<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="7764" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/7764?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T11:12:27+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="7744">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f1ac31ae6e90ed4ca0068c48ae7a397e.pdf</src>
      <authentication>ad84141036f9ed7dc03930cd9b81bd84</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="92750">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2268</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="92751">
              <text>1990</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="92752">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2104</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="92753">
              <text>Konsolacja / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="92754">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2, s.35-40</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="92755">
              <text>Olędzki, Jacek</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="92756">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="92758">
              <text>Polski Instytut Sztuki</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="92760">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="92770">
              <text>Jacek Olędzki

KONSOLACJA
Z a m a l o w y w a n i a na czarno złocistej p o d s t a w y i złocistej puszki

łością! Religijne p r z y z w o l e n i e na taką demonstrację - w czasie

kulistej krzyża na w i e ż y kościoła ś w . A u g u s t y n a w W a r s z a w i e

niesakralnym uznaną za naganną, czy w r ę c z przejaw szaleństwa

w 1 9 5 8 r o k u , w d n i a c h t z w . c u d u na N o w o l i p i a c h , d o k o n y w a l i

- p o s p o ł u z nastrojem r a d o s n y m , lub t y l k o p e w n e j ulgi, z p o w o d u

w i ę ź n i o w i e p i l n o w a n i przez s t r a ż n i k ó w . Gładka

powierzchnia

p o k o n a n i a p o ł o w y s u r o w y c h obostrzeń p o s t n y c h , m o g ł o sprzy­

smoły, chociaż czarna, p o d o b n i e jak p o p r z e d n i o złocista, nadal

jać s p o n t a n i c z n e m u

po zapadnięciu j e s i e n n e g o

wszelkie

o b r z ę d o w o ś c i śródpościa zupełnie n i e z w y k ł y c h z a c h o w a ń , nie

ś w i a t ł a miejskie. P o w t ó r z o n o w i ę c zabieg, ale d o użytej mikstury

mających już nic w s p ó l n e g o z samą ideą p o s t u , d o n i o s ł y m aktem

zmroku

nieźle odbijała

rozwojowi

w

chłopskiej

czy

plebejskiej

d o s y p a n o śmieci, piasku, w i ó r i t r o c i n , tak aby p o w ł o k a farby nie

religijnym. W j a k i m ś m o m e n c i e r o z k w i t u obrządku

miała już w ł a ś c i w o ś c i o d b l a s k o w y c h . Koczujących p o d koś­

z p o p i o ł e m b y w a z a s t ę p o w a n e p a s k u d z t w e m (połączenie p o p i o ­

naczynie

c i o ł e m p ą t n i k ó w pierwsza próba, połączona z porażką, u r a d o w a ­

ł u ze smarem a n a w e t ekskrementami z w i e r z ę c y m i ) , a zamiast

ła. A l e sukces p o w t ó r z o n e g o zabiegu m ó g ł przerazić. Wszak t o

garnka rozbijane są butelki. Rozbijający t r i u m f u j ą jeśli im się uda

w l u d o w e j ojczyźnie sam l u d , j e g o najbardziej l u d o w a ( c h ł o p s k a )

roztłuc naczynie poza p r o g i e m , w e w n ę t r z u d o m u , n a w e t nie

reprezentacja, odkryła w sobie fascynację z g o d n ą z nieelitarnym

w sieni, lecz w k u c h n i . Satysfakcja jest t y m większa im p o w a ż ­

r o z u m i e n i e m p r a w d wiary. I o t o postarano się, aby p r a w d y te po

niejszego d o k o n a n o spustoszenia. Zdarzało się, że p a s k u d z t w e m

plebejsku u n i c e s t w i ć !

o b m a z y w a n o ościeża, aby d o m o w n i c y p o b r u d z i l i sobie ubrania!

Stykanie się w naszym dosyć szarawym życiu z p o d o b n y m i
zdarzeniami w y w o ł u j e k a ż d o r a z o w o zastanowienie nad ich c z y n ­
nikami s p r a w c z y m i , lecz nie t y m i bezpośrednimi (na przykład
z zakresu braku w y o b r a ź n i w s z e l k i c h g o r l i w y c h f u n k c j o n a r i u s z y ) ,
ile p o ś r e d n i m i , głębiej u s y t u o w a n y m i w naszej tradycji i zarazem
o b e j m u j ą c y m i szeszy krąg zagadnień z w i ą z a n y c h z o b l i g u j ą c y m i
nas zasadami w s p ó ł ż y c i a . Pojawiają się w ó w c z a s pytania d o t y ­
czące p r a w d z i w o ś c i p o g l ą d u o „ p o l s k i e j t o l e r a n c j i " i t y m s a m y m
0 posiadaniu szczególnych z d o l n o ś c i ( o p a n o w a n i a reguł p o ­
stępowania fatywnego i e m o t y w n e g o ) . A mówiąc innymi słowy
z d o l n o ś c i p r z e c i w s t a w i a n i a się regule „ u d r y na u d r y " , jak też nie
uleganie z w o d n i c z e m u u r o k o w i p r y n c y p i a l n o ś c i .

