<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="9804" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/9804?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T09:25:06+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="9782">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7d0d0b615240404eb41238f4dfe81871.pdf</src>
      <authentication>44c5b3a6ade52034fa1f064dc248c346</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="116645">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2938</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="116646">
              <text>1992</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="116647">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2742</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="116648">
              <text>Etnologia dzisiaj albo siła peryferii / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.1</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="116649">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.2, s.3-6</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="116650">
              <text>Burszta, Wojciech J.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="116651">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="116652">
              <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="116653">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="116654">
              <text>Wojciech J . Burszta

ENTOLOGIA DZISIAJ A L B O SIŁA PERYFERII
„ P o d o b n i e jak inne zjawiska k u l t u r o w e ,
a n t r o p o l o g i a — będąca raczej niewielką
dziedziną nauki w p o r ó w n a n i u z pra­
w e m , fizyką, muzyką lub e k o n o m i ą —
często zanika, ale niekoniecznie często
się o d r a d z a "
Clifford Geertz

Teksty, w t y m e t n o l o g i c z n e , pisze się z najrozmaitszych w z g l ę ­
d ó w : o d potrzeby serca poczynając, a na p o w o d a c h o f i c j a l n o - i n s t y t u c j o n a l n y c h s k o ń c z y w s z y . Niniejszy jest w y r a z e m p o ­
trzeby wyrażania o s o b i s t e g o p o g l ą d u na status t y t u ł o w e j " e t ­
nologii dzisiaj" u p r a w i a n e j t u i teraz, w r o d z i n n y c h realiach
pozornie peryferyjnej k u l t u r y średniego p a ń s t w a europejskiego.

Nadal dość p o w s z e c h n i e ( z a r ó w n o „ t a m " , jak i „ t u " ) u t r z y m u ­
je się przekonanie, że mapę ś w i a t o w e j a n t r o p o l o g i i ( e t n o l o g i i ,
etnografii) d a ł b y się przedstawić tak o t o . Zasadniczą jej część
zajmuje o g r o m n y dobrze z a g o s p o d a r o w a n y K o n t y n e n t nauki
amerykańskiej, brytyjskiej i francuskiej — t o g ł ó w n y ląd ant­
ropologii m i ę d z y n a r o d o w e j (international
anthropology).
Wo­
kół niego, w ś r ó d otaczających g o w ó d u s a d o w i ł y się mniejsze lub
większe A r c h i p e l a g i w y s p — t o a n t r o p o l o g i e lokalne, regionalne
w z g l ę d n i e n a r o d o w e . Istnieją między nimi sporadyczne k o n t a k t y ,
ale są t o k o n t a k t y na skalę peryferii i t a k i c h dotyczące p r o b l e m ó w .
W ł a ś c i w y kierunek o d d z i a ł y w a n i a ma charakter j e d n o s t r o n n y :
impulsy, teorie, idee i w i e d z a zawsze n a d c h o d z ą z K o n t y n e n t u ,
załamując się w l o k a l n y m w y m i a r z e p o s z c z e g ó l n y c h e t n o l o g i i
n a r o d o w y c h r o z p r o s z o n y c h w y s p A r c h i p e l a g u . Cóż pozostaje
zatem np. e t n o l o g o m polskim? A l b o k o n t y n u o w a ć tradycyjne
zainteresowania, narzucone niejako przez historyczny r o z w ó j tej
gałęzi w i e d z y w tej części ś w i a t a , bądź — będąc z a p a t r z o n y m
w blask K o n t y n e n t u — p r ó b o w a ć w ł ą c z a ć się w p r o b l e m a t y k ę
„ t a m " istotną, być au courant z k t ó r y m ś z k i e r u n k ó w akurat
m o d n y c h . W p i e r w s z y m p r z y p a d k u jest t o d o b r o w o l n e skazanie
się na peryferyjność z w s z y s t k i m i k o n s e k w e n c j a m i p o z o s t a w a n i a
o b o k ż y w y c h s t a n ó w kultury, w d r u g i m p r z y p a d k u — z g o d a na
to, że będzie się ś w i e c i ć ś w i a t ł e m o d b i t y m . I j e d n a i d r u g a
sytuacja jest korozyjna dla statusu e t n o l o g i c z n y c h badań nad
kulturą — ani nie o w o c u j e interesującą lokalnością, ani nie
stwarza szans na rzeczywiste w ł ą c z a n i e się w t w o r z e n i e o w e g o
— tradycyjnie p o j m o w a n e g o — n u r t u p r o b l e m a t y k i między­
n a r o d o w e j , a w i ę c t r a k t o w a n e j j a k o centralna. Wracając d o m o t t a
tego szkicu p o t w i e r d z i ć m o ż n a , że przy t a k i m układzie s p r a w
grozi nam, iż e t n o l o g i a polska zaniknie i p r o b l e m w t y m , czy się
odrodzi, c o — jak m ó w i Geertz — niekoniecznie musi się stać.
W y d a j e się, że e t n o l o g o w i e nasi przyzwyczaili się już na d o b r e
do myśli, że są reprezentantami d y s c y p l i n y niezbyt znanej szer­
szemu o g ó ł o w i czytającej p u b l i c z n o ś c i , w p e w n y m sensie ( n i e ­
dobrym d o d a j m y ) elitarnej i zajmującej się j a k o b y ściśle w y o d ­
r ę b n i o n y m zakresem zjawisk. A w i ę c peryferie peryferii? Czyta się
w p r a w d z i e t u i ó w d z i e o niemałej roli a n t r o p o l o g i i w świecie,
gdzieś t a m na k o n t y n e n c i e , ale w ł a s n e ambicje przykrawa d o
skromnej chaty jednej z w y s p rubieży t a m t e g o ś w i a t a .
Z a o b s e r w u j m y d z i w a c z n o ś ć sytuacji, jaka w y t w o r z y ł a się
w polskiej e t n o l o g i i ostatniej dekady. Podczas g d y „ b y c i e t a m "
oznacza dla a n t r o p o l o g ó w z a c h o d n i c h (i nie t y l k o ) p o prostu
penetracje m o ż l i w i e dużej liczby kultur i s p o ł e c z e ń s t w , dla
niektórych ich p o l s k i c h o d p o w i e d n i k ó w oznacza o n o — bycie,
choć przez krótki czas, w ś r ó d „ p r a w d z i w y c h " a n t r o p o l o g ó w
„ s t a m t ą d " . Zatem, podążając za tą myślą, b a d a c z - a n t r o p o l o g
„ s t a m t ą d " , m ó w i ą c dzisiaj o kryzysie a n t r o p o l o g i i , kryzysie k o n ­
cepcji przedstawiania ś w i a t a zjawisk i n t e n c j o n a l n y c h , nadal
zajmuje się p r z e d m i o t o w y m i badaniami nad w y b r a n y m i przez
siebie aspektami takiej t o a takiej kultury. Postępuje o n tak,
chociażby n a w e t w z o r e m p o s t m o d e r n i s t ó w m ó w i ł , iż przed­
miotem wyjaśniania w a n t r o p o l o g i i należy uczynić niemożność
1

