<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6669" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6669?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T18:19:58+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6649">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d6934441c598386017485d843948f197.pdf</src>
      <authentication>453aca0cd01d133d373b9bd6c207f480</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79496">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3467</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79497">
              <text>1980</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79498">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3250</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79499">
              <text>Tradycja i współczesność. Uwagi po biennale kowalstwa / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.1</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79500">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.1, s.39-46</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79501">
              <text>Jackowski, Aleksander</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79502">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79503">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79504">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79505">
              <text>Aleksander Jackowski
TRADYCJA I WSPÓŁCZESNOŚĆ
UWAGI PO BIENNALE

KOWALSTWA

Wszystkie konkursy sztuki ludowej, zwłaszcza ogól­
n o p o l s k i e , m a j ą d w a , w y r a ź n i e d o s t r z e g a l n e , cele. J e d ­
n y m jest s t y m u l a c j a d a n e j d z i e d z i n y t w ó r c z o ś c i , d r u g i m
rozeznanie w procesach, k t ó r e w tej t w ó r c z o ś c i zacho­
d z ą . O b a cele s ą ze s o b ą p o w i ą z a n e , s k o r o s i ę b o w i e m
chce p r o w a d z i ć p o l i t y k ę o p i e k i , trzeba w i e d z i e ć , j a k i
jest s t a n r z e c z y w i s t y z j a w i s k a , w j a k i m k i e r u n k u z m i e ­
r z a , co j e s t w n i m w a r t e p o p a r c i a , co z a ś n i s z c z y n a j ­
cenniejsze jego w a r t o ś c i .

c h a r a k t e r y s t y c z n ą d l a naszej s z t u k i l u d o w e j z a s a d ą e k o ­
n o m i i sił i ś r o d k ó w , z a s a d ą — n a z w i j m y j ą t a k — o p ­
tymalizacji (maksimum wyrazu przy m i n i m a l n y m
wkła­
dzie pracy). M o ż n a przy t y m z a u w a ż y ć , że i m bardziej
p r z e d m i o t jest z w y c z a j n y i f u n k c j o n a l n y , t y m silniejsze
są związki f o r m y z t e c h n i k ą , z t r a d y c j ą . D o ś w i a d c z e n i e
i p a m i ę ć wiążą się w ó w c z a s z n a w y k a m i estetycznymi,
k t ó r e b a z u j ą na w z o r a c h w y n i e s i o n y c h z p r z e s z ł o ś c i ,
odziedziczonych po w c z e ś n i e j s z y c h pokoleniach.

Biennale kowalstwa ludowego, k t ó r e zorganizowano
p o d k o n i e c 1979 r . w R a d o m i u , m i m o ż e n i e o b j ę ł o
w s z y s t k i c h c z y n n y c h jeszcze w k r a j u w a r s z t a t ó w , b y ł o
i m p r e z ą w a ż n ą . Przede w s z y s t k i m dlatego, ż e w y j ą t k o w o
w y r a ź n i e p o k a z a ł o j a k i e j e s t d z i s i a j k o w a l s t w o , co j e s t
j e g o s i ł ą , co z a ś s ł a b o ś c i ą . B y ł a to n i e t y l e k o n f r o n t a c j a
o ś r o d k ó w , co p o s t a w t w ó r c z y c h , s p o s o b ó w r o z w i ą z y w a ­
nia starej i n o w e j t e m a t y k i . S p r z y j a ł o t e m u zoriento­
wanie r e g u l a m i n u k o n k u r s u j e d n o c z e ś n i e na f o r m y t r a ­
dycyjne i nowe. Dzięki temu, oglądając w y s t a w ę m o ż n a
b y ł o o b s e r w o w a ć relacje m i ę d z y t r a d y c j ą a w s p ó ł ­
c z e s n o ś c i ą , m i ę d z y zasadami m y ś l e n i a , w ł a ś c i w y m i
d a w n e j sztuce l u d o w e j a t e n d e n c j a m i e s t e t y c z n y m i , k t ó ­
re dostrzec m o ż n a obecnie w ś r ó d w i ę k s z o ś c i
twórców
l u d o w y c h . Chodzi t u o jednoczesne w y s t ę p o w a n i e d w ó c h
estetyk, d w ó c h k o d ó w estetycznych,
z których
jeden
w i ą ż e się z zasadami d a w n e j sztuki l u d o w e j , d r u g i z a ś
z obecnymi upodobaniami
twórców
oraz
środowiska,
w którym przebywają.

N a t o m i a s t t a m , gdzie p o j a w i a s i ę n o w a f u n k c j a , no­
w y p r z e d m i o t — dochodzi do g ł o s u w s p ó ł c z e s n a ś w i a ­
d o m o ś ć e s t e t y c z n a t w ó r c y , u p o d o b a n i a , k t ó r e o n (a t a k ­
że jego ś r o d o w i s k o ) przejawia
w zdobieniu
wnętrza,
w o c e n i e tego, co p i ę k n e czy b r z y d k i e . S ą d z ę n a w e t , ż e
d a ł o b y się t u s f o r m u ł o w a ć t a k ą p r a w i d ł o w o ś ć : i m bar­
d z i e j t w ó r c a d ą ż y do tego, a b y j e g o d z i e ł o b y ł o „ p i ę k n e " ,
t y m silniej podlega p r e s j i obecnych u p o d o b a ń estetycz­
n y c h , t y m bardziej o d r y w a się od d a w n y c h r e g u ł k s z t a ł ­
towania formy. (Dawne formy, k t ó r e m y percepujemy w
kategoriach piękna, t w ó r c y l u d o w i oceniają w kategor­
iach r z e m i o s ł a , rzeczy
„starodawnych";
natomiast
za
„ p i ę k n e " u w a ż a j ą t o , co o d p o w i a d a i c h o b e c n y m u p o d o ­
b a n i o m e s t e t y c z n y m , co z a w i e r a n a d w y ż k ę d e k o r a c j i n a d
formą funkcjonalną).

