<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6686" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6686?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T15:57:38+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6666">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8e9fbce9f63c834d90dd04d91f0d693f.pdf</src>
      <authentication>5e9bfa34249355274c4c5c6e0cec5456</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79683">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3537</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79684">
              <text>1980</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79685">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3314</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79686">
              <text>Antropologia kultury w Polsce - dziedzictwo, pojęcia, inspiracje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.2</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79687">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.2, s.117-125</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79688">
              <text>Benedyktowicz, Zbigniew [et al.]</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79689">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79690">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79691">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79692">
              <text>Zbigniew Benedykłowicz Czesław Robołycki Ludwik Stomma
Ryszard Tomicki Jerzy S. Wasilewski

ANTROPOLOGIA

KULTURY W POLSCE -

DZIEDZICTWO, POJĘCIA, INSPIRACJE

MATERIAŁY D O S Ł O W N I K A , Cz. I
EDMUND

RONALD

LEACH

L e a c h ( u r 1908) — p r o f e s o r a n t r o p o l o g i i społecznej w
K i n g s C o l l e g e , C a m b r i d g e . Jest k o n w e r t y t ą — w A n g l i i
rzecz t o n i e r z a d k a — szczególnego j e d n a k r o d z a j u : b ę ­
dąc p r z e z długie l a t a funkcjonalistą n a w r ó c i ! się m i a ­
n o w i c i e n a s t r u k t u r a l i z m . „ N a w r ó c e n i e " n i e w y d a się
t u określeniem p r z e s a d n y m , jeśli u z m y s ł o w i m y
sobie
r o z m i a r przepaści ś w i a t o p o g l ą d o w e j między
obydwoma
kierunkami, zakorzenionymi w biegunowo
odmiennych
t r a d y c j a c h f i l o z o f i c z n y c h . F u n k c j o n a l i z m t k w i przecież
w typowo
angielskim empiryzmie
i zamiłowaniu
do
k o n k r e t u , s t r u k t u r a l i z m zaś — w e f r a n c u s k i m r a c j o ­
n a l i z m i e i p r e d y l e k c j i do porządku l o g i c z n e g o .
Pierwszy
uważa za w ł a ś c i w y p r z e d m i o t badań r z e c z y w i s t e z a c h o ­
w a n i a społeczne, „to co z r o b i o n e " — a r t e f a k t y , zaś d r u ­
g i — i d e e rządzące t y m i działaniami, wyrażające
je
n o r m y , ,,to co p o w i e d z i a n e "
(albo i „ p o m y ś l a n e "
—
m e n t a l - f a k t y ) . F u n k c j o n a l i z m l e k c e w a ż y religię, s t r u k ­
t u r a l i z m — ekonomię. W t a k i b i e g u n o w y sposób p r z e d ­
s t a w i a oba k i e r u n k i — postulując z a r a z e m i c h k o m p l e mentarność — s a m L e a c h . W y z n a j e w p r a w d z i e , że „ w
głębi serca w d a l s z y m ciągu pozostał
funkcjonalistą"
jeśli j e d n a k oceniać go n i e po i n t e n c j a c h , lecz p o p u ­
b l i k o w a n y c h r e z u l t a t a c h , t o okaże się, że przestał n i m
być p r z e d p o n a d 20 l a t y . I n s p i r a t o r e m p r z e ł o m u był
z pewnością C l a u d e Levi-nStrauss. Słynna książka L e a cha z o w e g o o k r e s u , zatytułowana w y z y w a j ą c o
Antro­
pologia
przemyślana
na nowo — Rethinking
Anthropology,
L o n d o n 1961 — z a w i e r a szkice n a t e m a t s y s t e ­
m ó w p o k r e w i e ń s t w a już w d u c h u f r a n c u s k i e g o s t r u k turalizmu.
Jedyny
odbiegający
o d t e m a t y k i społecz­
n e j krótki esej n a t e m a t s y m b o l i c z n y c h
przedstawień
czasu p r e z e n t u j e k i l k a istniejących w różnych k u l t u ­
r a c h sposobów
wyrażania t e j i d e i : k o n c e p c j a
czasu
nieodwracalnego
(liniowego),
koncepcja
czasu
powra­
cającego
(kolistego)
i wreszcie
wahadłowe
widzenie
g o j a k o ciągu o s c y l a c j i między b i e g n ą c y m i
opozycja­
m i . Taką w ł a ś n i e w i z j ę nieść m a m i t o l o g i a
grecka;
L e a c h d o w o d z i t e g o ujawniając o p o z y c j e b i n a r n e , za­
w a r t e w m i c i e o K r o n o s i e ( p i e r w o t n a rozrodczość —
p o t e m ©kastrowanie, p o ż a r c i e d z i e c i —
zwymiotowa­
n i e i c h , upadek z Niebios
w Podziemia
itd.).
Zary­
s o w u j e teorię święta j a k o m o m e n t u z a t r z y m a n i a w a ­
hadła m i ę d z y
j e d n y m interwałem czasowym
a na­
stępnym,
ilustrując
ją
współczesnymi
europejskimi
zwyczajami.
W schemacie
t y m święto p r z e b i e g a
•—
po u s t a n i u czasu ś w i e c k i e g o — w c y k l u
zorganizo­
wanym
przez
dwie
pary
opozycji
binarnych: jako
całość jest o d w r ó c e n i e m porządku p r o f a n i c z n e g o , w j e ­
go obrębie zaś f a z a wstępna ( p o w a g a i f o r m a l i z a c j a ,
odpowiadające
„śmierci"
starego) j e s t
przeciwstawna
wobec fazy
końcowej (karnawał i m a s k a r a d a , o d p o ­
wiadające „odrodzeniu" nowego).
D a l s z e p r a c e poświęcone są p o s z u k i w a n i o m z n a c z e ­
n i a . Już a r t y k u ł Magical
hair
„Journal of t h e R o y a l
A n t r o p o l o g i c a l I n s t i t u t e " , v . 88, 1958, s t a n o w i próbę o d ­
p o w i e d z i n a p y t a n i e , n a j a k i e j z a s a d z i e e t n o l o g może
orzekać, co „ z n a c z y " d a n y s y m b o l . A n a l i z o w a n y m p r z y ­
k ł a d e m są w ł o s y , których w z r o s t w w i e l u k u l t u r a c h k o ­

j a r z o n y j e s t z płodnością, seksem, podczas g d y s t r z y ­
żenie m o ż e symbolizować kastrację, o b r z e z a n i e ,
zakaz
stosunków s e k s u a l n y c h i t d . Choć n a g ł ó w n e p y t a n i e
a u t o r n i e m a o d p o w i e d z i (dziś z a p e w n e o d w o ł a ł b y się
do k o n c e p c j i „logiki k o n k r e t u " (to j e d n a k w t o k u r o z ­
p r a w i a się z wyjaśnieniem p s y c h o a n a l i t y c z n y m , w t a m ­
t y c h l a t a c h jeszcze kuszącym. M i m o że a k u r a t w k w e s ­
t i i „seksualnej s y m b o l i k i w ł o s ó w " zgadzałoby się o n o
z interpretacją etnologiczną, t o j e d n a k — j a k s t w i e r ­
dza — oba tłumaczenia odnoszą się d o zupełnie i n n y c h
rzeczywistości
(tam —
prywatnych,
jednostkowych,
z gabinetu psychiatry, t u — publicznych, k u l t u r o w y c h )
i t a k j a k n i e wykluczają się n a w e t g d y są sobie p r z e ­
c i w s t a w n e , t a k też n i e wspierają się w z a j e m n i e , n a ­
w e t jeśli się p o k r y w a j ą .
A r t y k u ł Antropologiczne
aspekty
języka:
o
rodza­
jach
zwierząt
i brzydkich
wyrazach
(Anthropological
aspects
of language:
animal
categories
and verbal
aluse, 1964, p r e z e n t u j e p r a w d z i w i e strukturalną już a n a ­
lizę k i l k u s p l e c i o n y c h ze sobą p r o b l e m ó w : t a b u j ę z y ­
k o w y c h , sposobu k a t e g o r y z o w a n i a zwierząt, p o ż y w i e n i a
i k o b i e t . L e a c h p o k a z u j e t u p a z u r a n a l i t y k a , który p e w ­
n i e czuje się w e g z o t y c z n y m birmańskim t e r e n i e , z n a
subtelności m i e j s c o w e g o
języka i k u l t u r y ( w A z j i p o ­
ind.-(wschodniej pracował j a k o oficer b a d a w c z y ) z d r u ­
g i e j zaś s t r o n y p o t r a f i śmiało poruszać się n a g r u n c i e
angielskich zwyczajów językowych, przy c z y m — p o ­
w i e d z m y t o w p r o s t — z dużą swobodą, b y n i e rzecz
prodylekcją sięga do t y c h o b s c e n i c z n y c h , łączących się
ze s f e r a m i seksu i w y d a l a n i a . T ę samą łatwość m ó w i e ­
n i a o rzeczach n i e nadających się do d r u k u
będ/.ij
można zauważyć
w bodaj
wszystkich jego pracach.
Dzięki n i e j d o w i a d u j e się c z y t e l n i k n a d r o d z e
jakich
to
skojarzeń
językowych
patronem
„Playboya"
jest
n i e w i n n y króliczek, j a k i e asocjacje
odciskają
się na
d z i e j a c h różnych słów, powodując i c h nieużywanie.
T a w ł a ś n i e sfera r z e c z y z a k a z a n y c h s t a n o w i g ł ó w n y
przedmiot
analizy. Logikę
tabu
bada
Leach
czysto
s t r u k t u r a l n i e , wychodząc z założenia, iż e l e m e n t t e n
j e s t o p e r a t o r e m b i n a r n y c h k l a s y f i k a c j i , k t ó r e umysł n a ­
r z u c a n a jednolitą przecież rzeczywistość. T a b u służyć
m a d o o d d z i e l e n i a j e g o o d świata i d o u s t a n o w i e n i a
d a l s z y c h p r z e d z i a ł ó w między o b i e k t a m i . A b y móc j e ­
d n o z n a c z n i e k l a s y f i k o w a ć t r z e b a stłumić w s z y s t k o t o ,
co z n a j d u j e się n a g r a n i c y k l a s . L e a c h d a j e t u przykład
w y d z i e l i n c z ł o w i e k a ; s u b s t a n c j e t e są intrygujące, t o
z a s a d n i c z o d w u z n a c z n e , utrudniające o d p o w i e d ź n a p y ­
t a n i e „ c z y m j e s t e m w odróżnieniu o d r e s z t y świata'',
„ g d z i e są m o j e g r a n i c e " — a więc p i e r w s z e w ą t p l i w o ś c i
dziecka.
Takie
właśnie o b i e k t y
graniczne
stają
się
przedmiotem najsilniejszych tabu. Aby logika dychot o m i c z n e j k l a s y f i k a c j i mogła działać s k u t e c z n i e muszą
zostać usunięte c z y l i c e l o w o z a p o m n i a n e , stłumione,
pokryte
zakazem
—
wszystkie
niewygodne
obiekty,
które należą do d w ó c h k l a s jednocześnie. F o r m u ł a iż
t a b u (oraz wszelkie s a k r u m ) jest „zarówno p j a k i o o p "
p o w t a r z a ć się będzie odtąd często w p r a c a c h L e a c h a .
Z tej zasady m a wynikać tabuizacja zwierząt d o ­
m o w y c h — j a k o d w u z n a c z n y c h , pośrednich
pomiędzy

