<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="7209" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/7209?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T04:15:44+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="7189">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3b766cc2cc4319a41e748ddc6adec3cf.pdf</src>
      <authentication>334ca5443c1d0b4ae5ec192ccce2c821</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="4">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25236">
                <text>Lud</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154689">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154690">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154691">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154692">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154693">
                <text>czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86058">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4587</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86060">
              <text>1973</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86061">
              <text>karnawał</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="86063">
              <text>obrzędy doroczne</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="86064">
              <text>Beskid Żywiecki - karnawał</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="86065">
              <text>Beskid Śląski - karnawał</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86066">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4260</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86067">
              <text>Próby ustalenia genezy obrzędów dorocznych - "Mikołaj", "szlachciców" i "dziadów", występujących wspólcześnie we wsiach Beskidu Śląskiego i Żywieckiego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.3</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86068">
              <text>Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.3; s.149-158</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86069">
              <text>Kurek, Jan</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86070">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86071">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86072">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86073">
              <text>Jan Kurek

PRÓBY USTALENIA GENEZY O B R Z Ę D Ó W D O R O C Z N Y C H — „ M I K O Ł A J " ,
„ S Z L A C H C I C Ó W , , I „ D Z I A D Ó W " , WYSTĘPUJĄCYCH WSPÓŁCZEŚNIE WE WSIACH
BESKIDU ŚLĄSKIEGO I ŻYWIECKIEGO

VV wielu widowiskach w r ó ż n y c h krajach, a nawet czę­
ściach ś w i a t a w y s t ę p u j ą te same t y p y postaci. Co ciekawszo:
w t y c h widowiskach, gdzie aktorowi pozostawiona została
d u ż a swoboda improwizacji i teksty dialogów wraz z didas­
kaliami spisane zostały późno, odnajdujemy dużo podo­
bieństw m i ę d z y w y s t ę p u j ą c y m i w nich bohaterami.
Do wniosków takich dojdziemy, p o r ó w n u j ą c np. commedia dell' arte, t y p o w y europejski gatunek teatralny speł­
niający powyższe warunki, z teatrami s t a r o ż y t n e j Grecji
i R z y m u , j a k również z teatrami dalekiego wschodu: T u r c j i ,
I n d i i , Chin i J a p o n i i ' . W a r t o więc przeprowadzić zestawie­
nie s t r u k t u r y włoskiej komedii i w y s t ę p u j ą c y c h w niej bo­
h a t e r ó w — ze s t r u k t u r ą i postaciami pojawiającymi się
w polskich obrzędach dorocznych, np. w realizowanych do
dziś żywieckich „ d z i a d a c h ' , „ s z l a c h c i c a c h " czy śląskich
„ m i k o ł a j a c h " . Najwięcej p o d o b i e ń s t w znajdziemy między
włoską, k o m e d i ą a o b r z ę d e m „szlachciców", k t ó r y notowany
jest na niewielkim obszarze, w p o r ó w n a n i u z d u ż y m i zasię­
gami terytorialnymi
w y s t ę p o w a n i a pozostałych dwóch
obrzędów- . „ D z i a d y " i „ m i k o ł a j e " m a j ą nieco o d m i e n n ą
od „szlachciców" s t r u k t u r ę , choć wiele analogii w występują­
cych postaciach. Często o d g r y w a j ą je ci sami ludzie, takie
samo s ą ich przebrania. W „ s z l a c h c i c a c h " występuje naj­
mniej postaci. I c h dialogi — monologi są rozbudowane do
r o z m i a r ó w nie spotykanych w najstarszych opisach „dzia­
d ó w " . W ostatnich latach bowiem widoczna jest ogólna ten­
dencja zanikania s t a ł y c h dialogów w „ d z i a d a c h " (i prawdo­
podobnie w „ m i k o ł a j a c h " , do k t ó r y c h nie m a m y wcześniej­
szych m a t e r i a ł ó w źródłowych).
7

2

1

Podobna sytuacja w y s t ę p u j e w „ d z i a d a c h " i „szlach­
cicach" w Beskidzie Żywieckim oraz „ m i k o ł a j a c h " w Bes­
kidzie Śląskim, gdzie gra każdej postaci jest r ó w n o r z ę d n a
w stosunku do drugiej i choć trudno jest uchwycić w posz­
czególnych kreacjach a k t o r ó w r ó w n o w a g ę w u ż y w a n i u gestu
i słowa, to jednak należy p r z y z n a ć , że istnieje ona w całości
obrzędu .
Chodzący i r e c y t u j ą c y w pierwszej fazie o b r z ę d u „szlach­
cic" zdaje się skupiać całą uwagę wokół przekazywanego
tokstu, potem jednak zaczyna g r a ć muzyka i r o z p o c z y n a j ą
się dość długie t a ń c e . W „ d z i a d a c h " dzieje się na o d w r ó t .
Najpierw w p a d a j ą do izby poszczególne postacie, t a ń c z ą c
w szalonym tempie, skacząc po piecu i stole. T y m samym ich
pierwszym przekazem staje się bardzo rozbudowana m i m i k a .
Potem dopiero Ksiądz, Cygan i Ż y d z a c z y n a j ą długie
przemówienia i co pewien czas k t ó r y ś z organizatorów 'obrzę­
d u nuci j a k ą ś p r z y ś p i e w k ę . R ó w n o w a g a więc m i ę d z y słowem
a gestem zostaje zachowana t a k samo, j a k w commedia
dell'arto, gdzie u a k t o r ó w na równi z umiejętnością impro­
wizacji liczyła się sprawność fizyczna i wykonywanie niemal
akrobatycznych popisów. Bardzo ruchliwi dynamiczni jej
bohaterowie występowali w p ó ł m a s k a c h . Z p o d o b n ą sytu­
acją spotykamy się w omawianych o b r z ę d a c h , gdzie w peł­
nych maskach lub p ó ł m a s k a c h w y s t ę p u j ą skaczące i zło­
wrogie „ d e b l y " , „ ś m i e r c i " i gdzie stopień opanowania
sztuki aktorskiej liczy się na równi z fizyczną sprawnością,
k t ó r ą zdobywa się poprzez ciągłe powtarzanie t y c h samych
czynności w wielu gospodarstwach .
W „szlachcicach", „ m i k o ł a j a c h " , „ d z i a d a c h " b i o r ą
udział mężczyźni i chłopcy z określonych z góry grup w i e k u
Nie ma w omawianych wsiach obowiązku, czy jakiejś zew­
nętrznej formy przymusu skłaniającej ich do brania u d z i a ł u
w t y c h o b r z ę d a c h . U r z ą d z a j ą je sami i w e w n ą t r z swojej
grupy ustalają, k t o ze względu na swoje predyspozycje m o ż e
odegrać t a k ą , a nie i n n ą p o s t a ć . Ci, k t ó r z y zdobyli szcze­
gólne uznanie, w y k o n u j ą c j a k ą ś rolę np. Cygana, Ż y d a w
„ d z i a d a c h " czy „ m i k o ł a j a c h " , s t a r a j ą się jej nie zmieniać
przez n a s t ę p n e k i l k a lat biorąc w t y c h o b r z ę d a c h udział.
Podobnie bywa w „szlachcicach", gdzie bardzo rzadko nas­
tępuje wymiana roli m i ę d z y „ a k t o r a m i " . Powodem tego jest
m a ł a liczba członków grupy obrzędowej i dość duże różnice
w wymaganym wyglądzie z e w n ę t r z n y m i u m i e j ę t n o ś c i a c h
występujących postaci .
Gruby Masor nigdy nie m o ż e b y ć zgrabnym Góralem
przystojnym Żołnierzem czy chudym i wysokim Ż y d e m l u b
Ż y d ó w k ą o zgrabnych nogach i cienkim głosie. B y w a j ą jed­
nak w y j ą t k i i wówczas np. zgrabny Góral m o ż e grać Ż y ­
d ó w k ę , a wysoka Ż y d ó w k a z umiejętnością zmiany barwy
głosu może p r z e b r a ć się za Ż y d a . Podobnie i t u , j a k w po­
wyżej omawianych obrzędach, k t o zdobywa powodzenie
jako np. Żołnierz, ten stara się w owej roli zostać w n a s t ę p ­
nych latach nie t y l k o w „ s z l a c h c i c a c h " , lecz t a k ż e w „dzia­
dach", a niekiedy nawet w , , m i k o ł a j a c h " i . R ó w n i e rzadko
słyszało się o zmienianiu ról przez dobrych a k t o r ó w w com­
media d e l l ' a r t e .
Ciągłe odtwarzanie jednej i tej samej postaci t ą s a m ą
m a s k ą czy p ó ł m a s k ą m o ż e n a s u w a ć m y ś l o p e w n y m ujedno8

