<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="9799" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/9799?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T18:22:24+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="9777">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f8cac87eb4e9ab7f6309ecf655197c63.pdf</src>
      <authentication>9f3ebc184afe487ae02a83237c8f2c21</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="116595">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3516</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="116596">
              <text>1979</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="116597">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3295</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="116598">
              <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.3</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="116599">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.3, s.187-189</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="116600">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="116601">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="116602">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="116603">
              <text>R

ANTONI
zł. 45.—.

E

C

E

N

Z

K R O H , Współczesna
rzeźba
ludowa Karpat
Połskicl,
Wrocław—Warszawa
Z prac I n s t y t u t u Sztuki P A N , Wydawnictwo „Ossolineum".

M ą d r a , uczciwa, z p a s j ą napisana książka. Bez l u d o m a ń s k i c h u n i e s i e ń , ale i bez dezynwoltury i kokie­
t e r i i z d a r z a j ą c y c h się, gdy „ludzie z miasta" piszą
o „wiejskich prostaczkach". K s i ą ż k a pisana przez etno­
grafa, dobrze wprowadzonego w sprawy k u l t u r y ludo­
wej, komisarza obu dotychczasowych k o n k u r s ó w
na
rzeźbę k a r p a c k ą (zorganizowanych przez Muzeum w
N o w y m Sączu). W ł a ś n i e zrozumienie ludzi i spraw,
a t a k ż e c z y n n i k ó w w p ł y w a j ą c y c h na rozwój i cha­
rakter ludowej r z e ź b y s p r a w i a j ą , że książka ta m o w i
nie t y l k o o rzeźbie karpackiej, ale i o naszej kulturze.
„Aby zrozumieć dane zjawisko trzeba j e d n ą nogą t k w i ć
w n i m , a d r u g ą poza n i m " — powiedziała k i e d y ś Si­
mone Weil, i jest to dla badacza k u l t u r y konstatacja
bardzo w a ż n a . Tak w ł a ś n i e czyni K r o h i dlatego jego
k s i ą ż k a jest tak i n t e r e s u j ą c a i tak uczciwa.
Dodam od razu, jest to książka etnografa piszącego
o zjawisku s p o ł e c z n y m , k u l t u r o w y m , a nie o w y b r a ­
