<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="7552" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/7552?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T20:06:45+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="7532">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/76c00d85b871e9f8c891ef49b0c3b96c.pdf</src>
      <authentication>3ac62cca9ce195fdf53b4cc193e75e52</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="90114">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6387</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="47">
          <name>Rights</name>
          <description>Information about rights held in and over the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="90116">
              <text>Licencja PIA</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="90118">
              <text>2007</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="90121">
              <text>Leiris, Michel (1901-1990)</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="90124">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5960</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="90127">
              <text>Leiris.Zarys/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="90130">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4 ; s.3-6</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="90133">
              <text>Czaja, Dariusz</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="90135">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="90137">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="51">
          <name>Type</name>
          <description>The nature or genre of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="90140">
              <text>czas.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="90142">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="90145">
              <text>DARIUSZ CZAJA

1.
Michel Leiris - a kto to taki?
Po jego śmierci w 1990 roku prasa francuska pisa­
ła: „świadek XX wieku”, autor „dzieła magicznego
i osobnego”, „wielkość zapoznana”. Pośród tych, na
których wpłynął, wymienia się nazwiska z najwyższej
półki: Michel Butor, Marc Augé, Georges Balandier,
Claude Lévi-Strauss... Pisarz, etnolog, krytyk sztuki.
Takie określenia znaleźć można w zwyczajowych no­
tach encyklopedycznych. Za sucho, za grzecznie. Dla
pełniejszej jego charakterystyki trzeba by je nieco roz­
winąć. Bo Leiris to postać o wielu obliczach. Przy tym
daleko wychodząca poza zbiór konwencjonalnych for­
muł. Autor tomików poetyckich i skrupulatny diarysta. Wierzący surrealista, wykrzykujący bluźniercze
formuły i wykładowca nieformalnego College de So­
ciologie. Podróżnik mimo woli, sekretarz-archiwista
Misji Dakar-Dżibuti. Badacz sekretnego języka Dogonów i kultów opętania. Bywalec burdeli. Miłośnik
pięknych (i nie tylko) kobiet i praktykujący homosek­
sualista. Obsesjonat i onirograf. Entuzjasta muzyki jaz­
zowej i wielbiciel opery. Żarliwy aficionado. Przyjaciel
muzyków i malarzy. Znawca sztuki współczesnej, czu­
ły i wnikliwy jej komentator. Wielbiciel gier słownych
i oryginalny leksykograf. A i tak przedstawiona tu lista
jego zatrudnień i fascynacji nie jest pełna...
Leiris znany jest u nas i nieznany. Z naciskiem na
to drugie. Jeśli miarą wiedzy o obcojęzycznym autorze
jest liczba przekładów jego prac (a gdy chodzi o Leirisa naprawdę licznych i tematycznie różnorodnych), to
bez dwóch zdań, w tej materii znajdujemy się w strefie
stanów niskich, bardzo niskich. W paleoepoce realne­
go socjalizmu i maszyny do pisania wydano ważny co
prawda Wiek męski, ale książka przeszła raczej bez echa
i na lata utonęła w humanistycznym stawie. Z całą
pewnością nie została zauważona przez etnologów,
w każdym razie nic nie wiadomo, by ktoś się na tę
książkę maniakalnie powoływał, by korzystał z niej
w swoich pracach, intensywnie ją cytował. W posłowiu Błońskiego, Leiris występuje zresztą wyłącznie ja­
ko pisarz i autor dziennika intymnego; o etnologicz­
nych koneksjach autora ani słowa. Był rok 1972.
Trudno nawet się dziwić: scjentyficznie zorientowana
etnografia polska pogrążona była wówczas w rejestra­
cji, opisie i klasyfikacjach artefaktów z zakresu głów­
nie rodzimej kultury ludowej. A z tej perspektywy wi­
dziany Leiris - ze swoimi afrykańskimi uwikłaniami,
ostentacyjnie ekshibicjonistyczny, pogrążony w obse­
sjach - musiał jawić się jako postać zgoła surrealna.
Nie było żadnej potrzeby, by powoływać się na ekscen­
trycznego, wpatrzonego we własny pępek pisarza. Pi­
sarz, jak sama nazwa wskazuje, ma pisać, a naukowiec
uprawiać naukę. Tak jest i tak powinno być. I nie ma
co mylić pojęć.
W roku 1999 wydano u nas Lustro tauromachii, ko­
lejną książkę Leirisa. Od wydania pierwszej minęło

