<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="8459" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/8459?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T11:12:58+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="8438">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/24a0d2499e3876cd5c52e9d25116473d.pdf</src>
      <authentication>8b0970a29181bb39503fb0e4d638b29b</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="4">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25236">
                <text>Lud</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154689">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154690">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154691">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154692">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154693">
                <text>czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="101062">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4595</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="101064">
              <text>1973</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="101066">
              <text>rok obrzędowy - zwyczaje</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="101068">
              <text>Beskid Śląski - obrzędy doroczne</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="101070">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4268</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="101072">
              <text>"Mikołaje" - obrzęd doroczny we wsiach Beskidu Śląskiego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="101074">
              <text>Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.4; s.199-206</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="101076">
              <text>Kurek, Jan</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="101078">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="101080">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="101082">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="101083">
              <text>Jan Kurek

„MIKOŁAJE" — OBRZĘD DOROCZNY WE WSIACH BESKIDU ŚLĄSKIEGO

W Muzeum Etnograficznym w Krakowie, na stałej
ekspozycji ludowej obrzędowości dorocznej znajduje się
grupa p r z e b i e r a ń c ó w z Beskidu Śląskiego. Napis pod ma­
nekinami u b r a n y m i w stroje obrzędowo określa je jako
„medule".
Znam t ę b a r w n ą m u z e a l n ą ekspozycję od k i l k u lat,
lec/, dopiero po powrocie z dłuższego p o b y t u z Jaworzynki,
Istebnej, K o n i a k o w a (pow. Cieszyn) zwróciłem baczniejszą
uwagę na ten lakoniczny napis. K i l k u r e p r e z e n t a n t ó w
do dziś żywego o b r z ę d u „ m i k o ł a i " nazwano t u m o d u ł a m i .
.Autorem tego podpisu jest Longin Malicki, k t ó r y w latach
trzydziestych i czterdziestych p r z e b y w a ł na Śląsku Cie­
szy l i s k i m i . Za n i m t ę nazwę p o w t ó r z y ł Czesław W i t k o w s k i ,
pisząc o zwyczajach i o b r z ę d a c h dorocznych w Polsce.
O „ m i k o ł a j a c h " w Krakowskiem, czyli o obrzędzie
podobnym w swej strukturze do współczesnych śląskich
„ m i k o ł a i " pisał O. Kolberg w X I X w . ' . Natomiast o „ m i k o ­
ł a j a c h " jako grupie obrzędowej, a nie o „ m e d u l a c h " czy
„misiach ś l ą s k i c h " wspomina t y l k o Józef Ligęza w 1948 r.
w swej pracy p t . „ K u l t u r a ludowa na Ś l ą s k u " , stwierdzając,
że „ m i k o ł a j e " m a j ą w y p ę d z a ć zło ze wsi".
Poza t y m mało k t o słyszał o t y m obrzędzie pod t ą
czy i n n ą n a z w ą , a k i l k u etnografów, k t ó r z y spotkali się
z n i m w literaturze, sądzi, iż obrzęd ten zanikł w czasie
wojny, a ostatnim ś w i a d e c t w e m jego istnienia są zdjęcia
wykonane przed czterdziestu laty przez Longina Malic­
kiego oraz zachowane stroje obrzędowo w Krakowie.
Nic więc dziwnego, że „ m i k o ł a j e " po wojnie docze­
k a ł y się t y l k o jednego bardzo k r ó t k i e g o i zwięzłego opisu
opracowanego przez Stolafika w monografii wsi Hrycava*,
dawniej Hyrczawie, przysiółku Jaworzynki, k t ó r y został
p r z y ł ą c z o n y do Czechosłowacji w 1920 r.
Nasze źródła pisane milczą o t y m obrzędzie, podczas
gdy „ m i k o ł a j e " w bardzo rozbudowanej i do dziś żywotnej
formie w y s t ę p u j ą po polskiej stronie Śląska Cieszyńskiego
w trzech wsiach Jaworzynce, Istebnej i K o n i a k o w i e ' ,
a przed pięćdziesięciu l a t y znane b y ł y jeszcze w Jaworzu
i Zabrzegu (pow. Bielsko-Biała) . W roku 1972 sam w t y m
obrzędzie uczestniczyłem.
2

7

Organizacja obrzędu „mikołai"
Czas, w j a k i m ten obrzęd się odbywa, łączy się z dniom
Św. Mikołaja. Niewiele ma on jednak wspólnego z popular­
n y m i w t y m okresie i n n y m i o b r z ę d a m i i zabawami związa­
n y m i z obdarowywaniem dzieci. Najlepiej świadczy o t y m
fakt, że na t y m samym obszarze w y s t ę p u j ą obok „ m i k o ł a i "
równolegle dwie jeszcze formy obrzędowe, związane z osobą
św. Mikołaja. I n t e r e s u j ą c e nas „ m i k o ł a j e " często chodzą
po wsiach nie szóstego grudnia lecz w najbliższą niedzielę
p o p r z e d z a j ą c ą lub n a s t ę p u j ą c ą po t y m dniu.
I c h grupy obrzędowe p o w s t a j ą dwa lub t r z y tygodnie
przed t ą d a t ą . Przygotowanie do obrzędu zaczyna się od
wyłonienia k a n d y d a t ó w na „ m i k o ł a i " ze społeczności wiej­
skiej. Cechy takie, j a k wiek, wygląd z e w n ę t r z n y , wysokość
i tusza, charakterystyczny sposób bycia, j a k powaga lub
komiczność, gadatliwość l u b małomówność i t p . d e c y d u j ą
czy kandydat zostaje p r z y j ę t y do grona „ m i k o ł a i " . Pierw­

szeństwo w wyborze m a j ą uczestnicy o b r z ę d u z poprzednich
lat. Są wśród nich i tacy, k t ó r z y po osiem i dziewięć razy
przebierali się za „ m i k o ł a i " . P r z e w a ż n i e z ich to grona
wywodzi się „ k i e r o w n i k " obrzędu pełniący rolę Żołnierza,
k t ó r y ma nie t y l k o autorytet wśród równieśników lecz
również pieniądze, by m ó c postawić „ m i k o ł a j o m " „ k o l e j k ę "
w gospodzie;. Ton akt zjednuje m u dopiero posłuszeństwo
u członków grupy obrzędowej.
W ciągu ostatnich pięciu lat, przestrzegane przez tra­
dycję granice wieku, w jakich chłopak mógł chodzić z miko­
łajami (od lat 18 do 25), zostały poważnie naruszone. Obok
„ s t a r y c h m i k o ł a i " . m a j ą c y c h wymagany wiek, pojawili się
„mikołaje m ł o d z i " w wieku od 14 do 18 lat, powszechnie
lekceważeni i w y ś m i e w a n i . Najbardziej niezadowolono są
z nich dziewczęta, w y r a ż a j ą c s w ą d e z a p r o b a t ę w słowach:
„nie b ę d z i e m y się kulać ze smarkaczami" .
8

