<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6786" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6786?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T20:06:31+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6766">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8a4cf1cacc971ecb3dfd88f4827e7aad.pdf</src>
      <authentication>1eb7f09a2358d10e20eb762249a4a3ba</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="80783">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2689</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="47">
          <name>Rights</name>
          <description>Information about rights held in and over the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="80784">
              <text>Licencja PIA</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="80785">
              <text>1998</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="80786">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2500</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="80787">
              <text>Henrik Ibsen - mit osobisty / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="80788">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4, s.29-33</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="80789">
              <text>Sokół, Lech</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="80790">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="80791">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="80792">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="80793">
              <text>Henrik Ibsen - mit osobisty
L e c h Sokół
Powszechnie akceptowane wyobrażenie Ibsena jako pisa­
rza pozostaje niepełne i w dużym stopniu fałszywe. Jego
twórczość i jego samego jako człowieka wiąże się nazbyt ści­
śle i jednoznacznie z nieubłaganym zdrowym rozsądkiem
i realizmem, prozaicznym przywiązaniem do konkretu
i szczegółu, z problematyką wyzwolenia kobiet i interwen­
cjonizmem pisarskim w dzieło naprawy społecznej Europy
minionego wieku, walką o prawdę w życiu jednostkowym
i zbiorowym, liberalizmem religijnym i politycznym etc., etc.
- listę tę łatwo przedłużyć.
Są to wszystko zagadnienia bardzo istotne dla jego twór­
czości, wśród jego dramatów realistycznych znajdziemy ar­
cydzieła, ale ograniczając Ibsena do realizmu w dziewiętna­
stowiecznym sensie słowa zapoznajemy poetę. Jego powoła­
nie pisarskie narodziło się jako powołanie poety i pozostało
takim do ostatniego napisanego przez niego dramatu, co nie
kłóci się wcale z tendencjami realistycznymi, wręcz przeciw­
nie, doskonale z nimi współgra. Ibsen wcześnie ukształtował
swoją złożoną i mroczną, poetycką wizję świata, która okre­
ślała zawartość myślową i formę literacką nawet jego drama­
tów realistycznych. Ibsen zbudował pewien mit osobisty.
W psychoanalizie mit osobisty pełni istotne funkcje
obronne - niewątpliwie obecne u Ibsena, jednego z najbar­
dziej tajemniczych i skrytych wielkich pisarzy europejskich ukrywa osobowość, ale wyraża także ważne treści nieświado­
me, powiązane z tematem tzw. romansu rodzinnego, opraco­
wywanego już przez Freuda. Używam określenia „mit osobi­
sty" w sensie bardziej potocznym, tylko po części zgodnym
z koncepcjami psychoanalityków. Interesują mnie przeżycia
i miejsca mityczne Ibsena: obrazy, które mu towarzyszyły,

motywy jego myśli i twórczości, które miały dające się opi­
sać związki z rzeczywistością realną, wreszcie momenty ilu­
minacji w kontakcie z naturą i sztuką, prowadzące do głęb­
szego i szerszego poznania. Oczywiście, wyciągam tylko kil­
ka nitek z tkaniny o bardzo złożonym wątku.
Związek Norwegów z naturą, mający często charakter mi­
styczny, ważna cecha ich życia jednostkowego i społecznego,
ich kultury, stał się przedmiotem wielu rozważań sięgających
daleko w głąb historii. Ibsen na swój sposób realizuje ten para­
dygmat życia społecznego swojej ojczyzny. Już jako młody
człowiek odbywał piesze wędrówki, zbierał podania i pieśni
ludowe, docierając do samotnych i trudno dostępnych osad
i pojedynczych farm. Realizował w ten sposób postulat norwe­
skiego i europejskiego romantyzmu, ale uczył się także krajo­
brazu. Kontemplacja natury stała się wcześnie jego nawykiem
i potrzebą. Ponadto Ibsen rozwinął wcześnie zdolność obser­
wacji i widzenia. Widzenie, wizualność stały się istotną cechą
jego stosunku do świata i jego twórczości. Jak sam przyznawał,
gdy tworzył swoje postacie, w i d z i a ł je, a także s ł y s z a ł ,
zanim pojawiły się na kartach jego dramatów.
W jednym z listów napisał zdanie, które stało się lejtmotywem jego życia i twórczości: „Kocham morze" („Havet elsker jeg"). Przywiązanie do morza stało się częścią jego mitu
osobistego. Gdziekolwiek mieszkał, wszędzie chciał mieć ła­
twy dostęp do morza, jeziora albo rzeki. Kontemplacja wody
została zapisana w jego obrazach i, oczywiście, w jego twór­
czości literackiej. Na szczególnie istotną obecność wody
w jego obrazach wskazał Daniel Haakonsen w swojej książ­
ce o Ibsenie jako człowieku i artyście. Wodzie na obrazach
Ibsena towarzyszyły w sposób naturalny góry, niezwykłej