nych dziełach, ocenianych w e d ł u g k r y t e r i ó w estetycz­
nych. Ta ocena — jeśli jest dana przez autora, to
niejako p o ś r e d n i o w wyborze r z e ź b i ich fotograficznej
interpretacji. ( K r o h jest r ó w n i e ż autorem zdjęć i l u ­
s t r u j ą c y c h książkę.)
Praca, jak p r z y s t a ł o na p u b l i k a c j ę n a u k o w ą , za­
czyna się od z a g a d n i e ń teoretycznych, od r o z w a ż a ń r.a
temat przemian i wieloznaczności pojęcia „sztuki l u ­
dowej". (Autor dochodzi do wniosku, że ludowy znaczy
obecnie tyle, co n a w i ą z u j ą c y do t r a d y c j i chłopskiej,
u w a ż a j ą c y się i u w a ż a n y za b e z p o ś r e d n i ą k o n t y n u a c j ę
ludowej tradycji). W dalszej części tekstu K r o h refe­
ruje stan wiedzy o dawnej ludowej twórczości rzeź­
biarskiej — z a r ó w n o w kamieniu, j a k i drewnie, w y ­
k a z u j ą c różnice w jej sytuacji na terenie K a r p a t Za­
chodnich i Wschodnich. (W części Zachodniej, od S ą ­
cza po Cieszyn, zainteresowanie n i ą było znacznie sil­
niejsze m.in. ze strony inteligencji miejskiej,
kura­
cjuszy, l e t n i k ó w itp.). Zasadnicze partie k s i ą ż k i dotyczą
jednak okresu powojennego, w k t ó r y m odbiorcą r z e ź b
stało się „ m i a s t o " . Relacja ta rozpoczyna się od o m ó ­
wienia twórczości J ę d r z e j a W o w r y i r o l i , j a k ą o d e g r a ł
w jego życiu E m i l Zegadłowicz. I od tej c h w i l i k s i ą ż k a
staje się p a s j o n u j ą c ą opowieścią o ludziach, polityce
k u l t u r a l n e j , nadziejach i złudzeniach. Rzeźba w s p ó ł ­
czesna jest bowiem zjawiskiem zdecydowanie r ó ż n i ą ­
cym się od dawnej, w stopniu n i e p o r ó w n a n i e w i ę k s z y m
niż to ma miejsce w innych dziedzinach sztuki ludo­
wej. Cechują j ą inne funkcje, inna motywacja powsta­
nia, w i ę k s z a rola ś w i a d o m o ś c i , inwencji,
fantazji.
K a r p a t y , j a k ż a d e n inny teren, p o z w a l a j ą na poka­
zanie r ó ż n y c h zjawisk i postaw t w ó r c z y c h — zresztą
reprezentatywnych dla sytuacji w c a ł y m kraju. Do­
strzegamy więc w rzeźbie karpackiej obok fenomenu
grupy p a s z y ń s k i e j (piękny rozdział w książce) rodzaje
rzeźb spotykanych r ó w n i e ż na innych terenach. Są
to r z e ź b y :
— „na ludowo", b u d z ą c e często opory w y k o n a w c ó w ,
nie p o d o b a j ą c e się otoczeniu, wykonywane na
konkursy, dla m u z e ó w , Cepelii;
— „na
realistycznie",
odpowiadające
aktualnym
gustom m i e s z k a ń c ó w wsi i m a ł y c h miasteczek,

