<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="9949" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/9949?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T16:27:16+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="9927">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1297ea182195acfab197aa423c2b21fe.pdf</src>
      <authentication>7108a7a9bae7028bfd0a811973bbcab2</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118313">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3145</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118314">
              <text>1988</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118315">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2945</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118316">
              <text>"I co nam z tego zostało". Glossa do rozmowy z Piotrem Skrzyneckim / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.1-2</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118317">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.1-2, s.113-114</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118318">
              <text>Z. B., C. R.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118319">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118320">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118321">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118322">
              <text>„I CO NAM Z TEGO ZOSTAŁO"
GLOSSA DO ROZMOWY Z PIOTREM SKRZYNECKIM

Przedstawiony t u zapis t o f r a g m e n t r o z m o w y , jaką przepro­
wadziliśmy z P i o t r o m S k r z y n e c k i m p o d koniec m a j a 1987 r . Są

artystów

szczególnie

gorącą

owację

zgotowano

Andrzejowi

W a j d z i e . I g o r T r y b o w s k i , pełniący rolę gospodarza Pałacu S z t u k i ,

t o f r a g m e n t y większej całości i wymagają p e w n y c h wyjaśnień

wygłosił okolicznościowe przemówienie. Po c z y m goście tłumnio

i uzupełnień. „Całość" t o także ciąg wydarzeń, spotkań, okolicz­

r u s z y l i k u wejściu. W y s t a w a

ności w j a k i c h miała miejsce t a r o z m o w a . Umawialiśmy się n a

z t r u d e m mógł pomieścić ciągło napływające rzesze widzów. N a

to s p o t k a n i o dość długo, g d y t y l k o nadarzyła się okazja i P i o t r

w o l n y m s k r a w k u przestrzeni w pierwszej sali zaraz u wojścia

wrócił ze Szczawnicy okazało się, że czasu na rozmowę pozostało

trzy pary z K l u b u

niewiele. P i o t r zaaferowany

f o k s t r o t a , walca i t a n g o . Wioczorem odbył się r a u t w salonach

był p r z y g o t o w y w a n i e m

kolejnego

Tańca

została o t w a r t a . Pałac S z t u k i

Towarzyskiego

W D K odtańczyły

w y d a r z e n i a — w y s t a w y w Pałacu S z t u k i . B y ł t o o s t a t n i week-end

i n a dziedzińcu P i w n i c y , połączony z pokazem filmów o P i w n i c y ,

m a j a , tuż przed w i e l k i m świętom j a k i m była trzecia w i z y t a

oraz loterią fantową. 21 lipca miała miejsce joszczo j e d n a u r o ­

Papieża w Polsce. Pamiętam j a k P i o t r cieszył się z posiadanego

czystość —• r e c i t a l A n n y Szałapak w P i w n i c y p o d B a r a n a m i .

specjalnego

Dlatego

zaproszenia

n a uroczystą mszę św. n a W a w e l u .

zaprozentowano

rozmowy

z

Piotrem
tytułom

ważne t y l k o z d o w o d e m o s o b i s t y m , a P i o t r nio miał p r z y sobie

, , I co n a m z togo zostało?". Jesteśmy świadomi, żo f r a g m e n t y

d o w o d u tożsamości, więc służby porządkowe nio przepuściły

te w pewnej

go do K a t o d r y .

B y ć może, że atmosferę P i w n i c y i k l i m a t u w j a k i m ona jest

nasza odbywała się w piątek. Następnego d n i a

P i o t r prowadzić miał K a b a r e t , nie mogliśmy go męczyć z b y t

opatrzylibyśmy

t y m samym

Skrzyneckim

Rozmowa

chętnie

t u fragmonty

J a k się okazało później, n a W a w e l u nie był. Zaproszenie było

t y l k o mierze oddają atmosferę t y c h

wydarzeń.

odbierana przybliżą przodrukowano artykuły p o o t k i Agnieszki
Osieckiej i otnologa — L u d w i k a S t o m m y .

długo. P i o t r i t a k był już po części nieobecny, żył już wystawą,

Z.B.

