<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="7206" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/7206?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T08:39:22+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="7186">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d92c6fb4b79fa69d1015d917678abafd.pdf</src>
      <authentication>728e50991f30cf4f306c622bab853ab1</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="4">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25236">
                <text>Lud</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154689">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154690">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154691">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154692">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154693">
                <text>czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86021">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4588</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86023">
              <text>1973</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86027">
              <text>sztuka naiwna</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86029">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4261</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86031">
              <text>III Triennale Sztuki Samorodnej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.3</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86032">
              <text>Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.3; s.159-170</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86034">
              <text>Jackowski, Aleksander</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86036">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86037">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86038">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="86039">
              <text>1. Giovanni A. Vanoni. (Szwajcaria). Dziecko wypadające

z okna. ol./pł. G9x38 cm.

Aleksander Jackowski

III TRIENNALE SZTUKI SAMORODNEJ W

N a i w n i , spontaniczni, p r y m i t y w n i . Nieśmiało uśmiech­
nięci i p r y m i t y w n i e gburowaci. Zadziwieni, zalęknieni świa­
tem — i zręczni uprawiacze naiwnego stylu. Nieświadomi
i aż nadto świadomi. T w o r z ą c y z potrzeby duszy — jak ptak
śpiewa — i szkoleni, ćwiczeni usilnie w tej naiwności, w stylu
podpatrzonym, narzuconym, mozolnie zbudowanym. Po­
nieważ naiwność jest w modzie, opłaca się, kalkuluje. Po­
nieważ jest rynek na t ę s z t u k ę , są marszandzi, inspiratorzy,
opiekunowie, k r y t y c y . Ponieważ naiwność s t a ł a się profesją.
Co trzy ł a t a B r a t y s ł a w a jest wielkim targowiskiem
naiwności. Sztucznej i prawdziwej. P r z e g l ą d e m sytuacji
p a n u j ą c e j na r y n k u , odkrywaniem zjawisk nowych, czasem
fascynujących. To że miejscem t y c h konfrontacji jest stolica
Słowacji powoduje, że „ g i e ł d a " jest t u wstydliwie skrywana
i jeśli nawet zainteresowani eksperci z r ó ż n y c h krajów
u s t a l a j ą m i ę d z y sobą hierarchio wartości, na z e w n ą t r z wy­

BRATYSŁAWIE

s t ę p u j ą jako bezinteresowni znawcy, miłośnicy, k t ó r y c h
podbija urok naiwnej sztuki.
I I I Triennale i sympozjum — jak zawsze świetnie przy­
gotowane organizacyjnie, obfitujące w spotkania towarzy­
skie, imprezy t o w a r z y s z ą c e - - (lalo m i jako uczestnikowi
cenną możliwość k o n t a k t ó w z w y b i t n y m i specjalistami,
historykami sztuki, intelektualistami, k t ó r z y wzięli u d z i a ł
w obradach i wernisażu, dało też satysfakcję poznania cie­
kawych a czasem w y b i t n y c h zjawisk w nurcie sztuki, k t ó r ą
p r z y j ę t o w B r a t y s ł a w i e n a z y w a ć „ i n s i t n ą " , czyli s a m o r o d n ą ,
spontaniczną.
Określenie to jest szersze niż „ s z t u k a naiwna", bardziej
przylega do istoty zjawiska, przesuwa bowiem akcent z na­
iwności jako kategorii estetycznej (stylu) na charakterys­
t y k ę procesu twórczego, na indywidualność wyrazu b ę d ą c ą
rezultatem projekcji osobowości autora. Osobowości —
159

�т

�trzeba t u d o d a ć — uformowanej bardziej pod w p ł y w e m
bodźców w e w n ę t r z n y c h niż otaczającej k u l t u r y .
W p r o w a d z a j ą c nowe określenie, zaczerpnięte z łaciny
(insitus — nicszkolony, wrodzony, samorodny) organiza­
torzy m a j ą nadzieję, że zakorzeni się ono w różnych języ­
k a c h ' . W katalogu obecnego Triennale z a s t ą p i o n o nawet
w tekście francuskim, przyjęte od dawna określenie 1'art
naif przez Fart insitic. (W języku rosyjskim —- insitnoje
iskusstwo).
Obawiam się jednak, że termin „ i n s i t a " jest w naszym
j ę z y k u obcy, nie wywołuje ż a d n y c h skojarzeń, umożliwiają­
cych jego umiejscowienie w świadomości (tak j a k np. orbi­
towanie, publikatory). Jest nieczytelny. Lepiej więc chyba
zastąpić go przez termin sztuka samorodna, ew. sponta­
niczna, „ i n n a " .
Ż a d n e z t y c h określeń nie jest precyzyjne, k a ż d e budzi
logiczne; wąlpliwości. Nie inaczej jest jednak i z „ i n s i t ą " .
Chodzi bowiem o twórczość w znacznym stopniu i n d y w i ­
d u a l n ą , nieszkoloną, n i e s t y m u l o w a u ą w y r a ź n y m i w p ł y w a m i
otaczającej kultury, sztuki
tak ludowej, jak i profesjo­
nalnej .
Kategoria zjawisk o b j ę t y c h pojęciem „ i n s i t a " obejmuje
więc twórczość p r y m i t y w n ą , pogranicze sztuki ludowej,
s z t u k ę n a i w n ą , m a g i c z n ą , wizjonerską, obsesyjną — aż po
granice ekspresji psychopatologicznej (czyli twórczość wy­
rażającą nie tyle osobowość jednostki, co t y p o w o ś ć procesu
chorobowego).

