<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6820" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6820?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T16:52:09+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6800">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/74a74672def1824c8fffb06d18d0ff9f.pdf</src>
      <authentication>75c37ac6223cf03a40fcaa25028eedd0</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="81251">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3593</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="81252">
              <text>1993</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="81253">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3370</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="81254">
              <text>Dlaczego apokryfy? / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="81255">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4, s.94-95</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="81256">
              <text>Zowczak, Magdalena</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="81257">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="81258">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="81259">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="81260">
              <text>PAMIĘĆ STAROWIEKU.

APOKRYFY

Dlaczego „apokryfy"?
Magdalena Zowczak
Jako kryptonim b a d a ń , k t ó r y c h fragmentaryczne w y n i k i tu
prezentujemy, s ł u ż y ł o nam nieraz o k r e ś l e n i e „ a p o k r y f y " . T o
h a s ł o , rozumiane w jego potocznym znaczeniu, c h o c i a ż jest
s k r ó t e m , dalekim od precyzyjnego w y j a ś n i e n i a celu, sygnalizuje
jednak, że nie m o ż e tu b y ć mowy o o g ó l n e j charakterystyce
religijności P o l a k ó w z a m i e s z k u j ą c y c h W i l e ń s z c z y z n ę . N i e cho­
d z i ł o t e ż w y ł ą c z n i e o najbardziej a r c h a i c z n ą w a r s t w ę w i e r z e ń ,
z a c h o w a n ą tam lepiej niż w Polsce. Nie powoduje bowiem
naszymi poszukiwaniami nostalgia za p r z e s z ł o ś c i ą , lecz raczej
zainteresowanie, w j a k i s p o s ó b w p ł y w a ona na obraz rzeczywis­
t o ś c i , stając się ź r ó d ł e m z a s k a k u j ą c y c h zagadek. O b o k d a w n y c h
w i e r z e ń wtopionych w katolicyzm nie mniej i n t e r e s o w a ł y nas
z w i ą z a n e z nimi specyficzne {nie zawsze z r e s z t ą sprzeczne
z kanonem) interepretacje Biblii, dokonywane nieraz z p e w n o ś ­
cią adhoc, w odpowiedzi na nasze dziwaczne ( c h o ć zasadnicze)
pytania. Dlaczego w i ę c „ a p o k r y f y " ? P o n i e w a ż , j a k s ą d z ę ,
s t a n o w i ą one dobry punkt wyjścia do opisu ludowej postaci
religii; d o s t a r c z a j ą c wiedzy na temat duchowej r z e c z y w i s t o ś c i
w s p ó l n o t y , w i ą ż ą się z p o j ę c i e m ojczyzny lokalnej w sferze
interpretacji uniwersalnych symboli i w a r t o ś c i o w a n i a - w z w i ą z ­
