<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="8186" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/8186?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T10:16:37+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="8166">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ead446c73e1afa23446c0471804ef667.pdf</src>
      <authentication>e53b935696ebb7c1e8a0b6a1e473e7cf</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97860">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2333</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97861">
              <text>1991</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97862">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2164</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97864">
              <text>O teatrze. Zapis rozmowy / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97867">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.3-4, s.11-12</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97869">
              <text>Prokopiuk, Jerzy; Dudzik, Wojciech; Renik, Krzysztof; Pawluczuk, Włodzimierz</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97871">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97873">
              <text>Polski Instytut Sztuki</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97875">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97879">
              <text>1

Jerzy Prokopiuk, Wojciech Dudzik,
Krzysztof Renik, Władysław Pawluczuk

0 TEATRZE
ZAPIS ROZMOWY
Zapis f r a g m e n t ó w d y s k u s j i , jaka miała miejsce w naszej redak­
cji w c z e r w c u 1 9 9 0 r. Z obszernego zapisu w y o d r ę b n i a m y t y l k o
j e d e n w ą t e k — spojrzenie na teatr i j e g o przemiany, na d r o g ę o d
teatru misteryjnego d o dzisiejszych p o s z u k i w a ń .
J . P . : C h c i a ł b y m , j a k o , ł a g o d n i e m ó w i ą c , d y l e t a n t w tej d z i e d z i ­
nie, pokazać rolę p e w n e g o h i s t o r i o z o f i c z n e g o tła a na t y m tle
bardzo o s o b i s t y p o g l ą d na tę s p r a w ę d y n a m i c z n e j (czyli roz­
w i j a j ą c e j się w czasie) struktury k u l t u r y w o g ó l e , a teatru
w szczególności.
O d w o ł a m się d o triadycznej w i z j i d z i e j ó w , aby z a p r o p o n o w a ć
następującą f o r m u ł ę e p o k w dziejach teatru.
I fazę m o ż e m y nazwać fazą misteryjną, kiedy t o z a r ó w n o
autorzy t e k s t ó w , aktorzy i p u b l i c z n o ś ć p a r t y c y p o w a l i w m i s ­
teriach, czyli b e z p o ś r e d n i m k o n t a k c i e ze ś w i a t e m b o g ó w . Dalekie
echa tej fazy o d n a j d u j e m y jeszcze w ś r e d n i o w i e c z u .
II faza t o faza mieszczańsko-plebejska o d p o w i a d a j ą c a fazie
upadku w heglowskiej wizji dziejów.
III faza, nasuwająca się j a k o m o ż l i w o ś ć , faza p o j a w i e n i a się
teatru z b a w i e n i a , teatru soterycznego,
p o k a z u j ą c e g o nie t y l k o
p u n k t dojścia — w y z w o l e n i e czy z b a w i e n i e — ale całą d r o g ę d o
t e g o celu p r o w a d z ą c ą . B y ł b y t o teatr, który nie r e z y g n o w a ł b y ani
z k o m e d i i , ani z d r a m a t u (sensu stricto) ani z tragedii. C h c i a ł b y m
zarysować m o d e l t a k i e g o teatru, idealny zarys. B y ł b y t o teatr,
który by p o w s t a w a ł w zespołach ludzi i n s p i r o w a n y c h przez
nauczycieli życia d u c h o w e g o . W s p ó l n o t y takie o p i e r a ł y b y się na
zasadzie sobornosti,
by użyć t e r m i n u Bierdiajewa, c o oznacza, że
b y ł y b y t o zespoły ludzi skupiające i n d y w i d u a l n o ś c i , a nie g r u p y
w y r a ź n i e k o l e k t y w i s t y c z n e , regresywne, jak t o się dzieje w sta­
r y c h Kościołach i partiach p o l i t y c z n y c h . O c z y w i ś c i e mit, k t ó r y m
zespoły te by żyły, b y ł b y nie t y l k o m i t e m p r z e ż y w a n y m w g r u p i e ,
ale także m i t e m i n d y w i d u a l n y m , tak jak t o p r o p o n u j e J u n g .
