<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="8590" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/8590?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T02:11:29+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="8569">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/44980a98c41501857dbe48e1f5f75a6c.pdf</src>
      <authentication>cedecc60aa5e95f54c203dc0bd807bc4</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="4">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25236">
                <text>Lud</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154689">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154690">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154691">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154692">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154693">
                <text>czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="102616">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3711</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="102618">
              <text>1956</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="102619">
              <text>sztuka ludowa - badania</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="102620">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3487</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="102621">
              <text>Sztuka ludowa w Sieradzkiem / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1956 t.10 z.6</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="102622">
              <text>Polska Sztuka Ludowa 1956 t.10 z.6, s. 297-313</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="102623">
              <text>Cieśla-Reinfussowa, Zofia</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="102624">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="102625">
              <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="102626">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="102627">
              <text>ffmm

i
$m

Rye. 1. Fragment

wzi

f i t IS

Wożniki,

pow.

Sieradz.

SZTUKA L U D O W A W SIERADZKIEM
Z badań

penetracyjnycb Sekcji Badania Plastyki
PIS w r. 1955

Ludowej

ZOFIA

Ziemia Sieradzka, jeden z cie­
kawszych pod w z g l ę d e m etnogra­
ficznym z a k ą t k ó w Polski, nie do­
czekała się dotychczas opracowa­
nia, k t ó r e u j m o w a ł o b y w sposób ca­
łościowy t w ó r c z o ś ć p l a s t y c z n ą t a m ­
tejszego ludu. Nieliczne w z m i a n k i
rozrzucone po
różnych
czasopi­
smach m o ż n a ze w z g l ę d u na chro­
nologię podzielić na trzy grupy.
P i e r w s z ą s t a n o w i ą prace, k t ó r e
u k a z a ł y się d r u k i e m przed r. 1910.
Do najciekawszych należy t u ob­
szerny a r t y k u ł Józefa Szaniawskie­
go, p u b l i k o w a n y odcinkami w B i ­
bliotece Warszawskiej z r. 1851,
gdzie autor nie t y l k o porusza za­
gadnienia ściśle historyczne i spo­
łeczne ( i l u s t r u j ą c stosunki m i ę d z y
d w o r e m a wsią), lecz t a k ż e daje
sporo m a t e r i a ł ó w z r ó ż n y c h dzie­
dzin k u l t u r y ludowej, a w i ę c a r c h i ­
tektury, u r z ą d z e n i a
w n ę t r z , stro ju,
zwyczajów
rodzinnych
itp

A r t y k u ł ten posiada dla nas ogrom­
ną w a r t o ś ć , gdyż pisany przed prze­
szło stu laty pozwala na p r z e ś l e ­
dzenie zmian, jakie w ciągu jed­
nego w i e k u zaszły w kulturze l u d u
sieradzkiego. Późniejsza o lat prze­
szło 30 jest seria a r t y k u ł ó w z etno­
grafii Sieradzkiego p i ó r a Ignac j i
P i ą t k o w s k i e j , drukowanych w , . W i ­
śle" i „ K ł o s a c h " ; autorka omawia
głównie zwyczaje, obrzędy, podania
i pieśni, nie p o ś w i ę c a j ą c poza j e d ­
n y m niekompletnym opisem stro­
j u uwagi ani kulturze materialnej
wsi, ani ludowej sztuce plastycznej.
Podobny charakter posiada pocho­
dząca z ostatnich lat
ubiegłego
w i e k u praca W ł a d y s ł a w a B u r z e ń skiego , p o ś w i ę c o n a w y ł ą c z n i e t w ó r ­
czości p i e ś n i a r s k i e j
i zwyczajom
weselnym.Nieco m a t e r i a ł u
porów­
nawczego przydatnego przy bada­
2

3

CIESLA-REINFUSSOWA

niach etnograficznych Ziemi Sie­
radzkiej daje praca Józefa
Grajnerta o w s i Topoli leżącej w powie­
cie ł ę c z y c k i m . Na rozprawie Sza­
niawskiego i a r t y k u ł a c h P i ą t k o w ­
skiej o p a r ł się Oskar
Kolberg,
k t ó r y w tomie swych p r a ć
po­
święconych
Kaliskiemu
zamieścił
r ó w n i e ż m a t e r i a ł y z okolic Sie­
radza.
Okres drugi, o b e j m u j ą c y pozycje
bibliograficzne z lat 1910-1939, jest
dla nas o tyle w a ż n y , że pojawia
się w n i m pierwsza praca d o t y c z ą c a
twórczości plastycznej l u d u sieradz­
kiego. A u t o r j e j , S t a n i s ł a w Graeve,
ziemianin i społecznik z
okolic
Sieradza, z a i n t e r e s o w a ł się — po­
dobnie j a k Aniela C h m i e l i ń s k a w
Ł o w i c k i e m , a Gulgowscy na Kaszu­
bach — t w ó r c z o ś c i ą a r t y s t y c z n ą l u ­
du i n a p i s a ł na ten temat dwa a r t y 4

5

1

2

Ignacja P i ą t k o w s k a : Z życia l u du wiejskiego z Ziemi Sieradzkiej,
Józef Szaniawski: O dawnem Wisła 1899, t. I I I str. 479 i n.
w o j e w ó d z t w i e sieradzkiem, B i b l i o Władysław Burzeński:
Wesele
tega Warszawska 1851, t. I I I str. 170, u ludu wiejskiego w Sieradzkiem,
356, t. I V str. 177, 367, 564.
Wisła 1899, t. X I I I str. 528 i n.
1

3

4

Józef Grajnert: N o t a t k i o wsi
Topoli, położonej w powiecie ł ę czyckim, guberni K a l i s k i e j , Wisła
1903. t. X V I I str. 650 i n.
Oskar Kolberg: Kaliskie — K r a k ó w 1890, t. I str. 38.
5

297

�•+

T —

i

[T
IZBA

•

1

•Mi

i-H

1

1

t

na

SUŃ

i

1

—ex—

—Es,

U_

—O—

l

I-4H

H-

1

KCMGfU
i

•+!

.

—

'

fi
o™

3
- f»-&lt;
10

Tabfica Z. Roz/cfad w n ę t r z a chat: 1 — Charfupia Mala, 2 — Polkóiy, 3 — Sokolniki,
4 — Zapusta
5 — Zapusta Mala, 6 — Woźniki,
7 — Polków, 8 — Monice, 9 — Rzechta, 10 — Klonowa,
11 —

k u ł y publikowane we „Wsi I l u s t r o ­
wanej" z r. 1910: pierwszy z n i c h
p o ś w i ę c o n y jest zagadnieniom stro­
j u i zdobnictwa ludowego, drugi
zaś — zwyczajom wielkanocnym.
Ten sam autor w y d a ł r ó w n i e ż a l ­
b u m wycinanek sieradzkich, stano­
w i ą c y dziś w i e l k ą r z a d k o ś ć .
Za­
ginęły t a k ż e w czasie d w ó c h w o -

jen ś w i a t o w y c h zbiory wycinanek,
k t ó r e Graeve ofiarował
Akademii
Sztuk P i ę k n y c h w K r a k o w i e oraz
Muzeum Etnograficznemu w W a r ­
szawie. Z okresu m i ę d z y w o j e n n e g o
pochodzi a l b u m wydany w r. 1937
przez W a c ł a w a K a m i ń s k i e g o ,
za­
w i e r a j ą c y 10 barwnych reproduk­
c j i wycinanek z okolic Sieradza.'
Z chwilą w y b u c h u I I w o j n y ś w i a ­
towej n a s t ą p i ł a oczywiście z u p e ł ­
* S t a n i s ł a w Graeve: Stroje i zdob­ na przerwa w pracach badaw­
nictwo ludowe w Sieradzkiem, Wieś czych i wydawniczych. Po w y z w o ­
Ilustrowana 1910, z. 8. str. 18—23.
leniu ożywiły się zainteresowania
k u l t u r ą l u d o w ą Ziemi Sieradzkiej,
w znacznym stopniu dzięki dzia­
łalności muzeum w Sieradzu, k t ó ­
re — założone w okresie m i ę d z y ­
w o j e n n y m — dopiero w Polsce L u ­
dowej znalazło szersze m o ż l i w o ­
ści rozwoju. Przy w s p ó ł p r a c y m u ­
zeum zorganizowano w Sieradzu
k i l k a wystaw, w ś r ó d k t ó r y c h na
szczególną u w a g ę zasługuje wysta­
wa wycinanek w r. 1951 oraz po­
kaz haftowanych f a r t u c h ó w w r.
1952. Recenzje z nich, opracowane
przez
Zofię
Cieśla-Reinfussową
6

Wielka,
Ochędzyn.

oraz J a n i n ę Stankiewiczową", uka­
zały się w „Polskiej Sztuce L u d o ­
wej". K r ó t k i e podsumowanie t w ó r ­
czości ludu sieradzkiego w okresie
powojennym d a ł a Zofia Neymanowa w katalogu o p u b l i k o w a n y m z okazji dziesięciolecia sztuki ludowej
w o j e w ó d z t w a łódzkiego, zorganizo9

Janina Stankiewiczowa: Pokon­
kursowy pokaz h a f t ó w sieradzkich,
Pol. Szt. L u d . 1952, str. 181 i n.

g

7

Wacław Kamiński:
Wycinanki
sieradzkie (wstęp n a p i s a ł Jerzy K a ­
Ryc.
2. Chałupa
wąskofrontowa. miński), Kalisz 1937.
Złoczew,
pow.
Sieradz.
Fot.
wg
Zofia C i e ś l a - R e i n f u s s o w a : Z w y ­
zdjęcia
reprodukowanego
we
„Wsi stawy wycinanek ludowych w Sie­ Ryc. 3. Stary
Ilustrowanej",
1911 rok.
radzu, Pol. Szt. L u d . 1952, str. 52 i n.
8

298

dom w Czechach,
Sieradz.

pow.

�10

wanej w r. 1955 . W okresie p o w o ­
j e n n y m z a i n t e r e s o w a ł się też Z i e m i ą
S i e r a d z k ą uniwersytet łódzki, k t ó ­
rego studenci prowadzili na t y m
terenie badania etnograficzne. Do­
tychczas j e d y n ą pozycją, j a k ą opu­
blikowano w w y n i k u tych prac,
jest rozprawa A . Jaskulanki o zwy­
czajach pasterskich.
W r. 1955 zostały na terenie Sie­
radzkiego
przeprowadzone
przez
p r a c o w n i k ó w Sekcji Badania P l a ­
styki Ludowej PIS badania penetracyjne o b e j m u j ą c e szereg m i e j ­
scowości p o w i a t u sieradzkiego, w i e ruszowskiego, łaskiego,
łęczyckie­
go i kutnowskiego, co s t a ł o się pod­
s t a w ą do opracowania niniejszego
szkicu; nie daje on wprawdzie p e ł ­
nego obrazu ludowej
twórczości
plastycznej w Sieradzkiem m o ż e
jednak wobec szczupłości l i t e r a t u r y
przedmiotu
stanowić
pożyteczny
przyczynek dla
tych, k t ó r z y
w
przyszłości chcieliby te
badania
kontynuować.
11

B u d o w n i c t w o
W związku z komasacją gruntów,
k t ó r ą w I I p o ł o w i e ubiegłego stule­
cia objęta została większość w s i
leżących na obszarze b. K o n g r e ­
sówki, pierwotny u k ł a d pól a z
n i m i dawne roaplanowanie osad
wiejskich uległy znacznej zmianie.
Obecnie w okolicach Sieradza for­
mę d o m i n u j ą c ą s t a n o w i ą wsie o
kształcie poparcelacyjnym
rzędó­
wek
(Ruda,
Polków,
Baszków,
Rzechta i in.), obok k t ó r y c h zda­
rzają się r ó w n i e ż k r ó t k i e u l i c ó w k i
(Monice, M ę k a , Dzigorzew) lub nie­
wielkie b e z k s z t a ł t n e w i e l o d r o ż n i c e
1 0

10 lat sztuki ludowej
woje­
w ó d z t w a łódzkiego. Katalog wysta­
w y sztuki i r ę k o d z i e ł a ludowego,
Łódź 1955, str. 37, Zofia Neymann:
Ludowa
sztuka regionu sieradz­
kiego.
Aniela
Jaskulanka:
Niektóre
zwyczaje pasterskie w Sieradzkiem.
Prace i M a t e r i a ł y
Etnograficzne,
Ł ó d ź — L u b l i n 1951 T. V I I I / I X str.
670 i n.
1 1

U^a^sJ

(np. Woźniki). W ą s k o ś ć gęsto obok
siebie położonych parcel b u d o w l a ­
nych powoduje, że domy ustawia­
ne b y w a j ą najczęściej ścianą szczy­
t o w ą do drogi (ryc. 1). B u d o w n i ­
ctwo Sieradzkiego pierwotnie, zda­
je się, m a j ą c e charakter bardziej
jednolity,
dziś jest dość silnie
z r ó ż n i c o w a n e . W p ł y n ę ł y na to m.
in. obydwie wojny ś w i a t o w e , k t ó r e
poczyniły w tych stronach znaczne
spustoszenia;
odbudowa
popalo­
nych d o m ó w dala oczywiście spo­
sobność wprowadzenia r ó ż n y c h no­
wości
nieznanych
architekturze
tradycyjnej.
Sto lat temu, w czasach Szaniaw­
skiego, w budownictwie l u d o w y m
okolic Sieradza podstawowym m a ­
t e r i a ł e m budowlanym było d r e w ­
no sosnowe, obok k t ó r e g o (ale t y l ­
ko na przyciesie) u ż y w a n o niekie­
dy dębiny. Z wypowiedzi szeregu
starych i n f o r m a t o r ó w
wynika,
że
biedniejsi gospodarze m a j ą c y
na
swych gruntach odpowiedni suro­
wiec budowali r ó w n i e ż mieszkalne
„glinobity", podczas gdy z a m o ż n i e j ­
si z gliny stawiali czasem obory.
Z r ą b c h a ł u p drewnianych wysoki
zwykle na ok. 2 m wznoszony b y ł
pierwotnie z o k r ą g l a k ó w („chojak ó w " ) . B e l k i w ę g ł o w a n e b y ł y po sta­
r o ś w i e c k u na obłap, z ostatkami
s t e r c z ą c y m i nieregularnie na d ł u ­
gość 80 cm. Dziś w ten sposób w ę ­
g ł o w a n e z r ę b y spotyka się nieraz
jeszcze (Czechy, pow. Sieradz), j e d ­
n a k ż e w y s t a j ą c e ostatki są o b r ó w nywane piłą w odległości 20 cm od
ściany, a pozostałe odpadki z u ż y w a
się na opał. Powszechne dziś w Sie­
radzkiem w ę g ł o w a n i e na r y b i ogon
w y s t ę p u j e już w budynkach liczą­
cych około stu lat (Klonowa, pow.
W i e r u s z ó w ) . Węgły ciosane siekie­
r ą p o s i a d a ł y w ó w c z a s f o r m ę dosyć
n i e w y k s z t a ł c o n ą , a k o ń c e ich ster­
czały n i e r ó w n o na z e w n ą t r z . Dopie­
ro w 80-tych latach ubiegłego stu­
lecia b e l k i w ę g ł o w a n e na r y b i ogon
zaczęto u c i n a ć r ó w n o z licem ściany.
Obok w ę g ł o w e j w y s t ę p u j e niekie­
dy w budownictwie sieradzkim (Zapusta Wielka, C h a r ł u p i a Mała) k o n ­
strukcja s u m i k o w o - ł ą t k o w a ,
uwa­
żana przez m i e s z k a ń c ó w n i e k t ó r y c h

b^AAAiJ

Ryc.

4. Ozdobny ganek w
pow. W i e r u s z ó w .

Klonowej,

wiosek ( C h a r ł u p i a Mała) za „ s t a r ą " .
W rzeczywistości jednak domy w
całości na słup budowane spotyka
się bardzo rzadko i to w ś r ó d b u ­
dynków pochodzących
dopiero z
k o ń c a ubiegłego w i e k u . Często na­
tomiast pazowane s ł u p y stosowane
b y w a j ą pomocniczo w budownictwie
w ę g ł o w y m jako obramienia d r z w i
i okien, a t a k ż e w ś r o d k u ścian dla
połączenia ze sobą zbyt k r ó t k i c h be­
lek lub przy dostawianiu nowego
b u d y n k u do starego.
Najprostsze w n ę t r z e starych sie­
radzkich c h a ł u p ograniczało się do
sieni i izby. W i a d o m o ś ć o t y m po­
daje z a r ó w n o Szaniawski, j a k i d z i ­
siejsi starzy informatorzy. Przed I
w o j n ą ś w i a t o w ą d o m ó w takich, za­
mieszkiwanych przez ludzi ubogich,
b y ł o jeszcze dosyć dużo. W czasie
b a d a ń prowadzonych przez e k i p ę
PIS w r. 1955 znaleziono w C h a r ł u p i

Wwv*J

Tablica II. Wzory profilowanych
„wiatrówek"
i desek zamykających
od
góry
szalowanie zrębu: 1 — Zapusta Mała, 2 — Stefanów
Barczewski,
3 —
Sokolniki,
4 — K ł o c k o , 5,6 — Klonowa,
7 — Z d u ń s k a Wola, 8 —
Klonowa.

