<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="7859" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/7859?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T02:10:15+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="7839">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5e7765ea9adb3dbd0baa0f588ff701b2.pdf</src>
      <authentication>07a45bc1fb1b57651f86ad7237a3b2ea</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="4">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25236">
                <text>Lud</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154689">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154690">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154691">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154692">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154693">
                <text>czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="94014">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4766</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="94017">
              <text>1970</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="94018">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4424</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="94019">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1970 t.24 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="94021">
              <text>Polska Sztuka Ludowa 1970 t.24 z.3-4; s.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="94022">
              <text>Golcz, Bożena</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="94023">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="94024">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="94025">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="94029">
              <text>P o c z ą t k o w o wzięliśmy wzór najczęściej p o w t a r z a j ą c y
się w haftowanych „ f a r t u c h a c h " w Dzianiszu, Cichem,
N o w y m Bystrem, gdyż z tych miejscowości pochodzą
hafciarki. J u ż przy pierwszym odbiorze wyhaftowanych
obrusów, przedyskutowaniu t r u d n o ś c i wzoru, użycia nici,
regulacji maszyny do szycia, prania i prasowania ujaw­
niła się chęć wprowadzenia nowych w z o r ó w , p r z y s z ł a
do głosu w ł a s n a inwencja hafciarek. Przy rozbudzeniu
ambicji, szczególnie jeżeli w zespole w y b i j a się jednostka
twórcza, zespół potrafi przy w s p ó ł p r a c y plastyka, zna­
jącego dany teren, osiągnąć i n t e r e s u j ą c e w y n i k i , nie od­
chodząc od p i e r w o w z o r ó w .
Twórczość ludowa rozwija się tam, gdzie istnieje j a ­
kakolwiek możliwość zaspokojenia potrzeb estetycznych
w przedmiotach u ż y t k o w y c h i możliwości zarobku. Na
p r z y k ł a d w czasie ostatnich Zaduszek w Zakopanem
ukazały się na targu o k r ą g ł e w i e ń c e nagrobkowe z róż­
nych roślin, n i e ś m i e r t e l n i k ó w , b a r w i n k u , szyszek, róż­
nie barwionych i srebrzonych, w połączeniu z k w i a t a m i
z papieru. Wszystkie one m i a ł y cechy dobrej kompozycji,
a często z a s k a k u j ą c e połączenia m a t e r i a ł o w e . Drewniane,
malowane ptaszki, k w i a t y z papieru, piór lub w i ó r ó w
drewnianych za mojej dawnej p a m i ę c i (w dwudziesto­
leciu m i ę d z y w o j e n n y m ) nie były u w a ż a n e za sztukę l u ­
dową, a nawet o d ż e g n y w a n o się od nich. Obecnie m i e j ­
sce tradycyjnej sztuki ludowej, k t ó r ą należy już u w a ż a ć
w głównej swej masie za m u z e a l n ą , zajmują nowe jej
przejawy z w i ą z a n e z obecnymi potrzebami i m o d ą .
Jednym z założeń toczącej się obecnie dyskusji jest,
że jedynie Cepelia w obecnych warunkach jest powo­
ł a n a do opieki nad s z t u k ą l u d o w ą współcześnie żywą.
Dla plastyka p r a c u j ą c e g o w spółdzielni cepeliowskiej
sprawa ta jest bardzo trudna, z powodu w a r u n k ó w or­
ganizacyjnych oraz ż ą d a ń ekonomicznych stawianych
przed spółdzielniami cepeliowskimi. Z w i ę k s z e n i e w y d a j ­
ności pracy, j a k najbardziej słuszne w produkcji prze­
mysłowej i całej gospodarce kraju, nie da się osiągnąć
w zatrudnieniu c h a ł u p n i k ó w — t w ó r c ó w ludowych, bez
równoczesnego o b n i ż e n i a jakości w y r o b ó w sztuki ludo­
wej. Charakter twórczości, bo tak jednak trzeba skla­
syfikować tę p r a c ę , wymaga stworzenia specjalnych wa­
r u n k ó w i odpowiedniej organizacji.
Najzdolniejsze jednostki, o p a n o w u j ą c a czasem m i ­
strzowsko swoje rzemiosło, nie m o g ą zwiększyć w y d a j ­
ności pracy. Ich czas ograniczony jest zajęciami gospo­
darskimi, a w w y p a d k u kobiet zajęciami
domowymi
i opieką nad licznymi dziećmi. W w y p a d k u ż ą d a n i a w y ­
konania przez nich p e ł n e j normy lub zwiększenia w y ­
dajności pracy albo o d e j d ą od tej pracy, albo obniżą
wydatnie jej poziom.
Ten w ł a ś n i e problem stwarza najwięcej
trudności
i u n i e m o ż l i w i a wykorzystanie w p e ł n i możliwości t w ó r ­
czych ostatnich p o k o l e ń a r t y s t ó w ludowych.