1

2

3

Nie t r u d n o z a u w a ż y ć , że ta „ d a w n a " estetyka w i ­
doczna jest przede w s z y s t k i m w w y t w o r a c h
tradycyj­
n y c h , z w ł a s z c z a u ż y t k o w y c h , t a m gdzie prostota i k l a ­
r o w n o ś ć f o r m y w y n i k a j ą z p o s z a n o w a n i a cech m a t e r i a ł u
i t e c h n i k i jego o b r ó b k i ; gdzie k s z t a ł t , k o m p o z y c j a , o r n a ­
m e n t zgodne są z p o d s t a w o w ą f u n k c j ą p r z e d m i o t u oraz

Interferencja
dawnej
i nowej
estetyki
występuje
z r e s z t ą n i e t y l k o p r z y p o d j ę c i u n o w e j t e m a t y k i . Jest
ona
zauważalna
również
w
wykonawstwie
dawnych
p r z e d m i o t ó w . P r z e j a w i a s i ę w ó w c z a s w d ą ż e n i u do o b fitszego z d o b i e n i a p o w i e r z c h n i , do k o m p l i k o w a n i a s y l ­
w e t y ( n p . z a w i a s u czy w y k ł a d k i ) , do z a s t ę p o w a n i a o r n a ­
m e n t y k i geometrycznej — roślinną. Na schemat t r a d y ­
cyjnego w z o r u nasuwa się w ó w c z a s w a r s t w a
nowsza,
k t ó r e j c e c h ą p o d s t a w o w ą jest w ł a ś n i e dekoracja, roz­
budowanie m o t y w ó w floralnych,
d ą ż e n i e do w p r o w a -

�k l i e n t ó w , k t ó r z y w o l ą od a u t e n t y k u l u d o w e g o ( z b y t w
ich m n i e m a n i u „ z g r z e b n e g o " ) f o r m y bogato dekorowane,
g r a w i t u j ą c e k u w z o r o m nie-ludowego k o w a l s t w a . (Oto
paradoks współczesnej twórczości „ l u d o w e j " — kierunek
jej przemian wiedzie od szlachetnej prostoty f o r m d a w ­
nych, chłopskich, k u wzorom dworskim, mieszczańskim,
h i s t o r y c z n y m czy p s e u d o - n o w o c z e s n y m . Jest t o w i ę c p r o ­
ces a k u r a t o d w r o t n y o d tego, k t ó r y w y s t ę p o w a ł w p r z e ­
s z ł o ś c i , k i e d y to l u d w z o r y d w o r s k i e , k o ś c i e l n e
czy
m i e s z c z a ń s k i e a d a p t o w a ł do s w o i c h w a r u n k ó w i u p o ­
d o b a ń estetycznych).
Z d o b i e n i u , gdzie t y l k o to m o ż l i w e , s p r z y j a j ą
rów­
nież upodobania p r a c o w n i k ó w skupu w r ó ż n y c h insty­
tucjach, a zwłaszcza wycena p r z e d m i o t ó w . Niemal w s z ę ­
d z i e ( d o t y c z y t o n i e t y l k o s z t u k i l u d o w e j ) za rzecz z d o ­
b i o n ą p ł a c i s i ę z n a c z n i e w i ę c e j , n i ż za p r z e d m i o t s z l a ­
c h e t n y , lecz p r o s t y . P o d s t a w ą w y c e n y n i e j e s t b o w i e m
d o s k o n a ł o ś ć p r z e d m i o t u , lecz w k ł a d
pracy
potrzebnej
do j e g o w y k o n a n i a .

2

d z e n i a , g d z i e t y l k o s i ę da, l i n i i f a l i s t y c h ,
esowato-flores o w a t y c h . W y s t ę p u j e to w s t o p n i u n i e w i e l k i m p r z y p o ­
d e j m o w a n i u t e m a t y k i u ż y t k o w e j (okucia w o z ó w , n a r z ę ­
dzia gospodarskie), ale w znacznie silniejszym p r z y w y ­
robie p r z e d m i o t ó w , k t ó r e obok swej f u n k c j i
użytkowej
p e ł n i ą r ó w n i e ż (a o b e c n i e p r z e d e w s z y s t k i m ) f u n k c j e
zdobnicze, reprezentacyjne.
P r z y k ł a d e m m o g ą być np.
zawiasy pasowe i esowe W ł a d y s ł a w a , A n d r z e j a i Jana
G ą s i e n i c ó w —• M a k o w s k i c h , w y k o n y w a n e n a z a m ó w i e ­
nie właścicieli i budowniczych nowo p o w s t a j ą c y c h w i l l i
w s t y l u „ z a k o p i a ń s k i m " ( i l . 10—12). U p o d o b a n i a i a m b i c j e
k o w a l i z n a j d u j ą w ó w c z a s uzasadnienie w w y r a ź n i e zdob­
n i c z e j f u n k c j i t a k i c h z a w i a s ó w , o k u ć czy k l a m e k . Z g o d ­
ne s ą z r e s z t ą z o c z e k i w a n i a m i z d e c y d o w a n e j
większości

II.
93

40

1. M i e c z y s ł a w H u l e w i c z , k r z y ż , w y s . 50
i 96 c m . I I . 3. E u g e n i u s z C h o ł u j , kopos,

Trzecim czynnikiem sprzyjającym rozwojowi
deko­
racji p r z e d m i o t ó w u ż y t k o w y c h są konkursy.
Pozornie
m a m y w ó w c z a s do c z y n i e n i a z p o w i e l a n i e m d a w n y c h
w z o r ó w , w r z e c z y w i s t o ś c i j e d n a k są to j u ż p r z e d m i o t y
inne. A t r a p y , k t ó r e — o czym w y k o n a w c a dobrze w i e
— n i g d y nie b ę d ą s p e ł n i a ł y swej w ł a ś c i w e j r o l i . Z a w i a s
pasowy b ę d z i e l e ż a ł w sali w y s t a w o w e j na kostce l u b
w i s i a ł na planszy — nie b ę d z i e j e d n a k d ź w i g a ł przez
d ł u g i e lata c i ę ż k i c h d r z w i . K o w a l stara się w i ę c , aby
był on piękniejszy od pięćdziesięciu innych z a w i a s ó w
jego r y w a l i . Z m y ś l e n i a funkcjonalnego przechodzi na
e s t e t y c z n e . C z ę s t o zEipomina n a w e t , j a k i m p o w i n i e n b y ć
„ p r a w d z i w y " zawias. R o z c z ł o n k o w u j e jego k s z t a ł t , roz­
w i j a , m i m o iż t y m s a m y m o s ł a b i a m a t e r i a ł ( n p . r e p r .
w katalogu zawiasy pasowe S t a n i s ł a w a
Chołuja
czy
Z y g m u n t a L o r k a ) . L u d z i e z n a j ą c y się na rzeczy w y t y ­
k a j ą k o w a l o m t a k i e u c h y b i e n i a . C z y k o w a l e s a m i tego
nie r o z u m i e j ą ? O c z y w i ś c i e r o z u m i e j ą i g d y b y p r a c o w a l i
d l a siebie, czy r o b i l i z a w i a s y do d r z w i k o ś c i e l n y c h l u b
w r ó t s t o d o ł y przede w s z y s t k i m m y ś l e l i b y o t y m , j a k i
ciężaT m u s z ą one w y t r z y m a ć , j a k w z m o c n i ć
miejsca,
k t ó r e najbardziej „ p r a c u j ą " . A l e k u j ą c na k o n k u r s nie
z a s t a n a w i a j ą się nad t y m , z a p o m i n a j ą , że to ma b y ć
autentyk „na niby"; widzą zresztą reprodukcje w kata­
l o g a c h , i n s p i r u j ą c e i c h w ł a ś n i e do t a k i c h
estetyzujących r o z w i ą z a ń (np. katalog omawianego Biennale). Wie­
d z ą t e ż , ż e w y k ł a d k a , w r z e c i ą d z czy z a w i a s z o s t a n ą p o ­
k a z a n e na
wystawie niczym bransoletki
u jubilera.
A w i ę c je zdobią. Przede w s z y s t k i m z d o b i ą ! I często