299

�M a ł e j tego rodzaju c h a ł u p ę pochoi z ą c ą podobno z I p o ł o w y X I X w .
3ień domu została później przedzieł o n a p o p r z e c z n ą ścianą, s k u t k i e m
czego p o w s t a ł o nowe pomieszczenie
u ż y t k o w a n e jako 'kuchnia z w e j ściami od sieni i izby (Tabl. I , 1).
Częściej w ś r ó d starych b u d y n k ó w
spotyka się w Sieradzkiem (np. w
Folkowie, w Czechach) domy obszerniejsze, w k t ó r y c h po jednej
stronie izby mieszkalnej znajduje
się komora, a po drugiej — sień.
Pomieszczenia te są połączone w e w n ę t r a n i e , w ś c i a n i e dłuższej zaś
p o s i a d a j ą wejścia p r o w a d z ą c e z zew n ą t r z do sieni i komory (Tabl. I , 2).
W Sokolnikach (pow. W i e r u s z ó w )

sze, Opoczyńskie, Radomskie, K i e leckie k u L u b e l s z c z y ź n i e .
Opisane poprzednio domy, s k ł a d a j ą c e się z sieni, izby i komory,
z
dwoma
wejściami
wiodącymi
przez sień i k o m o r ę (ryc. 3), posiadają t r a d y c j ę sięgającą w polskim
budownictwie l u d o w y m co najmniej
pierwszej p o ł o w y w i e k u X V I I .
Liczne analogie znaleźć m o ż n a w
starszym b u d o w n i c t w i e o p o c z y ń skim, r a d o m s k i m , kieleckim, k r a k o w s k i m (okol. Bochni) i zachodniej
Lubelszczyzny.
W Sieradzkiem domy takie m i e w a l i p r z e w a ż n i e gospodarze mniej
z a m o ż n i (2—6 m o r g ó w ) , k t ó r z y czasem dostawiali jako p r z e d ł u ż e n i e
1 3

14

\

m i z izby i od pola (Monice, WoźniKi.
Zapusta Wielka, Tabl. I 6). W K l o nowej i Czechach z d a r z a j ą się domy
z komorami przy obu ś c i a n a c h szczytowych (Tabl. I , 10), co w rezultacie
daje rozplanowanie analogiczne jak
w domach z okolic Łowicza. Czasem zdarza się, że c h a ł u p y
symetrycznie dwuizbowe stawiali r ó w niż ludzie m n i e j zamożni. W ó w czas mniejsze pomieszczenie s'mżyło jako komora (Zapusta W i e l ka, Złoczew); przy jednej ze ścian
szczytowych
dostawiano
stajnię
(Tabl. I , 9) lub boisko. Sień rozdzielona poprzecznie u r z ą d z e n i a m i
k o m i n o w y m i b y w a ł a w swej d a l szej części u ż y w a n a dawniej jako

2

3

A

6

7

8

Tablica 111. Sterczyny
dachowe: 1 — Zapusta Wielka, 2 — Polków,
4 — Rzechta, 5 — Monice, 6 — M ą k a , 7,8 — Czechy.

zanotowany został dom z poł. X I X
w. o analogicznym u k ł a d z i e w n ę t r z ,
k t ó r e g o sień zaopatrzona była w
dwoje d r z w i : jedne w ścianie szczy­
towej, drugie w dłuższej — lico­
wej . W e d ł u g wypowiedzi
infor­
m a t o r ó w jeszcze przed I I w o j n ą
ś w i a t o w ą w y s t ę p o w a ł y w Sokolni­
kach, Złoczowie i in. podobnie roz­
planowane c h a ł u p y typowo w ą s k o frontowe z jednym w e j ś c i e m do
sieni w ścianie szczytowej (ryc. 2).
Należały one do najstarszych we
wsi. Tradycja c h a ł u p
wąskofrontowych jest w Sieradzkiem na ogół
bardzo ż y w a , co jest t y m n a t u r a l niejsze, że teren ten leży na szlaku
chałup wąskofrontowych,
ciągną­
cym się od B a ł t y k u przez Wielko­
polskę, K u j a w y , zachodnie Mazow12

domu mieszkalnego pomieszczenia
gospodarcze, rzadziej z d a r z a ł y się
one u bogatych, z r e g u ł y w z n o s z ą ­
cych zabudowania gospodarcze od­
dzielnie.
Trzeci typ, w y s t ę p u j ą c y r ó w n i e ż
w najstarszym zachowanym do dziś
budownictwie sieradzkim, stanowi
c h a ł u p a s k ł a d a j ą c a się z d w u po­
mieszczeń rozdzielonych sienią. Je­
dynie najbogatsi gospodarze u ż y w a l i
obu p o m i e s z c z e ń jako „ c h a ł u p " (izb
mieszkalnych),
z których
jedna,
zwykle nieco w i ę k s z a , zaopatrzona
była w piec kuchenny, druga zaś,
mniejsza, służyła jako świetlica. Cza­
sem przy jednej ze ścian szczyto­
wych dostawiano k o m o r ę z w e j ś c i a 13

Wspomina o nich J ę d r z e j K i towicz (Opis o b y c z a j ó w za pano­
wania Augusta I I I , Wyd. B i b l . Nar.,
Podobne domy z d a r z a j ą się i W r o c ł a w 1950, str. 522).
w innych stronach np. w O p o c z y ń Roman Reinfuss: Z b a d a ń nad
skiem ( K a l i n k ó w , Podklasztorze), w s z t u k ą l u d o w ą w Radomskiem, Pol.
G o s t y n i ń s k i e m (Sanniki) i in.
Szt. L u d . 1955, str. 29.
12

1 4

300

3 —

Czechy,

k o m ó r k a (z w e j ś c i e m pod sklepio­
n y m kominem, Tabl. I , 7), obecnie
zaś spotyka się tam zwykle k u c h ­
nię (Tabl. I , 9).
Stosunkowo nowszą f o r m ę stano­
w i ą domy o rozkładzie d w u t r a k t o w y m , gdzie po k a ż d e j stronie sie­
ni z n a j d u j ą się dwa pomieszczenia
mieszkalne (Tabl. I , 11).
Konstrukcja d a c h ó w jest k r o k w i o ­
wa, przy czym k r o k w i e (zwane t u
„kozłami") z w i ą z a n e są u g ó r y „ b u n ­
tem", dołem w s p i e r a j ą się zaś na
p ł a t w i leżącej na wypuszczonych
Końcach belek stropowych i w y s u ­
niętej przed z r ą b b u d y n k u . Stare
domy k r y t e są dachami czterospa­
d o w y m i . Dach n a c z ó ł k o w y z szalo­
w a n y m szczytem p o j a w i ł się t u je­
dynie na k r ó t k o , pod koniec ubie­
głego wieku. Około r. 1900 zaczęły
r o z p o w s z e c h n i a ć się dachy
dwu­
spadowe, k t ó r e powoli
wypierają
formy starsze. W starych domach
proporcja widzialnej części z r ę b u
do wysokości dachu w y r a ż a ł a się

�Zwykle stosunkiem 1 : 1,3 l u b 1 : 1,5.
Obecnie dachy b u d u j ą
zazwyczaj
niższe (1 :1). Jako m a t e r i a ł do k r y ­
cia d a c h ó w służyła dawniej w y ­
łącznie słoma (która i obecnie r ó w ­
nież jeszcze p r z e w a ż a ) . Jedynie za­
możniejsi k r y l i niekiedy domy gon­
t a m i („szyndzioły"), w z g l ę d n i e po­
k r y w a l i n i m i grzbiet w z d ł u ż kale­
nicy, r e s z t ę p o s z y w a j ą c słomą na
gładko.
W czasach Szaniawskiego okna
chałup
miewały
jeszcze
„szybę
sześciościenną o b s a d z o n ą w ołów".
Starsi informatorowie w s p o m i n a j ą
już t y l k o o m a ł y c h okienkach z 4
szybkami osadzonymi w ramie za­
m y k a j ą c e j o t w ó r okienny bez m o ż ­
liwości otwierania. Dopiero przed
I w o j n ą ś w i a t o w ą p o j a w i ł y się f u ­
t r y n y z o t w i e r a n y m i sześcioszybowymi
k w a t e r a m i . Okna
bywają
zwykle wprawiane m i ę d z y dwa s ł u ­
py osadzone pionowo w przyciesiach.
Drzwi o wykroju prostokątnym
(dawniej r ó w n i e ż owalnym, ryc. 2)
posiadały taflę z trzech l u b czte­
rech desek, złączonych poprzeczny­
m i s p l ą g a m i i zbitych k o ł k a m i , za­
wieszona na d r e w n i a n y m „ b i e g u ­
nie". Z a m y k a ł o się je na drewniane
zamki i zasuwy, w z g l ę d n i e żelazne
zamki zapadkowe i skoble. D r z w i
dwudzielne robione na sposób m i e j ­
ski zaczęły r o z p o w s z e c h n i a ć się sze­
rzej w okresie m i ę d z y w o j e n n y m .
Podłóg drewnianych w starszych
c h a ł u p a c h nie było. Z a s t ę p o w a ł y je
„ t o k i " z ubitej gliny, k t ó r y c h stop­
niowy zanik datuje się od t wojny
ś w i a t o w e j . P o w a ł a zwana t u „ p o s o w ą " b y ł a wykonana z dartych
desek k ł a d z i o n y c h na b e l k i stropo­
we. Od strony strychu dla uszczel­
nienia i ciepła polepiano ją w a r ­
s t w ą gliny. Pod belkami stropowy­
m i w najstarszych c h a ł u p a c h bieg­
ła dodatkowa belka poprzeczna zwa­
na „ p o d c i ą g " lub „ s i e s t r z a n " .
K u r n y c h c h a ł u p w Sieradzkiem
nie p a m i ę t a j ą nawet najstarsi ludzie.
U r z ą d z e n i a ogniowe w starych cha­
ł u p a c h s k ł a d a ł y się z pieca do go­
towania zaopatrzonego od góry w
obszerny okap o d p r o w a d z a j ą c y dym
do komina. Z piecem do gotowania
łączy się duży piec piekarski, k t ó ­
rego czeluść zwana t u „ k o t l i n ą "
w y p a d a ł a na poziomie o ł y t y do go­
towania. Obok stał przybudowany
pionowy piec „ o g r z e w a l n y " . W n o w ­
szych piecach u r z ą d z e n i e do piecze­
nia chleba umieszczane b y w a w co­
kole pieca do gotowania, skutkiem
czego czeluść wypada niewiele w y ­
żej ponad poziomem podłogi. W cha­
ł u p a c h z sieniami szczytowymi sto­
jący w sieni k o m i n s k ł a d a ł się
dawniej z czterech s ł u p ó w g ó r ą k u
sobie nachylonych, miedzy k t ó r y m i
z n a j d o w a ł a się plecionka wylepiona
gliną. W domach symetrycznie d w u ­
izbowych k o m i n b y w a ł najczęściej
murowany, w s p ó l n y dla obu izb,
umieszczony w p o ś r o d k u sieni na
ł u k o w a t o sklepionej podstawie.
P r y m i t y w n e stosunkowo b u d o w ­
nictwo sieradzkie nie s p r z y j a ł o roz­
w o j o w i zdobnictwa. W starych do­
mach nawet w y s t a j ą c e na z e w n ą t r z

rysie, w innych okolicach z w y k l e
ozdobnie profilowane, t u są z u p e ł ­
nie proste i pozbawione j a k i c h k o l ­
w i e k dekoracji. Nie zostały w pełni
wykorzystane nawet możliwości zdo­
bnicze,
stwarzane
przez
rozpo­
wszechnione t u dachy dwuspadowe
i n a c z ó ł k o w e . Nieco lepiej przed­
stawia się sytuacja w okolicach
Wieruszowa, gdzie na szczytowych
ścianach
dwuspadowych
dachów
w y s t ę p u j ą dosyć często ozdobne sza­
lowania. Sporadycznie z d a r z a j ą się
w Sieradzkiem profilowane l u b a ż u ­
rowane
l i s t w y na
obramieniach
dwuspadowych d a c h ó w (tzw. „ w i a ­
t r ó w k i " , Tabl. I I ) czy sterczyny da­
chowe (Tabl. I I I ) , jedynie zaś przy
nowszych
domach
pochodzących
p r z e w a ż n i e z okresu m i ę d z y w o j e n ­
nego i n a l e ż ą c y c h do z a m o ż n i e j ­
szych gospodarzy spotyka się przed
w e j ś c i e m ganki ozdobione kunsz­
t o w n ą s t o l a r k ą (ryc. 4). Dawniej
zamiast g a n k ó w budowano czasem
przed w e j ś c i e m do domu rodzaj
przedsionka zbitego z desek, dla
ochrony wejścia przed zimnem i
deszczem. Dziś tego rodzaju p r z y ­
b u d ó w k i spotyka się r ó w n i e ż w
chatach ubogich, gdzie służą one
za rodzaj sionki p r o w a d z ą c e j do
k u c h n i przerobionej z dawnej sieni.
Stosunkowo n a j w i ę c e j dbałości o
w y s t r ó j przejawia się w sposobie
wykonania t a f l i drzwiowych pocho­
dzących sprzed I w o j n y ś w i a t o w e j ,
kiedy to na j e d n o s k r z y d ł o w y c h jesz­
cze drzwiach u k ł a d a n o r ó ż n e w z o ­
r y geometryczne i rozetowe z p r o ­
filowanych po brzegach deseczek.
Bogaciej dekorowane
są
nowsze
tafle d r z w i dwudzielnych w z o r o ­
wanych na m a ł o m i a s t e c z k o w y c h .
Dawniej z r ą b c h a ł u p y b y ł z ze­
w n ą t r z i od w e w n ą t r z bielony g l i n ­
ką, później wapnem. Jeśli pod j e d ­
n y m dachem z n a j d o w a ł a się część
mieszkalna i pomieszczenia gospo­
darcze, bielono z z e w n ą t r z w y ­
łącznie ściany izby (Rzechta, pow.
Sieradz). W n i e k t ó r y c h wsiach, j . np.
Woźniki, Zapusta, z d a r z a j ą się do­
my, w k t ó r y c h bielenie w y s t ę p u j e
jedynie na obramieniu d r z w i i okien
t w o r z ą c jasne pasy na ciemnym tle
ś c i a n y ; czasem pasy albo
duże
białe k r o p k i zdobią f u t r y n ę d r z w i
(Woźniki). Do z u p e ł n e j rzadkości na­
leży malowanie wapnem k r z y ż y czy
j a k i c h ś m o t y w ó w zdobniczych na
drzwiach w e j ś c i o w y c h .
J u ż w latach m i ę d z y w o j e n n y c h
a czasem i wcześniej z d a r z a ł y się
po wsiach domy murowane z cegły,
kryte d a c h ó w k ą . Po drugiej wojnie
ś w i a t o w e j ilość tego rodzaju do­
m ó w wydatnie w z r o s ł a p o w o d u j ą c
duże zmiany w w y g l ą d z i e wsi sie­
radzkiej.
Urządzenie

wnętrza

Zniszczenia wojenne, o k t ó r y c h
wspomniano poprzednio, przyczy­
niły się do tego, że Sieradzkie nie
obfituje dziś w meble ludowe. Ob­
raz dawnej izby chłopskiej z tych
stron w t a k i sposób u t r w a l i ł przed

Ryc. 5. „Pasyjka"
— ozdoba ścien­
na z marszczonego
papieru
glansowanego. Monice, pow.
Sieradz.

