<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="8160" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/8160?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T19:37:33+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="8140">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f8f6f01aa5c61630f4b2889342fff604.pdf</src>
      <authentication>be8c16a8d94bc9de79eb8252d9bf97b4</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97555">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3800</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97556">
              <text>1948</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97557">
              <text>Kurpie - sztuka ludowa</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="97558">
              <text>Wielkanoc - sztuka ludowa</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97559">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3565</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97560">
              <text>Sztuka kurpiowska w okresie wielkanocnym /Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1948 t.2 z.2</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97562">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1948 t.2 z,2; s.6-15</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97564">
              <text>Chętnik, Adam</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97566">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97568">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97570">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="97575">
              <text>SZTUKA KURPIOWSKA W
WIELKANOCNYM

OKRESIE
A D A M CHĘTNIK

4

Sztuka l u d o w a na Kurpiowszczyźnie—
a pewnie i w ogóle wśród naszego l u d u
-—• zależna jest nie t y l k o od zdolności i n ­
d y w i d u a l n y c h osobnika obdarzonego is­
krą twórczą. Podnietą do t w o r z e n i a jest
miejscowa p r z y r o d a i otoczenie w ogóle
których m o t y w y artysta w i e j s k i w y k o ­
rzystuje bezwiednie
do s w o i c h dzieł
a nieraz arcydzieł. Robi to j e d n a k bez
m o d e l i i rysunków, nawet bez specjal­
n y c h studiów p r z y r o d n i c z y c h — t y l k o
wprost, z jakiejś potrzeby wewnętrznej,
podświadomie.
Przychodzi c h w i l a , że snycerz w i e j s k i ,
malarz czy garncarz — musi w danej
c h w i l i tworzyć, coś wyciąć, wydłubać,
ulepić i t p . choć go n i k t o to nie prosi, a n i
obiecuje zapłaty. I te t w o r z y w a właśnie
bezwiedne, bezpretensjonalne
i anoni­
mowe są przeważnie najlepsze. Dzieła
zamówione za pieniądze, za nagrodę,
p r a w i e n i g d y i m nie dorównują. Są to
rzeczy słabsze — j a k się daje zauważyć
— wymuszone w swej technice, niepo-

6

ci.ohne do d a w n i e j s z y c h pierwowzorów.
Artyści wiejscy n p . rzeźbiarze, n i e za­
wsze chcą coś zrobić za zapłatę, a t y m
bardziej na zamówienie. W o l ą sobie sa­
m i coś obmyśleć, wykonać według swo­
jego upodobania i ofiarować darmo na
użytek p u b l i c z n y — gdzieś do k a p l i c z k i
czy
domowego
„ołtarzyka".
Znałem
rzeźbiarza (we w s i Łyse, p o w . Kolneński, R a c z k o w s k i ok. 1919 г.), który stru­
gał świętych z drzewa do w s z y s t k i c h
o k o l i c z n y c h figur, k a p l i c i t p . Pieniędzy
nie brał, t y l k o p r o d u k t y w naturze „co
k t o dał". I n n y wykonywał od czasu do
czasu coś pięknego z twardego drzewa
(np. gruszy), parę, k i l k a sztuk na r o k
i rozdawał z n a j o m y m : „na pamiątkę". Za
żadną zapłatę przez całe lata n i k t się
nie mógł doprosić, b y coś „wystrugał".
0 h a n d l u t y m i rzeczami nie było wogóle
m o w y . I tak było p r a w i e do ostatnich
czasów. I n n i , światlejsi, zrobią coś np.
do kościoła czy nawet do muzeów —
1 na t y m koniec. N i k t i nic i c h nie zmu-