ANTONI KAMIŃSKI
Do uwag, jakie zostały t u wypowiedziane, c h c i a ł b y m
dodać p a r ę w s k a z u j ą c y c h , j a k skomplikowana jest dzia­
łalność Cepelii. Przed 17-u laty b y ł e m dyrektorem han­
dlowym o k r ę g u warszawskiego. P a m i ę t a m , że m i e l i ś m y
wtedy m a s ę ś w i e t n y c h o b i e k t ó w sztuki ludowej, bardzo
jeszcze autentycznych. Tkaniny zrobione były z dosko­
nałego i odpowiedniego surowca. A jednak ze s p r z e d a ż ą
były olbrzymie trudności. Trzeba było uciekać się do
przeceny, by u p ł y n n i ć zapasy t o w a r ó w , k t ó r y m bank
o d m a w i a ł kredytowania. M i m o że były już otwarte re­
prezentacyjne sklepy Cepelii na pl. Konstytucji, m i e l i ś ­
176

my sporo k ł o p o t ó w z w y k o n y w a n i e m p l a n ó w , oczywiście
o wiele niższych niż obecnie.
W tej c h w i l i plany s p r z e d a ż y w sklepach cepeliow­
skich są p r z e w a ż n i e przekraczane. Jaka jest tego przy­
czyna? Ta, że jeśli chodzi o upominek b ą d ź przedmiot
dekoracyjny do w n ę t r z a , nie bardzo jest co w Polsce
kupić.
I m więcej p r z y b y w a
nowych mieszkań, tym
więcej sprzedaje się a r t y k u ł ó w cepeliowskich. Do tego
dochodzi jeszcze zagadnienie zwiększającego się z roku
na rok zapotrzebowania eksportu. W rezultacie, na sku­
tek popytu, poziom produkcji, zwłaszcza tej ze skupu,
obniża się.
My, d a w n i pracownicy Cepelii, w i d z i m y to i m a r t w i ­
my się t y m stanem rzeczy. W i e l u d o s k o n a ł y c h t w ó r c ó w
ludowych to ludzie j u ż w i e k o w i . To druga przyczyna,
obok Zbyt dużych z a m ó w i e ń , p o w o d u j ą c a obniżenie po­
ziomu ich prac. W e ź m y dla p r z y k ł a d u rzeźby. Kiedy
Czajkowski w y k o n a ł pierwsze swoje prace, pojechaliśmy
specjalnie do K r a k o w a , by go poznać. Adam i Ewa była
to bardzo dobra rzeźba. Kielecki P i ł a t m i a ł niektóre
prace wprost rewelacyjne. Tak też było z wieloma i n ­
n y m i . Dzisiaj większość tych rzeźbiarzy pracuje znacz­
nie gorzej. Nie tylko, powtarzam, dlatego, że starzeją
się, ale przede wszystkim dlatego, że zbyt dużo otrzy­
m u j ą z a m ó w i e ń . M u s z ą n a d ą ż y ć za popytem.
Sklepy cepeliowskie stale n a r z e k a j ą na brak dobrych
t o w a r ó w . Cokolwiek dobrego p o k a ż e się, jest natych­
