<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="8334" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/8334?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T19:14:47+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="8313">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ad93596d7cbb9525b9ff1ff23f07382e.pdf</src>
      <authentication>185a8e57fba5b5651a48b8f38240d957</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="99643">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2939</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="99644">
              <text>1992</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="99645">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2743</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="99646">
              <text>Henri Corbin: "Czas Eranosa" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.1</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="99647">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.2, s.7-10</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="99649">
              <text>Tokarska-Bakir, Joanna</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="99651">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="99653">
              <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="99655">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="99660">
              <text>Joanna Tokarska-Bakir

HENRI C O R B I N : „ C Z A S E R A N O S A "
Podstawą t y c h rozważań będzie artykuł Henri C o r b i n a The
Time of Eranos z roku 1 9 5 6 , p o ś w i ę c o n y o s o b l i w e m u cyklicz­
nemu zjawisku, które każdego lata, poczynając o d roku 1 9 3 3 ,
gromadziło w o k ó ł d ę b o w e g o s t o ł u w d o m u Olgi F r o b e - K a p t e y n
koło Ascony przeszło setkę w y b i t n y c h ludzi. Dość w y m i e n i ć ich
nazwiska: Gerardus van der L e e u w , Carl G u s t a w J u n g , M i r c e a
Eliade, Max K n o l l , Louis M a s s i g n o n , Erich N e u m a n n , H e l m u t
Plessner, A d o l f P o r t m a n n , Henri-Charles Puech, Gilles Quispel,
Helmut W i l h e l m , H e i n r i c h Zimmer, M a r t i n Buber, J e a n Przyluski,
i last but not least, Henri C o r b i n . Cel niniejszego komentarza t o
uważna lektura eseju, w k t ó r y m ostatni z w y m i e n i o n y c h rozważa
fenomen Eranosa, a także ukazanie z w i ą z k u myśli C o r b i n a
z losami współczesnej h e r m e n e u t y k i . Kojarzy się ją z w y k l e
z nazwiskami jej n i e m i e c k i c h p i o n i e r ó w (Schleiermachera, Diltheya, Heideggera, Gadamera i i n n y c h ) i z b i e g i e m czasu coraz
bardziej ujednoznacznia. Na n i e b e z p i e c z e ń s t w o takiej j e d n o ­
znaczności wskazuje w ł a ś n i e Henri C o r b i n . J e g o z d a n i e m her­
meneutyka jest przedsięwzięciem w y m i e r z o n y m p r z e c i w k o a n o ­
nimowości i d o g m a t y z m o w i M e t o d y , j a k k o l w i e k by ją r o z u m i e ć .
Tej Hermeneutyki nie s p o s ó b n a u c z y ć , g d y ż uwierzytelnia ją
dopiero osoba autora — s a m o u k a , o s o b i s t y w y m i a r j e g o życia.
Hermeneutyka c o r b i n o w s k a , dzieląc w i e l e z p o p r z e d n i m i , idzie
więc w e w ł a s n y m , o r y g i n a l n y m k i e r u n k u . Jej p e r s p e k t y w ę można
określić jako „ o r i e n t a l n ą " , w s z c z e g ó l n y m znaczeniu z o r i e n ­
t o w a n i a w e w n ę t r z n e g o ( k t ó r e g o najlepszym przykładem jest
p r e z e n t o w a n y dalej tekst C o r b i n a o phosie, c z ł o w i e k u ś w i e t l i s ­
t y m ) , a zatem j a k o g n o s t y c z n ą , c o s y t u u j e ją w o p o z y c j i d o ujęć
innych badaczy.
1

2

3

4

A r t y k u ł Corbina zaczyna się jak przyczynek d o historii alter­
natywnej: być może kiedyś jakiś badacz w e ź m i e na warsztat t o
o s o b l i w e d w u d z i e s t o w i e c z n e z j a w i s k o , j a k i m był Eranos. Badacz
ó w , postępując w e d ł u g reguł krytyki historycznej, będzie ustalał
szkoły i prądy i d e o w e , śledził ich przyczyny i w y j a ś n i a ł w z a j e m n e
w p ł y w y , w ę d r ó w k i w ą t k ó w itd. „ A l e zachodzi o b a w a , że jeśli
poprzestanie na z a s t o s o w a n i u m e t o d y n a u k o w e j , w y p o s a ż o n e j
w e wszystkie zalety z w y j ą t k i e m tej najważniejszej, która polega
na u s t a l e n i u p r z e d m i o t u p r z e z r o z p o z n a n i e s p o ­
s o b u , w j a k i m e t o d a ta u d o s t ę p n i a s o b i e
swój
p r z e d m i o t (recognizing
the way it gives its object to itself),
w ó w c z a s nasz przyszły historyk c a ł k o w i c i e przeoczy f e n o m e n
Eranosa. Przekonany, że w y j a ś n i ł g o g ł ę b o k ą i p o m y s ł o w ą
dialektyką przyczyn, nie będzie przeczuwał, iż p r a w d z i w y m
problemem nie b y ł o o d k r y c i e , c o n a m w y j a ś n i a Eranosa, ale c o
Eranos w y j a ś n i a , m o c ą t e g o , c o sam oznacza. A oznacza na
przykład ideę autentycznej w s p ó l n o t y , zespalającej m ó w c ó w
i słuchaczy, w s p ó l n o t y na tyle o s o b l i w e j , że p o z b a w i o n e j w s z e l ­
kich cech, które m o g ł y b y zainteresować statystykę i s o c j o l o g i ę . '
Ustalenie p r z e d m i o t u badania przez rozpoznanie s p o s o b u ,
w jaki nasza m e t o d a s w ó j przedmiot sobie uprzystępnia: tak
pytając szturmuje się t o , c o Heidegger nazwał Urfaktum — p o d ­
s t a w o w y m f a k t e m m e t a f i z y c z n y m , przedzrozumieniem, z k t ó r e g o
wyrasta wszelka w i e d z a i sens. W i d a ć , że C o r b i n rozpoczyna s w ą
krytykę historii o d sedna: m e t o d a , która nie jest zarazem w ł a s n ą
krytyką, nie zasługuje na m i a n o n a u k o w e j , spada d o rzędu
przedteoretycznej. A l e C o r b i n o w i c h o d z i o coś w i ę c e j niż t y l k o
o krytycyzm, który wszak p o s t u l o w a ł i Popper. C h o d z i o z w i ą z a ­
nie myśli i b y t u . Klasyczny podział filozofii na trzy działy:
ontologię, e p i s t e m o l o g i ę i etykę, ulega t u ś c i ą g n i ę c i u w j e d n o :
ontologię sensu. J u ż nie c h o d z i o t o , czy coś jest czy nie, ale o t o ,
co to znaczy „ j e s t " . D o p i e r o w ó w c z a s m o ż n a myśleć o k o l e j n y c h
o d p o w i e d z i a c h . Pęka a l t e r n a t y w a : sens czy brak sensu, pytanie
zaczyna dotyczyć t e g o , c o c h c e m y p o w i e d z i e ć m ó w i ą c „ s e n s " .
Te kwestie, dobrze znane z w y p o w i e d z i t r z e ź w y c h i n a t c h n i o n y c h
f i l o z o f ó w w s p ó ł c z e s n y c h , C o r b i n przenosi w obszar mistyki
persko—arabskiej. S t a w k ą w grze jest d o s t ę p d o o b c o ś c i p o ­

