<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6699" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6699?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T18:52:17+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6679">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/218d34fb87e5930bf029d57d486adf8e.pdf</src>
      <authentication>afb2061fda3f9ac74f537280473d7aba</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79815">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2362</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79816">
              <text>1991</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79817">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2193</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79818">
              <text>1 : 0, czyli ludzie jak bogowie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79819">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.3-4, s.141-142</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79820">
              <text>Stomma, Ludwik</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79821">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79822">
              <text>Polski Instytut Sztuki</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79823">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79824">
              <text>Ludwik S t o m m a

1 : 0 CZYLI LUDZIE J A K
Zawodnicy

stają na starcie. Wszyscy mają r ó w n e szanse.

BOGOWIE

szą dla s w o i c h c e l ó w , nie p o w a ż ą się ani r u c h y s t u d e n c k i e , ani

Zaczyna się rywalizacja. W jej w y n i k u j e d n i będą z w y c i ę z c a m i ,

r e w o l t y miejskie, ani najzajadlejsi n a w e t kontestatorzy: na naje­

inni p r z e g r a n y m i ; j e d n i lepszymi, inni g o r s z y m i . Z c h a o s u w y ł o n i ­

c h a n i e boiska podczas niedzielnego m e c z u .

ła się hierarchia, z bezładu klasyfikacja. O t o istota s p o r t u .

Sama już propozycja takiej akcji uznana zostanie za absurdalną

„ N a początku B ó g s t w o r z y ł n i e b o i ziemię. Ziemia zaś była
bezładem (...) W t e d y B ó g rzekł: Niechaj się stanie ś w i a t ł o ś ć !

kpinę. S p r ó b u j c i e ją

przedłożyć: zaśmieją

w a m się w

nos.

S p r ó b u j c i e ją p o w t ó r z y ć : uznają w a s za p r o w o k a t o r ó w .

I stała się ś w i a t ł o ś ć . B ó g w i e d z ą c , że ś w i a t ł o ś ć jest d o b r a ,

H o r d y s t u d e n t ó w m o g ą z a b a w i a ć się w niszczenie k o k t a j l a m i

o d d z i e l i ł ją o d c i e m n o ś c i . I nazwał B ó g ś w i a t ł o ś ć d n i e m , a c i e m ­

M o ł o t o w a s a m o c h o d ó w j a k i e j k o l w i e k p o l i c j i . Ze w z g l ę d u na

ność n a z w a ł nocą. A

rację s t a n u , prestiż p a ń s t w a , w y m o g i j e d n o ś c i

potem

B ó g rzekł: Niechaj

powstanie

narodowej...

sklepienie w ś r o d k u w ó d i niechaj o n o oddzieli j e d n e w o d y o d

represje będą s t o n o w a n e , w i ę c i starcia nie nazbyt

d r u g i c h . U c z y n i w s z y t o sklepienie. B ó g oddzielił w o d y

pod

czterdziestu z a b i t y c h , c o n a j w y ż e j . Natomiast atak na s t a d i o n

s k l e p i e n i e m o d w ó d p o n a d s k l e p i e n i e m ; a g d y tak się stało. B ó g

podczas meczu s p o w o d u j e natychmiast straszliwą i ślepą masak­

n a z w a ł t o sklepienie n i e b e m . . . "

rę d o k o n a n ą przez o b y w a t e l i p o r a ż o n y c h miarą z n i e w a g i , którzy

1

A k t rywalizacji s p o r t o w e j przekształcającej n i e z o r g a n i z o w a n e
w z o r g a n i z o w a n e , bezład w porządek, jest w i ę c p o w t ó r z e n i e m

nie mając nic ważniejszego d o o b r o n y , niż o w o

krwawe:

najwyższe,

p o g w a ł c o n e prawo, g o t o w i byliby do generalnego linczu.

aktu s t w ó r c z e g o . T ł u m a c z y t o d o s k o n a l e z a r ó w n o o d w i e c z n o ś ć