9

10

1

C o m m e d i a Dell'arte — „ s z l a c h c i c e " oraz ,,dziady" i „ m i k o ł a j e "

Commedia dell'arte p o w s t a ł a w X V I w. w I t a l i i . Nie­
k t ó r z y teatrolodzy i etnografowie w y w o d z ą jej rodowód
z teatru plebejskiego, k t ó r y b y ć może p r z e t r w a ł przez śred­
niowiecze, a wyłonił się z m i m ó w s t a r o ż y t n e j Grecji i Rzy­
m u . I n n i łączą jej powstanie z włoskimi dorocznymi obrzę­
dami ludowymi, jakie zachowały się w I t a l i i jeszcze w X X
w . P r o b l e m nie jest do k o ń c a przebadany od strony gene­
tycznej i wszelkie jego szersze opracowania giną w powodzi
hipotez. Dość dobrze natomiast opisane są dalsze losy j u ż
u k s z t a ł t o w a n e j włoskiej komedii, k t ó r a mogła rozwijać się
w pełni, gdy n a s t ą p i ł kryzys teatru elitarnego. Z braku po­
ważniejszego konkurenta, z a w ł a d n ę ł a ona na dwa wieki
sconą nie t y l k o włoską, ale docierała t a k ż e do Francji,An­
glii, Niemiec, Czech, Polski i odnosiła t a k ż e sukcesy na
dworach carów rosyjskich .
4

6

Słowo „ a r t e " określające włoską k o m e d i ę ma, zdaniem
Nicolla, obok innych znaczeń, mówić o sprawności i równorzędności w y s t ę p u j ą c y c h postaci. „ N i e było w commedia
dell'arte — pisze ten sam b r y t y j s k i teatrolog — takiej dys­
proporcji m i ę d z y g ł ó w n y m i bohaterami a resztą w y s t ę p u j ą ­
cych w sztuce a k t o r ó w , z j a k ą m a m y do czynienia np. w f i l ­
mach Chaplina. W e włoskiej komedii k a ż d y ż a k t o r ó w m u ­
siał p a m i ę t a ć o w s p ó ł p a r t n e r a c h i u s t ę p o w a ć i m miejsca,
gdy tamci pojawiali się na scenie"

12

3

14

149

�liceniu kreacji aktora. W commedia dell'arte stało się tak
po spisaniu dialogu w jej schyłkowej fazie 15. W czasie jednak
rozkwitu włoskiej komedii sytuacja b y ł a zupełnie przeciwna,
dzięki wciąż zmienianym i komplikowanym akcjom sce­
nicznym. Ten okres komedii m o ż n a by p o r ó w n a ć z podob­
n y m i improwizacjami , . d z i a d ó w " i „ m i k o ł a i " , Natomiast
„szlachcice" p r z y p o m i n a ł y b y w t y m zestawieniu jej koń­
cowy etap istnienia. Nie m o ż n a jednak powiedzieć, żeby
„ s z l a c h c i c e " czy commedia dell'arte p o p r z e s t a ł y kiedyś na
s z t y w n y m powielaniu starych wzorów. W obu — o d n o t o w a ć
m o ż e m y zawsze p o w a ż n e zmiany, k t ó r e są odbiciem nowych
w a r u n k ó w życia. P r z y k ł a d e m tego może b y ć w „szlachci­
cach" monolog „ s z l a c h c i c a " — Oficera obserwowany w pew­
n y m okresie historycznym. Pierwszy tekst zanotowany
prawdopodobnie w p o c z ą t k a c h X X w., mówi jeszcze o „szla­
chcicu" „ w y u c z o n y m " i jego w y r ó ż n i a j ą c y m się ubiorze .
16

Szlachcic
Pochwalony, lan — tan,
przyjmijcie t u gości.
Jestem szlachcic wyuczony,
wyście wszyscy prości.
Mam j a se czapeczkę,
mysie p i ó r k o za nią,
gdzie j a się obrócę,
wszędzie mnie w i t a j ą .
Mam j a dwoje b u t ó w ,
m o g ą się mnie p r z y d a ć ,

jeden jako t a k i ,
w drugim wiechcie widać.
B u t y jako b u t y ,
ale gorsze spodnie,
trzysta lat minęło
na te Święta Godne...
D r u g i monolog pochodzi z lat pięćdziesiątych X X w.
D u ż o w n i m miejsea zajmują opowiadania „ s z l a c h c i c a "
0 jego sukcesach odniesionych w I I wojnie światowej, jego
repatriacji ze Związku Radzieckiego i o polskiej biedzie lat
pięćdziesiątych .
17

Szlachcic
„ J e s t e m szlachcic m ł o d y i wysoko urodzony, przeszedłem
cały ś w i a t : Moskwę, Berlin, L o n d y n . Jak wróg n a p a d ł na
Polskę, byłem bohaterem, schowałem się do świńskiego chle­
wika. Jak Niemcy b y l i pod Berlinem, skoczyłem do działa
1 zaraz b y ł e m w n i m . Z d o b y ł e m 30 medali i miałem pojedy­
nek, położyłem gościa i z d o b y ł e m szablę. B y ł e m w Moskwie.
Za jednego czasu m u s i a ł e m się ożenić, ale długo nie pożyłem,
bo zostałem omigrowany do Polski. P o s z e d ł e m do k r a w c ó w ,
krawcy tam śniadali, czterema n o ż y c a m i jedno jajko kra­
j a l i . Prosiłem ich, aby m i uszyli ż u p a n nie długi, nie k r ó t k i ,
t y l k o r ó w n y z d u p ą . Co m i od ż u p a n a zostanie uszyjcie m i
t o r b ę , k t ó r a ł a d n a panna, to so do niej włożę. Przyszedłoch
w jedno miejsce ł a d n a panna była, jażech t o r b ę otwarł, ona
m i się s k r y ł a . . . "
W tekście z r. 1972 cichną echa minionej wojny i zu­
pełnie niknie obraz kraju sprzed dziesięciu laty, a na jogo
miejsce wchodzi rozbudowany w ą t e k e r o t y c z n y .
18

I I . 1.

„Mikołaje'
„ D o b r y wieczór szanowni goście.
Jestem szlachcic m ł o d y wysoko urodzony
i przez wszystkich ludzi świata- bardzo szanowany.
Mając lat dwadzieścia, złoty krzyż o t r z y m a ł e m ,
Strzelałem do tarczy. Trafiłem generała.
Za to m i dano p ó ł t o r a medala
i Cygankę s t a r ą , b y m miał do kochania.
Gdy druga wojna ś w i a t o w a w y b u c h ł a ,
poszedłem do Hitlera,...
T a m mnie największe szczęście s p o t k a ł o ,
bo H i t l e r o w i b ł a z n a b r a k o w a ł o .
Wróciłem s t a m t ą d jako wódz cały o k r y t y medalami
Do panienki p i ę k n e j , jestem zakochany.
Ale co i t o dla mnie.
Choćby i dziesięć, rady by się d a ł o .
Miałem t a k ą , bardzo ł a d n a b y ł a ,
j a k j ą chciałem pocałować, p r ę d k o m i się s k r y ł a .
To ż a d n a dla mnie p o r a ż k a ,
choć tak to wyszło,
bo po niej dziesięć innych p r z y s z ł o . . . "
Podobnie dzieje się z monologiem „ Ż y d a " w „ d z i a d a c h " .
Przed wojną Ż y d w y s t ę p o w a ł jako krawiec lub karczmarz.
Obecnie nie zmienił stroju, lecz bywa często agentem Izra­
ela, zbierającym pieniądze na wojnę z Arabami.
N a s t ę p n y m etapem w p o r ó w n a n i u commedia dell'arto
z omawianymi o b r z ę d a m i będzie przykładowe; zostawienie
ogólnej charakterystyki postaci w y s t ę p u j ą c y c h w „szlach­
cicach" i włoskiej komedii ".
1

Szlachcice

150
T

Commedia

dell'arte

Żołnierz

Kapitan

Pochodzi z klasy wyższej.
Niogdyś w y s t ę p o w a ł jako
„szlachcic m ł o d y " , „ w y s o k o

Trudno określić jego pochodzenie, najczęściej należy
zaliczyć go do warstw wyż-

�П. 2. Żyd i Żydówka

ze „szlachciców". L a l i k i , pow. Żywiec. 11. 3. Diabeł z „ d z i a d ó w " . Żabnica, pow. Żywiec.

urodzony", k t ó r y nosił na
sobie start; spodnie, wysokie
b u t y z dziurami i czapeczkę
z p i ó r k i e m . Obecnie w y s t ę ­
puje jako wojskowy, ubiera
się w elegancki mundur ofi­
cera przedwojennego z sznu­
rem orderów na piersi i wę­
ż y k i e m generalskim na czap­
ce. Chwali się sukcesami wo­
jennymi, opowiada o licz­
nych, nie zawsze udanych
przygodach m i ł o s n y c h .

szych. Zwykle jest bardzo
elegancko ubrany, w masce
z długim nosem i w ą s a m i .
Jego synonimem stało się
niemal określenie samochwa­
ła i p y s z a ł k a . Gdy dochodzi
do bójki, jest tchórzliwy.