d w ó j n e j , b o w y z n a c z o n e j dystansem k u l t u r o w y m i dystansem
w y m u s z o n y m przez sacrum. W y s i ł e k zrozumienia takiej obcości
będzie daremny, d o p ó k i nie wesprze się na w z m o ż o n e j s a m o ­
ś w i a d o m o ś c i i na p r z e d z r o z u m i e n i u . T e o r i ę p o j a w i a n i a się sensu
C o r b i n zapożycza z mistyki islamskiej. Relacja badania zakrzywia
się w ó w c z a s w s p o s ó b charakterystyczny dla hermeneutyki:
w y z b y w s z y się urojeń badania o b i e k t y w n e g o i p r z e d m i o t o w e g o ,
p o d m i o t u d o s t ę p n i a sobie s w ó j przedmiot, zapożyczając odeń
narzędzia s a m o p o z n a n i a ( t u : teorię zjawiania się sensu i i n n e ) .
D l a t e g o zamiast pytać, czym w y j a ś n i ć Eranosa, pytamy, c o może
n a m w y j a ś n i ć Eranos, m o c ą t e g o , c o implikuje.
6

*
M u s i m y sobie n a j p i e r w u p r z y t o m n i ć p o w o d y odrzucenia per­
s p e k t y w y historycznej (tj. p e r s p e k t y w y h i s t o r y z m u ) , tak, aby nie
stała się o n a naszą vis a tergo, która p o c h o d z i z przeoczenia
i n i e r o z w a g i . A d a m Schaff w y m i e n i a następujące założenia
historyzmu:
1) przekonanie o c a ł k o w i t y m o d e r w a n i u i niezależności p o ­
znającego p o d m i o t u ( h i s t o r y k a ) i p o z n a w a n e g o przedmiotu
(dziejów),
2) m e c h a n i s t y c z n y m o d e l poznania,
3) p o g l ą d , że historyk (jako p o d m i o t poznający) może się
z d o b y ć z a r ó w n o na bezstronność w p o t o c z n y m sensie t e g o
s ł o w a , jak i w sensie s z c z e g ó l n y m , tj. odrzucić wszelkie społeczne
u w a r u n k o w a n i a s w o j e g o p o g l ą d u na dzieje.
7

W tej charakterystyce m o ż n a dostrzec w i e l e w s p ó l n e g o z, kryty­
k o w a n y m przez Gadamera, p o z y t y w i s t y c z n y m m o d e l e m przyro­
d o z n a w s t w a . Historyczny postulat dotarcia d o t e g o , j a k b y ł o
n a p r a w d ę , ł u d z ą c o p r z y p o m i n a p r z y r o d o z n a w c z ą nadzieję
poznania „ r z e c z y w i s t o ś c i o b i e k t y w n e j " , a zatem świata, który
czeka, by się u j a w n i ć , g d y badanie d o b i e g n i e końca. Obie
dziedziny (tj. historia i p r z y r o d o z n a w s t w o ) z reguły nie problematyzują poznania s w e g o p r z e d m i o t u . Jest o n biernym,
n i e r u c h o m y m f a k t e m . J e g o skrytość zmniejsza się w miarę
ulepszania narzędzi, w które w y p o s a ż a m y inteligentny, ekspan­
s y w n y p o d m i o t . Doskonalenie m e t o d obserwacji ( w przyrodoz­
n a w s t w i e , czemu w przypadku historyka o d p o w i a d a doskonale­
nie t z w . aparatu k r y t y c z n e g o ) a u t o m a t y c z n i e przybliża d o przed­
m i o t u , który z d y s c y p l i n o w a n y już czeka na horyzoncie. Poznanie
jest w i ę c f a k t e m z porządku natury: w i e d z a o przedmiocie
p o c h o d z i z j e g o o d b i c i a w ś w i a d o m o ś c i , t y l k o przejściowa
n i e d o s k o n a ł o ś ć percepcji (aparaty!) oddziela nas o d o b i e k t y w n e j
w s z e c h w i e d z y . G d y b y j e d n a k oczyścić ś w i a d o m o ś ć ze wszyst­
kich uprzedzeń i przesądów, cóż za t r u d n o ś ć byłaby w o d z w i e r ­
ciedleniu? Okazało się, że jest w t y m j e d n a k trudność. Poznanie
przez m e c h a n i c z n e o d b i c i e nie sięgało p o prostu p e w n y c h
w a r s t w ś w i a t a , i t o w c a l e nie t y c h najbardziej m r o c z n y c h .
Pierwsze s y m p t o m y klęski M e t o d y dostrzeżono bardzo wcześnie,
jednakże w n i o s k i zostały starannie w y s e l e k c j o n o w a n e . Postulaty
H i p o l i t a Taine'a straciły p o p u l a r n o ś ć , g d y t y l k o okazało się, że
w y k l u c z e n i e zdań w a r t o ś c i u j ą c y c h p r o w a d z i d o likwidacji pola
b a d a ń . A l e historyzm z a b a r w i o n y a m b i c j a m i science nadal trzy­
mał się m o c n o , m i m o d w ó c h w o j e n , surrealizmu, Heideggera
i w i e l u i n n y c h . D o p i e r o H a n s - G e o r g Gadamer o d w a ż y ł się
nazwać te ambicje — m a n o w c a m i , a ściślej: a p o r i a m i h i s ­
t o r y z m u . D o p i e r o Gadamer wskazał, że p o s t u l o w a n a przez
scjentyzm dezynfekcja ś w i a d o m o ś c i faktycznie oznacza jej w y j a ­
ł o w i e n i e i kres : „ Ś w i a d o m o ś ć historyczna niszczy samą siebie,
jeżeli c h c ą c zrozumieć, odrzuca t o , c o j e d y n i e u m o ż l i w i a zro­
z u m i e n i e " . P r a w d z i w y przedmiot historyczny nie jest de facto
ż a d n y m p r z e d m i o t e m , lecz j e d n o ś c i ą t e g o , c o m i m o iż w przed­
m i o c i e obce, jest w ł a s n e . „ H i s t o r y c z n y o b i e k t y w i z m p o d o b n y
jest d o statystyki, która w ł a ś n i e d l a t e g o jest ś w i e t n y m narzędziem
8