Leiris. Zarys

ćwierćwiecze z okładem. Świat obrócił się kilka razy,
komunizm zniknął, maszyny do pisania zastąpiły kom­
putery, antropologia polska poszerzyła wydatnie spek­
trum swoich zainteresowań. I co? I nic. I znowu głucho
o książce Leirisa, choć mowa o pracy przecież ze
wszech miar klasycznej. W dodatku - poruszającej,
dyskusyjnej, interpretacyjnie ryzykownej, a więc takiej,
która mogłaby spolaryzować głosy czytelników. Można
co prawda pojąć, że krwawe przygody byków i toreadorów niekoniecznie musiały przejąć wszystkich (zwłasz­
cza co wrażliwszych) antropologów. Idzie mi jednak
o to, że - biorąc na chwilę w nawias etyczne implikacji

Michel Leiris. Lata 80-te. Za: „Magazine Littéraire”.

3

�Dariusz Czaja

LEIRIS. ZARYS

corridy - mamy tu do czynienia przede wszystkim z fa­
scynującym studium antropologicznym. Ze śmiałą i od­
krywczą lekturą bliskiego geograficznie, acz jakże „eg­
zotycznego” dla nas świata. Ale przede wszystkim
z brawurowym przykładem interpretacji, która w prak­
tyce realizowała (i to wiele lat temu!) tak bliskie dużej
części z nas postulaty antropologii współczesności.
Z głęboką, wielostronną i wielowarstwową lekturą zna­
ków świata tauromachii. A wszystko to przepuszczone
przez intensywną wrażliwość, wszystko finezyjnie opisa­
ne i skomentowane. Trzeba czegoś więcej?
W dziele przywracania Leirisa polskiej świadomości
antropologicznej ważną rolę odegrała - opublikowana
w roku 2000 - książka (wreszcie komentowana!) Jame­
sa Clifforda Kłopoty z kulturą. Dwudziestowieczna etno­
grafia, literatura i sztuka. (Warto przypomnieć, że „Kon­
teksty” wcześnie, bo już w numerze 1: 1991 anonsowały
tę książkę piórem M. Sznajderman i Z. Benedyktowicza,
a w późniejszych numerach drukowały tłumaczenia kil­
ku rozdziałów, w tym m.in. ten poświęcony Leirisowi 1/2:1999) Leiris zajmuje w niej znaczące miejsce. Poja­
wia się przy okazji uwag nad karierą wywrotowych pary­
skich „Documents”, omawiania zjawiska nazwanego
„surrealizmem etnograficznym”, czy - zwłaszcza w dłuższej glossie na temat dziennika z jego pierwszej
afrykańskiej podróży. Ale i w tym przypadku obyło się
bez poważniejszych konsekwencji. Leiris Clifforda, jeśli
mógł kogoś zainteresować, to może przede wszystkim ja­
ko sygnatariusz szerszego nurtu, stylu myślenia, wybitny
przedstawiciel historycznej formacji etnologicznej (we
wspomnianym numerze 1:1991, K. Kaniowska w tym
właśnie kontekście wspominała Leirisa), niż osobny
i oryginalny pisarz antropolog, z wyraźnym autorskim
stemplem. On sam i jego dzieło dalej trwało w stanie
dziwnej hibernacji. I zdumiewającego zapomnienia.
Chyba się nie mylę bardzo: nie pisało się u nas i dalej nie
pisze wiele i wnikliwie o Leirisie, nie tłumaczy się jego
fundamentalnych prac, nie wykłada się go na naszych
uniwersytetach. Za mało naukowy, za bardzo pogranicz­
ny, za mało uporządkowany, za bardzo literacki, za bar­
dzo osobisty etc. Jest, a jakoby go nie było...
W tej sytuacji czas więc chyba najwyższy, by upo­
mnieć się o Michela Leirisa. A „Konteksty” ze swoim
upodobaniem do oryginałów, gatunków zmąconych
i anachronicznych gestów wydają się - jeśli nie my, to
kto? - jak najbardziej stosownym miejscem, by poczy­
nić w tej materii pierwszy duży krok. A poza tym, mo­
ment jest chyba wyjątkowo stosowny. W dobie widocz­
nego nadrabiania edytorskich zaległości, w czasie, gdy
przywracamy polszczyźnie część mitycznych książek
francuskiej antropologii, znanych dotąd tylko w języku
oryginału (Obrzędy przejścia Arnolda van Gennepa,
PIW; Bóg wody Marcela Griaule’a, Wydawnictwo M.
Derewiecki; Esej o naturze i funkcji ofiary Henri Huber­
ta i Marcela Maussa, Nomos - by wymienić kilka
z ostatnio wydanych) przypomnienie twórczości autora

