<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6706" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6706?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T15:56:39+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6686">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/31baf85a2e1d8d9223d4c19aa77461d5.pdf</src>
      <authentication>a18658d9d0b29a6ad720ada7e8edfd38</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79883">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3225</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79884">
              <text>1987</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79885">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3022</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79886">
              <text>Maria Madej. Sylwetka rzeźbiarki i poetki / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79887">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4, s.197-200</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79888">
              <text>Reinfuss, Roman</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79889">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79890">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79891">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79892">
              <text>I I . 1. Dyrektor

Bartosz

telefonuje;

i l . 2. Królowa

i król;

i l . 3. Wysoka

kobieto

Roman Reinfuss

MARIA MADEJ.
SYLWETKA RZEŻBIARKI I POETKI

M a n a M a d e j , z d o m u W o j t o w i c z ( i l . 1) u r o d z i ł a się 21 stycznia
1948 r o k u w Bistuszowoj, wsi odlegloj o p ó l k i l o m e t r a od T u c h o ­

Ludowej

zasięgnąć

opinii

na

tomat

artystycznych

wartość

swych prac. J ó z o f p r z y w i ó z ł ze s o b ą k i l k a r z e ź b , z k t ó r y c h by

wa, gdzie p ó ź n i e j c h o d z i ł a do s z k o ł y . U k o ń c z y ł a , j a k sama m ó w i ,

osobiście bardzo d u m n y , M a r i a z a ś me p r z y w i o z ł a nic. Dopiero

„ j e d y n i e b i e d n ą p o d s t a w ó w k ę " , ale że jest o s o b ą

po p o w n y m czasie p r z y j e c h a ł a z n i m i do K r a k o w a ale j u ż boz

inteligentną

i ma c h ł o n n y u m y s ł , wiele n a u c z y ł a się przez czytanie k s i ą ż e k ,
o g l ą d a n i o tolowizji i chodzenie do k i n a . Szczególnio l u b i f i l m y
przyrodnicze

i fantastyczno.

Chętnie

czyta p o w i e ś c i

Verne'a ale l u b i r ó w n i o ż poozje •—• Mickiewicza,

Juliusza

Słowackiego

i Broniewskiego.

brata.
„ C z e m u p a n i swych r z e ź b nie p r z y w i o z ł a za pierwszym ra­
zem ? — B o się w s t y d z i ł a m . — Czego ? B o m n i e się te r z e ź b y nie
p o d o b a j ą , wszyscy się z n i c h

śmieją".

B y ł y t o cięto z p n i a k l o c k i o k o l i s t y m l u b o w a l n y m p r z o k r o j u

Jej r z e ź b i e n i e jost właśoiwio dalsz^Tn c i ą g i e m zabaw dziecię­

p r z e d s t a w i a j ą c e samych k r ó l ó w l u b ś w i ę t y c h , odzianych w dłu­

cych, k i o d y t o na w s i w r a z z b r a ć m i E d w a r d e m (ur. 1932) i J ó z e ­

gie, l u ź n o szaty, z a k r y w a j ą c e stopy. Twarze nieproporcjonalnie

fom w y c i n a ł a z leszczynowych g a ł ę z i „ l a l k i z n o g a m i ale bez r ą k " ,

dużo

k t ó r y m n a s t ę p n i e przyczepiali f r y z u r y

bądź płasko

z k o ż u c h a i u b i e r a l i jo

w stosunku

nosa i ust

w szmatki.
E d w a r d mieszka

obecnio w O ś w i ę c i m i u i r z e ź b i w k a m i o n i u

do

„wzrostu"

z zaznaczonym
( i l . 2), b ą d ź

postaci,

potraktowane

jedynio p ł y t k i m

traktowano

bardziej

rytem

były

zarysem

światlocioniowo,

z w y r a ź n ą dbałością, o w y d o b y c i e a n a t o m i i ( i l . 3). W j e d n y c h

za­

i d r u g i c h z w r a c a ł y u w a g ę d u ż e , bardzo wyraziste oczy, k t ó r y c h

puszcza b e j c ą na b r ą z o w o . M a r i i nie p o d o b a j ą się one „ b o s ą

o k s p r e s j ę p o d k r e ś l a ł o jeszcze odpowiodnio podmalowanie. R ę c e

ponuro

n a t o m i a s t , podobnio j a k z n a j d u j ą c e się w n i c h p r z e d m i o t y (np

i drewnie realistyczne r z o ź b y o t e m a t y c e
i smutne".