9

10

11

7

�p r o p a g a n d y , że przemawia językiem f a k t ó w , stwarzając fałszywe
wrażenie o b i e k t y w n o ś c i , które zależy w istocie o d zasadności
pytań w p u n k c i e w y j ś c i a . "
Z w a ż y w s z y , że cała w i e d z a z w a n a n a u k o w ą z b u d o w a n a jest na
d o g m a c i e f a k t u , przedsięwzięcie H e i d e g g e r o w s k o - G a d a m e r o w skie można uznać za najbardziej t w ó r c z ą destrukcję, z jaką
w y s t ą p i ł a w s p ó ł c z e s n a filozofia. J u ż M a x Scheler d o w o d z i ł , że
tzw. czyste spostrzeżenie jest „raczej k o ń c o w y m w y n i k i e m potęż­
nego aktu otrzeźwienia, ostatecznej redukcji nadmiaru fantazji,
która kieruje naszym w i d z e n i e m " . P o d o b n i e f u n d a m e n t a l n e j
krytyce p o d d a n o pojęcie czystej w y p o w i e d z i . Ostatecznie kate­
goria faktu została w ó w c z a s z d e m a s k o w a n a j a k o o n t o l o g i c z n y
przesąd, zaś s u b i e k t y w n ą ś w i a d o m o ś ć , „ k t ó r a t w i e r d z i , że coś
jest napisane czarno na b i a ł y m " , o k r e ś l o n o j a k o „ n a i w n ą " .
Gadamer pisał: „ Ś w i a d o m o ś ć historyczna musi u p r z y t o m n i ć
sobie , że w d o m n i e m a n y m n a k i e r o w a n i u na przedmiot lub
tradycję, [...] kiedy z p e w n e g o dystansu historycznego, charak­
terystycznego dla całości naszej sytuacji historycznej, usiłujemy
zrozumieć p e w n e zjawisko historyczne, zawsze p o d l e g a m y
w p ł y w o m tej oddziałującej historii. Określa o n a z g ó r y przedmiot
i aspekt badania i natychmiast z a p o m i n a m y całę p r a w d ę o w e g o
zjawiska, jeżeli bierzemy t o , c o się n a m bezpośrednio j a w i , za całą
prawdę."
1 2

1 3

1 4

1 5

*
Wiele z t e g o , o czym m ó w i l i ś m y p o w y ż e j , C o r b i n wyraża
następująco „ d l a c z e g o usiłując w y j a ś n i ć Eranosa przez o k o l i c z ­
ności, prądy i w p ł y w y d a n e g o okresu h i p o t e t y c z n y przyszły
historyk zagubiły j e g o istotę i znaczenie, j e g o ' z a l ą ż k o w y s e n s ?
C h o ć b y dlatego, że pierwszym i o s t a t n i m w y j a ś n i e n i e m r ó ż n y c h
g n o s t y c k i c h rodzin, które o m a w i a niniejsza książka, są ci sami
gnostycy. [...] Pierwszym i o s t a t n i m f a k t e m , zdarzeniem począt­
k o w y m i k o ń c o w y m , są w ł a ś n i e te o s o b y , bez k t ó r y c h n i g d y nie
zdarzyłoby się nic, c o n a z y w a m y zdarzeniami. D l a t e g o też z m u ­
szeni jesteśmy o d w r ó c i ć p e r s p e k t y w ę p o t o c z n e j o p t y k i , zastępu­
jąc pseudodialektykę f a k t ó w , wszędzie i przez w s z y s t k i c h dziś
u w a ż a n y c h za ź r ó d ł o o b i e k t y w n o ś c i , h e r m e n e u t y k ą ludzkiej
osoby. T y l k o dzięki uznaniu t y c h f a k t ó w za konieczne ( n i e u n i k ­
n i o n e ) może b y ł o przypisać im p e w n ą a u t o n o m i c z n ą p r z y c z y n o w o ś ć , która je w y j a ś n i a . A l e w y j a ś n i e n i e nie musi oznaczać
rozumienia. ' R o z u m i e ć ' t o raczej 'zakładać' ('mieścić w sobie',
'oznaczać')."
16

Z d a n i e m Corbina nie ma wyjaśnienia p o d s t a w o w e g o f a k t u ,
k t ó r y m jest t o , c o j e d n o s t k o w e i i n d y w i d u a l n e , w y j a ś n i e n i a , które
można by w y p r o w a d z i ć z i n n y c h f a k t ó w : Individuum
est ineffabile. Nie fakty t ł u m a c z ą osobę, ale o s o b a — fakty. W tej zmianie
kierunku przekładu o d b i j a się cały s c e p t y c y z m w o b e c instancji
orzekającej, której u p a t r y w a n o w pojęciu f a k t u . A b y głos osoby,
p o której s p o d z i e w a m y się tłumaczenia o w y c h f a k t ó w , zabrzmiał
d o n o ś n i e , trzeba zapytać, c o o s o b a ta oznacza, c o sobą implikuje,
c o nie zaszłoby, g d y b y nie zaczęła być. M u s i m y zatem zrozumieć
osobę. C o r b i n o w s k i e rozumienie zakłada t u p e w i e n rodzaj f e n o ­
menologicznej ź r ó d ł o w o ś c i , której się teraz przyjrzymy.
Opiera się o n a na założeniu, że nasza w i e d z a przerasta naszą
samowiedzę, że j e d y n y o w o c n y s p o s ó b poznania t o pytanie
o znaczenie rzeczy, o „ s p o s ó b , w jaki o b e c n o ś ć rzeczy deter­
minuje p e w n ą konstelację zjawisk, które b y ł y b y całkiem inne,
g d y b y nie b y ł o tej p i e r w o t n e j o b e c n o ś c i . " „ S a m o ś w i a d o m o ś ć
jako o b c y " — w t y m zdaniu streszcza się cały p r o g r a m b a d a ń .
Poznanie d o t y c z y w y ł ą c z n i e p r z e d m i o t ó w i n t e n c j o n a l n y c h , d o
których nie stosują się p o w s z e c h n e zasady analityki u p r z e d m i o t o w i a j ą c e j . Przedmioty te nie są f e n o m e n a m i n a t u r a l n y m i , ale
konstruktami k u l t u r o w y m i . Interpretacja jest w p i s a n a w ich
o n t o l o g i ę , w ł a ś n i e d l a t e g o m ó w i się o o n t o l o g i i sensu. D l a t e g o
też jest zasadniczym n i e p o r o z u m i e n i e m zarzucanie b a d a n i u ,
które ma d o p i e r o ustalić s w ó j przedmiot, nieprecyzyjności w s t ę p ­
n y c h określeń tegoż p r z e d m i o t u . Dając się zaskoczyć rzeczywis­
tości nic nie tracimy, przeciwnie zyskujemy szansę, by „ o p a d ł a
nas cała o s o b l i w o ś ć b y t u " . M y ś l e n i e n i e u p r z e d m i o t o w i a j ą c e
ryzykuje każdą interpretację, byleby t y l k o i n i c j o w a ł a sens. Interp­
17