„Masor"

Pantalono

Jest w ś r e d n i m wieku. W y ­
stępuje jako masarz i han­
dlarz w jednej osobie. Cho­
dzi ubrany w długi, biały
fartuch,
skórzaną
kurtkę
i w p e r u k ę z papierowych
pasków. W rękach trzyma
nieodłączne
noże.
Zabija
świnie i stara się sztucznie
zwiększyć ich wagę. Nie po­
maga m u to jednak w han­
dlu i musi obniżaó ceny.
S k a r ż y się na s w ą żonę.
i dzieci, że odbierają m u siły.
M ł o d y m dziewczętom opo­
wiada drastyczne ż a r t y .

B y w a ł przeważnie kupcom
weneckim, człowiekiem inte­
resu, nie zawsze najlepiej
prosperującego.
Aktorzy
przedstawiali go w r ó ż n y m
wieku: od dobrze zbudowa­
nego m ę ż c z y z n y po dziarsko
chodzącego starca. B y ł zwy­
kle głową rodziny i często
pozostawał w konflikcie z
żoną i dziećmi. Nigdy nie
stronił od f l i r t u z m ł o d y m i
kobietami.

•K-

Góral

Arlekin

Jest z warstwy chłopskiej,
najmłodszy z postaci „szla­
chciców". U b r a n y po góral­
sku, na spodniach ma ponaszywane czerwone ł a t k i . D o
kapelusza
ma
doczepiono
długie paski papieru zakry­
wające m u połowę t w a r z y ;
b y ć może, iż ma to oznaczać
s t r z ę p y nakrycia głowy. Od
aktorów odtwarzających tę
rolę wymaga się zwinności
i umiejętności szybkiego t a ń ­
czenia. Podczas obrzędu nie
wchodzi, ale zawsze wbiega
w podskokach. Szuka do
o ż e n k u dziewczyny, choć nie
jest zdecydowany, „czy się
ż e n i ć " , czy „ s t a r y m parob­
kiem" zostać.

Pochodzi z warstwy „ z a n n i "
— włoskich chłopów. Od
swych
towarzyszy
nieco
młodszy. Jego strój ulegał
ewolucji. Znane ubranie arle­
kina złożone z k a w a ł k ó w
różnych materiałów o kształ­
tach k w a d r a t ó w , t r ó j k ą t ó w ,
b y ł o pierwotnie p o d a r t y m
i p o ł a t a n y m strojom włos­
kich chłopów. W y r ó ż n i a ł się
ruchliwością, sprawnością f i ­
zyczną, akrobatycznym po­
pisem i n i k t , k t o nie posiadł
tych umiejętności, nie mógł
m a r z y ć o zagraniu tej roli.
Zawsze na scenę wbiegał lub
wchodził w pośpiechu. Od­
g r y w a ł najczęściej rolę inte­
ligentnego, nieco złośliwego
— w zestawieniu z pantalone i kapitanem — kochan­
ka. Nie liczył się z m o r a l n ą
s t r o n ą swego p o s t ę p o w a n i a .

Żyd

D o t tore

Należy do ludności żyjącej
w diasporze. W y r ó ż n i a się
najbardziej strojem. Chodzi
w długim chałacie. N a gło­
wie nosi p ó ł m a s k ę z wyso­
k i m kapeluszom i długą bro-

Pochodził z grupy absol­
w e n t ó w boloriskich uczelni
s ł y n n y c h z nadprodukcji ad e p t ó w nauk humanistycz­
nych. Nie m o g ą c znaleźć
pracy, a k c e n t o w a ł swoją od151

�kiedy w półmasce, natomiast w „ s z l a c h c i c a c h " „ Ż y d " nosił
zawsze największą i najstaranniej w y k o n a n ą p e ł n ą m a s k ę .
W y j ą t e k ze względu na brak maski s t a n o w i ą t y l k o K a ­
p i t a n i Żołnierz. K a p i t a n w y s t ę p u j e t y l k o w p ó ł m a s c e z dłu­
gim nosem i doczepia sobie woskowate . w ą s y , natomiast
„szlachcic" — Żołnierz ma w ą s y domalowane.
Wskazane p o d o b i e ń s t w a b o h a t e r ó w commedia dell'arte
i postaci „szlachciców" m o g ą skłaniać do przypuszczenia,
iż żywiecki obrzęd jest zapożyczeniem z niegdyś bardzo po­
pularnego teatru przeznaczonego dla szerokich rzesz widzów.
W p ł y w y i podobieństwa

Z pewnością trudno b y ł o b y zaliczyć do teatru przez­
naczonego dla szerszych kręgów społeczeństwa t r u p y akto­
rów grających commedia dell'arte, jakie pojawiły się na
dworze królewskim za panowania Zygmunta I I I , W ł a d y ­
sława I V i Augusta I I I . Choć warto o d n o t o w a ć , że w t y m
właśnie czasie (1G24—1672) zamek w Żywcu i część Żywiec­
czyzny przeszła w posiadanie rodziny k r ó l e w s k i e j . Na­
tomiast bliskość bramy Morawskiej każo wziąć pod u w a g ę
w p ł y w y kulturalne idące z Czech i Słowacji, gdzie również
na zamkach b y w a ł a grana włoska k o m e d i a ' .
20

2

Nieco światła na dość niejasną s p r a w ę w p ł y w ó w i prze­
nikania k u l t u r y elitarnej do szerszych kręgów społeczeństwa
rzuca H e n r y k J u r k o w s k i . Pisze on, iż od X V do X V I I I w.
scena lalkowa m i a ł a niemało znaczenie w przenoszeniu do
warstw niższych repertuaru i problematyki teatru oficjal­
nego". M . i n . notowane są w X V I I I w. na Śląsku w y s t ę p y
lalkarzy wiedeńskich, k t ó r z y popularyzowali swymi przed­
stawieniami postacie commedii d e l l ' a r t e .
22

24

П. 4. Diabeł

z „dziadów.

Z w a r d o ń , pow. Żywiec.

P o p u l a r n ą również w t y m czasie b y ł a komedia rybałtowska, której elementy znajdujemy niejednokrotnie w ob­
rzędowości dorocznej, przede wszystkim na Śląsku i w K r a ­
kowskiem 5. P a m i ę t a ć przy t y m należy, że mógł t u zacho­
dzić dwustronny w p ł y w , zarówno komedii rybałtowskiej na
obrzędy, j a k i odwrotnie — obrzędów dorocznych na teatr
plebejski .
2

d ą . Niekiedy wygłasza prze­
mówienia o narodzie; I z ­
raela, o wojnie na B l i s k i m
Wschodzie.

mienność i wyższość dziwacznością stroju. Często
wygłaszał p r z e m ó w i e n i a nie
związano z akcją sztuki.

Żydówka

Subretka

Ubrana bardzo ekscentrycz­
nie, np. w m i n i spódniczce,
z w o a l k ą na twarzy i w ka­
peluszu o szerokim rondzie.
Zaczepia mężczyzn, wciąga
ich do t a ń c a , a podczas k t ó ­
rego symuluje stosunki sek­
sualne.

Młoda kobieta p o c h o d z ą c a
ze wsi. L u b i ł a zaczepiać
mężczyzn, nikogo się nie
bała. Miała swobodny spo­
sób bycia, nie wstydziła się
rozbierania na scenie. N a
zaczepki mężczyzn reago­
w a ł a słowom i jednoznacz­
n y m gestem.