Pod

wpływom

świeckiej, k t ó r e

Edwarda

zaczęła

rzeźbić

i M a r i a . J a k o pierwszy „ w y s z o d l z t y c h p r ó b t a k i p o t w o r e k ,

borlo, b u k i o t i t p . ) b y ł y lodwo zaznaczone r y t y m i na k l o c k u k o n ­

p o m a l o w a ł a m go na czerwono i zielono ż o b y b y l ł a d n i e j s z y " .

t u r a m i ( i l . 2). Pozbawiono naturalnoj p l a s t y k i r o b i ł y

K i e d y indziej z rozszczepionego drowna w y r z e ź b i ł a „ o j c a i s y n a " .

p r z y l e p i o n y c h do k o r p u s u . I s t o t n y m elementem t y c h r z e ź b b y ł a

Matka, która

ż y w a , m o ż n a rzec nawet agresywna, p o l i c h r o m i a , k t ó r a przede

tych

artystycznych

wyczynów

nie

pochwalała,

s p a l i ł a t ę r z e ź b ę podobnie j a k i k i l k a n a s t ę p n y c h „ ż e b y dziew­

wszystkim skupiała

czyna nie t r a c i ł a czasu na g ł u p s t w a " . W k o ń c u m u s i a ł a j e d n a k

f r y z u r a ) , j e d y n i e k a r n a c j a t w a r z y pozostawiana b y ł a w n a t u r a l ­

u s t ą p i ć , „ o s t a t e c z n i e n i e e h ż o t a w a r i a t k a r o b i co chce". W k r ó t c e

n y m kolorze d r o w n a . Szaty malowano b y ł y g ł a d k o , n a j c z ę ś c i e j

za w z o r e m brata i siostry z a b r a ł się do r z e ź b i e n i a d r u g i

na k o l o r czerwony, niebieski l u b zielony.

Józef, k t ó r y poszedł d r o g ą Edwarda

i równioż robił

brat

„smutno

się na

szczegółach

wrażome

t w a r z y (oczy, zarost,

N a piorwszy r z u t oka m o g ł o b y się w y d a w a ć , że m a m y t u do

r z o ź b y zapuszczane na c i e m n o " a do „ l a l e k " siostry o d n o s i ł się

czynienia z p r ó b ą n a ś l a d o w a n i a H o r ó d k a z O r a w y , b y ł o b y

z p e ł n y m wyższości lekceważeniom.

jednak

Powiiego r a z u za r a d ą E d w a r d a u d a ł o się m ł o d s z e r o d z e ń s t w o
do K r a k o w a a b y

w Pracowni D o k u m e n t a c j i Polskiej

Sztuki

podojrzonie

najzupełniej

błędne.

Rzeźbiarka

w

to

ogóle

o H e r ó d k u nie s ł y s z a ł a i nio w i d z i a ł a jego r z e ź b , me m a t u r ó w n i e ż
j a k i e g o ś zamierzonego p o s z u k i w a n i a w ł a s n e g o s t y l u ozy w y d e -

197

�I I . 4. Król;

i l . 5. Twarz;

il. 6

Rodzina

dukowanego sztucznie p s e u d o - p r y m i t y w u . Jest t o szczera i n i ­

b r a m i . Gotowe, a u t o r k a naciera b i a ł ą p a s t ą do p o d ł o g i i starannie

czym

szlifuje

nie

zafałszowana

wypowiedź

plastyczna

osoby,

która

„ r z e ź b i j a k u m i e " i t o dla w ł a s n e j p r z y j e m n o ś c i , p o n i o w a ż a n i
nie znajduje

uznania w s w o i m ś r o d o w i s k u , a n i nio czerpie ze

s w y c h prac m a t e r i a l n y c h k o r z y ś c i .

do p o ł y s k u .