miast wykupione. Cena nie gra istotnej roli. Komisje
kwalifikacyjne m a j ą trudne zadanie, bo n a t u r a l n ą jest
s p r a w ą , że handel w y w i e r a na nie pewien nacisk, by
bardziej liberalnie oceniały prace dostarczone do skupu.
Dochodzi jeszcze inny moment. Mianowicie Cepelia nie
jest obecnie j e d y n y m s k u p u j ą c y m . T w ó r c a ludowy, któ­
rego praca nie została zakupiona przez Cepelię, idzie
do innego odbiorcy. Z w i ę k s z a się turystyka, ludzie do­
j e ż d ż a j ą b e z p o ś r e d n i o do a r t y s t ó w i k u p u j ą od nich bez­
krytycznie i drogo pokazywane i m dzieła. Do klimatu
sprzyjającego bezkrytycznemu zakupowi dołącza się je­
szcze nieraz o d d z i a ł y w a n i e w y d z i a ł ó w k u l t u r y w powie­
cie, zachwyconych t y m , że na s w o i m terenie m a j ą auten­
tycznego t w ó r c ę ludowego. Sekunduje miejscowa prasa,
fotografie z ż y c i o r y s e m itd. W ten sposób tworzy się
czasem wielkości, przewraca się w głowie skromnym
dotychczas, m a ł o uzdolnionym t w ó r c o m ludowym.
Do niedawna wyroby naszej sztuki ludowej cecho­
w a ł a j a k a ś „dusza", coś nieuchwytnego, a istotnego dla
powstania więzi m i ę d z y dziełem a jego odbiorcą. Do na­
szego sklepu nowojorskiego przychodziło w i e l u Amery­
k a n ó w urzeczonych w ł a ś n i e t ą „duszą", charakterystycz­
n ą dla polskiej sztuki ludowej. P a m i ę t a m , że po otwar­
ciu wystawy d u ń s k i e j w Metropolitan Museum, w obec­
ności k r ó l a duńskiego, t ł u m odwiedził nasz sklep. Mó­
w i l i , że chcą się „ r o z g r z a ć " po „zimnie", jakie bije ze
sztuki d u ń s k i e j . A przecież rękodzielniczo w s p a n i a ł e j .
Zbytnia p o p u l a r n o ś ć jest w w y p a d k u sztuki ludowej
szkodliwa. Musimy się z a s t a n o w i ć , jakie stosować me­
tody, by c h r o n i ć autentyki przed o b n i ż e n i e m ich pozio­
mu, w u l g a r y z a c j ą . To są moje uwagi od strony praktyki.

BOŻENA GOŁCZ
Z ogromnym niepokojem w y s ł u c h a ł a m
wypowiedzi
p. Marcina C z e r w i ń s k i e g o s t w i e r d z a j ą c e g o kategorycznie,
że sztuka ludowa w Polsce już nie istnieje, stała się
martwa.
P r a w d ą jest, że n a s t ę p u j e obecnie szybki rozkład kul­
tury ludowej, rozpada się dawna społeczność wiejska,