I l l Triennale, zorganizowane we wrześniu i p a ź d z i e r n i k u
1972 r. przez M i ę d z y n a r o d o w y Gabinet Sztuki Samorodnej
Słowackiego Muzeum Narodowego , składało się z wystawy
głównej, eksponowanej w Salach D o m u Sztuki, t o w a r z y s z ą ­
cej wystawy malowanych tarcz strzeleckich, sympozjum
naukowego oraz przeglądu filmów.
Zasadnicza wystawa, k t ó r e j ś w i e t n ą d o k u m e n t a c j ą jest
obszerny, bogato ilustrowany katalog z tekstami w j ę z y k u
słowackim, rosyjskim i francuskim — objęła trzy d z i a ł y :
historyczno-problemowy przegląd twórczości samorodnej
i jej pogranicz, indywidualny pokaz prac I v a n a Babuzina,
laureata wielkiej nagrody i m . Celnika Rousseau na poprzed­
nim Triennale oraz przegląd kolekcji narodowych.
Najciekawszy był dział problemowy. U k a z a ł on szeroką
p a n o r a m ę twórczości samorodnej w różnych jej przejawach
i strefacli granicznych. To co sygnalizowały monografie
naiwnej sztuki Bihal ji-Morina czy Dasnoya, t u zostało po­
kazane w sposób t w ó r c z y , szeroki i niezmiernie ciekawy.
Zobaczyliśmy historyczne i socjologiczne korzenie samorod­
nej twórczości, w y s t ę p o w a n i e jej w r ó ż n y c h dziedzinach
sztuki popularnej; obrazy wotywne z X V T I I i X I X w. —
słowackie, przeważnie niewielkie (od 28 X 28 cm do 40 X 48
cm) i znacznie większo, r ó ż n o r o d n e w tematyce wotywne
obrazy włoskie; i francuskie. Bliskie i m b y ł y XIX-wieczne
olejne p ł ó t n a (m.in. Giovanni Antonio Vanoniego ze Szwaj­
carii), przedstawiające na p o d o b i e ń s t w o brukowych powieści
zeszytowych m r o ż ą c e krew w żyłacli wydarzenia (np. dzie2

3

Taicze strzeleckie (Czechosłowacja) I I . 5. Malarz nieznany. Żołnierz — wartownik, ol./drewno, 7 6 x 61 cm. 1840. I I . 6. Malarz
nieznany, Personifikacja architektury, ol./drewno, 6 6 x 4 8 cm. 1839.

161

�11. 7. Malarz nieznany (E)tiopia). Sceny ś w i ę t e

cko w y p a d a j ą c e przez okno, kobietę t r a t o w a n ą przez zaprzęg
konny).

obrzędowości. Niestety, na skutek w y p a d k u w czasie mor­
skiego transportu, nie d o t a r ł y one na czas do B r a t y s ł a w y .

Pokazano też k i l k a tarcz strzeleckich, malowanych na
deskach, obrazy o różnorodnej tematyce — od licznych
apoteoz i alegorii aż po sceny rodzajowe i myśliwskie, a na­
wet martwe n a t u r y . Przedziwne to obrazy, samodzielne
w sensie ich malarskiej kompozycji, a przy t y m traktowane
jako tarcze, jako p a m i ą t k a celności oka w y b i t n y c h strzel­
ców (nazwiska k t ó r y c h uwieczniano na obrazie, jako do­
kument świetności), obrazy fundowane przez strzeleckie
stowarzyszenia i zdobiące ich siedziby, u p a m i ę t n i a j ą c e ludzi
i uroczystości. Malowali je z a r ó w n o w y b i t n i artyści, j a k pok ą t n i rzemieślnicy półludowi i partacze. Wielo w t y c h obra­
zach naiwności, ludowej ornamentyki, śladów r ó ż n y c h sty­
lów i wzorców. Oglądając te malowano deski, uciechę spra­
wiało m i obsorwowanio celów strzeleckich. Czasem cel był
o ś r o d k i e m kompozycji (obojętne co p r z e d s t a w i a ł — bukiet
k w i a t ó w czy głowę jelenia), częściej jednak koła strzeleckiej
tarczy wyrysowano gdzieś w p a r t i i nieba czy mniej gęsto za­
malowanej strefie obrazu. Malowidło było więc t u t y l k o pre­
tekstem. Czasem zabawnym — gdy t a r c z ę rysowano obok
apoteozy cesarza i k a ż d y niezręczny strzał groził uszkodze­
niem dostojnej osoby. Dodajmy przy t y m , że rzadko kiedy
kule dziurawiły środek celu, b r o ń , zwłaszcza X V I I - i X V I I I -wieczna nie niosła precyzyjnie, toteż rozsiew trafień był
d u ż y . Strzelano niemal zawsze do tarcz, nie do figur, chyba
że b y ł to gołąb czy jeleń w skoku.

