<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="9893" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/9893?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T16:25:49+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="9871">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ab783517f2206f8fb1e35f22eb144af1.pdf</src>
      <authentication>2a513a43bfc2e113b956db15db465081</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="4">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25236">
                <text>Lud</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154689">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154690">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154691">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154692">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154693">
                <text>czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117723">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2073</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117724">
              <text>1993</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117725">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1925</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117726">
              <text>Recenzje / LUD 1993 t.76</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117727">
              <text>LUD 1993 t.76, s.227-295</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117728">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117729">
              <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117730">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117731">
              <text>Lud,

t.

76, 1993

III. RECENZJE

CIIIlCl'pluali:ill!/

slIciely,

pod red. Adama Kupera,

Routledge,

London

1992, ss. 152.

Z kilku powodów kktura książki Conceptualizing society zasługuje na szczególną uwagę. Po
pierwsze, stanowi ona jedn'l z cyklu publikacji zawierających materiały z I Kongresu Europejskiego Stowarzyszenia Antropologów Społecznych (EASA), który odbyl się w 1990 roku na
Uniwersytecie w Coimbrze. Jednym z dyskutowanych tam problemów były antropologiczne
koncepcje społeczeństw pierwotnych. Omawiana książka jest owocem tej dyskusji. Jej redakcji
dokonał Adam Kuper, on też jest autorem obszernego wprowadzenia. Współautorami tomu są:
Frederik Barth, Maurice Bloch, Daniel de Coppet, Philippe Descola, Ulf Hannerz oraz Marylin
Strathern. Wszyscy oni nal6ą do grona najznakomitszych współczesnych antropologów europejskich, co z pewnością również decyduje o znaczeniu Conceptualizing sociery. Nie jest to wszakże
powód ostatni.' Otóż problem, jaki poruszają wspomniani autorzy, stanowi jcdno z fundamcntalnych wyzwań, przed którymi stoi obecnie antropologia. W istocie jest to pytanie o to, co
dyscyplina ta może wiarygodnie ustalić o klasycznym przedmiocie swych badań, czyli o społeczeństwach pierwotnych.
W swym wprowadzeniu Kuper przypomina ogólne założenia pozytywizmu antropologicznego. Zgodnie z nimi antropolog najpierw odkrywał, a póżniej nadawał sens obcemu doświadczeniu. Towarzyszyło temu przekonanie, że działo się to bez utraty jego szczególności, a możliwość
obiektywnego poznania i opisania badanych społeczeństw, ich konceptualizacja, nie była kwestionowana. W efekcie rozwoju podejścia relatywistycznego oraz przełomu postmodernistycznego
paradygmat ten został podważony. Nowc pokolenie antropologów
zanegowało tradycyjny
schemat postępowania naukowego. Zwrócili oni uwagę na istnienie zasadniczych rozbieżności
pomiędzy modelami tworzonymi przez "obscrwatorów" a modelami samych "aktorów". Ich
przyczyn upatrywano w kontekstowośei kultur, uwikłaniu badaczy we własny kontekst kulturowy
oraz niemożności adekwatnego przekładu międzykulturowego. Postmoderniści kwestionują zarówno wartość samych materiałów ctnograficznych, jak dokonywanych w oparciu o nic studiów
porównawczych i ogółnych teorii kultury. Konsekwencją jest negowanie możliwości badania
i poznania "obcych" kulwL
Antropologowie reprczentowani w tym tomie zajmują bardziej konwencjonalne stanowisko.
Ich zdaniem etnografia dostarcza danych, które mogą być w różny sposób porównywane
i analizowane. Umożliwia to podcjmowanie szerszych projektów, które łączą w sobie materiały
etnograficzne ze stanowiskiem teoretycznym. Nie znaczy to jednak, by akceptowali oni paradygmat modernistyczny. Przeciwnie, tym co łączy ich stanowiska jest przekonanie, iż bez rewizji
dotychczasowych ustaleń dotyczących spoleczeństw pierwotnych, ich poznanie i zrozumienie jest
niemoi.liwe. Za szczególnie ważną autorzy ci uważają konieczność odrzucenia przez antropologię
etnocentrycznej perspektywy postrzegania stosunków i struktur społecznych. Ona bowiem stanowi
główne źródło wspomnianej sprzeczności pomiędzy modelami obserwatorów i autorów. Jak wobec
tego konceptualizować odmienne od naszych systemy społeczne i kulturowe?
Daniel de Coppet, nawiązując do propozycji Durkheima i Dumonta, zwraca uwagę na to, że
antropologia winna koncentrować swoją uwagę na zbiorowym, f)onadjcdnostkowym wymiarze

�228
życia społecznego.
wspólnie
tylko

W nim bowiem

podzielają.

indywidualistyczna

stkowego
główne

czy wrc;cz całkiem
etnologa,

system

jak chcieliby
one

rzecznicy

Wyrażająca

teoretycznych,

winna

zbliżyć
dla

Do

nas może
wspólnot

relacji

Według

terminu

tworzone

przez

wyspiarzy.

badaczy

alc -

tylko w procesie

socjalizacji,

uzyskiwała

ona

pełny

stosunków,

które

osoba

służącą
-

społeczeóstwa,
z którymi

lecz sam

i dekompozycji

jako

że odrzuca

relatywizmu
zasad

Można

odkryć

je

analizowania
nego.

ucieleśnia

jest
własny,

właś-

zmienny

oznacza

zatem

podkreśla

sposobów
dla teorii

holistycznc

nie

i często
które

Mimo

pozornych

różnic

wo. Zdaniem

Descoli,

dotyczy

uważa,

badanie

nic sądzi,

przede

ułoŻl:nia

społeczne

s&lt;! objawiane

Uwal.a,

aktorów

klucza

antropologii

struktur

wykazuj,!

sposobów

stanowić

upatruje

sceptycznym
kulturowej

wii'jach
daleko

on

wobec
jcst

po-

rzeczywistości.

społccznych,

w ludowych

to

w tym

dekon-

mogły

konstrukcji

do

że mimo

ich słabości

Pozostając

do uporządkowanej

poziomie,

stosunków

przynajmniej

źródeł

charaktcrze.

wszystkim

osoba

kompOZYCJi

on uniwcrsalnego

by modele

zawartych

Każda

nim

ją ze wszystkmi.

i zbli;;.a do postulowanej

Głównych

różnorodności

ale

poza

nieustannej

społecznego.

że zadaniem

wizje tc, na pewnym
ono

społecl.I1ych.

stosunki

społecznych

myślenia,

istnicjącego

postmodernistyczncgo,

społecznych.

ccntralną

widać jak dalece model też różni

życia

świata

prowadzą

sposobów

w jaki

j" z tych

ani społeczeństwo.

ów proces

żc nic stanowi

intuicyjnym

Descola

poprzez

jednak,

stosunków

teorii

wykluczała

łączących

że

społecznych.

Melanezyjczyków

ponowncgo

Właśnie

sposób,

niż Strathern,

własnych

uniwersalnych

konieczność

W tej perspektywie

społecznych

przeciwnie

kulturowych,

i rclacji

konceptualizowania

widzenie

cząstkowym

stosunków

części

ich już łączyć.
autorki

siC; ku stanowisku.

szerszego,

świat

W takim

z całokształ-

stosunków

ostatccznc
dla

modelem

całość (np. w aspekcie

skłaniała

jakicgoś

przez samych

utożsamianc

potcncjalną

elllo-

się modele

-- jednostek.

nie jest ani jcdnostka,

cZl;śeią

różniły

społccznych

z części

Strathcrn

sposobu

siC; holistycznym

społeczeóstwo

natomiast

Strathern.

do litcratury

bardzo

w sieć zewn,,:trznych

Wcdług

Marylin
przyjc;tego

się ona

stosunków

antropologia

niezależ.nych

zdaniem

Strathern
drogę

-

Śmierć

on

suma

nie mogą

pojęciowego

szukiwanie

z nich
perspek-

społecznego

również

posługiwanie

część stanowiła

życia spolccznego
Nie

stanowi

dla naszych

w ich niespójności,
tez

i tożsamość.
nieprzerwanie.

w życiu Melanezyjczyków.

strukcji
modernizmu.
Philippe
Descola,
alternatywę

modeli

holistyczna

życia

jak

całość złożona

włączał jednostkę

Jej śmierć

tubylczych

może on wskazać

każda

cscju

wskazuje

się właśnie

autorka

trwały

czasowa

osób

się od tradycyjnego.

scnsie,

który

gdyż zmarli

i urzcczywistniane
zrozumienia

CG prawda

wymiar

współpracuje.

żywymi,

tworzenia

a nic sztucznie
taka,

odwołuje

Strathern

stawało

co podkreśla

społeczny".

jest

są

tworzą

tylko czc;ść bardziej

zwcryfikowanie

konceptualizowania
ono było jako

konceptualizacji

"aktor

traktowana
między

dałej

jcst

Melanezyjką

zarzuca

badawczą

społecznych.

w swym

Na tym przykładzie

traktowane

psychologicznym),

katcgorią

wartości,
że tylko

rrancuskiego
tych nie da się.

systemu

do

konceptualil.Owania

antropologią

Będąc

od sposobów

kategorią

tem stosunków

przed

modernistycznym

w którym

ujęciu nadrzc;dną

podejrzanego.

gdyż. w nich właśnic

zdolność

twierdzi,

jako

dancgo

w tcj hierarchii

systemy

nawiązuje

stojącą

tego obszaru.

Teoriom

społeczeństwa,

właśnie

przedstawiana

Wartości

dla

zachować

sposobów

"społeczcństwo".

dotyczącej

stanowi

że

jedno-

moraInic

działań,

I.

uważa,

aspektu

bl,,:dne. Zdaniem

charakterystycznc

De Coppet

jcdnostka-społeczełlstwo

graficznej

wówczas

stanowisko

pragnie

ze sobą

do zrozumienia

jest

zasad,,: życia społcczncgo.

je jednostka

społecznej.

wydzielenie

coś zcwnc;trzncgo,

wydzielić

danej społeczności
Dc Coppet

tradycyjnych.

niej, koniccznością

rozumienia

Jednostka

to jednak

o ile

porównywać
praktyki

teoretyczne

że wartości

Antropologia,

elementy

umożliwia

indywidualistycznej,

struktur,,:.
całości.

tywa

socjologii

zważa,

uporządkowaną

ciwych

Jcst

strukturalną

De Coppet

wartościowej
wydzielane

stanowi

członkowic

życia społeczncgo.

jawi siC;jako

wyimaginowanego.

którc

moderator

społecznej.

a "społeczeństwo"

wartości

wyrażane.

Zachodu

rzeczywistości

wartości,

są wartości,

główny

ideologia

z całokształtu
źródło

kształtowane

One też stanowią

lecz na

drodze

życia

społecz-

idące podobieńst-

konccptualizowania

relacji

po-

�229
mi~dzy społcczeIlstwcm i natur,!. Wnioski swoje, nawiązujące do racjonalistycznego stanowiska
Lćvi-Straussa, sformulował w oparciu o badania prowadzone wśród trzech ludów Amazonii.
Wspólną cechą ich socjologii jest właśnie nasycenie elementami ekologicznymi oraz włączanie
ludzi i zwierząt w jedno pole społeczne. Systemy, które w podobny sposób ujmują relację między
czlowiekiem a środowiskiem, proponuje nazywać animicznymi. Descola uważa, że badania
antropologiczne powinny mieć na celu analityczną rekonstrukcję podobnych zasad kult}Jrowych.
Może stać si~ to podstawą rcgionalnego (np. Amazonia), czy nawet uniwersalnego porównania
oraz tworzenia ogólnych tcorii kultury.
Nacisk na konieczność badania tubylczych sposobów myślenia kładzie również w swym
artykule Maurice Bloch. Uważa on, że tradycyjne monografie terenowe były zawsze obce lub
całkowicie nie7fozumiałc dla czlonków opisywanych społeczeństw. Jego zdaniem działo się tak
dlatego, że antropologowie powszechnie zakładali, że to co informatorzy mówili o społeczeństwie,
było tożsame ze sposobem w jaki je konceptualizowali. Według Blocha tak jednak nie jest.
Podobnie jak konekcjoniści twierdzi on, że modele te nic posiadają logiczno-zdaniowej, lineranej
struktury języka, lecz stanowią wysoce złożone i zintegrowane zespoły znaczell. Nie poddają się
przy tym badaniom wprost. Antropolog może je poznać tylko w efekcie długotrwałego pobytu
wśród badanego ludu, w trakcie którego, dzieląc te same warunki życia, zdoła zinternalizować
wiedz~ leżącą u ich podstaw. Bloch wskazuje na przykład swych badań prowadzonych wśród ludu
Zafimaniry z Madagaskaru i twierdzi, że na sposób w jaki konceptualizują oni rzeczywistość
społeczną składaj,! si~ zintegrowane ze sob,! modele mentalne, dotyczące takich rzeczy jak: "dom",
,.małżeIlstwo", "drzewa i las", "kobiety i mężczyźni" oraz "ludzie". Na przykład uważa on, że
Zafimaniry myślą o dorastaniu społecznym w kategoriach procesu, który dotyczy zarówno ludzi,
jak drzew i domów. W ich sposobie myślenia stosunki społeczne należą bowiem do tego samego
porządku co procesy naturalne, a ludzie powiązani są ze środowiskiem. Bloch twierdzi, że
wychodząc od prostych spostr7.eżeIl dotyczących tego jakie są rzeczy (np. dom lub drzewo), można
stopniowo zrekonstruować podstaw~ tubylczej konceptualizacji stosunków społceznych. Nic da się
tego natomiast osiągnąć na drodze skłaniania informatorów do retrospektywnego racjonalizowania ich działall. Jest to niemożliwe, gdyż wi~kszość wiedzy, zwłaszcza tej dotyczącej życia
praktycznego, zorganizowana jest w sieć modeli mentalnych.
Descola i Bloch w swych pracach odwołują się do przykładów ludów izolowanych
i niewielkich, których członkowie żyją w podobnych warunkach i mają podobne doświadczenia.
Ulf Hannerz uważa, że takie "prototypowe", ograniczone społeczeIlstwa, stanowią we współczesnym świecie ogromm! rzadkość. Zdecydowana większość społeczeństw jest bowiem obecnie
poddana globalnym procesom komunikacji i transmisji międzykulturowej.
Dla antropologii
oznacza to konieczność zmiany przedmiotu badań. Zdaniem autora etnograf, choćby pracował
w najbardziej nawet izolowanych zakątkach świata, staje dziś wobec zadania ukazania wpływu
szerszych, zwykle obcego pochodzenia, struktur na życie społeczne badanych ludów. W sytuacji,
gdy doświadczcnia każdego z nas, tak obserwatorów jak aktorów, dotknięte są globalnym
procesem społecznym, a wartości kulturowe mogą swobodnie zderzać si~ i mieszać ze sobą, nic
można już dłużej mówić o specyficznych regionach kulturowych czy lokalnych strukturach
społecznych. Należy dostrzegać przenikanie wartości, zróżnicowanie postaw będące wynikiem
wielości doświadczeri i kontaktów. Według Hannerza przydatna w tym może być analiza powiązań
sieciowych. Pomaga ona zrozumieć istniejący pluralizm i wielość działań. Pozwala także unikać
uprzywilejowania lokalnych stosunków społecznych wzgl~dem wi~zi o szerszym zasi~gu, przedkładania skali "mikro" nad "makro". Procesom tym sprzyja istnienie krajowych i międzynarodowych stosunków gospodarczych oraz multimedialna komunikacja. Hannerz postuluje więc
odejście od badaIl "społeczeIlstw" na rzecz "sieci społecznych". W takiej perspektywie proces
globalnego przenikania możc być traktowany jako sieć sieci.
W podobnym kierunku zmierzają wnioski Frederika Bartha. Stwierdza on, że tradycyjne
stanowisko antropologii, zakładające podział ludzkości na ograniczone językowo i kulturowo,

�230
homogeniczne wspólnoty lokalne, zawsze było fikcją. Zgodnie z nim, mieszkańców jakiegoś
regionu określano terminem "społeczeństwo", a w dokonywanych opisach ich struktur społecznych
stosowano perspektywt; holistyczną. Towarzyszyło temu przekonanie, je ludzie ci uczestniczą
w jednorodnym
procesie kulturowym. Zalożenia te były jednak fałszywe. Zdaniem Bartha
w rzeczywistości jest tak, że "społcczeństwo" jest zawsze otwarte i nieuporz,!dkowane. Nie należy
więc poszukiwać w nim powtarzalności i norm, ani prostych schematów podejmowanych d,.iałań.
Swoistymi "antynormami" s,! bowiem bikulturalizm, sceptycyzm i ci,!gły proces adaptacji do
zmieniającej się sytuacji. Dla udowodnienia swej tezy autor odwołuje się do etnograficznego
przykładu mieszkańców regionu Harat z Afganistanu. Twierdzi on, że w tym przypadku
zastosowanie klasycznego modelu społeczeństwa całkowicic zawodzi. OkaZUje sit; bowiem, że jego
rzekomo niezmienne i stałe parametry, tak ie jak: trwałość instytucji, dzielenie wspólnego sposobu
życia, czy jedność struktur politycznych i religijnych, w ci'!gu ostatnich kilkudziesit;ciu lat
zmienialy się wielokrotnie. Gdyby więc, zgodnie z tradycyjnym schematem, poszukiwać jakieg~ś
uporządkowania stosunków społecznych i ich regularności, to nic bylibyśmy w stanic wytłumaczyć faktu, że - mimo braku tych elementów - mieszkańcy Harat w dalszym ciągu stanowią
wspólnotę. Można to osiągnąć jedynie wówczas, gdy odejdziemy od zintegrowanego, holistycznego
modelu i zaczniemy myśleć o społcczeństwie jako kontekście działaJI, i ich rezullatów. W takiej
perspektywie okaże się, że współdziałaj,!cy ze sobą ludzie mogą, podobnie jak mieszkańcy Hara!.
kierować się różnymi wartościami i ideami. Generuje to ciągły proces przemian istniejącego
systemu, jego nicuporządkowanie
oraz otwarcie. Barth uważa, że trwanie antropologii przy
dotychczasowym, statycznym modelu prowadzić będzie do dalszego mistyfikowania wiedzy i nie
zbliży nas do zrozumienia istoty procesów, którym poddanc są zbiorowości ludzkie. Jeśli naprawdę
chcemy je poznać i opisać, to musimy - według Bartha - widzieć przedmiot naszych badalI jako
dynamiczne, przekształcające się systemy.
Mimo pOZQrnie wielkiej różnorodności zajmowanych stanowisk, autorzy esejów zamieszczonych w omawianej książce, zdają się podzielać wspólne przekonanie. Dotyczy ono konieczności
porzucenia przez antropologię dotychczasowych sposobów konccptualizowania
społeczeństw
pierwotnych. Celem nauki jest konfrontowanie modeli teoretycznych, tworzonych przez współczesną humanistykę, z doświadczeniami i modelami samych badanych. Oznacza to, iż antropolog nie
może już dłużej zajmować uprzywilejowanej pozycji obserwatora. Musi on zrozumieć, że jest
równorzędnym partnerem, jedną ze stron, w toczącym sit; dialogu mit;dzy kullurami. Tylko
wówczas, gdy antropologia zrozumie, żc uczestniczy w procesie, który przebicga w obu kierunkach.
ma ona szansę na zbliżenie sit; do swego nadrzędnego celu, czyli poznania i zrozumienia innych
kultur. Jestem przekonany, że uświadomienie tego faktu stanowi najwit;ksz,! wartość książki
Conceptualizing

society.
WrJjciech Do/wal

Krzysztof J. Brozi,
1992, ss. I ł I.

Ludzie

i kryzvs

cywilizacji.

Szkice

antropologiczne,

Norbertinum,

Lublin

Czy antropolog kultury stawiał sobie ezt;:sto pytania: jak trudno jest zhudować miasto') Jaka
jest kulturotwórcza rola strachu, bólu i cierpienia'? Jakie niebczpieczeństwa może kryć w sobie stan
ciszy i bezruchu') Jakie są psychologiczne przesłanki i nastr;pstwa kryzysu ekonomicznego
i społecznego? Jakie są granice autokreacji człowieka i jego wolności? Jaka jest rola wytworzonych
w historii mitów i stereotypów dla współczesnych pokoleń ludzi? Jakie pożytki i niebezpieczeństwa
kryje w sobie nacjonalizm? Jakie s,! społeczne i kulturowe granice władzy')
Wielu z tych pytań nie stawiano wcale, inne stawiane były nic w tej formie, jeszcze inne
przyciągały uwagt;: antropologów jedynie marginalnie. Człowiek w ogóle, ułomny, slaby i zagu-

�231
biony w świecie, rozpaczliwie poszukuj,!cy w nim swojego mIejsca i samookreślenia, był raczej
przedmiotem reJleksji i tworem filozofów. Antropologowie w swoim podejściu do człowieka
przyjmowali na ogól postaw,; bardziej konstruktywną
- człowiek jako organizm biologiczny
wyposażony w pewne wrodzone predyspozycje psychiczne, które kultura wyzwala lub hamuje, lub
które kształtuje, w toku swojej teoretycwej i praktycznej działalności przekształca środowisko,
w którym żyje, zmierzając ku formom coraz lepszym i doskonalszym.
Wyzwala się przez to
w znacznym stopniu z ograniczeli jakie narzuca mu świat zewnętrzny, przede wszystkim
przyrodniczy.
Dopiero dramatyczne wydarzenia ostatnich dziesięcioleci uzmysłowily ludziom, w tym także
antropologom, że post';p kultury nic jest ani konieczny, ani ciągly, że regresy i upadki były
udziałem nic tyłko społeczelistw dawnych, lecz z równą siłą dochodzą do głosu we współczesnym
wysoko rozwini,;tym świecie. Wraz z rozwojem historii i postępem wiedzy rosną wątpliwości,
człowiek dawniej dufny w siebie i w swoje możliwości, musi uznać teraz granice swojej wiedzy
i wolności, a ludzie najbardziej odpowiedzialni za losy świata (politycy, władcy, uczeni) muszą teraz
dobrze si« zastanowić nad swoim każdym krokiem, by nie był on ostatni (s. 7).
Ostatnie zdanie pochod/j ze wst«pu do omawianej tu książki Krzysztofa J. Broziego Ludzie
i kry:ys cywilizacji.
]cst to pierwsza b:Jdajże w Polsce próba antropologicznego
podejścia do
zagadnieli współczesności, świadcząca dobitnie o tym, że pesymistyczne prognozy jakoby antropologia kulturowa miała stracić racj&lt;; bytu jako odrębna dyscylina, gdy zniknie tradycyjny
przedmiot jej badali - społeczelistwa pierwotne i chłopskie - okazały się niesłuszne. Antropologiem można być bowiem w odniesieniu do każdej rzeczywistości ludzkiej, o ile ujmuje się ją
z dostatecznie szerokiej i ogólnej perspektywy, a w przekonaniu Edmunda Leacha najlepszym
antropologiem można być właśnie wówczas gdy przedmiotem badałl czyni si,; rzeczywistość
bezpośrednio daną badaczowi w jego własnym doświadczeniu l
Dlatego w omawianej pracy odnaleźć można wiele osobistych impresji autora, jego niepokojów jako człowieka wyrosłego w określonym kr&lt;;gu cywilizacyjnym, ale zarazem obywatela świata.
ReJleksje zawarte w tej ksiąi.ce zabarwione są często sporą nutą pesymizmu. W miejsce niewoli
i wegetacji - pisze .!utor - wywalczyliśmy sobie wolność i prawo do śmierci. Walka rządzonych
przeciwko rządzącym zn,ieniła si« w "walk',: wszystkich przeciw wszystkim" - "bellum omnium
contra omnes", w darwinowsk,! walk&lt;; o byt jaka zaistniała w warunkach wszechwładnej
wolnorynkowej ekonomii. "Atomizacja społeczna, która była celem totalitaryzmu nigdy tak
szybko nie została przezeli osiągni«ta jak w dzikiej demokracji dziewiętnastowiecznego
wzoru,
w którą gwałtownic wchodzimy mając jeszcze złudną nadziej&lt;;, że da się powtórzyć proces ewolucji
podobny innym historycznym spoleczelistwom" (s. 6).
To sugesty'wne zdanie przedstawia, jak się zdaje, obraz zbyt katastroficzny i nie całkiem
prawdziwy. "Nie ma powtórek w historii" - stąd też kapitalizm, w jaki obecnie wkraczamy nic
może być ani kapitalizmem dziewi,;tnastowiecznym ani też kapitalizmem w stylu amerykaliskim
czy zachodnioeuropejskim.
Businessman polski działa w innych nieco warunkach niż jego
amerykaliski kolega - działa w warunkch zmniejszonej konkurencji, co zapewnia mu popyt na
oferowane produkty i usługi. Prywatna przedsi',:biorc7.ość w Polsce działa więc na nieco innych
zasadach niż te, które charakteryuj" zachodnią gospodark',: wolnorynkową.
Podobnie stwierdzenie autora, że Polska nie może liczyć na pomoc Zachodu ponieważ
zaliczana jest przcl palistwa zachodnie do krajów "wysokiego ryzyka inwestycyjnego" (5.108)
powoli traci sw" aktualność. Polska przestaje nie tylko być dziś uważana za kraj ,,0 wysokim
stopniu ryzyka inwestycyjncgo", ale uważa si,; niekiedy, że jest krajem, który wyciągnął najbardziej
konstruktywne wnioski z konfrontacji dwóch systemów i upadku komunizmu. W styczniu
ubiegłego roku inwestycje zagraniczne w Polsce wynosiły I miliard dolarów, w grudniu już
4 miliardy dolarów. Zainteresowanie
inwestorów zachodnich naszym krajem wyraża si',:
I

E. Lcal:h.

#':"/fura i

/';lI/mmikowałlil',

w:

L Leach,

A.

J. Greimas,

Rywal i narracja,

PWN,

Warszawa

1989,

s. 22.

�232
także w innych danych: 55% naszej produkcji sprzedajemy do krajów zachodnich, 17% do krajów
skandynawskich
- w sumie 72% naszej produkcji pochłaniają zachodnie i północne rynki
zagraniczne.
Autor zalicza Polskę do krajów tzw. szóstcgo świata (tzn. krajów, które do momentu upadku
komunizmu były ze względów pozaekonomicznych zamknięte na nowe technologie - obawiano
się bowiem, że mogą one zostać wykorzystane do celów militarnych). Uważa, że w aktualnej
sytuacji, gdy Polska nie ma środków na zakup nowych technologii, nic ma ona również szans na
rozwinifi:cie wolnego rynku i gospodarki wolnorynkowej w pełnym lego słowa znaczeniu. Siła
nabywcza ludności jest niska (jest to m.in. rezultat zatrzymania inflacji), bezrobocie wzrasta
w wyniku zamykania wielu zakładów przemysłowych. Prowadzić to będzie do dalszego spadku
produkcji etc. (s. 108).
Tymczasem jednak okazuje się, że podczas gdy na Wfi:grzech, w Czechach, Słowacji, Bułgarii,
Rumunii, Białorusi i Ukrainie obserwuje się wyraźny spadek produkcji, produkcja w Polsce
wzrosła w ostatnim roku o 4%. Jeśli zaś chodzi o bezrobocie to obserwuje się obecnie na
Zachodzie znacznie bardziej gwałtowny jego wzrost niż u nas. Stwierdzenia te nic upoważniają
oczywiście do zbyt optymistycznych wniosków - i znów tutaj statystyka przychodzi nam
w sukurs - przecifi:tne wynagrodzenie miesięczne w gospodarce narodowej spadło w 1992
w stosunku do 1991 roku o 4%, przeciętna realna emerytura i renta pracownicza o prawic 6%. To
tylko kilka liczb przytoczonych na poparcie poglądu, że sytuacja nic jest ani tak zła jak prognozuje
autor, ani tak dobra jak usiłują nam niekiedy sugerować środki masowego przekazu operując
danymi statystycznymi. Autor widzi, i chyba ze wszech miar słusznie, pewną szansfi: rozwiązania
naszych trudności przez wprowadzenie elementów gospodarki planowej i interwencjonizmu
państwa. Paradoksalnie, to właśnie kraje zachodnie w coraz większym stopniu zaczynają korzystać
z tych metod - nałożenie wysokich ceł na towary importowane jest między innymi wyrazem troski
o zapewnienie większej konkurencyjności i możliwości zbytu dla produktów własnych.
Skoro jesteśmy już przy najbardziej ogólnych problemach podnoszonych przez autora
w omawianej książce, należy wymienić zagadnienia demokracji, zagrażających jej dyktatur
i nacjonalizmów.
Demokracja, forma rządów zmierzająca do zapewnienia udziału w rządzeniu szerokim
rzeszom społeczeństwa, ma służyć realizacji zasad równości, tolerancji i wolności. Choć korzyści
z niej wypływające są zapewne niewspółmiernie większe niż zagrożenia, jakie może stwarzać, o tych
ostatnich nie należy jednak zapominać. Całkowita równość i tolerancja jest bowiem utopią·
Demokratyczna forma rządów może otwierać swobodne pole do działania również ludziom
niekompetentnym,
niedouczonym czy niedoinformowanym.
Odbijać się to może ujemnie na
charakterze podejmowanych decyzji i w konsekwencji na ogólnym poziomie społeczeństwa. Autor
nic pisze o tym wprost, ale niektóre jego ogólne stwierdzenia na temat "dzikiej demokracji
dziewiętnastowiecznego wzoru", skłaniają do takich refleksji. Już dziś można obserwować pewne
ujemne zjawiska wypływające z tej formy rządów - do nich między innymi należy zaliczyć
degradację inteligencji, rozwój nacjonalizmów i związanych z nimi bratobójczych wojen.
Dyktatura nic jest oczywiście alternatywą - niesie w sobie na dłuższą metfi: zawsze realne
zagrożenia i prowadzi także do wojen, ale na krótszą metę, jak wspomina autor, skutki jej mogą
okazać się korzystne. Zwłaszcza w sytuacjach zagrożenia, a więc w wypadku kryzysów ekonomicznych i społecznych, kiedy to skupienie władzy w jednym ręku łagodzi konflikty i rozladowuje
wewnętrzne napięcia. Dyktaturze sprzyjają też odradzające sifi:nacjonalizmy. Dlatego też, zdaniem
autora, kraje Europy Wschodniej są szczególnie podatne na tę formę rządów.
Ruchy nacjonalistyczne, które charakteryzowały
zwłaszcza koniec XIX wieku, odżywają
również ze zdumiewającą siłą i współcześnie (w Europie Wschodniej, na Bałkanach, ałe też na
Bliskim Wschodzie i w wielu innych punktach kuli ziemskiej). Niosą w sobie momenty zarówno
pozytywne jak i negatywne. Po stronie pozytywnej, są one wyrazem dążenia narodów do
samostanowienia o sobie, dążenia do kultywowania własnych rodzimych tradycji kultury naro-

�233
dowej. Po stronic ncgatywncj, nios" zc sob" niebczpieczcństwo nieustannych lokalnych konfliktów,
bratobójczych wojcn, bczscnsownego przclewania ludzkiej krwi.
Z całym naciskicm nalcży podkrcślić, żc ideologie nacjonalistyczne głoszonc przez liderów partii
narodowych nicwiele maj" na ogół wspólncgo z trosk" o kultywowanic wartości kultury narodowej.
S" to przeważnic opartc na cmocjach i inwektywach hasła, stanowiące w pierwszym rzędzie
instrument władzy polityczncj, czy raczej walki o władzę polityczn". Chodzi w nich o scalenie narodu
nie wokół wspólnych mitów i wartości, ale na zasadzie opozycji do domniemanych wrogów.
W konsekwencji ideologie te przyczyniaj" się do upowszechniania stereotypów, szerzenia konfliktów
i nienawiści pomiędzy narodami. Dochodz" one do głosu zwłaszcza w sytuacjach zagrożeń bytu
ekonomicznego i społecznego państwa. Wyłaniaj" się bowiem wówczas mechanizmy "kozła
ofiarnego" - instytucji (właściwej zresztą tylko ludziom, nie spotykamy jej odpowiednika wśród
zwierząt), której celem jest rozładowywanie i kanalizowanie uczuć strachu i braku poczucia
bczpieczcństwa przcz stwor/.cnie odpowiednich mitów, polegających na przedstawianiu kogoś jednostki czy grupy - jako źródła tego zagrożenia, mimo że jest ono zupełnie inne. Tak" rolę pełnili
Żydzi w hitlerowskich Nicmczcch, wc Francji, w Polsce w różnych okresach. Chodziło o odwrócenie
uwagi od realnych problemów gospodarczych kraju i wyrastających na tym tle kon/liktów
społecznych. W takiej sytuacji zagrożenia pojawia się na ogół jakaś jednostka, która zaczyna
występować w roli zbawiciela narodu i bierzc na sicbie całą odpowiedzialność za jego losy. Reszta
z wdzięczności podporządkowujc jcj się zupełnie deklarując całkowite posłuszeństwo. Taki był
mechanizm dojścia do władzy Hitlera w faszystowskich Niemczech (s. ł 7).
W rozdzialc II. zatytułowanym
"Psychologia kryzysu", rozważa autor psychologiczne
i społeczne przesłanki kryzysu kultury. Przytaezaj"c typologię osobowości Znanieckiego rozważa,
jaki typ osobowości realizuje się szczególnie dobrze w warunkach harmonijnego rozwoju kultury,
jaki natomiast aktywizujc się głównie w sytuacjach zagrożenia i dezintegracji. W pierwszym wypadku
dochodzą do głosu przede wszystkim "Iudzie dobrze wychowani" i "Iudzie pracy", w drugim "ludzie
zabawy" i "Iudzie zboczcńcy". Pierwsze dwic grupy cenią konformizm wobec uznanych wartości,
przeważa u nich jaźń odzwiercicdlona i usiłuj,! zdobyć wysoką pozycję w grupie przez pełną
akcpetację przyjc;tych przcz ni,! norm, nic lubią zmian, nigdy do nich nic dążą, ani w nich nic
uczcstnicz,!. Dwic następnc grupy: "ludzie zboczeńcy" i "ludzic zabawy" to ludzie aktywni, wykazuj,!
zdolności adaptacyjne do nowych warunków - to często bojownicy i męczennicy walcZ'!cy o wyższe
cele, z którymi się idcntyfikują. Destabilizacja kultury nic destabilizuje ich psychiki, ani nie zmniejsza
odporności. Należą tu także wielcy twórcy, reformatorzy, ale również i zbrodniarze "bowiem historia
nadaje dążeniom ludzi niez.amierzony, często nieludzki sens" (s. 27).
Dalej przytacza autor koncepcję Mannheima na temat etapów rozwojowych czy stadiów
kryzysu społecznego, określaj,!c najbardziej typowe psychospołeczne zjawiska, jakie towarzysz,!
każdemu z nich. W stadium pierwszym wytwąrzaj,! się pewne zastępcze symbole, które mają pełnić
funkcję substytutu, kompcnsuj,!cego bezsilność działań racjonalnych. W stadium drugim symbol
przestaje być pustym symbolem lecz staje się czynnikiem wytwarzającym nowe typy więzi
społecznych. Wreszcie, w stadium trzecim, wyłania się nowa organizacja, której celem jest realizacja
określonych potrzcb spolccznych, wytworzone zaś wcześniej symbole staj,! się znowu puste, staj'! się
ideologią lub frazeologi,! służącą celom socjotechnicznym, czyli sterowaniu grupami społecmymi.
Interesujące jest przy tym zwrócenie uwagi na fakt, że podczas gdy w pierwszej fazie tzw .
.,niezorganizowanego zagrożenia" podstawowe znaczenie mają reakcje psychiczne jednostek,
w drugiej fazie tzw. "zorganizowanego
zagrożenia", życic psychiczne jednostek i mas przestaje się
liczyć, do głosu dochodzą natomiast cechy psychiczne przywódców, którym pozostali członkowie
społeczeństwa poddają się bez reszty.
Przytaczane przez autora teorie należ,! do grupy tych rozważań socjologicznych, które
w większym stopniu niż inne analizy socjologiczne ukazują wzajemne współgranie czynników
psychicznych i społecznych w kulturze. Nieuwzględnienie tych relacji było też częstym brakiem badań
antropologicznych.

�234
Interesującym jest np. stwierdzenie Mannheima, 7.e dezintegracja kultury wyrai.a siv u ludzi
w zaniku instynktów społecl.nych, rol.padzie dotychczasowych struktur emocjonalnych i powrocie
do poprzedniego stanu rozwoju (s. 28). Współczesne wydarzenia, jakich jesteśmy świadkami.
wydaj" się potwierdzać tę obserwację znakomicie. Powrót do dawno już odrzuconych zasad
i wartości, zdyskwalifikowanych czy niemodnych, nawrót do dawnych autorytetów moralnych to nie tylko przejaw demokracji społecznej, alc często tcż jednostkowej. gdy np. nawet najbardziej
wykształceni ludl.ie zaczynają głosić poglądy rażące swym konserwatyzmem czy wręcz prymitywizmem. "Człowiek nie potrafi przebywać drogi powrotnej od lepsl.ego stanu do gorszego bez
jednoczesnej dezintegracji psychicznej" - stąd podatność na wpływy różnego rodzaju proroków.
uzdrowicieli, wróżbitów, którzy dostarczają wlaśnie owych zastępczych symboli. "Świat symboli
staje się tym bogatszy im nędzniejszy jest świat rzeczywisty" (s. 32). Miejmy nadzieję, że jest to
przejaw dezintegracji pozytywnej, stan przejściowy, po którym nastąpi nowa integracja na innym.
wyższym poziomie.
Jedno tylko w wywodach autora niepokoi - całkowita zgoda na niesłychany obiektywizm
jaki zakładają omawiane przez niego teorie, relacjonujące przedstawiane psychospołeczne mechanizmy kryzysu tak jakby były one przejawem takich samych niczmiennych i obiektywnych praw.
jakim podlega świat przyrody. Np. teza Mannheima o nieuchronności ciągu: krYl.ys-dyktatura -wojna. Wojny są zatem koniecznością, ponieważ wypływają 7. niczmienną koniecznością
7. totalitaryzmu,
który jest z kolei następstwem pewnych koniecznych psychospołecznych mechanizmów, jakie l.awsze pojawiają się w sytuacjach zagrożeń. Żydl.i byli od wieków prześladowani.
ponieważ ludziom znana jest instytucja .,kozła ofiarnego" pozwalaj"ca na skutecznc rozładowywanie napięć wynikłych faktycznie ze I.goła innych przyc/.yn. Ale czy istotnie musimy "bie
Żydów" i prowadzić wojny? Człowiek jest przecież istotą współtwOr1.ąC4 wartości, za które jest
odpowiedzialny. Nie może biernie akceptować tego co zastał, nie jest kż skazany nieuchronnie na
podleganie tego rodzaju .,obiektywnym" prawom. Czy nic możemy zmienić naszcgo stosunku do
Żydów i innych prześladowanych bądź opozycyjnych narodów') Żydzi, obok innych podobnych.
naród utalentowanych na ogól i inteligentnych ludzi, wyczerpali już, jak się zdaje, monopol. jaki
przysługiwał im jako ,,1udziom prześladowanym". Z zajmowanych stanowisk i pełnionych funkcji
wywiązuj,! się na ogół dobrze, do kultury wielu narodów wnieśli wielki wkład, a zarzucana im
wewnętrzna solidarność, przeradzająca się w kastowość, czy jak chce np. Bolesław Tejkowski
szowinizm, staje się powoli mitem. Jeśli nawet przyjąć, że Żydzi wykazywali takie cechy. to
w jakże duźej mierze był to wynik diaspory i nietolerancji właśnie.
W przyjętym przez dane społeczeństwo systemie wartości leży zatem klucz do zrozumienia
wielu procesów społecznych. Wartości jednak, jak wskazują chociażby powyższe przyktady, mają
tendencję do długiego trwania. J w tym tkwi właśnie niebezpieczeństwo - mogą one bowiem
w równym stopniu hamować rozwój społeczny co go stymulować. Jeśli mamy czvściej do
czynienia z pierwszym przypadkiem, to dzieje się tak dlatego, i.e lenistwo umysłowe nic pozwala
ludziom zrozumieć, że w daleko większym stopniu mogą twórczo uczestniczyć w przekształcaniu
świata.
Rozdział III. zatytułowany "Granice autokreacji" dotyka w pewnym stopniu podniesionych
wyżej kwestii. Sporo w nim stwierdzeń dość oczywistych. Wiadomo, że o rolwoju osobowości nie
decydują jedynie wrodzone predyspozycje, lecz tabe środowisko społeczne i kulturowe, w którym
wyrasta i żyje człowiek. Uczy tego i psychologia, i antropologia, i socjologia. Ael. tego środowiska
jednostka ludzka nie miałaby szans przeistoczenia sit; w człowieka. A więc człowiek: "tworzy
samego siebie, ale tylko w pewnych warunkach i w pewnym 7.akresie" (s. 41). W tym roldziale
autor omawia różne teorie dotyczące rozwoju moralnego dziecka (teorie Piageta, Kohlberga.
Rene Girarda i innych) - internałizacji przez nie wartości, kształtowania się sumienia, poczucia
wstydu itp. Szerzej omawia stanowisko Margaret Mead w kwestii problemu autokreacji.
przytaczając jej podział na kultury postfiguratywne, konfiguratywne i prefiguratywne, z których
każda stwarza inne warunk i dla autokreacji człowieka.

�235
Opierając si.,: na wszystkich przedstawionych
teoriach przyjmuje autor, że niezbędnym
warunkiem autokrcacji jest postawa negacji. Ta cecha przede wszystkim pozwala odróżnić łudzi
twórczych od konl\rmacyjnych (czyli konformistycznych, konserwatywnych). Chodzi oczywiście nie
o negacj.,: totalną przcjawiaj,!cą si9 w całkowitym odwróceniu od rzeczywistości (jak to się dzieje
w wypadku choroby psychicznej, alkoholizmu, narkomanii etc.) lecz negację, która pozostaje
w odpowicdniej proporcji do częściowcj akceptacji zastanego świata - zmierza jedynie do zmiany
jego negatywnych zjawisk. Taka negacja jest warunkiem autokreacji, zdrowia psychicznego
i dynamicznego rozwoju osobowości (s. 53).
Dlatego pluralizm wartości i form życia, wolność słowa, przekonań, otwartość na krytykę itp. są
tak ważnymi i podstawowymi elementami autokreacji, a "c;astyczne powiązanie struktury
kulturowej ze struk turą pot rzeb ludzi żyjących w jej ramach stanowi o trwałości danej kult ury" (s. SS).
Te zawsze aktualne echa koncepcji Malinowskiego, widoczne zreszti! również w innych punktach
pracy, świadczące o I.decydowanie antropologicznym jej rodowodzie, należy przyjąć z przyjemnością.
Kategoriami zaczerpni9tymi z funkcjonalnej teorii kultury posługuje się autor również w swojej
definicji sprawiedliwości społecznej. Wiąże on pojęcie sprawiedliwości społecznej bezpośrednio
z wypracowaną przez Malinowskiego kategorią "standardu kulturowego". "Standard kulturowy" to
katalog podstawowych dla danej kultury potrzeb (biologicznych i społecznych), których niezaspokojenie prędzej czy póżniej musi prowadzić do destrukcji całej kultury. Stąd stan sprawiedliwości
społecznej można osiągm!ć jedynie poprzez zaspokojenie potrzeb składających się na dany standard
kulturowy (przykładowo hęd" to: potrzeba zaspokojenia materialnego, bezpieczeństwa, tolerancji,
wolności, demokracji, swohody wypowiedzi, otwartości na zdobycze kultury ogólnoświatowej etc.).
Rozdział IV. "M it i historia Polski w Europie z czasów reformacji" - to celowa retrospekcja
zastosowana po to hy ukazać proces tworzenia się mitów i stereotypów w historii. Owa mitologizacja
historii służy na ogół celom ideologicznym. Stworzone w przeszłości mity odżywają nieraz po latach
w niezmienionej postaci i pelnią podobnie, jak przed wiekami, funkcje praktyczne. Antropologia
kulturowa jako jedna z pierwszych dyscyplin zmierzała właśnie do demitologizacji historii,
ukazywania jej prawdziwego przehiegu, wolnego od określonego wartościowania i celowych
przeinaczeń. Analizując przebieg i podstawowe cechy okresu reformacji w Polsce, stara się autor
ukazać, jaki wpływ miały ruchy religijne na kształtowanie się narodowości polskiej. Reformacja
w Polsce miała słahszy przebieg niż w innych krajach Europy Zachodniej, a wiązało się to z faktem, że
proces chrystianizacji w Polsce zakollczył się stosunkowo późno (bo w wieku XII). Stąd kościół
katolicki nic przeszedł jeszcze takiej degeneracji jak na Zachodzie. Reformacja w Polsce wyraziła się
więc raczej w 07.ywieniu kulturalnym i społecznym, aniżeli teologicznym. Polska była jeszcze
wówczas krajem tolerancyjnym - współistniały w niej różnc wyznania ~ katolicyzm współistniał
z protestantyzmem, judaizmem, a nawet różnymi formami pogaństwa. Tolerancja wyznaniowa
wynikała I. poczucia siły państwa i szlachty, która nigdy nie dopuściłaby do bratobójczych wojen na
tic religijnym (s. 67).
Sytuacjajednak zmieniła sil,:radykalnie, kicdy wśród szlachty zaczęło się umacniać przekonanie,
że Polska jest przedmurzem ehrześcij,1I1stwa - przyczynilo sit;:to w znacznej mierze do załamania
postaw tolerancyjnych, tak charakterystycznych dla okresu największego rozkwitu Polski szlacheckiej. Katolicyzm polski zac/.ąl się zmagać z protestantyzmem szwedzkim, prawosławiem rosyjskim,
mahometanizmem tureckim. W tym to czasie rodzi się stereotyp: "szlachcic - Polak - katolik" jako
przeciwstawienie stereotypowi: "plehejusz - obcy - heretyk". Wyznawca innej wiary przestawał
bye Polakiem. Tragiczne skutki takiej postawy obserwować można było jeszcze po [ wojnie
światowej, kiedy ludzie wymania luterańskiego, mówiący po polsku - Mazurzy, uważałi sit;:za
~iemców tylko z tytułu wyznawanej wiary.
Owa identyl\kacja wspólnoty narodowej ze wpólnotą religijną zauważalna jest wyrażnie
w Polsce również w dohie współczesnej, a postawy tolerancyjne zaczęły być już właściwe jedynie
kręgom ludzi najbardziej wykształconych, choć i w tych krt;:gach obserwować można niekiedy
zdumiewający hrak krytycyzmu w identyfikowaniu spraw narodu i Kościoła.