�si do spospolitowania s w y c h dzieł, a t y m bardziej do zrównania i c h twórczości ze
zwykłą tuzinkową robocizną. I t u zdaje
się jest rozdział p r a w d z i w e j sztuki o d
wyrobów zwykłych rękodzielników jar­
marcznych.
N a rodzaj twórczości l u d o w e j wpły­
wają w znacznej mierze n i e t y l e otocze­
nie, i l e p e w n e okresy, związane z obrzę­
d a m i d o r o c z n y m i . Najważniejsze z nich
na Kurpiowszczyźnie to okres „Godów"
(świąt Bożego Narodzenia) i świąt W i e l ­
k a n o c n y c h (po k u r p i o w s k u „Zielganoc").
Okres p r a w d z i w i e świąteczny, w i e l k a ­
nocny, zaczyna się n a d środkową Nar­
wią (w puszczy „Zielonej") i podobnie
nad d o l n y m B u g i e m (w puszczy „Białej")
już o d n i e d z i e l i p a l m o w e j .
0 p a l m a c h myślą przeważnie k o b i e t y
1 dziewczęta. Ponieważ w i o s n a w t y m
czasie n i e zawsze jest w r o z k w i c i e , więc
na p a l m y p r z y g o t o w u j e się wcześniej,
młode pędy d z i k i c h porzeczek, m a l i n ,
w i e r z b i n y i t p . przez w s t a w i e n i e i c h do
w o d y b y puściły młode l i s t k i , a nawet
zakwitły. P a l m y z takiego materiału w y ­
rabiane były przeważnie na krańcach
puszczy. W c e n t r u m j e j , jeszcze niemal
do ostatnich czasów, robiono
palmy
sztuczne, o d jednego do k i l k u metrów
w y s o k i e . T r z o n e m t a k i e j p a l m y był pręt
młodej sosny, ostrugany ną cienko, tak,
b y na wierzchołku została kiść złożona
z k i l k u , przeważnie trzech, pędów. Cały
pręt
otaczano
zielonymi
borówkami,
przeplatając je sztucznymi, k o l o r o w y m i
k w i a t k a m i z bibułki. U górnej części pal­
m y , przywiązywano parę b a r w n y c h wstą­
żek (niekiedy z bibułki z kokardą u na­
sady), a dolną część pręta okręcano b i ­
bułką l u b haftowaną tkaniną (ryc. 1).
Główny t r z o n p a l m y k i l k u m e t r o w e j ro­
biono często z prętów
leszczynowych,
zawsze j e d n a k z przymocowaną u góry
kitką sosnową z z i e l o n y m wierzchołkiem
i oplatano również przy p o m o c y
nici
l n i a n y c h borówkami z w a r k o c z n i k i e m
(licopodium), gałązkami „jagód c z a r n y c h "
itp. leśnym zielem. M o c kwiatów sztucz­
n y c h , wstążki i piękny „wzijak" do rę­
k i uzupełniały
całość.
Najpiękniejsze
i najwyższe p a l m y miał ksiądz, idący

v/ procesji oraz jego asysta. Poszczegól­
ne parafie współzawodniczyły ze sobą
d a w n i e j w zdobieniu p a l m i i c h w i e l ­
kości. Stąd w i e l k a i c h rozmaitość, a samo
z d o b n i c t w o przybierało charakter pew­
nego rodzaju sztuki. Do n i e d a w n a takie
p a l m y można było oglądać w Myszyńcu,
Kadzidle,
Łysych, Zalasie,
Baranowie
(pow. K o l n o , Ostrołęka, Przasnysz). Dziś
coraz
ich mniej;
przeważnie
jeszcze
u „asysty" obok księdza. Po n i e d z i e l i
p a l m y te zbierano gdzieś w k r u c h c i e ,
czy d z w o n n i c y kościelnej, p o c z y m na
d r u g i r o k palone były na popiół, służący
w dzień p o p i e l c o w y
do p o s y p y w a n i a
głów.
W w i e l k i m t y g o d n i u zaczyna się cały
s/ereg świątecznych
czynności
domo­
w y c h . N a j p i e r w bielono wnętrza izb, n a j ­
częściej w a p n e m choć używano do tego
i białej g l i n k i , kopanej t u i ówdzie n a
miejscu. U górnej części ściany, „pod
pułapem", r o b i o n o szlaczek niebieską
farbką, n i e k i e d y falisty l u b łamany, a gór­
ną część pieca upiększano też ornamen­
tem w gałązki, miotełki czy g w i a z d k i —
RYC. 2