Można z a u w a ż y ć , że różnice społeczne w pochodzeniu
postaci w „ s z l a c h c i c a c h " o d p o w i a d a j ą zróżnicowaniu etnicz­
nemu i społecznemu b o h a t e r ó w commedia dell'arte. W ł o s c y
aktorzy mówili m i ę d z y sobą r ó ż n y m i dialektami. Podobna
sytuacja mogła zachodzić w żywieckich o b r z ę d a c h c h o ć b y
z tego powodu, że w X I X wieku w y s t ę p o w a ł y dużo różnice
m i ę d z y g w a r ą góralską, a m o w ą miejskich handlarzy, Ży­
dów i p a n ó w dziedziców — szlachciców.
Innego p o d o b i e ń s t w a m o ż n a d o p a t r z e ć się w stroju
i maskach b o h a t e r ó w włoskiej komedii i „szlachciców",
A r l e k i n m i a ł p ó ł m a s k ę na twarzy -— Góral n a k ł a d a ł na głowę
kapelusz z dziwnymi paskami papieru, k t ó r e zasłaniają m u
oczy i nos. Pantalone nosił p ó ł m a s k ę z długim nosem — Masor ma p a p i e r o w ą p e r u k ę z wąskich p a s k ó w , k t ó r e j „ w ł o s y "
zasłaniają oczy i część policzków. Dottore w y s t ę p o w a ł nie­
152

T

26

Zestawienie jednak omawianych obrzędów z opubliko­
w a n y m i tekstami ź r ó d ł o w y m i Polskiej K o m e d i i R y b a ł t o ­
wskiej — Badeckiego nie wykazuje między n i m i większych
podobieństw i a n a l o g i i .
27

M a m y wprawdzie w Peregrynacji Maćkowej długie t y ­
rady oparte na absurdalnych skojarzeniach, podobnych do
nonsensownych wypowiedzi osób w y s t ę p u j ą c y c h w „szlach­
cicach", lecz nie m o ż e to jeszcze świadczyć o jakichkolwiek
genetycznych p o w i ą z a n i a c h postaci, zwłaszcza gdy weźmie
się pod u w a g ę szeroki, bo zachodnio- i środkowoeuropejski
zasięg w ą t k ó w i m o t y w ó w opartych na t a k i c h absurdalnych
sko j arzeniach.
W a r t o natomiast u p r z y t o m n i ć sobie obrazowe analogie
t e k s t ó w „szlachciców" z bardzo fragmentarycznymi i nie
usystematyzowanymi d o t ą d tekstami dialogów i pieśniami
obrzędów dorocznych w innych częściach Polski. Pewno
skojarzenia nasuwa tutaj zostawienie wypowiedzi szlach­
cica z pieśnią obrzędową ś p i e w a n ą przy podkoziołku.

Podkoziołok

2

Szlachcic '

28

Piośni:

Monolog:

K a j się działy one lata
Co człek na nich użył ś w i a t a
J a d a ł , pijał, wyśpiewywał,
Co niedzielę w k a r t y g r y w a ł .
° j i ° d y jody oj o j , jody jody
Oj jody jody, oj oj dana

Jestem szlachcic wyuczony
Wyście wszyscy prości
Mam j a se czapeczkę,
Mysie piórko na n i ą .
Gdy j a sie obrócę
Wszyscy mnie witają.

�K r z e s a ł ognie p o d k ó w k a m i ,
M a c h a ł pięścią nade ł b a m i ,
Ze słoniną jagły j a d a ł
I z ludziami się n a g a d a ł
P o j e c h a ł e m do Krakowa,
K u p i ć sukna w a ł , da wał
Cztery łokcie po z ł o t e m u
Jako żywię ehciał, da chciałOj i t d
P o w r a c a ł e m z n i m do K r a ­
kowa,
K r a w c z y k i siedzą, da siedzą,
Jedno jajo dwóch ich kraje,
A czterech jedzą, da jedzą.
Oj i t d
P ó j d ź t a krawczykowie,
Z r ó b t a s u k m a n ę ta dana,
A n i k r ó t s z y , ani dłuższy,
Cztery cale pod kolana.
itd.

M a m j a dwoje b u t ó w
M o g ą m i się p r z y d a ć
Jeden jako t a k i
W d r u g i m wiecheć w i d a ć .
B u t y , jako b u t y ,
ale gorsze spodnie,
trzysta l a t minęło
na te Święta Godno
Poszedłem do k r a w c ó w ,
Krawcjr t a m siedzieli,
Czterema n o ż y c a m i
Jedno jajko k r a j ą .
P r o s i ł e m ich, aby m i uszyli
ż u p a n niedługi,
niekrótki, tylko równy
z dupą
itd.

Dość odległe są terytorialne miejsca w y s t ę p o w a n i a
podkoziołków pieśni i o b r z ę d u „szlachciców". Podobnie d u ż a
różnica w dorocznym kalendarzowym czasie dzieli okres
w y s t ę p o w a n i a obu obrzędów. Jedyne co je łączy t o : prawdo­
podobnie związek obu obrzędów z przosileniem zimowym
i ich h i p o t e t y c z n ą funkcją zabezpieczającą p r o k r e a c j ę .

Próby ustalenia genezy

Przejdziemy obecnie do hipotez d o t y c z ą c y c h genezy
„szlachciców" jakie dotychczas wysunęli etnografowie. D l a
Barbary Bazielichówny i Mieczysława Gladysza „szlach­
cice" to w y t w ó r miejscowej k u l t u r y . I c h zdaniem obrzęd ten
jest k a r y k a t u r ą i s a t y r ą werbowania w czasach pańszczy­
ź n i a n y c h p a r o b k ó w do służby w dzień Św. Szczepana'".
Jest to stara koncepcja, opierająca się na t . zw. szuskalizmie chłopskim, dzięki k t ó r e m u m e n t a l n o ś ć górala ciągle
identyfikuje obrazy świętych z realnymi postaciami, a rze­
czywistość d u c h o w ą odtwarza w sposób teatralny w wido­
wiskach o b r z ę d o w y c h ' .
1

Takie spojrzenie na o b r z ę d y wydaje się zbyt jedno
wymiarowe, zwłaszcza w świetle fenomenologicznych opisów
i analiz obrzędów dokonanych przez Cezarie Baudouin dc
Courtenay E h r e n k r e u t z o w ą czy Mirco E l i a d e .
32

Wydaje się, że w obrzędowości na ogół nie spotykamy
jawnej k r y t y k i czy satyrycznego lub realistycznego obrazu
rzeczywistości. W y s t ę p u j ą c e w o b r z ę d a c h postacie, c h o ć b y
miały realistyczny strój i p o s t a w ę , s ą zawsze przekazem
pewnych treści i m a j ą za zadanie s w ą g r ą przenieść uczestni­
ków w ś w i a t u ł u d y .
Przy bliższej analizie okazuje się, że i ostatnio stwier­
dzenie nie jest pełne, a powierzchowność jego w y n i k a z bar­
dzo zatartego obrazu tradycyjnej k u l t u r y .
P r z e p r o w a d z a j ą c jednak p e w n ą r e k o n s t r u k c j ę i dosto­
sowując efekty omawianych obrzędów do myślenia nie
współcześnie estetyzującego, lecz tradycyjnego, m o ż e m y
dostrzec w t y c h obrzędach ogniwo magicznego rozumowa­
nia, k t ó r e g o sens nie jest nam dzisiaj znany.
Obserwując obrzęd, z a n o t o w a ć t y l k o m o ż e m y , że np.
Żołnierz strzelający do tarczy trafia generała i otrzymuje
za to order. Natomiast, gdy ojczyzna jest w niebezpieczeń­
stwie, idzie do „hitlera, by kraj nasz r a t o w a ł " . Drugiej
postaci szlachciców — Mosorowi bardzo dobrze udaje się
sprzedaż na jarmarkach:, bo musi „spuścić cenę t o w a r u
z t y s i ą c a na sto".
W i d z i m y więc, że k a ż d y niemal wers t y c h monologów
3 3

Ił. 5. Śmierć

z „ d z i a d ó w " . Z w a r d o ń , pow. Żywiec.

mówi o rzeczach sprzecznych z rzeczywistością i nie jest 011
s a t y r ą , lecz negacją r o z s ą d k u i p r z y k ł a d e m lubowania się
w nonsensownych skojarzeniach — j a k mówiłem powyżej —
znanych z pieśni ludowych i b a ś n i .
3 4

Tego t y p u zjawiska obsorwować m o ż e m y jeszcze w y ­
raźniej w „ d z i a d a c h " i „ m i k o ł a j a c h " , gdzie np. Garncarz
rozbija garnki, Szklarz tłucze okna, Kominiarz zatyka ko­
m i n . W takich momentach nie ma wśród uczestników
o b r z ę d u śmiechu z podobnego zachowania. N i k t nie do­
patruje się też w n i m cienia parodii jakiejś pracy, czy
jakiegoś człowieka.
Podobne sytuacje m o ż e m y znaleźć w commedia deli'
arte, gdzie rozgrywają się niekiedy t a k ż e sceny, k t ó r e nigdy
by nie m o g ł y zajść n a p r a w d ę w Europie X V I i X V I I w . :
np. bogaty kupiec, pantalone, autorytet mieszczański, możo
mieć w Wenecji k i l k a żon i zalecać oficjalnie p r o s t y t u c j ę .
3 5