117

�człowiekiem a otoczeniem
zewnętrznym;
naruszeniem
o w e g o t a b u b y ł o b y w y z w i s k o z w i e r z ę c e w r o d z a j u ,,ty
świnio, s u k i n s y n u " i t d . Opierając się n a s t w i e r d z o n y m
p r z e z etnologię s y m b o l i c z n y m z w i ą z k u między
jedze­
n i e m a s e k s e m L e a c h s t a w i a tezę, że sposób, w j a k i
w d a w n e j k u l t u r z e k l a s y f i k u j e się z w i e r z ę t a ze wzglądu
n a i c h jadalność, o d p o w i a d a s p o s o b o w i , w j a k i k l a s y ­
f i k u j e się l u d z i ze w z g l ę d u n a i c h przydatność do
związków
seksualno-małżeńskich.
Za
Lévi-^Straussern
p r z y j m u j e , iż n a w e t z a k a z k a z i r o d z t w a n i e m a n a L u r a l n e g o u z a s a d n i e n i a , zaś z własnego p o b y t u w dżungli
w i e , że „wszystko j e s t j a d a l n e " , t a k więc j a k i e k o l w i e k
r e s t r y k c j e w o b u t y c h d z i e d z i n a c h mają c h a r a k t e r a r ­
b i t r a l n y , k u l t u r o w y . O b i e g r u p y o b i e k t ó w p o w i n n y być
z a t e m a n a l o g i c z n i e u s z e r e g o w a n e , zaś o d p o w i a d a j ą c e so­
b i e k l a s y z w i e r z ą t i l u d z i p o w i n n y być w r ó w n y m s t o p ­
n i u u z n a w a n e za nadające się — l u b n i e — do m a ł ­
żeństwa ( l u d z i e ) i j e d z e n i a (zwierzęta). K r y t e r i u m sze­
r e g o w a n i a s t a n o w i d l a L e a c h a odległość od ego; p=y
i k o t y są w E u r o p i e u z n a n e za n i e j a d a l n e , zaś n a z w y
i n n y c h b l i s k i c h człowiekowi
zwierząt
stanowią
tabj
— co o d p o w i a d a
z a k a z o w i k a z i r o d z t w a i małżeństwa
kuzynów pierwszego stopnia. N a t o m i a s t na zwierzęta
z d a l e k i e g o l a s u można polować, t a k j a k można żenić
się z k o b i e t a m i zza l a s u . I m d a l e j o d d o m u , t y m b a r ­
dziej k o b i e t y nadają się do żeniaczki, zaś zwierzęta
do j e d z e n i a (a n a z w y i c h przestają być t a b u ; n i e m i a ­
łoby sensu w y z w i s k o „ t y niedźwiedziu p o l a r n y " ) .
W y w o d y t e wydają się m o c n o sztuczne, są n a t o ­
miast d o b r y m przykładem t y p o w e g o d l a s t r u k t u r a l i z m u
z a i n t e r e s o w a n i a różnymi k l a s y f i k a c j a m i i s z u k a n i a o d powiedniości p o m i ę d z y n i m i . Jest t o w i ę c
pokazowa
p r e z e n t a c j a m e t o d y , z pomocą której a u t o r chciał j e d ­
n a k c h y b a z b y t w i e l e wyjaśnić i s a m znalazł się w
t y m s a m y m m i e j s c u , w k t ó r y m później u l o k u j e z ironią
L é v i - S t r a u s s a : „ w świecie g d z i e w s z y s t k o j e s t m o ż l i w e ,
ale n i c n i e j e s t p e w n e " .
P r z e j d ź m y j e d n a k d o omówienia z n a c z e n i e k o n k r e t n i e j s z y o h a n a l i z , które uznać c h y b a należy za n a j c i e ­
kawsze w d o r o b k u E d m u n d a Leacha — na t e m a t m i t o ­
logii biblijnej.
J a k wiadomo, zarzucano
strukturalbmowi
( P a u l R i c o e u r ) , iż n i e n a d a j e
się d o a n a l i z y
p r z e k a z ó w o c h a r a k t e r z e b a r d z i e j h i s t o r y c z n y m niż t o t e m i c z n o - k l a s y f i k a c y j n y m , t a k i c h j a k B i b l i a czy m i t y
i n d o e u r o p e j s k i e . W o d p o w i e d z i L e a c h p r o p o n u j e śmiało
t r a k t o w a ć Biblię j a k o miit. M ó w i to w b r e w całej t r a ­
d y c j i o r t o d o k s y j n e j b i b l i s t y k i i s a m e m u Lévi-Straussow i (który t y m m o t y w o w a ł s w o j e d e s i n t e r e s e m e n t d l a
t e m a t u ) , traktującym P i s m o św. j a k o a m a l g a m a t t e k s ­
t ó w f a ł s z y w y c h i p r a w d z i w y c h , relacjonujących
chro­
n o l o g i c z n i e — choć w zniekształceniu — historię, a w i ę c
j a k o zbiór p r z e k a z ó w , których k r y t y c z n a a n a l i z a p o z ­
w o l i w y w n i o s k o w a ć , co z d a r z y ł o się n a p r a w d ę p r z e d
p a r o m a tysiącami l a t . „ Z l e p i e n i e j a j e k z j a j e c z n i c y j e s t
zajęciem p r a c o c h ł o n n y m i n i e p o p r a w i a j e j s m a k u " —
i r o n i z u j e n a t e m a t t a k i c h z a b i e g ó w (The legitimacy
of
S o l o m o n . S o m e structural
aspects
of Old
Testament
history,
..Archives
Européennes
de Sociologie", V I I ,
1, 1966). P a r t i e h i s t o r y c z n e i f i k c y j n e S t a r e g o T e s ­
t a m e n t u zlały się b o w i e m w jednolitą masę m i t o - h i s toryczną, która funkcjonowała j a k o s a n k c j a d l a s t a n u
społeczeństwa ż y d o w s k i e g o w czasie g d y d a n a część
t e k s t u b i b l i j n e g o osiągała — dzięki p r a c y r e d a k t o r ó w
— stabilność kanoniczną. Działo się to i t a k dużo p ó ź ­
n i e j niż m o g ł y r o z g r y w a ć się o p i s y w a n e
wydarzenia,
a w i ę c historyczność p r z e k a z u j e s t z n i k o m a . S k o r o t a K ,
to n i e w a r t o dociekać, co zdarzyło się n a p r a w d ę a co
j e s t m i t e m , a l e należy spytać d l a c z e g o właśnie p e w n e
fakty, prawdziwe
i f a ł s z y w e b y ł y zapamiętane, i n n e
zaś — m i m o że p r a w d z i w e — zostały z a p o m n i a n e .

118

O d p o w i e d ź b r z m i : bo t a k i właśnie zespół f a k t ó w
układał się w s t r u k t u r a l n y s c h e m a t , stały d l a różnych
b i b l i j n y c h opowieści. Z d a n i e m s t r u k t u r a l i s t y
znaczenia
poszczególnych i n f o r m a c j i w każdej opowieści
szukać
należy w i c h układzie; najważniejsza j e s t więc n i e z a ­
wartość treściowa t e k s t u , ale różnice s c h e m a t u między
różnymi
opowieściami. T a k właśnie a n a l i z u j e
Leach
K s i ę g ę R o d z a j u ; odsłoniwszy b i n a r n e k a t e g o r i e w m i ­
cie o s t w o r z e n i u świata u k a z u j e historię K a i n a i A b l a ,
Noego i synów, L o t a i córek, A b r a h a m a i S a r y etc.
j a k o przekształcenie m i t u o A d a m i e i E w i e , j a k o , , w a sis as myth,
„ D i s c o v e r y " , v. 23 n ° , 5, 1962). W t y m
s a m y m m a t e r i a l e m i t o l o g i c z n y m , t y l e że w y r a ż o n y m
w
języku
obrazów,
odkrywa
zasadnicze
tożsamości
p r z e d s t a w i o n y c h p o s t a c i , przejścia
pomiędzy
którymi
tworzą serię równań t r a n s f o r m a c y j n y c h (Genesis
Michała Anioła.
Sfukturalistyczne
uwagi
o freskach
zdo­
biących
sklepienie
Kaplicy
Sykstyńskiej,
tłum. p o l .
„Literatura n a ś w i e c i e " , 5/1978).
Analizę
nowotestamentowej
odwróconej
analogii
ż y w o t ó w Jezusa i św. J a n a C h r z c i c i e l a
wykorzystuje
j a k o p r z y k ł a d w p r o w a d z a j ą c y w metodę s t r u k t u r a l n e g o
r o z u m i e n i a tekstów. O t o f r a g m e n t : „poczęcie o b u b o h a ­
t e r ó w j e s t n a d n a t u r a l n e , ale g d y M a r i a j e s t dziewicą,
t o Elżbieta j e s t już z b y t s t a r a n a m a c i e r z y ń s t w o . O b i e
one są k u z y n k a m i , a l e J a n należy d o l i n i i kapłańskiej,
zaś Jezus do k r ó l e w s k i e j . J a n j e s t p r o r o k i e m ż y j ą c y m
na puszczy, n o s i skóry zwierząt, ż y w i się szarańczą
i d z i k i m m i o d e m — j e s t c z ł o w i e k i e m N a t u r y . Jezus
j e s t ogłaszany k r ó l e m , żyje w mieście, j e s t s y n e m cieś­
l i — j e s t w i ę c c z ł o w i e k i e m k u l t u r y . P o d d a j e się c h r z t o ­
w i z rąk J a n a a w ó w c z a s t a m t e n p o d p o r z ą d k o w u j e m u
się. W końcu J a n g i n i e p r z e z ścięcie, co w S t a r y m
T e s t a m e n c i e j e s t r o d z a j e m śmierci zastrzeżonym d l a k r ó ­
l ó w , p o d c z a s g d y Jezus zostaje uśmiercony j a k p r z e s ­
tępca. Ś m i e r ć J a n a j e s t s p o w o d o w a n a p r z e z spisek sek­
sualny n i k c z e m n y c h kobiet, natomiast kobiety z oto­
czenia Jezusa są c n o t l i w e , choć j e d n a z n i c h to była
jawnogrzesznica". Dalsza analiza p r o w a d z i do w n i o s k u ,
że o b a j b o h a t e r o w i e zamieniają się r o l a m i , zaś o g ó l ­
n i e biorąc m i t chrześcijański o k a z u j e się n o w ą w e r s j ą
z n a c z n i e wcześniejszej opowieści ż y d o w s k i e j o M e s j a ­
s z u : „ Z a u w a ż m y , że w p r o c e s i e d r a m a t y z a e j i k o n t e k s t
h i s t o r y c z n y opowieści staje się c a ł k o w i c i e n i e i s t o t n y ;
n i e m a t o w końcu z n a c z e n i a , czy c o k o l w i e k z t e g o
w y d a r z y ł o się „ n a p r a w d ę " w h i s t o r i i . P r z e k a z m i t y c z ­
n y jest p r a w d z i w y w s w y c h własnych k a t e g o r i a c h . "
(Structuralism
in Social
anthropology,
w:
Structuralism.
An Introduction,
O x f o r d 1972).
S z k i c e L e a c h a n i e są m o ż e n i c z y m w i ę c e j niż i n t e ­
l i g e n t n y m i pomysłowym „ćwiczeniem z L e v i - S t r a u s s a "
p r o w a d z o n y m d a l e j niż chciałby t o robić s a m m i s t r z ,
w sposób n a d z w y c z a j j a s n y , n a m a t e r i a l e d o b r z e n a m
z n a n y m , bez u c i e k a n i a w dżunglę indiańskich m i t ó w .
L e k t u r ę u r o z m a i c a z a b a w n y , k o l o k w i a l n y j ę z y k i czesie
e f e k t y p i r o t e c h n i c z n e . P o w t a r z a j ą c e się złośliwości p o d
adresem
„ Ż a b o j a d a " mają c h y b a zatuszować i n t e l e k ­
tualną zależność od m i s t r z a . Zresztą L e a c h n i e j e s t
w y r o z u m i a l s z y d l a s w y c h a n g i e l s k i c h kolegów, w ś r ó d
których m i a ł niegdyś zasłużoną opinię e n f a n t t e r r i b l e .
Jest o n zatem świetnym n a u c z y c i e l e m n a wstęp­
n y m k u r s i e s t r u k t u r a l i z m u ; j a k o podręcznik d l a k u r ­
santów można polecić j e g o Culture
and
Communication.
The
logic
by which
symbols
are connected,
1976. N i e ­
zastąpiony do w p r o w a d z e n i a w metodę — s a m ją d o ­
kładnie w y t e s t o w a ł — ś w i a d o m j e s t j e j u r o k ó w a z a ­
r a z e m ograniczeń. A l b o w i e m „ m o ż e j e d n a k paść p y ­
t a n i e : j a k i j e s t cel t a k i e g o s t r u k t u r a l n e g o p o r ó w n a n i a ?
Jeśli n a w e t d o w i e d z i o n e z o s t a n i e podobieństwo s c h e m a ­
t ó w — co t o n a m daje? N a t o p y t a n i e n i e m a m o d -

�p o w i e d z i w p r o s t . Przyjemność jaką d a j e a n a l i z a s t r u k ­
t u r a l n a m a do pewnego stopnia c h a r a k t e r estetyczny.
T a k j a k m a t e m a t y k c z u j e , że rozwiązanie
eleganckie
j e s t „ l e p s z e " niż n i e z g r a b n e r o z w i ą z a n i e t e g o s a m e g o
p r o b l e m u , t a k i s t r u k t u r a l i z m u n i e można oceniać w ą s ­
k o , podług k r y t e r i ó w p r a k t y c z n y c h , w r o d z a j u : „czy
t e n k i e r u n e k p r o w a d z i do jakichś użytecznych r e z u l t a ­
tów".
Pokazanie
elegancji
„nieświadomych
operacji
umysłu l u d z k i e g o " samo w sobie j e s t wartością, n a w e t
jeśli n i e z b y t d o b r z e w i e m y , co t o za c z y n n i k działa
j a k o ów „umysł l u d z k i " .
J.S.W.
CLAUDE

LEVI-STRAUSS

S t r a u s s ( u r . 1908) n i e j e s t oczywiście t w ó r c ą s t r u k t u ­
r a l i z m u (początek tego n u r t u w n a u c e z w y k ł o się r a ­
czej w i ą z a ć z pośmiertną edycją w y k ł a d ó w F e r d y n a n ­
da d e S a u s s u r e ' a — Cours
de linguistique
générale,
1916; o r a z z p r a c a m i j ę z y k o z n a w c ó w ze szkoły
ge­
n e w s k i e j i koła p r a s k i e g o ) ; n i e j e s t r ó w n i e ż p r e k u r s o ­
r e m z a s t o s o w a n i a m e t o d y t y p u s t r u k t u r a l n e g o do badań
nad dyskursem m i t y c z n y m (tu wyprzedza
go choćby
Włodzimierz Propp). A
j e d n a k przełom
strukturalny
w e t n o l o g i i ( i szerzej: w n a u k a c h społecznych) w i ą ­
z a n y j e s t zawsze i j e d n o z n a c z n i e z n a z w i s k i e m L é v i -Strauss. Bodaj
najpełniejszego
wyjaśnienia
tego p o ­
z o r n e g o p a r a d o k s u d o s t a r c z a n a m artykuł s a m e g o C l a u de'a L é v i - S t r a u s s a Struktura
i forma.
Refleksje
nad
dziełem
Włodzimierza
Proppa
(„International
Journal
of S l a v i c L i n g u i s t i c s a n d P o e t i c s " t . I I I — 1930). Cóż
zarzuca w n i m f r a n c u s k i antropolog a u t o r o w i M o r ­
f o l o g i i bajki?
— P r z e d e w s z y s t k i m połoiwiczność, za­
t r z y m a n i e się n a p o z i o m i e z b y t b l i s k i m e m p i r i i , b r a k
k r o p k i n a d „ i " . P r z y j m u j ą c koncepcję zawartą w
Ant­
ropologii
strukturalnej
są t o bez wątpienia
zarzuty
zasadne. „ P i r a m i d a p o j ę c i o w o - m e t o d o l o g i c z n a "
struktu­
r a l i z m u w jego post^straussowskim w y d a n i u przedsta­
w i a się b o w i e m następująco:
1

a.
zasada

opozycji

(inwersji)
zasada m e d i a c j i
b.
zbiór p a r o p o z y c j i
elementów m e d i a c y j n y c h
(konotacji)
c.

