<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6858" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6858?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T16:26:16+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6838">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/240e532f6b3db9c82692c66e6ccdcbe3.pdf</src>
      <authentication>0598f1438848ae44f14322699d4cfad2</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="81758">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3251</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="81759">
              <text>1986</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="81760">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3047</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="81761">
              <text>Drogi w zaświaty. Materiały do eschatologii Azteków / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1986 t.40 z.1-2</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="81762">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1986 t.40 z.1-2, s.109-114</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="81763">
              <text>Tomicki, Ryszard</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="81764">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="81765">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="81766">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="81767">
              <text>Ryszard Tomicki

D R O G I W Z A Ś W I A T Y . MATERIAŁY D O E S C H A T O L O G I I

M n i e j więcej w polowie X V I w i e k u , kiedy cywilizacja zatecka

AZTEKÓW

ocenić, porównując jej w a l o r y poznawcze n a przykład z relacjami

w przyśpieszonym tempie niknęła z powierzchni ziemi, w skoloni­

XVIII

z o w a n y m przez Hiszpanię M e k s y k u doszło do prawdziwej erupcji

stanowiącymi główną podstawę źródłową etnologii we wczesnej

zainteresowań

fazie j e j r o z w o j u , a nawet z materiałami dostarczanymi przez

dziejami i kulturą

niedawno p o d b i t y c h społe­

czeństw indiańskich. Zjawisko t o , owocujące nadzwyczaj
piśmiennictwem

o charakterze

etnohistoryeznym,

bogatym

miało

podróżników, kupców i misjonarzy,

etnografów jeszcze w pierwszych dekadach X X stulecia.

dwa

zasadnicze źródła. P i e r w s z y m było dążenie przybywających zza

i XIX-wiecznych

Znaczenie

zapisów zgromadzonych

w X V I w i e k u w środ­

k o w y m M e k s y k u jest wszakże daleko większe niż t o b y mogło

oceanu misjonarzy i urzędników k o l o n i a l n y c h — głównie zaś t y c h

wynikać

pierwszych, dość długo rekrutujących się wy łącznie z zakonu

dzięki n i m istnieje dziś możliwość nieomal bezpośredniego do­

z

jakiegokolwiek

porównania,

albowiem

wyłącznie

franciszkanów — do możliwie wszechstronnego poznania i „oswo­

tarcia do w i e l u sfer k u l t u r y nahuatlańskiej, których nie sposób

j e n i a " Nowego Świata. D r u g i m źródłem było narastające z czasem

byłoby zrekonstruować a n i n a podstawie zabytków archeologicz­

dążenie e l i t indiańskich do zachowania, u t r w a l e n i a , a w końcu

n y c h , a n i w oparciu o obserwacje

także do zaprezentowania

n o w y m wladeom k r a j u zarówno od­

ległej h i s t o r i i swoich narodów, j a k też p o p r o s t u własnych praw­
do ziemi i władzy.
J a k k o l w i e k p o w o d y i cele zainteresowania dziedzictwem k u l ­
t u r o w y m I n d i a n były u obu tycłi g r u p rozbieżne, fenomen nowohiszpańskiego

1

pieśmiennictwa etnohistorycznego

pojawić się

mógł wyłącznie w w y n i k u interferencji różnych dążeń i w w a r u n ­
kach daleko posuniętej współpracy hiszpańsko-indiańskiej. Bez
tego t r u d n o wyobrazić sobie powstanie relacji i k r o n i k spisywa­
n y c h przez I n d i a n w r o d z i m y m języku, ale p r z y użyciu alfabetu
łacińskiego, czy też w i e l u dziel stworzonych przez Hiszpanów,
lecz o p a r t y c h n i e m a l całkowicie na materiałach (przekazach ust­
n y c h , rękopiśmienniczyeh relacjach w języku n a h u a t l , p i k t o graficznych księgach) u z y s k a n y c h o d I n d i a n .
Jest rzeczą ogólnie wiadomą, że epoka w i e l k i c h odkryć geo­
graficznych i początków k o l o n i a l n e j ekspansji E u r o p y dostarczyła
przesłanek do r o z w o j u etnologii. Wówczas to właśnie powstawać
zaczęły dzieła, których autorzy u z n a w a n i są dzisiaj za prekurso­
rów tej dziedziny wiedzy. Jednakże nigdzie c h y b a poza Meksy­
k i e m — a szczególnie M e k s y k i e m środkowym, gdzie znajdowały
się centra c y w i l i z a c j i azteckiej — t u b y l c y nie m i e l i równie wiel­
kiego udziału w t w o r z e n i u tego, co obecnie nazw ać można k o r ­

Hiszpanów.

Jedną z t a k i c h dziedzin jest eschatologia. W przeciwieństwie
do genezy ludów środkowego M e k s y k u , i c h m i g r a c j i , dziejów
wojen, genealogii rodów, r o z w o j u s t r u k t u r p o l i t y c z n y c h , prawo­
dawstwa,

różnorodnych

sztuk i t p . , „pogańskie"

wyobrażenia

0 zaświatach i pośmiertnych losach dusz l u d z k i c h nie były tema­
t e m specjalnie a t r a k c y j n y m dla samodzielnie sięgających p o pióro
I n d i a n . N i e znaczy t o , b y umyślnie p o m i j a n o tę problematykę
1 oczyszczano opisy wydarzeń h i s t o r y c z n y c h l u b życia codziennego
z wszelkich odniesień do eschatologii. Przeciwnie, każda n i e m a l
z większych relacji czy k r o n i k indiańskich zawiera jakieś infor­
macje

dotyczące „tamtego świata" i pozaziemskich

sposobów

istnienia. Cywilizacja aztecka z b y t silnie powiązała archaiczną
ideę życia dzięki śmierci z a k t e m i n d y w i d u a l n e g o umierania —
zwłaszcza na p o l u w a l k i l u b w charakterze o f i a r y

składanej

bogom — aby mogło być inaczej. W o l n o wszelako sądzić, że te
wszystkie

drobne informacje rozproszone po różnych tekstach,

często metaforyczne

albo po p r o s t u wieloznaczne

z uwagi n a

k o n t e k s t w j a k i m występują, nie byłyby w stanie zastąpić naj­
ogólniejszego choćby, lecz w miarę całościowego opisu azteckiej
eschatologii, w ramach którego one same zyskiwałyby właściwy
w y m i a r i sens.

T

pusem

Nigdzie też k o r p u s ów nie

Jeżeli dła indiańskich neofitów — ze zrozumiałych powodów

zaczął powstawać t a k wcześnie i nie objął t a k szerokiego zakresu

źródeł etnohistorycznych.

—- religia i c h ojców i dziadów nie stanowiła p r z e d m i o t u godnego

rzeczywistości spoleczno-kulturowej.

jakiejś szczególnej u w a g i , t o w p r z y p a d k u misjonarzy musiało

2

Było t o niewątpliwą zasługą misjonarzy

franciszkańskich.

Owładnięci utopijną wizją idealnego państwa, nominalnie podpo­

być

akurat

odwrotnie.

