<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="9876" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/9876?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T10:15:44+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="9854">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/dba67b268b0a60310de2ddc7cdf982cb.pdf</src>
      <authentication>9cd3d47b402fb172ad370081a6543e7c</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117542">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3577</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="47">
          <name>Rights</name>
          <description>Information about rights held in and over the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117543">
              <text>Licencja PIA</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117544">
              <text>1993</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117545">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3354</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117546">
              <text>O problemie litewskiego stereotypu / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117547">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4, s.25-27</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117548">
              <text>Venclova, Tomas</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117549">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117550">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117551">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117552">
              <text>O problemie stereotypu litewskiego*
Tomas Venclova
W r o k u 1947, w obozie dipisowskim, m ł o d y filozof Juozas
Girnius n a p i s a ł esej Problem litewskiego charakteru, k t ó r y
został opublikowany w j e d n y m z efemerycznych litewskich
wydawnictw na terenie Zachodnich Niemiec. M o g ł o b y się
zdawać, że ten tekst, jak wiele t e k s t ó w tej epoki, jest skazany
na zapomnienie. Niemniej po latach, przedrukowany w lite­
wskiej prasie podziemne . z d o b y ł p o n o w n ą p o p u l a r n o ś ć .
W roku 1991 umieszczono go w g ł ó w n y m litewskim czasoniśmie literackim jako klasyczny w y k ł a d d o k t r y n y narodo­
wej D l a d o ś ć szerokich k r ę g ó w litewskiej opinii publicznej
dv kurs Girniusa jest obecnie dyskursem niejako oficjalnym
Myślenie i m ó w i e n i e odmienne uchodzi za brak miłości do
nir7V7nv A wiec warto zacząć od teeo eseiu n r ó b u i a c
wytłumaczyć jak L i t w i n postrzega i rozumie siebie samego
E w
S
razie
powinien o
^
wielu (Cli OL' m o ż e i nie w s z y s t k i c h
Tekst Girniusa zrodził się z miłości i trwogi. Był pisany
w latach, kiedy n a r ó d litewski, wdeptany w bioto przez dwa
mocarstwa totalitarne, zosta! pozbawiony nie tylko wolności
i niepodległości, ale - prawie że - i nadziei. N a Litwie był
uwikłany w niesamowicie u p a r t ą i wyniszczającą wojnę
partyzancką. N a Zachodzie, gdzie znalazła się przeważająca
cześć elit politycznych i kulturalnych, stal wobec perspek­
tywy em.gracyjnego getta . postępującej utraty władnej
odrębności Myśl m ł o d e g o filozofa który w k r ó t c e zosta
czołowym ideologiem litewskiej emigracji mtala z a r a d z i ć tej
beznadziei i r o z p a d ó w , . Było to wyznanie wiary w n a r ó d
niszczony lecz stawiaiacy onór i dlatego z a s ł u e u i e na
szacunek P o w i e d z i a ł b y m nawet że było prorocze - jak były
prorocze' w pewnym stopniu utwory dziewietnastowiec/nych p o l s k i c h ^ e s j a m s t ó w Niemniej
tekst G i m i u T a ^ S
n e i a D ^ i i w t a

rSyiskch i Ó o T S
znacznie m n S u S S o n y c h ^ h
2 a d o w S ^ 7
oczywiście S
m
S
E
notskich Fs^G^rniu,,'

wTróżńTa s ' i e " i S n T t wSh^nnvr-b n i , tv ko hr.kiern
a?tokryTvki
£
lakakolwlk J ^ A W S T K ^ Z
S
S
J
l
¡1
P