Pewnego razu Madejowa p r z y w i o z ł a do K r a k o w a p a r ę r z e ź b ,
których

d ł u g i e , sięgające s t ó p szaty p o k r y t e b y ł y g ę s t o

dość

d u ż y m i k r o p k a m i w p a r u kolorach k a ż d a ( i l . 2, 4). „ C z y j a m o g ę

„ C z y p a n i n i g d y nie r z e ź b i postaci w s p ó ł c z e s n y c h 'i — K i e ,

swoje r z e ź b y m a l o w a ć w takie c i a p k i ? — J e ż e l i się to p a n i podoba

bo nie p o t r a f i ę p o r a d z i ć sobie z n o g a m i u b r a n y m i w s p o d n i o ! " .

t o o c z y w i ś c i e . N a j w a ż n i e j s z e jest ż e b y a r t y s t a b y l zo swej p r a c y

W dalszoj rozmowie zwiorza się a u t o r k a , ż e r z o ź b y , k t ó r e r o b i

zadowolony".

nie p o d o b a j ą się jej „ b o nio s ą podobne do n o r m a l n y c h l u d z i " .

Od togo czasu k r ó l o w i o i święci odziani s ą w kwieciste k i m o n a ,

W y p o w i e d ź t a nie jest j e d n a k c a ł k o w i c i e szozera; r z e ź b i a r k a

n a k t ó r y o h ledwo widoczno s ą anemiczne zarysy r ą k . R z e ź b y

asekuruje się w ton s p o s ó b na w y p a d o k g d y b y k t o ś j e j r z e ź b y

Madejowej, w zajadzie w y b i t n i o arealistyczne, w r z o c z y w i s t o ś c i

skrytykował

nie s ą oderwane od obserwowanej przoz n i ą r z o c z y w i s t o ś c i . „ K a ż ­

lub wyśmiał.

W

rzeczywistości

jest

do

swoich

„ l a l e k " bardzo p r z y w i ą z a n a a r z e ź b i e n i e sprawia jej d u ż o ra­

da m o j a r z e ź b a , j a k idzie o t w a r z , jest podobna

d o ś c i . „ C i e s z ę s i ę , żo jest ich t a k d u ż o . K a ż d a z n i c h k o l o r e m

c z ł o w i e k a . W Tuchowie m o j e r z e ź b y m o ż n a z o b a c z y ć n a u l i c y .

c z ł o w i o k a po p r o s t u p r z y c i ą g a . N i o m o g ę o d e j ś ć d o p ó k i nie s k o ń ­

M o j a m a t k a t y c h l u d z i t e ż w r z e ź b i e poznaje. N a r z e ź b i o

czę".

( i l . G) m a t k a m a t w a r z k o b i e t y , k t ó r ą z n a ł a m ze szpitala".

0

swej

rzeźbiarskiej

pracy

opowiada

prosto

i całkiom

n a t u r a l n i e : „ w e z m ę klocek, nio w i e m co z niogo b ę d z i o . P o m y ś l ę ,
narysuję

i dopiero w y c i n a m " . W y c i n a n i o zawsze zaczyna od

do

żywego
Rodziny

T a k ą d r o g ą doszła r z o ź b i a r k a do p o r t r e t o w a n i a . P r z y k ł a d e m
jest r z e ź b a , k t ó r a w e d ł u g i n f o r m a c j i a u t o r k i przedstawia d y r e k ­

g ł o w y a ściślej od t w a r z y p o n i e w a ż g ł o w a p r z e w a ż n i e n i c z y m nie

t o r a M u z e u m O k r ę g o w e g o w T a r n o w i o A d a m a Bartosza ( i l . 1).

jest o d k o r p u s u odgraniczona. „ N a j b a r d z i e j l u b i ę w y c i n a ć oczy',

Jest t o r ó w n i e ż klocek, j a k wszystkie poprzednie, o w a l n y w prze­

bo m i się w y d a j e , ż e na, m n i e p a t r z ą " . C h o c i a ż nie uznajo surowogo

k r o j u , u g ó r y s p ł a s z c z o n y , na k t ó r y m w y c i ę t a jest r y t e m t w a r z

drewna, twarze, j a k w i e m y , zawsze zostawia „ c z y s t o " ,

okolona

maluje

t y l k o b i a ł k a i t ę c z ó w k i oczu, b r w i , usta i zarost. Szczególnie

w y d a t n y m , czarnym

zarostom.

