<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="9672" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/9672?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T16:53:06+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="9650">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4aa844d78c003587b3181c90411d3377.pdf</src>
      <authentication>a7dd5bf34b1f28274bf2af12f37ed72a</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="115079">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5377</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="47">
          <name>Rights</name>
          <description>Information about rights held in and over the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="115080">
              <text>Licencja PIA</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="115081">
              <text>2004</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="115082">
              <text>miłość - aspekt antropologiczny</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="115083">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4997</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="115084">
              <text>Co w sercu to na języku? / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.1-2</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="115085">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.1-2; s.135-137</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="115086">
              <text>Kuligowski, Waldemar</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="115087">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="115088">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="115089">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="115090">
              <text>W

roku akademickim 1974-1975 w paryskiej
École pratique des hautes études rozpoczę­
ło się seminarium poświęcone dyskursowi
miłosnemu. Prowadzący owe zajęcia Roland Barthes
jako ich nadrzędny temat wskazał język miłości-namiętności ("l'amour-passion"). I jakkolwiek najważ­
niejszym omawianym dziełem były Cierpienia młodego
Wertera Johanna Wolfganga Goethego, a powstały
w rezultacie komentarz - zatytułowany Fragmenty dys­
kursu miłosnego - sprzedano później w zawrotnej licz¬
bie stu tysięcy egzemplarzy, a nawet wystawiono na
deskach Théâtre Marie-Stuart, nie chodziło w tym
wszystkim wyłącznie o literaturę. Otóż podczas semi¬
narium odnoszono się do całej sfery kulturowej pamię¬
ci i wiedzy, zmagano się z problemem stereotypów ję¬
zykowych, które odciskały swoje dosadne piętno na ję¬
zyku miłości. Pragnienie bowiem, twierdził Barthes
z istoty swej niewysławialne, zaprzecza raczej możliwo¬
ści uprawiania miłości słowami. Nazwać można jedy¬
nie prostą potrzebę materialną, jakiś rodzaj chcenia,
ale nie prawdziwe (i rozumiane po Lacanowsku) pra­
gnienie. Cóż z tego jednak, kiedy - wbrew temu - po¬
toczna symboliczność nieustannie mówi o miłości,
skoro wbrew temu posługujemy się konkretnymi ko¬
dami, figurami i topiką, skoro kreślimy "mapy czuło­
ści" i układamy hasła w "encyklopedii kultury uczuć".
Kolizja pomiędzy narzucającym się, związanym
z wyobraźnią pragnieniem a podobnie zewnętrznym,
ale empirycznym dyskursem jest nie do uniknięcia.
Wniosek, jaki wywiódł z tej okoliczności Barthes, za¬
warty jest w znanym cytacie. Przytoczmy jego treść:
"dyskurs miłosny jest dzisiaj nadzwyczaj samotny. Mó­
wią nim może i tysiące podmiotów (któż to wie?), ale
nikt go nie wspiera; został całkiem porzucony przez ję¬
zyki okoliczne lub też zignorowany, poniżony czy wy¬
kpiony, odcięty nie tylko od władzy, lecz także od jej
mechanizmów (nauk, wiedzy, sztuki)".
To kategoryczne, i smutne, stwierdzenie nie w ca¬
łości wszelako wydaje się potwierdzać. Trudno miano¬
wicie zaprzeczyć temu, iż miłość jest jednym z podsta¬
wowych pokarmów współczesnych przedstawień i tek¬
stów, ulubionym żerem popularnych mediów, że zaj¬
mują się nią zastępy specjalistów (od psychoanality¬
ków i ginekologów po producentów afrodyzjaków
i przepowiadaczy przyszłości), że namiętność trafiła do
serwisów informacyjnych, na posiedzenia parlamen¬
tów, do sal wykładowych i lekcyjnych. Miłość to nie¬
zwykle atrakcyjny towar w świecie, w którym wszystko
chyba zostało już roztajemniczone; przyciąga więc wi¬
dzów i pieniądze. Można by na tej podstawie sformu¬
łować tezę, wedle której wszystko jest dziś w kulturze
dyskursem miłosnym lub - w wersji łagodniejszej dyskursem tyczącym erotycznej namiętności. Samonarzucającym się spostrzeżeniem jest tutaj to, że teraź¬
niejszość oferuje wielką gamę języków i terminów opi¬
sujących miłość, utrzymuje i powołuje do istnienia
otwarte galerie, których bohaterami są postacie ko-