Ponieważ zmalało znaczenie wieku jako jednej z cech
wyróżniających, główną cechą ich w y z n a c z a j ą c ą pozostał
wygląd z e w n ę t r z n y i umiejętność zachowania się, grania
i kreowania danej postaci. Tak np. do pewnych ról wyma­
gany jest wysoki wzrost, p o w a ż n y wygląd i silna wola
powstrzymania się od picia alkoholu nawet wówczas, gdy
częstują n i m gospodarze. Jeśli c h ę t n y c h do grania tej r o l i
zgłasza się liczba większa niż wymagana w obrzędzie,
wówczas wybiera się t y c h , k t ó r z y zdają się najlepiej spełniać
wymagano w a r u n k i . W ostatnich latach bywa j u ż inaczej —
notuje się pewne zmiany w obsadzie ról i t a k np. grupa
mikołajowych „ d e b l ó w " , s k ł a d a j ą c a się w tradycji z czterech
do pięciu, wzrosła w Jaworzynce w 1970 r. do 12 postaci'.
N a ogół jednak przywiązuje się nadal w a g ę do ilości
postaci w y s t ę p u j ą c y c h w danej roli i cech charakteryzu­
j ą c y c h odgrywającego j ą aktora. I t a k na „ b i s k u p a " w y ­
biera się chłopca poważnego i wysokiego. Istnieje nawet
niezbyt pochlebne określenie w życiu codziennym: „ w y ­
g l ą d a j a k biskup" czyli jest p o w a ż n y , m a ł o m ó w n y i po­
wolny. Natomiast „ P a t e r e k " może b y ć niższy od „ B i s k u p a "
ale powinien b y ć elokwentny i musi posiadać d o b r ą swadę
w „ k a z a n i a c h " . Jego ministrantami s ą chłopcy dwunasto-czternastoletni °.
1

Od innej postaci „ m i k o ł a i " — „ d o k t o r a " wymaga się
„ g a d k i " i dowcipu w diagnozach lekarskich. B y w a n i m
najczęściej tęższy i niższy c h ł o p a k (choć nie s ą to zawsze
wymagano cechy). „ C y g a n " — prócz swady w wymowie,
s p r y t u i umiejętności targowania się, musi b y ć zgrabnym,
przystojnym młodzieńcem. Najczęściej gra go postawny
chłopak, w y ż s z y od „ j e ź d ź c a " , „ t e g o co na k o n i u " , od k t ó ­
rego z kolei oczekuje się umiejętności w y k o n y w a n i a w y ­
sokich s k o k ó w .
Rolę „ d e b ł ó w " i „ L u c y p e r a " m o g ą o d g r y w a ć t y l k o
wysocy chłopcy. Poza t y m ż ą d a się, b y „ L u c y p e r " b y ł
s m u k ł y i zgrabny, u m i a ł wysoko s k a k a ć i b y ł odporny na
zimno ze względu na jego lniany l u b t r y k o t o w y s t r ó j . P r z y
takich wymogach bardzo trudno jest znaleźć o d t w ó r c ę tej
postaci, k t ó r a w p a m i ę c i mieszkańców wsi pozostała bardzo
ż y w a ' . Nie brak natomiast c h ę t n y c h do odtwarzania po­
staci „ n i e d ź w i e d z i a " , za jakiego m o ż e się p r z e b r a ć k a ż d y
barczysty c h ł o p a k niższy od „ d e b ł a " .
Po rozdziale r ó l p r z y s t ę p u j e się do przygotowania
1

199

�П. 1. Maska Ż y d a z „ m i k o ł e i " . K o n i a k ó w — C e n t r u m , pow. Cieszyn.

strojów, k t ó r y c h wykonanie wymaga nieraz dwóch d n i
pracy. Maski i przebrania jako pierwsze określają wiejskiej
społeczności rolę danej postaci. D o płaskich i b e z n a m i ę t ­
nych oblicz „ g a r n c o r a " i „ k o m i n i a r a " , czy do złośliwego
uśmiech
l a r w y " (maski), „ ż y d a " , „górala*', dopisują się
od razu w formie oczekiwania, pewne stałe zachowanie się
(granie) „ a k t o r a " .
Powszechnie p r z y j ę t e jest t a b u obejmujące p r z e b r a n ą
osobę. D b a się szczególnie o t o , b y ludzie spoza grupy
„ m i k o ł a i " nie rozpoznali, k t o jest przebrany za „ d e b l a "
lub „ n i e d ź w i e d z i a " . Dlatego postacie te noszą zupełnie
osłaniające je stroje. Pod „ l a r w ą " (maską), j a k mówił
stary g ó r a l , n a s t ę p u j e zupełne zdziczenie. Człowiek nie
jest t e n sam, wie, że nie widzą go oczy starszych i znajo­
mych, m o ż e więc robić wszystko, na co by nie z d o b y ł się
nigdy bez przebrania. Strój staje się w ten sposób n a s t ę p ­
n y m wyróżnieniem, nie t y l k o w y o d r ę b n i a j ą c y m , lecz t a k ż e
konsolidującym grupę.
12

200

1

1

Strój występujących w obrzędzie postaci &gt;
„Biali"
B i s k u p ubiera się w ornat papierowy lub stary
p o ż y c z o n y w kościele i p a p i e r o w ą , kolorową infułę. W r ę k u
dzierży p a s t o r a ł i k r z y ż y k .
P a t e г e к ( „ w i k a r y " i * ) nosi z w y k ł ą s u t a n n ę , na
głowie ma biret, a w r ę k u t r z y m a stary k a n c j o n a ł (ten strój
również bardzo często b y w a p o ż y c z a n y od miejscowych
wikariuszy).
Ministranci
(„żoczkowie")
chodzą
ubrani
w „białe koszule" (komże) m i n i s t r a n t ó w , przeważnie poży­
czane z kościoła.
Ż o ł n i e r z ma na sobie mundur wojskowy. B y w a to
często przechowywany pioczołowicie uniform przedwojen­
nego podoficera lub oficera, albo współczesna k u r t k a woj­
skowa, spodnie i b u t y wojskowe pożyczone najczęściej