i j a k wszyscy zbliżającą się wizytą J a n a Pawła I I . Spotkanie
z P i o t r e m miało przebieg niezwykły. Jechałem z W a r s z a w y pełen
n i e p o k o j u , nie zdążyliśmy wcześniej spotkać się z kolegami,
żoby porządnie przygotować i zestroić p y t a n i a . W i o d z i a l o m też,
żo nio będzie już na t o czasu. P i o t r życzył sobie, żebym spotkał
się z n i m wcześniej z a n i m siądziemy w P i w n i c y wszyscy r a z e m .
P i o t r o d początku do końca b y l reżyserem tego s p o t k a n i a i t e j
r o z m o w y . Miałom czokać n a P i o t r a w barze V i s a V i s o godz.
5 p o południu. Przyszedłem trochę wcześniej, chwilę po 5-tej
pojawił się P i o t r . Zamówiliśmy kawę i t a m rozpoczęła się roz­
m o w a . N i e miałem ze sobą kieszonkowego m a g n e t o f o n u , bo raz,
że nie wypadało, a d w a , żo umówiliśmy się z k o l e g a m i , że p r z y ­
niosą go do P i w n i c y i t a m dopiero zaczniemy nagrywać w y p o ­
w i e d z i P i o t r a . Byliśmy umówieni w P i w n i c y n a godz. 9 wieczór,
P i o t r j e d n a k postanowił zmienić t e n p l a n . Poprosił swojego
przyjaciela

rzeźbiarza, b y uprzedził

czekających

w

Piwnicy

Anię, Czesława i Z b y s z k a , że możemy się nieznacznie spóźnić.
M n i e zaś zaprosił n a kolację do swych przyjaciół. Po

drodze

kupił już nie b u k i e t a o g r o m n y stos róż d l a p a n i d o m u . W re­
zultacie nieprzewidziana k o l a c j a opóźniła nasze s p o t k a n i o o 2
g o d z i n y . Jakież było m o j e zdziwienie, g d y r o z m o w n y do t e j p o r y
P i o t r niecłiętnio i z o p o r a m i zaczął odpowiadać na pierwsze nasze
p y t a n i a . M i m o t y c h początkowych trudności r o z m o w a potoczyła
się w t e n sposób, żo w zasadzie p r e z e n t o w a n y t u j e j zapis jest
w i e r n y m o d t w o r z e n i e m tego, o c z y m rozmawialiśmy w P i w n i c y ,
a t y l k o w pewnej

mierze

został uzupełniony o wcześniejsze

i późniejszo w y p o w i e d z i P i o t r a . D o całości tego s p o t k a n i a b o w i e m

W y p o w i e d z i P i o t r a Skrzyneckiego o święcie i sposobie i s t nio k a b a r e t u „ P i w n i c a " kojarzą się z wieloma t e z a m i należącymi
do k a n o n u antropologicznego. P r z y p o m n i e n i e niektórych z n i c h
może być rekonstrukcją „piwnicznej o n t o l o g i i " , o któroj m i s t r z
P i o t r — j a k t o a r t y s t a — nio chce mówić, zbywając n a t a r ­
czywe p y t a n i a żartem l u b aneg;dotą. „ P i w n i c a " m a j e d n a k swoje
„drugie

k u l t u r o w o d n o " . Docioranie

w y s t a w y . Po c h w i l i poszliśmy kupować jabłka n a R y n k u K l e p a r s k i m , które później P i o t r położył n a słomie p o d choinką
w sali wypełnionej p r a c a m i i pamiątkami D y m n e g o . Byliśmy
świadkami j a k P i o t r usiłował targować się ze sprzedawcą, który
postawił w a r u n e k : j a k P a n , Panie P i o t r u s i u , sprzeda m i t a n i e j
b i l e t do K a b a r o t u , t o j a P a n u opuszczę na jabłkach. P i o t r opo­

„Dziś dopiero na naszych oczach, święto z a n i k a bądź też —.
jego postać o d m i e n i a się w sposób zasadniczy. Święto zawsze
najsilniejszą d l a siebie oporę znajdowało w s w o i m przeciwieństwie,
w mnóstwie niewiarygodnie nieraz ciężkich, bo zapołnionych
pracą p o n a d siły, nieraz zwyczajnych d n i ; święto było czymś
k o n i e c z n y m , niezbędnym; jeśli n i e nadawało w ogóle sonsu
l u d z k i e j egzystencji, t o ją rozświetlało i uszlachetniało... o d t o j
p o r y więc, k i e d y święto w dotychczasowej swojej formie bardzo
już oczywiście zaczęło gasnąć —• uczeni różnych d y s c y p l i n w y ­
r u s z y l i w gorączkową pogoń za świętem. Paradoksalnie — i m
bardziej t r a d y c y j n e święto gaśnie —• t y m więcej o n i m w i e m y ,
więcej jeszcze o n i m myślimy i s p e k u l u j o m y n a jego t e m a t "
(Marian Pilot)
,,W owej platońskiej i d e n t y f i k a c j i z a b a w y i świętości b y n a j ­
m n i e j świętość nio zostaje pomniejszona w s k u t e k tego, iż nazwana
zostaje zabawą, lecz zabawa podniosiona zostaje dzięki t o m u , iż
pojęcio t o uznaje się nawet w najwyższych rojonaeh ducha...
Człowiek może bawić się n a o w y m poziomie k i o d y zabawa wyraża
piękno i świętość..."
(Johan H u i z i n g a )