J

E

1979,

s.

136,

i l . 99.

Cena

o d o k ł a d n y c h proporcjach, starannym w y k o ń ­
czeniu szczegółów, d ą ż e n i u do doskonałości;
— „nowoczesne", przez co rozumie się korzeniop l a s t y k ę , kompozycje z huby i opalanego drew­
na. Ten rodzaj rzeźby modny jest zwłaszcza
w ś r ó d młodego pokolenia;
— samodzielne, oryginalne, ś m i a ł e w
rozwiąza­
niach, w y k o n y w a n e przez ludzi m a j ą c y c h u t r u d ­
niony kontakt z otoczeniem;
— „ l u d o w o - a m a t o r s k i e " prace inteligentów, dla k t ó ­
rych konwencja ludowa jest ś w i a d o m y m wybo­
rem.
Jako k r y t e r i u m takiego podziału w y s t ę p u j e więc
ś r o d o w i s k o odbiorców. S ą d z ę jednak, że z w r a c a j ą c uwa­
gę r ó w n i e ż na tradycje i zaplecze k u l t u r o w e t w ó r c ó w ,
g r u p ę „ l u d o w y c h a m a t o r ó w " m o ż n a b y dodatkowo po­
dzielić na a m a t o r ó w
wiejskich., z w i ą z a n y c h
jeszcze
z r y t m e m zajęć rolnych, ze specyfiką zależności od
przyrody, z i n n y m poczuciem czasu itp. — oraz na
a m a t o r ó w miejskich n a w i ą z u j ą c y c h już t y l k o do sty­
l i s t y k i dawnej rzeźby sakralnej.
Nasycone k o n k r e t n y m i informacjami, wypowiedzia­
mi, fragmentami listów są ostatnie rozdziały, t r a k t u ­
jące o w s p ó ł c z e s n y c h r z e ź b i a r z a c h , uczestnikach obu
Karpackich K o n k u r s ó w (w 1975 i 1977 r.) — K r o h zna
ich prawie wszystkich, z ramienia Muzeum oraz I n ­
stytutu Sztuki P A N p r o w a d z i ł z n i m i , w ich domach,
wywiady. Spośród 248 rzeźbiarzy podaje w z a ł ą c z ­
n i k u dobrze i ciekawie opracowane biogramy 99 csób.
Znakomity m a t e r i a ł do przyszłego s ł o w n i k a t w ó r c ó w
ludowych.
W ł a ś n i e konkrety, szczegółowe obserwacje, odnoto­
wywane z p a s j ą rasowego publicysty i pisarza spra­
wiają, że k s i ą ż k ę czyta się c h ę t n i e , z d u ż y m zainte­
resowaniem. Trafnie w y b r a n a anegdota nieraz uzmy­
s ł a w i a lepiej s y t u a c j ę niż uczony w y w ó d . W e ź m y pier­
wszy z brzegu p r z y k ł a d : „ P a n i e , cn wcale nie jest
ludowy — denuncjuje jeden r z e ź b i a r z drugiego —
on ma w domu p r a l k ę , l o d ó w k ę i telewizor". Inny
t w ó r c a ludowy przebiera się w ł a c h m a n y , dzieciom za­
brania się m y ć — aby zrobić odpowiednie w r a ż e n i e na
turystach. W konkurencji wszystkie chwyty s t a j ą się
dozwolone.
Taka jest sytuacja. Dochodzi do tego, że etnograf
musi p i l n o w a ć , „aby ludzie z w y k s z t a ł c e n i e m nie uzur­
powali sobie praw ludzi n i e w y k s z t a ł c o n y c h " . Coraz
w i ę k s z a liczba m e c e n a s ó w , często jednorazowych, nie
zdaje sobie nawet sprawy z d e l i k a t n o ś c i m a t e r i i . Oby
przeczytali t ę książkę, p r z e m y ś l e l i sobie choćby takie
dwa fakty, k t ó r e tu przytoczę.
Pierwszy: pewien rzeźbiarz, chwalony ponad m i a r ę ,
m ó w i ,,kiebyk jo w i e d z i a ł przódzi, że mom t a k i w i e l g i
talent, to byk nie m u s i a ł telo o r a ć i gnój czkiidować".
D r u g i : m ł o d y uczeń z Paszyna, autor ł a d n e j rzeźby
przedstawiającej
Kopernika,
otrzymuje
zamówienie
z B H Z „Desy" na wykonanie w k r ó t k i m czasie sporej
ilości tych K o p e r n i k ó w . P o m i ń m y nawet aspekt artystyczno-dydaktyczny, zajmijmy się skutkami bardziej w y ­
m i e r n y m i : „...Koperiniki wykonano, c h ł o p a k nie z d a ł
do n a s t ę p n e j klasy i bardzo ciężko to przeżył".