�236
"Czas w kulturze ma różne wymiary, to co przeszłe może być jak najbardziej obecne wc
współczesnym życiu w postaci aktywizującego mitu" (s. 73) lub dalej: "Wytworl.One w przeszłości
mity, odradzają si&lt;; w nowych warunkach i mog'l określać kulturow'l tożsamość uczestników
jednej kultury, która w stadium ukrytym może przetrwać pełniąc nadal inspirującą rol&lt;;" - konkluduje autor (s. 74).
Na zakończenie wróćmy jeszcze raz do nacjonalizmów. Autor, dostrzegając tkwiące w nich
realne niebezpieczeństwo i zagrożenie dla pokoju światowego, pr;:estrzega jednak przed funkcjonującym w myśleniu potocznym (a także w opiniach niektórych teoretyków nacjonalizmu jak
Ernst Gellner) katastroficznym postrzeganiem tego zjawiska. Jako alternatyw&lt;; dla nacjonalizmu
widzi pojawienie się w świecie "konkurujących
ze sobą kr&lt;;gów kulturowych o ambicjach
uniwersalistycznych" (s. 89). Już dziś mówi się raczcj o "kulturzc Europy Zachodnicj" aniżeli
o narodach Europy Zachodniej. Takie konkurujące ze sobą kręgi kulturowe wyrażaj" pewną
wspólnotę kultury rozumianej w najszerszym, globalnym, antropologicznym tego słowa znaCleniu.
Obejmować więc będą nic tylko elementy tzw. kultury wyższej (stanowiącej podstawowy skladnik
kultur narodowych), ale tak7.e właściwy im system gospodarczy i system rządzenia. Kultura
narodowa jest jak wiadomo tworzona w pierwszym rzędzie przez tzw. ludzi kultury: literatów,
malarzy, muzyków, ludzi teatru, a także uczonych, w znacznie większym stopniu niż przez
polityków i ekonomistów. W wypadku wspomnianych kręgów kulturowych mamy na myśli
kulturę całą, a więc również tę tworzoną przez ckonomistów i polityków. By ten pluralizm
kulturowy stal się zjawiskiem wartościowym dla rozwoju ludzkości musi istnieć pomi&lt;;dzy tymi
kręgami kulturowymi jakaś jednolita płaszczyzna komunikacji (wyrosła na bazic kultury uniwersalistycznej), która nie będzie prowadziła do ujednolicenia się tych kultur lecz zapewni jedynie
przepływ informacji pomi&lt;;dzy nimi, co przyczyni się do ich wzajemnego wzbogacania się.
Omawiając książkę tak wielowątkową, staraliśmy si&lt;; zwrócić uwągę jedynie na momenty
najistotniejsze rezygnując z przyjętej przez autora kolejności i szczegółowego omawiania treści
poszczególnych rozdziałów. Dla orientacji zainteresowanych czytelników przypomnimy tylko ich
tytuły: I. "Apologia strachu", II. "Psychologia kryzysu", III. "Granice autokreacji", IV. "Mit
i historia Polski w Europie z czasów reformacji", V. "Nacjonalizm", VI. "Granice władzy",
VII. "Czy nadchodzi nowa epoka dyktatur?" oraz "Wstęp" i "Zakończenie·'.
Podsumowując można powiedzieć, że przybyła w naszym piśmiennictwie naukowym, nowa.
wartościowa pozycja, stanowi;1ca bodajże pierwszą w Polsce prób&lt;; antropologicznego
ujęcia
zagadnień wspólezesnośei, praca cechująca si&lt;; szerokością spojr/.enia, odwa7.nym i glębokim
stawianiem problemów, które dla przyszłych pokoleń Polaków, a także przedstawicieli innych
narodów mogą okazać się zasadnicze.
Praca udowadnia zarazem jak dalece antropologia kulturowa wyrosla jui. dziś z "opłotków"
wiejskości i plemienności, z którymi dotychczas była wi"zana, zdolna jest do podejmowania analiz
najbardziej aktualnych problemów współczesnego świata. Antropolog współczesny musi być
historykiem, psychologiem, socjologiem, politologiem i filozofem zarazem. bowiem nauka. którą
uprawia urasta do rangi dyscypliny syntetyzującej i generalizującej wyniki nauk szczegłowych
o człowieku, do najbardziej ogólnej z nauk o człowieku.
Barhara

Michał Buchowski,

Magia

i rytual,

Instytut

Kultury, Warszawa

Olsz£'lI'ska-Dyolliziak

1993, ss. 169.

Oto rok 1993 przyniósł nam nową książk&lt;; Michała Buchowskiego, kontynuującą lini&lt;;
dotychczasowych rozważań Autora. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, iż stanowi ona swoiste
podsumowanie 9-letniej pracy nad tytułowym zagadnieniem. W czasie tego okresu M. Buchowski.
opierając się na ustaleniach społeczno-regulacyjnej koncepcji kultury (por.: G. Banaszak, J. Kmita

�237
Slwlecllo-requ{acyilla
Pałubickiej
rozwinął

kOllcepcja kultury,

(pOl'. A. Palubicka,

Warszawa

1991), a zwlaszcza

F'r=edleorelyc::ne

pasIaci

i wzbogaci l teorie;: tzw. magii synkretycznej.

idei magii implieytnej

historyzmu,

Teorii,

której

Warszawa

Anny

1984, s. 44-65),

i niżej podpisany

jest uważnym

obserwatorem.
Dokumentacje;
Poznarl

In6;

tego

z W. 1. Rursztą

I.

w tytule"

te dwa

specjalistów;
się

przede

interpretacji

ma .,w hardziej

wyrażonych

uważnie

wyznacza

pl. O :alo~en;ach

'\'Iaq;a i rvwal
spraw

okresu

wszystkim:

Racjonalllo.i&lt;'. Ti·ans!cuja. Interpretacja,

cele

przyste;:pnym

(s. 6), jak

I) dotarcic

tj.

Jej

funkcje

i slruklllra,

napisana

języku

szereg

przemyślerl

dotyczących

dotychczasowe

ustalenia.

Odnotujmy

przekazać

uzupełnić
kręgu

mające

odbiorców

też amicje

1991.

czyli

wyjście

uzupełniające.

. akreślone

w niej zostały

jako cze;ści okrcślonej

21 pfl.ckonanie
takiego

perspcktywy

przedmiotu

procedur

który

6) lalożenie

jedynie,

teoretycznych;

trzy

-

(lI.

rO/dzialy

uje;cie funkcjonalne",

rzeczoną

teorie;: magii synkrctyczncj,
myślenia

Na samym
że nic muszą
uzupełniają.

Picrwszemu

okreśony
uznaje,

zbiór
iż magia

wic;:kszy nacisk
tegoż

Autor

nurtu.

i towarzyszących
jcst okrcśloncmu

kładzic

takiego

pomysł

ogół sądów

normatywnych

osiągniycia

cych całokształt
wydzielić
w ramach

na kultury.

lychi.e celów),

praktyki

analitycznie
jej praktyki

kultury

dokonuje

tworzącą

ramy społecznego

glądową,

wytwarzaj,!cą

przckonania

mu

można,

powszechnie

(obyczaj,

grupy;

waloryzujące

się

pewien

kontekstowe

swe rozważania

w obrębie

już

tej teorii

-

pierwszego,

-

społecznokultura

to

(określających

społeczności

i regulują-

nowożytnoeuropejskiej,

2) sferę

czynności

-

i dyrektywalnyeh

funkcjonalną

jyzyk, sztuka

przy tym,

magię jako

wspomniany

w danej

do części

rc;:kę i wzajem

od ujęcia

iż według

z perspektywy

tj. l) nadrzędnie

raczej

podkreślając
sobie

drugie

sytuuje

kreślą

lecz różnorodności

pasują

traktuje

Podejście

cele do realizacji)
Nadto,

się

III. "Kultura

szczegółowo

i w odróżnieniu

dostarcza

stwierdzić

magii,
podają

które

Buchowski

się reprodukcja

współżycia

często

Michal

respektowanych

tejże społeclllości.

trzy skry

w badaniu
-

kultury

Upraszczając

(wY7.l1aezających

dającym

ani jednokierunkowy;

umysłu,

wizji kultury,

typowi
magii

czy

5) przyjęcie

i paradygmaty",

o jedności

inwariantnego,

traktowania

zdaniem,
Leacha

zmianom,

strukturalny")

mu przekonarl.

na stronc;: myślow.!.

do

poje;cia

dwa podejścia
miano

moim

wartt'ściowania;

od tysiącleci

paradygmat

a wrc;:cz przeciwnic

właściwa

-regulacyjny
sposoby

wydziela

które

antropologii.

magiczna:

społeczno-regulacyjnej

zaehowaó

Ram

dla

zachowaniu
w badaniach

się, wzorem

nie jest ani celowościowy,

"Magia:

nich nadaje

I.

z Durkheimem),

podlega

się niemożliwe;

3) połączenie

4) poslugiwanie

choć s.tdzę, iż założenie

sic;: one wykluczać.

nauki;

można

sicbie i nauki

równoczesnym

z jakiegokolwiek

fundamentalne
IV.

wyjście okazuje
przy

język
składa

części cztery.
typ kultury") .
w jakim

poza którą
całej

ludzka

"Kultura

i kontekstu
I) postrzeganie

kultury;

rozwój

ram

punktach:

(tj. Webera

że kultura

oraz omówicnie

początku

dla

wypranym

taki

magiczna:
sposobów
pierw~zej.

tyczące

humanistyki,

koncepcja

picrwotnej"

o przekładalności

Naste;pne

badalI

z przedmiotow,!

powiada

Autora,
w sześciu

badawczych

spolec/.no-regulacyjna

w terminach

i sądy

jc można

(nowożytnocuropejskiej),

poje;ciem "kultury

historyzmu,
opisać

modelu

podmiotowej

właśnie

Gellnera,

kultury

o osobliwości

samcgo

oferuje

przemyślenia

jego pracc;:. Przedstawić

poza

Choć książka

dl.icwic;:ciu rO/.d/ialów,
sąd ze;, iż da sic;: w niej tak na dobrą sprawc;: wyróżnić
Cze;ść pierwszą nazw.,: założeniami
(rozdział
I. "Wprowadzenie:
magia jako

rozpatrywać

wspólnie

Warszawa

szerszcgo

2) powtórzenie-podsumowanie,

Mayia.

1990 oraz książka

anlropologicznei,

również
do

Poznarl

można

sferę techniczno-użytkową;
symboliczno-komunikacyjną,

itp.); 3) sfery symboliczno-światopopodejmowane

we wszystkich

trzech

strefach.
Na
waloryzacji
od dwóch
glądowa

takiej

podstawie,

i z naszej

światopoglądowcj:
pozostałych
przybiera

swiatopogh,dowolwórcza

i regulowana
charakter

perspektywy,

a) nowoi.ytny,
jest

świecki;

wyróżnić

można

trzy

gdzie sfera techniczno-użytkowa

wyłącznie
b) religijny,

i bezpośrednio-użytkowa,

przez

wiedzę

gdzie
w której

techniczną,

wyodrębnione

historyczne
uzyskuje

typy

autonomiy

zaś sfera światoposą tylko

nastc;:puje połączenie

dwie

sfery:

wartości

użyt-

�238
kowych

z komunikacyjnymi;

wartościom
sfery

sakralnym

kultury;

czynność

technicznie-użytkowa,
trzech

typów

Buehowskiego

świat
inaczej

tj.

pomost

do rozwinięcia

nowożytnego,

bcz

istnieją

i dyrektywne

-

teź ustalenia

środki

Są tu celami

strukturalistów

późniejszych

typach

syntetycznego
słowy

-

umysł

perspektyw.
trudna

kultury.

dla

do poj&lt;;cia. Niemniej

że jego teoria

to jedynie

od omawianego.
Czas

pierwsza

prapierwotmt

.Icst fakt,

Współcześnie

żyjące

znaczenia

dla grupy,

wyjaśnienia,

polcgać

powiada

miało

Michał

zostało

,,0 zasadzie

zjawisk

prowadzi

lub

(s. 59). Innymi

równocześnie

z obydwu

niewyobrażalna
nas Autor,

Rozróżw innych.

koegzystencji

i metonimicznych"
wręcz

przywołuje

na przekształ-

Buchowski.

wprowadzone

stworzony

i niezmiernie

stale przypominając.

przez typ kultury

uj&lt;;tego jednak
Czynności

użytkowe,

w karhy
tylko

zupclnic

w 1/llIyif

już

różny

wspomnianego

stanem

hipotetycznym.

w niej wyst&lt;;puj"ce

komunikacyjnc
prymamI{.

posiadały

Pigmeje

Magia

skłaniającym

na bazic danych

to np.

ową

i światopoglądowe.

Kryterium

teoretycznie

ją reprezentować,

zaczynają
byłby

towarzyszyć

najbardziej

akty

i łowców.

Mbuti,

o charakterze

dla spoleczelistw

zbieraczy

opisy Pigmejów

Mhuti

do ich

etnologicznych.
z Konga,

Hadza

analizy

rytualnym.

reprezentuj'lcych

Dla umocnienia

Maurice'a

Omawiany

system

swej tezy Autor

Godeliera,

typ

konsumpcji
przywołuje

S:kic o dar:e

oraz klasyczny

Maussa.

W nast~pnym
ona

nadal

W magii
podział

lypie

które

Właściwa

magia

dualistyczna

ze strony

praktyki

bardziej

całościowy,

lepiej

wyraźniejsze

o magii

i groźniejsze.

na

zatem

pojawiające

7.ycia. Z nich

potrzeba

i w taki

(profesjonał

zdefiniowany,

Jego systematyzacją,

sposób.

na) pojawia
a i sankcje
wdrażaniem,

Pierwszy

niemniej
ten

proces.

dostrzegalny

np. płci i wieku. Zgodnie

kryteriów

-

wykształcaj"

si~ ohszary

się póżnicj

rozbudowany

uważnie

obrz~dowych

choć nadal

proloprofesjonalnej

bardziej

sam

się zróżnicowania

rytualnym,
wyłonią

sfer~ symboliczną.

Prześlcdimy

(biologicznych)

Stopniowo

działaniom

tu mówić

praktyczną.

si&lt;; czynnościach

podsycają

tymże

codziennego

w zasadzie

naturalnych

praktycznymi.

osób przewodząca

Można

wszyscy

w formułujących

-rytualno-wierzeniowe,
na marginesie

ze sferą

wykonują

się według

udział

działaniami

l.

spleciona

czynności

prac kształtuje

częściej

maqii dualistycznej - można już. dostrzec

-

nierozłącznic

prymarnej

z nimi przebiega

grupa

maj"ce

klasycznych

Turnbullowskie

-

którc

Lub

normatywne

Kung z Botswany
i Namibii. Nadal stykamy się tutaj z trójsensownością
praktyką,
ale można dostrzec, i7. czynnościom,
które nahierają szczegól-

charakterystyczny

natychmiastowej,

empirycznego.

się ją jU7. odtworzyć

grupy,

z Tanzanii
i Buszmeni
działali i jednosektorow"

dla lepszego

dwóch

wniosków

magii,

się stopniowo

że daje

na

się magia prapierwO!f1a, będąca

były zarazem

przeksztaleiła

odróżnienia

Marcela

rozwojowego

pojawia

sfer kultury:

nic istnicją.

stwierdzenie

naukowy,

komunikaCYJnych.

przekonali

Autor,

danych

scnsów

postrzega

nie ma.

uwiarygodnienia

wszystkich

dla

praktyki.

magiczny

on

Nowożytności,

właśnie

i jcdnosektorowość

dzieli

metaforycznych

konstrukt

drogi

do modelu

Jako

nie posiadająca
jednię

do takich

stanowi

po prostu

nie

będzie

Ludzi

ostatni

iż człowiek

rozróżnia

magicznego,

związek

nas,

sztuczny

Ałc innej

przejść

historyzmu.

jest

postrzega

ta jest

równoczesnie

one

tak nie jest

związków

Jest

świccic

metanimia/metafora)

Słuszniejszym

pierwotny

Sytuacja

Nadto

Otóż

współwystępowania

Nie

w jcgo

myślenia

(czyli

Ten

jednosfcrowość

a cele środkami.

dotyczącc

która

i magicznego.

części.

równocześnie.

przyległość/podobieństwo

magii

jego

wartość,

Są

na jakiekolwiek

Stąd już tylko krok do zaprojektowania

bierze si&lt;; st"d,

ponieważ

podporz"dkowanc

brak podziału

synkretycznej.

Synkretyzm

wyodrębniania

wszystkie

magii

charakteryzuje

funkcji.

metaforyczno-metonimicznych.

nienie

nego

magicznej

szereg

realizuje

religijnego
idei

czy światopoglądowych,

-

ceniach

magicznie

w którym

i światopogl"dowa.

kultury

całościowo,

praktyczno-komunikacyjne
c) magicmy,

zwaloryzowana

równocześnie

użytkowych

wartości

komunikacyjna

Tak więc typ kultury
pełni"cej

owe

(światopogl"dowym);

rytuały

w grupie.

łąCZą si~ coraz
praktycznoKształtuje

są to ludzie pclniący

prawdzjwi

si~

te funkcje

specjaliści-czarownicy.

(s. 4S-49).
się dopiero
system
groŻi,ce

w momencie,

światopogh,dowy.
za jego

przestrzcganicm

gdy zaistnieje
Jest

on już

nieprzestrzeganie

są

i uzupelnianiem

zaj-

�239
m uj,! si" wspomniani
magii jest wielość

wy jej

funkcji

ważną ccch.; odróżniaj,!c&lt;!
osobność

działań

praktycznych.
d,)

nieuchwytnego

typowa

M. Buchowski
swiatopogi&lt;,d

ma być dla

wspomina

magiczny

współczeSnie

jako

Pozostale

świadomie

rOl.działy

typu religijnego

o l/1ar/ii

obrany

styl życia).

w dużej

mierze

oraz

si;;:już

na realizację

kopieniaczych

celów

odnosić

Magia

sacrum.

się

dualistyczna

i rolniczych.

(funkcjonuj,!cej
o magii

opierają

choć dostrzega

i wył,!cznie

czyli

pasterskich,

dominuj,!cy),

jcszcze jedm!

owa sfera symboliczna

zdeyradmvanej

już

ksi"żki

tylko

charakteru

wypada

A mianowicie:

nakicrowane

społeczeJlstw

synkretycznego

Odnotować

i nie-z-tego-świata

nadto

nie jesl

konsekwcncj,!

czarownika.

od dualistycznej.

to S,! one jednak

jCS7.CZC,że w kulturze

czegoś

(profesjonalna)

Natomiast

przcz takicgo

magi;;: prymarn,!

rytualnych.

Nadmieni"

jUl. będl.ie

czarownicy.

pclnionych

w kulturach,

z wyboru

(która

się na przedstawionej

gdzic

funkcjonuje

koncepcji

magii

synkretycl.llej
i będ,! j" uzupcłnialy,
oferując spojrzenie
zza węgła innych problemów.
Część trzecia (rozdz. V . .,Magia a religia" i VI. "Sakralne i profaniczne
w kulturze") proponuje
wprzódy

rozróżnienie

Póżniej

zas. A ut'lr

magii

Prowadząc

pro(cl/lum.

!Durkheiml.

nimi

ledwo

/.upełnie

a o jej

odnoszące

si" do sil nicuchwytnych

natomiast

nast;;:puje

której

wszystko

czysto

symbolicznej

rytuałami)

komunikacji

i potoczności,!

pomi;;:dzy

pomi;;:dzy

trzema

sacrum

I

europejskiej"

(s. 93).

się rytuały

mi;;:dzy

i przepisy

z tego świata.

strefami

tabu,

W religii

tj. transeendencj&lt;j

i anti-sacrum),

jasno

(od

(miejsce

sacrofanum

obwarowane

profanum,

V. Tursfer sacrum

granica

nieWątpliwie

właściwe

socjologicznej

dualistycznej

zarysowujące

dzieli się na sacrum

tradycji

i jego spadkobiercy:
kulturze

W magii

ale będących

towarzyszem

iż "przcciwstawienie

są nowożytnej

decyduj,!

rozróżnienie

a ktl)ra

do wniosku,

w myśleniu.

nieodł,!cznym

obu wyrazów,

tejże opozycji.

istnieniu

symbolicznego

i jego

(Van Gennep

właściwe

brak

wprawdzie,

jui. sztywne

zależy,

genezy

ostatecznie

krystalizacja

prymarnej

si" zaznacza

językowej

elementu

.~(/('rum

i antropologicznej

dochodzi

i pro(ÓIJUI/1 oraz ich poj"ciowa

miejsca

się pojęciem

meandry

(Eliade)

M. DOlIglas)

Tak więc w magii

na podstawie

zajmuje

nas przcz

religioznawczej

ner. E. Leach,

i religii

szczegółowo

określonymi

c/.yli pro(lI/lUm.

Ostatni'i
cz"ść ksi;,żki (VII. "Obrz"d:
świata". XI. "Ohrzl,:dy zmiany rzeczywistości

rytuał I ceremonia",
VIII. "Obrz"dowe
tworzenie
społecznej")
wypełniaj&lt;j rozważania
tycz&lt;jce właśnie

obrz&lt;;du.

przedstaw;p.nip.

Znajd/jesz

tu

antropolodzy

'w tej

odzwierciedla

obrz"d,

przytaczać

cakj

Gennepa,

Turnera,

..zachowanie
odnośn&lt;j

w pewnym

przykład:

polega

specyfika

wyraża

ok reślony
i zara/em

si;;: e/.ynnosci

ohr/.ędu

oraz

jego

tu zwłaszcza

/e skarbnicy

czyli

dokonań

dziś do sfery komunikacyjnej
otrzymuje

w tym

propozycja

uznania

faktycznie

zmieniaj,!

do nast;;:pnego,
Przypomnijmy
uzupełnienie

miejscu

za rytuały

ludzi. Ccremonie

równic

stronniczo

nie jest"

cech

się
co

w tym

(s.

102).

miejscu

się nazwiska
wniosek

&lt;obsługuje)
"wszystko

Van

Autora:

funkcjonalnie

w jej obrębie
Dopiero

jest

w magii

rytuału.
i ceremonii,
mocy

doprecyzowuje

zmieniania

S. Tambiaha

ponadto

rzeczywistości.

i J. Skorupskiego,

zmiany

pozycji

w kulturach
podparcie

dzialań,
pr/.ejścia

które

społecznej

Autor
a główn&lt;j

(np. ceremonia

pierwotnych
teoretyczne.

Na

w myśl przekonań

zaś, będ&lt;j tylko przenosić

zaślubin).

i mocy sprawczej
tym

też

osoby

słowa

zasadza

wykonuj&lt;jcych
z jednego

się

je grup
statusu

z.definiowanego.

sohie teraz dwa cele tej ksi&lt;jżki, tj. I. powtórzenie-podsumowanie,

dotychczasowych

borykają
obrz;;:dowe,

performatywność
obrz"du
i słowa stopniowo
opuszcza
a potem sferę praktyczną
(jak w religii), ograniczaj&lt;je się

rzetelne

przejścia

Nie chcę

który

prymarnej

: rytuału

sprawczej

roli języka

całkicm

za

tCl. odnotować

myślenia,

J. Austina,

przy zaznaczaniu

o zgoła odmiennej

przejścia?

Warto

obrz"dem

nabieraj,!ce

ide". jak myślI,:, da si" ująć nast"puj,!co:
najpierw całokształt
życia (jak w magii),
Także twierdzenie

sposób

pod kategorii

idei tz.w. performatywności

z jakimi
uznać

tylko, iż najez;;:ściej przewijają

że w magii
nic

problemów,

zachowanie

obrzędów

i, ł lortona.

(s. 110) oraz,

ohrzędem

jakie

i nadmieni;;:

Gluckmana

społcczm(

pojawiaj,!

Rozumienie

na

tematu

Leacha,

sensic

dualistycznej,

czerpie

na czym

obrz"dowe

u bogate

Ot,

rói.norodności

struktur&lt;;

rozwini"eie

Czytelnik

materii.

ustaleń;

2. dotarcie

do szerszego

kręgu odbiorców.

jak również
Zamiar

pierwszy,

�240
mym zdaniem, został osiągnięty, choć realizacja obiecanych uzupełnień pozostawia uczucie
niedosytu - ich liczba w stosunku do wymienionych wc wstępie pozycji wcale nic jest zbyt duża.
Niemniej, Magia i rylI/al rzeczywiście najpelniej spośród nich rysujc wizję magii synkretycznej
i stanowić może chętnie czytaną pozycję. Niestety, obawiam się, żc do tcgo nic dojdzie. Tajemnica
tkwi w realizacji cclu numcr dwa.
Najpierw cytat: ,,(... ) starałem się uprościć język przekazu. Nic znaczy lo, że w każdym
miejscu zrezygnować było można z pewnych pojceć właściwych językowi antropologicznemu. Nie
należy się jednak tym przerażać. Zwłaszcza z początku prezentowane argumenty sprawiać mogą
wrażenie sformalizowanych. Lecz (... ) użycie tych kategorii pomaga w zrozumieniu problemu. Jeśli
ktoś pokona pierwsze przeszkody, to dalsza droga powinna już być łatwa" (s. 7). Myślę jednak ze
smutkiem, że mało kto pokona pierwsze płotki. Wystarczy rzut oka na spis treki, aby się o tym
przekonać. Unitarianizm, dystynktywność, synkretyczna koegzystencja metafory i metonimii,
performatywność
- to tylko kilka najdziwniejszych wyrażeń z samego spisu treści! Jestem
przekonany, że większość absolwentów wyższych uczelni (nawet kierunków humanistycznych)
ominie z daleka taką lekturę i sięgać z przyjemnością po nią nic będzie. Tym bardziej, że i w środku
pracy styl, składnia, hermetyczność języka nie ulega zmianie. Ta ksią7.ka napisana zostala przez
naukowca-antropologa
w języku ściśle antropologicznym
i czytana będzie przez naukowcówantropologów (ewentualnie - innych humanislów). Choć przyznać muszce, że pewna różnica
w stosunku do Racjonalności.
w dziedzinie stylu i uproszczenia języka jcsl widoczna. Ale
przypomina to co najwyżej przejście do drugiego pokoju, a nic wyjście na ulicę ...
Do plusów za to zaliczam udany ożenek Durkheima z Weberem, którego dokonał Autor
w odtworzeniu świata tak odległcgo od nas i czasowo, i przestrzennie. Uznaję, że ta interpretacja
kultury magicznej jest najlepsza ze wszystkich jakie dotychczas spotkałem. Oczywiście, nic oznacza
to, iż zapominam o jej ograniczeniach lub słabych stronach. Na przykład trudno wytłumaczyć mi
na podstawie tej książki, przejścia pomiędzy różnymi typami magii. Na pytanie - "Co spowodowało wykształcenie pierwszych obszarów protorytualnych
na bazie naturalnego podziału
pracy?" - nie znajduję odpowiedzi. Lub "Dlaczego element symboliczny wędruje w typach
kultury?" Lecz są to już zagadnienia zahaczające o naturę człowieka, a tcj społeczno-regulacyjna
koncepcja kultury nie obejmuje. Poprzestanę więc jedynie na ich zasygnalizowaniu.
Inną, bardzo mocną stroną Magii i rywalu jest jej rozdział l. Ze znanych mi polskich autorów.
Michał Buchowski pierwszy dokonał, tak istotnego w czasach postmodernizmu, przedstawienia
własnych założeń. Sądzę, że tego rodzaju praktyka będzie odgrywała coraz większą rolę w naukach
społccznych. A przynajmniej tego bym sobie życzył. Choć podkrcślić trzeba, żc warunek ten należy
już do sfery etycznej. Wszak takie oglądanie odbicia w lustrze, poznawanie własnych ram
światopoglądowych, metodologicznych i rzetelne informowanie o ich wadach i zaletach, to tylko
poważne traktowanie czytelnika.
I jeszcze jedna sprawa. Okładka tej książki jest najładniejszą okładką pozycji naukowej Jaką
kiedykolwiek widziałem w Polsce' Jej kolorystyka, plastyczność, atrakcyjny tytuł i staranność
wydania, skutecznie przyciągają klienta. Niestety, będ.!c w księgarni widzę ludzi równie szybko
odkładających Magię i rywal jak po nią sicegali. Powodem tego ~ jak podejrzewam - jest owa
niezrozumialość tekstu a może i cena?
Kończąc przeto typowym dla recenzenta: "warto/nie warto", odpowiem dwojako. Dla nie
znających teorii magii synkretycznej książka ta jest ze wszech miar godna polecenia. Choćby przez
wzgląd na atrakcyjność poznawczą owej koncepcji. Tych zaś, którzy czytali Rc/(jonalno.\:(' ... nie
czekają odkrycia nowych lądów, lecz powtórzcnie znanych wniosków (jednak bcz rozważań
a racjonalności magii). Autor zresztą zdaje sobie z tego sprawę (s. 6). Zastanawiam się więc: dla
kogo jest ta książka? Misji popularyzatorskiej nie spełniła, znawców nic zaskoczyła - więc dla
kogo? Może dla studentów antropologii?
Tarzycjusz

Marek

BI/liński

�241
Sławoj S zy n k i c w i CI., /'okrewieI7s1wo.
Warszawskiego,
Warszawa
1992, ss. 354.
Prawdopodobnie
studia

żadna

z dziedzin

nad pok rewieństwem.

początków

dyscyliny,

Książka
blematyki

tradycji

ujętego
sytuację

wyjaśnienia

autora

zakresu

w zachodnim

czynami

nieobecności
jak

też innych

konsekwentnie
trudno

nie dostrzcgać

wytłumaczyć,

gana

krajów

znalazło

skoro

ważne

problemu"

(s. 9). Podobną

w nauce marksistowskiej
dochodzi

w etnografii

radzieckicj,

pokrewieństwem.
problematyki,
pokrewieństwo

jako

etnologiczne

przedmiot

Ten szczególny

kontckst

z dziedziny

prowadzonych

materiałów,
ważnych

dobór

wyrazem

koncepcji
etnologii

Pierwszy

zwi,!zane

autora,
prac

L. Morgana,

L. H. Mor-

zachodnich

orientacji

tego

badań

nad

i nauczaniu

tej

w tym, czym jest

jest

też zapewne

książki.

Prezentuje

znaczne

skom-

współczesnych.
jako

nieprzygotowanego
w historii

czytelnika,

kim przez

sporu:

studiów

E. Gellnera

się w sposób

natomiast

utrzymuj,!,

kulturowo

stanowi

tematów

nie jest

Jest

jedynie

konsekwentnym
na gruncie

syntetyczne
rozwoju
-

kwestii

Autor

natury

przede

charakter

etnologicznym,

dla

tego zagadwyczerpująco

reprezentowanych
mają

konaż do

trudne

i stanowiska,

przy czym oba te aspekty
w rozumieniu

dość

prezentuje

genealogicznego

pokrewieństwa

i jego

określenia

usytuowanie

nad

ogromnego

C. Levi-Straussa,

te, choć zapewne

na kluczowe

opraco-

studiów

RadclitTe-Browna

współcześnie

więzi

etapy

a szczególnie

pokrewieństwem.

określony,

zwięzłe,

jest ważnej

Rozważania

tzw. stanowiska

że pokrewieństwo,

i ogromu

wybór

i pionierskich

na czele, prace

poświęcona

pierwszych,

nimi.

podstawowe

ze względu

nad

i D. M. Schneidera

wyrażają

Lud l. LXXVt

Według

nad

Malinowskiego,

etnologii.

przedstawicieli

socjologicznym.

problemu",

dwa rozdziały)

problemów

książka

przemyśleń

z G. P. Murdoekiem

badań

Ponadto

ewolucjonistycznych,

są niezb&lt;;dne,

teoretycznych

dwu stron

nazywa

(kolejnc

przedmiotu

wielości

pokrewieństwa.

przedstawia

Riversa,

w rozlicznych
a raczej "zbiór

jest to przemyślany

badań

wieloletnich

koncepcji

badania

Niemniej,

i stanu

"Z historii

ona podstawowe

adwersarzy

się, że nie jest to podręcznik,

aspektów

Autor

stanowisk

problematyki.

wynikiem
różnych

amerykańskich

Duża część książki

16 -

się

również

przyczyna

w uprawianiu

(s. 12). Wobec

trudny.

zagadnień

od

poprzez

aspekty

zastrzega

dla

obszernego.

interpretacji

argumenty

bardzo

będ,!ccj

poczynając

omawianej

główne
Autor

zatytułowany

niezwykle

badaczy

Drudzy

powojennym

osiągnięć

zaniedbań

przeszkodą

z pokrewieństwem"

na temat

tynuatorów,

a jedynie

wyjaśnić

zdawała

ujęcie pokrewieństwa

nie ma dostatecznej

na charakter

rcprezentatywnych

rozdział,

pokrewieństwem,

pokrewieństwa

rzutuje

z poszczególnych

wanie tematu

autor

że "trudno

że najistotniejsza

w świetle nowych

Istotną

pokrewieństwa,

był nicwąpliwic

i w pełni

sprawozdaniem

nienia

etnologii.

przy-

w etnologii

do analizy procesów
zmienności
systemów
których uparcie trzymano
się, szczególnie

że wskutek

w Polsce

przez badaczy.

esejów na pewne tematy

wkładu

zauważa,

z tego

się nad

tematu.

zagadnienia

polskiej

się utrzymać

słusznie

środowisko

plikowanie

sporach

nic dałoby

Autor

literatury

zastanawia

w okresie

na

wstępne

jej kluczowego

ogromnej

Przyznaje,

sytuację

wniosku,

lekceważenia
leży "w braku teoretycznych
podstaw
pokrcwieństwa"
(s. I O). Konccpcji ewolucjonistycznych,

są

się pod jej wpływem

ewolucyjne
do

uzasadnione

pokrewieństwa

Europy.

znajdujących

tej pro-

Ze względu

dla etnologii,

tematyki

i wschodniej
i krajów

Autor

w pełni

studium

przybliżenie

etnologów.

S. SzynkiewicI.

niemiecka

miejsce.

polskich

przyczynkami)

środkowej

jest

i wc Francji,

etnologicznym.

sięgających

systematycznym

autora

pokrewieństwa

anglosaskim

niclicznymi

nauka

polskiej

kraju,

w Polsce, jak

bogatych,

zachodniej.

Celem

problematyki

piśmiennictwie
(poza

w literaturze

w naszym

w świecie

w świetle

w nauce

nią w środowisku

badań

Uniwersytetu

nie jest tak zaniedbana

szczególnie

etnologicznej.

ważności

dyscyliny

dla których

etnologii

zakresu

pierwszym

zainteresowania

na temat

w nauczaniu

przyczyny,

jest

tej dz.iedziny

miejsca

polskiej,

z tego

z perspektywy

i pobudzenie

specyficzną

badawczych

badań

Wydawnictwo

etno/Of}iCZlle,

Jest to fakt bulwersujący,

S. Szynkiewicza

pokrewieństwa,

Studium

które
wszyst-

biologiczny,

są nierozdzielne.
ma

charakter

�242
społeczno-kulturowy.
błędne

Sporo

wyobrażenie

nauki.

Autor

także

z adopcji,

Podstawą
żeniu

-

wskazuje

ponadto

samo

do grup

wyjątkowo)

także

w danym
autora

poziom

posługiwanie

To

do natury,

łecznokulturowy,

-

-

tezą o społeczno-kulturowym
i przekonująco
to uzasadnia.
Konsekwencją

przyjętego

nego,

zostaje

podobne

zatem

prawa,

z przyjętym

jak

w zakres

urodzenie.

Stanowisko

wobec

tcrminów

je od innych

terminów

jako

nazw

pokrewieństwa

pokrewieństwa

pozycji

pozwala

i spo-

od siebie.

sity zdecydowanie
badań

za

etnologii

kwestii tzw. pokrewieńpokrewieństwa
równc

wi"że

się również

nazw statusu,
Zdaniem

nim również

fikcyj-

&lt;:zy przynajmniej

fikcyjnego
jako

społecznych.

obj"ć

jeden

biologiczny

przedmiotu

nadająca

pokrcwieństwa

istniejącego

genealogiczne.

niezależ.nie

przypadek

jako

kategorii

dwupoziomowym:

potraktowania

ujmowana

pokrewieństwa,

rozumieniem

wyróżniających

określenie

jest m.in. sposób
często

Iccz zasady

opowiada

jako

(w zało-

różnych

stanowisko

i badanie

S. Szynkiewicz

lecz

uniwersalne.

dopuszczają

czy aspekty,

być rozdzielane

pokrewielistwa

stanowiska

wlączona

poziomy

do

z urodzenia,

O bliskości
bliskość,

potoczne.

przenikją

bynajmniej

takic

jest 7ja~viskiem

Te dwa

i etnologię.

w literaturze

przez autora

nych cechach
"takie

Adopcja,

nic jest

podważaj,!cych

znaczeniu

charakterze

wynikające

ale grupy

nic ich biologiczna

ale powinny

biologię

rclacje

członków.

przykładów

do kultury.

mogą,

dyscypliny

stwa fikcyjnego.

kilka

w najszerszym

drugi

nic tylko

przez dwie różne

przyłączania

decyduje

tylko

nic tylko

urodzenic,

w jaki sposób

wityzi pokrewieństwa

się genealogią

jest

inne sposoby

czytelnikom,

charakterze

włączają

krewniaczych

pokrewiel\stwo

należy

uświadomienic

wrodzonym

społeczeństwie

pokrewieństwa.

Zdaniem

zajmuje

m.in., że genealogie

rekrutacji

krewnych
systemu

miejsca

o biologicznym,

o specyficz-

S. Szynkiewieza,

cZtyść tzw. pokrewieństwa

fikcyjnego" (s. 82). Według autora, pokrewieństwo
fikcyjne winno być nadal wyróżniane
typologicznie ze względu na pewne odrębności, jednak należy je traktować jako cZtyŚćszeroko rozumianego
pokrewieństwa,

podobnie,

czy chrześniactwo
rodzaju

rzeczywiście

o ich odrębnych
kategoria
bądż

można

terminu

traktować

nego jako

rodzaj

tcrminów

pokrewieństwa,

zwracaniu

się do owych

s. 78-79) pewne
krewniaczych.

trwałych

z przyjętym

nie mają charakteru
fikcyjnego

jak

krewieństwa

sądzę,

omówieniu
zachowań

krewieństwa".
nych

nazw

pokrewieństwa

proponuje
oraz

szeroko

rozumianego

Terminologia
statusu.

pokrewieństwa

Wymienienie

wyznaeza

zakres

jego

do nawi,!zania

jej

metaforycznie

i cz.,:ść, którą

ról

w przeciwieństałych

zastosowane

zdaje się więc rozbicie

istotnych
definicję:

więzi.
terminy

pokrewieństwa
trzeba

rozci'Igni.,:cia

w definicji

dla

delimitacji

.,pokrewieństwo

ich kulturowemu

reprodukcji
wstała

terminołogii

odpowiednich

obrzędowego,

podlegających
procesu

całości

nie dochodzi,

metaforyczncgo

bardzo

własną

koncepcji

bezpośrcdnim

traktować

tcrminów

po-

fikcyjnym".

a zarazem
swoją

pełnienia

do pokrewielistwa

przypadków

"pokrewieństwem

wstępnych,

społecznych,
wokół

byłoby

zastosowaniem

przy

tych tcrminów;

Niezręczne

włączyć

się, że
rozumia-

(jak /.feszt,! piszc S. Szynkiewicz.

bynajmniej

pokrewielistwa,

krewniaczego.

możemy

lepiej

nie nazywać
autor

wstają

tcrminów

nazw statusu

problemów,

jednak
umowności

fikcyjnego,

czyli

-

tym słusznie,

Wydaje

z metaforycznym

adrcsowej.

relacje
zakonnych,

przy

pokrewieństwa.

sygnalizuje

powy7.ej form pokrewieństwa
rowmieniem

na jego część, którą

oddzielnie;
Po

świadomość

PrzYl1laje

specjalna

inne

wspólnot

tego

wszakże

jako

także

do pokrewieństwa

formie

tych terminów

nie dotyczące

pełna

kategorii

do czynienia

w tzw.

są traktowani

do członków

krwi

Zwi&lt;jzki

pamitytając

fikcyjnego

w szpitalu.

do

ich także

tu raczej

występujących

stwie do wymienionych
Zgodnie

nie zaliczając

Użycie

krwi"

w stosunku

włączyć

może być braterstwo
obrz.ędowcgo.

pokrewiclistwcm,

czy "bracia

do pielęgniarki

więzi. Mamy

osób.

Przykladcm

pokrewielistwa

do pokrewieństwa

"siostra"

nie można

oczekiwania,
Istnieje

chrzestni

"brat",

je odrębnie,

tzw.

z "właściwym"

jednak

w odniesieniu

przypadków

należałoby

łącznie

zalicza

terminów

"siostra"

(s. 82), że tych

się powinowactwo.
przypadki

(rodzice

Autor

się użyciem

-

ujmować

cechach

krewnych).

wyrażające

jak traktuje

i kumostwo

społecznej

zdefiniowa
zwraca

pokrewielistwa.

pokrewieństwa
to

całość

uogólnieniu.
i stosują

więzi

które

terminologię

popo-

już wczcśniej jako systcm specyficz-

uwagę

na

Zgodnie

że zasięg

systemu

z wcześniejszymi

fakt,

tezami.