C h o d z i ł o b y o t o , żeby g r u p y te w s w o j e j pracy nabierały
charakteru t r a n s p a r e n t n e g o , przejrzystego, by o t w i e r a ł y się na
inspirację d u c h o w ą , żeby były i n k u b a t o r a m i t a k i e g o o t w a r c i a ,
w y p r a c o w y w a ł y różne m o d e l e t a k i e g o o t w a r c i a ; p o z w o l i ł o b y t o
na dotarcie d o r ó ż n y c h istot d u c h o w y c h i na w z a j e m n ą inspirację
aktora i w i d z a . B y ł b y t o w i ę c p o w r ó t d o starych m i s t e r i ó w , z tą
różnicą, że uczestnicy t a k i c h g r u p z a c h o w y w a l i b y s w o j ą i n ­
d y w i d u a l n o ś ć , nie będąc tak bardzo „ w t o p i e n i " w s a c r u m
i przezeń z n i e w o l e n i , jak t o m i a ł o miejsce przed d w o m a czy
trzema tysiącami lat. Przy t a k i m r o z u m i e n i u s p r a w y należałoby
t y m , którzy w s p ó ł c z e ś n i e p o d e j m u j ą p r ó b y s t w o r z e n i a n o w e g o
teatru, zadać pytanie, w j a k i m s t o p n i u p r o p o n u j ą o n i coś n o w e ­
g o , poszukują n o w e j inspiracji, a w j a k i m s t o p n i u sięgają d o
inspiracji starych. Sięganie d o inspiracji O r i e n t e m czy j a k ą k o l ­
w i e k kulturą nieuropejską — c h o ć także europejską kulturą
l u d o w ą , p r y m i t y w n ą — jest w efekcie działaniem r e g r e s y w n y m ,
m i m o p e w n y c h w a r t o ś c i p o z y t y w n y c h , jak np. poszerzanie
h o r y z o n t ó w u m y s ł o w y c h itp. W p r o g r a m i e p o z y t y w n y m można
by myśleć o sięganiu d o inspiracji zupełnie n o w e j , mieszczącej się
w p o d s t a w o w y m nurcie e u r o p e j s k i m , szeroko p o j ę t y m nurcie
misteryjnym.
Propozycja teatru misteryjnego w d u c h u R u d o l f a Steinera,
teatru a n t r o p o z o f i c z n e g o , b y ł a b y taką w ł a ś n i e propozycją p o z y ­
t y w n ą . B y ł a b y — g d y b y teatr a n t r o p o z o f i c z n y nie skostniał po
7 0 latach istnienia — misteria s t e i n e r o w s k i e gra się dzisiaj tak
samo, jak w 1 9 1 2 r o k u , kiedy w y s t a w i o n o je po raz pierwszy.
W tej wersji jest t o teatr, k t ó r e g o n i k o m u nie można p r o p o n o w a ć ,
teatr sprzed d w u w o j e n ś w i a t o w y c h .
W . D . : Chciałbym zaprezentować pewien pomysł równoległy,
także n a w i ą z u j ą c y d o triadycznej w i z j i d z i e j ó w . Tę triadę można
by przenieść na r o z w ó j teatru n o w o ż y t n e g o . I faza — t o b y ł b y
teatr ściśle z w i ą z a n y z literaturą, t r a k t o w a n y j a k o jej prezentacja;
faza II — t o okres a u t o n o m i z a c j i teatru, u w o l n i e n i a o d balastu

literackiego. Z m i e n i ł o b y t o sytuację i f u n k c j ę a r t y s t ó w teatru,
zwłaszcza reżysera, inscenizatora, który stałby się kreatorem
s p e k t a k l u . III — o b e c n a faza, t o odejście o d s p r a w czysto
estetycznych ku etyce i ku kulturze. Stąd z j e d n e j s t r o n y „ p o w r ó t
d o ź r ó d e ł " , z drugiej — w p ł y w y a n t r o p o l o g i i , s o c j o l o g i i , teorii
interakcyjności. W tej trzeciej fazie teatr b y ł b y t r a k t o w a n y j a k o
miejsce i n t e r s u b i e k t y w n o ś c i , poprzez t w o r z e n i e w s p ó l n o t y , a j e ­
d n o c z e ś n i e sięgałby ku t r e ś c i o m u n i w e r s a l n y m , gdzie p r o b l e m y
estetyczne splatają się ze ś w i a t o p o g l ą d o w y m i . Tak w ł a ś n i e dzieje
się w „ G a r d z i e n i c a c h " , zaistnieli dzięki t e m u s p l o t o w i w ł a ś n i e ,
o s i ą g n i ę t e m u dzięki w y p r a w o m . T o w y p r a w y u m o ż l i w i ł y splece­
nie tradycji l u d o w e j z a w a n g a r d o w ą estetyką teatralną.