187

�K r o h nie ma złudzeń, nie u k r y w a faktu obniżania
się poziomu rzeźb, braku zainteresowania w i e l u me­
c e n a s ó w i k u p u j ą c y c h poziomem artystycznym w s p ó ł ­
czesnej produkcji r z e ź b i a r s k i e j . Są one bowiem w ś w i a ­
domości odbiorcy (i w y k o n a w c y ) b e z p o ś r e d n i ą k o n t y ­
n u a c j ą tradycyjnej rzeźby ludowej, a n a w i ą z u j ą c do
niej, zaspokajają popyt na p l a s t y k ę c h ł o p s k ą . „Co więc
nas czeka? N a d c h o d z ą czasy gdy chłopscy plastycy
b ę d ą się uczyli sztuki ludowej w muzeach."
W n i k l i w o ś ć i trzeźwość obserwatora u s t ę p u j ą przy
k o ń c u tekstu nadziejom człowieka r o z m i ł o w a n e g o w l u ­
dowej kulturze artystycznej. „ E t a p budzenia sympatii
dla sztuki ludowej w mieście mamy j u ż za sobą. Te­
raz p r z y s t ą p i ć trzeba do n a s t ę p n e g o etapu: budzenia
sympatii dla sztuki ludowej na w s p ó ł c z e s n e j wsi". Do­
piero wtedy „Będzie m o ż n a m ó w i ć o r e a k t y w o w a n i u
artystycznej k u l t u r y chłopskiej, o b e z p o ś r e d n i m
na­
w i ą z a n i u do tradycji w nowych warunkach ustrojo­
wych, społecznych". Rozumiem t r o s k ę K r o h a i jego
intencje. Ale s f o r m u ł o w a n i e , chociaż ł a d n e , nie jest
precyzyjne. Wieś powinna n a b r a ć szacunku dla swo­
jego dorobku historycznego. A l e to znaczy coś innego
niż reaktywowanie dawnych tradycji. W końcu wszyscy
żyjemy w o k r e ś l o n y m ś r o d o w i s k u współczesnej k u l ­
tury. Awans k u l t u r o w y — z a r ó w n o ludzi z miast, jak
i wsi — prowadzi k u w s p ó l n y m formom i treściom.
Chodzi w i ę c o to, aby w kanonie k u l t u r y całego na­
rodu ż y w a b y ł a p a m i ę ć i i n s p i r u j ą c a idea dorobku
chłopskiej k u l t u r y .
K r o h a ponosi niekiedy temperament
publicysty,
działacza. Rzecz cenna, zwłaszcza gdy pisze o w s p ó ł ­
czesności i kiedy zdanie autora m o ż e stać się argu­
mentem w a ż ą c y m na dalszych d z i a ł a n i a c h m e c e n a s ó w
k u l t u r y . A l e czasem swada utrudnia p r e c y z j ę sądu.
Dosłownie w d w ó c h — trzech miejscach książki dostrze­
gam takie w ł a ś n i e zdania, jakby nie r o z s t r z y g a j ą c e za­
gadnienia do k o ń c a . Nie zmienia to zresztą ich ogól­
nej słuszności. Chodzi o drobiazgi. Np. autor u w a ż a
za n a j w a ż n i e j s z e wydarzenie w historii sztuki ludowej
pojawienie się n i e - c h ł o p s k i c h o d b i o r c ó w tej sztuki.
Oczywiście, to było w a ż n e , ale n a j w a ż n i e j s z e wydaje
m i s i ę rozbicie dawnego „orbis interior" k u l t u r y l u d o ­
wej, a więc zmiany zachodzące w samej kulturze c h ł o p ­
skiej.
Kiedy indziej, t ł u m a c z ą c o b n i ż a n i e się poziomu ar­
tystycznego dzisiejszej rzeźby, K r o h pisze: „ N a j w y b i t ­
niejsze talenty wiejskie trafiają do ASP, a do sztuki
ludowej g a r n ą się i n d y w i d u a l n o ś c i mniejsze". Ł a d n i e
powiedziane, ale chyba n i e z u p e ł n i e ścisłe. Pewna prze­
sada jest w t y m twierdzeniu o łatwości dostania się
do ASP w y b i t n i e utalentowanej młodzieży
wiejskiej.
Z r e s z t ą nie m a m y nawet metod ujawniania potencjal­
nych t a l e n t ó w , a jak m o ż n a p r z y p u s z c z a ć uzdolnienia
są uwarunkowane nie tylko genetycznie, ale i k u l t u ­
rowo, a nawet — jak przekonuje Kufoler — zależą od