S p r ó b u j c i e zająć katedrę: b i s k u p będzie o c z y w i ś c i e p r o t e s ­

s p o r t u , jak i eksplozję j e g o p o p u l a r n o ś c i w naszych z e ś w i e c ­

t o w a ł , znajdzie się paru o b u r z o n y c h k a t o l i k ó w , ale także p o p i e r a ­

c z o n y c h czasach. W miejsce sakry królewskiej i u ś w i ę c o n y c h

j ą c y c h rzecz d y s y d e n t ó w ; lewica będzie w y r o z u m i a ł a , a n t y k l e r y ­

p o d z i a ł ó w s p o ł e c z n y c h , w p r o w a d z l i ś m y pojęcie o g ó l n o l u d z k i e j

k a ł o w i e koniec k o ń c ó w z a d o w o l e n i . A l b o zajmijcie

r ó w n o ś c i . „ L u d z i e są o c z y w i ś c i e n i e r ó w n i : j e d n i są m ł o d z i , inni

k t ó r e j k o l w i e k z partii p o l i t y c z n y c h : inne parite — p o k r e w n e czy

siedzibę

starzy, j e d n i silni, inni słabi, mądrzy i g ł u p i , szlachetni, z b r o d n i c z y

nie — myśleć będą n a p r a w d ę , że dobrze t a m t y m tak, mają na c o

i tak dalej. M a ł o jest w i ę c z a b o b o n ó w tak i d i o t y c z n y c h jak w i a r a ,

zasługują. G d y b y j e d n a k k t o k o l w i e k targnął się na s t a d i o n , liczyć

że ludzie są r ó w n i . " — d i x i t J . M . B o c h e ń s k i . Wiara w r ó w n o ś ć

nie m ó g ł b y na niczyją solidarność: Kościół, l e w i c a , p a ń s t w o ,

jest dziś wszakże n a r z u c o n y m przemocą p r z y m u s e m . P o d grozą

palestra, C h i ń c z y c y , Liga Kobiet, anarchiści, z w i ą z k o w c y . . . p o t ę ­

marginalizacji j a k o rasiści, reakcjoniści, egoiści etc. jesteśmy

p i l i b y zbrodniarza j e d n o g ł o ś n i e . Istnieje w i ę c taka strefa w r a ż ­

2

sygnatariuszami z b i o r o w e j u m o w y w i a r y w chaos. Sport staje się

l i w o ś c i społecznej, której podrażnić — czy t o z przekonania, czy

w i ę c n i e z w y k l e i s t o t n y m w e n t y l e m bezpieczeństwa. T o dzięki

z o p o r t u n i z m u , nie p o w a ż y się nikt. Istnieje w i ę c taka najgłębsza

n i e m u stwierdzać m o ż e m y naocznie, że j e d n a k jesteśmy lepsi, że

struktura społeczna, której s p ó j n o ś ć nie może być naruszona bez

j e d n a k istnieje porządek na t y m ś w i e c i e , g d y ż nasi

zagrożenia w s z e l k i c h f o r m życia z b i o r o w e g o i w

tamtym

d o ł o ż y l i . M o ż e m y bezkarnie śmiać się w nos mitycznej r ó w n o ś c i
i o d t w a r z a ć ład na n o w o . Liderzy byłej N R D —

niebywałego

samej o b e c n o ś c i ludzkiej na t y m ś w i e c i e . "

konsekwencji

3

O w a „ s t r u k t u r a " t o p o d ł u g U m b e r t o Eco s p o r t y z e s p o ł o w e .

t w o r u wykrojonego d o w o l n i e z narodowej tkanki — postanowili

Jest rzeczą o g ó l n i e znaną, że Eco —

s t w o r z y ć nieistniejącą tożsamość, coś z n i c z e g o , poprzez sport.

w paradoksie i retorycznej przesadzie. O d czasu j e d n a k ukazania

Pomysł błazeński? — W c a l e nie. Raz w y d z i e l o n a , bo sklasyfiko­

się w „ O u i n d i c i " j e g o w y ż e j c y t o w a n e g o a r t y k u ł u , miały miejsce

w a n a w hierarchii, zyskała e n e r d o w s k o ś ć s w o j e miejsce p o d

w y d a r z e n i a na Heysel, w B o g o c i e , w Leeds, w Cali...

s ł o ń c e m . Z bezładu w y ł o n i ł się fakt.