�243
definicja nic odwołuje sir; do biologicznych aspektów pokrewieństwa, traktuje je autonomicznie,
jako spolec7.l1o-kulturową kategorir;. Autor jcst świadom, że "sformułowanic jeszezc jednej definicji
nic zlikwiduje istniejących nieporozumień" (s. 93). Dobrze jednak, że podjął sit; tej próby, jasno
określając swoje rowmienie pokrewieństwa, nic ukrywając przy tym nurtujących go wątpliwości
i licznych kontrowersji związanych z tym skomplikowanym tematem.
Kolejny rozdział ksiąi.ki dotyczy zagadnień terminologii pokrcwietistwa. Przedstawia zarys
rozwoju zainteresowań terminologią, postt;pów w zapisie terminów, problemów związanych z tzw.
terminami klasyfikacyjnymi i ich szczególnej roli w badaniach nad pokrewiełlstwem. Nastt;pnie
omawia najwai.niejsze typologie systemów terminologii pokrcwieństwa:
Morgana, Lowiego,
Murdocka i Kriukowa, wyszczególniając kryteria tworzenia kategorii nazewniczych przyjęte przez
tych badaczy jako podstawa tworzenia typologii. Być może (niezależnie od zamieszczonych
tabelek, prezentujących schematycznie kompozycję terminów w poszczególnych typach według
różnych klasyfikacji) pomocnc dla lepszcgo zrozumienia zasad poszczególnych typów byłoby
załączenie schematów obrazujących relacje pokrewieństwa i odnoszące się do nich nazwy. Pewne
wątpliwości budzi umieszczenie tego rozdziału przed omówieniem systemów pokrewiellstwa.
Podobnie, w ostatniej C/l;ści ksi,!i.ki, o zmienności pokrewiełlstwa, pierwszy podrozdział dotyczy
przeksztalceil terminologii, a dopiero drugi - zmian systemów pokrewietistwa. Tymczasem autor
sam stwierdza, że "iakakolwiek ich (terminów pokrewietistwa - D. P.-G.) zmiana winna być
poprzedzona przekształceniami stosunków pokrewieilstwa". Układ taki, przynajmniej w drugim
przypadku, przyjr;ty zostal zapewne dlatego, że w praktyce najczęściej o zmianach stosunków
pokrewieilstwa wnioskuje się ze zmian w terminologii (patrz s. 292-293).
Rozdział zatytułowany "U źródeł pokrewieństwa" rozpoczyna się od części, która, zgodnie
z lradycyjnymi, wywodz&lt;!cymi się jeszcze z ewolucjonizmu zaintercsowaniami, sit;ga do początków
pokrcwicilstwa. Autor podkrcśla, i.c zarówno tezy ewolucjonistów o pierwotności "matriarchatu"
w stosunku do "agnatyclonych zwi'!7.ków", jak i twierdzenia przeciwne, o pokrewicństwie
patrylincarnym jako właściwym pierwotnym społecznościom zbieracko-łowieckim, zostały podważone przez dalsze badania. Poświadczono możliwość wystt;powania różnych kierunków
rozwojowych, kształtowania się w sytuacji pierwotnej tak systemów matry-, jak i patryłinearnych
oraz bilateralnych. Świadcz&lt;! o tym przykłady ludów zbieracko-łowieckich o najprostszej organizacji
społecznej, spośród których autor omawia Szoszonów i Buszmenów! Kung. Zwraca uwag.;: na
plastyczność tego typu systemów, które w zależności od zmieniających sit; warunków mogły
przeobral.ać się w rói.nych kierunkach. Wskazuje również na znaczenie rezydencji małżeilskiej, która
wpływa delerminująco na kS/.tałtowanie się określonych systemów pokrewieństwa.
W dalszej cz.;:ści rozdziału autor definiuje terminy o podstawowym znaczeniu dla teorii
pokrewieilslwa: pochodzenie, filiacja, grupa pochodzeniowa. Charakteryzuje również poszczególne
lypy rezydencji małżeńskiej oraz rodzaje grup pochodzeniowach (lineaż, ród, fratria, moiety).
Problematyka zwi,vana z pochodzeniem i grupami pochodzeniowymi przewija się często także
w następnych partiach pracy. Jednak w podejściu do tych zagadnieil można dostrzec pewne
niekonsekwencje. Autor zdaje się opowiadać za definicją pochodzenia wywodzącą się od Riversa,
kontynuowaną przez Radeliffc-Browna, ograniczającą ten termin do przekazu unilinearnego.
Z kolei, wyliczając (w podrozdziale o systemach marginalnych) sześć logicznie możliwych
wariantów przekazu pochodzenia, wymienia również "przekaz dowolny", właściwy systemowi
bilateralnemu. We fragmencie pracy dotycz&lt;!cym pokrewieństwa bilateralnego przedstawiona jest
polemika mit;dzy badaczami brytyjskimi, ograniczającymi pochodzenie do unilinearności, a antropologami amerykallskimi, rozciągającymi stosowanie terminu pochodzenie również na przekaz
bilateralny. Wprawdzie autor pisze, że spór ten "uświadomił konieczność odabsolutyzowania
takich pojęć. jak pochodzenie i unilinearność" (s. 264), ale w glosariuszu jednoznacznie definiuje
pochodzenie jako zasadr; wywodzenia unilinearnego pokrewieństwa od społecznic uznanego
przodka. Również zgodnie z tradycjami brytyjskiej antropologii, S. Szynkiewicz akcentuje
rozumienie pochodzenia jako kryterium rekrutacji do (unilinearnych) grup pochodzeniowych, a nie

�244
jcdynic

sposób

pochodzenie
o

ustalania

"zakłada

kształtowaniu

małżeńskicj,
nie jcszcze
wiązanie

się

autor

stwierdza:

organizacji

jest

cj,! ograniczaj,!ccgo
pochodzeniowej

pochodzenia
wyłącznie

grupa"

jest

w tekścic

Nie opowiada

bliższy

brytyjskiemu.

ambilinearnych

do

grup

rzutuje

Również

sir; słuszne

członków

również

-

szcrzej

przyjmujące

czc;sto

zgodnic

gcnealogii,

inaczcj

z przyjętą

"wszystkic

(wśród

plemiona

związanc

trudności

pozornych
pokrcwielistwa

rodzajc

-

D.

grup

P.-G.)

ta wynika

ich

również

są

o "innych

dodając,

że należą

pochodzeniowych"
odwoluj,!ce

twicrdzi,

oparcia

krewniaczymi

co

159).

idcologii
się na

siC; domnicmanym

z wcześnicJszych

stosowaniem,

(s.

siC; do

;ie mimo

z pewnością

czy

pochodzcniowa"

"pochodzenie'').

charakteryzujących

logiewie

z konsekwcntnym

,.grupa

etnicznych,

plemiona

się, że

bilateralnych

termin

grup

,.autentycznie
ambilinearnymi

choć wydajc

wspomina

np. grupach

charakteryzuje

koncepcją

ujawnia

autor

"po-

krcwniacza.

grup

zwanych

terminu

grupy

książki

grupa

wystc;powanie

nale;i.y traktować

postać

wymicnione

nich

grup.

ograniCl.ać

przodka",

omawianej

stanowiskiem,

pochodzeniowych,

"plemiona

micjscu

za jcdnym

Konsekwen-

było określanie

bilatcralnych

rodzaj

że udokumentowane

grup

(s. 154). Konstatacja

grupami

tez autora,

widać,

jcśli

niemniej

porównamy

cytaty.

Następnc

dwa

krewieństwa,

rozdziafy

a w trzccim

bilateralne,

które

równorzędne

tu się znalazło,

rezydeneji

występuje

sicbie.

zostały

System

lepicj zbadane.

społeczeństwa

Wystc;pują
kulokaina

tu trzy rozwiązania
dotyczące
rezydencji
małżei\skiej:
matry-,
rezydencja,
z których
każda powodujc
pewne nicdogodności.

systemy

patrylinearne,

mechanizmy
rozwiązywanie

się

"potrójną
i mogą

sir; do zmieniaj,!cych

członkowskim"
rezydcncja
podkreślić,
trudnych

za pomocą

natolokalna,

matrylinearnego.

nic unika

dysponują
sztywnością

istotne

problemy

do matrylinearnych

kontrolą"
ulegać

nad

wynikające

grup

z faktu.

pochodzeniowych.
patry-o bądź awunAulOr wykazuje.
je

systemem

dczilllcgracji.

pochodzenia.

pokrewiclistwa.

Przeciwdziałają

temu

takie, jak wyczcrpująco
opisany
proccs
segmentacji
lineaży,
adopcja,
zbrojne
wewnętrznych
konOiktów.
Natomiast
systcmy matrylincarne
są bardziej elastyczne.

przystosowują
składem

choć
większą

rozwiązywać

należących

omawia

linii pochodzeniowej).

nałeży

do mężczyzn

obszernie

nie są bynajmniej

pfI.ekazu

z jedncj

na

a tym bardziej

Autor

Natomiast

w nich

i zasługiwałoby

które

zgodność

(w rc;kaeh mc;żezym

muszą

świata

po-

pokrewieństwo

patrylinearnym.

i patrylincarncgo,
cechuje

systemowi

Wprawdzie

żc władza

charakteryzują

matrylinearne

systemem

znacznie

patrylinearny
i władzy

i patrylincarnemu

systemy.

1/3 społeczeństw

u okolo

matrylinearnego

(patrylokalncj)

matry-

pozostałe

spotykanym

unilinearne

systemu

wzglc;dem
małżcńskiej

są kołejno
zostały

z najezc;ściej

ale systemy

eharakterystycZl1e

symetryczne

poświęconc
omówione

potraktowanie

matrylinearnym,

warto

ta jcgo

mówić

pochodzeniowej.

i korporacyjna

istnicnic

nie pozwala

pochodzcniowymi"

stwa

definicyjnc

(chociaż

można

brytyjskich

w glosariuszu

ten

się więc konsekwentnie
jednak,

grupy

unilincarna

żc wykazano

wspólnego

pochodzcniem

została

rezydcncji

a wir;c niekoniecz-

pochodzeniowej
się, ic

badaClY

też szczegółowo

się wokół

pochodzeniowej:

cechy

jako

(i analogicznie

w innym

na definiowanie

unilinearnej.

integrujących

powyższc

jeśli

przcz

stwicrdza,

Sądzę

o rekrutacji

Tymczasem
fikcyjnej

zgodzimy

pochodzcniowych

unilinearnych

nich

nie wydaje

bardziej,

pochodzcnia

charakteryzuje

(s. 264-268).

grupach

(s. 13R). Zatcm

gdzie mowa

o formy

unilinearności,

do grupy

zdefiniowana

autor

pochodzcniowych",

Pisząc

o powstanie

w glosariuszu.

miejscu,

w oparciu

przynależności

tym

traktowania
jako

chodzeniowa

do grup

chodzi

zamicszczonej
w innym

pokrcwieństwa

pochodzeniowych"

wai.na),

rozumicnia

jcst

jednak

dcfinicji
Niemniej,

bilateralnym.

Sposób

JcdnaLi.e

systemów

"Tutaj

grup

Wcdług

pochodzeniowej".

z wyznaczaniem

niezmiernie

o pochodzeniu

z przodkicm.

grupy

unilinearnych

pochodzenia

funkcja

związku

istnienie

Chociaż

uważana
odrc;bny,

że w całej książce
zagadnień

się warunków
różnych

autor

przede

form rezydencji

za formę
ostatni
stara

rozd/ja!

poprzez

mał7.eńskiej.

prowadnIC,!

siC; uchwycić

ich genezy, czynników

wszystkim

Szeroko

do wykształecnia

"mancwrowanie
przedstawiona
sir; pokrewiel\-

dotyczy

zmienności

pokrewielistwa.

dynamik

C;systemów

pokrewiei\slwa,

sprawczych

ich przeobrażeń,

przekształcania

�245
si&lt;;:jednych

systemów

polemizuje

I. wyjaśnieniami

czytelnikom
W

otwartość

rozdziale

omówienie

tych

syslemu

-

bilateralnym,

systemy

dopuszczały

podwójnego.

system

Opowiada

któregu
jest
może

pokrewieństw&lt;J

cechuje

patrylinearne,

czeństw

tu zgodne

wynikać

pisze,

patry lokalna
w ścisłym

matry/inearne.
w procesie

matry-

grupy

nawet

systemu

wspólnota
słowa,

pełnią

patrylinearnej

do

a więc to

do patrylinearności,

(tc pierwsze

do

(s. 336)

patrylineażu,
są

przechodzenia

pochodzcniowc

od matry-

gdzie indziej

systemów

to o znacznym
się z reguły

systemu

podwójnych

Czy świadczy

charaktcryzuj,!cyeh

Autor

matrylinear-

że ,przejście

od organizacji

że

się do

przytacza

podwójnego

ewolucji

Wir;kszość
tego

stwierdza,

definicji,

(s. 24[), choć

i majątkowa

n&lt;Jlcży mówić

bi-, a nie unilinearny.

Murdocka,

znaczeniu

poza

a więc odnosi

charakterze

transformacji

traktuje

wówcz&lt;Js, jcśli

przypadku

dotyczącc

z dróg

ohserwaeji.

rezydencja

tych systemów,

ale raczej

niż odwrotnic"

przypadków

matryZdaniem

że wszystkie,

S. Szynkiewicz

dyskusje

być jedną

korporacyjne
podwójnym

stronie

o przejściowym

z niedostatków

na cechy strukturalne
i patrylinearne

autor

przez ojca i przez matkr;,

z założeniem

zajmuje

zasady

klas małżeńskich.

były więc unilinearne

jest linearny,

mialoby

miejsca

tcn, choć obic linie filiacyjne

micjscu

występowanie,

się za hipotcz,!

Jest

niż grupy

o sysll:mie

łinii -

jego

z&lt;Juważa, iż nikta dokumentacja

społeczeństwach

system

na tej samej

b&lt;Jrdl.iej prawdopodobnc

matrylinearnej
grupy

-

dużo

australijskich

w innym

podwójny

występowanie

ku patrylincarnemu.

patrylinearności
autor

badaczy

Zreszt,!

tego systemu,

cmpiryczne.

pokrewieństwa,

źródłowej,
uświadamia

wyst&lt;;:powaniu

ohu linii" (s. 257). S,!dzr;, że w tym ostatnim

Zatem

cechy

dokumentacji

a jednocześnie

pokrewicństwa"

słynnych

Także

zakład&lt;J wyst&lt;;:pow&lt;Jnie dwóch

omawia

nego

innych

unilinearny.

a obilinearności.

szeroko
przykłady

ściśle z organizacją

równorzr;dność

systemu

z bogatej
badaczy,

na jednoczcsnym

..wylll&lt;Jcz&lt;Jły linir; (... ) przodków,

nie o unilinearności,
bilincarność

różnych

systcmy

polcgaj,!cego

jak szcrcgu

pozostaje

korzysta

przez

"Powstałe

podwójnego,

podobnie,

analizach

problemów.

zwi,!zanego

równorz&lt;;:dnie,

W swoich

proponowanymi

zatytulowanym

i patrylinearncj,
autora

w drugie.

"silniejsze"

w

zaawansowaniu

tych
społe-

czy może wskazuje

"podziałem

np. funkcje

funkcji"

kultowe

między

i prawne),

co

przyCl.ynia si&lt;;:do harmonijnego
dzialania
systemu społecznego?
Świadczylby
w książce przyklad
Yako z Nigerii. W pełni przckonująca
jest natomiast

o tym przytoczony
sugestia
autora,
że

systemy

występowania

podwójne

należy

pochodzeniowych,
wspólnoty

mai,!tkowej,

Pokrótcc

ponicważ

postuowal

zostały

bardzo

..bilateralnym

przodka

pr/.y og(·)lncj
wystr;puj,!

różnicc

jcst prlez

ogniwa

krcwniaczych,

unilinearnymi

działa indywidualizuj'Ico,
istniejące w strukturze
Ostatni
nień:

rozdział

dotyczy

przckształccnia

Być może

lepiej

rozważania

dotycz,!CC zmian

jako

przykład
Autor

wskazać

byłohy

zmian

?.wraca
możliwe

uwagr;

dwa

na proccs

typy,

płci. Natomiast

wynikających

przypadków,

zasięgu.

które

-

wybrał

najpierw

przckształccń

w stosunkch

systemów

zależności

na

zdaniem

a nie trwałe,

dwie grupy

zagad-

pokrewieństwa.
ogólniejszc

przypadck

polski

krewniaczych.

pokrcwieństwa

miydzy

wskazuje
jego

przedstawić

a nast&lt;;:pnie przcdstawić

np.

charakteryzuje

Autor

stosunków

go

i "am-

od wspólnego

typ bilateralny

Autor

bilateralny,
nazywać
ZIlanym

pochodzenie

i zmiany

z przeobrażeń

Pokazuje

woli

jednostkę
i jej związki,
grupy pochodzeniowe.

pokrewieństwa.
odwrotną

systcm,

za

pozostają

"bilateralnym"

pokrcwieństwem,

zaintcresowania
od jednostek,

pokrcwieństwa,
ciagłych

z tych

uznanc

zatem

autor

nazywane

w których

tcrminologicznego

tych przcobrażcll.

ostatni

(i dlalego

a bilateralnym

kolejność

systcmów

grup
w sensie

i przeciwległy,

Natomiast

o zróżnicowanym

systcmów

zastosować

nic tylko

udokumentowanc,

W drugim

dowolncj

w ccntrum
niczalcżnie

systcmu

tcrminologii,

kierunki

jego

płynnych,

zmian

polskiego

rozwiązań.

pochodzcniowc,

systcmami

stawiając
społecl.llcj

szerzej,

równoległy

on niejcdnorodny

"kognatyczny".
grupy

krr;gów

mir;dzy

jest

ambilincarne

wyprowadzane

wyst&lt;;:powanic

pokrewieństwa

wyróżniono

nazwie

kryterium

rozumieć

nic jest dostatecznie

niż rzcczywistych
Ponieważ

jednak

.I. Goody.

systemy

pokrewielistwem"),

bilinearnym",
z Occanii.

e/.r;sto.

na podstawie

trzeba

ich wystr;powanie

one raczej w sfcrze możliwych
spotykamy

definicyjnie

korporacyjność

jak

omówione

marginalnc,

wyodrr;bnić

których

systemem

i stara

się

pokrewień-

�246
stwa a terminologią, czynniki wpływające na powstawanie okrcślonych systcmów pokrewieJ\stwa
i ich zmiany. Do najbardziej prawdopodobnych, a niedostatecznie jeszcze zbadanych determinant
zalicza środowisko przyrodniczc, sposób gospodarowania,
charakter wlasności i kryteria jej
dziedzic7.enia. Część rozdziału dotycząca przemian polskiej terminologii pokrewicństwa wyczerpująco i jasno przedstawia ten proces. Wskazuje na cechy systemu pokrewicństwa i jego zmiany.
które wpłnęły na powolne przekształcenia terminologii. Stopniowej redukcji uległa terminologia
rozdzielająca uprzednio krewnych ze strony ojca i ze strony matki oraz terminologia powinowactwa. Autor zauważa, że "przcjście polskiej terminologii do pełnego typu lienarnego, i co za tym idzie
pelnej bilateralności, dokonało się współczcśnie przez eliminację slryju" (s. 277). Poprzednio
tcrminologia ta mieściła się częściowo w typie linearnym, a cz"ściowo w bifurkacyjno-bocznym.
Książka zaopatrzona jest w starannie dobraną bibliografię, zawierającą zarówno najważniejsze pozycje klasyczne, jak i nową literaturę. Dokonanie takiego wyboru było niewątpliwie bardzo
trudnym zadaniem, jeśli weźmiemy pod uwag" ogrom literatury z tej dziedziny. Załączone
streszczenie w skondensowanej
formie omawia glówne tezy pracy, ułatwiając czytelnikowi
orientację w skomplikowanych zagadnieniach pokrewieństwa.
Temu samemu celowi służy udatnie glosariusz, zawieraj,!cy objaśnienia podstawowych
terminów pojawiających się w ksiąźce. Sformułowanie odpowiednich definicji wymagało od autora
jasnej deklaracji stanowiska. Z tego zapewne wynikają pewne niekonsekwencje w stosunku do
tekstu, częściowo wzmiankowane już wcześniej. Dlatego chyba występuje tu hasło "unilinearna
grupa" (pochodzeniowa), a nie ma hasla "bilatcralna" b,!dź "amhilinearna grupa pochodzeniowa".
choć została ona omówiona w tekście. "Linearność" zdefiniowano jako zasadę "identyfikowania
pochodzenia przez wybór jednej linii konsekwentnego przekazu pokrewieństwa ... ", co nal,~żałoby
określić raczej jako unilinearność (tego hasła nie ma). NiepotrzebIlle pojawia się dwukrotnie hasło
"grupa pochodzeniowa" (za drugim razem w odwróconej kolejności - "pochodzeniowa grupa", co
nic jcst stosowanc w przypadku innych haseł). W pierwszej definicji jesl ona określona jako .,grupa
krewniacza utrzymująca tradycję wspólnego pochodzenia ... ", bez założenia jej unilinearności.
a w drugiej - jako "unilinearna (... ) grupa krewniacza". Nie ma haseł typu: patry-, matrylinearne
pochodzenie; wyjątkiem jest "podwójne pochodzenie", definiowane jako "system, w którym istnieją
równocześnie dwie kategorie pochodzeniowe ... ". Byłoby więc Icpiej sformułować hasło: "podwójny system pokrewieństwa". Jednakżc nie znajdujemy w glosariuszu haseł wyszczcgólniających
wszystkie systemy pokrewieństwa; jest jedynie "ambilinearne pokrewieństwo" oraz "bilateralne
pokrewieństwo", tłumaczone jako "typy" pokrewieństwa. Występują hasła omawiaj,!cc cztery typy
terminologi pokrcwieństwa: "bifurkacyj no-boczny system terminologiczny", "hifurkacyjno-łączny
system terminologiczny", "generacyjny system terminologiczny" i "liniowy system tcrminologiczny". Ten ostatni jednak pojawia się niepotrzebnie w nieco inncj wersji po raz drugi - jako
"lincarny typ terminologii pokrewieństwa", z osobnym, choć analogicznym wyjaśnicnicm. Hasło
takic mogłoby wystąpić jedynie w formie odsyłacza do hasła główncgo (lak, jak hasło "kindrcd",
odsyłającc do "kręgu krewniaczego").
Należy podkrcślić staranność opracowania zał,!czonych, bardzo przydatnych indeksów (osób;
nazw etnicznych i obszarów kulturowych, oraz indeksu rzeczowego), a także zilustrowanie
wywodów czytelnymi, pomagającymi w zrozumieniu tekstu, tabelami i rysunkami.
Szcroki zakres tematyczny, wielość poruszonych w'!tków sprawiła, że, mimo obszerności
rccenzji, mogłam omówić i przedyskutować dokładniej tylko niektóre, wybranc zagadnicnia.
Wbrcw zastrzeżeniom autora o eseistycznym charakterze książki, stanowi ona staranny wybór
najważniejszych problemów z zakresu pokrewieństwa. Duży stopień skomplikowania tematyki,
dyskusyjność poszczególnych zagadnień, wpływa na zawiłość niektórych fragmentów wykładu.
Taki jcst jednak charakter przedmiotu. Należy podkrcślić, że autor, pomimo, a możc właśnie dzięki
doskonalej znajomości tematu, nic przemawia ex cathedra, a przeciwnie, uczciwic podkreśla
nurtujący go niepokój, otwartość wielu zagadnień, niemożność oferowania jednoznacznych
rozstrzygnięć. Jak sądzę, autorowi udało się osiągn,!ć równowagę mi"dzy prczcntacją polemik

�247
i kontrowersji
trudnym

badawczych

7adaniem.

zaniedbywanej
publikacji

a ukazaniem

Dobrze,

dotychczas

opracowanej

własnej

że nareszcie
problematyki

w tak

wizji pokrewieństwa,

polska
o

kompetentny

etnologia

co na pewno

doczekała

podstawowym

znaczeniu

dla

i inspirująCY

do dalszych

\ol'

"ultur2e

f'ols"iei,

W 19119 roku
polskiej".

Fundacji

Pomocy

wydawca

zawacza,

że jest

Przeciwnie,

Wislą

Szkołom

że zastosowano

to

czytelnika

zarówno

sama

głr;boki, czynią

do

(np. uproszczony)

tości uniwersalne.
-

o zjednoczonej

problematyka,

kulturze.
swoją

Ale w tym
tożsamość.

jak i sposób

procesie

Jest

i wygodzie, jej ujednoliconej
potrzcbne

wyobrażnia

i spontaniczność

zaruwno

i monDtonna,

W tym kontekście
czy Baskiem.
wartości

z przekonaniem

autoruw

też "polskość",

precyzyjnie
rowi -

poprzez

omawia

następujący:
autorzy
selekcji:
autorów

analizowanych

wybrali
drogą

te, które
powstał

wartości

jest

~ zaznacza

i indywidualizm,
rozdziały.

owych

wartości,

określających
wybrano

h) 25 wartości

Są najbardziej
które

a stanowi

sir; odrr;bnego

te, które

go wewnętrzna

w niej dzisiaj

były

zgodnie

raz

dla kultury

redakto·

je w sposób

25 wartości,
podwójną

najezr;ściej

polskiej

najbardziej
głos

Wybrano

wybrano

elemen-

osią, centrum.

można

jeszcze

wolność,

systemów
-

naj istotniejszym

które

drogę

wymieniane

56 "sędziom",

lecz przewija

i in-

Włochem,

są bowiem

zastosowano

dla kultury

za podstawowe

omówienia,

jaka

wielobarwnym
Francuzem,

pokrewnych.

przedstawiono

typowe

uznaliśmy
-

oddajmy
kulturę

bogata

odrębności

i zrozumienia

Wartości

Nastr;pnie

i łatwości

nie stała się jednolita

scharakteryzować
-

polską

dla niej typowe.

25 wartości

L. Dyczewski

nie doczekał

rozdział

czasowi

Są one jej rdzeniem,

b"dż z.espół wartości

pozycji

pozycji;

rozważań,

"Każdy

wartość

być Polakiem,

kultury.

Jej dostatkowi

utrzymanie

do wyodrębnienia

każdej

Pragną

i odczuwania,

będzie

-

wiele

utrzymać

etnicznej,

tomie

nimi .

siebie.

By Europa

w omawianym

między

wspólnej

się wolnemu

Europa

pojr;cie
i war-

się i pisze

się Europy.

grupy

się tymi nazwami.

przcdmiotem

wartości.

najbardziej

ich zdaniem

zestaw

dochodzenia

określające

ale także

gospodarczym,

może jedynie

o to, co to znaczy

klóra

jako

a) spośród

kulturowej

mówi

poznawania

grup etnicznych.

różnorodności

rozpoznawczego)

wybran,!

odmienność

najmniejszej

prac zamieszczonych

system

poszerzającemu

do zaniku

sir; pytanic

z kilkudzicsir;ciu

wymieniali

zatracić

jednOCZącej

A to zapewnić

znaku

jedną

nie chcą

w interesie

słowy, próba

przez grupy

tem (czymś w rodzaju
Stąd

stawia

Jest to, innymi

uznawanych

sir; narody
i technice,

celny i zrozumiały,
naukowych,

sprzeczności
-

rynku

jak i małych

istnieje. Tylko przy zachowaniu
teresującym
kontynentem".

-

Dyczewski

wspólnym

i kolorystyka,

dopuścić

sytuacjach

Leon

bez granic,

w tworzeniu.

naroduw,

iż

materialu,

w dyskusje nad tym, co dziś oznacza
sporu, sporu o wartości
narodowe

tomu

najbardziej

organizacji

nic wolno

Fakt,

nie oznacza

prezentacji

nic tyko kręgów

w pewnych

państw

S,! rozmaitość

wielkich

-

jednoczenia

to jak

sposób

jej przedstawienia:

zainteresowania

redaktor

federacji

komunikacji
kultur

istnienie

wc wstr;pie

Europie,

Gonicwicza.

Wschodzie,

krajowego.

pracr; godną

zakładające

powiada

w kulturze

się dzięki znanej już

im. Tadeusza
na

1993, ss. 276.

"Wartości

ukazały

Polaków

sposób.

Lublin

na temat:

wreszcie

na Wschodzie

adresowana

szerokich rzesz czytelników
mocno zaangażowanych
..polskoŚć". Trafia ona bowiem w sedno istotnego
..Dzisiaj

sir; sesja

dyscypliny,

Penkala-Gawęcka

L. Dyczewskiego,

na wydanie,

Polskim

poz.ycja

red.

odbyła

w niej jakiś szczególny

nic zainteresuje

a jednocześnie

nad

pod

z niej dość długo oczekiwały

i cenionej
bynajmniej,

zbiorowa

w Kaz.imierzu

Materiały

i że tom

praca

dotyczącej

naszej

badań

Danuta

WarlO.vci

było niezwykle

sir; publikacji

aby spośród

i są nadal
polskiej".
osobista

ich

przez
nich

aktualne.

Tą

Jeden zestaw

godność,

się przez wszystkie

honor

pozostałe

�248
Biorąc pod uwag~ fakt, iż wartości wybranc i omawianc przez autorów kształtowały się przez
całe dziejc polskiego narodu, poszczególne studia mają charakter analiz historycznych, z tym
zastrzeżeniem, iż ostatnie dwa wieki zostały w szczególnym stopniu uprzywilejowane, ze zrozumiałych zresztą względów. Generalnie rzecz ujmując, intencją naczelną pracy jest próba
scharakteryzowania polskości, polskiej kultury poprzez podstawowe wartości, które stały u podstaw jej kształtowania. Tym samym ukazana zostanie specyfika polskiej kultury, jej odmienność
wobec każdej innej. W konsekwencji umożliwi to odpowiedź na pytanie: "co to znaczy (znaczyło)
być Polakiem 7" i "jak być Polakiem dzisiaj?". Jak widać intencje nie wyczerpują się tutaj na
poziomie opisu i oceny systemu wartości z perspektywy historycznej; jest to również próba zakamuflowana, lecz dla wnikliwego czytelnika oczywista - potwierdzenia funkcjonalności tego
systemu również dla czasów obecnych, ukazanie jego aktualności w dzisiejszym świecie pełnym
sprzeczności i chaosu moralnego. Nie przesądzając sprawy, pozostawiając - zgodnie zresztą
z intencją autorów - decyzję akceptacji lub odrzucenia tego rodzaju konkluzji czytelnikowi,
należy się przyjrzeć ich analizom i argumentacji.
Tom otwiera znacznych rozmiarów studium L. Dyczewskiego 7i'wało,~(' kultury polskiej. Jest
to, znacznie wykraczające treściowo poza tytuł, kapitalne, jasne i przejrzyste, a jednocześnie
niebywale celne wprowadzenie do kwestii relacji między grupą (tu: narodem) a kulturą.
Rozważając ogólne kwestie, wychodząc od pojęcia kultura, aż po szczegółowe zagadnienia
tożsamości kulturowej, czy znaczenie tzw. centralnych wartości kultury, autor ani na moment nie
traci z pola widzenia konkretnej kultury: polskiej. Tym samym jego studium ma wartość
podwójną, jest śmiało zarysowaną teorią, która swoje egzemplifkacje znajduje w skomplikowanych
dziejach bogatej polskiej kultury. Jest to jednocześnie niezbędne wprowadzenie do wszystkich
pozostałych tekstów.
Tenże autor razem z B. Jedynak prezentuje kolejne studium Rodzina - rodzinno,~/ - dom.
Nie sposób nie zgodzić się z nimi, iż: "Przywiązanie do domu, do bliskich, wśród których człowiek
wzrasta, do wspomnień i pamiątek rodzinnych, tęsknota do rodzinnego ciepła i uroku lat
dzieci~cych, poczucie przynależności do rodziny są nadal silne w młodym pokoleniu, mimo jego
dużego poczucia niezależności. Młodzi ludzie w Polsce są dłużej i bardziej wszechstronnie związani
z rodziną, zanim założą rodzinę własną, aniżeli w krajach zachodnich. A i potem pozostają z nią
w dość ścisłej łączności". Bez wątpienia, wciąż istotna rola rodziny i domu w polskim systemie
wartości, wyróżnia go od innych, mniej zachowawczych pod tym względem.
Kolejny artykuł, J. Turowskiego, Wspólnotowoś/
jako
warto,~(' i wZljr życia, wyraźnie
koresponduje z poprzednim. "Wspólnotowość - to według autora - schemat-wzór postępowania
jednostek w ważnych dziedzinach życia społecznego, polegający na zespołowym działaniu,
współodpowiedzialności i podejmowaniu decyzji, w przeciwieństwie do indywidualistycznego lub
stadnego sposobu działania". Wspólnotowość, idąc dalej za jego myślą, wiąże się z realizacją dobra
wspólnego w czterech najdonioślejszych dziedzinach życia jednostek i społeczeństwa, a mianowicie: w życiu rodzinnym, w społecznościach lokalnych, w życiu religijnym i w życiu politycznym.
W istocie, niemal wszystkie artykuły, zgodnie z sugestiami J. Turowskiego, śledzą - poza innymi
zjawiskami - realizację idei wspólnotowości w różnych sferach życia Polaków, w przeszłości
i współcześnie.
Religijności poświęcone są dwa opracowania: Cz. Bartnika Podstawowe
idee religijno.ici
polskej i S. Cieślaka Religijno,i/
w literaturze polskiej. E. Jabłońska-Deptula
poświ~ca uwagę
pojęciom patriotyzmu i suwerenności, tak istotnym wśród idei składających si~ na polski system
wartości. Artykuł ten wraz z dwoma kolejnymi opracowaniami:
P. P. Gacha Obrona wartości
naczelnych i T. Strzembosza Gotowo.~ć do poświęceń i ojiary, poczucie służby, stanowią interesującą
całość skłaniającą do przemyśleń. Podobnie z artykułami A. Kowalezykowej - Romantyczne
dziedzictwo
i tradycja i S. Grabskiej - Między lekkomyślno.leią
a nadzieją. Ujmują one, wbrew
pewnym schematom pokutującym zwłaszcza w publicystyce, związki mi~dzy systemem wartości
narodu polskiego, a zachowaniami jednostkowymi i zbiorowymi Polaków w taki sposób, który

�249
skłania raczej do uznania systemu za funkcjonalny, niezależnie od tego, czy sama ocena zachowań,
często analizowanych powicrzchownie, skłania do takiego samego wniosku. Nie zc wszystkimi
tezami autorów wymicnionych już prac, a także pozostałych, w pełni można się zgodzić. Niekiedy
ich wywody brzmią nicco arbitralnic, nie zawsze znajdują pełne i wiarygodne uzasadnienie,
nieodmiennie jednak skłaniają do reOeksji.
Kolejne pomieszczone w tomie studia to: A. Stanowskiego Demokracja
- ohywatelsko,f('
krytyczna postawa wohec wladzy; J. Komorowskiej Ludzkość dawniej i dziś, gdzie "Iudzkość" to
pojęcie z języka staropolskicgo bliskie obecnemu "towarzyskość" lub "życzliwość"; T. Kukołowicza Szacullek dla kohiety i st.arszego czlolVieka, umilawanie dziecka oraz J. Salija OP Potęga
lagodllo.fci i przehaczellia
i J. W. Gałkowskego Polskie tradycje pracy. Całość wieńczy bardzo
istotny artykuł Z. Komorowskiego Uniwersalizm IV kulturze polskiej. Jego konkluzja może stanowić podsumowanie całego tomu. "Kultura polska - jak kultura każdego narodu - stwierdza
autor - oscyluje nieprzerwanie między dwoma biegunami swych wypracowanych możliwości
i propozycji. Będąc jej uczestnikami, czy też użytkownikami, musimy nieustannie poszukiwać
i wybierać. Wiadomo przy tym, że w toku dziejów żaden wybór nie jest, bo nie może być,
ostateczny. Dopóki kultura i.yje, można robić tylko kroki. Inna rzecz, ż.e dobrze, gdy kroczy się ku
eelom szlachetnym. Dobrze też, gdy poprzez dane do wyboru "propozyeje" wyziera horyzont
prawdziwie szerokich trosk o wartości powszechne, ogólnoludzkie".
Prezentowany tom z pewnością nie stanowi ostatniego słowa w kwestii "polskości", polskiego
charakteru narodowcgo, polskicgo systemu wartości. Jest - zaledwie, a może aż - pewnym
sposobem spojrzenia na tc zagadnienia, sposobem, który dla niejednego czytelnika nie będzie
zadowalającym, gdy? jest związany wyraźnie z światopoglądem chrześcijańskim. Niemniej jednak
jest to spojrzenie nacechowane konsekwencją, mocno osadzone w historycznym i społecznym
kontekście, może być krytykowane i dyskutowane, nawet na pewno wymaga uzupełnień - na
przykład o koncepcje i systemy wartości konkurencyjne i ich recepcję w pewnych, bynajmniej nie
marginalnych środowiskach - lecz nie może być zlekceważone. Daje bowiem ważną i w wielu
fragmentach trwałą podstawę do dalszej debaty nad wszystkimi poruszanymi w pracy zagadnieniami. Debaty, która nie jest - co już wcześniej sygnalizowałem - debatą li tylko akademicką;
rozstrzygnięcie jej oznacza określenie czym będzie "polskość" w nadchodzącym okresie, czyli: jaka
będzie świadomość Polaków, jaki będzie ich system wartości. Zgodzić się można, iż w ostatecznym
rozrachunku zdecyduje o tym życie, konkretnie, toczące się już, procesy społeczno-ekonomiczne,
lecz równic? wiele znaczy ludzka świadomość kształtowana także poprzez reOeksje nad przeszłością narodu, jego kulturą, systemcm wartości. Aby wybory dokonywane przez jednostki i grupy
społeczne, czy w ogólc przez naród, wybory stylu życia wynikające z owego systemu wartości, były
w pełni, lub choćby w zadowalającym stopniu świadome, potrzebne są prace w rodzaju tu
prezentowanej. W moim przekonaniu jest to dzieło o ogromnym znaczeniu, inspirujące, być może
jedno z najważniejszych, jakie pojawiło się w 1993 roku. Jego znaczenie nie wynika tylko z ustaleń,
które niesie, bardziej może imponuje jako rzeczowe wezwanie do poważnej dyskusji.
Ryszard

Urszula J a n ic k a - Krzy wd a, Parron
ss. 237, ił.

-

atryhut

-

symbol,

Pallottinum

-

Kantor

Poznań

1993,

Kolejna książka Urszuli Janickiej-Krzywdy, znanej z popularnonaukowych
prac z zakresu
kultury ludowej, zwłaszcza obszarów górskich, wzbudzi zapewne spore zainteresowanie, ogólnie
biorąc, miłośników przeszłości. Adresowana jest bowiem do tych, którzy poznając jej materialne
pozostałości, usiłują zgłębić znaczenie przekazu, dziś w wielu przypadkach trudno zrozumiałego.
Rzecz jasna, autorka zająć się mogła jedynie częścią dziedzictwa przeszłości, jej zainteresowania

�250
koncentrują się na przydrożnych kapliczkach i wiejskich kościółkach, tym jakżc rzucającym się
w oczy elemencie polskiego krajobrazu. Jak podkreśła, prezentowany tekst to "rodzaj przewodnika
czy klucza, za pomocą którego można będzie uzyskać podstawowe informacje o spotykanych
w kościołach i przydrożnych kapłiczkach przedstawieniach świytych i błogosławionych Kościoła
rzymskokatolickiego".
O potrzebie podobnego popularnego przewodnika nie warto nawet dyskutować. Zawodowi
badacze przeszłości mają okazję do korzystania z zagranicznych łeksykonów, z trudno dostępnych
prac analitycznych i porównawczych, choć one akurat nie przynoszą zadowalających informacji
dotyczących naszych obszarów i panujących tu lokalnie form kultu. Osoby interesujące się historią
i sztuką pobocznie czy amatorsko nie znajdowały dotychczas pomocy w postaci prac popularnonaukowych, przeglądowych, czy o charakterze leksykonu. Dzięki zręcznej kompilacji dzieł obcych
i polskojęzycznych, popartej badaniami własnymi autorki, badaniami dotyczącymi kultu świętych
w polskiej kulturze ludowej, otrzymaliśmy pracę ukazującą ikonografię chrześcijańską w - jeśli
tak wolno powiedzieć - jej polskiej realizacji. Przejrzystość prezentacji materiału umożliwia nie
tylko studiowanie go, ale również niemal natychmiastowe wykorzystanie np. w trakcie turystycznych Wydrówck, co w oczywisty sposób poszerza krąg odbiorców.
Praca prezentuje kolejno: ikonografię hagiograficzną biblijną (ogólne uwagi kostiumologiczne, wykaz proroków, patriarchów i wodzów narodu wybranego, spotykanych w sztuce na
ziemiach polskich, i ich atrybuty); ikonografię świętych i błogosławionych (tu z rozbiciem na
świętych i błogosławionych - Polaków z pochodzenia lub związanych z Polską działalnością
i pozostałych); wykaz atrybutów, wykaz patronów ogólnych i szczegółowych (np. zakonów
istniejących w Polsce, archidiecezji i dieccczji polskich, kontynentów, państw i prowincji.
niektórych miast w Europie i w Polsce, w chorobach i kalectwic, w klyskach, nicszczęściach.
przypadkach losowych, zwierząt i roślin itd.). Duża część pracy poświęcona jcst symbolice. tJ.
występującym w ikonografii chrześcijańskiej przedstawieniom i znaczeniu symbolicznym. Autorka
prezentuje symbolikę ogólną, części ciała, fauny i nory, kamieni, kruszczów i minerałów.
kierunków i stron świata, kolorów, krzyża, liczb i świątyni. Całość wieńczy staranny indeks
postaci i stosunkowo bogata bibliografia.
Podstawowe zadanie, to jest dostarczenie wyczerpującej informacji w uporządkowanej formie.
zostało wypełnione przez autorkę nadzwyczaj poprawnie. Nasyciła ona ponadto pracę licznymi
informacjami z zakresu tzw. religijności ludowcj, ukazując wnikliwie często różne niż w .,oficjalnej"
ikonografii funkcjonowanic świętych i ich atrybuty w ludowej kulturze. Dziyki swym walorom
praca, choć wyraźnie nie miała ambicji innych niż popularnonaukowe,
stanic zapewne na półce
zarówno etnologa, jak i religioznawcy. Wzięta przez nich do ręki ujawni swoje nic tylko czysto
informacyjnc walory.
Ryszard

Aksjosemiotyka

karty

pocztowej,

pod red. P. Banasia, Wrocław

Kantor

1992, ss. 253, ił.

łnstytut Kulturoznawstwa
Uniwersytetu Wrocławskiego zorganizował w 1987 roku sesję
naukową pl. "Aksjosemiotyka karty pocztowej". Po latach, lepiej to jednak niż nigdy, materiały
z owej sesji ukazały się drukiem, stając się pierwszym w polskim piśmiennictwie dziełem
poświęconym - tak popularnej w innych krajach i bydącej tam od dawna przedmiotem
naukowych badań - karcie pocztowej. Omawiana praca bez wątpienia stanowi ważną próbę. tu
posłużę się cytatem z niej zaczerpniętym: "przedstawienia aktualnego stanu badai\, a także
określenia potencjalnych postaw i perspektyw badawczych, wskazuje na ważkie walory poznawcze
tego lekceważonego i dotąd nie w pełni jeszcze rozpoznanego w wielorakości swych funkcji
medium kultury masowej".

�251
W pracy pomieszczono niemal dwadzieścia tekstów, o bardzo rozneJ tematyce łączącej się
z kartą pocztową, a niemal wszystkie z nich zasługują na dokładniejsze omówienie. W tej sytuacji,
by nie wyróżniać jednych kosztem innych, równic wartościowych, zdecydowałem się raczej na
omawianie pewnych tendencji badawczych ilustrowanych konkretnymi tekstami. I tak, na wstępie,
wyróżniam próby skojarzenia problematyki karty pocztowej z szeroko rozumianą teorią kultury.
Służą temu artykuły P. Banasia (Karta pocztowajako
przedmiot badań), Z. Wąsika (Karty pocżtowe
w perspektywie
semiologicznej
oraz S. Pietraszki Przekazy i wartości). Rozumiejąc intencje autorów
i doceniając ich erudycję, nic mogl,: jednak oprzeć się wrażeniu, iż -- zwłaszcza S. Pietraszko wytoczyli zbyt potężnc armaty teorii dla opisania zjawiska stosunkowo prostego. Nie zaprzeczam
jednak, iż ustalenie '"w jakim zakresie perspektywa semiologiczna może mieć zastosowanie przy
badaniu kart pocztowych jako znaków informacji otwartej funkcjonujących w komunikacji między
nadawcami i odbiorcam~ maj'lcymi znaczenie nie tylko dla nadawców i odbiorców, ale też dla ich
wytwórców, a dalej dla' przekaźników i strażników informacji" ma dla nauki istotne znaczenie.
Osobiście jednak widzę pocztówkę jako m.in. "niezastąpione źródło do badań nad recepcją dzieł
dzisiaj już kompletnie zapomnianych, często niesłusznie, malarzy, a tym samym nad przemianami
estetycznymi gustów i upodobań społecznych".
Pocztówka powstała w drugiej połowie XIX wieku i stąd jej znaczenie jako źródła do
poznania kultury jest ograniczone do ostatnich stu lat, co oczywiście nie stanowi o jej wartości,
w moim i autorów tomu przekonaniu, znacznej. O genezie pocztówki pisze J. A. Chrościeki
(llustrowane druki ulotne), o dziejach jej samej - nie przesądzając, czy istotnie traktować ją należy
jako potomka druku ulotnego (prawdopodobnie
tak) - I. Zaucha (Geneza i historia karty
pocztowej
w Polsce. Problemy prawne i techniczne). W świetle tych artykułów wydaje się, że
skromna pocztówka mocno i nieuchronnie uplasowała się w potężniejącej w czasach nowożytnych
kulturze wizualnej, stając się jednym z ważnych środków masowego przekazu obrazu - konkurenta słowa, konkurenta, który jednak ze słowem - w przypadku pocztówki - tworzy (może
tworzyć) istotny społecznie komunikat.
Kolekcjonowanie pocztówek jest tak stare jak one same, ruch kolekcjonerski to temat sam
w sobie pasjonujący. Nic dziwnego, że znalazł on w omawianym tomie ważne miejsce. Pisze o nim
J. Szklarczuk-Mirecka (Dzieje ruchu jllokartystów
w Polsce). Z kolei S. E. Nahlik, zmarły niedawno
wybitny prawnik, opowiada o swojej kolekcji (Zbieram kartki od dzieciństwa).
Inny znany
kolekcjoner, można powiedzieć - król polskich kolekcjonerów, a przynajmniej krakowskich,
M. Sosenko, dzieli się z czytelnikami bynajmniej nie błahymi przemyśleniami m.in. na temat metod
tworzenia kolekcji i jej systematyzacji (Kilka uwag kolekcjonera).
O zbiorze pocztówek znajdujących się w Bibliotece Uniwersyteckiej w Toruniu - bywają bowiem w Polsce zbiory muzealne
tego rodzaju o znaczącej randze, choć do niedawna lekceważone - pisze J. Kotłowski.
Wstępem do kolejnej cZl,:ścitomu, części, która ma niejako za zadanie ukazanie niebywale
dużego tematycznego zakresu pocztówki oraz sposobów analizy owych tematów, z perspektywy
rozmaitych dyscyplin naukowych, w tym głównie historii sztuki, ale również np. etnografii, są dwa
nader interesujące artykuły E. Chromiec (Słowo a obraz na karcie pocztowej) oraz J. Dunina (Karta
pocztowa

-

perspektywa

ksil(gozmlwcza

i literacka).