�ale prawdą jest także to, że w Polsce istnieją tereny
o swoistej kulturze tradycyjnej, c h a r a k t e r y z u j ą c e j
się
żywym nurtem sztuki ludowej.
Aby nie być gołosłowną, przytoczę n a s t ę p u j ą c y przy­
kład: teren Puszczy Białej bogaty jest w różne dziedziny
twórczości ludowej — tkactwo, garncarstwo, stroje l u ­
dowe, haft, wycinanki — mimo to przez długie lata Ce­
pelia nie interesowała się bliżej s z t u k ą tego terenu.
Działająca na tym terenie Spółdzielnia Pracy P L i A
„Pniewo" w P u ł t u s k u w swoim zakresie produkcyjnym
uwzględnia głównie haft — adaptowany ze stroju ludo­
wego — na serwety, obrusy stołowe (zatrudnia c h a ł u p ­
niczo ok. 300 hafciarek) oraz garncarstwo, na margine­
sie zainteresowań pozostawało tu wielobarwne tkactwo
wełniane, wykonywane interesującą s t a r ą t e c h n i k ą tkac­
ką, tzw. przez deskę lub na cięciwach. W y d a w a ć by się
mogło — szczególnie w świetle wypowiedzi moich przed­
mówców — że w 25 lat po wojnie nie powinno ono już
istnieć na tym terenie. A jednak tak nie jest.
Wystarczyło k i l k a w y j a z d ó w
w teren, wyszukano
tkaczki posiadające w ł a s n e krosna, c h ę t n e do w s p ó ł p r a ­
cy, nie pytające o zarobki, k t ó r e w y k o n a ł y p i ę k n ą ko­
lekcję tradycyjnych tkanin kurpiowskich adaptowanych
na kilimy, poduszki, bieżniki. Takich
„analfabetów",
a jak mówią etnografowie — t w ó r c ó w ludowych, jest
jeszcze w Polsce dużo i na pewno pozwoli to Cepelii
długo czerpać z tak bogatego źródła.
Dalszym p r z y k ł a d e m p o t w i e r d z a j ą c y m istnienie ży­
wej twórczości ludowej jest reaktywowanie w ł a ś n i e w
omawianej spółdzielni kurpiowskiej ceramiki pobialkowanej. Dziwi mnie, żs m ó w i się tu o niskich zarobkach
właśnie garncarzy zatrudnionych w spółdzielni: Latoszka i Piotrowskiego. .Należy wyjaśnić, że p r a c u j ą oni w
zakładzie zwartym 8 godzin dziennie, że w p r z e c i w i e ń ­
stwie do innych garncarzy d o s t a r c z a j ą c y c h do Cepelii
wyroby na skup lub p r a c u j ą c y c h systemem pracy na­
kładczej, ubezpieczeni k o r z y s t a j ą ze ś w i a d c z e ń socjal­
nych, a przeciętny ich zarobek miesięczny waha się
w granicach 2000—.2200 zł. I s t n i e j ą oczywiście problemy
wymagające szybkiego r o z w i ą z a n i a a u t r u d n i a j ą c e Ce­
pelii współpracę z garncarzami, s p r z e d a j ą c y m i
swoje
wyroby na targach i jarmarkach.
Takim naczelnym zagadnieniem jest sprawa ubez­
pieczeń t w ó r c ó w ludowych — sprawa ś w i a d c z e ń socjal­
nych, szczególnie w a ż n a dla garncarzy p r a c u j ą c y c h w
warunkach szkodliwych dla zdrowia.
Trudności uregulowania tej sprawy p o w o d u j ą zani­
kanie rzemiosła garncarskiego. Obserwuje się brak m ł o ­
dych, chętnych do nauki zawodu swoich ojców, a liczba
starych garncarzy zmniejsza się nie tylko przez ich w y ­
mieranie, ale t a k ż e z powodu nieuleczalnych chorób,
przede wszystkim reumatyzmu.
Takie drastyczne przypadki częściowego
inwalidztwa
garncarzy, członków spółdzielni cepeliowskiej w y s t ę p u j ą
na terenie woj. rzeszowskiego.
Palącym zagadnieniem jest także konieczność pomo­
cy finansowej dla garncarzy na remonty pieców i warsz­
tatów garncarskich. O b o w i ą z u j ą c e przepisy nie pozwa­
lają Cepelii na ś w i a d c z e n i e tego rodzaju usług swoim
chałupnikom.
Należałoby też z a s t a n o w i ć się w j a k i m stopniu za­
sadne jest m ó w i ć dziś jeszcze o sztuce ludowej w Polsce.
Przedmioty twórczości ludowej w przeszłości pełniły
określone funkcje u ż y t k o w e : ceramika, tkactwo miały
dla Wsi znaczenie utylitarne. Dziś natomiast, na skutek
przemian społecznych i gospodarczych, służą one
nie
swemu środowisku, lecz szerszemu ogółowi społeczeń­
stwa, dzięki cennym w a r t o ś c i o m artystycznym. N i e w ą t ­