Przyśpieszona

chrystianizacja,

którą

franciszkanie zapoczątkowali w 1524 r o k u , kierowała się prostą

rządkowanego K o r o n i e hiszpańskiej, faktycznie zaś rządzonego

zasadą: „ a b y móc zniszczyć wroga, trzeba go poznać". Głównego

przez następców Biedaczyny z Asyżu i oddanych i m potomków

wroga, D i a b l a , misjonarze znali doskonale i bezpośrednio przeciw

dawnej szlachty azteckiej, nie t y l k o wykształcili o n i szybko sto­

n i e m u skierowane było niszczenie miejsc k u l t u indiańskich bogów,

sunkowo liczną grupę młodzieży indiańskiej, czyniąc z niej swych

wznoszenie krzyży, umieszczanie w d a w n y c h świątyniach wize­

pomocników, informatorów i potencjalnych autorów" różnego ro­

runków świętych oraz

dzaju dziel, lecz również — już o d l a t 30-tych X V I w i e k u —

jednak Błąd, który dzięki Diabłu zalągł się w sercach i opanował

masowe c h r z t y . D r u g i m wrogiem

był

rozpoczęli systematyczne i g r u n t o w n e studia n a d językiem, k u l ­

umysły l u d z i . Początkowe nadzieje, że da się go wykorzenić naj­

turą i historią mieszkańców przyszłej Republica I n d i a n a .

p r o s t s z y m i m e t o d a m i — głosząc prawdę, a więc

Zarówno wieloletnie badania prowadzone przez t a k i c h l u d z i j a k

zasady w i a r y k a t o l i c k i e j , oraz

dając

osobisty

podstawowe

przykład życia

Motolinia,

bogobojnego, ubogiego, wypełnionego żarliwą miłością do Boga

M a r t i n de la Coruna, Francisco de Las Navas, Alonso de M o l i n a ,

i ufnością w Jego sprawiedliwość — dość szybko pogodzić m u ­

czy B e r n a r d i n o de Sahagun, j a k i prace podjęte przez I n d i a n ,

siano się z wnioskiem, iż także Błąd należy poznać, a b y móc

Andres

którzy

de

Olmos,

Toribio

franciszkanom

de

Benavente

zawdzięczali

zwany

przynajmniej

umiejętność

z n i m skutecznie walczyć. Cel t e n realizowano

konsekwentnie,

pisania, przyniosły w rezultacie tysiące — jeśli nie dziesiątki t y ­

gromadząc materiały niejednokrotnie u n i k a l n e , o j a k i c h marzyć

sięcy — stronic tekstów będących w znacznej części m n i e j l u b

mogą jedynie n a przykład badacze r e l i g i i Słowian, Prusów czy

bardziej

Litwinów — ludów żyjących przecież w bezpośrednim kontakcie

dosłownym

zapisem

wierzeń, poglądów, poezji

indiańskiej

tradycji,

wiedzy,

i t d . Wagę tej d o k u m e n t a c j i łatwo

ze

światem

chrześcijańskim,

a

chrystianizowanych

niewiele

109
I

�wcześniej

( p r z y n a j m n i e j jeśli chodzi o Litwinów) niż meksy­

p ana mogliśmy poznać się i rozmawiać z sobą podczas tego życia,
a

kańscy I n d i a n i e .

teraz oto już cię zabrał bóg, który zwie się M i c t l a n t e c u t l i ,

Z pewnością, obok wielu różnorodnych czynników, które wa­

a także A e u l n a h u a c a t l i Tzontemoc, oraz b o g i n i o i m i e n i u M i c ­

runkowały — b y t a k rzec, o b i e k t y w n i e — intensywność i rozleg­

t e c a c i h u a t l . Już umieścił cię o n w swej siedzibie, ponieważ m y

łość zainteresowania misjonarzy dziedzictwem c y w i l i z a c j i aztec­

wszyscy t a m pójdziemy, jest t o miejsce d l a wszystkich, bardzo

k i e j , wymienić również trzeba c z y n n i k i s u b i e k t y w n e : fascynację

obszerne, i zaginie pamięć o tobie.

egzotyczną, wysoko rozwiniętą kulturą oraz iście benedyktyńską

Odszedłeś już do najciemniejszego miejsca, gdzie nie m a a n i

pracowitość niektórych franciszkanów. Obie te cechy charakte­

światła, a n i okien. N i g d y nie powrócisz, nie wyjdziesz stamtąd,

ryzowały B e r n a r d i n a de Sahagńn (1499—1590), o którym nie bez

nie będziesz więcej troszczył się i zabiegał o swój powrót.

pewnej r a c j i pisze się w w y d a n e j niedawno radzieckiej encyklo­

Ochodząc n a zawsze pozostawiłeś swoje dzieci, biedne i osie­

p e d i i — „hiszpański etnograf i językoznawca", a dopiero p o t y m

rocone, swoje w n u k i . N a w e t nie wiesz j a k skończą, a n i j a k i e kło­

i n f o r m u j e — „ o d 1529 misjonarz w M e k s y k u " . Nio bez racji, bo

p o t y będą przeżywać w s w y m obecnym życiu. A l e i m y pójdziemy

chociaż B e r n a r d i n o b y l przede w s z y s t k i m z a k o n n i k i e m i misjo­

t a m , gdzie t y będziesz już znacznie wcześniej".

3

narzem, czego świadectwo daje n i e j e d n o k r o t n i e n a k a r t a c h swej
m o n u m e n t a l n e j Historia

general

de las cosas de Nueva

Espafia,

t o j e d n a k przeszedł do h i s t o r i i przede w s z y s t k i m j a k o człowiek,
który w X V I w i e k u stworzył p o d s t a w y m e k s y k a n i s t y k i .
Historia

„ O , s y n u ! Nabierz o t u c h y , nie upadaj n a d u c h u , nie odrzucaj
jedzenia i p i c i a , niechaj u s p o k o i się t w o j e serce. Cóż możemy rzec

dzieło które w ostatecznej, hiszpańskiej

general...,

Następnie rozmawiano z k r e w n y m zmarłego i przemawiano
do n i e g o t a k i m i słowami:

na t o , co c z y n i bóg? Czyżby śmierć t a nastąpiła dlatego, że

wersji zredagowane zostało w l a t a c h 1569—1582, ale powstawać

ktoś źle n a m życzy albo k p i sobie z nas ? Jest pewne, iż stało

zaczęło w końcu l a t 4 0 - t y c h , k i e d y B e r n a r d i n o de Sahagńn roz­

się t a k , ponieważ nasz p a n chciał, a b y t o był jego koniec. K t o

począł

może sprawić, żeby nasze obecne życie, n a t y m świecie, przedłu­

gromadzenie

materiałów

źródłowych,

wypełnia

wiele

t a k i c h l u k , o j a k i c h wspomniałem p r z e d chwiłą mówiąc o nahuatlańskiej

eschatologii.