�П. 2. Maska Diabła z „mikołai". Koniaków—Centrum, pow. Cieszyn.

z pobliskiej jednostki WOP-u. Bardzo rzadko zdarza się
spotkać Żołnierzy ubranych w specjalnie szyte stroje.
T a realistyczna forma przebrania nie wyklucza j ednak częstych
doszywek do munduru. N a czapce, przeważnie rogatywce
(wykonanej nieraz z papieru), pojawia się wężyk generalski,
na ramionach — pagony z czasów Wielkiego Księstwa
Warszawskiego a na piersi dzwonią prawie zawsze sznury
medali. U boku przypasuje sobie żołnierz szablę lub bagnet.
W ręku trzyma rewolwor na korki.
Drużba
chodzi w góralskim odświętnym stroju
z wstęgą, „kotylionem drużby" na piersi, w ręku trzyma
nieraz butelkę „niby gorzałki".
M ł o d a B a b a (przebrany chłopak) — ubrana jest
zwykle w kobiecy strój góralski, noszony na święta w Konia­
kowie, Istebnej i Jaworzynce. W ręku trzyma duży kosz
z cukierkami, suszonymi owocami, pokrajaną w kostkę
marchwią, orzechami ziemnymi i tym podobnymi specja­
łami.

Do stroju góralskiego nawiązuje również przebranie
Pana Młodego.
P a n M i o d y trzyma w ręku butelkę z sokiem imitu­
jącym „gorzałkę", czasem — choć bardzo rzadko — po­
jawia się w masce z cienkiego materiału, która zasłania mu
oczy i nos.
D o k t o r chodzi w ciemnym garniturze, płaszczu
lub pelerynie, a niekiedy nakłada na wierzch jeszcze biały
fartuch lekarski (pożyczany z ośrodka zdrowia). Na szyi
nosi przeważnie słuchawkę zrobioną z drzewa i drutu.
Na głowie ma czasami białą furażerkę z czerwonym krzyżem.
W kieezeni nosi przygotowane przedtem recepty z zalece­
niami odpowiednich lekarstw. Jego torba — walizka lub
kuferek, którą trzyma w ręku, pełna jest lekarstw zrobio­
nych z suszonego łajna krowiego lub kurzego, pokrajanych
łodyg, marchwi, z liści itp.
L e ś n i c z y (,.gajowy") niczym w swym wyglądzie
nie różni się od przeciętnego urzędnika z lasów państwowych.
201

I

�I I . 3. Postacie Ż y d ó w z „ m i k o ł a i " . K o n i a k ó w — C e n t r u m 1972 r.

Ma pożyczoną w leśniczówce „ p r a w d z i w ą k u r t k ę " , spodnie
i b u t y leśniczego. Dość rzadko ten zielony ubiór kompletuje
się w inny sposób. Nie spotyka się t e ż obecnie szycia spec­
jalnie tego ubrania z okazji „ m i k o ł a i " .
„Czarni"
L u c y f e r (Lucypor) do 1966 r. chodził w Jaworzynce
ubrany w cienkie długie kalesony, farbowane na czerwono,
podobnego koloru koszulę i „ l a r w ę " (maskę) z czarnymi
rogami. Przez dwa n a s t ę p n e lata (1967—68) przebierał się
Lucyfer w czerwone owerole. Po 1968 r. p o s t a ć t a nie w y ­
stępuje w „ m i k o ł a j a c h " w żadnej z omawianych wsi.
D c b i у (diabły) noszą czarne koszule lub kożuszki,
ciemne spodnie i wysokie b u t y . D o k o ł a bioder m a j ą przy­
czepione spódnice ze słomy, sięgające aż do ziemi, a przy
nogach — zawieszane dzwonki, k t ó r e w y d a j ą metaliczny
dźwięk. W r ę k a c h t r z y m a j ą duże „ k o r b a c z e " — bicze,
zrobione z d r u t u i skóry, nieraz okręcone jeszcze dodatkowo
g u m ą . D w a D e b ł y są m i ę d z y sobą skute ł a ń c u c h a m i . Jeden
z nicłi ciągnie za sobą długi zardzewiały łańcuch. „ L a r w y "
D e b l ó w i Lucyfera, k t ó r e w Jaworzynce zazwyczaj sprowa­
dzane są z Czech, w Koniakowie i Istebnej robi się prze­
ważnie z drzewa, s k ó r y i wełny. I c h powierzchnie maluje się
r ó ż n y m i , jak m ó w i ą górale „ s t r a s z n y m i " kolorami (czerwo­
n y m , ż ó ł t y m i czarnym).
Miedźwiedzic
(Niedźwiedzie) — ubierają się
w kożuch o d w r ó c o n y do góry sierścią. O k r y w a j ą n i m cały
korpus, ręce i nogi „ a k t o r a " . N a głowie noszą maski ze skóry
modelowane na k s z t a ł t niedźwiedziego pyska. W r ę k a c h
czasami noszą sznury, k t ó r y m i potem przywiązują do siebie
dziewczęta.