w y j a ś n i a n i a . B a d a c z - e t n o l o g k r a j o w y , p r o w a d z ą c refleksję nad
sytuacją h u m a n i s t y k i współczesnej w ł a ś n i e z p u n k t u w i d z e n i a
kryzysu d o t y c h c z a s o w e g o jej p a r a d y g m a t u p o z n a w c z e g o , n e g ­
liżuje fakt, w jaki s p o s ó b przełożyć te p r o b l e m y na rodzime realia
badawcze. Następuje r o z d w o j e n i e : część j e g o zainteresowań
d o t y c z y „ t a m t e g o " ś w i a t a , część d r u g a w ł a s n e g o kontekstu
k u l t u r o w e g o , w ramach k t ó r e g o bądź w o g ó l e , bądź w s t o p n i u
m i n i m a l n y m w y k o r z y s t u j e o n w i e d z ę o g ó l n o t e o r e t y c z n ą (i k o n ­
s e k w e n c j e tej w i e d z y ) j a k o zasadniczy p r z e w o d n i k po b a d a n y m
„ t u t a j " świecie kultury. Obie części nie składają się w spójną
i t w ó r c z ą całość.
Sytuacja opisana przed m o m e n t e m rodzi n i e z w y k ł y paradoks.
Otóż w s p o m n i a n a debata na temat kryzysu koncepcji przed­
stawiania k u l t u r y w a n t r o p o l o g i i d o t y c h c z a s o w e j przeniknęła co
p r a w d a d o kraju, została tutaj o m ó w i o n a i zanalizowana, ale
p o w s t a j e pytanie: o j a k i m kryzysie d y s k u t o w a ć w naszych
realiach? Jeśli b o w i e m „ t a m " rzecz d o t y c z y k o n k r e t n y c h pro­
g r a m ó w zmian m o d e l i u p r a w i a n i a badań a n t r o p o l o g i c z n y c h ,
w w y m i a r z e naszej dyskusji jest raczej w y ł ą c z n i e kwestia, jak
a n t r o p o l o g i a m i ę d z y n a r o d o w a w i d z i samą siebie w t y m szcze­
g ó l n y m okresie rozterek p o s t m o d e r n i s t y c z n y c h , p o d w a ż a n i a
w i e l u k a n o n i c z n y c h d o t ą d zasad p o z n a w c z y c h . Nie p o j a w i a się
jednak n a w e t pytanie u s e n s o w n i a j ą c e podjęcie takiej dyskusji
w ł a ś n i e w Polsce: c o t o oznacza dla nas, dla rodzimej e t n o l o g i i ,
czy n a w e t szerzej biorąc — humanistyki? J a k i c o badać t u t a j ,
skoro tak w i e l e z m i e n i ł o się i nieustannie zmienia z a r ó w n o na
k o n t y n e n c i e , jak na p o s z c z e g ó l n y c h w y s p a c h Archipelagu? Sko­
ro takich pytań nie w i d a ć , nie s t a w i a się ich explicite przynajm­
niej, jest t o t e d y taka sobie dyskusja o dyskusji, meta-komentarz
„ s t ą d " o antropologii „stamtąd". I to wyłącznie o antropologii,
nie zaś — jednocześnie — o b a d a n i u k u l t u r y przez nią.
Przecież a n t r o p o l o g o w i e , nie m ó w i ą j e d y n i e o samych sobie
i w ł a s n y c h k ł o p o t a c h z tożsamością.
2

Tymczasem istnieje, jak się w y d a j e , sposób rozwiązania o w e g o
rozdwojenia. Nie pociąga o n o za sobą rezygnacji z przynależności
d o d o t y c h c z a s o w e g o Kontynentu Myśli A n t r o p o l o g i c z n e j , a może
p o n a d t o dodać niezwykle istotny w y m i a r i impuls samemu bada­
niu kultury i t o bez w z g l ę d u na t o czy w grę w c h o d z i mityczne
„ c e n t r u m " , czy też r ó w n i e mitycznie t r a k t o w a n e „peryferie".
U j m i j m y t o w postaci kilku tez, które w kolejności pokrótce
r o z w i n i e m y w f o r m i e komentarza d o każdej z nich.
( 1 ) A n t r o p o l o g i a ( e t n o l o g i a , entografia — t o dla mnie s y n o n i ­
my) jest nauką z a i n t e r e s o w a n ą o d s w e g o zarania i ze swej istoty
p r o b l e m e m k u l t u r o w e j o d m i e n n o ś c i . Obojętnie jak w y ­
glądają deklaracje p o s z c z e g ó l n y c h k i e r u n k ó w i szkół a n t r o p o l o ­
g i c z n e g o myślenia o kulturze, g ł ó w n y m p o l e m zainteresowań tej
nauki jest relacja „ M Y " — „ O N I " j a k o opozycja wyrażająca
p o z n a w c z y dystans d w ó c h o d p o w i e d n i o różnych w s p ó ł c z y n ­
n i k ó w h u m a n i s t y c z n y c h . Z a d a n i e m badacza jest dystans ten
z n i w e l o w a ć , przezwyciężyć w s t o p n i u m a k s y m a l n y m po t o , by
przynieść d o naszej k u l t u r y „ p r a w d z i w e " i zaskakujące wieści ze
ś w i a t a , o k t ó r y m założono z góry, iż jest w ł a ś n i e „ o b c y " ,
„ o d m i e n n y " , „ n i e p o r ó w n y w a l n y " , różny s ł o w e m o d naszych
przyzwyczajeń. Dzieje się tak nie t y l k o w sytuacji, g d y bierzemy
p o d u w a g ę analizy kultur i s p o ł e c z e ń s t w w rzeczywistym, w i e l o ­
rakim sensie „ i n n y c h " , o d d a l o n y c h geograficznie, czasowo,
przesiąkniętych magią, strukturalnie „ p ł a s k i c h " , etc. Zasada ta ma
m o c uniwersalnej a n t r o p o l o g i c z n e j timbre, wyróżniającej e t n o l o -

