<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="9948" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/9948?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T17:24:28+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="9926">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/71e3e73710710a8b2c624c2a2ccb3dd4.pdf</src>
      <authentication>9b8c6ee54b8f57b00ef0ff1f8656199d</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118303">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3144</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118304">
              <text>1988</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118305">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2944</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118306">
              <text>O święcie i świętowaniu. Rozmowa z Piotrem Skrzyneckim / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.1-2</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118307">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.1-2, s.107-112</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118308">
              <text>Benedyktowicz, Zbigniew</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118309">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118310">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118311">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118312">
              <text>Zbigniew

Benedyktowicz

O ŚWIĘCIE I ŚWIĘTOWANIU, ROZMOWA Z PIOTREM SKRZYNECKIM
(Z U D Z I A Ł E M Z B I G N I E W A

FIJAKA,

CZESŁAWA

ROBOTYCKIEGO I A N N Y

Przygotowujemy

Z . B . Panio Piotrze, niech m i będzie w o l n o wyrazić nasz'a

SZAŁAPAK)

właśnie n u m e r pisma poświęcony

świętu

radość, że możemy gościć w Pańskiej P i w n i c y i że P a n przyjął

i świętowaniu. Nio wyobrażamy sobie tego t e m a t u bez Pana.

zaproszenie do tej r o z m o w y , i będzie gościem na naszych łamach.

Przez to 30 l a t tworzył P a n i stworzyd nie t y l k o niezwykle zja­

Niedawno P i w n i c a uczciła W i e l k i m B a l e m swoje 30docie. Przez

wisko a r t y s t y c z n e , alo stworzył P a n —• już sam, pojedynczo

to l a t a P a n i Artyści z P i w n i c y stworzyliście zjawisko u n i k a l n o ,

— u n i k a l n y s t y l bycia. Z w r a c a m y się zatem do Pana j a k o do

niepowtarzalno, niezwykło, wymykające

się wszolkim k l a s y f i ­

współinscenizatora

współorganizatora i — j a k t o o P a n u się

k a c j o m . Z g o d n i są co do togo a u t o r z y l i c z n y c h p u b l i k a c j i o P i w ­

mówi — do Spiritus

n i c y Jostościo — a P a n w szczególności „ ż y w ą legendą", uoso­

obcłiodów i uroczystości od r a z u z obcosowym p y t a n i o m : Panio

bieniem K r a k o w a . W a r s z a w i a k

Piotrze, c z y m jest święto, n a c z y m polega jego i s t o t a , czym jost

chętnie powiedziałby

miejscu, żo jest P a n F r a n c o m Fiszerem

Krakowa,

w tym
Francom

wedle Pana i d l a Pana świętowanie ?

Fiszerem w naszej współczesności. Jednocześnie wyrastacio da­
leko poza i p o n a d t e n Kraków. N i e c h więc Pana nio d z i w i , że po

P i o t r S. N i e , nie mogę odpowiedzieć na t o p y t a n i e n i c . J a
mogę t y l k o opowiedzieć P a n u o wystawie

teatrologach, l i t e r a t u r o z n a w c a c h , socjologach, filozofach, języko­
znawcach,

biologach, przedstawicielach

medycyny

—

nawią­

zuję t u do sosji n a u k o w o j , j a k a odbyła się z o k a z j i 20-lecia P i w n i c y

n a przykład...

A.S. ... Właśnio, Piotrze, co z tą wystawą, wszyscy są szalenie
zaniepokojeni, że wynosisz wszystko z P i w n i c y , że t u n i c nie
zostanie.

w 1976 r . w K r a k o w s k i m Oddzialo P A N , gdzie m . i n . o u z d r a ­

P i o t r S. N o t a k , oczywiście! B o wystawa nazywa się „Co n a m

1

wiającym charakterze P i w n i c y mówił Prof. J u l i a n Aleksandro­

movens t y c h wszystkich n i e z a p o m n i a n y c h

z tego zostało..."

wicz — intorosują się Panem teraz etnografowie. Jest P a n , możo

... Nie m o g j powiedzieć, bo wie P a n co, sprawa święta t o jest

P a n być, fascynującym o b i e k t o m , przepraszam, p o d m i o t e m dla

sprawa, bo j a w i e m — wszystkiego. J a mogę tyłko P a n u po-

wszelkich możliwych

badań p o d e j m o w a n y c h

przoz

historyka

k u l t u r y , d l a etnologa, zwłaszcza zaś dla t y c h etnologów, którzy
chcieliby się zajmować b a d a n i e m współczesnej k u l t u r y .
jeszcze bardziej uzasadnić t o nasze etnograficzne

wiodzić, żo za d w a tygodnio będzie w y s t a w a w Pałacu S z t u k i —•
niebywałe...

Żeby

Z . F . T o też będzie święto...

zainteresowanie

P i o t r S. A święto... Co to jost święto? W gruncio rzeczy t o

P a n o m , posłużę się anegdotą. K i o d y jeszcze przed tą rozmową

są sprawy w głębi poważniojszo, j a k religia, j a k rytuały... N i o

wstąpiłem w Warszawie

mogę Panio, woźmy nabożeństwa majowo, które teraz odbywają

do sąsiadującego z n a m i w I n s t y t u c i e

S z t u k i Działu T e a t r u , żeby „zasięgnąć języka", żeby dowiedzieć

się po kościołach. Był P a n ? J a b y lem, widziałem — fantastyczno,

się czy ktoś zajinujo się Piwnicą, dowiedziałem się, że niestety

fantastyczne...

n i k t . . . P a n i , z którą rozmawiałem, w y b i t n a specjalistka w dziodzinio t e a t r u p o w i o d z i a l a :

C R . Pamiętam Piotrze, nie w i c i n czy T y sobio t o p r z y p o m i ­

bo m y się twórczością amatorów,

nasz, bo t o było już dość dawno, jakieś piętnaście l a t t o m u , j a k

czy t o a t r e m a m a t o r s k i m — t a k jakoś powiedziała — w zasadzie

rozmawialiśmy u takiego p l a s t y k a , o n m i a l pracownię n a Zwio-

nic z a j m u j e m y . "

rzyńcu, n a s t r y c h u t a k i m o k r o p n y m . Pamiętam j a k staliśmy t a m

