
taki dać Braci p u ł Achtela piwa.
Szósta Mistrz k t ó r y b y Ucznia p r z y i m o w a ł na Uczenie się
Rzemiosła tego, tedy ten uczeń powinien d a ć do Cechu
groszy osmnascio, у dwa szanki piwa, Gorzałki k w a r t ę
iedną, у wosku funt ieden. A gdy się będzie ten U c z e ń
wyzwalał, dać powinien znowu do Cechu groszy d w a n a ś c i e
Piwa dwa Szanki. Wosku f u n t ó w dwa, Gorzałki k w a r t
dwie, a Czeladzi groszy cztery.
Siódma Iesliby k t ó r y Mistrz postronny p r z y s t a w a ł
w Tym Miasteczku do togo Cechu, powinien d a ć Mistrzom
wstempku do Skrzynki groszy Czterdzieści, у gorzałki
garniec ieden, a do Kościoła na Chwałę B o z ą wosku funtów
dziesięć, przy t y m Braci у Mistrzom piwa Achtel у l u z y n ę
iakaby się i m p o d o b a ł a , a mianowicie Ćwierć mięsa, pie­
czeń cztery, K u r sześcioro, Gęsi czworo, Serów szesc,
chleba zaś do tego, co potrzeba, y do tego powinien d a ć
Skrzynki Stucznego złotych cztory Mistrzowskiey gdy Rok
wy n idzie.
Osma. Mistrz gdyby przędzie iednał na Gospodzie,
a wziąwszy ią niósł na sobie do D o m u swego, t a k i Mistrz
powinien dać Mistrzom dwa funty wosku, nawet у szla­
checkiej' przędze k t ó r ą za Mistrzem posłać powinno.

\

Dziewiąta. T y m Mistrzom aby ż a d e n Mieszczanin, iako
z Polaków, z Rusi у z Zydow nie p r z e s z k a d z a ł w ich To­
warze k t ó r y do nich n a l e ż y . I a k o t o w p r z ę d z y , aby n i k t
nie kupował oprócz I c h Samych, a k t ó r y b y z pomienionych miał w t y m p r z e s z k a d z a ć , tedy t a k i ma b y ć karany
winą według woli y Decyzyi Zamkowey.
Dziesiąta. K t ó r y b y Mistrz za z m a r ł y c h B r a t o w w kwar­
talną Mszą k t ó r a bywa obcłiodzona nie był na k a ż d y k w a r t a ł ,
powinien dać w i n y do Braci groszy cztery у Szeląg na
Ofiarę, bo takowe obwieszczenie bywa przez znak Cechmistrzowski, t a k ż e też k t ó r y b y Mistrz nie szedł na Pogrzeb,
kiedy k t ó r y B r a t umrze albo Siostra powinien d a ć w i n y
Funt Wosku Mistrz Stołeczny, a m ł o d s z y Mistrz wosku
pul funta.
Iedenasta. Towarzysz k t ó r y b y nie szedł na Załomszą
za Krzyżem, t a k ż e y na pogrzeb, powinien dac do Cechu
wosku P u ł f u n t a .
Dwanasta. W t y m Cechu Schadzki m a i ą b y d ź co
cztery Niedziele w k t ó r ą k a ż d y Mistrz ma d a w a ć do Skrzynki
po groszu iednemu, a Towarzysz po szelągu, a gdy zamieszka
;aki powinien d a ć groszy cztery. T a k ż e у Towarzysz groszy
cztery.
Trzynasta. Między t e m i Magistrami tego Rzemiosła,
aby nie był ż a d e n Rusin k t ó r y b y sobie robił у Magistrował.
Oprócz tego k t ó r y b y Towarzysz Rusin p r z y w ę d r o w a ł ,
któremu wolno robić dwie Niedzieli (Ciż Mistrzowie po­
winni robić po iednemu pusetkowi z powinnoscy R z e m i o s ł a
każdy do D w o r u t a k ż e у od m o t k o w któro do nich należy).
Czternasta. K t ó r y b y Mistrz miał o d d a w a ć r o b o t ę
niesłusznie у nieuczciwie albo ią też robił, aby b y ł przy­
pozwany przed Mieyski U r z ą d , albo do Cechu nassego,
taki powinien karany b y d ź Achtelem piwa. Powtore iesliby
się nie pokaiał, t a k ą ż w i n ą ma b y ć karany. A za trzecim
razem iesliby się nie pokaiał, tedy z R z e m i o s ł a ma b y d ź
złożony. Oprócz tego iesliby za iakim u b ł a g a n i e m vrzedownym mianowicie, albo obce osobą iesliby m u pozwolili
Bracią robić, tedy takiemu iednak niewolną Ucznia u Siebie
uczyć, ani też Towarzystwa c h o w a ć , t y l k o sam s w ą osobą
robić ma.
P i ę t n a s t a . Mistrz k t ó r y b y siadł z Towarzyszem grać
w karty a p o w a d z i ł y się z sobą, k t ó r y b y b y ł winnieyszy
za słusznym ś w i a d e c t w e m , powinien d a ć Mistrz w i n y

groszy d w a n a ś c i e , у funt wosku, a Towarzysz groszy dwa­
naście у p u ł funta wosku.
Szesnasta. Mistrz k t ó r y b y grał w k a r t y a zastawił się,
powinien d a ć w i n y p u ł Achtela piwa.
Siedmnasta. K t ó r y b y tez Mistrz mówił o drugim Mistrzu
chwaląc się z t r o n ę roboty, m ó w i ą c ze ia lepiey robię nizli
t y , albo ten t a k o w y ma b y d ź karany p u ł Achtelem piwa.
Osmnasta. K t ó r y b y Mistrz poszedł z Miasta za iaką
p o t r z e b ą nieopowied/.iawszy się Cechmistrzowi, takowy
M i s t e r y ą traci, a c h o ć b y się opowiedział a do skrzynki
doroczney n i e o d d a w a ł , tedy y ten Misteryą traci.
D z i e w i ę t n a s t a . K t ó r y b y też Mistrz z a d a ł ieden drugie­
m u nie uczciwe słowa a nie dowiódłby tego, tedy ten po­
winien d a ć w i n y Achtel piwa.
Dwudziesta. K t ó r y b y tez Mistrz albo Towarzysz
wyszedł z domu przez miedzę bez obuwia, bez czapki,
t a k o w y ma dac w i n y K n a p a r k ę i e d n ą to iest groszy cztery.
Dwudziesta pierwsza. Towarzysz gdyby u Magistra
P a n n ę brał, albo Mistrzowicz się żenił, takowy Mistrz
powinien d a ć połowicę tak pieniędzy, Wosku, Piwa у l u ­
zynę.
Dwudziesta w t ó r a . Towarzysz k t ó r y b y miał zonę
a na s t r o n ę iey nie d a w a ł albo nie odsyłał co cztory Nie­
dziele, t a k o w y powinien dac w i n y Mistrzom у Czeladzi
groszy cztery.
Dwudziesta Trzecia. Towarzysz k t ó r y b y co mowil
o Mistrzu w iakieykolwiek sprawie a przeświadczył się
Mistrz, t a k o w y ma bydz karany groszy dwudziestu.
Dwudziesta czwarta. Towarzysze albo czeladź m a i ą
robić iako k t ó r y do ręki robi, iednym płacić z Werdunku,
a drugim z trzeciego grosza, wolno też robić Towarzyszowi
у od stołu wedle lat, iako k t ó r y chce robić.
Dwudziesta p i ą t a . K t ó r y b y Rzemieślnik tego Rzemiosła
ze wsi r o b o t ę t u u którego Mieszczanina brał robić, tako­
wego iako niecechowego wolno z a b r a ć у t ę przędzę na swoię
potrzeby у p o ż y t e k obrócić, albo toz do Szpitala Vbogim
o d d a ć , a to w e d ł u g woli natenczas Braterskiey. A wieski
Rzemieślnik Mieszczanina powinien
odbywać
któryby
t y l k o r o b o t ę brał albo nosił z Miasta.
Dwudziesta szósta. Iesliby z inszych Miast, lub Wsi
Magistrowie b y l i w tuteyszym Mieście na Targu, lub na
I a r m a r k u k u p u i ą c lub p r z e d a i ą c , powinien dac k a ż d y
do Cechu groszy D w a n a ś c i e .
Gdzieto tedy ten i m Przywiley y te wszytkie A r t y k u ł y
na p o t r z e b ę Onych: l a k o własny Pan у Dziedzic we wszyst­
kich punktach klauzurach y kondycyach wiecznymi czasy
A p p r o b u i ę Vmacniam. A b y żadnego nikomu pogorszenia
w t y m nie było, у owszem aby Boiazn P a ń s k a , Miłość
Braterska z nich pochodziła, iden drugiego w uczciwości
m a i ą c . A b y t y m więcey Chwała Miłego Boga mnożyła,
powagę у moc swoią miała. Zatwierdzam tego wszystkiego
przy Pieczęci moiey z podpisem R ę k ą swoią własną. Działo
się w Zamku C i e s z a n o w s k i m
Dnia 18 Miesiąca
P a ź d z i e r n i k a . R o k u 1716.
Co n a s t ę p u j e , pisane r ę k ą dziedzica:
Ponieważ Cech R z e m i o s ł a Płóciennego świadectwem
ztwierdził ze Oryginał ich tego Prawa zgorzał, zaczym l a
chcąc t e n ż e p o ą ż ą d e k po z m a r ł y m S(więtej) P(amięci)
Dziedzicu k o n s e r w o w a ć w Miasteczku C i e s z a n o w i e
prawom moim podległemu we wszystkich punktach ap­
p r o b u i ę у przy przycisnieniu Pieczęci w ł a s n ą R ę k ą ' podpisuię. Działo się w C i e s z a n o w i e Dnia 13 Czerwca
R o k u 1730. F e l i k s W i e 1 h o r s.k i " .
2

W dalszym kierunku tegoż wiersza są dwie na pół
cala jedna za d r u g ą szydłem czy igłą przekłuto dziurki
a za n i m i niedokruszki p o ł a m a n e j na laku wyciśniętej
p i e c z ą t k i wielkości srebrnika, za k t ó r ą znowu s k ó r z a n a
ł a t k a spod spodu do pergaminu czyli raczej skóry pokostem
p o d o b n o ć pociągniętej, uzupełniająca róg a k t u tego.

61

�W z d ł u ż k r a w ę d z i ą po lewej stronie z góry na dół
znajduje się przypisek ręki tego dziedzica p ó ł t o r a wiersza
zajmujący [z] osnową n a s t ę p u j ą c ą : Lubo w t y m Prawie
są Żydzi excypowani aby nie czynili przeszkody t o iest
w kupowaniu Motkow, iednakze za zgodą tego Cechu
pozwalają i m byle się k a ż d y Z y d opowiedział у po groszy
t r z y od siebie d a ł Cechowego, w t e n czas kiedy k u p o w a ć
będzie. F e l i k s W i e l h o r s k i
mp.
N a odwrotnej stronie a k t u położony napis: № 6 Prawo
czyli K o p i a Cechu Tkackiego
Cieszanowskiego
Sub. L i t t . F .
Z pierwotnego a k t u potwierdzenia przepisawszy po­
równałem. W Winnikach 29go październ[ika] 1851.
Wolański".
W Polsce przedrozbiorowej szeroko b y ł p r a k t y k o w a n y
zwyczaj, iż nowo powstałe cechy, u k ł a d a j ą c swe przepisy,

wzorowały się na statutach organizacji cechowych z miast
większych. Znając n i e k t ó r e a r t y k u ł y statutu tkaczy z Niem i r o w a nasuwa m i się myśl, że ustawa cechu cieszanow­
skiego m o g ł a b y ć na n i m wzorowana .
Cech niemirowski o t r z y m a ł swój statut w roku 1624
a przy jego u k ł a d a n i u wzorowano się na ustawie tkaczy
z pobliskiego J a w o r o w a . Nie należy więc wykluczaj
iż wzorem dla płócienników z Cieszanowa mógł być równie
dobrze statut jaworowski. Definitywnie trudno problem
ten rozwiązać. Potrzebne są nowe dane źródłowe. Na uwadze
należy mieć jeszcze to, iż tkacze z Jaworowa, spisując
swą u s t a w ę , mogli się w z o r o w a ć na statucie rzemieślników
tegoż kunsztu ze Lwowa. Rzemieślnicy z różnych miast
położonych na terenie Rusi Czerwonej często korzystali
ze s t a t u t ó w lwowskich o p r a c o w u j ą c ustawy dla wslasnych
cechów. D o k ł a d n a zatem znajomość tekstu ustawy tkaczy
lwowskich z roku 1459 jest w t y m w y p a d k u nieodzowna .
14

15

16

17

PRZYPISY

1

Cieszanów leży w północno-wschodniej części w o j .
rzeszowskiego, a w okresie przedrozbiorowym w c h o d z i ł
w skład w o j . bełskiego.
S. F . Gajerski, Historia Cieszanowa okresu gospodarki
folwarczna-pańszczyźnianej.
Tenże, Historia
Cieszanowa, „ R o c z n i k Stowarzy­
szenia Miłośników J a r o s ł a w i a " , R. 1962, ( J a r o s ł a w 1962),
s. 111—118.
Tenże, Do pytannia pro perebuvannia vijska
Chmełnyćkoho v pivdenno-zachidnij
castyni Bełźkoho
vojevodstva
(1648—1651 г.), „ A r c h i v y U k r a j i n y " , nr 4 (102), K y j i v
1970, s. 21—26.
T e n ż e . Historia Cieszanowa, s. 114.
Archiwum Miasta K r a k o w a i W o j e w ó d z t w a K r a ­
kowskiego w Krakowie, Teki Schneidra nr 270.
Tenże. Historia Cieszanowa, s. 114.
* M . Szabatowski, Rys historyczny Cieszanowa, „ R o c z ­
n i k Ziemi Lubaczowskiej", T . 2, L u b a c z ó w 1971, s. 75, 76.
M . H o r n , Rzemiosło
miejskie województwa
bełskiego
w pierwszej połowie XVII
wieku. Zagadnienie
kryzysu
gospodarczego Rzeczypospolitej
w XVII
wieku, W r o c ł a w —
W a r s z a w a — K r a k ó w 1966, s. 83.
ю Biblioteka P A N w Krakowie, rkps 2832. Odpisy
d o k u m e n t ó w i a k t ó w odnoszących się do dziejów miast
i wsi.
A d a m A n t o n i Bełżecki herbu J a s t r z ę b i e c , syn
Aleksandra Stanisława, wojewodzie podolski, b y ł wpierw
stolnikiem bełskim, od 1700—1710 kasztelanem przemy­
s k i m ; w 1706 r „ aktem podpisanym w zamku cieszanowskim, zwoływał sąd fiskalny ziemi przemyskiej; a w 1710 r.
został kasztelanem bełskim. Senator. Po śmierci ojca (1677 r.)
wszedł w posiadanie Cieszanowa, Chotylubia, Nowego
Sioła i Podemszczyzny. W 1696 r. był już dziedzicem
Ł ą c z n a i rotmistrzem k r ó l e w s k i m ; p r o t e s t o w a ł wówczas,
wraz z żoną H e l e n ą z Wielhorskich, przeciwko towarzyszom
roty pancernej Stanisława Drużkiewicza w związku ze
szkodami i g w a ł t a m i poczynionymi 7 listopada tegoż r o k u
we wsi Chotylub. O t ę wieś toczył długi spór (1677—
1691) z dominikanami cieszanowskimi. Potwierdził prawa
cerkwi w P o d e m s z c z y ź n i e (1684 r.) i w Chotylubiu (1700 г.).
Trzykrotnie zawierał związek m a ł ż e ń s k i : 1. z H e l e n ą Wielh o r s k ą , z k t ó r ą m i a ł dwie c ó r k i : A n t o n i n ę , w zakonie
dominikanek bełskich Marianna oraz K a t a r z y n ę , żonę
Józefa Lubomirskiego, wojewody czernichowskiego; 2. z Do­
r o t ą Bełżecką i 3. z A n n ą T r z e b u c h o w s k ą , po k t ó r y c h nie
pozostawił potomstwa. Z m a r ł w 1719 r. — Biblioteka
2

3

4

5
6

7

9

1 1

Z a k ł a d u Narodowego i m . Ossolińskich we Wrocławiu,
rkps 13697 I I I , A r c h i w u m F r e d r ó w , s. 119—122; Lwowska
P a ń s t w o w a Naukowa Biblioteka Ministerstwa Kultury
U R S R , zbiory Czołowskiego, rkps 1838 I I I , A k t a klasztoru
d o m i n i k a n ó w w Cieszanowie, s. 1, 6—8; Wojewódzkie
A r c h i w u m P a ń s t w o w e w Rzeszowie oddział w Przemyślu,
A k t a Dawne Miasta P r z e m y ś l a , rkps 585, dok. 3; Tamże,
A r c h i w u m Biskupstwa Greko-Katolickiego, rkps 33, Wizy­
tacje dekanatu lubaczowskiego z 1761; A . Boniecki, Her­
barz polski, cz. I , t . I , Warszawa 1899, s. 159; S. Uruski,
Rodzina, t . I , Warszawa 1904, s. 129, 130.
1 2

N a marginesie F . W o l a ń s k i ołówkiem napisał: „tu
pieczątka".
Obok F . W o l a ń s k i umieścił kopię jego podpisu.
M . H o r n , op. cit., podaje treść n i e k t ó r y c h artykułów
tejże ustawy (s. 143, 184, 186, 188, 190, 191, 192, 194)
a t r z y przytacza dosłownie (s. 84, 192, 199). Oryginalny
dokument pergaminowy przechowywany jest w Bibliotece
P A N w Krakowie pod nr 336; przekazany tam został
przez F . Wolańskiego ( K . D z i w i k , Katalog
dokumentów
pergaminowych Biblioteki
Polskiej Akademii Nauk w Kra­
kowie, cz. I I . Dokumenty z lat 1573—1787, Wrocław—
W a r s z a w a — K r a k ó w 1968, s. 40); tekst jego opublikowano
w „ D o d a t k u Tygodniowym przy Gazecie Lwowskiej",
nr 62, 1853, s. 247—248 (M. H o r n , op. cit., s. 11, 82).
P o r ó w n a j np. brzmienie cytowanych przez M.
Horna, op. cit., s. 84, 192 i 199, a r t y k u ł ó w ustawy niemirowskiej z 25, 14 i 5 punktem statutu cieszanowskiego.
K . D z i w i k , op. cit., s. 40; M . H o r n , op. cit., s. 11,
81, 178. — N i e m i r ó w w okresie przedrozbiorowym leżał
na terenie w o j . bełskiego, w odległości około 25 km na
p o ł u d n i o w y wschód od Cieszanowa a J a w o r ó w zaś na
p o ł u d n i e od Niemirowa (około 24 k m ) , w ziemi lwowskiej.
W chwili obecnej obie miejscowości znajdują się w obrębie
lwowskiej obłasti U R S R w Z S R R .
Tenże statut z a k a z y w a ł np. majstrom wychodzenia
boso na ulicę (J. P t a ś n i k , Miasta i mieszczaństwo
w dawnej
Polsce, K r a k ó w 1934, s. 153). Podobny zakaz widnieje
w ustawie cechowej cechu cieszanowskiego (zob. pkt. 20).
B r a k natomiast takowego zakazu w statucie tkaczy toma­
szowskich z 1614 r. (J. Peter, Szkice z przeszłości miasta
kresowego, Z a m o ś ć 1947, s. 111—115). — Tomaszów Lu­
belski leży na p ó ł n o c n y w s c h ó d od Cieszanowa (około
30 k m ) . W okresie przedrozbiorowym wchodził również
w s k ł a d w o j . bełskiego.
1 3

1 4

1 5

1 6

1 7

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7498" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7478">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bced9839c031475136390d5952dc96b8.pdf</src>
        <authentication>a6f2c9ad29cb4ac7d455a99013a5884b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89550">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4508</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89551">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4193</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89553">
                <text>Summary of articles / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1974 t.28 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89554">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1974 t.28 z.1 ; s.69-70</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89555">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89556">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89557">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89558">
                <text>S

U

M

M

A

R

I

E

S

*

Р

Е

З

Ю

М

Е

SUMMARY OF ARTICLES
Jacek

O l ę d z k i — PAINTING I N AFRICA

TODAY

The article is a result of the research done b y the
author during his 10 months travels through 13 African
countries i n 1972 and 1973.
The basic problem to which the author tries to find an
answer is whether the t r a d i t i o n a l societies i n dark Africa
have produced full scale, complete achievements i n the field
of the fine arts, consisting in a harmonious merger of sculpture,
painting and artistic handicraft, and i f not then whether the
old models are s t i l l followed; also, i f i t is found,from the
available material, t h a t there has been a departure from the
old models then what is the meaning o f this, is i t a k i n d
of a compensation or perhaps something else, conditioned
by what ? and to what an extent ?
Sculpture definitely prevailed i n the t r i b a l art of African
countries t i l l the last decades of the 19th century. Painting
of human likenesses which flourished from the 16th to the
19th century i n Nigeria, West Sudan and M a l i developed
in "feudal "states as urban art which cannot be said to have
derived from the art of the t r i b a l societies o f the pastoral,
agricultural population, gatherers or hunters.
During his journey the author found various forms o f
painting flourishing both among the rural people, formerly
members of the tribes, and the plebeian circles or working
class people i n towns. I t is often difficult to differentiate
between the works of art created b y either of them.
The most typical painting seen i n towns now are sign-boards and paintings on trucks.
Sign-boards, especially those over shops o f gentleman's
hairdressers, are plentiful i n Nigeria, and can also be found
n Cameroon, Zaria, Niger, K e n i a and i n Central African
Republic. They are most colourful, aggressive i n form and
advertise various kinds of hairdos, suggest how to change
one's hair-do and t o manifest one's ego. I n most cases
they set the fashion for the so-called "strong m a n " or for
hair-dos like those of people famous a l l over the w o r l d (not
only in Africa), singers, politicians. These sign-boards can
be regarded as a sign or symbol o f art committed to promote
the civilization processes and developing i n Africa now.
I t may be of interest to add here t h a t the faces on these
sign-boards are usually white, never black, and i n most cases
the features are not Negroid, which may express a wish to
identify themselves w i t h civilized h u m a n i t y .
I t is also i n Nigeria t h a t the second group o f paintings
by urban African painters has developed: these are most
often pictures of animals or people painted on trucks, buses
and delivery vans. The paintings are accompanied b y inscrip­
tions and maxims. These paintings first o f a l l serve as
elements helping to make the t r u c k or bus look different
from a l l other busses and trucks.
Still another group of urban paintings is made up o f
decorations which can be found i n bars b o t h selling refresh­
ments and serving as clubs o f a sort. Sometimes whole walls
are covered w i t h paintings, illustrations to anti-alkoholic,
morały improving texts, scenes glorifying masculinity,
fights w i t h an elephant or a lion, sports events, African
landscapes and paintings o f animals (prevailing i n northern
Tanzania and Kenia). Paintings of animals can be considered
as a sign of the reverence o f the local people for their greatest
treasure — the now almost extinct African fauna.
The described paintings are often o f l i t t l e artistic value.
As far as this is concerned the paintings on hardboard made
in Tanzania (Masanai) are much more interesting. They are
pictures of animals and h u n t i n g scenes. B u t they are intended
mainly for tourists and i t is difficult to ascribe any impor­
tance to them or role i n the shaping of the artistic sensivity
among the Africans.
Of considerable importance, on the other hand, are
the results o f the w o r k o f individual artists whose w o r k is an
answer to the needs o f the people around them. One such
artist is painter Suly o f Dawanao i n the neighbourhood of
Kano i n Nigeria. R i d i n g on his bicycle he covers an area o f
about 360 square kilometres and builds and decorates houses.

He paints the houses o f the local notables w i t h flowers
similiar to those painted on the outside walls o f cottages i n the
village o f Zalipie i n Poland, yet most often he paints scenes
w i t h animals, people at work and characteristic personages
around h i m (muezzins, boxers, drunkards, soldiers). A l l his
paintings are serious and their aim is to improve morally.
They also tell o f the painter's attitude towards the problems
he presents. The gay colours used b y Sula enable one to
distinguish the houses he paints from a l l the other, ordinary
grey ones, thus adding special value to them.
I n the case of urban painting the most interesting exam­
ples are provided by the developing countries Nigeria, Kenia
and Tanzania. W i t h rural painting the situation is just the
opposite. The most interesting paintings can be found i n
under-developed countries, Central African Republic and the
neighbouring areas of Cameroon and Zair. A l l the
material collected i n this area is mainly connected w i t h pain­
tings on houses and churches. I n the case o f houses the pain­
tings are most often to be found outside and i n the case of
churches they are always only inside. The painted decoration
on houses is to distinguish them and to indicate the rank of
the owner, and i n churches i t serves to induce contemplation
and a deepening o f faith. The forms o f the painted decoration
on houses v a r y from the simplest k i n d , such as whitewash
through ornamental motives drawn on traditional decorative
elements to sophisticated scenes containing animals and
human figures. These last ones deal w i t h themes connected
w i t h both t r i b a l tradition (customs) and contemporary
problems and the means o f conveying their meaning are
often complicated. The paintings i n churches are symbolical,
e.g. the human heart, and represent Christian symbols
combined w i t h the African personifications o f good and evil
and various temptations. They are an expression of local
beliefs and Christianity.
African contemporary painting has not been given a pro­
fessional assessment yet and this is w h y the author, whose
research was subject to time restrictions unfortunately, is not
i n the position to present a more detailed analysis. Y e t he is
of the opinion t h a t on the basis of research done so far i t is
possible to come to some general conclusions. Contemporary
African painting is created b y the African people and i t is not
t r i b a l art any more. Also, painting is the domain of art
which arouses the greatest interest among Africans o f a l l
social strata. Intellectual circles t u r n to this k i n d o f art
readily probably because i t does not arouse any associations
w i t h the t r i b a l past.

Aleksander
J a c k o w s k i — COPERNICUS
FOLK SCULPTURE

IN

On the occasion o f the Copernicus Year a number of
cultural events connected w i t h the person of the great astro­
nomer were organized i n Poland.
The Ethnographic Museum i n T o r u ń annouaned a natio­
nal contest for folk sculptures on Copernican themes i n
which 220 artists took part, sending i n 572 carvings. Many of
the participants were well-known and highly valued sculp­
tors therefore the contest can be regarded as a survey presen­
t i n g a true picture o f the phenomenon called folk sculpture.
As a l l the artists were working on one theme this was a very
good test enabling a study of the attitudes and talents of the
sculptors.
The j u r y divided the works entered for the contest into
two groups according t o formal, b u t not very strict criteria:
those created b y artists who have remained faithful to the
style now considered typical for contemporary folk sculpture
and those made b y amateur artists (55 sculptors). The second
group included some o f the most individual works, rich i n
literary and artistic meaning, namely the sculptures by
Teodozjusz Butyniec and S t a n i s ł a w Zagajewski.
Most o f the participants i n the contest were people wiat
l i t t l e education or none at a l l for w h o m Copernicus whs

69

�a semi-legendary personage. Some o f them d i d not know
precisely who the great scientist was. This was w h y some
presented h i m according to certain stereotype patterns and
other chose situations justified by ordinary life and carved
figures of a mother w i t h the l i t t l e Copernicus i n her arms or
the Copernicus family (Bolesław Grabski, Aleksander Sło
miński).
Some sculptors have used the composition patterns o f
the Madonna w i t h the Child to present l i t t l e Copernicus i n
his mother's arms, t h a t of the Sorrowful Christ to show the
meditating Copernicus' (excellent carving b y D u ż y ń s k i ) and
St Anthony to show Copernicus the Doctor w i t h a l i l y of the
valley i n his hand (Centkowski). Most o f the sculptures
entered for the contest seem to have some relation to folk
apocryphs and legends about the Saints. This rendering of
Copernicus was probably due to the fact t h a t he ,,governed
the s k y " and wore a soutane. The most interesting group of
sculptures, the most individual ones which to a considerable
degree determined the excellent level o f the contest were
those which t o l d the story o f the man who , ,stopped the Sun
and moved the E a r t h " . The artists who tried to present t h a t
particular achievement of the great Polish scientist often
personified i t i n a very interesting way (Korpa, Furgala,
Oleksy and others).
The Copernican Contest was a big succes both w i t h re­
gard to the quality of the submitted works o f art and the or­
ganization o f the contest itself. However although the author,
finds several sculptures excellent and most — i n his opinion
— are well made and have charm, original naivety of idea
and interesting colours yet none can compare to the old
sculpture. They a l l lack the dramatic quality, austerity and
perfection of form which were so characteristic of the old
sculptures and especially o f the old cult sculptures. N a t u r a l l y ,
this opinion is valid not only for the Copernican Contest, an
exhibition — which brought forth high quality sculptures —
but also for the present state of affairs i n this domain of
Polish folk art.

A n n a M i l e w s k a-M ł y n i к — SOCIAL
GROUP
CONSCIOUSNESS A N D A E S T H E T I C T A S T E S ; O N T H E
BASIS OF A N A L Y S I S OF I N T E R I O R S I N T H E
V I L L A G E OF R O Ś C I S Z E W O , W A R S A W V O I V O D S H I P
The authoress reports the results o f her research done
i n 1971 and 1972.
Rościszewo is situated i n the v i c i n i t y of Sierpc, a med­
ium size district t o w n which has been developing rapidly i n
recent years. T i l l the oubreak of W o r l d W a r I I Rościszewo
was a typical, agricultural village w i t h an estate, which was
parcelled out 1945. The parcelling of the estate changed the
financial situation of the local farmers and levelled out the
differences i n the amount o f land owned b y them. The
character o f the village has changed and i t is a working class
and peasant settlement now. This k i n d o f development is
typical for many other villages i n Poland, and thus permits
drawing wider conclusions from the research into cultural
changes t a k i n g place locally.

70

The population o f the village o f Rościszewo is diversified
according to different principles t h a n before the war. I t is
inhabited b y intelligentsia ( w i t h secondary education who,
except teachers, are employed i n the nearby town), craftsmen
and qualified workers, farmers and non-qualified workers.
I n the opinion o f the inhabitants o f the village the hierarchy
of rank is the same as the order i n which these social groups
have been given above and is closely connected w i t h the
direction i n which cultural patterns are being adopted.
A l l the inhabitants o f the village are fascinated w i t h urban
culture b u t not a l l can reach i t because of the difference in
their education and financial situation. The biggest group of
farmers and workers take the craftsmen as an example to
follow, t h i n k i n g they have chosen a better way o f life. The
craftsmen, i n t u r n , follow the intelligentsia i n their way of
dressing and decorating their homes.
Traditional furniture and objects prevail i n the houses
of farmers and non-qualified workers, mostly because of their
lower earnings. Other social groups buy furniture and
household objects i n t o w n , i n furniture shops. The poorer
people prefer furniture made b y local joiners because i t is
good, solid w o r k ; the more wealthy people first of all follow
their desiro to have ,,fashionable" things. Their flat and the
way i t is decorated are b o t h to testify to the family's rank
and financial position.
None o f the inhabitants o f the village attach any value
to things w i t h o u t character. The value of any object is judged
by intensification of its features: i t should be big, colourful
and expensive. A d o p t i o n of urban patterns is only superficial
and its source is not the acceptation o f aesthetic values but
merely a matter o f prestige. The value o f the objects is defi­
ned first o f a l l according to their practicality. Only in the
case o f paintings one can detect more f u l l y formed aesthetic
opinions.
Barbara
P o l o c z k o w a — 17TH
TROUSSEAU CHEST F R O M I S T E B N A

CENTURY

The trousseau chest described i n the article dates back
to the times of settlement i n the region of the Silesian Beskid
Mountains after the Walachian law. Most likely the maker of
the trousseau chest, dated 1691, a m a n by the nanu of
Jurasz, was a Slovak. Using archival materials the authoress
of the article describes the routes the Slovaks took when
coming over the border into the Silesian Beskid Mountains.
Stanisław
Franciszek
G a j e r s k i — CHAR­
TER
OF T H E C I E S Z A N Ó W G U I L D OF WEAVERS
The author quotes and analyses the charter of 1716,
amended i n 1730, granted to the weavers o f Cieszanów by
squire A d a m A n t o n i Bełżecki. This charter was probably
drawn up on the basis o f a similar, 17th century charter
granted t o weavers i n N i e m i r ó w .
Cieszanów, a weavers' settlement already famous in the
17th century, maintained the t r a d i t i o n of the weavers'
profession t i l l the outbreak of W o r l d W a r I I .

�РЕЗЮМЕ

Яцек
Олендзки
НОЙ А Ф Р И К И

—

ЖИВОПИСЬ

СОВРЕМЕН­

Статья н а п и с а н а н а о с н о в а н и и и с с л е д о в а н и й , про­
веденных автором во в р е м я д е с я т и м е с я ч н о г о п р е б ы в а ­
ния в А ф р и к е в 1972 и 1973 гг., где о н п о с е т и л 13

стран.
Основная проблема, з а т р о н у т а я в с т а т ь е — к а к о в ы
достижения т р а д и ц и о н н о й о б щ е с т в е н н о с т и ч е р н о й А ф ­
рики в области и з о б р а з и т е л ь н ы х и с к у с с т в , о т л и ч а ю т с я
ли о н и всесторонним х а р а к т е р о м , г а р м о н и ч е с к и с о ч е ­
тая п р о и з в е д е н и я с к у л ь п т у р ы , ж и в о п и с и и т а к и а з .
художественного р е м е с л а . В п р о т и в н о м с л у ч а е о б я з а ­
тельна л и в д а л ь н е й ш е м п р е ж н я я м о д е л ь . Е с л и ж е
модель п о д в е р г л а с ь и з м е н е н и я м , то с в и д е т е л ь с т в у е т ли
это о своего рода в о з м е щ е н и и и л и о ч е м - т о ином, а
также ч е м и в к а к о й м е р е это о б у с л о в л е н о .
В художественном творчестве племен а ф р и к а н ­
ских стран до п о с л е д н и х д е с я т и л е т и й X I X в е к а р е ш и ­
тельно п р е о б л а д а л а с к у л ь п т у р а . Ф и г у р н а я ж и в о п и с ь ,
бурно р а з в и в а в ш а я с я в X V I — X I X вв., в Н и г е р и и , З а ­
падном Судане и М а л и , р о ж д а л а с ь н а т е р р и т о р и я х
„ ф е о д а л ь н ы х " с т р а н , к а к городское искусство, п р о и с ­
хождение которого н е л ь з я п р и п и с ы в а т ь обществу с к о ­
товодческих и з е м л е д е л ь ч е с к и х п л е м е н либо групп,
з а н и м а ю щ и х с я с о б и р а т е л ь с т в о м и охотой.
Автор отмечает, ч т о в н а с т о я щ е е в р е м я с у щ е с т в у ­
ют р а з л и ч н ы е ф о р м ы н а р о д н о й ж и в о п и с и р а в н о в сель­
ской, некогда п л е м е н н о й , к а к и в городской среде
плебейской либо п р о л е т а р с к о й . В п р о ч е м г р а н и ц у м е ж д у
творчеством о д н и х и д р у г и х не в с е г д а м о ж н о четко
определить.
К самой х а р а к т е р н о й ф о р м е городской ж и в о п и с и
относятся в ы в е с к и и р а з м а л е в к и н а г р у з о в и к а х .
Ьыьески — прежде в с е ю в парикмахерских (муж­
ских) особенно часто в с т р е ч а ю т с я в Н и г е р и и , они п о ­
падаются т а к ж е в л . а м е р у н е , З а и р е , Н и г е р е , К е н и и и
С р е д н о - А ф р и к а н с к о й .респуолике. Я р к и е а г р е с с и в н ы е
по ф о р м е о н и р е к л а м и р у ю т р а з л и ч н ы е в и д ы причесок,
предлагают п е р е м е н ы и л и д е м о н с т р а ц и ю своего я . Ь
большинстве с л у ч а е в р а с п р о с т р а н я е т с я с т и л ь , п о д ч е р ­
кивающий с и л ь н ы й м у ж с к о й х а р а к т е р ; п о к а з ы в а ю т с я
т а к ж е п р и ч е с к и в с е м и р н о и з в е с т н ы х (не т о л ь к о в А ф ­
рике) п е в ц о в л и б о г о с у д а р с т в е н н ы х д е я т е л е й . В ы в е с к и
п а р и к м а х е р с к и х м о ж н о с ч и т а т ь п р о я в л е н и е м и л и сим­
волом т в о р ч е с т в а , о т о б р а ж а ю щ е г о
цивилизационьые
процессы, п р о и с х о д я щ и е в Африке, (^тоит отметить,
что н а в ы в е с к а х н и к о г д а н е т ч е р н ы х л и ц , все они,
как п р а в и л о , с в е т л ы е , п р и ч е м о б ы ч н о без н е г р о и д а л ь ных черт. Ь ы т ь м о ж е т это с в и д е т е л ь с т в у е т о стремле­
нии х у д о ж н и к о в в ы р а з и т ь и д е ю у п о д о б л е н и я ц и в и л и ­
зованному миру.
В Н и г е р и и п о л у ч и л а т а к ж е г л а в н ы м образом р а з ­
витие д р у г а я г р у п п а а ф р и к а н с к и х г о р о д с к и х худож­
ников, п р е и м у щ е с т в е н н о и з о б р а ж а ю щ и х л ю д е й и ж и ­
вотных н а г р у з о в и к а х , а в т о б у с а х либо ф у р г о н а х ,
г/исунки э т и с о п р о в о ж д а ю т с я р а з л и ч н ы м и и з р е ч е н и я ­
ми. Все это с л у ж и т в ы д е л е н и ю о п р е д е л е н н о г о э к и п а ж а
из р я д а д р у г и х , ему п о д о б н ы х .
Отдельную отрасль городской живописи составля­
ет декор баров, п р е ж д е всего т е х , г д е п р о д а ю т с я п р о ­
х л а д и т е л ь н ы е н а п и т к и и к о т о р ы е одновременно и с п о л ­
няют р о л ь своего р о д а к л у б о в . В с е с т е н ы этих баров
покрыты сценами, и л л ю с т р и р у ю щ и м и
антиалкоголь­
ные н р а в о у ч и т е л ь н ы е
т е к с т ы , с л а в я щ и е мужество.,
сцены б о р ь б ы со слоном и л и л ь в о м , с п о р т и в н ы е состя­
зания, а ф р и к а н с к и е п е й з а ж и , а т а к ж е и з о б р а ж е н и я
животных Северной Танзании и Кении. Изображения
ж и в о т н ы х м о ж н о с ч и т а т ь в ы р а ж е н и е м п о ч т е н и я со
стороны м е с т н ы х л ю д е й по о т н о ш е н и ю к и х самому
большому с о к р о в и щ у — н а ч и н а ю щ е й в ы м и р а т ь а ф р и ­
канской ф а у н е .
Описываемые произведения порой не представля­
ют собой н и ч е г о особенного в х у д о ж е с т в е н н о м о т н о ­
шении. С этой т о ч к и з р е н и я г о р а з д о и н т е р е с н е е , н а ­
пример, к а р т и н ы н а д р е в е с н о - в о л о к н и с т ы х п л и т а х в
Танзании (Масанаи) •— п л о с к и е р а с к р а ш е н н ы е и з о б р а ­
жения ж и в о т н ы х и сцены охоты. Однако они предназ­
начаются г л а в н ы м образом д л я т у р и с т о в и трудно
приписывать им особое з н а ч е н и е в ф о р м и р о в а н и и х у ­
дожественных вкусов большинства а ф р и к а н ц е в .
Гораздо более в а ж н о е з н а ч е н и е имеет и с с л е д о в а ­
ние т в о р ч е с т в а о т д е л ь н ы х х у д о ж н и к о в , и с к у с с т в о к о ­

торых тесно с в я з а н о с з а п р о с а м и о к р у ж е н и я . К ним
принадлежит живописец С у л ы из Даванао в окрест­
н о с т я х ivaHo в Н и г е р и и . Он о б ъ е з ж а е т н а в е л о с и п е д е
п л о щ а д ь радиусом, п р и м е р н о ок. 360 к м , строя и р а с ­
п и с ы в а я дома. Р е з и д е н ц и и н о т а б л е й С у л ы п о к р ы в а е т
цветочными узорами, напоминающими польские из
З а л и п ь я . О д н а к о ч а щ е всего он и з о б р а ж а е т ф и г у р н ы е
с ц е н ы , п р е д с т а в л я ю щ и е ж и в о т н ы х , людей н а работе,
х а р а к т е р н ы е т и п ы своего б л и ж а й ш е г о о к р у ж е н и я , н а ­
п р и м е р , муэдзинов, солдат, боксеров, п ь я н и ц . В с е его
к а р т и н ы , с е р ъ е з н ы е , н р а в о у ч и т е л ь н ы е по с о д е р ж а н и ю ,
с в и д е т е л ь с т в у ю т об о т н о ш е н и и х у д о ж н и к а к и з о б р а ­
ж а е м ы м я в л е н и я м . Одновременно я р к а я ,
веселящая
глаз, раскраска выделяет расписанные
С у л е й дома
среди о б щ е й серости з а с т р о е к .
Е с л и с а м ы е и н т е р е с н ы е п р о и з в е д е н и я городской
живописи наблюдаются в передовых странах — Ниге­
рии, К е н и и , Т а н з а н и и — то в с е л ь с к о м т в о р ч е с т в е в ы ­
с т у п а е т обратное я в л е н и е , т.е. оно у с и л ь н е е всего ц в е ­
тет в о т с т а ю щ и х с т р а н а х ; в д е р е в н я х С р е д н е - А ф р и ­
к а н с к о й .Республики, в п о г р а н и ч н ы х р а й о н а х К а м е р у ­
на и З а и р а .
В целом с о б р а н н ы й н а этой т е р р и т о р и и м а т е р и а л
к а с а е т с я ж и л ы х домов и к у л ь т о в ы х с о о р у ж е н и й , п р и ­
чем дома р а с п и с ы в а ю т с я г л а в н ы м образом и з в н е , в
х р а м а х ж и в о п и с ь ю у к р а ш а ю т с я и н т е р ъ е р ы . Ибо д е к о р
ж и л ы х здании п р е с л е д у е т р е п р е з е н т а т и в н о - п р е с т и ж ­
н ы е ц е л и , к а р т и н ы ж е в х р а м а х способствуют сосре­
д о т о ч е н н ы м р а з м ы ш л е н и я м н а д догматами в е р ы .
Х у д о ж е с т в е н н ы е ф о р м ы декоративного, о ф о р м л е ­
н и я домов о ч е н ь р а з н о о б р а з н ы : н а ч и н а я с п р о с т е й ш и х
мазков известью, к о н ч а я орнаментными мотивами, свя­
занными с традиционными украшениями и фигурны­
ми сценами. В этих последних затрагивается тематика,
с в я з а н н а я с п л е м е н н о й т р а д и ц и е й (обряды), к а к и с о ­
временная; по содержанию они бывают сложными и
запутанными. Картины в храмах символичны — на­
п р и м е р , ч е л о в е ч е с к о е сердце — они и з о б р а ж а ю т х р и ­
стианские символы, переплетающиеся с африканскими
воображениями персонификации зла и различных ис­
кушений. В них в ы р а ж а е т с я синкретизм местных в е ­
рований и христианства.
Современная а ф р и к а н с к а я живопись не получила
е щ е до с и х н о р о ц е н к и в п р о ф е с с и о н а л ь н о й л и т е р а т у ­
р е предмета, поэтому автор статьи, к о т о р ы й б ы л о г р а н и ­
ч е н в своих и с с л е д о в а н и я х в р е м е н е м , не имел в о з м о ж ­
ности п р о в е с т и особо т щ а т е л ь н у ю оценку. Т е м н е
менее, по м н е н и ю автора, м о ж н о н а о с н о в а н и и его н а ­
б л ю д е н и й с д е л а т ь н е к о т о р ы е в ы в о д ы общего х а р а к т е ­
ра, а и м е н н о : с о в р е м е н н а я а ф р и к а н с к а я ж и в о п и с ь я в ­
л я е т с я н а р о д н ы м творчеством, но отнюдь н е п л е м е н ­
н ы м искусством. Это т а к ж е та о б л а с т ь искусства
к о т о р а я в ы з ы в а е т ж и в е й ш и й и н т е р е с во всех с л о я х
африканского общества. В кругах интеллектуалистов
и н т е р е с к этому виду и с к у с с т в а о б ъ я с н я е т с я , в ч а с т ­
ности, и тем, что оно не в ы з ы в а е т н и к а к и х а с с о ц и а ц и й
с племенным прошлым.

Александр Яцковски
РОДНОЙ СКУЛЬПТУРЕ

— КОПЕРНИК

В НА­

По случаю годовщины Коперника в Польше был
п р о в е д е н р я д м е р о п р и я т и й , в том ч и с л е х у д о ж е с т в е н ­
н ы х , с в я з а н н ы х с л и ч н о с т ь ю в е л и к о г о астронома.
Торуньский этнографический музей объявил всеп о л ь с к и й к о н к у р с народной с к у л ь п т у р ы с к о п е р н и к о в ской т е м а т и к о й . В к о н к у р с е п р и н я л о у ч а с т и е 220 ч е ­
ловек, п р е д с т а в и в ш и х 572 р а б о т ы . Б о л ь ш и н с т в о у ч а с т ­
ников составляли известные, высоко ценимые скульп­
торы. Т а к и м образом к о н к у р с м о ж н о с ч и т а т ь р е п р е ­
з е н т а т и в н ы м м е р о п р и я т и е м , о т о б р а з и в ш и м подлинное
значение явления, называемого народной скульптурой.
О б щ а я т е м а т и к а с т а л а тестом, к о т о р ы й в ы я в и л точку
зрения и возможности скульпторов.
И з п о с т у п и в ш и х работ ж ю р и на основании ф о р ­
м а л ь н ы х к р и т е р и е в (недостаточно т о ч н ы х ) в ы д е л и л о
г р у п п ы х у д о ж н и к о в : т е х , к т о о с т а л с я в е р е н стилю, к о ­
т о р ы й н ы н е с ч и т а е т с я т и п и ч н ы м д л я современной н а ­
родной с к у л ь п т у р ы , и л ю б и т е л е й в составе 55 человек.
С р е д и работ л ю б и т е л ь с к о й г р у п п ы и м е л и с ь наиболее

71

�самостоятельные, самые богатые по содержанию и х у ­
дожественному замыслу композиций, скульптуры Т е о дозюша Бутыиьца и Станислава Загаевского.
Большинство участников конкурса это деревен­
ские ж и т е л и с минимумом или без всякого образова­
ния, для которых Коперник является полулегендарной
личностью. Некоторые из них д а ж е точно не знали
кем был великий ученый. Отсюда у о д н и х х у д о ж н и ­
ков-любителей стереотипные схематические и з о б р а ж е ­
ния Коперника, а поиски ж и з н е н н о обыкновенных с и ­
туаций у других: например мать с маленьким К о п е р ­
ником либо семья Коперника (Болеслав Грабски,
Александр Сломиньски).
Некоторые
скульптуры, и з о б р а ж а я
маленького
Коперника у матери на руках, воспользовались ком­
позиционной схемой Мадонны с младенцем, другие
использовали Христа Горюющего для изображения
Коперника, погруженного в размышлениях (превос­
ходная скульптура Дужиньского) или ж е гв. Антопия
для изображения Коперника — врача с цветком лан­
дыша (Центковски). Большинство поступивших на
конкурс работ вызвало впечатление, что они в какой
то степени связаны с народными апокрифами или ле­
гендами о святых. Такое представление личности К о ­
перника объясняется, вероятно, тем, что он „управлял
небом", и к тому ж е был Д У Х О Е Н Ы М лицом.
Самую интересную группу скульптур, отличаю­
щ и х с я наиболее оригинальными композиционными ре­
шениями, группу, которая в значительной мере свиде­
тельствовала о высоком уровне конкурса, м о ж н о опре­
делить известным изречением „задержал солнце, сдви­
нул с места земной шар".
Х у д о ж н и к и , стремившиеся отобразить это дости­
жение ученого, по разному, иной раз очень интересно
персонифицировали его (Kopna, Фургала, Олексы).
Посвященный Копернику конкурс был несомненно
очень удачным мероприятием как по уровню п р е д ­
ставленных работ, так и благодаря прекрасной орга­
низации. Однако, отмечая ряд выдающихся работ, а
также подчеркивая, что большинство работ отлича­
лось хорошим исполнением, свежестью и прелестью
наивности, интересным замыслом и хорошим р е ш е ­
нием полихромией расцветки, автор все ж е у т в е р ж д а ­
ет, что по своему уровню они уступают
давним
скульптурам. Им недостает драматизма, сжатости и
совершенства форм, характерных для произведений
старой скульптуры, особенно куьтовой. Разумеется это
утверждение не относится единственно к экспонатам
выставки, которые учитывая возможности современной
народной скульптуры, отличались высокими
худо­
жественными качествами — оно относится к общему
состоянию этой отрасли польского народного творчест­
ва в настоящее время.
А н н а М и л е в с к а - М л ы н и к — ЭСТЕТИЧЕСКИЕ
В К У С Ы ОБЩЕСТВЕННОЙ ГРУППЫ В З А В И С И М О ­
СТИ ОТ УРОВНЯ ЕЕ Р А З В И Т И Я . На примере анали­
за интеръеров деревенских ж и л и щ в деревне Росьцишево Варшавского воеводства.
Автор пишет о результатах своих исследований
проведенных в 1971 и 1972 гг.
Деревня Росьцишево расположена в непосредст­
венной близости от Серпца — повятового города сред­
ней величины, который в последние годы стал быстро
развиваться. До войны Росьцишево было типичной
земледельческой
деревней с фольварком. В 1945 г.
фольварк разбили на участки, ввиду чего выравнялись размеры земельных наделов и таким образом
уменьшилась разница в степени зажиточности кресть­

ян. В настоящее время деревня приобрела характер
рабоче-крестьянского поселка, и с т о р и я Росьцишева ти­
пична для многих других деревень Польши. На осно­
вании этого примера м о ж н о вести наблюдения в более
широких масштабах и делать выводы относительно
перемен в области сельской культуры.
В настоящее время население Росьцишева д и ф ф е ­
ренцировано на иных началах чем до войны. Там
проживает интеллигенция (со средним образованием),
занятая, за исключением учителей, в городе, ремеслен­
ники и квалифицированные рабочие, землеробы и р а з ­
норабочие. В глазах местного населения значение этих
групп оценивается именно в такой очередности. С этим
связано направление заимствования культурных об­
разцов. Все ж и т е л и деревни увлечены городской к у л ь ­
турой, однако не все они в одинаковой степени прони­
каются ею ввиду различного уровня образования и
зажиточности. Для самой состоятельной группы з е м ­
леробов и р а б о ч и х достойным подражания образцом
является быт ремесленников, так-как они
сумели
„лучше устроиться в жизни". В свою очередь образ­
цом ремесленников является обстановка квартир и
о д е ж д а работников умственного труда.
Элементы традиционного убранства ж и л и щ преоб­
ладают у земледельцев и разнорабочих, что п р е ж д е
всего о б ъ я с н я е т с я и х более скромным финансовым по­
ложением. Остальные группы приобретают мебель и
предметы украшения квартир в городе в мебельных
магазинах. Менее зажиточное население часто пред­
почитает изделия местных столяров, считая их более
прочными; более состоятельные люди п р е ж д е всего
стремятся приобретать „модные" вещи. Квартира и ее
обстановка с л у ж а т повышению престижа обладателя;
следование моде свидетельствует о материальном по­
л о ж е н и и семьи.
Вообще ж и т е л и деревни не признают скромных,
неброских вещей. О ценности предмета решает ряд
элементов: он д о л ж е н быть внушительных размеров,
ярким, дорогим. Сельское население п о - п р е ж н е м у вос­
принимает городские образцы на основании их внеш­
него вида, причем роль играют не эстетические запро­
сы, но п р е с т и ж н ы е функции. Ценность
отдельных
предметов в первую очередь устанавливается с точки
зрения и х практичности. Только в отношении картин,
особено их тематики и i-.олорита, наблюдаются более
определенные эстетические вкусы.
Б а р б а р а П о л е ч к о в а — В А Л Я Ш С К И Й СУНДУК
В ИСТЕБНОЙ С X V I I В Е К А
Сундук со времен заселения Силезских
Вескид
поселенцами на валяшском праве Вероятнее всего
исполнителем сундука, датированного 1691 г., был сло­
вак по фамилии Юраш.
Опираясь на архивные материалы, автор статьи
рассматривает вопрос наплыва словацкого населения
в Силезские Бескиды.
С т а н и с л а в Ф р а н ц и ш е к Г а е р с к и — СТАТУТ
ЦЕШАНОВСКОГО Ц Е Х А Т К А Ч Е Й
Автор цитирует и рассматривает статут ткачей с
1716 г., который был дополнен в 1730 г. Его издал для
местных ткачей владелец города Цешанова, Адам Антони Б е л ж е ц к и . Надо полагать, что он опирался на
статут аналогичного цеха, изданный в г. Немирове
в X V I I веке.
Цешанув был известен как селение ткачей, уже
в X V I I в. и традиции этого ремесла сохранились в го­
роде до второй мировой войны.

�WARUNKI

PRENUMERATY

Cena prenumeraty rocznej 72 zCena prenumeraty półrocznej 36 zł
Instytucje p a ń s t w o w e i społeczne, z a k ł a d y pracy, szkoły — mające siedzibę w mia­
stach wojewódzkich i powiatowych, m o g ą z a m a w i a ć p r e n u m e r a t ę za pośrednictwem
miejscowych Oddziałów i Delegatur R S W „ P r a s a — K s i ą ż k a — R u c h " lub bezpośrednio
w Centrali K o l p o r t a ż u R S W „ P r a s a — K s i ą ż k a — R u c h " 00-958 Warszawa, u l . Towa­
rowa 28, konto P K O nr 1-6-100020, w terminie do dnia 25 listopada na rok n a s t ę p n y .
Instytucje p a ń s t w o w e i społeczne, z a k ł a d y pracy, szkoły — m a j ą c e siedzibę w miej­
scowościach, w k t ó r y c h nie ma Oddziałów R S W „ P r a s a — K s i ą ż k a — R u c h " , winny
opłacać p r e n u m e r a t ę w terenowo właściwych u r z ę d a c h pocztowych.
P r e n u m e r a t ę k r a j o w ą dla czytelników indywidualnych p r z y j m u j ą u r z ę d y pocztowe,
listonosze i bezpośrednio Centrala K o l p o r t a ż u R S W „ P r a s a — K s i ą ż k a — R u c h " 00-958
Warszawa, u l . Towarowa 28, konto P K O n r 1-6-100020, w terminie do 10 dnia miesiąca
poprzedzającego okres prenumeraty.
P r e n u m e r a t ę ze zleceniem wysyłki za granicę, k t ó r a jest o 4 0 % droższa od prenume­
r a t y krajowej, przyjmuje Biuro K o l p o r t a ż u W y d a w n i c t w Zagranicznych RSW „ P r a s a —
K s i ą ż k a — R u c h " 00-840 Warszawa, u l . Wronia 23, konto P K O n r 1-6-100024.
Sprzedaż

numerów

bieżących

i

uprzednich

Instytucjo p a ń s t w o w e i społeczne, szkoły, z a k ł a d y pracy oraz czytelnicy indywidual­
n i m o g ą n a b y w a ć t ę publikację w księgarni O ś r o d k a Rozpowszechniania W y d a w n i c t w
Naukowych P A N .
S p r z e d a ż g o t ó w k o w a i w y s y ł k o w a , pojedynczych n u m e r ó w i w k o n t y n u a c j i ; p ł a t n o ś ć
g o t ó w k ą , przelewem lub za zaliczeniem pocztowym.
A d r e s : O R P A N 00-901 Warszawa, P a ł a c K u l t u r y i N a u k i , konto P K O nr
1-0-100312, w księgarni „ O s s o l i n e u m " 50-106 W r o c ł a w , Rynek 8, w Głównej Księgarni
Naukowej 00-068 Warszawa, Krakowskie Przedmieście 7, w Księgarni Naukowej
31-118 K r a k ó w , u l . Podwale 6.
Prenumeratorzy mieszkający za granicą m o g ą z a m a w i a ć P O L S K Ą S Z T U K Ę
L U D O W Ą za p o ś r e d n i c t w e m Centrali H a n d l u Zagranicznego „Ars Polona —- R u c h "
00-068 Warszawa, u l . Krakowskie Przedmieście 7. Bank Handlowy S.A. Warszawa
konto nr 1595-006-000-00710.
Indeks 37132
Indeks m i ę d z y n a r o d o w y P L ISSN 0032 —3721

Zakład Narodowy imienia Ossolińskich — Wydawnictwo, Wroclaw, Oddział
w Warszawie 1974. Nakład 1820 egz. Objętość: 11,20 ark. wyd.; 9,00 ark. druk.
Papier: ilustr. I I I kl., 120 gram, A l . Oddano do składania 26.XI.1973 r. Podpisano
do druku 10.IV.1974. Wydrukowano w kwietniu 1974. Cena 18,— zł.
Zam. 666, W-99.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7501" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7481">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9b44e31b8e73a695ba06ae36f8a0dec7.pdf</src>
        <authentication>a2fdb9d609487e8c66996888bbdb0d15</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89578">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4507</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89580">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89581">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4192</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89582">
                <text>Kronika / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1974 t.28 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89583">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1974 t.28 z.1 ; s.64-68</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89584">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89585">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89586">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89590">
                <text>к

N

Vii - IX 1973

maszu śląskiej sztuki ludowej ucze­
stniczyło, jak podaje prasa, tylko
10 a r t y s t ó w . Po p o ł u d n i u odbyły się
w y s t ę p y zespołów^ ludowych, m . in.
żeńskiej kapeli wiejskiej z Grodźca,
Zespołu Pieśni i T a ń c a ziemi cieszyń­
skiej, zespołów: „ K o n i a k ó w " , z Lubińca, a w Muzeum Etnograficznym
otwarto w y s t a w ę rzeźby w węglu,
zorganizowaną przez Muzeum w Za­
brzu .

I I . 1. Wystawa Cepelii na targach krakowskich.

Imprezy folklorystyczne
i regionalne
1—8 V I I — o d b y ł y się w K r a ­
kowie I Ogólnopolskie Targi Sztuki
Ludowej. Inicjatorem tej
wielkiej
imprezy był literat krakowski i poseł
na sejm Tadeusz H o l u j , a przygo­
tował j ą pod patronatem M K i S ko­
mitet organizacyjny pod przewod­
nictwem dyrektora Muzeum Etnogra­
ficznego w Krakowie E d w a r d a Wa­
ligóry. Targi m i a ł y na
celu zo­
rientowanie zarówno w a k t u a l n y m
stanie sztuki ludowej, jak w jej
możliwościach handlowych, a ich pro­
gram obejmował wielki kiermasz sztu­
k i ludowej, pokaz mody inspirowanej
folklorem, w y s t ę p y ludowych zespo­
łów pieśni i t a ń c a , pokazy filmów
0 tematyce regionalnej oraz wystawy
towarzyszące.
I tak w pawilonie B W A otwarta
została wystawa sztuki ludowej zorga­
nizowana przez Cepelię, w Muzeum
Etnograficznym — wystawa kafli
malowanych, od najstarszych, z war­
sztatu Jana Oksitowicza, poprzez
późniejsze (2. pol. X I X w.) z pracowni
Teofila Michalskiego — do współczes­
nych z warsztatu Leona Necia z K a r t u z
1 Ludwika Startka z Ł ą ż k a Ordynac­
kiego, pow. J a n ó w Lubelski. W Sto­
warzyszeniu H i s t o r y k ó w Sztuki czyn­
na b y ł a wystawa „ n a i w n y c h " , zorga­
nizowana przez Biuro H a n d l u Zagra­
nicznego „ D e s a " , a w P a ł a c u Sztuki
zaprezentowano rzemiosło artystyczne
i pamiątkarstwo.
Kiermasz został zainaugurowany

64

wielkim widowiskiem „Wesele kra­
kowskie" w wykonaniu „ K r a k o w i a ­
k ó w " i w y s t ę p a m i zespołów góralskich.
Pierwsze d n i T a r g ó w poświęcono
b y ł y sztuce ogólnokrajowej. W d n .
2, 3 V I I — o d b y w a ł o się ogólno­
polskie sympozjum naukowe na temat
mecenatu p a ń s t w a nad s z t u k ą l u d o w ą .
W sympozjum brali udział naukowcy
i przedstawiciele wszystkich zaintere­
sowanych instytucji uczestniczących
w Targach.
Po prezentacji folkloru wszyst­
kich regionów — od 5—8 V I I zorga­
nizowano dni poświęcone
kolejno
4 regionom: ziemi sądeckiej, ziemi
opolskiej,
Śląska i Zagłębia oraz
ziemi rzeszowskiej.
5 V I I — w D n i u Ziemi Sądeckiej
uczestniczyło ponad 300 reprezen­
t a n t ó w tego terenu, w y s t ę p u j ą c z bar­
w n y m widowiskiem regionalnym oraz
p r e z e n t u j ą c na kiermaszu swojo wy­
roby : starosądeckie kożuszki, hafto­
wane pantofle, m a k a t k i , pierniki,
zabawki, w y r o b y z w i k l i n y i m u s z y ń ­
skie meble.
6 V I I — w D n i u Ziemi Opolskiej
o d b y ł się „ k i e r m a s z opolski",
na
k t ó r y m p r z y g r y w a ł a kapela „ F i l ó w "
z D a ń c a . Po p o ł u d n i u w y s t ę p o w a ł y :
kapela góralska z Sidziny, „ B i e r o wianie", Zespół Pieśni i T a ń c a „ O p o ­
le", „ D z i e r g o w i c e " . Zaprezentowano
„wodzenie niedźwiedzia", „ t o p i e n i e
Marzanny" oraz widowisko
„Wesele
śląskie".
7 V I I — w D n i u Katowic, Za­
głębia i Beskidu Śląskiego na kier­

Impreza zakończyła się 8 V I I
Dniom Ziemi Rzeszowskiej, w czasie
k t ó r e g o na kiermaszu sprzedawano
wyroby ludowe tego regionu, odbyły
się też w y s t ę p y Zespołów Pieśni
i T a ń c a „ P u s t k o w i a c y " , „Stomil",
,,Forest" i kapeli ludowej z Bobowej.
I m p r e z ę z a m k n ą ł galowy kon­
cert zespołów pieśni i t a ń c a .
Targi cieszyły się ogromną frek­
wencją i wywołały wielkie zaintere­
sowanie. W g doniesień prasowych,
oferowane wyroby znalazły licznych
n a b y w c ó w t a k ż e wśród kupców za­
granicznych z Kanady, Czechosło­
wacji, N R F i Francji.
W ś r ó d w y r a z ó w zachwytu dla
całej imprezy pojawiły się jednak
w prasie głosy krytyczne. Zwracano
u w a g ę na niedostateczne przygoto­
wanie organizacyjne, na braki w masio
towarowej i niewłaściwy jej asorty­
ment. Zarzucano zbyt słabą selekcję
oferowanych na Targach wyrobów,
kwestionując łączenie sztuki ludowej
z rzemiosłem
i
pamiątkarstwem,
w k t ó r y m nie u d a ł o ustrzec się od
szmiry.
Targi u j a w n i ł y — zgodnie z za­
mierzeniem o r g a n i z a t o r ó w — aktual­
ny stan rzeczy w sztuce ludowej,
k t ó r y stał się podstawowym tematem
dyskusji. Powszechnie zwracano uwa­
gę na złe s k u t k i
komercjalizacji
sztuki ludowej, na coraz wyraźniejszy
brak autentyzmu i coraz niższy
poziom rzemiosła. Można sądzić, że
przygotowania n a s t ę p n y c h Targów,
planowanych na rok przyszły, będą
poprzedzone — j a k to postulowano
na sympozjum — fachową dyskusją,
k t ó r a pozwoli w y c i ą g n ą ć właściwe
wnioski z dotychczasowych doświad­
czeń.
4

*
5 V I I — rozpoczęły się w Bukowinie T a t r z a ń s k i e j doroczne X I I „Sa­
bałowe Bajania". T r a d y c y j n ą już
i m p r e z ę z a i n a u g u r o w a ł a wielka „Pa­
rada z b ó j n i c k a " w k t ó r e j udział wzięli
t a k ż e uczestnicy konkursu, barwnym
korowodem przejeżdżając przez wieś,
Do konkursu zgłosili się gawę­
dziarze i i n s t r u m e n t a l i ś c i ze wszyst­
kich p o w i a t ó w w o j . krakowskiego
oraz wielu z w o j . katowickiego i .rze­
szowskiego.
J u r y pod przewodnictwem prof.dr R o m a n a Reinfussa przyznało na

4

�grody. W kategorii gawędziarzy ludo­
wych nagrodę I o t r z y m a l i : W ł a d y ­
sław Gondek z Białego Dunajca,
Stanisław Chowaniec z
Bukowiny
Tatrzańskiej i Franciszek J u r k o w s k i
ze Szczawy, pow. Limanowa. Na­
grody I I — Stanisław K l i m e k z Zabrzeży i Stefania T y r a ń s k a ze Skrzydl­
nej. W kategorii ogólnej konkursu
gawędziarzy n a g r o d ę I o t r z y m a ł Józef
Pitoń z Zakopanego, n a g r o d ę I I —
Piotr Krzykalski z Nowego Sącza.
W kategorii młodzieżowej n a g r o d ę I
zdobyli: Miłka Wontarczyk z Lipnicy
Małej na Orawie oraz Kazek Grac jas
z żywieckiej wsi K r z y ż ó w k i . W ś r ó d
instrumentalistów nagrody I otrzy­
mali: Jan Stoch z Zębu, A d a m Dole* żuehowicz z Zakopanego, S t a n i s ł a w
Trzebunia z Poronina i Jan Szewczyk
z Laskowej Górnej. Nagrody I I —
Władysław Z a w a ł a z K ę d z i e r z y n k i
w Myślenickiem, W ł a d y s ł a w Stefaniak
z Leśnicy w Nowotarskiem, Bolesław
Karpiel z Zakopanego, Marian Styrczula-Maśniak z Zakopanego, K a r o l
Byrtek z P e ł w i Małej w Żywieckiem.
W kategorii młodzieżowej — n a g r o d ę
„Dziennika Polskiego" zdobył Jasiek
Karpiel z Zakopanego, a n a g r o d ę
„Gazety Krakowskiej" — Staszek
Skupień z Suchego k . Poronina. Na­
grodę specjalną O ś r o d k a T V w K r a ­
kowie o t r z y m a ł nestor p o d h a l a ń s k i c h
gawędziarzy — A d a m Pach z Zakopa­
nego, a wśród i n s t r u m e n t a l i s t ó w —
Władysław Tatar z Zakopanego za
kultywowanie starodawnego stylu gry
na skrzypcach.

Bielewicz. Kiermasz cieszył się wiel­
k i m powodzeniem, a wszystkie wy­
roby z o s t a ł y w ciągu pierwszy ch d n i
wyprzedane.
N a zakończenie imprezy o d b y ł y
się tradycyjne góralskie
dożynki,
w k t ó r y c h udział wzięli t a k ż e przed­
stawiciele władz p a r t y j n y c h i p a ń s t w o ­
wych. Z okazji X jubileuszu owej
beskidzkiej imprezy w y d a n y został
folder pt. „ B e s k i d y — 7 3 " , do k t ó r e g o
teksty opracowali: Robert Danel
i Franciszek Zahrodnik.

Na zakończenie imprezy o d b y ł się
koncert l a u r e a t ó w , w k t ó r y m w y s t ą p i ł
gościnnie Wojciech Siemion.

8 V I I — o d b y ł a się pierwsza i m ­
preza z c y k l u „Niedziela z t w ó r c ą
l u d o w y m " , zorganizowana z inicjaty­
w y Muzeum w Ż y w c u . W owym pierw­
szym spotkaniu w y s t ą p i ł a J . W r ó b l o wa, b i b u ł k a r k a z Pewli Małej, demon­
strując licznie zebranej publiczności
swoje umiejętności.

*

5 V I I — odbył
się
w
Wiśle
i Szczyrku jubileuszowy X T y d z i e ń
Kultury Beskidzkiej — wielka pre­
zentacja góralskiego folkloru, orga­
nizowana pod honorowym protekto­
ratem członka Rady P a ń s t w a i prze­
wodniczącego P W R N w Katowicach,
gen. bryg. Jerzego Ziętka, oraz re­
dakcji
„Dziennika
Zachodniego".
W tegorocznej imprezie w y s t ę p o w a ł o
na estradach koncertowych 30 zespo­
łów folklorystycznych, w t y m 7 zajranicznych z CSR, J u g o s ł a w i i i Fran­
cji. Z Polski wystąpili m i n . Zespół
Pieśni i T a ń c a „ H a l k a " z L u b i ń c a ,
zespoły regionalne z Lipowca i Pszczy­
ny, znane zespoły ludowe: „ J u h a s "
z Ujsołów, „ G r o n i e " z Żywca, „ B i a ł y
Dunajec" i „ P o d e g r o d z i e " z Nowo­
sądeckiego, „ O n d r a s z e k " ze Szczyrku
i i n . W programie, oprócz pieśni
i tańca, prezentowano też widowiska
regionalne.
Imprezie t o w a r z y s z y ł y w y s t a w y :
w Szczyrku — wystawa Cepelii i wy­
stawa rzemiosła artystycznego, zorga­
nizowana przez I z b ę Rzemieślniczą
w Katowicach, oraz wystawa sztuki
ludowej Beskidów. W Muzeum w Biel­
sku-Białej pokonkursowa wystawa
rzeźby ludowej, w Muzeum Beskidz­
kim w Wiśle — wystawa etnogra­
ficzna, a w P a r k u Zdrojowym —
poplenerowa wystawa rzeźb A r t u r a
Cienciały. W Bystrej otwarto Muzeum
im. Juliana F a ł a t a .
Równocześnie w Wiśle odbył się
kiermasz sztuki ludowej, zorganizo­
wany przez kierownictwo Muzeum
Beskidzkiego. U d z i a ł w n i m brali
znani rzeźbiarze (m. i n . S. Miechówka),
malarze, koronkarki z Koniakowa
oraz żywiecki piernikarz Z y g m u n t

T

*

7 VII— w
Dąbrówce
Wlkp.
o d b y ł a się impreza zorganizowana dla
uczczenia 50-lecia Zespołu Regional­
nego oraz K o ł a Sportowego „ S o k ó ł " ,
działających na t y m terenie. Po zwie­
dzeniu
okolicznościowej
wystawy
w Izbie Regionalnej o d b y ł a się uro­
czysta akademia, na k t ó r e j zostały
wygłoszone przemówienia na temat
roli t r a d y c j i w k s z t a ł t o w a n i u k u l t u r y
wsi polskiej — dr S t a n i s ł a w a Błasz­
czyka i o historii Zespołu Pieśni
i T a ń c a — Tomasza S p y c h a ł y , kie­
rownika zespołu. Po wygłoszeniu refe­
r a t ó w o d b y ł y się w y s t ę p y Zespołu
P i e ś n i i T a ń c a z D ą b r ó w k i , a w dniu
n a s t ę p n y m — kiermasz książek i sztu­
k i ludowej oraz festyn z u d z i a ł e m
zespołów folklorystj'cznych z D ą b r ó w ­
k i , Krzepielowa, Brzeźnicy, B i a ł k o w a
i Lipki.
U r o c z y s t o ś ć z a k o ń c z y ł a się wiel­
ką zabawą ludową.

*

*

13—15 V I I — w e
Wdzydzach
Kiszewskich o d b y ł się t r a d y c y j n y
„ J a r m a r k W d z y d z k i " , zorganizowany
w skansenie przez Kaszubski Park
Etnograficzny, g d a ń s k i W D K i re­
d a k c j ę „Głosu W y b r z e ż a " , obcho­
d z ą c ą właśnie swoje 25-lecie.
Bogaty program obejmował po­
kazy : wędzenia r y b , w y r o b u sieci,
ciągnięcia niewodu i czółna, mielenie
zboża, pieczenie chleba, plecionkars­
twa, rzeźbienia i malowania na szkle
oraz gry na instrumentach ludowych.
Zademonstrowano też widowiska
regionalne:
„Wesele
kaszubskie"
i „ S o b ó t k i " w wykonaniu zespołu
„Kaszuby"
oraz obrazek
ludowy
„ W i e c h a " . W y s t ę p o w a ł y zespoły l u ­
dowe: „ B a z u n y " z L e ż n a , „ K o c i e w i e "
ze Starogardu Gdańskiego, zespoły
z Karszma, Czerska i Bytowa, „Żu­
ł a w y " z Nowego Stawu. O d b y ł się
pokaz pn. „ F o l k l o r w modzie" i wielka
zabawa ludowa z
indywidualnymi
w y s t ę p a m i i n s t r u m e n t a l i s t ó w i przy­
ś p i e w k a m i przy ogniach sztucznych.
„ J a r m a r k " zgromadził t ł u m y t u ­
r y s t ó w i m i e s z k a ń c ó w okolicznych
miast i wsi. Uczestnicy i prasa pod­
kreślali o g r o m n ą s p r a w n o ś ć organiza­
cyjną przebiegu imprezy.

*
16 V I — 1 8 V I I I — w ramach „Solińskiego L a t a " o d b y ł y się w Solinie
liczne imprezy regionalne i folklory­
styczne, m . i n . w y s t ę p y kapel ludo­
wych i zespołów regionalnych w pro­

gramie pn. „ P a r a d a R e g i o n ó w " . Od­
był się też kiermasz w y r o b ó w ludo­
wych, k t ó r e m u p a t r o n o w a ł y : Spół­
dzielnia Pracy
Wikliniarsko-Koszykarskiej „ J e d n o ś ć " w R u d n i k u nad
Sanem i Spółdzielnia Pracy „ P r z e m y s ł
L u d o w y " w Leżajsku.

*
19—22 V I I — o d b y w a ł y się „ D n i
B o r ó w Tucholskich". Rozpoczęły się
one u r o c z y s t ą sesją Powiatowego
i Wiejskiego K o m i t e t u F J N oraz Rad
Narodowych z o r g a n i z o w a n ą z okazji
Święta Odrodzenia w nowo o t w a r t y m
P D K W Tucholi. Poza licznymi i m ­
prezami o charakterze rozrywkowo-sportowym w programie wiele miejsca
poświęcono prezentacji dorobku kul­
turalnego regionu, jego w a l o r ó w krajo­
brazowych i turystycznych. W T u ­
choli otwarta została wystawa t w ó r ­
czości ludowej regionu i nowo odkry­
tych
zabytków
archeologicznych,
a w dniu ostatnim odbyło się spot­
kanie z artystami l u d o w y m i .

*
22 V I I — w Goleniowie o d b y ł się
kiermasz sztuki ludowej i prac pla­
styków
amatorów,
zorganizowany
przez szczeciński W D K .

*
4— 19 V I I I — o d b y w a ł się
w Gdańsku „ J a r m a r k Dominikań­
ski—73", organizowany po raz drugi
przez P M R N , Tow. Przyjaciół Gdań­
ska i r e d a k c j ę „ W i e c z o r u W y b r z e ż a " .
W imprezie udział wzięło ponad 40
przedsiębiorstw z całego kraju, w obrębie Starego Miasta uruchomiono
ponad 50 stoisk. Przy u l . Mariackiej
czynne b y ł y stragany z wyrobami
a r t y s t ó w ludowych i rzemieślników.
Sprzedawano t u rzeźby, wyroby ce­
ramiczne, wyroby z w i k l i n y , burszty­
nu, k u b k i i a n t a ł k i , wycinanki, palmy
i pisanki. W programie koncertowym
w y s t ę p o w a ł y regionalne zespoły pieśni
i
tańca
„Kaszuby",
„Kociewie",
„Żuławy" i in.

*
5— 12 V I I I — o d b y w a ł y się
w Pucku „ D n i D a r ó w Morza", zorga­
nizowane pod patronatem „Głosu
W y b r z e ż a " . Otwarcia d o k o n a ł prze­
wodniczący P M R N w Pucku, Cezary
Nawrot, k t ó r y w obecności licznie
zebranych mieszkańców miasta i re­
gionu p r z e k a z a ł symboliczny klucz
od bram miasta i łańcuch burmistrza
najstarszemu z r y b a k ó w . W czasie
trwania imprezy o d b y w a ł się jarmark,
kiermasz w y r o b ó w ludowych, pokazy
sztuki ludowej i tradycyjnego rze­
miosła, w y s t ę p y zespołów ludowych
oraz liczne konkursy, m . i n . konkurs
na najlepsze wykonanie piosenki ka­
szubskiej. Największą a t r a k c j ą pro­
gramu było widowisko
obrzędowe
p t . „Ścinanie k a n i " , zaprezentowane
przez zespół ze Strzelna.

*
V I I I — w Myślenicach o d b y ł a się
impreza pn. „ P o k a z ludowych na­
t c h n i e ń " . W programie zorganizowano
kiermasz sztuki ludowej pow. myśle­
nickiego i zaprezentowano widowisko
„Wesele Orawskie" w wykonaniu
zespołu regionalnego z Zubrzycy Gór­
nej.
6.5

�1,—2 I X — w K r y n i c y o d b y w a ł
się „ F e s t y n z Dziennikiem", w czasie
k t ó r e g o w y s t ę p o w a ł y zespoły ludowe:
„ K r a k o w i a c y " i „ D o l i n a Dunajca",
zorganizowano pokaz mody opartej
na motywach regionalnych oraz kier­
masz w y r o b ó w ludowych z terenu
N o w o s ą d e c c z y z n y . Otwarta została
wystawa prac N i k i f o r a .

*
2—9 I X - - w Zakopanem odby­
wała się tradycyjna X I I „ J e s i e ń
T a t r z a ń s k a " . Zainaugurowana zosta­
ła zlotem zespołów góralskich i wido­
wiskiem „ W i t o j c i e " . Pierwsze d n i
poświęcono na zwiedzanie wystaw
i pracowni a r t y s t ó w z a k o p i a ń s k i c h .
4 I X rozpoczął się V I Między­
narodowy Festiwal Ziem Górskich.
W p o ł u d n i e b a r w n y m korowodem
przedefilowały przez Zakopane ze­
społy biorące udział w konkursie,
n a s t ę p n i e pod D u ż ą K r o k w i ą doko­
nano ich prezentacji, a w godzinacłi
popołutlniowych o d b y w a ł y się już
pierwsze w y s t ę p y .
Tegoroczny Festiwal organizo­
wany b y ł pod hasłem „ O d Kaukazu
po Pireneje" i skład u c z e s t n i k ó w
istotnie temu odpowiadał. Zgłosiły się
bowiem zespoły z 13 k r a j ó w : A u s t r i i ,
Bułgarii,
Czechosłowacji,
Francji,
Hiszpanii, Jugosławii, N R D , N R K ,
R u m u n i i , Szwecji, Węgier, W ł o c h .
Związku Radzieckiego. Z Polski w y ­
s t ą p i ł y zespoły: i m . K l i m k a Bachledy
i braci Maśniaków z Zakopanego,
zespół i m . Florka Skupnia z Białego
Dunajca, „ L i m a n o w i a n i e " z Limano­
wej, „ G r o n i e " z Ż y w c a i „ D o l i n a
Dunajca" z Biegonic, pow. N o w y
Sącz.
M i ę d z y n a r o d o w e j u r y , pod prze­
wodnictwem prof, dr Józefa Burszty,
oceniało w y s t ę p y w trzech kate­
goriach: zespołów autentycznych, ar­
tystycznie opracowanych i stylizo­
wanych. W grupie zespołów auten­
tycznych nagrody otrzymali: „Złote
Ciupagi" — zespół „ D a i s s o a r a " z R u ­
m u n i i oraz zespół „Mistrzowie węgier­
skiej sztuki ludowej", „ S r e b r n e Ciu­
p a g i " — zespół braci M a ś n i a k ó w
z Zakopanego. W kategorii zespołów
artystycznie opracowanych — „ Z ł o t ą
C i u p a g ę " o t r z y m a ł regionalny zespół
i m . K l i m k a Bachledy z Zakopanego,
„ S r e b r n ą C i u p a g ę " — zespół „Dolina
Dunajca" z Biegonic. W kategorii
zespołów stylizowanych — laurea­
t a m i zostali: Zespół Pieśni „ S r e d e z "
z Bułgarii, k t ó r y o t r z y m a ł „ Z ł o t ą
C i u p a g ę " i zespół pieśni i t a ń c a
„ L i p t ó w " — „ S r e b r n a Ciugapa".
Ponadto przyznano po raz pierw­
szy w t y m roku wyróżnienia — „Złote
Liście Jesieni T a t r z a ń s k i e j " , k t ó r e
zdobyli w kat. I — zespół i m . Florka
Skupnia z Białego Dunajca i ,,Coros
y danzas de E s p a ñ a " z Hiszpanii.
W kat. I I — „ L i m a n o w i a n i e " i „ G r o ­
nie", szwedzki zespół
„Folkungagillet", zespół regionalny z Velenije
(Jugosławia), „ T h u e r i n g e r Folklorist e n " z N R D oraz zespół „Macchiagh i o l i " z K o r s y k i (Francja). W kat.
I I I — zespół Karaczajsko-czerskiego
Obwodu Autonomicznego Rosyjskiej
F S R R - - „Adijuch".
N a g r o d ę W K K F i T oraz „ G a z e t y
K r a k o w s k i e j " o t r z y m a ł zespół włoski
„ G r u p p o Folkloristico
del
Pollino
Castroviiari" z K a l a b r i i .

W ś r ó d imprez t o w a r z y s z ą c y c h
szczególnym zainteresowaniem cieszył
się na Festiwalu zorganizowany przez
Cepelię kiermasz sztuki
ludowej,
w k t ó r y m brało udział 50 t w ó r c ó w
ludowych
i 5 spółdzielni
Cepelii
krakowskiej.
W czasie trwania Festiwalu od­
b y ł a się konferencja C I O F F (Między­
narodowy K o m i t e t Organizacyjny Fe­
stiwali Folklorystycznych).
Festiwal zakończył się 9 I X wiel­
k i m koncertem galowym.

*
9 I X — w ramach Ś w i ę t a „ T r y ­
buny L u d u " w Warszawie o d b y ł y się
kiermasze sztuki ludowej,
pokazy
umiejętności ludowych a r t y s t ó w i wy­
s t ę p y kapel oraz ludowych zespołów
pieśni i t a ń c a .

*

15, 16 I X — w Nowej Słupi od­
było się uroczyste zakończenie do­
rocznych „ D y m a r e k " ,
organizowa­
nych przez Tow. Przyjaciół G ó r n i c t w a ,
Hutnictwa
i Przemysłu
Staropol­
skiego w Kielcach.

*

I X — o d b y w a ł y się „ D n i Ziemi
Limanowskiej", podczas k t ó r y c h w y ­
stępowały zespoły regionalne. W iz­
bach regionalych w Jurkowie, Ol­
szówce, Laskowej i Słopnicach otwarto
ekspozycję sztuki ludowej, a na r y n k u
o d b y w a ł się jarmark regionalny.

*
I X — w skansenie w Bierko wicach o d b y ł a się z okazji d o ż y n e k
zorganizowana przez Muzeum i m ­
preza p n . „ Ż n i w n i o k opolski", pod­
czas k t ó r e j zaprezentowano trady­
cyjne o b r z ę d y opolskie, związane ze
zbieraniem plonów. N a estradzie w y ­
stępowały zespoły ludowe, a w za­
jeździe GS oferowano tradycyjne re­
gionalne potrawy.
I m p r e z ę reżyserowała M a ł g o r z a t a
Panek, o p r a w ę p l a s t y c z n ą projekto­
w a ł Ryszard K o w a l .

*

I X — w ramach „ Z a b r z a ń s k i e g o
W r z e ś n i a — 7 3 " o d b y ł y się kiermasze
Cepelii z udziałem t w ó r c ó w ludow-ych
i w y s t ę p y ludowych zespołów.

*
I X — w Chełmie Lubelskim od­
b y ł y się D n i Chełmskiej K u l t u r y ,
zainaugurowane kiermaszem sztuki
ludowej.

*

Konkursy i Wystawy
2 V I I — w salach Muzeum Ru­
chu Rewolucyjnego w B i a ł y m s t o k u
otwarta została, z okazji D n i Biało­
ruskiej SRR,
wystawa twórczości
ludowej obwodu grodzieńskiego. N a
otwarciu obecni b y l i : sekretarze K W
PZPR — Władysław
Juszkiewicz
i Eugeniusz Złotorzyński, sekretarz
K o m i t e t u K P B w Grodnie — Aleksan­
der Uljanowicz, kierownik W y d z i a ł u
K u l t u r y Obwodowego K o m i t e t u W y ­
konawczego Rady Delegatów L u d u
P r a c u j ą c e g o w Grodnie — Aleksander
Łysków,
przewodniczący
PMRN
w B i a ł y m s t o k u — Aleksander Czuż,
dyrektor D o m u K u l t u r y w Grodnie —
Marek K o p p oraz liczni przedstawi­
ciele środowisk t w ó r c z y c h Białego­

stoku. Na wystawie zaprezentowano
ok. 400 e k s p o n a t ó w z zakresu haftu,
tkaniny, malarstwa, rzeźby, ceramiki,
pokazano także wyroby ze słomy,
w i k l i n y i szkła. Wystawa obrazowała
dorobek a m a t o r ó w pozostających pod
opieką grodzieńskiego Domu Twór­
czości Ludowej. Ekspozycję opraco­
w a l i plastycy grodzieńscy — Wło­
dzimierz Żygałow i Włodzimierz Tka­
cz enko.

*
14 V I I — w W D K w Koszalinie
otwarta została wystawa na której
zaprezentowano dorobek „ X I Woje­
wódzkiego Konkursu Twórczości Lu­
dowej i P a m i ą t k a r s k i e j " . W konkursie
udział wzięło 59 osób, nadsyłając
łącznie 902 prace z dziedziny: rzeźby,
malarstwa na szkle, wycinanki, pisan­
k i , zabawki.
Nagrody I otrzymali: w grupie
twórców ludowych — Józef Pachnik,
Eugeniusz
Michalski
i
Wojciech
Strahl. VV grupie pamiątkarzy —
W ł a d y s ł a w Lachowicz ze Słupska,
Barbara Sawicz z Koszalina i Zbig­
niew Waraszkiewicz z Darłowa.
T ę s a m ą w y s t a w ę zaprezento­
wano później podczas „ D n i Polskich"
w Neubrandenburgu (NRD).
r

*
15—21 V I I — w Muzeum Etno­
graficznym we Wrocławiu czynna
b y ł a wystawa współczesnego garn­
carstwa ludowego mieszkańców Dol­
nego Śląska, pochodzących z innych
regionów Polski.

*
16 VII—-26 V I I I — w Muzeum
Regionalnym w P u ł t u s k u czynna była
pokonkursowa wystawa pn. „Sztuka
Ludowa Puszczy B i a ł e j " . W kon­
kursie, zorganizowanym przez Za­
r z ą d Pracy Kurpiowskiego Przemysłu
Ludowego „ P n i o w o " udział wzięło
120 twórców ludowych, nadsyłając
łącznie 500 prac z dziedziny rzeźby,
tkactwa, haftu, ceramiki, pisankarstwa i wycinanki. Przyznano nagrody
i wyróżnienia.

*
17—20 V I I — w klubie czytelni
M B P w Inowrocławiu czynna była
wystawa wycinanek ludowego twórcy
Bronisława D u d y z Chojnic.

*
18 V I I — rozstrzygnięty
został
konkurs na s z t u k ę ludową, zorganizo­
wany przez Spółdzielcze Zrzeszenie
Wytwórców
Przemysłu
Ludowego
i Artystycznego „Milenium". W kon­
kursie uczestniczyło 43 osoby, nad­
syłając łącznie 264 prac. Nagrodzono
24 a u t o r ó w .

*

18 V I I — w Gdańsku rozstrzy­
g n i ę t y został doroczny konkurs sztuki
ludowej Pomorza Gdańskiego, zorga­
nizowany przez Cepelię i WDK.
W konkursie wzięło udział 103 twór­
ców, (głównie z powiatów kaszub­
skich: kartuskiego, kościerskiogo, wejherowskiego), nadsyłając łącznie 613
prac.
Jury
pod
przewodnictwem
dr Longina Malickiego wyróżniło 66
artystów.
Nagrody
I
otrzymali:
w dziale ceramiki — Kazimierz
Adamczyk z Chmielna, Bernard Król
oraz Józef i H e n r y k Kazimierczakowie z K a r t u z . W dziale pleeionkar-

�stwa — Albert Speiso, z Motarzyna,
Helena K n u t i Anna Ostrowska oraz
Bolesław Hinc z Wdzydz i Franciszek
Ostrowski z Barkoczyna. W dziale
rzeźby — Izajasz Rzepa z Redy,
Stanisław Rekowski z Więcków, Leo­
nard Meyer z Łapalic, W i l h e l m K u ­
jawski z Jasnej i Jan Giełdoń z Czarnej
Wody. W dziale tkactwa — Ana­
stazja Pstrąg z Łaskiego Pieca, Bro­
nisława Radtke z Żelistrzewa oraz
Ewa Lewko i Maria Obuchowska
z Kwidzyna. W dziale haftu —
Władysława Wiśniewska z Wdzydz,
Ewa Wendt z Ż u k o w a i E l ż b i e t a
Ebel z Wejherowa.
W innych dziedzinach n a g r ó d I
nie przyznano. Prace nagrodzone
i wyróżnione pokazano na wystawie
sztuki ludowej Polski
północnej
w Dworze Artusa w G d a ń s k u .

wej pow. skierniewickiego, zorganizo­
wana przez Muzeum w Łowiczu
i W y d z i a ł K u l t u r y P P R N w Skiernie­
wicach. N a konkurs wpłynęło 131
prac 23 a u t o r ó w , z czego 101 — z dzie­
dziny haftu. Pozostałe ograniczały się
niemal wyłącznie do t k a n i n y i w y ­
cinanki.

*

- *

19 V I I — z okazji otwarcia w No­
wym Sączu nowego p u n k t u skupu
prac twórców ludowych Spółdzielcze
Zrzeszenie „ M i l e n i u m " zorganizowało
wystawę prac pokonkursowych sztuki
ludowej Sądecczyzny.

V I I — w Muzeum Z a m k o w y m
w Będzinie czynna b y ł a wystawa
sztuki ludowej zachodnich republik
Związku
Radzieckiego.
Pokazano
głównie ceramikę, t k a n i n y , makaty,
hafty oraz k i l i m y .

*

28 V I I - - w T o r u n i u rozstrzy­
gnięty został ogólnopolski konkurs na
rzeźbę ludową o tematyce kopernikańskiej, zorganizowany przez M u ­
zeum Etnograficzne w Toruniu i W y ­
dział K u l t u r y i Sztuki P W R N w B y d ­
goszczy przy poparciu M K i S .
W konkursie uczestniczyło 220
rzeźbiarzy ludowych i a m a t o r ó w z ca­
łego kraju, nadsyłając łącznie 572
praco — rzeźby i płaskorzeźby w róż­
nych materiałach.
Jury pod przewodnictwem Alek­
sandra Jackowskiego p r z y z n a ł o na­
grody ufundowane przez: M K i S , W y ­
dział K u l t u r y P W R N w Bydgoszczy,
warszawską Cepelię i Kujawsko-Po­
morskie Towarzystwo K u l t u r a l n e .
Nagrody I otrzymali: Jan Kraje­
wski i Stanisław D u ż y ń s k i z Zawidza
Kościelnego, pow. sierpecki, Stanisław
Korpa z Rudy, pow. sieradzki, Sta­
nisław Zagajewski z W ł o c ł a w k a oraz
Janina Gozdecka z O d r o w ą ż a , pow.
konecki. Nagrody I I — Wincenty
Krajewski z Zawidza Kościelnego,
pow. sierpecki, Teodozjusz Butyniec
z Otrębusów, pow. pruszkowski, Sta­
nisław Seweryński z O d r o w ą ż a , pow.
konecki, J a r o s ł a w F u r g a ł a z Wierzbna,
pow. oławski, W ł a d y s ł a w a Prucnal
z Medyni Głogowskiej, pow. łańcucki,
Józef Kaczmarek z Cłiyczy, pow. wloszczowski, Ryszard Sęk z Budzisk,
pow. łukowski oraz Jan Centkowski
z Nieszawy, pow. A l e k s a n d r ó w K u ­
jawski.
Ponadto przyznano 14 n a g r ó d I I I
oraz wyróżnienia, w t y m 5 w y r ó ż n i e ń
w kategorii t w ó r c ó w m ł o d o c i a n y c h
(poniżej lat 20).
Prace w y r ó ż n i o n e w łącznej licz­
bie 211 zostały później zaprezento­
wane na wystawie otwartej 11 I X
w toruńskim Muzeum Etnograficz­
nym.

*

V I I — w Muzeum Ziemi Mazo­
wieckiej w P ł o c k u otwarta została
pokonkursowa wystawa artystycznego
kowalstwa ludowego. Pokazano ok.
200 prac kowali z całego w o j . war­
szawskiego .

*

V I I — w Łowiczu czynna b y ł a
pokonkursowa wystawa sztuki ludo­

*
V I I — w czasie t r w a j ą c y c h „ D n i
Morza" otwarto w K l u b i e Morskim
w Gdyni w y s t a w ę twórczości amator­
skiej „ludzi morza" — marynarzy,
r y b a k ó w , p o r t o w c ó w — pn. „ P r z e ­
g l ą d — 7 3 " . Pokazano 432 praco 81
a u t o r ó w z dziedziny rzeźby, malar­
stwa, grafiki, rysunku, metalopla­
s t y k i , p a m i ą t k a r s t w a , modelarstwa,
a t a k ż e f i l m u , fotografiki, publicy­
s t y k i i prozy.

V I I I — w P D K w Sejnach otwarto
w y s t a w ę t k a n i n ludowych z terenu
powiatu.

*
5 I X — w P D K w Łańcucie
otwarta została pokonkursowa w y ­
stawa ceramiki ludowej, zorganizo­
wana przez Spółdzielnię „ P r z e m y s ł
L u d o w y " w Leżajsku i P D K , pod
patronatem warszawskiej Cepelii. Na
wystawie pokazano prace kilkunastu
garncarzy ludowych z Medyni Głogo­
wskiej, Pogwizdowa, Zalesia i Ł ą ż k a
Ordynackiego.

*

6 X I — w K M P i K we W ł o c ł a w k u
otwarta została wystawa rzeźb cera­
micznych Stanisława Zagajewskiego.
Otwarcie poprzedzono było prelekcją
Aleksandra Jackowskiego.

*

V I I — w Skoczowie rozstrzygnię­
t y został konkurs na s z t u k ę ludową
Śląska Cieszyńskiego, zorganizowany
przez Cepelię. W konkursie udział
wzięło 32 osoby nadsyłając 68 prac.

*
V I I — w N o w y m Sączu otwarto
w y s t a w ę prac nagrodzonych na kon­
kursie na s z t u k ę l u d o w ą ziemi są­
deckiej. J u r y pod przewodnictwem
prof, dr Romana Reinfussa przyznało
nagrody I (po 1500 zł) n a s t ę p u j ą c y m
t w ó r c o m : w kategorii haftu i kra­
wiectwa — Franciszkowi Jancowi,
w kategorii haftu — Annie A d a m ­
czyk, zdobnictwa i r e k w i z y t ó w obrzę­
dowych — Edwardowi P a t i i . Nagrody
I I otrzymali: Wojciech Aleksy, Do­
m i n i k Konopka oraz 7-letni Alfred
Niczołek — za rzeźby, oraz J ó z e f
Kolbusz i L u d w i k Wilusz — garn­
carze.

*

V I I — w Muzeum i m . W ł a d y ­
sława Orkana w Rabce otwarta zo­
stała pokonkursowa wystawa malar­
stwa na szkle. W konkursie uczest­
niczyło 40 a r t y s t ó w ludowych i ama­
torów z południowych powiatów woj.
krakowskiego. N a w y s t a w ę wybrano
200 z n a d e s ł a n y c h obrazów.

*
11 V I I I — w Dworze
Artusa
w G d a ń s k u otwarta została wielka
wystawa Sztuki Ludowej Polski Pół­
nocnej, na której zaprezentowano pra­
ce w y r ó ż n i o n e na konkursach, zorga­
nizowanych w 4 w o j e w ó d z t w a c h przez
w a r s z a w s k ą Cepelię, Zrzeszenie „ A r t -Region" w Sopocie oraz W y d z i a ł y
Kultury P W R N i W D K w Gdańsku,
Olsztynie, Koszalinie i Szczecinie.
N a konkurs wpłynęło ogółem 2 112
prac 360 a u t o r ó w .

*
V I I I — w Muzeum T a t r z a ń s k i m
w Zakopanem czynna b y ł a wystawa
ludowych obrazów na szkle Zofii
Roj-Gąsienica oraz prac rzeźbiarza
amatora Andrzeja Biernacika.

I I . 2. Stanisław Zagajewski. Włocła­
wek. Sfinks, biskwit, 6 x 955 cm,

*

9IX — w
Tomaszowie
Maz.
otwarto p o k o n k u r s o w ą w y s t a w ę pn.
„ S z t u k a ludowa powiatu rawskiego",
zorganizowaną z okazji obchodów
30-lecia P R L przez Muzeum.

*

9 I X — w bydgoskim Klubie Me­
dyka zorganizowano imprezę ludową
„ P a ł u k i — 7 3 " , w ramach której otwar­
ta została wystawa ś w i ą t k ó w ludo­
w y c h ze zbiorów dr Andrzeja Hofma­
na ze Żnina. O d b y w a ł y się t e ż wy­
s t ę p y zespołów ludowych i jarmark
ludowych w y r o b ó w .

*
10 I X — w salach wystaw czaso­
w y c h Muzeum w Łowiczu otwarta
została wystawa prac ludowej arty­
s t k i Marianny Sut, zorganizowana
z okazji 65-lecia jej pracy twórczej.
A r t y s t k a o t r z y m a ł a n a g r o d ę jubileu­
szową Ministra K u l t u r y i Sztuki.

*

16 I X — w opolskim W D K ot w a r t a została wystawa malarstwa
a m a t o r ó w z terenu Opolszczyzny.
Zaprezentowano
ponad
100 prac
ok. 50 a u t o r ó w , wybranych na prze­
g l ą d a c h powiatowych. Autorzy wy­
różnionych prac otrzymali nagrody
pieniężne.

67

�20 I X — w Galerii Sztuki Ludo­
wej „ F o l k l o r " w B i a ł y m s t o k u otwarta
została wystawa t k a n i n y ludowej
Scholastyki Krupowicz z Janowa.,
pow. sokolski.

*
21 I X — w P a ł a c u K u l t u r y w Po­
znaniu otwarta została Ogólnopolska
Wystawa
Wojskowa
Amatorskiej
Twórczości
Plastycznej.
Otwarcia
wystawy d o k o n a ł z-ca szefa GZP W P
gen. bryg. A l b i n Ż y t o , w asyście
dyrektora P a ł a c u mgr Jana Szajka,
przedstawicieli ZO ZPOP, poszczegól­
nych okręgów wojskowych oraz licz­
nie p r z y b y ł y c h gości.
Z 1362 prac n a d e s ł a n y c h na
w y s t a w ę zaprezentowano: 40 prac
malarskich, 64 rzeźby, 2 t k a n i n y oraz
39 grafik,
2 zestawy ex-librisów
i 35 plakietek ceramicznych, a t a k ż e
40 prac malarskich dzieci.
Komisarzem wystawy b y ł art.
piast. Janusz Matysiak.

*
24 I X — w Sieradzu rozstrzy­
gnięty został konkurs na współczesną
s z t u k ę l u d o w ą ziemi łódzkiej, zorga­
nizowany z okazji 30-lecia
PRL
przez Muzeum i W y d z i a ł K u l t u r y
P P R N w Sieradzu. W konkursie
udział wzięło 55 osób z 32 miejsco­
wości z pow. sieradzkiego i łaskiego.
Nagrody M K i S , W y d z i a ł u K u l t u r y
P P R N w Sieradzu i Ł a s k u oraz
Cepelii o t r z y m a l i : Szczepan Mucha,
w . Szale, Jadwiga Grala z Burzenina,
Józefa Chaładaj z Monie, W ł a d y s ł a w a
Dobroszewska i Anna Kruszek z R ó ż y ,
Rozalia Masińska z Lidzania, Maria
Pawlak z Sieradza, Stanisław K o r p a
z Rudy, Józefa Dominiak z B o g u m i ł o
wa, Maria Wojciechowska z Chojna,
Maria Balcerzak z W o l i Bałuckiej^
Czesław Czekalik ze wsi Stoczki.
Ponadto przyznano 15 w y r ó ż n i e ń .
j

*
26 I X — w Starej Kordegardzie
w Ł a z i e n k a c h warszawskich otwarta
została wystawa ludowej malowanki,
na k t ó r e j pokazano prace w y r ó ż n i o n e
w konkursie zorganizowanym przez
Cepelię z inicjatywy warszawskiego
Spółdzielczego Zrzeszenia W y t w ó r ­
czego P r z e m y s ł u Ludowego i A r t y ­
stycznego. Celem konkursu było za­
poznanie się ze stanem współczesnego
malarstwa ludowego i zaktywizowanie
ludowych malarzy.
Nagrodę
specjalną
MKiS
—
o t r z y m a ł a Weronika R a t y n a z To­
maszowa L u b . Nagrody I — Seweryn
Odrzywolski z Krasnegostawu, J u l i a n
Bajkiewicz z Chełma L u b . Nagrody
I I — Pawek K r z a k z Czarnego
Stoku, Wanda Tyszko z pow. biłgo­
rajskiego, Maria Grabowska z P ł a w y ,
pow. K r a ś n i k , Genowefa Zatryba,
Wiesława W y r ą b e k i Danuta Ś n i a d a ł a
z Ostrołęki.
Ponadto przyznano nagrody I I I
i wyróżnienia.

I I . 3. Genowefa Z a t r y b , O s t r o ł ę k a : Makatka, ol/pł. 66 X 168 cm. I I . 4. Weronika
R a t y n a . T o m a s z ó w L u b . : Zabawa weselna, ol/pł. 9 5 x 145 cm.

*
26 I X — w Łęczycy został roz­
s t r z y g n i ę t y konkurs p n .
„Współ­
czesna sztuka ludowa ziemi ł ó d z k i e j " .
W konkursie uczestniczyło 27 t w ó r c ó w
z 20 miejscowości pow. łęczyckiego.
Ogółem w p ł y n ę ł o 486 prac, w t y m :
145 rzeźb, 18 tkanin, 32 plecionki,
9 p a j ą k ó w , 256 wycinanek i 36 drob­
nych o b i e k t ó w .
Organizatorem
konkursu b y ł o
Muzeum
w
Łęczycy.
Nagrody
ufundowane przez M K i S , C P L i A ,
Wydział Oświaty i Wydział K u l t u r y
w Łęczycy oraz Muzeum w Ł ę c z y c y —
o t r z y m a l i : nagrody I — Maria Plichta
ze Świnic, Aleksy Wawrzyniak z Pod­
górzy, Maria S ł o m c z y ń s k a z Gołocie.
Nagrody I I — Ewa Ż d u l s k a z P i ą t e k ,
Franciszka P a b i a ń c z y k z Krzepocin.
Ponadto przyznano nagrody I I I i w y ­
różnienia.

*

I X — w Klubie „ R u c h u " w Kiel­
cach czynna b y ł a wystawa r z e ź b
młodego t w ó r c y ludowego Bogdana
Porzucka z Łasicy k . Z a j ą c z k o w a .

*

I X — w świetlicy „ P i e n i n y " w
K r o ś c i e n k u czynna b y ł a wystawa
malarstwa i r z e ź b , zorganizowana,
podobnie jak w roku u b i e g ł y m , przez
g r u p ę pienińskich t w ó r c ó w ludowych.

*
I X — w Świetlicy Związku Pod­
halan „ Ś w a r n a " w Zakopanem czyn­
na b y ł a wystawa obrazów na szkle
Zdzisława Walczaka.

Polska sztuka ludowa za granicą
I X — w siedzibie Polskiego 0ś r o d k a Informacji i K u l t u r y w Berlinie
otwarto w y s t a w ę prac krakowskiej
Spółdzielni Pracy P r z e m y s ł u Ludo­
wego i Artystycznego i m . St. Wy­
spiańskiego. Zaprezentowano wyroby
o wzorach opartych na
folklorze
Ziemi Krakowskiej: k i l i m y , gobeliny,
haftowane stroje ludowe, pantofle,
futrzaki i l a l k i regionalne.
W y s t a w ę otwierano przy dźwię­
kach h e j n a ł u mariackiego, a słynny
lajkonik krakowski, k t ó r e m u przy­
g r y w a ł a kapela „Młoskotów", harcow a ł po ulicach Berlina.

*

P r z e b y w a j ą c a w Polsce ekipa ka­
nadyjskich filmowców, pod kierow­
nictwem r e ż y s e r a Donalda Winklera,
n a k r ę c i ł a w Zalipiu i Bukowinie
Tatrz. szereg sekwencji do filmu
realizowanego z okazji Kongresu Świa­
towej R a d y R ę k o d z i e ł a Artystycz­
nego, k t ó r y odbędzie się w roku
p r z y s z ł y m w Kanadzie.
Kronikę opracowała
Jadwiga
Jarnuszkiewicz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7504" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7484">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/64e6a75b162464e5d4e2f63c0992e999.pdf</src>
        <authentication>14a8f33bd81df27d0ad9265caf8e6b6c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89608">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4515</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89609">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89610">
                <text>plastyka ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89611">
                <text>palstyka ludowa - kraje socjalistyczne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89612">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4199</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89613">
                <text>Plastyka amatorska w krajach socjalistycznych / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1974 t.28 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89614">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1974 t.28 z.2; s.117-126</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89615">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89616">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89618">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89620">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89627">
                <text>Aleksander Jackowski

PLASTYKA AMATORSKA W KRAJACH SOCJALISTYCZNYCH

11 stycznia Ьт. odbyło się w Budaposzcie sympozjum
poświęcono problemom plastycznej twórczości amatorskiej
k r a j ó w socjalistycznych, a w dzień później otwarto pierwszą
wspólną, w y s t a w ę , na k t ó r ą złożyły się specjalnie przygoto­
wano zestawy z Bułgarii, Czechosłowacji, Polski, N R D ,
R u m u n i i i W ę g i o r . K a ż d y kraj mógł b y ć reprezentowany
przoz maksimum 30 obrazów i rzeźb, t y l k o W ę g r z y , korzy­
stając z przywileju gospodarza, pokazali 107 prac.
Sympozjum i w y s t a w ę zorganizował Dział Plastyki
O ś r o d k a Twórczości Amatorskiej (Ludowej) przy Minis­
terstwie O ś w i a t y i K u l t u r y , kierowany przoz Pal Banszkyego. Colom imprezy b y ł o zoriontowanio się w stanie
plastyki amatorskiej poszczególnych krajów, skonfronto­
wanie p r o b l e m ó w i metod opieki. Nio chodziło więc o wysta­
wianie cenzurek, czyja wystawa b y ł a lepsza, alo o coś
znacznie ważniejszego — o zoriontowanio się czym jest
plastyka amatorska w kulturze r ó ż n y c h krajów naszego
obozu. Czym jest i czym b y ć może — i w jakich warun­
kach.
Wiedzieliśmy oczywiścio o istnieniu różnic w modelach
k u l t u r y naszych p a ń s t w , alo dopiero wspólna wystawa,
1

referaty na sympozjum i dyskusja — pozwoliły zorientować
się w t y m co wspólne i w t y m co specyficzne dla r ó ż n y c h
państw.
Wspólne okazało się dążenie do szerokiego traktowania
pojęcia amatorstwa plastycznego, dążenie do uchwycenia
w ramach tego pojęcia r ó ż n y c h zjawisk, a w i ę c : pogranicza
ze s z t u k ą ludową, twórczości p r y m i t y w n e j , naiwnej, sztuki
opartej o obserwację natury i eksprosję w e w n ę t r z n ą , pogra­
nicza z twórczością profesjonalną. Okazało się, że wszystkie
kraje p o k a z a ł y na wystawie szeroki przekrój zjawiska,
od pogranicza ludowego i sztuki naiwnej po dzieła dojrzałe,
świadomie nawiązujące do r ó ż n y c h p r ą d ó w współczesnej
sztuki.
Okazało się, że nie t y l k o m y odczuwamy p e w n ą niea d o k w a t n o ś ć t e r m i n u „ a m a t o r " w odniesieniu do zjawisk
takich j a k twórczość pół-profesjonalna (ludzi po liceach
plastycznych, ludzi zawodowo, ale bez d y p l o m u , uprawia­
j ą c y c h malarstwo p a m i ą t k o w o - t u r y s t y c z n e i t p . ) , j a k ma­
larstwo czy rzeźba wykonywana z d u ż ą świadomością
p l a s t y c z n ą , traktowane nieraz z całą p o w a g ą jako t r e ś ć
życia, czasem jako p u n k t wyjścia do dalszych s t u d i ó w

I i . 1, 2. of Z a m b ó 1st van, W ę g r y . R z e ź b a w piasku nad Dunajem oraz Zeszyty obraz.

117

�U . 3. Janos Balazs, W ę g r y . Attyla patrzący

plastycznych. Tendencja do rozszerzania granic pojęcia
(które w X V I I I czy X I X w. b y ł o przecież znacznie węższe),
wtłoczenie do t y c h samych ramok utalentowanych debili
i wiejskich p r y m i t y w ó w na równi z nauczycielami czy inży­
nierami spowodowały, że wielu ludzi odbiera pejoratywnie
określenie „ a m a t o r " . Tak więc nie t y l k o u nas zaczęto
n a z y w a ć zagadnienie „sztuką, nieprofesjonalną", ten sam
termin zaproponowali również w czasie dyskusji Węgrzy.
Analogie w odczuciu p o j ę ć : amator — dyletant spra­
wiają, że i w N R D zastępuje się określenie „ L a i e n k u n s t "
przez „bildnerisches Volksschaffen", a co najtrafniej m o ż n a
by p r z e t ł u m a c z y ć jako „ p l a s t y c z n a twórczość l u d u " . Przez
„ l u d " rozumio się t u szorokie warstwy społeczeństwa, masy
pracujące narodu, pozbawione specjalistycznego wykształ­
cenia artystycznego.
Oczywiście rozszerzonie rani pojęcia powoduje jednocześnio p o t r z e b ę bardziej precyzyjnego rozróżniania poszcze­
gólnych zjawisk twórczych, dostrzegania sztuki prymitywnej
(naiwnej), pogranicza ludowego, twórczości samorodnej
i towarzyszącej i s t n i e j ą c y m kiorunkom sztuki zawodowej,
twórczości pół-zawodowej i t d . Brak jeszcze wykształconej
terminologii, widoczno jest jednak krystalizowanie się
w obecnych warunkach nowego k s z t a ł t u zjawiska, k t ó r e
umownie nazywamy jeszczo p l a s t y k ą a m a t o r s k ą .
Amatorstwo plastyczne nio jost dziedziną raz na zawsze
określoną. Zależy od r ó ż n y c h procesów zachodzących
w kulturze. Czym i n n y m było więc w wieku X V I I I i X I X ,
czym i n n y m w okrosie m i ę d z y w o j o n n y m , czym i n n y m jost
dziś, a czym i n n y m będzie j u t r o . Zależy z a r ó w n o od warun­
ków życia i z w i ą z a n y c h z t y m spontanicznych potrzeb ludzi,
jak i od modelu p o l i t y k i kulturalnej, j a k i się proforujo.
Konfrontacja b u d a p e s z t e ń s k a p o k a z a ł a to niezmiernie
w y r a ź n i e . A b y nio być gołosłownym, postaram się zrefero­
w a ć s y t u a c j ę amatorstwa plastycznego w n i e k t ó r y c h krajach
2

w przyszłość,

olej.

socjalistycznych, zarówno na podstawie obserwacji buda­
peszteńskich, j a k i innych d o s t ę p n y c h m i źródeł informacji.

Niemiecka

Republika

Demokratyczna

Zadania, jakie się stawia przed p l a s t y k ą a m a t o r s k ą ,
a t a k ż o formy organizacyjne, w y n i k a j ą przede wszystkim
z politycznej sytuacji kraju. Styk ze ś w i a t e m kapitalistycz­
n y m , trudna granica, dzieląca nieraz rodziny, łatwość
infiltracji obcych ideowo treści — wszystko to t ł u m a c z y
szczogólną rolę frontu ideologicznego. Przed ruchem ama­
torskim stawia się więc przede wszystkim zadania ideowo- wychowawcze. Służy temu wychowanie w k o ł a c h zaintere­
sowań, w zespołach plastycznych. Jest to jedyna forma
organizacji plastyki amatorskiej. K ó ł jest obecnie ok. 5.000,
a s k u p i a j ą one blisko 60.000 uczestników, p r a c u j ą c y c h
systematycznie pod kierunkiem i n s t r u k t o r ó w . D w a tysiące
kół zajmuje się malarstwem i grafiką, a trzysta —- rzeźbą
i c e r a m i k ą . W dwustu k o ł a c h uczestnicy w y k o n u j ą wyroby
z drewna, w y c i n a j ą laubzegą w dykcie r a m k i i różne przed­
m i o t y . R ę k o d z i e ł e m artystycznym, a zwłaszcza haftem,
tkactwem, aplikacją — zajmują się uczestnicy blisko dwu
i pół t y s i ą c a k ó ł .
R o z w ó j kół n a s t ą p i ł w ostatnim dwudziestoleciu.
Jeszcze w 1954 r. było bowiem zaledwie 200 zespołów
liczących ok. 6.000 osób.
Zadaniem kół jost wychowanie członków w duchu
socjalistycznym, rozwijanie w nich poczucia kolektywnej
więzi, budzenio i zaspokajanie potrzeb kulturalnych. K o ł a
obejmują przede wszystkim r o b o t n i k ó w , członków pegeerów,
p r a c o w n i k ó w handlu i t p . Twórczość amatorska traktowana
jost więc jako jedna z ważniejszych form organizacji czasu
wolnego. W i d z i się w niej przeciwwagę monotonii procesu

�chowanej jeszcze tradycji folklorystycznej popiera się
w zdobnictwie p r ó b y n a w i ą z a n i a do dawnych m o t y w ó w .
Zreferowany t u model opiera się, j a k w i d a ć , na zasadzie
zorganizowanego i świadomie sterowanego ruchu amator­
skiego. Obejmuje głównie ludzi w wieku m ł o d y m i ś r e d n i m .
Pomija, a w k a ż d y m razie spycha na dalszy plan, zagadnie­
nie ludzi starych, e m e r y t ó w , a t a k ż e ludzi, dla k t ó r y c h
twórczość jest p o t r z e b ą wypowiedzenia siebie samego,
amortyzatorem w i c h kontakcie ze ś w i a t e m . Model ten
z a k ł a d a przy t y m , że w ramach twórczości nieprofesjonalnej
nie p o w s t a j ą nowe wartości, pomija więc współczesną
s z t u k ę ludową, twórczość n a i w n ą oraz s p o n t a n i c z n ą b ę d ą c ą
wyrazem ekspresji w e w n ę t r z n e j .

Polska

I I . 4. Koszta Forev, B u ł g a r i a . Wesele, olej.

produkcyjnego, d r o g ę do bardzioj wszechstronnego k s z t a ł t o .
wania osobowości człowieka, do pogłębiania jego wiedzy
i z a i n t e r e s o w a ń . Służą temu spotkania z działaczami, z ludź­
m i sztuki, dyskusje, wspólne zwiedzanie wystaw, zapozna­
wanie z dorobkiem dawnej i obecnej k u l t u r y artystycznej, з
Nie mniej w a ż n a jest i druga strona działalności kół —
k s z t a ł t o w a n i e ideowe i artystyczne środowiska macierzyste­
go. Z a k ł a d a się, że wystawy a m a t o r ó w silniej a n g a ż u j ą
społeczność miejscową, choćby dlatego, że dochodzi element
emocjonalnych więzi, łączących t w ó r c ó w z odbiorcą. Wysta­
w y te w tematyce i założeniach artystycznych nie różnią
się wiele od wystaw zawodowych a r t y s t ó w - p l a s t y k ó w .
W s p ó l n e s ą bowiem i założenia ideowe i baza artystyczna,
metoda realizmu socjalistycznego.

Twórczość amatorska jost u nas przede wszystkim
s p r a w ą osobistej decyzji, chęci czy potrzeby. F o r m y organi­
zacyjne s t a n o w i ą t u p r ó b ę pomocy, ale nie one p r z e s ą d z a j ą
o t y m , że ludzie rzeźbią czy m a l u j ą , że liczba a m a t o r ó w
zwiększa się z roku na rok.
Uprawianie plastyki _w sposób niezawodowy zaspokaja
różne potrzeby." B y w a formą awansu kulturalnego i spo­
łecznego, bywa też i s t o t n y m czynnikiem r e g u l u j ą c y m stosu­
nek jednostki do ś w i a t a , do otoczenia, środowiska. Dla ludzi
m ł o d y c h jest często j e d n ą z d r ó g do uczestnictwa w kulturze,
do zrozumienia k s z t a ł t u współczesności, nowych p r ą d ó w
w sztuce. Czasem wiąże się to z większymi aspiracjami, np.
s t u d i ó w plastycznych, czasem jest t y l k o r o z r y w k ą , p r ó b ą
sprawności oka i ręki. Dla ludzi w wieku średnim, a więc dla
p r a c u j ą c y c h , jest przeważnie drugim zainteresowaniem, obok
pracy zarobkowej, rozszerzeniem tej pracy (np. metalo­
plastyka u tokarza), bądź dopełnieniem i n n ą sferą zaintere­
sowań. Dla wielu jest w ł a s n a twórczość f o r m ą rekompensaty,
sferą i n t y m n ą pozwalającą na odnalezienie
równowagi
zakłóconej konfliktem. Taka twórczość, zwłaszcza wynika­
j ą c a na tle nieprzystosowania, nadwrażliwości, inwalidz­
t w a — pełni rolę szczególnie w a ż n ą dla zdrowia psychicz­
nego człowieka, co nie jest przecież społecznie obojętne.
Coraz większą też rolę odgrywa twórczość w życiu ludzi
starszych, rencistów, a zwłaszcza e m e r y t ó w , często p e ł n y c h
jeszcze sił i wigoru. Twórczość staje się dla wielu n o w y m
sensem życia, wiąże i c h myśli i ambicje. Czasem łączy się
z p o t r z e b ą k o n t a k t u towarzyskiego, b ę d ą c ucieczką od
samotności.
Plastyka amatorska m o ż e też pełnić funkcje kulturo­
twórcze w społeczeństwie, zwłaszcza t a m , gdzie nie dociera
sztuka zawodowa, gdzie jest k u l t u r a l n y ugór. Można też
z a r y z y k o w a ć s ą d , że i m bardziej sztuka oficjalna odrywa się

4

W duecie t y m główną rolę odgrywa plastyka zawodowa.
Ona t o wytycza nowe drogi,' a ruch amatorski p o m n a ż a
i niojako powiela wartości j u ż u k s z t a ł t o w a n e . Wysiłek
i n s t r u k t o r ó w skierowany jest więc na podniosienie spraw­
ności technicznej członków zespołów, na przyswojenie
amatorom sumy warsztatowych umiejętności. Prowadzi to
niekiedy do swoistej profesjonalizacji, zwłaszcza że przodu­
jące koła plastyczne m o g ą w y k o n y w a ć oficjalne z a m ó w i e n i a
np. na ilustrowanie książek, regionalne p a m i ą t k i , dekorację
sal, w y s t r ó j plastyczny przedszkola.

I I . 6. Mugor G t i n , R u m u n i a . Dziewczyna

z gołębiem,

haft.

Nawet jednak w t y c h warunkach niełatwo d a ć amato­
rom satysfakcję społeczną i poczucie rezonansu ich działania.
K ł a d z i e się więc nacisk na stosowanie r ó ż n y c h technik
i na uprawianie r ó ż n y c h dziedzin twórczości, nio t y l k o ma­
larstwa, grafiki i rzeźby. Popiera się zdobnictwo przedmio­
t ó w codzionnego u ż y t k u , rękodzieło artystyczne, haft,
tkactwo, m e t a l o p l a s t y k ę , to wszystko co może znaleźć
zastosowanie w mieszkalnym w n ę t r z u . W regionach o za­
119

�I I . (i. Manfred SMioithauer, N R D . Matka,

od n a w y k ó w percepcyjnych społeczeństwa i od zakorzenio­
nych potrzob estetycznych — t y m większe jest pole oddzia­
ływania plastyki niezawodowej.
Wyliczenie z a d a ń twórczości amatorskiej pokazuje
różnorodność postaw z j a k i m i m a m y do czynienia. W y n i ­
ka z togo konieczność zróżnicowania form pomocy. Czasem
uiożo i powinna b y ć ona znaczna — np. gdy chodzi o mło­
dych ludzi, wykształconych, o dużej świadomości kultural­
nej, alo w większości p r z y p a d k ó w i s t o t ą wszelkiej pomocy
winno b y ć indywidualne traktowanie amatora.
Istniojo alternatywa, k t ó r ą w skrócie m o ż n a t a k u j ą ć :
uczyć sprawności warsztatowej, „ o b i e k t y w n e j " , niezależnej
od dyspozycji człowieka, albo wychodząc od j ą d r a samo­
rodnego talontu, rozwijać go, k s z t a ł t o w a ć w sposób dla niego
konsekwentny. Pierwsza metoda wiedzie zazwyczaj do
akademizmu, do n a ś l a d o w n i c t w a , w k t ó r y m gubi się nawet
sons n a ś l a d o w a n e g o wzoru, druga metoda, n i e p o r ó w n a n i e
trudniejsza, daje szansę rozwinięcia się autentycznego
talentu. Pierwsza — określa z góry rolę amatorstwa jako
gorszej jakościowo sztuki zawodowej. Druga — pozwala
nurtowi niezawodowemu pełnić rolę k o m p l e m e n t a r n ą w sto­
sunku do twórczości profesjonalnej. B y ć i n n y m — a więc
niekoniecznie gorszym.
Staramy się w Polsce realizować raczej model drugi,
ton trudniejszy. Ma on sens, gdy jednocześnio kładzie się
nacisk na wiadomości ogólne, na poszorzenie wiedzy o sztuce,
na rozwój świadomości artystycznej. Ma on sens — gdy
dysponuje się s p r a w n ą , u t a l e n t o w a n ą k a d r ą i n s t r u k t o r ó w -plastyków. Tymczasem sytuacja w t y m zakresie nie jest
120

rysunek.

dobra. M a m y w sieci D o m ó w K u l t u r y ok. 40 p l a s t y k ó w
z wykształceniem w y ż s z y m i ok. 250 ze ś r e d n i m , a więc
przeważnie niedostatecznym. W tej sytuacji w a ż n e staje się
doszkolenie t y c h ludzi, cóż, kiedy p ł y n n o ś ć kadr jest w tej
grupie przerażająca. K t o może idzie do p r z e m y s ł u , do szkol­
nictwa, wykonuje zlecone prace usługowe. Jest to i sprawa
siatki p ł a c i obciążenia i n s t r u k t o r ó w zadaniami nie m a j ą c y m i
nic wspólnego z opioką nad amatorami. Wszyscy w y k o n u j ą
dekoracje ścienne, napisy, p r o j e k t u j ą scenografie w tea­
trach amatorskich, a nawot ... karawany pogrzebowe,
p r o w a d z ą zajęcia z dziećmi i młodzieżą, pełnią — j a k
w Stołecznym D o m u K u l t u r y — nieraz funkcje pra­
cownika fizycznego.
Sytuacja organizacyjna nio jest u nas dobra. „Geo­
grafia" zespołów raczej przypadkowa. Nio ma zresztą
miejsca, w k t ó r y m m o ż n a b y dowiedzieć się, ilo jest t y c h
zespołów i gdzie one s ą . B r a k ośrodka koordynacji: związki
zawodowe m a j ą swoją sieć, Ministerstwo zawiaduje
D o m a m i K u l t u r y . Ogniska, k l u b y i zespoły podlegają stowa­
rzyszeniom k u l t u r a l n y m , radom narodowym, szkolnictwu.
W kraju istnieje 10 ognisk plastycznych o dość r ó ż n y m
programie działania, w lecie organizuje się gdzieniegdzie
plenery dla a m a t o r ó w .
Trudno ustalić i l u mniej więcej ludzi zajmuje się u nas
niozawodowo p l a s t y k ą . 5, a m o ż e 10 czy 15 tysięcy ? Poszcze­
gólne w o j e w ó d z t w a organizują od l a t przeglądy i konkursy,
d o s t ę p n e dla wszystkich a m a t o r ó w . Ale nie zawsze dociera
do nich wiadomość o t y c h imprezach, czasem po prostu boją
się posyłać swe prace, wiedząc, w j a k i m stanie m o g ą one

�wrócić. Dopiero w ostatnich dwóch latach u d a ł o się dopro­
wadzić do zorganizowania przeglądów wojewódzkich, po­
p r z e d z a j ą c y c h p r o b l e m o w ą w y s t a w ę ogólnopolską w Szcze­
cinie i Krakowie.
Lepiej w y g l ą d a sprawa tzw. n u r t u npiwnogo. T u ewi­
dencja ludzi jest raczej potna, a duże zainteresowanie
zagranicy sprawia, że t w ó r c y „ n a i w n i " czują się potrzebni.
Czasem nawet s t a j ą się coraz mniej „ n a i w n i " . N a i w n o ś ć
jest coraz częściej stylem (podobnie j a k wzorzec tradycyjnej
ludowej sztuki), w k t ó r y m z a c z y n a j ą w y p o w i a d a ć się nie
t y l k o t w ó r c y zawodowi, ale i amatorzy.
W warunkach polskich szczególną rolę odgrywa ż y w a
tradycja sztuki ludowej, s t ą d licznie obsadzono pogranicze
ruchu amatorskiogo i współczesno) twórczości ludowej.
Dotyczy to malarstwa i rzeźby. O pograniczu z rzeźbą
pisałem niedawno na t y c h ł a m a c h , nie będę się więc powta­
rzać, o malarstwie powiem t u t y l k o , że albo nawiązuje ono
świadomie do dawnych wzorców malarstwa na szkle (Pęksowa, Jachimiak, Walczak, Słowiński), albo rozwija tema­
t y k ę i wzorce formalne „ m a k a t " , oscylując p o m i ę d z y deko­
racyjnością i k o l o r k o w ą b a r w n o ś c i ą „ d y w a n ó w " , a t r a d y c j ą
oloodruków, jeleni i t p .
Plastyka amatorska staje się u nas przedmiotem
poważniejszego zainteresowania. Podejmuje się badania nad
postawami a m a t o r ó w ( I n s t y t u t Sztuki P A N ) , analizuje stan
opioki, dyskutuje nad p o p r a w ą sytuacji (sympozjum
w Krakowie z okazji I Triennale Plastyki Amatorskiej,
lipiec 1974). Niezależnie jednak od stanu organizacji opieki,
zjawisko istnieje i to w formach r ó ż n o r o d n y c h , nieraz

bardzo w a r t o ś c i o w y c h artystycznie. Sądzę, że dowiódł tego
również dział polski na wystawie b u d a p e s z t e ń s k i e j .
Rumunia
Zainteresowanie ruchem amatorskim w plastyce wiąże
się ze z m i a n ą s t r u k t u r y społecznej kraju i zo świadomością
uczestnictwa w kulturze szerokich rzesz ludności pracują­
cej. Masy nie t y l k o odbierają biernie k u l t u r ę , ale i uczestni­
czą w niej. Na k u l t u r ę s k ł a d a się więc nie t y l k o dorobek
elity, t w ó r c ó w zawód owych, alo i a k t y w n o ś ć rzesz utalentowa­
n y c h ludzi. P o m ó c i m — to znaczy u ł a t w i ć t y m ludziom
możliwość artystycznej wypowiedzi. P o m ó c i m — to znaczy
podnosić poziom ich ogólnej świadomości, rozwijać oso­
bowość.
W y n i k a z tego program opieki. Bazuje on na sieci
zespołów plastycznych, kierowanych przez i n s t r u k t o r ó w - p l a s t y k ó w z w y ż s z y m w y k s z t a ł c e n i e m artystycznym. Zespołów
takich działa ponad 230. Chodzi w nich przede wszystkim
o kompleksowy rozwój człowieka. Zespoły m a j ą zróżnicowa­
n y program, zależny od z a i n t e r e s o w a ń uczestników i charak­
t e r u środowiska. S t a r a j ą się n a u c z y ć ludzi k i l k u technik, aby
mogli w y p o w i a d a ć się w sposób najpełniejszy. Ale nie tech­
nika, nio pozorna wirtuozeria jest t u celem, lecz dążenie do
pogłębienia w ludziach ich dyspozycji t w ó r c z y c h i potrzeb
emocjonalnych. Najzdolniejszych otacza się specjalną opieką,
stworzono dla nich 30 szkół p a ń s t w o w y c h (o charakterze
naszych ognisk). Szkoły te są wielowydziałowe, u c z ą t a m
śpiewu, m u z y k i instrumentalnej, malarstwa, rzeźby. D u ż ą
7

I I . 7. Brunon Podjaski. Raj w Sanatorium Bukowiec, olej,

1973.

121

�8

Metodyczne (Osve.tovy U s t a v ) . Opieka nad p l a s t y k ą ama­
t o r s k ą m a na celu przede wszystkim wszechstronny rozwój
ludzi. Uczy i c h myśleć, poszerza icłi horyzonty myślowe.
Dopiero na drugim planie stawia się sprawy ściśle plastyczno.
D ą ż y się do tego, aby amatorzy mieli świadomość sensu
swej działalności, toteż zachęca się ich do uprawiania
r ó ż n y c h technik, do rękodzieła artystycznego, do podno­
szenia k u l t u r y otoczenia, mieszkania.
P o w a ż n ą rolę w wychowaniu a m a t o r ó w odgrywa
folklor. Zwłaszcza w wystroju m i e s z k a ń akcentuje się możli­
wości n a w i ą z a n i a do regionalnych tradycji. P o w s t a j ą liczne
kółka zainteresowań folklorem, zwłaszcza w Słowacji, gdzie
dawne tradycje ludowej sztuki są jeszcze żywe. W y k w a l i f i k o ­
wani plastycy i ludowi t w ó r c y u c z ą a m a t o r ó w wyrabiania
przedmiotów, przeważnie dekoracyjnych, w stylu l u d o w y m .
P r z y w i ą z u j e się w a g ę do togo, aby na każdej wystawie
a m a t o r ó w znalazły się praco nawiązujące do sztuki ludowej.
Czynią one wystawy bardziej atrakcyjno dla widzów.
Stylistyka ludowa przez s w ą p r o s t o t ę i łatwość percepcji
wydaje się najbardziej bliska masom, a dla wielu a m a t o r ó w
stanowi n a t u r a l n ą , bliską i m formę wypowiedzi.
W zakres opieki włącza się i t w ó r c ó w naiwnych, ale bez
ingerencji w s a m ą istotę ich twórczości. Zresztą autentyczna
twórczość naiwna z istoty swej jest zjawiskiom z a m k n i ę t y m ,
z w i ą z a n y m ściśle z biografią t w ó r c y .
I I . 8. L u d w i k P i ę t k a . Kwiaty, olej na skórzo.

rolę w programie odgrywa poznawanie rodzimego folkloru.
Po trzech latach nauki absolwenci o t r z y m u j ą dyplomy,
któro jednak ż a d n y c h u p r a w n i e ń nio dają. Szkoły m a j ą swe
filie we wsiach, zwłaszcza t a m , gdzie ż y w a jest jeszcze
ludowa sztuka. W y b i t n i t w ó r c y ludowi p r z e k a z u j ą w nich
młodzieży swoje umiejętności. 10—15% a b s o l w e n t ó w szkół
dostaje się n a s t ę p n i e na wyższe uczelnie plastyczne.
Warto t u podkreślić, że do szkół nie przyjmuje się tzw.
t w ó r c ó w naiwnych, ludzi o w y r a ź n i e zarysowanej własnej
indywidualności samorodnej. Z referatu Vasilo Savonea
wynika, że t w ó r c ó w z kręgu prymitywno-naiwnego jest
w ruchu amatorskim blisko połowa.
Szkoły (ogniska) należą do kompetencji rad narodowych,
opiekę m e t o d y c z n ą nad n i m i sprawuje ośrodek przy Minis­
terstwie K u l t u r y .
W d u ż y c h miastach istnieją tzw. K o m i t e t y Plastyczne,
skupiające najwybitniejszych p l a s t y k ó w - a m a t o r ó w .
W y s t a w y o d b y w a j ą się środowiskowe i ogólno, oo
roku organizuje się przeglądy ogólnokrajowe. Przy organi­
zacji wystaw stosuje się ostrą selekcję, dopuszczając jedynie
dobre prace. Podnosi to r a n g ę wystaw i sprawia, że bardziej
znani t w ó r c y niezawodowi c h ę t n i e b i o r ą w nich udział.
(W Polsce wielu a m a t o r ó w u w a ż a udział w przeglądzie po­
w i a t o w y m ozy wojewódzkim za obniżanie rangi swej twór­
czości). Wyselekcjonowane wystawy objeżdżają
różne
ośrodki kraju, pokazywane są za granicą, propagowano
przez środki masowego przekazu. Najlepsze dzieła zakupy­
wano s ą przez muzea, domy k u l t u r y , związki zawodowe.
D u ż ą wagę przywiązuje się, do tego, aby ruch amatorski
prawidłowo funkcjonował w swoim środowisku, odzwier­
ciedlał jogo specyfikę. T y l k o wówczas m o ż e pełnić w n i m
właściwą rolę w y c h o w a w c z ą .

Czechosłowacja
Z a r ó w n o w Czechach j a k i na Słowacji opiekę meto­
d y c z n ą nad p l a s t y k ą a m a t o r s k ą spra.wują o d r ę b n e Ośrodki
122

Zasady opieki nad twórczością p l a s t y c z n ą a m a t o r ó w
podobne są w Słowacji i w Czechach. Z t y m , że w Słowacji
dłużej, bo aż do mniej więcej 1956 r. nie przejawiano zainte­
resowania ich twórczością, uważając, że potrzeby społeczne
zaspokaja z jodnoj strony sztuka ludowa, z drugiej zaś sztuka
zawodowa i szkolnictwo plastyczne, d o s t ę p n e przecież dla
utalentowanych ludzi. Dopiero później u ś w i a d o m i o n o sobie,
że równolegle do n u r t u zawodowego istnieje jako społeczna
potrzeba n u r t amatorski.

I I . 9. Grzegorz S t a ń c z y k .

Portret rodzinny, r y s . o ł ó w k i e m .

�И. 10, 11. G. S t a ń c z y k . R y s u n k i kolorowane.

W Czechosłowacji ruch amatorski żywiołowo rozwinął
się od razu po wojnie. Ale wystawa, k t ó r ą w 1953 r. zorgani­
zowano w Pradze u p r z y t o m n i ł a , że ruch amatorski pozba­
wiony opieki i puszczony na żywioł (wystawy bez selekcji)
wcale nie jest zjawiskiem p o z y t y w n y m w procesie upow­
szechniania k u l t u r y artystycznej. W ł a d z e centralne doszły
wówczas do wniosku, że a m a t o r ó w trzeba szkolić w k ó ł k a c h
plastycznych. D r u g i m w a ż n y m wydarzeniem b y ł a I Ogólno­
krajowa Konferencja w 1959 r. podczas k t ó r e j podjęto
u c h w a ł ę , aby podnieść r a n g ę ruchu amatorskiego i p o d w y ż ­
szyć jego poziom artystyczny.
Obecnie w Czechosłowacji o d b y w a j ą się systematyczne
ogólnokrajowe p r z e g l ą d y twórczości a m a t o r ó w (w Brnie
i Dubnicy).

J

ugosławia

W odróżnieniu od założeń programowych polskich,
czechosłowackich czy węgierskich, w J u g o s ł a w i i zaintereso­
wanie p l a s t y k ą nieprofesjonalną sprowadza się niemal
wyłącznie do aspektu artystycznego.' Dlatego też opieką —
i t o z n a c z n ą — otacza się s z t u k ę n a i w n ą . Stworzono na nią
m o d ę i k o n i u n k t u r ę , to też s t a ł a się ona wręcz gałęzią naro­
dowego p r z e m y s ł u , towarem znakomitym, świetnie reklamo­
w a n y m i sprzedawanym. Faworyzowanie sztuki naiwnej
(i w stylu naiwnym) zepchnęło w cień inne przejawy plastyki
niezawodowej. Po prostu n i k t się n i ą poważniej nie zajmuje,
a amatorzy, chcąc się w y b i ć , p r z y j m u j ą zazwyczaj s t y l i s t y k ę
szkoły H l e b i ń s k i e j . Droga awansu amatora wiedzie więc
poprzez n u r t „ n a i w n y " , k t ó r y w swej masie coraz bardziej
staje się „ s z k o ł ą " , na p o d o b i e ń s t w o naszych współczesnych
c e n t r ó w ludowej („cepeliowskiej") rzeźby.
W Budapeszcie J u g o s ł o w i a n nie b y ł o . U w a ż a m jednak,
że c h a r a k t e r y z u j ą c różne specyficzne sytuacje plastyki
amatorskiej w krajach socjalistycznych warto i o tej nie­
obecnej J u g o s ł a w i i w s p o m n i e ć .

Węgry
Jeszcze pięć lat temu interesowano się jedynie zorgani­
zowanymi zespołami p l a s t y c z n y m i . P r z e w a ż a ł o w nich
uprawianie malarstwa, a charakter prac w y d a w a ł się dość
jednolity. Ale gdy w 1972 r. Radio Węgierskie przeprowa­
dziło a n k i e t ę na temat wykorzystania czasu wolnego, okazało
się, że aż 3,3% badanych zajmuje się amatorsko p l a s t y k ą ,
uprawia j ą poza oficjalnymi zespołami. „ O d k r y t o " wówczas
ludzi m a l u j ą c y c h i rzeźbiących z wewnętrznej potrzeby,
naiwnych, pół-ludowych, ulegających r ó ż n y m wzorom
k u l t u r o w y m . J e d n o c z e ś n i e n a s t ą p i ł dość nieoczekiwany
(nie t ł u m a c z ą c y się t a k j a k u nas stworzeniem r y n k u z b y t u
przez Cepelię) rozwój rzeźby bliskiej w swym charakterze
ludowej, ale j u ż nie o tematyce religijnej.
10

1 1

P l a s t y k ę a m a t o r s k ą zaczęto widzieć jako dziedzinę,
k t ó r e j nie da się ocenić t y l k o k r y t e r i a m i właściwymi sztuce
zawodowej. W a r t o ś ć amatorstwa polega bowiem na kształ­
ceniu ludzi, rozszerzeniu ich h o r y z o n t ó w estetycznych, na
t y m co Herbert Read określa jako terapia przez s z t u k ę .
P r z y j m u j ą c tezę, że s z t u k ę rozumie najlepiej ten, k t o
sam j ą uprawia, traktuje się ruch amatorski jako szkołę k u l ­
t u r y artystycznej, jako inicjację w problemy sztuki.
N a W ę g r z e c h działa obecnie ok. 300 zospolów plastycz­
n y c h dla dorosłych i młodzieży licealnej. W ciągu ostatnich
10 l a t przeszło przez te zespoły ok. 10.000 osób. (Tu uwaga
na marginesie — W ę g r y liczą ok. 10 milionów mieszkańców).
A b y j a k najwięcej osób zachęcić do twórczości i ogarnąć
p o m o c ą i n s t r u k t o r s k ą organizuje się na r ó ż n y c h szczeblach
wystawy i konkursy.
A m a t o r ó w należy kształcić wielostronnie. Szkoląc
jednokierunkowo otrzymuje się w efekcie ludzi niedouczo­
nych, półinteligentów, a przecież chodzi o to, aby podnosić
k u l t u r ę p l a s t y c z n ą ludzi, p o m a g a ć i m żyć estetyczniej,
lepiej. D ą ż y się więc do uczenia r ó ż n y c h technik, rzemiosł
artystycznych, motaloplastyki i t d .
123

�Największą bolączką jost sprawa kadry, brak wysoko
wykwalifikowanych p l a s t y k ó w - d y d a k t y k ó w . N a p r a w d ę do­
brych k ó ł (zespołów) jest niewiele, s t ą d t e ż zaczęto organi­
zować w okresie letnim plenery dla a m a t o r ó w , prowadzone
przez najlepszych fachowców.
W ostatnim okresie zaczęto b a d a ć zjawisko twórczości
amatorskiej, stosując przy t y m metody wypracowane przez
Bauhaus oraz analizując wzajemny w p ł y w na siebie r ó ż n y c h
dziedzin sztuki.
To streszczenie referatu i dyskusji nie wyczerpuje jednak
specyfiki węgierskiej plastyki amatorskiej. W a ż n ą rolę od­
g r y w a j ą w niej bowiem grupy wysoce uzdolnionych, mło­
dych ludzi, często a b s o l w e n t ó w liceów plastycznych, k t ó r z y
w ramach n u r t u amatorskiego k o n t y n u u j ą własne poszuki­
wania twórcze, świadomie i z sensem nawiązując do t y c h
współczesnych p r ą d ó w sztuki, k t ó r e nie znajdują wyrazu
w dość s k o s t n i a ł y m i Zrutynizowanym programie wyższych
uczelni plastycznych i w praktyce wystawowej. Jest to
sytuacja podobna do tej, k t ó r a istniała u nas w latach
B i m - B o m u , rozkwitu awangardowych t e a t r z y k ó w studenc­
kich, Teatru Osobnego Mirona Białoszewskiego, jazzu, czy
młodzieżowych zespołów beatowych.
W szczególnych sytuacjach, zmtynizowania czy zakademizowania sztuki, bywa, że nowe tendencje r o d z ą się poza
g ł ó w n y m nurtem. Czasem w y r a s t a j ą z ruchu amatorskiego,
p r z y d a j ą c m u t y m samym c h w a ł y , ale w istocie b ę d ą c
zjawiskiem w t y m ruchu nietypowym. P r z e w a ż n i e t e ż szybko
się profesjonalizują. B y w a t e ż , a dowodzi tego p r z y k ł a d
węgierski, że gdy z jakichkolwiek p o w o d ó w n a s t ę p u j e
zamknięcie obiegu informacji, młodzi, uzdolnieni t w ó r c y
s t a r a j ą się samodzielnie d o t r z e ć do interesujących ich n u r t ó w
współczesnej sztuki.
Szczególnie ciekawa jest pod t y m względem grupa
m ł o d y c h p l a s t y k ó w z ,,Vajda Lajos A m a t o r Studio". Grupa
ta, składająca się z malarzy i rzeźbiarzy, ma swoje wspólne
atelier w p o ł o ż o n y m nieopodal Budapesztu,
pięknym
miasteczku Szentendre (węgierski Kazimierz, ulubione
miejsce malarzy). Większość uczestników mieszka na miejs­
cu, p r a c u j ą w stacji filtrów nad Dunajem. Najciekawszym
z tej grupy jest 24-letni I s t v a n Z a m b ó . Malarz, rzeźbiarz,
autor ciekawych rzeźb w piasku, tworzonych na brzegu
D u n a j u ( i l . 1). Spośród innych interesujących członków
Studia w y m i e n i ć t u warto jeszcze rzeźbiarzy: Gabora
Matyofalviego, G y ó r g y Holdasa i Atillę Agócsa. W węgier­
skim dziale wystawy m o g l i ś m y zresztą zobaczyć i innych
t w ó r c ó w , w y p o w i a d a j ą c y c h się w klimacie bliskim współ­
czesnym p r ą d o m artystycznym, j a k np. G y ó r g y Vas,
Maty&amp;s Olńh, Sandor Porkol&amp;b.

Wystawa w trafny sposób ilustrowała referaty wygło­
szone na sympozjum. Poziom wystawy b y ł w y r ó w n a n y
i wysoki. Dział polski, podobnie j a k węgierski, r u m u ń s k i
i czechosłowacki o b e j m o w a ł prace o r ó ż n o r o d n y m charak­
terze, od naiwnych po dojrzałe warsztatowo obrazy i grafiki.
P o k a z a l i ś m y 29 t w ó r c ó w : Bazylego Albiczuka, H e n r y k a
Aleksiejczuka, A n n ę B i n k u ń s k ą , Leona Błociana, Jana
Chizanowskiego, H a l i n ę D ą b r o w s k ą , Stanisława Dobiasza,
Tomasza D u d ę , Stanisława Grysa, L u d w i k a
Holesza,
Marię I g n a r s k ą , Mariana Jędrzejewskiego,
Stanisława
K o r p ę , Bronisława Krawczuka, Stefana Morawskiego, Jana
Nowaka, L u d w i k a P i ę t k ę , Jana Płaskocińskiego, Brunona
Podjaskiego, W ł a d y s ł a w a Rybkowskiego, Grzegorza S t a ń ­
czyka, B r o n i s ł a w a Surowiaka, Andrzeja Szczepłockiego,
Jana Śliwińskiego, H a l i n ę Walicką, M-^rirna Wódkiewicza,
Marię Wojtowicz, Jerzego Wojakiewicza, Leopolda W r ó b ­
la. ^
124

Konfrontacja b u d a p e s z t e ń s k a miała, j a k sądzę, zna­
czenie dla wszystkich uczestników, mimo że nie skończyła
się ż a d n y m p o d n i o s ł y m akcentem, ż a d n y m podsumowaniem.
Pozwoliła jednak szerzej spojrzeć na zagadnienie amatorstwa plastycznego, zastanowić się nad skutecznością do­
tychczasowych metod opieki. W y s u n ę ł a k i l k a p r o b l e m ó w ,
k t ó r e trzeba będzie rozważyć, uwzględniając s y t u a c j ę
istniejącą w poszczególnych krajach.
Jednym z nich jest stosunek między nurtem amator­
skim a zawodowym. Sądzę, że plastyka zawodowa nie możo
eliminować z pola widzenia twórczości a m a t o r ó w . Oba
n u r t y są przecież ze sobą w istotny sposób sprzężone, rzecz
w t y m , aby zamiast pogłębiać sytuacje konfliktowe, k t ó r e
istnieją, t r a k t o w a ć p l a s t y k ę niezawodową jako sojusznika,
a nie konkurenta do sakwy społecznej czy prywatnej.
W Związku Radzieckim istnieje w Związku P l a s t y k ó w
specjalna sekcja przy Zarządzie G ł ó w n y m , zajmująca się
twórczością a m a t o r ó w . N a W ę g r z e c h
artyści-plastycy
u w a ż a j ą pomoc zespołom plastycznym za jedno ze swych
z a d a ń . W k a ż d y m okręgu, co najmniej raz do r o k u organizuje
się wspólne wystawy a m a t o r ó w i profesjonałów. Myśli się
o t a k i c h w s p ó l n y c h wystawach i w Czechosłowacji.W N R D ,
jak t w i e r d z ą , nie r o b i ą niczego bez uzgodnienia ze Związkiem
P l a s t y k ó w , k t ó r y aktywnie uczestniczy w przygotowaniu
k a d r y i n s t r u k t o r ó w i k o n s u l t a n t ó w . Tak w Z w i ą z k u Ra­
dzieckim j a k i na Węgrzech najlepsi amatorzy bez szczegól­
nego t r u d u m o g ą d o s t a ć się do Związku P l a s t y k ó w . U nas —
j a k wiadomo — reguł ż a d n y c h nie ma, w n i o k t ó r y c h okrę­
gach odrzuca się najlepszych, n a p r a w d ę t w ó r c z y c h i w y b i t ­
n y c h t w ó r c ó w nie l e g i t y m u j ą c y c h się dyplomem wyższej
uczelni, w i n n y c h — przyjmuje bez t r u d u znacznie słab­
szych.
Nie chodzi t u oczywiście t y l k o o łatwość awansu do
szeregu zawodowców, nie m o ż e to b y ć przecież celem
czy programem ruchu amatorskiego, ale o ustalenie ogólnej
płaszczyzny współpracy, pomocy dla a m a t o r ó w , o p o l i t y k ę
wobec ruchu amatorskiego. Skoro przyjmujemy, że pełni on
funkcje społeczne, starajmy się, aby rzeczywiście b y ł on
instrumentem podnoszenia k u l t u r y plastycznej społeczeń­
stwa.

I I . 12. Halina Walicka. Lunatyczka,

olej.

�Przemyślenia wymaga k i l k a spraw. A więc _— ozy
słuszna jest gwałtownie rozwijająca się komercjalizacja
n u r t u amatorskiego, organizowanie kiermaszy na wystawach
a m a t o r ó w , masowe pokazywanie ich prac w knajpach
i kawiarniach к wywieszonym cennikiem (i to j a k i m ! ! ! ) .
Czy k a ż d y m o ż e h a n d l o w a ć obrazami, gdy uzyska na to
patent z odpowiedniego wydziału rady narodowej ? Grozi to
wypaczeniem zasad amatorstwa. A może podobnie j a k
w sporcie amatorstwo w dawnym kształcie przeżyło się
i trzeba szukać nowej formy ? Jak b y nie było, chyba
konieczna jest t u j a k a ś polityka, sensowna selekcja. W Cze­
chosłowacji amatorom s p r z e d a w a ć nie wolno, a t w ó r c y
naiwni i ludowi objęci są systemem opieki m u z e ó w i odpo­
wiednika naszej Cepelii. N a Węgrzech również amatorzy

nie m a j ą prawa s p r z e d a w a ć swych prac i nie sprzedają.
W R u m u n i i zaś i N R D amatorzy sprzedają, ale i t a m
istnieje system selekcji. W i ę c trzeba z a s t a n o w i ć się, co robić.
Sytuacja n a p r a w d ę już dojrzała do tego, aby dostrzegł j ą
Związek P l a s t y k ó w , a zwłaszcza Ministerstwo K u l t u r y
i Sztuki.
Sądzę też, że nie b y ł o b y źle, gdyby u r z ą d z o n o przy
wszystkich wyższych uczelniach plastycznych stałe p u n k t y
konsultacyjne dla a m a t o r ó w . Nie chcę t u zresztą niczego
postulować, wskazuję t y l k o , ile jest jeszcze nie r o z w i ą z a n y c h
p r o b l e m ó w , k t ó r e d o m a g a j ą się rozwiązania. A że widzimy
je dziś ostrzej, na szerszym tlo p o r ó w n a w c z y m — zasługa
to m i ę d z y i n n y m i i b u d a p e s z t e ń s k i c h dyskusji.

PRZYPISY

1

Nemzetkozi Amator Kepzomuveszeti Ki&amp;litas. Ernst
Muzeum, 12—27 I 1974.
W N R D niemal, że nie istnieje już ż y w a sztuka
ludowa, więc określenia „ s z t u k a ludowa" (Volkskunst)
u ż y w a się wyłącznie w odniesieniu do przeszłości, do formacji
powstałej i w y s t ę p u j ą c e j w społeczeństwie klasowym.
Dane z referatu i w y j a ś n i e ń Wolfganga Holzhausera
z Zentralhaus fur K u l t u r a r b e i t der D D R w Lipsku.
Peter Michel, Zur Spezifik des bildnerischen Volksschaffens. „Bildnerisches Volksschaffen" Leipzig. Zentral­
haus fur K u l t u r a r b e i t der D D R . Leipzig. N . 7, 1973 r.
s Moissej Kagan, Vorlesungen zur marxistisch-leninistischen Aesthetik, Dietz Verlag, Berlin 1969, s. 603.
« N a w i ą z u j ę t u do treści mojego referatu na buda­
p e s z t e ń s k i m sympozjum, rozszerzając go o k r y t y c z n ą analizę
sytuacji plastyki amatorskiej w Polsce.
i Referat r u m u ń s k i o p r a c o w a ł Vasile Savonea, Szef
Sekcji Plastyki Centralnego D o m u Twórczości Ludowej
w Bukareszcie (Casa Centrale a Creatici Populare).
Na Sympozjum Czechosłowację r e p r e z e n t o w a ł a Irene
Karteszova z B r a t y s ł a w y (Osvetovy Ustav), k t ó r a wygłosiła
referat s t a n o w i ą c y p o d s t a w ę tego opracowania.
2

3

4

8

» Opieram się t u na obserwacjach poczynionych w 1973
r o k u w czasie p o b y t u w Zagrzebiu na Triennale „ N a i w n i 73".
Uczestniczyłem wówczas w dyskusjach prowadzonych na
temat sztuki naiwnej w ramach sesji A I C A , r o z m a w i a ł e m
z l u d ź m i z a j m u j ą c y m i się s z t u k ą n a i w n ą i amatorami,
widziałem też bardzo ciekawą w y s t a w ę prac a m a t o r ó w ,
nie dopuszczonych przez j u r y do udziału w jugosławiańskiej
ekspozycji na Triennale.
Referat P ś l Banszkyego.
1 W a r t o t u p r z y t o c z y ć również inne liczby. M u z y k ą
l e k k ą i młodzieżową zajmowało się 7% badanych, foto­
grafią 6 , 1 % , l i t e r a t u r ą 2,8%, teatrem amatorskim 1,2%,
t a ń c e m l u d o w y m 1,1%, m u z y k ą i śpiewem 1,4%.
1 0

1

1 2

Dział polski p r z y g o t o w a ł Centralny Ośrodek Meto­
d y k i Upowszechniania K u l t u r y przy w s p ó ł p r a c y Departa­
mentu P l a s t y k i Ministerstwa K u l t u r y i Sztuki. Jako komi­
sarz wystawy c h c i a ł b y m na t y m miejscu podziękować za
wypożyczenie prac P a ń s t w o w e m u Muzeum Etnograficznemu
w Warszawie, Muzeum w Sieradzu, W o j . D o m o m K u l t u r y
we W r o c ł a w i u , Koszalinie i B i a ł y m s t o k u , K l u b o w i Plasty­
k ó w A m a t o r ó w przy K o p a l n i „ W i e c z o r e k " .

125

�AMATEUR,

A R T I N T H E SOCIALIST

The author describes the phenomenon o f amateur a r t i n
the socialist countries drawing on his observations made at
the symposium and exhibition held i n Budapest i n J anuary
1974.
The artistic confrontation i n Budapest has shown t h a t
w i t h i n the framework o f the same political system and w i t h
our countries' common and equally deep interest i n amateur
art, its development is shaped differently i n each and every
country and depends on the general principle of cultural
policy.
I n the G D R the amateur art movement is organized on
the principle o f interest groups whose main aim is to organize
leisure t i m e for the working masses and to fulfil two kinds of
didactic tasks: to educate the masses according to the
principles o f socialism and t o improve the general level of the
masses' culture, especially i n the field o f painting, sculpture
etc.
I n Rumania there are amateur art circles and institu­
tions which r u n regular courses for amateur artists; at the

COUNTRIES

same time aid and interest are granted to individual amateur
artists.
The situation i n Poland is similar although individual
artists organized i n interest circles and clubs prevail. The
main task, as far as promotion is concerned, is to emphasize
the social role o f art and to treat i t first o f all as an i m p o r t a n t
factor i n the development of the man's psyche.
I n Hungary the most striking phenomenon is the
existence o f a circle o f people and groups engaging i n
ambitious problems o f modern art more deeply t h a n the
official t r e n d does.
I n Yugoslavia the main emphasis has been laid on the
problem o f the artistic value of amateur art and this is w h y
the " n a i v e " idiom is being promoted.
I n the G D R endeavours are made to bring the amateur
art as close as possible to professional art b o t h as far as form
and contents are concerned.
I n Poland there are no definite formal preferences defin­
ed because the main emphasis has been laid first o f a l l on
social and psychological values of amateur art.

ЛЮБИТЕЛЬСКОЕ ИЗОБРАЗИТЕЛЬНОЕ ИСКУССТВО
В СОЦИАЛИСТИЧЕСКИХ СТРАНАХ
Автор статьи, характеризуя
явления любитель­
ского творчества в социалистических странах, прежде
всего с с ы л а е т с я н а свои в п е ч а т л е н и я , с в я з а н н ы е с
симпозиумом и в ы с т а в к о й , п р о в е д е н н ы м и в я н в а р е
т е к у щ е г о года в Б у д а п е ш т е .
Конфронтация в Будапеште показала, что не­
с м о т р я на о б щ и й и н т е р е с и п о н и м а н и е , п р о я в л я е м ы е
нашими странами к любительскому искусству в р а м ­
к а х одной и той ж е п о л и т и ч е с к о й модели, в к а ж д о й
из этих стран развитие любительского изобразитель­
ного и с к у с с т в а идет своим с о б с т в е н н ы м п у т е м в с о ­
ответствии с общими принципами культурной поли­
тики.
В ГДР любительское искусство охвачено систе­
мой к р у ж к о в , г л а в н о й ц е л ь ю к о т о р ы х я в л я е т с я о р г а ­
низация
свободного в р е м е н и т р у д я щ и х с я , а т а к ж е
о с у щ е с т в л е н и е д в о я к о г о рода з а д а н и й , а именно: в о с ­
питание масс в социалистическом духе и повышение
общего у р о в н я и х к у л ь т у р ы , особенно в области и з о ­
бразительного искусства.
В Румынии
существуют
любительские к р у ж к и
скульпторов и учреждения, ведущие систематические
к у р с ы д л я с к у л ь п т о р о в — л ю б и т е л е й ; н а р я д у с этим
о к р у ж е н ы заботой и в н и м а н и е м любители, не п р и ­
надлежащие к кружкам.

Т а к а я ж е примерно картина наблюдается в Поль­
ш е , где п р е о б л а д а е т , однако, ч и с л о и н д и в и д у а л ь н ы х
л ю б и т е л е й , не о б ъ е д и н е н н ы х в к р у ж к а х и л и в к л у ­
бах. П о н и м а н и е о б щ е с т в е н н о й р о л и и с к у с с т в а , о т н о ­
ш е н и е к нему, к а к к в а ж н о м у ф а к т о р у р а з в и т и я ч е л о ­
веческой психики — такова основная предпосылка
тех, к т о п р и з в а н з а б о т и т ь с я о л ю б и т е л я х .
В В е н г р и и достойно в н и м а н и я с т р е м л е н и е х у ­
дожников-любителей
к
решению
более
сложных
п р о б л е м современного и с к у с с т в а , ч е м это з а м е ч а е т с я
в официальных кругах скульпторов.
В Ю г о с л а в и и основной у п о р д е л а е т с я н а п р о б л е ­
му х у д о ж е с т в е н н о й ц е н н о с т и л ю б и т е л ь с к о г о т в о р ч е ­
ства в связи с чем предпочтение отдается наивному
искусству.
В Г Д Р с т р е м я т с я к тому, ч т о б ы т в о р ч е с т в о л ю ­
бителей р а в н о по ф о р м е , к а к и по с о д е р ж а н и ю б ы л о
к а к можно б л и ж е к профессиональному творчеству.
В в и д у того, что в П о л ь ш е в п е р в у ю о ч е р е д ь
учитываются общественные и психологические ф а к ­
т о р ы з д е с ь не в ы д в и г а ю т с я о п р е д е л е н н ы е т р е б о в а н и я
формального характера.

F o t . : J&lt;-n Swiderski — il. 7—15.

126

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7507" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7487">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/299da0bcb76b18483d69da3a54d8bb10.pdf</src>
        <authentication>ab80f19dea3c1946117c415a5e3cbb0c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89639">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4514</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89640">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89641">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89642">
                <text>rzeźba ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89643">
                <text>Sobota, Józef - rzeźbiarz ludowy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89644">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4198</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89645">
                <text>Życie i twórczość rzeźbiarska Józefa Soboty / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1974 t.28 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89646">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1974 t.28 z.2; s.105-116</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89647">
                <text>Pokropek, Marian</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89650">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89653">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89656">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89668">
                <text>Marian Pokropek

ŻYCIE I TWÓRCZOŚĆ RZEŹBIARSKA JÓZEFA SOBOTY

Józef Sobota, rzeźbiarz z Regut, wsi w pow. otwockim,
leżącej w pobliżu przystanku kolejowogo Kołbiel i drogi
biognącej z Góry K a l w a r i i do Mińska Mazowieckiego, ma
dziś 80 lat. Rzeźbić zaczął niedawno — jak m ó w i : „ t r z y
zimy minęło jakiem zaczon r z e ź b i ć " . Nie należy do t y c h
rzeźbiarzy ludowych, k t ó r z y to już w dzieciństwie pasając
krowy wycinali kozikiem ptaszki i różne figurki. „ N a takie
zabawy nie było czasu. Rodzice b y ł y bidne, nio b y ł o tak
jak dzisiaj, żoby tak dobrze ludziom było. Ojciec pędził do
roboty. B y ł o m najstarszym z czterech dzieci, a i ojciec b y ł
chorowity, to m u s i a ł e m m u p o m a g a ć od n a j m ł o d s z y c h lat.
Nie było t y j zimi dużo, ś t y r y morgi, tak j a k dzisiaj liczą
niecałe dwa hektary i to jeszcze piaszczysto zimi. Jak m i
17 rok sedł a i młodsze dzieci podrosły, żo mogły w domu
p o m a g a ć , ojcioc nio mioł tyle zdolności utrzymania nas
wszystkich i oddal mnie na służbę wo wsi. D w a miosiąco

służyłem u gospodarza, potom poszetem do pikarza na
pomocnika do piekarni. Prawie pięć miesięcy t a m b y ł o m .
Jak m i 18 rok szodł ojcioc mnie z a b r a ł do domu, bo nie miał
zdrowia dobrego. Skoro mnie z a b r a ł do domu, to nie wytrwa­
ło trzy miesiące j a k odumar .
(...) W t e d y nijaki pan Orzechowski k u p i ł od hrabiego
takie sosny, maciory zwane. W lesie w y r a b i a ł z nich spały,
t o znaczy kolejowe brusy, takio pod szyny i to zwozili do
Celestynowa do stacji. Więc j a m i a ł e m czas, bo ludzie jak
mieli większe gospodarstwo nie mioli czasu tam chodzić.
W d f.nu m a ł e gospodarstwo było, to jeździłem do tego lasu.
Ale n i k t nie chciał ze m ю robić, bo mówili, żo dzieciak jost
m ł o d y i nie bendziem p r a c o w a ć na niego. A jeśli m i pomagali
to tak, byle jakiegoś drzewa n a k ł a ś ć na fure i niech wiezie.
D a ł e m sum s p o k ó j . T a k i sposób sum se k ł a t e m i jeszcze
najsampierw przyjechałem na ten kierunek, gdzie k w i t y
1

П. 1. Kapliczka z fotografią autora, 3 4 x 1 0 cm.

105

�J . Sobota. I I . 2—4. Kapliczka „ s ł u p e k " , drewno, wys. 61 cm. Całość i fragmenty. I I . 5. Kapliczka, drewno, 37x20,5 cm

wydawali. Ale cóż z tygo. Z tygo dźwigania co klotem, to
w k u ń c u ociemniałem. Ciemnia spadła na mnie i ociemniałem,
że człowieka nie widziałem. Nie b y ł o t a k d o c h t o r ó w j a k
dzisiaj, bo t o b y ł o za ruskich czasów, za cara, to jest z daw­
nych lat. B y ł a t y l k o kobito staro we wsi u nas, c h t ó r a to
ciemnie podnosiła. To b y ł a nawot stryjno naso. Matka
poszli ze mno do tej k o b i t y i ta stryjno m i to ciemnio podno­
siła, podnosiła i podniosła.
(...) Osiemnasty rok m i sedł i to drzewo się skończyło.
Poszetem na kolej. R o b i ł e m w Warszawie na kowelskioj
stacji, j a k to k i e d y ś za ruskich czasów nazywali. Trzeba
było 12 spał dziennie w y m i e n i ć . Ale starszy roboczy, Polak,
n a z y w a ł się n i j a k i Z m o r z a ń s k i , u n mnie wzion troche pod
u w a g ę , że jestem m ł o d y chłopak i tak mnie zawsze troche
uchronioł, na p o s y ł k a c h mnie mioł, aby ten dzień tak zszedł,
a inni musieli to robić. Ale t a m robota so skończyła. Przyszetem do domu. 18 lat sie skończyło, 19 rok m i zaczon iść.
N o , co t u robić. Dziadek powiedział, że nie ma na utrzymanie,
ale jest u nas we wsi taka pani, c h t ó r a m i a ł a wietrak,
wietrzny m ł y n znaczy sie. Pogadali t a m z nami. Ta pani
mówi do dziadka — j a k b y u n chciał, to by sie mógł ożenić
z m o j ą w y c h o w a n i c ą i n a u c z y ł się tego zawodu m ł y n a r z a .
D ł a mnie nie b y ł o t o nic strasznego, bo m i a ł o m pojęcie do
wszystkiego. A b y ł czeladnik i u n miał mnie p o u c z a ć .
Jak zaczun mnie pouczać, to nie dał m i wejść na wiatrak,
bo bojał sie, że jego w y d a l ą jak mnie nauczy. Ożeniliśmy się
w karnawale, ale do jesieni, do grudnia wypędziła nas t a
pani, bo dlatego że trafił się drugi czeladnik, t a k i c h t ó r y
m i a ł swoje dzieci, c h ł o p a k ó w takich i wdowiec b y ł . P o w ą c h a l i
106

sobie i żenić sie. D l a nas nie było spania w mieszkaniu
t y l k o w stodole. Ale mnio t a k n a t c h n ą ł Pan B ó g , żeby
z a m k n ą ć wierzeje, a iść podsłuchać co uni se m ó w i ą . I zaczy­
nają rozmawiać o ożenieniu. Ale ta m a t k a : — no tak to tak
panie Piotrowski, ale co zrobić z niemi. A u n m ó w i t a k :
najzwyczajni wypędzić, w y p ę d z i ć i skończyło się. I tak
zrobiła. N a drugi dzień wstaje rano i p r z y c h o d z ę i mówię,
że tak i tak j a k b y m b y ł z n i m i i słyszał to wszystko, m ó w i ę
że mata nas w y p e n d z i ć , bo sie mata żenić z tem Piotrowskim.
A una wrzeszczy, od wielkich cholerów n a w y m y ś l a ł a , że
k ł a m i e , że tak nie było, a przecież słyszałem t o na w ł a s n e
uszy. I wypędziła nas na zime. Mieliśmy dwa złote, groszy
dwadzieścia pieniendzy rosyjskich, to znaczy tygo na
dzisiojszy czas pół l i t r a w ó d k i . 1 zł i 10 gr kosztowało pół
l i t r a wódki, a 10 gr na zbycie. No jakeż to życie. Pośliśmy do
swojej m a t k i , ale m a t k a przecież tak samo b y ł o bidna, nic
nie m i a ł a . T a k ż e ś m y t a m b y l i przez dwa lata. P ó ź n i e j
chciałem swoje bude zrobić. Troche moja matka m i dali
drzewa, troche sie u k r a d ł o , bo t u kiedyś b y ł y dworskie lasy.
I tak sie zgrodziło to swoje c h a ł u p ę . "
J ó z e f Sobota nie mniej barwnie opowiada dalsze dzieje
swojego życia. Postawiwszy dom i b u d y n k i gospodarcze
d o k u p o w a ł po k a w a ł k u ziemię, bo chciał b y ć t a k i m samym
gospodarzem j a k i n n i we wsi. Tymczasem m u s i a ł zajmować
się r ó ż n y m i pracami zarobkowymi.
„ Z a j o n e m się t r a c z k ą — m ó w i . — Przez dwadzieścia
lat r ż o n e m t r a c z k ę , bo to b y ł zarobek na tej traczce dobry.
Ludzie dali jeść i tak się żyło. Ale b y ł tedy t a k i człowiek,
c h t ó r y mioł t u 6 m o r g ó w ziemi, a mieszkał w K ą t a c h .

�U n chciał sprzedać to ziemie. Jak t o m t r a c z k ę żełem zarobiło
się pare złotych. B y ł t u Trzeciok Franek i m ó w i , ż e b y m
ten grunt k u p i ł , ale ja powiedziałem, że nie k u p i m y tego
g r u n t u , bo bendzie chciał d u ż o piniendzy. Ale u n m ó w i ,
że k u p i m y . Ja p y t a m ile u n teraz bendzie chcioł. Wiencej
nie bendzie chcioł j a k dwa m i l i o n y , bo t u j u ż na m a r k i było.
A j a m ó w i ę : — Franek, jak k u p i m y za trzy, to pół miliona
fakturnego dostaniesz. Poszliśmy do niego w sobotni dzień.
Nawet 25 tys. jego piniendzy wzionem. Zachodzimy do jego
swoka, k i e d y ś dawno b y l i swoki a dziś wuje. Swoku, m ó w i ,
niejchciejcio tyle, t y l k o tyle ile macie wzionć. A u n m ó w i
tak. Franek t y kup, m i pieniondze niepotrzebne, zobaczys,
że ci sie przydo. A u n m ó w i . Swoku, m y momy tyle ziemi,
że nie ma chto robić. Ja tak, on tak. U n mioł takie przy­
słowie. Jucha. Jak jucha, m ó w i , nie weźmie trzech milionów
to i d ź t a do domu. Co bende g a d a ł . Te trzy miliony zgodziłem
sie d a ć . "
Miał więc Sobota wraz z ojcowizną 10 m ó r g ziemi,
dwie k r o w y , konia, stadko owiec i k i l k a świń. W społecz­
ności wiejskiej zaczęto u w a ż a ć go za dobrego gospodarza.
Ale chciał mieć joszczo większe gospodarstwo.
Po sonsiedzku był las. To tak m i zawsze duch mówił, żeby ten
las j a k i m ś prawom k u p i ć . Posotem do dziedzica, m ó w i ę ,
panie dziedzicu tak i tak, m o ż e b y m t o kupił. Mówi, że
sprzedo. Ale nio miołem pieniendzy, t y l k o takie c h a ł u p ę
chciałem sprzedać, a znowu so p o b u d o w a ć jakieś inne.
Ale mówi, żo za pieniondze u n nie sprzedo, t y l k o p y t a sie
m i co ja mogę robić. On chciał, ż e b y n a r ż n o ć sztachetki do
grodzonia. A ja mówię, że właśnie ja się t y m trudnie, panie
dziedzicu, t y l k o z tego żyje. No i zgodził się na taki odrobek."
W ten sposób gospodarstwo powiększyło się o dalsze
б m ó r g . Sobota sezonowo zajmował się w dalszym ciągu
t r a c z k ą . Mając czterdzieści k i l k a lat w czasie pracy uległ

wypadkowi.
Zleciołem przez drugiego człowieka z war­
sztatu i s t r z ą c h n e ł e m nogi. Bez pół roku nie mogem zupełnie
chodzić, bo d o s t a ł e m skrzepu k r w i w nodze. Można było
sikiero r ą b a ć , a krew nie szła i t a k się człowiek m o r d o w a ł .
Nogę chcieli m i u p i ł o w a ć , nie d a ł e m jej upiłować t y l k o
mnie Pan Bóg n a t c h n o ł , żeby stawić p i j a w k i . Nie chcieli
m i bardzo d a w a ć t y c h pijawek, bo mówili że zgłupieje,
ale j a k już śmierć groziła, 12 t y g o d n i leżałem w łóżku już
przez życia, t y l k o śmierci w y g l ą d a ć , t a k że wreszcie za­
częliśmy te p i j a w k i stawiać. Zaczęliśmy s t a w i a ć od św. Sta­
nisława bez trzy tygodnie co dzień, wiele t y l k o się przypiło
i pomalutku, pomalutku zaczona ta krew chodzić i chodziła
i o d z y s k a ł e m swoje nogę, ale zawsze m i a ł e m t a k ą nie swoj ą (...)
(...) Dzisiaj to ludzie bardzo m a ł o Boga w s p o m i n a j ą ,
ale wtedy kiedy mnie ten ból m o r d o w a ł zawsze m ó w i ł e m ,
żeby mnie jeszcze Pan B ó g pomógł, ż e b y m mógł c h o d z i ć . "
Na t ę intencję Józef Sobota p o s t a w i ł k i l k a lat temu
swój pierwszy w o t y w n y k r z y ż .
P o s t a w i ł e m krzyż na
drodze, przy tej trasie, ale to nic nie d a w a ł o . P o s t a w i ł e m ,
ale tak j a k mnie bolało, tak zostało. Nazot nie mokiem
chodzić, ale mokiem jeszcze robić. Nareszcie złożyło mnie
tak, że zupełnie nie mokiem chodzić, t y l k o siedzieć. Na­
reszcie zrobiłem б kapliczek takich ( i l . 17), rozwiesiłem ich
po lesie, a zawsze prosiłem Boga, żeby m i Pan Bóg j a k o ś
tam jeszcze d o p o m ó g ł . Nareszcie, drugo zime przyśniło m i
sie we śnie, żeby zrobić jeszcze pienć, ale nie powiedziane
b y ł o , żeby zrobić pienć, a już noga ustanie bolić. To j a
zrobiłem t y c h pienć i rozwiesiłem ich t u po lesie, przy dro­
gach. Nareszcie m y ś l mnie n a p a d ł a taka, żeby zrobić t a k ą
kapliczkę do kościoła, t a k ą k t ó r a t u stoi przy wjeździe
do wsi przy głównej drodze ( i l . 20). T u b y ł ksiondz, taki
przyjezdny, na religiu przyszedł, obejrzał t o i powiedział
107

�7

8

J . Sobota. Kapliczki. П. 6. Drewno malowane olejno, tło białe, figury srebrne, wys. 23,5 cm. I I . 7. Drewno mai. s r e b r n ą farbą,
wys. 29 cm. 11. 8. Drewno, wys. 33 cm.

tak, że kościół tyho nio przyjmie. Ale powiedział: niech pan
robi, może sio uda. Zrobiłem i postawiłem t u t a j . P o s t a w i ł e m
t u , j a k i om t a m mógł t a k i om postawił, ale zawsze prosiłem
0 to, żeby m i jakoś Pan B ó g dopomógł, ż e b y m jeszcze cho­
dził. Nareszcie przyjeżdzoł pan t a k i z Warsiawy, nie wiem
chto, zainterosował się t ą kapliczką, p y t a ł się k t o to zrobił
1 powiedzieli m u , że jest t n t a k i , nawet ze strachem ludzie
powiedzieli, bo tak było. I przyszedł i mówił, żeby to robić
i pieniendzy d a ł m i na utrzymanie do tygo życia i dochtora
m i swojego przywieźli i dużo m i pomogli."
Sobota, rozwieszając i stawiając przy drogach wykonane
przez siebie kapliczki spełniał wolę bożą, p r z e k a z a n ą m u
we śnie. Wierzył, żo p r o ś b y jego z o s t a n ą w y s ł u c h a n e , że
wróci m u władza w nogach. I rzeczywiście, latem 1973 г.,
po pierwszych wizytach specjalnie sprowadzonego lekarza,
Sobota zaczął chodzić, podpierając się j u ż t y l k o j e d n ą
laską, a nio j a k dawniej dwiema. Mógł ponadto chodzić
więcej, nio męcząc się tak szybko.
Uwierzył więc w skuteczność swych wcześniejszych
p o c z y n a ń . Zaczął przecież rzeźbić z bożego natchnienia i do­
czekał się nagrody. Sam nawet nie śmiał tego oczekiwać.
Wiele razy podkreśla w rozmowie, że we śnie słyszał t y l k o ,
że ma w y k o n a ć kapliczki i porozwieszać je przy drogach.
U c z y n i ł to, a w k r ó t c e potem kapliczkami zainteresowali się
ludzie z Warszawy, sprowadzili m u lekarza, a ten udzielił
widocznej pomocy. Wszyscy, k t ó r z y d o t ą d u niego b y l i
pomagali m u , jakżeż więc m i a ł b y nie wierzyć, iż jest to
nagroda za spełnienie polecenia, k t ó r e usłyszał we śnie.
„ O d k r y c i e " Soboty przez ludzi z z e w n ą t r z zmieniło
stosunek własnego środowiska do r z e ź b i a r z a ; w y w a r ł o
też znaczny w p ł y w na niego samego.
Początkowo
108

I

nie znajdował

ani uznania,

ani zrozu-

mienia wśród ludzi zo wsi. Nawet żona, starsza od niego
i od wielu miesięcy obłożnie chora, z lekceważeniem odzy­
wała się o rzeźbieniu męża. Gdy p r z y g o t o w y w e ł kapliczkę,
przeznaczoną na g r ó b , p o w i e d z i a ł a : — „ J a k krowa zdechnie,
to się jej t ą kapliczkę postawi, a nie na naszych grobach".
Ale gdy do Soboty zaczęto przyjeżdżać, z szacunkiem oglą­
d a ć jego rzeźby, k u p o w a ć je — gdy t y l k o mogła w s t a ć
z łóżka, szła do kapliczki, postawionej przy drodze do wsi,
i stroiła j ą k w i a t a m i zerwanymi z pól i z własnego ogródka.
Zainteresowanie ludzi z miasta S o b o t ą zmieniło w w i ­
doczny sposób stosunek środowiska do rzeźbiarza. Kapliczki
jego m u s z ą mioć j a k ą ś w a r t o ś ć , skoro specjalnie z Warszawy
p r z y w o ż ą Sobocie lekarza, zagraniczne leki, skoro biorą
jego rzeźby.
Sam Sobota też zaczął inaczej p a t r z e ć na swoje kapliczki,
t r a k t o w a ć je nie t y l k o jako dzieła z mocy snu należno
Bogu, ale jako rzeźby cieszące się uznaniem, potrzebne
ludziom, chwalone, zamawiane.
„ O d k r y c i e " Soboty sprawiło, żo poczuł się on rzeźbia­
rzem, i poczynając od wiosny 1973 r. w kapliczkach jego
widoczna jest d u ż a ewolucja, w y r a ź n y rozwój.
Pierwszy postawiony przez Józefa Sobotę krzyż wo­
t y w n y nie wyróżniał się niczym specjalnym. B y ł to prosty,
drewniany krzyż niewielkich rozmiarów, nie posiadający
zdobień, ani rzeźb.
Dopiero w późniejszych kapliczkach, z 1971 г., wprowa­
dził Sobota płaskorzeźby. K a p l i c z k i te m i a ł y dość p r o s t ą
k o n s t r u k c j ę s k r z y n k o w ą , zbite b y ł y z grubych, p r o s t o k ą t ­
nych desek. W n i e k t ó r y c h kapliczkach boczne doski b y ł y
szersze u dołu ( i l . 17). Właściwe zdobienie znajdowało się
w p r o s t o k ą t n e j desce, tworzącej główną ściankę kapliczki.

�Od wykonania tej deski rozpoczynał Sobota
kapliczką.

pracę

nad

W kapliczkach t y c h powtarza się prawie jednakowy
m o t y w ikonograficzny: centralna p o s t a ć , zajmująca g ó r n ą
część deski, to Chrystus U k r z y ż o w a n y w otoczeniu dwóch
klęczących aniołów ze złożonymi do m o d l i t w y r ę k a m i .
W dolnej części deski znajduje się p o s t a ć M a t k i Boskiej
wkomponowana b ą d ź w p r o s t o k ą t n ą r a m ę , b ą d ź w wydłu­
żoną a r k a d ę , w s p a r t ą u dołu o dwie klęczące i m o d l ą c e się
postacie, prawie analogiczne do postaci g ó r n y c h i bocznych.
Tworzył się w ton sposób jak gdyby piramidalny u k ł a d
p o d k r e ś l o n y nieznacznie zwężającą się k u górze d e s k ą
z t r ó j k ą t n y m ścięciem no, daszek i s a m ą k o m p o z y c j ą płasko­
rzeźb. G ó r n y t r ó j k ą t z a j m o w a ł y ramiona k r z y ż a , pod k t ó r y m
rzeźbiarz umieszczał symetrycznie po obu stronach klęczące
postacie, a pod n i m i dwie n a s t ę p n e , ale usytuowane bardziej
na, z e w n ą t r z w stosunku do centralnie umieszczonego wize­
r u n k u M a t k i Boskiej.
Pierwsze kapliczki wykonane b y ł y z „ o s y " , czyli
drzewa osikowego, b ą d ź z „ s o k o r y " , czyli topoli oraz z desek
sosnowych. Do rzeźbienia ich Sobota posłużył się naj­
prostszymi narzędziami — k u p i o n y m w sklepie scyzorykiem,
własnoręcznie w y k o n a n y m nożom z szerokiej, grubej blachy
oraz kilkoma d ł u t a m i zrobionymi z grubych p r ę t ó w metalo­
wych, spłaszczonych i zaostrzonych na k o ń c a c h . Sobota
w y k o n a ł t a k ż e zo z ł a m a n y c h wideł specjalny szpikulec do
oznaczania oczu. Do pierwszej o b r ó b k i drewna u ż y w a ł
małej siokiory i piłki.
Naj wcześniejszo kapliczki zawsze m a l o w a ł . U ż y w a ł
w t y m celu farb emaliowanych i nitro — białej i srebrnej.
Białą „ m a ł ą " , czyli farbą, z a m a l o w y w a ł całą powierzchnię
kapliczki, a n a s t ę p n i e srebrom p o k r y w a ł wszystkie postacie:
Chrystusa, M a t k ę B o s k ą , Św. Józefa, aniołki i t p .

Bogatsze rozwiązanie konstrukcyjne i kompozycyjne
m i a ł a kapliczka słupowa, postawiona przy drodze wiodącej
do wsi ( i l . 20). B y ł a ona znacznie większa i skonstruowana
z trzech desek zbitych w kształcie litery H . Środkowa deska
zdobiona b y ł a p ł a s k o r z e ź b a m i z obu stron, natomiast dwie
skrajne deski, przybite pod k ą t e m prostym do środkowej,
zdobione b y ł y t y l k o na zewnętrznej płaszczyźnie. W ś r ó d
płaskorzeźb powtarza się m o t y w Krucyfiksu z a d o r u j ą c y m i
aniołkami, M a t k i Boskiej również w otoczeniu dwóch
aniołków oraz Św. Rodziny z Bogiem Ojcem i Duchem Św.
N i e k t ó r e aniołki b y ł y wycięte osobno, a n a s t ę p n i e przybite
do deski. Później Sobota od razu k o m p o n o w a ł w desce
całość płaskorzeźby. K a p l i c z k ę u m o c o w a ł na slupie ponad
metrowej wysokości i n a k r y ł d u ż y m dwuspadowym daszkiem
wykonanym z d w ó c h k a w a ł k ó w starego falistego eternitu.
Całość ogrodził czworobocznym p ł o t k i e m sztachetko w y m .
Kapliczki skrzynkowe zawieszał Sobota na p r z y d r o ż n y c h
drzewach. Było m u ciężko, n i k t z sąsiadów nie chciał w t y m
b r a ć udziału, czasem t y l k o pomogło m u jakieś dziecko.
Kapliczki te wiszą w okolicy wsi, na dalsze wędrówki b r a k ł o
Sobocie s ł. T y l k o jedn-. kapliczka wisi poza wsią, w Starej
Wsi koło Kołbieli. J a d ą e kiedyś wozem na targ do Kołbieli
zauważył, żo w stojącoj przy s k r z y ż o w a n i u d r ó g kapliczce
nie ma żadnego obrazka ani figury. P o s t a n o w i ł więc umieścić
t a m swoją kapliczkę. Schował j ą w papierowy worek po
cemencie, uprosił jakiegoś t r a k t o r z y s t ę , aby z a b r a ł go do
Kołbieli i nic n i k o m u nie m ó w i ą c — pojechał i zawiesił swą
kapliczkę. Po powrocie na o d k r y t y m traktorze czy to z wra­
żenia, czy z zimna i w s t r z ą s ó w zaniemógł i przez k i l k a d n i
nie mógł mówić.
W n i e k t ó r y c h kapliczkach umieszczał w p r o s t o k ą t n y c h
ramkach, za szkłem, obrazki z wizerunkami ś w i ę t y c h czy
M a t k ę B o s k ą . W jednej z kapliczek obrazek t a k i umieścił na

J. Sobota. I I . 9. Kapliczka z szopką, drewno pokostowane, 32,5 X 14,5 cm. I I . 10. Kapliczki, drewno,
wys. 33 i 41,5 cm.

109

1

�za szkłem oraz g ó r n e j , k t ó r ą wieńczył k r z y ż z figurą Chrystu­
sa i klęczącymi postaciami po obu stronach jego podstawy
(aniołki lub M a t k a Boska i św. Józef). W n i e k t ó r y c h kaplicz­
kach, zamiast k r z y ż a , nad fotografią umieszczał płaskorzeźbę
p r z e d s t a w i a j ą c ą krucyfiks z a n i o ł k a m i . Górna część m i a ł a
wówczas k s z t a ł t trapezu.
Zetknięcie z miejskim odbiorcą spowodowało, że Sobota
zaczął d o s t o s o w y w a ć swe kapliczki do nowych funkcji.
Proszono go, aby w y k o n a ł kapliczki, ale bez bocznej skrzyn­
kowej obudowy i daszka. P o c z ą t k o w o w z b r a n i a ł się, tłu­
m a c z ą c , że kapliczka zawieszona na drzewie musi mieć
ścianki i daszek, ż e b y święte figury chronić przez zimnem
i deszczem, przed szybkim zniszczeniem. Ale gdy m u w y ­
j a ś n i o n o , że kapliczki te b ę d ą zawieszone w mieszkaniu —
zgodził się pozostawić t y l k o deskę z p ł a s k o r z e ź b i o n y m
przedstawieniem ( i l . 5).
W k r ó t c e jednak w p a d ł na nowe rozwiązanie konstrukcyjno-kompozycyjne kapliczki przeznaczonej do mieszkal­
nego w n ę t r z a . Miała ona k s z t a ł t czworoboku zwężającego
się k u górze i zakończonego k r z y ż e m ( i l . 2). Wzorem b y ł a
t u zapewne kapliczka słupowa stojąca u wjazdu do wsi.
Sobota w y k o n a ł kilkanaście takich słupów-kapliczek, różnej
wielkości (od 20 do 110 cm wysokości"), o podstawie prosto­
k ą t n e j l u b — rzadziej — kwadratowej (o boku od 5 do
30 cm). Ale nawet w t y c h ostatnich — zawsze wyróżniał
dwa ujęcia główne (front i t y ł traktowany równorzędnie)
i dwa b o k i . Zresztą wszystkie pokryte p ł a s k o r z e ź b ą . Płasz­
czyzny główne, „ f r o n t a l n e " , o bardziej rozbudowanej kom­
pozycji ikonograficznej, wieńczą krzyże z p o s t a c i ą Chrystusa.

J.

Sobota. I I . 11. Kapliczki „.słupki", drewno
pokostowane, wys. 88,5, 80, 65 cm.

figurze M a t k i Boskiej wyrzeźbionej w desce. Zapytany, po co
w y c i n a ł figurę skoro j ą zasłania obrazkiem, wyjaśnił, iż
zawsze k t o ś zły m o ż e szkiełko zbić, a wtedy choć obrazek
wypadnie, pozostanie rzeźba.
P ó ź n i e j , po zetknięciu się z l u d ź m i przyjeżdżającymi do
niego i z a m a w i a j ą c y m i r z e ź b y , Sobota zaczął w y k o n y w a ć
swe kapliczki już nie t y l k o do zawieszenia w lesie czy przy
drodze, ale i dla siebie, rodziny i przyjezdnych. Zawiesił
w swoim pokoju k i l k a „ k a p l i c z e k " , zbliżonych w typie do
t y c h z wizerunkami ś w i ę t y m i za szkłem, tyle że zamiast
litografii religijnej umieścił zdjęcia rodzinne. Kapliczka taka
pełniła p o d o b n ą rolę, jak p a m i ą t k i z pierwszej k o m u n i i ,
fotografie ślubne czy z okresu służby w wojsku.
K a p l i c z k i takie rozdał również rodzinie. W t y m to
czasie o t r z y m a ł od autora tego tekstu kilkanaście fotografii
z w ł a s n y m wizerunkiem, zaczął więc w p r a w i a ć je za szkło
do kapliczek, k t ó r e ofiarował „ n a p a m i ą t k ę " paru odwiedza­
j ą c y m go osobom. Spośród posiadanych zdjęć wybierał takie,
na k t ó r y c h sfotografowany b y ł razem ze swymi rzeźbami
(il. 1). Oczywiście w kapliczkach t y c h pod fotografią nie
m o g ł y znajdować się płaskorzeźby z wizerunkami świętych,
bo nie b y ł o b y to „ g o d n e " . Kapliczka składała się więc
z dwóch części: dolnej z fotografią, 6 x 12 cm, umieszczoną
110

Tematyka płaskorzeźb jest m a ł o zróżnicowana. Cen­
t r a l n y m i postaciami s ą Chrystus na K r z y ż u , Matka Boska
oraz Święta Rodzina z Bogiem Ojcem i Duchem Ś w i ę t y m .
U z u p e ł n i a j ą je postacie klęczące i m o d l ą c e się, niewiele się
od siebie różniące, k t ó r e rzeźbiarz określa jako M a t k a Boska
i ś w . Józef (gdy w y s t ę p u j ą przy krzyżu) l u b anioły (przy
figurze M a t k i Boskiej). Pojawia się też, w później wykona­
nych kapliczkach, Serce Jezusa, Ucieczka do E g i p t u , postacie
ś w i ę t y c h : Franciszka, Antoniego, a zwłaszcza patrona
rzeźbiarza — św. Józefa b ą d ź samego, b ą d ź przy stolarskim
warsztacie z m a ł y m Jezusem.
Przedstawienie M a t k i Boskiej zawsze w y s t ę p u j e w pro­
s t o k ą t n y c h l u b owalnych ramkach zdobionych karbami.
Wszystkie postacie zaznaczone s ą konturowo i dość
schematycznie. Twarze wykonane s ą w formie płaskiego
owalu z dwoma dziurkami w y o b r a ż a j ą c y m i oczy, nos — to
lekko w y p u k ł a kreska, usta — poziome wycięcie. Jedynie
postacie klęczące m a j ą twarze modelowane z profilu.
W k i l k u , kolejno rzeźbionych kapliczkach, pojawia się
p o s t a ć samego Soboty, siedzącego na s t o ł k u ze sparaliżowa­
n y m i nogami i — ozdrowionego, stojącego przy pomocy
lasek. Stanowi to zapewne wyraz podzięki za uzdrowienie,
a może i prośbę o zdrowie.
W e wszystkich kapliczkach, z a r ó w n o skrzynkowych,
j a k i słupowych, tematy w y s t ę p u j ą w układzie p i ę t r o w y m .
P o c z ą t k o w o b y ł y to dwie lub t r z y strefy, później — zwłasz­
cza w rzeźbionych s ł u p a c h — cztery do sześciu.
W nowszych kapliczkach widoczna jest bogatsza deko­
racja, karbowane krawędzie, karby zdobiące r a m k i , gwiazdki
rytmicznie wypełniające wolne t ł o .
K a p l i c z k i Sobota p o c z ą t k o w o malował białą i s r e b r n ą
farbą, potem gdy nie m i a ł „ s r e b r a " , p r ó b o w a ł postacie po­
k r y w a ć zielenią, żółcią i czerwienią. Obecnie wszystkie
rzeźby przeznaczone „ d o miasta" pozostawia nie malowane,
ale drewno pokostuje, tak że przybiera ono żółto-brązowy
odcień. Pokostuje zwłaszcza rzeźby z osiki, l i p y i topoli,
aby zabezpieczyć je i u t r w a l i ć . R z e ź b i również w gruszy
i j a b ł o n i , ale wówczas zostawia często rzeźby w stanie nie
malowanym.

�Sobota. I I . 12. Różaniec, drewno.
13. K r z y ż y k , drewno, wys. 8 cm.
1

�Po serii kapliczek słupowych, na jesieni 1973 roku,
w y k o n a ł Sobota p i ę k n ą kapliczkę p r z e z n a c z o n ą do posta­
wienia na słupie i n a k r y t ą blaszanym daszkiem (il. 19). S k ł a d a
się ona z trzech grubych desek zbitych w kształcie litery H ,
podobnie j a k pierwsza kapliczka p r z y d r o ż n a . Wszystkie
płaszczyzny, a jest ich osiem, zdobione są płaskorzeźbami
0 strefowej — j a k zawsze — kompozycji. W kapliczce tej
w y s t ę p u j ą wszystkie dotychczas wykonywano przez rzeź­
biarza postacie, scenki i m o t y w y ornamentacyjne. Kapliczek
takich zamierza w y k o n a ć jeszcze k i l k a .
Przy k o ń c u roku w y m y ś l i ł Sobota nowy temat —
szopkę ( i l . 9). Posłużył się schematem deski-kapliczki, z t y m
że w dolnej części s t w o r z y ł w n ę k ę , w k t ó r e j umieścił w lek­
k i m perspektywicznym skrócie Jezusa łożącego w żłobku,
w asyście d w ó c h osiołków i dwóch aniołków. Górę pozostawił
t a k ą j a k w kapliczkach — z postaciami M a t k i Boskiej,
świętych i aniołów. Oczywiście w szopkach nie pojawia się
motyw ukrzyżowania.
W k r ó t c e potom rzeźbił Sobota nowy temat — nazywa
go „ c h o i n k ą " ( i l . 18). Jest to spora, lekko w y p u k ł a deska,
zwężająca się i zaokrąglająca k u górze. Co najmniej 3/4 jej,
to m o t y w „ j o d e ł k i " p r z e d s t a w i a j ą c y świerk. W dolnej
części oddzielonej w ą s k i m paskiem, zdobionym 7 gwiazdka­
m i , wyrzeźbił Sobota legendę o Św. Rodzinie i ludożercy.
Święta Rodzina występuje t u jodnak nie z Bogiem Ojcem
1 Duchem Ś w i ę t y m , ale z ludożercą (zbójom) po prawej

112

stronie. A b y nie b y ł o żadnej wątpliwości, ludożerca ma gruby
k i j w lewej ręco, natomiast święte postacie m a j ą obok głów
ośmioramienne gwiazdki, oznaczające ich świętość. Ludo­
żerca, jako „ m n i e j g o d n y " jest mniejszy od figur M a t k i
Boskiej i św. Józefa. A b y jednak m a ł y Jezus nie stał niżej od
zbója, rzeźbiarz umieścił go ... w y ż e j , t a k że sprawia on
wrażenie j a k b y unosił się w powietrzu.
Przedstawienie Św. Rodziny w y s t ę p u j e u Soboty
dwukrotnie. Raz w wersji zapożyczonej z barwnej litografii
wiszącej nad łóżkiem, drugi raz w wersji
plastycznej
interpretującej legendę.
N a litografii B ó g przedstawiony jest • jako starzec
z rozłożonymi r ę k o m a , z k t ó r y c h zwisa płaszcz, na tle
którego stoi Święta Rodzina. N a d głową zaś małego Jezusa
przedstawiony jest w postaci gołębia D u c h Święty. U Soboty
Bóg Ojciec przedstawiony jest w uproszczonej wersji —
jako głowa z rozłożonymi r ę k o m a , D u c h Święty przeisto­
czył się z gołębia w k r z y ż y k . Oczywiście schematycznie
potraktowane są i postacie — M a t k a Boska i m a ł y Jezus
w sukieneczkach, Św. J ó z e f w spodniach. Wszyscy m a j ą
podobny u k ł a d r ą k , t y l k o M a t k a Boska ma ręce do d o ł u ,
złożone j a k b y do m o d l i t w y .
Druga wersja Św. Rodziny stanowi s c h e m a t y c z n ą
t r a w e s t a c j ę legendy, k t ó r ą przytaczam t u dosłownie za
Sobotą.
R z e ź b i a r z barwnie opowiada t ę historię, i n t e r p r e t u j ą c

�k a ż d y w y r z e ź b i o n y na desco szczegół. „ K i e d y Pan Jezus
urodził się w Betleem, to tam król Herod wydał rozkaz
w y r ż n ą ć wszystkie dzieci do lat trzech, bo powiedzieli, żo się
narodził K r ó l . K r ó l Herod się bojał, żo nastanie inny K r ó l ,
i żo on nie będzie królom. W t e d y Matka Boska uciekała
z Betleem do E g i p t u . Uciekali do E g i p t u , zastała ich noc.
Z a s t a ł a ich noc w łosio i skręcili pod świrok. Tam chcieli
nocować. Alo w losie mieszkał ludożerca, k t ó r y t y l k o żył
ludźmi i kogo złapał do swojej jaskini wzion i już tam nikogo
nie wypuścił. L u d o ż e r c a przechodził drogą i widzi jakieś tam
ludzie pod świrkiem stoją. Ten świrok był tok u p i ę k n i o u y
zlotem i różnościami, że się wszystko świeciło, bo takie bo­
gactwo silno było na t y m świrku. Zobaczył to złoto i skręcił.
Patrzy, a pod świrkiem stoją ludzie i zabrał ich do j a s k i ń .
Zostawił ich tam, a sam poszedł szukać togo świrku, żeby
to bogactwo z a b r a ć . Poszodł i cułą noc chodził i nie znolozl.
A miał synka owrzodzialego takiego, strupy na n i m b y ł y .
K i e d y Matka Boska zobaczyła ostrupiałogo dziocioka, k a z a ł a
wody zgotować i k a z a ł a go w y k u m p a ć . Ol.u-npała go i w y j ona
go czystego. A do tej wody kazała włożyć własne swojo dzieciontko. L u d o ż e r c z y m nie d a w a ł a włożyć w t a k ą b r u d n ą
w o d ę , alo Matka Boska włożyła i wyjona. T ą wodę kazała
wlać w trzy naczynia i postawić. Powiedziała jej tak. K i e d y
nio będzie miała z czego żyć, to żeby wyniosła to na targ
i sprzedała. K i e d y ludożerca wrócił do jaskini una wyloeiala
do niogo i powiedziała, żo dziocioka wykumpali i wyzdrowili.
Jak un zobaczył, że to tok. to i m życie darował i wypuścił
1

J. Sobota. 11. 11,15. Kapliczka, drewno. Całość i frag­
ment. 11. 10. Pomnik Pana. Иода, drew no, wys. 37 f i n .
I I . 17. Kapliczka do zawieszania na drzewie, mai. olejno.

J. Sobota. I I . 18. Św. Rodzina i zbójca w lesie, drewno, wys.
38 cm.

ich i doł i m osiołka do przejazdu. K i o d y ludożerczym wlała
wodę do n a c z y ń zrobiła się m a ś ć . K i e d y ludożerca u m a r ł ,
a ostała się sama w d o w ą i nio m i a ł a z czygo żyć, i kiedy
Pana Jezusa zamordowali Żydzi i do grobu włożyli, to te
trzy Maryje niosły maśoie, bo chciały Chrystusa n a m a ś c i ć ,
ale mieli t y l k o j e d n ą , t ą k u p i o n ą , k t ó r ą una przyniosła,
a p y t a j ą ij czy więcej nio ma. A una m ó w i , że jeszcze dwie
ma. Poleciała i nadawali jej d u ż o piniondzy i d o ż y w a ł a za
to".
Przytoczona prawie dosłownie opowieść ma p o d w ó j n a
znaczenie: jako dokument folklorystyczny z nowymi, prze­
tworzonymi przez rzeźbiarza szczegółami oraz jako powna
analogia do jego życia. R z e ź b i a r z p o w t ó r z y ł t u w ą t e k
poddania się woli bożej, ozdrowienia i z a p ł a t y .
Godnym podkreślenia jest to, żo i inno wyrzeźbione
scenki i postacie oraz przedmioty m a j ą swoją b a r w n ą
113

�J . Sobota. I I . 19. Kapliczka, drewno pokostowane, wys. 82 cm. I I . 20.
Kapliczka przy wjeździe do wsi Regut.

i ciekawą interpretację t w ó r c y , często z a c z e r p n i ę t ą wprost
z własnego życia. I tak np. Sobota w y k o n a ł k i l k a różańców,
a później k i l k a sznurów korali. Pierwszy różaniec p o w s t a ł
na skutek takiego oto zdarzenia. Poszedł na targ i zobaczył
leżące na ziemi 50 gr. P o m y ś l a ł — szkoda, że się pieniądze
walają po ziemi i chciał je podnieść. Ale nie mógł się schylić,
bo m i a ł chore nogi i m u s i a ł k l ę k n ą ć . W t e d y przechodził
obok niego j a k i ś drugi starszy człowiek i powiedział: —
A wypada to klęczeć przed 50 groszami, chyba żeście nie­
wierzący. Sobota zapewniał, że jest wierzący. A na to tamten.
To p o k a ż c i e medalik lub różaniec i rozpiął ubranie, żeby
sprawdzić. Rzeźbiarz nie m i a ł a n i medalika, ani r ó ż a ń c a
i bardzo się z a w s t y d z i ł , więc zaraz po powrocie do domu
w y k o n a ł różaniec z drzewa, z k t ó r y m p o c z ą t k o w o nigdy
się nie rozstawał, nawet w nocy. Żona, słuchając j a k Sobota
to opowiada, nie bez złośliwości d o d a ł a : „później to j u ż nie
n a k ł a d a ł różańca na noc, bo spać m u b y ł o niewygodnie".

Podobne r ó ż a ń c e w y k o n a ł dla żony i dla k i l k u innych
osób.
K i e d y zaś Sobotę odwiedzili goście z miasta, rzeźbiarz
p o k a z a ł przez siebie wykonane różańce, a spotkawszy się
z zainteresowaniem obiecał, że wykona coś podobnego, ale
bez k r z y ż a „ b o w y w mieście to chyba w s t y d z i l i b y ś t a się
chodzić z r ó ż a ń c e m na wierzchu". I t a k powstał sznur
drewnianych „ k o r a l i " .
P a m i ę t a j ą c o scenie z targu, rzeźbiarz w y k o n a ł t a k ż e
medalik w formie maleńkiej skrzyneczki drzwiczkowej
z umieszczoną w ś r o d k u m a l e ń k ą figurką Św. Antoniego
przywiezioną m u przez kogoś z rodziny z pobliskiego od­
pustu.
J ó z e f Sobota rzeźbi drugi rok, ale j u ż na p o c z ą t k u
swej drogi artystycznej jest i n d y w i d u a l n o ś c i ą skrystalizo­
w a n ą i bardzo ciekawą. W a r t o więc obserwować jego dalszy
rozwój, charakter zmian w y s t ę p u j ą c y c h w rzeźbach.

r o t . : autor — II. 14, 15, 17, 13, 20; J a n Swiderski — il. 1—13, 18, 18.
Własność: L . Zlmmerer — il. 1—8, 10; Muzeum Etnograficzne w Warszawie — U. 11, 14, 15, 18, 20.

Ш

1

�SCULPTOR JÓZEF SOBOTA, HIS L I F E AND WORK

A monograph of Józef Sobota (80), a sculptor from the
village of Reguty, Otwock district. Sobota was "discovered"
by the author of the article during his regional research in
1973.

Sobota comes of a poor peasant family and spent his
youth working very hard in the local sawmill. He wanted to
earn enough money to buy land and acquire status and
prestige in his village. He achieved his purpose when he was
about 40 but fell ill soon afterwards. In result of an accident
he was paralysed, then he was able to walk for some time

before he fell ill again. His tragedy made him turn to religion
and when he was already an old man he began carving
votive shrines and crosses under the influence of his religious
experiences.
He made his first carvings in 1970. The author describes
the most important forms of Sobota's carvings and the
techniques he is using. The article closes with a very interest­
ing record of the sculptor's tale explaining his bas-relief of the
Holy Family and a cannibal. The tale is an excellent example
of Sobota's naive and sensitive imagination.

Ж И З Н Ь И ТВОРЧЕСТВО СКУЛЬПТОРА
ЮЗЕФА СОБОТЫ

Монографическая
статья, посвященная
80-лет­
нему Ю з е ф у Соботе, с к у л ь п т о р у и з д е р е в н и Регуть;,
Отвоцкого п о в я т а .
Ю з е ф Собота р о д и л с я в бедной к р е с т ь я н с к о й с е ­
мье. В с е м о л о д ы е г о д ы он б ы л р а б о ч и м лееопильнюго
завода, р а б о т а я не п о к л а д а я р у к , ч т о б ы п р и о б р е с т и
собственное х о з я й с т в о и з а в о е в а т ь
таким
образом
д о л ж н ы й п р е с т и ж в о к р у ж а ю щ е й среде. Своей з а в е т ­
ной ц е л и Собота добился почти в с о р о к а л е т н е м в о з ­
р а с т е , н о в с к о р е его постигла беда — т я ж е л а я болезнь.
Он п р о л е ж а л н е с к о л ь к о лет, не в л а д е я ногами. С п у ­
стя н е к о т о р о е в р е м я состояние его у л у ч ш и л о с ь ; но
в с к о р е б о л е з н ь п о в т о р и л а с ь . П о т р я с е н н ы й своим н е ­

дугом Собота с т а л и с к а т ь у т е ш е н и я в р е л и г и и , а п а
с т а р о с т и л е т под в л и я н и е м р е л и г и о з н ы х н а с т р о е н и й
начал мастерить кресты и часовенки, предназначен­
ные на дары и приношения.
П е р в ы е р а б о т ы Соботы д а т и р у ю т с я 1970 г. А в ­
тор с т а т ь и о п и с ы в а е т в а ж н е й ш и е ф о р м ы его п р о и з ­
ведений, подробно о с т а н а в л и в а я с ь на т е х н и к е и х в ы ­
полнения. Статья завершается
интересной записью
р а с с к а з а с к у л ь п т о р а об и к о н о г р а ф и ч е с к о м с о д е р ж а ­
н и и его б а р е л ь е ф а , и з о б р а ж а ю щ е г о св. Семейство и
людоеда.
Б а р е л ь е ф этот п р е к р а с н о
иллюстрирует
в п е ч а т л и т е л ь н о с т ь и н а и в н о с т ь в о о б р а ж е н и я Соботы.

115

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7510" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7490">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/61b10e8356f87f7bb679f7f7adcdf379.pdf</src>
        <authentication>f809155efc5294bda48e1485d34b3fbb</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89674">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1212</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89675">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89677">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1118</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89679">
                <text>Katedra Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89681">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.179-183</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89684">
                <text>Sokolewicz, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89687">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89690">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89693">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89696">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89701">
                <text>„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. X X I X :
P L I S S N 0071-1861

1985,

z. I

Część II
I N F O R M A C J E O OŚRODKACH B A D A N E T N O G R A F I C Z N Y C H

I FOLKLORYSTYCZNYCH

KATEDRA ETNOLOGII I ANTROPOLOGII KULTUROWEJ
UNIWERSYTETU WARSZAWSKIEGO
WSTĘP

Pierwsze zainteresowania naukowe i prace etnograficzne w środo­
wisku warszawskim w 1 poł. X I X w. wiążą się z działalnością War­
szawskiego Towarzystwa Naukowego, a w drugiej jego połowie skupiają
się przede wszystkim wokół redakcji czasopisma „Wisła" (pierwszego
czasopisma etnograficznego w krajach słowiańskich), a następnie —
Muzeum Etnograficznego. Po 1918 r. historia kultury, etnografia i etno­
logia stanowią najpierw przedmiot wykładów na Wolnej Wszechnicy,
a następnie na Uniwersytecie Warszawskim (Ludwik Krzywicki, Ste­
fan Czarnowski) oraz w Instytucie Nauk Antropologicznych i Etnologicznych TNW (Stanisław Poniatowski z asystentami: Kazimierzem Mo­
szyńskim i Kazimierą Zawistowicz-Adamską). Na Uniwersytecie War­
szawskim później niż na innych uniwersytetach odrodzonej Polski, bo
w 1934 г., utworzono — silniejszy jednak niż gdzie indziej — ośrodek
dydaktyczny i naukowy z katedrami etnologii (Stanisław Poniatowski),
etnografii Polski (Cezaria Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrze jewiczowa) i socjologii (Jan S. Bystroń). Kierownicy katedr przynieśli ze
sobą zarówno doświadczenie z prac dydaktycznych i naukowych prowa­
dzonych przedtem w Warszawie, Wilnie, Poznaniu i Krakowie, jak i za­
interesowania różnymi metodami obcymi, z którymi zetknęli się np.
w okresie studiów na innych uniwersytetach europejskich: szkołą k u l turowo-historyczną F. Graebnera i O. W. Schmidta, fenomenologią Ed­
warda Husserla, strukturalizmem Jana Baudouina de Courtenaya i so­
cjologiczną szkołą francuską E. Durkheima i jego kontynuatorów. W t y m
samym czasie nastąpił również na innych uniwersytetach polskich roz­
wój socjologii nawiązującej do kierunków obcych w tym, m.in. do szko­
ły funkcjonalnej B. Malinowskiego. Między przedstawicielami tych róż­
nych kierunków i różnych ośrodków naukowych w Polsce występowała

�180

ZOFIA SOKOLEWICZ

żywa wymiana poglądów; kształtowały się nowe polskie szkoły w etno­
grafii i socjologii. Kres tej linii rozwoju położyła II wojna światowa,
w rezultacie której wyniszczenie w obozach hitlerowskich, choroby i roz­
proszenie po świecie polskich uczonych doprowadziły do zlikwidowania
placówki warszawskiej. Jej odbudowę przy pomocy badaczy z pokrew­
nych dyscyplin (W. Antoniewicz, S. Ossowski, J . Krzyżanowski) podjął
najpierw J . S. Bystroń, a od 1948 r. uczeń Cezarii Baudouin de Courtenay-Jędrzejewiczowej, Witold Dynowski.
Nawiązał on do pracy swoich poprzedników, jak również do kierun­
ków reprezentowanych przez przedstawicieli etnografii międzywojennej
innych uniwersytetów polskich (zwł. Uniwersytetu Jagiellońskiego), któ­
rzy po II wojnie powrócili na Katedry, budując w konfrontacji z no­
wym kierunkiem, materializmem historycznym, swe własne oryginalne
propozycje teoretyczne: ewolucjonizm krytyczny (K. Moszyński) i meto­
dę integralną (K. Dobrowolski).
Ten wstęp historyczny ma niejako uzasadnić rodzaj podjętych dzi­
siaj prac. Wynika bowiem z niego, że w etnografii polskiej ścierało się
zawsze kilka nurtów badawczych, teoretycznych, filozoficznych. Jednym
z celów dziś pracującego w Katedrze zespołu jest zachowanie wierności
owej wielości propozycji, rezygnacja z przyjęcia jednego kierunku teo­
retycznego jako wiodącego, wprowadzanie nowych wzorów obcych i two­
rzenie własnych propozycji. Z natury rzeczy podejmowanie prac o róż­
nych orientacjach teoretycznych zmusza do prowadzenia dyskusji na
temat relacji między teoriami, mocy wyjaśniającej i zakresu każdej
z nich, porównywalności uzyskiwanych wyników. W prezentowanych
niżej informacjach o prowadzonych pracach nacisk położono na. „czystą"
informację pozostawiając rozważania teoretyczne do mających ukazać
się w najbliższym roku wydawnictw. Wspomniana zaś sprawa relacji
między teoriami będzie przedmiotem książki Z. Sokolewicz,
Etnologiczne teorie kultury,
która m.in. wykorzystuje doświadczenie z ostatnich
10 lat dyskusji teoretycznych i metodologicznych w tej kwestii w K a ­
tedrze.
Kierunkiem teoretycznym najbardziej inspirującym dziś pracowników
Katedry jest niewątpliwie strukturalizm klasyczny i jego warianty,
a obok niego semiotyka (w wydaniu E . Meletyńskiego i J . Łotmana),
kierunek historyczny histoire nouvelle,
orientacja K. Dobrowolskiego,
fenomenologia (szkoła utrechtska), psychoanaliza (C. G. Jung). Kie­
runki te nawiązują więc zarówno do „scjentystycznych" jak i „rozumie­
jących", humanistycznych modeli w nauce. Stwarza to z natury rzeczy
szczególne trudności w porozumiewaniu się i tym samym zmusza do
dyskusji prowadzonych równolegle do badań i wzajemnie współzależ­
nych.
W informacji podanej niżej wymieniamy przede wszystkim prace
zespołowe. Badania prowadzone są na terenie całej Polski ze szczegółH

�K A T E D R A E T N O L O G I I I A N T R O P O L O G I I K U L T U R O W E J UW

181

nym nasileniem na obszarze Podlasia. Obejmują wsie i miasteczka, a tak­
że duże miasta, chłopską kulturą tradycyjną i robotniczą, zagadnienia
etnogenezy, pograniczy kulturowych, regionów, kulturą epoki przemy­
słowej.
Prace zespołowe:
1. S ł o w n i k m i t ó w i o b r z ą d ó w l u d o w y c h w P o l s c e
n a t l e s ł o w i a ń s k i m , realizowany w problemie węzłowym 11.1:
„Polska kultura narodowa, jej tendencje rozwojowe i percepcja" od
1977 r. Szczególnie intensywne badania na terenie wschodniej Polski,
nie wyłączając małych miast i miasteczek. Kwerenda źródłowa X I X
i X X w. Materiał porównawczy terenowy z Macedonii. Współpraca w za­
kresie opracowywania bibliografii i kwerend źródłowych ustalona z Buł­
garią. Pozostałe obszary słowiańskie stopniowo bądą włączane do współ­
pracy. Nie wyklucza sią możliwości współpracy z Komisją Karpacką
I H K M PAN. Przyjęta orientacja metodologiczna: strukturalno-serniotyczna. Prowadzone aktualnie prace teoretyczne zmierzają w kierunku
przejścia na badanie procesu historycznego. Opracowuje zespół: prof,
dr Zofia Sokolewicz, mgr Zbigniew Benedyktowicz, dr Jerzy S. Wasi­
lewski, mgr Marianna Pawlik-Zdziarska, dr hab. Ludwik Stomma, dr
Ryszard Tomicki, mgr Maria Adamowicz i inni. Słownik dzieli się na
dwie części. Na pierwszą część złożą się zeszyty autorskie, w których
zostaną omówione podstawowe kategorie kultury ludowej z próbą odnie­
sienia ich do wartości. Na drugą część złożą się hasła szczegółowe o cha­
rakterze historycznym. Próbny zeszyt „Słownika" zaplanowano na
1984 r. Zakończenie zeszytów autorskich do 1986 г., zakończenie części
hasłowej — 1990 r.
2. E t n o g r a f i a z i e m d o r z e c z a W i s ł y . Program międzydyscyplinarny i międzyuczelniany realizowany od 1980 r. przez Wy­
dział Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego. Ma on na celu: 1) i n ­
wentaryzację elementów krajobrazu kulturowego na obszarze, który od
dłuższego czasu ulega poważnym przekształceniom przyrodniczym, gos­
podarczym, kulturowym; 2) rekonstrukcję specyficznej kultury w y n i ­
kającej z konieczności dostosowania sposobu życia człowieka do warun­
ków nadwodnych (zajęcia wodne, osadnictwo, regulacja rzeki etc); 3) re­
konstrukcję kategorii kultury ludowej, którymi posługują się mieszkań­
cy obszarów nadwiślańskich w klasyfikacji i opisie zjawisk kultury;
4) określenie roli Wisły w zróżnicowaniu kultury ludowej w Polsce.
Przedmiotem badań są następujące działy kultury: układ przestrzenny
i architektura ludowa, wartościowanie przestrzeni wsi — tzw mental
maps, wartościowanie obiektów zabytkowych, kompleksowa inwentary­
zacja wybranych zagród, dom i obejście (technologia i symbolika), rol­
nictwo, hodowla, rybołówstwo, wytwórczość rękodzielnicza, komunika­
cja i transport, zdobnictwo obrzędowe, pożywienie, zajęcia wodne, wie-

�182

ZOFIA

SOKOLEWICZ

dza ludowa o rzece, krajobraz kulturowy, kwestie charakterystyczne
dla pewnych odcinków biegu Wisły, jak osadnictwo olęderskie, menonici etc. Wykonuje zespół: prof, dr Zofia Sokolewicz, doc. dr hab. Marian
Pokropek, mgr Krzysztof Kubiak, mgr Grażyna Jaworska, mgr Dorota
Andrzejewska, mgr Tomasz Strączek oraz pracownik Państwowego M u ­
zeum Etnograficznego w Warszawie mgr Piotr Szacki i mgr Małgorza­
ta Bartnicka — doktorantka PAN, nadto Pracownia Badań Regionalnych
UBB We Wrocławiu (zespół pod kierunkiem dr Jana Kurka prowadzi
badania nad samorodną twórczością ludową oraz miejscami pielgrzymek).
Od przyszłego roku przewidujemy włączenie się do naszych badań mu­
zeów: toruńskiego, lubelskiego, kieleckiego, radomskiego i in. Ośrodek
warszawski prowadzi własne badania na obszarze od Płocka do Zawi­
chostu. Bazą źródłową stanowią aktualne i archiwalne materiały etno­
graficzne, ikonografia (od najstarszych źródeł graficznych i malarskich),
fotografia i film. Przyjęto orientację strukturalno-semiotyczną przy re­
konstrukcji kategorii kultury ludowej oraz orientację historyczną przy
badaniu zagadnień zróżnicowania kultury. Przewiduje się badania po­
równawcze przy współpracy holenderskiej, francuskiej i węgierskiej
(wielkie rzeki). Wydawnictwo seryjne UW pt. Wisła w Pradziejach
i Historii zacznie wychodzić od 1985 r.
3. E t n o g r a f i a
pogórza
krośnieńskiego.
Rozpoczęta
w 1981 r. jest kontynuacją prac z lat 1976-1980 pt. „Historia a świado­
mość mieszkańców wsi" i innych prac wcześniejszych nt. współczesnych
przemian kultury tradycyjnej społeczności wiejskich okolic Krakowa,
Krosna, Warszawy i Kurpiów, ich zależności od podłoża historycznego
(por. „Etnografia Polska", t. 26 z. 2). Przyszła monografia obejmie za­
równo zagadnienia współczesnego krajobrazu kulturowego i organiza­
c j i życia, jak również tradycji ustnej oraz opinii dotyczących oceny
przeszłości i postaw i aspiracji współczesnych, co posłuży odtworzeniu
czynników oraz etapów przemian kulturowych zachodzących w okresie
k i l k u ostatnich generacji. Wstępne podsumowanie wyników: w mono­
grafii wsi Trześniów na tle regionu (w druku). Zespół prowadzi prof,
dr Anna Kutrzeba-Pojnarowa. Zakończenie ok. 1990 r. od 1983 r. temat
wchodzi w skład szerszego zadania pt. „Etnograficzne i etniczne podsta­
w y kultury ziem polskich" (11.1. 6. 2).
4. C y g a n i e w k u l t u r z e p o l s k i e j ; prowadzi dr Lech Mróz
i zespół (studenci etnografii UW, absolwenci i pracownicy naukowi Kate­
dry Etnografii UJ i Muzeum w Toruniu). Obszar — Polska pd.-wsch.
i szereg punktów w woj. wrocławskim, poznańskim, radomskim, kalis­
kim, częstochowskim, koszalińskim, białostockim, piotrkowskim, gdań­
skim). Ankieta obejmuje 2300 GRN. Bazę źródłową stanowi materiał
etnograficzny, dane z archiwów, dane rad narodowych i instytucji pub­
licznych. Rozpoczęto w 1981 — zakończenie 1985 r. (numer problemu:
11. 1. 6. 1).