Dostarcza

całościowe,

żone zostało o godzinę czy o dzień?

syntetyczne

A skoro już t a k jest, okaż cierpliwość w znoszeniu trudów

zarysy w y b r a n y c h przez badaczy dziedzin k u l t u r y nahuatlańskiej

tego życia oraz pustego odtąd i mrocznego d o m u , w którym o n

(na wzór współczesnych n a m etnograficznych m o n o g r a f i i w s i czy

żył w o c z e k i w a n i u n a wolę boga. I nie m i e j nadziei ujrzeć więcej

regionów), podając n i e m a l i n extenso materiał u z y s k a n y o d i n ­

twego zmarłego.

formatorów, z r z a d k a t y l k o k o m e n t o w a n y i t o z w y k l e we wstę­

N i e w y p a d a byś dręczył się z b y t n i o sieroctwem i biedą, j a k i e

p a c h l u b uwagach końcowych, nie zaś w t r a k c i e opisu. W dwunas­

c i pozostały. Nabierz sił, s y n u , niechaj nie zabija cię s m u t e k .

t u składających się n a dzieło księgach t e m a t y k a „religioznawcza"

M y przyszliśmy t u t a j , żeby cię odwiedzić i pocieszyć t y m i k i l k o ­

zajmuje bodaj najwięcej miejsca, n i e t y l k o dlatego, że relacja

m a słowami, j a k przystało czynić sędziwym o j c o m , którymi jes­

człowiek (społeczeństwo) — bogowie stanowiła oś organizującą

teśmy, b o w i e m nasz p a n zabrał już i n n y c h , starszych i bardziej

wszystkie bez wyjątku sfery życia ludności indiańskiej. Proporcje

sędziwych, którzy

t e m a t y k i uwzględnionej przez f r a y B e r n a r d i n o są również swego

l u d z i o m ogarniętym s m u t k i e m .

r o d z a j u s i g n u m temporis, gdyż w czasach, k i e d y pracował n a d
Historia

general...

było już oczywiste, iż znacznie łatwiej walczyć

z s a m y m Diabłem, niż z jego t w o r e m — Błędem, ciągle z b y t mało
znanym.

potrafili

lepiej

wyrażać

słowa

pocieszenia

N a t y m kończymy naszą mowę, m y , którzy jesteśmy t w y m i
ojcami i m a t k a m i . Bądź zdrów".
A p o t e m w i e k o w i s t a r c y , specjaliści w cięciu p a p i e r u , p r z y ­
5

c i n a l i , sposobili i wiązali p a p i e r y będące w i c h gestii, a prze­

T o czego próżno b y szukać w tekstach samodzielnie pisanych

znaczone d l a zmarłego. P o w y k o n a n i u i p r z y g o t o w a n i u papierów

przez I n d i a n , p o w i n n o się znaleźć i znalazło się w kręgu zainte­

b r a l i zmarłego, p o d k u r c z a l i m u n o g i , o k r y w a l i p a p i e r a m i i wiązali.

resowań misjonarza-etnografa. B e r n a r d i n o de Sahagńn umieścił

W t e d y b r a l i trochę w o d y i p o l e w a l i nią głowę zmarłego mówiąc:

w s w y m kwestionariuszu p u n k t dotyczący eschatologii azteckiej

„ O t o woda, z której korzystałeś żyjąc n a t y m świecie".

i uzyskał o d I n d i a n informacje, które umożliwiały ogólną orien­
tację w s t r u k t u r z e zaświatów oraz prowadzących t a m drogach.
T e n p o d s t a w o w y dziś t e k s t źródłowy znalazł się w d o d a t k u do
Księgi I I I zatytułowanej O początku, jaki

mieli

bogowie,

ujęty

w

pozaziemskim

krai­

t r z y rozdziały

odpowiadające

trzem

n o m i t r z e m r o d z a j o m pośmiertnych losów. N i e jest t o tekst
n a z b y t obszerny, dlatego też w a r t o przytoczyć go w całości, t y m
b a r d z i e j , iż n i e był dotąd p u b l i k o w a n y p o p o l s k u " :

Brali

też dzbanuszek

napełniony wodą i d a w a l i m u go

mówiąc: „Widzisz o t o , z c z y m będziesz wędrował"; i s t a w i a l i go
pośród przeznaczonych d l a zmarłego rzeczy. I o b l e k a l i zmarłego
w jego pośmiertne płaszcze oraz p a p i e r y , związując go mocno.
D a w a l i też zmarłemu wszystkie p a p i e r y , j a k i e były przygotowane,
kładąc je przed n i m p o k o l e i i mówiąc: „Widzisz o t o , z c z y m bę­
dziesz przechodził między d w o m a górami, które zderzają się ze
sobą".
D a w a l i też zmarłemu inne p a p i e r y , mówiąc do niego: „ W i ­

Rozdział I . O t y c h , którzy szli do piekła i o sposobie, w j a k i się
z nimi

obchodzono

dzisz o t o , z c z y m będziesz szedł drogą, gdzie jest wąż, który drogi
strzeże".
D a w a l i też inne p a p i e r y , mówiąc: „Widzisz o t o , z czym bę­

„ O t o co d a w n i mieszkańcy oraz władcy tej ziemi powie­
dzieli i co wiedzieli o umierających l u d z i a c h : że duszo zmarłych
udawały się do jednego z trzech miejsc.
P i e r w s z y m jest piekło, gdzie przebywał i żył diabeł i m i e n i e m
M i c t l a n t e c u t l i , n a z y w a n y także Tzontemoc, oraz b o g i n i o i m i e n i u
M i c t e c a c i h u a t l , żona M i c t l a n t e c u t l i .
D o piekła szły dusze t y c h zmarłych, którzy u m i e r a l i z p o w o d u

dziesz szedł t a m , gdzie znajduje się zielona jaszczurka, która
zwie się

xochitonal".

Mówili do zmarłego: „Widzisz o t o , z c z y m będziesz przemie­
rzał osiem p u s t y n n y c h stepów".
D a w a l i też kolejne papiery, mówiąc: „Widzisz o t o , z c z y m
będziesz przechodził przez osiem w z g ó r z " .
Mówili też dc zmarłego: „Widzisz o t o , z c z y m będziesz mijał

choroby, czy b y l i o n i władcami l u b n o b i l a m i , czy też ludźmi

w i a t r noży, który n a z y w a się ,,itzegecayan",

p r o s t y m i . I w d n i u , w którym ktoś umarł — mężczyzna, k o b i e t a

t a k silny, że niósł kamienie i kawałki k r z e m i e n n y c h noży.

albo dziecko — mówiono do nieboszczyka leżącego w łożu, z a n i m
jeszcze go pochowano:

ponieważ był t o w i a t r

Z p o w o d u t y c h wiatrów oraz (panującego t a m ) z i m n a palono
wszystkie tobołki i broń, cały łup z d o b y t y n a jeńcach p o j m a n y c h

„ O , s y n u ! Przebyłeś już, przecierpiałeś już t r u d y tego życia.

podczas w o j n y oraz wszystkie u b i o r y j a k i c h (zmarli) używali.

Już zdecydował się p a n nasz zabrać ciebie, albowiem nie żyjemy

Powiadano, iż rzeczy te szły razem ze zmarłym i w o w y m miejscu

ciągle n a t y m świecie, lecz życie nasze krótkie jest n i c z y m c h w i l a ,

okrywały go, żeby nie ucierpiał z b y t mocno. T o samo r o b i o n o

którą się poświęca b y ogrzać się w słońcu. Dzięki łasce naszego

jeśli umierały

110

k o b i e t y ; palono wszystkie p r z e d m i o t y

służące

�Rozdział I I . 0 tych, którzy szli do raju ziemskiego

do t k a n i a i przędzenia, i całą odzież j a k i e j używały, a b y chroniło
je t o w o w y m przejściu o d z i m n a i wielkiego w i a t r u , który zwano
itzehecuyan.

A k t o nie posiadał żadnego d o b y t k u , bardzo cierpiał

od w i a t r u w t y m przejściu.