3

�g ó w w ś r ó d i n n y c h h u m a n i s t ó w . Dobrze ujmuje t o L u d w i k
S t o m m a m ó w i ą c : „ A n t r o p o l o g i a jest przybraniem p o s t a w y c z ł o ­
w i e k a d z i w i ą c e g o się / . . . / . Ś w i a t j a w i się j a k o g a b i n e t rzeczy
d z i w n y c h , k o n i e c z n y c h d o w y j a ś n i e n i a . Krótko m ó w i ą c — jest t o
p r z e c i w i e ń s t w o p o s t a w y c o d z i e n n e g o życia, w k t ó r y m w s z y s t k o
dzieje się n a t u r a l n i e . " I jeszcze K o ł a k o w s k i na ten sam temat:
„ a n t r o p o l o g i a , t o znaczy praca, która zakłada zawieszenie w ł a s ­
nych n o r m , o s ą d ó w i n a ł o g ó w m e n t a l n y c h , m o r a l n y c h i estetycz­
n y c h , aby przeniknąć tak daleko, jak t o jest m o ż l i w e , w pole
w i d z e n i a i n n e g o i p r z y s w o i ć sobie j e g o s p o s ó b p e r c e p c j i . " '
Właśnie z p o w y ż s z y c h p o w o d ó w , w i d o c z n y c h w c y t o w a n y c h
w y p o w i e d z i a c h , a n t r o p o l o g ma tendencję d o p o s z u k i w a n i a
o d m i e n n o ś c i d o s ł o w n i e w e w s z y s t k i c h przejawach życia s p o ł e ­
cznego, a w i ę c w życiu klasycznych p l e m i o n t u b y l c z y c h , w k u l ­
turze s k i n ó w , w c h ł o p s k i m b y t o w a n i u X I X - w i e c z n y m , w " k u l ­
turze n ę d z y " w i e l k i c h miast, w sztuce.
( 2 ) A n t r o p o l o g i a jest nauką par exellence europejską, c o ma
swoje zasadnicze k o n s e k w e n c j e dla w s z y s t k i c h , którzy ją u p r a ­
w i a j ą . Badacz o d m i e n n o ś c i k u l t u r o w e j , tej dalekiej, jak i t z w .
bliskiej obcości ( o b c y w e w n ę t r z n y ) w i n i e n sobie z d a w a ć s p r a w ę
z d w ó c h rzeczy. Po pierwsze, w i n i e n t r a k t o w a ć s w e w ł a s n e
zakorzenienie w kulturze j a k o rodzaj k o n w e n c j i , której p o d s t a w y
należy odsłonić, aby u ś w i a d o m i ć sobie, że jest się t y l k o l o k a l n y m
przypadkiem lokalnie d a n y c h f o r m ludzkiej egzystencji. Po d r u g i e
jednak, nie jest m o ż l i w e ostateczne w y z b y c i e się własnej partykularności, a kultura, która zrodziła a n t r o p o l o g i ę , a w i ę c kultura
europejska, najlepiej jak d o t ą d potrafi z m i n i m a l i z o w a ć z a c i e m ­
nienie i n n y c h k o n w e n c j i życia okularami s w y c h w ł a s n y c h reguł
i n o r m . Dlatego wszelkie n a r o d o w e w a r i a n t y a n t r o p o l o g i i mają
s w ó j u n i w e r s a l n y rdzeń w p o s t a w i e „ b r a n i a w n a w i a s " nie
tyle j e d n o s t k o w y c h s y s t e m ó w k o n w e n c j i ( j a p o ń s k i c h , s u d a ń skich i t d . ) , ile najogólniej pojętej cywilizacji n o w o ż y t n o e u r o p e j skiej. Nauka jest w y n a l a z k e m tej w ł a ś n i e kultury. A b y stać się
a n t r o p o l o g i e m , d a j m y na t o w A f r y c e , trzeba pierwej a k u l t u r o w a ć
się w „ k u l t u r z e a n t r o p o l o g i c z n e j " , aby e w e n t u a l n i e później
podać w w ą t p l i w o ś ć jej e f e k t y w n o ś ć i p r a w o m o c n o ś ć j a k o źródła
poznania w s z e l k i c h kultur i n n y c h . T e g o p o d s t a w o w e g o etapu
akulturacji z a w o d o w o - p r o f e s j o n a l n e j nie daje się jednak o m i n ą ć .
E d m u n d Leach opisuje takie p r ó b y c z y n i o n e przez badaczy
c h i ń s k i c h , p r ó b u j ą c y c h o d w e w n ą t r z , „ e m i c z n i e " o p i s y w a ć rze­
czywistość „ k r a j u ś r o d k a " , bez p o ś r e d n i c t w a osiągnięć ant­
r o p o l o g i i rozwiniętej poza C h i n a m i . Efekt był bardzo, ale t o
bardzo marny.
3

s

M a m y w i ę c pierwszą rysę na b u d o w l i u f u n d o w a n e j na o p o z y ­
cji „ c e n t r u m " — „ p e r y f e r i e " . Otóż wszyscy, i ci z K o n t y n e n t u , i ci
z A r c h i p e l a g u muszą de facto uczyć się k u l t u r y będącej p r a w ­
d z i w y m c e n t r u m myślenia t y p u a n t r o p o l o g i c z n e g o . A t o c e n t r u m
nie posiada już dzisiaj s w e j lokalizacji przestrzennej, o b o w i ą z u j e
w i ę c A m e r y k a n ó w , B r y t y j c z y k ó w , R u m u n ó w , Rosjan, że nie
w s p o m n ę o i n n y c h stronach ś w i a t a , gdzie a n t r o p o l o g i a istnieje
jako odrębna specjalizacja n a u k o w a . O b o w i ą z u j e w i ę c na r ó w n i
wszystkich.
(3) A n t r o p l o g i a bada p o prostu kulturę bez p r z y d a w k i ( l u d o ­
w a , plemienna, t r y b a l n a , r o b o t n i c z a , taka i siaka), ale bada ją na
s w ó j , w y p r a c o w a n y przez lata s p o s ó b . W y d a j e się, że t e g o akurat
faktu nie trzeba szczególnie podkreślać; d o r o b e k p i ś m i e n n i c t w a
kilku p o k o l e ń badaczy m ó w i sam za siebie. Rzecz jasna, że c o
i n n e g o znaczą teoretyczne deklaracje i postulaty, a c o i n n e g o
pokazuje praktyka b a d a w c z a . J e d n o jest wszakże p e w n e . N a w e t
jeśli d o n i e d a w n a badania a t r o p o l o g i c z n e ograniczyły się jednak
do pewnego tylko, wybranego typu wspólnot ludzkich, tych
zwłaszcza, które d a w a ł y się ująć s y n c h r o n i c z n i e i c a ł o ś c i o w o ,
ukrytą przesłanką t a k i c h badań b y ł o założenie, iż badając n a w e t
w y ł ą c z n i e społeczności „ z i m n e " d o k ł a d a się jakąś cegiełkę d o
o g ó l n e j w i e d z y o C z ł o w i e k u . Wszak ó w przechodzień z N o w e g o
J o r k u i w y t a t u o w a n y t u b y l e c z odległej w y s p y mają coś ze sobą
wspólnego.
W m o m e n c i e , g d y w s p o m i n a m y już wcześniej h a s ł o w o kryzys
koncepcji przedstawiania (crisis of representatio)
został przez
a n t r o p o l o g ó w p o w s z e c h n i e u ś w i a d o m i o n y , zasadność p u n k t u
( 3 ) stała się bardziej jeszcze w i d o c z n a . „ P r z e d s t a w i e n i e " o b e j ­
muje b o w i e m nierozłączną a l t e r n a t y w ę „ w y r a ż a n i a " (system
pojęć) i jego odniesienia p r z e d m i o t o w e g o ; jeśli zatem w grę
w c h o d z i kryzys, t o d o t y c z y o n zawsze o b u c z ł o n ó w powyższej

