<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="9928" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/9928?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T17:24:32+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="9906">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1b72ecead7a5926ec0ed37814fae7b9d.pdf</src>
      <authentication>6a41dbe5d66925fec7e160025792f560</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118087">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3220</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118088">
              <text>1987</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118089">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3017</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118090">
              <text>Bratanki / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118091">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4, s.164-166</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118092">
              <text>Kroh, Antoni</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118093">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118094">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118095">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="118096">
              <text>Antoni Kroh

BRATANKI

Szwendam się po S ł o w a c j i , naiaioj l u b bardzioj systematycznie,

w i e d z i a ł w s p o s ó b wiolcc c h a r a k t e r y s t y c z n y : „ N i e b r o ń i c h , bo

od dwudziestu k i l k u l a t . Z j e ź d z i ł e m ton k r a j autostopom, rowo-

nie rozumiesz w c z y m rzecz. W y , Polacy, lubicie W ę g r ó w , bo ich

kilo­

nio znacio. N i e z a z n a l i ś c i e ich na w ł a s n e j s k ó r z e . " Tymczasem

m e t r ó w p i e c h o t ą . P a r ę r a z y w y j e ż d ż a ł e m t a m za p a ń s t w o w o pio-

rem,

t r o c k o na nartaoh, samocbotlami p r z y j a c i ó ł ,

sporo

k t o ś , c h c ą c z a ł a g o d z i ć n a s t r ó j , z a i n t o n o w a ł czardasza. Ś p i e w a l i ś ­

n i ą d z o — j a k o etnograf i j a k o t ł u m a c z ich prozy. M i a ł e m t a m

m y c h ó r e m , j a k to jest p r z y j ę t e w tamtejszych lokalach i z n o w u

znajomych z n a j r ó ż n i e j s z y c h k r ę g ó w . W czasach, g d y w y j a z d do

b y ł o dobrze. W ogóle S ł o w a c y bardzo p i ę k n i e ś p i e w a j ą . Czardasz

C z e c h o s ł o w a c j i n i e s t a n o w i ł takiogo p r o b l e m u j a k obecnie, b y ł e m

b y l , w przekonaniu gospodarzy, absolutnie s ł o w a c k i — alo t ę

d o ś ć o s ł u c h a n y z r ó ż n y m i s ł o w a c k i m i d i a l e k t a m i , a sam m ó w i ł e m

z ł o ś l i w ą u w a g ę z a c h o w a ł e m j u ż dla siebie.

na tyle biegle, że b r a l i m n i o za swojaka. S t a r a ł e m się w ó w c z a s

Potem s z l i ś m y n o c n ą B r a t y s ł a w ą , o d p r o w a d z a l i ś m y k o l e ż a n k i ,

p r o w o k o w a ć r o z m o w y na t e m a t y polskie, b y o g l ą d a ć m ó j k r a j

mieszkające w domu akademickim i m . A . Suworowa; odrobinkę

z b o k u , oczyma s ą s i a d ó w . Z takiej p e r s p e k t y w y w i d z i się nie­

w y p i l i ś m y , w i ę c s n u ł e m g ł o ś n e dywagacjo, j a k b y to b y ł o , g d y b y

k i e d y rzeczy z d u m i e w a j ą c o , a ż człowiek n i o w i o , czy ś m i a ć s i ę ,

nasz warszawski a k a d e m i k p r z y u l . L u d w i k a K i c k i e g o n a Pradze

ezy z ż y m a ć . TJczucio n i e p o r ó w n y w a l n e z n i c z y m .

t a k ż o b y l i m i e n i a Suworowa, ale k t o ś p o w i e d z i a ł m i z u p e ł n i o

G d y b y m teraz m ó g ł p o s t a w i ć na stole j a d ł a i n a p i t k i , k t ó r y m i
m n i o w c i ą g u t y c h dwudziestu p a r u lat na Słowacji
wj'dalbym

u c z t ę , nio g o r s z ą od niejednego

s ł u s z n i e , ż e b y m b y l cicłio.

ugoszczono,

g ó r a l s k i e g o wosola.

' l a k o t o , na swój p r y w a t n y u ż y t e k , p r z e s u n ą ł e m o kilkaset
k i l o m e t r ó w na p o ł u d n i e g r a n i c ę terenu, gdzio b y ł e m u

siebie

w domu.

Mój przyjaciel W ę g i e r , r ó w n i e ż humanista, z r e s z t ą c z ł o w i e k
wybitnie
królów

węgierskich;

Koszyce

to

koronacyjne

Kassa, B a r d i ó w

—

B a r t fa,

a cala S ł o w a c j a — t o dla niogo zwyczajnie g ó r n o W ę g r y . L e ż ą
Słowaków

t a m w grobach jego bliscy, s t o j ą t a m z a b y t k i — ś w i a d k o w i e jego

bardzo wiele na t e m a t W ę g r ó w . Same najgorsze rzeczy. N i e zna­

n a r o d o w y c h d z i e j ó w . Istnienie narodu s ł o w a c k i e g o jest f a k t o m ,

W

c i ą g u tego

calogo czasu n a s ł u c h a ł e m się od

lazł się, p r z y n a j m n i e j w m o i m t o w a r z y s t w i e , j a k i ś w s p ó ł c z e s n y

k t ó r y m ó j w ę g i e r s k i p r z y j a c i e l w zasadzie p r z y j ą ł

s ł o w a c k i Szwejk, k t ó r y s t w i e r d z i ł b y pojednawczo: „ n i e

m o ś c i , bo cóż m i a ł r o b i ć , ale stara się tej informacji raczej nio

każdy

Madziar w i n i e n t e m u , że M a d z i a r " ; n a t o m i a s t i owszem, raz po
złota

m y ś l sapera W o d i c z k i :