Najistotniejszą cechą s p o r t ó w z e s p o ł o w y c h jest ich e m b l e m a -

Są d w a t y p y rywalizacji s p o r t o w e j : i n d y w i d u a l n a i z e s p o ł o w a .
W tej pierwszej

publicysta, l u b u j e się

istnieje o c z y w i ś c i e podział na

zawodników

tyczność. Co przez nią r o z u m i e m ? — O t o skład reprezentacji
n a r o d o w e j Francji w piłce nożnej podczas „ T u r n i e j u Francus­

„ n a s z y c h " i „ t a m t y c h " . Jest t o j e d n a k opozycja p ł y n n a i ciągle

k i e g o " 1988: Martini — Amoros, Ayache, Boli,

zaburzana. Przede w s z y s t k i m nie zatarte są t u c e c h y j e d n o s t k o w e

— Casoni, Fernandez, Ferreri, Passi — Stopyra, Fargeon. Z n a j ­

s p o r t o w c ó w — ich o s o b o w o ś ć , styl, w y g l ą d zewnętrzny... U t o ż ­

d u j e m y tu trzech i m i g r a n t ó w w ł o s k i c h : M a r t i n i , Ferreri, Casoni;

samienie kibica d o k o n u j e się w i ę c często, szczególnie w s t o s u n ­

d w ó c h hiszpańskich: A m o r o s , Fernandez; j e d n e g o Polaka: S t o ­

ku d o

indywidualności

szczególnie

e k s p r e s y w n y c h , jak

Kastendeuch

np:

pyra, Ż y d a : A y a c h e , murzyna: B o l i ; p ó ł — a r a b a : Passi i t y l k o

N i c k l a u s , czy Ballesteros w g o l f i e , M c Enroe l u b Nastase w t e n i ­

d w ó c h F r a n c u z ó w , z k t ó r y c h j e d e n ( K a s t e n d e u c h ) jest wszakże

sie, Hagler, D u r a n , Clay, Ray Leonard w boksie e t c , niezależnie

— o i r o n i o — A l z a t c z y k i e m , d r u g i zaś ( F a r g e o n ) ma r ó w n i e ż

o d d y c h o t o m i i g r u p o w y c h . Składnia d o t e g o d o d a t k o w o fakt, iż

o b y w a t e l s t w o szwajcarskie. T o s a m o p o w t a r z a się w d r u ż y n a c h

a priori „ n a s i " często walczą między sobą; w w i e l u zaś spek­

k l u b o w y c h , z tą t y l k o różnicą, że tutaj zbędna jest u c i ą ż l i w a

t a k u l a r n y c h i p o p u l a r y z o w a n y c h przez środki m a s o w e g o przeka­

f o r m a l n o ś ć naturalizacji. O l y m p i q u e Marsylia: Olmeta — A m o r o s ,

zu d y s c y p l i n a c h ( F o r m u ł a 1 , ż e g l a r s t w o , boks) są „ n a s i " prak­

B o l i , Moser, Di M e c o — S t o j k o v i c , C a n t o n a , Vercruysse — W a d ­

t y c z n i e n i e o b e c n i , c o zmusza d o szukania preferencji p o m i ę d z y

dle, Pele, Papin. Jest t u przedstawiciel G h a n y : Pele, A n g l i i :

p o t e n c j a l n i e „ t a m t y m i " . Nic w i ę c d z i w n e g o , że w w i e l u s p o r t a c h

W a d d l e , J u g o s ł a w i i : S t o j k o v i c , Wybrzeża Kości S ł o n i o w e j : B o l i ,

i n d y w i d u a l n y c h (tenis, golf, j e ź d z i e c t w o , a u t o m o b i l i z m ) i n s y g ­