stu laty Szaniawski: „ S p r z ę t a m i [...]
są liczne obrazki świętych na ś c i a ­
nach przylepione, ł a w k i , p ó ł k i z m i ­
skami, g a r n k a m i i ł y ż k a m i d r e w ­
nianymi, niekiedy stół, skrzynka na
przyodziewek i warsztat do r o ­
bienia p ł ó t n a . [Chłop] Nie zna ś w i e ­
cy, ani lampy, ł u c z y w o z smolnych
p i e ń k ó w na kominie zapalone za­
stępuje ich miejsce. K r o w a , trzoda
lub ciele w s p ó l n i e czasem w n i m
goszczą l u b przynajmniej w k o ­
morze, r ó ż n e j m a ś c i k r ó l i k i skaczą
po izbie, a przestraszone k r y j ą się
po norach pod łóżkiem."
Szkoda, że autor nie zwrócił u w a ­
gi na różnice, jakie zachodziły
wówczas
między
umeblowaniem
izby biednych i bogatych. Z w y ­
powiedzi bowiem starych i n f o r m a ­
t o r ó w w y n i k a , że skrzynia a t y m
bardziej s t ó ł - k r z y ż a k jeszcze w I I
poł. ubiegłego stulecia s t a n o w i ł y do­
wód pewnej zamożności, podczas
gdy biedniejsi zadowalali się ż e r d k ą
zawieszoną u p o w a ł y jako s p r z ę ­
tem s ł u ż ą c y m do przechowywania
u b r a ń , a zamiast s t o ł ó w u ż y w a l i
ław, przy k t ó r y c h zasiadano do po­
siłków na pniaczkach. Rozmieszcze­
nie s p r z ę t ó w w dawnej izbie, w e ­
dług relacji i n f o r m a t o r ó w nie o d ­
biega w zasadzie od w s p ó ł c z e s n e g o .
W c h a ł u p a c h z sienią szczytową ł a ­
wa i stół stoją zwykle pod oknem,
obydwa k ą t y od strony komory w y ­
p e ł n i a j ą łóżka, w rogu przy ścianie
wejściowej znajduje się kredens, a
po przeciwnej stronie szafa. Jeśli w
izbie są trzy łóżka i nie ma gdzie
umieścić szafy, z a s t a w i a j ą n i ą d r z w i
od komory. W c h a ł u p a c h symetrycz­
nie dwuizbowych stół stoi najczęściej
p o ś r o d k u ściany szczytowej, po jego

301

�bokach dwa łóżka, pod oknem ł a w a ,
w k ą c i e przy ścianie w e j ś c i o w e j
p ó ł k i na naczynia l u b kredens, a po
przeciwnej stronie — szafa. Od cza­
su I I w o j n y ś w i a t o w e j szczególnie
tam, gdzie gospodarzami są ludzie
m ł o d z i lub p r a c u j ą c y zarobkowo w
mieście, spotyka się u k ł a d mebli
wzorowany na miejskim ze s t o ł e m
na ś r o d k u izby i s t o ł k a m i dookoła.
Omawianie poszczególnych s p r z ę ­
t ó w z a c z n ę od opisu łóżek, k t ó r e
w Sieradzkiem rozpowszechnione b y ­
ły j u ż przed stu laty nawet w ś r ó d
ludności mniej z a m o ż n e j . P o c z ą t ­
kowo m i a ł y p o s t a ć p ł a s k i e j skrzyn­
k i na wysokich nogach, a w y k o n y ­
wano je z nieheblowanych desek,
zbitych d r e w n i a n y m i k o ł k a m i . Z cza­
sem dopiero p r z y j ę ł y się łóżka, w
k t ó r y c h boki k r ó t k i e b y ł y wyższe
od długich. M n i e j w i ę c e j od I w o j ­
ny ś w i a t o w e j boki k r ó t k i e otrzy­
m u j ą od g ó r y ozdobnie profilowane
wycięcia l u b w o^óle k s z t a ł t y bar­
dziej „ w y m y ś l n e " — owalne czy
koliste — b y w a j ą też zdobione t o ­
czonymi w a ł k a m i . Nogi łóżek p r z y ­
b i e r a j ą formy esowato w y g i ę t e l u b
toczone.
Nieodzowny s p r z ę t w d a w n y m
w n ę t r z u s t a n o w i ł y ł a w y . U bied­
niejszych
były
to proste
deski
wsparte na czterech
drążkowych
nogach i służyły z a r ó w n o do sie­
dzenia,
jak
ustawienia
naczyń
podczas posiłków. Zamożniejsi po­
siadali r ó w n i e ż ł a w y z ozdobnie
w y c i n a n y m i oparciami, ustawiane
przy ścianie pod oknem lub w z d ł u ż
łóżka. Na noc odwracano ja opar­
ciem k u izbie p o s z e r z a j ą c w ten
sposób miejsce do spania. Ł a w zao­
patrzonych pod siedzeniem w skrzy­
nię służącą do spania, czyli tzw.
gdzie indziej „ ś l a b a n ó w " , w Sie­
radzkiem nie u ż y w a n o , z d a r z a ł y się
natomiast ł a w y ze s k r z y n i ą , w k t ó ­
rych przechowywano ubrania.
G ł ó w n y m s p r z ę t e m u ż y w a n y m do
tego celu były jednak skrzynie i k u ­
fry. Skrzynie z drzewa sosnowego
p o s i a d a ł y w y m i a r y dosyć ujednoli­
cone (zwykle
100 X 65 X 50 cm),
podstawy m i a ł y dwudzielne, zaopa­
trzone niekiedy w kółka. W e w n ą t r z
przy j e d n y m z b o k ó w z n a j d o w a ł się
p ó ł s k r z y n e k . Czasem z d a r z a ł y się
skrzynie ze s k r y t k ą
umieszczoną
między p o d w ó j n y m dnem. Najstarsi
informatorzy, j . np. Rozalia Gołąb
z Monie, p a m i ę t a j ą , że n i e g d y ś b y ł y
w Sieradzkiem skrzynie malowane
w „rózgi" i „ziela w doniczkach".
W i a d o m o ś ć t ę p o t w i e r d z i ł 80-letni
Felicjan Sikorski, stolarz z Burze­
nina, k t ó r y w swej młodości sam
jeszcze skrzynie takie robił. Były
one czerwone, na licu m i a ł y w y ­
o d r ę b n i o n e dwa pola, a na nich
malowane doniczki z „ z i e l a m i " w
kolorze zielonym, b i a ł y m , r ó ż o w y m
i i n . Podobnie zdobione b y w a ł o
wieko z tą różnicą, że czasem kolo­
ry r o ś l i n n e j dekoracji b y ł y nieco
inne. W czasie b a d a ń odkryto we
wsi Czechy s t a r ą s k r z y n i ę malowa­
ną, tak jednak zniszczoną, że prócz
ś l a d ó w ramek o g r a n i c z a j ą c y c h pola
niczego j u ż na niej nie dało się
odczytać. Skrzynie malowane wzo-

302

rzyście (wykonywane w e d ł u g i n ­
f o r m a t o r ó w m . in. w Sieradzu) w y ­
szły z mody od dawna, z a s t ą p i o n e
m a l o w a n y m i g ł a d k o na kolor zie­
lony, b r ą z o w y , czerwony lub żółty.
W
niektórych
miejscowościach
w s p o m i n a j ą informatorzy o zdobie­
n i u s k r z y ń naklejankami. W Ł a s k u
np. ojcowie dziś żyjących stolarzy
m i e l i w y r a b i a ć skrzynie malowane
g ł a d k o , zdobione na ścianie licowej
papierowymi naklejankami przed­
s t a w i a j ą c y m i postacie ludzkie l u b
z w i e r z ę c e (ptaki). Wzory te k u p o ­
wano w sklepach a czasem spro­
wadzano z Poznania. Ojciec Jana

Ryc.

zamożniejszych
gospodarzy rozpo­
w s z e c h n i a ć się tzw. „szafy" lub
„ s e r w a n t k i " s k ł a d a j ą c e się z o t w a r ­
tych p ó ł e k umieszczonych na pod­
stawie w postaci niskiej szafki zao­
patrzonej w dwoje drzwiczek. Na
p ó ł k a c h ustawiano m i s k i ; g ó r ą zdo­
bił s e r w a n t k ę ozdobnie p r o f i l o w a ­
ny „ g r z e b i e ń " . Kredensy p o c h o d z ą ­
ce z lat 1900 — 1914 p o s i a d a j ą g ó r ­
ną część r ó w n i e ż z a o p a t r z o n ą w
dwoje drzwiczek, przy czym g ó r a
i dół s t a n o w i ą konstrukcyjnie ca­
łość.
Prymitywne sprzęty wypełniające
dawne w n ę t r z e w y k o n y w a l i sobie

6. Pająk „krystaliczny"
Rozalię Slipek. Monice,

Purskiego, stolarza z Sieradza, w y ­
k o n y w a ł dla c h ł o p ó w skrzynie g ł a d ­
ko na jeden kolor malowane, k t ó r e
po w e w n ę t r z n e j stronie w i e k a zdo­
bione b y ł y n a k l e j a n y m i b a r w n y m i ,
wycinankami przedstawiającymi ko­
guty, k w i a t y i t p . P r z e d o s t a w a ł y się
też na teren Sieradzkiego skrzynie
wzorzyście „ m a z e r o w a n e " sprzeda­
wane przez stolarzy ze Z d u ń s k i e j
Woli. Przy k o ń c u ubiegłego stulecia
zaczęły w c h o d z i ć w m o d ę k u f r y o
w y d ę t y m w i e k u i z w ę ż a j ą c y c h się k u
dołowi ś c i a n a c h szczytowych, malo­
wane na zielono lub b r ą z o w o ; całą
ich d e k o r a c j ę s t a n o w i ł y niezbyt bo­
gate okucia wycinane z p a s ó w b l a ­
chy. Bogatsi zamawiali sobie k u f r y
z okuciami m o s i ę ż n y m i . Szafy, k t ó ­
re ostatecznie w y p a r ł y z izby sie­
radzkiej skrzynie i k u f r y , m i a ł y
p o j a w i ć się na t y m terenie j u ż w
ostatnim dwudziestoleciu ubiegłego
wieku. P o c z ą t k o w o posiadali je t y l ­
ko najbogatsi, obecnie są j u ż bardzo
rozpowszechnione. Szafy b y ł y z w y k ­
le gładkie, m a ł o zdobione, m a l o w a ­
ne na jeden kolor, rzadziej „ m a z e ­
rowane". W e w n ą t r z w y k l e j a n o je
niekiedy ozdobnym papierem.
Do przechowywania n a c z y ń u ż y ­
wano dawniej g ł ó w n i e w i s z ą c y c h
półek, z k t ó r y c h jedna — zazwyczaj
środkowa — posiadała wzdłuż k r a ­
wędzi otwory do zatykania łyżek.
Pod koniec X I X w. zaczęły w ś r ó d

wykonany
przez
pow. Sieradz.

zwykle
sami
właściciele;
tylko
skrzynie kupowano od stolarzy na
targach. Pod koniec ubiegłego stu­
lecia — zwłaszcza bogatsi — zaczęli
r ó w n i e ż k u p o w a ć stolarskiej roboty
zdobione ł a w y z oparciami, łóżka,
s e r w a n t k i krzesła. W okresie t y m
w a ż n ą r o l ę w rozwoju sieradzkiego
meblarstwa ludowego o d e g r a ł y ośrodki stolarskie zgrupowane po
miastach i miasteczkach, j a k Ł a s k ,
Widawa, Sieradz, Z d u ń s k a
Wola,
Złoczew, Burzenin i in. Liczba sto­
larzy po miastach b y ł a dosyć znacz­
na. W samym Ł a s k u nie istniejący
już od lat 60 cech stolarski s k u p i a ł
w ó w c z a s 36 członków. W okresie
międzywojennym pracowało w Łas­
k u jeszcze 30 stolarzy, obecnie zaś
jest ich tam 4 l u b 5.
t

Większość stolarzy m a ł o m i a s t e c z ­
kowych w y k o n y w a ł a s p r z ę t y „dla
miasta" i „ j a r m a r c z n e " . Pierwsze,
robione na z a m ó w i e n i e , ze szlachet­
niejszych g a t u n k ó w drewna, sprze­
dawano na miejscu w pracowni,
drugie — z drzewa sosnowego m a ­
lowanego olejno, czasem mazerowanego — sprzedawano na targach czy
to miejscowych, czy w innych m i a ­
steczkach. Stolarze z Ł a s k a np. w o ­
zili swe w y r o b y do Z d u ń s k i e j W o l i ,
Widawy, Szadka, Pabianic, L u t o mirska, ze Złoczewa z a ś — do Sie­
radza, Wielunia i i n . W Z d u ń s k i e j
W o l i prócz w y r o b ó w miejscowych