7

�p r a w i e , j a k na pisankach. T e n szczegół
zdobniczy powtarza się jesizcze i teraz
w domach gdzie niema pieców k a f l o w y c h .
Pisząc o b i e l e n i u wspomnę z oburzeniem
o zarządzeniach przed k i l k u n a s t u l a t y , na­
kazujących bielenie chat i z zewnątrz, co
zupełnie zabijało m i e j s c o w y charakter
pięknego b u d o w n i c t w a drzewnego. Po­
nieważ w gorliwości bie'enia zaczęto
przesadzać, p o k r y w a n o w a p n e m nie t y l ­
k o ściany, ale i szczyty ozdobne domów,
ganki,
okiennice
malowane
dawniej
w b a r w n e k w i a t y , a wreszcie płoty, stud­
nie i n a w e t u l e pszczele! Siady tego
barbarzyńskiego n a k a z u jeszcze do dziś
nie wszędzie zmyły fale deszczowe.
D a w n i e j p r z y b i e l e n i u wnętrz w w i e l u
w i o s k a c h był zwyczaj, że na uszakach
d r z w i wejściowych m a l o w a n o od zew­
nątrz w a p n e m k w i a t k i i gałązki, co było
znakiem, że w chacie jest panna na w y ­
d a n i u . Dziś zwyczaj t e n p r a w i e nie ist­
nieje.
Podwórza przed domami nie t y l k o
oczyszczano na święta ze śmiecia i wszel­
k i c h nieczystości, ale ugrabiano równiut­
k o i p o s y p y w a n o białym piaskiem, często
w k u n s z t o w n e desenie i w z o r k i . Robiły
to dziewczęta chodząc i czerpiąc piasek
z fartuchów. T a k powstawały faliste l i ­
nie, półkola, koła z g w i a z d k a m i w środku
itp. O r n a m e n t y z piasku można było zo­
baczyć na K u r p i a c h jeszcze do niedawna,
choć ginie t e n zwyczaj t a m , gdzie wieś
w e w s z y s t k i m naśladuje miasto. N i e k i e d y
podwórze i sień posypują rąbaną drobno
sośniną l u b świerkowiną (gałązkami).
Upiększanie mieszkań wewnątrz należy
wyłącznie do dziewcząt, chyba że nowego
świątka w y s t r u g a z drzewa w u p o m i n k u
j a k i „bogorób", zawsze rodzaju męskiego.
Upiększa się przede w s z y s t k i m gościnną
izbę, a w n i e j u r o c z y s t y kącik, w którym
jest stół, zaś n a n i m bochen chleba, pod
piękną narzutką dla gościa. W głębi na
stole stał z w y k l e „Pan Jezus F r a s o b l i w y "
l u b mała k a p l i c z k a („ołtarzyk") z i n n y m
świątkiem. N a d kapliczką wisiał
duży
krzyż d r e w n i a n y —- „pasyja", a obok
rzędy obrazów świętych, u b r a n y c h w w y ­
cinane f i r a n k i z białej czy k o l o r o w e j b i ­
bułki. Z o b u stron ołtarzyka b a r w n e b u -

��k i e t y —- palmy ze sztucznych kwiatów,
sobie r o b i o n y c h , a dalej niżej seria w y ­
cinanek z p a p i e r u k o l o r o w e g o , k u n s z t o w ­
nie w y k o n a n y c h (ryc. 2). Nade d r z w i a m i
i p o d b e l k a m i nalepiają z w y k l e w y c i n a n e
7 n a k l e j k a m i b a r w n e k o g u t y („kury"),
mające poczesne miejsce w obrzędach
i zwyczajach naszego l u d u .
W y c i n a n k i z papieru
(dawniej
były
z b a r w n y c h t k a n i n , łyka drzewnego, mło­
dej k o r y drzew itp.), robią dziewczęta
najlepiej zwykłymi nożycami do strzyże­
nia owiec — nożycami, które od czasów
Biskupina n i e zmieniły p r a w i e w y m i a ­
rów i p i e r w o t n e j swej formy. Same w y ­
c i n a n k i o d l a t kilkudziesięciu na K u r ­
piach nie w i e l e się zmieniły. Są do siebie
podobne, m n i e j l u b więcej złożone i sta­
ranne, w y c i n a n e bez żadnych specjalnych
przygotowań, t. j . bez miar, wzorków, kreś­
leń i t p . pomocy. W m o t y w a c h występują
miejscowe rośliny i k w i a t y (sosna, świerk,
jałowiec), p t a c t w o miejscowe,
niekiedy
tańcząca „panienka". M o t y w k u r y („ko­
k o s y " ) i k o g u t a („kura"), s t a n o w i nienieodłączną część w y c i n a n k i w i e l k a n o c ­
nej (ryc. 4 — 6). Kogut, co „zapsial trzy
r a z y " (według tekstów b i b l i j n y c h ) m a po­
czesne miejsce nie t y l k o w w y c i n a n k a c h ,
ale również na pisankach, f i g u r a c h przy­
drożnych (ryc. 10), na dzwonicach krośc i e l n y c h , w haftach i t p . Nade d r z w i a m i
przynosi szczęście w dom, jak dawna
k u r a zakopana pod progiem, przy budo­
w i e chaty.
W y c i n a n k i robione są dziś po wsiach
v/ o k o l i c a c h Ostrołęki, Myszyńca, K o l ­
na. Dziewczyna składa papier odpowied­
nio, nieraz w i e l o k r o t n i e i tnie na pamięć.
Za chwilę m a m y gotowy, piękny orna­
ment — j a k a szkoda, że t y l k o z lichego
papieru! U p r a w d z i w e j a r t y s t k i , jeżeli
weźmiemy do ręki j e j kilkadziesiąt w y ­
cinanek — nie znajdziemy
t a k i c h sa­
m y c h . Każda ma jakąś część, jakiś szcze­
gół i n n y , a wszystko t w o r z y wykończo­
ną, harmonijną całość. D w i e w y c i n a n k i
t y l k o w t e d y są jednakowe, jeżeli w y c i naczka r o b i je równocześnie. Stąd w i e l ­
k a rozmaitość w r y s u n k u i pomysłach.
Ornamentyka
wycinankowa,
geome­
tryczna, p o w t a r z a się w firankach („si-