Pozostałe artykuły, jak już zaznaczyłem, stanowią analizę pocztówki ze względu na jej temat.
Dwa z nich poświęconc są pocztówce patriotycznej. S. Ledóchowski dał ważny Wstl(P do
systematyki
pocz/(Jwki patriotycznej
i jej ideowych uwarunkowań,
a W. Wyganowska skoncentrowała się na pocztówce legionowej, rysując tło historyczne, na którym się narodziła i poddając
analizie jej patriotyczny przekaz słowny i wizualny. Z kolei ciekawe perspektywy analizy
pocztówki z punktu widzenia historyka sztuki (nie tylko masowej) odkrywa czytelnikowi M. Poprzędzka (Mona Uza na pocztówce. Epizod z życia arcydzieła) oraz G. Machel (Idealny obraz miasta
na karcie pocztowej), która uznaje pocztówkę, chyba jak najsłuszniej, za znakomitego kolportera
mitu miasta. Równic interesujący, choć we fragmentach dyskusyjny, wydaje mi się artykuł T. Daneckiej (Pocztówkowy
ideał pil(kna kobiecego). Autorka usiłuje - poprzez pocztówkę - ukazać nie

�252
tylko

przcmiany

w ostatnim

ideału

Jcdnym

z najbardziej

A. Czarnowskiego
widokówka
mogą

pi&lt;;kna kobicty,

karkonoska)

Tom

zamyka

nizowanej
semiotyka

popularnych

(Pocztówki

pr7.emiany

przez

jej sp0!cC7l1cj roli dokonująccj

informacja

omawianego

naukowych,

ale także

iż poznawcze
kart

walory

pocztowych

we Wrocławiu,
artykułów,

doskonale

były

i

pocztówki

góry.

Sil

"Polska

"Świat

która

plonu

o tematyce

górskiej

filmu

Kultura

znaczcnic

jej walory

obradom
jego

poc7tówki

scsji "Aksjo-

oprawa

jako

ilustracyjna.

źródła

do

tak

przez

obrony

1992, nr 3-4,

zarania

ze strony

spotykala

środowiska

i prymitywizmu

przez najszcrsze
wtajemniczonych,

ss. 224. (Numer

KanlOr

specjalny

si&lt;; z niechęcią

naukowe,

myślowego,

intelektualistów

oparta

niczego

na

poświ&lt;;cony

jednak

przerażonych

i dczaprobat&lt;/.
zarzutach

nic wyjaśniała.

masową

recepeją

filmy wzbudzają

wytłumaczyć,

entuzjazm

zarzucając

ogólnie o uniwersalności
Nowe,
interesujące

widzów

ich odbiorcom

brak

kultury masowej.
spojrzenie
na zjawiska

zaproponowane

przez

antropologię,

"uniwersalności"

określonych

która

filmów,

świata,

z kr&lt;;gu

stara

książek

calego

wyrobienia

filmu, literatury,

itp. i co decyduje

sensowny

zostało

ostatnio

są rzeczywiste

o wielkiej

nie

lub wspominaj,!c

masowej,

jakie

prasy

dla nielicznej grupy
dostępne. Dlaezcgo

tego w sposób

kultury

talllcgo

Była, jak sir,; zdaje.

artystycznego

się wyjaśnić,

Jej krytyka.

płytkości,

kręgi społeczne. To, co do tej pory zastrzeżone
było tylko
teraz, dzięki przemianom
społecznym,
stało sir,; powszechnie

np. pewne

umiano

od swojego

chętnie

sentymentalizmu

Konteksty"

badań

estetyczne.

i fotografii).

masowa

uprawiana

jednak

Ludowa.

nie

10 x 14", zorga-

w formacie

towarzyszyla

owej sesji, podnosi

potwierdzająca

podkreślająca

Sztuka

antropologii

Artykuły

i M. Zawiły (Dawlla

Ryszard

wyrazem

się

kultury.

o wystawie

zbioru

i urozmaicona,

pocztówkowych

źródło do hadań d::iej,iw klllwrI'l

niezbicie,
badacza

w Muzeum
Narodowym
karty pocztowej".

Walory

tematów

latrzańskiejako

dowodzą

być ignorowanc

bogata

alc w ogóle

stuleciu.

nośności

przyczyny

społecznej

ich

treści.
Właśnie
tutaj

problemom

tom

,.Polskiej

poświęcony

kultury
Sztuki

antropologii

filmu

w tym numerze "Kontekstów"
tematycznym.
Bliskie jemu
(autorstwa

Jeanette

Ciarki)
oraz
Bohdziewicz,
sposób
zarzutem
nych

z tym

tworzącej

dlatego
spojrzcnie

stawianym

o.dtwarza
"film

można

si&lt;; mitologii

i jako

skoncentrujemy
na

artykułów

film,

produkcji

omawiany
specjalny

poświęconych

tej tematyce

poza głównym nurtem
i filmu amatorskiego

Aleksandra

Jackowskiego

Sławomira
Sikory,
Wiecl.Orkowskiego).

si&lt;; na omówieniu

spojrzenie

został
"Numer

wolne

filmowej,

od

i Ryszarda
Anny Beaty
Niestety, nic

tych artykułów,
uprzedzeli

wraz z całym

które

wy wolanych

bagażem

negatyw-

związanych.
si,&lt; w Polsce

mit"

-

antropologa
obszar

od kilkunastu

czasopismach.

więc za pewnego

i odnawia

interesuje

serii

Niezabitowskiej,

większości

określeniem

filmu zajmuje
uznać

Prócz

podtytułem:

Małgorzaty
Baranowskiej,
i Anny Engelking,
Mariusza

s,! na ogół w różnych

"Kontekstów"
"Kino

Małgorzaty

tu wszystkiego,

Antropologią
rozproszone

że właśnie

DeBouzek,

"masowości"

filmu, poświr,;cony

opatrzony

znajdujemy
także kilka prac pozostających
są prace dotyczące
filmu etnograficznego

antropologiczne

znaczeń

a w szczególności

Konteksty"

i fotografii".

fotografii
(autorstwa
Józefa Szymańczyka

omówić

prezentują

masowej,

Ludowej.

lat wiele osób, jednak

Omawiany

rodzaju

wyst,&lt;powania

wszystkim

osiągni&lt;;ć

Zbigniew
jako

... odwiecznych

ich dokonania

mnie monograficzny

podsumowanie

pisze we Wprowadzelliu
przede

przeze

Rencdyktowicz

mit, jako
wątków

numer

w tej dziedzinie.

wyraz

dodając,

współcześnie

mitologicznych

i g/ę-

�253
bokidl struktur symholicznych". Kino pozostaje więc w ogólnym nurcie dążenia ku neomitologizmowi panującemu w s/.tuce ostatnich kilkudziesięciu lat. Pogl"d ten zdaj" się potwierdzać wielcy
badacze problemu: Mircea Eliade, Jurij Łotman, Roland Barthes, jak również autorzy omawiancgo tomu "Kontekstów". W artykule Billman - opowid(' o stworzeniu Wiesław Szpilka dokonuje
analizy wymienionego w tytule filmu wskazując na tkwiące w nim mitologiczne wątki - odwieczna walka dohra I.e ziem, człowiek-nietopcrz spływający na ziemię z wysokości i będący
upostaciowaniem wysłannika nieba oraz pełzający po ziemi Joker jako przedstawiciel piekieł,
czarny strój Hatmana jako symbol ładu i porz"dku, i pstrokaty Jokera będący przejawem
rozproszenia i chaosu. Podobnych analiz mamy w "Kontekstach"
kilkanaście, w tym cykle
poświęcone "Hatmanowi" (autorstwa Wicsława Szpilki, Teresy Rutkowskiej, Moniki Sznajderman), "Uczcie Hahettc" (Dariusza Czaji, Zbignicwa Benedyktowieza, Marty Leśniakowskiej)
i pojedyncle artykuły o "Matadorze" (Ewy Klekot), "Szklanym sercu" (Wojciecha Michera),
..Starym Gringo" (Moniki Sznajdcrman), "Ostatnim tangu w Paryżu (T. Jefferson Kline). Autorzy
idą tropcm mitów zawartych w każdym z omawianych filmów i odkrywaj,! przed nami nowe
znaczenia zawarte, w tak zdawaloby się, dobrzc znanych i opisanych filmach. W przypadku
natomiast artykułu Tercsy Rutkowskiej WrdrólVki Felliniego autorka stara się prześledzić eał,!
twórczość wielkiego artysty i wskazać na powtarzaj,!ce się w niej motywy - szukanie własnej
tożsamości i drogi jab) symbolu naszego życia.
Pisz&lt;lc o w'ltkach mitycznych w sztuce nie sposób pominąć milczeniem koncepcji archetypu
i symbolu Junga. Nic dziwi więc, że i w omawianym numerze "Kontekstów" znalazł się artykuł
Dariusza Czaji Svmho/ i .Ii/m tę koncepcję przywoluj,!cy zwłaszcza, że koresponduje ona
z przytoczonym wcześniej pogl,!dem, według którego nośność dziel tzw. sztuki masowej opiera się
właśnie na tym, iż.przez nic przejawia się mit. Inaczej trudno wyjaśnić fakt, że pewne filmy (książki
itp. l. cieszą się powodzeniem w różnych krajach o bardzo często odmiennej kulturze i tradycjach.
Dochodziłaby tu do głosu howiem tkwiąca w każdym z nas nieświadomość zbiorowa, która
sprawia, że pewne w'!tki trcściowe czy schematy fabularne poruszaj,! nas do głębi, bez naszej woli,
wprawiając nas w stan cmocjonalnego pobudzenia.
Obecność mitu w kinie według Wiesława Szpilki, który pisze o tym we wspomnianym już
..Batrnanie", tłumaczy również dlaczego największ,! !"onularności,! cicsz,! się zwykle utwory
o przejrzystym schemacie fabularnym, które d,!żą do pełnej prostoty opowiadanej historii. Pod ich
postacią aktualiwje się ciągle ten sam mit walki dobra ze złem, przybierając formę nowoczesnej
opowieści, pozostając niezmiennym w swym podstawowym sensie. "Trwanie, atrakcyjność,
żywotność kina - pisze Wieslaw Szpilka - budowanego w oparciu o tc stare, mało oryginalne
tematy. nieustające powodzenie wytartych klisz każe nam sądzić, 7.e warstwa niosąca te fenomeny
wciąż jest żywa i ważna dla współczesnego człowieka".
Inny, niezwykle ważny i interesuj,!ey problem podnosi Wiesław Szpilka w artykule Zobaczyć
.;,,·iat. Einografia woh('(' .fi/II/u i kU/lurv masowej. Chodzi tu o spojrzenie na zjawisko i jego ocenę.
Szpilka wykazuje niepełność i często błędność dotychczasowych
koncepcji, które usilowały
tłumaczyć, czy wręcI. sprowadzać sztukę masow'! do jej źródeł (ujęcie takie proponował Marshall
McLuhan sprowadzaj,!c całość zagadnienia do problemu środków przekazu), do odbiorcy.
Klasyclllym przykładem są tu prace Ortegi y Gasseta, który w rozwoju kultury masowej chciał
widzieć przejaw ekspansji rzesz ludzi przeciętnych, o prymitywnych gustach autora (przeświadczenie o wykorzystywaniu sztuki masowej przez jej twórców w celu manipulowania masami
prezentuje amerykański socjolog H. J. Schiller). Wiesław Szpilka słusznie konkluduje: "adekwatne
przedstawienie kultury masowej musi się jednak konccntrować na niej samej, ponieważ w innym
przypadku mówi się o nowym wymiarze cywilizacji, o publiczności masowej, o autorach
pracuj,!cych na jej rzecz. Słowem, mówi się o czymś innym. Kultura masowa to przecież nadc
wszystko zbiór tekstów, które znalazły masowego odbiorcę ... uczestniczyć w niej to czytać właśnie
te teksty, interpretować je odnajduj,!c ich sens". Takie podejście jest charakterystyczne
dla
wszystkich autorów omawianego tomu zajmuj"cych się antropołogią filmu.

�254
Antropologia umożliwia zatem dostrzeżenie w filmach wielu takich treści i znaczell, których
nic sposób zauważyć traktując film tylko jako rozrywkę dla mas. Dyscyplina ta zaprawiona od
dawna do badania "obcych", nierzadko "prymitywnych" kultur dysponuje odpowiednimi narzędziami do analizowania dzieł filmowych. Niejednokrotnie wszak jawią się one jako rzeczywistość
odmienna od naszej, tak jak żyjące gdzieś daleko ludy. Ażeby ją poznać trzeba wniknąć w nią
głęboko, ale jednocześnie zachowując w stosunk u do niej odpowiedni dystans. Wiele filmów, często
niezwykle interesujących, nic doczekało się wnikliwej analizy tylko dlatego, że zakwalifikowano je
jako dzieła przeznaczone dla masowego, a więc według niektórych - prymitywnego widza.
Antropologia powstrzymująca
się od wartościowania kultur, nie ma wobec takich filmó\\
jakichkolwiek uprzedzeń.
Dorota

Kultura

Skotarczak

ludowa .iląskiej ludno.~ci rodzimej, pod red. Doroty Simonides przy udziale Piotra KoWarszawa 1991, ss. 438.

walskiego, Wrocław-

Najnowsza monografia śląskiej kultury ludowej, wydana przez Centrum Badali Śląskoznawczych i Bohemistycznych jako piętnasta z kolei praca, zapełnia - podobnie jak opublikowana
wcześniej książka Folklor Górnego Śląska (pod red. D. Simonides, Katowice 1989) - dotychczasowe "białe plamy" w badaniach etnograficznych, folklorystycznych i antropologicznych. a ile
praca z 1989 roku (de facto sfinalizowana w 1981 roku) ma charakter monografii folklorystycznej, to omawiana publikacja (choć opuściła warszawską Oficynę Wydawniczą Volumen latem
1993 roku, to w stopce widnieje 1991 rok wydania) dotyczy nic tylko Górnego Śląska, ale i Śląska
Dolnego oraz Śląska Cieszyl1skiego. Obejmuje też zdecydowanie szerszy zakres badal1 śląskoznawczych, ponieważ zawiera opracowania poświęcone osadnictwu, budownictwu, gospodarce, odzieży,
strojom, sztuce ludowej. Nadto prócz kultury materialnej prezentuje stan współczesnej wiedzy
o kulturze symbolicznej (ludowej wizji świata, zwyczajach i obrzędach dorocznych oraz rodzinnych). Badania terenowe autorzy najnowszej monografii zakol1czyli w 1987 rok u. M ożna więc
uznać, że obie epokowe prace łączą również perypetie wydawnicze, obie przecież docierały do
odbiorców z dużym opóźnieniem.
Kultura ludowa śląskiej ludno.~ci rodzimej wieńczy kolejny etap badal1 zespołu specjalistów pod
kierunkiem prof. dr hab. Doroty Simonides, kierownika Katedry Folklorystyki Wyższej Szkoły
Pedagogicznej w Opolu. Wykonano je w ramach Resortowego Programu Badal1 Podstawowych
RP III 36 "Przeobrażenia społeczne i narodowe na Śląsku" koordynowanego przez Uniwersytet
Wrocławski (Centrum Badal1 Śląskoznawczych i Bohemistycznych) i opolską Katedrę Folklorystyki.
Celem tej zbiorowej monografii, będącej wynikiem zróżnicowanych warsztatów badawczych:
prof. dr hab. Barbary Bazielich, prof. dr hab. Doroty Simonides i dr Henryki Wesołowskiej, jest
prezentacja przeszłości kulturowej rodzimej ludności śląskiej. Prof. Simonides, redaktor tomu, we
W~tfpie i Wprowadzeniu
wyjaśnia, jak należy rozumieć termin "rodzima" ludność Śląska, uznając,
że jest to społeeZJlość wywodząca się ze słowial1skiego podłoża etnicznego, która póżniej, przez
wiele wieków, poddawana była wpływom Niemców, Flamandów i Walonów. Stąd też - jak pisze
autorka - "z wielości zjawisk śląskiej kultury ludowej wybrano te naj istotniejsze. Zostaly one
ukazane w perspektywie historycznej z zachodzącymi w niej zmianami i przestrzennym zróżnicowaniem oraz z wydobyciem analogii lub różnic w stosunku do innych regionów Polski lub
krajów sąsiadujących" (s. 6).
Ta perspektywa badawcza zdaje się dominować w całej pracy. Wobec wieloletniej penetracji
terenowej zakończonej - jak wspomniałam w 1987 roku - problem opcji niemieckiej ujawniony
później na tych ziemiach wymaga według Simonides odrębnych badall.

�255
Książka składa sit; z dwóch podstawowych części, w obrębie których pomieszczono
szczegółowe opracowania. CZt;ŚĆ I: "Człowiek - jego środowisko, dom i warsztat pracy",
rozpoczynaj,! refleksje wprowadz.aj,!ee autorstwa Doroty Simonides. Śłąsk postrzegany przez nią
jako region dawnego pogranicza słowiai1sko-niemieckego jawi się jako obszar o dużym zróżnicowaniu kulturowym. Stąd Simonides, pisząc o pojęciu rodzimości, przypomina, iż takie
czynniki, jak położenie geograficzne, przemiany historyczno-kulturowc,
wpływy niemieckie,
morawskie, wielkopolskie i małopolskie powodują, że rdzenna ludność Śląska nie stanowi
monolitu kulturowego. Autorka uważa, że dłatego właśnie region ten jest dla badaczy tak
atrakcyjnym obszarem. Za szczególnie interesujące można więc uznać jej uwagi o odrębności
kulturowej i etnicznej Śląska, kiedy traktuje ten region jako rezerwuar archaizmów kulturowych,
a gwan; jako wyraz. tożsamości narodowej. D. Simonides jest przekonana, że "uświadomienie sobie
własnej odrt;bności etnicznej nic było u wszystkich Ślązaków równoznaczne z poczuciem
przynalc7:ności do polskiej narodowości. Wyrażało się raczej wzmożonym procesem narastania
grupowcj samowiedzy. Ona to prowadziła najpierw do spontanicznego, a potem coraz bardziej
zorganizowanego piclt;gnowania tego, co dziedziczono po ojcach, co przekazywano ustnie, co
stanowiło wartość przez sam fakt, iż było własnc i inne od kultury mówiących innym językiem
sąsiadów" (s. 19). Stwicrdza też, że na Śląsku "poprzcz zdcrzcnie obcych etników i ich kultur
poczucie etnicznej odrt;bności wśród ludu rodzimego pochodzcnia było wyjątkowo głębokie
w porównaniu z innymi regionami Polski". D. Simonides we Wprowadzeniu
do ,~ląskiej kultury
ludowej uwzględnia nic tylko proccsy kulturowe charakterystyczne dla minionych epok, ale widzi
również "tragiczne zmllnię" Śląska jako pogranicznego rcgionu po II wojnie światowej, jak też
podkreśla, iż "na obraz współczesnego Śląska składają się obok ludności rdzennie śląskiej i innc
grupy ludnościowc, którc przybyły na tc ziemie z równie bogatą kulturą. / tak reemigranci, którzy
obok kultury polskiej wnieśli tu sporą dawkę kultury tego kraju, w którym 7:yli,repatrianci, także
ludność pogranicza, wreszcie osadnicy z centralnej Polski" (s. 26).
Ogląd Śląska z perspektywy obszaru pogranicza etnicznego charakteryzuje również opracowania Barbary Bazielich i Henryki Wesolowskiej. / tak Wesołowska, w rozdziale Osadnictwo,
hudoWl1ictwo, mieszkanie,
po::ywienie, sięga do wczesnego średniowiecza, aby poprzez kolejne
okresy historyczne śledzić dynamikę procesów osadniczych i rozwój budownictwa. W imponujących bogactwem faktów opisach uwadze autorki nic umykają te wszystkie przykłady
kultury materialnej, które świadcz,! o słowiai1skim podłożu, związkach z sąsiednimi terenami:
Czech, ŁU7:Yc,Wielkopolski, Małopolski oraz wpływach niemieckich procesów kolonizacyjnych.
Wesołowska dba o wierną rekonstrukcję tego wszystkiego, co składa się na osadnictwo,
budownictwo wiejskie (rozplanowanie zagród, formy konstrukcyjne budownictwa ludowego, opisy
różnych budynków micszkalnych, gospodarczo-inwentarskich,
użyteczności publicznej, sakralnych
etc.), wyposażenie mieszkai1 (tu uwzględnia również zwyczaje związane z budową i ochroną domu),
pożywicnie (przetwarzanie i konserwacja produktów, potrawy, posiłki). Henryka Wesołowska
opracowała równicż nastt;pny dział Gospodarka, eksponując zróżnicowane dziedziny wytwórczości,
takie, jak: rolnictwo, hodowla, zbieractwo, łowiectwo, rybołówstwo, rzemiosło wiejskie (kowalstwo, kołodziejstwo, bednarstwo, ciesielstwo, koszykarstwo, garncarstwo, tkactwo). Jej autorstwa
jest nadto praca Transport, komunikacia, handel. Podobnie, jak w poprzednich dziełach, tak i w tym
opracowaniu Wesołowskicj zwraca uwagę perfekcyjna wręcz dbałość o szczegóły, fakty, nazwy
gwarowe, a wsz.ystkie te "drobiazgi" autorka ukazuje w perspektywie "dawniej i dziś".
Część I. zamyka praca Barbary Bazielich Odzież, stroie i ich formy zdohnicze. Na wstępic
autorka przedstawia zakres swych badai1, uznając, że podjęty zespół zagadniei1 powinien być
rozpatrywany z perspcktywy historycznej, formalncj, funkcjonalnej i regionalnej. Ów ambitny, bo
wieloaspektowy, ogląd strojów śląskich Bazielich stara się konsekwentnie realizować, mimo iż jak sama stwierdza - strojc Opolszczyzny i Dolnego Śląska "nigdy nie zostały dokładnie
opracowane". Praca imponujc 7Ilawstwcm szczcgółów i osobliwości regionalnych strojów śląskich,
ich elementów zdobniczych, autorka bowicm nic tylko prześledziła zbiory muzealne, ale i żródła

�256
ikonograficzne. Poszukując podstaw ~różnicowania rcgionalncgo ubiorów na ŚI,!sku, si~ga do XVI
wieku, przedstawiając najbardzicj pierwotne stroje chłopskie. Uznajc, żc o wzbogaceniu, a więc
i różnorodności, stroju ludności wiejskiej można mówić dopiero w XVIII wieku. Stąd zestaw
osiemnastowiecznej odzieży określa ona regionalnym strojem śląskim. Bazielich, uwzględniając
odmienności lokalne stroju śląskiego, zastanawia si~ nad wieloma czynnikami, które zadecydowały
o owej mozaice kolorów, krojów poszczególnych elementów składowych, dodatków, koronek.
haftów itp. Inny był bowiem strój w rejonach podgórskich, inny mieszkańców nizin, nadto
w rodzimym stroju śląskim można dopatrzyć siy osobliwości mody zachodniej, np. w nowszym
stroju kobiecym wyraźnc są elementy charakterystyczne
dla czasów wiktoriańskich i okresu
biedermeieru, zaś na strój myski duży wpływ wywarło niebieskie umundurowanie z czasów
Fryderyka II. Na podstawie wnikliwych analiz autorka wyróżnia stroje dolnośląskie (wrocławski,
kłodzki, wałbrzyski, jeleniogórski, karkonoski, głogowski, kaezawsko-nadbobrzański
oraz nyski),
Opolszczyzny (opolski, oleski, kJuczborski, kozielski i glubczycki), Górnego Śląska (raciborski,
rybnicki, bytomski tzw. rozbarski i pszczyński) oraz Śląska Cicszyl]skicgo (cieszyński, laski
i góralski). Autorka opisuje najdrobniejsze szczegóły lokalnych odmian strojów, zadziwiając
orientacją w drobiazgowych osobliwościach regionalnych, które to właśnic dccydują o różnorodności w obrębie Śląska. Oddzielną uwagę Bazielich poświyca wyszyciom i haftom, uznając je za
jeden z podstawowych wyróżników śląskich strojów ludowych. Według niej odróżniają się od
siebie w tym względzie nastypujące podregiony śląskic: Beskid Śląski, cieszyńskie. pszczyńskie,
raciborskie, opolskie i Dolny Śląsk, co udowadnia, omawiając ich spccyfikę regionalną w zakresie
wyszyć i haftów. W tym kontekście nie umyka jej uwagi biżuteria, która również na Śląsku była
przejawcm odmiennych upodobal] lokalnych społeczności.
Część /l. omawianej monografii "Antropologia życia codziennego i świątecznego" prezentuje
ogląd śląskiej kultury ludowej z perspcktywy antropologicznej.
Dorota Simonides pisząc
o Ludowej wizji świata, eksponuje znaczenie w nowoczesnych badaniach prac nad katcgorią
kulturową, jaką jest światopogląd ludowy. Odzwierciedla on bowiem potrzeby psychospołecme
konkretnej społeczności lokalnej. Jak podkreśla autorka, "wyrażają si~ one przede wszystkim
w dążeniu do życia w świecie ładu, porządku i sensu, w tendencjach do waloryzowania
zamieszkanej przestrzcni: wyznaczania w niej miejsc dobrych i złych; w sposobach pojmowania
sacrum, profanum, w wytyczaniu zjawisk tworzących rzeczywistość zewn~trzną i wewnętrzną"
(s. 169-170). W rczultacie podjęła ona próbę przeprowadzcnia rckonstrukcji ludowego światopoglądu Ślązaków na przełomie XIX i XX wieku, uwzględniając najbliższe otoczenie człowieka, dom,
jego otoczenie. W tym kontekście interesuje ją szczególnie zabezpieczenie dobytku, stosunek do
przyrody, do Boga i innych bytów transcendentnych.
W śląskim światopoglądzie ludowym
wyróżnia trzy główne typy myślenia: magiczny, religijny i racjonalny, uznając, że "większość treści
odnoszących się do ludowej wizji świata ma bezpośredni związek l. Bogiem i religią chrześcijańską,
choć dodać trzeba, że i tu dostrzegamy elementy magiczne" (s. 194). W tym kontekście w kręgu
zainteresowa6 Sominides znalazły się struktury magiczne i religijne, które przejawiają się w postaci
zamówie6, zażegnywa6, odczyniań, zaklina6 itp. Ta część jej reneksji ogniskuje się wokół takich
problemów, jak religia a cierpienia i choroby; zażegnywania ludowe jako wyraz dawnej religjności
ludowej; znachor jako człowiek mający moc "nie l. tego śwata"; owczarze i kręgarze. Simonides,
penetrując pod tym kątem źródła śląskic, po raz pierwszy zgromadziła imponujące materiały.
przechodz,!c od opisu do ich interpretacji. I tę właśnie część jej pracy uważam za szczególnie cenną.
Całość zamykają syntetyczne reneksje o demonologii, dość ogólne zresztą, bowiem większą uwagę
tej problematyce autorka poświęciła w przywoływanej monografii folklorystycznej (D. Simonides,
Wierzenia, przesądy i demonologia, w: Folklor Górnego Śląsku, pod red. D. Simonides, Katowice
1989) oraz w oddzielnym studium (D. Simonides, Śląski horror. O diahłach, skarhnikach, ulopcach
i innych strachach, Katowice 1984).
Henryka Wesołowska jest autorką pracy Wi('zi rodzinne i sąsiedzkie. W centrum jej zaintcresowa6 znalazły się więzi społeczno-kulturowe ludności wiejskiej na Śląsku w XIX i XX wieku.

�257
Stad też omawia ona charakterystyczne
cechy tradycyjnej rodziny wielopokoleniowej
oraz
funkcjonuj,!ce w niej wartości, a także tradycyjną społeczność lokalną.
Dział Zwyczaje i ohrzędy rodzinne na Śląsku. również autorstwa Henryki Wesołowskiej, został
opracowany na podstawie jej własnych badań terenowych prowadzonych w latach 60. i 70. na
Śląsku (zob. szczegółowe uwagi tej autorki: Obrzędy i zwyczaje rodzinne, w: Folk/or Górnego
Śląska, pod red. D. Simonides. Katowice 1989). Wesołowska, wyróżniając w obrzędach rodzinnych: zwyczaje i obm;dy weselne (od zalotów do narzeczeństwa, przygotowania do wesela, ślub
i wesele, poprawiny, przenosiny), zwyczaje i obrzędy narodzinowe oraz obrzędy i zwyczaje
pogrzebowe, nie tylko op~suje je, ale ukazuje proces ich zmian, przeobrażeń, a także redukcji, który
jest wynikiem zaspokajania nowych potrzcb i aspiracji społecznych współczesnych Ślązaków.
D. Simonides traktuje obrzędy i zwyczaje doroczne jako "powtarzającc się czynności rytualne,
wyrażające usankcjonowane w środowisku czy grupie lokalnej zachowania wierzeniowe, estetyczne, emocjonalne, a które wspierają się na kulcie przyrody, przodków, na obecności elementów
magii wegetacyjnej" (s. 262). Jako autorkę opracowania Doroczne zwyczaje
i obrzędy,
ich
antropolo?}iczna .fimkcja interesują ją nic tyle etnograficzne i historyczne opisy dawnych wierzeń.
zwyczajów i obrzędów, co bardziej związane z tymi praktykami psychospołeczne potrzeby
człowieka. Jak pisze, "odczytanie funkcji, znaczenia i sensu obrzędów ujawnia zarazem stan
i kształt świadomości religijnej społeczności, która owe obrzędy, wierzenia i zwyczaje praktykowała czy praktykuje". Simonides nie aspiruje do zbadania wszystkich przejawów śląskiej
obrzędowości doroonej, które w swym ogólnym kształcie są tak ie same jak polskie, w centrum jej
uwagi znalazły się jedynie te. które S,! typowe dla śląskiej ludności rodzimej oraz te, w których
funkcjonują elementy typowo śh!skie. Stąd eksponuje takic regionalne formy rcliktowe, jak
topienie marzanny, babski comber, żurowa środa, Emaus, czyli szukanie powstałego z grobu
Chrystusa oraz te śląskie zwyczaje, które na Śląsku cieszą się szczególną popularnością, jak np.
wodzenie niedżwiedzia. obchodzcnie "Barbórki". Simonides, dokonując oglądu obrzędów i zwyczajów cyklu jesienncgo i zimowego z perspektywy antropologicznej (Adwentu, Bożego Narodzenia, zapustów), cyklu wiosennego (topienia marzanny, żurowej środy, palenia Judasza, chodzenia
z kogutkiem bądl. gaikiem) sprzcciwia się tym wszystkim tezom, według których tradycyjne
obrzędy współcześnie zanikają. Uważa, że "zanikają jedynie te treśei i formy obrzędów, które nie
pełnią już żadnej funkcji, S,! puste. Miejsce ich zajmują jednak obrzędy, zwyczaje i wierzenia nowe"
(s.

265).

Simonides jest również autorką następnego opracowania, Folklor i folklorystyka
Śląska na tle
tu ludoznawcze materiały średniowieczne (takie, jak np. Księga Henrykowska, Katalo?) mayii Rudol/iI, Cm/ex Mikołaja z Koźla, vesta Romanorum
i in.), śląskie źródła
folklorystyczne wieków XVI-XVII (różne kroniki lokalne, dzieła takich autorytetów, jak W. Rożdzieński, A. Gdacjusz, J. Praetorius, L. D. Hermann. F. A. Zimmermann, J. Kauschke) oraz
,.czasów nowożytnych", czyli od l połowy XIX wieku, wyróżniając tu jako oddzielną część
.•Folklor i folklorystykę Śląska w niemieckim kręgu zainteresowali". Ten historyczny przegląd,
w którym Simonides bądź to odnajduje zapomniane i niedocenione przez dotychczasowych
badaczy dzie/a i obszary, bądź obala niektóre blc;dne tezy i wcześniejsze ustalenia uczonych,
wieńczy podrozdział "Folklor i folklorystyka Śląska po 1945 roku". Wydaje się, iż ten ostatni dział.
mimo przywołanych wielu nazwisk autorka potraktowała dość pobieżnie. wspominając jedynie
o wybranych badaniach. Podobnie, bardzo ogólnie, pisze Simonides w tej części pracy o śląskim
folklorze słownym, muzycznym i tanecznym (zob. s. 340-344). Może właśnie dlatego, że sama jest
autorką wiciu prac poświęconych folklorowi słownemu, a także redaktorem epokowej monografii
Folklor Górne?}o .~Iąska. Aby więc uniknąć powtórzeli, Simonides ogranicza się do podsumowującej
syntezy, podpowiadając odbiorcy szczegółowe opracowania w przypisach.
Część II. omawianej książki kończy praca Barbary Bazielich Sztuka ludowa na Śląsku.
Autorka, pisząc o bogactwie i różnorodności dziedzin twórczości ludowej, zwraca uwagc; na
budownictwo mieszkalne i gospodarcze, urządzenie wnętrz, meble, wyroby z drewna, skóry, me:ródel. Charakteryzuje

17

Lud t. LXXVI

�258
talu,

plastykę

eksponuje

obrzędową,

trzy działy

szkle i rzeźbę.

rzeźby,

W ramach

Różallcowa

i Kodeńska;

"dobry

sztuki

stroje,

malarstwo

podrozdziałów

wyszycia,

omawia

harty

itp. W rezultacie

i papicrze,

na płótnie

w szczcgółowy

malarstwo

sposób

na

najbardziej

Matka
Boska i Chrystus
są naj popularniejszymi
postaciami
na
Matka Boska Czystochowska,
Pickarska,
Karmiąca,
Szkaplerzna.

Chrystus

Pasterz").

tkactwo,

ludowcj:

konkretnych

powszechne
wzroce i motywy.
obrazach
śląskich (tu głównic:
i jako

malarstwo,

tradycyjnej

zaś

Centrum

przede

wszystkim

malarstwa

na

"na

szkle

krzyżu",

w XIX

otwartym

"I.

wieku

był

na

bokiem"

Śląsku

rejon

podsudecki,
a zwłaszcza
okolice Kłodzka,
Opawy i Kamiennej
Góry. Szczególnie
wicie uwagi
Bazielich poświyca tradycyjnej
rzcżbie, omawiając
różne jej typy, odmiany
i warianty. W świetle
jej badań
rzcżby

Chrystus

ludowej,

(głównie

jako

Natomiast

na krzyżu

drugą

pod

postać

się

-

Lektury
chiwalne

jak

mimo
pisze

znanego

ksiąźki

Frasobliwy

częstotliwości

-

ulatwia

dokumentujące

a trzecią

kultowego

"nader

najbardziej

-

św. Jan

(Góra

popularny

postacią

jest

(głównie

św. Anny),

temat

Matka

Boska

Nepomucen).

w ikonografii

ludowej

rzadko".

indeks

zabytki

stanowią

występowania

i Pieta),
miejsca

znawczyni

omawianej

fotografie,

Chrystus

"z Dzieciątkiem"

św. Anna,

pojawia

oraz

względem

rzeczowy,

Śląska

oraz

calość

zaś

zamykają

ilustracje

życic społeczno-obyczajowe

jego

(armiesz-

kańców).
Wobec
trudno

tak

ogólnej

przedkładać

bogactwem

z konieeznoci

znaczenie

reOeksji,

perfekcyjną

one dokumentują

w sposób

i wpływy

kultur

obcych

jednych

o kulturze

konkretnego

problemów

również

prezentacji

Kultury

opracowań

nad

znajomością

niezwykle

regionu,

szczególowych

rzetelny

na te pograniczne

jako

W rezultacie

pogranicza,

'i.e wszystkie

osobliwości

nic tylko słowiański

ziemie.

regionu

z perspektywy

ludowej .ill{skiej ludno.ki

drugie,

lokalnych.

charakter

tym cenniejszą,

Wszystkie

kultury

otr/.ymujemy

rodzimej
imponują

śląskiej.

nowoczesną

'ie ujmującą

ale

pracę

bogaty

zestal'.

antropologicznej.

Teresa Smoli/iska

Teresa S m o l i ń s k a, Rodzina
Opole 1992, ss. 196.
Praca
kowanie

jest

rezultatem

zakresu

siebie

treści

folklorystycznych

w kulturze.
kwestiami

badań.

Tym

egzystencji.
zjawisk,

przydatność

praca

studiów

i życiem

nymi

przede

i szerzej

znaczonego
nad

teren

tradwji

kulturowej.

się na szczególne

nowy

kontekst

traktowana

jako

występowania

ukierun-

dla prowadzonych
twórca

"aspck tu

i użytkownik

folklorystycznego"

rod7.iną

socjalizacji

wartości

zamysłu

ujawnia

ich własnej

grupy;

folklorystyce

z innymi

dyscyplinami

jeszcze

podejmowanych

przebiegiem

jeden

procesu

i enkulturacji,

dostarczenia

współpracę

tu książce

ogólny

z perspektywy

autorka

wszystkim

opowieść

dotyczącymi

historii

dla pracy
dla

się swoistym

który

tworzenia

członków

terenem

kulturowej

3. jest ważnym
możliwości

pogłębionego

spo/ccznymi,
dla

ujęcia

szczególnie

cel. Jest nim przedstawienie
folklorystycznej

kultury

zaopatruje

innych

z et-

dowodu
badań

na
nad

społecznym.

W recenzowanej
słownego

l.decydowała
uzyskać

się rodzina

jako

w procesie

na temat
Obok

poprzez

i socjologią,

kulturą

stała

odznaczający

2. uczestniczy

m.in. w poglądy

i społecznej
nologią

kontekstem

która

po to, aby

a jednocześnie

globalnego,

i komunikacji;

badanych

folklorystki,

i rozważań

aspekt rodzinnej

Autorka
włączyła się w ten sposób do dyskusji nad ważnymi poznawczo
i społecznic
kulturowego
charakteru
rodziny jako grupy i instytucji,
która:
I. stanowi segment

społeczeństwa
rodziny

studiów

obserwacji

przez

o sobie. Folklorystyczny

zakresu

rozwinięcia

wybrała

i zjawisko
rodziny

do analizy

zainteresowaniami

jednocześnie

wykorzystuje

studiów

nicktórymi

nad

z bogatych

opowiadania,

związane
jej

możliwości
ważnymi

zasobów

tzw. folkloru

przy tym z genealogicz-

czlonków.
wskazania

problemami

Świadoma
znaczenia
folklorystyki.

wybadań
Za-

�259
stanawia sit; wivc m.in. nad Ijawiskiem "folkloryzacji" - przekształcenia sir; opowieści z tekstu
uwarunkowanego subiektywnie i związanego z jednostką w przekaz kolektywny i zobiektywizowany, nad relacją mir;dzy tekstami mówionymi i zapisanymi, wreszcie nad społecznymi
ramami folkloru i rolą przekraczania tych ram i granic w jego przekształceniach. Przedstawia
ponadto szerszy program folklotystycznych badall nad rodziną, w których przedmiotem byłyby
nie tylko przejawy folkloru ustnego i ich rodzinne użytkowanie, ale również bardziej szczegółowa
analiza innych zachowall rodzinnych, w tym obrz&lt;;dów i ich wielorakich znaczeń.
Całość ujęla autorka w pięć rozdziałów. Pierwszy z nich dostarcza informacji wprowadzających, dotyczących problematyki, zakresu i metod pracy oraz dokonuje przeglądu badań nad
rodziną ze stanowiska folklorysty. Dowiadujemy się, że badania przeprowadzone zostały w Jatach 1984·1990 w różnych typach rodzin wiejskich na Górnym i Dolnym Śląsku, w południowej
Wielkopolsce i części Polski centralnej. Metodą gromadzenia materiałów była ankieta oraz
wywiad, w których przeprowadzeniu pomogli autorce studenci i uczniowie. Drugi rozdział
omawia warunki i formy rodzinnego uczcstnictwa w kulturze oraz towarzyszącą działaniom
kulturowym strukturę życia rodzinnego i układ ról i pozycji w rodzinie. Trzeci zajmuje się
funkcjonowaniem tradycji folklorystycznych w rodzinie, przynosząc analizę sytuacji sprzyjających
tworzeniu i przekazywaniu folkloru oraz roli poszczególnych członków rodziny w tych procesach. Rozdział czwarty koncentruje się na zainteresowaniach członków rodziny jej historią. Dość
powszechnic deklarowanym chęciom poznania historii rodzinnej i wysokiej ocenie tego rodzaju
zainteresowań odpowiada jednakże wiedza fragmentaryczna i na ogół niegłęboka. Na tym tle
wyróżniają się nieliczne rodziny, w których przechowano legendy herbowe, obecnie uzupełniane
o inne wiadomości I. historii rodziny i upowszechniane. W rozdziale ostatnim, w zakończeniu,
umieszczono wnioski z badali i wymienione już uprzednio propozycje wobec przyszłych studiów
nad rodziną.
Wartość pracy polega nie tylko na wskazanym już nowatorstwie, wynikającym z rozpatrywania przejawów folkloru w kontekśce rodziny, otwierającym nowe perspektywy dla folklorystyki. Polega ona również na rozwinięciu i dostarczeniu nowych punktów widzenia wielu
zagadnień, podejmowanych już w innych niż folklorystyka dyscyplinach. Do tych zagadnień,
które w pracy T. Smolińskiej uzyskały nowy wymiar, należy m.in. zgromadzenie dodatkowych
dowodów na silniejszy przekaz kultury w rodzinie ze strony matki i jej rodziny, potwierdzenie
tzw. "przerywanego" przekazu kultury, szeroka analiza sytuacji folklorotwórczych w rodzinie
a przede wszystkim zwrócenie uwagi na światopoglądowe znaczenie przejawów folkloru. Rozdział dotyczący opowieści związanych z historią rodziny dostarcza bowiem nie tylko niezwykle
interesujących tekstów, w tym tekstów legcnd herbowych, funkcjonujących w rodzinach, ale
również próbuje wyjaśnić znaczenie znajomości historii rodzinnej w rodzinach współczesnych.
Godna uznania jest świadomość metodologiczna autorki, nakazująca jej odróżniać wartości
deklarowane od realizowanych oraz dostrzegać różnice w wypowiedziach w gronie własnym
rodziny i w obecności "obcego", jakim jest badacz.
Szerokość i nowość ujęcia stworzyły również pewne trudności, zwauażalne w pracy, którymi
w tym miejscu chcę sir; zaj"ć. Przyjęcie zalożeń badań socjologicznych i etnologicznych nad
rodziną, polegające m.in. na szczegółowym rozróżnieniu rodzin ze względu na ich strukturę
i sposób uczestnictwa w kulturze, zaprezentowane w rozdziale drugim, nie znajduje w zasadzie
zastosowania w analizie funkcjonowania tradycji folklorystycznych w rodzinie. Obserwujemy
tutaj pierwszy etap badań wykorzystujących doświadczenia różnych dyscyplin, w którym pojawia
się już znajomość tych doświadczeń, natomiast brak jeszcze pełnej ich integracji z przedmiotem
studiów. Druga uwaga dotyczy braku precyzyjnych kategorii analizy współczesności, właściwego
zresztą nie tylko folklorystyce, ale również etnologii. Nie zawsze tradycja - dziedzictwo,
związanc z przeszłością odróżniane jest od tradycji - wartości, związanej bardziej z teraźniejszością. Folklor występujc w pracy raczej jako dziedzina kultury, chętnie wiązana z kulturą
ludową a rzadziej jako aspekt kultury, niezależny od czasu i granic kultury, choć o "folklory-

�260
stycznym aspckcie" mówi podtytuł pracy. Na koniec uwagę moją zwróciła pewna niekonsekwencja
w próbach przyjęcia podmiotowego podejścia w badaniach. Autorka kilkakrotnie wc wstępnej
części pracy odwołujc się do "folklorystycznego automodelu rodzinności", którego przedstawienie
potraktowane
zostało jako cel pracy. Po to aby zrekonstruować
taki model nic wystarcza
gromadzić i prezentować informacje, których udziela "rodzina o sobie". Taki własny obraz grupy
musi bowiem stanowić również pewną całość, zbudowaną na podstawie przyjmowanego przez
grupę systemu wartości, ponadto winien być chroniony w trakcie jego odtwarzania przed
interpretacjami badacza. Do podmiotowej analizy np. nic należy dość nieoczekiwane wyjaśnienie
przez badaczkę wzrostu wśród młodych zainteresowania dziejami rod/jny: "Wydaje się, że wyrosło
ono na gruncie wzmożonej chęci poszerzenia swej wiedzy na temat przeszłości historycznej Polski"
(s. 137).