�m o ż n a było Spotkać s p r z ę t y p r z y ­ pieru p r o m i e n i ś c i e zmarszczonego.
w o ż o n e przez stolarzy z Błaszek, Nowsze od nich b y ł y k o r o n k i „ o r Ł a s k a , Łęczycy. P e w n ą r o l ę w roz­ giniowe" robione p o c z ą t k o w o z g ł a d ­
w o j u r z e m i o s ł a stolarskiego w oko­ kiej a później z m i ę t e j b i b u ł y . Po­
licach Łęczycy i Sieradza odegrali dobne „ c a c u s z k a " jak m i ę d z y ob­
koloniści niemieccy, u k t ó r y c h u - razami nalepiano też dookoła okien
czyli się często swego zawodu o j ­ na futrynie i po jej bokach. B e l k i
lub
cowie dzisiejszych stolarzy. Nato­ stropu zdobiono „ k o z o k a m i "
miast Żydzi, k t ó r z y np. w Kielec- „ l a l k a m i " , t j . pasowymi w y c i n a n k a ­
czyźnie posiadali liczne pracownie m i o motywach figuralnych w po­
stolarskie (np. w Chmielniku), t u staci szeregu t r z y m a j ą c y c h się za
prawie z u p e ł n i e swej działalności ręce sylwetek mężczyzn lub k o b i e t .
Czasem pas „ k o z o k ó w " umieszczano
nie przejawili.
W pracowni stolarskiej w y k o n y ­ też nad oknami. Przy w y k o n y w a ­
wane b y ł y zasadniczo wszystkie niu wycinanek u n i k a ł y kobiety kolo­
czynności z w i ą z a n e z w y r o b e m i de­ r ó w ciemnych ( „ s m u t n y c h " ) . N a j k o r a c j ą mebli. Dopiero z p o c z ą t k i e m bogaciej zdobiono izby w okresie
okresu m i ę d z y w o j e n n e g o , gdy stały Wielkanocy, wtedy to, jak opowia­
się modne s p r z ę t y zdobione p ł a s k o ­ da 90-letnia Józefa Balcerzak „ j e d ­
r z e ź b a m i w z o r o w a n y m i na meblach na w y n o s i ł a się nad d r u g ą " . W
d r o b n o m i e s z c z a ń s k i c h , do w y k o n y ­ oknach zawieszano f i r a n k i pracowi­
wania ozdób a n g a ż o w a l i stolarze cie wycinane z białej b i b u ł k i . Nie­
niekiedy
specjalistów
snycerzy. z n a n ą w dotychczasowych p u b l i k a ­
dekoracją
izby
sieradzkiej
R z e ź b i e n i e m ozdób dla stolarzy zaj­ cjach
m o w a ł się np. niejaki W o ź n i a k ze były tzw. „ p a s y j k i " odkryte przez
Z d u ń s k i e j W o l i czy J ó z e i U r b a n o w ­ u c z e s t n i k ó w b a d a ń w Monicach.
Wykonywano je z czterech wachlaski z Sieradza.
r z y k ó w drobno marszczonego pa­
Zdobnictwo w n ę t r z a b y ł o jeszcze pieru kolorowego, przymocowanych
przed 50 laty na wsi sieradzkiej do­ do ukrytego z t y ł u s t e l a ż y k a z dwu
syć bogate. S k ł a d a ł y się na nie raa- na k r z y ż złożonych drewienek (ryc.
l a t u r y ścienne, w y c i n a n k i oraz pa­ 5). Pasyjki zawieszało się na ścia­
jąki,
którymi
zdobiono
p o w a ł y . nie szczytowej izby w d r u g i m sze­
Estetyczny w y g l ą d w n ę t r z a podno­ regu p o m i ę d z y mniejszymi obrazka­
siły haftowane p ł a c h t y tzw. „ k o ł ­ m i ś w i ę t y m i . U z u p e ł n i e n i e dekoracji
d r y " u ż y w a n e do n a k r y w a n i a łóżek. w n ę t r z a s t a n o w i ł y wykonane z b i ­
Malatury
występujące
jeszcze b u ł e k i kolrj-owej b i b u ł y
pająki
przed I w o j n ą ś w i a t o w ą s p o t k a ć krystaliczne (ryc. 6), robione z pie­
b y ł o m o ż n a z a r ó w n o w sieniach rza lub nizane z grochu — ż y r a n ­
(duże b i a ł e k r o p k i na tle z r ę b u su­ dolowe, w z g l ę d n i e plecione ze słomy
r o w y m lub m a l o w a n y m g l i n k ą na owijanej k o l o r o w ą b i b u ł ą
pająki
żó':to), j a k i w izbach, gdzie na tarczowate, oraz bukiety b i b u ł k o ­
bielonej ścianie w y k o n y w a n o nie­ w y c h sztucznych k w i a t ó w , k t ó r y m i
b i e s k ą f a r b ą r o ś l i n n e wzory (Mo­ stroiło się obrazy i domowe o ł t a ­
nice). G ł ó w n ą d e k o r a c j ę s t a n o w i ł y rzyki.
jednak w y c i n a n k i . Dziś, m i m o że
wiele kobiet umie je jeszcze w y k o ­
nać, w izbach spotyka się je bar­
T k a c t w o
dzo rzadko, gdyż „już nie moda",
j a k w y j a ś n i a j ą informatorki.
Wy­
Tkactwo posiada w Sieradzkiem
cinanek nie b ę d ę na t y m miejscu stare tradycje. J u ż w w i e k u X V I
szerzej o p i s y w a ł a , gdyż zostały one w Sieradzu i k i l k u innych miejsco­
d o k ł a d n i e j o m ó w i o n e gdzie i n d z i e j , wościach w bliższej i dalszej oko­
z a j m ę się t y l k o ich f u n k c j ą w deko­ licy (Szadek, Warta, U n i e j ó w , W o l ­
r a c j i w n ę t r z a . Koliste
w z g l ę d n i e borz, Brzeziny) istniała silnie roz­
k w a d r a t o w e „ c a c u s z k a " nalepiano w i n i ę t a produkcja t a ń s z y c h gatun­
przede wszystkim na ścianie szczy­ k ó w sukna, tzw. „polskiego" lub
towej na przeciw wejścia, gdzie w i ­ „chłopskiego", u ż y w a n e g o
głównie
siał r z ą d u k o ś n i e nachylonych obra­ przez w a r s t w y u b o ż s z e .
Nie po­
zów ś w i ę t y c h , poniżej k t ó r y c h znaj­ zostało to zapewne bez w p ł y w u na
d o w a ł się czasem drugi szereg p ^ - tkactwo ludowe, k t ó r e jeszcze w
sko powieszonych m a ł y c h o b r a z k ó w X I X w. b y ł o t u po wsiach po­
p r o s t o k ą t n y c h lub owalnych. W y ­ wszechnie uprawiane. Niemal k a ż d a
cinanki umieszczano najczęściej po kobieta wiejska u m i a ł a do niedawdwie w lukach m i ę d z y obrazami.
Na ś c i a n a c h wolnych od o b r a z ó w
naklejano tzw. „ r ó z g i " w postaci
M y l i się Józef Grabowski p i ­
trzech r o z c h o d z ą c y c h się z jednego sząc, że „lalki sieradzkie zwane
p u n k t u g a ł ą z e k u ł o ż o n y c h z o w a l ­ „ k o z o k a m i " lub „ c h ł o p a k a m i " zna­
nych listków w y c i ę t y c h z koloro­ my t y l k o z postaci m ę s k i c h o for­
wego papieru. Dookoła l i s t k ó w w y ­ mach bardziej realistycznych" (Wy­
konany b y ł kontur z kropek malo­ cinanka ludowa, Warszawa
1955,
wanych n i e b i e s k ą f a r b ą ( z w a n ą l a k ­ str. 95).
musem).
Czasem zawieszano
na
W Sieradzkiem r ó w n i e często j a k
ś c i a n a c h tzw. „ k o r o n k i " s k ł a d a j ą c e
się z d w u rozłożonych na boki pa­ postacie m ę s k i e w y s t ę p o w a ł y jako
pierowych w s t ę g złączonych k o l i ­ motyw wycinanek f i g u r k i kobiet.
tego
rodzaju
przykładów
stym zwornikiem z kolorowego pa- K i l k a
znajduje się w a r c h i w u m Sekcji
Badania Plastyki L u d o w e j PIS.
Antoni Mączak:
Sukiennictwo
Zofia C i e ś l a - R e i n f u s s o w a : Z w y ­ wielkopolskie X I V — X V I I wieku,
stawy wycinanek...
Warszawa 1955, str. 245.
!0

15

17

1 6

1 7

1 5

ria w y r a b i a ć z a r ó w n o t k a n i n y inia-'
ne, j a k i w e ł n i a n e , z k t ó r y c h szyto
n a s t ę p n i e p i ę k n e sieradzkie ubio­
ry ludowe.
Do w y r o b ó w lnianych n a l e ż a ł y
przede wszystkim r ó ż n e g o gatun­
k u b i a ł e p ł ó t n a , oprócz tego tkano
też m a t e r i a ł y kolorowe, najczęściej
biało-czarne w drobną kratkę, uży­
wane na m ę s k i e spodnie i obłoczki
na pościel, lub pasiaki w . drobne
p r ą ż k i o niewielkiej ilości k o l o r ó w
( p r z y k ł a d r a p o r t u : 10 nitek czar­
nych, 2 czerwone, 10 czarnych, 2
białe) u ż y w a n e przez kobiety na
powszednie fartuchy „ d o chodu".
Z t k a n i n czysto w e ł n i a n y c h w y ­
rabiano t y l k o sukno na sukmany
jednobarwne białe, szare (z w e ł n y
czarnej mieszanej z białą), grana­
towe lub czarne, k t ó r e n a s t ę p n i e
folowano w f duszkach
znajdują­
cych się zwykle przy m ł y n a c h .
Najciekawiej z p u n k t u widzenia
artystycznego p r z e d s t a w i a j ą się t k a ­
niny pasiaste u ż y w a n e na stroje
kobiece i m ę s k i e , tkane splotem
rypsu p ł ó c i e n n e g o w e ł n i a n y m w ą ­
t k i e m na lnianej l u b b a w e ł n i a n e j
osnowie. Z a r ó w n o ich kolorystyka,
j a k i budowa r a p o r t ó w przechodzi­
ły szereg zmian, k t ó r y c h koleje na
przestrzeni ostatnitn stu lat d a d z ą
się w p r z y b l i ż e n i u o d t w o r z y ć . We­
d ł u g d w ó c h najstarszych informatorek — stuletniej M a r i a n n y Ograbkowej i 97-letniej M a r i i Stadkiewicz
z Monie — w e ł n i a k i , w k t ó r y c h cho­
dziły ich m a t k i i babki b y ł y ciemno­
granatowe lub
czarne w
białe
„ b r ą ż k i " . Raportu tych t k a n i n nie
u d a ł o się d o k ł a d n i e ustalić. W e d ł u g
Ograbkowej m i a ł y to b y ć jednako­
wej szerokości paski s k ł a d a j ą c e się
z 5 nitek b i a ł y c h i t y l u ż czarnych
w z g l ę d n i e granatowych, Stadkiewiczowa zaś utrzymuje stanowczo, że
ciemne tło było szerokie „na dwa
palce", b i a ł e zaś p r ą ż k i — „ n i k n ą ­
ce" i bardzo „ d r o b n i u t k i e " . Oby­
dwie i n f o r m a t o r k i nosiły już w e ł ­
niaki o tle czerwonym (szerokość
p a s ó w 1,5 — 10 cm) w drobne p r ą ż ­
k i kolorowe, p o c z ą t k o w o
ciemne
(fioletowe, b r ą z o w e , czarne), k t ó r e
dopiero w czasach znacznie p ó ź n i e j ­
szych ożywiły się b a r w a m i j a s k r a w szymi — żółtą, zieloną, szafirową;
p r ą ż k i te dawniej pojedyncze p ó ź ­
niej p o d w o i ł y się (tzw. „ p o r k i " t j .
pary np. b i a ł a z zieloną), potroiły
itd., t w o r z ą c z czasem barwne szla­
k i , pasy s k ł a d a j ą c e się nawet z 6
p r ą ż k ó w u ł o ż o n y c h pod w z g l ę d e m
kolorystycznym
symetrycznie
lub
asymetrycznie. Jeszcze w r. 1899,
j a k p i s a ł a Ignacja P i ą t k o w s k a , czer­
wone tło w e ł n i a k ó w b y ł o w stroju
kobiecym powszechne, jedynie do
ś l u b u nie w k ł a d a ł y czerwonych w e ł ­
n i a k ó w , gdyż kolor ten m ó g ł b y i m
p r z y n i e ś ć nieszczęście. Ok. r. 1910,
jak
stwierdza Graeve, czerwone
w e ł n i a k i w w ą s k i e kolorowe pa­
ł e c z k i b y ł y jeszcze w Sieradzkiem
bardzo rozpowszechnione, ale w nie­
k t ó r y c h wsiach p o j a w i a ł a się i nowa
moda, co w y r a ż a ł o się b ą d ź wzboga­
ceniem kolorystycznym i poszerze­
niem s z l a k ó w barwnych, b ą d ź też
z m i a n ą koloru t ł a ; w ten sposób za-

303

�Ryc. 7. Kobieta
w
starodawnym
czepku. Charłupia
Mała, pow.
Sie­
radz. Fot. ze zdjęcia
reprodukowa­
nego we „Wsi Ilustrowanej",
1911
rok.
Ryc. 8. Kobieto to pasiastym
„far­
tuchu". Woźniki,
pow.
Sieradz.

p o c z ą t k o w a n e zostało znaczne zróż­
nicowanie p a s i a k ó w sieradzkich.
W
Bogumiłowie,
Wiechucicach,
Zalesiu, C h a r ł u p i
Małej,
Suchej,
Polkowie itd., obok p a s i a k ó w o tle
czerwonym zaczęto t k a ć granatowe,
zielone, w Męce — modre. Podczas
gdy kobiety z M ę k i , Rudy czy M i ­
chowa w y r a b i a ł y pasiaki w drobne
paseczki, mieszkanki Jezior wolały
„ b r ą ż k i " szerokie.
J u ż Graeve sygnalizuje, że na te­
renie Sieradzkiego zaczyna poja­
w i a ć się w tkactwie „ m o d a ł o w i c ­
k a " w n o s z ą c a z a r ó w n o zmiany w
kolorystyce (większa ilość barw),
j a k i w budowie r a p o r t u (szlaki
z szerokich p a s k ó w ) . Moda ta m i ­
nęła około r. 1920 i dziś j u ż m a ł o
k t ó r a kobieta tka „po ł o w i c k u " . Być
może łączy się to w j a k i ś sposób
z n o w ą m o d ą , k t ó r a p r z y s z ł a do
Sieradzkiego w okresie m i ę d z y w o ­
j e n n y m (z Opoczyńskiego?). Polega
ona na tzw. „ p r z e w ł ó c z c e " , czyli
zdobieniu w e ł n i a k a przez przewle­
kanie w z d ł u ż w ą t k u iglicą żelazną
lub z gęsiego p i ó r a grubej, n a j c z ę ­
ściej białej n i t k i . Przewleka się w
ten sposób, że w r ó w n y c h i nie­
w i e l k i c h o d s t ę p a c h chwyta się igłą
osnowy raz z góry, d r u g i raz z dołu
tkaniny, co stwarza efekt przypo­
m i n a j ą c y szereg nanizanych obok
siebie elipsowatych oczek, zwanych
w Sieradzkiem „ p e r e ł k a m i " (Monice).

cerki m ę s k i e nie odbiegały zasad­
niczo pod w z g l ę d e m kolorystycz­
nym od m a t e r i a ł ó w u ż y w a n y c h do
szycia „ w e ł n i a k ó w " ; r ó ż n i c e zacho­
dziły g ł ó w n i e w budowie r a p o r t ó w
(np. szerokość p r ą ż k ó w b y ł a nieco
większa niż w w e ł n i a k a c h ) .
Farbiarstwo
i
druki
na
płótnie
Wełnę
na
tkaniny
otrzymaną
z w ł a s n e j hodowli owiec (należą­
cych do rasy „ ś w i n i a r e k " ) farbowa­
no na odpowiednie kolory u m a ł o ­
miasteczkowych farbiarzy. Do dziś
istnieją jeszcze tego rodzaju farbiarnie w Ł a s k u , Sieradzu, Z d u ń ­
skiej W o l i oraz we w s i K l o n o w e j ;
dawniej przy n i e k t ó r y c h
farbiarniach czynne b y ł y r ó w n i e ż r ę c z n e
drukarnie płócien. W Sieradzu d r u ­
k a r n i ę t a k ą p o s i a d a ł Niemiec Dress l e r ; w Z d u ń s k i e j W o l i ok. r.
1900 p o w s t a ł y dwie farbiarnie p ł ó ­
cien, z k t ó r y c h jedna n a l e ż a ł a do
niejakiego K u ź n i c k i e g o ; w obu d r u ­
kowano p ł ó t n a na kolor granatowy
w b i a ł e paski i k w i a t k i . Po wsiach
szyto z nich m ę s k i e spodnie, k o ­
biece fartuchy oraz „ o k r y w k i na
ramiona". Obydwa warsztaty były
czynne do I w o j n y ś w i a t o w e j , przy
czym pracownia K u ź n i c k i e g o t r w a 18

ła nieco d ł u ż e j . Po ś m i e r c i w ł a ś c i ­
ciela prowadzili ją jeszcze przez lat
k i l k a jego synowie.
W Klonowej farbiarnia i drukarnie
t k a n i n i s t n i a ł y j u ż pod koniec X I X
w. (inf. A n t o n i K w i a t k o w s k i 1. 72
i Walenty Wrzeciniarz 1. 76). „ F a l biernie" p r o w a d z i ł Niemiec Richter
z a t r u d n i a j ą c 30—40 osób. D r u k o w a ­
no na specjalnych stołach przy po­
mocy drewnianych k l o c k ó w . " Kolor
tła b y ł zwykle granatowy l u b czar­
ny, z a ś wzory b i a ł e l u b czerwone.
Były to w ę ż y k i , k r o p k i , k w i a t k i , ga­
łązki i t p . P ł ó t n a d o s t a r c z a ł y do
drukowania b ą d ź f a b r y k i z Łodzi,
d o k ą d gotowy towar z powrotem
odsyłano, b ą d ź też chłopi z w ł a s ­
nych w a r s z t a t ó w tkackich. Podobna
„ f a l b i e r n i a " istniała r ó w n i e ż w Pa­
bianicach, ale została
zamknięta,
gdyż nie w y t r z y m y w a ł a k o n k u r e n c j i
Klonowej. Klonowskie d r u k i b y ł y
lepsze, p o n i e w a ż n a d a w a ł y się do
prania, podczas gdy z pabianickich
„ m a l o w a n i e schodziło". Po I w o j ­
nie ś w i a t o w e j spadkobiercy Richte­
ra popadli w długi i zmuszeni zo­
stali do s p r z e d a ż y farbiarni. K u p i ł
ją S t a n i s ł a w B i j a k z L u t u t o w a , k t ó ­
r y jeszcze j a k i ś czas p r o w a d z i ł d r u ­
k a r n i ę , ale w k o ń c u z a p r z e s t a ł ogra­
niczając się w y ł ą c z n i e do farbowa­
nia w e ł n y . Od Bijaka o d k u p i ł far­
biarnie niejaki Weicht, k t ó r e g o syn

1 8

Roman Reinfuss: Polskie d r u k i
T k a n i n y pasiaste u ż y w a n e na w e ł ­ ludowe na p ł ó t n i e , Warszawa 1953,
niane zapaski oraz spodnie i spen- str. 245.
ki

304

1 8

Roman Reinfuss:
str. 50 i n.