10

r a n k i " ) bibułkowych, w k l e j a n y c h w okna
l u b używanych do ozdoby obrazów i k a ­
pliczek -— stosowana była w pewnej o d ­
m i a n i e w starych s k r z y n i a c h ozdobnych,
b e l k a c h szczytowych, na ozdobnie w y c i ­
nanych
laskach
(kijach
podróżnych),
d r z w i a c h wejściowych, o k i e n n i c a c h i t p .
W y c i n a n k i co do f o r m y dzielą się na
„leluje" (stylizowane rośliny itp.) oraz
„kółka" i podobne do n i c h różnie cięte
gwiazdy.
„Pająki" różnego rodzaju ze słomek
i k o l o r o w y c h gwiazdek, nanizanych na
lniane n i c i są też ozdobą wnętrz chat.
Rozmaitość i c h jest też w i e l k a . Robione
są z w y k l e na W i e l k a n o c i Boże N a r o ­
dzenie — te drugie trochę inne, związa­
ne ze zwyczajem „ N o w e g o L a t k a " . „Pa­
jąki" w i e l k a n o c n e , to z w i a s t u n y w i o s n y
i życia po m a r t w o c i e zimowej.
Ubieranie stołów ze „świeconem" jest
z w y k l e staranne: zieleń leśna, g w i a z d k i
z listków i świerkowiny („jegliny") na
obrusie.
Do s z t u k i w i e l k a n o c n e j należą również
zawieszane p r z y d r z w i a c h ' w izbie goś­
cinnej „kropielniczki" do w o d y święco­
nej, dawniej misternie rzeźbione z drze­
wa, w y k u w a n e z m e t a l u l u b lepione z g l i ­
n y i wypalane. Dziś zastępują je goto­
we w y r o b y ze straganów jarmarcznych.
Dalsze prace zdobnicze, należące do
kobiet, przenoszą się do kościołów i k a ­
pliczek przydrożnych. Głównym mate­
riałem zdobniczym są t u gałęzie choi­
n y • (młodej sosny),
świerku, jałowca
oraz ziela leśnego, które zimę p r z e t r w a ­
ło.
Dużo
wysiłku
wkładają
kobiety
i dziewczęta przy s t r o j e n i u w zieleń,
wieńce i g i r l a n d y Grobów W i e l k a n o c ­
n y c h i ołtarzy świątecznych. K w i a t y
są przeważnie sztuczne, ale b a r w n e k i ­
l i m y — samodziały, białe płótna, obrusy
itp. dodają ołtarzom dużo świeżości i uro­
k u . Przy Grobie, ławkach a nieraz przy
ołtarzach ustawiane są młode świerki
i sosenki, a zielone kiście jałowcu ze
sztucznymi k w i a t a m i ozdabiają ołtarze
¡ obrazy. Ołtarzyki z obrazami („feretro­
n y " ) , są też bogato zdobione f i r a n k a m i ,

�RYC. 7

k w i a t a m i i zielenią. W y c i n a n ­
k i z papieru — choć piękne —
nie są używane w kościołach,
natomiast spotyka się je cza­
sami w k a p l i c z k a c h przydroż­
nych.
T y l e co do dziewcząt i k o ­
biet k u r p i o w s k i c h w zdobnic­
t w i e p r z e d w i e l k a n o c n y m . A te­
raz zobaczymy, co r o b i dla
sztuki rodzaj męski w tymże
okresie.
Przede
wszystkim
sztuka ta w y c h o d z i poza ścia­
n y domów, szuka kontaktów
z szerszym światem, a niepo­
ślednią rolę odgrywają t u w i e j ­
scy artyści — rzeźbiarze (sny­
cerze, „bogoroby"),
rzeźbiąc
przez cały post „Pasyje" dre­