Pogranicze ze s z t u k ą l u d o w ą reprezentowane było
przez tradycyjne ludowe malarstwo etiopskie, wieloobrazkowe sceny z życia świętych, czy królowej Saby i t p . Po­
kazane m a l o w i d ł a pochodziły sprzed 15—50 lat, ale w cha­
rakterze swym nie odbiegały od dawnych p r z e d s t a w i e ń .

Malowano tarcze, najciekawsze chyba zjawisko artys­
tyczne na Triennale, pokazano też na odrębnej wystawie,
przygotowanej przoz słowackie Muzeum Narodowe. 137 ob­
razów i kilkanaście w y c i ę t y c h w desce i malowanych figur
dało bogaty w g l ą d w twórczość, m a ł o d o t ą d z n a n ą , a bardzo
interesującą z k a ż d e g o p u n k t u widzenia. W y b ó r z tej wy­
stawy publiczność polska m o g ł a zobaczyć w marcu i kwietniu
br. w wilanowskim Muzeum P l a k a t u .
4

F a s c y n u j ą c o z a p o w i a d a ł się, s ą d z ą c ze zdjęć w katalogu,
pokaz w o t y w n y c h brazylijskich rzeźb z drewna, gliny i ka­
mienia. Maski, głowy, popiersia, części ciała, stopy, nogi,
dłonie — niesamowite w swym nagromadzeniu, w magicznej
162

Proces przemian zachodzącycłi na s t y k u rozpadającej
się k u l t u r y ludowej (plemiennej) m o ż n a było widzieć na
p r z y k ł a d a c h figurek z plemienia I b u . Wielka tradycja nigeryjskiej rzeźby w drewnie zanika, przemieniona przez pa­
m i ą t k a r s k i e m a ł p i a r s t w o , p s e u d o l u d o w ą t a m t e j s z ą „Cepe­
lię" i przez figurki-zabawki, w funkcji swej podobne naszym
odpustowym gipsom. F i g u r k i te, kolorowe, dekoracyjne,
w zabawnie — naiwny sposób rejestrujące współczesne t y p y ,
bliższe zabawce niż rzeźbie, stanowiły amalgamat elemen­
t ó w tradycyjnych i nowych. W y o b r a ż e n i a zwierząt i p t a k ó w
bliższe b y ł y tradycji w dekoracyjnym traktowaniu koloru
i rodzaju stylizacji, r e p r e z e n t u j ą c te cechy „ l u d o w e " , k t ó r o
s p o t k a ć m o ż n a i w naszej wiejskiej zabawce, figurce, nato­
miast postacie krawca przy maszynie czy rowerzysty bliższo
b y ł y naszemu pojęciu sztuki bazarowej, zachowując jednak
z dawnej rzeźby kultowej sposób definiowania b r y ł y , zwłasz­
cza nóg, głowy.
Pogranicze ludowo-naiwne na gruncie europejskiej k u l ­
t u r y ilustrowały ciekawe krzyże cmentarne R u m u n a ł o n a
S t a n ą Patrasa. K i l k a n a ś c i e k r z y ż y , bogato ornamentowa­
nych i opatrzonych stosownymi wierszami i sentencjami,
ozdobione było w centralnej p a r t i i p ł a s k o r z e ź b a m i , nawią­
z u j ą c y m i w idylliczny sposób do osoby zmarłego i jego
pracy, do m o t y w ó w alegoryczno-roligijnych. K r z y ż e b y ł y
malowane w pogodne kolory, o zdec5fdowanoj przewadze
barwy niebieskiej i białej. Całość cieszyła (!!) oko ś w i e t n y m
poczuciem dekoracyjności (typowo ludowej — przypomina­
jącej hafty z ręczników), dyscypliną k o m p o z y c y j n ą i naiw­
nością scen figuralnych. Patrasa nazwano t w ó r c ą „ c m e n ­
tarza u ś m i e c h ó w " . P a t r z ą c na d u ż ą fotografię autentycznego
cmentarza z k r z y ż a m i Patrasa, trudno było odmówić traf­
ności temu określeniu.