dcnotacje elementów
opozycyjnych i mediacyjnych
d.
układy

wybranych

desygnatów —

mitemów

e.
kombinacje
i przetworzenia
uzyskanych mitemów
(fabuły, w i e r z e n i a , p r z e ś w i a d c z e n i a )
I n n y m i słowy ostatecznym odniesieniem jest d l a Lévi- S t r a u s s a u m y s ł l u d z k i i p r o c e s y myślenia ( t u w s p i e r a
go w y d a t n i e J e a n Piaget), z k t ó r y c h , a ściślej — z i c h
odzwierciedlenia w u n i w e r s a l i a c h językowych
(Roman
J a k o b s o n , C h a r l e s F. H o c k e t t ) w y w o d z i o n p o d s t a w o w e
p r a w a rządzące strukturą (a.). P r a w a t e , c z y raczej z a ­
sady, mają c h a r a k t e r p r a w d z i w o ś c i o w y — d o p i e r o w i ę c

g d y za z m i e n n e z d a n i o w e p o d s t a w i o n e zostaną w i c h
f u n k c j i zdaniowej konkretne zdania (elementy opozycyj­
ne), f u n k c j a przekształci się w z d a n i e (konkretną o p o ­
zycję). K a ż d a k u l t u r a o p e r u j e p r z y t y m s p e c y f i c z n y m
(i w p e w n y m z a k r e s i e z m i e n n y m ) z e s t a w e m
opozycji
i e l e m e n t ó w m e d i a c y j n y c h (b.), p r z y c z y m każdy z c z ł o ­
n ó w o p o z y c j i i m e d i a c j e są d e n o t a t a m i z b i o r u d e s y g n a ­
t ó w ( c ) , k t ó r e z k o l e i łączą się w m i t e m y (d.) — b u d u ­
lec w s z e l k i e j fabuły (e.). T y m c z a s e m W ł o d z i m i e r z P r o p p
ograniczył się w s w o i c h a n a l i z a c h d o t r z e c h niższych
pięter (c., d., e.), c z y l i — j a k pisze A n n S h u k m a n —
„sformalizował o n s c h e m a t s y n t a g m a t y c z n y b a j k i , j e d ­
nakże n i e s f o r m a l i z o w a ł p o z i o m u p a r a d y g m a t y c z n e g o " ;
wskazał drogę, j e d n a k n i e ośmielił się l u b n i e m ó g ł
( t r z e b a pamiętać, że k o n c e p c j a o p o z y c j i f o n o l o g i c z n e j d o ­
p r a c o w a n a została p r z e z M i k o ł a j a T r u b e c k i e g o już p j
p o w s t a n i u Morfologii
bajki)
pójść nią do końca.
Istota dokonanego przez C l a u d e LéviiSraussa p r z e ­
łomu zasadzałaby się w i ę c n a k o n s e k w e n c j i uogólnienia
i w y m i a r z e a m b i c j i poznawczych?
Zapewne.
Wszakże
r ó w n i e , jeśli n i e b a r d z i e j i s t o t n y m osiągnięciem a u t o r a
Myśli
nieoswojonej
wydaje
się u c z y n i e n i e z
owych
ogólnych z a s a d
użytecznego
praktycznie
instrumentu
analizy. W swojej „najczystszej" metodologicznie, w z o r ­
c o w e j p r a c y G i o s m a s e k ( L a voie
des masques,
Ge­
n è v e 1975) p i s z e o n : „ J a k ż e i l u z o r y c z n e są złudzenia, k t ó ­
r y m u l e g a p o dziś dzień w i e l u e t n o l o g ó w i h i s t o r y k ó w
s z t u k i , iż m a s k a j e s t c z y m ś n a kształt r z e ź b y , czy o b r a ­
z u i m o ż e być i n t e r p r e t o w a n a s a m a w sobie, p o p r z e z
t o co w y o b r a ż a l u b p r z e z s w o j e z a s t o s o w a n i a d e k o r a ­
cyjne i r y t u a l n e . M a s k a b o w i e m n i e istnieje sama w so­
b i e lecz o d w o ł u j e się z a w s z e d o i n n y c h m a s e k r z e c z y w i ­
s t y c h l u b p o t e n c j a l n y c h , k t ó r e m o g ł y b y ją zastąpić. (...)
Sens m a s k i n i e t k w i w i ę c w t y m , co o n a p r z e d s t a w i a ,
lecz w t y m , co przeobraża, c z y l i w t y m w ł a ś n i e p r z e c i w
c z e m u ( w z a m i a n za co) p r z e d s t a w i a . P o d o b n i e j a k m i t ,
m a s k a jednocześnie o z n a j m i a i z a p r z e c z a ; r ó w n i e i s t o t ­
n e j e s t w n i e j t o co u k a z u j e j a k i t o , co w y k l u c z a " . N a
dobrą s p r a w ę j e s t t o w ł a ś c i w i e bezpośredni w y k ł a d 1.
zasady, i ż k a ż d y k o n k r e t n y m i t e m d a n y n a m w r z e c z y ­
wistości k u l t u r o w e j j e s t t y l k o j e d n y m z m o ż l i w y c h d e ­
sygnatów przynależnych d o u t a j o n e j d e n o t a c j i ; 2. k o n ­
cepcji opozycji nacechowanego w stosunku do nienacec h o w a n e g o ( M . T r u b e c k i ) . A j e d n a k dzięki t e m u w y k ł a ­
d o w i z j a w i s k o „ m a s k a " j a w i się n a g l e w zupełnie n o ­
w y m świetle. J a k zaś olśniewające i d e m a s k a t o r s k i e b y ­
w a o w o światło w y k a z a ł d o b i t n i e C l a u d e L é v i - S t r a u s s
w
L e totémisme
aujourd'
hui (tłum. p o l s k i e :
Tote­
mizm,
W a r s z a w a 1968). W i s z y s t k i e a r g u m e n t y , p r z y p o ­
m o c y k t ó r y c h r o z b i j a o n s t a r e k o n c e p c j e t o t e m i z m u są
t u t a k ż e w g r u n c i e r z e c z y bezpośrednimi p o c h o d n y m i
najogólniejszych z a s a d s t r u k t u r a l i z m u . I t a k t e z y R a y ­
monda F i r t h a , Jamesa Frazera i W i l l i a m a H . Riversa
zostają o d r z u c o n e , g d y ż uwzględniają t y l k o p o j e d y n c z e
człony o p o z y c j i — t y l k o t o , co t o t e m
„przedstawia
i o z n a j m i a " ; k o n c e p c j e A d o l p h u s a P. E l k i n a , gdyż i m p l i ­
kują
przyjęcie
klasyfikacji niedychotomieznej;
teorie
Bronisława
Malinowskiego,
gdyż
zaprzeczają
regule
dwoistego c h a r a k t e r u z n a k u ( „ K a ż d y znak jest z j e d n e j
s t r o n y — p o w i ą z a n i a m i ę d z y f o r m ą a stroną z n a c z e n i o ­
w ą — d o w o l n y , z d r u g i e j — po o b i e k t y w i z a c j i społecz­
nej — obowiązujący"). Tej ostatniej k o n t r o w e r s j i w a r t o
poświęcić c h w i l ę u w a g i . B r o n i s ł a w M a l i n o w s k i w i ą ż ą c
zasady d o b o r u f o r m t o t e m ó w ze statystyką użytecznoś­
c i gospodarczej o d p o w i a d a j ą c y c h i m g a t u n k ó w z w i e r z ę ­
c y c h i roślinnych z a p r z e c z a — p o w t ó r z m y — r e g u l e
d w o i s t e g o c h a r a k t e r u z n a k u , a ściślej t e j j e j części, k t ó ­
r a m ó w i o dowolności powiązania m i ę d z y formą i s t r o ­
ną znaczeniową z n a k u . W y k a z a n i e t e g o w i n n o już w ł a ś ­
c i w i e C l a u d e L é v i - S t r a u s s o w i wystarczyć.
Tymczasem

110

I

�d u b l u j e o n k r y t y k ę tez t w ó r c y f u n k e j o n a l i z m u ukazując
i c h bezzasadność r ó w n i e ż w o p a r c i u o szczegółową a n a ­
lizę d a n y c h e m p i r y c z n y c h . Jakiż j e s t sens t e g o z a b i e ­
gu? — C z y ż b y poniósł a u t o r a Totemizmu
polemiczny
t e m p e r a m e n t l u b c h o d z i ł o m u o dodatkową, intymną s a ­
tysfakcję? — Satysfakcję, iż rzeczywistość k u l t u r o w a p o ­
twierdza
r u d y m e n t a l n e założenia
strukturalizmu? - A czemuż b y n i e !
W a r t o przecież z w r ó c i ć u w a g ę , ż e t a s i e m c o w e i p r z e ­
w a ż n i e dość mało j a s n e ( w P o l s c e m . i n . : J e r z y K m i t a ,
M i e c z y s ł a w A . K r ą p i e c , A n t o n i B . Stępień, B o g d a n S u ­
c h o d o l s k i ) , żeby n i e wspominać o k o m p l e t n i e i g n o r a n c ­
k i c h , p o l e m i k i z dziełem C l a u d e Lévi-Straussa pozosta­
w a ł y z r e g u ł y n a e t a p i e f i l o z o f i c z n y c h i m p l i k a c j i stoso­
w a n e j przezeń m e t o d y . K o n k r e t n e , p a r e x e l l e n c e e m p i ­
r y c z n e s u k c e s y s t r u k t u r a l i z m u b y ł y i są n a d a l p o m i j a ­
ne w s t y d l i w y m m i l c z e n i e m przez przeciwników. A prze­
cież n i e odwołują się n a w e t do p o m n i k o w y c h M y t h o ­
l o g i q u e s ( P a r i s , t . I — 1964, t . I I — 1966, t . I I I — 1968,
t. I V — 1971) — przedstawić można s z e r e g p r z y k ł a d ó w
(np. a n a l i z a z j a w i s k a a w u n k u l a t u ) teoretycznego w y p r a ­
c o w a n i a przez Claude Lévi-Straussa m o d e l i z j a w i s k a n ­
tycypujących p r a w i d ł o w o
rzeczywistość kulturową
—
osiągnięcie, k t ó r y m
n i e może
się
pochwalić
żaden
z u p r z e d n i c h kierunków w etnologii.
T r u d n o się w i ę c d z i w i ć , że w b r e w k r y t y k o m i p e w ­
n y m d r o b n y m n i e k o n s e k w e n c j o m wskazań m e t o d o l o g i c z ­
n y c h C l a u d e Lévi-Straussa p i e r w s z e p o k o l e n i e a n t r o p o ­
logii strukturalnej (m. i n . : L u c de Heusch, Jean-Marie
A u z i a s , B e r n a d e t t e B û c h e r ) poszło d o k ł a d n i e śladami
m i s t r z a lękając się j a k i c h k o l w i e k odstępstw, czy k o r e k t u r . N u r t t e n , acz n a d a l ż y w y w e t n o l o g i i f r a n c u s k i e j
okazał się j e d n a k s t o s u n k o w o mało płodny i t w ó r c z y .
S z y b k o n a t o m i a s t dało się stwierdzić, że d z i e ł o m e t o d o ­
l o g i c z n e C l a u d e L e v i - S t r a u s s a w c h o d z i z łatwością w
z w i ą z k i z k o n c e p c j a m i p o k r e w n y m i , p r z e z co s t a n o w i
doskonałą platformę do d o s k o n a l e n i a narzędzi p o z n a w ­
czych i a p a r a t u r y pojęciowej. J a k jest t o w y k o r z y s t y ­
w a n e w s k a z u j e poniższy s c h e m a t r o z w o j u s t r u k t u r a l i z ­
m u , o p a r t y na a r t y k u l e Pierre M a r a n d y
Strukturalism
in Cultural
Anthropology
(1979):

-I81B3 [3

W y d a j e się, że pobieżny n a w e t przegląd t e g o s c h e ­
m a t u upoważnia d o d w ó c h w n i o s k ó w : 1. W r o z w o j u e t ­
n o l o g i i dzieło C l a u d e L e v i - S t r a u s s a z a j m u j e m i e j s c e c e n ­
t r a l n e i k l u c z o w e ; 2. P o s z u k i w a n i a strukturalistów w y ­
szły już dziś d a l e k o p o z a j e g o u s t a l e n i a . N i e d o p r z y j ę ­
c i a j e s t w i ę c d y s k u s j a ze s t r u k t u r a l i z m e m ograniczająca
się do d o r o b k u a u t o r a Smutku
Tropików;
z drugiej
j e d n a k i s t r o n y n i e m a bez n i e g o s t r u k t u r a l i z m u . I d ł u g o

120

jeszcze d l a każdego, k t o chciałby pozyskać r u d y m e n ­
tarną choć w i e d z ę o t y m k i e r u n k u w e t n o l o g i i
Mytyhologiąues,
Antropologia
strukturalna
I
i I I , Myśl
nieoswojona,
czy Totemizm
będą l e k t u r a m i
podstawo­
w y m i i niezbędnymi. A skądinąd — j a k ż e s c h o l a r s k i m
i mdłym słowem jest „lektura", g d y m o w a o w s p a n i a ­
łej i n t e l e k t u a l n e j p r z y g o d z i e .
L.

ELEAZAR

MOJSIEJEWICZ

S.