f a k t y - S ż , tym g o r a j d l a ffktów
stereotypów,
A więc według jedenastowiecznego kronikarza A d a m a
z Bremenu, L i t w i n i to homines humanissimi. (Co prawda,
Adam z Bremenu pisał nie o Litwinach, k t ó r z y wtedy na ogół
jeszcze nie w y s t ę p o w a l i w ź r ó d ł a c h , lecz o m i e s z k a ń c a c h
dawnych Prus; ale co za różnica?) L i t w i n w y r ó ż n a się
wrodzoną d o b r o c i ą serca, brakiem obojętności i nienawiści,
miłością do człowieka k t ó r ą ceni wyżej od ambicji politycz­
nych, interesu gospodarczego prawdy naukowej p i ę k n a
estetycznego i nawet d ą ż e ń religijnych Dwudziestowieczny
U t w i n p r z e c h o w a ł te cechy w nienaruszonym stanie Wieś
newska jest jedną wielką rodzina gdzie wszyscy są b r a ć m ,
Utylitaryzm i wyrachowanie s k ą p s t w o i nawet z w y k ł a
oszczędność są tu z a s t ą p i o n e przez tradycję pomocy wzajem¬
* Teksty T. Venclovy i Cz. Okińczyca zostały wygłoszone na sesji
Porody i Stereotypy zorganizowanej przez Krakowskie Centrum
Kultury, dniach 23-29 czerwca 1993 r.
w

nej znajdującej wyraz w słowie talku n i e p r z e t ł u m a c z a l n y m
na ż a d e n język (tu dodam, że w b i a ł o r u s k i m jest s ł o w o tołoka
- ale na to odpowiedziano by m i , że z o s t a ł o p o ż y c z o n e
z litewskiego wraz z obyczajem).
Jak przystało filozofowi. Girnius dba o tolerancyjność
i o b i e k t y w n o ś ć w stosunku do s ą s i a d ó w L i t w y , włącznie
z Rosjanami i Niemcami. K a ż d y n a r ó d w e d ł u g niego ma
swoje wady, ale i swoje zalety. L i t w i n i jednak, osiedleni
w niebezpiecznej strefie, gdzie świat słowiański styka się ze
światem g e r m a ń s k i m , reprezentują złoty ś r o d e k : są po­
zbawieni wad s ą s i a d ó w i nie m a j ą nic o p r ó c z zalet. Rosjanin
lubi nie tyle człowieka, ile kolektyw, l u d z k o ś ć ; k o n k r e t n y m
człowiekiem, w t y m s o b ą , c z ę s t o ' p o g a r d z a i nienawidzi go;
jest g o t ó w poświęcić człowieka dla domniemanego dobra
o g ó ł u , co oczywiście prowadzi do bolszewizmu - i co dla
Litwina jest nie do p o m y ś l e n i a . Niemiec jest karny i zdyscyp­
linowany, pracowity, ale pozbawiony serdeczności, butny
i chętnie wykonuje k a ż d y nakaz w ł a d z y doczesnej - co
prowadzi do nazizmu i jest także w s t r ę t n e powściągliwemu
L i t w i n o w i , k t ó r e g o dusza zawsze zbuntuje się przeciwko
nakazom nieludzkim. Polak odznacza się p y c h ą , perfidią
i skłonnością do anarchii; L i t w i n natomiast jest skromny nie