8

retacja, a raczej sam akt zrozumienia jest j a k b y w e k s l e m , k t ó r e g o
pokrycie s p r a w d z a m y w c h w i l ę później, badając, c o w ł a ś c i w i e
zrozumieliśmy. W c i ą g n i ę c i w r o z u m i e n i e " w c i ą ż s p ó ź n i a m y się
na nadejście p r a w d y " ( G a d a m e r ) i d o p i e r o d z i w i ą c się r o z u m i a ­
n e m u m a m y szansę na przelotny z nią k o n t a k t .
D l a t e g o zamiast szukać z e w n ę t r z n y c h w y j a ś n i e ń zjawisk reli­
g i j n y c h ( w y j a ś n i e n i e o s o b y przez f a k t y ) C o r b i n p r o p o n u j e u r u ­
c h o m i ć w n i c h m e c h a n i z m s a m o w y j a ś n i a n i a ( w y j a ś n i a n i a fak­
t ó w przez o s o b y ) , pytając: „ J a k i e m u a k t o w i p r z y t o m n o ś c i o d ­
p o w i a d a bycie u c z n i e m C h i d r a ? " , a l b o „ i l e k r o ć m ó w i m y o w y ­
jściu z gdzie, z kategorii ubi, c o przez t o c h c e m y p o w i e d z i e ć ? "
W rzeczywistości jest t o paradoksalne u r u c h o m i e n i e p r z e d m i o t u
w p o d m i o c i e , b o sens p o j a w i a się w przestrzeni u k o n s t y t u o w a n e j
przez o b y d w a , rozwijając się dzięki r u c h o w i refleksji nad s o b ą .
Apokatastaza p o d m i o t u i p r z e d m i o t u p r z y w r a c a fakty — o s o ­
b o m , ludzi — zdarzeniom. Kiedy C o r b i n m ó w i , że t o o s o b y
w y j a ś n i a j ą fakty, nie oznacza t o p o w r o t u filozofii p o d m i o t u
z a n t a g o n i z o w a n e g o ze ś w i a t e m z e w n ę t r z n y m . C h o d z i m u raczej
0 sakralną kategorię o s o b y , rozumianej j a k o p o d w ó j n o ś ć złożoną
z j a , o s o b o w o ś c i e m p i r y c z n e j , z e w n ę t r z n o ś c i , egzoterycznego
sensus litteralis naszej o s o b y , i nie-ja, naszej o s o b o w o ś c i n i e e m pirycznej. A n i o ł a , t r a n s c e n d e n t a l n e g o p r o j e k t u , jej ezoterycznego
sensus spiritualis, sensu, k t ó r e g o d o p i e r o p o s z u k u j e m y . Celem
C o r b i n o w s k i e g o przedsięwzięcia jest taka interpretacja s y m b o l i ,
która p r z y w r a c a p r a w d ę nie t y l k o i m , ale i n a m s a m y m , b o t o
m y ś m y s p o w s z e d n i e l i , nie s y m b o l e . Tę g ł ę b o k ą naukę można
odczytać z mekkańskiej w i z j i I b n ' A r a b i e g o . G d y rozpaczając nad
n i e o b e c n o ś c i ą B o g a okrążał o n Czarny Kamień, ukazała m u się
kobieta ( n a z y w a sieją Sofią) i zapytała: „ K t o umarł. B ó g czy t y ? " .
A d o r a c j a s y m b o l u , który, c h r o n i o n y przed f a ł s z y w ą interpretacją,
z d e w a l u o w a ł się t y m c z a s e m w f o r m a l n y znak, jest w s w e j istocie
t y m s a m y m b a ł w o c h w a l s t w e m , k t ó r e g o za w s z e l k ą cenę c h c i a n o
uniknąć. C o r b i n pisze: „ T a k jak A n i o ł musiał u s u n ą ć k a m i e ń , tak
1 m y m u s i m y znaleźć w sobie o d w a g ę , by zajrzeć w g ł ą b g r o b u ,
aby się przekonać, że jest o n n a p r a w d ę pusty, i że Chrystusa
m u s i m y [...] szukać gdzie indziej. N a j w i ę k s z y m nieszczęściem,
jakie może się przydarzyć, jest g r ó b z a p i e c z ę t o w a n y i strzeżony
t y l k o d l a t e g o , że są w n i m z w ł o k i . "
1 6

W trzydzieści lat później myśli C o r b i n a o d ż y ł y w s ł o w a c h
V i n c e n t a D e s c o m b e s a . J u ż Gadamer p r o t e s t o w a ł p r z e c i w l i m i ­
tującej f u n k c j i mens auctoris, p r z e c i w o g r a n i c z a n i u interpretacji
zjawiska rzekomego „ s e n s u p i e r w o t n e g o " , d o t e g o „ c o autor
chciał p o w i e d z i e ć " , zaś w p r z y p a d k u s y m b o l u d o j e g o „ p r a w ­
d z i w e g o z n a c z e n i a " . D e s c o m b e s (za H e i d e g g e r e m p o „ z w r o ­
c i e " ) radykalizuje t o s t a n o w i s k o . T w i e r d z i , że f e n o m e n o l o g musi
być w y p o s a ż o n y w p e w n ą szczególną p o d e j r z l i w o ś ć w o b e c
narzucającego się sensu, k t ó r e g o r o z u m i e n i e jest f u n k c j ą bier­
n e g o w s p ó ł u c z e s t n i c t w a w jakiejś wizji ś w i a t a . M u s i o n p o d e ­
jrzewać, że ó w sens „ s t a n o w i raczej przeszkodę w rozumieniu
sensu a u t e n t y c z n e g o , d o k t ó r e g o zdoła dotrzeć d o p i e r o w t e d y ,
kiedy odkryje, k i m jest o n s a m , k t ó r e m u ó w znak został prze­
znaczony. Znak w p r o w a d z a w błąd t e g o , k o g o ma oświecić,
kiedy o d b i o r c a b o s k i e g o o b j a w i e n i a sam jest zabłąkany, z a g u b i o ­
ny, w e w n ę t r z n i e p o d z i e l o n y . " Ze s ł ó w Descombesa w y ł a n i a się
projekt n o w e j lektury starych t e k s t ó w , t y c h , o k t ó r y c h m ó w i się, iż
nie w y t r z y m a ł y p r ó b y czasu. O w ą t r u d n o ś ć z w a l c z a m y fortelem:
w y c h o d z ą c o d t e k s t u , który m ó w i n a m o t y m , j a c y dziś jesteśmy,
my, którzy t e g o tekstu nie r o z u m i e m y , p o w i n n i ś m y dojść do
siebie „ t a k i c h , d o k t ó r y c h p r z e m a w i a o n p e ł n y m g ł o s e m " . I dalej:
„ M a m y pełne p r a w o o d r z u c i ć wszelkie s p o s o b y rozumienia
tekstu, które nie w y d o b y w a j ą z n i e g o sensu w a ż n e g o dla nas,
pokazując j e d y n i e sens, jaki m ó g ł o n mieć dla naszych p r z o d k ó w ,
p i e r w s z y c h s ł u c h a c z y . " W ujęciu C o r b i n a na t y m polega p r a w o ­
m o c n a „ p o d m i o t o w a rekonstrukcja k u l t u r y " . H e m e n e u t y k a taka
z e ś r o d k o w a n a jest w o k ó ł p o j e d y n c z e j , i n d y w i d u a l n e j ludzkiej
egzystencji. M i e r z o n a a u t e n t y c z n o ś c i ą jej życia, jej w o l n o ś c i ą
— w y m i e r z o n a zaś w terror Się (das Mań), przejawiający się
w sile o p i n i i panującej w d a n y m czasie, p o w o ł u j ą c e j d o życia
różne o b i e k t y w i z m y , k t ó r y c h m o c w y c z e r p u j e się wraz z upad­
k i e m i d e o l o g i i . O b i e k t y w i z m y n o w e j i d e o l o g i i będą równie
e l o k w e n t n e i rozstrzygające jak d a w n e , skuteczne w l i k w i d o w a 19