Było to powiedziano z wielką życzliwością, po-

wiodziałbym nawet z p e w n y m zakłopotaniem, wcale nie „oconia-

i całą noc rozmawialiśmy. J a mówiłem o różnych

j ą c o " , t y l k o t a k po p r o s t u opisowo, i n f o r m a c y j n i e , żebym się nio

poznawania rzeczywistości, byłem w t e d y „taki mądry", młody,

rozczarował, jeśli b y gromadzona

dokumentacja

dość skąpa... T a k więc, pemiow.ż nasze

sposobach

okazała się

twierdzący, że otnologia jost mądra na wszystko, że wszystko

etnograficzno-etnolo-

n a m tłumaczy. Rozmawialiśmy o różnych sposobach istnienia

giczne pismo zajmuje się także twórczością amatorską, sztuką,

człowieka w świoi ie. I T y na te wszystkie moje w y w o d y mówiłeś,

która w y m y k a się w s z y s t k i m k l a s y f i k a c j o m , i która

znajduje

że nie potrzebna

się na l a k zwanych

gmachu

„Alo ostatecznie to wszystko jest poezja". Czy to miejsce decy­

„niższych"

piętrach

wielkiego

jest t a etnologia, że wszystko

jest

poezją:

S z t u k i , więc P a n zo swoją Piwnicą będzio w naszym piśmie na

dowało o sposobie Twojej argumentacji ? W r a c a m do tej s y t u a c j i ,

swoim miejscu.

bo ona bardzo m i utkwiła w pamięci. Bo w tej c h w i l i powiedziałeś
właściwio, że dla Ciebie wszystko jest świętem, żo święto ,,to jest

W 1974 r o k u po obchodach Jubileuszu k u czci

Kraszewskiego

(było t o odtworzenie, w 95-tą rocznicę uroczystości 50-lecia jogo

sprawa w s z y s t k i e g o " . Co decydowało w t e d y o Twojej

pisarstwa, j a k i e odbyły się w K r a k o w i e , a więc właściwie 145-lecie
pisarstwa Kraszewskiego ) Maciej
2

Szybist

t a k pisał w „Echu

wypowie­

d z i , czy to miejsce, czy Twoje przekonanie, czy T w o j a przekora ?
P i o t r S. Czy to sprawa miejsca? T a k , pamiętam tę pracownię,
to była bardzo p o e t y c k a pracownia, alo wiesz, j a dzisiaj nie

K r a k o w a " : Jeżeli Państwo zobaczycie pewnego pięknego dnia

powtórzyłbym już togo zdania. On m a inną pracownię w i n n y m

na błoniach k r a k o w s k i c h wielką defiladę i przeciągający przed

miejscu, i to co teraz r o b i , t o przepraszam, to jest galautoria...

trybuną t a b u n k a w a l e r y j s k i c h k o n i z ułanami na nich

obok

On

wtedy

kłamał swoją

pracownią, swoim sposobem

bycia.

ambasadorów obcych mocarstw i rzesze k r a k o w i a n za szpalerami

A ja — z a n i m spotkaliśmy się t u wszyscy razem — mówiłem już

p i e c h o t y to nie będzio to oznaczało, iż kręcą f i l m o czasach

Waszemu koledze, żo dla m n i e Piwnica to nie jest t y l k o sprawa

przedwojennych

miejsca, K r a k o w a i t d . , ale l u d z i , f a n t a s t y c z n y c h

i nio będzie to oznaczało, że

zwariowaliście

ludzi j a k i c h

i bierzecie udział zamiast Waszych ojców czy m a t e k w uroczys­

t u spotkałem, jacy t w o r z y l i i tworzą tę Piwnicę. J a nie mogę

tości sprowadzenia

teraz t u wymieniać w s z y s t k i c h , nie byłbym w stanie. Mówiłem

prochów Słowackiego na W a w e l . Będzie t o

po p r o s t u oznaczało, że P i o t r Skrzynecki i Piwnica, przeprowadza

P a n u o Wicśku D y m n y m , który nic był z K r a k o w a i t a jego

nową akcję z udziałem i p r z y pomocy władz m i e j s k i c h , straży

plobojskość, chlopskość drażniła wielu. O n nie zawszo b y l r o z u ­

pożamoj

m i a n y . Teraz, z p e r s p e k t y w y

wojska i L i g i Ochrony K r o j u . "

3

To b y l 1974 r o k ! Ten

tekst wyprzedza t o , co wydarzyło się sześć łat później —- Wjazd
Księcia Józefa Poniatowskiego

do K r a k o w a . Potem przyszły inne

czasu

widzę jeszcze

wyraźniej

ile j a . ile m u Piwnica zawdzięcza.. Л j a k on wspaniale rysował.
Może ta w y s t a w a

jest właśnie dla niego, żeby m u t o oddać.

rocznice, biegł czas, czas nabrzmiały od wydarzeń i t a k Piwnica

Chciałbym go jakoś uczcić na tej w y s t a w i e , poświęcić m u osobne

z biegiem d n i wkroczyła w swój wiek męski. Ale przejdźmy do

miejsce, osobną salę... A co jest świętom, co jost b a l e m , co jest

konkretów.

sytuacją? Takie zdarzenie, czy pamiętasz Bożenę Dobrzyńską...

107

�CR.

przyjściem

Z . B . Wszystko t o , o c z y m mówicie, t e n k o n t r a s t , t e n piękny

z Anią piwniczno szaloństwa n a K a n o n i c z e j .

strój, t a elegancja, heroizm t a k i e j p o s t a w y na przekór s y t u a c j i ,

T a k , oczywiście, właśnie przed

wspominaliśmy

Waszym

Bożena była doktorantką w InstyLucio Psychologii i mieszkała na

zasada

K a n o n i c z e j 14, to był D o m Młodego N a u k o w c a , w którym też

trochę t o , o c z y m mówił P a n , Panio P i o t r z e , jeszcze p r z e d tą

mieszkałem, w skrócie p o p u l a r n i e n a z y w a n y D e m o n . Możo w a r t o

rozmową, g d y była m o w a o k o n d y c j i A r t y s t y w ogóle, g d y mówił

t u d l a przyszłego c z y t e l n i k a dodać, że Bożena mieszkała n a

P a n też o wolności a r t y s t y wobec świata, wobec l u d z i , o t y m ,

parterze, i j a k się kończył p r o g r a m P i w n i c y , gdzioś k o l o 1-ej,

co określa także w powien sposób Pana kondycję, Pana nieco­

2-giej w n o c y , t o szło się na K a n o n i c z a do Dobrzyńskich, stukało

dzienny, niezwykły sposób życia i s t y l b y c i a .

w o k i o n k o i t a m p o t e m zabawa trwała d a l e j .

pozostania w i e r n y m sobie

do końca, p r z y p o m i n a m i

P i o t r S. N i e , t o jost co innego. Myśmy r o z m a w i a l i inaczej...