24

�urody góry i fiordy Norwegii. Haakonsen dowiódł, że młody
Ibsen, malujący od czasu, gdy miał 14 lat (do około 35 roku
życia), nie odwzorowywał po prostu otaczającego go świata.
Zestawienie ocalałych gwaszy i akwarel z fotografiami rze­
czywistych miejsc, które Ibsen przedstawiał, pokazuje pewną
stałą tendencję do dramatyzacji krajobrazu: góry przedsta­
wiane są zwykle jako wyższe, bardziej strome, dziksze i gro­
źniejsze niż w rzeczywistości.
Jedna z najwcześniejszych akwarel, pochodząca z 1842
roku, przedstawia majątek stryjecznego dziadka Ibsena, Nicolaya Plesnera, Store Follestad niedaleko Skien. Pojawia się
w niej motyw odbicia w wodzie, efekt lustra'. Motyw ten wy­
stępuje w innych obrazach Ibsena, pojawia się także w dra­
macie Peer Gynt (1867) jako obraz bohatera tytułowego ska­
czącego z górskiego urwiska na grzbiecie kozła w jezioro (a.
I , w. 98-106): obraz rzeczywisty i odbity zostały przeciwsta­
wione, a następnie unicestwione, gdy zwierzę i człowiek zde­
rzają się z taflą jeziora.
Norweskie akty dramatu (a. I - I I I i V) rozgrywają się we
względnie konkretnej scenerii. Nie da się wszakże wskazać
jednego, ściśle określonego miejsca dla takiej czy innej sce­
ny. Ibsen zwykł był bowiem łączyć konkretność i przywiąza­
nie do rzeczywistego miejsca z dążeniem do pewnej syntezy
i uogólnienia, do jego przekształcenia w obraz i mit. Tę cechę
swojego myślenia, kształtowania miejsca akcji dramatów,
opisał w rozmowie z Paulem Lindau pod koniec życia, po na­
pisaniu przeważającej większości swoich najbardziej zna­
nych dramatów: „Ibsen powiedział mi, że rzadko myśli o ja­
kimś określonym miejscu; przy pracy wyobraża sobie zwykle
jakiś większy krajobraz, jakąś ogólnie norweską okolicę bez
lokalnego ograniczenia. Pisząc Upiory miał na myśli okolice
Bergen, «gdzie jest wiele bardzo pochmurnych dni i wiele pada», pisząc Panią z morza natomiast - miły, robiący prawie
wrażenie włoskiego, krajobraz Molde i Romsdalsfjordu, Dzi­
ką kaczką - coś jakby Kristianię" .
2

Jeśli zgodzimy się, że pojęcie ojczyzny to przede wszyst­
kim, lub także, zespół obrazów, Ibsen swoją ojczyznę wiązał
z górami i morzem. W roku 1897, w kilka lat po powrocie na
stałe do Norwegii z dobrowolnej, trwającej 27 lat emigracji,
pisał do Georga Brandesa: „Tu, nad fiordami, mam kraj ro­
dzinny. Ale - ale - ale: gdzie jest mój dom? Jest n i m mo­
rze, które pociąga mnie najbardziej" .
Jakkolwiek byłoby to trudne do przyjęcia dla nas, nacji
wybitnie lądowej, morze w micie osobistym Ibsena stoi po­
nad lądem; żywioł wody przeważa nad żywiołem ziemi
w głęboko zakorzenionej w świadomości i podświadomości
Ibsena instynktownej hierarchii wartości. Żywioł wody po­
wraca w jego twórczości w formie tematów, których sens jest
w dużym stopniu nieświadomy. Morze, związek z morzem,
funkcjonują w dramatach Ibsena jako symbole, co oznacza,
że otwarcie na znaczenia niejasne i nieświadome zostało
w nich z góry założone, gdyż należy to do natury symbolu,
jakkolwiek byśmy go rozumieli.
Mitologizowanie rzeczywistości przez Ibsena wiąże się
ściśle z traumatycznymi przeżyciami z dzieciństwa, które
wymusiły na nim odejście w świat wyobraźni i kompensacji.
Nagłe bankructwo ojca pociągnęło za sobą zubożenie i dekla­
sację. Ibsen był wówczas dzieckiem, miał siedem lat, okres
szczęśliwego dzieciństwa i poczucie bezpieczeństwa uległy
zniszczeniu nagle i nieodwracalnie. Od bankructwa ucierpia­
ła cała rodzina: ojciec, nie mogąc sprostać nowej sytuacji, za­
czął pić, matka wycofała się ze świata, zajęła się malowaniem
akwarel, robiła drewniane laleczki. Od dzieciństwa zdradzała
3