zastanej sytuacji. W a r u n k i d e t e r m i n u j ą s z a n s ę k r y s t a l i ­
zacji, rozwoju, a nawet ukierunkowania uzdolnień.
Są to jednak uwagi m a ł o istotne, zupełnie m a r g i ­
nesowe. W a ż n e jest bowiem to, co autor m ó w i w swej
książce o r z e ź b i a r z a c h , o ich sytuacji, o modzie na
s z t u k ę l u d o w ą . Ważne jest też, jak mówi. N i e k t ó r e
partie książki czyta się jak p a s j o n u j ą c e opowiadania.
R a n g ę dobrej l i t e r a t u r y m a j ą takie fragmenty jak opo­
wieści o J ę d r z e j u K r a m a r z u , Józefie Oleksym czy Jano­
sie z Dębna; poruszają czytelnika głęboko.
W sumie o t r z y m a l i ś m y k s i ą ż k ę d o b r ą , i n t e r e s u j ą c ą
i p o t r z e b n ą . Na t y m stwierdzeniu m o ż n a by r e c e n z j ę
zakończyć. Jest jednak k i l k a z d a ń w książce, k t ó r e
c h c i a ł b y m s k o m e n t o w a ć jako naoczny ś w i a d e k . Autor
pisząc o Wowrze i książce, k t ó r ą mu poświęcił znako­
mity znawca sztuki ludowej prof. Tadeusz Seweryn —
podaje, iż j a k chodzą słuchy jest to w dużej części
„licentia poetica". Otóż z W o w r ą s k o n t a k t o w a ł Sewe­
ryna zbieracz, nauczyciel p. Horbacki. W czasie gdy
przeprowadzaliśmy
w Krakowie dokumentację
jego
zbiorów sztuki ludowej dla naszego I n s t y t u t u zape­
w n i a ł nas, że Seweryn p r z e p r o w a d z i ł z W o w r ą t y l k o
dwie lub trzy rozmowy. Od prof. Seweryna otrzy­
m a ł e m w t y m czasie p i e r w s z ą w e r s j ę
maszynopisu
jego książki o beskidzkim ś w i ą t k a r z u . K o p i ę . O r y g i n a ł
poszedł do k t ó r e g o ś z w y d a w n i c t w . B y ł to okres tzw.
soc-realizmu, redaktorzy w książce dopatrzyli się w i e l u
g r z e c h ó w g ł ó w n y c h i pomniejszych, tekst odrzucono.
W ó w c z a s autor o p r a c o w a ł w e r s j ę d r u g ą . Zakwestiono­
wane wypowiedzi W o w r y najspokojniej z a m i e n i ł teksta­
m i diametralnie r ó ż n y m i , w k ł a d a j ą c je oczywiście w
usta Wowry. Zmianie uległ cały ostatni rozdział, ais
została konwencja gwarowej relacji. Ten drugi tekst
m a m r ó w n i e ż , w y k o r z y s t a ł e m go m.in. p u b l i k u j ą c w
„Pol. Szt. L u d . " a r t y k u ł Seweryna o Wowrze. Inda­
gowany przeze mnie w tej sprawie Seweryn r o z e ś m i a ł
się. Był a r t y s t ą i wcale nie u k r y w a ł tego. Ale w y c z u ­
cie tego co ludowe m i a ł rzeczywiście znakomite. Można
powiedzieć, że w tej dziedzinie m i a ł słuch absolutny
Ma więc r a c j ę K r o h , że wierzy w sens Sewerynowych
opowieści. To znakomita i prawdziwa k s i ą ż k a o w i e j ­
skim ś w i ą t k a r z u , choć w znacznym stopniu zmyślona.
Seweryn „ r e t u s z o w a ł " zresztą r ó w n i e ż eksponaty m u ­
zealne, zabytki. Sam b y ł e m tego ś w i a d k i e m , m.in. w
czasie organizacji wystawy polskiej sztuki ludowej w
Londynie. Z p u n k t u widzenia muzealnika było to nie­
dopuszczalne, ale m u s z ę p r z y z n a ć , że rzeźby „ s k o r y ­
gowane" przez Seweryna w y g l ą d a ł y prawdziwiej i le­
piej od a u t e n t y k ó w . Oczywiście metod znakomitego
etnografa nie pochwalam, ale jego talent i znajomość
rzeczy w i e l b i ę . To b y ł artysta! A k s i ą ż k ę K r o h a po­
lecam k a ż d e m u . Pozwala na r ó ż n e refleksje, nie t y l k o
nad rzeźbą k a r p a c k ą .