„krótko

m ó w i ą c , M a d z i a r z y to

h o ł o t a " . A jeżcłi k t ó r y ś W ę g i e r c z y m ś się w s ł a w i ł ,

zapewniano

do wiado­

rozpowszechniać.

raz, w n a j r ó ż n i e j s z y c h w a r i a n t a c h i kontokstach p r z e w i j a ł a się

Po 1918, g d y z a w a l i ł y się madziarskio d ą ż e n i a mocarstwowe,
a k r ó l e s t w o W ę g i e r z o s t a ł o drastycznie okrojono, t r a c ą c n i e m a l
dwie trzecie swego t e r y t o r i u m na rzecz C z e c h o s ł o w a c j i , R u m u n i i ,

m n i e , żo z p e w n o ś c i ą nie b y ł to W ę g i e r : P e t ó f i m i a ł s ł o w a c k i c h

J u g o s ł a w i i , a n a w o t Polski i A u s t r i i , dla n a r o d u

r o d z i c ó w , K o s s u t h s ł o w a c k i e nazwisko ( k o ś ń t to w gwarach po-

n a s t a ł y bardzo t r u d n e chwile. N a drzwiach m i e s z k a ń p o j a w i ł y się

ł u d n i o w o s l o w a c k i c h k a p ł o n — cóż za pole do w s p a n i a ł y c h k o n ­

porcelanowo

N i e ! N i g d y ! ) . W czasach stalinowskich wielo z nich w y t ł u e z o n o ,

— c h o r w a c k i i t d . I n t e r e s u j ą c o , że ludzie, k t ó r z y mnie o t y m prze­

wiele dla b e z p i e c z e ń s t w a pochowano, ale jeszcze n i e k i e d y m o ż n a

konywali

je z o b a c z y ć . Ł a t w o na t e n t e m a t d o w c i p k o w a ć , p a t r z ą c z b o k u ;

(również

historycy,

etnografowio,

literaci)

zawszo,

tabliczki

nietrudno

Rusinów,

Rumunów,

C h o r w a t ó w , S ł o w e ń c ó w , k t ó r z y z g o ł a nie p r a g n ę l i

węgierskiej

lepiej s ł y s z e ć . P r ó b o w a ł e m

opieki i starali się spod niej u w o l n i ć , a skoro i m się to wreszcie

ale

Słowaków,

N e m ! Soha!" ( N i e !

sili glos. Widocznie t o , co m ó w i l i , t a k i m się p o d o b a ł o , że chcieli
parę razy d y s k u t o w a ć ,

racje

„Nom!

ilekroć rozmowa zeszła na W ę g r ó w , o d r o b i n k ę za bardzo podno­
nawet

przedstawić

z napisem

węgiorskiego

c e p t ó w ! ) , H u n y a d y b y ł R u m u n e m , Teleki t o r ó d serbski, Z r i n y i

d a w a ł e m s p o k ó j . „ N i o rozumiesz, bo j e s t e ś P o l a k i e m " — m ó w i o n o

u d a ł o , p ł a k a l i zo szczęścia. M o ż n a t a k ż e w y k a z a ć (post f a c t u m ,

m i w t a k i c h p r z y p a d k a c h i ton argument m n i e p r z e k o n y w a ł , bo

naturalnie) n i e u c h r o n n o ś ć p r o c e s ó w h i s t o r y c z n y c h , k t ó r e dopro­

rzeczj-wiśeie nio r o z u m i a ł e m i r z e c z y w i ś c i e jestem P o l a k i e m .

w a d z i ł y do u p a d k u h i s t o r y c z n y c h W ę g i o r .

Na temat kultury

w ę g i e r s k i e j w i e m niewiole, s t y k a ł e m się

Co nie zmienia f a k t u ,

że w wiejskich

gospodacli o d

Tatr

z n i ą w y r y w k o w o , j ę z y k a niestety nie z n a m , w Budaposzeio b y ł e m

i p r z e ł ę c z TJżoeką po A d r i a t y k w c i ą ż jeszcze u s ł y s z e ć m o ż n a w ę ­

wszystkiego jedon raz. M i m o to na Słowacji nieustannie

gierskie p r z e k l e ń s t w a , a na cmentarzach o d c z y t y w a ć w ę g i e r s k i e

rzucały

m i się w oczy p r z e r ó ż n e węgiorskio śkuby — w k u l t u r z o ludowej,

n a g r o b k i . (Mniej więeej co trzeci W ę g i e r mieszka poza g r a n i c a m i

j ę z y k u , sztuce i s t u i n n y c h dziedzinach ż y c i a . G d y b y m więeej

p a ń s t w a w ę g i e r s k i e g o ) . W n i e k t ó r y c h okolicach, n p . na p o ł u d ­

w i e d z i a ł o W ę g r z e c h , z p e w n o ś c i ą d o s t r z e g ł b y m t y c h ś l a d ó w bez

niowej S ł o w a c j i , m n i e j s z o ś ć w ę g i e r s k a s t a n o w i a b s o l u t n ą w i ę k ­

p o r ó w n a n i a w i ę c e j . Jest to rzecz lutwo w y t l u m a c z a l n a : W ę g r z y

s z o ś ć , t a k ż e dzieci s ł o w a c k i o , c h c ą c b a w i ć się z r ó w i e ś n i k a m i ,

r z ą d z i l i S ł o w a c j ą przez

m u s z ą n a u c z y ć się po w ę g i e r s k u . Podobnie jest na

t y s i ą c l a t , nie r z ą d z ą dopiero od l a t

s i e d e m d z i e s i ę c i u , jasne w i ę c , że na Słowacji wielo k a m i e n i i w i o l u
ludzi

mówi

po

węgiersku,

choćby

nieświadomie

Siedmiogrodu, obocnio w granicach

znacznych
Rumunii.