202

Medula
(matka niedźwiedzia l u b „ m u z y k a n t " )
w k ł a d a na siebie j a k najgrubszy s t r ó j . Do bardzo szerokich
spodni i pod m a r y n a r k ę l u b „ k a m i z e l k ę " w t y k a sobie
dużo słomy, w a t y i szmat. N a plecach ma czasami przywią­
zany zegar ze w s k a z ó w k a m i o b r a c a j ą c y m i się w lewo.
N a głowie nosi wielki kapelusz z szerokim rondem, w r ę k u
t r z y m a parasol z dzwonkami i frendzlami. Często nosi
ze sobą h a r m o n i ę wieszając j ą na piersiach, co jeszcze bar­
dziej poszerza i pogrubia całą p o s t a ć .
Ż y d („zid") — n o s i m a s k ę z lipowego pnia, z t e k t u r y
lub zrobioną z masy papierowej i skóry. Ta „ l a r w a " (maska)
ma garbaty nos i jest najczęściej malowana ostrymi, żółt \ m i i czerwonymi farbami. R e s z t ę stroju żydowskiego sta­
nowi długi, do samej ziemi sięgający c h a ł a t albo płaszcz.
W jednej ręce t r z y m a Ż y d wysoki k i j — p a ł k ę z a k o ń c z o n ą
obiciem ze skóry, w drugiej — nożyce metrowej długości,
wykonane z drewna. W ostatnich pięciu latach coraz częściej
te dwa przedmioty wykluczały się wzajemnie. Ż y d nosi więc
obecnie albo nożyce albo k i j .
C y g a n ( „ c y g o n " ) ubrany jest zazwyczaj w męskie
ubranie, wysokie b u t y i spodnie z nogawkami wsadzanymi
za cholewki. Nieraz okrywa się on starym k o ż u c h e m .
N a twarzy nosi m a s k ę lub p ó h n a s k ę z p ł ó t n a l u b kartonu.
G ó r n a jej część wchodzi pod f u t r z a n ą czapę l u b kapelusz
z rondem o p a d a j ą c y m w dół. Pod nosem zwykle doczepia
sobie l u b domalowiije w ą s y .
Cyganka
( „ c y g o n k a " ) , żona Cygana, nosi d ł u g ą
spódnicę, kolorową bluzkę, korale. Jej twarz, o ile nie jest
zakryta p ó ł m a s k ą , bywa identycznie j a k u Cygana wysma­
rowana sadzami.
Ten
co na k o n i u
( „ n a k u n i u " ) przypomina
bardzo konika zwierzynieckiego. Konstrukcja jego wierzr

�chowca opiera się na biodrach J e ź d ź c a . D w a przetaki
zawieszone na szelkach z t y l u i przodu pasa chłopca t w o r z ą
p o d s t a w ę korpusu końskiego, k t ó r y jest p r z y k r y t y koloro­
w y m p ł ó t n e m , b i a ł y m prześcieradłem lub k a p ą z łóżka.
Ponad p o z i o m ą k o n s t r u k c j ą wystaje „ k o ń s k a g ł o w a " w y ­
cięta najczęściej z płaskiej deski, odpowiednio pomalowanej
jaskrawymi k o l o r a m i : ż ó ł t y m , b r ą z o w y m i czerwonym.
Ogon k o ń s k i zrobiony jest z włóczki lub z prawdziwego
włosa końskiego. Sam jeździec ubrany jest przeważnie
w bajecznie kolorowy „ m u n d u r " z pagonami i błyszczącymi
srebrnymi guzikami. N a głowie ma w y s o k ą p a p i e r o w ą
c z a p k ę w kształcie s t o ż k a , oklejoną wycinankami. N a jej
szczycie przyszyty jest d u ż y pompon z b i b u ł y .
Ś m i e r ć ( „ ś m i r t " ) jest nadnaturalnej wielkości (dwa
i pół metra wysokości) uzyskanej dzięki specjalnej kon­
strukcji drewnianej, pod k t ó r ą u k r y t y jest c h ł o p a k . Drewnia­
ne ręce poruszane s ą za p o m o c ą sznurów, a głowa jest
p u s t ą m a s k ą (z papieru lub drzewa) w y o b r a ż a j ą c ą czaszkę.
Całość p r z y k r y t a jest b i a ł y m p ł ó t n e m .
Bocian
posiada p o d o b n ą do Śmierci d r e w n i a n ą
k o n s t r u k c j ę . Jest on jednak o wiele niższy, ma 1,80 cm
wysokości. Jego głowa, wytoczona z klocka drewna, przy­
mocowana bywa do grubych żerdzi lub żelaznej r u r k i —
„ s z y i " . K l e k o c z ą c y dziób i m i t u j ą dwie ruchome deski —
listwy poruszane za p o m o c ą sznurów przeprowadzonych
przez szyję do korpusu, gdzie jest p r z y k r y t y b i a ł y m prze­
ścieradłem c h ł o p a k . Przebrania te b y w a j ą tak w y m y ś l n e ,
że jedynie nazwa „ b o c i a n " m ó w i nam, co t a klekocząca
p o s t a ć oznacza.
Kominior
( „ k o m i n o r " ) przed włożeniem stroju
smaruje sobie ręce i twarz sadzami (nie robi tego, gdy nosi
p ó ł m a s k ę z czarnej s k ó r y lub t e k t u r y pomalowanej na

czarno, zakrywającej m u oczy, nos i częściowo usta). Na­
stępnie w k ł a d a obcisłą k u r t k ę , często w y s m a r o w a n ą sa­
dzami i wąskie, czarne spodnie. N a r a m i ę zarzuca sobie
linkę do czyszczenia komina p o ż y c z o n ą od kominiarza lub
p ę k d r u t ó w i linek z a k o ń c z o n y c h szczotką do czyszczenia
butelek lub d r u c i a n ą .
G а г n с o r ( „ d r u c i o r z " ) ubiera się również na ciemno.
N a spodnie, k u r t k ę czy sweter w k ł a d a długi fartuch l u b
k r ó t k i „ c h a ł a t " . N a ramieniu nosi zwoje d r u t ó w , za pasem
lub w r ę k u trzyma m ł o t e k , nieraz nosi ze sobą rozbity
garnek. Czasem chodzi w p ó ł m a s c e wykonanej z t e k t u r y
lub z p o ń c z o c h y .
Można z a u w a ż y ć w p o w y ż s z y m opisie, że podział na
stroje specjalnie rozwinięte i przebrania skromne odpowiada
podziałowi na „ c z a r n y c h " i „ b i a ł y c h " . Postacie „ c z a r n y c h "
w y r ó ż n i a j ą się maskami i przebraniami specjalnie dla
„ m i k o ł a i " robionymi, natomiast skromne stroje „ b i a ł y c h "
p o w s t a j ą z włożenia ubrania u ż y w a n e g o w życiu codzien­
n y m l u b ewentualnie dość wiernej jego k o p i i (jak n p . infuła
i ornat biskupa). Podział „ c z a r n i " — „ b i a l i " , zawsze mocno
p o d k r e ś l a n y przez górali, nie w y o d r ę b n i a radykalnie d w ó c h
grup, lecz jest podziałem typologicznym. Continuum jakie
t w o r z ą wszystkie postacie „ m i k o ł a i " , ma dwa przeciw­
stawne bieguny w y o d r ę b n i a n e w świadomości społeczności
wiejskiej nio ze względu na strój lecz odmienny stosunek
emocjonalny. D o „ c z a r n y c h " , b u d z ą c y c h grozę, n i k t nie
waha się zaliczyć Deblów, Niedźwiedzi, Lucyfera, Śmierci.
Natomiast na czele mile widzianych „ b i a ł y c h " stoi Biskup,
Paterek, M ł o d a Baba, Pan M ł o d y i t d . Pewne wątpliwości
p o w s t a j ą przy zaklasyfikowaniu t a k i c h postaci j a k : Leśni­
czy, Garncarz, Ż y d i t d . Poszczególni informatorzy mieszają
często ich przynależność, lecz zawsze d ą ż ą do sklasyfiko-