�W dalszej części p r z e g l ą d u problemowego znalazły się
p r z y k ł a d y r ó ż n y c h przejawów samorodnej sztuki, od sym­
bolicznej twórczości jugosłowiańskiego w i e ś n i a k a I l i j i Bosilja (ojca wybitnego znawcy naiwnej sztuki — D i m i t r i j a B a ś i ćewića), prostymi znakami (jak u Miro) wyrażającego treści
świętych opowieści — przez obsesyjno-symboliczne r z e ź b y
Zivkovica aż po p r y m i t y w Carla Christiana Thegena ( N R F ) ,
hryczno-oniryczny świat płócien Matija Skurjeniego, fanta­
styczny surrealizm Gerlacha ( N R F ) , czy dojrzały k s z t a ł t
naiwnego stylu Andre Bauchanta. Obrazy tego ostatniego,
przysłane przez Gallorie Sóraphine w P a r y ż u , t w o r z y ł y ro­
dzaj mini-wystawy, prezentującej jednego z k l a s y k ó w
sztuki naiwnej.
W m y ś l założeń organizatorów, przegląd problemowy
miał u k a z a ć cztery grupy dzieł pokrewnych sobie na zasa­
dzie dominacji p i e r w i a s t k ó w : ideograficznych, poetyckorealistycznych, metaforycznych i fantastycznych.
Ekspozycji kilkudziesięciu obrazów Ivana Rabuzina
nie ma potrzeby o m a w i a ć , liczne wydawnictwa, albumy
d a j ą o nich dobre w y o b r a ż e n i e . Jest t o twórczość dojrzała
robiona z d u ż ą świadomością, bezbłędnie operująca p r z y j ę t ą
formułą naiwnej bajkowości.
Pokaz kolekcji narodowych dzieł d a ł przegląd szeroki,
ale i niepełny. Organizatorzy przyjęli bowiem zasadę, że
k a ż d y kraj reprezentowany b y ć m o ż e przez m a x i m u m 20

I I . 8. Figurka kobiety, drewno, (Nigeria). I I . 9. Paps ( N R F ) . Święto,

o l . / p ł . 5 1 x 6 0 cm. 1962.

163

�I I . 10. Aristodomos Papadakis (Grecja), Święty
36 X 36 cm. 1971.

prac wybranych i zestawionych przez komisarzy poszczeg ó l n y c h " p a ń s t w 5 . Trudno się dziwić, że przy płynności k r y ­
t e r i ó w nie wszyscy komisarze tak samo pojęli .".we zadania.
N p . cała kolekcja fińska s k ł a d a ł a się z o b r a z ó w a r t y s t ó w
wyszkolonych, tyle że m a l u j ą c y c h w stylu naiwnym. K o m i ­
sarze — nie zawsze mieli d o s t ę p do najlepszych prac, s t ą d
n i e k t ó r e p a ń s t w a reprezentowane b y ł y przez obrazy margi­
nalne (Italia). Oglądając boksy 28 p a ń s t w , m o ż n a było za­
u w a ż y ć pewne cechy wspólne i odrębności — np. k r a j ó w
A m e r y k i P o ł u d n i o w e j , ale w sumie pokaz ten w y d a ł m i się
mniej ciekawy niż część problemowa. Z a w a ż y ł a na t y m m . i n .
decyzja, aby w y s t a w i a ć t w ó r c ó w d o t ą d nie pokazanych w
B r a t y s ł a w i e , albo ze znanych już — - prace z ostatnich trzech
lat. Dlatego też np. w dziale polskim nie mogło b y ć ani Ja­
neczki, ani K u d ł y czy N i k i f o r a . Regulamin preferuje po­
szukiwania, eksplorację terenu, ujawnianie nowj'eh twarzy.
Triennale, r o z r a s t a j ą c się, staje się więc stymulatorem
rozwoju sztuki „ n a i w n e j " i — co więcej — r y n k u tej sztuki.
Z a c h ę c a do wydobywania wciąż nowych twarzy, pokazuje
ruch „ n a i w n y " jako zjawisko coraz ważniejsze w naszej k u l ­
turze artystycznej. Chcąc nie chcąc, prowokuje — podobnie
j a k istniejące galerio sprzedające s z t u k ę n a i w n ą — m o d ę
na t ę twórczość. Modę na „ s t y l " , na p r z y j ę t ą formułę.
Sprzyja więc nie t y l k o poszukiwaniom p o w a ż n y m , nauko­
w y m — ale i działaniom komercyjnym. Spora część obrazów,
z n a j d u j ą c y c h się na przeglądzie narodowym, to praco w y ­
raźnie robione w styki n a i w n y m .
Obserwując od lat rozwój mody na „ n a i w n y c h " , ze
smutkiem dostrzegam, że twórczość, w założeniu i swej
istocie i n t y m n a , szczera, indywidualna — - staje się, „ s t y l e m " ,
f a b r y k ą niemal seryjnych o b r a z ó w . Znamy to w Polsce,
gdzie malarstwo Ociepki, M a r i i Korsak czy Plaskocińskiego
stało się ich n o r m a l n ą profesją, środkiem nie tyle „ w y r a z u
osobowości" — co zarobkowania. Podejrzewam, że zdecydo­
wana większość „ n a i w n y c h " a r t y s t ó w Jugosławii n i e m a już
„ c z y s t y c h serc". Powiela się Generalić i powiela styl Gene164