uprawia p o d s t ę p u i ma wrodzony p o c i ą g d o s o l i d a r n o ś c i .
A więc opozycja Girniusa jest zasadniczo prosta. Świat
słowiański - to chaotyczna m g ł a w i c a , k r ó l e s t w o entropii;
świat g e r m a ń s k i
to nieludzki p o r z ą d e k , k r ó l e s t w o auto­
matyzmu i martwoty; m a ł y świat bałtycki - to chyba jedyny
na kuli ziemskiej z a k ą t e k , gdzie p r z e c h o w a ł a się anima
naturaliter Christiana, w zasadzie nie zmieniona o d c z a s ó w
p o g a ń s k i c h aż do dzisiaj. Człowiek t u tworzy dobro, i wyłą­
cznie dobro, w ten sam s p o s ó b j a k jedwabnik wytwarza
jedwab.
Wprawdzie świat bałtycki też nie jest jednostajny. Łotysze,
według Girniusa, są na ogól bradziej oportuntstyczni od
Litwinów: z tego też p o w o d u byli s k ł o n n i k o l a b o r o w a ć
z bolszewikami i r ó w n i e ż z hitlerowcami, czego o Litwinach
powiedzieć nie m o ż n a . Są - albo raczej byli - jeszcze Żydzi.
O nich Girnius m ó w i tylko tyle, że dzięki wrodzonej
tolerancji litewskiej cieszyli się wszystkimi prawami w cza­
sach niepodległości międzywojennej - ale nie popisali się
lojalnością w okresie okupacji bolszewickiej. Niemniej trage­
dia, k t ó r a ich s p o t k a ł a , w y w o ł a ł a głębokie współczucie
L i t w i n ó w , nawet jeśli Żydzi nie zawsze zasługiwali na nie.
W związku z t y m dzieje L i t w y są wielką b o h a t e r s k ą
epopeją nigdy nie s k a l a n ą przez b r u t a l n o ś ć , o k r u c i e ń s t w o
czy u g o d o w o ś ć . L i t w i n i są narodem p o k o j o w o usposobio­
nym, nie znają k u l t u siły, ale są często zmuszani do wojny
przez d r a p i e ż n y c h s ą s i a d ó w ( k t ó r z y po prostu nie m o g ą
zezwolić na istnienie tej wyspy chrześcijańskiej p r a w o ś c i
p o ś r ó d swego zepsutego świata). Zawsze znajdują się w sta­
nie obrony koniecznej, i p o t r a f i ą czynić w t y m stanie cuda.
T o , że L i t w a stworzyła imperium w czasach średniowiecz­
nych, było wymuszone przez agresję k r z y ż a c k ą . Ż a d n y c h
korzyści w dziejach L i t w i n i nie odnosili. Jeżeli wygrywali, to
zasługiwali na to; jeżeli przegrywali, to wyłącznie dlatego, że
w o d r ó ż n i e n i u o d innych byli ofiarni i sprawiedliwi. Są po
prostu za dobrzy j a k na ten świat. Są w zasadzie świętymi
- t y m bardziej, że nie zdają sobie z tego sprawy.
Metafizycznym obrazem tej L i t w y , w e d ł u g Girniusa. są
dwa symbole wytworzone w głębokich p o k ł a d a c h jej ducha
- P o g o ń i Chrystus Frasobliwy, rycerz i cierpiętnik: rycerz