MIELETYŃSKI

M i e l e t y ń s k i w y b i t n y współczesny r a d z i e c k i f o l k l o r y s t a
i literaturoznawca o etnologicznej, strukturalistycznej
orientacji, profesor moskiewskiego I n s t y t u t u L i t e r a t u r y
Światowej i m . M . Gorkiego A k a d e m i i N a u k ZSRR.
E w o l u c j a m e t o d o l o g i c z n a M i e l e t y ń s k i e g o układa się
j a k b y w następny o d c i n e k s p i r a l i , której p o p r z e d n i f r a g ­
m e n t zakreśliły, o m a w i a n e w o d d z i e l n y m haśle, p r a c e
W . P r o p p a . U c z o n y t e n s t a r t u j e w końcu l a t 5 0 - t y c h
z p o d o b n y c h p o z y c j i , n a j a k i c h t a m t e n kończy w ó w c z a s
swe najważniejsze p r a c e , b y później — aż p o dzień d z i ­
siejszy — w e własny o r y g i n a l n y sposób, w d u c h u s t r u k ­
t u r a l n y m nawiązywać do pierwszego
prekursorskiego
dzieła P r o p p a . Skądinąd już w s w y c h w c z e s n y c h p u b l i ­
kacjach
f o l k l o r y s t y c z n y c h (Gieroj
wolszebnoj
skazki
Proischożdienie
obraza,
M o s k w a 1958) z w r a c a M i e l e t y ń ­
s k i u w a g ę n a m o t y w y i p o s t a c i e , które później p r z e a n a ­
l i z u j e ze s t r u k t u r a l n e g o p u n k t u w i d z e n i a ( n p . b a j k o w a
„socjologia r o d z i n y " a l b o postać m i t o l o g i c z n e g o
oszu­
sta — „ t r i c k s t e r a " ) . D o m i n u j e j e d n a k w j e g o p r a c a c h
m y ś l e n i e h i s t o r y c z n e z t y m s a m y m co u P r o p p a a k c e n ­
t o w a n i e m m o m e n t u przełomu e p o k j a k o c h w i l i n a r o ­
d z i n b a j k o w y c h m o t y w ó w : „bajka została z r o d z o n a n i e
p r z e z społeczeństwo r o d o w e , a l e p r z e z j e g o
rozpad"
(tamże, s. 256). J e j p o s t a c i e — m a c o c h a ,
pasierbica,
s i e r o t a — są t y p o w y m i p o s t a c i a m i o k r e s u r o z p a d u w s p ó l ­
noty pierwotnej, naruszenia demokratycznej
równości
j e j członków; w epoce p o p r z e d n i e j postać n p . m a c o c h y
b y ł a b y przecież n i e m o ż l i w a , ze w z g l ę d u n a i s t n i e n i e
zbiorowości k l a s y f i k a c y j n y c h m a t e k
(Mieletyń­
s k i p r z y j m u j e t u o c z y w i ś c i e koncepcję
„stadialności")
W t y m też d u c h u k o r y g u j e r y t u a l i s t y c z n e u p r o s z c z e n i a
p o p r z e d n i k ó w : „ B a j k a n i e w y r a s t a z obrzędu, j a k t o
przyjmują S a i n t y v e s i R a g l a n (...) b o h a t e r b a j k i n i e j e s t
n o w y m w c i e l e n i e m b o g a , s z a m a n a , świętego i t p . B o h a t e r e m b a j k i z o s t a j e t e n , k t o b y ł p i e r w s z ą ofiarą rozkła­
d u r o d u , k t o h i s t o r y c z n i e został p o k r z y w d z o n y w r e z u l ­
t a c i e przejścia o d r o d u d o r o d z i n y . . . " (tamże, s. 11—14).
Jakaż t o różnica w o b e c f o r m a l i s t y c z n e j t e z y
Proppa
z Morfologii
bajki,
który sieroctwo bajkowego
bohate­
r a wyjaśniał t y m , że śmierć r o d z i c ó w j e s t p o p r o s t u
spotęgowaną formą, zapoczątkowującą akcję funkcją i c h
odejścia.
Już w k r ó t c e j e d n a k p o d e j m u j e analizę s t r u k t u r a l no-formalną; j e j r e z u l t a t e m j e s t n o w y m o d e l s y n t a g m a t y k i b a j k i m a g i c z n e j , l a p i d a r n i e j i s z y , operujący b a r d z i e j
a b s t r a k c y j n y m i k a t e g o r i a m i aniżeli m o d e l P r o p p a . P r z e d ­
s t a w i a n y j e s t o n w l i c z n y c h p u b l i k a c j a c h , z których
część p o w s t a j e w e w s p ó ł p r a c y z p r z e d s t a w i c i e l a m i n o ­
w e j f a l i s e m i o t y k ó w k u l t u r y , co z a p e w n e p r z y c z y n i a
się do większej f o r m a l i z a c j i w y n i k ó w ( p a t r z n p . G . M i e ­
letyński, S. N i e k l u d o w , E. N o w i k , D . Segal,
Problemy
strukturnogo
opisania
wolszebnoj
skazki
( w : ) Trudy
po
znakowym
sistiemam,
t . I V , T a r t u 1969). W e d l e t e g o
s c h e m a t u n a strukturę b a j k i n a p o z i o m i e t e m a t u skła­
dają się t r z y s p r a w d z i a n y
j a k i m p o d d a w a n y jest
k o l e j n o b o h a t e r , z d o b y w a j ą c y p o przejściu każdego t a ­
k i e g o t e s t u b a j k o w ą wartość, umożliwiającą m u p o k o ­
n a n i e następnego; s p r a w d z i a n y ułożone są h i e r a r c h i c z ­
n i e a o s t a t n i p r o w a d z i d o u z y s k a n i a wartości k o ń c o w e j

�(małżeństwo z księżniczką). Traktując j a k o p u n k t w y j ­
ścia „ s p r a w d z i a n " z t o w a r z y s z ą c y m m u z d o b y c i e m l u b
utratą „ w a r t o ś c i " M i e l e t y ń s k i n a w i ą z u j e d o
Proppowskiego u s t a l e n i a b i n a r n e g o c h a r a k t e r u f u n k c j i ,
wycho­
d z i n a t o m i a s t p o z a t a m t e n s c h e m a t stwierdzając h i e rairohiczność o b y d w ó c h testów.
W o p a r c i u o u s t a l e n i a f o r m a l n e w n o s i coraz t o p r e ­
cyzyjniejsze
k o r e k t u r y do t e z y o p r o s t y m , i n i c j a c y j n o -mitologicznym rodowodzie
baśni. Podkreśla f a k t , że
o i l e w n i e z r ó ż n i c o w a n y m f o l k l o r z e a r c h a i c z n y m (z j e ­
d y n y m z n a n y m t a m p o d z i a ł e m : n a m i t y j a k o opowieści
p r a w d z i w e i na p r y m i t y w n e b a j k i mitologiczne) s t r u k ­
t u r y o b u t y p ó w u t w o r ó w są j e d n a k o w e , t o już n a d r o ­
dze d o r o z w i n i ę t e j . k l a s y c z n e j p o s t a c i baśni m a g i c z n e j ,
dokonać się musiało r a d y k a l n e przesunięcie s t r u k t u r y ,
„ p r z e g r u p o w a n i e " z a r ó w n o w o b r ę b i e s y s t e m u wartości
j a k i w układzie s y n t a g m a t y c z n y m t e k s t u . P o d s t a w o w e
przeciwieństwo
między
baśnią a m i t e m i d e n t y f i k u j e
M i e l e t y ń s k i j a k o opozycję
indywidualny / zbiorowy.
O i l e m i t d o t y c z y l o s u „ l u d z k o ś c i " ( t a k j a k w i d z i a ł ją
członek g r u p y p l e m i e n n e j ) t o bajkę i n t e r e s u j e j e d y n i e
los j e d n o s t k i . M i t o p e r u j e p o d s t a w o w y m i j e d n o s t k a m i
k l a s y f i k a c j i n a p o z i o m i e m a k r o k o s m i c z n y m , t w o r z ą c swą
szczególną „ f i z y k ę " c a ł o ś c i o w e g o o b r a z u świata, g d z i e
poszczególne k o d y są w z a j e m n i e przekładalne (tożsamość
elementów znaczeniowych
dostarczanych m . i n przez
poszczególne
zmysły:
góra/dół = męski/żeński = s u r o ­
w y / g o t o w a n y i t d . ) . N a t o m i a s t c e l e m baśni n i e j e s t w c a ­
le w y j a ś n i a n i e m e c h a n i k i świata a j e d y n i e p r z e d s t a w i e ­
n i e l o s u b o h a t e r a j a k o ciągu k o l e j n o
pokonywanych
przeszkód. W porównaniu z m i t e m j e s t w i ę c
bajka
u p r o s z c z o n a d o m i k r o k o s m o s u społecznego, w k t ó r y m
z a m i a s t o p o z y c j i t e n świat / z a ś w i a t y p o j a w i a się k o n t ­
rast d o m / las a z a m i a s t p a r y m i t o l o g i c z n e j swój / obcy —
podział n a w ł a s n e i c u d z e k r ó l e s t w o a l b o też k o n f l i k t
w obrębie rodziny, bohatera i b r a c i . B i n a r n e k l a s y f i k a ­
cje, j a k i e o c z y w i ś c i e występują r ó w n i e ż w b a j c e są t u
w zupełności p o d p o r z ą d k o w a n e z a s a d n i c z e m u p o d z i a ł o ­
w i n a świat d o b r a i zła, s p r z y m i e r z e ń c ó w i p r z e c i w n i ­
ków. P o s t ę p o w a n i e b a j k o w y c h p o s t a c i n i e j e s t
orga­
n i z o w a n e w e d ł u g zasad m a g i o z n o - w i e r z e n i o w y c h , a l e w
z g o d z i e ze s p e c j a l n y m i „ r e g u ł a m i g r y " , o b o w i ą z u j ą c y m i
w bajce, a mającymi zasadniczo
charakter moralno- a t y c z n y , k t ó r e t o w z g l ę d y n i e o d g r y w a j ą w m i c i e żad­
nej roli, podobnie j a k i charakterystyczne d l a b a j k i
współczucie d l a p o k r z y w d z o n e g o
bohatera, zaintereso­
w a n i e kompensacją. M i t j e s t , w odróżnieniu
od
bajki,
antypsyohologiczny.
Z etnograficznego
p u n k t u w i d z e n i a szczególnie i n ­
teresujące są u s t a l e n i a M i e l e t y ń s k i e g o n a t e m a t
roli
obrzędu w e s e l n e g o w baśni. W m i c i e , jeśli n a w e t w y ­
stąpi z a w a r c i e małżeństwa, t o t y l k o j a k o środek do z d o ­
b y c i a o s t a t e c z n y c h c e l ó w a l b o osiągnięcia pożądanego
stanu równowagi n a i n n y c h poziomach (wyrażanych w
różnych k o d a c h , n p . k l i m a t y c z n y m a l b o ż y w n o ś c i o w y m :
m a ł ż e ń s t w o b o h a t e r a p o w o d u j e zmianę p o g o d y a l b o o b ­
fitość p o ż y w i e n i a ) ; w baśni j e s t o d w r o t n i e : z d o b y w a n e
k o l e j n o środki m a g i c z n e n i e mają wartości a b s o l u t n e j ,
służą j e d y n i e zbliżeniu b o h a t e r a i j e g o w y b r a n k i . Stąd
biorą się różnice w s c h e m a c i e s y n t a g m a t y c z n y m t e k ­
stów; m i t u m i e s z c z a w e s e l e w środku, b a j k a — n a koń­
c u , b r a k t e ż w m i c i e c h a r a k t e r y s t y c z n e g o d l a b a j k i ze­
s t a w i e n i a s p r a w d z i a n u wstępnego i zasadniczego. M i e ­
letyński s u g e r u j e , że w społeczeństwach a r c h a i c z n y c h
obrzędy w e s e l n e ustępują p o d w z g l ę d e m z n a c z e n i a i r o z ­
w o j u f o r m y obrzędom p l e m i e n n e j i n i c j a c j i , która d o m i ­
nuje w p i e r w o t n y m folklorze. Wraz z przechodzeniem
— j a k t o m i a ł o m i e j s c e w najpełniejszej p o s t a c i w E u ­
r o p i e — o d układu r o d o w o - p l e m i e n n e g o do b a r d z i e j z i n ­
d y w i d u a l i z o w a n y c h f o r m życia społecznego z a n i k a o g ó l -