L ’Afrique fantôme wydaje się po prostu twardą koniecz­
nością. Wypełnia bowiem, chociaż w części, ziejącą bo­
leśnie translatorską lukę. Tym razem więc, monogra­
ficzny, i w dodatku podwójny numer, ma jednego tylko
bohatera. Prezentujemy w nim prowizoryczny, kreślo­
ny liniami o różnej grubości i różnym stopniu wyrafino­
wania, zarys Leirisa.

2 ..
Leiris, jak już wspomniałem, to człowiek-orkiestra. Zamieszkiwał wiele światów, żył w różnoimiennych obszarach kultury i sztuki. I pisał o nich.
W miarę możliwości staraliśmy się tę okoliczność
uwzględnić. Toteż materiał, którym dysponowali­
śmy, został wstępnie podzielony wedle haseł tema­
tycznych (autobiografia, corrida, opera itp.), choć
nie zawsze udało się zachować jakże pożądaną takso­
nomiczną rozłączność (trudno: rzeczywistość skrze­
czy!). Jeśli jednak odejść na chwilę od kryterium tematycznego/przedmiotowego, a wziąć raczej pod
uwagę rodzaj prezentowanych tu tekstów, to widać
wyraźnie, że zasadniczo można je zgrupować w trzy
bloki. Nie sposób w tym krótkim wstępie mówić
o wszystkim, więc w charakterze anonsu (zachęty?
zaproszenia do lektury?) do omówienia wybieram je­
dynie po kilka tekstów z każdego z nich.
Pierwszy blok to pisma i wypowiedzi samego Leirisa.
W lwiej części są to teksty po raz pierwszy udostępnio­
ne polskiemu czytelnikowi. Warto przede wszystkim
zwrócić uwagę na solidne fragmenty, już nie tylko po­
mnikowego L ’Afrique fantôme, ale mniej może znanego,
a równie interesującego Journal 1992-1989. Dokumen­
ty to wielkiej wagi. Nie tylko z powodów biograficznych
(co oczywiste), ale także historycznych, bo odsłaniają­
cych nieznane kulisy antropologicznych poczynań.
Świadectwa rzadkiej szczerości, ale też (nie bądźmy cał­
kiem naiwni) autokreacyjnego gestu. Działkę czysto et­
nograficzną reprezentuje studium o kulcie zâr w Etiopii,
jak i na poły biograficzny esej Sacrum w życiu codzien­
nym. Z wypowiedzi o sztuce warto przede wszystkim
zwrócić uwagę na esej o Francisie Baconie (Francis Ba­
con, en face i z profilu), w świetnym tłumaczeniu Marka
Kędzierskiego - bez wątpienia jedno z najlepszych i naj­
bardziej cenionych studiów na temat malarstwa Baco­
na, zresztą przyjaciela paryskiego etnologa. N a osobną
wzmiankę zasługują teksty dotyczące języka, a zwłaszcza
wyimki z nieprzetłumaczalnego Langage tangage, które nie bacząc na piętrzące się przeszkody - przetłumaczył
jednak dla nas niezawodny Jan Gondowicz.
Prócz tego, przedrukowujemy fragmenty opubliko­
wanych już po polsku książek (oczywiście w stosowych
skrótach), nie tylko by przypomnieć fragmenty istotne
dla nakreślenia wizerunku Leirisa, ale także dlatego,
by można było bez trudu śledzić nawiązujące do nich
uwagi komentatorów. Teksty pochodzą z różnych
okresów twórczości Leirisa. Są też, co warto zauważyć,