albo

F a s c y n u j ą mnio zarówno odruchy Słowaków, k t ó r z y wbrew
o c z y w i s t y m f a k t o m w y p i e r a j ą się w ę g i e r s k i c h w p ł y w ó w na s w o j ą

t y m b a n a l n y m s p o s t r z o ż e n i c m ze S ł o w a k a m i , r ó w n i o ż (a m o ż o

k u l t u r ę i s t a r a j ą się, czasom w ż a ł o s n y s p o s ó b , z a c i e r a ć po nioj

przodo

ś l a d y , j a k o d r u c h y W ę g r ó w , k t ó r z y w c i ą ż się d z i w i ą , żo S ł o w a c y

wszystkim) z humanistami.

nawot

przestrzeniach

i w b r e w w ł a s n y m i n t e n c j o m . O t ó ż nic daj B o ż o podzielić się
G d y przed

laty,

siedząc,

w w i n i a r n i z g r u p ą m ł o d y c h b r a t y s ł a w s k i c h e t n o g r a f ó w zwiorzy-

d a j ą sobio j a k o ś boz nich r a d ę , a życie po 1918 r o k u toczy się

łom się m i m o c h o d e m , żo bardzo m i brakuje z n a j o m o ś c i j ę z y k a

dalej i r o d z ą się w c i ą ż nowo pokolenia. Ogromnie to ciekawe dla

w ę g i o r s k i o g o , z m r o z i ł e m eało t o w a r z y s t w o . „ A na co ci węgier­

Polaka, bo m o ż e p r z y j r z e ć się k a ż d e m u

s k i ? " „ B o człowiek p o w a ż n i o i n t e r e s u j ą c y się S ł o w a c j ą nie m o ż o

aberracji z osobna, p o n i e w a ż u nas o b y d w a te g a t u n k i w y s t ę p u j ą

nie z n a ć w ę g i o r s k i e g o . " M ó j s ą s i a d

r ó w n o c z e ś n i e : j e s t e ś m y „ S ł o w a k a m i " wobec N i e m c ó w i „ W ę g r a ­

lekko p r z y b l a d ł .

„Taras,

rodzajowi narodowoj

s o m ń r ! " (pieprzysz, oślo!) z a w o ł a ł w p a t r i o t y e z n o - a l k o h o l o w y m

m i " woboc U k r a i ń c ó w , B i a ł o r u s i n ó w i L i t w i n ó w . N i e trzoba się

uniesieniu. A skoro z a p y t a ł e m go n a j u p r z e j m i e j , czy w i e , ile

u

źródeł do d z i e j ó w S ł o w a c j i pisanych jost po w ę g i e r s k u ,

d o w o d z i ć z ogniem w o k u , żo na Ś l ą s k u nio m a absolutnie ż a d n y c h

164

I

i n t e l i g e n t n y , p a t r z y na te sprawy cokolwiek z innoj

s t r o n y . B r a t y s ł a w a t o dla niego Pozsony, miasto

odpo­

nas

wiele n a c h o d z i ć , a b y

spotkać człowieka, k t ó r y

będzie

�p o z o s t a ł o ś c i k u l t u r y n i e m i e c k i e j . N i o p o w i n n o się r ó w n i o ż u ż y w a ć

P a w ł a z Lowoczy, na p r z y k ł a d . O wiolo j o d n a k

słów t a k i c h j a k r y n o k albo szuflada, bo to g o r m a n i z m y . Ś w i o t n i o ,

gdy spojrzy się z b o k u , jost m y ś l e n i e k a t e g o r i a m i n a r o d o w y m i

t y l k o j a k m a m to z r o b i ć , skoro od czasu do czasu m u s z ę iść na

o p r z y r o d z i e : m a ł o co mnie t a k ś m i e s z y , j a k z w r o t y t y p u „ z ł o t a

r y n e k albo zajrzeć do szuflady * G d y o p o w i o d z i a ł o m k i e d y ś w t z w .

polska j e s i e ń " , „ p o l s k i k s i ę ż y c " , „ w l o s k i o n i e b o " , „ g e r m a ń s k i o

kulturalnym

d ę b 3 ' " ( m o g ą t e ż b y ć s ł o w i a ń s k i e albo litewskie), „ c z e s k i o l i p y " ,

t o w a r z y s t w i o a n e g d o t k ę o p r ó b i e śląskiej o r k i e s t r y

zabawniejsze,

g ó r n i c z e j ( K o l e d z y ! A e h t u n g ! T r u m p e t y do m u n t ó w ! Z a c z y n a m y ,

„ r o s y j s k i o b r z o z y " i t d . O f i a r ą tego dziwacznego przyrodniczego

ajns, cwaj, d r a j : Jeszczo Polska nie zginyylaa...) u s ł y s z a ł e m , że

nacjonalizmu p a d ł y m . i n . t a t r z a ń s k i e s z a r o t k i ; za c z a s ó w gali­

jest to h i s t o r y j k a co p r a w d a zabawna, ale m o ż e b y ć w y k o r z y s t a n a

cyjskich zrywano je masowo i przylepiano do k a r t e k z napisem

przez w r o g ó w , jest w i ę c szkodliwa i nie n a l e ż y jej p o w t a r z a ć . —

„ z polskich g ó r i polskich s k a ł p o l s k i g ó r a l dla nas r w a ł " , a b y

Dlaczogo ? — zawolalom n a i w n i e — przecież t a anegdota w y ­

k r z o p i ł y narodowego ducha. Cóż to m u s i a ł b y ć za dochodowy

chwala polski p a t r i o t y z m Ś l ą z a k ó w , a w p ł y w niemczyzny

interes!

na

g w a r ę ś l ą s k ą to f a k t bezsporny! N i e b ę d ę o p i s y w a ć , co m i na to
odpowiedziano, bo to bardzo

smutno.