c m . I I . 2. A n d r z e j i J a n u s z G ą s i e n i c e M a k o w s c y , w i d e ł k i ,
d ł . 40 c m . I I . 4.
Mieczysław
Hulewicz,
trójnóg-denarek,
14 c m .

wys.
wys.

�6
П.

5.

Antoni

Moćko,

ś w i e c z n i k , w y s . 48,5 c m . I I . 6. B r o n i s ł a w P i e t r a k , Świecznik
I I . 7. M i e c z y s ł a w H u l e w i c z , ś w i e c z n i k , w y s . 6,5 c m .

na t y m w y g r y w a j ą , j a k o ż e p r z e d m i o t y t a k i e (nawet
nieudane) zyskują
niejednokrotnie
najwyższe
oceny'.
P a t r z ą c na o b f i t ą o r n a m e n t y k ę w i e l u e k s p o n a t ó w
—
z t y m w i ę k s z y m szacunkiem i wręcz zachwytem podzi­
w i a ł e m na B i e n n a l e f o r m y p i ę k n e — w ł a ś n i e p r z e z s w ą
prostotę, proporcje, oszczędne wprowadzenie
elementu
zdobniczego
(np.
zawiasy
pasowe
Antoniego
Moćki,
Edwarda
Chołuja,
Dominika
Ustaszewskiego,
widełki
A . i J. G ą s i e n i c ó w - M a k o w s k i c h ( i l . 2), w s z y s t k i e n a d e ­
s ł a n e p r a c e M i e c z y s ł a w a H u l e w i c z a — ( i l . 1, 4, 7).
O ile jednak przy w y r o b a c h u ż y t k o w y c h i w y k o n y ­
w a n y c h od d a w n a , z a s a d n i c z y s c h e m a t k o m p o z y c j i
nie

7

na

trzy

świece,

wys.

36

cm.

u l e g a ł w i ę k s z y m zmianom, a p u n k t e m odniesienia b y ł a
p a m i ę ć d a w n e j f o r m y , to p r z y p o d e j m o w a n i u n o w y c h te­
m a t ó w (o c e c h a c h n i e z a w s z e z n a n y c h z d o ś w i a d c z e n i a ) ,
do g ł o s u d o c h o d z i ł o i n d y w i d u a l n e p o c z u c i e f o r m y ,
po­
m y s ł o w o ś ć , i n w e n c j a ; a co za t y m i d z i e — k s z t a ł t u j ą c e
się w s p ó ł c z e ś n i e u p o d o b a n i a estetyczne. R z u t u j e to
w
s p o s ó b oczywisty na p r z e c i ę t n y poziom artystyczny tych
prac, n i ż s z y od p o z i o m u w y r o b ó w t r a d y c y j n y c h ; nieraz
nawet ocierający się o granice kiczu. Z w ł a s z c z a widocz­
ne j e s t to t a m , g d z i e w z o r e m i n s p i r u j ą c y m k o w a l a b y ł
p r z e d m i o t m a j ą c y s ł u ż y ć przede w s z y s t k i m ozdobie.
C i sami ludzie, k u j ą c dobre, t r a d y c y j n e przedmioty
użytkowe, proponowali niedobrą amatorszczyznę, wyko­
n u j ą c przedmioty t y l k o dekoracyjne — k o g u t k i , pieski,
smoki, f i g u r k i z ż e l a z a , „ p a m i ą t k i " . W tej d z i e d z i n i e spo­
ro n a d e s ł a n y c h e k s p o n a t ó w n a d a w a ł o s i ę b a r d z i e j
na
w y s t a w ę kiczu niż sztuki ludowej (przykłady m.in. w
katalogu Biennale).
Charakterystyczne jest w takich p r z y k ł a d a c h odejście
o d w z o r c ó w t r a d y c y j n e g o k o w a l s t w a (od j e g o g r a m a t y k i
form), a szukanie inspiracji w przedmiotach nie-ludowej
proweniencji,
w
świecznikach
z mosiądzu,
tralkach
d r e w n i a n y c h , w y r a b i a n y c h na t o k a r s k i m warsztacie, b i ­
b e l o t a c h s t a w i a n y c h n a s t o l i k a c h czy n a b i u r k u , w s p ó ł ­
c z e s n y c h p a m i ą t k a c h ( i l . 9).
Z a r ó w n o wśród adaptacji jak i dzieł o charakterze
dekoracyjnym, inspirowanych rozwiązaniami techniczny­
m i i artystycznymi dawnego kowalstwa, wyróżnić można
d w i e postawy, d w a t y p y n a w i ą z a ń do t r a d y c j i . Jeden,
częściej spotykany w ś r ó d n a d e s ł a n y c h e k s p o n a t ó w i , j a k
s i ę zdaje, s z c z e g ó l n i e p o ż ą d a n y p r z e z m i ł o ś n i k ó w i o p i e ­
k u n ó w s z t u k i l u d o w e j , to n a w i ą z a n i e do k o n k r e t n y c h