�K A T E D R A E T N O L O G I I I A N T R O P O L O G I I K U L T U R O W E J UW

183

5. M i t i m y ś l e n i e m a g i c z n e w o b e c w a r t o ś c i . Temat
opracowywany jest w ramach problemu węzłowego 11. 8 „Zmiany oso­
bowości i form życia kulturalnego w warunkach reform społecznych".
Punktem wyjścia jest stwierdzenie, że myślenie mityczne jest żywe
i funkcjonuje w kulturze współczesnej, a wyraża się w wytworach k u l ­
tury i zachowaniach jej właściwych, nowo tworzonych. W badaniach
nawiązuje się do polskiej tradycji: C. Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowej, E. Frankowskiego, J. S. Bystronia, K. Moszyń­
skiego, z filozofów — przede wszystkim S.„ Brzozowskiego. Przegląd
"współczesnych orientacji obejmuje skalę od C. Castanedy, E. Cassirera,
С G. Junga, R. Barthesa, L . Kołakowskiego, M . Eliadego, E. Fromma,
P. Ricoeura, C. Lévi-Straussa po teorie cybernetyczne G. Batesona,
a w Polsce M . Mazura i A. Wiercińskiego. Opracowuje zespół: prof,
dr Zofia Sokolewicz, doc. dr hab. Anna Zadrożyńska, mgr Elżbieta Re­
gulska, mgr Robert Czarnota, mgr Magda Michalska-Ciarka, mgr Joan­
na Tokarska wraz z grupą studentów.
6. M i t o l o g i a
n a r o d o w a . Rekonstrukcja treści mitów odno­
szących się do narodu polskiego i badanie ich poprzez obrzędy (szeroko
rozumiane) — zrytualizowane sfery zachowań narodu. Badaniami ob­
jęto całą Polskę, okres współczesny, rekonstrukcje historyczne od okresu
Romantyzmu. Źródła: badania terenowe, materiały ikonograficzne, l i ­
teratura piękna i popularna. Przyjęta orientacja — fenomenologiczna.
Realizują: doc. dr hab. Anna Zadrożyńska, mgr Elżbieta Regulska i i n ­
ni. Badania rozpoczęto w 1980 r. Pierwszy etap prac zostanie zakończo­
ny w 1985 r.
7. Nadto w Katedrze prowadzone są prace z zakresu mongolistyki,
afrykanistyki, metodologii badań tzw. trzeciego świata, kultury klasy
robotniczej, historii etnografii, teorii kultury. Tematy te pomijamy w i n ­
formacji. Nie podano też tytułów książek, nad którymi pracują poszcze­
gólne osoby z zespołu Katedry, nie związanych z pracami zespołowymi.
Pominięto też dane dotyczące podręcznika etnografii Polski, którego
I część pióra M . Pokropka, pt. Etnografia regionalna Polski, przewidzia­
na jest do druku w 1985 r.
Opracowała: Zofia

Sokolewicz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7513" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7494">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/39031384214c276443b5998370ea43b5.pdf</src>
        <authentication>769be5810502b44b096e003ad5c67cd7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89707">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1213</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89708">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89710">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1119</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89712">
                <text>Katedra Etnografii Słowian Uniwersytetu Jagiellońskiego / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89716">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.184-188</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89719">
                <text>Zambrzycka-Kunachowicz, Anna; Robotycki, Czesław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89722">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89725">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89728">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89730">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89734">
                <text>KATEDRA ETNOGRAFII SŁOWIAN
UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO
Na aktualnych zainteresowaniach badawczych Katedry Etnografii
Słowian UJ odcisnęły piętno trzy nurty badawcze o różnych orienta­
cjach metodologicznych: ewolucjonizm krytyczny, socjo-historyzm z me­
todą integralną i funkcjonalizm. Teoretyczne osiągnięcia w ramach tych
nurtów zdominowały sposób wyjaśniania i interpretacji kultury ludo­
wej. Ich wpływ pozostał widoczny u wielu etnografów wywodzących się
ze środowiska krakowskiego, w tym także wśród pracowników Katedry.
Oddziaływanie ich, trudne dzisiaj do jednoznacznego określenia, utrzy­
muje się w atmosferze naukowej Katedry nawet wtedy, gdy zaczęto po­
szukiwać nowych sposobów widzenia etnografii. Dowodem na to może
być zainteresowanie ewolucjonizmem krytycznym, a co za tym idzie —
przypominanie i interpretacja jego dorobku teoretycznego. W przypadku
socjo-historyzmu istotną wykładnią rozumienia procesu zmiany k u l t u ­
rowej pozostała dla etnografów sformułowana w nim kategoria „ k u l t u ­
ry tradycyjnej" i sposób ujmowania rzeczywistości.
Poszukiwania skupiające się na przystosowaniu klasycznej teorii
funkcjonalizmu dla potrzeb badań nad społeczeństwem polskim uczyni­
ły go użytecznym i stosowanym sposobem wyjaśniania.
Zachodzące różnicowanie się postaw badawczych w etnografii, odpo­
wiadające wzrostowi wiedzy o kulturze, wynikało z faktu, że w dyscypli­
nach humanistycznych dzielących z etnografią wspólny przedmiot ba­
dań — kulturę — rozwinęły się analizy typu antropologicznego. To
różnicowanie się i poszukiwanie nowych punktów widzenia, wspomaga-ne przez ogólnohumanistyczne dyskusje metodologiczne wywołane tzw.
przełomem antypozytywistycznym, zmieniło też optykę zainteresowań
części z pracowników Katedry.
Zasadniczo nowe inspiracje znajdują oni w propozycjach semiologii,
strukturalizmu i fenomenologii, ale także wraca się do wybranych prob­
lemów postawionych po raz pierwszy przez francuską szkołę antropo­
logii, socjologii i folklorystyki. Stąd zainteresowanie się w Katedrze te­
zami Maussa, A. van Gennepa i tymi partiami dorobku J. S. Bystronia,
które poświęcone są kwestiom obyczajowości. Wynika z tego także i za­
kres pola badawczego, które stanowi to, co nazywa się zwyczajowo
w etnografii kulturą duchową i społeczną czy dziedziną kultury, j a k ą

�K A T E D R A E T N O G R A F I I SŁOWIAN U J

185

zajmuje SÍQ W równej mierze folklorystyka i etnografia. Kontynuuje się
również linię zainteresowań przeobrażeniami społecznymi, co mieści się
w nurcie polskiej myśli socjologicznej i etnograficznej.
Tak zakreślone zainteresowania stanowią w Katedrze swoisty kom­
pleks badawczy, który bardziej szczegółowo został przedstawiony w dru­
giej części niniejszej informacji referującej indywidualne zainteresowa­
nia pracowników.
Uprzedzając wrażenia czytelnika warto zasygnalizować, że o ile
wcześniej można było mówić o dość jednolitym ukierunkowaniu meto­
dologicznym, o tyle obecnie podstawy badawcze pracowników Katedry
są raczej ciążeniem w pewnym kierunku epistemologicznym. Wykorzy­
stywanie w analizach różnych punktów widzenia zgodne jest z tendencją
powszechnie obecnie panującą w humanistyce.
1. M e c h a n i z m y m y ś l e n i a t y p u l u d o w e g o . Rzeczywis­
tość kulturową Polski tworzą trzy dopełniające i przenikające się sfery
kultury. Kultura „wysoka", „kultura popularna" oraz elementy kultu­
ry ludowej. Wszystkie te trzy sfery ulegają silnemu naciskowi mecha­
nizmów działania kultury masowej. Znane z modelowych socjologicz­
nych opisów sposoby funkcjonowania kultury masowej nie wyczerpują
problemu. Możliwe są etnologiczne interpretacje kulturowej rzeczywistoś­
ci Polski, jeżeli uzna się, że etnologia wskazuje na to, co w kulturze sym­
bolicznej ma charakter utrwalony i trudno zmienny. Odkrywa się w ó w ­
czas mechanizmy folkloryzacji, mitologizacji i petryfikacji zjawisk k u l ­
turowych i poszukuje się matryc strukturalizujących ludzkie myślenie.
Przedmiotem analizy są w tym przypadku następujące zjawiska o l u ­
dowym pochodzeniu wyliczone tu przykładowo: formy pobożności ludo­
wej, ludowe apokryfy, zagadnienia tzw. „hagiografii świeckiej" i mito­
logii narodowej, kicz i sztuka, relacje i plotki o zdarzeniach niecodzien­
nych, popularne teksty profetyczne.
Ramy metodologiczne interpretacji takich zjawisk wyznaczają w spo­
sób dopełniający osiągnięcia koncepcji semiotyczno-strukturalnych i fe­
nomenologiczne metody badań nad kulturą.
Badania nad wymienioną wyżej problematyką prowadzą w Kated­
rze dr Czesław Robotycki i mgr Zbigniew Fijak. W latach 1980-1982
zgromadzono materiał zebrany w czasie badań terenowych oraz przepro­
wadzono kwerendę archiwalną. Materiał ten będzie podstawą pracy
doktorskiej mgr Zbigniewa Fijaka i habilitacyjnej dr C z e s ł a w a Robotyckiego, które zostaną ukończone w 1986 r.
2. K u l t u r o w y w y r a z w i ę z i s p o ł e с z n e j."Myślą przewod­
nią w podjętej pracy jest teza, iż środowisko mieszkalne członków zbio­
rowości terytorialnej jest zamieszkiwana przez nich — zorganizowana
społecznie i kulturowo — przestrzeń, współmieszkańcy, z którymi łączą
każdego z nich różnorodne styczności społeczne, oraz właściwe tej zbio­
rowości symboliczne wyznaczniki jej przestrzennej i społecznej tożsa­
mości. Więź z własną wsią realizuje się na dwóch poziomach. Najbliż-

�186

ANNA Z A M B R Z Y C K A - K U N A C H O W I C Z , CZESŁAW R O B O T Y C K I

sze otoczenie doświadczane jest w dniu codziennym, w bezpośrednich,
osobistych kontaktach twarzą w twarz. Więź z całą zbiorowością opiera
się na pewnych wyobrażeniach wspólnoty i przeświadczeniach o przy­
należności do niej razem z innymi współmieszkańcami.
Temat realizowany jest przez dr Teresę Dobrowolską od 1976 r. w ra­
mach problemu węzłowego 11.1 „Kultura narodowa, jej rozwój i per­
cepcja". Ukończenie pracy przewidzianej jako rozprawa habilitacyjna
zaplanowano na 1984 r.
Podstawę źródłową stanowią materiały zebrane w trakcie badań
•etnograficznych prowadzonych we wsiach Beskidu Śląskiego: Koniako­
wie, Jaworzynce i Istebnej ze szczególnym uwzględnieniem tej ostat­
niej.
3. S y m b o l i c z n y a s p e k t k u l t u r y
ludowej.
Kultu­
r o w a f u n k c j a d a r u . Podjętym rozważaniom towarzyszy przeko­
nanie, iż uniwersalnym atrybutem życia ludzkiego jest wręczanie darów.
Dar włączony w różne systemy kulturowe trwa w historii i jest obecny
hez względu na terytorium i czas. Uniwersalność „darzenia się" wielo­
krotnie stwierdzana przez etnologów skłania do poszukiwania istoty tego
zjawiska. Ustalenie owego znaczenia może nastąpić poprzez określenie
waloru symbolicznego daru. Spośród wszystkich możliwych sytuacji,
w których następuje darzenie się, wybrano do analizy sytuacje obrzę­
dowe, gdyż szczególnie wtedy czynności ludzkie nabierają wartości symholu. Obrzęd bowiem traktować można jako sposób komunikowania treś­
ci światopoglądowych o szczególnej randze społecznej.
Temat realizowany jest przez zespół: doc. dr hab. Annę Zambrzyck:ą-Kunachowicz, dr Małgorzatę Maj i mgr Różę Godulę w ramach prob­
lemu węzłowego 11.1 „Polska kultura narodowa, jej rozwój i percepcja".
Prace rozpoczęto w 1982 г., ukończenie przewidziane jest w 1987 r.
W' 1982 r. przygotowana została przez dr Małgorzatę Maj rozprawa
doktorska poświęcona znaczeniu daru w obrzędzie przejścia, jakim jest
wesele. Dar odgrywa w jego strukturze naczelną rolę, gdyż jest podsta­
wowym działaniem porządkującym i scalającym sprzeczności powstałe
przy zmianie stanu społecznego.
W przygotowaniu pozostaje opracowanie poświęcone znaczeniu „da­
rzenia się" w obrzędach towarzyszących zimowemu przesileniu dnia z no­
cą oraz starego i nowego roku. Autorką pracy, ukończonej w 1984 г.,
jest mgr Róża Godula. Dr Małgorzata Maj z kolei poddaje analizie zna­
czenie daru w obrzędach cyklu wiosennego.
Na rok 1987 przewidziane jest przygotowanie rozprawy poświęconej
obrzędowej wymianie darów w polskiej kulturze ludowej. Podstawę
źródłową stanowią informacje zawarte w publikacjach etnograficznych
oraz materiały uzyskane w trakcie prowadzonych badań terenowych.
4. G o s p o d a r o w a n i e
w społecznościach
wiejskich.
Typy
ethosu
gospodarczego.
Przedmiotem zainteresowania
ł typy ethosu gospodarczego na wsi polskiej w X I X i X X w. Autor zaS£

�K A T E D R A E T N O G R A F I I SŁOWIAN U J

187

kładą, iż nie istnieje odrębna klasa faktów ekonomicznych. Proces gospo­
darczy to efekt nie tylko&gt; zbiorowej świadomości, ale i nieświadomości.
Nie da się więc wyjaśnić wyłącznie przez zastosowanie kryteriów racjo­
nalności, jakie oferuje ekonomia polityczna. Na gospodarowanie składa­
ją się aspekty różnorakich zachowań kulturowych. Ethos gospodarczy,
będący integralną częścią kultury, współokreśla w nader istotnym stop­
niu cały ethos, sposób życia, a więc szeroki zakres zjawisk kulturo­
wych.
Temat realizowany jest przez dr Zbigniewa Białego. Ukończenie
pracy — 1984 r.
Podstawę opracowania stanowią dane zawarte w literaturze etnograJicznej oraz materiały zebrane w czasie badań terenowych prowadzonych
przez autora i studentów Katedry Etnografii Słowian UJ.
5. M o d e l ś w i a t a j a k o w i z j a r z e c z y w i s t o ś c i i z b i ó r
programów
dla k o l e k t y w ó w
i j e d n o s t e k . Centralnym
zagadnieniem w podjętych rozważaniach są składowe modelu świata
i ich funkcjonowanie. Przyjęto rozpatrywanie szeroko pojętego świato­
poglądu, powiązanych z nim systemów wartości oraz zbiór programów
zachowań, które wchodzą następnie w fazę realizacji. Dynamika modelu
polega na sprzężeniach zwrotnych między wymienionymi blokami. Rea­
lizacji podlegają wybrane programy zachowań. Opracowanie to trakto­
wane jest jako pierwszy krok ku zbudowaniu modelu adekwatnego
w stosunku do rzeczywistości kulturowej.
Temat realizowany jest przez dr Zbigniewa Białego oraz dwu pra­
cowników Instytutu Filozofii UJ. Ukończenie pracy — 1983 r.
Problem kultury
l u d y c z n e j na p r z y k ł a d z i e
za­
b a w e k l u d o w y c h . Celem rozprawy jest określenie istoty ludyzmu, a poprzez nią odkrycie znaczenia i miejsca zabawki w kulturze. Dla
rozwiązania tego zagadnienia uwzględnione zostaną różne punkty w i ­
dzenia, jak np. historyczny czy funkcjonalny, które w dalszych rozwa­
żaniach pozwala na sformułowanie wniosków syntetycznych. Analizą
° b j ę t y zostanie europejski krąg kulturowy ze szczególnym uwzględnie­
niem Polski.
Temat powyższy realizuje w ramach przewodu habilitacyjnego dr Jan
Bujak. Termin ukończenia pracy — 1984 r.
Bazę źródłową stanowią informacje uzyskane z literatury przedmio­
t u (w skali europejskiej), poprzez kwerendę polskich archiwów, zbio­
rów muzealnych oraz badania terenowe.
7. I d e n t y f i k a c j a k u l t u r o w a g r u p e t n i c z n y c h . G r u ­
p a C y g a n ó w p o l s k i c h . Założeniem podjętej pracy jest sformuło­
wanie zespołu twierdzeń i ich weryfikacji dotyczących relacji zachodzą­
cych między kulturą mniejszości etnicznych a kulturą społeczeństwa,
którego stanowią one część. Sformułowane sądy zostaną zweryfikowane
na drodze analizy faktów dotyczących wybranej grupy etnicznej, jaką
stanowią Cyganie.

�188

ANNA Z A M B H Z Y C K A - K U N A C H O W I C Z , CZESŁAW R O B O T Y C K I

Szczególnym przedmiotem zainteresowania będą formy przejawiania
się dystansów etnicznych w postaci stereotypizacji własnej i obcej k u l ­
tury, stopnia asymilacji Cyganów ze społeczeństwem polskim.
Temat podjęty został w 1982 r. przez mgr Andrzeja Mirgę pozosta­
jącego w kontaktach z dr. Lechem Mrozem z Uniwersytetu Warszaw­
skiego, a ukończony zostanie w 1990 r.
Przedmiotem zainteresowania autora są Cyganie mieszkający w K r a ­
kowie i wsiach karpackich. W tym środowisku prowadzone są badania.
Ponadto wykorzystane zostaną materiały archiwalne.
8. A t l a s K u l t u r y L u d o w e j K a r p a t . W przygotowywa­
nym atlasie przyjęto często formułowaną tezę, że teren Karpat ze wzglę­
du na swoją odrębność geograficzną, przeszłość osadniczą, kontakty
kulturowe, sposób gospodarowania stanowi region wyróżniający się swoi­
stym zespołem elementów kulturowych. W kartogramach ujęte zostaną
wybrane elementy kultury społecznej i duchowej, które pozwolą na
ukazanie, jakie spośród nich spotykane są na terenie całej Polski, k t ó r e
są specyficzne dla Karpat, oraz tých, które wskazują na istnienie podregionów.
W opracowaniu, którego część stanowić będą kartogramy, przedsta­
wiona zostanie analiza zawierająca ocenę czynników sprawiających, iż
Karpaty można określić jako region wyróżniający się swoistymi cecha-*
mi kultury ludowej.
Prace nad przygotowaniem atlasu, którymi kieruje prof, dr Jadwiga
Klimaszewska, prowadzone były w latach 1961-1965, 1977-1979 oraz
w 1983 r. Zostaną one ukończone w 1986 r.
8. P r o c e s z m i a n k u l t u r o w y c h w s p o ł e c z e ń s t w a c h
m u z u ł m a ń s k i c h . Celem realizowanych prac jest określenie zmian
następujących w świecie muzułmańskim pod wpływem kontaktów k u l ­
turowych następujących zarówno w okresie polityki kolonialnej, jak
i współczesnych. Odchodzenie od tradycyjnych wzorów kulturowych,
kierunki tego typu przemian analizowane będą na przykładzie sposo­
bów gospodarowania i życia codziennego wsi i miast muzułmańskich.
Problematykę tę realizuje doc. dr hab. Leszek Dzięgiel, który w roku
1981 opublikował pracę habilitacyjną poświęconą tematowi: Wieś współ­
czesnego Kurdystanu irackiego u progu modernizacji.
Mgr Andrzej Romanowski w 1982 r. podjął rozważania nad sposo­
bami wartościowania i organizacji przestrzeni mieszkalnej w środowisku
miejskim Iraku. Praca doktorska na ten temat zostanie ukończona
w 1986 r.
Bazę źródłową stanowią informacje zaczerpnięte z publikowanych
prac oraz materiały zebrane w trakcie badań prowadzonych w Iraku
przez zespół ,,Miastoprojektu" z Krakowa.
Opracowali: Anna Zambrzycka-Kunachowicz

i Czesław

Robotycki

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7517" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7497">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1a5ef06d4d4104ec52939f1f333703c0.pdf</src>
        <authentication>f0fe064bfd1d9b4c60d12a774aa07bd0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89738">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1210</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89740">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89742">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1116</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89744">
                <text>Polska amerykanistyka etnologiczna. Jej doświadczenia, możliwości, perspektywy / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89746">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.143-168</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89748">
                <text>Posern-Zieliński, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89750">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89753">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89755">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89757">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89764">
                <text>„Etnografia

Polska",

t. X X I X :

1985,

z.

I

P L I S S N 0071-1861

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIÑSKI

( I H K M PAN, Poznań)
POLSKA A M E R Y K A N I S T Y K A ETNOLOGICZNA.
JEJ DOŚWIADCZENIA, MOŻLIWOŚCI I PERSPEKTYWY
Zamiarem moim jako etnologa uprawiającego dość wąską specjaliza­
cję, zwaną amerykanistyką, jest zwrócenie uwagi przede wszystkim na
dwa ważne — jak mniemam — zagadnienia Po pierwsze na miejsce
amerykanistycznie zorientowanych studiów etnologicznych w kraju od­
ległym od Nowego Świata i nie połączonym z nim silniejszymi więzami
kulturalnych i gospodarczych interesów, i po drugie na „praktyczne",
w szerokim sensie tego słowa, znaczenie tej dziedziny wiedzy kulturoznawczej o amerykańskim kontynencie.
Bardziej konkretne refleksje chciałbym poprzedzić konstatacją h i ­
storyczną. Otóż gdy śledzimy dzieje kształtowania się etnografii jakosamodzielnej dyscypliny naukowej w krajach europejskich, w tym także
i w Polsce, wówczas dostrzec możemy dwa podstawowe źródła inspiracji
wspierającej zainteresowania kulturą. Jednym z nich był nurt badań
koncentrujących swą uwagę na mieszkańcach odległych „egzotycznych"'
lądów i na kulturach ludów zwanych jeszcze niemal do dziś „prymi­
tywnymi". Drugim był nurt studiów narodowych ograniczających swepole obserwacji do zjawisk klasyfikowanych tradycyjnie jako folklor czy
kultura ludowa. Pierwszy silniejszy był — ze względów oczywistych
w krajach o tradycjach i ambicjach kolonialnych, drugi dominował zde­
cydowanie na tych obszarach, których mieszkańcy w poznaniu i zacho­
waniu własnej kultury widzieli ważny czynnik kształtowania świado­
mości narodowej.
Najlepiej tę dwoistość charakteru wczesnych faz rozwoju współczesnej
etnologii europejskiej oddają niemieckie terminy Volkerkunde i Volkskunde. Choć dość znacznie odseparowane od siebie w sensie przedmio­
towym, kadrowym i nawet instytucjonalnym, wnosiły one — każdy
z osobna — znaczny wkład do nauk antropologicznych i ogólnej teorii
kultury. Pierwszy z tych nurtów uczył patrzeć na rzeczywistość kulturo­
wą na sposób uniwersalistyczny, wydobywając na plan pierwszy przede
wszystkim to co wspólne, posługując się podejściem ewolucyjnym, po-

�144

ALEKSANDER

POSERN-ZIELINSKl

tem dyfuzjonalnym, funkcjonalnym czy strukturalnym. Drugi nurt pre­
ferował wyraźnie odmienne cele — poszukując głównie źródeł i istoty
specyfiki kulturowej własnego kręgu etnicznego, 'posiłkując się w tej
mierze interpretacją etnogenetyczną i historyczną.
Wiek X X , a głównie lata drugiej jego połowy, w znacznej mierze
zatarły te różnice umożliwiając ożywcze przeniesienie metod i analiz
stosowanych dotąd w trzecim świecie do warsztatu europejskiego l u ­
doznawcy, a doświadczeń wyniesionych z badań nad kulturą chłopską
do studiów prowadzonych w krajach Azji, A f r y k i czy Ameryki. Innym
aspektem tego samego zjawiska jest rosnące zainteresowanie niektórych
kręgów anglosaskiej antropologii kulturowej badaniami różnorakich zja­
wisk kulturowych własnego społeczeństwa i narodów kontynentalnej
Europy. Wyrazem tej reorientacji zainteresowań mogą być dość para­
doksalnie dla nas brzmiące stwierdzenia o doniosłości odkrycia przez
antropologię tego nowego pola badawczego, tak jakby nie istniał dorobek
etnologii poszczególnych krajów europejskich.
Z drugiej strony potrzeba większej wiedzy o- świecie i o mecha­
nizmach rządzących kulturą w różnych układach społeczno-ekonomicznych i historyczno-geograficznych sprzyjała narodzinom zainteresowań
badawczych krajami pozaeuropejskimi w tych środowiskach etnologicznych które niewielki dotąd miały udział w penetracji odległych konty­
nentów. Taki jest mniej więcej kontekst ogólny polskich studiów amerykanistycznych, których powstanie stało się możliwe dzięki pasji ba­
dawczej i inicjatywom organizatorskim trzech zaledwie osób: śp prof.
Tadeusza Milewskiego — językoznawcy z Krakowa, prof. Marii Fran­
kowskiej — etnologa z Poznania i prof. Tadeusza Łepkowskiego — h i ­
storyka z Warszawy. Abstrahując w t y m miejscu od oceny indywidual­
nego wkładu tych badaczy w rozwój polskiej humanistyki, a amerykanistyki w szczególności, rzec można, iż ich szczególną zasługą było prze­
łamanie pewnej psychicznej bariery, której istnienie jest nadal tu i ów­
dzie zauważalne, niechęci rodzimej humanistyki do podejmowania prac
odległych tematycznie od spraw środkowoeuropejskiego obszaru. Wielu
już badaczy polskich zwracało uwagę, iż tak pojęta dbałość o koncen­
trację wszystkich wysiłków na sprawach narodowych dziejów i kultu­
ry sprzeczna jest z rzeczywistym interesem nauk humanistycznych, wtła­
cza je bowiem w wąskie ramy partykularnego zaścianka, odcina w spo­
sób sztuczny od wielu nurtów nauki światowej i pozbawia własne spo­
łeczeństwo możliwości poszerzenia wiedzy o świecie za pośrednictwem
rodzimych naukowców. Rzecz nie w tym, by eliminować możliwości
prowadzenia studiów nad pozaeuropejskimi kulturami, ale w tym, by
godzić niewątpliwe priorytety z wąskimi specjalizacjami, których istnie­
nie nie może zagrażać interesom większości.
Polskie studia amerykanistyczne z prawdziwego zdarzenia rozpoczęły
się dopiero w latach po I I wojnie światowej. Wprawdzie i wcześniej

�POLSKA AMERYKANISTYKA

145

ETNOLOGICZA

można odnotować pewne próby prowadzenia tego rodzaju badań lub —
co zdarzało się częściej — wzrost zainteresowań polskich podróżników
obserwacją etnograficzną. Niektóre z powstałych w ten sposób relacji
posiadają dziś pewną wartość naukową, są bowiem nie tylko świade­
ctwem epoki, ale i obrazem ukazującym rzeczywistość obecnie już nie
istniejącą. Dla przykładu wymieńmy tu kilka najbardziej znanych naz­
wisk — jak choćby Ignacego Domeykę — jednego z pierwszych badaczy
chilijskich Araukanów (Mapuchów), Jana Sztolcmana wnikliwie opisu­
jącego życie i kulturę mieszkańców Peru w drugiej połowie X I X stule­
cia, Władysława Klugera — prekursora polskich badań archeologicznych
w Nowym Świecie, którego zbiory peruwiańskich „starożytności" wydo­
byte z ziemi w latach 70-tych ubiegłego" wieku staly się pierwszą amerykanistyczną kolekcją muzealną w Polsce i wreszcie wspomnijmy J. Sie­
miradzkiego, którego trzykrotne penetracje znacznych obszarów Ameryki
Południowej w latach 80- i 90-tych X I X w. zaowocowały szeregiem inte­
resujących naukowych i popularnych publikacji .
J

Obiektywnie rzecz ujmując trzeba stwierdzić, iż te pierwociny pol­
skiej amerykanistyki były nader skromne — jeśli porównamy je z do­
robkiem XIX-wiecznych polskich badań ludów Syberii, Azji Środkowej
czy Bliskiego Wschodu. Także i pierwsza połowa naszego stulecia nie
przyniosła w tym względzie istotniejszych zmian, choć przecież zain­
teresowania badaniami odległych kontynentów wśród polskich huma­
nistów zaowocowały doskonałymi pracami Bronisława Malinowskiego,
Wandy Czaplickiej i Aleksandra Czekanowskiego.
Nie miejsce tu, by rozważać przyczyny tej sytuacji. Faktem natomiast
pozostaje, iż udział „pra-amerykanistyki" w kształtowaniu się polskiej
etnografii, a etnologii powszechnej w szczególności, był bardzo mały.
Nie oznacza to bynajmniej, by wielcy twórcy polskich studiów ludoznaw­
czych ignorowali znaczenie materiałów o charakterze amerykanistycznym. Zdawali sobie bowiem sprawę z ich wagi poznawczej, porównaw­
czej i ilustracyjnej w rozważaniach nad pierwocinami cywilizacji i re­
gułami funkcjonowania kultury. Takie odwoływania się do danych etno­
graficznych z terenów Nowego Świata spotkać można zarówno u Lud­
wika Krzywickiego jak i Kazimierza Moszyńskiego . Co ciekawe — także
w piśmiennictwie Oskara Kolberga znaleźć można drobne przyczynki
o wyraźnie amerykanistycznej t r e ś c i . Przytaczam tutaj te dane, nie po
2

3

1

Zob. M . P a r a d o w s k a ,
1968; t e j ż e , Polacy w Ameryce

Polscy
badacze
Ameryki
Łacińskiej,
Południowej,
W r o c ł a w 1977.

2

Zob. H . H o ł d a - R ó z i e w i c z ,
Ludwik
Krzywicki
jako
czeństw
pierwotnych,
W r o c ł a w 1976; K . M o s z y ń s k i , Człowiek.
{¡rajii
powszechnej
i etnologii,
W r o c ł a w 1958; t e n ż e , Ludy
K r a k ó w 1951.
* Zob. O. K o l b e r g ,
W r o c ł a w — P o z n a ń 1971.

Dzieła

10 — Etnografia Polska, t. 29 z. t

Wszystkie,

t.

63,

Studia,

„Lud",

t.

52:

teoretyk
społe­
Wstęp
do
etnozbieracko-łowieckie,

rozprawy

i

urtykuły,

�146

A L E K S A N D E R POSERN-ZIELIÑSKI

to, by snuć rozważania nad znaczeniem tych skromnych tradycji badaw­
czych, ale przede wszystkim dlatego, by wskazać, iż nurt tych zainte­
resowań stale był obecny w polskiej etnografii oraz aby w nalezvtvch
proporcjach móc ocenić dzisiejszą sytuację amerykanistyki
stkimi jej zaletami i mankamentami.
Od tych uwag natury ogólnej i refleksyjno-historycznej prze;
raz do przedstawienia głównych kierunków zainteresowań polsk
rykanistów o orientacji etnologicznej. Zanim jednak to uczynim
-V&gt;.
gwoli przypomnienia zwrócić uwagę na fakt, iż liczba osób
jących tę specjalizację, łącznie z tymi, które formalnie rzecz t ,&lt; ,
krutują się z pokrewnych dyscyplin, oscyluje wokół 1 5 badać? i
jących w naukowych placówkach Poznania, Krakowa i WE. -;. ..
Ponadto część z nich poświęca się amerykanistyce w niepełr. n
miarze czasu, uczestnicząc równocześnie w realizacji innych jes
-к
i projektów.
Pod względem kulturowo-geograficznym większość prowadzo •
не
tąd studiów koncentrowała się na Ameryce Łacińskiej, a w je,
przede wszystkim na dwóch obszarach, a mianowicie na Meksy
*
ru, a więc na terenach już tradycyjnie przyciągających wielu '
r\
europejskich z racji dostępności, atrakcyjności pola badawczej
ności problemów czekających tam na rozwiązanie i możliwość
zania współpracy z miejscowymi specjalistami,
W niewielkim dotąd zakresie interesowano się innymi tere i .
przy szczupłości kadry trudno uważać za mankament. Gwoli 1&lt;
or­
skiej dokładności wspomnijmy tu jednak o muzeologicznych pen&lt; ..¡'-'4
leśnych obszarów Ekwadoru, Kolumbii i- Brazylii oraz o studenc
j
prawie etnograficznej do Amazonii wenezuelskiej. W środowi; •...
skich amerykanistów są również osoby studiujące dzieje kultur;
kańców Ameryki Północnej — głównie Stanów Zjednoczony' &gt;
w istocie ten kierunek badań zdominowany jest przez inne spec .
takie jak historia, prawo, socjologia, politologia i literaturozr .-•
Sytuacja amerykanisty europejskiego, a polskiego w szcze .:
.
jest bardzo trudna, przede wszystkim z tego względu, iż obszar
tencjalnych badań znajduje się w znacznej odległości ograniczają
;

:

;

A

i
4

W W a r s z a w i e p r a c u j ą oni w t a k i c h i n s t y t u c j a c h j a k :
Zaklad
I H K M P A N , Z a k ł a d Antropologii Historycznej U W , Katedra Iberystyki U \
byłej Pracowni Ameryki Łacińskiej I H P A N . W Krakowie skupieni są v
misji Andyjskiej Polskiego T o w a r z y s t w a S t u d i ó w Latynoamerykanistycz
t o m i a s t w P o z n a n i u w P r a c o w n i E t n o g r a f i i I H K M P A N , k t ó r a od w i e l u 1
lizuje się w prowadzeniu s t u d i ó w amerykanistycznych. Bardziej szczegół
w i e n i e d o r o b k u s t u d i ó w a m e r y k a n i s t y c z n y c h w o ś r o d k u p o z n a ń s k i m zot
s e r n - Z i e l i ń s k i ,
Estudios
latinoamericanos
en el centro etnográfico
с
„ E s t u d i o s L a t i n o a m e r i c a n o s " , vol. 4: 1978; M . F r a n k o w s k a ,
Americ
by contemporary
Polish anthropologists,
fw:] Poland
at 8th
Internationa
of Anthropological
and Ethnological
Sciences,
W r o c ł a w 1968.

•.
•[''••

; ••&gt;
;¡

•

�POLSKA AMERYKAN1STYKA

ETNOLOGICZA

147

liwości stałych systematycznych badań terenowych. W grę wchodzą co­
raz wyższe koszty transportu i pobytu, miejscowe władze piętrzą prze­
szkody natury formalnej utrudniające zdobycie licencji upoważniającej do
podjęcia pracy badawczej, a organizacja i samo prowadzenie prac tere­
nowych wymaga od ich uczestników sporej sprawności organizacyjnej,
kr lycji fizycznej i odporności psychicznej. Mimo to w ostatnim dziesi; cieciu polska amerykanistyka przełamała barierę izolacji z powo­
dzeniem rozpoczynając indywidualne i zespołowe badania terenowe
¡ítórych plonem stały się nowe kolekcje zbiorów etnograficznych, cenne
źródła do badań etnohistorycznych oraz problemowo-monograficzne opra­
cowania wyników. Najbliższe jednak lata nie wróżą zbyt pomyślnej
perspektywy dla polskich studiów w krajach trzeciego świata, jednako­
woż sądzę, iż indywidualna przedsiębiorczość amerykanistów umożliwi
choć w części kontynuowanie niektórych rozpoczętych już kierunków
badań.
s

r

1

Ze względu na ograniczone możliwości prowadzenia regularnych ba­
ilan terenowych znaczna liczba dotychczasowych studiów amerykanistycznych posiada charakter etnohistoryczny, porównawczy, muzeologicz­
ny i krytyczno-analityczny, wspierając się na takich źródłach, jak kro­
niki, archiwalia, relacje podróżników i misjonarzy, zbiory mitów i i n ­
nych materiałów folklorystycznych, uzupełnianych bogatą literaturą
przedmiotu. Dotkliwe braki w dostępie do ważnych bieżących publikacji
zagranicznych — odczuwalne naturalnie przez ogół polskich naukow­
ców likwidowane są częściowo przez bezpośrednie kontakty ze specja­
listami z innych krajów. W istocie element nieformalnej więzi i indy­
widualnej inicjatywy w badaniach tych odgrywa znacznie większą rolę
aniżeli formalna opieka instytucjonalna macierzystych placówek amery­
kanistów.
Obecnie przyjrzyjmy się głównym nurtom zainteresowań polskich
amerykanistów, co da nam pewien skrótowy, acz wystarczająco ogólny
obraz dotychczasowych osiągnięć i realizowanych obecnie projektów _
6

5

Zob. A . P o s e r n - Z i e l i ń s k i ,
Polish
ethnological
fieldwork
in the
Pe~
•• -vían
Andes, „ E t h n o l o g i a Polona", t. 7: 1981 (1982); I . S t o i n s k a , M . K a i r s k i ,
Informe
preliminar
sobre
el reconocimiento
de la cultura
panare
de
Amazonia
• r ezolana, „ E t h n o l o g i a Polona", t. 10 [w d r u k u ] .
5

Zob. s z c z e g ó l o w s z e o m ó w i e n i a w a ż n i e j s z y c h p r a c z tego z a k r e s u u M . F r a n w s к i e j , The Place of American
studies
in present-day
Polish
anthropology,
!-к ] Poland at the 9th International
Congress
of Anthropological
and
Ethnological
•sciences,
W r o c l a w 1973; t e j ż e , The studies
on religion
in modern
Polish
etno7 uphy, [w:] Poland
at the
10th International
Congress
of Anthropological
and
...hnological
Sciences,
W r o c l a w 1978. D o b r y m p r z e w o d n i k i e m b i b l i o g r a f i c z n y m p o
p o i s k i c h p u b l i k a c j a c h a m e r y k a n i s t y c z n y c h , i to nie t y l k o o c h a r a k t e r z e e t n o g r a l i c z n y m , jest R . S c h n e p f a
i K . S m o l a n a , Bibliografia
polskiej
literatury
latynoamerykanistycznej
1945-1977, W a r s z a w a 1978. D a l s z e w s k a z ó w k i z a w a r t e są
j u ż w b i b l i o g r a f i a c h e t n o g r a f i c z n y c h . W n i n i e j s z y c h p r z y p i s a c h nie o d s y ł a m do.
1

�148

ALEKSANDER

POSERN-ZIELINSKI

Tematykę prowadzonych w Polsce dociekań amerykanistycznych podzielić
można zasadniczo na cztery podstawowe grupy — a mianowicie: 1) etnoreligioznawstwo; 2) indiańska i chłopska kultura ludowa Ameryki Ła­
cińskiej; 3) studia etniczne i .4) historia wiedzy i nauki.
Jest rzeczą oczywistą, iż nie wszystkie z wymienionych tu specja­
lizacji cieszą się jednolitym powodzeniem i podobnym dorobkiem. Zde­
cydowanie największe zainteresowanie obejmuje studia amerykanistyczne o profilu etnoreligioznawczym, tym bowiem zagadnieniom poświęciła
swą uwagę większość badaczy. Stąd też od spraw religioznawstwa roz­
poczniemy nasz przegląd.
Problematyka ta rozpatrywana jest jakby w dwóch odrębnych zespo­
łach zagadnień, których granicą jest chronologiczna cezura oddziela­
jąca epokę prekolonialną od stuleci dominacji kultury europejskiej. Dla­
tego też pierwszy zespół można by określić — zgodnie zresztą z nomen­
klaturą latynoamerykanistyczną — mianem etnologii prekolumbijskiej,
drugi natomiast poświęcony jest e'tnologii problemów akulturacyjnych.
W tym drugim zespole zagadnień kładzie się większy nacisk na rekon­
strukcję procesów zmian, w pierwszym natomiast na rekonstrukcję re­
ligijnych i światopoglądowych idei, ich lokalnego i uniwersalnego sensu
oraz strukturalno-funkcjonalnych uwikłań.
W zakresie etnoreligioznawstwa prekolumbijskiego prowadzone są stu­
dia w trzech zasadniczych kierunkach. Pierwszy z ich to etnohistoryczne
i mitoznawcze próby rekonstrukcji przedkolonialnych systemów ideolo­
gicznych, w tym głównie wizji świata. W ramach drugiego — rozpatry­
wane są problemy związków religii z innymi sferami ludzkiej kultury —
a więc strukturą społeczną, gospodarką, środowiskiem naturalnym, sztu­
ką, architekturą i językiem. Trzecim kierunkiem są studia archeoastronomiczne zmierzające do rekonstrukcji wiedzy o ciałach astralnych, ich
roli w wierzeniach, światopoglądzie i innych sferach kultury, w tym sy­
stemach kalendarzowych, przy zastosowaniu nowego spojrzenia na takie
źródła, jak kroniki, kodeksy, mity, konstrukcje architektoniczne o cha­
rakterze kultowym itp. Z zakresu wymienionych t u tematów opubliko­
wanych już zostało szereg artykułów, większe zaś opracowania mono­
graficzne znajdują się w toku realizacji .
7

c a ł e j l i t e r a t u r y a m e r y k a n i s t y k i c t n o l o g i c z n e j , nie jest b o w i e m m o j ą i n t e n c j ą p u ­
b l i k o w a n i e bibliografii, a j e d y n i e d a n i e w y o b r a ż e n i a o k i e r u n k a c h b a d a ń i w a ż ­
niejszych publikacjach, w k t ó r y c h m o ż n a b ę d z i e z n a l e ź ć dalsze w s k a z ó w k i biblio­
graficzne.
7

.

Zob. np. A . W i e r c i ń s k i , Time and space in the Sun Pyramid
from
Teotihuacan,
o r a z t e n ż e , Dark and light side of the Aztec stone calendar
and
their
symbolical
significance,
oba [w:] Polish
contribution
in New
World
archaeology,
P r a c e K o m i s j i A r c h e o l o g i c z n e j , O d d z i a ł P A N w K r a k o w i e n r 16, W r o c ł a w
1977;
M . i A . P o s e г n - Z ie 1 i ń s с у , Indiańskie
wierzenia
i rytuały,
Wrocław
1977;
J . S z e m i ń s k i , [tłum.
z k e c z u a ] T o m a s , Bogowie i ludzie z Huarochiri,
[w d r u ­
k u — P I W ] ; E . S i a r k i e w i c z , Słowo
wstępne,
Po pol
V u h. Księga
Rady
Na-

�P O L S K A A M E R Y K ANIS T Y K A E T N O L O G I C Z A

Nieco starszą tradycją, a więc i dorobkiem większym, cechują się
etnoreligioznawcze studia amerykanistyczne problemów akulturacyjnych.
Koncentrują one uwagę na przebiegu i skutkach ścierania się religii
tubylczych i chrześcijaństwa rozpatrując to zjawisko w różnorakich jego
uwarunkowaniach (społecznych, historycznych, etnicznych, kulturowych).
Główne wątki problemowe, z których większość nadal jest kontynuowa­
na, choć już nie tak intensywnie jak w latach 70-tych, to procesy synkretyzacji wierzeń, kulturowe skutki ewangelizacji, społeczne aspekty
ruchów religijnego protestu i ideologii millenarystycznych, funkcjono­
wanie autochtonicznych sekt i rosnące znaczenie wpływów protestan­
tyzmu, wreszcie rola odrębności religijnych w kształtowaniu się nowej
świadomości etnicznej .
Jeśli studia etnoreligioznawcze przybrały głównie charakter rozwa­
żań etnohistorycznych, to badania współczesnej indiańskiej czy chłop­
skiej kultury Ameryki Łacińskiej wiążą się już znacznie wyraźniej z ba­
daniami terenowymi. I tu widać w nich wyraźnie dwa nurty. Pierwszy
łączy się z poznawaniem i analizą funkcjonowania lokalnych społecz­
ności, których życie ukazywane jest głównie przez pryzmat kultury techniczno-użytkowej i organizacji wewnątrzgrupowej, a więc zjawisk sto­
sunkowo łatwych do rejestracji i zobiektywizowanej analizy. Takie ogra­
niczenie pola obserwacji wynika z sondażowego charakteru dotychcza­
sowych badań, uniemożliwiającego głębszą interpretację obserwowanej
rzeczywistości niejako „od jej wnętrza". Dlatego też punkt ciężkości
spoczął na takich aspektach, jak trwałość tradycji i jej związek ze spe­
cyfiką historycznego kontekstu, środowiskowe uwarunkowania kultury
czy lokalne procesy modernizacji życia na tle współczesnych zmian makrostrukturalnych.
W drugim nurcie tych studiów nad indiańską i chłopską kulturą
Ameryki Łacińskiej mieszczą się rozważania o charakterze bardziej ogól­
nym, poświęcone wybranym problemom współczesnych zmian. Są to np.
dociekania nad istotą sztuki ludowej Maksyku czy Peru i jej metamorfo8

rodu
Quiche,
Warszawa
1980;
R. T o m i c k i ,
W kręgu
mitów
peruwiańskich,
„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 20: 1976, z. 1; T . M i l e w s k i ,
[tłum. z nahualt]
Aztek
Anonim,
Zdobycie
Meksyku,
W r o c ł a w 1959;
tenże,
Elementy
panteistyczne
religii
Azteków,
„ R o c z n i k i F i l o z o f i c z n e ^ T o w a r z y s t w a N a u k o w e g o K U L " , t. 5: 1957,
z. 3 oraz a r t y k u ł y M . Z i ó ł k o w s k i e g o .
8

Zob. np. M . F r a n k o w s k a ,
Z badań
nad ludowym
synkretyzmem
religij­
nym w Meksyku.
Tradycyjne
obrzędy
zaduszkowe,
„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 22: 1978,
z. 1; t e j ż e , Z problematyki
synkretyzmu
religijnego
Indian
Meksyku,
„Etnogra­
fia P o l s k a " , t. 16: 1972, z. 2; A . P o s e r n - Z i e 1 i ń s к i. Ruchy społeczne
i
religij­
ne Indian
hiszpańskiej
Ameryki
Południowej
XVI-XX
w., W r o c ł a w 1974; M . P os e r n - Z i e l i ń s k a , Peyotyzm.
Religia
Indian
Ameryki
Północnej,
W r o c ł a w 1972;
B . W a l e n d o w s k a , Afrochrześcijańskie
religie
Antyli,
P o z n a ń 1978; E . N o w i e k a, Bunt i ucieczka.
Zderzenie
kultur i ruchy społeczne,
W a r s z a w a 1972; M . S t e n,
Teatr, którego
nie było. Szkice o teatrze Náhuatl,
K r a k ó w 1982.

�150

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIÑSKI

zami lub też refleksje na temat treści i formy ludowych tradycji ukształ­
towanych pod wpływem odmiennych uwarunkowań etnicznych .
Kolejną grupę studiów o charakterze amerykanistycznym tworzą pra­
ce poświęcone wybranym problemom etnicznym społeczeństwa Ameryki,
dotychczas głównie ograniczone do badań pluralistycznego społeczeństwa
Stanów Zjednoczonych. W ramach tych zainteresowań z perspektywy
antropologicznej zajęto się związkiem etniczności i tradycji w procesie
kształtowania się subkultur etnicznych wyrosłych na podłożu emigra­
cyjnym — na przykładzie amerykańskiej Polonii. Przy czym problem ten
rozpatrywano w kontekście integralności dwóch podstawowych' zjawisk,
a mianowicie tendencji ku utrzymywaniu się cech odrębności kulturowo-etnicznej i tendencji przeciwnej dążącej do zacierania istotnych róż­
nic drogą asymilacji i akulturacji. Ważnym uzupełnieniem tej proble­
matyki są rozważania dotyczące głównych nurtów kierowanej akulturacji,
i to zarówno w aspekcie ich społeczno-politycznych uwarunkowań i teo­
retycznych podstaw, jak i praktycznych konsekwencji.
Zajmowano się także problematyką murzyńską analizując ruchy „czar­
nego" odrodzenia etnicznego, murzyńskie sekty i kościoły oraz narodziny
panafrykańskiej świadomości. Nieco uwagi poświęcono także zagadnie­
niom indiańskim — ukazując rolę religijnych treści w kształtowaniu się
nowej panindiańskiej tożsamości. Zainteresowano się także współczesną
sytuacją "Eskimosów i mieszkańców Grenlandii analizując ich dążenia
emancypacyjne i kontekst interetnicznych uwikłań.
Jeśli chodzi o problematykę etniczną Ameryki Łacińskiej, to sporo
miejsca poświęcono na ukazanie kształtowania się kultury i państwa
Inków oraz etnicznych dziejów ziem wicekrólestwa Peru, w tym także
zwracając uwagę na sposoby krzyżowania się podziałów etnicznych, ra­
sowych i społecznych. Powoli uzyskują znaczenie kwestie polonijne, choć
9

•A.

P o s e r n - Z i e l i ń s k i ,

W

W r o c ł a w [w d r u k u ] ; R . H . N o c o ń ,
Katowice
w

1964;

ostatnim]

XVI

i pierwsza

nowski,
1976,

z.

la base
chard,
skich

roba

nativa

de

Indianie

i pierwszym

XVII

w.,

ludowe

w

Poznań
dolinie

católica

z peryferii,

W a r s z a w a 1979;

Wrocław

en

Indian
gospodarki

Alto
los

Andes

de la ąuerrilla,
Szkice

Caracas
z

dziejów

[w:]

A. K o w a l s k a - L e w i c k a ,

Mieszkańcy

centrales

Shipibo,

w

Wiek

i A.

Krza­

observaciones

de

sobre

P.
u

los

panamde

M.

So­

1971; . Z . M . K o w a l e w s k i ,

W r o c ł a w 1969.

„Wari"

walk
—

środowisko,

Bur­

Indios

Z. M. K o w a l e w s k i ,

i ich

Peru

konkwiście.

[w d r u k u ] ;

Aculturacion

rewolucyjnych

Andów

Peru,

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 20:

Algunas

1978; Z . R y n , R . K r z a n o w s k a ,

andyjskich,

po

A . M у г с h a, Z wizytą

1: 1972;

o

Południowej,

wiejskiej

stuleciu

Chicama,

M. F r a n k o w s k a ,
t.

etnologiczne
Ameryki

1967; R . K r z a n o w s k a

W a r s z a w a 1973;

Latinoamericanos",

Antropologia

Indian

Podstawy

la música

latynoamerykańska.
w.,

Frankowska,
Inków

Szkice

życiu

G r u s z c z y ń s k a - Z i ó ł k o w s k a ,

„Estudios

brado,
XX

A.

Inkarri.
w

panowania

połowa

Garncarstwo
1;

Indian,

Mexico,
rilla

M.

&lt; okresie

krainie
Kobieta

Guer­

partyzanckich
zagadkowa
Kraków

cho­
1981;

�POLSKA AMERYKANISTYKA

151

ETNOLOGICZA

nacbl utrudniony jest dostęp do krajów zamieszkiwania większych sku­
pisk polskiej emigracji w Ameryce Południowej .
W ramach grupy zagadnień poświęconych historii kształtowania się
wiedzy o amerykańskim kontynencie i dziejom amerykanistyki od dłuż­
szego czasu prowadzone są studia nad przebiegiem peregrynacji i wkła­
dem polskich podróżników, badaczy i emigrantów w poznanie Nowego
Świata, co czyni się głównie przez pryzmat różnego rodzaju relacji od
X V I I w. poczynając, a na czasach współczesnych kończąc, ze szczegól­
nym jednak uwzględnieniem źródeł XIX-wiecznych. Pewnego rodzaju
logicznym rozszerzeniem tych dociekań są studia nad kształtowaniem
się wizji rzeczywistości amerykańskiej w naszym kraju oraz nad funkcjo­
nowaniem stereotypów o tubylczej ludności Nowego Świata w polskim
społeczeństwie . Temat to bardzo intrygujący i aktualny, o czym świad­
czy międzynarodowe zainteresowanie tymi właśnie zagadnieniami, czego
dowodem mogła być europejska konferencja amerykanistyczna w To­
runiu w 1978 r. poświęcona całkowicie „obrazowi Ameryki Łacińskiej
ukształtowanemu w Europie" .
Wypada tu również wspomnieć, iż na marginesie różnego rodzaju
studiów amerykanistycznych i innych powstają krytyczino-analityczne i i n ­
formacyjne omówienia kierunków, szkół i orientacji etnologicznych w Sta­
nach Zjednoczonych i krajach Ameryki Łacińskiej. Przybliżają one pol10

11

12

1 0

A. P o s e r n-Z i e l i ń s k i ,

amerykańskiej,
domości

Murzynów

cińskiej,

pod red. M . K u l i ,

dek

Inków,

city

of

ers,

amerykańskich,

Wrocław

American

miński,

Tradycja

a etniczność.

Przemiany

W r o c ł a w 1982; E . N o w i c k a , Afrykanie

in

the

as majority.

,,Etimología

Changes

in status.

Las

Wrocław
Inkowie,
wania
nym

concepciones
1982;

A.

los

revolucionarios

Macierewicz,

„Etnografia

P o l s k a " , t.

encyklopedyczne
Ameryki

de

The

zob.

hasła

hasła opracowała M. F r a n k o w s k a ,
ryki

Łacińskiej,

skiego,

Warszawa

poświęcone

Encyklopedia

1979,

w

A. M a l i n o w s k i e g o

i

sztuki

of

Ła­
i

and

upa­
ethni­

Kalatdlit-Creeland-

objetivos
de

M. S k o c z e k ,

anos

czyli

także

i

tupama1780-1783,

z

czego

wskazać

kulturze

terminów
A.

de los

los

starożytnej,

oraz Słownik
opracowaniu

kultura

religions

Tawantinsuyu,

18: 1974, z. 2. N a l e ż y

zawierające

Łacińskiej

case

Los

peruanos

Upadek

świa­

Polona", t. 5: 1979; I . M . K a ­

„ E t h n o l o g i a Polona", t. 5; 1979; J . S z e m i ń s k i ,

ristas.

w

w Ameryce

1983, R . H . N о с o ń, Dzieje,

U.S.,

Polonii

Afryka

Polonii

1958; M . P o s e r n - Z i e 1 i ń s к a, Native

Indians

Minority

W a r s z a w a 1979; Dzieje

Wrocław

kultury

z wyboru.

opraco­

grupom

etnicz­

Warszawa

1974,

geograficznych

D e m b i с z a,
zawierające

żyli

na

Ame­

J. M a k o w-

hasła

z zakresu

k u l t u r y ludowej, struktury rasowej, grup etnicznych i j ę z y k o w y c h .
1 1

J. T a z b i r ,

Ameryki
w

Polsce

Południowej,

przez
okresu

Szlachta

Hiszpanię,

Odrodzenia,

...; M .

lacji

o Indianach

ryki

Południowej

a konkwistadorzy.

w

Polsce

[red.] Siadami

Południowej,
XIX

w.,

Indian.

wobec

Znajomość

Antologia

W r o c ł a w 1979; t e j ż e ,
„Etnografia

1982, z. 1.
1 2

staropolska

W a r s z a w a 1977, P a r a d o w s k a , Polacy

P a r a d o w s k a

Ameryki

Opinia

W a r s z a w a 1969; R . W r ó b l e w s k i ,

Zob. „ E s t u d i o s Latinoamericanos".

Obraz

podboju
Ameryki

w

Ameryce

polskich
Indian

P o l s k a " , t. 25: 1981, z. 1, t.

re­
Ame­
26:

�152

A L E K S A N D E R POSERN-ZIELIÑSKI

skiej nauce osiągnięcia antropologicznych ośrodków tamtego kontynen­
tu, zapoznają ze specyfiką badawczą i ukazują stosowane w nich podejś­
cia metodologiczno-interpretacyjne. Omówienia takie nie są bez znacze­
nia, szybki bowiem rozwój nauki, w t y m antropologii kulturowej, w kra­
jach zachodniej hemisfery predystynuje nas do uważnego śledzenia w y ­
stępujących tam reorientacji .
Ten przegląd aktualnych problemów amerykanistycznych studiów etnologicznych wypada uzupełnić refleksją na temat preferowanych w ra­
mach tej specjalizacji orientacji metodologicznych i ujęć interpreta­
cyjnych. Bez wdawania się w szczegóły, na które nie ma tu po prostu
miejsca, można stwierdzić obecność co najmniej czterech podejść w częś­
ci jednak nawzajem komplementarnych. Ta różnorodność ujęć nie po­
winna nas jednak dziwić, wynika ona bowiem po pierwsze z dopasowa­
nia interpretacji względem charakteru analizowanej rzeczywistości i po
drugie odzwierciedla w małej skali sytuację pluralizmu panującego w et­
nologii i całej polskiej humanistyce.
Szczególnie wyraziste jest podejście etnohistoryczne, które dominuje
zresztą w całej amerykanistyce europejskiej, a także jest znaczące w kra­
jach amerykańskiego kontynentu. Aby być ścisłym, należy tu wyjaśnić,
iż pod pojęciem etnohistorii kryć się mogą dwa typy działań. Pierwszym
z nich — o bardziej heurystycznym profilu — są studia wykorzystujące
jako podstawowy materiał źródłowy dane historyczne (np. archiwalne
lub publikowane kroniki) i wydobywające z niego informacje przetwa­
rzane następnie w różnorodny sposób. Ważnym polem aktywności w t y m
zakresie są także poszukiwania nowych cennych dokumentów etnohistorycznych, a następnie ich publikowanie po uprzednim starannym opra­
cowaniu paleo^raficznym. Jest to jakby „archeologia etnohistoryczna"
rozszerzająca bazę źródłową do dalszych studiów. Również i w .środo­
wisku polskich amerykanistów trwają prace tego typu zmierzające do
stopniowego udostępniania zespołu dokumentów kolonialnych z Peru uka­
zujących przebieg chrystianizacji, walkę z idolatrią i charakter dawnych
andyjskich wierzeń.
Drugi typ etnohistorii wywodzący się z poprzedniego to po prostu
studia dążące do możliwie wszechstronnej rekonstrukcji etnicznych i k u l 13

1 S

A . P o s e r n - Z i e 1 i ń s к i, Amerykańska
antropologia
kulturowa
i jej
współ­
czesne
problemy,
„ L u d " , t. 61: 1977; t e n ż e , Koncepcje
etniczności
w
amerykań­
skich studiach
etnicznych,
„ L u d " , t. 63: 1979; M . F r a n k o w s k a ,
Problemy
i kie­
runki
etnologii
meksykańskiej,
„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 14: 1970, z. 2; K . M a ł ­
k o w s k a , Problem
akulturacji
w etnologii
amerykańskiej,
„Etnografia Polska",
t. 10: 1966; A . K ł o s k o w s k a , Psychologiczna
orientacja
współczesnej
etnosocjologii
amerykańskiej,
„ P r z e g l ą d N a u k H i s t o r y c z n y c h i S p o ł e c z n y c h " , t. 1: 1950;
B. M o l i ń s k i ,
Historia
— osobowość
— sztuka. Refleksje
nad antropologią
kul­
tury, W a r s z a w a 1966. W p r z y g o t o w a n i u z n a j d u j e s i ę t a k ż e e n c y k l o p e d i a p o j ę ć etnol o g i c z n y c h p r z y g o t o w a n a p r z e z p o z n a ń s k i o ś r o d e k etnograficzny, w k t ó r e j z n a j d z i e
s i ę sporo h a s e ł z tego z a k r e s u .

�POLSKA AMERYKANISTYKA

153

ETNOLOGICZA

turowych dziejów konkretnej jednostki terytorialnej, wspólnotowej czy
też wybranego aspektu kultury (np. sztuki, instytucji ekonomicznych itp.)
posiłkujące się przy tym wszelkimi możliwymi materiałami — w tym
także archeologicznymi, demograficznymi, ekonomicznymi itp. Podejście
takie ma dwa cele — wykrycie regionalnej specyfiki rozwojowej oraz
ukazanie na tym tle bardziej generalnych reguł transformacji systemów
kulturowych.
Z interpretacją etnohistoryczną wiąże się ściśle strategia wyjaśniania
badanych zjawisk, którą by tu można nazwać materializmem kulturo­
wym. W tym wypadku użycie tego określenia jest w części uzasadnio­
ne odwołaniem się do niektórych dyrektyw amerykańskiego materia­
lizmu kulturowego — jako nurtu wywodzącego się z antropologicznego
neoewolucjonizmu . Z drugiej zaś strony wynika ono ze związku tej
orientacji z tradycją interpretacyjną materializmu historycznego i tych
nurtów metodologicznych, które czerpią z niej twórczo-krytyczną i n ­
spirację. Cechą tak rozumianego materializmu kulturowego jest zasto­
sowanie strategii wyjaśniania racjonalnego, t j . tzw. interpretacji hu­
manistycznej analizującej ludzkie działania pod kątem ich celów, moty­
wów i skutków. To spojrzenie uzupełnione jest wyjaśnieniem typu funkcjonalno-genetycznego odwołującego się do zespołu historycznych i aktu­
alnych uwarunkowań decydujących o kształcie analizowanego' zjawiska
i jego miejscu w holistycznie ujmowanym systemie kulturowym. W ten
sposób w toku interpretacji bierze się pod uwagę zarówno czynniki su­
biektywne, jak i obiektywne, rekonstruując dynamiczny obraz zależ­
ności i zmian kulturowych. Dyrektywy te wywodzą się z nurtu poznań­
skiej szkoły filozofii i metodologii n a u k i i — jak sądzę — rnogą być
w dalszych badaniach amerykanistycznych bardzo przydatne.
u

15

Z porównywaniem zjawisk mamy do czynienia we wszystkich ro­
dzajach studiów antropologicznych, a więc także i w amerykanistycznie zorientowanej etnologii. Analiza komparatystyczna to dość tradycyjny,
tym niemniej pożyteczny instrument wnioskowania, bez którego trudno
się obejść. Przedmiotem takich badań może być porównywanie treści
kulturowych, ich zespołów lub całych systemów, ale również i innego
typu zjawisk — jak korelacji zachodzących między elementami systemu,
struktury i funkcji poszczególnych zjawisk, typów i wzorów kultury,
uwarunkowań, związków przyczynowo-skutkowych, a nawet i całych
procesów zmian.
We współczesnej antropologii stosowane są przede wszystkim dwa ro­
dzaje wyjaśniania na drodze komparatystycznych dociekań. Są to właś1 4

Zob.

of culture,
1 5

M. H a r r i s ,
New

Zob.

todologicznych
wak,

Wstęp

The

Rise

of

anthropological

theory.

A history

of

theories

Y o r k 1968, s. 643.

J. K m i t a ,

O

problemów
do idealizacyjnej

kulturze

symbolicznej,

Warszawa

interpretacji

humanistycznej,

teorii

Warszawa

nauki,

1982,

Warszawa
1977.

tenże,
1971;

Z

me­

L.

No­

�ALEKSANDER

154

POSERN-ZIELIÑSKI

ciwe badania porównawcze o charakterze międzykulturowym oraz studia
porównawcze typu etnohistoryczno-monograficznego. W pierwszym przy­
padku zestawia się ze sobą interesujące ze względu na cel badań fakty,
zjawiska i procesy w taki sposób, aby pochodziły one lub reprezento­
w a ł y systemy kulturowe pod pewnym względem podobne, a zatem i po­
równywalne. Najczęściej bierze się pod uwagę takie kryteria, jak zbliżony
stopień rozwoju, podobny typ ekologicznych uwarunkowań czy analogicz­
ną sytuację społeczną lub interetniczną. Na drodze takiego zestawiania
zjawisk można zarówno weryfikować hipotezy, jak i też formułować ich
nowe wersje na temat różnego typu prawidłowości kulturowych o mniej
lub bardziej uniwersalnych walorach.
W drugim przypadku analiza porównawcza nie obejmuje zjawisk po­
chodzących z innych systemów kulturowych, lecz ogranicza się do ze­
stawiania kolejnych faz rozwojowych jednej kultury w taki sposób, by
można było stwierdzić, w jakim stopniu analizowane zjawisko ulega
zmianie, w jakim zaś opiera się przemianom. Ten typ wnioskowania
dostarcza nam nie tylko eksplikacji procesu dziejowego w ramach jed­
nego systemu kulturowego, lecz pozwala również na formułowanie ro­
boczych hipotez na temat regularności rozwojowych, których sprawdze­
nie jest możliwe przy odwołaniu się już do międzykulturowych porów­
nań.
Podobnie jak w całej etnologii polskiej również i w amerykanistycz­
nych studiach zyskują powoli uznanie metody analizy semiotycznej .
Znalazły one zastosowanie przede wszystkim w interpretacjach nad m i ­
tami, traktowanymi jako dobre źródło umożliwiające nie tylko rekon­
strukcję wierzeń np. ludów prekolumbijskich, ale pozwalające na częś­
ciowe poznanie tubylczej wizji świata, logiki myślenia przedstawicieli
odległych w czasie i przestrzeni kultur, sposobów odzwierciedlania się
tych systemów poznawczych w sztuce czy architekturze. W badaniach
tych zauważyć można silną tendencję do historyzacji semantycznych i n ­
terpretacji, co jest w pełni zrozumiałe i uzasadnione w świetle podsta­
wowych celów prowadzonych dotąd studiów. Chodzi w nich nie tyle
o szukanie uniwersalnych zasad semiotycznych asocjacji, ile o wyko­
rzystanie tych zasad w celu odkrycia ukrytego sensu symboliki indiań­
skiej, a przez to umożliwienie lepszego i głębszego zrozumienia specy­
fiki kulturowej prekolumbijskich cywilizacji.
Z drugiej strony przy znacznej szczupłości źródeł pisanych i wystę­
pujących w nich dużych rozbieżnościach czy nawet sprzecznościach
w przedstawianiu niektórych aspektów kultury symbolicznej, analiza semiotyczna pozwala na odrzucenie europocentrycznych uproszczeń kro­
nikarzy w stopniu umożliwiającym odtworzenie prekolumbijskich syste­
m ó w poznawczych, w tym także mitologii. Historyczny aspekt takich
1S

1 6

tody

J . S. W a s i l e w s k i ,
etnologii,

cz. I , W a r s z a w a

Semiotyczne
1981.

badania

symboliki

w

etnologii,

[w:]

Me­

�POLSKA AMERYKANISTYKA

ETNOLOGICZA

155

analiz wyraża się w dociekaniach nad fazami kształtowania się treści re­
ligijnych drogą interetnicznej kontaminacji symboli i synkretyzacji idei,
zarówno w odniesieniu do czasów przedkolumbijskich, jak i kolonial­
nych. Ma także zastosowanie w studiach wykorzystujących dyrektywy
pragmatyki semiotycznej, t j . w badaniach nad problematyką społecznej
funkcji treści mitologicznych w sytuacjach kryzysów i interetnicznych
konfliktów, np. konkwisty.
Podejście takie pozwala na taką relatywizację interpretacji historycz­
nej, która daje wgląd w sposób widzenia, wnioskowania i reagowania
strony tubylczej na europejski podbój, na chrystianizację i na upow­
szechnienie się iberyjskich wzorów kulturowych. W ten sposób nasza
wizja dziejów dalszych i bliższych Nowego Świata zostaje bardzo wzbo­
gacona i to nie tyle ilościowo, ale przede wszystkim jakościowo — z ob­
razu bowiem ukształtowanego europejskim punktem widzenia przekształ­
ca się w wizerunek ukazujący również i perspektywę „tubylczą". Umie­
jętne łączenie tych dwóch aspektów — i to nie tylko w studiach semiotycznych — to bardzo ważne zadanie na przyszłość.
Przedstawione wyżej metody analizy stosowane są najczęściej na spo­
sób krzyżowy dając w efekcie np. studia etnohistoryczno-semiotyczne,
etnohistoryczno-porównawcze czy funkcjonalno-genetyczne w ujęciu etnohistorycznym. Dobór odpowiedniej metody uzależniony jest przede
wszystkim od charakteru stawianych pytań badawczych i specyfiki rze­
czywistości, która poddaje się analizie. Jest rzeczą oczywistą, że również
nie bez znaczenia są indywidualne idiosynkrazje oraz tradycje warszta­
towe ośrodków badawczych, z którymi związani są polscy amerykaniści.
W studiach amerykanistycznych nie bez znaczenia są więzi inter­
dyscyplinarnej współpracy między badaczami różnych specjalności skon­
centrowanymi jednak na dziejach, kulturze i społeczeństwie Nowego
Świata. Dobre efekty badawcze w tak ukierunkowanych geograficznie
studiach — to nie tylko kwestia rygoryzmu metodologicznego, zastoso­
wania właściwych narzędzi interpretacji, postawienia w sposób zasadny
istotnych pytań i zebrania odpowiedniego materiału. Bardzo ważnym
czynnikiem jest tu ogólna wiedza pozaźródłowa o amerykańskim konty­
nencie, jego specyfice kulturowej, rozwoju historycznym, procesach et­
nicznych, sytuacji współczesnej, stanie badań i dyskusji w różnych dzie­
dzinach studiów. Dlatego też amerykanistyki nie można uprawiać z przy­
padku, doraźnie zajmując się jakimś problemem, by później zmienić
kierunek zainteresowań. Specjalizacja ta wymaga stopniowego wchodze­
nia w problematykę, a gromadzone doświadczenia pozwalają na coraz
wnikliwszą i wszechstronniej szą analizę.
W zdobywaniu tych doświadczeń ważną rolę odgrywają kontakty i n ­
terdyscyplinarne z amerykanistami reprezentującymi takie specjalności,
jak archeologia, historia, a także socjologia, geografia i językoznawstwo.
W ramach każdej z tych dyscyplin rozpatruje się problemy amerykani-

�156

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIÑSKI

styczne z odmiennych punktów widzenia i przy wykorzystaniu innych
metod — tym niemniej pola badawcze bardzo często pozostają 1,e sa­
me — np. ruchy społeczne i religijne czy procesy etniczne (etnologia,
historia i socjologia), etapy rozwojowe mikroregionów (etnologia, histo­
ria, archeologia i geografia) czy studia nad wizją świata tubylczych spo­
łeczności (etnologia, historia, językoznawstwo).
Wspólnota zainteresowań podobnymi problemami to nie jedyna pła­
szczyzna interdyscyplinarnej kooperacji amerykanistów. Ważną rolę ode­
grać tu mogą wspólne projekty badawcze, których istotą byłaby świado­
mie sterowana działalność przedstawicieli kilku dyscyplin rozwiązują­
cych razem jeden wspólny problem. Nie jest to zadanie łatwe, tym
niemniej możliwe do realizacji. Świadczy o tym dobitnie program ba­
dawczy i jego rezultaty Polskiej Wyprawy Naukowej w Andy w 1978 r.
Już na etapie przygotowań miał on charakter interdyscyplinarny ukie­
runkowując zainteresowania uczestników ekspedycji w stronę badań nad
dziejami kultury jednej andyjskiej doliny od czasów prahistorycznych
aż do lat współczesnych. Jego realizacja wymagała więc współpracy
etnografów, archeologów, historyków i geografów. Także w trakcie ba­
dań terenowych — również prowadzonych wspólnie — dawały się od­
czuć pozytywne aspekty tak zaprojektowanych prac. Wstępne ustale­
nia etnografów rzucały nowe światło na interpretację archeologiczną,
a rezultaty poszukiwań etnohistorycznych zespalały w całość obraz
współczesnej kultury andyjskiej wsi z prekolumbijską wizją peruwiań­
skich osad wysokogórskich. Również w trakcie opracowywania zebra­
nych danych stała konfrontacja wyników badań etnohistorycznych, ar­
cheologicznych i etnograficznych okazała się niezbędna, wzbogacając
zarówno indywidualne opracowania jak i ogólną rekonstrukcję dziejów
badanej społeczności regionalnej .
Istotną płaszczyzną interdyscyplinarnej współpracy polskich amery­
kanistów oraz formą integracji i koordynacji wysiłków badawczych są
różnego rodzaju przedsięwzięcia organizacyjne. Nie od rzeczy będzie t u
przypomnieć, iż w latach 1963-1974 spotykano się na pięciu Etnograficz­
nych Seminariach Amerykanistycznych (pierwsze w Krakowie, następne
w Poznaniu), których inicjatorami byli członkowie nie istniejącej już
dziś Sekcji Amerykanistycznej Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego.
Każde z tych seminariów poświęcone było jednemu wybranemu proble­
mowi, który naświetlany był z różnorodnych punktów widzenia dzięki
aktywnemu uczestnictwu archeologów, historyków, socjologów i religio­
znawców. W ten sposób konferencje te stały się płaszczyzną integrują17

1 7

A . P o s e r n - Z i e 1 i ń s к i , Kultura
i zbiorów
etnograficznych,
&gt;[w:] Kultura
1980, s. 16-22.

ludowa
ludowa

Peru
Peru.

w świetle
polskich
Katalog
wystawy,

badań
Poznań

�P O L S K A A M E R V K A N 1 S T V K A E T N O L O G 1С Z A

157

cą środowisko polskich amerykanistów, sprzyjając jednocześnie wzajemj wymianie doświadczeń .
Również w ostatniem dziesięcioleciu nie zaniechano organizowania
podobnego typu spotkań. Jedne z nich zwoływano z okazji inauguracji
etnograficznych i archeologicznych wystaw poświęconych kulturze indiań­
skiej ludności Ameryki Łacińskiej, inne odbywały się z inicjatywy po­
szczególnych zespołów i placówek zajmujących się problematyką amerykanistyczną. Największym jednak osiągnięciem w t y m zakresie było
zwołanie międzynarodowej sesji „Andy 77" w Warszawie, na którą przy­
byli czołowi latynoamerykaniści zajmujący się problematyką regionu
andyjskiego z krajów Europy Zachodniej, Wschodniej, USA i Peru. Kon­
ferencja ta dała asumpt do zadzierzgnięcia bliższych więzów z zagranicz­
nymi oś-rcdkami badań amerykanistycznych.
Materiały z tych konferencji tudzież rezultaty innych studiów ame­
rykanistycznych z zakresu etnologii ukazywały się drukiem na łamach
takich periodyków, jak „Etnografia Polska", „Ethnologia Polona" (tam
tylko w językach obcych), w mniejszym zakresie w „Ludzie". Publiko­
wano także artykuły w jedynym polskim roczniku latynoamerykanistycznym wydawanym przez warszawską grupę historyków — „Estudios La­
tinoamericanos". Większe opracowania monograficzne ukazują się głów­
nie w Ossolineum, w tym przede wszystkim w ramach serii wydawni­
czej Biblioteki Etnografii Polskiej. W przygotowaniu znajduje się tam
właśnie kolejny tom zawierający zespół studiów religioznawczych po­
święcony w całości dziejom wierzeń indiańskich w Peru i Meksyku,
który opublikowany zostanie w języku hiszpańskim. Będzie on prezen­
tował najnowsze osiągnięcia badawcze polskich amerykanistów w tym
zakresie. Należy tu również wspomnieć, iż w wielu innych wydawni­
ctwach, periodykach i pracach zbiorowych ukazują się okazjonalnie pra­
ce etnologiczno-amerykanistyczne prezentujące dorobek badawczy i za­
poznające czytelników ze specyfiką kulturową Nowego Świata.
Pewnego rodzaju instytucjonalnym wsparciem dla różnego rodzaju
poczynań badawczych nie mieszczących się w programach studiów po­
szczególnych placówek naukowych zatrudniających amerykanistów są
towarzystwa specjalistyczne. W ramach Komitetu Nauk Etnologicznych
PAN, będącego najwyższym organem koordynującym działalność nau­
kową etnografów, funkcjonuje Komisja Amerykanistyczna patronująca
poczynaniom dokumentacyjnym i wydawniczym. Natomiast forum i n ­
tegracji interdyscyplinarnej polskich latynoamerykanistów jest bezsprze­
cznie Polskie Towarzystwo Studiów Latynoamerykanistycznych, które
n e

18

1 8

M . P a r a d o w s k a , Ethnographic
subject
matter
at Americanistic
confe­
rences
in Poland
1971-1973,' „ E t h n o l o g i a Polona", t. 1: 1975; A . M a c i e r e w i c z ,
I V Seminario
etnográfico
de
Americanistas,
„ E s t u d i o s L a t i n o a m e r i c a n o s " , t. 2:
1974; P o s e r n - Z i e 1 i ń s к i, Estudios
latinoamericanos
en el centro
etnográfico
»de
Poznań...

�158

ALEKSANDER

POSERN-ZIELINSKI

zainicjowało swą działalność zaledwie kilka lat temu. W obrębie tej aso­
cjacji powstały również specjalistyczne sekcje — w t y m andyjska —
rozwijająca ożywioną aktywność w sferze archeologii i etnohistorii.
We wszystkich tych poczynaniach amerykanistycznych etnologowie
i etnohistorycy są zauważalni i ich wkład jest nie bez znaczenia. Najsil­
niejsze więzy współpracy łączą ich z archeologami i historykami, nato­
miast mniejsze kontakty mają ze środowiskiem geograficznym, ekono­
micznym i filologicznym. Mimo że rozkład tych akcentów jest natural­
ny, to jednak wydaje się, że korzystnym byłoby zacieśnić również ko­
operację z tymi ostatnimi dyscyplinami, szczególnie ważną w toku prac
0 charakterze źródłoznawczym, z zakresu ekologii kulturowej i antro­
pologii ekonomicznej.
Zwróćmy teraz uwagę na miejsce polskiej amerykanistyki w nauce
światowej. Zagadnienie to warte jest podjęcia, kontakty międzynarodo­
we bowiem w takiej specjalności to istotny czynnik postępu b a d a ń
1 umocnienia pozycji. Jeśli chodzi o kraje Europy Wschodniej — to stu­
dia amerykanistyczne w zakresie etnologii prowadzone są w NRD, na
Węgrzech, w Czechosłowacji i przede wszystkim w ZSRR. Tam też znaj­
dują się największe ośrodki naukowe koordynujące działalność radziec­
kich amerykanistów (Instytut Ameryki Łacińskiej A N , Instytut Etno­
grafii A N , Muzeum Antropologii i Etnografii). Rozwój tego kierunku,
studiów w ZSRR wiąże się nie tylko z tradycjami amerykanistycznych.
badań rosyjskich na Alasce i w Ameryce Południowej, lecz jest również;
efektem zagranicznej polityki Związku Radzieckiego, państwa zacieśnia­
jącego swe gospodarcze, kulturalne i polityczne kontakty z krajami trze­
ciego świata. Na tym tle trudno dokonywać porównań między polską
a radziecką amerykanistyką, której międzynarodowa pozycja — niezależ­
nie od k r y t y k i jej ujęć teoretycznych — jest od lat ugruntowana. Inaczejj
się rzecz przedstawia na Węgrzech, w NRD i Czechosłowacji — gdzie
studia amerykanistyczne nie posiadają wsparcia instytucjonalnego i są
uprawiane przez indywidualnych badaczy przede wszystkim związanych
z muzealnictwem etnograficznym. Jednakowoż mają oni na swym
koncie cenne prace etnohistoryczne, jak i wartościowe raporty z b a d a ń
terenowych (Chile, Wenezuela, Boliwia, Peru).
Na t y m tle sytuacja amerykanistyki polskiej nie wygląda najgorzej,
choć ustępujemy nadal naszym sąsiadom pod względem długości pobytu
ekip badawczych w terenie, co musi rzutować również i na jakość rezul­
tatów. Istotnym mankamentem jest brak płaszczyzny współdziałania
między amerykanistami z krajów RWPG. Wzajemne wizyty mają cha­
rakter okazjonalny, a wymiana informacji i publikacji nie jest sprawna.
Próbę przełamania izolacji podjęli amerykaniści czechosłowaccy organi­
zując w latach 70-tych w Pradze specjalistyczne konferencje. Jednako­
woż w niewielkim zakresie wpłynęły one na zmianę sytuacji. Sądzę, iż
należałoby się wspólnie zastanowić, jakie kroki można by było podjąć,.

�159

P O L S K A A M E R Y K A N I S T Y K A ETNOLOGIO Z A

by móc zacieśnić więzy z amerykanistami z sąsiednich krajów, pracują­
cymi przecież w podobnych warunkach, a więc mającymi zbliżone proble­
my i kłopoty natury warsztatowej.
Do najbardziej rozwiniętych ośrodków amerykanistycznych w zakre­
sie etnologii należą centra badawcze Hiszpanii, Francji i RFN. W kra­
jach tych studia amerykanistyczne prowadzone są od wielu lat, a znaj­
dujące się tam materiały źródłowe (archiwalia w Hiszpanii i zbiory mu­
zealne w pozostałych krajach) stwarzają bardzo dobre pozycje wyjścio­
we do badań prowadzonych współcześnie. Również sytuacja polityczno-gospodarcza jest tam sprzyjająca penetracjom Nowego Świata, choćby
ze względu na hiszpańską politykę zjednywania sobie byłych kolonii, czy
też franeusko-niemiecką ekspansję gospodarczą.
Jakie jednak z tego wypływają wnioski dla polskiej amerykanistyki? Otóż przede wszystkim korzystne dla rozwoju studiów w omawianej
tu specjalności byłoby nawiązanie znacznie ściślejszych kontaktów z czo­
łowymi europejskimi ośrodkami. Dotychczasowe kontakty — choć już
sporo w tym względzie uczyniono — nie są satysfakcjonujące, i to w uk­
ładzie obustronnym. Dorobek polskiej amerykanistyki niezbyt dobrze
jest znany na Zachodzie Europy, w kraju zaś dopływ bieżących informa­
cji i publikacji (poza kanałami, prywatnymi) o poczynaniach naszych
niemieckich czy hiszpańskich kolegów nie jest zadowalający. O tym, iż
pilna jest potrzeba ułatwienia międzynarodowej wymiany informacji
naukowej świadczyć mogą dwie cenne i pożyteczne inicjatywy wydaw­
nicze. Jedna Uniwersytetu w Pittsburgu (USA), której efektem stał się
przewodnik po ważniejszych ośrodkach studiów latynoamerykanistycznych w Europie , w tym także w Polsce, i druga holenderska polega­
jąca na publikowaniu co kilka lat słownika bio-bibliograficznego zawie­
rającego większość europejskich nazwisk amerykanistów w zakresie nauk
społecznych . Oba te wydawnictwa informują międzynarodową spo­
łeczność naukową o projektach badawczych prowadzonych w Polsce,
a polskich amerykanistów o pracach realizowanych w zagranicznych
ośrodkach.
19

20

Dalszym krokiem winna być intensyfikacja wymiany wydawnictw,
gdyż przy braku środków dewizowych i stałej zwyżce cen na rynkach
księgarskich jest to jedyna i najszybsza droga uzyskiwania dostępu dr&gt;
bieżącej literatury. Ośrodki zagraniczne gotowe są taką wymianę na­
wiązać, ale chcą mieć gwarancję, że publikacje — jakie do nich dotrą —
będą dostępne w językach powszechnie znanych. Stąd też publikowanie
l e

C. M e s a - L ago,

nograph and
Polsce

Latin

American

D o c u m e n t Series", nr

znalazło

się

bardzo

dużo

Studies

in

Europe,

1, P i t t s b u r g h b.r.w. W

błędów,

co

również

„Latin

American

rozdziale

świadczy

o

Mo­

poświęconym

niedobrym

roz­

poznaniu polskiej a m e r y k a n i s t y k i na arenie m i ę d z y n a r o d o w e j .
i 0

J . L . S u a r e z, E . S a n c h e z

„ C e n t r o de

Estudios y D o c u m e n t a c i ó n

[eds]

Latinoamericanistas

en

Europa

Latinoamericanos", Amsterdam

—

1981.

1981,,

�160

A L E K S A N D E R POSERN-ZIELIÑSKI

efektów studiów amerykanistycznych konieczne jest po angielsku, hisz­
pańsku czy ewentualnie francusku — w innym bowiem przypadku na­
szego dorobku naukowego nie będzie można szerzej upowszechnić.
Z tym zagadnieniem wiąże się poważny dylemat natury praktycznej.
Chodzi mianowicie o to, że jeśli polscy amerykaniści publikować będą
wyłącznie dla zagranicznego odbiorcy, wówczas w niebezpieczny spo­
sób izolować się będą od nauki krajowej, nie wnosząc w jej nurt włas­
nych propozycji i osiągnięć. Dlatego też bardzo w a ż n e . w y d a j e m i się
właściwe rozłożenie akcentów między t y m i dwoma sferami odniesień.
Publikacje posiadające walory poznawcze, teoretyczne czy metodologicz­
ne nie tylko dla studiów amerykanistycznych powinny ukazywać się
także w polskiej literaturze fachowej, by w gronie specjalistów od i n ­
nych problemów i terytoriów mogły zostać poddane analizie i krytyce.
Tylko tą drogą, moim zdaniem, można wnosić wkład w rozwój współ­
czesnej polskiej etnologu i europejskiej amerykanistyki. Izolacja od
międzynarodowej społeczności specjalistów, jak i od krajowego nurtu
własnej dyscypliny, posiadałaby skutki negatywne, wtłaczając z jednej
strony w ciasny prowincjonalizm, z drugiej zaś w szkodliwy pod wzglę­
dem teoriopoznawczym separatyzm regionalnych zainteresowań.
Ważnym czynnikiem intensyfikacji kontaktów międzynarodowych są
i mogą być wspólne przedsięwzięcia wydawnicze, polegające na przygoto­
wywaniu tomów będących zespołami artykułów napisanych przez spe­
cjalistów z różnych krajów. Dobrym przykładem takiej właśnie inicjaty­
wy jest opublikowany w RFN tom prezentujący dorobek europejskich
badaczy kultur indiańskich Ameryki Północnej, w którym nie zabrakło
również przedstawiciela polskiej etnologii .
Należałoby także zwrócić większą uwagę na niektóre najważniejsze
wydawnictwa zagraniczne wyspecjalizowane w amerykanistyce, szczegól­
nie hiszpańskie i francuskie, i na ich łamach zamieszczać rezultaty ory­
ginalnych studiów prowadzonych w Polsce. Zasięg tych czasopism i ich
ranga gwarantują znacznie efektywniejsze wprowadzanie osiągnięć pol­
skiej amerykanistyki do światowego obiegu, aniżeli publikacje obcoję­
zyczne w periodykach krajowych. Zaobserwować przecież nie od dziś
można, iż niektóre artykuły niezbyt wysokiego lotu stają się szeroko
znane i cytowane, podczas gdy wartościowe studia, tylko z racji niezbyt
fortunnego ich opublikowania w wydawnictwie znacznie trudniej do­
stępnym, przechodzą niemal niezauważenie.
Znaczne możliwości wymiany bieżących informacji i prezentacji włas­
nych osiągnięć, na forum międzynarodowym dostarczają różnego rodzaju
zjazdy i sympozja, przede wszystkim Międzynarodowe Kongresy Amery­
kanistyczne. Jednakowoż udział w tych kongresach, często odbywają21

s l

North

American

„Forum",

nr

gions

ethnic

and

1,

Indian

Gottingen
identity

1981,

of the

Studies.
a w

European
nim

American

Contributions,

[ed.]

M . P o s e r n - Z i e 1 i ń s к a,
Indians,

s. 183-199.

H e r o d o t,
Native

reli­

�POLSKA AMERYKAN1STYKA

ETNOLOGICZA

161

cych się po drugiej stronie Atlantyku, jest bardzo kosztowny i z tej
racji eliminuje amerykanistów z krajów i ośrodków nie posiadających
odpowiednich funduszy. Jednakże — nawet w przypadku niemoż­
ności osobistego uczestnictwa — istnieje zawsze możliwość zgłoszenia
referatów, których teksty jako oficjalne materiały zostają włączone do
wydawnictw kongresowych posiadających utrwaloną renomę.
Jest rzeczą oczywistą, iż pozycji amerykanistyki polskiej na szerszym
forum nie można umocnić bez rozszerzenia bezpośrednich kontaktów
między ośrodkami i między poszczególnymi specjalistami. Sprzyjają im
wyjazdy studyjne do krajów o utrwalonych tradycjach badań ameryka­
nistycznych. W niektórych z nich spotkać się można ze sporym zainte­
resowaniem poczynaniami badawczymi realizowanymi w Polsce. Sądzę
także, iż istnieją pewne przesłanki do podjęcia wspólnych projektów ba­
dawczych, dzięki którym można by było rozszerzyć i pogłębić zakres
studiów amerykanistycznych prowadzonych w kraju oraz pokonać pew­
ne przeszkody natury formalnej (głównie finansowe) utrudniające lub
wręcz uniemożliwiające kontynuację badań terenowych. Przykład ar­
cheologów od lat pomyślnie współpracujących z wieloma ośrodkami za­
granicznymi, w t y m również amerykańskimi, zdaje się świadczyć, iż tego
rodzaju kooperacja byłaby również możliwa w dziedzinie amerykani­
styki.
Z kolei można zastanowić się nad miejscem i znaczeniem ameryka­
nistyki w polskiej etnologii. W związku z t y m zagadnieniem pojawiają
się następujące pytania jak np. to, czy specjalizacja ta jest w ogóle
potrzebna, czy należy ją kontynuować, czy też lepiej zastąpić ją po
prostu kolejnymi studiami nad kulturą ludową polskiej wsi. Zdaję so­
bie sprawę, że głosy takie nie należą do odosobnionych, a ich wyrazi­
ciele podpierają je konkretnymi argumentami. Wymieńmy choćby naj­
ważniejsze, czy najczęstsze z tych antyamerykanistycznych tez, które
są w istocie tezami wymierzonymi przeciwko wszelkiego rodzaju bada­
niom nad kulturami „trzeciego świata".
Argumenty te można podzielić na trzy zasadnicze kategorie. A więc
po pierwsze głosi się, że nie ma w naszym kraju obiektywnych warun­
ków (finansowych, naukowych itp.), by prowadzić badania nad odległy­
mi kontynentami i ich mieszkańcami. Po drugie twierdzi się, że nie ma
zasadniczo potrzeby do prowadzenia takich studiów, gdyż pożytek z nich
niewielki, a podział zadań w świecie nauki sprawia, iż inni zadanie to
wykonają lepiej i efektywniej wykorzystają dla rozwoju własnych dys­
cyplin. Wreszcie głosi się także, iż nie ma logicznego uzasadnienia dla
prowadzenia takich badań, likwidację bowiem białych plarn w poznawa­
niu kultury światowej rozpocząć należy od własnego podwórka, miast
sięgać w dalekie kraje. Na t y m tle etnologowie zajmujący się kulturami
Azji, A f r y k i czy Ameryki wydawać się mogą niepoprawnymi romanty­
kami zaspokajającymi własne „egzotyczne" zainteresowania lub też oder11 — Etnografia Polska, t. 29 z. 1

�162

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIÑSKI

wanymi od „krajowej" problematyki osobliwymi specjalistami t r a k t u j ą ­
cymi swą działalność jako formę ucieczki w „barwny" świat podróżni­
czych namiętności.
Jest rzeczą oczywistą, iż tego rodzaju poglądy mają swoje konkretne
źródła, które zdają się tkwić w tradycjach polskiej etnologii wyrosłych,
przede wszystkim z badań nad ludową tradycją wiejską nie zaś ze stu­
diów poświęconych Pigmejom, Triobrandczykom czy Majom. Wśród nych przyczyn wskazać można na utrzymujący się dość mocno zaśc &gt;•
kowy model uprawiania etnologii, w myśl którego realne granice ^ej
dyscypliny zbieżne są z granicami własnego etnosu. Wreszcie po 1rzecie wymienić można i zwykłą ignorancję, polegającą na nieśledze^ dorobku badaczy wyspecjalizowanych w pozapolskiej etnografii, progra­
mowym ograniczaniu się do kręgu lokalnych problemów i stąd niedo­
strzeganiu ani potrzeby, ani też walorów studiów nad nieeuropejski) "
ludami.
Przytoczone wyżej argumenty wymagają niezbędnego komenta- • .
który przedstawiłby stanowisko obrońców pozapolskich badań, przy -.a
noczesnym ukazaniu słabości wytaczanych zarzutów. Otóż jeśli ch i л
o kwestię pierwszą — czyli o brak warunków do uprawiania ameryk -i ,
styki czy też innych studiów podobnego typu — to jest rzeczą całkowi •
cie oczywistą, że polscy badacze znajdują się w sytuacji nieporównan
gorszej aniżeli specjaliści z tych ośrodków, które dysponują odpowi-&lt;inimi funduszami, niezbędnymi materiałami źródłowymi, a ponadto .wy­
rosły na tradycji takich zainteresowań sięgającej często ubiegłego ь'го.
lecia. Stwierdzenie tych oczywistych dysproporcji trudno jednak tr&gt;
tować jako istotne przeciwskazanie, jak bowiem wykazały to dotychc
sowe doświadczenia, przeszkody takie można przełamywać. Nie jest i.
zadanie łatwe, ale dla osób prawdziwie zaangażowanych w swą specj-.
ność możliwe do realizacji.
;

1

Jeśli chodzi o kwestię rzekomego zaniedbywania badań nad rodr
mą kulturą kosztem pozaeuropejskich penetracji to wskazać można, ¡.
teza ta mija się po prostu z faktami. Proporcje między etnografami z
mującymi się polską kulturą ludową a tymi, którzy poświęcają svv. ;
czas problemom pozaeuropejskim są tego rodzaju, iż ta ostatnia grup
tworzy w istocie wąski margines. Pewne mankamenty studiów nad
dzimą kulturą ludową tkwią w całkowicie innych sferach i nie spo
nimi obciążać tych nielicznych, którzy uprawiają prawdziwe w naszych
warunkach deficytowe kierunki badań. Poza tym warto w tym miejhi.u
podkreślić i to, że specjaliści od zagadnień pozaeuropejskich w większosci nie zamykają się w swym własnym gronie, podejmując dość czę•:• •&gt;
także zagadnienia z zakresu etnografii polskiej, historii dyscypliny cv
teorii kultury. Jest rzeczą oczywistą, że nie byłoby godne pochwa i v
gdyby etnografowie zaniedbywali studia nad kulturą ludową właśni:
narodu, ale nie byłoby także jakichkolwiek powodów do zadowoleń •.,
:

�POLSKA AMERYKANISTYKA

ETNOLOGICZA

gdyby polscy etnografowie całkowicie ignorowali kulturową rzeczywis­
tość innych bliższych i dalszych obszarów.
Pozostaje jeszcze kwestia rozważenia tezy o domniemanym braku
potrzeby prowadzenia tego rodzaju studiów. Można ją zdyskredytować
wieloma argumentami, do których jeszcze wypadnie nam się odwołać.
Jeden z nich jest jednak najważniejszy. Otóż dla właściwego, harmonij­
nego rozwoju takiej dyscypliny, jak etnografia, ważne jest to, aby utrzy­
mać właściwe proporcje między wszystkimi najważniejszymi jej działa­
mi, do których zaliczyć można — teorię kultury, studia nad kulturą l u ­
dową własnego narodu i ' badania kultur obcych społeczeństw. Niedoce­
nianie spraw teoretycznych prowadzi do skostnienia, deskryptywizmu
i utraty oryginalności, natomiast wyłączna koncentracja na sprawach
własnego obszaru kulturowego wiedzie ku etnocentrycznym skrzywie­
niom zawężającym perspektywę badawczą i utrudniającym szerszą i n ­
terpretację.
Konstatacja ta odnosi się nie tylko do etnografii, ale i do innych dys'-•-jlin humanistycznych — jak choćby i do historii. W tej ostatniej dzienie nikt już dzisiaj nie kwestionuje potrzeby studiowania dziejów
iennych krajów europejskich i pozornie bardziej odległych kontytów — w tym Ameryki Ł a c i ń s k i e j , gdyż upowszechniła się już
ś adomość, że proces dziejowy jednego narodu jest tylko wąskim
fragmentem szerszego nurtu wydarzeń, przekształceń i prawidłowości,
bez poznania których zubaża się tylko i zniekształca własną wizję prze­
szłości.
To, że badania amerykanistyczne winny wnosić wkład do lepszego
poznania dziejów i kultury Nowego Świata jest rzeczą oczywistą i nie
wymagającą komentarzy. Można się jedynie zastanawiać, czy jest to
ich jedyna funkcja. W świetle wyżej przedstawionych uwag wypada
stwierdzić, że badania tego rodzaju obok swej podstawowej roli polega­
jącej na ukazy\«aniu bogactwa światowej kultury i reguł procesów zacho­
dzących na innych kontynentach spełniają również i inne funkcje, k t ó r e
choć drugoplanowe są ważne i pożyteczne.
Przede wszystkim chodzi tu o aspekt porównawczy, dzięki któremu
można ukazywać pewne uniwersalne zjawiska, fakty i procesy w ich
odmiennych kontekstach sytuacyjnych, raz wydobywając wspólne regu­
larności i prawidła, to znów bardziej podkreślając znaczenie konkretno-historycznych uwarunkowań w kształtowaniu się lokalnej specyfiki
kulturowych przemian. Dotyczyć to może np. takich spraw, jak akulturacji, roli tradycji w życiu współczesnym, funkcjonowania społeczności
lokalnej czy form synkretyzmu religijnego. Dzięki takiemu podejściu to,
22

8 2

naises.

T . Ł e p к o w s к i, Societes
Informations

et

problemes,

et

nations

latino-americaines.

„Conferences",

a P a r i s . A c a d e m i e P o l o n a i s e des S c i e n c e s , W a r s z a w a

fasc.
1972.

96,

Recherches
Centre

polo­

Scientifique

�ALEKSANDER

POSERN-ZIELIÑSKI

co pozornie wydawać sią może nad Wisłą „egzotyczne", nabiera ko!
kretnych kształtów i sensu, a dobrze rozpoznane zjawiska w obrąb
europejskiej kultury ludowej ułatwiają interpretacją analizowanej prz&lt;
amerykanistów rzeczywistości.
Należy tu wspomnieć i o tym fakcie, że amerykańskie realia kulti
rowe służyć mogą w wielu wypadkach znacznie lepiej do analizy mod
lowej niektórych doniosłych zagadnień aniżeli warunki, z jakimi styka s
badací'spolecznosci europejskich. Wynika to ze specyfiki historyczno-e
nicznej krajów Nowego Świata, w których obok niewielkich i dotąd jes.
cze znacznie izolowanych grup tubylczych żyjących w symbiozie z ot:
czającą ich przyrodą spotykamy pluralistyczne w swym etnicznym i rj
sowym składzie narody, których kulturowe tradycje sięgają różnoro&lt;
nych źródeł. W tym sensie studia amerykanistyczne mogą być trakti
wane jako cenny i bezpośredni wkład w poznanie teoretycznych aspel
tów kultury rozpatrywanych z punktu widzenia jej transformacji, ja
i funkcjonalno-strukturalnego kontekstu.
Również w zakresie metodologii i metodyki badań wymiana doświac
czeń między amerykanistami a badaczami polskiej kultury ludowej je;
i może być owocna. W specyficznych podejściach badawczych stosowi
nych w studiach nad społecznościami Nowego Świata, takich np. ja
orientacja ekologiczna czy etnohistoryczna, znaleźć można inspirację d
wzbogacenia warsztatu etnografii polskiej. Ta zaś z kolei dostarcza wiel :
praktycznych wzorów postępowania badawczego, które po odpowiednie
adaptacji mogą znaleźć zastosowanie w studiach amerykanistycznycł
szczególnie tych, które obejmują analizę kultury materialnej, tradyc,
czy społeczności lokalnej.
Ważną funkcją poboczną amerykanistyki polskiej jest jej walor edukacyjno-popularyzacyjny . Ten pierwszy człon obejmuje przede wszyst­
kim zajęcia dydaktyczne na poziomie uniwersyteckim dla studentów*
etnografii i pokrewnych kierunków, np. archeologii, toerystyki, histor:
oraz działalność mużealniczo-wystawienniczą. Szczupłość kadry amery
kanistycznej sprawia, iż nie wszystkie programy studiów etnograficznyci
zawierają wykłady naświetlające dzieje i kulturą ludów Ameryki. Jed
nakże trudno zaakceptować taką sytuację, w której absolwent etno­
grafii opuszcza mury uczelni nie dysponując nawet elementarną wiedz;
na ten temat. Od kogo bowiem, jeśli nie od etnografa oczekuje społe
czeństwo wyjaśnień czy sprostowań obiegowych, często bałamutnycl
opinii. Natomiast zadaniem specjalisty w zakresie amerykanistyki jes
dostarczenie zgodnej z rozwojem i stanem badań rzeczowej interpretacj
na temat kultur, dziejów i zjawisk zachodzących w Nowym Świecie
gdyż wymaga tego od nich szeroka publiczność coraz bardziej zaintere
23

2 8

S z e r z e j n a ten t e m a t zob. M . F r a n k o w s k a ,
Zadania
i potrzeby
amerykanistyki
w zakresie
etnografii,
„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 10: 1966.

polskie

�POLSKA AMERYKANISTYKA

1G5

ETNOLOGICZA

vana odległymi krajami i cywilizacjami. Niebagatelne znaczenie w tym
ele ma walka ze stereotypami i ich rzeczowa dyskredytacja. O tym,
nie jest to sprawa bez znaczenia, przekonują niektóre studia anali:zne ukazujące źródła stereotypów dotyczących Indian lub też obiające obszary ignorancji w znajomości dziejów i kultury krajów laloamerykańskich .
Wykłady, prelekcje, odczyty, spotkania, dyskusje, artykuły popularkomentarze i konsultacje do książek i filmów o tematyce amerykatycznej stanowią ważny wkład polskich amerykanistów w formowanie
społecznej wiedzy o Nowym Świecie. W tym dziele ważne zadanie
iczywa także na muzealnikach, którzy wykorzystując polskie kolekcje
erykanistyczne lub też sprowadzając gotowe ekspozycje z zagranicy
;anizują wystawy umożliwiające bezpośredni kontakt z zabytkami
tury ludowej współczesnych Indian czy też dziełami rękodzieła i sztustarożytnych cywilizacji prekolumbijskich.
Wypada jeszcze wspomnieć o może nie najważniejszej funkcji ame:anistyki, lecz istotnej w międzynarodowych kontaktach naukoch — a mianowicie jej roli prestiżowej. Jeśliby etnografia polt była dyscypliną ograniczoną wyłącznie do problematyki rodzimej
[tury ludowej, wówczas traktowano by ją jako typową prowincjonalspecjalizację zamykającą się w świecie lokalnych tradycji. Inaczej
igląda się na taką etnografię, która nie zatracając narodowych preencji badawczych nie stroni również przed studiami pozaeuropejskich
Itur. Te szersze zainteresowania światem są jakby dowodem nobiliącym dyscyplinę i podnoszącym jej rangę, są świadectwem łączenia
och dawniej rozdzielnych nurtów etnologicznych — ludoznawstwa i etrafii powszechnej — w jedną humanistyczną specjalność: antropolokulturową.
Na prestiżowe znaczenie badań kultur pozaeuropejskich od dawna
racał uwagę wybitny polski archeolog klasyczny, prof. Kazimierz M i iłowski, który zawsze z uporem powtarzał, iż o poziomie rozwoju hunistycznych studiów w danym kraju świadczy przede wszystkim to,
' jego naukowcy prowadzą bezpośrednie badania nad cywilizacjami
rożytnego świata. Tą trafną i wynikającą z wieloletnich doświadczeń
agę prof. Michałowskiego można rozszerzyć i na studia amerykaniczne.
Zbliżając się k u końcowi rozważań na temat polskiej amerykanistyetnologicznej warto zadać sobie pytanie, jakie są możliwości dalszego
rozwoju i w jakich kierunkach byłby on najbardziej uzasadniony
punktu widzenia dotychczasowych doświadczeń i aktualnych potrzeb.
2 4

25

Ł

8 4

M . P a r a d o w s k a , Stereotypes
of South
American
tury Polish society, „ E t h n o l o g i a Polona", t. 6: 1980.
e 5

B . K u b i a k , Historia
y cultura
de Mexico
5, „ E s t u d i o s L a t i n o a m e r i c a n o s " , t. 5: 1979.

a los

ojos

Indians
de

los

in

the

polacos

19th
1945-

�166

A L E K S A N D E R POSERN-ZIELIÑSKI

Jeśli chodzi o pierwszą kwestię, to jest ona oczywiście integralnie zwią­
zana z ogólną sytuacją nauki polskiej lat 80-tych, w tym studiów huma­
nistycznych, a w ich ramach etnologii. Od ogólnych uwarunkowań pro­
rozwojowych, regresywnych czy wreszcie tylko zachowawczych zależeć
będzie los wielu specjalizacji naukowych. Ale jak w .każdej sytuacji —
obok obiektywnych, zewnętrznych niejako ograniczeń — istotne są rów­
nież czynniki wewnętrzne, subiektywne, sprowadzające się do kadry spe­
cjalistów, jej dorobku doświadczeń, inicjatywy i przedsiębiorczości. Jeśli
pierwszy zespół czynników nie zachęca do zbytniego optymizmu — te
drugi stwarza nadzieję na pomyślne przetrwanie trudnych lat i niezmarnowanie dotychczasowego dorobku. Gwarancją tego jest przede wszys
k i m młoda kadra adeptów amerykanistyki w dziedzinie etnologii, etno
historii, archeologii czy geografii.
Co do kierunków studiów, które należałoby rozwijać, to zgrupo^, ,t
je można w sześć zespołów. Po pierwsze — należy nadal kontynuov. ¡é
dotychczasowe zainteresowania mdianistyczne, i to zarówno w aspeł
dociekań etnohistorycznych, jak i badań związanych z pracami terer..
w y m i wśród tubylczych społeczności amerykańskich. Po drugie — na!
prowadzić nadal studia nad współczesnymi przeobrażeniami kuli
i społeczeństwa krajów obu Ameryk (sztuki, religii, wspólnoty loka - &gt;
etc.) w taki sposób, aby ukazywać, jak przeszłość ciąży na dzisiejs
kształcie tamtejszej rzeczywistości. Po trzecie — wydaje się glebuzasadnione prowadzenie badań (w tym także terenowych) nad ws, ó'
czesnymi procesami etnicznymi krajów Ameryki Łacińskiej i Pół
J , w t y m nad wrastaniem imigracyjnych społeczności (przede ws: •
k i m Polonii) w lokalny krajobraz kulturowy takich krajów, jak Br Ha, Argentyna, Kanada czy Stany Zjednoczone. Po czwarte — pow &gt;&gt;
zwrócić się większą uwagę na badanie tych zjawisk, faktów i proce: &gt; ,
które mogą mieć istotne znaczenie dla teorii kultury, w tym głównie d &gt;
teorii rozwoju społecznego. Chodziłoby tu o studia analityczno-por''
nawcze, które na podstawie materiału amerykańskiego ukazywałyby
norodne aspekty życia religijnego, społecznego, ekonomicznego i p.
tycznego prostych społeczności indiańskich czy też prekolumbijskich • ganizmów państwowych. W tej dziedzinie jest wiele do zrobienia, aj*
potrzebowanie socjologów, historyków, archeologów czy kulturozna\,
ców na tego rodzaju analizy stanowić winno dodatkową zachętę dla po
tencjalnych badaczy. Po piąte — należy przystąpić do opracowania nau­
kowego istniejących w polskich muzeach kolekcji amerykanistycznych,
gdyż w tym zakresie zaległości są bardzo duże. Ponadto winno się również
zabiegać o ich powiększanie i uzupełnianie, co jest już oczywiście zada­
niem innej nieco natury — bo związanym z możliwościami finansowymi
i wyjazdów na drugi kontynent. Punkt ostatni proponowanej tu listy za­
gadnień zajmują tematy z historii myśli etnologicznej w krajach Ame­
ryki Łacińskiej i w Stanach Zjednoczonych. W tej materii niewiele don e

�POLSKA A M E R Y K A N 1 S T Y K A

ETNOLOG1CZA

167

t ą d zrobiono, choć przecież znajomość teoretycznego wkładu przede
wszystkim północnoamerykańskiej antropologii kulturowej jest ze wzglę­
du na jej rangę w nauce światowej wręcz nieodzowna. Warto również
większą uwagę poświęcić dorobkowi etnologii w wybranych krajach la­
tynoamerykańskich, takich jak Meksyk, Peru czy Brazylia, ze względu
na ich oryginalny sposób ujmowania wielu kwestii łączący orientacje
północnoamerykańskie z europejskimi i dostosowujący ten stop do lo­
kalnej specyfiki .
Czy w tym kierunku rozwijać się będą studia amerykanistyczne
w Polsce, pokaże oczywiście przyszłość. Ich kontynuacja i dbałość o co­
raz wyższy poziom naukowych dociekań będzie jednak ewidentnym świa­
dectwem tego, iż wysiłki twórców powojennej amerykanistyki polskiej
z lat 60-tych, prof. Т. Milewskiego i prof. Marii Frankowskiej, nie poszły
na marne, a zrodzone przez nich inicjatywy znajdują coraz większe uz­
nanie i zrozumienie.
26

M

W z b l i ż o n y s p o s ó b n i e k t ó r e z a g a d n i e n i a tu z a s y g n a l i z o w a n e u j m o w a ł a j u ż
M. F r a n k o w s k a ,
zob. Zadania
i potrzeby...;
t e j ż e , Etnografia
powszechna
i jej miejsce
w nauce polskiej
po drugiej
wojnie
światowej,
„ L u d " , t. 53:
1969;
t e j ż e , The place of American
studies...

i

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7520" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7501">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8082ad1888e27716d785666e0547531b.pdf</src>
        <authentication>83f62cdb3f3fe1a4fefda2b3d45bdbe9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89777">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1211</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89779">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89781">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1117</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89783">
                <text>Zachowania ludyczne w kulturach pasterskich Azji Środkowej (na przykładzie Mongolii) / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89785">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.169-178</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89787">
                <text>Kabzińska-Stawarz, Iwona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89789">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89791">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89794">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89796">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89798">
                <text>„Etnografia

P o l s k a " , t. X X I X :

1935, z. I

P L I S S N 0071-1861

IWONA

KABZIÑSKA-STAWARZ

( I H K M PAN, Warszawa)
ZACHOWANIA LUDYCZNE W KULTURACH PASTERSKICH
A Z J I ŚRODKOWEJ (NA PRZYKŁADZIE MONGOLII)
Podjęcie badań nad zachowaniami ludycznymi w kulturach paster­
skich stało się dla mnie realne przede wszystkim dzięki włączeniu się
w prace Ekspedycji Etnologicznej P A N , kierowanej przez prof. dr. W i ­
tolda Dynowskiego, w Mongolii. Wyjazdy badawcze członków Ekspedy­
cji organizowane były corocznie począwszy od 1965 r. Ich rezultaty
pozwalają nam dziś spojrzeć całościowo na kulturę mongolską, rozumieć
ją i wyjaśniać występujące w niej procesy i zjawiska, swobodnie poru­
szać się w jej przeszłości i teraźniejszości, a także prognozować zmiany.
Początkowo badania skoncentrowano na problematyce przeobrażeń spo­
łeczno-kulturowych i gospodarczych występujących w Mongolii po re­
wolucji 1921 r. Następnie podjęto próbę wszechstronnego ujęcia procesu
adaptacji młodzieży mongolskiej do środowiska pasterskiego. Procesu
silnie związanego ze zmianami dokonującymi się we współczesnej Mon­
golii. W ostatnim okresie badaniami objęto wiele zagadnień z zakresu
obrzędowości rodzinnej, symboliki, monograficznego ujęcia kultury mon­
golskich mniejszości narodowych, funkcjonowania gospodarki pasterskiej,,
zachowań ludycznych i in.
W 1980 r. nastąpił ostatni wyjazd członków Ekspedycji do Mongolii.
Mimo zakończenia badań terenowych tematyka mongolistyczna jest kon­
tynuowana. Ośrodkiem badań pozostaje obecnie warszawski Zakład Et­
nografii I H K M PAN, współpracujący z Katedrą Etnologii i Antropologii
Kulturowej UW. Na podstawie zgromadzonych materiałów i literatury
powstają nowe prace powiększające dotychczasowy dorobek Ekspedy­
cji \
1

D o r o b e k ten jest z n a c z n y i z a m y k a s i ę l i c z b ą ok. 80 p o z y c j i . Z w a ż n i e j s z y c h
n a l e ż a ł o b y w y m i e n i ć : W . D y n o w s k i , Współczesna
Mongolia,
Wrocław
1968;
tenże,
Modernizacja
Mongolii
w dwóch
ustrojach
społeczno-politycznych,
[w:J
Z badań
nad społeczeństwem
i kulturą
Mongolii,
W r o c ł a w 1973, s. 11-33; D . M a r ­
k o w s k a , Urbanizacja
stepu,
[w:] Studia
mongolskie,
W r o c ł a w 1969, s. 31-52;
D . M a r k o w s k a , J . O l ę d z k i , Z . S o k o l e w i c z , Niektóre
zmiany w
tradycyj-

�170

IWONA KABZIÑSKA-STAWAHZ

*
Moje zetknięcie z Ekspedycją nastąpiło w 1975 r. Początkowo uczest­
niczyłam w badaniach procesu adaptacji młodzieży mongolskiej do śro­
dowiska pasterskiego, podsumowując następnie ten etap prac . W 1978 r.
rozpoczęłam zbieranie materiałów dotyczących zachowań ludycznych pas­
terzy mongolskich początków X X w., traktując je jako egzemplifikację
znanych m i z literatury tego typu zachowań występujących wśród pas­
terskich ludów Azji Środkowej. Zebrane materiały stały się też punktem
wyjścia do dalszych analiz i interpretacji. Stanowią one podstawę przy­
gotowanego przeze mnie opracowania nt. „Zachowania ludyczne paste­
rzy mongolskich". W t y m miejscu chciałabym przedstawić niektóre jego
założenia i koncepcje, a także — przykłady rezultatów przeprowadzo­
nych badań.
Źródła pisane dotyczące pasterskich ludów Azji Środkowej, jakimi
są zasadniczo relacje europejskich podróżników i badaczy od końca
X I X w. do połowy naszego stulecia oraz współcześnie powstające prace
pisane przede wszystkim przez radzieckich autorów (a w przypadku
Mongolii — także badaczy mongolskich), pozwalają uchwycić występu­
jące na t y m obszarze podobieństwa i różnice form zachowań ludycz­
nych, określić ich charakter oraz — aczkolwiek w ograniczonym przez
brak dokładniejszych informacji zakresie — śledzić zmiany, jakim za­
chowania te podlegały w ciągu ostatnich stu lat. Relacje te mają jednak
istotne braki, dotyczące np. informacji o kontekście czasowo-sytuacyjnym
gier, zabaw, tańców itp., charakterze uczestnictwa czy terminologii.
2

"пут

inwentarzu

kulturowym

1968,

s.

L. Mróz,

199-252;

pasterzy
Rytm

t. 21: 1977, z. 1, s. 137-153; L . M r ó z ,
„Etnografia
brane
z.

Polska",

wskaźniki

J. O l ę d z k i ,

przeobrażeń

światopoglądowych,

wzór

cultural

expression

and

the

values

współczesnym

społeczeństwie

MRL,

S z y n к i e w i с z, Struktura

rodzinnych
Wrocław

jednego
1973, s.

somonu,
79-109;

konsumpcji
Kin

Symboliczne

mieszkańców
nad

groups

P o l o n a " , v o l . 1: 1975, s. 113-134; t e n ż e ,
1981; J . S', W a s i l e w s k i ,

o szamańskich

zgubić

— zbłądzić.
— śmierć,

indi­

culture,

tradycyjnej

we

in

Analiza

budżetów

i kulturą

Mongolii,

medieval

Mongolia,

Rodzina

pasterska

w

uniwersum

jurty

misteriach,
Niektóre

W a r s z a w a 1979;

kategorie

języka

ruchu

„Ethnologia

Mongolii,

mongolskiej,

Wrocław
„Etnografia

obrotowego

tenże,

Podarować

symbolicznego

i

rytualnej

związane

piekieł.

— znaleźć
z

—

opozycją

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 24: 1980, z. 1, s. 282-303.

P a t r z : I . K a b z i ń s k a - S t a w a r z, Adaptacja

dowiska

pastoral

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 22: 1978, z. 1, s. 81-108; t e n ż e , P o d r ó ż e do

Rzecz

2

stepu.

społeczeństwem

P o l s k a " , t. 21: 1977, z. 1, s. 98-116; t e n ż e , Symbolika
inwersji,

mongol­
of

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 24: 1980, z. 1, s. 139-165;

[w:] Z badań

tenże,

pasterzy

kultury

Wy­

17: 1973,

possibility

Mongolian

12:

pasterza,

bajna,

P o l s k a " , t.

The

Funkcje

t.

Polska",

dobrego
Chün

kulturowy

in traditional

„ E t n o l o g i a , Polona", v o l . 3: 1977, s. 47-59; t e j ż e ,

życie

Wizerunek

„Etnografia

Tradycyjny

Polska",

„Etnografia

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 20: 1976, z. 2, s. 67-83; t e j ż e ,

vidual

S.

„Etnografia

koczowania,

t. 24: 1980, z. 1, s. 211-281; J . O l ę d z k i ,

2, s. 81-143; Z . S o k o l e w i c z ,

skich,

mongolskich,

torguckiego

pasterskiego",

młodzieży

mongolskiej

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 23: 1979, z. 2, s. 255-305.

do

śro­

�171

ZACHOWANIA L U D Y C Z N E W K U L T U R A C H P A S T E R S K I C H

Utrudnia to znacznie innym badaczom przeprowadzenie bardziej pogłę­
bionych analiz.
Z funkcji pełnionych przez zachowania ludyczne eksponowane są
zwłaszcza funkcje wychowawcze, socjalizacyjne, społeczno-towarzyskie
itp. Czasem wskazuje się na związki z magią płodności czy magią myś­
liwską, z obrzędami o charakterze religijnym, totemizmem. Geneza tych
zachowań nie jest jednak wywodzona z wierzeń i obrzędów, jak czynili
to ewolucjoniści. Ich źródeł szuka się m.in. w pracy . Brak natomiast
prób odpowiedzi na pytania o przyczyny asocjowania poszczególnych
form zachowań ludycznych z określonym kontekstem czasowo-sytuacyjnym i ukazania wielorakich ról, jakie pełniły one w tym kontekście,
zwłaszcza charakterystyki ich znaczenia symboliczno-komunikacyjnego .
Poznanie tej dziedziny kultury pasterskich ludów Azji Środkowej w y ­
maga jeszcze wielu badań, które pozwoliłyby uzupełnić istniejące braki
nie tylko w zakresie materiału faktograficznego (opisu form), lecz tak­
że — a może zwłaszcza — jego naukowej interpretacji. Wydaje m i się,
że można tu skorzystać z metod semiotyków radzieckich. Wprawdzie
wśród ich prac nie znajdziemy gotowych wzorów postępowania — za­
gadnienia zachowań ludycznych zajmują w nich bowiem niewiele miejs­
ca — jednakże same propozycje badawcze wydają się bardzo intere­
sujące.
3

4

5

• K o n c e p c j e te

mają

źródło

m.

in. w

n o w a ; G . W . P I e c h a n o w , P i s m o biez
stwa,

sformułowanych

[w:] Estietika

przez

Plecha-

i sociołogija

iskus-

t. 1, M o s k w a 1978, s. 144-261.

4

Spośród

współczesnych

badaczy radzieckich i n t e r e s u j ą c y c h

chowaniami ludycznymi pasterskich l u d ó w
gizów,

należałoby wymienić

gizskije

nacionalynje

i antropologii.
-s. 44-54;
vol.

tezach

adriesa,

4:

1977,

polewnych

s. 79-91;

1979;

G . N. S i m a k o w a ; patrz пр.: G . N.

po matieriałam
rabot

Kirgizskije

sodierżanije

Leningrad
czenija,

Itogi

tenże,

Kratkoje

igry

Instituta

prazdniki

aspiekty

za­

„Sowietskaja
kirgizskich

Kir­

etnografii

Etnografija",

razwleczenij,

cztienij,

i kirgizskije

izuczenija

w

w 1973 grodu, M o s k w a 1975,

sriednieaziatsko-kazachskich

Sowietskije

'[w:] Etnograficzeskije

Etnografii
funkcija

Simakow,

¡[w;] Nowoje

razwleczenija,

Ritualnaja

dokładow

tenże,

Priissykkulija,

nacionalnyje

tenże,

się dogłębnie

A z j i Ś r o d k o w e j , przede w s z y s t k i m K i r -

[w:]

a w g u s t 1979,

nacionalnyje

sowriemiennosti,

razwle­

L e n i n g r a d 1980,

s. 109-118. Z i n n y c h p r a c d o t y c z ą c y c h i n t e r e s u j ą c e g o n a s z a g a d n i e n i a m o ż n a w y m i e ­
nić:

M. G u n n e r ,

1938; D .

Sborník

Omurzakow,

kazachskich
Kirgizskije

nacionalnych
nacionalnyje

igr

F r u n z e 1958; D . O m u r z a k o w ,

J u . M u s i n, Kirgizskije

ze 1973; J u . Ł u k a s z i n ,

Kazakh

tains,
5

nacionalnyje

sistiem,
igralnych
zagadka:

kartach
sintiez,

Łotman,

как

Simpozium

siemioticzeskaja

struktura,

po

struktur

Igra

как

[w:] Programma

dielirujuszczim

sistiemam.'Í9-29

semioticzeskaja
i tiezisy

awgusta

dokładow

17-24 awgusta
problema

dokładow

izuczeniju

znakowych

tamże; Ju. L . L e w i n ,

[w:] Tiezisy

sistiemam.

nomu

B . A . U s p i e n s k i j , Gadanije

sistiema,

otgadywanije,

modielirujuszczim

and

M o s k w a 1980, s. 111-118.

M o s k w a 1962; M . I . L e k o m c e w a ,

wtoricznym

iskusstwa,

igr, [w:]

in the USSR,

Valleys

Frun­

analizu

narodnych

Sports

Uzbek

igry,

igry,

J a k o p r z y k ł a d y m o ż n a p o d a ć n a s t ę p u j ą c e prace; W . W. I w a n o w , К

abchazskich

po

Ałma-Ata

i narodnyje

Moun­

Folk

S&amp;eppes,

sporta

Tajik

[w:] National

In the

i razwleczenij,

widy

i jejo

iv letniej

letniej

szkoły

1970 g, T a r t u 1970; J u .
otnoszenije

szkole

1964 g, T a r t u 1964.

IV

na

Russkaja

к

po wtoricznym

prirodie
mo­

�172

IWONA KABZIÑSKA-STAWARZ

Materiały, jakie zebrałam podczas swoich pobytów w Mongolii, są
niewystarczające do przeprowadzenia pełnej analizy semiotycznej.
Przerwanie prac Ekspedycji uniemożliwiło m i kontynuowanie zbierania
materiałów i weryfikację niektórych hipotez. Część z nich musiała po­
zostać w sferze domniemań. Materiał, jakim dysponuję (myślę tu za­
równo o wywiadach pochodzących z badań terenowych, jak i literatu­
rze), posłużył m i natomiast do próby częściowego choćby określenia pozaludycznego znaczenia gier, zabaw, tańców, muzyki, baśni, zagadek i i n .
form zachowań ludycznych pasterzy mongolskich pocz. X X w. (przede
wszystkim symboliczno-komunikacyjnego i magicznego) oraz wyjaśnie­
nia powodów asocjowania tych zachowań z określonym kontekstem.
Próby tego rodzaju nie były dotychczas podejmowane przez badaczy
kultury mongolskiej ( i szerzej: kultur ludów pasterskich Azji Środko­
wej) .
Podstawowym założeniem, z którego wyszłam próbując określić isto­
tę związków między charakterem zachowań ludycznych a ich konteks­
tem, było stwierdzenie, że „wszelki obrzęd jako kulturowa reakcja na
stan naturalny polega na tym, że na różne sposoby, w kilku kodach w y ­
raża się i podkreśla znakami języka symbolicznego zaistnienie owego
stanu naturalnego" . Zachowania ludyczne występujące w określonym
kontekście sytuacyjnym (zwłaszcza gry) są również, jak sądzę, jednym
ze sposobów przekazywania informacji o wydarzeniach zachodzących
w naturze, społeczności, życiu jednostki itp. W Mongolii np. jeszcze
w pocz. X X w. większość form tych zachowań związana była z tak istot­
nymi dla jednostki i pasterskiej społeczności wydarzeniami, jak święta
doroczne i rodzinne oraz półświęta , do których zaliczam przekoczowa6

7

8

' S p o ś r ó d badaczy z a c h o w a ń ludycznych M o n g o ł ó w n a j w i ę k s z e zasługi m a ,
j a k s ą d z ę , N . N a m d ż i l d o r d ż . J e s t on a u t o r e m p r a c y p o ś w i ę c o n e j g r o m p l a n ­
s z o w y m , Mongolyn
chológt
togloom,
U ł a n B a t o r 1963, o r a z k s i ą ż k i d o t y c z ą c e j z a ­
gadek, ł a m i g ł ó w e k , u k ł a d a n e k i i n . ; N . N a m d ż i l d o r d ż , Dzugaataj
bodłoguud,
U l a n B a t o r 1964, N a l e ż y t e ż w y m i e n i ć C h . D a r a m b a d z a r a , Mongol
ündesnij
togloomyn
sistemijn
chogdżblós,
„ T u u c h i j n S u d l a l " , v o l . 14: 1979, z. 7, s. 75-88, oraz.
C h . D a r a m b a d z a r a i D . T a n g a d a , Cagaan
sard naaddag
mongol
ardyn
dzarim
togloom,
„ S z i n d ż l e c h U c h a a n A m r d a l " , v o l . 1: 1-980. N a u w a g ę z a s ł u g u j ą
ponadto p r a c e A . P o p o v e j i N . B a s s a n o f b ę d ą c e p r ó b ą s y n t e t y c z n e g o s p o j r z e n i a
n a m o n g o l s k i e g r y p l a n s z o w e ; N . B a s s a n o f , Les jeux calculs
mongols,
Etudes
Mongoles, c a h i e r 5, L a b e t h n o 1974, s. 61-66; A . P o p o v a , Analyse
formelle
et
classification
des jeux de calculs mongols,
t a m ż e , s. 7-60. N a w y c h o w a w c z e f u n k c j e
z a c h o w a ń l u d y c z n y c h i i c h udział w procesie socjalizacji m ł o d e g o pokolenia z w r a ­
c a u w a g ę np. L . L . W i к t o r o w a, Sistiema
socializacii
dietiej
i
podrostków
u mongolow,
puti i pricziny
transformacij
jeje elemientow,
[w:] Etnografija
dietstwa.
Tradicionnyje
formy wospitanija
dietiej i podrostków
u narodów
Wostoczno
i JugoW o s t o c z n o j Azii, M o s k w a 1983, s. 64-65, 69.
7

e

Z a : W a s i l e w s k i , Podarować...,

s. 285.

Terminem tym posługuje się Zadrożyńska, określając nim święta z a k ł a d o w e
l u b z a w o d o w e o d n o s z ą c e s i ę do l u d z i p r a c u j ą c y c h w z a k ł a d z i e ; A . Z a d r o ż y ń s k a ,

�ZACHOWANIA LÜDYCZNE W K U L T U R A C H P A S T E R S K I C H

173

nia, wspólne prace, polowania i in. Wykorzystywano je też w charakte­
rze magicznego środka w przypadku choroby ludzi i zwierząt.
Założenie, że treści przekazywane przez poszczególne formy zacho­
w a ń ludycznych oddają idee kontekstu czasowo-sytuacyjnego, któremu
towarzyszą, wymaga — po pierwsze, odczytania owych treści, po drugie,
znajomości ogólnego charakteru wierzeń o t y m kontekście. Na podsta­
wie dostępnych źródeł dotyczących kultury mongolskiej X I X / X X w.
trudno dziś odtworzyć zasadnicze rysy koncepcji takich przełomowych
momentów, jak początek lata czy jesieni. Zaniknął już bowiem wówczas
dawny zwyczaj świętowania początków wszystkich czterech pór roku,
o którym donoszą średniowieczne kroniki mongolskie . Najważniejszym
świętem dorocznym był w t y m czasie nowy rok, rozpoczynający jedno­
cześnie okres wiosenny. O jego istocie możemy też powiedzieć znacznie
więcej. Drugim ważnym świętem sezonowym (jesiennym) pasterzy mon­
golskich pocz. X X w. było owoo tachich (składanie ofiar na owoo). Ł ą ­
czyło się ono z takimi formami zachowań ludycznych, jak zapasy, wyś­
cigi koni, a gdzieniegdzie także zawody łucznicze. Te formy zachowań
określane jako erijn gurwaan naadam (trzy gry mężnych) stanowią za­
gadnienie, któremu pragnę poświęcić w przyszłości oddzielne opracowa­
nie. Owoo tachich nie towarzyszyły natomiast inne gry czy zabawy
określane przez pasterzy jako charakterystyczne dla okresu letnio-je­
siennego.
Istotnym ograniczeniem w określaniu charakteru związków łączących
poszczególne formy zachowań ludycznych z kontekstem czasowo-sytuacyjnym jest brak pewności, czy sytuacja występująca w początkach
X X w. jest sytuacją pierwotną, czy wtórną, czy nastąpiły t u istotne
zmiany w stosunku do przeszłości. O dokonujących się zmianach możemy
wnioskować z wypowiedzi współczesnych nam pasterzy, które są czasem
na tyle rozbieżne, że nie pozwalają łączyć poszczególnych form z kon­
tekstem ze stuprocentową pewnością. Charakter zachowań uczestników
gier, zabaw, tańców i in., rodzaj występujących w nich rekwizytów, po­
staci itp. nie zawsze zaś pozwala jednoznacznie wnioskować o interesu­
jącej nas asocjacji forma — kontekst. Trudności, jakie napotykamy pró­
bując określić symboliczno-komunikacyjne znaczenie zachowań ludycz­
nych, wynikają też z wielowarstwowości wierzeń mongolskich (z wyraź­
nym piętnem lamaizmu) oraz z obcego na ogół rodowodu większości gier,
tańców czy bajek, które w kulturze mongolskiej mogły nabrać nowego
znaczenia.
9

Homo faber, homo ludens, W a r s z a w a 1983, s. 325, 333. W s w o j e j p r a c y u ż y w a m tego
terminu dla o k r e ś l e n i a w y d a r z e ń n o s z ą c y c h cechy ś w i ę t a z w i ą z a n y c h z istotnymi
m o m e n t a m i p a s t e r s k i e g o c y k l u gospodarczego.
9

O ś w i ę t a c h t y c h d o k ł a d n i e j p i s z e H . S e r r u у s, K u m i s s Ceremonies
Horse Races, W i e s b a d e n 1974, A s i a t i s c h e F o r s c h u n g e n , B d 37, c y t u j ą c obficie
niowieczne kroniki mongolskie i relacje p o d r ó ż n i k ó w europejskich.

and
śred­

�174

IWONA KABZIŃSKA-STAWARZ

Dążąc do określenia znaczenia zachowań ludycznych wyszłam od
opisu reguł gier, form zabaw, tańców i in., próbując następnie określićich symbolikę istotną dla procesu komunikacji- oraz związki z magią.
Symbolikę tych zachowań starałam się odtworzyć szukając analogii wy­
stępujących tu sytuacji, przedmiotów, terminów i in. w symbolice po­
twierdzonej dla innych sfer życia pasterzy. Sięgnęłam też do zapisów
mitów, legend, bajek i eposów szukając w nich sankcji tradycji i w y ­
jaśnienia niektórych aspektów opisywanych zachowań. Odwoływałam
się ponadto do ogólnych, cech mongolskiego widzenia świata i myślenia
symboliczno-magicznego dokumentowanych również w
literaturze.
W niewielkim stopniu pomocne mi były wypowiedzi samych pasterzy,,
albowiem nie potrafią oni na ogół odczytać symbolicznego znaczenia za­
chowań ludycznych, widząc w nich jedynie sposób na osiągnięcie okreś­
lonej przyjemności, indywidualnej i grupowej radości, dostrzegając też
czasem ich funkcje wychowawcze i socjalizacyjne.
-

Moje postępowanie wynikało z założenia, że zachowania ludyczne są
związane z kulturą w dwojaki sposób: 1 — funkcjonalnie (pełnią w niej
określone funkcje) i 2 — są soczewką skupiającą cechy kultury przeja­
wiające się w wierzeniach, mitach, sposobie widzenia świata itp. Przy­
jęłam ponadto, że kultura jest spójnym systemem i że charakter zacho­
wań ludycznych nie może kolidować z charakterem innych zachowań
obowiązujących w danej kulturze, z jej ogólnymi cechami . Przyjęłam
też, że język znaczeń i symboli obowiązujących w kulturze mongol­
skiej jest również, m.in. z powyższych względów, wspólny dla wszyst­
kich występujących w niej zachowań . Próba wyjaśnienia symbolicz10

11

10

Na tę spójność zwrócił uwagę np. R. C a i l l o i s , Żywioł i ład, Warszawa
1973, s. 375-376. Jego wskazówki metodologiczne są oczywiście różne od koncepcji
kompleksowego badania kultury proponowanych np. przez semiotyków radzieckich.
Patrz пр.: Semiotyka kultury, wybór i opracowanie E. Janus i M. R. Mayenowa,
Warszawa 1975, zwłaszcza przedmowa S. Żółkiewskiego; А. К. В a j b u r i n, Niekotoryje woprosy izuczenija obiektiwirowannych form kultury (k problemie etnograficzeskogo fakta), Sborník Muzieja Antropologii i Etnografii, vol. 38, Leningrad
1982, s. 5-15.
Zachowania ludyczne (zwłaszcza gry) zaliczane są przez niektórych semio­
tyków do zachowań pośrednich między zachowaniami znaczącymi a praktycznymi
(np. Ł o t m a n, Igra..., s. 32). O znakowości gier piszą natomiast: U. E c o , Pejzaż
semiotyczny, Warszawa 1972, s. 378 i W. I w a n o w , Rola semiotyki w cybernetycz­
nym badaniu człowieka i społeczności, [w:] Semiotyka kultury, Warszawa 1975,
s. 97. Wasilewski określa je jako allorytuały — działania zachowujące strukturę
form wyjściowych, zwłaszcza mitów, których mają być historyczną transformacją
(w myśl założeń semiotyków, np. Iwanowa i Toporowa); J . S. W a s i l e w s k i ,
Semiotyczne badanie symboliki w etnologii, [w:] Metody etnologii, cz. I, Warszawa
1981, s. 142. Jeśli odmawiamy grom statusu elementu semiotycznego, to możemy,
jak sądzę, przyjąć, że jest ona elementem quasisemiotycznym. Określenia tego uży­
wa Bajburin, stosując je do przedmiotów znajdujących się między faktami a zna­
kami, które w połączeniu z niektórymi systemami semiotycznymi (np. rytuałami)
stają się znakami, gdy znajdują się poza nimi — rzeczami; A. K. B a j b u r i n ,
Siemioticzeskij status wieszczej i mifołogija, Sbornik Muzieja Antropologii i Etno­
grafii, vol. 37, Leningrad 1981, s. 216.
11

�ZACHOWANIA L U D Y C Z N E W K U L T U R A C H

PASTERSKICH

175*

nego znaczenia zachowań ludycznych nie byłaby pełna, gdyby pominąć
pytania dotyczące genezy tej symboliki i mechanizmu jej powstawania,
W świadomości współczesnych nam pasterzy mongolskich dość w y ­
raźnie jawi się wiedza o znaczeniu magicznym, jakie przypisywano za­
chowaniom ludycznym w przeszłości.
W małym stopniu wypływa ona jednak ze znajomości ich symboliki
i rozumienia treści. Decyduje o nich niemal wyłącznie dość powierz­
chowna — rzec by można — znajomość tradycji, powtarzanie informa­
cji o obserwowalnych zachowaniach przodków bez rozumienia ich głęb­
szego (ukrytego) sensu magicznego. Mongołowie wierzyli, że zachowania
ludyczne wspomagają dobro w walce ze złem, (życie w walce ze śmier­
cią), jaka toczy się w naturze w okresie noworocznym, że ułatwiają
re-kreację, są bodźcem dla rozwijającej się wiosną przyrody. Rozwese­
lając człowieka wpływały one jednocześnie na usposobienie bóstw i du­
chów opiekuńczych, od których zależna była — jak wierzono — ludzka
egzystencja, dając obietnicę przeżycia, osiągnięcia upragnionych ko­
rzyści.
Z magicznego znaczenia zachowań ludycznych (przede wszystkim:
gier) wynikały ponadto ich związki z wróżbiarstwem. Na podstawie w y ­
ników gier określano bowiem najbliższą przyszłość. Istotne było przy
tym nie tylko zajęte miejsce. Zwycięstwo mogło być bowiem mierzonew innych kategoriach. Weźmy za przykład gry w astragale (mong. sza9 i)- Ujmując rzecz generalnie, w Mongolii pocz. X X w. tej kości (po­
chodzącej z części goleniowych tylnych nóg owcy) przypisywano doś6
rozległą symbolikę. Część pasterzy widziała w niej symbol trwałości ży­
cia, płodności i mnogości, część — symbol pasterskiej gospodarki, inni
porównywali ją do konia. Tak więc symbolizowała ona to wszystko, со»
było istotne dla życia. Jak powiedział trafnie jeden z moich informato­
rów: „sam szagaj przedstawiał szczęście" .
Zgodnie z symboliką przypisywaną astragalom, zwycięstwo — mie­
rzone liczbą zdobytych kości w grze — zapowiadało graczowi wszelką
pomyślność, oczekiwany przez każdego pasterza liczebny wzrost stad
i biologiczny rozwój rodziny. I m więcej zdobytych astragali, tym wyraź­
niejsza zapowiedź szczęśliwej przyszłości. Różne były przy t y m sposoby
symboliczno-magicznego podziału szczęścia między grających. , Zależały
one od rodzaju gry, ten zaś określany był przez jej r e g u ł y .
O przypisywaniu niektórym formom zachowań ludycznych funkcji
magicznych w przeszłości możemy też wnioskować — podobnie jak
w przypadku symboliki — hipotetycznie, biorąc pod uwagę magiczneznaczenie przypisywane przez Mongołów występującym t u przedmiotom,
zachowaniom i terminom, potwierdzone ogólnie dla kultury mongolskiej.
a

12

13

1 8

M

Informację

tę zanotowałam

O mongolskich
golskie. Ich symbolika
z. 1, s. 253-295.

grach w
г związki

w

a j m a k u wschodniogobijskim,

1980.

k o ś c i p i s z ę w a r t y k u l e pt. Noworoczne
gry
monz magią,
część I, „ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 27: 1983

b

�176

IWONA KABZIÑSKA-STAWARZ

Wiele pytań, jakie zadawałam podczas swoich badań, odnosiło się do
sfery pragmatyki i dotyczyło postaw pasterzy wobec gier, zabaw, bajek,
zagadek, tańca i in. oraz związanych z nimi wierzeń.
Opis starałam się poszerzyć o informacje historyczne i materiał po­
równawczy, uwzględniając też różnice między Chałchasami i Ojratami (zachodnimi Mongołami).
Najwięcej miejsca w swej pracy poświęciłam grom. Wynikało to
przede wszystkim z ilości posiadanych materiałów, pochodzących z włas­
nych badań i literatury. Ilość informacji oddaje jednocześnie stopień po­
pularności gier.
Gry mongolskie można podzielić na kilka grup w zależności od ro­
dzaju niesionych przez nie informacji i sposobu ich przekazywania oraz
kontekstu czasowo-sytuacyjnego, z którym były związane. Wyraźnie
odróżniają się przy tym, jak wspomniałam, gry wiosenne, w które za­
czynano grać w okresie noworocznym i gry letnio-jesienne, które inicjo­
wano w początku lata. Bogaty zestaw gier noworocznych tworzą przede
wszystkim gry w kości, gry, w których używano specjalnych płytek
(domino, chorlo, oldzij), oraz różnorodne gry planszowe (szachy, war­
caby, Ъида, badżij, dżirch i i n . ) . Do gier letnio-jesiennych należą nato­
miast różnego rodzaju gry ruchowe (cagaan mod , cagaan temeecech,
czono tarwagacach i in.).
Informacje przekazywane przez gry dotyczyły różnych sytuacji.
„Mówiły" one o re-kreacji świata i podstaw życia, o toczącej się w na­
turze walce między życiem i śmiercią, o sytuacji przejścia, zmiany. Po­
dobne treści mogły być przekazywane w różny sposób. Np. walka między
życiem a śmiercią mogła być treścią różnych gier planszowych, które
z kolei operowały takimi działaniami, jak np. zbijanie pionów, blokowa­
nie, pogoń, zajmowanie jak największej przestrzeni na planszy i in.
Informowały o niej także gry ruchowe. Do koncepcji stworzenia świata
w symboliczny sposób nawiązywały niektóre gry w kości oraz takie
gry, jak domino i chorlo. Symboliką zmiany operowały np. gry przed­
stawiające wyścigi, przy czym mogły to być zarówno gry planszowe,
jak i ruchowe.
Na podstawie dostępnych źródeł trudno dziś odtworzyć symboliczno-komunikacyjne znaczenie takich form, jak taniec (przy czym wy­
stępował on tylko u Ojratów, u Chałchasów natomiast zaniknął przed
paroma wiekami), instrumenty muzyczne i muzyka w ogóle, różne for-,
my ustnej twórczości, zabawy i in., jeśli przyjmiemy, że Mongołowie
14

15

1 1

bolika
1 5

O g r a c h p l a n s z o w y c h pisze w a r t y k u l e Noworoczne
gry mongolskie.
i związki
z magią,
część II, „ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 28: 1984, z. 2.

Ich

sym­

O m a g i c z n y c h f u n k c j a c h cagaan mod p i s z ę w a r t y k u l e Mongolskie
widzenie
świata
i jego odbicie
w grze cagaan mod, „ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 24: 1980, z. 1,
s. 121-137. O j e j z n a c z e n i u s y m b o l i c z n o - k o m u n i k a c y j n y m — w a r t y k u l e z ł o ż o n y m
do d r u k u w R e d a k c j i „ E t h n o l o g i i Polony".

�ZACHOWANIA L U D Y C Z N E W K U L T U R A C H P A S T E R S K I C H

177

przypisywali je t y m formom. Pewne ślady wskazują natomiast wyraź­
nie na istnienie powiązań tego rodzaju zachowań z magią. Wynikały
one przede wszystkim z przydawania magicznego znaczenia niektórym
rodzajom ruchu, gestów, dźwięków i przedmiotów.
Mam nadzieję, że przyjęty przeze mnie sposób interpretacji zacho­
wań ludycznych rzuci nowe światło na tę stosunkowo słabo zbadaną
dziedzinę życia pasterzy mongolskich, pozwoli lepiej zrozumieć rolę,
j a k ą odgrywały one w kulturze, wyjaśnić ich związki z kontekstem czasowo-sytuacyjnym, przede wszystkim zaś spojrzeć na nie jak na działalność nieprzypadkową, logicznie wkomponowaną w obrzęd lub inne
wydarzenie, wspomagającą działania człowieka i pozwalającą mu wie­
rzyć, że może wpływać na ważne dla niego zdarzenia dziejące się nie­
jako poza nim, w szeroko pojmowanej naturze, że przekazując określone
informacje za pośrednictwem zachowań ludycznych przyczynia się do
trwania świata, wiecznego powtarzania się swej mityczno-legendarnej
przeszłości.

12 — Etnografia Polska, t. 29 z. 1

e

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7523" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7503">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1319be77b5a7c7f7743b35d3ee13a108.pdf</src>
        <authentication>bccd0e18310fc32cb5b629df350be390</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89800">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1208</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89803">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89806">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1114</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89809">
                <text>Badania nad Cyganami / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89812">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.131-134</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89815">
                <text>Mróz, Lech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89818">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89822">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89823">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89824">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89826">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X I X : 1985, z. 1
PL ISSN 0071-1861

L E C H MRÓZ

{Uniwersytet Warszawski) .

B A D A N I A NAD C Y G A N A M I
Badania nad Cyganami zostały podjęte w warszawskiej Katedrze
Etnografii przed wieloma laty. Początkowo nie miały one charakteru
prac szerzej zorganizowanych. Temat został zainicjowany pracami ma­
gisterskimi poświęconymi tej społeczności — moją, a niedługo później
Marka Ignacego Kamińskiego.
W roku 1975 w ramach programu studiów (zajęć laboratoryjno-ćwiczeniowych) utworzona została grupa, której celem pracy przez półtora
roku byli Cyganie. Uczestniczyło w niej 15 studentów. Jako pierwsze
podjęto zagadnienie dystansu etnicznego Polacy — Cyganie i ich wza­
jemnych sądów o sobie. W początkowym okresie nacisk położono na ba­
dania wśród Polaków, później — po oswojeniu się grupy z problematyką
i społecznością cygańską — na pracę wśród Cyganów. N i m zakończone
zostały prace grupy, jej część podjęła ten sam temat w ramach badań
węzłowych. Była to kontynuacja problemu dystansu, ale z przesunię­
ciem nacisku na rolę Cyganów w polskiej kulturze ludowej i ich w niej
obecność. Temat badań grupy realizowany był na Podlasiu, badań w ę ­
złowych •— na obszarach Polski południowo-wschodniej oraz centralnej.
Materiał uzupełniano także na kolejnych Międzyuczelnianych Obozach
Etnograficznych. W roku 1981 rozpoczęła działalność kolejna grupa ćwiczeniowo-laboratoryjna. Uczestniczący w niej studenci realizowali do­
datkowo także badania łączące się z tematyką prac węzłowych. Punkt
wyjściowy stanowiły stosunki między Polakami a Cyganami — dystans
etniczny oraz wzajemne wizerunki (stereotypy i autostereotypy). Na­
stępnie podjęto problem identyfikacji i tożsamości Cyganów, ich zróżni­
cowania i zasad określania grupy swojej wobec innych grup cygańskich
oraz. wobec nie-Cyganów (na to ostatnie zagadnienie położono największy
nacisk). Ostatnim tematem dwuletniej pracy były badania nad t y m ,
"jakie czynniki, jakie elementy są tymi w kulturze, które dla Cyganów
stanowią identyfikatory romanipen (cygańskości). Z t y m wiązało się poz­
nawanie cygańskiej kultury w ogóle i jej złożoności. Badania prowadzo-

�132

L E C H MROZ

no zarówno wśród Cyganów osiadłych od dawna, jak i do niedawna
wędrujących.
Realizowane równolegle badania węzłowe dotyczyły tych samych te­
matów, a ponadto wozów cygańskich — niegdyś powszechnego, dziś już
zupełnie zanikającego elementu ich kultury (są to więc działania ratun­
kowe i inwentaryzacyjne, chroniące od zupełnego zapomnienia zarów­
no same przedmioty, jak i wiedzę o nich).
Aktualnie realizowane tematy stanowią kontynuację tych z lat wcześ­
niejszych, są to: a) stosunki interetniczne Polacy — Cyganie i wzajem­
ne sądy o sobie; b) miejsce i rola Cyganów w kulturze polskiej; c) ob­
raz kultury Cyganów w Polsce i jej zróżnicowanie; d) tożsamość i iden­
tyfikacja grup cygańskich; e) wozy cygańskie..
Poza ostatnim wszystkie pozostałe tematy mieszczą się w dość sze­
rokich, ale spójnych ramach, dających możliwość odpowiedzi na wiele
pytań.
Prace te oparte są na badaniach terenowych w środowisku cygań­
skim (głównie) i niecygańskim w kilkunastu punktach na terenie całej
Polski, a także na przeprowadzonej w całym kraju ankiecie, której ce­
lem jest przygotowanie mapy rozprzestrzenienia Cyganów w Polsce —
czego do tej pory brak, a co jest jedną z podstawowych kwestii dla ba­
dań i ich opracowywania — na poszukiwaniach archiwalnych i studio­
waniu literatury. Pełniejszemu poznaniu wizerunku Cyganów w świa­
domości Polaków, w literaturze (także jarmarcznej i ludowej) i w fol­
klorze służyć będą przygotowywane obecnie prace magisterskie studen­
tów polonistyki w białostockiej filii Uniwersytetu Warszawskiego pisa­
ne pod moim kierunkiem, pomyślane jako dopełnienie tematów realizo­
wanych bezpośrednio w Katedrze Etnologii i Antropologii Kulturowej
UW.
Badania nad Cyganami prowadzone są głównie przez studentów i ab­
solwentów Katedry warszawskiej, ale uczestniczą w niej bezpośrednio
lub współpracują w różnych podtematach także pracownicy innych
instytucji — Muzeum Okręgowego w Toruniu, Muzeum Okręgowego
w Tarnowie oraz Katedry Etnografii Słowian Uniwersytetu Jagielloń­
skiego. W ten sposób zaczyna powstawać ogólnopolski zespół badaczy
zajmujących się tą tematyką.
Dotychczasowa polska literatura na temat Cyganów ma bardzo znacz­
ne luki. Egzotyczna barwność Cyganów powodowała zainteresowanie n i ­
m i szerokich kręgów ludzi, poetów, malarzy, dziennikarzy, ale w bar­
dzo małym stopniu (poza językiem) naukowców. Spowodowało to, że
wprawdzie bardzo wiele napisano na ich temat, ale znaczna część to
wiadomości zupełnie fałszywe. Zaciążyło to zasadniczo na stanie wiedzy.
Ilość pozycji wartościowych dotyczących historii i kultury Cyganów
jest znikoma. Sytuacja lepsza, choć nie zupełnie różna, jest w cygano­
logii na świecie — odpowiednio do tego przygotowani badacze także omi-

�B A D A N I A NAD C Y G A N A M I

jali Cyganów w swoich zainteresowaniach. Dopiero od kilku lat
zaczyna się to zmieniać. Dlatego też obecnie podjęcie badań nad
Cyganami wiąże się przede wszystkim z problemem źródeł, ze
stworzeniem bazy, która pozwoli na analizowanie i rozumienie tej
społeczności i jej kultury. Służą temu prace archiwalne, ankietowe i ba­
dania terenowe. Niedostatki źródeł i konieczność ich tworzenia powodu­
ją, że efekty badań są jeszcze mało spektakularne. Stosunkowo łatwiej
uzupełnić stan wiedzy w przypadkach takich, jak np. stereotyp Cyga­
nów w oczach Polaków czy rola Cyganów w kulturze ludowej. Najpo­
ważniejszy problem stanowi jednak wzbogacenie źródeł do kultury Cy­
ganów, t y m bardziej że jest to społeczność trudna w badaniu, często nie­
ufna, hermetyczna.
Jednakże już dotychczasowe osiągnięcia pozwalają w wielu przypad­
kach na weryfikację wiedzy zastanej i wyjaśnienie tych niejasności,
jakie zdarzają się nawet w pracach wartościowych.
Niektóre z podjętych tematów nie mają do tej pory wypracowanej
zadowalającej metodologii postępowania badawczego {np. badania nad
tożsamością i identyfikacją), stąd także potrzeba szukania właściwych
metod i technik badań.
W y n i k i dotychczasowych prac znalazły,odbicie w publikacjach w „Et­
nografii Polskiej", „Ethnologia Polona", „Polskiej Sztuce Ludowej" (wy­
danych lub aktualnie będących w druku) oraz specjalistycznych czasopis­
mach pozapolskich „Etudes Tsiganes" i innych *.
• Aktualnie opracowywane są w y n i k i badań ankietowych oraz kon­
tynuowane badania we wszystkich z wymienionych tematów. W naj­
bliższym roku planuje się przygotowanie do publikacji wyników ankie­
t y oraz części materiałów na temat roli Cyganów w kulturze polskiej,
a także opracowanie materiałów dotyczących wozów.
Cyganie są grupą mniejszościową. Sytuacja, w jakiej się znajdują,
jest sytuacją społeczności żyjącej w obcym etnicznie tle grupy dominu­
jącej, większościowej. Badania ukazują —• oprócz specyfiki cygańskie.] —
wiele sytuacji i zjawisk, które — jak się wydaje — wychodzą poza w y ­
łącznie cygańską grupę mniejszościową i mają charakter bardziej uni­
wersalny, związany ze społecznościami w diasporze i zdominowanymi
przez te, które stanowią większość, stojącymi wobec zagrożenia asymila­
cją i konieczność obrony własnej odrębności, własnej osobowości kultu­
rowej i egzystencji biologicznej. Pokazują m i n . mechanizmy obrony
swojej tożsamości i ewolucję postaw w celu znalezienia wzorów zacho­
wań adekwatnych do sytuacji.
„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. X X I I : 1978, z. 2 — zeszyt w c a ł o ś c i p o ś w i ę c o n y C y ­
g a n o m ; L . M r ó z , Les Chaladytka
roma, Tsiganes
de Pologne,
„ E t u d e s Tsiganes",
n r 1: 1979; „ P o l s k a S z t u k a L u d o w a " , n r 1-2: 1981 — zeszyt p o ś w i ę c o n y C y g a n o m ; .
L . M r ó z , Sytuacja
Cyganów
w Polsce,
„ P r o b l e m e s Politiquee et Sociaux", Nov.:
1983, i i n n e .
1

�134

LECH M R ' Z

Skłania to do podjęcia prób poszukiwania tych wartości w kulturze
Cyganów, tych treści i znaczeń, które mimo oddziaływań z zewnątrz
stanowią jakby model utrzymujący ich cygańskość i pozwalający im zi­
dentyfikować się, mimo różnic wewnętrznych, jako Cyganie, jako Roma.
Być może wiąże się to nie tylko z cygańską specyfiką, ale ma powszech­
niejszy charakter — zapewne wskazane byłoby podjęcie badań porów­
nawczych wśród innych mniejszości etnicznych i narodowych w Polsce,
a taka właśnie kontynuacja tematu „Cyganie" leży w zamierzeniach
zarówno realizujących aktualne badania nad Cyganami, jak i Katedry.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7526" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7505">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a76c2192ee99a47189f03e58da7783c8.pdf</src>
        <authentication>ad1846c7ae0ce719c2ef326d0981860b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89829">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1209</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89831">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89833">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1115</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89835">
                <text>Badania polsko-macedońskie / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89837">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.135-142</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89839">
                <text>Strączek, Tomasz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89841">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89843">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89846">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89848">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89852">
                <text>„Etnografia

P o l s k a " , t. X X I X :

1985, z. 1

P L I S S N 0071-1861

TOMASZ

STRĄCZEK

(Uniwersytet Warszawski)
B A D A N I A POLSKO-MACEDOŃSKIE
W 1972 r. podjęto w ówczesnej Katedrze Etnografii próbę przeglądu
stanu badań i teorii w zakresie etnogenezy, a przede wszystkim etnoge­
nezy Słowian . Badania te, po śmierci K. Moszyńskiego i J. Czekanowskiego, zeszły z pola widzenia etnografów. Powodem, jak ocenia to A. K u ­
trzeba-Pojnarowa , było zawężenie pola badań etnografów do okresu
ostatnich 100 lat (tzn. okresu, który obejmują bezpośrednio źródła etno­
graficzne). Nie wchodząc głębiej w przyczyny tego stanu rzeczy trzeba
stwierdzić, że był to jednak okres, w którym rozwijały się elementy
teorii innego rodzaju (strukturalizm, semiotyka) zapowiadające interesu­
jące wzbogacenie badań nad etnogenezą i zapewniające i m start w innym
punkcie niż ten, w którym zakończył badania K. Moszyński. Jak wynika
bowiem z dyskusji na konferencji poświęconej pamięci K. Moszyńskiego
i J. Obrębskiego , kontynuacja badań zgodnie ze szczegółowymi wskaza­
niami Moszyńskiego mogłaby grozić powtarzaniem wyników przez niego
już raz ustalonych. Wspomniane jednakże propozycje teoretyczne w po­
łączeniu z inspiracjami płynącymi z teorii Moszyńskiego mogłyby dać
interesujące wyniki.
1

2

3

4

Zgodnie z tymi inspiracjami zdecydowano się na podjęcie prac po­
równawczych uwzględniających materiał dotyczący obszaru Słowiańszczy­
zny południowej oraz północno-wschodniej, w tym zarówno leśnego ob­
szaru północnego jak i południowo-wschodniej, nizinnej części Polski,
która zachowała wiele śladów z okresu kontaktów Słowian z innymi

1

- P r a c e w s e k c j i etnogenezy K o m i t e t u S ł o w i a n o z n a w s t w a P A N ,
n i e w 1977 г., por. „ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 23: 1979, z. 2, s. 61-204.
A . K u t r z e b a - P o j n a r o w a , O c e n a dorobku
i perspektywy
„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 18: 1974, z. 2, s. 23-37.
!

podsumowa­
etnografii,

s

K o n f e r e n c j a o r g a n i z o w a n a w d n i a c h 25-27 X 1977 r. p r z e z K o m i t e t S ł o w i a ­
noznawstwa P A N i K a t e d r ę Etnografii U W — materiały publikowane w: „Etno­
g r a f i a P o l s k a " , t. 23: 1979, z. 2, s. 61-204.
4

cia

Z . S o k o l e w i c z , Teoria
do badań
etnogenetycznych,

kultury
Kazimierza
Moszyńskiego
jako punkt
wyjś­
„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 23: 1979, z. 2, s. 83-110.

�136

TOMASZ STRĄCZEK

ludami na obszarze stepu euroazjatyckiego. Badania obszaru północnegomiały stanowić w stosunku do materiału pozostałego formę kontrolną
w podwójnym sensie: 1) elementy najstarsze powinny reprezentować to,
co było charakterystyczne dla kultury słowiańskiej leśnej, a nie stepowej
(i prawdopodobnie młodszej), 2) można było się spodziewać, że te z naj­
starszych elementów, które występują na północnym wschodzie Polski
oraz na Bałkanach, będzie można zaliczyć — zgodnie zresztą z przypu­
szczeniem Moszyńskiego — do zrębu kultury słowiańskiej.
Podjęcie badań na terenie Macedonii było nawiązaniem do tradycji
badań J. Obrębskiero prowadzonych tam w latach 1932-1933 i wykorzy­
staniem realnych możliwości . Należało z natury rzeczy uwzględnić fakt,
że był to obszar, na którym nawarstwiło się szczególnie wiele fal k u l t u ­
rowych. Podjęte prace miały charakter stacjonarny. Prowadzono je w
konwencji strukturalno-semiotycznej i t y m samym miały obejmować
szeroki teren wykraczając poza jedną, badaną intensywnie wieś. Decyzja
o podjęciu badań w jednej wsi i przedstawieniu ich rezultatów na szero­
k i m tle porównawczym, jakie tworzyły źródła publikowane i archiwalne
zbierane przy innych okazjach, spowodowana była przekonaniem, że
w sytuacji, w której posługujemy się materiałem zbieranym przez róż­
nych badaczy dla różnych celów i przedstawiających duży rozrzut cza­
sowy, a także przestrzenny, konieczne jest ustalenie pewnej ilości punk­
tów stacjonarnych, w których można by ludowe taksonomie sprawdzić
w czasie badań pogłębionych, w sytuacjach, w których przedstawienie
szerszego kontekstu jest możliwe.
s

Nie można było kontynuować badań Obrębskiego na Poreczu we wsi
Wołcze, gdyż została ona wyludniona. Zdecydowano się na wykorzystanie
jego doświadczeń i zaproponowanego przez niego pojęcia wsi jako wspól­
noty obrzędowej w innym terenie. Opracowując plan monografii wsi
przyjęto, że wieś jest nie tyle wspólnotą w sensie społecznym, ale że j e j
mieszkańcy prezentują syntetyczny system klasyfikacji zjawisk rzeczy­
wistości (taksonomie) i w konsekwencji dzielą podobny obraz świata w i ­
dzianego jako system relacji między jego znakowymi składowymi. Dla­
tego też podjęto tematy dotyczące sposobu organizowania przestrzeni
symbolicznej i czasu, które mogły do całościowego ujęcia tego symbo­
licznego świata doprowadzić. Oto one:
1. Sposób zorganizowania przestrzeni wsi (topografia wsi i jej symbo­
lika, dom i zagroda, ich funkcje obrzędowe i ich symbolika, ornament).
2. Rytmika obrzędów przejścia w cyklu życiowym jednostek (uzględnia się tu strój, taniec, wierzenia, gesty etc).
3. Stare formy ustnej twórczości ludowej.
6

e

J e d y n e p u b l i k o w a n e m a t e r i a ł y z tego o k r e s u to p o ś m i e r t n i e
p r z e z T . O b r ę b s k ą i J . H a l p e r n a a r t y k u ł Obrzędowa
struktura
dońskiej,
„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 16: 1972, z. 1, s. 201-213.
• O b r ę b s k i , op. cit.

opracowany
wsi
mace­

�B A D A N I A POLSKO-MACEDOŃSKIE

W badaniach brali udział ze strony polskiej: doc. dr Krzysztof Wro­
cławski, doc. dr Anna Zadrożyńska, dr Anna Kuczyńska-Skrzypek i mgr
Tomasz Strączek. W Polsce przedmiotem badań były wsie okolic Cie­
chanowca, w Macedonii — wieś Jablanica leżąca na terenie Debarskiego
Drimkolu.
Debarski Drimkol swą zachodnią częścią opiera się o wschodnie zbo­
cza pasma grzbietów górskich noszącego również nazwę Jablanica. Gra­
nica regionu biegnie wysokimi szczytami, częściowo pokrywając się z gra­
nicą jugosłowiańsko-albańską. Licznie spływające z gór strumienie wpa­
dają do rzeki Czarny Drim, będącej naturalną granicą Debarskiego D r i m ­
kolu. Czarny Drim jest główną rzeką Drimkolu — płynie głębokim w ą ­
wozem werżniętym w składy wapienne. Grzbiety łańcucha górskiego Ja­
blanica zdecydowanie dominują nad całym regionem. Poszczególne szczy­
ty osiągają wysokość ponad 2000 m n.p.m.
Debarski Drimkol ma dobre warunki do hodowli. Hodowla też była
głównym zajęciem jego mieszkańców. Przeważały w niej owce. Postę­
pujące z czasem ograniczenie rozmiarów pastwisk, związane z przesu­
nięciami granicznymi oraz rosnące konflikty z ludnością albańską spowo­
dowały zmniejszenie rozmiarów hodowli. I tak w .końcu X V I I I w. zro­
dziła się dotkliwa potrzeba zastąpienia czymś głównego źródła utrzyma­
nia na t y m obszarze. Nie mogło to być rolnictwo. Ziemia orna w Debarskin? Drimkolu to niewiele ponad 12% ogólnej powierzchni, ponad
poiowa zaś to tereny jałowe. Kamieniste pola wymagały nieustannego
i żmudnego oczyszczania. Jedynym wyjściem z sytuacji było szukanie
zarobku poza granicami rodzinnej ziemi. Ten sposób utrzymania później
nazwano peczalbą, człowieka zaś na długo opuszczającego swą wieś —
peczalbarem. „Nie ma na świecie nic gorszego od peczalby i nikt nie chce
być włóczęgą po obczyźnie" — powiedział w latach trzydziestych ma­
cedońskiemu etnografowi Milenkovi Filipovičowi jeden z
peczalbarów*
W początkowym okresie miejscem peczalby był Egipt, Azja Mniejsza, A l ­
bania, a także Wenecja. Później Serbia, Rumunia, dalej zaś Rosja, Niem­
cy, Austro-Węgry, różne regiony dawnej Turcji, a w ostatnim czasie
USA. Dalekie i trwające wiele lat wyjazdy były udziałem zwykle Ma­
cedończyków prawosławnych. Uważano za niegodne, by prawosławny
peczalbar wrócił wcześniej niż po kilku latach. Macedończycy wyznania
muzułmańskiego jeździli na znacznie krótsze peczalby
do krajów s ą ­
siednich. Pod nieobecność mężczyzn ciężar pracy w polu spadał na ko­
biety. W drogę ze wsi udawano się wspólnie, w grupach. Zwykle każda
rodzina wysyłała peczalbara — w odprowadzaniu więc uczestniczyła cała
wieś.
Największe rozszerzenie opisywanej doliny to teren wsi Jablanica.
7

8

7

8

M . S . F i 1 i p o v i ć, Debarski
F i 1 i p o v i č, op. cit, s. 37.

Drimkol,

S k o p j e 1939.

�138

TOMASZ STRĄCZEK

Wieś leży na zboczu złożonym z k i l k u tarasów, które przechodzą jeden
w drugi. Najniższym punktem wsi jest płynący samym dnem lokalnej
doliny strumień. Jablanica składa się z ośmiu części oddzielonych od sie­
bie drogami. O wyborze tej, tak usytuowanej wsi zadecydowało, że była
to — podobnie jak w przypadku badanej przez Obrębskiego wsi Wołcze — wieś trudno dostępna, izolowana przez elementy krajobrazu od n i ­
zinnej części kraju. Taka izolacja wsi, jak sądzę, ułatwia badanie jej jako
wspólnoty światopoglądowej. Do tego dochodzi moment drugi: peczalba.
Stałe migracje mężczyzn za chlebem powodowały, że o całości i zwar­
tości wsi nie decydowała jej gospodarka (o czym będzie niżej), ale obrzę­
d y i wierzenia.
Domy poszczególnych rodów skupione są w jednym miejscu. Wieś roz­
rzucona jest na znacznej przestrzeni gęsto poprzecinanej biegnącymi w dół
głębokimi wąwozami, oddzielającymi od siebie poszczególne grupy do­
mów. Granica między Jablanica a sąsiednimi wsiami biegnie szczytami
okalających ją wzniesień. Na obszarze wsi znajduje się siedem cerkwi
oraz dwa cmentarze. Dwie cerkwie związane są z całorocznym obrząd­
kiem liturgicznym. W 1930 r. w Jablanicy było 181 domów, W których
mieszkało 187 rodzin. Z tego w 27 domach mieszkali muzułmanie,
w 1 Cyganie, w pozostałych zaś rodziny wyznania prawosławnego. We­
dług badań poczynionych w 1935 r. ludność autochtoniczna, której ciąg­
łość osadnicza wydaje się być potwierdzona od początków X V w. na t y m
terenie, stanowiła około 40% ogólnej liczby mieszkańców wsi. Pozostali
to przybysze z północno-zachodniej Hercegowiny, Czarnogóry i. Albanii.
Głównym źródłem utrzymania oprócz peczalby jest hodowla. Rolnictwo
oparte na prymitywnych systemach nawadniających, wybitnie eksten­
sywne, często nie zaspokaja podstawowych potrzeb mieszkańców wsi.
Najczęściej uprawia się kukurydzę i żyto.
t

W Jablanicy za zezwoleniem władz tureckich powstał rodzaj systemu
samorządowego, na czele którego stała rada wiejska zajmująca się orga­
nizowaniem obrony wioski, sądownictwem, a także opieką nad wdowami
i sierotami. Interesująca jest świadomość pochodzenia występująca wśród
mieszkańców wsi, Przedstawiciele poszczególnych rodów potrafią w y ­
mienić swych przodków do 7-9 pokolenia, zawieranie małżeństw zaś jest
niemożliwe między krewnymi do 7 pokolenia. Okres ostatnich dziesiątków
lat wiele zmienił w tradycyjnej strukturze wsi, wciąż jednak tradycja
odgrywa t u ważną rolę w życiu.
Z badań prowadzonych w Jablanicy przedstawię jedynie ich wycinek
dotyczący symboliki organizacji przestrzeni wsi oraz otaczającej okolicy.
Symbolikę tę odtwarzałem na podstawie opisów znanych jej mieszkań­
com wydarzeń demonologicznych i konsekwencji wynikających z tych
wydarzeń. W analizie i interpretacji posługiwałem się pojęciami wypra­
cowanymi przez orientację strukturalno-semiotyczną, przyjmując za punkt
wyjścia opozycję binarną „ten świat/„tamten świat", przekładalną w ra-

�B A D A N I A POLSKO-MACEDOŃSKIE

139

mach języka symbolicznego na inne — takie jak np. swój/obcy czy
góra/dół. Wcześniej tego typu badania prowadziłem wielokrotnie w Pol­
sce. Za każdym razem podstawą takich badań była realnie istniejąca
przestrzeń fizyczna, w której należało ustalić: po pierwsze, rejestr pa­
miętanych wydarzeń (za Eliadem) typu kratofanicznego i hierofanicznego, po drugie zaś, kierując się t y m i ustaleniami, doprowadzić do uzyska­
nia mapy wsi z wykreślonym terytorium swojskiej ekumeny. Nie wdając
się w szczegóły mogę stwierdzić, iż we wszystkich przypadkach wyniki
badań polskich mogliśmy opisać posługując się układem horyzontalnym,
w którym przestrzeń wsi była swoim, bezpiecznym terytorium. Dalej zaś
rozciągał się obszar złowrogi i obcy, pełen wydarzeń budzących strach
i niepewność. Tu jednak dwie uwagi. Po pierwsze — w obszarze swoj­
skiej ekumeny notowałem również, niemal każdorazowo, miejsca niebez­
pieczne — takie jak miedze, drogi, płoty, punkty związane z biegiem
lokalnych wydarzeń, np. okolice naznaczone piętnem nagłych śmierci
i inne. Nie wpływały one jednak na generalny kształt tego obszaru lub
może inaczej — były do opanowania przez człowieka dzięki znajomości
środków apotropaicznych. Po drugie przedstawiony na wspomnianej ma­
pie rozkład przestrzeni bezpiecznej to nie sytuacja ustalona raz na za­
wsze. Przeciwnie. Jest to stan, który może ulec zmianie w stosunkowo
krótkim czasie i który jest wypracowany drogą skomplikowanej często
działalności typu apotropaicznego, do czego wrócę niżej.
Generalnie w Jablanicy zetknąłem się z sytuacją odmienną niż w Pol­
sce — szczególnie jeżeli chodzi o usytuowanie przestrzeni swojej wzglę­
dem obcej. Nałożenie na mapę wsi przypadków kratofanii i hierofanii
dało niewiele. Trudno było dociec jakiejś logiki ich występowania. Po­
jawiały się w miejscach mało oczekiwanych, bez dającej się ustalić przy­
czyny. Dodatkowo ogromna przestrzeń samej Jablanicy bardzo utrudnia­
ła orientację w terenie. Dopiero nałożenie na precyzyjnie sporządzoną
mapę wydarzeń kratofanicznych i hierofanicznych układu poziomic do­
prowadziło do poczynienia w moim pojęciu interesującego spostrzeżenia.
Otóż w obrębie granic wsi zarysował się obszar swojskiej ekumeny poprzetykany sferami anekumeny. Tak więc, posługując się pojęciami i n ­
terpretacyjnymi, „zaświatowe" były również wąwozy, niezmiernie lianie
występujące we wsi, jak i obszary wyżej położone — zdecydowanie jed­
nak mieszczące się w jej granicach. Potwierdziły to nie tylko notowane
przypadki kratofamii i hierofanii, czy błądzenia, ale np. postępowanie
po śmierci członka rodziny, kiedy — jeszcze do niedawna — wrzucano
do najbliższego wąwozu lub zakopywano przy cerkwi łóżko, na którym
zmarły leżał. Tereny położone poza granicami wsi posiadają słabe za­
barwienie demonologiczne w relacjach informatorów. Wyjątkiem są tu
opowiadania o wychodzeniu na peczalbą czy jechaniu na targ. Pojawia
się w nich silny element profilaktyki apotropaicznej. Nie chcę jeszcze
tłumaczyć zaobserwowanych różnic występujących między badanymi

�140

TOMASZ STRĄCZEK

wsiami. Być może nie mają one znaczenia przy odtwarzaniu podstawo­
wych zasad konstruowania modelu przestrzeni symbolicznej. Zasługują
jednakże na uwagę.
Nie sposób mówić o organizacji przestrzeni symbolicznej bez poru­
szenia problemu działań apotropaicznych. Dowodnym tego przykładem
jest mimowolne jakby pojawienie się ich już w tekście. Wspomniałem,
iż każdorazowo opisywany kartograficznie lub w jakikolwiek inny spo­
sób stan nie jest czymś funkcjonującym raz na zawsze w niezmienio­
nym kształcie w świadomości informatorów badanych wsi. Swojska ekumena wymaga nieustannej działalności apotropaicznej przedsiębranej nie­
mal przez całą społeczność wsi, jak i praktykowanej indywidualnie, no­
szącej charakter profilaktyki, a w związku z t y m realizowanej w okre­
ślonych momentach roku w t y m samym czasie, jak i okazjonalnej o cha­
rakterze interwencyjnym, przedsiębranej nagle w wyniku niespodzie­
wanie zaistniałego zagrożenia.
W czasie badań w Jablanicy szczególną uwagę poświęciłem w y s t ę p u ­
jącym tam działaniom apotropaicznym. Są to:
a) działania mające na celu integrację z sacrum w ogóle, proponuję
nazwać je t u mimikrą, jako że polegają one na uniknięciu niebezpiecz­
nych konsekwencji zetknięcia się ze sferą zaświatów poprzez częściowe/
przyjęcie atrybutów tej sfery;
b) działania znakiem przeciwnym, tzn. sacrum-f7na
sacrum—;
c) działania elementami życia.
Podkreślmy, że w przypadku działań a i b mamy do czynienia z sub­
stancjami porządku sakralnego (zaświatowego) w ogóle. Zobaczmy jak
to wygląda na przykładach. Przyjrzyjmy się działaniom typu a ( m i m i ­
krą). Wybierając się na grzyby należy mieć skarpetę lub koszulę od­
wrócone na lewą stronę (lewa/prawa — ,,ten świat/,,tamten świat"). T y ­
pową mimikrą jest żałoba po zmarłym. Działania tego typu mają na celu
integrację z atakującym lub niebezpiecznym obiektem w celu uniknięcia
ujemnych konsekwencji tego ataku.
Działania typu b (oddziaływanie sacrum-\-) tworzą chyba najliczniej­
szą grupę. Będzie to żegnanie się i wymawianie imion boskich, kropie­
nie święconą wodą, wieszanie ikon etc. Działania te zaświatowe w swoim,
charakterze, muszą być wykonywane ostrożnie — głównie ze względu na
sakralne akcesoria, bez których byłyby nieskuteczne. I tak poświęcone
jajka można zobaczyć dopiero, gdy zje się coś rano — nie na czczo! Ł a ­
dunek święconego jajka (sacrum-^)
mógłby okazać się zgubny w przy­
padku zetknięcia się z nim człowieka, który jeszcze tego dnia nie jadł.
Pojawia się t u bowiem niebezpieczna kumulacja dwóch typowo zaświa­
towych, lewych członów opozycji binarnych: sacrum/projanum,
jedze­
nie/post, na czczo. Woda przynoszona raz w roku spod cerkwi nie powin­
na się znajdować w sypialni młodych. Zetknięcie się seksu (życie!) z przed­
miotem sakralnym grozi niebezpieczństwem mieszkańcom domu. Podob-

�B A D A N I A POLSKO-MACEDOŃSKIE

141

nie młodzi nigdy nie śpią w pomieszczeniu, w którym znajdują się
ikony.
Niewiele mniej liczne są działania typu с (posługiwanie się przed­
miotami symbolizującymi życie). Są to niemal wszystkie praktyki z uży­
ciem zielonych gałęzi, siekiery, pieniędzy oraz ognia. Bardzo- ciekawym
apotropaionem tego typu jest zsiadłe mleko — dotąd mało znane i mniej
badane — związane z życiem przez swą siłę fermentacyjną.
Badania w Jablanicy wykazały, iż działania apotropaiczne występują
w blokach, co znacznie słabiej widoczne jest w Polsce. Dalej, szczegól­
nie w zakresie profilaktyki apotropaicznej, niemal w każdym bloku poja­
wia się połączenie sacrum-)- i elementu życia w różnych zresztą posta­
ciach i różnej kolejności. Sacrum-)- w porę zastosowane skutecznie
znosi działanie sacrum — , samo w sobie jest jednak również niebez­
pieczne. Całkowite bezpieczeństwo dopiero przynosi działanie elementem
życia.
I jeszcze jedna sprawa. Człowiek, udając się na peczalbę, przechodzi
opuszczając dom staranne przygotowanie w zakresie profilaktyki apotropaicznej. Otrzymuje pieniądze, których mu nie wolno wydać, prze­
wraca lewą nową stągwie napełnione wodą zaraz po przekroczeniu progu
etc. Gdy udając się przez wieś zobaczy kobietę z pustymi stągwiami (żeń­
skie/męskie, puste/pełne) lub kobietę idącą „na stronę", wraca. Dlaczego?
Kobieta z pustymi stągwiami obniżyłaby, jak mi się wydaje, jego „po­
tencjał życia" — tak starannie dostosowany do panujących na peczalbie
warunków anekumeny. Zobaczenie natomiast kobiety idącej „na stronę"
jest sytuacją odwrotną. Podnosi ów potencjał poza dopuszczalną granicę
zakreśloną wymogami mimikry — wszak wszelkie wydzieliny ludzkiego
ciała noszą w sobie zintensyfikowany ładunek życia. Udaniu się więc
peczalbara jakby w „tamten świat" musi towarzyszyć starannie przy­
swojony potencjał ogólny, zapewniający bezpieczeństwo w jego obrębie.
W materiale polskim dotyczącym analogicznego problemu (np. wyprawa
na targ) znajdujemy jedynie zalecenie powrotu w przypadku zobaczenia
kobiety idącej z pustymi wiadrami czy innych znaków o podobnym cha­
rakterze. Natomiast cały kompleks apotropaiki indywidualnej typu pro­
filaktycznego jest u nas słabo widoczny.
Przedstawienie powyższych wyników badań, z konieczności potrak­
towane skrótowo i fragmentarycznie, miało na celu jedynie zasygnalizo­
wanie czytelnikom zasługujących na baczniejszą uwagę informacji doty­
czących sposobu organizacji przestrzeni symbolicznej. Badania były pro­
wadzone w latach 1980-1981. Wykorzystanie tych materiałów dla dal­
szych studiów porównawczych kultury tradycyjnej wsi macedońskiej
i wsi Polski północno-wschodniej oraz dla wynikających ze studiów roz­
ważań na tematy etnogenetyczne będzie miało miejsce po udostępnieniu
rezultatów innych równolegle prowadzonych na tych terenach poszuki­
wań badawczych.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7528" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7508">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0eae0fc13e5d409c794ab45f92964eac.pdf</src>
        <authentication>43200f130afc2489bd24cf025fb90cd9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89858">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1204</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89859">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89860">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1110</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89861">
                <text>Myślenie typu ludowego w polskiej kulturze masowej (propozycje badawcze) / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89862">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.111-118</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89863">
                <text>Robotycki, Czesław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89865">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89868">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89871">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89874">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89881">
                <text>„Etnografia

P o l s k a " , t. X X I X :

1985,

z. %

P L I S S N 0071-1861

CZESŁAW

ROBOTYCKI

(Uniwersytet Jagielloński)
MYŚLENIE TYPU LUDOWEGO W POLSKIEJ KULTURZE MASOWEJ
(PROPOZYCJE BADAWCZE)
Niżej przedstawiam w szkicowym zarysie katalog pytań, które inte­
resują mnie w etnologii oraz przykłady sposobu rozwiązywania kwe­
stii, jakie można postawić w obrąbie wytyczonej problematyki. Ogólnie
rzecz biorąc, zajmują mnie tkwiące w kulturze masowej elementy k u l t u ­
r y ludowej, a także utrzymujące się wciąż i towarzyszące masowym
formom kultury myślenie typu ludowego.
Przyjęta przeze mnie postawa badawcza polega na grasowaniu po
marginesach różnych dyscyplin wiedzy i dopowiadaniu interpretacji zja­
wisk już analizowanych z innych punktów widzenia. Nie określam t y m
samym wagi ani priorytetu sposobów ujawniania problemów w etnogra­
fii. Przy każdej z interpretacji warto przecież wskazać na inne jeszcze
możliwości wyjaśnień pozornie odległych od tradycyjnie rozumianej et­
nografii, ale przecież antropologiczne. Etnologia wskazuje na to, co w k u l ­
turze symbolicznej ma charakter trudno zmienny, utrwalony. Odkrywa
mechanizmy mitologizacji i petryfikacji zjawisk kulturowych, poszukujematryc strukturyzujących ludzkie myślenie . Etnologia, tak jak ją rozu­
miem, jest nauką eksponującą w analizach współczesnej kultury takie
jej elementy, które w oczach uczestników społeczeństw masowych ucho­
dzą za zabobony, przesądy lub odpryski myślenia magicznego. Te, naj­
częściej nieuświadamiane, elementy kultury stanowią resztki dawnych
sposobów widzenia świata, pozornie nie znajdujących już dzisiaj miejsca
w światopoglądzie, opartym jakoby na racjonalnej argumentacji i em­
pirycznym wyjaśnianiu. Etnolog podkreślać będzie, że istnieją pewne
trwale mechanizmy ludowego sposobu reagowania i widzenia świata,
które pobudzone sytuacją sterują kulturowymi zachowaniami, odporne
na zmienność atrybutów ludzkich dziejów.
1

Przyjmując taki punkt widzenia nie określam się więc jednoznacz1

Z b . В e n e d у к t o w i с z, C z . R o b o t y c k i , R . T o m i c k i ,
l e w s k i , L . S t o m m a , Antropologia
kultury
w Polsce.
Materiały
„ P o l s k a S z t u k a L u d o w a " , R . 34: 1980, nr 1, s. 47.

J . S.
do

Wasi­
słownika,

�112

CZESŁAW R O B O T Y C K I

nie co do metodologii i przedmiotu badań. Korzystam z poetyki, herme­
neutyki, strukturalizmu lub każdej innej metody, o ile analiza spełni je­
den etnologiczny — moim zdaniem podstawowy — warunek: tłumaczy
kulturę przez kulturę (znany postulat semiotyków radzieckich) . Możli­
wość taka wynika z tezy, że również jako badacze, w sposób nieuniknio­
ny, jesteśmy uwikłani w k u l t u r ę . Wiadomo skądinąd, że nie istnieje
wiedza absolutnie obiektywna, pewna i prawdziwa. Nauk humanistycz­
nych nie uwolnimy też od sądów aksjologicznych. Uznanie tych faktów
skłoniło współczesnych badaczy do skonstruowania takich teorii, które
tę sytuację uwzględniają. W teoriach tych, powstałych po tzw. przeło­
mie antypozytywistycznym, znajdują się częściej postulaty rozumienia
świata niż jego wyjaśniania, więcej w nich pytań niż odpowiedzi . W ta­
kich analizach badaczy interesują sposoby nadawania sensu rzeczom
i światu — rozumienie polega na odkrywaniu znaczeń. W t y m sensie
etnologia to sztuka interpretacji przejawów ludzkiej świadomości w ka­
tegoriach znaczenia, mitu, kultury. Wśród tych propozycji zwraca uwagę
fakt, że będące do tej pory przedmiotem opisu kultura, mit, światopo­
gląd, są stosowane jako metakategorie wyjaśniające na poziomie teore­
tycznym.
2

3

4

Wyłożone wyżej tezy określają ogólne stanowisko teoretyczne po­
zwalające na interpretację. Co do przedmiotu analizy przyjmuję zbiór
sądów charakteryzujących ją następująco: specyfika kultury masowej
wynika z charakteru społeczeństwa masowego (zurbanizowanego) i k u l ­
tury opartej na technicznych środkach przekazu, ale twierdzę też, że
kwestie mass-mediów nie wyczerpują opisu kultury typu masowego.
Charakterystyka ta winna uwzględniać również treści, strukturę odbior­
ców, powiązania warstwowe, etniczne i religijne oraz inne cechy grup
o specjalnych interesach i subkulturach w obrębie całości społeczeń­
stwa . Model takiej kultury teoretycy konstruowali posługując się opo­
zycyjnie zestawianym zbiorem cech kultury ludowej i kultury masowej.
W modelowym opisie mówi się, że te dwa typy kultury różnią się takimi
oto właściwościami:
kultura ludowa
kultura masowa
regionalna
powszechna
spontaniczna
skomercj alizowana
bezpośredni ustny przekaz
mechaniczne środki przekazu
nastawiona na uczestnictwo
zabawowa, bierna
wspólnotowa
rodząca samotność
5

e

J . Ł o t m a n , B . U s p i e n s k i , O semiotycznym
Semiotyka
kultury,
W a r s z a w a 1975, s. 177.
Tamże,
s. 179-183.

mechanizmie

kultury,

[w.]

8

4

jilozofii,
6

M . J . S i e m e k , Myśl
drugiej
W a r s z a w a 1978, s. 5-49.

A.

K ł o s k o w s k ą ,

Kultura

połowy
masowa,

XX
wyd.

wieku,

[w:]

Drogi

I I , W a r s z a w a 1980,

współczesnej
s.

145-149.

�113

MYŚLENIE T Y P U L U D O W E G O

systemowa, wieloznacząca
zhomogenizowana
wiejska
miejska
adresowana do określonego odnastawiona na średniego odbiór biorcy
cę,
malo zmienna, wolny przepływ
szybko zmienna, duża ilość i n informacji
formacji
Podkreśla się, że kultura masowa powstała jako -wynik industriali­
zacji i urbanizacji oraz demokratyzacji życia. Rozwój tej formy kultury
związany jest ze wzrostem poziomu powszechnej oświaty i technicznymi
możliwościami zwiększającymi zakres oddziaływania środków przekazu .
Dodać do tego należy historyczne, specyficzne warunki polskie, które do
czasów dzisiejszych decydują o odchyleniach od modelu. Polegają one
na szczególności sytuacji społecznej, wyrażają się w treściach pozosta­
jących w obiegu masowym, określają sposób odbioru. Przykładami mogą
tu być odpowiednio: traktowanie kultury symbolicznej jako jednego
z narzędzi rewolucji politycznej, żywotność ideologii narodowej, domi­
nujący romantyczny kanon przeżywania i twórczości .
Obieg treści ludowych w kulturze był i jest analizowany z różnych
punktów widzenia. Znana jest koncepcja zjawiska folkloryzmu rozwija­
na u nas przez Józefa Bursztę, dobrze oddająca istotę funkcjonowania
folkloru w kulturze masowej . Tenże autor śledzi udział treści ludo­
wych w nurcie kultury narodowej, podkreślając ich wagę, losy i histo­
ryczne znaczenie .
Maria Janion w swych licznych pracach poświęconych romantyzmo­
w i uważa, że folklor był dla romantyków rodzajem kontrkultury. Trwa­
łość postawy romantycznej jako wzoru przeżywania rzeczywistości w na­
rodowym ethosie Polaków skłania Marię Janion do przekonania, że ro­
mantyzm przeniknął do form kultury, które mają ludowy charakter (np.
poezja amatorska — tzw. strajkowa) . Ale też sam romantyczny wzór
odbierania świata ma ludowy charakter, nastawiony bardziej na przeży­
wanie niż na racjonalny osąd.
Roch Sulima wskazuje na ideologiczną figuralność myślenia o k u l ­
turze ludowej. Figury myślenia nazywane przez Sulimę aksjologią źród­
ła i pionu zdominowały także i naukowe analizy kultury ludowej. K u l 6

1

8

9

10

• Tamże,
s. 94-105, 119-122, 128-135.
A . K ł o s k o w s k a , Kultura
masowa
w Polsce
po odzyskaniu
„ K u l t u r a i S p o ł e c z e ń s t w o " , t. 23: 1979, n r 1/2, s. 69-78; t e j ż e , Kultura
s. 427-423.
7

8

J. B u r s z t a ,

Kultura

ludowa

—

kultura

narodowa,

Warszawa

niepodległości,
masowa...,
1974,

s.

241-

339.
• Tamże,
s. 155-190, 241-315.
M . J a n i o n . , „...i świeci
kanonier
ostatni",
[w:] t e j ż e , Reduta.
Roman­
tyczna poezja
niepodległościowa,
K r a k ó w 1979, s. 7-99; t e j ż e , Nigdy przed
mocą
nie ugniemy szyi, „ P i s m o " , nr 3: 1981, s. 5-13.
1 0

8 — Etnografia Polska, t. 29 z. 1

�114

CZESŁAW R O B O T Y C K I

tura ludowa dostarcza też, zdaniem Sulimy, konkretu antropologicznego
w refleksji filozoficzno-antropologicznej i z tej kultury wywodzi się
wartości humanistyczne. W takiej sytuacji niezwykle kontrastowo i t r y ­
wialnie rysuje się ekspozycja folkloru w stylu CPIiA, jaką serwują
mass-media .
Inne aspekty folkloru interesują Dorotę Simonides. Podkreśla ona
wagę transmisji tekstu i okoliczności folklorotwórczych, to jest takich
sytuacji społecznych, w których powstaje nowy folklor. Te sytuacje to
zdarzenia sensacyjne, kontakty w subkulturze młodzieżowej itp. Sam
folklor według niej to nowe treści w starych formach, ale też i liczne
trawestacje, co jest dowodem żywotności zjawiska .
Intrygującym terenem penetracji dla etnografa jest współczesna sztu­
ka zwana ludową. Jej formy szczególnie łatwo poddają się „obróbce'
i ekspozycji w kulturze masowej. Aleksander Jackowski w licznych teks­
tach podkreśla zmiany funkcji kulturowej tej sztuki na dekoracyjną.
Wyróżnia twórczość ludową, stylizowaną i inspirowaną cechami ludo­
wymi. Bogactwo inspiracji i wzorców związane jest z możliwościami j e j
dzisiejszego obiegu w kulturze. Formy i treści są w niej tak różne, jak
różne są typy społecznej pamięci. W tekstach Jackowskiego odnajdujemy
też protest przeciw degradującemu sztukę ludową sposobowi pokazywa­
nia jej w kulturze masowej. Niepokoi go niebezpieczny kierunek roz­
woju tzw. pamiątkarstwa w stylu ludowym i operetkowa stylizacja t o ­
warzysząca prezentacjom twórców przy okazji różnych „targów sztu­
ki" .
n

12

1

13

Ludowość i folklor mogą- być remedium na stresy, jakie przynosi cy­
wilizacja techniczna. Może być bazą refleksji antropologicznej. Wska­
zuje na to twórczość Włodzimierza Pawluczuka sterująca, moim zda­
niem, coraz bardziej w stronę społecznej utopii .
Wymienione punkty widzenia mniej więcej wyczerpują możliwości
interpretacyjne wskazując równocześnie na sposób istnienia w kulturze
społeczeństwa polskiego elementów kultury ludowej. Pozostają najbar­
dziej mnie interesujące marginesy. Poruszając się po obrzeżach zaintere­
sowań Rocha Sulimy, Marii Janion, Doroty Simonides i Aleksandra Jac­
kowskiego próbuję dopowiedzeń czy reinterpretacji. Wykorzystując tezy
stawiane przez tych autorów stosuję je do zjawisk z — wydawałoby
u

'

1 1

1 2

tury

1 4

Literatura

Simonides,

a dialog

Folklor

M. Biernacka

po

R.

bienále

30:

1976,

kryzysu

cywilizacji,

[w:]

Warszawa

1982,

Etnografia

s. 75-116.

Polski.

Przemiany

kul­

[red.], t. 2, W r o c ł a w 1981, s. 327-342.
nr

kowalstwa,

W. P a w l u c z u k ,

kultur,

słowny,

Zob. np. A . J a c k o w s k i ,

Ludowa",

uwagi
bec

D.

ludowej,
1 8

ka

R. S u l i m a ,

Współczesna

3/4,

s.

rzeźba

zwana

199-224; t e n ż e ,

„Polska Sztuka Ludowa",

Żywioł

i forma,

Warszawa

„ R e g i o n y " , nr 1: 1980, s. 24-33.

łudową,

Tradycja
R . 34:

1978;

„Polska
i

1980,

tenże,

Sztu­

współczesność,,
n r 1, s. 39-46.
Ludowość

wo­

�115

MYŚLENIE T Y P U L U D O W E G O

się — peryferii obyczajów, które jednak proponował badać już Jan Sta­
nisław Bystroń . Wymieniam je w skrócie:
— tzw. łańcuchy szczęścia, przepowiednie i teksty profetyczne;
— kicz i sztuka jarmarczna;
— sfolkloryzowane formy wiedzy empirycznej (np. zdobyte od ^sąsiada
informacje co leczyć sulfamidami czy porady o zdrowotnych skut­
kach picia nafty);
— popularna sztuka ępistolarna (np. list „Marionetki" do „Małego Księ­
cia");
— relacje o zdarzeniach niecodziennych i cudownych (np. plotki o sprze­
dawaniu ludzkiego mięsa, cudownie płacząca głowa Chrystusa);
— karnawałowy wymiar protestu społecznego (np. poezja strajkowa);
— mitologia narodowa i jej romantyczne korzenie.
Wyliczone „osobliwości obyczajowe" nie są tylko ciekawostkami, to&gt;
elementy ethosu różnych grup Polaków. Ethos rozumiem jako syndrom
zjawisk z różnych poziomów społecznego sposobu wyrażania wyobrażeń
0 świecie i otaczającym nas środowisku ludzkim. Jest to układ norm,
postaw, rytuałów i zachowań codziennych. Określają go jednoznacznie
światopogląd i mechanizmy psycho-społeczne wpływające na interpreta­
cję rzeczywistości (chodzi tu o tytułowe myślenie typu ludowego).
Eksplozja powszechnie dominującej kultury masowej w obrazie k u l ­
turowym Polski od końca lat^ 60-tych nie ulega dla nikogo wątpliwości..
Proponowany rozrywkowy model kultury bazujący na konsumpcyjno-rodzinnym ideale społecznym, zinstytucjonalizowany sposób uczestnict­
wa w kulturze, fasadowość, skonwencjonalizowana komunikacja języko­
wa to podstawowe rysy tej kultury . Kultura ta istniała w specyficznej
próżni socjologicznej polegającej na tym, że społeczeństwo polskie nie
identyfikowało się z instytucjonalnymi formami uczestnictwa w państwie
1 narodzie, ceniąc sobie przede wszystkim udział w nieformalnych gru­
pach przyjacielskich i w rodzinie oraz utożsamiając się z Polską jako
wspólnotą narodową, negując przy t y m „oficjalną rzeczywistość" .
Opisana t u „grubą kreską" sytuacja społeczna i kulturowa wytworzy­
ła specyficzną kontrkulturę, w której dla mnie interesujące są wyraźne.
15

16

17

1S

3 5

l s

J . S. B y s t r o ń ,

Łańcuch

szczęścia

i inne

ciekawostki,

W a r s z a w a 1938.

I n s p i r a c j ą do takiego r o z u m i e n i a e t h o s u b y ł y d l a m n i e p r a c e M a r i i O s s o w ­
s k i e j , n a k t ó r e p o w o ł u j ą s i ę l i c z n i badacze p r o b l e m a t y k i o b y c z a j o w e j , s t y l u ż y c i a
itp. Zob. M . O s s o w s k a , Moralność
mieszczańska,
Ł ó d ź 1956; t e j ż e , E t h o s ry­
cerski
i jego odmiany,
W a r s z a w a 1973; t e j ż e , Socjologia
moralności,
Warszawa
1969.
Zob. n a ten t e m a t np. f r a g m e n t p r a c y J . K m i t y , O kulturze
symbolicz­
nej, W a r s z a w a 1982, s. 149-162.
S o c j o l o g i c z n i e opisuje tą s y t u a c j ę s p o ł e c z n ą S . N o w a k , Przekonania
i
od­
czucia
współczesnych,
[w:] Polaków
portret
własny,
M . R o s t w o r o w s k i [red.], K r a ­
k ó w 1979, s. 122-145.
1 7

1 8

�116

CZESŁAW R O B O T Y C K I

znamiona ludowego sposobu myślenia ujawniające narodowy, katolicki
i ludowy charakter kultury. Sytuacja ta wskazywała na cechy ethosu
Polaków, który -można obserwować także na przykładzie tych marginal­
nych ciekawostek wymienionych przeze mnie jako moje zainteresowa­
nia. Możliwość taka istnieje, ponieważ okoliczności folklorotwórcze nie
zniknęły. Mass-media nie zlikwidowały folklorystycznego obiegu treści.
W wielu wypadkach nadmiar informacji działa tak samo, jak dawny jej
brak. Z modelowego przeciwstawienia cech kultury ludowej i masowej
wynikać powinna zasadnicza odmienność mechanizmów przekazu. Nie
widzę jednak kategorycznego przeciwstawienia. Opisany w analizach k u l ­
tury ludowej typ myślenia korespondował z typem światopoglądu, posia­
dał wymiar zbiorowy i funkcjonował w warunkach swoistej izolacji świa­
domościowej . Wśród nadmiaru informacji i zabiegów perswazyjnych
myślenie typu ludowego jest nadal filtrem dla treści pozostających
w obiegu masowym i jest stymulatorem wielu zachowań. Charaktery­
styczne dla niego mityzowanie rzeczywistości, folkloryzacja treści krą­
żących w kulturze, życzeniowy charakter sądów o rzeczywistości, myśle­
nie kategoryczne i stereotypowe odnajduję w formie istnienia i funkcjo­
nowania kultury masowej. Kategorie wypracowane dla opisu kultury
ludowej pozwalają więc na antropologiczne interpretacje zjawisk z za­
kresu kultury masowej i wskazują, że cechy myślenia typu ludowego to
kulturowo ukształtowane struktury długiego trwania. Społeczne oko­
liczności wywołują je wciąż na nowo, i to w sferach życia od nauki po
plotkę.
19

Przykładami analiz prowadzonych w myśl zreferowanych założeń
mogą być moje następujące teksty: 1) O łańcuchu szczęścia , w którym
popularne zjawisko przepisywania listów z modlitewkami interpretuje
się poszukując folklorystycznych przekształceń, wskazuje się na analo­
gie do średniowiecznych mirraculów i podkreśla się, że mogą one być
substytutem podstawowego efektu komunikacji naturalnej, t j . współ­
uczestnictwa. 2) O sztuce a vista , to jest o rodzaju anonimowej twór­
czości wywołanej stanem społecznego wrzenia. Bazując na tezach Micha­
ła Bachtina, Karela Čapka i Marii Janion wskazuję, że sytuacja straj­
ków okupacyjnych w Gdańsku miała swoją karnawałową stronę pole­
gającą na odwróconej rzeczywistości społecznej, specyficznym wartościo­
waniu przestrzeni •— zaznaczonej oryginalną plastyką i dekoracją. Poe­
zja tego odwróconego czasu spełniała cechy poetyki znanej jako mani20

21

1 8

L.

Zjawiska

Stomma,

te

dla

polskiej

Determinanty

kultury

polskiej

ludowej

kultury

XIX

ludowej

wieku

XIX

najpełniej

wieku,

opisał

„Polska

Sztu­

„Polska

Sztu­

k a L u d o w a " , R . 33: 1979, n r 3, s. 131-142.
2 0

С z.

R o b o t у с к i,

Łańcuch

k a L u d o w a " , R . 35: 1981, n r 1, s.
2 1

Cz. R o b o t y c k i ,

Ludowej".

Sztuka

szczęścia

w

pół

wieku

później,

3-10.
a vista,

tekst z ł o ż o n y w

redakcji

„Polskiej

Sztuki

�MYŚLENIE T Y P U

117

LUDOWEGO

peja oraz zgodnie z romantycznym kanonem przeżywania w ethcsie Po­
laków, były to teksty o praźródle romantycznym. 3) O mityzacji kultury
ludowej w nauce . W tekście tym wykorzystując tezy Rocha Sulimy
o figuralnym myśleniu o ludowości podkreśla się, że figury takie funk­
cjonują także w etnografii — na przykład: racjonalne jądro kultury l u ­
dowej i model kultury tradycyjnej. Wynikają one z pozytywistycznego
sposobu podejścia do zagadnień. Stwierdza 4się też, że nieunikniona obec­
ność mitu w naukach humanistycznych nakazuje przyjąć wobec tego
faktu postawy raczej rozumiejące niż wyjaśniające (w sensie pozyty­
wistycznym). Są to postulaty, które proponowałem także na wstępie ni­
niejszego tekstu.
22

2 2

kultury

С z.

Robotycki,

ludowej

w

nauce,

S.

Węglarz,

Chłop

potęgą

jest

„ P o l s k a S z t u k a L u d o w a " , n r 1:

i

1983.

basta.

O

mityzacji

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7531" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7511">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/738a27684dbe066d548da22a23d9f574.pdf</src>
        <authentication>ca9c4599af33607f4455ed6ab113ff74</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89888">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1205</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89889">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89890">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1111</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89892">
                <text>Pierwsze kroki uniwersyteckiego środowiska wrocławskiego w badaniach etnobotanicznych / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89894">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.119-124</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89897">
                <text>Paluch, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89900">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89903">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89906">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89909">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89915">
                <text>„ E t n o g r a f i a Polska",
P b I S S N 0071-1861

ADAM

t. X X I X :

1985,

z.

1

PALUCH

(Uniwersytet Wrocławski)
PIERWSZE K R O K I UNIWERSYTECKIEGO ŚRODOWISKA
WROCŁAWSKIEGO W BADANIACH ETNOBOTANICZNYCH
Doniosłe znaczenie roślin w życiu człowieka w różnych kulturach
świata nie ulega żadnej wątpliwości; odnosi się to zarówno do kultur
tzw. prostych, jak i społeczności elitarnych. Można łatwo przekonać się
0 tym rozglądając się bacznie wokół siebie: żywią, ubierają, ratują zdro­
wie, zdobią etc. Lecz czy zdajemy sobie z tego sprawę? Czy zdajemy
sobie sprawę, jak bardzo człowiek był i jest nadal uzależniony od św.ata
roślin, jak — w jakim stopniu i zakresie — ten świat ujarzmił, podpo­
rządkował swoim potrzebom, jak go rozumie?
I właśnie wtedy, ^dy tak stawiamy pytania i staramy się dać na
nie odpowiedź, wkraczamy w sferę zagadnień, którymi zajmuje się etnobotanika. Czym jest etnobotanika, w której poczyniono już duże postępy
badawcze w krajach Europy Zachodniej, w Stanach Zjednoczonych Ame­
r y k i , a u nas zaczyna się dopiero czynić pierwsze kroki, a w zasadzie
raczkować?
Określa się ją jako subdyscyplinę etnologii lub jako samodzielną,
autonomiczną dziedzinę nauki ze specyficznym przedmiotem badań *.
Jak by ją nie określić, trzeba chyba powiedzieć jedno: przedmiotem
badań etnobotaniki jest relacja między człowiekiem a rośliną, i to za­
równo w płaszczyźnie doświadczeń rzeczywistych, faktycznych, jale też
1 w płaszczyźnie idei. Przedmiotem badań jest roślina, którą człowiek
wykorzystuje i określa. Roślina dziko rosnąca i uprawiana przez czło­
wieka, konkretna i wyimaginowana.
Można jednak powiedzieć, że zagadnienia, które tak dzisiaj frapują
1

P a t r z b l i ż e j n a t e n t e m a t : А . К o w a 1 s к a - L e w i с к a, Etnobotanika,
„Et­
n o g r a f i a P o l s k a " , t. V I I I ; 1964, s. 207-214; J . K u c h a r s k a , Etnobotanika
w
pub­
likacjach
Instytutu
J. Lipsa
na Uniwersytecie
K. Marksa
w Lipsku,
„Etnografia
P o l s k a " , t. I X ; 1965, s. 482-486; S. K . J a i u, Preface,
[w:] Glimpses
of
Indian
Ethnobotany,
S. K . J a i n (od.), N e w D e l h i , B o m b a y , C a l c u t t a 1981, s. V I I - X ; t e n ż e ,
Ethnobotanical
Research
Unfolds
New
Vistas
of Traditional
Medicine,
[w;]
Glim­
pses of Indian...,
s. 13-36.

�120

ADAM PALUCH

etnobotanikę na świecie, były i są nadal rozpatrywane przez etnologię
Zagadnienia tzw. botaniczne w pracach etnograficznych są jednak roz­
patrywane na marginesie rozważań dotyczących np. obrzędowości do­
rocznej, rodzinnej, hodowli, budownictwa czy poezji ludowej
niach etnobotanicznych natomiast na czoło wysuwa się rośl
niejako „wyróżnia się" w wielu sferach kultury, która zań
wyobraźnię, zmysły, która pobudza do twórczej działalności
Człowiek zdolny do świadomego organizowania siebie pc
także otoczenie, w tym świat roślin, w celu opanowania go, w с
istnienia z nim. Współistnienie człowieka od zarania jego dziej
rodą, życie na jej łonie, szczególnie z florą, musiało pozosta
ślad w różnych sferach kultury, nie tylko w tzw. działalność
nej. Wykorzystywana była przede wszystkim w celach utylit.
znalazła także miejsce w mitach, legendach, kultach, sztuce. 1
niemal kroku działalności człowieka widać mocną więź „istot
z kulturą. Człowiek posiadł pewną wiedzę o roślinach i pewn;
w obcowaniu z nimi. Jak do tego doszło, jakie działały rr
w przyswajaniu tego świata, rozumieniu go, klasyfikowaniu i
waniu zjawisk w nim zachodzących, winna dać odpowiedź el
jako dyscyplina wielu pogranicznych dziedzin nauki.
Jak dotąd nie podejmowano u nas tego rodzaju badań, z
zakrojonym programem badawczym. Wprawdzie od czasu do
zywały się pewne opracowania, szczególnie w okresie miedz;
dotyczące np. sfery medycyny, obrzędowości, wierzeń, jedr
przypadki odosobnione .
Należy zaznaczyć, że ważność tej problematyki odnotował
cu X I X w. S. Eljasz-Radzikowski, omawiając na łamach „Li
kuł J. L . Holubego zawarty w pierwszym roczniku (1896
Musealnej Slovenskéj Spoločnosti" dotyczący uprawianych n
czajów ludowych związanych z roślinami, roślin używanych
ctwie sprzętów domowych, sukien itp. zagadnień.
2

„ O c z y w i ś c i e m o ż n a by b a d a n i a te r o z s z e r z y ć —• pisze E l j a s z - R ć
w y z y s k a w s z y np. j e d e n t y l k o w z g l ą d , k t ó r e r o ś l i n y z d a r z a j ą s i ę w
l u d o w e j . P r a c a pod t y m w z g l ę d e m p o d j ę t a u naszego l u d u b y ł a b ;
w a ż n a . W n i o s k i m o g ł y b y p o s ł u ż y ć do w y j a ś n i e n i a c z a s u i m i e j s c a po
2

N a p r z y k ł a d А . С h ę t n i k, Jałowiec
w życiu,
obrzędach
i wie
piów,
„ Z i e m i a " , R . X X I I I : 1928, s. 269-274; W . B i a ł e k , Zioła
lecznic
R . X I : 1930, n r 10, s. 170-171; H . M a c h , Święcenie
ziela w
Buczków^
R . X I : 1930, n r 10, s. 170; S . U d z i e l a , Rośliny
w wierzeniach
lud:
go, „ L u d " , t. X X X : 1931, s. 36-75; J . S z u l c z e w s k i , Rośliny
w n
przesądach
i lecznictwie
ludu wielkopolskiego,
„ L u d " , t. Х Х Х - Х Х Х
100; J . O p a c k i , Rośliny
na usługach
medycyny
ludowej
na
Podoi
dola", R . I . C z o r t k ó w 1936, n r 6, s. 93-94; A . F i s c h e r , Rośliny
i
i obrzędach
ludu polskiego,
„ L u d " , t. X X X V : 1937, s. 60-76.
8

Т . V : 1899, s. 247.

�121

BADANIA ETNOBOTANICZNE

nictwa,
tor

czyli

o r n a m e n t y k i l u d o w e j p o l s k i e j . W s p o m i n a n i o t e m — pisze d a l e j a u ­

recenzji —

z roślinami

nie

n a podstawie

p r a c y Holuby'ego,

bo

ornamentyka w

z a l e d w i e t a m d o t k n i ę t a , t y l k o n a w i ą z u j ą c do tego w ł a s n e

związku
4

myśli" .

ś l i te i i m podobne nie padały widocznie w owych czasach na^
ty grunt, pozostały po n i c h tylko ślady w postaci odosobnionych
kwestionariuszy . Natomiast już w c z a s a c h współczesnych na uwaiługują odosobnione zainteresowania o charakterze etnobotanicz1. Henslowej, która aktualnie drukuje swoje p r a c e n a ł a m a c h „Sla5

ü

titrua" .

pewnego czasu problematyką etnobotaniczną zajęła się także część
aickiego środowiska wrocławskiego skupiona przy Katedrze EtnoUniwersytetu i Kole Naukowym Etnografów.
biście zainteresowany od k i l k u lat t y m obszarem badań — zbiem.in. materiały z zakresu fitoterapii ludowej — postanowiłem
esować nim także studentów etnografii. Po zapoznaniu się z niel i pracami z tej dziedziny i odbyciu kilku spotkań w
ramach
o ł a Naukowego postanowiono, że sprawdzimy się w t e r e n i e . Wy~
d ł na z i e m i e zamieszkane przez Lasowiaków, na pograniczach
województw: rzeszowskiego i tarnobrzeskiego. Uzbrojeni w kweiusz dotyczący fitoterapii, a t a k ż e w kilka przewodników do oza roślin, wyjechaliśmy w t e r e n . Był r o k 1979. Od tego czasu,
i po dwa tygodnie, przebywaliśmy n a t y m t e r e n i e do 1982 r.
te, organizowane przy dużej pomocy Muzeum K u l t u r y Ludowej
' U s z o w e j , lokalizowane b y ł y kolejno w Starym Dzikowcu (1979),
vie (1980), Jeżowym-Kameralnym (1981) i w Kolbuszowej (1982).
iągu t y c h czterech lat zebrano sporo materiału terenowego z zamkcjonowania rośliny w kulturze ludowej. Notowano w zasadzie
o, co dotyczyło rośliny w różnych aspektach kultury, jednak najT i a t e r i a ł u uzyskano z zakresu medycyny, weterynarii i roku obgo, na tych bowiem „obszarach' roślina odcisnęła szczególnie
7

• .

7

cm.
choćby
lin

umieszczony w

„Orlim

Locie"

kwestionariusz A. Fischera

w w i e r z e n i a c h i z w y c z a j a c h l u d u polskiego

doty-

(„Orli L o t " , R . X I : 1930,

85--86).
Henslowa,
XIX:
mra

Wiedza

perforatum

18-250; t e j ż e ,
—

o bożym

drzewku,

1972, s. 81-168; t e j ż e ,

Macierzanka

L . — Dziurawiec
Z badań

nad

piaskowa.

bylicy

Z badań

zwyczajny,

wiedzą
III.

nad

ludową

Ruta

i piołunie,

„Slávia

wiedzą

ludową

„Slávia

A n t i q u a " , t.

o roślinach.

graveolens

o

An-

ros'inach.
XXIII:

II. Thymus

L — Ruta

ser-

zwyczajna,

l t i q u a " , t. X X I V : 1977, s. 163-212.
Iziło

tu

o niektóre

artykuły
kim

roku

zieleni

pozycje

wydawane
obrzędowym

w

wymienione

tym

— wigilia

pod

już w

przyp.

wspólnym

2, a

także

tytułem

Świat

drukowane w „Za i Przeciw" w

(nr 16, s. 16-17), Zielone

i), Sobótka

czasie

św. Jana

Świątki
Chrzciciela

1979 г.:

(nr 23, s. 16, 23), Boże
(nr 2 6 / s . 19, 23).

moje
rośSkarby

Ciało

(nr

�122

ADAM P A L U C H

mocno swoje piętno. Materiały te mają być wykorzystane w opracowa­
niu monografii dotyczącej miejsca i roli rośliny w kulturze ludowej
Lasowiaków. W wydaniu takiej monografii zainteresowana jest dyrek­
cja Muzeum K u l t u r y Ludowej w Kolbubszowej, które w pewnym stop­
niu patronowało naszym badaniom terenowym.
Starając się rozpowszechnić tak ukierunkowany „ruch badawczy",
zapraszaliśmy do wzięcia udziału w badaniach także studentów z innych
ośrodków akademickich. Udział w nich brali studenci z farmacji i bota­
niki ze środowiska wrocławskiego, a także studenci etnografii z Łodzi.
Łącznie w badaniach wzięło udział około 50 osób.
W działalności naszej szczególną uwagę poświęciliśmy badaniom te­
renowym, „sprawdzaniem się tematu", gromadzeniu materiałów, w nie­
znacznym tylko stopniu zgłębianiu niektórych zagadnień, opracowaniu
materiałów, ich publikowaniu. A więc powstają pierwsze opracowania
z zakresu etnobotaniki jako prace seminaryjne i magisterskie. Te ostat­
nie, pisane pod moją opieką, dotyczą przede wszystkim znaczenia roślin
w medycynie i roku obrzędowym. A oto niektóre z nich: J. Szymczyk,
Znaczenie fitoterapii ludowej w chorobach kobiecych wśród
Lasowia­
ków (1983), L . Reichelt, Znaczenie sygnatur roślin w lecznictwie
ludo­
wym w Polsce, J. Królczyk, Magiczne sposoby posługiwania się rośliną
w medycynie ludowej, D. Piwowarczyk, Obrzędowość świąt
maryjnych
ze szczególnym
uwzględnieniem
funkcji akcesoriów roślinnych.
Studium,
porównawcze: Podlasianie — Lasowiacy (1983), A. Kobyłecka, Znaczenie
świata roślin w ludowych obrzędach dorocznych obchodzonych na tere­
nie Gór
Świętokrzyskich.
Należy także wspomnieć o przygotowywanej pracy doktorskiej przez
J. Pieczonkę z zakresu ludowych sposobów leczenia rośliną zwierząt ho­
dowanych przez Lasowiaków. Z kolei w Wydawnictwach Uniwersytetu
Wrocławskiego drukowana jest moja praca zatytułowana Świat
roślin
w ludowych praktykach leczniczych wsi polskiej, w której staram się
przedstawić pewną syntezę działań człowieka odnośnie do podporządko­
wania sobie świata roślin w celu niesienia pomocy potrzebującemu czło­
wiekowi. Praca ta próbuje także odpowiedzieć na pytanie, czy w stoso­
waniu poszczególnych gatunków roślin jako surowców przy leczeniu lu­
dzi w konkretnych chorobach w skali ogólnokrajowej istnieją pewne
prawidłowości, a także porównać zalecenia tzw. fitoterapii ludowej z ofi­
cjalną. Rośliny stosowane w lecznictwie ludowym są w niej ukazane na
szerszym tle kulturowym. To znaczy, że prócz ich funkcji leczniczych
przedstawiono także ich inne „obciążenia kulturowe". Takie komplekso­
we ujęcie pozwoli być może spojrzeć pełniej na ludową wiedzę leczni­
czą związaną ze światem roślin.
8

8

na

Na

na

I

przykład

I. Czerniawskiej o ogródkach

Ogólnopolskim' Seminarium

Adonisa, która

Etnobotanicznym

w

została

Kolbuszowej

wygłoszo­
w

1980

r.

�123

BADANIA ETNOBOTANICZNE

W działaniach terapeutycznych, a także w zaleceniach związanych
ze zbiorem surowca roślinnego i przygotowaniu z niego leku, zauważono
wiele interesujących prawidłowości. Wydają się one być wypracowane
na kanwie specyficznej myśli ludowej, która mocno związała i zdeter­
minowała wiele sfer życia ludzkiego. Światopogląd ludowy oparty na
dychotomicznej wizji świata w dużej mierze wyznaczał szereg ludzkich
działań, postaw i gestów, często w pełni nie uświadomionych. Duze zna­
czenie w wypracowaniu sposobów działania odegrać musiała bezpośred­
nia obserwacja i kojarzenie świata roślin z wyobrażeniami o chorobie,
z wyglądem narządów przez nią dotkniętych, a także próba praktyk po­
karmowych, które niekoniecznie musiały być zamierzone.
Powyżej przedstawiona praca daje w odsetkach „leczniczy obraz" 179
gatunków roślin z ok. 4 0 0 odnotowanych z publikacji, wywiadów tere­
nowych i ankiet. Nie posiada ona oczywiście ambicji farmakomedycznych i jest tylko jedną z prób przedstawienia tego zjawiska od strony
kulturowej.
Niemal wszystkie wymienione tutaj prace, a także dwie już opubliko­
wane , oparte są w jakimś stopniu również na materiałach zebranych
przez okres czterech lat w widłach Wisły i Sanu.
Próbowaliśmy organizować także seminaria przy pomocy Muzeum
K u l t u r y Ludowej w Kolbuszowej i Polskiego Towarzystwa Ludoznaw­
c z e g o . Pierwsze Ogólnopolskie Seminarium Etnobotaniczne zorganizowa­
ne zostało w Kolbuszowej podczas trwania drugiego obozu w 1980 r.
Wygłoszono na nim 9 referatów z 10 zgłoszonych. A oto tytuły wystą­
pień i referenci: Z. Zegarski (Wrocław), „Źródła i kształt terapii roślin­
nej"; A. Kowalska-Lewicka (Kraków), „Ziemniak w kulturze ludowej
Podhala"; M . Henslowa (Warszawa), „Realne podstawy ludowej wiedzy
0 roślinach"; I . Czerniawska (Wrocław), „Ogródki Adonisa"; U. Lehr-Lenda (Kraków), „Rośliny jako magiczne środki apotropeiczne w pol­
skiej demonologii i magii ludowej"; A. Paluch (Wrocław), „Miejsce roś­
lin w praktykach i zwyczajach związanych ze śmiercią człowieka na
wsi polskiej"; D. Penkala (Poznań), „Rośliny lecznicze w tradycyjnej me­
dycynie Afganistanu"; T. Marszewski (Kraków), „Zarys historii o upra­
wach tzw. prymitywnych form kukurydzy w podzwrotnikowej strefie
Azji"; J. Pieczonka (Wrocław), „Sprawozdanie z badań etnobotanicznych Dzikowiec 79" .
Widząc duże zainteresowanie i zapotrzebowanie wśród specjalistów
1 badaczy różnych dziedzin nauki na organizowanie tego rodzaju spotkań,
9

10

9

A. P a l u c h ,
Folk Phytotherapeutic
Methods
used in Poland
for the
Relief
of Headaches,
„ C u r a r e " , vol. 3: 1980, n r 4, s. 203-204; t e n ż e , The Place of
Plants
Blessed
in Phytotherapeutic
Practice
in Polish Countryside,
„ C u r a r e " , vol. 4: 1981,
n r 2, s. 73-76.
1 0

M a t e r i a ł y z tego S e m i n a r i u m
Kultury Ludowej w Kolbuszowej.

są

obecnie w

druku.