Biorąc pod u w a g ę powyższe zastrzeżenia co do reali­
stycznego lub satyrycznego odtwarzania prawdziwych zda­
rzeń, nie m o ż n a się zgodzić całkowicie z p r o p o z y c j ą Barba­
r y Bazielichówny. Niemniej pozostaje ona j e d n ą z p r ó b w y ­
t ł u m a c z e n i a o b r z ę d u w n a w i ą z a n i u do miejscowej historii
i tradycji. Słuszności tej ogólnej koncepcji trudno jest za­
przeczyć. W a r t o więc z a p o z n a ć się z i n n ą p r o p o z y c j ą ba­
daczki d o t y c z ą c ą genezy „ d z i a d ó w " . Zwraca ona u w a g ę , żo
synonimem nazwy „ d z i a d y " są „ j u k a c o " , co zgodnie ze
słownikiem Jana Karłowicza, jest j e d n y m z określeń pas­
torzy ( „ j u c h a c e " ) . W dalszej kolejności Bazielichówna
proponuje połączenie słownikowej definicji ze w z m i a n k ą
h i s t o r y c z n ą , m ó w i ą c ą o napadach pastorzy wołowskich na
wsie położono w dolinach. K o n s e k w e n c j ą tego zestawienia
jest wniosek, że „ d z i a d y " s ą p e w n ą formą u p a m i ę t n i a n i a
36

153

�dawnych okresowych n a p a d ó w pasterskich. U s t o s u n k o w u j ą c
się do tej nowej tezy, konieczne będzie p o r ó w n a n i e „ d z i a d ó w "
z „ m i k o ł a j a m i " . P o n i e w a ż obrzęd „ m i k o ł a i " nie b y ł dotych­
czas szczegółowo opracowany przez etnografów i nie ma
żadnej szerszej p r ó b y w y t ł u m a c z e n i a jego pochodzenia,,
postaram się omówić je łącznie z genezą „ d z i a d ó w " . Do tego
połączenia skłania dużo p o d o b i e ń s t w o ich s t r u k t u r obrzę­
dowych. Również osoby występujące w nicli w dużej części
są analogiczne, nie ma t y l k o w „ d z i a d a c h " biskupa, utoż­
samianego najczęściej zc św. Mikołajem, Bocianów i podziału
ról na g r u p ę „ b i a ł y c h " i „ c z a r n y c h " postaci. Okres dzielący
oba o b r z ę d y zamyka, się w granicach od 20 do 30 d n i .
Na p o c z ą t k u grudnia organizowane są u górali śląskich
omawianego regionu „ m i k o ł a j e " . Natomiast w pierwszy
dzień nowego r o k u chodzą po Koniakowie i przysiółkach
Istebnej „ d z i a d y " u r z ą d z a n o przez mieszkańców żywieckiej
części Koniakowa. P o n i e w a ż „ d z i a d y " notowane są jeszcze
w innych wsiach żywieckich, uważać je m o ż n a za obrzęd
należący do żywieckiej grupy etnicznej. „ M i k o ł a j e " nato­
miast znane są w sąsiadującej z J a w o r z y n k ą Hryczawio
(Czechosłowacja)
i innych czeskich wsiach. Granica et­
niczna między Żywiecczyzną a Śląskiem b y ł a niegdyś wy­
raźnie widoczna. Pierwsze kolonie; Kamesznicy pod Konia­
kowem, tworzące obecnie jego żywiecką część, zaczęły po­
w s t a w a ć na przełomie X I X i X X w. Nie m o ż n a jednak wy­
kluczyć, że korowody „ d z i a d ó w " docierały do Koniakowa
o wiele wcześniej, grupy obrzędowe m a j ą bowiem nieraz
długie trasy swych marszrut.
Z a r ó w n o więc „ d z i a d y " , j a k i „ m i k o ł a j e " , współwystępowały od dłuższego czasu na omawianym terenie i nie m o ż n a
w y k l u c z y ć ich wzajemnego na siebie w p ł y w u , a nawet iden­
17

154

tyczności. R ó ż n i c a w czasie ich w y s t ę p o w a n i a i pewne od­
miany w strukturze t y c h obrzędów m o g ł y b y ć spowodowane
przez czynniki zewnętrzne j a k i m i dla górali m . i n . b y ł i jest
do dzisiaj kościół. Prawdopodobnie na skutek jego zarzą­
dzeń i p o s t u l a t ó w nadano obrzędowi charakter n a w i ą z u j ą c y
do święta św. Mikołaja. Wprowadzono g r u p ę „ b i a ł y c h " ,
k t ó r y m przewodniczy Biskup, i „ c z a r n y c h " , p o t ę p i o n y c h
istot: Diabłów, Niedźwiedzi, Cyganów, Kominiarzy i K o w a l i .
N a równi z t ą i n t e r p r e t a c j ą m o ż n a w y s u n ą ć pogląd, że
. . m i k o ł a j e " są najbardziej rozwiniętą i n a j s t a r s z ą formą
„ d z i a d ó w " , w której istnieje podział na b o h a t e r ó w złych i dobrych.
Nie zmienia to jednak faktu, że t a m , gdzie ma miejsce
do dzisiaj silne powiązanie o b r z ę d u z kościołem, w y s t ę p u j ą
na p o c z ą t k u „ b i a l i " , a na k o ń c u „ c z a r n i " . P r z y k ł a d e m tego
może być Jaworzynka, gdzie do dziś pożyczają księża staro
stroje liturgiczne Biskupowi, K s i ę d z u i Ministrantom do
organizowania obrzędu. Równocześnie zebrano pieniądze
podczas obrzędowego obchodu wsi przeznaczają organiza­
torzy w znacznej części na kościół, z a k u p u j ą c mszę świętą
na intencję uczestników obrzędu, na zakup rzeźby ł u b ob­
razu do kościoła. W y g l ą d a to na pierwszy rzut oka j a k
ekwiwalent za udzieloną pomoc przy przygotowaniu i prze­
prowadzeniu o b r z ę d u . Trudno jednak zdecydowanie tak
twierdzić, wobec faktu, iż nie co roku i nie wszyscy probosz­
czowie pożyczają „ p r z e b r a n i a " , podczas gdy w Jaworzynce
prawie za k a ż d y m razem „ m i k o ł a j e " przeznaczają z n a c z n ą
s u m ę z zebranych pieniędzy na kościół.
R ó ż n i c a w czasie, jaka dzieli oba o b r z ę d y , jest m a ł o
znacząca, w y s t ę p u j ą one bowiem w t y m samym okresie
przesilenia zimowego, przy czym prawdopodobne jest, że

�kościół ową różnico czasową jeszcze poszerzył. Wiemy bo­
wiem, że patronem pasterzy jest św. Mikołaj i zupełnie lo­
giczno b y ł o b y przesunięcie „ d z i a d ó w — j u k a c ó w " na dzień
jego święta. Interpretacja tej zmiany może iść jednak w i n ­
n y m k i e r u n k u ; trzeba bowiem p a m i ę t a ć , żc św. Mikołaj
zastępował jakiegoś starszego przedchrześcijańskiego nie­
znanego nam patrona. Dlatego możliwe jest przyznawanie
terminowi obchodu „ m i k o ł a i " p i e r w s z e ń s t w a genetycznego
w stosunku do daty u r z ą d z a n i a „ d z i a d ó w " . Niemniej po­
mijając szczegóły i u z n a j ą c obydwa o b r z ę d y za wywodzą­
ce się z jednego pnia, łatwiej nam zrozumieć jeszcze inne
t ł u m a c z e n i a obrzędów „ m i k o ł a i " podawane bez specjalnych
wyjaśnień przez Józefa Ligęzę ". Twierdzi on, że „ m i k o ł a j e "
b y ł y w y p ę d z e n i e m zła ze wsi. Dziś do podobnego wniosku
m o g ą skłaniać m a t e r i a ł y terenowe zebrane w 1972 r. Nie
zezwalają one jednak na pełno udowodnienie podobnego
p o g l ą d u . P r z e k o n a ć się o t y m m o ż n a , p r z y p a t r u j ą c się bliżej
z a t a r t y m symbolom i nazwom o b r z ę d u : w żywieckiej Hupieńce, przysiółku Koniakowa m o ż n a s p o t k a ć wymienne
stosowanie określenia Diabeł i Dziad. Dziady jako samo­
dzielno postacie nie w y s t ę p u j ą w obrzędzie, natomiast Dia­
bły są z n i m i nieodłącznie związane, jako siły wnoszące z a m ę t
i t r w o g ę wśród dzieci i kobiet. I n n y m i , podobnie kluczowymi
postaciami w obrzędzie, są Baciorzy. Biegną oni przed orsza­
kiem D z i a d ó w i strzelają z p o t ę ż n y c h b a t ó w wykonanych
z d r u t u okręconego skórą lub g u m ą . Strzelają w izbie i przed
domem, do k t ó r e g o zbliża się „ d z i a d o w s k i " p o c h ó d . W t y m
samym czasie inni chłopcy biegają po p a g ó r k a c h i również
strzelają z b a t ó w . Echo u d e r z e ń rozchodzi się po całej oko­
licy. Świetnie opisuje to Jan D o r m a n : „ D r o g ą biegnie trzech
chłopców. Biegną rytmicznie, co chwilę jeden z nich uderza
z bicza. W ś r ó d nocy uderzenie to rozlega się po całej wsi.
Wieś słyszy. Wieś wie, że strzelaniem t y m chłopcy odpędzają
wszystko zło, j a k jeszcze spróbowało pozostać na drodze;
3