P i o t r S. Właśnie podczas jednej t a k i e j zabawy

poszliśmy

inaczej... J a Panu mówiłem coś innego. Wolność nie istnieje.

z Bożeną podziwiać powódź. B o w t e d y była powódź w K r a k o w i e .

J a P a n u powiedziałem, żo nie jestem związany z n i c z y m k o m p l e t ­

Zabawa trwała dalej, a m y niopostrzożonio w n o c y , n a d r a n o m

nie. A n i wobec spoleczoństwa, a n i wobec spraw „ l u d z k i c h " : a n i

wyszliśmy z Bożeną: I d z i e m y podziwiać powódź!

Pamiętam

d o m , a n i żona, a n i dzioci, a n i coś t a m . . . j a jestem s w o b o d n y ,

w t o d y ona założyła t a k i c u d o w n y kapolusz. O n a była r o m a n ­

Panie, bo m n i e te wszystkio s p r a w y nio obchodzą. J a p o d t y m

tyczną kobiotą — p o e t y c k a , piękna, d z i w n a . J a k myśmy cudownie

względem jestem kaleką, j a w i e m , żo jestem kaleką... ale jestem

w t e d y r o z m a w i a l i . Siodzioliśmy n a ławce n a d Wisłą, t o była

s w o b o d n y m kaleką.

piękna r o z m o w a . Z nią się cudownie rozmawiało, t a k się zaga­

Z . F . P i o t r z e , w j e d n y m z wywiadów powiedziałeś: „ G d y p o ­

daliśmy, że woda n a m p r a w i e stanęła do k o l a n . Z nią się cudownie

wstawała P i w n i c a , nie mieliśmy a n i mioszkari, a n i pieniędzy, a n i

rozmawiało... J a w t e d y uświadomiłem sobie cudowno pojęcie

żon, a n i mężów, a n i dzieci... L u d z i o b y l i niezałożni o d wszyst­

romantycznej kobioty...

kiego... A teraz każdy zarabia, m a swojo s p r a w y . J a należę do
Poniatowskiego,

t y c h n i e w i e l u co zostali n a zawsze..." Więc Zbyszek m a rację

O l b r y c h s k i b y l za księcia. P o p i . a ona była w orszaku, była w t a k i e j

C R . Pamiętasz, ona była wo Wjeździe Księcia

k i e d y mówi o T w o j e j wierności sobie i P i w n i c y , chociaż i T y

zielonkawej s u k n i .

też „masz rację" i jesteś k o n s e k w e n t n y , g d y mówisz, że wolność

P i o t r S. I po k i l k u l a t a c h j a jadę do R a b k i , k i o d y już w i e m ,
że ona u m i o r a . Szla w t e d y przez p a r k zachwycona, była cudownie

nio istnieje, bo dodawałoś: „ W i ę c jestem skazany n a Piwnicę.
Może t o moje

przeznaczenie... '
1

u b r a n a . I j a już w i e m , że ona w i e , że u m i e r a , i ona wie, że j a

Z . B . Może nie drążmy już tej k w e s t i i d a l e j , chociaż i m n i e

wiem... pamiętam ją, j a k idzie przez t e n p a r k do d z i s i a j ; w tej

się w y d a j e , że t o , co P a n t u powiedział przed chwilą, to bardzo

sytuaoji...

s u b i e k t y w n a ocena, i że z b y t łatwo w niej o d m a w i a P a n sobie

To

była

spacerzo, do końca.

108

romantyczna kobieta na romantycznym

tego, co postrzegane

jest przez w i e l u j a k o właśnie h e r o i c z n y

�do czegoś innego. P a n właśnie wrócił ze

w a h a m się, nio w i e m czy się n a to zgodzić, czy to poważne (śmiech)

C R . T a k , wszyscy w K r a k o w i o mówili — P i o t r jost w Szczaw­

wyjść na t a k i e j f i g u r c e . . a j a k P a n to w i d z i . . . przecież to może

wybór. Przejdźmy

... nie w i a d o m o , co mogą z człowieka zrobić... j a k człowiek może

Szczawnicy.
n i c y , P i o t r wyjechał bawić u wód do

być koszmarok... idzio P a n przez Sukiennice a t a m t y l u małych

Szczawnicy...

Z . B . Chciałbym więc zapytać się Pana, c z y m jest t a k i w y j a z d

Skrzyneckich na straganie... no nie w i e m , nie wiem... U w i o l b i a m

dla Pana —• i t u nie będzie już P a n mógł zaprzoozyć —• d l a Pana,

Kraków, u w i e l b i a m l u d z i , ale j a k każdy potrzebuję czasom być

który nie będąc związany z n i c z y m , co powszechne, który żyje

sam... Wyjechałem do Szczawnicy, gdzie też m a m wspaniałych

w

świąteczny

przyjaciół, którzy troszczą się o moje zdrowie. P a n w i e , j a k i e

i karnawałowy n i o m a l , a t a k jest P a n postrzegany przoz w i e l u —

toraz kołojki do lekarzy... T o przecież byłaby wielka niowdzięcz-

to przecież w związku z t y m i cochami m . i n . postawiono

ność, g d y b y m nio skorzysta! z tej o k a z j i , która m i się nadarzyła...

sposób niejiowszedni, niocodzionny, niozwykły,

Panu

propozycję wprowadzenia do sprzedaży, pośród pamiątek z K r a ­

Więc, jestem w tej Szczawnicy

k o w a , pańskiej f i g u r k i , którą można b y kupić w Sukionnicach,

do m n i e t r z y k u r a c j u s z k i , t r z y panie. J a już wcześniej zauważy­

i p o p a r u d n i a c h zgłaszają się

Pana, którego wizerunek pojawił się na „odpustowych" luster­

łem, żo m i się przyglądają, że t a k krążą, krążą coraz bliżej, aż

k a c h , sprzedawanych, losowanych czy wyznaczonych j a k o n a ­

wroszcie przychodzą do m n i o , p y t a m o co chodzi, a one mówią:

groda i r o z c h w y t y w a n y c h j a k t a l i z m a n , już nio pamiętam p r z y