41

�8

w z o r ó w (jak np. k r a t y , zawiasy, spinki), d r u g i , rzad­
szy, a l e z n a c z n i e c i e k a w s z y — t o w y c h o d z e n i e o d g r am a t y k i l u d o w y c h f o r m , r e g u ł artystycznego m y ś ­
l e n i a , e l e m e n t a r n y c h zasad k o m p o z y c j i . P i e r w s z y p o l e g a
na ż o n g l e r е е e l e m e n t a m i z n a n y m i , d r u g i n a p r z e m y ś l e ­
n i u sensu p o d e j m o w a n e g o z a d a n i a , z g o d n i e z c h a r a k t e ­
rem t w o r z y w a i t r a d y c y j n ą technologią. Jedno o c z y w i ś ­
cie nie przeczy d r u g i e m u , l o g i k a k o n s t r u k c j i nie w y k l u ­
cza s i ę g n i ę c i a
po r o z w i ą z a n i e f o r m a l n e ,
występujące
w d a w n y m przedmiocie. M o t y w k r a t y z okienka spich­
rza m o ż e b y ć z a s t o s o w a n y i w e w s p ó ł c z e s n y m p r z e d ­
m i o c i e , a l e t y l k o w t e d y , g d y m a to s w o j e u z a s a d n i e n i e
logiczne, z a r ó w n o u ż y t k o w e j a k i k o m p o z y c y j n e . Z re­
g u ł y j e d n a k nastawienie na t a k i t y p adaptacji p r o w a d z i
do p s e u d o - l u d o w e g o e k l e k t y z m u , do s t y l i z a c j i , p o d c z a s
gdy m y ś l e n i e formą, r o z w i ą z a n i a m i w y n i k a j ą c y m i z tech­
n i k i kowalstwa, sprzyja autentycznej twórczości.
Dla­
tego z p e w n ą n i e u f n o ś c i ą p a t r z ę n a p r a c e , k t ó r e z g o d ­
nie z oczekiwaniami z a m a w i a j ą c y c h ,
mają
być tylko
a d a p t a c j ą d a w n y c h form. Rzadko kiedy b y w a j ą dobre,
i j a k s ą d z ę w ł a ś n i e dlatego, że sama idea adaptacji k i e ­
r u j e u w a g ę l u d o w y c h t w ó r c ó w na z e w n ę t r z n e
podo­
b i e ń s t w o , na wykorzystanie schematu dawnego
przed­
m i o t u w n o w y m zastosowaniu. W d o b r y m p r z y p a d k u
b ę d z i e to np. wieszak na p ł a s z c z e w k s z t a ł c i e zawiasu
p a s o w e g o (z d o d a n y m i k o ł e c z k a m i ) , z a p r o p o n o w a n y p r z e z
B r o n i s ł a w a Pietraka, p r z y n a j m n i e j d o w c i p n y w tej z m i a ­
n i e r ó l , w z ł y m : k r a t a — d r z w i c z k i do k o m i n k a .
O ile ciekawsze b y ł y na Biennale prace w y w o d z ą c e
się z m y ś l e n i a o f u n k c j i p r z e d m i o t u , o jego k o n t e k ś c i e

42

9

przestrzennym i p r z e d m i o t o w y m . Pokazali je m.in. M i e ­
c z y s ł a w H u l e w i c z i A n t o n i M o ć k o , obaj d o s k o n a l i , a za­
razem w y r a ź n i e r ó ż n i od siebie.
W t y m m i e j s c u p r z e j d ź m y do n a s t ę p n e j
refleksji,
j a k ą n a s u n ę ł a wystawa. Otóż w sytuacji, gdy
kowal
w y k o n u j e p r z e d m i o t y n a w y s t a w ę , a do tego
formy,
k t ó r e n i e są a n i ściśle u ż y t k o w e , a n i osadzone w t r a ­
d y c j i r e g i o n u (czy o ś r o d k a ) , w y r a ź n i e j z a r y s o w u j e s i ę
j e g o o s o b o w o ś ć t w ó r c z a . N i e znaczy t o , ż e b y ł j e j p o ­
zbawiony dawny kowal, pracujący w bliskim kontakcie
z i n n y m i k o w a l a m i , a l e n i e m i a ł on t e j szansy i n d y w i ­
d u a l n e j w y p o w i e d z i , co w s p ó ł c z e s n y . Z r e s z t ą w y o s t r z o ­
n e m u s p o j r z e n i u n a cechy i n d y w i d u a l n e s p r z y j a
za­
r ó w n o forma konfrontacji,
j a k ą jest k o n k u r s , j a k t e ż
i n i e m o ż n o ś ć o c e n i e n i a n a j e g o p o d s t a w i e , co j e s t d o ­
b r e m w s p ó l n y m j a k i e g o ś o ś r o d k a , co z a ś c e c h ą o d r ę b n ą .
W
s y t u a c j i , k i e d y w B i e n n a l e u c z e s t n i c z y 45 o s ó b ,
a w i ę c m n i e j n i ż jest w k r a j u w o j e w ó d z t w , odpada m o ż ­
ność porównania w k ł a d u indywidualnego z tradycją lo­
k a l n ą . Jedynie kowale radomscy wystąpili jako zespół.
O g l ą d a j ą c i c h w y r o b y , z a s t a n a w i a m s i ę t y l k o c z y to,
co w y d a j e s i ę w i d z o w i p o d o b n e w i c h p r a c a c h , w i ą ż e
się z d a w n i e j s z ą t r a d y c j ą , czy t e ż jest j u ż r e z u l t a t e m
sporej ilości k o n k u r s ó w , p r z e p r o w a d z a n y c h po w o j n i e
na t e r e n i e o b e c n y c h w o j . r a d o m s k i e g o i k i e l e c k i e g o .
M y ś l ę o t e n d e n c j i do obfitego zdobienia k a ż d e g o p r z e d ­
m i o t u u ż y t k o w e g o , swoistego h o r r o r v a c u i , k a ż ą c e g o k o ­
walowi podziabać każdy centymetr kwadratowy powierz­
chni, j a k b y w o b a w i e , że sam „ c z y s t y " k s z t a ł t pozba­
w i o n y jest w a l o r ó w a r t y s t y c z n y c h .

�Cechy w s p ó l n e m o ż n a
wali

zakopiańskich,

ale

Gąsieniców-Makowskich.
Cukier
kolegów
w
Jan

jak

Mieczysław

spod

było również
dotyczą

one

Zarówno
Biernacik

Gubałówki.

bowiem
różnią

Niestety,

Biennale. (Jednak i oni, i biorący
Schrainer

prostych

do

z

Brzeźna

bogato

również

dekorowanych,

zauważyć
jedynie

nie

u

Bronisław

się

od

wzięli

udział

ko­

rodziny

w

ewoluują

swych
udziału

Biennale
od

form

„naturalistycznych").