Powiadamy:

polskie piekiełko. Właśnie piekiełko, a nie piekło! A l b o w i e m , jak
p r z e k o n a m y się przy analizie j e d n e g o t y l k o z a c h o w a n i a ( w s p ó ł ­
czesnego, r e l i g i j n o - s p o l e c z n o - p o l i t y c z n e g o ) , stać się o n o może
r ó w n i e ż działaniem artystycznym i niekiedy niezłej próby.
a t y m s a m y m ułagodzić

konflikt, o d c z u c i e grozy

No

(„piekło")

przekształcić w ś w i a t ż y c z l i w y ( „ p i e k i e ł k o " ) .
W chrześcijańskiej o b r z ę d o w o ś c i dorocznej W i e l k i Post roz­
p o c z y n a j ą c y się w n e t po Z a p u s t a c h w Środę P o p i e l c o w ą i t r w a ­
j ą c y przez kilka t y g o d n i aż d o porannej Rezurekcji, miał s w ą
konsolację, którą w y z n a c z a ! dzień d o p o ł o w y przebytego w y rzeczyska.

Rozbijany stary garnek g l i n i a n y

na p r o g u

domu

s ą s i a d ó w s t a n o w i ł o b r z ę d o w ą f o r m ę rozgłoszenia n o w i n y . Czy­
n i o n o t o p o d wieczór. Popiół, s y m b o l c z ł o w i e k a ( „ z p r o c h u
p o w s t a ł e ś i w proch się o b r ó c i s z " ) , a także przemijania, marności
t e g o świata (vanitas

vanitatum

et omnia

vanitas,

Koh 1,2; 3,

Jeden z moich nieocenionych komentatorów lokalnych zwy­
c z a j ó w w M u r z y n o w i e , dzisiaj już czterdziestoparoletni Z d z i c h o ,
w s p o m i n a , że w p ó ł p o ś c i e ( k o n i e c lat pięćdziesiątych lub p o ­
czątek sześćdziesiątych)

tak zapaskudzili k u c h n i ę w

jednym

d o m u , że s p o w o d o w a l i g o n i t w ę za sobą w z b u r z o n e g o
podarza. Przewidując j e d n a k taki o b r ó t s p r a w y ,

gos­

porozciągali

wcześniej nisko, p o n a d ziemią w poprzek d r o g i pułapki z d r u t u
i g o n i ą c y g o s p o d a r z nie t y l k o nie zdołał s c h w y t a ć

wesołych

p s o t n i k ó w , lecz z w i c h n ą ł sobie n o g ę i p o w a ż n i e się p o t u r b o w a ł .
W repertuarze figli p ó ł p o s t n y c h w w i o s k a c h ś r o d k o w e j Polski
w y s u w a j ą się na czoło o s o b l i w e działania, w k t ó r y c h o b i e k t a m i
zainteresowania stają się w a ż n e narzędzia pracy. Ukrycie i c h ,
z u c h w a ł e przemieszczenie, s t a n o w i ł o p o w t a r z a j ą c y się w ą t e k
dramaturgiczny

wciąż

tego

samego

obrzędku

półpostnego.

W w i e l u miejscach w s p o m i n a się j a k o najbardziej e m o c j o n a l n i e
poruszającego psotę - w i d o k na d a c h u (na szczycie strzechy)
c u d z e g o w o z u lub c h o c i a ż b y p ł u g a . Z d e m o n t o w a n i e

komuś

w n o c y w o z u i z m o n t o w a n i e g o w ł a ś n i e na d a c h u , w y m a g a ł o nie
lada przebiegłości i zręczności. Stąd częściej o w e g o u k r y c i a -przemieszczenia d o k o n y w a n o

poza zagrodą i niekoniecznie

w pionie... Grząski w ą d ó ł l u b p a r ó w c a ł k o w i c i e o d p o w i a d a ł y
p o w z i ę t y m zamiarom. Więcej - jak się okazuje - m o g ł y przy­
sporzyć d o d a t k o w y c h emocji r a d o s n y c h . O t o z r e k o n s t r u o w a n y
dialog

(okolice

Płocka)

prowadzony

o świcie

po

nocnych

Gospodarz A (właściciel s i e w n i k a u t o p i o n e g o w

parowie)

obchodach półpościa:

1 9 - 2 0 ) , rozsypany u s a m e g o wejścia d o d o m u d e m o n s t r o w a ł akt

zapytuje w y r o s t k ó w błąkających się n i e o p o d a l . - Czyj t o s i e w n i k

zanieczyszczenia, zbrudzenia miejsca d a r z o n e g o szczególną d b a ­

w tej parowie? - T o s i e w n i k gospodarza B, o d p o w i a d a j ą p o n u r o

Ш
II. 1 . „ K r a c o k i "