To na zachodzie. A na wschodzie... P r z y k ł a d pierwszy z brzegu:
reporterka

znanego warszawskiego

Po 1918 r o k u , g d y E u r o p a wschodnia z o s t a ł a

poszatkowana

g ę s t ą siocią granic, s t a n ą ł t r a g i k o m i c z n y p r o b l e m , k t ó r y

tygodnika wybraV,

się na

. L i t w ę . Zawieziono j ą do wzorowego k o ł c h o z u , w k t ó r y m wszystko

nęka

nas do d z i s i a j : j a k r o z p a r c e l o w a ć m i ę d z y licznych a k ł ó t l i w y c h
spadkobierców

wspólny

majątek

Austro-Węgier,

kulturę ? Do

k t ó r e j n p . z n a r o d o w y c h l i t e r a t u r z a l i c z y ć Franza K a f k ę , praskie­

b y ł o zmechanizowane, a k r o w y o d z n a c z a ł y się r e k o r d o w ą mlecz­

go Ż y d a , p i s z ą c e g o po uiomiecku? A l b o J ó z e f a

n o ś c i ą , lecz d z i e n n i k a r k ę z a i n t e r e s o w a ł o przede w s z y s t k i m t o ,

p r z y k ł a d zagadnienia, k t ó r e g o niepodobna r o z w i ą z a ć , g d y ż jest

że

absurdalnio

przewodniczący

nazywał

się Billevicius,

więc

go

zaczęła

postawione.
raczej

Stawiano w ó w c z a s wielo

kategorycznych

Oto

podobnych

p r z e p y t y w a ć na o k o l i c z n o ś ć , czy nie jest a b y k r e w n y m O l e ń k i

zagadnień,

B i l l e w i o z ó w n y ? S p o j r z a ł t r o s z k ę spode ł b a i o d p o w i e d z i a ł

na

sprzecznych, a w s t r a s z l i w y m r e j w a c h u , j a k i w y b u c h n ą ł na stypie

wszelki w y p a d e k , że nie. Dalsza rozmowa na t e m a t osiągnięć koł­

po nioboszczeo A u s t r i i i w c i ą ż joszczo t r w a , n i k t j a k o ś nie d o r w a ł

chozu j a k o ś n i e z b y t się k l e i ł a .

a

Rotlia?

stwierdzeń

wzajemnie

się do g ł o s u , b y p o w i e d z i e ć , że k u l t u r a jost niepodzielna, z a ś

M y ś l ę , że g d y b y m dzisiaj w y b r a ł się rowerom od Huculszczyz-

dzielenie tego co niepodzielne grozi

schizofrenią.

Czy Slowaoy m a j ą c o p y r i g h t na Janosika? J e ż o l i t a k , to co

n y a ż do samych I n f l a n t , n o c u j ą c po s t o d o ł a c h i j e d z ą c po gospo­
(przedo

p o c z ą ć z Janosikiem p o l s k i m , czy s k o n f i s k o w a ć ? Czy k r a k o w s k i

w s z y s t k i m j ę z y k o w ą ) , u s ł y s z a ł b y m o P o l a k a c ł i w i ę c e j i gorzej,

a r t y s t a , k t ó r y m a l o w a ł b o d i a k i na stepie, s t a ł się przez to mala­

dach

i chałupach,

zachowując

maksymalną

mimikrę

niż n a s ł u c h a ł e m się na Słowacji o W ę g r a c h ; a g d y p i s n ą ł b y m

rzem u k r a i ń s k i m ? A jeśli do tego m i a ł c i o t k ę na Polesiu, k t ó r a

s ł ó w k i e m , żo Polacy ostatocznio coś tam- dobrego w k o ń c u uczy­

w chwilach uniesienia w o l a ł a „ s z c z o b tebo ł y c h o " ? (Nie. s ł y s z a ł e m ,

nili,

również

na

tamtych

teronach,

spotkałbym

się zapewne

b y k t o ś z a s t a n a w i a ł się n a d t y m , czy Aleksander

Giorymski,

m a l u j ą c S e k w a n ę , sfrancuzial).

z r e a k c j ą w r o d z a j u : taras, somar!
M y ś l ę r ó w n i e ż , żo p a t r z y ł b y m na m i j a n ą okolicę, nie m a j ą c

Żył w X I X w i e k u na M i ń s z c z y ź n i e o b y w a t e l ziemski, p a n

c h w i l i o d p o c z y n k u od'swojej p o l s k o ś c i : wszystko k o j a r z y ł o b y m i

W i n c e n t y Marcinkiewicz h e r b u D u n i n . P i s a ł po p o l s k u ( z r e s z t ą

się z l o k t u r a m i , k t ó r y m i n a s i ą k ł e m od d z i e c i ń s t w a j a k impregna­

nienadzwyozajnio) i po miejscowomu, m . i n . p r z e t ł u m a c z y ł

tem,

b i a ł o r u s k i „ P a n a Tadeusza". P r z e k ł a d t e n , w y d a n y w W i l n i e ,

n p . z Trylogią.,

wydarzeniami

z -opowieściami

historycznymi. L i t w o !