p l i w i e czynnikiem w y r a ź n i e w p ł y w a j ą c y m na utrzyma­
nie sztuki ludowej przy życiu jest merkantylne podej­
ście jej t w ó r c ó w do w ł a s n e j twórczości,
W z w i ą z k u z t y m często p o j a w i a j ą się przedmioty
o w ą t p l i w e j w a r t o ś c i artystycznej i chociaż twierdzeniom
o szybkim zanikaniu sztuki ludowej przeczą liczne w y ­
stawy współczesnej twórczości ludowej,
jednocześnie
w y k a z u j ą one pewne zdegenerowanie niektórych
jej
form.
W trakcie praktycznego działania etnografa w tere­
nie w y n i k a potrzeba uściślenia czy nawet rewizji pew­
nych pojęć i s f o r m u ł o w a ń . Bardzo często nie mieścimy
się w dotychczasowych schematach i operując tradycyj­
n y m pojęciem sztuki ludowej trafiamy na zjawisko w y ­
k r a c z a j ą c e poza ramy tego pojęcia. P r z y j m u j ą c definicję
sztuki ludowej, głoszoną przez n i e k t ó r y c h badaczy, jako
sztuki tworzonej przez lud i dla ludu, powstaje dodat­
kowe pytanie j a k określić całą współczesną twórczość
l u d o w ą , wszystko to co jest przedmiotem działania Ce­
pelii?
Czy w ogólnej masie w y t w o r ó w n i e w ą t p l i w i e
adaptowanych lub inspirowanych twórczością
ludową
z n a j d u j ą się oryginalne, autentyczne przedmioty o cen­
nych w a r t o ś c i a c h artystycznych? Sądzę, że tak. Istnieje
wiele dziedzin tradycyjnej sztuki ludowej, j a k np. rzeź­
by, wycinanki, n i e k t ó r e tkaniny czy formy ceramiczne
w y w o d z ą c e się n i e w ą t p l i w i e z tradycji i przez to przy­
należne do grupy tzw. a u t e n t y k ó w . Obok nich znajdują
się artystyczne wyroby w y w o d z ą c e się z ogólnych zasad
twórczości ludowej, natomiast l u ź n o z w i ą z a n e z tradycją,
jak np. f i g u r k i ze słomy, narzuty dekoracyjne, maty sło­
miane oraz serwety i obrusy haftowane.
Z zagadnieniem w ł a ś c i w e g o rozumienia sztuki ludo­
wej łączy się sprawa nie tylko rewizji, ale i ujednoli­
cenia pojęć, k t ó r y m i operują współcześni badacze. Ocze­
k i w a ł b y m zdefiniowania pojęć: t w ó r c a ludowy, w y ­
t w ó r c a — oraz bardzo w a ż n e g o dla etnografów p r a c u j ą ­
cych w Cepelii pojęcia adaptacji autentycznej sztuki
ludowej.
Przy m o i m rozumieniu pojęcia t w ó r c y ludowego są­
dzę, że jest ich obecnie w Polsce nieco więcej niż stu.
Bardzo istotny problem metod pracy poruszył pan
redaktor Jackowski. Rzeczywiście, organizowanie kon­
k u r s ó w , wystaw, jest już dziś może niedostateczną for­
m ą działania. Ale wobec tego jakie nowe metody po­
w i n n i ś m y stosować w naszej pracy, m a j ą c ten bardzo
ścisły kontakt z t w ó r c a m i ?
J e d n ą z naszych metod pracy jest podsuwanie w y ­
t w ó r c o m w z o r ó w muzealnych do odtwarzania — pro­
blem zasygnalizowany przez mojego p r z e d m ó w c ę jako
niewłaściwy. Otóż u w a ż a m , że Cepelia prowadzi t u słusz­
ną politykę. Oczywiście nie jest ona konieczna na k a ż ­
dym terenie i nie k a ż d y c h a ł u p n i k takie zadanie otrzy­
muje. P r a w d z i w y artysta ludowy tworzy sam w opar­
ciu o t r a d y c j ę i jemu wzory muzealne nie są potrzebne.
Natomiast dawanie całej masie w y t w ó r c ó w ludowych
e k s p o n a t ó w muzealnych do odtworzenia gwarantuje do­
bry poziom i w i e r n o ś ć z t r a d y c j ą k u l t u r o w ą danego re­
gionu. Oczywiście w y b ó r odpowiednich w z o r ó w jest nie­
zmiernie w a ż n y . Musi on w y n i k a ć z zapotrzebowania
Cepelii jako instytucji m a j ą c e j do spełnienia m.in. za­
danie gospodarcze.
I wreszcie ostatnia sprawa, a mianowicie działanie
spółdzielni cepeliowskiej w ż y w y m i chyba najbogat­
szym w sztukę l u d o w ą regionie, a mianowicie na Pod­
halu. W Zakopanem istnieje spółdzielnia — Z a k o p i a ń s k i e
Warsztaty Wzorcowe. Jest ona j e d n ą z największych
spółdzielni w pionie Cepelii i ma dość szeroki asorty­
ment produkowanych w y r o b ó w , od słynnych kożuszków
277