I n n y m miejscem, do którego — j a k powiadano — odchodziły
dusze zmarłych, jest raj ziemski o nazwie Tlalocan. Panuje w n i m

P o n a d t o dawano zmarłemu pieska o jasnoczerwonej sierści,

w i e l k a radość i wesele, bez żadnych t r o s k . N i g d y nie b r a k t a m

a b y go zabrał ze sobą, na szyi zaś psa wiązano luźną bawełnianą

zielonycłi k o l b k u k u r y d z y , d y n i i gałązek komosy, zielonego

nić. P o w i a d a n o , że z m a r l i — płynąc n a piesku — p r z e b y w a l i

i pomidorów, zielonej fasoli w strąkach i kwiatów.

rzekę piekielną, która n a z y w a się Chiconahuapan.

aji

s

Żyją t a m bogowie, którzy zwą się T l a l o q u e ; są o n i p o d o b n i

G d y z m a r l i docierali do diabła i m i e n i e m M i c t l a n t e c u t l i , da­

do bałwochwalczych kapłanów noszących długie włosy.

w a l i m u i o k a z y w a l i p a p i e r y , które m i e l i n a sobie, a także pęki

Udają się t a m c i , którzy giną o d p i o r u n a albo topią się

s m o l n y c h szczap, wypełnione wonnościami r u r k i , luźną bawełnia­

w wodzie, a także trędowaci, s y f i l i t y c y , ludzie p o k r y c i świerzbem,

ną nić i drugą nić — czerwoną, i płaszcz oraz maxtle

albo spódni­

chorzy n a podagrę i puchlinę wodną. Umierających n a choroby

ce, koszule i cały d o b y t e k zmarłej k o b i e t y pozostawiony przez

zakaźne i nieuleczalne n i c palono, lecz grzebano ciała t y c h cho­

nią n a świecie; wszystko t o o d c h w i l i jej śmierci było zwinięte

r y c h i kładziono i m nasiona komosy n a szczęki, n a t w a r z . Kła­

6

w tobołek.

dziono i m też n a czole niebieski b a r w n i k i pocięte papiery, także

Rzeczy te palono p o osiemdziesięciu d n i a c h i to samo czynio­
n o p r z y końcu r o k u , po dwóch l a t a c h , p o trzech l a t a c h i po czte­
rech l a t a c h . Wówczas, zgodnie z i c h zwyczajem,

kończyły się

i dopełniały o b c h o d y pogrzebowe, a l b o w i e m mówili, że wszystkie

na p o t y l i c y kładziono i m papiery i odziewano i c h w papiery,
a w dłoń (wkładano) laskę.
I t a k właśnie powiadano — że w r a j u ziemskim, który zwał
się T l a l o c a n , zawsze było zielono i stale trwało l a t o .

o f i a r y j a k i e za zmarłych składano n a t y m świecie szły przed
oblicze diabła, który nosił imię M i c t l a n t e c u t l i .

Rozdział Ш . 0 tych, którzy szli do nieba

Po upływie zaś czterech l a t zmarły w y c h o d z i i udaje się do
dziewięciu piekieł, gdzie płynie bardzo szeroka rzeka. N a brzegu
t e j r z e k i przez którą z m a r l i przepływają n a pieskach, żyją i bieg­
ają p s y .

K o l e j n y m miejscem, do którogo odchodziły dusze zmarłych,
jest niebo, gdzie mieszka słońce.
D o nieba idą c i , którzy zabici zostali n a w o j n i e oraz jeńcy,

Powiadają, że zmarłego, który p r z y c h o d z i n a brzeg rzeki,

którzy z m a r l i będąc we władzy swych wrogów — j e d n i u m i e r a l i

n a t y c h m i a s t spostrzega pies i jeżeli rozpozna swojego pana, skacze

przebici nożem, i n n i

do w o d y , płynie t a m , gdzie znajduje się jego p a n i przeprawia go

o s t r y m i t r z c i n a m i , zatłuczeni s o s n o w y m i k i j a m i ałbo zabici w po­

na s w y m grzbiecie.

j e d y n k u z w r o g a m i ; niektórym do całego ciała przywiązywano

D l a t e g o k r a j o w c y z w y k l i w t y m właśnie celu trzymać i ho­
dować p i e s k i .

żywcem

spaleni, jeszcze i n n i p o r a n i e n i

smolne szczapy, podpalano je i w t e n sposób się spalali.
P o w i a d a się, że wszyscy o n i przebywają n a równinie i do­

P o w i a d a l i jeszcze, że psy o sierści białej i czarnej nie mogły

kładnie o wschodzie słońca podnoszą o n i k r z y k i wrzask, uderzając

pływać a n i przebyć tej r z e k i , bo — j a k u t r z y m y w a n o — pies

(jednocześnie) w tarcze. I k t o m a tarczę podziurawioną strzałami,

0 sierści białej mówił: , , j a się umyłem", a pies o sierści czarnej:

t e n p a t r z y przez d z i u r y w tarczy n a słońce, a k t o n i e m a tarczy

,,ja poplamiłem się n a ciemno i dlatego nie mogę cię przewieźć".

podziurawionej strzałami, nie może patrzoć n a słońce.

T y l k o pies o sierści jasnoczerwonej

był w stanie przeprawić

zmarłego n a grzbiecie.

W niebie jest zagajnik i moc r o z m a i t y c h drzew.
O f i a r y j a k i e żywi składają i m n a t y m świecie, docierają do

I t a k t o , w t y m miejscu piekła, które zwie się Chiconaumict l a n , z m a r l i znajdowali swój kres i ginęli.

n i c h i t a m je o n i otrzymują.
Po upływie czterech l a t dusze t y c h zmarłych zamieniały się

Powiadają p o n a d t o , że zaraz po obleczeniu zmarłego w całe

w różnego rodzaju p t a k i o wspaniałym u p i e r z e n i u i fruwały w y ­

jego pośmiertne wyposażenie z papierów i i n n y c h rzeczy, zabijano

sysając n e k t a r z wszelkich kwiatów — t a k w niebie, j a k i na

psa zmarłego i o b u niesiono n a miejsce, gdzie zmarły miał być

t y m świecie — podobnie j a k t o czynią

zinzones."

9

N i e oceniajmy jakości materiału zdobytego przez B e r n a r d i n a

wraz z psem spalony.
D w a j spośród starców specjalnie d b a l i o spalenie zmarłego
1 z a j m o w a l i się t y m , i n n i zaś starcy śpiewali. A k i e d y zmarły
płonął, c i d w a j starcy p o s z t u r c h i w a l i ciało k i j a m i . Po jego spale­
n i u zbierali popiół, węgiel i kości zmarłego, b r a l i wodę mówiąc:
„Niechaj zmarły się u m y j e " , i polewali wodą węgiel i kości zmar­
łego. Następnie k o p a l i okrągły dołek i grzebali je.
C z y n i l i t a k zarówno p r z y pochówkach szlachty, j a k i p r o s t y c h
l u d z i . Kości wkładali do dzbana l u b g a r n k a wraz z zielonym k a ­
m i e n i e m , który n a z y w a się chalchihuitl,

zakopywali w jednym

z pomieszczeń jego d o m u i codziennie składali o f i a r y , umieszcza­
jąc je t a m , gdzie pogrzebane były kości zmarłego.

m y n a t e n zapis inaczej. Załóżmy m i a n o w i c i e , iż mógłby o n być
j e d y n y m istniejącym zapisem dotyczącym azteckiej eschatologii,
co zdarza się nioraz w w y p a d k u etnograficznych relacji spisywa­
n y c h w m i n i o n y c h stuleciach. J a k w t e d y zostałby oceniony ?
Ogólny obraz azteckiej koncepcji byłby w zasadzie j a s n y .
Mielibyśmy do czynienia z d w o m a r o d z a j a m i śmierci: śmiercią
naturalną, która p r e d y s t y n u j e dusze do pełnej trudów i przeszkód
wędrówki do k r a i n y zwanej M i c t i o n (do „piekła", j a k mówi misjo­
narz), gdzie czeka

je unicestwienie; oraz

śmiercią w

jakimś

sensie nienaturalną, która w zależności od swoj k o n k r e t n e j f o r m y
p r e d y s t y n u j e dusze do b y t o w a n i a w jednej z dwóch k r a i n szczęśli­