35

�m ł o d z i e ń c y . Na to, p o d n i e c o n y radośnie g o s p o d a r z A. - O j ,
dobrze żeście tej głupiej skuzie zrobili!
D o w c i p i rozmach w p o m y s ł a c h jeszcze d o n i e d a w n a z zapa­
łem r e a l i z o w a n y c h na w s i przy o b c h o d a c h p ó ł p o ś c i a , w y w o ł u j e
z a s t a n o w i e n i e nad k r e a t y w n y m i z d o l n o ś c i a m i m ł o d o c i a n y c h
r e p r e z e n t a n t ó w k u l t u r y c h ł o p s k i e j . Skąd bierze się początek t y c h
d o s y ć o r y g i n a l n y c h p o m y s ł ó w ? Dlaczego p o w a g a i w z n i o s ł o ś ć
o b r z ą d k u mającego s y g n a l i z o w a ć ulgę w d o p e ł n i e n i u części
religijnego wyrzeczenia przeradza się w z a b a w ę , a następnie
w drakę? Jeśli ten w ł a ś n i e kierunek r o z w o j u jest często w y ­
stępującą w ł a ś c i w o ś c i ą o b r z ę d ó w polskiej w s i , rodzi się pytanie
zasadnicze: dlaczego takie akurat emocje, p r o w o k a c y j n o - l u d y c z ne, d o c h o d z ą d o g ł o s u , rozwijają się, przesłaniając całkiem samą
istotę d o b r o w o l n e g o p o ś w i ę c e n i a się. A l e natychmiast w y ł a n i a
się następne pytanie, czy jest t o w y b ó r d o b r o w o l n y , p r z e k o n y w u ­
jący, d o g ł ę b n i e a k c e p t o w a n y ?
P o w s t a ł e t u rozterki (pytania zasadnicze i d r u g o r z ę d n e ) p o m a ­
gają n a m r o z w i j a ć - przynajmniej c z ę ś c i o w o - w i a d o m o ś c i
o poście, jakie o d n a j d u j e m y u kronikarzy obyczaju w d a w n e j
Polsce. N i e o c e n i o n e stają się t u opisy ks. Jędrzeja K i t o w i c z a .
W y n i k a z n i c h , że w XVIII w . i n t r y g u j ą c y nastrój f r y w o l n o ś c i
towarzyszył o b c h o d o m s a m e g o Popielca, Ś r o d y P o p i e l c o w e j
z w a n e j też W s t ę p n ą , Śmiertelną Niedzielą, Białą Niedzielą, Czar­
ną Niedzielą, a w i ę c rozpoczynania W i e l k i e g o Postu. D o w i a d u j e ­
m y się też o d K i t o w i c z a , że „ g o r s z ą c e " dziś nas z a c h o w a n i a w c a l e
nie zrodziły się na w s i , lecz w mieście, c h o c i a ż b y w samej
Warszawie: „Zaś w W s t ę p n ą Środę, po miastach, c h ł o p c y ,
s t u d e n c i k o w i e c z a t o w a l i na w c h o d z ą c ą d o kościoła białą płeć,
której przypinali na plecach kurze n o g i , s k o r u p y o d jajec, indycze
szyje, rury w o ł o w e i inne t y m p o d o b n e materklasy; tak zaś t o
s p r a w n i e robili, że się t e g o osoba dostająca nie czuła, b o t o
p l u g a s t w o b y ł o u w i ą z a n e na sznurku lub nici, d o k o ń c a której
była p r z y p r a w i o n a szpilka z a k r z y w i o n a jak w ę d k a , w i ę c c h ł o p i e c
d o takich f i g l ó w w y ć w i c z o n y , byle się d o t k n ą ł o w ą szpilką sukni,
raz i figla na osobie zawiesił. A ta ni o czym nie w i e d z ą c , pięknie
przybraną i w i e l e razy będąc d y s t y n g o w a n ą p o s t ę p o w a ł a w koś­
ciół z d o b r ą miną, g d y tymczasem w i s z ą c y m na plecach k a w a l c e m p u s t y m g ł o w o m ś m i e c h z siebie czyniła, k t ó r y m się i sama, na
koniec o d k o g o r o z t r o p n e g o u w o l n i o n a o d wisielca, zarumienić
musiała..."
1

Dzięki K i t o w i c z o w i d o w i a d u j e m y się jaką postać s y m b o l i c z n ą
w ś r ó d g a w i e d z i uzyskał w X V I I I w . popiół, substancja mająca
oznaczać c z ł o w i e k a , marność nad marnościami, przemijanie:
„ N i e f a t y g u j ą c księży s w a w o l n a młodzież sama g o ( p o p i ó ł ) sobie

r o z d a w a ł a , trzepiąc się p o g ł o w a c h w o r k a m i p o p i o ł e m napeł­
n i o n y m i albo też w y s y p u j ą c zdradą j e d n a d r u g i m o b o j e j płci na
g ł o w y pełne miski p o p i o ł ó w (...). Druga ceremonia nie kościelna,
ale ś w i a t o w a b y w a ł a d ł u g a w u ż y w a n i u p o miastach i w s i a c h ,
która zawisła na t y m , że jakiś m ł o k o s przed p r z e c h o d z ą c y m
mężczyzną rzucał na ziemie garnek p o p i o ł e m r u d y m n a p e ł n i o n y
(...) c o z r o b i w s z y s w a w o l n i c a lub s w a w o l n i k z a w o ł a w s z y : p o ­
pielec! u c i e k a ł . "
2