n o p l e m i e n n a i n i c j a c j a , zaś z n a c z e n i a n a b i e r a j e d n o s t ­
k o w e z n a t u r y rzeczy wesele. T a k więc „rytualnym ek­
w i w a l e n t e m klasycznej f o r m y b a j k i jest raczej wesele
— rytuał młodszy i b a r d z i e j z i n d y w i d u a l i z o w a n y w p o ­
r ó w n a n i u z inicjacją, z którą częściowo j e s t z w i ą z a n y
g e n e t y c z n i e , t a k iż j e s t część p r a w d y w t w i e r d z e n i u , , że
inicjacja istanowi r y t u a l n y e k w i w a l e n t m i t u i archaicz­
n y c h f o r m b a j k i , w e s e l e zaś — r o z w i n i ę t e j baśni m a ­
g i c z n e j " (Poetika
mifa,
M o s k w a 1976, s. 267). I n i c j a c j a
t w o r z y jądro, w e s e l e — o b r a m o w a n i e b a j k i m a g i c z n e j .
Do porównywania f o l k l o r u europejskiego i p l e m i e n ­
n e g o u p r a w n i a M i e l e t y ń s k i e g o głęboka, f i l o l o g i c z n a z n a ­
jomość a r c h a i c z n y c h tekstów. Jest z a r ó w n o e d y t o r e m b a ­
jek australijskich j a k i badaczem
staroskandynawskiej
p o e z j i e d d y c z n e j . A n a l i z u j ą c mitologiczną systemowość
Eddy ustala w niej cztery podsystemy: d w a przestrzen­
ne ( m o d e l p i o n o w y i p o z i o m y ) i d w a c z a s o w e ( e t i o l o ­
giczny i eschatologiczny). C i sami bogowie i istoty m i ­
t y c z n e p r z e j a w i a j ą się różnie w k a ż d y m z p o d s y s t e m ó w :
w w e r t y k a l n y m p r z e c i w s t a w i e n i u są p o t w o r e m e h t o n i c z n y m , w horyzontalnym — wielkoludem, przy czym w
pierwszym
z n i c h mediacyjną
„ s z a m a ń s k ą " rolę g r a
O d y n , w d r u g i m zaś t a k i m pośrednikiem — t r i c k s t e r e m
jest L o k i .
S t r u k t u r a l n a analiza postaci „mitologicznego szalbie­
r z a " , t r i c k s t e r a , z a j m u j e w p r a c a c h Mieletyńskiego w i ­
d o c z n e m i e j s c e . Szczególnie o b f i t e p o l e badań s t a n o w i
archaiczny f o l k l o r ludów paleoazjatyckich
(Czukczów,
K a m c z e d a ł ó w i i n . ) g d z i e cały c y k l e p i c k i , złożony z m i ­
tów i bajek mitologicznych, z b u d o w a n y jest wokół p o ­
staci
K r u k a . Ta
charakterystyczna
postać,
analizo­
w a n a r ó w n i e ż p r z e z L e v i - S t r a u s s a n a m a t e r i a l e północ­
n o a m e r y k a ń s k i m — także j a k o K o j o t i i n . — z r a c j i
s w e j l o g i c z n e j pośredniości (padlinożerca, a w i ę c m e ­
d i u j e m i ę d z y roślinożerczymi a d r a p i e ż c a m i , p t a k n i e p r z e l o t n y , całoroczny, a w i ę c pośredniczy m i ę d z y zimą
a wiosną) o k a z u j e się być u n i w e r s a l n y m m e d i a t o r e m
m i ę d z y członami
najróżniejszych
opozycji
binarnych:
męskim i żeńskim, g ł o d e m i sytością, wodą słoną i s ł o d ­
ką i t d . , co w m i c i e w y r a ż o n e j e s t w różnych k o d a c h —
żywnościowym, erotycznym, meteorologicznym i t d . Sta­
nowiące jądro b a j k o w o - m i t o l o g i c z n y c h przekazów oszu­
kańcze t r i c k i k r u k a (mające n a c e l u uśmierzenie głodu
n p . p r z e z z m i a n ę płci i n o w e m a ł ż e ń s t w o a l b o p n e z
s t w o r z e n i e żywności z antyniateriałów, o d p a d ó w i t d . —
są parodią j e g o w ł a s n y c h działań j a k o h e r o s a k u l t u r o ­
wego i szamana.
Mieletyński analizuje m i t y c y k l u K r u k a w e właści­
w y s o b i e d w o j a k i sposób — s y n t a g m a t y c z n i e i p a r a d y gmatycznie. Pod względem s y n t a g m a t y c z n y m stwierdza
dwuczęściową strukturę k o m p o z y c j i ( n p . d w a k o l e j n e
małżeństwa K r u k a ) p r z y c z y m t e j dwoistości układu
odpowiadają p a r a d y g m y s e m a n t y c z n e : m a ł ż e ń s t w o egzoi e n d o g a m i o z n e , n i e b o i z i e m i a , i s t o t y szkodzące i i s t o ­
t y dostarczające żywność. P o d s u m o w a n i e t y c h p r a c p r z y ­
n o s i najświeższa książka, d e d y k o w a n a
Levi-Straussowi:
Paleoziatskij
mifołogiszeskij
epos.
Cikł
Worona,
Mo­
s k w a 1979.
Referuję t u t y l k o m n i e j znane prace Mieletyńskie­
go, a l b o w i e m j e g o dzieło życia, Poetika
mifa
Moskwa
1976, b ę d z i e n i e b a w e m dostępne p o p o l s k u . Dostępność
n i e c h oznacza t u z a r a z e m przystępność; s k o r o M i e l e t y ń ­
s k i z e s t a w i a n y b y ł dotąd tylekroć z L e v i - S t r a u s s e m , n a ­
leży w r e s z c i e p o w i e d z i e ć , ż e t y m co i c h z d e c y d o w a n i e
różni — poza k r y t y c y z m e m M i e l e t y ń s k i e g o w o b e c p r z e ­
c i w s t a w i a n i a h i s t o r i i s t r u k t u r z e — j e s t właśnie u m i e ­
jętność j a s n e g o p i s a n i a . Poetika
mifa
t o książka s y n ­
tetyzująca współczesną w i e d z ę o m i c i e porządkująca p o d ­
s t a w o w e pojęcia j e g o a n a l i z y . W o p a r c i u o mitologię
całego świata a u t o r p r z e d s t a w i a zasadnicze r o d z a j e m i -

121

I

�t ó w , i c h strukturę, relację m i t u do rytuału i o b u t y c h
e l e m e n t ó w do f o l k l o r u . A p r z y t y m M i e l e t y ń s k i j e s t t u
n i e t y l k o i n i e t y l e e t n o l o g i e m czy folklorystą, i l e l i t e raturoznawcą, który w s k a z u j e , że d a w n a m i t o l o g i a z a ­
w a r ł a w sobie początki z a r ó w n o w y o b r a ż e ń r e l i g i j n o - f i l o z o f i e z n y c h j a k też — stąd tytuł książki — n o w o ż y t ­
nej l i t e r a t u r y pięknej. Siedzi t e n związek od zarania
g a t u n k u powieściowego — „powieść w y c h o w a n i a " p r z e d ­
s t a w i a p e r y p e t i e dojrzewającego bohatera n a podobień­
stwo i n i c j a c j i . Mieletyński d a l e k i jest od swych p o ­
p r z e d n i k ó w z r y t u a l n o - m i t o l o g i o z n e j szkoły k r y t y k i l i ­
teraturoznawczej:
„zbieżne e l e m e n t y
w powieści X I X
w i e k u i w t r a d y c j a c h a r c h a i c z n y c h stanowią
nieko­
niecznie „przeżytki", n a w e t w r o z u m i e n i u J u n g o w s k i m ,
a l e raczej p e w n e wspólne f o r m y myśli, przeżycia, w y o ­
brażenia, w s t o s u n k u do których o b r a z y m i t y c z n e są
t a k i m s a m y m w a r i a n t e m szczegółowym j a k i realistycz­
n e " ( t a m ż e s. 283).
Szczególnie w n i k l i w i e a n a l i z u j e M i e l e t y ń s k i t w ó r ­
czość dwóch ś w i a d o m i e n a w i ą z u j ą c y c h d o f o r m y m i t u
p i s a r z y X X w i e k u : T . M a n n a i J . J o y c e ' a , czerpiących
zresztą ś w i a d o m i e z „ m i t o t w ó r c z e g o " n u r t u w ó w c z e s ­
n e j n a u c e . Fascynująco p r z e p r o w a d z o n e
j e s t zwłaszcza
o d s z u k i w a n i e s y m b o l i k i i n i c j a c j i w Czarodziejskiej
gó­
rze.
M i e l e t y ń s k i z w r a c a naszą u w a g ę n a t a k i e d e t a l e
j a k s c h o d y , k t ó r y m i b o h a t e r p o w i e ś c i zstępuje do r e n t ­
g e n o w s k i e j prześwietlarni i w i ą ż e t o z m o t y w e m
ini­
c j a c y j n y c h w i z j i r o z k a w a ł k o w a n i a ciała w d o l n y m ś w i e ­
cie. A n a l i z a t a j e s t w s p a n i a ł y m p r z y k ł a d e m j a k uważ­
ne, etnologiczne
odczytywanie
wnieść m o ż e do dzieła
n i e d o s t r z e g a l n e d l a l a i k a treści, a w i ę c ogólniej, że w i e ­
dza e t n o l o g i c z n a — n a którą z ł o ż y ł y się w s z y s t k i e w y ­
m i e n i o n e a n a l i z y m o t y w ó w — m o ż e pogłębić nasze r o ­
z u m i e n i e największych dzieł k u l t u r y współczesnej, b y ­
najmniej nie ludowej.
Prace Mieletyńskiego, p o d o b n i e j a k Proppa,
prze­
rzucające p o m o s t między etnografią a f o l k l o r y s t y k ą c . y
l i t e r a t u r o z n a w s t w e m rozszerzają n i e z m i e r n i e p o l e b a ­
d a w c z e e t n o l o g i i , choć z a r a z e m w y r a ź n i e ostrzegają, w
j a k i m z a k r e s i e i p o d j a k i m i t y l k o w a r u n k a m i można w
tę n o w ą materię wkroczyć.
J.S.W.

LA NOUVELLE

HISTOIRE

„Nie m a historii materialnej i historii ducha, nie m u
h i s t o r i i g o s p o d a r c z e j i h i s t o r i i społecznej, n i e m a h i ­
s t o r i i p o l i t y c z n e j i h i s t o r i i k u l t u r y . Jest t y l k o p o p r o ­
s t u h i s t o r i a , h i s t o r i a w s w o j e j jedności". — T o w e z ­
w a n i e do h i s t o r i i t o t a l n e j pochodzące z w y g ł o s z o n e g o
w 1941 r. w y k ł a d u M a r k a B l o c h a j e s t m o ż e n a j l a p i d a r n i e j s z y m s t r e s z c z e n i e m p r o g r a m u przodującego dziś îa
świecie n u r t u r o z u m i e n i a i u p r a w i a n i a h i s t o r i i — t z w
Nouvelle Histoire, czyli N o w e j H i s t o r i i . Wynikają bo­
w i e m z tego w e z w a n i a — p r o g r a m u d w a c o n a j m n i e j g e ­
n e r a l n e p o s t u l a t y : 1. h i s t o r y k dążący do u k a z a n i a i n ­
t e g r a l n e g o o b r a z u d z i e j ó w n i e m o ż e się ograniczać do
o d n o t o w y w a n i a zmienności, o p i s y w a n i a b i e g u zdarzeń,
lecz zauważać m u s i także p r z e s z k o d y
i granice
owej
zmienności — zauważać m u s i t r w a n i e ; 2. spostrzegać
i analizować w i n i e n n i e t y l k o to co b y ł o (jest) p r z e z
ludzkość r e a l i z o w a n e świadomie a l e r ó w n i e ż , c z y r a c z e j
p r z e d e w s z y s t k i m , d z i e j e nieuświadamianych f o r m r z e ­
czywistości społecznej.
Przykładem n i e z w y k l e
precyzyjnej
i jednocześnie
s p e k t a k u l a r n e j r e a l i z a c j i t y c h postulatów j e s t a r c y d z i e ­
ło F e r n a n d a B r a u d e 1 a Morze
Śródziemne
i
świat
śródziemnomorski
w epoce
Filipa
I I (t. I — Gdańsk
1976, t . I I — G d a ń s k 1977). Już s a m o s f o r m u ł o w a n i e t y tytułu w s k a z u j e n a n o w a t o r s k i , a n a w e t
rewolucyjny