I I . 4. „ D e b o ł " z „ N i e d ź w i e d z i a m i " z „ m i k o ł a i " . K o n i a k ó w — C e n t r u m , pow. Cieszyn. 1972 r.

203

�П. 5. „Mikołaje" z Jaworzynki, pow. Cieszyn. 1949 r.

Zestawienie postaci występujących w „mikołajach" w latach
1060 — 1972. W nawiasach nazwy postaci występujących
przed 1940 r.
1
3— 5(12)
4— 6
1
2—3
I
1
1
1—2

Lucyfer
debły
niedźwiedzie
medula
kominiary
(druciarz)
śmierć
(blacharz)
garncor

1(2)
1(2)
2
1(2—3)
1
1
1
1—2
1 2
1—2
1—2
1- -2

cyeiui
pomocnicy cygańscy
cyganka
(poganiacz)
ten co na koniu
(koń bez głowy)
bocian
szklor
fajerman
kowal
muror
masor
leśniczy

1
i
1
1
1
1(2)
1(2)
2
1
1

żołnierz
(anioł)
doktor
(drużka)
drużba
m ł o d a baba
pan m ł o d y
ministranci
paterek
biskup

wania w ten sposób wszystkich postaci. Opozycja „czarni —
„ b i a l i " jest jeszcze wyraźniejsza w samej akcji o b r z ę d u .
Miejsce akcji obrzędu

13 5|

o &lt;&lt;&lt;
° S'

f S3

Akcja „ m i k o ł a i " odbywa się na w y o d r ę b n i o n y m , z góry
wyznaczonym obszarze. P o n i e w a ż w t y m samym czasie
chodzi zwykle po wsi więcej niż jedna grupa obrzędowa,
cała gromada podzielona jest na sektory, k t ó r e są miejscami
akcji dla poszczególnych grup „ m i k o ł a i " . Przekroczenie
ustalonej t r a d y c j ą strefy kończyło się często b ó j k ą między
grupami przebierańców. Nie przeszkadzało to jednak do­
cierać poszczególnym p a r t i o m „ m i k o ł a i " do sąsiednich,
a nawet dalszych wiosek' . Z kolei obszar przydzielony
danej grupie „ m i k o ł a i " podlegał dalszemu zawężeniu do
pewnych wydzielonych gospodarstw. Trudno określić, j a l
sytuacja ta wyglądała przed I w o j n ą ś w i a t o w ą . Z reguły
jednak j u ż w okresie m i ę d z y w o j e n n y m nie było możliwe
obchodzenie wszystkich gospodarstw we wsi. Wybiera się
więc do dzisiaj zwykle gospodarstwa stojące blisko centrum
lub w większych przysiółkach. Zabudowa ich musi b y ć
tradycyjna, stara, o dużej powierzchni izb, takich przy t y m
k t ó r y c h nie szkoda zniszczyć w czasie h a r c ó w przebierańców
I n n y m w a ż n y m k r y t e r i u m w doborze odwiedzanych gospo
darstw jest autorytet i zamożność p r o w a d z ą c e g o je gospo
d a r z ą " . Poza t y m p r z e b i e r a ń c y chodzą głównie do za
przyj aźnionych i spokrewnionych z s o b ą gospodarzy
Szczególnie t a m , gdzie są m ł o d e dziewczęta. Jeśli w za&gt;
grodzie znajdują się małe dzieci, rodzice ich rzadko pozwalają
wchodzić „ c z a r n y m " , p r z y j m u j ą c t y l k o „ b i a ł y c h " .
5

Cyfry

204

w

nawiasach

- ilość postaci w
1968— 1972

złodzieje

id
o
Akcja obrzędu
a
er

ostatnich

łatach

Akcja zaczyna się od momentu, gdy do wybranego
gospodarstwa wchodzi Żołnierz i p y t a się czy „ m i k o ł a j e "
m o g ą wejść. W t y m czasie cała gromada przebierańców
ustawia się pod p ł o t e m lub w niewielkiej odległości od za­
b u d o w a ń gospodarstwa i czeka na odpowiedź. Nieraz by­
wają odprawieni od drzwi, za co niekiedy odpłacają j a k i m ś
w m i a r ę złośliwym figlem (chowaniem narzędzi, wynosze­
niem ich na dachy domu czy stodoły i t d . ) . Jeśli gospodarze