Powiadają też, że jeśli u m i e r a l i władcy i nobile do u s t kła­
dziono i m zielony kamień, który zwie się chalchihuitl.

de Sahagun z p u n k t u widzenia współczesnych kryteriów. Spójrz­

wości — w Tlalocanie, r a j u boga deszczów i wegetacji Tlaloca

A prostym

albo w T o n a t i u h i l h u i c a c , niebie Słońca c z y l i boga T o n a t i u h a .

l u d z i o m wkładano do ust kamień, który nie był t a k cenny i miał

Ze względu n a formę pochówku podział wyglądałby nieco inaczej,

małą wartość, zwany texoxoctli

c z y l i kamień do w y r o b u noży.

ciałopalenie obowiązywało b o w i e m zarówno w p r z y p a d k u śmierci

Kamień — j a k mówią — kładziono zamiast serca zmarłego.

n a t u r a l n e j , j a k też jednej z f o r m śmierci „nienaturalnej" (za-

D l a zmarłych władców w y k o n y w a n o toż liczne i różnorodno

bicio n a wojnie l u b w niewoli), grzebano n a t o m i a s t ciała t y c h

p r z y b r a n i a z p a p i e m , które tworzyły długi n a cztery

brazas

7

proporzec, zrobiony z p a p i e r u a p r z e t y k a n y pękami różnych piór.
Zabijano

p o n a d t o dwudziestu niewolników

i

ludzi,

których

forma

śmierci kwalifikowała

do

przebywania

w Tlalocanie.

dwadzieścia

Pozostawałoby wprawdzie bez odpowiedzi p y t a n i e , w j a k i e j

niewolnic, mówili b o w i e m , że t a k j a k służyli o n i swemu p a n u na

mierze obraz t e n jest wyczerpujący i zgodny z r z e c z y w i s t y m

t y m świecie, podobnie służyć będą w piekle. I tego d n i a , k i e d y

stanem rzeczy, ale w o l n o sądzić, że g d y b y relacja f r a y B e r n a r d i n a

spalano władcę, zabijano również niewolników i niewolnice prze­

była f a k t y c z n i e j e d y n y m dostępnym źródłem naszej wiedzy, nie

szywając i n gardło strzałami. N i e palono i c h razem z władcą,

budziłaby ona większych zastrzeżeń. Po pierwsze

lecz grzebano w o s o b n y m miejscu.

koncepcja j a k a się z niej wyłania wydaje się być dostatecznie

dlatego, że

111

�Wśród

spójna i wystarczająco s k o m p l i k o w a n a . A po drugie, z uwagi n a

kilkudziesięciu

wspaniałych

istnego

huehuetlatolli,

sposób uzyskania materiału (wieloletnie, systematyczne badania,

zwierciadła wszystkich niemal sfer życia nahuatlańskiego spo­

łącznie z weryfikacją dany cli u różnych informatorów), j a k rów­

łeczeństwa (łącznie z życiem e r o t y c z n y m ) , znajduje się m o w a ,

nież kompetencja badacza i a u t o r a zapisu (doskonała znajomość

jaką zwykł b j d wygłaszać ojciec do syna, aby m u wpoić zamiło­

języka i k u l t u r y n a h u a t l ) .

wanie do życia godnego i c n o t l i w e g o .
10

O d r a z u p o w i e d z m y , że stanowisko t a k i e byłoby całkowicie

Odwołując się do t r a d y c j i i mądrości przodków ojciec roz­

słuszne, gdyż opis fray B e r n a r d i n a jest bez wątpienia w i a r y g o d n y

tacza przed synem panoramę postaw i sposobów życia specjalnie

i

zaświatów

g o d n y c h pochwały. W p e w n y m momeńeie.,'"po wygłoszeniu peanu

oraz sposobów przekraczania g r a n i c y życia ziemskiego. Jednakże

na cześć dzieci dorastających w świątyniach p o d o k i e m kapłanów

zawiera

zasadnicze

elementy

azteckiej

koncepcji

dzięki wyjątkowo „źródłorodnej" s y t u a c j i powstałej w M e k s y k u

i spędzający-ch czas n a modłach, ćwiczeniach i posługach, ojciec

po konkwiście, dzięki rzadko spotykanej intensywności zaintere­

mówi:

„aktywności

„Jest także i n n y rodzaj l u d z i , którzy są m i l i bogu oraz bliź­

i n f o r m a c y j n e j " samych I n d i a n , w i e m y dziś również j a k dalece

n i m . Są t o dobrzy kapłani żyjący w czystości, mający serca zacne

sowań zdobywców kulturą p o d b i t y c h ludów oraz

uproszczony i u b o g i jest obraz wyłaniający się z relacji francisz­

i nieskalane, dobre i czyste, białe j a k śnieg. I c h sposób bycia

kanina.

jest nienaganny, żadnego b r u d u , ani śladu grzechu nie m a w i c h

Wspomniałem już wcześniej, że oprócz materiału zebranego
przez B e r n a r d i n a de Sahagńn — wyjątkowego, bo gromadzonego
celowo — istnieje stosunkowo dużo i n f o r m a c j i dotyczących aztec­
kiej eschatologii w różnego rodzaju zapisach zazwyczaj

tema­

tycznie nie mających nic. wspólnego z tą dziedziną k u l t u r y . Otóż
one właśnie, aczkolwiek n i e k i e d y same nabierają sensu dopiero
w zestawieniu z opisem f r a y B e r n a r d i n a , pozwalają też dostrzec
jego ograniczenia.
Z a l e t y , ale i w a d y , tego t y p u i n f o r m a c j i wynikają z para­
doksalnej s y t u a c j i , j a k a decydowała o i c h p o j a w i e n i u się w zapi­
sach sporządzanych przez I n d i a n i Hiszpanów. Dostawały się one
bowiem d o różnorakich tekstów w zasadzie p r z y p a d k o w o , a. zara­
zem — można b y powiedzieć — siłą rzeczy. P r z y p a d k o w o , po­
nieważ pojawiały się na marginesie zupełnie odmiennej proble­
m a t y k i (np. w relacjach historyczny-ch), nie mając z nią najczęś­
7

ciej żadnych istotniejszych związków

i będąc bez

z p u n k t u widzenia celów przyświecających

znaczenia

autorowi

danego

zapisu. Stąd też bierze się lakoniczność, fragmentaryczność i nie­
jasność w i e l u z t y c h i n f o r m a c j i . A jednocześnie pojawiały się one
silą rzeczy, gdyż częstokroć decydował o t y m nie t y l e świadomy
zamysł indiańskiego a u t o r a l u b i n f o r m a t o r a przekazującego swą
wiedzę H i s z p a n o w i , ile l o g i k a treści k u l t u r o w y c h będących przed­
m i o t e m zapisu. T o k o n t e k s t wymuszał niejako dodanie t y c h p a r u
i n f o r m a c j i — n i e i s t o t n y c h ze względu na cel i p r z e d m i o t zapisu,
lecz kojarzących się nieodparcie z którymś z elementów relacji
na s k u t e k istnienia między n i m i u k r y t y c h więzi znaczeniowych.
N i e m a potrzeby nikogo przekonywać, jaką wagę mają te sko­
jarzenia,

niespodziewane

odwołania,

okruchy informacji dla

r e k o n s t r u k c j i nahuatlańskiej w i z j i świata, a w j e j r a m a c h także
eschatologii. O d dawna wiadomo, że j e d n y m z warunków powo­
dzenia badań n a d e t n i c z n y m i w i z j a m i świata jest przestrzeganie
zasady,

która b r z m i : pozwolić i n f o r m a t o r o w i mówić

(w jego

r o d z i m y m języku), jeśli już dał się do tego n a kłonić. W M e k s y k u
w X V I w i e k u nie brakowało a n i nakłaniających, a n i chętnych
do mówienia i pisania.