w n i a n e na ściany do izb w i e j s k i c h , oraz różnego rodzaju „Bo­
że M ę k i " mniejsze l u b większe, ustawiane przy drogach na
rozstajkach i t p . „Boże M ę k i " były to krzyże, przeważnie drew­
niane, z figurą Chrystusa Ukrzyżowanego, ze słońcem i księ­
życem po bokach, k o g u t e m i w s z y s t k i m i emblematami Męki
Pańskiej, w y r a b i a n y m i z drzewa l u b metalu, n i e k i e d y w y k o ­
nane naprawdę artystycznie. Pomysłowymi są majstrowie,
którzy w szklanej bańce l u b dużej butelce potrafią zbudować
całą Mękę Pańską a jeszcze i świeczniki ustawią po b o k a c h .
Są i tacy, którzy w r o z g o t o w a n y m łbie szczupaka potrafią od­
naleźć wśród ości i kostek wszystkie p r z y b o r y Męki Pań­
skiej — co zaliczane jest do pewnego rodzaju sztuki.
„Męki Pańskie" budowane są w W . T y g o d n i u , często
w sam W . Piątek. Z w y k l e robił je i stawiał ktoś na własny
rachunek, j a k o wypełnienie ślubowania, l u b dla upamiętnie­
n i a jakiegoś miejsca, związanego z nieszczęściem czy w y p a d ­
k i e m , wreszcie j a k o krzyż w i o s k o w y , w o t y w n y (ryc. 7, 9).
Inne nieco są krzyże i f i g u r y k a p l i c z k o w e , związane z sa­
m y m Z m a r t w y c h w s t a n i e m Chrystusa, budowane w okresie
Świąt do n i e d z i e l i „Przewodniej". Przedstawiają one albo
Chrystusa w Grobie z adoracją aniołów i strażą wojskową po
b a k a c h (ryc. 8), albo rzadziej sam a k t Z m a r t w y c h w s t a ­
nia. B u d o w a n i e i stawianie powyższych krzyży i figur połą­
czone jest z w y k l e z nabożeństwem w kościele, przeważnie
z poświęceniem • krzyża na miejscu przez księdza. F i g u r y
świętych Patronów p a r a f i i ' b u d o w a n e są również przeważnie
w dzień k a l e n d a r z o w y danego Patrona, (np. Sw. Roch, Sw.
Jan N e p o m u c e n , Sw. Mikołaj, Sw. F l o r i a n itp.), Uważanoby t u
za wielką niedorzeczność, g d y b y jakiś krzyż czy figurę budo­
w a n o czy u s t a w i a n o w niewłaściwym czasie. Dotyczy to rów­
nież i f i g u r w i e l k a n o c n y c h , choć zwyczaj t e n zaczyna być nie­
k i e d y pomijany.
Straże p r z y Grobach W i e l k a n o c n y c h
(,,Turki")
jeszcze

�R Y C . 11

przed p a r u dziesiątkami l a t były po­
wszechnie ustawiane po o k o l i c z n y c h para­
fiach — puszczańskich i dalszych. Urzą­
dzeniem
straży
zajmowała
się
star­
sza młodzież męska, która pod k i e r o w ­
n i c t w e m przyszłego komendanta
orga­
nizowała o d p o w i e d n i p l u t o n — ok. 20
osób z l a t a r n i k i e m na czele i dowódcą
oddziału (ryc. 11). Straż robiła sobie (szy­
ła i kleiła) odpowiednią zbroję srebrną
i złotą z t e k t u r y i papieru, z k a s k a m i
r z y m s k i m i na głowach, z szablami, mie­
czami, dzidami i halabardami — wszyst­
ko przeważnie z drzewa. W nocnej ciszy
W . Piątkowej, ze szczękiem b r o n i i k o l o ­
rową latarnią na w y s o k i m drążku wyglą­
dała malowniczo a nawet groźnie. W koś­
ciele stała po czterech l u b sześciu przy
samym Grobie, a w W . Niedzielę w czasie
procesji r e s u r e k c y j n e szła p a r a m i w pier­
wszych szeregach, pilnując porządku przy
obrazach i baldachimie. A g d y jeszcze
w t y m czasie grzmiał przy cmentarzu
kościelnym odwieczny moździeż w i w a t o ­
w y i kilkadziesiąt sztuk różnej ręcznej
b r o n i palnej (tak było do I W . W o j n y ) ,
to ludność uważała, że święta zyskały
bardzo na swej powadze i uroczystości.
Ze t a m komuś k i e p s k i samopał urwał pa­
lec czy ucho, taka drobnostka nie wcho­
dziła w rachubę.
;

Młodszy rodzaj męski już od W i e l k i e ­
go C z w a r t k u też odprawiał swoje p o w i n ­
ności: pomagał ciągać gałęzie zielone do
kościoła, chodził do lasów po różną zie­
leń (tu już z dziewczętami), pilnował
święconego ognia w Wielką Sobotę ra­
no (żeby przynieść z niego — według
zwyczaju — choć węgielek do rozniece­
nia pierwszego ognia w niedzielę świą­
teczną), starał się o zdobycie święconej