rodzinnymi,

z wielkimi

Ojczyzno m o j a ! —

jak

na

t ę p i o n y b y ł przez c a r s k ą p o l i c j ę zo s z c z e g ó l n ą z a c i e k ł o ś c i ą , po­

pisał p o l s k i p o o t a o B i a ł o r u s i . Moja r ó w n i e ż , c h o c i a ż n i g d y w ż y c i u

n i e w a ż zapisany

tam

alfabetu

używać

wielkiej psychicznej ojczyzny, w k t ó r e j t a k mocno t k w i ę , że m i to

Postawa

narodowa

u n i o m o ż l i w i a zwyczajno postrzeganie

b u d z ą w i ę k s z y c l i w ą t p l i w o ś c i : p r z e s i e d z i a ł się w w i ę z i e n i u

nio b y ł e m .

mam

intoresować

Ukraina, Białoruś,

osiągnięciami

Litwa

— regiony

mojej

r z e c z y w i s t o ś c i . J a k ż e się

kołchozu

znad

rzeki

skoro w i e m że Neris to W i l i j a , a W i l i j a to p r z e c i e ż

Neris,

„naszych

Możo b y ł o b y z u p e ł n i e inaczej, m o ż e w ł a ś n i e okazja popatrzenia
obecną

rzeczywistość

naszych

dawnych

kresów

będą

łacińskim

Białorusini,

i poglądy

a kwestia,

dopiero

się

którego

rozstrzygała.

polityczne Marcinkiewicza nie
za

rozprowadzanie w ś r ó d c h ł o p ó w ( w ó w c z a s na o g ó l n i e p i ś m i e n n y c h
z r e s z t ą ) ulotok w j ę z y k u

b i a ł o r u s k i m , pieanych alfabetem

ła­

c i ń s k i m , a g i t u j ą c y c h za Powstaniem S t y c z n i o w y m . Marcinkiowicz

s t r u m i e n i rodzica, dno m a złociste i niebieskie lica"?
na

by] alfabetom

oczyma

b y ł d u s z ą miejscowego ś r o d o w i s k a k u l t u r a l n e g o , p r z y j a ź n i ł się
między i n n y m i z Syrokomla i Moniuszką i b y ł t a k i m samym Biało­

ukraińskimi, b'a'oruskimi i litewskimi pozwoliłaby m i dojrzeć

rusinem j a k ci d w a j , to znaczy b y ł t a k samo B i a ł o r u s i n e m , j a k

rzoezy w ich n o w y m w y m i a r z e , z a s k a k u j ą c y m dla m n i e , a oczy­

K a z i m i e r z Przorwa-Totmajor Podhalaninem, J ó z e f K o r z e n i o w s k i

w i s t y m dla s ą s i a d ó w ? Z a ś zostawienie o b u t y c h w i z j i o d s ł o n i ł o b y

Hucułem, Adolf Dygasiński Pińczowianinem. Gdyby ktoś zapytał

nowe h o r y z o n t y poznawczo. G d y b y t a k p r z y j r z e ć się swojej pol­

pana Marcinkiewicza, k i m się bardziej czujo, B i a l o r u s o m czy

skiej duszy nic t y l k o od ś r o d k a , ale r ó w n i o ż z k i l k u

punktów

P o ł a k i o m , biedak nie p o j ą ł b y sensu takiego p y t a n i a i r o b i ł b y m i n ę

z e w n ę t r z n y c h -— cóż b y to b y ł a za niesamowita k w a d r o w i z j a !

jak

Z oczywistych w z g l ę d ó w u k r a i ń s k i , b i a ł o r u s k i i l i t e w s k i p u n k t

kochasz, m a m u s i ę czy tatusia ? W i n c e n t y D u n i n - M a r c i n k i e w i c z

dziocko, napastowane przez

g ł u p i o c i o t k i : kogo

bardziej

widzenia b y ł b y znacznie bardziej w z b o g a c a j ą c y

niż czeski; ze

zwany jost dzisiaj „ o j c e m l i t e r a t u r y bialoruskioj". Podobnie do

w s c h o d n i m i s ą s i a d a m i b y l i ś m y p r z e c i e ż o wiele mocniej zrośnięci

l i t e r a t u r y b i a ł o r u s k i e j zaliczany jest przez naszych wschodnich
s ą s i a d ó w S y r o k o m l a ; Moniuszko u w a ż a n y jost za k o m p o z y t o r a

i bardziej z a l e ź l i ś m y sobio za s k ó r ę .
G d y b y t a k z e s t a w i ć stosunek S ł o w a k ó w , S ł o w e ń c ó w , R u m u ­
n ó w , C h o r w a t ó w do w ę g i e r s k i e g o w k ł a d u w ich k u l t u r ę , P o l a k ó w
i C z e c h ó w — do niemieckiego w k ł a d u w ich k u l t u r ę , U k r a i ń c ó w ,

p o l s k o - b i a ł o r u s k i e g o , g d y ż niomalo c z e r p a ł z miejscowego

folk­

loru.
O t ó ż r ó ż n i c a m i ę d z y obecnym n a r o d o w y m statusem D u n i n -

B i a ł o r u s i n ó w i L i t w i n ó w — do polskiogo w k ł a d u w ich k u l t u r ę ,