Przydatność materiałów i metod analizy stosowancj przez folklorystę dla hadal] nad kulturą
rodziny została w książce udowodniona. Z zainteresowanoem zatem można oczekiwać następnych
prac T. Smolińskiej, zapowiadającej poszerzenie zakresu analizy i wykorzystanic w studiach nad
rodziną nie tylko folkloru slownego ale również integralnie z nim potraktowanych materiałów
dotyczących zwyczajowości i obrzędowości rodzinnej.
ZhirJl1icw Jasiewic:

Włodzimierz Piątkowski,
Jagoda Jezior,
Rafał Ohme, Listy i/o Kaszpirowskieyo.
rzel1ie socjologiczl1e, Wydawnictwo Marek Łoś, Lublin 1993, ss. 143.

Spoj-

Przedstawiana książka dotyczy tematu fascynującego: tcgo, co zwykło się w skrócie nazywać
"fenomenem Kaszpirowskiego". Ów "fenomen" to tylko jeden, choć z pewnością najhardziej
spektakularny, spośród licznych przypadków różnych nickonwencjonalnych
psycho- i bioenergoterapeutów, zdobywających sobie w naszym kraju mniejszą lub większą, przelolI1ą lub bardziej
trwahl popularność. Jest to ważne zjawisko społeczno-kulturowe, które zresztą można obserwować
również w innych krajach, i nie powinno umykać uwadze badaczy. Stykamy się z nim w życiu
codziennym i może właśnie dłatego tak trudno jest przeanalizować je naukowo, uwalniając się od
emocji. O Kaszpirowskim słyszał chyba każdy, napisano o nim wiele, czasem krytycznie, częściej
w tonic apologetycznym, nikt jednak dotąd nie pokusił się o dokonanie rzetclncj, antropologicznej
cz.y socjologicznej analizy jego działalności i przycz.yn tak wielkiej, jeszczc do niedawna.
popularności. Pierwszą taką, i to udaną próbą, jest omawiana książka, przygotowana przez
Włodzimierza Piątkowskiego z Zakładu Socjologii Medycyny Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Luhlinie i jego współpracowników. Praca opatrzona jest krótkim posłowiem rcd. Haliny
Aczkasowej, która zainicjowała i realizowała w latach 1990-1992 cykl telewizyjnych programów
z dr. Anatolijem Kaszpirowskim.
W. Piątkowski, socjolog medycyny, już od dłuższego czasu prowadzi systematyczne badania
nad leczeniem niekonwencjonalnym; jest m.in. autorem ważnej i interesująccj książki Spotkania
z inną medycyną.
Listy do Kaszpil'owskiego
to książka przejrzyście opracowana, składająca się z dość obszernego wstępu i trzech rozdziałów, przedstawiających kolejno: prohlemy metodologiczne, analizę
statystyczną materiału oraz wybór listów telewidzów do terapeuty. "Wstęp" jest właściwie
charakterystyką postaci Kaszpirowskiego, jego szczególnych cech osobowości i metody terapeutycznej, ujętą na szerszym tle społecznym. Autor analizuje czynniki, które sprawiły, że Kaszpirowski stał się na początku lat 90. jedną z najpopularniejszyeh postaci kultury masowej w Polsce.
Zwraca uwagę na specyficzny splot okoliczności politycznych i gospodarczych związanych
z okresem transformacji ustrojowej oraz na wsparcie "potężnego medium" - telewizji, która
uczyniła z niego gwiazdę, idola publiczności (uosobiającego zarazem, jak trafnie zauważa

�261
Piiłtkowski, j..:d..:nz mitów kultury masowej - lekarza-supermana). Autor stwierdza, że, wbrew
opiniom, telcterapia Kaszpirowskiego odbiega od klasycznej psychoterapii, zawiera jedynie
niektóre jej elementy. Natomiast w recepcji społecznej jest Kaszpirowski powszechnie traktowany
jako bioenergoterapeuta,
choć sam konsekwentnie przeciwstawia się włiłczaniu jego metod
IN obręb
medycyny nickonwencjonalnej. Niemniej, W. Piątkowski wskazuje na szereg pokrewnych technice Kaszpirowskiego metod lecznictwa niekonwencjonalnego stosowanych w Europie
Zachodniej i w USA. Niezależnie jednak od kwestii zaszeregowania telcterapii i jej propagatora,
najważniejszym problem..:m badawczym dla przedstawiciela nauk społecznych pozostaje fenomen
ogromnej popularności terapeuty z ukraińskiej Winnicy i to podkreśla wyrażnie autor książki.
Prezentuje walory perspektywy socjomedycznej, która może ujawnić przyczyny tego zjawiska,
ukazując je w szerokiem kontekście stanu społecznej służby zdrowia w Polsce i społecznego
odbioru tej sytuacji, w dużej mierze wpływającego na obecną popularność praktyk niekonwencjonalnych specjalistów oraz samoleczenia.
Autor wybrał interesującą metodę badawczą - analizę treści listów telewidzów, skierowanych do dr. Kaszpirowskiego. Był świadom - jak wynika z rozważań metodologicznych
problemów związanych z przyjęcicm tej perspektywy. Wskazuje na nikłe dotychczas zainteresowania socjologów tego typu żródłami i brak "teorii listu". Tym bardziej warte są uwagi
interesujące rozważania W. Piątkowskiego na temat specyficznych cech tego materiału, perspektyw i ograniczeń ich badania. Autor wskazuje m.in. na brak możliwości wpływu badacza na
formę i zakres informacji zawartych w listach (tę właściwość podzielają zresztą listy z innymi
typami materiału zastanego). Stąd wynika niemożność przeprowadzenia pełnej analizy statystycznej. np. w odniesieniu do wyks/.tałcenia autorów listów (nic podało go 92,7% osób), wieku (brak
danych o 58,8'~. osób), czy efektów teleterapii (35,9% autorów nie podało na ten temat
informacji). Warto również porównać przytoczone w książce wyniki badań OBOP z rezultatami
analizy listów. Okazuje się, że tylko 3% ankietowanych
przez OBOP uznało, że seanse
Kaszpirowskiego miały pozytywny wpływ na ich organizm. Natomiast 50,2'10 autorów listów
stwierdziło poprawę swego stanu zdrowia, łącznie w 80,6% przypadków chorób. Tak duża
różnica wypływa zapewnc z faktu, że listy skłonni Sił pisać raczej ci, którzy odczuwają pozytywny efekt, niż ci, którzy nic dostrzegają żadnych skutków teletarapii, bądź też skutki
negatywne (tych ostatnich było tylko 2%,). Jak wynika z analizy statystycznej, aż 78,8% autorów
listów stanowią kobicty (z ogólnej liczby przeanalizowanych
1907 listów, które nadeszły do
telewizji w ciągu 1990 roku). Ten fakt, 1,",,&lt;lI1Y z ogólnie obserwowanym zjawiskiem przewagi
kobiet wśród klienteli specjalistów mcdyc:",) komplementarnej,
wymaga wnikliwych badań,
ponieważ, jak stwierdza autor, "ws/.ystkie Inalll: interpretacje (... ) są tylko po części przekonywające" (s. 134).
Najobszerniejsza część pracy - rozdział III., zatytułowany tak, jak cała książka: "Listy do
Kaszpirowskiego", zawiera wybór listów, ilustrujących najlepiej (zdaniem autorów) omawiane
problemy. Listy podzielone są na trzy główne zespoły: prezentujące odczuwane skutki terapii,
próby interpretacji "fenomenu Kaszpirowskiego" i wrażenia doznawane podczas seansów. Największą grup!; listów - opisujących efekty teleterapii - uporządkowano według rodzaju tych
efektów (pozytywne, brak efektów leczenia i pogorszenie stanu zdrowia). Najliczniejsze listy,
a mianowieic te, którc opisują pozytywne skutki telcseansów (zajmują one aż 45 stron książki),
zostały posegregowane według rodzaju chorób czy dolegliwości. Podstawą był sporządzony przez
autorów klucz kodowy, I. zastosowaniem nazw chorób (czy grup chorób) przyjętych w międzynarodowej klasyfikacji chorób WHO. Jednak napotykamy w układzie listów także takie
oznaczenia (,.choroby naczyniowe", "choroby oczu"), których nie ma w przytoczonym w rozdziale I. kluczu kodowym. Ponadto, w wydzielaniu poszczególnych jednostek tego klucza,
ujętych pod nagłówkiem "Rodzaj dolegliwości", widoczne są pcwne niekonsekwencje.
Do
"rodzajów dolegliwości", oprócz np. "chorób układu krążenia", zaliczone zostały również takie
jednostki. które logicznic należą raczej do efektów terapii, np. "zanik blizn", "ciemnienie włosów",

�262
"porost włosów", czy "rzucenie palenia". łnncgo rodzaju problem klasyfikacyjny wiąże się
z faktem, że listy z reguły nie były monotematyczne,
zazwyczaj dotyczyły kilku różnych
zagadnień i wymieniały różne choroby trapiące ich autorów. To stawiało przed autorami książki
trudne zadanie wyboru dominującego w liście tematu - każdy list mógł być z założenia
przyporządkowany
tylko jednej kategorii szczegółowej (poprawność metodyczną zapewniało
równoległe kodowanie listów przez 3 osoby). Wydaje się, że przyjęte rozwiązanie jest słuszne;
inaczej trzeba by dzielić każdy list na drobne fragmenty i zamieszczać je czasem kilkakrotnie.
w różnych miejscach.
Autorzy książki w rozdziale I. zapowiadają podejście przede wszystkim jakościowe do
badanego materiału. Ze względu na jego specyfikę, analiza ilościowa ma tu mniejsze znaczenie.
Jednak zawarta w pracy analiza jakościowa pozostawia pewien niedosyt. Oddzielny rozdział
dotyczy materiału statystycznego, toteż czytelnik oczekuje, że po obszernej prezentacji wyboru
listów znajdzie również rozdział poświęcony jakościowej analizie materiału. Tymczasem napotyka jedynie zakończenie, lakonicznie podsumowujące wyniki badań nad listami, łącznie z danymi
uz.yskanymi przez autora z wywiadów i materiałami zebranymi przez OBOP. Poza tym
nawiązania do treści listów, także łącznie z danymi z innych źródeł, znajdujemy w części wstępnej
pracy. Wydaje się, że książka zyskałaby dużo, gdyby oddzielny jej rozdział zawierał wnikliwą
analiz.ę jakościową "materiału listowego". Niemniej, książkę czyta się z wielkim zainteresowaniem
i podziwem dła autorów, którzy podjęli się bendyktyńskiej iście pracy - kodowania, kłasyfikacji
i opracowania materiału zawartego w ogromnej liczbie listów. M usieli przy tym samodzielnie
pokonywać piętrzące się przeszkody, nie mogąc korzystać z żadnych wzorów krytycznych analiz
socjologicznych zbiorów listów. Praca wykazała, że zastosowana metoda może być bardzo
owocna w badaniach nad stanem świadomości społecznej, także w zakresie stosunku do
niekonwencjonalnych
metod leczenia.
Książka może zainteresować nie tylko specjalistów, ale takżc każdcgo "zwykłego" czytelnika,
który znajdzie w cytowanych listach przcjmujący wyraz ludzkiego cierpienia, nadziei, a nieraz
takżc wielkiej radości z odzyskania zdrowia i ogromnej wdzięczności dla dr. Kaszpirowskiego,
nazywanego uzdrowicielem, "genialnym Anatolijem", a w jednym z listów "posłańcem z gwiazd".
DlInllla

Kraków.

duli, Kraków

Przestrzenie

kulturowe,

Penka/a-Gaw{'cka

pod red . .I. Bujaka, A. Zambrzyckiej-Steczkowskiej

i R. Go-

1993, ss. 139, ił.

Prezentowany tom szkiców z zakresu antropologii miasta, rezultat współpracy krakowskich
historyków i etnologów, ukazał się z poważnymi perturbacjami. Przedwczesny zgon dwojga
redaktorów opóźnił wydanie oraz, jak można sądzić ze wstępu autorstwa R. Goduli, która
ostatecznie przygotowała całość do druku - uniemożliwi! peine zrealizowanie wstępnej koncepcji. Jakkolwiek było, sądzić należy przedstawiony czytelnikowi rezultat, a nie zamierzenia.
Zainteresowanie krakowskich badaczy Krakowem, jego kulturą i mieszkańcami, dało się już
zauważyć od kilku lat. Próby zastosowania etnograficzno-ctnologicznego
aparatu analitycznego
do kwestii miejskich, zwłaszcza miasta tak bogatcgo w historię i różnorodnego pod względem
kulturowym, jak Kraków daly - jak można się było spodziewać - intcresujące rezultaty'. Do
początkowych zainteresowań folklorem miejskim, miejską obrzędowością, zagadnieniami kontaktów miasto-wieś podmiejska, doszła obecnie kwestia miejskiej przestrzeni . .lej właśnie, kulturoI Zob. "Zeszyty
Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Prace etnograficzne" z. 26: 1987. red. j.w.; także: "ZNUJ.

-Kunachowicz.

Prace etnograficznc" z. 2i. 19H6 pod red. J. Bujaka oraz ..Z UJ.
Prace etnograficzne" z. 23: 19H7 pod red. A. Zambrzyckiej-

�263
wemu wymiarowi istotnych dla miasta i jego mieszkańców miejsc, poświęcony jest, w przeważająceJ części, prczcntowany tom.
Gros artykułów poświęconych jest krakowskiemu Rynkowi, który będąc jednym z największych placów Europy. spełnia! w swoich ponad siedemsetletnich dziejach rozmaite funkcjc.
O politycznych funkcjach Rynku traktuje artykul M. Rożka Forum regale. Rynek krakowski jako
miejsce wydarzeń polityczl1ych (X I V-X V I I I wiek); o obrzędowych z kolei B. Pilichowska (Rok
ohrzędowy na krakowskim Rynku w minionych stuleciach); o komunikacyjnych J. Duda (Komul1ikac.ljna jilllkcja Rvnku Gltiwne{fo w Krakowie); ekonomiczne zaś omawia J. Bieniarzówna (Krakowskie taryi w dawnych wiekach).
Lektura tych prac każe schylić czoło przed erudycją autorów, ale jednocześnie skłania do
wniosku, że, po picrwsze, zaprczentowali oni typowo "historyczne" artykuły, nie zawierające wcale,
lub minimalne ilości, "etnologicznego" spojrzenia na problem, oraz, po wtóre, że są one także
..historyczne" w tym sensie, iż zajmują się generalnie przeszłością, na uboczu pozostawiając
zjawiska występujące współcześnie. W zasadzie poza pewnymi próbami uwspółcześnienia wywodu,
widocznymi w artykułach J. Dudy i B. Pilichowskiej, pozostałe stanowią kompilację godnych
uwagi faktów historycznych, niejako wstępny material do etnologicznych analiz. Są niewątpliwie
cennym, ale zaledwie tłem. zbiorem faktów, które dopiero należałoby poddać etnologieznej
analizie.
Podobny zarzut, przy wszystkich nic podlegających kwestii zaletach, postawić można pracy
J. Kracika (SllIropolski
Kleparz - targ w lokall1ej kulturze społecznej). Z. Szromba-Rysowa
w artykule Tar!l0wisko SliIrv Kleparz - elf/ogra[lczna perspektywa badawcza precyzyjnie ukazuje
atrakcyjność etnograficzno-etnologicznego
podejścia do problematyki przestrzeni miejskiej - tu
w odniesieniu do jednego z najbardziej znanych i ważnych miejsc targowyeh miasta. Zarysowanie
owej badawczej perspektywy nie oznacza jednak jeszcze, iż została ona zastosowana. Na to
przyjdzie jednak zapewne poczekać. Z kolei z opracowania E. Fryś-Pietraszkowej (Kraków a wsie
podmiejskie w rela,jach etnograficznych
sprzed .IlU lat), w którym zaprezentowany został interesujący material etnograficzny, od lat oczekujący w zaciszu archiwum na skutecznych interpretatorów, wynika jasno, iż kontakty miasto-wieś owocowały między innymi powstawaniem
istotnych kulturowo "miejsc zderzenia". Ich etnologiczna analiza mogłaby wiele, jak mi się zdaje,
wnieść do zrozumienia istoty wzajcmnych wpływów, splotu harmonii i konfliktów w procesie
kontaktów między mieszkańcami K rakowa a ehłopami z podmiejskich wsi.
Odnoszę wrażenie, że prawdziwie udaną próbą zastosowania pojęciowego aparatu etnologii
do analizy kulturowej przestrzeni miejskiej jest zamieszczony w tomie artykuł D. Gut Nowa HUla
w .~wiad(/m(),vci jej mieszklll;niw.
Autorka usilowała, z interesującym skutkiem, dotrzeć do
.,struktury przeżywanej" micjskiej przestrzeni, mając tu na myśli "całą sferę wyobrażeń i mitów,
naroslych wokół samego miasta i rozgrywających się w nim wydarzeń". Efekt byłby zapewne
jeszeze pełniejszy, gdyby autorka oparła swoje wnioski na bogatszym materiale analitycznym,
zwłaszcza już publikowanym 2
Oceniając gener&lt;t1nie krakowski tom studiów na temat przestrzeni miejskiej stwierdzić można,
iż wi,,:ccjobiecujc, niż daje, przynajmniej jeśli chodzi o etnologoczne analizy. Jest raczej cennym do
nich wstępem, ukazujc perspektywy wspólnych badań historyków i etnologów, stanowiąc dowód
na atrakcyjność tej problematyki dla obu partnerów. Mniemać zatem można, że następne
publikacje b,,:dą dowodem nie tylko godnej uwagi mody na temty z zakresu antropologii miasta - tu: właśnie Krakowa - alc przede wszystkim staną się prezentacją oryginalnych osiągni,,:ć
z tego zakresu.
Ryszard
:!

Zoh.

opracowanie
roku

J. Mikuło\Vski
nutcriałtl\\'

z inicjatywy

Pomorski.

Kwl../m' w Iwszej pllmiró,

pokonkursowych:

Oddziału

Krakowskiegt)

konkurs

Biblioteka

Krakowska

nr 127, Kraków

pod hasłem .,Czym był i czym jest dla mnie Kraków"

Polskiego

Towarzystwa

Socjologicznego.

Kantor

1991. Jest lo naukowe
został

ogłoszony

w 1969

�264
Marian M o r a wczy 11 s k i, Rzeź
ss. 192, ok, 50 il.

1846 r., DChic(l, Pilzno,

TUr/ulw i okolice,

Tarnów

1992,

Są wydarzenia w polskich dziejach, których wspomnienie zawsze wywolywać będzie emocje.
a których interpretacje i oceny różnić się będą w zależności od pochodzenia, poglądó\\
społecznych, wizji dziejów i - generalnie - światopoglądu jednostki dokonującej oceny. Czasem
także od temperamentu i wrażliwości. Rzecz jasna, nie powinno to dotyczyć historyka, od niego
wymaga się obiektywizmu. Ale przecież i on jest tylko człowiekiem.
Jednym z najbardziej bolesnych zdarzeń w polskieh dziejach jest galicyjska rabacja 1846 roku.
Kilka krwawych dni mroźnego stycznia tamtego pamiętnego roku, kilka powiatów objętych
zaburzeniami - chłopską ruchawką; może tysiąc zabitych przedstawicieli stanu szlacheckiego,
rabunki i gwałty, a w ich rezultacie - narodowy szok. Publicystyka i sztuka przez dziesięciolecia
żywiły się tym tematem, żyła nim także wieś galicyjska, żywe wspomnienia o rabacji utrzymywały
się do niedawna. Także niejeden historyk zyskał poklask albo cięgi za sposób w jaki ukazywał
źródła, przebieg i sens owej krwawej łaźni. Kaznodzieje - zarówno świeccy jak i duchowni gromili wady narodowe, posługując się przykładami z tamtych dni. Był to temat zawsze
niepokojąco aktualny, pozwalający - przez swoją niejasność i złożoność motywów działających
w 1846 roku stron - uzasadnić sprzeczne niekiedy poglądy i opinie.
A dziś? Czy dziś warto jeszcze wracać do tamtych wydarzeń? Czy są jakieś powody, dla
których należy przypominać ofiary i ich katów'? Czy są jakieś względy, które winny skłaniać
współczesnego Polaka do rozpamiętywania
klęski zgotowanej przez austriackiego okupanta
szlacheckiemu powstaniu, przeciw którym skierowano sprawiedliwy acz ślepy gniew polskiego
ludu'? Czy to, co się wtedy stało, to tylko wybryk historii, czy prosta a tragiczna konsekwencja
nieporozumienia między ludźmi z dołu i szczytów społecznej drabiny? A może wręcz reguła
w naszych dziejach, konsekwencja połączenia pobożnych życzeń typu "iakoś to będzie" z brakiem
organizacji? Podobne pytania można stawiać w nieskończoność, jedno jest pewne, zainteresowanie
rabacją wciąż istnieje, a nowe na jej temat prace, nie tylko historyczne, mogą liczyć na
zainteresowanie.
Tak też będzie zapewne w przypadku książki historyka - ale historyka literatury - Mariana Morawczyńskiego zatytułowanej lakonicznie Rzeź 1846 r. Jest to drobiazgowa opowieść
o pamiętnych wydarzeniach na obszarach dotychczas uznawanych za marginalne: we wsiach
na wschód od Tarnowa, szczególnie w okolicach Dębicy. Autor w zasadzie nie wnosi nowych
informacji, porządkuje znane dotychczas, pewne relacje uściśla, inne podaje w wątpliwość.
W sumie, z punktu widzenia wiedzy o wydarzeniu, niewiele. A jednak czyta się tę książkę z wielkim zainteresowaniem,
nawet wbrew jej wadom: chaotycznej miejscami narracji, niejasności
wywodów, czasem zbytniej skłonności do uogólnień. Czytamy pracę Morawczyńskiego nie tylko z zainteresowaniem, ale również z bólem i z jakimś niejasnym a dojmującym uczuciem jej
aktualności.
No cóż, to chyba nieuniknione, że czytelnik przejmuje się ładunkiem dydaktycznym jaki niesie
w sobie wspomnienie galicyjskiej rzezi. Bo czyż nie jest tak, że dzielenie społeczeństwa na lepszych
i gorszych, tych myślących i rządzących, i tych od czarnej roboty, że patriarchalizm połączony
z niesprawiedliwością, mogą prowadzić prostą drogą do wybuchu niekontrolowanego gniewu. Tak
jest i tak zapewne zawsze będzie, a kto o tym zapomina, czyni wielki błąd.
A austriackie machinacje, perfidne szezueie brata na brata. te judaszowe srebrniki wypłacane
przez obcych Polakom za polską krew - jak to się ma do poruszanych kwestii'? Owszem. ma się
bezpośrednio i najboleśniej, bowiem podobne działania mogą mieć miejscc jedynie wtedy, gdy brak
porozumienia, prawdziwego, a nie tylko deklarowanego bratcrstwa, wtedy gdy brak wspólnoty
interesów, wzajemnego szacunku i tolerancji między ludźmi. Tego właśnie w tragiczny sposób
zabrakło w Galicji w 1846 roku i dlatego polała się obficie polska krew. Brakło, tam gdzie winien
się był znaleźć, rozumu, przenikliwości, brakło solidaryzmu narodowego i dlatego w ową lukę -

�265
przepaść mil;dzy wiejskim ludem (któremu nie danym jeszcze było poczuć się narodem) i szlachtą - mając,! się za naród, mógł wcisnąć sil; wróg. I wygrał, choć nic na długo.
Myślenie o rabacji wbrew pozorom nie jest dziś,jak sądzę,jalowe i anachroniczne, to po prostu
myślenie o źródłach nieporozumierl społecznych i sposobach przeciwdziałania im. To myślenie o tym,
jak trudne, a czasem wręcz niemożliwe bywa owo przeciwdziałanie, a także i o tym, że zbrodnia rodzi
się cZl;sto I.arówno z arogancji jak i z ignorancji. Oby przebogatej lekcji wypływającej z galicyjskiej
rzezi nic trzeba już było nigdy na nasl.ej ziemi przerabiać. Książka M. Morawczyńskiego wartościowa
sam;'kW sobie, I.yskuje jeszcl.c, gdy?, budzi w czytelniku ważne i aktualne pytania i wątpliwości.
Ryszard

Kantor

Maria P a rad ()w s k a, Wkład Polaków w rozwój cywilizacyjno-kulturowy
Ameryki Lacińskiej,
Wydawca: Komisarz Generalny Udziału Polski w Wystawie Uniwersalnej EXPO '92 w Sevilli,
Wydawnictwo "Warsawa", Warszawa, bez roku wydania, ss. 297, indeks nazwisk.
Wydawca: Komisarz Generalny Udziału Polski w Wystawie Uniwersalnej EXPO '92 w Sevilli
nie miał szczęścia do redaktora ani oficyny wydawniczej. Odbiło się to najakośei książki, a głównie na
niestarannej korekcie, pozostawieniu fragmentu strony niezadrukowanej (ślad ingerencji cenzury?),
wadliwym zszyciu arkuszy (mały margines wewnętrzny utrudnia lekturę), a przede wszystkim
niestarannym indeksie nazwisk (nie zdołano np. ustalić imienia Kolumba; szczęście, że Autorka
podała w tekście imię Mickiewicza, bo już rozwiązanie pierwszej litery imienia Lelewela okazało się
nicwykonalne),
Zapewne równie? z winy redaktora pierwsze zdanie "Wstępu" rozpoczyna się słowami:
.,Pil;ćsetna rocznica odkrycia Ameryki przez Kolumba, przypadająca na rok 1992 [.. .]" (s. 3), jest
nieprecyzyjna. Wiemy przecież, że mieszkańcy Azji do Ameryki docierali przed 1492 rokiem.
Wykopaliska archeologiczne dowodnie potwierdziły także pobyt mieszkańców Europy na kontynencie amerykańskim przed tym rokiem. Mil;dzy innymi dlatego rocznicę pierwszej wyprawy Kolumba
do Indii obchodzono pod hasłem "Spotkanie Dwóch Światów".
Z powyższych uwag wnosić można, że recenzowana książka jest typowym tworem - jak to
mawiał Kazimierz Wyka - "jubileatyzmu", podobnie jak tablica na gmachu "Wspólnoty Polskiej"
w Warszawie poświl;cona Ignacemu Domeyce, ufundowana w 1992 roku przez Komitet Polski
,.Spotkania Dwóch Światów", na której w brązie odlano błędną datę rektorstwa wybitnego Polaka
w Uniwersytecie w Santiago de Chile t. Tak jednak nie jest. Maria Paradowska nawiązując
świadomie do rocznicy ważnej odkrywczo wyprawy Kolumba, nie dała się zupełnie zepchnąć na
pobocza "jubileatyzmu", narzucone przez nie przygotowaną do tego typu publikacji oficynę
wydawniczą. Jej książka jest pionierską monografią problemu, przedstawioną w formie popularnej.
Uważny czytelnik książki Marii Paradowskiejjest pełen podziwu dla trudu Autorki. To prawda,
że nie miała ona warunków do przeprowadzenie kwerendy archiwalnej (nawet w Polsce) i pisząc swe
dzieło oparła się głównie na pamiętnikach oraz literaturze popularnonaukowej.
Mimo to przedstawiony obraz, dotyczący zwłaszcza XIX i początku XX wiekujest bardzo interesujący. Okazuje się,
że Autorka zdołała zebrać więcej danych niż to uczyniono w ogłoszonej w 1983 roku pod redakcją
Marcina Kuli ksi"żce Dzieje Polonii IV Ameryce Łacińskiej. Historiajest chybajcdyną dziedziną, gdzie
miłośnicy badań przeszłości mogą, mimo braku warsztatu, inspirować badania profesjonalistów.
Maria Paradowska uzyskała lo prezentuj,!c głównie informacje z zakrcsu historii nauki i techniki.
Rzeczowość przckazu w książce Marii Paradowskiej ulega zachwianiu w relacjach dotyczących
Polaków w Ameryce Łacińskiej po drugicj wojnie światowej. Tu już nie wystarczy oczytanie
l Autorzy tekstu na tej tahlicy zapewnie nic wiedzieli, że istnieje książeczka Aliny Szwejccrowej pt. /gnac.v Domeyko, wydana
w 1975 roku z poprawnie zestawionym kalendarium. Domeyko nic był rektorem w latacb 1857·1873 tylko 1867-1883 (w latach
t852- t 867 sprawował funkl:ję delegata rZ'-ldu do .spraw reorganizacji uczelni).

�266
w mniej lub bardziej łatwo dostępnych publikacjach. Polityka pozyskiwania po 1945 roku
literatury zachodniej zdecydowała, że kwerenda w krajowych bibliotekach niewiele daje. Analiza
licznych relacji podróżniczych, drukowanych niemal masowo po 1956 roku; daje wyniki niekiedy
trudne do weryfikacji. Bardziej wiarygodna jest literatura spccjalistyczna, która jednak umknęła
uwadze Autorki. Zwracam uwagę, że Instytut Nauk Geologicznych PA N prowadzi l na Kubie
przez 15 lat badania stacjonarnc, uwieńczone ważnymi publikacjami (w tym mapy kopalin
mineralnych). Autorka w zasadzie pominęła również krąg badaczy skupiony wokół redakcji
"Estudios Latinoamericanos"
z Instytutu Historii PAN. Wielu z tych autorów prowadziło
kwerendy w archiwach i bibliotekach Ameryki i dysponuje dużym zasobem informacji o udziale
Polaków w rozwoju cywilizacji Ameryki Łacińskiej. Brak informacji na ten temat w książce Marii
Paradowskiej zdaje się wskazywać, że praktycznie nie ma kontaktów z historykami z tego kręgu
(tzn. Instytutu Historii PAN), a ponadto nie korzysta z retrospektywnych i bieżących bibliografii
historycznych, geograficznych i geologicznych.
Recenzowana książka, poza "Wstępem" i "Zakończeniem" składa się z dziewięciu rozdziałów
prezentujących zebrany przez Autorkę materiał w układzie chronologicznym i przedmiotowym.
Pierwszy z tych rozdziałów dotyczy działalności Polaków w Amcryce w XVI-XVIII wieku.
W siedmiu kolejnych nakreślono szerzej działalność naszych rodaków w różnych dziedzinach:
rolnictwie, technice, badaniach przyrodniczych (geologicznych, zoologicznych, botanicznych).
wojsku, odkryciach geograficznych i pracach etnograficznych itp. Ostatni rozdział dotyczy
działalności w różnych dziedzinach życia społec7.eństw: naukowej w uniwersytetach i instytutach
badawczych, lekarskiej, posługi duszpasterskiej, kulturalno-oświatowej, życiu politycznym i artystycznym oraz "w innych dziedzinach życia" (dotyczy to przeważnie prowadzących przedsiębiorstwa i zakłady przemysłowe).
Taki układ treści powoduje, że niektóre informacje o dokonaniach wybitnych badaczy
powtarzane są w różnych rozdziałach. Zawsze jednak prezentowane s,! one w innym kontekście.
przez co czytelnik mniej zorientowany - a przecież do nich Autorka adresowała sw'! ksi,!żkę stopniowo wciąga się w zawiłe problemy Polonii latynoamerykańskiej.
Spccjaliści nie zawsze są w stanie akceptować niektórych szczegółowych przekazów Marii
Paradowskiej.
Ograniczę się do podania kilku informacji o gcologach: Ignacy Domeyko:
studiował w Oddziale Nauk Fizycznych i Matematycznych a nie "wydziale fizyczno-matematycznym" (s. 99); w 1838 roku przybył do Coquimbo a nie La Sereny (s. 100) osady, od której już wtedy
przyjął nazwę pobliski port; rektorem był do 1883 roku, a nie "do wyjazdu z Chile" (s. 199), gdyż
wyjechał w 1884 roku. Ważniejsze są jednak pominięcia: brak charakterystyki dokonań Domeyki
w górnictwie, prawodawstwie, meteorologii, balneologii i innych dyscyplinach. Dodam do tego
pewną ciekawostkę. Otóż zaraz po przyjeździe Domeyki do Coquimbo omal nic doszło do
zerwania umowy. Tę wprawdzie firmował rząd, ale opłacali właściciele kopalIl, którym przybysz
miał podać sposób na pozyskanie srebra z wykopanych zwałów rudy ołowianej. Z największym
trudcm udało się Domeyce przekonać administrację prowincji, że czynność ta wymaga większego
zesołu fachowców, a tych musi wykształcić. Z oporami przyjęto jego perswazjc, a z czasem
wydawano nawet w La Screnie napisane przez niego podręczniki. Z żalem żegnano go
w Coquimbo, gdy opuszczał to miasto. Wahał się z decyzją wyjazdu do Francji, głównie nie chcąc
uczestniczyć w jałowych sporach emigracji. Dlatego przyjął propozycję pracy w stolicy Chile.
Inny bohater książki Marii Paradowskiej: Józef Siemiradzki. Charaktcrystyka lego opiekuna
polskiej emigracji do Ameryki Południowej została przedstawiona
poprawnic, a szczegóły
dotyczące dokonań geologicznych kumuluj,! błędy poprzcdników. Na s. 110 Autorka piszc: "Jeden
ze słowników brazylijskiego Jnstituto Historico, w tomic I, na stronic 907, nazwał Józefa
Siemiradzkiego "najwybitniejszym geologiem tego kraju" (to jest Brazylii). Informację tę poda!
Józef Retinger w książce Polacy w cywilizacjach obcych dIJ krJ/Jcu X l X wieku (nb. tytuł niew!aściwie
zapisany, podobnie jak i bibliografii, gdzie zresztą nic uwzględniono edycji tej książki z 1991 roku).
Pomińmy precyzję cytowanego tekstu. Rzccz w tym, ŻC Siemiradzk i prowadził badania

�267
geologicznc w Brazylii raczcj przygodnie i - choćby z tego względu - jego dorobek nie był tak
znaczący, jak stale pracujących w tym kraju geologów niemieckich.
Podczas pisania ksi"żki moi.na było także precyzyjniej określić dokonania Ernesta Malinowskiego w Peru, a I.właszcza jego udział w budowie kolei transandyjskiej. Wiele o tym twórcy pisał
w ostatnich latach Bolesław Orłowski (do artykułów tych nie dotarła Autorka), a najnowsze dane
zawarł w książce wydanej w 1992 roku Osiągnięcia inżynierskie Wielkiej Emigracji. Z treści tych
opracowań, opartych m.in. na żródłach północnoamerykańskich,
wypowiedzi Władysława Klugera
(cytowane przcz Autorkę) są nicco przejaskrawione.
Uwagi powyższc zdają się wskazywać, że książka Marii Paradowskiej, przed kolejną edycją,
musi być starannie zweryfikowana przez specjalistów z różnych dziedzin. Dotyczy to przede
wszystkim spraw związanych z udziałem Polaków w rozwoju cywilizacyjnym i kulturalnym
Ameryki Łacińskiej przed 1939 rokiem. Okres póżniejszy właściwie należy napisać od początku.
Podane przez Autorkę informacje dotyczące ostatniego półwiecza są bowiem zestawione z pominięciem dokonań najważniejszych (jak choćby brak danych o pracach badawczych Instytutu Nauk
Geologicznych PAN). Zwracam uwagę na niektóre z pominięć:
I. Przez wicie lat Kuba stanowiła miejsce pracy polskich przyrodników. Obok geologów
zwracam uwagę na studia zoologiczne Bronisława Wojciecha Wołoszyna z Instytutu Zoologii
Systematycznej i Doświadczalnej PAN z Krakowa oraz geomorfologiczne Mariana Puliny
z Uniwersytetu Śląskiego;
2. Udział polskich ekspertów geologów w badaniach złóż kopalin mineralnych w Chile (m.in.
prace prowadzili profesorowie Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie; na miejscu towarzyszyli
im Chilijczycy, absolwenci tej uczelni) oraz w Brazylii (badania z ramienia przedsiębiorstwa
usługowego);
3. Uczestnictwo w kongresach międzynarodowych, dokumentowane zwłaszcza przez geologów poważnymi sprawozdaniami;
4. Wyprawy badawcze, zwłaszcza do Peru i Chile, organizowane m.in. przez Polskie
Towarzystwo Przyjaciół Nauk o Ziemi (dokumentowane nawet wydawnictwami po hiszpańsku),
Polskie Towarzystwo Studiów Latynoamerykanistycznych
i wiele, wiele innych;
5. Prace okresowe profesorów uczelni i instytutów polskich jako wykładowców w wyższych
zakładach nauczania w różnych krajach Ameryki Łacińskiej (m.in. Wiesław Szlenk wykładał
matematykę w Meksyku, a Maciej Suffczyński fizykę w Wenezueli; Danuta Kosmowska-Suffczyńska towarzysząc mężowi prowadziła badania geologiczne);
6. Wśród Polaków, którzy wyemigrowali z kraju i osiedli w Stanach Zjednoczonych AP
badania geologiczne złóż surowców mineralnych oraz ogólnych problemów tektoniki w Ameryce
Środkowej i Południowej prowadzil na większą skalę Jan Krasoń.
Rejestr tych uwag możnaby z pewnością potroić. Wymieniając je starałem się raczej wskazać
na kierunki uzupelnień niż na braki dotychczasowego opracowania.
Książka Marii Paradowskiej powstała w wyniku zapotrzebowania społecznego. Jej nakład
właściwie nie trafii do księgarń w kraju. Jest więc potrzeba wydania kolejnej, poprawionej i znacznie
wzbogaconej, edycji. Jest także pilna potrzeba ogłoszenia jej wersji w języku hiszpańskim. Jeżeli
wersja ta powstanie (np. przy czynnym zaangażowaniu się oficyny Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego) maszynopis winicn być starannie zweryfikowany przede wszystkim przez historyków
zajmujących się profesjonalnie dziejami Ameryki Łacińskiej, a następnie przetłumaczony przez
iberystów o dużej wiedzy historycznej. W tej wersji należy wzbogacić część opracowania, dotyczącą
udziału Polaków w rozwoju kultury i cywilizacji Ameryki Łacińskiej zwłaszcza po 1956 roku. Tu nie
może być poważnych pominięć, gdyż czytelnikami książki będą przede wszystkim ludzie znający
Polskę bądź przyjaźniący się z Polakami mieszkającymi i pracującymi w różnych krajach Ameryki
Środkowej i Poludniowej. Wiarygodność przekazu będzie więc wyrazem nie tylko umiejętności
Autorki, ale równieź informacją o poziomie nauk historycznych w Polsce.
Zbigniew Wójcik

�268
Zygmunt Librowicz,
Polacy IV Syherii. Posłowicm opatrzyli
Wrocław 1993, ss. 380 (reprint. Kraków 1884) + 51.

A. Kuczyński i Z. Wójcik.

Książka Polacy IV Syberii Zygmunta Librowicza wznowiona w "Bibliotece ZcsłaJica" wydana
została po raz pierwszy w Krakowie w roku 1884 i, jak piszą autorzy .,Posłowia": Antoni
Kuczyński i Zbigniew Wójcik, trudno dziś uzyskać bliższe informacje na temat jej czytelniczego
obiegu. Podobne trudności napotkają prawdopodobnie edytorzy wydanej w 1865 roku wc Lwowie
rozprawy Lucjana Tatomira Pamiętniki
o Syherii.
Zygmunt Librowicz pisząc swoje szkice
poświ,&lt;conc problematyce syberyjskiej wrósł już w środowisko rosyjskie, ożenił si,&lt;z Rosjanką, był
sekretarzem redakcji petersburskiego pisma "Now", nie zaniedbuj"c także drukowania w czasopismach niemieckich. Wszystko to sprawiło, że niektóre bibliografie traktują jego działalność
z pewnym chłodem. Temu dystansowi sprzyjają zresztą nie tylko losy autora, ale także odmienny
rozkład akcentów, który sprawił, że pełne ostrych oskarżeń Dzieje Polaków na Syberii 1 zyskały
i zyskują liczniejszych czytelników. Jeśli jednak wznowienie książki Michała Janika było długiem
wobec literatury polskiej, to Polacy IV Syherii mogą być pozycją, któm łatwo zyska odbiorców
pośród czytelników z innych obszarów językowych, zainteresowanych dobrą eseistyką i wiedzą
o kontynencie, który do dziś budzi tyleż zainteresowania ile wywołał kontrowersji. Niezwykle
bogaty obszar, słabo zaludniony, opanowywany przez niezbyt liczną administracj,&lt; rosyjską, która
wyraźnie odczuwała potrzebę stworzenia zaplecza gospodarczcgo i kuturalncgo. Dodajmy także naukowego. W tych właśnie płaszczyznach ujawniła się aktywność Polaków przeniesionych na
Syberię za odmowę udziału w tłumieniu polskiego powstania, zesłanych do rot aresztanckich.
odnajdujących możliwość psychicznego oderwania od zesłańczej codzienności w podejmowaniu
prac przyrodniczych, kreśleniu map i opisów plemion. Nic zabrakło wśród nich także skrz,&lt;tnyeh
gospodarzy zakładających
warsztaty rzemieślniczc, cukicrnic i manufaktury.
Przypomnijmy
jednak, że większość zesłanych na Syberię stanowili potomkowie zubożałych lub wn;cz ubogich
rodzin, które nie zawsze mogły udzielić najbliższym pomocy. Brak matcrialnego wsparcia należało
tedy zastąpić umiejętnością dostosowania się do trudnych warunków, na czym nic zbywało
potomkom zubożałej szlachty i dlatego skład socjalny Polaków na Sybcrii tak bardzo przypomina
obraz społeczeństwa angielskiego w Indiach. Syberia okazuje się ponadto dla wielu miejscem
refleksji, przedmiotem opisu ale także szczeblem w karierze rozpoczętej jako przymusowo wcieleni
do ciężkiej służby w batalionach orenburskich leżących już poza właściwą Syberią.
"Zauważono, pisze Librowicz, że pomimo ogólnego narodowcgo charakteru i bytu Polacy
zamieszkali w różnych miastach syberyjskich mieli zupełnie odrębne i odróżniającc ich cechy,
wady, zalety, zajęcia i sposoby zarobkowania.
W Jenisejsku, pisze korcspondent "Kraju"
z Krasnojarska w r. 1883 - byli oni butni, hałaśliwi, zadawalniający wszystkic swe pragnienia;
w Minusińsku - hreczkosieje i hurtownicy mniej dbali o ogładę, więcej za to micli do czynienia
z kredką; w Aczyńsku byli myśliwymi i po części rolnikami, gdyż dla braku spławów taniość
produktów nie opłacała trudu i zachodów; w Krasnojarsku, jako stolicy urzędników i tzw.
"raznoczyńców", byli urzędnikami i raznoczyńcami; w Irkucku - byli kupcami; w Tobolsku
- przeważnie - trudnili się rzemiosłem itd." 2
Ci, bardzo liczni przecież w wielusettysięcznej grupic zcsłańców - ludzie pełni przedsiębiorczości, nie pozbawieni ponadto chęci ryzyka nic pozostawiali po sobie dokumentów pisanych.
Zawsze jednak chętnie służyli pomocą uboższym rodakom. niezależnie od tego czy poślubili
Rosjanki czy też przybyłe do nich z kraju narzeczone. Tcn lęk przed wynarodowicnicm przez
małżcństwo, który skłania wiele rodzin do zawicrania małżcństw przcd wyjazdem na Sybcrie czy,
szcrzcj, do Rosji, nie był zresztą zjawiskiem tak prostym i dającym się jcdnoznacznie określić.
Oczywiście, z administracyjnego
punktu widzenia żony Rosjanki miały prawo do żądania
I

M. Janik,

2

Z. Librowicz, "p. cil., s. 214-215.

Dzieje

Po/akow

na Syberii,

Kraków

1928,

ss. 461 (rcprinl).