W Dziejach obyczajów
w dawnej Polsce, wiek XVI-XVIII, J a n
S t a n i s ł a w Bystroń stwierdza: „ Z Popielcem łączy się też z a b a w y
z p r z y w i ą z y w a n i e m d o k ł o d y dziewcząt, które zamąż nie w y s z ł y
w czasie zapust." A u t o r zauważa c h ł o d n o , że „ R ó ż n e f o r m y miała
ta z a b a w a (podkr. J O ) ; najczęściej c i ą g n i o n o przez w i e ś spory
kloc i każdą d z i e w c z y n ę , która nie zdołała się zawczasu ukryć,
ł a ń c u c h e m d o ń p r z y w i ą z y w a n o , każąc jej kłodę ciągnąć d o
karczmy, gdzie n a s t ę p o w a ł w y k u p i z w o l n i e n i e ; w miastach
p r z y w i ą z y w a n o małe klocki d r e w n i a n e . "
Bystroń przeczy j e d n a k sobie, kiedy p o w o ł u j e się na „ p r o t e s t a cję przekupki w s t y d l i w e j R e g i n y Gołka z B i e c z a " . Protestacja
p o c h o d z i z ksiąg g r o d z k i c h t e g o miasta i d o t y c z y 1 6 4 2 roku. J a k
się okazuje, p o s z k o d o w a n a nie została u w i ą z a n a d o „ m a ł e g o
klocka d r e w n i a n e g o " :
„...oto ci w ś r ó d strasznego krzyku i wrzasku całemi zastępami d o
protestującej (mającej s w ó j kram p o d k o ś c i o ł e m - J O ) przypadli,
jedni z nich udający n i e d ź w i e d z i , d r u d z y przebrani za N i e m c ó w
(...) inni za kobiety i d z i e w c z ę t a , a reszta, w liczbie o k o ł o
dwudziestu, z pomalowanymi twarzami, z rogami u głowy,
odziana w skóry koźle, tak, że im t y l k o ś w i e c i ł y zęby i oczy na
kształt d j a b ł ó w , o g r o m n y p n i a k d ę b o w y (podkr. J O ) ,
d ł u g o ś c i sześciu, g r u b o ś c i czterech ł o k c i , o b w i e d z i n y żelaznymi
ł a ń c u c h a m i , a na ten cel umyślnie p r z y g o t o w a n y , przywlókłszy,
protestującą (...) u b r a w s z y naprzód w p o w r ó s ł a słomiane, nie
uproszeni jej uprzejmymi p r o ś b a m i , siłą i przemocą ją p o r w a l i ,
p r z y w i ą z a w s z y ł a ń c u c h e m d o p n i a , i w ł ó c z y l i d o ratusza z n a j ­
wyższą obrazą i straszną boleścią, tak, że o m d l a ł a na siłach,
biegnącą zaś, bez ż a d n e g o w z g l ę d u p o p y c h a j ą c , d o d ź w i g a n i a
ciężaru t w a r d e m i biczami z m u s i l i . "
Wiązanie niezamężnych dziewcząt d o k ł o d y - chcąc nie chcąc
- musi się kojarzyć z p o w s z e c h n ą n i e g d y ś na w s i praktyką
zawieszania k r o w o m na szyi blisko m e t r o w e j d ł u g o ś c i g r u b e g o
koła, albo w ł a ś n i e k ł o d y . M i a ł o t o zapobiegać l a t o w a n i u się
zwierzęcia, czyli n i e s f o r n e m u z a c h o w a n i u , przede w s z y s t k i m
oszalałej g o n i t w i e , p o d s k o k o m oraz n a p a s t o w a n i u i n n y c h z w i e ­
rząt. W czasie b i e g u kół obijał się k r o w i e o n o g i . U t r u d n i a ł też jej

II. 2 4 . P r z e m a l o w a n e z n a k i , , S o l i d a r n o ś c i " , W a r s z a w a

36

3

4

�II. 5. P r z e m a l o w a n y n a p i s „ S o l i d a r n o ś ć " , W a r s z a w a - G r o c h ó w .

- skoro nie została w porę d o p u s z c z o n a d o byka - s y m u l o w a n i e
p o k r y w a n i a , czyli w d r a p y w a n i e się na zad drugiej k r o w y .
I tak o t o w i d z i m y , że d o w z n i o s ł e j o b r z ę d o w o ś c i p o p i e l c o w e j

znanej n a m już kłodzie. „ N a Rusi z w y c z a j k l o d k i mial znacznie
bogatsze f o r m y ; tutaj cały t y d z i e ń zapustny maślanycia, p o ­
ś w i ę c o n y był r o z m a i t y m p r a k t y k o m z k ł o d ą , którą p r z e d s t a w i a n o

przeniknęły całkiem przyziemne praktyki związane z prokreacją

w

ludzi i zwierząt.

i pogrzeb."

Siedemnastowieczni

poeci Kasper M i a s k o w s k i

i Stanisław

ludzkiej

postaci

(podkr. J O ) , o b c h o d z ą c jej urodziny

6

N i e w ą t p l i w i e ludzka postać kłody ruskiej dystansuje n i e f i g u r a -

Serafin J a g o d y ń s k i s k w a p l i w i e ó w aspekt prokreacyjny t o w a r z y ­

Iną kłodę polską! Wszelako nasza kłoda uzyskiwała

szący p o s t n e m u wyrzeczysku w y c h w y t u j ą i w s t o s o w n y c h u t w o ­

o s o b l i w i e głębokie znaczenie:

rach, o b o k u w a g i p o ś w i ę c o n e j p i j a t y k o m , czynią p r z e w o d n i m .
O t o f r a g m e n t u t w o r u z a t y t u ł o w a n e g o Popielec

Kaspra M i a s k o w -

skiego. Śmiało też można uważać, że zawarty w u t w o r z e „ m a t e ­
riał o b s e r w a c y j n y " o d n o s i się d o c z a s ó w m ł o d o ś c i autora, a w i ę c
ostatniej ć w i e r c i XVI w.:

Kto z ludzi nie c h c e , z p n i a k a m i musi żyć, niebożę.
I t a k i m pień d a w a j ą w ł ó c z y ć pospolicie,
Dając znać, że bez d r u h a już nie d r w a , nie życie.

