<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6668" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6668?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T18:20:21+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6648">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b43f50a02f44f187223088f62ea5ea70.pdf</src>
      <authentication>2299eecaa9a91bc581b638b6d47b8860</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79486">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3468</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79487">
              <text>1980</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79488">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3251</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79489">
              <text>Antropologia kultury w Polsce - dziedzictwo, pojęcia, inspiracje (materiały do słownika) / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.1</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79490">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.1, s.47-60</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79491">
              <text>Benedyktowicz, Zbigniew [et al.]</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79492">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79493">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79494">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79495">
              <text>Zbigniew Benedyktowicz, Czesław Robotycki
Ludwik Stomma, Ryszard Tomicki,
Jerzy S. Wasilewski

ANTROPOLOGIA KULTURY W POLSCE - DZIEDZICTWO, POJĘCIA, INSPIRACJE
MATERIAŁY D O

Antropologia
kultury
jest
nauką
młodą.
Jeszcze
w 1952 г., w t o k u S y m p o s i u m I n t e r n a t i o n a l o f A n t r o p o logy w N o w y m J o r k u , Siegfried F r e d e r i c k N a d e l nego­
w a ł j e j o d r ę b n o ś ć od f u n k c j o n a l i s t y c z n i e r o z u m i a n e j a n ­
tropologii s p o ł e c z n e j . Dzisiaj w p r a w d z i e n i k t j u ż nie od­
m a w i a s p e c y f i k i tej d y s c y p l i n i e , , k t ó r e j p r z e d m i o t e m nie
jest c z ł o w i e k p e ł e n z n a c z e ń , ale c z ł o w i e k t w ó r c a zna­
czeń", jednak p r ó b y ściślejszego o k r e ś l e n i a jej zakresu
i pozycji wśród nauk społeezno-historycznych
natrafiają
n a d a l na p o w a ż n e t r u d n o ś c i . I n n ą p o s t a w ę p r e z e n t u j e t u
p r z e c i e ż s o c j o l o g i z u j ą c a g r u p a p a r y s k a Isaaca C h i v y , i n ­
ną ekonomizujący Maurice Godelier, związani z trady­
cją szkoły praskiej i W ł a d i m i r a Proppa przedstawiciele
tartuskiej szkoły semiotycznej, etnologizujący
historycy
s p o d z n a k ó w N o u v e l l e H i s t o i r e etc. N a t y m t l e s t o s u n ­
k o w o w y r a ź n i e r y s u j ą się zainteresowania o d l e g ł e j od
inspiracji socjologicznych i ekonomicznych nowej etno­
logii polskiej, której p r o g r a m charakteryzuje najpełniej
pięć n a s t ę p u j ą c y c h p o s t u l a t ó w :
1. — o d e j ś c i a o d p o z y t y w i s t y c z n y c h i p o s t p o z y t y w i stycznych (funkcjonalizm)
k i e r u n k ó w etnologii w s t r o n ę
u j ę ć s y s t e m o w y c h , w y c h o d z ą c y c h od k a t e g o r i i w ł a ś c i ­
w y c h badanej kulturze, a więc niejako „od w e w n ą t r z " ;
2. — a p l i k o w a n i a k o h e r e n t n e g o i k o n s e k w e n t n e g o
aparatu p o j ę c i o w o - m e t o d o l o g i c z n e g o , a k c e n t u j ą c e g o stro­
nę znaczeniową zjawisk kultury;
3. — k o n c e n t r a c j i b a d a ń n a s y s t e m i e t z w . k u l t u r y d u ­
chowej w jej szerszym j e d n a k r o z u m i e n i u , n i ż u K a z i ­
mierza Moszyńskiego, o b e j m u j ą c y m również religijność,
obrzędowość, mitologię, literaturę ludową, problematy­
kę identyfikacji kulturowej
etc;
4. — z a n i e c h a n i a — w a r u n k o w a n y c h p r z e z f o r m a l n e
pseudoklasyfikacje — p r z y p a d k o w y c h o p i s ó w z j a w i s k , na
k o r z y ś ć syntetycznych prac interpretacyjnych
mających
na celu u j a w n i e n i e u k r y t y c h s t r u k t u r d ł u g i e g o t r w a n i a ;
5. — i n t e r d y s c y p l i n a r n o ś c i r o z u m i a n e j j a k o w i e l o ­
stronne w y k o r z y s t y w a n i e i asymilowanie w s p ó ł c z e s n y c h
o s i ą g n i ę ć d y s c y p l i n p o k r e w n y c h , n a czele z h i s t o r i ą , semiologią, religioznawstwem, j ę z y k o z n a w s t w e m ,
biblistyką, historią sztuki i literaturoznawstwem.
P o m i m o t a k z d e c y d o w a n e g o o d c i ę c i a s i ę od t e n d e n ­
c j i r e p r e z e n t o w a n y c h n p . p r z e z M a u r i c e ' a G o d e l i e r a , czy
M a r c a A u g ś , p r o g r a m t e n m o ż e b y ć jeszcze — w z a l e ż ­
n o ś c i od r e a l i z a c j i — b l i s k i co n a j m n i e j p a r u n u r t o m
antropologii k u l t u r y . To w ł a ś n i e m i e l i ś m y na m y ś l i p i ­
s z ą c , iż w y z n a c z a o n p o z y c j e „ s t o s u n k o w o
wyraźnie".
Niech w i ę c nie d z i w i czytelnika p e w n a n i e j e d n o r o d n o ś ć
haseł pomieszczonych w niniejszym s ł o w n i k u . Ukazuje
ona po p r o s t u z a k r e s w e w n ę t r z n e g o z r ó ż n i c o w a n i a t e n ­
dencji, dostrzegalnych w nowej etnologii polskiej, k t ó r a
— j a k s ą d z i ć m o ż n a — r o z w i j a ć się poczyna w czte­
r e c h u z u p e ł n i a j ą c y c h się k i e r u n k a c h : o r t o d o k s y j n i e
s t r u k t u r a l n y m , p o s i ł k u j ą c y m się przede w s z y s t k i m
dokonaniami radzieckiej szkoły semiotycznej,
struk­

SŁOWNIKA

t u r a 1 n o - h i s o r y c z n y r n — d ą ż ą c y m do w z b o g a c e ­
nia d o r o b k u
etnologii
osiągnięciami francuskiej,
pol­
skiej i radzieckiej ,,nouvelle histoire",
s t r u k t u r a l n o - m i t o z n a w с z у m — o d w o ł u j ą c y m się obok s p u ś ­
cizny Claude'a Levi-Straussa i uczonych g r u p y tartus­
k i e j r ó w n i e ż do t r a d y c j i m i t o z n a w s t w a p o r ó w n a w c z e g o
i
wreszcie f e n o m e n o l o g i c z n y m
—
podejmują­
cym g ł ó w n i e zagadnienie identyfikacji k u l t u r o w e j , m e n ­
talnych konsekwencji konfrontacji
„swój : obcy".
Wy­
daje się, że ten w ł a ś n i e o r y g i n a l n y d o b ó r r ó ż n y c h
ale
w istocie rzeczy blisko s p o k r e w n i o n y c h o r i e n t a c j i ,
ich
d o p e ł n i a n i e się i w s p ó ł p r a c a , d e c y d u j ą o specyfice i po­
tencjale polskiej antropologii k u l t u r y .
K r ó t k a historia antropologii k u l t u r y nie wyklucza
o c z y w i ś c i e jej d ł u g i e j t r a d y c j i . N i e ogranicza się w i ę c
do z d e k l a r o w a n y c h s t r u k t u r a l i s t ó w p i e r w s z a c z ę ś ć s ł o w ­
n i k a — p r e z e n t u j ą c a uczonych, k t ó r y c h d z i e ł a s t a ł y się
dla nowej etnologii polskiej ż y w y m i bezcennym ź r ó d ­
ł e m inspiracji. Nie chodzi w niej o o m a w i a n i e całości
dorobku uszeregowanych alfabetycznie k l a s y k ó w ,
lecz
t y l k o o p r e z e n t a c j e t y c h i c h p r a c , t w i e r d z e ń , czy d e z y ­
d e r a t ó w , z k t ó r y c h do d z i ś k o r z y s t a m y , l u b k t ó r y c h c z u ­
j e m y s i ę s p a d k o b i e r c a m i . Jest to w i ę c u j ę c i e g ł ę b o k o
i ś w i a d o m i e s u b i e k t y w n e , z czego a u t o r z y z d a j ą s o b i e
w pełni sprawę.
Po c z ę ś c i s u b i e k t y w n y c h a r a k t e r m a r ó w n i e ż d o b ó r
haseł i w d r u g i m — metodologicznym rozdziale s ł o w ­
nika, z a w i e r a j ą c y m prócz podstawowych pojęć i katego­
r i i , t a k ż e te z nich, k t ó r e w procesie zwalczania n o w o ś ­
ci g r u p o w a ł y n a j w i ę c e j a t a k ó w , j a k r ó w n i e ż p a r ę h a s e ł
m a j ą c y c h dopiero s p r o w o k o w a ć d y s k u s j ę i sprzeciw.
Trzecia i ostatnia część s ł o w n i k a p o ś w i ę c o n a jest na­
tomiast bilansowi dotychczasowych, konkretnych doko­
n a ń w y p u n k t o w a n y c h o r i e n t a c j i n o w e j etnologii. Nie ms
w niej kropek nad i , r o z w i ą z a ń i o b o w i ą z u j ą c y c h
for­
muł,
raczej
zbiór
propozycji,
hipotez i
spostrzeżeń.
I w ł a ś n i e d l a t e g o a u t o r z y s ł o w n i k a w i e r z ą , iż o k a ż e s i ę
o n u ż y t e c z n y . (L.S.)

ROLAND

BARTHES

W s k a z a n i a m e t o d o l o g i c z n e R o l a n d a B a r t h e s a (1915—1930)
z a w a r t e p r z e d e w s z y s t k i m w p r a c a c h : . M i t dzisiaj
1956,
Znak w wyobraźni
1962 i Działalność
strukturalistyczr.i
1963 ( t ł u m . p o l s k i e w z b i o r z e Mit i znak, W a r s z a w a 1970)
nie w y c h o d z ą
z a s a d n i c z o poza z a k r e s o r t o d o k s y j n e g o
strukturalizmu,
w
jego
levi-straussowskim
wydaniu.
Wszakże ani wyróżnienia symbolicznych, paraćl£gmatyczn y c h i"syntagmatycznych relacji znaku, ani znanej ana­
lizy m i t u j a k o systemu semiologicznego nie s p o s ó b za­
liczyć do jego o r y g i n a l n y c h o s i ą g n i ę ć . N i e w ą t p l i w i e p r e ­
kursorski charakter ma natomiast Barthesa k r y t y k a
so­
cjologii, jak r ó w n i e ż t y p podejmowanej p r z e z e ń proble­
matyki.

�W Systeme
de la mode (1967) a n a l i z u j e R o l a n d B a r t ­
hes „ u b r a n i e o p i s a n e " ( v e t e m e n t ś c r i t ) , a w i ę c z b i ó r su­
gestii i d y r e k t y w p r z e k a z y w a n y c h w k o m u n i k a t a c h m o d y
przez m a s o w e ś r o d k i przekazu. P o r ó w n u j ą c serie t a k i c h
k o m u n i k a t ó w s t a r a s i ę w y ł o w i ć u k ł a d cech d y s t y n k t y w nych decydujących
o t y m , iż d a n y p o s z c z e g ó l n y
eg­
zemplarz „ u b r a n i a rzeczywistego" (vetement reel) m o ż e
b y ć , w p r z e c i w i e ń s t w i e d o i n n e g o , u z n a n y za m o d n y .
O k a z u j e s i ę , i ż o „ m o d n o ś c i " s t r o j u n i e d e c y d u j e z osob­
n a j e g o k r ó j , t y p m a t e r i a ł u , k o l o r e t c , lecz t y l k o u t a ­
jona s t r u k t u r a i c h p o w i ą z a ń . I t a k oto znajduje
po­
t w i e r d z e n i e i n t u i c j a , iż n p . o s o b n i k w b i t y w s z l a g i e r o ­
w e spodnie, e x t r a k o s z u l ę , a opatrzony ponadto superm o d n y m i d e t a l a m i , miast b y ć en vogue, s t a n o w i ć m o ż e
ż a ł o s n ą k a r y k a t u r ę m o d y — uosobienie
niezrozumienia
i zanegowania j e j w y m o g ó w . Tymczasem socjologia s k ł o n ­
na jest do p o s ł u g i w a n i a się k l a s y f i k a c j a m i o p a r t y m i
w ł a ś n i e na p o j e d y n c z y c h , w y r w a n y c h z k o n t e k s t u i c y ­
sto z e w n ę t r z n y c h s y m p t o m a c h . „ N a p r z y k ł a d , s o c j o l o g
k u l t u r y — k o m e n t u j e Stefan Ż ó ł k i e w s k i — bada p r e ­
ferencyjne w y b o r y f i l m o w e danej zbiorowości. Jak ma
p o k l a s y f i k o w a ć f i l m y b ę d ą c e p r z e d m i o t e m w y b o r u , bez
uprzedniej analizy semiotycznej i f i l m ó w i odpowied­
n i c h z a c h o w a ń w i d z ó w ? (...) B e z w y n i k ó w
uprzedniej
analizy strukturalnej wszelka taka klasyfikacja, n i e z b ę d ­
n a p r z e c i e ż d l a socjologa k u l t u r y , b ę d z i e
dyletancka".
D o t y c z y to z r e s z t ą n i e t y l k o t a k d e l i k a t n e j i s p e c y f i c z ­
n e j r n a t e r i i i , j a k p r o d u k c j a a r t y s t y c z n a ale r ó w n i e ż k u l ­
t u r y m a t e r i a l n e j , czy s p o ł e c z n e j , d o k t ó r e j
aplikowane
są u p o r c z y w i e przez s o c j o l o g ó w , rzekomo o b i e k t y w n e ,
a w rzeczywistości mechaniczne i często z a t r a c a j ą c e j a ­
k i k o l w i e k sens w y n i k ó w , p o d z i a ł y n a g r u p y w i e k u , p ł c i
etc.
„ M i t — s t w i e r d z i ł R o l a n d B a r t h e s — polega
na
przedstawieniu szeregów natury i kultury — ukazywa­
n i u jako naturalnych, w y t w o r ó w s p o ł e c z n y c h , ideologicz­
nych, historycznych etc, przedstawianiu
bezpośrednich
produktów stosunków kulturowo-społecznych i związa­
n y c h z n i m i p o w i k ł a ń m o r a l n y c h , estetycznych,
klaso­
w y c h , czy i d e o w y c h , j a k o p o w s t a ł y c h s a m e p r z e z s i ę ,
co w k o n s e k w e n c j i p r o w a d z i do u z n a n i a i c h za » d o b r e
p r a w a « , »głos o p i n i i publicznej«, » n o r m y « ,
»chwalebne
z a s a d y « — j e d n y m s ł o w e m za rzeczy w r o d z o n e " . W y ­
c h o d z ą c od tej d e f i n i c j i z d e c y d o w a ł s i ę R o l a n d B a r t h e s
na a n a l i z ę , w k a t e g o r i a c h m i t u , szeregu z j a w i s k t z w .
w s p ó ł c z e s n e j k u l t u r y elit. W e ź m y na p r z y k ł a d pojęcie
„ p o s t ę p u c y w i l i z a c y j n e g o " . Jest w j e g o r a m a c h
rzeczą
p e w n ą — i zgodną zresztą z powszechnym
odczuciem
E u r o p e j c z y k ó w — iż n p . k u l t u r a p r a w n a
współczesnej
E u r o p y stoi w y ż e j o d j u r y s t y k i P i g m e j ó w M b u t i . S ą d ten
wydaje się tak oczywisty, że nie m u s i b y ć nawet uza­
s a d n i a n y czy t o w i ę k s z ą s k u t e c z n o ś c i ą ( t a k n i e j e s t ! ) ,
czy i n s t r u m e n t a l n ą p r a k t y c z n o ś c i ą ( i t a k n i e j e s t ! ) n a ­
szych k o d e k s ó w . W y p ł y w a o n b o w i e m z n i e u ś w i a d a m i a nego, a w k a ż d y m razie r z a d k o f o r m u ł o w a n e g o
prze­
konania, że k u l t u r a europejska realizuje najlepiej ogól­
noludzkie d ą ż e n i a psychiczne, moralne i intelektualne.
I n n y m i słowy, że n a t u r a l n y m i w r o d z o n y m d ą ż e n i e m
l u d z k o ś c i jest p ę d k u tej o d m i a n i e k u l t u r y , j a k ą w d r o ­
dze s p e c y f i c z n y c h z b i e g ó w o k o l i c z n o ś c i i p r o c e s ó w d z i e ­
j o w y c h w y t w o r z y ł a z a c h o d n i a E u r o p a . I t a k oto s a m a
natura
człowieka,
interes
jego
wrodzonych
potrzeb
u s p r a w i e d l i w i a ć poczyna narzucanie d a l e k i m M b u t i eu­
r o p e j s k i c h n o r m i p r a w , n a w e t j e ś l i p r o w a d z ą o n e do
konfliktów, dezintegracji społecznej i zagłady.
Takie najprostsze p r z y p a d k i m i t u , s t a n o w i ą c e niejako
r o z w i n i ę c i e jego d e f i n i c j i , i n t e r e s u j ą
jednak
Rolanda
Barthesa tylko marginalnie. W y r a f i n o w a n y smak inte­
l e k t u a l n y i ironiczny z m y s ł obserwacyjny, k a ż ą m u po­
d e j m o w a ć analizę p r z y p a d k ó w , w których mit przejawia

się w sposób bardziej z a k a m u f l o w a n y , b ą d ź paradoksal­
n y . Z n a j d z i e m y na t e j l i ś c i e w s p ó ł c z e s n y c h m i t ó w m . i n . ;
n o w y m o d e l C i t r o e n a , t w a r z G r e t y G a r b o , T o u r de F r a n ­
ce, f r a n c u s k i p l a k a t w y b o r c z y , s t r i p - t e a s e , w y o b r a ż e n i a
o E i n s t e i n i e , i k o n o g r a f i ę A b b e P i e r r e ' a , czy G u i d e B l e u .
Z a t r z y m a j m y się c h w i l ę przy ostatnim z tych p r z y ­
p a d k ó w . „ B y ł p a n w H i s z p a n i i ? ? — A czy w i d z i a ł p a n
A l h a m b r ę , corridę, Escurial, flamenco, Prado i Samosierr ę ? " — Ten bełkot pojęcio-zabytków charakteryzuje nie­
mal w pełni Hiszpanię z perspektywy Trabanta. Hiszpa­
n i e s ą n i e j a k o d o d a t k i e m do t e g o m e n u , d o d a t k i e m w ł a ś ­
ciwie z b ę d n y m . Escurial przestaje b y ć elementem c a ł e g o
systemu k u l t u r y i b e r y j s k i e j , w y r a s t a j u ż sam przez s i ę ,
deus ex machina, w r o z k ł a d z i e o b i e k t ó w , k t ó r e p o z n a ć
winien k u l t u r a l n y turysta. Obejrzenie nie t y l k o zastę­
puje t u zrozumienie, ale n i e p o s t r z e ż e n i e w k r a d a się w j e ­
go f u n k c j e . K t ó ż p y t a : ,, czy z r o z u m i a ł p a n f l a m e n c o ? "
Ten intelektualny b e ł k o t znajduje jednak swoich spon­
s o r ó w , s c h l e b i a j ą c y c h jego o f i a r o m . A l e ż to c a ł k i e m n a ­
t u r a l n e widzenie ś w i a t a . A l e ż tak w ł a ś n i e trzeba. I tak
o f i a r a z m i e n i a s i ę w w y r o c z n i ę , b ł ę d y w „ s ł u s z n e zasa­
dy". Powstaje kolejny m i t . „ G u i d e Bleu uznaje t y l k o
p e j z a ż e m a l o w n i c z e . M a l o w n i c z e j e s t z a ś t o , co j e s t w y ­
j ą t k o w e . P o m i ę d z y w i d o k a m i p o w o ł y w a n y m i przez G u i ­
de do e s t e t y c z n e g o i s t n i e n i a r ó w n i n a w y s t ę p u j e s p o r a ­
dycznie i to t y l k o wtedy, gdy m o ż n a s t w i e r d z i ć , że jest
żyzna. P ł a s k o w z g ó r z e nie istnieje wcale. Jedynie góra,
w ą w ó z , przełęcz lub w a r t k i potok z a d o ś ć u c z y n i ć m o g ą
w y m a g a n i o m panteonu
podróży, o tyle jednak
tylko,
o ile p o t ę g o w a ć m o g ą uczucia grozy, s a m o t n o ś c i i i m po­
d o b n y c h u n i e s i e ń . (...) O g ó l n i e rzecz b i o r ą c G u i d e B l e u
dzieli miałkość wszelkich opisów analitycznych odrzuca­
j ą c y c h jednocześnie w y j a ś n i a n i e i fenomenologię — nie
o d p o w i a d a o n na ż a d n e z p y t a ń , k t ó r e m o ż e sobie s t a ­
wiać współczesny podróżnik przyglądający się widokom
rzeczywistym, widokom, k t ó r e trwają. Sam już dobór
prezentowanych z a b y t k ó w niweczy j e d n o c z e ś n i e rzeczy­
w i s t o ś ć d a n e j z i e m i i d a n y c h l u d z i , p o m i j a w s z y s t k o co
m a t a m m i e j s c e w t e r a ź n i e j s z o ś c i , co j e s t w i ę c h i s t o r y c z ­
ne. I s t n i e j ą c y z a ś n i e j a k o s a m p r z e z s i ę z a b y t e k s t a j e
s i ę w k o ń c u n i e z r o z u m i a ł y , a w i ę c g ł u p a w y . T a k oto
p o w y n i s z c z e n i u w s z y s t k i e g o , co s ł u ż y z r o z u m i e n i u , s p o ­
t y k a nasz p r z e w o d n i k los w s p ó l n y z r e s z t ą w s z e l k i m m i ­
s t y f i k a c j o m — staje s i ę o n z a p r z e c z e n i e m w ł a s n e j f u n k ­
c j i — n a r z ę d z i e m z a ś l e p i a n i a . . . " ( M y t h o l o g i e s , 1968).
Wezwanie

do

kontekst k u l t u r o w y
n o w ą . Rzadko

ujęć

systemowych,

kto dał m u

jednak

zemplifikację, jak Roland Barthes.
unaocznić tą najgłębszą

prawdę

znajecie? — Siebie s a m y c h

JAN

STANISŁAW

uwzględniających

nie jest na p e w n o w e t n o l o g i i r z e c z ą
tak

dramatyczną

I któż jak on

etnografii — Kogóż

poznajecie!

eg-

potrafił
po­

(L.S.)