Aleksander

.Jackowski

M A R I A N POKROPEK, Jarmark Płocki, cz. V, Katalog twórców
ludowych biorących
po raz pierwszy
udział
w kiermaszach sztuki ludowej w Płocku w latach 1977 i 1978. U r z ą d Miejski w P ł o c k u , czerwiec 1979 r.

Pożyteczne, warte odnotowania w y d a w n i c t w o . Niski
n a k ł a d , 1000 egz., sprawia, że nie wszyscy o n i m wie­
dzą. Tymczasem pięć zeszytów, k t ó r e u k a z a ł y się od
1974 r. zawiera cenny, doskonale opracowany m a t e r i a ł .
260 b i o g r a m ó w , p r z e w a ż n i e 2—4 stronicowych, u z u p e ł ­
nionych fotografią t w ó r c y i 1—3 zdjęciami prac, po­
zwala na o r i e n t a c j ę w charakterze ich działalności.

188

M a r i a n Pokropek o p r a c o w u j ą c teksty o p a r ł się na
ankietach — życiorysach w y p e ł n i o n y c h przez t w ó r c ó w ,
na ich listach i wypowiedziach a także na katalogach,
artykułach
i notatkach
prasowych.
Ostatni
zeszyt
nie o d b i e g a j ą c y w swej koncepcji od poprzednich objął
53 t w ó r c ó w , k t ó r z y po raz pierwszy uczestniczyli w
kiermaszu płockim w 1977 i 1978 r.

�S t ą d czytając „ J a r m a r k P ł o c k i " odnosi się w r a ż e n i e ,
iż jest raczej dobrze i pięknie. Tymczasem rzeczy­
wistość płockich kiermaszy może co w r a ż l i w s z e g o w i ­
dza p r z y g n ę b i ć , zwłaszcza gdy się p a m i ę t a czym nie­
dawno jeszcze była sztuka ludowa. O tej poprawce
„na r z e c z y w i s t o ś ć " też w a r t o p a m i ę t a ć .
Na k o ń c u n a l e ż a ł o b y odpowiedzieć sobie na p y t a ­
nie, w jakiej mierze biogramy zawarte w zeszytach
„ J a r m a r k u . . . " m o g ą być przydatne przy opracowywa­
niu s ł o w n i k a t w ó r c ó w ludowych. Wiele z nich jest już
gotowymi h a s ł a m i , n i e k t ó r e — wcześniejsze — w y m a ­
gają uzupełnień. N a l e ż y jednak z a s t a n o w i ć się nad t y m ,
co jest jeszcze rzeczywistym, „od ś r o d k a " p r z e d ł u ż e ­
niem tradycji, a co j u ż lepszą czy gorszą s p e k u l a c j ą
na ludowości (zwłaszcza w rzeźbie drewnianej, a na­
wet ceramicznej). Co jest jeszcze „ s z t u k ą " , a co już
t y l k o p a m i ą t k a r s t w e m , czy gorzej — kiczem.
Jest to oczywiście zagadnienie ogólne, dotyczące
nie tylko płockich kiermaszy. Wspominam o n i m j e d y ­
nie na marginesie bardzo cennego i przydatnego w y ­
dawnictwa, za k t ó r e należą się słowa uznania za­
r ó w n o A u t o r o w i j a k i w ł a d z o m płockim, dzięki k t ó ­
r y m może się ono regularnie u k a z y w a ć .