К. R . : P o d o b a mi się ta triada i ona jest z p e w n o ś c i ą a d e k w a t n a
d o t e g o , c o dzieje się w teatrze e u r o p e j s k i m . Natomiast b a ł b y m się
przykładać ten m o d e l d o teatru i n d y j s k i e g o . Parokrotnie padały t u
s ł o w a o inspiracji O r i e n t e m t e g o , c o u m o w n i e n a z y w a m y n o w y m
teatrem. Otóż sugeruję, że ten teatr soteryczny, teatr z b a w i e n i a
n a j p r a w d o p o d o b n i e j — nie jestem o t y m d o końca p r z e k o n a n y
— istniał i d o dziś istnieje w I n d i a c h . I t o by może t ł u m a c z y ł o
z a i n t e r e s o w a n i e t w ó r c ó w teatru europejskiego kulturą O r i e n t u .
M ó w i ą c konkretniej — w y o b r a ż a m sobie, że dla artysty teatru
europejskiego, m i e s z c z a ń s k o - p l e b e j s k i e g o , w j a k i m f u n k c j o n u ­
j e m y , j a k i k o l w i e k , najmniejszy n a w e t k o n t a k t ze ś w i a t e m W s c h o ­
d u i ś w i a t e m teatru i n d y j s k i e g o musi być c h w i l ą , w której traci o n
p o c z u c i e sensu s w o j e j pracy. J e g o praca polega na t y m , że
p r z y g o t o w u j e o n p a r o g o d z i n n y spektakl, na który przychodzą
ludzie by obejrzeć w i d o w i s k o , o d d z i e l e n i rampą — jest t o
w y k o n a n i e p e w n e g o b i u r o k r a t y c z n e g o zadania: o n ma zagrać,
o n i mają obejrzeć i na t y m koniec. T y m c z a s e m w teatrze Orientu
t w ó r c a europejski w i d z i w s p ó l n o t ę ludzi, t r w a j ą c y c h razem
jedną, drugą noc. O c z y w i ś c i e , ludzie ci nie przez cały czas
odbierają spektakl. W i d z o w i e śpią, aktorzy czasem n a w e t z d e j ­
mują ś w i ę t e tiary, schodząc ze sceny, p o t e m z n ó w je nakładają.
W t y m w s z y s t k i m musi być coś n i e z w y k l e f a s c y n u j ą c e g o , p o c i ą ­
gającego... ( ś w i a d o m i e nie u ż y w a m s ł o w a s p e k t a k l ) .
Trzeba by się z a s t a n o w i ć , czy rzeczywiście wszystkie zdarzenia
teatralne, parateatralne są rzeczywiście teatrem s o t e r y c z n y m ,
teatrem z b a w i e n i a , o k t ó r y c h m ó w i ą europejczycy. Posłużmy się
z n ó w przykładem teatru indyjskiego. „ T r a k t a t o teatrze", słynna
Natjasastra,
m ó w i , że c i , którzy należycie oglądają sztukę teatru,
i d e n t y f i k u j ą się, w s p ó ł u c z e s t n i c z ą itd., osiągają taką samą za­
sługę jak c i , którzy dają j a ł m u ż n ę . W i d o w i s k o teatralne jest t u
niemal z r ó w n a n e rangą z ofiarą, o b r z ę d e m , rytuałem. Brakuje
w ś r ó d nas p. Krzysztofa Byrskiego, który m ó g ł b y t e n w ą t e k
r o z w i n ą ć — p o w i e m t y l k o , że z g o d n i e z myślą indyjską zasługa
jest ta sama, ale droga d o niej inna, zatem nie p o w i n n o się
utożsamiać ofiary składanej w ś w i ą t y n i z a k t e m zasługi j a k i m jest
uczestniczenie w w i d o w i s k u t e a t r a l n y m .