ku z nimi - z d a r z e ń oraz ich a t r y b u t ó w . T a k a w ł a ś n i e „ w i a r a
d o m o w a " jest celem naszych rekonstrukcji, z a ś „ a p o k r y f y "
c h a r a k t e r y z u j ą j ą lepiej, n i ż to, co powszechne w w i ę k s z o ś c i
katolickich w s p ó l n o t .
Zasadnicza t o ż s a m o ś ć w i e r z e ń P o l a k ó w z a m i e s z k u j ą c y c h
W i l e ń s z c z y z n ę wobec tych, k t ó r e n i e g d y ś f u n k c j o n o w a ł y b ą d ź
trwają do d z i ś na terenie Polski, pozwala na ich o s t r o ż n e ł ą c z e n i e
we w s p ó l n y c h syntezach. O d L i t w i n ó w dobrze m ó w i ą c y c h po
polsku u z y s k i w a l i ś m y na tych terenach podobne informacje;
czasem z a w i e r a ł y one więcej a r c h a i z m ó w b ą d ź - a m o ż e przede
wszystkim
c e c h o w a ł a je w i ę k s z a swoboda interpretacji w sto­
sunku do katolickiego kanonu.
Wiele z rejestrowanych przez nas w i e r z e ń nie n a l e ż y do
o g ó l n i e znanego repertuaru, przeciwnie
trudno do nich b y ł o
nieraz d o t r z e ć ; rekonstrukcje nie opierają się jednak n a odosob­
nionych informacjach, nie popartych wypowiedziami z innych
r o z m ó w b ą d ź dawniejszymi przekazami ź r ó d ł o w y m i .
Rolnictwo W i l e ń s z c z y z n y jest ubogie, gospodarstwa przypo­
minają wioski spod D ą b r o w y B i a ł o s t o c k i e j czy z gminy D u b i e n ­
ka sprzed kilkunastu lat. D o niedawna rolnicy dysponowali
tylko niewielkimi d z i a ł k a m i przyzagrodowymi. Z a c h o w a ł o się
sporo drewnianego budownictwa, a n i e k t ó r e wioski k o ł c h o z o w e
podobne są do Osiedla Przyjaźń na Jelonkach, pozostawionego
przez budowniczych P a ł a c u K u l t u r y . Betonowe bloki n a l e ż ą do
nowszej generacji i są rzadsze n i ż na naszych wsiach. U d e r z a
brak s p r z ę t u rolniczego i swoista prostota ż y c i a , obywanie się
m a ł y m dobytkiem; p o d k r e ś l a ł n i e g d y ś te cechy prof. Witold
D y n o w s k i , u z n a j ą c j e za charakterystyczne dla tej kultury.
Z w r a c a zarazem u w a g ę o b f i t o ś ć s p r z ę t u R T V . Telewizory
k r ó l o w a ł y niepodzielnie w domach z w ł a s z c z a wtedy, gdy w pro­
gramie rosyjskim w y ś w i e t l a n o senal p o ł u d n i o w o a m e r y k a ń s k i
Bogatyje toie płaczut', nieraz m u s i e l i ś m y u c z e s t n i c z y ć w p r z e ż y ­
waniu perypetii p i ę k n e j i uczciwej M a r i a n y , k o l e ż a n k i ulubionej
przez n a s z ą w i e ś Izaury. Jej przygody ś l e d z o n o nawet w sklepach
i s t o ł ó w k a c h . Z a p a d ł mi w p a m i ę ć malowniczy widok kobiet
w b i a ł y c h fartuchach i chustkach na g ł o w a c h , s i e d z ą c y c h
r z ą d k i e m przed m a ł y m kolorowym telewizorem w barze w cent­
rum Solecznik, gdy z a j r z a ł e m tam w pewne s ł o n e c z n e p o p o ł u d ­
nie w nadziei na obiad. C z ę s t o też o d w o ł y w a n o się w rozmowach
do p r o g r a m ó w telewizyjnych, c h c ą c d o d a ć powagi swym infor­
macjom, i to w d o ś ć niespodziewanych momentach, np aby