Może i n t e r e s u j ą c e będzie wskazanie na dziedziny,
k t ó r e r e p r e z e n t u j ą zamieszczeni w ostatnim zeszycie
t w ó r c y . Rzeźbiarzy jest 22, w większości zresztą ama­
t o r ó w , rzeźbiących „ n a ludowo", Zabawkarstwo, meblar­
stwo i s p r z ę t a r s t w o reprezentuje 6 osób, c e r a m i k ę (w
t y m figuralną) — r ó w n i e ż 6, plecionkarstwo — 2, w y ­
c i n a n k ę i zdobnictwo w n ę t r z — 5, kowalstwo, malar­
stwo na szkle, zdobnictwo w metalu i skórze, f a j czarstwo — po 1.
M i m o d u ż e j ilości nazwisk biogramy p o k a z u j ą ob­
raz współczesnej twórczości ludowej n i e z u p e ł n i e pra­
wdziwy. Reprezentowani są bowiem t y l k o t w ó r c y , a w
w i e l u przypadkach jedynie w y t w ó r c y znani, udziela­
jący się, wciągnięci w o r b i t ę d z i a ł a ń instytucji handlo­
wych, STL. Obraz sytuacji rzeczywistej n a l e ż a ł o b y więc
s k o r y g o w a ć , biorąc pod u w a g ę z a r ó w n o k o n t y n u a t o r ó w
dawnych tradycji, p r a c u j ą c y c h dla siebie i w ł a s n e g o
ś r o d o w i s k a , j a k też liczną g r u p ę , chyba d o m i n u j ą c ą ,
ludzi w y r a b i a j ą c y c h
współczesne przedmioty dekora­
cyjne w duchu obecnie p a n u j ą c y c h mód, te p r z e r ó ż n e
s z k a r a d z i e ń s t w a ze słomy, lakierowanego drewna, gąbki
czy plastiku.
Nawet zeszyty Pokropka, co z r o z u m i a ł e , przedsta­
wiają tylko najlepsze prace omawianych w y t w ó r c ó w .

O

Aleksander Jackowski

IV-VI

Konkursy i wystawy
6.IV — w Muzeum Rolnictwa w
Ciechanowcu
pokazano
wystawę
„Tradycyjne
zdobnictwo
wnętrz
c h a ł u p podlaskich".
Zgromadzono
ok. 200 e k s p o n a t ó w , r ę c z n i k i do
ozdobienia ikon, f i r a n k i osłaniające
ikony
i okna,
pająki,
bukiety
sztucznych k w i a t ó w i m a k a t k i .
*
7.IV — w Opocznie r o z s t r z y g n i ę t o
konkurs otwarty na haft p ł a s k i
regionu opoczyńskiego, zorganizo­
wany przez Spółdzielnię „Opocznianka". Wzięły w n i m udział 43
osoby, nagrody o t r z y m a ł y : Franci­
szka D ą b r o w s k a , Jozefa D ą b r o w ­
ska i Zofia Jobczyk z Bielowie.

*

28.IV — w Muzeum Etnograficz­
n y m w K r a k o w i e otwarto w y s t a w ę
twórczości Józefa Janosa z D ę b n a ,
na k t ó r e j zgromadzono cały do­
stępny
dorobek
rzeźbiarza,
jego
wiersze, listy, fotografie. Komisa­
rzem wystawy b y ł dyrektor M u ­
zeum, mgr E d w a r d W a l i g ó r a .
W k w i e t n i u organizowano w w i e ­
l u regionach konkursy na pisanki
wielkanocne.
Konkurs
pn
Zwyczaje
i
pi­
sanki wielkanocne w Radomskiem
ogłosiło Muzeum Wsi Radomskiej,
przy w s p ó ł u d z i a l e Cepelii i M u ­
zeum Etnograficznego w Warsza­
wie. Wzięło w n i m udział 25 p i sankarek. P i e r w s z ą n a g r o d ę otrzy­
m a ł a Maria Pogoda z W e r ó w k i .
Na wystawie pokonkursowej poka­
zano r ó w n i e ż rzeźby i obrazy t w ó r ­
ców z okolic
Radomia.