20

21

�niu w ą t p l i w o ś c i , m a s k o w a n i u , bezradności, niewiedzy. Racje
tych wszystkich p s e u d o i n s t a n c j i C o r b i n o d t r ą c a , c h c ą c fakty
tłumaczyć przez osoby.
Ten moment w y d a j e się na tyle w a ż n y w dziejach h e r m e n e u t y ­
ki, że usprawiedliwia a n a c h r o n i z m , k t ó r e g o się z a p e w n e d o p u ś ­
cimy zestawiając C o r b i n a z K.R. P o p p e r e m i J e a n - F r a n c o i s
Lyotardem. W s p ó ł c z e s n y p o s t m o d e r n i z m , r e p r e z e n t o w a n y przez
ostatniego z w y m i e n i o n y c h , u f u n d o w a n y jest na założeniu n i e o czywistości, w i e l o z n a c z n o ś c i , n i e u f n o ś c i d o w s z e l k i c h przeja­
w ó w społecznej przemocy, w postaci „ i n s t y t u c j i " , „ r e g u ł i n o r m " ,
„języka p o t o c z n e g o " , „ z w y c z a j o w e g o r o z u m i e n i a " , „ c o d z i e n ­
nego użycia" itd. Nic d z i w n e g o zatem, że z w r a c a się p r z e c i w k o
popperowskiemu r a c j o n a l i z m o w i ( k r y t y c z n e m u w bardzo w ą s ­
kim sensie pojęcia k r y t y c z n o ś c i " ) , który z w i e l k i m o p t y m i z m e m
odnosi się d o poznania nie t y l k o w ł a s n e j kultury, ale też tradycji
obcych, o d l e g ł y c h w czasie i przestrzeni. Ten o p t y m i z m nie
znalazł jednak p o t w i e r d z e n i a w p r a k t y c z n y m p o z n a n i u o b c o ś c i .
Przeciwnie, zamiast przyrostu o w e j w i e d z y m o ż n a b y ł o obser­
w o w a ć jej u b y w a n i e . W k r ó t c e d o s z ł o d o rebelii k w e s t i o n u j ą c e j
podstawę b e z p r o b l e m a t y c z n e g o p o p p e r o w s k i e g o podejścia. J ó ­
zef Życiński ujął t o następująco: „ w s p ó ł c z e ś n i e w filozofii nauki
akcentowana jest coraz bardziej teza, iż b o g a c t w a i s t o t n y c h
doświadczeń, składających się na ludzką egzystencję nie m o ż n a
wyrazić w sposób a d e k w a t n y przy p o m o c y racjonalnego d y s k u r ­
su podlegającego j e d n e m u z e s p o ł o w i reguł m e t o d o l o g i c z ­
nych."
22

G ł ó w n y m celem ataku „ r e b e l i a n t ó w " stała się j e d n o z n a c z n o ś ć ,
ta sama, która w h i s t o r y c z n y m stroju L u t r o w s k i e j
Schriftprinzip
ogłosiła z w y c i ę s t w o zasady interpretacji gramatycznej nad ale­
g o r y c z n ą ^ sama, która P o p p e r o w i kazała uznać za z w y c z a j n y
mit „ n i e m o ż n o ś ć zrozumienia, dzielącą różne tradycje, k u l t u r y
i okresy h i s t o r y c z n e " . O w o n a i w n e przywiązanie d o j e d n o ­
znaczności Gadamer d e m a s k o w a ł j a k o w c i ą ż o d n a w i a j ą c e się
dziedzictwo myśli n o m i n a l i s t y c z n e j : t y l k o sztucznie u s t a n o w i o n e
znaki m o g ą być w p r o w a d z o n e i p o r z ą d k o w a n e w s p o s ó b w y ­
kluczający d w u z n a c z n o ś ć . Dla n e o p o z y t y w i s t ó w , ich s y m p a t y ­
k ó w i k o n t y n u a t o r ó w s ł o w o b y ł o c a ł k o w i c i e n e u t r a l n y m , prze­
zroczystym ś r o d o w i s k i e m życia i n f o r m a c j i . Praca nad s ł o w e m
służyła w y ł ą c z n i e eliminacji s z u m ó w . I w ł a ś n i e o w e szumy
zainteresowały h e r m e n e u t ó w ! S ł o w u w y j a ł o w i o n e m u , w y n i s z ­
czonemu d o s ł o w n o ś c i ą , p r z e c i w s t a w i l i o n i język n a s y c o n y , w i e ­
loznaczny, język b u d z ą c y w s ł o w a c h ich ż y w y e w o k u j ą c y sens,
język dla którego ideałem była m o w a greckiej f i l o z o f i i , gdzie
s ł o w o i pojęcie z n a j d o w a ł o się w stanie bezpośredniej k o m u n i k a ­
c j i . Należało w r ó c i ć d o p r o b l e m u metafory. Czy n a d w y ż k a
znaczenia jest z w y k ł y m s z u m e m , r e d u n d a n c j ą , c z y n n i k i e m ze­
w n ę t r z n y m , „ z a l e d w i e " e m o t y w n y m , czy może s k ł a d n i k i e m s e n ­
su, istotnym c z y n n i k i e m p o z n a w c z y m ? M e t a f o r a przestała być
ozdobą dyskursu, p o d n i e s i o n o ją d o rangi m e t o d y . „ Z u c h w a l s t ­
w o s e m a n t y c z n e " , „ z a m i e r z o n y błąd k a t e g o r i a l n y " u j a w n i a j ą c y
p o k r e w i e ń s t w o t a m , gdzie p o t o c z n e r o z u m i e n i e nie dostrzega
żadnego z w i ą z k u , przenosi wszak na n o w y plan myśli. Zaczęto
dostrzegać bliskość języka n a u k o w e g o i p o e t y c k i e g o , osiągają­
cych rzeczywistość „ n a drodze okrężnej, przez z a n e g o w a n i e
potocznego s p o s o b u w i d z e n i a ś w i a t a i języka, który t e n ś w i a t
o p i s u j e . " „ M e t a f o r a potrzebuje napięcia w w y r a ż e n i u j ę z y k o ­
w y m , by utrzymać pełne napięcia pojęcie r z e c z y w i s t o ś c i " — pisał
Ricoeur w rozważaniach nad t e r a p e u t y c z n ą f u n k c j ą n o w e j e p i ­
s t e m o l o g i i . Lyotard p o s u n ą ł tę afirmację w i e l o z n a c z n o ś c i jesz­
cze dalej: „ n a w e t w obrębie o g r a n i c z o n e j w s p ó l n o t y j ę z y k o w e j
i kulturowej w y p o w i e d z e n i e d o w o l n e g o zdania może już stać się
okazją d o s p o r u , t o znaczy nierozstrzygalnej różnicy s t a n o w i s k ,
które p r z e d y s k u t o w a ć i u r e g u l o w a ć da się t y l k o p o d w a r u n k i e m
uprzedniego w y m y ś l e n i a jakiegoś w s p ó l n e g o , nie istniejącego
dotychczas języka. M ó w i ć należy już nie tyle o n i e w s p ó ł m i e r n o ści zdań (czy ściślej rzecz biorąc zdarzeń j ę z y k o w y c h — /es
occurences)
w obrębie t e g o s a m e g o j ę z y k a . " Czy o g ł o s z o n y
przez p o s t m o d e r n i z m u p a d e k m e t a o p i s ó w każe z a p o m n i e ć o p o znawniu o b c y c h kultur, p o c h y l a j ą c nas w y ł ą c z n i e nad tradycją
własną? Na t o pytanie o d p o w i e d z i e ć m o ż n a i n n y m : czy o b c a jest
naprawdę t y l k o o b c a kultura? W b r e w t e m u , c o przypisują m u
2 3

