<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="9874" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/9874?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T04:15:47+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="9852">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8aeb470dc5ec35090f6d933071784549.pdf</src>
      <authentication>d66fca78f00d0821a69d6a8bf4f0f94a</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117521">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3573</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117522">
              <text>1993</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117523">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3350</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117524">
              <text>Z perspektywy Siedmiogrodu / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117525">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4, s.14-15</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117526">
              <text>Czyżewski, Krzysztof</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117527">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117528">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117529">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="117530">
              <text>Z perspektywy Siedmiogrodu
Drogi Aleksandrze,
Na Twoją propozycje rozmowy odpowiadam - tak jak to
j u ż kiedyś się zdarzyło - listem. Poprzedni pisałem do Ciebie
w okresie kiedy przygotowywałeś świetny numer „ K o n t e k s ­
t ó w " poświęcony antropologii teatru i kulturze alternatywnej.
Ja byłem wówczas w „ P o d r ó ż y na W s c h ó d " z zespołem, który
w t y m właśnie - 1990 roku stworzył F u n d a c j ę „ P o g r a n i c z e "
a później Ośrodek „ P o g r a n i c z e - sztuk, kultur, n a r o d ó w "
z siedzibą w Sejnach.
Dzisiaj przygotowujesz wydanie „ K o n t e k s t ó w " poświęco­
nych Litwie, bywałeś u mnie w domu w drodze do W i l n a
i K o w n a , zapisując adresy i trudne do z a p a m i ę t a n i a nazwiska.
To, że tutaj przecinają się nasze drogi, że taki jest obecnie
kontekst naszej rozmowy, dowodzi najoczywiściej ewolucji
jakiej uległy nasze poszukiwania. Dzisiaj z a a n g a ż o w a n i jesteś­
my w rozpoznawanie Litwy, w obecność Litwy. Dzisiaj
powtarzamy coraz płynniej nazwiska, uczymy się melodii
słów. które są w ustach Polaka nie oswojone zupełnie, jakby
przywoływały glos nie z sąsiedztwa trwającego wieki, a z dale­
kiego kontynentu.
A przy tym wszystkim proponujesz - co jest jeszcze jednym
dowodem Twojej diabelskiej intuicji - nazwać naszą r o z m o w ę
„ Z perspektywy Siedmiogrodu", co od razu ustawia przed­
miot naszych dociekań we właściwym, szerszym wymiarze.
Tak więc przywołuję w pamięci wszystkie nasze rozmowy
w Cimochowiznie. Sejnach. Warszawie
wszystkie stawiane
przez Ciebie pytania i zabieram się do pisania.
Dlaczego perspektywa Siedmiogrodu jest ważna dla naszej
rozmowy? C h o ć b y dlatego, że umieszcza Polskę i Litwę
w pewnym systemie naczyń połączonych, wzajemnie uwarun­
kowanych i silnie na siebie oddziałujących. Ten system to
oczywiście pogranicza Europy Ś r o d k o w o - W s c h o d n i e j ze swo­
im piętnem historycznych p o w i ą z a ń , zmieniających się granic,
kulturowych powinowactw. D o l e g o doszło jeszcze piętno
wspólnoty obozu socjalistycznego, co do k t ó r e g o łudzimy się,
że szybko ulegnie zatarciu, a w rzeczywistości z m a g a ć się
będziemy z nim jeszcze przez dziesięciolecia. Samo pojęcie
„ p o g r a n i c z e " nie jest w obecnej dobie tutaj popularne.
Związane to jest z t y m , że godząc się na rzeczywistość
pogranicza godzisz się na rezygnację z wyłączności np. litewskości czy polskości na danym obszarze. W e ź chociażby takie
Wilno - L i t w i n i tyle się nawalczyli, aby mieć je za swoje, za
swoją stolicę. A tu teraz Białorusini głoszą światu, że ich
d u c h o w ą stolicą jest W i l n o i spokojnie p r o p o n u j ą , aby to
miasto stało sie stolicą nas wszystkich: Litwinów P o l a k ó w ,
Białorusinów, Ż y d ó w . . . Tak to j u ż tutaj u nas jest. T u żaden
n a r ó d nie ma wszystkiego na własność.
W konsekwencji stoją przed nami zawsze dwa możliwe
scenariusze p o s t ę p o w a n i a : albo będziemy chcieli mieć wszyst­
ko na własność i wówczas zaczniemy wypisywać na murach
hasła w rodzaju „ P o l s k a dla P o l a k ó w " i gorliwie b u d o w a ć
wizerunek każdego innego j a k o obcego i wroga, albo dom
swój zbudujemy otwarty, trudząc się nad d o b r o s ą s i e d z t w e m
i poszanowaniem innego. Istotny problem w tym przypadku
nie tkwi w tym, że przyjmujemy pierwszy scenariusz, bo
świadomych i aktywnych nacjonalistów jest u nas niewielu,
a przypadłość ksenofobii, choć rozpowszechniona, pozostaje
jednak w większości środowisk cechą wstydliwą Problem
polega na t y m , że ogromna większość z nas u w a ż a , iż
wystarczy nie być nacjonalistą, mieć demokratyczne p o g l ą d y
i sprawa załatwiona. Tymczasem dom otwarty trzeba b u d o w a ć; tutaj potrzebna jest wielka praca do wykonania, wielkie
serce.
Podobnie jest z pojęciem tolerancji; samo słowo łacińskie
tolerare - znosić, ma w sobie coś z bierności i wówczas rację ma
Jan Paweł I I m ó w i ą c „Tolerancja to za m a ł o . . . " .
Ale o tolerancji później.