morza, tempera,

ralića. Są „ s z k o ł y " p r o d u k u j ą c e s z t u k ę n a i w n ą , tak jak daw­
niej produkowali swe obrazy i rzeźby ludowi t w ó r c y (Kova)
ćica). Zjawisko to obserwuje się również wo Francji (Trotini w Niemczech Zachodnich. Zjawisko to dostrzec m o ż n a było
i na b r a t y s ł a w s k i m Triennale.
Spośród poszczególnych kolekcji p a ń s t w o w y c h m i ę d z y ­
narodowe j u r y wyróżniło t r z y : polską, francuską i brazjdijską, p r z y z n a j ą c Grand P r i x komisarzom t y c h krajów. Rze­
czywiście, zestawy prac francuskich i brazylijskich wyróż­
n i a ł y się poziomem i różnorodnością. O polskim dziale mogę
t u t y l k o powiedzieć, że p o d o b a ł się publiczności, a na moje
ręce liczni specjaliści składali gratulacje artystom. Malar­
stwo r e p r e z e n t o w a ł y obrazy Bazylego Albiczuka, L u d w i k a
Holesza, H a l i n y D ą b r o w s k i e j , M a r i i Wojtowicz-Tarnaw­
skiej oraz H a l i n y Walickiej. R z e ź b ę — Adam Zegadło,
Józef L u r k a i Tadeusz Cąkała. Osiągnęliśmy więc sukces,
mimo braku pozycji najbardziej dla naszej sztuki naiwnej
reprezentatywnych — że w y m i e n i ę t u Nikifora, Ociepkę,
Michałowską, Rybkowskiego, Radkego, a z rzeźby K u d ł ę ,
W a w r ę , L a m ę c k i e g o , Skrętowicza czy Kołacza-. Wypada m i
t u złożyć serdeczne podziękowanie osobom, k t ó r e zgodziły
się w y p o ż y c z y ć ze swych zbiorów najlepsze dzieła wysta­
wionych a r t y s t ó w — a szczególnie t w ó r c y najznamienitszej
w Polsce kolekcji współczesnych dzieł n u r t u nieprofesjonal­
nego — p . L u d w i k o w i Zimmercrowi, k t ó r y u d o s t ę p n i ł 13
prac, i p. E d w a r d o w i Wronie, posiadaczowi najpiękniejszych
obrazów M a r i i Wojtowicz-Tarnawskiej.
(Dodać tu należy,
że blisko p o ł o w a prac z działu polskiego znalazła się n a s t ę p n i e
na wystawach w D a n i i , Norwegii i Finlandii w wyborze naj­
lepszych prac z B r a t y s ł a w y * . ) .
Spośród dzieł pokazanych w przeglądzie sztuki r ó ż n y c h
n a r o d ó w szczególną u w a g ę m o j ą zwróciły obrazy Aristadomosa Papadakisa z Grecji (nawiązujące b. ś w i a d o m i e do ma­
larstwa ikon), Jose Torre Zapico z Argentyny, Micheline
Boyadjian z Belgii, cała niemal kolekcja brazylijska (Eh
M . H e i l , Geraldo Teles de Oliyeira, Francisco da Silva),

�z Czechosłowacji Vaclav Beranek, Petr H a l a k ( o t r z y m a ł
Wielką N a g r o d ę i m . Celnika Rousseau, a więc i prawo do
indywidualnej wystawy na n a s t ę p n y m Triennale), rzeźbiarz
Stefan Sivaf, spośród F r a n c u z ó w — Jean Eve, CharlesLucien Pincon, L u c Vieillard. Niestety to ciekawsze obrazy
ginęły w masie drugo- i t r z e c i o r z ę d n y c h prac.
Prawdziwych rewelacji na t y m przeglądzie nie b y ł o .
Nie u j a w n i ł się n i k t na m i a r ę Vivina., Bombois'a, Viriusa,
wczesnego Generalića, Laskovica, Fejeśa, Onoro Metelli czy
naszego Nikifora. Podnosi się poziom p r z e c i ę t n y , coraz wię­
cej jest obrazów sprawnych, zabawnych, dekoracyjnych, ale
nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że to, co kiedyś stanowiło
siłę tej sztuki — świeżość i oryginalność wizji — zanika, za­
ciera się, roztapia w masie prac podobnych do siebie. A prze­
cież liczą się — j a k zawsze — t w ó r c y wielcy, natchnieni, ma­
j ą c y n a p r a w d ę coś do powiedzenia. A takich jest niewielu.
T a k ż e wśród naiwnych.
Z kolei k i l k a informacji o przeglądzie filmów. Zgłoszono
33 pozycje. J u r y p r z y z n a ł o „ G r a n d P r i x " czechosłowackiemu
f i l m o w i Drewno, kamień, żelazo, beton. T w ó r c a tego pełnego
w d z i ę k u i h u m o r u dokumentu, Jan I v a n , p o k a z a ł twórczość
k i l k u rzeźbiarzy ludowo-naiwnych. Dalsze nagrody przy­
znano radzieckiemu f i l m o w i Późny wschód, o p o w i a d a j ą c e m u
w ciepły, liryczny sposób o malarstwie I v a n a Nikiforowa,