Polskie

dru­

�Tomasz prowadzi j ą w
Kioriówej
do dziś. Z i n n y c h miejscowości, w
k t ó r y c h z n a j d o w a ł y się drukarnie,
wymieniają
informatorzy Łęczycę,
gdzie na b i a ł y m tle t k a n i n y „ w y ­
bijano" niebieskie wzory. P ł ó t n a
takiego u ż y w a n o na m ę s k i e „ p o r t k i " .
S t r ó j
S t r ó j l u d o w y powszechny w Sie­
radzkiem jeszcze przed I w o j n ą ś w i a ­
t o w ą noszony jest obecnie niemal
w y ł ą c z n i e przez kobiety i to g ł ó w ­
nie na uroczystości i ś w i ę t a , m ę ż ­
czyźni natomiast zarzucili go j u ż
prawie z u p e ł n i e .
Opis z a c z n ę od u b i o r ó w kobie­
cych.
D z i e w c z ę t a czesały się w w a r k o ­
cze, k t ó r e na codzień u p i n a ł y na
głowie, w d n i ś w i ą t e c z n e z a ś spusz­
czały na plecy w i ą ż ą c na k o ń c u
kwiecistą
wstążką.
Szaniawski
wspomina o zwyczaju noszenia c h u ­
stek przyozdobionych z a t k n i ę t y m i
k w i a t a m i . Ostatnio u ż y w a ł y dziew­
częta jako nakrycia g ł o w y chustek
perkalowych, a od ś w i ę t a w e ł n i a ­
nych cienkich „ m a r y n u s e k " w k o ­
lorze p r z e w a ż n i e czerwonym l u b
zielonym, z w i ą z a n y c h w gruby w ę ­
zeł na potylicy. M ę ż a t k o m po ś l u ­
bie obcinano dawniej w ł o s y n a k r y ­
w a j ą c j e d n o c z e ś n i e g ł o w ę czepcem,
k t ó r y stale j u ż nosiły „ d o parady".
Czepki noszone przez b a b k i 70-letnich i n f o r m a t o r ó w m i a ł y b y ć duże,
s p a d a j ą c e na plecy (ryc. 7). Zwano
je „ s a d ł a m i " l u b „ k o p a m i " . W y k o ­
nane b y ł y z b i a ł e g o t i u l u haftowane­
go w „ p ą c z k i " l u b „ p a z u r k i " i ozdo­
bione w o k ó ł t w a r z y g u f r o w a n ą r y ż ką, ponad k t ó r ą w i ą z a n o na czepcu
skręconą jedwabną chustkę
naj­
częściej zieloną l u b
amarantową
(tzw. „ j e d w a b ó w k ę " l u b „ j e d w a b n i cę"). Jednak j u ż m a t k i wspomnia­
nych i n f o r m a t o r ó w nosiły czepce
znacznie mniejsze zwane „ s r o c z k a ­
m i " . Były one r ó w n i e ż z haftowa­
nego t i u l u , z przodu z a ś p o s i a d a ł y
2 w s t ę g i tiulowe s z e r o k o ś c i 15 cm,
k t ó r e w i ą z a n o nisko pod b r o d ą w
k o k a r d ę (ryc. 8). Sroczek nie prze­
wiązywano już jedwabnymi wstąż­
k a m i . Zwyczaj obcinania
włosów
m ę ż a t k o m , podobnie j a k i noszenia
czepców, d o t r w a ł niekiedy do I I
wojny światowej.
Koszule, k r o j u
przyramkowego,
szyto z s a m o d z i a ł o w e g o
lnianego
p ł ó t n a . Sięgały one do p o ł o w y ł y ­
dek, od pasa m i a ł y doszyty tzw.
„ n a d o ł e k " z p ł ó t n a zgrzebnego. R ę ­
k a w y b y ł y długie, d o s y ć szerokie,
przy n a p i ą s t k u zmarszczone i wszy­
te w mankiet z a k o ń c z o n y „ f r y z k ą "
czyli z m a r s z c z o n ą k r e z ą s z e r o k ą na
około 6 cm. Podobna „ f r y z k a " znaj­
d o w a ł a się w o k ó ł szyi. Brzegi jej
wykończone były białym
haftem
l u b w ą s k ą k u p n ą k o r o n k ą . Niekie­
dy zamiast krezki r ę k a w y z a k o ń ­
czone były g ł a d k i m i mankietami.
Na k o s z u l ę w k ł a d a ł y kobiety „ w e ł n i a k " zwany też „ k i e c k ą " . B y ł a to
suknia z w e ł n i a n e j pasiastej ma­
t e r i i , s k ł a d a j ą c a się z części g ó r ­
nej zwanej „ s z n u r ó w k ą " l u b „ s t a ­
n i k i e m " (bez r ę k a w ó w z n i e w i e l k i m

wycięciefK
ńa
Śżyję,
zapinariyrłi
z przodu na guziczki) i doszytej do
niej szerokiej fałdzistej
spódnicy
pozbawionej f a ł d ó w jedynie z przo­
du, w p a r t i i okrytej fartuchem. K o ­
biety biedniejsze szyły „ s z n u r ó w k i "
z t a ń s z y c h m a t e r i a ł ó w kupnych lub
nawet z s a m o d z i a ł o w e g o p ł ó t n a , co
było niewidoczne, gdyż na w e ł n i a k
w k ł a d a n o jeszcze kaftanik.
W e d ł u g informacji
wspomnianej
już poprzednio Ograbkowej w okre­
sie powstania w r. 1863 starsze k o ­
biety nosiły w e ł n i a k i czarne lub
granatowe w białe p r ą ż k i ; w pracy
Szaniawskiego nie znajdujemy nie­
stety w tej sprawie ż a d n e j wska­
zówki.
Jak
rozwijała
się kolorystyka
w e ł n i a k ó w w czasach późniejszych,
w i e m y z u s t ę p u o tkactwie. Za­
r ó w n o staniki, j a k i spódnice po­
s i a d a ł y zawsze pionowy u k ł a d p r ą ż ­
k ó w . W e ł n i a k i , k t ó r e nosiła w swej
młodości stuletnia Ograbkowa, były
zdobione u d o ł u j e d n y m szerszym,
w z g l ę d n i e dwoma w ę ż s z y m i paska­
m i z czarnego aksamitu lub cajgu,
po obu zaś stronach tych p a s k ó w
biegły 2 albo 3 z a k ł a d e c z k i . K r a ­
w ę d ź dolna spódnicy w y k o ń c z o n a
b y ł a „szczoteczką", a od spodu pod­
szyta s z e r o k ą na 20 cm l i s t w ą z i n ­
nego m a t e r i a ł u . Stanik z a p i n a ł się
na m a ł e błyszczące kolorowe g u ­
ziczki; przez plecy — od pasa aż
pod pachy — biegły dwa paski czar­
nego aksamitu l u b cajgu. D w a takie
z Mnichowa,
pow.
same paski naszyte poziomo zdobi­ Ryc. 9. Chłop
reproduko­
ły p r z ó d p o w y ż e j piersi (ryc. 7). Sieradz. Fot. ze zdjęcia
1911
Ubiorem nowszym od w e ł n i a k a jest wanego we „Wsi Ilustrowanej",
rok.
„stonik", k t ó r y w s z e d ł w m o d ę pod
koniec u b i e g ł e g o w i e k u . P o c z ą t k o w o
nosiły je w y ł ą c z n i e „drogie", t j .
bogate panny. „ S t o n i k i " szyte b y ł y
z „ k a ź m i r u " , czyli cienkiej w e ł e n k i
jednobarwnej r ó ż o w e j albo zielonej,
w z g l ę d n i e z kwiecistej zwanej t u
„merynusem" lub „tybetem". Krój
m i a ł y identyczny j a k w e ł n i a k i z t y m ,
że m i ę d z y s z n u r ó w k ę a spódnicę
wszywano pasek silnie ściskający
talię. Ozdobą s z n u r ó w k i b y ł y dwie
w s t a w k i po obu stronach zapięcia
na piersiach, ułożone w drobniutkie
k o n t r a f a ł d z i k i , k t ó r e rozchylone i
przytrzymane k o l o r o w ą n i t k ą u p i ę k s z a ł y cały p r z ó d (ryc. 9). Z tyłu
na plecach z n a j d o w a ł y się z a k ł a d k i ,
b i e g n ą c e ł u k o w a t o od pasa k u ś r o d ­
k o w i pach. I dziś jeszcze n i e k t ó r e
kobiety s p r a w i a j ą sobie takie stani­
k i . S p ó d n i c e zdobione b y ł y aksamit­
k a m i naszywanymi u dołu.
Graeve wspomina t e ż o sieradz­
kich s p ó d n i c a c h z fabrycznej lamy,
barchanu i t p . zwanych w Rudzie
„ o b r a c a j k a m i " ; opisu ich autor nie
podaje, w czasie b a d a ń z a ś nie na­
trafiono na nie.
Na w e ł n i a k p r z y p a s y w a ł y kobie­
t y „ f a r t u c h " , czyli z a p a s k ę tak d ł u ­
gą j a k s p ó d n i c a i szytą z takiego
samego j a k kiecka pasiastego mate­
r i a ł u (ryc. 10). Najstarsze fartuchy
były czarne lub granatowe w białe
p r ą ż k i , po nich p r z y s z ł y czerwone
w p r ą ż k i kolorowe (zawsze piono­
we). Stara Ograbkowa p a m i ę t a za­
paski w p r ą ż k i poziome, u d o ł u Ryc.
ozdobione niezbyt szerokim szlakiem

10. Chłop w
ków,
pow.

spencerku.
Sieradz.

Pol-

�z drobnych k o l c r o w j ch p a s e c z k ó w —
b i a ł y c h , czarnych, czerwonych, i zie­
lonych. Fartuchy te w y c h o d z i ł y z
użycia, gdy informatorka b y ł a m ł o ­
dą
dziewczyną.
Informację
tę,
b r z m i ą c ą dość nieprawdopodobnie,
p o t w i e r d z i ł a 64-letnia Rozalia Go:ąb z Monie, k t ó r a r ó w n i e ż takie
zapaski p a m i ę t a , a nawet podobno
je t k a ł a za swych p a n i e ń s k i c h cza­
sów. W s p o m i n a j ą o nich r ó w n i e ż
i n f o r m a t o r k i z innych miejscowości.
W okresie mody na czerwone w e ł n i a k i tkano t a k ż e zapaski w kolorze
czerwonym, t y l k o szerokość b a r w ­
nych p r ą ż k ó w b y ł a inna. Gdy p r z y ­
jęły się w e ł n i a k i w r ó ż n y c h bar­
wach, zapaski dostosowywano w k o ­
lorze do tła w e ł n i a k a . Z czasem k o -

wykonahym wełną lub „bawełniczk ą " w r ó ż n y c h kolorach. O z d o b ą
najstarszych
zapasek b y ł jedynie
szlak b i e g n ą c y w z d ł u ż , złożony z
tzw. „ p a z u r k ó w " haftowanych w e ł ­
n ą w kolorze czerwonym, amarantowym, zielonym, b i a ł y m i niebie­
skim. Przed I w o j n ą ś w i a t o w ą za­
sób m o t y w ó w i b a r w haftu uległ
wzbogaceniu, zaczęto też s t o s o w a ć
m u l i n ę , kordonek, a t ł a s e k i t p . M o ­
tywy roślinne, które wówczas w y ­
szywano, wzorowane b y ł y często na
kwiecistych tkanych w s t ą ż k a c h u ż y ­
wanych w stroju kobiecym. Jedynie
niektóre hafciarki wykazywały w i ę ­
cej samodzielności. Ostatnio m o t y ­
w y haftu kopiowano z w z o r n i k ó w
miejskich. Zwyczaj noszenia hafto-

Kaftanik b y ł w c i ę t y w pasie ale
niezbyt obcisły, lekko z a c h o d z ą c y na
biodra, z t y ł u półkoliście w y d ł u ż o n y
w tzw. „ogonek". R ę k a w y m i a ł d ł u ­
gie, k o ł n i e r z a nie p o s i a d a ł , z a p i n a ł
się z a ś na błyszczące guziki. Z przo­
du w z d ł u ż zapięcia, na r ę k a w a c h
oraz w o k ó ł dolnej k r a w ę d z i naszywano pasy czarnego aksamitu.
Wcześniejsze od k a f t a n i k ó w były
tzw. „ m a m e l k i " , k t ó r e j u ż w cza­
sach Graevego w y c h o d z i ł y z u ż y ­
cia. M a m e l k ę , t j . długi czarny kaf­
tan u k ł a d a n y z t y ł u w fałdy i zaopa­
trzony w pelerynkowaty kołnierz,
nosiły przede wszystkim z a m o ż n i e j ­
sze m ę ż a t k i .
W lecie — bardziej „ d o p a r a d y "
niż dla ciepła — nosiły kobiety c i e n -

biety p r z e s t a ł y na to z w r a c a ć u w a g ę
i w ó w c z a s pierwotna jednolitość k o ­
lorystyczna całości uległa rozbiciu:
w Klonowej np. do czerwonego w e ł ­
niaka w k ł a d a n o
zieloną
zapaskę
lub — odwrotnie. Dziś rzadko j u ż
zdarza się, aby cały s t r ó j kobiecy
z a c h o w a ł ton czerwony.
Obok w e ł n i a n y c h rozpowszechni­
ły się z k o ń c e m ubiegłego stulecia
zapaski szyte z m a t e r i a ł ó w kupnych,
perkalu g ł a d k i e g o l u b deseniowego
(ryc. 7), cienkiej w e ł n y czy alpagi
w kolorze czarnym albo b r ą z o w y m ;
zapaski obszywano czarną k o r o n k ą ,
u dołu zdobiono je haftem r ę c z n y m

wanych zapasek m i a ł y na w i e ś sie­
r a d z k ą p r z y n i e ś ć kobiety, k t ó r e w y ­
jeżdżały na sezonowe roboty rolne
do Prus. Na codzień „do chodu"
noszono też tzw. „ f a r t u s i t k a " , t j .
zapaski pasiaste tkane z lnianych
pakuł.
W dnie chłodniejsze w k ł a d a ł y k o ­
biety na w e ł n i a k „ k a f t a n i k " . Za
czasów Szaniawskiego b y ł y w m o ­
dzie kaftaniki g ł a d k i e granatowe l u b
czarne, Graeve wspomina o czerwo­
nych s a m o d z i a ł o w y c h , szyto je r ó w ­
nież z cienkich fabrycznych w e ł e ­
nek lub perkali. Te ostatnie, nieco
luźniejsze, noszono g ł ó w n i e w lecie.

kie chustki „ m e r y n o s o w e " pasiaste
lub w tureckie wzory na czarnym
tle. Z i m o w ą p o r ą nosiły k o ż u c h y
lub odziewały się g r u b y m i „ d e r o wymi"
chustkami
fabrycznymi.
W czasie mniejszych c h ł o d ó w zarzu­
cały z a p a s k ę n a r a m i e n n ą c z e r w o n ą
w drobne pionowe p r ą ż k i . U ż y w a n i e
zapasek naramiennych, o k t ó r y c h
Szaniawski zupełnie
milczy,
po­
twierdzone jest dopiero przez P i ą t ­
k o w s k ą i Graevego. W e d ł u g w y p o ­
wiedzi informatorek zapaski naramienne nie b y ł y nigdy noszone do
stroju uroczystego, t y l k o do pracy
w o b r ę b i e wsi. O ubiorze t y m u ż y -

;