BYSTRON

B y s t r o ń (1892—1964) z a j m u j e w d z i e j a c h e t n o g r a f i i p o l ­
skiej p o z y c j ę w y j ą t k o w ą , a j e d n o c z e ś n i e zgoła specyfic7ną. Otóż a n i jego n a j w a ż n i e j s z e prace o charakterze
p o d r ę c z n i k o w y m , do k t ó r y c h p r z y k ł a d a ł s z c z e g ó l n ą w a ­
g ę (Wstęp
do ludoznawstwa
polskiego
1926 i rozsz. 1939,
Kultura
ludowa 1936, Etnografia
Polski 1947), a n i z a p o ż y ­
c z o n y o d E m i l a D u r k h e i m a i w m n i e j s z y m s t o p n i u od
Luciena L e v y - B r u h l a aparat metodologiczny nie o p a r ł y
s i ę z ę b o w i czasu. R ó w n i e ż m o n o g r a f i e z w y c z a j ó w z w i ą ­
z a n y c h z u p r a w ą z b ó ż (Zwyczaje
żniwiarskie
w
Polsce
1916) i z n a r o d z i n a m i (Słowiańskie
obrzędy
rodzinne
1916) s ą d z i ś w . w a r s t w i e i n t e r p r e t a c y j n e j
anachronicz­
ne. P o m i m o t o jest s p u ś c i z n a J a n a S t a n i s ł a w a B y s t r o n i a
ż y w y m ź r ó d ł e m inspiracji nowoczesnej etnologii polskiej,
a z a d e c y d o w a ł y o t y m trzy jej p r z e s ł a n i a :

�1. P i e r w s z y w ś r ó d p o l s k i c h e t n o g r a f ó w z w r ó c i ł B y ­
stroń u w a g ę na m i t o t w ó r c z y charakter konfrontacji s w ó j '
obcy ( w k t ó r e j k r y t e r i a o b c o ś c i m o g ą b y ć bardzo r ó ż ­
ne: etniczne, j ę z y k o w e , r e l i g i j n e ,
zawodowe, klasowe,
k u l t u r a l n e . . . ) i p r e c y z y j n e o p i s a ł w Megalomanii
Narodo­
wej (1935) m e c h a n i z m y m i t y z a c j i obcego. I t a k s k o n k r e ­
tyzowane początkowo symptomy obcości poczynają pod­
legać — p o d ł u g Jana S t a n i s ł a w a B y s t r o n i a — procesom
idealizacji w trzech w y m i a r a c h . Pierwszy z nich, k t ó r y
m o g l i b y ś m y określić j a k o w y o b r a ż e n i o w y , to p o s t ę p u j ą c a
d e f o r m a c j a o b r a z u obcego. N p . r e l i g i a ż y d o w s k a j e s t n a j ­
p i e r w i n n a , p ó ź n i e j o c z y w i ś c i e . gorsza, n a s t ę p n i e d e m o ­
niczna, wreszcie diabelska
i zbrodnicza
(w3 obrażenia
o mordach r y t u a l n y c h , d o d a w a n i u k r w i dzieci c h r z e ś c i ­
j a ń s k i c h do m a c y e t c ) . P o d o b n i e N i e m i e c ze ś m i e s z n e g o
c u d a k a staje s i ę d i a b ł e m , k o m u n i s t ą , z y s k u j e m i a n o Ż y ­
da, m a s o n a , ś w i ę t o k r a d c y , A n t y c h r y s t a etc. D r u g i w y ­
m i a r to r o z c i ą g a n i e s ą d u i n d y w i d u a l n e g o na c a ł ą g r u p ę :
to s t ą d w y r a s t a j ą k o s z m a r n e p o w i e d z e n i a o t y m , „ ż e d o ­
bry
N i e m i e c to t a k i , k t ó r y
spoczywa
pod
ziemią",
o „ s k ł o n n o ś c i a m e r y k a ń s k i c h W ł o c h ó w do z b r o d n i " , „ d y ­
b i ą c y c h na c n o t ę europejskich panienek A r a b a c h " , „ l e ­
n i w y c h c h ł o p a c h " . . . Stereotyp przestaje r ó ż n i c o w a ć . Z l y
j e s t k a ż d y N i e m i e c , w s z y s c y W ł o s i to m a f i o s o i t d . T r z e ­
c i m wreszcie w y m i a r e m jest idealizacia historyczna w y ­
twarzająca wrogów „odwiecznych", „wiekowe krzywdy",
czy c h o ć b y t r a g i c z n e , w i e ń c z ą c e Megalomanię
narodową
przysłowie, że „jak świat ś w i a t e m nie będzie Niemiec
P o l a k o w i b r a t e m " . B y w a j ą r ó w n i e ż , acz z n a c z n i e r z a ­
dziej, sytuacje o d w r o t n e : „ W ę g i e r , Polak d w a b r a t a n k i " .
wierzymy w „angielski spokój", „japońską pracowitość",
„ s k a n d y n a w s k ą u c z c i w o ś ć " — z n ó w bez w y j ą t k ó w , bez
zastrzeżeń. Na t y m p o z y t y w n y m przykładzie
zauważyć
m o ż e m y dalszy etap k s z t a ł t o w a n i a się obrazu obcych.
Nie d o ś ć w i ę c , że A n g l i k jest p u n k t u a l n y , ż e p u n k t u a l ­
n y jest k a ż d y A n g l i k , że k a ż d y A n g l i k b y ł , jest i b ę d z i e
p u n k t u a l n y , t r z e b a jeszcze t e n s t e r e o t y p z o b i e k t y w i z o ­
w a ć . I t a k f o r m u j e s i ę o s t a t e c z n i e m i t , w k t ó r y m nasze
wyobrażenia
o „odwiecznej
niższości k u l t u r a l n e j " np.
Papuasów przestają już być subiektywnymi, uwarunko­
w a n y m i historycznie s ą d a m i , a stają się „ p o c z u c i e m i n ­
s t y n k t o w n y m " . Z a p ó ź n i e n i e z a ś Papuasa jest o c z y w i ś c i e
cechą z „mlekiem matki wyssaną" (porównaj:
„Polka
mnie zrodziła, z jej piersi wyssałem...") lub w y k s z t a ł c o ­
n ą p r z e z o b i e k t y w n e (sic!) w a r u n k i h i s t o r y c z n e , czy n a ­
wet klimatyczne.
7

2. Szereg d r o b n y c h p r a c p o ś w i ę c i ł J a n
Stanisław
B y s t r o ń p r o b l e m a t y c e n i e p e n e t r o w a n e j d o t ą d p r z e z et­
n o g r a f i ę , j a k n p : n a p i s o m na drzewach, m o g i ł a c h , p r z e d ­
m i o t a c h c o d z i e n n e g o u ż y t k u , s z y l d a c h etc. (Napisy
—
drobiazgi tradycyjne
1927), z n a k o m g r a n i c z n y m i o r i e n t a ­
c y j n y m (Znaki 1938), j ę z y k o w i u c z n i ó w s z k o l n y c h , k o r p o ­
r a c j i z a w o d o w y c h , g r u p p r z e s t ę p c z y c h (Języki
drugorzęd­
ne 1911), z a s a d o m
konstruowania dowcipów
(Komizm
1939, w y d . z m i e ń . 1960), t z w . ł a ń c u s z k o m ś w . A n t o n i e ­
go (Łańcuch
szczęścia
1938), czy l u d o w y m w y o b r a ż e n i o m
k o s m o l o g i c z n y m (Wierzenia
o środku
świata
1923, Czyn­
niki magiczno-religijne
w osadnictwie
1937) etc. P r z y ­
c z y n i ł y s i ę one n i e t y l k o do w y d a t n e g o r o z s z e r z e n i a et­
n o g r a f i c z n e j b a z y ź r ó d ł o w e j , lecz u k a z a ł y r ó w n i e ż , iż
„ c h a r a k t e r s y m b o l i c z n y " , osadzony w g ł ę b o k i c h , u t a j o ­
nych strukturach m y ś l e n i a mitycznego m o g ą mieć r ó w ­
nież zjawiska, k t ó r y c h nie b y l i b y ś m y wcale s k ł o n n i t r a k ­
t o w a ć j a k o „ l u d o w e " , czy „ p i e r w o t n e " , i n n y m i s ł o w y , żc
m i t j e s t w ś r ó d nas. W a n a l i z i e o w y c h „ d r o b i a z g ó w " c h w y ­
t a ł się B y s t r o ń r ó ż n y c h s p o s o b ó w : od p ł a s k i e g o socjol o g i z m u (Języki
drugorzędne),
poprzez dociekania histor y c z n o - g e n e t y c z n e (Łańcuch
szczęścia),
a ż po p r ó b y b u ­
d o w y bardzo zresztą uproszczonych m o d e l i
(Czynniki...).
N i e o s i ą g n ą w s z y na t y m p o l u n a d m i e r n y c h
sukcesów

zwrócił

wszelako

uświadamiany
—

co w

Jan

Stanisław

charakter

warunkach

wielu

Bystroń

u w a g ę na

zjawisk kultury,

zmienność

trwaniu

nietakże

etnografii polskiej u z n a ć n a l e ż y

s z c z e g ó l n i e p i o n i e r s k i e — na z ł o ż o n y charakter
mian:

a

zdarzeń,

przy

za

ich prze­

jednoczesnym

długim

struktur.

3. „ O c z y w i ś c i e n i e m a m z ł u d z e ń co do tego, ż e
ogromna ilość c z y t e l n i k ó w będzie t r a k t o w a ł a
niniejszą
książkę jako zbiór mniej lub więcej wesołych opowia­
dań i zabawnych konceptów. Niech i tak będzie! Jeżeli
t e o r i a o k a ż e s i ę c h y b i o n a , to n i e c h p r z y n a j m n i e j k s i ą ż ­
ka w tej niezamierzonej r o l i o k a ż e się p r z y d a t n a . T y l e
j e s t k s i ą ż e k n a ś w i e c i e i to z n a j b a r d z i e j d o s t o j n y m i t y ­
t u ł a m i , z k t ó r y c h nawet takiego p o ż y t k u nie ma"
p i s a ł J a n S t a n i s ł a w B y s t r o ń w e w s t ę p i e do
Komizmu.
A w i ę c — dystans do w ł a s n y c h dzieł, k p i n a z k o t u r n ó w
i p o ż ó ł k ł y c h z a s ł u g , i u d y c z n y r ó w n i e ż cel n a u k i . J e ś l i
p r z y p o m n i m y j e d n a k , że ten sam r o z b a w i o n y autor p o ­
t r a f i ł w Megalomanii
narodowej
z d o b y ć się na d r a m a ­
t y c z n e p o t ę p i e n i e n a c j o n a l i z m u i n i e c o f n ą ć go n a w e t
w obliczu najplugawszych a t a k ó w i i n w e k t y w , p r z y z n a ć
chyba b ę d z i e m y m o g l i , że w y b r a ł on h u m a n i s t y k i n a j ­
i s t o t n i e j s z ą c z ą s t k ę i u z n a ć go za p r a w d z i w e g o n a u c z y ­
c i e l a n a u k o w e j 1'art d e v i v r e . (L.S.)

GEORGES

DUMEZIL

D u m e z i l u r . 1898 j e s t t w ó r c ą n o w o c z e s n e g o m i t o z n a w s t w a p o r ó w n a w c z e g o , a u t o r e m m . i n : L e Festin
d'immortalitć
( U c z t a n i e ś m i e r t e l n o ś c i ) 1924, Loki 1948,
L'idcnlogie tripa-atie
des Indo-Europeens
(Trójdzielna ideolo­
gia I n d o e u r o p e j c z y k ó w ) 1958, L c s Dieux
des
Germains
(Bogowie G e r m a n ó w )
1959, t r y l o g i i Mythe
et
Epopee
1968—1973, F e t e s romaines
d'dele et d'automne
(Letnie
i j e s i e n n e ś w i ę t a r z y m s k i e ) 1975, Manages
romains
(Wasela r z y m s k i e ) 1979. Ż a d n a z t y c h j e g o p r a c n i e byJa
t ł u m a c z o n a na j ę z y k p o l s k i .
O

znaczeniu

etnologii

Georgesa

zadecydowały

podstawowe

Dumezila

przede

dla

wszystkim

współczesnej
jego

cztery

tezy:

1. I ż m i t o l o g i e p o s z c z e g ó l n y c h g r u p e t n i c z n y c h , b ę ­
dąc odbiciami koherentnych i logicznych wizji
świata,
t w o r z ą zawsze s y s t e m y .
2. I ż p r ó b y n a w e t w z g l ę d n e g o d a t o w a n i a
wątków
m i t y c z n y c h s ą p r z e d s i ę w z i ę c i a m i ex d e f i n i t i o n e b e z p ł o d ­
n y m i , b o w i e m : „ K r z e s ł o nie jest p r o s t ą s u m ą k a w a ł k ó w
drewna, wiechci słomy i śrub metalowych, z których
zostało zrobione. Dopiero f u n k c j o n o w a n i e całości t ł u m a ­
czy
poszczególne
elementy. Wiedza
o wieku
owych
szczap, w i e c h c i , czy ś r u b n i e w i e l e s i ę w i ę c p r z y c z y n i do
zrozumienia — jeśli wolno się tak wyrazić — istoty
k r z e s ł a . " O w s z e m , m i t y m a j ą s w o j ą h i s t o r i ę ale w p i s a ­
n a j e s t ona i v d ł u g i e t r w a n i e ( l o n g u e d u r ć e ) n i e m i e r z a l ­
ne w k a t e g o r i a c h c h r o n o l o g i c z n y c h z a p o ż y c z o n y c h z h i ­
storii politycznej.
3. I ż o b r z ę d j e s t m i t e m w a k c j i , c z y l i i n n y m i s ł o ­
w y , o b r z ę d o w o ś ć i m i t o l o g i a b ę d ą c o d b i c i a m i tej samej
wizji świata mogą być interpretowane łącznie (wzajem­
nie
służyć
swojej
interpretacji). Natomiast
kwestia
pierwszeństwa
mitu
(Jacques Soustelle), ,czy
rytuału
(Victor B e r a r d , Robert Graves) nie ma w i ę k s z e g o zna­
czenia.
4. I ż s t r u k t u r a p a n t e o n u b ó s t w w s z y s t k i c h m i t o l o g i i
indoeuropejskich jest t r ó j d z i e l n a — b ó s t w a o w e r e a l i z u z u j ą b o w i e m t r z y zasadnicze f u n k c j e o d r ę b n e ale i w z a ­
j e m n i e s i ę d o p e ł n i a j ą c e : a. p a n o w a n i a , w sensie w ł a d z y
a d m i n i s t r a c y j n e j i n a d p r z y r o d z o n e j n a d ś w i a t e m , b. s i ­
ły zdobywczej — militarnej, с płodności. N p :

49

T

�Indie

funkcja
funkcja
funkcja

a.
b.
c.

Skandyna­

Rzym

(Weda)

wia

Mitra

Туг

Waruna
Indra

Odyn

Dius
Jupiter

Bliźnięta

Thorr
Nsordr

Mars
Quirinus

Nasatya

Freyr

Flora

(Edda)

etc.

s a m i e n i e t e g o co ś w i ę t e z t y m co s p o ł e c z n e , a t a k ż e i d e a
p r y m a t u s p o ł e c z e ń s t w a nad k a t e g o r i a m i m y ś l i , nie m o ­
gą b y ć k o n t y n u o w a n e przez s t r u k t u r a l n ą — a n i w o g ó ­
le w s p ó ł c z e s n ą — e t n o l o g i ę . K o n k r e t n e p r a c e e t n o g r a ­
ficzne
Marcela
M a u s s a
(1872—1950) p r z y n o s z ą
tu
w p r a w d z i e n i e r z a d k o c i e k a w ą d o k u m e n t a c j ę tez s o c j o l o g i z m u : gdy bada on okresowe n a r a s t a n i e i z a m i e r a ­
nie ż y c i a r e l i g i j n e g o E s k i m o s ó w j a k o p r o s t ą
funkcję
zjawiska s p o ł e c z n e g o — k o n c e n t r a c j i i rozpraszania się
w ę d r u j ą c y c h g r u p , gdy demonstruje potęgę społecznej
s u g e s t i i d o p r o w a d z a j ą c e j j e d n o s t k ę do ś m i e r c i , czy t e ż
gdy szkicuje s p o ł e c z n e u w a r u n k o w a n i a
indywidualnych,
bezwiednych w r ę c z „ s p o s o b ó w p o s ł u g i w a n i a się c i a ł e m "
1

2

O s t a t n i a (4) z t y c h tez b u d z i d z i s i a j n a j w i ę c e j u
sadnionych wątpliwości. W y s u n i ę t e kontrpropozycje uka­
z u j ą b o w i e m system p r z e c i w s t a w i e ń b i n a r n y c h j a k o zbsadnicze r u s z t o w a n i e k o n s t r u k c j i m i t ó w , w k t ó r e j u k ł a d
triadowy odgrywałby tylko drugorzędną,
uzupełniającą
rolę. N a t o m i a s t p o z o s t a ł e trzy tezy z o s t a ł y w t y m stoyn i u z a s y m i l o w a n e przez n o w o c z e s n ą e t n o l o g i ę , ż e w y ­
d a w a ć się j u ż m o g ą — n i e b a g a t e l n y to d o w ó d znaczenia
d z i e ł a ich autora dla r o z w o j u d y s c y p l i n y — nieledw ie
t r u i z m a m i . S z c z e g ó l n i e p r z y t y m w a ż n e w y d a j e się d z i ­
siaj s t w i e r d z e n i e s t r u k t u r a l n e j t o ż s a m o ś c i m i t ó w i c y k ­
l ó w o b r z ę d o w y c h , oraz ich
systemowego
charakteru.
P r z e s ł a n k i te legły w s z a k ż e u podstaw nie t y l k o b a d a ń
n a d m i t a m i , czy r y t u a ł a m i l u d o w y m i , lecz r ó w n i e ż i c h
pojedynczymi o k r u c h a m i i p o g ł o s k a m i , czyli tą
sfera
kultury,
k t ó r ą o k r e ś l a ć się p r z y j ę ł o
eufemistycznymi
m i a n a m i : „ w i e r z e n i o w o ś c i " , „ z a b o b o n u " albo „ p r z e s ą d u " ,
a k t ó r ą obecnie u w a ż a m y — zgodnie z Georgesem D u m ć z i l c m — za j e d n ą z f u r t e k do „ w y ś w i e t l e n i a i z r o z u ­
m i e n i a s t r u k t u r m y ś l e n i a l u d z k i e g o " . (L.S.)
T

STEFAN
CZARNOWSKI
I
GICZNEJ
INTERPRETACJI
KATEGORII
MYŚLI)