Postać

odziana

jest

w l u ź n ą s z a t ę k o l o r u c z e r w o n o - b r ą z o w e g o u s i a n ą g ę s t o niere­

silnie akcentuje w ą s y , k t ó r e w j e j w y k o n a n i u p r z y b i e r a j ą f o r m ę

gularnymi biało-zielonymi

k s i ę ż y c a n a n o w i u z k o ń c a m i ostro z a d a r t y m i o d g ó r y ( i l . 4).

p ł y t k i m r y t o m d z i e r ż ą d y r e k t o r s k i e insygnia. P r a w a opuszczona

Czasem zdarza się, żo t w a r z jest w y m o d e l o w a n a

plastycznie

„ c i a p k a m i " . Małe rączki wydobyto

w d ó l t r z y m a zielony d ł u g o p i s , lewa przyciska do ucha s ł u c h a w k ę

p r z y p o m o c y n i e c k o w a t y c h w g ł ę b i e ń i ostro c i ę t y c h zmarszczek

t e l o f o n i c z n ą . Z ust zwisa m a ł a , z a k r z y w i o n a fajeczka, s t a n o w i ą c a

( i l . 5).

indywidualny atrybut

N a j c z ę ś c i e j p o s z c z e g ó l n y k ł o c e k przedstawia t y l k o j e d n ą pos­
t a ć . G d y rzoźbila Ś w . R o d z i n ę ( i l . 9) p o s t a ć m a ł e g o Jozusa b y ł a

M a r i i Madejowej

kilkakrotnie

płaskorzeźby.

w y m i e n i a n a , g d y ż nie o d p o w i a d a ł a

wyobrażeniom

a u t o r k i . K o m p o z y c j o s k l a d a j ą c o się z dwojga l u b w i ę k s z e j ilości

portretowanego.

P r ó c z „ l a l e k " mniejszych i w i ę k s z y c h , k t ó r e w
reprezentują

Przykładem

twórczości

r z e ź b ę p e ł n ą , t w o r z y ona czasem

jest n i e w i e l k i , p r a w i e

kwadratowy

klocek, na k t ó r y m w y k o n a n y jest r y t e m zarys M a t k i Boskiej

o s ó b r o z w i ą z a n e b y w a j ą t e ż w ton s p o s ó b , że w j e d n y m k l o c k u

w p ó l p o s t a c i z D z i o c i ą t k i o m n a r ę k u ( i l . 7). Podobnie j a k r z e ź b y

r z e ź b i się n p . t r z y twarze jedna n a d d r u g ą , j a k t o m a

połne, płaskorzeźba

w r z e ź b i o z a t y t u l o w a n o j Rodzina

miejsce

( i l . 6), lub toż mniejsza p o s t a ć

w k o m p o n o w a n a b y w a w m a s y w w i ę k s z o j postaci m i e s z c z ą c się
na n i m c a ł y m s w o i m k o n t u r e m ( i l . 2).
R z e ź b y j a k w i o m y s ą z n a t u r y polichromowano. P o c z ą t k o w o
malowano b y ł y s z k o l n y m i a k w a r e l a m i , obecnie k o l o r o w y m i w i l -

198

jest

również

polichromowana,

kolory

są

j o d n a k bardzo spokojne, u t r z y m a n e w ciemnej t o n a c j i .
R z e ź b y Madejowej s ą dotychczas bardzo m a ł o znane. W r .
1977 cztery z n i c h z a k u p i ł o M u z e u m E t n o g r a f i c z n o w K r a k o w i e
( t r z y dalsze p o z o s t a w i ł a w darze, ż e b y z n i m i nio w r a c a ć

do

d o m u ) . W i ę c e j jest ich w zbiorach M u z e u m O k r ę g o w e g o w T a r -

�I

w a ł a swoje m y ś l i w chwilach dobrego

l u b złego n a s t r o j u , zwie­

rzenia, a czasem po p r o s t u drobno u t w o r y w postaci bajek o zwie­
r z ę t a c h czy ludziach. U t w o r y te nie o d z n a c z a j ą się w p r a w d z i e
n a d m i e r n ą p o p r a w n o ś c i ą f o r m y , ale w s k a z u j ą na d u ż ą w r a ż l i w o ś ć
a u t o r k i , k t ó r a n i e z w y k ł o ż y w o reaguje na wszystko co j ą otacza
i co o d b i o r ą w k o n t a k c i e z otoczeniom. U w i e l b i a p r z y r o d ę we
wszelkich j o j przejawach,

jost ona

dla niej ź r ó d ł o m

radości

i optymizmu:
G d y co d z i e ń rano
Okno o t w i e r a m ,
S ł y s z ę srobrny glos skowronka
I

złoty troi słowika

I

innych p t a s z ą t istną wrzawę.