14

Teraz chcę tylko zaznaczyć, że to pole budowania, zawiązy­
wania nici wspólnoty w momencie narastającej fali procesów
dezintegracji na pograniczach, uznałbym za jedno z najistot­
niejszych pól działania naszego o ś r o d k a w Sejnach.
O t ó ż dla mnie osobiście przełomem w spojrzeniu na po­
granicze j a k o na system scalający całą tę naszą część Europy
w jeden oVganizm, były p o d r ó ż e do Siedmiogrodu Wcześniej
były tylko intuicje, pojedyncze tropy, lektury książek.
Była na przykład dyskusja o Europie Ś r o d k o w e j w latach
80-tych zainicjowana słynnym esejem Kundery Zachód po¬
rwany albo tragedia Europy Środkowej, w której wzięli udział
m , : Miłosz, Havel, K o n r a d , Venclova, M i c h n i k i Jancar. Ale
wówczas idea Europy Środkowej pojmowana była zbyt w ą s k o
i zbyt silme uzależniona od przeszłości Poza tym p o w s t a w a ł a
przede wszystkim w opozycji do Rosji do Z w i ą z k u Sowiec­
kiego W momencie gdy słabła g r o ź b a uzależnienia od
Moskwy i pojawiła ię szansa^wcieleniai idei w życie dyskusja
udchb
m K
arenę w k r o c z ™
n

r p o d r n s a n e ^ ^ ^ S ^ ^ S ^ S - ^ ^ o
hcznvch d ą s ó w i o ? ó r ó w
- ^ ^ ^ b J T S t ó e t o H
Szowane
jedymeT^
Jesień 1989 r o k u zakończyła pewien rozdział w podejściu do
problemu Europy Środkowej. I choć był to rozdział c ekawa,
obfitujący w świetne eseje, błyskotliwe analizy historyce
n o - k u t u r o w e . to jednak o b n a ż o n e zostały wszystkie jego
słabości: pewen akademizm, brak przebicia i umocowania
w realiach bieżącego życia Powoli stawało się jasne że E u r o p ę
Środkową
zaczyna
zastępować
Europa
Środka
wo-Wschodnia i obok Węgier Czech Słowacji i Polski jest
także Litwa R u m u n a i inne^ kraje że na n k t u a się z d a d z ą
wszelkie k a l k i
S ^ ^ ^ ^ y ^ ^ i ^ S T S .
wym w y z w a ć
Europy D o m S R o i a S
B
nrzed^ m z v s t k i m na
nfewieTeztoffi^
ba nomiedzv ludzi
SałanTe