4

�Dariusz Czaja

LEIRIS. ZARYS

sna Lustro tauromachii. Tekst był już publikowany,
toteż przypominamy jedynie jego fragmenty. Niezwy­
kle interesująco za to wypadają tu sprokurowane przez
nas konteksty. Bogata, wieloznaczna, paradoksalna
(jasno-ciemna), tragiczna rzeczywistość corridy uka­
zuje się tu całej pełni. Dochodzi do głosu w błyskotli­
wej, idącej po tropach bohatersko-rycerskich (tyle
mogę zdradzić) analizie Ludwika Stommy - Autora
witamy po latach nieobecności na naszych łamach! która, co ciekawe, idzie jeszcze w innym kierunku niż
uwagi Leirisa. W zaskakujących paralelach i nieocze­
kiwanych odniesieniach, które w swoim studium prze­
prowadza historyk sztuki Jean Clair. W podszytych
emocjami rozważaniach, które snują José Bergamin
i jeszcze jeden wybitny historyk sztuki - Georges Didi-Huberman. Blok uzupełniają portrety wybitnych mi­
strzów sztuki corridy (obok Leirisa, szkice J. Ortegi
y Gasseta i M. Barbaruk).
Z kolei materiałem, który znakomicie uzupełnia,
dopowiada, oświetla afrykańską przygodę Leirisa (do­
tyka wciąż drażliwych problemów kolonializmu, wła­
dzy, etnograficznego autorytetu) jest zapis paryskiej
dyskusji na temat nieoczywistych i często umykają­
cych nam kontekstów Jądra ciemności Conrada. To
niezwykle zajmująca, ciekawa z europejskiego (w tym
polskiego) punktu widzenia dyskusja, bogata w dające
do myślenia spostrzeżenia francuskich afrykanistów,
z wprowadzeniem wielkiego Georges’a Balandier. Na
trop tej dyskusji wpadliśmy dzięki Oldze Stanisław­
skiej, która nie tylko nam ją zaproponowała do druku,
ale także dokonała wstępnej obróbki redakcyjnej zapi­
su dyskusji. Dziękujemy, jesteśmy zobowiązani, prosi­
my o jeszcze!
Pozostając jeszcze krótko przy wątku kontekstowych
powiązań pomieszczonych tu tekstów z twórczością Leirisa, dwa już tylko przykłady. Wątek surrealistyczny poszu­
kiwań Leirisa dobrze widoczny jest również w eseistycz­
nych (antropologicznych z ducha) mikromonografiach
Krzysztofa Rutkowskiego (Ucho, Paluch), jakby dalekich
odbiciach procedur tekstowych i fotograficznych podej­
mowanych w „Documents”. Zastanawiając się nad nie­
konwencjonalnym (dziwnym, dla wielu nie do przyjęcia)
kształtem etnografii zaproponowanym przez Leirisa, za­
stanawiając się nad wzajemnymi relacjami (proporcjami)
sztuki i nauki w pisarstwie etnograficznym, warto sięgnąć
do świetnego tekstu wybitnego włoskiego filozofa Giorgio
Agambena (w tłumaczeniu wspomnianego Krzysztofa
Rutkowskiego), który śledzi genezę i zarysy nowej histo­
rii sztuki, osobliwej nauki przyszłości, „nauki bez imie­
nia”, której projekt był udziałem jednego z gigantów XXwiecznej refleksji o sztuce - Aby Warburga.
Brak miejsca nie pozwala wymienić niestety in­
nych niezmiernie ciekawych - a są u nas inne? - tek­
stów. Wspomnę jeszcze tylko, że numer ten można
czytać również „diachronicznie”, sięgając do wcze­
śniejszych numerów kwartalnika. Wówczas okaże się,