�51

Rzeźba ludowa. II. 51. Dawny świątek we współczesnym
wnętrzu.
II. 52. Król
Herod — figurka
z szopki, wyk. Stanisław
Kopka,
Dzierzbiętów,
pow.
Łę­
czyca. 11. 53. „Muzykanci",
wyk. Ignacy Kamiński,
Oraczew, pow.
Łęczyca.

�51

II. 54. „Ofiara Abrahama",
wys. 38 ст., wyk. w 1968 r. Jan Lamęcki,
Dąbro­
wa Zielona, pow. Radomsko.
II. 55. „Święty
Marcin",
wys. 31 ст.,
wyk.
w 1968 r. Adam Zegadło, Krzyżka,
pow. Kielce. Pod spodem napis: „Sw. Mar­
cin jedzie na białym koniu, zima u progu ostrzega gołą stopą, ładuj
chłopie
ciepłe buty". II. 56. „Partyzanci",
wyk. w 1969 r. Ignacy Kamiński,
Oraczew,
pow.
Łęczyca.

�zakopiańskich poprzez g a l a n t e r i ę s k ó r z a n ą , g a l a n t e r i ę
d r e w n i a n ą aż do k i l i m ó w włącznie. Istnieją dwa piony
produkcji: artystycznej i inspirowanej s z t u k ą l u d o w ą
tego regionu. Są t a k ż e tzw. autentyki, j a k kierpce, opas­
k i juhaskie, torby bacowskie. Cieszy mnie ogromnie i n i ­
cjatywa spółdzielni opracowania pod kierunkiem pani
prof. M a r i i Bujakowej serwet, o b r u s ó w stołowych w y ­
korzystujących adaptowany ze stroju kobiecego haft ma­
szynowy, powszechnie obecnie stosowany przez góralki.
P o d o b n ą akcję podjęła mgr Helena Sredniawa z M u ­
zeum Tatrzańskiego, stale w s p ó ł p r a c u j ą c a
z Cepelią,
wprowadzenia do skupu z terenu Podhala oryginalnych
koszul kobiecych, góralskich kryz haftowanych, k t ó r e
mogą znaleźć znakomite zastosowanie we współczesnym
stroju kobiecym.