25

�ł a g o d z o n y przez cierpiętnika, cierpiętnik w y w y ż s z o n y przez
rycerza. D o d a m , że poza to przeciwstawienie historiozoficz­
na myśl litewska j a k o ś nie potrafi wyjść j u ż od k i l k u
dziesięcioleci. Notabene oba symbole nie są wyłącznie
litewskimi. P o g o ń jest u w a ż a n a za swoją t a k ż e przez Biało­
r u s i n ó w , a Chrystus Frasobliwy, znany na wszystkich tere­
nach dawnej Rzeczypospolitej, przyszedł do L i t w y z Polski
albo przez Polskę. A l e mniejsza o to.
Zbyt ł a t w o k r y t y k o w a ć esej Juozasa Girniusa. Myślenie
w n i m demonstrowane jest nie tylko apologetyczne a ż do
granicy śmieszności, lecz i g ł ę b o k o anachroniczne. W y w o d z i
się z m i t ó w d z i e w i ę t n a s t o w i e c z n y c h . Polacy niewątpliwie
r o z p o z n a j ą t u d u ż o ze swojej własnej narodowej m i t o l o g i i
(zresztą Mickiewicz przyczynił się do powstania s t e r e o t y p ó w
litewskich chyba więcej od innych). Wprawdzie Girnius
m ó w i , ż e charakter litewski opisany przez niego jest raczej
n o r m ą i d e a l n ą niż faktem, ale że nie przeczą tej normie ż a d n e
z n a c z ą c e dziejowe wydarzenia. Niestety d o ś w i a d c z e n i e his­
toryczne, zwłaszcza d o ś w i a d c z e n i e ostatnich pięćdziesięciu
lat, zadaje k ł a m t y m b u d u j ą c y m stereotypom: widzieliśmy
w tych latach tyle o b o j ę t n o ś c i i nienawiści, tyle b r u t a l n o ś c i
i u g o d o w o ś c i tyle chciwości małości i zawiści że ż a d e n
narcyzyzm narodowy przed t y m się nie ostoi Widzieliśmy
t a k ż e s o l i d a r n o ś ć , o f i a r n o ś ć i bohaterstwo, tak na L i t w i e , j a k
i w innych krajach
i m o ż e nawet więcej na Litwie, niż
w Daru innych krajach' ale chyba m o g l i ś m y z r o z u m i e ć że
c h o d ź , t u przede wszystkim o siłę i ś w i a d o m o ś ć jednostki
a nie o hipostazjowany duch narodowy.
Postawy bliskie postawom tu analizowanym, j a k m ó w i ­
łem, ostatnio z d o b y w a j ą r a n g ę prawie że oficjalnej filozofii
na L i t w i e - w k a ż d y m razie p o ś r ó d p u b l i c y s t ó w i myślicieli
d o s y ć licznych, hałaśliwych oraz s k ł o n n y c h s t a w i a ć znak
r ó w n a n i a p o m i ę d z y k u l t e m N a r o d u i anty komunizmem. Są
przyjmowane przez wielu, co z kolei w p ł y w a , oczywiście, na
i n t e l e k t u a l i s t ó w . Znany polityk Vagnorius powiedział nieda­
wno, że człowiek m o ż e się mylić, ale n a r ó d jest nieomylny.
A więc w p r ó ż n i postkomunistycznej - której nie znosi
natura ludzka - b o ż e k narodu z łatwością zastępuje b o ż k a
nieomylnej klasy i nieomylnej partii. Pielęgnuje się poczucie
nieustannego z a g r o ż e n i a L i t w y przez rozmaite ciemne moce
i głównie przez s ą s i a d ó w ; jest to dobry s p o s ó b zdobycia
prestiżu i g ł o s ó w ( c h o ć m o ż e j u ż nie zawsze) W e d ł u g te,
filozofii Lifwa powinna b y ć s p o ł e c z e ń s t w e m ściśle narodo­
w y m i z a m k n i ę t y m bo szlachetny etniczny typ litewski jest
zawsze w niebezpieczeństwie- p o m i m o genetycznie zapew­
nionej cnotliwości podejrzanie ł a t w o ulega trującym wpły­
w o m czy to polskim po unii lubelskiej czy to a m e r y k a ń s k i m
po r o k u 1991.
Spotykamy takie postawy chyba w k a ż d y m niedawno
w y z w o l o n y m kraju Europy Ś r o d k o w e j i Wschodniej. W y n i ­
kają, oczywiście, z ogromnego kompleksu mniejszej w a r t o ś c i
- k t ó r y , sądzę, nie jest zbyt uzasadniony. Dzieje tak się
złożyły, że wszystkie narody tej połaci ś w i a t a nie m i a ł y
normalnych p a ń s t w przez cały wiek dziewiętnasty i przez
z n a c z n ą część dwudziestego, nierzadko i przedtem. M ó w i ą c
„ w s z y s t k i e " w ł ą c z a m w ten poczet i Rosję, bo nie m o ż n a
przecież wielonarodowego imperium c a r ó w i b o l s z e w i k ó w
u w a ż a ć za p a ń s t w o normalne. A wyłącznie normalne, włas­
ne, niepodległe p a ń s t w o stwarza w a r u n k i dla psychoanalizy
narodowej.
Poczucie z a g r o ż e n i a bytu narodowego
w wypadku
L i t w i n ó w zaostrzone przez przejmujące uczucie, że jest się
narodem m a ł y m - zmusza do patrzenia w zwierciadło, k t ó r e
codziennie twierdzi, że jest się najlepszym, najpiękniejszym
oraz j e d y n y m m a j ą c y m rację. Cudzych racji nie rozumie się
- z tego prostego p o w o d u , że inni racji mieć nie m o g ą .
W Serbii ostatnio do kanonu wiary weszła f o r m u ł a , że
Serbowie są „ n a r o d e m prawie zamordowanym": ma ona