Zaczynam w i e r z y ć w ż y c i e ,
Ze p i ę k n e i ciekawe,
Piękno od kolorów,
P a c h n ą c e miłością
I

szumom ciemnych b o r ó w .

Wiosnę widzi autorka jako królownę, k t ó r a „ w s z y s t k o maluje,
cieszy i b o g a c i " . A j o s i e ń :
Idzio złocista josień,
T a k a ż w a w a staruszka,
S t r ą c a oddechom

jabłka,

Przobioga dreszczem po
I I . 7. Matka

Boska

z

Dzieciątku

gruszkach.

I d z i o skulona, z z i ę b n i ę t a ,
W s z y s t k o spycha z p o ł a ,
Twarda, nieugięta
ż e g n a j jesieni z ł o t a .
Wiolo u w a g i p o ś w i ę c a a u t o r k a k w i t n ą c y m drzewom, zwie­
r z ę t o m , zjawiskom atmosferycznym

(wichura, deszcze, b u r z a ) ,

zachwycają j ą chmury, w których widzi m n ó s t w o interesujących
postaci:
nowio, k t ó r e się w p o w a y m sensie Maria. M a d e j o w ą
zaprasza do u d z i a ł u w konkursach

opiekuje,

i prozontujo jej r z o ź b y

W y s t a r c z y g ł o w ę p o d n i o ś ć do g ó r y

na

B y widzieć w górze chmur całe fury

w y s t a w a c h . K o n t a k t z muzeum w Tarnowie t r w a j u ż sporo l a t .
„ D y r e k t o r a Bartosza

p r z y s ł a ł do m n i o m ó j b r a t

Józof,

Pięknych,

żeby

Bartosz w y ś m i a ł się z m o i c l i r z e ź b , a on tymczasem wzi&lt;jł ode
m n i o 7 r z e ź b na k o n k u r s i

puszystych,

Srebrzysto-bialych,
(a w n i c h : )

dostałam I I nagrodę. Później kupili

Olbrzymie zamki,

r z o ź b y do M u z e u m " .

Piękne królowny,

M i a ł a t e ż Madejowa przez k r ó t k i czas k o n t a k t z „ M i l l e n i u m "

I

królowiczo i czarownicy

w K r a k o w i e , k t ó r o wzięło od niej p a r ę prac do s p r z e d a ż y a t a k ż e

I

złe czarownice,

z k r a m a m i w Sukiennicach, a ł e to się bardzo szybko u r w a ł o , g d y ż

Konie i słonie,

Madejowa w zasadzie nio jest nastawiona

na pozbywanie się

swych prac w obce r ę c o . W r. 1979 na podstawie

W i l k i i niedźwiedzie,

ogłoszenia

Nawet imć Twardowski, k t ó r y

w prasie p r z e s ł a ł a „ n a j a k i ś k o n k u r s " t r z y swojo r z e ź b y , a m i a ­

Czeka a ż z a s n ą

nowicie: chłopa z kosą, chłopa z siekiorą i kobietę z grabiami.

Zoby l u d z i o m

Nio p a m i ę t a j u ż j a k i t o b y l k o n k u r s i j a k i b y ł jego r e z u l t a t ,
w a ż n o natomiast b y ł o t o , żo r z o ź b y nie p r z e d s t a w i a ł y a n i o s ó b
k o r o n o w a n y c h ani ś w i ę t y c h , t y l k o zwyczajnych ś m i e r t o l n i k ó w .
W rozmowach z M a d e j o w ą na t e m a t w s i , gdzio się u r o d z i ł a ,
czy odlogłcgo p r z o d m i o ś c i a w Tuchowie, gdzio p ó ź n i e j z a m i e s z k a ł a ,

P i ę k n o sny z g ó r y .
Uwagę
wsi (Lato
Kosiarz,

B y b a b u n i a sto l a t jeszcze ż y ł a ,

Pownego r a z u p r z y w i o z ł a do K r a k o w a swojo wiersze, „ k t ó r y c h

Spokój i błogość s w ą obocnością

dotychczas n i k t nio c z y t a ł , t y l k o jodon k s i ą d z w T u c h o w i o " .