MARCEL
MAUSS
KULTURY
DO

(OD
SOCJOLO­
ELEMENTARNYCH

O d p o w i e d ź na w s t ę p n e p y t a n i e biograficzne: j a k ą e t y k i e ­
t ę p r z y d a w a ć o b u t y m p o s t a c i o m — e t n o l o g ó w czy so­
cjologów — będzie zależeć od p r z y j ę t e g o k r y t e r i u m w y ­
r ó ż n i a n i a obu dyscyplin. Jeśli o ich o d r ę b n o ś c i m a sta­
n o w i ć p r z e d m i o t b a d a ń , to w ó w c z a s z n a c z n a CZĘŚĆ d o ­
robku t y c h t e o r e t y k ó w k u l t u r y i badaczy społeczności
archaicznych, ich religii, m i t o l o g i i , t r a d y c y j n e j
kultury
c h ł o p s k i e j m i e ś c i się w szeroko p o j ę t e j etnologii. M o ż n a
jednak różnicę m i ę d z y socjologią a etnologią u s t a n a w i a ć
n i c w sferze p r z e d m i o t u b a d a ń &lt; z j a w i s k w y j a ś n i a n y c h ,
e x p l a n a n d u m , ale w sferze e x p l a n a n s o w — f a k t ó w p r z e z
k t ó r e w y j a ś n i a się b a d a n ą r z e c z y w i s t o ś ć s p o ł e c z n o - k u l t u r o w ą . A w t e d y s o c j o l o g i ę b ę d z i e o d r ó ż n i a ć od e t n o l o g i i
to, iż p i e r w s z a t ł u m a c z y k u l t u r ę f u n k c j o n o w a n i e m
me
c h a n i z m ó w społeczeństwa, druga zaś —
wewnętrznymi
m e c h a n i z m a m i j e j sarnej. M i e j s c e o b u b a d a c z y b y ł o b y
w ó w c z a s w d y s c y p l i n i e , przez samego C z a r n o w s k i e g o
n a z y w a n ą socjologią kultury.
A b y n a l e ż y c i e szeroko — w b r e w d z i s i e j s z e m u s k o ­
jarzeniu z r o z u m i e ć ten t e r m i n , trzeba w z i ą ć pod u w a g ; ,
że zakorzeniony jest on w m y ś l i teoretycznej francuskiej
szkoły socjologicznej, stworzonej przez E m i l a
D u r k h e i m a (1859—1917), k t ó r e j c z y n n y m i u c z e s t n i k a m i b y l i o b a j
badacze. Z a r ó w n o e t n o l o g i a j a k s o c j o l o g i a czy n a w e t h i ­
storia są w d u r k h e i m o w s k i m ujęoiu s k ł a d o w y m i jednej
nauki generalnej — antropologii, k t ó r a traktuje o czło­
w i e k u j a k o istocie s p o ł e c z n e j . N a u k i te o d r ó ż n i a oczy­
w i ś c i e s p e c y f i k a b a z y ź r ó d ł o w e j , ale o d m i e n n e t y p y f a k ­
t ó w m a j ą s ł u ż y ć do k o n s t r u o w a n i a w s p ó l n y c h d l a c a ł e j
antropologii ogólnych praw życia społecznego. Akcent
k ł a d z i o n y t u na idei s p o ł e c z e ń s t w a p r z e j a w i a się w y r a ź ­
nie w h a s ł a c h , k t ó r e nierzadko z a s ł u g u j ą w r ę c z na m i a ­
no m i s t y f i k a c j i p a n - s o c j o l o g i z m u . P r o g r a m o w e s f o r m u ­
łowania
Durkheima, typu:
„pod
postacią
adorowanej
ś w i ę t o ś c i ( b ó s t w a ) g r u p a czci s a m ą s i e b i e " , d a l e j — u t o ż -

50

1

3

— w s z ę d z i e widoczne jest p o d p o r z ą d k o w a n i e f a k t ó w i n ­
d y w i d u a l n y c h (fizjologicznych i psychologicznych) socjo­
logicznym.
C h o c i a ż p o g l ą d y te z p e w n o ś c i ą nie są m y l n e i ш з
w y m a g a j ą dziś s z c z e g ó l n e j r e w a l o r y z a c j i , to p r z e c i e ż nie
w idei s p o ł e c z e ń s t w a szuka s t r u k t u r a l n a etnologia
pa­
r a d y g m a t u dla w y j a ś n i e n i a k u l t u r y . C z y m zatem z a s ł u ­
ż y ł sobie M a u s s n a p o w t ó r n e o d k r y c i e , j a k i e g o d o k o n a ł
L e v i - S t r a u s s , a u t o r obszernego w p r o w a d z e n i a do jego
p i s m ( S o c i o l o g i e et antropologie
1950, w y d . p o l . S o c j o l o ­
g i a i antropologia,
W a r s z a w a 1973 ( I ) . A n a l o g i c z n i e z a p y ­
t a j m y t e ż , co w p r a c a c h C z a r n o w s k i e g o w y m a g a d z i ś
najuważniejszego
odczytania. K w e s t i ę tę
potraktujemy
z a r a z e m j a k o s p o s o b n o ś ć do z a s t a n o w i e n i a s i ę , co d l a
etnologii strukturalnej w y n i k a z prac o biegunowo od­
m i e n n y c h z a ł o ż e n i a c h i j a k to s i ę w o g ó l e d z i e j e ż e
w p r a c a c h t y c h — z a c z y n a j ą c y c h s i ę z r e g u ł y od z d e ­
cydowanie socjocentrycznych deklaracji programowych
— jest z a s k a k u j ą c o d u ż o t a k i c h
gotowi jesteśmy przyjąć.

ustaleń,

które

i

dzisiaj

D w a a k t u a l n e do d z i ś d z i e ł a M a u s s a t o n a p i s a n a
w r a z z I I . H u b e r t e m p r a c a Esąuisse
d'une theorie
ge­
nerale
de la magie, 1902—1903, w y d . p o l . Zarys
ogól­
nej
teorii
magii
(I), a przede wszystkim
imponujący
Esąuisse
sur
le don,
1923—24 — Szkic
o darze
(1).
W
pierwszym
formułuje
myśli, które
stanowią
na­
s t ę p n y po d z i e l e F r a z e r a k r o k k u z r o z u m i e n i u m a g i i .
Uwydatnia binaryzm w myśleniu magicznym
(zresztą
to j e g o m i s t r z i w u j , D u r k h e i m , j e s t t w ó r c ą
opozycji
sacrum — profanum, która zrobi później t a k ą k a r i e r ę
w nauce: „ w s z y s t k i e m a g i e s p e k u l o w a ł y na p r z e c i w i e ń ­
s t w a c h , na o p o z y c j a c h : p o w o d z e n i e i pech, z i m n o i c i e p ­
ło, w o d a i o g i e ń , w o l n o ś ć i p r z y m u s itd. W i e l e rzeczy
u g r u p o w a n o n a zasadzie p r z e c i w i e ń s t w i p o s ł u g i w a n o
się ich o p o z y c y j n y m c h a r a k t e r e m . B ę d z i e m y zatem u w a ­
ż a l i p o j ę c i e p r z e c i w i e ń s t w a za s p e c y f i c z n e p o j ę c i e m a g i i "
( I , s. 92). P r e c y z u j e p r a w a m y ś l o w e , k t ó r e r z ą d z ą m a ­
gią, p r z y c z y m stale a k c e n t u j e p o n a d - i n d y w i d u a l n y , spo­
łeczny charakter magicznych operacji m y ś l o w y c h ,
co
u p o d a b n i a m a g i ę do j ę z y k a : „ M a g i a j e s t p r z e c i e ż m o ż l i ­
w a t y l k o dlatego, że operuje p o k l a s y i i k o w a n y r n i
gatun­
k a m i . G a t u n k i i k l a s y f i k a c j e są j u ż same z j a w i s k a m i
z b i o r o w y m i . Tego w ł a ś n i e dowodzi ich a r b i t r a l n y charak­
t e r i n i e w i e l k a i l o ś ć w y b r a n y c h p r z e d m i o t ó w do k t ó r y c h
s i ę o g r a n i c z a j ą . (...) s t a j e m y t u w o b e c z j a w i s k p o d o b ­
n y c h d o z j a w i s k m o w y . (...) P o d o b n i e j a k d l a r z e c z y
istnieje s k o ń c z o n a ilość n a z w i n i e w i e l k a ilość z n a k ó w ,
podobnie j a k s ł o w a p o z o s t a j ą w o d l e g ł y m t y l k o albo
zgoła ż a d n y m z w i ą z k u z rzeczami, k t ó r e oznaczają, tak
związki między znakiem magicznym i rzeczą oznaczaną
s ą w p r a w d z i e bardzo ś c i s ł e , ale t e ż i bardzo nierzeczy­
wiste; są to z w i ą z k i liczby, płci, obrazu — i w o g ó l e
wszystkich w y o b r a ż o n y c h j a k o ś c i — wszelako j a k o ś c i
w y o b r a ż o n y c h przez s p o ł e c z e ń s t w o " (s. 103—4). , , U p o d ­
łoża systemu w r ó ż b i a r s k i e g o znajduje się, p r z y n a j m n i e j
i m p l i c i t e , s y s t e m k l a s y f i k a c j i (...) k a ż d a m i t o l o g i a
jest
w g r u n c i e r z e c z y k l a s y f i k a c j ą " ( I , s. 772—3).

�P r z y z n a n i e k l u c z o w e j r o l i praw-om k l a s y f i k a c j i i k o ­
jarzenia, dzięki relacjom p o d o b i e ń s t w a i ciągłości z j e d ­
nej a opozycji z drugiej strony, u p o w a ż n i a Maussa —
k i e d y w y j a ś n i a m a g i ę — do r e z y g n a c j i z T y l o r o w s k i c j
k o n c e p c j i a n i m i z m u , t e o r i i duszy, p o j ę c i a p a r t y c y p a c j i
i t d . I d e e t e u w a ż a o n n i e bez r a c j i za k a t e g o r i e w ł a ś ­
ciwe
indywidualistycznie
nastawionym
europejskim
u m y s ł o m , podczas gdy z j a w i s k o m a g i i — j a k wszelkie
i n n e — n a l e ż y w y j a ś n i a ć za p o m o c ą k a t e g o r i i m y ś l o ­
w y c h w y p r a c o w a n y c h p r z e z z b i o r o w o ś c i , w k t ó r y c h ono
istnieje. K i e r u j ą c się t ą d y r e k t y w ą o d k r y w a u podstaw
zjawisk w y s t ę p u j ą c y c h w społeczeństwach plemiennych
( t a k i c h j a k m a g i a czy p e r m a n e n t n a w y m i a n a
darów)
p e w n e specyficzne kategorie m y ś l o w e , k t ó r e s ą o w y m
g r u p o m w ł a ś c i w e a „ c a ł k o w i c i e obce n a s z y m r o z s ą d k o m
d o r o s ł y c h E u r o p e j c z y k ó w " . S ą to t u b y l c z e i d e e
typu
mana — z a r a z e m s i ł y i s u b s t a n c j i , j a k b y e t e r u , d z i ę k i
i s t n i e n i u k t ó r e g o m o ż l i w e jest d z i a ł a n i e magiczne albo
t y p u hau — „ d u c h a r z e c z y d a r o w a n e j " , k t ó r y p o w o d o ­
w a ć m a wieczne k r ą ż e n i e d a r ó w .
I t u w ł a ś n i e — jak wskazuje Levi-Strauss — roz­
p o c z y n a s i ę ś l e p a u l i c z k a : c h c ą c u c i e c od i n t e r p r e t a c j i
europocentrycznych
Mauss ulega
spekulacjom
tubyl­
czym, k t ó r e też przecież m i s t y f i k u j ą rzeczywistość. Za­
t e m w y j a ś n i e n i e n i e p o w i n n o o d w o ł y w a ć s i ę do t u b y l ­
czej t e o r i i m a g i i czy w y m i a n y a n i t e ż d o „ e u r o p e j s k i e j "
l o g i k i k l a s y c z n e j , ale do „ z n a c z n i e b a r d z i e j a b s t r a k c y j ­
nej matematycznej l o g i k i relacji", na j ę z y k k t ó r e j L e v i -Strauss proponuje
przeformułować
p o j ę c i e mana
(i,
s. X L V ) .
W z g o d z i e ze s w y m i p r y n c y p i a m i s o c j o l o g i z m u M a u s s
postulował badanie wszystkich „ e l e m e n t a r n y c h kategorii
m y ś l i z b i o r o w e j " j a k o u z a l e ż n i o n y c h zawsze o d f o r m
życia społecznego. Sama zresztą ludzka u m i e j ę t n o ś ć ka­
tegoryzacji, klasyfikowania zjawisk ma w t y m ujęciu
— biegunowo o d m i e n n y m od strukturalistycznego
—
s w ó j czysto s p o ł e c z n y r o d o w ó d . A n a l i z u j ą c w r a z z D u r k h e i m e m t o t e m i z m j a k o s k ł o n n o ś ć do w y r ó ż n i e n i a w s z e l ­
k i c h r o d z a j ó w rzeczy ( z w i e r z ą t , r o ś l i n itd.) na podo­
bieństwo podziałów własnej grupy plemiennej,
pisze:
.„Nie j e s t b y n a j m n i e j t a k , j a k zdaje s i ę p r z y p u s z c z a ć
Frazer, że z w i ą z k i logiczne m i ę d z y rzeczami p o s ł u ż y ł y
za p o d s t a w ę z w i ą z k o m s p o ł e c z n y m m i ę d z y l u d ź m i , lecz
w r ę c z p r z e c i w n i e , te d r u g i e b y ł y p i e r w o w z o r e m p i e r ­
w s z y c h " ( I , s. 776). „ N i e m a p o w o d u p r z y j m o w a ć za
rzecz o c z y w i s t ą , ż e l u d z i e k l a s y f i k u j ą w s p o s ó b c a ł k i e m
n a t u r a l n y na m o c y w e w n ę t r z n e j k o n i e c z n o ś c i
swojego
j e d n o s t k o w e g o rozumu... to k l a s y f i k a c j a rzeczy o d t w a ­
rza k l a s y f i k a c j ę l u d z i " ( I , s. 714—715). B r z m i t o j a k
p o l e m i k a z L e v i - S t r a u s s e m , k t ó r y p r z e c i e ż d o p i e r o w 60
lat p ó ź n i e j napisze: „ Z a ł o ż e n i e m życia s p o ł e c z n e g o , na­
w e t p i e r w o t n e g o , jest zawsze d z i a ł a n i e i n t e l e k t u , k t ó r e :go w ł a ś c i w o ś c i f o r m a l n e n i e m o g ą b y ć b e z p o ś r e d n i m
(odbiciem konkretnej organizacji s p o ł e c z e ń s t w a " (Totc•mizm, W a r s z a w a 1962, s. 129).
U p r o ś c i l i b y ś m y j e d n a k obraz p o w y ż s z e j k o n t r o w e r s j i
g d y b y ś m y przeoczyli paradoksalny fakt, ż e c y t o w a n y m
t u z d a n i e m L e v i - S t r a u s s r e k a p i t u l u j e p o g l ą d y ... s a m e g o
Durkheima, w
dziele k t ó r e g o
dostrzega
wewnętrzną
sprzeczność:
socjocentrycznej
werbalistyce
towarzyszy
zrozumienie dla koncepcji w y c h o d z ą c e j od p r a w l u d z ­
k i e g o u m y s ł u . J e ś l i tak jest w istocie, to z n a c z y ł o b y ,
że o j c o w i e francuskiej s z k o ł y socjologicznej w t o k u k o n ­
k r e t n y c h analiz p r z e b i l i się na d r u g ą s t r o n ę s w y c h w ł a s ­
n y c h z a ł o ż e ń ; t a k d ł u g o badali system m y ś l i j a k o po­
chodny wobec systemu społecznego, że wreszcie o k a z a ł
się on rzeczą n i e l e d w i e n a j w a ż n i e j s z ą .
Formułowany
przez n i c h p r o g r a m b a d a n i a „ s p o ł e c z n e j h i s t o r i i k a t e g o r i i
ludzkiego
umysłu",
sporządzenia
katalogu
kategorii,
;z u w z g l ę d n i e n i e m
ich zmienności w różnych
typach

s p o ł e c z e ń s t w , r e a l i z o w a ł c a ł y zespól uczonych. W efek­
cie z a d o k u m e n t o w a n a
została odmienność
pojmowania
t a k i c h , z d a w a ł o b y s i ę u n i w e r s a l n y c h k a t e g o r i i , j a k czas
i p r z e s t r z e ń , c a ł o ś ć , r o d z a j , osoba, s u b s t a n c j a i t d . M o ż e
to w ł a ś n i e u d o w o d n i e n i e istnienia innej l o g i k i , r z ą d z ą ­
cej n p . k a t e g o r i ą czasu i p r z e s t r z e n i , w m y ś l e n i u
ar­
c h a i c z n y m w o l n o n a m u z n a ć za n a j i s t o t n i e j s z e o s i ą g n i ę ­
cie t e j s z k o ł y , c h o ć p r z y c z y n t y c h o d m i e n n o ś c i n i e w i ą ­
ż e m y d z i ś t a k p o p r o s t u ze z m i e n n y m i s o c j o l o g i c z n y m i .
S t e f a n C z a r n o w s k i (1879—1938) — z a p o c z ą t k o w a ł
w ramach szkoły c h a r a k t e r y s t y k ę kategorii przestrzeni,
i d ą c t u w ś l a d za H u b e r t a s t u d i u m o czasie. C a ł e j e g o
d z i e ł o jest z r e s z t ą p r z e n i k n i ę t e d u c h e m s z k o ł y francus­
k i e j . Teza D u r k h e i m a , ż e idea s p o ł e c z e ń s t w a o d z w i e r ­
ciedla się w idei b ó s t w a , przebija n a w e t w t a k i c h l a ­
p i d a r n y c h k o n s t a t a c j a c h C z a r n o w s k i e g o na t e m a t r e l i ­
g i j n o ś c i l u d u p o l s k i e g o , j a k c z ę s t o c y t o w a n y s ą d iż
chłop p a ń s z c z y ź n i a n y p r z y d a w a ł Matce Boskiej,
Opie­
kunce i O r ę d o w n i c z c e rysy ł a s k a w e j i w s t a w i a j ą c e j się
za n i m „ d o b r e j p a n i e n k i ze d w o r u " (Kultura
religijna
wiejskiego
ludu
polskiego,
1937 ( w : ) Dzieła,
1956 ( I I ) .
Inspiracja Maussowska n a j w y r a ź n i e j w y s t ę p u j e w stu­
d i u m n a t e m a t i r l a n d z k i e j l e g e n d y o ś w . P a t r y k u , Kult
bohaterów
i jego społeczne
podłoże.
Sw. Patryk
bohater
narodowy
Irlandii,
1919 ( I I ) . S p o ł e c z e ń s t w o i r l a n d z k i e
w c z e s n e g o ś r e d n i o w i e c z a zostaje t u p r z e d s t a w i o n e
tro­
c h ę na p o d o b i e ń s t w o E s k i m o s ó w , gdzie z a s a d n i c z ą isto­
t ą k u l t u r o t w ó r c z e j z m i a n y j e s t f a k t s k u p i e n i a po o k r e ­
s o w y m rozproszeniu. Legenda
irlandzka ma
stanowić
mit ś w i ą t narodowych — „jedynych chwil, gdy n a r ó d
l o b i w r a ż e n i e zorganizowanej
g r u p y " . Przez w i ę k s z o ś ć
r o k u b o w i e m c z ł o n k o w i e g r u p y żyją w rozproszeniu (nie
ma t u miast ani wsi) „ w d n i powszednie nie istnieją
o n i , rzec m o ż n a , i n a c z e j n i ż j a k o j e d n o s t k i ; s p o t y k a j ą
s i ę ze s o b ą w y ł ą c z n i e w ś w i ę t a (...) Ś w i ę t o j e s t j e d y n ą
chwilą, w której społeczeństwo uświadamia
sobie ż e
istnieje jako grupa, a u ś w i a d a m i a t y m silniej, i m m n i e j ­
szy j e s t k o n t a k t m i ę d z y j e g o c z ł o n k a m i w
okresach
d z i e l ą c y c h j e d n o ś w i ę t o od d r u g i e g o " ( I I , t . I V , s. 118,
233).
P o s t a ć bohatera bada C z a r n o w s k i j a k o osobowy w i ­
zerunek g r u p y — ale nie pokazuje w y r a ź n i e m e c h a ­
nizmu społecznych
uwarunkowań
legendy.
Odnajduje
za to n i e j a k o w e w n ę t r z n e , h i s t o r y c z n o - k u l t u r o w e i m i t o ­
logiczne d e t e r m i n a n t y z e s p o ł u w i e r z e ń n a t e m a t osoby
ś w i ę t e g o . M ó w i ą c k r ó t k o : d o w o d z i , iż
chrześcijańska
hagiografia zajęła t u miejsce plemiennej epiki, legen­
darna osobowość św. Patryka została bowiem zbudo­
wana z e l e m e n t ó w rodem z irlandzkiej tradycji
epic­
k i e j i m i t o l o g i c z n e j . N i e b y ł o to t y l k o p r z e j ę c i e p o s z ­
czególnych m o t y w ó w m i t y c z n y c h i wzbogacenie t a k i m i
kliszami legendarnego ż y w o t u świętego. Legenda irlandz­
k a to w c a l e n i e z b i ó r e p i z o d ó w m i t y c z n y c h „ n a h a f t o w a n y c h n a k a n w i e o p o w i a d a n i a , lecz w g r u n c i e
rzeczy
j e j o b c y c h " ; t u sama k a n w a m a c h a r a k t e r g ł ę b o k o . m i ­
tologiczny. Jak pokazuje C z a r n o w s k i k a n w a ta — a w i ę c
p o w i e d z i e l i b y ś m y : s t r u k t u r a t e k s t u — w s p ó l n a jest dla
b a d a n e j l e g e n d y oraz d l a w i ę k s z o ś c i m i t ó w i r l a n d z k i e g o
c y k l u mitologicznego. C y k l ten obejmuje
wieloaktową
historię kolejnych fal bogów i demonów, najeżdżających
w y s p ę i n i s z c z ą c y c h się n a w z a j e m . G ł ę b o k a
analogia
o b e j m u j e n i e t y l k o l e g e n d ę i m i t y , ale t a k ż e o b r z ę d y
— g r o m a d n e ś w i ę t a d o r o c z n e w r a z ze s k ł a d a n y m i n a
n i c h o f i a r a m i . P r e z e n t a c j a tego z w i ą z k u n i e w y p a d ł a ,
ze w z g l ę d u n a p o g m a t w a n i e i r l a n d z k i e j m i t o l o g i i , n a ­
zbyt czytelnie.
M i t y irlandzkiego cyklu m ó w i ą o
powtarzających
s i ę n a j a z d a c h b o g ó w zza m o r z a , k t ó r z y w y z w a l a j ą k r a j
spod
władzy
poprzedników,
zaś p ó ź n i e j
sami
giną.
Chrystianizacyjna misja Patryka, który również przybył