Brazyli: Mozer... Pozostaje j e d y n y r o d z i m y rodzynek —

nia g r u p o w e nie p o j a w i a j ą się w c a l e l u b też ( k o l a r s t w o , szermier­

— ale i o n także nie z p o ł u d n i a kraju r o d e m . W Polsce nie mającej

ka, ł u c z n i c t w o , lekka atletyka) t y l k o w p r z y p a d k a c h s p e c y f i c z ­

p r a w i e ś r o d k ó w na zakup z a w o d n i k ó w zagranicznych ( j e d y n i e

Papin

n y c h imprez. Zastępują je za t o , coraz częściej, e w o k u j ą c e mit

Marozzi w „ Ś l ą s k u " , M i c h a j ł o w w „ M o t o r z e " , N i e f i o d o w , S o ł o -

Kopciuszka, listy płac z a w o d n i k ó w . Cóż p r y w a t n i e j s z e g o

od

d o w n i k o w w „ J a g i e l l o n i i " A n a s z k i n , Kaniszczew w „ P o g o n i "

pieniądza! ? — Ego w znacznej mierze d o m i n u j e Nostri. Klasyfika­

i paru i n n y c h ) z j a w i s k o s y t u u j e się na i n n y m nieco p o z i o m i e :

cja u s t a n a w i a n a przez s p o r t y i n d y w i d u a l n e staje się w i ę c z p o w o ­

policzmy —

du

w „ Z a g ł ę b i u " Lubin...

nakładania

się w i e l u

elementów

nazbyt

skomplikowana

i nazbyt s z c z e g ó ł o w a , by u r u c h o m i ć p r a w d z i w i e m a s o w e i ży­
w i o ł o w e reakcje.
„ N a jedną t y l k o rzecz, n a w e t g d y b y u w a ż a ł y ją za n a j i s t o t n i e j ­

ilu jest w a r s z a w i a k ó w

w

„ L e g i i " , ilu

lubinian

T e g o s a m e g o , s z a n o w n e g o , o b y w a t e l a miasta L u b l i n a , który
na określenie murzyna nie znajduje i n n y c h s ł ó w , niż: „ a s f a l t " ,
„ g o r y l " , „ s m o l u c h " , nie raził zgoła czarny koszykarz „ S t a r t u "

141

�— Kent W a s h i n g t o n . Był przecież „ n a s z " . P o d o b n i e francuski

M o r r i s sam podkreśla, że „ p o p u l a r n o ś ć piłki nożnej jest, w skali

burżuj gardzący i m i g r a n t a m i i w s z e l k i e g o rodzaju mieszańcami

światowej, nieporównywalna z którymkolwiek innym sportem".

( m e t e q u e s ) , g d y t y l k o w ł o ż ą o d p o w i e d n i ą koszulkę z a u w a ż a ć

Dlaczegóż w i ę c ? Skojarzenie np. p o l o i ł o w ó w p o w i n n o być

przestaje kolor skóry B o l i , Tresora, T o u r e , Pele, Fofany, W e a h ' a ,

przecież o w i e l e łatwiejsze i bardziej s u g e s t y w n e . Z a p r o p o n u j e m y

O m a m - B i y i k a etc. Nikną nagle uprzedzenia regionalne, społecz­

inną o d p o w i e d ź , bardziej osadzoną w specyfice u k o c h a n e j naszej

ne, n a w e t estetyczne (naga czaszka Ben M a b r o u c k a , plereza

dyscypliny.