24

25

26

27

28

29

rozczarowani krytycy, przesłanie p o s t m o d e r n i z m u w c a l e nie musi
być c y n i c z n e . N i e s p o d z i e w a n i e k o n t y n u u j ą c przedsięwzięcie
p i o n i e r ó w hermeneutyki z r ó w n u j e o n w p r a w a c h i o b o w i ą z k a c h
poznanie o b c o ś c i w ł a s n e j i cudzej. Z p e w n o ś c i ą oznacza t o impas
dla w i e l u f i l o z o f i c z n y c h o p c j i . Są j e d n a k i takie, które potraktują
ó w w n i o s e k j a k o s p ó ź n i o n y akt s p r a w i e d l i w o ś c i , niewiele jednak
zmieniający. Tak p o w r a c a m y d o hermeneutyki Corbina, która
u z b r o i w s z y się w s c e p t y c y z m w o b e c s w e g o rozumienia s w o j s k o ści ( o b c o ś ć t e g o c o w ł a s n e ) , w dalekich orientalnych o b c o ś c i a c h
m o g ł a się czuć jak w d o m u ( s w o j s k o ś ć t e g o , c o o b c e ) .
30

Corbinowska hermeneutyka indywidualności przeciwstawia­
jąc się historycznej dialektyce zwalcza alienację osoby. Poza
j e d n o s t k ą , poza tą j e d y n ą realnością, są już t y l k o s p o s o b y bycia,
będące z a l e d w i e a t r y b u t a m i o w e j rzeczywistości f u n d a m e n t a l ­
nej. „Zdarzenia są a t r y b u t a m i działających p o d m i o t ó w . " Tak jak
c z a s o w n i k i są t w o r z o n e przez w y k o n a w c ó w czynności, tak
i zdarzenia nabierają egzystencji dzięki rzeczywistości, która je
sobie uprzytamnia. D o p i e r o działające i n d y w i d u a l n e p o d m i o t y
o d m i e n i a j ą c je w e „ w ł a s n y m czasie", który jest zawsze czasem
teraźniejszym, p r z y p o r z ą d k o w u j ą o w y m zdarzeniom określony
czas, g r a m a t y c z n y i historyczny. O d e r w a n e o d rzeczywistego
p o d m i o t u , który je sobie u ś w i a d a m i a , fakty i zdarzenia stają się
czymś j a k b y nierealnym. „Przypisać całą realność f a k t o m , m ó w i ć
3 1

0 p r a w a c h , lekcjach, m ó w i ć o materialności f a k t ó w , [...] dać się
złapać w potrzask nierzyczywistości, którą sami z b u d o w a l i ś m y ,
a która z kolei obciąża nas w postaci historii jako jedynej
n a u k o w e j ' o b i e k t y w n o ś c i ' " — o t o o d w r ó c e n i e , które w y o b ­
cowało podmiot, pozbawiając go odpowiedzialności i woli,
umiejętności uczenia się z d o ś w i a d c z e ń . W jednostce, która
dryfuje w ciemnej bezczasowej przestrzeni, przeszłość i przy­
szłość nie s p o t y k a j ą się już, ale o d e r w a n e o d rzeczywistego
p o d m i o t u mijają się o b o j ę t n i e i przemijają.
C o r b i n p r o p o n u j e zmianę p e r s p e k t y w y : „przyszłość i prze­
szłość same są a t r y b u t a m i w y r a ż o n y m i przez c z a s o w n i k i . Z a ­
kładają o n e p o d m i o t , który je o d m i e n i a , p o d m i o t dla którego
1 przez który j e d y n y istniejący czas (...) t o czas teraźniejszy,
teraźniejszy w każdej sytuacji. Tak w i ę c w y m i a r y przeszłości są
w każdej sytuacji mierzone i u w a r u n k o w a n e zdolnościami p o d ­
m i o t u , który je postrzega, j e g o c h w i l ą . M a j ą w y m i a r tej osoby,
p o n i e w a ż zależą o d niej, o d zasięgu jej inteligencji, szerokości
serca, o b e j m u j ą całe jej życie, totius vitae cursum, zawierając
wszystkie jej ś w i a t y , rozciągając się d o najdalszych kresów jej
o b e c n o ś c i . " T y l k o takie „ m i e r z e n i e " może się p r z e c i w s t a w i ć
j a ł o w e j dialektyce rzeczy b e z p o w r o t n i e m i n i o n y c h . P r a w d z i w e g o
przekroczenia przeszłości, p o k o n a n i a czasy d o k o n u j e się dzięki
przeniesieniu jej w teraźniejszość w postaci z n a k u . „Przeszłość
i przyszłość stają się [...] znakami, p o n i e w a ż znak postrzegany jest
d o k ł a d n i e w teraźniejszości. Przeszłość musi zostać przeniesiona
d o teraźniejszości, aby m o g ł a się o b j a w i ć j a k o 'dająca z n a k ' . "
32

33

Wszystkie te myśli w p r o w a d z a j ą nas w atmosferę spotkań
Eranosa. Jeśli Eranos nie w y c z e r p u j e się w w y j a ś n i a n i u g o przez
j e g o czas, przy p o m o c y i n n y c h z n a k ó w , t o d l a t e g o , że sam o n jest
znakiem, i t y l k o w ó w c z a s m a m y szansę g o zrozumieć, g d y
t r a k t u j e m y g o j a k o znak: „ j a k o p o d s t a w o w ą o b e c n o ś ć , która
ciągle i w c i ą ż o d n o w a u o b e c n i a , przywraca teraźniejszość."
Cała praca Eranosa p o l e g a na łączeniu przeszłości i przyszłości
g ł ę b o k ą f o r m u ł ą teraźniejszości w y p e ł n i o n e j o s o b i s t y m znacze­
niem. W t y m s a m y m sensie Eranos jest s w o i m w ł a s n y m czasem,
ale w sensie nieco i n n y m jest też nie na czasie. Teoria, na której
p o d s t a w i e m o ż n a m u uczynić t e n ostatni zarzut, wyjaśnia byt
przez u s y t u o w a n i e g o w a b s t r a k c y j n y m czasie, który jest czasem
w s z y s t k i c h , a zatem czasem niczyim. P r z y c z y n o w o ś ć , k o n s t r u o ­
w a n a w oparciu o f a k t y o d e r w a n e o d o s ó b , nie może, zdaniem
Corbina, d o p r o w a d z i ć d o historiozofii, d o filozofii historii, co
najwyżej d o m i z o - s o f i i . W historii w y p a c z o n e j p o z y t y w i s t y c z n ą
o b i e k t y w i z a c j ą rzeczywisty czas redukuje się d o czasu abstrak­
c y j n e g o , i l o ś c i o w e g o , o o b i e k t y w n o ś c i z w y k ł e g o ziemskiego
kalendarza ś w i e c k i e g o , „ z k t ó r e g o zniknęły znaki m o g ą c e każdej
34