�godzą się na odwiedziny „ m i k o ł a i " , wówczas Żołnierz
strzela na znak, że m o g ą wejść. W kolejnośoi puszczania
do w n ę t r z a poszczególnych osób w y s t ę p u j ą pewne różnice.
W Istebnej i Koniakowie pierwsze w p a d a j ą Debły powiązano
zo sobą ł a ń c u c h a m i . W y k o n u j ą trzy rytualne gesty, jeden
z D e b l ó w t r z y razy chce wejść do izby, a drugi, stojący
na progu, p r z y w i ą z a n y do niego ł a ń c u c h e m , nie puszcza go.
Przy każdej nieudanej p r ó b i e wejścia pierwszego D e b ł a bije
on korbaczern w podłogę. Przy k a ż d y m diabelskim ruchu
p o p r z y w i ą z y w a n e dzwonki, blaszki i słoma w y d a j ą niemiły,
d r a ż n i ą c y uszy dźwięk. K i e d y %vreszcie D e b ł y w t a r g n ą do
w n ę t r z a izby, biją zobranych „ k o r b a c z a m i " lub s y m u l u j ą
uderzenia. Po pewnej chwili dołącza się do nich jeszcze
jeden, d w ó c h lub trzech D e b l ó w . Kres tej nieraz dość bo­
lesnej zabawie kładzie Żołnierz, k t ó r y w y p ę d z a D e b ł y i w o ł a :
„tańczcie niedźwiedzie" i wpuszcza je do izby. Czasami
Niedźwiedzie prowadzi na sznurach „ m e d u l a " — jako
„ n i a ń k a n i e d ź w i e d z i a " (bywa, że „ m e d u l a " w y s t ę p u j e
w roli grajka, wówczas ma ze sobą h a r m o n i ę ) . Niedźwiedzie
biorą się pod boki i t a ń c z ą w koło. Po k i l k u obrotach wcią­
gają w swój pląs poszczogólnych m i e s z k a ń c ó w . T a ń c z ą
ze wszystkimi, k t ó r z y nio zdołali i m się opłacić. Taijca tego
nie m o g ą u n i k n ą ć dziewczęta bez względu na to, czy dały
okup Niedźwiodziom czy nie, zawsze są wciągane do niedź­
wiedziej zabawy. Czas trwania t a ń c a zależy od ilości dziew­
cząt, jakie są w d a n y m domu. Nieraz u ż y w a się do niego l i n
lub pasów, k t ó r y m i Niedźwiedzie przywiązują dziewczęta
do siebie w kolo. K i e d y partnerki są dostatecznie „ o b t a ń czone", wchodzi Żołnierz i w o ł a : „czarni do pola" i idzie
z Deblami i Niedźwiedziami do n a s t ę p n e g o gospodarstwa.
Po pewnym czasie wchodzą majestatycznie „ b i a l i " z Bisku­
pem i Paterkiem na czole. Jest to moment, w k t ó r y m za­
czynają się „ m i k o ł a j e " w Jaworzynce. T a m D e b ł y z Lucy­
ferem na czele i Niedźwiedziami p r z y c h o d z ą p o d koniec
„ m i k o ł a i " . W r ó ć m y jednak do istobniańskich i koniakowskich „ b i a ł y c h " . P r z e w o d n i c z ą c y im Biskup idzie powoli
z p o w a g ą , daje k r z y ż y k do pocałowania zebranym w koło
ludziom i przez cały czas milczy. T o w a r z y s z ą m u m i n i ­
stranci z dzwonkami i bardzo rozmowny Paterek. On to
wygłasza kazanie o bezbożności domu, do którego przyszedł.
W ó w c z a s za kazalnicę służy m u piec lub stół. N a s t ę p n i e
chce s p o w i a d a ć dziewczęta, upomina m a ł e dzieci, aby
chodziły do kościoła, sprawdza ich zeszyty do religii, chwali je
lub gani w zależności od tego, j a k w y g l ą d a ich znajomość
łtatochizaiu. Czasom Paterek zbiera „ofiarę na kościół".
Obecnie d o k o n u j ą tego Ministranci (otrzymują przeważnie
po 20 zł od jednej osoby).
W czasie, gdy Paterek i Biskup szykują się do odejścia,
wchodzi Pan Młody i biega za dziewczętami, całuje je.
D r u ż b a wchodzi z b u t e l k ą „ w ó d k i " i częstuje „ g o ś c i " .
Młoda Baba w p a d a j ą c zjawia się koło kuchni, wyciąga
naczynia kuchenne, siada na nie i symuluje czynności
fizjologiczne. Potem chodzi po izbie i rozdaje dzieciom
suszone owoce lub cukierki, k t ó r e przynosi w koszyku.
W Jaworzynce przed dwudziestu laty inscenizowano
jeszcze „ ś l u b " ' ? . Zawracano z drogi Paterka, k t ó r y musiał
połączyć ręce „ n o w o ż e ń c o m " , Młodej Babie — „ m ł o d u s z e "
i Panu M ł o d e m u . Przy okazji Paterek wygłaszał do zebra­
nych przemówienie o znaczeniu chrześcijańskiego małżeń­
stwa.
Potem zjawiał się nagle w drzwiach izby Leśniczy
i kazał płacić gospodarzowi za nieostemplowane drzewo,
k t ó r e g o dużo widział na p o d w ó r k u . Gospodarz zazwyczaj
ociągał się z zapłaceniem kary. W ó w c z a s Leśniczy wołał
na pomoc Ż a n d a r m a , a po ostatniej wojnie Milicjanta, aby
-gospodarza z a n i k n ą ł do aresztu. Ż a n d a r m o w i trzeba było
płacić znacznie większą k a r ę , a jeszcze do tego i kaucję
za zwolnienie z więzienia. Ż a n d a r m zwykle nie dowierzał,
czy gospodarz nie zrobi znów czegoś złego i z o s t a w a ł w jego

izbie na k i l k a m i n u t . W t y m czasie n a d c h o d z i ł y inne miko­
łajowe postacie.
D o k t o r znany jest j u ż we wszystkich trzech omawia­
nych wioskach. Natychmiast
po
przyjściu
wyciąga
słuchawkę i chce b a d a ć przede wszystkim dziewczęta.
Starszym zaleca przyniesione przez siebie lekarstwa, roz­
dając k r a j a n ą marchew, suszone łajno kurze, pastylki
z m ą k i ziemniaczanej. K i e d y spełni swe lekarskie obowiązki
wychodzi.
Tymczasem drzwiami i oknami w p y c h a j ą się n a s t ę p n i
„ a k t o r z y " . „ S z k l o r z " wprawia szyby, wybijając całe,
a w s t a w i a j ą c m a ł e k a w a ł k i , jakie przyniósł ze sobą. „ G a r n cor" szuka glinianych g a r n k ó w , a znalazłszy, rozbija je
i drutuje.
Nagle przez okno zagląda Śmierć, siejąc swym w y g l ą d e m
przerażenie, zwłaszcza w ś r ó d dziewcząt i dzieci.
W Jaworzynce przed kilkunastu l a t y popularna b y ł a
rozmowa — przekomarzanie się między gospodarzem
a Śmiercią:
Gospodarz:
— Pani śmirć, ile se b ę d ę jeszcze
żył lot ?
Ś m i e r ć pokazuje dwa lub t r z y palce.
G o s p o d a r z : — Panie bądźcie t a k dobrzy, a prze­
dłużcie m i życie po dwatset r o k ó w !
Ś m i e r ć (kiwa głową i w y c i ą g a rękę do gospodarza):
— Zawsze musi b y ć zapłacone za przedłużenie ż y c i a !
W dalszym t o k u obrzędu w drzwiach klekoce Bocian.
Do izby natomiast wchodzi Ż y d i bije p a ł k ą po głowie
dziewczęta lub tnie n o ż y c a m i w powietrzu. Za n i m K o m i niary w s k a k u j ą na piec i w y m i a t a j ą na środek izby sadze;
niekiedy sami p r z y n o s z ą je w w o r k u i s m a r u j ą n i m i dziew­
częta i innych uczestników obrzędu.
18