-Marcinkiewicza a statusem Przerwy-Tetmajera

p o w s t a ł a b y rzocz dla naszej samowiedzy bardzo p o ż y t e c z n a , a dla

ich o d m i e n n y m s a m o o k r o ś l e n i u , lecz na t y m , że Podhalanie nie

p r z y s z ł y c h p o k o l e ń arcyzabawna, g d y ż m y ś l e n i e o k u l t u r z e w ka­

w y o d r ę b n i l i się w n a r ó d , z a ś B i a ł o r u s i n i t a k . N i k t nie nazwio

tegoriach n a r o d o w y c h , obecnie

jakże

często w naszym

kącie

nio polega

Tetmajera pisarzem p o l s k o - p o d h a l a ń s k i m , natomiast

E u r o p y , b ę d z i e zapewno k i e d y ś t r a k t o w a n e z t ą s a m ą ż y c z l i w ą

m o ż n a nazwać kompozytorem polsko-białoruskim

w y r o z u m i a ł o ś c i ą , z j a k ą m y dzisiaj odnosimy się do

muzyki

suporna-

na

Moniuszkę

(jośli

wpływ

bialoruskioj na jego t w ó r c z o ś ć jest u d o w o d n i o n y , nio

ukowogo zagadnionia d a w n y c h s t u l e c i : ilo a n i o ł ó w m i e ś c i się na

znam się na t y m , ale bardzo m o ż l i w e ) , g d y ż B i a ł o r u s i n i w c i ą g u

k o ń c u s z p i l k i ? D a w n a i niedawna historia r z ą d z i r ó w n i e ż naszym

X I X w i o k u s t a l i się o d r ę b n y m narodem w nowoczesnym rozumie­

poczuciem h u m o r u i po prostu nio m a m y d o ś ć siły, a m o ż o o d w a g i ,

n i u tego s ł o w a .

by z u ś m i e c h o m p o t r a k t o w a ć s p ó r w k w e s t i i p o ł s k o ś c i - n i o i u i e c kości

Wita

Stwosza

i

słowackości-węgierskości

jego

ucznia,

D z i w n e t o widowisko, g d y k t o ś fałszywie postawi p r o b l e m ,
a i n n i bez c h w i l i zastanowienia p r z y j m u j ą owo b ł ę d n e z a ł o ż e n i e

165

�i s t a r a j ą się j a k n a j m ą d r z o j , j a k najrzotolnioj r o z w i ą z a ć k w e s t i ę

z e s p ó l „ M a z o w s z e " ś p i e w a ł „ K u k u l o c z k ę " , a że p o c i ą g n ą ł za s o b ą

z n a t u r y swojej n i e r o z w i ą z y w a l n ą i b i e d z ą się s t r a s z l i w i e Jeszcze

k o l e g ó w , b y ł a z tego g r o m k a afera). Niwelacja p o d o b n y c h nastro­

dziwniejsze, gdy w i ę k s z a grupa ludzi z o c h o t ą p r z y j m u j e b ł ę d n e

j ó w w znacznym s t o p n i u n a s t ą p i ł a , g ł ó w n i e z p r z y c z y n y rewo­

z a ł o ż e n i e dlatego t y l k o , żo d o t y c z y ono ich n a r o d u i odsuwa na

l u c j i s p o ł e c z n e j , w y ł a n i a n i a się k o l e j n y c h p o k o l e ń

bok logikę, a b y p o p r a w i ć sobie samopoczucie. P r z y g l ą d a ł o m się

0 robotniezo-chlopskim rodowodzie i t d . , alo przocież c z t e r d z i e ś c i

z c i e k a w o ś c i ą , a i z l e k k i m rozbawieniem, g d y s ł o w a c c y przyjacielo

l a t to z b y t m a ł o , b y k w e s t i ę t ę calkowicio z e p c h n ą ć w p r z e s z ł o ś ć .

w bardzo p r y n c y p i a l n y s p o s ó b s t a w i a l i k w e s t i ę , na ile S ł o w a k i e m

Dawny

b y l L a s z l ó M o d n y a n s z k y , w y b i t n y malarz, p o t o m e k szlacheckiego

raz po raz daje o sobie z n a ć . J e s t e ś m y u w a r u n k o w a n i h i s t o r i ą

podział

r-a n a r o d y

„historyczne"

i

„niohistoryczno"

r o d u w ę g i e r s k i o g o znanego od ś r e d n i o w i e c z a , k t ó r y s p o r ą część

1 nie m a co tego f a k t u i g n o r o w a ć , t y l k o s p o j r z e ć na rzecz z pow-

ż y c i a s p ę d z i ł n a r o d z i n n y m Spiszu, m a l u j ą c tamtejszo

pojzażo

r.ego dystansu — t o znaczy n i e w y p i e r a ć się swoich u c z u ć i o d ­

i t y p y ludowo. Co m n i o przede w s z y s t k i m u b a w i ł o , to zapalczy-

r u c h ó w , ale d o d a ć do n i c h z d r o w y r o z s ą d e k i s z c z y p t ę poczucia

w o ś ć , k t ó r a d y s k u t a n t o m m y l i ł a się z p a t r i o t y z m e m , oraz oczy­

humoru.

w i s t a niekonsekwencja w p o g l ą d a c h : ci sami, k t ó r z y g o t o w i b y l i
u z n a ć Mednyanszkiego

za p ó ł - S l o w a k a , p o n i e w a ż m i e s z k a ł

na

Kwest &gt;a „ p s y c h i c z n e j o j c z y z n y " , aczkolwiek t r u d n a do zde­
finiowania,

przocież istnieje. M o j ą p s y c h i c z n ą o j c z y z n ą s ą nio

Spiszu i b y ł s ł a w n y m a r t y s t ą , norwowo zaprzeczali w ę g i e r s k i m

t y l k o tereny, na k t ó r y c h r o z g r y w a się Tryłogia,

w p ł y w o m na k u l t u r ę swojogo n a r o d u . Jasne, żo istnienie wiolkiego

i wiele i n n y c h ks.in.zek, k t ó r o wo i n n i e w r o s ł y , alo i S ł o w a c j a ;