bardzo zróżnicowane gatunkowo: zapis dziennikowy,
wykład, esej, wspomnienie, fragment wywiadu. To
również znak szczególny jego pisarstwa.
Blok drugi, to komentarze i analizy dzieła Leirisa.
Kompetentnym i wnikliwym wprowadzeniem do jego
życia i dzieła, i ich wzajemnych uwikłań, są zwłaszcza
dwa teksty, od których zresztą można (trzeba?) zacząć
lekturę pisma i... znajomość z Leirisem. Tomasz Szer­
szeń (którego wkładu w przygotowanie tego numeru
nie sposób przecenić, artykuły i przekłady mówią za
siebie) w swojej rekapitulacji tematów Leirisa (Michel
Leiris instrukcja obsługi) śledzi główne, przewijające się
w jego tekstach wątki, zwracając uwagę na napięcie
pomiędzy pisaniem (sztuką) i życiem, kulminującym
w bolesnym paradoksie („pod pretekstem opisania
swego życia, zapominamy żyć, ponieważ piszemy”),
podkreśla też szczególnie istotny dla pisarstwa Leirisa
wątek braku, nieciągłości, nieobecności, niedokończe­
nia. Z kolei u Jamesa Clifforda dochodzi mocno do gło­
su wątek realności, tego co prawdziwie realne (także
w swych odniesieniach, do tego, co surrealne), jak też
sposobu, w jaki pismo (język) zamienia rzeczywistość
w tekst, jak pojęcie anektuje, to co „rzeczywiste”.
Olśniewający analitycznie, a stylistycznie wielce
wyrafinowany jest artykuł Denisa Holliera (Nagłówek
Holofernesa. Notatki o Judycie, w tłumaczeniu Katarzy­
ny Przyłuskiej), w którym błyskotliwie został wykorzy­
stany jeden uporczywych fantazmatów Leirisa (motyw
odciętej męskiej głowy, znany z historii starotestamentowej Judyty), we wnikliwej i oryginalnej lekturze jego
pisarstwa autobiograficznego. Pozostając jeszcze
w kręgu tej samej tematyki, niezwykle cennym ko­
mentarzem do dziennikowej części pisarstwa Leirisa
jest tekst Philippe’a Lejeune’a, największego autoryte­
tu w dziedzinie diarystyki, który rozkręca na części
pewne fragmenty jego dziennikowych zapisów, odsła­
niając to, co w nich ciemne, sugerowane, implikowa­
ne (Czytając Leirisa. Autobiografia i język). Wraz z nimi
zaglądamy pod podszewkę osobistych wyznań, uczymy
się czytać nie tylko, to co napisane, ale też to, co jest
nienapisaną ich częścią. Świetnym i nad wyraz kompe­
tentnym komentatorem pism Leirisa - tym razem
idzie o prywatne notatki na temat opery - okazał się
również Jean Jamin. Przyjaciel i wydawca jego opero­
wych zapisków, pokazuje w swoim tekście (Niedomó­
wienie. Leiris, Lévi-Strauss i opera) operowe zaintereso­
wania Leirisa na tle innych jego biograficznych
uwikłań, życzliwie, ale i nie bezkrytycznie omawia je­
go rozumienie spektaklu operowego.
Blok trzeci: to różnej maści i autoramentu teksty,
które wchodzą w rozmaite związki z pracami Leirisa;
takie, dla których jego wywody stały się pretekstem,
albo takie, dla których jego uwagi stanowią ciekawy
poznawczo kontekst. Niemal cały dział tekstów doty­
czących różnych aspektów corridy utkany został wła­
śnie w ten sposób. Punktem wyjścia stało się rzecz ja­

5

�Dariusz Czaja

że ten Leiris nie spadł nam wcale z księżyca. Ze liczne
linie i strzałki prowadzą od publikowanych w tym nu­
merze tekstów do artykułów, w których podejmowane
w nim problemy i kwestie pojawiały się już wcześniej.
Tytułem przykładu: niebezpieczne związki życia i lite­
ratury (nr 3/4:2002), niepokojące relacje słowa i rze­
czy, dyskusja wokół Rzeczywistych obecności Steinera
(nr 4:1999); zagadki malarstwa Bacona (3/4:1997),
fascynująca postać Aby Warburga (1/2:1999)... Jest
do czego sięgać.