Wydawcą

jest

Muzeum

�124

ADAM P A L U C H

jak kolbuszowskie, postanowiliśmy zorganizować drugie seminarium^,
tym razem poświęcone fitoterapii ludowej. Zaplanowano je na rok 1981
w gościnnej Kolbuszowej. Niestety, z przyczyn od nas niezależnych,
spotkanie to nie doszło do skutku. A szkoda, bo jeżeli w pierwszym
seminarium wygłaszający swoje referaty b y l i na ogół etnografami, tak­
że studentami etnografii, to do drugiego zaproszono także specjalistów
z innych dyscyplin nauki: archeologii, historii, botaniki, farmakognozji,
mając na uwadze, że zagadnienia etnobotaniczne winny być rozpatry­
wane, wyjaśniane przez różne dziedziny nauki. Oczywiście ta wielodyscyplinarność spojrzenia winna odzwierciedlać się przede wszystkim
w rozpatrywaniu jednego problemu, zagadnienia, a próbą właśnie takiej
współpracy miał być wygłoszony na tym seminarium referat dotyczący
surowców kumarynowych w ujęciu farmakognosty i etnografa.
A oto kto i z jakimi tematami miał wystąpić. B. Burchard (Kraków),
,,Możliwości archeologii w zakresie badań nad ziołolecznictwem w pra­
dziejach"; J. Dąbrowska (Wrocław), „Ziołolecznictwo w świetle Flora
Silesiaca H . G. Mattuschki — pierwszej botaniki śląskiej"; H. Sachs
(Wrocław), „Ziołolecznictwo śląskie w świetle Stirpium et
Fossilium
Silesiae (1600 r.) K. Schurenchfelda"; W. Cisowski, A. Paluch (Wrocław),
„Surowce kumarynowe stosowane w ziołolecznictwie ludowym na tere­
nie Polski"; T. Marszewski (Kraków), „Problem identyfikacji i pocho­
dzenie malabathrum"; A. Kowalska-Lewicka (Kraków), „Znajomość ziół
leczniczych i ich użytkowanie wśród ludności wielkiego miasta w 1981 r.
na przykładzie Krakowa"; B. Szychowska-Boebel (TorUń), „Elementy
magiczne fitoterapii ludowej na przykładzie Kujaw i południowych Ka­
szub"; W. Terlecka (Lublin), „Wykorzystanie ziół w medycynie ludowej
w Lubelskiem".
Należy zaznaczyć, że tego rodzaju spotkania oprócz walorów nauko­
wych, badawczych mają także znaczenie dydaktyczne, w dużym bowiem
stopniu uczestnikami ich są studenci etnografii.
Tak ukierunkowany i w pewnym stopniu zorganizowany „ruch ba­
dawczy" trudno utożsamiać na tym etapie z etnobotaniką jako autono­
miczną dyscypliną nauki; brak mu bowiem sprecyzowanych założeń teo­
retycznych i metodologicznych. Natomiast można powiedzieć, że jest to
działalność dotycząca wyraźnie określonego zjawiska, które leży na po­
granicznych obszarach wielu dyscyplin nauki.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7534" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7514">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3d8e889e116ef4a1620f5131f4a571f8.pdf</src>
        <authentication>65379b52598f91001619459216deee6f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89919">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5224</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89920">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89921">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4849</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89922">
                <text>Recenzje i noty recenzyjne/ LUD 2005 t.89</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89923">
                <text>LUD 2005 t.89, s.313-342</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89924">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89925">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89926">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89938">
                <text>Lud, t, 89, 2005

IV. RECENZJE I NOTY RECENZYJNE

W i l l i a m F. P r i c e , R i c h a r d H. C r a p o , Psychologia w badaniach międzykul­
turowych, tłum. Agnieszka Nowak, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2003,
ss. 214.
Psychologia międzykulturowa (&lt;cross-culturepsychology), czyli konglomerat psycho­
logii i antropologii kulturowej, to dziedzina nader słabo zaznaczająca się w nauce polskiej,
rzec by można — właściwie nieobecna. Od strony psychologii możemy mówić tylko o pra­
cach Pawła Boskiego, choć trzeba wspomnieć, że autor ten reprezentuje pewien wycinek
poszukiwań podejmowanych przez cross-culture psychology, który na potrzeby niniejsze­
go tekstu nazwałbym „międzykulturowością oswojoną”. Cechą charakterystyczną tego nurtu
jest to, że dotyczy on społeczeństw kulturowo dla nas obcych wyłącznie pod względem
treściowym, nie dotyka zaś tych, których odmienność od świata euroamerykańskiego jest
strukturalna. W badaniach prowadzonych w ramach tej opcji najczęściej kulturę sprowadza
się do zbioru wartości kształtujących człowieka. Mówi się więc tutaj o wpływie religii, etniczności czy języka na wymiary psychologiczne jednostki. Z kolei studia tyczące „międzykulturowości nieoswojonej” dotyczą społeczeństw mocno oddalonych kulturowo od świa­
ta badacza, a więc takich, które są— przynajmniej na początku— całkowicie niezrozumiałe.
Ich „obcość” bierze się z innej organizacji strukturalnej, np. odmiennego formalnego upo­
rządkowania relacji pomiędzy przekonaniami a działaniem. W tej opcji kultura pojmowana
jest nie tylko jako świat przekonaniowy, ale przede wszystkim jako praktyka społeczna, któ­
ra kształtuje sposoby konstruowania cielesności, działania pamięci, rozwiązywania prak­
tycznych problemów itp. Do jej badania wydaje się nieco bardziej predestynowana ta druga
gałąź nauk społecznych, tworzących cross-culturalpsychology, tj. antropologia kulturo­
wa wraz ze swoim tradycyjnym przedmiotem studiów — społeczeństwami pierwotnymi (tu­
bylczymi, niepiśmiennymi). Niestety, w Polsce ta dyscyplina akademicka wykazuje brak
zainteresowania badaniami tego rodzaju.
Naturalnie, to zaniedbanie poznawcze odbija się na naszym rynku wydawniczym, stąd
też monografii na dobrą sprawę prawie nie ma, a i w opracowaniach psychologia międzykul­
turowa jest ledwie wspominana przy użyciu ciągle tych samych, czasami zresztą mocno
wątpliwych, przykładów: agresywni Indianie Yanomami, łagodni Samoańczycy, strojący się
mężczyźni Tchambuli, kolektywni i zawstydzeni Japończycy, wyliczający swoje określenia
śniegu Eskimosi itd. Dlatego też ukazanie się książki wprost odwołującej się do tej dziedziny
powitałem z niekłamaną radością i zainteresowaniem. Jej tytuł— Psychologia w badaniach
międzykulturowych — brzmi dumnie i wiele obiecuje. Niewiele jednak daje. Niestety, akurat
ta pozycja nie oferuje dobrego wglądu w cross-cultural psychology, a tym samym okazja
wprowadzenia na polski rynek pierwszej, a zarazem wartościowej książki z tego kręgu zosta­
ła zaprzepaszczona. Poniżej spróbuję uzasadnić ten sąd, przytaczając swoje wątpliwości
dotyczące tego wydawnictwa.
Zacznijmy od skrótowej charakterystyki omawianej pozycji. Jaki cel postawili przed sobą
jej autorzy? „Książka ta jest próbą przybliżenia Czytelnikowi innych kultur, służącą przeła­
mywaniu etnoeentrycznego sposobu myślenia i stereotypów kulturowych. Naszym najważ­
niejszym celem jest pomóc Czytelnikowi w lepszym zrozumieniu podobieństw i różnic mię­
dzy ludami świata, w odniesieniu do zasad, pojęć i zagadnień psychologicznych” (s. 10).
Tyle o zamiarach.
-

�31 4

Recenzje i noty recenzyjne

Odnotujmy też, że Psychologia w badaniach międzykulturowych jest podręcznikiem
akademickim wydanym po raz pierwszy w 1994 roku, swego rodzaju lekturą dodatkową do
kursu początkowego na psychologii (stąd też tytuł oryginalny książki — Cross-Cultural
Perspectives in Introductory Psychology — różni się nieco od polskiego). Jej struktura jest
prosta, choć bardzo obszerna. Składa się na nią 16 części, których tematyka dotyczyć ma
tych samych pojęć, z którymi spotykają się studenci w ramach kursu wprowadzenia do
psychologii. Różnica polegać ma na przedstawieniu ich w odmiennym kontekście kulturo­
wym. Uprzedzić jednak wypada, że dokonany wybór jest dość swobodny i niezbyt spójny.
Stąd też obok takich tematów jak doznania zmysłowe, pamięć, emocje, rozwój osobniczy
czy osobowość, figurują także części dotyczące seksualności, psychologii zdrowia, badań
i teorii psychologicznych, stanów świadomości, motywacji czy też relacji pomiędzy pozna­
niem a językiem. Każda część złożona jest z jednego, dwóch bądź trzech rozdziałów, które
najczęściej stanowią krótkie opracowania wybranych badań z zakresu antropologii i psy­
chologii międzykulturowej. Każdy rozdział dotyczy innej tematyki, innego problemu oraz
innego ludu. Także i tutaj wybór poszczególnych zagadnień bywa dość przypadkowy.
Wystarczy wspomnieć, że w dziale poświęconym psychologii zdrowia mamy trzy rozdziały
poświęcone po kolei: czarom, stylom radzenia sobie wśród dorastającej młodzieży z Nie­
miec i Izraela oraz pandemii AIDS. Dodatkowo każdy rozdział jest zaopatrzony w bibliogra­
fię, propozycję lektur uzupełniających oraz pytania do dyskusji na zajęciach. Całość spra­
wia wrażenie niezwykle urozmaiconego zbioru.
Jako że nie sposób omawiać, choćby skrótowo, tak różnorodnej treści, przejdę do wyra­
żenia swych wątpliwości. Proponuję spojrzeć na Psychologię w badaniach międzykultu­
rowych pod dwojakim kątem: 1. realizacji zakładanego przez nią celu oraz 2. jakości przeka­
zywanej przez nią wiedzy.
Przyjrzyjmy się najpierw przekazowi książki. Otóż nie mogę oprzeć się wrażeniu, że auto­
rom udało się osiągnąć skutek wręcz odwrotny od zamierzonego. Nie tyle obala ona stereo­
typy na temat innych kultur, co je potwierdza. Uchwycić można nawet pewną zależność: im
bardziej prezentowana grupa etnojęzykowa oddalona jest kulturowo od społeczeństwa
euroamerykańskiego, tym większa następuje stereotypizacj a jej obrazu. Zupełnie tak, jakby
autorzy w nieuświadomiony sposób działali według reguł wiedzy potocznej. Kiedy wybie­
rają tematy odnoszące się do „międzykulturowości oswojonej” (np. zagadnienie zależności
pomiędzy rasą a inteligencją w USA), wtedy stosują kryteria naukowości i nie powielają
sądów zdroworozsądkowych. Kiedy jednak przychodzi im zaprezentować studia z obszaru
„międzykulturowości nieoswojonej” (np. postawy wobec starych ludzi wśród kultur rdzen­
nych Amerykanów), wtedy uruchamiają swoje wyobrażenia „dzikich ludów” i szukają po­
twierdzających je przykładów. Jakie to obrazy?
W pierwszym rzędzie polegają one na epatowaniu egzotyką. Dla przykładu popatrzmy
na poniższy opis: „Według przedstawicieli ludu Nuer śmierć przepowiadają nie tylko poja­
wiające się w snach sceny umierania, ale także ryby pewnego gatunku oraz żółw, którego
śniący nie może złapać” (s. 46). Właściwie czemu on służy? Może przybliżeniu nam symbo­
liki, jaka pojawia się w nuerskich snach? Chyba nie, bo nie dostaniemy już żadnej informacji
ani na temat wyobrażeń Nuerów na temat żółwia, ani o kontekstach społecznych, w których
następuje jego łowienie, ani tym bardziej nie uświadczymy żadnej wzmianki o statusie ontologicznym śnienia w tym społeczeństwie. Co za to otrzymamy? Inny lud i inny „szczegół
etnograficzny”: kobiety Zulu śnią o bykach, które przebijająje rogami. I wyliczanka trwa
dalej. Słowem, dostajemy informację odartą z kontekstu kulturowego. Na tym właśnie pole­
ga strategia egzotyki i dziwaczności — pokazuje się coś, co jest niby obce i niezrozumiałe,
ale równocześnie atrakcyjne emocjonalnie. Oto więc mieszkańcy wyspy Dobu, żyjący jako­
by w atmosferze nieustannej podejrzliwości, członkowie ludu Ifaluk cały czas otoczeni przez
świat duchów, wreszcie swoiste kuriozum: kanibalizm wśród Azteków, których kapłani pod

�Recenzje i noty recenzyjne

315

pretekstem zadowolenia bogów „zezwalali głodnej populacji, aby ruszyła przed siebie i ła­
pała ludzi przeznaczonych do zjedzenia” (s. 82) — wszystkie te slajdy pomagają czytelniko­
wi w utwierdzeniu swoich przypuszczeń co do „dzikich”. Mało jednak mają wspólnego
z perspektywą współczesnej antropologii kulturowej, której pierwszoplanowym wysiłkiem
jest chęć takiego przybliżenia „dziwacznych” zachowań, abyśmy byli w stanieje zrozumieć
jako strategie normalnego i rozsądnego działania.
Po drugie, książka służąca ponoć „przełamywaniu etnocentrycznego sposobu myśle­
nia” produkuje podskórny obraz Innych jako ludzi posiadających znacznie węższy hory­
zont poznawczy niż członkowie naszej kultury, i to zarówno w zakresie wiedzy o świecie, jak
i samych narzędzi poznawczych. „Dzicy” myślą trochę bardziej naiwnie niżmy, ponieważ są
uzależnieni od czynników społecznych, środowiskowych itp. — tak streściłbym myśl prze­
wijającą się przez rozdziały dotyczące „międzykulturowości nieoswojonej”. Przykład? Oto
Eskimosi z Aviłik, którzy sądzą, że śmierć — naturalna z naszej perspektywy — jest wyni­
kiem działania czarów. I dalej opis pewnej sytuacji. Kiedy jeden z nich zachorował, przypisy­
wał swoje schorzenie chęci zemsty ze strony ducha zmarłej żony. Jednak wystarczyło, aby
badacz podarował mu dwie tabletki aspiryny z odpowiednim wyjaśnieniem ich „odczyniają­
cych mocy” i już następnego dnia nastąpiło jego „cudowne” ozdrowienie. Tłumaczenie tego
przypadku, przytaczane przez autorów, nieuchronnie podąża w deterministyczną stronę —
ludzie ci swoje życiowe nieszczęścia wyjaśniali czarami, albowiem kiepska była ich sytuacja
ekonomiczna i społeczna. Kiedy tylko uległa poprawie, m.in. dzięki współczesnej medycy­
nie i uspokajającej sile katolickich rytuałów, wtedy czary straciły na znaczeniu. „Dzisiaj Eski­
mosi przywiązują znacznie mniejszą wagę do mistycznych przyczyn zdarzeń, ponieważ le­
piej rozumieją ich przyczyny naturalne” (s. 107). Innymi słowy, kiepskie warunki bytowe
powodują wysoki poziom stresu, który z kolei próbuje być obniżany przez konstruowane
ad hoc prymitywne koncepcje świata.
Tego typu wyjaśnień znajdziemy w książce sporo. Inne determinizmy objaśniają tzw. „wiarę
w czary” brakiem pokojowych instytucji kontroli społecznej lub socjalizacją, która wytwa­
rza lęk związany z trudnościami z kontrolowaniem agresji bądź impulsów seksualnych. Nie
chodzi mi jednak o to, aby wykazywać tutaj błędność takiego sposobu rozumowania. To
osobny temat, w jakim zakresie i kiedy tak się dzieje. To, na co chciałbym zwrócić uwagę, to
efekt stosowania wyjaśnień deterministycznych w omawianej pozycji. Jest nim brak czyn­
nika sensotwórczego w organizowaniu świata i jego przekształcaniu. To inne zmienne mają
tu moc sprawczą: środowisko naturalne, wyobrażenia zbiorowe, mechanizmy psychologiczne
generowane przez siłę tradycji, ale nie ludzie jako działające sensownie jednostki. Dzięki
temu Inni jawią się jako kolejne wcielenie Frazerowskiego „dzikiego”, który ciągle zadaje
sobie samemu pytania i niezmiennie udziela na nie błędnych odpowiedzi. Dlaczego? Bo jest
od czegoś zależny (środowiska, wyobrażeń zbiorowych, tradycji), w przeciwieństwie do nas,
którzyśmy z tego typu niewoli już się wydobyli. To następna odsłona oświeceniowego mitu
— stereotypu mówiącego o wyższości poznawczej ludzi Zachodu wynikającej z lepszej sku­
teczności wiedzy naukowej. W Psychologii w badaniach międzykulturowych student cią­
gle otrzymuje widome oznaki tego, że Inny stoi trochę niżej od niego na drabince rozwoju
poznawczego, nie dostaje za to żadnej możliwości „wejścia w skórę ludzi stamtąd” i spojrze­
nia na świat poprzez ich usensowniające okulary. Wtedy być może zyskałby nieco inną
perspektywę od wszystkowiedzącej wizji Price’a i Crapa, a tzw. „czary” przestałyby być dla
niego zwykłym placebo.
Wskutek tego książka wprawdzie rozgłasza wszem i wobec, że nie ma jednakiej dla wszyst­
kich natury ludzkiej (s. 14), ale jeśli się przyjrzeć wydźwiękowi poszczególnych rozdziałów
łacno odkryjemy, że owszem — istnieje i ma się całkiem dobrze. Oto spis jej niektórych cech:
uniwersalna jest percepcja świata, agresja, osobowość, zaburzenia psychiczne, stadia roz­
woju poznawczego i moralnego czy też wyrazy twarzy obrazujące emocje. Z kolei uzależnio­

�316

Recenzje i noty recenzyjne

ne od kultury są takie dziedziny psyche jak opis percepcji świata, sposób rozumienia do­
świadczeń zmysłowych, treść marzeń sennych, depresje, płeć, sposób używania alkoholu
i narkotyków. Jak widać, rdzeń ludzkiej natury został dość łatwo wyodrębniony, a zróżnico­
wane są tylko jego „rozszerzenia”. „Ludzie są wszędzie tacy sami” głosi niejawny komuni­
kat Psychologii w badaniach międzykulturowych, a jeśli pozornie wygląda na to, że się
różnią, to jest to wynik ich zależności od czynników społecznych i środowiskowych. Nie­
wykluczone, że tak jest. Wolałbym jednak o tym przekonać się dzięki rzetelnej argumentacji,
a nie podskórnej perswazji.
Popatrzmy teraz na jakość zgromadzonej wiedzy. Aby to ocenić, przyjrzyjmy się, jak zo­
stały dobrane źródła i jak je wykorzystano.
Jeśli chodzi o kwestię pierwszą, to wygląda na to, że autorzy albo nie stosowali żadnego
klucza do wyboru tych, a nie innych prac (prócz skojarzeniowego), albo też klucz ten pozo­
stawał dla nich nieznany (wybór zależałby wtedy od tego, czy dane badania potwierdzają
poglądy i przesądzenia autorów, czy też nie). Trudno bowiem dopatrzyć sięjakiegoś kon­
ceptualnego porządku w sposobie doboru literatury. Niektóre zagadnienia zostały omówio­
ne na podstawie dzieł autorów dlań istotnych lub wręcz nieodzownych (np. prace P. Ekmana dla kwestii powszechności mimicznych sposobów okazywania emocji lub też badania
H. Conklina odnoszące się do wpływu kultury na postrzeganie kolorów), inne zaś sprawiają
wrażenie opartych na dorobku mało znaczących badaczy (np. praca D. Gutmanna o uniwer­
salizmie zmian osobowości w cyklu życia albo też artykuł J. Brown traktujący o żeńskiej
inicjacji). W efekcie otrzymujemy bardzo nierówną bazę bibliograficzną, w której trudno wy­
odrębnić pozycje ważne od mniej ważnych. Dodatkowo, taki sam status posiadają w niej
teksty zarówno o różnym „ciężarze merytorycznym” (opracowania, raporty z badań, mono­
grafie, prace stricte teoretyczne, polemiki, przyczynki itp.), jak i pochodzące z różnych okre­
sów rozwoju dyscypliny (obok pozycji z lat 90. figurują artykuły z roku 1901 i oba są do­
myślnie uznawane za równie ważkie źródło informacji).
Taką praktykę można by było jeszcze od biedy zaakceptować, gdyby nie częsty brak
krytycyzmu wobec przytaczanych pozycji, który owocuje podawaniem wysoce wątpliwych
sądów w aureoli prawdziwego opisu świata. Dzięki temu — że wrócę do wstrząsającego dla
mnie „odkrycia” — student dowie się, iż Aztekowie uprawiali kanibalizm z powodu niedo­
statku białka w organizmie. Ten pogląd ukuty na bazie hipotezy proteinowej, zakwestiono­
wanej zresztą prawie 30 lat temu, „przesiąkł” do obiegu popularnonaukowego m.in. dzięki
umiejętności perswazyjnego pisania Marvina Harrisa, ale na gruncie współczesnej ekologii
kulturowej funkcjonuje co najwyżej jako ciekawostka z przeszłości. Odpowiada jednak na­
szej potrzebie egzotyki. Tego typu przykładów da się znaleźć więcej. Nie zdziwi nas to jed­
nak, jeśli popatrzymy na „wiek” poszczególnych książek i artykułów będących podstawą
recenzowanej pozycji. Otóż gros ich przypada na lata 50., 60. i 70., z których te antropolo­
giczne powstały najczęściej pod wpływem psychokulturalizmu (np. prac Abrama Kardinera, Margaret Mead czy Johna Whitinga) — kierunku poddanego już dość dawno gruntow­
nej krytyce. Innymi słowy, nierzadko otrzymujemy dane wyłącznie historyczne, choć przed­
stawiane przez autorów jako stan współczesnej wiedzy. Czasami prowadzi to do sytuacji
wręcz komicznych, kiedy za „najnowsze badania” uchodzi praca Reo Fortuna Scorcerers
ofDobu z roku ni mniej ni więcej 1932! (s. 11).
Ten dość beztroski sposób doboru źródeł jest niestety powiązany z metodą ich wyko­
rzystania. „Niestety” -— ponieważ im dalej sytuuje się rozpatrywany problem od naszego
kręgu kulturowego, tym mocniej Price i Crapo hołdują zasadzie „metodologicznej przeźroczystości”. Polega ona na tym, iż twierdzi się, że świat jest, jaki jest, wystarczy go opisać
i odkryć jego naturę. Narzędzia i techniki badają to, co twierdzą, że badają. Nie mówi się tu
o hipotezach, które byłyby potwierdzane bądź obalane (choć, gwoli szczerości, zdarzają się
chwalebne wyjątki). Nie nadmienia się za często o trudnościach metodologicznych i wyni­

�Recenzje i noty recenzyjne

317

kłych stąd rozbieżnościach w wynikach. Nie, w zamian za to autorzy oferują nam w przewa­
żającej części materiału niezachwiane stwierdzenia mówiące o tym, jak się rzeczy mają. Tak
więc przytaczani badacze „odkrywają”, „znajdują”, „opisują”, „zauważają”, miast „twierdzić”,
„sądzić” lub „próbować udowodnić”. Jest to o tyle przykre dla mnie jako antropologa, że
w przypadku rozdziałów zajmujących się „międzykuiturowością oswojoną” Price i Crapo
nie mają większych problemów z przestrzeganiem zasad krytyki źródeł. Za to, gdy zaczynają
wyjaśniać „dziwaczność” zachowań ludzi z obszaru „międzykulturowości nieoswojonej”,
wtedy teoria i zbudowane na jej podstawie hipotezy nagle znikają, a na placu boju pozostają
same wyniki badań przedstawiane jako fakty. Wygląda na to, że im dalej i bardziej obco, tym
badania prowadzi się łatwiej i przejrzyściej.
Tego typu postępowanie zobaczymy wyraźnie, kiedy skonfrontujemy omawianą książ­
kę z innymi podręcznikami z tego obszaru. Dla przykładu weźmy Cross-Cultural Psycholo­
gy autorstwa J. Berry’ego i spółki (Cambridge 1992) oraz monumentalny, sześciotomowy
Handbook o f Cross-Cultural Psychology pod zbiorczą redakcją H.C. Triandisa (Boston
1980-1981). Już pierwszy rzut oka pozwoli nam dostrzec, że czyni się tam dokładnie na od­
wrót. Wyniki badań przedstawiane są zwykle przy ukazaniu ich zaplecza metodologicznego
i w odniesieniu do dokonań poprzedników. A ponieważ wymaga to dużej erudycji — psy­
chologia międzykulturowa to olbrzymia dziedzina — toteż nie dziwi fakt, że obydwa pod­
ręczniki są wynikiem pracy zespołowej. Po części tłumaczy to fakt porażki, jaką ponieś li Pri­
ce i Crapo, usiłując we dwójkę napisać przystępny i ciekawy podręcznik zapoznający stu­
dentów z perspektywą międzykulturową w psychologii. Ogarnąć w sposób kompetentny
tak duży obszar nie jest łatwo, a zastanawiam się, czy jedna osoba może w ogóle tego do­
konać.
To wyjaśnia niektóre niedostatki poznawcze samej książki, ale w dalszym ciągu pozosta­
wia otwartą kwestię celów, jakie przyświecały tłumaczowi i wydawcy podczas dokonywa­
nia wyboru tej a nie innej pozycji. Niestety, w tej sprawie skazani jesteśmy na domysły. Jakiś
trop sugeruje fragment recenzji wydawniczej zamieszczony na okładce, w którym można
przeczytać m.in., że zaletą tej pozycji jest jej egzotyka z punktu widzenia odbiorcy oraz „ko­
rzystny dydaktycznie silny kontrast odmienności względem współczesnego świata tech­
nologicznego, w którym toczy się życie naszych studentów”. Wynikać może z tego, że od
przekazywania aktualnego stanu wiedzy ważniejsza jest atrakcyjność dydaktyczna zajęć
uniwersyteckich, choćby i oparta na mocno wątpliwych przesłankach. Być może zadecydo­
wały też inne względy. Niezależnie od tego, jak było, czytelnik ponosi oczywistą szkodę
poznawczą— dostaje do rąk kiepską pozycję.
Czy to oznacza, że Psychologia w badaniach międzykulturowych nie ma żadnych za­
let? Ależ skąd! Są w niej rozdziały, które mógłbym z czystym sumieniem polecić każdemu
zainteresowanemu tą tematyką. Zdarzają się omówienia problemów wymykające się opisa­
nym powyżej pułapkom, i to niezależnie od tego, której międzykulturowości dotyczą. Kło­
pot jednak w tym, że są one „poukrywane” wśród części złych lub mocno wątpliwych. A nie
każdy, a zwłaszcza student, posiada wiedzę konieczną od oddzielenia jednych od drugich.
Podręcznik winien chyba prezentować zasób wiedzy w miarę pewnej, co do której zasadno­
ści z grubsza panuje zgoda wśród wszystkich uczonych z danej dyscypliny. Tego warunku
omawiana praca nie spełnia, a to każe wątpić w jej przydatność dydaktyczną.
Tarzycjusz Buliński

�318

Recenzje i noty recenzyjne

A n n e A p p l e b a u m , Gułag, przeł, Jakub Urbański, Świat Książki, Warszawa 2005,
ss. 624.
Wyróżniona w 2004 roku nagrodą Pulitzera książka Anne Applebaum to monumentalna,
licząca ponad pięćset stron, opowieść o historii oraz — artykułowanym z perspektywy ofiar
— doświadczeniu sowieckich obozów koncentracyjnych (w skrócie określanych jako Gu­
łag). Inspiracją do jej stworzenia stało się osobiste doświadczenie autorki. Czytamy o tym
we „Wstępie”: „Po raz pierwszy zetknęłam się z (...) problemem [pamięci o Gułagu— przyp.
A.Rz.] kilka lat temu, podczas przechadzki po moście Karola, jednej z głównych atrakcji tu­
rystycznych cieszącej się świeżą demokracjąPragi. Szłam wśród kuglarzy i tancerzy, co kil­
kanaście kroków mijając stragany pełne obrazków z widokami pięknych uliczek, tanią biżu­
terią i breloczkami z napisem «Praga» — słowem wszystkim, czym handluje się w tego typu
miejscach. Wśród tych drobiazgów były też sowieckie parafemalia wojskowe: czapki, epo­
lety, klamry od pasków i cynowe znaczki z Leninem i Breżniewem, jakie onegdaj w klapach
mundurków nosiły dzieci w ZSRS. Większość klientów, kupujących sowieckie emblematy,
stanowili amerykańscy łub zachodnioeuropejscy turyści. Zapewne wszyscy oburzyliby się
na samą myśl o noszeniu w klapie swastyki. Nikt jednak nie miał nic przeciwko przypięciu
sierpa i młota do koszulki lub czapki” (s. 13).
Wywołana tym przeżyciem refleksja o (wyrosłej z nieznajomości historii) społecznej
obojętności wobec zbrodni komunizmu zaowocowała — podjętym przez Appelbaum —
wysiłkiem na rzecz ocalenia, a zarazem pogłębienia zbiorowej pamięci o tym, jakże ważnym
i znaczącym, fragmencie przeszłości. Będący rezultatem jej kilkuletnich poszukiwań badaw­
czych Gułag zaświadcza, iż były one prowadzone z ogromnym zaangażowaniem i niekłama­
ną ciekawością poznawczą. Dowodzi tego choćby obfitość źródeł, gromadzonych przez nią
niekiedy z godnym podziwu uporem i poświęceniem, dzięki mozolnej pracy w archiwach
oraz w trakcie (bardzo trudnych emocjonalnie dla obu stron) rozmów ze świadkami tamtych
wydarzeń — ofiarami stalinowskich więzień i łagrów. Do tego dochodzą jeszcze, wykorzy­
stywane w dużej liczbie, pamiętniki, teksty literatuiy pięknej (poddane przez autorkę uważ­
nej analizie krytycznej), dokumenty i rejestry NKWD oraz liczne opracowania historyczne.
Odwoływanie się do tak wielu różnorodnych źródeł podnosi walory poznawcze pracy; spra­
wia, iż utrwalony w niej obraz Gułagu jest obrazem niezwykle bogatym i wielostronnym,
obejmującym rozmaite aspekty i wymiary opisywanej rzeczywistości.
Wielką zaletą książki jest także jej przystępność. Czytelny i bezpośredni sposób narracji
powoduje, iż może po nią sięgnąć dosłownie każdy, bez względu na zasób wiedzy o historii
Sowietów. Lekturze sprzyja też przejrzysta i klarowna konstrukcja Gułagu, realizująca się
w trzech (podzielonych na kilka rozdziałów i podrozdziałów) częściach. Pierwsza i ostatnia
z nich ułożone są w porządku czasowym i opowiadają historię systemu sowieckich łagrów
(począwszy od jego narodzin w łatach 1917-1939 aż po apogeum i powolny zmierzch
w okresie 1940-1986), druga natomiast ma charakter achronologiczny i jest poświęcona życiu
codziennemu w obozach. Całość uzupełnia znajdujący się na końcu książki aneks, w którym
autorka przedstawia szacunkowe dane dotyczące liczby ofiar stalinowskiego terroru oraz
wielce pomocny słowniczek terminologii łagiemej i języka więziennego.
Z punktu widzenia badacza kultury najciekawsza jest bez wątpienia środkowa część pra­
cy. Stanowi ona szeroką panoramę codzienności sowieckich więzień i łagrów, przy czym
można w niej wyodrębnić kilka wątków tematycznych. Pierwszy z nich dotyczy złożonego
procesu inicjacji w rzeczywistość „innego świata”. Jak czytamy, rozpoczynał się on z chwilą
aresztowania i postępował wraz z kolejnymi etapami zniewolenia, takimi jak: śledztwo, prze­
słuchanie, pobyt w więzieniu, transport oraz przybycie do obozu, które było momentem
uruchamiającym szereg rytuałów mających na celu ostateczną „przeróbkę” człowieka w zeka
(bezwolną istotę, pozbawioną wszelkich atrybutów własnej indywidualności i człowieczeń­

�Recenzje i noty recenzyjne

319

stwa; nazwiska, ubrania, rzeczy osobistych), Applebaum opisuje przebieg owego wtajem­
niczenia w system z wielką uwagą i precyzją, zaznaczając zarazem, iż było ono przeżyciem do
tego stopnia tragicznym, że w zbiorowej pamięci ocalałych stało się, obrosłym gąszczem
metafor i symboli, mitem — niemal równie trudnym do zrozumienia jak same obozy.
Kolejnym analizowanym w książce zagadnieniem jest przestrzeń łagiemego świata. Naj­
ważniejszymi jej punktami były: baraki, w których mieszkali więźniowie, karcer, stołówka,
szpital, dom spotkań, w którym organizowano widzenia z bliskimi, oraz tak zwana raboczaja
zona, czyli teren pracy. Każde z tych miejsc miało odrębny charakter, jak również narzucało
własne, sztywne reguły dotyczące zachowania oraz poruszania się w jego obrębie.
Podobnie miała się rzecz z czasem. Tak jak i przestrzeń, był on rządzony przez cały system
norm i zakazów, które określały harmonogram dnia więźnia (w języku obozowym tak zwany
reżim); decydowały o tym, kiedy go obudzić, podać coś dojedzenia, odprowadzić do pracy,
pozwolić się umyć czy odpocząć. Adaptacja do stwarzanych przez ów system wymogów
była jednym z najważniejszych, a zarazem najtrudniejszych wyzwań, jakie przynosiła egzy­
stencja w warunkach zniewolenia.
Zadaniem równie wymagającym była nauka relacji i zachowań społecznych obowiązują­
cych za drutami zony. Pisząc o nich, autorka rekonstruuje kolejne szczeble hierarchii obozo­
wego świata, a także przedstawia cechy charakterystyczne poszczególnych kast i grup, które
ją tworzyły. Szczególnie zajmujący jest w tym kontekście fragment dotyczący urków, czyli
więźniów kryminalnych, stanowiących grupę najbardziej wyróżniającą się, a jednocześnie
najbardziej wpływową spośród społeczności zaludniających łagry. Jak mówi Applebaum,
urki byli rodzajem antysocjalnej ferajny, wywierającej przemożny, a przy tym silnie demora­
lizujący wpływ na życie zeków. Ich żargon — zadziwiający wymyślnością oraz niesłychaną
obfitością przekleństw, obelg i wulgaryzmów — stał się z czasem „oficjalnym” językiem
obozów. Opanowanie tego osobliwego kodu komunikacyjnego (często zresztą mimowolne,
wynikające z osłuchania) było jednym z rytów inicjacyjnych, przez który przeszli niemal
wszyscy więźniowie Gułagu. Oprócz języka, tym, co czyniło z kryminalnych osobną katego­
rię społeczną, był również odmienny (rzucający się w oczy) strój oraz rozbudowana, ściśle
sformalizowana subkultura.
Ogromnie ciekawy jest także u Applebaum rozdział opowiadający o więzionych w ła­
grach kobietach. Dowiadujemy się z niego, w jakim stopniu płeć determinowała życie w nie­
woli oraz jak pewne typowo kobiece doświadczenia (ciąża, poród, macierzyństwo) realizo­
wały się w rzeczywistości „innego świata”.
Omawianą część książki zamykają rozważania dotyczące obozowych strategii przetrwania
oraz — podejmowanych przez zeków — aktów buntu i oporu przeciwko terrorowi Gułagu.
Jak już wspomniałam, to właśnie ta część recenzowanej pracy zasługuje na szczególne
zainteresowanie badacza kultury. Przynosi ona bowiem, nadzwyczaj bogato i pieczołowicie
udokumentowany, zapis życia codziennego w warunkach skrajnych. Pokazuje, w jaki spo­
sób człowiek reaguje na presję związanych z nimi — już zaistniałych lub zawsze możliwych
— niebezpieczeństw i zagrożeń, odsłaniając tym samym istotną cząstkę prawdy o ludzkiej
naturze: o jej niezbywalnych potrzebach, o ograniczeniach oraz (często zadziwiającym)
potencjale fizycznym i duchowym.
Na zakończenie tego krótkiego omówienia chcę podnieść dwie drobne wątpliwości, ja­
kie nasuwa lektura książki Appelbaum. Obie z nich dotyczą kwestii źródeł.
Otóż po pierwsze, można się zastanawiać, czy słuszne jest przekonanie autorki o takiej
samej wartości informacyjnej tekstów literackich oraz innych (nieartystycznych) przekazów
na temat Gułagu. Jak bowiem wiadomo, literatura, nawet ta ściśle autobiograficzna, zakłada
zawsze jakiś rodzaj kreacji, „ubarwiania” rzeczywistości (najczęściej w imię podniesienia
walorów estetycznych dzieła). Tym samym podważa ona -— po części -— swą prawdomów­
ność jako świadectwa, czyli „wiernego obrazu” rzeczywistości. Oczywiście, z podobnymi

�320

Recenzje i noty recenzyjne

zabiegami fikcjonalizacji możemy się także zetknąć w przypadku innego rodzaju źródeł, lite­
ratura wszakże czyni to niejako z założenia, intencjonalnie.
Po drugie, w omawianej pracy nie wspomina się w ogóle o dziennikach (lecz wyłącznie
o pamiętnikach) jako o materiale rejestrującym doświadczenie „innego świata”. Nasuwa się
w związku z tym pytanie, czy autorka nie miała do nich dostępu, czy też celowo (a jeśli tak,
to dlaczego) z nich nie skorzystała.
Uwagi te, w istocie drobne i raczej metodologiczne, w żadnym razie nie podważają wra­
żenia, iż Gulag to książka znakomita, imponująca nad wyraz wszechstronnym i wnikliwym
potraktowaniem podjętego w niej tematu, a przy tym świetnie skonstruowana i napisana,
wręcz porywająca swoją zaangażowaną i przekonującą narracją. Nie do przecenienia jest
również jej wartość społeczna, wynikająca z faktu przypominania i odkłamywania tak bar­
dzo okaleczonej, a często również lekceważonej prawdy o komunizmie — jego straszliwych
błędach i winach.
Aleksandra Rzepkowska

K e n n e t h M c R o b e r t s , Catalonia. Nation Building without a State, Oxford Uni­
versity Press, Toronto 2001, ss. 258.
Pośród coraz liczniejszych studiów nad problemami współczesnych narodów i grup et­
nicznych, jakie w naukach społecznych podejmowane były w ostatnim ćwierćwieczu, do
szczególnie interesujących należą badania nad „narodami bez państwa” (ang. stateless
nation, nation without states). Badacze interesujący się tym zagadnieniem, wśród których
nie brak wybitnych anglosaskich autorów, chętnie sięgają do studiów nad narodem katalońskim. W Polsce, oprócz przyczynkarskiego artykułu Danuty Bartkowiak, opublikowane­
go w „Sprawach Narodowościowych”, dotychczas nie ukazały się publikacje poświęcone
tej tematyce. Dlatego też osobom zainteresowanym pozostaje lektura literatury obcojęzycz­
nej. Także ograniczony dostęp do katalońsko- lub hiszpańskojęzycznych pozycji skłania
zainteresowanych tą problematyką do lektury przede wszystkim wydawnictw w języku an­
gielskim. Jedną z ostatnich publikacji na ten temat jest omawiana praca Kennetha McRobertsa.
Autor, profesor nauk politycznych oraz dziekan Głendon College University w York,
w Kanadzie, znany jest jako wybitny badacz i ekspert w dziedzinie problematyki etnicznej
i politycznej Quebecu. Jest autorem wielu artykułów i monografii. Do jego głównych zain­
teresowań należą polityka językowa i porównawcza oraz bliższe etnologii i antropologii kul­
turowej kształtowanie się tożsamości narodowych, w szczególności w społeczeństwie ka­
nadyjskim. Jego najbardziej znane publikacje to: Quebec: Social Change and Political Crisis
oraz Misconceiving Canada: The Struggle fo r National Unity. Książka pt. Catalonia. Nation
Building without a State (Katalonia. Budowanie narodu bez państwa) to pierwsza mono­
grafia tego autora poświęcona innemu społeczeństwu. Jest ona kontynuacjąjego zaintere­
sowań tematyką związaną z narodami nie posiadającymi własnej państwowości i „Europą
regionów”, a także wynikiem wieloletnich badań prowadzonych w Katalonii.
W omawianej książce McRoberts dokonuje syntezy faktów historycznych, kulturowych,
politycznych oraz ekonomicznych. Przechodzi od opisu do analizy tytułowego procesu
tworzenia się narodu katalońskiego, który traktowany jest przez autora jako wzorcowy przy­
kład narodu nie posiadającego własnej państwowości. McRoberts koncentruje się głównie

�Recenzje i noty recenzyjne

321

na ostatnim dwudziestopięcioleciu, ale, jak przystało na monografię, rozpoczyna od historii
Katalonii, która wpłynęła na dzisiejszy kształt narodu. Analityczny charakter książki odzwier­
ciedla jej układ; jest ona podzielona na dziewięć rozdziałów o uporządkowanej strukturze
wewnętrznej — każdy dzieli się na podrozdziały oddzielające kolejne aspekty omawianego
problemu i zakończony jest konkluzją.
W pierwszych dwóch częściach książki McRoberts realizuje swoje zamierzenie, którym
było ukazanie, w jaki sposób „historia pełni rolę bazy, na której nacjonaliści stworzyli idee
katalońskiego narodu”(s. 4). Rozdział pierwszy, „The Historical Roots ofNationhood” (Hi­
storyczne korzenie statusu narodowego), przedstawia w skrócie dzieje Katalonii, od po­
czątków jej samodzielności jako hrabstwa w XI wieku do narodzin nacjonalizmu w wieku
XX. Analizuje powstanie katalońskiej odrębności kulturowej, głównie językowej, politycz­
nej i ekonomicznej.
W drugim rozdziale, „The Rise of Catalan Nationalism” (Rozkwit nacjonalizmu kataloń­
skiego), autor omawia dzieje XX wieku związane z powstaniem oraz działalnością ruchów
nacjonalistycznych, proces intelektualnego i politycznego ukonstytuowania się idei naro­
du katalońskiego i wyznaczników jego tożsamości. Przedstawiona zostąj e tu specyfika umiar­
kowanego katalońskiego nacjonalizmu kulturowego i językowego oraz przemiany społecz­
no-kulturowe w okresie frankizmu.
Kolejne dwa rozdziały: „The Transition to Democracy” (Przejście do demokracji)
i „Securing Catalonia’s Autonomy” (Zapewnianie katalońskiej autonomii) przedstawiająproces przekształceń narodu w obliczu społeczno-politycznych zmian w postfrankistowskiej
Hiszpanii, McRoberts podkreśla, iż „‘rekonstrukcja’ narodu katalońskiego miała oznaczać
tworzenie czegoś nowego i różnego od idei znanych z lat trzydziestych” (s. 45). Autor wni­
kliwie opisuje przyznanie statusu regionu autonomicznego i wynikającego z niego praw,
szczególnie w dziedzinie kultury i polityki wewnętrznej. Podkreśla fakt, iż wiele aspektów
związanych z autonomią i stosunkami między Katalonią a resztą Hiszpanii charakteryzował
brak stałości i konstytucyjnej ochrony, co osłabiało szanse na trwałość nowego systemu
i sprawiało, że relacje między Barceloną a Madrytem pełne były rozbieżności i umowności.
W rozdziale piątym, „Political Economy: Europeanization and the ‘Region State”’ (Eko­
nomia polityczna: europeizacja i „Regiony państwa”) autor prezentuje wiele danych spo­
łeczno-ekonomicznych, które służą do przeprowadzenia dyskusji na temat teorii „regionów-państw” (angl. region states) implikowanej Katalończykom. Autor podkreśla, iż istot­
nym czynnikiem dla strategii budowania własnej etniczności, tytułowego nation building,
jest przywrócenie historycznej pozycji Katalonii jako narodu, chociaż nie posiadającego
własnego państwa, to niezależnego ekonomicznie, z własną silną gospodarką. Analizując
podjęte przez region działania w kierunku integracji z Europąi jej instytucjami oraz rozwojem
niezależnej gospodarki, wskazuje na ograniczone możliwości sukcesu narodów „bezpań­
stwowych” poza granicami państwa, do którego należą. W przypadku Katalonii dzieje się
tak ze względu na wciąż silne uzależnienie od aktywności i interwencji rządu w Madrycie,
odpowiedzialnego m.in. za kontakty Wspólnot Autonomicznych z Unią Europejską.
W rozdziale szóstym, „Society: The Challenges o f ‘National Reconstruction’” (Społe­
czeństwo: wyzwania „Rekonstrukcji narodowej”), autor przedstawia obraz nowo zbudowa­
nego społeczeństwa, w którym następuje upadek autorytetu burżuazji, a wzrasta znaczenie
władz i organizacji publicznych. Zwraca także uwagę na to, iż Katalończycy odrzucają et­
niczne kryteria przynależności narodowej na rzecz wartości substancjalnych, takich jak autoidentyfikacja, co ma istotne znaczenie w świetle relacji z dużą liczbą imigrantów mieszka­
jących w Katalonii,
W rozdziale siódmym i ósmym przedstawione są elementy konstytuujące współczesną
tożsamość narodową Katalończyków. W „The Catalan Language: The Politics o f Normali­
zation” (Język kataloński: polityka normalizacji), autor omawia szczegółowo normy prawa

�322

Recenzje i noty recenzyjne

oraz działania władz regionalnych na rzecz równouprawnienia języka katalońskiego. Zacho­
wuje przy tym dość sceptyczny stosunek do jej sukcesów, podkreślanych przez innych
autorów. Zauważa, iż hiszpański jest wciąż językiem dominującym w wielu sferach, także
w życiu codziennym, oraz wskazuje na ograniczenia rozwoju m.in. katalońskich mass-me­
diów ze względu na ograniczony rynek odbiorców. W rozdziale „Nation and Identity in Con­
temporary Catalonia” (Naród i tożsamość we współczesnej Katalonii), autor analizuje idee
umiarkowanego nacjonalizmu, reprezentowanego przez rządzącą od ponad dwudziestu lat,
prawicową partię Covergencia i Unió, które są głównym elementem dyskursu dotyczącego
katalońskiej tożsamości narodowej. Wykorzystując wyniki badań opinii publicznej z 1996
roku, McRoberts poszukuje odpowiedzi na pytanie, w jakim stopniu idee narodowe forso­
wane przez polityków pokrywają się z przekonaniami Katalończyków. Okazuje się, iż więk­
szość badanych popiera je tylko w jednej kwestii — uznaje katalońską odrębność za opartą
głównie na języku, historii i kulturze. Ponadto przeważająca część mieszkańców Katalonii
postrzega jąjako wspólnotę regionalną, a nie narodową i wielu czuje się w równym stopniu
Katalończykami i Hiszpanami, co jest sprzeczne z ideami umiarkowanego nacjonalizmu. Co
za tym idzie, McRoberts uważa proces budowy narodu za daleki od ukończenia.
W podsumowaniu autor przedstawia sytuację i przemiany zachodzące w Katalonii
w szerszym kontekście europejskim. Udowadnia w nim, iż analiza przypadku Katalończy­
ków może posłużyć za przykład procesów zachodzących w większości współczesnych na­
rodów nie posiadających własnego państwa, co popiera odwołaniami do sytuacji w Kraju
Basków, Flandrii, Walonii, Szkocji, Walii i kanadyjskim Quebecu.
Książka McRobertsa, poprzez wieloaspektową prezentację procesu narodowotwórczego w Katalonii, stanowi pozycję nowatorską wśród anglojęzycznych publikacji. Nowe są
nie tyle tezy autora, co sposób opracowania tematu. Praca McRobertsa oparta jest na ist­
niejącej już wiedzy zaczerpniętej z bardzo dużej liczby źródeł, zebranej w całość i sporządzo­
nej w postaci vademecum prezentującego osiem najważniejszych aspektów. Uważam, że
udało mu się zrealizować postawiony sobie cel — ukazać, iż Katalończycy są grupą, która
„reprezentuje, w szczególnie ciekawy sposób, wiele kluczowych kwestii współczesnego
dyskursu (...) związanego z kształtowaniem się i obecną sytuacją narodów pozbawionych
suwerenności państwowej” (s. 2). Publikacja McRobertsa jest pierwszą współczesną mo­
nografią o Katalonii i jej mieszkańcach, wcześniej ukazała sięjedynie w 1975 roku Catalo­
nia: a profile, autorstwa Victora Alby. Inne prace poświęcone były tylko wybranym, histo­
rycznym aspektom tego problemu. Dlatego też trudno porównać omawianą pracę
z tymi publikacjami. Przed książką McRobertsa jedną z podstawowych lektur i kompendium
wiedzy na ten temat była publikacja The Basques, the Catalans and Spain. Alternative
Routes to Nationalism Mobilisation Daniela Conversi. Jest to praca o wysokim poziomie
merytorycznym, o czym świadczy dobra jej recepcja w środowisku naukowym i częste jej
cytowanie. Jej ograniczeniem jest jednak politologiczna perspektywa ujęcia tematu, autor
skupia się bowiem głównie na jednej kwestii — nacjonalizmie, dokonując pogłębionej ana­
lizy działalności ugrupowań i partii nacjonalistycznych. W niewielkim stopniu nawiązuje
Conversi do innych kwestii związanych z rolą dziedzictwa historycznego, sytuacji języko­
wej i ¡migracyjnej w Katalonii. Ponadto należy pamiętać, iż jest to studium obejmujące dwa
narody — kataloński i baskijski. Także w przypadku innej, często cytowanej książki, autor­
stwa Juana Diez Medrano, jej historyczno-politologiczna perspektywa zawęża ujęcie tema­
tu. Do kanonu anglojęzycznej literatury poświęconej problematyce katalońskiej zalicza się
także publikacje Salvadora Ginera, Michaela Keatinga, Kathryn Woolard oraz Montserrat
Guibemau, są to jednak prace pisane wyłącznie z perspektywy socjologicznej, lingwistycz­
nej bądź politologicznej. Na tym tle książka McRobertsa jawi się właśnie jako publikacja
nowatorska i może być uznana za przydatny „podręcznik” dla zainteresowanych tematyką
katalońską oraz problematyką narodów nie posiadających własnej organizacji państwowej.

�Recenzje i noty recenzyjne

323

Zaletą publikacji jest bogaty materiał empiryczny, na którym została ona oparta, składający
się prawie ze stu wywiadów z urzędnikami, wybitnymi politykami, naukowcami, wykładow­
cami i autorami najbardziej znanych książek o Katalonii. Wśród nich znajdziemy takie osoby
jak, politolog i historyk, wybitny znawca problematyki katalońskiej — Albert Balcells, ów­
czesny prezydent Barcelony — Pasąual Maragall oraz Jordi Pujol, wieloletni prezydent
Generalitat, twórca idei współczesnego umiarkowanego nacjonalizmu katalońskiego. Wy­
jątkowa, w porównaniu z innymi wspomnianymi opracowaniami, jest także bibliografia, jej
wykaz zajmuje ponad dziesięć stron i zawiera dużą liczbę anglo-, katalońsko-, hiszpańskoi francuskojęzycznych współcześnie dostępnych prac, artykułów, dokumentów urzędowych,
a także danych statystycznych. Częste odnoszenie się w treści do tej bogatej literatury daje
czytelnikowi rzadko spotykaną możliwość zapoznania się z tezami hiszpańskich i katalońskich autorów. Do lektury zachęcić może również struktura formalna pracy i jej styl. Książka
jest dobrze skonstruowana; uważam, iż jej zaletąjest podział rozdziałów na podrozdziały
oraz podsumowanie każdego z poruszanych tematów. Rozdziały są logicznie ze sobą połą­
czone. Kolejne zagadnienia wynikają jedno z drugiego, a wstęp do każdego rozdziału stano­
wi wyraźne nawiązanie do poprzedzającej go części. Nie brakuje w treści krótkich powtó­
rzeń, które mogą być uznane za wadę, osobiście jednak uważam, iż ułatwiają one czytelniko­
wi przyswojenie nieraz bardzo nasyconych faktami informacji. Treść przedstawiona jest
w sposób przejrzysty, napisana językiem naukowym, lecz przystępnym i pozbawionym nie­
zrozumiałych pojęć. Podczas lektury można mieć wrażenie, iż uczestniczy się w prowadzo­
nym wykładzie. Wieloletnie doświadczenie autora jako nauczyciela uniwersyteckiego za­
pewne przyczyniło się do akademickiego, niemalże podręcznikowego stylu publikacji, co
uważam za zaletę książki, która jest też bardzo ciekawa meiytorycznie ze względu na zasto­
sowanie opisanego już wielopłaszczyznowego spojrzenia na problem i bogactwa zawartych
informacji. Interesujących jest wiele szczegółów. Wśród nich na szczególne zwrócenie uwagi
zasługuje sposób, w jaki McRoberts, analizując ruchy nacjonalistyczne, a w nich wpływ
burżuazji na kształtowanie idei narodu katalońskiego, nie uległ częstym tendencjom nada­
wania nacjonalizmom XIX i pierwszej połowy XX wieku charakteru interesów wyłącznie
klasowych. Ciekawe jest również to, że w nowym świetle przedstawia skutki dyktatury ge­
nerała Franco. Z jednej strony mówi o „kulturowym ludobójstwie”, które szczególnie do­
tknęło język, z drugiej, wskazuje na to, jak silny wpływ miały represje na integrację społecz­
ną i umocnienie katalońskiej tożsamości narodowej.
Oprócz wielu wymienionych zalet znaleźć można elementy dyskusyjne. To, co jest cechą
pozytywną — przedstawienie bogatych danych, szeregu szczegółowych informacji spo­
łeczno-ekonomicznych, może czasami być przytłaczające. Za najmniej ciekawe, szczególnie
dla etnologów i antropologów, uważam fragmenty rozdziału czwartego i piątego, w których
pojawia się nadmiar danych statystycznych i informacji o życiu politycznym. Dyskusyjne
są także, według mnie, niektóre tezy autora, w szczególności odnoszące się do efektów poli­
tyki normalizacji językowej. Dane statystyczne dotyczące liczby użytkowników katalońskie­
go i jego obecności w życiu publicznym, przytaczane wcześniej w innych publikacjach jako
dowód sukcesu i fenomenu językowego, McRoberts przedstawia jako fiasko polityki języko­
wej . Słabą stronę pracy stanowić może również mała liczba porównań z innymi grupami etnicz­
nymi. Oprócz nielicznych porównań do kraju Basków i Quebecu zawartych w tekście, zaled­
wie jeden fragment podrozdziału podsumowania odnosi się do sytuacji innych „bezpaństwo­
wych” narodów. Słabością publikacji może być także przedstawienie głównie polityki i punktu
widzenia katalońskiej prawicowej partii Covergencia i Unió. Brakuje w książce innych koncep­
cji budowy nowego narodu katalońskiego, związanych z lewicą, przeciwnikami Pujola, czy
ówczesnym prezydentem Barcelony Pasąualem Maragallem.
Pomimo tych kilku słabszych stron, książkę McRobertsa uważam za bardzo interesującą,
szczególnie w porównaniu z wcześniejszymi publikacjami. Do sięgnięcia po nią zachęca

�324

Recenzje i noty recenzyjne

bogata bibliografia, obszerny materiał empiryczny oraz nowatorskie ujęcie tematu. O jej
sukcesie stanowi to, iż autorowi udało się w jednej książce zebrać mnóstwo faktów, przepro­
wadzić ich syntezę, opatrzyć je komentarzem i stworzyć dzięki temu pierwszy „podręcznik”
wiedzy o procesach kształtowania się narodów nie posiadających własnej państwowości,
na przykładzie Katalonii.
Miriam Miklaszewska

Pierwsze narody. Społeczności rdzenne i idea tubylczości we współczesnym świecie,
red. Jarosław Derlicki i Wojciech Lipiński, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytetu Warszawskiego &amp; „DIG”, Warszawa 2002, ss. 264.
W roku 1990 Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych proklamowało rok 1993
Międzynarodowym Rokiem Ludności Tubylczej na Świecie. Na wniosek zaś obradującej
w 1993 roku Światowej Konferencji Praw Człowieka w Wiedniu ogłoszono (rezolucja 48/
/163) Dekadę Ludności Tubylczej na Świecie, która została zainaugurowana 10 grudnia 1994
roku. Celem wspomnianej Dekady, której koordynatorem programu obchodów został Wy­
soki Komisarz NZ ds. Praw Człowieka, było zacieśnienie międzynarodowej współpracy na
rzecz rozwiązywania problemów ludności tubylczej w takich dziedzinach jak prawa człowie­
ka, środowisko naturalne, rozwój, oświata i służba zdrowia. Hasło natomiast, które miało
przewodzić Dekadzie, brzmiało: „Ludność tubylcza: partnerstwo w działaniu”.
Polskim akcentem, nawiązującym bezpośrednio do powyższej myśli, była konferencja
pod tytułem „Ludy tubylcze — wymiary partnerstwa”, zorganizowana w maju 1999 roku
przez Katedrę Etnologii i Antropologii Kulturowej UW. W konferencji tej, obok wspomnia­
nego ośrodka warszawskiego, uczestniczyli także przedstawiciele takich placówek, jak: In­
stytut Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie i Poznaniu, Instytut Etnologii i Antropolo­
gii Kulturowej UAM w Poznaniu, Instytut Krajów Rozwijających się UW, Instytut Socjolo­
gii UW, Instytut Socjologii AR w Olsztynie oraz Muzeum Narodowe w Szczecinie. Znaczne
zainteresowanie, jakie towarzyszyło tejże konferencji, skłoniło organizatorów do kontynu­
owania podobnych spotkań, czego owoc stanowiła sesja z listopada 2001 roku poświęcona
tematowi „Inteligencja tubylcza a tożsamość”. Autorami przedstawionych referatów byli
badacze z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM w Poznaniu, Instytutu Etno­
logii i Antropologii Kulturowej UW oraz Instytutu Socjologii UW.
Na podstawie tychże referatów, wygłoszonych na obydwu konferencjach, powstały
teksty, które złożyły się na zredagowaną przez Jarosława Derlickiego i Wojciecha Lipińskie­
go książkę Pierwsze narody. Społeczności rdzenne i idea tubylczości we współczesnym
świecie. Wspomniana książka, co podkreślają sami redaktorzy, nie ma charakteru publikacji
spod znaku „materiały posesyjne” czy też „zbiór referatów z konferencji”. Stąd też zapro­
ponowany przez Derlickiego i Lipińskiego układ tekstów, który miał być podporządko­
wany przede wszystkim tematycznej spójności publikacji, nie jest ściśle związany
z harmonogramem konferencji, a poszczególne artykuły nie zawsze odzwierciedlają dokład­
nie treść wygłaszanych referatów. Niemniej efekt tego zabiegu jest niezmiernie pozytywny:
pozwolił on bowiem uniknąć chaotyczności, przypadkowości czy też ■
— ewentualnych —
niedomówień, co, w sposób niezamierzony, zdarza się niekiedy na różnego rodzaju konfe­
rencjach. Ubolewać można jednak nad faktem, choć całkowicie niezależnym od samych re­
daktorów zbioru, iż tom nie zawiera wszystkich referatów wygłoszonych podczas wspo­
mnianych konferencji. Część z nich ukazała się bowiem już wcześniej w periodykach nauko­
wych, inni natomiast autorzy nie zdecydowali się złożyć materiałów do omawianej tu

�Recenzje i noty recenzyjne

325

publikacji. Stąd też zabrakło w niej kilku tekstów poświęconych interesującym kwestiom
związanym z sytuacją ludów tubylczych z różnych regionów świata, autorstwa między in­
nymi takich doświadczonych badaczy, jak Mariusz Kairski, Piotr Klafkowski, Ryszard Vor­
bich, Marek Wołodźko czy Łukasz Smyrski. Niemniej Pierwsze narody są właściwie jedną
z niewielu publikacji na rynku wydawniczym w Polsce, która w tak szerokim spektrum
(a jednocześnie w sposób kompetentny) przedstawia problematykę i kontrowersje wokół
zagadnień dotyczących sytuacji ludności tubylczej.
Podkreślić należy tu bowiem, iż użyty przez redaktorów w tytule termin „pierwsze naro­
dy”, choć odnoszący się w literaturze dotyczącej etniczności zazwyczaj do kanadyjskich
Indian (First Nations), wyrażać ma takie ogólne kategorie wyobrażeniowe, jak rdzenność,
autochtoniczność, tubylczość, bycie pierwotnymi mieszkańcami danego terytorium, ku któ­
rym to właśnie pojęciom, wraz ze schyłkiem XX wieku, zaczęły zwracać się coraz to nowe, do
niedawna określane jako „dzikie” bądź „plemienne”, społeczności z różnych części świata.
Określenie „pierwsze narody” nie dotyczy zatem wspólnot, które jako pierwsze „posiadły”
świadomość narodową, lecz społeczności współcześnie artykułujących swoją odrębność
etniczną i tożsamość kulturową, a jeszcze do niedawna (a nierzadko i dziś) poddanych róż­
nym formom nacisku.
Opublikowane w Pierwszych narodach teksty, w myśl przyjętej przez redaktorów zasa­
dy tematycznej spójności, podzielone zostały na trzy części, których wspólnym, łączącym
je motywem jest idea tubylczości. Pierwsza część, nosząca podtytuł „Wokół tubylczości.
Problemy i definicje”, stanowi niejako wprowadzenie do problematyki związanej z tubylczością, zawierając teksty poruszające zagadnienia ogólne, takie jak terminologię, aspekty praw­
ne, kształtowanie się współczesnego ruchu tubylczego, i to zarówno w ujęciu globalnym,
jak i w odniesieniu do poszczególnych regionów, kontynentów czy też pojedynczych państw.
Natomiast artykuły zgrupowane w części drugiej: „Społeczności rdzenne wobec wyzwań
współczesności” przedstawiają sytuację różnych (głównie autochtonicznych) grup etnicz­
nych, egzystujących przeważnie na obrzeżach społeczeństwa narodowego. Trzecia zaś część,
zatytułowana „W poszukiwaniu nowej tożsamości”, poświęcona jest zagadnieniu działal­
ności i znaczeniu elit, liderów i inteligencji tubylczej oraz ich roli w konsolidacji ruchu tubyl­
czego, jak i w kształtowaniu tożsamości etnicznej. Po tak ogólnym zarysowaniu tematyki
wyróżnionych rozdziałów można przyjrzeć się bliżej składającym się nań poszczególnym
tekstom.
Otwierający część pierwszą artykuł Sławoja Szynkiewicza (Ofiary wewnętrznej koloni­
zacji), wraz z tekstem Pawła Trzcińskiego (Konstruowanie współczesnej tubylczości —
tubylczośćjako ideologia i obiekt prawa), wprowadzaj ą Czytelnika w meandry takich pojęć,
jak „tubylczość”, „autochtoniczność”, „rdzenność”, wskazując na ich niejednoznaczność,
płynność granic definicyjnych i terminologicznych czy też na towarzyszącą im otoczkę ide­
ologiczną. Otóż mówiąc o ludach tubylczych, intuicyjnie wskazuje się na społeczności od­
ległych kontynentów, zapominając jednak częstokroć, iż kwestia tubylczości dotyczy także
europejskich Saamów (Lapończyków), zamieszkujących obszary Finlandii, Norwegii, Szwe­
cji i Rosji. W omawianym tu kontekście najwyraźniej sytuacja wydaje się przedstawiać
na obszarach, które zostały skolonizowane w swoim czasie przez Europejczyków, jak np. na
kontynencie amerykańskim1, gdzie za ludność rdzenną uznaje się Indian i Inuitów (Eskimo­
sów). Do kategorii tej powszechnie zalicza się także Aborygenów z Australii, Maorysów
z Nowej Zelandii czy też innych wyspiarzy z Oceanii. Niemniej w takim potocznym (co nie
oznacza, iż całkowicie błędnym) rozumowaniu tkwi pewna pułapka. Pojawia się bowiem
1
W dokumentach m iędzynarodowych, jak i w publicystyce politologicznej — od czasów dok­
tryny M onroego aż po dziś — słow o „kontynent” (liczba pojedyncza) oznacza obie Am eryki,
a w ięc dwa kontynenty. Tak też termin ten rozumiany je st w niniejszej recenzji.

�326

Recenzje i noty recenzyjne

pytanie, kogo współcześnie, po trwającym w niektórych przypadkach nawet całe wieki pro­
cesie kulturowej i genetycznej wymiany, uznać można za „prawdziwego” lub „wzorcowego”
Indianina czy Aborygena. Problem ten dotyczy zwłaszcza sytuacji Stanów Zjednoczonych,
gdzie począwszy od późnych lat sześćdziesiątych XX wieku grupy indiańskie ze wschod­
niego wybrzeża (np. Indian Gay Head Wampanoag z wyspy Rhode Island, Indian Narraganset z Charlestown w stanie Rhode Island, zachodnich Peąuostów, Indian Schaghticoke
i Moheganów ze stanu Connencticut, Indian Oneida, Mohawk i Cayuga ze stanu Nowy
Jork czy też Indian Passamaquoddy i Penobscot ze stanu Maine), które, jak się wydawało,
dawno już rozpłynęły się w wielokulturowym społeczeństwie amerykańskim, zaczęły do­
chodzić swoich praw do ziemi. Bezprecedensowym procesem, jaki toczył się przed amery­
kańskim sądem federalnym, była, opisana przez Jamesa Clifforda w książce Kłopoty z kultu­
rą1, sprawa Indian Mashpee, mająca na celu nie tyle rozstrzygnięcie kwestii własności zie­
mi, ile ustalenie, czy w istocie grupa nazywająca się plemieniem Mashpee była indiańskim
plemieniem i czy była tym samym plemieniem, które w połowie XIX wieku utraciło swoją
ziemię na skutek szeregu kwestionowanych aktów legislacyjnych. Sam zaś proces stał się
w istocie zmaganiem między dyskursem historycznym (ciągłość kulturowa) a dyskursem
antropologicznym (tożsamość kulturowa). W wyżej wspomnianym, ale także i w wielu in­
nych podobnych procesach, kwestia dotycząca tego, czy i ewentualnie w jakiej ilości zie­
mia, która przestała być własnością ludów rdzennych na skutek nielegalnych machinacji
dziewiętnastowiecznych, powinna im zostać zwrócona, zeszła niejako na drugi plan, a za­
sadniczym zagadnieniem stało się pytanie dotyczące historycznej ciągłości tych wspólnot
i kulturowej tożsamości ich członków, a więc pytanie, czy ubiegający się o prawa do ziemi są
Indianami czy też nimi nie są. Zatem, jak widać na powyższym przykładzie, niejasności zwią­
zane z przynależnością do społeczności rdzennych uwidaczniają się także w tych państwach,
w których kategoria ta wydaje się ściśle określona.
Jednakże poruszając kwestie przynależności tubylczej, zarówno Szynkiewicz, jak i Trzciń­
ski podkreślają, iż bardziej kłopotliwe zadanie wiąże się z próbą wyodrębnienia kategorii
ludów tubylczych w przypadku społeczeństw z Afryki i Azji. We współczesnym kontekście
afrykańskim lub azjatyckim zupełnie zwodniczym okazuje się zwykłe odniesienie do sytu­
acji kolonialnej i prostego przeciwstawienia kolonizatorów („białych”) i skolonizowanych
(„tubylców”). Na obszarze wspomnianych kontynentów mamy do czynienia z wieloma gru­
pami etnicznymi, które niewątpliwie ulegały europejskiej kolonizacji, niemniej dziś stanowią
one dominującą siłę zarówno pod względem demograficznym, jak i polityczno-kulturowym.
Powstaniu zaś wielu państw postkołonialnych (zwłaszcza w Afryce), gdzie podziały poli­
tyczne (będące defacto sztucznym tworem epoki kolonialnej, a nie rzeczywistym odzwier­
ciedleniem lokalnych warunków społeczno-politycznych) zasadniczo nie pokrywają się
z podziałami etnicznymi, towarzyszy nie tylko problem dominacji jednych grup tubylczych
względem innych oraz związane z tym zjawisko szeroko pojętej marginalizacji, ale także trud­
ność z odróżnieniem ludności rdzennej od mniejszości etnicznych. Z podobną sytuacją mamy
do czynienia w przypadku Syberii, gdzie pojawia się kwestia relacji pomiędzy dużymi naro­
dowościami takimi jak Jakuci czy Buriaci, a mało liczebnymi grupami rdzennymi, zwanymi
małymi ludami Północy, odczuwającymi dyskryminację i marginalizację zarówno ze strony
Rosjan, jak i wspomnianych dużych narodów syberyjskich.
Jeszcze bardziej skomplikowana sytuacja wydaje się przedstawiać na subkontynencie
indyjskim, gdzie społeczności plemienne są po części wprzęgnięte w hinduski, hierarchicz­
ny system kastowy. Przynależą one generalnie do kategorii zwanej adivasi, a więc ludności
2 J. Clifford, Tożsamość w Mashpee, przeł. E. Dżurak, w: tegoż, Kłopoty z kulturą: Dwudziesto­
wieczna etnografia, literatura i sztuka, przeł. E. Dżurak, J. Iracka, E. Klekot, M. Krupa, S. Sikora
i M . Sznąjderman, Warszawa 2000, s. 2 9 9 -3 7 0 .

�Recenzje i noty recenzyjne

327

uznawanej za najstarszy albo najbardziej zacofany element społeczeństwa w danym regio­
nie, żyjący głównie w trudno dostępnych górach i dżunglach. Niekiedy zdarza się, iż grupy
kastowe zaliczane do kategorii siudrów (służby, rzemieślników), a nawet kszatrijów (stanu
skupiającego elitę polityczną i militarną) mają także pochodzenie plemienne, przy czym prze­
szły one głęboki proces asymilacji, tracąc więzy ze swoimi korzeniami. Niemniej ludy tubyl­
cze (adivasi), wraz z przedstawicielami przynależnymi do kategorii dalitów (uznawanych za
„niedotykalnych”, a parających się pracami powszechnie pogardzanymi, jak zamiatanie ulic,
czyszczenie ustępów, palenie zwłok czy wyłapywanie bezpańskich psów) mają najniższy
status spośród obywateli Indii. Zawiłościom terminologiczno-defmicyjnym dotyczących
ludów rdzennych w Indiach oraz ich powiązaniom z hinduskim systemem kastowym po­
święcony został artykuł Dognosława Demskiego, M iędzy kulturą plemienną a chłopską.
Warli z Maharasztry w procesie przemian.
Niezmiernie interesującym artykułem jest tekst Macieja Ząbka, traktujący o zagadnieniu
tubylczości na kontynencie afrykańskim, ale w nawiązaniu do kwestii praw człowieka, co
pozwała wskazać na bardzo ważny kontekst, w jakim rozgrywa się walka o prawa ludów
rdzennych. Problematykę tę porusza również w swoim artykule Paweł Trzciński. Wspomniani
autorzy wskazują na relacje między indywidualistycznym ujęciem praw człowieka a rozpa­
trywaniem zbiorowych praw ludów z punktu widzenia ich zmarginalizowania czy prześlado­
wania, podkreślając jednocześnie, iż wspomniane dyskursy nie mogą się wzajemnie wyklu­
czać, lecz jedynie uzupełniać.
»
Pomimo braku koherentności i wielości definicji związanych z „tubyłczością”, co pod­
kreślają autorzy tekstów pierwszej części omawianej książki, można wskazać na pewne wspól­
ne wyróżniki, dające ogląd kondycji wielu ludów rdzennych. Należy do nich przede wszyst­
kim sytuacja podboju i marginalizacji, która przekłada się niemal na wszystkie sfery życia
tych społeczności, a także wpływa na całokształt przemian, jakim sąpoddane. W zależności
od tego, jak kształtowały się dzieje kontaktów z kulturą dominującą, ludy tubylcze były
spychane na mniej atrakcyjne ziemie, wydzielano im specjalne terytoria, na których mogły
przebywać, bądź poddawano je całkowitej eksterminacji. I tak na Syberii łowców
i hodowców reniferów zmuszano do osiadłego trybu życia i przesiedlano ich z małych obo­
zowisk do stałych osad, w krajach Ameryki Łacińskiej różne grupy tubylcze koncentrowa­
no często w jednym miejscu, podobnie w Ameryce Północnej, gdzie Indian osadzano
w rezerwatach, w Australii zaś, w celu wykorzenienia i oderwania młodego pokolenia od
tradycyjnego środowiska, realizowano politykę przymusowego odbierania aborygeńskim
rodzicom dzieci i przeznaczania ich do adopcji wśród białej ludności. Oczywiście marginaliza­
cja nie dotyczyła jedynie aspektu przestrzennego, ale także kulturowego, społecznego, eko­
nomicznego, politycznego etc., co sprawiło, iż ludy tubylcze egzystowały i przeważnie nadal
egzystują na obrzeżach życia narodowego. Przypomnieć tu można chociażby, iż jeszcze w pierw­
szej połowie lat 60. XX w. władze Australii, dziś przecież modelowego kraju wielokulturowego,
nie uważały Aborygenów za obywateli i nie uwzględniały ich w spisach ludności.
Właśnie współczesnej sytuacji wybranych ludów tubylczych, łamaniu ich praw czło­
wieka, ich problemom i stojących przed nimi wyzwań, poświęcone są teksty zamieszczone
w drugiej części tomu Pierwsze narody. Wpływ kultury dominującej — bądź to napływowej
(jak ma to miejsce w przypadku Ameryki), bądź to sąsiedniej (jak w przypadku Azji lub Afryki)
— na społeczności rdzenne powoduje niejednokrotnie znaczne przeobrażenia w systemie
społeczno-kulturowym tych drugich. Wspomniane zaś procesy akulturacyjne znajdują swo­
je odbicie zarówno w sferze symbolicznej, w strukturze społecznej, w obrzędowości, jak
i w sferze kultury materialnej czy w gospodarce. Kwestia wpływu, zapożyczeń czy też dosto­
sowania się społeczeństw rdzennych zarówno do grupy dominującej, jak i do wymogów współ­
czesności, została ukazana na przykładzie dwóch grup indiańskich z Ameryki Północnej
i Południowej, w tekstach Przemysława Bartoszka {Indianie Crow w końcu XXwieku) i Alicji

�3 28

Recenzje i noty recenzyjne

Pasek {Aktualna sytuacja społeczno-kulturowa Indian Kofan ze wschodniego Ekwadoru).
Indianie Crow, wśród której to społeczności powszechne jest bezrobocie, alkoholizm czy też
wykorzystywanie autonomii, jaką zapewnia rezerwatom prawo (np, do prowadzenia kasyn),
próbując połączyć swoją tradycję z nowoczesnością, coraz częściej (i z coraz lepszym skut­
kiem) promują swoje walory geograficzne, historyczne i pochodzenie etniczne dla celów tury­
stycznych. Wyrazisty zaś przejaw długotrwałego kontaktu z kulturą amerykańską stanowi ich
kalendarz obrzędowy, który zawiera zarówno rytuały związane z kulturą Crow (sześciodniowy
festyn Crow Fair), uroczystości o charakterze panindiańskim (Taniec Słońca) czy też typowe
święta amerykańskie (Halloween, Święto Dziękczynienia). Wpływ kultury dominującej widocz­
ny jest także w przypadku Indian Kofan z Ekwadoru; powoduje on intensywne zmiany w ich
kulturze materialnej, gospodarce, systemie społecznym, i daje się odczuć i zauważyć nawet w
czasie trwania jednego pokolenia. Jednakże ów kontakt niesie ze sobą, niestety, oprócz sa­
mych zmian (w końcu kultura nie jest zjawiskiem statycznym), także istotne zagrożenia, które
spowodowane są przede wszystkim samowolną działalnością koncernów naftowych na ich
terenach oraz brakiem prawnych uregulowań zbiorowej własności ziemi.
Wspomniana aktywność gospodarcza na terenach zamieszkałych przez grupy południo­
woamerykańskich Indian stanowi ważny kontekst dla zrozumienia sytuacji tych społeczno­
ści i pojawiających się zagrożeń dla ich trwania kulturowego, a nierzadko i fizycznego. Nie­
mniej należy podkreślić, iż w ostatnich latach, dzięki presji wywieranej przez różne organiza­
cje pozarządowe, w tym tubylcze, kompanie wydobywcze coraz częściej biorą pod uwagę
interesy ludności rdzennej. Wciąż jednak „zderzenie kultur” prowadzi do sytuacji konflikto­
wych, jak w przypadku terytorium zamieszkałego przez Indian Janomami, gdzie niekontrolo­
wany napływ poszukiwaczy złota stanowi poważne zagrożenie dla bytu tej społeczności,
czy też, jak to ma miejsce w przypadku Indian z meksykańskiego stanu Chiapas, którzy od
połowy lat 90. XX wieku prowadzą walkę o prawa społeczne i polityczne.
Niekorzystny wpływ na kulturę, a także na sytuację ekonomiczną wielu grup tubylczych,
mają nierzadko najróżniejsze decyzje administracyjne, które w sposób pośredni je dotykają.
Takie działania administracji państwowej, jak budowa autostrady, decyzja o utworzeniu parku
narodowego czy zamknięcie granic państwowych (w przypadku Indii i Tybetu), mają, na co
zwracają uwagę w swoich artykułach Przemysław Hinca {Pasterze Uttaranćalu. Pytania
0 przyszłość) i Rafał Beszterda (Kinnaurowie. Obraz współczesnych zmian społeczności
plemiennej dystryktu Kinnaur, Himaćal Pradeś, Indie), istotny wpływ na dotychczasowe
systemy gospodarcze wielu społeczności pasterskich z Himalajów, powodując często ogra­
niczenia, a nawet utratę tradycyjnego (a zarazem podstawowego) źródła utrzymania.
W sytuacji narodu podbitego, mającego ograniczone możliwości politycznego i kultu­
rowego rozwoju, znajdują się także Tybetańczycy, co zmusza wielu z nich do emigracji.
1 chociaż nie stanowią oni modelowego przykładu ludu tubylczego, to jednak wspomniana
sytuacja podboju i marginalizacji ze strony władz chińskich oraz fakt odwoływania się czę­
ści liderów tybetańskich do idei bliskich podejmowanym przez ruch tubylczy sprawiły, iż
niezależnie od ścisłych przyporządkowań definicyjnych znalazły się także w części drugiej
Pierwszych narodów teksty autorstwa Anny Urbańskiej i Agnieszki Oleśkowicz-Popiel,
poświęcone uchodźctwu tybetańskiemu w Indiach i Nepalu.
Mówiąc o zjawisku marginalizacji ludów rdzennych należy zaznaczyć, iż u progu XXI
wieku społeczności te dysponują siecią organizacji (w tym międzyetnicznych), poprzez któ­
re zabiegają o zachowanie swoich kultur i języków, walczą o prawo do samookreślenia i róż­
nych form autonomii, a także podkreślają własną tożsamość. W państwach postkolonialnych zaś, w których to ludność miejscowa była asymilowana przez kulturę Zachodu, zaob­
serwować można podejmowanie przez część tamtejszych elit różnorodnych prób powrotu
do własnej tradycji, choć nierzadko mającej znamiona „tradycji wynalezionej” (invented
tradition). W kontekście tym bardzo interesującym przykładem jest tekst Wojciecha Bębna,

�Recenzje i noty recenzyjne

329

w którym autor omawia wiele kontrowersji związanych z próbami wprowadzenia (w miejsce
prawa opartego o prawodawstwo anglosaskie) prawa zwyczajowego — jako oficjalnego
systemu prawnego w Papui-Nowej Gwinei, oraz przedstawia ewentualne konsekwencje
podjęcia takiego działania.
Część III Pierwszych narodów poświęcona została w całości znaczeniu i roli, jaką od­
grywają lokalni liderzy i tubylcza inteligencja w pobudzaniu oraz kształtowaniu tożsamości
etnicznej, a także w powstawaniu międzynarodowych organizacji zrzeszających ludność
rdzenną z wielu regionów. Wyróżniającym się artykułem jest niewątpliwie tekst Aleksandra
Posem-Zielińskiego, który przybliża Czytelnikowi w sposób niezwykle interesujący, a zara­
zem bardzo wszechstronny działalność przywódców indiańskich oraz ich rolę w konsolida­
cji ruchu tubylczego w kontekście polityki wielokulturowości na przykładzie krajów andyj­
skich. Abstrahując bowiem od lokalnej specyfiki tych ruchów, dostosowanych do sytuacji
poszczególnych państw i regionów zamieszkiwanych przez ludność rdzenną, można stwier­
dzić, na co wskazuje Posem-Zieliński, iż wspólnym ich celem jest umożliwienie tubylcom
pełnej partycypacji w polityczno-społecznym życiu kraju, którego społeczność respekto­
wałaby zasady wielokulturowości i wieloetniczności. Natomiast uwarunkowania powsta­
nia elit tubylczych oraz i ich charakterystyki w skali lokalnej, na przykładzie boliwijskich
Chacabo, przedstawia w swoim tekście Magdalena Ziółkowska-Kuflińska.
Bardzo ciekawym zjawiskiem, jakie można zaobserwować współcześnie, jest także nie­
zwykłe przebudzenie etniczne (narodowe?) w azjatyckiej części Federacji Rosyjskiej, zarów­
no wśród tak liczebnych grup jak Buriaci czy Jakuci, jak i pośród takich małych ludów jak
np. Jukagirzy, Koriacy, Czukcze, Czuwańczycy, Ulczowie czy Ewenkowie. Temu odrodzeniu
etnicznemu, wiążącemu się z procesami przemian tożsamościowych i poszukiwania własnych
dróg rozwoju wśród różnych grup syberyjskich, sprzyjał w znacznym stopniu upadek Związ­
ku Radzieckiego i odejście w latach 90. od prowadzonej przezeń polityki narodowościowej,
a także wzrost znaczenia i oddziaływania międzynarodowego ruchu tubylczego zarówno
w wymiarze instytucjonalnym, jak i ideologicznym. Kwestii kształtowania się czy też raczej
odrodzenia świadomości etnicznej i kulturowej u ludów Syberii oraz roli, jaką odgrywają
w tym zachodzącym procesie elity tych społeczności poświęcone zostały teksty Ewy No­
wickiej (Perspektywy i strategie, Koriacy we współczesnym świecie), Roberta Wyszyńskiego
(Rola elit w odrodzeniu narodowym w Buriacji), Wojciecha Lipińskiego (Rdzenne ludy
Jakucji. Myśliwi i profesorowie) oraz Jarosława Derlickiego (Jukagirzy. Psi ludzie).
Książka, na którą składają się pokrótce omówione w niniejszej recenzji teksty, stanowi
nie tylko znakomite wprowadzenie w problematykę dotyczącą ludów tubylczych, ale, co
istotne, przedstawia także aktualną sytuację wielu społeczności rdzennych i marginalizo­
wanych. Niewątpliwym jej atutem jest także wielość autorów, będących w większości antro­
pologami, którzy przeszli swoistą inicjację do zawodu, jaką jest prowadzenie własnych ba­
dań terenowych. Wyniki tych penetracji były zaś niejednokrotnie publikowane w specjali­
stycznych opracowaniach oraz upowszechniane w formie uniwersyteckich wykładów.
Wspomniany natomiast, bezpośredni kontakt autorów z opisywanymi ludami, zebrane
— nierzadko wieloletnie— doświadczenia i obserwacje, w połączeniu z analizą sytuacji spo­
łeczno-politycznej oraz etnicznej i kulturowej w regionie, sprawia, iż teksty składające się
na książkę Pierwsze narody są znakomicie przygotowane pod względem merytorycznym,
a jednocześnie napisane w sposób uporządkowany, zrozumiały i przejrzysty dla Czytelnika
(nawet dla takiego, który nie jest zaznajomiony z omawianą tu tematyką).
Kończąc niniejszą recenzję, chciałbym się jeszcze odnieść do samej Międzynarodowej Deka­
dy Ludów Tubylczych na Świecie, do której, co zostało już zasygnalizowane, nawiązywały, bę­
dące defacto asumptem do opublikowania Pierwszych narodów, warszawskie konferencje.
Otóż dziesięć lat temu zespół ekspertów z Organizacji Narodów Zjednoczonych — Gru­
pa Robocza ds. Ludów Tubylczych oraz jej organ nadrzędny: Podkomisja ONZ ds. Zapo­

�330

Recenzje i noty recenzyjne

biegania Dyskryminacji i Ochrony Mniejszości (teraz nazywana Podkomisją ONZ ds. Po­
pierania i Ochrony Praw Człowieka) — zaproponował nowy (dodatkowy) międzynarodowy
standard praw człowieka, uwzględniający zagrożenia, z jakimi spotyka się ludność autochto­
niczna na całym świecie. Tego samego roku Zgromadzenie Ogólne ONZ uznało przyjęcie
wspomnianego projektu Deklaracji za jeden z najważniejszych celów Międzynarodowej
Dekady Ludów Tubylczych Świata.
I chociaż, jak wynika z raportu przedstawionego przez Rodolfo Stavenhagena, specjal­
nego sprawozdawcy ONZ, sytuacja ludności tubylczej w ostatnim dziesięcioleciu uległa
poprawie, to jednak nadal staje się ona ofiarą dyskryminacji i uprzedzeń utrzymujących się
wśród społeczności narodowych, a także nadal podlega marginalizacji społecznej, politycz­
nej, gospodarczej, kulturowej etc. Niewiele państw próbuje włączyć tradycyjne prawo lud­
ności tubylczej w swój system prawny, alienując tym samym ludy tubylcze i pozbawiając je
możliwości samostanowienia. Natomiast ustawodawstwo krajowe, generalnie zapewniają­
ce ludom tubylczym swobodny, autonomiczny byt kulturowy, a nawet specjalną opiekę
państwa, okazuje się w wielu przypadkach martwym zapisem.
Poważnym zagrożeniem dla kulturowej, a nierzadko i fizycznej kondycji społeczności
tubylczych jest brak (bądź nieprecyzyjność) przepisów dotyczących zbiorowej własności
zamieszkiwanej przez nie ziemi oraz dostępu do znajdujących się na tych terytoriach zaso­
bów naturalnych. Stąd też, kiedy wymagają tego przedsięwzięcia ekonomiczne (np. budo­
wa wielkich zapór wodnych, pozyskiwanie bogactw naturalnych, etc.) lub interesy polityczne
kraju (np. „odgórna” integracja narodowa), dochodzi często do przesiedlenia ludności au­
tochtonicznej (lub innych grup etnicznych) na ściśle wyznaczone terytoria, co powoduje
nie tylko wykorzenienie ze „swojego świata”, dezintegrację kulturową i społeczną, a w kon­
sekwencji marginalizację na wielu płaszczyznach życia, ale także stwarza zjawisko uzależnie­
nia tejże ludności od instytucji państwowych lub innych placówek (np. misji), wywołując
wśród niej postawę bierności i ogólnej niezaradności.
10
grudnia ubiegłego roku zakończyła się Międzynarodowa Dekada Ludów Tubylczych
Świata, której głównym celem, jak już wspomniano, było uchwalenie Deklaracji Praw Ludów
Tubylczych. Dążono w ten sposób do usankcjonowania minimalnego, międzynarodowego
standardu ochrony i promocji praw społeczności rdzennych. Niestety, wraz z końcem Deka­
dy, strony-państwa z przygotowanego projektu Deklaracji zgodziły się zaledwie na dwa
z 45 artykułów proponowanego tekstu3. Nie oznacza to jednak, iż Dekada była okresem za­
przepaszczonym. Dyskusja nad zasadnością ustanowienia międzynarodowego standardu
ochrony i promocji praw człowieka, uwzględniającego sytuację ludów tubylczych, trwa nadal,
czego wyraźnym potwierdzeniem było przyjęcie 20 grudnia 2004 roku przez Zgromadzenie
Ogólne NZ rezolucji 59/174, która proklamowała, począwszy od 1 stycznia 2005 roku, drugą
Dekadę. I choć państwa-strony zgłaszają wiele zastrzeżeń i obiekcji do obecnego projektu
Deklaracji Praw Ludów Tubylczych, to nie ma wątpliwości, iż powinny być one otwarcie kon­
sultowane z organizacjami tubylczymi celem wzmacniania, a nie osłabiania tychże standar­
dów. Teksty zaś zawarte w Pierwszych narodach wydają się (choć nie czynią tego w sposób
bezpośredni) poświadczać słuszność powyższego wniosku.
Marcin Kwiatkowski

3Chodzi o artykuł 5 (Every indigenous individual has the right to a nationality) oraz 43 (All the
rights andfreedoms recognized herein are equally guaranteed to male andfemale indigenous indivi­
duals). W miejscu tym chciałbym podziękować Pani Magdalenie Krysińskiej-Kałużnej za udziele­
nie powyższej informacji. Pełen tekst Draft United Nations Declaration on the Rights of Indigenous
Peoples można znaleźć na stronie internetowej: http://www.unhchr.ch/huridocda/huridoca.nsf7(Symbol)/E.CN.4.SUB.2.RES. 1994.45.En?OpenDocument.

�Recenzje i noty recenzyjne

331

Roses and red earth. Polish folk art in Australia, Macmillan Publishers Australia, red.
Maria Wrońska-Friend, Melbourne 2000.
W roku 1995 działające przy James Cook University w Townsville (Australia) Museum
o f Tropical Anthropology otrzymało dar z Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego
w Łodzi, w postaci kolekcji polskiej współczesnej sztuki i rękodzieła ludowego. Był to efekt
wymiany kolekcji, jaką oba muzea przeprowadziły w latach 1994-1999'. Otrzymane z Polski
zabytki umożliwiły zorganizowanie wystawy w Perc Tucker Regional Gallery w Townsville
„Roses and red earth. Polish folk art in Australia”, której autorką była Maria Wrońska-Friend, wykładowca antropologii na Uniwersytecie Jamesa Cooka. Ekspozycję tę prezen­
towano następnie w wielu miastach Australii2. Wystawę, w całości sfinansowaną przez Fe­
deralny Rząd Australii, obejrzało ponad 95 000 osób i była to jedna z ważniejszych promocji
kultury polskiej w tym kraju. Towarzyszyło jej piękne wydawnictwo o tym samym co ekspo­
zycja tytule, wydane w roku 2000 w Australii przez Macmillan Publishers Australia. Kon­
cepcja merytoryczna wystawy opierała się na zestawieniu przykładów polskiej sztuki i ręko­
dzieła ludowego z pracami artystów australijskich polskiego pochodzenia, którzy w swoich
działaniach artystycznych czerpią inspiracje z polskiej kultury ludowej.
Omawiana publikacja stanowi ciekawe studium dotyczące polskiej sztuki ludowej oraz jej
roli w życiu społeczności polonijnej w Australii. Książka składa się z czterech części pisanych
przez różnych autorów. Pierwsza, autorstwa Aleksandra Jackowskiego, zatytułowana Folk
art in Poland, rozpoczyna się charakterystyką tradycyjnej polskiej sztuki ludowej końca XIX
i początków XX wieku. Autor podaje uwarunkowania historyczne i społeczne, które wpłynęły
na ostateczny kształt kultury, a więc i sztuki wsi polskiej. Omawia historię zainteresowań polskich
artystów, etnografów i historyków sztuki twórczością „ludu polskiego”. Charakteryzuje wresz­
cie pojęcie „stylu ludowego”, podając jego najistotniejsze cechy. Mając na uwadze fakt, że
adresuje ten esej do australijskiego czytelnika, autor stara się wyjaśnić uwarunkowania i prze­
bieg przemian zachodzących w kulturze polskiej wsi na przestrzeni wieków, podkreślając oczy­
wiście te momenty, które wpłynęły na kształtowanie się, a następnie przemiany sztuki i ręko­
dzieła. Swoje opracowanie kończy rozważaniami nad możliwościami i sposobami zachowania
i podtrzymywania twórczości i rękodzieła o charakterze ludowym oraz sztuki „naiwnej”, wska­
zując zarówno na dodatnie, jak i ujemne strony różnego typu mecenatów.
Powyższy esej jest skrótowym (z konieczności) zaprezentowaniem szerokiego tematu,
omawianego przez autora wielokrotnie w licznych polskich i zagranicznych publikacjach.
W tym jednak przypadku uwagę zwraca dostosowanie tekstu do czytelnika australijskiego,
o czym świadczą liczne komentarze dotyczące historii Polski. Tekst ten nawiązuje także do
samej ekspozycji i akcentuje te przejawy twórczości i rękodzieła, których przykłady znalazły
miejsce na wspomnianej wystawie.
Druga część opracowania, autorstwa prof. Jerzego Smolicza, Creativity where cultures
meet, jest poświęcona społeczności Australijczyków polskiego pochodzenia3. Autor zwra­
1Współpraca ta doczekała się już kilku omówień. Porównaj: A. Nadolska-Styczyńska, Australia
i Oceania w działaniach Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi, w: Wśród pustyń,
buszu, lasów i ogrodów, Łódź, 2003, s. 27-37; A. Styczyńska, Kolekcja z Australii i Oceanii — efekt
współpracy Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi z James Cook University o f North
Queensland, w: Ludy i kultury Australii i Oceanii, Wrocław 2001, s. 229-235.
2Pisała o tym jej autorka Maria Wrońska-Friend w opracowaniu: Róże i czerwona ziemia: polska
sztuka ludowa w Australii—wystawa objazdowa, Australia 1999-2002, „Lud” t. 87,2003, s. 402-404.
3Profesor Jerzy Smolicz — wykładowca Uniwersytetu w Adelajdzie, dyrektor Centrum Badań
Międzykulturowych i Edukacji Wielokulturowej (CISME) jest dobrze znany polskim czytelnikom
z wielu publikacji dotyczących wielokulturowości oraz Polonii australijskiej, a także z wykładów,
jakie wygłaszał w trakcie swoich wizyt w Polsce.

�332

Recenzje i noty recenzyjne

ca uwagę na uwarunkowania historyczne, w jakich przybyłym do Australii Polakom przy­
szło żyć i kształtować swoją społeczność. Charakteryzuje drogi, które pozwalały na zacho­
wanie własnych korzeni i tożsamości przy równoczesnym współistnieniu w wielokulturo­
wym społeczeństwie Australii. Pierwsza polega na równoległym współistnieniu i realizowa­
niu wartości kultury własnej i australijskiej. Druga — na łączeniu i przemieszaniu różnych
elementów obu kultur. Autor stwierdza, że prezentowana wystawa była przykładem tego
ostatniego podejścia, łącząc różne tradycje w jedną, nową jakość. Artykuł podaje także,
jakie elementy kultury polskiej są podkreślane i pielęgnowane przez Polonię australijską.
Pojawiają się tu m. in.: zachowanie języka polskiego, religia, zasada gościnności oraz kulty­
wowanie polskiej kultury i sztuki, w tym sztuki ludowej. Profesor Smolicz podkreśla także
rolę, jaką w utrzymaniu tożsamości narodowej odgrywają zespoły folklorystyczne, będące
nie tylko sposobem zachowania polskich tradycji i tożsamości, ale także metodą ich prezen­
tacji w społeczeństwie Australii.
Kolejna część publikacji to Folk art andPolish identity, autorstwa dr Marii Wrońskiej-Friend. Jest to komentarz antropologa, a zarazem przedstawiciela Polonii australijskiej. Do­
tyczy on roli, jaką w życiu tej grupy odgrywa polska kultura, a w szczególności sztuka ludo­
wa. Interesujące jest spostrzeżenie autorki mówiące o tym, że kultura ludowa jest tu kojarzo­
na z konkretnym obszarem, a więc Polską, w odróżnieniu od sztuki profesjonalnej, która
dzieliła swój język wypowiedzi ze sztuką Europy. Sztuka ludowa jest natomiast kojarzona ze
sztuką konkretnego miejsca w świecie. Te regionalne konotacje są według autorki jednym
z głównych powodów wykorzystywania kultury i sztuki ludowej jako znaku narodowej tra­
dycji. Medium o wiele bardziej kojarzonym z samoidentyfikacją narodową grupy niż sztuka
profesjonalna czy akademicka. Autorka stwierdza, że w ponad stuletniej historii polskiego
osadnictwa w Australii różne elementy tradycji „ludowej” były w rozmaity sposób przejmo­
wane. Odbywało się to poprzez kontynuacje tradycji rodzinnych, przywiezionych z ojczy­
zny lub (częściej) poprzez przyswajanie wybranych elementów i ich odtwarzanie, w celu
wyrażenia poczucia wspólnoty i tożsamości. W Polsce tradycyjnie pojmowana kultura lu­
dowa jest przypisana określonej grupie, to znaczy środowisku wiejskiemu. Natomiast
w Australii odgrywa ona znaczącą rolę jako egzemplifikacja tożsamości narodowej. Jest re­
prezentatywna dla całej zbiorowości o polskich korzeniach, a przecież trzeba pamiętać, że
społeczność ta pochodzi w przeważającej większości z miast. Jedynie w najstarszej grupie
emigrantów spotyka się potomków mieszkańców przedwojennych wsi. Dalej autorka zwra­
ca uwagę na rolę, jaką w społeczności o polskim pochodzeniu odgrywa strój ludowy. Jest
noszony w uroczystych, oficjalnych sytuacjach, ale rzadko się zdarza, aby był powiązany
z regionem Polski, z którego pochodzi dana osoba czy rodzina. Dobierany bywa zatem cał­
kiem dowolnie. W opracowaniu znajdujemy także charakterystykę zespołów folklorystycz­
nych działających na terenie Australii, wykorzystujących tradycje folkloru polskiego. Jest
ich ponad dwadzieścia. Powstały w latach pięćdziesiątych, a następnie w siedemdziesią­
tych i osiemdziesiątych. Ich instruktorzy rekrutują się z polskich zespołów o „ludowym”
charakterze, albo odbywali specjalne szkolenia w Polsce. Autorka słusznie podkreśla, że
tendencja wykorzystywania elementów kultury ludowej jako środka samoindentyfikacji jest
charakterystyczna dla wszystkich grup polonijnych na świecie i dla wszystkich społeczno­
ści tworzących wielokulturową Australię. Wspomina także o działającym w latach pięćdzie­
siątych i sześćdziesiątych Polish Folk Theatre w Melbourne, założonym i prowadzonym
przez Lidię Chramcow (z wykształcenia etnografa). Przygotowywane w nim spektakle były
oparte na tematyce zaczerpniętej z kultury ludowej, a uczestnicy tych działań sami wykony­
wali potrzebne akcesoria, kostiumy i dekoracje. Część tych obiektów trafiła zresztą do Na­
tional Museum o f Australia. Maria Wrońska-Friend omawia w swoim podrozdziale także
działania artystów plastyków działających w Australii, wykorzystujących w swoich projek­
tach pewne aspekty sztuki ludowej. Rzadko są to kopie obiektów oryginalnych. Zazwyczaj

�Recenzje i noty recenzyjne

333

sztuka ludowa jest jedynie źródłem inspiracji twórczej. Czasem jest to efekt kontynuacji tra­
dycji i umiejętności wyniesionych z domu rodzinnego. Najczęściej jednak ta tematyka stała
się obiektem ich zainteresowania dopiero po przybyciu do Australii. Artyści ci są zdania, że
najprawdopodobniej nie sięgnęliby do niej, gdyby tworzyli w Polsce.
Ostatnia część książki, także autorstwa Marii Wrońskiej-Friend, to Artistsprofiles, obej­
mująca 11 sylwetek autorów prac prezentowanych na wystawie. Autorka podaje informacje
biograficzne, źródła i zakresy ich inspiracji polską sztuką ludową oraz charakterystykę prac
i dorobek artystyczny. Nie zawsze zainteresowania artystów wiążą się z techniką czy formą,
charakterystyczną dla „stylu ludowego”, ale często dotyczą konkretnego tematu, przeżyć
(także tych traumatycznych) czy wspomnień. Ich prace łączą jednak te „polskie” elementy
z doświadczeniami, obserwacjami i motywami typowo australijskimi. Poznajemy tutaj zatem
sylwetki pisankarek: Elizabeth Pyrz-Romanyk i Krystyny Łużny; Kingi Rypińskiej, absol­
wentki Uniwersytetu Poznańskiego, malującej na szkle miasta współczesnej Australii; Felixa Tuszyńskiego, podtrzymującego w swoim malarstwie rodzinne tradycje żydowskie, ze
świadomością dramatycznych doświadczeń II wojny światowej; Zdzisława Genka, który
w swoich obrazach wykorzystuje polskie tradycje wiejskie. Dowiadujemy się, w jaki sposób
pochodząca z Żółkwi Lidia Groblicka przedstawia w drzeworytach swoistą wizję życia
w Australii. Kolejny omawiany artysta— Tadeusz Murawski, wykorzystuje w swojej twór­
czości rzeźbiarskiej motywy zaczerpnięte z szeroko pojętej polskiej kultury ludowej. Nato­
miast Danuta Michalska czerpie w swoich grafikach i pracach malarskich inspirację z tech­
nik i cech formalnych twórczości ludowej. Poznajemy tu również sylwetkę autorki niezwy­
kłych, bajkowych wręcz wycinanek— Marii Gałązki-Giętki, a także biografię i drogę twórczą
Agnieszki Gołdy, absolwentki szkół artystycznych Melbourne i Adelajdy, która w swoich
instalacjach zaznacza elementy zaczerpnięte z polskich tradycji i obrzędów. Ostatnią z oma­
wianych jest twórczość urodzonej już w Sydney Any Wojak, świadomie umieszczającej
w swoich pracach motywy i tematy charakterystyczne dla poznanej podczas studiów w na­
szym kraju kultury polskiej i łączącej je z elementami kultury Australii. W przypadku tej
wystawy mamy do czynienia z serią aranżacji tej artystki poświęconych tematowi szopki
bożonarodzeniowej.
Warto dodać, że książka jest wyjątkowo starannie, pięknie wydana i opatrzona licznymi
kolorowymi ilustracjami. Nie jest przewodnikiem po wystawie ani jej katalogiem. Jest intere­
sującą publikacją mówiącą o miejscu i roli sztuki ludowej w życiu społecznym i artystycz­
nym Australijczyków polskiego pochodzenia. Jest to także jedno z nielicznych studiów
poruszających zagadnienie roli, jaką ta twórczość odgrywa w kreowaniu tożsamości naro­
dowej Polonii australijskiej. Interesujące byłoby skonfrontowanie zawartych w niej tez
z podobnymi opracowaniami dotyczącymi na przykład Polonii amerykańskiej. Szkoda, że
książka trafiła do Polski w bardzo niewielkiej liczbie egzemplarzy. Warto chyba zastanowić
się nad możliwością sprowadzenia tej publikacji do kraju albo podjąć próbę znalezienia in­
nego sposobu pozyskania tego wydawnictwa także dla polskiego czytelnika. Na razie jej
zamówienie jest możliwe poprzez Internet, pod adresem: marketing@macmillan.com.au
Anna Nadolska-Styczyńska

�33 4

Recenzje i noty recenzyjne

Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego, t. 8: Anna Drożdż i Agnieszka Pieńczak, Zwyczaje i obrzędy weselne, część I: Od zalotów do ślubu cywilnego, red. naukowa
Z. Kłodnicki, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie,
Wrocław-Cieszyn 2004, ss. 448.
Zawarcie związku małżeńskiego stanowiło zawsze bardzo ważny etap w życiu człowieka,
posiadało także znaczący wydźwięk społeczny. Towarzyszyło mu więc wiele form obrzędo­
wych, z których część wywodziła się jeszcze z epoki przedchrześcijańskiej, inne pojawiały
się wskutek inspiracji religijnej. W kulturze magicznej uświęcona trądycjąuroczystość we­
selna oznaczała przywrócenie mitycznego święta praczasu, dokonując się zaś w fazie sepa­
racji wymagała otwarcia się na tamten świat, a tym samym — stosowania różnych zabiegów
0 charakterze apotropeicznym, przestrzegania rytualnych gestów i nakazów, realizowania
ściśle ustalonego porządku obrzędowego. W Kościele katolickim małżeństwo, jako trwały
1 nierozerwalny związek mężczyzny i kobiety, stanowiący wspólnotę życia i miłości, został
podniesiony do godności sakramentu. Ustawiczne ścieranie się i ekspansja nowych ele­
mentów, krzyżowanie i kontaminacja tradycyjnych oraz współczesnych form uaktywniały
na przestrzeni lat proces przemian, wyrażający się m.in. w stałym odchodzeniu od utartych
schematów obrzędowych. Wraz ze zmianą kanonów życia dawne magiczno-symboliczne
funkcje uległy dezaktualizacji, a samo wesele zmieniło się w pozbawioną motywacji świato­
poglądowej ceremonię, której realizacja w sytuacji praktyczno-komunikaeyjnej dokonuje
się w zgodzie ze społecznym decorum. Wesele nadal stanowi jednak wydarzenie o dużej
doniosłości w życiu rodziny.
Cieszy fakt ukazania się na rynku wydawniczym wartościowej publikacji autorstwa Anny
Drożdż i Agnieszki Pieńczak o zwyczajach i obrzędach weselnych. Przedstawione w niej
materiały z badań prowadzonych w około 350 miejscowościach na obszarze całej Polski,
wśród kilku pokoleń informatorów, umożliwiają rzetelny ogląd tradycyjnych wierzeń i wie­
dzy ludowej związanej z weselem, także dokonujących się w tym zakresie cywilizacyjnych
przeobrażeń. Cenna okazała się merytoryczna inicjatywa redaktora naukowego tomu, Zyg­
munta Kłodnickiego, aby w celu zachowania wyrazistości i precyzji chronologicznej zrezy­
gnować „z uwzględnienia na mapach materiałów wyekscerpowanych z literatury etnogra­
ficznej pochodzącej z XX wieku, a dla celów porównawczych pozostawić dane wcześniej­
sze, tj. pochodzące z literatury z XIX wieku” (s. 6). Przyjęto także sprawdzoną koncepcję
publikacji map wraz z tekstem objaśniającym. Pozwoliło to na wierne odtworzenie obrazu
świata stereotypów i symboli oraz uwydatnienie procesu przemian dokonującego się
w obrzędowości weselnej. Autorki odwołały się do kwestionariusza nr 9, opracowanego
wcześniej przez Józefa Gajka przy współudziale Feliksa Olesiejuka. Poddały analizie niepu­
blikowane mapy z obrzędowości weselnej wykonane w Pracowni Atlasu Etnograficznego
we Wrocławiu, nadając im bardziej przejrzystą formę, „ponownie przeanalizowały materiał
z badań terenowych PAE i od nowa opracowały mapy” (s. 6). Ze względu na dużą liczbę
zgromadzonych materiałów omówiły w porządku chronologicznym okres narzeczeństwa,
czas przygotowań przedślubnych oraz sam ślub cywilny. Tytuły kolejnych rozdziałów: za­
loty, swaty, zaręczyny (oprać. A. Pieńczak) oraz zapraszanie gości weselnych, dziewiczy
i kawalerski wieczór, zawarcie małżeństwa cywilnego (oprać. A. Drożdż) wyznaczają zakres
pola interpretacyjnego i w pełni oddają istotę wyróżnionych etapów charakterystycznych
dla zwyczajowości i obrzędowości weselnej. Przedmiotem refleksji stały się nie tylko zjawi­
ska historyczne, ale także kondycja dziedzictwa kulturowego i jego miejsce we współcze­
snej kulturze.
Czytelna w ten sposób rzetelność naukowa ułatwia konstruktywną percepcję tomu. Każdy
rozdział poprzedzony został informacjami wprowadzającymi o charakterze ogólnym, a na­
stępnie poszczególne zagadnienia usystematyzowano i uszczegółowiono, dokonując po­

�Recenzje i noty recenzyjne

335

równania zespołu faktów i zjawisk związanych z obrzędowością weselną sprzed drugiej wojny
światowej z ich stanem późniejszym. Uwzględniono tu tradycje ludności przybyłej na zie­
mie zachodnie i północne. Wnikliwej analizie poddano zjawiska dotyczące nazewnictwa,
chronologii, cech charakterystycznych, ról obrzędowych poszczególnych osób, dni i pór
dnia pomyślnych i niepomyślnych w tradycyjnych wierzeniach ludowych, rodzajów po­
częstunków, zachowań symbolicznych, zwyczajowych nakazów i zakazów, nazw gwarowych.
Bardzo pomocne dla analizy porównawczej i przy rozstrzyganiu dylematów interpretacyj­
nych stały się wypowiedzi informatorów. Zwrócono m.in. uwagę na utratę rudymentarnych
funkcji kulturowych w procesie przechodzenia od symbolicznego, mitycznego waloryzo­
wania rzeczywistości w stronę alegorycznego, znakowego i estetycznego odbioru.
Stosunkowo najmniej miejsca poświęcono zalotom, gdyż „temat ten — jak wyjaśniła
Agnieszka Pieńczak — nie został przebadany przez pracowników atłasu i późniejszych ba­
daczy” (s. 9), a zebrane dane pochodzą tylko z jednej wsi — Brzyskiej Woli (ok. Biłgoraja).
Nie zrezygnowano jednak z ich prezentacji, co zapewniło analityczny porządek, właściwy
ciąg logiczny, koherencję całości tomu i spójność wywodu.
Szczegółowo opracowano zagadnienia związane ze zwyczajem udawania się kawalera
z osobą trzecią do rodziców dziewczyny w celu przedwstępnego omówienia sprawy zawar­
cia małżeństwa, uwzględniając także przypadki szczególne (swaty do kobiety ciężarnej oraz
swaty do kobiety z dzieckiem). Zwrócono m.in. uwagę na proces zanikania tego zjawiska
w środowisku wiejskim wraz z upływem czasu, także na transformację oraz wieloznaczność
niektórych tradycyjnych pojęć. Terminologiczne przesunięcia semantyczne dotyczą m.in.
takich określeń, jak np.: „wiano”, „posag”, „zmówiny” (por. np. s. 65, 71). Osobny podroz­
dział poświęcono „targom” przedślubnym i związanym z nimi „oględzinom”. W latach 70.
XX wieku dały znać o sobie, jak słusznie skonstatowała autorka, „nowe czynniki doboru
partnera życiowego związane już nie tylko ze względami materialnymi (co wcześniej było
niezwykle istotne), ale głównie z uczuciami samych młodych, którzy są coraz mniej związani
z własną wsią i mogą nawiązywać kontakty także poza własnym miejscem zamieszkania. Stąd
swaty utraciły na znaczeniu, funkcjonując jedynie w szczątkowej formie i w określonych
przez społeczność warunkach” (s. 29). Nasuwa się pytanie, czy w XXI wieku, w dobie bez­
robocia i niewątpliwej pauperyzacji części ludności, względy materialne ponownie nie sta­
ną się jednym z głównych czynników rozstrzygających o wzajemnym doborze wśród mło­
dych ludzi?
Osobny rozdział tomu traktuje o zaręczynach, które wprawdzie odrębną, samodzielną
formę zaczęły przybierać powszechnie dopiero wraz ze wzrostem zamożności mieszkańców
wsi i oddziaływaniem kultury miejskiej (lata 70. XX wieku), jednakże zawsze stanowiły zna­
czący etap w obrzędowości weselnej. W sposób komparatystyczny, uwzględniając proces
przeobrażeń, jaki dokonał się po drugiej wojnie światowej, scharakteryzowano tu role ob­
rzędowe swata, rodziców, starosty, marszałka i pozostałych uczestników. Opracowano tu
również zwyczajowe wręczanie darów, rodzaje poczęstunku i związaną z nimi symbolikę,
wskazano także na potencjalne przyczyny zrywania zaręczyn oraz wynikające z tego spo­
łeczne konsekwencje.
Oddzielną część pracy stanowi zapraszanie gości weselnych. W kulturze tradycyjnej pora
zaprosin inicjowała wszak czas święta, będąc najbardziej odpowiednią dla podejmowania
czynności magii incepcyjnej. Współcześnie dobór weselników nie pozostaje kwestią przy­
padku. Czytelnik znajdzie tu pełną informację na temat m.in. osób zapraszanych, zaprasza­
jących, ustalających wykaz zaproszonych, terminów zapraszania, wierzeń i zachowań ma­
gicznych oraz elementów towarzyszących na tym etapie obrzędu (poczęstunek, błogosła­
wieństwo, oracje) ze wskazaniem cezury zaniku lub upowszechnienia się poszczególnych
zjawisk. Jak się okazuje, „znaczna część informacji opisujących zwyczaj zapraszania ca­
łej wsi pochodzi od osób przesiedlonych na tereny Polski zachodniej po 1945 roku”

�336

Recenzje i noty recenzyjne

(s. 208). Dla językoznawcy i filologa zajmującą płaszczyznę odniesienia badawczego stano­
wić mogą pomieszczone tutaj teksty oracji osób zapraszających, których treść ustalona przez
tradycję i pragmatykę, a odwołująca się do religii, przyrody i bogactwa, była w przeszłości
ściśle przestrzegana.
Interesująco przedstawia się ta część tomu, w której Anna Drożdż traktuje o obwarowa­
nych dawniej zachowaniami wierzeniowymi i magicznymi — spotkaniach przedślubnych
(dziewiczy wieczór), także o tych organizowanych współcześnie. Znaleźć tu można pełną
informację na temat czynności obrzędowych podejmowanych podczas panieńskiego wie­
czoru, takich jak: ozdabianie sali i domu weselnego, wyplatanie wianków, przygotowywanie
rózgi weselnej, wypiek pieczywa obrzędowego oraz o związanych z tym zachowaniach wie­
rzeniowych. Część informacji uzyskano od osób przesiedlonych z terenów wschodnich
(s. 317). Jak wiadomo, kawalerski wieczór rozpowszechnił się po drugiej wojnie światowej,
jednak, jak się okazuje, paradoksalnie w tych wsiach, w których należał do miejscowej tra­
dycji, „notowano jego stopniowy zanik” (s. 357). Osobny podrozdział poświęcono popu­
larnemu w przeszłości na obszarze centralnej, wschodniej i południowej Polski zwyczaju
urządzania przez narzeczonych wspólnego spotkania w wigilię wesela (tzw. wykupiny, dru­
żyny, zdawiny, dobranoc, dobranocka, pustochy, przedwesele, obigrawka, rózgowiny, opleszcziny, wicie wianków, wianki, swaszczyny). Jeszcze w okresie prowadzenia badań na zacho­
dzie Polski praktykowano „polterabend”, natomiast we wsiach usytuowanych na północ­
nym wschodzie odnotowano zanik tego zwyczaju (s. 371).
Omawiany tom wieńczy rozdział o ślubie cywilnym. Zawarcie małżeństwa cywilnego
początkowo stanowiło w społeczności wiejskiej zwykłą formalność i dopiero z upływem czasu
stało się .jednym z równoprawnych etapów obrzędowości weselnej” (s. 378). Zaczęto nada­
wać mu uroczystą oprawę, pojawiły się nowe wierzenia oraz zachowania magiczne z nim
związane, jednak, co podkreśla Anna Drożdż, opisy zwyczajów towarzyszących zanotowa­
no „w pojedynczych punktach badawczych, co sprawia, że ich wiarygodność wymaga spraw­
dzenia” (s. 379). Informacje uzyskane od najstarszych informatorów odnoszą się do przeło­
mu XIX i XX stulecia oraz okresu międzywojennego.
Nie budzi zastrzeżeń szata edytorska książki. We wprowadzającym Wstępie czytelnik
znajdzie pełną informację m.in. na temat obszaru badań, zasad opracowania materiałów oraz
zastosowanych modyfikacjach i poprawkach. Tom zamykają: aneksy, spis map (w j. polskim
i angielskim), źródła, bibliografia, w której pomieszczono .jedynie wybrane prace dotyczące
obrzędowości weselnej, z reguły te, na podstawie których opracowano mapy sporządzone
przez pracowników PAE w latach 80. XX wieku” (s. 415) oraz indeks nazw geograficznych.
Opracowania następnych faz scenariusza weselnego wraz z wykazem informatorów i prze­
badanych miejscowości znajdą się w drugiej części tomu, którego druk przewidywany jest
na 2006 rok.
Reasumując, jest to zatem bardzo wartościowa praca o charakterze stricte naukowym,
która poza tym, że zawiera wiele materiału historycznego, posiada również charakter inspi­
rujący. Przeznaczona jest dla specjalistów (etnografów, etnologów, folklorystów, dialekto­
logów, językoznawców), jak i również dla szerszego kręgu odbiorców — miłośników trady­
cyjnej kultury, którym zależy na rozwijaniu wiedzy o dziedzictwie kulturowym.
Barbara Pabian

�Recenzje i noty recenzyjne

337

J ó z e f N o w a k , Adwent i Boże Narodzenie w regionie tomaszowskim. Studium reli­
gijności ludowej, Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Prace
Wydziału Teologicznego, t, 134, Studia Religiologiczne t, 5, red. Hemyk Zimoń SVD, Lublin
2003, ss. 377.
„W świetle religii kultura jest spotkaniem dwóch bytów — Boga i człowieka” — tymi
słowami rozpoczyna omawianą monografię Józef Nowak, doktor teologii, związany ze śro­
dowiskiem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, młody (ur. 1973) badacz kultury i reli­
gijności ludowej. Jak pisze we wstępie, przedmiotem studium jest prezentacja oraz interpre­
tacja fenomenologiczna i teologiczna zwyczajów, obrzędów i wierzeń charakteryzujących
okres adwentu i Bożego Narodzenia w okolicy Tomaszowa Lubelskiego w przeszłości i te­
raźniejszości oraz uchwycenie i określenie natury przemian kultury duchowej w aspekcie
wierzeń i zwyczajów świątecznych. Za cel nadrzędny przyjął autor pełniejsze zrozumienie
wartości tradycyjnej kultury tego regionu oraz ukazanie jej współczesnego znaczenia
w kulturze ludowej i ogólnonarodowej.
J. Nowak przyjmuje, że obrzędowość okołobożonarodzeniowa w klasyfikacji etnologicz­
nej zaliczana jest do tzw. rytuałów dorocznych, związanych z trwaniem i cyklicznym odna­
wianiem się kosmosu, w których obserwuje się przemieszanie elementów magicznych z re­
ligijnymi. Dokonywane podczas świąt symboliczne działania obrzędowe zatem, uzasadnio­
ne istniejącymi wierzeniami, są nasycone nie zawsze czytelnymi dla uczestników obrzędu
transparentnymi znaczeniami, które nie tylko umożliwiają wzajemną więź między uczestni­
kami obrzędu, ale przede wszystkim zmierzają do kontaktowania się człowieka z rzeczywi­
stością transcendentalną. Autor wprowadza więc do podstawy metodologicznej opraco­
wania dwie kategorie: teologię ludową i łączącą się z nią — religijność ludową. Przez teolo­
gię ludową— za takimi badaczami, jak J. Szmyd, M. Rusecki, J. Salij, J. Keller, J.C. Scannone
— rozumie dokonywaną przez mieszkańców wsi interpretację treści chrześcij ańskiego prze­
słania na podstawie własnego systemu znaków i symboli. Przypomina, że teologia ludowa
nie buduje na akademickiej nauce o Bogu, choć ta miała i ma nadal wpływ na kształtowanie
się religijnego wymiaru tradycji ludu. Z kolei religijność ludowa, zdaniem J. Nowaka, nie
może być utożsamiana ze zwykłym zjawiskiem folklorystycznym, gdyż człowiek we wszyst­
kich aktach religijnych (również na poziomie katolicyzmu uniwersalnego, elitarnego czy na­
rodowego) autentycznie odpowiada na Boże objawienie i kontaktuje się ze Stwórcą. Zara­
zem od wieków niezaprzeczalną rolę w kształtowaniu religijności ludowej odgrywa duszpa­
sterska działalność Kościoła katolickiego, obok innego typu wpływów, jak elementy kultury
orientalnej, krajów ościennych, oświata i wzrost świadomości społecznej ludności wsi, m.in.
przez środki masowego przekazu.
Podstawę materiałową opracowania stanowią wiadomości uzyskane przez autora meto­
dą etnograficznych badań terenowych, prowadzonych w latach 1995-2001 w 64 miejsco­
wościach regionu tomaszowskiego, położonego w południowo-wschodniej części woje­
wództwa lubelskiego, co złożyło się na imponującą liczbę 314 osób i 346 wywiadów. Badany
teren, można rzec, jest okolony miejscowościami, od północy poczynając: Czartowczyk, Siemierz, Majdan Krynicki, Polanówka, Ułów, Kunki, Maziły, Bełżec, Pawliszcze, Huta Lubycka, Siedliska, Hrebenne i Komie. Centrum badań stanowiły Podhorce — rodzinna wieś au­
tora i Kolonia Podhorce (55 informatorów), jednakże eksploracje terenowe przeprowadzono
także wśród mieszkańców innych wiosek — centrów życia parafialnego i miasta Tomaszo­
wa Lubelskiego oraz wśród zamieszkującej ziemię tomaszowską ludności ukraińskiej wy­
znania greckokatolickiego (30 informatorów), co pozwoliło uzyskać materiał służący do ob­
serwacji przemian w badanej obrzędowości, jak też przenikania się wytworów kulturowych
dwu grup etnicznych i wyznaniowych, stających się wspólną własnością mieszkańców ba­
danego regionu. J. Nowak podkreśla zarazem, że najstarsi informatorzy (powyżej 80. roku

�338

Recenzje i noty recenzyjne

życia — 55 osób) sięgali pamięcią do przekazów otrzymanych od swoich dziadków i rodziców,
co dało szansą dotarcia do tradycji ostatnich lat XIX stulecia, kiedy różnorodność brała górę
nad mentalną i obyczajową uniformizacją, i skonfrontowania jej ze współczesnością.
Badania terenowe zostały przeprowadzone w oparciu o kwestionariusz (por. Aneks VIII,
s. 353-358) składający się z ponad 420 szczegółowych pytań, wśród których znalazły się
pytania o sposoby przeżywania lub obchodzenia kolejnych dni adwentu i świąt; pytania
0 nazwy i o znaczenia słów, wyrażeń i zwrotów; pytania o teksty folkloru (przysłowia, za­
gadki, modlitewki i modlitwy, pieśni świeckie i religijne, wspomnienia); pytania o przebieg
poszczególnych etapów zwyczaju wraz — co istotne — z motywacją wykonywania czyn­
ności, wyboru pory doby, osoby, rekwizytów itd., ale również pytania o znaczenie tekstów,
zwyczajów, czynności, symbolikę gestów i rekwizytów, pytania o nakazy i zakazy wraz z ich
motywacją. Układ kwestionariusza odzwierciedla chronologię wydarzeń roku liturgicznego
1obrzędowego okresu adwentu i świąt, co następnie znalazło odbicie w układzie recenzo­
wanej pracy.
Zasadnicza część monografii została podzielona na cztery części: „Adwent” (s. 39-114),
„Dzień wigilijny” (s. 115-168), „Okres Bożego Narodzenia” (s. 169-242) oraz „Korowody
kolędnicze” (s. 243-274). Opisując zatem specyfikę adwentowej pobożności mieszkańców
tomaszowskiej wsi (s, 43-64), autor przypomina, że adwent rozpoczyna się w ostatniej fazie
roku kalendarzowego, liturgicznego i wegetacyjnego, czyli że w tym okresie spotykają się
dwie rzeczywistości: przeszłość i przyszłość. Autor przedstawia katolicką wykładnię jego
znaczenia jako okresu pokuty i nawrócenia oraz opisuje powojenną tradycję trzydniowych
rekolekcji, odmawiania Nowenny do Dzieciątka Jezus lub powstałą w latach 90. — tradycję
zawieszania wieńca adwentowego w kościele itp. Zarazem można powiedzieć, że J. Nowak
skupia się raczej na literackim — a niekiedy wręcz publicystycznym, szczególnie gdy mowa
0 współczesnych przemianach — przedstawieniu klimatu tego okresu, pisząc na przykład:
„W świętym czasie dnia wigilijnego na pierwszy plan wysuwają się obrzędy przeżywane
w gronie rodzinnym. Domownikom udziela się atmosfera ciszy i pokoju, a jednocześnie ra­
dosnego przejęcia i pobudzenia. Wszyscy czynnie oczekująna wieczorną, niezwykłą kola­
cję” (s. 116). Jednakże badacza kultury tradycyjnej zainteresują zwłaszcza opisy zwyczaju
gry na ligawce w adwencie w Rudzie Zurawickiej (s. 48), zapraszania panien przez kawale­
rów na roraty, modlitw domowych stosowanych zamiennie względem mszy roratniej (s. 50),
opis oświetlających drogę na roraty lampionów, wykonanych ze zjełczałego masła pozosta­
łego po stypie człowieka zmarłego na białaczkę (s. 51, przypis 35), zwyczaju noszenia na
znak czasu zakazanego czarnych ubrań w adwencie (s. 56-57) oraz rejestracja występują­
cych obok siebie potraw o polskim i ukraińskim rodowodzie, wśród których wyróżnia się
zrytualizowane przygotowanie zupy adwentowej sołoduchny (59-60). Następnie J. Nowak
przedstawia „Praktyki gospodarcze i domowe” (s. 64-83), które podporządkowane były za­
sadzie, przekazanej przez mieszkańców Zwiartowa, której złamanie mogło sprowadzić na zie­
mię dokumentowaną w przysłowiach chorobę: „Ludzie przed wojną w adwencie nie orali, bo
ziemia martwa była, a ziemi martwej nie wolno orać”. Zakaz ten motywowany był również
religią: po polach kroczyła brzemienna Maryja. Z drugiej strony, istnieje na badanym terenie
możliwość siania pszenicy w wigilię Bożego Narodzenia, usankcjonowana apokryficzną
kolędą bożonarodzeniową o ucieczce Świętej Rodziny Stała nam się nowina miła (s. 65­
-66). W domach w adwencie odbywały się spotkania, będące wyrazem wspólnoty wiejskiej
1 sąsiedzkiej pomocy, jak też spełniające funkcje edukacyjno-religijne, nazywane chałup­
kami, wieczorkami, wieczornicami, w czasie których przędziono len i konopie oraz skubaczkami, zwane też zdzirkami piór. Podczas nich śpiewano, np. Piórko du pióreczka,
będzie dla Nastusipiękna poduszeczka, ale też czytano żywoty świętych, odmawiano ró­
żaniec, robiono figle, odnawiano ozdoby choinkowe, ćwiczono kolędy, widowiska bożona­
rodzeniowe, opowiadano zagadki, bajki itd. Zajmowano się również sprzątaniem domu i ozda­

�Recenzje i noty recenzyjne

339

bianiem go, np. kwiatami z bibuły, pająkami, ze szczególnym uwzględnieniem świętego kąta.
W opinii autora, czynności te wyrażająpogłębiającą się więź międzyludzką, podobnie jak
adwentowe święta, opisane w dalszej części pierwszego rozdziału, bowiem kalendarz litur­
giczny przywołuje wówczas postaci wielu świętych, których wspomnienia są w liturgii zwy­
kłymi dniami, zaś w wierzeniach mieszkańców Roztocza Tomaszowskiego (jak i wsi całej Polski)
szczególny charakter mają dni czci takich świętych, jak: św. Marcin (formalnie nieprzynależący do adwentu, według świadomości ludowej — tak; s. 85-87), św. Katarzyna
(s. 87-89), św. Andrzej (s. 89-97), św. Barbara (s. 89-99), św. Mikołaj (s. 99-106), Najświęt­
sza Maria Panna (kulminacja przypada na 8 XII; s. 107-108) i św. Łucja (s. 108-111). Opisu­
jąc specyfikę wymienionych świąt adwentowych, J. Nowak sprawnie posłużył się bogac­
twem zarchiwizowanych na badanym terenie przysłów, modlitewek (również ukraińskich),
tekstów ludowego sennika, opisów różnorodnych wróżb dotyczących pogody na cały rok
lub na nadchodzącą zimę i święta, wróżb matrymonialnych, które — w połączeniu z szeroką
wiedzą na temat kultu świętych, ale również podłoża przedchrześcijańskiego omawianych
tradycji — zaowocowały wartościowymi szkicami, w których objawia się umiejętność po­
głębionej, uporządkowanej analizy przejawów religijności ludowej, mechanizmów jej kształ­
towania i przemian.
Drugi rozdział prezentowanej monografii, „Dzień wigilijny”, przynosi szczegółowy opis
tomaszowskiej wieczerzy wigilijnej oraz czasu jąpoprzedzającego, a rozpoczyna uogólnie­
nie, że wśród mieszkańców regionu „istnieje powszechne przekonanie, że dzień wigilijny
jest najważniejszym dniem roku” (s. 117) i ono warunkuje scenariusz prac wykonywanych
tego dnia od rana aż do położenia cepa w poprzek snopa, co symbolizowało zamknięcie
ciężkich robót i początek świątecznego odpoczynku. Autor skupił się zwłaszcza na analizie
wierzeń, które znalazły wyraz szczególnie w takich zakazach, jak zakaz pożyczania, odwie­
dzania przez kobiety i związany z nim zwyczaj umawiania się gospodarzy z Siedlisk na wigi­
lijne odwiedziny, zakaz wdziewania ubrań czerwonych oraz kożucha, sprowadzającego in­
sekty, pasożyty i choroby, zakaz wymawiania z podobną motywacją słowa mak, przy jedno­
czesnym zaleceniu dodawania go w dużej ilości do potraw dla zapewnienia urodzaju itp.
Autor przypomina, że przystępowanie do świętowania miało charakter komplementarny
i dotyczyło tak porządkowania „nowego oblicza ducha” i zewnętrznego wyglądu ciała, jak
i obszaru podwórka i chaty. Następnie, przedstawia J. Nowak, cytując relacje informatorów,
zwyczaje dokumentujące wiarę w powrót i przebywanie dusz zmarłych, włącznie z nosze­
niem opłatka na groby i przywoływaniem dusz na wieczerzę. Podkreśla, że opisywane za­
chowania są wynikiem integrowania ze sobą treści religijnych, zabiegów pobudzających
wegetację i płodność, ochronnych i zadusznych. W takim duchu interpretuje również sens
ubieranej tego dnia choinki (s. 130-137), przy czym warto odnotować fakt może niekiedy
zbyt pochopnych i jednostronnych uogólnień, czego przykładem jest objaśnienie doty­
czące zwyczaju palenia drzewek choinkowych. Według J. Nowaka świadczy on o nieprzypisywaniu.im jakiejkolwiek wartości (s. 136), podczas gdy mieszkańcy Polski powszechnie
uważają, że drzewko należy spalić właśnie dlatego, że było poświęcone —- dosłownie: przez
kapłana w czasie wizyty duszpasterskiej, ale i przenośnie: było darem przeznaczonym Dzie­
ciątku Jezus. Jednakże analiza semantyki choinki zaprezentowana w monografii J. Nowaka,
pozostaje jedną z ciekawszych na tle literatury przedmiotu. W dalszej części rozdziału
J. Nowak opisuje wieczerzę wigilijną (s. 138-160), rejestrując elementy pierwotnie agrarne,
jego zdaniem, jak snopy zboża, siano i słomę wnoszone do izby, które dziś podporządkowa­
ne są odtworzeniu atmosfery nocy narodzin Jezusa. Osobne miejsce w tym podrozdziale
przypadło opisowi tomaszowskich zwyczajów wigilijnych związanych z chlebem
(s. 141-144), po czym na uwagę zasługuje wzmianka o potrawach pogranicza: kutii i knyszy
(s. 151-152). Z przemian obyczajowości autor odnotowuje wprowadzenie od początku lat
90. dokumentacji fotograficznej i wideo członków rodziny, wyglądu dzieci, choinki, zastawy

�34 0

Recenzje i noty recenzyjne

stołu. Z wieczoru wigilijnego wydziela następnie autor czas „Do pasterki” (s. 160-165), po­
święcony wróżbom, zabiegom gospodarskim w sadzie i oborze oraz kolędowaniu chłopców.
Podsumowując, autor stwierdza, że wigilia obfituje w symbole, do których należą „przed­
mioty, skojarzenia, działania pochodzące z różnych epok i kultur oraz miejsca. Asymilacja
kompleksu przedchrześcijańskich (...) zwyczajów do obchodów Bożego Narodzenia ubo­
gaciła liturgiczne i paraliturgiczne struktury świętowania. Dzięki nadaniu im chrześcijańskiej
treści spełniają obecnie nową funkcję. Symbole (...) Nie tylko wskazują i wyobrażają wyda­
rzenia historycznej betlejemskiej nocy (...), ale stanowią też źródło mocy, dzięki czemu są
skuteczne” (s. 167-168) i żywotne, jak wynika z przekazów z Pawliszcza: znaki stare, co robili
ojce, to i j a robie.
Rozdział trzeci, „Okres Bożego Narodzenia” (s. 169-242), omawia czas nazywany w Tomaszowskiem Kolędą, Godami, godnimi świętami, trwający od nocy z 24 na 25 grudnia do
święta Trzech Króli, który, przyjmując twierdzenia klasycznej etnologii, należy przyporząd­
kować do stanu przejściowego, liminalnego, fazy granicznej. Jak pisze J. Nowak, konieczne
jest przestrzeganie ustalonych poprzez tradycję reguł i kościelnych kanonów dotyczących
świętowania, aby nie sprowadzać zagrożenia dla pomyślności w całym nadchodzącym roku.
Uwagę zwraca stwierdzenie: „Radość nocy bożonarodzeniowej wyzwalała w młodzieży
potrzebę płatania figli. (...) Powszechnym czynnościom przypisywano charakter nie tylko
ludyczny. Według opinii przytaczanej przez informatorki z Jeziemi (...) pozbawione bram
podczas pasterki ludzkie siedziby odzwierciedlają otwarcie ludzkich serc, domów i całych
wiosek na przychodzącego na świat Chrystusa” (s. 177-178). Taką interpretację badacze
kultury tradycyjnej uznaliby za zbyt jednostronną, to znaczy ograniczoną do wykładni teo­
logicznej, podczas gdy pełny opis fenomenu zjawisk kultury ludowej wymaga wyjścia
w stronę podmiotowej rekonstrukcji zjawisk religijności ludowej. Dlatego za interesujące
poczytać trzeba przekazanie informacji o myciu się w wodzie ze srebrną monetą i sianem,
zakaz dotykania łóżek i odwiedzin (jeszcze w latach 60.) w pierwszy dzień świąt, obligatoryj­
ne potrawy bożonarodzeni owego obiadu, jak gotowana wołowina, motywowana obecno­
ścią woła w stajence, a także zakaz jedzenia tego dnia mięsa, którego złamanie spowoduje
ubytki bydła i trzody w oborze. Ze zwyczajów związanych z dniem św. Szczepana do ciekaw­
szych należą: opis wynoszenia resztek słomianego dziada z domu na pole i palenie go tam
z odpowiednią modlitewką: Bodaki i chwasty św. Szczepan tu był, a dziadostwa nie zoba­
czył, co miało zabezpieczyć plony przed chwastami (s. 186); opisy magicznych sposobów
zapewnienia, aby kury niosły się w obrębie gospodarstwa; obwiązywanie drzewek o poran­
ku, by zapewnić wczesne owoce, ponieważ święty Szczepan szczepi drzewka; opis obsy­
pywania się po mszy owsem, grochem, bobem i orzechami; zwyczaj liczenia łysych obec­
nych na mszy, przy czym parzysta ich liczba wróżyła nieurodzaj; zwyczaj liczenia i przecho­
wywania przez panny do Palmowej Niedzieli ziarenek owsa wplątanych we włosy; zwyczaj
godzenia służby i inne. Autor stwierdza, że obrzędowość Bożego Narodzenia i św. Szczepa­
na wykazuje silny związek z liturgicznym życiem Kościoła, zaś „zdecydowana większość
ludzkich gestów, zachowań i postaw, jeśli nie jest bezpośrednim wynikiem inspiracji teologiczno-pastoralnej, w swej warstwie znaczeniowej i interpretacyjnej zawsze kieruje się ku
myśleniu kategoriami religijnymi” (s. 193). W dalszej części rozdziału, „Ostatnie i pierwsze
dni roku”, jest mowa o „istniejącym do dziś fenomenie świętych wieczorów” jako czasie,
gdy wedle wierzeń ludowych Pan Jezus chodzi po kolędzie, co J. Nowak interpretuje jako
wezwanie, „aby Bożego Syna przyjąć w dom z otwartym sercem” (s. 195) i wspomina o zwy­
czaju opowiadania godnich gadek, tj. bożonarodzeniowych opowiadań głównie na temat
pierwszych lat życia Jezusa. Nadmienia, że reliktom treści zaduszkowych związanych ze
świętymi wieczorami nadano interpretację chrześcijańską. Następnie autor opisuje zwy­
czaje związane z dniem św. Jana i tradycję wizyty duszpasterskiej, wspomnienie męczeń­
stwa świętych Młodzianków oraz wierzenia związane z tzw. Sylwestrem, czyli ostatnim dniem

�Recenzje i noty recenzyjne

341

roku, zwyczaje o proweniencji ruskiej zwane malankami dotyczące św. Melanii, zwyczaje
religijne praktykowane do 2 lutego w parafii Krasnobród zwane adoracją Dzieciątka Boże­
go i przedstawienia jasełkowe. Omawiając z kolei obrzędowość okresu „Od Trzech Króli do
Gromnicznej” (218-239), skupia się autor na rozpisaniu znaczenia i funkcji poświęconych
w świątyni kredy, kadzidła, wody i złota. Podkreśla podobieństwo zwyczajów wigilijnych
praktykowanych przez ludność polską do tych praktykowanych przez ukraińską, która tego
dnia celebruje wigilię Bożego Narodzenia zwaną Persza Kolada. Autor przybliża specyfikę
kolejnych świąt ludności unickiej i prawosławnej, skończywszy na święcie zwanym Jordan
czyli Druha Kolada, gdy w liturgii wody brali udział tomaszowscy Ukraińcy, Polacy i Żydzi
(s. 223-231). Omawiany rozdział zamyka szkic na temat tradycji, wierzeń i symboliki związa­
nych z Gromniczną (s. 231-239). W podsumowaniu autor akcentuje fakt pokrewieństwa
obrzędowości bożonarodzeniowej sąsiadujących ze sobą narodów, które różnicę czasową
wykorzystywali do wspólnego, podwójnego świętowania, co inspirowało twórczą wymia­
nę elementów ludowej kultury polskiej i ukraińskiej, specyficzną dla kresów wschodnich.
Na uwagę i komentarz zasługuje fakt włączenia do monografii z zakresu religijności ludo­
wej rozdziału „Korowody kolędnicze” (s. 243-274) z racji tego, że niektóre sposoby kolędo­
wania, jak na przykład chodzenie z żywymi zwierzętami lub maszkarami, z zasady nie są za­
liczane do praktyk religijności ludowej. Właśnie co do interpretacji genezy i funkcji różnych
form kolędniczych można by zgłosić zastrzeżenia. Jednakże J. Nowak w kilku miejscach pra­
cy podsuwa wyjaśnienie swojej decyzji: kolędowanie en bloc uważa za „zwyczaje ściśle
obecnie związane z tajemnicą wcielenia” (s. 231), „przełomem roku i tradycyjnym kresem
Bożego Narodzenia” (s. 244), zaś „pieczołowite celebrowanie wcielenia znajdowało wyraz
w licznych formach kolędowania, wypełniających też — w jakim stopniu to tylko możliwe
— tradycyjny scenariusz «dobrego początku»” (s. 173). Jednakowoż, autor omawia kolej­
no: kolędowanie przez grupy chłopców głównie w dniach św. Szczepana i Nowego Roku,
nazywane po polsku szczodrakami, z ukraińska — polaznykami (s. 245-249); chodzenie
przebierańców z szopką lub gwiazdą od Szczepana do Trzech Króli (s. 249-252); chodze­
nie z maszkarą kozy lub konia, żywe jeszcze w latach 70. (s. 252-261); specyfikę herodów na
badanym terenie (s. 261-265); tomaszowskie dialogi bożonarodzeniowe (s. 265-270) i formę
kolędniczą praktykowaną tylko 6 stycznia zwaną Trzej Królowie (s. 270-271).
Recenzowaną monografię wieńczą imponująca bibliografia i wykaz źródeł (s. 287-313)
oraz dziewięcioczęściowy aneks, zawierający wspomniany wcześniej kwestionariusz badań
terenowych, mapkę badanego terenu (s. 359) oraz wybór fotografii, a także tekstów folklo­
ru, zarejestrowanych przez autora. Wśród nich znalazły się „teksty adwentowe” (s. 315—
322; wiersze i przysłowia dotyczące św. Mikołaja, pieśni śpiewane w czasie prządek, „pieśni
ukazujące przemiany życia na wsi”); teksty kolęd (s. 323-334; kolędy bożonarodzeniowe
i kolędy noworoczne: dla gospodarza i gospodyni, szczodrówki dla panny, dla kawalera;
oraz kolędy aktualizowane); teksty grup kolędnicznych (s, 335-344; szczodraki,połaznycy,
kolędnicy z szopką, z gwiazdą, pochody z koniem, obchód z kozą, herody, Trzej królowie)-,
tzw. „teksty okolicznościowe” (s. 345-347; tu znalazły się ballada, fraszki ludowe, pieśń żoł­
nierska i inne, w większości z przekazów śpiewaczki wyróżnionej nagrodą im. Oskara Kol­
berga Anieli Gmoch z Bełżca) oraz trzy godnie gadki (s. 348-349).
Podsumowując, godzi się stwierdzić, że omawianą publikacją J. Nowak na trwałe wpisuje
się w grono badaczy kultury ludowej Tomaszowskiego, dołączając do takich postaci, jak
J. Gluziński, K. Skrzyńska, O. Kolberg, H. Łopaciński, K. Zaleski, z powojnia zaś: J. Czekanowski, J. Gajek, R. Reinfuss, J. Bartmiński, M. Lesiów, J. Adamowski i inni (s. 19-23). Acz­
kolwiek należy poczynić pewne zastrzeżenie: recenzowana monografiajcst książką specy­
ficzną, a jej swoistość zasadza się na dość jednostronnym, by tak rzec, ideologizującym
ujęciu zagadnień religijności ludowej. Przykładem do sformułowania takiej oceny niech
będzie jeden z licznych, w podobnym duchu utrzymanych opisów, choćby sytuacji trądy-

�342

Recenzje i noty recenzyjne

cyjnych wigilijnych zabaw w rozrzuconym na klepisku sianie i słomie, których funkcja jest
dla badaczy kultury tradycyjnej jednoznaczna: słoma jako nośnik płodności, poprzez ob­
wiązywanie nią panien, kawalerów, stołu, drzewek w sadzie itd. służy pomnażaniu najszerzej
pojętej plenności. Tymczasem J. Nowak pisze: „Mieszkańcy domu leżeli na sianie i wpatry­
wali się w zapalone na drzewku świece” (s. 153) oraz „Całe rodziny, leżąc na sianie przy cho­
ince, miały czas na rozmowę i radosne przeżywanie tajemnicy wcielenia” (s. 184). Uderza
również niewiarygodna idylliczność tego obrazowania, jak w opisie pierwszego dnia świąt:
„Wśród domowników panowała atmosfera skupienia, harmonijnej zgody i miłości wynika­
jącej z rozradowania betlejemskim faktem. Uszlachetnienie własnej osobowości w adwencie
owocowało brakiem sprzeczek wśród młodego pokolenia” (s. 179). Niewykluczone, choć
trudno wyobrażalne, że taka interpretacja wynika z przekazów indagowanych informato­
rów, ale jeśli tak, to absolutnie niezbędne byłoby przywołanie dokładnych cytatów z prze­
prowadzonych rozmów. Wówczas podniosłaby się wiarygodność uogólnień badacza, jak
na przykład w przypadku opisu sensu kościelnej szopki, gdy powołując się na relacje trzech
osób, księdza i na obserwację własną, J. Nowak stwierdza: „Przygotowana ekspozycja
z nieruchomych figur przedstawia powszechne przed wiekami oczekiwanie ludzkości na od­
kupienie i ufne oczekiwanie klęczącego przed szopką chrześcijanina na zbawczą interwen­
cję Bożą” (s. 175). Dodatkową cechą pracy jest ton publicystyczny, o którym wspomniano
wcześniej, a którego oceniający wydźwięk wydaje się nie mieć związku z relacjami mieszkań­
ców wsi ani z zagadnieniami religijności ludowej, np.: „Nadmierna, często bezkrytyczna kon­
sumpcja audycji audiowizualnych stała się dla wielu ludzi sposobem na aktywność intelek­
tualną, duchową, kulturalną i społeczną” (s. 185) lub,jak twierdzą z nostalgią osoby sędzi­
we, tradycyjny przejazd saniami miał dla nich większy splendor niż przemieszczanie się
szybkimi i wygodnymi, ale odwracającymi uwagę od meritum pojazdami mechanicznymi”
(s. 177) i inne. Do tej grupy opinii należy również niekiedy przesadnie zdroworozsądkowe
tłumaczenie tradycji, np. nieprzyrządzania potraw podczas świąt: gospodynie „spracowane
i zmęczone po trudnych przedświątecznych dniach, mogły teraz odpocząć i cieszyć się
świętem” (s. 181). Można ponadto odnieść wrażenie, że J. Nowak nie tylko podjął próbę
opisu dwu przedmiotów badawczych: świadomości katolika, człowieka religijnego zamiesz­
kałego w okolicach Tomaszowa oraz świadomości uczestnika kultury typu ludowego, zanu­
rzonego w magicznym świecie wierzeń przedchrześcijańskich, ale sam balansuje między
dwiema perspektywami opisu: spojrzeniem teologa, może duszpasterza, idealizującego i przez
to upraszczającego portret religijnego mieszkańca współczesnej wsi i perspektywą ludo­
znawcy, która zakłada pełne szacunku spojrzenie na kulturę tradycyjną i pozwala idealistycz­
nie wyznaczać przestrzeń dalszych badań, co JózefNowak zapisał w ostatnim zdaniu-przesłaniu swej rozprawy (s. 280): „Mądrość ludowa zawierała w sobie prawdy proste i oczywi­
ste, dlatego trzeba na początku trzeciego tysiąclecia zmierzać do odkrycia i zrozumienia
elementów doświadczeń przodków istniejących jeszcze w żywej tradycji wsi polsko-ukraiń­
skiego pogranicza”.
Katarzyna Smyk-Płoska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7537" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7518">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bc83f5dede953e5581137251b532e7d4.pdf</src>
        <authentication>cdd50191ad88743cdbef9aa7d3a89058</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89958">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5223</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89960">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89962">
                <text>etnologia polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89964">
                <text>Kopczyńska-Jaworska, Bronisława</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89966">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4848</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89968">
                <text>"Pracować nie tylko sdla zysku i marnej chwały" / LUD 2005 t.89</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89970">
                <text>LUD 2005 t.89, s.295-312</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89972">
                <text>Kopczyńska-Jaworska, Bronisława</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89974">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89977">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89979">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89985">
                <text>Lud, t. 89, 2005

III. R O Z M O W Y I W SPO M N IE N IA

BRONISŁAWA KOPCZYŃSKA-JAWORSKA
Katedra Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytetu Łódzkiego

„PRACOWAĆ NIE TYLKO DLA PODŁEGO ZYSKU
I MARNEJ CHWAŁY”.
ODPOWIEDZI NA PYTANIA ZBIGNIEWA JASIEWICZA

Studia na Uniwersytecie Łódzkim podjęła Pani Profesor ju ż wiosną 1945
roku, a jesienią tegoż roku stała się Pani pierwszą studentką łódzkiej etno­
grafii. Uzyskała zatem Pani Profesor możliwość obserwacji i uczestnictwa
w pracach etnologii polskiej od początku okresu powojennego aż p o dzień
dzisiejszy. Jak można określić kierunek zmian, którym podlegała nasza dys­
cyplina na przestrzeni ostatnich 60 lat?

Wyczerpująca odpowiedź na to pytanie wymagałaby osobnego referatu.
Pisałam juź na ten temat wraz z prof. Józefem Bursztą w artykule zamówio­
nym przez czasopismo „Ethnos” (Stockholm 1982, nr 1-2, tekst polski „Lud”
t. 66,1982, s. 3-17) i po przejrzeniu go stwierdziłam, że niewiele bym w nim
zmieniła poza tym, że opisywał on zarówno organizacyjne, jak merytoryczne
losy dyscypliny do pierwszych łat 80. Mimo iż artykuł ten pisany był jeszcze
w latach „realnego socjalizmu”, nie widać w nim specjalnie śladów stosowa­
nej wówczas autocenzury. Może tylko brak w nim do końca wyraźnie sfor­
mułowanych ocen merytorycznego dorobku powojennej etnografii ani tro­
pienia „hańby domowej” (rok publikacji!).
Odnośnie do generalnych zmian, jakie, podobnie jak we wszystkich in­
nych naukach humanistycznych, zaszły również w naukach etnologicznych,
to doczekały się one już licznych omówień (zob. chociażby t. 88 „Ludu”),
których nie chciałabym tu streszczać.
Etnologia, razem z antropologią kulturową i społeczną, to wyjątkowe dzie­
dziny nauki, w których bardzo wcześnie eksponowaną pozycję zajęły kobiety,

�296

Bronisława K opczyńska-J aworska

w tym uczone polskie. Wystarczy przypomnieć Antoninę Czaplicką, pierwszą
kobietę wykładającą antropologię od roku 1916 na Uniwersytecie Oksfordzkim, i Cezarię Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczową, która
profesorem Uniwersytetu Wileńskiego mianowana została w roku 1929. Czym
można wyjaśnić to zjawisko? Katedra Etnografii Uniwersytetu Łódzkiego była
po wojnie jedyną kierowaną przez kobietę, Profesor Kazimierę Zawistowicz-Adamską. Kierownictwo Katedry przejęła następnie Pani Profesor. Katedrę
Łódzką można zatem uznać za najbardziej sfeminizowaną. Czy istnieją cechy
szczególne kobiecych badań i pisarstwa etnologicznego?

Przyznam, że zaskakuje mnie samo postawienie pytania i ocena sytuacji, tak
dalece, że trudno mi na nie odpowiedzieć. Przede wszystkim ocena, że Katedra
Łódzka była „najbardziej sfeminizowana”. Przecież obok prof. W. Dynowskiego
w badaniach i pracy dydaktycznej Katedry Warszawskiej bardzo dużą rolę ode­
grały prof. A. Kutrzeba-Pojnarowa i prof. Z. Sokolewicz? A jak ustosunkować
się do wpływu prof. M. Frankowskiej na działalność ZakJadu Etnografii IHKM
PAN czy prof. M. PriifFerowej na muzeologię polską? Jakiś rodzaj oddziaływa­
nia wymienionych osób widziałabym przede wszystkim na polu organizacji na­
uki, a nie w jakimś szczególnie „kobiecym” podejściu do badań czy charakterze
pisarstwa etnograficznego (tu trzeba uwzględnić założenia „postpozytywistyczne”, które na pewno ograniczały ekspresję osobistą!). Nie wiem, czy za „kobie­
cą” właściwość uznać można cechującą zwłaszcza prof. prof. K. ZawistowiczAdamską, A. Kutrzeba-Pojnarową i M. Znamierowską—Priifferową ogromną
bezkompromisowość zarówno w sprawach naukowych jak organizacyjnych?
Jedną ze specjalności badawczych ośrodka łódzkiego były studia nad współ­
działaniem w kulturze i życiu społecznym wsi, uprawiane p o d koniec lat 40.
i na początku 50. Wiem oczywiście, że nie były to badania zlecone przez par­
tię czy rząd w okresie kolektywizacji wsi w Polsce. Jednocześnie jednak zo­
stały przedstawiane, np. w memoriale opracowanym przez konferencję etno­
grafów w Krakowie z lutego 1951 roku, jako studia wskazujące na etnografię
jako na dyscyplinę przydatną w zabezpieczaniu potrzeb budownictwa socjali­
stycznego: „ kooperacji, pracy, wiążące się ściśle z organizowaniem spółdzielni
produkcyjnych ” („Lud" t. 39, 1948-1951, druk. 1952, s. 628). Jakie były rze­
czywiste źródła tych interesujących badań? Czy prowadzący badania mieli świa­
domość możliwości ich upolitycznienia i ideologizacji?

O początku i wyjściowej koncepcji badań wspominałam już w innym miej­
scu1. Powtórzę więc tylko, że chodziło w nich o przypomnienie, iż w tradycji
kulturowej wsi polskiej istnieje rozbudowana koncepcja współdziałania, od­
1 B. Kopczyńska-Jaworska, Wgórach i w mieście, w: Moja droga do nauki, Łódzkie Towarzy­
stwo Naukowe, Łódź 2000, s. 50-52.

�Pracować nie tylko dla podłego zysku i marnej chwały

297

wołanie się do której mogłoby być pomocne przy odbudowie zniszczonego
przez wojnę kraju. Te zdania, które przytacza Pan Profesor, nawiązujące do
organizowania spółdzielni produkcyjnych (które nie były w swej istocie spół­
dzielniami!), to reżymowy ukłon, nie wiem nawet czyjego autorstwa? Na­
szych badań nie tylko nikt nie chciał wykorzystać, ale wręcz odwrotnie, nie
chciano dopuścić do opublikowania ich wyników! Pierwsze wyniki opubli­
kowano z dużym trudem i z pomocą pewnych protekcji (zob. w.w. tekst).
Dalsze opublikowano już bez przeszkód (po 1956 roku), ale nadal w ówcze­
snej gospodarce scentralizowanej nie spotkały się z zainteresowaniem (trud­
no uznać za przejaw zrozumienia istoty tradycyjnej pomocy wzajemnej uży­
cie nazwy „pomoc wzajemna” w rozporządzeniu, nakazującym mieszkańcom
wsi świadczenia zbliżone do dawnych szarwarków!). Przyszło czekać bez mała
pół wieku, aby pojawiło się zarówno naukowe, jak praktyczne zainteresowa­
nie społecznymi formami współdziałania, które uznaje się dziś za niezbędny
aspekt działań życia społecznego (świadczy o tym m.in. ponad 20 tysięcy
odwołań do różnych form współdziałania w Internecie!).
Nie pytam Pani Profesor, kto był Jej nauczycielem i mistrzem. Była nim
Profesor Kazimiera Zawistowicz-Adamska. To piękna i intrygująca postać
w dziejach polskiej etnologii. Jakie było credo naukowe i społeczne Profesor
Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej? Czy choćby niektóre założenia i przeko­
nania przez nią przyjmowane udało się zachować i mogą być użyteczne rów­
nież dzisiaj?

Znowu zbyt obszerne zagadnienie, do którego trudno ustosunkować się
w krótkiej wypowiedzi, nie mówiąc już o tym, że moje „widzenie” Profesor
może być dyskusyjne, bo bardzo subiektywne!
Dla mnie dominującą cechą pracy naukowej Profesor była jej wiara w za­
równo naukową, jak i istotną dla rozwoju wsi polskiej wartość badań etnogra­
ficznych. W naukowej pracy dominowało przekonanie o istotnym znaczeniu
empiryzmu, choć przystępowała do organizacji badań z jasno uświadomioną
koncepcją, u podstaw której leżały nie zawsze zwerbalizowane założenia ogólne.
Chlubiła się tym, że była chyba jedynym etnografem, który przebywał
w badanym środowisku przez okrągły rok! Swoje obserwacje, zrobione na mar­
ginesie podstawowych badań opublikowała w formie prawie literackiej w Spo­
łeczności wiejskiej. Ze względu na charakter tej publikacji, miała zawsze wąt­
pliwości, czy pracę tę można zaliczyć do jej dorobku „naukowego”.
Obruszała się, gdy w środowisku etnograficznym nazywano ją niekiedy
„socjologiem”. W swoim mniemaniu, zwłaszcza ze względu na ten kult ba­
dań, kontaktu „twarzą w twarz” z badanym, uważała, że jest „etnografem”,
jakkolwiek tłumacząc zjawiska kulturowe, relatywizowała je głównie do uwa­
runkowań społecznych. W dobie rozwiniętych socjologicznych badań „ilo­

�298

Bronisława Kopczyńska-Jaworska

ściowych”, opartych o masowe badania typu ankietowego, co do których miała
liczne zastrzeżenia, nie identyfikowała się z socjologami. Nacisk kładziony na
badania etnograficzne związany był także z jej przekonaniem, że tworzone przez
etnografa zapisy stają się źródłem historycznym, stąd waga, jaką przypisywała
do tworzenia uporządkowanych archiwów z badań. W związku z tymi przekona­
niami dyskutowała z prof. B. Baranowskim, który np. podważał wyniki badań
atlasowych, czy miała wręcz żal do prof. J. Burszty, który polemizował z potrze­
bą, w pracach nad współdziałaniem, zbadania wszystkich gospodarstw obserwo­
wanej wsi (zasada zrealizowana przez A. Mioduchowską we wsi Brzozówka na
Kurpiach). Niestety, nie udało mi się znaleźć recenzji prof. Burszty, i o ile pamię­
tam reakcje Profesor, to nie pamiętam argumentów prof. Burszty.
Odnośnie do zainteresowań społecznych, to prof. Zawistowicz była typo­
wym przedstawicielem polskiej inteligencji patriotycznej, pamiętającym czasy
zaborów i odzyskanie Niepodległości, inteligencji o tak zwanych „postępowych”
i liberalnych poglądach, z imperatywem „służby społecznej” na czele. Była
wielbicielką uniwersytetów ludowych i „pracy u podstaw”. Pomimo zafascy­
nowania kulturą wsi i dostrzegania jej ciężkiej sytuacji gospodarczej, czy ogra­
niczeń z dostępem do oświaty, nie należała, jak mi się wydaje, do grona rady­
kałów, kontakty rodzinne (jej pierwszy mąż był chyba działaczem legionowym,
pracował w dyplomacji) wiązały jąraczej ze środowiskiem piłsudczykowskim,
przyjaźniła się z prof. Heleną Radlińską, Jędrzejem Ciemiakiem, kierownic­
twem Instytutu Gospodarstwa Społecznego (Ludwik Krzywicki, Stanisław Rychliński, Tadeusz Szturm de Sztrem). Współpracowała z upaństwowionym
Uniwersytetem Ludowym w Szycach, w czasach gdy usunięto z niego Solarza,
jakkolwiek zawsze wyrażała się o jego działalności z wielkim uznaniem!
W czasie wojny w Warszawie brała udział w tajnym nauczaniu Wolnej Wszech­
nicy Polskiej oraz kierowała jedną z komórek Komendy Głównej AK, która
zajmowała się odbiorem i wyposażaniem tzw. cichociemnych (za działalność
tę została odznaczona Krzyżem Walecznych, Krzyżem Armii Krajowej i Zło­
tym Krzyżem Zasługi z Mieczami nadanymi przez rząd polski na emigracji).
W PRL-u, mimo że krytycznie nastawiona do „władzy ludowej”, jedno­
cześnie pracowała z oddaniem na Uniwersytecie i w Dziale Etnograficznym
Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi, brała czynny udział
w wystawach na dziesięciolecie i dwudziestolecie Polski Ludowej, szykując
ekspozycję sztuki ludowej. Uczestniczyła we wszelkich działaniach, radach,
ekspertyzach, które miały na celu ochronę sztuki i kultury ludowej i działal­
ności etnograficznej w ogóle. Wolna od wszelkiej ksenofobii, tolerancyjna
w sprawach obyczajowych, jednocześnie przestrzegała twardo własnego ka­
nonu wartości. Pewną jej słabością w świetle deklarowanych poglądów de­
mokratycznych był noszony sygnet oraz szczególna duma z powodu „kreso­
wego” pochodzenia (stamtąd wywodzili się „prawdziwi” Polacy!). Zdarzyło
mi się kilka razy usłyszeć od niej uwagę o „obcych”, nieznanych jej, „chyba

�Pracować nie tylko dla podłego zysku i marnej chwały

299

łódzkich, mieszczańskich, a może niemieckich obyczajach”? Wieś była dla
niej niewątpliwą ostoją swojskości! Jednocześnie z wielkim entuzjazmem
uczestniczyła w pracach Koła Miłośników Folkloru Łódzkiego, wręcz przy­
jaźniąc się z poetą-tramwajarzem Tadeuszem Muchą czy artystą ludowym
panem Henrykiem Burzyńskim, który odwiedzał ją w ostatnich latach jej ży­
cia. Prowadzili ze sobą długie rozmowy podczas spacerów w pobliskim Par­
ku Staszica. Była już bardzo słaba, on przyjeżdżał specjalnie z podłódzkiej
wsi, gdzie mieszkał, żeby się nią zaopiekować!
Katedrze Etnografii Uniwersytetu Łódzkiego dwukrotnie, w roku 1951
i 1964, odbierano prawo kształcenia studentów. Pierwsze wstrzymanie nabo­
ru, o czym p isze Pani Profesor w autobiograficznym szkicu W górach
i w mieście (w: Moja droga do nauki, Łódzkie Towarzystwo Naukowe, Łódź
2000), było sankcją za wstrzymanie się Profesor K Zawistowicz-Adamskiej
od poparcia uchwał I Kongresu Nauki Polskiej. Profesor K. Zawistowicz—
-Adamska była ponadto przedmiotem ataków profi Józefa Chałasińskiego.
Jakie były tego przyczyny?

Czym była spowodowana ta obustronna niechęć, zawsze było dla mnie za­
gadką! W gruncie rzeczy oboje tak samo wysoko cenili kulturę wsi. Oboje
bez reszty oddani byli pracy naukowej. Przed wojną oboje wykładali na let­
nich kursach dla nauczycieli. Oboje wykładali na Wolnej Wszechnicy Pol­
skiej. Nigdy nie słyszałam od Profesor o jakimkolwiek jawnym konflikcie
między nimi. Może wzajemna niechęć była odbiciem rywalizacji naukowej,
jaka panowała między Instytutem Gospodarstwa Społecznego, kierowanym
przez L. Krzywickiego, i Państwowym Instytutem Kultury Wsi, w którym
badania prowadził J. Chałasiński?
W każdym razie, gdy po wojnie spotkali się na Łódzkim Uniwersytecie,
Chałasiński, pomimo o wiele wyższej pozycji (był kierownikiem Instytutu
Socjologii, ona zaledwie małego Zakładu Etnografii, on był już profesorem
zwyczajnym, ona zaledwie doktorem, zastępcą profesora), nie opuścił żadnej
okazji, żeby jej dokuczyć i utrudnić życie zarówno naukowe, jak prywatne!
Obserwowałam to na co dzień i z bliska, gdyż nie tylko pracowałam od lipca
1946 roku w Zakładzie Etnografii, ale przyjaźniłam się z wieloma kolegami
z Instytutu i chodziłam na zajęcia z socjologii. Chyba mojej roli najbliższej
współpracownicy Profesor zawdzięczałam zainteresowanie prof. Chałasińskie­
go, który na seminarium socjologicznym, gdy przygasała dyskusja, miał zwy­
czaj pytać z sardonicznym uśmiechem: „A co ma do powiedzenia nasza etnografka?”. Nigdy też nie przepuścił okazji, żeby nie zaznaczyć coś na temat
tych, których interesują „hafty i wycinanki”, chociaż doskonale wiedział, że
akurat nasze badania dotyczą zupełnie czegoś innego! Przykładem jego „bez­
interesownej złośliwości” było zawezwanie Profesor do Rektoratu w ostat­

�300

Bronisława Kopczyńska-Jaworska

nim dniu urzędowania (dostał nominację na Prezesa PAN), żeby jej osobiście
zakomunikować, że postanowiono dokwaterować j ej lokatora do pozyskane­
go z przydziału uniwersyteckiego mieszkania (Profesor zajmowała dwa po­
koje, z których jeden był przechodni i ceniła sobie bardzo swoj ą prywatność!).
Notabene po wyjeździe Chałasińskiego nikogo jej nie dokwaterowano!
Były również w tej awersji momenty komiczne. Na obronie mojej pracy
doktorskiej, która to obrona odbywała się przy pełnej Radzie Wydziału, wów­
czas Humanistycznego, padł jeden głos negatywny. W czasie ogłaszania wy­
ników głosowania Pani Profesor odruchowo spojrzała na Chałasińskiego, który
podniósł ręce do góry i pokręcił głową, że to nie on!
Jeszcze długo w okresie p o II wojnie światowej etnologia (etnografia) przy­
pominała zbiorowość udzielnych księstw, to izolujących się, to zawierających
zaczepno-obronne sojusze. Wielkim tego czasu (Kazimierz Moszyński, Euge­
niusz Frankowski, Józef Gajek) zwykle towarzyszyły panie adiunkt — żony
lub współpracownice. Z kim najchętniej nawiązywała kontakty i współpraco­
wała Profesor Kazimiera Zawistowicz—Adamska, jakim i posługiwała się kry­
teriami oceny innych etnografów?

Profesor ogromnie szanowała prof. Kazimierza Moszyńskiego jako czło­
wieka i za jego wiedzę, co nie znaczy, żeby w pełni uznawała jego metodę
pracy. Na przykład w dyskusji nad założeniami Polskiego Atlasu Etnogra­
ficznego popierała stanowisko swoistego historyzmu prof. J. Gajka, a w wy­
tycznych do badań dumna była z przeforsowania „ogólnej charakterystyki
badanej wsi” w punktach atlasowych! Podobnie jak inni młodsi od Moszyń­
skiego etnografowie nie doceniała wówczas jego „kulturologicznych” zało­
żeń. Podobnie z szacunkiem (i większą aprobatą, jako do socjologizującego
etnografa) odnosiła się do dorobku prof. Kazimierza Dobrowolskiego, choć
z kolei nie aprobowała jego niektórych deklaracji społeczno-politycznych —
obaj profesorowie byli recenzentami jej pracy habilitacyjnej. Z młodszej ge­
neracji ceniła talenty terenowe prof. M. Gładysza i jego prace o sztuce. Uwa­
żała, że prof. Roman Reinfuss powinien się raczej zajmować nadal badaniem
grup etnograficznych (pozytywnie odnosiła się do jego prób połączenia myśli
J. Obrębskiego z wynikami badań „klasycznej” etnografii), nie interesowała
się osiągnięciami inwentaryzacyjnymi pracowni prof. Reinfiissa i miała mu
za złe, że nie udziela się w ogólnopolskich wojnach o pozycję etnografii, że
nie pilnuje interesów etnografii, opuszczając w przeciwieństwie do niej ze­
brania Rady Instytutu Sztuki PAN, której była członkiem, i w których czyn­
nie uczestniczyła prawie do ostatnich lat swego życia!
Stosunki prof. Zawistowicz-Adamskiej z prof. J. Gajkiem uległy na prze­
strzeni lat znamiennym zmianom. Początkowo popierała jego inicjatywy
z ogromnym entuzjazmem. Współdziałała z nim w pracach Zarządu PTL. Zor­

�Pracować nie tylko dla podłego zysku i marnej chwały

301

ganizowała aktywny Oddział Towarzystwa w Łodzi, brała udział w badaniach
zespołowych Towarzystwa, prof. Gajek był recenzentem pracy pierwszej do­
ktorantki Profesor. Ta zgodna współpraca zaczęła się psuć, kiedy w ośrodku
wrocławskim zaczęły się mnożyć różne niesnaski między pracownikami za­
równo Katedry, jak pracowni PAN czy PTL-u. Prof. Gajek był demonem ini­
cjatywy, ale zarazem autokratą. Przy okazji różnych spotkań naukowych,
a było ich w tym czasie sporo, z Międzyuczelnianymi Obozami Etnograficz­
nymi na czele, niektórzy młodsi współpracownicy, początkowo należący do naj­
bliższego grona pupilków prof. Gajka, zaczęli się na niego uskarżać, szukając
rady i pomocy poza Wrocławiem. Centrum konfliktów stał się jednak zarząd
Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, który do początku łat 60. z pełnym
zaufaniem oddawał zarówno całą władzę, jak i wszystkie kłopoty Towarzystwa
w ręce prof. Gajka oraz pomagającej mu żony. Nie będąc na miejscu, siłą rze­
czy wszyscy członkowie zarządu ulegali relacjom „z drugiej ręki”, w końcu
skłóceni pracownicy zarzucili Profesorowi uchybienia finansowe w gospoda­
rowaniu majątkiem Towarzystwa. Kontrole finansowe zarzuty potwierdziły. Jak
zwykle w takim przypadku najtrudniej było jasno wykazać, czy chodzi o błędy
formalne w rachunkowości, czy o osiąganie jakichś indywidualnych korzyści.
Prof. Gajek oburzony, że po tylu latach tak owocnej pracy ktoś może czynić mu
jakiekolwiek zarzuty, zamknął się w sobie i odmówił kolegom wyjaśnień. Pro­
fesor Zawistowicz-Adamska postawę taką uznała nie tylko za przejaw dumy,
ale także pewnej arogancji, co ją zdecydowanie zraziło do Gajka i spowodowa­
ło, że przyłączyła się do grona krytyków jego działalności. Wydarzenia te spo­
wodowały, że prof. Gajek wycofał się zupełnie z prac Towarzystwa i tak się
złożyło, że Profesor wybrano na jego miejsce prezesem PTL-u. W wyniku tego
ich osobiste kontakty uległy całkowitemu zawieszeniu.
W późniejszych zmaganiach o utrzymanie pozycji Towarzystwa Profesor
współdziałała ściśle z prof. Znamierowską-PrufFerową, którą ceniła za jej
artystyczną naturę i ogromną kulturę osobistą oraz niezachwianą pasję etno­
graficzną. Gdy prof. A. Kutrzeba-Pojnarowa osiągnęła pełną samodzielność,
razem walczyły o pozycję etnografii. W tym miejscu trzeba może zaznaczyć,
że znacznie młodsza od dwóch poprzednich pań prof. Pojnarowa, pomimo bar­
dzo wczesnego debiutu naukowego (książka o budownictwie w Zawoi!), przez
wiele lat pracowała trochę w cieniu prof. Dobrowolskiego, a następnie po prze­
niesieniu się do Warszawy nie najlepiej, co było publiczną tajemnicą, układały
jej się stosunki z kierownikiem Katedry Warszawskiej, prof. Witoldem Dynowskim. Z czasem prof. Pojnarowa stała się czołowym członkiem etnograficznej
społeczności akademickiej, cenionym za organizację i kierownictwo znakomi­
tych badań na Kurpiowszczyźnie czy wyniki własnych prac badawczych nad
wsią małopolską. Była osobą niezwykle życzliwą i zawsze skorą do pomocy,
jednakże gdy zaczęła kierować badaniami, odchodzili od niej niekiedy pod­
opieczni, gdyż przy swojej dużej inteligencji była bardzo wymagająca wobec

�302

Bronisława Kopczyńska-Jaworska

cudzych prac. Jej krytyczne uwagi, chociaż czasem dość bezapelacyjne, nie
były jednak nigdy złośliwe! Podobnie jak prof. Zawistowicz-Adamska oddana
była bez reszty sprawom reprezentowanej dyscypliny i podobnie angażowała
się w sprawę powołania w Akademii osobnego Instytutu Etnografii.
Może należałoby w tym miejscu wspomnieć jeszcze o prof. Dynowskim,
który od czasu powołania Polskiej Akademii Nauk, choć często nieformal­
nie, pełnił w środowisku rolę główną. Mieszkając w Warszawie, gdzie znaj­
dowało się centrum decyzyjne, znany w środowisku, siłą rzeczy zapraszany
był do różnych gremiów decyzyjnych zarówno w Ministerstwie Nauki, jak
w Akademii. Dynowski nie ukrywał się z tym, że nie lubi prof. Zawistowicz-Adamskiej, że denerwuje go jej nieustanny entuzjazm etnograficzny i zapał,
z jakim podejmowała najróżnorodniejsze inicjatywy. Ona z kolei krytykowa­
ła rezerwę Dynowskiego oraz demonstrowaną przez niego postawę, z której
można było wnosić, że świat się dla niego nie kończy na etnografii. Wielo­
krotnie wysłuchiwałam opowiadania, jak to wyszedł przed końcem jakiegoś
ważnego zebrania, „bo musi nakarmić kota!?”. Dynowski nigdy nie zaprosił
p. Profesor na MOE (Międzyuczelniany Obóz Etnograficzny), choć wiedział,
że metoda badań terenowych jest „oczkiem w jej głowie”. Ona z kolei nie
doceniała jego zasług w organizowaniu międzyuczelnianych obozów, nie miała
mi jednak za złe, że począwszy od lat 50. w nich uczestniczyłam. Z kolei
Dynowski mnie nie tylko tolerował, ale nawet sprzyjał mojej pracy nauko­
wej. (Z jego inicjatywy brałam udział w badaniach bułgarskich, kilka razy
byłam kierownikiem dydaktycznym MOE, za jego kadencji w IHKM PAN
korzystałam ze stypendium i wyjazdów zagranicznych).
Znany był opór środow iska etnograficznego p rze d akceptowaniem
w nim ludzi nowych. Takim był Profesor Józef Burszta. Nie zaakceptowała go
m.in. Profesor K. Zawistowicz-Adamska. Jakie były tego przyczyny?

Poznawszy z czasem bliżej życiorys prof. Józefa Burszty, trochę nie rozu­
miem dlaczego ciągle był traktowany jako człowiek „nowy”? Przecież więk­
szość etnografów, którzy studiowali w okresie międzywojennym, miała dy­
plomy również z innych specjalności. Może ta obcość Burszty polegała na
tym, że nie wprowadził go do grona „akademickich” etnografów żaden au­
torytet środowiskowy? Że pomimo gruntownych studiów socjologicznych
i również etnograficznych ogółowi środowiska etnograficznego dał się po­
znać jako historyk wsi, instytucjonalnie związany z badawczymi placówkami
historycznymi? Z rezerwą zostało przyjęte utworzenie dla niego w 1956 roku
Zakładu Historii Kultury Materialnej w ramach Katedry Etnografii w Pozna­
niu, a protestami zaowocowało powierzenie w 1957 roku jemu, a nie Marii
Frankowskiej, kierownictwa Katedry. Wydarzenia te spowodowały pewien
osad, który pozostał w stosunkach z Profesorem, pomimo (a może zwłasz­

�Pracować nie tylko dla podłego zysku i marnej chwały

303

cza?) jego znacznych osiągnięć w dalszej pracy naukowej, organizacyjnej
i dydaktycznej! Prof. Burszta miał niewątpliwy talent organizacyjny i dobrą
rękę w ratowaniu różnych upadających placówek etnograficznych. Tak stało
się z poznańską Katedrą Etnograficzną, osłabioną po wojnach prof. Gajka
z prof. Frankowskim, a następnie pozbawioną prężnego kierownictwa na sku­
tek choroby prof. Frankowskiego. Podobnie udało się prof. Burszcie zorgani­
zowanie od nowa przejętej od prof. Gajka Redakcji Dzieł Wszystkich Oskara
Kolberga. (W ocenie tego ostatniego sukcesu krytycy osiągnięć Profesora nie
mogli zapomnieć, że prace w Redakcji przejął prof. Burszta po uchwale Rady
Państwa o celowości tego wydawnictwa, uchwale, która zapewniła wydaw­
nictwu na długie lata podstawy materialne działania. I że to właśnie prof.
Zawistowicz poddała myśl wydania opublikowanych przez Kolberga tomów
jako reprintów, co umożliwiło szybką reedycję pierwszych tomów Dzieł i dało
Redakcji więcej czasu na przygotowanie do druku ineditów Kolberga!). Nie
przysporzyło też Burszcie sympatii przygotowanie do druku, skądinąd bardzo
potrzebnej studentom, reedycji Kultury ludowej Słowian Kazimierza Moszyń­
skiego, gdyż za dyspozytorkę prac tego ostatniego powszechnie uważano jego
długotrwałą współpracownicę prof. Jadwigę Klimaszewską. Z rezerwą patrzo­
no też na wielką liczbę doktorantów i habilitantów Profesora, którzy zgłaszali
się do niego nieraz z odległych ośrodków, i to niekiedy po nieudanych próbach
pisania prac na innych uniwersytetach. Przyznaję się, że interesowała mnie
metoda pracy prof. Burszty z doktorantem i zdarzyło mi się kiedyś indagować
jednego z nich. Z tego, co mi powiedział, wynikało między innymi to, że Pro­
fesor nie szczędził delikwentowi częstej, konstruktywnej konsultacji, ale jed­
nocześnie nie próbował zbytnio narzucać własnych koncepcji, nie starał się na
siłę, ponad możliwości doktoranta, pracy „ulepszać”.
Zgodnie z prawdą, z przykrością muszę stwierdzić, że na czele tej opozy­
cji stała prof. Zawistowicz-Adamska, wspomagana przez prof. Priifferową,
Pojnarową i Frankowską. Znacznie młodszy prof. Burszta (tylko z Pojnarową
był równy wiekiem), mający oparcie w politycznym środowisku ludowym,
nie miał równego mu konkurenta w środowisku profesorskim etnografów, stąd
też był wysuwany stale przez centralne władze akademickie na głównego re­
prezentanta etnografii, w tym na potencjalnego kierownika wymarzonego In­
stytutu Etnografii, co spotykało się z aktywną opozycją wyżej wymienionych
pań, jak również pozostałych mniej aktywnych panów profesorów.
Z czasem te opory, wobec wycofywania się z aktywnej pracy starszej ge­
neracji, straciły na znaczeniu i prof. Burszta, pozbawiony starszych oponen­
tów, z powszechnym aplauzem młodszych generacji, objął z wielkim pożyt­
kiem główną rolę w naukowym i organizacyjnym życiu środowiska.
Wyraźne są zmiany w zainteresowaniach naukowych Pani Profesor: p a ­
sterstwo i szerzej tradycyjna kultura Karpat, kultura wsi Polski środkowej,

�304

Bronisława Kopczyńska-Jaworska

metodyka badań etnograficznych, zmiana kulturowa, historia etnologii pol­
skiej, kultura środowisk robotniczych i kultura miasta. Co kierowało Panią
Profesor w wyborze tematów badawczych? Do których swych prac je st Pani
Profesor najbardziej przywiązana?

Badania nad pasterstwem podjęłam w ramach zespołowych badań Kate­
dry nad pomocą wzajemną i formami współdziałania gospodarczego. Do
wyboru były maszoperie albo pasterstwo, wolałam góry! Z czasem zaintere­
sowania moje objęły całokształt kultury i historii ziem górskich. Mój dokto­
rat zbiegł się w czasie z początkiem badań nad folklorem robotniczej Łodzi,
Ponieważ jest to rodzinne miasto mego ojca, chciałam się do tych badań przy­
łączyć, ale pani Profesor przekonała mnie, że szkoda moich „karpackich”
wiadomości i że lepiej będzie jeszcze Karpatom poświęcić pracę habilitacyj­
ną. Ponadto otwierały się nowe możliwości w związku z rozwojem współ­
pracy międzynarodowej w ramach Komisji do Badania Kultury Ludowej
Karpat i Bałkanów. Kiedy kończyłam doktorat, rozgorzały w środowisku tzw.
„młodej kadry” ożywione dyskusje na temat metod pracy terenowej. To my
jeździliśmy ze studentami w teren, to my pełniliśmy rolę instruktorów na
Międzyuczelnianych Obozach Etnograficznych. Przejęci wiarą w maksymal­
ną sprawdzalność naszych obserwacji organizowaliśmy międzyuczelniane
seminaria młodych pracowników. Dużą rolę w tych dyskusjach odegrali ko­
ledzy z ośrodka krakowskiego: Hanka Kunachowicz, Zbyszek Biały wraz
z żoną logikiem, Władek Kwaśniewicz, Teresa Dobrowolska. Wynikiem Obo­
zów i tych dyskusji stał się mój skrypt o metodzie badań terenowych.
W okresie kończenia pracy habilitacyjnej, zaproszona przez prof. Dynowskiego, przez pięć kolejnych sezonów brałam udział w badaniach bułgarskich,
których pełne wyniki nie doczekały się niestety publikacji! a po zakończeniu
pracy habilitacyjnej przez trzy lata brałam wraz z socjologami z łódzkiego
ośrodka akademickiego udział w badaniach wsi z polskich rejonów uprze­
mysławianych. Gdy te ostatnie zostały zakończone, zaabsorbowana prowa­
dzeniem reaktywowanego w Łodzi w 1971 roku kierunku studiów, powróci­
łam do idei prowadzenia badań w mym rodzinnym mieście, które to badania
nie wymagały długotrwałych wyjazdów. Materiały z poprzednich badań Ka­
tedry nie były mi obce, a ponadto miasto to było mi dobrze znane zarówno
z przeżyć własnych, jak i tradycji rodzinnych.
Istotne są dla mnie zawsze prace pasterskie, choć z górami mam już,
z przyczyn ode mnie niezależnych, rzadszy kontakt, do Łodzi żywię dużo sen­
tymentu, choć też już od kilku lat absorbują mnie inne prace, gdyż od wielu
już lat w spadku po prof. Kazimierze Zawistowicz-Adamskiej kieruję zało­
żonym z jej inicjatywy Ośrodkiem Dokumentacji i Informacji Etnograficznej
Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, który zlokalizowany jest w Łodzi
przy Katedrze Etnologii UŁ.

�Fot 1. Ukraina, Bukowina, Czemiweckij muzej narodnoj architektury ta pobytu, (z lew.)
Zagroda chłopska, Nowoselica, rej. Kelmeniecki, (z praw.) Karczma, Nowoselica,
rej. Kelmeniecki. Fot. J. Czajkowski 2001.

Fot 2. Ukraina, Bukowina, Czemiweckij muzej narodnoj architektury ta pobytu. Cerkiew
trójwnętrzna w kształcie chałupy na planie: sień -.- izba — komora. XIX w., Draczinci,
rej. Kicmańśki. Fot. J. Czajkowski. 2001.

��Pracować nie tylko dla podłego zysku i marnej chwały

305

Oddzielne miejsce w pracach Pani Profesor zajmuje dokumentacja i in­
formacja w naukach etnologicznych. Stworzyła Pani i kieruje Ośrodkiem Do­
kumentacji i Informacji Etnograficznej Polskiego Towarzystwa Ludoznawcze­
go. Dzięki pracom Pani Profesor i Jej zespołu dysponujemy bibliografiami,
niezbędnymi w każdej dyscyplinie naukowej. Co skłoniło Panią Profesor do
zajęcia się tymi sprawami? Jakie ważne zadania należy zrealizować w zakre­
sie dokumentacji i informacji etnologicznej?

Jak już napisałam powyżej, moja praca w ODIE PTL jest jeszcze jednym
spadkiem po inicjatywach Profesor. Zainteresowanie i waga, jakie prof. Zawistowicz-Adamska przywiązywała do tworzenia archiwów etnograficz­
nych, padła na podatny grunt. Mało, że przecież byłam pierwszą osobą, która
tworzyła archiwum i bibliotekę Katedry łódzkiej, ale w pracy tej mogłam
spożytkować wiadomości pozyskane na studiach bibliotekarskich Wol­
nej Wszechnicy Polskiej, które były początkiem mojej akademickiej eduka­
cji. (Tu może trzeba podkreślić, że na studiach tych przywiązywano ogromną
wagę do techniki pracy umysłowej, której zasad uczył podręcznik Rudniańskiego).
Na potrzeby ODIE PTL musiałam się siłą rzeczy dokształcić, „goniąc” tem­
po rozwijających się osiągnięć w zakresie informatyki! Dużo mi dały kontakty
z kolegami prowadzącymi podobne prace za granicą, wspólne dyskusje i kon­
ferencje, zwłaszcza organizowane przed redakcję IVB i Demosu, czy udział
w pracach sekcji dokumentacji na Kongresie w Chicago (nie opuszczałam też,
w czasie mych wyjazdów zagranicznych, żadnej okazji poznania pracy archi­
wów i placówek dokumentacyjnych muzeów i innych placówek naukowych!).
Nie bez znaczenia były też konkretne zamówienia społeczne, jak np. przygoto­
wanie analizy zatrudnienia etnografów zleconej przez komitet Nauk Etnolo­
gicznych PAN (analiza ta była oparta na danych Głównego Urzędu Statystycz­
nego z akcji „Magister”), czy bazy danych dotyczącej aktualnie pracujących
artystów i rękodzielników, która została sporządzana w Ośrodku w latach 1994­
-1997 dla Ministerstwa Kultury i Sztuki. Po opublikowaniu kilku tomów bie­
żącej bibliografii etnografii polskiej wobec trudności z publikacją bibliografii
z ostatnich dziesięciu lat, zgodnie z panującymi obecnie tendencjami, przystą­
piliśmy do przygotowania bieżącej bibliografii etnologii/antropologii kulturo­
wej w Internecie. Mamy nadzieję, że względnie wyczerpująca bibliografia prac
za lata 2001-2003, mogących zainteresować etnografa, ukaże się w pierwszym
półroczu 2006 roku. W bibliografii tej znajdą się też niepełne prace z bazy Ośrod­
ka za lata 1997-2001 oraz 2003-2006. Chcielibyśmy, w łatach następnych,
zdobyć środki na uzupełnienie tych braków, jak również prowadzenie inter­
netowej bibliografii na bieżąco. Rzeczą nader pożądaną byłoby też sporzą­
dzanie mutacji bibliografii w którymś z języków kongresowych oraz rozbu­
dowanie dostępu do streszczeń i wybranych artykułów.

�306

Bronisława Kopczyńska-Jaworska

Etnologia je s t taką szczególną dyscypliną, w której nader wyraziście za­
znacza się rola kontestujących przedstawicieli młodego pokolenia. Łódź mia­
ła swoich: Zbigniewa Kowalewskiego i Andrzeja Lipińskiego. Dlaczego fe ­
nomen podziałów pokoleniowych je st tak ważny w etnologii? Jak Pani Profesor
ocenia znaczenie kontestatorów w rozwoju dyscypliny?

Na temat podziałów pokoleniowych powinien się raczej wypowiedzieć pe­
dagog czy psycholog. Czy podziały takie są osobliwością tylko etnologii? My­
ślę, że młodzież w ogóle jest elastyczniejsza i bardziej podatna na nowości, co
siłą rzeczy może wpłynąć na większą chęć zmiany i zdolność do eksperymen­
tu. Bodźce takie na pewno są pożyteczne, zwłaszcza w naukach humanistycz­
nych, w których tak wielką wagę przywiązuje się do erudycji sprzyjającej nie­
kiedy konserwatyzmowi.
Co do naszych „rodzimych” łódzkich kontestatorów, to czasem mi żal, że
ich bunt zakończyło odejście ze środowiska, bo obydwaj byli nieprzeciętnie
zdolni! Przykład innych „buntowników” pokazał, że po okresie młodzień­
czych buntów i totalnej negacji z wiekiem zamieniają się w cenionych pra­
cowników nauki w sposób konstruktywny poszerzaj ących j ej horyzonty.
Ja sama swego czasu (jak to dziś oceniam w sposób nieco arogancki) przyczy­
niłam się do spopularyzowania w naszej Katedrze prac B. Malinowskiego, z któ­
rymi się zetknęłam na zajęciach z socjologii, w wyniku czego zaczęliśmy go prze­
rabiać na etnografii (zarówno prof. Zawistowicz, jak i ówczesna asystentka mgr.
Jadwiga Świątkowska były uczennicami Stanisława Poniatowskiego). Po odej­
ściu od jego koncepcji kulturowych Profesor w pracy dydaktycznej korzystała
z Wstępu do ludoznawstwa Bystronia, a w naszych badaniach społeczności wiej­
skiej często sięgała do Thumwalda. Andrzej Lipiński i Zbigniew Kowalewski
zmusili nas do zainteresowania się strukturalizmem, moje zainteresowania in­
formacją naukową zaowocowały zwróceniem uwagi na semiotykę itp.
Od 1946 roku je s t Pani Profesor członkiem Polskiego Towarzystwa Ludo­
znawczego. Pełniła w nim Pani wiele ważnych funkcji, w tym najważniejszą
funkcję Prezesa. Czym było i je s t Towarzystwo dla etnologów-profesjonalistów i wszystkich zainteresowanych tą dyscypliną? Czy nie wymaga ono prze­
kształcenia w stowarzyszenie profesjonalistów i zmiany nazwy? Razem,
z okazji 100-lecia Towarzystwa, napisaliśmy artykuł: „Perspektywy Polskie­
go Towarzystwa Ludoznawczego u progu drugiego stulecia jego działalno­
ści". Jakie widzi Pani Profesor obecnie perspektywy dla Towarzystwa?

Członkiem PTL-u jestem od momentu założenia Oddziału w Łodzi, to jest
od 1950 roku. W organizacji tej realizowałam swe zamiłowania do pracy spo­
łecznej !

�Pracować nie tylko dla podłego zysku i marnej chwały

307

PTL do połowy łat 50. był jedyną organizacją skupiającą etnografów pra­
cujących w różnych instytucjach, był rodzajem związku zawodowego i jed­
nocześnie forum dyskusji merytorycznych, naukowych. Należeli do niego
wszyscy samodzielni pracownicy nauki oraz chyba wszyscy „szeregowi” et­
nografowie! PTL w pierwszych latach swego działania organizował wspólne
badania, występował u władz w obronie interesów środowiska, pomimo pra­
cy w czasach realnego socjalizmu miał absolutnie demokratycznie wybiera­
ne władze, nie przypominam sobie również jakiegokolwiek przymusu ideo­
logicznego w jego działaniach. Było wiadomo, że materializm historyczny
interesuje się „bazą”, więc bez przykrości zajmowaliśmy się gospodarką i hi­
storią cywilizacji, uzupełniając luki w przedwojennych badaniach, tym bardziej,
że zniszczenia wojenne i postępująca industrializacja kraju zacierały przede
wszystkim widzialny obraz tradycyjnej wsi polskiej. Myślę, że dlatego, iż tzw.
kultura materialna zawsze leżała w polu zainteresowań etnografii, stosunkowo
bezboleśnie udało się ten okres przebrnąć! Podobnie zresztą bezboleśnie gro­
madzono materiały ze skądinąd instrumentalnie traktowanego przez władze
folkloru muzycznego i sztuki ludowej. (Z tymi latami i z działalnością PTL-.u
związane jest powołanie dwóch cennych inicjatyw kontynuowanych do cza­
sów współczesnych: Polskiego Atlasu Etnograficznego i reedycji Dzieł Wszy­
stkich Oskara Kolberga).
Być może mój obraz tych czasów jest niepełny, gdyż w latach największe­
go ucisku ideologicznego, zawieszenia studiów etnograficznych na rzecz stu­
dium Historii Kultury Materialnej, nie mieliśmy w Łodzi studentów, nie mu­
sieliśmy więc realizować żadnych narzuconych programów, nie stykaliśmy
się z indoktrynowaną młodzieżą ZMP-owską. Pracowaliśmy półprywatnie pod
kierunkiem Profesor, która, choć pozbawiona studentów, była nadal zatrud­
niona na Uniwersytecie. W Katedrze, choć pozbawionej formalnie asystenta
(zostałam w 1954 zwolniona z pracy), nadal pracowała „siła pomocnicza”,
absolwentka etnografii Teresa Kulesza (później Zakrzewska). Kontynuowa­
liśmy wcześniej zapoczątkowane prace badawcze, przygotowując opracowa­
nia, które w nowej sytuacji politycznej ukazały się w pierwszym tomie „Bi­
blioteki Etnografii Polskiej” publikowanej przez IHKM PAN.
Wracając do spraw PTL-u , o czym już pisano, jego rola w momencie po­
wstania w Akademii Instytutu Historii Kultury Materialnej zaczęła maleć, gdyż
miejsce oficjalnego reprezentanta etnografii w kraju i zwłaszcza za granicą za­
czął przejmować Instytut. Przykładem mogła być przynależność Polski do Mię­
dzynarodowej Unii Nauk Antropologicznych i Etnologicznych. Początkowo
uczeni polscy wybierani byli demokratycznie przez Radę Unii na wniosek jed­
nego z już wybranych członków Unii. Decyzje te zależały od znajomości kan­
dydata i jego pozycji w międzynarodowym świecie nauki, nie bez znaczenia
były jego studia i publikacje zagraniczne, wcześniejszy udział w międzynaro­

�308

Bronisława Kopczyńska-Jaworska

dowych ekspedycjach badawczych i między innymi kontakty wynikłe z aktyw­
ności w Polskim Towarzystwie Ludoznawczym znanym od przedwojnia za gra­
nicą jako „Polskie Towarzystwo Etnologiczne” — jedyna organizacja nauko­
wa zrzeszająca polskich etnografów. Po zaistnieniu IHKM-u Prezydium PAN
powołało „Polski Komitet Narodowy Unii”, na czele którego stanął dyrektor
Instytutu. Komitet też decydował (chociażby ze względów finansowych) o skła­
dzie oficjalnej delegacji wysyłanej na kolejne Kongresy, tym samym zmalała
rola PTL-u, który stał się w większym stopniu klubem dyskusyjnym szerszej
rzeszy etnografów niż oficjalną instytucją reprezentującą etnografię polską.
Po zorganizowaniu Instytut Historii Kultury Materialnej PAN składał się
z czterech działów: archeologii pradziejowej, archeologii śródziemnomorskiej,
historii kultury materialnej i etnografii. Pomimo iż najliczniejszy dział stano­
wiła archeologia, w początkowym okresie działania posiadał pracownie et­
nograficzne prawie we wszystkich ośrodkach akademickich i zatrudniał wie­
lu etnografów na tzw. drugich etatach i pracach zleconych, przejmując
i finansując wiele prac zapoczątkowanych, tak jak Polski Atłas Etnograficz­
ny w środowisku peteelowskim. Z czasem działalność działu etnograficzne­
go Instytutu ze względów proceduralnych (np. ustawowe ograniczenie w 1962
roku dwuetatowości) i finansowych zaczęto ograniczać do niewielkiego gro­
na etatowych pracowników. Trudno dziś ocenić, o ile były to słuszne preten­
sje, ale wśród etnografów zaczęło się rodzić przeświadczenie, że Instytut
w większym stopniu ma na względzie interesy archeologii, że etnografowie
w Instytucie „giną” i że, podobnie jak w innych krajach demokracji ludo­
wych i w ZSRR, w Akademii powinien powstać odrębny Instytut Etnografii,
który w sposób konsekwentny stałby na straży interesów naukowych naszej
dyscypliny! Jak już pisałam powyżej, gorącą rzeczniczką tego projektu była
prof. Zawistowicz-Adamska redagująca w tym celu liczne petycje, opiniują­
ca projekty i występująca początkowo z racji swej funkcji profesorskiej
w imieniu środowiska akademickiego, a począwszy od 1967 roku, jako pre­
zes w imieniu wszystkich etnografów zrzeszonych w PTL-u, którzy coraz
bardziej zaczęli odczuwać ograniczane możliwości Towarzystwa (m.in. usta­
wowo głównym reprezentantem nauki polskiej była Polska Akademia Nauk,
ona zawierała umowy o międzynarodowej współpracy, za jej pośrednictwem
otrzymywały dotacje towarzystwa naukowe na działalność statutową i wy­
dawniczą itp.). W tej sytuacji posiadanie „własnego” instytutu wydawało się
ze wszech miar pożądane. Dlaczego projekt ten nie został zrealizowany, dłu­
go można by dywagować! W każdym razie pomimo upadku tych projektów
PTL nie odzyskał swego dawnego znaczenia. Przestała w nim działać część
pracowników akademickich, z czasem nie wszyscy nawet wstępowali w jego
szeregi. Najdłużej Towarzystwu pozostali wierni muzeologowie, którzy roz­
rzuceni po całej Polsce, często pozbawieni w ośrodkach prowincjonalnych
kontaktu z szerszym środowiskiem naukowym, chętnie przyjeżdżali na do­

�Pracować nie tylko dla podłego zysku i marnej chwały

309

roczne zjazdy PTL-u połączone z sesjami naukowymi. Mam wrażenie, że te
sesje i coraz większe trudności finansowe utrudniające udział w zjazdach (ogra­
niczenie delegacji służbowych i funduszy własnych Towarzystwa) przyczy­
niać się zaczęły do ograniczenia atrakcyjności członkowstwa. Wszyscy dłu­
goletni działacze Towarzystwa wiedzą dobrze, na czym polega meritum
sprawy. Towarzystwo zgodnie z tradycją jest hybrydą: zrzesza zarówno „za­
wodowych” etnografów, jak i „miłośników” kultury ludowej. Coraz trudniej
jest tym dwóm kategoriom członków współdziałać w jednym gronie. Inter­
pretacja nawet pozornie pospolitych zjawisk kulturowych stała się wyspecja­
lizowaną dziedziną nauk antropologicznych, w której często gubi się nieprzy­
gotowany zawodowo nawet najlepszy praktyk i działacz kulturalny. Sesja
zjazdowa zbyt „popularna” nudzi i zniechęca do udziału ambitnych pracow­
ników nauki, zbyt „naukowa” nie interesuje praktyków. Podobnie jest
z wydawnictwami Towarzystwa.
Nie umiem odpowiedzieć na pytanie, czy możliwe jest pogodzenie tych
sprzecznych stanowisk w łonie jednej organizacji i czy należy do tego dążyć?
Obserwuję jednak, że o ile sprawy organizacji życia ogólnokulturalnego,
w tym także sprawy folkloru i kultury wsi podejmowane są w najróżnorodniej­
szych gremiach, o tyle brak jest szeroko dostępnego forum, na którym by moż­
na dyskutować nie tylko na tematy merytoryczne dyscypliny, ale również na
związane z nią sprawy organizacyjne, w tym potrzeby i dezyderaty zawodowe
jej przedstawicieli, stąd też uważam, że warto by pomyśleć o „profesjonaliza­
cji” Towarzystwa. Widzę taką możliwość przy nieznacznej zmianie statutu oraz
być może uzupełnieniu jego nazwy, ale przede wszystkim w szerokim zaintere­
sowaniu środowisk naukowych, zwłaszcza młodszej generacji. Bez ich udzia­
łu, samookreślenia i zdefiniowania własnych dążeń, żadne zabiegi dotychcza­
sowych działaczy Towarzystwa nie przyniosą pożądanych rezultatów.
Od powstania Komitetu Nauk Etnologicznych PAN aż do dzisiaj uczestniczy
Pani Profesor w pracach tej kiedyś powoływanej, a obecnie wybieranej, korpora­
cji przedstawicielskiej samodzielnych pracowników nauki z zakresu etnologii
i dyscyplin pokrewnych. Przez wiele lat pełniła Pani funkcję wiceprzewodniczą­
cej Komitetu. Jakie są niewykorzystane możliwości tego ciała zbiorowego?

Problemy zawarte w tym pytaniu w sposób logiczny łączą się z poprzed­
nio poruszanymi sprawami Instytutu i Towarzystwa. Chciałabym przy tej okazji
jako „wiekowy świadek historii” przypomnieć, że to właśnie w wyniku nie­
powodzeń z Instytutem i szukania jakiegoś organizacyjnego i dostatecznie
ważnego forum powstała w środowisku etnograficznym idea podjęcia starań
o reprezentację etnografów w Komitetach Naukowych PAN. Pierwszym kro­
kiem było zaproponowanie stworzenia Sekcji Etnograficznej w łonie Komi­
tetu Nauk Socjologicznych (Sekcje powoływane były z samodzielnej inicja­

�310

Bronisława Kopczyńska-Jaworska

tywy Komitetów i członkowie ich nie musieli być powoływani przez władze
Akademii). Rzecznikami tej sprawy stali się zaprzyjaźnieni socjologowie, przy
czym istotną rołę w pomyślnym powołaniu Sekcji odegrał ówczesny członek
Prezydium PTL prof. Władysław Kwaśniewicz, który chyba wtedy był też
członkiem Komitetu Nauk Socjologicznych. Nie pamiętam już dokładnie stro­
ny organizacyjnej tego przedsięwzięcia, pamiętam jedynie, że przez pewien czas
małe grono etnografów uczestniczyło w zebraniach Komitetu Nauk Socjolo­
gicznych, między innymi w jakimś zebraniu w Krakowie, w czasie którego zwie­
dzaliśmy Nową Hutę i mieszkaliśmy (co było normalnie niedostępne dla nor­
malnych niezrzeszonych obywateli) w domu konferencyjnym PZPR w Lasku
Wolskim2! W następnej kadencji w 1975 roku powołano już osobny Komitet
Nauk Etnologicznych, którego przewodniczącym został prof. Józef Burszta.
Odpowiadając na zadane pytanie, chciałabym na wstępie zauważyć, że
możliwości Komitetu w pewnym stopniu ogranicza jego siłą rzeczy elitarny
charakter i ograniczona liczba członków. Wraz ze wzrostem liczby samodziel­
nych pracowników nauki nie gromadzi nawet wszystkich „samodzielnych”
etnografów, ponadto nawet nie wszyscy wybrani biorą aktywny udział w jego
pracach, więc aktywność Komitetu złożona jest głównie na barki Prezydium,
a biorąc pod uwagę jego rozproszenie terytorialne, koncentruje się na działa­
niach dwóch osób Przewodniczącego i Sekretarza Naukowego. W tych warun­
kach wobec braku większego sekretariatu nie bardzo widzę możliwości rozwi­
nięcia jakiejś większej niż dotychczas działalności, przy czym przy dalszym
wzroście liczby samodzielnych przedstawicieli dyscypliny, elitarność Komite­
tu jeszcze się pogłębi. Nasuwa się wniosek, iż tym bardziej pożądane byłoby
„zaplecze” w postaci większej organizacji profesjonalnej, która mogłaby
z jednej strony współdziałać z Komitetem, a z drugiej gromadziłaby i przeka­
zywała opinie i dezyderaty całego środowiska.
Po roku 1989 zmieniły się w Polsce warunki uprawiania nauki i upowszech­
nienia je j wyników. Zwielokrotnieniu uległa liczba studentów etnologii, przy­
było pracowników uniwersyteckich katedr i instytutów etnologicznych, poja­
wiła się liczna grupa doktorantów, jednocześnie skomplikowała się sytuacja
wielu muzeów etnograficznych i innych placówek kulturalnych korzystają­
cych ze współpracy z etnologami. Jak rysuje się przyszłość etnologii? Jakie
są obecnie je j obowiązki wobec społeczeństwa ?

Nie jest to pierwsze pytanie Pana Profesora, na które trudno odpowiedzieć.
Żyjemy w bardzo skomplikowanym czasie, chyba powszechnej i do tego bar­
dzo szybkiej transformacji. Chyba dopiero dziś nabrały dosłownego sensu sło­
2
W domu tym dostojne grono profesorów i docentów odwiedzało się wieczorem, oglądając
z zainteresowaniem urządzenie niedostępnych normalnie pomieszczeń. Wieczorem oglądaliśmy nada­
waną wówczas (zresztą chyba najlepszą ) inscenizację Sławy i chwały na kolorowym (!) telewizorze!

�Pracować nie tylko dla podłego zysku i marnej chwały

311

wa Kołłątaja, z którymi nas zapoznawano niemal na pierwszym wykładzie
z etnologii: „o powszechnej rzeczy zmianie..”. W wątpliwość są podawane
wszelkie normy i standardy, wszelkie prawa naukowe i reguły społeczne, na­
wet te dopiero co sformułowane i co z tego ma wyniknąć? Mogłabym jedy­
nie powiedzieć, co ja pragnęłabym osobiście realizować i co osobiście uwa­
żam za słuszne, ale obawiam się, że niewiele osób by to zainteresowało.
Mimo przejścia na emeryturę je s t Pani Profesor ciągle czynna. Jakie za­
dania stawia sobie teraz Pani Profesor? Co nadaje sens pracy uczonego po
zakończeniu pracy normowanej etatem?

Przede wszystkim pracy prawdziwego pracownika nauki (tytuł „uczone­
go” wydaje mi się trochę na wyrost!) nie normuje żaden etat i w ogóle jego
pracy nie ogranicza czas. Za niezwykle trafne uznałam przeczytane niegdyś
opowiadanie (niestety nie zapamiętałam autora!) o pisarzu czy pracowniku
naukowym, który słysząc ogłoszoną waleniem w szynę przerwę w pracy to­
czącej się za oknem budowy, z żalem stwierdza, „że on nigdy nie ma fajrantu!”. Myślę, że tak jest naprawdę, że interesujący się swą pracą naukowiec
zawsze ma coś do zrobienia, coś jeszcze do przeczytania, czy odszukania...
Nie zawsze byłam dogłębnie przekonana o największej wartości tego, co
robię, ale zajmowałam się po prostu tym, co mnie aktualnie interesowało. Sko­
ro udało mi się zorganizować w ODIE prace nad bieżącą bibliografią etnografii
polskiej, chcę, żeby te prace były kontynuowane, żeby nie zmarnować tego, co
było do tej pory zrobione. Skoro mamy ograniczone środki i nie stać nas na
opłacenie większej ilości współpracowników, wykonuję prace bibliograficzne
razem z zespołem. Co do sensowności gromadzenia danych bibliograficznych
z zakresu określonej dyscypliny nie mam wątpliwości i chyba nikogo nie muszę
o tym przekonywać! Co najwyżej mogę mieć wątpliwości co do tego, czy
uda się nam wykonać zamierzoną pracę dostatecznie dobrze.
Jest Pani Profesor niezwykle ceniona w ogólnopolskim środowisku etno­
logicznym. Jubileusz 80—lecia Pani Profesor, zorganizowany razem z LXXX
Walnym Zgromadzeniem i Konferencją PTL w Łodzi w dniach 24-25 wrze­
śnia 2004 roku, zgromadził wielu Jej przyjaciół i uczniów. Przypominano
wówczas przekonanie podzielane przez Panią Profesor, że nauka je s t przede
wszystkim rodzajem służby społecznej. Co zrodziło takie przekonanie? Jakie
są powinności uczonego i nauczyciela akademickiego ?

3Na pewno na postawie mojej zaważyło to, że byłam kiedyś harcerką i studia rozpoczęłam od
pedagogiki społecznej i może w tym miejscu powinnam się włączyć do dyskusji nad wartością
tolerancji, poprawności politycznej i urokach wielokulturowości, ale może tę dyskusję przenie­
siemy na inną okazję.

�312

Bronisława Kopczyńska-Jaworska

Przede wszystkim, w miarę swoich sił przyzwoicie pracować, nie tylko
„dla podłego zysku i marnej chwały...”, które to sformułowanie było przed­
miotem licznych anegdot w środowisku akademickim!
A poważnie, mam głęboko zakorzenione przekonanie o wadze nauczania
i o potrzebie szerzenia drogą nauczania wartości, które uznaje się za słuszne3,
w tym również przekonanie o pożytkach płynących z szerzenia wiedzy etnolo­
gicznej!

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7541" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7522">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/70be4674248d3f72ecb64fa11851faf3.pdf</src>
        <authentication>0a4f02a98213955ad2ec7c8e7a604e1c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89997">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6390</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89999">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90002">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90005">
                <text>Leiris, Michel (1901-1990)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90008">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5963</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90010">
                <text>Nazywam się Michel Leiris, skończyłem właśnie trzydzieści cztery lata/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90012">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4 ; s.26-27</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90014">
                <text>Leiris, Michel</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="90017">
                <text>Błoński, Jan (tł.)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="90019">
                <text>Błońska, Teresa (tł.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90021">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90023">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90024">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90025">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90027">
                <text>MI CHEL LEIRIS

przynajmniej w większości. Może jednak zmieniłem je tyl­
ko i zastąpiłem innymi, których jeszcze nie rozpoznałem?
Jakkolwiek byłbym wprawny w obserwowaniu samego
siebie, jakkolwiek natrętna i maniacka byłaby skłonność
do tej gorzkiej kontemplacji, istnieją niewątpliwie sprawy,
które umykają mojej uwadze; zapewne też należą one do
najbardziej widocznych, ponieważ decyduje perspektywa
i moja podobizna, namalowana wedle mej własnej per­
spektywy, pozostawia na pewno w cieniu wiele szczegó­
łów, które innym muszą najbardziej rzucać się w oczy.
Głównym polem mojej działalności jest literatura,
określenie dziś m ocno ośmieszone. Używam go jednak
bez wahania, ponieważ oznacza fakt: jest się literatem,
tak jak botanikiem, filozofem, astronomem, fizykiem,
lekarzem. Daremnie wymyślać nowe określenia, nowe
preteksty, które by usprawiedliwiały zamiłowanie do
pisania: literatem jest każdy, kto lubi myśleć z piórem
w ręku. Parę książek, które ogłosiłem, nie przyniosło
mi żadnego rozgłosu. A n i się tym martwię, ani skarżę,
ponieważ czuję jednakowy wstręt do stylu „bożyszcze
publiczności” , jak do stylu „poeta niedoceniony”.
N ie będąc podróżnikiem we właściwym znaczeniu,
zwiedziłem jednak niemało krajów: we wczesnej mło­
dości Szwajcarię, Belgię, Holandię, W ielką Brytanię;
później N adrenię, Egipt, Grecję, W łochy i Hiszpanię;
ostatnio zaś tropikalną Afrykę. Nie władam jednak
przyzwoicie żadnym obcym językiem i to, dodane do
wielu innych słabości, budzi we mnie wrażenie niedo­
łęstwa oraz izolacji.
Chociaż muszę pracować (w dziedzinie niezbyt przy­
krej, ponieważ zawód etnografa odpowiada właściwie
moim gustom), żyję w niejakim komforcie; cieszę się dość
dobrym zdrowiem; nie brak mi, przynajmniej porównaw­
czo, wolności i powinienem, pod wieloma względami, za­
liczyć się do ludzi, których przyjęto nazywać „szczęścia­
rzami”. Mało było jednak w moim życiu zdarzeń, które
mógłbym rozpamiętywać z zadowoleniem i doznaję coraz
wyraźniej uczucia, że miotam się w pułapce i że - mówię
bez literackiej przesady - coś mnie stopniowo zżera. (...)
Jak wielu innych zszedłem do piekieł i jak niejeden
zdołałem z piekieł (lepiej czy gorzej) powrócić. Przed­
tem zaś było moje wczesne dzieciństwo... dzieciństwo,
ku któremu zwracam się od kilku lat w przeświadcze­
niu, że to jedyny okres mego życia, kiedy byłem szczęśli­
wy, aczkolwiek zawierało ono już w sobie zalążki wła­
snego rozkładu i wszystkie rysy, które - pogłębiwszy się
w zmarszczki - nadają podobieństwo portretowi.
Zanim spróbuję odsłonić kilka linii, które okazały się
trwałe w tym upadku absolutu, w stopniowym rozkładzie,
do którego - moim zdaniem - sprowadza się w znacznej
mierze przejście od młodości do wieku dojrzałego, chciał­
bym zapisać w kilku słowach to, co jestem w stanie zgro­
madzić z resztek metafizyki mego dzieciństwa.

Nazywam się Michel
Leiris, skończyłem
właśnie trzydzieści
cztery lata

S

kończyłem właśnie trzydzieści cztery lata, poło­
wę życia. Fizycznie jestem wzrostu średniego,
może mniej niż średniego. Włosy mam ciemne,
strzyżone krótko, aby nie falowały, a także po to, aby
zapobiec grożącej już łysinie. Jeśli mogę sam wyroko­
wać, znamiennymi rysami mojej fizjonomii są: prosty
zupełnie tył głowy, spadający pionowo jak mur czy
brzeg morski, typowe (jeśli wierzyć astrologom) znamię
osób zrodzonych pod znakiem Byka; wydatne i nieco
guzowate czoło z nadmiernie splątanymi i nabrzmiały­
mi żyłami na skroniach. W ielkość czoła, jak mniemają
astrologowie, pozostaje w związku ze znakiem Barana:
istotnie, urodziłem się 20 kwietnia, na granicy obu zna­
ków, Barana i Byka. Oczy mam czarne, zaczerwieniony
zwykle rąbek powiek; cerę żywą; wstydzę się przykrej
skłonności do rumieńców i lśnienia skóry. Ręce mam
chude, dość włochate, z bardzo wyraźnymi żyłami. M o­
je palce środkowe, zgięte u końca, zdają się zdradzać
coś słabego albo chwiejnego w charakterze.
Głowę mam w stosunku do tułowia raczej wielką;
nogi nieco za krótkie w porównaniu z całością, ramio­
na zaś za wąskie, względem bioder. Chodzę pochylony
do przodu; kiedy siedzę, garbię się zazwyczaj; pierś
mam niezbyt szeroką i nie jestem szczególnie umię­
śniony. Lubię ubierać się z największą elegancją; jed­
nakże wady budowy, które przed chwilą wymieniłem,
oraz środki, jakim i rozporządzam (mocno ograniczone,
aczkolwiek nie mogę się uznać za biedaka), sprawiają,
że uważam się zwykle za rozpaczliwie nieeleganckiego.
Kiedy znienacka zobaczę siebie w lustrze, ogarnia
mnie wstręt: nie przygotowawszy się zawczasu do wła­
snego widoku, znajduję, że jestem poniżająco brzydki.
Miałem - lub mam - kilka natrętnych gestów: obwą­
chuję sobie wierzch dłoni; obgryzam paznokcie niemal do
krwi; skłaniam lekko głowę w bok; zaciskam wargi i ścią­
gam nozdrza ze zdecydowaną miną; uderzam nagle czoło
wierzchem dłoni, jak ktoś, komu przychodzi do głowy na­
gła myśl (dawniej w podobnych okolicznościach obmacy­
wałem sobie potylicę); zasłaniam palcami oczy, kiedy mu­
szę odpowiedzieć tak lub nie na kłopotliwe pytanie albo
podjąć decyzję; kiedy jestem sam, drapię się w okolicę od­
bytu itd. Gestów tych pozbyłem się jednego po drugim

Za: Wiek męski, PIW W arszawa 1972, s. 21-25
Przełożyli Teresa i Jan Błońscy
26

�Kiedy znienacka zobaczę siebie w lustrze, ogarnia mnie wstręt: nie przygotowawszy się zawczasu do
własnego widoku, znajduję, że jestem poniżająco brzydki.” Michel Leiris w Etiopii, Misja Dakar-Dżibuti. Fragment fotografii. Za: M. Leiris Miroir de l'Afrique, Gallimard 1996, ed. Jean Jamin.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7545" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7525">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7236cd570a38e692d6ab28f058767b1d.pdf</src>
        <authentication>9e9c39f4944a3ff3156557e3521873b8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90038">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6389</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90041">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90043">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90045">
                <text>Leiris, Michel (1901-1990) - biogram</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90047">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90049">
                <text>Michel Leiris - nota biograficzna / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90051">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4 ; s.23-25</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90053">
                <text>Szerszeń, Tomasz (oprac.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90054">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90055">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90056">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90057">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90059">
                <text>1901
Michel Leiris przychodzi na świat 20 kwietnia,
w XVI dzielnicy Paryża.

Michel Leiris
- nota biograficzna

1912
W teatrze Antoine ogląda wystawienie Impressions
d’Afrique (na widowni był m.in. Apollinaire, Duchamp
i Picabia) Raymonda Roussela, który był przyjacielem
ojca Leirisa.

1918
Leiris odkrywa jazz. Robi maturę z filozofii. Zaczy­
na interesować się okultyzmem i alchemią.

1919
Odkrywa dzieło Fernanda Legera - pierwsze zain­
teresowanie sztuką współczesną. Początek dwuletnie­
go związku z Daisy S. („Kay” z Wieku męskiego).

1921
Śmierć ojca. Poznaje Erika Satie, Maurice’a Ravela i poetę M axa Jacoba, który staje się jego pierwszym
„mistrzem”. Blaise Cendrars wydaje Anthologie negre —
„to więcej niż książka, to akt” - powie później Leiris.

1922
Rozpoczyna pisać swój dziennik. Poznaje Antoni­
na Artauda. Poznaje i zaprzyjaźnia się z André Massonem, którego odwiedza często w jego pracowni na rue
Blomet 45. Zaczyna interesować się dziełem Raymon­
da Roussela. W tym okresie Leiris czyta m.in. dzieła
okultystów, Blake’a, Sade’a, Nervala, Dostojewskiego,
Lautremounta, Rimbauda, Mallarmégo, Marcela
Schwoba... Opublikowana zostaje Umysłowość prymi­
tywna Lévy-Bruhla. Śmierć Marcela Prousta. Leiris
przyzna po latach, że W poszukiwaniu straconego czasu
wywarło olbrzymi wpływ na La Règle du jeu.

rêves, zaś w nr. 3 pojawia się pierwszy glosariusz zawie­
rający „gry językowe” (Glossaire j ’y serre mes glosses).
Galeria Simon wydaje pierwszy tomik jego wierszy (Si­
mulacre), ilustrowany litografiami André Massona. N a
bankiecie zorganizowanym przez surrealistów wykrzy­
kuje (przez okno) antyfrancuskie hasła i zostaje prawie
zlinczowany przez wściekły tłum.

1926
Ogląda (wraz Picassem) po raz pierwszy w życiu
corridę. Ślub z Louise Godon („Zette”...). Leiris dołą­
cza do rodziny Kahnweilerów. Francuski etnolog i mu­
zykolog André Schaeffner pisze Jazz —pierwsze etnolo­
giczne studium poświęcone czarnej muzyce jazzowej.

1927
Wraz z innymi surrealistami zapisuje się do francu­
skiej partii komunistycznej. Rezygnuje po sześciu mie­
siącach, uzasadniając, że interesuje go literatura, a nie
polityka. Jest to powodem konfliktu z Bretonem, Ara­
gonem i Eluardem i rozluźnienia stosunków z surreali­
stami. Publikuje tomik wierszy Point cardinal. Podróżu­
je do Grecji i do Egiptu, gdzie po raz pierwszy zaczyna
rozważać poświęcenie się nowej profesji: reportażysty.
Pisze powieść Aurora.

1923
Poznaje i zaprzyjaźnia się z Picassem. Bywa na nie­
dzielnych obiadach u Daniela-Henry Kahnweilera marszanda sztuki nowoczesnej. N a obiadach bywa
m.in. Artaud, Le Corbusier, Tristan Tzara, Erik Satie,
Max Jacob, André Malraux.

1928
Przechodzi kryzys twórczy. Coraz więcej uwagi za­
czyna poświęcać zapiskom autobiograficznym.

1929

1924

Leiris, Bataille, Desnos, Boiffard, Queneau, M as­
son i Prévert zostają wykluczeni z ruchu surreali­
stycznego za niezgodę na podporządkowanie swej
twórczości tezom głoszonym przez Bretona i partię
komunistyczną.
Georges Henri Rivière, Carl Einstein i Georges Ba­
taille zakładają pismo „Documents” („doktryny, arche­
ologia, sztuka, etnografia”), które przetrwa niecałe 2 la­
ta. Bataille zostaje redaktorem naczelnym, zaś Leiris
sekretarzem redakcji. Sponsorem pisma jest marszand
Georges Wildenstein.

Pierwsza publikacja wiersza Leirisa w piśmie „Intentions”. Poznaje Georges Bataille’a i André Breto­
na. Przyłącza się do ruchu surrealistycznego.

1925
Planuje stworzenie orficko-nietzscheańskiego se­
kretnego stowarzyszenia Judas. Jest wyznaczony do
stworzenia surrealistycznego „glosariusza niezwykłości”
(do czego jednak nigdy nie dochodzi). W „La Révolu­
tion surréaliste” (nr 2) publikuje wiersz Le Pays des mes

23

�MICHEL LEIRIS - NOTA BIOGRAFICZNA

1938

Leiris poddaje się psychoanalizie u doktora Adriena Borela.

Otrzymuje dyplom etnologiczno-religioznawczy
w École Pratique Des Hautes Études za pracę Sekret­
ny język Dogonów z Sanga. Wygłasza wykład pt. Sa­
crum w życiu codziennym. Ukazuje się Lustro tauromachii, z ilustracjami Massona. Pisze wiersze o corridzie
(Abacanico para los toros). Poznaje wybitnego znawcę
walk byków André Castela, z którym prowadzić będzie
przez przeszło 20 lat ożywioną korespondencję. Mu­
zeum Człowieka (Musée de l’Homme) w Paryżu inau­
guruje swą działalność.

1930
Pisuje o jazzie. Odkrywa dyptyk Cranacha Starsze­
go Lukrecja i Judyta. Uczestniczy w zajęciach Marcela
Maussa.

1931
Marcel Griaule i Georges Henri Rivière z Muzeum
Etnograficznego na Trocadéro wybierają Leirisa na sekretarza-archiwistę misji Dakar - Dżibuti. Szefem mi­
sji został Griaule, inni uczestnicy to m.in. Schaeffner,
Deborah Lifchitz, Marcel Larget, Eric Lutten i malarz
Gaston-Louis Roux. Misja trwa od 19 maja 1931 do
16 lutego 1933 roku. Sponsoruje ją m.in. Muzeum Et­
nograficzne na Trocadéro, ale także wiele osób pry­
watnych - Raymond Roussel, Al Brown (bokser,
mistrz świata wagi koguciej), Georges Wildenstein
(marszand i wydawca „Documents”), hrabia Charles
de Noailles (sponsor awangardowej sztuki, finansował
m.in. realizację filmów Buüuela i Dalego). W Paryżu
otwarcie antykolonialnej wystawy surrealistów Praw­
da o koloniach.

1939
Wydany zostaje Wiek męski i Glossaire: j ’y serre mes
gloses. Poznaje poetę René Chara i kompozytora René
Leibowitza. Zostaje zmobilizowany i wysłany na służbę
do Afryki.

1940-1941
Antyfaszystowska działalność etnologów z Muzeum
Człowieka. Powstaje Galerie Louise Leiris prowadzona
przez żonę Leirisa. Jej trzon stanowiła kolekcja Kahnweilerów.

1942

1932

Zaprzyjaźnia się z Sartre’em.

Hemingway pisze Śmierć po południu.

1943

1933

Publikuje zbiór wiersze Haut Mal.

Pojawia się drugi numer pisma Minotaure, zredago­
wany przez Leirisa i poświęcony w całości misji Dakar Dżibuti. Śmierć Raymonda Roussela w Palermo. Leiris
odwiedza go 3 miesiące przed śmiercią.

1944
Śmierć Maxa Jacoba. Leiris gra główną rolę w kon­
spiracyjnej (domowej) sztuce reżyserowanej przez A l­
berta Camusa.

1934

1945

L ’Afrique Fantôme zostaje opublikowane przez Gallimarda w serii Les Documents bleus. Griaule, Mauss
i Paul Rivet uznają książkę za prowokację. Leiris po­
znaje etnologa Alfreda Métraux, z którym łączyć będą
zainteresowanie kultami opętania (afrykańskie zâr
i haitańskie wudu).

Badania etnograficzne na Wybrzeżu Kości Słonio­
wej i na terenie dzisiejszej Ghany.

1946
Publikacja eseju Literatura jako tauromachia (De
la literature considérée comme une tauromachie) w pi­
śmie „Les Temps modernes”. Publikacja powieści
Aurora.

1935
Zajmuje się spuścizną Roussela. Bierze udział w se­
minarium etnologa Maurice’a Leenhardta. Poznaje
Colette Peignot i Francisa Ponge’a.

1947
Publikacja zbioru esejów o André Massonie André
Masson et son univers. Leiris współtworzy pismo afrykanistyczne „Présence africaine”.

1936
Koniec psychoanalizy. Otrzymuje dyplom z zakresu
historii religii („religie prymitywne”) i socjologii. Mu­
zeum Etnograficzne na Trocadero kończy swą działal­
ność. Bataille zakłada sekretne stowarzyszenie Acéphale.

1948
Publikuje Biffures, pierwszy tom cyklu autobiogra­
ficznego La Règle du jeu. Publikuje etnograficzne stu­
dium La Langue secrète des Dogons des Sanga. Poznaje
Claude’a Lévi-Straussa. Zaprzyjaźnia się z antylskim
pisarzem Aimé Cesaire’em.

1937
Leiris, Bataille i Roger Caillois tworzą Kolegium
Socjologiczne (Collège de Sociologie).

24

�MICHEL LEIRIS - NOTA BIOGRAFICZNA

1950

1967

Wykład pt. L ’Ethnographe devant le colonialisme,
będący pierwszą próbą ukazania dwuznacznej sytuacji
etnografa w rzeczywistości kolonialnej. Śmierć Marce­
la Maussa.

Publikuje książkę o sztuce Czarnej Afryki (Afrique
Noire: la création plastique). Jest kuratorem wystawy
Arts primitifs dans les ateliers d’artists w Musée de
l’Homme.

1951

1968

Realizacja filmu o corridzie (La Course de taureaux,
reż. Pierre Braunberger), z komentarzami Leirisa. N a
zlecenie Unesco pisze rozprawę Race et civilisation. Bie­
rze udział w konferencji organizowanej przez José Bergamina.

Bierze udział w wydarzeniach Maja ’68. Jest kurato­
rem wystawy Passages à l’âge d’homme w Musée de
l’Homme.

1971
Zostaje kierownikiem działu Czarnej Afryki
w Musée de l’Homme.

1952
Badania na Antylach.

1973

1955

Śmierć Picassa.

Publikacja drugiego tomu La Règle du jeu, pt. Four­
bis. Publikacja wyników badań etnograficznych z Mar­
tyniki i Gwadelupy. Podróż do Chin.