26

1

u s p r a w i e d l i w i ć k a ż d e poczynanie p a ń s t w a serbskiego, a ż do
najbardziej w ą t p l i w y c h . L i t w i n i analogicznej formuły nie
stworzyli, ale niejeden z nich żyje z t y m samym poczuciem.
Dla niejednego d o b r o narodu jest dobrem absolutnym,
z definicji nie m o g ą c y m w c h o d z i ć w konflikt z p r a w i d ł o w o
p o j m o w a n y m d o b r e m innych. W e d ł u g tego mniemania
L i t w i n i w o g ó l e nie p o t r a f i ą r o b i ć nic, co by nie p r a c o w a ł o na
rzecz m o r a l n o ś c i i demokracji, bo są m a l e ń k ą , dzielną g r u p ą
w świecie zaludnionym przez k r w i o p i j c ó w , h i p o k r y t ó w
i o s z u s t ó w . Przenigdy nie mogli p o p e ł n i ć najmniejszego
błędu i t y m bardziej zbrodni. T o inni p o p e ł n i a l i zbrodnie na
L i t w i n a c h . Odebrali nam ziemie na wschodzie i zachodzie,
niszczyli nas o r ę ż e m , z a r z ą d z e n i e m b i u r o k r a t y c z n y m i sło­
wem z kazalnicy kościelnej. U k r a d l i n a m K a n t a , M i c ­
kiewicza i Dostojewskiego, k t ó r z y byli oczywiście rdzennymi
L i t w i n a m i . Sfałszowali historię, wypaczyli złośliwie wizeru­
n k i Mendoga i W i t o l d a C h v b y najgorsza była zbrodnia
P o l a k ó w bo chcieli i w znacznym stopniu potrafili zniszczyć
d u s z ę litewską w s p o s ó b ł a g o d n y u ł a s k a w i a j ą c nas i jedno­
cześnie z a r a ż a j ą c p o c a ł u n k i e m z A l p u h a r y .
L i t w i n i są t a k ż e , w e d ł u g tego mniemania, narodem, k t ó r y
ucierpiał więcej niż wszyscy. Był oczywiście Holocaust
Ż y d ó w , ale genocyd stalinowski w odczuciu nacjonalisty
litewskiego co najmniej Holocaustowi d o r ó w n u j e , a tak
n a p r a w d ę to go prześciga.
Jest to myślenie, k t ó r e prowadzi do bardzo specyficznej
definicji L i t w i n a . N a r ó d litewski s k ł a d a się wyłącznie z ludzi
wyznających ideę n a r o d o w ą , t j . u w a ż a j ą c y c h n a r ó d za I
w a r t o ś ć n a d r z ę d n ą w stosunku do k a ż d e j innej, a prze­
trwanie jego za rzecz najważniejszą z m o ż l i w y c h , właściwie
j e d y n ą w a ż n ą , j e d y n ą , której należy o f i a r o w a ć życie własne,
a t y m bardziej cudze. Nie wyznający tej idei są podejrzani
- a jeżeli m ó w i ą po litewsku i są p r z y w i ą z a n i do litewskiego
krajobrazu i k u l t u r y , są podejrzani jeszcze bardziej. Przecież
l
mamy t y l u w e w n ę t r z n y c h w r o g ó w , rozpoznawalnych z na­
zwisk, z mieszanych m a ł ż e ń s t w albo po prostu z nieprawomyślności.
J e d n o c z e ś n i e jest to podejście do świata bardzo wygodne,
bo w o d r ó ż n i e n i u od słynnej f o r m u ł y egzystencjalistów
esencja narodowa poprzedza egzystencję. Ten, k t o miał
szczęście u r o d z i ć się L i t w i n e m {respective Serbem, Chor- ]
watem, Polakiem), nie musi w y b i e r a ć swego losu ani doras- „ l
t a ć do niego: jest lepszy od innych, rozgrzeszony i ocalony
przez sam fakt p r z y n a l e ż n o ś c i od tej a nie innej w s p ó l n o t y .
Pewien intelektualista litewski z niepojętą dla mnie d u m ą
użył słów Lithuania contra mundum. Bardzo niedaleko stąd
do postawy wielu S e r b ó w t r a k t u j ą c y c h świat w kategoriach
manichejskich, jako spisek całej k u l i ziemskiej przeciwko
świętej Ojczyźnie.
Jednym z większych g r z e c h ó w k o m u n i z m u
któremu
g r z e c h ó w , j a k wiadomo, nie brak - jest to, że uniemożliwiał § f
r o z p r a w ę i n t e l e k t u a l n ą z t y m ciasnym i anachronicznym
nacjonalizmem i z jego skrajną p o s t a c i ą , faszyzmem rodzi­
m y m . Z r e s z t ą wciąż utrudnia tę r o z p r a w ę . P r z e ś l a d o w a n i
przez k o m u n i s t ó w - czasem surowo, czasem mniej - nac­
jonaliści zjawiają się w aureoli c i e r p i ę t n i k ó w za n a r ó d i wciąż
jest rzeczą n i e ł a t w ą , acz n i e z b ę d n ą sprzeczać się z nimi
w s p o s ó b o t w a r t y i p o w a ż n y . M a j ą uproszczony i mocny
słownik: „ k r w a w i b a r b a r z y ń c y " , „ A z j a c i " , „ m o r d e r c y ducha", „ p ł a s z c z ą c y się zdrajcy", „ s a t a n i ś c i " . Najmocniejszym
i najczęstszym s ł o w e m jednak jest mankurt (termin z a - j
proponowany przez kirgiskiego pisarza A j t m a t o w a , bardzo
sowieckiego i nacjonalistycznego j e d n o c z e ś n i e , modnego na
Litwie chyba znacznie bardziej niż w Kirgizji). Oznacza
człowieka pozbawionego pamięci, k t ó r a jest w d a n y m wypa­
d k u t o ż s a m a z ideologią n a r o d o w ą . Nie d o p r a c o w a l i ś m y się
jeszcze s ł o w n i k a krytycznego, k t ó r y m o g l i b y ś m y temu słow­
nictwu przeciwstawić