13

k t ó r y u s c h y ł k u życia zaczął m a l o w a ć pejzaże i sceny z wiej­
skiego życia oraz f i l m o w i francuskiemu Czarujący
spacer,
opartemu na p ł y n n y m m o n t a ż u k a d r ó w z obrazów H e n r i
Rousseau.
Jednym z najlepszych i najambitniejszych filmów w y d a ł
m i się p o m i n i ę t y w głównych nagrodach, zachodnioniemiecki
Uwaga — naiwny. Większość filmów o t w ó r c a c h stwarza
jakiś poetycki obraz artysty, jednostronny, przeważnie
wzruszający, często zmistyfikowany. F i l m o E r i c h u B ó d e c kerze ukazuje „ n a i w n e g o " rzeźbiarza w sposób prawdziwy,
rzeczywisty, na tle k u l t u r o w y m . Nie lęka się ironicznego,
choć ciepłego spojrzenia na p o s t a ć samotnego i „ i n n e g o " od
otoczenia artysty, a zarazem pokazuje różne funkcje, któro
rzeźby Bódeckora pełnią dla ich autora i dla z a m o ż n y c h na­
b y w c ó w , w i e d z ą c y c h co w danej chwili modne.
Polski f i l m Mirosławy Marcinkiewiczowej Dziwni artyści
po obu stronach Babiej Góry ( W F O - Ł ó d ź , 1970), uzyskał w y ­
różnienie. Donoszę o t y m z przyjemnością, cenię bowiem
rzetelność i s k r o m n o ś ć tego dokumentu. Nie mogę jednak
oprzeć się wrażeniu, że realne szanso na j e d n ą z głównych
n a g r ó d m i a ł y inne nasze pozycje: Spotkanie z Teofilem
Ociepką Tadeusza Makarczyńskiego, Paweł Wróbel Jana
Łomnickiego, a nawet Kwiaty Hel-Enri Konstantego Gordo­
na, opowiadającego o sztuce najstarszej naiwnej m a l a r k i
świata, tworzącej jeszcze pomimo u k o ń c z e n i a stu lat... Ale
F i l m Polski i W F D zlekceważyły b r a t y s ł a w s k i przegląd.
W y s ł a n o trzy pozycje, z tego j e d n ą w ogóle nie p a s u j ą c ą do
profilu Triennale — o pracy z amatorami (Rysują,
malują,
rzeźbią).
W a ż n y m członem Triennale są Sympozja naukowe. Obec­
ne, trzecie z kolei, zgromadziło na dwudniowych obradach
specjalistów r ó ż n y c h dziedzin: h i s t o r y k ó w sztuki, k r y t y k ó w ,
e s t e t y k ó w , socjologów, folklorystów, m u z e a l n i k ó w , zbiera­
czy, p l a s t y k ó w i t d . Zaistniała więc szansa bardzo r ó ż n o s t r o n nogo spojrzenia na zagadnienie samorodnej sztuki. Z saty­
sfakcją o d n o t o w a ć t u należy konsekwentny wysiłek Między­
narodowego Gabinetu Sztuki Samorodnej, k t ó r y nie t y l k o
publikuje referaty z s y m p o z j ó w ' , lecz i wydaje specjalne,
świetno edytorsko, czasopismo (w trzech j ę z y k a c h ) „ I n s i t a " ,
k t ó r e g o redakcja u z y s k a ł a w t y m roku Grand P r i x za działal­
ność naukową .
9

5

Na sympozjum wygłoszono łącznie 28 referatów. Pierw­
szy dzień poświęcono historii sztuki samorodnej (insitnej).
Jean Selz (Francja) mówił o ex-votach i religijności ludu,
A n t o n i n Dufek (Czechosłowacja) o naiwnych fotografiach,
L u d w i k K u n z (Czechosłowacja) o malowanych tarczach
strzeleckich. K i l k a referatów informowało o twórczości sa­
morodnej na W ę g r z e c h , w Kanadzie czy Finlandii, o wotach
brazylijskich. F r a p u j ą c y fenomen magicznej sztuki Voodoo
omówił Sheldon Williams, angielski pisarz, etnolog, autor
świetnej pracy Voodoo and the Art of Haiti.
Tematem drugiego dnia obrad b y ł y : walory artystyczne
i estetyczne sztuki samorodnej. E s t e t y k ą naiwnego malar­
s t w a zajął się Pierre Dhainaut z Francji, o zagadnieniach
teorii sztuki naiwnej mówili Dino Menozzi z Włoch, Branko
R u d o l f z J u g o s ł a w i i i Louis Gans z Holandii. Janina Makota
(z Krakowa) podjęła p r ó b ę zdefiniowania estetycznej ka­
tegorii naiwności, wychodząc z filozoficznych i metodolo­
gicznych założeń teorii Ingardena. Z p u n k t u widzenia este­
t y k a s t a r a ł a się u s y s t e m a t y z o w a ć twórczość s a m o r o d n ą .
Mana Gołaszewska z K r a k o w a . Można było podziwiać
odwagę autorek, k t ó r e po raz pierwszy z e t k n ę ł y się z п о л г у т
dla nich zjawiskiem, nie znając do tego ani naszej twórczości
..naiwnej", ani l i t e r a t u r y na ten temat. Dodajmy, że przy­
szło i m również uczestniczyć w obradach j u r y .
Metoda sięgania po „ n o w e twarze" jest jednak celowa,
mimo k i l k u ewidentnych p o t k n i ę ć na obecnym sympozjum.
Dzięki rozszerzeniu k r ę g u uczestników obrad, mogliśmy np.
166