Z i o b r a , h o m o s e k s u a l n y look k o s t i u m ó w Bella...). Emblemat znosi
przeciwieństwa, wcielając oznaczonego całkowicie i n i e o d w o ­
łalnie ( t o znaczy, aż d o z m i a n y b a r w ) w

grono

Życie

społeczno-ekonomiczno-polityczne

postrzegane

najczęściej (na p o z i o m i e tak z w a n e g o „ z d r o w e g o

jest

rozsądku"

„naszych".

u c z y n i o n o z t a k i e g o spojrzenia istny p a r a d y g m a t ) j a k o n i e u s t a n ­

jakichkolwiek

na w o j n a mająca na celu przywłaszczenie sobie d ó b r i n n e g o ,

k o n o t a c j i r e a l n y c h , u z y s k u j ą c y m za t o w y m i a r mistycznej har­

innej g r u p y , i n n e g o n a r o d u . U k ł a d y i p r a w a t o t y l k o o d w i e c z n e

„ N a s z y c h " w sensie m i t y c z n y m , p o z b a w i o n y m
monii.

preteksty. „ N i e

c h c e m y ginąć za r o p ę " —

wołali

pacyfiści

M i t przenosi się na t r y b u n y . Połączeni k o m u n i ą z t y m i s a m y m i ,

w d n i a c h w o j n y w Golfie. W grze, która o d z w i e r c i e d l a ł a b y taki

z a p o m i n a m y o o b o w i ą z u j ą c y c h poza s t a d i o n e m p o d z i a ł a c h kla­

s p o s ó b myślenia, w i d z i e ć w i n n i b y ś m y d w a zespoły w y r y w a j ą c e

s o w y c h , w i e k o w y c h , p ł c i o w y c h , e k o n o m i c z n y c h . . . Razem krzy­

sobie piłkę i o d n o s z ą c e ten s y m b o l i c z n y ł u p d o siebie, d o s w o i c h

c z y m y , z r y w a m y się z miejsca, w p a d a m y sobie w r a m i o n a p o

w ł o ś c i , a w i ę c d o k o n u j ą c e działań d o k ł a d n i e p r z e c i w n y c h t y m ,

bramce. J a k starzy z n a j o m i d y s k u t u j e m y , w y m i e n i a m y k o m e n ­

które o b s e r w u j e m y na b o i s k u . U p r a w n i o n e w y d a j e się w i ę c

tarze, k l n i e m y i trącamy się b u t e l k a m i p i w a . Nie ma ciasnych

przypuszczenie, że o w a inwersja z d o b y c z y i d a r u , r ó w n o l e g ł a d o

g o r s e t ó w c o d z i e n n e g o savoirvivre. Znika w s t y d . Pamiętam dzie­

n o g i : ręce, ma s w ó j głębszy s y m b o l i c z n y sens.

w c z y n ę , którą c a ł o w a ł e m w

usta i w

piersi p o

zwycięstwie

Jerzy S. W a s i l e w s k i a n a l i z o w a ł parokrotnie f u n k c j e postaci

Auxerre n a d Bordeaux w i o s n ą 1 9 8 3 . T r w a t o j e d n a k t y l k o d o

bohatera—złodzieja pośredniczącego p o m i ę d z y t y m i t a m t y m

k o ń c o w e g o g w i z d k a lub e w e n t u a l n i e w y g a ś n i ę c i a p o z w y c i ę s -

ś w i a t e m . Najbardziej z n a n y m z t y c h t r i c k s t e r ó w jest dla nas

k i e g o a m o k u . Ż e g n a m y się o b c y sobie jak przed meczem. Nie

o c z y w i ś c i e Prometeusz, ale p o d o b n e postacie o d n a j d u j e m y w e

z o b a c z y ł e m już n i g d y tamtej d z i e w c z y n y . N o r m a l n e życie przy­

w s z y s t k i c h bodaj m i t o l o g i a c h . Nie w c h o d z ą c w detale i nie

w r a c a s w o j e p r a w a . Koniec c h a o s u . Ś w i a t został z n ó w s t w o r z o ­

pretendując d o syntezy a la D u m e z i l , w y s z c z e g ó l n i ć m o ż e m y trzy

ny.

etapy działania trickstera:

T o c h w i l o w e zawieszenie p r a w s p o ł e c z n y c h charakterystyczne
jest dla w i e l u ś w i ą t p l e m i e n n y c h t y p u k a r n a w a ł o w e g o , j a k b y
p o w i e d z i a ł B a c h t i n . Ś w i ą t , podczas k t ó r y c h uczestnicy u p o w a ż ­
nieni są d o lekceważenia o b o w i ą z u j ą c y c h t a b u , a n a w e t

do

o d w r a c a n i a sensu u ś w i ę c o n y c h reguł dnia c o d z i e n n e g o .