Pozostaje o t w a r t y m pytanie, czy nie jest t o nadinterpretacja,
którą i kręgi bramińskie, i e u r o p e j c z y c y c h ę t n i e w y k o r z y s t u j ą dla
podniesienia rangi t y c h w i d o w i s k . M o j e bezpośrednie o b s e r w a ­
cje skłaniają m n i e raczej d o przekonania, że w t a k i c h w i d o w i s ­
kach jak Kathakaliświadomość
sakralnego charakteru w i d o w i s k a
w ś r ó d w i d o w n i dzisiejszej zanika. T a m zaczyna się c h o d z i ć na
spektakle tak, jak na w i d o w i s k a teatru europejskiego. Ta p o s t a w a
manifestuje się k o n k r e t n y m i z a c h o w a n i a m i i w i d z ó w , i a k t o r ó w .
W teatrze ś w i ę t y m , teatrze z b a w i e n i a , czy teatrze ś w i ą t y n n y m nie
b y ł o b y m o ż l i w e w i t a n i e artysty r e c y t u j ą c e g o bardzo w a ż n e ,
bardzo p o w a ż n e teksty sanskryckie — ś m i e c h e m , t y l k o d l a t e g o ,
że w i d o w n i a nie rozumie sanskrytu. P e w n a tradycja została
zerwana, z w i ą z k i przecięte.
Nie oznacza t o j e d n a k , że w I n d i a c h nie ma już zdarzeń
o charakterze teatru z b a w i e n i a , t e g o teatru, k t ó r e g o inną wersją
czy postacią był teatr misteryjny, w k t ó r y m także d o c h o d z i ł o d o
11

�k o n t a k t u z b o g a m i . Otóż są takie zdarzenia. Na p o ł u d n i u Indii t o
będzie na przykład tradycja Thejjam, Mudijetta
— ale nie c h o d z i
t u o t o , żeby te n a z w y w y m i e n i a ć . Otóż jest w t y c h w i d o w i s k a c h
j e d e n p o d s t a w o w y element, k t ó r e g o w teatrze nie ma — i z g o d n i e
z myślą indyjską n i g d y nie b y ł o . Jest t o element w c i e l e n i a : b ó g
w c h o d z i w ciało „ c z ł o w i e k a w k o s t i u m i e " . M o ż n a by t u użyć
r ó w n i e ż określenia performer j a k i e g o u ż y w a Schechner opisując
p e w n e zdarzenia o b r z ę d o w e czy rytualne dla odróżnienia o d
aktora. T a m d o tej p o r y istnieje t o p o c z u c i e w s p ó l n o t y m i ę d z y
„ c z ł o w i e k i e m w k o s t i u m i e " a l u d ź m i , którzy g o otaczają. Istnieje
t u „ g o r ą c y k r ą g " w o k ó ł k t ó r e g o o g n i s k u j e się całe zdarzenie. Dla
c z ł o w i e k a teatru e u r o p e j s k i e g o jest t o n i e w ą t p l i w i e coś n i e ­
s ł y c h a n i e p o c i ą g a j ą c e g o — s t w o r z y ć taką sytuację. Żeby ludzie,
którzy przychodzą, byli przepełnieni w e w n ę t r z n ą potrzebą k o n ­
t a k t u ze mną — t u w Europie: ze mną, artystą, t a m na W s c h o d z i e :
z „ c z ł o w i e k i e m w k o s t i u m i e " , w k t ó r e g o w c i e l i ł się b ó g .