7

Właśnie, d r w a (czyli ś m i e r ć ) , nie-życie. O b r z ę d o w o ś ć Półpościa, j a k o ciąg dalszy Popielca, na różne s p o s o b y w kraju t e n

B o zjadwszy zur, kapustę i m o c z o n e śledzie.

w ł a ś n i e w ą t e k , opozycji życia i śmierci, przemijania i t r w a n i a

W s t a n ą zaraz o d s t o ł ó w i już p o obiedzie.

s p o w i j a z a c h o w a n i a , które w y d a w a ć by się m o g ł y , jak p o w i a d a

Ale u d r u g i c h (a k t o tak w i e l e p o l i c z y ) ,

Bystroń, „ n i e w y m y ś l n ą p s o t ą " . W licznych o p r a c o w a n i a c h roku

Jeszcze skrzypki i d u d y słyszeć na ulicy;

o b r z ę d o w e g o w Polsce z a r ó w n o d a w n i e j s z y c h , jak też n a j n o w ­

Ci g o n i ą d z i e w k i , c o je w kloce zaprzęgają,

szych, k t ó r y c h o s t a t n i o sporo przybyło, p o m i j a n a jest c a ł k o w i c i e

A o n e się nie bardzo w i d z ę ociągają;

rodzima postać wizualizacji p ó ł p o s t n e j , prokreacyjnej, a w y r a ż a ­

Ci c h ł o p a w g r o c h o w i n y ubrawszy p r o w a d z ą ,

jąca się nie jak na Rusi w

A d o której g o s p o d y w p r z ó d iść mają radzą;
Ten w k u f l u drożdże d ź w i g a , ó w gorzałkę m a ń k ą
Pokazuje w y s o k o i potrząsa z bańką;

człowieka),

lecz w

rzeźbiarstwie ( k ł o d a w

malowidłach

naściennych.

p o w o d u m o g ę już w y j a w i ć w i e l c e s z a n o w n e m u

kształcie

I z tego

też

Czytelnikowi

zasadniczy p o w ó d p o w s t a n i a niniejszego tekstu. Więcej p o w i e m ,

Ci krzyczą o d p r a w u j ą c mięsopust szalony,
W a b i ą c d r u g i c h d o ordy, c n o t ą u s t a l o n y .

również

tekst niniejszy w małej zupełnie mierze pretenduje d o analizy

5

t r a d y c y j n y c h z a c h o w a ń , które w p o l s k i m kalendarzu o b r z ę d ó w

W ś w i e t l e ustaleń Bystronia polska o b r z ę d o w o ś ć p o p i e l c o w a

d o r o c z n y c h zajmują d o s y ć w a ż n e miejsce. Z a c h o w a n i a te o tyle

u s t ę p o w a ł a znacznie o b r z ę d o w o ś c i ruskiej. Szczególnie wyraziś­

mnie zainteresowały i ostatecznie stały się przez c h w i l ę przed­

cie o w a różnica j a w i ć się miała w znaczeniach

m i o t e m u w a g i , o ile m o ż n a z n i c h w y ł u s k a ć w i a d o m o ś c i , służące

nadawanych

37

�z r o z u m i e n i u całkiem w s p ó ł c z e s n e g o zjawiska graffiti, i o d razu

karano d o m o w n i k ó w , w ś r ó d k t ó r y c h z n a j d o w a ł a się panna na

d o d a m , z w i ą z a n e g o z nim w

wydaniu, zamalowywaniem

Polsce o s t a t n i c h

lat

sposobu

w a p n e m okien. Symbolikę

tego

ukrywania (zamalowywania i przemalowywania) pojawiających

działania m o ż n a objaśniać następująco. Skoro d o t ą d ( w czasie

się w miastach, g ł ó w n i e j e d n a k w W a r s z a w i e , ulicznych (za­

Z a p u s t ó w ) nie wypatrzeliście dla panny kawalera, nie będziecie

zwyczaj w y s t ę p u j ą c y c h na m u r a c h ) haseł, n a p i s ó w , z n a k ó w . N i m

za karę w i d z i e l i niczego przez o k n a , które służą - jak w i a d o m o

jednak przedstawię intrygujący mnie materiał n a ś c i e n n y c h m a l o ­

- łączności ze ś w i a t e m .

w i d e ł , konieczne jest p o w r ó c e n i e d o p r z e r w a n e g o

wywodu

o rodzimej wizualizacji, związanej z Postem.