30

zainteresowania artystyczne, pociągał ją zwłaszcza teatr. Te­
raz sztuka stała się dla niej ucieczką. Przykład matki z pew­
nością dopomógł synowi w odnalezieniu własnej drogi do
świata kompensacji. Utrata poczucia bezpieczeństwa małego
Ibsena stała się dla niego szkołą wyobraźni.
Nie był dzieckiem towarzyskim. Jego siostra Hedvig, je­
dyna z rodziny, z którą utrzymywał kontakt przez całe swoje
życie, wspomina go jako samotnika, szukającego schronienia
w pomieszczeniu obok kuchni, gdzie mógł, nie niepokojony
przez nikogo, malować, rysować i zajmować się teatrem lal­
kowym, który sam zbudował. Wycinał także postacie i mode­
le z tektury, które sprzedawała dla niego właścicielka kramu
z owocami. W ten sposób Ibsen sam troszczył się o kieszon­
kowe.
Jego teatr był poważnym przedsiębiorstwem. Na przedsta­
wieniach bywały dzieci, a także dorośli z okolicy. Wejście by­
ło płatne. Ibsen zbudował sam scenę, zmajstrował lalki, poru­
szał nimi, reżyserował i odgrywał przedstawienia, występował
także jako magik i brzuchomówca. Za jedynego zaufanego
pomocnika w przedsięwzięciu miał chłopca z sąsiedztwa. Lal­
ki były wykonane niezwykle starannie, z dbałością o efekty
plastyczne. Wedle wspominających te przedstawienia widzów
szczególnie piękna była lalka Izabelli Hiszpańskiej, pojawia­
jąca się w przedstawieniu opisanym następująco: „Czarne jak
węgiel loki, krynolina z różowoczerwonego jedwabiu. Mogła
ona poruszać się wymyślnie ponad płaszczyzną sceny i wów­
czas dziewczynki krzyczały z radości. Rycerz Fernando uka­
zywał się wtedy na scenie: kapelusz z piórem, czerwony strój
ze złotymi sznurami. Przesuwał się powoli i z godnością
w kierunku Izabelli. Wówczas - o zgrozo! - przybywał szyb­
ki jak błyskawica czarny Maur, chwytał ją i próbował porwać.
Ale rycerz Fernando odpychał go tak gwałtownie, że Maur pa­
dał jak długi, a Fernando i Izabella pozdrawiali widownię" .
4

Ibsen traktował swój teatr z powagą, wpadał we wście­
kłość, gdy młoda publiczność przeszkadzała mu w przedsta­
wieniach. Świat gry, teatru, pozoru stawał się dla niego ko­
niecznością. Te zainteresowania i dokonania teatralne zdra­
dzają także oczywiste zdolności plastyczne i manualne Ibse­
na, o czym już wspominałem. Warto również odnotować jego
zainteresowanie strojem, widoczne już w strojności Izabelli
i Fernanda. Chciał też sam wyróżniać się strojem, podziwiał
tych, którzy się wyróżniali, na przykład mężczyznę w Venst0p w aksamitnych spodniach i jedwabnej kamizelce, wi­
dzianego na jakiejś lokalnej gali. Hedvig wspomina, że gdy
malował jako dziecko, przejawiał „specjalną predylekcję [...]
do rysowania ludzi we wspaniałych strojach" .
Biorąc udział w wieczorkach towarzyskich, występach,
balach, swego rodzaju parateatrze, nieco starszy już Ibsen (te­
atrzyk lalkowy zbudował mając 12 lat) przejawiał zamiłowa­
nie do stroju odnotowane w wielu wspomnieniach i zauważo­
ne przez biografów, trudne dla niego do zrealizowania jako że
żył w skrajnej biedzie. Owo zainteresowanie odezwie się
w jego późniejszym życiu w dandysowskiej dbałości o wy­
gląd zewnętrzny, w świadomym kształtowaniu oficjalnego
wizerunku własnego, swojej persony, w dziecinnym przywią­
zaniu do odznaczeń i orderów, o które zabiegał i które nosił
nawet w sytuacjach zupełnie do tego nieodpowiednich. Psy­
choanalityk dopatrzyć się w tym może znamion „kompleksu
spektakularnego" - pragnienia widzenia i bycia widzianym.
Zdaniem Haakonsena był to wyraz odmowy uznania deklasa­
cji, bunt przeciwko niej. Ibsen uwolnił się od poczucia głębo­
kiego upokorzenia dopiero we Włoszech, gdy napisał Branda
(1866), odnosząc pierwszy wielki sukces, który doprowadził
5