109

WALDEMAR

KULIGOWSKI

Co w sercu,
to na języku?
Fragmenty dyskursów
miłosnych

chanków, tworzy wzorce osobowe oparte na wierze
w niezbywalność tego uczucia. Czyżby zatem istniała
potrzeba weryfikacji Barthesowskiego twierdzenia
0 samotności dyskursu miłosnego? Poszukując odpo­
wiedzi na to pytanie, chciałbym podjąć próbę przed­
stawienia wybranych dyskursów miłości-namiętności,
jakie na różnych poziomach obecne są w dzisiejszej
kulturze. Zacznijmy od dyskursów naukowych (bądź
do naukowości aspirujących).
Dobrym, jak sądzę, wprowadzeniem w generalne
problemy pojawiające się w mówieniu o miłości są ele¬
menty filozofii Ludwiga Wittgensteina. W swoich do¬
ciekaniach pytał on, czy rzeczywiście potrafimy odczuć
to, co przydarzyło się innej osobie, czy jesteśmy w sta¬
nie doświadczyć jej radości, zwątpienia, boleści? Skąd
bowiem dowiadujemy się o czyimś bólu - oczywiście
"z języka". Tym samym więc ból nie jest wyrażany, ale
jedynie zastępowany słowem 'boli'. Nasza znajomość
tego pojęcia wynika zaś nie tyle z aktualnego odczuwa¬
nia bólu, co raczej z faktu przyswojenia sobie języka
1 jego reguł znaczeniotwórczych. Zamiast zjawiska ma¬
my w rezultacie pojęcie, zamiast współodczuwania
(współkochania) pozostaje technologia języka, istotę
uczucia imituje bezduszna gramatyka.
Ten tok myślenia doprowadził Wittgensteina do
wniosku o "urzeczeniu językiem", któremu powszech¬
nie ulegliśmy, filozof dostrzegał też wyraźne guzy, jakie
nabija sobie rozum, próbując przebić głową granice ję¬
zyka. Ale nie tylko w ciężkiej materii figur językowych
doszukiwano się przyczyn zaburzeń, które utrudniają
(a może wręcz czynią niemożliwym) komunikowanie
uczuć. Oto Jacques Lacan przekonuje, że nasza pod¬
miotowość ufundowana jest na unikalnym doświad¬
czeniu: wynika z tego, że staję się podmiotem tylko
i wyłącznie z tego powodu, że nikt nie może odebrać
mi sposobu, w jaki postrzegam i odczuwam. Mało te¬
go, jako podmiot pozbawiony jestem najbardziej in¬
tymnego, subiektywnego wejrzenia w siebie, w to, jak
rzeczy naprawdę m i się wydają. Moja nieświadomość
jest fenomenem zamkniętym i niedostępnym. Tym, co
charakteryzuje podmiotowość nie są bynajmniej, jak
podpowiada stereotyp, oznaki "życia wewnętrznego".