^

^

S

o

i

^

z

T

i

^ ^ ^
rozpocząć

W ten s p o s ó b otwiera się obszar pracy organicznej, który
stoi przed nami do wykonania. T r u d n o sobie wyobrazić
jakikolwiek rodzaj ideologii, choćby najbardziej szlachetnej,
który byłby w tej sytuacji p o ż ą d a n y i skuteczny. Potrzebny jest
raczej w a r s z a t, który przysposabiałby ludzi do życia na
pograniczu w sytuacji otwartości i szansy na godne współist­
nienie.
O t ó ż nasze miejsce jest właśnie przy t y m warsztacie. M o ż n a
powiedzieć, że to co robimy w Sejnach, to pewnego rodzaju
laboratorium, w k t ó r y m poszukujemy nowych form działania,
aktywności kulturalnej i edukacyjnej nowych s p o s o b ó w * 5
macji życia w małych ojczyznach które o d p o w i a d a ł o b y
wyzwaniom czasu
Nie jest to łatwe. O p ó r materii jest ogromny.
Przede wszystkim jesteśmy nieprzygotowani do zmierzenia
się z rzeczywistością, która nagle się przed nami wyłoniła. Żeby
cokolwiek tutaj b u d o w a ć trzeba znać swoich sąsiadów, rozu­
mieć ich punkt widzenia, z d o b y w a ć dystans wobec własnej'.
megalomanii. T y m sposobem trzeba też pogłębiać poznanie
samego siebie Przecież jednym z najdramatyczniejszych py­
tań jakie się wyłoniły obecnie to jest pytanie o własną
tożsamość.
Tymczasem, gdyby p r ó b o w a ć określić nasz stopień facho­
wości w tych dziedzmach, to śmiało m o ż n a powiedzieć, że jest
dyletancki. I ciągle nie widać jakiejkolw.ek istotnej zmiany
w podejściu do tych p r o b l e m ó w w szkołach, parafiach c z j
mass mediach. Istnieją oczywiście różne pojedyncze inic­
jatywy, w tym wydawnicze W czasach .podziemnych" poja¬
w i Ę książka B o h d a S
S K c z y p i e ™