�Nie chcę powiedzieć, że w o g ó l e nic z tej narodowej
filozofii i narodowych s t e r e o t y p ó w nie ma najmniejszego
oparcia w rzeczywistości. Zbrodnie przeciwko g r u p o m et­
nicznym - zwłaszcza m a ł y m i nie m o g ą c y m się skutecznie
bronić
były i niestety są faktami. Wynaradawianie - tak
przymusowe, j a k i „ ł a g o d n e " , nie stosujące z a u w a ż a l n e g o
przymusu - było i czasem jest procederem j a k najbardziej
realnym. I jest to zbrodnia przeciwko duchowi człowieka,
powiem nawet więcej: Polska t u n a p r a w d ę nie jest bez winy
stosunku do L i t w y . W p ł y w Polski na Litwę - tak samo j a k
wołvw innych k r a j ó w , z N i e m c a m i i Rosją włącznie
miał
S h y pozytywne, przyczyniając się do p i ę k n e g o r o z k w i t u
S t u r y Wielkiego K s i ę s t w a Ale miał t a k ż e cechy wybitnie
neiatvwne zwłaszcza w czasach saskich kiedy pluralizm
S ł o ń s k z o s t a ł w y p a r t y przez polski nacjonalizm i litera­
t a w języku litewskim świetnie się zapow a d a j ą c a w epoce
Daukszy Szyrwida i S m o c z y ń s k i e g o z d e g e n e r o w a ł a się
w