�г

�Petr H a l a k (Czechosłowacja) I I . 13. Chodź z nami, ol./pł. 1 1 5 x 6 5 cm. 1971. I I . 14. Jesień, ol./pł. 70x55cm 1970.
167

�usłyszeć świetne referaty struktura listo w czechosłowackich
Vratislava Effenbergera i Bohuslava B e n e ś a (o samorodnej
literaturze).
P r o b l e m a t y k ę współczesnej roli i sytuacji naiwnej twór­
czości p o r u s z y ł w ciekawy i głęboki sposób Boris Kelonien,
dyrektor Galerii Sztuki P r y m i t y w n e j przy Muzeum Mia-sta
Zagrzebia. O komercjalizacji sztuki naiwnej i jej miejscu
we współczesnej kulturze mówił Aleksander Jackowski.
Wszystkie referaty zostaną wkrótce opublikowano, co
zwalnia od potrzeby ich streszczania na t y m miejscu. Nie
wniosły one, jak sądzę, istotnych korektur do ogólnego
obrazu tej twórczości, zarysowanego w a r t y k u ł a c h wcześniej
już publikowanych na ł a m a c h „Polskiej Sztuki Ludowej",
choć dla specjalisty co najmniej kilka- referatów przyniosło
interesująco p r z e m y ś l e n i a i nowo fakty.
Wydaje się, że w przyszłości organizatorzy powinni
przejść do fazy bardziej konkretnych dyskusji w węższym
gronie r ó ż n y c h specjalistów. Przedpole zostało już bowiem
wydeptano nader d o k ł a d n i e , i w t y c h warunkach nieunik­
nione jest powtarzanie podobnych sformułowań i nawar­
stwianie przyezynkarskich informacji. Szczególnie ważno
b y ł o b y określenie granic pojęcia, scharakteryzowanie od­
rębności zjawisk, takich j a k np. sztuka naiwna i „ i n n a "
(l'art brut), analiza etapu przejściowego m i ę d z y s z t u k ą l u ­
d o w ą a „ n a i w n ą " i t p . Ciekawa b y ł a b y analiza zjawiska
twórczości samorodnej z pozycji psychologa (funkcja w ży­
ciu twórcy) i socjologa (recepcja, uwarunkowania kulturowo społoczno rozwoju tego nurtu) i t d .
Oczekuję od organizatorów, że konsekwentnie zmie­
rzać b ę d ą do problemowego ustawienia wystaw, nawet

I I . 15. Józef L u r k a (Polska) Drogowskaz, drewno polichr,.
wys. 29 cm. 1971. 11. 16. ł o n Stan Patras, Fragment krzy­
ża nagrobnego.
14

15

kosztem przeglądów sytuacji w różnych krajach (przeglądów
i tak nie d a j ą c y c h pełnego obrazu). Trzeba będzie w k r ó t c e
wyraźnie określić ceł b r a t y s ł a w s k i e j imprezy. Czemu ma
służyć ? Czym b y ć ? Czy wielkim targowiskiem, nieuchron­
nie zależnym od rozmaitych k o n i u n k t u r , u k ł a d ó w perso­
nalnych i interesów -— czy p o w a ż n ą i m p r e z ą , u k a z u j ą c ą
autentyczny k s z t a ł t samorodnej twórczości.
Nie jest dobrze, gdy pod szyldem zacliodnioniemieekim
o g l ą d a m y jugosłowiańskiego Franjo K ł o p o t a n a , malarza
bliskiego stylowi szkoły hlebińskiej, sprzedającego „ n a p n i u "
swe obrazy niemieckiemu marszandowi.
Nie jest dobrze, gdy obok rzetelnych t w ó r c ó w samo­
rodnych m a m y nieraz do czynienia ze s z t u k ą p s e u d o n a i w n ą ,
świadomio p r e p a r o w a n ą w t y m stylu, gdy - - jak to np.
miało miejsce w dziale fińskim
podaje się widzom za
„ n a i w n e " obrazy malarzy, k t ó r z y , jak to wynika z ich ży­
ciorysów, odebrali wcale d o b r ą e d u k a c j ę w r ó ż n y c h uczel­
niach plastycznych (przeważnie paryskich).
Zjawisko twórczości w stylu „ n a i w n y m " istnieje,
obserwujemy je nawet w Polsce i nie m i a ł b y m nie przeciwko
temu, aby p o k a z a ć je, na Triennale. Ale w czysty s p o s ó b .
Jako recepcję sztuki naiwnej, czasem w y n i k ł ą z prawdzi­
wego urzeczenia, częściej jednak z mody, chęci zysku.
Triennale b r a t y s ł a w s k i e nie odbywa się w próżni. Podło­
ga rozlicznym w p ł y w o m , ale i samo ma w p ł y w na k s z t a ł t
zjawiska, k t ó r y m się zajmuje. I o to właśnie chodzi, aby
wpływ ten b y ł możliwie d u ż y i m ą d r y .
168