1977
Wielka paryska wystawa Francisa Bacona; katalog
ze wstępem Leirisa.

1956

1980

Publikacja zbioru wierszy Bagatelles Végétales z ilu­
stracjami Joana Miró. Śmierć Marcela Griaule’a.

Otrzymuje prestiżową nagrodę literacką „Grand
Prix national des Lettres”. Pisze wstęp do Musique et la
transe Gilberta Rougeta. Śmierć Sartre’a, Sonii Or­
well, Schaeffnera i Daniela-Henry Kahnweilera.

1957
Próba samobójcza. Alberto Giacometti portretuje
leżącego w szpitalu Leirisa.

1981

1958

Publikuje Ruban au cou d’Olympia.

Publikacja La Possession et ses aspects théâtraux chez
les Éthiopiens de Gondar

1983
Publikuje Francis Bacon, face et profil.

1959

1984

Zaczyna redagować fiszki nt. opery (Operratiques).

Przekazuje swoją olbrzymią kolekcję sztuki do
Centre Georges-Pompidou.

1960
Bierze udział w tworzeniu pisma afrykanistycznego
„Cahiers d’études africaines”.

1985
Publikuje Langage tangage.

1961

1986

Zostaje profesorem w CNRS. Publikuje Nuits sans
nuit et quelques jours sans jour - opisy swoich snów.

Wraz z Jean Jaminem zakłada pismo „Gradhiva,
revue d’histoire et d’archives de l’anthropologie”.

1962

1987

Śmierć Georges’a Bataille’a.

Publikuje zbiór tekstów o R. Rousselu (Roussel
l’ingénu). Śmierć André Massona.

1964
Publikuje Grand fuite de neige. Podróżuje po Ja ­
ponii.

1988
Umiera Louise, żona Leirisa.

1966

1990

Publikuje 3. tom La Règle du jeu pt. Fibrilles i zbiór
esejów Brisées. Zaprzyjaźnia się z Francisem Baconem
i z Sonią Orwell, wdową po George’u Orwellu. Śmierć
Alberto Giacomettiego i André Bretona.

30 września umiera.
Opracował Tom asz Szerszeń

25

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7548" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7528">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9fa33bad58f59b7a5f7acb293ae127a5.pdf</src>
        <authentication>f6e3a44490977a0c49e9006e7f34901e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90077">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6388</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90079">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90080">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90081">
                <text>Leiris, Michel (1901-1990)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90083">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5961</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90084">
                <text>Michel Leiris instrukcja obsługi/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90086">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4 ; s.7-22</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90088">
                <text>Szerszeń, Tomasz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90090">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90092">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90094">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90096">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90100">
                <text>„Okazało się, że nie ma o czym pisać - nie potrafił zna­
leźć powiązania pomiędzy absurdem i banałem, który wypeł­
niał dzień a poważnym zadaniem stawiania słów na papierze.
(...) Dopóki brał udział w swoim życiu, nie mógł o nim pisać.

TOMASZ SZERSZEŃ

Jedno zaczynało się tam, gdzie kończyło drugie.”
(Paul Bowles Pod osłoną nieba)

Michel Leiris instrukcja
obsługi

„Wypełnię wolny czas, jaki mi pozostaje pisaniem. Opi­
szę szczerze historię mojej kuracji.”
(Italo Svevo Zeno Cosini)
„Doktor darzy też zbyt wielkim zaufaniem te moje prze­
klęte wyznania (...) nie wie, co to znaczy pisać po włosku dla
nas, którzy mówimy dialektem triestańskim, a nie umiemy
nim pisać. Spowiedź na piśmie jest z naszej strony zawsze
kłamstwem.”

proustowskiego Marcela, który ostatecznie odnajduje
swe powołanie i może wreszcie rozpocząć (lub raczej
zwieńczyć) pracę nad „dziełem życia”, Michelowi nie
objawia się nigdy „rozwiązanie” - tajemnica pozostaje
tajemnicą.
Rien n’est jamais fini. Skoro życie jest nieustającą
walką ze śmiercią - jej odwleczeniem - pisanie może
być walką z pustką, czy, jak pisał o autorze L ’Afrique
fantôme Edmond Jabès, łataniem dziury za pomocą
słów (czy jednak - jak pyta Jabès - kaligrafia wystarczy,
by ową dziurę zapełnić?). U Leirisa nic więcej nowego
się nie wydarza, bo wydarzyć się nie może. Wszystko
powraca nieustannie i nic się nigdy nie kończy.

(Italo Svevo Zeno Cosini)

Rien n’est jamais fini - tytuł pierwszego opublikowa­
nego przez Michela Leirisa wiersza mówi wszystko: nic
nie jest nigdy zakończone; wszystko (życie, pisanie)
jest nieskończonym procesem, który bezskutecznie
domaga się domknięcia. Banalne? Nie trzeba długo
szukać, by odnaleźć analogie odnoszące się zarówno
do pisania (Georges Perec: „Trudno mi skądinąd po­
wiedzieć, na czym polega problem. Chcę pisać, lecz
napotykam wciąż nieprzezwyciężalne przeszkody i nie
jestem w stanie przez sześć miesięcy skończyć żadnego
z tekstów, który zacząłem.”1), jak i do sfery „życia”
(Italo Svevo: „O nieporównana oryginalności życia!
Było czymś cudownym, że wątpliwość, którą nasunęło
ono dziecku w tak naiwnej formie, nie została rozstrzy­
gnięta przez dorosłego, mającego już za sobą połowę
życia.”2). Jednak Leiris idzie jeszcze dalej. Czyni z owej
„niemożności pisania” i drobnej „wątpliwości” coś
więcej niż tylko strategię pisarską - temat zasadniczy.
W świecie jest „coś do zrozumienia”, co jednak wy­
myka się, co na zawsze pozostanie niedostępne. Ten
powracający u Leirisa leitmotiv, pojawia się po raz
pierwszy w dzieciństwie, w kontekście wystawienia
Parsifala Wagnera: „Właśnie Parsifal nasuwał mi wie­
le pytań. Wiedziałem, że jest tam coś „do zrozumie­
nia”, gdyż mówiono przy mnie o ludziach, którzy W a­
gnera „rozumieją” i o tych, co go w ogóle „nie
rozumieją”, a nawet, że trzeba być nie tylko dorosłym,
ale szczególnie uzdolnionym, ażeby uchwycić ukryte
znaczenie jego dzieł. Stawało się to więc dla mnie
czymś w rodzaju tajemnicy (...) czymś, co na razie wol­
no mi było tylko przeczuwać niejasno...”3 Czym jed­
nak jest owa tajemnica? Czy dotyczy ona „życia”, czy
może chodzi raczej o tajemnicę sztuki?
Podobnie jak W Poszukiwaniu Straconego Czasu,
autobiograficzne dzieła Leirisa (cykl La Règle de jeu
i Wiek męski) podejmują temat znaków, które niejako
zapowiadają powołanie pisarskie, tworząc pomost
między życiem i sztuką. Jednak w przeciwieństwie do

***

Zadziwiające, że niemal każdy interpretator mie­
rzący się z dziełem Michela Leirisa, przywołuje do­
świadczenie swoistej bezradności, nieadekwatności.
Już w pierwszym zdaniu swego eseju, będącym posłowiem do Wieku męskiego, Jan Błoński napisze „Bardzo
niezręcznie mówić o pisarzu, który sam postanowił po­
wiedzieć o sobie wszystko.”4 Owa niezręczność po­
większa się jeszcze bardziej, gdy wspomnimy, że proces
opowiadania o samym sobie nigdy się nie kończy, że
owo wszystko jest niedostępne, bowiem - jak to ujął
Maurice Blanchot właśnie w odniesieniu do autora
L Afrique - „jest coś do powiedzenia, czego nie może­
my wypowiedzieć...”5
Interpretacja napotyka jeszcze jedną, zasadniczą,
przeszkodę: „Leiris nauczył się śnić terminami psycho­
analitycznymi, to znaczy, symbolizować interpretację.
Jak w szeregu luster, wyrażone odbija się w wyobrażo­
nym, i tak bez końca.”6 Tyle Błoński. N a podobny
problem zwraca uwagę Maurice Nadeau, autor pierw­
szego obszernego studium o Michelu Leirisie: „Przez
literaturę, taką jak ją pisał Leiris, człowiek i świat,
w miejscu pogrążenia się w dziele przeładowanym od
odsłaniania się, odkrywają siebie nawzajem, takimi, ja­
cy są... Przekraczają znaki swej własnej obecności,
przenikają ekran, jakim literatura oddziela się od życia
(...) Oglądamy Michela Leirisa poprzez jego własne

7

�Tomasz Szerszeń • MICHEL LEIRIS INSTRUKCJA OBSŁUGI

terminy (poprzez jego własne słowa), które towarzyszą
mu niczym sobowtór.”7
I rzeczywiście, pułapka, w której znalazł się inter­
pretator, jest odbiciem zamknięcia, które stało się
udziałem autora. Bowiem „Świat jest lustrzaną szafą,
do której nie mamy klucza: widzimy samych siebie
w lustrze, nie wiedząc, co jest po drugiej stro­
nie.”8 Również literatura nosi cechy labiryntu bez wyj­
ścia: w notatkach do Fourbis czytamy: „Ta książka,
która stała się swoim własnym końcem...”.
Tematem, który pochłania autora Wieku męskiego,
jest więc zagadnienie błędnego koła, tautologicznego
uwikłania, które dotyczy każdej twórczości autobio­
graficznej i szerzej - każdej refleksji dotyczącej „życia”,
czy wreszcie każdego aktu poznawczego:9 „Od kilku
dni jedynym usprawiedliwieniem mojego „życia” jest
redagowanie dziennika mojego życia. (...) Błędne ko­
ło: wplątujemy się weń, gdy pod pretekstem opisania
swego życia, zapominamy żyć, ponieważ piszemy.”10
Relacja życia i literatury zostaje odwrócona, gdy Leiris
pisze o miłości do opery: „Żartując, powiedziałem raz
C., że jeśli się naprawdę kocha operę włoską, jest się
zbyt zajętym jej przeżywaniem, aby jej jeszcze słu­
chać.”11 Kluczowa tu kategoria „życia”, zostaje w in­
nym miejscu zakwestionowana, poddana swoistej metarefleksji: „Wprowadzenie sztuki w życie to pusta
formuła - trzeba by było sprecyzować, czym ma być
owo wprowadzenie, czym ma być sztuka i czym ma być
życie”.12 Narracja (szczególna, bo u Leirisa zawsze
w jakimś stopniu autobiograficzna) jest więc paraliżo­
wana13 - niczym spojrzeniem Meduzy - przez nieusta­
jący powrót tego samego, przez obsesyjnie powracające
wątpliwości, które kwestionują nie tylko jej porządek,
ale również terminologię (po zapisaniu setek stron au­
tobiografii, autor L ’Afrique zastanawia się, czym ma
być owo „życie”), samego autora i, wreszcie, „życie”.
Leiris jest miłośnikiem życia. Jego zaskakujące
przejawy odnajduje choćby w etiopskim kulcie zâr,
gdzie rytuał staje się swoistą „szatnią osobowości” (ve­
stiaire des personalites), a uczestnicy „wychodzą z sie­
bie”, by przybrać inną rolę; podobnie w operze - rozu­
mianej przez Leirisa analogicznie, jako „zbiór masek”.
Opera jest również istotna z innego powodu: śmierć
Pucciniego, śmierć która frapuje Leirisa, staje się sym­
bolem podobnego splotu „dzieła” i „życia”. Splotu,
który stoi w centrum rozważań autora L ’Afrique i któ­
ry staje się również jego udziałem.
Również w malarstwie Leiris poszukuje wyraźnego
śladu „życia”: „To, co mnie fascynuje u Bacona - podob­
nie zresztą jak u Giacomettiego - to fakt, że jego obrazy,
dosłownie, krzyczą obecnością”;14 „Mało istotne, czy od­
najdziemy tam piękno, czy brzydotę: płótno Bacona jest
tak samo żywe, jak samo życie...”15 - czytamy. To, co
najbardziej fascynuje autora Wieku męskiego, leży poza
estetyką, w miejscu, gdzie na przestrzeni płótna uobec­
nia16 się życie. Paradoksalne to uobecnienie, bowiem

w malarstwo Bacona - podobnie jak podczas spektaklu
corridy - wślizguje się ono poprzez śmierć...
„Malarstwo jest silniejsze ode mnie” mawiał Picas­
so. Przypadek Leirisa zachęca, by słowa te odnieść
również do literatury. L ’Afrique fantôme —650-stronicowe wyznanie - jest wyzwaniem, jakie francuski pi­
sarz i etnograf rzuca zdrowemu rozsądkowi. Jednak po
powrocie do Paryża Leiris nie przestaje pisać. Pisze co­
raz więcej: pisanie, niczym malarstwo według Picassa,
staje się nieuleczalną chorobą, opętaniem. Jest jednak
czymś jeszcze: cielesną ekspresją. Papier istnieje jako
przedłużenie ciała i, na odwrót, ciało jest funkcją pa­
pieru: „pragnął wytatuować to wszystko, co miał
w głowie, na powierzchni swej skóry - ostatecznie de­
cyduje się powierzyć to papierowi...”17 Ciało jest więc
nierozerwalnie związane z papierem, zaś... „życie” po­
wstaje, uobecnia się w pisaniu.
W jednym z glosariuszy Leirisa „życie” zostaje roz­
bite na dźwięki (vie —un Dé la sépare du viDe).18 W je­
go literaturze, w jego etnografii jest ono zawsze tożsa­
me z rozbiciem. Wniosek ten kryje w sobie coś
zasadniczego. Bowiem jak zauważa, piszący o Nietzschem Krzysztof Michalski, „Termin życie (...) odsyła
właśnie do tej niemożności scalenia, do próżności te­
go nieodzownego wysiłku”19...
***

Cóż zrobić z autorem, który wyznawszy: „Pisanie
nigdy nie przychodziło mi łatwo”, zapisuje następnie
setki, tysiące stron? Cóż zrobić z autorem, który jest
„miłośnikiem bezpośredniości”, poszukującym moc­
nych przeżyć w Afryce, na arenach walk byków, czy
w szemranych barach, deklarującego się tymczasem
jako zatwardziały nominalista, dla którego nie ma in­
nej rzeczywistości niż słowa? Jak pogodzić te i wszyst­
kie inne sprzeczności w jednym tekście? W tym wy­
padku „instrukcja obsługi” (mode d’emploi) przemienia
się „instrukcję nieużycia” (mode d’inemploi). Instruk­
cję, w której hasła można mnożyć w nieskończoność.

POEZJA I GRÓB
Autobiografie Michela Leirisa - te zapiski „zbunto­
wanego mieszczucha, anarchicznego intelektualisty”20
- są w istocie przepełnioną żałobą medytacją na temat
śmierci, braku, pustki. To w eseju właśnie o La Règle du
jeu Maurice Blanchot zawarł słowa, które znakomicie
oddają jego pogląd na literaturę: „Jest coś do powiedze­
nia, czego nie możemy wypowiedzieć; (...) dziura, pust­
ka, która nie cierpi światła, ponieważ w jej naturze jest,
by nie być oświetloną: sekret bez sekretu...”21
Jak każde wyznanie, dzieło Leirisa ma za swego pa­
trona Rousseau. Autor Wyznań pojawia się na stro­
nach Fibrilles —trzeciego tomu cyklu autobiograficzne­
go La Règle du jeu —w niezwykły sposób: centralne
miejsce książki zajmuje analiza snu, w którym opisany

8

�Tomasz Szerszeń • MICHEL LEIRIS INSTRUKCJA OBSŁUGI

damentem każdej kolejnej książki - nie tylko tych au­
tobiograficznych, z cyklu La Règle du jeu. L ’Afrique
fantôme jest przecież zaprzeczeniem książki podróżni­
czej i klasycznej rozprawy etnograficznej, Glossaire
j'y serre mes gloses narodziło się z pragnienia zniszcze­
nia słownika poetyckiego, Abacanico para los toros to
odpowiedź na tradycyjną poezję, zaś Wiek męski jest
oczywiście negacją powieści... Ten negatywny funda­
ment, który leży u źródeł wszelkiej działalności literac­
kiej - pisania w ogóle -, wywodzi się, jak zawsze u Le­
irisa, jeszcze z dzieciństwa: z krainy, która nie jest
niewinna. Pierwsze doświadczenie niepełności ma czy­
sto językowy charakter: to wspomnienie błędu wymo­
wy, gdy mały Michel, próbując złapać upadającego na
ziemię żołnierzyka, wykrzykuje (gdy zauważa, że żoł­
nierzyk jest cały) częcie! (reusement), zamiast na szczę­
ście! (heuresement).27 Incydent ten, zostaje przywołany
na samym początku pierwszego tomu La Règle du jeu,
jako rodzaj wprowadzenia do cyklu. Jest zapowiedzią:
autobiografia będzie opowieścią o pustce i o nieustają­
cej pracy języka, dążącej do tego, by ją zapełnić.
Tak więc Wiek męski nigdy nie zostanie osiągnięty,
Reguła gry nigdy nie zostanie definitywnie ustalona.
Pisarstwo Leirisa jest naznaczone melancholią - to,
przywołując określenie Nathalie Barberger,28 „pisanie
żałoby”. Melancholia żywi się tym, co utracone (co
wspaniale pokazał Baudelaire w Łabędziu) , ale również
tym, co nigdy nie zostanie zrealizowane. Walcząc
z czasem, Leiris sięga po zasadę wyliczenia. Podobnie
jak Georges Perec, nieustannie notuje tytuły książek
planowanych, książek, których nigdy nie napisze...
Niczym rasowy etnograf dostrzega, że zasadą kon­
stytuującą jego życie codzienne (bowiem to pole inte­
resuje go najbardziej) jest właśnie brak. W Wieku mę­
skim wylicza kobiety, których nie udało mu się
ostatecznie zdobyć: „szczególnie niedostępne aktor­
ki...”, „mała dziewczynka z przedziałkiem pośrodku...”,
„poznana w barze dziwka...”, „inna dziewczyna, prze­
siadująca zwykle w barze...”, „inna jeszcze, spotkana
w domu publicznym...”, „wyniosła i zimna Amerykan­
ka...”, „poddana, bezwolna dziewczyna...”, „ta, z którą
zapijałem się dni cztery...”, „ta, co miała zwiędłą twarz,
ale ciało delikatne...”, „te wreszcie, które nie robią nic,
do których nie śmiem się nawet odezwać, kiedy je spo­
tkam, ale które chwytają za gardło samym swym wzro­
kiem Meduzy.”29 W Dzienniku zauważa, że miłość za­
wsze związana jest z niezaspokojonym pragnieniem,
czyli - w efekcie - z nieobecnością: „Bardzo regularnie
mam pokusy fetyszyzmu i długo szukam w moim poko­
ju przedmiotu, z którym mógłbym uprawiać miłość; aż
po dziś dzień, żadnego jeszcze nie znalazłem.”30 W Wie­
ku męskim ta sama sytuacja zostaje przeniesiona na
płaszczyznę literatury: „Zwracam się do tej kobiety je­
dynie dlatego, że jest nieobecna - do kogóż by pisać, je­
żeli nie do osoby nieobecnej? (...) Zapewne, nie ma
mowy, aby została ukochanym przedmiotem; raczej -

zostaje park w Ermenonville. Ten sam, w którym
ostatnie chwile swego życia spędził Rousseau. Ten
sam, w którym znajduje się symboliczny pusty grobo­
wiec wielkiego filozofa - pusty, bowiem prochy Rous­
seau zostały przeniesione do Panteonu. Niepozorny
wątek, staje się centralnym punktem błyskotliwej ana­
lizy, którą przeprowadza Denis Hollier.22 Zwraca on
uwagę na fakt, że moment ślubu z Louise Godon (czy­
li z Z.) wyznacza początek właściwej twórczości auto­
biograficznej Leirisa. Realistyczny zwrot, który ozna­
cza zarazem zerwanie z pisarstwem automatycznym,
z tradycyjnie rozumianym surrealizmem i z... poezją.
Trzeba wybrać między życiem a poezją, między mał­
żeństwem a byciem poetą, między seksem a życiem
w czystości: taki dylemat jest, według Holliera, cen­
tralny dla młodego Michela. Wybierając małżeństwo,
autor Wieku męskiego żegna się więc z poezją, z częścią
swego życia, która została mu amputowana, niczym
głowa Holofernesowi. „Cała twórczość autobiograficz­
na Leirisa jest żałobą nad poezją, oznaczaniem wyco­
fania się, ściganiem nieobecności, opłakiwaniem tego,
co we Frêle Bruit nazywa „milczeniem schronienia
wieszczki: opustoszałą siedzibą wyroczni, której odjęto
głos.” Orfeusz wyśpiewujący zniknięcie Eurydyki, Leiris który śpiewa o utracie swego głosu (...) żegna się
z poetą, którym nie zostanie. La Règle du jeu: cenotaf
Michela Leirisa, poety.”23
Niezwykły splot dzieła i życia zostaje wprowadzony
do Fibrilles, właśnie za sprawą Rousseau. Jego pusty
grobowiec - niezwykła atrakcja dla wielu turystów od­
wiedzających Ermenonville (jednym z pierwszych był
Nerval - „książę poetów”) - zajmuje centralne miejsce
w Fibrilles. Tymczasem „podczas pisania Fibrilles —wie­
my to - Leiris podejmuje próbę samobójczą. Pośrodku
własnej książki autor składa się do grobu; schodzi do
grobu, który, jak tego wymaga ceremoniał cenotaficzny, pozostaje pusty: zstąpienie (...) musi być nieudane.
Pozostała część Fibrilles to pusty grobowiec, prywatny
cenotaf, w którym autor chce zrobić miejsce spoczyn­
ku dla swoich szczątków, dla żywych (...) popiołów.
N ad grobem Rousseau, Fibrilles, zanim jeszcze zaist­
nieją, (...) pogrążają się same w grobowcu, w którym
ich właśnie brakuje, pogrążają się w pustce, w nieskończoności.”24 Tragiczny splot dzieła i życia, kunsz­
towna konstrukcja - zabieg zwany mise en abyme i dramatyczne pytanie: „Dokąd zmierza tekst? Do te­
go, by nie powiedzieć, skąd przybywa. Ani dokąd
zmierza.”25 Brakuje reguły gry. Zostaje ona zaanonso­
wana w piątej części cyklu - w notatkach do Fibules
(Klamry) - która jednak nigdy nie została napisana.
Brak spinającej klamry, brak reguły gry, brak ostatecz­
nej reguły „ja”... Czas nie zostaje odnaleziony.
Jedno z dzieł Leirisa - zbiór zawierający opisy snów,
które śnił na przestrzeni lat - nosi tytuł Noce bez no­
cy26 (Nuits sans nuit): brakuje jednej nocy (do tysiąca
i jednej nocy?). Nieciągłość, niekompletność jest fun­

9

�Tomasz Szerszeń • MICHEL LEIRIS INSTRUKCJA OBSŁUGI

substan cją m elancholii, obrazem (...) wszystkiego, cze­
go m i brak ...”31 Leiris podąża tropem Prousta, który

ręce lewej podlega to wszystko, co zwyczajowo postrze­
gane jest jako „gorsze” : związane ze śm iercią, nazna­
czone, skażone.34 Ludzka antropologia opiera się więc

wykorzystuje m etaforę rozmowy telefonicznej, by opi­
sać dośw iadczenie równoczesnej ob ecn ości i n ieobec­
n o ści - m elancholijnej niepełności, która jest rów no­
znaczna ze śm iercią. „T o on a mówi do nas, to jej głos
stam tąd dochodzi. Z jakże daleka! Ileż to razy nie m o­

n a symbolicznym rozdwojeniu: „człow iek jest bytem
podw ójnym - homo duplex - u którego to, co prawe

głem słuch ać bez lęku, jakbym w obliczu tej niem ożli­
w ości widzenia (...) czuł wyraźniej, ja k oszukańczy jest
pozór tej najsłodszej bliskości i jak daleko m ożem y się
znajdow ać od ukochanych rzeczy w chwili, w której

merów „D ocum ents” , Leiris natrafia na reprodukcję
dyptyku C ran ach a Lukrecja i Judyta. Lukrecja i Judyta -

zdają się one być na wyciągnięcie ręki. Rzeczywista

pięciu, części. Odkrycie C ran ach a naprow adza Leirisa
na pom ysł napisania autobiografii - Wiek męski jest już

i to, co lewe, różni się fundam entalnie.”35
W 1930 roku, szukając m ateriałów do jednego z nu­

dwie kobiece postaci, które symbolizują od tąd funda­
m entalne pęknięcie świata na dwie, pozostające w n a­

ob ecn ość - głos ten tak bliski - w równie rzeczywistym
oddaleniu. Lecz także zapowiedź wiekuistego oddalen ia.”32 O biekt m iłosny wymyka się - dlatego k och ać
napraw dę m ożna jedynie kam ienny p osąg lub uwięzio­
n ą A lbertynę.

w drodze. H ertzow ska podw ójność, dwubiegunowość
zostaje więc wprowadzona w sam o serce tem atyki auto­
biograficznej - „Ja” Wieku męskiego to homo duplex.
Książka Leirisa jest jednak, jak pisze w przedmowie au­
tor, „dziełem-czynem”, które przekracza granice litera­

T a k rozum iana m elan ch olia dotyczy nie tylko „ży­
c ia” (m iłości), ale - ja k zawsze u Leirisa - również d ru ­

tury i w ciela się w życie. D latego zarysowana w autobio­
grafii dychotom ia, pojaw ia się również w samym życiu:

giego członu opozycji, czyli „sztuki” (literatury). P isa­
nie, będ ące dla niego w alką ze śm iercią, z rozkładem ,
je st działaniem tragicznym : teraźniejszość wymyka się

rozdwojenie tekstu - na część praw ą (Lukrecja?) i lewą
(Judyta?) - odpow iada podziałow i Paryża (m iasta,
w którym francuski pisarz mieszkał przez całe życie) na

opisowi, podobn ie ja k obiekt m iłości wymyka się k o ­
ch ającem u, nie d ając się złapać in statu nascendi. D la ­
tego literatura, naw et ta najbliższa życiu, będzie za­

rive droite i rive gauche. Przestrzeń m iasta pokrywa się
symbolicznie z przestrzenią „życia” : Prawy Brzeg to M u ­
zeum Człowieka n a T rocadero (gdzie autor L ’Afrique

wsze przynależeć do tego, co m inione: „W ycofuję się
w ciąż w przeszłość, jestem urzeczony m oim i w spo­

fantôme pracow ał przez kilkadziesiąt lat) i etnografia.

m nieniam i z dzieciństw a i m łod ości - jeszcze ogólniej,

Także to, co zawodowe, oficjalne. Lewy Brzeg, lewa stro­
na m iasta (gdzie mieszkał przez ostatnie pięćdziesiąt lat)

przez wszystko, co stanow i w spom nienie. C h odzi m i
n ieustann ie o odtw orzenie, uchw ycenie m inionych
dośw iadczeń, które staram się ożywić z m aksym alną

odsyła do tego, co prywatne, intymne - do literatury.
R eguła gry jest, w tym wypadku, ściśle przestrzegana: et­
nografią Leiris zajmuje się w swoim gabinecie w M u ­
zeum, mieszkanie pozostaje dom eną literatury.
S ek w an a rozdziela w ięc autobiografię. Wiek męski
je st również płaszczyzną innego podziału, innego cię­

ostrością. N igdy nie m a doświadczenia teraźniejszości.
Lub raczej m oje jedyne dośw iadczenie teraźniejszości
istnieje w akcie pamiętania. O to stałem się kron ika­
rzem, zam iast być p o etą [podkreślenie m oje - T . S .].
H erezja p od ob n a do tej, jak ą zanotow ałem dziesięć

cia: „Skończyłem w łaśnie trzydzieści cztery lata, p o ło ­
wę życia” .36 „Ja ” staje się m iejscem rozdarcia.

d n i tem u: pisanie po fakcie; (...) W ięc, pisanie ok ale­
czone, które szuka oparcia w starych rzeczach, nie m a­

***

jące już siły, aby w zlecieć.”33
T eraz w idać to już wyraźnie: pusty grobow iec R o u ­
sseau jest, zarazem, grobem , w którym spoczęły szcząt­
ki M ich ela Leirisa.

W n o tatk ach do w ykładu w C ollège de Sociologie
Sacrum w życiu codziennym, szukając etnologicznej za­
sady organizującej codzienność, Leiris notuje:

PRAWE I LEWE
„Sztuka i życie, głos i ciało...”

„sen i nocne czuwanie
sztuka i życie
doświadczenia kluczowe i codzienna egzystencja

(Michel Leiris Fibrilles)

język mityczny i język potoczny”37

W 1909 roku Robert Hertz, socjolog ze szkoły Durkheima, pisze studium L a prééminence de la main droite.
Etude sur la polarité religieuse (O pierwszeństwie prawej
ręki. Studium na temat religijnej dwubiegunowości) .

O p isać życie, op isać siebie m ożna jedynie d ok on u ­
ją c niezliczonej ilości cięć - dzieląc bez koń ca. Za

W znow iona w 1928 roku książka zrobiła w ielką furorę
w śród francuskich antropologów związanych z M u ­
zeum Etnograficznym na T rocad ero i z „D o cu m en ts” .
W edług H ertza praw a ręka wiąże się w ludzkich w spól­

spraw ą C ran ac h a Leiris w prow adza do swej tw órczości
oparty w łaśnie n a d ych otom iach sposób organizacji
autobiografii. A więc: L u krecja i Judyta, antyczne i bi­
blijne, D o n Ju a n 38 i H am let, barok 39 i klasycyzm, p ra­

n o tach z tym, co „w łaściw e” , ojcow skie, podczas gdy

we i lew e,40 teatr przeżywany i teatr odgrywany... Ow o

10

�Tomasz Szerszeń • MICHEL LEIRIS INSTRUKCJA OBSŁUGI

„Ja” w poszukiwaniu swej „reguły gry/reguły ja”, jest
zawsze rozdarte między dwoma sprzecznościami. Dla­
tego proces opowiadania nie może zostać domknięty,
życie nie może zostać zakończone, zagadka rozwiąza­
na. Podwójność nie jest tu jednak figurą spotkania:41
u Leirisa parokrotnie pojawia się przypowieść o zakończeniu-spotkaniu, które kończy się fiaskiem. W tek­
ście z „Documents” pt. Caput mortuum ou la femme de
alchemiste francuski pisarz przywołuje starą arabską hi­
storię o spotkaniu derwisza z Bogiem. Spotkanie koń­
czy się zaskakująco: zamiast Boga, derwisz spotyka...
samego siebie (lub może Bóg posiada jego twarz). Ten
niepokojący „kafkowski” motyw pojawia się również
w patafizycznym tekście Sur le voyage de Magellan. Leiris przywołuje w nim starą prawdę starożytnych: spo­
tkanie z sobowtórem stanowi zapowiedź końca...

daje swemu porte-parole wymiar bohatera klasycznej
tragedii - to pierwszy krok do mityzacji „Ja” , która sta­
nie się główną zasadą Wieku męskiego. Strategia fran­
cuskiego etnologa opiera się na napięciu pomiędzy
„ja” i „nie-ja”: Siriel (czy Siriel Lechim) to jednocze­
śnie Leiris i nie-Leiris. Podobnie napięcie - między typowością a niepowtarzalnością - wyznacza charakter
gry w kości: każdy rzut jest typowy (istnieje ograniczo­
na liczba możliwości) i, zarazem, niepowtarzalny (nie­
powtarzalnie przypadkowy).
Warto przywołać w tym kontekście Leirisowskie
rozważania o Marcelu Duchampie. Jego twórczość tak pokrewna eksperymentom Raymonda Roussela
z „mechaniką” tekstu - służy jako pretekst do rozwa­
żań na temat „sztuki jako gry z zasadą tożsamości
[identyczności].”45 U Duchampa gra jest wszechobec­
na i przybiera rozmaite formy. Nie ogranicza się jedy­
nie do mylącej odbiorcę „gry iluzji”: jest (jak u Roussela) zasadą przewodnią, ponieważ - jak podkreślał
Leiris - „świat [Duchampa - T. S.] jest nierozwiązalnym splotem znaków i znaczonego lub symboli i symbolizowanego”.46 Owa gra destabilizuje sensy i spra­
wia, że „każda forma jest perspektywą innej według
pewnego znikającego punktu”.47 Względność form
i sensów przekłada się również na płaszczyznę tożsa­
mości seksualnej: w tytule słynnej pracy La mariée mi­
se à nu par ces celibataires, même Duchamp rozbija ją
na dwie części - kobiecą (MAR) i męską (CEL).
Leiris posuwa grę z własną autobiografią jeszcze da­
lej, czyniąc z gry słów, z przestawienia liter naczelną za­
sadę. Metamorfoza, wykroczenie poza siebie, rozgrywa
się więc na płaszczyźnie języka: dochodzi tu do głosu
Leiris-poeta, Leiris-miłośnik Roussela. Leiris-etnolog
wie jednak (nauczony doświadczeniem afrykańskich
badań terenowych nad kultami opętania i sekretnymi
stowarzyszeniami), że słowa mogą mieć moc przemie­
niania rzeczywistości. Wiara ta sprawia, że z czasem po­
rzuca on w końcu grę masek i pseudonimów, próbując,
za pomocą pisania, dogonić „życie”. Takie też jest dzie­
ło autora L ’Afrique: rozpięte między poezją i etnografią,
między totalnym rygorem języka (na wzór Roussela
i Duchampa) i wiarą w jego transgresyjną moc. Między
literackim „uprzestrzennieniem autobiografii” (na wzór
Mallarmé), a całkowitym wyjściem poza nią, ku „życiu”.
Między autobiografią, którą rządzi rousseańska zasada
szczerego wyznania, a autobiografią, którą rządzi sekret.

AUTOBIOGRAFIA I SEKRET
„Twoje działanie zawsze odnosi się do papieru.”
(Stéphane Mallarmé Quant au livre)

Vie —un Dé la sépare du viDe:42 rzut kości rozdziela
życie od pustki, czytamy w jednym z glosariuszy. Rysu­
nek André Massona z 1923 roku, przedstawia gracza
w kości. To portret Michela Leirisa, wówczas począt­
kującego poety, pozostającego pod wpływem ekspery­
mentów Stefana Mallarmé. Rysunek stanie się, jak na­
pisze później Leiris, jego symbolem: autor La Règle du
jeu pozostaje przez całe życie zafascynowany właśnie
kostką do gry, widząc w niej siłę zdolną przekształcać
nie tylko rzeczywistość poetycką, lecz również życie.
Leiris przenosi zasady gry w kości na płaszczyznę ję­
zyka i, równocześnie, na płaszczyznę autobiografii. N a
wzór Mallarmé, który w swym poemacie Rzut kośćmi
nigdy nie zniesie przypadku „uprzestrzennia lekturę”,
Leiris dokonuje „uprzestrzennienia autobiografii” otwiera ją na nowe, alternatywne możliwości. Pozo­
staje ona jednak ograniczona liczbą liter - to one wy­
znaczają przestrzeń gry (gdy rzucamy jedną kością,
mamy do dyspozycji sześć możliwości; podobnie słowo
„Leiris” składa się z sześciu liter, zaś „Michel” to kolej­
ne sześć). We wrześniu 1926 roku zanotuje w dzienni­
ku: „Michel Leiris - to mi wystarczy, by odwracając
moje nazwisko (Siriel Lechim), przemienić się nagle
w starego rabina.”43 Najprostsze odwrócenie liter
zmienia „Leirisa” w „Siriela” (tak też będzie nazywał
się bohater Aurory, jego pierwszej i jedynej powieści),
doprowadzając zarazem do karnawałowego odwróce­
nia znaczeń i „wyjścia z siebie”. Nowe imię produkuje
nowe sensy, odsyła do nowych kontekstów.44 Kolej­
nym wcieleniem staje się Damocles Siriel (który jest
bohaterem dwóch niezrealizowanych „autobiograficz­
nych” projektów: Starożytności Damoklesa Siriela
i Młodość Damoklesa Siriela, czyli Moja autobiografia od
rozpoczęcia wojny aż do utraty dziewictwa). Wprowa­
dzając „antyczne” imię (Damocles), autor Afrique na­

***

W swoich tekstach etnologicznych autor L ’Afrique
fantôme nie zajmuje się nigdy tematem struktur pokre­
wieństwa. Interesują go natomiast badania nad tym, co
sekretne: sekretny język, inicjacje, sekretne maski. T e­
matyka ta, jak pisze, ma fundamentalne znaczenie dla
zrozumienia ludzkich wspólnot: „Społeczeństwo prze­
jawia naturalną skłonność do sekretu. (...) posiada spe­

11

�Tomasz Szerszeń • MICHEL LEIRIS INSTRUKCJA OBSŁUGI

sem prowadzi go w zupełnie odmiennym kierunku.
W połowie lat 20. publikuje w „Révolution Surréali­
ste” swoje pierwsze glosariusze, w których próbuje nie
tylko podważyć przyjęte etymologie, lecz również do­
prowadzić do całkowitej destrukcji słownika.52
Podczas misji Dakar-Dżibuti Leiris zajmuje się ba­
daniem sekretnego języka inicjowanych w sudańskim
plemieniu Dogonów. Praca ta, wymagająca olbrzymie­
go wysiłku i samozaparcia (autor L ’Afrique fantôme nie
zna wówczas żadnego z języków afrykańskich), polega­
ła na procesie wielokrotnej deszyfracji: podczas badań
Leiris najpierw robi notatki fonetycznie, następnie
próbuje odczytać je wraz z tłumaczem (orientującym
się dobrze w zasadach sekretnego języka), który prze­
kłada je z kolei na codzienny język Dogonów. O stat­
nim ogniwem tego skomplikowanego procesu jest tłu­
maczenie na francuski. Sekretna mowa inicjowanych
ma hybrydyczny53 charakter: sens używanych słów
uległ w niej częściowemu zapomnieniu. Leiris przeno­
si obserwacje dotyczące specyfiki sigi so na płaszczyznę
literacką: w swoich glosariuszach i grach językowych
„wyciska słowa jak cytrynę”,54 poddaje je deszyfracji
(niczym elementy zapomnianej mowy), sprawia, że
każde słowo staje się „perspektywą innego”.55
Jednak jego największym pragnieniem jest przywró­
cenie słowom życia. Słowa ożywają więc, stają się obec­
ne - o wiele silniej niż „żywy głos”.56 Zyskują ciało. To
powiązanie słów i ciała ma swoją muzyczną analogię.
I to niekoniecznie w tak ukochanej przez Leirisa operze
(choć, jak pisał, „poetyckie pisanie jest, bez wątpienia,
(...) trochę czymś takim jak aria w operze...”57), lecz
w jazzie. Początek fascynacji tą muzyką pokrywa się
mniej więcej z pierwszymi eksperymentami językowymi,
z pierwszymi glosariuszami. Autor Wieku męskiego wie­
lokrotnie podkreślał transowość jazzu: podobnie jak
w kultach opętania (gdzie nawiedzający duch wstępuje
w ciało nawiedzanego i stapia się z nim w jedność),
w jazzie następuje niezwykłe, cielesne utożsamienie
„grającego” i „granego”. Muzyk „staje się” instrumen­
tem, zaś instrument tworzy - na czas szalonej improwi­
zacji - nierozdzielną jedność z muzykiem. Dla Leirisa
koncert jazzowy jest spektaklem opętania, w którym
ciało, słowo, instrument i muzyka, poprzez swój rytm,
„sklejają się”. Podobnie rzecz się ma z językiem. W Mu­
sique en texte et musique antitexte —komentarzu do Lan­
gage tangage - spuszczone z łańcucha słowa rozpoczyna­
ją szaleńczy taniec. Leiris, niczym opętany przez
jednego z demonów zâr, daje się prowadzić, dokąd
chcą. Czytelnik również. Jak w życiu, gdy nie jesteśmy
w stanie w pełni przewidzieć, co się wydarzy.
Tak powstaje mit. W Essai sur le merveilleux Leiris
powraca do Jarry’ego: cudowność rodzi się „pomię­
dzy”, na skutek nieporozumienia między myślą i mo­
wą. Mit jest więc skutkiem błędu w funkcjonowaniu
języka. Zinterpretowany przez Leirisa Jarry, ma wszak­
że swój antropologiczny kontekst. Autor L ’Afrique

cjalny język, różniący się od języka codziennego i nie­
zrozumiały dla nie-wtajemniczonych”.48 Dogonowie
i ich sekretny język pozostają prefiguracją społeczeń­
stwa: wspólnoty, w której to, co sekretne, strzeżone
jest przez język. Problem zrozumienia tajemnicy inicjo­
wanych jest więc w gruncie rzeczy problemem języko­
wym - zadaniem dla tłumacza, lub dla znawcy szyfrów.
W swych pismach autobiograficznych Leiris po­
wraca w zaskakujący sposób do tematyki Dogonów.
Pracując nad pośmiertną edycją dziennika intymne­
go, Jean Jamin zauważa,49 że Leiris zataił ważny szcze­
gół biograficzny dotyczący swojej żony50 i - w efekcie
- całego swojego życia. To „zniknięcie” - strategia
analogiczna do tej, jaką zastosował Georges Perec
w Zniknięciu, podniesiona tutaj do potęgi i obejmują­
ca całą autobiografię - jest zaskakujące, zwłaszcza
w przypadku autora, który wyznaje, że chciałby roz­
chorować się z powodu szczerości. Pragnienie, by wy­
znać wszystko, przekraczając zarazem granice litera­
tury, zostaje skonfrontowane z rodzinnym sekretem,
który okazuje się nie do wypowiedzenia. Coś pozosta­
je „między słowami”, zagubione przez mechanizmy ję­
zyka. Zniknięcie jest, zarówno u Pereca, jak i u Leirisa, faktem językowym: sekretu po prostu nie można
wypowiedzieć, zapisać... Cóż jednak począć z deklaro­
waną szczerością człowieka, który chce „powiedzieć
wszystko”? Leiris zdaje się być schwytany w pułapkę
języka: jest zarazem „sobą” (Leiris) i „innym” (Siriel);
jednocześnie mówi prawdę i kłamie... W całej jego
twórczości odnaleźć można ślady tej paradoksalnej
podwójności. Przybiera ona zaskakujące formy: jego
pierwsze prawdziwie etnograficzne badania dotyczyły
sigi so, sekretnego języka sudańskich Dogonów. Tym­
czasem proste przestawienie dwóch liter przemienia
„Dogon” w „Godon” - nazwa afrykańskiego plemie­
nia przekształca się w panieńskie nazwisko żony Michela. Leirisa interesują więc wewnętrzne analogie:
badaniom nad sekretnym językiem sigi so, odpowiada
sekretne autobiograficzne „zniknięcie”, Dogonom
odpowiada inne, tym razem paryskie, „plemię” - ro­
dzina Godon.51 Przestrzenie etnografii i autobiografii
zamykają się w jednym słowie.

SŁOWO I ODDECH
„Śniło mi się czasem, że - skoro słowo i oddech są związa­
ne - moje badania nad językiem sprawiły, iż utraciłem mowę...”
(Michel Leiris Wiek męski)
„Dopóki moje słowa będą żywe, będą miały kości, ciało
i skórę!”
(Michel Leiris Langage tangage)

Podobnie jak większość dzieci, mały Michel na­
miętnie studiował encyklopedie i słowniki. Do jego
ulubionych lektur należała w dzieciństwie Encyklope­
dia Larousse’a. To zamiłowanie do klasyfikacji z cza­

12

�Tomasz Szerszeń • MICHEL LEIRIS INSTRUKCJA OBSŁUGI

strzeni (...) czyż nie jest tutaj środkiem, by uprawiać
miłość z rzeczami, by wnikać w nie - aż do serca?”.62
Malarstwo Bacona, podobnie jak corrida, jest więc
próbą wniknięcia w rzeczywistość. W obu przypad­
kach autor L ’Afrique przywołuje metaforykę seksualną
(„realité enfin mise à nu”, czyli „rzeczywistość ostatecz­
nie obnażona” jak pisze63), bowiem miłość fizyczna
jest tu równoznaczna z użyciem siły. Podobnie, w obu
przypadkach, mamy do czynienia z wyzwaniem rzuco­
nym całej tradycyjnie rozumianej sferze estetyki: sztu­
ka Bacona nie ma nic wspólnego z porządkiem symbo­
licznym, który zwykle konstytuuje „sztukę”.
Dotykamy tu tematyki Realnego, tak jak ją przed­
stawiał Lacan. Jego poglądy rekonstruuje Markowski
w swej książce o Gombrowiczu: „W tym znaczeniu
sztukę można traktować jako obszar, na którym Real­
ne jest starannie wypierane (sztuka konwencjonalna)
bądź też na którym powrót Realnego staje się nie do
zniesienia (i także podlega wyparciu i cenzurze). (...)
sztuka (świadomie lub nieświadomie) lekceważy Real­
ne, gdyż jest ono dla niej nie do wytrzymania, a to ze
względu na jego radykalnie asymboliczny charakter.”64
I dalej: „jeśli się zgodzić, że Realne skrywa rozkosz, to
skrywa także ból i piękno (bolesne piękno), co prowa­
dzić może do wniosku, że (...) nie ma różnicy między
czystą rozkoszą i czystym bólem, albowiem i tu, i tam,
podobnie jak w przypadku piękna, zawodzi możliwość
symbolizacji.”65 Leiris zdaje się sugerować,66 że malar­
stwo Bacona pozostaje po stronie Realnego, po stronie
bólu i ekstazy, po stronie tego, co „nie do wytrzyma­
nia”. W tym sensie, Bacon jest prawdziwym briser
d’images - ikonoklastą, którego każdy obraz, każde po­
ciągnięcie pędzla wymierzone jest przeciwko innym
obrazom, przeciwko całej historii malarstwa. Jest tak­
że wyzwaniem mającym zbadać granice ludzkiej wy­
trzymałości.
„Obraz ma swoje partie rozpalone lub być może,
używając języka jazzu, swoje partie hot w opozycji do ca­
łości cool, te gdzie rzuca się kości w porównaniu do resz­
ty, która jest tylko neutralnością jednoznaczną z przepa­
ścią (....). Opozycja części powiedzmy „sakralnych”,
gdzie panuje wzburzenie, i części „świeckich” - najob­
szerniejszych - gdzie nic się nie dzieje.”67 Leiris opisuje
płótna Bacona tak, jak arenę walki byków: podobne dy­
chotomie organizują przestrzeń obrazu i areny („części
hot" i „części cool”, sacrum i profanum). W obu przypad­
kach czynnikiem wyznaczającym charakter, odpowied­
nio spektaklu i płótna, jest skaza. Baudelairowskie
„zgwałcone piękno” (lub, podążając śladem leirisowskich poszukiwań językowych, piękno „wypaczone”) piękno „lewe” - pojawia się nie tylko w szkicach o Fran­
cisie Baconie. W Lustrze tauromachii Leiris mówi
wprost: to, co naprawdę istotne („piękne”?), przekracza
granice estetyki (dlatego puste ornamenty stylu, pod­
czas walki raczej skrywają niż odsłaniają). Bacon, pod­
nosząc przerażający ochłap mięsa do poziomu Ukrzyżo­

przywołuje, po raz pierwszy w kontekście Rimbauda
i Roussela, zapomnianą dziś teorię Maxa Müllera, we­
dług której mity rodzą się na skutek swego rodzaju
„choroby języka”. Pozostaje pytanie: czy choroba języ­
ka byłaby również chorobą ciała?

SZTUKA I NUDA
„Zawsze ceniłem słodkawą gorycz koktajlów, śnieżny
smak szampana i przenikliwie ostre tchnienie whisky.”
(Michel Leiris Wiek męski)
„Fakty - wtrącił Heyst zwykłym swoim uprzejmym to­
nem - nie ma nic ciekawszego nad fakty. Nagie fakty.”
(Joseph Conrad Zwycięstwo)

Dlaczego pewne dzieła sztuki dotykają nas dogłęb­
nie, podczas gdy inne pozostawiają totalnie obojętny­
mi lub są po prostu nudne? Pytanie o nudę sztuki po­
jawia się w pismach Leirisa dwukrotnie i dzieli je
blisko pięćdziesiąt lat: po raz pierwszy w eseju o fetyszyzmie rzeźb Giacomettiego (1929), drugi raz w tek­
ście o obrazach Francisa Bacona. Dla francuskiego pi­
sarza i etnografa nuda ma jednak głębsze podłoże,
wykraczające poza granice estetyki. Jej korzenie tkwią
w charakterystycznym dla naszej epoki poczuciu życia
„wykastrowanego”, pozbawionego głębszych sensów życia bez sacrum.58
Według Leirisa, sztuka nie ma wystarczającej mocy,
by zastąpić to, co święte lub by zniwelować wszech­
obecne odczucie nudy. Istnieją jednak - jak twierdzi dzieła, które przekraczając granice tego, co estetyczne,
działają na nas niczym dobrze wymierzony cios bokse­
ra. Leirisa interesują właśnie te miejsca, momenty, gdy
sztuka wchodzi głęboko w materię życia, dotykając w prawdziwie cielesny sposób (podobnie jak miażdżąca
nos pięść, czy kończące walkę pchnięcie toreadora) tego, co „naprawdę istotne”. Dzieje się tak jedynie wte­
dy, gdy to, co widzimy, nakłuwa niczym barthesowskie
punctum.59 To ukłucie, otwarta rana - „przenikliwie
ostre tchnienie whisky” - związane jest z brutalnym re­
alizmem. „Brutalność faktu” Leiris odnajduje w obra­
zach Francisa Bacona.
Czym jest owa „brutalność faktu”? W eseju Co mi
powiedziały obrazy Francisa Bacona Leiris zauważa, że
obrazy te noszą bardzo materialny ślad działania mala­
rza, który w brutalny sposób odcisnął na nich swą
obecność.60 Ślad ten, prawdziwa rana, przywołuje ra­
czej rzeczywistość opisywaną w Lustrze tauromachii, niż
świat sztuki. W innym eseju (Francis Bacon dzisiaj) Leiris posuwa się jeszcze dalej, porównując brutalny gest
malarza do gwałtu, do aktu seksualnego, którego ce­
lem jest wniknięcie w materię świata: „Widzialne śla­
dy aktywności ręki - jej znaki na płótnie - pozostawia­
ją przypuszczenie (...) że jej ruch zmierza w istocie do
schwytania (analogicznego do porwania lub gwałtu)
rzeczywistości. (...) Zgwałcenie,61 roztrzaskanie prze­

13

�Tomasz Szerszeń • MICHEL LEIRIS INSTRUKCJA OBSŁUGI

wania, osiągnął bez wątpienia, tak poszukiwaną w lite­
raturze przez Leirisa, „szczerość” („obnażenie”) .
W jednej ze swych ostatnich książek Michel przy­
wołuje postać Olympii z obrazu Eduarda Maneta: na­
ga, przypominająca posąg - podobna do innych kobiet
pojawiających się w pisarstwie Leirisa. Tym, co nie­
przyzwoite u manetowskiej Olympii, nie jest jednak jej
nagość, lecz... wstążka. Ten pozornie nieistotny detal
jest tu kluczowy. Bez wstążki Olympia byłaby po pro­
stu nudna, pozostawiałaby nas obojętnymi. Tymcza­
sem piękno - tak jak je rozumie Leiris, tak jak je rozu­
mie Bacon i zapewne tak, jak je rozumieją pozostający
w „intymnym kontakcie ze śmiercią” toreadorzy - nie
może być konwencjonalne, zapoznane. Nie może być
nudne. Musi przenikać niczym punctum. Niczym obra­
zy Francisa Bacona. Niczym corrida.

ną dla Leirisa. Temat ten, obecny jest w Dzienniku
niemal od samego początku, pojawia się w kontekście
poszukiwania własnej techniki poetyckiej (np. w maju
1929 roku notuje: „... technika obiektywna i subiek­
tywna - czy naprawdę można je rozdzielić?”72), jed­
nakże nabiera prawdziwej aktualności podczas wypra­
wy do Afryki, gdy Michel spotyka się nie tylko z nową,
skomplikowaną rzeczywistością kolonialną, ale rów­
nież ze swoją nową profesją (i charakterystycznym dla
niej sposobem widzenia świata), czyli z etnografią. Et­
nograf jako podmiot, Afryka jako model, przedmiot:
taka, oczywista jak by się zdawało, relacja zostaje pod­
kopana w L ’Afrique fantôme. Podwójne doświadczenie
Leirisa - jako podmiotu (pisarz, etnograf) i przedmio­
tu (pacjent psychoanalityka, model malarzy) - nie po­
zwala mu spojrzeć całościowo na badanych, na Afry­
kę, na etnografię. Następuje moment demaskacji:
prawdziwym tematem etnografii jest etnograf. O sa­
motniony, skazany na subiektywność, piszący.
W jednym ze swoich listów do Leirisa Bacon pisze:
„Być może realizm jest, w swym najgłębszym wyrazie, za­
wsze subiektywny”.73 Paradoks, na którym zbudowane
jest L ’Afrique fantôme („to przez maksimum subiektyw­
ności możemy dotknąć prawdy...”), jest więc w gruncie
rzeczy problemem malarskim. Dzieło Leirisa jest jednak
niczym sprawnie działający organizm, w którym wszyst­
kie naczynia są ze sobą trwale złączone: malarskie zagad­
nienie jest jednocześnie problemem autobiograficznym.
Tekst, płaszczyzna kartki papieru, to miejsce spotkania
(i „identyfikacji”) podmiotu i przedmiotu.

PODMIOT I PRZEDMIOT
„Schellingiańska koncepcja dzieła sztuki, jako
miejsca utożsamienia [spotkania - T. S.] podmiotu
i przedmiotu”68 - notuje Leiris w swym dzienniku in­
tymnym. Artysta tworząc, oscyluje na cienkiej grani­
cy, która rozdziela świadome i nieświadome, to co su­
biektywne i obiektywne: Schelling zauważa tę
paradoksalną sytuację aktu twórczego. „«Ja» zaczyna
(akt twórczy - T. S.) świadomie (subiektywnie) i koń­
czy w sposób nieświadomy lub obiektywny...” ; „Jest ab­
solutnie niemożliwe, żeby coś obiektywnego zostało
stworzone ze świadomością (...) to, co jest prawdziwie
obiektywne (...) nie może więc być wprowadzone (do
dzieła sztuki - T. S.) ze świadomością" .69 Artysta jest
świadomy podczas tworzenia, natomiast to, co po­
wstało wymyka mu się - w tym sensie dzieło sztuki jest
autonomiczne, żyje własnym życiem. Z kolei sam akt
twórczy jest paradoksalnym momentem wykroczenia
poza siebie - ku temu, co „obiektywne”. W twórczości
Leirisa pojawiają się wątki, które doskonale pasują, by
je rozważyć w kontekście myśli Schellinga: problem
pisania jako opętania (nieświadome, więc „czy obiek­
tywne”?), projekt autobiografii możliwie jak najbar­
dziej „szczerej”, realistycznej aż do bólu.
Giacometti, Picasso, Bacon - bohaterowie esejów
Leirisa. Dzieło każdego z nich obraca się wokół tema­
tu „artysta i jego model”.70 Ten balzakowski motyw
wyznacza, zdaniem autora L ’Afrique, odmienność
sztuki współczesnej. W notatkach do wykładu
w Collège de Sociologie zapisuje on uwagę o znamien­
nym przesunięciu akcentów pomiędzy romantyzmem
a współczesnością: nie spoczywa on już na osobie two­
rzącej, na artyście, lecz na mechanizmie tworzenia, na
procesie twórczym. Wątek ten rozwija, koncentrując
się na Picassie (który jest przecież twórcą obrazu M a­
larz i jego model): „W obrazach Picassa (...) tematem
obrazu, jest sam akt jego stwarzania.”71
Malarski temat artysta-model nie jest niczym in­
nym jak relacją podmiot-przedmiot, tak przecież waż­

PATOS I TEATR
„Co dzień wdziewałem maski...”
(Michel Leiris Wiek męski)

W Wieku męskim Leiris przywołuje obraz burdelu
jako miejsca, które - gratka dla historyka czy antro­
pologa - pozwala przenieść się w przeszłość, ku staro­
żytności. „Jeżeli dość długo lubiłem burdel, to dlate­
go, że i on współuczestniczy w starożytności;
przypomina targ niewolników i rytualną prostytucję
antyku”;74 „Zaznałem w portowych burdelach wraże­
nia głębokiej ludzkości i wielkości, które odczuć moż­
na we wszystkich domach rozpusty...”75 - pisze. Te
konotacje (antyk, „wrażenie wielkości”...) odsyłają
w oczywistym kierunku: dla Leirisa burdel, podobnie
jak kobiece posągi, jest czymś par excellence klasycz­
nym. Dziwny to, rzecz jasna, klasycyzm, jednak jego
ślady są silnie obecne w całym dziele. Jego zasadniczą
cechą jest patos. I tak bohater Wieku męskiego
uwzniośla swoje życie seksualne, które, począwszy od
pierwszych dziecięcych snów i fantazji, przeniesione
zostaje na poziom mitu: „byłem wzruszony”76 pisze
Leiris o swej pierwszej erekcji. Podobną rolę odgrywa
alkohol: „Szklanka alkoholu podnosi mnie do pozio­
mu wielkich pijaków Dostojewskiego”.77 Wspomnie-

14

�Tomasz Szerszeń • MICHEL LEIRIS INSTRUKCJA OBSŁUGI

LUDZKIE I NIELUDZKIE

nia, drobne, z pozoru nieistotne fakty nabierają tragi­
zmu, są wyolbrzymione niczym gest teatralny. Rów­
nież literatura, sam fakt pisania jest z natury patetycz­
ny: „Moje wspomnienia podniesione do kwadratu
przez fakt, że je zapisuję”.78 W taki sposób - poprzez
analogię ze światem teatru i opery, przywołanie kla­
sycznych figur i poprzez sam proceder pisania - doko­
nane zostaje obejmujące historię życia uwznioślenie i,
w efekcie, mityzacja.
Patos jest zawsze przypisany scenie: Leiris podkreśla
swą, pochodzącą jeszcze z dzieciństwa, fascynację te­
atrem i operą. Scena staje się wzorcem porządkującym
przeżycia, magazynem metafor i figur pojawiających się
w literaturze i w etnografii. „Zachowywać się tak,
jakbym był w teatrze”79 to zasada organizująca leirisowską etnografię „ja”. Autor Wieku męskiego jest zara­
zem podmiotem i przedmiotem własnej obserwacji, ak­
torem i widzem: to rozdwojenie wyraża symbolicznie
Hamlet - figura wewnętrznego rozbicia, odsyłająca
również do obrazu „teatru w teatrze”.
«Teatr „ja”», «„ja” w teatrze świata». Teatralnie
skonstruowane „ja”80 jest głównym (i jedynym) akto­
rem i widzem na autobiograficznej scenie.81 Tożsa­
mość bohatera nie jest trwała, ponieważ jest każdora­
zowo tworzona przez padające z widowni spojrzenie
widza, który zmieniając nieustannie miejsca, zmienia
również perspektywę (z kolei aktor nieustannie prze­
mieszcza się). Teatr, podobnie jak kult zâr, jest więc
„szatnią osobowości”: „Chciałem najpierw zagrać rolę
Rolli, potem Hamleta, dzisiaj - Gérarda de Nerval. Ja­
ką - jutro?”82
Autor La Règle du jeu przejmuje terminologię po­
chodzącą ze świata teatru i przenosi ją na płaszczyznę
literatury, autobiografii i etnografii. O ile afrykańskie
i antylskie kulty opętania (zâr, wudu) określone zosta­
ją przez Leirisa (za Alfredem Métraux) jako „komedia
rytualna”, to tauromachii przypisane zostaje pojęcie
„tragedii”. Napięcie między tymi dwoma pojęciami
(odnoszącymi do dwóch przeciwstawnych rodzajów
widowisk), występuje na przestrzeni całego dzieła:
w Wieku męskim nadanie „tragicznego” wymiaru zda­
rzeniom, które zazwyczaj nie są za takie uznawane, jest
przyczyną zamierzonego komizmu. Ta ambiwalencja
tłumaczy zamiłowanie Leirisa do słodko-gorzkich, tragiczno-komicznych postaci z commedii dell’arte.83 Dla­
tego też tak często pojawiają się odwołania do Pajaców
Leoncavalla, które dotykają prawdziwego sensu te­
atralności: pozorności („śmiech poprzez łzy i prawda
poprzez teatr”).
Obrazy „teatru w teatrze” są więc kluczowe dla je­
go autobiografii, ujawniają bowiem właśnie pozorność
nie tylko widowisk, ale również całego procesu spisy­
wania autobiografii i, finalnie, świata w ogóle. Świat
jest teatrem. Pozostaje sprecyzować: dla Leirisa świat
bywa commedią deWarte, bywa inscenizacją Hamleta.
Bywa też Gombrowiczowską Operetką.

„Automat, który się rozbija, kurtyzana, która zdradza,
śpiewaczka, która ginie na suchoty - takie były wcielenia
gardzicielki, jawiącej się w marzeniu Hoffmanna; kształty
zmienne jak Meduza, w której każdy zdaje się rozpoznawać
kobietę, którą kocha.”
(Michel Leiris Wiek męski)
„Widziałem w nich tylko piękny posąg...”
(Michel Leiris Wiek męski)

W Aurelii Nervala statua zostaje rozbita. Leiris
przywołuje ten epizod w Essai sur le merveilleux,84 zesta­
wiając go z figurami, które pojawiają się w malarstwie
Giorgio de Chirico: przypomina o „cudowności”, „nad­
zwyczajności” posągów, o ich walorze symbolicznym.
Pragnienie tego, co nieludzkie, pragnienie zamiany
w „kamienną statuę” pojawia się wielokrotnie w jego
tekstach. Kamień, jednoznacznie kojarzony w Wieku
męskim z antykiem i z tym, co klasyczne, jest odpowie­
dzą na rozpad świata, który koroduje, który nieustan­
nie wymyka się, tak jak Afryka wymyka się pióru, któ­
re chce ją opisać i pozostaje czymś nieludzkim - zjawą,
fantôme: „(...) Nabrałem wcześnie zwyczaju pudrowa­
nia twarzy, jakbym ukryć ją chciał pod maską (...). Wy­
rażało to symboliczne pragnienie mineralizacji, stano­
wiąc reakcję obronną na wewnętrzną słabość i rozpad,
którymi czułem się zagrożony; chciałem zbudować so­
bie rodzaj pancerza, urzeczywistniając moim wyglądem
- ten sam ideał sztywności, który ścigałem w poezji.”85
Pewne wyobrażenia łączą Leirisa ze światem malar­
stwa De Chirico: „Świat moich snów jest światem nie­
realnym, brukowanym kamieniami, obramowanym
budowlami. N a ich frontonach czytam czasem tajem­
nicze sentencje. Jest to długi ciąg esplanad, galerii
i perspektyw, które przemierzam niczym całkowicie
abstrakcyjną przestrzeń ogołoconą ze wszelkiej ziem­
skiej realności. Królują tutaj: ołowiana nić, cyrkiel,
waga...”.86 Prawdziwie alchemiczna87 fascynacja ka­
mienieniem i stalą, potwierdza wyrażone w Wieku mę­
skim pragnienie:88 Leirisa interesuje moment, w któ­
rym doskonałość formy staje się alegorią śmierci,
negacją życia. Kamień i stal, od zawsze towarzyszące
tematyce melancholii, służą mu do stworzenia (auto)
portretu człowieka owładniętego obsesją pustki, para­
liżującym lękiem przed śmiercią.89
Dla Leirisa opera jest miejscem, w którym ciele­
sność zostaje w największym stopniu zanegowana.
Śpiewak, śpiewaczka operowa stają się alegorycznym
obrazem tego wszystkiego, co nieludzkie i niematerial­
ne i, równocześnie, rodzajem archetypicznego wyobra­
żenia kobiecości: dla Leirisa kobieta jest obrazem tego
właśnie, co nieludzkie; jest zawsze obiektem melan­
cholii. Podobnie niedostępna pozostaje Emawayish,
córka kapłana zâr: „Po całych miesiącach wstrzemięź­
liwości i uczuciowej pustki zakochałem się w Gonda-

15

�Tomasz Szerszeń • MICHEL LEIRIS INSTRUKCJA OBSŁUGI

AUTOBIOGRAFIA I BRAK GŁOWY

rze w Abisynce, która i fizycznie, i moralnie odpowia­
dała dwoistemu ideałowi Lukrecji i Judyty. (...) wyda­
wała się woskowym posągiem.”90
„Jedyne, co kocham w kobietach, to ich kryszta­
łowa biżuteria. Gdy oglądam je nagie, jedynym wa­
runkiem, bym mógł być podekscytowany, jest wy­
obrażenie sobie, że są statuami... N a własne ciało
spoglądam z niechęcią. Używam wszelkich środków
zdolnych nadać mu twardość granitu i całymi godzi­
nami utrzymuję je bez ruchu, wyobrażając sobie, że
w ten sposób przekształcę je w rodzaj statuy...”91 - pi­
sze w innym miejscu. Sceniczny zabieg przekształca­
nia własnego ciała w statuę przypomina o teatralnym
odniesieniu, które patronuje Wiekowi męskiemu. To
fragment rozmowy Fausta i Mefistofelesa, dotyczący
Meduzy:
Mefistofeles: „Daj temu pokój!/ Strzeż się, już ja
znam to./ To czarodziejski, martwy obraz, fantom:/ Le­
piej nie zważać na jej zdradny zew./ Kamienny wzrok
jej w człeku ścina krew/ I człowiek cały w kamień się
zamienia./ Czyżbyś Meduzy nie znał choć z imienia?”92
Scena jest miejscem wtajemniczenia (kobieta jako
Meduza), jest również miejscem przemiany (w ka­
mienny posąg). Leiris opisuje sam siebie jako już pora­
żonego wzrokiem Meduzy, skamieniałego. W tym sen­
sie, niezwykle trafione wydają się słowa Denisa
Holliera: narrator Wieku męskiego zastyga w grama­
tycznym „Ja”. To „Ja-które-umiera”.93
Meduza zabija spojrzeniem, Syreny kuszą śpiewem.
„Tym, co mnie często najbardziej dotyka w kobiecie,
jest jej głos”94 - pisze Leiris. Głos istnieje całkowicie
poza dotykiem, jest więc doskonałym „ucieleśnie­
niem” nieludzkiego stalowo-kamiennego ideału. Ale
głos jest również - jak w epizodzie Odysei, gdy Odyseusz kuszony jest śpiewem Syren - śmiercionośną bro­
nią, równie groźną jak wzrok Meduzy czy miecz Judy­
ty. Opera - ulubione miejsce Leirisa - staje się w tym
przypadku niebezpieczną przestrzenią, miejscem ku­
szenia. Staje się również metaforą sytuacji, w której
znalazł się autor i narrator Wieku męskiego: nieustają­
cego zagrożenia kobiecością. Śmiercią, którą kobieta95 niesie leirisowskiemu „Ja”...
Kobiety Leirisa są więc nieludzkimi statuami o an­
tycznym rodowodzie: Aurora,96 Lukrecja, Judyta,
Olympia, Nereida... W rzeczywistości są one bliskimi
siostrami bohaterek Gerarda de Nervala: Aurelii, Syl­
wii, Pandory... i Chwały Raymonda Roussela.97
Czymże bowiem innym jest rousselowska gloire, jeśli
nie (gramatyczną98) kobietą? Czymże innym, jak nie
ukoronowaniem świetlanym kręgiem, uwiecznie­
niem, zamianą w majestatyczny posąg, zamarciem
w chwale?
Jednak statua zawsze ulega rozbiciu. Proces mine­
ralizacji nigdy nie może dobiec końca, schwytany
w obłędną logikę błędnego koła: posąg formuje się, by
następnie skruszyć się na nowo.

„Wyobrażam sobie samego siebie (...) niczym Holofernes
z odciętą głową!”
(Michel Leiris Wiek męski)

Pisząc o operze Pucciniego Turandot, Leiris przy­
wołuje raz jeszcze biblijną historię Judyty i Holofernesa. W tym kontekście pojawia się projekt eseju Turan­
dot lub triumf Holofernesa, który byłby rodzajem
powrotu do kluczowego dlań, zaczerpniętego z obrazu
Cranacha, wątku.
W Wieku męskim utrata głowy99 staje się zaskaku­
jącą figurą autobiograficzną. „Autobiografia wywołuje
ten sam skutek, co działanie Judyty: oddziela głowę od
ciała, oddala tego, kto podejmuje zadanie autoprezen­
tacji, od niego samego” - pisze Denis Hollier. I dalej:
„Według stwierdzenia Bataille’a człowiek jest tym,
czego mu brakuje: z braku głowy rodzi się także auto­
biografia. Podmiot autobiografii jest (...) tym, kto tra­
ci twarz, kto w głębi samego siebie spotyka innego bez
twarzy, rozpoznaje siebie w wyzutej z „ja” trzeciej oso­
bie. Takie właśnie jest autobiograficzne caput mortuum: jej alchemia dąży do połączenia w jedną potwor­
ność własną twarz i brak twarzy innego.”100 Można
dodać coś jeszcze: brak głowy jest oczywistą figurą nie­
obecności. Piszący autobiografię musi się określić,
„amputuje” więc niektóre części „Ja” - fragmenty wła­
snego „ciała”, fragmenty własnej historii.101 Nie da się
opowiedzieć wszystkiego: pisząc tracimy fragmenty
naszego życia. Tracimy siebie.
Czego brakuje w autobiografii Leirisa, co zostaje
„ucięte”? „Wraz z La Règle du jeu autobiografia traci
swe centrum i swój sens: życie”102 - pisze Nathalie Bar­
berger. Autobiografia, która zostaje „pozbawiona gło­
wy”, nie ma końca, brakuje jej rozwiązania, osi: Leiris
opowiada kolejne anegdoty, kolejne historie, wzbogaca
fabułę, dokonuje kolejnych interpretacji tych samych
wspomnień z dzieciństwa. Przywołuje te same motywy
(co widoczne jest zwłaszcza w cyklu La Règle du jeu),
które powracając, paraliżują narrację. Opowieść nie
postępuje, nadmiar słów sprawia, że właściwy cel auto­
biografii - „życie” - gubi się gdzieś po drodze. „Nigdy
nie dochodzimy do ostatniej litery ostatniego słowa”:103 autobiografia nie może zostać dokończona.104
Figura ta posiada jeszcze jeden, trochę inny, sens.
Literatura bywa bowiem niebezpieczną grą, w której
można, dosłownie, stracić głowę - otrzeć się o obłęd.
Tymczasem dla Leirisa pisanie - rytuał nie mniej
prawdziwy niż kult zâr - jest zawsze równoznaczne
z opętaniem. Ta symboliczna dekapitacja oznacza
więc depersonalizację: coś czego nie kontroluję, „mó­
wi za mnie”.105 Głos, który wydobywa się z samych
trzewi. Czy to jeszcze „Ja”?
Niebezpieczeństwo grozi również z innej strony.
Radykalny gest Leirisa - destrukcja słownika i, przede
wszystkim, próba wcielenia literatury w życie, zaś życia

16

�Tomasz Szerszeń • MICHEL LEIRIS INSTRUKCJA OBSŁUGI

w literaturę - oznacza osiągnięcie miejsca, skąd nie
ma już powrotu. Dalej czyha prawdziwa gilotyna
i prawdziwy miecz.

mat samobójstwa pojawia się jako pomysł na rozwiąza­
nie problemu błędnego koła, w które wpadł Heyst bohater projektowanej w Afryce powieści.
W następstwie nieudanej próby samobójczej Leiris
zastępuje je, jako projekt rozwiązania splotu „dzieła”
i „życia”, ideą spalenia własnych książek112 - chce „na­
prawić błąd, jakim było ich napisanie”. „Spalić to, z po­
wodu czego istnieję, by nie zostać spalonym samemu...”113 W swym projekcie Leiris bliski jest postawie
wzywającego do pisania krwią Friedricha Nietzschego:
w rozprawie Literatura a tauromachia przywołuje metafo­
rę ognistego pióra („pod zdaniami autora papier marsz­
czyłby się i zapalał za każdym dotknięciem pióra
z ognia”114). Pisząc, palimy własne książki. Jednak, jak
sugeruje Leiris, tylko takie, równoznaczne z „utratą gło­
wy” pisanie - pisanie, w którym górę bierze wyciskająca
łzy i krew, ognista namiętność115 - sprawia, że literatura
przekracza swe granice: ku „życiu”.
Pragnienie pisania „ognistym piórem” jest jednak
naznaczone bluźnierstwem. Pisarz, który marzy o wyjściu
„poza literaturę”, jest z natury podejrzany. To niebez­
pieczny alchemik lub ktoś, kto zaprzedał duszę diabłu.
Leiris doskonale zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa,
jakim jest uczynienie z literatury „życia” (przypomnijmy:
Wiek męski pojawia się w 1939 roku) czy dosłowne po­
traktowanie metafory spalenia książek. Wie, co w tam­
tej sytuacji politycznej może oznaczać „utrata głowy”...

PAPIER I ŚMIERĆ
„Powinienem był popełnić samobójstwo, jest to jednak
ostatnia rzecz, jaką zrobię.”
(Michel Leiris Wiek męski)

W nocy, tuż przed podjęciem próby samobójczej,
zapisze: „Pisząc, szukam schronienia w przestrzeni bia­
łej kartki, jak struś chowający głowę, tak jak gdyby ta
kartka była światem bez gęstości, gdzie śmierć nie mo­
że wniknąć”.106 Zarówno Dziennik, jak i całą autobio­
graficzną prozę Leirisa (ale również niektóre teksty et­
nograficzne) można czytać jako rozważanie na temat
śmierci. Motyw ten powraca u autora L ’Afrique
fantôme regularnie, prawie zawsze właśnie w kontek­
ście literatury. Przestrzeń białej kartki jest rodzajem
azylu, który chroni przed naznaczonym rozpadem
światem zewnętrznym. Pisanie jest jednak, z natury,
pełne ambiwalencji: jest równoczesnym odwleczeniem
śmierci i jej zapowiedzią. Heroiczną walką, która nie
może zostać wygrana: „Poezja [pisanie poezji] nie jest
niczym innym jak długą walką ze śmiercią”; „każde
działanie artystyczne, jakiejkolwiek natury, korzenia­
mi sięga do tej wojny przeciwko śmierci...”107
Pojawia się tu ponownie paradoksalne błędne koło
- zasada organizująca kolejne dzieła Leirisa. „Pisanie,
które jest końcem”: pierwsze zapisane słowo wyłącza
piszącego z porządku „życia” i - podobnie jak fanfary
oznajmiające początek corridy - jest sygnałem nie­
uchronnej śmierci. Stąd metafora literatury jako are­
ny, autora zaś jako toreadora („jestem naprzeciwko li­
teratury niczym torero”). W takim ujęciu staje się ona
rodzajem morderczej rozgrywki, w której autor, będąc
równocześnie toreadorem i bykiem, znajduje się za­
wsze w sytuacji bez wyjścia.
„Wcielić śmierć w życie, sprawić, by stała się w ja­
kiś sposób rozkoszna (jak gest torera, który łagodnie
wciąga byka w fałdy kapy czy mulety): na tym powin­
na polegać działalność budowniczych luster...”.108
Podjęcie wyzwania, wkroczenie na arenę jest rodzajem
pięknego samobójstwa. Warto pamiętać, że tytuł naj­
ważniejszej leirisowskiej rozprawy o literaturze (De la
litterature considéré comme une tauromachie),109 jest
bezpośrednim nawiązaniem do tytułu słynnego dzieła
Thomasa de Quincey De l'assasinat considéré comme un
des beaux-arts...110
Właśnie temat zabójstwa-samobójstwa111 pojawia
się u Leirisa wielokrotnie. Jawi się jako sposób na prze­
rwanie błędnego koła, nierozerwalnego splotu „życia”
i „sztuki”, które jest głównym zagadnieniem cyklu au­
tobiograficznego. Szukając reguły gry, reguły „ja”, za­
pisze w dzienniku: „La Règle du jeu (reguła gry¡reguła
„ja”) - samobójstwo?”. Z kolei w L ’Afrique fantôme te­

ŚMIERĆ I STYL
„Powiedz mi, Gitanillo, czy twoje serce przestaje bić, gdy
walczysz na arenie?”
(Corochano)

Ceremoniał pogrzebowy Dogonów to, według Leirisa, „opera pogrzebowa” (opera funebré). Ta sama me­
tafora116 pojawi się w serii wierszy poświęconych corri­
dzie: tauromachia, opera i śmierć są ze sobą w intymny
sposób powiązane. N a arenie, tak jak w operze, serce
przestaje bić. Śpiewak operowy zmienia się w nieru­
chomą statuę - podobnie jak toreador przed decydują­
cym pchnięciem. W martwy posąg. W głos. Muzyka muzyka operowa, ale także, jak pisał José Bergamin,
„milcząca muzyka” corridy - jest uwolnieniem od
obecności, czymś „na kształt śmierci”. „Umrzeć trochę,
by zapomnieć, że później umrę całkowicie”117 - pisze
Leiris, miłośnik opery i tauromachii...
Leiris pierwszy raz ogląda corridę wspólnie z Picassem,118 22 sierpnia 1926 we Fréjus. Jednak swoje ob­
jawienie przeżywa dopiero po powrocie z Afryki, na
którejś z kolei walce,119 gdy ogląda na arenie Rafaelillo - toreadora z Walencji. W liście do wybitnego
znawcy corridy André Castela (sierpień 1938), Leiris
przypisał temu momentowi wagę epifanii: „W żadnym
dziele artystycznym i literackim nigdy nie odnalazłem
odpowiednika tego, co poczułem w Walencji, ogląda­
jąc walczącego Rafaelillo (...) Wiem, że w całym mo­

17

�Tomasz Szerszeń • MICHEL LEIRIS INSTRUKCJA OBSŁUGI

im życiu nie doświadczyłem czegoś podobnego.” Epifa­
nia? Lecz jakiego rodzaju? Co w tym wypadku kryje się
pod tym zapoznanym i niejasnym pojęciem?
Leiris był przeciwny estetyzacji walki, która skrywa
właściwy sens widowiska. Tauromachia, której symbo­
lem jest walczący na arenie Rafaelillo, sytuuje się więc dla
niego poza „sztuką”, poza kategoriami estetycznymi. Czy­
li gdzie? W sferze religii? Według Annie Maillis,120 rze­
czywiście możemy mówić o momencie religijnym u Leirisa właśnie wtedy, gdy pisze on o corridzie (jednak, wbrew
pozorom, autor Lustra tauromachii niewiele miał wspól­
nego z okultystyczną religijnością Georgesa Bataille’a121).
Jednak epifania ta ma specyficzny sens: Lustro tauroma­
chii - podobnie jak inne cenione teksty o corridzie (Ber­
gamin, Montherlant, Hemingway...) - jest przede wszyst­
kim doskonale napisane (dlaczego teksty o corridzie są
tak dobrze napisane?). Leiris osiąga momentami szczyty
stylistycznej maestrii: jego styl pozwala, przez krótką
chwilę, uwierzyć, że to, co napisane jest tak dobre, a na­
wet lepsze niż corrida. Lepsze niż... „życie”.
Jeśli więc mamy do czynienia z epifanią, jest to bez
wątpienia epifania stylu. Leiris wykracza, na krótki mo­
ment (być może jedynie w paru akapitach, kilku zda­
niach...), poza „sztukę” i poza „życie”. Literatura, któ­
ra przekracza „literaturę”? Sprawa dość kłopotliwa
i raczej problematyczna. Jednak podobny, dziwny splot
odnaleźć można w... Szkicach piórkiem Andrzeja Bob­
kowskiego. We wspaniałym, napisanym niby od nie­
chcenia (jakby na marginesie niezwykle intensywnych
momentów życia), fragmencie poświęconym rowero­
wej podróży po południu Francji. Upadek Francji,
triumfująca Trzecia Rzesza. Bobkowski „urywa się
z łańcuszka” i odbywa wakacje życia: słońce, rower, La­
zurowe Wybrzeże, Alpy, wolność. Przy okazji (późnym
wieczorem, po zakończonej szaleńczej rowerowej jeździe) notuje swe wrażenia. Wychodzi wspaniale. Pozo­
staje pytanie: lepiej czy gorzej niż w rzeczywistości?
Lepsze jest Camargue ze Szkiców piórkiem, czy lepiej by­
ło „być tam” - na rowerze w Camargue? Triumf „życia”
nad literaturą? Czy może raczej stylu nad „życiem”?
Tauromachia, tak jak ją widzi Leiris, stawia więc
podobny problem. To, być może, jedyny - „epifaniczny” - moment, który wymykałby się błędnemu kołu,
tej „regule gry”. Czy jednak na pewno?

wywracając słowo na „drugą stronę”, odwraca również
porządek świata: „Jeśli jest tak, że mówię językiem
śmierci, śmierć przestaje być śmiercią (nie jest już wię­
cej końcem wszystkiego, ale odległą krainą, z którą
może mnie trochę oswoić słowny egzotyzm).”122 Leiris
mówi więc językiem „wywróconym na drugą stronę”,
„prześlizguje się po odwrotnej stronie śmierci”.123 De­
strukcja słownika, zniszczenie sensów są równoznacz­
ne z chwilowym zawieszeniem, z jej oswojeniem. To
odwleczenie może nastąpić jedynie przez przemianę
znaczeń słów.
Śmierć i mort. Oba słowa, polskie i francuskie, są
krótkie, jednosylabowe, wymawia się je jednym
tchem. W Langage tangage Leiris przekształca mort
w „me met hors” - cztery litery zostają przekształcone
w dziewięć liter. W innym glosariuszu mort zostaje
jeszcze bardziej rozciągnięte, stając się „minotaure
amateur d’hommes. Saumatre traumatisme”. Zamiast
jednego słowa mamy więc kilka o innym niż pierwot­
ne znaczeniu. Zamiast dziewięciu - czterdzieści dwie
litery. Leiris dosłownie rozciąga śmierć, tym samym ją
neutralizując. Wyrok zostaje chwilowo zawieszony.

MUZYKA I ŚMIERĆ
„Ojciec mój zmarł był przed przeszło rokiem, w śnieżysty
dzień, po chirurgicznym zabiegu. Zawsze rozmiłowany w mu­
zyce, zażądał od mojego brata - wiedząc, że wkrótce umrze
- aby ten zagrał mu na skrzypcach ulubioną melodię.”
(Michel Leiris Wiek męski)
„Zycie jak opera, z miłością by załamać linię melodyczną
i ze śmiercią, by nadać mu całą swą doniosłość w finale.”
(Michel Leiris Fibrilles)

Dziennik rozpoczyna się przywołaniem Święta wio­
sny Strawińskiego. Tematyka muzyczna, powracająca
regularnie. Muzyka i śmierć. Leiris życzył sobie, by na
jego pogrzebie odtworzono Bal maskowy (!) Verdiego.
Tymczasem zgromadzeni nad grobem usłyszeli owszem
Verdiego, ale... Simona Boccanegra.
A więc pomyłka. Reguła nie zadziałała, gra nie zo­
stała rozegrana zgodnie z planem: zwieńczeniem życia,
jego podsumowaniem nie staje się Bal maskowy. Po­
wtórzmy raz jeszcze za Denisem Hollierem: „nigdy nie
dochodzimy do ostatniej litery ostatniego słowa” - au­
tobiografia wymyka się, pozostaje niedopowiedziana,
kończy się na V(erdim), a nie na Z...

JĘZYK I ŚMIERĆ
„Umrzeć trochę, by zapomnieć, że później umrę całko­
wicie.”
(Michel Leiris Langage tangage)

Przypisy

Pod koniec życia Leiris pisze Langage tangage ostatni tom gier słownych, który dopełnia rozpoczętą
w 1924 roku pracę nad destrukcją słownika. Zaryso­
wuje w nim nową perspektywę na język: przekształca­
nie sensów jawi się tam jako rodzaj gry ze śmiercią.
Gry, którą cechuje karnawałowe odwrócenie, bowiem

1
2
3
4
5

18

Perec G./Markowski M. P. Gabinet kolekcjonera/Perekreacja, Warszawa 2003, s. 83
Svevo I. Zeno Cosini, Warszawa 1966, s. 346
Leiris M. Wiek męski, Warszawa 1972, s. 37
Błoński J. w: Leiris M. Wiek męski, s. 180
Blanchot M. w: „L’Ire des vents” 3-4/1981.

�Tomasz Szerszeń • MICHEL LEIRIS INSTRUKCJA OBSŁUGI

6
7
8
9

10

11
12
13

14
15
16

17
18
19

20
21
22
23
24
25
26
27

28
29
30
31

Błoński J. w: Leiris M. Wiek męski s. 184
Nadeau M. Michel Leiris et la Quadrature du Cercle, ed.
MAURICE N A D EA U 2002, s. 110
Leiris M. Journal 1922-1989, Gallimard 1992, s. 32
Maurice Blanchot pisze: „Za każdym razem, gdy myśl za­
tacza błędne koło, oznacza to, że właśnie dotyka czegoś
oryginalnego, od czego wychodzi i co może przekroczyć
tylko po to, aby do tego powrócić.” (Wokół Kafki, War­
szawa 1996, s. 119).
Leiris M. Journal 1922-1989, Gallimard 1992, s. 169.
Warto w tym kontekście wspomnieć kafkowską formu­
łę: „Pisać, aby móc umrzeć - Umrzeć, aby móc pisać.”
Leiris M. Journal 1922-1989, s. 512
Leiris M. Journal 1922-1989, s. 541
Problem błędnego koła pojawia się na wszystkich pozio­
mach, również na poziomie odbioru. Leiris wyprzedza in­
terpretację, rozbraja badacza: „Niechaj sobie współcze­
śni badacze podświadomości mówią o Edypie, kastracji,
poczuciu winy, narcyzmie; nie wierzę, aby posunęli na­
przód zrozumienie istoty problemu...” pisze Błoński, re­
konstruując niejako poglądy autora Wieku męskiego.
Leiris M. Francis Bacon ou la brutalité du fait, L'Ecole des
lettres 1996, s. 60
Leiris M. Francis Bacon ou la brutalité du fait, s. 60
W malarstwie, podobnie jak podczas tauromachii, życie
powstaje (uobecnia się) w miejscu spotkania płótna (by­
ka) i artysty (toreadora): „Im bardziej artysta będzie
obecny (...), tym bardziej żywotny będzie obraz - miejsce,
w którym dokonuje się spotkanie tych dwóch rzeczywi­
stości...” (Leiris M. Francis Bacon ou la brutalité du fait,
s. 16-17)
Leiris M. Ruban au cou d’Olympia, Gallimard 1981, s. 13
Leiris M. Glossaire J ’y Serre mes Gloses w: Mots sans
mémoire, Gallimard 1969, s. 113
Michalski K. Płomień wieczności. Nietzsche o czasie, śmier­
ci i miłości „Europa. Tygodnik idei” nr 16 (159), s. 13
Ważnym punktem odniesienia jest tu tekst Dariusza
Czai Zycie czyli nieprzejrzystość („Konteksty” 3-4/2002,
s. 6-22) i tocząca się wokół niego, na łamach „Kontek­
stów” właśnie, dyskusja. Nie sposób omówić w przypisie
wszystkich tez Czai - przywołajmy jedynie puentę tek­
stu: „Zycie jest opowieścią o nieczytelnym wzorze, mówi
Ricoeur. Zycie jest puzzlem, powiada Perec. Puzzlem,
czyli zagadką. Nie ma rozwiązania zagadki życia, dopo­
wiada Dilthey. Ale wysiłki, by odnaleźć przynajmniej za­
rysy wyjściowego obrazka, nie ustają. C ’est la vie. Bo
Francuzi zawsze wszystko wiedzą najlepiej.”
Jak nazywa Leirisa Jan Błoński (Posłowie do Wieku mę­
skiego s. 184).
Blanchot M. w: „L’Ire des vents” 3-4/1981.
Hollier D. La Poésie jusqu’à Z, w: Dépossédés, Editions
des Minuit 1993.
Hollier D. La Poésie jusqu’à Z, s. 26
Hollier D. La Poésie jusqu’à Z, s. 25
Hollier D. La Poésie jusqu’à Z, s. 24
Angielski przekład (Nights as Day, Days as Night) idzie
w innym kierunku, ignorując wątek braku.
Podążam tu za „fonetycznym” tłumaczeniem Jana Gondowicza. Nie mniej zasadne jest tłumaczenie reusement
jako śliwie, zaś heuresement jako szczęśliwie.
Barberger N. L ’Ecriture de deuil, Presses Universitaires
Du Septentrion, 1998.
Wszystkie cytaty pochodzą z Wieku męskiego.
Leiris M. Journal 1922-1989 s. 167
Leiris M. Wiek męski s. 130

32 Proust M. Pamięć i styl, Kraków 2000, s. 112
33 Leiris M. Journal 1922-1989, s. 370
34 Przeklęta leworęczność staje się ważnym punktem od­
niesienia dla antropologii francuskiej lat 30. (którą Ja­
mes Clifford nazwał właśnie „antropologią spod znaku
lewej ręki”), dla Georgesa Bataille'a i kręgu „Docu­
ments” (gdzie tak istotną rolę odgrywało zagadnienie fetyszyzmu), bowiem tylko to, co „lewe”, może stać się fe­
tyszem, i na odwrót - fetysz „rodzi się” zawsze po lewej
stronie.
35 Hertz R. La prééminence de la main droite. Etude sur la po­
larité religieuse, Paris 1928, s. 128
36 Leiris M. Wiek męski, s. 21
37 Leiris M. L ’homme sans honneur, Editions Jean-Michel
Place, 1994, s. 89-90
38 Warto pamiętać o zarysowanej przez Leirisa metaforze:
toreador jest Don Juanem, Don Juan jest toreadorem...
39 We wstępie do nowego wydania La Règle du jeu (Pleiade, 2003) Denis Hollier przeciwstawia „klasycyzm” Wie­
ku męskiego, „barokowi” La Règle du jeu: dychotomia ta
przekracza jednak kwestię stylu, stając się czymś funda­
mentalnym nie tylko dla literatury, lecz również dla au­
tobiografii. Klasycyzm wiąże się z zamiłowaniem do an­
tycznych figur, lecz również z pragnieniem „symbolicznej
mineralizacji” i dążeniem do „prostoty”, „bezpośrednio­
ści” (chęci „rozjaśnienia” własnego życia), podczas gdy
barok jest tu odpowiednikiem bataillowskiej transgresji,
przekroczeniem reguły i, przede wszystkim, zasadą waria­
cji i powtórzenia, która sprawia, że motywy nieustannie
powracają. Klasycyzm jest dla Leirisa również rodzajem
ucieczki przez światem, mineralizacją właśnie, zamknię­
ciem - przemianą w kamień (śmiercią), by ocalić życie
(co na poziomie literatury oznacza rygor). Barok, od­
wrotnie: żywotna wybujałość stylu (widoczna zwłaszcza
w powtórzeniu, w wariacji) skrywa pustkę, śmierć. Te
dwie sprzeczności ustanawiają relację między życiem,
sztuką i śmiercią (która, jak obsesyjnie powtarzał Leiris,
zawsze jest u końca). To zawikłanie znajduje swe odbi­
cie na arenie. Dla francuskiego etnologa walka z bykiem,
będąc widowiskiem prawdziwie barokowym i operowym,
jest zarazem poszukiwaniem klasycznej czystości.
40 Leiris zbliża się tu do Gombrowicza, który w podobny
sposób organizuje świat przedstawiony, w podobny spo­
sób wprowadza wątki autobiograficzne (quasi-naukowość
w Byłem pierwszym strukturalistą) zajmują go podobne dy­
chotomie (sztuka i życie, świat zewnętrzny i ja...). Rów­
nież Gombrowiczowi patronuje lewa ręka...
41 Dlatego trop heglowski byłby tu chybiony.
42 Brzmieniowe podobieństwo „życia” i „pustki” - vie i vide
- bywa wykorzystywane we francuskim: np. znawca
twórczości Raymonda Roussela François Caradec, ukuł
grę słowną „vie de Roussel Roussel”...
43 Leiris M. Journal 1922-1989, s. 125
44 Siriel brzmi orientalnie (co sprawia, że dodanie doń na­
zwiska Lechim, doprowadza do metamorfozy w żydow­
skiego rabina), ale brzmi również „antycznie”... Leiris
wykracza następnie poza możliwości, jakie daje mu wła­
sne nazwisko: do Siriela (który tu występuje jako nazwi­
sko) dołącza antyczne imię Damocles. Z czasem pojawi
się jeszcze jeden, podobnie brzmiący wariant: Ximenes.
45 Leiris M. On Duchamp „October” 112 (1/2005), s. 47
46 Leiris M. On Duchamp, s. 49
47 Leiris M. On Duchamp, s. 47
48 Leiris M. La langue secrete des Dogon de Sanga, Jean-Mi­
chel Place 1988, s. 12

19

�Tomasz Szerszeń • MICHEL LEIRIS INSTRUKCJA OBSŁUGI

49 Jamin J. Présentation w: Leiris M. Journal 1922-1989, s. 14
50 Wbrew temu, co podawał w swoich książkach autobio­
graficznych i w swoim dzienniku intymnym (!), żona Leirisa Louise Godon była w rzeczywistości córką, a nie sio­
strą żony Daniela Henry Kahnweilera - znanego
marszanda sztuki awangardowej.
51 W swoim komentarzu do Glossaire, Leiris pisze: „Nie tylko
mowa, lecz cała sfera myśli opiera się na grze transpozycji,
na symbolach, które możemy zakwalifikować jako metafo­
ryczne.” Dogon i Godon: właśnie metaforyczność języka,
umożliwia równoczesną etnografię i autobiografię...
52 W Glossaire (1925), będącym ówczesnym manifestem
jego poglądów na temat języka, pisze: „Gigantyczna po­
myłka sprawiła, że ludzie uwierzyli, iż mowa powstała
by ułatwić ich codzienne relacje. Ludzie tworzą słowni­
ki z lenistwa. W słownikach słowa są katalogowane,
obdarzone dokładnie określonym sensem, opartym na
zwyczaju i etymologii. Tymczasem etymologia jest na­
uką pustą, która w żadnym stopniu nie wyjaśnia praw­
dziwego sensu słowa (...) Rozczłonkowując słowo (...)
na małe części, nie troszcząc się ani o etymologię, ani
o przyjęte znaczenie, odkrywamy jej najbardziej skryte
cechy i tajemne rozgałęzienia.(...) Tak więc język prze­
kształca się w wyrocznię...”. Kilkanaście lat później,
w notatkach do wykładu w Collège de Sociologie, Leiris pozostawia na marginesie rodzaj przypomnienia:
„traktować mowę jak rzecz świętą [z porządku sa­
crum]...”. W ątek ten, powraca niczym refren: język jest
domeną augurów.
53 Leiris M. La langue secrète des Dogon de Sanga, Jean-Mi­
chel Place 1988, s. 31
54 Leiris M. Entre augures, Terrain vague 1990, s. 14
55 Jak w przypadku Roussela i Duchampa (patrz: Leiris M.
On Duchamp „October” 112).
56 Leiris M. Langage tangage ou Ce que les mots me disent,
Gallimard 1985, s. 124
57 Leiris M. Langage tangage, s. 112
58 Leiris M. Lustro Tauromachii, Gdańsk 1999, s. 23
59 Według Rolanda Barthesa fotograficzne punctum, które
nas „nakłuwa” i pozwala zobaczyć rzeczy „nagie”, jest
właśnie zawsze drobnym szczegółem, niepozornym deta­
lem. Ma zawsze realistyczne odniesienie. W przypadku
Leirisa, fascynacja drobnymi faktami nabiera wymiaru
perwersji: ich perwersyjna moc pozwala wniknąć głębo­
ko w materię życia. Ciosy szpady, które zawsze przyszy­
wają „na wylot” i zawsze są do bólu „szczere”, sprawiają,
że - jak pisze w Lustrze Tauromachii - „czujemy, że przy­
legamy do świata i do samych siebie”. Leiris sam poszu­
kuje „nacięć”, wystawia się na nie. Tak rozumiany re­
alizm ma - jak u Barthesa - posmak fetyszu, bowiem
podobnie jak fetysz (i jak ostra brzytwa) „dotyka nas do­
głębnie”, wchodząc w samą materię życia.
60 Leiris M. Ce que m’ont dit les peintures de Francis Bacon,
Albin Michel 2004, s. 13
61 Violenter - słowa to ma również swój drugie, bardziej lite­
rackie znaczenie, które doskonale pasuje do niektórych
malarskich zabiegów Bacona: „wypaczyć, zniekształcić
sens” (T. S.).
62 Leiris M. Francis Bacon aujourd’hui, Albin Michel 2004,
s. 34-35
63 Leiris M. Francis Bacon ou la brutalité du fait, s. 119
64 Markowski M. P. Czarny nurt. Gombrowicz, świat, litera­
tura, Kraków 2005, s. 127
65 Markowski M. P. Czarny nurt. Gombrowicz, świat, litera­
tura, s. 131-132

66 W swoich pismach o Baconie Leiris rozwija koncepcję
„obecności”: „Dla widza to obecność artysty, jego intym­
ny ślad (...) sprawia, że rzecz staje się obecna - jej przeci­
wieństwem jest śmierć, która zjawia się w dziele, w wy­
padku, gdy temat zostaje przeniesiony na płótno bez
prawdziwego wkroczenia subiektywności. Im bardziej ar­
tysta będzie obecny (...), tym bardziej żywotny będzie ob­
raz - miejsce, w którym dokonuje się spotkanie tych
dwóch rzeczywistości...” (Francis Bacon ou la brutalité du
fait, s. 16-17). „To, co mnie fascynuje u Bacona - po­
dobnie zresztą jak u Giacomettiego - to fakt, że jego ob­
razy, dosłownie, krzyczą obecnością.” (Francis Bacon ou la
brutalité du fait, s. 60). T a żywa obecność sprawia, że ob­
razy Bacona są jak „samo życie”, że „żyją własnym ży­
ciem”. Koncepcja Leirisa jest więc, w pewnych aspek­
tach, bliska schellingiańskiej koncepcji dzieła sztuki według Schellinga, dzieło sztuki żyje „życiem autono­
micznym”.
67 Leiris M. Journal 1922-1989, s. 744
68 Leiris M. Journal 1922-1989 s. 342; wątek odniesień do
Schellinga w leirisowskich tekstach o sztuce analizuje
też Sachiko Natsume-Dubé „L'Infini” nr 87, 2004.
69 Schelling F. W. J. Le système de l'idéalisme transcendental
(1800), Louvain 1978, s. 246-247; za: Sachiko Natsume-Dubé Bacon Schelling Leiris.
70 Leiris poświęcił również wiele stron twórczości swego
przyjaciela André Massona. W Dzienniku przeciwsta­
wia ją jednak stanowczo malarstwu Bacona, Picassa
i Giacomettiego (która jest rodzajem fenomenologii
poruszającej temat samotności przedstawionego przed­
miotu). Malarstwo Massona jest, dla odmiany, „monistyczne”: przedstawia bowiem świat „przed-ludzki”,
w którym różnica między podmiotem i przedmiotem zo­
stała zniwelowana. Tęsknota za momentem złączenia
jest z kolei jednym z tematów bataillowskiej pornogra­
fii. Jej doskonałą „ilustracją” są obrazy Massona: ich
rzeczywistym tematem jest właśnie stan ekstazy, orga­
zmu - „mała śmierć”.
71 Leiris M. Journal 1922-1989, s. 595
72 Leiris M. Journal 1922-1989, s. 145
73 Leiris M. Francis Bacon ou la brutalité du fait, s. 106
74 Leiris M. Wiek męski, s. 51
75 Leiris M. Wiek męski, s. 105
76 Leiris M. Wiek męski, s. 32
77 Leiris M. Journal 1922-1989, s. 48
78 Za: Lejeune P. Lire Leiris: autobiographie et langage, édi­
tion Klincksieck 1975, s. 30
79 Za: Lejeune P. Lire Leiris: autobiographie et langage, s. 40
80 Leiris wiele uwagi poświęcił badaniom nad teatralnością
zachowań i „teatralną koncepcją osobowości” opęta­
nych (kulty zâr i wudu).
81 Pojawia się tu dość oczywisty trop psychoanalityczny,
który jednak nie modyfikuje w zasadniczy sposób głów­
nego założenia autobiografii Leirisa.
82 Leiris M. Wiek męski s. 129
83 Temu tematowi Leiris poświęcił esej pt. Picasso et la
comédie humaine.
84 Leirisowska koncepcja „cudowności” i mitów współcze­
snych, różni się od pochodzących z podobnego okresu
i poruszających podobny temat tekstów Rogera Caillois
Paryż, mit współczesny (1937) i Roberta Desnosa Imagerie
moderne (1929), gdyż Leiris, podkreślając językowy cha­
rakter tego, co niesamowite, pozostaje bliski Jarry'emu
i językowej koncepcji mitu Maxa Müllera.
85 Leiris M. Wiek Męski, s. 155

20

�Tomasz Szerszeń • MICHEL LEIRIS INSTRUKCJA OBSŁUGI

86 Leiris M. Journal 1922-1989, s. 93
87 Właściwie przez całe lata 20. Leiris jest bardzo zaintere­
sowany alchemią i okultyzmem.
88 Wątek ten rozwija Maurice Nadeau (Michel Leiris et Qu­
adrature du Cercle).
89 Podobnie jak u Giacomettiego, gdzie w niezwykłej rzeź­
bie Cube twarz zostaje wpisana w kamień i, tym samym,
skryta w jego doskonale gładkiej powierzchni i nieludz­
ko geometrycznym kształcie.
90 Leiris M. Wiek męski, s. 168
91 Nadeau M. Michel Leiris et Quadrature du Cercle, s. 56;
Nadeau poświęca cały rozdział zagadnieniu mineralizacji
i metaforyki „kamiennej i żelaznej” u Leirisa.
92 J. W. Goethe Faust, część I, Noc Walpurgi, przekład F.
Konopki; za Wiek męski, s. 35
93 Patrz: Hollier D. Nagłówek Holofernesa. Notatki o Judy­
cie, „Konteksty” 3-4/2007.
94 Leiris M. Fibrilles, Gallimard 1966, s. 149
95 Owa „gramatyczna Judyta”, jak to ujął D. Hollier.
96 Która jednak, zgodnie z regułą gry wyłożoną w glosariuszach, może przekształcić się w każdej chwili
w „Horrorę”...
97 Po opublikowaniu La Doublure, swego pierwszego utwo­
ru, Roussel poczuł się, przez moment, obdarzony nie­
śmiertelną chwałą. To wspomnienie będzie mu towarzy­
szyć przez całe życie.
98 Gloire jest w języku francuskim rodzaju żeńskiego. Wy­
razowi temu przypisane są następujące znaczenia: sława,
chwała, cześć, blask, świetność, majestat, świetlany krąg,
chluba, zasługa, zaszczyt, gloria.
99 Temat ściętej głowy, „bezgłowego” pojawia się w „Documents”. U Michela Leirisa wątek ciała bez głowy pojawia
się w dwóch hermetycznych, intrygujących tekstach
z „Documents”: w Une peinture d’Antoine Caron dokonu­
je egzegezy dziwnego manierystycznego obrazu Antoine'a Carona, którego tematem jest antyczna masakra
(ciała bez głów), w Caput mortuum ou la femme de alchemiste dotyka zagadnienia deformacji ludzkiego ciała, któ­
re pozbawione głowy przeradza się w coś nieforemnego,
nieludzkiego (informe).
100 Patrz: Hollier D. Nagłówek Holofernesa. Notatki o Judycie.
101 Dotykamy tu zagadnienia zasadniczego dla problematy­
ki reprezentacji. Denis Hollier przywołuje, w tym kon­
tekście, błyskotliwe spostrzeżenie Louisa Marina odno­
szące się do malarstwa: „problem prawdy rozdziela głowę
i ciało...”. Postać Meduzy - jedna z kluczowych antycz­
nych figur występujących w Wieku męskim - wskazuje na
tę ścieżkę interpretacyjną.
102 Barberger N. L ’Ecriture de deuil, Presses Universitaires
Du Septentrion, 1998, s. 17
103 Hollier D. La Poésie jusqu’à Z, s. 34
104 To poszukiwanie końca jest tu równoznaczne z poszuki­
waniem symbolicznego „kamienia filozoficznego”: Leiris
planował nawet napisanie powieści pt. Pierre philosopha­
le —Kamień filozoficzny.
105 Jean Jamin dokonał interpretacji Leirisowskiej koncep­
cji opętania, w kategoriach gry aktorskiej i Sartre'owskiej koncepcji aktora.
106 Leiris M. Frêle Bruit w: La Règle du jeu, Gallimard «Bi­
bliothèque de la Pléiade» 2003, s. 923
107 Leiris M. Journal 1922-1989, s. 164
108 Leiris M. Lustro tauromachii, s. 52
109 To subtelne odwołanie niknie w przekładzie Jana Błoń­
skiego, który przełożył tytuł eseju jako Literatura a tauromachia.

110 Tyle że dla Leirisa zabójstwo jest zawsze samobójstwem.
111 W 1957 roku Leiris rzeczywiście podejmuje próbę samo­
bójczą, pozostając wiernym naczelnej zasadzie swej auto­
biografii, by słowa traktowane były niczym fakty.
112 Motyw kafkowski u Leirisa: List do ojca pojawia się
w kontekście La Règle du jeu. W obu przypadkach przy­
czyną pisania jest „wyjaśnienie wzajemnych stosunków”.
Leiris bierze również udział w ankiecie Czy należy spalić
Kafkę?
113 Leiris M. Langage tangage, s. 74
114 Leiris M. Wiek męski (Literatura i tauromachia), s. 13
115 Patrz: Czaja D. Krew i Izy. Interpretacja jako namiętność,
„Teksty drugie” 3/2006.
116 Pewne metafory pojawiają się u Leirisa wielokrotnie,
w odmiennych kontekstach, wskazując na wewnętrzne
pokrewieństwa pewnych zjawisk. Antropologiczny pro­
jekt Leirisa ma więc całościowy charakter: to, co afry­
kańskie i europejskie, etnograficzne i literackie, współ­
istnieje na jednej płaszczyźnie.
117 Leiris M. Langage Tangage, s. 75
118 Cztery lata wcześniej (7 maja 1922) Picasso jest świad­
kiem śmierci na arenie toreadora Granero. To wydarze­
nie popycha malarza ku tematyce tauromachicznej, któ­
ra jest najbardziej obecna w jego pracach z lat 30. Wątek
śmierci Granera pojawia się również w Bataillowskich
Historiach oka, gdzie zostaje skojarzona z brutalnie ikonoklastycznym atakiem skierowanym przeciwko platonizmowi i tzw. „okocentryzmowi” zachodniej kultury.
119 Które - jeśli wierzyć relacjom pisarza - zazwyczaj koń­
czyły się albo krwawą masakrą, albo były przedstawienia­
mi żałosnymi: raczej parodią niż tragedią. Jednak w tam­
tym początkowym okresie fascynacji walką byków,
kluczowy dla Leirisa był sam akt ofiary, nie zaś widowi­
sko. W tym sensie Leiris pozostawał wówczas pod wpły­
wem koncepcji Georgesa Bataille'a.
120 Maïllis A. Michel Leiris l’écrivain matador, édition L'Har­
mattan 1998.
121 Kult krwawej ofiary, bezgłowego byka i tego, co „nie­
ludzkie”, był kluczowy dla sekretnego okultystycznego
stowarzyszenia Acephale, założonego w 1936 roku przez
Bataille'a i Massona. Stowarzyszenia, które - jak wyka­
zuje Jean Clair w Du surréalisme - wiele miało wspólne­
go z neopogańską sektą i z krypto-faszyzmem.
122 Leiris M. Langage tangage, s. 109
123 Leiris M. Langage tangage, s. 75 i 109

21

�Michel Leiris piszący dziennik wyprawy Dakar-Dżibuti. Granica z Sudanem, 13 maja 1932
Za: M. Leiris Miroir de l'Afrique, Gallimard 1996, ed. Jean Jamin.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7552" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7532">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/76c00d85b871e9f8c891ef49b0c3b96c.pdf</src>
        <authentication>3ac62cca9ce195fdf53b4cc193e75e52</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90114">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6387</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90116">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90118">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90121">
                <text>Leiris, Michel (1901-1990)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90124">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5960</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90127">
                <text>Leiris.Zarys/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90130">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4 ; s.3-6</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90133">
                <text>Czaja, Dariusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90135">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90137">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90140">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90142">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90145">
                <text>DARIUSZ CZAJA

1.
Michel Leiris - a kto to taki?
Po jego śmierci w 1990 roku prasa francuska pisa­
ła: „świadek XX wieku”, autor „dzieła magicznego
i osobnego”, „wielkość zapoznana”. Pośród tych, na
których wpłynął, wymienia się nazwiska z najwyższej
półki: Michel Butor, Marc Augé, Georges Balandier,
Claude Lévi-Strauss... Pisarz, etnolog, krytyk sztuki.
Takie określenia znaleźć można w zwyczajowych no­
tach encyklopedycznych. Za sucho, za grzecznie. Dla
pełniejszej jego charakterystyki trzeba by je nieco roz­
winąć. Bo Leiris to postać o wielu obliczach. Przy tym
daleko wychodząca poza zbiór konwencjonalnych for­
muł. Autor tomików poetyckich i skrupulatny diarysta. Wierzący surrealista, wykrzykujący bluźniercze
formuły i wykładowca nieformalnego College de So­
ciologie. Podróżnik mimo woli, sekretarz-archiwista
Misji Dakar-Dżibuti. Badacz sekretnego języka Dogonów i kultów opętania. Bywalec burdeli. Miłośnik
pięknych (i nie tylko) kobiet i praktykujący homosek­
sualista. Obsesjonat i onirograf. Entuzjasta muzyki jaz­
zowej i wielbiciel opery. Żarliwy aficionado. Przyjaciel
muzyków i malarzy. Znawca sztuki współczesnej, czu­
ły i wnikliwy jej komentator. Wielbiciel gier słownych
i oryginalny leksykograf. A i tak przedstawiona tu lista
jego zatrudnień i fascynacji nie jest pełna...
Leiris znany jest u nas i nieznany. Z naciskiem na
to drugie. Jeśli miarą wiedzy o obcojęzycznym autorze
jest liczba przekładów jego prac (a gdy chodzi o Leirisa naprawdę licznych i tematycznie różnorodnych), to
bez dwóch zdań, w tej materii znajdujemy się w strefie
stanów niskich, bardzo niskich. W paleoepoce realne­
go socjalizmu i maszyny do pisania wydano ważny co
prawda Wiek męski, ale książka przeszła raczej bez echa
i na lata utonęła w humanistycznym stawie. Z całą
pewnością nie została zauważona przez etnologów,
w każdym razie nic nie wiadomo, by ktoś się na tę
książkę maniakalnie powoływał, by korzystał z niej
w swoich pracach, intensywnie ją cytował. W posłowiu Błońskiego, Leiris występuje zresztą wyłącznie ja­
ko pisarz i autor dziennika intymnego; o etnologicz­
nych koneksjach autora ani słowa. Był rok 1972.
Trudno nawet się dziwić: scjentyficznie zorientowana
etnografia polska pogrążona była wówczas w rejestra­
cji, opisie i klasyfikacjach artefaktów z zakresu głów­
nie rodzimej kultury ludowej. A z tej perspektywy wi­
dziany Leiris - ze swoimi afrykańskimi uwikłaniami,
ostentacyjnie ekshibicjonistyczny, pogrążony w obse­
sjach - musiał jawić się jako postać zgoła surrealna.
Nie było żadnej potrzeby, by powoływać się na ekscen­
trycznego, wpatrzonego we własny pępek pisarza. Pi­
sarz, jak sama nazwa wskazuje, ma pisać, a naukowiec
uprawiać naukę. Tak jest i tak powinno być. I nie ma
co mylić pojęć.
W roku 1999 wydano u nas Lustro tauromachii, ko­
lejną książkę Leirisa. Od wydania pierwszej minęło

Leiris. Zarys

ćwierćwiecze z okładem. Świat obrócił się kilka razy,
komunizm zniknął, maszyny do pisania zastąpiły kom­
putery, antropologia polska poszerzyła wydatnie spek­
trum swoich zainteresowań. I co? I nic. I znowu głucho
o książce Leirisa, choć mowa o pracy przecież ze
wszech miar klasycznej. W dodatku - poruszającej,
dyskusyjnej, interpretacyjnie ryzykownej, a więc takiej,
która mogłaby spolaryzować głosy czytelników. Można
co prawda pojąć, że krwawe przygody byków i toreadorów niekoniecznie musiały przejąć wszystkich (zwłasz­
cza co wrażliwszych) antropologów. Idzie mi jednak
o to, że - biorąc na chwilę w nawias etyczne implikacji

Michel Leiris. Lata 80-te. Za: „Magazine Littéraire”.

3

�Dariusz Czaja

LEIRIS. ZARYS

corridy - mamy tu do czynienia przede wszystkim z fa­
scynującym studium antropologicznym. Ze śmiałą i od­
krywczą lekturą bliskiego geograficznie, acz jakże „eg­
zotycznego” dla nas świata. Ale przede wszystkim
z brawurowym przykładem interpretacji, która w prak­
tyce realizowała (i to wiele lat temu!) tak bliskie dużej
części z nas postulaty antropologii współczesności.
Z głęboką, wielostronną i wielowarstwową lekturą zna­
ków świata tauromachii. A wszystko to przepuszczone
przez intensywną wrażliwość, wszystko finezyjnie opisa­
ne i skomentowane. Trzeba czegoś więcej?
W dziele przywracania Leirisa polskiej świadomości
antropologicznej ważną rolę odegrała - opublikowana
w roku 2000 - książka (wreszcie komentowana!) Jame­
sa Clifforda Kłopoty z kulturą. Dwudziestowieczna etno­
grafia, literatura i sztuka. (Warto przypomnieć, że „Kon­
teksty” wcześnie, bo już w numerze 1: 1991 anonsowały
tę książkę piórem M. Sznajderman i Z. Benedyktowicza,
a w późniejszych numerach drukowały tłumaczenia kil­
ku rozdziałów, w tym m.in. ten poświęcony Leirisowi 1/2:1999) Leiris zajmuje w niej znaczące miejsce. Poja­
wia się przy okazji uwag nad karierą wywrotowych pary­
skich „Documents”, omawiania zjawiska nazwanego
„surrealizmem etnograficznym”, czy - zwłaszcza w dłuższej glossie na temat dziennika z jego pierwszej
afrykańskiej podróży. Ale i w tym przypadku obyło się
bez poważniejszych konsekwencji. Leiris Clifforda, jeśli
mógł kogoś zainteresować, to może przede wszystkim ja­
ko sygnatariusz szerszego nurtu, stylu myślenia, wybitny
przedstawiciel historycznej formacji etnologicznej (we
wspomnianym numerze 1:1991, K. Kaniowska w tym
właśnie kontekście wspominała Leirisa), niż osobny
i oryginalny pisarz antropolog, z wyraźnym autorskim
stemplem. On sam i jego dzieło dalej trwało w stanie
dziwnej hibernacji. I zdumiewającego zapomnienia.
Chyba się nie mylę bardzo: nie pisało się u nas i dalej nie
pisze wiele i wnikliwie o Leirisie, nie tłumaczy się jego
fundamentalnych prac, nie wykłada się go na naszych
uniwersytetach. Za mało naukowy, za bardzo pogranicz­
ny, za mało uporządkowany, za bardzo literacki, za bar­
dzo osobisty etc. Jest, a jakoby go nie było...
W tej sytuacji czas więc chyba najwyższy, by upo­
mnieć się o Michela Leirisa. A „Konteksty” ze swoim
upodobaniem do oryginałów, gatunków zmąconych
i anachronicznych gestów wydają się - jeśli nie my, to
kto? - jak najbardziej stosownym miejscem, by poczy­
nić w tej materii pierwszy duży krok. A poza tym, mo­
ment jest chyba wyjątkowo stosowny. W dobie widocz­
nego nadrabiania edytorskich zaległości, w czasie, gdy
przywracamy polszczyźnie część mitycznych książek
francuskiej antropologii, znanych dotąd tylko w języku
oryginału (Obrzędy przejścia Arnolda van Gennepa,
PIW; Bóg wody Marcela Griaule’a, Wydawnictwo M.
Derewiecki; Esej o naturze i funkcji ofiary Henri Huber­
ta i Marcela Maussa, Nomos - by wymienić kilka
z ostatnio wydanych) przypomnienie twórczości autora

L ’Afrique fantôme wydaje się po prostu twardą koniecz­
nością. Wypełnia bowiem, chociaż w części, ziejącą bo­
leśnie translatorską lukę. Tym razem więc, monogra­
ficzny, i w dodatku podwójny numer, ma jednego tylko
bohatera. Prezentujemy w nim prowizoryczny, kreślo­
ny liniami o różnej grubości i różnym stopniu wyrafino­
wania, zarys Leirisa.

2 ..
Leiris, jak już wspomniałem, to człowiek-orkiestra. Zamieszkiwał wiele światów, żył w różnoimiennych obszarach kultury i sztuki. I pisał o nich.
W miarę możliwości staraliśmy się tę okoliczność
uwzględnić. Toteż materiał, którym dysponowali­
śmy, został wstępnie podzielony wedle haseł tema­
tycznych (autobiografia, corrida, opera itp.), choć
nie zawsze udało się zachować jakże pożądaną takso­
nomiczną rozłączność (trudno: rzeczywistość skrze­
czy!). Jeśli jednak odejść na chwilę od kryterium tematycznego/przedmiotowego, a wziąć raczej pod
uwagę rodzaj prezentowanych tu tekstów, to widać
wyraźnie, że zasadniczo można je zgrupować w trzy
bloki. Nie sposób w tym krótkim wstępie mówić
o wszystkim, więc w charakterze anonsu (zachęty?
zaproszenia do lektury?) do omówienia wybieram je­
dynie po kilka tekstów z każdego z nich.
Pierwszy blok to pisma i wypowiedzi samego Leirisa.
W lwiej części są to teksty po raz pierwszy udostępnio­
ne polskiemu czytelnikowi. Warto przede wszystkim
zwrócić uwagę na solidne fragmenty, już nie tylko po­
mnikowego L ’Afrique fantôme, ale mniej może znanego,
a równie interesującego Journal 1992-1989. Dokumen­
ty to wielkiej wagi. Nie tylko z powodów biograficznych
(co oczywiste), ale także historycznych, bo odsłaniają­
cych nieznane kulisy antropologicznych poczynań.
Świadectwa rzadkiej szczerości, ale też (nie bądźmy cał­
kiem naiwni) autokreacyjnego gestu. Działkę czysto et­
nograficzną reprezentuje studium o kulcie zâr w Etiopii,
jak i na poły biograficzny esej Sacrum w życiu codzien­
nym. Z wypowiedzi o sztuce warto przede wszystkim
zwrócić uwagę na esej o Francisie Baconie (Francis Ba­
con, en face i z profilu), w świetnym tłumaczeniu Marka
Kędzierskiego - bez wątpienia jedno z najlepszych i naj­
bardziej cenionych studiów na temat malarstwa Baco­
na, zresztą przyjaciela paryskiego etnologa. N a osobną
wzmiankę zasługują teksty dotyczące języka, a zwłaszcza
wyimki z nieprzetłumaczalnego Langage tangage, które nie bacząc na piętrzące się przeszkody - przetłumaczył
jednak dla nas niezawodny Jan Gondowicz.
Prócz tego, przedrukowujemy fragmenty opubliko­
wanych już po polsku książek (oczywiście w stosowych
skrótach), nie tylko by przypomnieć fragmenty istotne
dla nakreślenia wizerunku Leirisa, ale także dlatego,
by można było bez trudu śledzić nawiązujące do nich
uwagi komentatorów. Teksty pochodzą z różnych
okresów twórczości Leirisa. Są też, co warto zauważyć,

4

�Dariusz Czaja

LEIRIS. ZARYS

sna Lustro tauromachii. Tekst był już publikowany,
toteż przypominamy jedynie jego fragmenty. Niezwy­
kle interesująco za to wypadają tu sprokurowane przez
nas konteksty. Bogata, wieloznaczna, paradoksalna
(jasno-ciemna), tragiczna rzeczywistość corridy uka­
zuje się tu całej pełni. Dochodzi do głosu w błyskotli­
wej, idącej po tropach bohatersko-rycerskich (tyle
mogę zdradzić) analizie Ludwika Stommy - Autora
witamy po latach nieobecności na naszych łamach! która, co ciekawe, idzie jeszcze w innym kierunku niż
uwagi Leirisa. W zaskakujących paralelach i nieocze­
kiwanych odniesieniach, które w swoim studium prze­
prowadza historyk sztuki Jean Clair. W podszytych
emocjami rozważaniach, które snują José Bergamin
i jeszcze jeden wybitny historyk sztuki - Georges Didi-Huberman. Blok uzupełniają portrety wybitnych mi­
strzów sztuki corridy (obok Leirisa, szkice J. Ortegi
y Gasseta i M. Barbaruk).
Z kolei materiałem, który znakomicie uzupełnia,
dopowiada, oświetla afrykańską przygodę Leirisa (do­
tyka wciąż drażliwych problemów kolonializmu, wła­
dzy, etnograficznego autorytetu) jest zapis paryskiej
dyskusji na temat nieoczywistych i często umykają­
cych nam kontekstów Jądra ciemności Conrada. To
niezwykle zajmująca, ciekawa z europejskiego (w tym
polskiego) punktu widzenia dyskusja, bogata w dające
do myślenia spostrzeżenia francuskich afrykanistów,
z wprowadzeniem wielkiego Georges’a Balandier. Na
trop tej dyskusji wpadliśmy dzięki Oldze Stanisław­
skiej, która nie tylko nam ją zaproponowała do druku,
ale także dokonała wstępnej obróbki redakcyjnej zapi­
su dyskusji. Dziękujemy, jesteśmy zobowiązani, prosi­
my o jeszcze!
Pozostając jeszcze krótko przy wątku kontekstowych
powiązań pomieszczonych tu tekstów z twórczością Leirisa, dwa już tylko przykłady. Wątek surrealistyczny poszu­
kiwań Leirisa dobrze widoczny jest również w eseistycz­
nych (antropologicznych z ducha) mikromonografiach
Krzysztofa Rutkowskiego (Ucho, Paluch), jakby dalekich
odbiciach procedur tekstowych i fotograficznych podej­
mowanych w „Documents”. Zastanawiając się nad nie­
konwencjonalnym (dziwnym, dla wielu nie do przyjęcia)
kształtem etnografii zaproponowanym przez Leirisa, za­
stanawiając się nad wzajemnymi relacjami (proporcjami)
sztuki i nauki w pisarstwie etnograficznym, warto sięgnąć
do świetnego tekstu wybitnego włoskiego filozofa Giorgio
Agambena (w tłumaczeniu wspomnianego Krzysztofa
Rutkowskiego), który śledzi genezę i zarysy nowej histo­
rii sztuki, osobliwej nauki przyszłości, „nauki bez imie­
nia”, której projekt był udziałem jednego z gigantów XXwiecznej refleksji o sztuce - Aby Warburga.
Brak miejsca nie pozwala wymienić niestety in­
nych niezmiernie ciekawych - a są u nas inne? - tek­
stów. Wspomnę jeszcze tylko, że numer ten można
czytać również „diachronicznie”, sięgając do wcze­
śniejszych numerów kwartalnika. Wówczas okaże się,

bardzo zróżnicowane gatunkowo: zapis dziennikowy,
wykład, esej, wspomnienie, fragment wywiadu. To
również znak szczególny jego pisarstwa.
Blok drugi, to komentarze i analizy dzieła Leirisa.
Kompetentnym i wnikliwym wprowadzeniem do jego
życia i dzieła, i ich wzajemnych uwikłań, są zwłaszcza
dwa teksty, od których zresztą można (trzeba?) zacząć
lekturę pisma i... znajomość z Leirisem. Tomasz Szer­
szeń (którego wkładu w przygotowanie tego numeru
nie sposób przecenić, artykuły i przekłady mówią za
siebie) w swojej rekapitulacji tematów Leirisa (Michel
Leiris instrukcja obsługi) śledzi główne, przewijające się
w jego tekstach wątki, zwracając uwagę na napięcie
pomiędzy pisaniem (sztuką) i życiem, kulminującym
w bolesnym paradoksie („pod pretekstem opisania
swego życia, zapominamy żyć, ponieważ piszemy”),
podkreśla też szczególnie istotny dla pisarstwa Leirisa
wątek braku, nieciągłości, nieobecności, niedokończe­
nia. Z kolei u Jamesa Clifforda dochodzi mocno do gło­
su wątek realności, tego co prawdziwie realne (także
w swych odniesieniach, do tego, co surrealne), jak też
sposobu, w jaki pismo (język) zamienia rzeczywistość
w tekst, jak pojęcie anektuje, to co „rzeczywiste”.
Olśniewający analitycznie, a stylistycznie wielce
wyrafinowany jest artykuł Denisa Holliera (Nagłówek
Holofernesa. Notatki o Judycie, w tłumaczeniu Katarzy­
ny Przyłuskiej), w którym błyskotliwie został wykorzy­
stany jeden uporczywych fantazmatów Leirisa (motyw
odciętej męskiej głowy, znany z historii starotestamentowej Judyty), we wnikliwej i oryginalnej lekturze jego
pisarstwa autobiograficznego. Pozostając jeszcze
w kręgu tej samej tematyki, niezwykle cennym ko­
mentarzem do dziennikowej części pisarstwa Leirisa
jest tekst Philippe’a Lejeune’a, największego autoryte­
tu w dziedzinie diarystyki, który rozkręca na części
pewne fragmenty jego dziennikowych zapisów, odsła­
niając to, co w nich ciemne, sugerowane, implikowa­
ne (Czytając Leirisa. Autobiografia i język). Wraz z nimi
zaglądamy pod podszewkę osobistych wyznań, uczymy
się czytać nie tylko, to co napisane, ale też to, co jest
nienapisaną ich częścią. Świetnym i nad wyraz kompe­
tentnym komentatorem pism Leirisa - tym razem
idzie o prywatne notatki na temat opery - okazał się
również Jean Jamin. Przyjaciel i wydawca jego opero­
wych zapisków, pokazuje w swoim tekście (Niedomó­
wienie. Leiris, Lévi-Strauss i opera) operowe zaintereso­
wania Leirisa na tle innych jego biograficznych
uwikłań, życzliwie, ale i nie bezkrytycznie omawia je­
go rozumienie spektaklu operowego.
Blok trzeci: to różnej maści i autoramentu teksty,
które wchodzą w rozmaite związki z pracami Leirisa;
takie, dla których jego wywody stały się pretekstem,
albo takie, dla których jego uwagi stanowią ciekawy
poznawczo kontekst. Niemal cały dział tekstów doty­
czących różnych aspektów corridy utkany został wła­
śnie w ten sposób. Punktem wyjścia stało się rzecz ja­

5

�Dariusz Czaja

że ten Leiris nie spadł nam wcale z księżyca. Ze liczne
linie i strzałki prowadzą od publikowanych w tym nu­
merze tekstów do artykułów, w których podejmowane
w nim problemy i kwestie pojawiały się już wcześniej.
Tytułem przykładu: niebezpieczne związki życia i lite­
ratury (nr 3/4:2002), niepokojące relacje słowa i rze­
czy, dyskusja wokół Rzeczywistych obecności Steinera
(nr 4:1999); zagadki malarstwa Bacona (3/4:1997),
fascynująca postać Aby Warburga (1/2:1999)... Jest
do czego sięgać.

3.
I na koniec jeszcze jedno. Po co nam dzisiaj Leiris?
Co nam po Leirisie w czasie marnym? Mógłby ktoś tak
znienacka zapytać. Zwłaszcza może ktoś z tych antropo­
logów, co żwawo podążają za bieżącymi modami, z tych,
co to zawsze wiedzą, co się w naszej dyscyplinie właśnie
nosi (i zwłaszcza: czy to się opłaca?). Nie chcemy, rzecz
jasna, wyręczać czytelników w odpowiedzi, również
i tych, którzy poza aktualiami świata nie widzą. Czy po­
mieszczone tu teksty staną się źródłem inspiracji dla an­
tropologicznych poczynań, zaczynem własnych pytań,
czy też zostaną uznane za być może interesującą, ale
jednak etnograficzną ramotę - nie nam rozstrzygać.
O jednym chcieliśmy zapewnić. W dobie ogłaszania
co pół roku kolejnej naukowej rewolucji, proklamowa­
nia śmierci - nieodwołalnych, oczywiście! - starych pa­
radygmatów („antropologia symboliczna umarła”, „her­
meneutyka dogorywa w konwulsjach”, i tym
podobnych wesołych konceptów), nie ogłaszamy Leirisa żadnym zbawcą. Nowym guru antropologii. Patro­
nem metodologicznej odnowy. Nie proponujemy go ja­
ko panaceum na wszystko, nie upatrujemy w nim leku
na całe (etnograficzne) zło. Nie sugerujemy więc ani
przez chwilę, że oto czas porzucić dotychczasowe za­
bawki i etnografię/antropologię na jego sposób upra­

LEIRIS. ZARYS

wiać. Zacząć pisać jak on. Cahiers Leiris koniecznie abonować. Namawiamy jedynie do tego, by Leirisa zacząć
w końcu czytać. A także, by o nim nieco poczytać. Ty­
le przynajmniej na początek. A później się zobaczy.
Odkrywając ten zapomniany ląd (bo przecież nie
całkiem nieznany), chcieliśmy jedynie odpomnieć
wielobarwną postać francuskiej humanistyki. I przy­
wrócić ją polskiej pamięci. Przedstawić niebanalnego
badacza, intrygującego pisarza, fascynującego człowie­
ka wreszcie. Który do późnej starości nie przestał zada­
wać pytań (również i tych najprostszych, uchodzących
za mało poważne, naiwne), który zachował dziecięcą
ciekawość świata. Dostrzegał wiele. Słyszał wiele. Od­
słaniał rzeczywistość w jej nieoczywistości. W różno­
rodności i wielokształtności. W jej pięknie (czasem
konwulsyjnym pięknie), szaleństwie i grozie. Poszerzał
jej granice. Zaglądał w siebie, sprawdzał, co - z tego,
0 czym pisze - rezonuje mocno i głęboko nie tylko
z rozumem, ale i z emocjami. Umiał nazywać rzeczy.
1 przyglądał się wnikliwie językowi, którym je opisy­
wał. Opukiwał słowa, wywracał je na drugą stronę.
Nie miał ambicji tworzenia systemów, ustanawiania
nowych naukowych paradygmatów. Był żywym przy­
kładem owocnego połączenia badawczego oka i arty­
stycznej intuicji. Nie troszczył się o „naukowy obiekty­
wizm” - ten upiorny fetysz pogrobowców pozytywizmu
- własnych poszukiwań. Wczepiony mocno w siebie,
pisał tylko o tym, co przeszywało go dogłębnie. Sam
był szkłem powiększającym wielu zjawisk. Spoglądając
przez nie, wielu zobaczyło świat rzeczy znanych nazwa­
ny na nowo, w nieznanym wcześniej oświetleniu.
Spojrzeli na obrazy, muzykę, słowa, w taki sposób,
o jakim nigdy się im nie śniło.
Mało to czy dużo? Jak zawsze, dla jednych będzie
to: t y l k o tyle. Dla innych: a ż tyle. Jak na duży mo­
nograficzny numer - w sam raz.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7556" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7536">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b082e1455c2e4e3bdf8986be46682677.pdf</src>
        <authentication>8b1ce844a481ef9f5130442c6d53c552</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90162">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6394</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90164">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90166">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90168">
                <text>Leiris, Michel (1901-1990)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90170">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5967</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90173">
                <text>Metaforyczny realizm Michela Leirisa / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90176">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4 ; s.8-55</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90178">
                <text>Leiris, Michel</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="90180">
                <text>Dżurak, Ewa (tł.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90182">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90185">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90187">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90189">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90193">
                <text>JAMES CLIFFORD

Surréaliste z 1925 roku. Sam jego tytuł stanowi najlep­
szy przykład stosowanej przez autora metody: Glossaire:
j ’y serre mes gloses (Glosariusz: zamykam tu moje glosa...
albo bardziej w duchu prowadzonej gry: Glosariusz: glos
moich urna) . Słowo, które ma być „zdefiniowane” glos­
saire zostaje rozbite na dwie części: pierwsza sylaba
„glos”skłania się ku „glose” (glosa, krytyka, refleksja,
objaśnienie), podczas gdy druga „saire” zmienia się
w „serrer” (ścisnąć, zatrzymać, zamknąć). Połączone
w nowej definicji sylaby objaśnianego wyrazu tworzą
osobisty słownik Leirisa, zbiór zaskakujących poetyc­
kich zwrotów i skojarzeń opartych na grze słów.
Pięćdziesiąt lat później Langage tangage z uporem
stosuje tę samą metodę. Tytuł zdaje się mówić „Język
cię oplątuje” (langage t’engage) jednocześnie utożsa­
miając język z „impregnowaniem” czy „smołowaniem”
(tangage) statku czy samolotu. Jeżeli jesteśmy przez
słowa zaangażowani, zobowiązani, zmienieni, wprowa­
dzeni w określony stan, i naprowadzeni na pewne tro­
py, to także, sugeruje Leiris, możemy przekroczyć albo
odwrócić oficjalne formy i znaczenia, kształty i artyku­
lacje. Każde przesunięcie słowa langage (tangage, t’en­
gage) jest wynikiem pojedynczej, drobnej zmiany. Wy­
starczy zaledwie małe przejęzyczenie fonemu albo
przesunięcie znaku graficznego, by zapoczątkować po­
nowne tworzenie słownika, przemieszczanie znaczeń.

Metaforyczny realizm
Michela Leirisa

Oeuvre - verrou?
zeszłym roku Michel Leiris opublikował su­
plement do słownika idiosynkratycznego,
którego prowadzenie rozpoczął w la­
tach 20., w okresie fascynacji surrealizmem. Langage
tangage składa się z sześćdziesięciu stron zawierających
słowa z osobliwymi definicjami, za którymi następują
chaotyczne rozważania na temat życiowej manii wyłu­
skiwania słów z ich semantycznych przegródek i pro­
wokowania nowych sensów opartych na brzmieniu wy­
razu albo na jego szczególnej formie graficznej.
Pierwsza część słownika ukazała się w La Révolution

W

Michel Leiris w górach Gran Sierra na Kubie, 1967. Fot. Lutfi Ozkok.

48

�James Clifford • METAFORYCZNY REALIZM MICHELA LEIRISA

Ów ostatni „suplement” do życiowego glosariusza
osiemdziesięciopięcioletniego Leirisa jest sam w sobie
objaśniony jako wielofunkcyjna forma wróżenia i jako
zwykły tik głośni (Souple mantique et simples tics de glot­
te —en supplement).
W czasie całej swej kariery Leiris traktował język
z pasją, język pociągał go i wabił - język jako wyprawa
odkrywcza i pętająca sieć, jako kołyszący się okręt
własnego ja, albo chwiejny, wiszący most łączący z in­
nymi. Niektóre z jego prac, jak Glossaire i większość
jego wierszy, powstały i oddziaływują na zasadzie gry
słów i języka stworzonego do celów osobistych; są
praktycznie niemożliwe do przetłumaczenia. Pozostałe
mogą być przybliżone w angielskim, a nowe tłumacze­
nia dają dość reprezentatywny przegląd ogromnego
i ciągle zmieniającego się dzieła Leirisa. Należy jednak
powiedzieć od razu, że żaden fragment nie oddaje
sprawiedliwości skrupulatnej, mrówczej pracy autora
niemal dosłownie wpisującego siebie samego w istnie­
nie - lawirującego przez sny, idee, wspomnienia, bie­
żące wydarzenia, moment pisania... poszukującego
osobistego kosmosu w ziarnku piasku, w sylabie, albo
w strzępie piosenki. Proces ten można prześledzić naj­
lepiej w niezrównanie powolnym tempie La Règle du
jeu, czwartym tomie powstałym podczas trwającego
trzydzieści pięć lat przedsięwzięcia, w którym Leiris
opracowuje w szczegółach nie tyle swoje autobiogra­
ficzne „życie”, ile „savoir-vivre”, wyższy poziom bytu
i osobistą etykę (La Règle du jeu: reguły gry/ reguła Ja ) .
Możemy tu zacząć tworzyć sobie obraz misternego za­
mierzenia Leirisa.
Zbiór tekstów publikowany w „Sulfur”1 zawiera
eseje, sny, etnografię, teksty na tematy erotyczne, kry­
tykę sztuki i fragmenty z kontynuacji La Règle du jeu
(gra trwa dalej). Wybór i zestawienie tekstów ma na
celu oddanie zróżnicowania i zilustrowanie procesu
tworzenia niezwykłego dzieła, pokazując jego otwarcie
na kulturowe, historyczne i międzyludzkie wpływy. Jak
sugeruje Edmund Jabès w swej medytacji na temat Le­
irisa, każde zaangażowane pisanie o sobie kończy się
bezbronnością wobec innych. Zycie przeżywane tak
intensywnie poprzez pisanie, jak w przypadku Leirisa,
oznacza oddanie władzy czytelnikowi. Poczucie bez­
pieczeństwa nie istnieje, pisanie nie osiada w stabil­
nym dialogu. Wciąż na nowo w procesie pisania Leiris
odkrywa odstręczający i fascynujący fakt, z którym po
raz pierwszy stanął twarzą w twarz w dzieciństwie: „jak
wyartykułowany, wypowiedziany język, pajęcza tkan­
ka moich związków z innymi wyszła poza mnie, wysta­
wiając swe tajemnicze czułki we wszystkich kierun­
kach”. Nieustanna oscylacja pomiędzy „wewnątrz”
i na „zewnątrz”, pomiędzy własnym ja i obcym jest si­
łą konstytuującą twórczość i dzieło Leirisa. Choć kon­
centruje się on na sobie, jako na jedynym temacie,
o którym może pisać szczerze i otwarcie, to powstaje
efekt rozszerzania „subiektywnego” obszaru, by za­

wrzeć wszystko, co prowokuje i rzutuje na własne
słowne wypowiedzi: kultury egzotyczne, które badał
jako etnograf, walki polityczne, w które był wmiesza­
ny, liczne głębokie przyjaźnie z pisarzami i artystami,
które wplatają się w jego pisanie.
Żadna reprezentacja „dzieła” nie oddaje owej su­
biektywności rozumianej bardziej jako proces nie jako
produkt, pisanie raczej niż sam tekst. Problem, które­
go autobiograf nie jest w stanie uniknąć (temu, który
nadaje kształt „życiu”, umyka chwila obecna, życie to­
czące się w teraźniejszości), obraca wniwecz także każ­
dą próbę sprawozdania z twórczości autora. W wywia­
dzie na krótko przed śmiercią Michel Foucault
wypowiedział się na temat pojęcia dzieła (zapytany
o swą pierwszą książkę poświęconą Raymondowi Rousselowi): „...ktoś, kto jest pisarzem, nie tworzy swego
dzieła tylko w książkach... jego głównym dziełem jest
ostatecznie on sam piszący owe książki”.2 Tym, do cze­
go zmierza Leiris, poprzez przykładny szereg prac, za­
równo do analizy, jak i do odegrania w życiu, jest życie
powstające w pisaniu. N a ostatnich stronach Langage
tangage przyznaje się do uczucia czułości wobec wła­
snych opublikowanych książek, uczucia przypominają­
cego przywiązanie dziecka do starych zabawek. Ale
jest „prawie wyłącznie zaabsorbowany pracą bieżącą tę, która mi udowadnia, że ciągle jeszcze żyję, zdolny
do układania szeregów mniej lub bardziej sensownych
z d a ń .”

PARADIS - pure idée (ou parodie)
Urodzony w 1901 roku w Paryżu Leiris dorastał
w dobrze sytuowanym, mieszczańskim domu. Jego oj­
ciec był drobnym bankierem, którego jednym z klien­
tów i zarazem przyjaciół był ekscentryk Raymond Rous­
sel. Życiowa miłość Leirisa do teatru, a szczególnie do
opery, zaczęła się w dzieciństwie, przywiązanie to widać
wszędzie w jego pismach. Jego dzieło przepojone jest ob­
razami teatralnych dekoracji, kostiumów (włącznie z je­
go własną potrzebą, by się „dobrze” ubierać), tremą sce­
niczną oraz cudowną sztuką spektaklu. Wśród sztuk
teatralnych, które zrobiły wielkie wrażenie na Leirisie
w wieku chłopięcym, była sztuka Roussela Impressions
d’Afrique z 1911-12 roku, hermetyczna i wystawiona
z przepychem egzotyka. Później zaprzyjaźnił się z auto­
rem, którego w 1922 roku zaczęli doceniać niektórzy
surrealiści. W odpowiedzi na list wychwalający ostro
potępioną sztukę Locus Solus Leiris otrzymał list od
przyjaciela ojca zaczynający się od słów: „Dziękuję ci
mój drogi Michelu za twój pełen zainteresowania i zaj­
mujący list. Widzę, że podobnie jak ja wolisz królestwo
Pojęć od królestwa Rzeczywistości”.3
Leiris zaczął studiować chemię. Szybko jednak
uległ czarowi M axa Jacoba, którego złowieszcze
ostrzeżenia na temat życia poety powiększały tylko
żarliwy zapał młodego człowieka. W Café Savoyarde
na Montmartrze grupa dadaistów i surrealistów, pisa­

49

�James Clifford • METAFORYCZNY REALIZM MICHELA LEIRISA

rzy i artystów, regularnie zachodziła do Jacoba, i to
tam właśnie Leiris spotkał swych dozgonnych przyja­
ciół André Massona i Joana Miró. Regularnie odwie­
dzał ich pracownie na ulicy Blomet. Szczególnie M as­
son zachęcał go do pisania, ilustrując pierwsze jego
teksty. Poprzez Miró, Leiris poznał Picassa, z którym
zadzierzgnął znajomość na całe życie. Spotkał tam tak­
że Daniela-Henry’ego Kahnweilera, wpływowego
marszanda kubistów, który został szwagrem Leirisa
i zamieszkał w jego domu.. Jego bezcenna kolekcja
i galeria, podczas drugiej wojny światowej przekazana
Leirisowi i jego żonie w celu uniknięcia konfiskaty ja­
ko własność żydowska, stanowiła potem rdzeń Galérie
Louise Leiris, ważnej instytucji sztuki w okresie powo­
jennym. Przez wiele lat Kahnweiler i Leirisowie dzieli­
li duży apartament nad Sekwaną w pobliżu Pont Neuf.
Poprzez Massona Leiris przyłączył się do grupy surrealistów, ale trzymając pewien dystans od jej centrum
tworzonego przez Bretona, Eluarda, Soupaulta i resztę
(Leiris zawsze trzymał się na obrzeżach organizacji, po­
zostając jednak niezwykle lojalnym wobec przyjaciół).
W 1925 roku, raczej w nietypowy dla siebie sposób zo­
stał chwilowym bohaterem na słynnym surrealistycz­
nym bankiecie na cześć Saint Pol Roux, wykrzykując
antyimperialistyczne hasła z górnych okien, a potem
schodząc we wrogi tłum, gdzie został aresztowany i spo­
niewierany przez policję.4 Ale takie publiczne popisy
prawdziwie surrealistycznych zachowań stanowiły ra­
czej rzadkość. W latach 20. Leiris zajmował się poezją
i testowaniem granic swych własnych, niepokojących
go pragnień. Świat obsesji seksualnych, fetyszów, bur­
deli i nieokiełznanego nocnego życia jest przywoływa­
ny z pewnym odrętwiałym liryzmem w Wieku Męskim.
Jako dobry surrealista Leiris notował swoje sny oraz
eksperymentował z pisaniem automatycznym. Rozpo­
czął swój Glossaire i napisał trzy mniej lub bardziej sur­
realistyczne „narracje”: Le point cardinal, Grande fuite
de neige i Aurora. Owe oniryczne sekwencje rozwijały
przeobrażenia nazw i wyrażeń, zajmowały się zawoalowanymi fragmentami rozbitego własnego ja postrzega­
nymi fetyszystycznie jako „schadzka części ciała”.
Wpływ Nervala jest tu wyraźny, tak samo jak magicz­
na czy alchemiczna wizja języka wywiedzionego ze zróż­
nicowanych źródeł okultystycznych i egzotycznych.
Obok surrealistycznych narracji opartych na snach
Leiris prowadził śmiertelnie poważny rejestr swych
rzeczywistych snów, traktowanych nie jak okultystycz­
ne objawienia, ale jako pisanie na jawie. Zebrane zo­
stały w 1945 roku w tomie pod tytułem Nuits sans nu­
it et quelques jours sans jour (przełożone jako Nights as
Day, Days as Night), którego rozszerzone wydanie uka­
zało się w Stanach w 1965 roku. Jak Richard Sieburth
pięknie zauważa, szczególny stosunek Leirisa do snów
współbrzmi z jego rosnącą podejrzliwością wobec egzo­
tyki. Unikając fantastycznych interpretacji snów, jakie
spotyka się u wielu innych surrealistów, Leiris klarow­

ny, przejrzysty, niemal „obiektywny” stosunek do (onirycznej) powszedniości.
Leiris znalazł się wśród wczesnych uciekinierów od
surrealizmu podczas rozłamów w późnych latach 20.
W 1929 roku opuścił surrealistyczne łono wraz z Artaudem, Queneau oraz innym bliskim przyjacielem
i ważnym współpracownikiem Georges’em Bataille’em. Z tym ostatnim spotkał się w 1924 roku i od ra­
zu znalazł wspólny język, a przez następne dwie deka­
dy uzupełniali wzajemnie swoje poszukiwania na
temat transgresji, ofiary, sacrum, nieczystości i róż­
nych from gaucherie. Dedykowali sobie nawzajem swo­
je najważniejsze książki na temat seksualności: Ero­
tyzm oraz Wiek męski. W latach 20. obaj zajmowali się
egzotyką, poszukując wśród Azteków (Bataille)
i w Afryce (Leiris) alternatyw dla panującego ideali­
zmu zachodniej „Cywilizacji” .
W latach 20. źródłem objawienia bliżej domu stał
się jazz. Leiris, podobnie jak inni przedstawiciele po­
kolenia, nie umiał się oprzeć jego pozornie wyzwolo­
nemu rytmowi i czystej teatralnej obecności. Ray­
mond Roussel nie miał racji, twierdząc, że Leiris
przedkładał krainę „Pojęcia” nad sferę „Rzeczywisto­
ści”. W istocie Leiris był rozdarty pomiędzy dwie skraj­
ności, a dzieło jego życia było niekończącą się i niedo­
skonałą próbą rzucenia pomostu nad przepaścią
pomiędzy nimi. Głęboka tęsknota za ludzkim „kontak­
tem”, za „prawdziwym” doświadczeniem i erotycznym
zaspokojeniem była nieustannie powstrzymywana
przez uczucie daremności - ostrą świadomość bycia
skazanym na świat jawiących się fantazmów i podo­
bizn, abstrakcyjnych, idealnych substytutów pożąda­
nych obiektów. Reakcją Leirisa, odmiennie niż Roussela, nie było zamknięcie się w świecie czystej
koncepcji, poddanie się surowym regułom kompozycji
i praca skupiona tylko nad ich efektami. Choć podzie­
lał upodobanie Roussela do profetycznego operowania
językiem i podobnie jak Bataille wierzył, że nie istnie­
je wolność poza regułami i ograniczeniami, to nie­
ustannie próbował przecisnąć się „przez” otwory od­
dzielającej go od życia siatki. Ożenił się w 1926 roku,
tworząc związek często naznaczony ambiwalencją.
(Pomimo to małżeństwo przetrwało przez sześćdziesiąt
lat). W 1929 roku ogarnięty poczuciem bezcelowości
i w stanie poważnej depresji poddał się psychoanalizie,
która trwała do 1931 roku. Potem rzucił się do Afry­
ki. Być może tam miał nadzieję znaleźć ów bezpośred­
ni ludzki kontakt, „świeżość”, jakiej brakowało w ze­
psutej Europie.
W latach 1929 i 1930 Leiris współpracował z dysydenckim pismem surrealistycznym redagowanym przez
Bataille, które łączyło sztukę, krytykę kulturową i etno­
grafię.5 Współpraca z „Documents” pozwoliła mu na­
wiązać kontakt z etnologami, z Marcelem Griaule, Pau­
lem Rivetem i Georges-Henri Rivièrem (główny
kontakt Leirisa w paryskim światku jazzowym, który ra­

50

�James Clifford • METAFORYCZNY REALIZM MICHELA LEIRISA

skłonności - przestawia i wytrąca z równowagi w taki
sposób, że nie traci ona nic na swej bezpośredniości.
Czyż nie jest lepiej, zamiast podróżować w poszukiwa­
niu egzotyki, niemal nie wiedząc gdzie jesteśmy, spoj­
rzeć odmiennie (oddalić, egzotyzować) na to bliskie i co
znamy, zbyt dobrze? Podsumowując, odwrócić ruch
w kierunku przeciwnym do egzotyki - nie oddalać się
od znanych brzegów do obcych krain, ale gwałtownie
zmusić to, co znane do skierowania się w stronę obce­
go. Instrumentem tej operacji jest język...”9
Ale odwrotnie niż Queneau - etnograf/onirygrafer
przedmieść - Leiris ciągle czuł przyciąganie rzeczywi­
stości innej niż zachodnia. Był głęboko podejrzliwy
wobec europocentryzmu. Badania etnograficzne za­
wiodą go ponownie do Afryki i na Karaiby - tym ra­
zem nie będzie jednak miał złudzeń, że możliwa jest
ucieczka. Ale dopiero po drugiej wojnie światowej,
wraz z nasileniem się ruchów antykolonialnych po­
nownie wyruszy w dalekie podróże.
Pod koniec lat 30. zwrócił swą uwagę na zjawiska
znajdujące się blisko, zakładając wraz z Bataille’em i Rogerem Caillois instytucję niezależną i o krót­
kim żywocie - Collège de Sociologie.10 Zamiarem owej
alternatywnej do akademickich nauk społecznych in­
stytucji było wprowadzenie „egzotycznych” tematów,
takich jak ofiara, i świetość, do rozważań nad teraźniej­
szością. Głównym wkładem Leirisa do dorobku
Collège’u (zanim zrezygnował gnębiony skrupułami
z powodu zbyt luźnych standardów dowodowych i nie­
bezpieczeństwa stworzenia koterii) był esej Sacrum
w życiu codziennym. W tym przejściowym tekście, wiele
wątków kontynuowanych później w La Règle du jeu zo­
staje poddanych analizie jako składniki osobistego
„sacré”. Przedmioty o niezwykłej sile przyciągania i na­
sycone mocą (rewolwer ojca), niebezpieczne rejony (tor
wyścigowy), miejsca obłożone tabu (sypialnia rodzi­
ców), miejsca sekretne (toaleta), słowa i wyrażenia
0 specjalnym magicznym wydźwięku - tego typu mate­
riał wywoływał „owo dwuznaczne nastawienie związane
ze zbliżaniem się czegoś jednocześnie pociągającego
1niebezpiecznego, respektowanego i odrzuconego, mie­
szanina szacunku, pożądania i przerażenia które można
potraktować jako psychologiczny znak świętości.11
W L ’Afrique fantôme Leiris ostro kwestionował
pewne naukowe rozróżnienia pomiędzy praktykami
„subiektywnymi” i „obiektywnymi”. Dlaczego, zastana­
wiał się, moje własne reakcje (sny, reakcje somatyczne,
itp.) są nieważnymi elementami „danych” odnotowy­
wanych podczas badań terenowych? W Collège de So­
ciologie mignęła mu możliwość etnografii, rygorystycz­
nej analitycznie i jednocześnie poetyckiej, skupionej nie
na obcym, ale na własnym ja, z jego szczególnym syste­
mem symbolicznym, rytualnym i topografii społecznej.
W miarę jak owe badania przybrały pełniejszą formę
we wczesnych latach 40., w Biffures, analogia z nauka­
mi społecznymi stała się mniej jasna. Ale pomost po­

zem z Rivetem odegrał kluczową rolę w reorganizacji
francuskich kolekcji etnograficznych i folklorystycz­
nych). Griaule zajmował się wówczas przygotowaniami
do ekstrawaganckiej wyprawy wzdłuż południowego
skraju Sahary, której celem były badania etnograficzne
i gromadzenie zbiorów muzealnych. Zaoferował Leirisowi miejsce w ekspedycji Dakar - Dżibuti. Ten nie zawa­
hał się, skorzystał z nadarzającej się okazji, a swoje do­
świadczenia nabyte podczas prawie dwuletnich badań
terenowych (w osadach Dogonów w Sanga (wówczas
na terenie francuskiego Sudanu) oraz w Gonderze
w Etiopii) notował w niezwykłym dzienniku L ’Afrique
fantôme.
Autor L ’Afrique fantôme tak podsumowuje afry­
kańskie doświadczenia: „Garść przygód, badania, po­
czątkowo ekscytujące, które jednak szybko okazały się
zbyt nieludzkie, by przynosić satysfakcję, nasilająca się
obsesja erotyczna, oraz wzrastająca emocjonalna próż­
nia. Pomimo obrzydzenia, jakie czuje do ludzi cywili­
zowanych i dla życia w wielkich miastach, pod koniec
podróży pragnie powrotu”.6 Doświadczenie pozwala
Leirisowi na powrót do siebie samego. Nie ma uciecz­
ki, nie ma autentycznego kontaktu z Afryką, istnieją
tylko egzotyczne fantomy. W końcu w trakcie badania
kultu opętania w Etiopii wyrzuca z siebie; „Wolałbym
raczej sam być opętany, niż badać opętanych!”.7 Wra­
ca do Europy i do, jak to nazwał J.-B. Pontalis, swej
„niekończącej się psychoanalizy”, w celu już nie tyle
ucieczki, ile - czegoś odmiennego od psychoanalizy do rozliczenia się ze sobą w pisaniu.8 Książka L ’Afrique
fantôme opublikowana w 1933 roku, zapoczątkowała
długotrwały i powiązany z innymi projekt Leirisa pole­
gający na tworzeniu autoportretu i analizy siebie.
W połowie lat 30. stworzył perwersyjne Bildungsge­
schichte, „Podróż od dzieciństwa do Surowego Zakonu
Męskości”, Wiek męski. W tym samym czasie nie prze­
stał zajmować się naukami społecznymi, jak zwykle
z obrzeży, uczęszczając na seminaria Marcela Maussa
i Maurice’a Leenhardta, publikując artykuły na temat
swych afrykańskich badań i pracując, z przerwami,
nad swoją dysertacją La langue secréte de Dogon.

RHÉTORIQUE - érotique
Leiris kontynuował uprawianie nastawienia „etno­
graficznego”. Ale nie poszukiwał już „obcego” czy po­
czucia inności w miejscach romantycznej ucieczki, ani
w odrębnych przedmiotach badania naukowego. Owo
poczucie było raczej efektem poświęcenia szczególnej
uwagi temu, co znajdowało się blisko, pod ręką. Pisząc
o Raymondzie Queneau, przyjacielu i koledze surrealiście, Leiris tak opisywał owo nastawienie:
„Podstawą pracy Raymonda Queneau jest pisanie
prozy. Pisarz z niego mniej zapatrzony w „gdzie indziej”,
a bardziej, jak wyimaginowany podróżnik, krążący po
ścieżkach i objazdach, najbardziej przyziemnej rzeczywi­
stości, którą - jako artysta pozbawiony idealistycznych

51

�James Clifford • METAFORYCZNY REALIZM MICHELA LEIRISA

między autoportretowaniem i etnografią, wyraźny
w Sacrum w życiu codziennym był ciągle ważny. Analiza
kulturowa, doświadczenie i metody badań terenowych
ukierunkowały jego podejście do własnej subiektywno­
ści. Faktycznie, Leiris przeniósł pewne metody robienia
notatek, jakie stosował w Afryce, do dzieła autoportretowania.
Uporządkowanie naukowych zapisków zgromadzo­
nych podczas ekspedycji Dakar - Dżibuti zostało po­
wierzone Leirisowi. Prowadził dokładne notatki na
opatrzonych tytułami fiszkach, które można było skla­
syfikować, segregować i analizować. Korzystając z tego
afrykańskiego doświadczenia, zaczął gromadzić po­
dobne fiszki, które jak rzetelne notatki terenowe po­
krywały każdy znaczący aspekt złożonej rzeczywistości
(w tym przypadku, jego własnej subiektywności). Jego
notatki zawierały materiał, którego Malinowski nie za­
liczyłby do „imponderabiliów” rzeczywistego życia. Po­
nadto Leiris pamiętał, że najcenniejszą rzeczą, jakiej
nauczyła go psychoanaliza, pomimo późniejszego od­
rzucenia podejścia czysto psychologicznego, było do­
cenianie wartości, jaką Freud nadał, szczególnie
w Psychopatologii życia codziennego, nieistotnym, po­
zornie banalnym faktom.12 „Metoda” pisania Le Règle
du jeu polegała na metodycznym tworzeniu heteroge­
nicznej bazy danych:
„Mam ogromną, nieustannie powiększającą się te­
kę, gdzie notuję fakty, wspomnienia, czasami nawet
aforyzmy, pomysły, idee, rzeczy, które, jak mi się wy­
daje, z pewnym zażenowaniem, są dla mnie ważne
i powinny zostać wykorzystane w jakiś sposób, ale nie
wiem jeszcze, jak dokładnie zostaną użyte i co z tego
wyniknie”.13
W owej gigantycznej, wymagającej cierpliwości,
„grze fiszek” dochodzi do dopasowania („małżeń­
stwa”) pomiędzy podobnymi fiszkami albo fiszkami
mającymi podobnie znaczenie dla gracza. Układa się
je w stosiki, które ponownie skopiowane, z nieodłącz­
nymi skreśleniami, odsłaniają nieoczekiwane związki.
Nie ma ogólnego planu, zasadą gry jest przechodzenie
po kolei od fiszki do fiszki. Tylko wtedy, kiedy przej­
ście uznane jest za ostateczne, gracz posuwa się dalej.
W ten sposób końcowy tekst nie zostaje powtórnie
zredagowany, poprawiony raz jeszcze, by zgadzał się
z ogólnym tonem narracji czy analizy, ale zamiast tego
praca w swym ruchu, rytmie i manipulacji jest zapisem
samego procesu pisania - wróżenia albo porwania.14
Rezultatem jest obiektywny subiektywizm, realizm
oparty na faktach (nie ma tu nic zmyślonego, tylko
fakty ze sobą powiązane i zapisane) portretujący pro­
ces badawczy, który pamięta, odkrywa, łączy i porząd­
kuje. Język jest zawsze zarówno środkiem, jak i celem,
autonomiczną, refleksyjną rzeczywistością raczej niż
prostym sposobem przedstawiania czy wyrażenia.
Realizm Leirisa wyklucza konfabulacje. (Próbował
kiedyś napisać powieść, zanim powstał Wiek męski, ale

odkrył, że nie potrafi wymyślać postaci innych niż on
sam). W swej pracy etnograficznej także unika beletryzowania czy importowania oczywistych elementów „lite­
rackich”. W jego dojrzałym pisarstwie znajdujemy jedy­
nie poszukiwanie złożonej przejrzystości i właściwe
dokumentalistom poświęcenie uwagi faktom obserwo­
wanym, językowi i uczuciom. Owa uwaga jednocześnie
dokumentuje i dezorientuje, część realizmu, który po­
strzega „fakty” jako przedstawienia, zwrotnikowe spek­
takle albo spotęgowane, wycięte elementy (fetysze). Po­
dobnie jak sny z Nuits sans nuit, rzeczywistość prezentuje
się retorycznie. Jest rezultatem fiksacji, jednocześnie
obiektywnej i erotycznej. Rezultatem jest pisanie, jak za­
uważyła Simone de Beauvoir, zawsze charakteryzujące
się szczególną mieszanką liryki i oddalenia.
Obserwator uczestniczący z całych sił pragnie być
obecnym w teraźniejszości przy pomocy obiektywności.
„prosty zupełnie tył głowy, spadający pionowo jak mur
lub brzeg morza, typowe (jeśli wierzyć astrologom)
znamię osób zrodzonych pod znakiem Byka; wydatne
i nieco guzowate czoło z nadmiernie splątanymi i na­
brzmiałymi żyłami na skroniach... Oczy mam czarne,
zaczerwieniony zwykle rąbek powiek; cerę żywą; wsty­
dzę się przykrej skłonności do rumieńców i lśnienia
skóry. Ręce mam chude, dość włochate, z bardzo wy­
raźnymi żyłami. Moje palce środkowe, zgięte u końca,
zdają się zdradzać coś słabego lub chwiejnego w cha­
rakterze.” [Michel Leiris, Wiek męski wraz z rozprawą
Literatura a tauromachia, przeł. T. i J. Błońscy, PIW,
Warszawa 1972, s. 21]
W tym fragmencie otwierającym Wiek męski, ciało
Leirisa staje się odrębnym symbolicznym artefaktem,
okazją dla „onirygraficznego”opisu.15 Podmiot L ’Afrique
fantôme, Wiek męski, La regle du jeu, Nuits sans nuit i Le
ruban Au cou d’Olympia jest mniej bliskim czy prywat­
nym ja, wewnętrzną odsłoniętą duszą, a bardziej jest ro­
dzajem osobistej „kultury”, zbiorem znaczących artefak­
tów do połączenia, zrozumienia i ponownego opisania.

OPERA - ses appeaux, ses oripeaux et
son aura

Pisanie dla Leirisa staje się tym samym, czym sen dla
Nervala, „drugim życiem”. Ale jest to przytomna, przej­
rzysta praktyka w stanie czuwania, badania, w których
zakres włączone są sny (odarte z przywilejów metafizycz­
nych) wraz z różnorodnymi innymi kategoriami znaczą­
cych „danych”. Ponieważ do obszaru potencjalnych ba­
dań zalicza się także zawodowa praca etnograficzna,
podróże, przyjaźnie, codzienne doświadczenia i zaanga­
żowanie polityczne, pisanie Leirisa odzwierciedla napię­
cie pomiędzy dośrodkowym ciążeniem osobowego zaim­
ka „ja” a odśrodkowym przyciąganiem innych ludzi,
wydarzeń, historii. Leiris, jeden z najbardziej zajętych so­
bą pisarzy, jakich można spotkać w dowolnym okresie
i w dowolnym języku, nie jest jednak solipsystą. Ponie­
waż jego istnienie nie jest określone i ograniczone w fik­

52

�James Clifford • METAFORYCZNY REALIZM MICHELA LEIRISA

wewnątrz, druga na zewnątrz, jedna zaczyna się od
własnego ja, druga od innych ludzi. Leiris traktuje je
oddzielnie jako dwa różne obszary pracy, bo jeżeli zbli­
żą się do siebie za badzo, to efekt kwestionowania i od­
miany zostaje zagubiony. (Dzieło można potraktować
jako formę podróży). Ale oba rodzaje działalności są
częścią tego samego przedsięwzięcia. Podczas gdy po­
szukiwanie jednostkowego „savoir-vivre” nie może
wykluczać polityki i historii, tak samo etnografia, bez­
pośrednio skupiona na innych dostarcza modeli i ale­
gorii dla jego osobistej tożsamości. Co jest na szali
w obu przypadkach, to umykająca, trudna do uchwy­
cenia koncepcja „autentyczności”.
W pewnych idealnych okolicznościach zarówno
własne ja, jak i kultura będą znaczące i prawdziwe, bez
hipokryzji czy ograniczeń. Leiris nieustannie poszukuje
takiej właśnie sytuacji. Napotyka natomiast mediacje,
reguły, odgrywanie ról i unikanie wszędzie, zarówno
w swym własnym życiu, jak i w życiu grup społecznych.
Wizja Afryki w latach 20. zdawała się obiecywać praw­
dziwą bezpośredniość, spontaniczne emocje i kontakt.
Ale Leiris zostaje pozbawiony iluzji poprzez zetknięcie
się z rzeczywistością podróży, kolonializmu i abstrakcyj­
nych nauk społecznych, tak samo jak przez odkrycie
dwulicowości u Afrykanów, nawet tych pozornie „za­
traconych” w transie. Jego reakcja jest złożona. Przyj­
muje sztuczność w celu jej przekroczenia.
Podobnie jak Roussela, Queneau czy Duchampa,
pociągała go myśl, że stosowanie pewnych szczegól­
nych reguł jest jedyną drogą do osiągnięcia nowego
wyrazu ekspresji (spontaniczność i geniusz talent uzna­
wano za romantyczne mity). Ponadto, owo nastawie­
nie współbrzmi z zasadą erotyzmu Bataille’a, polegają­
cą na tym, że „zaspokojenie” zawsze zakłada brak czy
przemoc i że „wolność” jest zawsze zależna od ograni­
czeń, jakie gwałci (zasada potwierdzona, na poziomie
kulturowym, przez Maussa, który głosił w swych wykła­
dach, że tabu istnieją po to, by je łamać).17 Przyjmując
„zasady gry”, Leiris nie porzucił jednak poszukiwania
rzeczywistości, obecności istniejącej poza sztucznością.
Był uparcie, romantycznie oddany bezpośredniości,
spontaniczności i „poezji”. Nigdy nie przechodzi do iro­
nii, semiotyki i retoryki, choć odczuwa ich roszczenia
osobiście. Upiera się przy „naiwnym” poszukiwaniu au­
tentyzmu, ale autentyzmu zawsze osłabionego przez nie­
jednoznaczność, niedoskonałe wyrażenie, skrupuły
etyczne. Jest to paradoksalnie źródło pewnej siły, a na­
wet piękna. Jak mówił Philippe Lejeune, niezwykle po­
ciągająca w pisaniu Leirisa jest „nadzwyczajna siła pra­
gnienia, które nawet jeżeli to daremne, nie wyrzeka się
wyrazu, ale czuje się zmuszone do przedwczesnej
ucieczki, kiedy dyskurs, jednocześnie ostrożny i zu­
chwały, doprowadzony zostaje do rozpaczy, ponieważ
dotykać może prawdy ledwie powierzchownie”.18
W tym stanie trwale „udaremnionego” dostępu do
rzeczywistości Leiris apeluje do erotycznego fetyszy-

cji, ale jest otwarcie rozgrywane w społecznych proce­
sach języka i pisania, nieustannie konfrontuje on to, co
znajduje się poza jego osobą.
Leiris nie przestaje podróżować, pisać o sztuce afry­
kańskiej, o kultach opętania w Etiopii, o kontakcie
kulturowym, o polityce folkloru i etnografii. Po drugiej
wojnie światowej wyłania się z samotnej gry Biffures, by
służyć w państwowej komisji dla reform prawa pracy
w kolonialnej Afryce Zachodniej. Podróżuje na za­
chodnie Antyle i Haiti, gdzie razem z Alfredem
Métraux prowadzi badania nad religią wudu i kontak­
tem kulturowym. Zostaje przyjacielem Aimé Césaire
i rzecznikiem powstającego ruchu Negritude. Pracuje
w zespole redakcyjnym Les Temps Modernes, pisze dla
Présance Africaine, dla UNESCO na temat rasizmu
i zróżnicowania kultur. W nowej przedmowie do
L ’Afrique fantôme (1951), książki uznanej przez reżim
Vichy za wywrotową i spalonej, umiejscawia swój
dziennik z badań terenowych w złożoności postaw ko­
lonialnych, podkreślając jego przesadny estetyzm
i przybieranie pozy radykała. W tym samym roku, w ro­
ku 1950, tworzy L ’Ethnographie devant le colonialisme,
przejrzystą dyskusję na temat nauk społecznych nieod­
łącznie uwikłanych w nierówności imperialnych potęg.
La Règle du jeu zaczyna odzwierciedlać owe historyczne
„zewnętrzne” siły przyciągania. W tomie drugim, Four­
bis, Leiris łączy zgłębianie dziecięcych wspomnień, któ­
re dominowały w Biffures z niedawnymi podróżami
i zobowiązaniami politycznymi, sondując (nierozwiązy­
walny?) konflikt pomiędzy swoją potrzebą odczucia sa­
tysfakcjonującego doświadczenia poetyckiego i wyma­
ganiami walki politycznej. Trzeci tom Fibrilles, odnosi
się zarówno do publicznego doświadczenia podróży do
komunistycznych Chin w 1955 roku, jak i do osobiste­
go kryzysu i próby samobójczej.
Utrzymuje się bliski związek Leirisa ze światem sztu­
ki. Pisze teksty o Giacomettim, Miro, Massonie, Picas­
sie, Duchampie, Wifredo Lamie i Francisie Baconie.
Współpracuje w pracy nad esejami na temat dzieł Michela Butora, Queneau, Sartre’a, Roussela, Lévi-Straussa, Eluarda, Alfreda Métraux, Bataille’a, Cesaire’a prawie wszystkie owe teksty wyrastają z osobistych zna­
jomości. (Jego dzieło może być postrzegane jako luźna
sieć międzyludzkich związków). Bierze udział w majo­
wych demonstracjach 1968 roku, jak i w demonstra­
cjach na rzecz praw imigracyjnych robotników.16 Konty­
nuuje pracę w Musée de l’Homme na stanowisku
kuratora i badacza w Dziale Czarnej Afryki. Ustala się
jego codzienna rutyna: poranki w domu spędzane na
pracy literackiej, na Quai des Grands Augustins, popo­
łudnia spędzane na pracy etnologicznej w mieszczącym
się w suterenie biurze muzealnym. Zaczyna uważać ową
dzienną oscylację za symbol swego życia.
Związek autoportretowania i etnografii, relacja po­
między dwoma biegunami jego działalności pisarskiej
jest dla Leirisa kluczowy. Jedna działalność patrzy do

53

�James Clifford • METAFORYCZNY REALIZM MICHELA LEIRISA

zmu, „mitu” i do dyscypliny sceny. Fetysz to świecący,
naładowany znaczeniem obiekt albo chwila, wyjęty,
wycięty ze swego „całościowego” kontekstu. (Faktycz­
nie tworzy efekt całości). Jest zewnętrzem, urzeczowioną krystalizacją pożądania, czegoś dalekiego i cudow­
nie bliskiego, wymazującego przepaść pomiędzy
doświadczeniem zewnętrznym i wewnętrznym. Poczu­
cie erotycznej pełni powstałej poprzez przez fiksację na
fetyszu nie jest jednak wąsko ograniczone do doświad­
czeń seksualnych; daje poczucie głębokiej rzeczywisto­
ści najbardziej powszednim spostrzeżeniom i spotka­
niom. Dla Leirisa rzeźby Giacomettiego z mocą
ucieleśniają ową pełną napięcia obecność. W najnow­
szej kontynuacji La Règle du jeu, Le Ruban au cou
d’Olympia (Wstążka na szyi Olimpii), Leiris bada eks­
presyjną moc fetyszyzmu w wielu domenach pisania
i doświadczenia.
W podobny sposób Leiris używa słowa mit na ozna­
czenie dostępu do rzeczywistości, która nie jest racjo­
nalna i reprezentatywna, ale sugestywna i performatywna. Pośród źródeł dla tego rozumienia znajdują się
mityczne inwencje André Massona, wykłady etnogra­
ficzne Maurice’a Leenhardta na temat melanezyjskiego „żywego mitu”, nouveau roman, szczególnie pisar­
stwo Michela Butora i własne badania Leirisa na temat
kultów opętania w Etiopii.19 Badania prowadzone
w Etiopii są szczególnie wiele mówiące. W L ’Afrique
fantôme niepokoi Leirisa wyraźna nieszczerość widocz­
na w wielu przypadkach opętania, jakich był świad­
kiem. Ludzie wpadają w trans i z niego wychodzą jak
na dany znak, i „używają” swojego repertuaru duchów
(zâr genies) po prostacku, dla własnego pożytku - włą­
czając ekonomiczną eksploatację etnografa. A jednak
nie można zakwestionować psychicznej siły zar. W Pa­
ryżu lat 20. Leiris uważa trans (jak jazz) za uprzywilejo­
waną formę zapomnienia i zatracenia własnego ja, za
bezpośredni dostęp do nieracjonalnych i emocjonal­
nych mocy. Ale w Afryce wszystko wydaje się zaaran­
żowane i nieczyste. Leiris nie umie powiedzieć, kiedy
ktoś, z nim samym włącznie, jest naprawdę „szczery”.
Także w 1933 roku L ’Afrique fantôme kończy się roz­
czarowaniem. Dopiero w połowie lat 50. Leiris pogodzi
się z tym dwuznacznym doświadczeniem w monografii
La possession et ses aspects theatraux chez les Ethiopiens
de Gondar. Tutaj obecność mitycznych mocy zostaje
poddana analizie jako obecność „teatralna”, jako in­
tensywnie „przeżywany teatr”, gdzie sztuczność jest
środkiem służącym kontroli i tym samym staje się rolą.
Rzeczywistość transu jest zawsze do pewnego stopnia
zainscenizowana, ale jego zwodniczość - jak „sztuka”
wielkiego aktora - wytwarza niezaprzeczalną obecność,
rzeczywistość, jaka wykracza poza sztukę.
Pomiędzy rokiem 1933 w Etiopii a opublikowa­
niem książki na temat ducha opętania w 1958 roku
zainteresowania badawcze Leirisa przesunęły się
z Afryki na Karaiby. Niewątpliwie, ów drugi kontekst,

gdzie wszystkie tożsamości są hybrydami, są nieczyste,
gdzie nie istnieją ciągłe kulturowe korzenie i gdzie lu­
dzie historycznie musieli się sami określić i „wymyślić
swoją historię” - ułatwiło otwarcie etnografa na te­
atralną koncepcję autentyczności. Przesunięcie ak­
centów widoczne jest, na przykład, w ostatniej rozmo­
wie z Michaelem Haggertym na temat jazzu. Jazz
pociągał Leirisa nie tyle jako źródło transcendencji
i czystej emocjonalności (czym był dla niego w latach
20.), ale jako przykład kulturowej nieczystości i twór­
czego synkretyzmu. Widzimy tu istotny sposób, w jaki
jego etnograficzne badania i osobiste działania w koń­
cu się zbiegają. Poszukiwana przez Leirisa w La Règle
du jeu własna tożsamość nieustannie tworzona poprzez
tekst i retorycznie „odgrywana” znajduje odbicie i po­
twierdzenie w otwartym płynnym spojrzeniu na kultu­
rę jako improwizację, posklejaną, historycznie odgrywaną.20

KN O CK-O U T ou K.O.
- (autrement dit: chaos)
Dla Leirisa wszystkie tego typu przedstawienia są
w najlepszym wypadku modus vivendi. Skrywają tylko
głęboką, niemożliwą do wymazania wadę. I jeżeli wy­
daje się, że w swych późniejszych pismach osiągnął
wstrząsany konfliktami spokój, to owo osiągnięcie wy­
stępuje pod ogólnym znakiem niepowodzenia:
„I tak wiele hałasu po nic. Krwawiłem i płonąłem,
by skończyć, w codziennej praktyce, jako jeszcze jeden
z tych mieszczan, którzy uważają siebie samych za bar­
dzo postępowych, jako autor, którego drukuje się
w antologiach, którego być może będą chwalić za
szczerość i próby precyzyjnego wyrażenia emocji, albo
nawet za pomysłowe związki i połączenia, pod nie­
obecność tego czegoś szczególnego co (dla niektó­
rych) przebłyskuje w najmniejszym ze zdań, a co jak
wierzę jest właśnie esencją”.21
Owo „coś szczególnego” to natchniona, wizjonerska
poezja. Leiris nigdy nie przestaje lamentować nad jej
nieobecnością. Faktycznie znajduje, że jego jedynym
prawdziwie poetyckim gestem - gotowością pójścia na
całego, do samego końca - była próba samobójcza. Po­
za tym kontynuuje działanie „bez inspiracji”, przekłada­
jąc, tasując, przepisując swoje dokumentujące fiszki,
trudząc się nad nadaniem formy śladom mijającej rze­
czywistości. Jak celnie zauważa Denis Hollier, zwrot do
prozy autobiograficznej po 1930 roku oznacza porzuce­
nie wyobraźni, i to zarówno surrealistycznej, jak i ro­
mantycznej, na rzecz parti pris de realisme. Jego dzieło
jest mauzoleum, grobowcem niemożliwej poezji, milczą­
cą przepowiednią.22 Ale rozpaczając nad brakiem inspi­
racji, Leiris tworzy inny rodzaj poezji i podobnie jak je­
go przyjaciel Edmond Jabes, pisze książkę, której
słowami nieustannie zasłania i zakleja próżnię. Poczucie
całości nie jest dane rzeczywistości: poezja wizjonerskiej
wybraźni zostaje zastąpiona prozą poetycką surowo rzą­

54

�James Clifford • METAFORYCZNY REALIZM MICHELA LEIRISA

dzoną przez prawa języka, historii i osobowości. Owa
proza może tylko - a to już niemało - zamienić albo
symbolizować to, co jest dane przez rzeczywistość: do­
wody na wydarzenia, myśli, sny i słowa.
Słowa wykonują gwałtowne zwroty. Leiris był wielbi­
cielem Freda Astaire’a, którego uważał za rodzaj wysoce
eleganckiego robota, zdolnego przez krótki szalony mo­
ment być oszałamiająco obecnym w teraźniejszości, dan­
dysa, którego elegancja miała w sobie coś jarmarcznego,
nawet zniekształconego i zepsutego. Owa „frywolność”
- kostiumowy taniec albo przesadny strój wobec ogólnej
apatii - definiuje to, co ciągle jest możliwe w domenie
„twórczości” artystycznej. Bo jest coś niezwykle frywolnego w ostatniej książce Leirisa Langage tangage, gdzie
wydaje się, że stary, starannie odziany mężczyzna pyta
swego serdecznego partnera, język, by zakręcił się jeszcze
tylko pary razy po tanecznej posadzce, a wpada ni stąd,
ni zowąd w dziwaczne jitterbug czy tango.
Ale bardziej wzruszający obraz kariery Leirisa moż­
na odnaleźć w jego wspomnieniu dotyczącym drugo­
rzędnej postaci ze sztuki Aimé Cesaire’a La Tragedie
du Roi Christophe. Ambasador Franco de Medina
wchodzi na scenę, wyjąkuje parę słów i zostaje wypro­
wadzony na miejsce kaźni. Jego klęska jest całkowita.
Ale w przedstawieniu opisanym przez Leirisa, zdolny
aktor nieoczekiwanie daje życie tej żałosnej roli i przez
chwilę, przy pomocy kilku gestów prześmiewczych
tworzy postać prawdziwą.
Przełożyła Ewa Dżurak

6
7
8
9
10

11
12

13
14

15

16

17
18
19

Przypisy
1

2
3
4
5

Publikowany tekst Jamesa Clifforda jest wstępem do
specjalnej edycji amerykańskiego pisma „Sulfur” (1986),
poświęconej Leirisowi.
„Magazine Litteraire”, July 1985, s. 104
Michel Leiris Conception et réalité chez Raymond Roussel
w R. Roussel, Epaves (Paris: 1972) s. 9
Patrz Maurice Nadeau, The history of Surrealism (New
York: 1965) s. 112-114
Patrz: James Clifford On Ethnografic surrealism, „Compara­
tive Studies in Society and History”, v. 28, no. 4 (1981);
patrz też Leiris, De Bataille l’impossible à l’impossible Docu­
ments, Brisees (Paris: 1966) s. 256-266.

20

21
22

N a temat L ’Afrique fantôme, patrz James Clifford, Inter­
rupting the whole, „Conjunctions” 6 (1984) s. 282-295
L’Afrique fantôme (Paryż, 1951) s. 324
J.-B. Pontalis, „Michel Leiris ou la psychanalyse intermi­
nable”, Les Temps Modernes, grudzień 1955, s. 925-933
Leiris, Preface to Raymond Queneau, Contes et propos (Pa­
ris: 1981) s. 6-7
Patrz Denis Hollier, red. Le Collège de sociologie (1937-1939)
(Paris: 1979); Jean Jamin, Un sacré college ou les apprentis
sorciers de la sociologie. „Cahiers internationaux de sociolo­
gie”, 68 (1980) s. 5-30; Clifford On Ethnographic surrealism
s. 560-561
Hollier, op. cit., s. 60
Leiris, Propos recuellis par Madeleine Chapsal, 1966
w Pierre Chappuis red. Michel Leiris (Seghers, Poetes
d’aujourdhui, Paris: 1973) s. 116
Leiris, Entretien avec Madeleine Chapsal, 1961, Ibid.
s. 112-113
Istnieją podobieństwa z nauką jednostki naszkicowaną
przez Carlo Ginzburga w Morelli, Freud and Sherlock Hol­
mes: Clues and scientific method, History Workshop 9,
(1980) ss. 5-36
„Onirografia” i podobieństwo retoryki opisu z retoryką
obrazu i snu są dyskutowane przez Michela Beaujour
w Some paradoxes of description, „Yale French Studies”
61 (1981) s. 27-59
Jean Pierre Faye, Leiris and Militancy w: „Sub-Stance”
11-12 (1975) s. 65-71. (Ten numer specjalny na temat
Leirisa, redagowany przez Jean-Jacques'a Thomas jest
najpełniejszym krytycznym wprowadzeniem do dzieła
Leirisa w języku angielskim)
Alfred Metraux, Recontre avec les ethnologues, „Critique”
195-196 (1963) s. 683
Philippe Lejeune, „Glossaire”, Sub-Stance 11-12 (1975)
s. 127. Patrz jego Lire Leiris (Paris: 1975).
Andre Masson, The unbridled line, w: André Masson, Dra­
wings (London: Thames and Hudson, strony nie numero­
wane); James Clifford, Person and myth: Marice Leenhardt
In the Melanesian Word (Berkley: 1982); Leiris, Le Reali­
sms mythologique de Michel Butor, Brisées (Paris: 1966)
s. 215-238: ... „cała historia zostaje usytuowana na planie
mitycznym, nie zdradzając tego, co czuję - pokusę nazwać
verisme (prawdziwy efekt), tak blisko jesteśmy przy ziemi”
(s. 236, na temat Butora La Modification).
Patrz szczególnie Leiris, Folklore et culture vivante, w: Ro­
bert Jaulin, red. Le livre Blanc de l’ethnocide en Amerique
(Paris: 1973).
Leiris, Frêle bruit (Paris: 1976) s. 287-288
Cytowane z Wieku męskiego przez Denisa Holliera, La
Poesie jusqu a Z, w „L'Ire des vents”, specjalne wydanie
poświęcone Leirisowi, 1981, s. 141-159

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7560" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7539">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b67c2bc90e646523a83e2dd6e634ad3f.pdf</src>
        <authentication>1dc7e42e754a79401a259a1758afb3a0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90219">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6392</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90220">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90222">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90224">
                <text>Leiris, Michel (1901-1990)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90226">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90228">
                <text>Dusza / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90230">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4 ; s.35</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90233">
                <text>Baranowska, Małgorzata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90235">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90237">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90239">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90241">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90242">
                <text>MICHEL LEIRIS

Michel Leiris

L’âge d’homme

Dusza

Pierwsze moje spotkanie z pojęciem nieskończono­
ści zawdzięczam puszce holenderskiego kakao, pod­
stawie mych śniadań. Jedną ze ścianek tej puszki zdo­
bił obrazek rumianej i apetycznej chłopki
w koronkowym czepcu, okazującej z uśmiechem takąż
puszkę, zdobną tymże obrazkiem i trzymaną w lewym
ręku. Doznawałem zawrotu głowy, wyobrażając sobie
nieskończony ciąg obrazków przedstawiających niezli­
czoną ilość razy wciąż tę samą Holenderkę, która
zmniejszając się coraz bardziej, ale - teoretycznie - ni­
gdy nie mogąc zniknąć, przyglądała mi się kpiąco, po­
kazując swą podobiznę na puszce kakao, takiej samej,
na jakiej była namalowana.
Nie jestem daleki od myśli, że w to pierwotne pojęcie
nieskończoności, nabyte w wieku lat około dziesięciu (?),
wmieszał się czynnik mętny nieco i podejrzany: było coś
oszałamiającego i wprost nieuchwytnego w tej młodej
Holenderce, powtarzanej w nieskończoność, jak pomno­
żone być mogą w nieskończoność frywolne igraszki, od­
bite przez przemyślnie ustawione lustra buduaru.

Okładka jednego z francuskich wydań Wieku męskiego.
Lucas Cranach Starszy Judyta i Holofernes,
Kunsthistorisches Museum, Wiedeń.

nie wzrasta, a wreszcie część masy oddziela się pod po­
stacią pierścienia, jak to miało miejsce z Saturnem.
To upodobnienie duszy do paluszka czy też do na­
leśnika na Gromniczną, również przekłutego przez
środek - polegało, jak mi się wydaje, na wierze w ist­
nienie substancji mej duszy, której nie umiałem sobie
wyobrazić inaczej niż jako ciała stałego, zbudowanego
jednak z czegoś niezbyt gęstego, o dość nieregularnym
kształcie - ciała zagnieżdżonego może w zachyłku
czaszki, ale lotnego i nie-ważkiego jak ptaszki (palu­
szek) lub nietoperze (naleśnik miękki i rozłożysty jak
skrzydła nietoperza, przewracany na patelni, w czerni
pieca, w gęstym dymie i sadzy, wydaje się niezdarnie
lecieć - tak jak polatują te przykre nocne ssaki).

Nieco później, gdy chodziłem już do szkoły i wie­
działem coś niecoś o kosmografii, miałem o duszy na­
stępujące wyobrażenie, o którym skądinąd wiedzia­
łem, że było czystą fantazją. Było ono niemniej
nierozerwalnie związane z myślą o tym pojęciu: prze­
kłute na wskroś długim drutem suche ciasteczko, ro­
dzaj paluszka, które się wtyka między pręty klatki, aby
służyło za pokarm ptaszkom.
Jest bardziej niż prawdopodobne, że obrazu tego
dostarczyło mi doświadczenie, podane w pierwszej
książce do geografii, które przytaczam tu tak, jak je za­
pamiętałem, nie troszcząc się zbytnio, czy cytuję do­
kładnie, czy nie. W plamę oliwy, wlanej do płynu,
wbijamy igłę i wprawiamy ją w szybki ruch obrotowy;
wciągnięta weń kropla, najpierw niemal kulista, pod­
dana działaniu siły odśrodkowej, ulega nieznacznemu
spłaszczeniu. Dzięki temu zjawisku możemy zrozu­
mieć, że to samo stało się z ziemią, która nie jest cał­
kiem kulista, ale nieco odkształcona, podobnie jak
kropla oliwy, pod działaniem obrotu wokół osi biegu­
nów. Gdy ruch obrotowy igły wzmaga się, odkształce-

za: Wiek męski, przeł. Teresa i Jan Błońscy, PIW War­
szawa 1972, s. 30-31

34

�MAŁGORZATA
BARANOWSKA

11 V 1980
Niedawno w pałacu prawdziwym - nie wiadomo,
czy pałace wystawiane na zwiedzanie przez turystów
można nazwać prawdziwymi - w pałacu w stylu fran­
cuskim, wersalskim, wymyślnie ogrodowym, letnim,
bourbońskim, w pałacu, który dopiero co opuściła py­
cha Franco, w pałacu w La Granja przeżyłam znowu
to olśnienie dziecinne nieskończonością lustra. W do­
datku to tylko sztuczka architekta. W długiej, ale zno­
wu niezbyt imponująco długiej, amfiladzie pokojów
drzwi zostały przybrane firankami, tyle. A jednak to te
firanki są najważniejsze, zostały tak podwiązane i uło­
żone, że tworzą tunel lustrzany, w dodatku mącąc zu­
pełnie nasze przyzwyczajenia. W lustrze wszystko za­
czyna się od nas i my przeważnie możemy zbliżyć się
tylko lub oddalić od tafli, jeśli nie jesteśmy Alicją, nie
wejdziemy w pociągające nas przestrzenie. A tutaj każdy pokój inny, bogaty, ubrany, zbiór zegarów, figur,
boazerii, kwiatów, waz, stołów, ach, i żyrandole, to
one rozświetlają nasze posuwanie się w oszałamiają­
cym zimnie - pałac to letni, więc nie ogrzewany
w mrozy zimowe, żyrandole dopiero prześwietlając
podwiązane w drzwiach firanki, dają im życie ułudy.
W lustrze na końcu i na początku spotykamy tylko
nas, a tu w pierwszym skrzydle pałacu, w pierwszym
ciągu ułudy wzroku spostrzegam nagle, że biała W e­
nus, którą widzieliśmy już od wejścia, zbliża się niepo­
kojąco i lądujemy u jej stóp, ale mimo że przecięła nie­
skończone perspektywy i skupiła je na swym pępku,
daje się ominąć. Dalej, zakręcając, wplątujemy się
w nowe dziwo, przekraczamy perspektywę.
„Zakręcając”, toż ja całe dzieciństwo, całe życie
marzyłam, żeby raz chociaż przekroczyć możliwość
i wejść, zakręcić w tunelu lustrzanym. Moja miłość do
obrazów Piranesiego i Eschera ma w tej tęsknocie nie­
wątpliwe źródło.
Zakręcić i sprawdzić, doznać, przeżyć. Niech się
wyjawi, czy to tunele tęczy, czy grząskie przestrzenie,
w które wciąga Król Olch. Niech się zdecyduje za za­
krętem, czy zwycięży nadzieja, a jeśli zobaczę czarne
słońce? Niech tak będzie, niech zobaczę, niech pozbę­
dę się niepewności życia, to jest nie zaspokajanej ni­
gdy tęsknoty poznania.
Król buduje sobie pałac z zakrętami w ułudnej
przestrzeni i w dodatku w głównym skrzydle per­
spektywa „zaczyna”? „kończy się”? lustrem, tak, ar­
chitekt na żołdzie króla Hiszpanii spełnił przed mym
urodzeniem moje najtajniejsze marzenie. I pomy­
śleć, że zrobione to było niby tylko, żeby nadążyć za
pychą władzy, żeby ułudnie powiększyć pałac, żeby
bardziej był podobny do Wersalu, do tej pustej,
strasznej i imponującej landary. Tak. Jak nie wersal­
ska sala lustrzana, to chociaż system firanek. A czy
dla architekta, może dla króla nawet, miały firanki
znaczenie tajemnicze, swoją alchemię przestrzeni?
Miały?

Dusza

14 V 1980
Toaletka, słoń, a teraz nawet kotek - przedmiot-mebel, przedmioty-zabawki. Najpierw odkrycie siebie-przedmiotu, potem odkrycie tajemnicy przedmiotu-nie-siebie. N a tym się zakończyło. Później nie
siebie do przedmiotów, lecz przedmioty do siebie
usiłowałam przyrównać. Opierały się, kanty miały,
nic nie mówiły, nawet lalka. Nie lubiłam jej specjal­
nie za niemość, za zimną twarz, ładna była i głupia,
lepiej było się bawić kafelkami, cegłami, kocami,
maszynką elektryczną, najtrudniej było dotknąć
karbidówki, chowali, wieszali wysoko, mury były
ciekawe, wióry, deski sosnowe, klocki, ale już nie
było toaletki, i słoń przecież był cudzy. Chyba wtedy
dowiedziałam się o duszy.
Odtąd wplątałam się w nieskończone wzloty,
upadki, rojenia, skoki, wchodzenia po zgęszczonych,
rosnących schodach złudnych perspektyw. Miałam
trzy lata i nie wiedziałam, co z nią począć. Nie dawał
mi spokoju dualizm, a w nim najbardziej posiadanie.
Jeśli ciało ma duszę, to czy dusza ma ciało? Od począt­
ku byłam przekonana o jej prymacie nad ciałem. Wy­
obraziłam sobie, że coś ulotnego, tajemniczego, do
którego trzeba było aż trzech lat, żeby to odkryć, całe­
go życia trzeba było, musi być ważne i pierwsze. W ła­
ściwie dusza była jeszcze tylko pojawiającym się, intry­
gującym pojęciem. Miałam ochotę jak najszybciej
pożreć je wszystkimi siłami intuicji i zmysłów, ale
opierało się.
za: Pamiętnik mistyczny, Gdańsk 1998, s. 8-10 i 13

35

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7563" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7542">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/aad70b6efebaa5ff5b4ec183cb3877e9.pdf</src>
        <authentication>d013625dbd593d27057a942568af857d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90261">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4092</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90263">
                <text>1956</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90265">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3819</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90267">
                <text>Z historycznego archiwum / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1956 t.10 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90269">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1956 t.10 z.3; s.196-198</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90270">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90271">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90272">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90273">
                <text>Z

H

I

S

T

O

R

Y

KONKURSY

„Franciszek na Bielinie, Otwocku,
Karczewiu i Kamionce, bieliński,
czerski, sztumski, osiecki starosta,
kawaler orderu Sw. Stanisława",
wydal w r. 1781 u s t a w ę dla mia­
steczka swego, Kamionki, położo­
nego w pow. lubartowskim, w któ­
rej w § I V czytamy:
„Premia za płótno i przędzę:
1. Chcąc, ażeby wyrobek płócien
coraz lepiej kwitnął w mieście
Kamionce, w proweniencji mo­
stowego i grobelnego odkłada­
ne być powinno na premia co
rok złotych 100, tj. złotych 50
na prządki a 50 na tkaczów.
2

Wyznaczone 50 zł na prządki
tak wydawane będą: w dzień,
który Urząd wyznaczy, wszyst­
kie osoby przędzące w mieście
Kamionce przędze swoje na
Ratusz przyniosą, do każdego
przywiąże się kartkę, na któ­
rej imię prządki napisane b ę ­
dzie, przędzy zaś w każdym
pakiecie tyle być powinno, aby
z niej mogła być zrobiona sztu­
ka płótna, dopiero tkaęze miej­
scy nie patrząc na kartki trzy
motki wybiorą, tej, która n a j cieniej uprzędła [wypłacić na­
leży — R. R.] — zł 24, druga
[otrzyma] 16, trzecia 10, a każ­
da przędza do własnej prządki
wrócić się powinna.

C

196

N

E

D L A PRZĄDEK

G

O

I TKACZY

A

W

3. Wyznaczone 50 zł na tkaczów
tak mają być rozprowadzone:
Tkacze na dzień przez Urząd
wyznaczony każdy płótna przez
siebie wyrobione na Ratusz
przyniesie i znakami oznaczy.
Żadna zaś sztuka do konkursu
o premium przyjęta nie będzie,
która dwa łokcie cpełna sze­
rokości nie ma. Pomiędzy tymi
sztukami Urząd najszerszą i
najcieńszą i najgęściejszą wy­
brawszy, temu tkaczowi, który
ją wyrobił, każe wypłacić zło­
tych 24, drugiemu 16, trzecie­
mu 10, a płótna tym, którzy
je wyrobili, nazad wrócić się
powinno.
4. Sesja naznaczająca
premium
prządkom poprzedzić powinna
sesję premium tkaczów dając
czas wyrobienia płótna z przędzów do konkursów przynie­
sionych i gdyby płótno zrobio­
ne było z przędzy, która pre­
mium uzyskała a osądzono by
to, aby za to płótno tkacz pre­
mium otrzymał, to Urząd miej­
ski do pierwszego premium
każe złotych 3, do drugiego 2.
a do trzeciego 1 więcej przy­
dać, aniżeli wyżej opisane jest,
to jest, pierwsze premium czy­
ni 27. drugie 18, trzecie 11."
Odpisano z oryginału, znaj­
dującego się w archiwum

ZABAWKI

Inwentarz rzeczy należących do
obywatela
świdnickiego
Kaspra
Helwika, który nie płacił za lokal
w kamienicy Jana Bełzy przy uli­
cy św. Jana i przez pięć lat nie
dawał znaku życia.
„Szabelek drewnianych dziecin­
nych No 56 po Vii grosza, k o n i k ó w
drewnianych
dziecinnych
Nr 93
po 2 gr. Raitarów albo chłopaków
na koniach drewnianych 3 kopy
i 24 sztuk po 1 gr.
Aniołków
drewnianych po 2 gr. No
30,
Chłopków z dudkami No 22 po
groszu.
Krucyfiksów drewnianych

Z

DZIECINNE

R

XVIII

C

H

I

W

U

M

W

parafialnym w Kamionce,
pow. Lubartów, dzięki uprzejmej informacji ob. To­
masza Ruska. Nadesłał R.
Reinfuss.

Dwór ustala wygląd ubio­
rów noszonych przez miesz­
kańców małego miasteczka
w r. 1769.
„Cztyrdziesta czwarta powinność:
Odzienia o b y w a t e l ó w miasteczka
P a w ł o w a jakie mają być.
Żupan
niebieski sukienny bez kontusza, pas
czyrwony, czapka zielona z baran­
kiem białym, żadnej broni do boku
używać nie powinni oprócz trzciny
lub laski, w domu zaś każdy ma
mieć strzelbę.
Żony i córki mają nosić spódnice
niebieskie, kamizelki takiegoż ko­
loru, fartuch biały płócienny, na
głowach zaś ubiór według upodo­
bania."
Pawła
Ksawerego
Brzo­
stowskiego ustawy dla ma­
jętności P a w ł o w a cz. Merscza pod Wilnem w r. 1769.
Collectanea ex archiv. collegii iuridici. Т. I I . P A U ,
K r a k ó w 1938. str- 419. Na­
desłał R. Reinfuss.

W I POŁ. X V I I W

No 18, kolebeczek malusinkich kop
8 у 19 szt. za kopę zł. 1. Ptasz­
k ó w dziecinnych tuzinów 5 kóp у
znowu 5 tuzinów po 6 gr. tuzin.
Kolebek zawiesistych
dziecinnych
maluśkich białych drewnianych tu­
zinów kóp 22 у znowu 24 tuzinów
po zł. 3 kopa. Piszczałek malowa­
nych m a ł y c h półpiętej kopy tuzi­
n ó w za zł. 5 kopa. Piszczałek bia­
łych więtszych farbowanych tuzi­
nów 40 tuzin po gr. 12. Piszczałek
mniejszych także farbowanych tu­
zinów 18 tuzin po gr. 9. Piszczałek
fuiar tuzinów 68 tuzin po gr. 10."

(Wviatki z w i ę k s z e g o inwentarza
obejmującego również towary ga­
lanteryjne, przybory do szycia, igły,
zwierciadełka, okulary itp.)
Acta scabinalia
et advocatialia.
(Inventarii. Rok 1634). Str. 1829.
Wojew. Arch. P a ń s t w . K r a k ó w Syg­
nał. 240.
Nadesłała Dr M. Gutkowska-Rychlewska.
Dodatek do „Czasu" nr 4 z dn.
10 lutego, niedziela, 1850 г., str. 4.
Wiadomości Bibliograficzne i A r ­
tystyczne.

�RZEŹBIARZE W I E J S C Y

W pojęciu wyrazu artysta
łą­
czymy zwykle i piękność myśli, i
doskonałość formy, przeto
tych
rzeźbiarzy wiejskich artystami na­
zwać bym się wahał. — Z w a ż m y
jednak, czyli oni nie godniejsi tej
szczytnej nazwy
od niejednego
zręcznego naśladowcy
obczyzny?
Ten z zaczerpniętej nauki, z obce­
go doświadczenia, z kombinacji ob­
cych myśli, wreszcie z form,
do
których wyszukania potrzebną
po­
siada przebiegłość, sklei utwór, któ­
rym miano artysty niesłusznie zvskuje, chłopek w y ś w i e c a sam z sie­
bie i myśli, i formy bez wzorów i
nauki, bez pomocy niczyjej stwa­
rza i wykonywa: utwór jego to po­
czątek sztuki — kopista to przechód, — artysta stoi już u szczytu.
Nie mniej w i ę c pierwszy jak inni
zasłużyć winien na wdzięczne wspo­
mnienieW w ę d r ó w k a c h moich nieraz zda­
rzyło mi się napotkać owych samoucznyeh twórców, a często płody
ich podziwiałem ze względu na
rzeźbiarzy, co je stworzyli i wyko­
nali — w y m i e n i ę tu znaczniejszych
pokrótce. N a j w y ż e j między rzeźbia­
rzami wsiowymi stanął znany Waw­

W

OKRĘGU M I A S T A K R A K O W A

rzyniec Knapiński z Lipowca od
ludu Pituch lub Bożek zwany; uro­
dził on s i ę we wsi Płazie r. 178i.
z młodu w y k o n y w a ł w pałacu bisku­
pów krakowskich roboty stolarskie,
za co go biskup
Sołtyk kilkoma
morgami gruntu w okolicy Lipowa
obdarzył; znane są mieszkańcom
Krakowa
jego
drobiazgowe we
flaszeczkach zamknięte wyobrażenia
Męki P a ń s k i e j ; w okolicznych też
kościołach wiele jego u t w o r ó w znaj­
dujemy — umarł r. 1833.
Uczeń jego Bryłka żyje dziś w
Babicach i nie niżei stoi od swoieeo
poprzednika. — W Czernichowie
mieszka Kasper Sztuka,
którego
dziełem są rzeźby w kościele wiej­
skim w Rybny. — Wieś Bobrek
posiada samoucznego drzeworytni­
ka, którego obrazków m n ó s t w o po
odpustach widzieć się zdarzy.
W Raciborowicach i szeroko w
okolicy spotykałem Wilgusa z B i n czyc ulubieńca ś p . Sierakowskiego.
Postać tego wieśniaka szatą cudow­
ności i czarodziejstwa okryła
się
w oczach ludu, który owoce jego
zdolności
za
dziwy
poczytywać
zwykł. Pęka dzwon w Raciborowi­
cach, w miejsce dźwięcznych to­

nów, klekot rozlega się w okolicy;
przybywa Wilgus, odłączeniem brze­
gów pęknięcia przypiłowaniem. wra­
ca dawny głos dzwonu na podziw
wieśniakom- Jest on zarazem mura­
rzem, rzeźbiarzem, kowalem, stola­
rzem, zegarmistrzem, malarzem
i
budowniczym;
słowem,
wvkona
wszystko, co zręczna ręka zdziałać
może. Niedawno zrobił sztuczny w ó ­
zek, którym bez koni do pobliskiej
wsi na jarmark przyjechał. — Do
dziwnych o nim wieści przyczynia
się i następna okoliczność którą
sam z ust jego słyszałem: pomysły
do budowania młockarni, składania
wiązań itp. we śnie zwykle naj­
pierw mu się objawiaia, po przebu­
dzeniu wykonywa modele — a po­
m y ś l n y skutek pracy nigdy sobie,
ale zawsze P. Marii przypisywać
zwykł. Czynny ten a s ę d z i w y
już
starzec żyje w ubóstwie,
a nie
chciwy na zyski, zawsze zamyślony
i roztargniony, skromny, grzeczny i
przyjacielski.
J. Ł
Nadesłał dr Jerzy

Zanoziński

ERRATA

W nr 6/1955 r. na str. 348 w przypisie 49 tytuł komunikatu prof, dra A. Bochnaka
winien brzmieć: „Rzeźby z X V I I I w. w Kielcach, Jędrzejowie i Zielonkach". Na
str. zaś 351, w. 35 powinno być caduco, a nie caduce.

197

1

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7565" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7545">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d0480ab724ad84dd447ec4a5780286b3.pdf</src>
        <authentication>4bf364c73eb870e6af55a659786d07a1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90286">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6396</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90287">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90289">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90290">
                <text>Leiris, Michel (1901-1990)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="90291">
                <text>Judyta i Holofernes (postacie biblijne)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90292">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5969</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90293">
                <text>Cięcie Judyty/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="90294">
                <text>Ekscesy egzegezy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90295">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4 ; s.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90296">
                <text>Czaja, Dariusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90297">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90298">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90299">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90300">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90305">
                <text>Gustaw Doré Judyta demonstrująca głowę Holofernesa. Za: La Bible. Ilustrée par Gustave Doré
(accompagnée d'extraits de la Bible de Jerusalem).

�DARIUSZ CZAJA

interpretacją, egzegezą (te pojęcia traktuję tu blisko­
znacznie) tekstu, sprawa to przecież kluczowa. Dopie­
ro znając dobrze tekst wyjściowy, możemy lepiej zrozu­
mieć architekturę jego odczytania. Możemy śledzić
napięcia między nimi; punktować odstępstwa, zmiany,
retusze, świadome i nieświadome przekłamania i prze­
sunięcia pojawiające się w tekście egzegetycznym. Ma­
ło tego: dopiero wtedy możemy pojąć, że bywają takie
oczekiwania wobec czytanego tekstu - tu: opowieści
biblijnej - wobec których powiedzenie, że „nie mogli
ich przewidzieć domniemani autorzy” zakrawa na so­
lidny eufemizm. W odniesieniu do „egzegezy” Leirisa
trzeba by powiedzieć, że jego oczekiwania wobec hi­
storii zapisanej w Księdze Judyty nie mogły się jej do­
mniemanym autorom przyśnić w najbardziej nawet
szalonych snach. Dopiero taka formuła mogła by spro­
stać skali ich herezjarchicznego szaleństwa. Teraz już
możemy zobaczyć jak daleko padło (interpretacyjne)
jabłko od (źródłowej) jabłoni.

Cięcie Judyty:
ekscesy egzegezy

1.
We wstępie do książki Andre LaCocque i Paula
Ricoeura: Myśleć biblijnie, uczonej i miejscami porywa­
jącej - rzadkie połączenie! - pracy z zakresu egzegezy
Pisma, pojawia się interesujące rozumienie pojęcia
znaczenia. Autorzy odnoszą je do komentowanych na
kolejnych stronach biblijnych perykop. Utrzymują, że
„znaczenie tekstu jest każdorazowo wydarzeniem, ro­
dzącym się w punkcie przecięcia z jednej strony ogra­
niczeń, jakie tekst niesie w sobie, zależnych w znacz­
nej mierze od jego Sitz im Leben, a z drugiej rozmaitych
oczekiwań kolejnych czytających i interpretujących go
wspólnot, których nie mogli przewidzieć domniemani
autorzy rozważanego tekstu”.1 Tekst nie jest więc, jak
przyjmuje się w zdroworozsądkowych mniemaniach,
statycznym obiektem. Znaczenie nie jest przywiązane
sznurkiem do sekwencji zdań, a zadanie interpretato­
ra nie polega na jego prostym oddzieleniu od teksto­
wego nośnika. Znaczenie jest w ciągłym ruchu, można
by rzec: dzieje się. Interpretator, to żywy człowiek, ze
swoją biografią, emocjami, wiedzą, a nie wyprana z ży­
cia, podległa jedynie rygorom metodologicznej po­
prawności, epistemologiczna kukła. Właśnie ów dyna­
miczny rys rozumienia znaczenia, wydobywający jego
otwartość i niegotowość, jest szczególnie podkreślany
przez obydwu autorów. Tak właśnie: znaczenie nie
j e s t , ale dopiero rodzi się na styku, w zderzeniu, na
przecięciu dwóch jakości. Jest tedy momentem twór­
czym. Wydarzeniem. I to - jak zobaczymy za chwilę czasem bardzo wybuchowym.
Te uwagi są wyjątkowo poręcznym wprowadze­
niem do przyjrzenia się pewnemu aspektowi sławnego
autobiograficznego tekstu Michela Leirisa, Wiek mę­
ski.2 Wyrazista obecność starotestamentowej Judyty
w jego książce nie mogła, oczywiście, ujść uwadze ko­
mentatorów jego pism. Ale rzecz ciekawa: nawet naj­
bardziej wnikliwi z interpretatorów znaczenia i funkcji
tej postaci w życiu Leirisa i w jego pisaniu nie pokusi­
li się o bliższe zbadanie relacji, jakie zachodzą między
portretem Judyty w starotestamentowej księdze a wi­
zerunkiem potężnej bohaterki z jego wyznań.3 A pa­
trząc na to od strony problemów związanych z lekturą,

2.
Księga Judyty została napisana po hebrajsku bądź
aramejsku, najprawdopodobniej w czasach bliskich po­
wstaniu Machabeuszów, w drugim stuleciu przed
Chr.4 Tekst oryginalny się nie zachował, dysponujemy
jedynie wersją grecką z Septuaginty. Kościół rzymski
i prawosławny zalicza ją do ksiąg natchnionych, acz opa­
trzonych klauzulą: deuterokanoniczne. Nie wchodzi ona
natomiast do kanonu Biblii hebrajskiej i protestanckiej.
Choć na pierwszy rzut oka zdaje się rzeczową - dobrze
umocowaną historycznie i geograficznie - opowieścią
0 wybawieniu Żydów z asyryjskiej opresji, po bliższej ana­
lizie okazuje się tekstem pełnym pomyłek geograficz­
nych, jak i historycznych anachronizmów. Akcja dzieje
się za panowania Nabuchodonozora, który wedle tekstu
panował nad Asyrią w Niniwie, w jakiś czas po powro­
cie Żydów z wygnania i odbudowaniu Świątyni. Kłopot
w tym, że w rzeczywistości był on królem Babilończyków
1 rezydował w Babilonie, a Niniwa została w istocie zbu­
rzona przez jego ojca. Występujący w tekście medyjski
król Arfaksad jest niemal na pewno postacią całkowicie
wirtualną. Z kolei Holofernes i Bagoas, owszem, byli wo­
dzami, ale perskimi, żyjącymi dwieście lat po śmierci Nabuchodonozora.5 Mało tego: oblegane w księdze miasto
Betulia, z którego pochodzi Judyta, jest, jak sądzą bibliści, również bytem fikcyjnym....
Tak więc od strony zgodności z realiami historycz­
nymi i geograficznymi tekst nie wytrzymuje kryty­
ki.6 Całość przypomina raczej pewien rodzaj dydak­
tycznej przypowieści, narracji „ku pokrzepieniu serc”,
skompilowanej z różnych heterogenicznych wątków,
bez przesadnej dbałości o historyczną ścisłość. Otwie­
rającą księgę frazę: „Było to w dwunastym roku rzą­
dów Nabuchodonozora” można by w tym kontekście
traktować jako niemal równoważną ze zwyczajowym
baśniowym początkiem: „dawno, dawno temu...”.

66

�Dariusz Czaja • CIĘCIE JUDYTY: EKSCESY EGZEGEZY

Od strony literackiej rzecz biorąc, byłaby Księga Ju ­
dyty rodzajem midraszu, a zatem zgodnie z etymologią
hebrajskiego darasz, tekstem który jest rozwiniętym ko­
mentarzem do pewnego wydarzenia, realnego bądź nie
(to rzecz mało znacząca). Natomiast już z całą pewno­
ścią jest to osobliwa glossa, w której pomieszczono uzu­
pełnienia jawnie fikcjonalne, jak i aluzje do wydarzeń
opisanych w innych ksiągach biblijnych. Treści te pod­
dano następnie swobodnemu opracowaniu.7 W tek­
stach tego rodzaju prawda historyczna staje się warto­
ścią drugorzędną. Znacznie istotniejsze jest moralne
bądź religijne przesłanie, które autor biblijny zamierza
przedstawić.8 Wybór tego rodzaju formy literackiej zda­
je się więc w tym kontekście bardzo racjonalny: narra­
cja konstruowana jest w ten sposób, by uwypuklić samo
przesłanie. Zgodność z realiami historycznymi, troska
0 detale geograficzne schodzi na plan dalszy. Najpraw­
dopodobniej pierwsi czytelnicy tej księgi pojmowali to
doskonale. Kłopoty z jej właściwym rozumieniem, to
nasza - współczesnych - specjalność.
Można zatem powiedzieć, że Księga Judyty opisuje
pewien epizod z dziejów mitycznych Izraela. Przymiot­
nik mityczny nie oznacza tu prostego zmyślenia, a je­
dynie określa pewien typ narracji, której zadaniem nie
jest dostarczenie wiarygodnych historycznie faktów,
ale przede wszystkim ekspozycja (może nawet: perswa­
zja) ważnych dla redaktorów tekstu idei.
Oto więc wojska asyryjskie realizują plan Nabuchodonozora podboju całego Bliskiego Wschodu. H o­
lofernes kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa, dopiero
górska osada Betulia stawia mu opór, odmawiając od­
dania się w niewolę. Holofernes postanawia wziąć Betulię fortelem, bez walki. Ustawia swoje wojska u pod­
nóży miasteczka, odcinając źródła wody. Teraz
oczekuje spokojnie na poddanie się jej mieszkańców.
Sytuacja wygląda rozpaczliwie, najwyżsi rangą kapłani
zastanawiają się nad poddaniem miasta, o ile nie na­
stąpi w ciągu kilku dni boska interwencja. Tak dzieje
się do momentu, w którym pojawia się Judyta, wdowa
po Manassesie, która przedstawia starszyźnie swój chy­
try plan ocalenia miasta. Nie zdradza jednak żadnych
szczegółów. Tu rozpoczyna się właściwa, najbardziej
dramatyczna część całej opowieści.

I co najważniejsze: Judyta jest osobą o niezłomnej
wierze, zawierzającej swój los i los swojego ludu bo­
skim wyrokom. Zanim Judyta podejmie się patriotycz­
nego i heroicznego czynu, modli się w namiocie o siłę
i odwagę konieczną do wykonania niebezpiecznego
zadania. Jest to nie tylko wspaniały literacko tekst.
Dla nas ważniejsze jest to, że pokazuje on dowodnie
i jednoznacznie, kto jest tu właściwym bohaterem wy­
darzeń, które za czas jakiś nastąpią. Judyta ma najwy­
raźniej świadomość, że nie ona będzie właściwym
sprawcą wielkiego czynu. Zdaje sobie sprawę, że bę­
dzie tylko narzędziem w boskich rękach. Zemsta doko­
na się ręką kobiety, ale jej prawdziwy Autor pozosta­
nie w ukryciu. Tekst nie pozostawia wątpliwości, że
Judyta jest figurą jawnie teocentryczną. Podkreśla się
w nim niezłomność wiary, zaufanie do Boga, nawet
w sytuacji tak skrajnie tragicznej, jak ta, w której zna­
leźli się mieszkańcy oblężonej Betulii:
„Tyś sprawił rzeczy dawne, teraźniejsze i przyszłe,
Ty przenikasz to, co jest i co będzie.
To, coś zamierzył, musi zaistnieć,
a to, coś postanowił, spełni się i powie: ‘Jestem!'
Wszystkie Twe drogi zostały przygotowane,
A wyroki Twoje - przewidziane.
Oto Asyryjczycy mają przewagę wojenną,
chełpią się końmi i jeźdźcami,
pysznią się potęgą swojej piechoty,
ufają tarczom i oszczepom,
łukom i procom,
lecz nie wiedzą, żeś Ty jest Panem,
który niszczy wojny!
Pan jest imię Twoje.
Niech moc Twego gniewu złamie ich siły!
Postanowili bowiem zbezcześcić Twoją świątynię,
splugawić namiot, gdzie mieszka imię Twej chwały,
zniszczyć żelazem rogi Twego ołtarza.
Spójrz na ich pychę,
Wylej Twój gniew na ich głowy,
daj rękom wdowy upragnioną siłę.
Uderz podstępem warg moich
Niewolnika na równi z władcą,
A władcą wraz z jego sługą.
Złam ich wyniosłość ręką kobiety”.11

3.
Jaki obraz Judyty przedstawia Księga, która wzięła
nazwę od jej imienia? Epizod w Betulii pokazuje Judytę
jako osobę skromną i pobożną, wdowę, która wypełnia
skrzętnie wszystkie przepisane przez Prawo obowiązki
religijne. Pojawiając się w obozie wroga, Judyta objawia
1 inne swoje przymioty. Jest zjawiskowo piękna („Skoro
Judyta stanęła przed nim wszyscy byli oczarowani pięk­
nością jej oblicza”9). Nawet jej przeciwnicy podkreślają
nadzwyczajne zalety jej umysłu, idące w parze z urodą
(„Dziwili się jej mądrości i mówili: Nie ma na całej zie­
mi kobiety tak pięknej i mądrej zarazem”10)

Spójrzmy teraz jak Księga opowiada o zdarzeniu, któ­
re jest osią dramaturgiczną całości, miejscem o szczegól­
nej mocy znaczeniowej. Judyta zostaje zaproszona przez
Holofernesa na ucztę, której cel zdaje się - przynajmniej
z jego perspektywy - dość jednoznaczny. Holofernes za­
mierza uwieść piękną Betulijkę, a przygotowane na tę
okoliczność duże ilości trunków mają to ułatwić. Ale
sprawy przybierają nieoczekiwany obrót, planowane zwy­
cięstwo okaże się klęską. Ironia losu w postaci czystej.
„Gdy się zrobiło późno, jego oficerowie zaczęli
spiesznie się rozchodzić. Bagoas zamknął namiot od ze­

67

�Dariusz Czaja • CIĘCIE JUDYTY: EKSCESY EGZEGEZY

Moje dzieci wyda na sprzedaż,
A dziewice uprowadzi.
Pan Wszechmogący ich wypędził
Ręką kobiety!

wnątrz i zwolnił na spoczynek straż przyboczną swego
pana; wszyscy bowiem byli znużeni nadmiernym pi­
ciem. Pozostała w namiocie tylko Judyta z Holofernesem, który wyciągnął się na swym łożu, zmożony wi­
nem. Wówczas Judyta kazała swej służącej stanąć na
zewnątrz sypialni i czekać jak zwykle na jej powrót, bo
miała jeszcze udać się na modlitwę. To samo powie­
działa Bagoasowi. Odeszli więc wszyscy, od najmniej­
szego do największego; nikt nie pozostał w sypialni.
Wtedy Judyta, stając u jego łoża, rzekła w sercu:

Ich wódz nie zginął bowiem z rąk młodzieńców,
Nie pobili go synowie tytanów,
Nie pokonali go wyniośli giganci,
Lecz Judyta, córka Merariego
Zwiodła go piękną twarzą.
Zdjęła bowiem szaty wdowie
Dla wywyższenia uciśnionych Izraela,
Namaściła swą twarz olejkiem,

&lt;Panie, Boże wszelkiej mocy,
wejrzyj w tej godzinie na dzieło rąk moich
dla wywyższenia Jeruzalem &gt;

Ułożyła włosy pod zawojem,
Wdziała zwodniczą sukienkę lnianą.
Jej sandały przykuły wzrok jego,
Jej piękność podbiła mu duszę

Teraz nastał czas stosowny, aby zatroszczyć się
0 Twoje dziedzictwo i dokonać mego zamiaru, aby
zniszczyć wrogów, którzy przeciwko nam powstali.
Zbliżywszy się do kolumny łoża u wezgłowia Holofernesa, odwiązała jego miecz. Podeszła do łoża, ujęła go
za włosy i rzekła: &lt;P an ie, Boże Izraela, dodaj mi siły
w tym dniu! &gt; . Dwukrotnie uderzyła z całej siły w je­
go kark i odcięła mu głowę. Zepchnęła następnie jego
ciało z posłania i zdarła kotarę baldachimu. Po chwili
wyszła i podała wiernej służebnicy głowę Holofernesa.
Ta włożyła ją do torby na pokarmy. Potem obydwie ra­
zem wyszły według zwyczaju na modlitwę. Przeszły
przez obóz, okrążyły wąwóz, weszły na górę Betulii
1 stanęły u jej bram”.12
Tak dopełniła się ofiarnicza misja Judyty. Ta, któ­
ra miała zostać pohańbiona, hańbi niedoszłego zło­
czyńcę, upokarzając przy okazji wojska, których jest
dowódcą. Słabość zwycięża brutalną siłę. Kobieta try­
umfuje nad mężczyzną! - fakt w patriarchalnej kultu­
rze Bliskiego Wschodu ogromnej wagi. Betulia zostaje
ocalona. Po powrocie do swojego miasta, Judyta śpie­
wa wielką pieśń pochwalną. Pieśń dziękczynną. Nie
ma wątpliwości, że Holofernes został zgładzony co
prawda jej ręką, ale że ręka ta od początku była przez
kogoś innego prowadzona. Rozdział 16 rozpoczyna się
apoteozą boskiej mocy, wskazaniem na właściwego
sprawcę jej czynu:

Aż miecz przeciął kark jego”.13

Rzecz dokonała się. Holofernes został zgładzony,
jego głowa została zatknięta na murach Betulii, a woj­
ska przez niego dowodzone poszły w rozsypkę. Kryzys
został zażegnany. Świat powrócił do równowagi. Tekst
powyższy to dopełnienie - nieomal rewers - modlitwy
cytowanej przed chwilą. Tam była prośba o siłę, teraz
jest podziękowanie za jej udzielenie. I jeszcze raz mó­
wi się tu, ze szczególnym podkreśleniem, że to właśnie
„ręką kobiety” dokonał się ów wielki, patriotyczny
czyn. Judyta, hebrajska Jehudith —czyli po prostu: Ży­
dówka - była jedynie narzędziem w rękach Jahwe.
Śmiertelne cięcie zadała ręka pobożnej kobiety, pro­
wadzonej wszakże boską ręką. Wynika z tego, że nie
mamy tu do czynienia ze zwykłym morderstwem, ale
z czynem - choć bez wątpienia okrutnym - którego
najgłębszy sens wykracza poza poziom ludzkiej historii
i wchodzi w przestrzeń, nieodgadnionej dla śmiertelni­
ków, boskiej metahistorii. Tym samym, morderstwo teraz już jako święte cięcie - staje się częścią wyższej
logiki dziejowej. A przy okazji, jak się zdaje, zostaje
usprawiedliwione i opatrzone boską sankcją. Osta­
tecznie więc, ta krwawa opowieść okazuje się przejrzy­
stym wykładem historiozoficznym ukrytym pod ko­
stiumem sensacyjnej anegdoty.