Gdy część p r z e b i e r a ń c ó w wyjdzie, wskakuje do w n ę t r z a
„ t e n co na k o n i u " i skacze po piecu, ł a w k a c h i s t o ł a c h .
Skacze bez dodatkowego rozbiegu, co jest uwarunkowane
brakiem miejsca w izbie, a i m wyżoj skacze, t y m większe
uznanie zdobywa sobie w ś r ó d zebranych. Dodatkowo po­
gania go w Koniakowio specjalny „ p o g a n i a c z " bijący
bykowcem o podłogę. W Istebnej przed pięćdziesięciu l a t y
w y s t ę p o w a ł jeszcze „ k o ń bez g ł o w y " , k t ó r y z obu stron
m i a ł po jednym ogonie '. Pod „ k o ń s k ą o b u d o w ą " znajdo­
wało się d w ó c h chłopców. Chodzili oni w przeciwieństwie
do „ t e g o co na k o n i u " powoli i majestatycznie zbliżając się
od czasu do czasu do zebranych. Nagle „ k o ń bez g ł o w y "
podnosił jeden z d w ó c h ogonów a spod niego lała się woda
na stojących najbliżej. Zwykle „ k o ń bez g ł o w y " i „ t e n
co na k o n i u " oczekiwał na Cygana. Jest regułą, że cyganie
idą z coraz większym opóźnieniem w m i a r ę , j a k rośnie
ilość odwiedzanych gospodarstw. Dochodzi wreszcie do
tego, że do ostatnich zagród p r z y c h o d z ą z dwu- i trzygodzin­
n y m opóźnieniem. P o n i e w a ż bardzo są lubiani i u w a ż a n i
za najweselszych „ m i k o ł a i " , wszyscy zebrani oczekują
na nich. Do pierwszych odwiedzanych gospodarstw Cygan
zdąży przyjść jeszcze na czas i podkuje „ t e g o co na k o n i u " .
Nieraz rolę t ę spełnia dodatkowo kowal, k t ó r y w dzisiejszych
„ m i k o ł a j a c h " w y s t ę p u j e j u ż t y l k o sporadycznie. To, co ludzi
dzisiaj najbardziej bawi u Cyganów, związane jest ze spry­
tem w kupowaniu, kradzeniu i w y ł u d z a n i u s p r z ę t ó w , i n ­
wentarza u jednych gospodarzy i sprzedawaniu ich u dru­
gich. Całą t r a n s a k c j ą kieruje Cygan, a towarzyszy m u
Cyganka z dzieckiem „ F e r u s i e m " . Wszystko, co robią,
jest właściwie dla „ F e r u s i a " . Dla niego k u p u j ą w j e d n y m
gospodarstwie gęś za 5 zł, a w drugim sprzedają za 20 zł.
Do częstych dowcipów Cyganów należy kradzenie konia
ze stajni i sprzedawanie go pierwszemu z brzegu mężczyźnie
za 50 zł. Przy czym konia wprowadza się do sieni lub izby
i cała transakcja handlowa odbywa się na oczach wszyst­
kich
zebranych. Cyganka tymczasem w r ó ż y z ręki
lub z k a r t i w ten s p o s ó b również zbiera pieniądze
1

205

�(po 5—10 zl od osoby). Po przejściu Cyganów gospodarze
znajdują swój inwentarz i s p r z ę t y często w odległych od
siebie zagrodach. Bardzo rzadko zdarzała się potrzeba
interwencji milicji.
„Mikołaje" a wieś

ficzny stosunek do „ m i k o ł a i " maja starzy gospodarze,
k t ó r z y w czasach swej młodości sami brali w nich udział.
Barwnie opisując ilustrują swe wspomnienia zdjęciami
z dawnych obrzędów, k t ó r e posiada k i l k u gospodarzy .
Przez pryzmat w ł a s n y c h przeżyć z czasów młodości widzą
starsi góralo współczesne obrzędy, k t ó r e dopiero w k i l k u
ostatnich latach ulegają widocznym p r z e m i a n o m . Inaczej
odbierają je i w s p o m i n a j ą mężczyźni p a m i ę t a j ą c y dobrze
stroje przebierańców i przyjmowanie grup o b r z ę d o w y c h
w gospodarstwach, a inaczej kobiety, k t ó r e raczej zachowały
pamięć o własnych perypetiach, kulaniu się z „niedźwie­
dziami", uciekaniu przed Kominiarzami i Ż y d e m .
Mimo dość częstych r o z m ó w w zimowe wieczory na te
tematy nie wykształciła się we wsiach jasna interpretacja
mityczna „ m i k o ł a i " . Tłumaczenie sensu tego obrzędu, jakie
aktualnie m o ż n a s p o t k a ć w Jaworzynce, Istebnej i Konia­
kowie, jest bardzo skromno. M o ż n a go r e k o n s t r u o w a ć
w oparciu o wypowiedzi mówiące o radości z pozostawionego
b a ł a g a n u , możliwości „ w y ż y w a n i a s i ę " — „ z d z i c z e n i a " przez
robienie tego, czego nie wolno robić normalnie.
Do pogłębienia i częściowego w y j a ś n i e n i a tego pro­
blemu m o ż n a jedynie dojść w drodze zestawienia informacji
z szerszego obszaru, otaczającego toren b a d a ń .
Pewne dane m o ż e m y też u z y s k a ć przez zestawienie
ze sobą s t r u k t u r obrzędów zimowych z części żywieckiej
i śląskiej Beskidu. Będzie to jednak możliwe, gdy zastosu­
jemy t ę s a m ą m e t o d ę w opisie wszystkich p o r ó w n y w a n y c h
obrzędów. W p o w y ż s z y m artykule s t a r a ł e m się zbliżyć opis
do analizy teatrologicznej z a k ł a d a j ą c widowiskową struk­
t u r ę obrzędów.
21