�do znaczącej, choć krótkotrwałej, poprawy jego opłakanej sy­
tuacji materialnej.
Wyjazd do Włoch nie był pierwszym doświadczeniem za­
granicznym Ibsena, ale jego waga była nieporównywalna
z innymi doświadczeniami podróży. Prowincjusz ze Skien,
który znał wcześniej jedynie miasta rozmiarów Kristianii
i Bergen (odpowiednio 30 i 25 tysięcy mieszkańców w cza­
sie, gdy tam mieszkał), w 1852 roku wyjechał do Kopenhagi
i Drezna. Wrażenie było ogromne: znalazł się w wielkim
świecie, powiedzielibyśmy dzisiaj - w Europie. Doświadcze­
nie teatralne i kulturowe, impulsy, jakie odebrał, zaważyły
znacząco na jego rozwoju intelektualnym oraz na jego drodze
jako człowieka teatru i pisarza. Docenił od tej pory podróże
jako najlepszy bodziec duchowego wzrostu człowieka. Dlate­
go napisał: „Mogę powiedzieć z doświadczenia: wiem, jaka
możliwość rozwoju znajduje się w podróży."
Podróż do Włoch przebiegała etapami, celem był Rzym.
5 kwietnia 1864 Ibsen popłynął statkiem z Kristianii do Ko­
penhagi, gdzie spotkał się z żoną i synem Sigurdem. 20
kwietnia popłynął do Lubeki, zostawiając rodzinę w Kope­
nhadze, stamtąd pociągiem pojechał przez Alpy. O swoich
wrażeniach wspomniał w przemówieniu wygłoszonym
w Kopenhadze 1 kwietnia 1898 г., w czasie uroczystości sie­
demdziesiątej rocznicy urodzin: „Podróżowałem przez Niem­
cy, Austrię i przekroczyłem Alpy 9 maja. Nad wysokimi góra­
mi wisiały chmury jak wielka ciemna zasłona, a poniżej je­
chaliśmy przez tunel i nagle znaleźliśmy się w Mira Mare,
gdzie piękno Południa, cudownie jasne światło, świecące jak
biały marmur, objawiło mi się nagle i wpłynęło na całą moją
późniejszą twórczość...". Ibsen określił swoje wrażenie jako
„uczucie wyzwolenia się z ciemności do światła, z mgieł
przez tunel do blasku słonecznego".
6

7

8

Ten kontrast ciemności i światła, użycie sugestywnego
obrazu wydostawania się z mroku przez tunel ku światłu jest
metaforą wyzwolenia, zyskania wolności pełnej, ale także
porzucenia życia w mroku na rzecz życia w świetle, zupełne­
go odrodzenia, także rozumianego dosłownie jako urodzenie
się na nowo. Zresztą obraz podróży przez tunel zdaje się su­
gerować przyjście na świat.
W wielu listach Ibsena znajdziemy spontaniczne i entu­
zjastyczne opisy owego wyzwolenia i odrodzenia. Rozdział
o pierwszym z dwóch włoskich okresów życia Ibsena nosi
w książce Haakonsena wiele mówiący tytuł: „Jak człowiek
nowy".
Droga do Rzymu wiodła przez Triest, Wenecję, Mediolan,
Piacenzę, Parmę, Bolonię i Florencję. W niektórych miastach
Ibsen zatrzymał się przez jakiś czas, niektóre odwiedzał po­
nownie, w Wenecji np. spędził ogółem cztery tygodnie. Nie
wiemy jednak, jakie wrażenie wywarły na nim te miasta,
z wyjątkiem tego, że podziwiał mediolańską katedrę. Mie­
szkał później w różnych miejscowościach w Górach Albań­
skich w pobliżu jeziora Nemi, w Neapolu i nad Zatoką Neapolitańską (na wyspie Ischia, w Amalfi, w Sorrento), odwie­
dził Pompeje i inne miejsca. Ale zawsze dla niego najważ­
niejszy był Rzym.
Rzym był podówczas bardziej niż Paryż magnesem przy­
ciągającym artystów i pisarzy, zwłaszcza Skandynawów, dla
których był, jak pisze Michael Meyer, ziemią obiecaną. Od­
działywanie Rzymu stało się decydującym punktem zwrot­
nym w życiu i twórczości Oehlenschlagera, Thorvaldsena,
Andersena, Ole Bulla i wielu innych, wśród nich - Ibsena.
Ibsen był uważnym i nietuzinkowym turystą w Wiecznym
Mieście. Oprowadzał go po nim Lorentz Dietrichson, młod­
9