4

a l t e r n a t y w y . Skoro legł w gruzach j e d n o z n a c z n i e w y z n a c z a n y
zakres penetracji p o z n a w c z e j naszej nauki (kres t r y b a l i z m u
w czystej postaci, rozpad t z w . tradycyjnej k u l t u r y c h ł o p s k i e j ,
p r o b l e m s a m o w y s t a r c z a l n o ś c i g r u p , rola k o n t a k t ó w c y w i l i z a c y j ­
n y c h itd.,itp.), r ó w n o l e g l e załamał się s p o s ó b p o j ę c i o w e g o
u j m o w a n i a t e g o , c o p o j a w i a się „ z a m i a s t " d o t y c h c z a s o w y c h
s t a n ó w rzeczy.
N a p r a w d ę t r u d n o dziś p o w i e d z i e ć , gdzie k o ń c z y się już, a gdzie
d o p i e r o zaczyna a n t r o p o l o g i a . W k a ż d y m bądź razie nie p o ­
szukuje już o n a usilnie istniejących gdzieś t a m s z c z ą t k o w o
r e z e r w a t ó w kultury. Nie szuka g e n e r a l n e g o sensu ludzkiej egzys­
tencji w ideale p e ł n e g o o p i s u c a ł e g o systemu kultury. W s z y s ­
t k i c h nas otacza kultura a d e c y d u j ą c e znaczenie ma w y ł ą c z n i e
s p o s ó b , w jaki się jej przyglądamy. Interpretacja d r o b n e g o
szczegółu, o d s ł o n i ę c i e n i e j a w n e j s t r o n y o c z y w i s t y c h c z y n n o ś c i
dziejących się w o k ó ł nas r ó w n i e dobrze może p o w i e d z i e ć n a m
tyle w a ż n y c h rzeczy o c z ł o w i e k u , c o sięgające daleko w s t e c z
studia. P o w s z e c h n i e poza t y m m ó w i się już o b e c n i e o potrzebie
a n t r o p o l o g i z a c j i naszej w ł a s n e j k u l t u r y , c o oznacza, iż na r ó w n i
zaczynamy przyglądać się d o t y c h c z a s o w y m b a d a n y m i s a m y m
sobie. T o p r o b l e m „ J a — j a k o i n n y " . J a k pięknie p o w i a d a
S t e p h e n Tyler z w i e r c i a d ł o a d e k w a t n e g o przedstawiania ś w i a t a
istniejącego poza nami pękło i nie da się g o p o n o w n i e złożyć. Nie
w a r t o t e g o zresztą robić. Z n a j d u j e m y się w a u t o p o e t y c k i e j sali
luster, w k t ó r y c h przeglądamy się z najrozmaitszych p e r s p e k t y w
w c a l e nie pragnąc p o w i e d z i e ć kategorycznie ( „ o b i e k t y w n i e " ) :
„patrzcie! taki jest n a p r a w d ę ś w i a t " . A n t r o p o l o g i a daje szczegól­
nie d o b r e p r z y g o t o w a n i e , by przed w y r a ż a n i e m t a k i c h s ą d ó w się
w s t r z y m y w a ć . P o s t u l o w a ł t o już przed laty Claude Lévi-Strauss
określając p o s t a w ę a n t r o p o l o g a j a k o p o s t a w ę f i l o z o f i c z n e g o
zwątpienia.
6

7

( 4 ) W k o n d y c j ę myślenia a n t r o p o l o g i c z n e g o w p i s a n e są zało­
żenia bariery p o z n a w c z e j , n i e o c z y w i s t o ś c i i n i e a d e k w a t n o ś c i
koncepcji przedstawiania. Dyskurs n a u k o w y , tak charakterys­
t y c z n y dla a n t r o p o l o g i c z n e g o s p o s o b u o p i s y w a n i a k u l t u r y , której
reguły są zawsze inne o d naszych p r z y z w y c z a j e ń , stał się już
w ł a s n o ś c i ą p o w s z e c h n ą . A d a p t o w a n y jest przez badaczy róż­
n y c h maści: poczynając o d f i l o z o f ó w , poprzez h i s t o r y k ó w , soc­
j o l o g ó w , a r c h e o l o g ó w , p e d a g o g ó w , a na l i t e r a t u r o z n a w c a c h
kończąc. O j e g o atrakcyjności d e c y d u j ą w y m i e n i o n e przed c h w i ­
lą trzy założenia przenikające myślenie i pisanie o " i n n y c h " . Ich
u w z g l ę d n i e n i e p o w o d u j e , iż zawsze pozostają w ą t p l i w o ś c i , czy
s p r a w y mają się akurat tak, jak n a m się w y d a j e . Zainteresowanie
k u l t u r o w ą o d m i e n n o ś c i ą p o w o d u j e , iż m o ż l i w e jest nieustanne
komplikowanie i poddawanie w w ą t p l i w o ś ć osiągniętych nauko­
w y c h orzeczeń o k a ż d y m z j a w i s k u i n t e n c j o n a l n y m , zwłaszcza
w ó w c z a s g d y w y p o s a ż a się je w cechę „ o b c o ś c i " . M o ż e jest tak,
a może tak? A może j e d n o i drugie? J a k o ilustrację p r z y w o ł a j m y
t o c z o n y nieustanie spór p o m i ę d z y r e l a t y w i s t a m i i racjonalistami
k u l t u r o w y m i , kwestię przekładu m i ę d z y k u l t u r o w e g o ( w tym
j ę z y k o w e g o ) pojęć i s ą d ó w , p r o b l e m y z ujęciem ś w i a d o m o ś c i
magicznej, interpretacją roli rytuału, statusu p o z n a w c z e g o , poró­
wnania międzykulturowego.
8

D o c h o d z i m y wreszcie d o tezy ostatniej, najistotniejszej dla nas
w kontekście t e g o c o zostało d o t ą d p o w i e d z i a n e i d o czego
w ostateczności zmierza cały szkic.
( 5 ) A n t r o p l o g i a t o nauka zarazem p e r y f e r y j n a i c e n t r a l ­
n a , skąd biorą się w szczególności jej k ł o p o t y , ale i atrakcyjność
dla przedstawicieli i n n y c h nauk. W tej d w o i s t o ś c i u p a t r y w a ł b y m
też f a k t u jej ż y w o t n o ś c i teoretycznej i dużej rangi. N o dobrze, ale
jak coś może być r ó w n o c z e ś n i e peryferyjne i centralne? Nawet
w bajkach nie ma g r u b y c h c h u d z i e l c ó w . A jednak.
Wyraz „ p e r y f e r i a " p o c h o d z i o d g r e c k i e g o peripherëia
(obwód,
o k r ą g ) i jest w języku p o l s k i m rodzaju żeńskiego. Obecnie używa
się g o p r a w i e w y ł ą c z n i e w liczbie m n o g i e j i w t ó r n y m znaczeniu
krańca czegoś, np. najdalej p o ł o ż o n y c h dzielnic miasta. Stąd
„ p e r y f e r y j n y " kojarzy się z „ u b o c z n y " , „ d r u g o p l a n o w y " , mniej
j a k b y istotny. Istnieje j e d n a k p i e r w o t n e i oryginalne znaczenie
„ p e r y f e r i i " które Słownik
Wyrazów Obcych A r c t a tak określa:
„ o b w ó d koła lub innej płaszczyzny k r z y w ą linją zamkniętej,
o k r ą g , p o w i e r z c h n i a jakiegoś ciała, zakres, sfera, o b r ę b " . Zaś
„ p e r y f e r y c z n y " w t y m s a m y m źródle, t o " d o t y c z ą c y o b w o d u ,
w o b w o d z i e , z n a j d u j ą c y się w o b w o d z i e " .
M ó w i ą c z a r ó w n o o c e n t r u m , jak i peryferii (peryferiach)
9