Na sąsiednim, W s c h o d n i m

Mazowszu

natomiast

czyniono

p e w n e u s t ę p s t w o . Nie z a m a l o w y w a n o c a ł k o w i c i e szyb. Właśnie

R o z s y p y w a n i e p a s k u d z t w a w k u c h n i , o k t ó r y m pisałem na

na nich albo na ścianach c h a ł u p y w y m a l o w y w a n o s m o ł ą s y m ­

p o c z ą t k u , d o k o n y w a n o nie w każdym d o m u . O p i s y w a n y przypa­

boliczną postać, w y o b r a ż a j ą c ą mężczyznę, o w e g o

dek zdarzył się w M u r z y n o w i e u n a j u b o ż s z y c h , w rodzinie nie

który w i n i e n uczynić pannę mężatką, a k c e p t o w a n ą przez całą

mającej h e k t a r ó w , j e d y n i e s k r a w e k ziemi przy chałupinie. A l e

s z a c o w n ą z b i o r o w o ś ć w i o s k i czy miasteczka. F r y w o l n y malunek,

w

zwany

rodzinie tej aż 6 p a n i e n i panienek czekało na w y d a n i e !

kawalera,

k r a с о к i e m , w i n i e n posiadać wyraziście zaznaczone

Ucalenie ich ( s ł o w o o d ocalenia, o c h r o n i e n i a przed p o n i e w i e r ­

przyrodzenie

k ą ) , czyli w y d a n i e za mąż, s t a n o w i ł o dla ojca ( z g o d n i e z o b y c z a ­

szczegółu w e w s z y s t k i c h kracokach o n e g d a j

j e m większą p o n o s z ą c e g o o d p o w i e d z i a l n o ś ć niż m a t k a ) ciężki d o

z szyb i ścian d o m ó w t o d l a t e g o - jak m o ż n a przypuszczać - ze

spełnienia o b o w i ą z e k , cięższy o c z y w i ś c i e , aniżeli w

w ostatniej c h w i l i z a w i o d ł a p s o t n i k ó w o d w a g a .

rodzinach

(il. 1 c ) . Jeśli nie dostrzegamy t e g o

ważnego

przerysowanych

g o s p o d a r s k i c h . Fakt ten m ó g ł b y uśmierzać zakusy p ó ł p o s t n y c h

O k n a u d a w a ł o się, w p r a w d z i e z t r u d e m , oskrobać z w a p n a .

s w a w o l n i k ó w d o czynienia sobie z a b a w y z nieszczęsnych. M ó g ł ­

Natomiast kracok p o z o s t a w a ł d ł u g o w s t y d l i w y m piętnem, szcze­

by budzić w s p ó ł c z u c i e , może n a w e t litość. Tymczasem

nie,

g ó l n i e w ó w c z a s , jeśli n a m a l o w a n o g o na ścianie. Z szyb tez

s t a n o w i ł w ł a ś n i e zachętę i w y z w a l a ł p o m y s ł o w o ś ć , aż p o nie­

m o ż n a b y ł o t o m a l o w i d ł o zeskrobać, ale z belek czy desek

s p o t y k a n ą często w tej w s i staranność, p o ł ą c z o n ą z przebiegłoś­

szalunku nie b y ł o s p o s o b u . Rzadka smoła lub smar g ł ę b o k o

cią, a służącą z w y k ł e j t y l k o uciesze. C h o d z i - jak sobie p r z y p o m i ­

w s i ą k a ł y między słoje.

namy - o p u ł a p k ę z d r u t ó w przeciągniętych w poprzek d r o g i . W tę

Kiedy przed p o n a d ć w i e r ć w i e k i e m o g l ą d a ł e m w Karczewie czy

p u ł a p k ę miał w p a ś ć ojciec córek, g o n i ą c y za s p r a w c a m i najścia

w i n n y c h miasteczkach i w s i a c h M a z o w s z a kracoki na ścianach

d o m u . M i a ł o n rozkwasić sobie nos a l b o n a w e t złamać rękę.

c h a ł u p , ani przez c h w i l ę nie p r z y c h o d z i ł o mi d o g ł o w y , że o b c u j ę

W M u r z y n o w i e użyto p a s k u d z t w a t y l k o d o pomazania ościeży,

z faktami d ł u g i e g o t r w a n i a , że dane mi będzie o b s e r w o w a ć na

tak aby m o g l i się d o m o w n i c y t y l k o pobrudzić. Natomiast gdzie

p o d s t a w i e ż y w o t n o ś c i w y o b r a ż e n i a k r a c o k o p o d o b n e g o , zjawis­

indziej mazanie

i malowanie

zwyczajem, wspomnianą

wapnem

się

k o o w e j ciągłości i zmiany p r o b l e m u n a u k o w e g o , tak n i e z w y k l e

z ruskim

ż y w o z a j m u j ą c e g o naszych s o c j o l o g ó w , badających uczestnict­

oraz smołą stało

wizualizacją, k o n k u r u j ą c ą

o b y c z a j e m człekokształtności p o p i e l c o w e j kłody. Na Podlasiu

w o w kulturze.