Pan

Tadeusz

z i o m k a , c h o c i a ż W ę g r a , p o p r a w i a ł o i m samopoczucie, л p o n i e w a ż

parę

b y l i z niego d u m n i , w i ę c chcieli go j a k o ś o k i e ł z n a ć , d o s t o s o w a ć

p a t r z a ł e m na T a t r y z jednej s t r o n y i bardzo p r a g n ą ł e m z o b a c z y ć

lat

dzieciństwa

spędziłem

w

Bukowinie

Tatrzańskiej,

do swoich potrzob. Jedne f a k t y z ż y c i a Mednyanszkiego n a d a w a ł y

je z drugiej, alo nie b y ł o m i to w ó w c z a s dane. S ł o w a c j a

się do tego celu, inne nie. W i ę c t a p r z e r a ż a j ą c a ł a t w o ś ć , z j a k ą

dla

natychmiast

posortowano

fakty

na

przydatno

i

mnie tajemniczym przedłużeniom

Podhala,

była

romantyczną,

nieprzydatne

p r z e b o g a t ą k r a u i ą , i s t n i e j ą c ą g ł ó w n i e po t o , a b y nasi w s p a n i a l i

i w z a l e ż n o ś c i od tego p ó ź n i e j jo t r a k t o w a n o . T a k oto dzięki Sło­

z b ó j n i c y m i o l i gdzio r a b o w a ć . W s p o m i n a m dzisiaj z u ś m i e c h o m

w a k o m z o b a c z y ł e m k o m p l e k s y polskie, alo po raz pierwszy w ż y ­

to naiwno spojrzenie dziocka, ale t o m o ż o d z i ę k i n i o m u u k a z a ł o

ciu z dystansu, boz w s p ó ł u c z e s t n i c t w a .

się po latach k i l k a t o m ó w s ł o w a c k i e j p r o z y w m o i m p r z e k ł a d z i e .

Po m i e s i ą c u w r ó c i ł e m do P o l s k i : t r a f oh ciał, że a k u r a t w sam
Historiografia

używa

S ą d z ę , ż e m a m p r a w o n a z w a ć się przyjacielem S ł o w a k ó w i m i ­
ł o ś n i k i e m ich k u l t u r y , szczerze l u b i ę ich j ę z y k , a przocież ś m i e s z y

ś r o d o k s z a l e ń s t w a kopernikowskiego.
niekiedy t e r m i n ó w .

„Nerudy

histo­

m n i e nieustannie,

c ó ż na t o p o r a d z ę , g d y bohaterowie

kostiumowego, subtelni a r y s t o k r a c i z Pustelni

ostrożnością

Woroszycki

p r z y k ł a d , m ó w i ą do siebie po s ł o w a c k u ; r o b i to na m n i o w r a ż e n i e ,

zagadnienia

j a k g d y b y o r d y n a t M i c h o r o w s k i p r o w a d z i ł p r z y stolo k o n w e r s a c j ę

i

licznymi

zasti z e ż o n i a m i ,

w swej z n a k o m i t e j k s i ą ż c e Pod berłem

Henryk

Habsburgów,

„ N a r ó d historyczny" to taki, k t ó r y mial żywą

i d e ę p a ń s t w o w ą , historyczne prawo publiczne,

terytorium,

na­

rodowe symbolo — s ł o w e m t a k i , k t ó r y b y ł p o d m i o t e m h i s t o r i i

gwarą

Parmeńskiej

filmu

r y c z n o " i ,,niohistorycz.no". O k r e ś l o n i a te stosuje, zo z r o z u m i a ł ą

narodowościowe.

na

podhalańską.

Obecne r ó ż n i c e m i ę d z y d a w n y m i n a r o d a m i

„historycznymi"

a „ n i o h i s t o r y c z n y m i " to f a s c y n u j ą c y t e m a t badawczy, n i e k i e d y

p o l i t y c z n e j . N a r ó d „ n i e h i s t o r y c z n y " to n a r ó d bez t r a d y c j i p a ń ­

t r a g i k o m i c z n y , n i o k i e d y p a t e t y c z n y i groteskowy zarazem, zu­

stwowej lub z t r a d y c j ą t a k o d l e g ł ą , żo a ż l e g e n d a r n ą (np. W i e l k i e

p e ł n i e n i e t k n i ę t y przez e t a t o w y c h n a u k o w c ó w , mocno d r a ż l i w y

rzeczy­

i na ogół n i o c e n z u r a ł n y , c z y l i c o ś dla prawdziwego smakosza.

wistej siły p o l i t y c z n e j , n a r ó d boz wykrystalizowanego poczucia

D o p r a w d y t r u d n o orzoc, gdzio opracowanie takiego t o m a t u w y ­

t o ż s a m o ś c i , niezdolny do p r ó b sterowania w y d a r z e n i a m i na s w o j ą

w o ł a ł o b y ż y w s z e reakcjo — czy p o ś r ó d i n t e l o k t u a l n o j e l i t y naro­

korzyść.

du, k t ó r y joszczo sto p i ę ć d z i e s i ą t l a t t e m u b y ł w p o r ó w n a n i u

Morawy,

R u ś Kijowska),

Decydując

aktualnio

się na

znaczne

nie

stanowiący

uproszczenie

powiedzioć

m o ż n a , ż e w naszej części E u r o p y w pierwszoj p o ł o w i e X I X w i o k u

do s ą s i a d ó w pariasem,

istniał

ale proces ten nio z d ą ż y ł joszczo u c u k r o w a ć się w psychice zbio­

wyraźny

podział

na

narody

„historyczne"

(Niomcy,

a teraz ich „ d o ś c i g n ą ł i

prześcignął",

Polacy, W ę g r z y , Rosjanie) i „ n i o h i s t o r y c z n e " ( S ł o w a c y , R u s i n i ,

rowej, czy t e ż w narodzie, k t ó r y przed w i o k a m i s t a n o w i ł euro­

S ł o w e ń c y i i n n i ) . F o r m ę p o ś r e d n i ą m i ę d z y narodem

p e j s k ą p o t ę g ę , a obecnie t w o r z y niewielkie p a ń s t w o , z a ś z nio-

„historycz­

n y m " a „ n i o h i s t o r y c z n y m " przoz pewion czas stanowili

Czesi.