4.

„Zacznijcie grać mojemu Bogu grać na bębenkach,
Uderzcie w cymbały dla Pana,

Imię ich - legion. Salome, Elektra, Judyta, Car­
men, Lukrecja, Meduza, Turandot... A to tylko część
listy. Dream team. Kobiety o wyraziście zarysowanym
profilu. Często obdarzone nadzwyczajną mocą. Pięk­
ne, tragiczne, uwodzicielskie, lubieżne, okrutne, sady­
styczne. Z jakąś tajemnicą w środku. Z wewnętrzną ry­
są, pęknięciem, stygmatem, który wynosił je ponad
przeciętność, który podnosił je do poziomu realności
mitycznej. Marzył o nich, zachwycał się nimi, wielbił
je, bał się ich, nawiedzały go w snach, widział je na ja­
wie. Nigdy nie myślał o nich jako postaciach z papie­
ru, nawet jeśli były tylko kreacjami literackimi. Prze­

Wywyższajcie, wzywając Jego imienia.
Bo Pan jest Bogiem, który niszczy wojny,
On obozuje pośród swego ludu;
Wyrwał mnie z rąk prześladowców.
Przyszedł Asyryjczyk z gór północnych,
Przyszedł z niezliczonym swym wojskiem.
Jego tłumy zapełniły wąwozy,
A konnica pokryła wąwozy.
Mówił, że spali moje ziemie,
Ze młodzież moją zgładzi mieczem,
Rozbije o skałę moje niemowlęta,

68

�Dariusz Czaja • CIĘCIE JUDYTY: EKSCESY EGZEGEZY

ciwnie: tworzyły istotną część jego pisania i życia. Le­
piej może byłoby powiedzieć w tym przypadku: pisa­
nia, więc życia.
Jednakże w bogatym panteonie kobiet, które za­
ludniają dzieło Michela Leirisa, miejsce na szczycie za­
rezerwowane było tylko dla jednej. N a ekskluzywnej
liście jego heroin, starotestamentowa Judyta zawsze
zajmowała miejsce najwyższe. Jedynie zhańbiona, gi­
nąca śmiercią samobójczą Lukrecja - postać należąca
do kręgu rzymskiego świata - mogła z nią od czasu do
czasu konkurować. Nie będzie przesadą powiedzieć, że
Leiris był po prostu Judytą opętany. Ze wdarła się
mocno w jego życie. Co nawiasem mówiąc, w pełni
potwierdza tezę George’a Steinera, o „namacalnej
obecności” niektórych postaci literackich w życiu wie­
lu z nas, czytelników.14 Zawładnęła jego wyobraźnią
od wczesnego dzieciństwa. Ślady tego hipnotycznego
omamienia można znaleźć już w Wieku męskim. Odsła­
nia w nim nie tylko okoliczności swojego zauroczenia,
ale próbuje wyświetlić racje, które za nim stały. Kreśli
z brutalną szczerością - ktoś powiedziałby może: z bez­
wstydem - genezę i kulisy prywatnego mitu.
„Oto refleksje, które przychodzą mi do głowy, kie­
dy mowa o Judycie.
Historia Judyty - bohaterki podwójnie i potrójnie
straszliwej, gdyż, będąc wdową, zostaje morderczynią
mężczyzny, któremu się przed chwilą oddała - nie
wzruszyła mnie szczególnie, kiedy będąc jeszcze małym
dzieckiem, przeczytałem ją po raz pierwszy w Historii
Świętej, gdzie była opisana. Co prawda, wszystkie nie­
przyzwoite szczegóły były tam starannie pominięte.
Znacznie bardziej pasjonująca była wtedy historia Machabeuszów, walk, jakie toczyli, oraz tortur, którym
poddano wielu na oczach matki. Niemniej jednak Ju­
dyta, która ucięła głowę kochanka jego własnym mie­
czem, następnie zaś spowiła szalem i włożyła do wor­
ka, aby zanieść ją do miasta - jest postacią, wokół
której krystalizują się obrazy, jakie miały przemożny
wpływ na moje życie”.15
Leiris czerpał swoją wiedzę o Judycie z kilku źródeł.
Mówiąc „wiedza” , mam na myśli nie tylko suchą fak­
tografię, „mięso” narracyjne, ale przede wszystkim te ogólnie powiedzmy - świadectwa, które najmocniej
uformowały w nim fantazmat tej niezwykłej kobiety.
O pierwszym, spreparowanym w manierze Biblii pauperum, fragmencie biblijnym, była mowa wyżej. Drugie,
to encyklopedia: Nouveau Larousse Illustré, zresztą wyimek z tego dzieła stanowi motto do rozdziału z Wieku
męskiego, zatytułowanego Judyta. W cudownie zwię­
złym streszczeniu właściwym hasłu słownikowemu,
Larousse kompresuje całą historię, zamykając jej sens
w kilku zaledwie zdaniach: „Judyta, bohaterka ludu
żydowskiego, której dzieje opisał Stary Testament
w księdze noszącej jej imię. Oto treść: miasto Betulia,
oblężone przez armię Holofernesa, generała Nabuchodonozora, króla Niniwy, miało się poddać. Pewna

wdowa imieniem Judyta postanowiła, natchniona
przez Boga, ocalić swój naród. Opuściła więc miasto
z jedną tylko służącą i udała się do obozu Asyryjczyków. Wprowadzona przed oblicze Holofernesa, ujęła
go swą pięknością, zgodziła się zasiąść przy jego stole,
a widząc go zmorzonego pijaństwem, ucięła mu głowę
i wróciła nocą do Betulii. Nazajutrz Żydzi wystawili
krwawą głowę Holofernesa na murach; przerażeni
Asyryjczycy odstąpili od oblężenia, doznawszy krwa­
wej porażki” . Mimo tak skrótowego potraktowania ca­
łej opowieści, widoczna jest w nim intencja uratowa­
nia religijnego charakteru zdarzenia. Ponadto,
zauważmy, fragment ten mówi co prawda o wspólnej
uczcie Judyty i Holofernesa, nic wszakże nie sugeruje,
by ta upojna (dla Holofernesa) noc miała również
skończyć się upojnym (dla obydwojga) erotycznym
spełnieniem.
Trzecie źródło, z całą pewnością najważniejsze
w tym zestawieniu - najważniejsze, bo najsilniej anga­
żujące wyobraźnię - to kobiecy dyptyk Lucasa Cranacha: Lukrecja i Judyta.16 Ten podwójny obraz poruszył
Leirisa w szczególnym momencie, pod koniec jego ku­
racji psychiatrycznej. Zrozumiał w pewnym momen­
cie, że postacie tych dwóch kobiet są skrótowym zapi­
sem jego pragnień, lęków i obsesji. Mało tego: obraz
ten stał się, generalnie, impulsem do spisania faktów
z jego życia, w tym również tych niewygodnych, tych,
o których mówić nie wypada. Miał to być rodzaj
świeckiej spowiedzi. Szczerej do bólu, ocierającej się
0 ekshibicję, a jej cel określony był jasno: wyrzucenie
z siebie, pozbycie się ciężaru spraw, które doprowadzi­
ły go do poważnej depresji. Z czasem, zapis ten utracił
czysto konfesyjny i terapeutyczny wymiar i stał się
„skrótem pamiętnikowym, panoramicznym wido­
kiem”17 istotnych aspektów jego życia.
W jaki sposób jawiła się Leirisowi Judyta z obrazu
Cranacha?18 Co w jej przedstawieniu szczególnie go
dotknęło, poraziło? Porywająca ekfraza jej wizerunku
warta jest grzechu przytoczenia w całości: „Judyta, trzy­
ma w prawej ręce nagą jak ona sama, szpadę, której
szpic rani ziemię niedaleko jej drobnych palców u nóg,
szerokie zaś porządne ostrze odcięło właśnie głowę Holofernesa, która zwisa - jak nikczemny szczątek - u le­
wej ręki bohaterki, w przerażającym związku łącząc
palce i włosy; Judyta przyozdobiona klejnotem ciężkim
jak łańcuch skazańca, klejnotem, którego chłód przy­
pomina zmysłowym piersiom chłód miecza u stóp; Ju­
dyta spokojna już i jakby niewiele myśląca o brodatej
kuli, jaką trzyma w ręku niczym falliczny pąk, który by
mogła obciąć zaciskając po prostu swe dolne wargi
w chwili, gdy otwierały się śluzy Holofernesa”.19
Zwraca uwagę wyraźna, ostentacyjna wręcz seksualizacja wizerunku Judyty. Wypełnienie go przemocą
1 grozą.20 Odczytanie to w niczym nie przypomina jej
portretu, jaki wyłania się z perykop Księgi Judyty. To
wkład własny Leirisa - via obraz Cranacha - w dzieło

69

�Dariusz Czaja • CIĘCIE JUDYTY: EKSCESY EGZEGEZY

swoistej egzegezy biblijnej i ikonologicznej. Zresztą, ta
dominanta w widzeniu Judyty - seks i fascynacja, seks
i trwoga - konsekwentnie rozwijana będzie później
w jego pisaniu. W innym z kolei pasażu, dość precyzyj­
nie analizuje źródło i powód afektacji szczególnym ty­
pem kobiety, której esencję znajduje w połączeniu,
wedle jego własnych określeń: „cnotliwej Lukrecji”
i „patriotycznej kurwy Judyty”:
„Z lamusa zbroic, wysokich średniowiecznych czep­
ców i księżycowo białych łon, w których lubowała się
moja wyobraźnia, wyniknęło wreszcie pojęcie
c z a r o d z i e j k i , czyli kobiety, której pragnę i lękam
się zarazem, uwodzicielki zdolnej do wszelkiej słodyczy,
ale skrywającej również wszystkie niebezpieczeństwa,
podobnie jak kurtyzana (słowo zaczyna się jak kurtyna:
courtine i kończy jak halabarda: pertuisane, co w nie­
dawnej jeszcze epoce, kiedy właśnie takim słownym
igraszkom przypisywałem wartość prorocką, wydałoby
mi się niezbitym dowodem na poparcie moich twier­
dzeń) albo jak kobieca postać, w której mogą się sym­
bolicznie złączyć moja Lukrecja i moja Judyta”.21
Historyczną emanację tego bytu podwójnego („oba
wyglądy wiecznie kobiecego”), tej osobliwej jedności
przeciwieństw, dostrzegał Leiris najpierw w Joannie
d’Arc, później w Kleopatrze. O Joannie d’Arc sam po­
wie, że właśnie dwoista natura kobiety-wojownika spra­
wiła, że: „miałbym nieraz ochotę uznać ją za zapowiedź
tych dwóch obrazów krwawych kobiet, które są dziś wy­
ryte w mojej duszy: chłodnej Lukrecji i władającej mie­
czem Judyty”.22 Z kolei, w sławnej królowej Egiptu do­
strzegał idealne połączenie cech obydwu bohaterek. Jej
życie („kiedy posyłała mężczyzn dzikim zwierzętom na
pożarcie”23) i dopełniającą je śmierć („pozwoliła żmii
ugryźć się w pierś, wybierając śmierć zamiast niewoli”24)
widział jako dwa skrzydła jednego dyptyku, kongenial­
ne wcielenie obydwu wielbionych przezeń kobiet.25

Jak choćby wtedy, gdy pisze w Wieku męskim o waż­
nej dla niego osobie, która w tekście występuje pod
pseudonimem: „ciotka Liza”. Prawdziwe jej nazwisko
brzmiało Claire Friche i rzeczywiście - tekst nie kłamie
- była ona bardzo bliską krewną Leirisa. Ta intrygują­
ca kobieta, jeśli wierzyć jego wspomnieniom, pełniła
dla niego rolę wybitnie formacyjną. I to w podwójnym
znaczeniu: jako żywe i bliskie wcielenie wyobrażonej
kobiecości i jako śpiewaczka operowa, dzięki której,
między innymi, chłopiec wprowadzony został w arkana
sztuki operowej. Po bliższym scharakteryzowaniu jej
osobowości, przymiotów i aparycji („krzykliwe toalety,
piękne, tłuste ramiona, bujne biodra, ciężkie piersi”)
pisze Leiris w podsumowaniu: „Słyszałem jednak ciocię
Lizę - albo przynajmniej oglądałem jej zdjęcia - w wie­
lu rolach, które wszystkie tyle mają wspólnego, że już
w moim dzieciństwie uczyniły z niej Judytę”.26 Znaczą­
ce utożsamienie. Kobieta, która jawiła się jego dziecię­
cym oczom jako „pożeraczka mężczyzn”27 awansuje do
poziomu żywej inkarnacji biblijnej bohaterki. Tym sa­
mym, Judyta przestaje być odległą i nieco nierealną he­
roiną, staje się bliską osobą, Judytą - by tak rzec - do­
stępną na wyciągnięcie ręki.
W tym kontekście, jeszcze mocniejszy wydaje się in­
ny fragment, w którym przywołuje Leiris najrozmaitsze
kobiety, które miał okazję poznać w pierwszej części („Skończyłem właśnie trzydzieści cztery lata, połowę życia”28) - swojego żywota. Z pozoru prezentują się one
bardzo odmiennie: są w różnym wieku, różnej narodo­
wości, różnej urody (a czasem całkiem jej pozbawione).
Ale mają jedną wspólną cechę. Otóż, wspominane
przez autobiografa z perspektywy czasu (data pierwsze­
go wydania Wieku męskiego, to rok 1939), one również
- i to bez reszty wszystkie! - upodobniają się do fascy­
nującej, ale i odrażającej postaci Judyty: „W pamięci
mojej spoczywają - niby różnorakie przedmioty (kotwi­
ce, łańcuchy, koszule, ołówki, papier) w magazynie
shipchandlera, gdzie zaopatrują się żeglarze - rozmaite
wydarzenia, z których wiele można uznać za groteskowe
albo niegodne; ale właśnie &lt;nikczemność&gt; związana
z wszystkimi niemal oraz najgwałtowniejszy strach
i wstyd, jaki odczuwam, kiedy je sobie przypominam powodują, że nawet wtedy nie odnoszą się do kobiet
z miejsca przerażających, że więc nawet wtedy zmienia­
ją kobiety, które się wtedy pojawiały, w Judyty (nie tyle
dzięki własnej tych kobiet postawie, ile wskutek posta­
wy padalca, którą przybierałem ja). Przed moimi ocza­
mi wstaje więc cały szereg Judyt z ciała i krwi, aczkol­
wiek cząstkowych tylko, przybliżonych”.29
I
tu następuje kilkustronicowa litania rzeczywi­
stych - o ile to autobiograficzne wyznanie traktować
serio, a nie wydaje się, by były jakieś szczególne prze­
ciwwskazania - postaci których charakterystyki i oko­
liczności ich zapoznania kreślone są grubą, nie znają­
cą wstydu, naturalistyczną kreską. Spotykamy więc tu
całą galerię intrygujących postaci, które - skądinąd -

5.
Z powyższego fragmentu można by wnosić, że ko­
biecość ma zawsze dla Leirisa - jako warunek koniecz­
ny - nieuchronnie podwójny aspekt. Ze, inaczej mó­
wiąc, Judyta nie istnieje bez swojego dopełnienia:
Lukrecji. Ze nie da się ich od siebie oddzielić, bo są
one po prostu dwiema stronami tej samej monety. Ze
tylko Judyta pożeniona z Lukrecją daje ten - tak pożą­
dany przez niego - obraz kobiecej pełni, wiecznej ko­
biecości. I tak, i nie. Lukrecja, zbyt często pojawia się
pod piórem Leirisa, by nie zobaczyć w niej ważnego
i koniecznego komponentu („wszelka słodycz”) dopeł­
niającego jego wizję kobiety idealnej. Kobiety an Sich.
Kobiety, jako nieosiągalnego noumenu. To wszystko
prawda. Ale w momentach, w których odnosi się on
do r e a l n y c h kobiet, do kobiet w ten czy inny spo­
sób znaczących w jego życiu, wówczas zawsze, w cha­
rakterze prawzorca, ideału, archetypu bez mała, poja­
wia się tylko i wyłącznie figura Judyty.

70

�Dariusz Czaja • CIĘCIE JUDYTY: EKSCESY EGZEGEZY

da, że „i fizycznie i moralnie odpowiadała dwoistemu
ideałowi Lukrecji i Judyty. Twarz miała bardzo piękną,
ale piersi zniszczone; zawinięta w togę o nader podej­
rzanej bieli, pachniała skwaśniałym mlekiem (...), wy­
dawała się woskowym posągiem”.31 Dalej przedstawia
ją jako czarci nieomal pomiot, portretuje w demonicz­
nym transie: „Było oczywiste, że jako córka swego ro­
dzaju czarownicy, opętanej różnorakimi duchami, mu­
si te demony odziedziczyć (...) Dla jednego z tych
demonów zabiła białoognistego barana; zobaczyłem ją
jak wyła w transie - całkiem jak opętana - i piła
w porcelanowej filiżance ciepłą krew ofiary, cieknącą
z przegiętej szyi. Nigdy jej nie posiadałem, kiedy jed­
nak spełniła się ta ofiara, miałem wrażenie, że nawią­
zał się między nami stosunek intymniejszy niż jakie­
kolwiek cielesne zbliżenie”.32
Jak widać, Judyta jest u Leirisa figurą nad wyraz
pojemną. Nie zna granic metamorfozy. Mogła być
w siniakach i pijana. Teraz nie tylko jest nawiedzona,
opętana przez demoniczne siły, ale w dodatku zmienia
także kolor skóry i wyznawaną religię. Z białej Żydów­
ki staje się czarną Abisynką! Również i ona - co typo­
logicznie zrozumiałe - spełnia ofiarę. Jakże to jednak
inny typ ofiary niż jej biblijnego sobowtóra. Ale co
ważne: i tu również Judyta (jak widać z uzupełnieniem
lukrecjańskim) nie jest tylko papierową konstrukcją;
schodzi z kart biblijnej opowieści i wciela się w żywą,
realną kobietę.

mogłyby się mocno zdziwić rozpoznając się na tej
wspólnej liście.
Spójrzmy na krótki, wyrywkowy przegląd: „dziew­
czynka, z którą chodziłem do szkoły i która, bawiąc się
tak jak wiele dzieci, potarła sobie lekko przegub we­
wnętrzną stroną drugiej dłoni i kazała mi powąchać
potartą tak skórę mówiąc: &lt; Pachnie śm iercią&gt;” ;
„bardzo jasna (tleniona) i mocno wymalowana wdowa,
cała owinięta czarnymi i białymi welonami, w jedwab­
nych pończochach i z wielkim bukietem fiołków, na­
przeciw której siedziałem w tramwaju wychodząc z ma­
mą na miasto”; „poznana w barze dziwka, w której się
zakochałem mając lat piętnaście, ponieważ była lesbij­
ką, miała ochrypły głos i słyszałem raz, jak jęczała z bó­
lu zębów” ; „spotkana w domu publicznym (...) dziew­
czyna trochę przejrzała, ale naprawdę ładna i świeża” ;
„przyjaciółka z niebieskimi oczami i angielskim imie­
niem, którą - jak się to mówi - kochałem prawdziwą
miłością ale z którą mi się nie powiodło”; „prostytutka
spotkana pewnej nocy w podziemiach amerykańskiego
baru, (...) osoba w typie ‘fajnej dziwy’, bardzo krzepka,
bardzo czarna”; „wyniosła i zimna Amerykanka, która
(...) zapewniła mnie spokojnie, że popełniła morder­
stwo” ; „poddana, bezwolna dziewczyna, która (...) po­
kazała nam na łydce fioletową bliznę po pchnięciu no­
żem”; „kobieta, przed którą będąc całkiem zalany (...)
usiłowałem posiąść”; „ta, z którą zapijałem się dni czte­
ry, dziewczyna poczciwa, ale wulgarna i nieładna, z ład­
nie jednak zarysowanymi nogami (pokazywała mi si­
niaki, którymi obdarzył ją przypadkowy klient)”; „ta,
co miała zwiędłą, starą twarz prowincjonalnej kokotki,
ale ciało delikatne, cienką skórę, uda i piersi subtelnie
uperfumowane”30... Wystarczy.
Z całą pewnością, ten zimny wykaz olśnień i uwodzeń w niczym nie przypomina katalogu Don Giovan­
niego z opery Mozarta. A wspomnianym tu kobietom
często daleko do ponętnych piękności z „katalogowej”
arii (Madamina, il catalogo e questo) śpiewanej przez Leporella. Mamy za to tutaj portret Judyty o wielu obli­
czach. Cóż z tego, że jej życiowe odzwierciedlenia są jak nie omieszka zaznaczyć autor - ledwie bladym od­
biciem pierwowzoru. Ale za to jakże dojmująco real­
nym! To przecież wszystko Judyty z krwi i kości.
Z ochrypłym głosem, fioletową blizną i siniakami na
nodze, z narkotycznie pachnącą piersią. Laboratoryjny
niemal przykład żywego oddziaływania mitycznego prawzoru. Oto mit w działaniu! Wchodzący w prawdziwe
życie, materializujący się nierzadko w podejrzanych pa­
ryskich spelunach, w barach i burdelach, w każdym ra­
zie, w realnych miejscach, tak dalekich od bezczasowej
atmosfery „wiecznego teraz” opowieści mitycznej.
Podobnego rodzaju mityczna transfiguracja ma
również miejsce w erotycznym wspomnieniu z afry­
kańskiej - sławna etnograficzna Misja Dakar-Dżibuti
- podróży Leirisa. W etiopskim dzisiaj mieście Gondar
zakochuje się on w pewnej Abisynce, o której powia­

6.
Imaginowany obraz, pożądany i uwierający fanta­
zmat Judyty sfabrykowany jest u Leirisa z wielu ele­
mentów różnego pochodzenia. Z całą pewnością - te­
raz widać to wyraźnie - nie ma on wiele wspólnego
z jej wizerunkiem, kreślonym przez autora biblijnej
Księgi Judyty. Nieomal niepojęte, ale nigdy nie odwo­
łuje się on do tekstu źródłowego! Najwyraźniej nie był
mu on do niczego potrzebny. W swojej pracy wyobraź­
ni wykorzystuje jego tekstowe, bądź ikoniczne refrak­
cje. Nie formułuję zarzutu, stwierdzam po prostu fakt.
Leiris, co trzeba podkreślić, po części miał tego
świadomość. W przypadku fragmentu z Historii świętej
zdawał sobie sprawę, że nie ma do czynienia z orygi­
nalnym tekstem. Utrzymywał przy tym, jak widzieli­
śmy, że krwawa historia Judyty i Holofernesa nie mo­
gła się „naprawdę” przedstawiać tak, jak chce biblijny
narrator. Że czegoś istotnego jej brakuje. Twierdził, że
starotestamentowa opowieść pozbawiona została ero­
tyki i pikantnych szczegółów z powodu kościelnej
cenzury, podszytej faryzejską troską o czystość miesz­
czańskiej moralności. A zatem, że i ona nie jest orygi­
nałem! Że jest historią wtórnie przetworzoną, pociętą
i ideologicznie sfabrykowaną na użytek podszytej hi­
pokryzją gawiedzi. Jeśli zaś chodzi o interpretację po­
staci Judyty z dyptyku Cranacha - interpretację, bo
przecież jego opis obrazu nie jest niewinny znaczenio­

71

�Dariusz Czaja • CIĘCIE JUDYTY: EKSCESY EGZEGEZY

wo, stanowi zaczątek późniejszego, bardziej dyskursywnego ujęcia tematu - to sam przyznaje, że sensy
alegoryczne, które wpisał w obie postaci dyptyku są
obarczone pewną dozą arbitralności i dowolności. In­
nymi słowy: że tak naprawdę nieco par force „wdruko­
wał” swoje rozumienie w oglądany obraz. Ze dokonał
ikonologicznego gwałtu na kobiecych wizerunkach,
zawłaszczył je dla siebie w wyniku interpretacyjnej
przemocy.
Jeszcze jeden istotny egzegetycznie szczegół. W ska­
zuje on dowodnie, że tekst interpretujący nie jest rze­
czywistością wykonaną ze stopu nie podatnego na żad­
ne zmiany. Odwrotnie: jeśli chce sprostać zasadzie
rzeczywistości, jest (musi być?) biograficznie zmienny.
Otóż, w pierwszym wydaniu Wieku męskiego Leiris wy­
raźnie szedł w rozumieniu Judyty tropami psychoana­
litycznymi. Judyta jawiła mu się jako wyrazisty obraz
kary, była wyrazem tego, czego się boi i pragnie zara­
zem, mówiąc krótko: kastracji. W wydaniu drugim,
z roku 1946, w dopisku do tamtych uwag, odsuwa na
bok interpretację psychoanalityczną. Teraz mówi już
raczej o lęku przed zaangażowaniem, przed podjęciem
odpowiedzialności, ale zawsze równoważonym pra­
gnieniem przeciwstawnym. Innymi słowy: jego lęk
przed Judytą nie ma nic wspólnego z jakąś maniakal­
ną postacią mizoginii. To raczej strach przed jakąkol­
wiek finalizacją, przed zafiksowaniem siebie w pewnej
skończonej, ostatecznej formie. Stąd nieustająca fa­
scynacja Judytą, ale i równie mocne pragnienie
ucieczki przed nią.
Podsumujmy: dla Leirisa Judyta jest postacią ma­
gnetyczną. Skupia na sobie wzrok. Ma coś z mitologicz­
nej Meduzy.33 Przyciąga, ale i przeraża. Jest piękna, ale
pięknem szczególnym. Pięknem, w którym jest nieusu­
walna skaza i/lub element demoniczny. Można rozu­
mieć ją jako alegoryczne lustro, w którym wyjątkowo
wyraziście odbijają się sprzeczności patrzącego na nią.
Co szczególnie rzuca się w oczy: Leiris pomija zupełnie
cały żydowski kontekst tej opowieści, tak kulturowy,
jak i religijny. Pozbawiona plemiennych cech Judyta
staje się uogólnionym typem.34 Archetypiczną figurą
kobiecości. Alegorią kobiecości w ogóle. Judyta jest dla
niego tylko powabną i okrutną kobietą (Leiris powie­
działby może: aż kobietą), a nie jak to ma miejsce
w tekście biblijnym: kobietą piękną, mądrą, pobożną35
(dodajmy też: nie pozbawioną sprytu), ale nade wszyst­
ko przedstawicielką ludu wybranego. Więcej nawet:
kobietą, która jest narzędziem w ręku samego Boga!
Leiris koncentruje się na okrucieństwie czynu i, jak
się zdaje, nie dostrzega dla jego eksplikacji żadnych oko­
liczności łagodzących. Czyn Judyty, pozbawiony teolo­
gicznego zaplecza, przeradza się tedy w okrutne zabój­
stwo, dokonane przez działającą z zimnym
wyrachowaniem, nie znającą zahamowań kobietę. I co
jeszcze godne podkreślenia zważywszy na źródłowy prze­
kaz, Leiris - wbrew literze tekstu biblijnego - każe Judy­

cie oddać się Holofernesowi, wprowadzając dodatkowo
do tej krwawej historii wątek jawnie seksualny. Sugeruje
co prawda, że nie ma o tym mowy w tekście, ale że, bio­
rąc pod uwagę rozwój sytuacji, takie zdarzenie powinno
było zajść. Powinno, więc zapewne zaszło. Osobliwa logi­
ka. Swoją drogą, to semantyczne podstawienie potwier­
dza w praktyce pisarskiej jego własne słowa: „Przyznawa­
łem decydujące znaczenie w y o b r a ż o n e m u,
będącego zastępnikiem rzeczywistości i światem, który
możemy stwarzać do woli”.36

7.
Ale skupiając wzrok na Judycie, nie zapominamy
0 drugim bohaterze biblijnej historii. Ktoś tu poległ,
ktoś tu przecież nie żyje. Nie zapominamy o Holofernesie, mężczyźnie pozbawionym głowy. Wbrew pozo­
rom nie oddala nas to bardzo od postaci Judyty. Prze­
ciwnie: dopiero uwzględniając obraz Holofernesa
w imaginarium Leirisa domkniemy tę historię do koń­
ca. Łącznikiem między nimi stanie się muzyka, ściślej:
opera, sztuka tak ważna dla Leirisa.
W Operratiques snuje on ciekawe rozważania na
temat Turandot Pucciniego. W niewielkim szkicu jej
poświęconym znowu powracają dwa największe kobie­
ce fantazmaty jego życia, te które pojawiły się na pro­
gu wkraczania w wiek męski: Judyta i Lukrecja. Pisze:
„poza Turandot nie widzę dzieła lirycznego, w którym
postacie Judyty (Turandot) i Lukrecji (Liu) byłyby
równocześnie na scenie. Acz już w Tosce znajdujemy
kobietę, która zabija, a w Madame Butterfly kobietę
która popełnia samobójstwo. (...) Symbolika Turandot: przez swoją dobrowolną śmierć Liu-Lukrecja skła­
da ostatnią ofiarę dla Turandot-Judyty, i rzuca urok,
który ciąży na tej ostatniej w tym samym momencie,
kiedy egzekwuje ona okup od Kalafa-Holfernesa”.37
W spektaklu operowym po raz kolejny, namacalnie
1 na żywo, wskrzeszone zostają leirisowskie fantomy: po­
jawia się okrutna Judyta identyfikowana z księżniczką
Turandot i łagodna, kochająca Lukrecja, której postać
dostrzega Leiris w służącej Liu. Co ważne: w Kalafie, de­
cydującym się na perwersyjną i niebezpieczną grę z Turandot, grę, w której może on utracić głowę, widzi wcie­
lenie Holofernesa. Holofernesa, który poddany przez
Turandot serii prób, ostatecznie zwycięża, i tym samym
ocala swoją głowę. Postać Kalafa z tej opery, była dla Le­
irisa niesłychanie ważna. W pewnym momencie, w trak­
cie redagowania Fibrilles planował nawet napisanie
większego tekstu pod wymownym tytułem: Turandot, al­
bo triumf Holofernesa. A choć zwycięstwo Kalafa-Holofernesa było gorzkie (kochająca go Liu zabija się), to bez
wątpienia musiał go fascynować mężczyzna, który odno­
si jednak triumf nad Turandot-Judytą. Musiał go za­
chwycać, bo to on przecież utożsamiał się z Holofernesem! To dlatego tak napawał go grozą obraz odciętej
głowy odpadającej od reszty ciała. To on był tym męż­
czyzną, który - symbolicznie - stracił dla Judyty głowę.

72

�Dariusz Czaja • CIĘCIE JUDYTY: EKSCESY EGZEGEZY

W postaci Kalafa-Holofernesa, równie symbolicznie,
odzyskuje ją na powrót, najwyraźniej sycąc się jego zwy­
cięstwem nad modliszkopodobną Turandot-Judytą.

sowi wcale nie chodziło o odkrycie „prawdziwego” zna­
czenia tekstu. Jego rozumienie poczynań Judyty prze­
nosi problem z płaszczyzny tekstowej na płaszczyznę
egzystencjalną. Leiris nie chce przecież zrozumieć Ju­
dyty, ale poprzez jej figurę, chce zrozumieć siebie i wła­
sne problemy! Można ganić taki rodzaj interpretacji,
jako sprzeniewierzający się obiektywizującym rygorom
metodologicznym. Ale wystarczy zauważyć, że tu żaden
obiektywizm nie jest stawką w grze. Chciałoby się rzec
emfatycznie: tu nie chodzi o tekst, o egzegetyczne
prawdy, tu chodzi o życie! I nie ma takiej instancji,
która by mogła komukolwiek zabronić czytania tek­
stów w taki właśnie - „życiowy”, odnoszący się do real­
nie przeżywanych problemów - sposób.
Bliska jest mi tej materii konkluzja wywodów Mi­
chała P. Markowskiego w kwestii oceny różnorakich
wysiłków interpretacyjnych: zarówno tych czynionych
lege artis, jak i tych, które bezczelnie i bezceremonial­
nie używają tekstu do własnych celów: „Najwspanial­
sze interpretacje to nie te wcale, które najdokładniej
wytłumaczą nam to, co kryje tekst, ale te, które potra­
fią narzucić nam swoją własną wizję świata i które
sprowokują do myślenia o tekście na nowo.
P i e c z o ł o w i t e e g z e g e z y paradoksalnie za­
mykają sens komentowanego tekstu w pustych formu­
łach tautologicznych (A = A ; tekst komentowany =
tekst komentujący). D e m o n i c z n e u ż y c i a z ko­
lei uwalniają jego żywotność i pozwalają tekstowi prze­
żyć w odmiennych - niż to przypuszczał jego autor warunkach”.40
Otóż to! Demoniczna egzegeza Leirisa, ze wszystkimi
swoimi potknięciami, wmówieniami i przerysowaniami
jest właśnie otwierająca. Prowokuje nas do powrotu do
tekstu źródłowego, zaprasza do własnych poszukiwań,
do niezgody, do zadawania pytań. A już z tej perspekty­
wy widziana - w istocie dość demoniczna! - podmiana
pobożnej wdowy z biblijnej księgi na patriotyczna kurwę
z autobiograficznego tekstu, przestaje być już tak istotna.
Choć teologicznie niedopuszczalna, to już antropolo­
gicznie - jak najbardziej. I to nie dlatego, by teolog z de­
finicji promował jeno cnotę, a antropolog był siewcą roz­
wiązłości, ale dlatego, że ten ostatni doskonale rozumie
czym jest życie tekstu (zwłaszcza życie po życiu), migotli­
wa i nie dająca się z góry przewidzieć gra znaczeń, która
tworzy wciąż zmieniający się puzzle, zwany kulturą. Nie
tyle jest więc za patriotycznym seksem, ile za czujnością
wobec kulturowej zmienności i uważnością wobec nie­
przewidywalnych losów drukowanego.
Jedno mnie jeszcze intryguje. Jak wiadomo, papież
Grzegorz Wielki jest autorem sławnego powiedzenia
dotyczącego pożytków z lektury tekstów biblijnych:
Divina eloquentia crescit cum legente. „Pismo święte
wzrasta razem ze swoimi czytelnikami”. Lektura Wie­
ku męskiego nasuwa nie tyle pewne wątpliwości co do
trafności tej formuły, ile pozwala zobaczyć tę zbożną
w intencjach myśl w dość perwersyjnym świetle.

8 ..
Zataczając koło powróćmy do początku tych uwag,
do kwestii egzegezy biblijnego tekstu. Powracamy tym
samym do przerwanego w pewnym momencie wątku
konfuzji interpretacyjnej: jawnego odejścia Leirisa od
tego wizerunku Judyty, jaki pojawia się na kartach
księgi biblijnej. Jak rozumieć tę osobliwą lekturę? Czy
można w tym przypadku mówić jeszcze o interpretacji
(swoistej, a rebours, ale jednak interpretacji), czy też
jednak o ostentacyjnym nadużyciu interpretacyjnym,
polegającym na rozminięciu się z tekstem, nie respek­
towaniu jego intencji i pierwotnego kontekstu znacze­
niowego? Co tu się wydarzyło w punkcie przecięcia
znaczeń, które niesie tekst i czytelniczych oczekiwań?
By odpowiedzieć na to pytanie przypomnijmy, wy­
jątkowo poręczne w naszej sytuacji, rozróżnienie do­
konane przez Umberto Eco. W swoich wykładach tannerowskich wprowadza on wyraźną dystynkcję między
pojęciem i n t e r p r e t a c j i i u ż y c i a tekstu.38
W pierwszym przypadku, czytelnik domyśla się sensów
czytanego tekstu, respektując wszakże kilka elemen­
tarnych kryteriów poprawnej interpretacji: kontekstowość, oszczędność, i spójność. W przypadku drugim,
dominuje niczym nie miarkowany domysł i intuicja,
a wszystkie wspomniane instancje poprawnej inter­
pretacji zostają zawieszone. Eco wyraźnie optuje za
stanowiskiem, które ogranicza interpretacyjne ekscesy
i radosną twórczość interpretacyjną utrzymując, że in­
terpretacja pretendująca do miana sensownej nie mo­
że być nieograniczona, że innymi słowy, musi być obu­
dowana wspomnianymi wyżej rygorami. Przeprowadza
przy tym druzgocącą - w jego mniemaniu39 - diatrybę
przeciwko wszelkiego rodzaju postaciom nadinterpre­
tacji. Przy tak zarysowanym w czarno-białych barwach
schemacie, „egzegeza” Leirisa mieści się w pełni i bez
reszty po stronie użycia tekstu. Mogłaby wręcz służyć
jako modelowa niemal realizacja takiej strategii czyta­
nia. Nie ma wątpliwości, że Eco nie zostawiłby na eks­
cesach - w obydwu znaczeniach łacińskiego excessus:
odstępstwo i zboczenie - Leirisa suchej nitki.
Wolno wszakże zapytać prostodusznie: czy Leirisowska - rzeczywiście dość osobliwa - egzegeza starotestamentowej opowieści jest lekturą całkowicie bezwarto­
ściową? Czy fakt, iż odczytał ją w sposób - delikatnie
mówiąc: nieortodoksyjny, mniej delikatnie: swawolny czyni ten typ lektury bezsensownym, mocą samej oczy­
wistości? Jeśli nie ulegać bezkrytycznie wprowadzone­
mu przez Eco podziałowi, to odpowiedź brzmi: nie.
Można przecież uznać, że to, co nazywa on użyciem
mieści się w kategorii twórczej zdrady. Owszem, nie da­
łoby się jej obronić na gruncie metodologicznie obwa­
rowanej egzegezy, ale też nietrudno zauważyć, że Leiri-

73

�Dariusz Czaja • CIĘCIE JUDYTY: EKSCESY EGZEGEZY

Przypisy
1
2

3

4

5
6

7

8

9
10
11
12
13
14
15
16
17
18

A. LaCocque, P. Ricoeur, Myśleć biblijnie, przeł. E. Mu­
koid, M. Tarnowska, Kraków 2003, s. 7
M. Leiris, Wiek męski wraz z rozprawą Literatura a tauromachia, przeł. T. i J. Błońscy, posłowie J. Błoński, War­
szawa 1972, s. 74
Śladowo wspomina o tym Denis Hollier, w skądinąd
świetnym artykule, skoncentrowanym jednak głównie
na związkach łączących historię Judyty i pisarstwo auto­
biograficzne. Por. D. Hollier, Nagłówek Holofernesa
(Uwagi o Judycie), przeł. K. Przyłuska, przedrukowany
w niniejszym numerze.
Daty powstania oscylują wokół lat 160-140 przed Chr.
Por. W. J. Harrington, Klucz do Biblii, przeł. J. Marzęcki,
Warszawa 1984, s. 365; A. Świderkówna, Rozmowy o Bi­
blii. Opowieści i przypowieści, Warszawa 2006, s. 83
Harrington, dz. cyt. s. 364
Jak dowcipnie pisze jeden z biblistów, historia opowie­
dziana przez redaktora księgi przypomina narrację,
w której to „Piotr Wielki, król Anglii, prowadził wojnę
z Arfaksadem, królem Francji, przy użyciu armii dowo­
dzonej przez generałów Eisenhowera i Mac-Arthura”, P.
F. Ellis, The Man and the Message of the Old Testament,
Collegeville 1963, s. 523
Por. A. Lâpple, Od egzegezy do katechezy. Stary Testament,
przeł. B. Białecki, Warszawa 1986, t. 1, s. 341; Księga To­
biasza. Księga Judyty. Księga Estery, tłumaczenie, wstęp
i komentarz ks. A. Tronina, Lublin 2001, s. 88
Josef Schreiner umieszczając Judytę obok takich postaci jak
Estera, Tobiasz i Daniel pisze o nich jako godnych naślado­
wania postaciach wzorcowych, takich, które „trzymają się
ściśle przepisów Tory”, J. Schreiner, Teologia Starego Testa­
mentu, przeł. B. W. Matysiak, Warszawa 1999, s. 217-218
Jdt, 10,23
Jdt, 11, 20-21
Jdt, 9, 5-10
Jdt, 13, 1-10
Jdt, 16, 1-9
G. Steiner, Gramatyki tworzenia, przeł. J. Łoziński, Po­
znań 2004, s. 143
Leiris, Wiek męski, s. 74
Trudno powiedzieć, czy Leris znał wszystkie namalowane
przez Cranacha „warianty” tego obrazu.
Tamże, s. 34
Warto zaznaczyć, że reprodukcja tego dyptyku znalazła
się na okładce drugiego wydania L ’Age d’homme (1946).
Moje wydanie tej książki z roku 2006 ma na okładce,
owszem, obraz Cranacha, ale już inny: Judyta i Holofer­
nes (detal z obciętą głową na pierwszym planie) z Kunsthistorishes Museum w Wiedniu. Świadoma zamiana
czy redaktorskie przeoczenie?

19 Tamże, s. 119
20 Choć jak słusznie pisze Marjorie Perloff, obraz raczej nie
epatuje takimi jakościami, por. M. Perloff, Tolerance and
Taboo. Modernist Primitive, and Postmodernist Pieties (ko­
rzystam z wersji elektronicznej -epc. buffalo. edu/authors/perloff/tolerance. html)
21 Tamże, s. 115
22 Tamże, s. 50
23 Tamże, s. 117
24 Tamże, s. 117
25 W Wieku męskim jest jeszcze jedna, wysoce enigmatycz­
na wzmianka, o bliskiej Leirisowi kobiecie, która mieści­
ła w sobie obrazy dwóch wielkich, opiewanych przez nie­
go bohaterek: „Myślę tu zwłaszcza o kobiecie, której nie
będę bliżej określał i o której nie powiem nic, oprócz te­
go, że była zarazem Lukrecją i Judytą. Lukrecją, ponie­
waż mogę patrzeć na nią jak na istotę, która - w pewnym
sensie - padła ofiarą mego okrucieństwa. Judytą zaś, po­
nieważ wiele w niej było zwiędłego i jakby wyjedzonego”,
s. 130.
26 Tamże, s. 76
27 Tamże, s. 84
28 Tym właśnie, przypominającym początek Boskiej kome­
dii, „dantejskim” (Nel mezzo del camin di nostra vita) zda­
niem rozpoczyna się pierwsze wydanie Wieku męskiego.
29 Tamże, s. 120
30 Tamże, cytaty pochodzą ze stron 120-123.
31 Tamże, s. 168
32 Tamże, s. 168-169
33 W pewnym zapisie z Wieku męskiego stwierdza wprost:
„kobieta to dla mnie zawsze - mniej lub więcej - Medu­
za”, s. 124
34 Leiris wspomina co prawda o „patriotycznym geście” Ju­
dyty, ale nie wyciąga z tej obserwacji żadnych wniosków.
35 Nie jest rzeczą przypadku, że w tradycji chrześcijańskiej
czysta i cnotliwa Judyta staje się prefiguracją Maryi, a cy­
towana wcześniej modlitwa dziękczynna wchodzi
w skład modlitw brewiarzowych.
36 Tamże, s. 153
37 M. Leiris, Operratiques, Paris 1992, s. 118-119
38 U. Eco, Interpretacja i nadinterpretacja, red. S. Collini,
przeł T. Bieroń, Kraków 1996
39 Eco, jak to ma w zwyczaju, mocno ustawia sobie prze­
ciwnika, zresztą całe jego rozumowanie wsparte jest na
pewnych przesłankach, które bynajmniej nie są wolne
od arbitralnych postanowień. W tej kwestii por. M. P.
Markowski, Interpretacyjne rECOlekcje, „Znak” nr 499:
1996, s. 128-135.
40 M. P. Markowski, Interpretacja i literatura, „Teksty dru­
gie” nr 5 (70): 2001, s. 57; rozstzrzelony druk - M. P. M.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7568" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7548">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/99b9f43b2e7f22ed607fe9b015d44649.pdf</src>
        <authentication>bf962c4297b1bc6fa1be1409b53366c4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90330">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2054</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90331">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90332">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1907</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90333">
                <text>Kronika / LUD 1992 t.75</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90335">
                <text>LUD 1992 t.75, s.285-348</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90337">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90339">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90341">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90356">
                <text>Lud, t. 75, 1992

IV. KRONIKA

Z DZIAŁALNOŚCI
ZA OKRES

SPRA WOZDANIE
ZARZĄDU GŁÓWNEGO
POLSKIEGO
TOWARZYSTWA
LUDOZNA WCZEGO
OD WRZEŚNIA 1990 DO WRZEŚNIA 1991 ROKU

I. Sprawy organizacyjne
Na 65 Walnym Zgromadzeniu Delegatów PTL, odbytym 15.09.1989 r. w Opolu, dokonano
wyboru Zarządu Głównego Towarzystwa, Głównej Komisji Rewizyjnej i Sądu Koleżeńskiego. Do
Zarządu Głównego wybrano: dr. Tadeusza Baraniuka, mgr. Adama Bartosza, dr. Janusza
Bohdanowieza, dr. Stanisława Chmielowskiego, mgr. Jana Cieś1aka, prof. dr. Zbigniewa Jasiewicza,
mgr Zofię Jeż-Jarecką, mgr Krystynę Kaczko, mgr. Jana Kapłona, dr. Zygmunta Kłodnickiego, dr
Annę Kowalską-Lewicką, doc. dr Jadwigę Kucharską, mgr. Jana Łuczkowskiego, dr Janinę
Nijakowską, dr Ewę Sadowską, dr Teresę Smolińską, mgr. Zbigniewa Torońskiego, mgr. Romana
Tubaję i mgr. Stanisława Żurowskiego. Po ukonstytuowaniu się Zarządu w skład jego Prezydium
weszli: dr Janina Nijakowska - prezes, dr Zygmunt Kłodnicki - wiceprezes, mgr Roman Tubaja
- wiceprezes, mgr Krystyna Kaczko - sekretarz generalny, dr Ewa Sadowska - zastępca
sekretarza generalnego, mgr Zbigniew Toroński - skarbnik, dr Janusz Bohdanowicz - zastępca
skarbnika i mgr Stanisław Żurowski - członek Prezydium. Przewodniczącą Głównej Komisji
Rewizyjnej została mgr Teresa Lasowa, jej członkami mgr Magdalena Kopacz i dr Kazimiera
Wołos, zaś przewodniczącą Sądu Koleżeńskiego - mgr Irena Wronkowska, a członkami dr Ewa
Fryś-Pietraszkowa, dr Janusz Kamocki i dr Barbara Kołodziejska. W ubiegłym roku na Zjeżdzie
na Orawie nastąpiła zmiana na stanowisku prezesa Towarzystwa. Wobec rezygnacji dr Janiny
Nijakowskiej, funkcję prezesa przejął dr Zygmunt Kłodnicki, a dr J. Nijakowska została
wiceprezesem. WZD na Orawie nadało godność członka honorowego:
prof. dr Jadwidze
Klimaszewskiej, mgr Zofii Cieśli-Reinfussowej, dr Wandzie Jostowej, dr. Witoldowi Paryskiemu
i mgr Jadwidze Kleczkowskiej.
Od września 1990 r. Prezydium odbyło cztery posiedzenia (17.11.90, 2.02.91, 19.04.91,
19.09.91), na których omawiano i zatwierdzano sprawy bieżące, związane z funkcjonowaniem
Towarzystwa i jego agend. Ponadto odbyto dwa zebrania plenarne Zarządu Głównego (20.04.91
i 19.09.91), posiedzenie Rady Wydawniczej PTL oraz dwa posiedzenia Głównej Komisji Rewizyjnej.
Przedstawiciele Prezydium i Zarządu Głównego kontynuowali starania w Polskiej Akademii
Nauk o pozyskanie środków finansowych na działałność statutową Towarzystwa. W tym celu
prezes PTL dr Zygmunt Kłodnicki odbył trzykrotne rozmowy w Wydziale I Nauk Społecznych
PAN, a o finanse na wydawnictwa PTL zabiegali w PAN, MKiS i urzędach wojewódzkich - prof.
dr Czesław Hernas, prof. dr Bronisław Kopczyńska-Jaworska,
prof. dr Zbigniew Jasiewicz
i członkowie prezydium. Prof. dr B. Kopczyńska-Jaworska
reprezentując także Towarzystwo
nawiązała współpracę z Fundacją im. Stefana Batorego. Realizując uchwałę 65 WZD w Opolu, po

�286
paru nieudanych próbach, udało się nawiązać współpracę z Ministerstwem Edukacji Narodowej.
Towarzystwo będzie konsultować programy kształcenia ogólnego w szkołach podstawowych
i średnich. Po rozmowach w Departamencie Kształcenia Ogólnego MEN, przeprowadzonych
przez prof. dr hab. B. Bazielich i dr. Z. Kłodnickiego, rysuje się perspektywa współpracy ze
szkołami na wzór idei "Orlego Lotu" L. Węgrzynowicza, urządzanie obozów krajoznawczych ze
szczególnym nastawieniem na zainteresowanie kulturą ludową. Ministerstwo byłoby zainteresowane przeszkoleniem nauczycieli, którzy mogliby prowadzić w szkołach średnich zajęcia fakultatywne
o charakterze etnograficznym. Nie udało się natomiast uzyskać funduszy na opracowanie
i publikację materiałów pomocniczych dla uczniów i nauczycieli.
Obok starań o popularyzację wiedzy o kulturze ludowej w wydawnictwach oraz prób
usprawnienia dystrybucji wydawnictw PTL, prace Prezydium, Zarządu Gl., a szczególnie prezesa
dr. Zygmunta Kłodnickiego, koncentrowały się na rozwiązaniu trudnej sytuacji lokalowej biura,
biblioteki i archiwum. W maju br. uzyskaliśmy stały lokal na biuro Zarządu Głównego, również
przy ul. Szewskiej 36, II p. oraz dodatkowe pomieszczenia o powierzchni 99 m2 dla archiwum
naukowego i biblioteki PTL. Umożliwi to prawidłowe gromadzenie i udostępnianie czytelnikom
księgozbioru oraz archiwaliów, gdyż od lat agendy te borykały się z trudnościami wynikającymi
z ogromnej ciasnoty lokalowej. W chwili oddania sprawozdania do druku remont pomieszczeń
został już wykonany i zainstalowano w nich nowe regały.
Ważną pozycję w pracach Zarządu Głównego zajmowały także sprawy związane z problemami przygotowania Zjazdu Towarzystwa w Gdańsku oraz obchodów J()()-lecia PTL, które
przypadną na 1995 rok. Kierownictwo naukowe rocznicowej sesji przyjął prof. dr Zbigniew
Jasiewicz, który zaproponował, by hasłem tej sesji była etnografia w nauce i kulturze polskiej.
W ramach Towarzystwa działa aktualnie 19 oddziałów terenowych. W kwietniu br. został
rozwiązany oddział PTL w Lesznie, z którego 2 członków przeniosło się do oddziału w Poznaniu.
Przy niektórych oddziałach PTL działają Koła Zainteresowań
Kulturą Ormian, Łużyczan,
Asyryjczyków. łstnieje także Koło Zainteresowań Kulturą Robotniczą w Łodzi oraz Koło Filmu
Etnograficznego. Przy Towarzystwie działa Pracownia Dzieł Wszystkich Oskara Kolberga
w Poznaniu kierowana przez prof. dr hab. B. Linette oraz Ośrodek Dokumentacji i Informacji
Etnograficznej w Łodzi kierowany przez prof. dr hab. Bronisławę Kopczyńską-Jaworską.
W końcu 1990 r. Towarzystwo skupiało 1307 członków, a tym 3 członków prawnych,
9 członków honorowych zagranicznych i 5 członków zwyczajnych zagranicznych (SNS w Bratysławie). Zaległości z tytułu niepłacenia składek członkowskich według stanu na dzień 31.12.1990
roku wynosiły: za lata ubiegłe - 78.900 zł oraz za rok 1990 - 691.250, - zł przy rocznej składce
za 1990 rok - 1.500 zł, zniżkowej - 750 zł. Składka członkowska od 1991 r. wynosi 7.000 zł,
zniżkowa - 3.500 zł i jeśli oddziały nadal będą tak mało zainteresowane bieżącym zbieraniem
składek, zaległości z tego tytułu wzrosną niepomiernie.
Na koniec 1990 roku raportów finansowych, koniecznych do bilansu PTL, nie nadesłały
oddziały: w Kaliszu, Opolu, Rzeszowie, Zakopanem oraz Zielonej Górze, natomiast za l półrocze
1991 roku obok wymienionych oddziałów raportów finansowych nie dostarczyły także oddziały
w Łallcucie, Szczecinie i Wrocławiu. Ponadto sprawozdań ze statutowej działalności za okres od
września 1990 do czerwca 1991 roku nie nadesłały oddziały w Kaliszu, Lublinie, Opolu, Rzeszowie,
Toruniu, Zakopanem. W związku z tym Zarząd Główny apeluje do zarządów oddziałów
o ożywienie działalności statutowej i organizacyjnej, i nadesłanie bieżących informacji do
Wrocławia. Informujemy także, że do członków prawnych Towarzystwa: muzeów w Sieradzu
i Toruniu zostały w lutym br. wystosowane z Zarządu Głównego pisma o zwiększenie dotychczasowej symbolicznej składki oraz o bieżące jej opłacenie i nadal czekamy na odpowiedź.
Jak wynika z analizy sprawozdań tych oddziałów, które nadesłały je do lipca br. w aktualnej.
niezmiernie trudnej dla kultury sytuacji finansowej, członkowie Towarzystwa swą wiedzą i umiejętnościami wspierają poczynania, służące kulturze ludowej i przyczyniające się do jej zachowania
i upowszechnienia poprzez prace w komisjach kwalifikacyjnych, udział w organizowaniu oraz jury

�287
przeglądów folklorystycznych, udzielaniu konsultacji a także poprzez szeroko pojętą popularyzację
wiedzy o kulturze ludowej. Szczegółowe sprawozdania złożą WZD przedstawiciele oddziałów.
Zarząd Główny pragnie podkreślić aktywność oddziałów w Gdańsku, Koszalinie, Krakowie,
Mszanie Dolnej, Opocznie, Poznaniu i Bytomiu.
W ramach współpracy naukowej ze Słowackim Towarzystwem Ludoznawczym w Bratysławie, która datuje się od roku 1973, udział w tegorocznym Zjeździe PTL w Gdańsku weźmie
dwóch przedstawicieli SNS.
2. Sprawy

wydawnicze

W okresie sprawozdawczym działalność wydawnicza nie napotykała na większe trudności.
Wpłynęły na to wieloletnie doświadczenia, dzięki którym prace poszczególnych redakcji zarówno
w zakresie tytułów jak i finansowego zabezpieczenia płatności honorariów autorskich, redakcyjnych,
prac plastycznych, pomocniczych prac redakcyjnych i opłat druku były realnie zaplanowane
i uzgadniane z Radą Wydawniczą i Prezydium Zarządu Głównego. Większość prac redakcyjnych
wykonywana jest w ramach obowiązków etatowych osób odpowiedzialnych za prowadzenie
działalności wydawniczej Towarzystwa. Jedynie w wypadku "Biblioteki Zesłańca", "Łódzkich
Studiów Etnograficznych" i rocznika "Lud", część środków przeznaczona jest na prace redakcyjne
wykonywane w ramach zleceń zewnętrznych. Środki te pochodzą z dotacji Polskiej Akademii
Nauk, Ministerstwa Edukacji Narodowej, Ministerstwa Kultury i Sztuki, a także - jak
w wypadku nowej serii wydawniczej "Biblioteki Zesłańca" od sponsorów prywatnych. Na potrzeby
tej serii Towarzystwo uzyskało teź jednorazową dotację w kwocie 40 milionów złotych od
Prezydenta Miasta Wrocławia p. Bogdana Zdrojewskiego. Niewielką kwotę pozyskano także za
działalność oferowaną na łamach "Literatury Ludowej", a ponadto ze sprzedaży bieżącej produkcji
wydawniczej, jak również podjętych działań akwizycyjnych, związanych ze sprzedażą książek
wydanych w latach ubiegłych. I tu niezwykle ważną sprawą jest włączenie się poszczególnych
oddziałów w sprzedaż wydawnictw Towarzystwa, o co Zarząd Główny apelował wiełokrotnie.
W okresie sprawozdawczym ukazał się kolejny, 73 tom rocznika "Lud" za lata 1989/90, który
od tego roku stał się czasopismem zarówno PTL jak i Komitetu Nauk Etnologicznych PAN. Ta
forma edytorska pozwala na pełne pokrycie kosztów druku pisma ze specjalnych środków PAN.
Kolejny tom "Ludu" jest w opracowaniu redakcyjnym i w IV kwartale br. przekazany zostanie do
druku. Posiadamy pcłne zabezpieczenie finansowe na koszty związane z przygotowaniem tomu.
Redaktorem naczelnym "Ludu" jest prof. dr Zbigniew Jasiewicz.
Ukazał się także kolejny rocznik "Literatury Ludowej" t. XXXIV, z. 1-6/90, stanowiący pracę
P. Kowalskiego pl. W.~pólczesny lolklor i lolkiorystyka. O przedmiocie poznania w dzisiejszych
badaniach Iolklorystycznych,
Wrocław 1990. Na rok 1991 planowane jest również wydanie
zbiorczego zeszytu pisma nr 1-6/9 ł, które ukaże się w IV kwartale 1991 roku. Począwszy od tego
rocznika "Literatura Ludowa" wydzieliła w obrębie swej treści dział "Pamiętniki i relacje",
poświęcony wspomnieniom Polaków z pobytu na zesłaniu na Syberii, w Kazachstanie, na Dalekim
Wschodzie i w innych rejonach ZSRR, w latach 1939-1956. Materiał do tego działu stanowi
pokłosie konkursu na wspomnienia, zorganizowanego przez ZG PTL i dwumiesięcznik "Literatura
Ludowa". Pismo posiada pełne pokrycie środków finansowych na jego realizację, pochodzące
z dotacji MKiS i PAN, pozyskanych dzięki staraniom jego redaktora, prof. dr. Czesława Hemasa.
Stan tek redakcyjnych jest zadowalający, a rytm pracy redakcyjnej nie budzi obaw o powstanie
zaległości. Przewiduje się przekazanie w IV kwartale br. trzech zeszytów pisma za 1992 rok do
drukarni. Novum w praktyce redakcyjnej pisma jest wykonanie w formie nadbitek tekstów
syberyjskich, co obniży koszty druku całości. W bieżącym roku ukażą się w tej formie cztery
wspomnienia pod tytułem Wspólny los. Pamiętniki dzieci z zeslania.
Redakcja "Atlasu Polskich Strojów Ludowych" pod kierunkiem prof. dr Barbary Bazielich nie
posiada materiałów do wydania. Postanowiono wznowić w formie reprintu zeszyt "Strój krakowia-

�288
ków wschodnich", autorstwa T. Seweryna. Zeszyt ukaże się w IV kwartale br., a na jego druk
uzyskano dotację z MKiS. Apelujemy do etnografów, zajmujących się strojami ludowymi,
o podjęcie opracowań kolejnych zeszytów tej serii.
W ramach "Biblioteki Popularnonaukowej"
ukazała się książka Dobrosławy Wężowicz-Ziółkowskiej Mi/ość ludowa. Analiza mi/o.ki widniaczej ... , Wrocław 1991. Zadbano
o szeroką promocję książki, której nakład w wysokości 10.000 egzemplarzy powinien przynieść
zysk około 60 mln zł. Byłoby wskazane, aby oddziały podjęły się także rozpropagowania tej książki
we własnych środowiskach. Redaktorem naczelnym serii jest dr Anna Kowalska-Lewicka.
W serii "Archiwum Etnograficzne" w opracowaniu redakcyjnym przez dr Krystynę Kwaśniewicz znajdują się dalsze tomy pracy Jana Świętka Brzozowa i okolica Zakliczyna. Na
posiedzeniu Rady Wydawniczej postanowiono nie rezygnować z druku dalszych części tej pracy,
mimo iż jest ona deficytowa. Aby obniżyć koszty wydawnicze i zapewnić jednolity kształt edytorski
dzieła, postanowiono wydać dalsze tomy po zakończeniu opracowania redakcyjnego całości.
W okresie sprawozdawczym zakończone zostalo opracowanie przez Paulinę Suchecką Bibliografii
konkursu na wspomnienia syberyjskie. Po wykonaniu prac redakcyjnych, pozyskaniu środków
finansowych i opinii Rady Wydawniczej, praca zostanie skierowana do druku. Redaktorem
naczelnym serii jest dr Janusz Kamocki.
"Prace i Materialy Etnograficzne" czekają na propozycje autorskie. Planowane wydanie II
edycji pracy dr K. Pudło Łemkowie, według opinii redaktora tej serii prof. dr. Edwarda Pietraszka,
jest niecelowe.
Nowa seria wydawnicza pt. "Biblioteka Zesłańca" realizowana jest przy współpracy z Wrocławską Drukarnią Naukową na zasadzie spółki przedmiotowej. W serii wydawane będą monografie problemowe, wspomnienia i zbiory antologiczne, poświęcone dziejom Polaków na Syberii.
Zapewniono szeroką promocję tytułów. Ministerstwo Obrony Narodowej podjęło decyzję nabywania części nakładu każdej książki z tej serii, co zapewni stały zbyt. Mamy też kontrahenta
z Kanady, który jest zainteresowany sprzedażą książek z tej serii. Negocjacje dotyczące warunków
zbytu są w toku. Aktualnie w ramach serii drukowane są następujące publikacje: Michała Janika
Dzieje Polaków na Syberii, reprint książki wydanej w 1928 roku; Z. Librowicza Polacy w Syberii,
reprint książki wydanej w 1884 roku; Z. Orłowskiej Tajgo, pamiętna tajgo; Sto Dakiniewicza
Więzień P-303. Wspomnienia lagiernika.
Inne prace w przygotowaniu. Pierwsze tytuły tej serii ukażą się w IV kwartale br.
W "Łódzkich Studiach Etnograficznych", pod red. prof. dr Jadwigi Kucharskiej, w br. ukazał
się t. 30, natomiast tom 31 poświęcony w całości życiu codziennemu i świątecznemu robotników
łódzkich został złożony do wydawnictwa. Wydawanie ŁSE finansowane jest w całości przez Polską
Akademię Nauk.
Rada Wydawnicza PTL postanowiła, że poza seriami PTL wyda książkę Leszka Dzięgla
Lwów nie każdemu zdrów. Tom znajduje się w druku i ukaże się w IV kwartale br. Planowany
nakład w wysokości 5000 egz. pokryje koszt druku i przyniesie zysk ok. 30000 000 zł. Rozpoczęto
promocję książki wśród członków Towarzystwa Miłośników Lwowa i w innych środowiskach.
3. Biblioteka Naukowa i Archiwum PTL.
Biblioteka Naukowa im. Jana Czekanowskiego we Wrocławiu gromadzi książki z zakresu
etnografii i etnologii oraz ważniejsze opracowania z historii, archeologii, socjologii i językoznawstwa. W okresie sprawozdawczym biblioteka wzbogaciła zbiory o 475 tytułów. Księgozbiór liczy
obecnie 35.730 woluminów, w tym 17.661 wol. dzieł zwartych, 16.566 wol. czasopism i serii oraz
1.503 jednostek inwentaryzacyjnych z zakresu kartografii. W ostatnim roku zakupiono 111 wol. za
kwotę 2.957.300. - zł, drogą darów otrzymano 21 wol. oraz 6 wol. pochodzi z produkcji
wydawniczej Towarzystwa. Ponadto, jak co roku, poważny zasób książek uzyskano z wymiany,
w tym 45 wol. otrzymaliśmy z wymiany krajowej, a 292 wol. z zagranicznej, która jest głównym

�289
źródłem pozyskiwania cennych etnograficznych czasopism i wydawnictw seryjnych. Wymianę
prowadzimy ze 181 instytucjami w 35 krajach. Są to biblioteki uniwersyteckie, instytuty akademii
nauk, muzea, towarzystwa naukowe i ośrodki kultury. W ostatnim czasie Biblioteka Naukowa
PTL nawiązała nowe kontakty z następującymi instytucjami: Institut fUr Deutsche und Vergleichende Volkskunde, Miinchen (RFN), Centar ze etnolosku kartografij u, Zagreb (Chorwacja),
Savaria Muzeum - Szombathely (Węgry), Kamchatka Regional Muzeum - Pietropawłowsk Kamczacki (Rosja). W zamian za otrzymane ksiąźki wysłano do kontrahentów "Lud", t. 73,
ostatnio wydane numery "Literatury Ludowej", "Prace Etnologiczne" t. 13 oraz inne wydawnictwa
z zapasów magazynowych.
Z księgozbioru korzystali przede wszystkim pracownicy naukowi Katedry Etnografii Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Pracowni Polskiego Atlasu Etnograficznego, natomiast studenci tylko
w ograniczonym zakresie z powodu nieczynnej czytelni, w której zostały czasowo złożone
materiały archiwalne.
W ramach wypożyczeń międzybibliotecznych wypożyczono bibliotekom krajowym 24 woluminy. Dla Centralnego Katalogu Zagranicznych Wydawnictw Ciągłych Biblioteki Narodowej
zaktualizowano wykaz czasopism zagranicznych, które wpłynęły do biblioteki w 1990 r.
W Archiwum Naukowym PTL opracowano zbiór materiałów, będących pokłosiem konkursu
na wspomnienia sybirackie. Założono osobny inwentarz dla tego zbioru, do którego wpisano 348
pozycji. Materiały te stanowią niezwykle cenny zbiór archiwaliów, dotyczących polskich zesłańców
do ZSRR.
Sekretarz Generalny
Krystyna Kaczko

Z DZIAŁALNOŚCI

SPRA WOZDANIE
ZARZĄDU GŁÓWNEGO
POLSKIEGO
LUDOZNA WCZEGO
ZA OKRES OD IX.1989 DO IX.1992

TOWARZYSTWA

1. Sprawy organizacyjne.
W skład Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, wybranego na 65
Walnym Zgromadzeniu Delegatów PTL w Opolu - 15 września 1989 roku weszli: dr Tadeusz
Baraniuk, mgr Adam Bartosz, dr Janusz Bohdanowicz, dr Stanisław Chmielowski, mgr Jan Cicślak,
prof. dr Zbigniew Jasiewicz, mgr Zofia Jeż-Jarecka, mgr Krystyna Kaczko, mgr Jan Kapłon,
dr Zygmunt Kłodnicki, dr Anna Kowalska-Lewicka,
prof. dr Jadwiga Kucharska, dr Jan
Łuczkowski, dr Janina Nijakowska, dr Ewa Sadowska, dr Teresa Smolińska, mgr Zbigniew
Toroński, mgr Roman Tubaja i mgr Stanisław Żurowski. Członkowie Zarządu Głównego wybrali
następujące Prezydium: dr Janina Nijakowska - prezes, dr Zygmunt Kłodnicki - wiceprezes,
mgr Roman Tubaja - wiceprezes, mgr Krystyna Kaczko - sekretarz generalny, dr Ewa
Sadowska - zastępca sekretarza generalnego, mgr Zbigniew Toroński - skarbnik, dr Janusz
Bohdanowicz - zastępca skarbnika i mgr Stanisław Żurowski - członek Prezydium.
Na posiedzeniu Zarządu Głównego 21.09.1990 roku złożyła rezygnację z funkcji prezesa
dr Janina Nijakowska. Zarząd powołał, a 66 WZD w Jabłonce zatwierdziło na to stanowisko dra
Zygmunta Kłodnickiego, powierzając dr Janinie Nijakowskiej funkcję wiceprezesa. Główna Komisja
Rewizyjna zgodnie z wyborem na WZD w Opolu pracowała w składzie: mgr Teresa Lasowa przewodnicząca, mgr Magdalena Kopacz i dr Kazimiera Wołos - członkowie, a Sąd Koleżeński
19 -

Lud t. LXXV

�290
stanowili: mgr Irena Wronkowska
- przewodnicząca, dr Ewa Fryś-Pietraszkowa, dr Janusz
Kamocki i dr Barbara Kołodziejska - członkowie.
W czasie omawianej kadencji Walne Zgromadzenie Delegatów nadało godność członka
honorowego: mgr Marii Bytnar-Suboczowej (w Opolu), prof. dr. Jadwidze Klimaszewskiej, mgr
Zofii Cieśla-Reinfussowej, dr Wandzie Jostowej, dr. Witoldowi Paryskiemu i dr Jadwidze
Kleczkowskiej (w Jabłonce na Orawie) oraz mgr. Wojciechowi Błaszkowskiemu, dr Annie
Kowalskiej-Lewickiej, dr. Januszowi Kamockiemu, dr Jadwidze Pawłowskiej i prof. dr Bronisławie
Kopczyńskiej-Jaworskiej
(w Gdańsku).
W latach 1989-1992, t.zn. od Walnego Zgromadzenia
Delegatów w Opolu do WZD
w Szamotułach odbyło się 15 posiedzeń Prezydium, poświęconych realizacji zadań statutowych
i istotnym problemom, związanym z działalnością wszystkich agend Towarzystwa. Ponadto
odbyły się 4 posiedzenia Zarządu Głównego oraz 3 posiedzenia Rady Wydawniczej. Sprawy
bieżące, nie wymagające zwoływania Prezydium załatwiali jego członkowie zamieszkali we
Wrocławiu, a mianowicie dr Janusz Bohdanowicz i dr Zygmunt Kłodnicki, którym aktywnie
pomagał mgr Zbigniew Toroński.
Ograniczenie ilości posiedzeń Zarządu i Rady Wydawniczej wynikało z trudnej sytuacji
finansowej Towarzystwa, dotowanego dotąd przez Polską Akademię Nauk, która z początkiem
1992 roku przestała finansować działalność statutową towarzystw naukowych. Dzięki staraniom
Prezydium ZG PTL o dotacje, które to starania wspierali tacy wybitni etnologowie i folkloryści
jak: prof. dr Zbigniew Jasiewicz, prof. dr Bronisława Kopczyńska-Jaworska,
prof. dr Bogusław
Linette, prof. dr Czesław Hernas oraz poseł na Sejm mgr Stanisław Żurowski, udało się uzyskać
z Polskiej Akademii Nauk, Ministerstwa Kultury i Sztuki oraz Komitetu Badań Naukowych
środki finansowe na pokrycie najpilniejszych potrzeb Towarzystwa i jego agend, to znaczy
DWOK, ODiIE, Biblioteki Naukowej i Archiwum oraz na najważniejsze serie wydawnicze. Te
ostatnie dotowali także sponsorzy, których wymienimy przy omawianiu spraw wydawniczych.
O staraniach o pozyskanie środków finansowych informowano szczegółowo w sprawozdaniach, przedstawianych na WZD w Jabłonce i Gdańsku. W ostatnim roku kadencji Zarządu
Głównego kontynuowano intensywne wysiłki o uzyskanie dotacji. Ministerstwo Kultury i Sztuki
dofinansowało "Literaturę Ludową" i "Atlas Polskich Strojów Ludowych", przeznaczyło także
kwotę 25 milionów zł na działalność ogólnotechniczną
Towarzystwa oraz wsparło Zjazd
w Szamotułach kwotą blisko 15 mln zł. W czerwcu 1992 r. Komitet Badań Naukowych
w Warszawie podpisał z PTL umowę na finansowanie działalności agend Towarzystwa tzn.
Biblioteki i Archiwum, ODiIE, DWOK oraz czasopisma "Literatura Ludowa". KBN przeznaczył
na te cele 385 milionów złotych. Natomiast Polska Akademia Nauk nadal pokrywa koszty druku
"Ludu" i "Łódzkich Studiów Etnograficznych" jako czasopism współwydawanych przez PTL
i Komitet Nauk Etnologicznych.
O spotkaniach, posiedzeniach i udziale w etnologicznych konferencjach krajowych i zagranicznych pisaliśmy w sprawozdaniach
za lata 1989-1990 oraz 1990-1991. Ich celem bylo
zapewnienie rozwoju naszej dyscypliny, poszerzenie wiedzy i starania o właściwą opiekę instytucjonalną nad kulturą ludową. Realizując postulaty zgłoszone na WZD w Opolu po dwuletnich
zabiegach w Ministerstwie Edukacji Narodowej udało się wprowadzić do programu kształcenia
ogólnego od klasy IV do VIII szkoły podstawowej oraz w szkołach średnich parę istotnych zmian
w nauczaniu historii. We wstępie opracowania napisano: "Rozumne poznawanie przeszłości
!Jowinno rozwijać w uczniach postawy:
poszanowania dorobku ludzkości, szczególnie w zakresie kultury i cywilizacji;
- łączności z dziedzictwem poprzednich pokoleń;
- poszanowania i tolerancji dła innych kultur i narodów ... "
W opracowaniu tym wielki udział miała prof. dr Barbara Bazielich, recenzująca dokładnie
wszystkie programy indywidualne oraz dr Zygmunt Kłodnicki, zabiegający o wprowadzenie tych
treści do programów szkolnych. Równolegle prof. dr Anna Szyfer brała udział w opracowaniu

�291
programu geografii, a mgr Hanna Żurowska - wychowania plastycznego. Na następnym etapie
do prac tych włączyły się prof. dr Bronisława Kopczyńska-Jaworska
i Anna Kowalska-Lewicka.
Dr Zygmunt Kłodnicki podejmował także próby nawiązania współpracy z mass mediami: Radiem
i Telewizją Polską oraz z redakcją "Nowej Wsi", przygotowując całoroczny konkurs dla młodzieży
szkół wiejskich pod nazwą "Rok na wsi".
W przygotowaniu jest także nowa seria wydawnicza: "Regiony: tradycja i współczesność".
Mają to być materiały pomocnicze dla szkół do nauki historii regionu. Jej założenia opracowali
prof. dr Barbara Bazielich i dr Zygmunt Kłodnicki, którzy także rozpoczęli prace nad pierwszym
tomem tej serii pl. "Dolny Śląsk". Istnieje szansa, że Ministerstwo Kultury i Sztuki dofinansuje tę
serię wydawniczą. W opracowaniu jest także "Słownik Biograficzny Etnografów Polskich" pod
redakcją dr Anny Kowalskiej-Lewickiej, który mamy nadzieję wydać dzięki dotacji Komitetu
Badań Naukowych, podobnie jak Bibliografię etnografii polskiej za lata 1986-1990; którą
przygotowuje mgr Maria Niewiadomska w ODiIE.
W ramach Towarzystwa działa aktualnie 19 oddziałów terenowych, skupiających około I 200
członków, w tym 3 członków prawnych i 5 członków zwyczajnych zagranicznych. Mamy ponadto
9 członków honorowych zagranicznych. Udział w tegorocznym Walnym Zgromadzeniu Delegatów
zgłosił prof. dr Wiktor Gusiew z Sankt-Petersburga. Slovenską Narodopisną Spolecnost w Brat yslavie repezentować będzie Olga Danglova.
Przy niektórych oddziałach istnieją koła zainteresowań kulturą ludową Ormian, Łużyczan
i Asyryjczyków oraz Koło Folkloru Opoczyńskiego, natomiast zakończyło swą działalność Koło
Zainteresowań Kulturą Robotniczą Łodzi. Do Zarządu Głównego PTL wpłynął wniosek
z Zamościa o utworzenie oddziału PTL w tym mieście, z siedzibą w Muzeum Okręgowym.
Zgodnie ze statutem PTL Zarząd Główny zatwierdził ten wniosek na ostatnim posiedzeniu.
Omawiając pracę oddziałów zmuszeni jesteśmy stwierdzić, że w ciągu trzyletniej kadencji
ustępującego Zarządu nie otrzymaliśmy przed kolejnymi Zjazdami rocznych sprawozdań i raportów finansowych oddziałów: w Kaliszu, Lublinie, Opolu, Rzeszowie, Szczecinie, Warszawie,
Wrocławiu. Zakopanem i Zielonej Górze, a w tym roku także z oddziału w Łańcucie.
Uniemożliwia to podanie Walnemu Zgromadzeniu Delegatów aktualnego stanu liczbowego
członków Towarzystwa i dokonanie bardziej wnikliwej oceny pracy wszystkich jego oddziałów.
Zwracamy się do Zarządów tych oddziałów z apelem o terminowe nadsyłanie sprawozdań, a do
wszystkich członków Towarzystwa o wypełnianie podstawowego obowiązku statutowego, jakim
jest opłacanie rocznych składek członkowskich. Ze sprawozdań nadesłanych w bieżącym roku
przez oddziały: w Gdańsku, Katowicach, Koszalinie, Krakowie, Łodzi, Mszanie Dolnej, Poznaniu
i Toruniu wynika, że praca ich koncentrowała się na popularyzacji wiedzy o kulturze ludowej,
opiece nad twórczością ludową i folklorem oraz aktywnym udziale członków oddziałów w komisjach kwalifikacyjnych, pracach organizacyjnych i jury konkursów i przeglądów. Część oddziałów
prowadzi badania etnograficzne swojego regionu i publikuje ich wyniki.
Na szczególne podkreślenie zasługują prace Krakowskiego Oddziału nad przygotowaniem na
jubileusz lOO-lecia PTL w 1995 roku pierwszego zeszytu "Słownika Biograficznego Etnografów Polskich", obejmującego biogramy osób nieżyjących oraz opieka tego oddziału nad
grobami zasłużonych ludoznawców Żegoty Paulego i Oskara Kolberga na Cmentarzu Rakowieckim, kontynuacja wydawania Łódzkich Studiów Etnograficznych przez Oddział w Łodzi,
a także starania Oddziału w Koszalinie o realizację budowy Parku Etnograficznego w Kłosie.

2. Sprawy

wydawnicze

Znaczne ożywienie działalności wydawniczej Towarzystwa w latach osiemdziesiątych obligowało nowo wybrany Zarząd do podjęcia starań o pozyskiwanie funduszy na tę działalność.
Na posiedzeniu Rady Wydawniczej 18.xU989
roku na jej przewodniczącego
wybrano

�292
prof. dr. Czesława Hernasa, a sekretarzem Rady został Antoni Kuczyński. Rada Wydawnicza
postanowiła, iż mimo trudności finansowych należy kontynuować działalność edytorską, podejmując intensywne zabiegi o dotacje, zapewniające dalsze ukazywanie się wszystkich serii
i czasopism. W pierwszych latach kadencji uzyskano środki finansowe z Polskiej Akademii Nauk
oraz Ministerstwa Kultury i Sztuki, natomiast od połowy 1991 roku, gdy zaczęła ukazywać się
nowa seria pod nazwą "Biblioteka Zesłańca", zdołano zgromadzić fundusze na jej realizację
z Urzędów Wojewódzkich w Tarnowie, Gdańsku i Łodzi, Rad Miejskich we Wrocławiu, Tarnowie,
Gdańsku i Łodzi oraz z Kurii Biskupiej w Tarnowie. Stosunkowo niewielkie, lecz znaczące dla
skromnego budżetu PTL są także dary indywidualnych sponsorów z kraju i zagranicy.
Od 1991 roku Polska Akademia Nauk ograniczyła finansowanie działalności wydawniczej
PTL, przeznaczając jedynie określone sumy na druk rocznika "Lud" i na "Łódzkie Studia
Etnograficzne". Pozostałe tytuły, z wyjątkiem "Biblioteki Zesłańca" dotowane są doraźnie przez
Komitet Badań Naukowych oraz Ministerstwo Kultury i Sztuki. Pozyskujemy także środki ze
sprzedaży wydawnictw własnych, w tym głównie "Biblioteki Zesłańca", w pełni samofinansującej
się dzięki korzystnej umowie, zawartej z Wrocławską Drukarnią Naukową. Kwoty otrzymane ze
sprzedaży książek tej serii zasilają w znacznym stopniu budżet Towarzystwa i przeznaczone są na
cele wydawnicze, administracyjne i osobowe. W okresie minionej kadencji ukazały się następujące
tytuły: R. Vorbricha, Górale północnego Kamerunu, Wrocław 1990, seria "Prace Etnologiczne";
J. Świętka, Brzozowa i okolice Zakliczyna, pod red. K. Kwaśniewicz, t. l, Wrocław 1991, seria
"Archiwum Etnograficzne"; D. Wężowicz-Ziółkowskiej,
Miłość ludowa, Wrocław 1991, seria
"Biblioteka Popularnonaukowa";
T. Seweryna, Strój Krakowiaków Wschodnich (reprint), Wrocław
1991, APSL, dwa tomy "Ludu", który od 1990 roku jest organem nie tylko PTL, lecz także
Komitetu Nauk Etnologicznych (t. 73 za lata 1989-90 i t. 74 za 1990 rok), tomy 30 i 31 "Łódzkich
Studiów Etnograficznych", kolejne roczniki "Literatury Ludowej" (nr 4-6/89, 1-6/90 i 1-6/91),
cztery tytuły w serii "Biblioteka Zesłańca" oraz książka L. Dzięgla, Lwów nie każdemu zdrów,
Wrocław 1991.
Plany wydawnicze Towarzystwa zakładają kontynuowanie wszystkich serii i czasopism, gdyż
poczyniono już starania o dotacje w Ministerstwie Kultury i Sztuki oraz Komitecie Badań
Naukowych. Mamy zapewnienie Akademii, iż nadal będzie dotować druk "Ludu" i "Łódzkich
Studiów Etnograficznych". Poważnym problemem jest dystrybucja wydawnictw, jednak dzięki
różnym zabiegom akwizycyjnym udaje się wprowadzić w obieg księgarski ukazujące się pozycje.
Pomoc w tym zakresie wykazują niektóre jednostki upowszechniania kultury. Mając na uwadze
sytuację na rynku księgarskim, obniżono nakład czasopisma "Lud" do 500 egzemplarzy,
a "Literatury Ludowej" do 800 egzemplarzy. Książki z serii "Biblioteka Zesłańca" ukazują się
w nakładzie 3 000 egzemplarzy, co w pełni zaspokaja potrzeby rynku i zapewnia opłacalność ich
wydawania. Seria ta uzyskała powszechne uznanie w środowiskach opiniotwórczych w kraju i za
granicą np. nagrody Instytutu Józefa Piłsudskiego w Ameryce. Ukazało się na jej temat wiele
publikacji prasowych, propagowało ją radio i telewizja. Jedna z książek tej serii, autorstwa
Z. Orłowskiej, Tajgo, pamiętna tajgo, wydana w 1991 roku, otrzymała w br. nagrodę tygodnika
"Polityka". Świadczy to o potrzebie kontynuowania
tej serii wydawniczej tym bardziej, że
przyczynia się ona do pozyskiwania nowych materiałów o zesłaniach i deportacjach Polaków
w głąb byłego Związku Radzieckiego. Materiały te włączane są do Archiwum Naukowego PTL.
3. Biblioteka Naukowa

im. Jana Czekanowskiego

i Archiwum PTL

Biblioteka gromadzi książki głównie z zakresu etnografii, etnologii, antropologii kulturowej
oraz ważniejsze publikacje z historii, archeologii, socjologii i językoznawstwa.
W okresie od ostatniego WZD Biblioteka powiększyła swoje zbiory o 408 woluminów, w całej
zaś kadencji 1989-1992 księgozbiór zwiększył się o 1263 woluminy i liczy obecnie 36730
woluminów, w tym: 17849 woluminów dzieł zwartych, 16785 roczników czasopism i wydawnictw
seryjnych, 1504 jednostek inwentarzowych kartografii. Głównym źródłem pozyskiwania książek

�293
i czasopism jest prowadzona od lat wymiana. W okresie ostatniej kadencji otrzymaliśmy 880
woluminów, w tym 750 z zagranicy, a 130 z instytucji krajowych.
Wymiana prowadzona ze 180 instytucjami zagranicznymi zapewnia bibliotece regularny
dopływ najnowszej literatury etnograficznej z 35 krajów, a równocześnie dorobek polskich
etnografów dociera do najważniejszych ośrodków naukowych, muzeów i towarzystw zagranicznych. Czasopisma zagraniczne, które wpływają do naszej biblioteki są rejestrowane w Centralnym
Katalogu Zagranicznych Wydawnictw Ciągłych w Bibliotekach Polskich, znajdującym się w Bibliotece Narodowej, są więc dostępne dla wszystkich zainteresowanych osób i instytucji w całym
kraju.
Na zakup 276 woluminów wydano ponad 6 mln zł. Wpłynęło też 80 woluminów jako dary
oraz 27 woluminów z produkcji własnej Towarzystwa. Z księgozbioru korzystają przede wszystkim
członkowie Towarzystwa, pracownicy naukowi i studenci Katedry Etnografii Uniwersytetu
Wrocławskiego oraz innych kierunków jak archeologia, kułturoznawstwo, historia, filologia polska
i słowiańska oraz geografia. Realizowane są również wypożyczenia międzybiblioteczne.
Po wielu latach starań biblioteka uzyskała dodatkowe pomieszczenie na swoje zbiory, co
przyczyni się niewątpliwie do jej lepszego funkcjonowania, gdyż dotychczasowa ciasnota niezmiernie utrudniała prace. Przeprowadzono remont pomieszczeń i zamontowano pozyskane nieodpłatnie regały, przeniesiono część księgozbioru, głównie czasopisma zagraniczne.
Do nowego magazynu przeniesiono również materiały archiwałne, które przechowywano
dotąd w biurze PTL oraz w magazynie wydawnictw. Założona została księga inwentarzowa dla
zbioru, będącego pokłosiem konkursu, ogłoszonego przez Zarząd PTL i redakcję "Literatury
Ludowej". Był to konkurs na wspomnienia i materiały dotyczące pobytu Polaków na Syberii,
Dalekim Wschodzie, w Kazachstanie oraz innych terenach byłego Związku Radzieckiego w latach
1939-1956. Zbiór ten liczy obecnie około 400 pozycji archiwalnych. Archiwum wzbogaciło również
swe zasoby o materiały dotyczące budownictwa ludowego Wielkopolski po śp. Andrzeju Gólskim
- wieloletnim członku Towarzystwa.
W ostatnim roku kadencji przeniesiono także magazyn wydawnictw PTL z peryferyjnej
dzielnicy Wrocławia do nowego lokalu w pobliżu siedziby Zarządu Głównego. Z zasobów
magazynowych przekazano nieodpłatnie dla 6 muzeów oraz Kuratorium Okręgu Szkolnego we
Wrocławiu wydawnictwa Towarzystwa z lat 1960.
Sekretarz Generalny PIL
mgr Krystyna Kaczko

67 WALNE ZGROMADZENIE

DELEGATÓW

PTL

GDAŃSK

20.09.1991

Prezes Z. Kłodnicki serdecznie powitał zgromadzonych na 67 WZD PTL delegatów, gości
krajowych i zagranicznych (w osobach prof. W. Gusiewa z Sankt Petersburga i dr. J. tukana
z Bratysławy) oraz organizatorów i gospodarzy: Wojewodę Gdańskiego, pracowników Oddziału
Etnografii Muzeum Narodowego i Wojewódzkiego Ośrodka Kultury, a także pracowników
Muzeum Historii Miasta Gdańska i Parku Etnograficznego we Wdzydzach. Prezes podziękował
również za listy, które nadesłali prof. A. Wyczański Sekretarz Wydziału I PAN i prof.
B. Kopczyńska-Jaworska
Prezes Oddziału Łódzkiego i Kierownik ODiIE PTL.
Prezes poprosił o przewodniczenie obradom Walnego Zgromadzenia Delegatów T. Lasową Prezesa Oddziału Gdańskiego i dyrektora Parku Etnograficznego we Wdzydzach. Przewodnicząca
dziękując za zaszczyt powitała jednocześnie zebranych w imieniu Oddziału, będącego gospodarzem zjazdu.

�294
Przedstawiła następnie porządek obrad:
Otwarcie
Wybór przewodniczącego obrad
Powolanie protokolantek
Wybór Komisji Wnioskowej
Wspomnienie o zmarłych
Sprawozdanie Sekretarza Generalnego
Sprawozdanie Redakcji Dzieł Wszystkich Oskara Kolberga
Sprawozdanie Ośrodka Dokumentacji i Informacji Etnograficznej
Sprawozdanie finansowe
Sprawozdanie Głównej Komisji Rewizyjnej
Sprawozdania oddzialów
Nadanie godności honorowego członkostwa PTL
inne sprawy
Zebrani jednogłośnie zaaprobowali przedstawiony porządek obrad.
ad 4. Do Komisji Wnioskowej zaproponowano i jednogłośnie zatwierdzono: Z. Torońskiego,
A. Kwaśniewską, S. Chmielowskiego.
ad 5. Zebrani minutą ciszy uczcili pamięć zmarłych - z Oddziału Śląskiego J. Taciny;
z Mszany Dolnej A. Szendery, M. Olchawy, Z. SzylIer, W. Gawrona; z Opoczna - J. Ksyty;
z Gdańska - A. Górskiego; z Poznania F. Wokroja oraz z Łodzi - 1. Lechowej, Z. Kuchowicza,
D. Mądrzak, K. Wecela.
ad 6. Pod nieobecność K. Kaczko, Prezes Z. Klodnicki odczytał sprawozdanie Sekretarza
Generalnego.
ad 7. Redaktor DWOK B. Linette przedstawił sprawozdanie z działalności Redakcji.
ad 8. M. Niewiadomska zreferowała sprawozdanie ODiIE.
ad 9. Skarbnik Z. Toroński przedstawił sytuację finansową PTL.
ad 10. T. Lasowa odczytała sprawozdanie GKR.
ad 11. Następnie odczytano sprawozdania oddziałów w następującej kolejności: Gdańsk,
Kraków, Lublin, Łańcut, Łódź, Mszana Dolna, Opoczno, Poznań, o. Śląski, Warszawa, Wrocław,
Zielona Góra.
W tym punkcie porządku obrad Oddział Krakowski wystąpił z apelem o zbieranie składek na
opiekę nad grobem Kolberga, zebrani poparli apel postulując zbiórkę pieniędzy niezależnie od
zbiórki przeprowadzanej w oddziałach.
ad 12. Odnośnie przyznania godności członka honorowego PTL na WZD wpłynęły następujące wnioski:
z Oddziału Gdańskiego dla Wojciecha Błaszkowskiego,
z Oddziału Krakowskiego dla Anny Kowalskiej-Lewickiej i dla Janusza Kamockiego,
z Oddziału Łódzkiego dla Bronislawy Kopczyńskiej-Jaworskiej,
z Oddziału Wrocławskiego dla Jadwigi Pawłowskiej.
Po przedstawieniu kandydatur odbyło się głosowanie, w którym zebrani jednogłośnie zaakceptowali przyznanie godności członków honorowych.
ad 13. Ostatnim punktem posiedzenia była dyskusja.
Zobowiązany przez ZG do przedstawienia dalszej działalności PTL wystąpił R. Tubaja. Poinformowalon delegatów o klopotach finansowych spowodowanych przez cięcia budżetowe, wymuszające zmiany organizacji pracy w nauce i kulturze. Zmiana sposobu i organizacji pracy w Towarzystwie spowoduje redukcję etatów (w Biurze do 4 i 1/2). W przypadku dalszego pogorszenia się
kondycji finansowej PTL, może dojść do przejścia na pracę społeczną.
Prezes Z. Kłodnicki przedstawił listy od Chorwackiego Towarzystwa Etnologicznego i Ruchu
Kroackich Kobiet Intelektualistek, które to instytucje w związku z wojną w Chorwacji zwróciły się
do PTL z apelem o pomoc moralną w zaistniałej sytuacji. W odpowiedzi na ów apel
I.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
9.
10.
1I.
12.
13.

�295
A. Kowalska-Lewicka odczytała list Towarzystwa z prośbą o przyjęcie takich rozstrzygnięć, które
doprowadziłyby do przerwania działań wojennych, skierowany do autorów apelu, Ministerstwa
Spraw Zagranicznych, Amnesty International, Rady Europy. Uwzględniono też uwagę M. Parnowskiej o skierowaniu listu również do ONZ. List zostanie opublikowany w prasie - Gazecie
Wyborczej i lokalnej gdańskiej. W dyskusji, w której wzięli udział B. Mienicka, B. Linette,
M. Parnowska i Z. Jasiewicz stwierdzono, że w sytuacji trwania konfliktu, gdy brak pełnych danych,
mamy prawo do apelowania o pokój, lecz bez oceniania stron biorących udział w walce. Toteż pismo
powinno zostać skierowane do obu walczących stron oraz do Parlamentu i Rządu Jugosławii.
Kolejnym dyskutowanym zagadnieniem było zwolnienie z opłat podatkowych i ubezpieczeniowych zabytkowych budynków na wsi. W dyskusji udział wzięli Z. Kłodnicki, A. Kowalska-Lewicka,
Z. Toroński, R. Tubaja. W sytuacji gdy właściciel zabytkowego (a jeszcze nie uznanego za taki przez
Konserwatora Zabytków budynku) zamiast wnosić opłaty (są to obecnie poważne wydatki) woli
dokonać rozbiórki, może ulec zniszczeniu duża liczba starych wiejskich budowli. Prezes Z. Kłodnicki,
dla ratowania ginącego budownictwa, postulował wystąpienie do właściwych organów - samorządów lokalnych, zarządów gmin o zwolnienie od opłat lub przyznanie ulg ich właścicielom. Sam
problem nie podlegał dyskusji, rozbieżności powstały przy ustaleniu o jakie opłaty chodzi: o podatek
za obiekty gospodarcze, mieszkalne, podatek gruntowy czy ubezpieczenia.
J. Cieślak wystąpił z inicjatywą wystosowania apelu dotyczącego losu Polaków na Litwie. Zebrani podzielili się co do słuszności występowania przez PTL z takim apelem. W dyskusji, w której
uczestniczyli Z. Kłodnicki, A. Kowalska-Lewicka, M. Parnowska, J. Kamoch, T. Lasowa, J. Cieślak,
obok głosów popierających inicjatywę, zwracano uwagę na możliwość zaszkodzenia społeczności
polskiej poprzez niewczesną ingerencję w wewnętrzne sprawy Litwy. Ustalono, że A. Kowalska-Lewicka i J. Cieślak przygotują tekst pisma na najbliższe posiedzenie Zarządu Głównego PTL.
J. Kamocki nawiązując do sprawozdania skarbnika zaproponował aby w obecnej sytuacji
zrezygnować z płacenia przez Towarzystwo diet delegacyjnych, poprzestając na zwracaniu kosztów
przejazdu i noclegu. Z. Kamocki i T. Lasowa zasugerowali, aby pomimo trudności finansowych PTL
propozycję tę potraktować jako apel a nie jako wymóg formalny.
Podjęto następnie sprawę wysokości składek członkowskich. Rozważając możliwość podniesienia wysokości składek do 50 tys. zł (emeryci 10 tys. zł) lub pozostając na ostatnio ustalonym
poziomie równowartości 10 znaczków pocztowych zdecydowano przyjąć wariant drugi, zaś
ewentualne podwyższenie składki pozostawiono do kompetencji oddziałów.
Prezes Z. Kłodnicki na zakończenie dyskusji przypomniał o udziale Towarzystwa w pracach
Ministerstwa Edukacji Narodowej. Zainteresowanych udziałem w tych pracach poprosił o zwracanie
się do ZG lub do niego osobiście.
Poinformował także zebranych o postanowieniu Zarządu Głównego aby wydawnictwa PTL
wydane przed 2 laty rozdawane były oddziałom gratis, z tym aby zainteresowani pokryli koszty
transportu (przesyłki lub przewozu).
Z ostatnim wnioskiem wystąpiła A. Kowalska-Lewicka. Zaproponowała ustalenie nagrody
honorowej PTL dla osób szczególnie aktywnych w ochronie dóbr kultury ludowej. Byłaby to
nagroda prestiżowa dla zasłużonych a nie będących członkami Towarzystwa. Informacja o nagrodzie
byłaby jednocześnie reklamą dla PTL. Zebrani przez aklamację zobowiązali ZG do przygotowania
formy takiej nagrody.
67 WZD PTL towarzyszyła Sesja Naukowa poświęcona prezentacji aktualnych wyników badań
nad kulturą ludową Pomorza Wschodniego.
Przed rozpoczęciem Sesji wręczono dyplomy członków honorowych
J. Pawłowskiej,
A. Kowalskiej-Lewickiej, J. Kamockiemu i przekazano dyplom dla B. Kopczyńskiej-Jaworskiej.
Głos zabrali również - członek honorowy PTL prof. W. Gusiew w imieniu rosyjskich
etnografów i folklorystów, oraz gość ze Slovenskiej Narodopisnej Spolocnosti dr J. Cukano
Jolanta Kościeiska
Maria Niewiadomska

�296
PROTOKÓŁ
Z SESJI NAUKOWEJ TOWARZYSZĄCEJ
LXVII WALNEMU
ZGROMADZENIU
DELEGATÓW POLSKIEGO TOWARZYSTWA LUDOZNAWCZEGO
POŚWIĘCONEJ
PODSUMOWANIU
WYNIKÓW BADAŃ NAD KULTURĄ LUDOWĄ
POMORZA WSCHODNIEGO.
GDAŃSK, 20 WRZEŚNIA 1991 ROKU

Sesja rozpoczęła się w sali Ratusza Staromiejskiego w Gdańsku. Otwarcia dokonał prezes
PTL dr Zygmunt Kłodnicki. Powitał gości przybyłych na sesję: wicewojewodę gdańskiego - prof.
dra hab. Józefa Borzyszkowskiego, który przyjął honorowy patronat nad sesją. mgra Wojciecha
Bonisławskiego
- dyrektora Wydziału Kultury, Nauki i Sportu Urzędu Wojewódzkiego
w Gdańsku, mgra Tomasza Bedyńskiego - dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Kultury w Gdańsku oraz z zaprzyjaźnionych towarzystw naukowych - prof. Wiktora Gusiewa z SL Petersburga
(członka honorowego PTL) oraz dra Jarosława Cukana ze Słowackiego Towarzystwa Etnograficznego.
Życzenia owocnych obrad nadesłali: sekretarz Wydziału Społecznego PAN prof. A. Wyczański, prof. B. Kopczyńska-Jaworska, dr Adam Bartosz, a obszerny list (członek honorowy PTL prof.
Milovan Gavazzi z Zagrzebia). Przystąpiono do wręczenia tegorocznych, uchwalonych na WZD
dyplomów honorowym członkom Towarzystwa. Otrzymali je: dr Jadwiga Pawłowska, dr Anna
Kowalska-Lewicka,
dr Janusz Kamocki oraz prof. B. Kopczyńska-Jaworska,
mgr Wojciech
B1aszkowski (nieobecny na uroczystości). Prezes wręczając dyplomy złożył w imieniu członków Towarzystwa wszystkim wyróżnionym serdeczne życzenia dalszej pomyślnej działalności na
niwie etnograficznej oraz w życiu osobistym. Nastąpiły krótkie wystąpienia gości: prof. Gusiewa
(zawierające syntezę działalności O. Kolberga i badań folklorystycznych polsko-rosyjskich,
w tym badań kaszubskich) oraz dra tukana (o działalności Słowackiego Towarzystwa), z podziękowaniami za zaproszenie na sesję. Kończąc część oficjalną sesji dr Kłodnicki zaproponował aby poświęcić ją pamięci wielkich badaczy Pomorza - ks. W. Łęgi, ks. B. Sychty
oraz dra L. Malickiego. Przewodnictwo pierwszej części sesji objęła prof. dr hab. J. Klimaszewska.
Wygłoszono referaty: prof. dr hab. Józef Borzyszkowski - "Pomorze kraj pogranicza. Dzieje
i kultura jego mieszkańców". Odczytanie referatu poprzedziło krótkie wystąpienie z podziękowaniami za zaproszenie na niniejszą sesję oraz powitanie zgromadzonych w imieniu Zrzeszenia
Kaszubsko- Pomorskiego.
Następny referat - prof. dr. hab. Brunona Synaka - "Kaszubów wizerunek własny" został
odczytany przez 1. Kuniewskiego (nieobecność profesora spowodowana została ważnymi sprawami służbowymi).
Ostatni referat w tej części sesji wygłosił dr Jerzy Samp - "Literatura kaszubska jako forma
dialogu kultur".
Przebieg dyskusji:
Doc. A. Zbierski z PA N, zabrał głos w bardzo istotnej dla mIejscowego środowiska
sprawie - a mianowicie konieczności powołania, w miarę istniejących możliwości, właściwej
komórki PAN lub katedry etnografii na Uniwersytecie Gdańskim. Dotychczas prowadzone
badania naukowe na tym polu (między innymi przez ośrodek toruński z prof. J. Klimaszewską,
ośrodek łódzki z prof. J. Kucharską oraz dorywczo przez wielu innych; podejmowane obecnie
interdyscyplinarne programy badań, młoda kadra pracująca w muzeach) wymagają większej uwagi
i koordynacji działań. Brak placówek naukowych w zakresie etnografii powoduje brak trwałego
oparcia w miejscowym środowisku naukowym, dalsze rozpraszanie sił i środków. Przykładem
możliwości pozytywnego i właściwego działania są zainicjowane przed kilku laty badania
socjologiczne pod kierunkiem prof. Latoszka z Uniwersytetu Gdańskiego.

�297
Odczuwa się również brak kontaktów międzynarodowych. Etnologia niemiecka wykazuje
stałe zainteresowanie Pomorzem, prowadzi badania, publikuje.
Mobilizacja wysiłków i wspólne działanie ze Zrzeszeniem Kaszubsko-Pomorskim,
Gdańskim
Towarzystwem Naukowym mogłoby przynieść korzystny i tak oczekiwany przez środowisko efekt
kulturotwórczy.
Prof. J. Borzyszkowski z Uniwersytetu Gdańskiego, uzupełniając swoje wystąpienie wskazał
na problemy i oczekiwania Pomorzan w zakresie badań i zainteresowań etnografów kaszubszczyzną i Pomorzem. Podsumowanie różnorakich i wielostronnych dążeń różnych środowisk wypada
bardzo nierównomiernie, brak badań archiwalnych i poszukiwań, które rozwiązałyby i ukazały
całokształt kultury i wzajemnych powiązań etnicznych na Pomorzu. Również nikłe są kontakty
międzynarodowe. Konieczne jest podjęcie badań interdyscyplinarnych,
łączenie się humanistów
w szersze programy badawcze aby uchwycić wszystkie aspekty badanych problemów, społeczności
i struktur. Od kilku lat na Uniwersytecie Gdańskim organizowane są z takim zamysłem seminaria
pod nazwą Antropologia Kaszub i Pomorza - przełamujące stereotypy badawcze. Liczne już
środowisko gdańskich etnografów nie ma bliskiego wsparcia w instytucjonalnych kontaktach
naukowych. Bogata i zróżnicowana kultura ludowa Pomorza czeka więc na swoje lepsze dni,
nowoczesne i wielostronne badania naukowe.
Prof. Klimaszewska zamykając tę część sesji podziękowała referentom i uczestnikom dyskusji
za cenne uwagi na temat programów i zamierzeń badawczych, inicjowania i rozwijania kontaktów
naukowych i współpracy różnych środowisk.
2 l września -

ciąg dalszy sesji.

Po przywitaniu uczestników i komunikatach organizacyjnych prezes Oddziału Gdańskiego
mgr T. Lasowa poprosiła
o przewodniczenie
przedpołudniowej
części obrad
prof. dr. hab. Z. Jasiewicza.
Wygłoszono referaty:
Prod. dr hab. Teresa Karwicka - "Stan badań etnograficznych na Pomorzu Wschodnim".
Jako dodatkowy, uzupełniający punkt programu wprowadzono wystąpienie prof. dr hab.
1. Klimaszewskiej na temat postępu prac nad Atlasem etnograficznym Pomorza. Obok omówienia
organizacji i celu takich badań, referentka zapoznała zgromadzonych z wynikami badań i na
przykładach gotowych kartogramów wyjaśniła złożoną problematykę kultury ludowej Pomorza,
zasięgi zjawisk, wspólne i różne elementy kultury sąsiadujących regionów, na ogólnym tle
Słowiańszczyzny. Prof. Z. Jasiewicz dziękując prof. J. Klimaszewskiej za prezentację niepublikowanego jeszcze, a więc tym bardziej cennego materiału, przypomniał o dotychczasowych
badaniach atlasowych pani profesor i współpracy z prof. Moszyńskim.
Mgr T. Lasowa, mgr R. Tubaja "Muzealnictwo etnograficzne na Pomorzu Wschodnim" (ze
względu na brak czasu i jednocześnie bardzo obfity materiał, autorzy zaprezentowali pierwszą
część powstałego opracowania z cezurą czasową do 1939 r.).
Dr T. Sadkowski, "Specyfika wschodniopomorskiego
drewnianego budownictwa sakralnego.
Szkic porównawczy".
Ze względu na nieobecność autora nie wygłoszono planowanego
komunikatu
dra
A. Błachowskiego, "Najnowsze badania nad kaszubskim łudowym drzeworytem i malarstwem na
szkle".
Dyskusja:
Mgr E. Arszańska podniosła sprawę polsko-niemieckich kontaktów naukowych - ich braku
przy specyficznej "fobii" niemieckiej. Nie znamy stanu badań niemieckich na Pomorzu po II
wojnie. Kontakty takie istnieją ale na bazie badań językoznawczych (opracowany słownik języka
pomorskiego, który powinien zawierać również tak interesujące nas połonizmy). Brak referatu

�298
dotyczącego spraw językoznawczych na Pomorzu. Dyskutantka apeluje też o szerszą wymianę
międzynarodową
(tu uwaga na temat nieznajomości języka niemieckiego pośród etnografów
badających Pomorze). Zauważa się też zbyt małe wykorzystanie badań archiwalnych. Materiały
z badań terenowych zawierają duży stopień obcych naleciałości, zmian trudnych do uchwycenia
w czasie, co przy braku określenia strefy wpływów bardzo utrudnia prawidłowy zapis i interpretację zjawisk. Na temat postulowanego w dniu poprzednim powołania nowej placówki naukowej
związanej z etnografią w środowisku gdańskim, proponuje reaktywowanie etnografii na Uniwersytecie Toruńskim, która ma lepsze zaplecze naukowe, archiwalne i biblioteczne oraz czynną
Katedrę Etnografii (obecnie bez studiów stacjonarnych).
Nawiązując do tego głosu prof. Z. Jasiewicz stwierdził, iż ideałem byłoby powołanie dwóch
dobrze działających katedr - w Toruniu i Gdańsku.
Prof. J. Klimaszewska zabrała głos w kwestii wpływów niemieckich. Jej zdaniem wyniki
dotychczasowych badań atlasowych przyniosły wynik określający niewielki stopień wpływów
niemieckich na rodzimą kulturę. Należałoby jeszcze potwierdzić drogą badań uzupełniających.
Mgr R. Tubaja - głos w sprawie niemieckiej - rozróżniania niemieckich wpływów
politycznych w różnych latach (antypolskich czasów bismarkowskich czy lat 30.). Obiektywnie
trzeba przyznać, że nauka polska wykazywała podobne tendencje. Stąd wypływa problem zbiorów
niemieckich w muzeach polskich (przykład z ofertą sprzedaży malowanej szafy niemieckiej,
z 1803 r. odrzucaną przez szereg muzeów Polski zachodniej, a kupioną do zbiorów Muzeum
Etnograficznego w Toruniu). Obecnie zauważa się zjawisko poszukiwania korzeni przez ludność
wysiedloną z tego terenu - objawia się to zjawiskiem wywozu obiektów etnograficznych
z Pomorza do Niemiec. Na wzajemnych stosunkach zaważyło ostatnie 45 lat; należy to zmienić
i stopniowo ten trudny problem łagodzić.
Prof. B. Bazielich - w nawiązaniu do casusu szafy wyjaśnia, iż muzea śląskie mytom ze
zbiorami przedwojennymi z Katowic), Wrocław i inne posiadają bogate zbiory zarównu tzw.
"poniemieckie" jak i rodzime. Wykorzystane są bez względu na cechy narodowe na ekspozycjach
stałych. Kończy wypowiedź uwagą na temat powołania katedry, iż sesja naukowa winna
w podsumowaniu zawierać wnioski stricte naukowe. Problemy organizacyjne powoływania katedr
itp. powinny znaleźć miejsce na Walnym Zgromadzeniu Delegatów PTL lub obradach Zarządu
Głównego PTL.
Podsumowanie obrad tej części sesji prof. Z. Jasiewicz zawarł w następujących punktach:
istnieją złoźone związki między obiektem kulturowym, a jego etnicznością,
regiony zawierają w sobie tradycję wieloetniczną,
prace niemieckie - powinna tu nastąpić szersza współpraca. Kontakty zostały już nawiązane.
W Poznaniu odbędzie się niebawem spotkanie etnografów polskich i niemieckich w celu ustalenia
współpracy.
Mgr Cieślak, ad vocem - zgłasza problem poruszenia w naukowym gronie sprawy oceny
pseudonaukowych materiałów rozprowadzanych w towarzystwach niemieckich na Śląsku Opolskim.
Po komunikatach organizacyjnych nastąpiła przerwa obiadowa.
Obrady popołudniowej części sesji poprowadziła prof. dr hab. Teresa Karwicka. Wygłoszono
komunikaty: prof. dr hab. J. Kucharska, "Rola dziedzictwa kulturowego w określeniu tożsamości
etnicznej Kaszubów (refleksje i niektóre wyniki badań etnograficznych prowadzonych w Polsce
i Kanadzie"); mgr A. Kwaśniewska, "Z badań nad życiem i kulturą .dawnych mieszkańców Żuław";
mgr W. Blacharska, "Obszar Borów Tucholskich w świetle badań etnograficznych"; mgr
J. Kuniewski, "Antropologia kowalstwa wiejskiego Kaszub i Kociewia w XX w."
Podsumowanie

obrad:

Skrócenie czasu trwania sesji ze względów niezależnych od organizatorów spowodowało
ograniczenie czasu na szerszą dyskusję do zapytań do referentów i odpowiedzi: dotyczyło to
spraw związanych z Żuławami i współczesnych problemów Kaszubów kanadyjskich (zapytania
dr A. Kowalskiej-Lewickiej).

�299
Przed podsumowaniem naukowej części Zjazdu prof. Karwicka poddała pod uzupełniającą
dyskusję wniosek doc. A. Zbierskiego w sprawie powołania placówki naukowej o profilu etnologii
w Gdańsku. Po krótkiej wymianie zdań i ustaleniach formalnych z prezesem PTL oraz
zgromadzonymi na sali, ustalono iż PTL popiera podjęcie starań o powołanie takiej placówki,
istnienie silnego ośrodka badawczego na terenie Pomorza jest niezwykle ważne dla dalszych
badań. Zarząd Towarzystwa na swoim najbliższym posiedzeniu zadecyduje o formalnej stronie
tego wniosku.
Podsumowując naukową część sesji prof. T. Karwicka ujęła problematykę zawartą w referatach i komunikatach w następujących aspektach:
1. stan badań i historii muzealnictwa i zbieractwa etnograficznego,
2. opis wybranych faktów kulturowych w zróżnicowanych etnicznie regionach Pomorza,
3. badania nad problemami stereotypu kulturowego i tożsamości etnicznej.
Ten ostatni temat zdaniem prof. T. Karwickiej staje się w obecnych czasach najistotniejszy dla
dalszych badań. Obecnie etnografia winna zmierzać do obiektywnego rozpatrzenia sytuacji
różnych grup etnicznych w jednoczącej się i jednocześnie ujednolicającej się kulturowo Europie.
Uznanie praw różnych grup do samookreślenia staje się faktem. W naszym wymiarze na szczęście
nie grożą nam towarzyszące nieraz temu zjawisku konflikty zbrojne jak np. obecnie w Jugosławii.
Podkreślanie odrębności jako elementu wzbogacającego kulturę ogólnonarodową,
poczucie
łączności i przynależności obywatelskiej i politycznej do narodu polskiego, staje się głównym
aspektem i motorem aktywności tych grup.
Badania interdyscyplinarne Uęzykoznawców, socjologów, historyków i etnografów) stanowią
o przyszłości tak potrzebnych kompleksowych badań nad kulturą Pomorza.
Zakończenie

sesji:

Prezes PTL, dr. Z. Kłodnicki, poinformował zebranych o rozmowie z prof. J. Borzyszkowskim
na temat wydania materiałów z niniejszej sesji (uzupełnionych o inne niepublikowne dotąd referaty
i materiały z Pomorza z ostatnich lat oraz poprzedniej sesji) - w formie tomu pomorskiego.
Prezes złożył podziękowania referentom, profesorom prowadzącym sesję .naukową oraz
organizatorom zjazdu. Poinformował również, iż następny, przyszłoroczny Zjazd Towarzystwa
odbędzie się w Poznaniu. Jako temat zaproponowano: "Polska kultura tradycyjna połowy XIX
wieku w opracowaniach Kolberga i jemu współczesnych".
Informacje organizacyjne dot. wyjazdu na wycieczkę zakończyły Zjazd.
Protokół opracowała na podstawie notatek oraz nagrań magnetofonowych (w posiadaniu
oddziału gdańskiego) - mgr Teresa Lasowa.
Gdańsk, pażdziernik

1991 rok

68 WALNE ZGROMADZENIE
DELEGATÓW
POLSKIEGO
TOWARZYSTWA LUDOZNAWCZEGO
W SZAMOTUŁACH
18 WRZEŚNIA 1992 R.
WZD otworzył Prezes PTL Z. Kłodnicki witając zebranych członków Towarzystwa oraz
gości w osobie prof. dr W. Gusiewa z Sankt Petersburga. Na wstępie przypomniał o zmarłych
w ostatnim roku kolegach: Marii Suboczowej i Romualdzie Nachtmiller z Oddziału Śląskiego,
Janie Bujaku z Oddziału krakowskiego, Karolu Kozerawskim i Janinie Szczulskiej z Oddziału
opoczyńskiego, Danucie Stańko z Oddziału w Zielonej Górze. Zebrani uczcili zmarłych minutą
ciszy.

�300
Następnie Prezes przekazał życzenia owocnych obrad od członków, którzy usprawiedliwili
swą nieobecność: T. Baraniuka, A. Bartosza, B. Kopczyńskiej-Jaworskiej,
T. Smolińskiej,
S. Żurawskiego.
Na Przewodniczącego obrad został powołany J. Heidenreich, który o pomoc w prowadzeniu
WZD poprosił K. Kaczko, Sekretarza Generalnego PTL. Na sekretarza obrad, przy jednym głosie
wstrzymującym się, wybrano M. Niewiadomską.
Zgodnie z porządkiem obrad, protokół z 67 WZD PTL w Gdańsku odczytała M. Niewiadom ska.
Następnie jednogłośnie wybrano składy komisji w osobach:
Komisja Matka: M. Antos, M. Parnowska, J. Koszutska
Komisja Wnioskowa: A. Kowalska-Lewicka,
B. Turno, J. Łuczkowski
Komisja Skrutacyjna: M. Trojan, M. Abdalla, A. Twardowska
W dalszym porządku obrad sprawozdanie Sekretarza Generalnego w kadencji 1989-1992
odczytała K. Kaczko.
Prezes Kłodnicki poinformował zebranych, że najważniejszym sponsorem WZD jest Ministerstwo Kultury i Sztuki i korzystając z obecności Pełnomocnika d/s twórczości ludowej mgr.
Zdzisława Potkańskiego, złożył podziękowania na jego ręce. Z. Potkański dziękując za zaproszenie
na zjazd równocześnie naświetlił nową strukturę organizacyjną MKiS. Powołana rada konsultacyjna ma udział w kształtowaniu polityki kulturalnej państwa, nastąpiło zainteresowanie
obszarami twórczości ludowej, co znalazło odbicie w przyznanych funduszach na publikacje
i potrzeby Towarzystwa. Z. Potkański poinformował również o projektowanym centralnym banku
informacji o rzemiosłach ludowych.
Zgodnie z porządkiem obrad odczytano kolejne sprawozdania. Skarbnik PTL Z. Toroński
przedstawił sprawozdanie finansowe, sprawozdanie z prac Redakcji Dzieł Wszystkich Oskara
Kolberga przedstawił B. Linette zaś M. Niewiadomska odczytała sprawozdanie z działalności
Ośrodka Dokumentacji i Informacji Etnograficznej.
Następnie przez aklamację wprowadzono zmianę do porządku obrad aby sprawozdania
oddziałów odczytywać po przerwie.
Po przedstawieniu przez T. Lasową sprawozdania Głównej Komisji Rewizyjnej odbyło się
głosowanie nad wnioskiem GKR o udzielenie absolutorium
ustępującemu zarządowi. Absolutorium udzielono przy 2 głosach wstrzymujących się.
W dalszej kolejności przystąpiono do wyborów nowych władz PTL. M. Parnowska
przedstawiła i krótko scharakteryzowała sylwetki kandydatów do Zarządu Głównego, Głównej
Komisji Rewizyjnej i Sądu Koleżeńskiego. Do ZG: T. Baraniuk, A. Bartosz, E. Bączyńska,
E. Berendt, 1. Bohdanowicz, J. Cieślak, Z. Jasiewicz, 1. Heidenreich, K. Kaczko, Z. Kłodnicki,
E. Kłosek, B. Kopczyńska-Jaworska,
A. Kowalska-Lewicka,
A. Kwaśniewska, T. Lasowa,
M. Parnowska, A. Rataj, M. Rostworowska, Z. Toroński, R. Tubaja, B. Turno.
(Z uwagi na propozycję kandydatury do ZG M. Parnowskiej, jej funkcję w Komisji Matce
przejął B. Linette).
Do GKR: J. Adamczewski, J. Łuczkowski, W. Sadowski, I. Soppa, I. Wronkowska.
Do Sądu Koleżeńskiego: S. Chmielowski, F. Czyżewski, K. Wołos.
W ramach dyskusji w której udział wzięły: K. Wołos, A. Kowalska-Lewicka, T. Lasowa
wyjaśniono kwestie zgodności ze statutem liczby kandydatów do GKR.
Po przerwie odczytane zostały sprawozdania następujących Oddziałów: Gdańsk, Katowice,
Koszalin, Kraków, Lublin, Łódź, Łańcut, Mszana Dolna, Opole, Szczecin, Toruń, Warszawa,
Wrocław, Zielona Góra.
Wybory. Przewodniczący Komisji Matki, B. Linette rozdał kartki z nazwiskami kandydatów
i wyjaśnił tryb głosowania. Następnie głosy zostały zebrane przez Komisję Skrutacyjną, która
przystąpiła do prac nad ich obliczeniem.
Ustępujący Prezes Z. Kłodnicki zabrał głos, aby krótko podsumować działalność oraz aby

�301
podziękować osobom i instytucjom, które w ostatniej kadencji wspomogły Zarząd, głównie
w poszukiwaniu funduszy. Wystąpił jednocześnie z wnioskiem do zobowiązania przyszłego
Zarządu o pisemne podziękowanie osobom spoza Towarzystwa za pomoc i życzliwość. Wniosek
przeszedł przez aklamacj~.
Następnie Przewodniczący obrad otworzył dyskusję z prośbą o konkretne wystąpienia.
Pierwsza zabrała głos A. Kowalska-Lewicka, serdecznie dziękując Z. Kłodnickiemu i Z. Torońskiemu za trud prowadzenia prac administracyjnych
oraz za pozyskanie pomieszczenia na
bibliotekę PTL (czego nie udało się załatwić w poprzednich kadencjach). Z. Jasiewicz zaproponował aby podstawą dalszej dyskusji stały się wnioski, które wpłynęły do Komisji
Wnioskowej.
Zgodnie z tym Przewodnicząca Komisji Wnioskowej A. Kowalska-Lewicka
przedstawiła
kolejne wnioski:
l. Wniosek Oddziału łódzkiego o rozważenie możliwości poszerzenia nazwy Polskiego Towarzystwaludoznawczego
o człon "Stowarzyszenie Etnologów, Folklorystów i Antropologów Kulturowych". B. Linette zauważył, że inny statut posiada Towarzystwo, a inny stowarzyszenie jako takie.
Z. Jasiewicz uzasadnił wniosek tym, że PTL ma dwie grupy członków - zainteresowanych kulturą
ludową ludoznawców oraz profesjonalistów z racji wykształcenia lub zatrudnienia. Wraz z postępującym procesem profesjonalizacji pojawiło się poczucie dystansu między tymi grupami.
Wniosek ma na celu zapobiec szkodliwym tendencjom do utworzenia nowego Towarzystwa
i przyciągnąć profesjonalistów. Z. Jasiewicz uważa że nazwę Towarzystwa należy zachować
dodając uzupełnienie "i Etnologiczne". Dodania drugiego członu jak we wniosku nie uważa za
najlepsze. 1. Cieślak stwierdził, że nazwa Towarzystwa (w statucie nazwanego stowarzyszeniem
naukowym) jest tak ogólna, że może skupiać wszystkich, tym bardziej, że Oddziały mogą mieć
ukierunkowaną działalność zgodną z zainteresowaniami członków. Proponuje pozostawić nazwę
bez zmiany. E. Piet raszek podając przykłady innych Towarzystw grupujących różnych rangą
specjalistów zauważył, że tendencje do tworzenia nowego towarzystwa wynikają z kompleksów
osób, które będąc antropologami kulturowymi uważają się za lepsze od ludoznawców. Z. Kłodnicki zaproponował przedyskutowanie tej kwestii w oddziałach, gdyż chodzi o stworzenie miejsca
dla tych, którzy dotąd nie znaleźli się w Towarzystwie. Decyzji takiej nie należy podejmować
pochopnie. A. Kowalska-Lewicka wystąpiła z przekonaniem, źe zmiana nazwy nie zmieni stosunku
do Towarzystwa. PTL ma luźną organizację i jest w nim miejsce dla wszystkich. Poza tym
propozycja zmiany nazwy (np. brak antropologów społecznych) pociąga za sobą zmianę statutu
i wykluczenie 50% członków, którzy nie są wymienieni w nazwie. Siła leży w tradycji. Postuluje nie
odkładanie decyzji do przyszłego zjazdu lecz natychmiastowe przegłosowanie wniosku. Z. Jasiewicz zaproponował jednak szeroką dyskusję w środowisku. Co do wypowiedzi E. Pietraszka
o innych towarzystwach zauważył, że w dyskusji chodzi nie o stopień profesjonalizacji lecz
o przedmiot zainteresowań. W tym przypadku przedmiotem zainteresowań jest kultura i chodzi
o poszerzenie zakresu badań oraz o upodobnienie nazwy do nazw światowych. M. Parnowska
wysunęła argumenty, że zmiana nazwy pociąga za sobą koszty oraz że zbliża się stulecie
Towarzystwa. M. Blacharska zauważyła, że Towarzystwo się starzeje, brak napływu młodych
członków związany jest być może z archaiczną nazwą i zmiana być może przyciągnie młodych
ludzi. O. Danglowa z Bratysławy stwierdziła, że również w Czecho-Słowacji są problemy paralelne,
czy pozostać przy starej nazwie czy ją unowocześnić. (W tym miejscu Przewodniczący obrad
przeprosił zebranych, że wcześniej nie powitał miłego zagranicznego gościa). 1. Heidenreich
podsumowując powyższe wypowiedzi poprosił o przełożenie zmian na później, gdyż sprawa ta
wymaga referendum wśród wszystkich członków. Jego zdaniem nazwa nie powinna ulec zmianie co
najmniej przez dwa najbliższe lata, do jubileuszu IDO-lecia PTL. Sformułował do przegłosowania
wniosek w następującym brzmieniu: "Wniosek o utrzymanie tradycyjnej nazwy Polskiego
Towarzystwa Ludoznawczego na okres do 1995 r. otwierając w międzyczasie możliwość szerokiej
dyskusji na temat ewentualnej zmiany nazwy". Wniosek przeszedł przy 25 głosach za, 1 głosie
przeciw, 3 głosach wstrzymujących się.

�302
2. Wniosek Oddziału Śląskiego z zaproszeniem do Górnośląskiego Parku Etnograficznego na
kolejne 69 WZD. Wniosek, z którym wystąpił J. Heidenreich oferując dobre warunki pobytu oraz
chęć i wolę goszczenia delegatów został przyjęty przez aklamację. Do współpracy przy organizacji
zaproszono prof. B. Bazielich.
3. Wniosek Oddziału łódzkiego z propozycją organizacji 70 WZD w 1994 r. w Łodzi
z tematyką etnologicznych badań ikonosfery. Wniosek został przyjęty przez aklamację.
4. Wniosek A. Kuczyńskiego o powołanie w związku z jubileuszem PTL w 1995 r. Komitetu
Organizacyjnego obchodów lOO-lecia PTL. Komitet ów miałby opracować program obchodów
rocznicowych takich jak: sesje naukowe we Lwowie i Wrocławiu, opracowanie monografii PTL,
publikacje biogramów słynnych etnologów polskich, wydanie słownika etnografów polskich,
wybicie medalu pamiątkowego.
W dyskusji w której udział wzięli A. Kowalska-Lewicka,
Z. Jasiewicz, Z. Kłodnicki, J. Heidenreich, K. Wołos przypomniano, że już na jednym z zebrań
Zarządu Głównego PTL powołano Z. Jasiewicza na przewodniczącego Komitetu Obchodów
Jubileuszu lOO-lecia PTL. Obecnie należy jedynie sformułować wniosek o powołanie składu
uzupełniającego bez dyskusji nad proponowanym
przez A. Kuczyńskiego szczegółowym programem obchodów. Ułożenie programu należałoby do Komitetu, który rozważy propozycje
A. Kuczyńskiego. Wniosek o powołanie przez nowy ZG PTL uzupełniającego składu Komitetu
został przegłosowany jednogłośnie. l
5. J. Cieślak przedstawił wniosek o nadanie profesor Dorocie Simonides godności członka
honorowego PTL. Wniosek przeszedł przy 1 głosie wstrzymującym się.
Komisja Skrutacyjna przedstawiła protokół ze swego posiedzenia. Przy wątpliwościach co
decyduje o kolejności przy jednakowej ilości otrzymanych głosów, K. Kaczko przedstawiła
precedens, w którym zdecydował alfabet. Zgodnie z tym precedensem do ZG PTL wszedł
T. Baraniuk, A. Bartosz został zastępcą.
Następnie Zarząd ukonstytuował
się w następującym składzie: Prezes - Z. Kłodnicki,
Wiceprezesi - R. Tubaja, A. Kowalska-Lewicka, Sekretarz Generalny - M. Rostworowska; Z-ca
Sekretarza Generalnego
E. Berendt, Skarbnik - Z. Toroński, Z-ca skarbnika - J. Bohdanowicz, Członek ZG - T. Lasowa.
l Pełne brzmienie
wniosku przedłożonego przez Antoniego Kuczyńskiego podajemy poniżej gdyż zawiera on istotne dla
obchodów rocznicowych propozycje. We wniosku tym w całości przyjętym przez WZD czytamy:
W związku z przypadającym w roku 1995 Jubileuszem łOO-Iccia Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego wnoszę o włączenie
do Uchwały Walnego Zgromadzenia Delegatów przedsięwzięcia dotyczącego powołania przez nowo wybrany Zarząd ,.KOMITETU ORGANIZACYJNEGO
OBCHODÓW
IOO·LECIA POLSKIEGO TOWARZYSTWA LUDOZNAWCZEGO".
który do 31
grudnia hr. opracuje program obchodów rocznicowych obejmujący między innymi następujące zagadnienia:
1. Zorganizowanie dwu imprez rocznicowych uwzględniających sesje naukowe we Lwowie i we Wrocławiu w porozumieniu
ze stosownymi środowiskami naukowymi Ukrainy i Polski. Przedmiotem lwowskiej sesji naukowej mogłaby być działalność
naukowa i społeczna ukraińskiego uczonego Iwana Franko, współzałożyciela Towarzystwa Ludoznawczego i jego działacza
w końcowych latach XIX stulecia, a także inspiracyjna rola Towarzystwa w badaniach etnograficznych na Ukrainie w XIX i XX
wieku (do czasu II wojny światowej). Materiały z tego zakresu znajdują się między innymi w zbiorach Archiwum Naukowego PTL
oraz Biblioteki Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu. Rozmowy sondażowe w tej sprawie przeprowadzone zostały
pod koniec 1991 roku przez rektora Uniwersytetu Wrocławskiego, prof. dr. hab. Wojciecha Wrzcsińskiego podczas podpisywania
umowy o współpracy między Uniwersytetem Lwowskim, a Uniwersytetem Wrocławskim.
2. Opracowanie
monografii pod nazwą "Polskie Towarzystwo Ludoznawcze IS95-1995".
3. Wydanie publikacji pt. "Sylwetki polskich etnografów" zawierającej szkice biograficzne wybitnych działaczy Polskiego
Towarzystwa Ludoznawczego, np. Antoni Kalina, Michał Janik, Jan Czekanowski, Józef Gajek, Stanisław Bąk, Józef Burszta. Listę
biogramów przedstawi komitet organizacyjny obchodów oraz komitet redakcyjny tej publikacji.
4. Wydanie "Słownika Etnografów Polskich" przygotowywanego
pod red. dr Anny Kowalskiej-Lewickiej. Koncepcja
"Słownika" winna być przedyskutowana
w ramach krajowego środowiska etnograficznego.
5. Publikowanie do roku 1995 cyklu artykułów na łamach czasopisma "Lud" omawiających różne aspekty działalności
Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego w okresie lat minionych.
6. Wybicie medalu pamiątkowego
związanego ze IOO-leciem Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego.
Propozycje powyższe nie wyczerpują całości przedsięwzięć organizacyjno-edytorskich
możliwych do zrealizowania przy
racjonalnym potraktowaniu
obchodów rocznicowych i przyjęciu stosownego horyzontu czasowego umożliwiającego zdobycie
środków finansowych oraz właściwego do ragni zagadnienia terminarza.

�303
Główna Komisja Rewizyjna ukonstytuowała się w składzie: Przewodniczący - J. Adamczewski, Z-ca Przewodniczącego
- I. Wronkowska, Członkowie - J. Łuczkowski, W. Sadowski,
I. Soppa.
Sąd Koleżeński ukonstytuował się w składzie: Przewodniczący - S. Chmielowski, Członkowie - K. Wołos, F. Czyżewski.
J. Heidenreich wystąpił z wnioskiem o przedłużenie kadencji obecnych władz o jeden rok, tj.
aby kolejne wybory odbyły się w 1996. Ze względu na jubileusz 100-lecia w 1995, program WZD
byłby zbyt przeładowany. Wniosek przeszedł przy 1 głosie wstrzymującym się.
Następnie Olga Danglowa ze Slovenskej Spolocnosti z Bratysławy przekazała pozdrowienia
od swych kolegów i przedstawiła obecną strukturę swej instytucji.
Na zakończenie J. Heidenreich
oddał głos Z. Kłodnickiemu,
który odczytał list
W. Błaszkowskiego. R. Tubaja naświetlił okoliczności powstania listu. List przyjęto do wiadomości.
Prezes Z. Kłodnicki podziękował delegatom i zapewnił, że w dalszym ciągu będzie odwoływał
się do osób, które do tej pory zaszczycały go swą pomocą.
Protok%wa/a
M. Niewiadomska

DZIAŁALNOŚĆ

OŚRODKA

DOKUMENTACJI
W KADENCJI

I INFORMACJI
1989-1992

ETNOGRAFICZNEJ

PTL

Ośrodek Dokumentacji i Informacji Etnograficznej z siedzibą w Łodzi prowadził działalność
zgodnie z rocznymi planami pracy, zatwierdzanymi przez Prezydium ZG PTL. Pod kierunkiem
Kierownika ODilE prof. B. Kopczyńskiej-Jaworskiej prace prowadziła głównie M. Niewiadomska.
W 1989 odeszła z pracy w ODilE PTL I. Grzelakowska, od października 1990 zatrudniona jest
J. Kolińska (od kwietnia 1992 na urlopie macierzyńskim).
Prace bibliograficzne
W okresie sprawozdawczym, w Ośrodku opracowano bibliografię retrospektywną etnografii
polskiej za lata 1926-1933. Praca ta powstała przy pomocy studenta etnografii Artura Hlebowicza,
który uzupełnił posiadane przez Ośrodek materiały, a następnie wpisal je w ramach programu ISIS
do komputera. Bibliografia liczy 2710 pozycji. Przygotowanie bibliografii jako publikacji planujemy na rok 1993.
W sposób ciągły opracowywana jest bieżąca bibliografia etnografii polskiej za lata 1986-1992.
J. Kolińska gromadzi materiały, opracowuje i wpisuje do komputera w ramach programu ISIS. Do
chwili obecnej wpisanych zostało 1130 pozycji. Bibliografia za lata 1986-1990 planowana jest do
publikacji w rok u 1994.
Obie wymienione bibliografie są dostępne w siedzibie ODiIE w Łodzi w postaci baz danych.
Kontynuowano współpracę z redakcjami: Międzynarodowej Bibliografii nauk społecznych
wydawanej przez Comite Internationale
pour Documentation
des Sciences Sociales (łącznie
selektywna bibliografia etnografii polskiej za lata 1988-1991 obejmuje 370 pozycji), Internationale
Volkskundliche Bibliographie (łącznie selektywna bibliografia obejmuje 226 pozycji) oraz Redakcją
Demosu (łącznie w kadencji przekazano 50 abstraktów prac polskich).
Prace słownikowe
W ramach prac słownikowych przygotowano próbny zeszyt termmow do wyszukiwania
w komputerowych bazach danych, do tematu polska kultura materialna. Zeszyt został powielony
przy pomocy ZG PTL i rozesłany do instytucji etnograficznych w 1990 r.

�304
Zostały również przygotowane słowniki słów kluczowych do innych zakresów tematycznych,
takich jak: kultura środowisk miejskich, religia, medycyna ludowa, etnomuzykologia, plastyka
ludowa, społeczne determinanty kultury.
Prace biograficzne
Na zamówienie The University of Chicago Library, Ośrodek opracował na podstawie
posiadanych materiałów 80 biogramów etnografów polskich urodzonych przed 1920 r. Z uwagi na
ograniczoną objętość International Dictionary of Anthropology, ustalono listę 30 nazwisk, które
weszły do wydawnictwa. Słownik został wydany przez Garland Publishing, New York w 1991 r.
Książka jest obecnie w posiadaniu ODiIE.
Ośrodek wykonywał również prace pomocnicze przy gromadzeniu materiałów do Słownika
Etnografów Polskich, zainicjowanego przez dr. J. P. Dekowskiego. Po śmierci dr. Dekowskiego
materiały biograficzne zostały przekazane czasowo do ODiIE, który przeprowadził wstępną
analizę materialów i wykonał zestawienie przedłożone Zarządowi Głównemu. W 1990 r. wszystkie
materiały zostały przekazane dr A. Kowalskiej-Lewickiej.
Prace dokumentacyjne
W zakresie dokumentowania etnograficznego ruchu naukowego prowadzono następujące prace;
- w sposób ciągły prowadzono
kartotekę osobową etnografów oraz prac magisterskich,
doktorskich i habilitacyjnych;
- aby zweryfikować powyższe dane uzyskaliśmy z Systemu Informacyjnego PESEL wydruki dotyczące personaliów 996 etnografów, którzy kończyli studia, lub uzyskiwali tytuły naukowe po 1975 r.
- uzupełniano na bieżąco kartotekę instytucji etnograficznych w kraju i za granicą;
W okresie sprawozdawczym pracownice ODilE, w związku z możliwością posługiwania się
komputerem odbywały przeszkolenie w zakresie programów baz danych i edytorskich. Nauka jest
kontynuowana.
W związku z otrzymaniem od UNESCO przez Katedrę Etnografii UŁ programu bibliograficznego ISIS, rozpoczęto prace nad dostosowaniem programu do potrzeb baz bibliograficznych i dokumentacyjnych.
Konferencje
Stałą pozycją w działalności ODiIE jest uczestnictwo i protokółowanie Walnych Zjazdów
Delegatów (w obecnej kadencji - WZD w Opolu, Jabłonce, Gdańsku).
W 1990 r. na zaproszenie redakcji IVB do RFN wyjechała B. Kopczyńska-Jaworska
na
pierwsze międzynarodowe zebranie współpracowników.
Przedstawiony tam referat o polskich
bibliografiach etnograficznych został opublikowany przez Redakcję IVB.
Następnie B. Jaworska i M. Niewiadomska
uczestniczyły w dwu międzynarodowych
konferencjach redakcyjnych IVB. W 1991 w Austrii i w 1992 w Szwajcarii. Na konferencję
w Szwajcarii został przygotowany referat poświęcony polskim pracom nad słownikami słów
kluczowych. Praca jest obecnie w druku w Redakcji IVB.
W 1990 M. Niewiadomska na zaproszenie redakcji Demos wyjechała do Drezna na zebranie
redakcyjne.
Inna działalność
Ośrodek pełni stałą działalność informacyjną na bazie posiadanych materiałów (głównie
bibliograficznych). Udzielono 52 informacji (głównie studentom Katedry Etnologii UŁ). W 1922
Ośrodek rozpoczął kolportaż wydawnictw PTL. Sprzedano książki na sumę 1118000,zł.
Powyższe sprawozdanie omawia ogólnie 7.akres działalności ODilE PTL w latach 1989-1992.
Szczegółowe informacje zawarte są w sprawozdaniach rocznych.
Bronisława

Kopczyńska-Jaworska

�305

Z DZIAŁALNOŚCI

SPRA WOZDANIE
KOMITETU NAUK ETNOLOGICZNYCH
W LATACH 1991-1992*

PAN

Komitet Nauk Etnologicznych PAN w okresie sprawozdawczym nadal korzystal z siedziby
Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM w Poznaniu dzięki uprzejmości władz
Uniwersytetu. Natomiast posiedzenia plenarne członków odbywały się w różnych pozapoznańskich placówkach akademickich, uniwersyteckich czy muzealnych.
Skład Komitetu ustalony w wyniku skomplikowanych, ogólnośrodowiskowych,
korespondencyjnych wyborów, obejmuje 31 przedstawicieli w zasadzie wszystkich najważniejszych
ośrodków badawczych i dyscyplin reprezentowanych w KNE. W toku kadencji nie kwestionowano
przyjętej procedury wyborów, jak i ich wyników, co pozwala przypuszczać, że zostanie ona
utrzymana podczas następnej elekcji, przewidzianej na wiosnę 1993 roku. W Prezydium Komitetu
zasiadali: Z. Jasiewicz - przewodniczący, B. Kopczyńska-Jaworska
- z-ca przewodniczącego,
A. Posern-Zieliński - sekretarz naukowy, A. Zambrzycka-Steczkowska
i W. Paprocka - członkinic. Skład zaś stanowili: J. Bartmiński, B. Baziclich, L. Bielawski, M. Biernacka, 1. Czajkowski, A. Czekanowska-Kuklińska,
M. Drozd-Piasecka,
L. Dzięgiel, M. Gładyszowa,
A. Iracka-K unczyńska, A. Jackowski, H. Kapełuś, T. Karwicka, J. Klimaszewska, Z. Kłodnicki, A. Kutrzeba-Pojnarowa
B. Linette, D. Markowska, E. Pietraszek, M. Pokropek,
D. Simonides, Z. Sokolewicz, 1. Stęszewski, S. Tabaczyński, A. Zadrożyńska i ks. H. Zimoń.
Dzięki możliwości powoływania komisji i zespołów, do których mogą wchodzić specjaliści
różnych dziedzin nie przynależący do KNE, w pracach Komitetu brało udział szersze grono
osób. W omawianym okresie istniało S takich zespołów: Komisja do Badania Kultury Ludowej
w Karpatach, pod kierownictwem doc. M. Gładyszowej, Komisja do Badań nad Współczesnością,
Komisja do Badań Amerykanistycznych
z prof. A. Posem-Zielińskim
na czele, Zespół ds.
Informacji i Dok umentacji Etnograficznej, kierowany przez prof. B. Kopczyńską-Jaworską
i Zespół do Badań Rybołówstwa Tradycyjnego i Ochrony jego Zabytków, prowadzony przez
prof. T. Karwicką. Różnorakie trudności spowodowały mniejszą aktywność w/w grup specjalistycznych w porównaniu do lat ubiegłych. Trzeba jednak wspomnieć o kontynuowaniu przez
Zespół ds. Informacji... prac bibliograficznych i zbieraniu materiałów do tezaurusa polskiej
ludowej kultury materialnej, o udziałe Komisji Amerykanistycznej w przygotowaniach i zorganizowaniu z okazji SOO-Ieciaodkrycia Ameryki konferencji "Ameryka Indiańska", o dalszych
staraniach o wydanie "Słownika rybołówstwa tradycyjnego w Polsce", o współdziałaniu Komisji
Karpackicj z badaczami krajów Europy południowo-wschodniej
celem przygotowania międzynarodowej syntezy kultury ludowej regionu Karpat, o współpracy Komisji do Badań nad
Współczesnością z Międzynarodowym Komitetem do Badań nad Współczesnością byłych krajów
"socjalistycznych".
Rozpoczęte w latach ubiegłych projekty badawcze finansowane za pośrednictwem Komitetu
były realizowane i finalizowane przez grupy robocze działające na Uniwersytetach: Jagiellońskim
i Łódzkim. Zespołem pracującym nad wybranymi dziedzinami kultury ludowej Karpat kierowała
prof. A. Zambrzycka-Steczkowska,
a grupie badającej pasterstwo w Karpatach Polskich (przeprowadzono kwerendę literatury ukraińskiej nt. gospodarki mlecznej, wykonano abstrakty
opracowań i reprodukcje ilustracji) przewodniczyła prof. B. Kopczyńska-Jaworska,
która zawiadywała takżc poczynaniami zespołu kontynuującego prace z zakresu organizacji informacji i dokumentacji w dziedzinie nauk etnologicznych (naniesiono poprawki i uzupełnienia do bazy danych
bibliograficznych za lata 1929-33, zweryfikowano klasyfikacje not bibliograficznych, natomiast

I

I

I

I,

• Informacja la bezpośrednio nawiązuje do sprawozdania z poczynań Komitetu w lalach 1987-1990 zamieszczonego
w ••Ludzie"

~o -

Lud

t.

t.

74,

1991.

LXXV

�306
w pracach słownikowych uzupełniono synonimy i nazwy gwarowe do słownika słów kluczowych
kultury środowisk miejskich). Ze względu na konieczność dalszego prowadzenia prac, a niemożność finansowania ich ze środków PAN, zespół przygotowujący ilustrowany słownik rybołówstwa
zwrócił się do Komitetu Badań Naukowych o przyznanie grantu na zakończenie podjętych
wcześniej działań.
W omawianym okresie odbyła się tylko jedna sesja naukowa, której KNE był współorganizatorem (obok Polskiego Towarzystwa Studiów Latynoamerykańskich
i Muzeów: Etnograficznego i Instrumentów Muzycznych w Poznaniu). Komitetowi organizacyjnemu przewodniczył prof. A. Posem-Zieliński. Konferencja miała miejsce w Poznaniu w dniach 22-23.06.1992 L,
a jej roboczy tytuł brzmiał: "Ameryka Indiańska - wielkie spotkanie kultur". Sesja składała się
z czterech spotkań poświęconych następującym tematom: 1. konsekwencje spotkania dwóch
światów dla Ameryki Indiańskiej w perspektywie historycznej, wprowadzenie i kierowanie
dyskusją: prof. I. Rusinowa, dr hab. R. Tomicki; 2. współczesna sytuacja Ameryki łndiańskiej,
prowadzenie: dr M. Posem-Zielińska,
mgr M. Kairski; 3. konteksty badań nad Ameryką
Indiańską: od prahistorii do studiów nad współczesnością, prowadzenie: prof. A. Posem-Zieliński,
dr M. Ziółkowski; 4. dziedzictwo Ameryki Indiańskiej w świadomości społecznej mieszkańców
Starego i Nowego Świata, prowadzenie: prof. E. Nowicka-Rusek, prof. M. Paradowska. Uczestnikami konferencji było około 30 amerykanistów z różnych ośrodków polskich, dla których forum
to stanowiło okazję do wymiany myśli i doświadczeń, ale także przyczyniło się do integracji tego
środowiska. Organizatorzy zamierzają opublikować materiały pochodzące z sesji.
Posiedzenia plename odbywały się dwa razy w roku. Pierwsze w kadencji zebranie (18 ł 1991,
Warszawa) posłużyło przedstawieniu sprawozdania z wyborów do KNE, elekcji nowego Prezydium, dokooptowaniu do składu członków osób zaproponowanych przez Przewodniczącego oraz
zaprezentowaniu sprawozdania ustępującego Prezydium za kadencję 1988-90. Następne spotkania,
z jednej strony przeznaczone były na przedyskutowanie
bieżących spraw organizacyjnych
Komitetu, z drugiej - na odbycie posiedzeń naukowych. Wśród kwestii będących przedmiotem
zainteresowania członków KNE były m.in. powoływanie komisji i zespołów Komitetu oraz ich
przewodniczących, a także problem reaktywowania Komisji Muzealnictwa, wprowadzenie etnologii do programów kształcenia ogólnego w szkołach czy możliwości Komitetu wspierania
działań na rzecz czasopisma bibliograficznego "Demos". Zebranie specjalne (11 XII 1992,
Wrocław) zostało poświęcone Polskiemu Towarzystwu Ludoznawczemu i jego związkom z etnologią polską w kontekście IDO-lecia PTL. W wystąpieniach wprowadzających
mówiono
o aktualnej sytuacji Towarzystwa (dr Z. Kłodnicki - Prezes PTL), o jego działalności
wydawniczej (mgr A. Kuczyński - Redaktor Naczelny), o PTL-u a współczesnych potrzebach
środowiska etnologicznego (prof. B. Kopczyńska-Jaworska), o jubileuszowym tomie "Ludu" (prof.
Z. Jasiewicz). Dyskuja oscylowała wokół dwóch zagadnień: 1. obchodów 1OD-leciaTowarzystwa.
2. kierunków i możliwości działania PTL. Wyrazem związków KNE i PTL było powołanie na
Walnym Zgromadzeniu Delegatów Towarzystwa w Szamotułach (18 X 1992) prof. J. Jasiewicza na
przewodniczącego Komitetu Obchodów IDO-lecia PTL.
W częściach naukowych zebrań zajmowano się następującymi kwestiami: I. w Łodzi (9 XII
1991) problematyką
i przebiegiem prac nad słownikiem wyrazów kluczowych dla potrzeb
archiwum fotograficznego Ośrodka Dokumentacji i Informacji Etnograficznej PTL. Z tezami
dotyczącymi zagadnień terminologicznych
tematu "kultura środowisk miejskich" zapoznały
członków Komitetu dr G. E. Karpińska (Katedra Etnologii UŁ) i mgr M. Niewiadomska (ODIE).
W dyskusji wyrażono uznanie twórczyniom słownika za dotychczasową pracę, wysunięto szereg
propozycji zarówno metodologicznych, jak i konkretnych deskrypcyjnych; 2. na spotkaniu
otwartym w Warszawie (29 V 1992) miała miejsce polemika dotycząca zagadnienia "Etnologia
a antropologia. Teoretyczne i praktyczne problemy wzajemnych relacji". Wprowadzenie do
dyskusji przygotowali prof. A. Posem-Zielillski (PAN) i dr W. Burszta (UAM). Przedmiotem obrad
były podstawowe dła środowiska etnologów sprawy reakcji etnologii europejskiej na umacnianie
się w Polsce antropologii amerykańskiej i brytyjskiej.

�307
Nalc7.y także wskazać na jedno z posiedzeń Prezydium KNE z udziałem zaproszonych
gości (27 IX 1991, Warszawa). Było ono poświęcone przede wszystkim sprawie wzbogacenia
programów szkolnych o wiedzę z zakresu etnografii. Powołana została na tym zebraniu
specjalna komisja (prof. B. Bazielich - UWrocł., prof. V. Krawczyk-Wasilewska
- UŁ, dr
z. Klodnicki - PTL) mająca za zadanie opracowanie odpowiedniego memoriału wraz z konkretnymi propozycjami dla Ministerstwa Edukacji Narodowej. Bezpośrednim efektem poczynań
tej komisji jest fakt, że zadbano o wprowadzenie treści etnograficznych do programu nauczania
historii.
W okresie sprawozdawczym Komitet uzyskał nowe możliwości aktywizowania kontaktów
i współpracy międzynarodowej. Prezydium PAN uchwałą z dn. 16 V 1991 r. powierzyło KNE
funkcję Komitetu Narodowego ds. Współpracy z Międzynarodową Unią Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych i jednoczesne pełnienie przez przewodniczącego Komitetu Nauk Etnologicznych
funkcji przewodniczącego tegoż Komitetu Narodowego w latach 1990-92. Na stanowisko
sekretarza zaś powołany został dr hab. R. Tomicki. W tym miejscu należy także odnotować wybór
prof. B. Kopczyńskiej-Jaworskiej na przewodniczącą zespołu do badania kultury przy Parlamencie
Europy z siedzibą w Strasbourgu. W dwóch posiedzeniach plenarnych Komitetu uczestniczyli
zaproszeni goście z Czechoslowacji i Irlandii.
Podobnie jak w latach poprzednich K NE przygotowywał dla władz naukowych pewne
oceny i ekspertyzy oraz działał na rzecz utrzymania i umocnienia etnologii w strukturze nauki
polskiej i świadomości społecznej. Do najważniejszych wystąpień z tego zakresu należały: l.
opracowanie raportu dla Komitetu Badali Naukowych zawierającego informacje dotyczące
pożądanych obszarów koncentracji badań w dyscyplinach objętych kompetencjami etnologii,
etnomuzykologii, folklorystyki i studiów nad sztuką ludową, a zasługujących na wsparcie
finansowe, oraz tematów badawczych, na których realizację należałoby ogłosić konkurs; 2.
przygotowanie dla K BN kolejnego raportu dotyczącego oceny głównych ośrodków badawczych
i zespołów naukowych tych dyscyplin, które wchodzą w ramy zainteresowań KNE; 3. sporządzenie listy rekomendowanych
przez Komitet kandydatów do zespołu recenzentów projektów
badawczych (tzw. grantów) w dziedzinach i dyscyplinach objętych zakresem działania KNE,
przesyłanych przez badaczy indywidualnych do KBN; 4. rozesłanie ankiety nt. statusu kultury
ludowej i preferowanych kicrunków jej badań adresowanej do środowiska etnologicznego
(uzyskane materiały opublikowane zostały w "Ludzie" t. 74, 1991; 5. zaprotestowanie,
przy
poparciu Wydziału I Nauk Społecznych PAN, przeciwko przekształceniu etnologicznych studiów
magisterskich w studia specjalizacyjne. W wyniku zmiany decyzji Rady Głównej Szkolnictwa
Wyższego uzyskano dla ctnologii status kierunku "unikatowego" (Uchwała Rady z dn. 23 IV
1992). Komitet włączył się ponadto do starań o przywrócenie etnologii w wykazie dyscyplin
naukowych, w zakresie których mogą być nadawane stopnie naukowe, zakończonych wpisaniem
etnologii do tego wykazu (Obwieszczenic Przewodniczącego Komisji z dn. 25 II 1992).
Działalność wydawniczą prowadził Komitet wspólnie z PTL. Dzięki tej współpracy udało
się utrzymać dwa czasopisma etnograficzne: "Lud" i "Łódzkie Studia Etnograficzne". Opublikowano tomy 73 i 74 "Ludu" oraz 30 i 31 "Łódzkich Studiów ... " Najstarsze czasopismo
etnograficzne w Polscc, symbol trwałości i ciągłości etnologii w kraju, "Lud", jest teraz organem
nie tylko PTL, ale takżc KNE.
Starania o utrzymanie wydawnictw oraz zabiegi wokół ustabilizowania etnologii jako
kierunku studiów magistcrskich i przywrócenia możliwości nadawania stopni naukowych z zakresu etnologii, a także inne działania, były pozytywnie odbierane przez środowisko etnologiczne,
co świadczy o tym, żc Komitet może stanowić forum do dyskutowania
ważnych spraw
dyscypliny.
Sekretarz KNE PAN
Irena Kabat

�308
INFORMACJA
O DZIAŁALNOŚCI
KOŁA ZAINTERESOWAŃ
KULTURA ASYRYJSKA PRZY POZNAŃSKIM
ODDZIALE PTL
W OKRESIE OD MAJA 1990 ROKU OD PAŹDZIERNIKA
1992
Na wstępie chciałbym nawiązać do wystawy malarstwa i grafiki asyryjskiego artysty ze
Szwecji, Hanny al-Haeka, zorganizowanej w Biurze Wystaw Artystycznych w Poznaniu, o której
wspomniałem w poprzednim sprawozdaniu. Wystawione prace wzbudziły zainteresowanie innych
biur wystaw artystycznych w Polsce. Za zgodą autora zostały one wystawione kolejno w Lesznie,
Gnieźnie, Bydgoszczy, Ustce, Kołobrzegu. Na wernisażach bywali zwykle przedstawiciele miejscowych ośrodków kulturalnych, artyści, prasa, nieraz również radio i telewizja. Informacje
o wystawach oraz opinie krytyków sztuki zamieściła lokalna prasa i informatory kulturalne.
Powyższe wystawy pomogły autorowi w nawiązywaniu kontaktów pomiędzy polskimi
i szwedzkimi artystami, w czego wyniku doszło do wspólnych spotkań plenerowych (m.in. w Ustce)
oraz wystaw zbiorowych szwedzkich grafików (np. w Poznaniu). Warto nadmienić, żc szwedzka
prasa zwróciła uwagę na powodzenie jakim cieszyły się wystawy Hanny al-Haeka, będącego
członkiem Stowarzyszenia Artystów Szwedzkich. W obszernych komentarzach, zaopatrzonych
w fotografie, Hanna bardzo pozytywnie podsumował wrażenia z pobytu w Polsce, gdzie
w towarzystwie członków Koła zwiedził wiele miejsc historycznych w Wielkopolsce, Warszawie
i na Wybrzeżu. Niektóre reportaże prasa szwedzka zatytułowała wprost "Ambasador Sodertiilje
w Polsce", jako, że artysta mieszka w miejscowości Sodertiilje pod Sztokholmem, skupiającej
blisko 12 tysięcy emigrantów asyryjskich.
Urozmaicona
twórczość Hanny al-Haeka i różnorodne techniki wyrazu artystycznego,
którymi się posługuje, zainspirowały asyryjskiego grafika, Hanny Iszo Malek, doktoranta
w Instytucie Historii Sztuki UAM w Poznaniu, do intensywnej pracy w celu prezentowania swoich
obrazów w poznańskich galeriach. Pierwszą wystawę pl. "Sceny z życia codziennego Asyryjczyków
w Syrii" zorganizowano we wrześniu 1991 roku w Ośrodku Kultury "Wierzbak".
Omawiając działalność Koła w 1991 roku należy nadmienić jeszcze, że jego przewodniczący
został zaproszony w listopadzie w charakterze gościa na l Kongres Asyryjczyków w byłym
Związku Radzieckim.
W wyniku wieloletnich kontaktów przewodniczącego Koła z zarządem Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Poznaniu i wygłoszenia dla jego słuchaczy licznych wykładów na tematy związane
z kulturą narodów Bliskiego Wschodu, został on w dniu 27 listopada 1991 roku honorowym
członkiem tego towarzystwa.
Wracając do roku 1990 należy wspomnieć, że w okresie letnim przewodniczący Kola udał się
do Holandii na zaproszenie klubu "Mezopotamia" w mieście Enschede, by przygotować pracę na
temat działających tam restauracji. Zebrane w ciągu dwóch tygodni materiały zostały po powrocie
do Polski opracowane i przetłumaczone na język angielski. We wrześniu braI on udział w Oxford
Symposium on Food and Cockery z referatem na temat postów i świąt u Asyryjczyków na Bliskim
Wschodzie. W listopadzie, dzięki staraniom Koła, Ił program Polskiego Radia nadał godzinną
audycję, przy udziale kilku naukowców z ATCh, o chóralnym śpiewie kościelnym Asyryjczyków.
W roku 1992 w Kole przygotowano i wygłoszono pięć odczytów. Pierwszy z nich, pod
tytułem: "Asyryjczycy i ich kościoły na Bliskim Wschodzie" mial miejsce w dniu 22 kwietnia
w Gdańsku na zaproszenie tamtejszego oddziału PTL. Drugi, o postach i kuchni postnej
zaprezentowano
27 kwietnia w Institute of Toxicology and Nutrition w mieście Huddinge
w Szwecji. W oparciu o przedstawione dane szwedzka służba zdrowia zamierza sporządzić listę
okresów postnych i ich charakterystycznego jadłospisu m.in. dla asyryjskich pacjentów szwedzkich
szpitali. Trzeci wykład na temat kobiety na Bliskim Wschodzie został wygłoszony na UAM
w Poznaniu dla słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Czwarty z kolei, o ziołach w starożytnej
Mezopotamii, zaprezentowano na kolejnym Oxford Symposium on Food and Cockery w Oxfordzie. Ostatni zaś odczyt dotyczył ludowych form obchodzenia świąt kościelnych u Asyryjczyków
i został wygłoszony w Lublinie na międzynarodowej konferencji.

�309
W celu popularyzowania kultury asyryjskiej główny nacisk kładzie Koło na udokumentowane
formy działalności w postaci publikacji. W okresie sprawozdawczym ukazało się ich kilkanaście
w różnych czasopismach krajowych i zagranicznych.
Michael Abdalla

KONFERENCJA

NAUKOWA

-

"EKOLOGIA

I FOLKLOR"

W dniach 9-12 września 1992 roku odbyła się w Łodzi międzynarodowa konferencja naukowa
"Ekologia i Folklor" ("Ecology and Folklore"). Została zorganizowana przez nowo utworzony
Zakład Folklorystyki Uniwersytetu Łódzkiego, jedyną tego rodzaju placówkę uniwersytecką
w kraju. Komisarzem Naukowym konferencji była prof. dr hab. Violetta Krawczyk-Wasilewska
Kierownik Zakładu Folklorystyki i Katedry Wychowania Muzycznego, Sekretarzem Naukowym mgr Maria Łukowska.
Szeroko zakrojona problematyka konferencji koncentrowała się wokół trzech wiodących
tematów, które sformułowano następująco:
I. Relacja Człowiek - Natura w kulturze tradycyjnej i współczesnej.
2. Sytuacja folkloru wobec zmian społecznych, politycznych i kulturalnych.
3. Folklor wobec ekologicznych zagrożeń współczesnego świata.
Uroczystą inaugurację obrad, która odbyła się w Katedr;:" v' fchowania Muzycznego przy
ul. Smugowej zaszczycili goście honorowi, reprezentujący Urząd Miasta Łodzi oraz władze
uniwersyteckie z Jego Magnificencją Rektorem prof. dr habi!. Michałem Seweryńskim na czele.
Uczestników i gości konferencji powitała prof. dr habi!. Violetta Krawczyk-Wasilewska,
która
w swym wystąpieniu przedstawiła główne założenia i merytoryczny cel konferencji:
"Najnowsze pojęcia: ekologia społeczna czy ekologia kulturowa są wynikiem reakcji nauk
humanistyczno-społecznych
na niebezpieczeństwa współczesnej cywilizacji. Do niedawna, zwłaszcza w Europie Wschodniej, pojęcie ekologii utożsamiano z ochroną środowiska naturalnego przed
zagrożeniami cywilizacyjnymi i ich konsekwencjami dla życia i zdrowia człowieka. Nie dość
jednak wyraźnie uwypuklano aspekt kulturowy, moralny i psychologiczny zagrożeń cywilizacyjnych. Ich wynikiem jest między innymi rozpad tradycyjnych społeczności, w których jednostki
mogły odnaleźć swoją kulturową tożsamość i moralny punkt odniesienia wobec zagrożeń
współczesności. Każda bowiem grupa społeczna posiada swoją tożsamość, społeczne i kulturowe
korzenie, wierzenia, religię, obyczaje i rytuały, sposoby tradycyjnych zachowań oraz folklor zwany
również kulturą tradycyjną lub popularną. Folklor odzwierciedla społeczną i kulturową tożsamość
grupy; jest przekaźnikiem jej standardów i wartości poprzez przekaz słowny, naśladownictwo lub
inne środki. Istnieje więc w formie języka, literatury ustnej, muzyki, tańca, gier i zabaw, mitologii,
obrzędów i zwyczajów, wierzeń i przesądów, a także rękodzieła, architektury oraz innych faktów
artystycznych.
Dlatego też folklor - jako forma wyrazu kulturowego - musi podlegać ochronie na rzecz tych,
których tożsamość wyraża, ale także folklor powinien być chroniony przez samych zainteresowanych, a więc grupy polączone więzami rodzinnymi, zawodowymi, narodowymi, regionalnymi,
etnicznymi, religijnymi itp. Ten aspekt ochrony i obrony folkloru przed zniszczeniem i dewastacją,
a także nieuczciwą eksploatacją przybiera dziś wymiar międzynarodowy, czego wyrazem jest
dokument "Polecenie Ochrony Kultury Tradycyjnej i Folkloru" podpisany przez kilkadziesiąt
państw członkowskich UNESCO podczas 25. Konferencji Generalnej w Paryżu, w 1989 roku.
Tak więc z jednej strony mamy do czynienia we współczesnym świecie z uniformizacją kultury
i rozpadem społeczności tradycyjnych, a także ze zjawiskami nietolerancji kulturowej, z drugiej zaś
folklor tradycyjnych społeczności odzwierciedla ich lęki i niepokoje cywilizacyjne. Dlatego też
ekologiczne aspekty badań nad kulturą, tradycją i tożsamością mają dziś istotne znaczenie."

�310
Uroczystość inauguracyjną wypełniły dwa referaty - Jana Diehla, dyrektora Wydziału
Ochrony Środowiska ("Report on the Environmental Protection Problems of Łódź") oraz dra
Konrada Waloszczyka z Katedry Ekofilozofii Politechniki Łódzkiej, który w swym wystąpieniu
("Biocentrism against Anthropocentrism: three eco-philosophical interpretations") jako przyczynę
postępującej w naszej cywilizacji degradacji środowiska naturalnego wskazał antropocentryczną
filozofię życia i przeciwstawił jej filozofię biocentryczną.
W trwających cztery dni obradach wzięli udział reprezentanci wielu wiodących ośrodków
naukowych, zarówno polskich jak i zagranicznych. Ci ostatni, reprezentujący różne dyscypliny
naukowe, przybyli m.in. z Chorwacji, Danii, Finlandii, Grecji, Izraela, Szwajcarii, Szwecji. Na
siedzibę obrad wybrano Ośrodek Wypoczynkowy w Dobieszkowie pod Łodzią, mieszczący się
w obrębie wspaniałej strefy klimatycznej rezerwatu przyrody "Struga Dobieszkowska". Usytuowanie obiektu w leśnym krajobrazie sprzyjało obradom i dobrze współgrało z ich tematyką.
Popołudniowa sesja pierwszego dnia obrad poświęcona była ekologicznym aspektom egzotycznych kultur. Obszerny wykład dotyczący tych właśnie problemów wygłosił prof. dr Juha
Pentikainen z Uniwersytetu w Helsinkach ("Shamanism as Ethnic Rcsponse to National and
Ecological Crisises: A Case of Khanty in Northern Russia"). Ten niezwykle interesujący wykład
ilustrowany był filmem i przeźroczami. Marjut Huuskonen z Uniwersytetu w Turku (Finlandia),
specjalizująca się w problematyce archaicznej i oryginalnej kultury tradycyjnej Laponii, przedstawiła referat pl. "Mythical Aspects in the River - Saami Tradition". W oparciu o materiały
dokumentacyjne pochodzące z badań w fińskiej części Laponii referentka przedstawiała niektóre
aspekty złożonej problematyki stosunku człowieka do innych istot, natury, świata nadzmysłowego,
przejawiające się w folklorze słownym. Kwestią wierzeń kosmologicznych wybranych plemion
zachodniej Amazonii zajęła się w swoim wystąpieniu dr Magdalena Śniadecka-Kotarska z Katedry
Etnologii UL. ("Ecological Aspects of Cosmology in Western Amazonian Tribes"). Wierzenia,
o których mówiła tworzą zwarty system magiczno-religijny, którcgo rdzenicm jest jakżc potrzebne
i w naszej cywilizacji przekonanie o potrzebie zachowywania równowagi ckologicznej.
Drugi dzień obrad rozpoczął referat prof. dr. Bengta af Klintberga z Uniwcrsytetu w Sztokholmie, specjalizującego się w problematyce ludowych legend szwedzkich, a także w zagadnieniach
związanych z folklorem współczesnym. Jego referat ("Modern Dangers and the Creation of
Legends") dotyczył obaw wyrażanych w podaniach związanych z rzeczywistymi czy wyimaginowanymi zagrożeniami współczesnego świata, takimi jak np. naruszenie norm, ale także z kataklizmami natury technologicznej jak Czarnobyl, czy niebezpieczeństwem AłDS. Punktem wyjścia
następnego referatu był również problem związany z poglądami na temat AIDS. Autorki referatu
pI. "Popular World-View on AIDS Problems in Poland" - prof. dr habil. Violetta Krawczyk-Wasilewska i mgr Maria Łukowska zarysowały antropologiczny model widzenia problemu
AIDS przez społeczność Rady Pabianickiej. Reakcje owej lokalnej społeczności na projekt
budowy domu dla chorych pozwoliły autorkom wysnuć wniosek o izolacji świadomościowej, tradycyjnym wciąż światopoglądzie i tworzeniu mitów (na wzór społeczności tradycyjnych) zastępujących źródłową wiedzę. Referat ilustrowany był filmem. Folkloru słownego, świadomości społeczności tradycyjnych dotyczyły również wystąpienia prof. dr. Dov Noya z Uniwersytetu w Jerozolimie ("Space in Jewish Folk Tales and Legends") oraz Michele Simonsen z Uniwersytetu w Kopenhadze ("Ecological Awarnees and Holistic World-View ofTraditional Societies in Denmark").
W kolejnym dniu debat zaprezentowano teksty poruszające problcmy ekologii z punktu
widzenia specjalistów różnych dziedzin. I tak, prof. dr Anna Papamichael dyrektor Hcllenistycznego Centrum Badań Folkloru w Atenach, w referacie pl. "Agricultural Tools and Machineryand
Their Economical and Ecological Parameters" zajęła się wpływem, jaki na środowisko naturalne
i gospodarkę lokalnych regionów wywiera użycie narzędzi i maszyn rolniczych. Mgr Violetta
Przerembska z Katedry Wychowania Muzycznego UŁ w referacic "New Tendencies to the
Traditional Folk-instruments Production in the Contemporary Polish Village" mówiła o zmianach
w budownictwie ludowych instrumentów muzycznych, wynikłych z proccsu przemian społeczno-kulturowych
wsi polskiej w ostatnich latach. Zagadnienie to, ściśle związane z ekologią
kulturową, uwidacznia tendencje destrukcyjne związane z degradacją tradycyjnego środowiska

�311
kulturowego. Wystąpienie dr Marii Bjorkroth z Uniwersytetu w Uppsali ("Aehieving Future
through the Past: Cultural and Environmental
Recycling") wiązało się z rolą kulturowego
dziedzictwa i tradycji w rozwoju nowoczesnego, szwedzkiego społeczeństwa. Autorka ustosunkowała się do wpływów owej tradycji na infrastrukturalną technologię w społecznym i kulturowym
kontekście. Odrębny nurt zainteresowań zaprezentowała w swym tekście prof. dr habił. Maria
Ławrynowicz z Instytutu Biologii UŁ. ("Use of Hallucinogenic Mushrooms as a New Social
Problems in Poland"). Prof. dr habi!. Teresa Dunin-Karwicka z Uniwersytetu w Toruniu mówiła
o znaczeniu drzew w wierzeniach i kulcie, praktykach magicznych, pieśniach ludowych różnych
ludów ("Trees in Slavonic Folklore").
Ostatniego dnia konferencji wysłuchaliśmy trzech referatów. Doc. dr habił. Irena Bukowska-Floreńska z Uniwersytetu Śląskiego w referacie "Customs and Rites as a Value Stabilizing
Social Bonds in the Changing Circumstances of Contemporary Life" zwróciła uwagę, że istota
zwyczajów i obrzędów, zawarte w ich wartościach symbolicznych i powtarzającym się rytmie
realizowania przez następujące po sobie pokolenia, ma walor wartości stałej, ciągle społecznie
pożądanej i uważanej za wspólną dla różnych grup społecznych. Dwa kolejne referaty dotyczyły
tematyki muzycznej. Dr Zdenka Weber z Zagrzebia omówiła patriotyczne pieśni jako nowo
komponowany folklor w pozostającej w stanie wojny Chorwacji, Bośni i Hercegowinie ("Music
Cries for Peace and Freedom"). Wystąpienie dr. hab. Lucjana Cieślaka z Katedry Wychowania
Muzycznego UŁ dotyczyło natomiast problematyki polskiej muzyki ludowej ("Polish Folk Music
and 20th Century Civilization') Autor opierając się na dwóch źródłach - pieśni popularnej i folklorze z Kaszub - próbował dowieść, że folklor muzyczny jest wciąż żywy, chociaż ma inny kształt
i jest bardziej nowoczesny na skutek zapożyczenia pewnych elementów z muzyki artystycznej.
Bogata i zróżnicowana
tematyka prezentowanych
referatów prowokowała do licznych
1 ożywionych
dyskusji. Referaty zostały opublikowane w pokonferencyjnym wydawnictwie.
Warto też wspomnieć, iż w czasie trwania konferencji zorganizowana została wystawa książek
i publikacji, na której uczestnicy i zaproszeni goście mieli możliwość zaprezentowania
swego
dorobku.
Miłą atrakcją była też z pewnością wycieczka do gotyckiego zamku w Oporowie, gdzie
w stylowych, zabytkowych wnętrzach odbył się koncert muzyki dawnej w wykonaniu studentów
i wykładowców Katedry Wychowania Muzycznego UŁ. Z dużym uznaniem spotkał się również
występ Akademickiego Zespołu Pieśni i Tańca "Kujon", jaki miał miejsce pierwszego dnia
konferencji w Muzeum Historii Miasta Łodzi.
Konfcrencja "Ekologia i Folklor" była znaczącym wydarzeniem naukowym, o czym świadczą
m.in. opinie jej uczestników. Organizatorzy otrzymują obfitą korespondencję, w której podkreśla
się wysoki poziom merytoryczny obrad i sprawną organizację.
Wymieńmy na koniec głównych sponsorów, dzięki którym przedsięwzięcie mogło być
zrealizowane: Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Łodzi, Ministerstwo Edukacji
Narodowej, Krajowe Centrum Edukacji Ekologicznej, "Papier Service", "Adaldan", "Dom-Mat".
Violetta Przerembska

KONFERENCJA

ETNOLOGICZNA

W UPPSALI

W dniach od 23 do 28 września 1991 roku odbyła się w Uppsali (Szwecja) międzynarodowa
konferencja etnologiczna zorganizowana
przez Instytut Etnologii Uniwersytetu w Uppsali.
Spotkanie w Uppsali zgromadziło kilkudziesięciu etnologów i folklorystów z następujących krajów
europejskich: Danii, Szwecji, Norwegii, Finlandii, Islandii, Polski, Niemiec i Estonii. Całością prac
podczas konferencji kierował prof. dr A. Gustavsson dyrektor Instytutu Etnologii Uniwersytetu
w Uppsali oraz pracownicy tegoż Instytutu, M. Greifender i S. Fiireby.
Konferencję otworzył 23 września A. Gustavsson, który przedstawił temat przewodni obrad:
niemieckojęzyczna etnologia i folklorystyka lat 80. w porównaniu ze stanem badań w Skandynawii

�312
(tytuł konferencji brzmiał: "Tysksprakig etnologii och folkloristik under 1980 - talet i jiimforelse
med forskningsutvecklingen i Norden"). Oprócz spotkań plenarnych, na których wygłoszono 15
referatów, odbywały się prace w sekcjach. W trakcie tych spotkań ka~.dy z uczestników
prezentował własne badania oraz tendencje badawcze w etnologii poszczególnych krajów.
Uczestniczyłem w pracach trzeciej sekcji, którą reprezentowali
następujący badacze:
N. A. Bringeus (Szwecja), F. Hammersam, L. O. Andersen (Dania), B. Rogan, O. Reiakvam
(Norwegia), H. Strandberg (Finlandia).
Pierwszego dnia wygłoszono dwa referaty, których autorami byli Chr. Kock (Niemcy) oraz
J. Lehtonen (Finlandia). Pierwszy z badaczy zaprezentował materiał pl. "Olika vetenskapskulturer
i etnologi. En jiimfOrelse mellan Sverige och Tyskiand" ("Różne sposoby przedstawiania etnologii.
Próba porównania między Szwecją a Niemcami"). Autor na podstawie analizy szaty graficznej
literatury etnologicznej wydawanej w Szwecji i w Niemczcch ukazał różnicc wykorzystania sztuki
edytorskiej w publikacjach niemieckich i szwedzkich.
Badacz z Finlandii przedstawił referat pl. "Finsk etnologi och osteuropeisk forskning. Nagra
forbindelselinjer" ("Etnologia fińska i badania wschodnioeuropejskie. Kilka wzajemnych kontaktów"), w którym zwrócił uwagę na bliskie kontakty uczelni i badaczy fińskich z uczelniami
rosyjskimi, węgierskimi oraz niemieckimi.
W drugim dniu konferencji wygłoszono trzy referaty, których autorami byli: B. Rogan (Norwegia), Ch. Daxelmiiller (Niemcy) oraz S. Diirmeyer (Niemcy). Z tej grupy referatów na uwagę zasłużyły
dwa, a mianowicie - "Norsk etnologi i jamr6relse med forskningutvecklingen i Frankrike och
TyskIand" ("Etnologia norweska w porównaniu z rozwojem badań we Francji i w Niemczcch") autorstwa B. Rogana oraz S. Diirmeyer pl. "Tryska invandrare till Uddevala 1946-1968" ("Niemieccy
imigranci w Uddevala w latach 1946-1968"). B. Rogan podkrcślil duże zainteresowania etnologii
norweskiej kierunkami badawczymi obowiązującymi i preferowanymi we Francji oraz krajach
anglosaskich, wskazał na "socjologizm" etnologii norweskiej oraz odchodzenie od języka niemieckiego jako dominującego w publikacjach etnologicznych ukazujących się w tym kraju.
Drugi referat stanowił jakby wprowadzenie do szwedzkich badań nad mniejszościami
etnicznymi. Autorka, bazując na przeprowadzonych
wywiadach i dok umentacji archiwalnej
zwróciła uwagę na trudności rodzin niemieckich w procesach integracji i akulturacji ze społecznością szwedzką. S. Diirmeyer podkreśliła, że problematyka imigracji stanowi jeden z doniosłych
tematów współczesnych badal] etnologicznych w Szwecji.
W ciągu dwóch następnych
dni przedstawiono
5 referatów: S. Gottsch (Niemcy),
A. M. Astrom (Finlandia), T. Scholze (Niemcy) oraz O. Holzapfel (Niemcy).
W tej grupie referat A. M. Astrom pl. "Finsk etnologii mellan ost och viist" ("Etnologia fińska
pomiędzy wschodem i zachodem") należał do najciekawszych. Autorka omówiła badania prowadzone w Finlandii oraz podkreśliła możliwość zrekonstruowania,
za pomocą etnologicznych
metod badawczych (strukturalizm), fińskiego etosu pracy. A. M. Astrom podkreśliła znaczenie
kontaktów międzyuczelnianych w badaniach kultury obszaru nadbałtyckiego.
Ciekawym punktem konferencji w Uppsali było zwiedzenie i zapoznanie się z Centralnym
Archiwum Dialektu i Folkloru (ULMA). W trakcie pobytu w tej zasłużonej dla etnologii
szwedzkiej placówce naukowo-badawczej, pracownik jednego z działów wygłosił referat o historii
archiwum oraz wydawnictwach.
W ostatnich dwóch dniach konferencji referentami byli kolejno: D. K ramer (Niemcy),
F. Hammersam (Dania), N. A. Bringeus (Szwecja), O. Lofgren (Szwecja). Największe zainteresowanie wywołał referat O. Lofgrena pl. "Nationella siirarter i europiiisk etnologi. Reflektioner kring
forskarsamhiillets differientiering" ("Narodowe odmienności w europejskiej etnologii. Refleksje
wokół różnych podejść badawczych"). Autor podjął próbę scharakteryzowania
aktualnych
tendencji badawczych w etnologii poszczególnych krajów (Francja, W. Brytania, Niemcy,
Norwegia, Szwecja, Polska,' Węgry i Czechosłowacja). Zauważył, że obecnie odchodzi się
w publikowanych materiałach od języka niemieckiego jako "głównego" i "konferencyjnego".

�313
W kontaktach instytucjonalnych, prywatnych dominuje język angielski i francuski, czasopisma
ukazują się przede wszystkim w języku angielskim, dokonania etnologii francuskiej i brytyjskiej
okazały si,&lt;bardziej interesujące i przekonywujące aniżeli "tradycjonalizm etnologów niemieckich".
Konferencja w Uppsali nie tylko umożliwiła referowanie szeregu zagadnień związanych
z aktualnymi tendencjami badawczymi w etnologii w poszczególnych krajach skandynawskich
i w Niemczech, ale pozwoliła je również przedyskutować w gronie osób skupionych w poszczególnych grupach roboczych. Biorący udział w konferencji poznali wzajemnie zakres prowadzonych
badań. Na zakończenie należy podkreślić serdeczne przyjęcie uczestników konferencji przez
gospodarzy. Organizatorzy zapowiedzieli wydanie materiałów - referatów z tej konferencji w osobnym wydawnictwie. Materiały mają się ukazać w roku 1992, w językach skandynawskich
i angielskim. Były one j,&lt;zykami obowiązującymi podczas konferencji.
Waldemar Kopczyński

IV EUROPEJSKIE

SEMINARIUM
ŚRODKOWOAZJATYCKIE
W BAMBERGU

Seminarium (4th European Seminar on Central Asian Studies) odbyło się w dniach od 8 do 12
pażdziernika 1991. Zorganizowane zostało przez zespół pracowników Instytutu Orientalistycznego
Uniwersytetu w Bambergu (Ingeborg Baldauf, Bert G. Fragner, Klaus Kreisner, Semih Tezcan),
zgromadziło ponad 100 uczestników zainteresowanych problematyką środkowoazjatycką
z 23
krajów, nie tylko Europy ale również Azji i Ameryki. Europejskie Seminaria Środkowoazjatyckie
stały się już trwałym forum wymiany poglądów między badaczami Azji Środkowej. Zapoczątkowane przez I Seminarium w 1985 roku, zwołane przez J. Waardenburga, H. Boetschotena i
M. van Damme z Uniwersytetu w Utrechcie, kontynuowane były w Londynie (1987) i Paryżu
(1989). Referaty wygłaszane na seminariach są publikowane!.
Przewidywane jest utrzymanie
organizacji spotkań co dwa lata. Wybór w Bambergu dr Turaja Atabaki na Sekretarza Generalnego Seminarium (poprzedni Sekretarz prof. dr Mark van Damme) wskazuje na utrzymanie
ośrodka organizacyjnego w Departamencie Studiów Orientalistycznych Uniwersytetu w Utrechcie.
Podkreślanym celem Seminarium w Bambergu była integracja wiedzy i dyscyplin zajmujących
się Azją Środkową. Stąd też nie umieszczono w nazwie IV Seminarium żadnego hasła tematycznego. Przedmiotem referatów były zarówno historia jak i współczesność Azji Środkowej ujmowana
w szerokiej perspektywie kulturowej i politycznej. Wydarzenia polityczne na tym terenie, a przede
wszystkim konieczność wycofania się interwencyjnych oddziałów radzieckich z Afganistanu oraz
procesy emancypacyjne w republikach środkowoazjatyckich,
związane z rozpadem ZSRR,
podtrzymały światowe zainteresowanie problematyką środkowoazjatycką.
Zainteresowanie to
nadal wywoływane jest ponadto bogatą i dotąd niedostatecznie znaną historią i różnorodnością
kulturową regionu, głębokimi przeobrażeniami społeczno-kulturowymi
i konfrontacją na tym
terenie, często dramatyczną, odrębnych wzorów kulturowych oraz wieloletnimi, intensywnymi,
międzynarodowymi badaniami naukowymi, m.in. Szlaku Jedwabnego, pod patronatem UNESCO.
Interdyscyplinarny charakter Seminarium polegał na uczestnictwie w nim przedstawicieli
wielu dyscyplin: językoznawców, literaturoznawców,
etnologów i antropologów
społecznych,
historyków, religioznawców, filozofów, archeologów, historyków sztuki i politologów. Nie było to
jednak spotkanie badaczy zamkniętych dotąd w ramach swoich wyłącznie dziedzin. Zainteresowanie obszarem Azji Środkowej od dawna bowiem nakazywało im przekraczanie granic swojej

I Ulr('(Ohl Paper..•Oli Central Asia. red. M. Van Damme i H. Boeschoten,
"Turkological Series" No.2, Utrecht 1987; Cultural
Change and COfllinuiry jf! Central Asia, red. Shirin Akiner, Kegan Paul International, London and New York 1991; En Asie Centrale
SOl'iiotique: Ethnics.
Nations.
Etats ... Cahiees du Monde Russe et Sovietique", vol. XXXII (I), 1991.

�314
specjalności i kontekstowe ujmowanie badanej sfery rzeczywistości. Stąd też etnolog (antropolog
społeczny) znajdował interesujący materiał i poglądy nie tylko w referatach przedstawicieli własnej
dyscypliny ale również w innych. Wśród przeszło 80 referatów wygłoszonych w trakcie Seminarium
problematykę etnologiczną omawiały m.in. następujące: dr G. Rasuly-Paleczek (Uniwersytet
w Wiedniu) Pokrewieństwo
i polityka w,vród Uzbeków północno-wschodniego
Afganistanu;
dr Lutz
Rzehak (Uniwersytet Humboldta, Berlin) Pokrewieństwo
i organiwLja
rodowa Baludżów w radzieckiej Turkmenii; prof. Michael Zand (Uniwersytet Hebrajski, Jerozolima) Cala, kryplO - Żydzi Azji
Środkowej;
prof. Giovanni Stary (Seminario di Cinese, Wenecja) Grupa Shihe-Manchu
w Turkiestanie chińskim; dr Thomas Hoppe (Uniwersytet w Hamburgu) Tradycyjne
rolnictwo
Ujgurów
i proces zasolenia
gleby w północnej
części ha sen u Tarymu; dr Adam Molnar (Uniwersytet
w Szegedzie) Magia pogody w Azji Środkowej;
dr Tatiana Pang (Akademia Nauk, Sankt
Petersburg) Materiały dotyczące szamanów mandżurskich w Archiwum Griehienszikowa.
Etnologów
polskich reprezentowali na Seminarium dr Marek Gawęcki i prof. Zbigniew Jasiewicz z Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Pierwszy z nich wygłosił wykład: Polacy i Niemcy
w Kazachstanie.
Zarys problematyki
etnologicznej,
natomiast drugi: KolekLja fotografii Leona
Barszczewskiego
jako źródło historyczne
i etnograficzne.
Wyniki badań związanych z Azją
Środkową, prowadzonych w Polsce, przedstawili ponadto orientaliści: dr Danuta Chmielewska
(Uniwersytet Warszawski) Przejście tradycyjnego społeczeństwa
tureckiego do życia nowoczesnego;
dr Henryk Jankowski (Uniwersytet w Budapeszcie i Uniwersytet im. A. Mickiewicza w Poznaniu)
Elementy
mongolskie
w toponomastyce
Krymu; dr Kinga Maciuszak (Uniwersytet Jagielloński)
Radzieckie
publikacje
o Afganistanie
w okresie
ostatnich
pię/IJastu lat; prof. Tadeusz Majda
(Uniwersytet Warszawski) Płytki ceramiczne
z Turkiestanu
z X/V i X V wieku w Muzeum
Narodowym
w Warszawie; dr Jadwiga Pstrusińska (Uniwersytet Jagielloński) W~półczesny stalus
grupy etnicznej Pasztunów
w AJganis1anie oraz prof. Edward Tryjarski (Uniwersytet Warszawski)
Języki

wzdłuż

Szlaku

Jedwabnego.

Naukowcy polscy, w tym również etnologowie, nie byli reprezentowani na wszystkich kolejnych spotkaniach w ramach Seminarium. Pierwszy kontakt etnologa z Polski z europejskim
środowiskiem badaczy Azji Środkowej miał miejsce w roku 1987 w Londynie2. Znaczenie badań
na tym terenie, a także polskie tradycje tych badań i osiągnięcia, wymagają nic tylko naszego
uczestnictwa w następnych seminariach ale również udziału w utrzymaniu idei spotkań.
Zhigniew

WYSTAWA "SZOPKA KRAKOWSKA l JEJ BOHATEROWIE"
W MUZEUM ETNOGRAFICZNYM
W KRAKOWIE, GRUDZIEŃ

Jasiewicz

1991

Wystawę, której autorką jest dr Anna Mądrala-Kozieł, zdecydowano się zrobić stosunkowo
niedawno, a więc w trybie przyspieszonym, gdy próby wynajęcia sal wystawowych przy ul.
Krakowskiej 46, a przez to podreperowanie skromnego muzealnego budżetu nic powiodły się.
Znaleziono natomiast sponsora - Zakłady Przemysłu Cukierniczego "Kopernik" z Torunia. Za
odnajęcie salki na sprzedaż pierników, tradycyjnie kupowanych o tej porze roku św. Mikołajów
(figurki są w dwu wersjach smakowych z polewą czekoladową i dwa razy tańsze z lukrem), serc
w kilku wielkościach (w tym pakowane w domek Baby Jagi), w kształcie wielkiego astronoma
- patrona zakładów, karet, mieszczek, fabryka zrefundowała techniczne przygotowanie ekspozycji
(odnowienie szopek i kukiełek, malowanie klocków - postumentów, wykonanie napisów) i jej

2

Polska"

Z. Jasiewicz, Azja Środkowa. Tradycja i zmiana. II Europejskie Seminarium Środkowoazjatyckie
l. XXXlfI, z. l, 1989.

w

Londynie, "Etnografia

�315
reklamę w radiu "Kraków" i RMF. Piękny plakat wprowadzający wydrukowano jeszcze na
wystawę w Monachium w 1986 roku w Niemczech Zachodnich. Z powodów finansowych nie
ukazał się najskromniejszy bodaj katalog powielany.
W ubiegłym roku w krakowskim Muzeum Etnograficznym mieliśmy możność obejrzeć szopki
krakowskie w rozwoju dziejowym formy, w tym szopek jest kilkanaście, a akcent położono na
postaciach występujących w jasełkach stanowiących niezbędne wypełnienie stajenki betlejemskiej:
Dzieciąlku w żłobku, Malce Boskiej, św. Józefie, trzech królach - w mniejszym stopniu,
a legendarnych i związanych z Krakowem takich jak: pan Twardowski, lajkonik, smok wawelski,
historycznych - ułani, Kościuszko i kosynierzy spod Racławic, komendant Piłsudski i legioniści,
a w szopce okupacyjnej partyzanci z AK i uwspółcześniony Żyd z getta z opaską z gwiazdą
Dawida na rękawie, tradycyjnych: król Herod, śmierć, diabeł, czarownica z maselnicą, hetman,
policjant, dziad proszalny, modlący się Żyd w stroju rytualnym, Góral - druciarz (może Słowak
z Jabłonkowa 'I), Cygan z nicdźwiedziem, Cyganka, ale i hejnalista z Wieży Mariackiej, król
kurkowy, zwierzyniecki fiakier, wiślani galarnicy z Łęczan, Tyńca, czy Czernichowa.
Kukiełki wystawiono tak w oddzielnych gablotach jak i w szopkach. Te ostatnie możemy
podziwiać w kilku wielkościach (ale przeważają duże), w tym kiłka najstarszych posiadanych przez
muzeum, a więc z Wieliczki sprzcd 1904 roku, wiejska z Bieżanowa sprzed I wojny światowej
i z tego samego okresu wykonana na zamówienie Stanisława Wyspiańskiego dla jego dzieci,
również wielokrotnie nagradzanego twórcy współczesnego nam - Wacława Malika ze Zwierzyńca, czy emerytowanego pracownika muzeum sI. kustosza K. Szewczyka. Szopki nie są podpisane
przez twórców ani nie podano z jakiego okresu pochodzą.
Postaciom z przedstawień szopkowych, kukiełkom i uruchamianym motorkiem kręcącym się
w kółko czy nieruch omy m, towarzyszą opisy pochodzące z tekstu zanotowanego przez Stanisława
Estreichera (pod pseudonimem Jan Krupski) od murarzy z przedmieść krakowskich - zespołu
Michała Ezenekiera z Krowodrzy (a potem Czarnej Wsi) chodzącego z szopką od 1864 roku,
z legend krakowskich z różnych zbiorów, a także światło (niektóre z eksponatów mają
podświetlaną scenę lub witraże) i delikatna muzyka (kolędy). Wiele z postaci szopkowych,
tradycyjnych w jasełkach krakowskich, jak na przykład "Pan Jezus in triptici figurae, Najświętsza
Panna i św. Józef, Trzy króle, 7 osóbek ubranych po polsku, 5 Murzynów, 3 osoby po niemiecku,
3 osoby po księsku, 3 gołąbków, 3 aniołów, Węgrzy, kozak, 4 dziewice, 4 chłopaków przyklękających snycerska robota, 10 chłopaków w sukmanach, 2 Górale, 2 hajducy" znanych jest już z inwentarza spadkowego po rajcy krakowskim i kupcu korzennym Józefie Wadowskim z 1738 roku.
Ewa Janina Sadowska

WYSTAWA "ZAOLZłE W OCZACH TWÓRCÓW LUDOWYCH"
W INSTYTUCIE HISTORII ARCHłTEKTURY
I KONSERWACJI ZABYTKÓW POLITECHNIKI
KRAKOWSKIEJ,
SIERPIEŃ

199ł

W salach ekspozycyjnych w sklepionych piwnicach kompleksu dawnego więzienia św.
Michała przy ul. Kanoniczej I wystawiono prace amatorów plastyków - członków Klubu
Twórców Ludowych przy Sekcji ·Folklorystycznej Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego
w Czecho-Słowacji: rzeźby Gustawa Brudnego, Jana Heezko, Pawła Kufy, Karola Kalety,
Bronisława Procnera i Jerzego Szkatuły przedstawiającego sceny z życia Górali beskidowych na
Zaolziu (prace polowe - orka, sianokosy, pasionka na halach, zrywka drewna, zbieranie chrustu,
kopanie ziemniaków, myśliwego z dziewczyną, kapelę ze skrzypcami, basetlą i wyrostkiem
świstającym na palcach, odpoczywających starzyków, przysłuchujące się pary młodzieży, gaździnę
piorącą w balii i drugą z putniami, parobka ubijającego nogami kapustę w beczce, kobietę
z maselnicą, gazdę z psem i drugiego wiozącego na taczce wory mąki). Malarstwo olejne Stanisława

�316
Orszulika realistycznie przedstawiające sielskie krajobrazy Beskidu Śląskiego w różnych porach
roku, z drewnianymi chałupami na tle masywu górskiego, i dla kontrastu, przerażające purpurowo-pomarańczowo-czarne
w tonacji szyby, dymy, hałdy w księżycowym krajobrazie przemysłowym przy kopalniach i hutach pogranicznej Stonawy - to co z krajobrazem zrobił człowiek.
Rysunki piórkicm Władysława Macury dające w sposób bardzo precyzyjny obraz zabytków
(zamki, dwory) i dawnego budownictwa ludowego tego tcrenu (chałupy, młyn, kuźnie, krzyż
przydrożny).
Antoni Szpyrc pokazał w malarstwie na szkle świat wiejski i małomiasteczkowy Zaolzia;
obrzędy takic jak orszak Mikołajów z aniołem i diabłem, adoracja szopki, śmigus dyngus, ale
i z obijaniem dziewcząt misternie z wikliny plecionym batogiem, chodzenie z gaiczkiem, a także
pary w strojach: laskich, góralskich małomiasteczkowych z Jabłonowa, cieszyńskich, sceny z życia
dawnego Jabłonkowa, rzemieślników przy pracy (szewca, bcdnarza, garncarza, młynarza). Scenariusz wystawy i katalog przygotowała Ewa Sadowska.
Ewa Janina

Sadowska

MIĘDZYNARODOWA
KONFERENCJA
W lUŻNO-SACHALlŃSKU
"BRONISŁAW PIŁSUDSKI
- BADACZ LUDÓW SACHALINU"

W dniach od 31 października do 2 listopada 1991 roku w Jużno-Sachaliński (Rosja) odbyła się
międzynarodowa
konferencja pod nazwą: "Bronisław Piłsudski - badacz ludów Sachalin u".
Zorganizowano ją w nawiązaniu do 125 rocznicy urodzin zesłańca i badacza kultury Ajnów
i innych ludów Sachalinu i Przyamurza. Organizatorami konferencji byli: Sachalińskie Okręgowe
Muzeum Krajoznawcze oraz Towarzystwo Badań Sachalin u i Wysp Kurylskich. Poprzedziły ją
prawie dwuletnie przygotowania prowadzone przez komitet organizacyjny, którym kierował
W. M. Łatyszew, dyrektor Sachalińskiego Okręgowcgo Muzcum Krajoznawczcgo w lużno-Sachalińsku.
Różnorodna działalność B. Piłsudskiego na Sachalinie, we Władywostoku,
w Japonii, Polsce, Francji i w innych krajach Europy stwarzała potrzebę wielopłaszczyznowej
konsultacji na etapie organizacyjnych przygotowań. Włączyli się do niej uczeni japońscy, liczne
grono uczonych rosyjskich a także Polacy. Wspomnieć należy, że w ramach przygotowań
organizacyjnych gościli w Jużno-Sachalińsku językoznawca z Poznania Alfred Majewicz, etnograf
z Wrocławia Antoni Kuczyński i historyk nauki z Warszawy Zbigniew Wójcik a także pracownik
Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie lózef Żytek. Konsultacje pozwoliły na pełniejsze ogarnięcie
spraw związanych z biografią, badaniami i działalnością społeczno-polityczną Bronisława Piłsudskiego, które w szczegółowej formie zostały rozwinięte podczas konferencji. Oprócz uczonych
z całego świata na konferencję przybyli członkowie rodziny B. Piłsudskiego mieszkający w Japonii,
wywodzący się z ajnuskiego pnia genealogicznego.
Pierwszy dzień konferencji rozpoczęto posiedzeniem plenarnym. Otworzył je J. N. Miszuta,
wicegubernator okręgu. W krótkim, emocjonalnym wystąpieniu, w imieniu władz i administracji
okręgu, pozdrowił on zebranych życząc interesującej i twórczej pracy. Nast«pnie etnografowie,
historycy, filolodzy i językoznawcy z wielką uwagą wysluchali referatu głównego, przygotowancgo
przez W. M. Łatyszcwa, pl. "Sachalin - przeznaczenie Bronisława Piłsudskiego". Refercnt omówił
prawie 20-letni okres życia uczonego, od udziału w próbie zamachu na życie Aleksandra III po
wyjazd do laponii. Okres ten spędził on na sachaliIlskiej katordze w bardzo ciężkich warunkach.
W. M. Łatyszew podkreślił, że Piłsudski zdołał przełamać kryzys i rozpacz intuicyjnie odnajdując
drogę, której podporządkował dalsze swe życie. Drogą tą było badanic rdzcnnej ludności wyspy:
Niwchów, Ajnów, Oroków.

�317
Zagadnieniom rdzennej ludności wyspy poswlęcono cztery wystąpienia posiedzenia plenarnego. J. A. Scm (Państwowy Instytut Pedagogiczny im. Hercena, Sankt-Petersburg) 1 dokonał
analizy sporządzonego przez B. Piłsudskiego "Projektu zarządzania Ajnami z wyspy Sachalin".
Dokument ten o typie ustawodawczym obejmował sprawy zarządzania, organizacji społeczeństwa
oraz funkcjonowania administracji w swoistych warunkach życia na wyspie. J. A. Sem rozpatrywał
opracowanie jako próbę niesienia rzeczywistej pomocy niewielkim ludom Sachalinu. Niewątpliwie
jest on kontrowersyjny, a nawet utopijny. Zdaniem referenta liczne sugestie uczonego pozostały
jednak aktualnc do dziś.
"Spuścizna naukowa B. Piłsudskiego a stan współczesny rdzennej ludności Sachalin u" to
temat wystąpicnia M. S. Wysokowa (Sachalińskie Centrum Dokumentacji Historii Nowszej,
JuŻno-Sachalińsk). Rcferent omówił teoretycwe założenia myśli badacza i realia życia, wskazując
na współczcsny byt Niwchów i Oroków.
Podobne problemy stanowiły trcść emocjonalnych,
mocnych wystąpień przedstawicieli
małych ludów Sachalinu: N. W. Sołowiowa (Asocjacja Ludów Północy Okręgu Sachalińskiego,
acha) i G. N. Psiagina (Noglicki Rejonowy Komitet Wykonawczy, Nogliki). Odnotowano, że
w ostatnich dzicsięciolcciach wydano dziesiątki zarządzeń państwowych, republikańskich i miejscowych, ukicrunkowanych
na poprawę życia i bytu ludów Północy. W praktyce pozostały
jedynic deklaracjami. G. N. Psiagin przedstawił propozycje, które - jego zdaniem - mogłyby
rzeczywiście doprowadzić do przywrócenia tradycyjnego obrazu życia oraz podniesienia poziomu materialnego bytu. N. W. Sołowiow, na przykładzie sachalińskich Oroków, przedstawił
mapę ekologicznych i socjalnych nieszczęść ludu, oceniając ogólne jego położenie jako katastrofalnc.

Fot. I. Uczestnicy konferencji w Jużno-Sachalińsku

(1991) na tle pomnika Bronisława Piłsudskiego.

�318
Wystąpienie Kazuyasu Kimury (Sapporo, Japonia) dla większości uczestników konferencji stanowiło nieoczekiwane zaskoczenie. Referent mówił bowiem o B. Piłsudskim - swoim
dziadku. Wspomniał ponadto o swoim ojcu Sukez6, synu Piłsudskiego, oraz o jego siostrze
Kiyo, i ich życiu. W spotkaniu uczonych brały udział także dwie wnuczki polskiego badacza
Ajnów.
Referat Y. Kotani (Uniwersytet Nagoya, Japonia) został poświęcony znanemu etnografowi,
badaczowi kultury Ajnów - J. Batchelorowi. Działał on w tym samym czasie co B. Piłsudski.
Referent dokonał analizy kontaktów naukowych Piłsudskiego z Batchelorem i F. Boasem.
Poznaniu tych kontaktów poświęcony zostanie interesujący japoński program, pod nazwą
"Etnologiczne badania kultury materialnej kolekcji ajnuskich w muzeach północnoamerykańskich".
Prace drugiego dnia konferencji zorganizowano w czterech sekcjach, w których analizowano
sprawy bardziej szczegółowe, a mianowicie zagadnienia związane z twórczością i życiem uczonego,
kulturą duchową i materialną aborygenów oraz historią Sachalin u w drugiej połowie XIX i na
początku XX wieku.
W sekcji "Bronisław Piłsudski - życie, twórczość, spuścizna naukowa" omawiano problemy
związane z życiem badacza. Komunikaty uczestników tej sekcji uzupełniały informacje przedstawione przez W. M. Łatyszewa w głównym referacie oraz pozwalały poznać drogę życiową
uczonego po opuszczeniu Sachalinu. Do sachalińskiego okresu w jego życiu nawiązywał
komunikat B. S. Szostakowicza (Uniwersytet Irkucki). Referent dokonał analizy treści mało
znanych źródeł, zachowanych w zbiorach różnych bibliotek i archiwów: Centralnej Biblioteki AN
Litwy, Oddziału Archiwum AN ZSRR w Sankt-Petersburgu oraz Polskiej Akademii Nauk. Są to
rękopisy, rysunki i fotografie wykonane przez Piłsudskiego.
Komunikaty K. Inoue (Uniwersytet Chiba, Japonia) oraz pracownika Muzeum Przymorskiego im. W. K. Arseniewa I. I. Babcewej (Władywostok) dotyczyły władywostockiego okresu
pracy 8. Piłsudskiego. Babcewa przedstawiła dane o nieogłoszonych dokumentach ze zbiorów
muzeum odnoszących się do tematu ,,8. Piłsudski i Towarzystwo Poznania Kraju Amurskiego".
Analiza tych dokumentów, roboczych notatek, telegramów, formularzy (razem 25 jednostek)
pozwala poznać dotychczas słabo znane fakty biografii uczonego, a zarazem historię najstarszego
muzeum rosyjskiego na Dalekim Wschodzie. K. Inoue w swoim komunikacie zwrócił uwagę na
ostatnie miesiące pobytu 8. Piłsudskiego na Dalekim Wschodzie, a zwłaszcza wydarzenia lata
1905 roku.
Wystąpienie Y. Uchidy, pracownika Muzeum Ajnów w Shiraoi (Japonia), dotyczyło kolejnego, japońskiego okresu życia i działalności B. Piłsudskiego. Wiadomo, że uczony w Shiraoi
zbierał i spisywał folklor miejscowych Ajnów. Między innymi zorganizował z trzema starymi
Ajnami przesłuchania zapisów na wałkach woskowych, chcąc stwierdzić, które z nich zostały
nagrane właśnie tam.
Ostatniemu, europejskiemu okresowi życia uczonego, poświęcił swe wystąpienie prof. Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu - A. F. Majewicz. Tytuł jego referatu "Samobójstwo'!"
zaintrygował uczestników spotkania. Prof. Majewicz rozpatrywał wersję samobójstwa uczonego
oraz prawdopodobne przyczyny tego rozpaczliwego kroku skłaniając się ku przypuszczeniom, że
był to nieszczęśliwy wypadek.
Językoznawca polski T. Wicherkiewicz (Uniwersytet im. A. Mickiewicza) przedstawił analizę
dwóch artykułów Piłsudskiego "Sytuacja Ajnów sachalińskich" (1906 r., ogłoszony po japońsku)
i "Krótki rys bytu ekonomicznego Ajnów na wyspie Sachalin" (1907 r., w języku rosyjskim).
Omówiono szczegółowo wszelkie różnice tych tekstów. Na tej podstawie stwierdzono, że artykuł
w języku japońskim jest skróconą, oraz przetłumaczoną "po literacku", wersją opracowania
rosyjskojęzycznego.
O bibliografii B. Piłsudskiego na Zachodzie mówiła starszy bibliograf P. Polansky (Uniwersytet Hawajski, USA). O kolekcjach Piłsudskiego dotyczących małych ludów Dolnego Amuru

�319
i Sachalinu w zbiorach muzeów Dalekiego Wschodu oraz historii ich powstania, pracownicy
muzealni M. M. Prokofiew (Sachalińskie Okręgowe Muzeum Krajoznawcze, Jużno-Sachalińsk)
i W. W. Kobko (przymorskie Muzeum Krajoznawcze, Władywostok) przedstawili komunikaty.
J. Szyszygin (Ministerstwo
Kultury Jakucji, Jakuck) opowiedział o wkładzie polskich
zesłańców w poznawanie ludów Jakucji oraz o pracach Ekspedycji Jakuckiej Oddziału Wschodniosyberyjskiego Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego (lata 1894-1896).
W sekcji zajmującej sil; problemami historii i etnografii aborygenów Sachalin u przedstawiono
15 komunikatów. Mapa etniczna wyspy od połowy XIX do XX wieku stanowiła wynik badań
T. P. Roon (Sachalińskie Okręgowe Muzeum Krajoznawcze, JuŻno-Sachalińsk). Referentka
prześledziła zmiany osiedlania się grup niewielkich ludów, określiła przyczyny zmian oraz główne
etapy procesu. Na mapie oznaczono ponadto współczesne regiony zamieszkiwania aborygenów.
Komunikat oparto na materiale źródłowym, w większości dotychczas nie ogłaszanym.

Fot. 2. Afisz wystawy towarzyszącej

konferencji w Jużno-Sachalińsku

(1991).

�320
Problemom, dotyczącym wszystkich ludów Sachalin u, poświęcony został komunikat pracownika Narodowego Muzeum Etnologii S. Sasaki (Osaka, Japonia) pl. "Handel u ludów Dolnego
Amuru i Sachalinu w XVIII i XIX wieku". Wystąpienie oparto na materiałach źródłowych
japońskich, chińskich i rosyjskich.
Pozostałe komunikaty prezentowane w tej sekcji poświęcono problemom Ajnów, Oroków
i Niwchów. Badacze T. Namba (Muzeum Kultury Ajnów, Uniwersytet Hokkaido, Japonia)
i M. Haginaka (Japonia) w swych wystąpieniach analizowali problemy funkcji pałeczek inau oraz
przeznaczenie kobiecych przewiązek biodrowych u Ajnów Sachalinu i Hokkaido.
Tematykę ajnuską prezentowali również pracownicy z Chabarowska i JuŻno-Sachalińska.
A. A. Ponomariowa (Chabarowskie Muzeum Krajoznawcze) opowiedziała o historii powstania
kolekcji ajnuskiej. Pierwsze przyjęto do muzeum przedmioty przekazane z Sachalin u w latach
dziewięćdziesiątych XIX wieku. Wystąpienie zilustrowano przeźroczami. Pracownica Muzeum
Artystycznego z Jużno-Sachalińska T. V. Pieskaja mówiła o interesującym eksponacie, a mianowicie o makiecie "Święto niedźwiedzia u Ajnów sachalińskich". Makietę pozyskało Sachalińskie
Okręgowe Muzeum Krajoznawcze w ł959 roku. Pochodziła ona z Przymorza. Kompozycja,
wykonana z miękiszu chleba, pochodzi z początku XX wieku.
Wiele nowego prezentowały komunikaty poświęcone Niwehom. Ich autorkami były reprezentantki tego ludu, mieszkanki Noglik, G. D. Lok i L. D. Kimow. Pierwsze z wystąpień poświęcono
kuchni Niwchów. Jako typowe dla tej kuchni odnotowano obfitość różnorodnych produktów
rybnych i jagodowych, dziko rosnących roślin, okopowych i korzeni. Tematem komunikatu
Kimowej była odzież Niwchów. Wystąpienie oparto na wspomnieniach o codziennej i odświętnej
odzieży kobiet, mężczyzn i dzieci. Referentka scharakteryzowała
także strój ślubny, zwróciła
również uwagę na technikę szycia odzieży tradycyjnej.
Komunikaty uczonego z Sankt-Petersburga J. A. Sema i pracownicy Sachalińskiego Okręgowego Muzeum Krajoznawczego T. P. Roon prezentowały niektóre problemy historii i etnografii
jeszcze jednego, bardzo nielicznego, rdzennego ludu Sachalin u - Oroków. Sem rozpatrywał
złożone zagadnienia etnogenezy. T. P. Roon przedstawiła wstępne wyniki rozpoznania etnograficznego Oroków. Analizowała materiały zebrane w terenie wiosną i latem 1991 roku w jednym
z regionów ich zwartego osiedlenia, w osadzie Wał w Rejonie Noglickim.
Kultury ludów Przymorza dotyczyły wystąpienia pracowników muzealnych Kraju Chabarowskiego. N. A. Sobolewskaja (Chabarowskie Muzeum Krajoznawcze) opowiedziała o badaniach,
ochronie i wykorzystaniu unikatowego kompleksu pomników historyczno-kulturowych
w prastarej nanajskiej wiosce Sikaczi-Alan. T. W. Lementowicz (Dalekowschodnie Muzeum Artystyczne,
Chabarowsk) przedstawiła uwagi o nanajskim kobiercu, jego wartości artystyczno-estetycznej.
Rzeźba rytualna Nanajów i Olczów stanowiła temat komunikatu T. A. Kobanowej (Muzeum
Radzieckiej Plastyki, Komsomoisk na Amurze).
Archeologowie Przymorza, Sachalinu i Japonii obradowali w podsekcji "Problemy dawnej
historii Sachalin u", prowadzonej przez O. A. Szubina (Sachalińskie Okręgowe Muzeum Krajoznawcze, Jużno-Sachalińsk), w której omawiano dzieje przedrewolucyjnych badań archeologicznych wyspy, stan współczesny prac oraz dalsze zamierzenia badawcze. O trudnych problemach
periodyzacji kultury Ajnów na Sachalinie mówili archeologowie A. A. Wasilewskij i N. N. Płotnikow
(Jużno-Sachaliński Państwowy Instytut Pedagogiczny). Zabytkom kultury Ajnów poświęcił swe
wystąpienie M. M. Prokofiew (Sachalińskie Okręgowe Muzeum Krajoznawcze, JuŻno-Saehalińsk).
Problemy archeologii pobliskich Sachalinowi terytoriów Przymorza i Japonii zaprezentowano
w komunikatach
I. Nakamury (Muzeum Historii Kolonizacji Hokkaido. Sapporo, Japonia)
i N. A. Kononienko (Instytut Historii, Archeologii i Etnografii Dalekowschodniego Centrum
Naukowego AN ZSRR).
W sekcji problemów języka i folkloru aborygenów Sachalinu obradowali językoznawcy,
filolodzy z Japonii, Nowosybirska,
Sankt-Petersburga,
Władywostoku
i JuŹno-Sachalińska.
Specjaliści z zakresu leksykologii i leksykografii Instytutu Filologii Oddziału Syberyjskiego AN

�321
ZSRR (Nowosybirsk), było ich w tej sekcji pięciu, od dawna gruntownie zajmowali się badaniem
języków tungusko-mandżurskich.
Wynikom studiów oraz zamierzeniom badawczym poświęcone
zostało wystąpienie B. W. Bołdyriewa. Dokonano dotychczas analizy stopnia identyfikacji różnych
języków lej grupy. Do mało poznanych zaliczono język Oroków zamieszkałych na Sachalinie.
Historia poznawania tego języka stanowiła temat wystąpienia badacza japońskiego J. Ikegami
(Uniwersytet Sapporo, Japonia). W komunikacie przedstawiono przegląd badań tego problemu na
Sachalinie i Hokkaido, rozpoczynając analizę od połowy XIX wieku. Współczesną sytuację
językową wśród Oroków wschodniego Sachalinu przedstawiła Ł. W. Ozolina (Instytut Filologii
Oddziału Syberyjskiego AN ZSRR, Nowosybirsk).
Język niwchijski, genetycznie rzecz traktując, stanowi enklawę. Tradycyjnie jest on zaliczany
do języków paleoazjatyckich. Niwchowie, mając za sąsiadów ludy tungusko-mandżurskie,
pozostawali pod ich wpływem. Zagadnieniom kontaktów tych ludów poświęcono dwa referaty
specjalistów nowosyberyjskich : A. M. Piewnowa i M. M. Chasanowej. Rozpatrując zapożyczenia,
głównie z zakresu kultury materialnej i duchowej, Piewnow ocenił je jako stosunkowo późne.
Wpływy językowe nie były głębokie i były głównie jednokierunkowe.
Podobnego zdania była
również Chasanova, wskazując na znaczny wpływ ludów tungusko-mandżurskich
na całą kulturę
Niwchów.
Z komunikatem o jednym z gatunków folkloru Niwchów - tylgur - wystąpiła znawczyni
języka niwchijskiego G. A. Olaina (Instytut Historii, Archeologii i Etnografii Dalekowschodniego
Centrum Naukowego AN ZSRR, Władywostok). Pokrewne tematycznie było wystąpienie
A. B. Ostrowskiego (Muzeum Etnografii Ludów ZSRR, Sankt-Petersburg). Zainteresował się on
tekstami mitologicznymi Niwchów, zebranymi przez B. Piłsudskiego.
O semantyce imion Niwchów opowiadała badaczka N. A. Łajgun (Administracja Okręgu
Sachalillskiego, JuŻno-Sachalińsk). Wiele lat pracowała jako metodyk miejscowego urzędu oświaty
G. S. Szczetinina (lużno-Sachalińsk).
Przedstawiła ona dzieje tworzenia systemu nauczania
Niwchów w szkołach na Sachalinie zwracając uwagę na problemy zachowania rodzimego języka
u dzieci tego ludu.
Podobne problemy dotyczą Ajnów w laponii. Komunikat o odradzaniu się języka ajnuskiego
przedstawił H. Nakagawa (Uniwersytet Chiba, Japonia).
Do dorobku B. Piłsudskicgo z zakresu folklorystyki Ajnów nawiązała K. Murasaki (Uniwersytet Hokkaido). Przeanalizowała ona zapisy pieśni miłosnych Ajnów sachalińskich, sporządzone
w latach 1903-1905. Porównała je z zapisami dźwiękowymi pieśni miłosnych z dokumentacji
innych badaczy. Fizyk T. Asakura z Instytutu Elektroniki Stosowanej (Uniwersytet Hokkaido)
opowiedział o pracy badawczej i eksperymentalnej zmierzającej do przywrócenia jakości zapisów
na walkach. W laboratorium opracowano metodę słabego nacisku igły odtwarzającej, co dało
możliwość rozszyfrowania zapisu na nieruchomym cylindrze. Dźwięki innych wałków odczytano
za pomocą specjalnie opracowanej melody odbicia promieni laserowych. O folklorze Ajnów
mówiła również L. I. Rublowa (lużno-Sachaliński
Państwowy Instytut Pedagogiczny). Na
podstawie tekstów zebranych przez B. Piłsudskiego przeanalizowała ona styl bajek. T. W. Czykowa
wygłosiła komunikat "W sprawie formantów toponimicznych języka ajnuskiego w toponimii
Okręgu Sachalińskiego". W komunikacie tym zaprezentowano interesującą próbę porównawczych
studiów toponimii. Pozwoliło to poznać wiele ważnych spraw związanych z życiem Ajnów.
O dorobku naukowym innego polskiego etnografa S. Poniatowskiego mówił M. D. Simonow
(Instytut Filologii Oddziału Syberyjskiego AN ZSRR, Nowosybirsk).
Komunikaty przedstawione w sekcji "Sachalin w drugiej połowie wieku XIX i na początku
XX wieku" bezpośrednio nie wiązały się z osobą B. Piłsudskiego i jego dorobkiem naukowym.
Historię kolonizacji Sachalinu oraz zaludnienia wyspy w drugiej połowie XIX wieku omawiała
O. T. Bazalijskaja, pracownik Państwowego Archiwum Okręgu Irkuckiego. Komunikat przygotowano na podstawie dokumentów z tego naj starszego archiwum Dalekiego Wschodu, wśród których zachowały się interesujące materiały, także do historii Sachalinu. Jest tam np. zespół osobowv
11 -

Lud l. LXXV

�322
N. W. Kiry/owa,
Korsakowskiego
omówił

znanego
Szpitala

badacza

W. M. Sierebrennikow

Fot. 3. Prezydium

Syberii

Okręgowego.

konferencji

-

i Dalekiego

Jego

(Państwowe

Archiwum

Okręgu

prowadzący

obrady

Dokumenty
mówil

o historii

Oddziale
dyrektor

z ezlerech

archiwum

zespołów,

archiwum,

lym

W. S. Sobolew.
mówiła

Boh&lt;ltcrcm jej wysl,/picnia
człowiek

sachalitlskiej

ropy

Na
I.

Akademii

podslawie

(polska),

boga l,! baz« źródłową

działacz

pochodzącego

z osady

prelegentki

O holenderskich
lingwista
badaniom
Do
historii,

z Holandii
swych

ciekawszych
jak

Tjeerd

Jego rodzice,

de Graaf
M. Vriesa

w ramach

i literatury.

Icdwie
O IDnym

Iwanowicz

Jcgo

imię

RAN.

ZOlow -

związane

jest

chłopi

z Guberni

(Jużno-S&lt;lchalillski
A. I. Pawłow&lt;l

Charkowskiej,

zostali

zesłani

wieku.

z&lt;linteresowaniach

rodaków-

wyspy

maleria/ów,

JęzykoZn&lt;lWSIW&lt;l

Georgij

oświecony.

rosyjskim.

w poznaniu

naftowej.

Ado-Tymowa.

w kOI1cU XIX

referat

lej placówki.

(Instytut

O historii
opanowania
Sachalinu
przez Rosjan mówil l. A. S&lt;lmarin
Pai\slwowy
Instytut
Pedagogiczny).
Komunikat
op&lt;lrto n&lt;l wspomnieniach
na wyspę

wygłasza

archiwum

Nauk

najważniejszych

P. Sorokina

energiczny.

i studia

Irkuckiego).

w najstarszym

O roli

był pradziad

lekarza

szkice

z Irkucka.

się również

RAN.

on zadziwiająco

rodzinnym,

nieprzeciętn&lt;l.

z odkryciem

zachowały

Archiwum

przedstawił

razem

Sankt-Petersburg).
osobowość

Sachalinu

Petersburskim

r«kopisy,

prof. A. Majewicz

historyk

I R96-1899

w lalach

nie ogłoszone

B. Szostakowiez

obecnie

Wschodu.

dotychczas

I. J.

prac

Sachalinem,
(Uniwersylet

a w tym o spotkaniach
Groningen).

i P. F. Siebolda
tcj sekcji

Iskrzyckaja

należały

(Moskiewski

Najwięcej

Niemca

na służbic

trzy

komunikaty

Uniwersytet

z Ajnami,
uwagi
rz"du

opowiadał

poświęcił

on

holenderskiego.

dotyczące

Pai\stwowy)

zarówno
analizowala

�323
problemy

Sachalinu

w

kontekście

literatury

Komunikaty

S. W. Bykczyna

Uniwersytet

P,1I1stWOWy) poświl(cono

W. Doroszewicza,
Podczas
Ponadto

(Instytut

pisz&lt;!ccgo

trzcciego.

uroczyście

końca

sachalillsk

i początku

XIX

AN RB, Mińsk)

tematyce

zawsze

iej

XX

i S. J. Korniłowa
w

twórczości

wieku.

(Moskiewski

znanego

pisarza

wyników

obrad.

po rosyjsku.

ostatniego

odsłonięto

rosyjskiej

Literatury

dnia
pomnik

konferencji,

nastąpiło

B. Piłsudskiego,

podsumowanie

dłuta

rzeźbiarza

sachalińskiego

W. N.

Czebotoriewa.

..,.....c
Me". •••

u •..• ~

)••• ····1".
I o

.

OIUO.1CIU"e

------Fot.

4. Koperta

oraz

okolicznościowy

stempel,
otwarcia

Program
rum jednego

konferencji

przewidywał

z regionów

30 uczestników
w degustacji

spotkania
potraw

Konferencja
były audycje

również

zamieszkiwania

spotkała

oglądało

rosyjskicj.