szy od niego o sześć lat bergeńczyk, z którym zetknął się
przelotnie w Kristianii. Dietrichson wykładał literaturę skan­
dynawską w Uppsali i przybył właśnie na dwa lata do Rzy­
mu, by studiować historię sztuki, którą później wykładał na
uniwersytecie w Kristianii. Nietuzinkowy turysta znalazł za­
tem nietuzinkowego przewodnika. Jak pisze Ferguson, w cza­
sie pierwszej zimy, jaką Ibsen spędzał w Rzymie, miał okazję
uczęszczać na wykłady z archeologii i topografii miasta,
których ogółem dwadzieścia wygłosił Dietrichson dla kolonii
skandynawskiej. Odbywały się one w różnych miejscach: na
Forum Romanum, na Palatynie, w termach Karakalli, przy
ciepłych źródłach Tytusa. Był to czas dokonywania fascynu­
jących odkryć archeologicznych i prawie co tydzień wykopy­
wano jakiś nowy obiekt, o którym pisała prasa, który był na
ustach wszystkich. Ale Ibsen bynajmniej nie interesował się
wszystkim. W sposób sobie właściwy poszukiwał własnej
drogi do zrozumienia wybranych przez siebie aspektów kul­
tury starożytnej i nowszej, jaką poznawał w Rzymie.
Zainteresowania jego ogniskowały się na rzeźbie. Ujaw­
niają one nowy aspekt tego, co nazwałem jego mitem osobi­
stym: fascynację kamieniem. Ferguson pisze o tym następu­
jąco: „Tajemniczy stosunek Ibsena do kamienia, od jego naj­
wcześniejszej fascynacji legendami i baśniami, które opowia­
dały o istotach podziemnych, porywających ludzi do wnętrza
góry z lęku przed własnym skamienieniem, był już w nim
w tym czasie głęboko zakorzeniony. Poczynając od jego naj­
wcześniejszych utworów jest oczywiste, iż rzeźba - wykuwa­
nie człowieka z bloku kamiennego - była dla niego formą
sztuki najbliżej spokrewnioną z jego własną - tworzeniem
przemijających posągów z krwi i kości. Nie jest więc niespo­
dzianką, że rzeźba i różne style w rzeźbie były dominującym
rysem w jego wrażeniach z wędrówek po tym, co było dla
niego w gruncie rzeczy muzeum o rozmiarach miasta. W l i ­
stach do kraju i w dyskusjach nie ma żadnych odniesień do
znanych malowideł czy znanych dzieł włoskiej literatury
i muzyki. Zajmowała go tylko rzeźba."
10

O rzeźbie rozmawiał Ibsen często z Dietrichsonem. Ten
ostatni opisał wspólną wizytę w muzeach watykańskich,
w czasie której dyskutowali o greckiej i rzymskiej rzeźbie
portretowej. Dietrichson wskazywał wyższość Greków, po­
nieważ kształtują oni głowę i strukturę kości twarzy ze
względu na to, co typowe i ogólne. Ibsen wolał stworzony
przez Rzymian sposób indywidualizowania głowy za pomo­
cą szczegółów, jak na przykład zmarszczki na czole Mariu­
sza, rzeźby z Museo Chiaromonti, którą podówczas uważano
za portret Gaiusa Mariusa. Ten rys realizmu przekazywał le­
piej, według Ibsena, ducha modela niż grecki idealizm.
Na początku swego pobytu w Rzymie Ibsen miał trudno­
ści ze zrozumieniem i zaakceptowaniem rzeźby klasycznej
w ogólności. Omawia te problemy w długim i ważnym liście
do Bj0rnsona z 19 września 1864 r. „Tu w Rzymie bardzo
wiele zostało mi objawione - pisał - chociaż nie mogę dojść
do ładu ze sztuką klasyczną, tak naprawdę nie rozumiem jej
znaczenia dla naszych czasów, brakuje mi iluzji i , przede
wszystkim, poczucia osobistego i indywidualnego wyrazu za­
równo w podmiocie, jak i w artyście, i nie mogę zaradzić te­
mu, że widzę (w każdym razie jak dotychczas) jedynie kon­
wencje, tam gdzie inni dopatrują się praw. Wydaje mi się, że
dzieła plastyczne sztuki klasycznej są, jak nasze ballady bo­
haterskie, raczej wytworami epoki niż takiego czy innego mi­
strza; to pewnie może być przyczyną, dla której tak wielu na­
szych nowoczesnych rzeźbiarzy zawodzi, gdy usiłuje dzisiaj
podjąć próbę stworzenia ballad bohaterskich w gipsie i mar31