�Jadwiga Rodowicz 'WIZJA W LUSTRZE

Podmiot nie jest obiektywnym mechanizmem regulu­
jącym ludzkie zachowanie: dla mnie samego, powiada
Lacan, jest on pusty.
Lektura Wittgensteina i Lacana pokazuje wyraź­
nie, że nie tylko język separuje mnie od uczuć innych,
nie tylko mowa odbiera mojej miłości istotowość; sa­
ma natura podmiotowości sprawia, że pozostajemy
wzajemnie nieprzenikalni, osobni, zamknięci w swojej
prywatności. Skoro zatem język nie może być wiary¬
godnym świadectwem, sięgnąć należy do innego ro¬
dzaju dowodów na miłość.
Tym razem nie chodzi już o skomplikowane wywo­
dy filozofów, lecz o zjawiska obserwowalne gołym
okiem. Miłość można bowiem zobaczyć - przynaj¬
mniej wtedy, gdy jest się socjobiologiem. Przedstawi¬
ciele tej dyscypliny wiedzy utrzymują, że ludzkie za¬
chowania zdeterminowane są przez ewolucję i naszą
biologiczność. Z tego punktu widzenia, dla każdego
gatunku, także dla homo sapiens, zadaniem najwyższej
wagi jest zachowanie własnego trwania, a dokładniej
swoich najlepszych cech genetycznych. Uczucia wpi¬
sane są w konkretne strategie przetrwania i walki:
owulacja na przykład skrywana jest dlatego, że męż¬
czyzna mógłby zaniedbywać partnerkę w okresach nie¬
płodności; Robin Dunbar spekuluje, że pochodzenie
mowy może być związane z tym, iż pierwotny mąż znie¬
chęcał pierwotną żonę do potajemnych romansów,
dając jej do zrozumienia, że na bieżąco śledzi wszelkie
plotki; poezja miłosna z kolei jest domeną Hiszpanów,
a nie Szwedów, gdyż w niższych temperaturach gorzej
odbiera się feromony, a grube ubrania ograniczają
bodźce wzrokowe. Słynna wizja "wojny plemników"
roztoczona przez Robina Bakera objaśnia z kolei sekret
kobiecego orgazmu - otóż szczytująca kobieta zatrzy¬
muje w sobie większość nasienia, w innym wypadku
duża część spermy po prostu z niej wycieka. Funkcją
orgazmu jest więc zasysanie ejakulatu i ta forma pre¬
miowania wybranych partnerów jest odpowiedzialna
za miłosne uniesienia, masturbacje, marzenia senne,
seksualne fantazje, za kształt kultury w ogóle. W tym
więc kontekście, miłość jest swego rodzaju 'bonusem'
od natury, ekstrawagancją w mozolnym i precyzyjnym
procesie doboru naturalnego.
"Różnice w strategiach płciowych kobiet i męż¬
czyzn widać już na poziomie komórek rozrodczych przekonywał rodzimy fachowiec Bogusław Pawłowski
w jednym z wywiadów - Podczas gdy z męskiej linii
produkcyjnej schodzą miliony plemników dziennie,
żeński zakładzik opuszcza jedno jajo na miesiąc. Od
początku ona inwestuje w jakość, a on w ilość. A to,
że plemniki są aktywne, a komórki jajowe bierne Dar¬
win skomentował słowami: 'Świat tak już jest urządzo¬
ny, że samce zdobywają, a samice są zdobywane'".
Nie wszyscy jednak uważają te kategoryczne sądy
za prawdziwe. Oto na przykład Emily Martin zaprzecza
stereotypowi, wedle którego kobiece jajo jest wielkie,
pasywne i wyłącznie przesuwane, a plemnik jako mały,