306

�war.ym „do chodu" m ó w i się n i e ­ s t ę b e n k i e m i w o d n y m w kolorze
c h ę t n i e i z p e w n y m z a ż e n o w a n i e m . czerwonym, zielonym l u b b i a ł y m .
Obecnie w w y p a d k u c h ł o d u l u b nie­ Do starszych m o t y w ó w hafciarskich
pogody z a r z u c a j ą kobiety niekiedy n a l e ż a ł y t u „ k ó ł k a " i „ p a z u r k i " , do
na g ł o w ę i ramiona fartuchy przed- nowszych — r o ś l i n n e , r ó z g i " z d r o b ­
sobnie, gdyż specjalnych zapasek n i u t k i m i listkami i k w i a t a m i .
naramiennych j u ż od dawna się nie
Koszule noszono zawsze wpusz­
wyrabia.
czone do spodni, k t ó r e w lecie b y ł y
Ubiorem bardzo starym, o k t ó r y m lniane — b i a ł e l u b barwione na
w s p o m i n a ł a Marianna Ograbkowa, granatowo czy czarno a czasem i
b y ł y noszone w Monicach i okolicy drukowane w b i a ł e „ k r o p k i " , „ p a ­
przed 80 laty białe p ł ó c i e n n e „ p ł a ­ z u r k i " albo „ k w i a t k i " na granato­
c h e t k i " zarzucane na ramiona. P ł a ­ w y m tle. Spodnie z drukowanego
chetki te zeszywane z d w ó c h d ł u ­ we wzory p ł ó t n a przestano nosić po
gich p ł a t ó w cienkiego p ł ó t n a po­ I wojnie ś w i a t o w e j . W zimie na
weł­
s i a d a ł y skromne wyszycia w z d ł u ż p ł ó c i e n n e „gs.cie" w c i ą g a n o
niane spodnie s a m o d z i a ł o w e , tkane
krawędzi.
Latem, a po domu i w zimie cho­ w e ł n ą na lnianej l u b b a w e ł n i a n e j
dziły kobiety boso, do stroju u r o ­ osnowie, czarne, granatowe l u b gra­
czystego w k ł a d a ł y p o ń c z o c h y w ł a s ­ natowe w b i a ł e pionowe p r ą ż k i (ryc.
nej roboty, g ł a d k i e l u b w poprzecz­ 11). W ostatnich d z i e s i ą t k a c h lat
ne kolorowe paski, oraz wysokie ubiegłego stulecia b a r w ę tła spodni
sznurowane t r z e w i k i . U z u p e ł n i e n i e zmieniono na c z e r w o n ą , a paski za­
stroju s t a n o w i ł y naszyjniki z p r a w ­ częto t k a ć w r ó ż n y c h kolorach, po­
dziwych korali, b u r s z t y n ó w w z g l ę d ­ dobnie j a k we w s p ó ł c z e s n y c h samo­
d z i a ł a c h u ż y w a n y c h w stroju kobie­
nie szklanych p e r e ł e k .
Najdawniejsze ubiory m ę s k i e , j a ­ cym. Gdy w tych ostatnich p o j a w i ­
kie z a p a m i ę t a ł a z lat dziecinnych na­ ły się t ł a inne, np. zielone czy m o ­
sza stuletnia informatorka, b y ł y „całe dre, po p e w n y m czasie b a r w y te
p ł ó c i e n n e " nie w y ł ą c z a j ą c u b i o r u zaczęto s t o s o w a ć r ó w n i e ż na pasia­
wierzchniego, k t ó r y s t a n o w i ł y „ s u k ­ k i , z k t ó r y c h szyto spodnie. K r ó j
many p ł ó c i e n n e z czarnymi znakami spodni w e ł n i a n y c h podobny b y ł do
na plecach i czarnymi tasiemkami^ tego, k t ó r y w y s t ę p u j e w Ł o w i c k i e m :
po szwach". Informacja ta znajdu­ nogawki zeszyte j e d n y m szwem bie­
je potwierdzenie we w s p ó ł c z e s n y c h g n ą c y m po stronie w e w n ę t r z n e j , w
mniej w i ę c e j obserwacjach
Sza­ k r o k u d ł u g i p ó ł k s i ę ż y c o w a t y k l i n
niawskiego, za czasów k t ó r e g o c h ł o p wszyty poprzecznie, z przodu — za­
„do kościoła u b i e r a ł się w s u k m a n ę miast rozporka — w ą s k i fartuszek,
zgrzebną
białą".
P r z y m i o t n i k u góry pasek z tego samego sukna
„ z g r z e b n y " określa zwykle gatunek zapinany na guzik (dawniej na sznu­
rek i drewniany „ k n e b e l e k " ) .
płótna.
Jak daleko sięgają p a m i ę c i ą sta­
Na koszule w k ł a d a n o „ s p e n c e r e k " ;
rzy' informatorzy, w lecie nosili m a t e r i a ł , z k t ó r e g o szyto t ę część
mężczyźni s ł o m i a n e kapelusze w ł a s ­ stroju, p r z e c h o d z i ł te same koleje,
nej roboty o szerokiej krezie zwa­ jakie j u ż przedstawiono przy oma­
nej „ r o n d l e m " , g ł ó w c e nieco z w ę ­ w i a n i u innych u b i o r ó w kobiecych
żającej się k u g ó r z e i p ł a s k i m dnie. i m ę s k i c h . P o c z ą t k o w o
spencerki
G ł ó w k a b y w a ł a opasana c z a r n ą l u b b y ł y granatowe l u b czarne, g ł a d ­
c z e r w o n ą w s t ą ż k ą . W zimie u ż y w a l i kie w z g l ę d n i e w b i a ł e p r ą ż k i , p ó ź ­
s t o ż k o w a t y c h czapek baranich, tzw. niej p o j a w i ł y się czerwone. P r ą ż k i
„ k o ż u c h o w y c h " . Za czasów P i ą t k o w ­ na spencerkach biegły zwykle po­
skiej i Graevego n i e k t ó r z y starsi ziomo, rzadziej pionowo, zawsze
gospodarze posiadali jeszcze „ w ś c i e - jednak u w a ż a n o , aby „ m o d a " (ra­
klice" l u b czapki „ l u ś n i o w a t e " . Były port) na spencerku była nieco inna
to
czapki
kształtu
walcowatego niż na spodniach. Spencerki b y ł y to
z denkiem granatowym l u b b r u n a t ­ bluzki z r ę k a w a m i , lekko w c i ę t e ,
n y m aksamitnym, niekiedy z czer­ sięgające nieco poniżej pasa. Posia­
w o n ą w y p u s t k ą dookoła i z czarnym dały n i e w i e l k i w y w i n i ę t y na ze­
baranim otokiem z jednego boku w n ą t r z k o ł n i e r z z w y ł o g a m i . Zapi­
pionowo p r z e c i ę t y m i z w i ą z a n y m n a ł y się na g u z i k i przyszyte b ą d ź
k o k a r d ą czy p ę k i e m w s t ą ż e c z e k w b e z p o ś r e d n i o do spencerka, b ą d ź do
kolorze czerwonym albo niebieskim. specjalnych patek, ozdobionych po­
Młodsi w t y m czasie nosili roga­ nadto
dodatkowymi
guziczkami
t y w k i o główce
ciemnogranatowej (ryc. 12).
obwiedzionej popielatym („siwym")
Około r. 1900 zaczęli mężczyźni
barankiem (ryc. 11). N o w s z ą f o r m ę
nosząc
nakrycia g ł o w y s t a n o w i ł y u ż y w a n e u b i e r a ć się „z miejska"
do dziś m a c i e j ó w k i , zwane przez „ k a m u z e l k i " szyte z s a m o d z i a ł o w e ­
c z a p n i k ó w „ p o w i e c i k a m i " , wykona­ go l u b fabrycznego m a t e r i a ł u (nie­
ne z ciemnoszafirowego l u b grana­ kiedy w paseczki l u b kropki); nie
towego sukna ze s k ó r z a n y m dasz­ p o s i a d a ł y one r ę k a w ó w , zaś p ł a t y
tylne robiono dla oszczędności z i n ­
kiem, tzw. „ r y d e l k i e m " .
nej, t a ń s z e j t k a n i n y , często z l n i a ­
Koszule k r o j u p o d ł u ż n e g o poncho nego p ł ó t n a . Pod szyją m i a ł y m a ł e
p o s i a d a ł y na ramionach naszyte i m i ­ wycięcie, z a p i n a ł y się z przodu na
tacje p r z y r a m k ó w o szerokości ok. jeden szereg guzików, obok k t ó r e g o
drugi
czysto
dekoracyjny.
5 cm. K o ł n i e r z i mankiety w i ą z a n o biegł
czerwona albo n i e b i e s k ą t a s i e m k ą . Graeve wspomina o kamizelkach
Paradniejsze koszule parobskie b y ł y zwanych „ l e j b i k a m i " , szytych z b r u ­
ozdobnie „ u s t e r n o w a n e " , tzn. m i a ł y natnego l u b ' oliwkowobrunatneeo
na k o ł n i e r z u i przodach delikatny sukna, zdobionych „podobnie jak
czerwonymi
klapkami,
haft w y k o n a n y ściegiem p ł a s k i m , sukmana"

sznurkami i spiczastymi b i a ł y m i g u ­
ziczkami porcelanowymi u k o ł n i e ­
rza i w d w ó c h r z ę d a c h na przodzie.
Prócz spencerków i „kamuzeli"
nosili też m ę ż c z y ź n i k r ó t k i e „ k a t a n ­
k i " czerwone, obszywane
granato­
w y m sznurkiem. Wspomina o nich
w swej pracy P i ą t k o w s k a , w tere­
nie jednak nie u d a ł o się j u ż zna­
leźć o nich w i a d o m o ś c i .
Na spencerki, kamizelki w z g l ę d ­
nie k a t a n k i w k ł a d a l i chłopi sukma­
ny. W czasach Szaniawskiego c h ł o p
„ u ż y w a ł sukmany niebieskiej, gra­
natowej l u b b i a ł e j , z k o ł n i e r z e m
s t o j ą c y m , t a ś m a m i seledynowymi i
czerwonymi obszytej." W czasach
późniejszych
najbardziej
rozpo­
wszechnione b y ł y sukmany niebie­
skie sięgające do p o ł o w y
łydek,
mocno w c i ę t e w pasie, z t y ł u s i l ­
nie s f a ł d o w a n e , z k o ł n i e r z e m sto­
j ą c y m , zaopatrzonym z przodu w
t r ó j k ą t n e w y ł o g i (ryc. 11). Sukmana
z a p i n a ł a się z przodu na guziki l u b
„ p o t r z e b y " . Wyłogi oraz mankiety
r ę k a w ó w w y ł o ż o n e b y ł y amarantow y m w z g l ę d n i e czerwonym suknem.
Szwy, na plecach, kieszenie piono­
wo umieszczone na biodrach, oraz
k r a w ę d z i e zdobiono czerwonymi w y ­
pustkami. Pod koniec u b i e g ł e g o stu­
lecia obok sukman p o j a w i ł y się
tzw. „ k a p o t y " zwane też „ k a m u zelami" szyte z czarnej l u b gra­
natowej s a m o d z i a ł o w e j m a t e r i i , t k a ­
nej w e ł n ą na lnianej osnowie, l u b
z sukna fabrycznego. Sięgały one
do p o ł o w y łydek, w pasie b y ł y silnie
marszczone, w tyle rozcięte (z roz­
porem), k o ł n i e r z m i a ł y w y k ł a d a n y
z n i e d u ż y m i klapami, r ę k a w y l e k ­
ko z w ę ż a j ą c e się k u dołowi. J e d y n ą
ozdobą tego u b i o r u b y ł y umieszczo­
ne na przedzie dwa szeregi g u z i k ó w ,
z k t ó r y c h t y l k o jeden służył do za­
pinania. Sukmany i kapoty szyli
p r z e w a ż n i e k r a w c y żydowscy, w y ­
k o n u j ą c y swe zajęcie często jako
domokrążcy.
Za czasów Szaniawskiego i P i ą t ­
kowskiej opasywali się chłopi po
wierzchu sukmany (a zimą k o ż u c h a )
w e ł n i a n y m pasem s i a t k o w y m w k o ­
lorze czerwonym. Graeve w s p o m i ­
na o pasach siatkowych r ó ż n o b a r w ­
nych. N i e k t ó r z y zamiast p a s ó w w e ł ­
nianych nosili na sukmanie s k ó r z a ­
ne trzosy podobne w k s z t a ł c i e do
krakowskich, ale w ę ż s z e („szerokie
na dłoń"), czarne i mniej zdobio­
ne (ryc. 11).
Do stroju uroczystego
należały
buty czarne, z c h o l e w ą o j e d n y m
szwie, w kostce m a r s z c z o n ą , zaopa­
trzone w dość wysokie obcasy
z podkówkami i żółtym „huncfot e m " na n a p i ę t k u . Z a m o ż n i e j s i po­
siadali cholewy karbowane w har­
m o n i j k ę sięgająca od kostki „ p r a ­
wie do pół ł y d k i " .
Garncarstwo
Garncarstwo ludowe, reprezento­
wane dziś na terenie Sieradzkiego
przez k i l k a czynnych pracowni, b y ł o
jeszcze przed I w o j n ą
światową
r z e m i o s ł e m ogromnie rozpowszech­
nionym, Prawie w k a ż d y m m i a -

307

�Ryc. 13. Makucha „zgrzebna"
biona paskami białej glinki.
nał Józef Ilik ze Zduńskiej
pow.
Sieradz.

zdo­
Wyko­
Woli,

steczku p r a c o w a ł o po p a r u garnca­
rzy, j a k np. w Widawie, Ł a s k u ,
a n i e k t ó r e ośrodki, j a k Burzenin
czy U n i e j ó w , b y ł y nawet znacznie
liczniejsze. S k u t k i e m zmian gospo­
darczych, jakie zaszły w ciągu na­
szego stulecia, garncarstwo zaczęło
jednak p o d u p a d a ć i z zawodu ś w i e t ­
nie k i e d y ś p r o s p e r u j ą c e g o stało się
zajęciem, k t ó r e z t r u d e m jest w sta­
nie z a p e w n i ć ś r o d k i utrzymania.
Gdy sytuacja ekonomiczna g a r n ­
carstwa coraz bardziej się pogar­
szała, zaczęła t o p n i e ć liczba g a r n ­
carskich pracowni, w i e l u zaś przed­
stawicieli tego r z e m i o s ł a opuszczało
w i ę k s z e ośrodki, s z u k a j ą c chleba
tam, gdzie mniejsza konkurencja za­
p e w n i a ł a m o ż l i w o ś ć lepszego bytu.
P r z y k ł a d e m takiego rozpraszania i i ę
garncarzy jest ośrodek b u r z e n i ń s k i .
Burzenin — niegdyś stolica sieradz­
kiego garncarstwa, t w o r z ą c y jeden
d u ż y kompleks z pracowniami po­
bliskich wiosek, j a k W o l i B ę d k o w -

Ryc. 14. Dzban zdobiony
•waniem wykonany
przez
Kacperka
z Chojn,
pow.
szów.

308

skiej, Niebios, Barczewa, Stefanowa Barczewskiego i i n . — w okresie
pogłębiającego się k r y z y s u zaczął
tracić
swe pierwotne
znaczenie.
Garncarze emigrowali stąd do Z ł o ­
czewa, Widawy i t d . Obecnie np. w
t a k i m Sieradzu wszyscy (z w y ­
j ą t k i e m Sulgana, k t ó r y jest re­
patriantem ze wschodu) albo po­
chodzą z o ś r o d k a
burzenińskiego
(Antoni i Tadeusz Tomalowie, H i e ­
r o n i m M u s z y ń s k i ) , albo tak j a k J u ­
lian Pertkiewicz i S t a n i s ł a w K o ­
walczyk uczyli się swego zawodu
u garncarzy b u r z e n i ń s k i c h . L i c z n i e j ­
sze centra garncarskie opuszczali
nie t y l k o pojedynczy garncarze, ale
nawet całe rodziny.
Serwacińscy,
k t ó r y c h ojciec i dziadek m i e l i p r a ­
cownie w W o l i B ę d k o w s k i e j , osiedli
w Ł a s k u (Józef) 1 Wieruszowie ( L u ­
cjan i W a c ł a w ) , na miejscu zaś w
W o l i B ę d k o w s k i e j pozostali d w a j :
Wojciech i M i e c z y s ł a w — najstarszy
i n a j m ł o d s z y z k i l k u braci. A ż e b y
u t r z y m a ć się na powierzchni i zjed­
n a ć targowego n a b y w c ę , n i e k t ó r z y
garncarze, w y r a b i a j ą c y dawniej w y ­
łącznie nie g l a z u r o w a n ą c e r a m i k ę
„ z g r z e b n ą " (Józef S e r w a c i ń s k i ) czy
„ s i w ą " ( S t a n i s ł a w i Józef Ratajscy
z Uniejowa), zaczynają swe w y r o b y
g l a z u r o w a ć , co zapewnia i m na r y n ­
k u w i ę k s z ą „chbdliwość".

surowiec, r o z w i n ę ł a się ceramika
zwracająca u w a g ę p i ę k n y m szkli­
wem.
Naczynia siwe wyrabiane
są w Uniejowie i Ozorkowie. N i e ­
wielka stosunkowo z a w a r t o ś ć ż e l a ­
za w tamtejszej glinie powoduje, że
kolor n a c z y ń waha się od szaropopielatego ( w y p a ł redukcyjny) do
koloru białej k a w y ( w y p a ł n o r m a l ­
ny). Na skutek nieszczelności pie­
ców ten sam w y p a ł daje naczynia
w obu kolorach, g d y ż redukcja t r ó j ­
t l e n k u żelaza zachodzi t y l k o w ś r ó d
tych n a c z y ń , k t ó r e zostały ustawio­
ne w piecu bliżej ś r o d k a . W w a r ­
stwach p r z y ś c i e n n y c h , m i m o za­
tkania o t w o r ó w piecowych w d r u ­
giej fazie w y p a ł u , jest dosyć tlenu,
aby proces r e d u k c j i nie zaszedł,
w z g l ę d n i e p r z e b i e g ł jedynie c z ę ­
ściowo. Garncarze nie zdają sobie
sprawy z istoty zjawiska, w i e d z ą
t y l k o , że „ i m bliżej ognia, t y m gar­
nek czarniejszy".
Zmechanizowanie
produkcji
w
garncarstwie sieradzkim ogranicza
się na razie do tego, że u w i ę k s z o ­
ści garncarzy miesienie gliny odby­
w a się przy pomocy maszyny. W y ­
roby swe toczą po staremu na bezsponowych k o ł a c h n o ż n y c h , piece
zaś r ó w n i e ż nie z d r a d z a j ą tenden­
cji do u n o w o c z e ś n i e n i a . Do pieca
0 w y m i a r a c h k o m o r y 130 X 200 cm
wchodzi na jeden w y p a ł 10 k ó p d u ­
żych n a c z y ń i około 20 k ó p m n i e j ­
szych licząc po 60 sztuk na kopę.
W w i ę k s z y c h piecach m o ż n a w y p a l i ć
j e d n o c z e ś n i e do 40 k ó p n a c z y ń .
8

Momentem, k t ó r y s p r z y j a ł r o z w o ­
j o w i sieradzkiego garncarstwa, były
obfite i r ó ż n o r o d n e p o k ł a d y gliny.
Ich chemiczne i fizyczne w ł a ś c i w o ­
ści w p ł y w a ł y w p e w n y m stopniu na
rodzaj specjalizacji poszczególnych
o ś r o d k ó w . W Stefanowie Barczew­
skim i Barczewie, gdzie gatunek
gliny b y ł t a k i , iż „ p o l e w a się na
niej b u r z y ł a " , garncarze wyspecjali­
zowali się w p r o d u k c j i
naczyń
„zgrzebnych"^ nie glazurowanych,
gdzie indziej zaś, j a k np. w B u r z e ­
ninie, gdzie w y s t ę p o w a ł odpowiedni

Dawniejsza produkcja garncarzy
sieradzkich o p i e r a ł a się g ł ó w n i e na
wyrobie r ó ż n e g o rodzaju g a r n k ó w
(z 1 l u b 2 uchami), toczono też
„ m l o s t k i " czy „dzieżki", t j . g a r n k i
bez uszu, d w o j a k i , dzbanki, m i s k i
1 sezonowo (w okresie świąt) — m a k u t r y . F o r m y dawnych g a r n k ó w
były „ o k r ą g ł e " , tzn. p o s i a d a ł y w y -

sgraffito- Ryc. 15. Dzban malowany i glazu­ Ryc. 16. Malowana doniczka o brze­
Andrzeja rowany wykonany
przez
Hieronima gach „bryzowanych".
Wyk.
Lucjan
Wieru­
Muszyńskiego
z
Sieradza.
Serwaciński
z
Wieruszowa.