22

Podczas akcji o b r z ę d u interesująco kształtuje się sto­
sunek p r z e b i e r a ń c ó w do pozostałej części wsi i wsi do
p r z e b i e r a ń c ó w . „ M i k o ł a j e " — j a k już wspomniano po­
wyżej — m a j ą pewne uprawnienia, jakich nie posiada
normalnie członek społeczności wiejskiej. K a ż d a p o s t a ć
z „ m i k o ł a i " ma inną skalę specjalnego uprzywilejowania.
„ B i s k u p a " , k t ó r e m u nie wolno pić alkoholu i h u l a ć z dziew­
c z ę t a m i , n i k t spośród widzów nie może p o p c h n ą ć czy
u d e r z y ć . „ N i e d ź w i e d z i e " m o g ą się szarpać i k u l a ć po podło­
dze z dziewczętami, przy czym ż a d n a z dziewcząt, k t ó r a
nie zdoła i m się siłą lub sprytem w y r w a ć , nie. może mieć
do nich pretensji za swoją o p ł a k a n ą sytuację nawet wtedy,
gdy pozna pod przebraniem swego największego w r o g a .
Podobnie do Garncarza i Kominiarza poszkodowani nio
m o g ą rościć pretensji za rozbijane garnki, szyby i wysmaro­
wane ubranie. „ M i k o ł a j e " są zawsze mile widziani. I c h
poszczególne postacie wywołują z góry z a k ł a d a n e reakcjo
u mieszkańców wsi i mieszczą się w p r z y j ę t y c h ramach
spełniając oczekiwania, jakie zwykło się wiązać z k a ż d y m
przebraniem. D o k t ó r i Młoda Baba są często witani
salwą ś m i e c h u . Niedźwiedzie i D e b ł y b u d z ą przerażenie,
a „ t e n co na k o n i u " zachęca swymi podskokami w sieni
do oglądania dalszych akrobatycznych popisów. Specy20

PRZYPISY
1

Informacja od kierownika działu obrzędowości
w Muzeum Etnograficznym w Krakowie Z. Reinfussowej.
Cz. W i t k o w s k i , Doroczne polskie obrzędy i zwyczaje
ludowe, K r a k ó w 1965, s. 18—19.
' O. Kolberg, Lud..., Krakowskie, cz. I , K r a k ó w 1871,
s. 312—313.
J. Ligęza, Śląska kultura ludowa, Katowice 1948,
s. 28.
J . Stolafik, Hrycava, Ostrava 1958.
6 Informacje o obrzędzie „ m i k o ł a i " pochodzą z b a d a ń
terenowych obrzędowości dorocznej przeprowadzonych w la­
tach 1970—1972 w Istebnej, Jaworzynce i Koniakowie,
w W3 niku k t ó r y c h uzyskano ok. 60 w y w i a d ó w znajdują­
cych się obecnie w archiwach I H K M P A N w Krakowie,
K E S Ш w Krakowie i K E U W r . we W r o c ł a w i u .
Informacje o „ m i k o ł a j a c h " w Jaworzu i Zabrzegu
p o c h o d z ą z Archiwum Muzeum w Bielsku-Białej.
W g informacji J . J . z Istebnej, m a t e r i a ł y terenowe
w Archiwum KES U J .
» W g informacji D . U . z Jaworzynki, m a t e r i a ł y tere­
nowe w A r c h i w u m K E S U J .
Jest to jedyny w y j ą t e k w y s t ę p o w a n i a w „ s t a r s z y c h
m i k o ł a j a c h " m ł o d y c h chłopców, nie wchodzą oni jednak
zupełnie do grupy obrzędowej, nie m a j ą c wszystkich nale­
ż n y c h c z ł o n k o m praw, np. picia alkoholu na zakończenie
obrzędu.
2

4

5

7

7

8

1 0

1 1

W g informacji L . J., J . B . i U . D . z Jaworzynki
m a t e r i a ł y terenowe w A r c h i w u m K E S U J .
W g informacji L . M . z Istebnej, A r c h i w u m K E S U J .
Opis strojów w y s t ę p u j ą c y c h w obrzędzie postaci
obejmuje t y l k o te, k t ó r e w y s t ę p o w a ł y w ciągu ostatnich
12 lat (1960—1972).
Nazwy w nawiasach są i n n y m i , rzadziej u ż y w a n y m i
określeniami danej postaci.
W g informacji К . M . z Istebnej i W . J . z Koniakowa,
A r c h i w u m K E S U J i I H K M P A N w Krakowie.
16 W g informacji W . A. z Koniakowa, A. K . i J. K .
z Istebnej, D . U . z Jaworzynki, m a t e r i a ł y teTenowo Ar­
chiwum K E S U J w Krakowio.
• W g informacji R. D . i N . M . z Jaworzynki, m a t e r i a ł y
terenowe A r c h i w u m K E U W r . we W r o c ł a w i u .
i ' Tamże.
i9 W g informacji J . K . z Istobnej, m a t e r i a ł y terenowe
A r c h i w u m K E U W r we W r o c ł a w i u .
го W g informacji J. J . z Istebnej, m a t e r i a ł y terenowe
A r c h i w u m K E S U J w Krakowie.
Zdjęcia te w y k o n a ł zawodowy fotograf, k t ó r y
w grudniu 1949 r. przejeżdżał przez wsie (własność J . B .
z Jaworzynki).
Wielu i n f o r m a t o r ó w jest zdania, iż w ciągu ostatnich
trzydziestu lat niewiele się zmieniło w obrzędach „ m i k o ł a i " .
T w i e r d z ą jedynie, że zmienił się teren penetracji grup
„ m i k o ł a i " , ograniczony obecnie t y l k o do centrum wsi.
1 2

1 3

1 4

1 5

7

2 1

2 2

Fot.: Autor — il. 1-5.

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