94

o p i s a ć , j a k w y g l ą d a d i a b e ł albo c z y ś c i e c . D u ż y m powodzeniem
c i e s z y ł y się t e ż telewizyjne seanse Kaszpirowskiego.
C i e k a w a jest p l a s t y c z n o ś ć , dzięki k t ó r e j dawne wierzenia czy
zwyczaje dostosowywane są niekiedy do nowych w a r u n k ó w
I tak w W i e l k ą S o b o t ę święci się z a p a ł k i , by z a p a l i ć nimi
w kuchence gazowej, z a ś chleb Św. Agaty s ł u ż y j a k o środek
ochronny przeciw celnikom, by nie zabrali p r z e w o ż o n y c h
p r z e d m i o t ó w , podobnie j a k u ż y w a n o go dla ochrony p ó l p r a
dzikami, ż e b y nie zryły kartofli. Pewna starsza kobieta th
c z y ł a , ż e trzeba się m o d l i ć za L e n i n a , bo on nie m y ś l a ł , że się ti
ludzi przez niego zmarnuje. „Ja się za niego m o d l i ł a - opowiadi
la szła do autobusu, patrzę
leż} rubel z Leninem, 1 o cud, Do
d z i ś go c h o w a m . "
O b r z ę d o w o ś ć w y m a g a j ą c a zbiorowego d z i a ł a n i a . pielgrz&gt;
i formy teatralne, ź l e widziane w radzieckim systemie, zapadł)
w n i e p a m i ę ć w stopniu w i ę k s z y m jeszcze n i ż w Pol¬
see; np. nikt j u ż nie p o t r a f i ł w y t ł u m a c z y ć o b e c n o ś c i Królowej
w ś r ó d k o l ę d n i k ó w , k t ó r z y obchodzili wsie z okazji T r z e c h Króli
( c h o d z i ł o zapewne o Sybillę). Z a n i k tych z w y c z a j ó w jest z pew­
n o ś c i ą j e d n ą z przyczyn n i e z w y k ł e j rangi takich z e s p o ł ó w jak
Kapela Wileńska czy Wileńszczyzna,
k t ó r a skupia do dziś
najbardziej u z d o l n i o n ą m ł o d z i e ż .
Natomiast podania z w i ą z a n e z h i s t o r i ą l o k a l n ą , nawiązujące
do kampanii n a p o l e o ń s k i e j czy p o w s t a ń , oraz etymologie ludo­
we t ł u m a c z ą c e nazwy m i e j s c o w o ś c i , z a c h o w a ł y się lepiej niż
u nas. D o t y c z y to c h y b a nie tylko w i l e ń s z c z y z n y . N a Laudzte
p a m i ę t a n o o „ C z y c z y ń s k i m " z U p i t y ( s t a r o ś c i e Sicińskim),
zabitym za s w ą n i e g o d z i w o ś ć przez piorun. „I potem nosili j&lt;
w s z ę d z i e do Ż y d ó w do k a r c z m ó w . Stawili do k ą t a , ż e b y dali si
Ż y d z i napie /;i darmo, a Żydzi bali sic jego strasznie." H i s t o r i ę *
z n a l e ź ć m o ż n a w nieznanej naszej r o z m ó w c z y n i balladzie Mic­
kiewicza Popas w Vpicie, gdzie starosta
„ N i e znalazłszy na ziemi świeconej spoczynku,
Strasząc ludzi, rzec m o ż n a , wala się po rynku.
Bo go nieraz dziad jaki uniósłszy z cmentarza
Wlecze w szabas do karczmy straszyć arendarza."
M a t e r i a ł y nasze m o g ł y b y b y ć zapewne i n t e r e s u j ą c y m prz
czynkiem do wzajemnego przenikania się folkloru i literatury.
Problem jednak nie ogranicza się do ludowych w i e r z e ń i
C h o d z i t a k ż e o p e j z a ż , a t m o s f e r ę , k t ó r e chwilami w y d a j ą siętt
bardzo znane; ś w i a t ł o , kolory z a c h o d ó w s ł o ń c a jak z barkowycb
o b r a z ó w , w i e ż e w i l e ń s k i c h k o ś c i o ł ó w , cienie o b ł o k ó w , p
w a j ą c e się po rojstach czy l e ś n y c h p a g ó r k a c h g d z i e ś w okolic*
Dziewieniszek i Solecznik, s k ą d niedaleko j u ż do Bieniakot
miejsca spoczynku M a r y l i Puttkamerowej. W y o b r a ż o n a Liw
trwa w naszej kulturze i wyostrza w r a ż l i w o ś ć n a tamtejs
krajobrazy. D o d a ć trzeba bogactwo ś p i e w n e j kresowej pol­
szczyzny starszego pokolenia oraz r y t u a l n ą g o ś c i n n o ś ć (ti'*~
L i t w i n ó w ) , k t ó r a nie dopuszcza do takiej sytuacji, j a k w i
nym p r z y s ł o w i u : b y ł o wszystkiego pod dostatkiem. brakoW
tylko przymusu - a zatem d ł u g i e gorliwe namawianie
T e r m i n ó w apokryf, „apokryf ludowy" u ż y w a n o r ó w n i e ż c z ę s t o w bi
niach tradycyjnej wizji ś w i a t a , prowadzonych w latach 70-tych w Kate*
Etnografii UW. Obejmowano tym h a s ł e m wierzenia d o t y c z ą c e mitu kosnt*
gonicznego, wierzenia o ś w i ę t y c h , i o postaciach demonologii I " * * Por. m i n - L Stomma. Materiały z b a d a ń terenowych p r o w a d z a j
w r a m a c h problemu w ę z ł o w e g o 11-1-3 ( K U L podtemat III. w:

Antropologia kultury wsi polskiej XIX w, W-wa 1986; a także por. c y * " .
Święta po polsku „Tygodnik Powszechny", lata 1973-77, m i n wteksiatf
Joanny i R y s z a r d a Tom ick ich i Por t a k ż e
Joann* I