�w przypadku a n t r o p o l o g i i , m a m na myśli w y ł ą c z n i e ten pierwszy,
pierwotny sens d r u g i e g o pojęcia. B o w i e m „ p e r y f e r i a " rozumiana
jako zewnętrzna część czegoś zakłada — j a k o s w o j e p r z e c i w i e ń s ­
two — jakąś część centralną, z którą pozostaje w styczności.
A zatem, żeby p o w i e d z i e ć „ o t o m a m y c e n t r u m " niezbędnie
musimy mieć możność p o w i e d z i e ć o d p o w i e d n i o : „ a o t o peryferia
tego c e n t r u m " . J e d n o zakłada d r u g i e i o b a c z ł o n y o p o z y c j i
pozostają w ścisłym z w i ą z k u p o j ę c i o w o - l o g i c z n y m w obrębie
określonego ściśle t e r y t o r i u m .
Dokonajmy teraz metaforyzacji naszych „ ź r ó d ł o w y c h " pojęć.
O w y m terytorium zakładającym istnienie o p o z y c j i c e n t r u m / p e r y ­
feria niech będzie k u l t u r a w n a j o g ó l n i e j s z y m sensie k u l t u r y j a k o
przedmiotu ludzkiego g a t u n k u . W c e n t r u m k u l t u r y stoi zawsze
człowiek, w s p ó ł r z ę d n a w s z y s t k i c h f a k t ó w k l a s y f i k o w a n y c h j a k o
przynależące d o porządku s p o ł e c z n e g o . Jest tak bez w z g l ę d u na
to, jak będziemy c z ł o w i e k a c h a r a k t e r y z o w a ć — czy w trybie
p r z y r o d n i c z o - g a t u n k o w y m czy k u l t u r o w o - a n t r o p o l o g i c z n y m .
Człowiek jako istota k u l t u r o w a zamieszkuje t e r y t o r i u m zróż­
nicowanych s y s t e m ó w p o s z c z e g ó l n y c h p a r t y k u l a r n y c h kultur
różnego rodzaju. W t y m znaczeniu nie m o ż n a w y z n a c z y ć ż a d ­
nego „ c e n t r u m " , ż a d n e g o jądra k u l t u r y ź r ó d ł o w e j dla w s z y s t k i c h
kultur pozostałych, c h y b a że p o w r ó c i m y d o teorii „ k r ę g ó w
k u l t u r o w y c h " . Zatem t o „ c e n t r u m " w y z n a c z y ć m o ż e m y w y ł ą c z ­
nie określając najogólniejsze, u n i w e r s a l n e c e c h y c z ł o w i e k a . T y c h
cech z kolei szukać m o ż e m y wszędzie, gdzie t y l k o pomieszkuje
człowiek. U n i w e r s u m ludzkiej k u l t u r y ogranicza p o prostu linia
zamknięta kuli ziemskiej i t o u z u s j ę z y k o w y każe nam m ó w i ć , że
Trobriandy leżą na peryferiach, a U S A w c e n t r u m s p o ł e c z n e g o
świata.
Jednakże t e n w ł a ś n i e j ę z y k o w y s p o s ó b p o r z ą d k o w a n i a prze­
strzeni geograficznej s p r a w i a , iż zaczynamy w analogiczny s p o ­
sób myśleć o organizacji w s z e l k i c h zjawisk b a d a n y c h przez naukę
— jedne stają się j a k o b y ważniejsze, powszechniejsze przy­
k ł a d o w o , a w i ę c centralne. Inne, j a k o bardziej ezoteryczne
t r a k t o w a n e są, z g o d n i e z p o w s z e c h n i e a k c e p t o w a n y m r o z u m i e ­
niem peryferii — j a k o d r u g o p l a n o w e w o b e c t y c h p i e r w s z y c h .
W ostateczności t e n s p o s ó b r o z u m o w a n i a i w e r b a l i z o w a n i a
porządku zjawisk przeniósł się d o ś w i a t a a n t r o p o l o g ó w , którzy
sami siebie poczęli postrzegać na zasadzie, o której m ó w i m y .
Z „ l e p s z y c h " miejsc w i d a ć lepiej i w i ę c e j , p r o w i n c j a narzuca
optykę peryferyjną.
Taki s p o s ó b myślenia nie bierze p o d u w a g ę s w o i s t o ś c i nauki,
jaką jest a n t r o p o l o g i a . Otóż a n t r o p o l o g i c z n y s p o s ó b myślenia
implicite zakłada, że peryferie nie oznaczają terenu m a r g i n a l n e g o ,
ale najdalsze przedłużenie środka, czyli c e n t r u m . Tak w i ę c ,
założywszy, iż o w y m p r a w d z i w y m ś r o d k i e m jest c z ł o w i e k , a n a l i ­
zując j e g o kulturę w najodleglejszych zakątkach ś w i a t a , zakłada
się t y m s a m y m na g r u n c i e a n t r o p o l o g i c z n y m , iż r ó w n i e ż na
tradycyjnie p o j m o w a n y c h peryferiach znaleźć m o ż n a a r g u m e n t y
centralne nie t y l k o dla teorii l u d z k i e g o u w i k ł a n i a w m o ż l i w e
formy bytu k u l t u r o w e g o . D l a t e g o s w o i s t o ś ć a n t r o p o l o g i i i k o n ­
sekwencje z niej w y n i k a j ą c e . W i e l o k r o t n i e k r y t y k o w a n o przed­
stawicieli tej nauki właśnie za t o , że pragną łączyć skrajny
empiryzm z najogólniejszą teorią dotyczącą kultury na poziomie
abstrakcyjnym. Ale tutaj też t k w i urok a n t r o p o l o g i i , t e g o „intelek­
tualnego k ł u s o w n i c t w a " , jak t o określił onegdaj Clyde K l u c k h o h n .
10

Jakie te wszystkie u w a g i mają znaczenie dla nas, w p o w s z e c h ­
nym o d c z u c i u z n a j d u j ą c y c h się j e d n a k na peryferiach (1) świata
m i ę d z y n a r o d o w e j a n t r o p o l o g i i , jak i ( 2 ) g ł ó w n e g o n u r t u k u l t u r y
światowej? Znaczenie t o w i d z i a ł b y m j a k o zasadnicze.

Przede w s z y s t k i m n i e p r a w d ą jest, że g d y znajdziemy się
w centrum, t o t y m s a m y m ł a t w i e j jest n a m z a j m o w a ć się
problemami najistotniejszymi, niejako „ p r z y r o d z e n i e " z w i ą z a n y ­
mi z miejscem i rolą, jaką o w o c e n t r u m w y z n a c z a . G d y b y tak
zawsze było, nie b y ł o b y I m m a n u e l a Kanta. Z kolei r ó w n i e ż
nieprawdą jest, że peryferyjność położenia skazuje na takąż
peryferyjność z a i n t e r e s o w a ń . W a r t o sobie o d p o w i e d z i e ć na takie
c h o ć b y pytanie. Czy B r o n i s ł a w M a l i n o w s k i badając s w o i c h
T r o b r i a n d c z y k ó w bardziej zbliżał się d o i s t o t n y c h s t w i e r d z e ń
d o t y c z ą c y c h ludzkiej k u l t u r y niż g d y b y p o ś w i ę c i ł się analizie
którejś z europejskich społeczności c h ł o p s k i c h ? O w s z e m , tak