wiadał o w i g i l i a c h w P i w n i c y , n a których zawsze musiały być
jabłka. Po godzinie 17-tej nastąpiło uroczysto otwarcie w y s t a w y .
Otwarcie — jakiego n i o wyobrażam sobie w żadnym

innym

mioście. P i o t r stał z tubą n a stopniach u wejścia do Pałacu
S z t u k i i witał gości. P u n k t u a l n i e o 17-toj strażak odegrał hejnał
M a r i a c k i , t y m razem nie z wieży a przed wejściem do Pałacu
S z t u k i . Chór k r a k o w s k i e j Szkoły Muzycznej p o d d y r . Zbigniowa
C i u r a b y odśpiowal okolicznościową kantatę. Pośród w i t a n y c h

mimo

bądźmy ostrożni w formułowaniu k a t e g o r y c z n y c h osądów —•

Zastaliśmy P i o t r a

rano w Pałacu S z t u k i , gdzie trwały ostatnio prace p r z y montażu

„dna",

na różno sposoby.

należą również nasze r o z m o w y j a k i e miały miejsce w d n i u o t w a r ­
cia w y s t a w y , , I co n a m z tego zostało

do tego

oporów P i o t r a jest fascynującym zadaniem p o d e j m o w a n y m już

„Wszystko cokolwiek d o t y c z y s z t u k i n i e jest obce e t n o l o g o w i .
N i o może się o n t y m nie interesować, dlatego przede w s z y s t k i m ,
żo s z t u k a jest częścią k u l t u r y , alo możo także z bardzioj określo­
nego p o w o d u : s z t u k a jost w najwyższym s t o p n i u o w y m objęciom
władzy n a d naturą przez kulturę, a t e n właśnie t y p zjawisk s t u ­
diują

etnologowie..."
(Claude Levi-Strauss)

113

�,,To, żo t e a t r i święto щ ariragonistycziie, powiedział już

„Święto

nio poddaje

się

żadnej

utylitarnej

interpretacji

Rousseau w swej odpowiedzi D ' A l a m b f - r t o w i , podsuwając w t o n

(jako

sposób toma; do uic kończącej się refleksji, ki-óra i nas pożywia...

wszelkiej utylitaruości i p r a k t y c y z m u ; stanowa chwilowo wejście

odpoczynek,

odprężonio i t p . ) . Ono właśnie u w a l n i a od

Święto wygląda zupoluie inaczej, zakłada b o w i e m , że społeczeń­

w świat u t o p i j n y . Święta nio da się również sprowadzić do określo­

stwo l u b p r z y n a j m n i e j jakaś węższa wspólnota sama z siebie

nej organicznej treści ( n p . wydarzenia historycznego oznaczonego

czyni widowisko... Święto nie dzieli g r u p y looz w y w o l u j o wewnę­

przez dano święto) — wydziera się ono b o w i e m poza

t r z n y d y n a m i z m . . . k o l e k t y w n a substancja ożywia się i t w o r z y

wszelkiej ograniczonej treści. N i e da się też odorwać święta od

jedną całość, która się sobie przedstawia, sama siebie t e a t r a l i z u -

życia cielesnego, od życia z i e m i , p r z y r o d y , kosmosu. W czasio

je... Święto nie izoluje j e d n o s t k i , daje jednostce możliwość spo­

święta n a w e t i 'słońce gro n a niebie'. I s t n i e j e niejako odrębna

żywania społecznej substancji w w i e l k i m akcie spełnienia się

świąteczna

granico

pogoda..."

emocji i relacji. Jest wymianą usług, gestów, dóbr l u b słów.

(Michaił B a e h t i n )

Przyśpieszeniem relacji miedzy g r u p a m i i ludźmi. D a r o m wreszcie,
rywalizacją w d a w a n i u . . . "

(

J

e

a

n

Duvignaud)

„Panująca władza i panująca p r a w d a nie w i d z i siebie w zwier­
ciadle czasu, dlatego też nio w i d z i swego początku, granic i końca,

... „ N a w e t w najbardziej zdosakralizowanym spoleczeństwio
współczesnym większość

'niewierzących' n a d a l zachowujo

się

religijnie, chociaż nie zdaje sobie z tego sprawy. M a m y t u na
myśli nie t y l k o 'zabobony'

i ' t a b u ' wspólczosnego

nie w i d z i swej starej i śmiesznej t w a r z y , k o m i z m u swoich roszczeń
do

wioczności i nieodwołalności.