W domu czyniła.

Pisane s ą w zeszycie s z k o l n y m o p r a w i o n y m w zielony ozdobny

znajduje się napis:

Chatka,

B y k i o d y ś w p r z y s z ł o ś c i inaczej nie b y ł o ,

nie p i s z ę " .

flamastrem,

Żniwa,

Bardzo się b o j ę , b y się nie z m i e n i ł o

p i s a ł a m — t o b y ł o nawet w c z e ś n i e j od tego r z o ź b i e n i a , ale teraz

zielonym

ranek,

żolazną ręką trzyma

p y t a n i e : „ C z y p a n i p r z y p a d k i e m nie pisze wiorszy? — D a w n i e j

i

Niedzielny

W swym domu rygor

szał. S p o s ó b w j a k i to m ó w i ł a s p o w o d o w a ł , że w rozmowio p a d ł o

czerwonym

wieś,

B a b u n i a wiojska kobiecina,

o ptakaeli i innych zwierzętach i to był joj świat, k t ó r y j ą wzru­

narysowanych

na wsi, Moja

n a s t r ó j wiejskiej niodzioli, gdzio

r o d y . C h ę t n i o o p o w i a d a ł a o s ł o ń c u , k w i t n ą c y c h sadach i lokach,

kwiatów

p o e t k i w d u ż e j miorzo skupia w i e ś i praca l u d z i na

Domek i i n . ) . Ze s z c z e g ó l n y m uczuciem opisuje r o d z i n n y

z w r a c a ł o u w a g ę j o j ż y w o i bardzo b o z p o ś r o d u i o odczuwanie p r z y ­

papier. N a pierwszej k a r t c e kratkowanego zeszytu, n a d w i ą z a n k ą

kury,
przynieść

W i d a ć j e d n a k , żo coś z m i e n i ł o się w ż y c i u

poetki, gdyż

u t w o r ó w przepojonych s p o n t a n i c z n ą r a d o ś c i ą j o s t ooraz

mniej,

p o j a w i a j ą się n a t o m i a s t u t w o r y ś w i a d c z ą c e o m n i e j o p t y m i s t y c z ­

„ T o nie s ą moje wiersze,

n y c h nastrojach

T o t y l k o moje ziolone m y ś l i "

a u t o r k a z t a k ą t r o s k ą p i s a ł a z n i k n ą ł . P o j a w i ł y się inne e l e m e n t y :

Jost t o zbiorek, na k t ó r y s k ł a d a się 41 wiorszy pisanych n a j w i ­

Burza

w

(Smutek,

Samotność

i in.). Spokój, o k t ó r y m

domu

doczniej w r ó ż n y c h czasach i w r ó ż n y c h nastrojach. Coś w rodzaju

M ó j p i ę k n y , s ł o n e c z n y , c i c h y ranek

poetyckiego n o t a t n i k a czy p a m i ę t n i k a , w k t ó r y m a u t o r k a n o t o ­

R o z l e c i a ł się j a k b a ń k a

mydlana,

299

�B u r z a gradowa z a w i s ł a w p o w i e t r z u .
Wystarczy r u s z y ó d r z w i a m i
B y powiat s z a l e ń c z y p r z e c i ą g ,
B y z a c z ą ł p r z e w r a c a ć s p r z ę t y i naczynia,
B y e k s p l o d o w a ł a burza.
J a k zegarowa z a r d z e w i a ł a m i n a .
P r z e ż y c i a m u s i a ł ) - b y ć istotnie silne i nio wesoło, skoro a u t o r k ę
naw e d z a j ą m y ś l i dalckio od dawnoj ż y w i o ł o w e j r a d o ś c i ż y c i a :
Odchodzić gdzioś?
To c ó ż . że p i ę k n a t r u m n a
I dużo pięknych