W i o P a n , dowiedziałyśmy się, że P a n jost z K a b a r e t u . N i e c h

okazji jakiego t o b a l u zorganizowanego

p r z y którejś t o kolejnej

P a n n a m powie co m y m a m y zrobić, bo t u wszystko jost do

improzio, ozy rocznicy P i w n i c y . C z y m jost więc t a k i w y j a z d d l a

dziesiątej, j a k t u się zabawić, j a k się rozerwać?! N o , niechże n a m

Рапа, którego przyjaciele „porywają" taksówką do B u d a p e s z t u

P a n coś p o r a d z i , d r o g i Panie... N o , co j a mogę poradzić... co j a

i odwożą tążo taksówką do K r a k o w a , żeby P a n zdążył n a sobotę,

mogę poradzić...

n a swój k a b a r e t ( t a k przecież było p r z e d występom d l a e t n o ­

C R . A nio próbowałeś napisać i n s t r u k c j i „ d o rozorwania się" ?

grafów, k i e d y wszyscy zadawali sobio p y t a n i e : przyjedzie

P i o t r S. N o t a a a k ! Próbowałom, rozmawiałem przez t r z y go­

czy

nio przyjedzie, zdąży 1 —• N a pewno przyjedzie — pocieszano się

dziny p r z y butelce w i n a : j a k się rozerwać... I okanujo się, że

-— bez Niego przecież K a b a r e t nie może się odbyć. To rue byłby

Szalay,

t e n K a b a r e t , t o nie byłaby p r a w d z i w a P i w n i c a . I t a k też się

P i e n i n te spływy p o D u n a j c u . . .

stało. P a n zdążył, P a n b y l n a czas). C z y m jest więc t a k i w y j a z d
do Szczawnicy dla Pana, d l a którego wszystko jost poezją, każda
c h w i l a jost świętem, i n a w e t powódź jost s p e k t a k l e m g o d n y m
podziwu?

Czy jest skokiem w powszedniość i powszechność,

„wczasami", u r l o p o m , odpoczynkiem... o d święta? Czy możo
P a n coć powiedzioć n a m n a t e n t e m a t ?
P i o t r S. U w i e l b i a m Kraków... t a k , t o rzeczywiście p r a w d a
z tą figurką; p r o p o z y c j a

jost wciąż a k t u a l n a , ale, wio P a n ,

właściciel Szczawnicy,

bawił się cudownie... robił o d

C R . T o t y o d Szalaya zacząłeś, t a k ? . . .
P i o t r S. N o bo j a opowiadałem, j a k o n robił to f a j e r w e r k i , bo
się nudził, a jednocześnie wieczorom była feeria...
C R . A rano joszcze malował widoczki...
P i o t r S. B o nie w i e m , czy wiooio, Szalay z n a l B a u d c l a i r e ' a
i czytał Kwiaty

Zla, a pamiętacie koniec Preface... przeczytajcie,

p r z y p o m n i j c i e sobie... koniecznio... Największym grzechom jest,
j a k o n w y l i c z a wszystko —• i t o jest zabawno, i t o jest zapisane

109

�П. 3. P i o t r Skrzynecki, zawsze w kapeluszu, jest już legendarną postacią
F o t . Z. F i j a k

przez Szalaya
wylioza

— największym

grzechem

A wiata jost, j a k o n

P i o t r S. N o t a k ! J a siedzę t r z y godziny i o p o w i a d a m j a k

wszystko, wszystko, w s z y s t k o : m o n frero, m o n a m i

trzeba spędzić wieczór. J a o p o w i a d a m swoją sobotę, moją sobotę.

i t a k dalej, i t a k dalej, c'est e n n u i — to jest n u d a . I t e n Szalay,
wspaniały założyciel Szczawnicy postanowił: nic będę się nudzić.
I pomyślcie sobie, t e n Węgier jakiś przyjechał i , słuchajcie, nie
dość, że trysnęły to cudowne źródła —• nie źródła, c u d y - n i e w i d y . . .
t a m przyjeżdżał p r e z y d e n t Z y b l i k i e w i c z i wszyscy b a w i l i się t a m
j a k szatani... J a k j a zobaczyłem t a m to w t y c l i a r c h i w a c h , j a k
pokazała m i to t a k i e r o w n i c z k a , t o spisałem t o wszystko w ciągu
dnia... „ B o nudzić się wieczorem nie można" — t a k napisał,
słuchajcie..., i t o w m u z e u m przeczytałem i m a m to napisano,
słuchajcie... bo wieczorem nudzić się nie można (śmiech)... rano
trzeba... a nudzić się wieczorem nie można...

Z . B . Sobota w Kabarecie jost d l a Pana świętem?
P i o t r S. Panie, to b a l oszalały, z wściekłością, nienawiścią,
szaleństwem, z czułością, z miłością, t a k . . . fantastyczne.
C R . I T y t y m p a n i o m opowiadałeś swoją sobotę?
P i o t r S. N a t u r a l n i e , j a sobie zrobiłem, t o zróbcie sobie coś,
proszę bardzo, zróbcie t o sarno j u t r o . . . I one t a k rozbawione
wychodzą już po dziesiątej, że rzeczywiście t a k można żyć...
N o bo co j a mogłem innego zrobić... Przecież j a jestem naprawdę
zmęczony. Żebyście b y l i , żeby ktoś b y l na m o i m miejscu j u t r o
w Piwnicy...
A.S. N i e , rzeczywiście n i k t i n n y b y się tego nie podjął, Piotrze.