?

niewygodnie.
Utrata p a m i ę c i narodowej nie jest dobrem. Tyle że ta
pamięć powinna b y ć p e ł n a , nie selektywna. Zawsze mieliśmy
wielość tradycji, z t y m że tradycja „ r d z e n n i e litewska",
izołacjonistyczna była t y l k o j e d n ą i nie zawsze g ł ó w n ą w t y m
krajobrazie.
Także i kategorie Juozasa Girniusa m a j ą pewien r d z e ń
racjonalny. A ż do c z a s ó w sowieckich L i t w i n i byli n a p r a w d ę
społeczeństwem wiejskim, p o s i a d a j ą c wiele zalet tego społe­
czeństwa - w t y m specyficzny, intymny stosunek do drugiego
człowieka i natury. Wprawdzie społeczeństwo wiejskie jest
społeczeństwem wybitnie konformistycznym i nierzadko
okrutnym, bezwzględnie o g r a n i c z a j ą c y m d ą ż e n i a jednostki
(czego Girnius i jego n a ś l a d o w c y nie z a u w a ż a j ą ) . Jest t a k ż e
wysoce podatnym na p o k u s ę chciwości - o t y m pisali
wszyscy klasycy litewscy Wprawdzie to że L i t w i n o m za­
brakło wielowarstwowego s p o ł e c z e ń s t w a (bo szlachta się
spolszczyła a klasa mieiska była niemiecka ż y d o w s k a albo
rosyjską) nie m o g ł o p o m ó c w w y c h o w y w a n i u w ł a s n y c h elit
Ale cnoty wiejskie są cnotami Tyle że ta wiejska z w i ą z a n a
z ziemią L i t w a należy do przeszłości . prawie nic już nie
można na niej b u d o w a ć - zresztą winni temu są nie tylko (albo
i nie tyle) bolszewicy, lecz i o g ó l n e trendy dwudziestowiecz¬
ne,
Girnius ma rację t a k ż e i w t y m , że L i t w i n , niezbyt skory do
wojny (chociaż chyba nie pozbawiony agresywności w cza­
sach średniowiecznych), jednak potrafi się b r o n i ć . Co jak co,
ale to ostatnio z o s t a ł o dowiedzione w s p o s ó b niezbity.
Charakter narodowy w o g ó l e nie jest rzeczą w y m y ś l o n ą ,
nawet jeżeli przejawia się głównie w o d s t ę p s t w a c h od
średniej arytmetycznej. Są takie rzeczy j a k u p ó r litewski
i g o s p o d a r n o ś ć litewska. Jest specyficznie litewskie przywią­

zanie do książki (czasem osiągające rozmiary k u l t u , bo
k s i ą ż k a rodzima b y w a ł a zabraniana) i p o w a ż a n i e oświaty;
w y g l ą d a niestety na to, że ostatnio zaczyna się to zmieniać.
Jest osobliwa religijność litewska p r z e c h o w u j ą c a pewien
odcień p o g a ń s t w a , k t ó r y zresztą nie zawsze na zdrowie
wychodzi ( p r z y k ł a d e m s ł y n n a G ó r a K r z y ż y p r z y p o m i n a j ą c a
t r o c h ę świątynie Trzeciego Ś w i a t a , gdzie korzenie się przed
niepojętą t r a n s c e n d e n t n ą siłą w pewnym stopniu p r z e w a ż a
nad chrześcijańską w o l n o ś c i ą i g o d n o ś c i ą ) . Są ogromne
i ciekawe dzieje L i t w y , k t ó r e z o s t a ł y częścią k a ż d e g o z nas,
c h o c i a ż nie zawsze umiemy i n t e g r o w a ć je w p e ł n y m wymia­
rze Jest i tradycja tolerancji p o c h o d z ą c a chyba z c z a s ó w
Wielkiego Księstwa i tak n a p r a w d ę nigdy nie utracona"
klisze ksenofobiczne proponowane przez i n t e l e k t u a l i s t ó w
i podchwytywane przez p o l i t y k ó w rzadko znajdują wy­
dźwięk masowy i na t y m polega moja nadzieja że L i l a n i e
zostanie d r u g ą Serbia Sa cechy narodowe mniei w s p a n i a ł e
lecz t a k ż e charakterystyczne i częste Z a l i c z y ł b y m do nich
np o g ó l n y b r a k i n o c z u c i a ^ u m o ^ mezbyt d u ż a d