122

c h a r a k t e r t e j p r a c y ; z dwóch w y m i e n i o n y c h w n i m b o ­
h a t e r ó w — m o r z a i króla, w ł a ś n i e m o r z e łączące l u d y
żyjące n a j e g o b r z e g a c h
u z y s k u j e pierwszeństwo. W
p i e r w s z y m rzędzie a n a l i z u j e b o w i e m F e r n a n d B r a u d e l
o w e t r w a ł e s t r u k t u r y , które w sposób n i e u ś w i a d o m i a n y p r z e z społeczeństwa i j e d n o s t k i t w o r z ą i m o k r e ś ­
l o n e w a r u n k i i wyznaczają z a k r e s możliwości r o z w o j u .
Do t a k i c h zaś s t r u k t u r należy m i ę d z y i n n y m i kształt
środowiska g e o g r a f i c z n e g o śródziemnomorskiego świata.
Później d o p i e r o o d w o ł u j e się d o k o n i u n k t u r a w i ę c
t e n d n e c j i z m i a n społecznych; t e n d e n c j i , których z a k r e s
c h r o n o l o g i c z n y j e s t już w d z i e l e F e r n a n d a B r a u d e l a d a ­
t o w a n y , które wykazują j e d n a k stabilność wystarczają­
cą b y „ w y p e ł n i ć " czas i europejską (po 1579) przestrzeń
władztwa F i l i p a I I . N a t y m wreszcie t l e rozpatruje
francuski historyk z d a r z e n i a
— ową barwną i m i ­
gotliwą m o z a i k ę poszczególnych faktów, g d z i e p r z y p a ­
d e k n a j b a r d z i e j zaskakujące p r o w o k u j e
niespodzianki,
g d z i e j e d n o s t k i kochają się i umierają, w y k a z u j ą p o d ­
łość i o d w a g ę , piszą k r o n i k i i planują p o l i t y c z n e w o l t y
n i e ś w i a d o m e zgoła istotności w p ł y w u j a k i s t r u k t u r y i k o ­
n i u n k t u r y w y w i e r a j ą n a i c h postępowanie, u c z u c i a , r o ­
z u m i e n i e świata... I to n a t y m w ł a ś n i e piętrze zdarzeń
s y t u u j e się s a m p r a c o w i t y i n i e u f n y , d r o b i a z g o w y i asce­
t y c z n y F i l i p I I . F i l i p I I d a l e c e m n i e j interesujący h i s t o ­
r y k a niż m o r z e . F i l i p I I — j e d n o s t k a .
B r o n i s ł a w G e r e m e k i W i t o l d K u l a w e w s t ę p i e do
polskiego
wydania
Morza
Śródziemnego...
zwracają
słusznie u w a g ę , b y b r a u d e l o w s k i e j t r i a d y : s t r u k t u r y —
k o n i u n k t u r y — z d a r z e n i a : n i e rozumieć j a k o d e t e r m i ­
nistycznego
układu p r z y c z y n o w o - s k u t k o w e g o .
I c h zda­
n i e m z n a c z e n i e t e j t r i a d y zasadza się p r z e d e w s z y s t k i m
n a u k a z a n i u j a k „różne są w y m i a r y czasowe, różne t e m ­
p a d z i a n i a się w h i s t o r i i " . K o n f r o n t a c j a zaś t y c h róż­
n y c h w y m i a r ó w c z a s o w y c h p o z w a l a z a s a d n i e wykazać,
„ ż e sprzeczność m i ę d z y synchronią a diachronią, m i ę d z y
badaniem
relacji
u t r w a l o n y c h i statycznych
niejako
układów, o r a z b a d a n i e m z m i a n w r o z w o j o w y m
ciągu
c h r o n o l o g i c z n y m , o k a z u j e się p o z o r n a i n i e m a l b e z p r z e d ­
m i o t o w a " . I n n y m i słowy zasługą F e r n a n d a B r a u d e l a b y ­
łaby t u w p i e r w s z y m rzędzie r e a l i z a c j a p o s t u l a t u , k t ó r y
oznaczyliśmy n a w s t ę p i e cyfrą 1. — „ w y k a z a n i u z siłą,
ż e h i s t o r y k zmagający się z d i a l e k t y k ą różnorodnych
czasów, b a d a n i e t y l k o z m i a n y w t o k u dziejów, lecz t a k ­
że t r w a ł o ś ć i " .
P o z w ó l m y sobie j e d n a k rozszerzyć nieco przesłanie
a u t o r a M o r z a Śródziemnego...
S t r u k t u r y w jego rozu­
m i e n i u r z e c z y w i ś c i e n i e determinują k o n i u n k t u r , t e zaś
z k o l e i zdarzeń. N i e determinują w t y m sensie, iż s t r u k ­
t u r y mają n i e j a k o c h a r a k t e r p r a w d z i w o ś c i o w y — n i e
określają w i ę c i określać n i e mogą konieczności w y s t ą ­
p i e n i a j a k i e j k o l w i e k k o n k r e t n e j , poszczególnej k o n i u n k ­
t u r y . P o d o b n i e z układu k o n i u n k t u r n i e w y ł a n i a j ą się
s a m e p r z e z się p r z e w i d y w a l n e z d a r z e n i a . Z d r u g i e j j e d ­
n a k s t r o n y wyznaczają
s t r u k t u r y zakres
koniunktur,
(a k o n i u n k t u r y — z d a r z e ń ) które wystąpić mogą, t w o r z ą
s u i g e n e r i s d e n o t a c j e , których k o n i u n k t u r y ( i o d p o w i e d d n i o — z d a r z e n i a ) są d e s y g n a t a m i . Oczywiście — j e s t
to p a r a l e l a o t y l e nieścisła, iż poszczególne
zdarzenie
okazać się może n a t y l e w a ż k i e , że jego konsekwencją
okażą się n a r o d z i n y n o w e j k o n i u n k t u r y . N i e z m i e n i a to
j e d n a k f a k t u , iż w c h w i l i z a i s t n i e n i a z d a r z e n i e t o z a ­
w i e r a ć się musiało c a ł k o w i c i e w j e d n e j z istniejących
k o n i u n k t u r l u b i c h układzie. T e zaś z k o l e i r o z p a t r y ­
w a ć się d a j a k o jedną z m o ż l i w o ś c i r e a l i z o w a n i a się
struktury. Relacje wewnętrzne t r i a d y : s t r u k t u r y — k o ­
n i u n k t u r y — z d a r z e n i a odpowiadają w i ę c w o g r o m n e j
m i e r z e z w i ą z k o m , k t ó r e R o l a n d B a r t h e s określa m i a n e m
„relacji h o m o l o g i c z n y c h " . O c z y w i ś c i e r e l a c j e t e są z r e ­
g u ł y nieuświadamiane.

�„ L u d z i e zawsze m i e l i w r a ż e n i e — pisze
Fernand
B r a u d e l w s z k i c u Historia
i, nauki
społeczne:
długie
trwanie
(tłum. p o l s k i e w : Historia
i trwanie,
Warsza­
w a 1971), — że żyjąc w s w o i m czasie pojmują także
z d n i a n a dzień j e g o p r z e b i e g . T a h i s t o r i a świadoma,
j a s n a , w y d a j e się już o d d a w n a w i e l u h i s t o r y k o m t y l ­
k o c z ę ś c i o w y m ujęciem, j e d n y m z p a s m d z i e j ó w . L i n g ­
w i s t y k a n i e d a w n o jeszcze uważała, że w s z y s t k o można
w y p r o w a d z i ć ze słów. H i s t o r i a zaś ż y w i ł a
iluzję, że
wszystko
można
wyprowadzić
z wydarzeń.
Niejeden
z n a s z y c h współczesnych skłonny będzie u w i e r z y ć , ża
o w s z y s t k i m z d e c y d o w a ł y p o r o z u m i e n i a w Jałcie czy
P o c z d a m i e (...) T y m c z a s e m h i s t o r i a nieświadoma
dzieje
się poza t e r e n e m o ś w i e t l o n y m , poza t y m i błyskami f l e ­
szów. (...) P r z e w r ó t — gdyż j e s t t o p r z e w r ó t u m y s ł o w y
— p o l e g a n a f r o n t a l n y m a t a k u na t e n o b s z a r
zaciem­
n i o n y , n a p r z y z n a n i u m u coraz szerszego m i e j s c a o b o k
—

czy n a w e t k o s z t e m — w a r s t w y
wydarzeniowej."
J a k widać wyodrębnione przez nas na wstępie pos­
t u l a t y 1. i 2. — zauważania l o n g u e durée, c z y l i s t r u k ­
tur
długiego t r w a n i a i uwzględniania
„historii
nie­
świadomej"
są w ł a ś c i w i e
dwojakim
sformułowaniem
jednej i t e j samej d y r e k t y w y . Człowiek m a b o w i e m
skłonność d o nadwartościowania s p e k t a k u l a r n e j w a r s ­
twy
zdarzeniowej
przy
jednoczesnym
zapoznawaniu,
czy n i e p o s t r z e g a n i u s t r u k t u r trwałych. U j a w n i a j ą c w i ę c
n i e ś w i a d o m e , n a w e t jeżeli w y c h o d z i m y o d p o j e d y n c z e ­
go zdarzenia, z m i e r z a m y ,
chcąc niechcąc w p r o s t
do
odsłonięcia mechanizmów k o n i u n k t u r i s t r u k t u r d ł u g i e ­
go t r w a n i a ; w y p r e p a r o w u j ą c t e s t r u k t u r y i k o n i u n k ­
t u r y w e d r z e ć się zaś m u s i m y p r z e b o j e m n a t e r e n y „ h i s ­
t o r i i n i e ś w i a d o m e j " niezbędnej do pojęcia sensu z d a ­
rzeń. T a k i e
postawienie
sprawy
rewolucjonizuje
już
j e d n a k r o z u m i e n i e pojęć t a k n a w e t p o d s t a w o w y c h , j a k
n p . „fakt h i s t o r y c z n y " . „ B o czyż obchodzić n a s w t e j
s y t u a c j i m o ż e f a k t s a m w sobie, t e n r z e k o m y
atom
materii historycznej? — zapytuje L u c i e n Febvre w
Spo­
rach
o historię
(Combats
pour
l'histoire,
P a r i s 1953)
— W e ź m y choćby zabójstwo H e n r y k a I V p r z e z R a v a i l l a c a . Jest l i t o f a k t — a t o m ? — A l e ż z e c h c i e j m y go
rozłożyć n a e l e m e n t y
m a t e r i a l n e i d u c h o w e , złożone
r e z u l t a t y p r a w ogólnych, szczegółowszych
okoliczności
c h a r a k t e r y s t y c z n y c h d l a m i e j s c a i czasu, czy
wreszcie
cech i n d y w i d u a l n y c h j e d n o s t e k , które d z i s i a j
sławne
jeszcze l u b całkiem z a p o m n i a n e , o d e g r a ł y w s z e l a k o rolę
w t a m t e j t r a g e d i i . . . Jakże s z y b k o s t a n i e m y w e b e c m n o ­
gości cząsteczek i e l e m e n t ó w z a g m a t w a n e g o ,
wieloas­
pektowego systemu..."
O c z y w i ś c i e — w i e l e e l e m e n t ó w tego s y s t e m u n i e
j e s t i n i e może być o p i s a n y c h w d i a r i u s z a c h , k r o n i ­
kach, d y p l o m a t y c z n y c h elaboratach... T a k i e
nowe r o ­
z u m i e n i e i s t o t y f a k t u h i s t o r y c z n e g o pociągać w i ę c za
sobą m u s i r e w o l u c y j n e r o z s z e r z e n i e r e p e r t u a r u w y k o ­
r z y s t y w a n y c h przez historyków źródeł (i z m i a n ę m e ­
t o d i c h k r y t y k i — toż s a m d o k u m e n t też m u s i zostać
„ z d e s t r u k t u r y z o w a n y " a b y ujawnić w a r u n k i w których
powstał). Z j e d n e j s t r o n y N o u v e l l e H i s t o i r e rozszerzy
w i ę c p r a c e n a d historią umysłowości, w y o b r a ż e ń , r e l i ­
gijności, k u l t u r y m a t e r i a l n e j , m a r g i n e s ó w społecznych,
s t r u k t u r społecznych i g o s p o d a r c z y c h . . . ;
z drugiej
w j a k o ś c i o w o n o w y m z a k r e s i e o d w o ł u j e się do badań
i n t e r d y s c y p l i n a r n y c h — do zdobyczy t a k i c h n a u k , j a k
antropologia
kultury
(przede wszystkim!), statystyka,
s o c j o l o g i a , h i s t o r i a s z t u k i , e k o n o m i a etc. etc.
Przyszłość t a k u p r a w i a n e j h i s t o r i i może być d w o ­
j a k a : „Albo — p r z e w i d u j e Jacques L e G o f f w ency­
k l o p e d i i La Nouvelle
Histoire
( P a r i s 1978) — i n w e s t u ­
jąc coraz w i ę c e j n a t e r e n a c h i n n y c h n a u k społecznych
w c h ł o n i e j e w r e s z c i e t w o r z ą c panhistorię — g l o b a l n a
naukę o c z ł o w i e k u , o l u d z i a c h i czasie; a l b o d o k o n a

się f u z j a pomiędzy t r z e m a najbliższymi n a u k a m i s p o ­
łecznymi — historią, antropologią k u l t u r y i socjologią.
W t y m o s t a t n i m p r z y p a d k u proponowałbym
ochrzcze­
nie nowej dyscypliny m i a n e m a n t r o p o l o g i i h i s t o r y c z n ej..."
Czy p r z e w i d y w a n i a J a c q u e s a L e G o f f a mają r e a l ­
ne szanse spełnienia się? — C h y b a t a k . Można b o ­
w i e m śmiało p o w i e d z i e ć , iż czołowi a d h e r e n c i N o u v e l l e
H i s t o i r e posunęli się już w s w o i c h dziełach n a sanie
p r z e d p o l a k r a i n y a n t r o p o l o g i i h i s t o r y c z n e j i t o — co
w i ę c e j — z w i e l u s t r o n jednocześnie. B y n i e być g o ł o ­
słownym
wymieńmy
garść
chociaż
najważniejszych
nazwisk i tytułów:
P h i l i p p e A r i è s ( u r . 1914) — h i s t o r y k w y o b r a ż e ń
człowieka n a t e m a t j e g o e g z y s t e n c j i i m i e j s c a w spo­
łeczeństwie. W s ł a w i o n y p r z e d e w s z y s t k i m Historią
po­
pulacji
francuskich
i ich stosunku
do życia (od X V H I
w . ) , P a r i s 1948, o r a z a r c y d z i e ł e m Człowiek
wobec
śmier­
ci, P a r i s 1977, w k t ó r y m p r z y w y k o r z y s t a n i u n i e z w y ­
k l e w s z e c h s t r o n n e j b a z y ź r ó d ł o w e j d o k o n u j e przeglądu
postaw
w o b e c śmierci społeczeństw
europejskich od
średniowiecza po dzień dzisiejszy.
M a r c B l o c h ( u r . 1886, z a m o r d o w a n y p r z e z h i t l e ­
r o w c ó w w 1944) — C z o ł o w y , o h o k F e r n a n d a B r a u d e l a
i L u c i e n a Febvre'a, p r e k u r s o r Nouvelle Histoire. Gros
s w o i c h dzieł poświęcił h i s t o r i i społeczeństw w i e j s k i c h ,
już w p i e r w s z y m z n i c h — z a p o z n a n y m n i e s t e t y p r z e z
e t n o l o g ó w — K r ó l o w i e C u d o t w ó r c y ( P a r i s 1924) ukazał
fascynującą p e r s p e k t y w ę możliwości h i s t o r y c z n e g o u j ­
mowania
zjawisk
ludowej
kultury
tzw. „duchowej".
Z a m k n ą ł swój b o g a t y d o r o b e k pozycją symboliczną —
w y d a n ą pośmiertnie Apologią
historii
i zawodu
histo­
ryka
( P a r i s 1976), g d z i e r a z jeszcze ukazał jedność c n lów a n t r o p o l o g i i i h i s t o r i i porównawczej.
Fernand B r a u d e l
( u r . 1902) — Prócz
wymie­
n i o n y c h p r a c tłumaczonych n a j ę z y k p o l s k i , r ó w n i e ż
m . i n . : Kultura
materialna
a kapitalizm
( X V — X V I I I w.),
P a r i s 1967; Morze
Śródziemne
— przestrzeń
i
czas,
P a r i s 1977.
A n d r é B u r g u i è r e ( u r . 1938) — H i s t o r y k s t r u k t u r pokrewieństwa i r o d z i n y , organizator i n t e r d y s c y p l i ­
n a r n y c h badań s o c j o - h i s t o r y c z n y c h , m e t o d o l o g a n t r o p o ­
logii historycznej.
Lucien
Febvre
(1878—1956)
—
Współzałożyciel
( w r a z z M . B l o c h e m ) o r g a n u N o u v e l l e H i s t o i r e — słyn­
nego p i s m a „ A n n a l e s " , w k t ó r y m w l a t a c h 1929—1948
p u b l i k u j e 924, a o d 1948 do 1956 dalsze 371 a r t y k u ł ó w
i n o t poruszających z a g a d n i e n i a n i e m a l w s z e l k i c h d y s ­
cyplin
historycznych
i nauk pokrewnych.
Głównym
w s z e l a k o k i e r u n k i e m j e g o zainteresowań, któremu dał
w y r a z z a r ó w n o w p o m n i k o w y c h dziełach ( n p . :
Probien
niewiary
w XVI
w. — religia
Rabelais'go,
P a r i s 1942)
j a k i w w i e l u szkicach metodologicznych, były owocne
próby
kreowania
historii
wyobrażeń
zbiorowycli,
a więc r o z w i j a n i a n a płaszczyźnie d i a c h r o n i c z n e j osiąg­
nięć E m i l a D u r k h e i m a i M a r c e l a
Maussa.
J a c q u e s L e G o f f ( u r . 1924) — M e d i e w i s t a , w s p ó ł ­
r e d a k t o r „ A n n a l e s " i — jakże t o c h a r a k t e r y s t y c z n e p o ­
łączenie d l a N o u v e l l e H i s t o i r e — „Ethnologie F r a n ç a i ­
se", i n s p i r a t o r i k i e r o w n i k w y d a w a n y c h p r z e z F l a m m a ­
r i o n s e r i i : „Etnologia H i s t o r y c z n a " o r a z „ T r a d y c j e i C o ­
dzienność", czołowy i d e o l o g i m e t o d o l o g N o u v e l l e H i s ­
toire zainteresowany
p r z e d e w s z y s t k i m analizą s t r u k ­
t u r długiego t r w a n i a i k o n i u n k t u r , acz l i c z n e j e g o p r a c e
( m . i n . tłumaczone n a j ę z y k p o l s k i : Inteligencja
w
wie­
kach
średnich,
W a r s z a w a 1966 i Kultura
średniowiecz­
nej Europy,
W a r s z a w a 1970) są p a n o r a m a m i k o n i u n k t u r
w p i e r w s z y m rzędzie. S t r u k t u r y pozostają w n i c h na
d a l s z y m p l a n i e — i c h postrzeżenie p o z o s t a w i o n e
jest
niejako
i n t e l i g e n c j i c z y t e l n i k a . Za to
przedstawienie