G ą s i e n i с e-M а к o w s с у reprezentują
kowalstwo
bardzo dobre warsztatowo, a k c e n t u j ą c e rolę zdobnictwa.
Na ich p r z y k ł a d z i e doskonale w i d a ć kierunek przemian
w estetyce w y r o b ó w k o w a l s k i c h , z w i ą z a n y z c z y n n i k a m i .
0 k t ó r y c h pisałem już uprzednio. P i ę k n e ,
szlachetne
w s w y c h p r o p o r c j a c h „ w i d e ł k i " ( i l . 2) r e p r e z e n t u j ą d a w ­
n y p u n k t o d n i e s i e n i a , z a w i a s y esowe, a z w ł a s z c z a k l a m k i
— s ą j u ż p r z y k ł a d e m t e n d e n c j i „ b a r o k i z u j ą c y c h " ( i l . 10—
12). N i e n e g u j ą c s p r a w n o ś c i w a r s z t a t o w e j M a k o w s k i c h
m o ż n a i m z a r z u c i ć , ż e w d ą ż e n i u do e f e k t u w i r t u o z o w ­
s k i e g o z a t r a c j ą c z a s e m s z l a c h e t n o ś ć f o r m y , czego p r z y ­
k ł a d e m mogą być reprodukowane w katalogu klamka
1 smok

(Janusza) oraz p e l i k a n

(Władysława).

Niejednorodność poszczególnych elementów
całości,
z a k ł ó c e n i e „ s t y l i s t y k " m o ż n a też dostrzec w
pracach
M i e c z y s ł a w a Z a n i e w s k i e g o z Lubijewa (woj. ostro­
łęckie). Obok ł a d n i e w y w a ż o n e g o w proporcjach zawia­
su p o k a z a ł o n w i e l e p r a c ś w i a d c z ą c y c h o i n w e n c j i , c h o ć
niejednolitych, niespójnych. Są w nich udane fragmen­
t y , j a k np. o r z e ł w ś w i e c z n i k u z m a p ą Polski, ale b r a k
c a ł o ś c i o w e g o u j ę c i a p r z e d m i o t u . Z a n i e w s k i n a d e s ł a ł na
B i e n n a l e n a j w i ę c e j , b o a ż 36 p r a c , j e g o t e m p e r a m e n t
t w ó r c z y i w y s i ł e k m o g ą z a i m p o n o w a ć , ale k i e r u n e k roz­
w o j u niepokoi. Odchodzi b o w i e m od u m o w n o ś c i ludo­
w e g o k o w a l s t w a d ą ż ą c do e f e k t ó w r a c z e j i l u s t r a c y j n y c h .
W i d a ć to z a r ó w n o w k o n i k u , w i e ń c z ą c y m okucie dyszla
wozu, jak też w świecznikach i figurkach z żelaza (il.
17). W c h o d z ą c w i n n ą k o n w e n c j ę a r t y s t y c z n ą n i e z a w s z e
u m i e jej s p r o s t a ć , toteż wiele jego prac sprawia w r a ż e ­
n i e a m a t o r s t w a n i e osadzonego j u ż w r y g o r a c h l u d o w e j
twórczości.
Podobne u w a g i b u d z ą prace S t a n i s ł a w a T o m с z ук a z T a r n o w a . M i e s z c z ą się one w szerokiej skali —
między tradycją a współczesnością, między
znakomitą
a d a p t a c j ą dawnych form (funkcjonalne i p i ę k n e przybo­
ry kominkowe), a zupełnie już „nie — ludowymi" kon­
cepcjami o b r a z ó w z żelaza i krat tematycznych. T o m ­
czyk jest d u ż ą i n d y w i d u a l n o ś c i ą i nie m o ż e d z i w i ć , że
p r z y s w y c h z a i n t e r e s o w a n i a c h a r t y s t y c z n y c h oraz k o n s t r u k c y j n o - m e c h a n i c z n y c h w y k r a c z a poza f o r m y l u d o w e ­
go k o w a l s t w a . C h o d z i t y l k o o to, j a k to r o b i , do czego
z m i e r z a , co o s i ą g a . J e g o k o ł a t k i s t a n o w i ą p r z y k ł a d n i e
t y l k o dobrego r z e m i o s ł a k o w a l s k i e g o , ale i ś l u s a r s t w a .
D o w o d z ą d u ż e j p o m y s ł o w o ś c i i w y o b r a ź n i (np. k o ł a t k i
w k s z t a ł c i e m ł y n a , d z w o n ó w ( i l . 16), p a w i a ) , k t ó r e t o ce­
chy z n a j d u j e m y r ó w n i e ż w jego d e k o r a c y j n y c h k r a t a c h
i s c e n a c h h i s t o r y c z n y c h . A l e p r a c e te n i e s t a n o w i ą j u ż
przedłużenia
ludowego kowalstwa, w y r a s t a j ą
bowiem
z g r u n t u innego m y ś l e n i a , i n n y c h w z o r ó w estetycznych.
I s t o t n e staje się w n i c h przekroczenie o g r a n i c z e ń , k t ó r e
— z d a w a ł o b y się — d e t e r m i n u j ą charakter kowalskiego
d z i e ł a . W j e d n e j ze scen „ H i s t o r i i O r ę ż a
Polskiego"
t w o r z y j a k b y w y c i n a n k o w y fresk, ale m i m o p r ó b u p o ­
rządkowania
kompozycji
przez r y t m i z a c j ę
podobnych
e l e m e n t ó w , c a ł o ś ć n a l e ż y j u ż n i e do k r ę g u i n s p i r a c j i l u ­
d o w y c h , ale do p o s z u k i w a ń , c h a r a k t e r y s t y c z n y c h dla n u r ­
t u p l a s t y k i a m a t o r ó w . N a j c i e k a w s z a z tej serii d z i e ł jest
k r a t a p r z e d s t a w i a j ą c a K o p e r n i k a na t l e k r ę g ó w n i e b i e s ­
k i c h ( i l . 14), c e l n a w s y m b o l i c z n y m u j ę c i u , z w a r t a w
k o m p o z y c j i , o p a r t e j n a w y r a ź n i e a k c e n t o w a n e j osi sy­
metrii i r y t m i e t o r ó w planet.

1Я

I I . 8. K a z i m i e r z M a r k i e w i c z , Świecznik
na osiem
świec,
w y s . 99 c m . I I . 9. P a w e ł W i n i a r s k i , ś w i e c z n i k ,
wys.
156 c m . Z a w i a s y : A n d r z e j G ą s i e n i c a M a k o w s k i , i l . 10,
d ł . 30 c m ; W ł a d y s ł a w G ą s i e n i c a M a k o w s k i , i l . 11, d ł .
33,5 c m ; i l . 12, d ł . 39,5 c m .