szard Tomiccy Drzewo życia. W-wa 1974

�n o ż v w a n i a b o ż y c h d a r ó w , k t ó r e m u tylko niewychowany gbur
ulega bez ż a d n e g o oporu.
P r z e t r w a ł o na Litwie wiele osobliwych s ą d ó w na temat
ż y d ó w . Pozostawili tam oni nie m n i e j s z ą p u s t k ę niż w Polsce.
r o z m ó w c y nasi nieraz p o w o ł y w a l i się na opowiadania swych
dawnych s ą s i a d ó w , k t ó r e m i a ł y z n a c z ą c y w p ł y w na wierzenia
i interpretacje Biblii.
Konflikt etniczny, k t ó r y rzuca c i e ń na o b e c n ą s y t u a c j ę
Wileńszczyzny, znajduje wprawdzie pewne odbicie w wierze­
niach z w i ą z a n y c h z m i t o l o g i ą n a r o d o w ą , lecz jest omawiany
w opracowaniach naszych k o l e g ó w , z k t ó r y m i p r o w a d z i l i ś m y
wspólne badania przez ostatnie cztery lata.
Pisałam o zaniku pielgrzymek w okresie radzieckiej w ł a d z y .
Na W i l e ń s z c z y ź n i e istniał jednak jeden wyjątek od tej reguły:
Ostra Brama, k t ó r a p r z y c i ą g a ł a p i e l g r z y m ó w t a k ż e przed „ w y ­
buchem w o l n o ś c i " , z w ł a s z c z a w D n i a c h O p i e k i M a t k i Boskiej,
trwającym przez t y d z i e ń (od 11 X I ) ś w i ę c i e Ostrobramskiej
Madonny. Jej kult p r z e t r w a ł nienaruszony: jest to jedyne miejsce
powszechnie uznawane za cudowne. Istotnie n i e z w y k ł e miejsce,
w centrum W i l n a , miasta wielu k o ś c i o ł ó w , gdzie oblicze N a j ­
świętszej Panny s p o g l ą d a dniem i n o c ą na ludzi w w ą s k i e j ulicy:
przypadkowych p r z e c h o d n i ó w , p i e l g r z y m ó w , zawsze tu obec­
nych ż e b r a k ó w i s p r z e d a w c ó w d e w o c j o n a l i ó w . D o s t ę p n o ś ć
wizerunku, jego odwieczny u d z i a ł w życiu miasta (na co z w r a c a
uwagę w swej p i ę k n e j monografii Ostrobramskiego obrazu
Maria K a ł a m a j s k a - S a e e d ) p r z y c z y n i ł y się z p e w n o ś c i ą do jego
kultu. Niewielkich r o z m i a r ó w sanktuarium przenika się z ruch­
liwa ulicą, k t ó r a w ł a ś c i w i e stanowi jego i n t e g r a l n ą c z ę ś ć . T a
kameralna przestrzeń dostarcza takich w r a ż e ń , ż e ze smutkiem
myśli się o coraz w i ę k s z y c h i coraz bardziej pustych w s p ó ł c z e s ­
nych k o ś c i o ł a c h . Bogata symbolika obrazu Marii
Bramy
Niebieskiej umieszczonego w tak u k s z t a ł t o w a n y m otoczeniu
z powodzeniem służy r ó ż n o r o d n y m poziomom i formom religij­
ności: od wizji i mistycznych uniesień poprzez b ł a g a l n e modlitwy
o cuda, o k t ó r y c h ś w i a d c z y bogactwo w o t ó w , o b o w i ą z k o w e
ofiary dla tutejszych ż e b r a k ó w , aby dusze bliskich z m a r ł y c h
znalazły ukojenie aż po zabiegi magiczne m a j ą c e ś c i ą g n ą ć kare
bożą na znienawidzonego s ą s i a d a
s

a

Typowa dla tutejszej tradycyjnej religijności p o z o s t a ł a opinia
podsłuchanej przez Antoniego G o ł u b i e w a przekupki, t ł u m a c z ą ­
cej wyższość M a t k i Boskiej Ostrobramskiej nad C z ę s t o c h o w s k ą
nieobecnością D z i e c i ą t k a Jezus, d z i ę k i czemu m o g ł a się z w i e r z y ć
tej pierwszej z p e ł n ą d y s k r e c j ą , j a k kobieta kobiecie. P o d z i e l a j ą
tę opinię nasi r o z m ó w c y :
„żona 7, mężem pokłócili się czy podarli nawet i ta żona
zagniewana mówi: dam na mszę za niego, żeby tam Pan Bóg
jego skarał. Ale druga kobieta lak radzi: tylko nie dawaj do
Pana Jezusa a do Matki Boskiej, bo to wiesz - mężczyzna za
mężczyzną."
Nawiasem m ó w i ą c , tę c h a r a k t e r y s t y c z n ą p o s t a w ę zarejest­
rował Julian K r z y ż a n o w s k i , u m i e s z c z a j ą c streszczenie podob­
nego tekstu w swej klasyfikacji w ą t k ó w bajkowych, pod n a g ł ó w ­
kiem Zaufanie kumoszki do Matki Boskiej ( T . 1489, warianty
lwowski i b i a ł o r u s k i ) .
Przykładem podobnego sensualizmu m o ż e b y ć o p o w i e ś ć
wotum, z w i ą z a n a z ukaraniem T a t a r a , k t ó r y c h c i a ł wystrzelić
do obrazu w Ostrej Bramie:
0