�murze. Michała Anioła,
Berniniego i jego szkołę ro­
zumiem lepiej - ci jegomo­
ście mają odwagę, by od
czasu do czasu dopuścić się
szaleństwa. Architektura
wywarła na mnie większe
wrażenie, ale ani styl kla­
syczny, ani jego późniejsze
potomstwo nie pociąga
mnie tak jak gotyk; dla
mnie katedra w Mediolanie
jest czymś najbardziej przy­
tłaczającym spośród tego,
co mogę sobie wyobrazić
na tym polu; człowiek,
który mógł począć takie
dzieło, musiał być zdolny,
by w wolnej chwili stwo­
rzyć księżyc i cisnąć go
w głąb niebios.""
Jest oczywiste, że uwagi
Ibsena o sztuce klasycznej
wiążą się ściśle z jego dra­
matami, z pragnieniem
ukazania w każdej postaci
dramatycznej
niepowta­
rzalnych cech jednostko­
wych. Idealizowanie, poka­
zywanie tego, co typowe,
było na ogół obce jego pi­
sarstwu. Natomiast odwo­
łanie się do Michała Anio­
Michal Aniot, Sąd
ła. Berniniego i jego szkoły
wydaje się szczególnie interesujące. Jest to odwołanie do
sztuki, która nie poddaje się łatwo regułom, jest spontanicz­
na, mogła ówczesnym estetom wydawać się barbarzyńska,
jest to wreszcie odwołanie do baroku, nie rozstrzygając
w związku z twórczością Michała Anioła kwestii jej stosun­
ku do baroku czy manieryzmu w sensie, w jakim używali te­
go terminu niedawno raczej historycy literatury niż sztuki.
Związek między Michałem Aniołem. Berninim i rzeźbą ba­
rokową a dziełem Ibsena wydaje się walnie dopomagać w in­
terpretacji i zrozumieniu jego dzieła, a już na pewno jego
wrażliwości na sztukę, jego wyobraźni. Odwiedzając Floren­
cję, Ibsen nie mógł nie widzieć słynnych nie dokończonych
rzeźb Michała Anioła znanych jako „więźniowie", stojących
wówczas w Ogrodzie Boboli. „W przyszłych sztukach - pi­
sze Michael Meyer - od Branda po Gdy wstaniemy z mar­
twych - miał on [Ibsen] stworzyć podobnych gigantycznych
i udręczonych więźniów. Bardziej niż jakikolwiek pisarz mi­
strzem Ibsena był Michał Anioł; jeden tworzył w słowach to,
co drugi stworzył w kamieniu. Równie niemodna admiracja
Ibsena dla gotyku (katedra mediolańsa) i baroku (Bernini)
była jednakże logiczna u człowieka, który miał wkrótce na­
pisać Peera Gynta."
12

13

W korespondencji między Ibsenem a Bj0msonem doty­
czącej rzymskich wrażeń Ibsena pojawia się pewien wątek
„pedagogiczny" ze strony Bj0rnsona. Wierzył on, że jego
przyjaciel w końcu „dojdzie do ładu" ze sztuką klasyczną,
a zaakceptowawszy ją w pełni, „ucywilizuje się", upodobni
swoją estetykę i filozofię do jego własnych koncepcji. Naiw­
nością ze strony Bj0rnsona było oczekiwanie, że Ibsen tak da32

lece zbliży się do jego po­
glądów, natomiast co do
szerszej akceptacji sztuki
klasycznej nie pomylił się.
W liście z 28 stycznia 1865
Ibsen przyznaje, że coraz
bardziej ceni klasyczną
sztukę i rzeźbę. W liście
tym czytamy następujące
zadziwiające słowa, zdu­
miewająco wiele mówiące
o twórczości Ibsena i o nim
samym: „Pamiętasz Muzę
Tragedii, która stoi w sali na
zewnątrz Rotundy w Waty­
kanie? Żadna rzeźba do­
tychczas nie nauczyła mnie
tak wiele jak ta. Mogę po­
wiedzieć, że poprzez nią da­
ne mi zostało zrozumienie,
czym była grecka tragedia.
Ta nieopisanie wzniosła,
wielka i spokojna radość
w wyrazie twarzy, ta bogato
uwieńczona laurami głowa,
która ma w sobie coś
nadziemsko bujnego i bachicznego, oczy, które pa­
trzą zarazem do wewnątrz,
a jednocześnie poprzez i da­
leko poza to, na co patrzą taka była tragedia grecka."
W rzeźbie przedstawia­
Ostateczny (fragment)
jącej Melpomenę Ibsen do­
strzegł, jak słusznie pisze Haakonsen, element bachiczny
(„det bakkantiske"), czyli to, co w niewiele lat później Frie­
drich Nietzsche nazwie elementem dionizyjskim, istotą trage­
dii greckiej, w swoich Narodzinach tragedii. Ibsen, wyprze­
dzając Nietzschego, dostrzegł kombinację czystości i dionizyjskiej przyjemności. Jeszcze dwadzieścia pięć lat później
obraz ten powróci w Heddzie Gabler w motywie rozkoszo­
wania się życiem i symbolu „winnych liści we włosach"."
14