12

w o d y w butelkę lilb specjalną bańkę; ale
najlepiej l u b i l i chłopcy biegać z kołatka­
m i i grzechotkami koło kościoła, jako że
dzwonić do W i e l k i e j Soboty nie w o l n o .
D a w n i e j w W i e l k i Piątek chłopcy przy
pomocy t y c h grzechotek i k l e k o t e k r o b i l i
w kościele w i e l k i hałas i trzask, co się
nazywało „wypędzaniem Judasza", a że
niektórzy o d p r a w i a l i ten zwyczaj zbyt
na wesoło — z czasem go zabroniono.
ażną
czynnością
przedświąteczną
starszych chłopców było b u d o w a n i e przed
świętami w i e l k i c h huśtawek na dwóch
w y s o k i c h w k o p a n y c h słupach. Huśtaw­
k i do ostatnich lat, n i e o d z o w n y dodatek
w zwyczajach w i e l k a n o c n y c h t y c h stron
i o k o l i c — budowane są po wsiach, mias­
teczkach i przedmieściach. Huśtają się
na n i c h przez całe święta — po dwóch,
po dwie, l u b w troje (z dziewuchą w środ­
ku) stojąc na poprzecznicy, p r z y t w i e r d z o ­
nej do r u c h o m y c h p i o n o w y c h drążków.
Huśtawki, znane również dalej od nas —
na północ miały dawniej nie t y l k o zna­
czenie r o z r y w k o w e , ale również i magicz­
ne czy obrzędowe (prof. St. Poniatow­
ski). Przy huśtawkach w y s o k i c h zdarza
się w i e l e wypadków więc przed wojną
były zabronione p o l i c y j n i e . N i e - w i e l e to
pomagało, gdyż b u d o w a n o je w lasach,
a dziś już je widać po wsiach.
w

Pierwszy dzień świąt W i e l k a n o c y m i j a
naogół spokojnie. Zato drugiego dnia ro­
b i się r u c h powszechny. Ze to jest „lany"
poniedziałek, z w a n y też „oblewkami",
śmigusem itp., o d rana w r u c h u są b u t e l k i
z wodą, k w a r t y , całe kubły i ręczne si­
k a w k i . O i l e pogoda i ciepło dopisze —•
lanie jest powszechne i dość obfite. „Jak
k o g o w łóżku poleją, to przez cały r o k

�pchłów nie bandzie miał" —
objaśnił mnie jeden obłswacz.
Huśtawki tego dnia są oblężo­
ne, a i m u z y k a po W . Poście
t u i ówdzie już p r z y g r y w a
do tańca — a różnych „okrąg­
laków ' i „po wolniaków" gdzie­
niegdzie potrafią
jeszcze zatańcować.
Najwięcej j e d n a k roboty, ale
i uciechy, jest p r z y pisankach
piskach („psiskách"). Robią je
starsze
b a b k i dla wnucząt,
chrzestne m a t k i dla chrześnia­
ków, czasem d z i e w u c h y dla
chłopaków i t p . Do tej pracy
są
niektóre
bardzo
zdolne
i tworzą w p r o s t cuda. D a w n i e
pisano
pisanki
roztopionyrr
w o s k i e m mieszanym z k l e j e m
pszczelnym ( s k r o b a n y m z wnę­
trza u l i ) , co dawało piękny żół­
t y k o l o r r y s u n k u . Gotowano p i ­
sane jaja w odwarze z k o r y
dębowej, olszowej i t p . a ostat­
nio w wiórkach z drzewa brezelii, co dawało piękne czarne
tło. Po u g o t o w a n i u jaja pocie­
rano nieco zatłuszczoną szmat­
ką, przez co dostawały połys­
k u . Samo pisanie odbywało się przy po­
m o c y zwykłego żelazka od siznurowadła
oprawionego w patyczek do ręki, czasam'
używają s z p i l k i drucianej z łebkiem. Na­
rzędzia te ogrzewane są przy pisa­
niu
na zmianę, maczane
w
rozto­
p i o n y m w o s k u , samo zaś pisanie przy
ciepłej
kuchni
odbywać
się
mus'
sprawnie i szybko, bo w o s k prędko krzep­
nie. Pisanki zdobione są rozmaicie. Ry­
sunek i c h u s t a l o n y jest jednak powszech­
nie, a nazywają je, zależnie od w z o r u ,
pisaniem
„w
gałązki",
„w pazurki",
„w
łańcuszek",
„oczka' ,
„gwiazdki"
itd. N a podanych ilustracjach (ryc. 12
a, b, c, d) w i d z i m y i c h rozwój i wizajemne uzupełnianie. Rysunek 13 a, b, c, d,
przedstawia mieszaninę motyw ów: łapki,
miotełki, oczka, g w i a z d k i i t d . M o t y w y
zdobnicze powyższych pisanek spotykane
są najczęściej na całym n i e m a l s t a r y m
Mazowszu
(z
całą
Kurpiowszczyzną
r

RYC.