kwiatów,

N i c po m n i o nio zostanie,
A n i oddech, ani miłość.
A n i to pisanie.
Zginie gdzieś w c i e m n o ś c i s m u t n o j ,
Zadumane j .
Tylko trawa urośnie i położą kamień,
A m o ż o d z i a t k i z a ś w i e c ą świoeę
I położą k w i a t k i .
Ż e b y nie p o z o s t a w i a ć C z y t e l n i k a z p o n u r y m i m y ś l a m i o ś m i e r ­
ci, zacytujemy jeszczo jeden wiersz ze starszego r e p e r t u a r u :
Słomiany

chochoł

P r z y k r y j s ł o m i a n y chochole
Moje róże i giadiole

I I . 8. Maria

I piwonie p r z y k r y j toż

Madej,

1979 r .

Rozłóż swoją suknię
W z d ł u ż i wszerz.
Zechciej t e ż p o p r o s i ć

się, że j u ż wszystko n a p i s a ł a m , co m i a ł a m do napisania. M o ż e

P i ę k n i e brata swego

jeszcze do tego w r ó c ę , j a k s i ę c o ś stanie, c o ś m n ą w s t r z ą ś n i e " .
T a k a jost w p r z y b l i ż e n i u s y l w e t k a M a r i i M a d o j ,

Żeby m i pożyczył
B y m ja mogła otulić

jej d z i a ł a l n o ś ć r z e ź b i a r s k ą t r u d n o b y ł o b y u w a ż a ć j ą za a r t y s t k ę

Winogron koronę.

l u d o w ą skoro ani nie n a w i ą z u j o do t r a d y c y j n e j r z e ź b y l u d o w e j ,

D a m ci za to w zamian

a n i j e j praco nie z o s t a ł y zaakceptowane i p r z y j ę t e w j o j w ł a s n y m

N a płaszcz n o w ą slomę-

wiejskim

W e ź t e ż pod s w ą s u k n i ę

i malowanie „ l a l e k " stanowi j e j o s o b i s t ą p o t r z e b ę . Daje

Zwierzątka malutkie

m o ż n o ś ć oderwania się o d r z e c z y w i s t o ś c i i zapomnienia o codzien­

One ci na w i o s n ę

nych

P o d z i ę k u j ą cudnio

t w ó r c z o ś e i amatorskiej podobnej do t e j , j a k ą u p r a w i a ł n i e ż y j ą c y

Śpij j u ż m ó j k o c h a n y

już Horódek z Orawy.

ś r o d o w i s k u . Madejowa r z e ź b i dla siebie. W y c i n a n i e

kłopotach.

Jest

to

więc

klasyczny p r z y k ł a d

Inaczej przodstawia się sprawa z jej t w ó r c z o ś c i ą

Chochole s ł o m i a n y .
,,Co p a n i ą skłoniło do pisania w i e r s z y ! — P i s a ł a m j a k b y ł o

jej

wiejskiej

poetycką.

T u r ó w n i e ż nie w i d a ć b e z p o ś r e d n i o g o z w i ą z k u , czy w p ł y w u t r a ­

jasno, zielono, j a k p a c h n i a ł y k w i t n ą c e drzewa. P i s a ł a m bo b y ł o

d y c y j n e j poezji l u d o w e j , widoczne s ą j o d n a k w y r a ź n o p o k r e w i e ń ­

cudnie. — A czomu p a n i teraz nie pisze ? — „ B o mojo wierszo s ą

stwa z współczosną poozją chłopską, k t ó r a w środowisku wiejskim

jeszcze gorszo n i ż r z o ź b y . A poza t y m , w d o m u nio m o g ł a m

i nie t y l k o w i e j s k i m

o t y m m ó w i ć . P i s a ł a m w nocy j a k nikogo nie b y ł o , z r o s z t ą wydajo

w i ę k s z y m uznaniem-

I I . 9. Sw.

Bodzina

P o t . : K . Reinfuss, i l . i , 6, 8, 9

1

rzeźbiarki

i p o e t k i wiojskioj. A l e czy l u d o w e j ? J e ś l i w e ź m i e m y p o d u w a g ę

P ł a s z c z y k a swojego

oioszy się ż y c z l i w y m p r z y j ę c i e m

i coraz

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