Ale w cytacie o Muzie Tragedii skrywa się jeszcze istot­
niejsza i ogólniejsza informacja o Ibsenie i jego twórczości.
We wstępie do zbioru esejów o dramaturgii Ibsena Rolf Fjelde pisze, że podchodził on w swojej twórczości na różne spo­
soby do prawdy radykalnej, przy czym słowo „radykalny" na­
leży rozumieć w sensie etymologicznym, czyli jako prawdę
elementarną czy podstawową. Fjelde. jak widać nie on jeden,
przywołuje również Ibsenowski opis postaci Мигу Tragedii.
Jej patrzenie zarazem do wewnątrz i na zewnątrz jest dla Fjeldego metaforą ukazującą mityczne podejście do prawdy rady­
kalnej. Pozornie realistyczna czy naturalistyczna powierzch­
nia ukrywa u Ibsena głęboko zaszyfrowane sensy. Fjelde przy­
wołuje jako przykład rzeźbę profesora Arnolda Rubeka, boha­
tera dramatu Gdy wstaniemy z martwych (1899), który wyko­
nał serię rzeźbiarskich portretów ludzi, skrywających formy
zwierzęce, jakby przeświecające z wewnątrz i widoczne. War­
to dodać do tego, co pisze Fjelde, że podobnie jak Rubek po­
stępował w dzieciństwie Ibsen: wykonywał on satyryczne por­
trety rodzeństwa w kształtach zarazem zwierzęcych i ludz­
kich. Fjelde pisze, że Ibsen rozwinął u siebie „mitopoetyczną"
wyobraźnię i umiał stworzyć w dramacie nowoczesnym wy-

�miar mityczny nie odwołując się
do tradycyjnej maszynerii bogów
i demonów.
Objawieniom rzymskim nie ko­
niec. Kiedy Ibsen pisał Branda, na­
potkał w pewnym momencie zasa­
dnicze trudości, które doprowadzi­
ły do zupełnej blokady procesu
twórczego. Sztuka zresztą od po­
czątku nastręczała trudności i po­
wstawała najpierw jako poemat
(tzw. epicki Brand), później, już
szybko, w natchnieniu, jako znany
dziś dramat. W czasie, kiedy Ibsen
nie mógł w ogóle pisać, rozwiąza­
nie przyszło jako iluminacja:
„Wówczas, pewnego dnia, wsze­
dłem do św. Piotra - [ . . . ] - i nagle
wszystko, co chciałem powiedzieć,
ukazało mi się w silnym i jasnym
świetle." Takie przypadki zdarza­
ją się, zwłaszcza romantycznie na­
strojonym poetom. W owym czasie
Ibsen sformułował romantyczną
w istocie koncepcję twórczości.
Wspominając te lata napisał w l i ­
ście do Petera Hansena w 1870 r.
następujące słowa: „W czasie, gdy
pisałem Branda, miałem na moim
stole skorpiona w pustej butelce po
piwie. Od czasu do czasu zwierzę
zaczynało cierpieć; wrzucałem mu
wtedy kawałek dojrzałego owocu,
Muza
na który mógłby rzucić się w furii
i wypuścić swój jad; wówczas czuł się znowu dobrze.""* Ibsen
dodawał dalej: „Nie inaczej postępujemy my, poeci".
16

17

W takim ujęciu twórczość stawała się czymś automatycz­
nym, czego istota pozostaje nie uświadomiona, co należy do
porządku popędów. W podobnych koncepcjach objawia się
rola tego, co zwykle nazywa się natchnieniem.
Włoskie doświadczenia spowodowały olbrzymi skok
w twórczości Ibsena. U jego podstaw legły nie tylko znane
walory Włoch, naturalne i kulturalne, opisywane w ogromnej
bibliotece mądrych i niemądrych książek o tym niezwykłym
kraju. Kontakt z Włochami dał Ibsenowi, przybyszowi z od­
ległej północnej prowincji Europy, prawie już spoza jej gra-