..No to m ó w i ą , że Matka Boska uczyniła cud. O d tego
niewierzącego oderwała się ręka i leciała. Ale w którym to
wieku, to nie wiem. Ręka ta leciała i padła tam pod kościół Św.
Jana, i na kościele Św. Jana był taki ołtarzyk, teraz po mojemu
on chyba zniszczony, i w tym miejscu spadła ta jego ręka i na tą
intencję był zrobiony ołtarzyk na ścianie kościoła."
.
tej samej rozmowie w y r a ż a się wiara w c u d o w n ą moc
Wizerunku:
w

uzdrawiała Matka Boska. K t o prosi, kto błaga, kto idzie,
modli się, zawsze j a k o ś ulży człowiekowi, c h o ć w nerwach, c h o ć
w współczuciu, człowiek dobrze się czuje jak odchodzi od Matki
oskiej Ostrobramskiej jakoś weselej lżej się żyje świat druai
no to tak."
Pojawiają się t a k ż e wypowiedzi ś w i a d c z ą c e o p r z e ż y c i a c h
któ\v "?'
J a r d z i e j dobitna pochodzi z L a u d y , od kobiety,
dlo*
8 y m o w a ł a k i e d y ś w chorobie do sanktuarium w SzyZ

p , e l

c h ;

r z

n a

b

„Jak j a weszłam do kaplicy ( n a o k o ł o j a szłam kolanami, a do
kaplicy weszłam j u ż nogami), to zobaczyłam figurę Matki
Boskiej. Ja tak przeraziłam się, mnie zdaje się, że żywe oczy
patrzą na mnie. Oparłam się o ścianę i ja poczułam się
milionową cząsteczką o tego pyłku, co czasami bywa w pokoju
przed słońcem, l j a stałam przy ścianie i lękałam się więcej
popatrzeć. Przecież j a nie warta jestem, zeby Matka Boska na
mnie żywymi oczami popatrzyła (...).
Podobne d o ś w i a d c z e n i a lezą byc m o ż e u podstaw legend
o obrazach, z k t ó r y c h ś w i ę t e oblicza patrzą wprost na c z ł o w i e k a ,
bez w z g l ę d u na to, gdzie stanie; takim m a byc wizerunek
Madonny w Trokach.
U z n a n y m w ś r ó d naszych r o z m ó w c ó w wizjonerem b y ł Alek­
sander ( O l e ś ) I w a s z k o ze wsi Popiszki. k t ó r y p r z e p o w i a d a ł
w czasie wojny p r z y s z ł e zdarzenia i losy indywidualne. Był
B i a ł o r u s i n e m i na co d z i e ń p o s ł u g i w a ł się tzw. prostym j ę z y k i e m ,
ale ś w i a d k o w i e t w i e r d z ą , że gdy w p a d a ł w trans, m ó w i ł c z y s t ą
polszczyzną.
„ten prorok, jak jemu nadchodzi ta godzina modlić się, to on
stanie, bierze krzyż i tylko tak trzy razy wzdechnie. Ale tak on
mówi pól godziny, ale żeby on mrugnął! O n robi się taki biały
i taki zimny, zimny - j a jego trzymałam za rękę. O n opowiada,
opowiada i nie mrugnie! A potem jak to wszystko powie,
pomodli się wtedy znowu tak wzedchme trzy razy, tak jak
umierający. Mrugnie oczkami i powie tak: C z y ja co tutaj
mowjł. 1 znowu normalny człowKk.
Nie znam w y r a ź n y c h k r y t e r i ó w k t ó r e by p o z w o l i ł y wy­
z n a c z y ć z gory idealnego r o z m ó w c ę do naszego lematu. Niekie­
dy pierwszy napotkany w wiosce c z ł o w i e k w towarzyskiej
p o g a w ę d c e rzuca od niechcenia j a k i e ś zdanie, w p r a w i a j ą c e
słuchacza w osłupienie
i j u z mc więcej me potrafi do niego
d o d a ć (nie bez znaczenia jest tu wspomniane bogactwo w i l e ń s ­
kiej polszczyzny, j a k ą p o s ł u g u j e s i ę starsze pokolenie, czy
interesujące twory j ę z y k a „ p o prostu"). C z a s a m i trafia się
specjalista, d z i e l ą c y z nam. zainteresowania; m o ż e byc on jednak