r

�_ -

II.

-•

17. Halina D ą b r o w s k a (Polska)
Stare kobiety na rynku, ol./płyta,
5(5 &gt;', 45 ciii. 1Я71.

PRZYPISY

1

S. T k a ć . Introduction. ,,Insita". Bulletin de Г art
uisitio, Bratislava 1971, s. 10.
- Inicjatorom i faktycznym organizatorom obocnogo
i poprzednich Triennale jest kiorownik Międzynarodowego
Gabinetu Sztuki Samorodnej
- Stefan Tkac. Generalnym
Komisarzem Trionnalo — dyrektor Słowackiego Muzoum
Narodowego inż. arch. Jan H r a ś k o . Triennale otworzono
10 września, z a m k n i ę t o 31 p a ź d z i e r n i k a 1972 r. Sympozjum
miało miejsce 11 i 12 września. Wzięło w n i m udział ponad
90 osób, w t y m ok. 40 z zagranicy. W czasie trwania Trien­
nale prasa zamieszczała liczne informacje i omówienia,
w kinach demonstrowano barwno przeźrocza ciekawszycłi
obrazów, w telowizji obok r e p o r t a ż y z wystawy i sympo­
zjum pokazano wyróżnione f i l m y k r ó t k o m o t r a ż o w e . I m ­
preza b r a t y s ł a w s k a stanowi t r u d n y do prześcignięcia wzór
dobrego upowszechnienia sztuki.
III Triennale insitneho umenia, Bratislava, septembor-oktober 1972. Katalog zawiera 24 reprodukcje kolo­
rowo i 140 czarno-białych, wstępno a r t y k u ł y organizatorów
oraz spisy prac poszczególnych działów.
Strelecke terce. Bratislava, September 1972. (Katalog)
W s t ę p : A d o l f K r o u p a — J i f i Rapek oraz Zlatica Galambośov,i, komisarz wystawy. W Polsce: Muzeum Plakatu, W i ­
lanów, kwiecień 1973.
1

4

5

Komisarzom działu polskiego był autor tego spra­
wozdania.
o W y b ó r najlopszych prac z Triennalo został poka­
zany następnio w D a n i i (Contruin Sztuki Współczesnej
Louisiana, Humlebaeck), Norwegii (Muzeum Sztuki Współ­
czesnej, Oslo) i Finlandii ( A t e n e u m i n Taidemusoo)
Z Polski na wystawach tyoh znalazły się obrazy A l b i czuka, D ą b r o w s k i e j , Holesza i W ó j t o w i c z - T a r n a w s k i e j
(tylko w Danii i Norwegii) oraz rzeźby Adama Zogadły.
7

Referaty Sympozjów I i I I Triennale opublikowano
w : Zbornik Slovonskej Narodnej Galerie. „ G a l o r i a 2 " , l n s i t n ó
umenio. Sympozia 66—09. Bratislava 1972 (w j ę z y k a c h :
słowackim, rosyjskim, francuskim, niemieckim i angielskim).
Od 1971 r. ukazuje się organ Międzynarodowego
Gabinetu Sztuki Samorodnoj „ I n s i t a " . P o c z ą t k o w o w jęz.
słowackim, francuskim i angielskim, a od nr 2 również w jęz.
rosyjskim. Dotychczas u k a z a ł o się 5 zeszytów, k a ż d y bogato
ilustrowany.
N a Triennalo przyznano trzy Grand. Prix za działal­
ność n a u k o w ą . Otrzymali je, poza r e d a k c j ą „ I n s i t y " : Ga­
leria Sztuki P r y m i t y w n e j w Zagrzebiu (przy Muzeum Miasta)
za działalność w y s t a w o w ą i publikacjo oraz Oto B i h a l j i -Merin za książkę Naiwni świata (Naiven der Welt).
8

9

169

�11. 18. L u d w i k Holesz (Polska), z c y k l u : Epoka Karbońska, ol./pł. 4 5 x 5 8 , 5 cm. 1971.
I I . 19 ł o n Stan Patras, Cmentarz w Sapinta

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