�269
ochrzC7.enia dzieci w cerkwi prawosławnej. Tak też było w rodzinie Librowicza, który, zdaniem
autorów posłowia, pochodzc!c /. rodziny żydowskiej był ewangelikiem. W tym miejscu pisz,!ccj
nasuwaj,! si~ pewnc w;ppiiwości. Czy danc tc są zupcłnie pewne? Wyniki kwerendy przeprowadzonej przez Bolesława Szostakowicza w Sankt Petersburgu mogą budzić zastrzeżenia. Nie ma
także nazwiska Librowicz w Szkicl/ch yeltl'a/oyicznych
Kazimierza Reychmana opartych m.in. na
Archiwach Zboru Ewangelicko-Augsburskiego
i Archiwum Zboru Ewangelicko-Reformowanego3
Wydana została dot'ld tylko seria pierwsza tych genealogii, mOle badacze dziejów rodziny
Librowiczów si~gn&lt;l w przyszłości także do tych materiałów. Zagadnienic zasugcrowane przez
Antoniego Kuczyliskiego i Zbigniewa Wójcika wydaje si~ bowiem ukazywać nowe pole badawcze
dla zaintcresowanych zagadnieniami demografii, a właśnie ta dziedzina ma przed sobą ogromne
możliwości i jcj właśnic syberystyka dostarcza tak wielu materia/ów. Dodajmy - syberystyka
i rusycystyka rosyjska mająca lepiej opanowanc prace archiwalne a także szersze horyzonty.
Sprawa sposobu wrastania w nowe środowisko lub, znacznie trudniejsze, próby uczestniczenia
w dwu narodowościach S,! niejednokrotnie sprawą niezwykle skomplikowaną ale też w ciągu
ostatnich wieków nieuchronną. Przykładem mogą być losy Aleksandry Żeromskiej4, siostry
pisarza, która wyszła za mąż za Rosjanina. Ale przecież nic był to przypadek odosobniony i nic
dotyczył tylko Polek. W swej bardzo współczesnej książce Wyrwane strony Józef Czapski notuje
słowa zasłyszane od swego wuja Meyendorffa:
"Należał on do rodziny bałtyckiej. W tych bałtyckich rodzinach jcdyną dost~pną karicrc;
otwicrała Rosja. Pami.,:tam, jak wuj mi powicdzial: »Ty nie wyobrażaj sobie, że twoje babki
i prababki były zawsze takie kulturalne. Sicdziały w swoich starych pałacach czy zamkach i miały
długic kajcty, w których zapisywaly co dzieli ccnę mięsa i cytaty z Pisma Świętego«. Ja zawsze to
pamiętam, to jcst moja tradycja. Synowic tych rodzin szli do dyplomacji" S. W drugiej połowic
dwudziestego stulecia zjawisko małżelistw mieszanych przybrało rozmiar, który porusza demografów. Losy Polaków, I:wlaszcza w dziewiętnastym wieku, dają niezmiernie bogaty materiał do
przeprowadzenia badali. które do dziś niemal nie zostały zapoczątkowane. "Posłowie" do książki
Zygmunta Librowicza jest być może zapowiedzią zmiany w dotychczasowych
badaniach.
Materiały takie nic zyskały dotychczas zainteresowania
w oczach badaczy lubiących raczcj
szerokie gości lice niż nicprzetarte ścieżki. Autorka tego ooracowania nie ukrywa jednak, że książka
Librowicza lub jej recell/ja może prl:ypomnieć któremuś z rosyjskich, gruziliskich czy kazachskich
czyteiników, że jego babka by/a Polką. Być może w zapomnianych papierach odnajdzie siC;także
notes, w którym spisywała swe trudne i radosne momenty pobytu. Spisywała te momenty zupełnie
bezinteresownie, bez pamięci o dzieciach, jak to czyniła w swych Pamiętnikach ksic;żna Maria
Wolkoliska. Odnalezicnie takicgo notesu bc;dzie z pewnością ważnym momentem, zarówno
w dziejach literaturoznawstwa jak socjologii lub demografii.
Być może zainteresuje siC;tym zagadnieniem slawistyka rosyjska rOl:porządzająca wi~kszą
kadrą i znakomitymi na/wiskami. Przypadek Igora Bełzy znakomicie znającego swą genealogię nic
jest tu z pewności" wyjątkiem.
Pytaniem, które może postawić czytelnik jest: dlaczego szukać takiego zapomnianego
pamiętanika, autorki nic autora. Wydaje się przecież możliwe, że kronikarzem wrastania w nowc
środowisko będzie mr;ż.ezyzna. Mc;żcl:yźni jednak, zwłaszcza w dziewiętnastym wicku łatwiej
odnajdywali dla siebie inne tereny aktywności, jak omawiany tu autor Polaków w Syberii, Igor
Be/za lub Koziell-Poklewski. o którym pisze Librowicz, wyliczając dowody jego aktywności ,,0 20
wiorst od Tomska założył fabrykę szkła; sprowadził brata z kraju, osadził go w Tomsku i ożenił
z Polką, siostrą jedncgo z wygnaliców"b Właśnie odnalezicnie mcmuarów żon encrgicznych

J K. Kcychrnan.
S:kin 1/('III'O/o.llicJl("
Seria I. WarSi'.awa 1936, ss. 212 (reprint) .
.• H. M. M&lt;łlgowska. "liJms/.:il' plllllJ Stefana /.eronl..•kiego, ,,Slavia Orientalis", 1976,
~ J. Czapski, Wrn\"llllt' _••t/"tmy. Lcs J.:cJitions Noir sur Hlanchc 1993. ss. 190.
Z. Lihrowil:z. op. dl.. s. :\22.
h

7_

2. s. 191-198.

�270
i przedsi;;biorezyeh
kierunkach.
bardzo

m;;zow

Może

wcześnie

niezawodnych

może

też dopisać
dostrzegł

pomiędzy

książki

w dziewi;;tnastym

kolonią

powinno

zwrócić

animatorek

zesłańczą

a krajem.

w naszym,

uwag;;

w zupełnie

esej w książce

jako

Syberii

w

demografów

ciekawy

nic tylko

o Polakach

wieku

uwag;;

jeden

roI;; kobiet

łączniczek

Wznowienie

skierować

jeszcze

życia

bardziej

kilku

na Łotwie,

W maju
Polonijnym

odbyło

sympozjum

kolejnego

zredagowany

tom zawierający

wzgl;;dów

"Problematyka
organizator

referaty

-

pisze
-

mniejszości

polskiej,

ograniczenie,

jakim

po drugiej

że zarówno

kowane

były sowieckiej

racji stanu,

W przypadku

mniejszości

-religijnej.
w zasadzie

tematy

podjęcie

historyk

Polaków

zakres

łotewski,

państwa

lennych

polskiego,
króla

Szwecji

i Polski,

narodowe

a stolica

Stefana

i ludnościowe

polskiego

z Polską

wśród

dotyczy

z czasem
których

osadnictwa.

-

Jak wiadomo,

1582. Przez
zostały

o dzisiejszej

sytuacji

stanowi

wieki

przez

Rosję.

Łotwy,

co prawda

Próba

zarysu

Polski

i Polaków

stanowi
a

całości,

czyński

szkic

poruszył

wyjaśniając
dziejami

na obszarze

opracowanie

dopełnienie

wprowadza

dzisiejszej

K. Dybciaka
M.

kwestię

genezę znanej
teatru

czytelnika

polskiego

Recepcji

Łotwa
łotewskich

w potocznym
w Rydze,

łotewskie

na Łotwie.
bogaty

w

nazw geograficznych
polskim

z ważnych

w jej

rywalizacji
polityczne

(ok. 60 tys.), lecz jest

kulturalnej

fragmentów

obecności

tego artykułu

i historiografii

X X wieku,

my.VIi politycznej.

w ifzyku

frazy "jechać
placówek

wjazdem

Przesz/o.\'{: i teraźniejszocić.
świat

niektórych
polskiej

bylo

w skład

liczące się mniejszości

ludności

w polskiej literaturze

niepodleg/a

języku

jednej

Rozwinięcie

wchodzila

stosunki

mającego

polskiej

i Semigalii

te były miejscem

Skomplikowane

w zadziwiająco

Łotwy.

Ziemie

Boruty

Kurlandii
Łotwy

kolejno
obecność

w orbitę

była z uroczystym

państwa

po/ska

które

także

Eryk Jekabson.

dzie;()w ukazal

ten wszedl

obszary

Kiedy
nadrabiać

(... ) musimy

dziejów.

księstwo

tylko ok. 2,2%

widoczna
w życiu kulturalnym
i społecznym.
J. Kolbuszewski
z kolei w opracowaniu
Kultura

musimy

tematyczne,

do 1795, część dzisiejszej

opanowane
polska

i socjologicznych.

na przestrzeni
gdy obszar

kościelno-

uniemożliwialo

na Łotwie,

segmenty

ta

podporząd-

np. problematyki

na przestrzeni

jej

Odpada

Okoliczność

współczesne,

jak

Polaków

Ryga przez wiele lat kojarzona
w roku

ze

Walewander,

nieznany.

się na wspólczesności

od czasów,

uwagi jako

i zamieszkującej

tej problematyki

historycznych,

w cztery

tempa

się starannie
dotychczas

sowiecka.

-

do glosu

dziejów

takiego

Edward

praktycznie

jeszcze

polsko-łotewskie

to jest

ks.
Łotwy

była okupacja

związków

od 1562 roku

Batorego

zdecydowały

zarówno

zgrupowane

w szkicu Stosunki

i stał si;; terenem

w stosunkach

zostały

tematyczny

dotąd

bardziej

jak i koncentrować

od XVI wieku,

na Łotwie

polityki

bramy

materialy

Pierwszy

młody

badal1

do
ukazał

znaczenie.

(... j wykluczenie

opracowania

mapy.

Organizatorem

problemów

publikacji

nic dopuszczała

Ma/gowska

jest najwyższej

współczesna

kształt

i -

polskiej

historiograficzne,

Prezentowane
omówię.

jak

światowej

jak

która

do naukowego

zarówno zaległości
prognozować".

wojnic

Godny

istotne

niż

i Duszpasterstwem

miesiącach,

ukazywania

omawianej

dzisiaj

historyczne,

kompleksowych

dzisiaj przystępujemy

do

historyczna,

przybiera

sprawiła,

plam",

a mających

wc wstępie
zarówno

Polonią

się już przyzwyczaić,

w Lublinie.

"białych

Maria

na Łotwie.

nad

kilku

ruchliwym

1993, ss. 348, aneksy,

nt. Polaków
Badań
Po

należy

wygłoszone

nie poruszanych

sympozjum

terytorium

Lubelskiego.

naukowych

zapełniania

politycznych

Lublin

listy, był Instytut

Uniwersytetu

z konferencji

konsekwcntnego

bowicm

się w Lublinie

już z długiej

Katolickiego
materiałów

przykład

Walcwandera,

1992 roku

tego spotkania,
wydania

pod red. ks. Edwarda

przecież
ale także

dyscyplin.

Hanna

Polacy

który

na wygnaniu

znacznie

przedstawicieli

nieoczekiwanych

Librowicza,

po/skim,

M.

Bu-

między innymi

do Rygi". M. Kloc zaj;;ła się

kulturalnego

życia

Polaków

od

�271
XIX

końca
turain,!

wieku

po lata

środowiska

micdzywojenne.

polskiego,

jak

Jej opracowanie

i smctny

fakt,

ukazuje

iż problematyka

zarówno

aktywność

ta dotychczas

jest

kul-

słabo

po-

znana.
Druga

czcść

(omu

micdzywojennym,
polskiej

na

Łotwie

no-religijnym
temat

-

Polaków
faktów

nym toczyło

sic raczej

Czcść

trzecia

świetle,

dotyczy
stopniu

na działalności

i operatywna

konkluduje

autor

-

miejskiej

(zwłaszC/a

podarstw

i zachowanych
kadra".

Baza

się

organizacji

Generalnie

polskicj

innymi,

mniejszości

życiu

społecz-

polskich,

ten sam

ta część tomu

na Łotwie

między

o

na

w okresie

dobrych

ukazuje

międzywojen-

niemal

przez cały

okresu

II wojny

światowej,

omawiając

okres

w artykule

Polacy

przez

ten

dzicki

oporu

bądź

na Łotwie

inteligencji)

oporu

kresowej

i wiejskiej
przez

M. Cyw fał-

światowej.

na Łotwie

ludności

z małych

z tych środowisk

była konsekwentnie

Z kolei

II wojny

ruchu

postawie

okupacji
na Łotwie

przedstawianym

w czasie

1941-1944 polskiego

szlacheckich;

ta nis/.czona

i obserwacjach.

pomijanym

patriotycznej

wojskowych,
dworków

przeżyciach
lata

ruchu

w latach

była

jeszcze

działalność

A. Ourejko.

na własnych

działalność

młodzieży,

koncentruje

lat tragicznych,

polskiego

możliwa

w dwudziestoleciu
pisze

polsko-łotewskich.

sic na zagadnieniu

"Powstanie

na konspiracji

również

l3yczkowski

sic w dużym

skoncentrowal

szywym

J. Albin omawia

na Łotwie

E. Jekabson

Stankiewicz

co było rezultatem,

opracowania

Polaków

Łotwy.

że 7.yeie mnicjszości

pomyślnie,

J.

Z.

-- porusza

pallstwowych

i niemieckiej.

1939-ll)I)() oparł

nych

ujcciu

życia

niepodicgłej

19I9-1941,

i dowodzi,

stosunków

sowieckiej

ukazania

w tym okresie,

w nieco innym

ten okres

próbc
istnienia

w latach

wiele nowych

galiski

stanowi

w okresie

ubogich

wywodziła

władzę

-

polskiej
gos-

się potrzeb-

sowiecką

w następ-

latach.
Ostatnia

czc;ść tomu

najnowszym,
władz

-

czasom,

odradza

sic życic religijne
po II wojnic

kiej na Łotwic

z religią,

pisze Z. Szuba.

Zwi'lzku
polskie.

Polaków

na Łotwie,

Polacy
niewielką,

to

i znaczną

narodowa

należy

z krajem.

spoleczellstwie

a wraz z nią

i kulturalne

niezwykle

która

cenne

kraju

na

narodowych.

przebiegała

przedstawia

przetrwała

cicżki

okres

współczesne

dzieje

Jedną

z form

więzi

tej

z zewnątrz.

na Łotwie.

wieków.

jest

bez

Omawiana

O opiece

warunkach

wątpienia

czyni

się szkolnictwo

ono

K a c z m a rek,

Urszula

Kaczmarek

wiedzy

o obccności

pionierskie
stawiają
I

pracc
istotne

Zoh. U.

od pewnego
i roli

odznaczają
pytania

Kal.:l.Jllarek.

Dzieje

Polaków

Polaków

już czasu /. godną
na

sic nie tylko

z pogranicza

na ziemiach

obszarach

bogatym
polska

zdaje

się rozkwitać.

wiedzy

Rumunii

J945·!CJ8Y.

C::.eclws/m\'lu:ia. N;cm;aka

/lll

ud, /945-JiJXY.

Rl'f'uhliku

Poznan

/)(,łUokraryczłla,

Polonii
1991;

Poznall

pallstw

bogactwem

socjologii

Akl.\'W'IO.~l: kU!IUr(//1l(HI.~wim(}Wll

i na i-ł1'Ur:('cl1 "'

kraryc:nn

tzw.

w

Ił'

Bu/u"r;;,

JtV{,'gr.v. Poznań

1993, ss. 120, ił.

zapełnia

luki w naszej

socjalistycznych

Niemic('kiej

zhiorowo.ki polonij/Irch

1993.

I.

Jej

ale również

Nie na wszystkie

CzecilOsimvu&lt;ji,

teji.e. Kultura

ich

polskim

Kantor

faktograficznym,

i etnografii.

życiem

mniejszość

to znakomicie.

uwagi pracowitością
byłych

ogromnym

historii,

bułgarskich,

wiedzy
zbiorowość

Ryszard

U rSllIla

walki

powstałego

o podtrzymywanie

poszerzenie

publikacja

duszpasters-

kompendium

Ukazuje

i dbać

tolerancji

warunkach

niedawno

tym cechom

na Łotwie

dziejom

dzięki

i religijną,

narodową
Dzięki

i dziś w nowych
Polaków

-

odradzające

prawdziwe

kilku

świadomością

na ataki

śledzić

dzialałność

wydawnictwo,

a zwłaszcza

w trudnych

omawia

przestrzeni

sic ugruntowaną

o rodakach

mniejszości

opiece,

W. Krukowska

odpornością

na Łotwie

Z uwag,!

światowej,

łotewska,

a K. Frąckowiak-Karczewska

w tym

ale od/.naczaj"cą

kulturalnym

więzi

Lo/wie

IW

mniejszości

po II wojnic

światowej,

pallstwa

o polskiej

jest okresowi
sic pallstwowość

poświc;cona

gdy odrodziła

z nich, to

Republice
Europy

Demo-

.Środkowej

�272
oczywiste, da się odpowiedzieć przy dzisiejszym stanic wiedzy, wszystkie jednak świadcz"
o dociekliwości autorki.
Podobne zalety posiada opublikowana ostatnio praca U. Kaczmarck poświęcona Polakom na
ziemiach bułgarskich. Problematyka ta, prawda, że marginalna, była dotychczas zupełnie niemal
zaniedbana. Nic oznacza to, iż nie istnieją źródła ukazuj,!ce obccność i rolę Polaków na tamtych
obszara&lt;.:h. Są one jednak stosunkowo nieliczne, wyrywkowe i rozproszone. Autorka zgodnie ze
swoją nader skrupulatną
metodą postępowania, przeprowadziła szerokie studia archiwalne.
zgłębiła literaturę przedmiotu oraz ~ co szczególnie godne podkreślenia - nawiązała ścisłe
kontakty ze współczesną emigracją polską w Bułgarii. W rezultacie, w pracy opartej na tak
rozległych poszukiwaniach, udało jej się nic tylko zarysować dzieje Polaków na ziemiach
bułgarskich (co zostało zaanonsowane w tytule pracy i co juź samo w sobie mogło stać się
powodem uznania jej za nader cenną), ale także - i to stanowi prawdziwą rewelację - starannie
nakreśliła "aktywność polityczną, gospodarczą, wreszcie kulturalno-oświatową
grupy polskiej
w Bułgarii" po II wojnie światowej. O tym, o naj nowszych dziejach bułgarskiej Polonii nic prawie
nie było wiadomym.
Dla porządku przypomnijmy, że przed powstaniem listopadowym na terenie dzisiejszej
Bułgarii, w owym czasie znajdującej się pod tureckim panowaniem, Polacy pojawiali się
sporadycznie, najczęś&lt;.:iejw charakterze jeńców. Po powstaniu listopadowym skierowała się tam
pewna cząstka emigracji żołnierskiej, która - jak pisze autorka - przekształciła się w emigrację
połityczną. Szczególnie w latach wojny krymskiej(l853-1854) wzrosła aktywność polskiej emigracji
politycznej na tym obszarze, tworzono tam nawet polskie jednostki wojskowe. Nowa fala emigracji
napłynęła na ziemie bułgarskie po powstaniu styczniowym. Póżniej los zrządził, że PoJaey brali
udział w wojnie turecko-rosyjskiej
po obu stronach. Po powstaniu niepodlcgłego paristwa
bułgarskiego, Polacy, choć nicliczni, odegrali w nim pewną rolę, zwłaszcza w medycynie.
gospodarce, częściowo również w kulturze i oświacie. Tuż przed wybu&lt;.:hem II wojny światowej
mieszkało na terenie Bułgarii ok. 680 Polaków.
Dzieje Polaków w niepodległej Bułgarii to przejawyaktywnoki
pewnej liczby wybitniejszych
jednostek oraz działalność drobnych organizacji, które ukierunkowane były na rzecz zachowywania polskoś&lt;.:i w emigracyjnych środowiskach oraz służyły zbliżeniu polsko-bułgarskiemu. Nic byo
ono łatwe ze względu na znaczne różnice kulturowe i religijne oraz gcneralnie odmienne tradycje.
Z tych też przyczyn Polacy w Bułgarii nic asymilowali się do bułgarskiego społeczeristwa,
zachowywali swoje wyznanie i system wartości, wykazując jednakże pełną lojalność wobec
bułgarskiego państwa.
Po 1/ wojnie światowej liczba Polaków w Bułgarii wzrosła do około 2000. Grupę tę stanowią
potomkowie emigrantów z okresów wcześniejszych oraz nowi emigranci z fali zwanej niekiedy,
"sercową", gdyż są to "polskie połowy" małżeństw mieszanych, głównie kobiety.
Bułgaria, to jest ziemie na których dziś istnieje paristwo bułgarskie, nigdy nie była miejscem
docelowym masowej emigracji Polaków, jedynie w pewnych okresach znalazły się tam odpryski
emigracj politycznej. Nie oznacza to wszakże, iż nieliczna Polonia bułgarska nic zasługuje na
zainteresowanie. Przeciwnie, jest ona interesującym badawczym problemem; poznanie jej, ustalenie
stopnia jej aktywności (np. organizacyjnej), odsłonięcie mechanizmów, które wpływaly na trwanie
polskości w sytuacji bytowania grupy liczebnie marginalnej o ograni&lt;.:zonej więzi z krajem
macierzystym, dostarczyć mogą ciekawych materiałów porównawczych, przydatnych dla badari
innych, znacznie liczniejszych zbiorowości polonijnych na świecie. Ozi&lt;;ki pracochłonnym studium
U. Kaczmarek dowiadujemy się dostatecznie wicie o obecności Polaków na ziemiach bułgarskich
w przeszłości oraz o współczesnej Polonii bułgarskiej, aby uznać, iż jest to grupa interesująca i pod
wieloma względami oryginalna, pod innymi zaś przypominająca wszystkie zbiorowości polonijne
świata. Dotyczy to szczególnie godnej uwagi, ale i typowej aktywności emigrantów na polu
ochrony języka ojczystego i rodzimej kultury.
RYSZltrd Kalltor

�273
Edward Soltys, Benedykt Heydenkorn,
Trwanie w walce. Ku/turowa
nia Polskich KOlllhll/WlliJW IV Kanadzie, Toronto 1992, ss. 245, ił.

analiza Stowarzysze-

W 1992 roku ukazała się nakładem Polsko-Kanadyjskiego Jnstytutu Badawczego w Toronto
Kongresu Polonii Kanadyjskicj, jako 22 tom studiów, nadzwyczaj interesująca praca, która
swoimi założeniami, zakresem tcmatu i sposobem podania go, wyróżnia się wyraźnie na tle
publikacji ukazuj'lcych si.,: poza granicami Polski, a dotyczącymi działalności organizacji - nazwijmy je umownie - polonijnych.
Monografii organizacji polonijnych, a naj rozmaitszym charakterze i zakresie działania, od
drobnych, regionalnych, po masowe grupujące Poloni.,: całych kontynentów, opublikowano już
sporo. Wszystkie one powstały wedle jednego schematu, niosą pewną sumę informacji, obciążone
jednak trybutem na rzecz doraźności (powstawały najczęściej jako dzieła jubileuszowe) i funkcją
krzepienia scrc i ducha działaczy i członków organizacji, o których traktowały, najczęściej nie
przekraczają poziomu ksiąg pamiątkowych. Chwalebne wyjątki wręcz można wyliczyć na palcach
jednej ręki.
Dotychczasowc monografie, piszę o nich tyle, gdyż dopiero na ich tic ujawnia się ranga pracy
E. Sołtysa i B. Heydenkorna, miewały pewną wartość dla badacza, były rodzajem dokumentacji
dokonali danej organizacji, ukazując jej działalność najczęściej nie bez przesadnej życzliwości;
wykorzystywane krytycznie, stanowić mogły i często stanowiły interesujące żródło do poznania
problemów Polonii. Brakowało im jednak pewnego krytycznego dystansu do ukazywanych
zjawisk i problemów, nie miały szerszych ambicji zarysowania jego kulturowego tła, słowem: nie
było to obiektywne analizowanie kulturotwórczej
roli organizacji. Interesujące dla badacza
Polonii, nie miały waloru - poza dokumentalnym - dla badacza kultury i jej mechanizmów.
Odmiennie sprawa wygląda w przypadku omawianej książki. Już w jej podtytule jest
określenie "kulturowa analiza" i bynajmniej nie znalazło się ono na wyrost. W istocie Trwanie
\I' \\a/ce to prawdziwie kulturowa
analiza niemal pół wieku już trwającej działalności Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Kanadzie. Konsekwencja wykazana przez autorów w prezentacji
owej. widzianej pucz pryzmat kultury działalności powoduje, iż praca - jako jedna z pierwszych - przekracza wąski krąg "literatury polonijnej", w istocie wspominkarskiej i jubileuszowej,
i jej adresatcm mog'l być ci wszyscy, których interesuje ludzka kultura w jej uniwersalnych
treściach i mechanizmach. Nic darmo wc wstępie pracy znajdziemy słowa lapidarnie ujmujące jej
cel, którym jcst "pokazanie, jak doświadczenie polskich weteranów II wojny światowej zostało
przeniesione w symbole, metafory, mity, legendy, rytuały i ceremoniały". Innymi słowy, praca ma
ambicję ukazywać powstawanie kultury symbolicznej pewnej grupy, a także owej kultury
funkcjonowanie.
Punktem wyjścia analiz, co oczywiste, było ukazanie dziejów Stowarzyszenia Polskich
Kombatantów. Organizacja ta, a właściwie jej autonomiczna gałąź istniejąca w Kanadzie, bo ona
jest przedmiotem pracy, powstała - jeśli tak można powiedzieć - z tragedii wielotysięcznej rzeszy
żotnierzy Polskich Sil Zbrojnych na Zachodzie, którym nie dany był powrót w chwale do ojczyzny,
lecz gorzki chleb emigranta. W Kanadzie osiedliło się wielu polskich weteranów, oni to pow o/ali
organizację, która walcząc o ich status kombatancki
i społeczny, jednocześnie budowała
i kultywowała, w oparciu o jasno sformułowaną ideologię niepodległościową, świat wartości,
w imię których wcześniej walczono, by później chronić je w nowych, trudnych warunkach
na
emigracji.
Poszczególne rozdziały pracy, zatytułowane niekiedy z prowokującą wręcz dobitnością
(..Sztandar wśród chmur", "Wspólnota żywych i umarłych"), wydobywają na pierwszy plan zespół
czynników tklcrminujących ideologię i działalność SPK w Kanadzie. Na przykład w rozdziale
..Żal" ukazano precyzyjnie te czynniki, dla których kombatanci i ich organizacja nie mogli być inni,
jeśli mieli pozostać w zgodzie z ideałami, które przyświecały walczącym w czasie Il wojny
światowej polskim żołnierzom. Poczucie krzywdy i przegranej, tak dziwne z pozoru w przypadku
I

18 -

Lud

I.

LXXVI

�274
weteranów zwyci&lt;;;skiejjakoby armii świadomość, iż zostali przcz aliantów "sprzcdani", poczucie. iż
są zdani tylko na siebie, ale także przckonanie, iż wojna si&lt;;;jeszcze nic skollczyła, że powrót do
ojczyzny - nicmożliwy dla nich w danym momencie - wiąże się z dalsz;, walką (innymi środkami)
o jej wolność, wyznaczały fundamentalne zasady ideologii ZPK. Od zniewalaj'leego poczucia żalu.
krzywdy i przegranej droga wiodła - choć przecież nic musiała - k u silnej integracji
kombatantów na obczyźnie, trwałej i niezłomnej postawie antykomunistyczncj, a tabe ku - to
w sfcrze kultury, w której realizowała się kombatancka świadomość - bogatemu ceremoniałowi
organizacyjnemu. Doświadczenia kombatantów wplynęły w decyduj"cy sposób na kształt ceremoniału ich organizacji, na język organizacyjny, na symbolikę, mitologię grupy, jcj stosunek do świata
zewnętrznego. Wrzesierl, przeźycia w sowieckich łagrach, Katyń, Monte Cassino - to zasadniczc
komponenty świadomości kombatantów i zręby ich ideaologii oraz filary ich symbolicznej kultury.
Książka E. Sołtysa i B. Heydenkorna w precyzyjny sposób ukazuje strukturę symbolicznej kultury
kombatantów i jej integrującą funkcję, w niej autorzy widzą źródła aktywności organizacyjnej
byłych żołnierzy, ich niezłomności (taki jest też tytuł jednego z rozdziałów pracy: "Niezłomni"),
przekonanie o słuszności wyboru i krzcpiącej członków tej grupy nadziei. a właściwie pewności ostatecznej wygranej narodowej sprawy, co w ostatnich latach zdaje się znajdować
potwierdzenie.
Szczególną uwagę budzi rozdział "Uroczystości", który jest prób,! - starannie przemyślaną
i konsekwentnie przeprowadzoną - całkowitego ukazania rytuału organizacyjnego wraz z ukazaniem jego genezy, a nie tylko prezentacji poszczególnych rytuałów, wyrwanych z kulturowego
kontekstu, co było charaktcrystyczne
dla monografii organizacji polonijnych. Wcześniejsze
fragmenty pracy znajdują w tym rozdziale uwieńczenie, w nim potwierdzaj,! się i wzmacniają
poprzednio czynione wywody i wnioski.
Przy całej oryginalności pracy, przy wszystkich jej walorach, brak uje mi w niej próby
odpowiedzi na dość zasadnicze pytanie. Otóż kombatanci
- członkowie SPK, żyli przez
dziesięciolecia w konkretnym kraju, mając status emigrantów, wśród wieloetnicznego społeczetlstwa Kanady. Ich świadomość, całe ich doświadczenie, działalność i nadzieje nakicrowane były na
zewnątrz, na kraj, na utraconą ojczyznę, na służbę dla niej. Jak zatem ten ogromny, w sensie
stopnia zaangażowania emocjonalnego i konkretnego działania, wysiłek osłabiał ich aktywność na
miejscu, wpływał na indywidualne kariery i aspiracje. Czy nic ograniczał ich roli w Kanadzie, czy
nie osłabiał ich rangi jako grupy nacisku, czy nic wpływał na osłabicnic naturalnych i poniekąd dla
jednostek korzystnych z pewnych względów tendencji integracyjnych (żeby nic użyć określenia
dobitniejszego: asymilacyjnych). Brakło mi w pracy, choć rozumiem, że nic było z wielu względów
łatwo o tym pisać - śladów pozaorganizacyjnych
przejawów życia kombatantów, ich życia
rodzinnego (jaka była, bo przecież nie "kombatancka", świadomość, a także system wartości, ich
dzieci i wnuków?), informacji o aktywności ekonomicznej itd. Czy trwanie kombatantów przy ich
systemie wartości (ze wszystkimi konsekwencjami takiej postawy), nic powodowało konniktów
międzypokoleniowych, a także pewnej marginalizacji samej organizacji i jej członków w kanadyjskim społeczeństwie. Oczywiście, pewne przesłanki do odpowiedzi na te pytania, znalazły się
w tekście pracy. Jest ich jednak zbyt mało, aby wyrobić sobie jaśniejszy pogląd.
Praca Trwanie w walce wydaje się, jak wspomniałem na wstępie, otwierać nowe perspektywy
badań; odchodząc od przyjętego, a przynajmniej nagminnic stosowanego, schcmatu monografii
organizacji polonijnych ku precyzyjnej, choć ze zrozumiałych względów często nasyconych emocją.
analiz kulturowych. Dostarcza ciekawego materiału, budzi zainteresowanie konkluzjami, powoduje refleksje wykraczaj,!ce poza swój tematyczny zakres, i również jest - co nie odbiera jej
w żadnym stopniu walorów dzieła naukowego - hołdcm złożonym ludziom ciężko dotkniętym
przcz los, a jednocześnie prezentującym konsekwentne postawy patriotyczne i niepodległościowe.
ludziom wiernym swoim przekonaniom i umiejącym o nic walczyć.
Ryszard

Kanw,.

�275
Władimir
Moskwa

Władimir
Akademii

Nikołajewicz

świc,:tych w islamie
szamanizmu

Środkowej.

jak równic?

w szeregu

praca

W. N. Basiłowa
dorobku

zagadnień

eksponuje

dominacji

kartach

jsko

element

szamanizmu
wiekową

ludowego

tradycją

na

kulturową

buddyzmu,

zachodzącymi

próbę

kondycji

sicdmiu

rozdziałów:

l.

analizy

szeregu
wierzeń

jak

pracy

ludów

głównie

w ramach

wniosek

natury

oraz buddyzmie
zrozumienia

poznania

Biorąc

uwagę

na

i Kazachstanu

(wpływy
jak

się

szamanizmu
3. "Szamańska
duchy, 7. Sza-

specyficzną

iż szamanizm

jako

forma

nie tylko

poznanie

formę

uwarunkowaną

zoroastryzmu,

i złożonymi

długo-

manicheizmu,

przemianami

pod uwagę powyższe

"przeżytków"

W. N. Basiłow

czynniki

wierzeń

nes-

historycznymi
autor

stwierdza,

pierwotnych,

iż

i w dziprzy tym

zachował

się

w islamie

lecz także w chrześcijaństwie

istoty szamanizmu

jesl ważne dla całościowego

analizuje

szamanizm

cechami

środowiska

w efekcie charakter

zjawiska

regionalnego.

sic,: lerminem

do

..szamaństwo".

które jego zdaniem

wierzell

zdegradowanego
islamu).

zachowały
przez

wykładnic,:
"regionalnych"

W.

Szamanizm

to termin,

N.

Basiłowa

zatracimy

który

został

pełnił

budzi

wszak przyjęty

występujących
ludów.

bądź
li

pytanie
ideę

jego

zdaniem

znajdował

używa

funkcjonuje;
autor

w swej

zastosowanie

natomiast

określenia

odnosi

się do wierzeń,

różnych

systemów

religijnych

(stosowane

natury
samego

także

przez

metodologicznej.

szamanizm

jako

zróżnicowanych
bądź

o

jako

innych
cechach

"doktryny".

form wierzenio-

odpowiadających
etnicznym

propozycja

które
(w tym

Jeśli bowiem

zjawisko

szamanizmu

pod względem

z powyższym

W. N. Hasiłow, l\.ulI swiafxch w i"'{amie. Moskwa 1970, ss. 144.
W. N. Hasitow. l:hriulJIi/.:.i tludww. Mnskwa 1984. ss. 208.

względu

ponieważ

dla określenia

wielu odrębnych

historyczno-kulturowe,
w którym

Z tego właśnie

to terytorialnych,

W związku

zjawisko

rozróżnienie

traktującego
samym

jako

kulturowego,

rolę główną,

adekwatne

autora

tym

wiele "odcieni"

(w tym religijnym)

który

si« w ramach

rosyjskojt;l.ycznych)

przyjmiemy

ich rozwoju;

u których
jest bardziej

Wprowadzone

specyficznie

reprezentujących

"szamanizm",

ludów,
kultu

w publikacjach

i kulturowym

się zwrócić

obszaru
islamu)

względu

w odniesieniu

przypadku

stara
Środkowej

sic,: specyficznymi

nic posługuje

w formie

to

stara

religii.

W swej książce
przybierającego

jak

autor

(szamanizm)
uległy tutaj daleko id'Ieym "deformacjom"
głęboko synkretyczną
formę. W N. Basiłow formułuje

w formie

i z tego właśnie

charakteryzujące

tego

jednak

stwierdzając,

czasów

historii

autor
Azji

tego środowiska.

ogólnej

do współczesnych

wierzenio-

i obrzędowej,

przyjmując,

problematyką

Historia

charakter

tradycji

w islamie,

powyżej

swój

lat. Kolejna

tej formy

mitologicznej

przetrwaly

znalazły

dotychczasowego

charakterystykę

Wskazaną

terenie

pierwotne struktury
wierzeniowe
siejszej rzeczywistości
reprezentują

stopniom

podejmuje

oblicze".

Azji

nosząca

podsumowanie

ocenę

zawiera

"przeżytków"

Syberii,

na

ludów

islamu.

wstc,:pie swcj

funkcjonuj'lcq

torianizmu,

badaczy

aulor

zagadnień

dwudziestu

i Kazachstanu,

tak w perspektywie

w formie

ludów

ostatnich

szczególnie

Praca

i Kazachstanu",

wybranych

poświęconej

z szamanizmem

także

niejako

książl;e

w tym

religii muzułmańskiej.

na

-

Środkowej

i stanowi

W prezentowanej

czytelnika

opracowania

Rosyjskiej

syntezy

A/ji Środkowej
i Kazachstanu,
2. Ogólne
informacje
o szamanach,
4. Szamańska
obrzędowość,
5. Osoba szamana.
Ekstaza, 6. Szamańskie

W obszernym

I

Nauka,

i Antropologii
obszernej

związane

zakresie

Azji

autora

"muzułmańskie

autor

się na przestrzeni

ludów

II

badań

klóre

Etnologii

N. Basiłowa

pojawiły

z szamanizmem,

te jej e1cmenty,

manizm

książce

W.

Szamanizm

wieloletnich

W. N. Basiłow,

u ludów
choroba",

!

Azii i Kazachstana,

Sredniej

jako

popularnonaukowego

które

Alji Środkowej

zainteresować

oraz

Instytutu

czylelników

choć w nieco węższym

naukowego.

w warunkach

określa

-

związanych

wej "ludów

I

artykułów.

syntezy, jest efektem

wych,

u narodow

profesor
gronu

Zainteresowania

2

wyraz

jego

Basilow

Nauk znany jesl szerszemu

kultowi
temat

Ba s i ł o w, SzamansIwo

Nikołajewicz

1992, ss. 32~.

różnym

(językowym)

W. N. Basilowa

nie

�276
wydaje

sir; być

w pelni

uzasadniona

opozycji
terminologicznej.
W swcj pracy autor

posługuje

szcregu

Azji

badaczy

zajmowali
krótkc,

ludów

siy na tym terenie

charakterystykę

matcriałów,

sprawiając

wrai'.enie

się materiałem

Środkowej
już od XVIII

wieku.

publikacji.

-

stopniu

w znacznym

niecfektywnej

faktograficznym

i Kazachstanu,

poszczególnych

co w cfckcie

tworzenia

poznawczo

zaczerpnir;tym

którzy

z opracowali

problematyk,!

szamanizmu

W rO/.dz.iale I. W. N. Basiłow
podkreSla

-

przy

utrudnia

pr/eprowadza

tym odcl.Uwalny

możliwości

nicdostatek

ca1ościowej

rekonstrukcji

szamanizmu.
Zawartość
sprawia

merytoryczna

wrażenic

w litcraturze

przedmiotu

ctymologii

terminu

określają

szamana,

których

jego

tj. dość

na temat

jakim
autor

zdaniem,

II. jest w pełni adekwatna

rozdziału

"rejestru",

chaotycl.l1ic

profesji

szamariskiej.

poszczególne,
omawia

zakresy

nałeżaloby

informacji,

Po krótkim

eksponowane

przez

podstawowych

funkcji

zaliczać:

do jego tytulu.

skompilowanych

rozp0l.l1anie

wprowadzcniu
W.

N.

przyczyny

choroby

ludzi, zwierząt

oraz zgubionych

lub skradzionych

tekst

pojawiły

się

w zagadnienie

Basiłowa,

spełnianych

lcczenia, leczenie chorych przy pomocy różnych rytuałów,
przcpowiadanie
wanie o losie", w tym także o losie ludzi, z którymi brak bezpośrednicgo
zaginionych

W całości

jakie

społeczności

przez szamanów,

do

i wybór

jej

metody

przyszłości, "wyrokokontak tu, odszukiwanie

przedmiotów.

Autor

wicie miejsca

poświęca
także charakterystyce
szamańskich
atrybutów,
w tym głównie instrumentów.
W rozdziale II I. W. N. Basiłow podjął analizę niczmiernie
istotncgo dla badaczy szamanizmu
problemu

dotyczącego

określać

mianem

kategorii

osób

bydących

oceny

psychicznie

wynikiem

wysuwanych

stanu

"szamar1skiej
nie

stanowiącą

W. N. Basilow

upośledzonych.

Autor

dość

wnikliwych

na własnych

być rozpatrywana

zjawisko

to winniśmy

uniwersalnego

obserwacji

badawczych)

analizować

dla szamanizmu

badaczy

formułujc

w ścisłym

bądź

ocen

też

rod/.ajl!

tego

wniosków
psychiczncj

(polegając

z wierzeniami

wtajemniczenia.

-

choroba"

nie

W. N. Basiłowa

jako

Wedlug

ocenę

w tym także

iż "s/.amańska
W przekonaniu

do

zjawiska

błr;dnych
ułomności

których

przekonanie.

związku

zaliczano

Dysk redy t uj,!C powyiSl.ą

psychicznych.

obrzydu

przyjr;lo się

szamanów

przykładów

na podstawie

chorób

schematu

wicie

ich "profesji".
opinii,

w kategoriach

to stan w iiteraturzc

w przeszłości

tezr; o pewnego

charakterystyczną

szereg odmiennych

doświadczeniach

powinna

który

autor

podaje

ugruntowujących

cechę

przytacza

szamana,

Jak zauważa

na ich podstawie,

szamanów,

psychiczncgo

choroby".

ważne

autora

ogniwo

jest to związek

o charakterze
przyczynowo-skutkowym
stymulowany
normami
obrzr;dowymi
funkcjonującymi
w danej kulturze,
nie zaś jak wcześniej
powicrzchownie
wnioskowano
ułomnością
psychiki
szamana.

W tym też kontekście

szamanów

-

"dziedziczenie

W rozdziale

IV., poświęconym

łu faktograficznego
Z uwagi
między

materiał,

kompleksu
Kolejny,

V. rozdzial

szamanizmu,

mianowicie

kultowe

oraz "mocy"

zwraca

uwagę

o kunszcie

jego

wielogodzinne
mistrzowskie

Uzbeków,

dokonuje

obrz~dowego

na

sztuki.

Zalicza

te cechy
do

nich

w obrzędach,
gry

nadzwyczajne

na

miydzy
niebywałą

instrumentach,

umiejytności

postaci

znakomiq

odporność
znakomite

wykorzystania

kluczowym

spełniającej

i predyspozycje
innymi

Turkmenów.
systematyzując

wariantów

Analizując

szamar1skiego

kondycj~

iluzji

funkcje

szamana
które

pozwalającą

wokalne,
-

autor

stanowią

na zadawany

uzdolnienia
sztuki

(rolniczego).
zagadnieniom

określone

postać

fizyczne,

fizyczn,!

b~dące

za niczbędne

oraz "tadżyckiego"

poświęci I dwom
jako

ludów,

Kal.achów,

dwóch

matcriamisteriów.

uznajc

W podsumowaniu,

się w ekstazie.

osobowości

poszczególnych

szamariskiej

(hodowlanego)

szamana

przejawiającej

przeglądu

szamariskich

W. N. Basilow

wyróżnienia

W. N. Basilow

genctyeznego

nicuzasadniona.

dokonuje
istol~

wśród

oraz Ujgurów.

próby

charakterystyce

czytelnika

rytuału

szamanizmu",

"tureckicgo"

swej książki

autor

stanowi,!cy

obrz&lt;;dowości

interesujcej

szamańskiej,

opanowanie

formy

obciążenia

W. N. Basiłowa

szamańskiej,

Tadżyków

mianowicie

uczestnictwo

rytmu,

danej

(rzekomego

się według

kamłania

"islamizacji

charakterystyki

Karakałpaków,

zebrany

poczucie

procesu

zaprezentowanie

Kirgizów,

obrzęd

zróżnicowanie

efektem

choroby"

wydaje

obrzędowości

prezentującego

na czytelne
innymi

odrębne

teza "szamańskiej
choroby")

na

hól, iśeie
doskonałe

rozmaitych

trików

�277
stosowanych podczas spcłniania obr7l;du. Akccntując szczególnie owo bogactwo stosowanych
przez szamana "s/.luczck" (st'lpanic po rozżarzonych metalowych przedmiotach, przebijanie ciała
ostrymi nafl:.,:dziami itp.) autor stara siy zarazem potwierdzić pełną wydolność psychiczną
szamana, uznaj'le iż stosowanic "trików" możliwe jest jedynie w warunkach absolutnej kontroli
świadomości nad podejmowanymi czynnościami. Wychodząc z powyższego założenia autor
podejmuje analiz~ techniki s/.amańskicj ckstazy. Jego zdaniem w warunkach środkowoazjatyckiego szamanizmu głównym środkiem w jej osiąganiu jest przede wszystkim monotonne rytmiczne
powtarzanic (wygrywanie, śpicwanie lub odtwarzanic w pamięci) pewnego określonego motywu
melodii. W odróżnicniu od np. szamanów syberyjskich środkowoazjatyccy szamani nie stosowali
I.daniem autora środków halucynogennych.
Ostatnie dwa rozdziały W. N. Basiłow poświyca analizie złożonego problemu, mianowicie
.,islamizacji szamanizmu" oraz przenikaniu pewnych elementów wierzeniowych szamanizmu do
systemu religii muzułmańskiej. Autor podkreśla, iż szamanizm pod wpływem islamu utracił
głównie te elementy, którc "nic mieściły siy w ramach światopoglądu muzułmańskiego. łslam nic
zaakceptował przcdc wszystkim szamańskiej kosmologii stąd też konsekwentnic "eliminował"
wszelkie przejawy kultu, odnoszące siy do sfer pozaziemskich. W konsekwencji znacznemu
ograniez.eniu ulcgła socjalna oraz rytualna funkcja szamana tj. funkcja mediacji z duchami tamtego
świata. Świat istot nadprzyrodzonych,
z którymi szaman winien nawiązywać kontakt podczas
"mediacyjncj podróży", został zdegradowany i przyjął obraz picczary, tajnego podziemia. Pewne
ślady szamańskich podróży w zaświaty zachowały się jednak do dziś w sufijskich misteriach (zikr)".
W podobnym zakrcsic (w formic przcżytków) przctrwała w islamie szamańska demonologia, kult
przodków oraz głównc bóstwa szamaliskiego panteonu, którc wlączone zostały w poczet
muzułmańskich świ~tych b,!di: tei. wstały nimi zastąpione.
W podsumowaniu swej książki autor charakteryzuje między innymi współczesną kondycję
szamanizmu na omawianym terenie. Jego zdaniem tradycje szamańskie najtrwalej zachowały się
na tcrenie Uzbekistanu i Tadżykistanu, na pozostałym zaś tercnie Azji Środkowej funkcjonuje on
w bard7.0 ograniczonym zakresic. W. N. Basiłow wyraża zarazem przekonanie, iż w nowych
warunkach spoleczno-politycznych, w których oficjalna ideologia państwa skierowana przeciwko
religii utraciła SW,! moc, szamanizm uzyskał perspektywy reaktywacji swych tradycji.
Podsumowując, książka jcst jcdll&lt;! z niewielu pozycji, w której podjyto próby względnie
całościowego opracowania problematyki szamanizmu na terenie Azji Środkowej. Niezwykłc cenną
wartością pracy jest bogata faktografia, którą autor "ilustruje" poszczególne zagadnienia, jak
również starannie opracowana bibliografia.
Autorowi można jcdynie poczynić zarzut, iż omawianego zagadnienia nie ujął w szerszym
kontekście historycznym. jak również niezmiernie powierzchownie naświetlił współczesny stan
I.achowania świadomości tradycji religjnej na omawianym terenie.
Wskazane uwagi nic umniejszaj,! jednak wartości pracy, która wnosi niewątpliwie istotny
wkład w poznanie tradycji wierzeniowycb ludów Azji Środkowej.
Maria Kuśko

Marek M. Dl.ickan,
ss. 152.