świat?

n i e c h ę ć . i o l ^ ^ ^ ^ r ^ m i S ^ S ^

z r e a l t W s t o s u n k k m i sił (fu
chyba n a i b a r S
S y c z n e g ^

5

S

S

?

S

n

A więc k o ń c z ę prawie tak samo jak G i r n i u s : problem
charakteru litewskiego jest problemem rzeczywistym. I cho­
ciaż niezbyt z n i m się zgadzam, jestem tak samo j a k on
o p t y m i s t ą . P r z e t r w a l i ś m y w bardzo trudnych warunkach
i nawet u t w o r z y l i ś m y w tych warunkach w ł a s n e elity - nie
zawsze nienaganne, ale mniejsza o to. U t w o r z y l i ś m y to,
czego nie mieliśmy chyba nigdy s p o ł e c z e ń s t w o wielowarst­
wowe. Z d o b y l i ś m y na zawsze swoją stolicę. Bardzo dobrze
o p a r l i ś m y się rusyfikacji (chociaż sowietyzacji m o ż e mniej).
Nigdy zresztą nie m i a ł e m - w o d r ó ż n i e n i u od niejednego
z moich z i o m k ó w - najmniejszych w ą t p l i w o ś c i w z d o l n o ś ć
przetrwania narodu. Pozostaje nam teraz t y l k o z r o z u m i e ć
że ż a d n e wynarodowienie i chyba nawet ż a d n e prawdziwe
n i e b e z p i e c z e ń s t w o z z e w n ą t r z - n a m j u ż nie z a g r a ż a . Za­
grażała przede wszystkim własne paranoie i kompleksy
m o g ą c e p r o w a d z i ć do jałowego z a m k n i ę t e g o p r y m i t y w ­
nego życia.
'
Miłość do ojczyzny oznacza nie t y l k o - i m o ż e nie przede
wszystkim
praktykowanie jej m o w y i obyczaju. Ta grupa
narodowa, do której należę przez urodzenie albo wychowa­
nie, n a k ł a d a na mnie pewien o b o w i ą z e k , k t ó r y jest jedno­
cześnie o b o w i ą z k i e m wobec ludzkości (jeżeli c o ś takiego jak
o b o w i ą z e k wobec ludzkości istnieje, a podejrzewam, że
istnieje). Polega ona na p o d t r z y m y w a n i u , utrwalaniu, stwa­
rzaniu
pewnych w a r t o ś c i , takich j a k prawda, p i ę k n o ,
a t a k ż e krytyczny stosunek do swoich i d o siebie.

L I T W A 1993
L U D N O Ś Ć - ogółem
mniejszość polska
mniejszość rosyjska
mniejszość ż y d o w s k a
mniejszość b i a ł o r u s k a i inne
WILNO
w tym Polaków

3.700.000
ok. 290-300.000*
ok. 280.000
ok. 4.000
ok. 150.000
660.000
ok. 118.000

• r ó ż n e ź r ó d ł a , oficjalne i szacunek P o l a k ó w

27

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