Ponadto

tytułem

Ahorl'!Ji'ni

Sac!Ja/il1l1, w opracowaniu

Konferencji
oraz jego

badania

wydany

towarzyszyla

także

etnograficznc.

biografii

badacza

oraz

kolekcje

etnograficznc

Kala/Oil

H'.I's/ml'y,

pokazano
Ajnów,

został

bibliofilski

w dniu

urodzin

Nogliki

Niwchów,

ludowego
Pisała

uczestniczyło

o niej prasa

B. Piłsudskiego

pierwszy

Dobrym

Bronisława

W. Łatyszewa.

życie

unikatowych
-

B. Piłsudskiego

źródeł

zgromadzone

przcwodnikiem

Piłsudskiego,

lokalna,
dzienniku

pod zbiorowym

konferencji,

obrazująca

centPonad

"Larsz".

prac

inicjatora

-

Niwchów.

miejsce w centralnym

wystawa

po raz

i Oroków.

po.(-w;l'('()nej 125 rocznicy

bytu

-

takźe

na niej wiele

nierzadko

Niwchów

druk

głównego

Zgromadzono

do osady

na Sachalinie.

znalazły

okolicznościowa
-

pocztowego

Sachalinu

i warunkami

konferencji

telewizji

Północy

wystl(PY zespołu

zainteresowaniem

Obrady

do obiegu

etnograficzną

ludów

się z życiem

oraz

sil( z dużym

w radiu i telewizji.

wycieczkę

rdzennych

zapoznało

narodowych

wprowadzone
konferencji.

dotyczących
przez

niego

po wystawie
Jużno-Sachalińsk

był

�324
1991. Cennym dopełnieniem zagadnień rozpatrywanych na konferencji był także trzeci numer
ukazującego się w lużno-Sachalińsku "Biuletynu Krajoznawczego", 3: 1992, ze specjalną dedykacją
Bronisławowi Piłsudskiemu i obszernym wstępem charakteryzującym jego życie i badania nad
ludami Dalekiego Wschodu.
71umaczy/i z rosyjskiego
Antoni Kuczyński, Zbigniew

Marina lszczenko
Wójcik

WYSTAWA "BRONISŁAW PIŁSUDSKI - BADACZ LUDÓW DALEKIEGO
(MUZEUM AZJI I PACYFIKU W WARSZAWIE)

WSCHODU"

Tak została nazwana wystawa zorganizowana w dniach od 81istopada 1991 do 10 lutego 1992 r.
przez Muzeum Azji i Pacyfiku w jego Galerii Azjatyckiej przy ul. Freta 5 w Warszawie, przy
współpracy Sachalińskiego Okręgowego Muzeum Krajoznawczego w lużno-Sachalińsku i Przymorskiego Zjednoczonego Muzeum im. W. K. Arseniewa we Władywostoku.
Wystawa była przedsięwzięciem podjętym w Polsce dla spopularyzowania
tego znanego
w świecie uczonego i jego dziedzictwa naukowego w jego własnej Ojczyźnie, z okazji obchodzonej
2 listopada 1991 roku 125 rocznicy urodzin Bronisława Piłsudskiego.
Ekspozycja składała się z trzech części: biograficznej, etnograficznej oraz publikacji B. Piłsudskiego i o nim.
W części biograficznej pokazano fotografie i dokumenty - krajobraz rodzinnego Zułowa na
Litwie, domy, w których Piłsudscy mieszkali w Wilnie, portrety rodziców Bronisława - lózefa
i Marii z Billewiczów Piłsudskich, członków konspiracyjnego kółka samokształceniowego "Spójnia", do którego należeli m.in. Bronisław i lózef Piłsudscy, gmach Uniwersytetu Petersburskiego,
w którym studiował Bronisław, członkówantycarskiego
spisku Frakcji Terrorystycznej Narodnej
Woli (za udział w nim został skazany na śmierć, a następnie na sachalińską katorgę), zdjęcia
więźniów transportowanych
statkiem wokół południowych wybrzeży Azji na Sachalin, fotografie
sprzed wieku Aleksandrowska i Rykowskoje, w których przebywał Piłsudski na katordze, obrazki
katorżników przy pracy i cerkwi, w której budowie uczestniczył Piłsudski, szopę, w której mieściło
się Sachalińskie Muzeum w czasach kiedy Piłsudski gromadził dla niego zbiory etnograficzne
i przyrodnicze oraz współczesny gmach tegoż Muzeum, zbudowany przez lapończyków w 1937
roku, panoramę Władywostoku z początków XX wieku i gmach miejscowego muzeum, w którym
pracował Piłsudski po zwolnieniu z katorgi, grupę przyjaciół Bronisława w laponii i zdjęcie jego
syna i wnuka zamieszkałych w laponii i reprezentujących dalekowschodnią linię rodu Piłsudskich,
budynek Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem, w którym Piłsudski pracował podczas pobytu
w Galicji, korespondencję, jaką w tym czasie prowadził ze znanymi polskimi pisarzami oraz ze
Smithsonian Institution w Waszyngtonie a takźe poświęcony mu artykuł, opublikowany w jednym
z polskich pism emigracyjnych we Francji w związku z jego śmiercią.
Część etnograficzna wystawy prezentowała zebrane przez Bronisława Piłsudskiego obiekty
kultury materialnej i duchowej oraz wykonane przez niego fotografie sachalińskich Niwchów
i Ajnów oraz nadamurskich Nanajów. Pokazano w tej części m.in. oryginalną odzież i obuwie
wykonane ze skóry łososia, bogato zdobione chałaty i pasy Ajnów, interesujące rzeźby - maski
Nanajów, modele zabudowań mieszkalnych i gospodarczych Niwchów i Nanajów oraz łodzi
rybackich, sieci, warsztatów tkackich, broni myśliwskiej, narzędzi i sprzętów domowych, ajnuskich
ozdób dla niedźwiedzi, duży wybór zabawek dla dzieci oraz amuletów myśliwskich, leczniczych
i kultowych ludów Azji Północno-Wschodniej,
w tym ajnuskie paliki kultowe "Inau·'. Szczególnie
interesujące były fotografie Ajnów sachalińskich, na których wyraźnie widać ich odmienność od
innych ludów tego regionu świata, będącą do dziś nie rozwiązaną zagadką i przedmiotem studiów

�325

Fot. I. Pomnik Bronisława Piłsudskiego na dziedzińcu muzeum w JuŻno-Sachalińsku.
Warszawy", 1993: 146).

(Rep. "Życie

nad ich pochodzeniem. Do tej części wystawy zaliczyć również należy słynne wałki fonograficzne
Piłsudskiego, na których w początkach XX wieku zarejestrował pieśni obrzędowe Ajnów. Wałki
zostały przez niego przywiezione do Polski, cudownie odnalezione w okresie międzywojennym
w Krakowie i później zapomniane, ponownie odnalezione po drugiej wojnie światowej i odczytane
przy pomocy techniki laserowej w Japonii. Poświęcono im m.in. międzynarodowe sympozjum
naukowe w Sapporo w 1985 roku, a na motywach odtworzonych z wałków pieśni skomponowano
tam ajnuską "operę". Film, na którym zarejestrowano ten spektakl, był pokazywany podczas
wystawy w Galerii Azjatyckiej. Wraz z wałkami pokazano również współczesny im fonograf Edisona.
Ostatnia część wystawy była poświęcona publikacjom naukowym Bronisława Piłsudskiego,
w językach: polskim, rosyjskim, angielskim, niemieckim, japońskim i francuskim, poczynając od
jego pierwszych sprawozdań meteorologicznych, opublikowanych w latach 1895 i 1896 w "Kalendarzu Sachalińskim", aż po zbiór wszystkich jego prac, nierzadko unikatowych dzisiaj egzemplarzy, jak np. książka pl. Materials for the study of the Ainu language and folklore, wydanej
w Krakowie w 1912 roku. Pokazano również dokumentację międzynarodowego sympozjum nt.
dorobku naukowego B. Piłsudskiego, jakie odbyło się w Japonii w 1985 roku, a także - dołączone
już w czasie trwania wystawy - pierwsze materiały z kolejnego międzynarodowego sympozjum,
jakie odbyło się na Sachalinie niemal równocześnie z omawianą wystawą, z okazji 125 rocznicy
urodzin B. Piłsudskiego. Zdołano także pokazać m.in. fotografię pomnika Bronisława Piłsudskiego, odsłoniętego 2 listopada 1991 w Jużno-Sachalińsku oraz okolicznościowe koperty i znaczki
pocztowe, wydane z tej okazji przez miejscową pocztę.

�326

Fot. 2. Moment otwarcia wystawy, przemawia dyrektor Muzeum Azjii i Pacyfiku w Warszawie
Andrzej Wawrzyniak. (Fot. W. Osica)
Wystawa stała się czynnikiem inspirującym zainteresowanie polskich środków masowego
przekazu osobą B. Piłsudskiego. Przed i w czasie trwania wystawy Polskie Radio nadało co
najmniej cztery audycje, m.in. z udziałem polskiej dziennikarki pracującej w radiu sachalińskim
oraz dyrektora Sachalińskiego Muzeum Krajoznawczcgo. Co najmniej trzykrotnie pokazano
wystawę w Telewizji Polskiej (a także w Telewizji Moskiewskiej). Kilka artykułów ilustrowanych
zdjęciami ukazało się na jej temat w polskiej prasie.
W Galerii Azjatyckiej odbyło się kilka spotkań i imprez towarzyszących wystawie. Regularnie
organizowano pokazy filmów o B. Piłsudskim i ludach Azji Północno-Wschodniej i ich kulturze,
historii odnalezienia i odczytania wspomnianych już wałków fonograficznych.
W związku z prezentowanymi na wystawie próbkami dalekowschodnich ziół leczniczych,
zebranymi przez B. Piłsudskiego, zorganizowano
ł 5 listopada
199 J spotkanie z prezesem
Amurskiej Federacji Tsunami, Walerym Owsiannikowem i jego polskim partnerem, prezesem
Polskiej Federacji Tsunami, Ryszardem Muratem.
Kilkumiesięczny pobyt B. Piłsudskiego w Japonii, w latach 1905-1906, był pretekstem do
zorganizowania na wystawie, przy współpracy Ambasady Japonii w Warszawie i Towarzystwa
Polsko-Japońskiego,
prezentacji japońskiej muzyki dworskiej "Gagaku", w ramach programu
dorocznych "Dni Japońskich w Polsce".
l lutego 1992 roku odbył się w Galerii Azjatyckiej publiczny pokaz polskiego filmu
telewizyjnego o B. Piłsudskim - Starszy Brat oraz spotkanie z autorem filmu, red. Witoldem
Stefanowiczem. W spotkaniu uczestniczyli m.in. mieszkający w Polsce członkowie rodziny
Piłsudskich. Kilka dni wcześniej, tj. 25 stycznia 1992 roku, spotkali się z publicznością Galerii
Azjatyckicj Katarzyna i Andrzcj Mazurkiewiczowic, którzy opowicdzicli o swoich wędrówkach
syberyjskich, ilustrując opowieść przeźroczami.

�327
Wystawa była oka7j,! do spotkali osób zainteresowanych ludami Azji Północno-Wschodniej
oraz dzicjami Bronisława Piłsudskiego. Ekspozycję zwiedziły m.in. jego bratanica - p. Zofia
Lisowska z m&lt;;żem, która uczestniczyła w uroczystości otwarcia wystawy, oraz córki Marszałka
Józefa Piłsudskiego. Wanda Piłsudska i Jadwiga Jaraczewska, a także członek i kronikarz tej
rodziny, Witold Kowalski z Londynu. Zaszczycili również wystawę swoją obecnością, a wcześniej
współpracą przy jej zorganizowaniu, polscy znawcy przedmiotu - profesor Alfred F. Majewicz
z Poznania i Antoni KuczYliski z Wrocławia.
Dwukrotnie gościli w Polsce zasłużeni rosyjscy popularyzatorzy wiedzy o życiu i działalności
Bronisława Piłsudskiego oraz opiekunowie jego dalekowschodnich zbiorów - główny kustosz
Sachaliliskiego Muzeum Krajoznawczego, p. Kira J. Czerpakova i pracownik naukowy Przymor-

Fot. 3. Zofia Lisowska - bratanica B. Piłsudskiego wraz z mę7.em oraz Wiera W. Kobko współautorka
scenariusza wystawy, pracownik Muzeum im. K. W. Arseniewa we Władywostoku. Fot. W. Osica.

�328
skiego Muzeum im. W. K. Arseniewa, p. Wiera W. Kobko, autorki scenariusza etnograficznej
części wystawy. Gościli także dyrektorzy Sachalińskiego Muzeum Krajoznawczego, pp. Władysław
M. Łatyszew i Marina lszczenko, którzy w Warszawie spotkali się m.in. z liczną grupą polskich
nauczycieli zainteresowanych tematem wystawy, a ponadto odwiedzili Wrocław i Poznań, gdzie
również uczestniczyli w spotkaniach naukowych.
Wystawa w Galerii Azjatyckiej Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie miała przypomnieć
wybitnego i powszechnie znanego w świecie uczonego, a równocześnie przyczynić się do
spopularyzowania w Polsce wiedzy o odległych i mało u nas znanych ludach Dalekiego Wschodu
oraz ich oryginalnych kulturach, których badaniem zajmował się Bronisław Piłsudski. Ocena
realizacji tego zamierzenia nie jest jednoznaczna. Z jednej strony rzeczywiście udało się nam
stosunkowo nieżle nagłośnić sprawę w środkach masowego przekazu, zorganizować kilka spotkań
itp. Z drugiej jednak strony zainteresowanie publiczności wystawą było stosunkowo niewielkie.
Wydaje się, że dominujące w naszym życiu codzienne problemy skutecznie odwracają uwagę
społeczeństwa od spraw odległych w czasie i przestrzeni, nawet ciekawych i cieszących się znacznie
większym zainteresowaniem za granicą - w Japonii, Rosji, Europie Zachodniej i Ameryce.
Na koniec czuję się zobowiązany do wyrażenia wdzięczności tym instytucjom w Polsce i za
granicą, które współpracowały z Muzeum Azji i Pacyfiku w urzeczywistnieniu projektu wystawy,
a mianowicie: Sachalińskiemu Okręgowemu Muzeum Krajoznawczemu w lużno-Sachalińsku
i Przymorskiemu Zjednoczonemu Muzeum im. W. K. Arseniewa we Władywostoku, Muzeum
Tatrzańskiemu im. Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem, które dostarczyło na wystawę fotografie
i dokumenty z czasów pobytu Piłsudskiego w Galicji. Uniwersytetowi im. Adama Mickiewicza
w Poznaniu, który wypożyczył nam wałki fonograficzne Piłsudskiego oraz Muzeum Techniki
w Warszawie, które uzupełniło ekspozycję fonografem Edisona, Smithsonian Institution w Waszyngtonie, która przekazała na wystawę list B. Piłsudskiego i zaoferowała wyposażenie kolekcji
zdjęć Piłsudskiego, Stowarzyszeniu Polska - Związek Radziecki (obecnie: Polska - Rosja), które
wsparło nasze przedsięwzięcie materialnie, Muzeum Antropologii i Etnologii im. Piotra Wielkiego
w Petersburgu, które zaoferowało nam największą, prawdopodobnie
nigdy i nigdzie nie eksponowaną część zbiorów etnograficznych Piłsudskiego, oraz Muzeum Historycznemu Hokkaido
w Sapporo, które zgłosiło podobną gotowość przysłania nam swojej części zbiorów Piłsudskiego
(dwie ostatnie oferty nie zostały niestety wykorzystane z przyczyn techniczno-organizacyjnych),
a także wszystkim wymienionym tu i nie wymienionym osobom, których bezinteresowny udział
przyczynił się do realizacji naszego celu.
Mam nadzieję, że wystawa "Bronisław Piłsudski - badacz ludów Dalekiego Wschodu"
przyczyni się do spopularyzowania w Polsce wiedzy o wartościach kulturowych innych narodów (co
jest także głównym zadaniem Muzeum Azji i Pacyfiku) a tym samym do lepszego wzajemnego
zrozumienia, współpracy i przyjaźni narodów. Sądzę ponadto, iż była ona ogniwem łańcucha działań
podejmowanych przez różnych ludzi i instytucje dla upowszechnienia wiedzy o polskim wkładzie do
światowej nauki i kultury i o tych Polakach, z których nasz naród powinien być dumny.
Józef

UPOWSZECHNIANIE
WYNIKÓW BADAŃ BRONISŁAWA
NAD LUDAMI DALEKIEGO
WSCHODU

Pewne ożywienie
które zauważalne jest
i popularyzacyjnych
który sprawuje pieczę

Żytek

PIŁSUDSKIEGO

związane z popularyzacją dorobku naukowego Bronisława Piłsudskiego,
w różnych inicjatywach krajowych - sensu stricto naukowych, a także
nie bierze swego początku z jakiegoś jednego ośrodka koordynacyjnego,
nad rozwojem badań i studiów tyczących się biografii tego wybitnego

�329
badacza ludów Dalekiego Wschodu - Ajnów, Niwchów i Oroków - oraz jego dorobku
naukowego. Prace w tym zakresie prowadzone są niezależnie od siebie w trzech ośrodkach
akademickich i naukowych w Polsce, tj. w Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu. Skoro już
napomknięto o tych "ośrodkach" warto może wspomnieć i o tym, że z wyjątkiem zespołu
poznańskiego, połączonego także w jakimś sensie unią personałną z Międzynarodowym
Instytutem Studiów Etnolingwistycznych i Orientalnych założonym i prowadzonym przez profesora
Alfreda Majewicza w Stęszewie koło Poznania, posiadającego środki finansowe z grantów
zagranicznych na studia żródłowe i prace edytorskie nad Dziełami Zebranymi B. Piłsudskiego, inne
przedsięwzięcia organizacyjno-badawcze
związane z postacią B. Piłsudskiego prowadzone przez
wspomnianych już: A. Kuczyńskiego i Z. Wójcika, nie posiadają instytucjonalnego
oparcia
i realizowane są z tzw. środków własnych. Wszyscy wymienieni powyżej utrzymują rozległe
kontakty naukowe, prowadzą wymianę informacji i wspomagają się w realizacji nadrzędnego celu
jakim jest możliwie szybkie i pełne ogarnięcie wiedzą i dokumentacją źródłową poszczególnych
etapów życia B. Piłsudskiego oraz recepcji jego badań nad ludami Dalekiego Wschodu we
współczesnej antropologii kulturowej. Skoro mowa o tych kontaktach nadmienić wypada, iż
obejmują one różne ośrodki naukowe w kraju i za granicą, a w liczbie tych ostatnich wymienić
należy archiwa, muzea, uniwersytety i instytuty Rosyjskiej Akademii Nauk, podobne placówki
w Japonii, w Niemczech, Stanach Zjednoczonych. W ostatnim okresie do grona osób zajmujących
się B. Piłsudskim doszedł jeszcze Witold Kowalski z Londynu - Warszawy, a w marcowym
biuletynie (1990) Instytutu Józefa Piłsudskiego w Ameryce opublikowano specjalny komunikat,
w którym między innymi czytamy: " ... wiedza o życiu osobistym Bronisława Piłsudskiego jest
bardzo fragmentaryczna. W rękach rodziny zachowała się tylko garŚĆ listów i kilka fotografii.
Olbrzymie jego zbiory, gdzie obok materiałów ściśle naukowych znajdowały się notatki, listy etc.
uległy rozproszeniu w czasie ł wojny światowej, reszta zaś spłonęła w Instytucie Wschodnim
w Warszawie we wrześniu 1939 roku.
Chcąc uratować od zapomnienia pamięć o życiu stryja, Dr Wanda Piłsudska rzuciła ostatnio
myśl systematycznego zbierania wszelkich pamiątek mających związek z Bronisławem Piłsudskim.
Pracy porządkowej podjął się Witold Kowalski z Londynu. W związku z tym zwracamy się do
wszystkich osób, w których rodzinach zachowała się pamięć o Bronisławie Piłsudskim, korespondencja, wzmianki w pamiętniku, wspólne fotografie, czy przekazy ustne - z prośbą o przysłanie
ich pod adresem: Witold Kowalski, 6 Columbia Point, London SE 16 1 BE. Brak jest zwłaszcza
danych o życiu Bronisława Piłsudskiego w łatach 1906-19ł4 w Galicji oraz z lat I wojny światowej,
gdy przebywał w Wiedniu, Szwajcarii i Paryżu".
Wiemy także, że konkretyzuje się myśl pełniejszego przedstawienia i opracowania zasobów
źródłowych dotyczących B. Piłsudskiego, znajdujących się w Muzeum Tatrzańskim w Zakopanem,
a 5 tom "Rocznika Podhalańskiego" (1991) odkrywa nieco z nich i odpowiednio opisuje, co bez
wątpienia jest wydarzeniem szczególnym. Jakkolwiek z treści artykułu nie wynika jednoznacznie, że
właśnie Zakopane, a właściwie Muzeum Tatrzańskie zamierza dalej zajmować się problematyką
związaną z życiem i pracą B. Piłsudskiego, to nie od rzeczy będzie sugestia by właśnie ta placówka,
powiązana naj mocniej z działalnością Bronisława Piłsudskiego w okresie jego pobytu w Galicji stała
się kolejnym "ośrodkiem" badawczym, który podejmie systematyczną pracę oraz zorganizuje kolejną
konferencję międzynarodową poświęconą tej niezwykłej w historii naszej nauki postaci wraz
z upamiętnieniem zasług jakie B. Piłsudski położył na rzecz "badania ludu góralskiego" Podhala.
Przypadająca na listopad 1991 roku 125 rocznica urodzin Bronisława Piłsudskiego nie miała
w nauce polskiej charakteru szczególnych obchodów. Wypada jednak wspomnieć, że zainaugurowano ją otwarciem wystawy pod nazwą "Bronisław Piłsudski badacz ludów Dalekiego
Wschodu; ze zbiorów muzeum na Sachalinie i we Władywostoku" w Galerii Azjatyckiej przy ulicy
Freta 5 w Warszawie, będącej placówką Muzeum Azji i Pacyfiku, kierowanego przez Andrzeja
Wawrzyniaka. Gwoli dokumentacyjnej zwięzłości podkreślić trzeba, iż było to w tydzień po
rozpoczęciu na Sachalinie międzynarodowej
konferencji poświęconej B. Piłsudskiemu (zob.
str. 3 ł6), z udziałem referatowym polskich specjalistów - A. Kuczyńskiego, A. Majewicza

�330
i T. Wicherkiewicza. Rocznicowe przedsięwzięcia
rozciągnęły się w czasie aż do roku 1992
i obejmowały, oprócz scharakteryzowanej już warszawskiej wystawy, przede wszystkim wielorakie
formy edytorskie, naukowe i popularne, w tym także audycje radiowe i telewizyjne.
Zacznijmy może od przedsięwzięć edytorskich. Na czoło wysuwają się tutaj zabiegi poczynione przez redakcję rocznika "Lud", w których efekcie na jego łamach opublikowano artykuły
poświęcone B. Piłsudskiemu, przygotowane przez specjalistów z Okręgowego Muzeum Krajoznawczego w Jużno-Sachałińsku
z inicjatywy Władysława Łatyszewa, dyrektora tej placówki.
a także artykuł A. Kuczyńskiego i opracowanie B. Piłsudskiego opublikowane po raz pierwszy
w Polsce, z odnalezionego w Tomsku autografu.
Ponadto nakładem wydawnictwa CIA-BOOKS - SVARO, LTO z Poznania ukazała się
książka A. F. Majewicza, Dzieje i wierzenia Ajnów, Poznań 1991, zawierająca wiele nowych
informacji dotyczących B. Piłsudskiego (zob. recenzja tej książki w bieżącym tomie "Ludu", s. 272).
W roku 1991 w Instytucie Językoznawstwa Uniwersytetu im. A. Mickiewicza obroniona została
praca magisterska pt. Krackij oczerk ekonomiczeskogo
hyca Ajnow na O. Sachalin i Karafuto ainu-no
jotai

Bronislawa

Pilsudskiego.

Komparatywna

analiza

cekstów

z uscaleniem

ich genezy

i chronologii,

napisana przez Tomasza Wicherkiewicza, pod kierunkiem pror. dr. hab. Alfreda Majewicza.
Ustalenia autora przedstawione zostały także na wspomnianej już sachalińskiej konferencji.
Ponadto
w trakcie realizacji znajdują się inne prace przygotowywane
pod kierunkiem
A. Majewicza przez Jolantę Olejniczak na temat: DziałalnoŚ£' społeczna Bronislawll Piłsudskiego po
powrocie na ziemie polskie i jej dokumentacja;
Agnieszkę
Oanielewską na temat: W poszukiwaniu
nieznanych

tekstów

rękopiśmiennych

i opublikowanych

Bronisława

Pi/sudskiego.

Wyniki

kwerendy

w tym także dotycząca korespondencji
Bronisława Piłsudskiego do pisarza
japońskiego Futabatei Shimei, ze zbiorów archiwalnych Uniwersytetu Waseda w Tokio. Wspomnieć tu także trzeba, iż w 1989 roku w ramach Wyższego Studium Fotografii w Warszawie,
napisana została praca pl. Wykorzystanie
fotografii
w dorobku
naukowym
BrOIlisława Pi/su dskiego - recepcja jego fotogrąfii
etnograficznej,
antropologicznej
i społecznej wykonanej w latach
1895-/905
na Sachalinie.
Artystyczny
aspekt tej fotografii,
autorstwa Norberta Komana.
Ponadto w ramach przygotowań do wydania Dziel Zebranych B. Piłsudskiego udostępniono
specjalistom część jego rękopiśmiennej spuścizny w formie niskonakładowych preprintów wydawanych przez Instytut Językoznawstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, które po
odpowiednim opracowaniu merytorycznym i redakcyjnym wejdą w skład wspomnianych powyżej
Dzieł wydawanych w języku angielskim pod ogólnym tytułem Collected lłbrks of Bronisław Piłsudski,
edited !Illder the general supervision of Alfred F. Majewicz przez International Institute of Ethnolinguistic and Oriental Studies powstałym w Stęszewie koło Poznania, którym kierujc wspomniany
już pror. dr Alfred Majewicz. Preprinty te to: B. Piłsudski, Ainu prayer Texts, z. 1-4, Sapporo- Poznań 1984-1985; tenże, Materials for the study of the Orok (Uiltll) language and folklore,
z. 1 Poznań 1985 i z. 2 Poznań 1987; tenże, Materials for the study of the Olcha (Ułca/Mangun/Nani)
language and folklore. Sapporo - Poznań 1984-/985, wszystkie w opracowaniu redakcyjnym A.
Majewicza opublikowane w ramach zeszytów Instytutu Językoznawstwa UAM w Poznaniu.
Wśród przedsięwzięć
edytorsko-organizacyjnych
związanych zc 125 rocznicą urodzin
B. Piłsudskiego należy wymienić także publikacje, które ukazały się w kraju i za granicą. Są to
opracowania:
A. Kuczyński, Bronislaw
Piłsudski
czyli sztuka
słu:enia
ludziom
i nauce.
"Niepodległość", t. 24: 1992; tenże, Katorżnik
z rodu Pilsudskich,
"Sybirak", l: 1991; tenże,
Bronislaw Pi/sudski. Katorżnik
i etnograf, "Sybiracy", nr 29-30: 1991; tenże, Bronislaw Piłsudski wieczny tulacz, "Semper Fidelis", nr 2-3: 1991; tenże, Na kresach Azji. Szkic o Bronisławie
Piłsudskim,
"Przegląd Kresowy", nr I; 1992; tenże, Etnograf z pŹ('tnem katorżnika,
czyli rzecz
o Bronislawie
Piłsudskim,
"Magazyn Wileński", nr 5-6, 1992; Literacki ohraz Bronisława Piłsudskiego, "Kresy Literackie", nr 2: 1992; tenże, Bronislaw
Piłsudski lind his eontribucion
to the
Ethnographical
Museology,
"Ethnologia Polon a", vol. 15/16: 1991; W. Kowalski, Króckie policyczne życie Bronislawa Piłsudskiego.
Ścieżka ohok drogi, "Nowy Świat" z dnia 30-31 maja 1992 rok u
i komentarze,

�331
oraz pomieszczony w "Roczniku Podhalańskim", 5: 1992 szkic Wacława Polakiewicza pl. Był
także BrOIlisław, zawierający ciekawy materiał ilustracyjny, między innymi fotografię pisanego
przez Bronisława Piłsudskiego zawiadomienia o jego odczycie o Ajnach. Na marginesie tej
publikacji rodzi się refleksja, że opublikowano stanowczo za mało jak na wielkie zasługi tego
badacza dla ożywienia życia naukowego w Zakopanem, jego działalności społecznej na Podhalu
i organizatorskiej w zakresie etnografii tego regionu jak również edytorskiej. luż choćby z tego
względu możemy się domagać od Muzeum Tatrzańskiego wydania archiwaliów Sekcji Etnograficznej Towarzystwa Tatrzallskiego, pisanych nieraz przez B. Piłsudskiego oraz innych
materiałów źródłowych dotyczących jego osoby.
W liczbie rocznicowych przedsięwzięć znajduje się także opracowanie W. Łatyszewa i
Z. Wójcika pl. Bronisław Piłsudski i jeyo badania meteoroloyiczne
na Sachalinie
(maszynopis
w posiadaniu autorów tego szkicu) przygotowywane do druku. Bazą źródłową tego artykułu były
archiwalia odnalezionc w Centralnej Bibliotece Akademii Nauk Litwy w Wilnie oraz znajdujący
się w archiwum w Tomsku rękopis projektu organizacji sieci meteorologicznej na Sachalinie.
Organizatorem tej sieci - nowatorskiego przedsięwzięcia jak na owe czasy - był B. Piłsudski,
który w latach 1896-1897 opublikował dwa artykuły: pl. Obzor poyody IV selenii Rykowskom
na
ostrowie Sachalin w 1895 y. (po nOIVomu stilju) "Sachalinskij kalendar" 1896, s. 101-106 i Obzor
pogody w selenii Rykowskom
Tymowskoyo
ok ruga w 1896 godu (po nowomu stilju), tamże, 1897,
s. 160-173. Rękopis zapisów meteorologicznych B. Piłsudskiego znajduje się w Bibliotece Akademii
Nauk Litwy w Wilnie, sygn. F 9-2340. Rocznicowe obchody legły także u podstaw inicjatywy wydawniczej, która przyoblekła się w kształt książki zatytułowanej Bracia Bronisław i Józef Piłsudscy
na Syberii, autorstwa A. Kuczyńskiego i Z. Wójcika, przygotowywanej
do druku w ramach
"Biblioteki Zesłańca", wydawanej przez Polskie Towarzystwo Ludoznawcze. Opracowanie to
zostanie wzbogacone studium B. Piłsudskiego pl. Z wyprawy do Oroków na wyspę Sachalin w 1904
roku (odnalazł je w Tomsku M. W. Łatyszew i ogłosił z rękopisu w 1989 roku w lużno-Sachalińsku) oraz jego niezmiernie ważnym rzec można aktem prawnym zatytułowanym Projekt zarządzania Ajnami z wyspy Sachalin, z krótkimi
komentarzami
do poszczególnych
punktów,
również
ogłoszonym po raz pierwszy w języku polskim dzięki współpracy z sachalillskim ośrodkiem badawczym, zajmującym się pracami nad spuścizną naukową B. Piłsudskiego, tj. wspomnianym już Sachalińskim Okręgowym Muzeum Krajoznawczym w luźno-Sachalińsku. Być może zakres tej książki
poszerzony zostanie o inne źródłowe teksty B. Piłsudskiego znajdujące się w polskich archiwach.
Staraniem Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego ukazała się w "Ilustrowanym Magazynie
Polskim - Relax", nr 12: 1992 wychodzącym w Chicago, stosowna notka informacyjna
zatytułowana Pomnik B. Pi/sudskiego na Sachalinie poświęcona omówieniu ważniejszych rezultatów sachalińskiej konferencji naukowej, w kraju natomiast podjęte zostały zabiegi w Ministerstwie Łączności o wydanie znaczka pocztowego z podobizną B. Piłsudskiego, nadania imienia jednej
z sal Wydziału Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego imienia B. Piłsudskiego, a także
nazwania jego imieniem jednej z ulic lub placu w Zakopanem oraz umieszczenia stosownej tablicy
w Muzeum Tatrzańskim w Zakopanem upamiętniającej jego zasługi dla tej placÓwki. By zakres
tych informacji był pełniejszy przywołać trzeba także krótki film historyczno-biograficzny
o B. Piłsudskim, zatytułowany Starszy Brat, autorstwa W. Stefanowicza emitowany przez
Telewizję Polską w programie ogólnopolskim w 1991 roku, a także audycje radiowe w rozłgłośni
warszawskiej z udziałem A. Majewicza, Z. Wójcika i l. Żytka oraz we wrocławskiej - z udziałem A. Kuczyńskiego, U. Lubcckiej i W. Łatyszewa. Mimo dużego rozproszenia różnych inicjatyw naukowych i popularyzacyjnych
związanych z postacią B. Piłsudskiego, udało się na
przestrzeni ostatnich paru lat wprowadzić postać tę w szerszy obieg społeczny i naukowy, zarówno w kraju jak i poza jego granicami - przede wszystkim w Japonii i Rosji. W kraju natomiast trwa nadal przebijanie się z różnymi inicjatywami naukowymi i popularyzacyjnymi.
Oto bowiem - o czym wspominał A. Majewicz w cytowanej już publikacji towarzyszącej
warszawskiej wystawie - " ... tzw. Komitet Badań Naukowych w Warszawie, monopolista od
pieniędzy na naukę, nic uzna I w ogóle za celowe dofinansowanie końcowej fazy tego projektu

�332
(wydania Dzieł Zebranych) badawczego. Póki co, kompromitacja i wstyd. I nieśmiertelność mimo
to". Okazuje się też, że łatwiej było urealnić pomysł wzniesienia na Sachalinie pomnika
B. Piłsudskiego i zorganizowania tam międzynarodowej konferencji, aniżeli zrealizować u nas
zamiar wydania znaczka pocztowego z jego podobizną, którego emisja jest ciągle blokowana przez
Ministerstwo Łączności Rzeczypospolitej Polskiej.
Anloni

Kuczyński

Antoni Kuczyński
Zbigniew Wójcik

BIBLIOGRAFIA

PRAC POLSKICH AUTORÓW
O BRONISŁAWIE
PIŁSUDSKIM

PISZĄCYCH

W obrębie przedsięwzięć dokumentacyjnych
związanych z postacią Bronisława
Piłsudskiego, podjętych między innymi w ramach przygotowań do wydania Dziel
Zebranych, jednym z ważniejszych jest sporządzenie pełnej bibliografii jego prac,
drukowanych i rękopiśmiennych, dokumentów urzędowych, fotografii, korespondencji
i innych materiałów źródłowych. Pierwsze próby dokumentacyjne w zakresie bibliografii podjęte zostały przed laty przez Kazimierę Zawistowicz i Juliusza Zborowskiego.
Później kontynuowali je Antoni Kuczyński, Alfred Majewicz, Kazimierz Malinowski,
Henryk Swienko oraz japoński etnolog Koichi Inoue, który podczas konferencji
naukowej poświęconej Bronisławowi Piłsudskiemu w Sapporo (1985) przedstawił
najpełniejszą na owe czasy bibliografię B. Piłsudskiego, poprzedzoną wieloma kwerendami w Japonii, Polsce, Rosji, Francji i Niemczech. Jego ustalenia uwzględnione zostały
przez A. Majewicza, który w parę lat później, korzystając także z innych publikacji,
ogłosił skrupulatnie zestawioną Bibliography of Works by Bronislaw Piłsudski. For the
Edition of the Collected Works of Bronislaw Pilsudski, Poznań 1990 (druk powielony,
Instytut Językoznawstwa UAM w Poznaniu). Dzisiaj nie jest aktualna, bowiem udało
się odnaleźć inne jeszcze prace B. Piłsudskiego. Z wyjątkiem pracy A. Majewicza
pozostałe wykazy bibliograficzne nie ukazały się w formie oddzielnych publikacji;
stanowiły załączniki do opracowań poświęconych B. Piłsudskiemu. Prace te zestawione
są w poniższej bibliografii. Należy spodziewać się, że przygotowywana angielskojęzyczna wersja Dziel Zebranych B. Piłsudskiego poszerzy znacznie aktualny stan wiedzy
o pracach tego badacza opublikowanych w czasopismach krajowych i zagranicznych.
Tutaj natomiast zestawiono po raz pierwszy bibliografię prac polskich autorów,
piszących o Bronisławie Piłsudskim, korzystając z materiałów źródłowych będących
w posiadaniu redakcji Dziel Zebranych ale i znacznie je poszerzając o inne prace
pominięte w tych zbiorach, odnalezione w czasie żmudnych kwerend. Zdajemy sobie
sprawę, że publikowany wykaz nie jest z całą pewnością kompletny, że dalsze
poszukiwania źródłowe przyniosą nowe uściślenia, zdecydowaliśmy się jednak na
opublikowanie tej bibliografii wierząc, iż może być ona przydatna dla przyszłych
badaczy chcących uczynić B. Piłsudskiego przedmiotem swoich studiów naukowych.

�333

*
1. Aku [= Antoni Kuczyński]
1992 - al-oclaw - Sachalin,
"Nasz Uniwersytet". Pismo społeczności Uniwersytetu Wrocławskiego,
nr 6, s. 15,
Wrocław
2. Armon Witold
1981 - Piłsudski Bronislaw Piotr (czasem podpisywał się Ginet-Piłsudski
1866-1918) ,
"Polski Słownik Biograficzny", t. 26, s. 305-308,
W rocła w - Warszawa - Kraków - Gdańsk - Łódź
3. Bańczerowski Jerzy
1964 - Zapisy fonograficzne Ajnów,
"Biuletyn Fonograficzny", nr 6, s. 91-96,
Poznań
4. Bańczerowski Jerzy
1985 - On discovery and first attempts at rerecording B. Piłsudski's Ainu
phonographic materia/s,
[w:] Proceedings ofthe International Symposium on B. Piłsudski's Phonographic Records and the Ainu Culture; Edited by Executive Committee of
the International, Symposium Hokkaido University, s. 10-20,
Sapporo
5. Bańczerowski Jerzy, Majewicz Alfred F.
1985 - Toward a restoration of Bronislaw Piłsudski's scholary bequeathal,
Adam Mickiewicz University Institute of Linguistics, Working Paper,
nr 14, s. 1-26 i załącznik,
Poznań
6. Bazylow Ludwik
1975 - Syberia, s. 113, 169, 501,
Warszawa
7. Bazylow Ludwik
1984 - Polacy w Petersburgu, s. 275-276,
Wrocław
8. Bieliński Stefan
1936 - Król Ajnosów,
"Prosto z Mostu" - Tygodnik Literacko-Artystyczny,
r. 2, nr 5, s. l,
Warszawa
9. Bratkowski Stefan
1991 - I nna Syberia,
"Tygodnik Powszechny", nr 28, s. 4-5,
Kraków
10. Bron ...
1893 - Bronislaw Piłsudski,
"Przedświt", seria II, nr 3, s. l,
Londyn
11. Budny Michał
1988
Bronislaw Piłsudski. (Życie i twórczo.~c1,
"Niepodległość", t. 21, s. 180-197,
Nowy Jork

�334
12. Cabanowski Marek
1990 - Discoverer of the Ainu,
"The Warsaw Voice", nr 7, s. II,
Warszawa
13. Cisek Janusz
1992 - Kalendarium działalno.ki Józefa Piłsudskiego. Uzupełnienie do Kroniki
życia Józefa Piłsudskiego 1867-1935, s. 9-11, 16, 183,
Nowy Jork
14. Cia rus (= Nowaczyński Adolf)
1908
20 Lat na Sachalinie. Losy i prace naukowe Bronisława Piłsudskie{]o,
"Świat", nr 3, nr 12, s. 10-11,
Warszawa
15. Czachowski Kazimierz
1938 - Wac/aw Sieroszewski. Życie
twórczo.fe:' s. 102-111,
Lwów
16. Danielewska Agnieszka
1992 - W poszukiwaniu nieznanych tekstów rękopdmiennych i opublikowanych
Bronisława Piłsudskie{]o. Wyniki kwerendy.
Praca magisterska napisana pod kierunkiem prof. dr. Alfreda F. Majewicza w Katedrze Językoznawstwa
Porównawczego i Orientalnego
Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Maszynopis pracy
w zbiorach International Institute Ethnolinguistic and Oriental Studies.
w Stęszewie.
17. Danilowski Gustaw
1913 - Bronisław Piłsudski, etnograf polski,
"Tygodnik Ilustrowany", nr 10, s. 186-187,
Warszawa
18. Datko Andrzej
1983
Bronisław brat Józefa,
"Przegląd Powszechny", nr II, s. 241-247,
Warszawa
19. Fogler Janusz
1988 - Wyspa na końcu swtata,
"Razem", nr 3, s. 15-17,
Warszawa
20. Gadomski Adam
1929 - PoLacy odkrywcy i podróżnicy,
"Kalendarz Ilustrowany Kuriera Codziennego rok 1929", s. 135-143,
Kraków
21. Garlicki Andrzej
1981 - U źródeł obozu belwederskiego, s. 12, 14, 16-17, 19,21, 24-25, 30, 59.
Warszawa
22. Garlicki Andrzej
1990 - Józef Piłsudski 1867-1935, s. 7-12, 14, 16, 20, 41,
Warszawa
23. G.V. [= Gasztowtt Wacław]
1918 - N(xrologie,
"Bulletin Polonais Literaire, Scientifiqe et Artistique", nr 359, s. 227,
Paryż

�335
24. Gładysz Mieczysław
1967 - Julius: Zborawski. Z historii etnografii Podhala,
"Etnografia Polska", t. II, s. 44-61,
W rocła w - Warszawa - Kraków
25. Gross Feliks
1934 - Sybir, zesłanie, nauka,
"Droga", rocznik 13, nr 9, s. 802-810,
Warszawa
26. [Hamolecki Konstanty?]
1893 - Bronisław Piłsudski,
"Przedświt", seria l, nr 3, s. I,
Londyn
27. H.P. [= Poznańska H. (?)]
1935 - Bronisław Piłsudski. Zarys biogrąficzny,
"Sybirak", nr 4, s. 12-15,
Warszawa
28. Historia ...
1973 - Historia etnoyrajii polskiej, pod red. Małgorzaty Terleckiej, s. 99, 176,
308, 332,
Wrocław
29. Historia ...
1976 - Historia kontaktów polsko-rosyjskich
w dziedzinie etnografii. Materiały
: konj'erencji
we Hłoclawiu,
pod red. Józefa Babicza i Antoniego
Kuczyńskiego, t. 102, s. 7,13-14,51-56,58,65,103,117,120,122,125,
127, 136-137, 156, 161, 164, 201-210, 214, 222, 228,
Wrocław
30. Janik Michał
1928 - D:ieje Polaków na Syberii, s. 19, 418-420,
Kraków
31. Janta-Połczyński Aleksander
1936 - Ziemia jest okrągła, s. 241-298,
Warszawa
32. Jesionowski Alfred
1938 - Polacy na Dalekim Wschodzie,
"Morze", nr 5, s. 26-27,
Warszawa
33. Jaster Jan
1957 - Przedmowa
[w:] Sieroszewski Wacław, Wvród kosmatych
ludzi. Klucz Dalekiego
W~chodu.

Cejlon,

najpi('kniejsza

wyspa

świata,

Warszawa
34. Jędrzejewicz Wacław
1986 - Kronika ::ycia Józej'a Piłsudskiego 1867-1935, t. 1-2, s. 21-31, 36, 38-39,
41-48 w tomie I,
Londyn
35. Kaczmarek Leon
1953 - Fonoyraj' na usługach dialektologii
i etnografii muzycznej
w Polsce,
"Lingua Posnaniensis", [nr] 4, "Biuletyn Fonograficzny", [nr I], s. 19-54,
Poznań
36. Kempf Zdzisław
1982 - Orientalizm Wacława Sieroszewskiego.
Wątki japońskie,
s. 17-18,
Warszawa

�336
37. Koman Norbert
1989 - Wykorzystanie fotografii w dorobku naukowym Bronisława Piłsudskiego - recepcja jego fotografii etnograficznej, antropologicznej i społecznej
wykonanej w latach 1895-1905 na Sachalinie. Artystyczny aspekt tej
fotografii.
Praca dyplomowa wykonana w Wyższym Studium Fotografii w Warszawie, pod kierunkiem Juliusza Garzteckiego. Maszynopis pracy znajduje się u prof. dr A. F. Majewicza - International
Institute of
Ethnolinguistic and Oriental Studies,
Warszawa
38. Kons. (?)
1991 - Słynne wałki z pieśniami Ajnów. Wystawa dorobku Bronisława Piłsudskiego,
"Express Wieczorny", r. 45, nr 216, s. 3,
Warszawa
39. K[otwicz] W[ładysław]
1936 - Bronisław Piłsudski, [w:] Piłsudski Bronisław, Pie,~ni liryczne Gilaków
(Ze spuścizny rękopiśmiennej wydał W. Kotwicz),
"Rocznik Orientalistyczny", t. XII, s. 159-167, 175,
Lwów
40. Kovalskis Vitoldas Aleksandras
1992 - Bronislavas Ginetas Pilsudskis (1866-1918),
"Svyturys", nr 9-10, s. 10-12,
Wilno
41. Kowalski Witold
1992 - Ścieżka obok drogi. Krótkie polityczne życie Bronisława Piłsudskiego,
"Nowy Świat", nr 127, dodatek "Podró~e i Marzenia", s. 8,
Warszawa
42. Krzywicki Ludwik
1958 - W'ipomnienia, t. 2, s. 49; t. 3, s. 260, 267-270, 278, 329,
1959
Warszawa
43. Kuc Monika
1992 - Galeria Azjatycka. Na Sachalinie,
"Gazeta Wyborcza", nr 8; dodatek "Gazeta na Weekend", nr 2,
s. 10,
Warszawa
44. Kuczyński Antoni
1968 - Wkład Polaków w badania nad ludami Syberii
ich kulturą,
"Lud", t. 51, cz. 2, s. 558-560,
Wrocław
45. Kuczyński Antoni
1972 - Syberyjskie szlaki, s. 8, 18, 23, 280, 335, 356-358, 360-364, 355-367, 378,
398, 429-430, 436, 405-408, 447, 468,
Wrocław- Warszawa-Kraków-Gdańsk
46. Kuczyński Antoni
1972 - Shiberia-no kenkyii-to keizai-hatten-ni okeru Parando-no kaken,
"Chiri", nr 6, s. 71-79,
Tokio
47. Kuczyński Antoni
1973 - Wkład nauki polskiej w badania Ajnów i ich kultury.
"Studia z Dziejów Geografii i Kartografii", pod red. Józefa Babicza;
"Monografie z Dziejów Nauki i Techniki", t. 87, s. 395-414,
Wrocław- Warszawa- Kraków-Gdańsk

�337
48. Kuczyński Antoni
1977 - The contribution of Polish scientists to the investigation in Ainu culture,
"Ethnologia Polon a", t. 3, s. 121-124,
Wrocław- Warszawa-Kraków-Gdańsk
49. Kuczyński Antoni
1981 - Zarys historii polskich obserwacji i badań etnograficznych w Azji północnej, .&lt;irodkowej i wschodniej,
"Polskie badania obcych kultur ludowych". Materiały z konferencji we
Wrocławiu w dniach 25-26 listopada 1978 r., "Acta Universitatis
Wratislaviensis", nr 572, s. 73-74,
Wrocław
50. Kuczyński Antoni
1985 - Bronislaw Piłsudski as a Practician and Theoretician of the Ethnographic
Museology,
[w:] Procedings ofthe International Symposium on B. Piłsudski's Phonographic Records and the Ainu Culture; Edited by Executive Committee of
the International Symposium Hokkaido University, s. 265-271,
Sapporo
Si. Kuczyński Antoni
1987 - Hakuhutsukangaku-jitsumuka oyobi rironka-to shite-no Buronisuwafu Piusutsuki,
[w:] Kato K., Kotani Y. (eds.) Piusutsuki shiryo-to hoppo shominzoku
hunka-no kenkyu, Bulletin of the National Museum of Ethnology,
Special Issue. nr 5, s. 123-129,
Osaka
52. Kuczyński Antoni
1988 - Relacja Bronisława Piłsudskiego. Dobrze jest wierzyć szamanom,
"Przyjaźń", nr 52-53, s. 11, 17,
Warszawa
53. Kuczyński Antoni
1988 - "Król Ajnów"
"Sprawy i Ludzie". Tygodnik polityczno-społeczny, nr 38, s. 10,
Wrocław
54. Kuczyński Antoni
1989 - Ludy dalekie a hliskie. Antologia polskich relacji o ludach Syberii, s. 6, 14,
19-20, 27, 36-38, 40, 61, 224, 290, 306,
W rocła w - Warszawa - Kraków - Gdańsk
55. Kuczyński Antoni
1990 - Józef Marszałkiem, Bronisław - Królem. Z Piłsudskim na kraj świata.
Wywiad z A. Kuczyńskim - rozmawiała Anita Tyszkowska, "Dziennik
Dolnośląski", nr 59, s. 8,
Wrocław
56. Kuczyński Antoni
1991 - Bronisław Piłsudski and his contribution to the ethnographical museology,
"Ethnologia Polona", t. 15/16, s. 169-175,
Poznań
57. Kuczyński Antoni
1991 - Bronisław Piłsudski - wieczny tułacz,
"Semper Fidelis", nr 2-3, s. 16-19,
Wrocław
22 -

Lud t. LXXV

�338
58. Kuczyński Antoni
1991
Bronisław Piłsudski. Katorżnik i etnograf,
"Sybiracy", nr 29, s. 22; nr 30, s. 22-23,
Warszawa
59. Kuczyński Antoni
1991 - Katorżnik z rodu Piłsudskich,
"Sybirak", nr l, s. 21-34,
Białystok
60. Kuczyński Antoni
1991 - Bronisława Piłsudskiego droga do etnografii,
"Lud", t. 74, s. 143-174,
Wrocław
61. Kuczyński Antoni
1992 - Na kresach Azji. Szkic o Bronisławie Piłsudskim,
"Przegląd Kresowy", nr 1, s. 1-4,
Chełm
62. Kuczyński Antoni
1992 - Etnograf z piętnem katorżnika, czyli rzecz o Bronisławie Piłsudskim,
"Magazyn Wileński", nr 4-5, s. 6-9, 12,
Wilno
63. Kuczyński Antoni
1992 - Czas niespełnionych nadziei, czyli Bronisława Piłsudskiego pobyt na
polskiej ziemi,
"Magazyn Wileński", nr 16, s. 5-8, 12,
Wilno
64. Kuczyński Antoni
1992 - Twórcze rezultaty syberyjskiej niewoli,
"Magazyn Wileński", nr 21-22, s. 38-41,
Wilno
65. Kuczyński Antoni
1992 - Literacki obraz Bronislawa Piłsudskiego,
"Kresy Literackie", nr 2, s. 4-7,
Chełm
66. Kuczyński Antoni
1992 - Bronislaw Piłsudski - czyli sztuka slużenia ludziom
nauce,
"Niepodległość", t. 24, s. 173-226,
Nowy Jork
67. Kuczyński Antoni
1992 - Wrocław-Sachalin
"Nasz Uniwersytet". Pismo społeczności Uniwersytetu Wrocławskiego nr 6, s. 15
68. Kuczyński Antoni
1992 - Upowszechnianie wyników badań Bronislawa Piłsudskiego nad ludami
Dalekiego Wschodu,
"Lud", t. 75, s.
Wrocław
69. Kuczyński Antoni, Wójcik Zbigniew
1992 - Bibliografia prac polskich autorów piszących o Bronislawie Piłsudskim,
"Lud", t. 75, s. 332-348
Wrocław

�339
70. Lech Zofia
1989 - Bronisław Piłsudski na Dalekim Wschodzie,
"Życie Warszawy", nr 140, dodatek pod nazwą "Historia i Życie", nr 12,
s. I i 4,
Warszawa
71. Lutosławski Wincenty
1917 - Król Ajnów,
"Dziennik Związkowy", nr 55,
Chicago
Uwaga: odpis artykułu sporządzony ręką Józefa Komendy na prośbę
Juliusza Zborowskiego znajduje się w zbiorach Muzeum Tatrzańskiego
w Zakopanem.
72. Lutosławski Wincenty
1918 - Bronisław Piłsudski,
"Dziennik Związkowy", nr 149, s. 4,
Chicago
Uwaga: odpis artykułu sporządzony ręką Józefa Komendy na prośbę
Juliusza Zborowskiego znajduje się w zbiorach Muzeum Tatrzańskiego
w Zakopanem.
73. Łuczaj Andrzej [= Leszek Bednarczuk]
1985
Bronisław Piłsudski - badacz kultury Ajnów,
"Znak", nr 5, s. 135-143,
Warszawa
74. [Łukaszewicz Józef]
1981 - Pierwszy marca 1887 roku. Wspomnienia Józefa Łukaszewicza. Zebrał,
przełożył, przedmową i przypisami opatrzył Stefan Bergman, s. 11,
36-37, 46, 55, 59, 69, 76, 78, 81, 163, 166, 168, 180,
Warszawa
75. Łukawski Zygmunt
1978 - Ludllo.~ć polska w Rosji 1863-1914, s. 190, 195,
Wrodaw- Warszawa-Kraków-Gdańsk
76. Łukawski Zygmunt
1981 - Historia Syberii, s. 292,
W roda w - Warsza wa - Kraków - Gdańsk
77. Majewicz Alfred F.
1977 - P6rando-llo ainu kenkyii. Karafuto chosa-nado furui rekishi,
"Mainichi Shimbun" (yiikan), nr 33826, s. 5,
Osaka
78. Majewicz Alfred F.
1977 - On B. Piłsudski's unpublished Ainu material,
"Hoppa Bunka Kenkyii". Bulletin of the Institute for the Study of North
Eurasian Cultures Hokkaido University, nr 11, s. 83-94,
Sapporo
79. Majewicz Alfred F.
1980 - The importance of the Polish contribution to the study of the Ainu and
their language,
"Lingua Posnaniensis", t. 22, s. 93-122,
Warsza wa - Poznań
80. Majewicz Alfred F.
1992 - Porando-ni okeru ainu kenkyii-no rekishi-ni tsuite,

�340

81. Majewicz
1983 82. Majewicz
1983 -

83. Majewicz
1984 -

84. Majewicz
1984 85. Majewicz
1984 86. Majewicz
1985 -

87. Majewicz
1987 88. Majewicz
1988 -

89. Majewicz
1988 -

90. Majewicz
1989 -

(ed.) Adam Mickiewicz University Institute of Linguistics Working
Paper 3,
Poznań: Institute of Linguistics
Alfred F.
Dzieje i legendy Ajnów, s. 12,38,40,45-46,55-62,85-86,94,
104-121, 145,
155, 177, 193, 204, 207, 224, 228, 232-233, 234, 241,
Warszawa
Alfred F.
Sur les matl?riaux inconnus de B. Piłsudski relies aux peuples aborigenes de
/'ile Sakhaline et de /'Amour inferieur,
[w:] Siberie 2 (ed.) Boris Chichlo,
Paryż: Institut du Monde Sovietique, Et de L'Eurape Centrale et
Orientale
Alfred F.
Ajnu. Lud, jego język i tradycja ustna, s. 11, 17, 26, 32, 34-35, 39,
44,52,64,66,68,
70-74, 93, 105, 122, 125, 127, 130-132, 134, 137, 176,
177-178,
Poznań
Alfred F.
Juyiisei masu bunka-no fukugen-Piirando-nn ainu kenkyu,
"Asahi Shimbun", nr 35369, s. 10,
Sapporo
Alfred F., Majewicz Elżbieta
Bronisław Piłsudski's Olczan-Polish glossary with English equivalents,
Lingua Posnaniensis", t. 27, s. 71-96,
Warszawa-Poznań
Alfred F.
The ICRAP project concerning B. Piłsudski's work on peoples and
languages of Sakhalin and Lower Amur,
"Lingua Posnaniensis", t. 28, s. 109-115,
Warszawa-Poznań
Alfred F.
Ku pełnej ocenie dorobku naukowego Bronisława Piłsudskiego,
"Przegląd Orientalistyczny", nr 142, s. 153-163,
Warszawa
Alfred F.
Badacz i przyjaciel sachalińskich tubylców - naukowa sylwetka Bronisława Piłsudskiego,
"Literatura Ludowa", nr 4-6, s. 41-50,
Wrocław
Alfred F.
Researcher and friend of Sakhalin natives - the scholary profile of
Bronisław Piłsudski,
"Hemispheres", nr 5, s. 215-228,
W racła w - Warszawa - Poznań - Gdańsk
Alfred F.
The Oroks: past and present,
[w:] Alan Wood, R. A. French (eds.) The development of Siberia, people
and resources, s. 124-146,
Londyn: Macmillan

�341
91. Majewicz Alfred F.
1990 - Ainu prayer texts as recorded by Bronisław Piłsudski,
"Rocznik Orientalistyczny", t. 46, z. 2, s. 87-91,
Warszawa
92. Majewicz Alfred F.
1990 - Bibliography of works by Bronisław Piłsudski,
Adam Mickiewicz University Institute of Linguistics. Documentation 2,
s. 1-23 nlb.
Poznań
93. Majewicz Alfred F.
1991 - Issledowatiel i drug narodo w Sachalina,
"Krajewedczeskij Biulletin", nr 3, s. 98-109,
J użno-Sachalińsk
94. Majewicz Alfred F.
1991 - Dzieje i wierzenia Ajnów, s. 14,25,48,54,61,69-71,76-94,107,123,125,
127-134, 139, 142-144, 152-161, 168-179, 181-191, 193, 206, 211-227,
243-245, 248, 263-264,
Poznań
95. Majewicz Alfred F.
1991 - Kompromitacja i wstyd. I nieśmiertelność pomimo - waga i istota
dokonań Bronisława Piłsudskiego,
[w:] Bronisław Piłsudski - badacz ludów Dalekiego Wschodu. Muzeum
Azji i Pacyfiku w Warszawie. [Katalog wystawy], s. 2-3,
Warszawa
96. Majewicz Alfred F.
1992 - "Suicide?"
[W:] Murasaki K. et al. (eds.) Saharin-to B. Piusutsuki. Piusutsuki-o
meguru Hoppa-no Ryojitsu-ka Iinkai, s. 138-144,
Sapporo
97. Majewicz Alfred F.
1992 - Twins, or problem of reliability in Ainu studies,
[w:] "Nenrin-Jahresringe" (eds.) K. Miiller und W. Naumann, s. 103-105,
Wiesbaden
98. Majewicz Alfred F.
1992 - Grammatical person in Ainu folkloristic narratives,
[w:] "Pan-Asiatic Linguistics". Proceedings of the Third International
Symposium on Language and Linguistics, S. Luksaneeyanawin et al
(eds.), vol. l, s. 198-204,
Bangkok
99. MK (?)
1992 - Starszy brat Marszałka,
Warszawa
100. Malinowski Kazimierz
1970 - Prekursorzy muzeologii polskiej, s. 78-98, 130-135, 137-138, 140,
143-146, 148, 152, 154-155, 158,
Poznań
101. Maślińska Irena
1991 - Bronisławem Piłsudskim interesuje się Europa. W cieniu brata,
"Express Wieczorny", nr 240, s. 4,
Warszawa

�342
102. N ałęcz Daria i Tomasz
1986 - Józef Piłsudski - legendy i fakty, s. 84-85, 87, 89-90, 94, 101, 132,
Warszawa
103. Nitsch Kazimierz
1960
Parę osobistych wspomnień o Bronisławie Piłsudskim,
[w:] Ze wspomnień językoznawcy, s. 100, 210-216, 223-224,
Kraków
104. Olejniczak Jolanta
1992 - Działalność społeczna Bronisława Piłsudskiego po powrocie na ziemie
połskie i jej dokumentacja,
Praca magisterska
napisana pod kierunkiem
prof. dr. Alfreda
F. Majewicza w Katedrze Językoznawstwa Porównawczego i Orientalnego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Maszynopis
pracy w zbiorach International Institute Ethnolinguistic and Oriental
Studies w Stęszewie,
Poznań
105. [Olszewicz Bolesław]
1922 - Bronisław Piłsudski,
"Przegląd Geograficzny", t. 2 za lata 1920-1921, s. 162,
Warszawa
106. Paźniewski Włodzimierz
1986 - Ludzie niezwykli. Japońska rodzina Piłsudskiego,
"Katolik", nr 27, s. 12,
Katowice
107. Piechowski Adam
1985 - Zapomniana postać z dziejów Zakopanego: Bronisław Piłsudski,
"Podhalanka",
nr 2, s. 44-49,
Ludźmierz
108. Piechowski Adam
1985 - Polski badacz Ajnów,
"Poznaj Świat", nr 9, s. 18-19, 30,
Warszawa
109. Piłsudska Aleksandra
1989 - Jł'spomnienia, s. 89, 91, 94,
Warszawa
110. Piłsudski Józef
1937 - [List do redakcji w sprawie Bronisława Piłsudskiego],
[w:] Pisma Zebrane, t. 1, s. 37-39
Warszawa
111. Piłsudski Rowmund
1988 - Kronika rodu Piłsudskich, s. 34,
Londyn
112. Płygawko Danuta
1986 - Sienkiewicz w Szwajcarii. Z dziejów akcji ratunkowej dla Polski w czasie
pierwszej wojny .vwiatowej, s. 97-98,
Poznań
113. Pobóg-Malinowski
Władysław
1934 - Niedoszły zamach 13 marca 1887 roku
udział w nim Polaków,
"Niepodległość", nr 10, s. 21-35,
Warszawa

�343
114. Polska ...
1918 -

Polska w kulturze powszechnej. Dzieło zbiorowe, pod red. Feliksa, cz. 1,
s. 189,

Kraków
115. Polska ...
1939 116.

117.

118.
119.

120.

121.

122.
123.
124.

125.
126.

Polska i Polacy w cywilizacjach .fwiata. Słownik encyklopedyczny, pod
red. Władysława Po bóg-Malinowskiego, t. l, zeszyt 3, s. 258-259,
Warszawa
[Polskie Towarzystwo Ludoznawcze]
1992 - Pomnik B. Piłsudskiego na Sachalinie,
"Relax", Ilustrowany Magazyn Polski, nr 12, s. 16,
Chicago
Reychman Jan
1930 - Zapomniany badacz Podhala,
"Zakopane", nr 10, s. 2,
Zakopane
Reychman Jan
1971 - Peleryna, ciupaga i znak tajemny, s. 107, 149, 156-159,
Kraków
Romer Eugeniusz
1989
Pamiętnik paryski (1918-1919),
Do druku przygotowali Andrzej Garlicki, Ryszard Świętek, s. 153,
155-156,
W rocła w - Warszawa - Kraków - Gdańsk - Łódź
Rzeźba Andrzej
1992 - Wystawa w Galerii Azjatyckiej. Bronisław Piłsudski - kto to jest?
"Polska Zbrojna", nr 16, s. 5,
Warszawa
Sieroszewski Wacław
1914 - Bronisław Piłsudski, urodził się w 1866 r. w Zułowie w pow. święciańskim,
-1921
zmarł w roku 1918 w Paryżu,
"Rocznik Podhalański", nr 1, s. V-XXX,
Zakopane
Sieroszewski Wacław
1926 - W{:ród kosmatych ludzi,
Warszawa
Sieroszewski Wacław
1934 - Marszałek Józef Piłsudski, s. 9-12,
Warszawa
Sieroszewski Wacław
1937 - Bronisław Piłsudski. Materiały do biografii Bronisława Piłsudskiego,
"Sybirak", nr l, s. 28-42,
Warszawa
(Przedruk z "Rocznika Podhalańskiego" nr 1: 1914-1921, s. V-XXX).
Sieroszewski Wacław
1961 - Dzieła, t. 18. Szkice podróżnicze i wspomnienia, s. 219-274,
Kraków
[Skowronek Jerzy, Alicja Bochenek, Marek Cichowski, Krzysztof Filipow]
1986 - Cmentarz Polski w Montmorency, s. 94, 195, 261,
Warszawa

�344
127. Słabczyński Wacław
1953 - Polscy obrońcy ludów kolonialnych,
"Problemy", nr 5, s. 298-307,
Warszawa
128. Słabczyński Wacław
1954 - Polacy badacze Syberii,
"Wiedza i Życie", nr 21, s. 590-596,
Warszawa
129. Słabczyński Wacław
1988 - Polscy podróżnicy i odkrywcy. Wydanie drugie zmienione (uzupełnienia
Tadeusza Słabczyńskiego), s. 144-145, 373, 419,
Warszawa
130. Słabczyńscy Wacław i Tadeusz
1992 - Piłsudski Bronisław Piotr
[w:] Słownik podróżników polskich, s. 146-148,
Warszawa
131. Sokolewicz Zofia
1973 - Miejsce etnografii polskiej w nauce obcej (do 1939 r.), [w:]
Historia
etnografii polskiej, pod red. Małgorzaty
Terleckiej,
s. 176,
Wrocław- Warszawa-Kraków-Gdańsk
132. Sokolewicz Zofia
1987 - Etnografia i etnologia, [w:] Historia nauki polskiej, pod red. Bohdana
Suchodo1skiego, t. 4, 1863-1918, cz. Ill, s. 883,
Warszawa
133. Stecki Konstanty
1969 - Początki kolekcjonerstwa etnograficznego na Podhalu,
"Lud", t. 53, s. 232-246,
Wrocław - Poznań
134. Surwiłło Jerzy
1992 - Wileńskimi śladami Józefa Pilsudskiego, s. 5, 13,
Wilno
135. Swienko Henryk
1973 - Antropologia społeczna Bronisława Piłsudskiego,
"Prace Instytutu Nauk Ekonomiczno-Społecznych
Politechniki Warszawskiej" nr 4, s. 85-117,
Warszawa
136. Swienko Henryk
1979 - Jt'kład Bronisława Piłsudskiego do etnografii religioznawczej,
"Studia Religioznawcze", nr 14, s. 77-98,
Warszawa
137. Szcześniak Bolesław
1954 - Polonica japońskie (materiały japońskie dotyczące wpływów kulturalnych
oraz wiedzy o Polsce w Japonii),
"Teki Historyczne", t. VI, nr 3-4, s. 160-176,
Londyn
138. Szpotański Stanisław
1934 - Bronislaw Pilsudski i jego studium o krzyżach litewskich,
"Świat", nr l, s. 3-4,
Warszawa

�345
139. Talko-Hryncewicz Julian
1920 - Bronisław Piłsudski jako badacz Dalekiego Wschodu,
"Naprzód", nr 112, s. 3-4, nr 113, s. 3-4,
140. Talko-Hryncewicz Julian
1920 - Bronisław Piłsudski jako badacz Dalekiego Wschodu,
"Orli Lot", nr 1, s.
141. Talko-Hryncewicz Julian
1922 - Bronisław Piłsudski,
[w:] Bronisław Piłsudski, Krzyże litewskie. Życiorysem autora poprzedził Dr Julian Talko-Hryncewicz, s. III-XIII,
142. Uziembło Adam
1987 - Ludzie i Tatry, s. 209-211,
Kraków
143. Wicherkiewicz Tomasz
1991 - »Kratkij oczerk ekonomiczeskogo byta Ajnow na o. Sachalin« i »Karafuto
ainu-no jotai« Bronisława Piłsudskiego. Komparatywna analiza tekstów
z ustaleniem ich genezy i chronologii,
Praca magisterska wykonana pod kierunkiem profesora Alfreda
F. Majewicza w Instytucie Językoznawstwa Uniwersytetu im. Adama
Mickiewicza w Poznaniu,
Poznań
144. Wicherkiewicz Tomasz
1992 - Reading and comparing Bronisław Piłsudski's Russian and Japanese
language articles on economic life of Sakhalin Ainu,
[w:] Murasaki K. et al. (eds.) Saharin-to B. Piusutsuki. Piusutsuki-o
meguru Hoppa-no Ryojitsu-ko Iinkai, s. 157-171,
Sapporo
145. Wkład ...
1976 - Wkład Polaków do kultury świata, pod red. Mieczysława Krąpca, Piotra
Tarasa, Jana Turowskiego, s. 789,
Lublin
146. Wroniszewska Danuta, Wroniszewski Aleksander
1991 - Ziomkowie Marszałka,
"Prawo i Życie", nr 46, s. 11,
Warszawa
147. Zaleski Zygmunt Lubicz
1918 - Ś.p. Bronislaw Ginet-Piłsudski,
"Jeniec Polak", nr 36, s. l,
Le Pey (Francja)
148. Zawistowicz Kazimiera
1930 - Bronisław Piłsudski, 21.X.1866-17.v1918,
"Wiedza i Życie", nr 1, s. 25-40,
Warszawa
149. Zawistowicz Kazimiera
1937 - Bronislaw Piłsudski, 21.X.1866-17.V.1918,
"Sybirak", nr l, s. 43-50,
Warszawa
150. Zawistowicz Kazimiera
1939 - Jeszcze o Bronislawie Piłsudskim,
"Sybirak", nr 3, s. 9-12,
Warszawa

�346
151. Zborowski Juliusz
1929 - Muzeum Tatrzańskie. Rok 1928/29 i plany na przyszłoH,
"Wierchy", r. 7, s. 145-169,
Kraków
(toż [w:] Zborowski Juliusz, Pisma Podhalańskie, t. 1, Kraków 1972, poz.)
152. Zborowski Juliusz
1934 - Wspomnienia,
"Ziemia", nr 1-2, s. 5-9,
Warszawa
(toż [w:] Zborowski Juliusz, Pisma Podhalańskie, t. l, Kraków 1972,
poz. )
153. Zborowski Juliusz
1936 - Sprostowanie (B. Piłsudski na Podhalu nie posługiwał się fonografem),
"Ziemia", nr 4-8, s. 208,
Warszawa
154. Zborowski Juliusz
1972 - Pisma Podhalańskie, t. 1, s. 8, 16-17, 19,24, 26-27, 30-33, 45, 74, 202,
219-220, 292, 308-314,461-462; t. 2, s. 113-115, 120,
Kraków
155. Zborowski Juliusz
1976 - Z dziejów ludoznawstwa i muzealnictwa na Podhalu: Sekcja Ludoznawcza Towarzystwa Tatrzańskiego (1911-1919). Opracował W. H. Paryski,
"Rocznik Muzeum Etnograficznego w Krakowie", t. 6, s. 35-115,
Kraków
156. Zieliński Stanisław
1934 - Piłsudski Bronisław,
[w:] Mały słownik pionierów polskich kolonialnych
morskich,
s.363-364,
Warszawa
157. [Z.z.]
1992
Tę wystaw{' należy zobaczyć. Zbiory Bronisława Piłsudskiego, .
"Słowo Powszechne", nr 7, s. 6,
Warszawa
158. Żeromski Stefan
1926 - O Adamie Żeromskim. Wspomnienie, s. 54-57,
Warszawa
(Wcześniejsze wydanie w 1919 roku)
159. Żeromski Stefan
1912 - Uroda życia. Część trzecia, Łoskot śmigła, s. 187-220, 229-243,
Kraków oraz wydania późniejsze
160. Żytek Józef
1991 - Bronisław Piłsudski 1866-1918,
[w:] Bronisław Piłsudski badacz ludów Dalekiego Wschodu, [Katalog
Wystawy], Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie, s. 5-17,
Warszawa
161. Żytek Józef
1992 - Wystawa "Bronisław Piłsudski - badacz ludów Dalekiego Wschodu",
Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie,
"Lud", t. 75, s. 324,
Wrocław

�347

*
Autorzy bibliografii zapowiadają kontynuowanie jej w latach następnych z zamiarem uzupelnienia o nowe tytuły, których identyfikacja wymaga żmudnych poszukiwań.
W pierwszej jednak kolejności przedstawiona tu bibliografia zostanie w niedługim
czasie przekształcona w tzw. bibliografię rozumowaną. W takim ujęciu korzystający
z niej będą mogli zorientować się, które z prac zawierają nową faktografię tyczącą się
życia i pracy B. Piłsudskiego, a które są powtórzeniem raz już omawianych zagadnień.
Ujęcie takie będzie niezwykle pomocne dla biografów tej postaci, przy czym planuje się
w dalszej kolejności poszerzenie bibliografii o prace zagranicznych autorów piszących
o B. Piłsudskim, mające odzwierciedlać recepcję jego badań we współczesnej antropologii kulturowej. Wreszcie na koniec planowane jest opublikowanie bibliografii
prac B. Piłsudskiego wraz z zestawieniem materiałów znajdujących się w archiwach
oraz bibliotekach krajowych i zagranicznych.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7571" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7551">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c092178f5d7fc2476e31a1c3f0aa4629.pdf</src>
        <authentication>e107360a40918be9801c57d3c928aba3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90366">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2048</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90367">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90368">
                <text>folklorystyka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="90369">
                <text>Wielkopolska - folklor ludowy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="90370">
                <text>Knoop, Otto (1853-1915)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90371">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1901</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90372">
                <text>Dorobek folklorystyczny Otto Knoopa / LUD 1992 t.75</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90373">
                <text>LUD 1992 t.75, s.157-180</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90374">
                <text>Łysiak, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90376">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90378">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90380">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90386">
                <text>Lud, t. 75, 1992

WOJCIECH ŁYSIAK
Instytut Etnologii
i Antropologii Kulturowej
UAM Poznań

DOROBEK

FOLKLORYSTYCZNY

OTTO

KNOOPA

l

Wiedza o zainteresowaniach
kulturą ludową Wielkopolski, w świetle
dotychczasowych publikacji, wydaje się być niepełna, a w kilku wypadkach
uproszczona. Autorzy wielu opracowań zgodnie przyznają, że ożywiony ruch
ludoznawczy rozwinął się tu po upadku powstania listopadowego, kiedy
odwetowe represje władz pruskich za masowy udział Wielkopolan w tym
powstaniu jeszcze bardziej wzmogły walkę o zachowanie wartości kultury
narodowej. Stąd też zwrot do folkloru miał tu bodaj bardziej wyrazisty
wydźwięk polityczny niż w innych regionach podzielonej Rzeczypospolitej.
Działalność Wydziału Literackiego Kasyna Gostyńskiego i Towarzystwa
Starożytności w Szamotułach były tego najlepszym przykładem, a interesujące
zbiory folklorystyczne Franciszka Wawrowskiego czy Jana Józefa Lipińskiego
były jednym z poważniejszych wkładów w polską folklorystykę romantyczną.
W przeszłości kilkakrotnie podejmowano próby całościowego ogarnięcia
dziejów badań nad folklorem Wielkopolski. Próby te jednak zakresem naukowej penetracji grzęzły gdzieś u schyłku epoki przedkolbergowskiej, by przełom
XIX i XX wieku wielkopolskiej folklorystyce kazać reprezentować Jadwidze
Szeptyckiej i Zofii Szembekównie. Nie znaczy to oczywiście, by autorom
opracowań nie znane były niektóre postacie w pierwszym rzędzie kreujące
badania folklorystyczne i ich osiągnięcia, o czym niekiedy wspominają.
Aczkolwiek wydaje się, iż nie zdawano sobie sprawy z tego jak rozległy był
zakres prowadzonych badań i jaki był ich wydawniczy rezultat. Znamiennym
wydaje się też fakt zupełnego pominięcia badań nad folklorem Wielkopolski
w pracy pt. Dzieje folklorystyki
polskiej 1864-1918, w której wstępie Helena
Kapełuś stawia tezę, iż po upadku powstania styczniowego "znaczenie zaboru
pruskiego dla rozwoju folklorystyki maleje, zwłaszcza jeśli idzie o Poznańskie;
wydaje ono jeszcze przełomowe, choć niedoceniane Studia o literaturze ludowej
R. Berwińskiego i milknie, włączone (1867) do Związku Północno-Niemiec-

I W niniejszym
artykule zajmę się jedynie pracami Knoopa dotyczącymi Wielkopolski.
Zupełnie innym rozdziałem jego osiągnięć jest, powstający równolegle, dorobek związany
z Pomorzem Zachodnim, który, w moim przekonaniu, wymaga osobnego omówienia.

�158
kiego i zaabsorbowane
zabiegami o narodowe przetrwanie"2. Ponieważ
absolutnie nie podzielam tej opinii, a wręcz przeciwnie, uważam, iż na schyłek
XIX i początek XX wieku przypadają najpiękniejsze rozdziały dziejów wielkopolskiej folklorystyki, pragnę w opracowaniu niniejszym wskazać nie tylko na
ową lukę ale przede wszystkim wypełnić ją rzeczywistym, w moim przekonaniu, stanem zainteresowań ludoznawczych tego okresu.
Nie sposób oczywiście w jednym, krótkim artykule omówić całego nurtującego mnie zagadnienia. Dlatego też przedstawię tu sylwetkę i scharakteryzuję dorobek pierwszej bodaj postaci wielkopolskiej folklorystyki, Otto
Knoopa, postaci, która jak dotąd nie doczekała się żadnego szerszego
opracowania 3.
Otto Knoop urodził się 20 kwietnia 1853 roku w miejscowości Karzin 4
koło Słupska w rodzinie zniemczałych Słowińców, a tego dnia w ogrodzie
ojciec zasadził drzewo życia. Niewiele wiemy o jego dzieciństwie oraz warunkach w jakich się wychowywał. Wiadomo jednak, iż wielki wpływ na
kształtowanie się jego ludoznawczych zainteresowań wywarła matka, Słowinka
z Cecenowa, która już w dzieciństwie wskazała na przebogate obszary
słowińskiego folkloru, opowiadając mu lokalne podania, bajki, śpiewając
słowińskie pieśni. Niestety Knoop nie dokonał zapisu tych przekazów.
Początkowo uczęszczał do Gimnazjum w Stargardzie Szczecińskim, a od
1873 roku studiował na Uniwersytecie w Greifswaldzie i Lipsku teologię
i filozofię. Do 1879 pracował jako nauczyciel domowy, by w lutym tego roku
poddać się egzaminowi "pro fakultate docent i" na Uniwersytecie w Greifswaldzie. W roku szkolnym 1879-1880, jako stażysta, pracował w Gimnazjum
w Lesznie. Wykładał tu jeszcze w następnym roku jako tzw. nauczyciel
pomocniczy, a na Wielkanoc 1881 roku, pełniąc tę samą funkcję, został
przeniesiony do Gimnazjum w Bydgoszczy. Wiosną 1882 roku został zatrudniony jako pełnoetatowy nauczyciel w Gimnazjum Fryderyka Wilhelma
w Poznaniu, a od 1888 przeniesiony został do Gimnazjum w Gnieźnie. Stąd
w 1889 roku, już jako Oberlehrer, przeniesiony został do Gimnazjum w Rogożnie, gdzie pracował przez kolejnych trzydzieści lat do roku 1919. 17 grudnia
1900 roku nadano mu stopień profesora.
2

Dzieje

Warszawa
3

folklorystyki

polskiej

Dwukrotnie

jedynie

kaszubscy
XVlll i XIX
w omówieniu
pl. Pomorze
cit., s. 410-411.

pod

red.

H.

Kapcluś

i 1. Krzyżanowskiego.

wspomina

o nim Andrzej

Bukowski.

Raz w artykule

pt. Folklory.vci

wieku, "Literatura
Ludowa",
1959, R. III, nr 1-2, s. 8. Drugi raz
Gdańskie (Od Ceynowy do "Gryfa"), w: Dziejef(llklorySl.yki
polskiej .... op.

Zdumiewające

ledwie encyklopedycznej
Otto

1864-1918,

1982, s. 6.

jest przy tym, że w obu tych publikacjach

wzmianki.

Nigdzie

natomiast

nie został

folklorysta

omówiony

ów doczeka l się

wielkopolski

dorobek

Knoopa.
4

s. 88,

T. Wróblewski,
błędnie

Nieprawdą
ł 853-1915.

podaje,

Rozwój

zainteresowali

iż miejscem

jest też, jak czytamy

ludoznawczych

urodzenia

Knoopa

w tym omówieniu,

IV

Wielkop()l.~ce. "Lud"

było

Korzybie

by ów wielkopolski

1967, t. 51, cz. I,

w powiecie
folklorysta

słupskim.

żył w lalach

�159
Początek zainteresowań Knoopa folklorem Wielkopolski datować należy
prawdopodobnie na lata 1883-84, kiedy to przebywając w okolicach Sierakowa, Leszna, Barcina i Pakości, zanotował kilka podań 5 i obyczajów 6 drukując
je w czasopiśmie Towarzystwa Historycznego w Poznaniu. Jednakże poszukiwania zabytków literatury ludowej uległy zaktywizowaniu, jak się wydaje,
na skutek apelu, jaki w tym czasopiśmie umieścił Knoop za pośrednictwem
redakcji. Czytamy w nim między innymi: " ... Towarzystwo Historyczne (... )
kieruje do swoich członków prośbę, aby zapisali znane im podania i opowiadania ludowe, tam gdzie jest to możliwe. Opublikujemy je w tym czasopiśmie
z podaniem nazwiska. Następnie wydamy je w większym zbiorze razem z już
zebranym materiałem. Odpowiednie przesyłki prosimy kierować do nauczyciela gimnazjalnego, pana Otto Knoopa w Poznaniu, ul. Wiedeńska 6, który
oświadczył gotowość ich zestawienia dla naszego czasopisma" 7. Apel ten
prawdopodobnie spotkał się z życzliwym przyjęciem, ponieważ już w następnym roczniku "Zeitschrift der Historischen Gesellschaft fUr die Provinz
Posen" pojawiły się nowe zapisy, a wśród respondentów znaleźli się: nauczyciel Stiller z Wartosławia koło Wronek i dr Maks Beheim-Schwarzbach
z Wielenia. Mimo to redakcja pisma raz jeszcze w imieniu Knoopa zwraca się
z "prośbą o wszechstronne wsparcie zbioru, który później w specjalnym tomie
ma się ukazać"8, a zaznaczyć należy, iż w tym czasie, kiedy ukazał się kolejny
apel, był już Knoop autorem poważnego opracowania folkloru środkowego
Pomorza 9.
Tak też się stało, bowiem już w 1893 roku wychodzi jego olbrzymia praca
pl. Sagen und Erzdhlungen aus der Provinz Posen 10. Z całą pewnością jest to
naj poważniejsza książka w dorobku Otto Knoopa, stąd też należy poświęcić jej
kilka słów uwagi. Zbiór ten, pisał autor we wstępie, "powstał i rósł razem
z Historische GesellschaCt fUr die Provinz Posen" 11, a to dzięki licznej już
grupie współpracowników rozsianych po całej Wielkopolsce 12. Ponadto "szereg podań w mniejszej liczbie opowiedzieli mi moi uczniowie, którym przy
okazji lektury na lekcjach języka niemieckiego zwróciłem uwagę na wartość

s O. Knoop, Volkssagen und Erziihlungen aus der Provinz Posen, "Zeitschrift der Historischen
Gesellschaft fur die Provinz Posen", 1885, r. I, nr l, s. 134-137.
6 Tenże, Der Umzug
des Haren in Bialokosz,
tamże, 1886, r. n, nr 4, s. 414-415.
7 Tamże, 1885, r. I, nr 1, s. 134.
8 Tamże,
1886, r. II, nr I, s. 25.
9 Tenże, Volkssagen,
Erzahlungen,
Aberglauben,
Gebrauche und Marchen aus dem astlichen
Hil1lerpommern,
Poznań 1885.
10 Tenże, Sagen
und Erzahlungen
aus der Provinz Posen, Poznań 1893.
II Tamże,
s. XVII.
12 Do najważniejszych
należeli P. Sommer z Poznania, R. Hockenbeck z Wągrowca,
nauczyciel Jarzębowski z Rogoźna, rabin Block z Poznania, nauczyciel Werner z Paradyża,
L. Kurtzmann z Szymanowa pod Rawiczem, kierownik szkoły w Pak ości Duszyński, nauczyciel
Śroka z Biskupic i nauczyciel Swiniarski z Rogoźna.

�160
i znaczenie podań" - pisał Knoop 13. O pracy nad tym niezwykłym dziełem
wspominał poza tym: "pochodząc z innego regionu, nie znając polskiego
języka i obyczajów, gdy przed mniej więcej ośmiu laty rozpocząłem w poznańskiem zbieranie, z natury kierowałem swoją uwagę na niemieckie podania
i często słyszałem, że to co przez Niemców i o Niemcach jest opowiadane,
zostało zapożyczone od Polaków, a więc jest polską własnością" 14.
Wzorem dla Knoopa był w tym czasie Oskar Kolberg, o którym wypowiadał się nader ciepło oraz czasopismo ludoznawcze "Wisła" redagowane przez
Jana Karłowicza. Zdawał sobie sprawę z ogromu folklorystycznych zapisów
rozsianych już po różnych czasopismach, pamiętnikach i kronikach kościelnych. W części sięgnął również po te źródła. Szczególnie pomocnym okazał się
Ludwik Kurtzmann, który wiele z tych rozproszonych tekstów przełożył na
język niemiecki, między innymi podania zapisane przez Edwarda Raczyńskiego, a opublikowane w jego W~pomnieniach Wielkopolski.
Otto Knoop, jak przyznawał we wstępie do omawianej pracy, początkowo
zainteresowany był folklorem mieszkających w Wielkopolsce Niemców, aczkolwiek sam zderzywszy się z kulturą Polaków, w czym niewątpliwie pomogli
mu uczniowie rogozińskiego Gimnazjum, odstąpił od tego zamiaru. Okazało
się bowiem, po wydaniu drukiem Sagen und Erzahlungen ... , iż ledwie piąta
część dzieła odwołuje się do kultury tutejszych Niemców, co w pewnym sensie
odzwierciedlało stosunki narodowościowe ówczesnej Wielkopolski. Praca ta
jest nie tylko obrazem współczesnej autorowi literatury ludowej. Wiele miejsca
w niej poświęcił wierzeniom, zwyczajom i obrzędom. Przedstawił Rok Wielkopolski, co było jedną z ciekawszych propozycji tego dzieła. Naukową wartość
pracy podnosił obszerny aparat, w którym Knoop informuje o źródłach
pozyskania tekstów. Także tutaj kieruje apel do społeczeństwa Wielkopolski
o zbieranie tego, co dotyczy szeroko rozumianego folkloru i przekazywanie
zapisów pod jego adresem 15.
To niezwykłe dzieło wkrótce zostało dostrzeżone poza granicami zaboru
pruskiego. Zainteresowała
się nim lubelska folklorystka Zofia Antonina
Kowerska, która częściowo przetłumaczone i znacznie skrócone fragmenty tej
pracy opublikowała w "Wiśle" 16.
Pozytywne przyjęcie omawianej książki w Wielkopolsce zachęciło Knoopa
do dalszej działalności na tym polu. Miał przy tym wyjątkowe zdolności
organizacyjne. Umiał zjednać sobie szerokie grono współpracowników, z których naj aktywniejszym okazał się Jerzy Wojciech Szulczewski. W jego
O. Knoop, Sagen und Erziih/ungen ... , op. cit., s. XVIII.
Tamże, s. XIV.
15 Tamże, s. XIX.
16 Tenże,
Podania i opowiadania z me/kiego Księstwa Poznańskiego
Z. A. Kowerskiej, "Wisła", 1894, t. 8; 1894, t. 9.
13

14

w przekładzie

�161
rękopiśmiennych ItJlspomnieniuch o Prof O. Knoopie o początkach znajomości
opowiada: "z profesorem Knoopem pierwszy raz zetknąłem się w roku 1894,
kiedy byłem uczniem preparandy w Rogoźnie. Wtedy jeden z profesorów
zachorował, a jego przedmioty naukowe objęło w zastępstwie dwóch profesorów miejscowego gimnazjum. Jednym z nich był właśnie prof. Otto Knoop.
U nas uczniaków cieszył się on wielkim poważaniem, bo był autorem w roku
poprzednim wydanego większego dzieła (Sagen und Erziihlungen aus der
Provinz Posen) oraz redaktorem dodatku do "Tygodnika Rogozińskiego"
("Rogasener Familienblatt"), w którym nawet jego uczniowie różne powieści
ogłaszali" 17.
Otto Knoop na przełomie XIX i XX wieku podjął się zorganizowania
stałych punktów badań folklorystycznych. Niewiele wiadomo o jego metodach
pracy. Wiemy natomiast, iż był niezwykle pracowitym człowiekiem. Jadwiga
Perucka, córka Wojciecha Szułczewskiego, wspominała mi przed laty, że kiedy
przyjeżdżał do Brudzynia, wsi pod Janowcem Wlkp., w której uczył Szulczewski, kazał przyprowadzać sobie najstarszych chłopów z pobliskiego majątku
Puzdrowiec i godzinami wypytywał ich o stare zwyczaje, obrzędy, a przede
wszystkim podania, bajki i legendy. Chłopi zadowoleni byli podobno z tych
rozmów, bowiem stół, przy którym siadywali był zawsze bogato zastawiony
jadłem i napitkiem. Wspominała też Jadwiga Perucka, że latem Knoop potrafił
na całe dnie znikać z domu Szułczewskich rozmawiając w okolicy z wszystkimi
ludźmi, którzy cokolwiek mogli mu opowiedzieć. Był człowiekiem wielkiej
kultury i skromności, a dysponował ponadto olbrzymią biblioteką dotyczącą
folkloru całej środkowej Europy. Opinia ta wydaje się być uzasadniona,
bowiem coraz częściej w publikowanych zbiorach tematycznych dokonuje
Knoop analitycznych porównań z materiałem folklorystycznym innych narodów. Żadna ówczesna biblioteka regionalna nie mogła dysponować takim
specjalistycznym księgozbiorem, z którego mógłby korzystać wielkopolski
folkloryst~. Był też Knoop członkiem kilku towarzystw historycznych i ludoznawczych w tej części Europy, co z pewnością pomagało mu w gromadzeniu
księgozbioru.
Cechą sprzyjającą w badaniach było jego niezwykłe wyczucie folklorystycznej materii. Potrafił bowiem dostrzec te wartości, jakich na ogół nie dostrzegali
ówcześni wielkopolscy folkloryści. Zwracał uwagę na plotki, pogłoski, przejawy humoru powstającego tylko wskutek reakcji na jakieś wydarzenie. Interesował się i zapisywal podania i opowieści wspomnieniowe dotyczące
kampanii napoleońskiej, wydarzeń 1848 i 1863 roku. Pisał o nich między
innymi: "to, że istnieją nie jest niczym nadzwyczajnym, gdyż lud nie przestaje
wszak tworzyć i są, o ile wolno mi tak powiedzieć, wierszami ducha ludowego

17

II

-

1. W. Szulczewski, Wspomnienia o Prof. O. Knoopie, s. I (rękopis w posiadaniu

Lud t. LXXV

autora).

�162
w prozatorskiej formie. Takie właśnie podania pozwalają nam wierzyć w możliwości twórcze ludowej poezji. Mniej lub bardziej ważne zdarzenia, które
można wprawdzie w prosty sposób wyjaśnić, a których wyjaśnienie dla
zwykłego człowieka nie zawsze jest jednak możliwe, zostaje przetworzone przez
ludową fantazję, a w nawiązaniu do starszych wyobrażeń zmieniane są
w podanie, o ile w porę nie stwierdzona została historyczna prawda" 18.
Dlatego też zwracał Knoop uwagę, gdy to było możliwe, na historyczno-społeczne podłoże niektórych przekazów, na swoistą sytuację folklorotwórczą, by dla przykładu wspomnieć o zanotowanej przezeń okoliczności ilustrującej mechanizm rodzenia się nowego podania, a zarazem wrażliwości
Knoopa na takie fakty kulturowe. Oto "przed kilku laty w Trzemesznie, po
drugiej stronie jeziora Klasztornego, w znajdującym się tam browarze (Ameryka), którego pomieszczenia były dawniej używane na zabawy towarzyskie,
w noc sylwestrową odbywał się bal maskowy. »Lohengrin«, któremu w sali
było zbyt gorąco udał się w pełnej zbroi na zamarznięte jezioro. Ukazanie się
rycerza, »który wyszedł z jeziora« w jasną księżycową noc zostało zauważone
przez nocnego stróża i jego opowiadanie dało potem powód do wielu
przepowiedni. Ów rycerz miał nawet obwieścić powstanie Polski. W końcu
jednak przyznanie się samego rycerza ukróciło tego ducha" 19.
Zauważał przy tym, że we współczesnych mu czasach, kiedy dawało się
obserwować "zanikanie folkloru" takim nowym podaniom i opowiadaniom
"powinno być okazywane największe zainteresowanie"zo.
Od 1897 roku wydawał Knoop w Rogoźnie czterostronicowe pisemko pl.
"Rogasener Familienblatt" ukazujące się do 1914 roku. Pisemko poświęcone
było przede wszystkim kulturze duchowej mieszkańców Wielkopolski, a otwarte dla wszystkich, którzy cokolwiek mieli w tym zakresie do powiedzenia.
Drukowali w nim obok Wojciecha Szulczewskiego i samego redaktora, jego
uczniowie, między innymi Marian Matuszewski z Czerlejna koło Kostrzyna
i Stanisław Stańko z Góry koło Sierakowa. W dziejach wielkopolskich
zainteresowań ludoznawczych pismo to jest czymś zupełnie wyjątkowym. Nie
wychodził bowiem w regionie żaden periodyk wyłącznie poświęcony zagadnieniom tej kultury, stał się więc jej najobszerniejszym i najpoważniejszym
dokumentem. Dlatego też należy się nad nim dłużej zatrzymać, by pokrótce
omówić materiał jaki zawiera.
Podstawową część "Rogasener Familienblatt" zajmują zbiory podań wie-

O. Knoop, Sagen und Erzahlungen ... , op. cit., s. XVI-XVII.
Tamże, s. XVII.
20 Tenże, Deutsche Sagen aus der Provinz Posen, "Aus der Heimat
Zwanglose Beilage wr »Samotschiner Zeitung«, 1906, r. II, nr 8, s. 30.
18

19

-

fUr die Heimat.

�163
rzeniowych, historycznych i toponomastycznych z okolic Rogoźna 21, powiatu
obornickiego 22 i całej Wielkopolski 23, a także analityczne omówienia niektórych tematów literatury ludowej wyodrębnionych przez Knoopa 24 i zbiory
tematyczne poświęcone św. Wojciechowi, Przemysławowi II, czy też roślinom
w podaniach 25. Obok tego znajdziemy tam bogate zbiory humoru ludowego
związanego z postacią Fryderyka Wilhelma 26, mieszkańców różnych wielko21 Tenże, Sayen aus Royasen
Ulul der Umyeyend,
"Rogasener Familienblatt", 1897, L I, nr 1, s.
4: tamże, 1897, L I, nr 2, s. 7; tenże, Volkssayen aus Rogasen und der Umyeyend, tamże, 1897,
LI, nr 3, s. 11-12; tamże, 1897, L I, nr 6, s. 23-24; tamże, 1897, L I, nr 9, s. 35; tamże, 1902, L VI, nr
2, s. 8; tamże, 1902, L VI, nr 5, s. 19-20; tenże, Volkssayen aus der Umgeyend von Royasen, tamże,
1905, L IX, nr 4, s. 13-16; tenże, Zwei Sayen aus Parkowo, tamże, 1911, L X, nr 15, s. 58-59; tenże,
Sayen aus Boruszyn, tamże 1911, L X, nr 19, s. 74-76; tenże, Rogasener Sagen, tamże, 1912, L XI, nr
1, s. 3-4; tenże, Sayen und Erziihlunyen aus der Umgegend von Rogasen, tamże 1912, L XI, nr 16, s.
60-64; tamże, 1912, L XI, nr 17, s. 68; tenże, Warum im Rogasener See jedes Jahr einer ertin muss,
tamże, 1913, L XII, nr I, s. 2-3; tenże, Sagen aus der Umgegend von Rogasen, tamże, 1913, L XII, nr
7, s. 25-28; tamże, 1913, L XII, nr 8, s. 29-32; tamże, 1913, L XII, nr 9, s. 33-34; tamże, 1913, L XII,
nrll,s.44.
22 Tenże, Volkssayen
aus dem Kreises Obornik, tamże, 1898, L II, nr 1, s. 3-4; tamże 1898, L II,
nr 6, s. 23-24; tamże, 1898, L II, nr 9, s. 34-35; tamże 1898, L II, nr 13, s. 49-52; tamże, 1898, L II, nr
16, s. 63-64; tamże, 1898, L II, nr 18, s. 7 I-72; tamże 1898, L II, nr 20, s. 78-79.
23 Tenże, Die Schiitze
zu Venetia, tamże, 1899, L III, nr 2, s. 7-8; tenże, Die Burg zu Gollantsch,
tamże, 1899, r. III nr 3, s. 11-12; tenże, Sagen und Erziihlungen aus der Provinz Posen, tamże, 1899, L
III, nr 4, s. 16; tenże, Das MUlleryollbi/d
bei Gnesen, tamże, 1899, L III, nr 5, s. 17-19; tenże,
VrJlkssayen und Erziihlunyen
aus der Provinz
Posen, tamże, s. 19-20; tenże, VrJlkssayen und
Erziihlunyen aus der Provinz Posen, tamże, 1899, r. III, nr 8, s. 31-32; tamże, 1899, r. III, nr 9, s.
35-36; tamże, 1899, r. III, nr 12, s. 45-48; tamże, 1899, r. III, nr 13, s. 50-52; tamże, 1899, L III, nr 15,
s. 59-60; tamże, 1899, L III, nr 16, s. 62-64; tamże, 1899, L III, nr 19, s. 74-76; tamże, 1899, L III, nr
21, s. 83-84; tamże, 1900, r. IV, nr l, s. 3-4; tenże, Sagen der Provinz Posen, tamże, 1900, L IV, nr 2,
s. 8; tenże, VrJlkssayen aus der Provinz Posen, tamże, 1900, r. IV, nr 9, s. 33-34; tamże, 1900, L IV, nr
10, s. 37-39; tamże, 1901, r. V, nr 4, s. 15; tenże, Posener Volkssagen, tamże, 1902, L VI, nr 4, s.
13-16; tamże, 1902, L VI, nr 7, s. 27-28; tenże, VrJlkssayen aus der Provinz Posen, tamże, 1902, L VI,
nr 8, s. 32; tamże, 1903, r. VII, nr I, s. 2-3; tamże, 1903, L VII, nr 6, s. 21; tamże, 1903, L VII, nr 9, s.
34-36; tamże, 1903, r. VII, nr 10, s. 10; tamże, 1903, L VII, nr II, s. 42-43; tenże, Posener Sagen,
tamże 1911, r. X, nr 4, s. 15-16; tamże, 1911, r. X, nr 6, s. 23-24; tamże, 1911, r. X, nr 12, s. 47-48;
tamże, 1911, L X, nr 16, s. 61-64; tamże, 1911, r. X, nr 17, s. 67-68; tamże, 1911, L X, nr 18, s. 71-72;
tamże, 1911, r. X, nr 20, s. 79-80; tamże, 1911, L X, nr 22, s. 86-88; tenże, Erziihlungen aus der
Provinz Posen, tamże, 1912, r. XI, nr 12, s. 47-48; tamże, 1912, L XI, nr 13, s. 50-52; tamże, 1912, L
XI, nr 14, s. 53-56; tamże, 1912, r. XI, nr 15, s. 57-60; tamże, 1914, L XIII, nr 3, s. 9-12; tamże, 1914,
r. XIII, nr 4, s. 13-16; tamże, 1914, r. XIII, nr 5, s. 17-20.
24 Tenże, Brunnensayen
I, tamże, 1898, r. II, nr 2, s. 5-6; tenże, Brunnensayen II, tamże, s. 9-11;
tenże, Brunnensayen
III, tamże, s. 13-15.
25 Tenże, Der llei/iye
Adalbert in der Saye, tamże, 1899, L III, nr 1, s. 2-4; tenże, K6nig
Przemys{aus in der Sage, tamże, 1902, r. X, nr 19, s. 76; tenże, Pflanzensagen,
tamże, 1911 r. X, nr 19,
s. 76; tamże, 1911, r. X, nr 20, s. 80; tamże, 1911, L X, nr 21, s. 84; tamże, 1911, L X, nr 23, s. 91-92;
tamże, 1911, L X, nr 24, s. 96.
26 Tenże, Der alie
Fritz und die Gemiisenhiindlerin,
tamże, 1897, L I, nr 2, s. 8; Zwei
Erziihlunyen vom alten Frilz, tamże, 1897, L I, nr II, s. 43-44; tamże, 1898, L II, nr 14, s. 55-56;
tenże, Etwas lJ(Jm allen Fritz, tamże, 1912, r. XI, nr 2, s. 8; tamże, 1912, L XI, nr 4, s. 15-16.

�164
polskich miejscowości 27, a także zbiory zagadek 28 i wyliczanek dziecięcych
spod Rogoźna 29, chłopskich reguł pogodowych 30, przysłów i okolicznościowych powiedzonek 31. Interesujący jest także zbiór bajek polskiego źródła
publikowanych jedynie w tym piśmie32.
"Rogasener Familienblatt" to także pismo, w którym zamieścił Knoop
opisy zwyczajów i obrzędów, przekonań wierzeniowych i medycznych. Znajdziemy tu zatem opis wielkanocnego oprowadzania niedźwiedzia 33, zwyczajowego wynajmu służby w drugim dniu świąt Wielkiej Nocy w Poznaniu 34,
zwyczaju chodzenia po tzw. "cichą wodę" w tym właśnie czasie35, a także opis

27 Allerhand Scherz iiber Posener Orle, tamże,
1898, r. II, nr I S, s. 59-60; Der lelzle Biirgmeister
von Lopienno, tamże, 1901, r. V, nr 10, s. 37-38; Die Choynower Knechte im Buchweizen, tamże,
1905, r. IX, nr S, s. 17-18; Der Philisoph von Schrim, tamże, 1901, r. V, nr 10, s. 37-38; Kischkowo,
tamże, 1902, r. VI, nr 4, s. 16; Die Bedentung des Eides, tamże, 1911, r. X, nr 10, s. 39-40; Schwank
aus Chojnower, tamże, 1912, r. XI, nr 17, s. 68.
28 Riitsel und Scherzfragen, tamże
1897, r. I, nr 2, s. 8; tamże, 1898, r. II, nr 9, s. 36; tamże,
1898, r. II, nr 10, s. 10; tamże, 1898, r. II, nr 14, s. 56; tamże, 1898, r. II, nr 15, s. 60; tamże, 1898, r.
Tł, nr 19, s. 76; tamże, 1898, r. II, nr 21, s. 84; tamże, 1898, r. II, nr 22, s. 88; tamże, 1899, r. III, nr 2.
s. 8; tamże, 1899, r. III, nr 19, s. 76; tamże, 1899, r. III, nr 21, s. 84; Riitsel und Scherzaufqaben aus
Rogasen, tamże 1902, r. VI, nr 3, s. 12; tamże, 1902, r. VI, nr 4, s. 16; Scherzfragen, tamże, 1903, r.
VII, nr 11, s. 44.
29 Abziihlreime aus Rogasen, tamże,
1900, r. IV, nr 3, s. 12; tamże, 1900, r. IV, nr 14, s. 16;
tamże, 1900, r. IV, nr S, s. 20; tamże, 1900, r. IV, nr 18, s. 32; tamże, 1901, r. V, nr l, s. 4; tamże,
1901, r. V, nr 3, s. 12; tamże, 1901, r. V, nr 4, s. 16; tamże, 1901, r. V, nr S, s. 20; tamże, 1901, r. V, nr
8, s. 32; Abziihlreimefiir Kinder, tamże, 1911, r. X, nr S, s. 19-20; tamże, 1911, r. X, nr 8, s. 32; tamże,
1911, r. X, nr 9, s. 36; tamże, 1911, r. X, nr 10, s. 40; tamże, 1911, r. X, nr 12, s. 48; tamże, 1911, r. X,
nr 13, s. 52; tamże, 1911, r. X, nr 1S, s. 60; tamże 1911, r. X, nr 17, s. 68; Ahziihlreime, tamże, 1912, r.
XI, nr l, s. 4; tamże 1912, r. Xl, nr 2, s. 8; tamże, 1912, r. XI, nr 10, s. 40.
30 O. Knoop,
Scherzhafte Wetterregeln, tamże, 1897, r. I, nr S, s. 20; tenże, Bauernregeln,
tamże, 1898, r. II, nr 7, s. 27-28.
31 Tenże,
Sprochworter und Redensarlen aus Rogasen, tamże, 1901, r. V, nr 9, s. 36; tamże,
1901, r. V, nr 10, s. 39-40; tamże, 1901, r. V, nr 11, s. 43-44; tamże, 1905, r. IX, nr 3, s. Il
32 Del' Jager und die Riiuber, tamże,
1898, r. II, nr 7, s. 26-27; Die venviinschle Prinzessin,
tamże, 1899, r. III, nr l S, s. 57-58; Die erloste Prinzessin, tamże, 1902, r. VI, nr 9, s. 33-35; Der Maler
und die Prinzessin, tamże, 1902, r. VI, nr 10, s. 37-39; Die singende FIOle, tamże, 1904, r. VIII, nr 2, s.
5-8; Der Fischkonig, tamże, 1911, r. X, nr I, s. 1-4 i nr 2, s. 5-8; Die Schuster und der Teufel; tamże,
191.1, r. X, nr 3, s. 12; Tanzende Nixen, tamże, 1911, r. X, nr S, S, 18-19; Von dummen 11-bitek, der die
Angsl suchte, tamże, 1911, r. X, nr 7, s. 25-28; Das weisse Miiuschen, tamże, 1912, r. XI, nr 10, s.
37-40 i nr 11, s. 41-43; Die Diemantenfee. Ein Posener Miirchen, tamże, 1913, r. XII, nr 2, s. 5-8;
tamże, 1913, r. XII, nr 4, s. 13-16; Der verzanberle Schwan. Ein Posener Miirchen, tamże, 1913, r.
XII, nr S, s. 17-19 i nr 6, s. 21-23; Der Weisse Schwan im schwarzen Nelz, tamże, 1913, r. XII, nr 12, s.
45-48 i nr 13, s. 48-50.
33 O. Knoop,
Der Umzug des Baren, tamże, 1897, r. I, nr I, s. 3-4.
34 Tenże, Der Gestendevermitungsmarkl,
tamże, 1899, r. III, nr 22, s. 86-87; tamże, 1903, r. VII,

nr

I, s. 1-2.
35

Tenże,

Das stille Wasser, tamże,

1898, r. II, nr 6, s. 22-23.

�165
zwyczajów mięsopustnych 36 i wiele informacji o dyngusie 37. Są tam też opisy
zwyczajów i przekonań towarzyszących świętom Bożego Narodzenia 38, a także zwyczajów i wierzeń związanych z Nowym Rokiem 39. Obok tego spotykamy opisy zwyczajów dożynkowych 40, tzw. "bicie kapelusza" - zwyczaj
spotykany w okolicach Gniezna 41, a także zwyczaje związane z dniem św.
Urbana 42, św. Agnieszki43 i św. Walentego44. W ramach cyklu zatytułowanego Aberglauben, Sit te und Brauch in der Ostmarken omówił Knoop wielkopolskie przekonania dotyczące dni tygodnia 45, znaków zapowiadających przybycie
gości46, informacji o szczęściu i nieszczęściu47, bądź mającej nastąpić kłótni
w rodzinie48. Obok tego znajdują się tu zapisy wyrażające ludowe przekonania
dotyczące wody jako środka leczniczego49 oraz szereg innych wierzeń ludu
wielkopolskiego 50.
Kilkuletnia przerwa w wydawaniu "Rogasener Familienblatt" (od 1906 do
1911 roku) spowodowana
była prawdopodobnie
szeregiem innych prac,

36

Tenże, Fastnacht, tamże,

1902, r. VI, nr 3, s. 9-11; tenże, Fastnachtssagen, tamże,

1911, r. X,

nr 6, s. 23-24.

Etwas von Dyngus, tamże, 1913, r. XII, nr 3, s. 9-11; tenże, Das Besprengen mit
s. 11-12.
38 Tenże,
Weihnachten, tamże, 1897, r. I, nr 16, s. 61-63; Vom Wiehnachtsbaum, tamże, 1898, r.
II, nr 22, s. 85-86; Weihnachtsgebriiuche aus Parkowo, tamże, 1900, r. IV, nr 3, s. 11; O. Knoop,
Weihnachtsgebriiuche, tamże, 1911, r. X, nr 24, s. 94-95; tenże, Allerhand Wiehnachtsglaube, tamże, s.
95-96; Eine Wiehnachtssage, tamże, 1913, r. XII, nr 1, s. 1.
39 Neujahrsglauben
und Neujahrsbriiuche, tamże 1899, r. III, nr 2, s. 88; O. Knoop, Ein
Neujahrsglaube, tamże, 1901, r. V, nr 1, s. 3; Neujahrsbrauch, tamże, 1911, r. X, nr 1, s. 4; tamże,
1911, r. X, nr 2, s. 8; Ein Neujahrsbrauch, tamże 1913, r. XI, nr 1, s. 1-2.
40 O. Knoop,
Der Ertenwolf, tamże, 1898, r. II, nr 15, s. 58-59; tenże, Ertengebrauche, tamże,
1899, r. III, nr 8, s. 31.
41
Tenże, Das Hutschlagen, tamże, 1899, r. III, nr 7, s. 28.
42 Tenże,
Urbanstag, tamże, 1897, r. I, nr 5, s. 17-18.
43 Der 21 Januar, tamże
1912, r. XI, nr 2, s. 5.
44 Der Valentinstag, tamże,
1912, r. XI, nr 3, s. 11-12.
45 O. Knoop,
Die J,l'bchentage im Volksglauben, tamże, 1898, r. II, nr 1, s. 2-3; tamże, 1912, r.
37

Tenże,

Wasser, tamże,

XI, nr 3, s. 12; tamże,
tamże,

1912, r. XI, nr 4, s. 16; tamże,

1912, r. XI, nr 8, s. 32; tamże,

46

Tenże,

Giiste kommen, tamże,

1912, nr 5, s. 19; tamże,

1912, r. XI, nr 7, s. 28;

1912, r. XI, nr 9, s. 36.
1898, r. II, nr 2, s. 8.

Tenże, Gliik und Angliick, tamże 1898, r. n, nr 5, s. 20; tamże, 1898, r. II, nr 7, s. 28; tamże,
1898, r. II, nr 5, s. 32; tamże, 1898, r. n, nr 11, s. 44; tamże, 1898, r. II, nr 12, s. 48; tamże, 1904, r.
47

VIII,

nr 4, s. 16.

Zank und Streit im Hause, tamże, 1899, r. III, nr 10, s. 40.
Das Wasser ais Heilmittel, tamże, 1913, r. XII, nr 1, s. 4; tamże, 1913, r. XII, nr 2, s. 8; tamże,
1913, nr 5, s. 19-20; F/iessendes Wasser, tamże, 1913, r. XII, nr 10, s. 40; tamże, 1913, r. XII, nr 11, s.
43-44; Der Wasser im Volksglauben, tamże 1913, r. XII, nr 13, s. 52; O. Knoop, Allerhand
Wasserglaube in der Provinz Posen, tamże, 1914, r. XIII, nr 1, s. 4.
50 Tenże, Allerhand Volksglaube aus der Provinz Posen, tamże,
1914, r. XIII, nr 2, s. 8; nr 3, s.
48

Tenże,

49

12; nr 5, s. 20.

�166
których podjął się Otto Knoop. W tym czasie na trwałe zawiązała SIę
współpraca z Wojciechem Szulczewskim, który wspominał: "odtąd aż do
wojny światowej, aż do przejścia profesora na emeryturę brałem czynny udział
we wszystkich jego wydawnictwach, zasilając je folklorem, głównie kujawskim"51. Materiał ludoznawczy zebrany przez Knoopa i jego respondentów
był już tak olbrzymi, iż obaj postanowili wydać wielotomowe dzieło pt.
Przyczynki
do wielkopolskiego
ludoznawstwa
(Beitriige zur Volkskunde der
Provinz Posen).
Początkowo obaj miłośnicy folkloru zwrócili się do wielkiej spółki wydawniczej Brockhaus w Lipsku, która zgodziła się na opublikowanie dzieła, jednak
nie zamierzała wypłacić autorom honorarium. Dlatego też Przyczynki ...
postanowili wydać własnym nakładem. Pierwszy tom pt. Volkstiimliches GUS der
Tierwelt52 wydany został sumptem Knoopa, który podkreślał we wstępie do
tego dzieła: "ażeby zgromadzony materiał nie zginął, zdecydowałem się, by
wydrukowano go na mój koszt"53.
Książka obejmująca 555 zapisów jest w dziejach wielkopolskiej folklorystyki jedyną propozycją tego rodzaju, w której podjęto kwestie wyobrażenia
przez społeczność wiejską świata zwierząt. Ubolewał jednak Knoop, iż nie cały
znany mu i dostępny materiał ludoznawczy mógł być w niej zawarty: "niestety,
było przy tym konieczne, by około 200 pozycji, wśród nich bardzo interesujących przekazów, które nadeszły podczas długotrwałego składu drukarskiego, odłożyć i zrezygnować ze wszystkich literackich porównań" 54. Zdawał
sobie przy tym sprawę z tego, że "może niejeden z przekazanych komunikatów
jest nieistotny, a inne zawierają rzeczy od dawna znane, to jednak dla
ludoznawstwa Wielkopolski, które jako wiedza w Wielkopolsce znane jest
tylko z nazwy, nie mówiąc już o jej znaczeniu, wydawało mi się, że jest istotne,
by włączyć tu rzeczy najdrobniejsze, by ich istnienie także w Wielkopolsce
zostało stwierdzone" 55.
Kolejnym tomem Przyczynków ... była praca Jerzego Wojciecha Szulczewskiego pl. Allerhand fahrendes
Volk in K ujawien 56. Jednak ze względów
finansowych nie ukazał się już trzeci tom tej serii pt. Gewasser, Wassergeister
und Wasserspuk.
Współpraca z Jerzym Wojciechem Szulczewskim manifestowała się na
J. W. Szulczewski, W.~pomnienia... , op. cit., s. I.
Beitra~Je zur Volkskunde der Provinz Posen, Herausgegeben von Professor O. Knoop in
Rogasen und A. Szulczewski in Brudzyn. Erstes Bandchen: Volks/umliches UlIS der Tierll'ei/,
Herausgegeben von O. Knoop, Rogoźno 1905.
53 Tamże, s. I-II.
54 Tamże, s. II.
55 Tamże, s. II.
56 BeitragI' zur Volkskunde der Provinz Posen, Herausgegeben
von Professor O. Knoop in
Rogasen und A. Szulczewski in Brudzyn. Zweilcs Bandchen: Allerhandfahrendes Volk in Kuiawien
von A. Szulczewski, Leszno 1906.
SI

52

�167
każdym kroku działalności ludoznawczej Otto Knoopa. Bardzo często zdarzało się, iż w owym okresie Szulczewski nie mógł sygnować własnym nazwiskiem
swoich zapisów, stąd też oddawał je Knoopowi, a ten publikował przekazany
materiał w różnych pismach ludoznawczych. Jednym z naj poważniejszych
artykułów Knoopa napisanych na podstawie materiału zebranego przez swego
współpracownika z Brudzynia był tekst pL Die Himmel und Naturscheinungen
in der Anschauung des kujawischen Volkes57, w którym znajdziemy omówienie
wiedzy ludu kujawskiego z okolic Strzelna, Mogilna i Inowrocławia na temat
słońca, księżyca i gwiazd, wiatru, deszczu i gradu, chmur, grzmotu i błyskawicy,
wszelkich znaków świetlnych na niebie, wizji końca świata, odczytywanej
z nieboskłonu i innych przesłanek.
Także na łamach "Hessische Blatter fUr Volkskunde" opublikował Knoop
artykuł o starym kujawskim zwyczaju kładzenia darni na głowie i zawartej
w tym symboliki 58. Interesujący jest też tekst dotyczący wielkopolskich
wyobrażeń demonicznych, drukowany w czterech częściach 59, który powstał,
ponieważ "postacie polskiej demonologii nie doczekały się jeszcze dostatecznego omówienia, no i nie mogły, gdyż materiał podań nie został jeszcze
w dostatecznej mierze zestawiony"60. Znajdziemy w nim cenne informacje na
temat takich wyobrażeń jak: diabeł myjący, bies, płonnik, kusy, boruta, rokita,
smok, smolnica, południca, biała dama, olbrzym z Góry koło Sierakowa i skrzat.
Na łamach wspomnianego pisma opublikował Knoop także kilka bajek, np.
o księżniczce ze szpilką w głowie zanotowaną w Kuźnicy Czarnkowskiej61 oraz
kilka innych zapisanych przez Szulczewskiego w Puzdrowcu koło Brudzynia 62.
Wszystkie one opatrzone zostały bogatym materiałem porównawczym.
W latach 1902-1905 na łamach "Zeitschrift des Naturwissenschaftlichen
Vereins" publikował Knoop szereg artykułów na temat świata roślin w kulturze ludowej mieszkańców Wielkopolski63. Obejmują one zapisy dotyczące
przekonań medycznych, magii, zwyczajów wyrosłych na gruncie wiedzy
a roślinach, a także szereg podań związanych z roślinami. Podaje w nim autor
wiele zwrotów polskojęzycznych np. "kto sieje groch w marcu, ten będzie groch
gotował w garncu, a kto w maju, ten w jaju", "gdy grzmi na goły las, to będzie

57 O. Knoop, Die Himmels und naturerscheinungen in der AnschauUlIg des kujawischen Volkes,
"Hessisehe Bliitter fur Volkskunde", 1904, r. TIT, s. 112-130.
58 Tenże, Rasen auf dem Kopf gelegt, tamże, 1904, r. TIT, s. 160-161.
59 Tenże, Polnische Dlinlonen, tamże, 1905, r. IV, s. 24, 33; tenże, Polnisel,e Diimonen Il, tamże,
1906, r. V, s. 83-91; tenże, Polnische Diimonen IIl, tamże, 1908, r. VII, s. 29-32; tenże, Polnische
Diimonen IV, tamże, 1918, r. XVII, s. 26-37.
bO Tenże,
Polllische Diimonen, op. cit., s. 24.
b 1 Tenże,
Die Prillzessin mit der Nadel im KopI, tamże, 1907, r. VI, s. 73-78.
62 Tenże, Polnische Miirchen aus der Provinz Posen, Tamże,
1907, r. VI, s. 78-97.
63 Tenże,
Volksu'im/iches aus der Pflanzenwelt, "Zeitsehrift des Naturwissensehaftliehen
Vereins", 1902, r. IX, s. 11-18; tamże, 1904, r. XI, s. 52-59; tamże 1904, t. XI, s. 72-87; tamże, 1905, r.
XII, s. 13-17.

�168
ciężki czas", "suchy kwiecień, mokry maj, będzie żyto gdyby gaj", lub piosenki
polskie z Rogoźna np.:
Piszczałeczko uliń mi sic;:
Bo jak mi sic;:nie ulinisz
To cię rzucę za płot
Tam cię kury i kokoty
Podziubią zaś na łot.

Kontynuacją wcześniejszych zainteresowań światem zwierząt w ludowej
tradycji były dwa teksty także opublikowane w tym piśmie pl. Volkstumliches
uber Schwalbe und Stroch64 i Allerhand Volkstumliches uher Haustiere65,
gdzie
także przytoczył szereg zapisów polskojęzycznych, np. przekonanie z Połajewa,
że gdy chłopi młócą w stodole, wówczas jaskółki siadają na poprzecznej belce
nad bojowicą i mówią:
Jak my odlatywały
Jak my odlatywały
Były stodoły pełne, peIne,
A teraz nie ma nic, nie ma nic,

lub zawołanie dzieci widzących bociana, zanotowane
na:

w Grudnej koło Rogoź-

Bocian, bocian, długi nos,
Porwie żabe, porwie kłos,
Porwie kryta, porwie mysz,
Niech go kaci porwią tyż.

Natomiast
rozmowy:

w beczeniu owiec mieszkańcy

Połajewa doszukali SIę takiej oto

Kiedy będzie lato?
A też wnet będzie?
A kto go doczeka?
A to jo, a to jo.

Zebrany i usystematyzowany
przez Knoopa materiał folklorystyczny
z Wielkopolski został w części opublikowany na łamach "Historische MonatsbHi.tter fur die Provinz Posen". W cyklu zatytułowanym "Przyczynki do
ludoznawstwa w Wielkopolsce" przedstawił omówienia dotyczące duchów
leśnych 66, podań o kościołach 67, tematu śpiącego wojska 68 oraz ludowego

Tenże, Vo/kslum/iches uber Schwa/be lind Storch, tamże, 1910. r. XVII, s. 59-62.
Tenże, Allerhand Vo/kstumliches uber Haustiere, tamżc, 1912, r. XIX, s. 94-99.
66 Tenże, Beilriige zur Vo/kskunde der Provinz Posen, l. Wa/dgeister, "Historische
Monatsbliitter fUr die Provinz Poscn", 1904, r. V, nr 3, s. 38-42.
67 Tamże, li. Kirchliche
Sagen, 1904, r. V, nr 8/9, s. 124-127.
68 Tamże, lIT.
Das sch/ajende Heel', 1905, r. VI, nr 10, s. 155-157.
64
65

�169
wyobrażenia okoliczności powstawania niektórych miejscowości i ich nazw69.
Tutaj także znalazł miejsce artykuł poświęcony ludowemu wyobrażeniu
cholery i związanym z tym faktem wzniesienia kaplicy św. Barbary w Janowcu
Wlkp.70.
W tym samym czasie na łamach berlińskiego pisma ludoznawczego
"Zeitschrift des Vereins fUr Volkskunde" opublikował Knoop zbiór podań
kujawskich opatrzonych bogatą analizą, a zapisanych przez Jerzego W.
Szulczewskiego 71. Jednocześnie w czasopiśmie Śląskiego Towarzystwa Ludoznawczego ogłosił artykuł dotyczący ludowej wiedzy o wolnomularstwie 72
oraz niezwykle interesujący tekst pl. Aberglaube und Brauch aus der Provinz
Posen, w którym opisał przekonania mieszkańców Wielkopolski związane
z miłością, narzeczeństwem, weselem i stanem małżeńskim oraz macierzyństwem 73. I tutaj nie zapomniał Knoop o typowych polskojęzycznych zwrotach,
które podał we właściwej formie, by nie zacierać ich zasadniczego przesłania,
np. "kto wychodzi za wdowca, ten beczy jak owca", lub:
Szykujcie buty, szykujcie kamzele,
Spieszcie się chlopcy, jutro wesele.

Znajdziemy tam także polskojęzyczny zapis pieśni weselnej z okolic Wągrowca
śpiewanej przez pannę młodą podczas oczepin.
Kolejnym tematem Aberglaube und Brauch aus der Provinz Posen są ludowe
przekonania i wyobrażenia związane z chorobami, śmiercią, pogrzebem
i życiem po śmierci 74.
Mimo tak wielkiej wydawniczej operatywności Knoopa, materiał faktograficzny rósł w szybszym tempie niż możliwość jego publikacji. W trakcie
poszukiwań nowych pism skłonnych zamieszczać opracowania ludoznawcze
z Wielkopolski, "profesorowi przypomniał się niejaki O. Eulitz, młody nabywca wydawniczej drukarni Fr. Ebbecke w Lesznie, którego poznał, gdy jako
początkujący profesor uczył w leszczyńskim Gimnazjum. Ów Eulitz w sprawie
wydawnictwa zapytany, zaofiarował nam swą pomoc, a nawet owe dwa zeszyty
naszego nakładu przyjął we własny nakład. A ponieważ wówczas właśnie
w jego nakładzie, zaczęła wychodzić "Poznańska Gazeta Nauczycielska"
("Posener Lehrerzeitung") przyobiecał ją zaopatrzyć w nowy dodatek prze-

69

Tamże, IV. Ortsgriindungen

70

Die St. Barharakapelle

1905, r. VI, nr 10, s. 157-161.
tamże, 1902, r. III, nr 3, s. 30-31.
71 O. Knoop,
Sagen aus Kujawien, "Zeitschrift des Vereins fUr Volkskunde", 1905, r. XV, s.
102-105; tamże, 1906, r. XVI, s. 96-100.
72
Tenże, Die Freimaurer im Vo/ksg/auhen, "Mitteilungen der Schlesischen Gesellschaft fUr
Volkskunde", 1905, t. 7, z. 13, s. 58-59.
73 Tenże, Aherg/auhe
und Brauch aus der Provinz Posen, tamże, 1905, t. 7, z. 13, s. 43-57.
74 Tenże, Aherg/auhe
und Brauch aus der Provinz Posen, tamże, 1905, t. 7, z. 14, s. 70-77
i tamże, 1906, t. 8, z. 15, s. 74-87.
und Ortsnamen,

zu Janowitz,

�170
znaczony dla krajoznawstwa, w którym i materiał folklorystyczny umieszczać
będzie można. Był on przekonany, że właśnie nauczyciele najlepiej się nadają
do badań folkloru, więc że za pomocą właśnie ich ów dodatek przekształcić
będzie można na niezależne czasopismo ludoznawcze, o które nam tak bardzo
chodziło"75. Tą drogą Otto Knoop i Wojciech Szulczewski zainicjowali
wydawanie miesięcznika "Aus dem Posener Lande". Dodatek, o którym mowa
wychodzący od 1906 roku, w krótkim czasie zyskał taki rozgłos, że już od
1 stycznia 1908 roku zmienił nazwę na "Posener Heimatkunde" odstępując
tytuł zupełnie nowemu czasopismu.
"Aus dem Posener Lande" było pismem otwartym, w którym materiały
ludoznawcze z Wielkopolski drukowali Alberth Koerth ze Skwierzyny, Oskar
Bruhl z Trzciela, Walther Hampel ze wsi Bukowce koło Sierakowa, Hugo
Sommer z Poznania, Ludwig Nehring, Franz Rheinsberg i Jan Sonnemann
z Szubina, Albert Herse i Richard Abracham z Bydgoszczy, Józef Paech
z Pszczewa, Ludwig Martwig z Pleszewa, Konrad Brok z Dziembłowa,
Waldemar Zude ze wsi Biadki koło Krotoszyna. Jednak przede wszystkim
spotykamy się w tym piśmie ze zbiorami Otto Knoopa i Jerzego Wojciecha
Szulczewskiego.
Tematyka artykułów zamieszczonych w "Aus dem Posener Lande" jest
równie szeroka jak w "Rogasener Familienblatt". Znajdziemy tu bowiem
niezwykle bogate zbiory bajek polskiego źródła. Początkowo pubiikował je
Knoop samodzielnie, by wkrótce nadać im ramy cyklu pt. Volksmarchen aus
der Provinz Posen. Wszystkie przekazy opatrzył bogatym komentarzem,
poddając je głębokiej analizie porównawczej 76. Obok nich wydał tu obszerne
zbiory podań dotyczących niektórych wielkopolskich cmentarzy 77, kościołów 78, zamków i pałaców 79, podań związany'ch z Poznaniem 80 czy też szereg
innych nieuporządkowanych
tematycznie zbiorów zanotowanych w okolicach
Rogoźna, Gniezna, Sulmierzyc, Trzemeszna, Śmigla, Gostynia, Ujścia, Obornik, Nowego Tomyśla, Ostroroga, Kościana, Kępna, Połajewa, Swarzędza
i Międzychodu 8t.
W. Szulczewski, Wspomnienia ... , op. cit, s. 1-2.
O. Knoop, Die Kaule des Madej, "Aus dem Posener Lande", 1907, r. II, nr 6, s. 60-61; tenże,
Die drei Spinnerinnen, tamże, 1908, r. III, nr 1, s. 13-15; tenże, Der Schlangekonig, tamże, 1908, r. III,
nr 2, s. 76-77; tenże, Der Teufel und der Schneider, tamże, 1908, r. III, nr 4, s. 187-188; tenże, Die
verzauberte Gans, tamże, 1908, r. III, nr 8, s. 348-250; tenże, Zu dem M archen von der verzauberten
Gans, tamże, 1908, r. III, nr 10, s. 395-396; tenże, Der Wahrsager, ein posener Marchen, tamże, 1911,
r. VI, nr 6, s. 277-279; tenże, Der Rauber und die drei Madchen, tamże, 1914, r. IX, nr 2, s. 87-88.
77 Tenże, Posener Kirchhofssagen,
tamże, 1908, r. m, nr 4, s. 162-165.
78 Tenże,
Posener Kirchensagen, tamże, 1908, r. III, nr 12, s. 573-575.
79 Tenże, Posener Schlosssagen, tamże, 1910, r. V, nr 8, s. 387-392.
80 Tenże, Vier Sagen aus dem Stadt Posen, tamże, 1909, r. IV, nr 11, s. 502-503.
81 Tenże, Volkssagen aus der Provinz Posen, tamże, 1915, r. X, nr 5, s. 231-239; tamże, 1916, r.
XI, nr 3, s. 112-115; tamże, 1916, r. XI, nr 6, s. 217-220.
75

76

�171
W dorobku folklorystycznym
Otto Knoopa bardzo rzadko pojawiają
się
artykuły podejmujące
gruntowną
analizę wybranych
tematów kultury duchowej ludu wielkopolskiego.
Do takich, niezwykle cennych omówień,
bogato
ilustrowanych
materiałem
źródłowym,
należy artykuł
pl. Posener Wassersagen82, drukowany
w kilku odcinkach,
a który prawdopodobnie
jest rozwinięciem książki mającej się ukazać w ramach wspomnianych
wyżej Przyczynków .... Poznańskie podania wodne nie są zbiorem podań, lecz rzetelnym
opracowaniem
ich podłoża
mitologicznego,
wierzeniowego
i obrzędowego.
Rozpoczyna w nim autor omówieniem
przekonań
wierzeniowych
związanych
z studniami
artezyjskimi
tryskającymi
nad Notecią
i nieszczęściami
z tym
związanymi. Dalej analizuje cykl wielkopolskich
przekazów
będących ludową
interpretacją
tworzenia
się naturalnych
cech krajobrazu,
przedstawiając
tu
własne spostrzeżenia
na temat pogrążonych
obiektów. Szczególnie zajmujące
są fragmenty związane z cudowną
mocą niektórych
wielkopolskich
źródeł
i kultu świętych
na tym gruncie
wyrosłych
oraz magicznych
zabiegów
stosowanych
przez społeczność
wiejską, by chronić pola przed powodziami.
W niektórych
zwyczajach
z tym związanych
doszukuje
się Knoop
echa
starosłowiańskiego
obrzędu składania ofiar z ludzi, co jego zdaniem, czytelne
było jeszcze w folklorze końca XIX wieku.
Innym artykułem podejmującym
głęboką analizę treści zastanych jest tekst
pl. Zur Geschichte einer Posener Sage83, w którym poddał gruntownej
krytyce
zapis W. Lasoty dotyczący
Góry Zamkowej
pod Stęszewem i uwięzionego
w niej dziecka, uznając całość za folklorystyczne
fałszerstwo.
Nie omija też
Knoop trudnych
tematów
demonologicznych.
W artykule
pl. Du hast ein
Jimmeckin84 odpowiada Alberthowi Koerthowi na niedostateczne
wyjaśnienie
terminu Jimmeckin.
Jednak demonologia
w opracowaniu
Knoopa
rzadko
pojawia się na łamach "Aus dem Posener Lande". Do najciekawszych
należy
omówienie dotyczące bogini Herty znanej z okolic Sierakowa
i Skwierzyny
oraz odniesienia jej do paralelnego
wyobrażenia
z Rugii 85. Natomiast
wyobrażeniom
półdemonicznym
poświęcił
kolejny tekst pl. Die Freimaurer
im
Volksglauben 86, będący rozwinięciem
spostrzeżeń
zamieszczonych
we wspomnianych wyżej "Mitteilungen
der Schlesischen Gesellschaft fUr Volkskunde".
Otto Knoop,
o czym już wspominałem,
żywo reagował
na wszelkie
przejawy folkloru
dziecięcego.
Obserwację
miał ułatwioną
z racji swojej
profesji. W omawianym
piśmie poświęcił tym zagadnieniom
wiele miejsca,

82 Tenże, Posener Wasser.~agen, tamże, 1912, r. VII, nr 2, s. 54-62; tamże, nr 3, s. 1 ł 1-120;
tamże, nr 4, s. 158-162; lamże, nr 5, s. 216-222; tamże, nr 6, s. 256-262.
83 Tenże, Zur Geschichte einer Posener SagI'. lamże 1908, r. III, nr 5, s. 242-245.
84 Tenże, Du hast ein Jimmicken, tamże, 1908, r. III, nr 11, s. 8.
85 Tamże, Die Giitlin Herta in der Provinz Posen, tamże, 1910, r. V, nr lO, s. 497-498.
86 Tenże, Die Freimaurer im Volksylauben, lamże, 1907, r. II, nr 6, s. 63.

�172
drukując zbiór wyliczanek87,
np.:

zwracając także uwagę na teksty dzieci polskich
Ana, bana, or, wor,
A ci, bi ci, opkom, bopkom,
Przykry czopkom,
Kleka, menta, śpik.

oraz piosenki dziecięce wyłącznie polskiego źródła 88. Obok tego znajdziemy tu
liczne wielkopolskie żarty i anegdoty89 oraz przyczynki do ludowej toponomastyki 90, czy też przekonań, związanych np. z wiarą w "środek ziemi" znaną
z Święciechowy koło Leszna 91 oraz pieśni funkcjonujące w środowisku
wiejskim okolic Rogoźna, aczkolwiek nie ludowej proweniencji92.
Osobne
omówienie poświęcił Knoop zwyczajom związanym z wprowadzaniem się do
nowego mieszkania oraz znaczeniu śmieci w gospodarstwie domowym 93.
Kolejną kontynuacją z "Mitteilungen der Schlesischen Gesellschaft fUr Volkskunde" był artykuł pl. Aberglaube und Brauch aus der Provinz Posen ogłoszony
w dwóch częściach 94. Podobnie jak w poprzednim, uwagę Knoopa zajmują
zwyczaje i przekonania dotyczące stanu narzeczeńskiego i małżeńskiego.
Przedstawił tu odpowiedzi na nurtujące lud pytanie kiedy człowiek może się
ożenić, a kiedy nie. Przytacza przykłady prób jakim poddawano narzeczone,
w czasach mu współczesnych, na terenie całej Wielkopolski. Interesujące są też
opisy zwyczajów związanych z powtórnym ożenkiem.
Obecność prac Otto Knoopa na łamach "Aus dem Posener Lande", ledwie
tu zarysowaną, zakończyć chciałbym wskazaniem na obszerny artykuł poświęcony wielkopolskim zwyczajom świętojańskim i wierzeniom z tym dniem
związanym95.
Od roku 1905 wydawca "Samotschiner Zeitung", Herman Knauthe, podjął
się redakcji dodatku do tego pisma pt. "Aus der Heimat - fUr die Heimat". We
wstępie do pierwszego numeru podkreślał, że dodatek wychodzi naprzeciw
krajoznawczym i ludoznawczym zainteresowaniom mieszkańców okolic SzaTenże, Abrahlreime aus der Provinz Posen, tamże, 1906, r. I, nr 2, s. 16.
Tenże, Posener Kinderlieder, tamże, 1910, r. V, nr 9, s. 444-450.
89 Tenże, Warum es in Bomst keine Juden gibt, tamże, 1907, r. II, nr 3, s. 32; tenże, Die erste
Einfiihrung von Steinkohlen, Petroleum und Zigarren in die Provinz Posen, tamże, 1909, r. IV, s.
465-466; tenże, Der letzte Biirgmeister von Lopienno, tamże, 1910, r. V, nr II, s. 556.
90 Tenże, Der Name der Stadte Ritschenwalde und Rogasen, tamże, 1906, r. I, nr 6, s. 47-48.
91 Tenże, Der Mittelpunkt
der Erde, tamże, 1908, r. III, nr 3, s. 207-208.
92 Tenże, Deutsche Volkslieder in der Provinz Posen, tamże, 1908, r. III, nr 10, s. 327-328.
93 Tenże, Aus dem Posener Volkskunde, tamże, 1916, r. XI, nr I, s. 35-36.
94 Tamże, Aberglaube und Brauch aus der Provinz Posen, tamże, 1909, r. IV, s. 181-183; tamże,
s. 204-206.
95 Tenże, Der Johannistag in Glauben und Brauch der Provinz Posen, tamże, 1914, r. IX, nr 6, s.
241-253.
87

88

�173
mocina, a adresowany jest przede wszystkim do ludności niemieckiej. Wkrótce
zwrócił się także do Otto Knoopa z prośbą o zamieszczenie na łamach pisma
niemieckich treści folkloru nadnoteckiego. Knoop przyjął propozycję, aczkolwiek opatrując zbiory podań tytułem Deutsche Sagen aus der Provinz Posen 96
przemycał w nich teksty polskiego źródła, o czym dowodzą komentarze do
tych samych przekazów zamieszczonych w innych publikacjach. Tłumaczył
przy tym Knoop, że "takim podaniom i opowiadaniom w naszych czasach,
kiedy folklor coraz bardziej zanika, winno być okazane największe zainteresowanie. Skoro są one produktem ciągle twórczej duszy ludu, to przecież chowa
się w nich spory obszar starego życia, starych, prastarych wierzeń ludowych.
Dostarczają nam materiału, z którego możemy odtworzyć dawne wierzenia
i dawny kult naszych przodków"97. W szamocińskim piśmie opublikował
Knoop także szereg podań nie związanych z tematem Deutsche Sagen ... ,
a pochodzących z terenów nadnoteckich bagien 98 i bajek z tego rejonu 99.
Zainteresowania ludoznawcze Otto Knoopa wyrażały się także obserwacją
przejawów wiedzy ludu na temat różnych zjawisk przyrodniczych. Dawał temu
wyraz w nielicznych opracowaniach, choćby we wspomnianym wyżej artykule
zamieszczonym w "Hessische Blatter fUr Volkskunde". Chciałbym jeszcze
zwrócić uwagę na dwa omówienia opublikowane w berlińskim "Zeitschrift des
Vereins fUr Volkskunde" dotyczące tęczy 100 i rosy 101 w wyobrażeniach
mieszkańców Wielkopolski. W pierwszym z nich mówi Knoop o tym, czym
w rozumieniu ludu jest tęcza, jak powstaje oraz o szeregu wierzeń z tym
zjawiskiem związanych, a dotyczących narodzin dziecka, pracy w polu lub
prognozowania pogody na dzień następny. Spotykamy tu też podania związane z tęczą bądź takie, w których jest ona siłą sprawczą następujących po sobie
wydarzeń, np. okoliczności budowy kościoła w Mącznikach koło Środy, który
według przekonań tutejszej społeczności zbudowany został na miejscu wskazanym właśnie przez tęczę. Równie interesujący jest artykuł poświęcony rosie.
96 Tenże, Deulsche
Sagen aus der Provinz Posen, "Aus der Heimat - fUr die Heimat.
Zwanglose Beilage wr »Samotschiner Zeitung«", 1906, r. II, nr 8, s. 30; tamże, 1906, r. II, nr 9, s.
34-35; tamże, 1906, r. II, nr 10, s. 38.
97 Tamże, 1906, r. II, nr 8, s. 30.
98 Tenże, Das verwiinschle
Schloss hei Weissenhohe, tamże, 1906, r. II, nr 5, s. 18; tenże, Der
Franzosenkirchhof
hei Mar!J!min, lamże, 1907, r. III, nr 2, s. 7; tenże, Der verjluchle Gaslhof bei
Reisenhurg, lamże, 1907, r. III, nr 3, s. 112; tenże, Der See bei Kalmar, tamże 1907, r. III, nr 7, s. 28;
tenże, Oil' Gespenslerhand,
tamże, 1907, r. III, nr II, s. 42-43.
99 Tenże, Das Miirchen
vom Koch, tamże, 1905, r. I, nr 2, s. 6-8; tamże, nr 3, s. 10-12; tenże,
Marchen vom Hand und Wolfe, tamże, 1907, r. III, nr 7, s. 26-28; tenże, Der Rauber, tamże, 1907, r.
III, nr 8, s. 30-31; tenże, Der Hirschfluhlen,
tamże, s. 31-32.
100
Tenże, Der Regenhogen im Glauben wuJ in der Safle der Provinz Posen, "Zeitschrift des
Vereins fUr Volkskunde", 1911, r. XXI, s. 390-392.
101
Tenże, Der Tau im Glauben und in der SagI' der Provinz Posen, tamże, 1912, r. XXII,
s. 89-95.

�174
Znajdziemy tu bowiem ludową interpretację powstawania rosy oraz bogaty
zbiór wierzeń i przekonań dotyczących czynności gospodarskich, np. pory
wypędzania trzody na pastwisko:
Rosa przed świętym Janem
Pokryje świnie Janem.

czy też przekonań
węch dziczyźnie:

z okolic Sierakowa, według których rosa poranna odbiera
Jeśli rosa,
Ćknie mu z nosa,
Nic nie czuje,
Choć próbuje.

Obok tego przytacza Knoop bogaty zbiór przekonań medycznych mieszkańców Wielkopolski, związanych z tym zjawiskiem i udziałem rosy w praktykach
czarowlllc.
Na łamach "Zeitschrift des Vereins fUr Volkskunde" opublikował też
Knoop kilka bajek z okolic Janowca Wlkp. i Szamotuł l 02 oraz podanie
z okolic Chodzieży dotyczące zapobiegania obfitym opadom deszczu podczas
żniw 103.
W końcu chciałbym tu zwrócić uwagę na kilka interesujących pozycji
książkowych Otto Knoopa poświęconych wielkopolskiemu folklorowi. W czasach gdy był nauczycielem Gimnazjum w Rogoźnie, zwyczajem było, iż
większość tego rodzaju placówek oświatowych corocznie wydawała tzw.
Program ... , w którym umieszczano wiadomości dotyczące nauki, organizacji
nauczania, dane o uczniach i ich postępach. Taki Program każdy z profesorów
mógł uzupełnić swoim dodatkiem naukowym, umieszczając w nim jakąś
rozprawę. Możliwości oferowane przez owe Programy ... skrzętnie wykorzystywał Knoop drukując w nich kilka zbiorów tematycznych wielkopolskiej
literatury ludowej.
Pierwszym z nich jest Posener Geld-und Schiitzsagen 104. Praca obejmuje 84
zapisy podań o skarbach i pieniądzach, opatrzonych komentarzem porównawczym. Wyjaśniał tu także autor tło wierzeniowe i mitologiczne przekazów. Na
tle tych podań pojawiają się liczne polskie wyobrażenia demoniczne, a także
interesujące przekonania dotyczące pieniążka przynoszącego szczęście, zapisane przez Wojciecha Szukzewskiego. Znajdziemy tu także zbiór podań będą-

102 Tenże, Die kluge Konigstochter.
Polnische Miirchen, tamże, 1914, r. XXIV, s. 191-192;
tenże, Polnische Miirchen aus der Provinz Posen, tamże, 1916, r. XXVI, s. 204-208.
103 Tenże, Der Schluss
auf den lieben Gott, tamże, 1913, r. XXIII, s. 188-189.
104 Tenże, Posener
Ge/d und Schatzsagen.
Ein Beitrag zur Heimat und Vo/kskunde der Prot'inz
Posen vom ... Hlissenschaftliche
Bei/age ZUlli Program des Kg/. Gymnasiullls
zu Rogasen, Leszno
1908.

�175
cych ludową interpretacją przeszłości. Posener Geld und Schatzsagen to jedyna
praca tego typu w dziejach wielkopolskiej folklorystyki, która spotkała się
poza tym z bardzo ciepłym przyjęciem opinii społecznej oraz licznego grona
recenzentów) as.
W rok później ukazała się kolejna książka w dodatku do Programu
Gimnazjum w Rogoźnie pl. Posener Marchen 106. Trzynaście wielkopolskich
bajek polskiego i niemieckiego źródła, zapisanych przez autora, jego uczniów
i Wojciecha Szulczewskiego w okolicach Czarnkowa, Janowca, Pobiedzisk,
Środy i Kórnika to zbiór na najwyższym naukowym poziomie. Teksty bajek są
tu raczej pretekstem i punktem wyjścia do omówienia w całości tego gatunku
folkloru oraz wszelkich elementów towarzyszących bajkom. Jawi się tu Knoop
jako dojrzały i wybitny badacz folkloru, a pracę uznać wypada za jedno z jego
naj poważniejszych dzieł w bogatym dorobku.
Jeszcze tego samego, 1909, roku w leszczyńskim wydawnictwie Oskara
Eulitza wychodzi kolejna książka wielkopolskiego folklorysty pl. Ostmarkische
Sagen, Marchen und Erzahlungen 107. "Niniejszy zbiór - pisał Knoop we
wstępie - ma być w pierwszym rzędzie książką do czytania, a także książką
dla młodzieży, która pięknymi opowiadaniami ludu, zależnie od ich treści, ma
być pouczana, upominana, zachęcana, ostrzegana, radowana, a równocześnie
wiążąca z swoją ojczyzną. Zmierzając do tego celu, wybrałem ze swoich
zbiorów do niniejszego tomu najładniejsze i najlepsze utwory, które podałem
w możliwie przystępnym języku. Dlatego też zrezygnowałem z całego naukowego uzupełnienia, z przytoczenia paraleli i wskazania na inne podania
i bajki" 108. Książka zawiera dziewięćdziesiąt tekstów bajek, podań, anegdot
i innych przekazów prozy ludowej Wielkopolski, których nie opatrzył Knoop
informacją źródłową. Jednak, gdy wkrótce po wydaniu książki ukazała się jej
obszerna recenzja, Marthin Kremmer z Berlina, znawca i entuzjasta tutejszego
folkloru opatrzył ją tytułem Eine neue Sammlung von polnischen Sagen und
Marchen 109. W recenzji tej pisał między innymi: "dla miłośników Wielkopolski
ta mała książeczka jest szczególnie pożyteczna. Mnie przynajmniej nie opuszczają te historyjki od czasu, gdy zaczęłem się w nie zagłębiać" 110.
Kolejną, trzecią książką wydaną jako dodatek do Programu Gimnazjum

105 pOL "Aus dem Posener
Lande", 1908, L III, s. 512; C. Borchling (omówienie pracy
Knoopa), "Hislorischc Monatsblatter fUr die Provinz Posen", 1913, L XIV, s. 158-160.
106 O. Knoop, Posener Miirclien. Ein Beitrag zur Heimat und Volkskunde der Provinz Posen,
wn ... Wissensclia{lliclie Beilage zum Program des Kgl. Gymnasiums zu Rogasen, Leszno 1909.
107 Tenże, OSlmiirkische Sagen, Miirchen und Erziihlungen, Leszno
1909.
10H Tamże, s. III-IV.
109 M. Krammer, Eine neue Sammlung von polnischen Sagen und Miirchen, "Aus dem Posener
Lande", 1909, L IV, s. 376-378; lamże, s. 394-395.
110 Tamże, s. 377.

�176
Rogoźnie była praca pt. Posener Diimonensagen I I 1. Książka ta będąca
omówieniem słowiańskich wyobrażeń demonicznych znanych w Wielkopolsce
jest rozwinięciem artykułów poświęconych temu zagadnieniu, zamieszczonych
na łamach "Hessische Blatter fUr Volkskunde". Knoop w interesujący sposób
omawia w niej poszczególne wyobrażenia demoniczne ilustrując całość licznymi podaniami wierzeniowymi, a niekiedy memoratami. Znajdziemy w niej
szczegółowe informacje o duchach ziemnych, wodnych i błotnych ze szczególnym podkreśleniem "świecznika" i innych błędnych ogni. Dalej przedstawia
autor opracowania duchy polne i leśne, zwracając uwagę na takie wyobrażenia
jak przypołudnica, przywieczornica i inne duchy zbożowe, smolnicę, zmorę
i demoniczne wyobrażenia zwierząt. Najwięcej jednak miejsca poświęcił
skrzatowi, borucie, Leśnikowi i Leśnej dziewicy oraz innym, nieokreślonym
strachom i rozmaitym zoomorficznym wyobrażeniom diabła pojawiającym się
w lasach.
W roku 1913 wydał Knoop ostatnią książkę poświęconą literaturze ludowej
Wielkopolski pt. Sagen der Provinz Posen 112, która ukazała się w ramach serii
folklorystycznej obrazującej folklor poszczególnych ziem wchodzących w skład
ówczesnych Niemiec. Fakt, iż właśnie jemu zaproponowano
przygotowanie
tomu z Poznańskiego dowodzi, iż był wówczas Knoop znanym i uznanym
badaczem. Pracę poprzedził obszernym wstępem, w którym nakreślił swój
udział w rozwoju wielkopolskiej folklorystyki oraz scharakteryzował zawartość
tomu. Jak zwykle przy takich okazjach podkreślał, że niekiedy nie sposób
wyraźnie określić proweniencji przekazów wobec przemieszania się wartości
folklorystycznych w dwunarodowym społeczeństwie. Podania i inne ludowe
opowiadania zostały tu przypisane 23 grupom tematycznym, zaczerpniętym
z prac pomorskiego folklorysty i współpracownika Alfreda Haasa. Ostatnia
w wielkopolskim dorobku folklorystycznym książka Otto Knoopa zawiera 273
przekazy opatrzone wyczerpującym komentarzem źródłowym, a niekiedy
informacją o okolicznościach zapisu. Teksty podane zostały w formie zbliżonej
do usłyszanej i zapisanej, co zostało wytknięte w jednej z recenzji, której autor
twierdził, że z tego powodu "prawie żadne z podań w tej książce nie nadaje się
do czytania" 113.
W roku 1919 Otto Knoop opuścił Wielkopolskę. Od tej pory mieszkał
w Stargardzie Szczecińskim bez reszty oddając się pracom nad folklorem
Pomorza Zachodniego, a warto zaznaczyć, że wydał tam jeszcze kilka książek
temu poświęconych. Dodać należy, że cały zachodniopomorski zgromadzony
w

111

Rogoźno
112
113

O. Knoop, Posener Diimonensagen.
Ein Beitrag zur Sagengeschichte
der Provinz Posen,
1912.
Tenże, Sagen der Provinz Posen, Berlin 1913.
T. Krausbauer, (ree.) "Historisehe Monatsbliilter fijr die Provinz Posen", 1913, r. XIV, nr

10, s. 161.

�177
i opublikowany
przezeń materia! jest znacznie
obszerniejszy
niż scharakteryzowany
tu dorobek z Wielkopolski.
Otto Knoop zmarł 8 listopada
1931 roku pozostawiając
po sobie dorobek
plasujący go wśród najpoważniejszych
znawców kultury ludowej Wielkopolski.
Poza pracami opublikowanymi
niewiele można o nim powiedzieć.
Z jednej
strony, początkowo,
tkwił jeszcze w romantycznych
stereotypach
widzenia
i rozumienia
kultury ludu, z drugiej zaś sprawnie posługiwał
się aparatem
naukowym i zdobyczami
współczesnej
mu niemieckiej folklorystyki.
Nie znał
języka polskiego,
a czynił wszystko,
by zachować
jego właściwe
formy
w publikowanych
przekazach.
Był z pewnością
najpracowitszym
badaczem
kultury
ludowej jaki kiedykolwiek
pojawił się w Wielkopolsce.
"Zebrał
i opublikował
więcej materiału
baśniowego
i bajkowego
z Wielkopolski
niż
Kolberg, niż ktokolwiek
przed nim" - pisał Tadeusz Wróblewski 114, choć
była to tylko część prawdy. Otto Knoop sięgał przecież po wszystkie dostępne
mu przejawy folkloru, po zwyczaje i obrzędy, po wierzenia i medycynę ludową.
Przedziwna cisza trwa w ludoznawstwie
polskim wobec samej postaci i jej
dorobku, cisza, której nie sposób zrozumieć, skoro wkład Knoopa w rozwój
wielkopolskiej
folklorystyki
był tak istotny, by rzec fundamentalny.
W czasach mu współczesnych jego prace cieszyły się wielką popularnością.
Brak możliwości publikowania
treści folkloru w języku polskim, a wiadomo, iż
próby takie podejmował Jerzy Wojciech Szulczewski, sprawił, że zainteresowanie kulturą ludową w regionie było mizerne. Zainteresowanie
to "w pewnej
mierze dopiero rozbudzić zdołały wydawnictwa
Knoopa,
spotykane
przede
wszystkim w bibliotekach
szkolnych. Pomimo, że były one pisane po niemiecku, Polacy chętnie je czytali, tym bardziej, że w nich zawarte powieści zebrane
były przez Polaków" 115. a znaczeniu
dorobku
Otto Knoopa,
Wojciech
Szulczewski pisał między innymi: "Swe prace prof. Knoop umieszc:cał także
w licznych czasopismach
ludoznawczych
zagranicznych.
W ten sposób także
zagranica dowiedziała
się o przebogatym
i ciekawym folklorze Wielkopolski,
na co nam Knoop przy każdej nadarzającej
się sposobności
nie omieszkał
zwracać uwagę. Miało to i znaczenie polityczne. Zagranica dowiedziała
się, że
pomimo Komisji Kolonizacyjnej
i różnych praw eksterminacyjnych
rządu
pruskiego Wielkopolskę
nadal zamieszkiwali
Polacy" 116.
Dorobek
Otto Knoopa, jak i szeregu innych piszących
po niemiecku
folklorystów
pracujących
w Wielkopolsce,
nie może nam być obojętny.
Utrwalony, co prawda, w obcym języku, przesiąknięty jest wartościami
kultury
Polaków;
na każdym kroku wyzierają zeń rodzime pierwiastki.
Łatwo to
dostrzec w nazewnictwie, fonetyce, nazwach wyobrażeń demonicznych,
bohate-

114
115
116

Ie -

T. Wróblewski, Rozwój zainteresowań ... , op. cit., s. 88.
J. W. Szulczewski, W~pomlliellia ... , op. cit., s. 4-5.
Tamże, s. 5.

Lud I. LXXV

�178
rów bajek i rymowankach do nich wprowadzanych, w dziecięcych wyliczankach, wierszowidłach naśladujących głosy i rozmowy zwierząt oraz we właściwych Polakom nazwach obrzędów i zwyczajów. Dorobek ten w wielu
wypadkach jest jedynym uzupełnieniem i tak szczupłych archiwów wielkopolskiej folklorystyki.
I jedna jeszcze refleksja. Oto ten największy i najważniejszy, w moim
przekonaniu, materiał folklorystyczny, winien w końcu trafić do szerokiego
grona badaczy, bowiem jeśli ktokolwiek chce zajmować się kulturą ludową
Wielkopolski, a przy tym być wiarygodny, faktografii zebranej przez Knoopa
pominąć nie może. Pomijanie tego zbioru uważam za zabieg anachroniczny
i szkodliwy. Jest to niewątpliwie źródło podstawowe, bez którego każde
nowopowstałe dzieło okaże się dalece kalekie.

Wojciech Łysiak
THE ACHIEVEMENT

OF OTTO

KNOOP

IN FOLKLORE

STUDIES

(Summary)
Otto Knoop (1853-1931), a high school teacher in Leszno, Bydgoszcz, Gniezno, Poznań, and
Rogoźno and an amateur student of folklore, is still waiting for a monograph of his work. The
article covers his achievements in folklore studies concerning only the Wielkopolska region, which
undoubtedly is too narrow a representation of his research output, as he left a very comprehensive
collection of folklore materials on the Western Pomerania which would require a separate
coverage. Silence on Otto Knoop and his achievement that was maintained in Polish folk studies
for many years now seems sheer anachronism and is even scientifically harmful, especially that his
contribution to the development of Wielkopolska folklore studies was profound, if not fundamental. He published almost 500 books, articles, and contributions on the folk culture of the people of
Wielkopolska region, and this material as a whole defies any comparison. Such of his books as
Sagen und Erziihlungen aus der Provinz Posen (1893), Volkstiim/iches aus der Tierwelt (1905), Posener
Geld und Schiitzsagen
(1908), Posener Diimonensagen
(1912) and Sagen der Provinz Posen (1913)
should enter Polish folklore studies forever, as they are primarily focused on the culture of Poles.
Of equal importance are some of his articles such as: Die Himmels und Naturerscheinungen
in der
Anschauung
des kujawischen
Volkes (1904), Polnische Diimonen published in "Hessische Bliitter fur
Volkskunde" (1905, 1906, 1908, and 1918), Posener Wassersagen (1912), Der Regenbogen im Glauben
und in der Sage der Provinz Posen (1911), Der Tau in Glauben und in der Sagen der Provinz Posen
(1912),

Der Johanistag

in Glauben

und Brauch

der Provinz

Posen

(1914).

The achievement of Otto Knoop as well as of many other folklore researchers writing in
German should not remain unnoticed. Though written in a foreign language, it is imbued with
values of Polish culture. It almost brims with Polish national elements, which can be easily
recognized in the onomastics, phonetics, names of demonic images and of the fairy-tales heroes as
well as in rhyming poems included in the tales and numerous children's nursery rhymes, poems
imitating voices and conversations between animals, in the names of rituals and customs peculiar
to Poles. In many cases this production is the only supplement to very meager archives of the folk
studies of the Wielkopolska region.
My presentation of the achievement of Olto Knoop in folklore studies closes with a rellection

�179
that the most comprehensive and most important collection of folklore materials, that in my
opinion was lert by Knoop, should eventually be taken into consideration by a wider circle of
researchers, for whoever wants to study the folk culture of Wielkopolska and produce its reliable
accounts cannot ncglect the facts collected by Knoop. Personally, I consider negligence of this
collection as anaehronic and harmful. This is undoubtedly a fundamental source of knowledge
about the Wielkopolska culture and any new study that would fail to take it into account should
appear a miss.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7574" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7554">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/cc60a0e404e1d436579adc6f747dbf5c.pdf</src>
        <authentication>b8bffb6ca7cb23624a79e49fecfc7537</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90406">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2050</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90407">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90408">
                <text>mit wspólczesny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="90409">
                <text>plotka - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="90410">
                <text>pomylka - aspekt antropolgiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90411">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1903</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90412">
                <text>Pomyłka, plotka,mit / LUD 1992 t.75</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90413">
                <text>LUD 1992 t.75, s.191-205</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90414">
                <text>Czachowski, Hubert</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90415">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90416">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90417">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90418">
                <text>Lud, t. 75, 1992

HUBERT CZACHOWSKI
M uzeum Etnograficzne
Toruń

PRZYCZYNEK

POMYŁKA, PLOTKA, MIT
DO BADAŃ NAD MITAMI WSPÓŁCZESNYMI

Mit należy do najbardziej popularnych terminów końca XX wieku.
Ekspansja tego pojęcia dotyczy zarówno sfer życia potocznego, jak i terenu
nauki. Mitem przestała zajmować się już tylko etnologia czy religioznawstwo.
Do swoich badań włączyła go też socjologia, psychologia, filozofia, nauka
o polityce, literaturoznawstwo.
Liczba teorii i publikacji na temat mitu, powstałych na polu wszystkich
wymienionych dyscyplin, jest ogromna. Często koncepcje te zawierają wiele
sprzecznych i wzajemnie wykluczających się wniosków. Ale dużo z nich
zawiera wiele wspólnych elementów. Dlatego też we współczesnej humanistyce
zaczyna zwyciężać pogląd mówiący raczej o komplementarności
różnych
kierunków metodologicznych niż ich przeciwstawności.
Kiedy mit rozpatrywany był tylko w kontekście społeczeństw tradycyjnych,
to można było mówić o pewnym konsensusie co do "odniesienia przedmiotowego" tego pojęcia. Tymczasem w odniesieniu do społeczeństw nowoczesnych zakres słowa "mit" zostaje znacznie poszerzony. Dlatego ważne
jest zastanowienie się, czy w jakiś sposób odnosi się ono ciągle do mitów
tradycyjnych. Najważniejsza jest kwestia, czy w nowoczesnym świecie powstają nowe mity i jaki charakter przybierają? Czy te tak różne rodzaje mitów
należą do tego samego zjawiska, czy też nastąpiła tylko zmiana znaczenia słów
i mit nowoczesny nie wykazuje związków z tradycyjnym? Żeby móc odpowiedzieć na te pytania niezbędną rzeczą będzie zaprezentowanie najważniejszych cech społeczeństw tradycyjnych i nowoczesnych, co pozwoli osadzić
samą analizę mitów w wymiarze społecznym, a jest to bardzo istotne.
Rozróżnienia społeczeństw tradycyjnych i nowoczesnych, a co za tym idzie,
mitów tradycyjnych i nowoczesnych, dokonuję wyłącznie dla celów analitycznych, zdając sobie sprawę, że zapewne nie wyczerpuje ono typologicznych
możliwości.
Jako punkt wyjścia przyjmiemy teorię kultury J. Kmity (1985). W myśl
ustaleń tego autora całość praktyki społecznej (czyli kulturę) w cywilizacji
zachodnioeuropejskiej
można podzielić na dwie główne sfery:

�192
1. praktykę techniczno-użytkową
(produkcji, wymiany, konsumpcji)
2. praktyki symboliczne, które dzielą się na:
a) symboliczne w węższym sensie - tak zwane komunikacyjne (obyczaj,
sztuka, język, nauka),
b) światopoglądowe (magia, religia, przekazy świecko-światopoglądowe).
Wszystkie te sfery (dziedziny) praktyki społecznej pełnią określone funkcje, są
względnie autonomiczne, aczkolwiek w zasadniczy sposób na siebie oddziaływują. Odnosząc te ustalenia do społeczeństw pierwotnych (tradycyjnych)
Anna Pałubicka (1984) mówi o ich synkretyzmie. W przeciwieństwie do kultury
nowożytnoeuropejskiej,
mamy tam do czynienia tylko z jedną dziedziną
kultury. Najczęściej jest tak, że sens kulturowych działań składających się na
jeden określony typ praktyki, wykracza poza jeden typ praktyki w kulturze
nowoczesnej. Chodzi mianowicie o to, że te działania, które z punktu
europejskiej logiki są "czystymi" działaniami techniczno-użytkowymi,
dla
członków kultury tradycyjnej są zarazem działaniami magicznymi, a więc
należącymi do sfery światopoglądowej. Podobnie można by wydzielić "czyste"
sądy magiczne (znów według Europejczyków), które są jednocześnie działaniami techniczno-użytkowymi
dla człowieka tradycyjnego. Wszystkie sfery kultury, które można wyodrębnić dla nowoczesnej kultury Zachodu, w przypadku
społeczeństw tradycyjnych tworzą jednolitą, nierozdzielną całość. Z tego
względu wszystkie te różnorakie funkcje, które w nowoczesnej kulturze pełnią
poszczególne jej dziedziny, w kulturze tradycyjnej są realizowane przez nią
całościowo.
Jakie więc miejsce w tej jednolitej tradycyjnej kulturze zajmuje mit? W tym
układzie jest on jakby impliciate zawarty w całości kultury. Zarazem i jest i go
nie ma, jest wszystkim i niczym. Mit i rzeczywistość są integralnie splecione,
prawie nierozróżnialne.
P. Ricoeur (1986) zaznacza, że już człowiek pierwotny zaczyna tracić
integralność z otaczającym go światem. Swoją głęboką zgodność z całością
bytu (ów totalny synkretyzm) może on odtworzyć tylko poprzez fabularyzacje mit lub rytuał. Mit jedynie intencjonalnie przywraca ową zgodność, powtarza
ją i naśladuje. W tym sensie - dla francuskiego hermeneuty - mit staje się
symbolicznym odtwarzaniem pierwotnej pełni bytu poprzez swoją narracyjną
formę·
Jak zatem należałoby mit określić? Według teorii P. Ricoeura, którą
przyjmuję za podstawę dalszych rozważali, mitem określa się rodzaj symbolu
rozwiniętego w formie opowieści, artykułującego się w czasie i przestrzeni,
które nie są tożsame z czasem i przestrzenią w sensie historyczno-geograficznym (Ricoeur 1986, s. 21 i n.). Ricoeur mówiąc o micie jako symbolu
odwołuje się do wcześniejszych ustaleń między innymi Freuda, Cassirera czy
Levi-Straussa, mówiących o tym, że poznanie (myślenie) symboliczne jest

�193
podstawową i powszechną formą poznawania (odbioru) rzeczywistości przez
człowieka. Strukturaliści udowodnili, że niezależnie od miejsca i czasu, czy też
kulturowych różnic, obowiązującym sposobem spostrzegania świata jest myślenie metonimiczne i metaforyczne (czyli symboliczne). W swej teorii autor
Symboliki z/a podnosi wartość mitu wobec innych rodzajów symboli, uważając
formę czyli opowieść za jego najbardziej konstytutywny element. Pisze on więc,
że "zrozumienie mitu jako mitu to po prostu zrozumienie tego, co mit wraz ze
swoim czasem, swoją przestrzenią, swymi zdarzeniami, postaciami wnosi do
odkrywczej funkcji symboli pierwotnych" (Ricoeur, 1986, s. 154). W mitach
poprzez opowieść następuje "wtłoczenie" ludzkości w historię przykładową,
a zarazem nadanie jej określonego kierunku i toku, co zapewnia powszechność
doświadczenia w nim wyrażonego. Mit - opowieść "wyznacza stosunek istoty
człowieka do jego egzystencji historycznej" (Ricoeur, 1986, s. 155). Podobnie
mówił R. Barthes, dla którego podstawową zasadą mitu jest to, że przekształca
on kulturę w naturę. Stąd właśnie wynika owa przepełniona sacrum jedność
i pełnia świata, która jest cechą społeczeństw tradycyjnych. Właśnie mity
i rytuały (które w ten sam sposób opisują rzeczywistość, ale innym językiem nie werbalnie tylko gestycznie) stanowią podstawową zasadę, dzięki której
kultury tradycyjne wykazują dużą odporność na zmiany.
Swoją symboliczną funkcję mit spełnia za pośrednictwem opowiadania,
gdyż to co ma do opowiedzenia jest dramatem. A ten podstawowy dramat
otwiera i odkrywa ukryty sens ludzkich doświadczeń.
Odbywa się to na zasadzie łagodzenia przeciwieństw wyrażonych w binarnych opozycjach jak dowiódł tego Levi-Strauss. Poprzez swoją budowę
i funkcję - czyli symboliczną funkcję opowieści - mit może pełnić w tradycyjnych społeczeństwach nadrzędną rolę. Owa jednolitość tradycyjnej kultury,
w której nie można wyodrębnić żadnych sfer w znaczeniu nowożytnoeuropejskim powoduje, że mitom można przypisywać wielorakie funkcje odpowiadające funkcjom poszczególnych sfer kultury nowoczesnej.
Można zatem stwierdzić, że mity są zjawiskiem wyznaczającym i konstytuującym cały świat społeczeństw tradycyjnych, czyli takich, w których nie
można wydzielić żadnej z dziedzin kultury w sensie nowoczesnym (techniczno-użytkowej, komunikacyjnej i światopoglądowej). W tych społeczeństwach
istnieje tylko jeden typ praktyki społecznej i jest on właśnie określany przez
"prawdy" zawarte w mitach. Wielorakie znaczenia mitu są możliwe dzięki
jego symbolicznej naturze, ujawniającej się zawsze w postaci opowiadania - dramatu. Dlatego też można przypisywać mitom - opisując je dla
potrzeb nauki - różne znaczenia i funkcje z tych trzech sfer kultury w ujęciu
nowoczesnym. Jest prawdą, że zawierają one elementy nauki, prawa, religii,
literatury, sztuki, moralności, historii, wiedzy techniczno-użytkowej,
pełniąc
zarazem funkcje komunikacyjne i identyfikacyjne, czyli integrująco-różnicujące
społecznie.
1.1 -

Lud

t.

LXXV

�194
W tej sytuacji wydaje się rzeczą oczywistą, że w kulturze nowoczesnej,
w której doszło do rozdzielenia jednolitej kultury tradycyjnej na trzy sfery,
musiały ulec też zmianie miejsce i funkcja mitów. Przemiany te związane były
z główną cechą kultury cywilizacji zachodniej - mianowicie jej ciągłą
zdolnością kwestionowania
swoich własnych osiągnięć, co znalazło wyraz
w nieustannym upowszechnianiu zmian w nauce, instytucjach społecznych,
technologii, sztuce. Wynikały one z rozwoju charakterystycznych
cech tej
kultury: europejskiej logiki, racjonalności, analizy i tym podobnych. Ważną
cechą jest także coraz powszechniejszy zanik większości wartości związanych
z tradycyjnym sacrum.
Naukowy obraz świata, w stosunku do myślenia mitycznego odznaczający
się ogromną zmiennością i rozczłonowaniem na poszczególne dziedziny, coraz
bardziej ingeruje w życie społeczne i kształtuje postrzeganie świata. W dzisiejszej cywilizacji następuje coraz większa specjalizacja jednostek
naukowy język ekonomisty niezrozumiały jest dla fizyka i odwrotnie, nie
mówiąc już o ludziach niewykształconych. Na dodatek tak zwana masa
informacyjna zwiększa się tak dalece, że często nie może już być przyswajalna.
Bardzo szybko dochodzi do dezaktualizacji określonej informacji, co wymusza
pojawienie się następnych, zastępujących pierwszą. Następuje także rozpad
wielkich ideologii na rzecz ideologii zupełnie indywidualnych. W tym ogromnym szumie informacyjnym, najczęściej operującym różnorodnymi "językami"
odpowiednich dziedzin kultury, trudno jest doszukać się istnienia mitu,
rozumianego tak jak w społeczeństwach tradycyjnych.
Skąd w takim razie - w nowoczesnym świecie - tak wielka intensywność
i powszechność występowania słowa "mit"? Wynika ona z trzech powodów.
Po pierwsze, przechodzenie od społeczeństw tradycyjnych do nowoczesnych ciągle trwa. Często dawne symbole i mity są jeszcze przez współczesnych
ludzi rozpoznawane. Nawet jeżeli nie mają już powszechnego znaczenia, to
trwają w świadomości i mogą być wykorzystywane do różnych celów. Sam mit
zaczyna także przenikać w toku kulturowych zmian do innych części kultury,
zmieniać ich kształt, to ukrywając się, to znów objawiając swoje istnienie pod
przeróżnymi przebraniami 1. Do dzisiejszych czasów relikty dawnych mitów
istnieją także w folklorze - również coraz bardziej ulegającemu przeobrażeniom.
Po drugie, jeżeli trwanie, a właściwie zakorzenienie w kulturze starych
mitów wydaje się być zrozumiałe, to co powoduje, że zaczęto używać tego
słowa w nowych znaczeniach, na przykład w politologii czy literaturze? Jest to
inna płaszczyzna występowania słowa "mit". Wynika z faktu, że przy rozumie1 Taką analizę przemian starego mitu pokazał chociażby D. de Rougemont
w pracy MilaN
a świat kultury zachodniej. Analizując mit o Tristanie i Izoldzie odkrył jego ślady w wielu
dziedzinach europejskiej kultury.

�195

niu mitów tradycyjnych jako wszechogarniającego rzeczywistość universum,
wszystkie sfery i dziedziny kultury nowoczesnej miały w mitach swój początek.
Gdy wskutek przeobrażell kultury tradycyjnej w nowoczesną kulturę typu
zachodniego doszło do rozdzielenia sfer kultury, także te wszechogarniające
mitologie musiały się rozpaść. Ze względu na wielość znaczeń i funkcji mitów
tradycyjnych jest oczywiste, że prawie w każdej dziedzinie nowoczesnej kultury
można wskazać na elementy pochodzenia mitycznego. Wielu badaczy wskazywało na powiązania pomiędzy mitem a nauką (Kołakowski, Kmita), ideologią
(Sorel, Eliade), literaturą (Baudkin, Frye, Levi-Strauss), muzyką (Langer,
Levi-Strauss), sztuką (Eliade, Kępińska), teatrem (Sławińska, Barba, Grotowski). Sądzę, że nie ma takiej sfery życia w naszej cywilizacji, w której nie można
by było wskazać na występowanie elementów charakterystycznych dla mitów
tradycyjnych. Rozpoznawanie elementów mitycznych w poszczególnych dziedzinach kultury pozwala uchwycić samą ich istotę, wykazać ich historyczną
ciągłość, wreszcie odkryć ich pochodzenie czy budowę.
Czy wynika z tego, że etnografia powinna zrezygnować z zajmowania się
mitem? Oczywiście, że nie, gdyż jest i tutaj pole zainteresowań dla etnografów,
jak sądzę bardzo ważne i interesujące. Zdolność do symbołizowania, układania
binarnych opozycji rozwijanych w opowiadaniu, nie mogła się zdezaktualizować. Przeciwnie, w nowoczesnym świecie, w którym powoli usuwa się
wszystkie ślady sacrum, w świecie ciągle się zmieniającym, stale zaskakującym
nowymi rozwiązaniami, a przez to niestałym, człowiek będąc coraz bardziej
wyobcowany, właśnie w mitach i symbolach próbuje "ujarzmić" ten niezrozumiały świat. Ciągle toczy się walka pomiędzy myśleniem dyskursywnym,
racjonalnym, krytycznym (charakterystycznym
dla cywilizacji nowoczesnej),
a myśleniem mitycznym.
Pierwszy próbę teoretycznego ujęcia mitów nowoczesnych podjął R.
Barthes. Jego propozycja stała się jedną z ważniejszych i bardziej dyskutowanych w humanistyce, jednakże zdecydowanie różni się ona od przyjętej
w tym artykule za punkt wyjścia teorii Ricoeura. Dla Barthesa, który traktuje
mit jako język, jako system semiologiczny, mitem może stać się wszystko co
należy do mowy. "Mit jest słowem" - które nabiera znaczenia, gdyż jest
systemem komunikacji. Może to być zarówno jakiekolwiek pojęcie, przedmiot,
fotografia, artykuł w gazecie, widowisko i tym podobne. Barthes nie przykłada
żadnej wagi do narracyjnej formy mitu, dlatego też zakres semantyczny mitu,
w jego koncepcji, ulega ogromnemu rozszerzeniu. Analizy Barthesa (na
przykład twarz Grety Garbo, strip-tease, nowy model Citroena - lub
utrzymywane w podobnym tonie "mity ekonomiczne" A. Sauvy'ego czy też mit
Paryża - R. Caillois'a) nazwałbym raczej analizami symboli (przed czym
Barthes się broni), stereotypów bądź przedmiotów mitycznych.
Czy można rozszerzyć tak bezkrytycznie pojęcie mitu na symbole i stereotypy? Przecież gdyby same symbole i stereotypy (w formie zdań) mogły opisać

�196
rzeczywistość,
to w społeczeństwach
tradycyjnych
nie musiałyby rozwijać się
w opowiadanie.
W opowiadaniu,
z całym jego bagażem
najdrobniejszych
szczegółów i faktów, można wyrazić takie treści, których nie sposób wyrazić
poprzez symbole czy stereotypy.
Teoria Barthesa
mocno oddziaływała
na
zakorzenienie
się tego poszerzonego
pojęcia mitu. Dlatego
warto jednak
zaznaczyć, że w gruncie rzeczy dotyczy ona symboli i stereotypów
(niewątpliwie należących
do myślenia mitycznego,
ale stanowiących
tylko bazę do
powstania
"prawdziwych"
mitów).
Naczelną
zasadą mitów, według Barthesa, jest przekształcanie
kultury
w naturę. Ta zasada jest podstawową
zarówno w społeczeństwach
tradycyjnych, jak i nowoczesnych.
Jest to próba zatrzymania
świata jako bliskiego
sobie, obłaskawienia
go, próba zrozumienia.
Może się to dokonać tylko na
płaszczyźnie
mitu. To mit przekształca
dziedziny kultury: społeczną, kulturalną, ideologiczną i historyczną w naturę. Doprowadza
to - jak dowodzi Sauvy do pojawienia
się różnic pomiędzy
rzeczywistością
i jej reprezentacją
jaką
posiadają ludzie, należącą do wyobrażeń potocznych (Sauvy, 1971, s. 228). Zatem
znaczenie mitu dokonuje
się w "nieustannych
odwróceniach
sensu, elementu
znaczącego
i jego formy, świadomości
znaczącej i świadomości
obrazowej"
(Bart he s, 1970, s. 41). Autor Mitu dzisiaj uważał, że mit zniekształca
rzeczywistość. Można by stwierdzić nawet, że mit tę rzeczywistość
stwarza. Jak pisze
Barthes w swoim ważnym eseju "Fundamenty
całkiem przypadkowego
oświadczenia stają się efektem odwrócenia mitycznego, pojawiają się jako obiektywny
Porządek,
Norma,
Opinia Publiczna,
jednym słowem "doxa" (laicki obraz
świata, Barthes 1971, s. 613). Często to właśnie najzwyklejsza
pomyłka narzuca
swoje prawa obrazowi rzeczywistości,
występującemu
wśród ludzi. Dlatego też
Sauvy dorzuca...
"ignorancja
będąc częścią natury ludzkiej jest uświęcona"
(Sauvy, 1971, s. 229). Tak czasami dokonuje się przemiana kultury w naturę poprzez przypadek, błąd, przejęzyczenie, plotkę. W ten sposób ludzie narzucają
swoje przeżycia, wyobrażenia
i myśli rzeczywistości.
W tym miejscu wypada zaznaczyć,
że utrzymane
w tym samym duchu
rozważania
na temat genezy mitów pierwszy zaproponował
L. Aragon. Na
podobieństwa
pomiędzy surrealizmem
a etnografią kilkakrotnie już wskazywano, ale nie zwrócono
uwagi na tę zbieżność. Swoją teorię zaprezentował
on
w książce
Wieśniak paryski z 1926 roku, będącej jednym z najbardziej
klasycznych
tekstów surrealizmu.
W swoim założeniu była to próba ułożenia
i odtworzenia
atmosfery i wątków dawnych mitów, w nowej szacie surrealizmu.
W rozdziale "Wstęp do nowoczesnej
mitologii" Aragon proponuje,
żeby nie
powstrzymywać
się od błędów w postrzeganiu
świata, gdyż tylko w ten sposób
można tego świata naprawdę doświadczyć. Właśnie wtedy powstają nowe mity,
rodzące się z każdym krokiem i "przybierają
tu swoją postać nieznani i zmienni
bogowie". Już w latach dwudziestych
autor Widniaka zdaje sobie sprawę
z wyjątkowej
sytuacji nowoczesnej
kultury, zauważając,
że "codziennie ulega

�197
przemianie nowoczesne poczucie egzystencji. Cała mitologia zawiązuje się
i rozwiązuje. Wiedza żywa, która budzi się do istnienia i ginie samobójczo"
(Aragon 1971, s. 149). Nie będzie, myślę przesady w stwierdzeniu, że Barthes,
a po nim inni w zasadzie powtarzają tylko główne wątki myśli francuskiego
surrealisty. Jeszcze raz sztuka okazała się szybsza od nauki.
Ale czy można - sumując to co zostało powiedziane - znaleźć we
współczesnym świecie mity - opowiadania? Jest to niewątpliwie utrudnione,
gdyż zmiany kulturowe i cywilizacyjne nie sprzyjają ich powstawaniu. Mity
tradycyjne były pełne symboli i stereotypów. Obecnie symbole "nie mają
czasu" rozwinąć się w formie opowiadania, gdyż bardzo szybko następuje ich
dezaktualizacja. Stąd też ogromna różnorodność symboli i stereotypów, które
zastępują mit - opowieść. Zauważa to Barthes pisząc, że mit współczesny nie
jest ciągły, jest on głoszony nie w wielkich opowieściach tylko w przemówieniach, najwyżej układających się w zwroty i wyrażenia (stereotypy). Dlatego, że
mit-opowieść zanika, na rzecz mitów stereotypów, jest on bardziej "podstępny"
przez co trudniejszy do analizy (Barthes 1971, s. 613).
To, że mit-opowieść zanika, związane jest z charakterystycznymi cechami
zachodniej kultury. Natomiast myślenie potoczne nie zmieniło się. Nadal ludzie
próbują opowiadać mity. Mit nowoczesny powstaje tylko na czas jakiś,
niszczony przez naukę. Dlatego etnograf musi wyśledzić tworzącą się historię opowieść, uchwycić ją "in jlagranti", inaczej może ona zginąć bezpowrotnie.
Może się tak zdarzyć, że gdy fragment jakiejś historii jest jeszcze rozpoznawany, żyje wśród ludzi, to inny fragment należący do tej samej historii już
zanikł. Zadaniem etnografa byłoby rozpoznawanie tworzących się mitów,
układanie ich fragmentów w określoną opowieść. Oczywiście odpowiednie
części jakiejś historii mogą się różnić między sobą, często sobie nawet przeczyć,
w zależności od czasu i miejsca występowania. Ale przecież i mity tradycyjne
były pełne takich sprzeczności, różne wersje tego samego mitu opowiadały
rzeczy diametralnie różne. Dopiero z tych różnorodnych
wersji budował
Levi-Strauss swoje analizy. Nie inaczej rzecz ma się z mitami nowoczesnymi.
Największą ilość nowych mitów stanowią historie osnute wokół życia
sławnych ludzi. To życie drugiego człowieka jest zawsze najbardziej interesujące dla innych. Poszczególne fragmenty takich mitów - opowieści,
najczęściej występują w postaci plotki czy też pogłoski, przy tym nie ma
jakościowej różnicy pomiędzy plotkami (czyli fragmentami mitów) na temat
powszechnie znanych osób, artystów czy polityków, a plotkami o sąsiadach.
Istnieje tylko różnica w zasięgu ich występowania i rozpowszechnienia.
Natomiast w obydwóch rodzajach plotek można odkryć systemy wartości,
opinie, poglądy tych ludzi, którzy je opowiadają. Mit - podobnie jak
stereotyp, mówi o życiu tych, którzy się nim posługują, a nie tylko o tych,
o których opowiada.
Oczywiście nie każda plotka jest mitem. Jest ona bowiem tylko (jak symbol

�198
czy stereotyp) zaczątkiem mitu. Gdyby nie swoiste cechy nowoczesnej kultury,
następowałoby utrwalenie plotki (czy jak chce socjologia wiedzy - zestalenie),
a nie jej zdyskredytowanie.
W ten sposób powstałaby - dobudowując
poszczególne fragmenty - opowieść.
Jako pierwszy przykład spróbuję zaprezentować mit powstający wokół
osoby Lecha Wałęsy. Jego życiorys wydaje się wyjątkowo podatny na
mityzowanie. Wałęsa wywodzi się ze środowiska robotniczego, przez wiele lat
pozostawał w centrum wydarzeń i zainteresowań całego polskiego społeczeństwa, a nawet świata; wyrażając przy tym za innych to, o czym sami bali się
nawet myśleć, a co dopiero mówić. Wałęsa jest człowiekiem obdarzonym
rzadko spotykaną, a wyczuwaną powszechnie charyzmą. W typologii polityków R. Caillois idealnie pasuje do analizowanej postaci Proroka, jako
przeciwstawnego Prawnikowi (Caillois s. 1973, 226-285). Przypomnijmy, że
w myśl ustaleń Caillois społeczeństwo wręcz poszukuje Proroków, którzy
z samej swej natury przynależą do porządku mitycznego, czym różnią się
zdecydowanie od Prawników związanych z porządkiem racjonalno-dyskursywnym. Przez ostatnie dziesięciolecie Wałęsa stał się niekwestionowanym
symbolem walki o wyzwolenie Polski spod komunistycznego reżimu i symbolem mającej nadejść demokracji i dobrobytu. Mit Wałęsy można by zatytułować "Lecha Wałęsy życiorys na życzenie społeczeństwa". Na początku odwołam się do słów etnografa J. Olędzkiego zawartych w książce Murzynowo ...
(1991). Otóż praca ta dotyczy i opiera się na materiale z ziemi dobrzyńskiej,
regionu z którego Wałęsa pochodzi. Olędzki pisze, że z tego względu nie mogą
dziwić specjalnie wybitne cechy charakteru Wałęsy, gdyż ludzie urodzeni na tej
ziemi powszechnie wykazują podobne zalety (s. 431-432). Jest to rozumienie
znane nam z kultur tradycyjnych. Bohater mityczny rodzi się w miejscu lub
okolicznościach obdarzonych szczególnymi właściwościami.
Jakby na potwierdzenie tych słów ukazał się w telewizji wywiad udzielony
"Wiadomościom" przez burmistrza Lipna. Stwierdził on, że ludzie urodzeni
w tych okolicach obdarzeni są specjalnymi cechami. Jako przykład wymienił
Polę Negri (właściwie Apolonię Chałupiec), Wincentego Rapackiego i oczywiście Lecha Wałęsę. (W Lipnie urodził się także Leszek Balcerowicz!). Według
mitu młodość Wałęsy miała przebieg dość burzliwy. Podobno dorastający Lech kilka lat spędził w poprawczaku, co zresztą - jak mówiono - nie
przeszkodziło mu później zostać prezydentem. Inny epizod zakończył się
jeszcze tragiczniej. Mianowicie w "czasie swojej pierwszej pracy w SKR Wałęsa
ukradł jakieś części. Miał sprawę w sądzie i siedział w więzieniu". Później, żeby
zmienić otoczenie przeprowadził się do Gdańska. Właściwie już jako dojrzały
człowiek, odzyskał siłę korzystania z wrodzonych cech charakteru. Na początku lat siedemdziesiątych Wałęsa ożenił się w Gdańsku z wdową po swoim
bracie, który został zamordowany przez milicję podczas wydarzeń na wybrzeżu
w Grudniu 1970 roku. Dzieci pochodzące z tego pierwszego małżeństwa

�199
Wałęsa zaadoptował. Mniej więcej w tym samym czasie postanowił usynowić
także dziecko pewnego milicjanta, który zginął podczas tych samych co brat
Wałęsy wypadków w Gdańsku. Jest to niewątpliwie jeden z najbardziej
znamiennych momentów mitu, pokazujący wyjątkowość cech charakteru
bohatera. Krótko przed wyborami prezydenckimi w 1989 roku pojawiła się
opowieść mówiąca o tym, jak to w latach siedemdziesiątych Wałęsa "biegał po
stoczni z jedną żarówką i nic nie robił, bo był taki leń i tylko mącił". Jakże to
inna - z czasowego dystansu ocena początków społecznej działalności
dzisiejszego prezydenta.
W latach osiemdziesiątych, komuniści dążyli do zdyskredytowania wizerunku przywódcy "Solidarności" w oczach opinii społecznej. Być może to właśnie
propaganda komunistyczna
zainspirowała wyobrażenie, że Wałęsa zaczął
nadrabiać braki w wykształceniu. Rozpoczął on naukę kilku języków obcych
naraz oraz studiował zaocznie historię na KULu. Po wielu latach, gdy oficjalna
propaganda ciągle próbowała pomniejszyć rangę Wałęsy, czy też w ogóle
odsunąć go z życia publicznego, nastąpił tak oczekiwany upadek totalitarnego
systemu. Było to wielkie zwycięstwo "Solidarności"
- a głównym jego
autorem był oczywiście jej przewodniczący. To właśnie Wałęsa - bohater
mityczny - zniszczył komunizm. Po latach wrogich, często niewybrednych
ataków, nastąpiły lata chwały. Wtedy też, paradoksalnie w potocznym wyobrażeniu tego wspaniałego portretu, po raz pierwszy pojawiły się opowieści
pokazujące inną twarz Wałęsy. Ciekawie prezentuje się historia - już
z ostatnich lat - gdy do Wałęsy przyjechali profesorowie z Uniwersytetu
w Toruniu. Oświadczyli oni, że Senat ich uczelni przyjął uchwałę o nadaniu
przewodniczącemu "Solidarności" doktoratu honoris causa. Na pytanie w zasadzie zwyczajowe - czy przyjmie tę godność, Wałęsa zapytał "a co za to
chcecie?" Zresztą powiedzonka Wałęsy - rzeczywiste i wymyślone - zawsze
skrupulatnie opowiadano. Język, którym posługuje się obecny prezydent wykazuje wiele cech mowy mitycznej. Jako przykład niech posłużą dwa cytaty
z kampanii wyborczej: "Jestem silny waszą siłą, jestem mądry waszą mądrością", czy też najbardziej znany "nie chcę, ale muszę". Są to te same zwroty,
ta sama "cudowna" retoryka jaką posługiwał się Prorok opisany przez R.
Caillois.
Na krótko przed ostatnią pielgrzymką Papieża do Polski tajemnicą
publiczną stało się, że żona Wałęsy spodziewa się następnego dziecka. Miało
się ono urodzić tuż przed przyjazdem Jana Pawła II do kraju. Dlatego też
chrztu miał udzielić sam Papież w belwederskiej kaplicy. Do tej historii należy
też dementi Wałęsy. Na pytanie dziennikarzy o owo spodziewane dziecko
Wałęsa odpowiedział "ten warsztat już zawiesiłem na kołku", czym wywołał
bardzo różnorodne reakcje - od pobłażliwości i krytyki do zachwytu części
społeczeństwa. Dalszy ciąg mitu czeka na dopisanie.
Idąc dalej tym tropem, można by dokonać mitycznej analizy ostatnich

�200
wyborów prezydenckich w Polsce. Wielce znaczący jest fakt, że kandydat,
który uzyskał drugie miejsce, także - i to w bardzo krótkim czasie - zdołał
wytworzyć wokół siebie liczne opowieści mityczne. Zdaje się to dowodzić, jak
wielką wartość społeczną mają temu podobne historie. Chodzi tutaj oczywiście
o Stanisława (Stana) Tymińskiego, polskiego emigranta, któremu udało się
zrobić "na Zachodzie" prawdziwą karierę. Nie jest przy tym ważne, że dużą
część tych historii mitycznych opowiadali społeczeństwu dziennikarze (głównie
telewizyjni i "Gazety Wyborczej"). Opowieści te miały być dyskredytujące,
a przyczyniły się do zwiększenia popularności Tymińskiego. Mówiły one
między innymi o tym, że Tymiński lecąc samolotem z Peru lub Kanady (w tych
dwóch krajach mieszkał) do Polski, zawsze zatrzymywał się w Trypolisie
- centrum światowego terroryzmu, co jednoznacznie
miało pokazywać
charakter autora Świętych psów. Właśnie ta książka stała się prawie "świętą
księgą" licznych zwolenników Stana. We Wrocławiu otwarto nawet księgarnię imienia Stana Tymińskiego, w której można było kupić tylko tę jedną
pozycJę·
Podobną funkcję pełniła noszona przez Tymińskiego "czarna teczka",
w której to miały znajdować się jakieś sensacyjne materiały. Teczka ta, będąc
często jedyną odpowiedzią na niewygodne pytania, została obdarzona jakąś
niewytłumaczalną czarodziejską mocą, wykazując wszelkie cechy przedmiotu
mitycznego. Jednym z najciekawszych wątków jest wielokrotnie opowiadana także przez samego Tymińskiego, historia dotycząca jego mistycznych przeżyć
podczas wprowadzania go w obrzędy peruwiańskich Indian w amazońskiej
dżungli. Znów natykamy się na cudowne, święte miejsce! Apogeum tych
opowieści były wyznania "prawej ręki" Tymińskiego - publicysty i pisarza
Romana Samsela. Starał się on podtrzymać mistyczny obraz swojego przywódcy, mówiąc jak to pewnego razu dał się przez Tymińskiego ukrzyżować, w celu
dostąpienia odkupienia. Istotnym jest, w szczególności dla etnografa, iż wynik
wyborów wskazuje na znaczną moc oddziaływania tych mitów na wyobrażnię
i postawę społeczną.
Przyjrzyjmy się teraz kolejnemu mitowi prezydenta. Tym razem dotyczy on
przywódcy Związku Radzieckiego - Michaiła Gorbaczowa. Jako pierwszy
przywódca Kraju Rad, zaczął on reformować totalitarny system komunizmu,
wprowadzając pieriestrojkę i głasnost. Ważne jest też, że pierwszy zaczął
uprawiać zupełnie inny styl sprawowania władzy. Prawdopodobnie to właśnie
wpłynęło na rozwój tych opowieści. Są one tym ciekawsze, że zaczynają
przekraczać państwowe granice. Pierwsza część pochodzi z Polski. Głosi ona powołując się na bliżej nieokreślone przepowiednie - że ostatnim władcą
(carem) Rosji będzie "człowiek ze znamieniem" - aluzja do znamienia na czole
Gorbaczowa. W czasach jego panowania ma dojść do ukazania się nad
Kremlem Matki Boskiej, co będzie oznaczało ostateczne wyzwolenie się
przywódcy Rosji i rosyjskiego społeczeństwa od przymusowego ateizmu.

�201

W swoim moskiewskim mieszkaniu matka Gorbaczowa żyje otoczona świętymi obrazami, gdyż jest kobietą bardzo religijną, codziennie modlącą się za
swojego syna. O religijności Gorbaczowa mówi się także w samym Związku
Radzieckim. Niech przykładem będzie tutaj opowieść Rozalii Schmidt z Kazachstanu dobrze odzwierciedlająca zmiany zachodzące w ZSRR i wyrażająca
nadzieję na powodzenie pieriestrojki: "Oj Bożyczku, co nam robili ... A teraz
tak dobrze, Bożyczku, jak dobrze teraz. Modlisz się, bojać się nie trza ... po
telewizji pokazywali i mówili do Gorbaczowa, żeby on zrobił tak, jak wprzódy
było ... Teraz nie ma nigdzie po oblastjach, jak z Polski przedali kartofli to oni
te kartofli nie dali ludziom brać ... I mówili do Gorbaczowa uczyń tak jak było
wprzód, a on mówi, ja nie będę tak robić, niechaj ja na krzyż pójdę za Panem
Jezusem, no ja tak, nie będę robić nic. Tak Gorbaczow powiedział, już mnie
mówiły kobiety, że tak w telewizji pokazywali"2. Interesujące byłoby przebadanie potocznego myślenia o Gorbaczowie w Zachodniej Europie, gdzie przecież
cieszy się on ogromną popularnością.
Zauważyć można, że nowe mity często odwołują się do sacrum. Być może jak sugerują niektórzy badacze - wynika to z psychologicznej potrzeby
obcowania z sacrum, które we współczesnym świecie zostało dalece zredukowane. Znamienne jest również to, że najłatwiej odszukać mity narosłe wokół
postaci polityków. Nasuwa się tu pewna analogia do mitycznych bohaterów
społeczeństw tradycyjnych. To właśnie politycy, podobnie jak postacie mityczne, oddziałują przemożnie na losy ludzi i społeczności. Nie dziwi więc, że to
życie osób wpływowych najbardziej porusza wyobraźnię ludzką.
Następny mit współczesny związany jest z życiem Papieża - Jana Pawła
II. Przynosi on nam między innymi takie informacje z jego biografii jak tę, że
przed wstąpieniem do seminarium był zaręczony i miał się wkrótce ożenić,
jednak zerwał zaręczyny i wstąpił do seminarium. Inna opowieść ma odzwierciedlać zaskoczenie Wojtyły, gdy został wybrany Papieżem. Głosi ona, że przed
wyjazdem do konklawe do Rzymu, zostawił w Krakowie pędzel do golenia,
gdyż myślał, że jego pobyt w Rzymie będzie bardzo krótki. Przeczy temu
opowieść o tym, że gdy Wojtyła, jeszcze jako młody kapłan, odwiedził ojca Pio
(znanego franciszkańskiego stygmatyka) ten ostatni przepowiedział jego wybór
na Stolicę Apostolską.
W czasie ostatniej papieskiej pielgrzymki do Polski, usłyszałem opowieść
związaną z końcem świata. Głosi ona, że Papież Polak zginie w Polsce.
Następnym i zarazem przedostatnim Papieżem ma być człowiek o ciemnej
karnacji (może Murzyn ?). Ostatni Papież przybierze imię Piotra II i za jego
pontyfikatu nastąpi koniec świata. Na dowód tej przepowiedni-mitu przy tacza2 Opowieść otrzyma/cm
od prof. Z. Jasiewicza, któremu w tym miejscu bardzo dziękuję.
Pochodzi ona z badań nad Polakami w Kazachstanie przeprowadzonych w listopadzie 1990 roku,
we wsi Krasna Polana, Kokczetawskaja Ob/asI.

�202
ny jest fakt, że w Watykanie, gdzie na jednej ze ścian wiszą portrety wszystkich
papieży, po portrecie Jana Pawła II są jeszcze tylko dwa puste miejsca.
Nieco innym typem opowieści są mity osnute wokół osób anonimowych,
przez co jeszcze bardziej tajemnicze. Zalicza się do nich opowieści o UFO
i Czarnej Wołdze. Na temat UFO jako mitu nowoczesnego pisał już Jung
(1982). Przekazy o UFO stosunkowo łatwo jest zakwalifikować jako mity,
gdyż najczęściej mamy do czynienia z gotowymi już, całkowitymi opowieściami. Były to zarówno opowieści o zasięgu lokalnym, jak i szerszym.
Przypomnę tutaj chociażby opowieść rolnika z podlubelskiej wsi, który pod
koniec lat siedemdziesiątych spotkał się bezpośrednio z przybyszami z kosmosu. Historia ta niewątpliwie zelektryzowała polską opinię publiczną. Nie ma
tutaj oczywiście znaczenia, czy miała ona oparcie w faktach, czy też była
całkowicie wymysłem dziennikarzy. Ważne jest to, że ludzie z całego kraju
przyjęli ją jako swoją, zmieniając i dodając swoje własne treści. Wpływ czasu
spowodował, iż po dziesięciu latach pozostały jedynie szczątki legendy. Po
prostu myślenie racjonalne zdezawuowało wątki mityczne nie pozwalając im
się utrwalić.
Opowieści o "Czarnej Wołdze" w latach siedemdziesiątych dość powszechnie występowały w bardzo wielu regionach Polski. Szczególnie mocno
oddziaływały na wyobraźnię dzieci. Oto treść jednej z wersji tego mitu,
opowiedzianego przez W-letnią wtedy dziewczynkę 3:
"Tutaj niedaleko mojego podwórka był telefoniczny automat i często my
(to jest dzieci) chodziliśmy słuchać bajek przez telefon. Pewnego dnia we trójkę koleżanka i kolega - słuchaliśmy bajki, a ja miałam słuchawkę. I nagle automat był tuż przy ulicy - z piskiem zatrzymał się samochód, który zjechał
z przeciwnego pasa. Wbrew przepisom podjechał pod ten telefon. Tak
wyglądało jakby się spieszył. Wysiadł z niego bardzo gruby facet, podbiegł do
tego telefonu i złapał mnie za rękę i coś zaczął wykrzykiwać. W tym momencie
kolega i koleżanka uciekli i ja zostałam sama. Uciekając krzyczeli - "Czarna
Wołga, Czarna Wołga". Ten facet się ze mną szamotał i groził, że mnie
zabierze, ale po pewnym czasie jednak mnie puścił a ja szybko biegiem
wróciłam do domu. Po drodze spotkałam kolegę, który prowadził na odsiecz
dziadka, tłumacząc mu, że mnie zabrała "Czarna Wołga". Potem moja
koleżanka, która uciekła do domu, a mieszkała obok telefonu, mówiła, że
z okien doskonale widziała, że w samochodzie tym siedziała siostra zakonna
i stały słoiki z krwią. Ona wysnuła przypuszczenie, że ten facet chciał mnie
porwać, żeby zakonnica mogła wypić moją krew".
Jak z tego widać mit może przybierać różne kształty, zataczać różne kręgi,
zanikać, żeby potem w innej szacie się odrodzić, ale zawsze istnieje.
3 Opowieść uzyskałem od 29-letniej obecnie mieszkanki Torunia, wspominającej
wydarzenie
z dzieciństwa.

�203
Mityczne opisywanie świata jest jedną z podstawowych form postrzegania
rzeczywistości. Dzieje się tak zarówno w społeczeństwach tradycyjnych, jak
i nowoczesnych, choć - rzecz oczywista - na innych zasadach. W tych
pierwszych myślenie mityczne jest powszechnie obowiązujące i w zasadzie
jedyne. W kulturach tych mitologie tworzą zwarte systemy norm, wartości,
sądów i wzorów zachowań akceptowanych przez uczestników danego społeczeństwa. W mitach odbija się obowiązujący powszechnie światopogląd,
wierzenia, organizacja społeczna, system pokrewieństwa. Mity tradycyjne mają
dla takich społeczeństw znaczenie podstawowe, objawiają się w nich najistotniejsze dla danej grupy cechy kulturowe. Najważniejszą z nich, która pozwala
mitom pełnić tę główną rolę jest fakt, że przyjmują one zawsze formę
opowiadania. Ten sposób przekazu stanowi wyjątkowo dogodne narzędzie
komunikowania wielorakich treści.
Doniosłość lub swoista wszechobecność mitu w kulturach tradycyjnych
wypływa z totalności tych kultur. Sytuacja kulturowa nowoczesnych społeczeństw europejskich jest z gruntu odmienna. Od kiedy kultura podzieliła się
na względnie autonomiczne dziedziny, mity tradycyjne nie mogły pełnić już
swoistej roli. Jednakże wiele cech i funkcji mitów tradycyjnych przejęły
odpowiednie sfery kultury nowoczesnej. W społeczeństwach typu nowoczesnego, klasyczne myślenie mityczne, które jest wypierane coraz bardziej przez
myślenie dyskursywno-racjonalne, objawia się "podstępnie", jednak dostrzec je
można w całej nowoczesnej kulturze.
Etnografię interesuje cała dziedzina myślenia potocznego, to znaczy takiego, w którym najłatwiej i najczęściej do głosu dochodzi myślenie mityczne.
Myślenie to implikuje kreacje symboli i stereotypów, które w szerokim
rozumieniu Barthesa zwane są również mitami. Takie analizy stają się powoli
jednym z wiodących tematów nowoczesnej antropologii. Podejście tego rodzaju prowadzi do zanegowania, bądź przynajmniej pomniejszenia znaczenia mitu
jako opowieści. Przytaczane przykłady świadczą natomiast o tym, że i tego
typu mity są wciąż żywe. Powtarzam raz jeszcze - za P. Ricoeurem - że tylko
poprzez opowieść można oddać pewne treści związane z dramatem ludzkiego
życia. Uważam, że etnografowie badający jakąkolwiek grupę kulturową
powinni uwzględniać treści owych "zbiorowych wyobrażeń". Są one bardzo
ważne dla zrozumienia wielu kulturowych zjawisk4.

4 Opowiadania
i plotki stanowiące podstawę materiałową mmeJszego artykułu zostały
pozyskane w latach 1987-1990, głównie w Poznaniu i woj. poznańskim. Wykorzystano w tym celu
rozmowy z przypadkowymi osobami, a także informacje zasłyszane na ulicach, w środkach
komunikacji, sklepach itp.

�204
BIBLIOGRAFIA
Aragon L.
1971 Hlieśniak paryski, Warsza wa.
Barthes R.
1970 Mit i znak, Warszawa.
1971 Changer l'objet lui - meme, "Esprit " nr 404, 1971.
Caillois R.
1973 Żywiol i lad, Warszawa.
Jung C. G.
1982 Nowoczesny mit. O rzeczach widzianych na niebie, Kraków.
Kmita J.
1985 Kultura i poznanie, Warszawa.
Olędzki J.
1991 Murzynowo. Znaki istnienia i tożsamości kulturalnej mieszkańców wioski nadwiślwlskiej
XVIII-XX
wieku, Warszawa.
Pałubicka A.
1984 Przedteoretyczne postaci historyzmu, Poznań-Warszawa.
Ricoeur P.
1986 Symbolika zla, Warszawa.
Rougemont D.
1968 Milo.~ć a świat kultury zachodniej, Warszawa.
Sauvy A.
1971 Mythologie de notre temps, Paris.

Hubert

Czachowski

A CONTRIBUTION

ERROR, GOSSIP, MYTH
TO THE STUDIES ON CONTEMPORARY

MYTHS

(Summary)
The main objective of this article is to provide an answer to the question whether in the
contemporary Western culture there are any myths. The very word "myth" has become one of the
most popular, but at the same time the least clear terms in the contemporary human sciences. To
introduce order into the terminological chaos, an attempt was made to compare the contemporary
myth with its equivalents known from traditional societies. This classification was based on the
hermeneutical theory of Paul Ricoeur as the most comprehensive one, since it combines elements of
other methodological disciplines (e.g. phenomenology and structuralism.) Ricoeur argued that
myths might fulfill their basic functions only if they took the form of a story. Following this path,
traces of such stories were tried to be found in the contemporary world.
Roland Barthes and surrealists ahead of him noticed that the most important element in myth
formation was error. In this way people impinge new meaning on reality. The same refers to gossip:
when an ethnographer collects all gossips concerning one subject, a story is formed - a myth. As
an example of the above may serve the collective image of the lives of well known public figures,
e.g. Lech Wałęsa or John Paul II. However, due to specific features of the Western culture, such
myths do not acquire permanence.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7577" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7557">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6b0f0a07440c6cfd057c89044055db3b.pdf</src>
        <authentication>6cbc8fdd07ff7b58969f1b865afb2afa</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90438">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2787</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90440">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90442">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2596</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90443">
                <text>Ćwiczenia z pamięci / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90444">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.3, s.71-78</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90446">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90448">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90449">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90450">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90451">
                <text>Ćwiczenia z pamięci
Rok 1949. Powstanie Państwowego Instytutu Sztuki
Aleksander Jackowski

Dokładnie przed półwiekiem powstał Państwowy Instytut
Sztuki, a także - to już materiał na inną opowieść - Państwo­
wy Zespół Pieśni i Tańca „Mazowsze". Troche, później, w po­
czątku przyszłego roku, minie 50 lat od zamknięcia redakcji
tygodnika „Odrodzenie". W każdej z tych instytucji pełniłem
jakąś' funkcję, co mnie upoważnia do tego, by występować
dziś w kostiumie kombatanta, świadka wydarzeń. Jak wiado­
mo, największą, jeśli nie jedyną zasługą kombatanta jest to,
że jeszcze żyje. No, i że pamięta czasy, które - prawdę
mówiąc - nikogo dziś nie obchodzą, poza innymi kombatan­
tami. A ci żyją przeszłością, można powiedzieć: żyją, by
wspominać, opowiadać, co kiedyś widzieli, w czym uczestni­
czyli. Ale nawet wnuki nie chcą ich słuchać, co ich obchodzi
jakiś Starzyński czy Sokorski. Jednak wspomnienia należą do
rytuału jubileuszowych obchodów, więc trudno się dziwić, że
i mnie poproszono o to, bym napisał o tym, jak powstał Insty­
tut Sztuki. Dobrze, napiszę, ale mam wątpliwości, czy się do
tej roli nadaję. Znam siebie, palnę coś niepotrzebnego, jak
gość na weselu, który nie umie się powstrzymać od komenta­
rza na temat prowadzenia panny młodej.
Poza tym, czy moja relacja, w którą święcie wierzę, bę­
dzie prawdziwa, dokładna? Czy wywołując obraz przeszło­
ści, zdołam zachować sensowne proporcje, nie skrzywdzę ko­
goś, nie pomówię, wybiorę fakty rzeczywiście ważne. Jest to
przecież niezależne od woli, pamięć ma własne życie, to cho­
wa, to wyrzuca trupa z szafy. Czy więc wspominając, nie
konstruuję swojego życiorysu „od tyłu"?
Umówmy się więc, że będzie to niesprawiedliwe, nie krę­
powane troską o to, by wyważyć proporcje poruszanych
spraw.
Wszystko się działo w określonym czasie. Schizofrenicz­
nym. To podkreślam. Bez wprowadzenia tego pojęcia trudno
pojąć zachowania ludzi. Moi ówcześni koledzy w Minister­
stwie Spraw Zagranicznych dystansowali się wobec reżimu,
ale zarazem działali z pełnym przekonaniem na rzecz uznania
przez Zachód granicy na Odrze i Nysie. Powieka nam nie
drgnęła, gdy się dowiadywaliśmy o wyrzucaniu Niemców
z Ziem Zachodnich (wówczas nazywano je Odzyskanymi).
Dziś dziwimy się Serbom, wtedy sami nie chcieliśmy sobie
uświadomić, co to znaczą czystki etniczne. Zawsze istnieją
wytłumaczenia: zasłużyli sobie; skoro nam zabrano Lwów
i Wilno, to...; gdzie drwa rąbią...; nie czas żałować róż... Cie­
szyła odbudowa, a włączając się w nią „wysługiwało się wła­
dzy". Aby zrobić coś sensownego, i to nie tylko dla siebie,
przyjmowano stanowiska, wstępowano do PPR. Prowadziło
to do sytuacji dwuznacznych, konfliktowych. Miłosz napisał
później o syndromie Ketmana: nie ujawniam swych prawdzi­
wych poglądów, udaję, by zrobić coś dobrego. Dla siebie, ro­
dziny, ale i dla kraju. Co jednak zrobić, kiedy ta postawa

przynosi wymierne, całkiem prywatne, korzyści? Angażuję
się w dobrej sprawie, ale przy tym zaspokajam swoje ambi­
cje, buduję karierę. Najpierw mówię, tak jak wiem, że powi­
nienem mówić, później już te słowa przyjmuję za swoje. Sło­
wa wypowiedziane zmieniają świadomość, wszak psychika
dąży do zachowania równowagi. Nie każdy potrafi żyć jak
szpieg Kukliński.
Uczyliśmy się przystosowywać do rzeczywistości. Do te­
go nie były konieczne moralne uzasadnienia. Życie stawało
się grą, kłamali „oni", więc i ja miałem prawo kłamać, uda­
wać. Ale nie czyni się tego bezkarnie. Wstępowano do partii
nie tylko dlatego, że się wierzyło w jej program. Jednak bę­
dąc w partii „na niby" w jakiś sposób się naginało, ulegało
presji propagandy, wchodziło w sytuacje moralnie dwuznacz­
ne, konfliktowe.
W sierpniu 1949 r. Watykan wydał oświadczenie, grożąc
ekskomuniką za przynależność do partii komunistycznych
i robotniczych. A przecież wstępowano, wychowując dzieci
w duchu katolickim, chrzcząc je, posyłając do komunii. Kraj
się odbudowywał, każdy nowy dom cieszył. W tymże roku 22
lipca otwarto Trasę W-Z i most Śląsko-Dąbrowski. To była
wielka radość. W dwa dni później uruchomiono radiostację
w Raszynie. Ludzie bawili się na placach i ulicach miasta. Na
Mariensztacie.
A niepokorni, odważni, bezkompromisowi? Tych życie
spychało na bok. Zarówno niechętnych wszystkiemu, jak i ta­
kich, którzy walczyli w konkretnych sprawach o swoje racje.
Logika czasu powodowała, że ośrodkiem krystalizacyjnym
postaw stawał się Kościół. Dlatego władze zwalczały go róż­
nymi sposobami, aresztami i próbami rozbicia (PAX). Po­
trzebna była odwaga i... wiara, by w najgorszym okresie
oświadczyć, jak to uczynili Stanisław Stomma i Jerzy Turowicz: „Marksistami ani socjalistami nie jesteśmy. Widzimy
w socjalizmie wiele stron dodatnich. Niemniej ideał socjali­
styczny nie jest naszym ideałem. Dlatego też nie możemy
i nie powinniśmy przyjmować na siebie odpowiedzialności za
realizację tego ideału w Polsce i na świecie".
Za takie postawy się płaciło. Ale ludzie są tylko ludźmi,
odczuwają strach - wiemy, że nie bezzasadnie! - troszczą się
0 najbliższych, nie chcą być odrzucani. Ci sami po latach nie
umieją zrozumieć, jak mogli ulec „zaczadzeniu". A ulegali,
1 to kto? Znakomici pisarze, plastycy, w tym późniejsi boha­
terowie opozycji. Specjalistą od wytykania im tego stał się
badacz twórczości Leśmiana - Zdzisław Najder.
Nieraz trzeba było wybierać, i były to trudne decyzje.
Człowiek, któremu kultura polska zawdzięcza więcej niż ko­
mukolwiek innemu, prof. Stanisław Lorentz w trosce o dobro
narodowe nie zawahał się zawiadomić MSZ o tym, że wyjeż­
dżający z Polski ambasador pewnego kraju wywozi cenne za1

2

71

�bytki, dokumenty, regalia. W rezultacie „przypadkiem" ładu­
jąc skrzynie na statek opuszczono tę, o którą chodziło tak, że
się rozbiła. Skandal zatuszowano, ambasador już nie wrócił,
Muzeum Narodowe zyskało eksponaty. Tenże prof. Lorentz
dla MSZ napisał, wydaną pod pseudonimem, książeczkę o ra­
towaniu zabytków. A ilu wybitnych, dalekich od akceptacji
ustroju ludzi działało na rzecz powrotu do kraju dzieł zagra­
bionych przez Niemców w czasie wojny?
Zadawano sobie nieraz pytanie, co robić? Co i w imię cze­
go poświęcić. Przypomina mi się pewien wieczór, to było
w 1949 г., kiedy to niespodziewanie zjawiło się u mnie w do­
mu dwóch panów, szukając porady, a może nie tyle porady,
co potwierdzenia swoich decyzji. Dodam, że należałem do
PPR, panowie uważali zapewne, że jestem przyzwoity (tak
np. informował w swym liście do Kenarów Czesław Miłosz)
i więcej wiem o zamierzeniach władz (akurat!). Obaj byli dy­
rektorami w Ministerstwie Kultury i Sztuki. Bohdan Urbano­
wicz kierował Departamentem Szkolnictwa Artystycznego,
Juliusz Starzyński Biurem Współpracy Kulturalnej z Zagrani­
cą. Wezwał ich Włodzimierz Sokorski, wiceminister w resor­
cie kultury, ale faktycznie w nim rządzący, odpowiedzialny
za front ideologiczny. Nie krył swej roli, wtedy w ogólnym
systemie kłamstwa ministrem robiono kogoś bezpartyjnego,
a rządził jego partyjny zastępca.
Skoro już zabrnąłem w dygresję o systemie kłamstwa, do­
dam, że władza Sokorskiego też była ograniczona i w znacz­
nym stopniu pozorna. Sterowano nim z Wydziału Kultury КС
(wówczas kierował nim Jerzy Albrecht), który z kolei otrzy­
mywał dyrektywy i cięgi z ambasady radzieckiej. Z niej zre­
sztą telefonowano, bywało że i po kilka razy dziennie, do mi­
nistra, wyrażając np. swoje niezadowolenie z wystawionej
sztuki, wydanej książki. W tejże ambasadzie istniała iden­
tyczna jak w КС struktura stanowisk, odpowiadająca struktu­
rze rządu. Ale i ona, jak się później okazało, była kontrolowa­
na przez równoległe kanały informacyjne (i nie tylko)
NKWD, partii, wojska. Nie wiem, jak liczna była wówczas
służba ambasadzka, mówiono tylko, że w latach siedemdzie­
siątych ambasada i jej przybudówki liczyła ok. 8000 współ­
pracowników. Do tego doszła w tamtych latach równoległa
siatka obserwacyjna enerdowskiej Stasi.

wy - tak odpowiedziałem. (Tu dodam, że Sokorskiego zna­
łem jeszcze z wojska, 1 Dywizji im. Tadeusza Kościuszki, był
wówczas zastępcą gen. Berlinga i przez pewien czas moim
szefem.)
Urbanowicz zrezygnował ze stanowiska, został profeso­
rem w Akademii Sztuk Pięknych. Natomiast Starzyńskiego
udało się ministrowi pozyskać. W ramach tej „łapanki" wcią­
gnął zresztą więcej osób do partii. Starzyński nie krył, że za­
leży mu na tym, aby zrealizować swoje plany, w których mie­
ściła się koncepcja instytutu. Wiele razy o niej mówił, przez
dobrych kilka miesięcy widywałem się z nim codziennie.
Wymiana kulturalna wymagała decyzji MSZ. Podobnie jak
naukowa. Miałem wówczas u szefów resortu na tyle mocną
pozycję, że mogłem wnioskować o paszport, wyjazd i w za­
sadzie zawsze to realizowano.
Nazwisko Starzyńskiego znałem sprzed wojny, był dyrek­
torem Instytutu Propagandy Sztuki. Poznałem go dzięki Józe­
fowi Czapskiemu, który miał w 1938 r. wystawę w lokalu
IPS-u. Oczywiście, interesując się sztuką i zamierzając pójść
w 1939 r. na historię sztuki, znałem dzieło Hamana, tłuma­
czone przez Walickiego i uzupełnione w części współczesnej
przez Starzyńskiego. Dlatego ucieszyłem się, gdy któregoś
dnia w 1970 roku przyszedł do mnie, do departamentu.
Schudł, twarz miał nabrzmiałą, apoplektyczną, tym bardziej
czerwoną, że nosił buraczkowy garnitur. Opowiadał o Murnau, Leonie Schillerze, z którym jeździł po Niemczech,
w końcu zaproponował swą kandydaturę na attache kultural­
nego w Rzymie. Wyraziłem zdziwienie, przecież nie zna kra­
jowych realiów, jak więc miałby prezentować naszą kulturę.
Powiedziałem, że jest oczywiście znakomitym kandydatem,
chyba nie ma lepszego, ale niech rok - dwa pobędzie w kra­
ju, popracuje. Zmartwił się, ale uznał te racje. Zadzwoniłem
wtedy do Sokorskiego i umówiłem na drugi dzień obu panów.
Dodałem, że jak sądzę, będzie to znakomity dyrektor Biura
Współpracy Kulturalnej z Zagranicą (pracował w nim wów­
czas krytyk i historyk literatury Kazimierz Czachowski). Sta­
rzyński spodobał się ministrowi, już następnego dnia przy­
szedł do mnie w swej nowej funkcji dyrektora Biura. W ten
sposób stał się moim partnerem, i widywaliśmy się odtąd
bardzo często.

Ale wróćmy do jesiennego wieczoru. Obaj panowie, jeden
wcześniej, drugi później, radzili się - co robić. Sokorski po­
wiedział każdemu z nich to samo: zaostrza się sytuacja mię­
dzynarodowa, krzepnie front ideologiczny, nie może więc tak
być, by kierownicze stanowiska zajmowali ludzie nie należą­
cy do partii. Daje im, bodajże, 48 godzin na odpowiedź.
Wstępują do PPR i zostają na swych stanowiskach, albo...
Otóż Urbanowicza interesowało to „albo". Ultimatum kate­
gorycznie odrzucił, chciał jednak znać moje zdanie, do jakich
granic może się takie „albo" posunąć. Słyszało się przecież
ciągle o aresztowaniach, procesach. Np. w MSZ, w Departa­
mencie Prasy i Informacji (którym kierowałem), w niecały
miesiąc po moim odejściu aresztowano bliską mi i kompe­
tentną osobę: Paulę Born. Aresztowano kilku dyrektorów de­
partamentów. Aresztowano w środowisku mnie bliskim: sio­
strę prof. Jana Białostockiego, Heddę Bartoszek, wkrótce po­
tem prof. Michała Walickiego. We wszystkich tych sprawach
interweniowałem (wraz z prof. Starzyńskim) u Sokorskiego,
a w sprawie Walickiego w Wydziale Kultury КС, gdzie Paweł
Hoffman pokazał mi dwa tomy sfingowanych akt.
Otóż Urbanowicz chciał znać moje zdanie, co będzie, je­
śli da Sokorskiemu odpowiedź odmowną. Przypuszczałem,
że nic się nie stanie, Sokorski nic był ani złośliwy, ani mści­

Później w życiu zamieniliśmy role, petent stał się szefem.
Poglądy mieliśmy chyba podobne, z tym że on dojrzewał do
akceptacji ustroju, ja do jego negacji. Spotkaliśmy się nieja­
ko w środku. Podobnie jak duża część środowiska artystycz­
nego przed wojną, nie krył sympatii do lewicy. Mnie zaś
ukształtowała lektura Conrada, Brzozowskiego i Żeromskie­
go, a do tego hece antysemickie, syberyjski łagier, wojsko,
MSZ. Byłem naiwny, ale już wtedy, gdy się poznaliśmy - roz­
czarowany. Chciałem się wycofać z dygnitarstwa, kłamstw,
zostać tym, kim powinienem był być - studentem, człowie­
kiem robiącym to, co chce, a nie to, co musi.
Starzyński starał się widzieć dobre strony ustroju, wejść
w tę rzeczywistość, znaleźć w niej miejsce dla swych ambi­
cji i możliwości. Sądzę, że mnie lubił, trochę interesownie,
trochę po ojcowsku. Wiedział też dobrze, że mogę mu być
przydatny, wyczuwał, że jestem przyzwoity (śmiesznie dziś
brzmi to słowo), a przy tym wciąż dobrze widziany przez par­
tyjnych bonzów, których znałem z wojska i MSZ.
Spotykaliśmy się, czasem o przedziwnej porze, o 6 rano,
na śniadaniu. Ja jeszcze zaspany, śnięty, on już radosny, pro­
mieniejący energią. Wstawał o 5, długo parskał pod pryszni­
cem, potem zaczynał dzień, w którym nigdy mu się nie uda­
ło dotrzymać przewidywanych terminów. Ludzi umówionych

3

72

�na 11 przyjmował o 14 lub później, zawsze zdziwiony, że źle
sobie wszystko zaplanował. Ale nigdy się nie spieszył, roz­
mowa to była rozmowa, a nie tylko - załatw sprawę i żegnaj.
Paradoksalnie, jego niepunktualność wynikała z szacunku dla
rozmówcy. Udawało się na ogół dotrzymać terminu z pierw­
szym, dlatego umawialis'my się o tak wczesnej godzinie. Do­
dam, że spał 3-3,5 godziny. Więcej nie potrzebował, dzięki
czemu miał dużo czasu na pracę, lektury, spotkania. Oblicza­
łem, że moje dwa lata życia to był jego rok. Kiedy mu to po­
wiedziałem, zasępił się, powiedział: nie będę długo żyć, mój
czas to pięćdziesiątka. Cała rodzina ze strony ojca umierała
na serce, dawniej mówiono - na apopleksję.
Praca, wykłady wciągały go. Jako dyrektor Biura był
kompetentny, co należało do wyjątków w czasie, gdy z dnia
na dzień awansowano agitatora na generała, robociarza na
wojewodę, niedoszłego studenta na dyrektora w MSZ. Mar­
ksizm pociągał go swą socjologiczną perspektywą. Był nie
tylko historykiem sztuki, ale i socjologiem kultury, sztuki.
Dziwiono się, że chodzi na westerny i filmy, które pasjono­
wały młodzież. Ale on chciał je widzieć, znać, rozumieć czas,
w którym żyje.
Czy widział złe strony peerelowskiego życia. Oczywis'cie,
doskonale je dostrzegał, ale nie odwracał oczu od dobrych.
Inna rzecz, że stanowisko dyrektorskie tworzyło barierę. Ko­
ledzy plotkowali, opowiadano o rzeczach prawdziwych
i zmys'lonych, ale szefa się bano, zresztą z racji urzędu nie
miał czasu na takie rozmowy. W partii źle patrzono na ludzi,
którzy dyskutują, chodzą do kawiarni, spotykają się z niezna­
nymi ludźmi. Do tego komuś, kto współpracował z „władzą"
nie wszystko mówiono. Krąg przyjaciół Profesora był wów­
czas raczej wąski. Prof. Lorentz, Michałowski, z nimi się
konsultował, pomagali sobie nawzajem Państwo Jaworscy.