51

1

�— j a k o c u d z o z i e m i e c — zza m o r z a , z k r a i n y p r z y p o ­
m i n a j ą c e j m i t o l o g i c z n ą s i e d z i b ę b o g ó w — jest w i ę c dzie­
ł e m a n a l o g i c z n y m i s t a n o w i ostatni r o z d z i a ł tej samej
m i t o l o g i i . Co w i ę c e j , ś m i e r ć s t a r y c h b o g ó w i t r i u m f n o ­
w y c h oraz liczne, s k ł a d a j ą c e się n a m i t o l o g i ę c e l t y c k ą
w ą t k i p o c h o d n e w o b e c tego m o t y w u ( k r ó l o b ó j s t w a , t r a ­
giczne ś m i e r c i w d n i w i e l k i c h ś w i ą t ) są — j a k to e n i g ­
matycznie formułuje Czarnowski — „mitami odpowia­
d a j ą c y m i " n a j w i ę k s z y m ś w i ę t o m , p r z y p a d a j ą c y c h na po­
c z ą t k i zasadniczych p ó r r o k u ; podobnie i legenda patr y c j a ń s k a w i ą ż e się kalendarzowo z W i e l k a n o c ą . Noto­
ryczne w m i t o l o g i i celtyckiej epizody ś m i e r c i w dzień
ś w i ę t a m a j ą s t a n o w i ć „ m i t s k ł a d a n e j tego d n i a o f i a r y " ,
u k ł a d a j ą c się w r y t m c y k l u rocznego. Ś w i ą t e c z n a ofia­
ra w y n i k a ć ma — t u Czarnowski idzie ś l a d e m Frazera
— z idei u ś m i e r c a n e g o i z m a r t w y c h w s t a ł e g o
bóstwa;
„ o d r o d z e n i e s i ę boga w r o z m a i t y c h p o s t a c i a c h j e s t s t a ­
ł y m e l e m e n t e m w y d a r z e ń z w i ą z a n y c h ze ś w i ę t a m i
w
I r l a n d i i (...) o f i a r a ś w i ą t e c z n a j e s t c z y m ś , co n a m w y ­
jaśnia kolejność klęsk i zwycięstw w życiu mitycznych
najeźdźców.
Powszechny
w mitach motyw —
stały
p o w r ó t d u c h ó w kolonizatorów, którzy w pewne określo­
ne d n i p r z y b y w a j ą z a s t ą p i ć s w y c h k r e w n y c h z m a r ł y c h
l u b w y m o r d o w a n y c h p r z e z n i c h — s p r o w a d z a s i ę do
wyobrażenia
obrzędowej
śmierci
boga
świątecznego,
śmierci poprzedzającej
r y c h ł e jego z m a r t w y c h w s t a n i e
(...) d z i e j e n a j a z d ó w , k t ó r y c h p o s z c z e g ó l n e e p i z o d y u k ł a ­
dają
się zgodnie z kolejnością
świąt, są
mitycznym
w y o b r a ż e n i e m liczbowego c y k l u p ó r roku. C y k l ten dzie­
l i się na okresy, k t ó r e o d p o w i a d a j ą z m i a n o m z a c h o d z ą ­
c y m w p r z y r o d z i e " ( I I , t . I V , 103, 107—108).
Natomiast rezultaty szczegółowej analizy
skłaniają
C z a r n o w s k i e g o do w n i o s k ó w , c h y b a c e n n i e j s z y c h n i ż t e ,
k t ó r e w y n i k a ł y b y z socjologicznych założeń: św. Patryk
zawdzięcza s w ą p o p u l a r n o ś ć nie tyle mechanizmom ściśle
społecznym, ile zbieżności z postaciami i schematami
mitologicznymi a w u f o r m o w a n i u legendy uczestniczyły
również ukryte reguły w a r u n k u j ą c e jej związek z m i ­
tem, o b r z ę d e m c y k l u dorocznego i l o g i k ą ofiary: P a t r y k
p e ł n i r o l ę n o w e g o boga, z a j m u j ą c e g o m i e j s c e b o g a u ś ­
mierconego w ofierze, jest w i ę c b o g i e m o d r a d z a j ą c y m
się, z w y c i ę s k i m .

o r a z n a g r a n i c y i poza j e j o b r ę b e m ,
razem miejsca s k u t e c z n o ś c i o b r z ę d ó w .

co

wyznacza

za­

W s p o s ó b z g o ł a p r e k u r s o r s k i dostrzega z w i ą z e k k a ­
t e g o r i i p r z e s t r z e n i i czasu, r o z u m i a n e g o j a k o n a s t ę p s t w a
p o k o l e ń , z w i ą z e k , k t ó r y m y ś l symboliczna unaocznia w
i d e i c e n t r a l n e j osi k o s m i c z n e j . Z w r a c a u w a g ę n a g ł ę b o ­
kie znaczenie w o b r z ę d o w o ś c i r u c h u spiralnego i jego
z w i ą z e k z r u c h e m p o osi g ó r a - d ó ł , c h o ć o g r a n i c z a s i ę
t u do i n t e r p r e t a c j i s o c j o l o g i c z n y c h .
Czarnowska
uwrażliwia
nas
na
fakt
nieciągłości
przestrzeni w k u l t u r a c h t r a d y c y j n y c h , na to ż e n i e jest
t a m ona c z y s t ą „ f o r m ą poznania", że jest r ó ż n o r o d n i e
w a r t o ś c i o w a n a i z a b a r w i o n a u c z u c i o w o . W y c h o d z ą c z za­
ł o ż e n i a , ż e to o k r e ś l o n e k o n w e n c j e s p o ł e c z n e d e t e r m i ­
n u j ą sposoby p o d z i a ł u przestrzeni n i e u k a z a ł w p r a w d z i e ,
że o w e k o n w e n c j e b a z u j ą n a systemach w y o b r a ż e ń m a ­
j ą c y c h s w ą logikę, b y ł j e d n a k bardzo blisko ustalenia
p o d s t a w o w y c h zasad t e j l o g i k i . P r z e c z u w a ł t o c h y b a ,
bowiem w swych rozważaniach nad ruchem w i r o w y m
w y p o w i a d a zdanie, k t ó r e m u i z dzisiejszej p e r s p e k t y w y
przyznajemy s ł u s z n o ś ć : „ Z d a j e m i się, ż e p r z y c z y n i a m
s i ę do ( r o z w i ą z a n i a d o ś ć w a ż n e g o z a g a d n i e n i a , w k a ż d y m
r a z i e m o j a p r ó b a . s t a n o w i n o v u m " . (J.S.W.)

1

Es­
Socjo­

2

wpływ

Szkice o sezonowych
przemianach
społeczeństw
kimosów.
Studium
z morfologii
społecznej,
(w:)
logia i antropologia,
W a r s z a w a 1973.
Idea śmierci
wpajana
przez zbiorowość
i jej
na cmlo j e d n o s t k i , t a m ż e .
Sposoby
posługiwania
się ciałem,
tamże.
3

M I R C E A E L I A D E I R U D O L F O T T O ( O D F E N O M E N O L O G I I RE­
LIGII D O F E N O M E N O L O G I I
KULTURY)

»
E l i a d e u r o d z i ł s i ę w 1907 r . w B u k a r e s z c i e , d z i e s i ę ć l a t
przed ukazaniem się podstawowego s t u d i u m z zakresu
m o r f o l o g i i s a c r u m , d z i e ł a R u d o l f a O t t o — Das
Heilige.
Uber
das Irrationale
in der Idee
des Gottlichen
und
sein
Verhaltnis
cum
Rationalen,
1917. ( t ł u m . p o l . —
Świętość.
Elementy
irracjonalne
w pojęciu
bóstwa
i ich,
stosunek
do elementów
racjonalnych,
W a r s z a w a 1968 ( I ) .
Pisarz, religioznawca ś w i a d o m i e n a w i ą z u j ą c y w s w y c h
późniejszych pracach
do d o r o b k u n i e m i e c k i e g o u c z o ­
nego, k o n t y n u a t o r f e n o m e n o l o g i c z n e g o k i e r u n k u
badań
nad symbolem, m i t e m i religią (Carl Gustav Jung, Gerardus van der Leeuw). Tak jak w analizach Otta ka­
p i t a l n e znaczenie
miało ujawnienie pierwiastka
irra­
cjonalnego w w y o b r a ż e n i a c h , d o ś w i a d c z e n i a c h i p r z e ż y ­
ciach s a c r u m , t a k dla o g r o m n y c h syntez Eliade'go i s t o t ­
ne b y ł o ukazanie jego z ł o ż o n o ś c i , w i e l o z n a c z n o ś c i i p e ł ­
n i : ... p o m a s z e r u j e m y
jednak inną drogą:
oświetlimy
zjawisko ś w i ę t o ś c i w całej jego złożoności, a nie t y l k o
s k o n c e n t r u j e m y spojrzenie na jego stronie i r r a c j o n a l n e j .
I n t e r e s u j e nas n i e t y l k o s t o s u n e k m i ę d z y
elementem
nieracjonalnym i racjonalnym, a świętość w całej pełni".
Z a n i m d o s z ł o do t e g o w y z n a n i a u c z o n e g o i r e a l i z a c j i
p o s t a w i o n e g o w n i m sobie c e l u , w p o s t a c i t a k i c h f u n ­
d a m e n t a l n y c h p r a c , j a k : Traite
d'histoire
des
religions,
1949, t ł u m . p o l . Traktat
o historii
religii,
W a r s z a w a 1966
1

W efekcie w i ę c C z a r n o w s k i , podobnie j a k jego f r a n ­
cuscy
mistrzowie dążący
skrupulatnie
do
ustalenia
wszechobecnośici systemu społecznych u w a r u n k o w a ń
w
k u l t u r z e , p r z y c z y n i a się m i m o w o l i do u j a w n i e n i a we­
wnętrznej
system o w o ś ci k u l t u r y .
Podobnie
rzecz
się
m a w p r z y p a d k u d w ó c h k r ó t k i c h Studiów
z
socjologii
poznania:
Podział
przestrzeni
i jej rozgraniczenie
w ma­
gii, oraz Góra
i dół w systemie
kierunków
sakralnych
(II), p o ś w i ę c o n y c h
kategorii przestrzeni w k u l t u r a c h
a r c h a i c z n y c h . A u t o r r o z p o c z y n a od d e k l a r a c j i s o c j o l o ­
gicznych; p r z e s t r z e ń , w k t ó r e j działa o k r e ś l o n a moc m a g i c z n o - r e l i g i j n a (zbadanie r e g u ł r o z k ł a d u tej m o c y jest
celem pracy) m a dla Czarnowskiego przede w s z y s t k i m
w a l o r s p o ł e c z n y , jest p r z e s t r z e n i ą danej g r u p y . Odchodzi
on j e d n a k d a l e k o o d s t w i e r d z e n i a p r o s t e g o
przekładu,
odzwierciedlania się s p o ł e c z e ń s t w a w przestrzeni i szki­
cuje w s t ę p n i e p e ł n i e j s z ą k o n c e p c j ę j e j w a l o r y z a c j i i k a ­
t e g o r y z a c j i . Z d a j e sobie s p r a w ę z w a ż n o ś c i
opozycji:
p r z e s t r z e ń s w o j a — p r z e s t r z e ń obca i j e j s a k r a l n y c h
k o n o t a c j i . Z w r a c a u w a g ę n a m a g i c z n o ^ r e l i g i j n e znacze­
nie g r a n i c y j a k o „ p r z e s t r z e n i odmiennej n a t u r y , niż
p r z y l e g a j ą c e do niej tereny", w i d z ą c j ą — w r a z z d r o ­
gami i wszelkiego t y p u miejscami p u s t y m i , niczyimi,
j a k o ś w i a t n i e u p o r z ą d k o w a n e g o sacrum.
W jego szkico­
wej koncepcji z a w a r t y jest postulat w i d z e n i a przestrze­
ni jako układu koncentrycznych kręgów, w
których
sacrum
realizuje się najmocniej w p u n k c i e c e n t r a l n y m

52

( I I ) ; Le mythe
de 1'ćternel
retour.
Archetypes
et
rćpe-'
titions (Mit wiecznego
powrotu,
Archetypy
i
powtórze­
nia) 1949; Images
et Symboles.
Essais sur le
Symbolisme magoco
— religieusse
(Obrazy
i symbole.
Eseje
0 symbolizmie
magiczno-religijnym)
1952; Mythes,
reves, mysteres
( M i t y , m a r z e n i a , m i s t e r i a ) 1957 — w y b ó r
ł ą c z n y t ł u m . p o l . S a c r u m , m i t , h i s t o r i a , W a r s z a w a 1970
( I I I ) Birth

and

Rebirh.

Patterns

of Initiation

(Narodziny

1 Odrodzenie.
Wzory
inicjacji)
1958 — w a r t o z w r ó c i ć
u w a g ę na n i e k t ó r e elementy jego biografii, p o z w a l a j ą c e
lepiej u c h w y c i ć i z r o z u m i e ć nie t y l k o g ł ó w n e w ą t k i i te-

�m a t y jego n a u k o w e j t w ó r c z o ś c i , ale r ó w n i e ż (przyznawa­
ne m u w powszechnej o p i n i i ś w i a t a n a u k i , j a k ż e r z a d ­
kie w dobie w s p ó ł c z e s n e j specjalizacji, m i a n o i n t e g r a l ­
nego h u m a n i s t y . W c u r r i c u l u m v i t a e r u m u ń s k i e g o u c z o ­
nego d a d z ą s i ę b o w i e m o d n a l e ź ć z a r ó w n o t a k i e m o ­
m e n t y , k t ó r e p o z w a l a j ą w n i m w i d z i e ć j u ż to filozofa,
już
to f i l o l o g a ,
literaturoznawcę,
indianistę,
badacze
f o l k l o r u , j a k i te, d l a nas n a j b a r d z i e j z n a c z ą c e , k t ó r e
p o z w a l a j ą (spostrzec w n i m p r z e d e w s z y s t k i m e t n o g r a f a ,
z g o d n i e z t y m , co o i s t o c i e t e j n a u k i s ą d z i C l a u d e L ć vi-Strauss, u j m u j ą c
ją jako „oscylację między
misją
a a z y l e m (...) r e a k c j ę p r a w i e z a k o n n ą p o b u d z a j ą c ą do
w y c o f a n i a s i ę n a p e w i e n czas l u b n a z a w s z e w d z i e ­
dzinę studiów, wchłonięcia i rozpowszechniania
war­
t o ś c i n i e z a l e ż n y c h o d c h w i l i , k t ó r a p r z e m i j a ; co z a ś do
p r z y s z ł e g o uczonego, jego cel jest w s p ó ł m i e r n y j e d y n i e
z czasem t r w a n i a w s z e c h ś w i a t a " . „(...) e t n o g r a f s t a r a s i ę
zarazem p o z n a ć i osądzić c z ł o w i e k a z p u n k t u widzenia
dostatecznie w y n i o s ł e g o i oddalonego, aby u c z y n i ć to
w o d e r w a n i u o d cech p r z y p a d k o w y c h , z w i ą z a n y c h z o k ­
reślonym społeczeństwem lub z określoną
cywilizacją"
— dla k t ó r e g o wreszcie etnografia jest t ą s p e c y f i c z n ą
h i s t o r i ą , k t ó r a j a k o „(...) h i s t o r i a d o t y k a j ą c a s w y m i d w o ­
m a k r a ń c a m i h i s t o r i i ś w i a t a i m o j e j h i s t o r i i o d s ł a n i a za­
razem ich w s p ó l n ą r a c j ę , a p r o p o n u j ą c m i badanie czło­
w i e k a w y z w a l a m n i e od z w ą t p i e n i a , r o z w a ż a b o w i e m
r ó ż n i c e i p r z e m i a n y m a j ą c e znaczenie d l a w s z y s t k i c h ,
z w y j ą t k i e m l u d z i p r z y s t o s o w a n y c h do j e d n e j , j e d y n e j
c y w i l i z a c j i i k t ó r z y b y u l e g l i r o z k ł a d o w i , g d y b y m i e l i sie.
z n a l e ź ć poza n i ą " .
P o c z ą t e k tej drogi
Eliade'go s t a n o w i ą studia
n:3
uniwersytecie b u k a r e s z t e ń s k i m z zakresu
indianistyki,
kontynuowane w Kalkucie pod k i e r u n k i e m wybitnego
historyka filozofii indyjskiej
Surendramatha
Dasgputy.
Po s t u d i a c h a k a d e m i c k i c h n a s t ę p u j e t r z y l e t n i o k r e s „ w y ­
cofania s i ę " w p o d h i m a l a j s k i region gól Uttar Pradeszu, g d z i e E l i a d e staje s i ę u c z n i e m h i n d u s k i e j s z k o ł y
d u c h o w e j p r a k t y k u j ą c a s e e z ę i j o g ę . O w o c e m tego e t a ­
p u j e s t j e g o p r a c a d o k t o r s k a : Yoga, Essai
sur les
origenes
de la mystique
indienne
(Joga. Rozprawa
o ge­
nezie
mistyki
indyjskiej)
1936, p ó ź n i e j s z e
monografie
tematyczne takie j a k np. studium o szamanizmie —
Le chamanisme
et les techniques
archaiques
de
I'extase (Szamanizm
i archaiczne
techniki
ekstazy)
1951,
s t u d i u m o s y m b o l i c e w ę z ł ó w — Les dieux
lieurs et le
s-ymbolisme des n o e u d s ( B ó s t o w i -wierzące
i
symbolizm
węzłów)
1947, o r a z szereg a r t y k u ł ó w w y d a w a n y c h w z a ­
ł o ż o n y m przez siebie c z a s o p i ś m i e , u k a z u j ą c y m się w l a ­
t a c h 1938—42 „ Z a l m o x i s . R e v u e d e s ' e t u d e s r e l i g i e u s e s " ,
k t ó r e n i e w ą t p l i w i e z b l i ż a ł y a u t o r a k u p i e r w s z e m u spo­
śród d w u b i e g u n ó w wspomnianej oscylacji m i ę d z y mis­
ją a azylem. Okres misji i rozpowszechnienia w c h ł o ­
n i ę t y c h w a r t o ś c i t r w a nieprzerwanie od p o w r o t u E l i a ­
de'go do E u r o p y , g d z i e p o c z ą t k o w o p o d e j m u j e w y k ł a d y
z historii
r e l i g i i na
Uniwersytecie
Bukareszteńskim,
o g ł a s z a j ą c m . i n . p u b l i k a c j e : Metalurgy,
Magic,
Alchemy
(Metalurgia,
Magia,
Alchemia)
1938; Cosmologie
si alchimie
babiloniana
(Kosmologia
i alchemia,
babilońsna)
1937; Notes sur le symbolisme
aquatique
(Uwagi
o sym­
bolizmie akwatycznym)
1938; La mandragorę
et les
mylhes de la „naissance
miraculese"
(Mandragora
i mity
0 cudownych
narodzinach)
1940—42; Mitul
reintegrari
(Mit
reintegracji)
1942; Les livres
populaires
dans
la
literature
romaine
(Literatura
ludowa
w literaturze
ru­
muńskiej)
1939. O d 1946 n a s t ę p u j e
okres
współpracy
z Georgesem
D u m e z i l e m oraz
wykładów
z
zakresu
m o r f o l o g i i sacrum
i s t r u k t u r m i t ó w w E'oole P r a c t i q u e
des H a u t e s Etudes, u w i e ń c z o n y c h w y d a n i e m
Traktatu...
1 w s p o m n i a n y c h j u ż s y n t e z . W 1957 r . E l i a d e o b e j m u j e
po J o a c h i m i e W a c h u k a t e d r ę h i s t o r i i r e l i g i i n a U n i w e r ­