M n i e j w i ę c e j od czasu W i o s n y L u d ó w , z r ó ż n y m n a t ę ż e n i e m
i w r ó ż n y m tempie, n a r o d y „ n i o h i s t o r y c z n e " p r z e i s t a c z a ł y się
w „historyczno". W roku

1918 w i ę k s z o ś ć s p o ś r ó d n i c h

dobiła

się p a ń s t w o w o ś c i . W y t y c z e n i e n r ę d z y n i m i s p r a w i e d l i w y c h , nie­

carstwowości

pozostały

mu

tylko

wspomnienia

i ziomkowie

z obcym obywatelstwem ?
To w s p a n i a ł o , że jestem a k u r a t P o l a k i o m , g d y ż u nas kwestia
ta przedstawia

się n a j c i c k a w i e j ; s y n d r o m

bijącego

i bitego,

k o m p l e k s y niższości i w y ż s z o ś c i t a k misternie s p l o t ł y się ze s o b ą ,

p o d w a ż a l n y c h granic, u w z g l ę d n i a j ą c y c h racje gospodarcze, histo­

że t y l k o s t a n ą ć i p o d z i w i a ć . M a m y w s p a n i a ł o t r a d y c j e o b r o n y

ryczne i etnograficzne wszystkich zainteresowanych

p o l s k o ś e i przed z a b o r c ą i p o c h o d z ą c e z tej samej epoki t r a d y c j e

niemożliwo.

Terytoria

mieszące

stanowiły

stron b y ł o

regułę,

kryteria

1

historyczne n a j c z ę ś c i e j stał ." w s p r z e c z n o ś c i z e t n i c z n y m i .
dziło

Zro­

to liczne k o n f l i k t y , n i e w y g a s ł o w ludzkiej ś w i a d o m o ś c i po

zgoła odmienne. P r z y k ł a d pierwszy z brzegu — dzioci z W r z e ś n i ,
bite za t o , żo uparcie m o d l i ł y się po p o l s k u ; a iluż o b y w a t e l i
najjaśniejszej

Rzeczypospolitej

było bitych

za t o , że m o d l i l i

s ę n i l , po polsku? Dzieci r ó w n i e ż . . .

dziś dzioii.
Po I I w o j n i e ś w i a t o w e j p a ń s t w a E u r o p y ś r o d k o w e j i p o ł u d ­

W X I X w i e k u Polacy stanowili n a r ó d w y z y s k u j ą c y i w y z y s k i ­

niowo-wschodniej, k t ó r y c h wzajemne stosunki jeszcze przed k i l ­

w a n y j e d n o c z e ś n i e Co w i ę c e j , oba to aspekty znakomicie w s p ó ł ­

k o m a l a t y pchli! b y ł y spraw spornych, b u d z ą c y c h silne emocjo,

i s t n i a ł y w zbiorowej m o n t a l n o ś c i i n i k o g o to nio d z i w i ł o . F a k t ,

z o s t a ł y zintegrowano j e d n y m systemem

społeczno-politycznym

i gospodarczym. P o c i ą g n ę ł o t o za s o b ą k o n i e c z n o ś ć

unifikacji

żo p o l s k o ś ć b y ł a m i a ż d ż o n a , a nie d a ł a się z m i a ż d ż y ć , bo w jej
obronie

zdobywaliśmy

s i ę na

największe

ofiary,

znany

jest

ś w i a d o m o ś c i s p o ł e c z n e j n a r o d ó w o o d m i e n n y c h , c z ę s t o sprzecz­

każdemu.

n y c h t r a d y c j a c h , m a j ą c y c h wobec siebie wciąż, n i e w y g a s ł o pre­

dziedziny — m i a n o w i c i e , ż e Polacy woboe U k r a i ń c ó w , B i a ł o r u ­

tensje.

Zabrano

się do tego z w i e l k ą e n e r g i ą , o b i e c u j ą c

Pozostaje

do stwiordzonia d r u g i

fakt

z tej

samej

sobie

s i n ó w i L i t w i n ó w b y l i narodem w y z y s k u j ą c y m . Niepodobna w y ­

z b y t wiele w z b y t k r ó t k i m czasie. ( N p . W ę g r o m u s i ł o w a n o prze­

m i e n i ć t u t a j w s z y s t k i c h p r z y c z y n , d l a k t ó r y c h t r u d n o jest n a m

b u d o w a ć ś w i a d o m o ś ć , głosząc w ś w i ą t e k i p i ą t e k , żo ich k u l t u r a

p r z y j ą ć ten f a k t do w i a d o m o ś c i ze w s z y s t k i m i tego konsekwencja­

b y ł a b y n i c z y m boz w p ł y w ó w s ł o w i a ń s k i c h . I r r a c j o n a l n e n a c i s k i

m i , ale jedno w y d a j e się p e w n o : d o p ó k i się z t ą k w e s t i ą psychicznie

wywołują

irracjonalne reakcje,

i tak m ó j węgierski przyjaciel

j a k o sztubak demonstracyjnie w y s z e d ł z k i n a , g d y na ekranio

1

inteligentów

nie u p o r a m y , s ł o w a „ L i t w o ! Ojczyzno m o j a ! " ,

wypowiadane

w obecnych w a r u n k a c h , b ę d ą b r z m i e ć o d r o b i n ę dziwnie.

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