II. 6. Z a m a l o w a n y i p r z e m a l o w a n y znak „ S o l i d a r n o ś c i '

38

�Jest rzeczą niezwykle charakterystyczną, że k r a c a k o p o d o b n e

kłuło w oczy, wszelako zajadła dbałość z a m a l o w y w a n i a „ n i e o d ­

f o r m y lokalizują się w Warszawie w ścisłym i zarazem o g r a n i c z o ­

p o w i e d z i a l n y c h " n a p i s ó w z d u m i e w a ł a . U zbiegu Długiej i M i o ­

n y m k r ę g u . " Nie są b y n a j m n i e j rozproszone p o c a ł y m mieście.

d o w e j w Warszawie, zajadłość ta przyjęła n i e w ą t p l i w i e najwyższy

Daremny t r u d p o s z u k i w a n i a ich na M u r a n o w i e w p o b l i ż u Pałacu

s w ó j w y m i a r . Zdarzało się, ze napisy jeszcze nie w y s c h ł y , g d y

M o s t o w s k i c h (są t a m na s ł a w n y m m u r a n o w s k i m osiedlu inne,

s p r a w n i d o z o r c y już je z a m a l o w y w a l i , nikt nie m ó g ł w i e d z i e ć , c o

bardziej abstrakcyjne f o r m y , p o prostu f a s z y s t o w s k i e ) . N i e m a ich

tutaj z m a l o w a n o , w ł a ś n i e z m a l o w a n o , b o plebejski charakter

na W o l i , M ł y n o w i e i J e l o n k a c h . Nie ma ich r ó w n i e ż na Ż o l i b o r z u

t y c h działań nie m ó g ł w y k l u c z y ć radosnej s w a w o l i , " p r a w d z i w e j

i M o k o t o w i e , Bielanach i U r s y n o w i e . W s a m y m Ś r ó d m i e ś c i u

draki" .
8

m o ż e m y odnaleźć z a l e d w i e j e d e n ( R y n e k N o w e g o M i a s t a ) , może
d w a znaki s o l i d a r n o ś c i o w e p r z e m a l o w a n e w taki s p o s ó b , aby
zwracały naszą u w a g ę . Wszelako nie są t o w pełni k r a c a k o p o d o b ­
ne f o r m y . M o ż n a p o w i e d z i e ć , że są b a ł w a n o p o d o b n e . Natomiast
na Saskiej Kępie, G r o c h o w i e , G o c ł a w k u , a także na B r ó d n i e
i T a r g ó w k u - czyli najbliżej o d d z i a ł y w a n i a W s c h o d n i e g o M a z o w ­
sza - o d n a j d u j e m y p r a w d z i w e b o g a c t w o i r ó ż n o r o d n o ś ć przemal o w a ń znaku Solidarności Walczącej
przypominają

przedstawionego

( S P V ) , iż d o

wcześniej

kracoka

złudzenia
(il.

5-7).

Wszystkie te p r z e m a l o w a n i a j e d n o c z y zamysł ludyczny, p o g o d ­
ny, nie zaś ostentacyjnie l i k w i d a t o r s k i (poprzez zdrapanie a l b o
pokrycie prostokątną plamą) czy k a r k o ł o m n i e fałszujący litery,
z czypi s p o t y k a m y się n a g m i n n i e z a r ó w n o w kraju, jak i za
granicą, wszędzie

- zawsze t a m , gdzie zabrakło

wyobraźni,

a n a d g o r l i w o ś ć z n i e w o l i ł a u m y s ł y . , Obserwacje A u t o r a c z y n i o n e
były jeszcze przed legalizacją „ S o l i d a r n o ś c i " w k w i e t n i u 1 9 8 9 r.

Graffiti na w a r s z a w s k i c h ulicach, tak jak znaki i hasła o p o z y c j i
politycznej, nie t y l k o mają s w o j ą wyrazistą lokalizację przestrzen­
ną, lecz r ó w n i e ż ich p o j a w i e n i e się, szczególny r o z k w i t , w p r o s t
erupcja, uzależniona jest od... pór roku. W y d a j e się, że zima
i w i o s n a , a najbardziej

przejście

między t y m i

porami

roku,

a następnie jesień u a k t y w n i a j ą a n o n i m o w y c h a r t y s t ó w ( t y c h c o
ryzykują) i o c z y w i ś c i e służby p o r z ą d k o w e (które nic nie r y z y k u ­
j ą ) . Jeśli jest tak istotnie, można by i t u d o p a t r y w a ć się ciągłości
i tradycji, d a w n y c h z a p u s t n y c h i p o p i e l c o w y c h oraz p ó ł p o s t n y c h
obrządków. I pewnie również a d w e n t o w y c h .
„ P o p i e l e c - stwierdza Bystroń - był przede w s z y s t k i m uroczys­
tością kościelną, d o której znaczną p r z y w i ą z y w a n o w a g ę ; b y ł o