obyczajach. A ponieważ są tacy, są też dobrze przez boga w i ­
d z i a n i i ofiarowują m u kadzidło oraz m o d l i t w y i zanoszą doń
prośby w i m i e n i u l u d u .
Władca mawiał: „ci są sługami m o i c h bogów", albowiem
p r o w a d z i l i stateczne i przykładne życie: starcy zaś, ludzie sędziwi
i mądrze-, znający się n a księgach zawierających naszą naukę,
przekazali n a m , że ci co mają zacne serce i żyją z dala od wszelkich
rozkoszy cielesnych i b r u d n y c h , wielce są g o d n i miłości. A ponie­
waż c i , co w t e n sposób żyją, są ludźmi s z l a c h e t n y m i , bogowie
i c h pożądają, i pragną i c h zdobyć, i wzywają do siebie t y c h ,
którzy są bez najmniejszej

skazy. I

o n i umierają n a wojnie.

P o w i a d a l i starcy, że w z y w a i c h do siebie Słońce a b y żyli
razem z n i m t a m , w niebie, i żeby go cieszyli, śpiewali przed n i m
i s p r a w i a l i m u przyjemność. Dzięki Słońcu są o n i stale zadowoleni,
żyją w niekończącej się radości, delektują się zapachem i n e k t a ­
rem

wszelakich

kwiatów

ponętnych

i

wonnych,

n i g d y nie

zaznając s m u t k u , bólu czy z m a r t w i e n i a , gdyż żyją w d o m u Słońca
pełnym upajających

rozkoszy.

L u d z i e tego p o k r o j u , ginący n a w o j n a c h , cieszą się w i e l k i m
szacunkiem t u t a j , n a ziemi, a t e n rodzaj śmierci jest przez w i e l u
pożądany. I w i e l u zazdrości t y m , którzy t a k umierają, a wszyscy
pragną tej śmierci dlatego, że c i co t a k umierają są wielce chwa­
leni.
Jest i n n y jeszcze rodzaj l u d z i , którzy również są przez boga
miłowani i pożądani. Są t o c i , co utonęli w wodzie z p o w o d u n a ­
paści jakiegoś wodnego stworzenia, j a k ahuizotl

11

albo

ateponaztli' ,
2

l u b czegoś innego, a także c i , którzy zostali zabici przez p i o r u n .
O n i c h w s z y s t k i c h p o w i a d a l i starcy, że bogowie i c h miłują i dla­
tego zabierają i c h do siebie, do ziemskiego r a j u , a b y żyli razem
z bogiem zw anym T l a l o c a t e c u t l i , którego czci się p r z y p o m o c y
T

oraz

ulli

13

yauhtli'*

i który jest bogiem

roślin w a r z y w n y c h .

L u d z i e z m a r l i w t a k i sposób są bardzo szczęśliwi p r z y bogu
T l a l o c a t e c u t l i , gdzie zawsze mają w a r z y w a , zielone poła k u k u ­
rydziane,

najrozmaitsze

rośliny, k w i a t y i owoce. N i g d y

nie

więdną w o w y m miejscu rośliny i k w i a t y , t r w a t a m stale l a t o .
Rośliny są ciągle zielone, a k w i a t y świeże i pachnące.

N i e jest m o i m celem przeprowadzanie analizy eschatologii

Także o chłopcach i dziewczynkach, którzy umierają zanim

azteckiej, nio miejsce t u również n a jej całościową prezentację.

zetkną się z j a k i m k o l w i e k grzechem, umierają w niewinności,

W a r t o wszakże n a p a r u choćby przykładach pokazać, j a k dalece

prostoduszni i dziewiczy,

uzupełniają i komplikują znaną n a m już w ogólnych zarysach

w i e l k i c h łask naszego pana, boga, są b o w i e m n i c z y m szlachetne

powiadają

starcy, że dostępują o n i

koncepcję owe dodatkowe informacje rozsiano po całym nowo-

kamienie i udają się przed oblicze boga czy-ści i nieskalani.

hiszpańskim piśmiennictwie e t n o h i s t o r y c z n y m . P i e r w s z y m przy­

Posłuchaj też o k o l e j n y m r o d z a j u l u d z i , którzy są szczęśliwi,

kładem niech będzie fragment t e k s t u pochodzącego także z opus

są miłowani, i których bogowie zabierają do siebie. Są t o dzieci

magnum

B e r n a r d i n a de Sahagńn.

Księga V I jego dzieła nosi tytuł 0 retoryce, filozofii
i teologii

narodu

umierające w bardzo wczesnym w i e k u , będące n i c z y m szlachetne
moralnej

meksykańskiego, gdzie znajdują się rzeczy nader

ciekawe tyczące doskonałości jego języka oraz kwestie wielce subtelne
dotyczące cnót moralnych.

T y m razem m a m y przed sobą nie t y l e

misjonarza tropiącego ślady Błędu i badającego jego postacie,
ile wrażliwego humanistę, miłośnika k u n s z t u oratorskiego i apo­

kamienie. One nie odchodzą do przerażających miejsc piekiel­
n y c h , lecz idą do d o m u boga, który zwie się Tonaeatecutli, do
ogrodów

o nazwde

T o n a c a q u a u h t i t l a n , gdzie

rosną

o d m i a n y drzew, kwiatów i owoców. I t a m żyją j a k

wszelkie
tzintzones,

maleńkie wielobarwne p t a s z k i , które fruwając wysysają k w i a t y
drzew.

logetę I n d i a n , usiłującego p r z y p o m o c y z b i o r u m o r a l i z a t o r s k i c h

I k i e d y umierają c i maleńcy chłopcy i maleńkie d z i e w c z y n k i ,

o r a c j i — jeszcze, n a szczęście, pamiętanych — ukazać własnym

nie bez racji grzebie się i c h obok spichrzy, w których przecho­

r o d a k o m , j a k cenne wartości poszły w ruinę wraz z i m p e r i u m

w y w a n a jest k u k u r y d z a i i n n a żywność. A l b o w i e m oznacza t o , że

azteckim.

i c h dusze znajdują się w miejscu pełnym rozkoszy i pożywienia,

112

�ponieważ u m a r l i czyści i nieskazitelni j a k drogooonne kamienie,
szlachetne szafiry.

(...)