A.S. B a n o można? Nienawidzę się nudzić rano...
P i o t r S. T a k , t o wspaniały pomysł wspaniałego Józefa Szalaya,
bo rzeczywiście, wieczorom nudzić się nie można, bo p o p r o s t u ,
umówmy się, nudzić się to straszne nieszczęście, trzeba

wie­

czorem coś zrobić, zawsze...
A.S. Słyszałam, że t y l k o p o południu można być szczęśliwym...
P i o t r S. N i e , ale nudzić się wieczorem nie można... wierzcie
m i , j a k j a to p o w t a r z a m , j a naprawdę zaczynam mieć poczucie

P i o t r S. To jest t a k a harówka, żeby zrobić b a l , święto...
Z . F . A wiesz, Piotrze, że vein der Lecuw w rozdziale o święcie
w s p o m i n a piękną, legendę, która mówi, żo w d n i u szabatu n a w e t
potępieńcy odpoczywają w piekle o d swoich mąk ?
Z . B . N o właśnie, P a n mówi harówka — to jest to praca czy
odpoczynek w końcu, czy t o jost święto ?
P i o t r S. Czcić Boga to jest bardzo ciężko, a j a t a k się modlę,

myślałem o tej w y s t a w i e ,

to jest bardzo ciężko, bo j a muszę być t u t a j czysty, świadomie

uświadomiłem sobie j a k ludzio nudzą się okropnie wieczorem...

j a się modlę i t y m i p i o s e n k a m i , i tą cudowną twórczością t y c h

i j a k j a widzę te t r z y panie... P a n pytał, czym jest dla m n i e t a k i

l u d z i . Panic, naprawdę to jest m o j a m o d l i t w a . . .

charyzmy... I k i e d y w Szczawnicy

wyjazd... j a jestem szczęśliwy, bo j a chcę być sam, ale widzę że
trzeba coś zrobić, trzeba i m pomóc... Więc i m mówię, żo trzeba

P i o t r S. T o d o t y c z y l u d z i , a nie artystów.
C R . To masz podział n a l u d z i i artystów.

piosenki,

trzeba

mówić

wiersze,

trzeba

potańczyć,

Z . F . T o wszystko jednego wieczoru, naraz?

110

(...)

Z . B . Była już t u m o w a , żo ludzio nio umieją się toraz bawić...

śpiewać

trzeba się pokochać, trzeba się pokłócić... żeby było cudownie...

1

Krakowa.

P i o t r S. N o t a k ! Powiedziałem, żo m n i e ludzie nio obchodzą
k o m p l e t n i e , publiczność, nie publiczność...

�2 . F . N i o mów Piotrzo, kochasz przecież tę swoją publiczność,

C R . T o będą r o k w i z y t y 30-locia, t a k ?
P i o t r S. Co t y l k o m a m y . . . że będzie można zabawić t y c h l u d z i

kochasz ją, kochasz.
Z . B . Joździcio z Piwnicą —• t u z w r a c a m się i do A n i — dużo

n a m i s a m y m i . . . bo wie P a n co to jest święto, j a k P a n mówi

Holandia,

0 święcie... Święto... to jest b u n t woboc rzeczywistości absurdal­

Wiedeń. J a k a t a m jest publiczność, czy ludzie t a m lepiej umieją

n e j , która jest... a b s t r a k c y j n a , której się nio rozumie... z j e j

się bawić. — E l i a d e p o w i a d a , że d l a współczesnego człowieka

systemem

podróż jest j a k b y świętem. C z y m są d l a W a s te podróże... do

z j e j tytułomanią nie tytułomanią, której nie r o z u m i e m . . . święto

czegoś zupelnio innego ? J a k t o z t y m jest ?

jest t y m c u d o w n y m m o m e n t e m , w którym wszyscy się z tego

po

świocio: F r a n c j a ,

Niemcy,

A n g l i a , Szwajcaria,

P i o t r S. J a P a n u p o w i o m , co t o jest. T u są dwie s p r a w y .
Pierwsza t o — możemy zobaczyć inne wspaniałe m i a s t a , d l a m n i e
n a przykład t a k i m okazał się L o n d y n ; i w ogóle, że mogę stąd
wyjechać do innego, dużego, większego niż to m i a s t a , Paryża n a
przykład. A druga... t o , co m n i e najbardziej w t y m w s z y s t k i m
obchodzi i t o n a m się udało, fantastycznie n a m się udało, t o
tęsknota t y c h l u d z i — przocież ciągle Polaków — za swoją toż­
samością; c i ludzie tęsknią za k r a j e m , i o n i ją odnajdują, i t o jest
cudowne... cudowno p i o s o n k i i artyści, f a j n i artyści, a u t e n t y c z n i e

wyłączają. J a nie będę się powoływał n a żadne źródła, na t o , co
k t o powiedział... co napisał... t o m n i e nie obchodzi... j a sam to
odczuwam... w Wigilię... dlaczego W i g i l i a jest t a k a cudowna, bo
ludzio się odnajdują... w Wigilię jest t a k zawsze, t o jest cudowne...
to jest fantastyczna h i s t o r i a . J a sobie chodzę po mieście i widzę
t y c h b i e d n y c h , zabieganych l u d z i i w i e m , że za chwilę, za chwilę...
o n i poczują się w o l n i , swobodni, żałośni... J a k j a to widzę, j a
jestem przejęty t y m za każdym razem... że spotkają się ze sobą
na W i l i g i i . . . podzielą opłatkiem, a p o t e m parę d n i później lecą
1 tańczą sobie n a balu... fantastyczno, bo święto jest t y m c u ­

f a j n i artyści, bo t o są p r a w d z i w i artyści...
C.B. Jesteście rodzajom psychoanalitycznego zwierciadła d l a
t y c h l u d z i ? A o n i d l a Was...

downym

okresom

Narodzenie...

czasu, g d y wszyscy

się wyłączają...

W i g i l i a , j a naprawdę jestem

Boże

t y m przejęty

za

każdym razom...

P i o t r S. T o także...
A.S. D l a m n i e najciekawsze są s p o t k a n i a z t y m i ludźmi p o
występach, k i e d y przychodzą porozmawiać. Te s p o t k a n i a i te
r o z m o w y są naprawdę niezwykłe.
P i o t r S. B o w ogóle j e d y n e c o k o l w i e k , co m n i e wiąże n a j ­
bardziej, poza R y n k i e m nie R y n k i e m , p a t r i o t y z m e m nie p a t r i o ­
t y z m e m , t o te... t r z y , cztery piosenki... a przez t o p i o s e n k i ,
przez t y c h r o z m a i t y c h l u d z i , których spotkałom w P i w n i c y , j a
się przywiązałem do Ojczyzny,

wszystko jedno czy t o będzie

D y m n y nie D y m n y , czy wspomnionie D y m n o g o . . . czy t o będzie
Z y g m u n t K o n i e c z n y i jogo wspaniała m u z y k a . . . j a spotkałem t u
t y l u r o z m a i t y c h l u d z i . . . a reszta m n i e nic nie obchodzi... I c i
ludzio, którzy nas przyjmują t a m , t o — j a mówię szczerze, poważnio — toż przez te cztery pioseneczki... czy j a k E w a D e m a r ­
czyk jodzio do A m o r y k i i śpiewa Tomaszów... jesteśmy s a m i ,
Panie, k o m p l e t n i e sami...
CK.