123

I

�strony zdarzeniowej realizuje wirtuozersko postulat L u c i e n a F e b v r e ' a . Z d a r z e n i a przestają być j e d y n y m t w o ­
r z y w e m d z i e j ó w — stają się i c h ilustracją.
W pośpiechu w y l i c z m y jeszcze François F u r e t a , G u y
Bois, E m m a n u e l a L e R o y L a d u r i e , M i c h e l a
Vovelle...
A przecież N o u v e l l e H i s t o i r e n i e kończy się w e F r a n c j i ,
że W i S p o m n i m y t y l k o n a j z n a k o m i t s z e n a z w i s k a : B r o n i s ­
ław Geremek, Aleksander Gieysztor, W i t o l d K u l a (Pol­
ska), N a t a l i e Z e m o n D a v i s ( U S A ) , A r o n G u r i e w i c z , M i ­
chaił B a c h t i n ( Z S R R ) , C a r l o G i n z b u r g ( W ł o c h y ) . N i e
b r a k też N o u v e l l e H i s t o i r e w y b i t n y c h m ł o d y c h k a d r :
J a c q u e s R e v e l ( u r . 1942), R o g e r C h a r t i e r ( u r . 1945),
Jean-Claude
S c h m i t t ( u r . 1946), J a c e k
Banaszkiewicz
( u r . 1947)... Z a i s t e , niemały j e s t potencjał i n t e l e k t u a l ­
ny niedalekiej antropologii historycznej.
Wobec niej etnologia s t r u k t u r a l n a . S t r u k t u r y dłu­
g i e g o t r w a n i a , czy s t r u k t u r y n i e k i e d y w r o d z o n e — spór
wobec ograniczonego
zasięgu źródeł, p r a k t y c z n i e b e z ­
p r z e d m i o t o w y . K o n i u n k t u r y — czy d e n o t a c j e ;
zdarze­
n i a — czy d e s y g n a t y , kłótnia w ł a ś c i w i e o słowa. P o ­
rażki
strukturalnych
„uniwersalistów"
wykazały
zaś
i bez p o m o c y N o u v e l l e H i s t o i r e konieczność p r e c y z y j ­
nego p r z e s t r z e g a n i a z a s a d y c z a s o p r z e s t r z e n n e j
jedności
pochodzenia
m i t e m ó w — desygnatów. W i ę c ?
Wydaje
się, że p r z e d s t a w i c i e l e o b u d y s c y p l i n stają t u p r z e d
p y t a n i e m e l e m e n t a r n y m : czy o d m i e n n e t r a d y c j e śro­
dowiskowe,
różne f r a z e o l o g i e
naukowe
i
różnorodne
upiory
n i e zdołają
zaćmić
perspektywy
wspólnych
punktów
dojścia
i j e d n a k i e j , pasjonującej
do
nich
drogi!
A swoją drogą j e s t s w o i s t y m p a r a d o k s e m , iż s p o t ­
k a n i e historyków i e t n o l o g ó w nastąpić m o ż e d o p i e r o n a
g r u n c i e m e t o d y s t r u k t u r a l n e j — m e t o d y , którą w ł a ś n i e
za r z e k o m y a h i s t o r y z m odsądzano od czci i w i a r y .
L.S.

WŁADIMIR JAKOWLEWICZ

PROPP

P r o p p (1895—1970) f o l k l o r y s t a i e t n o l o g r a d z i e c k i , p r o ­
fesor k a t e d r f o l k l o r u i l i t e r a t u r y r o s y j s k i e j U n i w e r s y ­
tetu Leningradzkiego.
Chronologia
pięciu najważniejszych
dzieł
Proppa
d a j e w i e l e d o myślenia; przegląd i c h zawartości u j a ­
w n i a , w j a k z n a m i e n n y a n i e t y p o w y sposób zmieniała
się w przeciągu 40 l a t o r i e n t a c j a b a d a w c z a
autora.
Pierwsza,
młodzieńcza n i e l e d w i e r o z p r a w a , s t r u k t u r a l no-typologiczna
Morfologia
skazki,
Leningrad
1928
(Morfologia
bajki,
Warszawa
1976) j e s t n a t y l e p r e ­
k u r s o r s k a , że s k r y t y k o w a n a za „ f o r m a l i s t y c z n e p o d e j ś ­
c i e " — przeżyje swe p r a w d z i w e n a r o d z i n y dopiero w
l a t a c h 6 0 - t y c h , w y n i e s i o n a n a światło d z i e n n e w E u r o ­
p i e p r z e z triumfujący w t e d y s t r u k t u r a l i z r n . I n i g d y już
p o t e m nie powróci P r o p p
do t a k i e g o t y p u
analizy.
S k i e r u j e się k u s t u d i o m g e n e t y c z n o - h i s t o r y o z n y m , , g d z i e
m o t y w y f o l k l o r y s t y c z n e — b a j k i i e p o s u — będzie w y ­
jaśniał w o p a r c i u o a r c h a i c z n e w y o b r a ż e n i a m i t o l o ­
g i c z n e i działania r y t u a l n e . I c h p o d s u m o w a n i e s t a n o w i
nawiązujące jeszcze do F r a z e r a o b s z e r n a p r a c a
Jstoriczeskije
korni
wolszebnoi
skazki,
L e n i n g r a d 1946 o r a z
szereg
towarzyszących
jej
artykułów;
najciekawsze
z n i c h zostały o s t a t n i o z e b r a n e w t o m F o l k l o r i
diejstwitielnost.
Izbrannyje
statu,
M o s k w a 1976, k t ó r y p o ­
t r a k t u j m y j a k o trzecie opus a u t o r a . Bibliografię z a m y ­
kają m . i n . podsumowujący b a d a n i a a u t o r a n a d d z i e j a ­
m i e p o s u b o h a t e r s k i e g o Russkij
gieroiczeskij
epos,
Le­
n i n g r a d 1955 oraz n a j b a r d z i e j t r a d y c y j n e , n a j m n i e j o d ­
k r y w c z e o p r a c o w a n i e r o s y j s k i c h świąt d o r o c z n y c h R u s skije
agrarnyje
prazdniki.
Opyt
istoriko-etnograficzeskogo issledowania,
L e n i n g r a d 1963.

224

A więc, z p u n k t u w i d z e n i a k o l e j n o
triumfujących
k i e r u n k ó w n a u k o w y c h , j a k b y u s t a w i c z n y regres. N a t o ­
m i a s t s a m a u t o r z p e r s p e k t y w y l a t oceniał b i e g s w e j
d r o g i n a u k o w e j j a k o przyjęty ś w i a d o m i e i n a t u r a l n y .
Sądzę, że s k o k j a k i d z i e l i d w i e p i e r w s z e książki P r o p p a
s t a n o w i interesujący p r z y k ł a d p o r z u c e n i a badań n a d
strukturą formalną
tekstów, n a d i c h syntaktyką n a
rzecz studiów n a d i c h p o c h o d z e n i e m o r a z
znaczeniem,
semantyką, któremu w a r t o p r z y j r z e ć się b l i ż e j .
Morfologia
bajki
odsłoniła
niedostrzeżone
dotąd
p r z e z f o l k l o r y s t ó w regularności układu b a j k i (czy ściś­
l e j : t e j j e j o d m i a n y , którą n a z y w a się magiczną, cza­
rodziejską l u b po p r o s t u baśnią) i stała się pracą f u n ­
damentalną d l a n o w o c z e s n y c h
badań w z a k r e s i e
for­
m a l n e j s t r u k t u r y tekstów f o l k l o r u . A u t o r u d o w a d n i a
t y m s a m y m jedność g a t u n k u , co dotąd, w o b e c różno­
rodności k o n k r e t n y c h szczegółów, p r z y j m o w a n e b y ł o r a ­
czej i n t u i c y j n i e — a c z y n i t o p r z e z w y k a z a n i e n a p r ó ­
b i e s t u b a j e k r o s y j s k i c h jednolitości s c h e m a t u s t r u k t u ­
r a l n e g o m i m o zmienności m o t y w ó w . Co z n a c z y t u sło­
w o „ s t r u k t u r a " i j a k zostaje o n a odsłonięta?
Pierwsza
o p e r a c j a , prowadząca, d o u j a w n i e n i a stałego s c h e m a t u ,
p o l e g a n a p o d z i e l e n i u baśni n a ciąg k o l e j n y c h w y d a ­
rzeń. K a ż d a z t a k i c h k i l k u z d a n i o w y c h s e k w e n c j i zostaje
następnie z r e d u k o w a n a
do j e d n e g o krótkiego
zdania
(1. R o d z i c e opuszczają d o m . 2. Zakazują d z i e c i o m w y ­
chodzić. 3. D z i e c i idą do l a s u i t d . ) . Z d a n i a te dadzą
się p r z e f o r m u l o w a ć t a k , że każda a k c j a z o s t a j e
opi­
sana j e d n y m s ł o w e m , r z e c z o w n i k i e m w y r a ż a j ą c y m c z y n ­
ność ( 1 . Odejście. 2. Z a k a z . 3. N a r u s z e n i e z a k a z u ) . I o t o
o k a z u j e się, że p r z y całej zmienności osób
działają­
c y c h i i c h atrybutów, działania p o w o d u j ą c e
rozwój
a k c j i — n a z y w a n e p r z e z P r o p p a dość m y l ą c o f u n k c j a ­
m i — n i e zmieniają
się. W każdej b a j c e
magicznej
l i c z b a i c h j e s t stała (31), także i c h następstwo — co
d l a samego a u t o r a było największym zaskoczeniem
—
pozostaje
n i e z m i e n n e . Okazało się też, ż e b a j k a m a ­
g i c z n a m a stałą liczbę p o s t a c i ( w t e r m i n o l o g i i P r o p p a
r ó l : p r z e c i w n i k , d o n a t o r , p o m o c n i k i t p . r a z e m 7).
A z a t e m „struktura" — schemat f o r m a l n y w s z y s t ­
k i c h baśni m a g i c z n y c h j e s t t e n s a m , a składa się n a ń :
1. I d e n t y c z n e l i n i o w e następstwo 31 p o w t a r z a l n y c h d z i a ­
łań c z y l i f u n k c j i
oraz 2. Stały z e s t a w 7 realizują­
c y c h j e postaci c z y l i r ó l . I chyba właśnie P r o p p o w s k i
p o m y s ł przesunięcia p u n k t u a n a l i z y z przyciągających
dotąd u w a g ę b a d a c z y a obciążonych konkretnością „ m o ­
t y w ó w " na a b s t r a k c y j n i e sformułowane „funkcje" sta­
n o w i o prekursorsfcostrukturalnym charakterze tej p r a ­
cy. Z p e r s p e k t y w y s t r u k t u r a l i s t y c z n e j g o d n y o d n o t o w a ­
n i a j e s t też f a k t sformułowania większości f u n k c j i
w
języku o p o z y c j i b i n a r n y c h (brak, l i k w i d a c j a ; zakaz, n a ­
ruszenie itd.).
Czy
z takiego
formalnego
schematu
następstwa
f u n k c j i ( P r o p p nadał m u n a w e t postać z a p i s u l i t e r o w o - g r a f i c z n e g o ) coś w y n i k a ? N i e l e k c e w a ż m y
celowości
a b s t r a k c y j n y c h schematów — d o w o d e m
choćby p r z y ­
datność
Van
Gennepowskiej
strukturyzacji
obrzędu
przejścia. Jednolitość s c h e m a t u p o z w a l a
n a hipotezę
o genetycznym
wręcz
charakterze:
„wszystkie
bajki
( m a g i c z n e ) można w y p r o w a d z i ć z b a j e k
o porwaniu
k r ó l e w n y p r z e z s m o k a " (Morfologia
bajki,
s. 202). Z d a ­
niem Proppa
t a właśnie b a j k a n a podobieństwo
„ p i e r w o r o ś l i n y " G o e t h e g o , którego rozważania o m o r f o ­
l o g i i roślin stanowią m o t t a k o l e j n y c h r o z d z i a ł ó w — z a ­
w a r ł a w sobie p r a f o r m y w s z y s t k i c h późniejszych o d ­
m i a n , zdeterminowała
specyfikę
gatunku i
stanowi
o jednolitej jego s t r u k t u r z e
T a k i e p o d s u m o w a n i e oznacza w y j ś c i e poza m o r f o ­
logię i p o z a analizę układu, k o m p o z y c j i . W e d ł u g s a ­
mego autora badanie f o r m y stanowi dopiero pierwszy,