nic, wedle ówczesnych poglądów,
zdumiewające i głębokie wyzwo­
lenie zarówno od traumatycznych
przeżyć norweskich, jak i wyzwo­
lenie w sensie głębokim i nieła­
twym do opisania. Używając sta­
roświeckiego języka, Włochy dały
mu olśnienie i wyzwolenie ducha
oraz umożliwiły przejście do zna­
cząco różnej fazy jego twórczości.
Głównym patronem tego wyzwo­
lenia jest Michał Anioł, jakkol­
wiek ważne były doświadczenia
wyrażone w opisie Muzy Tragedii.
Nie bez powodu - jak zauważył
Michael Meyer - objawienie, jak
pisać Branda, miało miejsce pod
kopułą Michała Anioła w katedrze
świętego Piotra. Temu przeżyciu
zdaje się Ibsen zawdzięczać samą
koncepcję Boga, jakiej hołdował
Brand. Bóg Branda jest „młody
i silny jak Herkules". To sformu­
łowanie odpowiada całkiem ściśle
wyglądowi Chrystusa w scenie Są­
du Ostatecznego z Kaplicy Sykstyńskiej: młodemu, gniewnemu,
a jednocześnie zadumanemu atle­
cie, przedstawionemu bez brody,
który gestem wyciągniętej ręki
ściąga potępienie na grupę postaci
na lewicy, oddzielonych od reszty
jak ewangeliczne kozły oddzielone
Tragedii
zostały od owiec.
..Michał Anioł, Bernini i nieznany architekt katedry me­
diolańskiej mieli to, co Ibsen uznał za «odwagę, by od czasu
do czasu dopuścić się szaleństwa». Brand jest bezpośrednim
skutkiem ich wpływu. Jego siła nie jest statyczna, ale dyna­
miczna; każda scena, wspaniała sama w sobie, przechodzi
w sposób konieczny w scenę następną, osiągając kulminację
w tym, co jest - choć można to podawać w wątpliwość - naj­
większym aktem finałowym napisanym przez kogokolwiek
od czasów Króla Leara." "
14

2

Te słowa Michaela Meyera doskonale ujmują bodaj najis­
totniejszą część doświadczenia Ibsena. Doświadczenie to sta­
nowi fundament, na którym stanęło kilka z jego arcydzieł.

PRZYPISY
1

Por. D. Haakonsen. Henrik Ibsen - mennesket og kunstneren, Oslo
1981. s. 22-24
P. Lindau 1894. cyt. wg ibid., s. 23
Cyt. wg ibid., s. 23 (podkres'l. H. Ibsen). W oryginale nieprzetłuma­
czalna gra słów na oznaczenie ojczyzny; dosłownie: fodeland - kraj ro­
dzinny czy urodzenia i hjemland - kraj. gdzie znajduje się dom rodzinny
czy kraj, który jest domem.
O. Morfjeld. Henrik Ibsen og Skien. Oslo 1949. cyt. wg R. Fergu­
son, Henrik Ibsen. Mellom aevne og higen. Oversatt av B.A. Herrman.
Oslo 19%. s. 20. Por. L. Sokół, Zagadnienie biografii artysty. Na przy­
kład Henrik Ibsen, w: Artes atąue humaniora. Studia Stanislao Mossa­
kowski sexagenario dicata. Warszawa 1998. s. 410
Cyt. wg D. Haakonsen, op. cit., s. 36
Ibid., s. 37
Cyt. wg D. Haakonsen, op.cit., s. 84
Ibid.
2

3

J

5

6

7

8

4

M . Meyer. Ibsen (abridged by the author). London 1992, s. 231-232
R. Ferguson, op. cit.. s. 127
Cyt. wg M . Meyer. op. cit.. s. 242-243
Por. np. książki zwykle krytykowane przez historyków sztuki: Gustava Rene Hockego (Die Welt ais Labyrinth. Manierismus in der Litera­
tur) czy szeroko znaną pracę Arnolda Hausera Der Manierismus.
" M Meyer. op. cit.. s. 244
Cyt. wg D. Haakonsen. op. cit.. s. 101
Ibid., s. 99
R. Fjelde. Introduction, w: Ibsen. A Collection of Critical Essays.
Edited by Rolf Fjelde. Englewood Cliffs. N.J. 1965. s. 1, 8-9
List do Bjomsona z 12 września 1865. cyt. wg M . Meyer, op. cit.,
s. 256
Cyt. wg M . Meyer, ibid., s. 258
H. Ibsen. Brand, w: Samlede verier, 1.1. Oslo 1993, s. 227
-" M . Meyer, op. cit., s. 259
111

11

12

14

15

17

18

14

33

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