�p u k ł e b r z u ś c e oddzielone od w y l e ­
w u (tzw. burty) n i e w i e l k i m p r z e w ę ­
żeniem. S z e r o k o ś ć w y l e w u b y ł a nie­
m a l taka sama, j a k maksymalna
wypukłość brzuśca, który
opadał
m i ę k k ą linią k u znacznie w ę ż s z e j
podstawie. Przed r. 1939 p o j a w i ł a
się w n i e k t ó r y c h o ś r o d k a c h nowa
forma
garnka n a ś l a d u j ą c e g o
fa­
bryczne „ k a m i e n i a k i " o ś c i a n a c h
z u p e ł n i e prostych i podstawie nie­
znacznie węższej od w y l e w u . W cza­

sach dzisiejszych większość p r a ­
cowni garncarskich produkuje g ł ó w ­
nie doniczki, niekiedy ozdobnie mo­
delowane, z k r a w ę d z i ą w postaci
w ą s k i e g o w a ł e c z k a lub w y s u n i ę t e g o
na z e w n ą t r z , szerokiego na k i l k a
cm k o ł n i e r z a . W innych naczyniach,
j a k garnki, dzbanki i t d . zmniejszył
się bardzo znacznie l i t r a ż , co jest
w y n i k i e m zmian, jakie zaszły na
wsi
w
dziedzinie
gospodarstwa
mlecznego. Na ogół wszyscy garn­

carze wyroby swe zdobią, choć nie­
raz ozdoba ta ogranicza się do j e d ­
nego paska p o b i a ł k i wykonanego na
b r z u ś c u . P r z y c z y n ą tego d ą ż e n i a do
d e k o r a c y j n o ś c i jest k o n i e c z n o ś ć do­
stosowania w y r o b ó w do p r o d u k c j i
konkurencyjnych w a r s z t a t ó w . Sta­
n i s ł a w K o w a l c z y k z Sieradza w y ­
r a ź n i e stwierdza, że naczynia swe
zdobi dlatego, „żeby u mnie tak
samo ludzie kupowali, j a k u i n ­
nych".

4 I 4 A &lt;M 4 &amp; &amp;

10

a

ii

a

«

v

u

Tablica IV. Wykładki
do zamków zapadkowych:
1 — Kłocko, 2 — Wola B ę d k o w s k a ,
3 — Zapusta Mała, 4 — Polków, 5, 6 — Sokolniki,
7 — Zapusta Mała, 8 — Zduń­
ska Wola, 9 — Sokolniki, 10 — Polków,
11 — Sokolniki, 12 — P o l k ó w , 13 —
Złoczew,
14 — Woźniki,
15, 16 — Z d u ń s k a Wola.

•*&gt;

"H

»

1ł

•»

Tablica V. Wykładki
do zamków
sprężynowych:
1,2 — Zduńska Wola, 3 — Widawa,
4—8 — Z d u ń s k a Wola, 9 — Kociew, 10 — Z d u ń s k a Wola, 11, 12 — Złoczew,
13 — Klonowa,
14 — Zapusta Mała, 15, 16 — Złoczew,
17 —
Woźniki.

309

�Naczynia zdobiono k i l k o m a spo­
sobami. N a j c z ę s t s z y m z nich jest
malowanie p o b i a ł k ą na w i l g o t n y m
czerepie za p o m o c ą p ę d z e l k a l i n i i
prostych, falistych i kropek (ryc.
13). Poza t y m w y s t ę p u j e glazuro­
wanie oraz sgraffitowanie; ta ostat­
nia technika polega na w y d r a p y ­
w a n i u wzoru ostrym n a r z ę d z i e m na
naczyniu pomalowanym a n g o b ą . Po
wypaleniu, w miejscach gdzie a n goba została zeskrobana, pozostaje
czerwona kreska o d c i n a j ą c a się w y ­
r a ź n i e od jaśniejszego zazwyczaj tła
(ryc. 14). Ostatnim wreszcie ze sto­
sowanych s p o s o b ó w zdobienia jest
w y k o n y w a n i e na w i l g o t n y m jeszcze
naczyniu ozdób plastycznych w po­
staci r ó ż n e g o rodzaju „ f a l b a n e k " na
k r a w ę d z i a c h w y l e w ó w (tzw. „ b r y z o wanie"), o d c i s k ó w palca czy stem­
pelka. Czasem zdarza się, że naczy­
nia b y w a j ą zdobione przy r ó w n o ­
czesnym zastosowaniu k i l k u tech­
nik. Z w y k l e jednak nawet jeśli po­
szczególne pracownie u ż y w a j ą roz­
maitych technik dekoracyjnych, to
k t ó r ą ś z nich szczególnie u p r z y w i ­
lejowują. I tak np. garncarze sie­
radzcy (Tomala, Kowalczyk, P e r t kiewicz, M u s z y ń s k i ) nie t y l k o ma­
lują paseczki czy k r o p k i , ale też
g l a z u r u j ą swoje wyroby, Wierzbicki
ze Stefanowa Barczewskiego spe­
cjalizujący się przede wszystkim w

ceramice „ z g r z e b n e j " , malowanej w
geometryczne wzory złożone z b i a ­
łych l i n i i i kropek, zdobi swoje w y ­
roby niekiedy „ b r y z o w a n i e m " oraz
odciskami palca czy stempelka, Kas­
perek z Chojnv (pow. W i e r u s z ó w )
stosuje sgraffitowanie o skromnych
geometrycznych motywach. Tech­
n i k ą tą p o s ł u g u j e się r ó w n i e ż L u ­
cjan S e r w a c i ń s k i z Wieruszowa.
Dziś poza siwakami wykonuje się
w Sieradzkiem g ł ó w n i e c e r a m i k ę
czerwoną,
malowaną
pobiałką,
„ z g r z e b n ą " lub g l a z u r o w a n ą . D a w ­
niej jednak w e d ł u g informacji A n ­
toniego Nawrockiego, starego garn­
carza z Burzenina, malowano na­
czynia nie t y l k o b i a ł ą a n g o b ą (tzw.
„ s a s k ą g l i n k ą " ) , ale
i barwioną
t l e n k a m i metali na
kolor
żółty
(tlenkiem żelazat czyli w praktyce
z e n d r ą k o w a l s k ą ) , zielony (paloną
miedziak.
brązowy
(brausztynem
czyli w terminologii garncarskiej
„ b r o n s z t y n e m " ) . T y m i samymi ś r o d ­
kami d o d a w a n y m i w odpowiednim
stosunku do glejty uzyskiwano też
barwne glazury. A ż e b y p o d n i e ś ć ich
połysk, n i e k t ó r z y dodawali do glejty
sproszkowane szkło lub b i a ł y ..mu­
fek" w y k o p y w a n y na miejscu. Nie­
kiedy wyrabiano naczynia o jasnej,
prawie białej powierzchni, malowa­
ne najpierw w całości p o b i a ł k ą a
n a s t ę p n i e glazurowane bezbarwnym
szkliwem. Białe tło maluje czasem
na doniczkach L u c j a n S e r w a c i ń s k i
z Wieruszowa zdobiąc ich b o k i p r o ­
stymi m o t y w a m i r o ś l i n n y m i (ryc. 15).

Tadeusza
Szafrana,
3-miesięczny
kurs z zakresu technologii cera­
micznej,
zorganizowany w Z d u ń ­
skiej W o l i przez E k s p o z y t u r ę Rejo­
n o w ą C P L i A w Łodzi. P o g ł ę b i e n i e
wiedzy zawodowej
w
dziedzinie
przygotowania surowca, polew i
szkliw oraz w y p a ł u daje M u s z y ń ­
skiemu o g r o m n ą wyższość nad k o ­
legami, m o ż e on bowiem w sposób
bardziej swobodny o p e r o w a ć t w o ­
rzywem. Obecna produkcja M u s z y ń ­
skiego dzieli się na dwie grupy:
r y n k o w ą i „ c e p e l i o w s k ą " . Na sprze­
daż r y n k o w ą r o b i on po staremu
doniczki, garnki, „ m l o s t k i " czy gla­
zurowane dzbanki z a c h o w u j ą c t r a ­
dycyjne k s z t a ł t y i s k r o m n ą deko­
rację. Nad
drugą grupą
czuwa
C P L i A , k t ó r a przez swego i n s t r u k ­
tora, Ob. Litnera, opiekuje się g a r n ­
carzem. L i t n e r „ u s t a w i a " plastycz­
ną s t r o n ę w y r o b ó w M u s z y ń s k i e g o
r y s u j ą c m u wzory. Potem „ r a z e m
kompinujemy, co mam r o b i ć " , i n ­
formuje M u s z y ń s k i . Wychodzi z te­
go ceramika
niewątpliwie ładna,
barwnie malowana,
kaligraficznie
poprawna, niepozbawiona pewnych
„ s m a c z k ó w " technicznych, ale nie­
wiele m a j ą c a w s p ó l n e g o z d a w n ą
t r a d y c y j n ą c e r a m i k ą s i e r a d z k ą (ryc.
IG). „To ł a d n e , ale nie nasze", oce­
niają w y r o b y M u s z y ń s k i e g o starzy
sieradzcy garncarze. Nad w y r o b a ­
mi M u s z y ń s k i e g o mogła też z a c i ą ­
żyć produkcja z a k ł a d ó w ceramicz­
nych w Z d u ń s k i e j W o l i prowadzona
w czasie okupacji przez j a k ą ś N i e m ­
kę przy w s p ó ł u d z i a l e a r t y s t ó w ma­
larzy i zatrudnionych do prac czysto
technicznych garncarzy ludowych.

Jeszcze w okresie m i ę d z y w o j e n ­
nym w y r o b y swe sprzedawali g a r n ­
carze b ą d ź osobiście j e ż d ż ą c z n i m i
D r u g i m garncarzem w y r ó ż n i a j ą ­
na targi, b ą d ź przez handlarzy — cym się swoistym sposobem zdobie­
pośredników.
nia jest Jan Wierzbicki (lat 40) ze
Garncarze z Burzenina zawozili Stefanowa Barczewskiego. Zawodu
np.
swoje w y r o b y do
Wielunia, uczył się w pracowni ojca m a j ą c
Błaszek, Łodzi, Sieradza, Złoczewa, lat 12, n a s t ę p n i e szereg lat prze­
Józef S e r w a c i ń s k i z Ł a s k a jeździł b y w a ł w Niemczech, s k ą d p o w r ó c i ł
do Szadka, W i d a w y , S t a n i s ł a w K o ­ przed 15 laty. W p r z e c i w i e ń s t w i e
walczyk z Sieradza do Kalisza i t d . do M u s z y ń s k i e g o Wierzbicki spe­
Bardzo często garncarze sprzeda­ cjalizuje się g ł ó w n i e w w y r o b i e na­
w a l i „cały piec" g a r n k ó w handla­ czyń „ z g r z e b n y c h " , t j . nie glazuro­
rzowi, k t ó r y '.następnie rozwoził je wanych t r z y m a j ą c się, j a k t w i e r ­
po targach. W sezonie letnim, gdy dzi, t r a d y c j i barczewskich. W y r a ­
było znaczne zapotrzebowanie na bia różnej wielkości dzbanki, dzicz­
g a r n k i u ż y w a n e do kiszenia mleka, k i , garnki, m i s k i itp. P o w i e r z c h n i ę
to „nieraz i trzech Ż y d ó w kłóciło n a c z y ń zdobi bogatym ornamentem
się przy piecu, k t ó r y k u p i . L a t a l i geometrycznym złożonym z b i a ł y c h
tak przez całą w i o s n ę i lato, dopiero l i n i i falistych, ł a m a n y c h i kropek,
w jesieni popuścili garncarza" ( W o j ­ t w o r z ą c y c h u k ł a d y pasowe obiega­
ciech S e r w a c i ń s k i z W o l i B ę d k o w ­ jące brzusiec lub nawet w całości
skiej). Obecnie, garncarze r o b i ą na go p o k r y w a j ą c e , co w w i e l u w y ­
ogół niewiele, część p r o d u k c j i sprze­ padkach sprawia w r a ż e n i e p r z e ł a ­
Ostatnio stosuje
także
dają na miejscu, z r e s z t ą po d a w ­ dowania.
zdobiny wygniatane przy pomocy
nemu t u ł a j ą się po targach.
palca lub stempelka. Sposób, w j a k i
W ś r ó d garncarzy p r a c u j ą c y c h dzi­ zdobi swe wyroby, r ó w n i e ż nie jest
siaj
w
Sieradzkiem
na
osobną u w a ż a n y przez miejscowych g a r n ­
w z m i a n k ę z a s ł u g u j ą H i e r o n i m M u ­ carzy za tradycyjny.
szyński i Jan Wierzbicki.
M u s z y ń s k i , urodzony w Barcze­
wie w r. 1920, m a j ą c lat 14 zaczął
Zdobnictwo
w
żelazie
uczyć się r z e m i o s ł a garncarskiego
u wuja swego, Antoniego Tomali,
Zdobnictwo w żelazie na obszarze
mieszkającego r ó w n i e ż w Barcze­ Sieradzkiego, podobnie zresztą jak
wie. Po u k o ń c z e n i u t e r m i n u egza­ na innych terenach ś r o d k o w e j i p ó ł ­
m i n czeladniczy złożył w Sieradzu, nocnej Polski, przedstawia się na
zaś mistrzowski w p a r ę lat później ogół dosyć ubogo. Z licznych w y ­
Ryc.
17. Krzyż
zdobiony
rzeźbą. w Łodzi. W r. 1951 u k o ń c z y ł pod w i a d ó w przeprowadzonych z t a m ­
kierunkiem znanego ceramika, prof. tejszymi kowalami w y n i k a , że zaSokolniki,
poty.
Wieruszów.