Pvuszyli garbaci wraz z tequitque

n a poszukiwanie miejsca,

w którym znajdowała się j a s k i n i a Cincalco, kierując się wskazów­

Jest jeszcze- jeden rodzaj l u d z i miłowanych i pożądanych

k a m i j a k i e d a l i m sam Motecuhzoma, gdzie mają szukać. A było

przez bogów. Są n i m i mężczyźni i k o b i e t y o d o b r y m charakterze,

to — j a k mówili niektórzy — między M e k s y k i e m i Cuyuacan,

żyjący c n o t l i w i e , którym wszyscy ufają i których wszyscy szanu­

w miejscu z w a n y m A t l i x u a c a n (...).

ją, i nie mający w sobie n i c nagannego, żyjący w s p o k o j u i w zgodzio ze w s z y s t k i m i i przez w s z y s t k i c h l u b i a n i . "
Pozostawmy

H i s t o r i a p o w i a d a , że do tego miejsca wysłał Motecuhzoma
swoich posłańców. A o n i , wszedłszy do j a s k i n i , która t a m była,

bez koai'enfflrza t e n m i n i - t r a k t a t o w y b o r a c h

natknęli się n a bardzo czarnego człowieka z laską w dłoni, który

d o k o n y w a n y c h przez l u d z i i przez bogów, zauważając j e d y n i e , iż

nazywał się Totec. G d y i c h zapytał czego chcą, o d p a r l i , że p r z y ­

p o j a w i a się w n i m n o w a pozaziemska k r a i n a — Tonacaquauli-

chodzą mówić z p a n e m j a s k i n i . I poprowadził i c h , trzymając za

t i t l a n , rajski

egzystują

rękę, w głąb j a s k i n i aż d o t a r l i do Uemaca, który miał straszny

dusze zmarłych niemowląt. T o już c z w a r t y region zaświatów,

wygląd. Korząc się przed n i m , złożyli dziesięć przyniesionych

całkowicie pominięty w materiałach o azteckiej eschatologii ze­

skór l u d z k i c h . "

ogród boga

T o n a c a t e c u t l i , w którym

b r a n y c h przez f r a y B e r n a r d i n a . Czy o s t a t n i ? Otóż nie, b o w i e m

Pierwsza g r u p a posłańców przyniosła Motecuhzomie

nega­

w indiańskich relacjach h i s t o r y c z n y c h k i l k a k r o t n i e wspomina

tywną odpowiedź Uemaca, za co zapłacić musieli życiem. P o d o b n y

się jeszcze jedną, zagadkową krainę o nazwie Cincalco, z którą

los spotkał kolejną grupę. Dopiero za t r z e c i m razem posłańcy

łączy się najbardziej c h y b a niezwykły sposób odchodzenia z tego

wrócili ze zgodą władcy Cincalco, ale uzależnioną o d spełnienia

sw'iata, a mianowicie znikanie. Łączy się z nią również najbardziej

k i l k u warunków. Motecuhzoma musiał odprawić osiemdziesięcio-

t a j e m n i c z y epizod z życia M o t e c u h z o m y X o c o y o t z i n a ,

dniową pokutę, wyrzec

władcy

się w y t w o r n e g o

jadła, napitków

oraz

T e n o c h t i t l a n u w l a t a c h 1502—1520, który — j a k twierdzą k r o ­

l i c z n y c h żon i k o n k u b i n . N i e mógł zasiadać n a t r o n i e , a n i wystę­

n i k a r z e — chciał uniknąć grozy hiszpańskiego p o d b o j u , odchodząc

pować p u b l i c z n i e w r o l i władcy. Zamiast b o g a t y c h

do Cincalco. P r z y t o c z m y n a koniec f r a g m e n t y opisu tego w y d a ­

insygniów władzy i klejnotów, miał włożyć ubiór p o k u t n i k a . G d y

rzenia, zaczerpnięte z dzieła d o m i n i k a n i n a f r a y Diego D u r a n a , ale

w a r u n k i Uemaca zostały spełnione, Motecuhzoma otrzymał p o ­

pochodzące z niezachowanej relacji w języku n a h u a t l . Pozwalają

lecenie — za pośrednictwem kolejnej g r u p y posłów — stawienia

1 5

strojów,

one dostrzec, poza w s z y s t k i m i n n y m , sposób w j a k i informacje

się w w y z n a c z o n y m miejscu, skąd miał być zabrany do Cincalco.

dotycząco eschatologii uwikłane są w relacje t y p u historycznego.

Jednakże zamiar n i e został ostatecznie
,,(...)

„Motecuhzoma był mocno zaniepokojony i miał t a k p o r u ­
szone serce, że ilekroć widział kometę albo słyszał l a m e n t , j a k i j e j

texiptla

zrealizowany:

ze świątyni, będący podobizną b o g a , usłyszał
16

podczas s n u głos, który mówił: „Obudź się, t e x i p t l a , p a t r z że

pojawienie się wywoływało wśród I n d i a n , nie mógł uciszyć serca

twój król Motecuhzoma ucieka, odchodzi do j a s k i n i

i uspokoić duszy, m i m o że był mężny i wielce odważny. Aż pewne­

T e x i p t l a zbudził się i otworzywszy oczy ujrzał jasność, j a k b y był

Uemaca!".

go d n i a , k i e d y b y ł pogrążony w myślach i zatroskany, wezwał

dzień, i ponownie usłyszał, że Motecuhzoma ucieka, że oczekuje

swych garbusów i karły, którzy usługiwali m u w pałacu. Ostrzegł

na Uemaca w miejscu z w a n y m T l a c h t o n c o , i żeby zawrócić go

ich

do m i a s t a , przemówić m u do r o z u m u i zganić go za t a k wielką

i uprzedziwszy

najpierw,

żeby

zachowali

w

całkowitej

t a j e m n i c y — p o d groźbą śmierci — t o , co chciał i m powiedzieć,

lekkomyślność.

rzekł do n i c h :

T e x i p t l a ruszył sam ze świątyni i znalazłszy łódź n a brzegu

„Powinniście wiedzieć, że jestem bardzo s m u t n y i wielce

w o d y skoczył do niej i wiosłem, które w niej było, zaczął wiosłować

n i e s p o k o j n y . Boję się tego, co — j a k m i powiedziano — spaść m a

z całą siłą. Wkrótce dotarł do miejsca T l a c h t o n c o i t a m znalazł

n a m n i e i co się m a zdarzyć za mego życia. Postanowiłem zatem

Motecuhzomę oraz jego garbusów, będących p r z y n i m : wszyscy

ukryć się w jakiejś j a s k i n i w lasach, gdzie więcej m n i e n i k t nie

(...) b y l i wspaniale odziani i ozdobieni k l e j n o t a m i . Zbliżywszy

u j r z y . D l a t e g o , jeżeli zechcecie pójść ze mną, będą w a m wdzięczny

się do M o t e c u h z o m y , powiedział:

mając was za t o w a r z y s z y " .
Garbusi i karły odpowiedzieli m u , iż jest o n p a n e m , niech

„Cóż t o znaczy, potężny panie ? Co t o za ogromna lekkomyśl­
ność u osoby o t a k i m znaczeniu i wadze, j a k t w o j a ? Gdzie idziesz ?

więc rozkaże co zechce, a o n i będą m u posłuszni i pójdą gdzie

Co powiedzą ludzie z T l a x c a l a , z H u e x o t z i n c o , z Cholula i z T l i -

t y l k o zapragnie i c h zabrać. (...)