może się w y d a w a ć , ale p r o b l e m nie w t y m , że Trobriandy były
lepszym, bardziej r e p r e z e n t a t y w n y m przykładem kultury, ale
w t y m , że lepiej nadawały sie akurat d o funkcjonalistycznego
m o d e l u podejścia, który stworzył i rozwijał M a l i n o w s k i . J e d n y m
s ł o w e m były reprezentatywne dla f u n k c j o n a l i z m u . Z drugiej strony
można przecież powiedzieć, że właśnie Trobriandy t o klasyczne
rubieże naszego świata o statusie o w i e l e bardziej peryferyjnym niż
m a m y t o w przypadku w a r s t w y chłopskiej jakiegokolwiek kraju
Europy t a m t y c h czasów. Poza t y m , czy a n t r o p o l o g z Kontynentu
musi koniecznie u d a w a ć się d o i z o l o w a n y c h grup, żeby oświecać
s w y c h z i o m k ó w : tacy m o g l i b y ś m y być, g d y b y ś m y „ t a m " mieli
s w y c h o j c ó w i matki? W i ę c nie o t o chodzi.
Z n o w u w r a c a m y d o kwestii zasadniczej. A n t r o p o l o g i a , zwłasz­
cza obecnej d o b y , t o przede w s z y s t k i m p u n k t
widzenia
i sposób konceptualizowaniazjawiskdostępnychskąd­
inąd w s z y s t k i m parającym się nauką. Dyskurs a n t r o p o l o g i c z n y
nie jest zastrzeżony w y ł ą c z n i e dla a n t r o p o l o g ó w , t y m bardziej, że
n i e p o d o b n a w y k r e ś l i ć p r z e d m i o t o w o ujętej linii demarkacyjnej
p o m i ę d z y nią a każdą inną gałęzią w i e d z y zainteresowaną
f e n o m e n e m kultury. A n t r o p o l o g a poznasz p o t y m , jakie pytania
s t a w i a . Skoro zaś a n t r o p o l o g o w i e z K o n t y n e n t u i A r c h i p e l a g ó w
muszą się a k u l t u r o w a ć w o g ó l n e j kulturze antropologicznej
( c e n t r u m w sensie c e n t r u m m y ś l i ) , t o w p u n k c i e wyjścia wszyscy
jesteśmy w analogicznej sytuacji poznawczej, w y c h o d z i m y o d
w s p ó l n e j matrycy pojęć i kategorii. Wszystko zależy następnie o d
tego, jaki użytek potrafimy uczynić z w y n i k ó w tej aktualizacji,
czego nas ona uczy i d o jakiego stopnia. A dalej jeszcze: w jaki
sposób badając zjawiska peryferyjne (a tylko takie badamy prze­
cież) orzekamy coś jednocześnie o o g ó l n e j kondycji człowieka. Nie
ma miary ilościowej wartości analiz, tylko jakość pozwala na
szacowanie w k ł a d u w poznanie świata nieoczywistości kultury.
Kres i d e o l o g i i modernistycznej w nauce i filozofii polega na
t y m , iż odrzuca się obecnie m.in. d o t y c h c z a s o w e p o j m o w a n i e
kultury j a k o rodzaju p r z e d m i o t u w y m a g a j ą c e g o a d e k w a t n e g o
przedstawienia. Pojęcie p r a w d y o b i e k t y w n e j z a s t ę p o w a n e jest
p o j ę c i e m p r a w d k u l t u r o w y c h , p r a w d w y t w a r z a n y c h dla o d ­
p o w i e d n i c h c e l ó w bądź f u n k c j i . R ó w n i e ż a n t r o p o l o g i a — o d
zawsze — p r a w d y takie f o r m u ł o w a ł a z przekonaniem, że podaje
opisy o b i e k t y w n e j rzeczywistości. J e d n a k ż e n i c w kulturze nie
jest f a k t e m n i e z b i t y m , o b c u j e m y w y ł ą c z n i e ze społecznymi w y o ­
brażeniami o świecie. One r ó w n i e ż nie dzielą się na uboczne
i centralne. Ś w i a t k u l t u r y jest fascynujący zawsze i wszędzie
i dobrze b y ł o b y , g d y b y fakt ten u ś w i a d o m i l i sobie nasi rodzimi
badacze. M o ż e nie t y l k o u ś w i a d o m i l i , ale zrobili z niego użytek.
Badanie k u l t u r y polskiej w p r o w a d z a r ó w n i e dobrze w c e n t r u m
p r o b l e m a t y k i h u m a n i s t y c z n e j , jak klasyczne studia „ w i e l k i e j "
antropologii Kontynentu.
Zupełnie o d r ę b n ą s p r a w ą jest, że nauka polega także na
k o m u n i k o w a n i u w y n i k ó w b a d a ń ; jeśli głos naszej e t n o l o g i i nie
dotrze poza Polskę, nikt nie d o w i e się, że dzieje się tutaj coś
interesującego. Także dla czytelnika Z a c h o d u . Czy naprawdę
— j a k t o b y ł o w m o i m w y p a d k u — t r z e b a a n t r o p o l o g o w i z Kanady
p o k a z y w a ć kulturę S t a r o o b r z ę d o w c ó w w Polsce, aby dopiero o n
wskazał, w jaki s p o s ó b tak w ą s k a p r o b l e m a t y k a „ i k o n i c z n e j "
tradycji tej g r u p y daje się w p i s a ć w najważniejsze dyskusje
współczesnej a n t r o p o l o g i i t e o r e t y c z n e j ? " Nie będą w t y m miejs­
cu t e g o akurat w ą t k u p o d e j m o w a ł z nadzieją, że w i a d o m o o c o
c h o d z i — o śmiałość i rozmach w podejściu d o ezoterycznych
w y d a w a ł o b y się a s p e k t ó w kultury. W t y m t k w i siła a n t r o p o l o g i i ,
każdej a n t r o p o l o g i i !
S p r ó b u j m y zamiast t e g o s k o n k l u d o w a ć d o t y c h c z a s o w e u w a ­
gi. Po pierwsze tedy, nie ma gorszych i lepszych miejsc dla
u p r a w n i a n i a a n t r o p o l o g i i oraz, c o się z t y m bezpośrednio wiąże,
gorszych i lepszych t e m a t ó w b a d a w c z y c h . Nie każdemu dane jest
znaleźć się w ś r ó d nieznanego plemienia w nieznanej części
ś w i a t a . W każdym przejawie k u l t u r y jest potencjalnie zawarty
o g r o m n y ł a d u n e k m o ż l i w o ś c i dla a n t r o p o l o g i c z n y c h przedsta­
w i e ń n i e o c z y w i s t o ś c i z n a n e g o ś w i a t a . J a k m ó w i ł Sapir, dlaczego
nie badać np. k u l t u r a l n y c h i n i e k u l t u r a l n y c h s p o s o b ó w o d ­
dychania? Sam uważał t e n temat za fascynujący.
Po drugie, dla podjęcia w y s i ł k u bycia a n t r o p o l o g i e m nie ma
znaczenia t z w . potencjał f i n a n s o w o - o r g a n i z a c y j n y kraju, w k t ó ­
rym przyszło n a m u p r a w i a ć tę naukę. D e c y d u j ą c ą rolę o d g r y w a j ą
i n w e n c j a , o d w a g a i wiara w t o , że czasami z A r c h i p e l a g u w i d a ć