Ara"ia Mayica. Wiedza tajemna Arahów przed islamem, Warszawa 1993,

Magia nalci".ydo tych tematów, które od czasów starożytnych zajmowały umysły filozofów,
historyków, a szerl.ej humanistów. Jej tajemniczość i związek z wydarzeniami niezwykłymi skłaniał
do prowadzenia badań i nieustannych poszukiwali. Ustalenia definicyjne dalekie są jednak od
zadowalających. Panuje tam bowiem gąszcz różnych propozycji. M. Dziekan traktuje magię jako
zespół fenomenu współwystępującego w ramach szerokiej gamy zachowań kulturowych. Na

�278
podstawie

klasycznych

dzieł

arabskiego

tekstów,

a także

ustaleń

aspekty

działań

wróżbiarsko-magicznych,

obejmują

przede

staroarabskiej.
istocie

wszystkim

Specyficzne

zjawiskami

i różnice.

niemieckiego

Odtwarzając

wyodrębnia
pozwala

ustalić

aspekty
warstwę

Zakres

tematyczny

omawianych

jednak

poruszane

kwestie

Praca

świata

rzeczywistości
pozwolil

bowiem

ptak,

uszczegółowić

Tematykę

"Wróżbiarstwo"

oraz "Magia

Abual-lsfahani:

Opowieść

zaczarować

oraz

I tak

i czary".

pustyni

i zachowań

ten jest znaczący,
cechujących

wszystkim

obszarach

świata

Koran

o praktykach
materiał

także

porównać

zawarte

w dwóch

stanowią

i o tym,

dawne

przedmuzułmańskiej

się również

podrozdziały

wynikaly

z istoty

przyszłość

natury:

lub odkrywał

skiej, aby wyjaśniać
w wyobraźni
Działania

ludzi

"kahin

ludziom

bóstw

posiadał

tajemnice

"Wróżbiarstwo

ducha,

przeszłości

bezwzględnie

kahinów

autor

naturalnym

staroarabskich.

tekst literacki

Nygus

rozkazała

naturalne"

go

wiąże z cechami

dla innych,

Chalt,

się
czyli

którzy

ich przywileje

który

ukazywał

był dla społecznoci

mu

staroarab-

sił pozazicmskieh,

co działo

społeczelistw

przepo-

się kahinowie,

wspólnoty

przeznaczcnia

wszystkim

(O

zachowania

ze strzał",

zajmowali

konieczny

tajemnicą

władały

sposobu

W opinii

nicwidzialnego

(... ). Kahin

ich losy otoczone

tego czasu

i przywileje

kultu

ze

częściach:

"magiezny".

wróżbiarstwem

miejscami

się bogaty,

zachowania

dwa dodatki:

dlaczego

i "Wróżbiarstwo
sztuczne", czyli wróżenie z ruchu,
ptaków
i zwierząt (Kijafa i .f/rasa, Tira i .fal, "Wróżenie

W epo'ce
opiekowali

różne sfery

okazał

podstawowych

kahinów)

oraz głosów
geomantyka).

wróżbiarsko-

obejmujących

itd.). Zebrany

całości

semicką.

Arabskiego.

muzułmańskiego.

opis zachowań

al-Waklidzie

autor

albowiem

kulturę

do Półwyspu

do wiedzy

a

Uzupełnienie

występują

Podział

się przede

problemy

zakończenia":

pierwszej

mieszkańców

praktyki,

Ibn

w swej

i jcdnostkowcgo

niebieskie

organizują

o Amarze

"Zamiast

w części

wiedniach

liczne

książki

proweniencji

z podobnymi

podobieństwa

Jest to szczegółowy
ciała

i magiczne
równocześnie

uporządkowania

zwierzę,

pewne
Badania

akcentując

wierzeń

odnosi

przedmuzułmańskiej.

wróżbiarskie

sztuczne.

w różnych

istotne

staroarabskiego.

(człowiek,

współczesnymi.

pierwotnych

fragmentarycznic

on w swojej książce

ezt;sto konfrontuje

i hebrajskiej,

zagadnień

wnosi

czyli

społecznego

zachowanych
podjął

w epoce

i wierzenia

i wróżbiarstwo

występują

M. Dziekana

-magicznych

życia

naturalne

wspólną

mantyczne,

zwyczaje

europejskiej

wróżbiarstwo

oraz

J. Wclhausena

realizowanc

praktyki
arabskie

kultury

średniowiecza

semitysty

które

się na ziemi"

przedpiśmiennych

(s. 9-10).
powołując

się na inne regiony i kultury:
"Podobne
funkcje mieli też kahinowie
i kahiny u starożytnych
Hebrajczyków"
(s. 10). Aktorami
wróżbiarstwa
naturalnego
byli kahinowie, natomiast
wróżbiarstwem

sztucznym

zostały

uznane

aktywność

różnego

Autor
w pełni
zadżar)
istotne

zajmowali

za niezgodne
formatu

omawiając

oddaje

istotę

w świetle
znaczenie

z lewą stroną,

się tzw. wieszczowie
z doktryną

wróżbiarstwo

analizowanego
przypisywano

natomiast

i prawej

nie stanowią

wspólne

wielu

Jednak

trwa

do dzisiaj

wróżbiarzy

zagadnienia.

dobrą
wprawdzie

(arra!).

religijną.
sztuczne

Wróżenie
materiału
kierunkom,

zwraca

Wraz

uchodziło

uwagę

stroną.

o specyfice

świata

na

i głosów

terminologię
ptaków

za zjawisko

pochodziły

(Jal) z prawą

islamu

ich działania

i własnych

obserwacji

l

z zachowań
skąd

z nadejściem

w świetle literatury

Techniki

dość

d7więki.

która

zwierząt

(ijafa,

powszechne.

Złą nowinę

mantyczne

staroarabskiego,

arabską,

oraz

Również

(lira) łączono

i opozycja

ale potwierdzają

strony

lewej

elementy

kultur2.

l Jako przykład swoistej specyfiki światC:1 muzulmi:ińskiego można wskazać na rolę tzw. marahutów, lokalnych swiętych
w Afryce połnocnej. W okresie arabizacji pełnili oni rolę mediatorów, przyczynili się do ocalenia tr&lt;.I(.1yl:j
i plemiennej. Marabutt:m
zostawała osoba pobożna lub wyróżniająca się mocą czynienia cudów. Por.. E. Rckłajtis, Nit!pod{t!ql(J.~(:Alqit'rii iki narodowe trdei.
w: Poslade narodów a wspólcze.m().~(:' Warszawa 1984, s. 120-121. W krajach Północnej Afryki (Algierii, Tunc/ji i Maroku) marabuci
w dalszym ciągu odgrywają rolę znaczącą, o czym mogłam się przekonać podczas mojego wieloletniego pobytu w tym r~g:ionie
(Tunezja 1982-1984. Algieria 1986-t991).
2 \V tym przypadku
uwidaczania się wyraźny związek tradycji arabskiej z wartościami i zal:howaniami powszechnymi
w innych kulturach. Por. W. Kopaliński, Slownik ~')'mboli. Warszawa 1990.

�279
Islam nie akceptował

wróżbiarstwa

jednak

jak pisze M. Dziekan

technikami

mantycznymi

wymienione

nie. Wyartykułowane
współcześnie

trzy

w jednym

istotne

postacie
dla

z pf/ysłów

w literaturze

Arabów

,,Istnieje

sunny, czyli

przekaz

i wypowiedziach
Proroka
oraz ludzi mu
i konia" (s. 28), W porównaniu
z innymi

tradycji muzulma"lskiej
obejmuj,/cej
przekazy o czynach
najbliższych
(... ), że Arabowie
wróżyli z kobiety, domu

średniowiecznej

elementy,

tworzące

traktowano

podstawę

marginal-

wróżby

występują

półncnoafrykańskieh:
"Franges
de femmes,
toupets de cheval
ou certains
seuils 3.
I"rędzle

kobiety

dzielność
albo
Należy

podkreślić

bogactwo

sztucznego.

Uwagę zwraca

nich śladów

w postaci

z treści opowieści

domostwa,

informacji

interpretacja

odciśniętych

o czterech

konia

progi

jakie

zawierała

książka

losów ludzi i zwierząt

stóp, kopyt

synach

Nizara

czy racic. Opisy
Ibn

na

na podstawie

tcmat

tego zagadnienia

Madda

oraz

z eposu

się również

ptaki

będące

wróżbiarstwa

pozostawionych

prz~z

czytelnik

poznaje

Żywocik

zatytułowanego

ksi('::nic:ki 2al (// liimmy,
W kręgu

zainteresowań

mantycznych.

gęś. sr,;pa, suarda
staroarabskiego,
of/ekano

autora

i orła.

Wymienione
również

m.in.

ze Starego

zamykają

sowę, dzikiego

nic stanowi
kręgach

natomiast

obiektem

gołębia,

oczywiście

kulturowych

występowanie

kulturowe.

suka, gazela,

szarańczę), zachowania
człowieka
atmosferyczne
(zaćmienie słońca
poszukiwań

ptactwo

i tradycje

(osiol, wielbląd,

kruka,

w innych

Potwierdza

na położenie

także zwierzęta

zalicza:

albowiem

o przyszłości.

bez wzg";du

znanych

znalazły

Do uprzywilejowanych

o specyfice
wspólnego

przepowiadania

wilk), owady

(mrówki,

ich zachowall
dla wielu kultur

przyszłości

muchy,

komary

obejmuje

i kleszcze

Nobla

z 1988 roku,
Egiptu

Testamentu

rozważania

M. Dziekan
sprawami
skala

w książce

(największym
argumentuje

i próbuje

możliwości

sposobów

związane

wróżenia

z wróżeniem

Część

traktuj,!e

amulety

wraz

przedmuzułmańskich

za pomocą

strzał

i rzutków.

i ziemi. Ostatnia

na piasku

arabską:
na jaką

zwraca

i czarach,
funkcje

formuły,

uwagę

jednak

Spośród

zagadniell

miłosnej,

której

zduszenie

owego

.l

Prol"crhe.'i ('r

IY~5. s. 175.

Autor
ognia

(... ) są w powszechnym
najczęściej

die-f;OIlS

zwi'Izanych
przypisuje
w sercu

znakomite
Islam

rzeczywistość

określone

z magią
dwa

(lof'ultlin's 1l1,qhi&lt;~"'I('s.

interesujące

podstawowe

mężczyzny"

ale

celc:

ludowych

dzielnic

tego zjawiska
się nad swoimi

koraniczne.

(s. 84). Uzyskanie

Również

się ustalenia
tych

w których

o islamizacji

«pogańskie»

"rozpalenie

informacyjne

zachowania,

po dziś dzień,

dawne

o "swoistej

świadectwo

świadczy

wydają

świadczy

jak i pozaeuropejskich.

odrzucił

użytku

wersety

nadal popularne,
szezególnic
w medycynie
ludowej,
zastąpionc
fragmentami
świętej księgi" (s. 82).

Dziekan

europejskich,

stanowi
ochronne.

do

wróżenia
Nagrody

linie na ziemi,&gt;" (s. 75). Ta szeroka
M.

zarówno

Ciąg

praktyka

(s. 75). Aktualność

jeśli ktoś zastanawia

się, że «kreśli

o magii
zaklęciami,

pisze, że na ulicach

"współcześnie

pełniących
l.

Kairu«

cieszy się wróżbita)"

w wielu kulturach

: "Amulety

rÓŻne święte

Starego

ich bieg, mówi

znanych

i przedmiotach

stosowano
wypisane

frazeologią

przewidzieć

działań

druga,

o sposobach

»Opowieści
powodzeniem

wróżbiarskich

współobecności"

oraz

(np. połykanie, drganie oka, kichanie), ciała niebieskie i zjawiska
i księżyca, spadające
gwiazdy i meteory). Nawiązuje
również do

dzisiaj cieszy się niezwykh! popularnością
w krajach arabsko-muzułmańskich:
"Zwyczaj
na piasku przetrwal do współczesności
(... ). Znany egipski pisarz Nadżib Mahfuz, laureat
stolicy

orni tokawkę,

wróżbiastwa

na podstawie

elementu

Tematyka

praktyk

kurę, wróbla,

ognia
efektów

wierzeń

ale są na nich
zaklinanie
teksty
dotyczące

miłości

magii

(... ) i (... )

zapewnia

Necuiliis dll ..•S(;.'i,traduits et commentćs par Kadde 80Ularene,

jest

zostały

z kolei

ed. OPU, Alger

�280
działanie tzw. afrodyzjaków, stanowiących wyciąg z ziół. Napój miłosny podaje się zarówno
kobiecie jak i mężczyźnie, aby zapałali do siebie uczuciem. Autor pisze o braku współczesnych
receptur na tego typu mikstury, tymczasem z własnych obserwacji i przeprowadzonych rozmów
wiadomo mi, że sposób przyrządzania napoju jest w każdej rodzinic chroniony, albowiem panuje
przekonanie, że jeżeli trafi w obce ręce może utracić swoją moc działania 4 Wpływ na pozytywne
relacje między małżonkami miały noszone przez kobiety talizmany miłosnc w kształcie przekutego
kamienia (hinimma) oraz wykonane z ziemi pochodzącej z grobów legendarnego plemienia
arabskiego - Adytów (kabala i daradahis) (s. 85). Autor zwraca uwagę na tematykę miłosną
występującą w licznych zaklęciach. Ponadto, omawiając różnorodne funkcje węzłów magicznych,
wskazuje także na ich rolę w magii miłosnej: "W Maroku strój panny młodej powinien mieć aż
siedem węzłów. Rozwiązać je musi młody małżonek w noc poślubną, zanim zacznie z nią obcować
cieleśnie" (s. 103). Obrzęd ten zdaniem Autora wskazuje na powiązania antyczne, albowiem ,,(... J
w Starożytnym Rzymie panna młoda jako element stroju miała tzw. "nodus Herules", czyli węzeł
heraklejski, który rozluźniał pan młody" (s. 103). Wielorakie funkcje węzła potwierdza Autor
wskazując m.in. na ochronę przed "zlym okiem". Przekonanie w magiczne właściwości narządu
wzroku znane jest zresztą w wielu kulturach 5. Lęk przed zagrożeniami wywołanymi ingerencją
"złego oka" wytworzył przekonanie o zbawiennych właściwościach amuletów, na jakie zwraca
uwagę autor wymieniając m.in. zasłonę, czarny kamieit (kohla), zajęczą łapkę, krew menstruacyjną,
wisiorek złożony z jednego lub kilku kamieni, biały kamieit lub wypolerowany, kulisty kawałek
kości. Amulety te najczęściej zawieszano na szyi. Właśnie wiara w "złe oko" potwierdza podobne
działania zapobiegające u różnych ludów.
Książkę M. Dziekana można uznać za interesujący przewodnik wicdzy wróżbiarsko-magicznej świata staroarabskiego.
Rozdziały poświęcone wróżbiarstwu naturalnemu i wróżbiarstwu
sztucznemu dostarczają nieznanej informacji na temat zawartości tekstów arabskiej literatury
średniowiecznej, a opisy praktycznych czynności wzbogacone ilustracjami dodają walorów
wizualnych.
Anlla

Derek Bryce,

Symholika

krzyży

celtyckich,

tłum. P. Gręda, Kraków

Barska

1993, ss. 118, ił.

Na tę pozycję warto zwrócić uwagę co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to
pierwsza tłumaczona na język polski popularnonaukowa
pozycja dotycząca kultury celtyckiej,
która ostatnio zaczyna budzić spore zainteresowanie w Polsce. Przyczyniła się do tego, bez
wątpienia, działalność krakowskiego Towarzystwa Miłośników Kultury Narodów Celtyckich.
Z kręgu tej organizacji wywodzi się zresztą autor tłumaczenia i wydawca omawianej pozycji.
Drugi powód, dla którego warto zwrócić uwagę na pracę Bryce'a (wydaną zresztą stosunkowo
niedawno w oryginale i ukazującą aktualny stan badań nad problemem), to jej kapitalne walory
popularnonaukowe.
W tej doprawdy niewielkiej publikacji pomieścił autor zaskakująco wicie
istotnych informacji o kulturze celtyckiej w ogóle, a o celtyckiej sztuce w szczególności.
Koncentrując się na symbolice krzyży celtyckich, w imponującym jasnością skrócie, ukazał autor
związki tego typu wytworów kulturowych, związanych z pojawieniem się chrześcijaństwa na
wyspach brytyjskich, z całym dotychczasowym dorobkiem celtyckiej kultury duchowej. Z dorobkiem, którego symboliczne treści wywodziły się z dziedzictwa antyczncj Europy, a ich realizacja na
gruncie celtyckim nabrała wysoce oryginalnego charakteru, by z czasem stać się istotną częścią
europejskiej kultury i sztuki czasów romańskich.
4

5

Par. też: A. Gaudio, R. Pelletier, Femmes d'islam au
Por. w. KopaiiiIski, op. cit.. s. 271-275.

.''if.'X(!

interdit, ed. Dcnoel/Gonlhcir.

Paris 19RO. s.

n.

�281
Nie mamy w,ppliwości, czytając pracę Bryce'a i zapoznająe się z jej bogatą częścią
ilustracyjną, że obcujemy ze sztuką wysokiej jakości, będącą nie tylko wyrazem biegłości
technicznej, ale przedc wszystkim głębokiej duchowości, wyrażającej się w skomplikowanej
symbolice. Nie ma też oczywiście wątpliwości, iż chrześcijaństwo przejęło w znacznej części
symbolikę pogariską, zwlaszcza jej elementy o charakterze uniwersalnym, zaadaptowało je do
swoich potrzeb, tym samym ocalając je przed zaniknięciem i budując pomost między przeszłością
a współczesnością. Dla polskiego czytelnika interesującego się sztuką romańską występującą na
naszych ziemiach zastanawiającą może być zbieżność licznych elementów i motywów dekoracyjnych, występujących - choć nie w tym samym okresie historycznym - na dwóch bądź co bądż
kra licach Europy.
Ogólnie należy uznać. że praca Bryce'a, choć nie może zastąpić lektury podstawowych pozycji
z zakresu dziejów celtyckiej sztuki, niemal zupełnie w Polsce niedostępnych, daje przecież pewne
wprowadzenie do tego zagadnienia. Należy mieć nadzieję, że polski czytelnik zainteresowany
bogatym i tajemniczym pod pewnymi względami światem celtyckiej kultury, zarówno przedchrześcijańskiej. jak i chrześcijańskiej, tworzonej i przechowywanej w celtyckim mateczniku, jakim
były przez wieki i do pewnego stopnia są także i dziś wyspy brytyjskie, oraz podrażniony,
w dobrym scnsie, skromną, lecz niezmiernie interesującą pracą tu omawianą, doczeka się
nicbawem dzieł ogólniejszych, bardziej przegl&lt;!dowych.
Ryszard

Lcszek Dzięgiel,

""i'ze! kurdyjski.

Universitas,

Kraków

Kantor

1992, ss. 446.

Kurdystan stanowi bliskowschodnią krainę geograficzną zlokalizowaną na terenach przygranicznych Iraku, Iranu, Turcji i częściowo Syrii. Jest to obszar górzysty leżący między Taurusem
Armeńskim na północnym zachodzie a Zagrosem na południowym wschodzie. Zamieszkują go
Kurdowie, których liczcbność ocenia się na około 16 milionów. Trudno wyobrazić sobie, aby we
współczesnym świecic, szczycącym się poważnymi osiągnięciami w zakresie praw człowieka,
a szczególnie gwarancją samostanowienia narodów, nikt nie pomyślał o przyznaniu im niepodległości. Wprawdzie w ostatnich latach w związku z wojną iracko-irańską oraz agresją Iraku na
Kuwejt i skuteczną intcrwcncją wojsk ONZ, ukazało się w prasie światowej sporo artykułów
o Kurdach, ale nic przyniosły one żadnej zmiany na lepsze. W wyniku krwawo stłumionego
powstania Kurdów przez siły zbrojne Saddama Husajna, ponad milion Kurdów irackich schroniło
się w Iranie, a około pół miliona umknęło do południowo-wschodniej
Turcji. Gazy trujące
stosowane przez Irakijczyków wywołały jedynie gdzieniegdzie oburzenie, zaś obecna wielka
ofensywa tureeka przeciw partyzantom kurdyjskim przechodzi prawie bez echa, nie powstrzymując
fali przemocy i represji. Strategiczna pozycja Turcji i jej przynależność do NATO stanowią
najlepsze zapewnienie bezkarności.
W naszych środkach masowego przekazu pojawiają się również wzmianki o walkach
w Kurdystanie i o ciężkim położeniu ludności, niemniej jednak rzcczowe i godne uwagi
wiadomości o Kurdach należ'l do niczwyklej rzadkości. Naukowe informacje są też niezadowalające, bo brak nam środków na finansowanie wypraw, a ponadto bezpieczne dotarcie do terenów
ustawicznych zamieszek stoi zawsze pod znakiem zapytania. Mimo to doskonale rozumiemy
wysiłki tego dzielnego narodu i solidaryzujemy się z nim. U schyłku 1991 roku zorganizowano
u nas akcję pomocy dzieciom kurdyjskim, w ramach której wysłano wiele odzieży, żywności
i lekarstw, a wc wrześniu 1992 roku powstało w Krakowie, przy współudziale prof. L. Dzięgla,
Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Kurdyjskiej.
Na marginesie warto zaznaczyć, że już w ubiegłym stuleciu niektórzy nasi rodacy penetrowali
obszary zamieszkiwane przez Kurdów, pozostawiając różne zapiski z podróży. Należał do nich

�282
między innymi filareta
tłumacz
w konsulatach
w Persji

studiował

plemion.

Interesował

quI's

sur

literaturę

konsulem

rosyjskim

powstał
no/ices

prowadził

badania

wśród

czego dowodem

zamieszkujących

jest praca

zamieszczona

na którym

rękopis

w 1861 roku

w

Kościesza

i Smyrnie.

to stanowisku

1857

W

tam

F.ludl's philoloyi-

roku

tekstów

Bajazidiego,

w paryskim

(1801-lli94),
został

Jednak

liczący

Z jego inicjatywy
przez Żabę

jego interesująca

et des tribus du K ourdistan.

praca

najważniejszym

656 stron

tlumacz

mianowany

prze/o 18 lat. Badal język

kurdyjskich.

przetłumaczony

się w Petersburgu

kurdyjsko-rosyjsko-francuski

Żaba

184li roku

pozostawał

gromadzenia

Mahmuda

ukazała

et l'I?cits de la lilterature

August

Salonikach

był inspiratorem

słynny

by! obszerny słownik
ski (721 ss).

orientalista

w Jaffie,

w Erwrum,

Ponadto

oraz

kurdyjską,

de Soleimanie,

inny polski

a ponadto

w 1858 roku

francuski.

Dialecte

rosyjskim

Kurdów,

kraju

filologią

Chodźko
(1804-1891), zatrudniony
jako
i w Reszt. Podczas
I(l-Ietniego
pobytu

Asiatique".

rolę odegrał

konsulacie

i kulturę

i folklor

Kurde.

"Journal

Podobną

Aleksander
Borejko
w Tebriz, Teheranie

się również

la langue

czasopiśmie
przy

i orientalista
rosyjskich

na język

pt. Recueil des
dziełem

Polaka

i francusko-rosyjsko-kurdyj-

Do Kurdystanu
dotarli też dwaj inni nasi rodacy: Władysław Jabłonowsk i (1841-1894) i Karol
Brzozowski
(1821-1904).
Pierwszy
był lekarzem
warmii
tureckiej
i pozostał
w imperium
osmańskim

do końca

poznając

rozległe

zielniki,

a ponadto

placówki

naukowe

przybył

do Turcji

początkowo

życia. Piastując

połacie

prowadził
w kraju

i za granicą.

Drugi

a następnie

W 1869 roku

ustalenia

możliwości

rozwoju

Zagros,

rozciągającą

się od

Sprawozdanie
likowano

późno,

Biorąc

uwagę
obecnie

książkę

i ma na swym

wspomnienia

Ludoznawcze

w 1991 roku

dra

czyta

/lie

do

lti/leraire

miasta

"Bulletin

każdemu

się z wielką

doskonałych

zdrów

przyjemnością.

problemami

jest

Kieruje
przez

należy

tego
powitać

z wykształcenia
Katedrą

i oryginalnych

wydane

opub-

de GĆographie".

uznaniem

Autor

1: 750 000.

ci Amadieh

spoleczeństwa

Dzięgla.

na pólnocy.

w skali

de la Societć

dla

część gór

Amadija

mapą

z tym większym

osiadł

w zakładaniu

do Kurdystanu

de Suleimanich

polskiego

sporo

próbie

udział

wyprawę

różne

emigracyjny,

Po nieudanej

ze sporządzoną

Leszka

Sporządził
zasiliły

i dzialacz

biorąc

oraz poza jej granicami.

naukowym

Lwów

odbył

zbiory

Badał północno-zachodnią

poludniu

państwa,
hab.

w Polsce

koncie

wojenne

na
wraz

zainteresowanie

prof.

żołnierz

polskiej.

Paszy

w paryskim

bez własnego

i szanowanym

poeta,

wiele podróżował

i Kurdystan.
Jego

po całej Turcji

zatytułowane

wzrastające

-

tam armii

Midhata

trasy

w 1892 roku

narodu

znanym

w Krakowie

z wyprawy

na świecie

prezentowaną
etnologiem

z kolei

Sulajmanija

w Bagdadzie

Mezopotamię

na tych obszarach.

przebytej

bo dopiero

pod

na zlecenie

miasta

szpitala

i archeologiczne.

podróżował

gospodarki

geograficzny

francuskie

największego

jego

etnograficzne

w 1853 roku celem organizowania

sieci telefonicznej.

opis

komendanta

w tym również

badnia

we wsi Bozhane,

Pozostawił

funkcje

bliskowschodnie,

Etnologii

prac.

Polskie

Również

Towarzystwo

Od wielu lat poświęcił

się badaniu

zmiany kulturowej
zachodzącej
wśród ludów Bliskiego Wschodu. Prowadził obserwacje w Afganistanie i Libii, a w latach 1977-1980 uczestniczył
w zespole polskich ekspertów
agroekonomicznych
mających
przede

przygotować
wszystkim

ArbiI, Dohuk
specjalistów

i Sulejmanija.
z Instytutu

Rolniczej

Zakho,

Zabem

Sarsangu

koło

Pandźwinu

Zalewem
Małym

Do Iraku

północnego

W październiku
i Amadii,

w górach

Zagros

siedmiu
Kurdyjskiego

i Leśnictwa

a w miesiącach

Derbendikhan,

nad

i listopadzie
Małym

Zabem

osiedli

Dzic,:gicl przybył

1977 roku
roku

wiejskich.

Autonomicznego

Tropikalnych

nastr;pnego

i pod Arbilem.

zaś w rok później

Regionu

profesor

Krajów

wiosennych

wytypowanych

wraz z grupą

i Subtropikalnych

główne

pral:e koncentrowały

były prowadzone

w okolicach
Rania

Sarsjanu,

i północne

naszych
Akademii
się

nad Wielkim

nad granicą

W 1979 roku objęły swym zasięgiem

rejon miasta

Chodziło

w prowincjach

irańską

obszar

brzegi Zalewu

Dokan

nad
na

Zabie.

Prowadząc
zebrał

nawodnienia

tak zwanego

Rolnictwa

w Krakowie.

w okolicach
wokół

plany

o tereny

wiele

badania

cennego

wokoło

materiału,

80 wsiach
który

i miasteczkach

posłużył

irackiego

mu do opracowania

Kurdystanu
ponad

polski

dwudziestu

etnolog
warto-

�283
ściowych

publikacji.

Rural Commulli/y
kulturowcj

Na specjalne

wyrOZnIenIe

oj" CIIII/I.'mpllrary

wśród

pewnej

Przygotowując

kategorii

do druku

spostrzeżeń

bliskowschodnich,

światowych

profesjonalistów.

takich ośrodków

7.asługuje

Iraqi Kurdislan
rolników

kurdyjskich

swe najnowsze
lecz oparł
Ponadto

wiedzy, jak Oxford,

wydana

dzieło

książka

pt.

zmiany

w Iraku.

wykorzystał

naukowych

Sztokholm,

jego

Jej treść dotyczy
nie tylko

na wyróżnionych

sporo

Cambridge,

żyjących

autor

się również
zdobył

w 1991 roku

Facing Moderniza/ion.

pracach

danych

Bergen,

wyniki
innych

dzięki

Uppsala,

swych
znanych

wyjazdom

Durham,

do

Erlangen

i Lipsk.
Recenzowana
W pierwszym

ksi"żka

regionu,

już

badaczy,

w trzecim

polskich

jc,;zyk i problemy

w szóstym

nas z ustrojem

dziesiąty

z systemem

sposobem

odżywiania

i upadek

w drugim

się, a trzynasty

życic kurdyjskiej
rzemiosła,

Kurdów

wioski,

handel

miejski,

warunki

w czwartym

dawniej

natomiast
ośrodki

rozdziałów.

łącznie

naturalne

dzieje

literacką

i dziś, dziewiąty

Kurdów,

w piątym
Rozdział

z cyklem

dwunasty

Na stronach

rozdziału

w piętnastym

zobrazowano

rozwój

centra

edukacji

i codzienne

rzetelnie

i niezmiernie

ich
ósmy

życia jednostki,

indywidualnym,

i higieną.

kultu,

z udziałem
omawianego

i piśmiennictwo.

z gospodarstwem

z ubiorem

rozbudowanych

i Kurdystanu,

nakreślono

twórczość

jedenasty

znacznie

Kurdów

demograficzne,

społecznym
rolniczym,

dość

poznawania

religi~\ zaś w siódmym

zapoznaje

nakrcślono

się z piętnastu

zwięźle etapy

wzmiankowanych
diasporę,

składa

przedstawiono

ze

czternastego
miast,

rozkwit

życie na terenach

zurbanizowanych.
Wszystkie

rozdziały

przy tym urozmaicone
bujących

zostały
pokaźną

nawet najbardziej

m.in. mało

znane

zredagowane
ilością

wybrednych

informacje

fachowo,

umiejętnie

dobranych,

odbiorców.

o Jezydach

pasjonujących

Doskonałym

i Żydach

potwierdzeniem

kurdyjskich.

Czytelnik

również

lepsze zrozumienie

jednego

z najbardziej

pogłębiania

wiedzy

skomplikowanych

o Kurdach.

Poza

Cennym

u7.llpcłnieniem

według stanu
-perskiego
stanu

pogranicza

między

z lat sześćdziesiątych
Pomocne

w Izraelu,

nomadów,

wojowników

Wykaz

problemów

bliskowschodnich

literatura

lukę w znajomości

pierwsza

XX wieku, druga,

XIV a XIX stuleciem,
fotografie

wizerunki

(ponad

wiosek

kurdyjskich

wykorzystancgo
wybranych

są trzy mapy:

przedstawia

ważniejsza

a trzecia

-

niektóre

są

po raz

etnograficzna

tego

rycerskiego

rozmieszczenie

księstwa

Kurdów

kurdyjskie

plemiona

turecko-

kurdyjskie

według

XX wieku.

są też dobre

kurdyjskich

granicznych,

książki

z lat siedemdziesiątych

mógł

ich kulturą materialną
Książka umożliwi mu

tym polska

otrzymała
pozycję znakomicie
wypełniającą
dotychczasową
narodu, jego pochodzenia,
języka i obyczajów.

Są

absor-

tego wywodu

będzie

pierwszy zapoznać sic,;z burzliwymi dziejami i codziennym
życiem Kurdów,
i duchową oraz z szeroko omówioną
wielowiekową
walką o niezawisłość.

i zachęci go do dalszego

interesująco.
ciekawostek

których

obrzędy

zaprezentowano
weselne,

m.in.

góralskie

Żydów

zagrody,

obóz

itd.

piśmiennictwa
trafnie

30), na

i miasteczek,
obejmuje

i 7. wyczuciem.

241 pozycji

Są to przeważnie

zarówno

polskich,

najnowsze

prace

jak

i za-

o Kurdach

i Kurdystanie.
W następnym
tyczną

7.

wydaniu

zaznaczenicm

tej niezmiernie

terenów

naszych

pożytecznej
badań

książki

w północnej

warto

by zamieścić

części

Iraku

mapę

w latach

schema-

1977-1980.

Roman Karczmarczuk

Regina
Lietuviy

M er k i c n ć, GYl!u/h,l iikis X VI (l.-X X (l. pirmojoje

kulturos

istorijos,

W serii wydawniczej
Reginy

Mcrkiene

t. 14), "Mokslas",

"Is Lictuviy

poświęcona

kultiiros

gospodarce

Vilnius
istorijos"

hodowlanej

puseje. Elnines patirlies

i§takos (IS

1989, ss. 236, ił.
ukazała
na Litwie

się, jako jej czternasty
od początków

tom, praca

XVI do połowy

�284
XX wieku. Autorka objęła badaniami obszary Litwy Wielkiej i Małej I Obraną problematykę
rozpatruje z dwóch punktów widzenia - badacza dziejów gospodarczych i ctnografa. Interesuje ją
zwłaszcza rozpowszechnianie się umiejętności hodowlanych 2, które - jak wskazuje - prowadziło
do przemian w sferze kultury materialnej i kształtowania się regionalnej specyfiki gospodarczej.
We "Wstępie" do pracy przedstawiła modelowo proccs "przcjmowania elcmentów doświadczenia zawodowego" 3 Rozpatrując ezynniki ograniczające rozprzestrzenianie się umiejętności
gospodarczych, zaliczyła do nich m.in. bariery etniczne; nie jest jednak skłonna przeceniać ich
zljUczenia (s. 8-9).
Poza "Wstępem" i "Zakończeniem" (to ostatnie w językach litewskim, rosyjskim i angielskim,
s. 205-220), znajdujemy w pracy trzy rozdziały. W pierwszym i najobszerniejszym z nieh (s. 33-103)
zajęła się Autorka głównie ilościowymi i strukturalnymi zmianami w hodowli. Uznaje, iż wynikały
one zasadniczo ze związków łączących hodowlę z całoks7.taltem gospodarki. Stąd i tytuł rozdziału:
"Działalność gospodarcza a hodowla"4. W następnym rozdziale - "Produkty hodowli" - zostały
omówione kolejno: I. przetwórstwo mleka; 2. ubój zwierząt, przetwórstwo i konserwacja mięsa;
3. pozyskiwanie i obróbka skór i wc/ny. Trzeci rozdział zapoznaje czytelnika z pomieszczeniami dla
zwierząt.
Wobec rozległości chronologicznych ram pracy nieuniknionc było marginalne potraktowanie
lub pominięcie w niej niektórych zagadnień, nie tylko drugorzędnych 5, ale i istotnych (np.
związków hodowli z rynkiem wewnętrznym i zewnętrznym w XVI-XVIII wieku). Mimo ograniczeń
w zakresie tematu treść rozprawy jest bardzo bogata, toteż w niniejszej n.:cen7ji ograniczę się do
zasygnalizowania tylko niektórych z jej wywodów i ustaleń, przede wszystkim zaś tych, które
dotyczą stanu hodowli w XVI-XVIII wieku.
Autorka szczególną uwagę skupiła na hodowli zwierząt roboczych - koni i wołów - co
w pełni jest uzasadnione ich znaczeniem w gospodarce Litwy do stosunkowo niedawnych czasów"W zagrodach chłopskich stanowiły najważniejszą, otoczoną szczególną troską, część inwentarza
żywego. W hodowli dworskiej ich znaczenie bylo silnie zróżnicowane - większc w gospodarstwach ubogiej szlachty ("dworkach i zbiedniałych dworach", s. 34), mniejsze w wielkich
folwarkach, korzystających w szerokim zakresie ze spw;:żaju chłopskiego.
Według szacunków Autorki (tab. 25) w drugiej połowic XVI wieku udział koni w ogólnym
pogłowiu zwierząt dworskich wynosił 8,5%, wołów zaś 9,2%, Najlicz.niej reprczentowane były
w hodowli dworskiej - podobnie jak i w chłopskiej - owce (25.4%) i świnic (11l,2%), w następnej
zaś kolejności krowy (16,9%), których pogłowie dorównywało niemallącznej liczbie wolów i koni
7.

1 Z terenu
Małej Litwy znajdujemy w pracy niewiele danych. Zarnic~zczonc w ro/.prawic mapki (i~!cznic 24) ukawj:.j. Li!w!;
w jej dzisiejszych granicach. W badaniach Autorka wykraczała niekicdy poza te granice, nickiedy lnów zawl;żala geograficzn~
horyzont obserwacji (np. omawiając dzieje hodowli w okresie między wojnami światowymi wykorzystuje dane zsadniczo tylko
z terenu ówczesnej Republiki Litewskiej).
l U;iyty
prl'.czc mnie termin ..umiejęlllOsci hodowlane". dalcce nic w pełni oddajc lrdt slosowanego pr/ez Autorkę
określenia "gamybine patirlis", oznaczaj&lt;.!cego dosłownie ,.doswiadczenie produkcyjne". W tlumau.cniu można by użyć wyrażenia
,.doświadczenie zawodowe", lecz powstaje wątpliwość, czy 7..asadnc jest mówienie o "I".awodzic" rolnika w XVI-wiec?ncj Litwie.
Toteż zastępczo posługujemy się terminami - "umiejętnosci gospodarcze" luh (hardziej s/czcgt·,łowo) "umiejętnosci hodowlane" .
.l Określa
przy tym drogi rozpowszechniania si~ owych doswiadczen i akcentuje mIę rll;i-nych struktur społccznych w ich
zachowywaniu, wzbogacaniu i wymianic.
-l W dosłownym
tłumaczeniu: "Dzialalność g.ospodarcza a stado l.wi~r7.ąt". Takie sforlllulowanic Iylulu rozdziału 7oslalo
podyktowane, jak sądzę, zamiarem AUlorki zwrócenia uwagi głównic na zllli~lny w poglowiu zwicrz;.p ~o""p(lJ"Jn,;zychi struklurze
hodowli.
~ Do nich zaliczyłbym pominiętą w pracy kwestię hodowli drobiu.
t&gt; Ta rola zwierząt roboczych
uwarunkowana hyła ukierunkowaniem rolni&lt;..:lwana produkt.:ję l.hoi,owC!,wymagającą pracy ze
sprzężajem. Autorka trafnie zauważa, że w gospodarstwach dworskich obok koni roboczych hodowano też wierlchowt: i cugowe,
nie z.awsze dające się wyodrębnić w oparciu o dane źródeł. Z drugiej strony w gospodarstwach chlnpskk:h rolę I.wierzą! robol.:zych
pełniły krowy.
7 Margines
hodowli stanowiły kozy (4,5%). Przytoczone dane procentowe dotycz,", Iylko pogłowi;! dorosłych 7wierząl
gospodarczych.

�285
Pod wzglr;dem struktury hodowli gospodarstwo chłopskie różniło sir; od dworskiego głównie
znacznie wyższym pogłowiem zwierząt roboczych niż krów, a także dużo wir;kszą liczebnością
wołów od koni (tab. 22-23, 31-32 i inne). Na niektórych jednak terenach koni hodowano nie mniej
niż wołów, a nawet wir;cej. Z takim preferowaniem hodowli konia spotykamy się zwłaszcza
w północno-zachodniej Auksztoeie; ku południowi i wschodowi tej krainy wzrastał natomiast
odsetek wołów wśród zwierząt roboczych (s. 59-60, 68). Podohnie i w południowo-wschodniej
Żmudzi woły wystr;powały wśród zwierząt roboczych liczniej niż w jej północno-zachodniej części
(s. 44-45).
Terytorialne zr&lt;')żnieowanie struktury hodowli zwierząt roboczych wiąże Autorka z wpływem
licznych czynników, a m.in. zamożnością gospodarstw chłopskich, formą włościańskich świadczeń,
przenikaniem wzorów gospodarki hodowlanej z ziem łotewskich, zniszczeniami wojennymi
i klr;skami elementarnymi. Przeprowadzona w pracy gruntowna analiza oddziaływania owych
czynników ukazuje, jak rolnik litewski, kierując sir; doświadczeniem przodków i własnym,
dostosował strukturr; hodowli do wymagań środowiska naturalnego, warunków społecznych
i gospodarczych.
Z przedstawionych
w rozprawie spostrzcżcń na temat zmian w strukturze hodowli
w XVI-XVIII wieku wynika, iż nie były one wielkie. Ohjawiły się głównie względnym ubytkiem
zwierząt rohoczych w gospodarstwach dworskich w ciągu XVII i w pierwszej połowic XVIII wieku,
które to zjawisko wynikało, zdaniem Autorki, przede wszystkim z ówczesnego wzrostu pańszczyzny (s. 48)"' Zastanawiające jest, iż na ziemiach litewskich, odmiennie niż na hiałoruskich,
zasadniczo stabilne pozostawały do korica XVIII wieku proporcje między liczbą wołów i koni".
W odróżnieniu od struktury hodowli jej stan liczebny ulegał dużym wahaniom, odzwierciedlając kolejne fale zniszczeó gospodarczych nawiedzających Litwr; i póżniejszą z nich odbudowę.
Z uwag Autorki można wnioskować, że po zniszczeniach hodowla dość szybko podnosiła się
z upadku dzir;ki w/.rostowi areału łąk i pastwisk zajmujących miejsce dawnych pól ornych (s. 57) 10
Przechodząc do bliższego przedstawienia hodowli bydła mlecznego próbowała R. Merkienć
w pierwszym rzr;dzie okrcślić jego rasy (w XVI-XVIII wieku), opierając się m.in. na danych o maści
krów. Godne uwagi jest jej przypuszczenie, że już w XVI wieku pojawiło sir; na Litwie
wysokomleczne bydło holenderskie (s. 80-81) 11. Ogół hodowanych na Litwie krów charakteryzował sir;, I.daniem Autorki, niską mlecznością (s. 104-105). Zauważa jednak zarazem, iż wielkie
zapasy serów przechowywane w niektórych dworach, świadczą o gromadzeniu w nich sporych
ilości mleka. Uważam za prawdopodobne, że część owych serów pochodziła z danin chłopskich.
W partii pracy omawiającej przetwórstwo mleka sporo miejsca zajmują spostrzeżenia na
temat naczyó do jego przechowywania, narzędzi do wyrobu masła i sposobów wyrobu oraz
przechowywania serów. Uwagr; zwraca m.in. próba odtworzenia na podstawie XVI-XVIII-wiecznych inwentarzy, wyglądu dawnych sernic dworskich (s. 105). Już w XVI-wiecznym żródle
znalazła Autorka przykład osadzania takiego pomieszczenia na słupie. Mamy więc tu do czynienia
z prototypem uwiccznioncj w "Panu Tadeuszu" sernicy soplicowskicj.
Do stosunkowo słabo rozwinir;tych działów hodowli na Litwie należało owczarstwo.
Wprawdzie owce stanowiły, obok świó, naj liczniejszą część inwentarza żywego, Iccz przecież stan
ich poglowia nie przedstawiał się imponująco. W zagrodach chłopskich hodowano przeważnie

K

Co \v/hud/a

lJ

Zmiany

KriL'.\tjanie
lI)

\v;,tpliwosci,

w struktur/c

Hie!or!1ssii

Aut(lrka

Wf)

zdaje

nii ląk na tzw, ziemiach

bowiem

hodowli

Autorka

/,v,'icrz"t

zauważa,

roboczych

że również
na

Białorusi

p%willie
,l( V fJ-X V J II wieka,
Mińsk
wage; przypisywać
wykorzystywaniu

w/orni

si~ wi&lt;;ksz,-,

w

gospodarstwach chłopskich spadło pogłowie

w XVII-XVIIl

wieku

przedstawia

P. G.

koni.