Więc przodstawiciole

władzy i starej p r a w d y z najpoważniejszą

starej

miną, w poważnej

człowieka,

t o n a c j i dogrywają swojo rolo wówczas, g d y widzowie o d d a w n a

które wszystkio mają magiczno-religijną strukturę. A l e człowiek

już się śmieją. N a d a l przomawiają poważnym, m a j e s t a t y c z n y m ,

współczesny, który uważa się za istoto nicreligijną, n a d a l za­

budzącym lęk, groźnym t o n e m władców l u b .apostołów 'wiecznych

chowujo duży zbiór z a k a m u f l o w a n y c h mitów i zdegenerowanych

p r a w d ' nie zauważając, że czas sprawił iż t o n ten s t a l się w i c h

rytuałów... O b c h o d y Nowego R o k u czy oblewanie nowego miesz­

ustach śmieszny, żo przekształcił starą władzę i starą prawdę

k a n i a , chociaż zeświecczono, umiał zachowują strukturę rytuału

w karnawałową zapustną kukłę, w śmieszno straszydło, któro I n d

odnowy.

zo śmiechem wdóczy po p l a c u . . . "

To

ximo

zjawisko można zaobsorw ow nć w zabawach

i przyjęciach... Można b y napisać cały t o i n n a t e m a t nutów
współczesnego

człowieka

i m i t o l o g i i z.o. amuflowanej

w

(Michaił B a e h t i n )

jego

u l u b i o n y c h książkach czy sztukach... N a w e t l e k t u r a posiada m i ­
tologiczną funkcję, nio t y l k o dlatego,

żo zastępuje

recytację

mitów w archaicznych społeczeństwach.,, lecz przede w s z y s t k i m
dlatego, że oddając się lekturze człowiek współczesny żywicuje
'ucieczkę z czasu' analogiczną do 'wyjścia z czasu' dokonywanego
przez m i t y . . . "

(Mircea

Eliade)

„ O d y śpiewam —• mówił I o n do Sokratesa — wychodzę z sie­

„... H u m o r jost przeciwieństwem patosu, jest t o t r i c k , za
pomocą którego wydarzenie ulega pomniejszeniu, t a k j a k byśmy
p a t r z y l i na nio przez odwróconą lnnotę... h u m o r z t r u d o m prze­
skakuje społeczno szczeble, jogo świat jost światom równości,
w t y m t k w i i s t o t a jogo ludowości i domokratyczności... wygląda
na t o j a k b y w i e l k i , wstrząsający śmiech h i s t o r i i brzmiał stało
od dołu..."
( K a r o l Capek)

b i e , płaczę, żeby i n n i płakali, boję się, żeby przyprawić o strach
słuchaczy. Lecz w głębi duszy w i o m dobrze, co robię, i w i e m
również, że później będę się śmiał, ponieważ uczciwie zarobilom
swojo pieniądze. K t ó ż więc jest a u t o r o m ' ! T e n , który płacze, czy

„ K o m i z m jost poczuciem absurdalności i wydajo się bardzioj
boznadziejny o d t r a g i z m u , k o m i z m nie daje wyjścia z s y t u a c j i . . . "
(Eugeno Ionesco)

t e n który się śmieje ? Któremu z nicłi przypisać w y k o n a n o dzieło 1
O d b i o r c a n a p o t y k a pierwszego z n i c h — zamaskowaną postać,
która g r a przowidzianą d l a niej rolę. I d z i e za nią, i t o p o w i n n o m u
wystarczyć. B o jeżeli n i e , jeżoli szuka drugiego z n i c h — a r t y s t y
w życiu p r y w a t n y m , a k t o r a p o s p e k t a k l u , rozczaruje się. Lecz

„Jeżeli świat stanął n a głowie, t y l k o fikając koziołki można
zająć

właściwą

pozycję...

jeśli wolność

staje

się

błazenadą,

błazenada staje się wolnością..."

być może w t e d y dopiero dano m u będzio poznać aż do końca

(Jan

pełny m e c h a n i z m wszolkioj twórczości..."
(Mieczysław Porębski)

Wybrał:

Kott)
CR.