sytecie w Chicago. W latach 50-tych ukazuje się p o p r a ­
w i o n e i rozszerzone w y d a n i e J o g i p . t . Le Yoga.
Immorialite et liberte
(Joga. Nieśmiertelność
i wolność)
1954.
W 1960 r. p r z y s t ę p u j e d o w y d a n i a n o w e g o c z a s o p i s m a
„ A n t a i o s , Z e i t s c h r i f t f u r eine freie W e l t " , w k t ó r e g o
przedmowie zamieścił następującą deklarację:
„Abstra­
hując od wszelkiej problematyki wyznaniowej, ś w i a t o ­
p o g l ą d o w e j czy p o l i t y c z n e j „ A n t a i o s " p r a g n i e s ł u ż y ć ż y ­
w e j t r a d y c j i , p o n i e w a ż c z ł o w i e k doby dzisiejszej, jeżeli
n i e chce p ó j ś ć c a ł k o w i c i e w n i e w o l ę a u t o m a t ó w , m u s i
n a w i ą z a ć ł ą c z n o ś ć z t y m co s t a ł e , p o n a d c z a s o w e , co z n a j ­
duje swój w y r a z w symbolu, micie, poezji". W dekla­
racji tej, jak i w innych wypowiedziach pełnych k r y ­
tycznych a k c e n t ó w pod adresem
współczesnej
cywili­
zacji o d n a j d u j e m y echa p o d o b n y c h w ą t k ó w i p r o b l e ­
m ó w , z k t ó r y m i s p o t y k a m y się w p i o n i e r s k i m s t u d i u m
morfologii sacrum Rudolfa Otto.
R u d o l f
Otto
(1869—1937) t e o l o g
protestancki.
W l a t a c h 1911—12 m i a ł o k a z j ę z e t k n i ę c i a s i ę z r e l i g i j ­
nością Wschodu biorąc udział w wyprawach nauko­
w y c h do M a r o k a , I n d i i , J a p o n i i . P o d s t a w o w y m z a g a d ­
n i e n i e m j e g o p r a c y Świętość...
jest p y t a n i e o i s t o t ę do­
ś w i a d c z e n i a r e l i g i j n e g o , d o ś w i a d c z e n i a t e g o , co ś w i ę t e .
Analizując
poszczególne
e l e m e n t y tego
doświadczenia
w oparciu o teksty modlitw, h y m n ó w , wypowiedzi o Bo­
gu — teksty numinotyczne poprzez a n a l i z ę etymologicz­
n ą s ł o w n i c t w a o d n o s z ą c e g o s i ę do ś w i ę t o ś c i , O t t o d o k o ­
n u j e oczyszczenia t e g o p o j ę c i a z j e g o p ó ź n i e j s z y c h n a ­
w a r s t w i e ń i w y d o b y c i a na j a w jego p i e r w o t n y c h zna­
czeń. O d p a d a j ą kolejno moralno-etyczne orzeozniki koja­
r z e n i a ze s ł o w e m „ ś w i ę t y " . Święty t o n i e t y l e d o b r y ,
d o s k o n a ł y , p r a w y ( n p . ś w i ę t y c z ł o w i e k ) co p r z e d e w s z y s ­
t k i m niezwykły, dziwny, n a p a w a j ą c y lękiem, niesamowi­
ty, c a ł k i e m inny. Na plan pierwszy w y s u w a się t u
element irracjonalny świętości, b ó s t w a —
numinosum,
e l e m e n t g r o z y (tremendum),
mocy (gniew boży,
отдг
theou,
ira
deorum),
element
wszechmocy
(majestas),
w o b e c k t ó r e j c z ł o w i e k czuje s i ę „ p r o c h e m i p y ł e m " ,
e l e m e n t t a j e m n i c y (mysterium)
— którym towarzyszą:
lęk, poczucie b o j a ź n i i t r w o g i ( „ s t r a s z n e to m i e j s c e "
w o ł a J a k u b po p r z e b u d z e n i u s i ę ze s n u w B e t e l , ś w i ę ­
t y m miejscu).
Otto p o d k r e ś l a tę a m b i w a l e n c j ę : uczuciom strachu
i g r o z y t o w a r z y s z y f a s c y n a c j a ( e l e m e n t fascinans),
po­
czucie n i e z w y k ł o ś c i ( e l e m e n t rnirum), c u d o w n o ś c i , wznios­
ł o ś c i numinosum
( e l e m e n t augustum),
odczuwanie w o ­
bec n i e g o s z a c u n k u i czci. S i e d z ą c te e l e m e n t y , o b s e r ­
w u j ą c wzajemne ich relacje i odcienie, p r z y d a j ą c i m
n a z w y , O t t o stale w s k a z u j e n a o p ó r j a k i s t a w i a to, co
święte
myśleniu dyskursywnemu, wszelkiej racjonalnej
a n a l i z i e i o b r ó b c e p o j ę c i o w e j . T o co święte
zawiera
w sobie zawsze j a k ą ś n a d w y ż k ę z n a c z e n i o w ą , k t ó r e j n i e
p o d o b n a o d d a ć w p o j ę c i a c h . C z ł o w i e k z b l i ż a s i ę do t e g o
co ś w i ę t e t y l k o p o p r z e z p o j ę c i o p o d o b n e p r z e d s t a w i e n i a ,
w y o b r a ż e n i a — ideogramy, obrazy, analogie. S t a n o w i ą
one p r ó b ę r a c j o n a l i z o w a n i a t e g o co i r r a c j o n a l n e .
Siedząc n a p i ę c i e p o m i ę d z y e l e m e n t e m i r r a c j o n a l n y m
i r a c j o n a l n y m w m i s t r z o w s k i s p o s ó b O t t o r y s u j e via
n e g a t i o n i s n a j a k i e j c z ł o w i e k s z u k a d o s t ę p u do tego
co ś w i ę t e , do numinosum,
które jak Bóg u mistyka
Tersteegena
(„Bóg, k t ó r e g o m o ż n a p o j ą ć nie jest B o ­
g i e m " ) jest w c i ą ż c z y m ś c a ł k i e m , z u p e ł n i e i n n y m : „ C z e ­
go o k o n i e w i d z i a ł o a n i u c h o n i e s ł y s z a ł o i w serca
człowieka nie wstąpiło... któż nie odczuł
podniosłego
t o n u tych s ł ó w P a w ł a . . . P o u c z a j ą c e j e s t , ż e w t y c h s ł o ­
wach, w których
u c z u c i e c h c i a ł o b y w y p o w i e d z i e ć to,
co m a n a j w y ż s z e g o , z n o w u u s t ę p u j ą obrazy, u m y s ł u c i e ­
k a o d o b r a z ó w i c h w y t a t y l k o t o , co n e g a t y w n e . A j e s z ­
cze b a r d z i e j p o u c z a j ą c e j e s t , ż e p r z y c z y t a n i u czy s ł u ­
chaniu t y c h s ł ó w p r a w i e wcale nie z a u w a ż a m y ich w y -

53

T

�łącznie

negatywnego

wywierające
nic

n i e ma.

ność,

jak

ogromne
Jest

charakteru...
wrażenie,

to p o u c z a j ą c e

niezależna

jest

napisano
w

ze

cale

których
względu

pozytywna

treść

hymny

właściwie
na

od

okolicz­
wyrazis­

t o ś c i p o j ę c i o w e j " ( I , s. 67).
S z c z e g ó l n i e d l a nas i n t e r e s u j ą c e m o g ą b y ć t e p a r t i o
analiz Otta, k t ó r e śledzą wspomniane elementy d o ś w i a d ­
czenia n u m i n o t y c z n e g o oraz o w ą v i a negationis w k u l turze-sztuce, muzyce, j ę z y k u l i t u r g i c z n y m : „ E l e m e n t p o t ­
worności i zgrozy p r y m i t y w n y c h o b r a z ó w i w i z e r u n k ó w
bogów, w y d a j ą c y się n a m dziś dość często tak odpy­
chający, miał w ludziach p r y m i t y w n y c h i naiwnych, na­
w e t d z i s i a j jeszcze, a p r z y p a d k o w o n a w e t i u nas, w z b u ­
dzić poprzez
swe
oddziaływanie
prawdziwe
uczucie,
p r a w d z i w e j religijnej bojaźni... Srogie, surowe a często
n a w e t straszne, s t a r e b i z a n t y j s k i e p a n a g i e b a r d z i e j p o ­
b u d z a j ą n i e k t ó r y c h k a t o l i k ó w do p o b o ż n o ś c i n i ż M a ­
d o n n y Rafaela. Specjalnie daje się z a u w a ż y ć t e n r y s
u p e w n y c h postaci b o g ó w indyjskich.
Durga, bengal­
ska „ W i e l k a M a c i e r z " , k t ó r e j k u l t m o ż e b y ć o t o c z o n y
prawdziwym obłokiem najgłębszej pełnej drżenia poboż­
ności, j a k w kanonicznym przedstawieniu prawdziwa
karykaturą
diabła.
Pomieszanie
przerażającej
zgrozy
z n a j w y ż s z ą ś w i ę t o ś c i ą n i g d z i e n i e w y s t ę p u j e w spo­
sób tak przejrzysty, jak w X I księdze
Bhagawadgity.
(...) D l a nas l u d z i Z a c h o d u , n a j b a r d z i e j
numinotyczną
s z t u k ą w y d a j e się gotyk, a to przede w s z y s t k i m z po­
w o d u s w e j p o d n i o s ł o ś c i . A l e t o n i e w y s t a r c z a . Jest za­
s ł u g ą W o r r i n g e r a , a u t o r a d z i e ł a Probleme
der
Golik
wykazanie, że szczególne w r a ż e n i e , j a k i e sprawia gotyk,
p o l e g a n i e t y l k o n a j e g o p o d n i o s ł o ś c i , lecz n a o d c i e n i u
i dziedzictwie prastarego magicznego nadawania
formy,
k t ó r e o n s t a r a s i ę w p r o w a d z i ć h i s t o r y c z n i e . (...) G o t y k
posiada j a k i ś
urok, a t e n jest c z y m ś w i ę c e j n i ż u r o k
c z e g o ś w z n i o s ł e g o (...) T o co w z n i o s ł e , a t a k ż e t o co
t y l k o magiczne, jest — o ile t y l k o m o ż e — t y l k o p o ś r e d ­
n i m ś r o d k i e m p r z e d s t a w i e n i a n u m i n o s u m w sztuce. B e z ­
p o ś r e d n i c h ś r o d k ó w m a o n a u nas n a Z a c h o d z i e t y l k o
d w a . I s ą one w c h a r a k t e r y s t y c z n y s p o s ó b j e d y n i e n e ­
g a t y w n e , s ą t o c i e m n o ś ć i m i l c z e n i e (...). P a n i e , m ó w t y
s a m / W c i s z y n a j g ł ę b s z e j / I c i e m n o ś c i do m n i e . (...)
C i e m n o ś ć musi b y ć taka, aby m o g ł a b y ć s p o t ę g o w a n a
p r z e z k o n t r a s t , a t y m s a m y m jeszcze b a r d z i e j w y c z u ­
w a l n a : o n a s a m a m u s i jeszcze c h c i e ć
przezwyciężyć
o s t a t n i e ś w i a t ł o . D o p i e r o p ó ł m r o k j e s t m i s t y c z n y (...)".
P ó ł m r o k z a p a d a j ą c y w halach o wysokich sklepieniach,
pod k o n a r a m i w y s o k i c h d r z e w r o s n ą c y c h w z d ł u ż alei,
osobliwie o ż y w i a n y
na
skutek
tajemniczej
gry półś w i a t ł a , w c i ą ż jeszcze p r z e m a w i a do p s y c h i k i , i b u ­
downiczowie świątyń, meczetów
i kościołów
potrafili
z r o b i ć z niego u ż y t e k . W j ę z y k u d ź w i ę k ó w , c i e m n o ś c i
o d p o w i a d a m i l c z e n i e . (...) N a j ś w i ę t s z y , n a j b a r d z i e j n u minotyczny m o m e n t w e mszy, m o m e n t konsekracji, na­
wet najdoskonalsza m u z y k a mszalna w y r a ż a t y l k o przez
t o , ż e m i l c z y , i to c a ł k o w i c i e i p r z e z d ł u ż s z y czas, t a k ,
że j e d n o c z e ś n i e m o ż e p r z e b r z m i e ć samo milczenie. I ż a ­
den i n n y , c h o ć b y najbardziej p o b u d z a j ą c y do p o b o ż n o ś c i
m o m e n t m s z y n i e da s i ę p o r ó w n a ć z t y m m i l c z e n i e m
przed Panem. P o u c z a j ą c e jest p o s ł u c h a ć M s z y H - m o i
Bacha. Jej n a j b a r d z i e j m i s t y c z n ą częścią, j a k to z a z w y ­
czaj b y w a w s k o m p o n o w a n y c h m s z a c h , j e s t
incamatus.
E f e k t polega t u na c i c h y m , s z e p c z ą c y m , p o w o l n y m na­
s t ę p o w a n i u po sobie f u g , k t ó r e p r z e c h o d z ą w p i a n i s s i ­
mo. W t y m p ó ł g ł o s i e , w t y c h w n a j w y ż s z y m
stopniu
osobliwych, o p a d a j ą c y c h w d ó ł m a ł y m i t e r c j a m i pasa­
żach, w tych u r y w a n y c h synkopach i w t y m p r o w a ­
dzeniu melodii w górę i w dół, w y r a ż a j ą c y c h
pełne
lęku zdumienie, m o ż n a się tylko d o m y ś l a ć w s t r z y m u ­
j ą c e j oddech t a j e m n i c y ; jest ona t u raczej z a s y g n a l i ­
z o w a n a n i ż w y r a ż o n a w p r o s t . (...)

54

Obok milczenia i c i e m n o ś c i sztuka W s c h o d u
zna
jeszcze t r z e c i ś r o d e k z d e c y d o w a n i e n u m i n o t y c z n e g o w r a ­
żenia: p r ó ż n i ę i p r z e s t r z e n n ą p u s t k ę . Przestrzenna
p u s t k a j e s t j a k b y w z n i o s ł o ś c i ą w t y m co p r z y z i e m n e .
R o z l e g ł e p u s t y n i e , bezkresne jednostajne stepy s ą c z y m ś
p o d n i o s ł y m (...). A r c h i t e k t u r a c h i ń s k a — j a k o s z t u k a
u k ł a d u i z g r u p o w a n i a b u d o w l i — w y k o r z y s t u j e ten ele­
ment bardzo m ą d r z e i głęboko. O s i ą g a w r a ż e n i e czegoś
u r o c z y s t e g o n i e p r z e z w y s o k i e h a l e czy i m p o n u j ą c e p i o ­
ny, a p r z e c i e ż n i e ma n i c uroczystszego n i ż m i l c z ą c e
przestrzenie p l a c ó w , p o d w ó r c ó w i d z i e d z i ń c ó w , k t ó r y m i
o p e r u j e . N a j l e p s z y m tego p r z y k ł a d e m s ą g r o b o w c e ce­
sarzy z d y n a s t i i M i n g k o ł o N a n k i n u i P e k i n u , w c i ą g a ­
j ą c e do k o m p o z y c j i puste przestrzenie c a ł e g o k r a j o b r a z u .
Jeszcze b a r d z i e j i n t e r e s u j ą c a j e s t p u s t k a w m a l a r s t w i e
c h i ń s k i m . Istnieje t u w r ę c z sztuka m a l o w a n i a pustki,
przedstawiania jej jako czegoś wyczuwalnego i r ó ż n i ­
c o w a n i a tego s z c z e g ó l n e g o t e m a t u w r ó ż n o r o d n y s p o s ó b .
Nie t y l k o istnieją obrazy, na k t ó r y c h p r a w i e nic nie
ma, nie t y l k o jest w ł a ś c i w o ś c i ą stylu w y w o ł y w a n i e j a k
najsilniejszego
wrażenia
skąpą kreską
i
oszczędnymi
ś r o d k a m i , ale p r z y d u ż e j ilości o b r a z ó w , z w ł a s z c z a p r z y
tych, k t ó r e m a j ą j a k i ś z w i ą z e k z k o n t e m p l a c j ą , odnosi
się w r a ż e n i e , że sama p u s t k a jest w y m a l o w a n y m p r z e d ­
m i o t e m i t o g ł ó w n y m p r z e d m i o t e m o b r a z u . " ( I , s. 99,
104—107).
E l i a d e ' e g o ł ą c z y z O t t e m w y r a ź n a n i e c h ę ć do p r z e ­
ceniania w a r t o ś c i r o z u m u dyskursywnego m y ś l e n i a po­
j ę c i o w e g o , z m i e r z a j ą c e g o do ś c i s ł o ś c i i p r e c y z a e j i t e r m i ­
nologicznej z j a k i m m a m y do czynienia w k u l t u r z e Za­
chodu. Ł ą c z y ich przekonanie o ogromnej w a r t o ś c i i n ­
n y c h d r ó g poznania z a c h o w u j ą c y c h p o z y t y w n ą treść przy
z n a m i e n n y m b r a k u p r e c y z j i p o j ę c i o w e j . Jak Otto w y ­
dobył i z a a k c e n t o w a ł v i a n e g a t i o n i s , tak Eliade
u j a w n i a i a k c e n t u j e v i a c r e a t i o n i s , k t ó r a spoczy­
wa w symbolach, ideogramach, m i t a c h . Dla obu j e d n a k ­
że w s p ó l n e jest przekonanie, ż e : „ O b r a z y takie zbliżają
j e d n a k l u d z i s k u t e c z n i e j i w s p o s ó b i s t o t n i e j s z y niż.
j ę z y k a n a l i t y c z n y . W istocie jeśli istnieje p e ł n a solidar­
ność r o d z a j u ludzkiego, m o ż n a j ą o d c z u ć i «uczynić» na
p o z i o m i e o b r a z ó w " ( I I I , s. 38). P r z y k ł a d e m m o g ą t u
b y ć studia Otta nad p o r ó w n a n i e m zachodniej i wschod­
n i e j m i s t y k i , o d s ł o n i ę c i e p o d o b i e ń s t w m i ę d z y n i h i l za­
chodniej mistyki, a próżnią wschodniej, ukazanie
za­
dziwiających zbieżności pomiędzy słownictwem Mistrza
Erckhardta a s ł o w n i c t w e m Siankary .
2

P r z e k ł a d a n i e s y m b o l i , o b r a z ó w , m i t ó w na j ę z y k dysk u r s y w n y jest d l a Eliade'go z a j ę c i e m
bezprzedmioto­
w y m , podobnie j a k r o z w a ż a n i a genetyczne
„wyjaśnia­
j ą c e " i c h pochodzenie. C h a r a k t e r y s t y c z n a jest d l a niego
podzielana z i n n y m i fenomenologami r e l i g i i rezerwa dla
r o z w a ż a ń historyczno-genetyeznych, ewolucjanistycznych,
uchylenia wyjaśnień
p r z y c z y n o w o - s k u t k o w y c h (istnieje
różnica p o m i ę d z y stwierdzeniem obecności strachu, lęku,
trwogi, które towarzyszy doświadczeniu religijnemu
—
j a k czyni to Otto, a u p a t r y w a n i e m w strachu,
lęku
i t r w o d z e np. wobec sił p r z y r o d y p r z y c z y n postawy r e ­
l i g i j n e j , b u d o w a n i a na t y m t e o r i i , ; n a t u r y z m u " j a k o j e d ­
nego z p i e r w o t n y c h , w sensie e w o l u c j o n i s t y c z n o - r o z w o j o wego, s t a d i u m religii). T o drugie, m a ł o że nie uzasad­
nione postępowanie, redukuje złożoność
doświadczenia
r e l i g i j n e g o do j e d n e g o z a l e d w i e e l e m e n t u
(trernendum),
charakterystyczne jest t a k ż e u c h y l e n i e stawianego przez
pozytywizm problemu fałszu i prawdy wyobrażeń, wie­
rzeń, symboli, idei religijnych. Eliade podobnie j a k Jung
r e p r e z e n t u j e s t a n o w i s k o , iż j e d y n ą p r a w d ą s y m b o l i , o b ­
r a z ó w jest i c h i s t n i e n i e , a t y m co m o ż e z r o b i ć n a u k a
jest uznanie i c h istnienia i badanie j a k o autentycznego
p r z e d m i o t u , nie d a j ą c e g o się s p r o w a d z i ć do i n n y c h zja­
wisk.