2. S t a w i a c z o ł o s i l e miejsca strzegącej (najczęściej p o t w o r o w i :
c y k l o p o w i , w i e l o g ł o w e m u s m o k o w i , bazyliszkowi lub podstęp­
n y m zasadzkom: ś c i a n o m o g n i a , szklanym g ó r o m , p o d c h w y t ­

T o ostatnie t ł u m a c z y z a p e w n e szczególną p o p u l a r n o ś ć piłki
n o ż n e j , której sam już r e g u l a m i n w s p i e r a

1. S a m o t n i e , dzięki s z c z e g ó l n y m , n a d p r z y r o d z o n y m najczęś­
ciej, u m i e j ę t n o ś c i o m , zbliża się o n d o m a g i c z n e g o miejsca.

i ilustruje zasadę

k a r n a w a ł u . P o d s t a w ą jest t u wszakże rezygnacja z p o s ł u g i w a n i a
się w w a l c e rękoma. Rzecz j e d n o z n a c z n i e i rażąco sprzeczna

l i w y m zagadkom...).
3. Kradnie p o ż ą d a n y obiekt i o d n o s i g o d o ojczyzny — d o
„naszego świata".
N i e t r u d n o spostrzec, że mecz piłkarski jest

odwróceniem,

z naturą. Po f r a n c u s k u „ p o z n a j e się r ę k ę " artysty w j e g o dziele,

a m o ż e semantyczną parodią t e g o m i t y c z n e g o s c h e m a t u :

„ w y r a b i a się r ę k ę " czyli uczy p r o f e s j o n a l n e g o działania, „ p o ż y c z a

1 . Cała drużyna, k o l e k t y w n y m w y s i ł k i e m , w y p r a c o w u j e j e d ­
n e m u ze „ s w o i c h " korzystną pozycję.

r ę k ę " czyli w s p o m a g a k o g o ś , atakuje się nie „ m a r t w ą ręką" ale
„ r ę k ą z b r o j n ą " w z g l ę d n i e „ s i l n ą " , c h w y t a się sytuację „ w rękę",
umiejąc w i e l e rzeczy ma się „ w i e l e r ą k " etc. Po p o l s k u p o d o b n i e :
załamuje się ręce, u m y w a je, leci przez nie, nosi na n i c h l u b patrzy
na nie, z o s t a w i a się w o l n ą rękę, p r z y c h o d z i z rękami p u s t y m i l u b
p e ł n y m i , idzie się k o m u ś na rękę, ma się rękę szczęśliwą l u b d w i e
l e w e , trzyma się rękę na pulsie, przykłada się ją d o czegoś, bierze
s p r a w ę w s w o j e ręce, p o d n o s i się ręce na znak k a p i t u l a c j i , „ t y m i
r ę c a m i " b u d u j e się szklanne domy... P o z b a w i o n y rąk może b y ć
g o d n y m litości kaleką l u b p r z e w r o t n y m kpiarzem. Jeśli j e d n a k
postrzegany nie jest na żaden z t y c h s p o s o b ó w , ś w i a d c z y t o , iż
z n a j d u j e m y się w kontekście o g ó l n e g o o d w r ó c e n i a

porządku

ś w i a t a , b o w t e n d o p i e r o w p i s u j e się l o g i c z n i e w o j o w n i k d o b ­
r o w o l n i e w y r z e k a j ą c y się i n s t r u m e n t u rąk.
A przecież nie j e d y n a t o inwersja w piłce nożnej. D r u ż y n y
walczą zaciekle o o p a n o w a n i e piłki. Celem o s t a t e c z n y m tej w a l k i
jest jednak... z w r o t z d o b y c z y d o bramki p r z e c i w n i k a , przekazanie
jej w s a m o serce o k u p o w a n e g o przezeń t e r e n u . D e s m o n d M o r r i s