sprawny i poruszający się samodzielnie penetruje jego
obrzeża i zyskuje tytuł zdobywcy. Najnowsze ustalenia
pokazują, że pojedynczy plemnik posiada bardzo małą
energię, a zapłodnienie jest raczej efektem aktywnej
roli jaja, co podważa nie tylko dotychczasową wiedzę
biologiczną, ale także wyobrażenia dotyczące 'natural­
nych' ról płciowych. Bo też o symbole tu idzie, o pew­
ne figury myślenia, o relacje między mężczyzną-plemnikiem a kobietą-jajem. Skoro więc to one są najwyż­
szą stawką, tedy wystarczy w tym miejscu powiedzieć
o socjobiologii za Cliffordem Geertzem, że jest to "oso­
bliwa mieszanka zdrowego rozsądku i zdrowej bzdury",
a przedstawiana przez nią wiedza oraz jej interpretacje
to po prostu efekt określonych gier społecznych.
"Obiektywne fakty biologiczne stają się subiektywny¬
mi kategoriami kulturowymi", dopowiada jeszcze traf¬
nie Kirsten Hastrup, pozwalając na odejście od kwestii
wielkości jąder czy gęstości ejakulatu.
Kolejny dyskurs miłosny, który wydaje się być oczy¬
wistą konsekwencją dotychczasowego wywodu, jest
dyskursem feministycznym. Rozpocznijmy od Adrienne Rich i jej głośnej książki Of Woman Born. Pisarka
prezentuje w niej pogląd, wedle którego kobietom od¬
mawia się ich własnej seksualności, narzucając im sek¬
sualność męską. Stąd bierze się powszechne przekona¬
nie o wrodzonym kobiecie pociągu do mężczyzn, któ¬
re jest w sposób oczywisty fałszywe. Ze względu na
matkowanie dzieciom, objaśnia sprawę Rich, u dzieci
obu płci występuje jeden pierwotny kierunek miłości:
jest to miłość do kobiet. I wyłącznie przy użyciu posia­
danej władzy mężczyźni zmuszają kobiety do heteroseksualizmu! Mężczyzn zatem w rzeczywistości się nie
kocha, a jedynie naturalną tendencją namiętności jest
lesbianizm. Lesbijska egzystencja to ponadto forma
oporu, jawny atak na męskie prawo dostępu do kobiet.
Wniosek przedstawia się jasno, podsumowuje Rich,
wszystkie stosunki z mężczyznami mają charakter
opresyjny.
Równie radykalne stanowisko zaprezentowała Ma¬
ry Dale, filozof i teolog, pisząc, w pracy Beyond God the
Father, o kontrkulturowym "stawaniu się kobietą",
o potrzebie wyjścia z seksistowskiego świata, w którym
kobiety pozbawione są własnego języka i własnego wi¬
dzenia. Należy tu wykroczyć poza "patriarchalnego
Boga", gdyż Bóg to mężczyzna, bóg-tylko-mężczyzn.
Ten "Arcyfallus" (Supremę Phallus) "kastruje i będzie
kastrował kobiety, dopóki pozwoli mu się żyć w ludz¬
kiej wyobraźni".
Logika opowieści o zniewoleniu, ukazująca ko¬
chanków zachodniego świata w kategoriach oportunistycznych ofiar systemu, nieubłaganie prowadzi do
pewnych wniosków. Otóż w świetle dyskursu femini¬
stycznego (a raczej jego przywołanego tutaj fragmen¬
tu) wszystkie idee miłości - platoński eros, chrześci­
jańska agape, dworny kodeks trubadurów i namięt¬
ność romantyczna - są rezultatem polityki płci, która
nosi miano fallogocentrycznej. Kobieta jest w każdym

�Ewa Domańska • NEKROKRACJA

z tych wypadków obiektem uwielbienia, pożądania,
adoracji, a jednocześnie pionkiem w męskiej grze
0 dominację. Najbardziej bodaj paradoksalne okazuje
się jednak to, że ogromna część odpowiedzialności za
podtrzymywanie patriarchatu spada na postacie ma¬
tek: one nie tylko matkują swoim córkom, ale także
matkują przysposabianiu ich do życia w świecie rzą¬
dzonym przez mężczyzn.
Symboliczna (a czasem również jak najbardziej cie¬
lesna) przemoc nie ma rzecz jasna swojego jedynego
źródła w fallogocentryzmie - zwróćmy się teraz ku spe¬
cjalistom od sztuki masowego uwodzenia. Pewnego
poniedziałkowego poranka, na ruchliwym skrzyżowa¬
niu w amerykańskim Buffalo, pojawił się nowy billbo¬
ard. Wielkie czerwone litery przekazywały osobistą
wiadomość: "Aniele w Czerwieni. Widziałem Cię
w Garcia's Irish Pub. Chciałbym się z Tobą spotkać.
William". Tysiące ludzi z rosnącym zainteresowaniem
śledziło ów osobliwy uliczny telegram, z którego przez
dziewięć kolejnych tygodni wyczytywano nowe wyzna¬
nia zdesperowanego kochanka. Tajemnicza historia
znalazła się wkrótce na ustach całego miasta, kobiety
wydzwaniały do agencji reklamowej, próbując wydo¬
być adres romantycznego Williama, mężczyźni nato¬
miast oblegali Garcia's Irish Pub w nadziei ujrzenia
Anioła w Czerwieni. Wreszcie na billboardzie pojawi¬
ła się upragniona wiadomość: "Drogi Williamie. Chy¬
ba oszalałam. Do zobaczenia w Garcia's. Piątek 20.30.
Anioł".
Pub nie przeżył jeszcze takiego oblężenia, jak w ten
piątkowy wieczór: chętnych do ujrzenia pary zakocha¬
nych było tak wielu, że nie mieścili się we wnętrzach.
Co najważniejsze - podobno nikt, z pracownikami
wspomnianego pubu włącznie, nie zorientował się, że
miasto pochłonięte romantyczną historią uległo w rze¬
czywistości zręcznej manipulacji. Postacie Williama
1 Anioła w Czerwieni oraz rodzącego się między nimi
uczucia były elementami strategii reklamowej, odegra¬
nymi w ostatni wieczór przez wynajętych modeli. Na¬
miętność okazała się świetnym towarem marketingo¬
wym, a promowany przezeń towar dobrem pożądanym
przez tysiące.
Przykład powyższy uzasadnionym czyni pytanie
0 autentyczność kolejnego dyskursu miłosnego, wyra¬
żonego tym razem w kontrowersyjnym języku nowej
dramaturgii brytyjskiej. Jej czołową - i bodaj najgło¬
śniejszą - przedstawicielką jest Sarah Kane i jej "flago¬
wy" dramat "4. 48 Psychosis". Główna osoba tego
przedstawienia woła rozpaczliwie "Miłości moja, cze¬
mu mnie opuściłaś?", a potem wielokrotnie powtarza,
niczym zaklęcie, niczym mantrę, słowa: "Zobacz mnie.
Dotknij mnie. Kochaj mnie. Uwolnij mnie". Występu¬
jąca na deskach poznańskiego Teatru Polskiego Mag¬
dalena Cielecka, wykrzykując te kwestie, bije całym,
półnagim ciałem o ścianę, krew zalewa jej twarz, ręce
1 piersi. Chwilę później umiera.
Zestawienie brutalizmu wtopionego w "4.48 Psy111