Kozłowskij,

1969.
po dobie

zniszczeń

naturalnych

łąk na nadbrzeżach

rzek,

pustych.

jest jui fakt hodowli
hyła holenderskiego
(zachodnio-fryzyjskiego)
na Białorusi
w końcu
XVI wieku.
Ry'g:t; - do swoich tamtejszych
dóhr ks. Mikołaj
Krzysztof
Radziwiłł
zwany Sierotką,
zob. M. Siekierski,
Ltllu1ed ~Vl.'llfrh ill lhe (1/,(///(1 Duchy of Ur/nlUnia:
The cU)flomic A.1!"ai,-.\'ąl Prince Nicholas Christopher Radziwil/ (1549-1616), "Acta
11

Sprowad/il

Ohecnie
je

Baltico-Slavica",

znany

pr'leI

t.

XXI.

1992.

s. 229-:nO.

�286
po kilka owiec, w gospodarstwach dworskich nieraz po kilkadziesiąt (rzadko ponad sto sztuk) 12
Ponieważ udój od jednej sztuki był dziesięciokrotnie mniejszy niż od krowy (s. l (3), można sądzić,
że ceniono je mniej jako dostarczycielki mleka, więcej zaś ze względu na wełnę, którą pozyskiwano
w trakcie dwukrotnej strzyży w ciągu roku (s. 155) l3
Jako zwierzęta rzeźne traktowano przede wszystkim świnie (s. 125). Do końca XVlII wieku ich
pogłowie nie przedstawiało się okazale; Autorka sugeruje, że nawet w gospodarstwach dworskich
hodowano je głównie z przeznaczeniem na własną konsumpcję, nie zaś na sprzedaż 14 Charakterystyczne jednak, że przy dość niskich wskaźnikach pogłowia trzody chlewnej (s. 85, 88-89),
wysoki poziom osiągnęło na Litwie przwtórstwo mięsa i jego konserwacja 15.
W pracy uwypuklone zostały korzystne zmiany w gospodarce hodowlanej na Litwie w XX wieku. Już w pierwszej jego połowie intensyfikacja hodowli nabrała szerokiego rozmachu, ujawniając
się zwłaszcza we wzroście pogłowia zwierząt i uszlachetnianiu ich ras. Jedną z głównych przyczyn
owych przeobrażeń upatruje R. Merkiene w pomyślnych koniunkturach handlowych (s. 95 i inne).
Za ważne czynniki aktywizacji gospodarki hodowlanej w XIX wieku uznaje także uwłaszczenie
włościan, wprowadzenie na masową skalę uprawy ziemniaka, rozwój przemysłu i transportu
(s. 97-98). Charakterystyczne, że właśnie na Litwie, a ściślej mówiąc na jej północnych obszarach
(gubernia kowieńska), wpływowych
czynników okazał się dla hodowli szczególnie pomyślny.
Widocznie już przed końcem XVIII wieku osiągnęła tam wysoki poziom, co pozwoliło jej
w następnym stuleciu skutecznie wykorzystać nowe możliwości rozwoju.
Dopomogły jej w tym zapewne dawniejsze związki z szerszym rynkiem handlowym. W końcu
XVIII wieku (w latach 1786-1791) udział produktów hodowli w eksporcie Wielkiego Księstwa
Litewskiego wynosił rocznie średnio 9,7% 16; dla obszarów objt;:tych badaniami przez R. Merkiene
wskaźnik ten był zapewne znacznie wyższy. Eksportowane produkty hodowlane pochodziły nie tylko
z gospodarstw dworskich, ale i z chłopskich. Znany jest fakt pośrednich i bezpośrednich kontaktów
handlowych włościan ze Żmudzi i z północnej Auksztoty z miastami bałtyckimi. Wprawdzie do miast
tych wywoził włościanin litewski głównie len, ale przy okazji zbywał i artykuły pochodzące
z hodowli 17. W sumie można spostrzec, że obserwowany w XIX wieku eksport litewskich produktów
hodowlanych był zjawiskiem o dawnej tradycji, choć oczywiście zmieniała sit;:jego skala.
Pomyślny rozwój hodowli na Litwie przerwała I wojna światowa. Jednak już w pierwszej
połowie lat dwudziestych przedwojenny poziom produkcji hodowlanej nie tyko został ponownie
osiągnięty, ale i przekroczony. Do ówczesnego rozwoju hodowli w istotnej mierze przyczyniła się,jak
podkreślono w pracy (s. 99), reforma rolna. Autorka przypomniała imponujące osiągnit;:cia hodowli
litewskiej w latach dwudziestych i trzydziestych, zwracając uwagę m.in. na dokonujący się w niej
postęp techniczny.
12
W regionach z rozwiniętym owczarstwem, np. w Wielkopolsce. po kilkadziesiąt sztuk owiec spotykamy często
w gospodarstwach chłopskich, a w trzodach dworskich po kilkaset i więcej sztuk, zob. W. Sobisiak, Owc::arstwo, w: Kultura /udmHł
Wielkopolski. t. II. Poznań 1964, s. 185-213 (odpowiednie dane na s. 186·189).
u Pierwsze bli:iBze informacje o strzyżeniu owiec na Litwie, do których dotarła Autorka, pochodzą. 'l. XVIII weku. Do tego tei
czasu odnosi się spostrzeżenie o dwukrotnej strzyzy w ciągu roku. W późniejszym czasie na CZęŚCI terytorium Litwy upowszechniło się
trzykrotnie w ciągu roku strzyżenie owiec.
14 Wskazuje
m.in. na uzupełnianie przcz szlachtę konsumpcji mięsa w drodze ści,-!gania danin zwicrzycych (s. g2). Jednak
daniny te już w XVI wieku nie odgrywały istotnej roli. Warto wspomnieć, żc świnic (żywiec i mii(so wieprzowe) były popularnym
artykułem handlu. M. Siekierski, s. 22g, spostrzega w oparciu o dane z folwarków radliwiłłowskich, że w odróżnieniu od innych
zwierząt gospodarczych świnie hyły często sprzedawane.
IS
Autorka omówiła m.in. wyrób i konserwację kumpii (szynek) i skiłądzi (można je określić jako spcl:)'ficzny rodzaj
salcesonów). W zgodzie z dość powszechną w literaturze przedmiotu opinią uznaje skiłądzie za potrawę miejscowego (litewskiego)
pochodzenia.
ló
L. Troska, R. lasas, lVnieszniaja torgowla J/Viclikogo Knia::eslwa
Litowskof}o
w posil'dnijc
gody je(IO sll.\~('~(:'stwm..-amja
(1785-1792), w: Lietuvos TSR Moksiu akademijos darbai. seria A. t. 1(32). Vilnius 1970. s. 46. lah. nr 2.
17
Na ten temat nie hrak bezpośrednich danych źródłowych, zob. np. 11lStrukdjos /l'odalinllj mid,! adminlstrw)jai
Lietu1"(~ie
X V{f-X l X (l., wyd. Z. Kiaupa i l. Kiapiene, Vilnius 1985, s. 25 (,-Poddani na włości cokolwick hydła, lnów. slcmienia. wosków. łojów.
skór do Rygi albo gdzie indziej przedawać i wyprowadzać będą. wtedy wprzód arendarzowi zapłacie powinni (. .. )": Rirże. 1764 r.).

�287
ROI.prawa R. Merkienc dostarcza wielu nowych danych o stanic gospodarki chłopskiej
i dworskiej na Litwie. Pozwala lepiej poznać dyferencjację majątkową dawnej wsi, przynosi cenne
spostrzeżenia o strukturze konsumpcji, przedstawia zajęcia związane z hodowlą (zwłaszcza
przetwórstwo mleka i mi~sa), odsłaniając w ten sposób przed czytelnikiem codzienność życia
wiejsk iego. Sporo można się z niej dowiedzieć nawet o warunkach mieszkaniowych litewskiego
włościanina. Odpowiednie informacje przynosi rozdział trzeci, poświęcony - jak wspomniałem pomieszczeniom dla zwiep.ąt hodowlanych. Rzecz w tym, iż owe pomieszczenia pospolicie służyły
równi6. za mieszkania dla ludzi.
Charakterystycznym
budynkiem łączącym funkcje domu micszkalnego i pomieszczenia dla
zwierz,!t był "nom" ("nam", "nams", "num", "noma", "numa"). Z czasem tracił on swe funkcje
mieszkalne, staj'lc si~ typowym budynkiem gospodarczym. Ta zmiana w przeznaczeniu "nomu"
najszybciej dokonala si~ w dworach. Jednak jeszcze w XVIII wieku w dworkach i plebaniach
wyst~powaly "nomy" będ,!ce jednocześnie obor,! dla bydła i mieszkaniem dla czeladzi. R. Merkiene
wnikliwie przcśledziła zmiany jakim ulegały funkcje "nomu", jego rozplanowanie, wyposażenie itd.
(s. 187-19 J). Podobnie szczegółową obserwacją objęła inne - występujące w gospodarstwach
dworskich i chłopskich budynki, służące za pomieszczenia dla zwierząt hodowlanych. Przeprowadzaj,!c ich klasyfikację wyjaśniła jednocześnie wiele zawiłości terminologicznych.
Lekturę pracy. zwłaszcza zaś wywodów na temat zabudowań gospodarczych, istotnie ułatwia
zamiesz.cl.Ony w niej materiał ikonograficzny: plany i przekroje budynków, ryciny i fotografie. Niezmiernie pomocne dla czytelnika są również zamieszczone w tekście mapki, obrazujące geograficzny
zasięg różnego rodzaju 7jawisk I. dziedziny hodowli. To kartograficzne przedstawienie wspomnianych zjawisk dopomogło Autorce w wyodrębnieniu na badanym terytorium czterech regionów "gospodarczo-kulturowych":
żmudzkiego. auksztockiego (obejmującego jednak tylko północno-zachodni,! cz~ść Auksztoty jako historyczno-geograficznej
krainy), dzukijskiego i zaniemeńskiego.
Autorka przckonywaj,!co uzasadnia wyodrębnienie poszczególnych stref. Należy jednak
zauważyć, żc podkrcślaj'lc odrębność gospodarczą Żmudzi nietrafnie uznała, że w XVI w. specyficzną
cech,! temtejszej hodowli było znacznie liczniejsze pogłowie wołów niż koni (s. 41-45). Rejestry
dochodów hospodarskich z włości żmudzkich z lat 1537-1538, na których się oparła, wymieniają
konie w posiadaniu włościan tylko w tych wypadkach. gdy liczby tych zwierząt nie można było
przeliczyć na pełną liczbę soch wołowych 1~. Odstępstwa od tej reguły były niezmiernie rzadkie, co
wskazuje na ich przypadkowy charakter 19 Autorka przyjmując, że w rejestrach miano "socha
wołowa" oznacza z.awsze parę wołów, 7.naeznie zawyżyła liczbę tych zwierząt. W istocie relacje
liczbowe mi~dzy pogłowiem wołów a koni były na Żmudzi w XVI wieku zapewne podobne, jak na
innych tcrenach Wielkiego Ksi\=stwa, na co wskazują m. in. dane inwentarza Cytowian z 1555 roku 20.
W wiciu micjscach pracy Autorka z uwagą docieka, w jakiej mierze gospodarka hodowlana na
Litwie korzystala /. obcych wwrów, w jakiej zaś z rodzimych doświadczeJl. Dostrzega, że różne
innowacje w dziedzinie hodowli trafiły na Litwę z Zachodu i z ziem łotewskich 21. Zdaje się

IKKonie

(sochy k(\llskic)

przeliczano

w rejestrach

na sochy

wołowe

w stosunku

2: I. Stąd

np. przy włościaninie

posiadającym

'auk

i tfZ.y konie zapisy'wanu dwie sochy wołowe i jednego konia itp. Oryginały
rejestrów
znajdują
sir; w Bibliotece
Akademii
Rcpuhliki Litewskiej. H2
[24.
1'1
Rcjc:-:tr'l. ].o;lX roku odnotowuje
konie prz)' ponad \OSO gospodarzach,
lecz tylko przy kilku wymienia więcej niż jednego

konia.

PoJohnit:

sztuk~

tych '/wicrZ&lt;It.

parę

V.'Oh'Wi

rcjc:str z 15.17 roku

wymicniaJ'fc

konie.:: przy

pUIl:Jd

tysiącu

gospodarzy

tylko

przy

kilku

wymienia

więcej

niż jedną

10 Akry i:(/lIIrajfmyie
~Vilt'nsJ,;oju A"l"hi('(Jw~/i(';t' .••k(~iu Kommissijeju
dla razhora driewnich
aktm'\i (dalej cyt.: AWK), t. XIV,
Wilno l XX?, nr 2..'\. 12-17. W ('ytowianal:h
w ogólnej liczbie zwierząt roboczych
należących
do chtopów woły stanowiły 590/0 a konie
..lI%. W dohrach slnłowyd\
hiskupa
wileńskiego w 153lJ roku odpowiednio 57% i 43%. zob. J. Ochmański,
PowsiUllie i rozwój
lalx/imdium
hiskul' ...•
'h'O \\'i!l'Ib/"ieao
(IJR7-1550), Poznań 196). s. 132.
.!I
Pr/.yv.k nauania winny pclniej llwzględnia( przenikanie na Lilwę innowacji (organizacyjnych. technicznych itp.)
w dzieuzinie
h()uow1i I I.iem polskich.
Prawdoplldohny wydaje się np. wplyw na ewolucjI; litewskiego budownictwa
gospodarczego
wZ\)fÓW podl'lskich.
co wyra/nic
sugeruje instrukcja
J. Łaszkowskiego
dla włości korszowskiej
z 1562 roku, zoh.: A WK, L XXV, Wilno
I X9X. s. 92.

�288
natomiast prawic nie uwzględniać możliwości oddziaływania na gospodark" hodowlaną ziem
litewskich wpływów z sąsiedniej Białorusi.
Za bardzo konstruktywny element badali R. MerkieOl~ uważam konsekwentne stosowanie
rozróżnienia między hodowlą dworską (elitarną) a prowadzon&lt;t przez włościan, przy jednoczesnym, stalym dostrzeganiu jego umowności. Autorka często podkreśla ścisłe związki w dziedzinie
hodowli między dworem a wsią. Nieraz można tu mówić nawct o swoistcj symbiozie. Tak np.
dworskie zwierzęta robocze często zasilały - w formie załogi - chłopski inwentarz żywy. Warto
też przypomnieć, iż w ramach powinności na rzecz dworu chłopi zobowiązani byli nieraz trzymać w swych zagrodach pańskie konie "putne", tuczyć woły i wieprze 22 Tego rodzaju kooperacja między dworem a wsią ułatwiała rozpowszechnianie si.,: umiej.,:tności hodowlanych. Nie
ulega wątpliwości akcentowany w pracy fakt, że dwory zwykle przodowały w modernizacji
hodowli, stanowiąc pod tym wzgl.,:dem wzór dla włościan. Można jednak przypuszczać, że
z drugiej strony dwór nieraz wprowadzał innowacje w swej gospodarce hodowlanej korzystając
z doświadczeń wsi.
Do zagadnień wymagających dalszej dyskusji należy kwestia granic chronologicznych
w dziejach hodowli na Litwie. Autorka na ogół nie wytycza ich dość wyraźnie. Zdaje się
wyodrębniać cały wiek XVII i pierwszą połowę XVllł stulecia jako okrcs regresu w gospodarce
hodowlanej; w kaźdym razie podkrcśla spadek pogłowia zwierząt roboczych jUl. w pierwszej
połowie XVIl wieku.
Z lektury pracy moźna wnioskować, że jakościowe przcmiany w dzicdzinic hodowli do końca
XVIII wieku nic były zbyt głębokie. Czytamy np., iż wyrób i sposób konserwacji produktów
mleczarskich w ciągu XVI-XVIII wieku niewiele się zmieniły (s. 107), co wzbudza zastrzeżenia
w zestawieniu z innymi uwagami zawartymi w rozprawic23
Zastrzec muszę, że generalnie skłaniam się do przyjęcia tezy o dużej sile tendencji konserwatywnych zarówno w hodowli, jak i w całej gospodarcc rolncj dawnej Litwy. Przykładem
oddziaływania tych tendcncji (wspomnianych też w pracy, s. I i), mo7.c być długotrwałc utrzymywanie się na Żmudzi zwyczaju zaprzęgania wołów do jarzma za rogi. Ta praktyka, wzbudzająca
zdziwienie już XVI-wiecznych obserwatorów stosunków żmudzkich, a za jawny anachronizm
uchodząca w XVIII wieku utrzymująca się jeszcze w XIX stulcciu 24 Tcn przyklad zastanawiający
jest szczególnie z tcj racji, iż pochodzi z tcrcnu Żmudzi, która pod względcm gospodarczym była
przodującym regioncm Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Rozprawa R. Merkiene oparta jest na obszernej i różnorodnej podstawie materiałowej.
Znaczną jej cz.,:ść stanowią źródła r.,:kopiśmienne, wyszukane przez Autork.,: w archiwach Wilna,
Kowna i Petersburga. Dostrzec można wprawdzie pewne braki w wykorzystaniu literatury
przedmiotu i publikacji źródłowych, ale nic zaważyły one istotnie na ostatecznych wynikach
pracy25 Autorka wydobyła ze źródeł obfity materiał statystyczny, starannie go opracowała
i przedstawiła w postaci 33 tabel. Odnosi się do niego z godnym podkreślenia krytycyzmem; tak
np. podkreśla, iż zaczerpnięte z XVI-XVIII-wiecznych źródeł dane o liczbie inwentarza żywego
w gospodarstwach
chłopskich są z reguły zaniżone. Bacząc na względną wartość informacji
źródłowych poddaje je wnikliwej analizie i ostroźnie formułuje wnioski.
22

Tuczenie

wieprzy

dworskich

bylo częstym

obowiąJ'.kiem

młynarzy_

O "karmieniu"

(••",.:ychowywaniu"')

wołów

pan'skich

zoo.: K. Jablonskis,
LielUrHki iod'fiai setlosios rasIlllil,1 kal/Joje, I dali.",: Tekstui, Kaunas
1941, s. 22,41. O hodowaniu
przez włościan
koni ,.pulnych" na potrzeby
dworu (i z pewnością te:i dla niego nal~i.ących}zob. np.: !starijm ArdJ}To.",. I. I: XVI amztllus Ueturos
iłil!('łHoriai, wyd. K. Jablonskis,
Kaunas
1934, nr 3, sZp. 22.
2j
p. z uwagą (s. \05-106) o stosunkowo
póżnym (w XVII wieku?) pojawieniu
się na Litwie tłul.:zck du masła (maślnic).
N Z Kroniki Sarmacyi
Europejskiej
Alexandra
Gwaynina:
t~'f1roflY ... , wyd. K. J. Turowski, Kraków
IK60, s. 214; ir6d/a
do
d::it!j{}\\' powstaniu
chlopów szawelskich
w 1769 rok!" wyd. W. Kula i 1. Leskiewio.owa,
.,Teki Archiwalne".
t. 5. Warsl.(Iwa 1957; M.
G[adon].

Opisanie

1958;
Ro:v.'ój

t.

powiatu

re/szewskiego

... , Wilno

1846,

s. 101.

dla dóbr maynal'kil'il
i sz/achl'ckidJ
Wrocław 1963. Z prac poruszających
zagadnienia
hodowli
na Lilwic pominięla
została
{}ospodarki
Io/w(lf("ztlej
tul Linde;
Bia/urus;
do polowy
X V I "';l'ku, Poznań
1965.

2:- Zwraca
II,

uwagę

pominięcie

Instrukcji

gospodarczych

OZ

X V II·X

I X wit'ku.

m.in. Ttlzprawa

t. I. Wrocław

S. Kasperczaka.

�289
O szerokości
Jej rozprawy.
zarówno
paru
l.

horyl.ontów

Dzi~ki

oświetlić

stuleci

dawna

-

niekiedy

prawic

badaniom

aż po dzień

dyskusji

prl.ez badacf.Y

tów pochodzenia

w literaturze

mimo

swego

świadczy

szerokich

już sam zakres

granic

hodowli,

zdołała

jak i przedstawić

dzisiejszy.

W swej pracy

naukowej,

podjęła

istotnego

w ciągu

zagadnień

i takie,

(np. kwestia

Autorka

ich rozwój

obok

również

znaczenia

chronologiczny

czasowych

b~dących

które

były dotąd

przetwórstwa

produk-

zwierl.~cego).

R. Merkienć

zastosowała

ukazuje

hodowl~

roślinną.

Z drugicj,

litewskiej

R. Merkienć

swym

genez~ wielu ;rjawisk w dziedzinie

puedmiolem

niedoceniane

badawczych

zakreśleniu

nowoczesną,

w powi'!Zaniu

kultury

dając

pierwsl.ellstwo

materialnej.

interdyscyplinarną

z innymi

działami

spojrzeniu

Rozprawa

metod~

gospodarki,
etnografa,

jest swoistą

badań.

a zwłaszcza

przedstawia

wyprawą

tropami

Z jednej

rolniczą

strony

produkcją

ją w kontekście
tej kultury

dziejów

ku jej odległym

żródłom.
Swego

rodzaju

oś wytyczającą

kierunek

badań

się doświadczcli

z dziedziny

życia gospodarczego.

eksponowancgo

przesadnie

miejsca

perspektywy
wyniki

badawcze

swych

przenikania

szczcgółowych

badali.
wywoła

jcst

Oczekiwać

się naukowo
widzi

do

przedstawia

należy,
dyskusj~,

rozpowszechniania
centralnego,

pożyteczne,

wniosków.

przemiany

tej

pory

opracowaniem

je w nowym

że wśród

badaczy

dziejów

na którą

w pełni

zasługuje.

Opowidannia

W popularno-naukowej
wydarzenia

niem z 1933 roku.
szych pisarzy

Adrian

historyczne

silny

oświetleniu

jako

poświ~eona

wpływ
została

rok u i kolicl.ąc

dziejów

hodowli
kierunki

i kultury

Zdaniem

historii

wyłącznic

Tatarzy

z procesem

Ukrainy,

nie i politycznie
budowuje

bardzo

t.

i Turcy.

LXXVI

Proces

rozwoju

które

p,\I1stw,
bogatym

takich

jak

Polska

bardzo

materiały

zarówno

interesujący

kozactwa",

sposób.

i rysunki

który

kozactwa

i Rosja.

historycznym

zaporoskim
ramach,

dają

miał i ma

Tymi

działania
jako

pojawieniem
swoją

wojskowe

ugrupowanie

jako

równoległy

aktywnej

się nowych
koncepcję

które
narodu

byli na początku

czynnik

i folklorystycznym.

od 1483

z genezą

został

jako

niżowym,

czynników,

najeźdźcami

przedstawiony

a kozactwo
Całą

kozackim
poczynając

tego wydarzenia

powstała

najeźdźcom.

zaktywizowane

materiałem

Jawornickiego.
zawierają

pieśni, fotografie

i wyjaśnienie

i powiązanie

ukraińskiej

wstało

wojsku

w szerokich

Sicz Zaporoska

świadomości

historyczne
jest wznowie-

Ukraińców.

wskazanie

przeciwko

w b&lt;lrdzo

się "mitu

o sławnym

Sicz Zaporoska

walczącej

wykształcenia

o niezależność

było

jego

bogate

Kiew

z najpopularniej-

Dimitria

Prace

ludowe

ksztaltowania

Siczy Zaporoskiej

A. Kaszczcnki

ukrailiskiej,

życic kozackie

która

był jednym

w nich

i etnograficznych:

Opowiadania

że w 1483 roku powstała

ukraińskiego.

Lud

Kaszcl.enki
głównie

Wykorzystywał

procesu

czasie

Weselka,

naj słynniejsze

akademika

ludowej

Jurkiewicz

nyzowe,

Kaszczenki,

nie drukowano.

i życic polityczne

na kultur.;:

omawiającej
Adriana

w swoim

odzwierciedlające

na rok u 1828. Celem

wolnej ludności

19

kozactwa.

rezultat

i wytycza

gospodarczych

zaporoz'ke

tak jak prace

A. Kaszczenki

przcśledzenia

Adriana

worota",

Kaszczenko

folklorystycznych

możliwość

wijs'ko

autorstwa

były I..nane prawic

j&lt;lk i etnograficzne,

Ksi"żka

sprawiły,

Feoranowicz

z ż.ycia

Duży zbiór m&lt;lterialów
enografom

si~ praca

do ostatnich

eiek&lt;Jwe spostrzeżenia

pro sławne

pl. "Zołoti

pojawiła

i jego utwory

Od l&lt;lt trzydziestych

bardzo

serii

na Ukrainie,

nowe

Uogólniając

w hodowli

Jan

Adrian K a s ze z e /I ko,
1992, ss. 271. il.

choć nie

odsłaniając

doświadczeń.

najpcłniejszym

Litwie,

kwestia

generalizujących

Autorka

wspomnianych

na

ożywioml

okazało

stanowi

temu zagadnieniu

na sformułowanie

spostrzeżeń

rozprawa

gospodarczych

dalszych
Litwy

i pozwalając

si~ i kumulowania

Recenzowana
zwierz,!t

w pracy,

Autorki

Nadanie

silnych

walki
militar-

Kaszczenko
Autor

uważa;

podże

�290
wraz

z rozwiązaniem

o wolność

niżowego

Ukrainy,

która

Pracę swoją autor
procesie.

zaczyna

Wywodząc

próbuje

wojska

uzasadnić

swój

narodu

tezę wyodn;bnienia
grup

etnicznych.

także

codzienne

również

swoich

kozacką

własnych

ułatwia

czytelnikowi

W następnym
ukraińskich

autor

sprawczą
kiego.

Bardzo

jednak

Tureckim,

powstawania

itp.

rejestrowy,
wypiszczyk,
itp.
Kolejne rozdziały pracy poświęca
poroskiego

w latach

rycznym

bardzo

uroczystość
tyczne

1681-1709

wyraziście

złożenia

tradycji

kozackiego
Autor

odmienny

życia

wydarzeń

próby

folklorystycznym
je na podstawie

roli

kozactwa

w czasach
chłopskich

w życiu kozactwa,
zaporoscy

rolę w ruchu

analizy
grup

terminologię

na Zaporożu.

w powstaniach

Kozacy

różnych

środowis-

się odrębnych

Wprowadzając

poświęca

byli

takich jak
główną

Bohdana

kozactwa

jako

kozackich,

zbiorowości.

takich

jak:

i przywileje

w latach

Na szcrokim

1710-1734.

hajdamactwa.

Interesuj'!co
dostrzegając

opisuje

sił,!

Chmielnic-

walec o niezalcżność

rosyjskiemu,

kozak

wojska

za-

tle histo-

A. Kaszezcnko

w nicj ccchy charakterys-

dzieli

kozactwa

Bogata

ikonografia

A. Kaszczence

i upadek

zresztą

cie po

materiały

niżowego

Zaistniała

w pracy
przez

kiedy

bowiem

Ukraina

nowego

z nadzwyczaj

rekonstrukcji

wykorzystane
teraz,

daj" dobrc
uznając,

Rok 1828 postrzega

i powstanie

w połączeniu

dopuszczalny

Kaszczenki

na 7 okresów

kozactwa

i życia kozackiego.

nowe możliwości

źródeł,

tle historycznym,

mo7.1iwości rekonstrkcji

okresic.

rozwój

typ wydarzeń

A. Kaszczenko
pisze o dzicjach kozactwa
w ramach
ich broń,
konie a takżc wiadomości
o dawnych

ujęte na szerokim

w tym

zaporoskiego

kiem.

fenomen
państwu

i ostatnim
rozdziale
Wygląd
Kozaków,

i przywilejach,

zwyczajach

A.

wierności

z warunkami

formowanie
historyczny

powa7.ną

A. Kaszezenko

kozackiej.

W przedostatnim
państwa
rosyjskiego.
życia

przedstawił

hołdu

w tym

rekonstruuj,!c

i innych

kozactwa

i roli kozactwa

materiał

Kaszczenki

A. Kaszczenko

i upadkowi

powiązan,!

Kozaków

i określenia

walki

w Siczy,

uwagi

i odegrali

zbrojnej

Kijowskiej

ówczesnego

w tym rozdziale

przydomki

Rusi

na udział

odnotować
Zdaniem

dokonano

typowe

dużo

uwagi

Rady Perejasławskiej

interesująco

przedstawiono

wiele

ukraińskiego

etnograficznych.

i zrozumienie

tradycje

folklorze.

spowodowały

Uzupełniając

A. Kaszczenko

nic zapomina

z Imperium

które

i materiałów

Skierowawszy

narodu

życic kozackie

poznanie

rozdziale

ł Rzeczypospolitej.
walka

spostrzeżell

istnieć

z czasów

ukraillskiego

komunikacji,

autor

pokazać

genezy

się narodu

i możliwościami

przestały

w ukraillskim

ukraińskiego

wschodniosłowiańskich
próbuje

ślad

od wyjaśnienia

początki

ka geograficznego

zaporoskiego

pozostawiła

kozactwa

popularno-naukowej,
Warto

uzyskała

konieczność

państwa

interesuj,!cym

życia kozactwa.

autora.

że w każdym

jako datę, która

który

nicpodległy

odmiennego

spojrzenia

z folkłoru

pracy.jest

jednak

podkreślić,

uniemożliwia

państowy,
na

sięgnię-

wydanie
nic jcst

historię

daly

brak wskazania

że powtórnc

byt

istniał
na kres

rosyjskiego.

materiałem

Słabością

okresie

wskazuje

Ukrainy

pracy

przypadi narodu

ukraińskiego.

WladyslalV

r.

na01CJl'tTj,

A.

Aromunów

z Aminciu,

Cdl1li,ti Armdne$ti
Metsovo),

di-Aminciu.

TomKo I nohrtajlol,

BACąlKIl r(!~l'()/j()ta
t. I, EKliom;lś

rr.polJ.

TO/)

Bielecki

Mn(Jó/JoIJ (pidlli

A9TJvU 1988, ss. 158.

r. A. nablCJl'tT], Ciinti,ti Fiirserotesti.
T(!ay()/iliw Ipapallplwrwv
- Ap/II1VIW/I}Jixw1' (Pidni
Faraerolów
- Arwanitowolochów),
ToniKoI nO).,r/(JjlOI, t. 2, E'tUlplllŚ ApCJlllUV1KOU(BAaX1Kou)
nOA1'tlallotJ,
Do

rąk

opracowane
Tom

A9TJva

1991, ss. 166.

naszych

trafiły

przez Georgiu

pierwszy

zawiera

ostatnio
Padioti,

przede

dwa
opatrzone

wszystkim

zbiory

pieśni

przezell
przykłady

Aromunów

komentarzem,
folkloru

grupy

z Półwyspu

Bałkańskiego,

słowniczkiem

i fotografiami.

Aromunów

z położonego

�291
w górach Pindos miasteczka Metsowo (arom. Aminciu), drugi zaś to wybór tekstów folklorystycznych mikroetnosu Farserotów, zwanych również Aromunami albańskimi (gr. Ap~aVtW~Aaxot).
Obie publikacje zasługują na szczególną uwagę ze względu na swoje nowatorstwo i wyjątkową
szczupłość dotychczasowych informacji o etnicznej grupie Aromunów, ich historii i kulturze. Mogą
one stanowić istotny przyczynek do badań w zakresie etnografii, etnolingwistyki, etnomuzykologii,
folklorystyki, studiów nad mniejszościami etnicznymi (tzw. minority studies), oraz szeroko
rozumianej ba/kanistyk i.
Autor opracowall zaopatrzyl je w wyczerpujące przedmowy w językach greckim, aromuńskim
i francuskim. Zawierają one podstawowe informacje o Aromunaeh, ich historii, pochodzeniu,
rozmieszczeniu, języku, muzyce, folklorze i tradycjach z nim związanych. W tekstach widać
doskonale emocjonalne zaangażowanie autora - Aromuna pragnącego ocalić od zapomnienia
fragment tożsamości własnego ludu. Opinie autora dotyczące pochodzenia i historii Aromunów
nie są wolne od subiektywizmu, tak właściwego przedstawicielom małych grup etnicznych
stojących na krawędzi zagłady kulturowej, dla których pamięć o wielkich momentach własnej
historii i niegdysiejszej świetności stanowi ostatni często bastion świadomości etnicznej odrębności.
Aromuni, zwani po polsku również Wołoehami, są jedną z wielu grup etnicznych zamieszkujących Półwysep Bałkański, przede wszystkim Grecję (góry Pindos, Gramos, Epir, Tesali\
i Meglen), południowo-wschodnią
Albanię, południową Macedonię, południowo-zachodnią
Bułgarię, oraz jako emigranci (czy też repatrianci) - Rumunię. Liczebność Aromunów (użytkowników języka aromuńskiego) szacuje się obecnie od 50 tysięcy (Winnifrith, 1987, s. 7), 100 tysięcy
(Gunnemark,
1991), 110 tysięcy (Rikman, 1988), do ponad 350 tysięcy (Mańczak, 1988).
W recenzowanych pracach Padioti'ego brak danych liczbowych dotyczących ludności aromuńskiej. Dyskusyjna jest również kwestia statusu i przynależności genetycznej etnofakru (bądż
etnolektów) używanych przez poszczególne grupy Aromunów. Aromuński klasyfikowany bywa
jako odrębny język (Gunnemark, 1991). Padioti nazywa język Aromunów dialektem proto-rumuńskim, wywodzącym się z łaciny ludowej, ze znacznymi wpływami z języka illiryjskiego
(który dał początek współczesnemu albańskiemu). Inne żródła jako ojczysty dla Aromunów podają
macedorumuński dialekt języka rumuńskiego (Rikman, 1988; Majewicz, 1989). Mańczak (1988)
oprócz tego ostatniego podaje również meglenorumuński, jako dialekt rumuńskiego używany
przez Wołochów w okolicach Salonik (z kilkunastoma tysiącami użytkowników). W innych
opracowaniach megleński wymieniany jest jako jeden z dialektów aromuńskiego (Winnifrith, 1988,
s. 22). Prawic wszyscy Aromuni są dwu- lub trójjęzyczni, posługując się prócz własnego etnolektu
również greckim w Grecji, albańskim w Albanii, rumuńskim w Rumunii, czy macedońskim
i serbochorwackim w Macedonii.
W zakłopotanie wprawiać może również wielość etnonimów nadawanych ludności aromuńskiej. Najczęściej jako synonimy stosowane są nazwy Aromunów i Wołochów (ang. Aromoulles,
Vlachs; franc. Aroumaines, Valaques), czasem również Kucowołochów. Rikman (1988) wymienia
następujące etnonimy: MaKCÓOllcKlte pyMblHbl, lJUlllJapbl, KYlJoeAaxu, tjjapUlepombl. We wstępie do
drugiej z recenzowanych prac Padioti wyjaśnia, że nazwa Farseroci (arom..fiir:ferol) obejmuje tylko
jedną z grup Aromunów zamieszkujących Półwysep Bałkański, zwaną inaczej Arvanilo- Vlahi
(albańscy Wołosi), Caraguni (zhellenizowani); Albańczycy zaś zwą ich Ramani (Rzymianie) lub
Ciobani (alb. "pasterz, owczarz").
Literatura dotycząca Aromunów i ich języków, choć stosunkowo bogata, ciągle nie znana jest
szerszym kręgom badaczy. Wśród opracowań historycznych na największą uwagę zasługują
opracowania Weiganda z 1888 oraz Winnifritha z 1987 roku.
W recenzowanych pracach autor traktuje historię tylko jako tło powstawania bogatego
folkloru Aromunów. Dość szczegółowo omawia jednak historię i etymologię ludową wyjaśniającą
pochodzenie i nazwę tego etnosu. Jak już jednak wspomniano, szczególnej wartości nabierają
omawiane prace przede wszystkim ze względu na zawarty materiał językowy i folklorystyczny. Oba
tomy zaopatrzone są na wstępie w szczegółowe omówienie zastosowanego zapisu ortograficznego.

�292
Ponadto tom pierwszy zawiera obejmujący około 1300 hasel słowniczek aromuńsko-grecki.
szczególnie przydatny przy analizie tekstów. Jego wartość podnosi brak ogólnodostltpnego
słownika i gramatyki aromuńskiej.
Główny trzon tomów stanowią teksty pieśni aromuńskich wykonywanych przy rozmaitych
okazjach. Tom pierwszy zawiera następujące gatunki pieśni: bożonarodzeniowo-noworoczne
(gr.
Y.UAUVTU, arom. kolinde),
kołysanki, wielkanocnc, heroiczne i historyczne, weselno-zaręczynowe.
miłosne, pieśni śpiewanc "na obczyźnie", satyryczne dwuwicrsze epigramatyczne, picśni pasterskie.
góralskie, żałobne oraz opis obrzędów pogrzebowych i żałobnych. Znakomita wiltkszość tekstów
w tym tomie wyposażona jest w tłumaczenia na język grecki. Tom drugi, niestety, jest wyłącznie
jednojęzyczny. Brak już tłumaczeń pieśni; zaopatrzone są one jednak w krótkie uwagi słownikowe
i merytoryczne po grecku, umieszczonc po każdym z utworów. Tom ten zawiera pieśni: dzieciltce.
miłosne, wojenne, wędrowne, żałobne oraz liryczne. Istotną wadą obu tomów jest brak zapisu
nutowego zamieszczonych picśni; dla badań etnomuzykologicznych jednak wielce pomocny może
okazać się komentarz muzykologiczny zamieszczony przez autora we wstr;pie do tomu drugiego.
Istotną wartość poznawczą mają również zamieszczone fotografie (około 30), przede wszystkim osób, o charakterze etnograJicznym i w kilku wypadkach archiwalnym.
Publikacja obu zbiorów ma niewątpliwie charakter apclu o przestrzeganie praw mnicjszości
etnicznych w Grccji. Świadczy o tym opublikowany jako aneks do drugiego tomu fragment
"Resolution sur les langues et cultures des minorites regionales et elhniques de la Communaute
europeenne" w j9zykach francuskim i greckim. Charakter ten poświadczony jest również we
wstępach do obu tomów, gdzie mowa o nieocenionej roli, jaką odegrały niegreckie grupy etniczne
w kształtowaniu współczesncj kultury i historii politycznej państwa greckiego, a o której to mli tak
cZltsto zapominają Grecy i ich władze 1.
TiJll1aSZ Wichakiewie

Publikacje

Koła Zainteresowań

Kulturą

Ormian (3).

Koło Zainteresowań Kulturą Ormian (KZKO) przy warszawskim oddziale PTL już od lat
dziesięciu prowadzi godną najwyższej pochwały działalność wydawniczą. Pisałem już o niej
w poprzednich dwóch tomach "Ludu", piszę też w niniejszym, gdyż działalność ta nie ustaje.
W roku 1991 i 1992, a więc w okresic, gdy prezesem KZKO pozostawała Małgorzata
Axentowicz-Sokołowska, a jego opiekunem z ramienia PTL Leon Ter-Oganian, ukazało się znów
kilka publikacji poświęconych Armenii i Ormianom. Te skromnie wydane i o niskim nakładzie
broszury i książki są pilnie poszukiwane przez coraz liczniejszych w naszym kraju armenofilów.
Najpierw chciałbym zwrócić uwagę na książkę Aleksandra Chećki, Armenia na w/a.me oczy.
Jest to reportaż ukazujący Armenię i jej mieszkańców po trz9sieniu ziemi, które następilo 7 grudnia
1988 roku. Daje on nam okazjr; poznania Ormian podczas kolcjnej w ich dziejach tragedii.
Jeszcze smutniejszych faktów z ich historii dotyczy mikropowicść Bohdana G9barskiego.
Morituri. Opowie.\:(' 01915 r. Jej podtytul tłumaczy wszystko, w roku 1915 rozpocz9ły Si9 bowiem
w Turcji masowe mordy na ludności ormiańskiej, w efekcic których według najostrożniejszych
szacunków zginęło półtora miliona ludzi. G9barski, wybitny znawca spraw ormialiskich, nie
ogranicza się do samego przedstawienia wydarzeń, które mogły zaistnieć w owym 1915 rok u, stara
się także wniknąć gł9boko w psychikę swych bohaterów, ukazać najskrytsze motywy ich działania.
l
Publikacje cytowane: E. V. Gunnemark, Arumallian. w: Cowllrics, peoples mill their lall~u'ą.J('.'i.Thl' y"lJlinnuistic !wr:dnook.
Geolingua, Gothcnhurg 1991; A. F. Majewicz, Jfzyki j:wiutu i ich klusyflkmwmie.
PWN, Warszawa 19X9: W. M ariC7.ak. J'j~.rJ.:
rumuński, w: Jrzyki indoeuropejskie, pod red. L. Bednarczuka. I. 2, PWN, Warszawa
19XX: E. A. Rikman.
Awmun)'. w: Nmody mira.
!storiko-elrwgrajiczeskij sprawoanik, pod red. lu. \V. HromJeja, SowieIskaja Enciklopedija. Moskwa 19XX: G. \Veigcwd Die
Aromlmcn, 1. 1-2, Leip7.ig 1888: T. J. \Vinnifrith. The Vlach'i: The Hislory of a Uli/kan P('(}pk. DucbVt)Tth.
I.ondon
1987.

�293
Proza Gęharskiego to nie jedyny przykład zainteresowania literatury polskiej Ormianami.
O innych czytamy w jednym ze szkiców zamieszczonych w Rozmaitościach
polsko-ormiwiskich
Zbigniewa Kościowa. W tym zbiórku przeczytać można poza tym o dwóch polskich kompozytorach ormiańskiego pochodzenia: Józefie Nikorowiczu i Karolu Mikulim, a także o znanym
fotografiku Stanisławie Hoberze.
Zbigniew Kościów, autor niejednokrotnie już wydawany przez warszawskie KZKO, przyczynil si.,: nadto do wydania Zapi8kliw podróżnych Symeona Lehaey (Szymona z Polski). Ówże
Symeon żył na pr/.ełomie wieku XVI i XVII w Polsce, aczkolwiek młodość spędził na
pielgrzymkach do miejsc świętych. Osiadłszy wreszcie we Lwowie jął spisywać swoje wspomnienia
z podróży po krajach śródziemnomorskich
i po Bliskim Wschodzie. Kościów wybral i spolszczył
tylko pewne fragmenty dzieła Symeona, które dotyczą Ormian. Otrzymaliśmy bardzo ciekawe
przyczynki etnograficzne, dotąd nieznane w Polsce, choć w kraju tym napisane.
W ostatniej kolejności omówię Słownik pisarzy radzieckiej Armenii, napisany przez Artdrzeja
Pisowicza. Zawiera on biogramy około 100 pisarzy i krytyków literackich, którzy tworzyli
w Związku Radzieckim. Książka ta bardzo rozszerza naszą wiedzę o malo znanej literaturze
ormiańskiej (także dzięki l'o8/owiu Jerzego Szokalskiego). Zachwyca w niej ogromna erudycja
autora, wybitnego wszak armenisty z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Czytając zamieszczone
w Słowniku .. życiorysy pisarzy, i:ałuje się, że tak mało jest polskich przekładów z literatury
ormiai1skicj. Być może ukażą się one kiedyś jako kolejne publikacje warszawskiego KZKO.
Grzegorz

Pe/czyński

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