К

N
1979

Ogólnopolski
konkurs
na
pi­
sanki r o z s t r z y g n i ę t o w Gorzowie.
Organizatorem było Koło U k r a i ń ­
skiego
Towarzystwa
Społeczno-Kulturamego. Pierwszej
nagrody
nie przyznano, dwie I I otrzymali
Zofia Monczak (motywy ł e m k o w ­
skie) i P a w e ł Kiłoczko
(motywy
przemyskie) nagrody I I I — Tekla
Szafran z H a ń c z o w e j i S t a n i s ł a w a
Koczan.z Zagania.
Konkurs,
którego
plon
poka­
zano w wolińskiej bibliotece, ogło­
siło Muzeum Regionalne w W o l i ­
nie.
Kiermasze
pisanek
zorganizo­
wano w Z a m o ś c i u i Krasnymstawie.

*

29.IV — r o z s t r z y g n i ę t y został kon­
kurs pod h a s ł e m Malowany Dzban,
ogłoszony w styczniu przez redak­
cje „ R o b o t n i k a Rolnego" i „ G o ­
spodyni Wiejskiej" dla p r a c o w n i ­
ków rolnych, zorganizowany przez
Z w i ą z e k Zawodowy P r a c o w n i k ó w
Rolnych, F e d e r a c j ę
Stowarzyszeń
Przyjaciół Sztuki. Przyznano
na­
grody: I , za rzeźbę, o t r z y m a ł Ja­
r o s ł a w F u r g a ł a z Polwicy, w o j .
w r o c ł a w s k i e , dwie I I — Zygmunt
Bukowski
z
Mierzeszyna,
woj.
g d a ń s k i e , za p ł a s k o r z e ź b ę i B r o ­
nisława Trzaskuś z Jaźwin, woj.
tarnowskie, za malarstwo. Przy­
znano j e d e n a ś c i e n a g r ó d I I I , ot­
r z y m a l i j e : B o l e s ł a w Grabski z L o śmierza, Teresa Dziob z Gidlarowej, A l f r e d H o f l i k z Lenartowic
i W ł a d y s ł a w Kochalski z Jam za
rzeźbę,
Blandyna
Rykowska
z
Czernina i AJnna Piotrowska z
Bartosiewic za malarstwo, Maria

Maczkowska z Sobieszowa za l a l k i
regionalne, Eugenia
Hanusiak
z
Białegostoku za hafty, Janina Ż ą dełek z Domaszewnicy za d y w a ­
ny, Helena Kowalczyk z B ł ą k a ł za
narzuty, A n n a Wojnarowska z Pia­
seczna za gobeliny. Nagrody spe­
cjalne za t r a d y c y j n ą t w ó r c z o ś ć l u ­
d o w ą o t r z y m a ł y hafciarki k u r p i o ­
wskie, K r y s t y n a i Maria Marczak
z Mystkowic.
I V — w Starej Kordegardzie w
Warszawie Muzeum T a t r z a ń s k i e w
Zakopanem
pokazało
wystawę
„Podtatrzańskie
malarstwo
na
szkle z okresu 1948—1978" obejmu­
j ą c ą prace t w ó r c ó w ludowych oraz
artystów
plastyków.
Komisarzem
wystawy była m g r H . Sredniawa.
*
I V — w Zielonej Górze rozstrzyg­
nięto konkurs na rękodzieło ludowe
i artysty c n e w o j . zielonogórskiego.
Przyznano nagrody w dziedzinie
rzeźby ( I o t r z y m a ł Marceli Potas
z Lutowa) i w dziedzinie tkactwa
(I o t r z y m a ł B o l e s ł a w P a w l i c k i z
Wolsztyna).
W
dziedzinie
haftu
i
stroju pierwszej
nagrody
nie
przyznano ( I I nagroda — Jadwiga
H i r t z C h r e ś n i c y i Gertruda K u ­
bicka z Przyprostyni), w dziedzi­
nie p l a s t y k i o b r z ę d o w e j i w y c i n a n ­
k i nie przyznano nagrody I i I I .
Przyznano n a g r o d ę s p e c j a l n ą za I n ­
strumenty
muzyczne
Florianowi
M o d r z y k o w i z N ą d n i koło Zbąszy­
nia.
I V — w Wieluniu r o z s t r z y g n i ę t o
konkurs sztuki ludowej regionu
189

I

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