�-

Polska Sztuka Ludowa. Konteksty" nie j e d n ą cegiełkę
wniosła w tej budowie. T o jednak ciągle za m a ł o i myślę, że
rozumiesz dlaczego tak upieram się przy tym warsztacie.
Tak sobie myślę teraz, że ten okres - mityczny j u ż prawie
_ niezwykłego współistnienia n a r o d ó w i kultur, opisywany
orzez Vincenza i Stempowskiego, to był okres dziecięcy,
Ł - r e f l e k s y j n y , pewnej naturalności i przezroczystości ist­
niejącego p o r z ą d k u . D o tej epoki nie ma powrotu tak jak nie
Sa powrotu do dzieciństwa. Dzisiaj jesteśmy w okresie
dojrzałości, przebudzonej refleksji i bez rozwoju świadomości,
Ł g o jej pogłębiania, nie damy sobie tutaj rady. Dotyczy to
nie tylko elit ale nas wszystkich. I dlatego jeszcze raz
powtarzam - warsztat, bowiem ś w i a d o m o ś ć jest przecież dla
nas kwestią życiowego praxis.
Powiesz, że tych w a r s z t a t ó w uruchamianych obecnie jest
bardzo d u ż o : warsztaty języków obcych (zachodnich oczywiś­
cie), komputerowe, menadżerskie, marketingu i t d . Zgoda.
One wszystkie są potrzebne. Ale na tej samej zasadzie potrzeb­
ny jest warsztat ś r o d k o w o e u r o p e j s k i odnoszący nas do naszeco miejsca zamieszkiwania. I tak samo prosty i oczywisty jest
fego cel: być w pulsie życia, nie stać się anachronicznym,
zasklepionym w p u d e ł k u rodem z X I X wieku jeszcze.
M i m o że ta praca powinna być obliczona na długie lata, że
powinna być gruntowna i niespieszna, to jednak dokonuje się
pod wielkim ciśnieniem czasu i okoliczności. Jest niepokój
j pośpiech. P ł o n ą Bałkany, a przecież to u nas się pali! 1 co robić
w tej sytuacji: o r g a n i z o w a ć k o n w ó j humanitarny czy brać się
za pracę u siebie, za przygotowanie spotkania młodzieży
polskiej i litewskiej na przykład? Jedno i drugie jest tym
samym
Oczywiście aby p r z e k o n a ć się do tej pracy, aby położyć pod
nią właściwy fundament, nie m o ż n a kierować się strachem
i myśleć jedynie o działaniach prewencyjnych. Nie w y o b r a ż a m
sobie tego inaczej jak tylko pracy twórczej, odwołującej się do
mocy pozytywnych, ich energii duchowej i trzeźwego budowa­
nia.
Cała moja nadzieja opiera się na przekonaniu, j a k ż e często
już w życiu sprawdzonym, że te siły na naszych pograniczach
są w przewadze. One są m o ż e bardziej ukryte, nieśmiałe
i często n i e u ś w i a d a m i a n e . Brakuje impulsów do ich wy­
zwolenia. Wszyscy jeszcze tutaj stoimy na słabych nogach więc
nadrabiamy miną, baczymy kto ważniejszy i nie kwapimy się,
aby pierwszemu wyciągnąć rękę.
Tym ważniejsze jest więc przełamywanie tego stanu rzeczy,
odnajdywanie miejsc siły i czerpanie z nich energii do działa­
nia. W tym miejscu pora j u ż p o w r ó c i ć do przywołanego przez
Ciebie Siedmiogrodu, który wywołał wszystkie moje dotych­
czasowe refleksje. T o jest niewątpliwie miejsce siły Gdybym
miał je p o r ó w n a ć do innego znanego mi miejsca w tej części
Europy, to bez wątpienia p o r ó w n a ł b y m je do Wilna. Nie ma
miasta w Siedmiogrodzie, k t ó r e m u o d p o w i a d a ł o b y W i l n o , ale
stopień kondensacji mocy duchowych związanych z bogact­
wem kultur i tradycji j a k i posiada stolica L i t w y znajduje swój
odpowiednik w całej sieci miast i m i k r o r e g i o n ó w Siedmio­
grodu zajmujących powierzchnię ponad stu tysięcy kilomet­
rów kwadratowych I nie jest to banajmniej ż a d n a przy­
graniczna prowincja - region Cstk zamieszkały przez seklerów
bardzo przywiązanych do swych tradycji karpackich Węgier
to samo centrum współczesnej R u m u n i i I takjest w p r z y p a l
ku Wilna czy choćby Rusi Kijowskiej co najmniej dwa
współczesne narody upatrują w Siedmiogrodzie kolebki swej
kultury i swego narodowego odrodzenia A obok R u m u n ó w
i Węgrów sentymemdcTtej ziemi mają Sasi .Szwabi Żydzi
Rusint, C y g T m e T
Przy pierwszym zetknięciu z tym żywiołem dzisiaj masz
wrażenie, że okres panowania „Geniusza K a r p a t " ostatecznie
ten ogród zdewastował, co jest pozorne. Wystarczy zajść do
mieszkań, w k t ó r y c h na p o r z ą d k u dziennym są bogate biblio­
teki, cenne obrazy, misterne wyroby rzemiosła ludowego,
wystarczy p o r o z m a w i a ć z ludźmi, a przekonasz się, że tradycja
tutaj zachowała swoją ciągłość. Że nie zamilkły uniwersytety
* środowiska inteligencji że żywa pozostaje w dalszym ciągu
kultura ludowa, A co z tego wynika na dzisiaj, na jutro?