310

�Ryc. 18. Chrystus
malowany temperą

ledwie k i l k u zdobi nieco swoje w y ­
roby, i n n i zaś t ł u m a c z y l i , że „u nas
się tego nie robi, swoje żelazo
u p i ę k s z a j ą kowale w Radomskiem
(tzn. w okolicach Radomska nie Ra­
domia — Z. R.) i koło Częstochowy".
W i d y w a l i oni w tamtejszych k u ź ­
niach ozdobne formy klamek, p i ę k ­
nie kute k r z y ż e , a czasem i „ p ó ł ­
o k r ą g ł e w y b i j a k i z' k w i a t k a m i " czy
„ m ł o t k i do p r z y s t r ó j u " , służące do
w y t ł a c z a n i a ozdób na okuciach w o ­
zów czy innych przedmiotach. M i ­
mo pozytywnej oceny t y c h w y r o ­
bów sami ich nie n a ś l a d o w a l i t w i e r ­
dząc, że „to zabiera zbyt dużo cza­
su". Spośród kilkudziesięciu k o w a l i
w s p ó ł c z e s n y c h i dawnych, k t ó r y c h
p r o d u k c j ę u d a ł o się u s t a l i ć , jedynie
S t a n i s ł a w K r a w c z y k (1. 41) z K l o c ­
ka, p o c h o d z ą c y z rodziny k o w a l ­
skiej, zdobił swe w y r o b y w y b i j a ­
nym ornamentem stempelkowym w
kreski, 6-promienne gwiazdki i „ g r a ­
niaste" wieloboki u ż y w a j ą c do tego
n a r z ę d z i w ł a s n e j roboty.
Wewnętrzna
potrzeba
szukania
formy artystycznej jest u niego tak
silna, że niekiedy dla osiągnięcia
efektu estetycznego zmienia d o w o l ­
nie wzory dostarczane do odkucia
przez k l i e n t ó w . P r z y k ł a d e m może
być krzyż k u t y dla jednego z k o ś ­
ciołów, gdzie m i m o r y s u n k u dostar­
czonego przez z a m a w i a j ą c e g o k s i ę ­
dza p o d o r a b i a ł „ p r o m i e n i e i esy, bo
to ł a d n i e j w y g l ą d a " .
W ś r ó d w y s t ę p u j ą c y c h w Sieradz­
kiem zdobionych w y r o b ó w ż e l a z ­
nych n a j w i ę k s z ą r ó ż n o r o d n o ś c i ą od­
znaczają się kowalskiej roboty w y k ł a d k i do z a m k ó w zapadkowych po
wsiach, a s p r ę ż y n o w y c h — w m i a ­
stach. Przy w y k ł a d k a c h do z a m k ó w
zapadkowych dekoracja koncentruje
się zwykle na ozdobnie profilowa­
nej tarczy g ó r n e j , w k t ó r e j t k w i
paluch do otwierania. Spotykamy
tu najczęściej formy znane z innych
stron P o l s k i , j a k tarczki w k s z t a ł ­
20

2 0

jako Salvator
na papierze.
pow.
Sieradz.

cie listka bzu, ó s e m k i , tarcze z pta­
simi g ł ó w k a m i pojedynczymi lub
p o d w ó j n y m i i formy od nich po­
chodne (Tabl. I V ) . Większą r ó ż n o ­
r o d n o ś ć znajdujemy w ś r ó d w y k ł a dek
do
zamków
sprężynowych
(Tabl. V I ) . W y s t ę p u j ą w ś r ó d nich
niewielkie profilowane tarczki s ł u ­
żące do osłony samej d z i u r k i od
klucza, w z g l ę d n i e samej obsady od
k l a m k i , i takie, k t ó r e spełniają r ó w ­
nocześnie obydwa te zadania. W ś r ó d
tych ostatnich z d a r z a j ą się niekiedy
formy pod w z g l ę d e m
dekoracyj­
n y m bardziej rozbudowane.

Mundi.
Zapusta

Obraz
Mała,

Trudno r o z s t r z y g n ą ć czy obecne
u b ó s t w o zdobniczej sztuki k o w a l ­
skiej w Sieradzkiem jest spowodo­
wane jej zanikiem, czy też w ogóle
nie b y ł a t u ona bogaciej r o z w i n i ę t a .
N i e k t ó r z y starzy kowale liczący ok.
lat 80 w s p o m i n a j ą , że b y ł y t u d a w ­
niej u ż y w a n e sierpy kowalskiej r o -

N

Z innych p r z e d m i o t ó w żelaznych
należących do grupy ozdobnych de­
tali
architektonicznych
należy
w s p o m n i e ć o esowatych zawiasach,
k t ó r e niekiedy spotykamy po wsiach
i o skoblach do d r z w i , zdobionych
ubogim ornamentem w y b i t y m przez
przykładanie „mesla".
Okucia na wozach, k t ó r e na te­
renie Polski p o ł u d n i o w e j należą do
popisowych dzieł kowalskiej sztuki
z d o b n i c z e j t u są ubogie i n i e ­
ciekawe. W e d ł u g statystyki s p o r z ą ­
dzonej przez jednego z u c z e s t n i k ó w
b a d a ń (Dobiesława Walknowskiego)
na 341 obejrzanych w o z ó w 177 po­
siadało okucia pozbawione wszel­
kich ozdób. Do pozostałych 164 za­
liczone zostały te, k t ó r e p o s i a d a j ą
n a j m n i e j s z ą nawet zdobinę c h o c i a ż ­
by na j e d n y m z okuć. Z w y k l e de­
koracja o g r a n i c z a ł a się t u do naj­
prostszych w z o r ó w geometrycznych
(zygzak, u k o ś n a kratka) w y b i t y c h
uderzeniami „ m e s l a " . Jedynie 3 w o ­
zy p o s i a d a ł y zasób e l e m e n t ó w zdob­
niczych nieco szerszy dzięki zasto­
sowaniu stempli o w y k r o j u ł u k o w a ­
t y m i gwiazdki.

Ryc.
rzeźb

19. Adam i Ewa,
fragment
zdobiących
słup krzyża w So­
kolnikach,
pow.
Wieruszów.

Artystycznie
kutych
krzyżów
cmentarnych spotyka się w Sieradz­
kiem bardzo m a ł o . P r z e w a ż a j ą na
cmentarzach proste k r z y ż e drew­
niane.
2 1

Roman Reinfuss: Polskie koMieczysław G ł a d y s z : Zdobnicwalstwo artystyczne, Pol. Szt. L u d . two metalowe na Ś l ą s k u , K r a k ó w
1955, str. 369.
1938, Tabl. I — X X V .

311

�,y
zdobione na ostrzu stempelko^ y m i ornamentamiczasie b a d a ń
p r z y k ł a d ó w takich nie u d a ł o się
jednak znaleźć.
be

w

Sztuka

zdobnicza
dach

w

obrzę­

Silna stosunkowo niwelacja t r a ­
dycyjnej k u l t u r y l u d u sieradzkiego
powoduje, że o b r z ę d y i w i ą ż ą c e się
z n i m i przedmioty artystyczne po­
z n a ć m o ż n a jedynie w drodze w y ­
w i a d ó w przeprowadzonych z ludźmi
n a l e ż ą c y m i do starszej generacji.
Z okresem Ś w i ą t Bożego Narodze­
nia w i ą z a ł o się obchodzenie d o m ó w
z „ H e r o d a m i " . Do grupy fantastycz­
nie poprzebieranych a k t o r ó w nale­
żeli: Herod, diabeł, aniołowie, ś m i e r ć
oraz k i l k u p a s t u s z k ó w . Poza t y m
s p o t y k a ł o się po wsiach grupy k o ­
lędników z szopką zaopatrzoną w
ruchome l a l k i .
W czasie Wielkanocy malowano
w Sieradzkiem pisanki. Sztuka ta,
n i e g d y ś bardzo t u rozpowszechnio­
na, obecnie już u p a d ł a . Kobiety pa­
miętają jednak barwne pisanki por
k r y t e na całej powierzchni „ z y g z a ­
kami", „ f a j k a m i " itip. Technika ich
wykonania b y ł a woskowa. W e d ł u g
jednej ze starszych informatorek za
jej m ł o d y c h lat malowano pisanki

przy pomocy patyczka o k r ę c o n e g o
na k o ń c u p a k u ł a m i i maczanego w
roztopionym wosku. Wzory w y k o ­
nane t a k i m n a r z ę d z i e m m u s i a ł y b y ć
oczywiście bardzo grube i dalekie
od tej precyzji, j a k ą daje zastoso­
wanie pisaka lejkowatego czy szpil­
k i . Do farbowania jajek u ż y w a n o
najczęściej l i s t k ó w cebuli („cebulaku"), a czasem po prostu koloro­
wych b i b u ł e k , k t ó r y m i barwiono na
czerwono.
Niektóre
informatorki
słyszały o możliwości stosowania do
farbowania pisanek l i s t k ó w m ł o d e g o
zboża, ale same nigdy tego nie p r ó ­
b o w a ł y . Obecnie w z o r z y ś c i e malo­
wanych pisanek nie w y r a b i a j ą ogra­
niczając
się do
jednokolorowego
kraszenia. J e ż e l i czasem k t ó r a ś k o ­
bieta zabierze się do „ p i s a n i a " j a ­
jek, u ż y w a do tego nie wosku lecz
m y d ł a , k t ó r e r ó w n i e ż izoluje sko­
r u p k ę od d z i a ł a n i a farby.
Podobnie j a k na innych terenach
(np. w O p o c z y ń s k i e m ) pisanki były
t u t r a d y c y j n y m podarkiem ofiaro­
w y w a n y m w czasie od Wielkanocy
do Zielonych Ś w i ą t przez d z i e w c z ę t a
chłopcom. Niekiedy i „ d w a mendle"
pisanek o f i a r o w a ł a dziewczyna swe­
mu w y b r a n e m u z a w i n i ę t e wraz z
s z y n k ą i k i e ł b a s ą w b i a ł ą chustecz­
kę p r z y s t r o j o n ą „ b o r o w i n k ą " . Z w y ­
czaj ten p r a k t y k o w a n y b y ł mniej
więcej do I w o j n y ś w i a t o w e j .

Do z w y c z a j ó w wielkanocnych na­
leżało też chodzenie „z gaikiem"
i „ k u r o s e m " . Gaik b y ł to wysoki na
ok. 50 cm czubek m ł o d e g o ś w i e r c z ka przystrojony k o l o r o w y m i b i b u ł ­
kami, k t ó r y obnosiły po w s i dziew­
częta ś p i e w a j ą c przy t y m odpowied­
n i ą pieśń.
Z „ w ó z k i e m " lub „ k u r o s e m " cho­
dzili natomiast chłopcy w pierwszy
dzień Wielkanocy. N i e z b ę d n y m re­
kwizytem był tu wózek dwukołowy,
na k t ó r y m przymocowany b y ł „ k u ­
ros" t j . kogut w y k o n a n y z drzewa
obszytego „ t o w a r e m "
(materiałem
sukiennym) przystrojony b a r w n y m i
b i b u ł k a m i i p i ó r a m i . Na poziomej
podłodze w ó z k a przymocowane b y ł y
ponadto ruchome f i g u r k i przedsta­
w i a j ą c e „ p i l a r z y " (traczy), „ m ł o d ą
panią" z „ d r u h n a m i " i „szwaczkę
w czepku". Nad w ó z k i e m p r z y b r a ­
n y m zielenią s k r z y ż o w a n e b y ł y dwa
pałąki
drewniane
przyozdobione
wstążkami, „pazłuciem" i „babka­
m i " , t j . szklanymi b a ń k a m i choin­
k o w y m i . Całość w ó z k a d o c h o d z i ł a
do 1 m wysokości, zaś r o z s t ę p kół
około 60 cm. Z „ k u r o s e m " obcho­
dzili chłopcy w i e ś ś p i e w a j ą c m . i n . :
„Chodzimy tu z wózkiem
P r o s i l i b y ś m y prosa
Dla tego kurosa,
Bo ten kuros nie m a ł y
Z e ż r e prosa trzy miary."

0

Ryc. 20. Chrystus,
polichromowana
rzeźba
w drzewie.
Wyk.
Łukasz
Pijanka w 1933 roku. Klonowa,
pow.
Sieradz.

312

Ryc. 21. Sw. Wawrzyniec.
Polichro­
mowana
rzeźba
w drzewie.
Wyk.
Łukasz
Pijanka.
Klonowa,
pow.
Sieradz.

�Rzeźba

i

malarstwo

Znaczne zniszczenia wojenne, k t ó ­
re nie oszczędziły a n i c h a ł u p w i e j ­
skich, a n i p r z y d r o ż n y c h kapliczek
czy kościołów, s p o w o d o w a ł y , ż e za­
b y t k i ludowej r z e ź b y oraz m a l a r s t w a
n a l e ż ą j u ż w Sieradzkiem do r z a d ­
kości.
Ze starszych z a b y t k ó w , k t ó r e za­
c h o w a ł y się do dnia dzisiejszego,
w s p o m n i e ć należy o k r z y ż u s t o j ą ­
cym przy dzwonnicy k o ś c i e l n e j w
Sokolnikach (pow. W i e r u s z ó w ) , ozdo­
bionym licznymi r z e ź b a m i przedsta­
w i a j ą c y m i postacie biblijne i s y m ­
bole m ę k i (ryc. 17). N i e k t ó r e z nich,
j . np. częściowo zniszczone postacie
Adama i E w y , należą do lepszych
osiągnięć ludowej p l a s t y k i (ryc. 18).
W W o l i B ę d k o w s k i e j (pow. Sie­
radz) znajduje się kapliczka szaf­
kowa osadzona na słupie, w k t ó r e j
umieszczona jest dosyć j u ż przez
d z i a ł a n i e czasu
zniszczona figura
św. Jana, wykonana — j a k głosi
tradycja — przez miejscowego garn­
carza Walentego S e r w a c i ń s k i e g o .
J e d n ą z najciekawszych postaci
w ś r ó d sieradzkich a r t y s t ó w l u d o ­
w y c h b y ł Ł u k a s z Pijanka z K l o n o ­
wej (pow. Sieradz), z m a r ł y w r. 1946
w w i e k u lat 76. P i j a n k a człowiek
dosyć z a m o ż n y , t r u d n i ł się oprócz
rolnictwa s t o l a r k ą i ciesiołką, a p o ­
nadto u p r a w i a ł r z e ź b ę f i g u r a l n ą o
tematyce religijnej. W r. 1933 w y ­
k o n a ł on do miejscowej kapliczki
o ł t a r z z trzema postaciami przed­
stawiającymi
Chrystusa
(ryc. 19)
i dwóch świętych — Wawrzyńca
oraz Floriana. R z e ź b y te o w y s o ­
kości 100 — 110 c m s ą p o l i c h r o ­
mowane i odznaczają się d u ż ą eks­
p r e s j ą w wyrazie t w a r z y (ryc. 20)
i geście (ryc. 21). F i g u r y po znisz­
czeniu kapliczki przechowane zo­
s t a ł y w domu Jana Pijanki, syna
autora, gdzie znajduje się r ó w n i e ż
nie w y k o ń c z o n a statua M a t k i Bos­
kiej wykonana w s u r o w y m drzewie,
nie polichromowana.
Ł

Malarstwo
ludowe reprezentuje
k i l k a o b r a z ó w , z k t ó r y c h najbar­
dziej i n t e r e s u j ą c e są dwa znalezio­
ne w Z a p u ś c i e M a ł e j . Obrazy te,
pochodzące prawdopodobnie z j e d ­
nej pracowni, p r z e d s t a w i a j ą C h r y ­
stusa t r z y m a j ą c e g o glob na dłoni
(ryc. 22), oraz św. W a w r z y ń c a . M a ­
lowane są t e m p e r ą na papierze.
Znalezione w s t a r y m około stulet­
n i m sipchrzu nie p o s i a d a j ą
do­
k ł a d n i e j s z y c h m e t r y k . Postacie na
obu obrazach obwiedzione są g r u ­
b y m konturem, szaty potraktowane
płasko, ze schematycznie zaznaczo­
n y m i f a ł d a m i . Szata ś w . W a w r z y ń ­
ca ozdobiona jest graficznie u j ę t y m
ornamentem r o ś l i n n y m , na o b y d w u
obrazach
występują
charaktery-

Ryc. 22. Fragment rzeźby Chrystusa.
Wyk. Łukasz
z Klonowej,
pow.
Sieradz.

styczne zdobiny w postaci j a k gdy­
by k u l malowanych cynobrem, ze
ś w i a t ł a m i zaznaczonymi przecinkow a t y m i b i a ł y m i kleksami. Zdobiny
te malowane na kolistym l u b czter o p ł a t k o w y m tle p r z y p o m i n a j ą , po­

Tablice
rysował
Fotografował

Pijanka

dobnie zresztą j a k i inne szczegóły,
obrazy w y s t ę p u j ą c e na często nawet
odległych obszarach Polski, co p r a w ­
dopodobnie ł ą c z y się z szerokim
zasięgiem penetracji handlowej d a w ­
nych w ę d r o w n y c h o b r a ź n i k ó w .

Zygmunt
Wiglusz.
Jan S u ń d e r s k i

313

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