43

I

�Zupełnie inny typ osobowości twórczej przedstawia
sobą A n t o n i M o ć k o z O b l ę g o r k a (woj. kieleckie). I n ­
w e n c j a j e g o , c h o ć n i e m n i e j s z a n i ż T o m c z y k a czy
Za­
niewskiego w y r a ż a się w o b r ę b i e r o z w i ą z a ń k o m p o z y ­
cyjnych, charakterystycznych dla ludowej o r n a m e n t y k i .
Dla każdego tematu umie znaleźć w ł a s n e , konsekwentne
rozwiązanie. Najbliższy wzorom rzemiosła
kowalskiego
j e s t w ż y r a n d o l u ( i l . 15). P r o s t o t a i p i ę k n o t e g o d z i e ł a
s p r a w i a j ą , że z n a k o m i c i e h a r m o n i z o w a ł o b y z a r ó w n o те
ś r e d n i o w i e c z n y m jak i nowoczesnym w n ę t r z e m . W ś r ó d
ś w i e c z n i k ó w , z k t ó r y c h k a ż d y jest i n n y , s z c z e g ó l n i e cie­
k a w e s ą d w a , o p a r t e o t y p o r n a m e n t y k i , z b l i ż o n y do
kompozycji
w y c i n a n e k . D o w o d z ą one d o b r e g o p o c z u c i a
formy i proporcji, k t ó r e zresztą przejawia artysta
we
wszystkich s w y c h pracach. W i d a ć je w i ę c z a r ó w n o w t y c h
„ k a n d e l a b r a c h " ( i l . 5) j a k i w m o n u m e n t a l n y m ś w i e c z n i ­
k u „z o r ł e m " ( i l . 13). Z n a k o m i c i e z e s t a w i a w n i m p ł a s z ­
czyznę p i ę k n i e stylizowanego orła z d r o b n y m ornamen­
tem, b i e g n ą c y m w z d ł u ż całej kompozycji. Ś w i e c z n i k ten
po k i l k u r e t u s z a c h ( p o d s t a w a , t a l e r z y k i p o d ś w i e c e , „ b l a s z a n o ś ć " orła) m ó g ł b y być j e d n y m z najlepszych dziei
„ r e p r e z e n t a c y j n e j " sztuki kowalskiej.

•: .
IJ.

13. A n t o n i

Moćko,

świecznik,

wys.

.

.. • is

123

cm.

Dzieła
Moćki
oraz
Mieczysława
H u l e w i c z a
z Czarnej Wsi Kościelnej (woj. białostockie) zdecydowa­
n i e w y r ó ż n i a ł y s i ę na B i e n n a l e s w ą k l a s ą a r t y s t y c z n ą
i więzią z ludową tradycją. Ale kiedy Moćko nawiązu­
j e w s w y c h f o r m a c h do r ó ż n y c h , n i e k o n i e c z n i e k o w a l ­
skich w z o r ó w , Hulewicz
w y p o w i a d a się c a ł k o w i c i e w
granicach f o r m
prostych, funkcjonalnych,
kowalskich.
Rozłożysty świecznik M o ć k i w i d z i m y z pewnego odda­
lenia jak f o r m ę p ł a s k ą , u Hulewicza natomiast k a ż d y
przedmiot
ma swą przestrzenność, k a ż d y element swą
g r u b o ś ć . P u n k t e m w y j ś c i a j e s t sztaba ż e l a z a , k u t e g o ,
zginanego, k s z t a ł t o w a n e g o
w sposób najbardziej
pro­
sty i — c h c i a ł o b y s i ę p o w i e d z i e ć — r z e c z o w y . T r ó j n ó g
- d e n a r e k ( i l . 4) a z w ł a s z c z a ś w i e c z n i k ( i l . 7) m o g ą b y ć
d e m o n s t r o w a n e na- w y k ł a d a c h s z t u k i j a k o w z ó r
formy
f u n k c j o n a l n e j , n i c z e g o n i e n a ś l a d u j ą c e j , lecz w y p r o w a ­
dzonej z samej istoty t w o r z y w a i t e c h n i k i jego o b r ó b k i .
Konkurs ujawnił zarówno możliwości uczestniczących
w n i m kowali, jak też problemy związane z przejściem
od f o r m u ż y t k o w y c h d o a d a p t a c j i , od t r a d y c y j n e g o r z e ­
m i o s ł a do w s p ó ł c z e s n e g o r ę k o d z i e ł a a r t y s t y c z n e g o . O d
tej strony rolę s w ą spełnił. P o k a z a ł d w a n i e b e z p i e c z e ń ­
s t w a , k t ó r e g r o ż ą t e j d z i e d z i n i e l u d o w e j s z t u k i . Jedn-o
polega na l i k w i d a c j i jego t r a d y c y j n y c h w a r t o ś c i
„od
ś r o d k a " , d r u g i e na l i k w i d a c j i k o w a l s t w a „od z e w n ą t r z " ,
przez b r a k d o p ł y w u n o w y c h k a d r , z e r w a n i e c i ą g u po­
k o l e n i o w e g o p r z e k a z u u m i e j ę t n o ś c i i zasad a r t y s t y c z n e ­
go m y ś l e n i a . W o b u p r z y p a d k a c h d e c y d u j ą c ą s t a j e s i ę
rola o p i e k u n ó w sztuki ludowej.

II.
14. S t a n i s ł a w
T o m c z y k , Kopernik,
wym.
76 X 62,5 c m . I I . 15. A n t o n i M o ć k o ,
Żyrandol,
76 X 76 c m . I I . 16. S t a n i s ł a w T o m c z y k ,
Ko­
łatka
w kształcie
dzwonków,
w y s . 52 c m .