�„Zjawisko religijne należy b a d a ć w skali religijnej"
( I I , s. 1). W t y m f e n o m e n o l o g i c z n y m d u c h u E l i a d e a t a ­
k u j e F r e u d a , „ k t ó r y u w a ż a ł s i ę za w i e l k i e g o w t a j e m n i ­
czonego, .podczas g d y b y ł j e d y n i e o s t a t n i m p o z y t y w i s t ą .
(...) P o c i ą g j a k i d z i e c k o p ł c i m ę s k i e j o d c z u w a
wobec
m a t k i i j e g o p o c h o d n a — k o m p l e k s E d y p a , m o g ą szo­
k o w a ć o tyle, o ile t r a k t u j e się to zjawisko d o s ł o w n i e, z a m i a s t — j a k n a l e ż y — p r z e d s t a w i ć j e j a k o o b ­
razy. Bo p r a w d z i w y jest Obraz M a t k i , n i e zaś t a k a to
a t a k a m a t k a , h i c et n u n c , j a k t o r o z u m i a ł F r e u d . T o
Obraz M a t k i odsłania, i jedynie on m o ż e odsłonić s w ą
r z e c z y w i s t o ś ć i swe f u n k c j e — zarazem kosmologiczne,
antropologiczne i psychologiczne. P r z e k ł a d a n i e
obrazów
n a t e r m i n y k o n k r e t n e t o zabieg b e z s e n s o w n y ;
obrazy
z a w i e r a j ą w s z e l k i e aluzje do k o n k r e t u , u j a w n i o n e przez
F r e u d a , ale r z e c z y w i s t o ś ć j a k ą u s i ł u j ą w y r a z i ć n i e m i e ś c i
s i ę bez r e s z t y w t e g o r o d z a j u o d n i e s i e n i a c h do k o n k r e ­
t u . (...) W y s t a r c z y p r z y p o m n i e ć , ż e p o c i ą g b u d z o n y p r ^ e z
matkę,
interpretowany
w
płaszczyźnie
bezpośredniej
i „ k o n k r e t n e j " — j a k o p o ż ą d l i w o ś ć w s t o s u n k u do w ł a s ­
n e j m a t k i — m a sens j e d n o z n a c z n y
i ograni­
c z o n y ; jeżeli natomiast z w a ż y m y , że chodzi t u o Obraz
M a t k i , p o c i ą g ó w n a b i e r a w i e l u z n a c z e ń , j e s t to za­
r ó w n o chęć odzyskania b ł o g o s t a n u , j a k i w ł a ś c i w y b y ł
m a t e r i i o ż y w i o n e j , jeszcze « n i e u k s z t a ł t o w a n e j » , z w s z y s t ­
k i m i m o ż l i w y m i aspektami: kosmologicznym, antropolo­
g i c z n y m i t p , u r o k w y w i e r a n y na « d u c h a » przez « m a t e r i ę » , n o s t a l g i a za p r a j e d n o ś c i ą , a w i ę c t a k ż e c h ę ć o b a ­
lenia p r z e c i w i e ń s t w , polaryzacja itp. Otóż jak powiedzia­
ł e m i j a k p r ó b u j ę to w y k a z a ć O b r a z y z s a m e j s w e j
s t r u k t u r y s ą w i e l o w a r t o ś c i o w e " ( I I I , s. 35). E l i a d e a k c e n ­
tuje
polisemantyczną
wartość
obrazu
i
symbolu.
„ P r a w d z i w y jest w i ę c o b r a z j a k o t a k i , j a k o z e s p ó ł
znaczeń, n i e zaś j e d n o z j e g o z n a c z e ń , b ą d ź też
jeden
t y l k o
z licznych
p l a n ó w
odniesie­
n i a ( I I I , s. 36). U s t a w i a to c a ł ą d z i a ł a l n o ś ć n a u k o w ą
E l i a d e ' g o n i e po s t r o n i e n a u k ś c i s ł y c h ( m o n o l o g i c z n y c h )
a po s t r o n i e n a u k h u m a n i s t y c z n y c h ( d i a l o g i c z n y c h ) , ż e ­
b y u ż y ć t u r o z r ó ż n i e n i a w p r o w a d z o n e g o przez B a c h t i n a :
„ G r a n i c ą n a u k i w naukach ścisłych okazuje się i d e n ­
t y f i k a c j a a = a, w b a d a n i a c h l i t e r a c k i c h ( w o g ó l e h u ­
manistycznych: antropologii, etnografii — dodajmy t u
o d siebie — Z . B . ) — to p r z e z w y c i ę ż e n i e o b e c n o ś c i o b ­
cego, bez p r z e k s z t a ł c e n i a go w czysto s w o j e (...) P r z e j ś c i e
obrazu w symbol nadaje m u szczególną g ł ę b i ę
zna­
czeniową i perspektywę znaczeniową. Treść prawdzi­
wego s y m b o l u przez u p o ś r e d n i o n e z ł ą c z e n i a znaczeniowe
wykazuje współzależność
z ideą
całkowitości
świata,
z p e ł n i ą u n i v e r s u m k o s m i c z n e g o i l u d z k i e g o . (...) W j a ­
k i e j m i e r z e m o ż n a s k o m e n t o w a ć sens ( o b r a z u czy s y m ­
b o l u ) ? T y l k o p r z y p o m o c y i n n e g o ( i z o m o r f i c z n e g o ) sensu
( o b r a z u czy s y m b o l u ) . O d s ł o n i ć go w p o j ę c i a c h
nie­
podobna.
Możliwa
jest
albo
względna
racjonalizacja
sensu ( z w y k ł a a n a l i z a n a u k o w a ) , a l b o j e g o p o g ł ę b i a n i e
p r z y p o m o c y i n n y c h s e n s ó w (...) p o g ł ę b i a n i e d r o g ą p o ­
szerzenia dalekiego k o n t e k s t u . W y j a ś n i a n i e s t r u k t u r s y m ­
bolicznych, z k o n i e c z n o ś c i przesuwa się w n i e s k o ń c z o ­
n o ś ć s e n s ó w symbolicznych, dlatego t e ż nie m o ż e s t a ć
s i ę n a u k o w y m w sensie n a u k ś c i s ł y c h .
Interpretacja
s y m b o l i n i e m o ż e b y ć n a u k o w a lecz j e s t o n a g ł ę b o k o
poznawcza" .
3

Rozumienie
s y m b o l u przez
symbol, wydobywanie
i z e s t a w i a n i e w i e l u w a r t o ś c i t e g o samego s y m b o l u n a
t l e i n n y c h , u m i e s z c z e n i e go n a t l e z e s p o ł ó w i k o m p l e k ­
s ó w s y m b o l i c z n y c h — oto d r o g i
rozumienia
znaczeń
i sensu, k t ó r y m i p o s u w a s i ę E l i a d e . W i ą ż e s i ę z t y m
określona
terminologia, zadomowiona
już zresztą
we
w s p ó ł c z e s n y m słowniku etnologicznym, k t ó r ą wprowadza
Eliade w s w y c h studiach nad religią i człowiekiem re­
l i g i j n y m , homo religiosis.
T o , co p o z w a l a
rozpatrywać

religię jako autonomiczny przedmiot badań, nie dający
s i ę s p r o w a d z i ć bez r e s z t y do w y m i a r ó w h i s t o r y c z n y c h ,
socjologicznych, e k o n o m i c z n y c h , j ę z y k o w y c h , co t w o r z y
s k a l ę r e l i g i j n ą — to p r z e c i w s t a w i e n i e s a c r u m i p r o f a num w y s t ę p u j ą c e w e w s z y s t k i c h r e l i g i a c h . D l a c z ł o w i e ­
k a r e l i g i j n e g o ( k t ó r e g o Eliade, c z ę s t o k r o ć zasadnie, w
oparciu o m a t e r i a ł etnologiczny u t o ż s a m i a z c z ł o w i e k i e m
społeczeństw tradycyjnych, pierwotnych, „prymitywnych"
i przeciwstawia m u człowieka świeckiego często identy­
fikowanego z reprezentantem
współczesnej
cywilizacji)
nie istnieje jedna jednorodna p r z e s t r z e ń , jeden j e d n o r o d ­
n y czas. P o s t a w a r e l i g i j n a w i ą ż e s i ę n i e o d ł ą c z n i e z w a r ­
t o ś c i o w a n i e m , w a l o r y z a c j ą , w y b o r e m . Pewna
t y l k o p r z e s t r z e ń jest ś w i ę t a , w y o d r ę b n i o n a z c a ł e g o o t a ­
czającego
ś w i a t a (miejsce ś w i ę t e , ś w i ą t y n i a ,
cudowne
ź r ó d ł o , ś w i ę t a g ó r a i t p . ) p e w i e n o k r e ś l o n y czas j e s t cza­
sem ś w i ę t y m (czas ś w i ą t , p o s t u , p i e l g r z y m k i ,
modlitwy
i t p . ) . A l e i c z ł o w i e k ś w i e c k i zna o d p o w i e d n i k i p r z e s t r z e ­
n i i czasu n i e c o d z i e n n e g o , n i e z w y k ł e g o ( e g z o t y c z n e k r a j ­
o b r a z y , „ H a w a j e " , czas w a k a c j i , z a b a w y ) . N a w e t ż y j ą c y
w
czasie „ n a j b a r d z i e j
historycznym", świeckim,
czło­
w i e k zna r ó ż n e r y t m y c z a s o w e — czas z a k o c h a n i a , czas
melancholii, s ł u c h a n i a m u z y k i — w k t ó r y c h przekracza
g r a n i c e czasu h i s t o r y c z n e g o . C a ł a f e n o m e n o l o g i a r e l i g i i
u p r a w i a n a p r z e z E l i a d e ' g o z m i e r z a do o ż y w i e n i a ź r ó d e ł
tych współczesnych, zdezaktualizowanych obrazów, t ę s ­
k n o t y za c z y m ś z u p e ł n i e i n n y m .
F e n o m e n o l o g r e l i ; &gt; i i staje p r z e d p r o b l e m e m , co u z ­
n a ć za f a k t y r e l i g i j n e , j a k i e d o k u m e n t y r o z p a t r y w a ć d l a
u p o r z ą d k o w a n i a n i e z w y k ł e j i c h r ó ż n o r o d n o ś c i i bogac­
t w a . E l i a d e o p e r u j e t u t a j t e r m i n e m : hierofania
— coś,
co o b j a w i a sacrum.
T a k i e szerokie rozumienie f a k t u w
jego zasadniczej f u n k c j i — hierofanicznej,
umożliwia
rozpatrywanie i odkrywanie wszechzwiązku
pomiędzy
s z e r e g i e m t a k s t r u k t u r a l n i e o d m i e n n y c h o d siebie f a k ­
t ó w i d o k u m e n t ó w r e l i g i j n y c h . Z a r ó w n o w a ż n y jest t u
t e k s t m i t u , p r z e s ą d , gest l i t u r g i c z n y , d z i a ł a n i e t e c h n i c z ­
n e otoczone o b r z ę d e m , r y t u a ł , w i z e r u n k i , s ł o w a m o d l i t w y
i z a k l ę c i a , a r c h i t e k t u r a s a k r a l n a , m u z y k a i ś p i e w , szata
k a p ł a n a , a m u l e t , w y r y t y na n i m s y m b o l i t d . D l a pozna­
nia z j a w i s k a r e l i g i j n e g o , jego istoty, r ó w n i e w a ż n e są
d o k t r y n a l n e , teologiczne u j ę c i a idei r e l i g i j n y c h , w y p r a ­
cowane przez e l i t y , j a k i w e r s j e l u d o w e , a p o k r y f i c z n e ,
niejasne,
odbiegające
od
ortodoksyjnych
wykładni.
W s z y s t k i e one u d z i e l a j ą sobie w z a j e m n i e ś w i a t ł a , u c z e s t ­
nicząc w d a j ą c y c h się wydzielić zespołach, odmianach,
t y p a c h s a k r a l n o ś c i . P r z y n a l e ż ą c do r ó ż n y c h r e l i g i i , p o d ­
n o s z ą r ó ż n e z n a c z e n i a i sensy tego, co ś w i ę t e . W s z y s t k i e
zanurzone w historii, b ę d ą c k o n k r e t n y m i h i s t o r y c z n y m i
p r z y k ł a d a m i k s z t a ł t o w a n i a się stosunku c z ł o w i e k a
do
świętości, mogą
stać
się przedmiotem
rozpatrywania
i rozważania:
1 — tego

co w n i c h

2 — tego, co w n i c h
3 — t e g o co

historyczne
lokalne,

uniwersalne,

4 — tego co h i e r o f a n i c z n e i k r y p t o f a n i c z n e ,
5 — tego, co j e d z i e l i i ł ą c z y .
(1) K a ż d a h i e r o f a n i a z a w i e r a w sobie p e w i e n o k r e ś ­
lony moment historyczny: „ W e ź m y np. wedyjski
tekst
o d n o s z ą c y s i ę do z m a r ł e g o : „ P e ł z a j , k u z i e m i , m a t c e
t w e j ! N i e c h a j w y b a w i c i ę o d n i c o ś c i ! ( R i g w e d a , X , 13,
10). T e k s t t e n u j a w n i a n a m (3) s t r u k t u r ę
sakralności
tellurycznej (ziemia w y s t ę p u j e jako m a t k a , Tellus M a ­
ter) a j e d n o c z e ś n i e p e w i e n m o m e n t w h i s t o r i i r e l i g i i i n ­
dyjskiej, ten, w k t ó r y m Tellus M a t e r n a b r a ł a o k r e ś l o ­
nej w a r t o ś c i — p r z y n a j m n i e j dla pewnej g r u p y ludzi —
j a k o o p i e k u n k a b r o n i ą c a p r z e d n i c o ś c i ą (co z r e s z t ą z o ­
s t a ł o p ó ź n i e j zarzucone w w y n i k u r e f o r m y , j a k ą p o ­
c i ą g n ę ł y za s o b ą U p a n i s z a d y i N a u c z a n i e B u d d y ) " ( I I ,
s. 8).

55
1

�(2) H i e r o f a n i ą l o k a l n a to n p . j a k i ś o k r e ś l o n y g a t u ­
n e k d r z e w a u w a ż a n y za ś w i ę t y , i s t n i e j ą c y o b o k w y o b r a ­
ż e n i a (3) d r z e w a k o s m i c z n e g o ( A x i s M u n d i ) w d a n e j re­
l i g i i . C h o c i a ż jest h i e r o f a n i ą (nie jest b o w i e m d r z e w e m
z w y k ł y m lecz ś w i ę t y m ) i c h o c i a ż w y r a ż a t ę s a m ą s y m b o ­
likę n i e p r z e r w a n e j regeneracji ś w i a t a , jej znaczenie jest
oczywiste t y l k o w k r ę g u tej r e l i g i i i ma w a r t o ś ć l o k a l ­
n ą , podczas gdy w y o b r a ż e n i e A x i s M u n d i jest hierofa­
n i ą u n i w e r s a l n ą , z n a n ą we wszystkich s t a r o ż y t n y c h cy­
wilizacjach.
(4) H i e r o f a n i ą j a w n ą j e s t i d e o g r a m d r z e w a k o s m i c z ­
nego, k r y p t o f a n i ą z a ś — w i o s e n n y m a i k , zwyczaj u r o ­
czystego p r z e n o s z e n i a g a ł ą z k i n a ' w i o s n ę d o w s i , w p r o ­
w a d z a n i e c h ł o p c a u b r a n e g o w g a ł ę z i e — „ Z i e l o n e g o Je­
rzego" w K a r y n t i i ( w dn. Sw. Jerzego), zielonego „ J a s i a
kominiarza" (Jack-in-the-green) w A n g l i i w dn. 1 maja,
zwyczaj dotykania drzewa przez k o b i e t ę c i ę ż a r n ą
dla
spowodowania
pomyślnego
porodu,
zwyczaj
sadzenia
d r z e w n o w o n a r o d z o n e m u d z i e c k u l u b przez dzieci, za­
kaz ś c i n a n i a d r z e w i t p .
(5)

Przykładem

wartościowania,
zestawieniach
palma

może

przesunięć
jak:

Axis

tu

być

znaczeń
Mundi,

obserwowanie
i

sensów

drzewo

prze­

w

takich

życia,

krzyż,

wielkanocna.

W świetle bogactwa, wielorakości hierofanii, podział
n a sacrum i profanum
traci pozornie s w o j ą w y r a z i s t o ś ć .
„ W g r u n c i e r z e c z y n i e w i e m y , czy i s t n i e j e c o ś — p r z e d ­
m i o t , gest, f u n k c j a
fizjologiczna,
z a b a w a i t d — co b y
g d z i e ś w c i ą g u h i s t o r i i l u d z k o ś c i nie p r z e k s z t a ł c i ł o się
w h i e r o f a n i ę " ( I I , s. 17). T o b o g a c t w o Eakraliiości, d a ­
j ą c e się o b s e r w o w a ć na wszystkich poziomach rzeczy­
wistości (sztuka, dramat, taniec, m u z y k a , i n s t r u m e n t y
muzyczne, d z i a ł a n i a techniczne, tradycje zawodowe i гаwody, rośliny, zwierzęta, zjawiska atmosferyczne i astro­
nomiczne, gry, zabawy, z a b a w k i — j a k np. grzechotka
o d p ę d z a j ą c a od dziecka złe duchy i ś m i e r ć ,
kołatka
W i e l k o p i ą t k o w a ) , p i e r w o t n y k u l t o w y c h a r a k t e r otacza­
j ą c y ś w i a t i rzeczy, z k t ó r y m i
stykał
się
człowiek
w c i ą g u s w e j h i s t o r i i — n i e t y l k o , ż e n i e s k ł a n i a do
wyeliminowania
przeciwstawienia sacrum i
profanum,,
ale p o z w a l a w o p a r c i u o n i e d o s t r z e g a ć w o w y m c h a o s i e
sakralności pewne odmiany, typu hierofanii, podnoszące
r ó ż n e z n a c z e n i a i sensy t e g o co ś w i ę t e ( h i e r o f a n i ę
uraniczne, aquatyczne, telluryczne, agrarno-wegetacyjne itd).
H i e r o f a n i ą o z n a c z a b o w i e m zawsze j a k i ś
wybór,
j a k i e ś o d d z i e l e n i e od r e s z t y z j a w i s k i r z e c z y . Ś w i ę t y
k a m i e ń , święte drzewo, ś w i ę t e źródło są w y r a ź n i e w y ­
o d r ę b n i o n e i w y d z i e l o n e od r e s z t y k a m i e n i , d r z e w , w ó d .
Owo oddzielenie w i d a ć nawet w p r z y p a d k u jednostko­
wej hierofanii: „ O d d z i e l e n i e przedmiotu hierofanicznego
jest w k a ż d y m b ą d ź razie oddzieleniem
przynajmniej
o d niego samego, p o n i e w a ż p r z e d m i o t t e n s t a j e s i ę h i e ­
rofanią
dopiero wtedy, gdy
przestaje b y ć
zwykłym
przedmiotem świeokim i przybiera nowe wymiary, «wym i a r y » s a k r a l n o ś c i . " Ś w i ę t y k a m i e ń , ś w i ę t e d r z e w o sta­
j ą się h i e r o f a n i a m i , gdy niejako p r z e s t a j ą b y ć sobą —
z w y k ł y m kamieniem, z w y k ł y m drzewem. Na t y m jedno­
stkowym
etapie d i a ł e k t y k a
hierofanii,
jej
rozumienie,
jakie znajdujemy
u Eliade'go p r z y p o m i n a
rozumienie
s y m b o l u i jego d i a l e k t y k i
przez J u n g a :
„Symbolowi
przysługuje
ten p o d w ó j n y charakter r e a l n o ś c i i nie­
realności. Nie b y ł b y on symbolem, gdyby był
tylko
realny, albowiem wtedy byłby realnym zjawiskiem, k t ó ­
re nie m o g ł o b y b y ć symboliczne. A symboliczne m o ż e
b y ć t y l k o to, co w j e d n e j r z e c z y o b e j m u j e jeszcze i n n ą .
G d y b y zaś s y m b o l b y ł n i e r e a l n y to b y ł b y t y l k o c z y m ś
p u s t y m i w y i m a g i n o w a n y m , n i e o d n o s z ą c y m s i ę do ż a d ­
nej r z e c z y w i s t o ś c i , w s k u t e k czego t a k ż e n i e b y ł b y s y m ­
bolem."