ALEKSANDER JACKOWSKI
P r z y p a d ł m i w udziale zaszczyt zakończenia tej dy­
skusji. Przede wszystkim p r a g n ę w imieniu organizato­
r ó w podziękować wszystkim uczestnikom za ich wypo­
wiedzi. Sądzę, że p o m o g ą one z a r ó w n o nam, j a k i czy­
telnikom „Polskiej Sztuki Ludowej",
lepiej dostrzec
kontur p r o b l e m ó w t u zarysowanych, lepiej z o r i e n t o w a ć
się w aktualnej sytuacji sztuki ludowej i Cepelii.
Dyskusja dzisiejsza raz jeszcze p o t w i e r d z i ł a celowość
dążeń do uściślenia pojęć, k t ó r y m i się posługujemy. Jest
to rzeczywiście nieodzowne, jeśli chcemy się nawzajem
rozumieć, jeśli chcemy zagadnienia ludowej twórczości
t r a k t o w a ć poważnie, a nie sloganowo. Wyrazem tych
dążeń były wypowiedzi dr Marcina Czerwińskiego oraz
prezesa Tadeusza Więckowskiego, a t a k ż e mój referat
wstępny. Wcześniejszym wyrazem tych dążeń, coraz sil­
niej n u r t u j ą c y c h środowisko e n t n o g r a f ó w i ludzi zajmu­
jących się przejawami ludowej twórczości — b y ł a zna­
komicie zorganizowana konferencja p o z n a ń s k a , na k t ó r e j
prof. Burszta w y s u n ą ł propozycję r o z r ó ż n i a n i a d w ó c h
pojęć — f o l k l o r u i folkloryzmu. Intencja prof. Burszty
jest m i bardzo bliska, jeśli jednak p o d t r z y m u j ę swoje
wątpliwości, zgłaszane w toku ówczesnej dyskusji, czy­
nię to z d w ó c h p o w o d ó w .
Pierwszy: sądzę, że należy dążyć do j a k najściślejsze­
go rozgraniczania pojęć, a więc dostrzegać zjawiska
różne. Tymczasem „folkloryzm" jest workiem na tyle
obszernym, że mieszczą się w n i m zjawiska bardzo od
siebie dalekie. Jeśli d ą ż y m y do precyzji, do pojęć jed­
noznacznych, to starajmy się w konkretnych sytuacjach
stosować określenia w m i a r ę możności o d r ę b n e , w y r a ź ­
nie definiujące charakter zjawiska. Zwłaszcza w sytua­
cji obecnej. Sztuka ludowa, folklor — to pojęcia histo­
ryczne, z w i ą z a n e z o k r e ś l o n ą bazą społeczną, k u l t u r o ­
wą. Dziś, gdy baza przestaje istnieć, widzimy wciąż roz­
liczne formy reliktowe, r ó ż n e p r z y k ł a d y adaptacji daw­
nej tradycji, przejawy dawnych n a w y k ó w estetycznych,
przejawy inwencji i inspiracji. Współczesną twórczość
o d p o w i a d a j ą c ą nowym potrzebom ludzi w y w o d z ą c y c h
się 'z grup, k t ó r e dawniej zaliczaliśmy do „ k u l t u r y l u ­
dowej" i proletariatu miejskiego — i twórczość w duchu
tradycyjnym ludzi, którzy wciąż jeszcze p o c z u w a j ą się