p l o t k i , obmowy, (...) Chłopcy są przekonani, że czynność,
j a k ą w y k o n u j ą , urzeczywistni ich marzenia. Jeśli dobiegną
do n a s t ę p n e g o p a g ó r k a i n i k t ich nie zatrzyma z ż y w y c h ,
jeden z nich znajdzie sobie dziewczynę za żonę (...) Chłopcy
zawracają. N i m rozpoczną bieg, jeden z nich n a s t ę p n y po
pierwszym po wio: „Niech będzie m i zesłana od .„"•»». W „mi­
k o ł a j a c h " wprawdzie nie ma Baciarzy, ich funkcje jednak
spełniają w pewnym stopniu Debly. Mają one zamiast dia­
belskich wideł, jakie noszą ich żywieccy krewniacy, d u ż e
korbacze (bicze). Na głowach noszą czarno „ l a r w y " (maski)
z wysokimi rogami wykonane ze skóry, papieru lub drewna.
W o k ó ł bioder przepasują się długą szeleszczącą s p ó d n i c ą
ze słomy, a do spodni i b u t ó w doczepiają sobie niekiedy dzwo­
neczki i wąskie blaszki. Dzięki temu k a ż d y ruch D e b l ó w
wywołuje niemiły hałas żelastwa i chrzęst słomy, budzący
dreszcz i przerażenie wśród uczestników obrzędu. T r a d y c j ą
określona jest ilość Deblów, ich k a ż d y gest i k r o k . Dwa Do­
bry w y s t ę p u j ą zawsze skute ł a ń c u c h a m i , trzeci ciągnie za
sobą również łańcuch. Trzy razy jeden z dwóch skutych ze
sobą „ d e b l ó w " chce wejść do izby, ale drugi, stojąc na progu,
nie puszcza go. Za k a ż d y m razem przy nieudanej próbie
wejścia pierwszy Debeł bije korbaezem o podłogę. Kiedy za
czwartym razem obaj skuci ł a ń c u c h e m w t a r g n ą do izby, biją
zebranych korbaczaini lub s y m u l u j ą takie bicie, u d e r z a j ą c
batami o ściany i podłogę. Za n i m i w p a d a j ą Niedźwiedzio
i t a ń c z ą w koło przy dźwięku harmonii. Potem wciągają
w swe kolo dziewczęta, p r z y w i ą z u j ą je do siebie powrozem
i k r ę c ą się aż do pierwszego p o t k n i ę c i a i upadku. „ N a ziemi",
dziś na podłodze, n a s t ę p u j e „ k u l a n i e s i ę " Niedźwiedzi
z dziewczętami. Nie jest ono określono czasowo, t r w a do mo­
mentu pojawienia się Żołnierza („białego"), wypędzającego
Niedźwiedzie z izby.
40

Przez cały czas o b r z ę d u obowiązuje magia maski.
U przebranego c h ł o p a k a następuje! przobrażenie, wy-

155

�n a s t ę p u j ą c e w dalszej kolejności sceny, u t w i e r d z a j ą nas
jeszcze bardziej w przekonaniu, że m a m y w nich do czynie­
nia z przerwaniem naturalnego p o r z ą d k u kulturowego (jak
pisałem w y ż e j : Szklarz wybija szyby, aby na ich miejsce
w s t a w i ć za m a ł e k a w a ł k i , doktor leczy k u r z y m łajnem,
napisy na czapkach wykonywane są w o d w r o t n y m , „ ż y d o w ­
s k i m " kierunku, zegary k r ę c ą się do t y ł u i t d . ) .
Oczywiście takie t ł u m a c z e n i e p o w y ż s z y c h obrazów
trzeba p r z y j m o w a ć z pewnym k r y t y c y z m e m , nie zapomi­
nając przede wszystkim o t r a d y c y j n y m ludowym dowcipie,
k t ó r y ma t u na pewno swoje współczesne odbicie. Niemniej
należy p a m i ę t a ć , że po odejściu grup o b r z ę d o w y c h istnieje
w poszczególnych domostwach nieracjonalne i trudno
mieszczące się w kategoriach ludycznych zadowolenie ze
śmieci, n i e p o r z ą d k u i zniszczenia, k t ó r e p o z o s t a w i a j ą po
sobie p r z e b i e r a ń c y . T y m samym interpretacja religioznaw­
cza staj o się j e d n ą z nielicznych d r ó g m o g ą c ą przybliżyć
nam zrozumienie dawnego sensu obrzędów. W e d ł u g tej
koncepcji czas między starym a n o w y m rokiem t ł u m a c z o n y
jest jako okres anarchii. Poprzedza go w y p ę d z e n i e „ z ł a "
batami D z i a d ó w i korbaczami „ M i k o ł a i " . R ó w n o c z e ś n i e
zamawia się płodność. N a s t ę p n i e zrywa się ustalony porzą­
dek społeczny i robi się wszystko co zakazane przez ogólnie
p r z y j ę t e prawa grupy. Dzieje się to w okresie pustym,
specjalnie na tego rodzaju zabiegi przeznaczonym po to,
aby w n a d c h o d z ą c y m n o w y m okresie było j a k najmniej zła.

Zakończenie

I I . i). Cygan i Cyganka z „ d z i a d ó w " , Z w a d r o ń , pow. Żywiec.

zwolenie od oczu starszych, „zupełne zdziczenie", j a k m ó w i ą
uczestnicy o b r z ę d u . To przeobrażenie ukrytego pod m a s k ą
człowieka jest do tego stopnia silne, że nawet siostra po­
m a g a j ą c a p r z e b r a ć się b r a t u nic może go odróżnić w gronie
identycznie ubranych towarzyszy . N a m również jest trudno
o d c z y t a ć , co kryje się pod przebraniem: czy „ d e b ł y " są
upersonifikowaniem zła, czy t y l k o postaciami przepędzają­
c y m i uderzeniami korbacza obmowy, niezgody. Jedynie
Lucyfer spośród Dcbłów — czerwonym swym strojeni i w i ­
d ł a m i w r ę k u przypomina chrzecijańskie w y o b r a ż e n i e dia­
bła. Możliwe, że jego piekielni poddani są t r a d y c y j n y m
upostaciowaniem p o g a ń s k i c h d e m o n ó w , k t ó r y m niedawna
historia n a d a ł a imiona chrześcijańskich odpowiedników.
B y ł b y to drugi argument p r z e m a w i a j ą c y za pierwotnością
„ m i k o ł a i " względem „ d z i a d ó w " .
41