as

Te d w a k l u c z o w e t e r m i n y : p r z e c i w s t a w i e n i e
sacrum
i profanum,
o r a z hierofanią,
w oparciu o k t ó r e Eliade
przedstawia i p o r z ą d k u j e zjawiska z zakresu
historii
r e l i g i i ( d o c i e r a j ą c do u n i w e r s a l n y c h , p o w t a r z a l n y c h s t r u k ­
tur w najrozmaitszych i kulturowo
odległych
odmia­
nach d o ś w i a d c z e n i a religijnego) p o z w a l a j ą u t r z y m a ć i po­
ł ą c z y ć ze s o b ą d w i e p e r s p e k t y w y u j m u j ą c e i s t o t ę t y c h
zjawisk. P e r s p e k t y w ę a k c e n t u j ą c ą w y b ó r
(diałektyka:
gr. d i a l o g o — w y b i e r a m , r o z d z i e l a m , w y d r ą ż a m ) i p e r ­
s p e k t y w ę akcentującą szczególnego rodzaju wartość, ja­
k ą z a w i e r a w sobie k a ż d a h i e r o f a n i ą — w a r t o ś ć s y m b o ­
l u , nie t y l k o z jego w i e l o w y m i a r o w y m ,
integrującym,
0 c z y m j u ż b y ł a m o w a , ale r ó w n i e ż z p r z e z r o c z y s t y m ,
p r z e z i e r a j ą c y m , o t w a r t y m n a i n n e z n a c z e n i a i sensy c h a ­
r a k t e r e m , co n a j t r a f n i e j w y r a ż a u l u b i o n a s e n t e n c j a P a u ­
l a R i c o e u r ' a : „ S y m b o l d a j e do m y ś l e n i a " .
Co i n n e g o d a j ą d o m y ś l e n i a , i co i n n e g o „ m ó w i ą "
h i e r o f a n i ę uraniczne (symbole, postaci z w i ą z a n e z nie­
b e m ) , co i n n e g o t e l l u r y c z n e , co i n n e g o l u n a r n e . Z d w o ­
istej p e r s p e k t y w y , ta p i e r w s z a p o z w a l a o b s e r w o w a ć :
1 — o t w i e r a n i e się p o s z c z e g ó l n y c h z e s p o ł ó w s y m b o ­
licznych na inne aspekty r z e c z y w i s t o ś c i
sacrum;
2 — przesunięcia a k c e n t ó w , znaczeń i sensów, tak
jak np. p r z e s u n i ę c i a od hierofanii uranicznyeh m ó w i ą ­
c y c h o o d d a l e n i u , t r a n s c e d e n c j i , w z n i o s ł o ś c i , do t e l l u ­
ry cznych i a g r a r n o - w e g e t a c y j n y c h , a k c e n t u j ą c y c h
moc,
s k u t e c z n o ś ć , p ł o d n o ś ć , gdzie miejsce hierofanii
(czegoś
co o b j a w i a sacrum)
z a j m u j ą k r a t o f a n i e ( c o ś , co o b j a ­
wia moc);
3 — charakterystyczne i powtarzalne zjawiska jak
n p . d e i o t i o s i — b ó s t w a bez k u l t u , b ó s t w a n i e b a w y ­
pierane
przez
telluryczno-agrarno-wegetacyjne
kulty
1 symbolikę płodności; fenomen wspólny zarówno
dla
religii plemiennych, jak i dla pewnych e t a p ó w rozwoju
u n i w e r s a l n y c h s y s t e m ó w r e l i g i j n y c h (np. w j u d o c h r z e ś c i j a ń s t w i e o d w r a c a n i e się od J a h w e k u B a a l o m — w Sta­
r y m t e s t a m e n c i e , od S t w ó r c y k u s t w o r z e n i u — p o g a ń ­
s t w o p i ę t n o w a n e p r z e z A p o s t o ł a P a w ł a ( R z y m . 1, 18—25);
4 — charakterystyczne zjawiska nieodłącznie zwią­
zane z ż y c i e m h i e r o f a n i i , s y m b o l i i o b r a z ó w — b. o g ó l ­
n i e p o j ę t e z j a w i s k o гкотгок^агттш ( b u r z e n i a j e d n y c h o b ­
r a z ó w i s y m b o l i , z a s t ę p o w a n i a ich i n n y m i ) oraz t d o l a t f i
( r a t o w a n i e s t a r y c h o b r a z ó w i s y m b o l i przez i n t e g r o w a ­
nie ich w n o w y c h u k ł a d a c h ) ;
5 —
„imperializm" boskich
postaci i
lokalnych
hierofanii,
które
zmierzają
do
wyrażenia
wszystkich
znaczeń z w i ą z a n y c h z i n n y m i hierofaniami i postaciami,
i p r z e k s z t a ł c a n i a się na drodze totalizacji z n a c z e ń w po­
stacie i h i e r o f a n i ę u n i w e r s a l n e i t p . (że poprzestaniemy
na w y m i e n i e n i u t y l k o t y c h k i l k u f e n o m e n ó w o b s e r w o ­
w a n y c h przez Eliade'go).
D r u g a z a ś p e r s p e k t y w a ( ż e b y p o z o s t a ć p r z y t y m sa­
m y m u r a n i c z n y m p r z y k ł a d z i e ) p o z w a l a o d n a j d o w a ć sens
symboliki
niebiańskiej
wstępowania,
wchodzenia
po
schodach (w r y t u a ł a c h intronizacyjnych); w m o t y w a c h
w ę d r ó w k i m i t y c z n y c h b o h a t e r ó w i ś w i ę t y c h , wznoszenia
s i ę , l a t a n i a , „ b y c i a p o r w a n y m do t r z e c i e g o n i e b a " —
j a k to o k r e ś l a j ą ś w i a d e c t w a o ś w i ę t y c h i ś w i ę t y m
za­
chwyceniu, w technikach ekstatycznych; w symbolicz­
nej c i ą g ł o ś c i p o m i ę d z y ś w i ę t y m i g ó r a m i ,
mitologiczny­
m i w y o b r a ż e n i a m i góry kosmicznej, drzewa kosmiczne­
go, k o n t y n u a c j i t y c h s a m y c h z n a c z e ń w i d e o g r a m a c h
wieży, s c h o d ó w , drabin, symbolice miejsc podniesionych
i podniosłych jak np. tron, ołtarz.
P e r s p e k t y w a t a k a p o k a z u j e j a k i s y m b o l „(...) p o z w a l a
na p r z e j ś c i e , na obieg z jednej p ł a s z c z y z n y do d r u g i e j ,
z jednego ś w i a t a do d r u g i e g o , s c a l a j ą c w s z y s t k i e
te
p ł a s z c z y z n y i w s z y s t k i e t e p o z i o m y , ale n i e
stapiając
i c h w j e d n o " (por. n p . s y m b o l p e r ł y ł ą c z ą c y w s o b i e
s y m b o l i z m a q u a t y e z n y i l u n a i i n y — I I . s. 432—3). N a

�koniec perspektywa taka u m o ż l i w i a dostrzeżenie kores­
pondencji między np. niezwykle pojemnym kompleksem
s y m b o l i k i l u n a r n e j , z w i ą z a n e j z r y t m e m faz k s i ę ż y c a ,
a tak r ó ż n o r o d n y m i f a k t a m i j a k „.narodziny, stawanie
się, ś m i e r ć , z m a r t w y c h w s t a n i e ; w o d y , r o ś l i n y , kobieta,
płodność, n i e ś m i e r t e l n o ś ć , c i e m n o ś c i kosmiczne, życie p ł o ­
dowe, egzystencja pozagrobowa z n a s t ę p u j ą c y m po niej
odrodzeniem
typu
lumamego (światło w y ł a n i a j ą c e
się
z c i e m n o ś c i ) , tkanie, s y m b o l n i c i ż y w o t a , przeznaczenie,
c z a s o w o ś ć i t d . " ( I I I , s. 162). P o z w a l a t e ż ś l e d z i ć n a j e j
tle u w y r a ź n i a j ą c e się subkompleksy, j a k np. l u n a r n o -rozrodezy,
księżyca-wody-kobiety-ziemi,
księżyca-deszc z u - p ł o d n o ś c i - k o b i e t y - ś m i e r c i i t p (por. I I , s. 95—207).
Obie zaś perspektywy w y z n a c z a j ą drogę, na k t ó r e j
Eliade poddaje k r y t y c e szereg p o k u t u j ą c y c h dotychczas
w e t n o g r a f i i p o j ę ć d o t y c z ą c y c h z j a w i s k r e l i g i j n y c h , oraz
opacznych
interpretacji i teorii z n i m i
związanycn.
P r z y k ł a d e m m o ż e t u b y ć k r y t y k a p o j ę c i a mana — u p a t ­
r y w a n i a w t y m z j a w i s k u w i a r y w moc, siłę o t a c z a j ą c ą
przedmioty,
osoby,
zwierzęta,
rośliny
—
pierwotnej,
p r e a n i m i s t y c z n e j fazy r e l i g i i . I d ą c w tej k r y t y c e ś l a d a ­
m i s w y c h p o p r z e d n i k ó w e t n o l o g ó w : HocaTta, H o g b i n a ,
W i l l i a m s o n a , R a d i n a i i n . , r o z w a ż a j ą c o d p o w i e d n i k i rael a n e z y j i s k i e g o t e r m i n u mana ( o z n a c z a j ą c e g o o w ą m a g i c z ­
n ą moc i siłę) — jak orenda u Irokezów, oki u H u r o n ó w , megebe
P i g m e j ó w , w o k a n d o i manitoo
Siuksów
i Algonkimów, Eliade kwestionuje tezę, iż w terminie
mana z n a j d u j e w y r a z w i a r a w b e z o s o b o w ą s i ł ę i m o c
r o z p r o s z o n ą w kosmosie, j a k t e ż poddaje w w ą t p l i w o ś ć
w o g ó l e w s z e l k i e i n t e r p r e t a c j e s t a w i a j ą c e p r o b l e m oso­
b o w o ś c i tej mocy, d o c i e r a j ą c do i s t o t n y c h i m i m a n e n t n y c h
k a t e g o r i i z w i ą z a n y c h z t y m i w i e r z e n i a m i . D a j e o n do
zrozumienia j a k w odrzuconych interpretacjach , docho­
d z ą do g ł o s u p r o j e k c j e i k a t e g o r i e n a r z u c o n e p r z e z o b ­
s e r w a t o r ó w i b a d a c z y . Podczas g d y P a u l R a d i n u w a ż a
w o d n i e s i e n i u do p o j ę ć wokanda
i manitoo,
iż najbar­
d z i e j a d e k w a t n y m i t e r m i n a m i , o d d a j ą c y m i i c h sens s ą :
„święty", „dziwny", „ważny", „cudowny",
„niezwykły",
„silny", i że chodzi w nich przede w s z y s t k i m o z w r ó c e ­
nie u w a g i na moc realnego istnienia — Eliade dochodzi
do w n i o s k u , i ż p r z e d m i o t y , z w i e r z ę t a , r o ś l i n y , d u s z e l u d z ­
k i e , o s o b y p o s i a d a j ą c e mana — t o p r z e d e w s z y s t k i m
p r z e d m i o t y , r o ś l i n y , etc. i s t n i e j ą c e p a r e x e l l e n e e . „ K r ó t ­
k o m ó w i ą c w s z y s t k o co p a r
exellenee istnieje, t y m
s a m y m p o s i a d a mana;
inaczej m ó w i ą c , posiada m a n a
to w s z y s t k o , co w y d a j e s i ę c z ł o w i e k o w i s k u t e c z n e , t w ó r ­
cze, d o s k o n a ł e (...). T a k w i ę c p r o b l e m p o s t a w i ć n a l e ż y
w k a t e g o r i a c h o n t o l o g i c z n y c h : z j e d n e j s t r o n y t o , co
i s t n i e j e , co j e s t r z e c z y w i s t e , z d r u g i e j s t r o n y t o , co n i e
istnieje; nie zaś w kategoriach
osobowe-bezosobowe,
cielesne-bezcielesne, p o j ę c i a te b o w i e m w ś w i a d o m o ś c i
ludzi p i e r w o t n y c h nie m a j ą pozycji, j a k ą zyskały
w
k u l t u r a c h w y ż s z y c h . T o , co j e s t w y p o s a ż o n e w m a n a
— istnieje w p ł a s z c z y ź n i e ontologicznej i t y m s a m y m
jest skuteczne, p e ł n e , owocne. N i e m o ż n a w i ę c m ó w i ć
o «bezosobowosci» mana, pojęcie to b o w i e m w archaicz­
n y m h o r y z o n c i e d u c h o w y m n i e m a s e n s u " ( I I I , s. 172).
R e k o n s t r u u j ą c ó w horyzont duchowy człowieka re­
ligijnego (w k u l t u r a c h archaicznych, pierwotnych, ple­
m i e n n y c h ) E l i a d e dociera do szeregu u n i w e r s a l n y c h zja­
w i s k i t o w a r z y s z ą c y c h i m d z i a ł a ń i p o s t a w homo
reli­
giosis. T a k i m z j a w i s k i e m j e s t illud tempus,
czas ś w i ę t y ,
m i t y c z n y , czas w z o r c o w y . C z ł o w i e k r e l i g i j n y p r a g n i e ż y ć
w owym czasie ( m o c n y m , r z e c z y w i s t y m , r e a k t u a l i z o w a nym, powtarzanym, odtwarzanym w rytuale, obrzędzie,
zwyczaju, działaniu technicznym) n a ś l a d u j ą c
ó w czas
p o c z ą t k u , k i e d y wszystko d z i a ł o się p o r a z p i e r w s z y .
M i t , ś w i ę t a historia (odpowiednio do t r a d y c j i
z jej:
„ T a k r o b i l i nasi ojcowie, dziadowie i pradziadowie...")
j e s t o p o w i e ś c i ą o gęsta
deorum,
jest z b i o r e m preceden­

sowych aktów,
historią.

działań,

wydarzeń.

Jest

więc

wzorcową

C z ł o w i e k r e l i g i j n y poprzez o b r z ę d y , r y t u a ł y , obrazy
(imago — i m i t a r e =
n a ś l a d o w a ć ) o d t w a r z a ó w czas,
o w ą ś w i ę t ą r z e c z y w i s t o ś ć , stara się zbliżyć d o ń i odzy­
skać jej doskonałość i pełnię. Widać to zarówno w zwy­
czaju p i e l g r z y m k i na K a l w a r i ę ( k t ó r a , j a k z a u w a ż a Ste­
fan C z a r n o w s k i w s t u d i u m o r e l i g i j n o ś c i l u d o w e j , jest
p o w r o t e m do czasu M ę k i P a ń s k i e j , „(...) w ę d r ó w k i
Je­
zusa o d W i e c z e r n i k a p o p r z e z G ó r ę O l i w n ą a ż n a G o l ­
gotę") jak i w samych kalwariach odtwarzających wier­
nie scenerię t y c h w y d a r z e ń ( „ J e r o z o l i m a
przeniesiona
do P o l s k i ! " p o w i e C z a r n o w s k i ) , w B o ż o n a r o d z e n i o w y c h
zwyczajach ż ł o b k a , r o z ś c i e l a n i a s ł o m y w izbie, w k ł a d a ­
n i a siana pod obrus w i g i l i j n e g o stołu itp. O w o o d t w a ­
r z a n i e czasu początków
szczególnie w y r a ź n i e widać w
k u l t u r a c h p l e m i e n n y c h , gdzie z a j ę c i o m t e c h n i c z n y m , r o l ­
n i c z y m , gospodarczym (np. b u d o w a n i u d o m u , k o n s t r u o ­
w a n i u łodzi, uprawie ogrodów) b ą d ź towarzyszy
re­
cytacja m i t u kosmogonicznego, b ą d ź t e ż są cne w i e r n y m
o d t w o r z e n i e m i p o w t a r z a n i e m c z y n n o ś c i oraz d z i a ł a ń o b ­
j a w i o n y c h przez B o g ó w , h e r o s ó w , o k t ó r y m
opowiada
mit.
S z c z e g ó l n ą r o l ę w r e a k t u a l i z o w a n i u czasu ś w i ę t e g o
o d g r y w a j ą m i t y kosmogoniczne z ich zasadniczymi w ą t ­
k a m i p r z e j ś c i a od C h a o s u
do K o s m o s u , ' o d b e z ­
ł a d u do u f o r m o w a n i a , od ś m i e r c i do ż y c i a , „ o b r a z y R a ­
j u " , s y m b o l i z m centrum,
s y m b o l i k a środka
świata
(por.
S t e f a n C z a r n o w s k i , j e g o p r e k u r s o r s k i e s t u d i a o magdeznoHredigijnym w a r t o ś c i o w a n i u p r z e s t r z e n i ) .
Człowiek religijny pragnie żyć w centrum, w
sa­
mym
środku rzeczywistości
par exellenee
istniejącej,
t a m g d z i e m o ż l i w y j e s t k o n t a k t ze w s z y s t k i m i p o z i o m a ­
m i sacrum,
gdzie m o ż l i w e jest p r z e j ś c i e z jednej sfery
do d r u g i e j ( n i e b o - z i e m i a - p o d z j e m i e ) . T a k i m i e l e m e n t a m i
s y m b o l i z m u c e n t r u m s ą n p . święta
góra,
góra
kosmicz­
na d o t y k a j ą c a s w y m w i e r z c h o ł k i e m n i e b a , p r z e c h o d z ą c a
p r z e z n i ą o ś ś w i a t a , drzewo
kosmiczne,
z n a j d u j ą c e się
w o b r a z a c h R a j u d r z e w o ż y c i a , ź r ó d ł o w o d y żywej.
Sku­
p i a t e e l e m e n t y w sobie ś w i ą t y n i a ( n p . w a r c h i t e k t u r z e
c e r k w i w y s t ę p u j e p o d z i a ł na niebo i ziemię, złączone
rajskimi,
królewskimi
wrotami),
która
jest
Obrazem
Ś w i a t a (Imago M u n d i ) , siedziby ludzkie, d o m y zoriento­
wane na ś r o d e k ś w i a t a (ołtarze domowe, miejsca święte)
same b ę d ą c e o d w z o r o w a n i e m K o s m o s u (por. s t u d i u m
o kosmologicznych aspektach symboliki j u r t y
Jerzego
S ł a w o m i r a Wasilewskiego), lokalne sanktuaria i miejsca
święte dublujące symboliczną strukturę „środka świata"
(Eliade zwraca
u w a g ę na c h a r a k t e r y s t y c z n y
fenomen
c z ę s t y c h d u b l e t ó w w k u l t u r a c h t r a d y c y j n y c h — por.
s t u d i u m Mariusza Wieczorkowskiego na temat
legendy
0 środku świata w Oporowie — w tradycji
nisławie Oporowskim).

o św.

Sta­

T e n kreacjonistyczny pierwiastek, p r z e j ś c i a od C h a ­
osu do K o s m o s u , n a w i ą z a n i e do p r a w z o r c a
stworzenia
ś w i a t a , p o w r ó t do i l l u d t e m p u s o b s e r w o w a ć
możemy
w r y t u a ł a c h konsekracyjnych, w obchodach ś w i ą t cyklu
d o r o c z n e g o , w p r z e j ś c i u od S t a r e g o do N o w e g o R o k u , od
z i m y do w i o s n y ( u t o ż s a m i a n y c h z p r z e j ś c i e m od ś m i e r c i
do ż y c i a ) . P r z y k ł a d e m m o g ą t u b y ć , c z ę s t o k r o ć r e a l i ­
z u j ą c e się w s p o s ó b n i e j a w n y , n a w i ą z a n i a do praczasu
1 p r a a k t u stworzenia (np. obrazy stworzenia ś w i a t a , R a ­
j u — w k o l ę d a c h b o ż o n a r o d z e n i o w y c h , światy
wyko­
nane z o p ł a t k a i zawieszane u p o w a ł y , sombolika cho­
i n k i czy p a l m y w i e l k a n o c n e j j a k o k r y p t o f a n i i
Drzewa
Ż y c i a ) , n a w i ą z a n i e do m i t u k o s m o g o n i c z n e g o
w
naj­
drobniejszych szczegółach o b r z ę d o w o ś c i dorocznej i ro­
dzinnej, w symbolach, emblematach,
zwyczajach, w y ­
o b r a ż e n i a c h , wierzeniach, s k ł a d a j ą c y c h się na f o l k l o r —
w i e d z ę , czy t e ż l u d o w ą w i z j ę ś w i a t a (szerzej o n a w i ą z a -

r

•)7

1

�niach

do

szard

Tomiccy,

i człowieka,

mitu

kosmogonicznego
Drzewo

Warszawa

Życia.