12

włącznie), a przede w s z y s t k i m w p o w i a ­
tach: ostrołęckim, łomżyńskim, przasnys­
k i m i sąsiednich oraz w p o w i a t a c h na
M a z o w s z u P r u s k i m (pow. szczycieński,
działdowski, piski). Jaja gotowane w far­
bie wyłącznie na czarno bez pisania, na­
zywają t u k r u k a m i . W s z y s t k i e p i s a n k i są
do dziś w p o w i a t a c h nadnarwiańskich
i stanowią nie b y l e atrakcje świąteczną.
Stanowią też ważny odłam sztuki miejsco­
w e j , związanej bezpośrednio ze świętami.
O d j a k i c h trzech dziesiątków l a t rozpo­
wszechnił się n a d Narwią i n n y nieco spo­
sób w y r o b u pisanek — nie przez pisanie
ich w o s k i e m , ale przez w y d r a p y w a n i e
r y s u n k u o s t r y m nożykiem l u b odłam­
k i e m szkła. Jaja przedtem są gotowane
w całości na czarno, niebiesko l u b czer­
wono. Rysunek t w o r z y się na oko, a w y ­
drapuje się szybko prawą ręką, t r z y m a ­
jąc w l e w e j p r z y g o t o w a n e jajo i obraca­
jąc je o d p o w i e d n i o do potrzeby. Jaja

13

�z rysunkiem tak wykonanym
nazywają t u r y s o w a n k i , skro­
b a n k i i t p . Robią je przeważnie
mężczyźni. O r n a m e n t y k a i c h
jest znacznie bogatsza, więcej
rozmaita i bardziej złożona,
gdyż końcem o s t r y m nożyka
łatwiej manewrować niżeli p i ­
sakiem, na którym co c h w i l a
w o s k krzepnie.

R Y C . 13

R Y C . 14

M o t y w y r y s u n k o w e pisanek
czy r y s o w a n e k pokrywają się
w wielu wypadkach z wzoram'
i r y s u n k i e m w y c i n a n e k . Możne
wnioskować, że pochodzą one
z jednego źródła, t k w i w nich
jeden j a k b y duch. M o t y w y z ry­
sowanek (ryc. 14 a, b, c) s p o t y k a
się w t k a n i n a c h , a przede wszyst­
k i m w b o g a t y c h haftach kur­
p i o w s k i c h n a d Narwią czy Bu­
giem. Rysunek p i s a n k i d (ryc.
14 d) w z o r o w a n y
jest na
gwiazdce śniegowej. Wadą pi­
sanek z n a d N a r w i jest, że jaje
nie są w y d m u c h i w a n e i n i e na­
dają się do p r z e c h o w y w a n i e
na czas dłuższy. Dzieci trzyma­
ją j e krótko, poczem bawię
się, tłukąc jedną o drugą (ca­
la w y g r y w a ) , albo staczają je
po pochyłej desce, starając się
uderzyć leżącą pisankę pod de­
ską. Po k i l k u dniach nic n i e
pozostanie z p r a c y ciotek i ba­
bek. W drugie święto W i e l k a ­
n o c y chodziła młodzież z rana
,,po d y n g u s i e " śpiewając odpo­
w i e d n i e p i o s e n k i i zbierając
d a t k i . Potem
chodzono
bez
śpiewu, t y l k o 7; p o l e w a n i e m
w o d y na rękę gospodyni i go­
spodarzowi. Chodzono też z k o ­
g u t k i e m n a kółkach (chłopcy)
i z g a i k i e m (dziewczęta). Z cza­
sem zostały t y l k o same ,,oracje" bez g a i k u i k o g u t k a , a od
p a r u dziesiątków l a t zwyczaj
ten
zaginął, t y l k o p i o s e n k i
z d y n g u s a i gaika
śpiewają
czasem chłopcy, chodząc po
kolendzie z gwiazdą na Boże
Narodzenie.

�S P I S
R y c . 1. — P a l m y w i e l k a n o c n e n a K u r p i a c h —
j e d n e z m n i e j s z y c h (ok. 1 m . wysokie), oplecione
zielenią i s z t u c z n y m i k w i a t a m i , z kokardą u g ó ­
r y i w s t ą ż k a m i — r y s . A . Chętnik — 1930 r .
R y c . 2. — Część i z b y gościnnej w c h a c i e K i e r nosków, w . L i p n i k i ( p o w . ostrołęcki). F o t . A .
Chętnik — 1929 r .
R y c . 3. — K o g u t y — w y c i n a n k a , w . M y s z y n i e c
S t a r y — 1922 r . ( n a okładce).
R y c . 4. — W y c i n a n k a „ l e l u j a " k u r p i o w s k a ,
w . K a d z i d ł o z p o w . ostrołęckiego, w y c i n a ł a K o z a l i a P o l a k ó w n a w r . 1935.
R y c . 5. — W y c i n a n k a . . l e l u j a " k u r p i o w s k a w .
Ś w i d n i B o r e k , p o w . ostrołęcki, w y r ó b R. S k r o d z k i e j — 1946 r .
R y c . 6. — W y c i n a n k a „ l e l u j a " — ze w s i K a ­
dzidło, p o w . ostrołęcki — w y c i n a ł a R o z a l i a P o l a ­
k ó w n a w r . 1923.
R y c . 7. — K r z y ż ( f i g u r a ) d r e w n i a n y z r . 1866
p o d wsią S u l , p o w . ostrołęcki. N a
ramionach
słońce i księżyc, a u dołu godła M ę k i P a ń s k i e j
— w y c i n a n e z drzewa i grubej blachy. Zakoń­
c z e n i e górne i b o c z n e r a m i o n a toczone. R y s . A .
Chętnik 1914 r .
R y c . 8. — F i g u r a k a p l i c z k o w a z d r z e w a p r z y
gościńcu, w y k o n a n a w r . 1881. W e w n ą t r z : C h r y ­
stus w g r o b i e , d w ó c h żołnierzy n a straży i a n i o ­
łowie. W y r ó b m i e j s c o w y , a u t o r n i e z n a n y . N a f i ­