władzy, społeczeństwem, którego się nie rozumie,

C R . T o , Piotrze, j a k T y robisz Wigilię, opłatek w P i w n i c y ,
czy j a j k o , t o prowokujesz

taką samotność u l u d z i , o j a k i e j

mówisz...
Z.B. Nie!
C R . ... czy t r a k t u j e s z t o j a k o spotkanie, j a k rodzinne spot­
kanie ?
P i o t r S. N a t u r a l n i e ! Ludzio muszą być razem przez chwilę,
muszą się spotkać, muszą się dotknąć... w rodzinie ino zawsze
to jest możliwe, nie zawsze t a k jest... są jeszcze i t a c y co nie mają
r o d z i n y . . . t o jest trochę inaczej. A dlaczego robię te bale, nie
bale, facecje, zabawy, w y s t a w y . . . p o t o , żoby się spotkać, bo j a
się przyglądam w t e d y i c h radości... j a wolę widzieć j a k ludzie są
szczęśliwi, j a k się cioszą, j a k się radują, niż patrzoć j a k się m o r ­
dują... biją, dlatogo, że j a p o p r o s t u wolę... J a wolę

Wjazd

księcia Poniatowskiego niż dwio g o d z i n y w V i s a V i s ( B a r k a w o w y
niedaleko Pałacu p o d B a r a n a m i , n a R y n k u w K r a k o w i e , gdzie

Ale t o , o c z y m mówisz, t o dola a r t y s t y , o której c i

artyści przez w i e k i opowiadają, że są s a m i .

atmosfery i publiczności — p r z y p . red.)... i to jost możliwe t y l k o

P i o t r S. N i e ! N i e p r a w d a ! ! ! Jesteśmy sami... t o jest świństwo!...
Jostośmy wysepką w m o r z u bestialstwa, szarzyzny,

n a stojąco można napić się wódki, słynny dla swej spocyficznej
w święcie, żo j a potrafię wejść do obcego d o m u w L i m a n o w e j ,

głupoty,

i j a t o zrobiłem... bo święto t o jest coś niezwykłego... i c i prze­

wysep­

rażeni ludzie mówią; „ W o j d ź P a n ! " —• i t o jost c u d o w n o ! T o

ką... bo k t o t o są artyści... Panie... artyści t o są nieśmiali ludzie...

jest święto... j a t a k zrobiłem w 59 r o k u , nio pojechałem do

N o t a k ! . . . Słuchaj, jeżoli M a r t a Meszaros, węgierska rożyserka,

Łodzi na Wigilię do m a m y , do b r a t a . . . chciałem być sam... wsia­

łajdactwa, c y n i z m u , n i e t o l e r a n c j i , przemocy... jestośmy

p r z y c h o d z i do m n i e i mówi m i : słucłiaj, t e n K a b a r e t , co widziałam

dłem w o s t a t n i a u t o b u s i pojechałem... i nie t o , żebym znał t y c h

wczoraj, jost niemożliwy a n i u nas w Budapeszcie, a n i gdzie

l u d z i wcześniej, nio... i mówię: chciałbym być z W a m i . J a do n i c h

indziej... Dlaczego j a się czopiam j e j , jego, jego, jego, jego, Ciebie,

zachodzę a o n i przerażeni mówią: Wejdź Pan... i t o jest święto...

Pana, j e j . Dlaczego j a d o t y k a m ciebie, ciebie, jego, j e j , dlaczego

Z . B . T o przecież jest t a k , j a k t u t a j w P i w n i c y , k i o d y P a n

A n i u , j a W a s d o t y k a m , dziękuję j a k schodzicie ze sceny, j a k

staje wieczorem p r z y m i k r o f o n i e i mówi do t y c h l u d z i : Szanowni

wchodzicie i g d y jest już po w s z y s t k i m , j a k z W a m i r o z m a w i a m . . .

Państwo... Szanowno Panio... Szanowni Panowie, c z y : M o i k o ­

bo dla m n i e t o jest święto, j a się t a k modlę...

c h a n i , witajcio... słuchajcie, słuchajcie...

Z . B . T o b r z m i bardzo poważnie, n a t o m i a s t gdy...

P i o t r S. T a k ! T o n i c z y m się nie różni... t o jest t o samo... j a

P i o t r S. T o jest wyspa... j e d y n e z a c z e p i e n i e .

o t y m pamiętam. B o jeżoli do m n i e p r z y c h o d z i facet, jakieś pół

Z . B . ... pamiętamy, żo jeszcze została zabawa... j a k k a b a r o t ,

r o k u t e m u i o n m i mówi, że o n już o d d a w n a nie mieszka w K r a ­
k o w i e , żo o n się wyniósł z K r a k o w a , alo żo ilekroć t u przyjeżdża

jak...
P i o t r S. To nio jost zabawa, t o jost r a t u n o k . . . r a t u n e k osta­

t o m u s i być w P i w n i c y , bo o n t r a k t u j e t o j a k mszę świętą, bo o n

teczny. Panio, z t y m K a b a r o t o m . . . z t a l o n t e m t y c h artystów,

po p r o s t u źle się czujo bez tego... i żo j a k raz n a tydzień m u s i iść

którymi jostom otoczony t o m y byśmy m o g l i robić t a m cudowne

do kościoła, t o t a k samo ilekroć t u jost, w K r a k o w i e , t o m u s i

rzoczy n a t y c h m i a s t . . . t o jest t a m do zrobionia n a t y c h m i a s t . . .

t u przyjść, bo o n inaczoj po t y m o d d y c h a i o n możo spokojnie

alo nie mielibyśmy ojczyzny, K r a k o w a , nio mielibyśmy tej c u ­

wracać t a m , gdzie jest teraz... t o przecież jest w t y m coś waż­

downej publiczności, która jest t u t a j , która nas rozumie, t y c h

nego

c u d o w n y c h l u d z i , którzy są z n a m i t u t a j , którzy przychodzą.,.

(...)