�więcej i lepiej niźli z zapatrzonego w s w ą m o c K o n t y n e n t u .
Uwzględniając proporcje między np. Stanami Z j e d n o c z o n y m i
a Polską zobaczyć m o ż e m y , że procent badaczy mających coś d o
p o w i e d z e n i a i „ t a m " i „ t u t a j " jest zbliżony.
O jednej jeszcze s p r a w i e należy wszelako p o w i e d z i e ć . W swej
ostatniej książce Clifford Geertz, najświatlejszy a n t r o p o l o g o b e c ­
nej d o b y , p o w i a d a : „Szerzy się w ś r ó d a n t r o p o l o g ó w coraz
bardziej p o w s z e c h n e przekonanie, że p o w i e d z i e ć , jak jest, t o dla
etnografii slogan tak samo n i e o d p o w i e d n i , jak dla filozofii o d
L u d w i k a W i t t g e n s t e i n a , dla historii o d Robina C o l l i n g w o o d a , dla
polityki o d M i c h e l a Foucaulta lub dla fizyki o d T h o m a s a K u h n a .
N i e a d e k w a t n o ś ć s ł ó w w o b e c d o ś w i a d c z e n i a i w ł a ś c i w a im
tendencja d o p r o w a d z e n i a j e d y n i e d o i n n y c h s ł ó w znane były o d
d a w n a z a r ó w n o p o e t o m , jak i m a t e m a t y k o m . Dla e t n o g r a f ó w
s t a n o w i ł o t o jednak odkrycie i w p r a w i ł o i c h , a przynajmniej w i e l u
z nich, w z a m ę t . "
A b y ten zamęt starać się jakoś u p o r z ą d k o w a ć p r o p o n u j e Geertz
zestaw u t r w a l o n y c h przesądzeń, z k t ó r y c h w dzisiejszej sytuacji
a n t r o p o l o g i a w i n n a z r e z y g n o w a ć . Jest t o zestaw a b s o l u t n i e w a r t
rozważenia także dla e t n o l o g ó w p o l s k i c h . Przesądzenia te n a ­
z w i j m y za I n n o c e n t y m B o c h e ń s k i m „ e t n o g r a f i c z n y m i z a b o b o n a ­
m i " , konkretyzując je tak, aby o d p o w i a d a ł y r o d z i m y m realiom.
Z a b o b o n p i e r w s z y . Najwyższy czas, aby u ś w i a d o m i ć sobie na
dobre, że c z e g o k o l w i e k badacz nie czyniłby, j a k i c h k o l w i e k nie
s t o s o w a ł b y z a b i e g ó w retorycznych, wszystkie opisy etnograficz­
ne są opisami opisującego, a nie o p i s y w a n e g o . Edward Said
w n i e d a w n o u nas przełożonej pracy Orientalizm
w y t o c z y ł cały
zestaw a r g u m e n t ó w p r z e c i w k o m.in. a n t r o p o l o g i i z a c h o d n i e j , iż
tak opisuje Orient, iż nie daje się w y p o w i e d z i e ć m i e s z k a ń c o m
t a m t y c h krajów, jak oni sami w i d z ą świat, w k t ó r y m żyją.
Ostateczne zdanie należy zawsze d o badacza — utyskuje Said.
Sam nie pokazuje jednak zupełnie, w jaki s p o s ó b m o g ł o b y się
o d b y w a ć j a k i e k o l w i e k o p i s y w a n i e c z e g o k o l w i e k , c o jest poza
nami. Zarzucając a n t r o p o l o g o m ( n e o ) i m p e r i a l i z m w zamian p r o ­
p o n u j e t o samo tyle, że a rebours? J e d y n e , c o może osiągnąć
badacz „ i n n o ś c i " , t o n i e w y m u s z o n a z g o d n o ś ć , każdy opis p o z o ­
stanie skażony e t n o c e n t r y z m e m , gdyż „ b y ć e t n o c e n t r y c z n y m t o
po prostu w i d z i e ć przy p o m o c y w ł a s n y c h o c z u " , gdyż „ n i e
możemy w i d z i e ć za p o m o c ą oczu c z y i c h ś " . I nic tutaj nie zmieni
p o s t u l o w a n a przez niektórych badaczy p o s t a w a , aby być „ n a
b u z i " z p o d m i o t a m i . M o ż n a się d ł u g o i zawzięcie tulić d o
i n f o r m a t o r ó w , ale pisze się s a m e m u przetwarzając uzyskany
materiał w inny jeszcze rodzaj k u l t u r o w e g o w y o b r a ż e n i a , które
podajemy d o w i a d o m o ś c i czytającym.
12

3

14

Z a b o b o n d r u g i . Wiąże się bezpośrednio z p i e r w s z y m , gdyż
m ó w i o t z w . e t n o g r a f i c z n y m b r z u c h o m ó w s t w i e . Polega o n o na
p r z y p i s y w a n i u sobie m ó w i e n i a nie o i n n y c h f o r m a c h życia, lecz
z ich w n ę t r z a , na p o d a w a n i u o p i s ó w , jak s p r a w y się mają „z
p u n k t u w i d z e n i a c h ł o p a p o d l a s k i e g o " j a k o c h ł o p s k i e g o opisu