3.
I na koniec jeszcze jedno. Po co nam dzisiaj Leiris?
Co nam po Leirisie w czasie marnym? Mógłby ktoś tak
znienacka zapytać. Zwłaszcza może ktoś z tych antropo­
logów, co żwawo podążają za bieżącymi modami, z tych,
co to zawsze wiedzą, co się w naszej dyscyplinie właśnie
nosi (i zwłaszcza: czy to się opłaca?). Nie chcemy, rzecz
jasna, wyręczać czytelników w odpowiedzi, również
i tych, którzy poza aktualiami świata nie widzą. Czy po­
mieszczone tu teksty staną się źródłem inspiracji dla an­
tropologicznych poczynań, zaczynem własnych pytań,
czy też zostaną uznane za być może interesującą, ale
jednak etnograficzną ramotę - nie nam rozstrzygać.
O jednym chcieliśmy zapewnić. W dobie ogłaszania
co pół roku kolejnej naukowej rewolucji, proklamowa­
nia śmierci - nieodwołalnych, oczywiście! - starych pa­
radygmatów („antropologia symboliczna umarła”, „her­
meneutyka dogorywa w konwulsjach”, i tym
podobnych wesołych konceptów), nie ogłaszamy Leirisa żadnym zbawcą. Nowym guru antropologii. Patro­
nem metodologicznej odnowy. Nie proponujemy go ja­
ko panaceum na wszystko, nie upatrujemy w nim leku
na całe (etnograficzne) zło. Nie sugerujemy więc ani
przez chwilę, że oto czas porzucić dotychczasowe za­
bawki i etnografię/antropologię na jego sposób upra­

LEIRIS. ZARYS

wiać. Zacząć pisać jak on. Cahiers Leiris koniecznie abonować. Namawiamy jedynie do tego, by Leirisa zacząć
w końcu czytać. A także, by o nim nieco poczytać. Ty­
le przynajmniej na początek. A później się zobaczy.
Odkrywając ten zapomniany ląd (bo przecież nie
całkiem nieznany), chcieliśmy jedynie odpomnieć
wielobarwną postać francuskiej humanistyki. I przy­
wrócić ją polskiej pamięci. Przedstawić niebanalnego
badacza, intrygującego pisarza, fascynującego człowie­
ka wreszcie. Który do późnej starości nie przestał zada­
wać pytań (również i tych najprostszych, uchodzących
za mało poważne, naiwne), który zachował dziecięcą
ciekawość świata. Dostrzegał wiele. Słyszał wiele. Od­
słaniał rzeczywistość w jej nieoczywistości. W różno­
rodności i wielokształtności. W jej pięknie (czasem
konwulsyjnym pięknie), szaleństwie i grozie. Poszerzał
jej granice. Zaglądał w siebie, sprawdzał, co - z tego,
0 czym pisze - rezonuje mocno i głęboko nie tylko
z rozumem, ale i z emocjami. Umiał nazywać rzeczy.
1 przyglądał się wnikliwie językowi, którym je opisy­
wał. Opukiwał słowa, wywracał je na drugą stronę.
Nie miał ambicji tworzenia systemów, ustanawiania
nowych naukowych paradygmatów. Był żywym przy­
kładem owocnego połączenia badawczego oka i arty­
stycznej intuicji. Nie troszczył się o „naukowy obiekty­
wizm” - ten upiorny fetysz pogrobowców pozytywizmu
- własnych poszukiwań. Wczepiony mocno w siebie,
pisał tylko o tym, co przeszywało go dogłębnie. Sam
był szkłem powiększającym wielu zjawisk. Spoglądając
przez nie, wielu zobaczyło świat rzeczy znanych nazwa­
ny na nowo, w nieznanym wcześniej oświetleniu.
Spojrzeli na obrazy, muzykę, słowa, w taki sposób,
o jakim nigdy się im nie śniło.
Mało to czy dużo? Jak zawsze, dla jednych będzie
to: t y l k o tyle. Dla innych: a ż tyle. Jak na duży mo­
nograficzny numer - w sam raz.

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