a n a l f a b e t ą albo m i ł o ś n i k i e m literatury religijnej, szanowanym
gospodarzem b ą d ź l e k c e w a ż o n y m biedakiem. R z a d k o n a l e ż y do
m ł o d s z e g o pokolenia, c z ę s t o o b o j ę t n e g o lub w y k a z u j ą c e g o
n i e z n a j o m o ś ć tej materii. N a W i l e ń s z c z y ź n i e b y w a to c z ę s t o
osoba
umiejąca
zamawiać,
czyli p o s i a d a j ą c a
„magnes
w oczach" i t a j e m n ą w i e d z ę o ś w i ę t y c h s ł o w a c h , l e c z ą c y c h ludzi
oraz z w i e r z ę t a z r ó ż n y c h p r z y p a d ł o ś c i , bo p o c h o d z ą od samego
Wielkiego L e k a r z a . T r z e b a jednak p o w i e d z i e ć , ż e nawet spec­
jalista m o ż e w d w ó c h o d r ę b n y c h rozmowach u d z i e l a ć innych
odpowiedzi na nasze pytania, podobnie j a k my wszyscy, gdy
zastanawiamy się nad znaczeniem j a k i c h ś symboli czy sensem
z d a r z e ń . Dlatego tak niezmiernie w a ż n y jest kontekst k a ż d e j
informacji w o b r ę b i e wypowiedzi, w odniesieniu do postawione­
go pytania, wreszcie w całej rozmowie, k t ó r a powinna być
zapisana w całości j a k o dialog, wraz z t o w a r z y s z ą c y m i okolicz­
n o ś c i a m i ( z w ł a s z c z a brak uwag co do g e s t ó w r o z m ó w c y m o ż e
w p ł y n ą ć na jego opaczne zrozumienie). J e d y n ą w ł a ś c i w ą f o r m ą
uzyskania tego rodzaju wiedzy jesi taka r o z m o w a , w której
pytania w p a d a j ą w s ł o w o monologowi r o z m ó w c y , dzięki czemu
za k a ż d y m n a s t ę p n y m razem m o ż n a w coraz w i ę k s z y m stopniu
o d w o ł y w a ć się do r e a l i ó w w ł a ś c i w y c h danej s p o ł e c z n o ś c i . U z y s ­
kujemy o c z y w i ś c i e w ten s p o s ó b informacje tak rozproszone, jak
to tylko m o ż l i w e , ale zarazem m o ż e m y w s t ę p n i e o c e n i ć ich
w i a r y g o d n o ś ć (wypada też tu w s p o m n i e ć takie techniczne
zabiegi kwestionariuszowe, j a k np. powtarzanie tych samych
p y t a ń w r ó ż n y c h grupach tematycznych b ą d ź inaczej sfor­
m u ł o w a n y c h , a t a k ż e istotne znaczenie biografii r o z m ó w c y ) .
Dalsza weryfikacja odbywa s i ę poprzez p o r ó w n a n i e wielu
r o z m ó w ( w a ż n e , by p r o w a d z i ł y je r o ż n e osoby) oraz zestawienie
z literaturą, a z w ł a s z c z a z analogicznymi ź r ó d ł a m i tworzonymi
w literaturze etnograficznej
A n a l i z a taka jest zatem nie mniej konkretna, niż w przy­
padku ź r ó d e ł zastanych, c h o c i a ż n i e b e z p i e c z e ń s t w o forsowania
za w s z e l k ą c e n ę swoich p o m y s ł ó w z w i ę k s z a się wielokrotnie, jeśli
autor interpretacji jest zarazem w s p ó ł a u t o r e m ź r ó d ł a .
Ostateczna synteza ma charakter modelu, gdzie informacje
p o c h o d z ą c e ze ź r ó d e ł tworzonych s t a n o w i ą czasami zaledwie
punkt wyjścia b ą d ź u z u p e ł n i e n i e tego, co znajduje się w literatu­
rze. O c z y w i ś c i e jest to m ó j model, jeden z wielu m o ż l i w y c h ,
c h o c i a ż w e d ł u g mnie najlepszy. Jeśli w i ę c ktokolwiek jest
w posiadaniu informacji, k t ó r e go z b u r z ą , m o ż e m y w s p ó l n i e
z b u d o w a ć doskonalszy.

95

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