P R Z Y P I S Y
Так pisał o t e j sesji J . Walc w a r t y k u l e Pieśń ujdzie cało
zamieszozonym w „ P o l i t y c e " z 2 0 . X I . 1970, n r 4 7 : „Jeżeli się n a d
t y m w s z y s t k i m poważnio zastanowić, wydaje się człowiekowi
niesamowite, żo jedną z istotniejszych uroczystości jubileuszo­
w y c h Piwniicy była sesja n a u k o w a zorganizowana w siedzibie
krakowskiego oddziału Polskiej A k a d e m i i N a u k p r z y uł. Sław­
k o w s k i e j , а w p r e z y d i u m zasiadali n i . i n . : prozes krakowskiego
oddziału P A N , p r o f . M a r i a n Mięso wieź, prezydent m . K r a k o w a
J e r z y Pękala, d y r e k t o r W y d a w n i c t w a Literackiego A n d r z e j
K u r z , doc. J a n Błoński i wreszcie A n d r z e j W a j d a , a prof. Wła­
dysław T a t a r k i e w i c z nio zdołał przybyć z Warszawy t y l k o zo
względu n a s t a n zdrowia, m i m o iż m i a l już g o t o w y referat i prze­
praszał zgromadzonych za zawód pięknym sążnistym telegramom.
N i c też dziwnego, że referaty na sesji wygłosili w y b i t n i k r a k o w s c y
uczeni r o z m a i t y c h specjalności podkreślając wa,go działalności
P i w n i c y w w i e l u aspektach. Prof. J u l i a n Aleksandrowicz rnówil
o j e j uzdrawiającym charakterze, prof. K a z i m i e r z K o w a l s k i
podkreślał rolę zabawy w procesie e w o l u c j i , zwracając, uwagę,
iż bodaj najistotniejszą różnicą, między człowiekiem a zwierzę­
ciem jest l u d z k a zdolność do zabawy rozciągająca się poza okres
dzieciństwa. Prof. K r y s t y n a Pisarkowa wskazywała, j a k prze­
łamując scliomaty naszego poznania opartogo n a poczuciu p o zaozasowości języka P i w n i c a t o poznanie pogłębia, jednocząc się
t y m s a m y m z nauką. Wspaniały referat socjologiczny wygłosił
p r o f . Stefan M o r a w s k i , o t r a d y c j i żartu w k r a k o w s k i m środowisku
profesorskim mówił p r o f . H e n r y k M a r k i e w i c z , a p r o f . Józef
M i t k o w s k i j a k o znawca dziojów zamierzchłych przypomniał,
1

114

j a k w l a t a c h 50-t.ych profesorska k o m i s j a ds. d y s c y p l i n y studiów
prowadziła zasadnicze dyskusjo zo studentem P i o t r o m Skrzy­
n e c k i m n u t e m a t p o t r z e b y s t u d i o w a n i a klasyków.
W zamykającym sesję roferacie doc. J a n Błoński nawiązał do
joj m o t t a , w y z n a n i a w i a r y p i w n i c z a n wziętego z Pascala: j e d y n a
rzecz, która nas pociesza w naszych n i e d o l a c h , t o r o z r y w k a —•
a wszelako t o jost największa z naszych n i e d o l i , ona głównie
przeszka,dza n a m myśleć o sobie i g u b i nas niepostrzeżenie. D o ­
cent Błoński stwierdził, że P i w n i c a biorąc żywy udział w swojej
współczesności i czerpiąc jednocześnie p o l n y m i garściami z h i s t o r i i
m u s i silą rzeczy łagodzić a n t y n o m i e łącząc coraz t o silniej niedolę
i pociechę.
Zauważył wreszcie Błoński, że najistotniejsza różnica między
Blaise Pascalem a P i o t r o m S k r z y n e c k i m jest t a k a , iż Pascal
n i g d y żadnej sesji n a u k o w e j nio zy/olał i na t y m —- a właściwie
n a szampanio p o d a n y m przez kolnorów o d W i e r z y n k a — n a j ­
bardziej k r a k o w s k a jaką można sobie wyobrazić uroczystość
została zakończona, choć t r u d n o t u mówić o j a k i m k o l w i e k za­
kończeniu, g d y jodna impreza g o n i drugą, g d y h i s t o r i a toczy się
nieprzerwanie".
Obszerną relację z t y c h obchodów zawarł M . Sienkiewicz
w rozmowie z J . Olczck-Ronikierową i P i o t r e m Skrzynockirn,
zob. M . Sienkiewicz, Zabawa w Jubileusz, rozmowa z J . Ołczak-Ronikierową i P. S k r z y n e c k i m , L i t e r a t u r a z 1 9 . X I I . 1 9 7 4 .
2

3

1974

M . Szybist, Jubileusz

Kraszewskiego,

Echo K r a k o w a , 2 0 . X I .

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