Kiedyś dowiedziałem się od profesora, że Sokorski
chciałby powołać przy ministerstwie instytut zajmujący się
sztuką. Było oczywiste, że jemu powierzy organizację. Ale
był jeden szkopuł - Starzyński nie należał do partii, mimo że
wcześniej zadeklarował chęć wstąpienia. Po prostu, aby być
członkiem partii, trzeba było być do niej przyjętym. Należa­
ło więc mieć rekomendacje i zgodę podstawowej organizacji.
Tymczasem POP Uniwersytetu nie chciało Profesora przyjąć.
Zarzucano mu nieprawe pochodzenie - ziemiańskie, ciągoty
piłsudczykowskie, mieszczańskie, poglądy nacjonalistyczne.
Sokorski martwił się, ale jednak stawiał na Starzyńskiego.
Musisz go wesprzeć, powiedział do mnie, inaczej nie prze­
pcham jego kandydatury. (Tak się stało, ale dopiero w insty­
tucie, kiedy to angażując partyjnych pracowników do admi­
nistracji, udało się skompletować podstawową organizację)
Był koniec roku 1948. Udało mi się, korzystając z wyja­
zdu min. Modzelewskiego, zwolnić z MSZ. Urzędujący
wiceminister był z PPS, a po Kongresie Zjednoczeniowym
premier Cyrankiewicz chciał wprowadzić swoich ludzi do
różnych instytucji, zwłaszcza do MSZ. Miałem w departa­
mencie zastępcę, Gustawa Gottesmana, mądrego, wykształ­
conego, no i członka PPS. Kiedy powiedziałem min. Leszczyckiemu, że chcę odejść, a Gottesman świetnie mnie za­
stąpi, nie kryjąc zadowolenia podpisał moje zwolnienie. Nie
wpłynęło to na rozkład moich zajęć, chodziłem codziennie do
redakcji „Odrodzenia", w której jako zastępca redaktora na­
czelnego Jerzego Borejszy zajmowałem się działem sztuki,
kultury. Studiowałem przy tym socjologię u prof. Stanisława
Ossowskiego, chodziłem na wykłady historii sztuki, pomaga­
łem Tadeuszowi Sygietyńskiemu w organizacji zespołu „Ma­
zowsze". Propozycję prof. Starzyńskiego, abym wraz z nim
podjął się organizacji instytutu, przyjąłem z mieszanymi

Rok 1951. Od lewej: p. Marciniak, kier. administracyjny; Mieczysław Harley (dyrektor administracyjny), prot. Juliusz Starzyński, Aleksander
Jackowski, Irena Schillerowa (sekcja teatru)

73

�uczuciami. Nie miałem jeszcze magisterium, wchodziłem
w sytuację, którą uważałem za kuriozalną - „nie matura, lecz
chęć szczera zrobi z ciebie oficera", ale widziałem w tym
szansę dla siebie. Oczywiście zdawałem sobie sprawę z tego,
że jedyną moją kwalifikacją na to stanowisko, pomijając za­
interesowania i szczere chęci, było to, że należałem do partii.
W tamtym czasie okazało się to bardzo ważne. Wśród kandy­
datów na pracowników instytutu członków partii było mniej
niż palców jednej ręki. Tak więc czerwona legitymacja stawa­
ła się jeśli nie jedynym, to najważniejszym moim atutem.
Wstydliwym, ale ważnym w ówczesnej sytuacji.
Przypomnę: mamy rok 1949; zaostrza się walka z tzw.
podziemiem. Procesy, aresztowania, sowietyzacja armii.
Marszałkiem zostaje Konstanty Rokossowski, nagle miano­
wany Polakiem, orłem rewolucji. Trwa wojna w Korei.
W kraju likwiduje się drobną wytwórczość, podporządkowu­
je przemysł i gospodarkę centralom, którymi łatwiej kiero­
wać (mając do dyspozycji ograniczoną kadrę zaufanych lu­
dzi). W kulturze dokonuje się przyspieszony proces ideologi­
zacji, a nazywając to ściślej - sowietyzacji. Następuje ograni­
czenie, a po nim likwidacja dotychczas utrzymywanych swo­
bód, pozorów liberalizmu. Zwłaszcza w nauce i sztuce. Mini­
ster Sokorski, który jeszcze przed kilkoma tygodniami za­
pewniał, że marksizm-leninizm jest jedną z równorzędnych
ideologii - nagle oświadcza, że w nauce tylko jedna metoda
jest dopuszczalna - marksizm-leninizm, a w sztuce realizm
socjalistyczny.
Zaciska się obroża, następuje zakaz przywozu i kolporta­
żu wszelkich druków wydawanych za granicą, ogranicza się
wyjazdy na Zachód, nawet stypendia. Partia oświadcza: „mu­
simy budzić odrazę do sztuki, która nosi ładunek formalistyczej bezideowości i cynizmu".
Ostatnią manifestacją sztuki niezależnej była ostro kryty­
kowana w prasie I Wystawa Sztuki Nowoczesnej w Krakowie
(grudzień - styczeń 1949). W lutym zamieściłem w „Odro­
dzeniu" recenzję z niej Janusza Boguckiego: „Mamy tu do
czynienia z postawą życiową awangardowych schyłkowców,
którzy buntują się przeciw mieszczuchowi i bezmyślnej real­
ności jego bytu, i nie umieją się przebić ku innej realności
społecznej". Co wtedy myślałem?
20 stycznia następuje dymisja Gomułki, powstaje RWPG.
Dwa dni później Sokorski przemawia na IV Walnym Zjeździe
ZZLP w Szczecinie. „Tak jak nie istnieje żadna twórczość
poza czasem i przestrzenią swojej epoki, tak nie istnieje neu­
tralna postawa pisarza, pomimo nieraz jego subiektywnej wo­
li".
Starzyński proponuje Boguckiemu pracę w projektowa­
nym instytucie, ale ten woli nie wiązać się z żadną instytucją.
Starzyński nie ma już wątpliwości. Przynajmniej na pozór. Po
wizycie w Moskwie formułuje koncepcję instytutu: na wzór
radzieckiej Akademii Sztuk ma łączyć różne dyscypliny. Po­
czątkowo w postaci zakładów: plastyki, muzyki, filmu, tea­
tru. Może i architektury? W perspektywie zakłady przeisto­
czą się w odrębne instytuty. Cechą charakterystyczną tej kon­
cepcji jest łączenie zadań: dokumentacyjnych, badawczych,
krytyki artystycznej. Historia i współczesność. Monografie
artystów, wstępne syntezy i publicystyka. „Postęp" w bada­
niach polega w takim ujęciu na równoległym traktowaniu
tych członów. Monografie, badania historyczne mają dostar­
czać materiału dla syntez, te zaś wskażą kierunki, w jakich
należy prowadzić badania, jakie zjawiska wyróżniać. Kryty­
ka zaś winna czuwać nad tym, aby i naukowcy, i artyści trzy­
mali się wiernie zasad estetyki marksistowskiej.
4

5

74

Trudno mi powiedzieć, w jakiej mierze Starzyński utożsa.
miał się z tym programem. Faktem jest, że realizował go nie!
konsekwentnie. Rozumiał, że po to, by stworzyć poważne za­
kłady i prowadzić badania nad przeszłością, ale i teraźniej*
szością, musi zapłacić jakąś cenę. Jaką? Co uczynić, by zapa-i
nować nad sytuacją i nie stać się biernym pionkiem w rękach
Sokorskiego?
Instytut, tak jak go kształtował, miał się stać placówką
nadrzędną. Katedry uniwersyteckie były jeszcze słabe, ich!
zadania z konieczności ograniczone, natomiast Państwowy)
Instytut Sztuki miał zapewnione znaczne środki. Dzisiaj to
się wydaje niewiarygodne, ale wówczas właściwie wszystko
można było zrobić, oczywiście właściwie, czyli sprytnie uza­
sadniając. Chcecie dom na instytut? - proszę. Trzy domy proszę. Sto etatów? - nie ma sprawy. Jeszcze dziesięć? - to
się załatwi. Pamiętajmy, jakie to były czasy i jaką rolę w nich
odgrywała sfera ideologii. Mówiło się „front ideologiczny".
Tu już nie chodzi o to, że prezydent i I sekretarz PPR, poja­
wiali się na premierach w teatrze czy na zjeździe architektów,
że na zebraniach КС dyskutowano o nowych książkach, zwo­
ływano nadzwyczajne posiedzenia, ponieważ Adam Schaff
coś nowego i niepokornego napisał. Jakub Berman - „numer
2" w państwie - do późnej nocy czytał przysłane mu przez
wydawnictwa maszynopisy Konwickiego, Bratnego, Brandy­
sa, Stryjkowskiego, Rudnickiego.
Na normalnym człowieku, a nawet na takim jak ja, robiło
to niesamowite wrażenie. „Oni" rzeczywiście wierzyli w moc
słowa drukowanego. Nie napisane, więc tego nie ma. Strach
przed nieprawomyślnością, przekonanie, że od niej się zaczy­
nają wszelkie bunty, rewolucje. Cenzura śledziła kropki,
przecinki, podpisy pod ilustracje. A wtedy zawsze się coś
„strasznego" przemknie. W Encyklopedii PWN prorocze
przeinaczenie w haśle „Dochód narodowy". Napisano
„w okresie przejścia od socjalizmu do kapitalizmu"! a czyta­
ło kilku korektorów i 6 redaktorów! Oczywiście polecieli. Na
gmachu PKO, 1 maja, zawisł transparent: „Precz z podżega­
czami wojennymi". Ale pod czym zawisł? Pod wielkimi por­
tretami Stalina, Bieruta i Rokossowskiego! Zgroza.
Starzyński rozumiał, że za szansę sensownych badań trze­
ba coś dać władzy. Przejął Katalog Zabytków, zaangażował
Jerzego Łozińskiego, Michała Walickiego, Andrzeja Ryszkiewicza, i dobrze wiedział, że musi im zapewnić spokój. Nato­
miast w krytyce współczesnej trzeba było za to zapłacić.
Mówił rzeczy, w które chyba tylko trochę wierzył, jeśli
w ogóle wierzył. A mówił bez demagogii, spokojnie, po profesorsku. Tyle że straszliwie długo. Zawikłanie, tak jakby mu
się myśl jawiła pomalutku w procesie mówienia. Słuchacze
omdlewali, ale nawykły do wykładów miał wewnętrzną mia­
rę - 45 minut. Jeśli je przekroczył, sprężynka przeskakiwała
i znów mówił... następne 45 minut.
W lutym na Zjeździe Plastyków w Nieborowie wygłosił
referat o realizmie. Wsparł go Sokorski, któremu poprzednie­
go dnia wieczorem dałem broszurkę o formalizmie i o czymś
jeszcze, co zaowocowało długim wystąpieniem.
Powiedział w istocie to, co później wydrukował w „No­
wych Drogach" - że sztuka postępowa może być tylko i wy­
łącznie socrealistyczna „Każda inna jest nieświadomym sta­
czaniem się na pozycje wyrodniejącej sztuki ginącego świa­
ta".
Nastąpiła seria ogólnopolskich zjazdów, na których za­
wsze referaty programowe wygłaszał Sokorski. W ciągu kil­
ku miesięcy odbyły się programowe narady: związku muzy­
ków i kompozytorów, plastyków, architektów (z udziałem

�prezydenta, premiera itp.), aktorów, szkół artystycznych, fil­
mowców, historyków sztuki. Ministra bawiło otwieranie róż­
nych zamków jednym wytrychem, cieszył się swoją inteli­
gencją i sprytem. Świntuszył, kochał kobiety, i już to go bro­
niło przed dogmatyzmem. Kiedy mógł - pomagał. W trud­
nych sytuacjach nie wahał się jednak powiedzieć cos', w co
nie wierzył. Mówiono, że jest cyniczny. Był, i kto wie, czy
w pewnych sytuacjach cynizm nie był wówczas ludzką ce­
chą, której dogmatycy nie znali. W wielu sytuacjach ratowa­
ło go poczucie humoru, także dotyczące własnej osoby. Wy­
konywał polecenia, których będąc ministrem, nie mógł zlek­
ceważyć. Bito go w życiu za różne odchylenia, spadał w dół
i znów się piął do góry. Przeżył więzienie na Łubiance.
W wojsku Berlinga, z funkcji zastępcy dowódcy i stopnia
pułkownika zdegradowano go, aby po latach uczynić preze­
sem ZBOWiD-u. Znał Związek Radziecki i to wiele tłuma­
czy. Ale Starzyński? Dlaczego dał się wówczas wciągnąć
w politykę? Trudno to dziś zrozumieć, jednak wiem, iż miał
wówczas sto razy trudniejszą sytuację ode mnie, czy np. od
Andrzeja Ryszkiewicza. My nie musieliśmy, ale on musiał
uczestniczyć w tym nawracaniu artystów, czy ściślej mówiąc
deprawowaniu, jeśli chciał stworzyć instytut i być jego dyrek­
torem. Na ile się angażował naprawdę? Wydaje mi się, że
czasem wierzył w to, co mówi, chciał wierzyć, później złościł
się, normalniał. Jednak nie angażował się w sprawy podejrza­
ne, personalne. Dziś, kiedy o nim (ale i o sobie) myślę, trud­
no się wczuć w tamtą sytuację, gdy nic nie wskazywało na to,
żeby coś się mogło zmienić. Jeśli, to na gorsze. Kiedy się raz
znalazło w trybach, trzeba było bardzo uważać, aby nie zo­
stać przez nie zmiażdżonym. A on się znalazł. To była cena
kariery, ale i powstania instytutu.
Młodemu czytelnikowi powiem jeszcze o sprawie bardzo
ważnej. Nie mogliśmy nawet przypuścić w marzeniach, że za
naszego życia rozsypie się Związek Radziecki, a Armia Czer­
wona wyjdzie z Polski. Czy można było przewdzieć, że Sta­
lin (leczony... pijawkami) umrze za kilka lat i wszystko po­
woli zacznie normalnieć? Trzeba więc było podjąć reguły
gry, jeśli się chciało kierować instytutem, publikować, istnieć
publicznie. Starzyński zazdrościł Białostockiemu, że robi ka­
rierę nie angażując się w działalność organizacyjną. Uważał
jego postawę za ucieczkę w naukę, sam bowiem angażował
się, świadom tego, że w ten sposób chroni innych, daje im
komfort swobodnych badań. W listopadzie 1949 roku sche­
mat instytutu był już nakreślony, pracownicy zaangażowani,
nazwa nadana: Państwowy Instytut Sztuki. Formalnie, 30 l i ­
stopada, jeszcze w pomieszczeniach Ministerstwa Kultury
i Sztuki, rozpoczął działalność.
W kilkanaście dni później, w czasie plenarnych obrad Ra­
dy Głównej do Spraw Nauki i Szkolnictwa Wyższego zapo­
wiedziano „czystki" w Wyższych Uczelniach. Usunięto z ka­
tedr wybitnych naukowców, że wymienię tylko prof. prof.
Władysława Tatarkiewicza, Kazimierza Ajdukiewicza, Hen­
ryka Elzenberga, Stanisława Ossowskiego, Konrada Górskie­
go, Jana Czekanowskiego, Edwarda Lipińskiego, Adama
Krzyżanowskiego.
Partia przeszła do ofensywy, likwidowano placówki nau­
kowe, redakcje, stowarzyszenia. Niektóre całkowicie, np.
„Ruch Muzyczny", w którym Sokorskiego doprowadzał do
szału Stefan Kisielewski (a cudownie to umiał robić). Hasło
walki z formalizmem i agenturami zgniłego Zachodu zwal­
niało od merytorycznej dyskusji i oceny. Państwowy Instytut
Sztuki, przez lata zwany PIS-em, wchłonął także wrogie bądź
niepewne placówki, „roztaczając nad nimi opiekę". Sokorski

przerzucał odpowiedzialność na Starzyńskiego, na kierowni­
ków zakładów, sekcji. Tam, gdzie partyjna obsada zawodziła,
wzmacniano działania instytutu wspierając go partyjnymi
krytykami i naukowcami z zewnątrz. Tak sprawy muzyki
znalazły się w polu działania Zofii Lissy, teatru - Edwarda
Csato, do czasu aż podjął je Leon Schiller, wyrzucony przez
Sokorskiego z Teatru Polskiego za realizacje romantycznych,
rewolucyjnych sztuk radzieckich. Schiller był wielką posta­
cią, jego się obawiano najbardziej, wiadome było, że będzie
lansował wielki repertuar narodowy, Dziady, Wesele, Nieboską.
Pamiętam spotkanie z Sokorskim. Starzyński, chciał mieć
świadka rozmowy, więc chodziliśmy do ministra razem. So­
korski stękał, rozkładał ręce, tłumaczył, jak wielki mają kło­
pot z Schillerem i jak się „towarzysze" w КС denerwują. Za­
kończył: musicie tego niedźwiedzia wziąć do siebie, niech
będzie w tym mateczniku. To znaczy w PIS-ie. Byliśmy za­
żenowani, Starzyński nie mógł słowa wykrztusić. Ale Sokor­
ski sądził, że i tak ratuje Schillera (zdziwił się, kiedy w dzie­
siątą rocznicę śmierci Schillera bardzo go chłodno przyjęto
na wieczorze poświęconym pamięci Artysty, przecież zawsze
tak go cenił... Wyobrażam sobie, że gdyby mu kazano asysto­
wać przy egzekucji, serdecznie by się uśmiechał do skazań­
ca). Schiller z gorzkim poczuciem humoru skomentował swój
upadek. „Myśmy mnie wyrzucili z teatru". Wymarzył sobie
ten ustrój, chciał się z nim identyfikować, należał do partii,
wierzył, że będzie sztuce polskiej potrzebny - zawód, jaki
przeżył, musiał być straszny. Ale dzięki niemu powstał „Pa­
miętnik Teatralny", zaczęły się badania nad dziejami teatru,
a do instytutu przyszedł Zbigniew Raszewski, którego
późniejszych zasług dla teatrologii nie sposób przecenić. Je­
den z kilku ludzi, dzięki którym instytut stał się wybitną pla­
cówką w naszym życiu naukowym i kulturalnym.
Starzyński najmocniej się angażował w sprawy plastyki
współczesnej. Ściągnął z Krakowa Mieczysława Porębskie­
go, którego praca Dwa programy - jeszcze magisterska - zro­
biła furorę. Porębski, co zbliżało go do Starzyńskiego, łączył
umysł historyka sztuki z wielką wrażliwością artystyczną.
A to się zdarzało nieczęsto. Drugim, doskonałym nabytkiem,
był Andrzej Jakimowicz. Wrażliwy, mądry, uczciwy. Poręb­
ski umiał stworzyć sobie dystans do świata, Andrzej tego dy­
stansu nie miał, a za to się gorzko płaciło. Także inni człon­
kowie zakładu nie zawiedli zaufania Starzyńskiego. Ryszard
Stanisławski, po kilku latach pracy przeszedł do Łodzi, gdzie
objął dyrekcję Muzeum Sztuki. Aleksander Wojciechowski,
autor wielu monografii i twórca monumentalnego dzieła Pol­
skie Życie Artystyczne w latach..., został uhonorowany nagro­
dą im. Jurzykowskiego. Władysława Jaworska napisała sze­
reg kapitalnych monografii, została przewodniczącą Między­
narodowego Stowarzyszenia Sztuki AICA.
Zakład Filmu, to Jerzy Toeplitz, człowiek znakomicie zor­
ganizowany, nie poddający się emocjom. Świetny organiza­
tor, krytyk, historyk filmu. Zdecydowanie górował nad pozo­
stałymi członkami zespołu, dopiero później znalazł ciekawe
dopełnienie - pełnego entuzjazmu i dynamiki Aleksandra
Jackiewicza, krytyka a zarazem pisarza, człowieka o duszy
artysty, niekonwencjonalnego.
Wreszcie sprawy, które okazały mi się wkrótce najbliższe,
związane ze sztuką ludową. W 1947 roku historyk sztuki,
znawca rzeźby i malarstwa dr Józef Grabowski stworzył Pań­
stwowy Instytut Badania Sztuki Ludowej. Podjął w nim ba­
dania pomyślane szeroko. Architektura, strój, rzemiosła,
zdobnictwo, plastyka figuralna. Organem Instytutu stało się
75

�pismo „Polska Sztuka Ludowa", początkowo miesięcznik,
później dwumiesięcznik. Redakcji pisma poświęcał Grabow­
ski najwięcej uwagi. Nie był etnografem, nie interesowała go
problematyka historyczna, socjologiczna, antropologiczna.
Krocząc siadem Aloisa Riegla, analizował przedmioty, syste­
matyzował je, opisywał. Robił to pracowicie, z dużą staran­
nością, ale przedmiot wyrwany ze swego kulturowego konte­
kstu stawał się muzealnym eksponatem. Oko miał świetne,
znakomicie wiedział, która rzeźba czy który obraz jest wart
pokazania, a kochając sztukę ludową, chciał ją przybliżyć
czytelnikom, przekonać ojej wartości. Ustrój był mu bliski,
poglądy miał wyraźnie lewicowe, drażniły go herby na bra­
mie pałacu, jadł i mieszkał skromnie, i gdyby to zależało od
niego, taki model życia by wszędzie wprowadził. Niestety nie
przewidział, że publikując świątki, narazi się władzy, dopro­
wadzi do awantury, którą wyżej stojący w partyjnej hierarchii
towarzysze urządzili Sokorskiemu. Ich nic obchodziła uroda
rzeźb, obrazów i drzeworytów, widzieli tylko święte postaci,
religianctwo i zacofanie. Grabowskiego wyrzucono z dnia na
dzień, instytut zlikwidowano, zachowując tylko dział rzemio­
sła i stroju, którym kierował dr Roman Reinfuss. Jemu po­
wierzono redakcję pisma.
Krzywda wyrządzona Grabowskiemu była bolesna, do
końca swego życia nie mógł pojąć motywów decyzji. Uwa­
żał, że w końcu ktoś mądry „na górze" zapyta: a gdzie Gra­
bowski? Upomni się o niego, a wtedy minister go przeprosi,
odda mu, jeśli już nie cały instytut, to pismo.
Bardzo mi było żal Grabowskiego. Starałem się mu poma­
gać, podrzucając pieniądze na jakieś opracowania (m.in. na
maszynopis monografii malarstwa na szkle). To było dla nie­
go ważne, żył jak nędzarz, chodził w starym ubraniu, kulejąc
(męczyła go róża czy wilk na nodze). Ciułał właśnie każdy
grosz po to, by ratować życie ukochanej córki. Malowała, pi­
sała wiersze, żyła sztuką, delikatna, utalentowana - ciągle na
granicy życia i śmierci. Miała rzadką chorobę, trzeba ją było
nieustannie podgrzewać, chłód prowadził do zapaści, śmier­
ci. Wysłał ją, upokarzając się, błagając o pomoc, do Egiptu,
ale tam nie chciano jej przyjąć do pracy w ambasadzie czy
konsulacie. Musiał jej posyłać pieniądze na życie, a skąd je
brać? Całymi godzinami pracował w warsztacie ślusarskim,
produkując kłódki, tak dorabiając do niewielkiej pensji
w Państwowym Muzeum Etnograficznym. Ale same pienią­
dze to było mało, należało je wymienić na dolary, przesiać...
Pomagał mu od czasu do czasu premier Cyrankiewicz.
Proponowałem Grabowskiemu, by pisał do „Polskiej
Sztuki Ludowej". Spojrzał na mnie smutno. Nie, nie może.
Powiedział, że mnie szanuje i dużo zrobi, jeśli naprawdę bę­
dę tego potrzebował, ale niech go zrozumiem - jeśli napisze,
ktoś (kto? Bierut?) pomyśli, że wszystko jest w porządku, nie
upomni się o jego krzywdę. Rozmawialiśmy w sali Zachęty,
łzy mi się cisnęły do oczu. Biedny, naiwny, nieszczęsny, wiel­
ki znawca ludowej sztuki, organizator kilku ważnych wystaw,
także przed wojną.
Umarł zapomniany, pozostawił po sobie cenną monogra­
fię obrazów na szkle i kilka innych książek, niestety wątpli­
wej wartości, najeżonych błędami.
Reinfuss, który nie miał wrażliwości na sztukę Grabow­
skiego, kochał ją jednak. Była mu bliska i droga, poświęcił
dla niej życie. Skończył prawo i aplikował w Tarnowie u ja­
kiegoś adwokata. Nudziła go praca, natomiast frapowały stro­
je chłopów, którzy przychodzili do kancelarii. Szkicował je,
zbierał garnki, próbki materiałów. Postanowił, że zostanie et­
nografem, poczynił nawet starania, by się doktoryzować
76

u prof. Kazimierza Moszyńskiego. Ale wybuchła wojna, i . . .
Reinfuss został dozorcą na Wawelu, by czuwać nad skrzynia­
mi, w których Tadeusz Seweryn ukrył przed Niemcami naj­
cenniejsze eksponaty z krakowskiego Muzeum Etnograficz­
nego. Opiekował się nimi, a po wojnie podjął studia, wędru­
jąc po Łemkowszczyźnie i Bojkowszczyźnie. Świetna praca,
którą napisał, jest chyba najlepsza w jego dorobku. Dostrze­
ga w niej aspekty historyczne, socjologiczne, uważny na
wszystko, co wyróżniało te grupy etniczne.
Później już nie miał na to czasu, podjął zadanie ogromne,
ponad siły, wymagające rozbudowanego aparatu wykonaw­
czego, a talentu organizacyjnego nie miał. Potrzebował wy­
kwalifikowanej grupy etnografów, sprawnych w badaniach
terenowych, a mógł liczyć na jednostki. Talentu pedagogicz­
nego też nie miał. Dawał z siebie bardzo dużo, ale prowadził
swych uczniów i pracowników „za rączkę", jak to bywało
w galicyjskich szkołach. Albo więc odchodzili z jego pracow­
ni, albo tracili inicjatywę, odwagę do samodzielnego działa­
nia. Miał przy tym swoje tragiczne racje. Racje patrioty. Uży­
ję tego słowa, choć przedtem nie przychodziło mi do głowy ale taki był czas, ruiny, gruzy, kraj zniszczony, miał więc
świadomość, że trzeba przede wszystkim ratować, co można.
Pracować dla Polski, a nie budować własną karierę. To rozu­
miało, czuło wielu ludzi. Pamiętam, jak wiele razy mi to
mówił Starzyński: jesteśmy jak nawóz dla przyszłych poko­
leń, jesteśmy straconym pokoleniem. W innych krajach, w in­
nych warunkach można było zasłonić okno firanką, usiąść
przy biurku, pisać. Ale wtedy, gdy się weszło w wir odbudo­
wy, tworzenia nowych struktur, ocalania ginących wartości,
postawa „czystego" naukowca mogła się wydawać ucieczką,
pięknoduchostwem. Tak patrzył Starzyński na Białostockie­
go, zazdroszcząc mu i powtarzając - ktoś musi tę brudną ro­
botę zrobić, gruz uprzątnąć, dom zbudować. No i dosłownie
uprzątaliśmy gruzy na ulicy Miodowej, budowali swoje war­
sztaty pracy.
Ale Reinfuss wiedział, że los wybrał jego, by ratował, do­
kumentował ginący świat kultury ludowej. Ginący przeraźli­
wie szybko, dosłownie z dnia na dzień. Wiedział, że nikt in­
ny nie podejmie tej pracy. Wymagała kompetencji, wyobraźni
i poświęcenia. Całkowitego. Reinfuss bywał niecierpliwy,
wymagający, ale każdy, kto z nim pracował, widział, że jest
taki przede wszystkim w stosunku do siebie. Wiem, że dziś
trudno zrozumieć taką postawę, trudno wytłumaczyć, dlacze­
go badacz świadomie ogranicza pole swych zainteresowań,
rezygnuje z kwestionariuszy terenowych, dokumentując sztu­
kę ludową. Ale on widział, że świat dawnej kultury ginie
i trzeba działać jak straż ogniowa. Zadanie postawił przed so­
bą ogromne: uchwycenie obrazu sztuki ludowej na całym ob­
szarze kraju, teraz, kiedy jeszcze jest co sfotografować, co
opisać, z kim przeprowadzić wywiad.
Był to program imponujący, gigantyczny, ale i szalony.
Zwłaszcza gdy się miało do dyspozycji jeden, nie najlepszy,
samochód, 3-5 stałych współpracowników, jednego fotogra­
fa! Przy tym Reinfuss pracował zawsze sam, nie szukał moż­
liwości współdziałania z innymi ośrodkami. Można w tym
widzieć cechę osobowości, wadę, ślad urazów, ale prawda
jest też taka, że nikt inny by tego zadania nie podjął, a jeśli,
to tylko na wąskim obszarze swego regionu. Środowisko by­
ło zawistne. Oczywiście z całą dekoracją racjonalnych uzasa­
dnień. Wystarczy powiedzieć, że nie zdołało stworzyć wspól­
nej placówki, instytutu etnografii. Poznań chciał, by u nich
powstała, Warszawa - u siebie, Śląsk miał też ambicje - blo­
kowano się nawzajem. Znałem te sytuacje, uważano mnie za
6

�kogoś nie z branży, wobec tego łatwego do przeciągnięcia na
swoją stronę. Jedni mówili niedobre rzeczy o drugich. Reinfuss drażnił ich, przede wszystkim tym, że nie uczestniczył
w tym maglu, nie pojawiał się na zebraniach, i co najgorsze pracował. Chciał tylko, by mu nie przeszkadzano. Dlatego
też, gdy Grabowski tworzył swój instytut, uznał, że będzie to
najlepsze miejsce. Później, mimo różnych propozycji, wolał
przejść do Państwowego Instytutu Sztuki. To dawało nieza­
leżność. Pracownię, różnie to się nazywało, umieścił w swo­
im mieszkaniu, co oczywiście później okazało się bardzo nie­
wygodne dla wszystkich, pracowników i rodziny Profesora,
ale w tamtych latach intensywnej pracy terenowej trudno so­
bie było nawet wyobrazić placówkę w oderwaniu od osoby
Reinfussa. To była jego pracownia, jego pasja, jego dorobek.
Starzyński chętnie się zgodził na włączenie problematyki
sztuki ludowej do programu instytutu. Była ona dobrze wi­
dziana przez władzę, która ludowość przeciwstawiała forma­
lizmowi i kosmopolityzmowi. Oczywiście Starzyński wi­
dział problem inaczej, głębiej, w kontekście dążeń do sztuki
narodowej i w nawiązaniu do osiągnięć sztuki użytkowej lat
trzydziestych. Uważał, że w całościowym obrazie kultury nie
powinno zabraknąć tego obszaru. Zarówno on sam, jak i prof.
Ksawery Piwocki, doceniali wartość artystyczną sztuki ludo­
wej. Ale ich widzenie różniło się od koncepcji Reinfussa. Sta­
rzyńskiego interesowała sztuka ludowa, jej wpływ na kulturę
artystyczną schyłku XIX wieku i pierwszej ćwierci XX, pro­
blem inspiracji: Reinfussa - szybkie i z konieczności pobież­
ne zarejestrowanie jej aktualnego obrazu, dotarcie do war­
sztatów tkackich, garncarskich, określenie granic i zasięgów
form. Szybko więc stracił zainteresowanie dla krakowskiej
placówki i powierzył ją mojej opiece. Obaj panowie nie kry­
li wzajemnej niechęci, nie rozumieli się, spotkania denerwo­
wały Reinfussa, drażniły szefa. Ja byłem w środku. Rozumia­
łem racje obu, pomagałem Reinfussowi, ale nie na ile mnie
było stać, tylko na ile on umiał taką pomoc przyjąć. W koń­
cu nie były to sprawy trudne. Etaty? - mówił, że musi mieć,
że chce. Dobrze, odpowiadał Starzyński, proszę o wnioski.
Ale tu się okazywało, że Reinfuss nie miał kandydatów. Po­
zostawał jednak w przekonaniu, że mu odmówiono, groził, że
już więcej nie pojedzie do Warszawy.
7

Ja, nie widząc dla siebie szans w Zakładzie Plastyki, po
kilku niepowodzeniach w krytyce artystycznej (odrzucono mi
teksty, uznając je za formalistyczne itp.) zająłem się sztuką
ludową. Uznałem to wtedy za bezpieczną niszę. Prawdę
mówiąc wierzyłem, że coś się zmieni, wrócę do sztuki, ale
rzeczywistość okazała się inna. Utonąłem w tej sztuce ludo­
wej, po latach już nie było jak się wycofać, zaczęły się przy­
gody z ludźmi, ciekawe, takie, w których nie tylko oni mnie,
ale i ja im coś dawałem. Zdobyłem, nie czując jak i kiedy,
pewną pozycję w środowisku. Chyba dlatego, że nie dawałem
się nigdzie zaszufladkować, pozostawałem na pograniczach
dyscyplin, zainteresowań, kompetencji.
Starzyńskiego martwiła degrengolada „Polskiej Sztuki
Ludowej". Pierwsze numery Grabowskiego zostały doskona­
le przyjęte, ukazywały urodę sztuki, do której pokolenie pla­
styków, ukształtowane przed wojną, miało sympatię. U wielu
malarzy, grafików, rzeźbiarzy (nie mówiąc o dentystach...)
widziałem na stole egzemplarze. Zwłaszcza numer o świąt­
kach. Ten naprawdę zrobił furorę. Ale pismo, przejęte przez
Reinfussa, wycofało się nie tylko z tematyki religijnej, ale
w ogóle z obszaru sztuki, zagadnień estetycznych. Nowa re­
dakcja potraktowała „Polską Sztukę Ludową" jako przybu­
dówkę do programu badań pracowni. Pismo miało publiko­

wać nadesłane bądź zamówione materiały, uzupełniając ba­
dania prowadzone przez własnych pracowników. Nie było te­
go wiele, objętość zmalała, nakład spadł, coraz trudniej było
zmontować numer. Nie pomagało powołanie kolegium, rady
redakcyjnej, zresztą każdy wiedział, że to są fikcje. Najgorzej
wyglądała sytuacja w 1950 r. Udało się z trudem wydać dwa
numery w ciągu roku. Mojego dyrektora bardzo to niepokoi­
ło. Pisma stanowiły forpocztę ideologiczną instytutu, jego
broń ofensywną, ale i obronną, ochronę wartości, które repre­
zentował. Na zewnątrz, na pokaz były pisma, a więc krytyka
artystyczna, publicystyka zgodna z nakazem chwili, w zakła­
dach zaś prowadzono działalność naukową, o bezsprzecznej,
ponadczasowej wartości. Wymienię tu choćby bibliografię,
katalog zabytków, studia historyczne, prace z zakresu historii
teatru, muzyki, filmu. Cały obszar, którym kierował wicedy­
rektor Andrzej Ryszkiewicz. Kompetentnie, mądrze.
Istniejący układ personalny zapewniał w pewnym stopniu
parasol ochronny (to ja), ciągłość pracy podstawowej, wolnej
od koniunkturalizmu (to Ryszkiewicz), udział w życiu arty­
stycznym, co w tamtym okresie wiązało się z rolą tarana ide­
ologicznego. Tę rolę musiał firmować prof. Starzyński. Nie
bardzo się do niej nadawał - koneser, wrażliwy widz i czytel­
nik, autor naprawdę dobrych „skamandryckich" wierszy,
sztuki teatralnej, niegdyś aktor z zespołu Reduty, znawca
sztuki francuskiej XIX i XX wieku, erudyta, człowiek obda­
rzony urokiem, do tego przyzwoity, lojalny. Ale cóż było ro­
bić. Skoro wszedł w pakt z Sokorskim, przyjął na siebe cudzy
kostium, musiał płacić za swoje i nie swoje grzechy. Ustawił
instytut tak, że gdy zelżał ucisk ideologiczny i po śmierci Sta­
lina poszerzył się zakres swobody, dosłownie z numeru na
numer zmieniło się oblicze sztandarowego pisma instytutu
„Materiałów do Studiów i Dyskusji", odpadły różne przy­
czółki ideologiczne lub zostały zmarginalizowane.
Przypomnę, w 1950 roku Państwowy Instytut Sztuki prze­
jął „Przegląd Artystyczny", „Polską Sztukę Ludową", powo­
łał redakcje „Kwartalnika Filmowego", „Muzyki", nieco
później „Pamiętnika Teatralnego". Na użytek propagandy po­
wstały wspomniane wyżej „Materiały...". Taran socrealizmu.
Na szczęście taran niezbyt szczelny, mało groźny. Dziś biorąc
do ręki wydane numery, dosłownie niczego w nich nie widzę
wartego przeczytania. Nawet mojego tekstu, wydanego
z okazji I Konferencji Nauk o Sztuce, który zorganizował in­
stytut w Krakowie, na Wawelu. Tekst, chwała Bogu, niekompromitujący, raczej napuszenie naiwny.
Narada krakowska zakończyła pierwszy etap budowy in­
stytutu. Pokazał się on jako organizator i koordynator badań
naukowych. Zebrania poszczególnych sekcji prezentowały,
stan badań i wiedzy w danej dziedzinie, zarysowując program
badawczy, wskazując najbardziej dotkliwe luki.
Szef był zadowolony, konferencja potwierdziła kierowni­
czą rolę PIS-u. Równoległą do budowanej (po trupach Aka­
demii Umiejętności) struktury Polskiej Akademii Nauk. Ale
trzymanie się przez Starzyńskiego resortu nie wynikało tylko
z przesłanek ambicyjnych, choć i one odegrały niemałą rolę
w jego polityce. W Ministerstwie Kultury i Sztuki nasz insty­
tut był szanowany, ceniony. Oczko w głowie. Mógł liczyć na
pomoc, środki. W Akademii Nauk należałby do grona licz­
nych instytutów humanistycznych, z tym że ideologicznie
ważniejsze były instytuty socjologii, filozofii, prawa. Ale
i tak humanistyka nie mogła liczyć na szczególne przywileje,
którymi nęciła przynależność do resortu kultury. Dodać tu na­
leży, że jeszcze nie okrzepły katedry na wyższych uczelniach
i jeśli pewien zakres prac PIS-u pokrywał się z nimi, to bez77

�sprzecznie zadania dokumentacyjne, archiwistyka, badania
terenowe były możliwe jedynie w odrębnym instytucie.
Nie wykluczam, że na decyzję Profesora mogło wpłynąć
także to, iż w instytucie przejmował rząd dusz wśród history­
ków sztuki, należąc do młodego pokolenia (dopiero co się ha­
bilitował).
Konferencja na Wawelu zbiegła się w moim przypadku
z innymi wydarzeniami, które silnie zakotwiczyły mnie
w problematyce ludowej kultury artystycznej. Wymienię tu
tylko fakty, starając się ich nie komentować:
- Zlikwidowano „Odrodzenie" i „Kuźnicę", tworząc
z części obu zespołów redakcyjnych „Nową Kulturę"; której
ster objął Paweł Hoffman. Ja, podobnie jak mój szef, Jerzy
Borejsza, zostaliśmy uznani za „rewizjonistów" i nie zapro­
szono nas do nowej redakcji.
- Na uniwersytecie kończyłem studia socjologiczne pod
kierunkiem prof. Stanisława Ossowskiego. Pracę pisałem
z zakresu socjologii kultury ludowej.
- Współpracowałem z Tadeuszem Sygietyńskim przy
organizacji zespołu „Mazowsze". Jeździliśmy na Kurpie
i do wsi opoczyńskich, wyszukując zdolną młodzież i doku­
mentując folklor. To były moje pierwsze terenowe inicjacje.
Pomagałem mu w koncepcjach repertuaru, dał mi nawet le­
gitymację stwierdzającą funkcje kierownika artystycznego,
co było oczywiście fikcją, miało tylko ułatwić załatwianie
różnych spraw. Z „Mazowszem" pojechałem na Festiwal
Młodzieży do Berlina (NRD) w roku 1951. Uciekł solista,
przeszedł przez ulicę na drugą stronę i nie wrócił, Sokorski
powiedział mi po powrocie - wiesz, nie gniewaj się na
mnie, ale musiałem z tego jakieś konsekwencje wyciągnąć.
Miry i Tadeusza chcę bronić, zwolnię więc ciebie. Dobrze?
Kiwnąłem głową, że rozumiem. Dalszą konsekwencją było
przejście w PIS-ie na stanowisko kierownika Zakładu Sztu­
ki Ludowej, a wkrótce i folkloru, jako że minister na moją
prośbę zgodził się stworzyć Akcję Zbierania Folkloru,
i mianował mnie swym pełnomocnikiem w tej sprawie. Zor­
ganizowałem wówczas Akcję, powierzając kierownictwo
merytoryczne państwu Sobieskim, którzy przedtem mieli
odrębną placówkę w ramach Instytutu Grabowskiego,
wchłoniętą - jak inne - przez PIS. Miałem nadzór nad eki­
pami terenowymi.
Dodam, że akcję wymyślił dyrektor Polskiego Radia
Wilhelm Billig, ofiarowując swoją pomoc w ludziach i sprzę­
cie. Inicjatywę podjąłem, w efekcie nagrano, nie zawsze
kompetentnie, ok. 65 000 pieśni. (Dopiero wtedy powstał
prawdziwy problem - transkrypcji, zabezpieczenia - przegry­
wania taśm.)

Zakończę te wspomnienia jeszcze jednym faktem, który
zaważył na moim życiu i sprawił, że obok różnych jubileuszy
mam też swój, malutki - 50-lecia pracy w charakterze redak­
tora. Otóż gdzieś na początku 1952 г., po wawelskiej konfe­
rencji, poprosił mnie do siebie prof. Starzyński. Pytał, jak wi­
dzę „Polską Sztukę Ludową". Miałem nad nią pieczę, ale ra­
czej cenzorską niż redakcyjną, otrzymywałem gotowe nume­
ry do druku. - Dlaczego pyta? Powiedział, że takiego pisma
dłużej firmować nie może. Rozmawiał z prof. Ksawerym Piwockim, z prof. Bohdanem Urbanowiczem. Sugerują, aby pi­
smo oddać Wandzie Telakowskiej, do Instytutu Wzornictwa
Przemysłowego. Szkoda je zlikwidować, wiem przecież, jak
trudno jest uzyskać zgodę na wydawanie pisma. Wiedziałem,
więc potwierdziłem, że szkoda oddać je z instytutu. Wtedy
Starzyński spojrzał na mnie chytrze i zapytał niewinnie:
A weźmie Pan redakcję? Nie myślałem o tym, ale bez zasta­
nowienia powiedziałem - wezmę! Żal byłoby coś oddać z in­
stytutu. I tak, niespodzianie dla siebie, objąłem redakcję.
Znalazłem się w sytuacji niezręcznej, nie chciałem robić
przykrości Reinfussowi, wchodzić z nim w sytuacje konflik­
towe, a jednocześnie rozumiałem, że jest to nieuchronne. Wi­
działem kulturę ludową inaczej niż on. Sztuka ludowa intere­
sowała mnie jako fenomen, który należy widzieć w kontek­
ście kultury wysokiej. Nie miałem (i nie mam) do niej stosun­
ku bałwochwalczego, podziwiam jej szczytowe osiągnięcia,
interesuje mnie mechanizm ludowej kultury, przekazu trady­
cji, szlifowania form. Było więc oczywiste, że między mną
i Profesorem powstawały, z trudem skrywane, napięcia. Pro­
wadziły do coraz większego oddalania się pisma od Jego pra­
cowni. Zaczęło żyć własnym życiem. A ja rozszerzałem ob­
szar swych zainteresowań, pozostając sztuce ludowej wierny,
choć zainteresowany głównie jej kontekstami. Tak też brzmi
nazwa pisma powstałego z „Polskiej Sztuki Ludowej". To był
mój dom. To było, jak to się mówi - ukochanie. Ale to już in­
ny wątek historii...
Kończę te refleksje i czuję niedosyt. Piszę o szkielecie in­
stytutu, o polityce, w czym tkwiłem, ale co jest mi obce i da­
lekie. Pomijam też to, co było w moim życiu, także instytu­
towym, najważniejsze, dzięki czemu stałem się tym, kim je­
stem. Wspominając to życie, musiałbym mówić o ludziach
wspaniałych, z którymi los mnie zetknął, o Jerzym Łoziń­
skim, Zbigniewie Raszewskim, Mieczysławie Porębskim,
Zbigniewie Benedyktowiczu, Michale Bristigierze; o lu­
dziach bardzo mi bliskich i drogich, zwłaszcza o Jadwidze
Jarnuszkiewiczowej, Janku Swiderskim, Staszku Hiżu, Ani
Kunczyńskiej-Irackiej. O nich tu nie piszę. Ale właśnie o nich
coraz częściej myślę.

PISY
' Katolicy w Pubie Ludowej, „Tygodnik Powszechny", 10.12.1 У50
Witold Wirpsza w dyskusji na X I X Sesji Rady Kultury i Sztuki py­
tał „Dlaczego jedliśmy tę żabę?". Wierzyliśmy, mówi, że „(...) jak b ę ­
dziemy mieli socjalizm, to wszyscy ludzie staną, się normalni, bo inaczej
być nie może. (...) Oto w jaki sposób następowało zlikwidowanie niepo­
kojów. A nade wszystko baliśmy się (...) sami zostać żabami, które by
ktoś" pożarł." Cyt. za Marta Fik, Kultura polska po Jałcie. Kronika lat
1944-1981", nota 5.04.1956
2

3

To była metoda. Premierem był Edward Osóbka-Morawski, ale fak­
tycznie rządził mój szef w MSZ Jakub Berman. Pclnil on obowiązki
wicepremiera, i jednocześnie wiceministra spraw zagranicznych (figurantem był w nim min. Rzymowski, publicyta, przedwojenny bohater skan­
dalu z plagiatem. W Ministerstwie Kultury i Sztuki takim llgurantcr.i był
człowiek b. przyzwoity, Stefan Dybowski. Ludowiec, nikomu nieznany
w środowisku ludzi kultury, brat miernego dramaturga, też mało komu

78

znanego. Stąd fraszka Janusza Minkiewicza: „Osoba ministra wreszcie
rozpoznana, po prostu brat grafomana".
Rezolucja narady partyjnej КС w sprawie kultury, 30.05.1949
Cytowane dalej materiały pochodzą ze wspomnianej już książki
Marty Fik.
' Zespół tworzyli przede wszystkim: Ewa Fryś-Pietraszkowa, Olga
Mulkiewicz, Maria Przezdziecka, fotografik Stefan Deptuszewski
(później Jan Świderski).
Ludowość stanowiła parawan skrywający proces sowietyzacji
kultury, swoiste alibi. Powstałe w 1949 r. „Cepelia" i „Mazowsze" mia­
ły sprzyjać legitymizacji ustroju. W muzyce propagowano ludowość (Fe­
stiwal Polskiej Muzyki Ludowej, maj 1949 г.). Jadwiga Siekierska pisa­
ła („Kuźnica" nr 24). o potrzebie „powrotu muzyki do źródeł ludowych".
A dalej: .Zwalczamy w walce z bogoojczyźnianym kosmopolityzmem
niewolnicze i ślepo formalistyczne tendencje w muzyce".
4

5

7

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7580" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7560">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0cd71495c5b0ac132943ec892c08e745.pdf</src>
        <authentication>1e77164bc72fe0d1b9bead8010818dee</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90471">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2786</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90473">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90476">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2595</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90478">
                <text>Nowe przestrzenie antropologii wizualnej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90480">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.3, s.68-70</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90482">
                <text>Sikora, Sławomir</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90483">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90484">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90485">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90487">
                <text>Nowe przestrzenie
antropologii wizualnej
Sławomir S i k o r a
Rethinking Visual Anthropology, red. Marcus Banks i Howard Morphy, Yale University Press,
New Haven and London 1997

Chociaż termin „antropologia wizualna" nie zadomowił
się jeszcze na dobre w języku polskim, a może nawet w mys'leniu samych etnologów (a sądzę - nieskromnie - że „Kon­
teksty" mogą się uznać za lidera w dziedzinie jego propago­
wania w Polsce, poświęcając numery specjalne temu zaga­
dnieniu - 3-4/1992 i 3-4/1997, jak również „rozrzucone" na
przestrzeni lat pojedyncze teksty), a oto termin ów pojawia
się już odbity w kolejnym lustrze autorefleksji w postaci
książki Rethinking Visual Anthropology. Chyba od czasów
sławnej książki Leacha - Rethinking Anthropology (1961) kiedy to termin rethinking prawdopodobnie po raz pierwszy
pojawiał się w tytule dzieła etnograficznego, od czasu do cza­
su gości on tam ponownie, sugerując już nie tylko powtórne
przemyślenie jakichś' zagadnień, lecz raczej przemyślenie
głębsze, sięgające podstaw dziedziny, przemyślenie osadzone
w nowym czasie. Takie ambicje niesie również i ta nowa
książka wydana przez Yale University Press, wydawnictwo,
które można uznać za zasłużone na polu antropologii wizual­
nej: kilka lat temu opublikowało ono bowiem inną znaczącą
książkę z tego zakresu - Anthropology and Photography
1860-1920 (pod redakcją Elizabeth Edwards, 1992), którą
„synekdochicznie", w postaci przedrukowanego tekstu Terence'a Wrighta Fotografia: teorie realizmu i konwencji, gościlis'my na łamach naszego pisma (nr 3-4/1997).
Wprawdzie, jak powiada Jay Ruby (nieobecny w książce),
antropologia wizualna narodziła się z prostego faktu, że kul­
tura manifestuje się poprzez widzialne symbole, to jednak od
pomysłu ukazania na wystawie w Antropological Hall na
World's Columbian Exposition w 1893 roku (współorganizo­
wanej przez Franza Boasa) czternastu Kwakiutlów, czy też
sprowadzenia do Paryża Senegalczyków, aby w czasie Expo­
sition Ethnographique de l'Afrique Occidentale pływali
w fontannie (1895), do czasu kiedy antropologia zaczęła wi­
dzieć nie tylko to, co znajduje się po drugiej stronie lustra,
lecz także zwracać pilniejszą uwagę na samo lustro i własne
w nim odbicie (a jednym z pierwszych poważnie „gnębio­
nych" problemem reprezentacji miał - wedle Jamesa Clifforda - być Michel Leiris), upłynęło nieco czasu. Owa relacja
zwrotnos'ci, odejs'cia od włas'ciwej aparatowi fotograficznemu
„jasnos'ci widzenia", została, jak sądzę, nieźle sportretowana
w ostatnim, przed długim milczeniem, filmie Antonioniego,
w Zawodzie reporter. Pojawia się tam mianowicie scena roz­
mowy, którą reporter stara się przeprowadzić z miejscowym
kacykiem, przywódcą rebelii w Afryce:
„Locke: Wczoraj, kiedy filmowaliśmy pana w wiosce, jak
rozumiem, przywołano pana jako czarownika. Czy nie jest to
niezwykłe, zważywszy na fakt, że spędził pan kilka lat we

68

Francji i Jugosławii? Czy nie zmieniło to pana nastawienia do
pewnych plemiennych zwyczajów? Czy nie uderzają pana
one teraz jako fałszywe, a może nawet złe dla plemienia?
Tubylec: Panie Locke. Istnieję doskonałe odpowiedzi na
pańskie pytania. Ale nie sądzę, aby pan zrozumiał, jak mało
może się pan z nich dowiedzieć. Pańskie pytania zdecydowa­
nie bardziej odsłaniają pana, niż moje odpowiedzi traktowa­
łyby o mnie.
Locke: Zadałem je szczerze.
Tubylec: Panie Locke. Możemy porozmawiać, ale tylko
pod warunkiem, że będzie w tym nie tylko to, co pan uzna za
szczere, lecz także to, co ja uznam za uczciwe.
Locke: Oczywiście..."
Przywódca rebelii odwraca kamerę - w centrum obrazu
pojawia się obecnie Locke.
„Tubylec: Teraz możemy rozmawiać. Może pan zadać te
same co poprzednio pytania."
W tej nowej roli reporter czuje się już mniej pewnie.
Z owego nieco już trudniejszego położenia zdają sobie także
sprawę autorzy omawianego tomu.
Redaktorzy zbioru wyznają, że choć antropologia wizual­
na jest już dziedziną całkiem nieźle zinstytucjonalizowaną, to
stale kłopocze się z podobnymi jak i cała antropologia pro­
blemami, m.in. problemem zdefiniowania własnego zakresu
i własnych granic. Antropologia zajmuje się prawie wszyst­
kim i ma wielką skłonność, by niczego nie pozostawiać poza
obrębem własnych zainteresowań. Takie interdyscyplinarne
ciągoty antropologii sprawiają, że istnieje w niej stałe napię­
cie między tendencjami odśrodkowymi i dośrodkowymi.
A wśród zalewu tematów i subdyscyplin nieustająco pojawia
się pytanie, czy to, co robimy stale, jest jeszcze antropologią.
I choć można sądzić, że miejsce w centrum nie zapewnia peł­
nego komfortu, to być może właśnie - jak chcą tego autorzy
wstępu, Howard Morphy i Marcus Banks - powrót do cen­
trum, do ogólniejszych pojęć dyscypliny, stanowi o jej zwar­
tości. Owa otwartość dyscypliny u jednych wzbudza niepo­
kój, innych zaś najwyraźniej przyciąga: słowa Margaret
Mead - że w antropologii istnieje rodzaj wolności, można
robić cokolwiek i nazywać to antropologią - miały sprawić,
że Clifford Geerz wkroczył na antropologiczne ścieżki. (Na
marginesie warto zauważyć, że na tę skłonność dyscypliny do
poruszania się po peryferiach, granicach dyscypliny - margi­
nalnych tematach i tematach z marginesu zwracał już uwagę
w ogłoszonej niegdyś w niniejszym piśmie ankiecie Zbi­
gniew Benedyktowicz [nr 2/1981].)
Rzeczywiście omawiany tom mieści w sobie bardzo róż­
norodne wątki: znajdujemy tam m.in. zagadnienia z pograni-

�cza antropologii wizualnej i antropologii rytuału, świata me­
diów, antropologii krajobrazu, antropologii sztuki. Oto kilka
tytułów kolejnych rozdziałów, które winny zaświadczyć
o szerokości przedsięwzięcia: First exits from observational
realism: narrative experiments in recent ethnographic films
(P. Loizos), Burlesquing knowledge: Japanese quize shows
and models of knowledge (D. P. Martinez), Computer softwa­
re as a medium: textuality, orality and sociality in an artifi­
cial intelligence research culture (G. Born), To see and not to
see: looking as an object of exchange in the New Guinea
Highlands (G. Gillison).
Czymże jest zatem antropologia wizualna?
Antropologia wizualna podąża dwoma nurtami: z jednaj
strony zajmuje się (z czym czasem ją się przede wszystkim
łączy) środkami, które antropolog mógł wykorzystać w bada­
niach innych kultur - głównie fotografią, filmem i wideo
(prawdopodobnie pierwszą poważną książką na ten temat by­
ła Visual Anthropology: Photography as a Research Method,
wydana pierwotnie w 1967 r. przez Johna Colliera, Jr.,
a w poszerzonej wersji wraz z Malcolmem Collier w 1986 ro­
ku, oraz zredagowany przez Paula Hockingsa zbiór artyku­
łów Principles of Visual Anthropology [1975]), z drugiej stro­
ny (i wydaje się to późniejszym, choć obecnie - także w oma­
wianym tomie - wysuwającym się na pierwszy plan pomy­
słem, obejmującym również tzw. indigenous media) wiąże
się z badaniem systemów wizualnych i „widzialnej kultury".
Jeśli zważymy na fakt, że większość działań człowieka ma
swój aspekt wizualny, to przywołane przez autorów wstępu
słowa Iry Jacknis: „W rzeczywistości wielu antropologów
uprawia antropologię wizualną, nie zdając sobie z tego spra­
wy" - brzmią zasadnie, i choć u jednych być może zasieją za­
męt, to innym dodadzą zapewne otuchy. Warto jednak pamię­
tać, że antropologia wizualna zdecydowanie nie ogranicza się
do zwykłego badania tego, co widzialne. Zainteresowana jest
problematyzowaniem tego, co widzialne w odniesieniu do
procesów kulturowych, w celu zrozumienia istoty przedsta­
wień wizualnych i sposobów, w jakie widzenie i to, co wi­
dzialne, staje się częścią konceptualnego świata ludzi. W nie­
których tekstach obserwujemy np. subtelną grę tego, co wi­
dzialne i niewidzialne, nałożoną na to, co materialne i niema­
terialne, „rzeczywiste" i „nierzeczywiste".

do zbierania danych etnograficznych (które dopiero później
miały być analizowane), co odróżniało ją od Gregory Batsona, który pojmował aparat/kamerę jako narzędzie eksploracji
- zwraca na to uwagę David MacDougall (współautor tomu).
Niemniej nie przeszkodziło to wspomnianym autorom stwo­
rzyć jedną z pierwszych prac z antropologii wizualnej Balinese Character, gdzie zestawienia fotografii miały przekazy­
wać prawdę niemożliwą do przekazania samym słowem. Za­
rysowana powyżej rozbieżność wydaje się pobrzmiewać bli­
źniaczo wobec zdania Jaya Ruby'ego, że zamiast filmów
o antropologii należy robić filmy antropologiczne.
Można się zastanawiać, dlaczego fotografia zniknęła
w znacznym stopniu z prac etnograficznych. Jednego z powo­
dów należy upatrywać w nadmiernej teoretyzacji dyscypliny,
która sprawia, że fotografie z terenu mogą spokojnie egzysto­
wać w muzeum, jednak na ścianach założonego przez Radcliffe-Browna Institute of Social Anthropology znajdują już
miejsce członkowie antropologicznego establishmentu. Foto­
grafie zaczęto utożsamiać z muzeum, kulturą materialną,
dawnymi metodami, a tym samym paradoksalnie z „antropo­
logią na odległość". Poglądowi Kirsten Hastrup, że film i fo­
tografia antropologiczna, w odróżnieniu od prac pisanych,
wiąże się z „opisem rozrzedzonym", towarzyszy mniemanie
Maurice'a Blocha - iż antropologowie, którzy poświęcają
zbyt wiele czasu filmowi antropologicznemu, „tracą ufność
do swych własnych idei" (przytaczane przez MacDougalla).
To ostatnie zdanie wyrwane z kontekstu może nieść nawet
pozytywne konotacje, ale nie o to chyba Blochowi chodziło.
W pracy pojawia się ciekawa kwestia paralelizmu (bądź
też jego braku) pomiędzy podejściem do materiału wizualne-

Pośród celów, jakie stawiają przed sobą redaktorzy tomu,
znajdują się między innymi: „powtórne przemyślenie miejsca
antropologii wizualnej w obrębie całej dyscypliny, jak rów­
nież powtórne przemyślenie samej subdyscypliny. A w szcze­
gólności mamy na celu rozwikłanie związków pomiędzy an­
tropologią wizualną, filmem i fotografią". Zauważając słu­
sznie, że film (i rozważania o nim) zdominował antropologię
wizualną, autorzy wstępu przestrzegają przed łatwymi roz­
wiązaniami: „Można postrzegać antropologię wizualną jako
przedmiot łatwy w nauczania antropologii - wystarczy jedy­
nie stworzyć program filmów etnograficznych. (...) wyświe­
tlać po prostu filmy etnograficzne w celu dostarczenia łatwo
strawnej etnograficznej karmy. Taki program (...) z łatwością
może odwieść studentów od antropologii w stronę tworzenia
filmów dla nich samych." W najgorszym zaś razie może pro­
wadzić do tego, że film etnograficzny pojawi się w roli babysittera, który zastąpi zapracowanych nauczycieli.
To, że nie ma jedności w podejściu do spraw wizualności,
uwidacznia się już w rozbieżności w podejściu do wykorzy­
stania aparatu fotograficznego i kamery. Nawet tak zasłużona
dla popularyzacji antropologii wizualnej osoba jak Margaret
Mead skłaniała się, by pojmować aparat i kamerę jako środki
69

�go i panującymi aktualnie modelami teoretycznymi. Taką
rozbieżność zauważają autorzy wstępu już u Spencera i Gillena: ich podejście do fotografii miało w sobie więcej z ducha
obserwacji uczestniczącej w stylu Malinowskiego niż
z podejścia ewolucjonistycznego. Temat ten pojawia się rów­
nież w znaczący sposób w tekście Anny Grimshaw (The eye
in the door: anthropology, fdm and the exploration of interior
space). Choć jej tekst koncentruje się na zestawieniu W. H. R.
Riversa, antropologa i psychologa, z filmowcami D. W. Griffithem i Dżigą Wiertowem, to jednak zwraca ona także uwa­
gę na uderzającą symetrię pierwszych czterech dziesięcioleci
rozwoju filmu i antropologii kończącą się ustanowieniem
„naukowej etnografii" i „filmu dokumentalnego" w latach 30.
Wyróżnia trzy pary postaci zaświadczające o tym paralelizmie:А. C. Haddon (organizator etnograficznej wyprawy do
Cieśniny Torresa, 1898) i Louis Lumiere (1895, rejestracja
scen z życia codziennego), Malinowski (1922 - publikacja
Argonautów Zachodniego Pacyfiku) i Flaherty (1922 - Nanook of the North) - w obu przypadkach autorka wskazuje na
podobne wizje świata, statyczne spojrzenie „pojedynczego"
oka; choć Flaherty'emu można by przypisać szeroko rozu­
mianą funkcjonalistyczną perspektywę, to jednak ten amator,
badacz i goszczony w Hollywood filmowiec reprezentował
wszystko, co budziło zagrożenie u Malinowskiego; ostatnia
para to Radcliffe-Brown i John Grierson. Autorka postuluje
zmianę perspektywy - „zwizualizowanie" antropologii po­
ciągałoby za sobą umieszczenie jej nie tyle w kontekście lite­
ratury (co się ostatnio powszechnie robi), ile sztuk wizual­
nych. Cytując zdanie Malinowskiego „Rivers jest Riderem
Haggardem antropologii; ja będę jej Conradem", paradoksal­
nie łączy Malinowskiego ze zdecydowanie bardziej zacho­
wawczą perspektywą - śledzącym okiem, które widzi, lecz
nie jest widziane, postawą renesansowego artysty, który
szczegółowo analizuje to, co obserwowalne („nacisk położo­
ny został na miejsce człowieka w świecie, harmonię, holizm
i integrację"); stanowisko Riversa, odmiennie, łączyłoby się
bardziej z wewnętrznym okiem wyobraźni (mind's eye), zde­
cydowanie większą refleksyjnością podejścia, które próbuje
łączyć perspektywę zewnętrzną i wewnętrzną; Rivers mie­
ściłby się - jej zdaniem - bliżej tego, co za Johnem Bergerem
można by nazwać przełomem kubistycznym, momentem
przekształcenia w naszym rozumieniu koncepcji świata:
gdzie nie ma już pojedynczego punktu widzenia, z którego
patrzy się na znajdujący się na zewnątrz obraz, lecz raczej
wielość spojrzeń i perspektyw. „Przez krótki twórczy mo­
ment kubiści odkryli sposób na zsyntetyzowanie całości
i części, struktury i procesu, przedmiotu i podmiotu." „Kubi­
ści - twierdzi Berger - zdali sobie sprawę, że świadomość
jest częścią natury."
W antropologii wizualnej zawsze sporo mówiło się o pro­
blemie rozróżnienia między sztuką i nauką. Zazwyczaj jed­
nak dyskusje owe koncentrowały się na tym, jak oddzielić,
zarysować jasną, widoczną dla wszystkich linię, która odróż­
ni naukę od reszty (tzn. sztuki). Wedle autorów wstępu zbyt
często film etnograficzny pojmowany bywa w naiwnie reali­
stycznej, dokumentalnej perspektywie, jako pragnienie udo­
kumentowania tego, co widzialne (w takiej też formie trafia
do studentów). Jednocześnie przeoczony zostaje fakt, że
przedstawia on wówczas najczęściej sposoby widzenia sa­
mych twórców, którzy nie zdają sobie nawet z tego sprawy.
Nie wszystkie rzeczy dadzą się również w takiej manierze
sportretować. W podejmowanych (przede wszystkim daw­
niej) staraniach dyskryminowania (w sensie odróżnienia, ale

70

w konsekwencji także dyskredytacji) tego, co można uznać
za sztukę (znamienne jest zastrzeżenie Batesona w rozmowie
z Mead: „...artists is not a term of abuse in my vocabulary"),
dostrzec można jasną analogię do zarysowanego przez Clifforda Geertza problemu wyrzeczenia się jednego z rodziców,
zatajania literackiego przodka antropologii na rzecz nauko­
wego („mamy skłonność - podobnie jak pewien północnoafrykański muł, który mówił zawsze o bracie swojej matki,
koniu, nigdy zaś o własnym ojcu, ośle - zatajać z korzyścią
dla tych rzekomo bardziej godnych szacunku." Dzieło i ty­
cie. Antropolog jako autor - w druku, Wydawnictwo KR).
Kwestii tej w ciekawy sposób dotyka tekst Elizabeth
Edwards Beyond the Boundary: a consideration of the
expressive in photography and anthropology, który stara się
wykazać użyteczność fotografii w antropologii i pomyślany
jest raczej jako zamierzenie badawcze i propozycja do dysku­
sji niż przedstawienie jakiegokolwiek jasno określonego mo­
delu. „Polaryzacji twórczości wizualnej nie należy koniecz­
nie odczytywać w kategoriach opozycji: realistyczny versus
ekspresyjny, dokument versus sztuka, lecz jako powiązane
i dialektycznie wzajemnie ze sobą zależne zjawiska." Autor­
ka, odwołując się zresztą do Kracauera, powiada także: „Fo­
tografia może komunikować na temat kultury, życia ludzi,
doświadczeń i wierzeń nie na poziomie powierzchniowego
opisu, lecz jako wizualna metafora, która łączy przestrzeń te­
go, co widzialne i niewidzialne, która komunikuje nie tyle
przez paradygmat realistyczny, ile przez liryczny wyraz."
Tym samym może ona odsłaniać głębsze znaczenia i metafo­
ry kulturowego istnienia. Co ciekawe, autorka eksplorując
przestrzeń między antropologią a sztuką, wybiera przykłady
wykraczające poza antropologię (wykorzystanie realistycz­
nego dokumentalnego obrazu antropologicznego w kulturze
popularnej, turystyce; fotografie z pogranicza dokumentu et­
nograficznego i ekspresji estetycznej współczesnej artystki
oraz wykorzystanie dokumentów antropologicznych w sztu­
kach wizualnych, reklamie). Badając tę pośrednią przestrzeń
(opozycja fakt-dokument/fikcja-alegoria - przynajmniej od
czasu wystąpienia w tej sprawie Clifforda i Asada - nie po­
krywa się z opozycją prawda/fałsz), postuluje, że można ją
pojmować jako pokrewną temu, co w psychoanalizie David
Winnicott nazwał „paradoksalną trzecią przestrzenią", która
nie znajduje się ani w świecie fantazji (ekspresji), ani też
w zewnętrznym wspólnym świecie rzeczywistym. Mieści się
niejako w obu naraz. Nie pierwszy to przykład szukania wyj­
ścia poza sztywną dychotomię, by wspomnieć tylko o trze­
cim znaczeniu Barthes'a czy piśmie pod znamiennym tytu­
łem „Third text".
Kończąc to z konieczności krótkie i wybiórcze omówie­
nie, warto podkreślić, że autorzy tomu zdecydowanie wy­
kraczają poza etnografię postulatywną, która zastanawiała­
by się przede wszystkim nad tym, jaka antropologia być
winna. Znajdujemy tam twórcze analizy, które ukazują nam
antropologię wizualną taką, jaka ona być może, jaka w rze­
czy samej jest. Wprawdzie po przeczytaniu zredagowanego
przez Banksa i Morphy'ego wyboru tekstów nadal pewnie
nie mamy w głowie jasno zdefiniowanego, otoczonego flan­
kami terytorium, jakie zajmuje antropologia wizualna, to
jednak w kontekście przywołanego na początku istnienia
odśrodkowych i dośrodkowych sił w antropologii, warto
przypomnieć metaforę „wycieczki" jaką Barthes rozwija
w Wykładzie - wzbogaceni o dary, jakie może ona ze sobą
nieść, wiemy zdecydowanie więcej o krainie, przez którą
przyszło nam wędrować.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7583" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7563">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3a544192b82b145c337b97148a93ccd1.pdf</src>
        <authentication>84cfa51d16aaf01d59ebf867affc7602</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90505">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2785</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90507">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90509">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2594</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90510">
                <text>Oui, j'en crois / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90512">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.3, s.65-67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90514">
                <text>Olędzki, Jacek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90517">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90519">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90521">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90526">
                <text>Oui, j'en crois
J a c e k Olędzki
Ryszard Kapuściński, Heban, Czytelnik, Warszawa 1998
Książki Ryszarda

Kapuścińskiego

to klucz do poznania dzisiejszych czasów.
Wypowiedź Andrzeja Wajdy w filmie Filipa Bajona,
„Poszukiwany Ryszard

Coś związanego z religią, z siłami nadprzyrodzonymi, ze
światem obrzędu i ducha, z czymś, czego nie można zobaczyć
ani dotknąć, ale co przecież istnieje, i to istnieje bardziej re­
alnie niż wszelka uzewnętrzniona materialność - wywołuje tu
natychmiastową reakcję szacunku, powagi, respektu i trochę
- lęku. To fragment Leniwej rzeki w zbiorze 30 reportaży
z Afryki Ryszarda Kapuścińskiego, Heban. Posłuchajmy dal­
szych uwag znakomitego pisarza na temat kardynalnego za­
gadnienia we wszelkich kulturach, które zachowały wiele ze
swej postaci pierwotnej. Wiadomo zas', że kraje współczesnej
Afryki, taką postać kultury pielęgnują i z prawdziwą życzli­
wością użyczają obcym. Wiemy, jak kończy się wszelkie igra­
nie z czymś wyższym a tajemnym, panującym a nieodgadnionym - kończy się zawsze źle. W istocie jednak chodzi o coś
więcej. Rzecz dotyczy bowiem pytania o źródło i istotę bytu.
Myślenie Afrykańczyków, tych z którymi się latami stykałem,
jest głęboko religijne. - Croyez - vous en Dieu, monsieur?
(Czy wierzy Pan w Boga?). Zawsze czekałem na to pytunie,
bo wiedziałem, że padnie, bo mi je zadawano tyle już razy
I wiedziałem, że ten, kto mi to pytanie stawia, będzie się w ta­
kim momencie uważnie we mnie wpatrywać, śledzić każde
drgnienie na mojej twarzy. Zdawałem sobie sprawę z powagi
tej chwili, z sensu, jaki w sobie niesie. I przeczuwałem, że
sposób, w jaki odpowiem, rozstrzygnie o naszych wzajemnych
stosunkach, a już na pewno o stosunku pytającego do mnie.
I kiedy mówiłem: Oui, j'en crois (Tak wierzę) - widziałem po
jego twarzy, jaką to przynosi mu ulgę, jak rozładowuje w nim
towarzyszące tej scenie napięcie i trwogę, jak go to ze mną
brata, pozwala przełamać bariery koloru skóry, statusu i wie­
ku. Afrykanie cenili sobie i lubili łączyć się z drugim na tej
wyższej, duchowej płaszczyźnie kontaktu, która często nie da­
wała się zwerbalizować i zdefiniować ale której istnienie
i wartość każdy przeczuwał istynktownie i spontanicznie.
Na ogół nie musiał to być żaden konkretny Bóg. Taki,
którego można by nazwać, a jego wygląd czy cechy jakoś opi­
sać. Chodziło raczej o co innego, o niezłomną wiarę w istnie­
nie Istoty Najwyższej, tej która stwarza i panuje, a także prze­
poją człowieka substancją duchową wynoszącą go ponad
świat bezrozumnych zwierząt i rzeczy martwych. Ta pokorna
i żarliwa wiara w Istotę Najwyższą sprawia, że jej wysłanni­
ków i ziemskich przedstawicieli również otacza szczególne po­
ważanie i pełna rewerencji akceptacja. Przywilej ten rozciąga
się zresztą na całą liczną tu, warstwę duchownych najprze­
różniejszych wyznań, wiar, Kościołów i zgromadzeń, której mi­
sjonarze katoliccy stanowią tylko niewielki procent. Niezliczo­
ne są bowiem w Afryce rzesze mułlów i marabutów islamskich,
ministrów setek sekt i odłamów chrześcijańskich, a także ka­
płanów afrykańskich bogów i kultów. Mimo pewnej konkuren­

Kapuściński".

cji tolerancja w tym środowisku jest zdumiewająca, a uznanie
wśród prostych łudzi - powszechne. (Heban, s. 276-277)
W pisarstwie Ryszarda Kapuścińskiego, ten rodzaj refle­
ksyjnej relacji, i zarazem - jak wspomniałem - która doty­
czy kardynalnego zagadnienia w kulturach, cenię sobie naj­
wyżej. Jako niegdysiejszy badacz Afryki, również Kameru­
nu, do którego odnosi się bezpośrednio cytowany tekst z He­
banu, dobrze wiem jak niebywałego doświadczenia, wiedzy,
zdolności empatycznych, a najważniejsze talentu literackie­
go trzeba mieć w sobie, aby powstał ów poruszający do ży­
wego przekaz. Przekaz głęboki, poznawczo najwyższej wa­
gi. Ujmuje on nas jeszcze jedną cechą, tą mianowicie, że
występuje w nim warstwa osobista, stały zabieg formalny
w książkach Kapuścińskiego. Obok ważnych spostrzeżeń,
dodajmy uchodzących uwadze nawet wytrawnych antropo­
logów (choćby na temat chodzenia Afrykanów gęsiego), ist­
nieje zawsze kontekst mówiący o samym Autorze, o jego lo­
sie, o okolicznościach gromadzenia przedstawianych wiado­
mości. Dzięki temu, kształtuje się wyrazista dramaturgia
w poszczególnych relacjach, a sam Autor staje się bohate­
rem kolejnych zdarzeń. Wiadomo zaś, jakie są najczęstsze
zdarzenia w reportażach „korespondenta wojennego"... Lu­
bimy, niestety krwawe opowieści. Stąd też czyta się Kapu­
ścińskiego jednym tchem. I dopiero po zakończonej lektu­
rze, po pewnym czasie, przychodzi moment zastanowienia
i uwolnienia się od czarodziejskiej magii dobrej literatury,
wartkiej narracji, mocnych rytmów zwięzłych zdań, a także
równie silnie uderzających czytelnika słów. W Hebanie taki­
mi słowami są, najczęstsze dwa: piekło oraz panika. Niewąt­
pliwie u wielu, szczególnie tych, którym nie dane było prze­
bywać w Afryce, albo będąc już w niej unikali zbliżenia się
do niebezpieczeństw tego kontynentu łatwo jest wywołać
zamierzone stany przerażenia i grozy. Ale ujmujący nas cza­
rodziej, bywa że - chcąc nie chcąc - powoduje proste
i szczere zadziwienie. Jak to, przestraszyłeś się kobry, która,
jak ty nasz bohaterze, schroniła się w opuszczonej przez pa­
sterzy - koczowników lepiance? Przecież, można było ją by­
le czym przegonić! Wydaje się jednak, że Autor chyba wie­
dział o owym najskuteczniejszym i zarazem bezpiecznym
pozbyciu się gada. Jednakże skorzystał z ukazania błahego
epizodu w taki sposób, by jedni się lękiem napawali, a inni
przeżyli wzruszenie, może nawet współczucie skierowane
na osobę pisarza. Spotkanie z jadowitym wężem, uśmierza­
nie go za pomocą blaszanego kanistra itd. (fragment repor­
tażu Serce kobry) posłużył wydawcy, szacownemu Czytelni­
kowi do przyozdobienia tylnej okładki, pięknie, w najlep­
szym guście wydanej książki. Przypuszczam więc, że w tym
wszystkim kryje się wysokiego kunsztu sprawdzona prakty65

�Tanzania, Masajka reperująca dach domu ulepionego z krowiego łajna. Fot. J. Olędzki

ka, jak można i należy zdobywać czytelnika. W Polsce nie
mającej najlepszej orientacji o Czarnym Lądzie, a o Murzy­
nach pogłębionej wiedzy, z góry można założyć, że pomysł
z jadowitymi stworzeniami chwyci. Natomiast w krajach za­
hartowanych w podbojach kolonialnych opisy przygód z ko­
brami czy skorpionami, może nie byłyby przyjęte jak u nas.
Coś o tym wiem. Obserwowałem młodych Anglików i Fran­
cuzów wędrujących przez Afrykę. Zachowywali się tak jak­
by podróżowali po własnym kraju. Byli zaskakująco obojęt­
ni na wszystko to, co dla nas wciąż jest groźne i niezwykłe.
Na widok skorpiona reagowali tak jakby widzieli biedronkę
lub jakąś liszkę. I zapewne walorem pisarstwa Kapuściń­
skiego jest owa żywa, szczera, zabarwiona grozą reakcja na
osobliwości przyrodnicze Afryki. Najwyraziściej ujawnia
Autor tę postawę w opisach klimatu, skwaru (piekielnego),
piekła duchoty czy wyładowań atmosferycznych, które ma­
ją postać nie znaną Europejczykom: (...). Afrykanin cały
czas czuje się zagrożony. Na tym kontynencie natura przy­
biera tak monstrualne i agresywne postacie, nakłada tak
mściwe i budzące trwogę maski, takie zastawia na człowie­
ka pułapki i zasadzki, że żyje on w poczuciu niepewności ju­
tra, w lęku i trwodze. Wszystko występuje tu w formie zwie­
lokrotnionej, rozpasanej, histerycznie przesadzonej. Jeżeli
jest burza - pioruny wstrząsają całą planetą, a błyskawice
rozrywają niebo na strzępy, jeżeli ulewa - z nieba wali się li­
ta ściana wody, która za chwilę zatopi nas i wgniecie w zie­
mię, jeżeli susza - to taka, która nie zostawia kropli wody
i umieramy z pragnienia. W stosunkach natura - człowiek
nie ma tu nic, co by je łagodziło - żadnych kompromisów,
stanów pośrednich, gradacji. Cały czas tylko zmaganie, wal­
ka, bój na śmierć i życie. Afrykanin to człowiek, który od
urodzenia do śmierci przebywa na froncie, walcząc z wyjąt­
kowo nieprzychylną naturą swojego kontynentu, i już sam
fakt, że żyje i potrafi przetrwać, jest jego największym zwy­
cięstwem. (Heban s. 333, ostatni rozdział, W cieniu drzewa,
w Afryce). To przepiękny, poetycki opis odrębności afrykań­
skiej natury. Autor dużą wagę przywiązuje do tych natural­
nych uwarunkowań i nie omija ich w wywiadzie, jakiego
udzielił Gabrieli Łęckiej POLITYKA, nr 9 (2182), 27 lutego
1999, s. 46-48, Opisuję stany ducha: (...). I ciągle się boi
(Afrykanin, JO), i ma rację, że się boi, bo bez przerwy mu
coś zagraża. Kiedy przychodzi burza tropikalna, gdy trza­
66

skają pioruny, to te w Europie przypominają, w porównaniu
z nimi, małe iskierki.
To wspaniałe porównania, przepiękny język wieloletniego
korespondenta PAP, Ryszarda Kapuścińskiego. Sugestywność tego języka, głęboko emocjonalny stosunek Autora do
ukazywanej rzeczywistości, sprawia, że Cesarza czy Heban
„się połyka", czytając z niesłabnącym zainteresowaniem od
pierwszej do ostatniej stronicy. Ale przyjrzyjmy się dokła­
dniej piorunom w Afryce i Europie, a raczej w obszarze Eu­
roazjatyckim. Owe pioruny zajmują mnie od niepamiętnych
czasów, albowiem stanowią w kulturach pierwotnych, ale
również w świadomości co wrażliwszych reprezentantów
formacji kulturowych naszych czasów, najbardziej komuni­
katywny, a często również wiarygodny i niepodważalny do­
wód o istnieniu Najwyższej Istoty. Jak Bóg grzmi na niebiesie, jak włada gromami, to bezcenne dane, pozwalające lu­
dziom kultur pierwotnych na kształtowanie swych wierzeń,
a najważniejsze, wyobrażeń o naturze samego Boga. Według
Kapuścińskiego pioruny tropikalne w Afryce wstrząsają całą
planetą. W porównaniu z nimi, wyładowania atmosferyczne
w Europie, to małe iskierki. Jednakże, to właśnie one - jako
najczęstsze, wyładowania pionowe - zabijają ludzi, zwierzę­
ta, wzniecają pożary od których płonęły lasy, całe wsie, a tak­
że kościoły. W strefie tego rodzaju wyładowań - najstraszliw­
szych w obszarze stepów azjatyckich - od zarania tworzyli
ludzie obraz Boga bezwzględnego, niemiłosiernego i nielitościwego... Katolicyzm powołał Matkę Boską Gromniczną
oraz dwoje świętych Agatę i Floriana, aby ich opiekuńcza po­
winność chronienia od piorunów, ognia z niebios, łagodziła
wyobrażenia o Bogu.
Natomiast, w tropikalnej Afryce, pioruny wstrząsające
całą planetą mają najczęściej charakter wyładowań pozio­
mych, na znacznych wysokościach, takich, które nie sięgają
ziemi, a więc nie zabijają ludzi i zwierząt, a także, nie powo­
dują najgroźniejszych pożarów. Masajowie, kiedy pioruny
wstrząsają całą planetą, nie kryją się ze strachu w swoich,
bezpiecznych, lepionych z łajna krowiego domostwach! Roz­
radowani stają naprzeciw tych piorunów, wznoszą ramiona
do niebios dziękując Najwyższemu za deszcz, za wszystko.
Goryle w tym czasie tańczą w dżungli.
Zatem, powody do lęku, strachu, przerażenia - bania się
w czasie burzy - o czym pisze sugestywnie Kapuściński -

�w większej mierze mógł mieć chłop europejski, pasterz ze
stepów azjatyckich, aniżeli mieszkaniec Afryki w strefie tro­
pikalnej.
Przyjmując taką ocenę strachu, „słusznego bania się", na­
rzuca się wcześniej już sygnalizowany wniosek. Można by
tak go sformułować. W kulturach pierwotnych (w Europie chłopskich) różny jest wizerunek Istoty Najwyższej. O tym
wizerunku decydują - między innymi - śmiercionośne i nieśmiercionośne wyładowania w czasie burz, pioruny. Ludy
pierwotne wyraziściej, pełniej i z przekonaniem swą ufność
do Pana Niebios wyrażają właśnie tam, gdzie burze chociaż
mają charakter „kosmiczny" ale nie powodują śmiertelnych
ofiar wśród ludzi oraz ich żywego mienia, stad zwierząt. Tam
też - jak się wydaje - aspekt miłosierdzia i litości w obrazie
Najwyższego Boga sam się narzuca. I wydaje się również, że
tam, gdzie pojawiają się zabici i zgliszcza od piorunów, ów
obraz Istoty Najwyższej kształtuje się inaczej, rodzi się pe­
wien dystans religijny, a także zjawisko oszukiwania Boga...
Można więc, w naturze nieśmiercionośnych piorunów odna­
leźć pewne, chociaż tylko rudymentarne, wyjaśnienie owej
żywej, przepojonej ufnością religijności, o której mówi Ka­
puściński w cytacie od jakiego rozpocząłem mówienie o bar­
dzo ważnej książce.
Niekwestionowaną, w pełni odkrywczą metodą w Heba­
nie przedstawiania natury jest to, co można by nazwać cał­
kowitym odejściem od adoracji jej uroków. Nie ma więc
w tej książce estetyzujących opisów przyrody, tak częstych
w beletrystyce. Kapuściński - chyba jak nikt wcześniej, albo
może mało kto pośród największych - odsłania nam bodaj
najważniejszą stronę tejże natury. Jest nią złowrogi charak­
ter żywiołów, klimatu czy osobliwy związek między dniem
i nocą. Jak wiadomo, w Afryce, im bliżej równika, nikną po­
ranne brzaski i wieczorne jutrznie. Słońce pojawia się i zni­
ka nagle. Nastaje noc, która w Hebanie często, a nieraz tak­
że zawsze jest ciemna, że oko wykol. I oczywiście, taka noc
potęguje lęki, a nawet wielki strach. Sprzyja taka noc rodze­
niu się widmowych wierzeń i demonicznych wyobrażeń. Ale
wiemy wszak, że nad Saharą i Kalahari, chociaż nie tylko,
świecą gwiazdy i księżyc jaskrawością w Europie nieznaną.

To, między innymi dzięki tej jaskrawości, głębi widzenia
otchłani nieba, mieszkańcy płaskowyża w okolicach Wagadugu, Dogonowie z Górnej Wolty, zdobyli wiedzę astrono­
miczną, która wciąż zdumiewa i stanowi przedmiot niewy­
czerpanych, uczonych interpretacji, jak również fantastycz­
nych spekulacji.

*
Brak miejsca nie pozwala, aby dalej prowadzić zapropo­
nowaną, uważną analizę frapującej książki. Pozostaje piszą­
cemu te słowa tylko zasygnalizować bogactwo i rozmaitość
ważnych kwestii i wciąż aktualnych problemów. Oto niektóre
z nich: pochłaniające setki tysięcy ofiar wojny międzyplemienne (autor z wielkim znawstwem historii odległej i naj­
nowszej dostarcza danych, pozwalających zrozumieć feno­
men afrykańskiego Homo necans). Paradygmat być i mieć.
Dramat istnienia we współczesnej Afryce. Europejski wy­
miar czasu obiektywnego i afrykański czas subiektywny, kul­
turowe konsekwencje tych odrębności. Pułapki otwartej i nie­
kontrolowanej przestrzeni. Afrykański Homo viator. Miasta
złudnych nadziei.
Autor z właściwym sobie darem wnikliwej obserwacji
drobiazgów oraz poetyckim ich waloryzowaniu, wprowadza
pomiędzy owe pryncypialne kwestie i problemy współcze­
snej Afryki niewielkie szkice. Mogą one dotyczyć zniszczo­
nej koszuli (s. 172) i ósmego cudu świata, jedenastu wyku­
tych w litych skałach kościołów (Lalibela '75, s. 144), walki
jaszczurek z moskitami na suficie (s. 98) i promieni słońca
uderzających z siłą noża (s. 129), adorowania proroctw Jere­
miasza w Kościele Apostolskim (s. 304-305) kiczowatych
malowidłach pełnych fantazji (s. 19). Oczywiście, są w Heba­
nie nowe dane na temat cmentarzy słoni (s. 67). Dzięki tym
„drobiazgom" pisarstwo Kapuścińskiego zyskuje walory cie­
pła, bezpośredniości, zbliżenia.
Opisem godnego zachowania Ducha Afryki - słonia przy...
stole wigilijnym, kończy Ryszard Kapuściński swoją kolejną
arcyciekawą relację o rzeczywistości mistycznej, odkrywanej
nieopodal nas, obecnie.

Nigeria, Zaria. Dom mieszkalny z cegieł. Fot. J Olędzki

67

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7586" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7565">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1d70144b6577a34ee225cdce4bb05296.pdf</src>
        <authentication>2ca368fca80d1b9c84f27197c9eec65a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90539">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5356</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90540">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90542">
                <text>2003</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90543">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4977</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90544">
                <text>Summary of articles / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90545">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4; s.344-353</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90546">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90547">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90548">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90549">
                <text>Summary of articles

Anna Beata Bohdziewicz, Photographs from a Journey
The author registered her journey to Afghanistan, India and
Nepal, made years ago, by means of "mundane" notes and n
the most detailed diary.
On Memory and the Threats Facing It. A n Interview with
Ryszard Kapuściński
The conversation with the outstanding Polish reporter
Ryszard Kapuściński broached several motifs and themes
associated with memory. The opening reflections concern
memories of the birthplace and the first remembered
images, sounds and words. Kapuściński, who was born i n
the provincial town of Pińsk (the Polesie region), recalled
moments spent in his home town and reconstructed the
phenomenon of private memory. He went on to consider
biographic memory and, while discussing the book Podróże z
Herodotem (Travels w i t h Herodotus), indicated the
important role played i n his writings by Herodotus and his
writings. The third theme pertains to threats encroaching
on memory. Here, Kapuściński pointed out three basic
sources existing i n the Western world: the appearance of
mechanical carriers of memory, the excess of information in
contemporary reality, and the acceleration of the historical
process - each of those issues is subjected to a thorough
analysis.
Franklin R . Ankersmit, The Sublime Dissociation of the Past:
or how to Be(come) what One Is no Longer
Forgetting has rarely been investigated i n historical theory.
Insofar as it attracted the attention of theorist at all,
forgetting has ordinarily been considered to be a defect i n
our relationship to the past that should be overcome in one
way or another. The only exception is Nietzche who so
provocatively sung the praises of forgetting i n his On the Use
and Abuse of History (1874). But Nietzsche's conception is
the easy victim of a consistent historicism and therefore i n
need of correction. four types of forgetting are identified i n
this essay. central in the essay's argument is the fourth type.
This is the kind of forgetting taking place when a civilisation
"commits suicide" by exchanging a previous identity for a
new one. hegel's moving account of the conflict between
Socrates and Athenian state is presented as the paradigmatic
example of this kind of forgetting . Two conclusions follow
from the analysis of this type of forgetting. First, we can now
understand what should be recognized as a civilisation's
historical sublime and how the notions of the historical
sublime and of collective trauma are related. second, it
follows that myth and (scientific) history do not exclude
each other; on the contrary, (scientific) history creates myth.
This should not be taken to be a defect of history, for this is
precisely how it should be.
Kerwin Lee Klein On the Emergence of Memory in Historical
Discours. This article comes from: "Representations" winter
2000, N o 69

344

Katarzyna Kaniowska Memory and Anthropology
Interest i n memory appeared i n anthropology together with
a special auto-reflection whose outcome assumed the form
of a change of the paradigm. The emergence of such
transformations, reinforced by the powerful impact of
hermeneutic, became the reason why reflections on
knowledge and cognition, borrowed from the adherents of
hermeneutic, inclined anthropology to resign from the
effort of building successive theories of culture for the sake
of a more in-depth self-knowledge, well aware of the
specificity of anthropological cognition. It now became
necessary to discuss anew the old problems of the
objectivity of cognition, the object and the subject, sources,
interpretations and the perception of the significance of
such components of cognition which the old paradigm did
not recognise or outright neglected. The text, rhetoric and
narration, treated as important elements of the procedure of
cognition, generated interest i n the determinants of the
dialogue, the discourse,
and the
specificity
of
anthropological knowledge. Performed from the perspective
of the new paradigm, the analysis of the processes of
cognition i n anthropology disclosed that the heretofore
applied manners of explanation must be reconstructed and
expanded. If the purpose of the explanation is to consist of
comprehension then one should permit those elements
which up to now have been seen as extra-logical, to
participate i n the explanation. In this instance, the author
would be inclined to recognise the inclusion into cognition
of extra-logical elements of cognition, and the granting of
equal rank to subjectivism, envisaged as one of the most
important features of contemporary anthropology. The
recognition of subjectivism as an additional value and the
process of noticing that this value appears i n a dialogue
which builds the knowledge of both its participants is
prominent, since by doing so one notices that
anthropological knowledge stems from a subjective
experience, interpretation and understanding of the world
by the persons under examination, as well from the
subjective experience and interpretation (and sometimes
understanding) of the world by the researcher - both his
own world and examined reality. It is the different manner
of thinking about anthropological cognition and knowledge
which stirred the anthropologistsO interest i n memory
(primarily semantic). The discussions about memory
conducted i n contemporary anthropology demonstrate
clearly its assorted interpretations. The author would like to
draw attention to three manners of comprehending
memory, fundamental i n his opinion, which come to the
fore i n such discussions, and to indicate the ensuing
problems. Those three manners of analysing memory and its
role i n cognition appear i n present-day anthropology i n
accordance with one of the following convictions: memory
as the source of anthropological knowledge; memory as the
object of the knowledge possessed by anthropologists; and
memory as a tool of cognition.

Czesław Robotycki Remembrance of People's Poland - an
Anthropologist and the Experiences of the Past of Own Culture
Once the epoch of the People's Republic of Poland receded
into the distant past there emerged differentiated stands vis
a vis this historical fact, together w i t h attempted
descriptions and a documentation of the systemic reality of
bygone days. The author maintains that there exist two
levels of description - one which appears i n official
censored publications, wherein the criterion of the selection

�SUMMARY OF ARTICLES

of facts lay i n the class aspect, and a second one, suggesting
the swiftest possible riddance of this legacy, which either
entails remembering it as part of history or the obliteration
and liquidation of all traces of the infamous past. C.
Robotycki dealt with the nature of such history and its
authors, and analysed the historical, ethnological and
sociological
perception
of the
phenomenon
of
People's Poland, based on multiple publications, scientific
studies and reminiscences.

genealogical link between the two works, but with the
ideological bond. The "adventure" described by Barthes, i .
e. seeing a photograph of his deceased mother, could be
treated as a not entirely successful "experiment" of
repeating the experiment w i t h involuntary memory,
described by Proust. In this respect, the "ritual" presented in
Smoke, which consists of an encounter with a photograph of
the deceased wife, appears to be much more complete and
successful.

Dariusz Czaja, The Black Box. On the Idea of Absolute
Memory
Can one remember everything? W h a t does it mean to
"remember everything", and what is the sense of such an
activity? Upon the example of two literary texts, the author
of the article tried to resolve those questions - by resorting
to All the Names by Jose Saramago he delved into the
concept of the Archive, and by alluding to the
Encyclopaedia of the Dead by Manilo Kis he tried to disclose
the idea of the omniscient Encyclopaedia. Both those
institutions harbour the ambition of recording the existence
of every human creature, and are overwhelmed by a desire
not to ignore a single one. By referring these literary
creations to St. Augustine's brilliant reflections about
memory (Confessiones) the author inquired about the
conditions for a possible emergence of the idea of absolute
memory. He tried to answer a question about such a manner
of constructing of the human intellect which would make
possible the emergence of this essentially metaphysical idea.

Marcin Brocki The Semiosis of Memory in Ethnograph
In recent years, auto-narration (various "remembered
texts") i n ethnography has been transferred from its former
role of evidence to that of ethnographic material. I n this
fashion, memory has been treated as a tool for a semiosis of
the past which, i n addition, operates on both sides of
research-interpretation, i . e. the researched and the
researcher. I n thus conceived memory, authenticity,
envisaged as the expression of truth, becomes a challenge.
Accepting the initial thesis maintaining that ethnography
consists of the creation of texts about texts, one may
observe the mechanisms
of an autobiographical
reconstruction of the past, those "remembered texts",
perceived as the manners of its textualisation (and thus
operationalisation), i n order to disclose the creation of the
world depicted in the research praxis of ethnography. I n
contemporary anthropology the memory of researchers and,
hence, proof of that which "is really taking place on the
spot", became the same sort of data as all others. A t the
same time, the investigators had lost the power to proclaim
that i n those instances where personal experience and
memory participate i n a slight degree i n the construction of
data we obtain superior data, as well as to make a contrary
statement, namely, that we achieve such data i n those cases
when we permit personal experience and memory (also
native) to speak independently (which is not a only naive,
but also an erroneous belief).

Waldemar Kuligowski On History, Literature, the Present
and Other Forms of Forgetting
The point of departure for the reasoning presented by the
author is that culture is, first and foremost, memory, the
mechanism of storing and recreating certain models and
experiences as well as assorted types of knowledge. Today,
this situation is undergoing a profound change. Research
conducted by historians has shown that historical
consciousness expresses not so much familiarity with facts
as their interpretations; subjective visions of reality include
contemporary literature (at least from the time of Proust)
and photography. Moreover, the social sciences describe
present-day society as "nowist", "generation n o w " or
"generation X", distinctly indicating the severance of ties
with history, continuum and cultural memory. The author
concludes that social life - the media, production, politics
and love - are governed by temporariness and sometimes by
outright disposability. Memory has become an embarrassing,
provincial and old fashioned feature, neither fashionable
nor trendy.
Sławomir Sikora, "Memory: the Space in Which Events
Recur". On Photography
Smoke by Paul Auster and Wayne Wang (1995) apparently
embarks upon a theme similar to Roland Barthes' Camera
Lucida (1980), and tackles it anew, an approach that could
be concurrent with Auster's opinion, which has served as
the title of the essay. The author tried to prove that the
photographic m o t i f which does not appear i n the
foreground in Smoke, is actually essential for this film.
Moreover, it could be treated as a sui generis creative
expansion of certain experiences described by Barthes i n
Camera Lucida (the existence of such a relation is also
indicated by several motifs i n Barthes' biography). The
essay, however, is not concerned merely with following the

345

Magdalena Sztandara On the "Ethnographic Quality" of
Photography
The "ethnographic quality" of photography consists not
only of the effort of documenting details of everyday life, but
also of the fact that, on the one had, photography appears
to recreate the relations between man and the word and, on
the other hand, it records emotions. The author of the
article is interested i n photography which documents the
outline of the departing world and registers the assorted
manners of viewing it and its conceptualisation. The
ethnographic aspect is also a task for the spectator, a game
which he could conduct with an unknown world.
Our memory stores photographic stills which we use to
construct an image of the past. Photography urges that it may
survive, so that it could perpetually revive a bygone world.
Marcin A . Kafar On the Essence of the A leg to Stand on by
Oliver Sacks and To jest wasze życie (This is Your Life) by
Małgorzata Baranowska
A n analysis of two examples of the so-called literature of
malady, namely. by the American neurologist Oliver Sacks
and To jest wasze życie by the Polish poetess Małgorzata
Baranowska. Both books are interpreted as autobiographical
testimony of the lives of the authors, who translated their
own experiences of a lengthy illness
(Małgorzata
Baranowska) and suffering caused by a grave accident
(Oliver Sacks) into literary imagery.

�SUMMARY OF ARTICLES

Marcin A . Kafar focused his attention primarily on
indicating and defining the role played by literature and the
Word as such, which i n the face of an illness proved to be
a significant heuristic measure (and contributed, i . a. to
constructing knowledge about the illness) as well as
a therapeutic and cathartic medium.
In a wider context it is possible to connect them with art
motifs encountered i n situations of individual and social
crises, which - i n the opinion of the author of the article could indicate the existence of a sui generis pattern of
symbolic activity, revealed at the moment of man's opening
to a different reality, whose distinct examples include illness
Dipesh Chakrabarty Who Speak for "Indian'Pastsl
The problem of rewriting the history of the once colonial
countries is one of the main concerns of the Subaltern
Studies Group. Dipesh Chakrabarty, Professor of South
Asian Studies and History at the University of Chicago and
member of this group recalls at the beginning of his article
an opinion that owing to the project of Subaltern Studies,
"perhaps for the first time since colonization Indians are
showing sustained signs of reappropriating the capacity to
represent themselves [within the discipline of history]" .
However, being a historian himself, he adds that although
he finds the congratulation gratifying, it is premature. The
main problem, according to Chakrabarty, is the perception
of the academic discourse of history, which almost always
treats "Europe" as "the sovereign, theoretical subject of all
histories, including the ones we call 'Indian,' 'Chinese,'
'Kenyan,' and so on." The "other" histories somehow seem
to belong to the "history of Europe" and thus are always in
the position of subalternity. However, it is interesting to
notice that Chakrabarty treats "Europe" (in his article
"Europe" is always put i n inverted commas) as some sort of
abstract, "hyperreal" figure, "whose geographical referent
remain[s] somewhat indeterminate." But it is this "Europe"
that is often perceived as the cradle of ideas such as the
nation state, citizenship or capital.
2

Apart from being i n the position of subalternity, the history
and self-representation of the postcolonial countries had to
face another problem. Imperialist and expansive Europe
constructed certain metanarratives, i n which the world was
divided into the centre (Europe) and its peripheries. The
centre celebrated the idea of the nation state, and as its
influence on colonies lasted for centuries, the peripheral
countries had to accept the view that the nation state is the
most desirable form of political community. So if we
consider the "Indian nation," for example, we will notice
that it was divided into peasantry and "modern" elite. The
desire to be "modern" resulted in, as H o m i Bhabha justly
called i t , "mimicry" of European lifestyle, behaviour,
fashion, but also of trends i n literature and the subject of
history. Thus "Indian" history, as Dipesh Chakrabarty put it,
"even i n the most dedicated socialist or nationalist hands,
remains a mimicry of certain 'modern' subject of 'European'
history and is bound to represent a sad figure of lack and
failure."
The author of the article, i n his attempt to undermine the
candour of the "universal" history, asks questions which for
most Europeans may seem to be absurd: " W h y is history
a compulsory part of education of the modern person i n all
countries today including those that did quite comfortably
without it until as late as the eighteen century? W h y should
children all over the world today have to come to terms
with a subject called 'history' when we know that this

346

compulsion is neither natural nor ancient?" The reason for
such an attitude lies i n the very nature of history, which
became an excellent tool i n the hands of European
imperialism. Making an impression of objective and
unbiased science based on the analysis of historical facts,
the "European" history created certain metanarrative in
which Europe was always presented i n an idealised way.
This narrative, however, was nothing but "a piece fiction
told to the colonized by the colnizer i n the very process of
fabricating colonial domination."
Dipesh Chakrabarty does not confine himself to the
criticism of using history for colonial practices. I n his project
of "provincializing Europe" Chakrabarty claims that the
"universal" history should be devoid of elements celebrating
the idea nation state or citizenship and instead include
chapters describing all the ambivalences, contradictions,
the use of force, the tragedies and the ironies that have
always attended it. The author realises that such a history
will attempt an impossible, as it requires the academic
discourse of history turn against itself. Nevertheless, he is
convinced that the dream about history that is free from all
the themes of citizenship and the nation state will last until
these motives stop dominating the narratives of historical
transition.
Peter Martyn - Return to India
This text amounts to a recollective account of the opening
stages of one man's journey to the Indian Subcontinent
some six months before the international terrorist attack on
selected commercial and governmental establishments i n
the United States. Determination to follow the path of
a traveller and avoid the most stereotypical behaviour and
practices of western or westernised holiday-makers, fun
seekers, ersatz spiritualists and hedonists entailed a heated
baptism of being more solidly down and out than
superficially 'hip' and 'with-it' i n Delhi. While resorting to
the fundamental abilities to observe, experience and
describe, and thus discarding i n the face of India's utter
vastness the conventional methods of academic research,
the visitor drew on the world-weary commentary to Louis
Malle's documentary film of 1969 and the demonic writings
of a non-resident Bombayite as principal sources of
inspiration and insight. After four days of encountering the
still overwhelmingly traditional Moslem, as opposed to
modernising Hindu, way of life i n the Indian state capital,
the traveller took advantage of the fabled British legacy of
the impressively updated railway network to journey to the
Punjab, which, alongside Kashmir and Bengal-Bangladesh,
lies at the very core of the
post-independence
Hindu-Muslim Partition. Having made use of the mercifully
uncommercialised Punjabi H i n d u - S i k h and inevitably
subdued Moslem ethno-cultural melange surviving i n
Amritsar as a watering hole before crossing the only open
border check-point into Pakistan, the itinerant experienced
something of a revelation i n the Muslim Republic's second,
but historically, culturally and intellectually its primary,
urban centre: Lahore. The delayed adoption of 'new-age'
capitalism and comparative underdevelopment of tourism
as an industry left the wayfarer somewhat suspended i n time
between a world strongly reminiscent of so many of his
forefathers
and the
new epoch
of high-tech,
internationalised 'economics' and globalite smash-and-grab
trend setters. I n view of the commitment made to journey
around the main part of the subcontinetal delta during the
month available to him, the traveller could remain no

�SUMMARY OF ARTICLES

longer than five days i n the city - a perfect time,
nevertheless,
to keep malaise, disenchantment or
disillusionment well at bay - before recrossing the post-1947
Divide into Hindustan.
The moral to this part of the adventure might be that some
of the last remaining anthropologically and socially less
tainted parts of the world are those which have managed to
preserve something of their cultural identity by maintaining
maximum distance and some form of constant resistance to
what was once termed westernisation and is currently most
typically defined as globalisation. The delayed sequel to this
part of the story would have to end in the summer of 2003
in London, where, as a result of the virtual collapse of
organised
professional
travel
in
Pakistan,
the
visitor's individual guide to Lahore is currently seeking work
in any commercial enterprise that will employ him.
Jo Harper Which Blair?
This paper is a shorthand summary of various ways in which
the language politicians choose to use alters the symbolic
terrain key political actors choose and are able to inhabitat.
It looks at how by reworking language, politicians alter
perceptions and even recollections of the past. It deals, if
only i n outline, with how (re) constructed political identity
can reshape political action and possibly also political
outcomes. The paper looks at the ways i n which the British
Labour Party under Tony Blair has since the mid-1990s
sought, and largely succeeded, i n reinventing the
party's collective symbolic recollections, those parts of the
collective political memory that defined what is was/is to be
'of Labour' and by so doing shifted the ideological debate, in
so far as it stood, thus laying the ground for a fundamental
realignment of British politics.
Tomasz Sikora The Bwiti Initiation Rite
The author attempts to bring the reader closer to the
impact which may be made upon cultural memory and
inter-generational transmission by traditional initiation rites
applying hallucinogenic substances and mirrors. The
presented analysis refers to the rites of admittance to the
secret Bwiti society among the Fang people i n Gabon: myths
concerning the origin of the hallucinogen (taberbathe iboga)
and its psychopharmacological properties, as well the
techniques of employing mirrors i n ritual practices.
Ewelina Pawlus, Adjugated Elements. Earth and Fire in the
Oeuvre of "Władysław Hasior
Author discusses a heretofore insufficiently examined the
range of Hasior's works associated w i t h the use of
unconventional artistic substance, such as energy, earth and
fire. The example of St. Sebastian, In Memoriam of Hostages
Shot in Nowy Sącz (Golgotha), Fiery Pieta and Sun Chariot
forms a basis for a presentation of the artist's pioneering
approach: earth i n Hasior's endeavours assumed the
character of a casting mold and substance. I n its structure,
the artist carved an outline of the shape of the planned
sculpture, reinforced the emergent form with iron rods, and
poured cement, another substance with earth connotations.
The obtained cast produced the effect of the
"excavation-like and rough texture of the natural
foundation from which it had been extracted". Into the
indentations of the set cement mass the artist poured an
inflammable substance thanks to which, after ignition, the
sculptures attained their ultimate shape. Hasior discovered
the inspiration for the technique of casting cement

347

sculptures i n the soil while visiting an abandoned cemetery
in Aix-en-Provance which contains stone, man-shaped
sepulchres dating from the Roman period. By resorting to
such a drastic defiguration of the human figure, negating
the canons of the beauty of man conceived as a perfect
creature, Hasior referred to the events of the second world
war and i n particular to the execution of hostages i n Nowy
Sącz. I n this fashion, his "land sculptures" became, i n the
opinion of the author of the article, tantamount to the raw
art of Dubuffet and Wols, and especially the Hostages cycle
by Fautrier (this thesis opposes the opinions voiced by
certain critics who accentuated Hasior's precursory role i n
land art). The sculptures are a three-dimensional
consequence of confrontations with the structure of the
paintings by the aforementioned artists; they are also
a statement about the human condition i n the face of
wartime atrocities, the voice of a generation which reached
down to the "eschatological stratum connected with
existential moods originating from the war - Tadeusz
Brzozowski, Jan Lebenstein and Tadeusz Kantor, whose
artistic declarations are reflected in the poetry of Tadeusz
Różewicz, another representative of this generation.
The analysis of the symbolic of the earth and fire elements
embarks upon an attempt at interpreting the sculptures. It
must be noted that only the Sun Chariot group remains
distant from wartime events, and becomes, i n the light of
the suggested interpretation, a joyful work celebrating
revitalisation, fertility and the life-giving forces of earth and
fire.
Jerzy S. Wasilewski The Travelling Ethnologist (4). Who Says
Bonjour to Whom on Mont Blanc? An Attempted Anthropology
of Conventional Behaviour
A n attempt at an anthropological reflection on the
customary greetings exchanged by tourists hiking i n the
high mountains. How are we to interpret the tradition of
saying bonjour, Grźss Gott or hello, so common along
Alpine trails? Is it the symptom of an authentic feeling of
a certain community i n the conditions of a perilous
wilderness, which must have been experienced by the first
explorers? Or are we dealing with some sort of a cultural
compulsion of creating if only a semblance of a perfect and
friendly human community i n an ideal paradise, as i n the
case of national parks? Or is this a case of hyper-civilised
behaviour enforced by the all-prevailing elegance, as i n the
Swiss Alps? The most magnificent Alpine peaks become
a backdrop for a new iconosphere (ÓshrinesÓ - the works
of modern sacral or metaphysical art, advertisements,
omnipresent icons of consumerism, etc.), which outright
endowed even the most exquisite mountains w i t h
additional sophistication, forcing us to retain conventional
forms.
Piotr Szacki, To Remember
The presented text deals with "memory" and remembrance
within the formula of a museum exhibition. Originally it
was intended as a diptych, whose only realised fragment was
"to have", devoted to testimonies of possession within the
collections of an ethnographic museum. The autonomous
topic of "memory" involves the category of time, and is
associated with the phenomenon of OpossessionÓ. The
meaning of commemoration may be discovered within the
interpretation of objects and beyond the sphere of the
commonplace interests of collectors. The article cites
examples of carriers of information which constitute the

�SUMMARY OF ARTICLES

message of the devised exhibition. They include
photographs, especially family and of ceremonial groups,
personal belongings, likenesses described as "portraits",
inscriptions and signs displayed on everyday objects,
monuments and terminological registers. Such a survey of
material testimony reflects the intentions which brought
them to life: the construction of a myth, the creation of
evidence,
the experiencing of an awareness of
a "generalised" past, and the process of rendering precise
the identity of an individual by placing it i n time.
Iwona Święch Chest
A spotted chest i n the collection of the Museum of the
Region of Kujawy and Dobrzyń - the only piece of furniture
of its sort originating from this terrain - inspired the author
to pursue new tracks and meanings i n an attempt at
discovering something long forgotten.
The history of objects, which demonstrates the extent to
which memory is an act of the imagination, can be enthralling.
Stephanie West, Aristeas According to Herodotus
Aristeas was an Early Greek epic poet and an extremely
mysterious figure, until recently regarded as a traveller and a
"shaman". He was the author of the lost Arimaspea, used by
Herodotus i n his description of Scythia and neighbouring
regions (book I V ) . Herodotus also told the story about the
strange circumstances of Aristeas disappearance, his return six
years later, yet another disappearance and rematerialisation
after 240 years. S. West conducted a detailed analysis of the
pertinent fragment from Herodotus, and upon its example
demonstrated his methodology, which consists of a
rationalisation and demythologisation of legends and tales.
The ensuing conclusion made it possible to suggest theses
relating to the character of Aristeas work conceived as a
prototype of the utopian voyage genre.

Jean-Pierre Vernant, The Mythical Aspects of Memory
This article, already a classic, by one of the most acclaimed
French Hellenists comes from the oft reissued Mythe et
Pensée chez les Grecs.
David R . Lachterman, Noos and Nostos : The Odyssey and
Sources of Greek Philosophy
Linguistic research has demonstrated a semantic link in
archaic Greek between the words noos (intellect) and nostos
(return). The author explores the presence of this
connection i n Homer's Odyssey and, at the same time,
reveals its significance for the philosophical and literary
notion of "the beginning".
Wojciech Michera, Lathestai. On the Temptation of Oblivion
The poetic word - whose persuasive impact brings to mind
erotic temptation or narcotics - buries i n "oblivion" the
anxiety and anguish of painful contemporaneity : this is one
of the prominent themes of archaic and classical Greek
culture. The author presented it upon the example of the
prologue to Theogony by Hesiod and selected motifs from
Homer's Odyssey , concentrating predominantly on the
complex and ambiguous relations between the categories of
"oblivion" and "memory" as well as "truth" and "lies" i n the
domain of poetical praxis.
"The Reality of the Gods". A Conversation about
Pani na żurawiach (Lady of the Cranes), a Book by
Wiesław Juszczak (Warsaw)

The discussion about the latest publication by Professor
Wiesław Juszczak, the author of numerous books and
dissertations on the history and philosophy of art, was
attended by Włodzimierz Lengauer, a Hellenist, Henryk
Paprocki, an Orthodox theologian, Bohdan Kos, a historian
of cabalistic thought, and the anthropologists Zbigniew
Benedyktowicz, Wojciech Michera and Dariusz Czaja. The
speakers stressed the importance and originality of Juszczak's
book not only within the context of Hellenistic studies but
also for fundamental reflections concerning the relations
between religion, culture and art. The participants of the
discussion also indicated the fact that the author tackled a
problem basic for Greek culture as a whole, namely, the
conception of the deity and his relation towards the world.
First and foremost, they noted that the examined dissertation
introduced a new paradigm into studies dealing with Greek
religion and religiosity, and that by avoiding positivistic
simplification the author transferred deliberations on the
reality of gods onto a metaphysical basis. Polemical opinions
pertained not so much to the fundamental thesis of the book
as to the possibility of a contemporary reconstruction of the
spiritual world of Greek antiquity.
"Not All Is Lost..." Fragments of a Discussion
Accompanying the Promotion of Pani na żurawiach (Lady
of the Cranes) a Book by Wiesław Juszczak i n The Galery
"Bunkier Sztuki" (Kraków), 29 May 2003
The discussion about the book by Professor Juszczak, held i n
Cracow, attracted Ireneusz Kania, an outstanding essayist
and translator, Father Jan Andrzej Kłoczowski, a Catholic
theologian, Lech Trzcionkowski, a classical philologist,
Mieczysław Porębski, an historian of art, and Cezary
Wodziński, a philosopher. The speakers underlined the
unique boldness and originality of the proposed
interpretation of Greek theology. They also indicated the
excellent philological and philosophical expertise of the
author, accentuating the extensive perspective (linguistic,
theological and cultural) and creative reference to Walter
Friedrich Otto's slightly forgotten study work about Greek
gods, relegated to the margin. The participants of the
discussion declared i n unison that the publication by
Professor Juszczak initiates a totally novel approach to
Greek religiosity and compels the reader to revise wellenrooted views. A reexamination of the relations between
Greek theology and the Christian world appears to be
particularly intriguing.
Wiesław Juszczak, The Myth. An Introduction
A methodological introduction to yet another book by
Wiesław Juszczak, published i n the wake of his Realność
bogów (The Reality of the Gods) which dealt with Greek
antiquity.
The
author
proposed
more
precise
characterisations of the definition of the myth and mythical
qualities i n writings and statements by J. R. R. Tolkien, and
examined the relations between myth and such categories
as poetry, tale, legend and fable, whose meaning remains
close to the former. W. Juszczak concluded that the element
most essential from the vantage point of the language of the
myth eludes our cognitive instruments. The myth cannot be
defined: "Seemingly, we have beset only this particular
thing; our snares are insufficiently effective and our nets are
not thick enough to capture that which is most important".
Andrzej Peńkos - "The Seat of Art" of Johann Michael
Bossard - a Total Place of Creation
Kunstaette

348

Bossard near Jesteburg-L (llau is not an

�SUMMARY OF ARTICLES

artist's home i n the universally accepted meaning of the
term. From 1912, J. M . Bossard, i n 1907-1944 a professor of
sculpture i n Hamburg, was engaged i n the realisation of the
idea of the Gesamtkunstwerk in nearby Jesteburg. He
erected a house whose form, designed by him, evoked N o r t h
German brick architecture. Together with his wife, Jutta
Krul, Bossard devised the outfitting and the transformation
of the house and the studio located within. In 1926, he
began erecting a Kunsttempel (temple of art). L (llau was
a site and object of creativity; i t time, it absorbed
Bossard's entire oeuvre. The artist referred to O l d
Germanic sagas and myths as well as motifs from Greek and
Indian culture, contemporary theosophy and the philosophy
of Nietzsche. His residence changed into a monument of
art, a painted and sculpted treatise (or an "immense
sketch", as Bossard himself described it) about the great
truths of life and death, destruction and creation. The
uneven artistic level of the entity is a feature characteristic
probably for all attempts at Gesamtkunstwerk realisations.
N o t having found a suitable place i n the history of
twentieth-century art, Bossard's Kunstaette still awaits
a more insightful anthropological interpretation.
A n Interview Held by Katarzyna Górska with Małgorzata
Baranowska. I Went to Town
The fundamental function of the illustrated postcard is to
provide testimony of a certain locality. My collection contains
also personal postcards made especially for me. I have
a postcard by the painter Kajetan Sosnowski and letters from
Wisława Szymborska, which are always written on postcards
executed by her. Postcards, however, achieve importance
simply by the fact that they are part of a collection. Each
collector has his own perception of the world and selects
a suitable context. The existing multitude of postcards means
that, as a rule, the collectors concentrate on a given theme.
A t the outset each envisages a certain ideal collection, but is
never capable of amassing it. It is simply impossible to have
a complete set of postcards, not only because there are so
many of them but due to the fact that they are a living thing
which takes place between assorted people. Similarly to
a sense of humour, postcards testify about the specificity of
a certain country although today they are becoming
increasingly uniformised. The postcard is a child of
a developed industry, to a considerable degree ousted by the
cinema; today, it wages a losing battle with the internet and
the mobile phone.
Zbigniew Osiński, Osterwa and the Reduta Theatre in Notes
by Limanowski
During the 1990s researchers gained access to numerous
new material about the Reduta Theatre, one of the most
important being the heretofore unpublished Notatniki
(Notes) and other sources by Mieczysław Limanowski,
entrusted by his heiress to the Earth Museum at the Polish
Academy of Sciences i n Warsaw.

349

Notatniki are actually a quasi-diary tale, whose characteristic
features include an effort to overcome circumstances
disintegrating the author's personality and decomposing his
tattered biography. The notes are composed primarily of
texts-biographical events, composed of incidents, plots,
anecdotes, ideas, and portraits, presented in fragments,
fractions of situations and silva particles. Cited today, they
could comprise a historical example of writing focused not
on "rhetorics", "calligraphy" or polished texts, but "writing
a life", something which several decades later students of
literature described as "contemporary silva rerum". The
author did not attach prime importance to problems or
eventual theoretical order. Limanowski envisaged his memos
as a rough copy and notes of a more or less intimate
character, which predominantly supplied material for
planned reminiscences, and which as an on-the-spot record
were to exercise the memory. Their existing form was not
intended for publication.
Tadeusz Byrski described the Reduta Theatre as the
"antechamber of the theatre", writing that: "[...] I discerned
in this a confirmation that actually everything is a theatre,
and that we always should keep i n mind this impaired form".
Sometimes, this "impaired form", recognised by its
contemporaries as marginal, becomes a centre and the most
prominent space. This fact is also demonstrated by
Limanowski's Notatniki, and the Reduta self-reflection
contained therein, which can be noticed much more
distinctly from our perspective. A n examination of the
material provides important data for reflections on the way
i n which, by conducting a lively dialogue w i t h our
ancestors, we do not have to succumb to the temptations of
Zeitgeist, such as cynicism and pragmatism, together with
all of their consequences.
Krzysztof Lenartowicz, The Architecture of Fear
Can contemporary architecture be a medium for
representing the Holocaust ? The Jewish Museum i n Berlin,
designed by Daniel Liebeskind, brings the viewer closer to
the perspective of a Holocaust victim. Abstract forms:
corrections of the perspective, operating w i t h lights,
changes i n the heights of interiors, deviations from the
vertical and horizontal, and altered qualities of acoustic
space influence emotions, evoke visions, and render
"unspeakable absence" tangible.
Bogusław Jędruszczak, A Father's Memory
After his discharge from a Soviet camp, Mieczysław
Jędruszczak, a Home Army soldier arrested by the N K V D in
1944, reconstructed and documented wartime reality. He
became renowned primarily as the"guard of the wall" - once
he realised that a fragment of the Warsaw Ghetto wall
survived i n the courtyard of the house i n which he lived
since 1950, he devoted part of his life to commemorating
this particular trace of the Holocaust.

�Polska Sztuka Ludowa

KONTEKSTY
• C U L T U R A L A N T H R O P O L O G Y • ETHNOGRAPHY • A R T
2002, Vol.LVI No 3-4 (262-263). Index 369403. ISSN 1230-6142. Price 24 zl
INSTITUTE OF A R T POLISH A C A D E M Y OF SCIENCES, CULTURE F U N D A T I O N
Contents No 3/4
MIKOŁAJ G I M I L O W
A N N A BEATA B O H D Z I E W I C Z
RYSZARD KAPUŚCIŃSKI
F R A N K L I N R. A N K E R S M I T H
K E R W I N LEE KLEIN

2003

Memory, transl. Jan Gondowicz
Photographs from a Journey
O n Memory [Interwiew with Ryszardem Kapuściński by Zbigniew
Benedyktowicz i Dariusz Czaja]
The Sublime Dissociation of the Past or How to BE(COME) What
One Is N o Longer, transl. Joanna Benedyktowicz, Maciej Bańkowski
O n the Emergence of Memory i n Historical Discourse
transl. Maciej Bańkowski
COLLOQUIA ETHNOLOGICA
MEMORY AS A C U L T U R A L A N D COGNITIVE
CATEGORY

KATARZYNA KANIOWSKA
CZESŁAW ROBOTYCKI
DARIUSZ CZAJA
WALDEMAR KULIGOWSKI
SŁAWOMIR SIKORA
M A R C I N BROCKI
MAGDALENA SZTANDARA
M A R C I N KAFAR
DANIEL VOGEL
DIPESH C H A K R A B A R T Y
PETER M A R T Y N
JO HARPER
T O M A S Z SIKORA
E W E L I N A PAWLUS
JERZY S. WASILEWSKI
PIOTR SZACKI
I W O N A ŚWIĘCH

Memory and Anthropology
Remembrance of People's Poland - an Anthropologist and the
Experiences of the Past of O w n Culture
The Black Box. O n the Idea of Absolute Memory
History, Literature, the Present and Other Forms of Forgetting
"Memory: the Space i n W h i c h Events Recur". O n Photography
The Semiosis of Memory i n Ethnography
O n the "Ethnographic" Quality of Photography
O n the Essence of the A Leg to Stand on by Oliver Sacks and
To jest wasze życie (This is your life) by Małgorzata Baranowska
India's Past - or Europe's?
W h o speaks for "Indian" Pasts?
A Return to India
W h i c h Blair Project? Memory as a Political Justification Tool - the
"New Labour Party"
The Bwiti Initiation Rite
Adjugated Elements
Ethnologist Underway (4). W h o Tells W h o m Bonjour? A n Attempt
to Anthropologize Casual Behaviour
Remembering
Chests
GREEK REMEMBRANCE

STEPHANIE WEST
JEAN PIERRE V E R N A N T
DAVID LACHTERMAN
WOJCIECH MICHERA
WŁODZIMIERZ LENGAUER

Aristheas and Herodotus, transl. Wiesław Juszczak
The Mythical Aspects of Memory
Noos and Nostos: The Odyssey and Sources of Greek Philosophy
[transl. Wojciech Michera]....
Lathestai. O n The Temptation of Oblivion
Do the Greek Gods still live?

350

�SUMMARY OF ARTICLES

ZBIGNIEW BENEDYKTOWICZ,
DARIUSZ CZAJA, M A R I U S Z D O B K O W S K I ,
B O H D A N KOS, WIESŁAW JUSZCZAK,
WOJCIECH M I C H E R A , HENRYK PAPROCKI,
ROBERT PAWLIK, LECH ROBAKIEWICZ
CZESŁAW ROBOTYCKI, LECH SOKÓŁ,
WŁODZIMIERZ S T A N I E W S K I

LECH SOKÓŁ
WIESŁAW JUSZCZAK
T O M A S Z W I T SZERSZEŃ
ANDRZEJ PIEŃKOS
K A T A R Z Y N A GÓRSKA,
ZBIGNIEW OSIŃSKI

The Reality of the Gods • debate on Wiesław Juszczak's book
Lady of the Cranes
Great Journey to the Source. A Voice i n the this Disussion on the
Reality of the Gods
The Language of M y t h
The Town and Photography
„The Seat of A r t " of Johann Michael Bossard
- A Total Place of Creation
I Am Collecting the Spirit of Postcards -Interview with Małgorzata
Baranowska
Osterwa and the Reduta Ensemble i n Limanowski's Notes

REVIEWS
B A R B A R A MAJOR
M A R I A POPRZĘCKA

Renata Rogozinska's Passion-Play Inspirations
Conterporary Religious A r t i n Poland
MEMORY ENCLAVES

KRZYSZTOF L E N A R T O W I C Z
BOGUSłAW JĘDRUSZCZAK

The Architecture of Fear
A Father's memory

Contents No 1/2

W I K T O R ZBOROWSKI
H A N N A FARYNA-PASZKIEWICZ
ZBIGNIEW BENEDYKTOWICZ
DARIUSZ CZAJA
M A R I A POPRZĘCKA
JULIA H A R T W I G
GEORGE STEINER
PAUL RICOEUR
YOSEF H A Y I M Y E R U S H A L M I

I V A N G. M A R C U S
MAŁGORZATA NAŁĘCKA
B O H D A N KOS

WOJCIECH M I C H E R A
JACEK ZIEMEK
R U T H ELLEN GRUBER

2003

Bidding Farewell to Piotr Paszkiewicz
To Be as Rich as Forsythe
Memory Map
Paradoxes of Memory. Some Doubts Instead of Introduction
The Image Concealed by Our Eyelids
Beautiful Sisters, Blame
Grammars of Creativity, transl. Jerzy Łoziński
The Abuses of Natural Memory: Restrained Memory, Manipulated
Memory, Imposed Memory, transl. Wojciech Bohkowski
Biblical and Rabbinic Foundations. Meaning i n History, Memory and
the Writing of History, transl. Dariusz Czaja
Nutrition, Magic and Mnemonic Gestures, trans. Amelia Franas
Cursed Blessing
Memory and Time-space i n a Search for a Whole. Several Remarks
about the Renaissance Theatre of Memory and the Charms of
Cosmology
Obliviscere. O n the Temptation of Oblivion and the Dilemmas of
Representation
Memento. Do You Remember This? Then Look
Cities without Jews, transl. Agnieszka Nowakowska

351

�SUMMARY OF ARTICLES

M A R C I N SWIETLICKI
A N N A BOLECKA
ANTONI KROH
A M E L I A FRANAS
JOANNA ZDANOWSKA
STEFANIE PETER
GERDIEN VERSCHOOR
JAN GONDOWICZ
LEV LOSIEV
WOJCIECH BOŃKOWSKI

DARIUSZ CZAJA
EWA MALEC
B O H D A N KOS
MAŁGORZATA DZIEWULSKA,
PIOTR KŁOCZOWSKI
H A N N A BALTYN
PIOTR SOMMER
A L E K S A N D R A MELBECHOWSKA-LUTY
M O N I K A RUDAŚ-GRODZKA
MARIA JANION
MICHAŁ O T O R O W S K I
MAŁGORZATA B A R A N O W S K A
D A N U T A KUŹNICKA
CZESŁAW RZOŃCA
STANISŁAW TABISZ

My Little Diary
Memory and Childhood
The O l d River Valley. The Brass, A Dog Called Puk, Typewriters
Execution of Memory
Bargeld's Couch, or O n the Manner of Describing a Spectator
Kogel Mogel as the "Polish madeleine"? The Destroyer-Romanticist
Blixa Bargeld Recollects Poland, transl. Maciej Bańkowski
Whiskers - Polish Reminiscences, transl. Ella Osuch, Dorota van den
Bercken
Memory Palace
Josif Brodski's Venice, trans. Dymitr Romanowski
Twelve Pigs Examine Their Reflection i n a Mirror. O n the Venetian
Legend
O n the Way to Venice. Imaginary Journeys
The M y t h of Venice. The Production of Memory
Poems
A Remembered Conversation: I would not like to aay too much
Drawerlandia
Summer
Monuments -"Figures" of Deceptive Memory
Slavdom. Memory and Oblivion i n the Parisian Lectures by A .
Mickiewicz and Novels by J. I . Kraszewski
Uncanny Slavdom
The Memory of Conspirators
Postcards. A n Unideal Collection (3). Remember Me!
Grzegorzewski's Gombrowicz
Zbysław Marek Maciejewski (1946 - 1999)
A Conversation with Zbysław Maciejewski
Notes on the Authors
Summary of Articles

KONTEKSTY
można przeczytać i kupić w
barze kawowym

green coffee
Warszawa ul. Marszałkowska 84/92
tel. +22 629 83 73

zapraszamy codziennie od 7:00 do 23: 00

GREEN COFFEE - CAŁA N A D Z I E J A W K A W I E

352

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7589" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7569">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a68479e4b66299a526c29f3a8fbb4f05.pdf</src>
        <authentication>955fdb37ba22fec0ed85bab921c7a08e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90568">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2828</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90571">
                <text>2000</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90572">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2635</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90575">
                <text>The Eye Witness- Malinowski's Kiriwina=Naoczny świadek- Kiriwina Malinowskiego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90577">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4, s.158-167</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90579">
                <text>Sikora, Sławomir</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90581">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90582">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90583">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90585">
                <text>Sławomir Sikora • T H E E Y E WITNESS - KIRIWINA A C C O R D I N G T O MALINOWSKI

S Ł A W O M I R

SIKORA

The Eye Witness
- Malinowski's
Kiriwina

N

aturally, it is not true that so far we have been
unfamiliar with photographs by Bronisław
Malinowski. Each of his more significant
ethnographic monographs contains at least several score
of them (Argonauts of the Western Pacific - 66, The
Sexual Life of Savages - 92, Coral Gardens and Their
Magic - 116), but only after the publication of the
album by Michael Young (Malinowski's Kiriwina.
Fieldwork Photography 1915-1918) do we perceive them
differently. The primary issue at stake is probably their
size. Until now, we have dealt (almost exclusively, with
the obvious exception of illustrations published since
the beginning of 1999 in Konteksty) with small-format
photographs of inferior quality (a trait particularly
marked, although not solely, in Polish editions). They
did not encourage the reader towards studying them
more closely, and sometimes even outright hampered
such examination. Upon occasions, the enclosed
descriptions made it possible to ascertain only the fact
that what we should be seeing is almost invisible.
Furthermore, photographs in books are unavoidably
doomed (almost without exception) to act as sheer
illustrations, and to play a subordinate (or separate)
part in relation to the text. It is difficult to overcome
this order of reading or seeing, even in those books
whose task consists of transcending this rule (vide the
recently published in Polish LEmpire des signes by
Roland Barthes). This habit was not surmounted also in
publications by Malinowski, although in the majority of
cases references made in the text to illustrations
arranged in blocks, and vice versa - references made in
illustrations to the text, incline towards parallel reading
and looking. The Michael Young album not so much
reverses the relation of the text towards the
photographs (it would be difficult to maintain such an
opinion in view of the copiousness of the written word:
a very interesting and competent introduction,

* A review of Malinowski's
1915-1918

Kiriwina.

Fieldwork

Photography

by Michael W. Young, T h e University of Chicago

Press, Chicago and London

1998

comments to particular categories of photographs and
every illustration, appendices) as balances it.
It was Young's intention to 'take on the conception
devised by Malinowski', who was to have contemplated
the creation of an album version of his photographs. We
are presented, therefore, with an image of Kiriwina
Island (the Trobriands), one of the most 'sacral' and
'legendary places' in ethnography, seen 'through the
eyes' of Malinowski. In this way, we have been offered
a certain version of 1-witnessing, to refer to the
metaphorical and ambiguous formulation proposed by
Clifford Geertz ("I-Witnessing. Malinowski's Children"
in: Works and Lives. The Anthropologist as an Author).
The presented album contains 190 photographs selected
from an overall number of about 1100 deposited in the
archive of the London School of Economics, and omits
photographs published earlier by Malinowski in his
works (some 270 illustrations, not counting repetitions).
Half of the photographs not used by Malinowski suffer
from insufficient clearness or other technical faults;
consequently, we have received presumably almost half
of the 'good' and heretofore mostly unknown
photographs taken by the Ethnographer.
In a concise, albeit exhaustive manner Young
discusses the persons who influenced Malinowski-the
photographer, and characterises his photography.
Alongside Seligman and Witkacy (the latter's impact has
already been described for example by Terence Wright in
"The Anthropologist as an Artist:
Malinowski's Trobriand Photographs"), the author of the
album lists Nina Stirling (the youngest daughter of Sir
Edward Stirling, director of the South Australia
Museum), a talented and enthusiastic amateur
photographer, who for a certain time was emotionally
close to Malinowski (1915): "She probably fanned
Malinowski's fickle interest in photography, if only
because he needed to prove himself to her" [p. 10].
Mention is made also of Bill Hancock, a local pearl
trader and friend, whose influence could have been the
most significant (Malinowski used several of
Hancock's photographs in his own publications). Young
is more skeptical (than Wright, for instance) about the
supposed impact exerted by Witkacy (who was to have
acted as photographer and draughtsman during the
expedition) upon the photographs and perception skills
of his friend: "The importance of Witkiewicz's influence
on Malinowski's photography is, I suggest, not for what
he might have taught him (which in any case cannot be
determined), but what, in contrast to Witkiewicz's,
Malinowski's photography is not" [p. 13]. Similarly to
their lifestyles, the photographs taken by the two men
are diametrically different: "Malinowski appears to have
resisted the experimental, art nouveau trends indulged
by Witkiewicz. If Witkiewicz's photography leaned

158

�Sławomir Sikora • NAOCZNY ŚWIADEK - KIRIWINA MALINOWSKIEGO

O

czywiście nie jest prawdą, że nie znaliśmy do­
tychczas fotografii Bronisława Malinowskiego.
Każda z jego poważniejszych monografii etno­
graficznych mieściła przynajmniej kilkadziesiąt zdjęć (Ar­
gonauci Zachodniego Pacyfiku - 66, Zycie seksualne dzikich
- 9 1 , Ogrody koralowe i ich magia - 116), a jednak wraz
z pojawieniem się albumu Michaela Younga, Malinow­
ski's Kiriwina. Fieldwork Photography 1915-1918, zaczyna­
my na nie patrzeć odmiennie. Pierwszą sprawą, o którą
może chodzić, jest pewnie wielkość. Dotychczas fotogra­
fie Malinowskiego oglądaliśmy (prawie wyłącznie - pomi­
jam tu oczywiście zdjęcia Malinowskiego, które od po­
czątku 1999 publikujemy w „Kontekstach") w małych
fotmatach i (co dotyczy szczególnie, choć nie tylko, wy­
dań polskich) były one kiepskiej jakości. Nie zachęcały
do uważnego studiowania, a nawet go nie umożliwiały.
Czasem dołączone opisy pozwalały jedynie stwierdzić
fakt, że to, co winniśmy widzieć, jest właśnie niewidocz­
ne. Ponadto fotografie w książkach w sposób nieuniknio­
ny skazane są (prawie bez wyjątku) na ilustracyjność. Peł­
nią podrzędną (lub odrębną) wobec tekstu rolę. Taki po­
rządek czytania bądź oglądania trudno przełamać nawet
w książkach, których zadaniem jest właśnie ową regułę
przekraczać (vide dopiero teraz wydane Imperium znaków
Rolanada Barthesa). Tego obyczaju książki Malinowskie­
go również nie przełamywały, choć w większości przypad­
ków odsyłacze z tekstu do zblokowanych ilustracji i od­
wrotnie - od ilustracji do tekstu - skłaniają do patalelnego czytania i oglądania. I oto pojawia się album Michae­
la Younga, który nie tyle sprawę relacji tekstu do zdjęć
odwraca (twierdzenie takie trudno byłoby utrzymywać
wobec obfitości słowa pisanego: ciekawego i kompetent­
nego wstępu, wprowadzenia do poszczególnych kategorii
fotografii, bogatych komentarzy przy każdym zdjęciu,
apendyksów), ile relację tę równoważy.
Young swym zamierzeniem „podejmuje pomysł Mali­
nowskiego", który sam miał przemyśliwać nad stworze­
niem albumowej wersji własnych fotografii. Otrzymujemy
zatem obraz Kiriwina (Wyspy Trobrianda) - jednego
z najbardziej „sakralnych" i obrośniętych legendą „miejsc
w etnografii" - postrzegany „oczyma" Malinowskiego.
Otrzymujemy tym samym pewną wersję I-witnessing, by
skorzystać z metaforycznego i dwuznacznego sformułowa­
nia Clifforda Geertza (Zaświadczające Ja. Dzieci Malinow­
skiego, w: Dzieh i życie. Antropolog jako autor, Wydawnic­
two KR, pierwodruk „Konteksty" 1/1998).
Album Younga mieści 190 fotografii wybranych
z ogólnej liczby około 1100 znajdujących się w depozycie
w archiwum London School of Economics z pominięciem
zdjęć opublikowanych wcześniej przez Malinowskiego we
własnych pracach (około 270 fotografii nie licząc po­
wtórzeń). Połowa niewykorzystanych przez Malinowskie­
go zdjęć cierpi na niedostatki ostrości bądź też z powodu
innych technicznych usterek, można więc sądzić, że otrzy-

S Ł A W O M I R

S I K O R A

Naoczny świadek
- Kiriwina
Malinowskiego*
maliśmy prawie połowę z „dobrych" a nieznanych zdjęć
Etnografa.
Young w zwięzły lecz wyczerpujący sposób omawia po­
staci, które wpłynęły na Malinowskiego jako fotografa,
jak również charakteryzuje jego fotografię. Poza Seligmanem i Witkacym (wpływ tego ostatniego doczekał się już
omówienia np. przez Terence'a Wrighta, m.in. w Antropo­
log jako artysta: fotografie Malinowskiego z Trobriandów,
„Konteksty" 1-2/1997 oraz w niniejszym numerze) twór­
ca albumu wymienia także Ninę Stirling (najmłodszą cór­
kę Sir Edwarda Stirlinga, dyrektora South Australia M u ­
seum), zdolną i zapaloną amatorkę fotografii, z którą
przez pewien czas Malinowskiego łączyły uczucia (rok
1915): „Prawdopodobnie podsyciła ona u Malinowskiego
chybotliwe zainteresowanie fotografią, choćby dlatego, że
musiał się on przed nią sprawdzić." [s. 10] Wymienia rów­
nież Billa Hancocka, miejscowego handlarza pereł i przy­
jaciela Etnografa, którego wpływ był być może najbardziej
znaczący (Malinowski wykorzystał zresztą kilka jego foto­
grafii w swych publikacjach). Young jest bardziej scep­
tyczny (od Wrighta na przykład) w sprawie domniemane­
go wpływu Witkacego - który miał być fotografem i ry­
sownikiem w czasie ich wyprawy - tak na fotografię jak
i zdolności percepcyjne przyjaciela. „Sugerowałbym, że
waga wpływu Witkiewicza na fotogtafię Malinowskiego,
polega nie tyle na tym, czego mógł on nauczyć tego ostat­
niego (a co w każdym razie trudno określić), ile na tym,
czym fotografia Malinowskiego w przeciwieństwie do
Witkacego nie jest." [s. 13] Fotografie obu ówczesnych
przyjaciół, podobnie zresztą jak style ich życia, są diame­
tralnie różne. „Malinowski zdaje się opierać eksperymen­
talnym, związanym z nową sztuką trendom, którym ulega
Witkiewicz. O ile fotografia Witkiewicza skłania się ku
surrealizmowi, o tyle u Malinowskiego byłaby ona gwa­
rancją jego przykładnego realizmu. Podczas gdy Witkie-

* Recenzja z M i c h a e l W. Young, Malinowski's
dwork Photography

1915-1918,

Chicago and L o n d o n 1998

159

Kiriwina.

Fiel­

T h e University of Chicago Press,

�Siauiomir Sikora • T H E EYE WITNESS - KIRIWINA A C C O R D I N G T O MALINOWSKI

toward surrealism, then Malinowski would ensure that
his own exemplified realism. Whereas Witkiewicz
treated photography as an expressive art form to be
explored, Malinowski treated it purely as a visual aid to
his science" [p. 13]. Young claims that if
Witkacy's journey had not been interrupted, his
presence could have resulted in revolutionising
anthropology, not only due to a different view of the
Other, but also because his works could have served as
evidence of the difficult situation of the European in the
tropics. Photographs taken by Witkacy "would have
focused on the bizarre, cultivated the alien, visually
enhancing the savagery; one might even imagine him
creating a photographic version of Heart of Darkness" [p.
13]. (The difficulties experienced by the white man, the
'European', stemming from his uncomfortable position of
eternally 'not belonging', and assorted attempts at
'solving' this question are discussed with great insight by
James Clifford in Predicament of Culture). Fascinated by
fragmentation, disintegration, and the adorned masks,
Witkacy was also interested in the game played within
inconsistent identity, a problem which appeared, at least
in ethnology, much later. Naturally, we could deliberate
on the outcome of strongly individualised portraits from
the Other World, and ask whether they would not have
caused an earlier undermining of the perception of the
alien in general categories, predominantly as
a representative of another culture.
The expansive use to which Malinowski put
photography is a historical precedence, although at the
same time his attitude towards it appeared to be
decidedly ambiguous. O n the one hand, he regarded
photography as important - expenses associated with it
remained relatively high (about 10% of the general
costs, according to Young); on the other hand,
Malinowski blamed himself for insufficiently exploiting
this invention (and even mentioned "deadly sin" in this
particular context): "Perhaps if you compare my books
with other field-work accounts you will not realise how
badly mine are documented in their pictorial outfit. (...)
I treated photography as a secondary occupation and
a somewhat unimportant way of collecting evidence.
This was a serious mistake. In writing up my material on
gardens I find that the control of my fieldnotes by means
of photographs has let me to reformulate my statement
on innumerable points (...) In particular, I went by the
principle of, roughly speaking, picturesqueness and
accessibility (...) I put photography on the same level as
the collecting of curios - almost as an accessory
relaxation of field-work. (...) A general source of
inadequacies in all my material, whether photographic
or linguistic or descriptive, consist in the fact that, like
every ethnographer, I was lured by the dramatic,
exceptional and sensational. (...) In photography my

failure to snap a group of men sitting in front of a hut
because they just looked like an everyday group of men
sitting before a hut is an example of this. It was also
a deadly sin against the functional method, the main
point of which is that form matters less than function.
Twelve people sitting round a mat in front of a house,
because they came there by accident and stayed
gossiping, have the same 'form' as the same twelve
people collected on important garden business." (Coral
Gardens and Their Magic, p. 461-62)
The last mentioned issue entitles us to declare that
Malinowski was perfectly aware of a certain difficulty
associated with photography and its employment,
namely, of the fact that photographs "depicting form"
(form versus function) experience considerable problems
with rendering meaning indelible and with transmitting
sense; i . e. with that which Kirsten Hastrup labelled as
the incapability of conveying a "thick description" (an
opinion with which I cannot fully agree, as I have tried
to show in the past) .The fact that Malinowski was aware
of the ambivalent significance of photography could be
testified also by the use of the same photographs in
assorted contexts and for the purpose of illustrating
various issues. Although, on the one hand, Malinowski
criticised himself, for example, for not taking
photographs of all the phases of a given ritual, and, on
the other hand, blamed himself for treating photography
"almost as relaxation during fieldwork", we may presume
that sometimes he actually conceived photography more
as an obligation than a pleasure (a stance which could
be related to the manner in which he approached
scientific activity). He chided himself, not only in his
Diary, for forgetting to take the camera or to load it, as
well as for unsuccessful photographs, which produced his
anger and impatience.
Originally, Young planned a chronological
arrangement of the photographs. In view of the scant
descriptions of the illustrations or their absence he
resigned from this project. Instead, we have been
presented with an album containing fourteen blocks of
illustrations, which Young described as "photo-essays"
(Samarai, "Gate to the Field"; Picturing the
Ethnographer; Touluwa, Chief of Omarakana; Coral
Gardens and Their Harvests; Dancing at Milarnala;
"Physical Types" and "Personalities"; Magic; Fishing and
Canoes of the Lagoon; "Village Scenes"; Women's
Domain; "The Children's Republic"; Mortuary Rites and
Exchanges; Masawa Canoes and Kula Quest; "Black and
White"), categories borrowed partially from the
classification proposed by Malinowski himself, who
grouped his photographs in 31 classes. The blocks of
illustrations are preceded by an introduction, and each
of the photographs is accompanied by an in-depth
commentary. The caption for photograph 9, showing

160

��������Statek "Borda". 28 lutego 1920
"Barda" ship. February 28,

1920

Marni Masson (siostra Elsie Masson) żegna odpływającą "Bordę"; Austarlia. 28 lutego 1920
Marni Masson (Elsie Massons

sister) having farewell to the "Borda". Australia,
Ze zbiorów Heleny Wayne
The collection of Helena Wayne

February 28,

1920

�Sławomir Sikora • NAOCZNY ŚWIADEK - KIRIWINA MALINOWSKIEGO

wicz traktował fotografię jako formę sztuki ekspresyjnej,
którą należy badać, to Malinowski traktował ją jedynie
jako wizualną pomoc dla swojej nauki." [s. 13] Young
utrzymuje, że gdyby podróż Witkacego nie została prze­
rwana, mogłoby to prowadzić do zrewolucjonizowania
antropologii. I idzie nie tylko o inne spojtzenie na Inne­
go, lecz także o to, że prace takie mogłyby dać świadec­
two trudnego położenia Eutopejczyka w tropikach,
w świecie ciemnoskórych ludzi (Bzik tropikalny). Fotogtafie Witkacego „Ogniskowałyby się na tym, co dziwaczne,
na kultywowaniu obcości, wizualnym podkreśleniu dzi­
kości; można by sobie nawet wyobrażać, że stworzyłby on
fotograficzną wersję jądra ciemności." [s. 13]. (O trudno­
ściach jakie dla białego człowieka, „Europejczyka" wyni­
kają z tego kłopotliwego położenia, bycia zawsze „nie na
miejscu" oraz różnych próbach „rozwiązania" tej kwestii
wnikliwie pisze James Clifford w Kłopotach z kulturą.) Za­
interesowany fragmentacją, dezintegracją, przywdziewa­
nymi maskami Witkacy, tym samym zainteresowany był
również grą w obrębie niespójnej tożsamości, proble­
mem, który przynajmniej w etnologii pojawił się zdecy­
dowanie później. Można się rzeczywiście zastanawiać co
dałyby silnie zindywidualizowane portrety postaci z Inne­
go Świata, czy nie spowodowałoby one wcześniejszego
podważenia postrzegania obcego w kategoriach ogól­
nych, przede wszystkim jako przedstawiciela innej kultu­
ry czy tasy.
Rozległość wykorzystania fotografii przez Malinow­
skiego jest historycznym precedensem, choć jednocze­
śnie jego stosunek do niej wydaje się zdecydowanie nie­
jednoznaczny. Z jednej strony można uznać, że fotografia
jest dla niego ważna - wydatki na związane z nią sprawy
są względnie duże (około 10 procent ogólnych kosztów
według Younga), ale także Malinowski obwinia się (poja­
wia się w tym kontekście nawet sformułowanie „grzech
śmiertelny") o niedostateczne wykorzystanie tego wyna­
lazku: „Gdy czytelnik porównuje moje prace z innymi re­
lacjami z badań terenowych, być może nie uświadomi so­
bie, jak uboga jest dokumentacja fotograficzna moich
prac. (...) Fotografię ttaktowałem jako drugorzędne zaję­
cie i jako niezbyt ważny sposób zbierania informacji. Był
to poważny błąd. Sprawdzanie notatek terenowych z za­
stosowaniem fotografii w czasie opracowania materiałów
dotyczących ogrodów skłoniło mnie do przeformułowania moich twierdzeń w licznych punktach. (...) Szczegól­
ny błąd polegał na tym, że stosowałem tu, z grubsza bio­
rąc, zasadę malowniczości i dostępności. (...) Fotografo­
wałem to, co było miłe dla oka i doskonale nadawało się
do sfotografowania. (...) fotografowanie potraktowałem
na równi ze zbieraniem ciekawostek - niemalże jako re­
laks w pracy terenowej. (...) Głównym źródłem braków
we wszystkich moich materiałach, czy to fotograficz­
nych, czy lingwistycznych, czy też opisowych jest fakt, że,
jak każdego etnografa, nęciły mnie wydarzenia drama­

tyczne, wyjątkowe i sensacyjne. (...) W fotografowaniu
przykładem tego jest sytuacja, w której nie utrwaliłem na
zdjęciu grupy ludzi siedzących przed chatą, ponieważ
w ich wyglądzie nie było nic nadzwyczajnego. Był to rów­
nież grzech śmiertelny przeciw metodzie funkcjonalnej,
której istota polega gównie na tym, że forma ma mniej­
sze znaczenie niż funkcja. Grupa złożona z dwunastu
osób siedzących wokół maty przed domem, które przyszły
tam przypadkowo i pozostały, aby poplotkować, posiada
taką samą 'formę', jak grupa złożona z tych samych dwu­
nastu osób, które uczestniczą w doniosłej ceremonii
ogrodniczej." (Ogrody koralowe i ich magia, s. 661-663)
Ostatnia z poruszonych kwestii pozwala twierdzić, że
Malinowski doskonale zdawał sobie sprawę z pewnej
trudności jaką niesie fotografia i jej wykorzystanie,
a mianowicie z faktu, iż zdjęcia „ukazując formy" (forma
versus funkcja) mają duży kłopot z utrwalaniem znacze­
nia, z przekazaniem sensu, z tym, co Kirsten Hastrup
określiła jako niezdolność fotografii do przekazania „opi­
su gęstego" (z czym zresztą nie w pełni mogę się zgodzić,
czemu starałem się dać już wyraz). O rym, że Malinowski
miał świadomość ambiwalentnego znaczenia fotografii
może świadczyć także fakt wykorzystania tych samych
zdjęć w różnych kontekstach dla zilustrowania różnych
zagadnień. Chociaż Malinowski z jednej strony gani sie­
bie, na przykład, za nie wykonanie zdjęć wszystkich faz
danego obrzędu, z drugiej zaś obwinia, iż fotografowanie
traktuje „niemalże jako relaks w pracy terenowej", to
jednak czasem można by mniemać, że faktycznie postrze­
ga fotografowanie zdecydowanie bardziej jako powin­
ność, obowiązek niż jako przyjemność (co może pokrew­
ne jest sposobowi w jaki podchodzi do działalności nau­
kowej). Nie tylko w Dziennikach karci się za nie zabranie
aparatu, zapomnienie załadowania go, niepowodzenia
w wykonaniu zdjęć, a niepowodzenia owe budzą jego
zniecierpliwienie i złość.
Pierwotnie Young planował chronologiczny układ fo­
tografii w albumie. Jednak wobec skąpych opisów zdjęć,
bądź też ich braku, odstąpił od tego zamierzenia. Osta­
tecznie otrzymaliśmy album składający się z czternastu
bloków iłusttacji, „foto-esejów" - jak nazywa je Young
(Samarai, „Gate to the Field"; Picturing the Ethnogra­
pher; Touluwa, Chief of Omarakana; Coral Gardens and
Their Harvests; Dancing at Milamala; ..Physical Types"
and ..Personalities"; Magic; Fishing and Canoes of the
Lagoon; ..Village Scenes"; Women's Domain; „The Chil­
dren's Republic"; Mortuary Rites and Exchanges; Masawa Canoes and Kula Quest; „Black and White"), kate­
gorii zaczerpniętych częściowo z klasyfikacji samego Ma­
linowskiego, który zgrupował własne fotografie w 31 kla­
sach. Bloki ilustracji poprzedzone są wstępem, a każde ze
zdjęć opatrzone wnikliwym komentarzem. Pod ilustra­
cją 9., ukazują tubylców zgromadzonych przed namiotem
Etnografa, czytamy:

161

�Sławomir Sikora • T H E EYE WITNESS - KIRIWINA A C C O R D I N G T O MALINOWSKI

natives gathered in front of the Ethnographer's tent,
says: "This photograph of Malinowski's tent in
Omarakana is distinguished by the absence of the
ethnographer, whose seated, silhouetted profile appears
in its companion image, reproduced by George Stocking
as an 'ironic icon' of Malinowski's 'ethnographic method
and anthropological (cum colonial) authority'." [The
photograph, reproduced by Stocking, was issued in
Konteksty no.1-2/1997, p. 152]. „The group outside the
tent, Stocking suggests, are 'observing their momentarily
non-participant observed self-absorbed in the work of
representing them'. (Malinowski was equally likely, of
course to have been writing to his fiancee.)
The observer standing stiffly in front of the tent is
Malinowski's 'favourite informant' and 'best friend',
Tokulubakiki, the son of Molubabeba, a member of the
chiefly Tabulu subclan. The roof of Bagidou's house can
be seen behind him, a house that was built in 1917 and
therefore dates the photograph to Malinowski's second
sojourn in Omarakana. His camp bed is clearly visible, as
is his table of patent medicines to the right.
O n 7 June 1918, the day he arrived in Omarakana,
Malinowski wrote to Elsie Masson, 'Then I supervised
the erecting of my tent, which was put up quickly and
well... Then up my favourite Tokulabakiki turned,
a decent, honest, straightforward man, as far as they
make them here. There were of course all the guya'us
[chiefs]: Toulu[wa], cadging [tobacco] right out. There
was Bagido'u, his kadala (sister's son) and heir
apparent... I am writing this about 9 P M . ... The bulk of
my friends have dispersed after energetic requests. A few
select ones are still here, perched on my boxes, all round
my table, looking at my writing and from time to time
passing some remark sotto voice about some of my
things'."
Apparently, Young found his way about easily both
among Malinowski's legacy and the literature about him,
and often added explanations to photographs borrowed
from publications, letters, and the Diary. Moreover, he
did something even more interesting - he inserted
commentaries by Linus Digim'Rina, a young
anthropologist - the only one academically qualified
native from the Trobriands, as well as remarks (amassed
by the latter) about photographs of contemporary
inhabitants of several villages on Kiriwina, including
Omarakana, the village where Malinowski had lived.
(The natives commemorated the site of the
Ethnographer's pitched tent with a knee-high "phallic
monument", composed of a stalactite broken off a cave
ceiling).
These commentaries make it possible to date some of
the photographs (to describe the time of year and
sometimes the given sojourn with which they are
connected, etc.); upon certain occasions, they allow the

recreation of the chronological order of the illustrations
as well as describe and explain the depicted activities in
detail. Many of the figures can be identified, and some of
them are recognised as the "anthropologically alien"
residents of other islands:" 'These men are not from
Kiriwina. Perhaps they are from Sanaroa, Tewara, or the
Amphletts. [...]. I've never seen anything like those
pigtails with shells at the end.' [...] Chief Pulayasi
identified the woven hairpiece of the man on the left as
sesai [...]. 'Only Muyuwa (Woodlark) and Kitava men
wore sesai. The other man could be from Dobu'." [p.
113] In a word, the photographs are "enriched" with
information indecipherable, or almost so, for a white
anthropologist. Young placed strong emphasis on the
fact that numerous aspects of the photographs became
obvious only after the addition of observations and
comments by Linus and othet residents of Kiriwina.
We find out, among others, that none of the
photographs taken by Malinowski produce negative
connotations among the natives, even those illustrations
that could be associated with the rather infrequent
objectifying approach, which today is universally
criticised.
In his comments Young reconstructed
Malinowski's opinions. A comparison of published and
unpublished photographs enabled him to propose
suppositions concerning the views and preferences of the
Ethnographer: the relatively rare presence of white
people and the exclusion of artifacts indicating
borrowings from white man's culture. Malinowski also
avoided photographs which would demonstrate the
impact of that culture upon the natives - there are, for
example, no depictions of cricket, which already at that
time the Trobriand islanders had adapted, altering its
principles.
Malinowski almost never took portraits and avoided
close-ups; he decidedly pteferred middle distance, which
always situates figures (objects) within a wider context.
Almost all the photographs were taken horizontally
(a format facilitated, but not determined by the camera).
This preference sometimes inclined Young to question
the authorship of certain 'vertical' photographs (as in
the case of some close-ups and portraits: "The posed
figures against a backcloth strongly suggest that this
photograph was not taken by Malinowski" [p. 113]).
The Ethnographer rarely posed the photographs which
he used in publications, even in those cases when such
a procedure would have enhanced their aesthetic merits;
his approach seems to suggest a determined rejection of
so-called aesthetics, and the fact that, despite
declarations, Malinowski did not share the "principle of
picturesqueness".
Young expressed such suppositions outright:
" I suggest, then, that Malinowski saw his own

162

�Skiwomir Sikora

• NAOCZNY ŚWIADEK - KIRIWINA MALINOWSKIEGO

„Ta fotografia namiotu Malinowskiego w Omarakana
wyróżnia się nieobecnością Etnografa, którego siedząca
uchwycona z profilu postać pojawia się na towarzyszącej
jej, a reprodukowanej przez George'a Stockinga, ilustra­
cji, jako 'ironiczny obraz' 'etnograficznej metody i antro­
pologicznego (i kolonialnego) autorytetu' Malinowskie­
go [Reprodukowane u Stockinga zdjęcie zamieściliśmy
w „Kontekstach" nr 1-2/1997, s. 152]. Grupa postaci na
zewnątrz namiotu, jak sugeruje Stocking, 'obserwuje
swego chwilowo nie-uczestniczącego obserwatora zajęte­
go pracą nad ich przedstawieniem.' (Malinowski, co wy­
daje się równie prawdopodobne, mógł oczywiście pisać
wówczas do swojej narzeczonej.)
Obserwator, który stoi sztywno przed namiotem, to
'ulubiony informator' i 'najlepszy przyjaciel' Malinow­
skiego, Tokulubakiki, syn Molubabeba, członek główne­
go subklanu Tabalu. Za jego plecami widać dach zbudo­
wanego w 1917 roku domu Bagidou, co datuje fotografię
Malinowskiego na okres jego drugiego pobytu w Omara­
kana. Wyraźnie widać łóżko polowe i stojący po prawej
stronie stolik z medykamentami.
7 czerwca 1918 roku, w dniu w którym przybył do
Omarakana, Malinowski napisał do Elsie Masson; 'Po­
tem nadzorowałem rozstawienie mojego namiotu, który
został rozbity szybko i sprawnie (...) Później pojawił się
mój ulubiony Tokulubakiki, skromny, uczciwy i prostoli­
nijny człowiek, na tyle na ile kategorie te można tu
w ogóle stosować. Byli tam oczywiście wszyscy owi guya'us [wodzowie]: Toulufwa] żebrzący otwarcie [o ty­
toń] . Był tam także jego kadala (syn siostry) i prawowity
następca (...). Piszę to około 9 wieczorem. (...) Więk­
szość mych przyjaciół rozeszła się na skutek mojej usilnej
prośby. Kilku wybrańców pozostało jednak, ulokowawszy
się na skrzyniach, wokół stołu, przyglądając się mojemu
pisaniu, od czasu do czasu rzucając uwagę sotto voce na
temat niektórych moich rzeczy."
Jak widać Young z łatwością porusza się tak po spuściźnie samego Malinowskiego, jak i po literaturze na jego
temat. Fotografie często zaopatruje w objaśnienia pocho­
dzące z dzieł, listów i Dzienników. Ale Young robi rzecz
jeszcze ciekawszą: zamieszcza mianowicie komentarze do
zdjęć młodego, jedynego pochodzącego z Trobriandów
antropologa, swego byłego współpracownika, Linusa
Digim'Rina, jak również (zebrane przez tegoż ostatniego)
uwagi na temat fotografii współczesnych mieszkańców
kilku wiosek na Kiriwina, w tym również Omarakana,
wioski, w której zamieszkiwał Malinowski. (W miejscu,
gdzie rozbity był namiot Etnografa mieszkańcy na pa­
miątkę ustawili wysoki do kolan „falliczny pomnik",
odlamany od stropu jaskini koralowej stalaktyt.)
Komentarze te pozwalają datować część fotografii
(określić pory roku, czasem, z którym pobytem Malinow­
skiego się one wiążą itd.), niekiedy pozwalają na odtwo­
rzenie chronologicznego porządku zdjęć, dokładnie

określają i wyjaśniają zobrazowane czynności. Wiele po­
staci zostaje rozpoznanych, a niektóre spośród nich zi­
dentyfikowane jako „antropologicznie obce", jako mie­
szkańcy innych wysp. Linus: „Ci mężczyźni nie pochodzą
z Kiriwina. Być może są z Sanaroa, Tewara czy Ampheletts. (...) Nigdy nie widziałem nic, co przypominałoby
taki mysi ogonek [pigtail] z muszelkami na końcach
(...)", wódz Palayasi zidentyfikował zaś splecione warko­
czyki jako sesai: „Tylko Muyuwa [Woodlark] i mężczyźni
z Kitava noszą sesai. Drugi mężczyzna może być z Dobu."
[s. 113] Jednym słowem fotografie zostają „wzbogacone"
0 informacje niemożliwe, bądź prawie niemożliwe do od­
czytania przez białego antropologa. Young silnie podkre­
śla fakt, że wiele aspektów zdjęć uwidoczniło się dla nie­
go dopiero po spostrzeżeniach i komentarzach Linusa
1 innych Kiriwinian.
Dowiadujemy się też m.in., że żadne z wykonanych
przez Malinowskiego zdjęć nie wzbudza negatywnych ko­
notacji u tubylców, nawet te, które kojarzyć się mogą
z powszechnie dziś krytykowanymi uprzedmiotowiającymi ujęciami (których jest zresztą niewiele).
Komentując zdjęcia Young rekonstruuje przy okazji
poglądy Malinowskiego. Porównanie opublikowanych
zdjęć z nieopublikowanymi pozwala mu snuć domniema­
nia na temat zapatrywań i preferencji Etnografa: stosun­
kowo rzadko na fotografiach pojawiają się biali, Mali­
nowski wyklucza artefakty, które wskazują na zapożycze­
nia z kultury białych; unikał też prezentacji zdjęć, które
ukazywałyby wpływ kultury białych na tubylców - brak
jest np. jakiejkolwiek ilustracji gry w krykieta, którą to
grę z upodobaniem przyswoili już sobie w owym czasie
Trobriandczycy, zmieniając zresztą zdecydowanie jej za­
sady.
Malinowski prawie nie robił portretów, unikał zbli­
żeń, zdecydowanie preferował średni dystans, który za­
wsze lokuje postaci (obiekty) w szerszym kontekście.
Prawie wszystkie fotografie wykonane są w poziomie (ta­
ki format ułatwiał, choć nie determinował używany przez
niego aparat fotograficzny). Ta preferencja Malinowskie­
go wiedzie czasem Younga do zakwestionowania autor­
stwa pewnych „pionowych" fotografii (podobnie rzecz się
przedstawia w przypadku pewnych zbliżeń i portretów:
„Pozujące na tle ekranu postaci silnie sugerują, że foto­
grafia ta nie została wykonana przez Malinowskiego." [s.
113]). Etnograf rzadko kadrował zdjęcia, które wykorzy­
stał w publikacjach, nawet wtedy, kiedy podniosłoby to
ich walor estetyczny: sugeruje to raczej zdecydowane od­
cinanie się od spraw tzw. estetyki oraz że „zasada malowniczości", wbrew oświadczeniom, nie była mu aż tak bli­
ska.
Takie domniemania Young wyraża zresztą expressis
verbis: „Sugeruję zatem, że Malinowski postrzegał własne
fotografie jako chwytanie (czy też w stopniu w jakim by­
ły pozowane, jako przedstawianie) ulotnych chwil życia

163

�Sławomir Sikora • T H E E Y E WITNESS - KIRIWINA A C C O R D I N G T O MALINOWSKI

И. 150 w albumie Michaela Younga. Podpis Malinowskiego na odwrocie: „Jedzenie świni w czasie sagali w O b u r a k u .
Plate 150 in Michael

Young's album. Malinowski's

caption on the reverse: "Pig-eating during sagali in

photographs as capturing (or to the degree that they
were posed, as representing) ephemeral moments of
social life, visual analogues or equally ephemeral verbal
utterances. Both could be {should be, according to his
later functionalist theory) analyzed in forms of 'concrete
documentation'. Photographs which excluded or
deliberately erased context were worthless as
ethnographic documents; they could neither illuminate
nor explain". This assumption must have also been
a derivative, as I have mentioned, of a comprehension of
wavering significance in photogtaphy.
Aloofness instead of a "face to face" encounter with
the native, "to grasp the native point of view, his
relation to life, to realise his vision of his world"
(Argonauts..., p. 57) suggests rather the maintenance of
distance and the "observing eye", and shows an
objectivised world portrayed in the manner in which
Malinowski saw it. Chatacteristically, the "fieldwork"
photographs (at least those known to me) do not
contain an en face likeness of Malinowski; he always
posed showing his profile, either while 'discussing' some
problem with the natives, examining an artifact, or
preparing himself for taking a photograph (which could
be regarded as a 'mask' of en face contact). In this
respect, his photographs clearly contrast with, for
example, the later depictions of Matgaret Mead, who
preferred to be seen decidedly closet to the natives, and
sometimes even in a friendly embrace.
Young mentions the narrative nature of the

Oburaku

photographs in Malinowski's books. The same feature is
sttessed by Wright, who wrote about an almost
"journalistic" approach, discernible, for instance, in
a sequence of photographs "capturing" the process of
building a house. It appears to me, however, that such
narrative qualities are not all that frequent i n
Young's album, a fact which partially stems from the
'actual state of things', i . e. the nature of the existing
photographs, and partly from the premise accepted by
Young, namely, of not reproducing photographs
published earlier in monographic studies by the
Ethnographer, a view which carries also a more
'scientific' approach to the whole enterprise: you shall
see unknown photographs... The enrichment of the
album by means of certain familiat photographs would
have, i n my opinion, made it possible to render the
whole 'spectacle' more dramatic. Science, classification,
and cognition decidedly win in this ever-present
opposition between science and art, which continues to
be so difficult to overcome...
Although the following comparison does not appear
to be fully legitimate I would like to recall Suadades do
Brasil, an album published several years ago and
prepared by Claude Levi-Strauss upon the basis of his
photographs from a journey to Brazil (Plon 1992; some
of the illustrations have appeared already in Tristes
Tropiques). The suggested comparison seems to be
unjustified primarily because the twenty years separating
the photographs taken by Malinowski and Levi-Strauss

164

�Sławomir Sikora • NAOCZNY ŚWIADEK - KIRIWINA MALINOWSKIEGO

społecznego, jako wizualne analogie równie ulotnych
wyrażeń słownych. Zarówno jedne, jak i drugie mogłyby
być (powinny być, zgodnie z jego późniejszą teorią funk­
cjonalną) analizowane w kategoriach 'kontekstu sytua­
cyjnego'; podobnie oba typy miały być wykorzystywane
jako formy faktycznej dokumentacji'. Fotografie, które
wykluczały czy rozmyślnie zacierały kontekst były pozba­
wione wartości jako dokumenty etnograficzne; nie mogły
rzucać światła na dane zagadnienie ani go wyjaśniać." [s.
19] Takie mniemanie musiało też być pochodną - o czym
już wspominałem - zrozumienia kwestii chybotliwości
znaczenia w fotografii.

Levi-Straussa znaczyło wiele w rozwoju fotografii, jak
i samego sprzętu, jego poręczności i technicznych możli­
wości (Lćvi-Strauss powiada, że dysponował już między
innymi małoobrazkową Leicą, ale także aparatem
z obiektywem Hugo Meyera, trudnym w użyciu ze wzglę­
du na wagę, który jednak umożliwiał robienie doskona­
łych portretów). Przywołanie Levi-Straussa wydaje się
jednak ciekawe, również dlatego, że oto „mistrz klasyfi­
kacji" konstruuje swobodnie biegnącą, niespieszną opo­
wieść o własnej „podróży do tropików", a opowieść owa
(w przeciwieństwie do albumu ze zdjęciami Malinow­
skiego) dzieli się jedynie na kolejne etapy podróży: Pre­
miers regards sur Brćsil, Des Caduveo аих Воюю, Le Mon­
de des Nambikwara, En Amazonie... Otrzymujemy bogaty
zestaw portretów, pojedynczych, grupowych i rodzin­
nych, ciekawych ujęć i kadrów śmiało „tnących ciała"
(które u Malinowskiego są wielką rzadkością - por. np.
ilustrację 150) w celu zbliżenia się, skoncentrowania na
danym zjawisku, z krótkimi informacyjnymi komentarza­
mi. Pod ciekawym kadrem śpiącej na ziemi i matach gru­
py postaci w podpisie czytamy: „Nambikwarowie, co sta­
nowi wyjątek wśród Indian Południowo-amerykańskich
(którzy wynaleźli hamak), śpią na ziemi" [s. 119]. Czuje­
my, że rzeczywiście jesteśmy tam. Poznajemy ciekawych
Indian, pewne aspekty ich kultury oraz innego LeviStraussa. (I gdzie ta demonstrowana na pierwszych stro­
nach Smutku tropików niechęć do podróży, podróżników,
albumów, pokazów ze slajdami?) Ale to późne zamierze­
nie można odczytać jako kontrapunkt wobec słów wień­
czących poświęcony francuskiemu antropologowi esej
Geertza:

Ale takie chłodne oddalenie miast spotkania z tubyl­
cem „twarzą w twarz", „uchwyceni[a] tubylczego punktu
widzenia, stosunku krajowca do życia, zrozumienia jego
poglądu na jego świat" (Argonauci..., s. 57) sugeruje ra­
czej postawę dystansu i „obserwującego oka", ukazuje zo­
biektywizowany świat przedstawiony w taki sposób w ja­
ki postrzegał go Malinowski. Charakterystyczne, że nie
ma (wśród znanych mi) żadnego „terenowego" zdjęcia
Malinowskiego en face: zawsze pozuje on z profilu, „dys­
kutując" właśnie jakiś problem z tubylcami, oglądając ja­
kiś artefakt czy przygotowując się do zrobienia zdjęcia
(co można uznać właśnie za „maskę" kontaktu en face).
Pod tym względem jego fotografie jawnie kontrastują na
przykład z (późniejszym) obrazem Margaret Mead, która
wolała ukazywać się w zdecydowanie większej zażyłości
z tubylcami, czasem na przykład obejmując ich po przy­
jacielsku.
Young pisze o narracyjności umieszczonych w książ­
kach Malinowskiego fotografii. To samo podkreśla Wri­
ght, pisząc o niemalże „reporterskim" podejściu np. w se­
kwencji zdjęć „chwytających" budowę domu. Ale - jak
mi się wydaje - taka narracyjność nie za często pojawia
się w albumie Younga, co po części wynika ze „stanu fak­
tycznego" - takich a nie innych istniejących fotografii,
ale po części także z przyjętego przez Younga założenia,
np. nie reprodukowania zdjęć opublikowanych wcześniej
w monografiach Etnografa, co niesie w sobie (również)
przesłanie bardziej „naukowego" podejścia do przedsię­
wzięcia: zobaczycie fotografie, których jeszcze nie zna­
cie... Wzbogacenie albumu o pewne znane już zdjęcia
pozwoliłoby, jak sądzę, udramatyzować całe „widowisko".
Nauka, klasyfikacja, poznanie zdecydowanie zwyciężają
w tej trudnej do przezwyciężenia - stale obecnej - opo­
zycji nauki i sztuki...
Choć zestawienie takie nie wydaje się (w pełni) uza­
sadnione, to chciałbym dla porównania przywołać przy­
kład wydanego kilka lat temu ułożonego przez Claude'a Levi-Straussa albumu z jego fotografii z podróży do
Brazylii Saudades do Brasil (Plon 1994; część z tych zdjęć
znamy już ze Smutku tropików). Zestawienie takie wydaje
się nieuzasadnione przede wszystkim dlatego, że dwa­
dzieścia lat, które dzielą fotografie Malinowskiego od

„I to doprowadza nas, w końcu i nareszcie, do wyróż­
niającej właściwości całego dzieła Levi-Straussa, na
którą prędzej czy później każdy, kto zajmuje się nim
zwróci uwagę: uzmysławia nam niezwykłą atmosferę ab­
strakcyjnej rezerwy i samowystarczalności. 'Z oddali', 'za­
mknięty', 'zimny', 'duszny', 'mózgowy' - wszystkie okre­
ślenia, które gromadzą się wokół każdego rodzaju absolu­
tyzmu literackiego, gromadzą się również wokół jego
dzieła. A n i obrazowanie życia ani przywoływanie go, ani
interpretowanie ani wyjaśnianie, lecz raczej aranżowanie
i rearanżowanie materiałów, które życie pozostawia w pe­
wien sposób za sobą, w formalne systemy korespondencji
- jego książki zdają się istnieć za szkłem, zapieczętowane
przez siebie same dyskursy, w których jaguary, nasienie
i gnijące mięso przyjmowane są jako opozycje, inwersje,
izomorfizmy.
Ostatnie przesłanie Smutku tropików, i oeuvre, które
się z niego wywodzi, polega na tym, że teksty antropolo­
giczne, podobnie jak mity i pamiętniki, istnieją w mniej­
szym stopniu dla świata, aniżeli świat istnieje dla nich."
(C. Geertz, Świat w tekście. Jak czytać „Smutek tropików"
(w:) Dzklo i życie, s. 71)
Pozwala ono także domniemywać, że gdy Geertz ko-

165

�Shwomh

Sikora • T H E EYE WITNESS - KIRIWINA A C C O R D I N G T O MALINOWSKI

meant a lot in the development of photography and
equipment - its functionality and technical potential
(Levi-Strauss tecounted that he had at his disposal
a Leica as well as a camera with a Hugo Meyer lens,
difficult to use owing to its weight, but most suitable for
taking excellent portraits). The reference to Levi-Strauss
appears to be interesting also because this 'master of
classification' construed a flowing, unhurried tale about
his own 'journey to the tropics', which, in contrast to
the Malinowski album, is divided only into consecutive
stages of the journey: Premiers regards sur Brasil, Des
Caduveo aux Bororo, he Monde des Nambikwara , En
Amazonie... We are dealing with a rich collection of
individual, group and family portraits, as well as
intriguing takes and shots boldly 'slicing bodies' (a great
rarity in Malinowski's photographs - cf., e. g. plate 150)
for the purposes of attaining greater proximity and
concentrating on a given phenomenon, accompanied by
brief comments. Benedth an interesting shot of a group
of persons sleeping on the ground and on mats we read:
"The Nambikwaras sleep on the ground, an exception
among South American Indians, the inventors of the
hammock" [p. 119]. The reader has the impression of
actually 'being there'. He is introduced to fascinating
Indians, certain aspects of their culture, and an entirely
different Levi-Strauss. (Where has all that hostility
towatds journeys, travellers, albums and slide shows,
demonstrated in the opening pages of Tristes Tropiques,
gone?). O n the other hand, this late endeavour could be
deciphered as a counterpoint to the essay by Geertz,
who wrote about the French anthropologist:
"And this brings us, at last and at length, to the
marking characteristic of all of Levi-Strauss's work, one
upon which almost everyone who deals with it sooner or
later remarks: its extraordinary air of abstracted selfcontainment. A l o o f , 'closed', 'cold', 'airless', 'cerebral' all the epithets that collect around any sort of literary
absolutism collect around it. Neither picturing lives nor
evoking them, neither interpreting them nor explaining
them, but rather arranging and rearranging the materials
the lives have somehow left behind into formal systems
of correspondences - his books seem to exist behind
glass, self-sealing discourses into which jaguars, semen,
and rotting meat are admitted to become oppositions,
inversions, isomorphisms.
The final message of Tristes Tropiques, and of the
oewre that unfolds from it, is that anthropological texts,
like myths and memoirs, exist less for the world than the
world exists for them" (C. Geertz, "The World in a Text.
How to Read Tristes Tropiques", in: Works and Lives).
This approach permits us to assume that Geertz took

Levi-Strauss much too literally while commenting on
the opinion voiced in Tristes Tropiques about the
impossibility of 'reaching' the natives after finding
oneself amongst them... Apparently, Geertz did not want
to understand that the doubts harboured by the French
ethnologist concern a deeper ontological-existential
level of comprehending another person...
The purpose of my closing remarks as well as the
cited counter-example of the Levi-Strauss album is not
by any means a deprecation of Young's intentions. I was
concerned primarily with presenting a certain difficult
aspect of classification: Levi-Strauss, the master of
'distancing himself (according to Geertz) came close to
'his natives', while Malinowski, the propagator of
proximity, retains (in photographs) his "aloof
(English?), although certainly not ironic, distance. (It
should be stressed that his photographs include many
excellent takes). The endeavours pursued by Young can
only be admired, and the discussed albums can serve as
an example of the contradiction of poetics. O n the other
hand, it is worth noting that Young's undertaking is as if
inscribed into some of the conclusions drawn by Clifford,
and connected with Malinowski's writings: "Malinowski
is a complex transitional case. His ethnographies reflect
the incomplete coalescence of the modern monograph.
If he was centrally responsible for the welding of theory
and description into the authority of the professional
fieldworker, Malinowski nonetheless included material
that did not directly support his own all-too-ck ir
interpretive slant. In the many dictated myths and spells
that fill his books, he published much data that he
admittedly did not understand. The result was an open
text subject to multiple reinterpretations. It is worth
comparing such older competidiums with t/ie recent model
ethnography, which cites evidence to support a focused
interpretation but little else. In the modern, authoritative
monograph there are, in effect, no strong voices present
except that of the writer; but in Argonauts (1922) and
Coral Gardens (1935) we read page after page of magical
spells, none in any essential sense in the
ethnographer's words. These dictated texts in all but
their physical inscription are written by specific
unnamed Trobrianders. Indeed, any continuous
ethnographic routinely folds into itself a diversity of
descriptions, transcriptions, and interpretations by
a variety of indigenous 'authors'. How should these
authorial presences be made manifest?" (J. Clifford, "On
ethnographic authority", in Predicament of Culture (my
emphasis - S.S.).
Translated by Aleksandra Rodzińska-Chojnowska

166

�Sławomir Sikora • NAOCZNY ŚWIADEK - KIRIWINA MALINOWSKIEGO

mentuje słowa Levi-Straussa ze Smutku tropików, o nie­
możności „dosięgnięcia" tubylców, kiedy w końcu znalazł
się pośród nich, to czyta Levi-Straussa nazbyt literalnie...
Nie chce - jak się wydaje - zrozumieć, że wątpienie fran­
cuskiego etnologa dotyczy głębszego ontologiczno-egzystencjalnego poziomu rozumienia drugiego człowieka...
Moje końcowe uwagi, jak i przywołany kontr-przykład, album Levi-Straussa, nie mają w żadnym razie na
celu deprecjacji zamierzenia Younga. Chodziło mi przede
wszystkim o ukazanie pewnej trudności w klasyfikacji:
oto Levi-Strauss mistrz „oddalenia" (wg Geertza) zbliża
się do „swoich tubylców", a propagator zbliżenia, Mali­
nowski, zachowuje (w fotografii) „chłodny" (angielski. ,
choć na pewno nie ironiczny) dystans. (Trzeba też moc­
no podkreślić, że wśród zdjęć tego ostatniego spotykamy
wiele świetnych kadrów.) Przedsięwzięcie Younga może
wzbudzać jedynie podziw. Zaś omawiane albumy mogą
być przykładem kontradykcji poetyk. Ale warto również
zauważyć, że zamierzenie Younga wpisuje się niejako
w pewne konkluzje Clifforda związane z pisanymi dzieła­
mi Malinowskiego: „Malinowski jest złożonym przypad­
kiem przejściowym. Jego pisane etnografie odzwiercie­
dlają niepełną fuzję współczesnej monografii. Choć Ma­
linowski w przeważającej mierze przyczynił się do ukucia
autorytetu profesjonalnego badacza terenowego, opiera­
7

jącego się na teorii i opisie, to jednak włączał także ma­
teriał, który nie popierał bezpośrednio jego cokolwiek
nazbyt jasno interpretacyjnego nastawienia. Wśród licz­
nych podyktowanych mitów i zaklęć, które wypełniają
jego książki, opublikował wiele niezrozumiałych dla sie­
bie danych - co otwarcie przyznawał. W rezultacie po­
wstał tekst otwarty, podlegający ponownym interpretacjom.
Warto porównać takie starsze zbiory ze współczesnym mode­
lem pisanej etnografii, w którym podaje się dowody na popar­
cie ukierunkowanej interpretacji i już niewiele więcej. W no­
woczesnej, autorytatywnej monografii nie ma praktycznie
Żadnych istotnych głosów poza głosem autora; ale w Argo­
nautach (1922) i Ogrodach koralowych (1935) kartka za
kartką czytamy magiczne zaklęcia, z których żadne nie
ma - według słów etnografa - istotnego znaczenia. Te
podyktowane teksty są w całości, poza fizycznym zapi­
sem, napisane przez konkretnych, choć nienazwanych
Trobriandczyków. W rzeczy samej, każde etnograficzne
przedstawienie obejmuje rozmaite opisy, transkrypcje
i interpretacje podane przez różnych miejscowych 'auto­
rów'. W jaki sposób te autorskie obecności winny być
uwidocznione?" (J. Clifford, O autorytecie etnograficznym,
„Konteksty" 3-4/1995, s. 27, także: Kbpoty z kulturą,
kursywa dodana.)

167

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7592" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7572">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/47962db5492db848573e678b26d86697.pdf</src>
        <authentication>a65fd06b5954eae0eea5f01c3be7a4fc</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90605">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2312</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90607">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90609">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2145</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90610">
                <text>Antoni Taborowicz / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90611">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.1, s.57-63</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90612">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90613">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90614">
                <text>Polski Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90615">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90617">
                <text>Aleksander J a c k o w s k i

ANTONI TOBOROWICZ
Mówią, że jest „ludowy". Rzeźbił figurki w drewnie - więc
zgoda - jest ludowy. Ale czy tylko? A jak nazwać dowcipne,
wspaniałe „djabły", wywodzące się z urzeczenia Hasiorem.
Ludowe? Amatorskie? A drzeworyty?
Porzućmy określenia, które nawet nie porządkują, a tylko
odwracają uwagę od osobowości artysty, jego dzieła i jego
świadomych wyborów. Gdybym miał określić go najkrócej,
powiedziałbym: artysta, człowiek o wyjątkowej wrażliwości i to
nie tylko estetycznej, samotnik wychylony ku ludziom, mądrze
i pięknie reagujący na niesprawiedliwość, kłamstwo, bezmyśl­
ność. Wycinał drzeworyty, przeważnie o tematyce religijnej,
eksponujące pierwiastek ekspresyjny. Gdyby to słowo nie było
tak skompromitowane - powiedziałbym - zaangażowane, wynik­
łe z przeżycia ewangelicznych treści. Gdy ogłoszono stan wojen­
ny zareagował natychmiast. Jak mógł i umiał - serią grafik,
celnych w swym sarkazmie, ostrych w krytyce nienawistnego
systemu, znakomitych. Czy się bał? Pewnie, ale uważał, że
rozsyłając do różnych osób odbitki tych drzeworytów, robi to, co
może. Co mu dyktuje sumienie.
Później zauważył, że wśród kamieni, z których wybudowano
podwórze w Żarnowcu są fragmenty macew, nagrobków ka­
miennych z pobliskiego cmentarza żydowskiego. Nagrobków,
których nie miał już kto ocalić, obronić, uszanować. Zrobił to więc
on. Wykopał z drogi, oczyścił, zachował - i przed kilkoma
miesiącami widziałem je w Krakowie, wyeksponowane w piękny
i wzruszający sposób na wystawie poświęconej pamięci Żydów
i ich kulturyZnalazłem wśród nich kamienny krąg z wyborowaną w środku dziurą, służący jakiemuś gospodarzowi za osełkę.
Toborowicz odkupił ją, przywiózł do Krakowa. Pokazał na
wystawie także swoje rzeźby - figurki Żydów. Takie właśnie
„ludowe".
Ten przykład wskazuje na świadomość artysty, który gdy tego
chce - posługuje się formą ludowo-podobną, ale potrafi też
połączyć hubę, korę, wiklinową plecionkę z drewnem, by stwo­
rzyć cykle rzeźb bliższych z ducha Szkole Kenara niż wiejskiej
tradycji. Cykl religijnych rzeźb artysty wystawiono w kościele
przy ul. Żytniej w Warszawie. Zajęły całą salę.
Powiedzmy teraz, kim jest Toborowicz. Urodził się 1 grudnia
1941 r. w Woli Libertowskiej, w rodzinie chłopskiej. Mieszka na
wsi, i jest to wybór świadomy, podjęty po latach wędrówek
i poszukiwań. Różni się od otoczenia i nawet wtedy, gdy
postanawiał sobie, że będzie twórcą ludowym, była to decyzja
artysty, który zmęczony zgiełkiem i brudem tego świata chce
wrócić do źródeł. Odrzucił życie w mieście, luksusy cywilizacji.
„Współczesne wytwory ludzkie są nieludzkie - pisał. Ludzie
upodobniają się do rzeczy i stają się coraz gorsi. Konieczne jest
stworzenie sobie własnego świata". Stwarza go. W rzeźbach,
obrazach na szkle, drzeworytach, w stylu życia, wyborze warto­
ści. Otoczenie może w nim najbardziej drażnić właśnie to, że jest
inny, że nie dąży do robienia pieniędzy, że w rzeźbach widzi nie
towar do sprzedania, ale cząstkę siebie. Te, które lubi, zachowuje.
„Wiem, pisał w liście, że nie są doskonałe, jest w nich jednak coś,
może wsłuchanie się w przyrodę?"
Ważne jest dla niego to, co prawdziwe, co wynika z własnych
przemyśleń i emocji. Nie fascynują go wzory, nawet najlepsze,
lecz właśnie poszukiwania w kontakcie z przyrodą, ze śladami
przeszłości. Nie ucieka jednak od ludzi, od problemów tego
świata. Z daleka lepiej widać - mówi.
Droga twórcza Toborowicza nie była prosta. Kiedy coś osiągał,
odchodził - aby szukać gdzie indziej. Jest to przy tym droga
trudna. Żyje przecież z rzeźb, które sprzedaje, a status jego
bynajmniej nie jest jednoznaczny. W istocie jest rzeźbiarzem

2

profesjonalnym, ale łatwiej mu działać jako twórcy ludowemu.
Przeżył fazy inspiracji ludowymi świątkami, ale także ikoną
bizantyjską, snycerką łemkowską, sztuką sakralną, współczesną,
murzyńską, meksykańską. Przeżył fascynacje przyrodą bieszcza­
dzką, śladami kultury Łemków. Mieszkał przez rok w Biesz­
czadach, próbował nawet stworzyć „styl bieszczadzki", ale gdy
miał już ciekawe osiągnięcia zauważył, że wpada w rutynę.
Zwrócił się więc w inną stronę. Zawsze czegoś szukał.
Zdolności plastyczne przejawiał już jako dziecko, strugał w dre­
wnie, rzeźbił w marglu. Widząc zamiłowanie chłopca rodzice
wysłali go po ukończeniu szkoły podstawowej do Technikum
Przemysłu Kamieniarskiego i Budowlanego w Krakowie, lecz
uczelnia ta nie odpowiadała mu, przez 2 1/2 roku uczęszczał do
Zasadniczej Szkoły Metalowo-Drzewnej w Krynicy, ale naukę
przerwał, nie interesowało go bowiem robienie kasetek, lasek
i piórników. Nie chciał być rzemieślnikiem, jak o tym marzyli jego
rodzice. Zaczął malować pejzaże i portrety, w których dążył do
możliwie wiernego odtworzenia stanu psychicznego modela.
Znów szukał. Rok przebywał w Seminarium Duchownym, tam
poznał ikonografię sakralną. Próbował dostać się w Bielsku do
Liceum Plastycznego, a gdy się to nie udało zaczął malować
w Ognisku Plastycznym.
Cały czas musiał zarabiać, wykonywał więc różne prace.
W 1960 r. przeniósł się do Katowic, został górnikiem w kopalni
węgla. W tym czasie ukończył korespondencyjne liceum ogól­
nokształcące. Miał różne projekty - studiów na ASP w Krakowie,
pójścia na Wydział Matematyczny. W końcu ożenił się, pojechał
do Chwałowic gdzie otrzymał pracę instruktora kulturalno-oświatowego w Domu Górnika.
Zaczął rzeźbić w węglu. Nawiązała z nim wówczas kontakt
Cepelia i do niej dostarczał swoje rzeźbki z węgla. Miękkie
tworzywo nie dawało jednak satysfakcji, wolał rzeźbić w drewnie.
Zwrócił się ku sztuce ludowej i to z kilku powodów: świątki
najlepiej „szły", struganie ich dawało mu uspokojenie i satysfak­
cję, a przy tym sztuka ludowa była mu coraz bliższa emocjonalnie
57

�Antoni Toborowicz, Djabeł, z cyklu „Djabty bieszczadzkie" wykonywanych w latach 1969-1970. Rzeźby ustawiane były w ogrodzie artysty
58

�i artystycznie. Zauważył jednak, że się powtarza, zerwał więc
z Cepelią, wyjechał ze Śląska, wtedy to miał miejsce wspomniany
już epizod bieszczadzki, wtedy powstały pierwsze rzeźby monu­
mentalne.
Później postanowił być, z wyboru „twórcą ludowym", wrócił
więc do rodzinnej wsi, osiadł na gospodarce i odtąd rzeźbi,
pracując jednocześnie na roli. „Urządza na nowo mieszkanie,
pisał w 1971 r. Andrzej Krasnowolski , stawia piece z polnych
kamieni, usuwa zakupione dawniej meble „na wysoki połysk"
3

i zastępuje je meblami wyrabianymi własnoręcznie, o oryginalnej,
przemyślanej formie". Stworzył otoczenie na miarę swoich po­
trzeb. Tam, na wsi, rzeźbi eksperymentując, ale też i musi zarabiać
sprzedając ludowo-podobne figurki. Jego dorobek wciąż się
powiększa. Powstają monumentalne diabły, figury, które stawia
na polu, powstają cykle drzeworytów, których ukoronowaniem
jest grafika stanu wojennego. Powstają także obrazy. Artysta
ciągle tworzy, nie wystarcza mu to, czego dokonał. Tworzy, wciąż
mało znany , gdzieś na marginesie sztuki wielkiej, ludowej,
nieprofesjonalnej. Na marginesie?
4

PRZYPISY
1

Chevra, Galeria Camelot (Weroniki Łodzińskiej) kwiecień
- m a j 1990 r. Wystawa w ramach II Festiwalu Kultury Żydowskiej.
Projekt environement: Andrzej Majewski, wstęp do katalogu: A.
Jackowski, Rzeźba: A. Toborowicz, A. Zegadło, J. Zganiacz,
malarstwo: A. Słowiński.
Etnograf, który odwiedził go przed laty w sezonie turystycz­
nym, opowiadał że przed domem zastał dzieci, brudne, w byle
jakich ubrankach. Jak się chce być ludowym, mówił, to trzeba
odpowiadać wyobrażeniu, jakie turyści mają o „ludowym artyś­
cie". Toborowicz, kiedy się go widzi po raz pierwszy, przy
zajęciach gospodarskich, wyobrażenie takie zda się potwierdzać.
A. Krasnowolski, Antoni Toborowicz a sztuka ludowa, „Pol­
ska Sztuka Ludowa", 1971 nr 4
Toborowicz miał wystawy indywidualne w Baligrodzie
2

3

4

(1970), Olkuszu (1970), Warszawie (1971 - Galeria Uniwer­
sytetu Warszawskiego), Wrocławiu (1972 - Klub Związków
Twórczych), Sanoku (1970, 1975), Krakowie (1975, 1989,
1990), Katowicach (1989 - Muzeum Śląskie).
Prace jego wystawiono w okresie stanu wojennego w koś­
ciołach (m.in. w Warszawie, w kościele przy ul. Żytniej w 1982 г.).
Uczestniczył w wystawach zbiorowych, m.in. w blisko 30
organizowanych w kraju i zagranicą przez Muzeum Etnograficzne
w Toruniu, w I Triennale Plastyki Nieprofesjonalnej, Szczecin
1976.
Kolekcje rzeźb artysty zakupiły Muzeum Śląskie w Katowicach
oraz Muzeum Etnograficzne w Toruniu. Rzeźby i drzeworyty
w wielu kolekcjach prywatnych (zwł. Jacka Łodzińskiego w Kra­
kowie).

Fragment listu Antoniego Toborowicza z 23 września 1990
[...] Stan wojenny - co miesiąc spotkania na Żytniej. Dużo
modlitwy. Diabły wszystkie wywiezione z domu do Łęczycy na
konkurs i do sprzedania, by ich już w domu nie było. W rzeźbie
przeważnie temat Maryjny albo Ukrzyżowanie. Do kościoła na
Żytniej projekty konfesjonałów, ławek, klęczników, ołtarza. Co on
tu szuka? To dobre, ale do kościoła na wieś. Z wystawy na Żytniej
zostały rzeźby, których nie rozkradli. Jak je odebrać?
1

Łodziński wiele razy ratował mnie w biedzie. Wyremontował
samochód, pożyczył namiot. Pojechaliśmy na wakacje z dziećmi
pod namiot. Przyjechał na komunię córki, robił zdjęcia. Z tej jego
dobroci powstał cykl „Żydzi".
W sąsiedniej wsi Porębie Dzierżnej walił się stary drewniany
dworek w otoczeniu pięknych drzew i stawów. Starania o naby­
cie dworku idą początkowo pomyślnie. Kupuję materiał budow­
lany. Dworek bierze jednak prawowita właścicielka a ja z kupio­
nego materiału buduję dom: bielony, kryty gontami . Niedaleko
szlak turystyczny, będą noclegi dla turystów. Córki jak ukończą
ASP będą mieć pracownie. Przedsięwzięcie okazało się za
kosztowne. Prace trwają całe lato 89 do późnej jesieni. Sam
muruję z kamieni polnych, do roboty zaprzągnięta cała rodzina.
Mści się to, czego nigdy nie zauważałem, a co widział etnograf
- „dzieci brudne, ubrane w byle co". Odchodzą - jedna, a potem
druga - najstarsze córki.
W 1990 drożyzna. Na budowie zostaję sam, bo nie ma
2

pieniędzy na majstrów. Już prawie miesiąc leje. Leje więc można
by coś zarobić rzeźbami, ale to się nie da na zawołanie. Chciałoby
się z tego koszmaru obudzić. Ale może jutro będzie cieplej. Może
przybędzie sił.
Ostatnie moje fascynacje to baśnie. Wierzę, że to wszystko się
odmieni, stanie się jakiś cud. Na budowę przylatują różne ptaszki,
nietoperze, przychodzą koty i myszy. W nocy pełno straszydeł.
Kilka z nich wyrzeźbiłem. Nie podobają się ludziom, ale mnie są
bardzo bliskie.
Leżę w łóżku chory, bo w deszczu zbierałem ziemniaki.
Pasowało by je sprzedać. Boję się handlarzy, bo się ze mnie
wyśmiewają. Przeważnie pijani, jacyś groźni.
Pies Łapa żałośnie na mnie patrzy i chciałby powiedzieć - oj
ciężkie to życie. Takie już jest. Pasowałoby się ubrać, pojeść
sobie, czasem posprzątać a na to nie ma czasu, bo wiecznie coś
ważniejszego. Dzieci, te młodsze, takie miłe. Już tak dawno im nic
nie kupiłem. Tego lata nigdzie z nimi nie byłem. Już drugi rok
budowa i budowa.
Nie jest to tak szlachetnie jak Pan pisze , bardziej obłąkanie
i żałośnie.
Jak jest trochę ludzkiego ciepła i sprzyjającej pory to powstają
rzeźby, ale to się dzieje samo.
Życzę Panu dużo zdrowia i wszystkiego dobrego
Antoni Toborowicz
3

4

PRZYPISY
1

Jacek Łodziński, kolekcjoner krakowski, mecenas sztuki,
właściciel kramu, także ze sztuką ludową w Sukiennicach.
Zorganizował w okresie II Festiwalu Kultury Żydowskiej wystawę
„Chevra" w galerii „Camelot" przy ul. Św. Jana. Znalazły się na
niej m.in. rzeźby w drzewie Toborowicza oraz wykopane przez
niego macewy żydowskie. W scenerii Andrzeja Majewskiego,
obok jego obrazów i „Wozu Żyda-Wiecznego Tułacza" stanowiły
przejmujący symbol losu zamordowanego narodu.
Jacek Łodziński zorganizował w 1977 r. w krakowskim M u ­
zeum Etnograficznym wystawę obrazów Katarzyny Gawłowej,
którą się przez wiele lat opiekował. Wernisaż wystawy był
wydarzeniem artystycznym w Krakowie, najpiękniejszą prezenta­
cją twórcy i jego dzieła, jakie zdarzyło mi się widzieć. Ostatnio, 15
grudnia rozstrzygnięto w Krakowie I Ogólnopolski Konkurs

Szopek Ludowych. Zorganizował go, jak i wystawę w Sukien­
nicach, Jacek Łodziński. On też ufundował nagrody, a w okresie
świątecznym zapraszał do Krakowa zespoły Kolędnicze. Zamówił
też u Józefa Zganiacza z Fałkowa wielkie figury szopkowe, które
ustawiono na Rynku w specjalnie zbudowanej z drewna kaplicy.
Dom jest piękny w proporcjach, niekonwencjonalny, za­
projektowany przez Toborowicza. Architekt rozwinął i skon­
kretyzował myśl twórcy i zarazem wykonawcy. Gdy byłem
u Toborowicza, wraz z ekipą filmową, w październiku 1990 г.,
stawiał krokwie.
Łapa jest dobrym, szlachetnym psem, kocha dzieci, nie wie,
że ludzie mogą być źli. Na to, że obroni - nie można liczyć.
Swój tekst posłałem Toborowiczowi z prośbą o uzupełnienie
dat i weryfikację. Odesłał mi wraz z listem, którego część ogólną
przytaczam.
2

3

4

59

�4
60

5

�61

�62

�Fragment listu z grudnia:
(...) Przyswajanie sobie zdobyczy technik szło mi zawsze opornie. Nigdy nie lubiłem robić koło
motoru, samochodu a nawet roweru. Jestem za słaby by żyć tak jak dawniej ludzie żyli.
W dawnych czasach widzę wiele piękna i dobroci. Współczesne wytwory ludzkie są
nieludzkie, nieprzyjazne, śmierdzą, są trujące. Ludzie upodabniają się do rzeczy i stają się coraz
gorsi. Konieczne jest stworzenie sobie własnego świata, oazy w której można się skryć przed
ludźmi, którzy mnie nie cierpią za to, że widzę rzeczy nie takimi jak inni, że słyszę dziwną muzykę.
Mam nadzieję, że kiedyś swoją robotą przekonam ludzi, że najgłośniejszy jest pokorny zachwyt
nad światem, że zachwycę swoją robotą, a oglądać moje rzeźby będzie bardzo przyjemnie.
Ciekawe jest stałe odkrywanie świata. Przyroda w swym corocznym rytmie pokazuje tyle
różności, że można godzinami zachwyconym stać, z gębą rozdziawioną.
To zapatrzenie i ten pokorny zachwyt należy się tylko przyrodzie. Wytwory ludzkie mniej mnie
obchodzą, mimo biegłości rzemieślniczej i przeżyć osobistych, które nie zawsze możemy
zrozumieć. Są to sprawy bardzo osobiste, dlatego nie wolno się wzorować na nikim. Popełniło
się w życiu trochę błędów i zapatrzeń na byle kogo. Dziś wstydzę się za rzeźby zrobione „pod
wpływem" (bardzo tych rzeźb nie lubię).
Powoli nabieram pewności siebie. Coraz rzadziej wzoruję się na czyjejś robocie. Tylko gdy
mnie czasem coś zachwyci u kogoś, uważam że robię to jeszcze lepiej.
Najleoszym wzorem jest przyroda, kształty kwiatów, kłosów, gałęzi, grzybów, zbocza Doliny
Kościeliskiej, pagórki koło Zagórza. Stare kapliczki, świątki, chałupy, narzędzia drewniane
rzeźbione przez artystę i przez czas.
Wiele piękna jest w ludziach i ich opowieściach. Rozmawiając z nimi można się tak naładować,
że jest co robić przez wiele dni. Rozmawiając z ludźmi o swej robocie nie pytam ich jak mam
robić. Jak — to ja sam pomyślę, w tym cała przyjemność. Chodzi o to, co robić. Obawiam się, że
i tego mi nikt nie powie. Pewnie to tylko tęsknota do ludzi.
Zarzucają mi, że wszystko co robię jest od Sasa do łasa. Dlaczego to nie ma stylu, jest takie
różnorodne? Chwytanie wszystkich srok za ogony, meble, świątki, drzeworyty i pszczoły, szafki
i owce, płaskorzeźby, maski i zwierzaki, malarstwo na szkle i ule rzeźbione, kapliczki i laski, piece
i co tam jeszcze. Wszystko to jest jednak podobne do siebie i podobnie robione. Podobny jest ul
rzeźbiony i kapliczka, szafka i kominek, meble i zwierzaki, kompozycja rzeźby i drzeworytu.
Rzeźby moje nabierają wartości w miarę upływu czasu. Nie można określić na czym polega ich
wartość. Pozornie mają tyle błędów i niby łatwo udowodnić, że są mało warte. Jest w nich jednak
coś, może wsłuchanie się w przyrodę? Są nie jak żywe, ale są żywe. Żyją sobie na strychu. Gdy mi
jest smutno albo źle wychodzę na górę i tam nie ważne są sprawy doczesne. Niekonieczne są
pieniądze, ubranie, czy żarcie.
Antoni Toborowicz

Fot.: Andrzej Krasnowolski —

il. 2; J a n Swiderski —

3 do 9

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7594" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7574">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fb7bfb76f7ff7b0fd982a54c2f170d2a.pdf</src>
        <authentication>99ac497e7968b5952cb3a7c74bea6546</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90633">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2313</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90634">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90635">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2146</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90636">
                <text>Summary of articles / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90637">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.1, s.64</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90638">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90639">
                <text>Polski Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90640">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90643">
                <text>SUMMARY

OF

K a t a r z y n a K a n i o w s k a , SURREALISM AND ETHNOG­
RAPHY
The task of the article is to show connections between
ethnology (through French ethnology) and surrealism. The
begining of the structural ethnology is put up in twentieth. In
these days the intelectual atmosphere of France was dominated
by surrealism. Ethnology of that period, like surrealism, treated the
domain of culture as a mental reality and the best way to study it
was rather linked with intellectual treatment than with the
knowledge of experience. There was the same area of interest for
ethnologists and poets: myth, dream, sacrum. M. Leiris insisted
on the fact, that situation of research is always cocreated by
researchers therefore describing experiences one is to notice the
reality (a person) being examined and the reality of the research
worker as well. There was also underlined the meaning of the
inner experience. (G. Bataille and autobiography as a source).
A ban and its transgressions were the main rule of culture for
ethnology and for surrealists. Surrealism also consolidated in
ethnology the bias to operate the model of culture (model a priori
-created on special, universal rules which govern the domain of
culture).
M o n i k a S z n a j d e r m a n , ON ETHNOGRAPHICAL SURREALISM
The article is a summary of James Clifford ideas concerning
ethnographical surrealism expounded in his book The Predica­
ment of Culture. Twentieth-century ethnography, literature and
art, specially in the chapter On Ethnographic Surrealism.
L u d w i k S t o m m a , CHARM OF ONE'S MISTAKE
The author is konwn to the readers of our periodical for his
interest in the presence of myth in history (France) seen with the
eyes of an anthropologist. The present article concerns three
famous tourist attractions, that is the Tour of Eiffel, the Triumphal
Arch, and the Basilica of Sacre Coeur. The author tries to explain
why the Tour of Eiffel has become a symbol of freedom, mostly
sexual (primarily symbol of progress and industrial thought
- change of the subject in ideology), the Triumphal Arch - of
tolerance (was conceivable as an edifice to glorify Revolution
and Empire - change of ideology itself), and why the Basilica of
Sacre Coeur is generally associated by tourists with impres­
sionists (the idea to build a basilica - a testimony of conservatism
of the new power - was linked with the thought of concilation for
,,disgraceful days of the Paris Commune" - chronological con­
fusion).
Z b i g n i e w B e n e d y k t o w i c z , A SPECTRE OF THE CENTRE
OF THE UNIVERSUM. A CONTRIBUTION TO THE ANTH­
ROPOLOGY OF MODERN TIMES
The author concentrates his attention on the Joseph Stalin
Palace of Culture and Sciences. A gift of the Soviet Union and
a monument of the Social Realism, the skyscraper is 230 metres
high and situated in the very centre of the city. Its construction in
the city destryed and ruined by the Nazis started in 1952.
Completed in 1955, the Palace of Culture houses numerous
cultural institutions, theatres, cinemas, an auditorium where the
congreses of the then Communist Party took place, and the site of
the Polish Academy of Sciences. The myth and the anti-myth of
the Palace of Culture is analyzed on the grounds of the records
kept at the Palace's archives, press reports, annual reports of its
construction, panegyrics, and propaganda texts. Moreover, deep
symbolic structures, particularly the motifs of the symbolicism of
the centre, the „centrę of the w o r l d " (motif of the column of
Heaven Axis Mundi) are presented. The author analyzes the
evolution of the motifs of contemporary literature that contribute
to the creation of the myth of the Palace of Culture, emphasizing
the impact and significance of the Palace as a symbol of
contemporary artistic culture and its manifestations, an inter­
mediary symbol between the synchrony of the text and the
memory of culture. The contemporary myth of the Palace of
Culture comprizes the ideas referring to the archaic symbols of the
centre of the world (the constant point enabling the transition
between the three levels of reality: heaven - earth - depths of the
earth) and the elements accentuating its unreal, Utopian, blurred
and spectral character.
64

ARTICLES

J a c e k O l ę d z k i , GESTURES OF HOPE
The author wants to pay his attention for the negligent subject
in Poland - gestures research. The clasp of this article is the
analysis of sport gestures (or rather gestures manifested by
sportsmen during the games). The article begins with the precise
analysis of the modification of the meaning of „Kozakiewicz
gesture", the winner of pole vault during the Olympic Games in
Moscow in 1980. After the winning jump Kozakiewicz had
shown the irritated, whistling audience, cheering their competitor
"a gesture" - putting one of the forearms on the other bent in
elbow - this gesture has become not vulgar anymore but
generally aproved symbol of the resistance and objection against
soviet political domination. It has achieved in Poland almost the
meaning of Churchill gesture during the war (raising hand with
two fingers showing - " V " ) .
The author writes that though sometimes one can say about the
individual influence in creating gestures, usually there are anony­
mous, colective, relative and conventional (it would be useful to
write a gesture dictionary for different cultures). Supporting his
constatations he quoted patterns from many cultures. He thinks
that one of the most important classification is repartition for
affirmative gestures and denying gestures (gestures of friend­
liness and aversion). He hints the poverty of gestures in a traditio­
nal rural society (observations first of all from Ziemia Dobrzyńska
countryside). The article's last part concerns the describing of joy,
triumph and thankful gestures observed during World Football
Championship in Italy in 1990.
A n t o n i K r o h , B a r b a r a M a g i e r o w a , THE PRIVATE LEXI­
CON OF CONTEMPORARY POLISH (AN INTRODUCTION
AND SAMPLES OF ENTRIES)
We publish excerpts from the lexicon which is preparated to
print. The lexicon contains about 30000 entries: words, expres­
sions, catch words, clap-traps, proverbs, etc. which one can find
out in contemporary polish language in Poland. Lexicon contains
entries (or their new meanings) which can not be find in other
lexicons or dictionaries of Polish. This lexicon is documentation
and testimony of the expresions often use from time to time and
regionally but which are meaningful in some times. It deals with
Polish of the last 45 years.
L u c j a n G r a j n y , AN EXHIBITION OF ŻYWIEC FOLK SCULP­
TURE MADE OF STONE
The report on exhibition of sculpture made of stone is pretext to
treat of a contemporary development of the sculpture in Żywiec
area. Region of Żywiec has its long lasting and rich traditions of
sculptures made of stone (presented at the exhibition as well).
The open centres of stone-work have existed over there until the
thirties of this century. Recently these traditions were brought
back to life by Ryszard Biel who his passion for collecting folk art
transformed to his own artistic activity conciously tied with folk
art tradition. In the beginning he created using different tech­
niques to approach at last sculpture made of stone. From the
eighties he started his work at the Club in Wieprz where he
established atelier of sculpture of stone. This sculpture atelier was
left by many young talented sculptors.
A l e k s a n d e r J a c k o w s k i , ANTONI TOBOROWICZ
It is difficult to say Toborowicz is a folk artist though traditional
folk sculpture made a great impression on him and his produc­
tions are related to it. The great consciousness of self, of his
creative way is characteristic for Toborowicz. Different stages of
his life are connected with different dwellingplaces and different
creative techniques. Finally, he had chosen life in countryside and
its creative tradition was nearest to him. His openness to values is
very characteristic, he is not routinist in any meaning even having
chance for material profits. Nowadays he creates figures of stone
(big and small, using sometimes different materials) and wood
engravings.
A letter from the artist to the author of the article is added.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7597" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7577">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ed5d0e4698d9aa5e1fc63b492e246d3f.pdf</src>
        <authentication>a2f925f9a3742d0a4d3b25e049c7e02b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90663">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2824</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90665">
                <text>2000</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90666">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2631</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90667">
                <text>On Ethnographic Authority [in:] Predicament of culture=O autorytecie etnograficznym (w:) Kłopoty z kulturą / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90668">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4, s.106-107</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90670">
                <text>Clifford, James</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90671">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90672">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90673">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90674">
                <text>James Clifford • ON ETHNOGRAPHIC AUTHORITY

JAMES

Ceremonial Act of the Kula." A shell
necklace is being offered to a Trobriand chief, who
stands at the door of his dwelling. Behind the man
presenting the necklace is a row of six bowing youths,
one of them sounding a conch. A l l the figures stand in
profile, their attention apparently concentrated on the
rite of exchange, a real event of Melanesian life. But on
closer inspection one of the bowing Trobrianders may
be seen to be looking at the camera.

C L I F F O R D

O n Ethnographic
Authority [in:]
Predicament of culture

Lafitau's allegory is the less familiar: his author
transcribes rather than originates. Unlike Malinowski's
photo, the engraving makes no reference to
ethnographic experience-despite Lafitau's five years of
research among the Mohawks, research that has earned
him a respected place among the fieldworkers of any
generation. His account is presented not as the product
of firsthand observation but of writing, in a crowded
workshop. The frontispiece from Argonauts, like all
photographs, asserts presence-that of the scene before
the lens; it also suggests another presence-that of the
ethnographer actively composing this fragment of
Trobriand reality. Kula exchange, the subject of
Malinowski's book, has been made perfectly visible,
centered in the perceptual frame, while a participant's
glance redirects our attention to the observational
standpoint we share, as readers, with the ethnographer
and his camera. The predominant mode of modern
fieldwork authority is signaled: "You are there. . .
because I was there."

(Fragment)

T

he 1724 frontispiece of Father Lafitau's Moeurs
des sauvages ameriquains portrays the
ethnographer as a young woman sitting at a
writing table amid artifacts from the New World and
from classical Greece and Egypt. The author is
accompanied by two cherubs who assist in the task of
comparison and by the bearded figurę of Time, who
points toward a tableau representing the ultimate
source of the truths issuing from the writer's pen. The
image toward which the young woman lifts her gaze is a
bank of clouds where Adam, Eve, and the serpent
appear. Above them stand the redeemed man and
woman of the Apocalypse, on either side of a radiant
triangle bearing the Hebrew script for Yahweh.
The frontispiece for Malinowski's Argonauts of the
western Pacific is a photograph with the caption "A

Uroczysty akt obrzędu Kula

A Ceremonial Act of the Kula

106

�James Clifford • O AUTORYTECIE ETNOGRAFICZNYM

JAMES

C L I F F O R D

O autorytecie
etnograficznym (w:)
Kłopoty z kulturą
(Fragment)
wodzowi, który stoi w drzwiach swego domostwa. Za męż­
czyzną prezentującym naszyjnik, stoi w rzędzie sześciu,
pochylonych w pokłonie młodzieńców, jeden z nich dmie
w muszlę. Wszystkie postaci widzimy z profilu najwyra­
źniej skoncentrowane na rytuale wymiany, rzeczywistym
wydarzeniu Melanezyjskiego życia. Ale po bliższym przyj­
rzeniu się możemy zobaczyć, że jeden z kłaniających się
patrzy w kamerę.

Frontyspis dzieła ojca Lafitau, Paris 1724, Oryginał w zbiorach
Biblioteki Narodowej Pałacu Krasińskich
Frontyspis of Father Lafitau

"Moeurs des sauvages

1724, the collection of the National

Library

ameriąuains",

in Warsaw

F

rontyspis dzieła ojca Lafitau z 1724 roku Moettrs des
sauvages americquains przedstawia etnografię jako
młodą kobietę, siedzącą za pulpitem do pisania,
otoczoną dziełami sztuki pochodzącymi z Nowego Świata
i z klasycznej Grecji oraz Egiptu. Autorowi (owej młodej
kobiecie) towarzyszą dwa cheruby, które asystują w zada­
niu porównania, oraz brodata postać wyobrażająca Czas,
która wskazuje na obraz, przedstawiający ostateczne
źródło prawdy spływającej z pióra osoby, która pisze.
Obraz, ku któremu biegnie wzrok tej piszącej młodej ko­
biety przedstawia obłoki, wśród których pojawiają się
Adam i Ewa, i wąż, a ponad nimi widzimy drugą parę
ludzką, zbawionych, wolnych od grzechu - mężczyznę
i kobietę, o których mówi księga Apokalipsy.
Stoją oni po dwu stronach promieniejącego u góry
trójkąta noszącego w sobie napisane po hebrajsku Imię
Jahwe.
Karta tytułowa Argonautów Zachodniego Pacyfiku Bro­
nisława Malinowskiego przedstawia fotografię, na której
uchwycono „Uroczysty A k t obrzędu Kula". Oto widzimy
na niej ofiarowanie naszyjnika muszel Trobriandzkiemu

Alegoria Lafitau wydaje się mniej bliska: w niej autor
dokonuje transkrypcji raczej, aniżeli daje początek i two­
rzy. W odróżnieniu do fotografii Malinowskiego, rycina
nie czyni żadnych referencji, nie odwołuje się do do­
świadczenia etnograficznego - chociaż pięć lat badań
prowadzonych przez Lafitau pośród plemienia Mohawków zapewniło mu pełne uznania miejsce pomiędzy bada­
czami terenowymi wszystkich pokoleń. Jego opis nie
przedstawia się jako produkt obserwacji z pierwszej ręki,
lecz jako wynik pisania w zatłoczonej pracowni.
Karta tytułowa Argonautów - jak wszystkie fotografie
- dowodzi obecności i zapewnia o istnieniu tego, co
uchwycono w scenie przed soczewką obiektywu, ale tak­
że sugeruje i inną obecność, obecność etnografa aktywnie
komponującego ów fragment Trobriandzkiej rzeczywisto­
ści. Obrzęd wymiany Kula - przedmiot książki Malinow­
skiego - został opisany z perfekcyjną wizualnością, przed­
stawiony w postrzegalnych ujęciach, podczas gdy owe
spojrzenie uczestnika obrzędu kieruje z powrotem naszą
uwagę ku punktowi widzenia obserwatora, z którym jako
czytelnicy mamy współudział, ku etnografowi i jego ka­
merze. Sygnalizowany jest tu dominujący tryb współcze­
snych badań terenowych i ich autorytetu: „Jesteście
tam....ponieważ ja tam byłem"

przełożył Zbigniew Benedyktowicz
(por. „Konteksty" nr 3-4/1992 s.3)

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7600" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7579">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a4b2b0171ebf856f4eb3adba1e99fba8.pdf</src>
        <authentication>1c2d456017da3d90d81ddc0edbe17ed6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90695">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4721</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90696">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90697">
                <text>sztuka ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="90698">
                <text>Kurpie - sztuka ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90700">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4382</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90701">
                <text>Twórczość ludowa Kurpiów w dziedzinie sztuki/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1964 t.18 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90702">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1964 t.18 z.3; s.107-126</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90703">
                <text>Chętnik, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90704">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90705">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90706">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90707">
                <text>Adam

Chętnik

TWÓRCZOŚĆ

LUDOWA KURPIÓW

Notatki, które poniżej zamieszczam, oparte są
na moich obserwacjach i badaniach dawnych. Rzuca­
ją one trochę światła na stan sztuki kurpiowskiej,
zwłaszcza w latach poprzedzających pierwszą w o j n ę
światową, kiedy to jeszcze wiele obyczajów było ż y ­
wych a i niejedno cenne dzieło rzeźby, budownictwa,
snycerki czy zdobnictwa w n ę t r z m o ż n a było zanoto­
wać. Niestety, z wielkiego Zbioru fotografii, rysun­
ków, o d r y s ó w i zapisek, jakie m i a ł e m z tych lat, oca­
lało niewiele. Przekazuję je dziś Czytelnikowi tak jak
się zachowały i jak je m o g ł e m
zrekonstruować.
Przyjmując takie założenie, zrezygnowałem z uzu­
pełnienia artykułu wynikami nowszych badań i pu­
blikacji innych autorów. Niech p o k a ż e obraz dawnych
czasów, tak jak widziałem je w latach przed i po
pierwszej wojnie.
Sztuka kurpiowska w wielu wypadkach jest po­
trzebą ż y c i o w ą tego ludu, który w y ł a d o w u j e w niej
wrodzone zdolności twórcze i tworzy od dawna
wszystko to na co mu pozwoli czas wolny, materiał
jaki jest pod ręką, narzędzie jakim rozporządza, po­
m y s ł jaki mu przyjdzie do głowy. Wieś kurpiowska
tworzy do dziś, choć w znacznie już mniejszym stop­
niu; sztuką zajmują s i ę kobiety i mężczyźni, dorośli
i dzieci, biedniejsi i zamożniejsi.
Rzadziej jednak wybija się ktoś ze swymi zdol­
nościami na dłuższy okres, a jeszcze rzadziej zdol­
ności swe pogłębiał dawniej przez odpowiednie wy­

U. 1. Grupa

Kurpiów

z zachodniej

części

W DZIEDZINIE

SZTUKI

szkolenie, zwiedzanie wystaw sztuki, w ę d r ó w k i ba­
dawcze po terenie itip. Zwykle tworzą ci, którzy w i ę ­
cej mają czasu, a w i ę c dzieci, młodzież obojga płci,
kobiety w czasie zimy, ojcowie m a j ą c y „wyrękę"
w gospodarstwie z s y n ó w , czy dziadkowie żyjący na
dożywociu u dzieci. Twórczość poszczególnych arty­
stów trwa niekiedy krótko, to z n ó w odnawia s i ę lub
wzmaga przy różnych uroczystościach, obrzędach do­
rocznych, świętach uroczystych (odpusty) itd.
Nie­
kiedy K u r p starszy tworzy dla dzieci i w n u k ó w , na
podarunki dla znajomych lub osób k t ó r y m coś za­
wdzięcza, dla wsi lub kościoła, często bezpłatnie, a jeśli
dla zarobku, to przeważnie z w i e l k ą niechęcią. Teraz
to się u wielu zmieniło. Kiedy nie ma własnej ochoty,
z trudem da się n a m ó w i ć na w y s i ł e k fizyczny lub
u m y s ł o w y w dziedzinie sztuki. Przymus w tej dzie­
dzinie stosowali Niemcy-okupanci, nie zawsze z od­
powiednim skutkiem, a w czasie nieszczęść ogólnej
wagi — twórczość artystyczna na pewien okres pra­
wie zamierała, chyba że ktoś mieszkał w takim za­
kątku, że w ogóle o świecie mało wiedział, czuł się
bezpieczniej, a czasem swoim rozporządzał. W różnych
kierunkach rozwijała się twórczość ludowa kurpiow­
ska. Zawsze związana była z puszczańskim życiem,
z miejscową przyrodą, z ziemią i w ł a s n y m — po­
wiedzmy — zakątkiem, regionem, z upodobaniami wsi,
z barwami, przeważającymi w okolicy, z materiałem,
jakim można było rozporządzać, z tym wszystkim co

parafii

kadzidlańskiej

w strojach

z lat 1890—1905.