I j a w i e m , żo t o m n i e też jost potrzebno. J a jostem po p r o s t u

J a nio w i e m , co o t y m myśli A n i a , która t u t a j siedzi, c z y m t o

szczęśliwy j a k widzę j a k t u przychodzą wciąż n o w i ludzie, j a k

jest d l a n i e j . . . alo d l a m n i e w każdym bądź razie t o jest święto...

widzę, żo oi przychodzą, c i przychodzą, c i przychodzą —. j a

C z y m t o było d l a D y m n e g o

mówię o a r t y s t a c h , którzy chcą coś w P i w n i c y robić... j a jestom

— nie w i e m . . . m n i o się p o d o b a

miejsco, w którym jostom, alo g d y b y nie było soboty, P i w n i c y ,

szczęśliwy p o p r o s t u , że są; j e d n i zostają, j e d n i nie, t o nie ważne,

to nio wiern... może byłbym sklepikarzem w Paryżu, który

ale j a jestem szczęśliwy, żo są, cokolwiek b y z r o b i l i . . . dlatego

u w i e l b i a m . . . I teraz ta cudowna rzocz... że w Pałacu S z t u k i można

dla m n i e t o jest ważne, o c z y m już mówiłom; j a nie w i e m po co

zrobić taką facocję... taką zabawę... za d w a tygodnie...

i m to jest, dlaczego t o robią, dlaczego t u przychodzą, ale j a

111

�muszę i m podziękować g d y już p r o g r a m się skończył, g d y p u b ­

trzyłem n a kwitnące b z y , bo w t e d y właśnie w Szczawnicy kwitły

liczność w y c h o d z i , joszczo zatrzymać się z n i m i n a m o m e n t . . .

b z y , i zamachałem t a k ręką do gwiazd i zawołałem: „Cześć",

j a muszę i m podziękować, bo o n i z r o b i l i t o n wieczór... J a nie

A u g u s t y n k u k o c h a n y , Bóg Ci c h y b a wybaczy

w i e m j a k i m , ale m n i e t o jest potrzebne... dla m n i e t o jest n a j ­

tego, że nie żałujo... T o jost t a k genialne!

ważniejsza chwila... B o jeśli t a k przyjrzeć się w ogólo, to współ­
cześnie ludzie mają t a k mało czasu n a t o , są pogrążeni w codzien­
ności, a n a święto mają t a k mało czasu... B o jeśli wziąć czter­

tę noc!... Żałuje

C R . Czy t o , Piotrze, mogłoby być rodzajem m o t t a do Twoje­
go życia ?
P i o t r S. (...) B y ć może... Być może j a przetańczyłem

swojo

dzieści l a t życia człowieka, r o b o t a nie r o b o t a , to — t a m t o , to n a

życie niepotrzebnie...

bo j a proponowałem l u d z i o m t y l k o za­

święta w y p a d a tego ile? T r z y , pięć l a t z całego życia... M n i e się

bawę... Możo trzoba było robić co innego... sam nie w i e m co...
Z . F . A cóż, Piotrze, mógłbyś robić innego lopiej, za co ludzie

w y d a j e , że to trzeba jakoś odwrócić...
C R . Chciałbyś, Piotrze, pozbawić l u d z i codzienności?

b y l i b y c i t a k wdzięczni, j a k za t o co robisz ? A jeśli idzie o tanioc

P i o t r S. T a k ! Trzoba odwrócić porządek, bo święta — c z y l i

i św. A u g u s t y n a — to chociaż nio miało t u być n a z w i s k , v a n der

to co jost istotą życia —• ludzie robią o d czasu do czasu. A święto

Lcouw t w i e r d z i , żo w niobie tańczą. Napisał t a k i esej: Czy w niebie

p o w i n n o trwać cały tydzioń. Nie w i e m , może j a t a k mówię, b o

tańczą ?
Z . B . Znów w t y m , co P a n mówi, zabrzmiały t o n y poważne.

nie potrafię n i c innego, nic „ludzkiego" robić...
A.S. T a k , d l a P i o t r a „dzień p o w s z e d n i " w ogóle nie istnioje,
to jest p r a w d a : P i o t r nie możo żyć bez święta...
P i o t r S. I teraz sprawa t o j w y s t a w y . . . B o k t o m a dzisiaj n a
t o czas... N i k o g o t o nie obchodzi. Dzięki naszoj wystawio chcieliś­
m y t o jakoś odwrócić. B o s z t u k a musi być skandalem. Dlaczego
do tego samego Pałacu S z t u k i waliły tłumy n a Wyspiańskiego,
na Wyczółkowskiego, którzy t a m w y s t a w i a l i ? —• P r z y c h o d z i l i ,
bo t a m były skandale. N i e da r a d y , sztuka m u s i być skandalem.
I

t o będzie s k a n d a l , naprawdę, co m y t a m w y s t a w i m y . J a k

przyjdziecie

j u t r o , j a k zobaczycie co m y już t a m m a m y , t o

złapiecie się za głowę. To może już t y l e wystarczy o t y m święcie...
J a może Рапа i W a s rozczarowałem, że nie było nic z tego, cośmy
sobio obiecywali, ale j a spocjahiie wolałom powiedzioć t a k , nie
mówić nic o m o i m u k o c h a n y m E l i a d e m , nie powoływać się n a t o ,
co k t o powiedział, co Levi-Strauss, a co i n n i t a m jeszcze powiedzioli n a t o n t e m a t — pisarze, uczeni, artyści, poeci, a co So­
krates i t d . i t d . Wydawało m i się, że t a k będzie lepiej...
CR.

A skoro padły już nazwiska, t o przecież w a r t o

przypomnioć

motyw

pojawia

tancerza,

linoskoczka —• a r t y s t y , który

się

u K i e r k o g a a r d a — publiczność jest zauroczona, rozanielona j a k b y
zapomniała o t y m , żo ton. a r t y s t a r y z y k u j e przecież swe życie...
P i o t r S. T a k , t o w i e l k i t e m a t . A l e u K i e r k e g a a r d a

t o coś

więcej, w Bojażni i drżeniu..., t o s y m b o l , metafora losu ludzkiego,
a może na wot i więcej... T o n m o t y w
w Zaratustrze,

jest też u Nietzschego

t y l k o t o n i e jest t a k j a k P a n mówi. Publiczność

jest w p a t r z o n a w artystę, drży i b o i się, że on spadnio, żo umrze...
że jeszcze sekunda, jeszcze sekunda i już nas nie m a . . .
Z . B . T a k , rzeczywiście t o bardzo

charakterystyczne,

i tu

zgadzam się ze Z b y s z k i e m — g d y z k i m k o l w i e k się r o z m a w i a
o P a n u , j a k ludzie Pana wspominają, j a k wuełu żyje t y m co P a n
i m dał, t y m co P a n u zawdzięczają. T a k było w Warszawio, g d y
mówiłem, że będziemy z Panom rozmawiać, wielo osób zaczynało
o d : A pamiętam j a k Piotr,.., N i g d y nio zapomnę j a k P i o t r . . . T o
Pana przecież łapią nioraz za rękaw n a u l i c y , j a k teraz g d y szliś­
m y t u n a tę rozmowę, i zaczynają wspominać: Pamiętasz P i o ­

No oczywiście, Piotrze, przecież nie o t o chodziło...