9

�teraźniejszej c h w i l i nadać sakralną j a k o ś ć " . Z d a n i e m C o r b i n a
abdykacja p o d m i o t u , w y g n a n e g o w o b c o ś ć historii niczyjej,
przebiegała w d w ó c h fazach. Pierwszym k r o k i e m była rezygnacja
z s e m i o t y c z n e g o statusu historycznych f a k t ó w (zdarzenie j a k o
znak) i przeniesienie ich na plan d a n y c h . Fatalnym w s p ó ł u d z i a ­
łem w tej laicyzacji historii obciążona była w s p ó ł c z e s n a t e o l o g i a ,
która następnie stała się jej ofiarą. Drugi krok d o t y c z y ł interp­
retacji sensu zdarzeń: „ a b y g o u j a w n i ć nie potrzeba już B o g a
zrodzonego w ciele. Podręcznik filozofii głosi, że nie jest O n m u
znany, i odrzuca g o , j a k o że filozofia stała się po t y m w s z y s t k i m
już t y l k o ś w i e c k ą t e o l o g i ą społecznej i n k a r n a c j i . " I w a n Karamaz o w w i d z ą c y sam siebie w szkle o k u l a r ó w — o t o s y m b o l
bezradności, jaką w n o s i w w i a n i e a g n o s t y c z n a s a m o w i e d z a ,
karykatura naszego w ł a s n e g o O b r a z u .
35

36

Sprzeciw w o b e c tej parodii w i e d z y nie nadejdzie, zdaniem
Corbina, ze strony, w której p r z e b y w a j ą ludzie uznani dziś za
ś w i a t ł y c h , b o ci, k o n t y n u u j ą c p e w n ą „ l o k a l n ą t r a d y c j ę " ( p a r a d o kasalnie z w a n ą " o ś w i e c e n i o w ą " ) , „ o ś w i e c a j ą r o z u m z a p o m i n a ­
jąc o w e w n ę t r z n y c h źródłach j e g o ś w i a t ł a " . „ G ł o ś n e nie p o ­
c h o d z i t u z i n n y c h i m p e r a t y w ó w . S w ą energię czerpie o n o
z błysku światła, k t ó r e g o p i o n łączy niebo z ziemią , nie zaś
z jakiejś poziomej linii siły, w y c z e r p u j ą c e j się n i e s k o ń c z o n o ś c i ,
z której nie p o w s t a j e żadne znaczenie. [...] Ale nasi f i l o z o f o w i e są
zbyt p o w a ż n i , aby w z i ą ć serio takie d z i w a c t w o , które u c h o d z i c o
najwyżej g n o s t y k o m i l u d z i o m W s c h o d u . " W ten s p o s ó b C o r b i n
p o w r a c a d o istoty swej h e r m e n e u t y k i : rozumienie może się
rozgrywać t y l k o w obrębie k o s m o l o g i i i a n t r o p o l o g i i triadycznej,
gdzie p o m i ę d z y r o z u m i e j ą c y m i t y m , c o rozumie, zaistnieje ż y w e
p o ś r e d n i c t w o , sympatia. Tę sferę pośrednią i zarazem p o ś r e d ­
niczącą zamieszkuje i jednocześnie s y m b o l i z u j e A n i o ł . J e g o
3 7

bezcielesność odsyła d o niesubstancjalności znaczenia, które
żyje d o p ó t y , d o p ó k i jest niestałe, w i e l o z n a c z n e , nie w y c z e r p u j e
się, a w z b o g a c a dzięki p o j e d y n c z y m aktualizacjom. Nie będąc
nigdzie, o w a sfera pośrednia jest s a m y m gdzieś
wszystkich
rzeczy.
M ó w i ą c o „ r y z y k u a n a l o g i i " w y r a ż a m y o b a w ę przed tą w ł a ś n i e
pośrednią przestrzenią, którą u w a ż a m y za nicość, a którą z w y k l i ś ­
m y z a b u d o w y w a ć bezpiecznymi s y l o g i z m a m i . Ś w i a t A n i o ł ó w
w w y m i a r z e k o s m o l o g i c z n y m , zaś a a n t r o p o l o g i c z n y m — dusza,
obie te pośrednie sfery służyły o ż y w i e n i u , aktualizacji o w e j
przestrzeni. G d y C o r b i n m ó w i o błysku ś w i a t ł a łączącym ziemię
i niebo, ma na myśli p o ś r e d n i c t w o o b y w a j ą c e się bez „ f i z y c z n e g o
kontaktu", „ w s p ó l n o t y historycznej", „materialnych związków",
„ o b i e k t y w n y c h ś w i a d e c t w " i „ p r z y c z y n o w e j d e t e r m i n a c j i " . Sferę
pośrednią trzeba mieć w sobie, trzeba być w ł a s n y m A n i o ł e m .
Dziedziczenie sensu następuje b o w i e m t y l k o w linii w e r t y k a l n e j :
nie m o ż n a g o przekazać, trzeba g o w sobie w z b u d z i ć , za­
k t u a l i z o w a ć . Ż y j e m y w ś w i e c i e , który zmarniał tak, że n a w e t nie
w i e , iż brak A n i o ł a jest w ł a ś n i e brakiem. Europejczycy, szermierze
p o s t ę p u m i e r z o n e g o o w ą n i e o b e c n o ś c i ą , są w i e l k i m i d ł u ż n i k a m i
w y l u d n i o n y c h ś w i a t ó w , z a r ó w n o t y c h z i e m s k i c h , jak i t r a n s c e n ­
dentalnych.
38

Podpisując s w ó j artykuł trzema datami ( w e d ł u g kalendarza
chrześcijańskiego, islamskiego i staroperskiego) C o r b i n sugeruje
m o ż l i w o ś ć ekspiacji. Z e s t a w i e n i e t y c h trzech czasoprzestrzeni
d o m a g a się b o w i e m h e r m e n e u t y k i , która p o z w o l i ł a b y je ze sobą
z h a r m o n i z o w a ć . Interpretując je z g o d n i e z ich sensem, miałaby
o n a tak je połączyć, „ b y raz c z w o r a k i e , a i n n y m razem s i e d m i o rakie znaczenia pism znalazły się w h a r m o n i i . "
A b y tego
d o k o n a ć , trzeba przestać uciekać w abstrakcyjny czas a n o n i m o ­
w y c h z b i o r o w o ś c i , lecz o d k r y ć czas k o n k r e t n y : czas Osób.
39