Fot.: Jan Swiderski
31—33, 35—36; Ewa
180

— ii: 1-9, 11-20,
Fryś-Pietraszkowa

do więzi z k u l t u r ą swych p r z o d k ó w , swego regionu.
A więc — jestem zwolennikiem precyzyjnego o k r e ś l a n i a
zjawisk zwłaszcza w działalności naukowej i w prakty­
ce działań kulturalnych. I dlatego wolę, zamiast podzia­
łu folklor — folkloryzm, s t o s o w a ć t e r m i n y węższe, ale
bardziej konkretne.
Druga w ą t p l i w o ś ć moja w y n i k a z m a ł e j wiary w m o ż ­
liwość masowej popularyzacji t e r m i n u „folkloryzm", j a ­
ko ż e b l i s k i
„folklorowi"
u w a ż a n y bywa za tożsamy
z nim, o czym ś w i a d c z ą liczne w y c i n k i prasowe z osta­
tnich miesięcy.
Niestety, nie jestem też o p t y m i s t ą w i e r z ą c y m w moż­
liwość administracyjnego
ustalenia nazw określonych
zjawisk. Dlatego, p o d e j m u j ą c apel prezesa Więckowskie­
go, m o g ą tylko z a p e w n i ć ,
że postaramy się o p r a c o w a ć
takie h a s ł a j a k : adaptacja, transpozycja, oryginał, auten­
tyk, unikat, kopia, replika i przedstawimy je w niedłu­
gim czasie w Cepelii, a po przedyskutowaniu i w s p ó l n y m
ustaleniu zakresu pojęć gotowi j e s t e ś m y s t o s o w a ć je
w praktyce redakcyjnej.
Trudniej jednak będzie z pojęciami, k t ó r e są odpo­
wiednikiem zjawisk niedostatecznie zbadanych, a więc
różnie interpretowanych,
to bowiem co k t o ś nazwie
współczesną twórczością l u d o w ą , ktoś inny uzna za twór­
czość w duchu l u d o w y m czy też za twórczość jarmarcz­
ną, peryferyjną, itp. R ó w n i e trudno jest w p r o w a d z i ć na­
wet w Skali jednego tylko czasopisma jednolitość termi­
n ó w dotyczących sztuki ludowej j a k : twórczość, sztuka,
rzemiosło, w y r ó b . Kształt tych pojęć rzeźbi przecież prak­
tyka społeczna, stosuje się je zwyczajowo, jako coś oczy­
wistego, a dopiero refleksja krytyczna rodzi wątpliwości
co do słuszności ich u ż y w a n i a . Dzieje się w ó w c z a s tak
jak z t y m filozofem greckim, k t ó r y zapytany co to jest
czas o d p o w i e d z i a ł : „ w i e d z i a ł e m póki nie zapytałeś".
Niemniej jednak trzeba będzie z a s t a n o w i ć się czy
nie jest celowe i m o ż l i w e opracowanie na ł a m a c h pisma
czegoś w rodzaju k r ó t k i e g o s ł o w n i k a pojęć.
Konferencja dzisiejsza
poruszyła przede wszystkim
sprawy opieki nad l u d o w ą twórczością i o to nam właś­
nie chodziło. Zagadnienie jest jednak znacznie szersze
i jako redakcja chcielibyśmy w przyszłości więcej uwa­
gi poświęcić sprawom adaptacji form tradycyjnych we
współczesnej sztuce u ż y t k o w e j i we wzornictwie prze­
m y s ł o w y m , r o l i i n s p i r u j ą c e j sztuki ludowej we współ­
czesnej kulturze artystycznej a wreszcie d ą ż e n i o m ludzi
do twórczej wypowiedzi, czego najlepszym przykładem
jest ogromny wzrost twórczości a m a t o r ó w .
Niektórzy
z nich k o n t y n u u j ą pewne idee ludowej sztuki, świado­
m i e czy n i e ś w i a d o m i e stając się jej spadkobiercami.
Współczesnej sztuki ludowej nie da się sprowadzić
tylko do zagadnienia twórczości ludowych a r t y s t ó w . Sztu­
ka ludowa żyje nadal w naszej kulturze i to w róż­
noraki sposób — w postaci z a m k n i ę t e g o już dorobku
dawnych pokoleń wiejskich a r t y s t ó w , we współczesnej
p a m i ą t c e i cepeliowskich adaptacjach, w twórczej inspi­
racji dzieł naszych a r t y s t ó w , pisarzy i p o e t ó w , w świa­
domości społecznej, w inwencji a r t y s t ó w nieprofesjonal­
nych, dla k t ó r y c h t w ó r c z o ś ć ludowa jest t r a d y c j ą ro­
d z i n n ą czy nawet już tylko t r a d y c j ą p r z y j ę t ą z wyboru,
z umiłowania.

22-23, 25-30, 34, 37—39, 41-43, 45-56; Stefan Deptuszewski
— ii:
— U. 24; Jacek Olędzki
— il 40: Marian Sokołowski
— U. 44.

10, 21,

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