Przede wszystkim pewna postawa ś w i a t o p o g l ą d o w a , pe­
wien format duchowy człowieka, który określiłbym k r ó t k o
jako głęboko tolerancyjny. W y d a w a ł o b y się, że to tak niewiele.
Przecież każdy z nas jest tolerancyjny. Również tam u Ciebie
w Warszawie kogo byś nie spytał to jest oczywiście tolerancyj­
ny. N o tak, tylko że dopiero tam, w Siedmiogrodzie, staje się
jasne o czym w rzeczywistości m ó w i m y . Tolerancja to po ecie
które do chwili gdy pozostaje w sferze naszych intencji
i wyobraźni, jest całkowicie czcze, puste i nic nie znaczJedynie życiowe p r ó b y , nieustannie ponaw.ane, coraz to
trudniejsze, powoli wypełniają je znaczeniem. A w Siedmio­
grodzie pod t y m względem jest jak w ulu - trwa nieprzerwana
P^aca i to już od wieków.
W tym sensie postawa, o której m ó w i ę jest czymś o wiele
ważniejszym, czymś co może stać się d o m i n a n t ą życia społecz­
nego, czy wręcz całej cywilizacji. Oczywiście zaledwie m o ż e się
stać, bowiem stawiać musi czoła całym z a s t ę p o m złych sił.
konfliktów, ksenofobii itd.
Docieramy teraz do rzeczy, myślę, niezmiernie istotnej dla
naszej rozmowy. Oto mamy bowiem z jednej strony p o s t a w ę
tolerancji, obok której ciągle nieśmiało stawiamy potencjalne
„ m o ż e " . Ale ta postawa wywołuje i o b n a ż a tu na pograniczach
nieubłagalnie swoje przeciwieństwo - p o s t a w ą zamknięcia,
wrogości, nietolerancji. O t ó ż ta dychotomia, ten dramat
przeciwieństw jest dniem codziennym mieszkańców pograni­
cza, jest koniecznością dokonywania w y b o r ó w , pracy nad
samym sobą i w obrębie wspólnoty. T y m dla mnie tak
n a p r a w d ę jest Europa Ś r o d k o w o - W s c h o d n i a : dramatem,
w k t ó r y m postawa otwarcia, pobratymstwa i szacunku dla
inności zmaga się z postawą wąskiego partykularyzmu, egoiz­
mu narodowego i ksenofobi,. X X wiek przyzwyczai) nas do
sytuacji, w których ta druga postawa zwyciężała i w związku
z tym nie próbujemy nawe* sobie realnie wyobrazić rzeczywis­
tości, w której to postawa jej przeciwna u W ł a b y w pełni do
głosu. A przecież będzie musiała dojść do głosu W żaden
fposób s,ę od tego nie wykręcimy N e uporamy się ze sobą
z życiem wspólnoty bez wypracowania w sobie postawy
głębokiej tolerancji A za tym idzie przecież wielka praca
światopoglądowa .duchowa
I to jest właśnie fascynujące tutaj, stanowiące zapowiedź
wielkiego potencjału kulturowego i cywilizacyjnego. M y w Po­
lsce mamy często wyobrażenie o Litwinach j a k o nacjonalis­
tach, zaślepionych na punkcie swojej n a r o d o w o ś c i i nieufnych
wobec sąsiadów. Jest to niesprawiedliwe uogólnienie, a głoszą­
cym te opinie Polakom warto by odpowiedzieć w ó w c z a s , że
np. w Hiszpanii mówi się o K a t a l o ń c z y k a c h „ P o l a c c o " , mając
na myśli ich skłonności do nacjonalizmu.
T y m niemniej zapoznając się kilka lat temu z Litwinami
obserwowałem u nich pewną egzaltację n a r o d o w ą i n e r w o w ą
o b r o n ę przed wszystkim, co s t a n o w i ł o jakiekolwiek zagroże­
nie dla litewskości, co w y d a w a ł o m i się wówczas zrozumiałe
biorąc pod uwagę historię. Ale piszę o tym dlatego, że ten stan
w przypadku moich znajomych był stanem dynamicznym
i podlegał przemianom za sprawę Wilna przede wszystkim.
O t ó ż byli ludzie, dla których ksenofobia czy nietolerancja były
czymś obrażliwym. A ponieważ życie w Wilnie ciągle z m u s z a ł o
ich do konfrontacji postaw, do współistnienia z o d m i e n n o ś c i ą ,
to w ciągu tych laV obserwowałem ich ewolucję w stronę
otwartości i tolerancji. Oto przykład p o d s k ó r n e j pracy jaka
ciągle się dokonuje na pograniczach A za tym sto. przecież
w istocie nie problem stosunku do n a r o d o w o ś c i czy religii czy
obyczaju, ale formatu duchowego j a k i człowiek posiada
Na koniec myślę, że nie od rzeczy będzie przypomnieć
opowieść Jerzego Stempowskiego o t y m j a k przybył ze swojej
doliny Dniestru do Polski centralnej, do Warszawy chyba
i jakiego rozczarowania d o z n a ł kiedy s p o t k a ł się tam - sięgam
po cytat - „ z uczuciami narodowymi objawianymi hałaśliwie,
wyzywająco, niemal bezwstydnie Manifestacje takie wydały
mi się czymś w bardzo złym smaku, d o b r y m co najwyżej dla
dorobkiewiczów i p r o s t a k ó w " .
Trzymaj się w tej Warszawie, Aleksandrze!
Krzysztof Czyżewski

75

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