K o n k u r s y nie zastąpią p r z e m y ś l a n e j , konsekwentnej
d z i a ł a l n o ś c i . P o w i e d z m y w i ę c e j — k o n k u r s y bez t e j d a l ­
szej d z i a ł a l n o ś c i s t a j ą s i ę p o z o r e m o p i e k i , z a s ł o n ą d y m ­
n ą p r z e s ł a n i a j ą c ą f a k t , ż e w i s t o c i e n i c s i ę n i e r o b i od
l a t , a b y p o w s t r z y m a ć z a n i k l u d o w e g o k o w a l s t w a . Czy
u d z i a ł w j u r y (jako p r z e w o d n i c z ą c e g o ) przedstawiciela
C e p e l i i oznacza, ż e c o ś s i ę z m i e n i ? N i e u m i e m z d o b y ć
s i ę na o p t y m i z m , s k o r o i n s t y t u c j a t a , coraz s i l n i e j p o d ­
dana naciskom „ p l a n u " , „zysku", „ p r o d u k c j i " , nie uczy­
n i ł a d o t ą d niczego istotnego dla zachowania k o w a l s t w a
czy g a r n c a r s t w a . T r u d n o m i u w i e r z y ć a b y w i l k ( n a w e t
najbardziej sympatyczny) m ó g ł być d o b r y m pasterzem
owiec. Opieka nad k o w a l s t w e m w y m a g a d z i a ł a ń gospo­
darczo n i e e f e k t y w n y c h , t r o s k i mecenasa, t r o s k i w r ę c z i n ­
d y w i d u a l n e j o c z ł o w i e k a , s p o s ó b r o z w i ą z a n i a jego t r u d ­
n o ś c i ż y c i o w y c h i t d . O c z y m t u z r e s z t ą m ó w i ć , s k o r o od
k i l k u l a t n i k t ze s t a t u t o w y c h o p i e k u n ó w t w ó r c ó w l u ­
d o w y c h n i e u m i a ł z a p e w n i ć i m p r a w a do p o s i a d a n i a
u c z n i ó w (przekazu umiejętności) s p o w o d o w a ć w y ł ą c z e n i e

�ich z gestii ustawy o z a t r u d n i a n i u i zarobkach emery­
t ó w . A k o w a l i j e s t coraz m n i e j . S t a r z y w y m i e r a j ą , p o ­
r z u c a j ą k u ź n i e , m ł o d y c h jest n i e w i e l u .
5

S p r a w y są trudne, w y m a g a j ą kompleksowego roz­
w i ą z a n i a , bo p r z e c i e ż p r z y s z ł o ś ć k o w a l s t w a ( j a k t e ż
i g a r n c a r s t w a ) , z a l e ż y p r z e d e w s z y s t k i m o d t e g o , czy
się stworzy odpowiednio skuteczny i t r w a ł y system b o d ź ­
ców, zachęcających młodych, zdrowych i silnych ludzi
do p o d j ę c i a p r a c y w t y c h d z i e d z i n a c h ; czy z n a j d z i e s i ę
i n s t y t u c j a g o t o w a n i e t y l k o t e m u p a t r o n o w a ć , ale i r e a l ­
n i e p o m ó c ( S T L ? ) . D o p i e r o o d p o d j ę t y c h (czy n i e p o d j ę t y c h ! ) d e c y z j i b ę d z i e z a l e ż a ł o , czy B i e n n a l e r a d o m s k i e
stanie się p o c z ą t k i e m rzeczywistej opieki nad l u d o w y m
k o w a l s t w e m , czy t e ż p o z o s t a n i e
w pamięci
widzów
i uczestników tylko jako piękne rekwiem, podzwonne
r z e m i o s ł u , k t ó r e tak jest obecnie potrzebne s p o ł e c z n i e .
N i e z a l e ż n i e j e d n a k o d r o z w i ą z a ń z a s a d n i c z y c h , na
charakter współczesnego kowalstwa w p ł y w a j ą
wnioski,
jakie w y c i ą g a j ą uczestnicy k o n k u r s ó w i p u b l i c z n o ś ć z t a ­
kich imprez jak Biennale. Sądzę nawet, że rola dydak­
tyczna k o n k u r s ó w t w ó r c z o ś c i l u d o w e j znacznie jest w i ę k ­
sza n i ż p o d o b n y c h i m p r e z p r o f e s j o n a l i s t ó w ; t w ó r c y l u ­
d o w i b a r d z i e j s i ę b o w i e m l i c z ą z o p i n i ą f a c h o w c ó w , od
k t ó r y c h n b . z a l e ż y i c h sukces i z a r o b e k . O b s e r w u j ą w i ę c
co s i ę z n a l a z ł o n a w y s t a w i e , co w y b r a n o d o k a t a l o g u ,
k o g o i .za co n a g r o d z o n o . D l a t e g o j e s t t a k w a ż n e , a b y
w y k o r z y s t a ć szansę d y d a k t y c z n ą , k t ó r ą stwarza konkurs.
Czy u c z y n i o n o t o w R a d o m i u ?
niej,

1

Zacznijmy od nagród, a więc w s k a z ó w k i bezpośred­
co z n a l a z ł o u z n a n i e w o c z a c h j u r y . P r z y z n a n o sie-