R Y C I N :
g u r z e w y r y t y n a p i s : F u n d a t o r Józef
Korwek
1881. N a f i g u r z e zakończenie z k r z y ż a ż e l a z n e g o
k o w a l s k i e j r o b o t y , z w a n e t u „koroną". W. P o ­
piołki, g m . G a w r y c h y (dziś Z b ó j n a ) , p o w . K o l n o
(dziś ostrołęcki) P o d ł . f o t . A . Chętnika 1926, r y s .
J . D . w Ł o m ż y 1946 r .
R y c . 9. — K a p l i c z k a n a słupie w
lesie p o d
wsią P o r e d y (za S u c h y m B o r k i e m ) , p o w . K o l n o .
Wewnątrz M . B . z
Chrystusem —
zdjęcie
z krzyża z w a n e też „ M a t k a B o s k a
Cierpiąca"
i t p . F o t . 1927 I — I I .
R y c . 10. — Zakończenie k a p l i c z k i d r e w n i a n e j ;
n a w i e r z c h u k r z y ż żelazny z k o g u t k i e m ( „ k u ­
r e m " ) i chorągiewką z g r u b e j b l a c h y , n a któ­
r e j w y c i ę t y r o k 1851, w . D o b r y l a s , p r z y d r o d z e
do w s i Ż e l a z n e ( w pobliżu m o s t u p r z e z P i s ę ) .
R y s . A . Chętnik 1910.
R y c . 11. — Straż ( „ T u r k i " ) p r z y G r o b i e C h r y ­
stusa. N o w o g r ó d n a d N a r w i ą . F o t . A . Chętnik
1913.
R y c 12. — P i s a n k i z ostrołęckiego, r . 1928 r y s .
A . Chętnik.
R y c 13. — P i s a n k i ze w s i B o r k o w o p o w . Ł o m ­
ża. I — H e l e n a K u l i s i ó w n a . I I — Z. G r e l o c h ó w n a . R y s . A . Chętnik 1945 r .
R y c . 14. — P i s a n k i r y s o w a n e n o ż y k i e m z o k o ­
l i c Myszyńca, p o w . ostrołęcki. R y s . A . Chętnik,
1938 r .

L ' A R T DE K U R P I E A L O C C A S I O N DES FÉTES DE P A Q U E S .
P a r m i les e l e m e n t s
qui inspirent l'art
p o p u l a i r e , les fetes et particuliérement cedes de Paques
o n t u n e g r a n d e i m p o r t a n c e . L ' a u t e u r c o m p a r e e t décrit les b r a n c h e s de l ' a r t p o p u l a i r e á K u r p i e ,
á c e l t e époque et n o t a m m e n t les r a m e a u x , p a r f o i s l o n g s de p l u s i e u r s metres, ornes de v e r d u r e , de
fleurs e n p a p i e r et de r u b a n s ; les différents desseins d o n t o n c o u v r e les c o u r s e n les s a b l a n t ; des
c h a m b r e s ornees de p e i n t u r e s , semblables á celles q u ' o n p e i n t sur les oeuís; les dessins découpés e n
p a p i e r coloré, e m p l o y e s á décorer les m u r s ; les s c u l p t u r e s et les c h a p e l l e s
a v e c des
representa­
tions de l a Passion, d u T o m b e a u et de l a Résureclion, placees s u r les r o u t e s ; et e n f i n les oeufs c o l o ­
res et ornes. En o u t r e , o n a p r i s en c o n s i d e r a t i o n dans cet a r t i c l e , c e r t a i n e s c e r e m o n i e s , p. ex. l a
c o u t u m o de p l a c e r dans les églises auprés d u t o m b e a u orné, des gardes, d i t ,,Tures", habillés, de
costumes de f a n t a i s i e .

15

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