�niewdzięczny
etap,
„czarną
robotę"
nieodzowną
dla
d a l s z y c h badań, p o r ó w n a w c z y c h i g e n e t y c z n y c h . D o ­
p i e r o b o w i e m p o d odsłonięty m o d e l „ s y n t a g m a t y k i m e t a f a b u l a r n e j " ( t e r m i n E. M e l e t y ń s k i e g o ) można podłożyć
o d p o w i e d n i materiał e t n o g r a f i c z n y , będący bazą g e n e ­
tyczną b a j k i . I odtąd n i e m a już w p r a c a c h P r o p p a
a w a n g a r d o w e g o s t r u k t u r a l i z m u , jest j e d n a k w i e l e i n t e ­
resującej e t n o l o g i i , w s p ó ł b r z m i ą c e j z t y m co p r e z e n t u j e
ówczesna a n g l o s a s k a „szkoła m i t u i r y t u a ł u " (E. O.
James, J . Weston i in.). J a k i t a m c i reprezentuje P r o p p
przekonanie, że n a wczesnych e t a p a c h r o z w o j u f o l k l o r u
decydującą rolę odegrała j e g o zależność o d r z e c z y w i s ­
tości e t n o g r a f i c z n e j i t y l k o w t y m z w i ą z k u m o ż e być o n
wyjaśniony.
W swej pracy o historycznych korzeniach bajki m a ­
g i c z n e j k o n c e n t r u j e się z a s a d n i c z o n a j e d n y m o b r z ę ­
dzie j a k o p i e r w o w z o r z e b a j k i : na p l e m i e n n e j i n i c j a c j i .
U n i k a dzięki t e m u e l e k t y z m u , c h a r a k t e r y s t y c z n e g o d l a
rytualistów (zwłaszcza d l a d y l e t a n c k i e g o L o r d a R a g l a n a , który n p . w m i c i e o E d y p i e w i d z i zapis t r z e c h o b ­
rzędów:
narodzinowego,
weselnego
i pogrzebowego).
W e d l e P r o p p a — idącego t u za sugestią F r a z e r a i śla­
d e m P. S a i n t y v e s a , który p o d o b n i e a n a l i z o w a ł
bajki
P e r r a u l t a — baśniowa w y p r a w a d o i n n e g o królestwa
odpowiada
inicjacyjnemu pobytowi
w
odizolowanym
miejscu,
symbolizującym
zaświaty,
gdzie
młodociany
adept zostaje p o d d a n y t o r t u r o m i i n n y m zabiegom s y m ­
bolizującym uśmiercanie go ( p o r . b a j k o w e
męczarnie,
t r u d n e z a d a n i a i t d . ) ; z tego s p o t k a n i a z d u c h a m i p r z o d ­
ków wraca w nowej, odrodzonej postaci, otrzymawszy
od n i c h w p r o w a d z e n i e w t a j n i k i p l e m i e n n e j m a g i i oraz
a u t e n t y c z n e t a l i z m a n y (stąd baśniowy s k a r b ) ; j a k o d o j ­
r z a ł y odtąd członek społeczności u p r a w n i o n y j e s t d o
r o b y ; stąd „ l i k w i d a c j a b r a k u " j a k o z a d a n i e b o h a t e r a ,
n p . o d n a l e z i e n i e p o r y w a n y c h p r z e z p t a k a jabłek.
P r o p p o d n a j d u j e dziesiątki a n a l o g i i p o m i ę d z y m o ­
t y w a m i b a j k i e u r o p e j s k i e j a szczegółami p r a k t y k
ini­
c j a c y j n y c h u p l e m i o n w s z y s t k i c h i n n y c h kontynentów,
n i e krępując się p r z y t y m k w e s t i a m i odległości g e o g r a ­
f i c z n y c h i różnic k u l t u r o w y c h . N a ogół są o n e zresztą
t r a f n e , choć c z a s e m z d u m i e w a j ą c e w s w e j dosłowności,
j a k w t e d y , g d y o p i s c h a t k i B a b y J a g i — „na j e d n e j
nóżce" — z b a j k i rosyjskiej zostaje zestawiony z i d e n ­
t y c z n y m o p i s e m a r c h i t e k t u r y d o m u i n i c j a c y j n e g o gdzieś
n a M a l a j a c h , a l b o g d y o k a z u j e się, ż e t r z y l a t a j a k i e
bajkowy
bohater musi
spędzić n a służbie w d o m u
r o z b ó j n i k ó w , paląc t a m w p i e c u , o d p o w i a d a j ą d o k ł a d ­
nie t r z e m l a t o m p o b y t u adepta w i n i c j a c y j n y m d o m u
mężczyzn w r a m a c h w p r o w a d z e n i a d o indiańskich t a j ­
n y c h z w i ą z k ó w , p r z y c z y m j e g o posługową funkcją j e s t
w ł a ś n i e p r z y n o s z e n i e d r e w n a opał.
P r o p p n i e poprzestaje n a u k a z a n i u związków na
l i n i i b a j k a - r y t u a ł ; w i d z i także zależność między bajką
a m i t e m . W a r s t w a i n i c j a c y j n a w baśni j e s t b o w i e m
uzupełniona o przekształcone w y o b r a ż e n i a m i t o l o g i c z n e
n a t e m a t w ę d r ó w k i d u s z y w zaświaty, a p r z e d e w s z y s t ­
k i m o s z a m a n i s t y c z n e o b r a z y l o t u n a t a m t e n świat w
p o s z u k i w a n i u duszy chorego, p o r w a n e j przez d u c h a cho­
r o b y ; stąd „ l i k w i d a c j a b r a k u " j a k o z a d a n i e
bajkowego
bohatera, n p . odnalezienie
porywanych
przez p t a k a
jabłek.
W e wszystkich przypadkach (inicjacje, szamanizm,
wyobrażenia eschatologiczne
na t e m a t śmierci) m a m y
d o c z y n i e n i a z zasadniczą ideą w y p r a w y n a t a m t e n
świat, przejścia między ż y c i e m a śmiercią. P r o p p a n a ­
l i z u j e na m a t e r i a l e f o l k l o r y s t y c z n y m i e t n o g r a f i c z n y m
o w e d w a porządki, d w a ś w i a t y k t ó r y m p r z y p i s a n e są
w ł a ś c i w e z a c h o w a n i a s y m b o l i c z n e , d y c h o t o m i c z n i e zes­
t a w i o n e „znaki ż y c i a " i „znaki śmierci". W i n t e r e s u ­
jącej r o z p r a w i e Ritualnyj
śmiech
w jolklorie
prezen­

t u j e szerzej witalną symbolikę śmiechu n a t l e i n n y c h
z n a k ó w życia, d o których z a l i c z a też m o w ę , w i d z e n i e ,
z a p a c h ciała i i n n e o b j a w y f i z j o l o g i c z n e . W t y c h k a ­
t e g o r i a c h a n a l i z u j e m i t o l o g i c z n e i b a j k o w e m o t y w y śle­
p e j strażniczki d r o g i w zaświaty, która usiłuje r o z ­
śmieszyć
szamana
(a także b a j k o w e g o
śmiałka), b y
s p r a w d z i ć c z y m a p r a w o przejść d o k r a i n y u m a r ł y c h
(Folklor
i diejstwitielnosł,
s. 179—204).
Sumując: b a j k a — m i t — rytuał stanowią t r z y
wierzchołki
trójkąta
połączone z w i ą z k a m i
odpowiedności; baśniowa d r o g a p r z e z las o d p o w i a d a
zarówno
r e a l n e m u gąszczowi — m i e j s c u p l e m i e n n y c h i n i c j a c j i ,
j a k i l a s o w i oddzielającemu s i e d z i b y z m a r ł y c h w m i ­
tologii plemiennej, przy
c z y m także między
dwoma
ostatnimi elementami istnieje wzajemny
związek.
Propp
wychodzi
jednak
daleko
poza
koncepcję
bajki
jako odzwierciedlenia
etnograficznej
rzeczywis­
tości a r c h a i k i . D o s t r z e g a p o w a ż n e przekształcenia s e n s u
wynikłe z dezaktualizacji historycznej, z z a p o m i n a n i a
z n a c z e n i a odchodzącego w przeszłość rytuału, co p r o ­
w a d z i d o z n a m i e n n y c h o d w r ó c e ń s e n s u : w b a j c e to
d z i e c i torturują Jagę, co w p r a w d z i w e j i n i c j a c j i b y ł o ­
b y przecież n i e d o pomyślenia. N a p o d o b n e j z a s a d z i e
w s w y c h o s t a t n i c h p r a c a c h a n a l i z u j e epos j a k o p r z e ­
kształcony, o d w r ó c o n y m i t , u k a z u j e k o l e j n e w a r s t w y
znaczeniowe obrzędów a g r a r n y c h .
Extremalmy
przejaw
podejścia
h i s t o r y c y stycznego
s t a n o w i i n t e r p r e t a c j a m i t u o E d y p i e : Edip
w
swietie
folklora
( w : ) Folklor
i diejstwitielnost,
s. 258—299. U k a ­
z u j e o n a — w z g o d z i e z obowiązującą w ó w c z a s z a ­
sadą
„staidialiności" —
przekształcanie
treści z n a c z e ­
n i o w y c h w r a z z następstwem k o l e j n y c h stadiów r o z ­
w o j u społecznego, zwłaszcza z przejściem o d m a t r i a r ­
c h a t u do p a t r i a r c h a t u . T a k j a k b a ś n i o w e w y o b r a ż e n i e
s k r z y d l a t e g o r u m a k a unoszącego b o h a t e r a m i a ł o b y być
r e z u l t a t e m nałożenia w y o b r a ż e ń późniejszych, z o k r e s u
p r z y s t o s o w a n i a k o n i a j a k o zwierzęcia
transportowego
n a wcześniejszą koncepcję p t a k ó w j a k o n o s i c i e l i d u s z ,
tak
również
najbardziej
charakterystyczne
elementy
m i t u o E d y p i e (ojcobójistwo, k a z i r o d z t w o ) mają
sta­
n o w i ć n i e s w o i s t e , e l e m e n t a r n e treści z n a c z e n i o w e , a l e
być h y b r y d a m i z r o d z o n y m i
z przeniesienia
„starych
k o n f l i k t ó w n a n o w e s t o s u n k i społeczne". „ M o t y w E d y ­
pa
w y t w o r z y ł się w r e z u l t a c i e p r z e n i e s i e n i a w r o g i c h
stosunków panującego — o j c a do męża córki, zięcia —
następcy n a następcę •— s y n a , zaś r o l i córki w ł a d c y ,
j a k o przekazującej t r o n p r z e z m a ł ż e ń s t w o —• n a w d o w ę
po w ł a d c y " (tamże, s. 29).
Ogarniając całą linię r o z w o j u p r a c P r o p p a , „a n i e
t y l k o każdą z n i c h o d d z i e l n i e " , z a u w a ż y ć t r z e b a p e w n ą
nieciągłość, zwłaszcza
pomiędzy
dwiema
pierwszymi,
najważniejszymi. W b r e w
ogólnie w y r a ż o n e m u
przeko­
n a n i u s a m e g o a u t o r a w y d a j e się, że p u n k t wyjścia a n a ­
l i z y w d r u g i e j (złożona o d p o w i e d n i o ś ć :
bajka-rytuał)
w c a l e n i e p o k r y w a się i n i e w y n i k a z p u n k t u dojścia
pierwszej
( s t w i e r d z o n a czy s u g e r o w a n a
odpowiedniość
s t r u k t u r y b a j k i i p r o t o - b a j k i , m i t u ) . Levi-iSitrauss oce­
niając samą M o r f o l o g i e bajki
zauważa w n i e j r o z d a r ­
c i e m i ę d z y „złudą f o r m a l i z m u " ( o n także p o w t a r z a t e n
s t a r y z a r z u t ) a „obsesją wyjaśniania h i s t o r y c z n e g o " ; p o ­
r ó w n u j e w r ę c z tę pracę do „ g r a m a t y k i bez s ł o w n i k a "
(łan. bez r e a l i ó w e t n o g r a f i c z n y c h ) . Jeśli pozostać n a
j e g o s t a n o w i s k u , t o drugą t r z e b a b y nazwać
„słowni­
k i e m bez g r a m a t y k i " . S u m a dzieł P r o p p a n i e j e s t w i ę c
może o p t y m i s t y c z n y m przykładem możliwości płynnego
przejścia o d m e t o d o l o g i i f o r m a l n o - i s t r u k t u r a l n e j do b a ­
dań h i s t o r y c z n y c h i s e m a n t y c z n y c h . N a t o m i a s t każde
z n i c h z o s o b n a s t a n o w i k l a s y c z n y j u ż dziś przykład
analizy
materiału f o l k l o r y s t y e z n o - e t n o g r a f i c z n e g o ,
mo­
d e l o w y w swej k o n w e n c j i badawczej.
J.S.W.

125

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