Ludzie teatru Europy obrali jedną z m o ż l i w y c h d r ó g — uznali,
że są jakieś m e c h a n i z m y , p o w o d u j ą c e , że można tę w s p ó l n o t o w ą
relację uzyskać przy p o m o c y określonej t e c h n i k i . P o s z u k i w a n i a ,
m.in. G r o t o w s k i e g o szły w k i e r u n k u o d k r y c i a , poznania t e c h n i k i
w p r o w a d z a n i a w trans siebie, ale także i o d b i o r c ó w . Nie w i e m ,
czy ta droga może rzeczywiście d o p r o w a d z i ć d o uzyskania
o c z e k i w a n y c h r e z u l t a t ó w . Przede w s z y s t k i m ze w z g l ę d u na j e d e n
niezmiernie i s t o t n y element, który nie w i e m dlaczego p o m i j a m y
w naszych r o z w a ż a n i a c h . C h o d z i o pierwiastek w i a r y , na który
H i n d u s i bardzo w y r a ź n i e zwracają u w a g ę . Z n a n y reżyser h i n d u ­
ski Raston B a r u c h , który teraz pracuje w Kalkucie a przedtem
w N o w y m J o r k u , zarzucił E u r o p e j c z y k o m ( w p o l e m i c e z S c h e c h nerem) p o m i j a n i e t e g o e l e m e n t u . Jest w t y m coś n i e z w y k l e
i s t o t n e g o . W y o b r a ź m y sobie Hindusa o g l ą d a j ą c e g o mszę na
Jasnej Górze. W i d z i p e w n ą w s p ó l n o t ę , o d c z u w a napięcie — za­
czyna się zastanawiać jakie e l e m e n t y t e c h n i c z n e , estetyczne
stwarzają t o zdarzenie. N a w e t bardzo d o k ł a d n a analiza struktury
jaką t w o r z y uroczysta msza ś w i ę t a na J a s n e j Górze nie p o z w o l i ł a ­
b y m u przedstawić t e g o zdarzenia u siebie. P o d o b n i e t w ó r c y
teatru nie m o g ą s t w o r z y ć a n a l o g i c z n e g o d o p i e r w o w z o r u napię­
cia analizując j e d y n i e strukturę zdarzenia. D l a t e g o nie p o w i o d ł y
się p r ó b y p o k a z y w a n i a w i d o w i s k o b r z ę d o w y c h — w Europie,
k o n k r e t n i e w Paryżu. C h o d z i t u m i ę d z y i n n y m i o akt w c i e l e n i a się
b o g a w c z ł o w i e k a , który dla c z ł o w i e k a o g l ą d a j ą c e g o obrzęd t a m ,
na W s c h o d z i e jest wstrząsającym przeżyciem. W i d z o w i e , którzy
przyszli obejrzeć e g z o t y c z n y teatr w Paryżu nie m o g l i dostrzec
różnicy m i ę d z y k o l o r o w y m „ c z ł o w i e k i e m w k o s t i u m i e " , w k t ó r e ­
g o w c i e l a się b ó g , a a k t o r e m teatru Kathakali w bardzo p o d o b n y m
k o s t i u m i e — a dla H i n d u s a t o są d w i e zupełnie inne rzeczy.
W . P . : C h c i a ł b y m t u z a p r o p o n o w a ć s w ó j p a r a d y g m a t , który
zresztą e k s p l o a t o w a ł e m już w r ó ż n y c h s w o i c h t e k s t a c h , m i a n o ­
w i c i e — tożsamość z formą i dystans d o f o r m y . Sztuka w y s o k a ,
teatr elitarny, kształcony, wyraża dystans d o f o r m y . Jest t o teatr
o d e r w a n y o d rzeczywistości, nie zmieniający z a c h o w a n i a w i d z a .
Nawet tworząc formy doskonałe wykazuje on niemoc w kontak­
cie z ż y c i e m .
Dzieje teatru w i d z ę nie j a k o triadę, lecz s i n u s o i d ę p o w r o t ó w d o
l u d u , t ę s k n o t y d o f o l k l o r u oznaczające w e j ś c i e w a u t e n t y z m ,
t o ż s a m o ś ć z formą. T y m są wszelkie a w a n g a r d y , performansy,
h a p p e n i n g i i inne f o r m y o b e c n o ś c i w f o l k l o r z e w i e l k i e g o miasta.

n i e w a ż c z ł o w i e k w s p ó ł c z e s n y o d e r w a ł się o d s w y c h korzeni. O ile
w i e m , l u d n o ś ć o k o l i c z n a nie jest przekonana d o „ G a r d z i e n i c " , t o
nie jest żadne „ k o c h a j m y s i ę " . Obie s t r o n y muszą o d c z u w a ć
jakieś pęknięcie, n i e m o ż n o ś ć p o k o n a n i a g o .
Pójście d o p r z o d u oznacza p o s z u k i w a n i e n o w y c h inspiracji,
n o w e g o o b j a w i e n i a . O b j a w i e n i a , które w y d a n o w e ziarno. T o , c o
r o b i m y , p e w n e działania, działania w s t ę p n e l p o w o ł a n i e mistrza,
s t w o r z e n i e o ś r o d k a , sięgnięcie d o tradycji — t o w s z y s t k o m o ż e
być p o m o c n e , ale t w o r z y j e d y n i e glebę, w którą musi paść t o
ziarno.