z t e g o p u n k t u w i d z e n i a . Nie ma czegoś t a k i e g o , jak w s p ó l n a
rzeczywistość, którą w i d z i z a r ó w n o ó w c h ł o p , jak i badający
e t n o g r a f - e m p i r y k . J a k m ó w i ł Nietzsche — istnieją t y l k o perspek­
t y w y . Nasz opis — t o nasza p e r s p e k t y w a , każdy inny p u n k t
w i d z e n i a n i e u c h r o n n i e przechodzi przez filtr naszego ujęcia
d a n e g o stanu rzeczy.
Z a b o b o n t r z e c i . D o t y c z y t e k s t o w e g o p o z y t y w i z m u , który za­
kłada, że jeśli t y l k o nakłoni się c h ł o p a d o p o d y k t o w a n i a lub
zapisania j e g o życiorysu, w i z j i ś w i a t a , w t e d y rola etnografa
s p r o w a d z a się d o roli u c z c i w e g o i s k r u p u l a t n e g o pośrednika
przekazującego istotę rzeczy. Tekst e t n o g r a f i c z n y traktuje się
w ó w c z a s j a k o rodzaj „ p r z e ź r o c z y s t e g o " m e d i u m . W s p ó ł c z e s n y
tekstualizm s p o d znaku Jamesa Clifforda w s k a z u j e na t o , iż
p i ś m i e n n i c t w o e t n o g r a f i c z n e jest w y s o c e k o n t e k s t o w e i oparte
na s t r a t e g i c z n y m w y b o r z e ś r o d k ó w .
Z a b o b o n c z w a r t y . Wyraża o n nadzieję, że dyskurs etnograficz­
ny m o ż n a uczynić „ h e t e r o j ę z y c z n y m " ( „ t a m t e j s z a " o b e c n o ś ć
w , , t u t e j s z y m " t e k ś c i e ) . O w o rozproszone a u t o r s t w o jest iluzją,
której ulegają z a r ó w n o a n t r o p o l o g o w i e p o z y t y w i s t y c z n i e z o r i e n ­
t o w a n i , jak i p o s t m o d e r n i ś c i .
Z a b o b o n p i ą t y . Geertz określa g o m i a n e m k o n f e s j o n a l i z m u .
Polega o n na przyjęciu raczej o d c z u ć etnografa zamiast ich
p r z e d m i o t u j a k o p o d s t a w o w e g o t e m a t u d o analizy ( „ t a m t e j s z y "
cień „ t u t e j s z e j " rzeczywistości). O b i e k t e m namysłu uczynić trze­
ba w r ó w n y m s t o p n i u p r z e d m i o t o w y aspekt b a d a ń , jak i m e t a ­
j ę z y k o w ą nad n i m refleksję, t z n . rozważyć nasz s p o s ó b myślenia
0 myśleniu n a u k o w y m . Trzeba t o j e d n a k uczynić w taki s p o s ó b ,
aby nie paraliżować praktyki b a d a w c z e j — nie m o ż n a czegoś
t w i e r d z i ć i jednocześnie brać t o w e p i s t e m o l o g i c z n y nawias.
Z a b o b o n s z ó s t y i o s t a t n i . N i e p r a w d ą i złudzeniem jest t w i e r ­
dzenie, że e t n o g r a f u c h r o n i się przed z m i n i m a l i z o w a n i e m obrazu
ś w i a t a k o g o ś i n n e g o przez w ł a s n e okulary badacza dzięki u ś w i a ­
d o m i e n i u sobie w ł a s n e j s u b i e k t y w n o ś c i bądź w r ę c z s t r o n n i c z o ­
ści. Ten rodzaj refleksji m y l n i e rości sobie p r a w o d o e p i s t e m o l o g i cznej s a m o w i e d z y , a p r o w a d z i j e d y n i e d o m ę t n y c h w y n u r z e ń
1 intelektualnego bełkotu.
Rozważenie p o d a n y c h przed c h w i l ą p r z e s ą d ó w tradycyjnej
a n t r o p o l o g i i p o w i n n o p r o w a d z i ć d o z d e k o n s t r u o w a n i a jej d o ­
tychczasowych podstaw epistemologicznych i teoretyczno-met o d o l o g i c z n y c h . M a m tutaj na myśli d e k o n s t r u k c j ę w y w o d z ą c ą
się o d Derridy, ale specyficznie z a a d o p t o w a n ą na potrzeby
a n t r o p o l o g i i . Piszę o t y m s z c z e g ó ł o w o w i n n y m t e k ś c i e . W szki­
cu niniejszym starałem się j e d y n i e pokazać, w s p o s ó b zbliżony d o
idei d e k o n s t r u k c j i , że t r a d y c y j n a o p o z y c j a c e n t r u m / p e r y f e r i e
n i e a d e k w a t n i e u j m u j e s e d n o p o z n a w c z e j w a r t o ś c i r ó ż n y c h et­
n o l o g i i n a r o d o w y c h . Istnieje t y l k o j e d n a a n t r o p o l o g i a , która
może być d o b r a lub zła, c i e k a w a bądź n u d n a i n i e t w ó r c z a .
Wszyscy będąc w c e n t r u m , m o ż e m y być na peryferiach. W y b ó r
należy d o nas s a m y c h .
15

16

PRZYPISY
Zob. c h o ć b y G.W. S t o c k i n g , Afterword:
A View from the
Center, „ E t h n o s " 1 — 2 : 1 9 8 2 , ss. 1 7 2 — 1 8 6 ; E. Shils, Center and
Periphery, C h i c a g o 1 9 7 5 i in.
Tak w ł a ś n i e brzmi g ł ó w n a teza przyświecająca a r t y k u ł o m
pomieszczonym w książce p o d redakcją J . Clifforda i G.E.
Marcusa, Writing Culture. The Poetics and Politics of
Ethnograp­
hy, Berkeley 1 9 8 6
Antropologia
i polityka,
rozmowa z Ludwikiem Stommą,
„Czas K u l t u r y " 1 9 9 0 , nr 1 8 — 1 9 , s. 1 1 . R o z m o w ę przeprowadzili
W . J . Burszta i K. P i ą t k o w s k i .
L. K o ł a k o w s k i , Szukanie barbarzyńcy. Złudzenia
uniwersaliz­
mu kulturalnego,
( w : ) Czy diabeł może być zbawiony i 27 innych
kazań, L o n d y n 1 9 8 4 , s. 1 5
E. Leach, Social Anthropology,
Fontana Paperbacks 1 9 8 2 ,
ss. 1 2 4 - 1 2 5 . A n t r o p o l o g o w i e ci t o : Lin Y u e h — h w a , M a r t i n
C.Yang, Francis L.K. Hsu i Fei H s i a o - T u n g .
S.A. Tyler, The Unspeakable.
Discourse,
Dialogue,
and
Rhetoric in the Postmodern
World, W i s c o n s i n 1 9 8 7 , s. 4.
C. Lévi-Strauss, Structural Anthropology
II, H a r m o n d s w o r d
1 9 7 8 , s.26
T y m i i dalej w y m i e n i o n y m i k w e s t i a m i z a j m o w a l i ś m y się przez
kilka lat z M. B u c h o w s k i m , czego efektem są książki: M . B u c h o w ski, Racjonalność.
Translacja. Interpretacja,
Poznań 1 9 9 0 ; M.
B u c h o w s k i , W . J . Burszta, O założeniach interpretacji
antropolo­
1

2

3

4

5

6

7

8

6

gicznej. W a r s z a w a 1 9 9 2 oraz W . J . Burszta, Wymiary
antropolo­
gicznego poznania kultury, Poznań 1 9 9 1
Słownik Wyrazów Obcych M . A r c t a , W a r s z a w a 1 9 3 5 , s.255
Ku t a k i e m u r o z u m i e n i u " p e r y f e r i i " skłania się S. N u g e n t , The
"Peripheral
Situation",
" A n n u a l R e v i e w of A n t h r o p o l o g y "
1 7 : 1 9 8 8 , s. 8 0
C h o d z i o Davida Scheffela, z n a k o m i t e g o z n a w c ę kultury
S t a r o o b r z ę d o w c ó w w w i e l u krajach ś w i a t a . Z o b . j e g o f a s c y n u j ą ­
cą książkę o tej grupie w Kanadzie: In the Shadow of Antichrist.
The Old Believers of Alberta, P e t e r b o r o u g h 1 9 9 1
C. Geertz, Works and Lives. The Anthropologist
as Author,
S t a n f o r d 1 9 8 8 , s. 1 3 7 (cytuję Geerzta w s p o s ó b nieco „ z a o k r ą g ­
l o n y " ) . Dalsze o d w o ł a n i a o d n o s z ą się d o rozdziału VI tej książki,
z a t y t u ł o w a n e g o Being Here: Whose Life Is It Anyway?
E.W. Said, Orientalizm,
W a r s z a w a 1 9 9 1 . W y d a n i e tej pracy
w 1 9 7 8 roku w y w o ł a ł o całą falę p o l e m i k i o m ó w i e ń stanowiska
Saida.
R. Rorty, Nauka jako solidarność,
„ L i t e r a t u r a na Ś w i e c i e "
1 9 9 1 , nr 5, ss. 2 0 5 — 2 0 6
Z o b . książkę Clifforda, The Predicament
of Culture. Twentieth-Centry
Ethnography,
Literature, and Art, C a m b r i d g e Mass.
1988
W . J . Burszta, Czy istnieje dekonstrukcja
antropologiczna?
/ w druku/.
9

1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 6

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