chosis" z niewinną przecież, żartobliwą reklamą pubu
może wydawać się ryzykowne, ale łączy je to samo py¬
tanie o status i autentyczność, ta sama wątpliwość ty¬
cząca realnego istnienia (i mówienia) o miłości. Czy
Sarah Kane naprawdę łaknie bliskości, naprawdę wzy¬
wa miłość? Kto lub co ją opuściło, jakiego pragnęła
wyzwolenia - czy takiego, jakie wybrała w momencie
samobójczej śmierci?
Powróćmy w tym miejscu do przywołanej na po¬
czątku tezy Barthesa mówiącej o samotności miłosne¬
go dyskursu. Założenie słynnego semiologa wymaga
bowiem korekty - najpierw na poziomie liczebników.
Otóż miłość jest obecnie, jak starałem się to pokazć,
tematem nie jednego, ale bardzo wielu dyskursów. Ich
mnogość nie oznacza jednak, że wykreśleniu ulega ce¬
cha samotności; przecież krążące w kulturze dyskursy
nie wspierają się, ale walczą o wyłączność i dominację.
Jak zatem rozumieć dzisiaj sens popularnego porzeka¬
dła mówiącego, że "co w sercu, to na języku"? Wszak
współczesna namiętność przez jednych uważana jest
za rzecz nie do wypowiedzenia; inni widzą w niej jedy¬
nie proste strategie doboru partnerów z możliwie do¬
skonałym łańcuchem D N A ; kolejne głosy mówią
o tym, że związek mężczyzny i kobiety jest rezultatem
patriarchalnej tyranii; ikona miłości bywa też wykorzy¬
stywana jako środek do uwodzenia klientów i pomna¬
żania kapitału; w idiomie nowej dramaturgii przemie¬
nia się zaś w ciągi brutalnych, często obscenicznych
obrazów, które ranią nawet teatromanów nawykłych
do jatek urządzanych przez Szekspira. Co począć z ta¬
kimi elementami układanki, i czy wzorem, jaki winien
się ułożyć, będzie jeszcze miłość? Czy maski, jakie na¬
kłada nań współczesna kultura nie skrywają aby pust¬
ki? Co stanie się, gdyby odwrócić tytułowe pytanie te¬
go tekstu i nadać mu postać "co w sercu, to na języ¬
ku"? Mam nieodparte wrażenie, że odpowiedź na nie
byłaby jednak zbyt przygnębiająca, by warto było to
czynić: lepsze już samotne dyskursy, niźli przeraźliwie
samotni ludzie.

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