42

W r a c a j ą c do myśli o wpływie chrzeoijaństwa na obrzę­
dowość w Beskidzie Śląskim m o ż n a z a s t a n o w i ć się nad t y m ,
czy dla kościoła Baciarze nie b y l i uosobieniem zła, bo prze­
cież p r e d y s p o n o w a ł y ich do tego p r a k t y k i magiczne, takie
jak jawne zamawianie o ż e n k u . Wobec podobnego rozumo­
wania w „ m i k o ł a j a c h " w obrzędzie synkretycznym nie mo­
gły pojawić się sylwetki chłopców z batami, lecz zostały
z a s t ą p i o n e przez zamaskowane postacie, z korbaczami.
Do takiego wniosku skłania pewna analogia. Tradycyj­
nie najmniejszą d o p u s z c z a l n ą liczbą D e b l ó w w „mikoła­
j a c h " są trzy postacie, a więc t y l u samo co „ b a c i a r z y " bie­
g a j ą c y c h po p a g ó r k a c h w Beskidzie Żywieckim. Uderzenia
„ k o r b a c z y " „ d i a b e l s k i c h " b y w a j ą tak samo rytmiczne i mia­
rowe j a k u biegających chłopców z batami. Magiczna liczba 3
powtarza się jeszcze w 3 obrotach d o k o ł a w t a ń c u niedźwie­
dzi i „ d z i a d ó w " i „ m i k o ł a i " . Możliwe, że taniec ten jest i n ­
n y m , bardziej plastycznym sposobem zamawiania przyszłej
żony, p r z y r ó w n o c z e s n y m dopuszczeniu do chaosu w sto­
sunkach społecznych. K a ż d y Niedźwiedź „ k u l a s i ę " z dziew­
c z y n ą , z k t ó r ą chce i k t ó r ą zdoła wciągnąć do zabawy. I n n e ,
156

I

P o g l ą d z a k ł a d a j ą c y s a m o r o d n ą genezę formy i treści
obrzędów przeciwstawiony tezom m ó w i ą c y m o wędrowności
w ą t k ó w i wpływie commedia dell'arte na k s z t a ł t o w a n i e się
obrzędowości w tradycyjnej kulturze odległych k r a j ó w jest
bardziej p r z e k o n y w a j ą c y , gdy się uwzględni analogiczne
formy wo wspomnianych wyżej teatrach A z j i . Wydaje się
bowiem nieprawdopodobne, aby dla t a k wielu t e r e n ó w ,
często izolowanych od siebie, istniała wspólna geneza oparta
na w ę d r o w n y m w ą t k u . P o g l ą d t a k i m o ż n a poprzeć również
spostrzeżeniami z Beskidu Żywieckiego. Omawiany wyżej
w „ s z l a c h c i c a c h " — Oficer, tak bardzo p r z y p o m i n a j ą c y K a ­
pitana z commedia dell'arte, typowego żołnierza-samochwała, p r z y b r a ł t a k ą p o s t a ć dopiero w ostatnich latach; przed­
tem bowiem, w X I X w . w roli tej przedstawiano „szlachci­
ca" nie wspominającego o swych sukcesach wojennych. Ana­
logicznie m o ż n a by zestawić p o s t a ć Górala i A r l e k i n a : po­
dobnie są ubrani, ale t y l k o w odniesieniu do pierwotnego
stroju włoskiej postaci, k t ó r y jednak szerszej publiczności
europejskiej nie b y ł z n a n y . Późniejszy, złożony z geo­
metrycznych form kostium Arlekina nie m ó g ł sugerować
użycia p o ł a t a n y c h spodni u żywieckiego aktora. Możliwe
więc, że m a m y w omawianych o b r z ę d a c h i commedia dell'arte
do czynienia ze s t r u k t u r a m i i postaciami p o w s t a ł y m i nie­
zależnie od siebie, k t ó r e świadczą o podobnym sposobie m y ­
ślenia i organizowania sobie ś w i a t a przez człowieka w róż­
nych czasach i miejscu.
43

Przez c a ł y tok m y c h r o z w a ż a ń przewija się zagadnienie
teatru. W p o r ó w n a n i u commedia dell'arte z o b r z ę d a m i sta­
wiałem na równi teatr i r y t u a ł . Wszędzie jednak u n i k a ł e m
w y r a ź n e g o określenia pojęcia teatru i obrzędu, g d y ż pro­
blem ten wykracza poza ramy podjętego zagadnienia. W a r t o
natomiast na zakończenie zaznaczyć pewne skojarzenia,
jakie m o g ą się pojawić przy zestawianiu l i t e r a t u r y przed­
m i o t u i o p r a c o w a ń m a t e r i a ł ó w terenowych. Teatr i r y t u a ł
operują przekazem symbolicznym i s ą ustrukturalizowane
dzięki pomocy funkcji estetycznej. W i e m y jednak, że w
obrzędach z a c h o w a ł y się liczne pozostałości po magicznym
rozumowaniu, j a k np. „ w y k o n y w a n i e pracy na o d w r ó t " ,
śmiecenie w izbie, strzelanie z b a t ó w i t d . , k t ó r e s ą dzisiaj

�przede wszystkim elementami anty estetycznym i w oma
wianej czy obserwowanej strukturze. Możliwe, że owo m y ś
lenie magiczno-religijne górowało n i e g d y ś nad całością r y
t u a ł u i ono właśnie, a nie n i e u ś w i a d o m i o n a funkcja este
tyczna n a d a w a ł o obrzędowi k s z t a ł t , t a k samo, j a k sprawia
to w teatrze m y ś l t w ó r c y spektaklu. Dlatego błędne jest
spojrzenie na r y t u a ł y z p u n k t u widzenia postronnego ob­
serwatora, a nie uczestnika o b r z ę d u i bez analizy zacierają­
cych się z czasem treści symboli. Możliwe, że przy pogłębia­
n i u zagadnienia zobaczyć b y m o ż n a p i ę k n o obrzędu jako
p i ę k n o magiczne, przeciwsta-wione temu, o k t ó r y m mówi
poeta, iż „ k s z t a ł t e m jest miłości". Niemniej p a m i ę t a ć trzeba,
iż k a ż d e p i ę k n o p r z y c i ą g a u w a g ę i utrudnia t y m samym
wielu badaczom dotarcie poza e s t e t y c z n ą otoczkę do istoty
zagadnienia. S t ą d — m i ę d z y i n n y m i — t a k wiele o p r a c o w a ń
od strony literackiej i walorów plastycznych, a mało fun­
kcjonalnego i genetycznego spojrzenia na problem.

PRZYPISY
i M . Ł a b ę d z k a - K o e c h e r o w a , — Typy w dawnym teatrze
tureckim i włoskiej komedii dell'arte, „ P r z e g l ą d Orientalistyczny", Warszawa 1972, n r 1(81), s. 16—23; A . Nicoll,
Dzieje'teatru, Warszawa 1959, s. 99, 100.
Jan D o r m a n pierwszy u ś w i a d o m i ł m i w jednej ze
swych wypowiedzi p o d o b i e ń s t w o włoskiej komedii z obrzę­
dami śląskimi.
O „ d z i a d a c h " , „ s z l a c h c i c a c h " i „ m i k o ł a j a c h " szerzej
pisali: B . Baziolichówna, St. Doptuszewski, „Szlachcice"
i , .dziady", widowiska ludowe, „ P o l s k a Sztuka L u d o w a "
R . X I I I , 1959, nr 1/2, s. 20—40; B . Baziolich, St. Deptuszewski, Przebierance z Koniakowa, „ T u r y s t a " , 1957, nr 8.
s. 8—9; Jappol Assanka, Św. Mikołaj, Wigilia w obrzędzie
istebniańskim,
„ Z a r a n i e Śląskie", R . V , 1929, s. 231—235.
Żywieckie zasięgi w y s t ę p o w a n i a „ d z i a d ó w " i „szlach­
c i c ó w " o m a w i a j ą B . Bazielichówna i St. Deptuszewski, art.
„Szlachcice" i ,,dziady", w y d . cyt. s. 20. Zasięg w y s t ę p o w a n i a
„ m i k o ł a i " nie jest d o k ł a d n i e opracowany. N i e g d y ś obejmo­
w a ł on Śląsk i Krakowskie. Obecnie znano są w wymienio­
nych trzech wsiach polskich, w Czechosłowacji
* A . N i c o l l , op. c i t „ s. 99—100.
s M . Bramer, O komedii dell'arte, (w) „ W galerii rene­
sansowej". Szkice literackie, Warszawa 1957, s. 160; C. L e w i ,
Chrystus zatrzymał się w Ebolii, Warszawa 1959.
A.~Nico\\,W świecie arlekina,Wa,rsz&amp;w&amp;, 1667,s. 152-153
' T a m ż e , s. 20.
D o t y c z y to szczególnie wsi Jaworzynka, Istebna
i K o n i a k ó w , pow. cieszyński, w t y m żywiecką część Konia­
kowa, należącą do 1954 r. do Kamesznicy, gdzie zostały
przeprowadzone badania terenowo w latach 1970—1972.
Zebrane m a t e r i a ł y znajdują się w archiwum I H K M P A N
w Krakowie, K a t e d r y Etnografii Słowiańskiej U n i w . Ja­
giellońskiego w K r a k o w i e i K a t e d r y Etnografii Uniwersy­
t e t u we W r o c ł a w i u .
» A . N i c o l l , Dzieje teatru, w y d . cyt., s. 102—103.
10 W g informacji U . D . z Jaworzynki, K . A . i J . J .
z Istebnej oraz M . K . z Koniakowa. M a t e r i a ł y terenowo
w arch. K E S U J .
W i e k uczestników tradycyjnych „ m i k o ł a i " , zwanych
obecnie niekiedy „ s t a r s z y m i " , z a m k n i ę t y jest w granicach
od 18 do 30 lat. Biorą w nich udział mężczyźni przeważnie
nieżonaci. „ M i k o ł a j e " „ m ł o d s z e " , po 1945 r. odgrywani są
w Boskidzie Śląskim przez chłopców w wieku od 12 do 18 lat.
Analogicznie przedstawia się sytuacja pod względom wieku
wśród realizatorów żywieckich „ d z i a d ó w " . Natomiast do
„szlachciców" m o g ą należeć mężczyźni z a r ó w n o żonaci, j a k
i nieżonaci, w wieku 19 do 30 lat.
Liczba postaci należących do „szlachciców", w e d ł u g
informacji zebranych w latach 1970—72, b y ł a określana
liczbą siedem: „żołnierz", „ m a s o r " , „ g ó r a l " , „ Ż y d " , „ Ż y ­
d ó w k a " , „ s k r z y p e k " , „ h a r m o n i a " ; czasem dochodziła w
„ m u z y c e " postać ósma — „bębenek".
W e d ł u g i n f o r m a t o r ó w T . W . i J . W . z Koniakowa.
M a t e r i a ł y terenowe K E S U J .
2