107

�najwięcej oddziaływało bezpośrednio na wyobraźnię
ludu, na jego pamięć w z r o k o w ą itd. Rzeczy i motywy
importowane, jeżeli przychodziły, to znacznie później,
kiedy K u r p wyjrzał z lasów na pola, wyjechał do
miast lub za morza.
Poniżej podajemy krótki przegląd monograficzny
twórczości artystycznej na
Kurpiach, tej na którą
oddziaływało najbliższe otoczenie, przyroda martwa,
ż y w a i ożywiona, gdzie się dany twórca urodził i od­
chował. Zaczniemy od twórczości najprostszych, od
tworzących już dzieci.
Pierwociny sztuki na murawach i piaskach. Piachu
białego czy nawet kolorowego na Kurpiach nie bra­
kuje, toteż wykorzystywany on jest nieraz bezwiednie
w celaoh zdobniczych. Już m a ł e dzieci usypują z pia­
sku, przy pomocy posuwania prawej nogi (bosej) do
nogi lewej (czasem odwrotnie), różne „stecki" czyli
dróżki i ścieżki, węże, koła, spirale, obory, ogródki itp.
Robią to niekiedy wprost na ulicach i drogach w i e j ­
skich, oczywiście niebrukowanych. Niekiedy tak usy­
pane wzory b y w a ł y dość pomysłowe, zajmując na
pewien czas u w a g ę dzieci, uczyły ich symetrii i pew­
nego rodzaju rysunku (il. 2). Wzory te usypują za­
równo dziewczęta, jak i chłopcy.
Podobnie wśród dzieci, na murawach nadrzecz­
nych, z piaskiem w pobliżu, m o ż n a było zobaczyć
usypywane z piasku na zielonym paśniku różne po­
m y s ł o w e nieraz ornamenty. W tym wypadku częściej
donoszą piasek w czapkach lub skorupach chłopcy,
a usypują wzorki dziewczęta.
A na niedziele i święta podczas lata dziewczęta
już starsze „usypują" piachem białym podwórza
i przedsienia, często też w różne wzory miejscowych
p o m y s ł ó w , jak kółka, serca, gwiazdy i różne „zygza­
ki", faliste linie (il. 3).
Są to pierwociny zdobnicze, których początek m o ż e
sięgać czasów, kiedy innych kobierców i d y w a n ó w
ludność tych (a pewnie i innych) stron jeszcze nie
znała.
Kolorowy piach (obok białego) znajduje się
często nad rzekami (czerwony lub żółty), a zabarwie­
nie jego powstało przez domieszki żelazistomineralne,
występujące w niektórych okolicach nad Narwią.
Do podobnych celów zdobniczych, w stanie często
rozcieńczonym, służyła znajdująca się gdzie indziej
biała glinka, którą bielono mieszkania od w e w n ą t r z .
W okresie świąt dorocznych glinką tą malowano
kwiaty i palmy na ścianach licowych tych chałup,
w których były panny na wydaniu. Dziś ten zwyczaj
prawie zamarł.
Zdobnictwo nad wodami. Nad brzegami rzek i je­
zior obszaru kurpiowskiego znajduje się m n ó s t w o
muszelek (skorupek) po różnych słodkowodnych błot­
niarkach, zatoczkach, małżach i innych ś l i m a k o w a tych tworach. Dziewczynki przekłuwają
zebrane
i umyte skorupki szydłem i nawlekają na nitki, two­
rząc w ten sposób oryginalne naszyjniki, które rade

Pierwociny sztuki na piaskach i murawach: II. 2. —
na piaskach. II. 3. — ornamenty z piasku na mura­
wie. II. 4. — wzory wycinane na wysokiej
murawie.
108

�II. 5. a, b — ozdoby układane z patyczków
(„choinki",
„jeglijki"),
c, d — szczyty „choinki", „jeglijki",
naj­
częściej
stosowane przy budowlach.
Wzory z lat
1900—1910. II. 6. Naszyjniki z muszelek i grzybienia.
II. 7. Kurpiowskie naczynia gliniane. Wł. Muz. Nowo­
gród. Szafkę wyk. Konstanty Chojnowski,
JankowoMłodzianowo,
pow.
Łomża.
zawieszają na swoich szyjach. Robią to przeważnie
z muszelek drobnych, a niekiedy przeplatają je w i ę k ­
szymi dla urozmaicenia. Wisiorki („mentale") do tych
korali robią z większych skorup opróżnionych po m a ł ­
żach, błyszczących niekiedy od strony w e w n ę t r z n e j
perłową masą.
Przypomina to częściowo podobne
ozdoby, wyrabiane przez ludność nad brzegami mórz
(il. 6).
Z niektórych muszli chłopcy robią gwiazdki, bawią
się nimi w różne gry, płacąc przegrane również m u ­
szelkami. Z różnego kształtu i koloru muszelek star­
si majsterkowie składają i lepią różne ozdoby do
w a z o n ó w kwiatowych, podstawki do lamp oraz inną
galanterię o manierach bardziej współczesnych. Spo­
tykało się te wyroby przeważnie po miastach i osa­
dach nadrzecznych, dziś ludzie nie mają na nie ani
czasu, ani cierpliwości.
Z różnokolorowych małych otoczaków, zbieranych
w wodzie, przeważnie kwarcytów, starano się przy
pomocy cementu układać i prasować różnego rodzaju
ciekawą mozaikę, stosowaną np. w
zdobnictwie
wnętrz nowszych k o ś c i o ł ó w . Z łodygi rzecznego grzy­
bienia (z żółtym, pachnącym silnie kwiatem) za po­
mocą odpowiedniego nadłamania grubej łodygi, po­
siadającej mocny naskórek, przytrzymujący otrzyma­
ne z nadłamania tzw. „kolanka", dziewczęta robią
sobie na poczekaniu oryginalne zielone naszyjniki, ze
zwieszającym się na łodydze kwiatem pośrodku.
Trzymają się one na szyi bez żadnych nici czy innych
wiązadeł. Dziewczęta wracając od rzeki są w podobny
sposób gromadnie przystrojone.
1

Wyroby zdobnicze z bogactw puszczańskich.
O wy­
robach tych piszę w różnych odcinkach niniejszej
pracy. Do wielu pomysłów, związanych ze sztuką,
potrzebne jest najpierw drewno. Umieją je też wy­
szukiwać sobie do różnych potrzeb; sosna jest tu na
pierwszym miejscu, za nią brzoza, lipa, jałowiec i inne.
Najpierwszym materiałem zdobniczym są kwiaty: sa­
sanki, konwalie, niezapominajki, goździki, czeremcha.
Wianki z tych kwiatów, równianki, zaplatarski we
włosy są „przystrojem" młodych dziewcząt. Starsze —
dodają barwne kiście jagód jarzębiny, kaliny. „Kora­
le" i różne wisiorki robią dziewczęta z jagód jarzę­

biny, żołędzi itp. Wyroby z szyszek sosnowych (sta­
re to „kokoszki") i ś w i e r k o w y c h były znane po­
wszechnie. Zabawy dzieci w „kokoszki" ze starych
rozszczepionych szyszek, „łapanki" z nich w powietrzu
(kamyków tu w ogóle brak), „rzucanki" nimi do ce­
lu — wszystko to było znane. Dziecinne zabawki to
wisiorki na sznurkach, ozdoby choinkowe (farbowane
lub złocone). Z suchych szyszek, rozmaicie barwio­
nych, układano na okrągłych podstawkach z desek
i naklejano różne ornamenty. W środku zostawiano
miejsce (plac) na świecznik lub l a m p ę naftową i sta­
wiano je na stołach w leśniczówkach.
Do ciekawych w y r o b ó w tego rodzaju należą jelenie
(il. 33) i orły (godło państwowe), układane z łusek
szyszek świerkowych, naszywanych na grube płótno
czy tekturę. Zajmują się tym przeważnie dziewczęta.

�...
-

,
.

.

•
.

Wyroby te zawiesza się na ścianach obok wycinanek.
Tego rodzaju sztuka może się rozwijać tylko w pusz­
czy.
Z w y r o b ó w zdobniczych z rogów i kości pozostały
już tylko resztki w ostatnich dziesiątkach lat. Z róż­
nych znalezionych r o g ó w wyrabiano rękojeści do l a ­
sek, rogi do prochu, śrutu i kul (proehownice), rogi
do picia (il. 9), z w i ę k s z y c h zaś okazów trąbki pastu­
sze i rogi m y ś l i w s k i e do trąbienia. Z rozgałęzionych
r o g ó w jelenia robiono wieszadła do sprzętu ł o w i e c ­
kiego (w leśniczówkach) oraz świeczniki i oryginalne
żyrandole (w starych kościołach). Rogi do prochu, do
picia, a dawniej też różne obsady do nożów czy r ę k o ­
jeści były niekiedy bogato zdobione, rżniętym i cię­
tym ornamentem.
Do powyższych w y r o b ó w używano tylko wierzch­
niej twardej powłoki rogowej, którą po wygotowaniu
rogu we w r z ą t k u oddzielano od środkowego rdzenia
przez tłuczenie go drewnem.
Ozdoby rogowe — jak np. rękojeści do lasek —
b y ł y starannie gładzone i przytwierdzane do mocnych
dębczaków lub sękaczy jałowcowych.
Nadto z rogów i kości robiono guzy do ubrań,
różne ozdobne zapinki, tabakierki (il. 8), sprzączki
do p a s ó w ftp. Do w y r o b ó w powyższych grubsze kości
(np. wołowe) moczono przez dłuższy czas w wodzie
i bielono miesiącami na letnim słońcu. Z części rogo­
wych (odrostków) jelenia i piszczeli kościanych wy­
rabiano różne gwiazdki, wafoiki myśliwskie, piszczałki
pastusze itp. Wyrobami tyimi zajmowali się najczęściej
pastuszkowie na paśnikach lub myśliwi. Bądź oo bądź
wyroby powyższe — to pozostałości z życia paster­
skiego i łowieckiego, jakie na Kurpiach u nas przed
okresem rolniczym panowało.
Ceramika ozdobna w y s t ę p u j e na całym obszarze
Kurpiowszczyzny zarówno północnej (nad Narwią
środkową), jak i południowej (nad dolnym Bugiem),
oczywiście tam, gdzie znajduje się odpowiednia do
w y r o b ó w ceramicznych glina. Naczynia toczono na
znanych powszechnie krążkach garncarskich piono­
110

II. 8. Tabakierka z rogu, 1870 r., wym. 4 X 6 cm. Wł.
Muz. Łomża. II. 9. Róg do picia, 1913 r. II. 10, 11. Różne części okuć żelaznych z dawnych wasągów,
wyroby
z miejscowego żelaza. Dobry Las, pow. Kolno.

wych, jednoosiowych, z gliny czerwonej, żółtej lub
siwej (ta ostatnia przeważnie z domieszką części żelazistych). Naczynia po wysuszeniu wypalano drzewem
w piecach polowych, gdzieś w pobliżu lasu. Z na­
czyń wyrabiano przeważnie: miski, kubki, dzbanki
różnej wielkości, garnki do żywności branej w pole,
bańki do wody, oleju czy nafty, tłuczki do wyrobu
masła, podkurzacze dla pszczelarzy itp., wreszcie le­
piono i wypalano fajki, kielichy, zabawki (piłki, lal­
ki, fiukacze, zwierzęta i ptaki), a nawet „Pasyje" (wi­
zerunki Chrystusa z gliny) oraz wytłaczane w formie
płaskorzeźby obrazy z gliny (nip. M. B. Częstochow­
ska, św. Florian) i kropielniczki, zawieszane przy
drzwiach. Na garnkach, miskach, dzbankach, naczy­
niach do mleka i innych naczyniach były ozdoby
z kresek prostych'lub falistych, rysowane na wilgot­
nej glinie patyczkami.
Bogatsza i bardziej efektowna ornamentyka znaj­
duje się na naczyniach Kurpiowszczyzny południowej
(okolice Pułtuska, Wyszkowa, Broku). Bardzo ciekawe
i w a r t o ś c i o w e pod w z g l ę d e m zdobnictwa są też wy­
roby znad Narwi (okolice Ostrołęki, Łomży, M y s z y ń ­
ca, Kolna). Znamienne jest, że zdobnictwo w s p ó ł c z e s ­
ne na naczyniach z gliny jest niemal identyczne jak
zdobnictwo
garncarzy sprzed tysiąca i więcej lat,
o czym świadczą szczątki miejscowej ceramiki grodzislkowej wczesnohistorycznej i przedhistorycznej.
Publikowano je nieraz jako typowe zdobnictwo k u l ­
tury łużyckiej czy wczesnohistorycznej, np. w dzie­
łach prof. J . Kostrzewskiego.
Na naczyniach współczesnych z pocz. X X w. (il. 7)
przeważa polewa zielona, żółta, biała lub ciemnobrą­
zowa; w gruzach dawnych pieców garncarskich, prócz
powyższych, widzimy p o l e w ę w kwiaty, liście i orna­
menty czerwone lub niebieskie, dziś niespotykane.
Wypalane świątki z gliny miały również p o l e w ę
kolorową. Kafle ozdobne do pieców wypalano dawniej
w Myszyńcu.
Ze zwierząt lepionych z gliny i wypalanych naj­
w i ę k s z y m popytem cieszyły się jelenie (do 1939 r.
w Wyszkowie) i koguty („kury").

�Bursztyn w miejscowej sztuce ludowej nad Nar­
wią zajął niepoślednie miejsce. Kopalina ta powsta­
ła — jak wiadomo — z ż y w i c y olbrzymich l a s ó w
sosny bursztynowej (dziś nieistniejącej), rosnącej w
okresie wczesnym trzeciorzędowym, znajduje s i ę
w różnych miejscach Europy, a w większej ilości nad
B a ł t y k i e m &lt;w Samfoii pod Królewcem) i częściowo
nad Narwią. Po bursztyn (jantar) już przed Chrystu­
sem prowadziły szlaki z Grecji i Rzymu, a z czasem
i z Arabii, a pieniądze greckie i rzymskie z brązu
i srebra, znajdowane nad Narwią i w okolicach Ełku,
świadczyły, że i (tutaj [był prowadzony handel bur­
sztynem.
2

Bursztyn nadnarwiański kopano na niższych miej­
scach, niekiedy bagienno-torfiastych, znajdowano go
nad brzegami Narwi i d o p ł y w ó w , zbierano przy re­
gulacji d o p ł y w ó w , kapaniu studzien i r o w ó w . B u r ­
sztyn ten, w y s t ę p u j ą c y w różnych odmianach i ga­
tunkach, był twardy i nadawał się do obróbki. O sztu­
ce bursztyniarskiej nad Narwią czytamy w y r a ź n e już
wzmianki od X V I I I w.
Siady są jednak o wiele dawniejsze (o czym kiedy
indziej) .
Kopano w kilkudziesięciu miejscowościach, a w
niektórych wsiach (np. Wolkowe pod Myszyńcem) lud­
ność w latach 1860—1880 więcej zajmowała się poszu­
kiwaniem i kopaniem bursztynu aniżeli rolnictwem.
Z kopanego bursztynu toczono na miejscu „korale"
dla dziewcząt, robiono różne wisiorki z płaskorzeźbą
Chrystusa na krzyżu, serca itp. Nadto wyrabiano f a j ­
ki, cygarniczki, tabakierki, łyżki ozdobne, rączki do
lasek, guzy, spinki do kapeluszy kurpiowskich. Wszyst­
kie te wyroby należały do ludowej sztuki miejscowej,
3

11

10
wyrabiano je ręcznie lub na prymitywnych warszta­
tach i tokarkach, prostymi narzędziami. Korale (pa­
ciorki) bursztynowe były p r z e w a ż n i e płaskie, większe
na środku sznura, a mniejsze bliżej końców; b y ł y n a j ­
częściej toczone na gładko, a niekiedy rżnięte w kan­
ty („graniaste"). Zupełnie podobne znajdują się na
starych cmentarzach, gdzie chowano Kurpianki w
bursztynach (z X V I I — X I X w.).
Co do barwy, to na miejscu najwięcej były uży­
wane bursztyny czerwone i koloru „miodowego". K o ­
loru kości, białe, „kapuściaki" w stanie surowym szły
na eksport.
Warsztaty bursztyniarskie nad N a r w i ą znane były
w Ostrołęce, Myszyńcu, Nowogrodzie oraz w niektó­
rych miejscowościach pow. przasnyskiego, na uboczu
zaś rdzennej Kurpiowszczyzny — w Łomży.
Zdobnictwo w żelazie.
Wyroby żelazne były na
Kurpiach dość rozpowszechnione, czemu sprzyjało ż e ­
lazo miejscowe otrzymywane w piecach hutniczych,
tzw. kuźnicach, przy pomocy w ę g l a drzewnego z l i monitu lub rudy darniowej, której nie b r a k o w a ł o na
tutejszych zakwaszonych łąkach i bagnach. Na do­
bywanie i wytapianie rudy nadawano specjalne przy­
wileje królewskie, co do których akta z X V I — X V I I w.
przechowały się w odpisach i dawnych drukach.

b
111

�II. 12. Wycinanka
kurpiowska,
1930 r., wys. 21 cm. Story My­
szyniec, pow. Ostrołęka.
Wł.
A. Chętnik.
II. 13. Wycinankarka z Kadzidła,
Rozalia Po­
lak w latach młodości. U. 14.
Szlaczek — wycinanka,
wym.
5 X 13,5 cm. Wyk. 1948 r. Ro­
zalia Polak, Kadzidło,
pow.
Ostrołęka.
Wł. A.
Chętnik.
Ił. 15. Dzbanki na jagody ple­
cione z preparowanych
korzerzeni sosnowych. Tatary, pow.
Ostrołęka:
a, b — wyk. 1932 r.,
Kaczyński
(ojciec), c — wyk.
1924 r., Sobiech (dziadek). II.
16. Pas pleciony z jednego ka­
wałka rzemienia. II. 17. Krze­
sło kurpiowskie, wyplatane z
powróseł,
z lat 1870—1900. II.
18. Półćwiartek
pleciony z ko­
rzeni
sosnowych.
Wyk.
po
1947 r. Aleksander
Kaczyński,
Tatary. Wl. Muz. Łomża.

ii

�Mając swoje żelazo, Kurpie zajęli się kowalstwem.
Lubili to rzemiosło i doprowadzili je w wielu w y ­
padkach do w y ż y n sztuki miejscowej {ii. 10, 11).
Kuźnic było dziesiątki w tych stronach, a z żelaza
kowale wyrabiali narzędzia domowe, rolnicze, rybac­
kie, gwoździe, rusznice i pistolety, zamki wszelkiego
rodzaju (skoble, zasuwy, kłódki, zatrzaski), okucia sań,
w o z ó w i bryczek (kolas, wasągów). Specjalną różno­
rodnością rysunku i zdobnictwa odznaczały się tzw.
koruny — zakończenia żelazne figur drewnianych,
kościółków i kapliczek z motywami roślinnymi i in­
nymi, będące dawniej ozdobą wiosek. Było ich setki
w tych stronach, a k a ż d y inny, choć niektóre motywy
powtarzają się stale. W czasie wojen wiele ich prze­
padło. Artystyczne ich wykonanie polegało przede
wszystkim na zastosowaniu żelaza kutego w moty­
wach roślinnych lub zwierzęcych (np. koguty) lub
w takich jak słońce i księżyc. Ozdobnie wykonane
były również okucia bryczek (kolas) oraz niektóre
zamki. Do nadzwyczajnych w y r o b ó w tutejszych ko­
wali zaliczyć można było piszczałki i flety do grania
(z rur żelaznych lub mosiężnych), olbrzymie zegary
kute na wieże niektórych
dawniejszych kościołów
(np. w Myszyńcu, Ostrołęce).
Sztuka kurpiowska w żelazie rozwijała się znako­
micie w X V I I I i pocz. X I X w., zaczęła zamierać ok.
1860 r., gdy zamykano kuźnice wskutek zarzucenia
terenu żelazem fabrycznym z sąsiednich P r u s .
4

Wycinanki. Do najpierwszych można by zaliczyć
wycinanki robione nożem, nadłamaną łyżką lub ostrą
skorupą m a ł ż ó w wprost na murawie lub paśniku
przez pasących dobytek chłopców i dziewczęta. Mając
dużo wolnego czasu, wycinali oni na wystrzyżonej
przez dobytek murawie rozmaite wzory w formie
szlaków, koronek, gwiazd itp. (il. 4). Co do techniki,
nie mają one nic wspólnego np. z wycinankami papie­
rowymi, niemniej przez same dzieci nazywane są czę­
sto „wycinankami" lub „wcinankami", bo wcinają
się nożem w głąb murawy, -pod ostrym kątem.
Takie same lub mniej w i ę c e j podobne wzory po­
wtarzają się w drewnie, wycinane przez cieślów na
belkach szczytowych chałup, odrzwiach, belkach pod

18

�pułapami (tramach, stomach ibp.), wycięte tam topo­
rem lub dłutem ciesielskim i(il. 5). Na dawnych wy­
robach rogowych, na grubej skórze p a s ó w i torb
myśliwskich, na korze drzew i laskach pasterskich
powtarzają się podobne ornamenty zdobnicze. Ostat­
nie wycinanki z kolorowego papieru
(poprzedzone
wycinankami z kolorowego 'płótna do p o ł o w y X I X w.)
przewyższyły w wykonaniu i pomysłach wszystkie po­
przednie, robione na murawie, korze drzew, drewnie,
skórze i płótnie. Można powiedzieć, że zawierają one
wzory, ornamenty i p o m y s ł y skondensowane tu ze
wszystkich rodzajów stosowanej sztuki ludowej miej­
scowej. Wystrzygane są zwykle przez dziewczęta (cza­
sami i przez chłopców) nożyczkami od strzyżenia
owiec, przy odpowiednim składaniu papieru dwu- lub
kilkakrotnym, od razu bez rysunku. Do ważniejszych
należą „leluje" {palemki, gałązki, kwiaty) oraz kółecz­
ka i gwiazdy, ślicznie nieraz stylizowane, w kolor
jeden lub parę nakładanych (il. 12, 14). Sposób wy­
cinania motywu zdobniczego też ma swoje nazwy,
a w i ę c wycinanki są cięte w „szczyty", „kulasy",
„drabki", „ząbki", „liście", „kwiaty", „kłosy", „ko­
pytka" itd.
Sztuka wycinankowa na Kurpiach jest w pełni
rozwoju i, jak m ó w i ą znawcy, 'bardzo nadaje się do
przenoszenia jej na drewno czy metal lub też tkaniny.
Kurp czerpie przede wszystkim wzory z otaczającej
przyrody. Choinki, gałązki, kwiaty, ptaki itp. są tu
w dalszym ciągu bezwiednym natchnieniem do dal­
szych p o m y s ł ó w w tej dziedzinie sztuki. Falsyfikaty,
naśladownictwa i w p ł y w y obce m o ż n a odróżnić.
Plecionkarstwo
różnych t y p ó w rozwijało się tu
od dawna, czemu sprzyjała obfitość wszelkiego mate­
riału przydatnego do tego rodzaju przemysłu i sztuki
miejscowej. Materiałem tym b y ł y : korzenie sosnowe
długie, niełamliwe i mocne, wszelkiego rodzaju w i k l i ­
na („mlekicina", „rokiecina", „szeluga" itp.), jałowiec,
łyko drzewne, sitowie („sitkorz"), słoma. Z korzeni
sosnowych długich często na kilka i więcej m e t r ó w
(łupanych, dartych wzdłuż na pół) wyplatano wszel­
kiego rodzaju kosze, koszyki, koszałki, miary i miarki
(il. 15, 18), opałki do karmienia koni, czasem obuwie
i kapelusze. Dawnymi laty (do ipocz. X I X w.) z korzeni
wyplatano miski do ciał sypkich i płynnych oraz m i ­
sternie plecione dzbanki, naczynia do ziarna, jagód,
wody czy piwa. Jeden ze starszych koszykarzy uplótł
sobie za życia t r u m n ę (z korzeni), którą trzymał na
poddaszu swej chałupy do samej śmierci. Ostatnio
oplatano korzeniami butelki i bańki, ochraniając je
w ten sposób od stłuczenia, górne części lasek podróż­
nych itp.
Prawdziwie artystyczne i trudne do wykonania by­
ły dzbanki, różne w formie, plecione zręcznie i bardzo
szczelnie; odpowiednio preparowane od w e w n ą t r z nie
przepuszczały wcale płynów, do których b y ł y dawniej
używane, a nie tłukły się nigdy, służyły przez kilka
pokoleń. Dzbanki takie trudno wykonać, a przeciętny
koszykarz wikliniarski takiej pracy wcale się nie po­
dejmie. Dziś tylko nieliczni m o g ą taki dzbanek upleść.
Z wikliny odpowiednio preparowanej pleciono
również kosze i koszałki, wyplatane bryczki (kolasy),
„baduły" i „wiersze" na ryby, robiono opałki, ale do

w y r o b ó w artystycznych n a d a w a ł y się przede wszyst­
kim korzenie. Z łyka lipowego (wiązowego, wierzbo­
wego) pleciono dawniej zgrabne i lekkie obuwie, „chodacki" na nogi, oplatane naczynia i biczyska batogów.
Biczyska z wikliny lub przeciętych wzdłuż p r ę t ó w
dębowych pleciono nie tylko na okrągło, ale bardzo
misternie na cztery kanty, co już uważano za pew­
nego rodzaju sztukę. Pałąki i żebra do koszów, moc­
niejsze części do kolas robiono z prętów jałowcowych,
młodej dębiny itp.
Z sitowia pleciono koszyki i maty, ale dział ten
nie rozwinął się do granic sztuki. Ze słomy, wiążąc
ją na okrętkę wikliną lub korzeniami, wykonywano
(wiązano) słomianki, małe i duże naczynia (w formie
beczek) do zboża. Natomiast wyplatanie słomą owsia­
ną stołków i krzeseł było już pewnego rodzaju sztuką*,
którą m a ł o kto potrafił. S ł o m ę trzeba było specjalnie
spreparować we wrzątku. Sprzęty takie wykonywano
dawniej w okolicach Myszyńca (il. 18), a dziś koło
Kadzidła. Wyplatano podobne stołki z korzeni r ó w ­
nież w okolicach Pułtuska.
Ze słomy pleciono jeszcze kapelusze letnie na swój
osobisty użytek, obuwie na mrozy, maty dla pszczół
na zimę, zasłony na okna itd.
Sztuka plecionkarska na Kurpiach po wojnach nie
podnosi się, raczej upada.
Sztuka w budownictwie
drzewnym.
Mieszkając
w lasach ludność puszczańska, czy to nad środkową
Narwią (w Puszczy Zielonej), czy też nad dolnym
Bugiem (w Puszczy Białej) miała możność rozwinąć
u siebie budownictwo drzewne. W obu puszczach na
rozwój budownictwa w p ł y w a ł y jednakowe czynniki:

11. 19, 20. Ozdoby snycerskie

domu.

�II. 21. Dawna drewniana

chata kurpiowska

materiał i człowiek-rękodzielnik, toteż budownictwo
na c a ł y m omawianym obszarze jest niemal jednako­
we. Materiałem budowlanym od w i e k ó w było tu drze­
wo i to w y ł ą c z n i e sosna. Z niej budowano chaty (cha­
łupy) i zagrody. Ś w i e r k o w i n y na ściany nie używa
się tu w ogóle. Do budowli używano do niedawna
tylko sośniny ciosanej z obu boków, dziś s i ę sztuki
przepoławia piłą. Zasadniczą cechą chałupy kurpiow­
skiej jest budowanie jej stroną szczytową do ulicy;
przed domem — pas ziemi na ogródek, za domem —
sadek w i ś n i o w y lub jakaś drzewina z pasieką, drzwi
w ścianie podłużnej od podwórza, niekiedy dobudowywano stajnię przy ścianie szczytowej (dla bezpie­
czeństwa przed wilkami i złodziejami), naprzeciw
w ł a s n a studnia, dalej obora i stodoła, wszystko razem
ogrodzone w p e w n ą harmonijną całość. Zadrzewienie
liściaste lub iglaste. Swego czasu J . Karłowicz zaliczał
chatę kurpiowską
do typowego budownictwa pol­
skiego.
5

W starych chatach kurpiowskich, a często i w now­
szych, sztuka budownicza i zdobnictwo drzewne rzuca
się nam wyraźnie w oczy. Budowa w węgieł, szczyt
prostokątny, wymiar w płaszczyźnie zawsze prawie
równej 5 X 4 lub 6 X 4 (dawniej w sążniach polskich).
Dach kryty gontem, częściej słomą, przytrzymany
„koźlinami" z drążków. Najważniejszy jednak jest tu
licowy szczyt chałupy: u góry widzimy charakterystyezne zakończenie szczytu w postaci rogów, łbów
ptasich, końskich, siekier itp. Wyrzynanki te, charak­

z ozdobnym szczytem, 1840 r.

Kadzidło.

terystyczne dla tutejszego budownictwa, są zakończe­
niami bocznych łat — wiatrówek, chroniących strze­
chę. Noszą one różne nazwy, jak np. „śparogi", „rogi",
„rogale", „narożniki". Ściana szczytowa ma zwykle
dwa okna (w starych domach jedno mniejsze od a l ­
kierza), nad oknami różne ozdobne wyrzynanki z de­
sek („korony") z motywami roślinnymi, ptakami itp.
Najpiękniej zwykle przedstawia się sam szczyt: belka
szczytowa oraz tzw. szczytówka (do której przybija
się deski szczytowe) są zwykle nacinane i drążone
ozdobnie w odpowiedni ornament, często w tzw.
schodki. Dawniej w i d a ć to b y ł o w każdej chałupie.
Szczyt ubijany z deseczek „do kantu", w przyjęte tu
od dawien dawna zasadnicze typy ornamentów, mia­
nowicie podług starych nazw w „choinki" (sosenki),
w „jeglijki" (rzadziej) oraz przy połączeniu obu w tzw.
ornament „łamany" i wreszcie „ze słonkiem". Takie
przede wszystkim szczyty spotykamy na obu obsza­
rach Kurpiowszczyzny, niekiedy z niewielkimi zmia­
nami lub odchyleniami (il. 19, 20). Zasięg chat tego
typu jest dość rozległy, o b e j m u j ą c y całe dorzecze
Narwi środkowej (największe nasilenie), dolny Bug
i Mazowsze pruskie (zaludnione dawniej przez K u r ­
piów i w ogóle — Mazurów nadnarwiańskich), w k r a ­
cza też nad górną Narew i na Suwalszczyznę, Podla­
sie i Mazowsze warszawskie sięgając aż po Opoczyń­
skie, dość daleko wrzyna się ten typ chaty między
chałupy o dachach czterospadowych, naczółkowych
itp., co widać jeszcze w powiecie warszawskim i gar-

115

�II. 22. Kościół drewniany, 1. pol. XIX w. Łyse, pow.
Kolno. II. 23. Brama cmentarna.
Baranowo,
pow.
Przasnysz. II. 24. Dawna brama drewniana (obec­
nie nie istniejąca).
Zalas, pow. Kolno .11. 25. Kościół
drewniany. Lemian, gm. Turośl, pow. Kolno.

te resztki jakby kurpiowskich chałup do budownictwa
typu s ł o w i a ń s k i e g o .
Sztuka budownicza kurpiowska pomału zanika lub
się wypacza, ale ma jeszcze dość siły, by w y w i e r a ć
duży w p ł y w na dalsze, północne Mazowsze.
W sztuce budownictwa kurpiowskiego osobne
miejsce zajmują bramy wejściowe, budowane z drze­
wa przy dawnych leśniczówkach, kościołach, cmenta­
rzach i innych miejscach zasługujących na w y r ó ż n i e ­
nie. Na rysunkach widzimy dwie: a) brama w e j ś c i o w a
przy kościele w Zalasie (pow. ostrołęcki), ozdobiona
siedzącymi na słupach gołąbkami, a na wierzchu ko­
gutem („kurem") (il. 24), b) brama kryta gontem,
z drzwiami wejściowymi w łamany ornament, znaj­
dująca się przy cmentarzu w Baranowie (pow. przas­
nyski) (il. 23); obie wykonane przez wiejskich cieślów
miejscowych.
6

Można jeszcze wspomnieć o studniach dawnych,
u których górna c z ę ś ć żurawia była często ciosana
i rzezana ozdobnie.
Wnętrze chaty kurpiowskiej (sień, komora, izba
gościnna z sieni na lewo, alkierz) przedstawiała daw­
niej piękną, harmonijną całość. Drzwi prowadzące do
sieni są .zwykle wykonane ozdobnie, w ornamenty,
gwiazdy czy kółka rzeźbione, słońce wschodzące itp.
Podobnie nieraz drzwi wiodą z sieni do gościnnej izby.
Izba ta, dość obszerna, u góry pod belkami miała
wielką mocną belkę, tzw. tran lub tram, ozdobio­
ną na środku ornamentami wycinanymi w drzewie,
niekiedy z datą postawienia budynku. Naprzeciw,
w lewym kącie — stół z ołtarzykiem (najczęściej Pan
Jezus Frasobliwy), obok — palmy z k w i a t ó w sztucz­
nych, pod pułapem cała galeria obrazów świętych,
ozdobionych wycinankami z bibułki, firaneczkami,

wolińskim oraz w stronach Mazowsza płockiego. Naj­
częściej ozdobna jest górna część szczytu domu, dol­
na zaś ubita jest pionowo (niekiedy cały szczyt ubity
jest w ornament „łamany"). Ciekawe, że — jak w i ­
dzimy z niektórych dzieł niemieckich — resztki bu­
downictwa typu, powiedzmy, kurpiowsko-mazurskiego
spotykamy na Pomorzu od Gdańska po Kołobrzeg
i Szczecin, wśród niedobitków słowiańskich, otoczo­
nych morzem niemieckim. Niemieccy uczeni zaliczali
116

�490«'.*'

niżej, po obu stronach — wycinanki kolorowe z papie­
ru, na stole przykrytym obruskiem lnianym — chleb
i nóż. W tym kącie, pod pułapem, wisi zwykle pająk
z kolorowego papieru albo „kierec" z ciętych sło­
mek i bibułek na nitkach (nieraz z fasoli lub nawet
z bursztynu). Pod ścianami — ławy, z prawej strony
w kącie — łóżko rozsuwane, niekiedy w kwiaty ma­
lowane, a obok — skrzynia na kółkach, również ma­
lowana ozdobnie w kwiaty i ornamenty. W oknach —
zwykle firanki misternie cięte z bibułki, przy drzwiach
szafka do misek i talerzy ozdobnie wykonana (il. 7),
również często ozdobne, różnego rodzaju stołki i zyd­
le. Nade drzwiami, na ścianie — od środka wycinano
z papieru „kury", a z prawej strony — piec bielony,
farbką niebieską w górnej części w różne upiększe­
nia podmalowany, a pod nim ł a w y na zimowe wie­
czory, gdzie starsi opowiadają różne historie z daw­
nych czasów lub bajki dla dzieci: miały w i ę c i zna­
czenie społeczne.
Inne „izbedki" są już bez ozdób, chyba tylko jakiś
zydel czy krosna w nich pomieszczone. Bo były
i krosna ozdobne snycerką.
Sztukę budowlaną widzimy w starych kościołach
i kapliczkach drewnianych, budowanych przez miej­
scowych cieśli (il. 22, 25); wnętrzom tych kościołów
dawano ozdoby stolarskie i malarskie. Ciekawe i ory­
ginalnie wykonane były obrazy do noszenia w procesji
(feretrony) w ozdobnych, rzeźbionych na miejscu r a ­
mach, których resztki widzimy do dziś w starych
kościołach. B y ł y kościoły z żyrandolami i innymi
ozdobami z bursztynu miejscowego. Dawnych kościo­
łów z drzewa dochowało się na Kurpiach kilka (Dą­
brówka, Łyse, Brodowe Łąki, Turośl i in.).
Wyrzynanki i wycinanki z drzewa są jakby dal­
szym ciągiem zdobnictwa ludowego w sztuce budow­
lanej na Kurpiach. Wyrzynanki z cieńszych desek ro­
bili piłkami cieśle i stolarze przy chałupach, bramach,
parkanach, kapliczkach i krzyżach przydrożnych. Wy­
rzynanki robiono w deskach pod szczytami (obecnie
zamiast wycinanek w drzewie); wyrzynano też wia­
trówki przy strzechach, pod oknami, u ganeczków
w nowszych chatach. Ozdabiano wyrzynankami i wy­
cinankami drzwi w e j ś c i o w e do chałup, śpichlerków,
kościołów
drewnianych; ozdabiano nimi solniczki,
maglownice, kadłubki drewniane itp. Jako narzędzia
do tych prac służyły: piłka wąska (z pałączkiem),
dłuto szerokie, młotek drewniany, nóż ostry i mocny.
Solniczki z jednego kawałka drewna (np. olszowego)
ozdabiano niekiedy bardzo starannie wycinankami w
formie różnych, dość skromnych ornamentów; podob­
nie stołki i skrzynie. Wielka jest ilość odmian wyrzynanek przy budynkach mieszkalnych. Każdy maj­
ster starał się, by zdobnictwo chałup nie było zbyt
monotonne, również konkurencja między majstrami
odgrywała tu p e w n ą rolę.
7

Sztuka ciesielska w bartnictwie.
Obok innych za­
jęć, związanych ściśle z terenem, na Kurpiach (w
Puszczy zarówno Zielonej, jak i Białej) rozwinęło się
znakomicie bartnictwo, czyli pszczelarstwo. Pszczoły
hodowano tu od w i e k ó w na wysokich sosnach, tzw.
barciach, w których na kilkumetrowej wysokości dłu-

bano („dziano") odpowiednie otwory („dzianki"), gdzie
obsadzano roje pszczół. Ciekawa to była, niepodobna
do dzisiejszej gospodarka. Przede wszystkim bartnik
musiał umieć dostać się do pszczół, co robił przy
pomocy specjalnej liny bartnej z deseczką („leziwem") do siedzenia, a wdrapanie się do „dziaraka"
wymagało dużo siły i zręczności. Przeciętny bartnik
posiadał cały „bór", czyli 60 barci z pszczołami, inni
mieli „półborki", a inni i po parę „borów". Dla od­
różnienia barcie poszczególnych właścicieli miały wy­
cięte w korze i drzewie na pewnej wysokości odpo­
wiednie znaki (znamiona, klejma, godła), odróżniające
barcie i bory poszczególnych bartników. Takie godła
miały różne nazwy
(„strzałki",
„oście", „grabki",
„ostrewki" itp.), a wycięcie ich w drzewie na pewnej
wysokości było swego rodzaju sztuką, którą nie każdy
umiał i potrafił wykonać. Trzeba było wleźć na barć
przy pomocy wspomnianej liny i tam odpowiednimi
narzędziami ciesielsko-bartniczymi wyrąbać i w y c i ą ć
znaki bartne ustalone przez bartniczą starszyznę w
puszczy (Kurpie-bartnicy mieli swoje „prawa bartne",
sądy, starostę bartnego, pisarza, ł a w n i k ó w itp.). Z n a ­
ków takich było setki nad Narwią i Bugiem. Sztuką
wycinania na drzewach znamion bartniczych zajmo­
wali się niektórzy uzdolnieni artystycznie
Kurpie„bartodzieje". Prócz znamion na barciach, znane było
również zdobnictwo sprzętu pszczelarskiego i rzeza­
no specjalne kadłubki (wierzbowe, lipowe) do miodu
oraz skrzynie do
przechowywania akt
bartnych.
Okazy takie były do 1914 r. w Muzeum Kurpiow-

117

�skim w Nowogrodzie oraz w Muzeum Etnograficz­
nym w Warszawie (kadłubki-„rąezki", „pudlaki" itp.).
Bartnictwo puszczańskie w p o w y ż s z e j formie prze­
trwało na Kurpiach do lat 1836—40, kiedy to ó w c z e s n e
władze l e ś n e kazały bartnikom uprzątać barcie
z puszczy. Wraz ze starym bartnictwem upadła i oma­
wiana gałąź sztuki bartniczej. Podobne bartnictwo,
choć nieco odmienne, istniało w puszczach: Piskiej
i Tucholskiej, w Puszczy Białowieskiej. Najdłużej
przetrwało na Polesiu. Znane też było w innych l e ś ­
nych odcinkach Europy.
Snycerstwo,
czyli rzeźba w drzewie była i jest tu
dość bogata, a ludzie zdolni, rzeźbiarze ludowi znaj­
dują s i ę w różnych wioskach. Snycerz (tak się tu
niekiedy nazywają rzeźbiarze) wiejski rzeźbił jedynie
ostrym nożem, żadnych innych narzędzi (prócz jeszcze
toporka) nie uznawał, choćby je otrzymał — nie
umiał i nie chciał nimi pracować. Rzeźbił zwykle
na pamięć, wprost na oko, zaczynając z grubsza to­
porkiem. Jako materiału używano najchętniej lipy,
czasami wierzby, brzozy, a nawet twardej gruszy lub
dębu. Snycerze rzeźbili z drzewa raczej figurki do­
tyczące kultu religijnego a w i ę c „Pasyje" (w których
krzyż malowany był niekiedy kolorową farbą w
kwiatki i szlaczki), świątki (m. in. Chrystus Frasobli­
wy, Pieta, Święci Patronowie miejscowi, specjalnie
popularni na danym terenie — 11. 26, 27, 28). W k o ś ­
ciele myszynieckim w okresie Bożego Narodzenia po­
kazywano „jasełkę",w których figurki pasterzy w y s t ę ­
p o w a ł y w ubiorach kurpiowskich.
Rzeźbili też snycerze kurpiowscy laski z jałowca
z g ł o w a m i ptaków, w ę ż ó w , koników itp. (il. 30, 31).
Wyrabiali całe ołtarzyki na stoły i do kapliczek czy
kościołów, rzeźbione ramy, feretrony, skrzynki, opar­
cia do zydlów, rączki do skrzypiec i basetli, czółenka
ozdobne do krosien, kijanki (il. 29) dla narzeczonych
na upominki itp. Niektóre miały osobliwy w y g l ą d
i m ó w i ł y o wielkich zdolnościach domorosłego snycerza-samouka. Kolby („karpy") do broni palnej ozdo-

26

bione b y ł y dość często rzeźbą w kształcie ornamen­
tów, ł b ó w dzikich zwierząt, k w i a t ó w itp. Przedmioty
te przepadły w czasie wojny.
Sztuka rzeźbiarska na Kurpiach ż y j e do dziś.
Zabawkarstwo
(i inne wyroby ozdobne na K u r ­
piach) nie rozwinęło się szerzej, istniało tylko na uży­
tek miejscowy. Gier i zabaw miejscowych było r ó w ­
nież sporo, a niektóre z przyrządami. Różne .zabawy
w „kozła", „kręgi", „podrzutkę", „derkacza" nie obesz­
ł y się bez pomocy odpowiednich dodatków, robionych
z drzewa. Z drzewa też, odpowiednio dobranego, w y ­
rabiano dla dzieci stołeczki, koniki na biegunach
(il. 32), wózki, zwierzęta na kijach, smoki, wiszące
„bąki", ptaszki (il. 32). Strugano i rozmaicie wycinano
z miękkiego drzewa „bierki". Służyły one do gry (za­
miast kart), było ich sztuk kilkadziesiąt o różnych
nazwach, których już nie pamiętam. Bierki służyły
jednak nie tylko do zabawy, za ich p o m o c ą oznaczano
przędzę o d d a w a n ą do farbowania przez specjalistówfarbiarzy („farbarzy"). P o ł o w ę rozłupanej
ręcznie
bierki wiązano u przędzy, drugą połowę zabierał
właściciel. Gdy odbierał ufarfoowaną przędzę, spraw­
dzano czy obie połówki bierek pasują do siebie i tak
ustalano który towar do kogo należy. Zwyczaj ten
zachował się tak długo, jak istniało ręczne tkactwo.
Sporządzali też zabawki dla dzieci drwale, rozłu­
pując na drobne szczypki smolne drzewo.
Długie
szczypki przeplatano m i ę d z y sobą w różne ornamenty
(„kulasy", „gzygzaki", „wiatraczki" itp.). Kilkuletnie
dzieci lubiły te zabawki.
Z gliny (gdzie była) lepiono różne lalki i zwierzęta
miejscowe (dzikie czy domowe), podobnie lalki z drze­
wa i szmat; były zabawki z szyszek, rogów, burszty­
nu. Zabawki pieczone z ciasta (lalki, zwierzęta) zwyk­
le nie trwają długo, gdyż zaraz po nabyciu ich na
jarmarkach i odpustach są przez dzieci zjadane. Z a ­
bawkarstwo jarmarczne prawie że w y r u g o w a ł o w tej
dziedzinie p o m y s ł y miejscowe. Z innych w y r o b ó w
ozdobnych znane były fajki z czeczotki brzozowej
okuwane mosiądzem oraz tabakierki, p u d e ł k a do ta­
baki i tytoniu z mosiężnymi kutymi zawiaskami, ha­
czykami czy zamkami.
Malarstwo
ludowe na Kurpiach znane było od
dawna, malowano na murze, glinie, drzewie, blasze,
szkle, płótnie, papierze. Malowali zwykle domorośli
malarze, używając farb olejnych, wodnych, klejowych,
białkowych. Olej (pokost) gotowali sami, farby roz­
cierali na płaskich, gładkich kamieniach lub blasze.
Byli w ę d r o w n i malarze, którzy chodząc po parafiach
malowali na blasze lub papierze obrazy ś w i ę t y c h , naj­
częściej Matki Boskiej, Pana Jezusa i patronów danej
parafii. Obrazy były dość prymitywne w wykonaniu,
barwne, z kwiatami dokoła lub w górnej części obok
głowy. B y ł y i obrazy na płótnie, bez nazwisk i dat.
Farby do papierów ucierane były podobno z białkiem
jajkowym, po stu latach zachowały świeżość barwy.
Na piecach malowano dawniej ozdoby z kresek, kółek,
kropek, przecinków i spirali, przeważnie farbą wodną
na białym tle (niebieską lub czerwoną), podobnie na
bielonych ścianach zamiast lub obok
wycinanek.
Obrazy olejne na blasze ustawiano w przydrożnych

�II. 26. Pieta z
kapliczki,
polichr., wys. 85 cm. Dłużewo, pow. Kolno. II. 27.
Chrystus
Frasobliwy,
po­
lichr., wys. 38 cm.
Wyk.
Konstanty
Chojnowski,
Jonkowo
Młodzianowo,
pow. Łomża. II. 28. Ukrzy­
żowany,
ok. 1900 r., wys.
21 cm.
Kadzidło,
pow.
Ostrołęka.
Wł. Muz. Łom­
ża.

27
kapliczkach, na sosnach itp. Na drewnie malowano
farbą olejną, z podkładem klejowym lub naklejonym
płótnem lnianym (ściany w kościołach drewnianych).
Na ścianach dawnych leśniczówek malowano ongiś
strzelców (myśliwych), sceny z polowań na jelenie,
dziki itp. Podobne sceny malowane zobaczyć można
na zewnętrznych ścianach domów, na okiennicach, na
skrzyniach wiejskich s a ń . Skrzyń u wozów, malowa­
nych w barwne kwiaty (jak to widziałem np. w B u ł ­
garii) w stronach tych nie ma. Na okiennicach malo­
wano często bukiety i wazony k w i a t ó w (róże, chabry,
nagietki itp.).
8

Obrazów na szkle dochowało się nawet do okresu
przed I wojną niewiele, ale były jednak tu i ówdzie
w kapliczkach oraz kilka sztuk w miejscowych mu­
zeach. Najczęściej były to obrazy z Matką Boską
Częstochowską na tle klasztoru, św. Agaty, Barbary
(tutaj patronki s p ł a w n i k ó w na rzekach), św. Mikołaja
(patrona od wilków), Rocha, Floriana. Malowane b y ł y
w latach ok. 1800—1850, dobrze zachowane jeszcze
ok. 1920 r. Z czasem i obrazów, i w y k o n a w c ó w tej
sztuki już więcej nie stało. Malowanie na glinie łączo­
no z wypalaniem naczyń i inych wyrobów. Przewa­
żały tu kwiaty, ptaki itp.
Tkactwo i strój kurpiowski.
Tkactwo rozwijało się
dzięki temu, iż gospodarze uprawiali len w każdym
niemal gospodarstwie i hodowali dużo owiec, wypasa­
jących się znakomicie na suchych, leśnych pastwi­
skach. P o n i e w a ż ludność ubierała się jedynie w sa­
modziały, w i ę c warsztat tkaoki był niemal w każdej
chacie, a każda gospodyni umiała tkać potrzebną ilość
materiału. Prócz z w y k ł y c h płócien i sukna zaczęto
tkać artystycznie wykonane, barwne okrycia na łóżka
(pościele, buronki), początkowo z barwnej przędzy

28

lnianej, czasem z w e ł n y grube dywany i kilimy, pa­
siaste lub tkane w „kostkę" czy „kratkę" z frędzlami.
Najdłużej trzymały się w wyrobach kolory: zielony,
czerwony, ceglasty, żółty (pomarańczowy), niebieski
i niekiedy trochę czarnego. B a r w n i k ó w używano roś­
linnych. W podobnych kolorach tkano pasiaste „kitle"
kobiece
(spódnice o pionowym układzie barwnych
wzorów). Najstarsze znane „kilimy"-pasiaki kurpiow­
skie, które się dochowały, pochodzą z lat 1800—1860.
Już w latach 1880—90 Kurpianki brały nagrody w du­
żych miastach za swoje artystyczne wyroby tkackie,
a za swoje kolorowe płócienka i dywany zaliczane
były do Zdolniejszych tkaczek w Polsce. Różnych od­
mian tych ślicznych przeważnie tkanin liczono na
setki. Przed w o j n ą tkaniny z warsztatów tkackich
w Myszyńcu (Ostrołęckie) i Lipnikach (Kolneńskie)
szły do Ameryki. Ostatnio, na życzenie miast, zaczęto
tkać na Kurpiach chodniki, firanki, portiery itp.
Sztuka ludowa dawna zaczęła zatracać swój cha­
rakter, a po obu wojnach zmalała niepomiernie. Brak
odpowiedniej przędzy i b a r w n i k ó w w p ł y n ą ł na zaha­
mowanie twórczości tkackiej, a tańsze wyroby fa­
bryczne rugują również wyroby miejscowe. Tkactwem
zarobkowym opiekują się pomyślnie
spółdzielnie
C P L i A , starając się podtrzymać i inny przemysł
artystyczny ludowy. Warsztaty i składnice tych wy­
robów są w Kadzidle, Myszyńcu, Łysych i in.
Wiązano również dawniej na klockach barwne
męskie pasy, wyrabiane z samodziałowej przędzy. P a ­
sy takie noszono do sukman, które były używane
obok sprowadzanych gdańskich. Wiązano je przepasu­
jąc kilkakrotnie, z boku zwisały końce z kolorowymi
frędzlami. Niewiele różniły się od takich pasów szale
męskie, również dość długie, parokrotnie owijane wo­
kół szyi. Podobne paski kolorowe do fartuchów ko­
li

0

�biecych „burych" (na plecy), spodni i zapasek wyra­
biały miejscowe kobiety jeszcze przed paru dziesiąt­
kami lat, były one szerokie na kilka centymetrów
(3 — 4 cm). Dziś widzieć je można tylko przy starych
fartuchach.
„Czółka" na głowę, wyrabiane obecnie przeważnie
z tektury obciągniętej aksamitem, dawniej sporządza­
no z „łubów" zdartych z drzew (świerków). Gdy się
z wierzchu oczyściło korę, można w niej było rzeźbić
wzory. Wyrabiali te łuby pastuszkowie i oni też wy­
cinali na nich wzory.
Niekiedy przystrajano czółka wycinankami z płót­
na zwyczajnego lub barwnego (w formie gwiazdek,
czy figur kolistych przypominających jakby schema­
tycznie narysowany na płasko kwiat stokrotki itd.).
Wycinankami takimi strojono niekiedy i pasy, ale
częściej używano do tego celu wycinanek ze skóry.
Tkactwo kurpiowskie nad Narwią czy nad Bugiem
rozwijało się znakomicie do I Wojny Ś w i a t o w e j . „Dy­
wany" — wełniaki spod Myszyńca czy Wyszkowa bu­
dziły zachwyt i stanowiły cenny dorobek wsi w tych
stronach. Płócienka kolorowe ze stron ostrołęckich czy
pułtuskich nie miały równych sobie w Polsce, a strój
ludowy kobiet w tych stronach należał do najbarw­
niejszych. Jeżeli był wykonany umiejętnie i starannie,
to był prawdziwą sztuką, że trudno było od niego
oczy oderwać. Obecnie magazynowany jest w muze­
ach, częściowo tylko
opracowany w odpowiednich
monografiach.
3

Hafty i koronki. Jeszcze przed laty kilkudziesięciu
dziewczęta i kobiety a nawet mężczyźni nosili ko­
120

szule samodziałowe z cienkiego płótna białego, z koł­
nierzami i mankietami ozdobionymi misternym haf­
tem. Szczególnie bogaty był haft na koszulach ko­
biecych, wykonany igłą, najczęściej czerwonym „gurem". Delikatny i bardzo pracowity był haft u K u r pianek północnych, robiony w „kulasy", „łańcuszek",
„łapki", „gwiazdki", „panienki", „drabki", „palemki"
itp., bogatszy i okazalszy, do najwyższego artyzmu
posunięty — u Kurpianek pułtuskich (okolice Pniewa).
Trudno wyjść nieraz z podziwu, jak bez specjalnej
szkoły i nauki kobiety i dziewczęta wiejskie tworzą
arcydzieła przy pomocy igły, szydełek i drutów („ku­
lasów", „haczyków"). Hafty, prócz koszul, zdobiły
jeszcze fartuchy, ręczniki („ucieraki"), obrusy na stoły.
Piękne i pracowite były również koronki z białych
lub barwnych nici, które służyły do ozdoby fartuchów
i serwet. Robiono nawet całe białe fartuchy koronko­
we („zapaski"), noszone przez dziewczęta i teraz (My­
szyniec, Kadzidło itd.). W haftach i koronkach prze­
ważały wzory i motywy roślinne, niekiedy wycinan­
kowe lub pisankowe, na ręcznikach haftowano koguty
(il. 34—36). O pracy przy haftach m ó w i o n o , że „na
Kurpiach z Puszczy Zielonej pracują oczy, a w Pusz­
czy Białej — palce".
Prace powyższe w y k o n y w a ł y tylko kobiety, praw­
dziwe mistrzynie w tej gałęzi sztuki miejscowej. Haf­
ty z Puszczy Białej doskonale i w całej okazałości
są przedstawione w art. M. Ż y w i r s k i e j .
Misterne
hafty z Puszczy Zielonej podane są w cytowanym
w y ż e j Stroju kurpiowskim,
oraz artykule E . F r a n ­
kowskiego.
10

1 1

�Zdobnictwo
obrzędowe.
W całej sztuce kurpiow­
skiej zajmuje ono bardzo p o w a ż n e miejsce, a różni
się tym od opisywanych powyżej w y t w o r ó w sztuki
regionalnej, że stosowane jest tylko w pewnych oko­
licznościach, związanych czy to z dorocznymi czy ro­
dzinnymi obchodami. P o m ó w i m y tu tylko o n i e k t ó ­
rych. I tak w okresie Świąt Bożego Narodzenia chłop­
cy i młodzież chodzą z gwiazdami, „turoniem" czy
„kozą" (mowa tu o latach do 1958—60), przedstawiają
króla Heroda z orszakiem itp. (il. 39). We wszystko
to w k ł a d a się p e w n ą dozę pracy, umiejętności i sztu­
ki. Od Bożego Narodzenia zawieszano dawniej w izbie
gościnnej u pułapu (tuż nad stołem i wycinankami)
maie drzewko — „choinkę" (sosenkę), czasem świerk,
ubrane kolorowymi kwiatkami, jemiołą, jabłuszkami
i orzechami. Nazywano to „ n o w y m latkiem", a wisiało
do Trzech Króli lub nawet cały rok do nowego. Nie­
kiedy dolna część drzewka osadzona była w kółku,
lepionym i pieczonym z ciasta, obstawionym dokoła
również z ciasta lepionymi zwierzątkami. Takie „no­
we latka" można było spotkać jeszcze w niektórych
starych chałupach jako „choinki". Z czasem u puła­
pów zawieszano tylko część dolną z ciasta, ozdobioną
różnymi zwierzątkami, nazywając to również „ n o w y m
latkiem", a ostatnio n a z w ę tę posiadały też kule
wycinane i lepione z kolorowych opłatków, wieszane
na nitce w tym samym miejscu. Sztuka plastyczna
przejawia się tutaj w lepieniu zwierzątek z pieczonego
ciasta (najczęściej z żytniej mąki pytlowanej). W tym­
że czasie, na Nowy Rok do Trzech Króli, babki pieką
swoim wnuczkom (lub matki dzieciom) lepione z cia­
sta różne „dźwerzęta" i ptaki: byśki, baranki, zającz­
ki, jelenie, gołąbki, kurki itp.
13

II. 29. Kijanka. Wyk. Konstanty Chojnowski,
Jankowo-Mlodzianowo,
pow. Łomża. II. 30. Rzeźbione
ozdo­
by lasek z lat 1925—1949. II. 31. Laska. Wyk. Kon­
stanty Kamiński,
Kupiski Nowe, pow. Łomża.
Wl.
Muz. Łomża. II. 32. Koń na biegunach. Tatary, pow.
Ostrołęka.
Wl. Muz.
Łomża.

Mi

121

�Najpospolitsze b y ł y jelenie, którym oczy wprawiano
z pieprzu, a rogi w y d ł u ż a n o palcami z tego ciasta.
Podobnie dużą wartość artystyczną posiadały też
chleby weselne, „korowaje" i inne pieczywo ś w i ą teczno-obrzędowe (il. 37). Pisanki wielkanocne są
w a ż n y m elementem rodzimej sztuki kurpiowskiej,
znanej jeszcze na całym terenie {il. 41)." Dawniejsze
pisanki pisane woskiem (z klejem pszczelim) lub pącz­
kami brzozowymi (gotowane na czarno lub niebiesko)
b y ł y nieraz prawdziwymi dziełami sztuki. Czytamy
o nich już w dawnych rocznikach „Wisły", a technika
ich pisania nie zmieniła się do dziś. Przybyły tylko
pisanki drapane w różne wzorki s z k ł e m lub nożykiem,
na przygotowanym wcześniej obgotowanym koloro­
wym tle. N a j w i ę c e j pisanek robiły baibki swoim
wnuczkom, niekiedy po paręset sztuk. Pisanki robiono
niekiedy przed świętami, a również w drugie lub
trzecie święto Wielkanocy.
„Korowaje" (pieczywo obrzędowe weselne) b y ł y
nieraz prawdziwymi dziełami sztuki, g d y ż cały placek
ubrany b y ł nie tylko lepionymi ornamentami z ciasta,
ale również posiadał często na sobie cały zwierzyniec
puszczański, lepiony z ciasta i pieczony, na placku
odpowiednio ustawiony. Jeszcze oryginalniejsza była
dawna „koruna" z ciasta dla panny młodej, lepiona
najpierw na misce, której zachowała postać, dokoła
obstawiona zwierzątkami i ptaszkami, zwróconymi
do środka, gdzie stała ulepiona z ciasta tańcząca lalka
(prawdziwa boginka leśna). Koronę taką po oczepi­
nach wkładano na g ł o w ę panny młodej i śpiewano
odpowiednie piosenki, wreszcie rozdawano ją dzieciom
do zjedzenia. Znany był ten zwyczaj jeszcze w oko­
licy Łysych, Dębów, Lipnik i in. (pow. Kolno) ok.
lat 1880—1900. Na św. Rocha (patron od zarazy i po­
moru bydła) w sierpniu ludność przynosi do kościoła
świece woskowe swego wyrobu (wotywne) z przyle­
pionymi do nich figurkami zwierząt domowych (il. 38),
urobionymi również z w o s k u . W lepieniu zwierzą­
tek widać również artyzm.
14

Po wojnach, zwyczaje powyższe ulegają zasadni­
czym zmianom. W wielu miejscowościach już za­
marły.
Pewien rodzaj sztuki stanowiło t a k ż e pieczywo
jarmarczne i odpustowe, sprzedawane dzieciom jako

33

122

łakocie. Wyobraża ono również baranki, zajączki, je­
lenie, koguty, lalki itp. Pieczywo to widzimy na stra­
ganach odpustowych do ostatnich czasów (1948—52).
Instrumenty
muzyczne.
L u d kurpiowski jest na
ogół umuzykalniony, śpiewają jednak w i ę c e j kobiety
i dziewczęta, grają zaś tylko mężczyźni. Od najmłod­
szych lat m ł o d y chłopiec puszczański, obcując prawie
stale z przyrodą, stara się ją naśladować. A w i ę c po­
gwizduje jak wicher jesienny, jak wiatr po trzcinach,
kuka jak puszczyk, kracze jak wrona, naśladuje k u ­
kułkę. Z czasem nauczył się naśladownictwa nie tylko
głosu koguta (kura) domowego, ale również słowika,
przy pomocy tzw. „brzostu" — cienkiej i mocnej b ł o ­
ny, znajdującej się pod korą w młodej brzozie. Ze
znanych mi puszczaków robił to najlepiej A. Stefens
ze wsi Łączki, pow. Kolno. Prócz tego chłopcy umieją
w y g r y w a ć na tataraku, na źdźbłach trawy lub m ł o ­
dego żyta (runi), na trzcinie, na liściach, muszlach
i robią różne „fdukacze" z piór gęsich i innych, z m ł o ­
dych p r ę t ó w wierzbowych (z kory), wreszcie robią
różne „kurki" i „bekaeze" z wierzby czy słomy m ł o ­
dego żyta, oraz „trukają" w zwiniętą dłoń lub robią
„trukacze" z kory olchowej na w i o s n ę (np. W. Dep­
tuła z Surowego, pow. Ostrołęka). Z czasów paster­
skich i łowieckich znane były różnego rodzaju rogi
do grania i różki, rogi m y ś l i w s k i e , rogi-wabiki, ligawki z kory itp. Instrumenty dawne z rogów wyrabiał
i g r y w a ł na nich R. Swiderski z Nowogrodu. Piszczał­
ki z m ł o d e j wierzby, dudki z bzu czarnego, fujarki
i flety z drzewa lub żelaznych rur, trąby i k r z y w u ł y
z gałęzi wierzbowych i korzeni ś w i e r k o w y c h czy i n ­
nych — były dalszym ciągiem instrumentów dętych.
Z trębaczy niezrównany był Jan Chętnik z Nowogro­
du. Robiono jeszcze klarnety z bzu i gęsiego pióra,
„siałamaje", z trzciny grubej, powiązanej w rząd —
„multanki", a także różne „fiukacze" z gliny (od­
pustowe); nie obce b y ł y dawnym puszczakom „du­
dy" z koziej skóry, a nawet liry (kręcone korbą).
Skrzypki robiono z lipy lub wierzby. Dłubano je z
jednego k a w a ł k a drewna z naklejoną wierzchnią
deską, nazywano je „dłubanki" albo „korytka", bo
m i a ł y dawniej taki kształt. Basetle, „maryny", basy
podobne do skrzypiec, parokrotnie większe, boki mia­
ły wyginane z łubów. „Diable skrzypki" (dziadowskie)
był to oryginalny instrument jednostrunowy, tony
zmieniano nakręcając strunę kołkiem. Do muzyki
nieodzownym dodatkiem b y ł y bębenki (z brzękadłami), a dawniej „gruchawki" (pęcherz suchy z gro­
chem osadzony na kiju). Z czasem przybyły klarnety
na wzór tyrolskich i harmonie warszawskie „półtonówki". Zespół muzyczny dawny (do lat 1880—90)
składał się z dwojga skrzypiec, basetli, klarnetu i b ę ­
benka. Późniejszy był już z harmonią, a dziś widzi­
my akordeony, które w ł a ś c i w i e rugują ostatecznie
m u z y k ę l u d o w ą samouków, bo potrzebują nut. Przy
muzeum kurpiowskim (skansenie) w
Nowogrodzie
był m. in. do 1939 r. zespół pięcio-, sześcioosobowy
grajków miejscowych z zespołem ś p i e w a c z o - w i d o w i skowym. Pierwsza współczesna orkiestra dęta istnia­
ła w Myszyńcu ok. lat 1875—80, druga w Kadzidle
(Ostrołęckie) ok. 1910 r. Dziś zespołów i kapel l u ­
dowych (w znaczeniu ściśle regionalnym) jest kilka,

�inne kuleją, a orkiestry albo są mocno zdezelowane,
albo przepadły w czasach wojennych .
l s

Śpiew,
muzyka i tańce
u Kurpiów.
Ś p i e w na
Kurpiach b y ł niemal potrzebą duchową. Ś p i e w a n o we
wszystkich okolicznościach ż y c i o w y c h : w radości
i smutku, przy pracy i zabawach, przy obrzędach do­
mowych, zwyczajach dorocznych w polu i w lesie,
na paśniku i wodzie — wszędzie dawniej rozlegał się
oryginalny śpiew kurpiowski, z charakterystycznym
„o-la, o-la" i oryginalnym przedłużaniem k o ń c o w y c h
zwrotek. Ś p i e w a ł y przeważnie Kurpianki i tylko unisono, ś p i e w a ł y nie jak na sali, ale jak w lesie, na
wolnej przestrzeni, nie żałując swych płuc i gardziołek. N a j w i ę c e j było pieśni weselnych i innych
obrzędowych, potem — okolicznościowych, zalotnych,
w e s o ł y c h i smutnych. Większość jest w tonie mino­
rowym. Zebrał ich setki O. Kolberg i ks. W. Skierkowski ( z nutami), prof. M. Sobieski i inni, ale
wszystkich nie wyzbierano. Piosenki swe Kurpianki
komponują na poczekaniu, okolicznościowe, wesołe
i satyryczne przyśpiewki. Znane były wojny „na
prześpiewanie", kiedy dwie grupy z różnych wsi czy
okolic starały s i ę godzinami prześpiewać nawzajem,
wobec gromady słuchaczy z całej w i o s k i . Ze śpie­
w ó w męsikich znane były przeważnie historyczne, od
wojen szwedzkich, w których Kurpiowie (strzelcy)
brali czynny udział, poprzez dalsze walki po rozbio­
rach Polski. Poza tym każdy głośniejszy wypadek
i zdarzenie na Puszczy m i a ł y swój odpowiednik w
śpiewie.
18

Dość pierwotne, o charakterze ogólnosłowiańskim,
b y ł y dawne „kółka", „kołeoka", różne „korowody"
(pląsy łańcuchowe) i inne; o d b y w a ł y się one przy
ogólnym śpiewie pląsających lub w i d z ó w z klaska­
niem dłoni do taktu. Pląsy były tylko dla dziewcząt,
a korowody — łącznie z chłopcami. Znane b y ł y
dobrze ok. lat 1900—1910. Dziś nie wszędzie słuch
o nich pozostał. Z k o r o w o d ó w popularny był „konik",
do którego i melodie, i teksty do dziś tu i ówdzie do­
brze pamiętają. Tego rodzaju pląsy i korowody zna­
ne są u S ł o w i a n bałkańskich (np. hora, raczenica itp.
przed wojną były jeszcze tam powszechne) . Do po­
pisowych pląsów młodych, przeważnie dziewcząt, na­
leżał „zajączek", znany dobrze koło Nowogrodu, pow.
Łomża i dalej na Kurpiach, także na całym północ­
nym Mazowszu i wszędzie tam, gdzie Mazur (czy m a ­
zurski Kurp) zawędrował. W „zajączku" zgrabna,
młoda dziewczyna skacze solo w takt ś p i e w u lub
muzyki, mając pod nogami dwa kije złożone na krzyż,
których w tańcu nie wolno nóżkami dotknąć. Typo­
wym kurpiowskim tańcem, znanym do dziś (parzy­
stym) jest ,^powolniak", tańczony na dwa pas przy
muzyce i śpiewie, dość szybko, przy półobrotach na
pięcie (teraz przy zmianie obuwia przeważnie na
palcach), równiutko bez żadnych podskoków, niekiedy
z przyklękiwaniem chłopca. Znany jest na całym ob­
szarze Kurpiowszczyzny. Pod Myszyńcem
tańczą
„starą babę" i „olendra" (z czasów imigracji Holend­
rów w te strony). Wiele t a ń c ó w brało swój początek
od ruchów zwierząt leśnych czy domowych i tak był
w i ę c znany „żuraw", „wilk", „kozioł", „baran" itp.
Dziś je czasem powtarzają, ale w formie zmanierowa-

35

II. 33. Jelonki z łusek świerkowych.
Wg daw­
nych wzorów
wyk. Marianna Burgula,
Kuzie,
pow. Kolno. Wł. Muz. Łomża. II. 34. Koronka
szydełkowa
„w pajączki".
Kurpie, pow. Ostro­
łęka. Wł. Muz. Łomża. II. 35. Koronka
ręczna
od jartucha. Myszyniec, pow. Ostrołęka.
II. 36.
Haft czerwony na mankiecie koszuli
kobiecej.
Rząśnik,
pow.
Pułtusk.

17

36

123

�nej lub zniekształconej. O „zajączku" pisał już w
1830 r. Ł. Gołębiowski, a o „gonionym" (tańczonym
jeszcze w Lipnikach ok. 1930 r.) pisał J . Kochanowski.
0 „chmielu", który dawniej był nie tylko śpiewem,
ale i tańcem, pisał Z . Gloger i inni. B y ł y i tańce za­
wodowe: „strzelec" (zwany też „kurpiem", przypo­
minający trochę „zbójnickiego"), „kowal" i inne. Pol­
ka „magierka", tańczona przez o r y l i - s p ł a w n i k ó w na
tratwach, grana jest i u Kaszubów, co słyszałem
przez radio; „szet", przyniesiony zę Szkocji przez
w ę d r o w n y c h kramarzy, tańczony b y ł tu ok. lat
1830—1900 (tańczony do dziś z powodzeniem w
Szwecji, co m o g ł e m stwierdzić ok. 1930 r . ) . Mimo
naleciałości, tańce ściśle miejscowe łatwo odróżnić,
obcy jednak badacz w tym labiryncie, mocno dziś
zachwaszczonym, z trudem albo i wcale się nie po­
łapie. Mogę tylko dodać, że różnych tańców regional­
nych na Kurpiach znano kilkadziesiąt.
I8

Grajków kurpiowskich starej daty prawie dziś
nie widać. Byli między nimi ludzie zdolni, bardzo
umuzykalnieni i zamiłowani w muzyce. Pamięć mu­
zyczną mieli nadzwyczajną, grali oczywiście bez nut.
Niektórzy byli nie tylko prawdziwymi artystami l u ­
dowymi, ale i sztukmistrzami w swoim zawodzie.
Skrzypek Łukasz Serafin (ze wsi Baliki pod Nowo­
grodem) popisywał się trzymając skrzypki na głowie
lub plecach. Są jeszcze zdolni trębacze na ligawkach,
ale po innych pozostały tylko wspomnienia.
Kwiaciarstwo
sztuczne. Mężczyźni na Kurpiach
mało się tym działem interesowali, natomiast kobiety
1 dziewczęta bardzo lubiły i lubią kwiaty. Przed do­
mami na Kurpiach, w m a ł y c h ogródkach i kwietni­
kach od strony ulicy, rosły od dawna nagietki, r u ­
mianki, powójki, babie lata, piwonie, tuzia trawa,
piżmo, czasem georginie („orgeńje") lub drobne róże
krzaczaste, pod ścianami malwy, a w doniczkach
okiennych mirta, róża, aloes (do leków) i inne. Po­
nieważ w ciągu zimy i wczesną wiosną o kwiaty
trudno, zaczęto robić sztuczne, z kolorowego papie­
ru i bibułki. Takie też robione przez kobiety i dziew­
częta znane są od dziesiątków lat. Robią z nich pal­
my na stół w izbie gościnnej, używają ich do przystroju obrazów kościelnych (feretronów), obrazów
domowych, kapliczek itp. Największy ruch z tego
rodzaju kwiatami panuje około Świąt Wielkanocnych
i częściowo na Boże Narodzenie. Po osadach i naj­
bliższych miastach w tym czasie sprzedają kobiety
37

całe masy kwiatów, wykonanych nieraz ze znajo­
mością przyrody i artyzmem; kwiaty sztuczne do
złudzenia przypominają prawdziwe. Początkowo wy­
rabiano przeważnie kwiaty znane na miejscu w
ogródkach, lesie lub na łąkach. Teraz Tobią wyszuka­
ne bukiety z k w i a t ó w i roślin, jakie są w ogrodach
miejskich. Specjalnie robią wązanki k w i a t ó w drob­
nych, kolorowych, potrzebnych do przystroju czółek
obrzędowych, noszonych od święta i do ślubu przez
młode Kur]jianki. Do wyrobu ich nie zawsze jest na
miejscu odpowiedni materiał. W Kadzidle po I I woj­
nie był kurs, na którym między innymi uczono robić
te kwiaty czyli wianki („zionki").
Sztuka ludowa w rusznikarstwie.
Rusznikarstwo
miejscowe, przeważnie w kuźniach u zdolnych ko­
wali, istniało przez całe wieki, a zakończyło się osta­
tecznie po 1863 r., kiedy ulepszona broń palna po­
trzebowała i ulepszonych narzędzi, i warsztatów. W
dawnych latach nie tylko naprawiano tu broń goto­
wą, ale również robiono prostsze rusznice i pistolety
skałkowe („krzemieniówki"). Niektóre sztuki b y ł y
wykonane ozdobnie, szczególnie bogato zdobiono obsa­
dy strzelb („karpy"), rzeźbione nieraz starannie przez
m y ś l i w y c h - s n y c e r z y ; karpy pistoletów były nieraz na­
bijane ćwieczkami z mosiądzu, ozdobami z mosiądzu
i srebra. Część ich była w zbiorach Stacji NaukowoBadawczej w Nowogrodzie pod Łomżą.
Do w y r o b ó w broni palnej trzeba zaliczyć odle­
wanie moździerzy wiwatowych z miejscowego ż e l a -

�ła kuźnica we wsi Przystań (pow. makowski). Z a daw­
ną granicą pruską (za Myszyńcem), w kuźnicy W ą dołek, obok w y r o b ó w użytku domowego odlewano
krzyże i figury Chrystusa (z żelaza) na cmentarze.
Próbowano tu i ówdzie o d l e w a ć figurki oraz dzwony
z o ł o w i u i cynku, z różnego rodzaju sprowadzanego
szmelcu oraz z mosiądzu, ale z braku metalu na
miejscu sztuka dalej nie rozwinęła się.
Sztuka
kamieniarska
ma swoje tradycje tam,
gdzie był na miejscu odpowiedni materiał. Głazy na­
rzutowe i resztki moreny polodowcowej na północnowschodniej części puszczy (pow. kolneński), nad Nar­
wią (pow. łomżyński i ostrołęcki) oraz w okolicy wsi
Lipniki, między borami, n a d a w a ł y się do obróbki k a ­
mieniarskiej. Z granitu polnego, gruboziarnistego wy­
rabiano na miejscu różne żarna do ręcznego miele­
nia, ale próbowano również i osobliwych dzieł sztu­
ki. Od 1916 r. we wspomnianych Lipnikach (pow.
ostrołęcki) wykopano na wysokim w z g ó r k u wycio­
saną z kamienia „babę", posąg, który jednak znisz­
czono. Pod wsią Parzychy (pow. Kolno, gm. Gawrychy) stalą jedyna w tych stronach figura kamienna
Chrystusa Frasobliwego, która zginęła w czasie
I wojny. W Małym Płocku tuż przed I I w o j n ą próbo­
wał ks. Ciborowski robić piękne mozaiki ze zbie­
ranych na polach różnobarwnych k a m y k ó w i cemen­
tu; płyty gładzono i polerowano.

39
za w kuźniach (hutach leśnych) w miejscowościach:
Przystań (pow. makowski), Lelis i Olszewka (pow.
ostrołęcki), Nowogród i Rudka (pow.
łomżyński)
i paru innych. Wyroby takie znane były już w
X V I I wieku, a przetrwały do czasu wojny 1914 roku.
Z moździerzy miejscowej roboty strzelano w różne
uroczystości narodowe i kościelne, a zawsze prawie
w czasie rezurekcji wielkanocnej. Niektóre moździe­
rze starano się w y k o n a ć ozdobnie, nad modelem pra­
cował zdolniejszy majster (przeważnie tokarz), wy­
sokie były od kilkunastu do 30, 40 cm. Po 1816 r. (po
skasowaniu oddziałów bractw strzeleckich) kurpiow­
skich i po 1860 r. (po upadku kuźnic) odlewanie m o ź ­
dzierzy kurpiowskich poszło w niepamięć, a sztuka
zdobnicza w tym dziale upadła.
Odlewnictwo metalowe było rozwinięte w okresie
istnienia kuźnic żelaznych, przerabiających miejsco­
w ą rudę darniową. Z żelaza próbowano odlewać
miejscowe „świątki", np. figurkę św. Jana Nepomu­
cena (patrona od w y p a d k ó w na wodzie), którą sta­
wiano przy mostach i przeprawach. Figura św. Jana
z żelaza wysokości ok. 80 cm stała jeszcze w 1914 r.
pod wsią Jeglijewiec (przy drodze od wsi Kadzidło
do Baranowa) oraz w paru miejscowościach pow.
makowskiego. Modele drewniane do o d l e w ó w robili
miejscowi rzeźbiarze. Prócz figur odlewano części
dolne krzyży, kule w e w n ą t r z puste, służące za pod­
stawy do krzyży żelaznych na kościołach i kaplicz­
kach. W wyrobach powyższych (obok innych) celowa­

Pewnego też rodzaju sztuką kamieniarską było
dawniej obrabianie kamieni granicznych: a) między
wioskami kamienie z w y k u t ą podobizną stopy ludz­
kiej, b) między gruntami kościelnymi czy klasztorny­
mi a wioskowymi — kamienie z wykutym krzyżem
(il. 42) . W okolicy Szczepankowa (pow. Łomża) był
wielki głaz z wykutym godłem bartników. Pod Ostro­
łęką (z lewej strony Narwi w pobliżu wsi Dzbenin),
na olbrzymimi głazie leżącym w dawnej puszczy,
były wykute rogi jelenia na pamiątkę przygody ł o ­
wieckiej króla Batorego, który tu polował (jak g ł o ­
szą opowieści) na jelenie ze swoją drużyną. Z k a ­
mienia też próbowano w y k u w a ć ozdobne kropielnice
do niektórych kościołów.
19

Tak w i ę c
niarskiej.

w

Puszczy

są

ślady

sztuki

kamie­

II. 37. Korowaj kurpiowski, 1928 r. Łyse. II. 38. Wo­
skowe świece wotywne na św. Rocha, J926 r. Lipniki,
pow. Kolno. II. 39. „Król Herod" {Anioł, Ułan, Adiu­
tant, Śmierć z kosą), 1909 r. Nowogród,
pow.
Łomża.
II. 40. Pieczywo odpustowe, 1947 r., wys. ok. 20 cm.
Nowogród,
pow. Łomża. II. 41. Pisanki: a, b •— rys.
żółtym woskiem na czarnym tle. Puszcza Zielona, c,
d — dekorowane rdzeniem z sitowia. Puszcza
Biała.

125

�Zakończenie.
Cała sztuka i twórczość kurpiowska
obracała się w o k ó ł materiału, jaki posiadał dany
teren puszczański, w o k ó ł m o t y w ó w zdobniczych, jakie
podsuwała miejscowym twórcom przyroda, w grani­
cach &gt;potrzeb, zainteresowań duchowych i zdolności
przyrodzonych. Najmocniej rozwinęła się sztuka, dla
której materiałem jest drewno puszczańskie, później
tkactwo, bo przecież len i barwniki roślinne były
również na miejscu, barwniki zaś wyrabiano z kory
dębowej, olszowej i in., a również z jagód czarnych.
Surowcem puszczańskim było też żelazo (ruda dar­
niowa), jantar, glina itp. Sztuka taka kończy się, gdy
kończy się materiał — surowiec, wzbogacający region

kurpiowski. Również na obcym gruncie, nieprzysto­
sowany do nowych warunków, puszczak-Kurp zatraca
dotychczasowe zdolności twórcze i — jak dało się
stwierdzić — przestaje b y ć sobą w dziedzinie sztu­
ki. Brak mu podpory z Puszczy i w ł a s n e j ziemi, na
której wyrósł i z której czerpał swe twórcze soki dla
sztuki, która w Polsce Luldowej winna znaleźć opar­
cie, dla sztuki w skali ogólnonarodowej i ogólno­
ludzkiej.
Tak się przedstawia w skrócie całokształt sztuki
kurpiowskiej, w wielu wypadkach jeszcze ż y w e j , wy­
wierającej silny w p ł y w na tereny sąsiednie.

PRZYPISY
1

Wiele zdobień tego rodzaju znajdowało się w
kościele w M a ł y m P ł o c k u (pow. łomżyński) za cza­
sów probostwa ks. Ciborowskiego, tj. do 1939 r.
Czytamy o tym u J . N. Sadowskiego, Drogi
handlowe greckie i rzymskie, K r a k ó w 1876 oraz u
Szczęsnego Morawskiego, Po jantar (bursztyn),
wy­
prawa rzymska do ujścia Wisły z rozkazu cesarza Ne­
rona, K r a k ó w 1894.
O jantarze pisałem wielokrotnie, bibliografię
tych prac podaję w a r t : Polski jantar, „Przegląd Ge­
ologiczny" 1961, Nr 5, s. 253. Pracę o wyrobach arty­
stycznych z jantaru opublikuję w jednym z najbliż­
szych n u m e r ó w „Polskiej Sztuki Ludowej".
Pisze o żelazie również J . Olędzki, Artystyczna
twórczość
kowalska na terenie Kurpiowskiej
Puszczy
Zielonej od końca XIX w. do I wojny
światowej,
„Polska Sztuka Ludowa", 1961, Nr 4.
Szczegóły podaję w swej pracy: Chata kurpiow­
ska opracowana podług
materiałów
zebranych
na
miejscu, Warszawa
1915.
Dokładniejsze informacje podaję w pracy: Ma­
zurzy pruscy na płaszczyźnie
mazowieckiej, Olsztyn
1947.
Liczne ilustracje zamieszczam w cytowanej pra­
cy: Chata kurpiowska opracowana podług
materiałów
zebranych na miejscu, wyd. cyt.
Wszystkie sanie zostały zarekwirowane w cza­
sie okupacji przez N i e m c ó w .
W 1961 r. ukazała się moja praca: Strój kur­
piowski Puszczy Zielonej, „Atlas polskich strojów l u ­
dowych", Wrocław 1961. O tkactwie pisze m. in.
J . Grabowski w rozdziale pracy zbiorowej: Tkanina
polska, Warszawa
1959.
2

3

4

5

8

7

8

9

Fot.: Adam Chętnik — il. 13; Stefan
il. 36; Franciszek Malinowski — il. 1;
Rys.: Adam Chętnik — il. 42; Jerzy
wg fotografii Adama Chętnika — il.

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 6

1 8

19

Deptuszewski — il. 29; Z. Duda — il. 34, 35; Eugeniusz
Frankowski
—
Jan Swiderski — il. 7, 8, 12, 14, 16, 17, 26—28, 31, 32.
Chętnik,
wg fotografii Adama Chętnika
— il. 38, 40; Józef
Deptuła;
21—25, 30, 37, 39.

II. 42. Kamień graniczny bartników
z b. Puszczy No­
wogrodzkiej z wykutym znamieniem i datą 1749.
126

1 0

M. Żywinska, Hafty kurpiowskie Puszczy Bia­
łej, „Polska Sztuka Ludowa", 1948, Nr 2 oraz tejże:
Tiulowe czepce kurpiowskie, „Polska Sztuka Ludowa",
1948, Nr 9/10.
E . Frankowski, Hafty kurpiowskie,
„Polska
Sztuka Ludowa", 1953, Nr 6.
Obszerniej piszę o tym w książce:
Pożywienie
Kurpiów.
Jadło i napoje zwykłe,
obrzędowe
i głodo­
we, „Prace Komisji Etnograficznej", K r a k ó w 1936,
Nr 16. O wypiekach z ciasta pisał w ostatnich latach
J . Olędzki, Doroczne pieczywo obrzędowe
północnowschodniej Polski, „Polska Sztuka Ludowa", 1961,
Nr 1.
O pisankach patrz m ó j art.: Sztuko kurpiow­
ska w okresie wielkanocnym, „Polska Sztuka Ludo­
wa", 1948, Nr 2.
Opis zwyczaju wot woskowych podaje J . Olędz­
ki: Wota woskowe ze wsi Brodowe Łąki i Krzyno­
włoga Wielka, „Polska Sztuka Ludowa", 1960, Nr 1
oraz Symboliczne ofiary woskowe ze wsi
Kadzidło,
„Polska Sztuka Ludowa", 1962, Nr 4.
W czasie wojny Niemcy w y w i e ź l i niemal
wszystkie instrumenty dęte.
Niektóre teksty podaję w przygotowanym do
druku maszynopisie 2 części książki Z
kurpiow­
skich
borów.
" Mogłem to stwierdzić naocznie w 1926 i 1927 r.
O tańcach polskich w Szwecji por.: A. Zaręba,
Tańce ludowe w Szwecji, ,;Polska Sztuka Ludowa",
1953, Nr 3.
K a m i e ń ten znajduje się obecnie w Muzeum
w Nowogrodzie.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7602" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7583">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e884e3b1277337a491f18be1e695c69a.pdf</src>
        <authentication>f6b38c34f550c0397e58b8d35aaced9f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90718">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4019</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90719">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90720">
                <text>1961</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90721">
                <text>meble ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90722">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3758</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90723">
                <text>Meble Józefa Gibuły / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1961, z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90724">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1961, z.2, s. 97-101</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90726">
                <text>Fryś-Pietraszkowa, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90728">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90731">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90733">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90735">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90741">
                <text>II.

Ewa

E
W

B

maju

Badania

J

1960

roku

Plastyki

ekipa

Ludowej

oraz M u z e u m L u b e l s k i e g o
tracyjne

na terenie

łania

wojenne,

które

czenie w y t w o r ó w
również

zwłaszcza

Fragment

PAN

badania
Na

spowodowały
nas

badań

dzia­

bionych

sprzętów,

i

a

w

krzesła.

wnętrza.
meblarstwo
kawszych

ozdobne

tradycji.

w

tej

okolicy

wywiadów,

nie

miało

cie­

meble

—

poza

niami m a l o w a n y m i w b a r w n e w z o r y

—

występowały

tu s t o s u n k o w o
zasługuje
Gibułę,

Zdobione

rzadko.

zespół

zdobionych

do czasów
wioskach w

Toteż

mebli,

snycerką,

obecnych

w

które

Zaborzu

pow. Opole

i

rolny

w n i e d a l e k i c h Słotwinach

8 morgów

był

z

nych c h w i l a c h chętnie

wykonywał

n a własny

wienia

W

sąsiadów.

sprzętów

własnej

domu

roboty:

kredens,

jakiej

główków

jest

poziomym

nie

tle.

różnią

się

ze

dekoracja

Krzesła
od

powszechnie

względu
Na
—

się z a z w y c z a j

p o d względem

na

ryte

rzadko

zresztą

rzucają

się

w

oczy

łóżko,

6

szereg
krzeseł,

w

deko­

ogóle

m e b l a r s t w i e l u d o w y m t e j o k o l i c y . P o śmierci

w

Józefa

jąca

się

6 krzeseł

biało n a

zasługują
—

skupia

oglądającemu.

Natomiast

są także ( m o ż e n a w e t z w i ę k s z ą d b a ­

poniżej

siedzenia.

przeznaczone

a

w

jednym

t j . deska

Pomimo

że

wy­

znajdu­
wszystkie

były d o j e d n e g o wnętrza, n a
zinwentaryzowane,

z d o b i n y dość s i l n i e różnią się m i ę d z y sobą.
są

na

krzesłach

o p a r c i a , które n a j b a r ­

c z t e r e c h , które zostały o d s z u k a n e i
nie

także

na wsi,

dotychczas
występująca

na poprzeczkach

tutaj ozdobione

zdobiny

spotykanych

za­

żłobio­

kształtu

używanych

„carga",

drobny

szlakiem

n y c h k o n c e n t r y c z n y c h kółek, p o m a l o w a n y c h
czarnym

oparcia,

posiadał

nie spotykamy

ozdobiona

beleczki

oraz ramę d o o b r a z u ; w s z y s t k i e o z d o b i ł bogatą
snycerską,

stereotypo­

przednia

i

terenie

interesująco

t y l k o zewnętrzna

pionowe

n a zamó­

na

i k o l o n i a Rzeczyca).

strona

którym

również

meble

krzesła

w

formie,

łością)

wol­

obecnie

zdo­

4

wej

padku

zamiłowania

łóżko,

najmniej

ziemi

użytek o r a z
swym

mebli

Lub.) i t a m

i chociaż n i g d y n i e uczył się t e g o rzemiosła, w
sprzęt g o s p o d a r s k i

są

wspom­

się łóżko o zupełnie p r o s t e j ,

omówienie.

Kębło-

rozproszone

czasie

t y l k o część

mianowicie

wymienionych

dziej

z dworu w

(pow. Opole

Stolarzem

Z

jednak

się

spuściznę. W

się odnaleźć

a

(miał

i k r e w n i rozdzielili

przedstawia

Józefa

pobliskich

udało

które

uwagę

zachowały
kilku

wie — za uciułane pieniądze kupił
się n a stałe.

przez

Lubelskie.

Józef Gibuła — r o b o t n i k

osiedlił

skrzy­

n a szczególną

wykonanych

kredens,

pozostałą

U

1943 l u b 1944 r o k u

3 w s i (Słotwiny, k o l o n i a Z a b o r z e

sztuki,

wyposażenia

Jak można sądzić z p r z e p r o w a d z o n y c h

i

siebie

w

70 l a t ) , s y n o w i e

między

znisz­

zabytków

nastąpiła

nianych

ludowej,

budownictwa

która

pene-

poważne

kultury

Gibuły,

wówczas ponad

obsza­

1944 d ł u g o t r w a ł e

tradycyjnej

zakresu

Sekcji

Sztuki

Lubelskiego.

roku

B

pracowników

prowadziła

interesujących

z

O

Instytutu

Powiśla

rach t y c h toczyły się w

racją

Gibuła:

Fryś-Pietraszkowa

M

tym

1. Józef

to symetryczne,

sztywne

w

Przeważ­

układzie

gałązki

z l i s t k a m i , o s a d z o n e w k w a d r a t o w y m w a z o n i k u ( i l . 3, 4).
D o d a t k o w y e l e m e n t z d o b n i c z y stanowią kółka —

kon­

centryczne

pror

stymi

l u b wypełnione

kreskami.

W

dwóch

przecinającymi
wypadkach

się

występują

.97

��II.

3, 4. Józef

poza t y m z a b a w n e „ l u d z i k i " ( i l . 1). Z p r o s t e g o
głowy i rysów t w a r z y o r a z
postacie te przypominają
mentalne

b r a k u ogólnych

nieco

potraktowanie

ujęcia

proporcji

r y s u n k i dzieci.

tułowia

świadczy

Orna­
jednak

o tym, że a u t o r c e l o w o i ś w i a d o m i e upraszczał
wane

postacie,

podciągając

ogólny c h a r a k t e r t y p o w o
Najbardziej
kompozycyjnych
(il. 2). Składa

Gibuły
on

kredens

pod

kompozycji.

przykładem

jest
z

ryzo­

konsekwentnie

dekoracyjnej

efektownym
się

je

Gibuła:

umiejętności
jego

jednodrzwiowej

z zamaskowaną szufladą o r a z d w u d r z w i o w e j

roboty

podstawy
nastawy

Fragmenty

o

6

profilowanych

ogranicza
nych

krzesła.

polach

się t u d o k i l k u

listków,

kół

zdobniczych.

Dekoracja

zaledwie elementów:

koncentrycznych

lub

owal­

dzielonych

wewnątrz p r o s t y m i kreskami, podobnych j a k n a krze­
słach, o r a z
Z

tych

kompozycji
się

strefowo

wzoru.

ptaszka

elementów
w

powstaje

rodzaju
w

ramach

Snycerkę
tle listki

szereg

kwiatonów,

flakonika.

symetrycznych

które

poszczególnych

podkreśla

W oszczędnej g a m i e
wym

( i l . 6) i niekształtnego

powtarzają
kondygnacji

polichromia,

utrzymana

kolorystycznej. Na jasnym, ugro-

i łodygi

pociągnięte

są n a

przemian
.9.9

�Józef
ment

Gibuła:
II.
kredensu.

bielą i r ó ż e m i n d y j s k i m ,
czym

najwięcej

5. Krzesło.

II.

6.

Frag­

k a r m i n e m l u b czernią,

b i e l i występuje

w

górnych

przy

partiach

dekoracji.
N i e udało się n i e s t e t y uzyskać żadnych i n f o r m a c j i
na

t e m a t kolejności

tów.

Wiadomo

około r o k u

powstawania

jedynie,

że

zdobionych

sprzę­

wykonany

został

kredens

1935. B r a k r ó w n i e ż wiadomości o p b d n i e -

t a c h , które skłoniły G i b u ł ę d o t a k o r y g i n a l n e j
czości

artystycznej.

Według

zapewnień

twór­

synów

Gi-

buły, p o z a w y r o b e m o p i s a n y c h p o w y ż e j

sprzętów n i e

p r z e j a w i a ł o n żadnej i n n e j działalności

plastycznej.

Twórczość

Gibuły, m i m o

bezpośrednich p o w i ą z a ń
w

swoim

ludowa.

ogólnym

Analizując

że n i e posiada

z ludową

charakterze

sztuką

jest

poszczególne

jak

motywy,

żadnych

tradycyjną,
najbardziej
można

by

znaleźć p e w n e a n a l o g i e n p . w ś r ó d r a d o m s k i c h przęśl i c , c z y góralskich f o r m n a s e r k i .

Fot.

Jan

Swiderski

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7606" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7585">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a024849d26fb8bca58a718aed6e52dcc.pdf</src>
        <authentication>ba2e3111837b95fabed9d04df030fc40</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90756">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4015</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90758">
                <text>1949</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90760">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3755</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90762">
                <text>Kronika / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1949 t.3 z.5</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90765">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1949 t.3 z.5 ; s.161</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90766">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90767">
                <text>Państwowy Instytut Badania Sztuki Ludowej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90768">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90769">
                <text>K

R

O

N

I

K

A

W Y S T A W A POLSKIEJ SZTUKI LUDOWEJ W KIJOWIE
Prasa Ukrainy Radzieckiej poświęca wiele uwagi wysta­
wie polskiej sztuki ludowej w Kijowie. «Wystawa ta
stała się jeszcze jednym ogniwem, łączącym bratnie na­
rody słowiańskie — pisze Ł. Władicz w artykule p. t.
«Twórczość wyzwolonego narodu» zamieszczonym w pi­
śmie «Radjanskie mustectwo» z dnia 25. 5. 1949 r. Autor
artykułu podkreśla, że zawsze bogata sztuka ludowa
w Polsce dopiero obecnie dojdzie do szczytu swego roz­
woju, Polska Ludowa bowiem otacza najtroskliwszą
opieką ludzi utalentowanych.
Starannie przygotowana wystawa — pisze dalej autor
obrazuje wszystkie gałęzie polskiej sztuki ludowej
i przemysłu artystycznego, podkreśla też ścisłe więzy,
łączące polską sztukę ludową z ukraińską. Fakt pozwala
stwierdzić, jak bliskie są duchowo oba narody słowiań­
skie.
«Prawda Ukramy» z dnia 22. 5. br. poświęca wystawie
kijowskiej 2 artykuły. Pierwszy, podając przebieg otwar­
cia wystawy, zwraca uwagę na jej znaczenie kulturalne
i polityczne. Drugi, pisany przez A. Krzyżyckiego p. t.
«Twórczość bratniego narodu polskiego», poświęcony
jest merytorycznej stronie wystawy. Autor przeprowa­
dza dokładną ocenę poszczególnych eksponatów, pod­
nosząc ich wartość artystyczną i specyfikę narodową.
Na szczególną uwagę — podkreśla autor — zasługuje
fakt, że większość eksponatów pochodzi z okresu powo­
jennego. Fakt ten świadczy dobitnie o bujnym rozwoju
sztuki ludowej i przemysłu artystycznego w Polsce De­
mokratycznej.

160

Reprodukcje na sir. 137, 138, 139 i fotografie na str. 156, 157, 158, 159 wykonał

St. Deptuszewski

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7608" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7588">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/842d92cb715187d92ea71ba0422ffeef.pdf</src>
        <authentication>694524bd9a7ef54434499791dfb2a5d9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90774">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90776">
                <text>1949</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90779">
                <text>sztuka ludowa - teoria</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90782">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3752</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90785">
                <text>Historycyzm w sztuce ludowej cz.V/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1949 t.3 z.5</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90789">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1949 t.3 z.5 ; s.137-149</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90792">
                <text>Dynowski, Witold</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90794">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90796">
                <text>Państwowy Instytut Badania Sztuki Ludowej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90798">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90801">
                <text>HISTORYCYZM W SZTUCE
CZĘŚĆ

V

WITOLD

J eżeli przedstawiony układ pionowy wymienimy na po­
ziomy, to znaczy jeżeli proces narastania paraleli cywi­
lizacyjnych zechcemy prześledzić nie tylko w czasie
lecz również i w przestrzeni, to się okaże, że już od naj­
dawniejszych czasów w środowiskach kulturalnych, obję­
tych wpływami Zachodu, istniała zupełnie specjalna
atmosfera dla przemian cywilizacyjnych. Dla badacza,
interesującego się przebiegiem procesów kaptażu kultu­
rowego, jednym z najbardziej fascynujących zjawisk
będzie niewątpliwie łatwość, z jaką szerzyły się wartości
kulturowe i całe ich zespoły wywodzące się z kręgu
t. zw. cywilizacji zachodniej. Co więcej, dzięki łatwości
przenikania, w wielu wypadkach na fali ekspansji za­
chodniej (a więc via Zachód) szerzyły się także wartości
zrodzone w kręgu dawnych kultur śródziemnomorskich.
Chodzi tu przede wszystkim o opanowywanie obszarów
północnej i północno-wschodniej Europy przez całe wieki
prawie że niedostępnych dla penetracji wpływów daw­
nych ognisk cywilizacji południa, nawet w okresach ich
największej aktywności. Wiele przemawia za tym, że
w pewnych okresach szybszej popularyzacji dóbr za­
chodnich sprzyjały warunki natury politycznej i ekono­
micznej. Zarysy bowiem śmiałych koncepcji, dążących do
scalenia pod jedną władzę dyspozycyjną centrów zachod­
nich z rozległymi obszarami północnej, wschodniej i po­
łudniowo-wschodniej Europy, występują już u Gotów na
początkach ery Chrystusowej. Dążenia te realizowane
nie z mniejszą siłą i być może nawet dla kultury europej­
skiej bardziej brzemienne w skutkach, cechują także
o kilka stuleci później ekspansję Normanów. Podobne

1. Ozdoby
na ścianie
szczytowej
domu w Górnej
Hessji
N i e d e r w e i m a r .
P o d ł u g
K. R u m p f a.

2. Malowidło
Niemcy,

na skrzyni.
p o ł o w a
18 w.

LUDOWEJ

Uг а с h
Podług

klNeustadt.
B o s s e r t a

DYNÓW

SKI

�5. Fragment polichromii szafy z 1766 r. Stein —
Szwajcaria
(Kanton Appenzefl) wg.
Bosserta

3. Przęślica z Rugen (wyspa Rugia) wg. K. Rumpfa

4. Drzwi
do
Czechosłowacja

r

szafy.

Kyjow,
wg.

Morawy
—
Bosserta

cele przyświecały również ekspansjom politycznym
i ekonomicznym czasów późniejszych. Po za tym w ja­
kimś stopniu (i to niewątpliwie znacznym), na rozszerze­
nie horyzontów penetracji dóbr zachodnich wpłynęła
także akcja szerzenia nauki i kościoła, prowadzona w róż­
nych czasach pod różnymi postaciami. Ale nie były to
przyczyny wyłączne.
Jak się zdaje głębsze tkwiły gdzie indziej — w swoistej
atrakcyjności kultury zachodu, wyrażającej się między
innymi także w narastającym postępie technicznym.
Podchodząc do przeobrażeń kultury materialnej od
strony udoskonaleń narzędzi pracy, wynalazczości
w dziedzinie obróbki surowców i t. d., wypadnie stwier­
dzić, że ludy, które skolonizowały zachód Europy w sto­
sunkowo krótkim czasie, zdołały wspólnym wysiłkiem
znacznie przekształcić i rozbudować zespół «rodzimych»,
jak i zapożyczonych wiadomości technicznych. To też
przy zetknięciu się z bliższymi i dalszymi sąsiadami,
o mniejszym bądź jednostronnym doświadczeniu tech­
nicznym, występowały one niejako w charakterze szerzycieli dóbr wyższego rzędu. Wpływ przebłysków po­
stępu technicznego na kulturę najszerszych mas ludo­
wych od wieków ujawniał się przede wszystkim w szer­
szym upowszechnieniu nowych, dotychczas nieznanych,
sposobów i narzędzi obróbki surowców. Gotowe wytwory
przemysłu odgrywały tu zawsze drugorzędną rolę (jeżeli
chodzi o stosunki polskie to taki stan rzeczy naogół utrzy­
mał się aż do drugiej połowy ubiegłego stulecia). Od­
mienny typ dłuta bądź piły (np. do tarcia drzewa wzdłuż),
umiejętność pławienia, kucia i hartowania metali (przede
wszystkim żelaza), lub inny podstawowy sposób ich ob­
róbki, czy też udoskonalenie warsztatu tkackiego przez
wprowadzenie większej ilości nicielnic, kołowrotek oraz
inne narzędzia pracy i nowe techniki, pojawiające się
w różnym czasie na horyzoncie wynalazczości technicz­
nej, posiadały łatwiejszy dostęp.

�в. Malowidło
Czechosłowacja

na skrzyni.
19 w.

Cekancic k. Blatny.
Podług
Bosseria

И С Т О Р И Ч Н О С Т Ь

В

7. Fragment polichromii skrzyni z 19 w. Czechy.
Siluvky
k. Iwanćic
(Morawy)
wg.
Bosseria

Н А Р О Д Н О М

И С К У С С Т В Е

Процесс нарастания цинилизационных параллелей можно проследить также в географической плоскости. В этом случае пора­
жает та удивительная легкость, с какой распространялись культурные ценности и целые их комплексы, происходящие из
сферы так называемой западной цивилизации.
Наряду с другими обстоятельствами многое говорит за то, что причины этою явления нужно усматривать также в возра­
стающем техническом прогрессе. Влияние проблесков технического прогресса на культуру наиболее широких народных масс
н течении ряда веков проявлялось прежде всего в широком распространении новых, неизвестных раньше способов и орудий
обработки сырья.
Готовые промышленные издельп всегда играли здесь второстепенную роль.
Поэтому распространение более совершенных орудий труда и усвоение принципов новой тохвикп обработки сырья в области
так называемой народной культуры следует принять как бы за катализатор для большинства культурных преобразований
и за наиболее существенный фактор в формировании цивилизациопных параллелей.

L ' H I S T O R I C I S M E

D A N S

L ' A R T

P O P U L A I R E

On peut observer le proces de la formation stratitiee des paralleles de civilisation sur le plan geographique egalement.
Dans ce cas la ce qui frappe d'etonnement, e'est la grande facilite de diffusion des valeurs de culture et de leurs
groupes entiers provenant de ce qu'on nomme habituellement le cercie de la civilisation occidentale.
A cote d'autres circontances, il у a plus d'une raison d'expliquer ce phenomene par le progres technique incessant.
II у a des siecles que l'influence des a coups de progres technique sur la culture des masses populaires les plus
considerables se manifestait surtout par la large diffusion de moyens precedemment inconnus et d'instruments ser­
vant a travailler les matieres premieres.
Les produits d'industrie acheves n'ont joue ici qu'un role secondaire.
Par consequent, il faut considerer que dans le cercie de la culture dite populaire, la diffusion des instruments de
travail perfectionnes et la maitrise d'une nouvelle technique pour travailler les matieres premieres ont joue un role
de catalisateur dans la majorite des cas de transformation de culture, et celui d'element principal dans la forma­
tion des paralleles de civilisation.

H 1 S T O R I C I S M

I N

P O P U L A R

A

R

T

The process of the stratified growth of parallels of civilisation can be also observed on the geographical plane.
In this instrance it is astonishing to observe the facility of diffusion of cultural values and of their whole sets,
originating from the circle of the so-called Western Civilisation. Besides other circumstances, much can be said
in support of the statement that the cause of this phonomenom is to be found also in the growth of technical prog­
ress. The influence of the outbursts of technical progress on the culture of the largest popular masses has been
manifested since centuries mostly by a wider diffusion of new, formely unknown, means and instruments for wor­
king on raw-stuffs.
The ready product of Industry has always played here a secondary part.
In the circle of the so-called popular culture the diffusion of more perfectioned instruments of work and the mastery
of a new technique of working on raw-stuffs can be considered as a catalisator for most of the cultural transfor­
mations and as the principle element in the formation of parallels of civilisation.

139

�Rye. 1. Dzbany
biała
na całej
kryta napisami.

K

R

A

K

O

CERAMIKA

W

S

K

z Zalasu,
glinka
powierzchni
po­
Fot. R.
Reinfuss

A

LUDOWA
IRENA

BOJARSKA

MUZEUM PRZEMYSŁU ARTYSTYCZNEGO zbiór zaś jest dostatecznie liczny, aby na jego
IM. ADRIANA BARANIECKIEGO W KRAKO
­
podstawie
pokusić się na chara :!;erystykę po­
1

140

I

WIE posiada zbiór ceramiki, liczący około 3
i pół tysiąca okazów, z czego mniej więcej po­
łowę stanowią wyroby garncarstwa ludowego.
Znaczenie tej kolekcji potęguje fakt, że okres
jej gromadzenia przypada na drugą połowę ub.
stulecia, a więc na czasy, kiedy garncarstwo
ludowe osiąga szczyt swego rozwoju zacho­
wując jeszcze czystość tradycyjnych form
i zdobnictwa. Zasięg terytorialny zbioru obej­
muje obszary od Wisły po Dniepr.
Tematem niniejszej pracy jest opis ceramiki
ludowej pochodzącej z samego Krakowa, jak
i z terenów województwa krakowskiego (zwła­
szcza jego części zachodniej), w oparciu o ma­
teriały znajdujące się w wyżej wspomnianych
zbiorach. Ceramika ludowa krakowska z Muz.
Przem. Art. w Krakowie pochodzi głównie
z zakupów, dokonywanych na targach w la­
tach 1877—1880. Przeważnie są to naczynia
nowe o powierzchni nietkniętej zniszczeniem,

szczególnych ośrodków produkcji zarówno pod
względem występujących tam form, jak i spo­
sobów dekoracji.
Na wstępie muszę zaznaczyć, że do opisu pod­
chodzę zasadniczo jako plastyk, delektujący
się przede wszystkim indywidualną różnicą
kształtów i ornamentów oraz malowniczą róż­
nością barwnych czerepów wykonywanych
przez garncarzy, którzy, idąc instynktownie za
logicznym prawem konstrukcji naczynia, czu­
jącą ręką formując je z bezkształtnej masy,
rozwiązywali artystyczne problemy swego rze­
miosła.
Przegląd ceramiki krakowskiej zacznijmy od
К w а с z a ł y, ośrodka garncarskiego położo­
nego na zachód od Krakowa. W wyrobach
tamtejszych, reprezentowanych przez 15 oka­
zów, na plan pierwszy wysuwają się trzy duże
garnki odbiegające swymi proporcjami od po­
spolitego typu (ryc. 8). Wysokie na około

�30 cm, smukłe, posiadają u wylewu cylin­
dryczny kołnierz, wykończony dołem i górą
charakterystycznym wałeczkiem. Powierzchnia
zewnętrzna garnków «czesana» jest w lekkie,
ukośnie biegnące, prążki. Garnki, wypalone na
kolor czerwony, są pokryte od wewnątrz przej­
rzystą polewą, która zewnątrz obejmuje tylko
górną część brzuśca i ucho tworząc poniżej
dolnego przyczepu ucha do brzuśca po 3 po­
trójne koła, względnie linie zwojowe.
Prócz garnków spotykamy też wśród wyrobów
z Kwaczały niewielkie garnuszki tzw. «babeczki», bardziej szerokie niż wysokie, zaopa­
trzone w ucho, oraz rynki w proporcjach zbli­
żone do wyżej wspomnianych, ale zaopatrzone
z boku w odstającą rączkę do trzymania.
Z Kwaczały pochodzą również cztery okazy
ceramiki, wykonane z prawie białej, różowawo
wypalającej się, glinki i pokryte żółtą przej­
rzystą polewą. Znajdują się wśród nich dwa
garnuszki (z tych jeden wybitnie udany, pę­
katy, z wywiniętym brzegiem) oraz dwie maselniczki w postaci owalnych miseczek ze sto­
jącym brzegiem. Odbiegający od poprzednich
naczyń z Kwaczały kolor wypału wyjaśnia na­
pis wyryty na dnie każdego z naczyń: «Glina
z Poręby». Chodzi tu o pobliską Porębę-Żegoty,
która posiada pokłady glinki ogniotrwałej,
wypalającej się na kolor prawie biały z cie­
płym różowym odcieniem.
Nie wiadomo, czy na podstawie podobieństwa
materiału, czy może na podstawie informacji
ofiarodawcy przypisuje metryka pochodzenie
z Kwaczały imbryków, o czerepie z glinki różowawej (jak w wyrobach z surowca pocho­
dzącego z Poręby) polewanej ciemnozłocistą
glazurą. Imbryk ten, o kształcie prawie kuli­
stym, posiada brzeg otworu utrzymujący na­
krywkę, wyciągnięty w górę w formie korony
o dużych zębach i ażurowych dziurkach. Brzusiec i nasadę «korony» zdobią odciskane sze­
regi podwójnych trójkącików, w których ze­
brana glazura przybiera piękny ton ciemno­
brązowy. Ponad dziobkiem przylepiony j,est
wypukły klasycyzujacy medalion wypełniony
maską kobiecą (może zabłąkana kamea?). Do­
okoła medalionu obiega napis: «Dnia 3/11 —
Roku 1875 Łyknył Krzyknył — Przewrócił
oczyma, już go nima», a niżej podpis «W. Kowalik». Ucho ozdobione szeregiem guzików,
a brzegami pasmem wycisków. Pokrywka imbryka posiada piękny uchwyt o formie po­
średniej między wysoką rogatywką, a podha­
lańskim «pazdurem».
Na pónocny-wschód od Kwaczały znajdujesię A l w e r n i a , której wyroby są reprezen-

Ryc.
2.
pokryły

Czajnik
jasno

wykonany
żółtą

w Brodtach
polewą.
Fot.

R у с. 3. Miska
z A l w e r n i i ,
j a s n o
p o l e w a n a .
Fot.

z

białej
glini
R. R ei n fu s

b i a ł a
g l i n k i
R.
R e i n f u s ;

�towane przez 9 sztuk naczyń wykonanych
przez garncarza Franciszka Minkieńskiego,
znaczonych albo jego podpisem wykonanym
na dnie naczynia, albo pieczątką. Ceramika
Minkieńskiego, zakupiona w Krakowie na Wy­
stawie Krajowej w r. 1877, zdradza wpływy
promieniujące spoza środowiska wiejskiego,
które do pewnego stopnia zniekształcają czy­
ste poczucie formy garncarskiej. Spotyka się
tu m. in. naczynia naśladujące kształt beczki,
miski o brzegach falisto powyginanych czy
tzw. «kiełkownice» wyrabiane dla klienteli
miejskiej. Z zespołu tego wyróżniają się dwa
dzbany w formie szerokiej elipsoidy. Większy
z nich posiada szyjkę lekko wklęsłą (ryc. na
okładce), mniejszy zaś krótszą, cylindryczną,
przypominającą tzw. «bańki» pochodzące z Po­
dola. W obu dzbanach największy wysiłek de­
koracyjny skupia się, na uchu. Ucha te, wyko­
nane z płaskiej taśmy, posiadają dekorację pla­
styczną z szeregiem guzków biegnących środ­
kiem. Na otm krawędziach ucha nalepiono wa­
łeczek, tworzący poniżej dolnego przyczepu
ucha wywinięte na zewnątrz wąsy.
«Kiełkownica» składa się z żółto polewanej
miski o szerokim dnie i brzegach falisto wy­
gniatanych. Na jej dnie znajduje się krążek
z gliny niepolewanej, posiadającej na powierz­
chni szereg zagłębień na każde ziarno z oso­
bna. Całość przykrywa kopulasta przykrywka
z otworem w szczycie. Wyroby z Alwerni to­
czone są z gliny prawie białej z drobnymi
ziarnami porfiru, który po wypaleniu daje
ciemne punkty rozsiane na powierzchni. Po­
lewa jest żółta, lśniąca, przejrzysta niekiedy
z naciekami złotobrązowymi. Na wszystkich
naczyniach spotykamy dekorację plastyczną,
rytą bardzo dyskretnie rytmicznymi kreseczkami, składającymi się na proste w rysunku
gałązki i linie faliste. Motywy te są rozmie­
szczone w miejscach, podkreślających formę,
a więc na brzegach, wzdłuż największej wy­
pukłości brzuśca itp. Na wielkiej misie-miednicy z umieszczoną na brzegu miseczką na
mydło, występuje ponadto na środku dna mo­
tyw ośrodkowy w formie rytej ręcznie gwia­
zdy sześciopromiennej, złożonej jak gdyby
z soczewek.
Dalej ku wschodowi znajduje się Z a 1 a s,
stary ośrodek garncarski, gdzie podobnie jak

Ryc.
4. Dzban
jako
„pamiątka
wona,
ciemno

z

Andrychowa
z Kalwarii",l
p o l e w n y. Fot.

wykonany
glina
czer­
R. Rein
fuss

�i

Ryc.

5.

1 a l e r z e

g l i n i a n e

wykon a n e

w Kwaczale używano dwu gatunków gliny:
czerwonej i białej, kopanej niedaleko zamku
w Tenczynku. Wyroby tego ośrodka w zbio­
rach Muz. Przemysłu Art. reprezentuje pięć
naczyń niezdobionych z czerwonej gliny brą­
zowo polewanej a mianowicie: garnek w for­
mie «babki», makutra w obręczach z wikliny,
dwa «szybkowary» i brytfanka, szósty jest
kaganek oliwny. Mało dziś znane «szybkowary» są to niskie, pękate dzbanki o silnie
rozszerzającej się szyi, posiadające w pobliżu
dna otwory do wysypywania żaru, oraz dla
odprowadzania dymu. Szyję zamyka trwale po­
przeczna ścianka gliniana z licznymi otworami,
na której stawiało się naczynie przeznaczone
do grzania. Według metryk naczynia te wyko­
nywali Kazimierz Tatarczuch i Szymon Ślusar­
czyk, ten ostatni mieszkał w Zalasie pod
nr. 247.
Drugi rodzaj wyrobów z Zalasu stanowią na­
czynia o czerepie białokremowym w formie
smukłych dzbanków (ryc. 1) lub cylindrycz­
nych puszek, służących do przechowywania
tytoniu. Według wyrytego napisu na dnach:
«Wyrobca tej puszki Wawrzyn Dudziewicz
ur. 1822 we wsi Ptoki w okręgu Wolnego Nie­
podległego i ściśle Neutralnego miasta Krakowa» był w czasie «rewolucji krakowskiej»
w r. 1846 uczniem uniwersytetu krakowskiego,
następnie nauczycielem publicznym przez lat

w

K r a k o w i e .

Fol.

R.

R e i n f u s s

1

14 w okolicy Krakowa ). Wykonane przez
siebie naczynia polewał Dudziewicz jasnożółtą
polewą, zaś puszki na tytoń miały ściany zu­
pełnie pozbawione glazury. Oryginalną «ozdobą» naczyń Dudziewicza były ryte napisy, po­
krywające bez reszty całą zewnętrzną po­
wierzchnię nie wyłączając ucha i dna. Prócz
napisów spotyka się też różne emblematy, jak
np. orła polskiego, herb miasta Krakowa, ko­
ronę cierniową z palmą i złamanym krzyżem.
Treść napisów stanowią zazwyczaj dedykacje
skierowane do osoby, dla której puszka zo­
stała wykonana, sentencje treści patriotycz­
nej, lub zaprawione humorem maksymy wspo­
minające lulkę, dziewczynę, kochanie, zaś na
dzbanach — polski miód. Wyroby te musiały
znajdować wdzięcznych odbiorców skoro na
jednej z puszek znajdujemy wyryty numer ko­
lejny 398.
Na północ od Zalasu położone są P a c z o l t o w i с e, gdzie do wyrobów ceramicznych
używano gliny białej. 3 wyrobów tamtejszych,
pochodzących z r. 1870, muzeum posiada dzba­
nek owalny o szerokiej, cylindrycznej szyjce,
na brzegu której, podobnie jak i na brzuścu,
biegną ryte równoległe rowki, tworzące pas
wzbogacony nakreśloną z rozmachem linia fa­
listą. Ponadto jest tam garnek i dwie duże mi­
ski o wąskim dnie i brzegu pionowo wywinię­
tym. Wszystkie wymienione naczynia pokryte

143

�Ryc.
6.
s k i с h

:.\v.,

Misy
wykonane
g a r n c a r z y .

Fot.

przez
R.

k r a k o
R e i n f u

są ciemnozłotą glazurą, czasem nierówną w ko­
lorze i posiadającą odcień zielonawy.
Wyroby z M i r o w a położonego na południe
od Zalasu reprezentują zaledwie dwa garnu­
szki, pochodzące z r. 1879. Wykonano je, we­
dług metryki, «z glinki ogniotrwałej nr. 3»,
prawie białej. Jeden z nich owalny z rozchy­
lonym brzeżkiem i maleńkim dziobkiem, dru­
gi — cylindryczny, górą lekko wybrzuszony.
Garnki te, wewnątrz żółte, posiadają zewnątrz
polewę ciemniejszą w kolorze brązowo-złotawym. Jedyną ozdobą gładkich, lśniących po­
wierzchni jest ryta linia w połowie wysokości
brzuśca.
Niedaleko od Mikowa leżą В r o d ł a, duży
ośrodek garncarski, eksploatujący złoża gliny
dającej wypał czerwony. Naczynia z Brodeł
polewane są przejrzystą, lśniącą polewą w róż­
nych odcieniach. Pochodzące z tego ośrodka
dwie małe miski, dwa garnuszki oraz szereg
naczyń-zabawek w formach swych powtarzają
kształty opisane już poprzednio. Nie posia­
dają też żadnych ozdób. Według metryki, wy­
roby te pochodzą z pracowni Jana Biela (r.
1877).
W Brodłach wykonano też imponujących roz­
miarów imbryk z białej żółto polewanej gliny
(ryc. 2). Kształt imbryka jest prawie kulisty,
otwór górny o ścianach zupełnie pionowych
zakończony jest w formie korony. Na brzuścu,

�po obu stronach fasetowanego dziobka, znaj­
dują się dwa ryte, naiwne w rysunku drzewka
przypominające jodełkę. Napis wykonany nie­
udolną ręką zawiera życzenie: «Kto cherbatę
pije niechaj sto lat żyje» oraz datę: «Brodła
Dnia 15. 2. 1902». Podobny imbryk, ale bar­
dziej ozdobny, posiada muzeum również wśród
ceramiki pochodzącej z Kwaczały.
Należący do Ziemi Krakowskiej powiat wa­
dowicki reprezentuje ogromnie efektowna ce­
ramika z A n d r y c h o w a . Z ośrodka tego
jest ogółem 12 okazów w tym 8 dzbanów róż­
nej wielkości, począwszy od wysokich na 60 cm
(ryc. 4) aż do tak małych, które ledwo docho­
dzą do 10 cm. Czerep naczynia jest wypalony
na kolor czerwony aż do szarobrązowego, po­
lewa bardzo ciemna, lśniąca zasadniczo w od­
cieniu brunatnym, czasem ciemnozielona. Pięć,
spośród opisywanych dzbanków, stanowi je­
den typ (ryc. 4, 10, 11, 12). Pod ciemną polewą
posiadają one nalepianą dekorację plastyczną
z płatków gliny wytłaczanych z formy. Kom­
pozycja zdobnicza każdego dzbana jest zbu­
dowana na pionowej osi symetrii, prowadzo­
nej wzdłuż ściany leżącej naprzeciw ucha.
Punkt centralny tej kompozycji stanowi figu­
ralny medalion w stylowych ramkach z kwia­
tów, przewijanych wstążką. Zawiera on wize­

runki Matki Boskiej Częstochowskiej, albo
Matki Boskiej w całej postaci i odzianej w szty­
wną nakładaną sukienkę, niekiedy postać klę­
czącego anioła z krzyżem w ręku, lub tarczę
z orłem polskim, czy kobiecą maseczką. Doo­
koła tego medalionu rozkładają się symetrycz­
nie po obu stronach dekoracyjnie rozwiązane
lancetowate liście i wpisane w koło kwiaty,
tak, że całość robi wrażenie rośliny. Poszcze­
gólne motywy są jednakże słabo ze sobą zwią­
zane. Najgorzej pod względem kompozycyj­
nym przedstawia się dekoracja największego
z dzbanów. Prócz środkowej kompozycji «roślinnej», rozwijającej się dookoła medalionu
z aniołem, dla uzupełnienia boków, wprowa­
dzono motyw ośrodkowy złożony z ciężkich
liści, który przygłusza swą centryczną, silną
budową nawet środkowy medalion z aniołem.
Wśród luźno rozrzuconych liści, czy rozet, wy­
pełniających puste przestrzenie, nie widać ża­
dnej logiki w układzie. Dekoracja plastyczna,
nalepiona na powierzchni dzbana, nie liczy się
z delikatnym, rytym, czy wytłaczanym orna­
mentem w formie falistej gałązki o subtelnych
listkach, która wije się dookoła brzuśca. Pla­
styczne ozdoby, nalepiane na dzbanach andrychowskich, posiadają typ wybitnie snycerski,
jaki się spotyka w dekoracyjnych piernikach,

�ш

Ryc.
8. Garnek
es о w ale ozdoby

Ryc.
9.
largu

z

Kwaczały,
z polewy.

Garnek
trój
n o ż n y
w D o b c z y c a c h .
Fol.

glina
Fol. R.

czerwona,
Reinfuss

zakupiony
na
R.
R e i n f u s s

czy owczych serkach góralskich, Każdy z dzba­
nów posiada rysunkowo odmienny rodzaj or­
namentu na liściach, tak jakby każdy z nich
był dziełem innej ręki. Na jednym z dzbanów
widzimy odciśniętą szarfę z napisem: «Pamiątka z Kalwarii», z czego wniosek, że andrychowską ceramikę obwożono również po od­
leglejszych jarmarkach i miejscach odpusto­
wych. Ciemnozielony dzbanek z pobliskiego
Rychwałdu, zarówno plastyczną dekoracją jak
i ogólną formą bardzo przypomina dzbanki
andrychowskie.
Stosunkowo słabo w omawianych zbiorach
jest reprezentowana ceramika z ośrodków
garncarskich, położonych na wschód, względ­
nie na południe od Krakowa. Z pogranicza
krakowsko-góralskiego pochodzi zakupiony
w Dobczycach pękaty garnek na 3 nóżkach
(ryc. 9) z czerwonej gliny polewany w środku
i zewnątrz w górnej połowie jasnobrązową po­
lewą.
Tak poważny ośrodek garncarski, jakim są
B r a t u c i c e w powiecie bocheńskim, repre­
zentują tylko dwa bliźniaczo pod względem
formy podobne dzbanki, różniące się nieco
wymiarami. Sylwetka ich jest smukła, czerep
jasny szaroczerwony. Polewa ciemnobrązowa
pokrywa wnętrze a z wierzchu górną połowę.
Dolna granica polewy jest nierówna i rozma­
zana.
Dosyć bogata jest ceramika ludowa z samego
Krakowa, który jeszcze pod koniec ub. stule­
cia posiadał warsztaty garncarskie, produku­
jące naczynia gliniane i pretensjonalne nie­
kiedy ozdoby ceramiczne.
Wśród naczyń jest dzbanek polewany zielono,
mały owalny garnuszek z wierzchu prawie
czarny, wewnątrz polewany na jaskrawy kolor
zielony. Wartościowymi okazami sztuki garn­
carskiej są misy, wykonane w pracowni mi­
strza Teofila Michalskiego ok. r. 1885. Toczono
je ze starannie przygotowanej gliny o czerwo­
nym wypale, zdobiąc pobiałką i zieloną po­
lewą. Miski te nie różnią się kształtem od po­
spolitych misek garncarzy wiejskich. Orna­
ment, wypełniający wnętrze, komponowano
ze zrozumieniem kształtów naczynia i umie­
jętnością zestawienia Unijnych elementów
techniki rożkowej (ryc. 6). Charakter całości
wybitnie ludowy. Z pracowni Michalskiego wy­
szły również kafle, z których jedną reproduku­
jemy na str. 130. Zarówno techniką wykonania,
jak i charakterem zdobin, naśladują one wyraź­
nie odnośne wyroby ceramiki huculskiej. Pobiałkowane powierzchnie kafli zdobią motywy
roślinne w formie kwiatonów wyrastających

�z małego dwuusznego dzbanuszka. Kontury
podkreślone są rytą kreską. Do wypełnienia
konturów rysunku użyta jest soczysta barwa
zielona i żółta, obok nich zaś mniejszą rolę
gra clemnofioletowa i niebieska, nie bardzo
zresztą harmonizująca z całością. Jeden z kafli
posiada cały ornament wykonany jedną tylko
barwą niebieską.
Kafle Michalskiego nie dorównują świeżością
ujęcia ceramice pokuckiej, reprezentowanej
np. przez wyroby Bachmińskiego, są raczej
reminiscencją wzorów rozpowszechnionych
w kręgu działania szkoły garncarskiej w Kołomyji. Z pracowni Michalskiego wyszła również
duża, naturalistycznie potraktowana głowa
orła, służąca niegdyś prawdopodobnie jako
motyw dekoracyjny pieca kaflowego. Nie po­
siada ona zresztą wartości artystycznej.
Współcześnie z Michalskim pracował na tere­
nie Krakowa zdun Kwiatkowski, w którego
warsztacie wykonano dwie wielkie, dekora­
cyjne misy (ryc. 5) o szerokim dnie i wąskich,
lekko skośnych, brzegach. Tło mis pokryte
w całości pobiałką; na dnie wykonane tech­
niką pędzlową motywy kwiatowe posiadające
na ogół mało charakteru i wdzięku. Formy łu­
kowate, zdobiące brzeg jednej z mis, robią
wrażenie, jakby prawzorem dla nich były kun­
sztowne tapicerskie, "czy krawieckie festony
z lat osiemdziesiątych ub. stulecia.
Zbiory ceramiki ludowej znajdujące się w kra­
kowskim Muzeum Przemysłu Art., mimo iż
niewątpliwie nie wyczerpują dorobku wszyst­
kich ośrodków garncarskich Ziemi Krakow­
skiej, pozwalają na sformułowanie paru uwag
ogólnych. Widzimy np. że do wyrobu naczyń
używa się bądź zwykłej gliny żelazistej dają­
cej wypał czerwony, bądź białej. Wśród form
ceramicznych nie ma zbyt wielkiej różnorod­
ności. Misy o wąskim lub szerokim dnie, uko­
śnych brzegach, czasem w połowie wysokości
załamanych, wykończone są pionowo stojącym
zgrubionym kołnierzem. Dzbanki o kształtach
raczej smukłych, z brzuścem owalnym, prze­

Rycina

na

okładce:

Dzban

z Alwerni,

biała

ważnie lekko opadniętym i szerokiej dość
krótkiej szyjce, czasem rozszerzającej się
nieco ku górze, albo lekko wklęsłej, z maleń­
kim dziobkiem wyrobionym z brzegu. Garnki,
średnica których przekracza zwykle wysokość
są szerokie, krępe, o dużych podstawach i ob­
szernych wylewach. Małe garnuszki natomiast
mają brzusiec owalny, silnie wydłużony,
o brzegu górą wyraźnie rozchylonym, są smu­
kłe i zgrabne.
Ceramika krakowska z różnych ośrodków, ob­
serwowana w masie, robi wrażenie bardzo
barwnej. Złudzenie to pochodzi z zastosowa­
nia różnych odcieni polewy co w połączeniu
z własną barwą wypalonego czerepu daje roz­
ległą skalę, począwszy od koloru prawie bia­
łego poprzez różne odmiany kremowego, żół­
tego, czerwonego aż po ciemnobrązowy.
W ceramice krakowskiej (poza wyrobami, po­
chodzącymi z pracowni czynnych niegdyś na
terenie samego Krakowa) uderza zupełny
brak ozdób barwnych, które w zupełności za­
stępują dekoracje plastyczne wypukłe, lub
wklęsłe. Dekoracje te występują również
w formie bardzo dyskretnej, jedynie w naczy­
niach andrychowskich spostrzega się większe
bogactwo, z którym, jak wiemy z poprzednich
opisów, nie idzie niestety w parze umiejęt­
ność osiągnięcia trafnych rozwiązań kompo­
zycyjnych.
Na tle ceramiki krakowskiej wyroby warszta­
tów czynnych w samym mieście wyróżniają
się przede wszystkim barwnością zdobiącego
naczynie ornamentu. Ściśle ludowy charakter
zachowały tu jednak tylko misy toczone w pra­
cowni Michalskiego (ryc. 6). Reszta wyrobów
miejskich garncarzy krakowskich, podobnie
zresztą, jak i wyroby Minkieńskiego z Alwer­
nii, to nie są już, ściśle biorąc, wyroby ludowe.
Widać, że pracownie te odeszły już w swym
rzemiośle od tego prostego, często instynkto­
wnego, stosunku do piękna, wynikającego ze
zrozumienia możliwości materiału, właściwego
użycia narzędzi pracy, słowem piękna tech­
nicznych możliwości, o którym mówi Norwid,
że «wchodzi nieproszone bramą».

glinka

jasno

polewana.

Fot.

R.

Reinfuss

PRZYPISY
x

) Garść szczegółów biograficznych
w nr. 115.

odnoszących się do osoby Dudziewicza,

podaje krakowski

«Czas» z r. 1861

�OŚRODKI

GARNCARSKIE

W KRAKOWSKIM

omówione w pracy I. Bojarskiej.
TRZEBINIA

1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.

O

3
1

2

Э

o

Э

Kwaczała
Alwernia
Zalas
Paczułtowice
Brodło
Mirów
Andrychów
Bratucice

KRAKÓW

BOCHNIA

O

Wyłącznie glina biała

ф
(J

КРАКОВСКАЯ
МУЗЕЯ

czerwona
jedna i druga

НАРОДНАЯ

КЕРАМИКА

ХУДОЖЕСТВЕННОЙ
В

В

СОБРАНИЯХ

ПРОМЫШЛЕННОСТИ

КРАКОВЕ

Во второй половине прошлого столетия и западной части Краковском области
имелось еще несколько гончарских пунктов, продуцирующих глиняную посуду
с прекрасными украшениями, употребляемую в окрестных селах.
В настоящее время эти пункты частично уже перестали работать, а оставшиеся
выделывают посуду, не представляющую собой художественной ценности.
Старую краковскую керамику мы находим уже только в Музее художественной
промышленности в Кракове, где отдгльвые гончарные центры представлены богато.
Основываясь на материалах сказанного выше Музея, в своей статье автор по
порядку характеризует изделья отдельных гончарских центров.
В качестве сырья в Краковской области употреблялась светлая глина, выжи­
гаемая в кремовый цвет, пли темно серая глина, дающая красную скорлупу.
Среди выделываемой посуды имеются миски, кувшины, горшки. Некоторые из них,
как например белые кувшины из Альверни (рис. 2) отличаются большим благо­
родством формы. Менее удачны большие с темной глазурью кувшины из Андрыхова (рис. 6 и 7); они хороши в частностях, но перегружены ими и проявляют
большие недостатки в композиции. Сверху и в середине посуда облита ясной гла­
зурью, прозрачной или бронзовой разных оттенков. Разноцветная поливка на
краковской посуде не встречается.
Зато она выступает в керамических изделиях, изготовленных в конце прошлого
столетия в гончарных мастерских самого города Кракова. В качестве примера
здесь могут служить весколько мисок с цветной обливкой (рис. 10), глиняные
тарелки и кафли.

148

Изделия гончаров, работающих в самом городе Кракове, на фоне общей краков­
ской керамики отличаются красочностью орнамента. Однако, как можно убедиться
на тарелках (рпс. 12) и кафлях (рис. 11) эти изделия не всегда выдержаны
в стиле народного примитива.

Ryc. 10. Dzban z Andrychowa, czerwona
glina biało polewana. Fot. R. Reinfuss.

�LA POTERIE POPULAIRE
CRACOVIENNE
DANS L E S COLLECTIONS
DU
MUSEE
DE L'INDUSTRIELE ARTISTIQUE A CRACOV1E
Dans la partie Ouest de la Province de Cracovie il reslait encore vers la
fin du siecle passe quelques centres de poterie produisant de beaux vases
d'argile a l'usage des villages d'alentour.
Ces centres chóment aujourdhui, ou bien ne produisent que des objets depourvus de valeur artistique.
On ne trouve plus l'ancienne poterie cracavienne que dans le Musee de
l'Industrie Artistique a Cracovie ou les divers centres de poterie sont genereusement representes.
Dans son article, l'auteur caracterise successivement les differents produits
des centres de poterie singuliers, se basant sur le materiel du Musee susnomme. Dans la Province de Cracovie on employait comme matiere premiere
ou bien l'argile blanche qui devenait creme apres la cuisson, ou bien une
argile ferrugineuse donnant une surface rouge. Parmi les objets fabriques
.1 у avait des ścuelles, des seaux et des pots. Certains vases, par exemple
les cruches blanches d'Alverne (fig. 2) se distinguaient par une grandę no­
blesse de formes. Moins reussies etaient les grandes cruches a l'email
fonce d'Andrychow (dessin 6 et 7) correctes dans le deteil, mais surchargees
et manquant de composition. Le dehors et l'interieur des cruches est revetu
d'un email clair et translucide, soit brun de differentes nuances. Les vases
cracoviens n'ont pas d'email polychrome.
En revanche on trouve l'email de plusieurs couleurs dans les vases exe­
cutes vers la fin du siecle passe dans les ateliers des potiers citadins, a Cra­
covie, par exemple quelques ecuelles polychromes (Fig. 10), quelques asiettes et quelques carreaux de faience.
Ryc. 11. Dzban z Andrychowa, czerwona
glina biało polewana. Fot. R. Reinfuss

Les produits des potiers citadins se distinguent par la couleur de leur ornementation, mais ils ne sont pas toujours dans le style primitif populaire.

C R A C O V I A N
P O P U L A R
P O T T E R Y
IN T H E C O L L E C T I O N S O F T H E M U S E U M
OF ARTISTIC I N D U S T R Y IN
CRACOW

Ryc. 12. Dzban z Andrychowa, czerwona
glina biało polewana. Fot. R. Reinfuss

In the West part of the Cracow Provinces there were still towards the end
of the past century a few centres of pottery which producedt finely decora­
ted earthen-ware vessels for the use of the adjoining villages.
These centres are now stopped or produce earthen-ware without arti
stic value. Old Cracow pottery is to be found only in the Museum of
Artistic Industry in the town of Cracow and there the various pottery cent­
res are fairly well represented.
In her article, the author gives the characteristics of the singular centres
of pottery, taking for basis the material available in the afore mentioned
Museum.
The raw-stuff used in the Province of Cracow was either white clay which
becomes cream-coloured in the baking, or a ferruginous one which gives
a brown crust. Among the vessels produced there are basins, pitchers and
pots. Some of them, for example the white pitchers of Alvernia (fig. 2)
have a very fine form. Less pleasing are the big darkly glazed pitchers from
Andrychów (fig. 6 and 7) which have fine details but are over-loaded, and
shew faults of composition. The exterior and the interior of the vessels have
either a light pellucid glazing or a brown one in many shades.
Polychrome glazing is not to be found in Cracow pottery, but it appears
at the end of the past century on the vessels produced by potters in work­
shops situated in the town of Cracow.
A few specimens of basins with a coloured glazing (fig. 10) earthen-ware
plates and tiles can be taken for an example.
Compared to the pottery of the Cracow Province, the products of the
town-work-shops distinguish themselves by the colouring of their ornament.
Still, one remarks when considering the plates (fig. 12), and the tiles fig. 11)
that they do not always conform to the style of the popular primitives.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7610" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7590">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c24e3ddb6369ef8d8db098a34645356d.pdf</src>
        <authentication>6a3faad563b625ff7dab37ac94d19780</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90803">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90804">
                <text>1949</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90805">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3750</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90807">
                <text>Strony tytułowe i spis treści / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1949 t.3 z.5</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90809">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1949 t.3 z.5 ; s.129-130</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90811">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90814">
                <text>Państwowy Instytut Badania Sztuki Ludowej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90817">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90823">
                <text>POLSKA SZTUKA LUDOWA
Miesięcznik,

Organ

Państwowego

Instytutu

Badania

Sztuki

Ludowej

ПОЛЬСКОЕ Н А Р О Д Н О Е ИСКУССТВО
Ежемесячный журнал

L'ART P O P U L A I R E P O L O N A I S
Revue
mensuelle

P O L I S H
P E A S A N T
Monthly
revue

R
Włodzimierz
ludowej

E

A R T

S

Sokorski — O właściwy stosunek do sztuki

A R T Y K U Ł Y

T E O R E T Y C Z N E

Dynowski Witold — Historycyzm w sztuce ludowej cz. V
O

P

R

A

C

O

W

A

N

I

A

;

Bojarska Irena — Krakowska ceramika ludowa w zbiorach Muzeum Przemysłu Artystycznego w Krakowie.

R O K

III

D Z I A Ł

I N F O R M A C Y J N Y

Kolago Władysława
piowskiej. Kronika

— Konkurs na wnętrze chaty kur­

M

A

J

1

9

4

(

9

,

v

i »

5^ W L^C)
^ Г. Л) O .

' '

Reinfuss Roman — Przyczynek do ikonografii obrazów
janosikowycb na szkle malowanych

w «- u

^

[j^J/ytył

SX-'ttU-k^

Nr

5

�Kafel

wykonany

przez

krakowskiego

garncarza

Teofila

Michalskiego.

Fot.

R.

Reinfus

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7613" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7594">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/96ef29daf4e29dc5c55897f2d7e93032.pdf</src>
        <authentication>d2a56359ac5594d11bb3ab9f4e78968e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90840">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6550</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90842">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90844">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90845">
                <text>historiografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90846">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6122</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90847">
                <text>Guzik z historii? / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2005 t.59 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90849">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2005 t.59 z.1 s.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90850">
                <text>Czaja, Dariusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90851">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90852">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90853">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90855">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90874">
                <text>DARIUSZ

CZAJA

m o l o g i c z n y c h kwestii współczesnej historiografii. Już
nawet kartkując t y l k o pobieżnie książkę, można mieć
pewność, że żadne ważne pytanie z katalogu historiograficznych wątpliwości nie zostało t u pominięte. H a ­

Guzik z historii?
Dylematy współczesnej
historiografii

słowo można je ująć tak: jak pisać historię po ostat­
n i c h r e w o l u c j a c h w humanistycznej epistemologii?
k i m w tej sytuacji staje się historyk? czy w swojej pra­
cy m a o n kierować się obowiązkami etycznymi, czy
względami estetycznymi? jak ma się zapis pamięci do
historycznego konstruktu? po co n a m jeszcze historia
po ogłoszonym jakiś czas t e m u „końcu historii"? jeśli
historia tak naprawdę niczego nie uczy, to do czego

P a m i ę ć , etyka i historia. A n g l o - a m e r y k a ń s k a

może n a m się jeszcze przydać?

teoria historiografii lat dziewięćdziesiątych.

Trzy wyraźnie wyodrębnione części dobrze d o k u ­

(Antologia przekładów)

m e n t u j ą tego rodzaju wybór tematów d o k o n a n y przez

Red. E w a Domańska, Poznań 2002

autorkę a n t o l o g i i .
Patrząc z perspektywy antropologicznej na te pyta­
nia, t r u d n o uciec o d przekonania, że podobne wątpli­
wości nawiedzają o d pewnego czasu i myśl a n t r o p o l o ­
giczną. Można nawet odnieść wrażenie, że dzieje się to
ostatnio ze wzmożoną intensywnością. I z tego też po­

N

w o d u moja l e k t u r a zbioru Pamięć,
ajpierw konieczne

u s p r a w i e d l i w i e n i e . Parę

znawcze zaprzyjaźnionej dyscypliny, ale każe m i przyj­

zdań o... h i s t o r i i tej recenzji. Pierwotnie miała

rzeć się baczniej także używanym przez nas narzę­

ona wejść do jednego z dwóch g r u b y c h n u m e ­

dziom. Redagując przed laty n u m e r „Kontekstów" po­

rów naszego pisma dotyczących pamięci, związków h i ­

święcony związkom wzajemnym h i s t o r i i i antropologii,

storii i pamięci, i t y m p o d o b n y c h problemów. Zdawa­

traktowaliśmy jako p e w n i k zdanie, że pytania i wątpli­

ło się b o w i e m , nie bez racji, że t a m będzie najstosow­

wości poznawcze o b y d w u dyscyplin - c h o ć nie tożsa­

niejsze miejsce dla tej recenzji, że t a m wśród oświetla­

me - to są bardzo sobie bliskie. Czytając teraz antolo­

jących ją z różnych stron, tak właśnie: kontekstów -

gię przekładów zmagających się ze skomplikowaną

będzie jej najlepiej. Jednakże, z powodów najbardziej

materią m e t o d o l o g i i historii, m a m cały czas poczucie,

prozaicznych z możliwych - n a d m i a r tekstów bieżą­

że jestem u siebie. Ze h i s t o r y k i a n t r o p o l o g jadą na

c y c h i t y c h „na wczoraj" - publikacja tej recenzji o d ­

t y m samym - c h y b o t l i w y m i t r u d n y m w prowadzeniu

wlekła się m o c n o w czasie. A l e nie m a tego złego...

— epistemologicznym wózku.

W r a c a m więc n i e m a l po r o k u rozłąki do książki,

N i e sposób w krótkiej recenzji powiedzieć wyczer­

o której miałem kiedyś pisać. I m a m dziwne poczucie,

pująco o wszystkich tekstach, toteż poniższe uwagi ko­

że książka, którą czytam teraz, to już jest nieco i n n a

rzystają ze zrozumiałej w t y m kontekście strategii wy­

książka niż ta, której ślad zachował się n a „trzech stro­

b o r u . T e n zaś p o d y k t o w a n y jest po części wagą p o r u ­

n a c h " kiedyś rozpoczętej recenzji. T r u d n o ukrywać, że
Pamięć,

szanych w artykułach problemów, ale również - nie ma

etyka i historia - bo o niej t u cały czas m o w a -

p o w o d u tego ukrywać - całkiem p r y w a t n y m i zaintere­

niezwykle intrygująca antologia przekładów tekstów

sowaniami. Z żalem pozostawiam więc na b o k u k i l k a

teoretycznych dotyczących sposobu uprawiania histo­

ważnych myślowo artykułów (zwłaszcza H a y d e n W h i ­

r i i dzisiaj, po lekturze w i e l u artykułów z naszych
dwóch tołstych żurnalow

t e ! ) , m a j ą c wszakże świadomość, że mówić po t r o c h u

zgłębiających zagadki pamię­

o wszystkim, to w istocie mówić po t r o c h u o niczym.

c i i zapomnienia prezentuje m i się dzisiaj inaczej niż

Przejdźmy już teraz do szczegółów.

r o k t e m u . O związkach i pokrewieństwach między n i ­
m i za chwilę, powiedzmy jednak najpierw parę zdań

Rozważny, romantyczny i jeszcze...

o samej książce.
S k o m p o n o w a n a przez Ewę D o m a ń s k ą z wyraźną

Jeśli jest jakieś ważne metodologicznie odkrycie

starannością i wielce t r a f n y m d o b o r e m tekstów a n t o ­

o s t a t n i c h lat, to chyba t o , że wizja n a u k i - m a m t u na

logia przekładów anglo-amerykańskiej teorii h i s t o r i o ­

myśli, rzecz jasna, Geisteswissenschaften

grafii jest pozycją wyjątkową. Świadczy o t y m , z jednej

myślowego skansenu. To, że zdarza się spotykać o d

n i c h F r a n k l i n A n k e r s m i t , H a y d e n W h i t e czy D o m i -

czasu do czasu jeszcze osobników konserwujących na­

n i c k LaCapra - co chyba wystarczy za rekomendację,
k i l k u najistotniejszych i najbardziej drażliwych episte-

- z pozytywi­

stycznych rojeń odesłana została w znacznej mierze do

strony, reprezentatywny wybór autorów - a są wśród

z drugiej zaś - jakość samych rozpraw, dotykających

etyka i historia nie

jest t y l k o spojrzeniem „z zewnątrz" na kłopoty po­

miętnie

p r a g n i e n i a o wiedzy p e w n e j ,

prawdziwej

I i o b i e k t y w n e j , w n i c z y m nie zmienia f a k t u , że tworzą

58

�Danusi

Czaja • G U Z I K Z H I S T O R I I ? D Y L E M A T Y WSPÓ1CZESNE] H I S T O R I O G R A F I I

oni - powiedzmy bezpieczniej: zaczynają tworzyć - już

każdym tazem coraz i n a c z e j ? Pytanie to pozosta­

tylko malowniczy margines h u m a n i s t y k i , a i c h teksty

w i a m w zawieszeniu.

pozwalają się zorientować jedynie w t y m „jak to drze­

W myśleniu Topolskiego o h i s t o r i i , przy p e w n y c h

wiej bywało".

wątpliwościach, ostatecznie jednak zwycięża n a u k o ­
wiec. Z k o l e i F e r d i n a n d Sanchez-Marcos

A l e co to bliżej oznacza dla historyka? A przede

próbuje

wszystkim, co realnie oznacza rozbrat z pojęciem na­

przyjrzeć się bliżej figurze historyka jako tłumacza.

uki r o z u m i a n y m na sposób pozytywistyczny?

Przypomina t r u d n y d o zgryzienia również dla history­

Dość przejrzystą odpowiedź na tak postawione

ka włoski kalambur traduttore, tradittore i pyta, czy

wątpliwości daje Jerzy Topolski. Jego głos jest o tyle i n ­

w przeszłości historycy byli raczej tłumaczami, czy też

teresujący, że z jednej strony uznaje o n status quo h i ­

może zdrajcami. Przyswajali realnie coś z „innego

storii po postmodernistycznej rewolcie, nie b r o n i nie-

świata", czy w p r o j e k t o w y w a l i weń własne przekona­

pottzebnie spraw przegranych i nie trzyma się kurczo­

nia? Mówili prawdę, czy kłamali?

wo dogmatów klasycznej historiografii, z drugiej zaś,
nie jest na p e w n o z w o l e n n i k i e m k o n c e p c j i

W

s w o i m artykule Sanchez-Marcos

najbardziej

anything

może ze wszystkich autorów zbioru zbliża się do opisa­

goes, stara się m i m o wszystko uratować zręby h i s t o r i i

nia n a t u r y poznania historycznego j a k o strategii b l i ­

pojmowanej (jednak!) n a u k o w o . Jak to rozumieć? To­

skiej w i s t o t n y c h p u n k t a c h b a d a n i u antropologa,

polski wyraźnie podkreśla, że pora rozstać się z naiw­

a więc tego, który stara się - mówiąc najkrócej - w n i ­

nym przekonaniem historyków o całkowitej mimezie

kać w „ o b c e " światy, przełamywać liczne bariery i n n o ­

świata, o którym piszą, czy może lepiej: który powołu­

ści. Przypomina o n spopularyzowaną przez D a v i d a L o -

ją do istnienia. Można mieć różne zdania na t e m a t re­

w e n t h a l a frazę „przeszłość to obcy k r a j " (w istocie jest

alnych skutków fali postmodernistycznej w h i s t o r i o ­

to pierwsze zdanie z powieści Leslie P H a r t l e y a -

grafii, t r u d n o jednak, pisze Topolski, trzymać się dalej

Go-Between),

realistycznej t e o t i i korespondencji między narracją h i ­

ność, odmienność m i n i o n e g o świata o d tego, w któ­

storyczną a przeszłością samą w sobie. W świetle tego

r y m f u n k c j o n u j e h i s t o r y k . Jego zadanie j a w i się w tej

kryzysu przedstawienia trzeba przeformułować zadania

sytuacji jako zadanie translatorskie: zrozumieć na tyle,

nauki. Jeśli w istocie nie do utrzymania jest prosto­

na ile się da „obcy" świat i przeszczepić jego rozumie­

duszna wiara w jedną prawdę czy uchylanie związku

nie na „własny" g r u n t . Przełamywanie obcości, znosze­

między sposobem prezentacji przeszłości a nią samą, t o

nie barier między o b c y m i światami to główne zadanie

nie oznacza to całkowitego porzucenia p e w n y c h ele­

historyka. Zastanawia się autor n a d interesującą k w e ­

mentarnych wymogów naukowości. T o p o l s k i zalicza

stią: jak się mają ograniczenia w r o z u m i e n i u ludzi tej

do nich: ścisłość i precyzję badawczą, procedury ide-

samej kultury, ale żyjących w i n n y c h epokach, d o

The

kładąc nacisk właśnie na obcość, i n ­

alizacyjne, czyli k o n s t r u o w a n i e m o d e l i , nacisk na ob­

trudności w r o z u m i e n i u ludzi żyjących w t y m samym

serwację świata bez względu na twierdzenia o dostępie

czasie, ale należących do różnych kultur? Czy na przy­

bądź braku dostępu do niego i wreszcie: postęp w ba­

kład łatwiej n a m , Europejczykom, zrozumieć człowie­

daniach historycznych.

ka e p o k i Oświecenia, czy żyjącego obecnie Hindusa?
Która obcość jest n a m bliższa, którą łatwiej przyswoić?

Tekst Topolskiego jest zbyt krótki i zbyt ogólny, by

Intrygujące to zagadki.

z nim dyskutować. Jest taczej listą haseł i zaleceń (mo­
że czasem: ptagnień) niż dogłębną analizą sytuacji h i ­

N a t u r a l n i e , takie rozumienie poznania historycz­

storiografii „po p o t o p i e " . Formułowany t u p r o g r a m

nego łączy się ze wszystkimi zagrożeniami i iluzjami,

pozytywny jest na tyle ogólnikowy i oczywisty, że w za­

które napotyka tłumacz w swojej pracy translatorskiej.

sadzie (poza może tezą o postępie) t r u d n o się z n i m nie

A u t o r nawiązuje wyraźnie w swojej propozycji do k o n ­

zgodzić. K t o będzie dyskutował z tezą, że myślenie po­

cepcji

winno być raczej ścisłe niż niechlujne? G o d n e wszak­

i h e r m e n e u t y k i twórczego przyswojenia Paula Ricoeu-

że odnotowania jest t o , że w tej wypowiedzi tak wyraź­

ra. I , co ważne, podkreśla o n za w s p o m n i a n y m i auto­

nie ściera się „nowe" ze „starym". T o p o l s k i przyjmuje

r a m i wyraźny kontekst etyczny takiego podejścia do

pewne rozwiązania postmodernistycznej historiografii,

przeszłości. C h o d z i już nie t y l k o o t o , by wyjaśniać

fuzji horyzontów

Hansa-Georga

Gadamera

ale najwyraźniej nie chce wylać dziecka z kąpielą i po­

„jak było naprawdę", ale by m ó c wejść w owocny dia­

stuluje - m i m o wszystko - w a r u n k o w e utrzymanie te­

log ze światem, który się bada. Oczywiście, myśl jest

zy o naukowym (przy nieco rozluźnionych rygorach)

szlachetna, ale w praktyce badawczej n i c nie jest pro­

statusie historii. Dyskusyjna jest natomiast dla m n i e

ste i oczywiste. Bywa, że próby przełamywania obcości

teza, czy tzeczywiście można mówić o a k u m u l a c j i wie­

stają się źródłem napięcia raczej niż porozumienia,

dzy historycznej, czy wraz z rosnącą górą i n f o r m a c j i

bardziej iluzji niż owocnego dialogu. N i e m n i e j jednak

o przeszłości,

Sanchez-Marcos postrzega tę hermeneutyczną prakty­

rzeczywiście

wiemy o

niej

coraz

w i ę c e j . Skoro, jak chciał B u r c k h a r d t , historia jest

kę historyczną jako j e d n o z ważniejszych

„zapisem tego, co jeden w i e k uznaje za godny o d n o t o ­

współczesności. Możliwe, że jest o n o u t o p i j n e w swo­

wania w i n n y m " , to może jest raczej tak, że nie tyle

i c h dalekosiężnych celach, ale przynajmniej nie w y ­

wiemy o m i n i o n y c h światach więcej, ile po prostu za

zbywa się pewnej dozy odpowiedzialności za świat - co

1

59

wyzwań

�Danusi Czaja • G U Z I K Z H I S T O R I I . ' D Y L E M A T Y WSPÓ1CZESNE] H I S T O R I O G R A F I I

w słowach n a d m i e r n i e może patetycznych stara się

tetycznego nie zaś epistemologicznego rozumienia re­

wyrazić autor w p o d s u m o w a n i u swoich uwag.

prezentacji. Z rozważań n a d kłopotami z pojmowa­

W

stronę nieco podobnie r o z u m i a n y c h konse­

n i e m reprezentacji wynikają trzy, brzemienne w s k u t k i

k w e n c j i etycznych pracy historyka zmierza myśl Fran­

w n i o s k i . Po pierwsze: w b r e w tradycyjnemu stanowisku

ka A n k e r s m i t a , c h o ć co innego jest dominantą jego

epistemologicznemu, w przypadku reprezentacji histo­

rozważań. W m o i m przekonaniu jest t o jeden z n a j ­

rycznej nie porównujemy języka i rzeczy, ale „rzeczy"

ważniejszych tekstów całego zbioru. Tezy A n k e r s m i t a ,

z „rzeczami", ocenianie więc tekstu historycznego pod

jak zwykle, nowatorskie i świetnie uargumentowane,

kątem fotograficznej dokładności zupełnie mija się

wyrywają z epistemologicznej d r z e m k i i zmuszają d o

z celem. Po drugie: n a solidnie rozpracowanym przy­

g r u n t o w n e g o przemyślenia rzekomo niewzruszonych

kładzie k o n c e p t u „ruchu robotniczego" (pytanie, co

pewników.

realnie o d p o w i a d a t e m u pojęciu?) dowodzi autor, że

A n k e r s m i t rozważa o d różnych s t r o n t a k m o c n o

nie m a rzeczy bez reprezentacji, że przeszłość o d m a l o ­

krytykowaną w t r a d y c y j n y m m o d e l u obiektywistycz-

wywana przez historyka jest nie m n i e j uzależniona o d

nej historiografii kwestię subiektywności badacza. H i ­

sposobu jej przedstawienia niż „obiekt" przedstawienia

storyk, j a k dobrze wiemy, w i n i e n być w swej pracy cał­

w malarstwie p o r t r e t o w y m . Po trzecie: dokładność,

kowicie bezstronnym sędzią, w i n i e n unikać wszelkiej

rozumiana jako ścisła odpowiedniość słów i rzeczy jest

tendencyjności, odsuwać własne poglądy n a bezpiecz­

niemożliwa d o osiągnięcia, i dotyczy t o zarówno repre­

ną odległość i p o prostu skrupulatnie i uczciwie korzy­

zentacji artystycznej, j a k i historiograficznej. Jest t a k

stając z materiału źródłowego opowiadać o t y m , co się

dlatego, ponieważ n i e dysponujemy a b s o l u t n y m i kry­

wydarzyło. W t a k formułowanym programie pozytyw­

t e r i a m i , które mogłyby n a m pokazać jakie relacje p o ­

n y m szczególnie podkreślano, że badacz - jeśli nie

w i n n y łączyć słowa z rzeczami.

chce pogwałcić obowiązujących w k o n f r a t e r n i history­

Najciekawsza jest konkluzja t y c h wywodów. Otóż,

ków reguł gry - p o w i n i e n przede wszystkim zrezygno­

nie traktuje A n k e r s m i t powyższych konstatacji jako

wać z u j a w n i a n i a swoich sympatii p o l i t y c z n y c h i prze­

ułomności poznania historycznego, nie rozumie i c h ja­

konań m o r a l n y c h . D o w o d z i A n k e r s m i t , że z nieja­

ko epistemologicznych defektów. Przeciwnie: pokazuje

snych (a może właśnie: nazbyt jasnych)

powodów,

język reprezentacji, jego tworzenie, wyłanianie się jako

z reguły kiedy mówiono o subiektywności tekstu histo­

sferę wolności: „nieokreśloność relacji między słowem

rycznego

rzadko zwracano

uwagę

n a t a k łatwo

a przedmiotem nie jest wadą, lecz największą zaletą

u c h w y t n e jego cechy j a k : specyficzny styl pisarski czy

wszelkich reprezentacji językowych. C i historycy, któ­

przynależność d o jakiejś szkoły badawczej, natomiast

r y m w i c h własnej dziedzinie przeszkadza brak precyzji,

zawsze zarzut subiektywności kojarzono z wartościami

okazują względem niej nieufność spowodowaną t y m ,

p o l i t y c z n y m i i m o r a l n y m i . Dlaczego t a k się dzieje?

co w istocie stanowi jej największą wartość i najcie­

A n k e r s m i t przekonuje, że n i e dlatego, by były one su­

kawsze wyzwanie. Tutaj b o w i e m język dopiero się rodzi,

b i e k t y w n e , ale właśnie dlatego, że obydwa te światy

wyłania się z tego, co językiem jeszcze riie jest", (s. 66-

wartości - inaczej niż styl pisarski czy orientacja m e t o ­

67) Historyczne reprezentacje danego w y c i n k a prze­

dologiczna - należą d o sfery o b i e k t y w n e j . M a ł o tego,

szłości, to i n n y m i słowy p r o p o z y c j e konstruktów

wbrew naszym r u t y n o w y m przyzwyczajeniom, są one

językowych najlepiej odpowiadających rzeczywistości,

niezwykle blisko powiązane z wartością, której głów­

którą opisują. Z t y m idzie w parze m o c n o podbudowa­

nie chce służyć h i s t o r y k - prawdą: „być może w war­

ne przekonanie, że - logicznie rzecz biorąc - w ocenie

tościach p o l i t y c z n y c h i m o r a l n y c h dostrzega się t a k

reprezentacji historycznych kryteria estetyczne wyprze­

wielkie zagrożenie d l a prawdy historycznej n i e dlate­

dzają kryteria dyskursu poznawczego i normatywnego.

go, że są one o d niej nieskończenie odległe i należą d o

Te pierwsze pozwalają n a m dopiero ocenić wartości po­

zupełnie innego świata, ale właśnie dlatego, że są zbyt

znawcze i n o r m a t y w n e tekstu. Jeśli b o w i e m , reprezen­

blisko niej i ze t r u d n o te światy rozdzielić. Wartości

tacja historyczna zawsze jest (musi być) w y b o r e m spo­

moralne i polityczne należą bardziej d o świata przed­

śród k i l k u możliwości, t o w efekcie stopień jej trafności

m i o t u niż p o d m i o t u , a zatem h i s t o r y k określany jako

(udatności) badamy n i e poprzez porównanie narracji

'subiektywny' pozostaje wierny domenie

z samą przeszłością, ale poprzez porównanie narracji

przedmiotu

(zgodnie z w y m o g a m i o b i e k t y w i z m u ) , nie zaś w sferze
własnej podmiotowości

między sobą.

i osobistych doświadczeń. I n n y ­

Jak te uwagi o reprezentacji wiążą się z kwestią war­

m i słowy, istota p r o b l e m u może polegać n a t y m , że

tości? Postuluje A n k e r s m i t twierdzenie zgodnie z któ­

prawda historyczna przejawia się niekiedy w w a r t o ­

r y m , u w a r u n k o w a n i a polityczne i moralne tekstu h i ­

ściach p o l i t y c z n y c h i m o r a l n y c h i vice versa", (s. 57)

storycznego t o - w b r e w zdroworozsądkowym przeko­

drobiazgowo dyskutuje standardowe

n a n i o m - nie przeszkoda w d o t a r c i u do prawdy, ale

argumenty obiektywistyczne, szczególną jednak uwagę

przeciwnie, to jej w a r u n e k ! Najbardziej zaskakująca

poświęca kwestii reprezentacji historycznej i jej nie­

konkluzja brzmi t a k : „dyskurs narracyjny bądź histo­

bezpiecznym związkom z wartościami, o których była

ryczny jest najlepszym p u n k t e m odniesienia, gdy cho­

m o w a . Jego myślenie w tej kwestii zmierza w stronę es­

dzi o wybór najwłaściwszych n o r m politycznych i m o -

Ankersmit

60

�Darius? Czaja • G U Z I K Z HISTORII? D Y L E M A T Y WSPÓ1CZESNE] H I S T O R I O G R A F I I

ralnych. Inaczej mówiąc, wybór określonego działania

rzeczywistości. Dzisiaj historycy muszą wiedzieć, że

politycznego l u b etycznego może zasadzać się na wcze­

w t e n czy i n n y sposób konstruują tę rzeczywistość,

śniejszym ustaleniu, które reprezentacje historyczne

bądź, j a k to ujął b r u t a l n i e G o l o M a n n , zmyślają ją.

uważamy za najlepsze i jakie n o r m y polityczne i m o r a l ­

Oczywiście, kiedy mówi o n o zmyślaniu, to nie ma na

ne są w n i c h eksponowane. Zgodnie z tą metodą po­

myśli zwykłego kłamstwa, ale konieczność uzupełnia­

winniśmy wybierać te wartości polityczne i moralne,

nia, wypełniania „pustych" miejsc w obrazach prze­

któte stały się źródłem najbardziej u d a n y c h i wyrazi­

szłości: „Historycy (...) zmyślali o d czasu, kiedy T u k i ­

stych reprezentacji przeszłości" (s. 78). Przykładowo:

dydes wprowadził d o swojego dzieła mowy, dramatycz­

niemal wszyscy zgadzamy się co do tego, że obraz rewo­

ne dialogi, co do których przyznawał, że wprawdzie nie

lucji francuskiej w dziele Tocqueville'a przewyższa w i ­

w i a d o m o , czy tak zostały wygłoszone, ale p o w i n n y być

zję Micheleta, co z kolei może być p u n k t e m wyjścia do

tak wygłoszone. Nowoczesne

porównania wartości politycznych wchodzących w grę

stwo nie zaniechało tej m e t o d y t a k całkowicie jak się

w obu przypadkach, kulminującego we wniosku o wyż­

sądzi. B o w i e m jeśli nawet z reguły wystrzega się o n o

szości wartości liberalnego indywidualizmu (Tocqueville)

wkładania w usta s w o i m b o h a t e r o m słowa mówione­

nad indywidualizmem z l e w i c o w y m o d c h y l e n i e m ( M i -

go, to odgaduje myśli, jakie zostały pomyślane tak al­

chelet). A zatem, reprezentacja historyczna czytana

bo inaczej; w t e n sposób k o n s t r u u j e przecież poglądy,

n a u k o w e dziejopisar­

nie tylko z czysto poznawczego, ale też z pragmatyczne­

przyczyny, związki, których rzeczywistości i oddziały­

go p u n k t u widzenia, może być d o b r y m źródłem wybo­

wania nie może dowieść, a którym jednak i właśnie i m

ru właściwych (przekonujących, najlepiej uzasadnio­

zawdzięcza sens swego przedsięwzięcia".

nych) wartości politycznych i

moralnych.

3

Jednakże

różnica między Tukidydesem a współczesnymi history­
k a m i jest - w o l n o sądzić - taka, że c i o s t a t n i wiedzą,

W p u b l i k o w a n y m kiedyś w „Kontekstach" wywia­

co robią (w każdym razie wiedzieć p o w i n n i ) i są świa­

dzie A n k e r s m i t mówił o konieczności p o w r o t u „prze-

d o m i k o n s e k w e n c j i stosowanych przez siebie „kon­

naukowionego" pisarstwa historycznego do r o m a n ­

s t r u k c y j n y c h " procedur.

tycznych korzeni, do n a r r a c j i z wyraźnym stemplem
jednostkowego stylu i autorskiej sygnatury. Mówiąc

W „nowej" historiografii anglo-amerykańskiej za­

o nowym romantyzmie j a k o atrakcyjnej dla historyka

miast jałowego o p t y m i z m u pozbawionego pytań d o m i ­

propozycji, przeciwstawiał się w t e d y h i s t o r i i pisanej

nuje raczej m o c n e poczucie ułomności naszych m e t o d

przez „całkowicie odczłowieczone, abstrakcyjne j e d ­

docierania do przeszłości i świadomość, j a k wiele zale­

nostki, które po prostu orzekają o prawdziwości jakie­

ży o d samego historyka, jak wielka t y m samym spoczy­

goś fragmentu przeszłości". W p r e z e n t o w a n y m tek­

wa na n i m odpowiedzialność za p r o p o n o w a n y czytel­

ście rozwija tę myśl i wzmacnia, ale t y m razem czyni

n i k o m obraz światów m i n i o n y c h . By być w i a r y g o d n y m

tak, nie w obronie żywego, pojedynczego doświadcze­

i słuchanym, m u s i o n teraz odgrywać wiele ról. I to nie

nia, ale - paradoksalnie - w obronie wartości obiek­

z osobna, ale najlepiej jednocześnie. Teraz już nie w y ­

tywnych, tych, które tworzą rzeczywisty świat każdej

starczy m u d o epistemologicznego szczęścia i sukcesu

historycznie i k u l t u r o w o określonej wspólnoty.

czytelniczego solidna krytyka źródeł. Dzisiaj m u s i być

2

i „rozważny", i „romantyczny". A także „etyczny" i „es­

K t o więc, w świetle powyższych propozycji, pisze
teraz historię? K i m jest - bądź: k i m być p o w i n i e n

tetyczny". Dobrze też, by miał jeszcze pisarski talent.

-

współczesny historyk? Współczesny, a więc t e n , który

Nieproste wymagania...

lata poznawczej niewinności i naiwności ma już za so­

Pamięć, żałoba i melancholia

bą. K i m zatem? Kładącym wciąż nade wszystko nacisk
na solidny warsztat i precyzyjne i n s t r u m e n t a r i u m po­
jęciowe Naukowcem? Wyrozumiałym,

słuchającym,

niwelującym historyczne odmienności

Tłumaczem?

Wspomniałem wcześniej o dwóch s o l i d n y c h t o ­
m a c h „Kontekstów" (nr 1-3 i 3-4: 2003) poświęco­

Niewyrzekającym się e m o c j i i osobistego zaangażowa­

n y c h różnym aspektom pamięci i i c h oświecającej r o l i

nia noworomantycznym Pisarzem?

w mojej p o n o w i o n e j lekturze zbioru Pamięć,

Pewnie każdym z n i c h po t r o c h u . C h y b a żadna ge-

etyka i hi­

storia. D w a słowa o t y m . Pośród w i e l u tekstów z n u m e ­

neralizacja nie jest t u możliwa. A przecież wymieniłem

r u 1-2 dotykających s k o m p l i k o w a n y c h relacji pamięci

tu ledwie trzy opcje. M i m o że zdają się one dość repre­

i h i s t o r i i dwa zdają m i się wielce symptomatyczne.

zentatywne, nie wyczerpują, co jasne, wszystkich moż­

W pierwszym artykule h i s t o r y k Żydów Yosef H a y i m

liwości. Przy wszystkich różnicach ról p r o p o n o w a n y c h

Yerushalmi pisze o t r u d n y m do zrozumienia dla naszej

historykom wyraźna teza, jaka płynie z recenzowanego

zhistoryzowanej świadomości fakcie p r y m a t u , j a k i j u ­

tomu, jest taka: nie m a już raczej p o w r o t u do pozyty­

daizm przydawał żywej pamięci n a d zainteresowaniem

wistycznej wizji historii, do h i s t o r i i z i n d u k c y j n y m na-

faktografią, a więc historią, w znaczeniu w j a k i m rozu­

nizywaniem faktów na przyczynowo-skutkowy sznu-

m i e m y ją dzisiaj. Pamięć pielęgnująca wiedzę o bo­

tek, z przezroczystymi semantycznie źródłami, z k o n ­

skich wtargnięciach w empiryczny świat ostatecznie

cepcją jednej Prawdy i h i s t o r y k i e m - s u m i e n n y m ar­

okazywała się dla wrażliwości żydowskiej

chiwistą, który ma n i e k o n f l i k t o w y dostęp do m i n i o n e j

mocniejszą

4

61

rzeczywistością

niż

znacznie

zanotowane

przez

�Dańusz Czaja • G U Z I K Z HISTORII? D Y L I

&lt;VTY WSPÓ1CZESNEJ H I S T O R I O G R A F I I

skrybów „prawdziwe" wydarzenia, co dość paradoksal­

uzależnienia o d przeszłości, narcystycznej identyfikacji

ne, zważywszy na silne podkreślanie przez j u d a i z m h i -

z u t r a c o n y m o b i e k t e m miłości. Inaczej - żałoba. Może

storyczności Boskiego objawienia. D r u g i tekst, autor­

ona skutecznie przeciwdziałać melancholijnej depresji.

stwa Paula Ricoeura

Umożliwia rozpoznanie Innego jako Innego, rozluźnia

5

pokazuje na w i e l u i n s t r u k t y w -

n y c h przykładach różnorakie formy zagrożenia pamię­

t y m samym gorset

c i . A n a l i z u j e niezwykle precyzyjnie zjawiska pamięci

istotnej dla m e l a n c h o l i i . W żałobie człowiek ma pełną

narcystycznej

identyfikacji,

tak

powstrzymywanej, pamięci m a n i p u l o w a n e j i pamięci

świadomość straty, lecz z czasem potrafi się o d niej

narzuconej, przedstawiając sposoby nadużywania pa­

odłączyć, opuścić „kraj" przeszłości i stanąć po stronie

mięci n a t u r a l n e j i k o n s e k w e n c j i społecznych, jakie

teraźniejszego życia. Pamięta o n i szanuje zmarłego, ale

z t y c h nadużyć wynikają. W pierwszym tekście pamięć

nie identyfikuje się z n i m . Żałoba podtrzymuje korzyst­

jest zdecydowanie silniejsza o d h i s t o r i i , w d r u g i m oka­

ną dla życia różnicę. A b y żałoba była skuteczna, musi

zuje się ona bardzo kruchą instancją, władzą podatną

mieć wsparcie we wspólnocie.

na liczne nadużycia.

Jak przenieść te uwagi na myślenie o pisaniu histo­

I jeszcze jeden o g r o m n i e ważny tekst zamieszczony

rii? Operując zręcznie o b y d w o m a pojęciami, dołącza

w t o m i e d r u g i m pisma: bogato egzemplifikowana roz­

do n i c h autor jeszcze dwa i n n e , f u n d a m e n t a l n e Freu­

prawa autorstwa K e r w i n a Lee K l e i n a . N i e dziwi, że

dowskie

a u t o r k a a n t o l o g i i w s p o m i n a z entuzjazmem w swoim

zwłaszcza t e m u o s t a t n i e m u przydając ogromną wagę.

wstępie t e n właśnie artykuł. To właśnie K l e i n jako je­

Przepracowanie przeszłości jest -

d e n z pierwszych poddał analizie zastanawiający feno­

i bolesną - n i e m n i e j j e d n a k konieczną próbą uporania

m e n świata zachodniego: pojawienie się stosunkowo

się z przeszłością. LaCapra postuluje wyciągnięcie ka­

n i e d a w n o (lata 80.) pamięci w dyskursie publicznym,

tegorii przepracowania z k o n t e k s t u terapeutycznego

a zwłaszcza n a u k o w y m . Powołuje się o n przy t y m na

i odniesienie go do rozważań natury etycznej i poli­

6

pojęcia:

przeniesienia

i przepracowania,
ogromnie trudną

prekursorskie w tej m a t e r i i prace Pierre'a N o r a i wła­

tycznej. W jego r o z u m i e n i u przepracowanie jest bo­

śnie na książkę Zakhor Yerushalmiego, z której p o c h o ­

w i e m w dużej mierze procesem etycznym. Transferując

dzi przypomniany przed chwilą rozdział. K l e i n zwraca

Freudowski dyskurs kliniczny na kwestie pisarstwa h i ­

uwagę na to, że tak m o c n a o b e c n o ś ć pamięci w na­

storycznego, La Capra k o n k l u d u j e :

szym myśleniu jest reakcją na rozczarowanie dyskur­

„Wiele spraw związanych z H o l o c a u s t e m i i n n y m i

sem historycznym, powiada też, że pamięć bywa często

'katastrofami' historycznymi można

i s t o t n y m uzupełnieniem, o ile nie alternatywą dla te­

i pamiętać, trudność zaś polega na t y m , aby nie trwać

go dyskursu.

obsesyjnie przy urazie j a k o doświadczeniu

zrekonstruować
niczyim,

które sprawia, że, paradoksalnie, jest się świadkiem za­

Te trzy pobudzające myślowo eseje tworzą owocne
tło d l a rozpraw

łamania możliwości świadectwa, lecz by wypracować

z części drugiej naszej antologii, zwłaszcza dla tekstów

relację między pamięcią a rekonstrukcją, w której bę­

D o m i n i c k a LaCapry i Franka A n k e r s m i t a , na które

dą się one wzajemnie wzbogacać oraz krytycznie kwe­

teraz szczególnie chciałbym zwrócić uwagę. O b y d w a

stionować i która będzie uwrażliwiała na zagadnienie

poznawczo i wyjątkowo stosowne

dotyczą wydarzeń, o których E m m a n u e l Levinas pisał,

urazu psychicznego" (s. 130). I nieco dalej: „Histo­

że „rozdzierają swoją własną o s ł o n ę " .

ryczne s t u d i u m zdarzenia granicznego może pomóc

7

LaCapra, autor szeregu p u b l i k a c j i drążących bole­

wytworzyć gotowość do odczuwania lęku w d a w k a c h

sny i t r u d n y p r o b l e m historiografii H o l o c a u s t u , jak

nieparanoidalnych, która da lepszy p u n k t wyjścia po­

i możliwości pisarskiego udźwignięcia wydarzeń gra­

myślenia możliwości 'tego, czego nie da się pomyśleć'

nicznych, w s w o i m artykule rozważa zagadnienie trau-

oraz przeciwstawienia się w a r u n k o m sprzyjającym wy­

m y j a k o kategorii interpretacyjnej. Szkoda, że jest to

stępowaniu zdarzeń pourazowych; takie s t u d i u m może

tekst wyraźnie przegadany, idący nierzadko w różnych,

zatem sprawić, że powiedzenie 'ostrzeżony - uzbrojo­

często rozbieżnych k i e r u n k a c h , a miejscami po prostu

n y ' zyska n o w y wydźwięk" (s. 133). Tekst t a k i może

mętny. N i e zmienia to f a k t u , że p r o b l e m , z którym się

być o d p o w i e d n i k i e m jednostkowego

zmaga, jest ogromnie ważny.

nia", może wyposażyć zbiorowość w narzędzia do upo­

„przepracowa­

rania się z n i e c h c i a n y m i e l e m e n t a m i

P u n k t e m wyjścia artykułu jest pochodzące o d Freu­

przeszłości.

Oczywiście, jest to możliwe tylko przy założeniu, że

da psychoanalityczne i n s t r u m e n t a r i u m pojęciowe. La­

„przepracowanie" jest procesem pożądanym i że roz­

Capra stara się uczynić z niego użyteczne narzędzie ba­

ważania natury etycznej przynoszą - mniej lub bardziej

dawcze. D w a przywoływane przezeń i analizowane

zrealizowany - ale w efekcie potrzebny skutek.

w tekście pojęcia to — wspominane również przez R i ­
coeura w c y t o w a n y m artykule - żałoba i melancholia.

Budując zręby swojej t e o r i i krytycznej, LaCapra

M e l a n c h o l i a m a charakter ambiwalentny, może być

postuluje bardzo m o c n o konieczność etycznego zwro­

w a r u n k i e m żałoby, ale też może skutecznie blokować

t u w analizach wypadków granicznych. W i d z i koniecz­

jej proces. M e l a n c h o l i a jest doświadczeniem izolują­

ność wyjścia badacza poza m u r y akademii, złączenia

c y m , zamykającym jednostkę w stanie rozpaczy. W wy­

myślenia z wartościami, a n a l i t y k i z etyką. Czym wszak­

kładni Freuda melancholia to stan fantazmatycznego

że jest ów postulowany przez LaCaprę zwrot etyczny

62

�Dariusz Czaja • GUZIK Z HISTORII? DYLEMATY WSPÓ1CZESNEJ HISTORIOGRAFII

w badaniu historycznym? Powiada o n d o b i t n i e : „zwrot

Jasną rzeczą jest, że LaCapra rysując m o d e l owego

etyczny czy n o r m a t y w n y jest konieczny, lecz n i e w y ­

„zwrotu etycznego" w historiografii, podkreśla przy

starczający przy próbie przepracowania problemów,

t y m pozytywy takiego podejścia, a w m i n i m a l n y m

zwłaszcza jeśli p o j m u j e się go w kategoriach j e d n o s t k i ,

s t o p n i u eksponuje

jej zrozumienia siebie i zachowania. A b y odgrywał ja­

p r a k t y k a j e d n a k swoje. N i e w i e m , czy t a k łatwo, j a k t o

kąś rolę społeczną, m u s i być o n połączony z zagadnie­

sugeruje autor, można wyminąć napięcie

słabe jego strony. Teoria swoje,
pomiędzy

niami politycznymi. Podejmowanie t a k i c h zagadnień

„czystą" myślą a „brudną" polityką? Czy etycyzacja

wymaga połączenia ról czy też statusów p o d m i o t o ­

myślenia historycznego -

wych uczonego i krytycznego i n t e l e k t u a l i s t y ; połącze­

(nie wszyscy podzielamy te same wartości) - nie może

nia, które nie odrzuca skrupulatnej pracy n a u k o w e j

prowadzić do nadużyć? Czy t y m samym nie może się

ani nie m y l i refleksji krytycznej ze stronniczą propa­

zdarzyć, że zamienimy epistemologię dyskursu histo­

gandą, lecz umożliwia czy wręcz p o c h w a l a sposoby

rycznego na sentymentalizm g o r z k i c h żalów? A u t o r

myślenia często n i e a k c e p t o w a n e

powiada, że nie m a się czego b a ć , z n a k i zapytania m i ­

(podkr. D C )

w obrębie a k a d e m i i " (s. 156).

n i e j a k o „z n a t u r y rzeczy"

m o wszystko pozostają. Przy wszystkich j e d n a k zgło­
szonych t u wątpliwościach przekonany jestem, że p o ­

To bardzo ważne, co podkreśla L a C a p r a . D o m i ­
nanta etyczna pisarstwa historycznego nie zwalnia

stulat LaCapry - j a k o idea r e g u l a t y w n a - jest jak n a j ­

w żaden sposób z obowiązku krytycznego myślenia.

bardziej słuszny i cenny poznawczo. Jak j e d n a k będzie

Związek myśli i wartości nie może zamienić h i s t o r i i

się o n przekładał na praktykę, t o już i n n a h i s t o r i a .

w propagandową tubę. I co najważniejsze, kładzie o n

Czytając

rozważania

LaCapry, próbowałem o d ­

nacisk na t o , że m o r a l n y akcent h i s t o r i o g r a f i i nie m o ­

nieść je do bliskiego n a m polskiego k o n t e k s t u . Jeden

że być mylony z p r o s t a c k i m m o r a l i z o w a n i e m . T u nie

t y l k o wyrazisty historiograficznie k o n k r e t . O t o po lek­

chodzi o prezentowanie m o r a l n e j wyższości, ale o t o ,

turze LaCapry w nieco i n n y m świetle j a w i n a m się na

by mocno powiązać sferę myślenia ze sferą działania.

przykład dysputa publicystyczna i historyczna wokół

Aby w swoich rozważaniach wyjść - w różnych zna­

książki Jana T. Grossa Sąsiedzi-

czeniach tego czasownika - poza cieplarniane i bez­

skiego miasteczka

pieczne mury u n i w e r s y t e t u . Przy czym, j a k gdyby czu­

dyskusji historycznej o s t a t n i c h lat, j a k

jąc podskórnie opór k o n s e r w a t y w n y c h z n a t u r y aka­

nieustającemu przemieszaniu ulegały wątki poznaw­

demików, demonstruje też drobiazgowo na k i l k u w y ­

cze, etyczne, ideologiczne i polityczne. Jak w soczewce

branych przykładach, p o w o d y dla których tego rodza­

skupiły się w niej liczne p r o b l e m y związane z historycz­

ju propozycje natrafiają w myśleniu n a u k o w y m

n ą reprezentacją wydarzeń granicznych, z pisaniem h i ­

na

sptzeciw.

Historia

zagłady

żydow­

(Sejny 2 0 0 0 ) . W tej najważniejszej
pamiętamy,

storii dzisiaj, jak i z r o z u m i e n i e m jej zadań. T y m , k t ó ­

LaCapra m o c n o akcentuje fakt, że badanie h i s t o ­

rzy łapią się już za głowę, mówiąc: z n o w u Jedwabne?!

ryczne wypadków granicznych nie może być czysto p o ­

o d p o w i a d a m bez namysłu: j a k najbardziej, z n o w u !

znawcze, ale że m u s i o b e j m o w a ć w sobie m o m e n t

M a m b o w i e m nieodparte wrażenie, że w powodzi na­

etyczny, chce o n t y m samym zbliżyć naukę do życia:

miętności - skądinąd zrozumiałych - jakie wzbudziła

„Tak pojęty dyskurs obejmowałby wzajemnie p r o w o k a ­

ta książka, zniknęła szansa na poważną dyskusję m e t o ­

cyjną intetakcję między kwestionującą teorią a bada­

dologiczną: o ograniczeniach tradycyjnej historiografii

niami naukowymi mającymi w y m i a r empiryczny i h i ­

wobec rozumienia e p o k i pieców, czy też o etycznym

storyczny. Impuls etyczny tego podejścia w y m u s i też

imperatywie p o s t u l o w a n y m przez „nowe" podejścia do

być może przemyślenie na n o w o samego znaczenia

pisania h i s t o r i i . A była wyjątkowa po t e m u okazja.

etyki oraz jej stosunku do p o l i t y k i : e t y k i o t w a r t e j na

Może właśnie dopiero teraz - kiedy stopniały już

niezwykle istotną interakcję między pracą i zabawą

emocje, kiedy a n t y s e m i c k i szlam oblepiający o d po­

(...) oraz p o l i t y k i rozumianej nie t y l k o j a k o władza,

czątku tę dyskusję już opadł, k i e d y poważni historycy

lecz jako regulowane n o r m a m i współżycie. Rozumiane

przestali już mnożyć w i r t u a l n e ciężarówki z N i e m c a m i

w sensie etycznopolitycznym zainteresowanie kwestią

krążące jakoby w czasie z b r o d n i po

ptzeniesienia w badaniach n a u k o w y c h nie m u s i wcale

i uznali podstawowe rozpoznanie autora za prawdziwe,

prowadzić do sesji psychoterapeutycznych a n i n a w e t

kiedy śledztwo I P N - u zostało zakończone -

mchu ku autobiografii (...). Badacze, którzy bezpo­

(i w a r t o ) , już sine ira, zastanowić się n a d paroma k w e ­

średnio doświadczyli zdarzeń urazowych. M o g ą oczy­

stiami, t a k rzadko przewijającymi się w p o l s k i c h spo­

wiście wykorzystywać to doświadczenie w s w o i m pisar­

r a c h o Jedwabne.

stwie naukowym, i często takie pisarstwo czy dyskurs

Łomżyńskiem
można

O t , choćby n a d sprawą strategii retorycznej książki

ma zasadnicze znaczenie w próbie poradzenia sobie

Grossa, czy też zamieszczonej t a m sugestii „nowego po­

z przeszłością. A l e jest również t a k , że uwikłanie bada­

dejścia do źródeł", które odnoszą się do ofiar H o l o c a u ­

cza w pewien zbiór problemów istnieje i może być zgłę­

stu. Czy ktoś zadał sobie na przykład pytanie, dlaczego

biane dlatego, iż badacz jest w nierozdzielny sposób

książka Sąsiedzi

uczonym, działaczem etycznym i o b y w a t e l e m l u b isto­

wywarła na ogromnej liczbie czytelni­

ków t a k porażające wrażenie? Czy stało się t a k t y l k o

tą polityczną" (s. 162).

z p o w o d u samej i n f o r m a c j i o zbrodni jedwabiń-

63

�Dariusz Czaja • G U Z I K Z HISTORII? D Y L E M A T Y WSPÓ1CZESNEJ H I S T O R I O G R A F I I

skiej, czy też może i z i n n y c h - by tak rzec: k o n s t r u k -

n y c h , o tyle A n k e r s m i t premiuje raczej estetykę. Teza

cyjno-retorycznych - powodów? Czy ktoś zastanowił

na pierwszy rzut oka dziwna, a zdaje się t y m bardziej

się, dlaczego wydana n i e m a l w t y m samym czasie książ­

obrazoburcza, że odnosi się przecież do sposobu poj­

ka Tomasza Szaroty V progu zagłady

(Warszawa 2000),

m o w a n i a H o l o c a u s t u : „Każda dyskusja o Holocauście

klasyczne s t u d i u m historyczne, solidnie przecież udo­

niesie ze sobą niebezpieczeństwo uwikłania się w błęd­

k u m e n t o w a n e - rzecz traktująca o antyżydowskich po­

ne koło nieporozumień i niemoralności. W t y m wy­

gromach w okupowanej Europie, a więc mająca za te­

padku t y l k o kategoria estetyczna, to znaczy zasadniczo

mat wydarzenia równie odrażające jak te opisane w Są­

estetyczna kategoria stosowności pomoże n a m ominąć

siadach - miała tak relatywnie n i e w i e l k i odzew? C o tak

ślepe uliczki, w których poszukiwania jedynej prawdy

naprawdę oznacza powtarzana często teza, że Gross

i etycznego dobra mogłyby się zagubić. Jeżeli staniemy

„napisał złą książkę historyczną, która jednak spełniła

przed tak t r u d n y m w y z w a n i e m jak p r o b l e m H o l o c a u ­

ważną rolę"? Dlaczego w r o l i źródła znalazły się w niej

stu, to właśnie do estetyki, a nie do kategorii faktycz­

nie tylko tradycyjne d o k u m e n t y „pisane", ale także śla­

nej prawdy i moralnego dobra p o w i n n a odwoływać się

dy ludzkiej pamięci? Czy wyrzucanie przez niektórych

historia. Ostatecznym w y z w a n i e m zarówno dla pisar­

historyków a u t o r o w i Sąsiadów

b r a k u elementarnego

stwa historycznego, jak i dla samego historyka jest nie

warsztatu historycznego można rozumieć tylko jako

wyzwanie faktograficzne czy etyczne, lecz estetyczne"

wyraz troski o intelektualną rzetelność? A może także

(s. 163).

jako znak metodologicznej bezradności i w gruncie rze­

Jak to bliżej rozumieć? Pisząc o kłopotach z repre­

czy jako przyznanie się d o trudności wyjścia poza kre­

zentacją H o l o c a u s t u , A n k e r s m i t pokazuje ograniczo­

dowe koło archaicznych przyzwyczajeń? Czy powtarza­

ną rolę języka, pisarstwa historycznego, które z n a t u r y

na przez n i c h rytualna m a n t r a o obowiązującym histo­

rzeczy metaforyzuje rzeczywistość minioną (nieznane,

ryka „bezwzględnym o b i e k t y w i z m i e " nie wymaga jed­

obce poznaje za p o m o c ą tego, co znane i swojskie).

nak pewnej rewizji? I t d . , i t p . . . .

Przekonuje, że w tej szczególnej sytuacji pisarstwo za­

8

wsze będzie osłabiać i zniekształcać prawdę tamtego

To ledwie k i l k a pytań do dawnej - co nie znaczy
przedawnionej -

dyskusji o książce Grossa,

świata. Zwraca się więc w stronę sztuki, w stronę zja-.

kilka

wisk operujących m e t o n i m i a , a zatem t y c h , które nie

z t y c h , które przychodzą m i do głowy po lekturze tek­
stu L a C a p r y . Z pewnością dałoby się sformułować i c h

tyle przybliżają „obcą" rzeczywistość w zawsze kula­

więcej. Jego rozważania, nie może być t u chyba żad­

w y c h i n i e a d e k w a t n y c h t e r m i n a c h , ale które operują

n y c h wątpliwości, pozwalają na tego rodzaju pytania

wieloznacznym wskaźnikiem, są raczej drogowskazem

spojrzeć z n o w e j , odświeżającej perspektywy. N i k o g o

do przeszłości, niż zastępują ją. W ł a ś n i e sztuka, a d o ­

nie pouczają, niczego nie nakazują, ale sugerują, by

kładniej p o m n i k — i jego możliwości „poznawcze" -

przez pryzmat powinności etycznych spojrzeć na teksty

stają się głównym o b i e k t e m analizy A n k e r s m i t a .

9

historyczne traktujące o zdarzeniach, które nie tylko

By uprawomocnić swoją tezg, bierze p o d lupę dwa

filozofom nie mogły się przyśnić.

przykłady. D w a różne p o m n i k i znajdujące się w Yad
Vashem: M a u z o l e u m Pamięci i p o m n i k Dzieci. Każdy

W przeciwieństwie do pokrętnej stylistyki artykułu
LaCapry, kolejny zamieszczony w a n t o l o g i i tekst A n -

z n i c h w o d m i e n n y sposób powraca w przeszłość, każ­

kersmita odznacza się krystaliczną jasnością. Jednak

dy inaczej realizuje swoją funkcję reprezentowania,

o g r o m n y ciężar rozważań autora History and

„przypominania" przeszłości.

Memory

A/ter Auschwitz pozostaje i t u w dalszym ciągu t e n

M a u z o l e u m Pamięci „zbudowane" jest z umiesz­

sam. C o ciekawe, i w uwagach A n k e r s m i t a powracają

czonych na posadzce 22 nazw największych obozów

- bardzo precyzyjnie zdefiniowane - Freudowskie ka­

k o n c e n t r a c y j n y c h , w rogu, p o d gołym n i e b e m migocze

tegorie żałoby i m e l a n c h o l i i , niezwykle przy t y m n o w a ­

wieczny płomień. Za n i m biała, granitowa płyta osła­

torsko odniesione do p r o b l e m u i n t e r p r e t a c j i reprezen­

niająca dół z p r o c h a m i zamordowanych w obozach

tacji historycznej. T u również powraca poważny pro­

śmierci. Komentarz A n k e r s m i t a : „jak soczewka ogni­

b l e m najstosowniejszego języka, którym p o w i n n o się

skuje światło, tak p o m n i k skupia nasze uczucia, skoja­

„opowiadać" H o l o c a u s t . I t u przypomniany zostaje

rzenia i wiedzę o Holocauście w m o m e n c i e , kiedy

f u n d a m e n t a l n y dylemat pisarstwa historycznego: co

uświadamia n a m jego zaistnienie i przybliża nas do je­

lepsze? Bezstronny i obiektywistyczny język n a u k i , czy

go rzeczywistości tak, j a k t o tylko możliwe. I to wła­

apodyktyczny, zainfekowany subiektywnością

język

śnie przemienia M a u z o l e u m Pamięci w rodzaj p o m n i ­

powieści? N a u k a czy sztuka? Czysty opis i świadectwo

ka H o l o c a u s t u najstosowniejszego dla pokolenia, któ­

czy i c h artystyczne przetworzenie? Czy w ogóle wobec

re jest nadal blisko H o l o c a u s t u " (s. 173). P o m n i k jest

t y c h zdarzeń wypadających poza ludzką wyobraźnię,

t u czymś w rodzaju i n t e r w e n c j i we wspomnienia, przy­

wobec tej czerni bez dna, istnieć może jakiś język, któ­

wołuje t y l k o (?!) poprzez nazwy grozę m i n i o n e g o świa­

ry mógłby unieść jej ciężar?

ta, zakłada przy t y m uprzednią wiedzę o t y m świecie,
bez niej byłby jedynie zbiorem pustych nazw.

Przy p e w n y c h podobieństwach tematycznych oby­
d w u tekstów powiedzieć trzeba o d razu, że o ile LaCa-

I n n y rodzaj strategii upamiętnienia, i n n y rodzaj i n ­

pra akcentował p r y m a t e t y k i w badaniach historycz­

deksu pamięci prezentuje p o m n i k Dzieci. „W p o m n i k u

64

�Dańmz Czaja • GUZIK Z HISTORII? DYLEMATY WSPÓICZESNEJ HISTORIOGRAFII

tym

można

wyróżnić

trzy poziomy. N a

zewnątrz

t e n memoriał nie jest doświadczeniem

przeszłości

(expe­

(pierwszy poziom) s t o i blisko dwadzieścia k w a d r a t o ­

rience of the past),

wych słupów o różnej wysokości i ściętych czubkach.

tywacji, jakie wywołują takie p o m n i k i , jak M a u z o l e u m

t o znaczy doświadczeniem jego reak­

Niewątpliwą i n t e n c j ą artysty było pokazanie w t e n

Pamięci, ale doświadczeniem

sposób nagle przerwanego życia dzieci zabitych w get­

about the past). Jako takie zaś, doświadczenie wywoła­

tach i obozach, podczas gdy biel samych słupów sym­

ne przez p o m n i k i przez jego szczególną zdolność do

bolizuje i c h niewinność. (...) D r u g i p o z i o m odnajduje­

głębokiego poruszania naszych emocji, może osiągnąć

my w przedsionku p o m n i k a , gdzie wystawione są trój­

najwyższy stopień doświadczenia

wymiarowe zdjęcia k i l k o r g a z dzieci, których los upa­

Dzieci nie d o t y k a w pełni rzeczywistości, można p o ­

miętnia p o m n i k . A l e p r a w d z i w y m sercem p o m n i k a

wiedzieć, że jest jakoś nierzeczywisty (co w b r e w oczy­

jest poziom trzeci. Z przedsionka, po k i l k u k r o k a c h ,

wistości jest właśnie jego a t u t e m ) , nie jest zatem i nie

schodzimy niżej w zaciemniony, wąski, aczkolwiek w y ­

może być związany z żałobą, „świat", który przywołuje,

soki, ośmiokątny korytarz, otaczający ośmiokątny cen­

nigdy więc nie stanie się bliski n a m , nie będzie przez

tralny filar. O b i e strony korytarza są p o k r y t e l u s t r a m i

nas oswojony. Będzie dla nas i dla t y c h , co przyjdą po

za pleksiglasem. Jedyne oświetlenie daje pięć ner

ne-

nas j a k o t w a r t a , niedająca się zagoić rana. I na t y m

shama, czyli świec żałobnych; lustra sprawiają, że o d b i ­

właśnie polega pozytywny aspekt tej p o m n i k o w e j me­

cia świec zwielokrotniają się nieskończenie w galakty­

l a n c h o l i i . Koszmar, który ów p o m n i k przywołuje

kę świateł, z przodu, z tyłu, n a d i poniżej, t a k że każde

t r w a . Bo m a trwać.

z nich symbolizuje duszę jednego z dzieci" (s. 174).

o przeszłości

(experience

o" (s. 183). P o m n i k

-

W n i k l i w y i inspirujący tekst A n k e r s m i t a powraca

W swoim k o m e n t a r z u zwraca A n k e r s m i t uwagę, że

po raz k o l e j n y d o p r o b l e m u historycznej reprezentacji

wtażenie, jakie wywołuje na oglądających t e n p o m n i k ,

H o l o c a u s t u , kontynuując w tej mierze świetne studia

jest oszałamiające. A co ważniejsze, gdy porównać je­

Berela Langa czy Lawrence'a L . Langera, a jest o n

go działanie z M a u z o l e u m , t o po t o , by odczuć jego

ważny, bo p y t a n i a , które podejmuje, będą wciąż p o n a ­

moc, nie m u s i m y wcześniej n i c wiedzieć na temat H o ­

wiane przy każdej nowej próbie sprostania w y z w a n i u

locaustu, ta wiedza zjawia się ad oculos przed n a m i ,

przedstawienia tego upiornego świata i wciąż trzeba

przeszywa nas i p o r u s z a .

będzie się z n i m i mierzyć. M i m o że jego adresatem są

10

Po interesujących, acz r y z y k o w n y c h uwagach na

przede wszystkim historycy ( i n a t u r a l n i e historycy

temat kiczu i sztuki, „kiczowatości" (przy p e w n y m ,

sztuki), może być p o m o c n y także dla antropologa za­

dość szczególnym, r o z u m i e n i u tej kategorii) sztuki

interesowanego

w ogóle, przechodzi autor do p u e n t y swoich wywodów.

m i f o r m a m i reprezentacji H o l o c a u s t u . By wymienić

Pytanie zasadnicze jest t a k i e : który z t y c h dwóch p o ­

c h o ć b y budzącą różne reakcje wystawę Mirroring

mników lepiej, a d e k w a t n i e j , m o c n i e j zdaje

sprawę

otwartą 17.03.2002 w Jewish M u s e u m w N o w y m Jor­

z niewyobrażalnej grozy H o l o c a u s t u . A n k e r s m i t o p o ­

k u . Bez wątpienia samo t o zjawisko może być ogląda­

wiada się za p o m n i k i e m D z i e c i . By zrozumieć, dlacze­

ne z różnych s t r o n : ale bardziej może n a w e t niż dla h i ­

go, trzeba przywołać znane już z tekstu LaCapry Freu­

storyka, t o głównie p r o b l e m dla badacza mentalności

dowskie kategorie żałoby i m e l a n c h o l i i . Porównując ze

czy dla antropologa wizualności.

11

różnymi współczesnymi k u l t u r o w y ­
Evil,

sobą te dwie reakcje n a śmierć bliskiej osoby, powiada
on, że żałoba jest „zdrową" formą przezwyciężenia stra­
ty, ttudną, ale jednak akceptacją stanu istniejącego,

Po co nam historia?

ptoces żałoby pozwala cierpiącej osobie żyć w stanie
nieokaleczonym przez tę stratę. W reakcji m e l a n c h o ­

D a w n o , d a w n o t e m u , bo w r o k u 1874, F r i e d r i c h

lijnej cierpiąca osoba n i e zostaje u w o l n i o n a o d zmar­

Nietzsche obwieszczał w sławnym tekście O

łego obiektu swoich uczuć, rana po stracie pozostaje

i szkodliwości

wciąż niezagojona, poza t y m w reakcji tej m e l a n c h o l i k

histońi

dla życia

pewnością: „nadmiar h i s t o r i i szkodzi życiu".

uttzymuje się w stanie ciągłego niezadowolenia z wła­

pożytkach

z niezmąconą niczym
12

W po­

tężnej diatrybie wytoczonej przeciwko X I X - w i e c z n e -

snej osoby, mało tego: ma o n poczucie n i e n a p r a w i a l -

m u n i e m i e c k i e m u historyzmowi, w sposób m n i e j lub

nej winy wobec utraconej osoby.

bardziej dorzeczny, dowodził tezy, iż historia jest gar­

To rozpoznanie staje się podstawą k w a l i f i k a c j i oby­

b e m społeczeństw. Ze c i , którzy wstecz j e n o spogląda­

dwu pomników. Pozwala zrozumieć, dlaczego p o m n i k

ją, konserwują świat ułudy i nierzeczywistości. Ze znie­

Pamięci jest t a k i m rodzajem p o m n i k a H o l o c a u s t u ,

czulają się na widzenie w prawdzie rzeczywistości. Ze

który w najlepszej możliwej f o r m i e spełnia dla przy­

są w istocie p i e w c a m i m a r t w o t y , a nie realnego życia.

szłych pokoleń swoje podstawowe zadanie: upamięt­

Toteż „zdrożna wybujałość zmysłu h i s t o r y c z n e g o "

nienia. Otóż, M a u z o l e u m Pamięci wywołuje reakcje

w i n n a zostać poważnie ograniczona. N i e idzie o t o , by

13

przypominające kategorię „żałoby", podczas gdy p o ­

uciec o d h i s t o r i i , bo t o niemożliwe, ale by zneutralizo­

mnik Dzieci przyprawia o reakcje m e l a n c h o l i j n e : w y ­

wać jej szkodliwe działanie.

wołuje cierpienie, r a n i , nie pozwala zapomnieć. Jak re­
asumuje A n k e r s m i t : „doświadczenie wywołane przez

Bez względu n a t o , czy generalnie Nietzsche miał
I rację -

65

a raczej n i e m i a ł , by d a ć j e d e n przykład:

�Darius? Q a j a • G U Z I K Z H I S T O R I I ? D Y L E M A T Y WSPÓtCZESNEJ H I S T O R I O G R A F I I

wątpliwa i ryzykowna w kontekście XX-wiecznej h i ­

który być może pozwoli stworzyć n o w e koncepcje za­

storii apoteoza zapomnienia, przy jednoczesnej dys­

stosowania wiedzy historycznej" (s. 196). W tej sytu­

kredytacji pamięci - p r o b l e m postawiony przez niego

acji p o d s t a w o w y m p y t a n i e m nie będzie już kwestia, co

jest wciąż aktualny. Dzisiaj przyjmuje taką c h o ć b y po­

zrobić z naszą wiedzą historyczną, bo w i a d o m o , że na

stać: co n a m z tej przyrastającej wciąż wiedzy o histo­

wiele się n a m ona nie przyda, ale co - jaka potrzeba -

r i i , skoro i t a k się z niej niewiele, jak widać, uczymy.
Historia

skłania nas k u m i n i o n y m światom, bez względu na to,

magistra vitae, powiada stara łacińska senten­

jakie cele praktyczne chcemy uzyskać.

cja. Szlachetna bardzo. I nieprawdziwa bardzo. Bo czy

M a rację G u m b r e c h t , twierdząc, że nie m a m y prze­

rzeczywiście historia t o dobra nauczycielka życia? Przy

konujących racjonalizacji wiedzy o przeszłości. W jego

bliższym wglądzie okazuje się raczej, że jest t o p a n i w y ­

propozycji t y m „czymś" jest „pragnienie przeniknięcia

jątkowo tępa i bez p o l o t u ; w b r e w t e m u , co czasem

granicy, która oddziela nasze życie o d czasu poprzedza­

0 niej myślimy, uczyć tak naprawdę nie p o t r a f i . Po p r o ­

jącego nasze narodziny. C h c e m y znać światy, które ist­

stu: dydaktyczne zero. Współczesny h i s t o r y k , jeśli

niały przed naszym urodzeniem i bezpośrednio i c h d o ­

chce być wobec siebie uczciwy, m u s i zmierzyć się z t y m

świadczyć" (s. 198). I co ciekawe, zwraca o n uwagę na
to, że o w o „bezpośrednie doświadczenie" obejmowało­

paradoksem.
W ł a ś n i e do tego, nieprzyjemnego dla badacza h i ­

by możliwości nade wszystko zmysłowe: d o t y k a n i a ,

storii, schizmatycznego uczucia nawiązuje w swym

wąchania i smakowania m i n i o n y c h światów poprzez

tekście H a n s U l r i c h G u m b r e c h t , otwierając trzecią

artefakty, które je tworzyły. Koncepcja ta kładzie na­

część a n t o l o g i i . Pomijając obecne w niej jeszcze i n t e ­

cisk na n i e d o c e n i a n ą stronę zmysłową doświadczenia

resujące kwestie referencjalności podejmowane przez

historycznego. To rzadkie i niezwykle cenne zwrócenie

Joan Scott, ponowoczesne do bólu uwagi o końcu h i ­

uwagi na zmysłowy aspekt doświadczania przeszłości.

storii K e i t h a Jenkinsa, czy daleko m n i e j zajmujące

Podkreśla G u m b r e c h t , że takie dowartościowanie

problemy fallocentryczne, z którymi mocuje się Rita

sfery zmysłowej nie m u s i prowadzić do

Felski, c h c ę n a koniec skupić się jedynie n a ważnym

przeszłości. N i e ma t u m o w y o j a k i m k o l w i e k uwznio-

artykule G u m b r e c h t a , ponieważ w jego rozważaniach

ślaniu przeszłości: „Przeszłość dotknięta, powąchana

estetyzacji

dochodzi z dużą m o c ą do próby odpowiedzi n a n a j ­

i posmakowana nie staje się b o w i e m o d razu a n i pięk­

prostsze z możliwych pytań: po co w ogóle się historią

na, a n i wzniosła" (s. 198). A l e to bezpośrednie d o ­

zajmować?

Pytanie przecież f u n d a m e n t a l n e , a tak

świadczenie jest niezwykle ważne. Zapewne mało k t o

rzadko - może właśnie z p o w o d u owej f u n d a m e n t a l -

z historyków wypowiedziałby otwarcie takie o t o zda­

ności — zadawane.

nie: „Dla w i e l u uczonych liczy się raczej dotykanie

G u m b r e c h t przypomina po części rzeczy oczywiste

oryginalnego rękopisu tekstu, którego dokładna treść

1 znane, ale istotne. C h o ć b y to, że ważny d l a zachod­

byłaby łatwiej dostępna w wydaniu krytycznym" (s. 198).

niej d y d a k t y k i pomysł, by uczyć się n a przykładach,

A zatem h i s t o r y k niewiele różniłby się w t y m względzie

legł generalnie w gruzach. A l e co ważniejsze, zwraca

o d zwykłego amatora historii, który chciałby zobaczyć,

uwagę na rozplenienie się przekonania, że nie „uczymy

dotknąć, powąchać, posmakować „ślady" przeszłości.

się o d h i s t o r i i " , ale że „tworzymy historię". Pisze też

Bo może t y l k o one naprawdę są.

o złowrogich konsekwencjach przekształcenia się h i ­

W

wypowiedzi G u m b r e c h t a d o c h o d z i do głosu

storiografii w literaturę: kontestuje zwłaszcza dogmat

znany n a m już wątek

0 subiektywizmie historycznym (a raczej pewną jego

wzbogacony o nowe parametry: „Jakiż sens miałoby

konstruowania historii,

ale

skrajną p o s t a ć ) , wedle którego nie istnieje rzeczywi­

tak m o c n e podkreślanie suplementarności i nieobec­

stość, ale jedynie pragnienie dotarcia do n i e j . W za­

ności (...), gdyby nie był to przejaw n i e p o h a m o w a n e ­

m i a n za t o G u m b r e c h t proponuje, by przekształcić

go pragnienia obecności? I czymże byłoby u w y p u k l a ­

dość jałowe pytanie: co możemy zrobić z naszą wiedzą

nie nieredukowalnego dystansu, j a k i dzieli nas o d m i ­

historyczną, w bardziej intrygujące pytanie: co nas

n i o n y c h światów, jeśli nie p r a g n i e n i e m ponownego

skłania

dlaczego

i c h uobecnienia (...) - przywrócenia i c h obecności?

chcemy i c h „dotknąć"? Pisze: „Szukając odpowiedzi,

K u l t u r a historyczna żyje n i e u c h r o n n i e między dąże­

dobrze byłoby wziąć najpierw w nawias aspekt n o r m a ­

n i e m do zaspokojenia pragnienia obecności a świado­

t y w n y i wychowawczy tego pytania ('Co powinniśmy

mością, iż stawia przed sobą zadanie niemożliwe do

zrobić?') i skupić się po prostu na t y m , iż o w a wiedza

spełnienia. Jeśli więc chce ona zachować tożsamość

wzbudza trwałą fascynację. I n n y m i słowy, proponuję

i pozostać formą doświadczenia innego niż doświad­

skupić się (zarówno z perspektywy k o n k r e t n y c h badań

czenia f i k c j i , m u s i starać się 'wyczarować' rzeczywi­

historycznych, jak i teorii historii) n a zasadniczym

stość światów m i n i o n y c h , nie porównując się naiwnie

ku minionym

rzeczywistościom,

'pragnieniu rzeczywistości historycznej', które zdaje się

z magią, lecz zdając sobie sprawę z n i e u c h r o n n i e su­

tkwić u podstaw wszystkich z m i e n n y c h racjonalizacji

biektywnego c h a r a k t e r u każdej t a k skonstruowanej

1 uprawomocnień historiografii oraz h i s t o r i i j a k o dzie­

inności historycznej. Lecz gdy t y l k o k u l t u r a historycz­
na otwarcie opowie się za pragnieniem ponownego

dziny wiedzy. Dzięki t a k i e m u posunięciu zyskamy dy­
stans d o jałowych dyskusji i dyskursów -

uobecnienia (które nie jest dane z góry), m u s i stać się

dystans,

66

�Dariusz Czaja • GUZIK Z HISTORII? DYLEMATY WSPÓ1CZESNEJ HISTORIOGRAFII

kulturą ironiczną, gdyż uobecnia wówczas przeszłość

w i e k w praktyce. W świecie pieniącej się o d jakiegoś

jako 'rzeczywistość', c h o ć

czasu humanistycznej metarefleksji, która nierzadko

w i e , że każde p o n o w n e

uobecnienie t o s y m u l a k r u m " (s. 204).

staje się sztuką dla sztuki, nie jest t o , przyznajmy, wąt­

Tak więc źle i t a k niedobrze, a m e d i a c j i między t y ­

pliwość całkiem bez znaczenia. Po odpowiedź udałem

mi rozwiązaniami nie widać. G u m b r e c h t m o c n o wska­

się raz jeszcze do mądrego G o l o M a n n a , świetnego h i ­

zuje przy t y m na f a k t , że t o pragnienie obecności bywa

storyka i świetnego filozofa. Mistrza historycznych m o ­

często tłumione przez badaczy, że wydaje i m się, że

nografii i przenikliwego k r y t y k a historycznych rozpraw.

„obiektywny" ogląd rzeczywistości możliwy jest t y l k o

Z w o l e n n i k a uprawiania p i s a r s t w a historycznego,

wówczas, gdy oczyścimy nasz stosunek do przeszłości,

autora, który jeszcze w czasach przednarratywistycz-

kiedy w y e l i m i n u j e m y pragnienie bezpośredniości. Przy

n y c h m o c n o i odważnie głosił tezę o konieczności po­

czym t o dążenie do obiektywnego dystansu może przy­

w r o t u do o p o w i a d a n i a historii, jako przeciwwa­

słonić n a m pragnienie bezpośredniego doświadczenia

gi dla t w a r d y c h , scjentyficznych jej ujęć. Wreszcie, en­

rzeczywistości. Pytanie, które stawia sobie autor, jest

tuzjastycznego wyznawcy formuły Paula Veyne'a, we­

takie: czy książka historyczna może dostarczyć owego

dług której historia t o „prawdziwa powieść z l u k a m i " .

Barthesowskiego „wrażenia realności", czy dotknięcie

W szkicu p o d z n a m i e n n y m tytułem: Czy historii po­

ptzeszlości w tekście nie zamieni się w obiektywizują­

trzebna jest teoria , dość obcesowo o d n o s i się o n do

cy fakt historycznego dyskursu? Pyta o n -

myśląc

wszelkich prób przeteoretyzowanego pisania h i s t o r i i .

o swojej pracy, ale kwestia jest ogólniejszej n a t u r y -

C o raz zapytuje retorycznie: a gdzie jest teoria w arcy­

czy książka historyczna może w ogóle dostarczyć czy­

dziele M a r c a

telnikom bezpośredniego doświadczenia przeszłości?

a gdzie teoria w t y m czy w t a m t y m studium? Przywo­

A zatem, jeśli nie możemy już nauczyć się niczego

łując szereg przykładów, przekonuje, że posiadanie

0 ptzeszłości, t o przynajmniej spróbujmy d o t k n ą ć owej

t e o r i i nie jest w a r u n k i e m sine qua non u p r a w i a n i a h i ­

7

Blocha

o społeczeństwie

feudalnym,

kształcie.

storii. W zakończeniu swojego tekstu pisze t a k : „Zu­

Zbliżmy się do smaku i zapachu przeszłości. Poczujmy

pełnie nie wierzę w t o , że dziejopisarstwo cierpi na n i e ­

jej „dotknięcie" na sobie.

dostatek

ptzeszłości w jej

dojmująco

zmysłowym

W późnej twórczości Zbigniewa H e r b e r t a pojawia
się ptzejmujący wiersz Guziki.

Wiersz t e n , co ważne,

teorii.

Dziejopisarstwo jest sztuką,

która

opiera się na wiedzy. (...) Zarzut jest m i znany: k t o
p o d c h o d z i do p r z e d m i o t u historycznego bez świado­

Herberta,

mie przyjętej t e o r i i , t e n nieświadomie przemyci taką,

rozstrzelanego w Lesie Katyńskim, co przydaje m u w a ­

której następnie nie p o t r a f i obronić właśnie dlatego,

gi osobistego świadectwa. M a ł o chyba k t o dostrzegł

że przyjął ją nieświadomie. O t ó ż sądzę, że j e d n a k p o ­

w nim oprócz traumatycznej rodzinnej pamiątki, głę­

t r a f i . Tak zwana t u teoria nie jest n i c z y m i n n y m , jak

boką „historiograficzną" refleksję:

sumą l u d z k i c h doświadczeń o b e c n y c h już w l u d z k i m

jest dedykowany pamięci

kapitana

Edwarda

umyśle. Doświadczeń jego własnej e p o k i i własnego
życia, bez którego chyba żaden w i e l k i historyk nie o p i ­

„Tylko guziki nieugięte
przetrwały śmierć świadkowie z b r o d n i
z głębin wychodzą na powierzchnię

sał dziejów, następnie doświadczeń, jakie wyłoniły się
już ze studiów n a d i n n y m i p r z e d m i o t a m i i i n n y m i epo­

jedyny p o m n i k na i c h grobie

kami".

tylko guziki nieugięte

r a n t y z m u . M a n n nie mówi t u przecież, żeby się nie

potężny głos zamilkłych chórów

uczyć, nie studiować, nie być k r y t y c z n y m i t p . Jak r o ­

(...)

1 5

N i e sądzę, żeby t o wyznanie było pochwałą obsku­

z u m i e m , powiada raczej tyle, że wszelkie aprioryczne

tylko guziki nieugięte
guziki z płaszczy i m u n d u r ó w " .

14

k o n s t r u k c j e w p o d c h o d z e n i u do badania h i s t o r i i i t a k
biorą w łeb w s p o t k a n i u z empirią, że obojętnie j a k i c h

Co nam zostaje z lekcji historii? Czasem t y l k o zwy­

w y r a f i n o w a n y c h teoretycznie instrumentów historyk

czajny guzik. Guzik, który wprawdzie niczego nas nie

by się imał, n i c nie zastąpi jego własnej biografii a n i je­

uczy i nauczyć nie może, ale m a w sobie tę zadziwiają­

go

cą moc ewokacji świata, który już umarł. Leży przed

o p o w i e d z e n i a h i s t o r i i , a żadna teoria m u nie

nami jak artykuł prawdy. Przypomina ledwie u c h y l o n e

pomoże, jeśli b r a k n i e m u zmysłu e m p a t i i albo jeśli nie

drzwi do zattzaśniętej na zawsze rzeczywistości.

będzie umiał dobrze pisać.

talentów.

Nikt

nie

zwolni

go z

konieczności

Paradoks tego bez mała m a n i f e s t u antyteoretycznego na t y m wszakże polega, że m a m n i e m a l pewność,

Teoria. A praktyka?

że zgodziliby się z n i m prawie wszyscy autorzy recenzo­
wanej a n t o l o g i i . O n i też nie m a j ą przecież wątpliwo­

Po lektutze t o m u Pamięć,

etyka i historia, po tej so­

lidnej dawce teoretycznych rozpraw, ktoś mógłby zapy­
tać nie bez tacji, czy w istocie refleksje na temat kłopo1 tów metodologicznych h i s t o r i i przydają się na c o k o l ­

ści, że dziejopisarstwo „jest sztuką, która opiera się na
wiedzy".

�Dariusz Czaja • G U Z I K Z HISTORII? D Y L E M A T Y WSPÓ1CZESNE] H I S T O R I O G R A F I I

Przypisy

winę za czyny swych przodków, lecz dlatego, że w ograniczonym

J. Burckhardt, judgements on History and on Historians, b. m. w,

stopniu są odpowiedzialni za konsekwencje tych czynów (na

1959, s. 158, cyt. za: E. H . Carr, Historia. Czym jest, przel. R Kuś,

przykład to, że ktoś mieszka w domu odebranym Żydowi); mo­

Poznań 1999, s. 72

gą przepracowywać (mniej lub bardziej nieuzasadnione) poczu­

Pochwala narratywizmu. Rozmowa z Franklinem R. Ankersmitem,

cie winy lub niejasnej dezorientacji i dążyć do krytycznego dy­

„Konteksty" nr 1-2: 1997, s. 90

stansu (lub podstawowego rozróżnienia w sferze wartości i emo­

G. Mann, Dziejopisarstwo jako literatura, w: tegoż, Ludzie myśli,

cji) wobec ideologii i motywacji, które spowodowały czyny

ludzie władzy, historia, przel. E. Paczkowska-Łagowska, Kraków

oprawców", (s. 147-148)

1997, s. 10

Wedle zwiedzających podobne wrażenie robi tzw. Wieża Holo­

Y. H . Yerushalmi, Znaczenie w historii, pamięć i pisanie historii. Po­

caustu w zaprojektowanym przez Daniela Libeskinda Muzeum

stawy biblijne i rabiniczne, przel. D. Czaja, „Konteksty" nr 1-2:

Żydowskim w Berlinie, w tej kwestii por. też uwagi J. K. Lenar­
towicza, Architektura trwogi, „Konteksty" nr 3-4: 2003, s. 321-

2003, s. 55-67
P. Ricoeur, Nadużycia pamięci naturalnej: pamięć

330

powstrzymana,

pamięć manipulowana, pamięć narzucona, przel. W. Bońkowski,

O niejednoznacznych próbach zmierzenia się z przedstawieniem

„Konteksty" nr 1-2: 2003, s. 41-54

Holocaustu przy wykorzystaniu form odwołujących się do per­

K. L. Klein, O pojawieniu się pamięci w dyskursie

spektywy dziecka i dziecięcej wrażliwości (powieść I . Kertesza

historycznym,

przel. M . Bańkowski, „Konteksty" nr 3-4, s. 42-56

Los utracony, film R. Benigniego Zycie jest piękne, komiks A.

E. Levinas, Trudna wolność. Eseje o judaizmie, Gdynia 1991

Spiegelmana Maus, praca-zabawka Z. Libery L E G O . Obo'z kon­

Jednym z niewielu głosów, które uznały za stosowne odnieść się

centracyjny) piszę w tekście Jak to powiedzieć? Jak TO powiedzieć?

do niektórych z wymienionych kwestii, byl ważny tekst - co cie­

Strategie dziecięce (w druku)

kawe antropologa, a nie historyka - Joanny Tokarskiej-Bakir

F. Nietzsche, O pożytkach i szkodliwości historii dla życia, w: te­

Obsesja niewinności, „Gazeta Wyborcza", 13-14.01.2001

goż, Niewczesne rozważania,

Nawiasem mówiąc, wielu mieszkańców dzisiejszego Jedwabne­

Michalski, Kraków 1996, s. 95

go (jak i niezłomnych obrońców ich dobrego imienia) mogłoby

Tamże, s. 158

np. skorzystać z mądrej i dalekiej od taniego moralizowania

Z. Herbert, Guziki, w: tegoż Rovigo, Wrocław 1992, s. 21

uwagi LaCapry: „Potomkowie oprawców mogą - zapewne po­

G. M a n n , Czy historii potrzebna jest teoria!, w: tegoż, dz- cyt.,

winni - podjąć pracę pamięci i żałoby nie dlatego, iż ponoszą

s. 70-71

Aldona Mickiewicz - Stłuczki, 1988, olej na płótnie, 40x50

68

przeł. M . Łukasiewicz, posłowie K.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