�dem n a g r ó d pierwszych, d w i e drugie, siedem trzecich.
Proporcje z a s k a k u j ą c e . K i e s ł y s z a ł e m d o t ą d o t a k i e j licz­
bie p i e r w s z y c h n a g r ó d w k o n k u r s i e na j e d n ą d z i e d z i n ę
t w ó r c z o ś c i . O c e n i a j ą c tak samo W i n i a r s k i e g o , Z a n i e w ­
s k i e g o , W . i J. G ą s i e n i c ó w - M a k o w s k i c h , T o m c z y k a , H u ­
lewicza i M o ć k ę traci się szansę wskazania, j a k i e w a r t o ś ­
c i c e n i s i ę n a j w i ę c e j . Co m a m y ś l e ć w i d z , o g l ą d a j ą c p r z y
niezbyt u d a n y m eksponacie k a r t k ę — I nagroda? T r u d ­
no u w i e r z y ć , a b y j u r y n i e d o s t r z e g ł o i s t o t n y c h r ó ż n i c
w poziomie artystycznym nagrodzonych kowali. Bardziej
prawdopodobne
w y d a j e s i ę , iż k i e r o w a ł o s i ę r ó w n i e ż
i n n y m i , n i e t y l k o a r t y s t y c z n y m i p r z e s ł a n k a m i . M o ż e na­
g r o d z i ł o i k s a za t o , ż e r e p r e z e n t u j e w o j e w ó d z t w o , w k t ó ­
r y m z o r g a n i z o w a n o k o n k u r s , y g r e k a za w k ł a d
pracy
i p o n i e s i o n e k o s z t y , zeta za w i e r n o ś ć t r a d y c j i a o m e g ę
w r ę c z p r z e c i w n i e , za ś m i a ł e o d e j ś c i e o d t r a d y c j i ? . . . A l e
wtedy należało o t y m wyraźnie powiedzieć.
Jawność
motywacji jury winna być zasadą i trudno zrozumieć,
dlaczego p o s t u l a t t e n , t a k p r z e k o n y w a j ą c o
sformułowa­
n y przez A l e k s a n d r a B ł a c h o w s k i e g o , nie jest r e a l i z o w a ­
n y . S ą d z ę t e ż , ż e n a l e ż a ł o b y d ą ż y ć do tego, a b y w e r n i ­
saż k o n k u r s u s t a ł się o k a z j ą do spotkania jego uczestni­
k ó w ze z n a j ą c y m z a g a d n i e n i e p l a s t y k i e m . J e s t t o j e d n a
z n i e l i c z n y c h szans t a k i e j f a c h o w e j k o n s u l t a c j i , k t ó r a
na p e w n o m o g ł a b y bardzo p o m ó c n i e j e d n e m u t w ó r c y ,
z w ł a s z c z a gdy p o d e j m u j e o n nowe zadania.
W ł a ś n i e na t a k i m „ s e m i n a r i u m " w i d z i a ł b y m
sens
pokazania p r z e d m i o t ó w nieudanych, nawet kiczów. A l e
pozostawienie i c h na w y s t a w i e ( z w ł a s z c z a tak
ładnie
i starannie z a a r a n ż o w a n e j j a k w R a d o m i u ) na pewno nie
u ł a t w i a s t a r a ń o w y c h o w a n i e estetyczne s p o ł e c z e ń s t w a .
A p r z e c i e ż tego zagadnienia n i e m o ż n a t r a c i ć z oczu,
organizując wystawę.
O b a w i a m s i ę , iż ź r ó d ł e m p o d o b n e g o
lesseferyzmu
m o ż e b y ć p r z e ś w i a d c z e n i e , ż e w s z y s t k o co c h ł o p z r o b i ł
było p i ę k n e . R z e c z y w i ś c i e , bardzo często było. A l e dzi­
siaj w c a l e n i e m u s i b y ć . I n n a j e s t b o w i e m s y t u a c j a l u ­
dowego t w ó r c y , z a k ł ó c o n y ś w i a t jego w a r t o ś c i estetycz­
nych, inne relacje z otoczeniem.
P o d o b n i e j a k w y s t a w a , i s t o t n e j e s t , co s i ę p o k a z u j e
w katalogu. D o b ó r ten, z a l e ż n y t y l k o od organizatora,
najlepiej u j a w n i a jego upodobania. K a t a l o g r a d o m s k i ,
d o b o r e m z d j ę ć o r i e n t u j e na te cechy, przed k t ó r y m i n a ­
l e ż a ł o b y w ł a ś n i e przestrzec k o w a l i , pokazuje w i e l e p r z e d ­
m i o t ó w , k t ó r e w ogóle nie p o w i n n y się b y ł y z n a l e ź ć n.i

II.

17.

Mieczysław
Zaniewski,
przy pracy,
w y s . 21 c m .

Kowal

w y s t a w i e . N i e z a w i e r a t e ż , co j u ż t r u d n o z r o z u m i e ć , p o d ­
stawowych informacji o Biennale. Ile osób wzięło w n i m
u d z i a ł , i l e prac n a d e s ł a n o , i l e zaś odrzucono, k t o i gdzie
zamieszkały wziął udział w konkursie. Rozumiem t r u d ­
n o ś c i w y d a w n i c z e , ale s k o r o m o ż n a b y ł o w y d r u k o w a ć
k a r t k ę z n a z w i s k a m i nagrodzonych, nie r o b i ł o j u ż w i ę k ­
szej t r u d n o ś c i d o d a n i e t y c h n i e w i e l u , a w a ż n y c h i n f o r ­
m a c j i . W s y t u a c j i , g d y n i k t n i e chce p o ś r e d n i c z y ć m i ę ­
dzy p o t e n c j a l n y m o d b i o r c ą a k o w a l a m i n a w e t adres w y ­
starczyłby zainteresowanym.
B i e n n a l e r a d o m s k i e b y ł o pierwsze, p o c z ą t k i zawsze
są t r u d n e , teraz chodzi o to, aby w y k o r z y s t a ć jego do­
ś w i a d c z e n i a i — rzecz n a j w a ż n i e j s z a — a b y p o d j ą ć d z i a ­
ł a n i a o r g a n i z a c y j n e , zdolne p o w s t r z y m a ć z a n i k tego p i ę k ­
nego r z e m i o s ł a .

P R Z Y P I S Y
1

Ogólnopolskie Biennale K o w a l s t w a Ludowego, Ra­
d o m , l i s t o p a d — g r u d z i e ń 1979. O r g a n i z a t o r z y : M i n i s t e r ­
stwo K u l t u r y i Sztuki, Departament Bibliotek, D o m ó w
Kultury i Działalności Społ.-Kult., „Cepelia",
Związek
Sp. R ę k o d z i e ł a L u d . i A r t . w W a r s z a w i e , W y d z . K u l t .
i Szt. U r z ę d u W o j e w ó d z k i e g o w R a d o m i u , M u z e u m W s i
R a d o m s k i e j w R a d o m i u . K o m i s a r z e w y s t a w y : d r . S. R o ­
s i ń s k i i m g r M . Jurecka, ekspozycja: art. p l . Z. K a r b a r z .
W Biennale wzięli udział kowale z w o j e w ó d z t w :
r a d o m s k i e g o ( o k . 18), n o w o s ą d e c k i e g o (9), t a r n o w s k i e ­
go (3), ł o m ż y ń s k i e g o (4), b i a ł o s t o c k i e g o (2), p ł o c k i e g o (2),
c h e ł m s k i e g o (2), l u b e l s k i e g o (2), z a m o j s k i e g o (1), k i e l e c ­
2

k i e g o (2). D a n e m o g ą n i e b y ć ś c i s ł e , z a c z e r p n i ę t e s ą
z protokołu nagród, sformułowanego niezbyt dokładnie.
Jako ośrodek m o ż n a p o t r a k t o w a ć jedynie g r u p ę
k o w a l i z w o j . radomskiego.
P o r . A . J a c k o w s k i , K o n k u r s y , „ P o l . Szt. L u d . " ,
R. 32, 1978, n r 3—4, s. 166.
J a k w y n i k a n p . ze s p i s u c z ł o n k ó w S T L o r a z d a ­
n y c h 11 k o w a l i , b i o r ą c y c h u d z i a ł w B i e n n a l e , k t ó r y c n
d a t y u r o d z e n i a s ą m i z n a n e , n a 50 o s ó b : w w i e k u p o n i ­
żej 30 l a t j e s t 1, w p r z e d z i a l e w i e k u 30—50 l a t j e s t 19
o s ó b , w p r z e d z i a l e 51—60 l a t j e s t 8 o s ó b , p o w y ż e j 60 l a t
— 22 o s o b y , w t y m 10 l i c z y p o n a d 70 l a t .
3

4

5

Fot.: J . Swiderski

46

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