D l a t e g o wszystkie p r ó b y , poza ostatnią — G r o t o w s k i e g o , są
w t ó r n e i z g ó r y skazane na zagładę.
W . P . : Po p o b y c i e w L a p o n i i , w ś r ó d s z a m a n ó w , u ś w i a d o m i ł e m
sobie, że nas cieszy szamanizm z d e p r a w o w a n y , taki, który można
zobaczyć w t e l e w i z j i . T y m c z a s e m , jeśli rzucić o k i e m na otaczającą
nas rzeczywistość, t o jest ona pełna p o t ę ż n y c h s z a m a n ó w
i p o t ę ż n e g o teatru, i m p o n u j ą c e g o potęgą w y r a z u i siłą d e m o n ó w .
N p . defilada w Korei P o ł u d n i o w e j , którą o g l ą d a ł e m na ekranie
t e l e w i z o r a . W y w a r ł a na m n i e w i e l k i e wrażenie. P o d o b n i e t o , c o
w i d z i m y na f i l m a c h n a z i s t o w s k i c h — t o był p o t ę ż n y teatr,
z licznymi a t r y b u t a m i , angażujący masy. Próby d o t k n i ę c i a ręki
w o d z a — t o samo b y ł o z M a o — t o są szamanizmy.
Folklor nas osacza, l u d o w o ś ć s t a n o w i zagrożenie. Wszelkie
w i e l k i e ruchy, z m o r y naszego w i e k u , t o są potężne p o w r o t y d o
l u d o w o ś c i . Totalitaryzmy, nazizm, c h o m e i n i z m — t o jest kultura
p o p u l i s t y c z n a . Folklor t o p o t ę g a , w którą w c h o d z i d e m o n .
Rzeczywisty p o w r ó t d o l u d o w o ś c i nie jest m o ż l i w y , a u t e n t y c z n y
f o l k l o r w m o m e n c i e nazwania przestaje być a u t e n t y c z n y , staje się
czymś i n n y m . P o w r ó t d o l u d o w o ś c i jest z g ó r y skazany na
niepowodzenie.
J . P . : J a się z t y m z d e c y d o w a n i e nie zgadzam. Pan p r o p o n u j e
m o d e l w y r a ź n i e dualistyczny, z j e d n e j s t r o n y d e m o n i c z n a sztuka
l u d o w a , d o której w r ó c i ć nie m o ż e m y , n a w e t g d y b y ś m y c h c i e l i ,
a z drugiej ta, która poprzez dystans o s w a j a ją, czyni znośną,
Z g o d z i l i ś m y się t u w ł a ś c i w i e , że sacrum można t w o r z y ć i w s p ó ł ­
t w o r z y ć t y l k o zwracając się ku przyszłości. Nie można g o
o d t w o r z y ć , b o w p a d a się w ten d u a l i z m : a l b o msze papieskie,
p o p u l i s t y c z n e w i e c e , p o c h o d y i defilady, a l b o sztuka z d y s t a n ­
s o w a n a , która oznacza j a k i e g o ś rodzaju kapitulację.
J a p r o p o n u j ę coś i n n e g o . C h c i a ł b y m z w r ó c i ć u w a g ę na t o , że
każda n o w a f o r m a t w ó r c z o ś c i — religijnej, artystycznej — p o ­
w s t a w a ł a przez o b j a w i e n i e „ z p r z y s z ł o ś c i " z w r o t ku przyszłości.
I t u m a m y element d y s t a n s u , element racjonalny, zawierający się
w s a m y m fakcie organizacji g r u p y czy szkoły. J e d n o c z e ś n i e
następuje o t w a r c i e na c z y n n i k irracjonalny. D o k o n u j e się t u
synteza i oba te c z y n n i k i współżyją, i t o j e d n o c z e ś n i e na d w ó c h
poziomach — indywidualnym i społecznym. Z tego, co tworzą,
m o g ą czerpać z a r ó w n o c i , którzy z a c h o w u j ą dystans w o b e c
sztuki, jak i „ m a s y l u d o w e " . Tak p o w s t a n i e n o w y folklor. J a k po
z a l e w i e g e r m a ń s k i m w Europie u s c h y ł k u Cesarstwa Rzymskiego
kultura odrodziła się w m a ł y c h g r u p k a c h z a k o n n y c h (klasztor­
n y c h ) , tak teraz, kiedy zalewa nas plebeizm czy l u d o w o ś ć
w Europie, ratunek może przyjść t y l k o przez s t w o r z e n i e czegoś
n o w e g o w małych grupach.