- przyp. red.
R ó w n i e ż p o g o d n y , ludyczny charakter posiada p r z e m a l o w a n y
napis „ S o l i d a r n o ś ć " , znajdujący się na ul. C h ł o p i c k i e g o ,

na

G r o c h o w i e w p o b l i ż u t ę t n i ą c e g o życiem bazaru, vis a vis kościoła.
A u t o r p r z e m a l o w a n i a skorzystał z „ p r z e k o n y w u j ą c e g o " w y o b ­
rażenia rogatej g ł o w y , a w i ę c s a m e g o diabła. I rzędem jedenastu
w i z e r u n k ó w szatana p r z y o z d o b i ł banalną ścianę obskurnej ka­
m i e n i c y (il. 5 ) . Kiedy przed laty zobaczyłem t o iście polskie
graffiti, d o ś w i a d c z y ł e m p r a w d z i w e j konsolacji, a w i ę c szczegól­
nej ulgi pocieszenia, jakie p o j a w i a się p o stanach nadmiernej
żałości. Co ją s p r a w i a ł o każdy dobrze w i e d z i e ć p o w i n i e n , m i m o
w i e l k i c h nieraz różnic - w j e d n y m t y l k o mieście - w s p o s o b a c h
k o n t r o l o w a n i a w y g l ą d u m u r ó w i ścian naszych d o m ó w . M o g ł o
w n i c h nie być ani ciepłej, ani zimnej w o d y ; z zimna albo upału
groziło postradanie z m y s ł ó w , b r u d i zaniedbanie na każdym kroku

coś e f e k t o w n i e

teatralnego

(podkr. J O ) w t y m geście,

z k t ó r y m nie w y t r z e ź w i e n i jeszcze po nocy biesiadnicy szli d o
kościoła, a b y g ł o w y p o s y p y w a ć p o p i o ł e m . N a j w i ę k s i p a n o w i e
nawet

nie zawsze o niedzielnem n a b o ż e ń s t w i e

pamiętający,

u d a w a l i się d o kościoła; chorzy prosili księdza by d o

domu

zajechał z p o p i o ł e m . " M a t k o moja rety, d o d a m o d siebie, wszak
9

w c i ą ż t o samo, c h o c i a ż czasy się zmieniły. W s p ó ł c z e ś n i p a n o w i e
- kiedy im t y l k o ogłoszą p l e n u m ( p o p i e l e c ) r w ą się natychmiast
d o s w e g o kościoła.
„ Ś r o d a ( P o p i e l c o w a - J O ) - uzupełnia Szczypka - docierała
m o z o l n i e ze s w ą metafizyką przemijania, zdając się być jeszcze
jednym dniem radości."
względem

1 0

w c i ą ż t o samo.

Święte słowa, również i pod
No

b o cóż

powiedzieć

o

tym
haśle

u m i e s z c z o n y m w ś w i e t l i c y Zakładu C P L i A w O p o c z n i e w 1 9 7 8 г.:
P R Z E C I W S T A W I A M Y SIĘ C H I Ń S K I E M U H E G E M O N I Z M O W I .
S p o r z ą d z o n o t o ze specjalnego kartonu p o k r y t e g o złotą folią.

* Obserwacje

Autora

czynione

były

jeszcze

przed

legalizacją

„Solidarności"

Tak, złotą! Tej złocistości nie s p o s ó b b y ł o b y c z y m k o l w i e k z a m a ­
l o w a ć , p r z e m a l o w a ć a l b o przerobić c h o c i a ż b y na serwetkę.

w k w i e t n i u 1 9 8 9 r. - p r z y p . red.

PRZYPISY

Jędrzej K i t o w i c z , Opis obyczajów za panowania
Augusta
III,
W r o c ł a w 1 9 5 1 , s. 5 5 1 ; za "Ewa F e r e n c - S z y d e ł k o w a , Rok kościel­
ny a polskie tradycje. Księgarnia Św. W o j c i e c h a Poznań 1 9 8 8 .
Tamże, s. 5 5 2 .
J a n S t a n i s ł a w Bystroń, Dzieje obyczajów
w dawnej
Polsce,
wiek XVI-XVIII, W a r s z a w a 1 9 3 2 , t. II, s. 4 3 - 4 4 .
* Tamże, s. 4 4 - 4 5 .
Kasper M i a s k o w s k i , Zbiór rymów ( w e d ł u g w y d a n i a z 1 6 2 2 ) ,
Kraków 1 8 6 1 , s. 2 9 6 .
Bystroń, op. cit., s. 4 5 .
S t a n i s ł a w Serafin ( S e w e r y n ) J a g o d y ń s k i , Poezyje, podaje za
B y s t r o n i e m , op. cit., s. 4 4 .
1

2
3

5

6
7

W i a d o m o ś ć z a w d z i ę c z a m Ryszardowi Ciarce i M a ć k o w i
J ę d r u s i k o w i . Osoba pierwsza z a d z w o n i ł a d o mnie z informacją:
d o o k o ł a pana d o m u aż p o Instytut Sztuki n a m a l o w a n e są hasła
i znaki na ścianach. Kiedy zaraz po telefonie zszedłem w s z y s t k o
b y ł o z a m a l o w a n e . Osoba d r u g a - mieszkająca na sąsiednim
osiedlu - o p o w i e d z i a ł a jak b y ł o o d p o c z ą t k u . A d m i n i s t r a c j a
osiedla nie opłaciła należycie malarzy o d n a w i a j ą c y c h klatki
s c h o d o w e . Malarze ukarali administrację d o d a t k o w y m w y s i ł ­
kiem, malując na ścianach i na klatkach s c h o d o w y c h hasła
Solidarności.
B y s t r o ń , op. cit., s. 4 3 .
Józef Szczypka, Kalendarz polski, PAX Warszawa 1 9 8 4 , s. 55.
8

9

1 0

Rysunki i fotografie - A u t o r

39

�I

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