PRZYPISY

Henri C o r b i n 1 9 0 3 — 1 9 7 8 . O d 1 9 5 4 w y k ł a d o w c a religio­
z n a w s t w a islamskiego w Ecole des Hautes-Etudes, S o r b o n n e .
Działalność z a w o d o w ą związał z d w o m a miastami: Paryżem
i Teheranem. Pierwszy t ł u m a c z Heideggera na język francuski
(Qu'est-ce
que la métaphysique,
1 9 3 8 ) . Uczestnik s e m i n a r i ó w
f i l o z o f i c z n y c h Etienne Gilsona. W latach 1 9 3 9 - 4 5 w e Francuskim
Instytucie A r c h e o l o g i i w Istambule, badania bibliotek m e c z e t o ­
w y c h . 1 9 4 6 — 1 9 5 4 dyrektor w y d z i a ł u s t u d i ó w irańskich I n ­
stytutu F r a n c u s k o - l r a ń s k i e g o w T e h e r a n i e . Założyciel i w y d a w c a
Biblioteki
Irańskiej, serii w y d a w n i c z e j , w której u k a z y w a ł y się
teksty ź r ó d ł o w e t e g o kręgu k u l t u r o w e g o . W i e l o l e t n i uczestnik
s e m i n a r i ó w Eranosa. A u t o r m.in. Oeuvres philosophiques
et
mystiques de Sohrawardi, I s t a m b u l - P a r i s - t e h e r a n 1 9 4 6 — 1 9 5 2 ;
Les motifs zoroastriens
dans la philosophie
de
Sohrawardi,
Teheran 1 9 4 6 ; L'Imagination
créatrice dans le soufisme
d'Ibn
'Arabi, Paris 1 9 5 8 ; Terre céleste et corps de resurrection,
Paris
1 9 6 0 ; L'Homme de lumière dans le soufisme iranien, Paris 1 9 7 1 ;
En Islam iranien. Aspects spirituels
et philosophique,
4 tomy,
Paris 1 9 7 1 — 1 9 7 3 itd.
1

Man and Time. Papers from the Eranos Yearbooks, oprać.
J . Campbell, Pricenton 1 9 8 1 ( p i e r w o d r u k 1 9 5 7 ) , dalej M A N .
Pisał o t y m Gadamer w Prawdzie i metodzie; H.G. Gadamer,
Wahrheit und Méthode. Grundzùge einer P h i l o s o p h i s c h e n Hermeneutik, T u b i n g e n 1 9 7 2 ( p i e r w o d r u k 1 9 6 0 ) s. 2 2 9
* P. Ricoeur, Egzystencja i hermeneutyka.
Rozprawy o metodzie, oprać. S. C i c h o w i c z , W a r s z a w a 1 9 8 5 , s. 1 2 1 : " s t a w i a m
sacrum na miejscu w i e d z y a b s o l u t n e j , nie jest t u o n o j e d n a k jej
s u b s t y t u t e m , j e g o znaczenie pozostaje e s c h a t o l o g i c z n e i n i g d y
nie może się przekształcić w p o z n a n i e i g n o z ę . "
M A N , s.XIII, podkreślenie J T B .
H e i d e g e r o w s k i e rozumienie (Verstehen) t o w a r u n e k w s t ę p ­
ny refleksji, a nie sama refleksja.
A.Schaff, Historia i prawda, W a r s z a w a 1 9 7 0 , s.102, por. też
o n i e u ś w i a d o m i o n y c h założeniach f i l o z o f i c z n y c h różnych historiozofii, s. 5 9 — 9 7
Wahrheit und Méthode, op. cit., passim.
Bronk zauważa, że filozoficzna h e r m e n e u t y k a Gadamera jest
j a k b y s p ó ź n i o n ą reakcją na Carnapa próbę l i k w i d a c j i metafizyki,
na którą Heidegger w s w o i m czasie zupełnie nie zareagował.
A. Bronk, Rozumienie,
dzieje, język. Filozoficzna
hermeneutyka
H.G. Gadamera, L u b l i n 1 9 8 8 , s. 8 3
H.G. Gadamer, Wahrheit und Méthode, o p . cit., s. 3 7 4
Tamże, s. 2 8 2
2

3

5

6

7

8
9

1 0
1 1

10

Tamże, s. 2 8 5
M . Scheler, Die Wissensforme und die Gesselschaft, za: H.G.
Gadamer, Rozum, słowo, dzieje. Szkice wybrane,
oprać. K.
M i c h a l s k i , przekład M . Ł u k a s i e w i c z W a r s z a w a 1 9 7 9 , s. 7 0
H.G. Gadamer, FilozoficznepodstawyXX
wieku, ( w : ) tegoż,
Rozum, słowo, dzieje, o p . cit., s. 7 0
H.G. Gadamer, Wahrheit und Méthode, o p . cit., s. 2 8 4
M A N , s.XIV
M A N , s.XV
Creative Imagination
in the Sufism of Ibń Arabi, przeł
z franc. Ralph M a n n h e i m , L o n d o n 1 9 7 0 , s. 97
Umykanie sensu, t ł u m . M . K o w a l s k a , „ L i t e r a t u r a na Ś w i e ­
c i e " , 8 — 9 , 1 9 8 8 , s. 3 2 7 — 9
Tamże.
Tamże, s. 3 3 0 — 1
J . Ż y c i ń s k i , Posłowie d o : I.G. Barbour, Mity, modele, para­
dygmaty, K r a k ó w 1 9 8 3 , s. 2 5 8
P. S z o n d i , Wprowadzenie
do hermeneutyki
literackiej, prze­
kład M . Ł u k a s i e w i c z , w e : Współczesna
myśl
literaturoznawcza
w Republice
Federalnej
Niemiec. Antologia,
red. H. O r ł o w s k i ,
W a r s z a w a 1 9 8 6 , s. 31
Za: J . Bouveresse, Racjonalność
i cynizm,
przekład
M . K o w a l s k a , " L i t e r a t u r a na Ś w i e c i e " , 8 — 9 , 1 9 8 8 , s. 3 6 6
H.G. Gadamer, Filozof Iczne podstawy XX wieku, ( w : ) tegoż.
Rozum, słowo, dzieje, op. cit., s. 7 5
Tamże, s. 7 7
P. Ricoeur, Metafora i symbol, przekład K. Rosner, " L i t e r a t u ­
ra na Ś w i e c i e " , 8 — 9 , 1 9 8 8 , s. 2 5 2
Tamże, s. 2 5 3
P o g l ą d y J.F. Lyotarda zawarte w j e g o książce Le Différend
(Paris 1 9 8 3 ) c y t u j ę w o m ó w i e n i u J . Bouveresse,
Racjonalność
i cynizm, o p . cit., s. 3 6 6
Por. u J . Bouveresse, Racjonalność
i cynizm, o p . cit.
M A N , s. X V I
M A N , s. XVI
M A N , s. X V I
M A N , s. XVII
M A N , s. X V I I I
Tamże.
Tamże.
H. Corbi n, Face de Dieu, face de l'homme. Herméneutique
et
soufisme, Paris 1 9 8 3 , s. 13
M A N , s. XIX
1 2
1 3

1 4

1 5

1 6

1 7
18

19

2 0
2 1

2 2

2 3

2 4

2 5

2 6

2 7

2 8
2 9

3 0
3 1

3 2
3 3

3 4
3 5

3 6

3 7

3 8

3 9

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