3

6

8

1 1

1 2

1 3

I I . 10. P o s t a ć z „ d z i a d ó w " . Pietrzykowice, pow. Żywiec.

4

&gt; A . Nicoll, W świecie Arlekina, w y d . oyt.,
's T a m ż e , s. 36.
B . Bazielichówna, S. Deptuszewski,
„Szlachcice"
i „dziady"...,
w y d . cyt., s. 25.
i ' Tamże.
te W g informacji T . W . z Koniakowa, m a t e r i a ł y tere­
nowe w arch. K E S U J .
C h a r a k t e r y s t y k ę postaci commedia dell'arte oparto
na syntetycznych opracowaniach włoskiej komedii, co było
koniecznością ze względu na t r u d n o ś ć dotarcia do oryginal­
nych spisanych t e k s t ó w commedia dell'arte. Zestawienie
charakterystycznych postaci oparte na takich źródłach nie
ma może pełnej wartości naukowej — jest jednak w s k a z ó w k ą
możliwości p o r ó w n a w c z y c h .
Рог. K . Miklaszewski, Komedia dell'arte czyli teatr komedian­
tów włoskich w XVI, XVII
i XVIII
w., Wroclaw 1961;
A . Nicoll, W święcie Arlekina, w y d . cyt. Natomiast cha­
r a k t e r y s t y k ę postaci „szlachciców" oparto na obserwacjach
i wvwiadach przeprowadzonych w terenie. M a t e r i a ł y tere­
nowe w arch. I H K M P A N i K E S U J w Krakowie.
Wielka Encyklopedia Powszechna, Warszawa 1969,
t. 12, s. 882.
A . N i c o l l , W świecie Arlekina, w y d . cyt., s. 153.
H . Jurkowski, —Teatr lalek w dawnej Polsce, (w)
„O d a w n y m dramacie i teatrze", W r o c ł a w 1971.
T a m ż e , s. 32.
J . Bolte, Das Danziger Theater im 16. und 17. Jahrhunderi, Hamburg-Leipzig 1895, s. 151.
Chodzi tutaj o Matyjasza Śląskiego i Albortusy,
k t ó r e znalazły odbicie w krakowskich „ p u c h e r o k a c h " . Por.
Słownik folkloru polskiego, Warszawa 1965, s. 14—15;
322—224; K . Badecki, Polska komedia rybałtowska,
Lwów
1931, s. 19; O. Kolberg, „ L u d " , t . 5, Krakowskie cz, 1,
K r a k ó w 1871, s. 368.
Poi'. M . Szyjkowski, Dzieje komedii polskiej w za­
rysie, K r a k ó w 1921, s. 1—2: „Źródło togo k o m i z m u leży
w pokrewnych genetycznie widowiskach k a r n a w a ł o w y c h ,
k t ó r e w y t w o r z y ł y u nas o d r ę b n y rodzaj sztuk bachicznych
granych w d n i zapustne sięgających X V I w. Mięsopust albo
..tragikomedia" wychodzi dopiero w 1622 г . " .
? J . K r z y ż a n o w s k i , Peregrynacja Maćkowa,
Szkice
z dziejów romansu staropolskiego, (w) Paralele. Studia po­
równawcze z pogranicza l i t e r a t u r y i folkloru, Warszawa
1961, s. 141—168.
1 6

l s

2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

2 5

2 6

2

157

�2 S

Grochowiska Szlacheckie, pow. żniński, w o j . p o z n a ń ­
skie, (w) B . Stelmachowska, Podhozioleh w obrzędowości
zapustowej Polski Zachodniej, P o z n a ń 1933, s. 35.
B . Bazielichówna, S. Deptuszewski, op. cit.
Opieram się na wypowiedziach ustnych B . Bazielich
i M . Gladysza z kwietnia 1972 r.
Por.: W . Piwowarski, Religijność iviejska w warun­
kach urbanizacji, Warszawa 1971, s. 29—30.
Por,: O. Baudouin do Courtenay Ehrenkreutzowa,
Ze studiów nad obrzędami weselnymi ludu polskiego, cz. 1,
Forma dramatyczna obrzędowości
weselnej, W i l n o 1929;
M . Eliado,— Traktat o historii religii, Warszawa 1966.
C. Baudouin de Courtenay Ehernkreutzowa, op. cit.,
s. 18---32.
Por.: Bajka o Cyganie ze Śląska Opolskiego, kon­
kursowy zbiór najbardziej niezwykłych nonsensów, (w)
J . Malinowski, Powieści ludu polskiego na Śląsku. „ M a t e r i a ł y
Antropologiczno-Archoologiczne i Etnograficzne", K r a k ó w
1900—1, s. 3—264; J . K r z y ż a n o w s k i , ,,0 kolendach nowo­
rocznych", (w) ~F. K o t u l a , Hej leluja, Warszawa 1970, s. 16—
17.
W g informacji J. J „ M . K . i A . K . z Istebnej, D . U .
z Jaworzynki i T. W . z Koniakowa, m a t e r i a ł y terenowo
Arch. K E S U J .
B . Bazielichówna, S. Deptuszewski, op. cit., s. 32;
Słownik języka polskiego, Warszawa 1902, t . I I , s. 183.
Stolafik, Hrycava, Ostrava 1958, s. 54.
T a m ż e , oraz: J . Ligęza, Śląska kultura ludowa, K a ­
towice 1948.
J . D o r m a n , Moje uwagi i spostrzeżenia na margi­
nesie imprezy ,,Herody", „ P o l s k a Sztuka L u d o w a " , R . X X V I
1971, nr 4, s. 217—230.
Pierwotnie „ d e b l ó w " b y ł o od czterech do pięciu,
w latach 1960—1972 liczba i c h wzrosła kosztem innych po­
staci i w r o k u 1971 osiągnęła ponad dziesięć w jednej grupie
obrzędowej.
N a podstawie informacji J . W . z Koniakowa, J . J .
z Istebnej: M a t e r i a ł y terenowe K E S U J .
N a podstawie informacji J . J . z Istebnej. M a t e r i a ł y
terenowe K E S U J .
K . Miklaszewski, op. cit., s. 49; M . Bramer, op. cit.,
s. 167: „Arlekin w y r ó ż n i a się strojom bardziej obcisłym
i zszytym z r ó ż n o r o d n y c h k a w a ł k ó w , co pierwotnie miało
zapewne p o d k r e ś l a ć u b ó s t w o sługi i s k ą p s t w o jego pana,
a n a s t ę p n i e uległo stylizacji".
2 9

3 0

3 1

3 2

3 3

3 4

3 5

3 6

3 7
38

3 9

4 0

4 1

4 2

4 3

I ] . 11. Jeździec

z „ d z i a d ó w " , L a l i k i , pow. Żywiec.

Tot. St. Deptuszewski.

T

T

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