Z . B . A l e powiedział P a n o św. A u g u s t y n i e coś pięknego,
czego nio wiedziałem, i jostom za t o P a n u bardzo wdzięczny.
A.S. Piotrze, co powiedziałeś Z b y s z k o w i o świętym A u g u s t y ­

trze... Takżo i Czesiek przecież zaraz n a początku —• Pamiętasz
Piotrzo

j a k . . . piętnaścio l a t t o m u rozmawialiśmy na s t r y c h u .

P i o t r S. T a k , ludzie dobrze m n i e wspominają, bo proponowałom i m t y l k o zabawę... A czy mógłbym robić coś innego... J a
zawsze byłem zafascynowany

nie ?

t y m , że „jestem"... B o co j a

l u d z i o m proponowałem, czy t o picio wódki p o d kasztanem,

Z . B . O św. A u g u s t y n i e %v Szczawnicy...
Wyznaniach

które jest rozkoszą, czytanie wierszy... czy rozmowę... Panie, j a

j a k o n p r o s i o przebaczenio za swojo grzochy: Boże, Bożo, Boże

w s w o i m życiu przeczytałem z m i l i o n wierszy... M n i e o b s y p y w a n o

przebacz m i , że byłem t a k i , żo t a k późno się nawrócilom, że t a k

wiorszami j a k k w i a t a m i . . . J a czuję się bardzo o b d a r o w a n y . D o

późno się ochrzciłem, że nie słuchałem m a t k i , że trwoniłem

dziś przychodzą do m n i e ludzie z wierszami, zapytać czy t o

P i o t r S. T a k , t o genialna h i s t o r i a . Pamiętacie w

czas n a zabawy i g r y , i n a -widowiska, że w tej K a r t a g i n i e ujęła

dobre. Pytają nieraz: „Panie, czy udało m i się t o dobrze

go e r o t y k a . . . że p o t o m studiował literaturę rzymską, grecką,

kazać słowami..." I t o jest d l a m n i e tajemnica... D l a m n i o i t o n

prze­

mitologię... że był r e t o r e m — p o co j a się t y m zajmowałem, po

K a b a r e t , i t o , co robię, i b a l t o t a j e m n i c a . D l a t e g o n i o ehciałom

co j a to studiowałem, po co j a t o wykładałem p o t o m u c z n i o m . . .

n a n i k o g o się powoływać, n a żadnych uczonych, oo o n i powio-

żałuję, żałuję, żałuję, żałuję — tego wszystkiego żałuję — wybacz

dzioli o święcie. B o święto też t a j e m n i c a . J a nie chcę t u niczego

m i , wybacz Bożo, Bożo, ale jednej rzeczy, której nio żałuję —

ze sobą mieszać, nie chcę zaciorać różnic, ale jądro tej s p r a w y

bo o n wszystkiego żalujo •—• wybacz m i : przetańczyłem kiodyś

jest t o samo. Święto jest tajemnicą. Proszę zauważyć, że Mojżosz

całą noc i tego nio żałuję... T a k św. A u g u s t y n pisze w

z B o g i e m r o z m a w i a l i przez 40 d n i i nocy i n i k t n i c o t y m nie w i o ,

Wyznaniach,

to jost niobywale, cudowne j a k o n żałuje, żo nio żałuje, wybacz

bo przoeież nio o t y m t y l k o co zawierają tablico X - c i u przykazań

m i to Bożo, wybacz... k a j a się, k a j a , kaja... p o jorostu. J a k j a to

— i t o jost Tajemnica. O c z y m o n i r o z m a w i a l i , bo przecież n i e

czytałem o trzeciej w nocy, n a d r a n e m w Szczawnicy...

o gwiazdach, nic o żywiołach t y l k o . . . O c z y m

t o za­

joszczo, o c z y m

cząłem się t a k strasznio śmiać, o t w o r z y l o m sobie okno , popa­

jeszcze, o c z y m jeszcze...?

P i o t r S k r z y n e c k i — u r o d z o n y 12 września 1930 r o k u ,
w Warszawio
M a t k a — Magdalena z Endolmanów
Ojciec — M a r i a n S k r z y n e c k i , dowódca 7 Pułku Ułanów p o d pa­
t r o n a t e m gen. Sosnkowskiego.
A b s o l w e n t Szkoły Instruktorów Teatrów Ochotniczych w Łodzi.
5 l a t H i s t o r i i S z t u k i n a Uniwersytecie Jagiellońskim w K r a k o w i e .
Były założyciel „Czerwonych kącików" w N o w o j H u c i o .
B y ł y k i e r o w n i k amatorskiego T o a t r u p r z y Wodociągach M i o j s k i c h
w Krakowie.
B y ł y recenzent p l a s t y c z n y Echa
Krakowa
Były k i e r o w n i k (wraz z Z y g m u n t e m K o n i e c z n y m ) t e a t r z y k u satyrycznogo p r z y K l i n i c e Psychiatrycznej w K r a k o w i e , założonego

n a prośbę p r o f . A n t o n i e g o Kępińskiego, j a k o j o d n a z f o r m t e r a p i i
dla pacjentów K l i n i k i .
Były k i e r o w n i k T e a t r z y k u Dzieci P i w n i c z n y c h p r z y
Piwnicy
pod
Baranami.
Były r e d a k t o r naczelny Echa Piwnicy,
w Echu
Krakowa
Współzałożyciel, konferansjer, spiritus movens Piwnicy
pod
Baranami.
Inscenizator Kółka Dramatycznego p r z y G i m n a z j u m Ogólno­
kształcącym n r 10 w K r a k o w i e .
W r o k u 1981 laureat N a g r o d y M i a s t a K r a k o w a , za wytrwale bu­
dzenie kulturalnego
Krakowa.
(Z foldoru opracowanego przez
Joannę R o n i k o r n a 30-lecie P i w n i c y )

112

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