2. W d e c y d u j ą c y m m o m e n c i e p o k o n a ć o n musi

jedynego

n o r m a l n e g o ( z g o d n e g o z naturą) — u ż y w a j ą c e g o rąk bramkarza.
3. P i ł k a - ł u p p o z o s t a w i o n a zostaje na t e r y t o r i u m w r o g i m , na
„tamtym świecie".
Piłkarz strzelający bramkę jest w i ę c a n t y - P r o m e t e u s z e m z w r a ­
c a j ą c y m o g i e ń B o g o m . J a k i sens ma taka f i g u r a metaforyczna?
— Otóż ś w i a t został już przez B o g ó w raz s t w o r z o n y i u s t a n o w i o ­
ny. G d y b y j e d n a k z a c h o w a ć g o w p i e r w o t n y m ładzie, c z ł o w i e ­
c z e ń s t w o s t r a c i ł o b y cel i r o z m y ł o się w

bezprzedmiotowości.

Stąd b u n t A d a m a i Ewy. Trzeba w i ę c o d t w o r z y ć chaos, b y m ó c
p o w t ó r n i e d o k o n a ć a k t u s t w o r z e n i a , c h o ć b y nie na kosmiczną,
ale społeczną t y m razem skalę.
O t o p r a w d z i w a , najgłębsza s t a w k a s p o r t u .
J e d n a z drużyn zejdzie z boiska zwycięska i dzieląc ze „ s w o i m i "
barbarzyńską liturgię t r i u m f u i klasyfikacji, uczyni ich lepszymi,
mieszkańcami środka ś w i a t a , p r a w d z i w y m i l u d ź m i !

w i d z i w t y m s y m b o l i k ę „ u k r y t y c h ł o w ó w " — „ g r a c z e usiłują

Aż d o n a s t ę p n e g o m e c z u .

w y p r z e d z i ć j e d n i d r u g i c h , by p i e r w s i d o k o n a ć liturgicznej ofiary

A l b o w i e m geniusz k u l t u r y nie uznaje c i ą g ł o ś c i , r ó w n o ś c i ani

— strzału w paszczę b r a m k i . "

4

Niestety, interpretacja taka nie

j e d n o r o d n o ś c i . Z a p o m n i e l i o t y m B o g o w i e wracając na O l i m p .

w y j a ś n i a w n i c z y m inwersji ręce : n o g i , j e d y n e j , która odróżnia

C z ł o w i e k przejął w i ę c ich zadania i stał się — na tę c h w i l ę meczu

f o o t b a l l o d piłki ręcznej, k o s z y k ó w k i , r u g b y etc. T y m c z a s e m

— B o g o m r ó w n y . J a k M a r a d o n a . J a k J a c e k Ziober.

PRZYPISY
G e n . 1 . 1—8
J . M . B o c h e ń s k i , Sto zabobonów,
Paryż 1 9 8 7 , s. 9 5
U. Eco, La guerre du faux, Paris 1 9 8 5 , s. 2 3 9 — 2 4 0
D. M o r r i s , La tribu, w : L'amour
foot —
„Autrement"
n ° 8 0 / 0 5 . 1 9 8 6 , s. 1 6 — 1 7
1
2

3
4

142

PS. J a c e k Olędzki n i e w i e l e w i e o
o n i m nie pisał. Jeżeli już j e d n a k
w i a d o m o ś c i , że Roger M i l l a tańczył
w e g o t a ń c a k a m e r u ń s k i e g o , oraz że
(2 razy!) ale B U T R A G U E N O !

f o o t b a l l u i m o ż e lepiej, żeby
m u s i , t o niech przyjmie d o
po bramce m o t y w z n a r o d o ­
nie istnieje piłkarz U t r a g e n i o

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