O s o b l i w o ś c i ą Gardzienic jest p o s z u k i w a n i e a u t e n t y z m u w tra­
dycji w i e j s k i e j . Gardzienice o d k r y w a j ą W y p r a w ę — t o bardzo
piękne i n o w e , ale skazane na k o n f l i k t m i ę d z y s p o n t a n i c z n o ś c i ą
a z i n s t y t u c j o n a l i z o w a n i e m działalności zespołu. O b e c n i e Gar­
dzienice w y c o f a ł y się z p r o g r a m u o d k r y w a n i a p r a w d ostatecz­
n y c h , chcą t y l k o dalej robić spektakle. Treści, kiedyś przez n i c h
p r o p o n o w a n e przejmują zespoły p o s t g a r d z i e n i c o w s k i e .

K . R . : M ó w i l i ś m y o t y m , że każda d r o g a d o sacrum musi w i e ś ć
przez obszary w ł a s n e j tradycji — w naszym kraju jest t o tradycja
chrześcijańska. Otóż jest t o n i e z w y k l e w s c h o d n i s p o s ó b pat­
rzenia na tę s p r a w ę . O n i się bardzo cieszą, że ich kultura i sztuka
budzą takie z a i n t e r e s o w a n i e w Europie i A m e r y c e . A l e o n i t e g o
k o m p l e t n i e nie rozumieją. D l a t e g o , że wierzą, iż każdy c z ł o w i e k
ma s w ó j w ł a s n y los d o przeżycia. Przydzielono n a m ten los na
zasadzie ł a ń c u c h a reinkarnacji. Dla Hindusa nie ma nic bardziej
f a ł s z y w e g o nad t o , że chrześcijanin staje się np. hinduistą.

J . P . : D r o g i d o sacrum są różne, ale p r a w i d ł o w a droga t o jest
d r o g a w ł a s n a , t o znaczy pozostająca w o b r ę b i e w ł a s n e j k u l t u r y .
Podział na dystans w o b e c f o r m y i tożsamość z formą t o jest
d o k ł a d n y o d p o w i e d n i k p o d z i a ł u , jaki robi J u n g m ó w i ą c o t w ó r ­
czości p s y c h o l o g i s t y c z n e j , z d y s t a n s e m , i s p o n t a n i c z n e j , w y r a s ­
tającej z przeżycia w i z j o n e r s k i e g o .
T y m , c o m n i e najbardziej z a f r a p o w a ł o , jest s t w i e r d z e n i e , że nie
ma m o ż l i w o ś c i p o w r o t u d o autentycznej k u l t u r y l u d o w e j i t o
w ż a d n y m sensie. W t y m rzecz w ł a ś n i e ! Nie ma p o w r o t u d o Raju,
jest zawsze d r o g a d o p r z o d u , d r o g a d o N o w e j J e r u z a l e m , jako
j e d y n a m o ż l i w a . N i e m o ż l i w e jest teatralne c h ł o p o m a ń s t w o , p o ­

Pierwsza podróż całego zespołu Brooka d o Indii t r w a ł a d w a
t y g o d n i e . Przejechali a u t o k a r e m kilka tysięcy k i l o m e t r ó w , o d
B o m b a j u d o Kalkuty. Ich k o n t a k t z teatrem Kathakali był z k o n i e ­
czności p o w i e r z c h o w n y , można p o w i e d z i e ć e k s p r e s o w y . I s t w o ­
rzyli dzieło n i e z w y k ł e , oparte na z ł u d n y m w r a ż e n i u I n d i i , na
p e w n e j iluzji. Kanadyjski artysta, Trembley, s t u d i o w a ł teatr Kat­
hakali przez 6 lat, poznał g o z n a k o m i c i e , p o c z y m w y r e ż y s e r o w a ł
Iliadę w wersji Kathakali, z udziałem H i n d u s ó w . Było t o p r z e d ­
s t a w i e n i e n u d n e i nieudane.
T o jest przyczynek d o t e g o , że złudzenie, iluzja są n i e o c e n i o n ą
inspiracją dla artysty.

12

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