liuhquitepec, i c i z Michoacan i z M e t z t i t l a n ? Z a co uważać będą

Po p e w n y m czasie Motecuhzoma „zawołał swych garbusów

M e k s y k , (miasto) które jest sercem całej ziemi ? T o pewne, w i e l k i

i kazał wezwać k i l k u czarowników i wróżbitów, którzy zwani są

będzie w s t y d d l a twego m i a s t a i d l a nas w s z y s t k i c h , którzy w n i m

przez n i c h ( I n d i a n — R T ) tequitque. I polecił i m , a b y n a t y c h m i a s t

pozostaniemy, g d y odezwio się głos i rozniesie się wieść o t w e j

o b d a r l i ze skóry dziesięciu mężczyzn i przynieśli m u skóry, których

ucieczce. Gdybyś umarł, g d y b y u j r z e l i cię m a r t w e g o i pogrzeba­

potrzebował.

nego, t o rzecz n a t u r a l n a , ale żebyś uciekał? Cóż p o w i e m y ? Co

K i o d y m u przyniesiono l u d z k i e skóry, kazał je zanieść do

o d p o w i e m y t y m , którzy nas spytają o naszego króla? Będziomy

swej u b i e r a l n i . I wziąwszy dwóch garbusów spośród t y c h , którzy

m u s i e l i odrzec i m ze w s t y d e m , że uciekł... Wróć, panie, n a twój

m u usługiwali, rzekł i m , iż znalazł już miejsce, gdzie się u k r y j e .

urząd i miejsce, porzuć podobną lekkomyślność; zważ n a hańbę,

Nazywało się ono Cincalco (...). Było t o miejsce bardzo przyjemne,

jaką przynosisz n a m w s z y s t k i m ! " .

zapewniające w y t c h n i e n i e , gdzie ludzie żyli bez końca, nie u m i e ­
rając; a zgodnie z t y m , co m u przekazano, były t a m również
krystalicznie czyste w o d y , wszelkiego r o d z a j u pożywienie rodziło
się w ogromnej obfitości, k w i a t y zaś i rośliny b y t y stale świeże.
I żc t a m postanowił odejść.
Ale chciał, żeby n a j p i e r w o n i poszli pozdrowić pana tego

Motecuhzoma uległ i wrócił do M e k s y k u do T e n o c h t i t l a n . M y
zaś, b y uczynić p r z y t o c z o n y t e k s t bardziej zrozumiałym, m u s i m y
dodać, że władca, który zginął ostatecznie z ręki własnych p o d ­
d a n y c h podczas antyhiszpańskiego powstania w T e n o c h t i t l a n
w

1520 r o k u , usiłował postąpić t a k , j a k niegdyś postępowali

z n a n i m u z legend i mitów ludzie-bogowie, znikający po p r o s t u

miejsca, który nazywał się Uemac, i żeby w jego (Motecuhzomy —

pewnego d n i a spośród żywych i przenoszący się w zaświaty. T e n

K T ) i m i e n i u d a l i m u owe skóry l u d z k i e i oświadczyli, iż król

archaiczny wzorzec, trwający w t r a d y c j i azteckiej do X V I w i e k u ,

Motecuhzoma prosi o przyjęcie do jego otoczenia i n a służbę,

nie był j e d n a k najwyraźniej a k c e p t o w a n y , o c z y m świadczy prze­

gdyż pragnie tego bardzo, a b y wyzwolić się o d tego, co T z o m -

m o w a texiptli

p a n t o c u t l i , władca Cuitlahuac, i król Tezcuco zapowiedzieli m u

wcześniej p r z y t o c z o n y c h t e k s t a c h jest też wyraźnie powiedziane,

uosabiającego główne bóstwo T e n o c h t i t l a n . W e

przed swą śmiercią, a co uważał za nieuchronne p o u j r z e n i u t y l u

j a k i ideał śmierci obowiązywał w i m p e r i u m a z t e c k i m tuż przed

znaków n a niebie oraz po t y l u przepowiedniach i wróżbach n a

przybyciem

ziemi. I że prosi go o łaskawe przyjęcie n a służbę do siebie.

z Motecuhzoma jest t y l k o literacką fikcją, u j a w n i a ona nieba­

I nakazując surowo, żeby nie w y j a w i a l i tego n i k o m u , dał i m
n a drogę wszystko, czego p o t r z e b o w a l i .

Hiszpanów. A zatem,

nawet

jeżeli cała h i s t o r i a

g a t e l n y , ściśle związany z eschatologią p r o b l e m , który musiał
nurtować jakąś część e l i t y azteckiej skoro k l u c z o w y dlań d y l e m a t :

113

�jak powinien odchodzić w zaświaty władca?, po konkwiście

ludów N a h u a stanowią ciągle żywe problemy badawcze i przed­

zdecydowano

miot rozlicznych interpretacji. B r a k źródeł nie rodzi problemów,

sią połączyć z dramatem

Motecuhzomy.

brak problemów nio przyciąga uwagi badaczy. Rozwój meksykaPowstać może pytanie, w j a k i m stopniu podkreślana t u wie­

nistyki, zwłaszcza w okresie powojennym,

świadczy, że liczba

lokrotnie obfitość materiałów źródłowych umożliwia rekonstrukcję

problemów jakie pozwala formułować zebrany w X V I wieku ma¬

azteckiej eschatologii. Myślę, że odpowiedzi n a nio udzielić nie

teriał jest większa niż kiedyś sądzono. J a k odległy jost wszakże

sposób, można natomiast powiedzieć, iż tylko dzięki owej obfi­

ton coraz bardziej zawiły k o n s t r u k t od niodosięgłej rzeczywistoś¬

tości zarówno eschatologia, j a k i wiele innych dziedzin kultury

ci, nigdy nie będzie wiadomo.

17

P E Z Y P I S Y

„Nowa H i s z p a n i a " to nazwa kolonii powstałej n a gruzach
imperium azteckiego.
Pierwsza znana relacja spisana w języku nahuatl pochodzi
już z 1528 roku, a więc powstała siodem lat po podboju.
Latinskaja
Amerika. Enciktopedieeskij
spravotnik,
Moskwa
1080, t . 2, s. 407
Tłumaczenie autora n a podstawie: B . de Sahagun, Historia
general de las cosas de Nueva Espana, Mexico: Editorial Роггйв,
1979, е. 205—208
» Malowany papier stanowił częstą ofiarę Bkładaną bogom.
Przepaska biodrowa.
Miara długości: 1 braza = 1,6718 m.
Rodzaj ostrej papryki.
Kolibry.
Tłumaczenie autora n a podstawie: B . de Sahagun, op.
cit., s. 356—357
Fantastyczne zwierzę wodne.
I

г

3

4

6
7
8
9

1 0

I I

" P t a k wodny identyfikowany jako Botauros
(Montagu).
Żywica używana jako kadzidło,

lentiginosue

1 3

1 4

W o n n a roślina używana jako kadzidło.

" W i d a ć to nawet w przytoczonym niżej tekście, gdzie
w pewnym momencie autor pisze „historia powiada...". Tekst
pochodzi z D . Duran, Historia de las Indias de Nueva
Espaha
e Islas de la Tierra Firmę, Mexico: Editorial Роггйа, 1967,
t. 2, s. 491—496
Chodzi t u o człowieka, którego przez pewien czas trakto­
wano jako wcielenio boga, a następnie składano w ofiorze.
1 6

Por. ostatnio A. López Austin, Cuerpo humano e ideologią.
Las concepciones de los antiguos nakuas, t. 1—2, Mexico 1984
(wyd. 2)j D . B . Carannyk, An Exploration of the Nahua Nether­
world, „Estudios de Cultura N a h u a t l " , vol. 15: 1982, s. 2 1 9 —
236
1 7

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