—

por.

Ludowa

Joanna
wizja

i

Ry­
świata

1975).

Inne p r z y k ł a d y to: obrzędowość towarzysząca naro­
d z i n o m dziecka, s t a n o w i ą c a k o m p l e k s h u m i positio (roz­
w i ą z a n i a na ziemi — o b r z ę d napotykany p r a w i e w s z ę ­
d z i e o d A u s t r a l i i p o C h i n y , o d A f r y k i po A m e r y k ę P o ­
ł u d n i o w ą , p o s i a d a j ą c y swe o d p o w i e d n i k i u s t a r o ż y t n y c h
G r e k ó w i Rzymian w wyobrażeniach bogini narodzin
(Ejletyja,
Damia, Aukseja), p r z e d s t a w i a j ą c y c h
ją
na
k l ę c z k a c h , w p o z y c j i k o b i e t y , k t ó r a r o d z i na z i e m i ) , w
jeszcze b a r d z i e j p o w s z e c h n y m z w y c z a j u k ł a d z e n i a n o ­
w o r o d k a na z i e m i ę , w k t ó r y m znajduje w y r a z d o ś w i a d ­
czenie i ż : „ m a t k a l u d z k a j e s t t y l k o
przedstawicielką
W i e l k i e j M a t k i t e l l u r y c z . n e j (...) p o c z ę c i e i r o z w i ą z a n i e
to m i k r o k o s m i c z n e wersje wzorcowego a k t u d o p e ł n i o ­
nego przez z i e m i ę : m a t k a l u d z k a n a ś l a d u j e t y l k o i p o ­
wtarza praakt pojawienia się życia w łonie ziemi" ( I I I ,
s. 151). D o t e j s a m e j s y m b o l i k i — d a j ą c e j w y r a z p r z e ­
konaniu o ciągłości życia i śmierci, ich paradoksalnej
j e d n o ś c i , o u z y s k a n i u nowego życia przez ś m i e r ć —
n a w i ą z u j e zwyczaj grzebania z m a r ł y c h w pozycji kucz­
nej ( e m b r i o n a l n e j ) ; a t a k ż e o b r z ę d y n o w y c h n a r o d z i n
(posiadające
moc u z d r a w i a j ą c ą
symboliczne
pogrzeba­
nie chorych, g r z e s z n i k ó w , a w r y t u a ł a c h
inicjacyjnych
obejmujących obrzędową śmierć i zmartwychwstanie —
p o g r z e b a n i e n e o f i t y w z i e m i , u m i e s z c z e n i e go w d o l e )
gdzie s y m b o l i c z n y pogrzeb ma t ę s a m ą w a r t o ś ć magiczn o ^ r e l i g i j n ą , co z a n u r z e n i e w w o d z i e , chrzest. „ C h r z e s t
u z m y s ł a w i a ś m i e r ć i pogrzeb, ż y c i e i z m a r t w y c h w s t a ­
nie. G d y z a n u r z y m y g ł o w ę w wodzie, j a k b y w grobie,
s t a r y c z ł o w i e k p o g r ą ż a s i ę i zostaje p o g r z e b a n y ; g d y
wychodzi z wody: wraz pojawia się nowy człowiek."
i'Jan C h r y z o s t o m ) .
W obrzędach związanych z p a l m ą w i e l k a n o c n ą : ob­
c h o d z ą c z n i ą pola, s t a w i a j ą c j ą w rogach p ó l , uderza­
j ą c n i ą z w i e r z ę t a podczas p i e r w s z e g o w i o s e n n e g o w y p ę d u b y d ł a na pastwisko (palmy u ż y w a się w ó w c z a s
w y m i e n n i e z c h o i n k ą , z a c h o w a n ą do tego c e l u o d B o ­
żego Narodzenia) — w geście uderzenia p a l m ą
ludzi,
w z a t y k a n i u " j e j p o d d a c h e m d o r n u czy b u d y n k ó w gos­
p o d a r c z y c h : c z ł o w i e k s t w a r z a n i e j a k o n a n o w o siebie,
z w i e r z ę t a , p o l a i t d . czy t e ż p r e c y z y j n i e j m ó w i ą c — o d ­
t w a r z a na n o w o ś w i a t .
Podobnie s y m b o l i z m „ s t w o r z e n i a ś w i a t a "
odnajdu­
j e m y w zwyczajach o b d a r o w y w a n i a dzieci i z m a r ł y c h
podczas N i e d z i e l i
Przewodniej — jajkami,
pisankami
(z j a j k a w y p r o w a d z a ł y p o c z ą t e k ś w i a t a
kosmogoniczne
mity Egiptu, Fenicji, Chaldei, starożytnych Indii, Poli­
nezji i Malanezji, w Oceanii np. panuje
przekonanie,
że c z ł o w i e k rodzi się z jajka). Kosmogonii odpowiada
w ó w c z a s antropogonia, stworzenie człowieka
naśladuje
i powtarza stworzenie Kosmosu. Zna „jajo w s z e c h ś w i a t a "
t a k ż e i mitologia grecka — pelazgijski i h o m e r y c k i m i l
o stworzeniu świata. W misteriach orfickich
barwione
do p o ł o w y n a c z a r n o j a j o s y m b o l i z o w a ł o n o c i d z i e ń ,
ś m i e r ć i ż y c i e . J a j k a u w a ż a n o t e ż za u l u b i o n ą p o t r a w ę
z m a r ł y c h , o c z y m ś w i a d c z ą m a l o w i d ł a nagrobne i zna­
leziska skorupek, ś w i a d c z ą c y c h o z w y c z a j u
składania
w s t a r o ż y t n o ś c i j a j e k do g r o b u . S p l o t t y c h k r e a c j o n i ­
s t y c z n y c h z n a k ó w m o ż e m y z n a l e ź ć w z w y c z a j u zano­
szenia p i s a n e k na m o g i ł y , w z a w i e s z a n i u i c h s k o r u p e k
na drzewkach „ m a i k a c h " , w geście p r z e ż e g n a n i a
się
znakiem krzyża, w modlitwach rozpoczynających i k o ń ­
c z ą c y c h d z i e ń , m o d l i t e w k a c h do ś w i ę t y c h i f o r m u ł a c h
t o w a r z y s z ą c y c h zabiegom magiczno-medycznym, w k t ó ­
r y c h p r z y w o ł u j e się obrazy Raju, Golgoty, M ę k i P a ń ­
skiej (por. t e k s t y m o d l i t e w e k z e b r a n y c h przez
Fran­
c i s z k a K o t u l ę w k s i ą ż c e p t . Znaki
przaszłości).
Wszyst­

58

k i e obrazy w p r o w a d z a j ą c z ł o w i e k a w s y m b o l i c z n e uczes­
tnictwo w odrodzeniu i odnowieniu Kosmosu.
Pierwiastek kreacjonistyczny m o ż e m y t a k ż e obser­
w o w a ć w s a m e j s t r u k t u r z e czasu ś w i ą t e c z n e g o — w za­
w i e s z e n i u n a co d z i e ń o b o w i ą z u j ą c y c h n o r m ( r y t u a l n e
rozpasanie, orgie), w o d w r ó c e n i u r ó l z w i ą z a n y c h z po­
d z i a ł e m n a p ł c i , w o b r z ę d o w e j z a m i a n i e szat, w s y m b o ­
l i c z n y m p o w r o c i e do czasu C h a o s u , p i e r w o t n e g o n i e ukształtowania
poprzedzającego
akt stworzenia,
czasu,
który
charakteryzuje
się, podobnie
jak
czas e s c h a ­
tologiczny („pagórki b ę d ą z r ó w n a n e a doliny
wypeł­
nione", „lew
będzie
obok jagnięcia",
„dziecko
obok
żmiji"), podobnie j a k Bóg w „definicji" Mikołaja z K u zy — „ T a j e m n i c a p e ł n i " , p o g o d z e n i e m s p r z e c z n o ś c i , j e d ­
nością p r z e c i w i e ń s t w , coincidentia oppositorum.
T o co u E l i a d e ' g o ( o b o k u j a w n i e n i a k o s m o - t e o l o gicznych f u n k c j i symbolu, w świetle k t ó r y c h t r a c ą racje
b y t u takie p o j ę c i a j a k np. k u l t roślin czy k u l t zmar­
ł y c h ) s t a n o w i m o r f o l o g i ę sacrum,
fenomenologię
świę­
t o ś c i , to u G e r a r d u s a v a n d e r L e e u w ' a (1890 —
—1950), h o l e n d e r s k i e g o t e o l o g a , p a s t o r a , r e l i g i o z n a w c y ,
muzykologa i egiptologa, autora Phdnomennologie
der
Religion,
1956 ( t ł u m . p o l . Fenomenologia
Religii,
War­
s z a w a 1978 ( I V ) i w i e l u i n n y c h p r a c
— jest fenome­
n o l o g i ą m o c y . „ C z ł o w i e k r e l i g i j n y — pisze L e e u w —
p r a g n i e ż y c i a bogatszego, g ł ę b s z e g o i szerszego, p r a g n i e
mocy. I n n y m i s ł o w y człowiek
szuka
w swym życiu
c z e g o ś , co go p r z e w y ż s z a , p r a g n ą c s i ę t y m p o s ł u ż y ć , a l b o
s i ę do tego m o d l i ć . C z ł o w i e k , k t ó r y n i e p r z y j m u j e ż y ­
cia po p r o s t u , lecz c z e g o ś o d e ń chce ( m o c y ) , s t a r a s i ę
z n a l e ź ć w ż y c i u sens. P o r z ą d k u j e ż y c i e w j a k ą ś s e n s o w ­
ną całość (znaczeniową): w ten sposób powstaje
kul­
tura. Na p s t r o k a c i z n ę danych zarzuca r e g u l a r n i e sple­
cioną sieć; w t e d y p o j a w i a j ą się r ó ż n e postacie: d z i e ł o
sztuki, obyczaj, gospodarka. Z kamienia człowiek czyni
sobie o b r a z , z p o p ę d u n a k a z , z p u s t k o w i a — u p r a w n e
pole. W ten s p o s ó b rozwija moc. A l e nie
poprzestaje
na t y m , s z u k a d a l e j coraz g ł ę b s z e g o i szerszego s e n s u "
(TV, s. 720).
4

T a k j a k w p r z y p a d k u Eliade'go, z a s y g n a l i z o w a l i ś m y
t y l k o n i e k t ó r e w ą t k i z jego s t u d i ó w , t a k i w p r z y p a d k u
a u t o r a Fenomenologii
religii
o g r a n i c z y m y się t y l k o do
w y p o w i e d z i określających p o s t ę p o w a n i e fenomenologicz­
ne. W w y p o w i e d z i a c h t y c h m a m y do c z y n i e n i a z b a r ­
dziej — a n i ż e l i u Eliade'go — ś w i a d o m y m w y a r t y k u c w a n i e m zasad i e t a p ó w m e t o d y f e n o m e n o l o g i c z n e j .
?

F e n o m e n o l o g i a r e l i g i i , j a k k o l w i e k u p r a w i a n a i przez
t e o l o g ó w , czy t e ż u j a w n i a j ą c a k o s m o - t e o l o g i c z n e f u n k c j e
symboli, różni się od teologii: „Teologia m ó w i o Bogu.
W f e n o m e n o l o g i i B ó g n i e jest a n i p o d m i o t e m , a n i p r z e d ­
miotem, albowiem m u s i a ł b y być fenomenem, t j . m u s i a ł ­
by u k a z y w a ć się. Bóg zaś nie ukazuje się, t j . nie u k a ­
z u j e s i ę w t a k i s p o s ó b , ż e b y ś m y m o g l i go r o z u m i e ć
i m ó w i ć o n i m . K i e d y się ukazuje, r o b i to w z u p e ł n i e
i n n y s p o s ó b , t a k i , k t ó r y n i e p o c i ą g a za s o b ą z r o z u m i a ­
ł e j m o w y , lecz z w i a s t o w a n i e " ( I V , s. 728). F e n o m e n o ­
logia n a t o m i a s t jest ś w i a d e c t w e m , j a k i e s k ł a d a badacz
z tego, co z o s t a ł o m u u k a z a n e , co z r o z u m i a ł p r z y g l ą ­
d a j ą c się ludziom, zdarzeniom, f a k t o m ( r e l i g i j n y m , k u l ­
t u r o w y m ) . W teologii m ó w i ą c e j o Bogu, o g a r n i a j ą c e j kie­
r u n e k p i o n o w y ( d r o g ę o d B o g a do c z ł o w i e k a ) i p o z i o m v
( d r o g ę c z ł o w i e k a do B o g a ) , t r e ś c i ą z w i a s t o w a n i a o B o g u
jest j e g o ukrycie
i objawienie.
Fenomenologia natomiast
zajmuje się t y l k o k i e r u n k i e m poziomym. „Jej domem
— n a w e t j e ś l i o p i e r a s i ę o n a n a m i ł o ś c i do z a ś w i a t ó w
— j e s t z i e m i a " ( I V , s. 728). T r e ś c i ą , ś w i a d e c t w e m f e n o ­
m e n o l o g i i j e s t w i ę c t o , co dane i
interpretacja.
Fenomenologia, j a k k o l w i e k m ó w i ą c a o przeżyciach,
n i e jest p s y c h o l o g i ą . N i e i n t e r e s u j ą
jej
subiektywne
stany, odczucia, doznania, ale z o b i e k t y w i z o w a n e , u d o -

�kumentowane,
przeżycia,
np.
nia

w

(częstokroć
takim

„przeżycie

nie

rozumieniu

drzewa,

jako

wyrażone
jakie
epifanii

bezpośrednio)

zawiera
życia,

w

sobie

odradza­

się, miodości, n i e ś m i e r t e l n o ś c i " itp.

Aczkolwiek
z u p e ł n i e r ó ż n a od s t r u k t u r a l i z m u , bo
uznająca ciągłość pomiędzy przeżyciem a rzeczywistoś­
cią, r e k o n s t r u u j ą c a
przeżycie jako organiczną
całość,
d a j ą c ą s i ę r o z u m i e ć n a p o d s t a w i e j e j c z ę ś c i (por. r e ­
konstrukcje przeżycia numinotycznego u Rudolfa Otta),
fenomenologia ma z n i m wiele w s p ó l n y c h
elementów.
C ó ż b o w i e m oznacza ta r e k o n s t r u k c j a ? — „ M o ż n a j ą
opisać j a k o wprowadzenie pewnego p l a n u w chaotycz­
n ą g m a t w a n i n ę w ą t k ó w t z w . r z e c z y w i s t o ś c i . Plam t e n
n a z y w a s i ę s t r u k t u r ą . S t r u k t u r a to z w i ą z e k , k t ó r y n i e
jest ani j e d y n i e p r z e ż y w a n y , a n i t e ż j e d y n i e w y a b s t r a ­
h o w a n y l o g i c z n i e czy k a u z a l n i e , lecz — r o z u m i a n y . S t a ­
n o w i ona o r g a n i c z n ą c a ł o ś ć , k t ó r e j n i e m o ż n a r o z ł o ż y ć
na części, ale k t ó r ą n a l e ż y r o z u m i e ć na podstawie jej
części; s t a n o w i t k a n i n ę , k t ó r e j nie uda się u t k a ć przez
d o d a w a n i e p o s z c z e g ó l n y c h e l e m e n t ó w czy c l e d u k o w a n i e
j e d n e g o e l e m e n t u z i n n e g o , ale k t ó r ą z n ó w da s i ę r o ­
z u m i e ć j a k o c a ł o ś ć . I n n y m i s ł o w y s t r u k t u r a jest w p r a w ­
dzie p r z e ż y w a n a , ale nie b e z p o ś r e d n i o ; jest k o n s t r u o w a ­
na, ale n i e w s p o s ó b l o g i c z n o - p r z y c z y n o w o - a b s t r a k c y j ny. S t r u k t u r a jest sensownie u c z ł o m o w a n ą r z e c z y w i s t o ś ­
c i ą . Sens z a ś n a l e ż y c z ę ś c i o w o do s a m e j r z e c z y w i s t o ś c i
a c z ę ś c i o w o do k o g o ś , k t o s t a r a s i ę j ą z r o z u m i e ć . Sens
jest zawsze z a r ó w n o z r o z u m i a ł o ś c i ą , j a k r o z u m i e n i e m ,
i to w n i e p o d z i e l n y m , p r z e ż y w a n y m z w i ą z k u . N i g d y nie
da s i ę p o w i e d z i e ć z c a ł ą p e w n o ś c i ą , co j e s t m o i m r o z u ­
m i e n i e m , a co z r o z u m i a ł o ś c i ą tego, co r o z u m i a n e . T o
m a m y na m y ś l i , k i e d y m ó w i m y , że o d s ł a n i a się p r z e d
nami zrozumiałość jakiegoś związku, jakiegoś człowie­
k a czy t e ż j a k i e g o ś w y d a r z e n i a " ( I V , s. 713). Sens n i e
jest t u w i ę c w y n i k i e m
matematycznych
(logicznych)
m o ż l i w o ś c i k o m b i n a c j i z n a c z e ń — „... w y k l u c z a s i ę t u
wszelkiego r o d z a j u przemoc wobec rzeczy, e m p i r y c z n ą ,
l o g i c z n ą czy m e t a f i z y c z n ą " ( I V , s. 719).
N a w i ą z a n i e do t r a d y c j i n a u k h u m a n i s t y c z n y c h , o p i e ­
r a j ą c y c h się na r o z u m i e n i u ( D i l t h e y ) , ta g ł ę b o k a d i a l e k t y c z n o ś ć — „ C a ł a istota f e n o m e n u dana jest w t y m ,
że j a w i się » k o m u ś « . K i e d y ó w »ktoś« zaczyna m ó w i ć
0 t y m , co s i ę j a w i , w ó w c z a s m a m y do c z y n i e n i a z f e ­
n o m e n o l o g i ą " ( I V , s. 712) — p o z w a l a p o r ó w n a ć c h a r a k t e r
p o s t ę p o w a n i a f e n o m e n o l o g i c z n e g o do r o z m o w y , j a k ą p r o ­
w a d z i badacz z r z e c z y w i s t o ś c i ą ( d o k u m e n t a m i , w y p o w i e ­
d z i a m i , f a k t a m i , o d n o s z ą c y m i s i ę c z ę s t o k r o ć do d a l e k i e j
p r z e s z ł o ś c i , w t y m sensie do z a - ś w i a t ó w ) i p r z y z n a ć ,
ż e : „ F e n o m e n o l o g i a n i e j e s t w y s p e k u l o w a n ą m e t o d ą , lecz
p r a w d z i w i e l u d z k ą d z i a ł a l n o ś c i ą ż y c i o w ą , k t ó r a polega
na t y m , że n i e g u b i m y się a n i w rzeczach, a n i w na­
s z y m ego, n i e u n o s i m y s i ę , j a k B ó g , n a d r z e c z a m i a n i
n i e p o r u s z a m y s i ę w ś r ó d n i c h j a k z w i e r z ę t a , lecz c z y ­
n i m y c o ś , co n i e j e s t d a n e a n i z w i e r z ę c i u , a n i B o g u :
s t o i m y r o z u m i e j ą c o n a u b o c z u i o g l ą d a m y t o , co s i ę
n a m u k a z u j e " ( I V , s. 717). „ K a ż d e p o s z c z e g ó l n e p r z e ­
ż y c i e j e s t j u ż z w i ą z k i e m , ( o d n o s i s i ę to z a r ó w n o do
p r o c e s u b a d a w c z e g o , d o r o z u m i e n i a , i do p r z e ż y c i a j a k o
p r z e d m i o t u r e k o n s t r u k c j i — p r z y p . Z . В . ) . T o co s i ę
ukazuje, ukazuje s i ę w obrazie. M a p l a n y (tła) dalsze
1 p l a n y boczne; wobec i n n y c h u k a z u j ą c y c h się jestestw
(Wesenheiten) pozostaje w s t o s u n k u p o d o b i e ń s t w a
lub
k o n t r a s t u , l u b t e ż w stu i n n y c h relacjach, t a k i c h j a k :
uwarunkowanie,
położenie peryferyjne
lub
centralne,
k o n k u r e n c j a , dystans i t p . Relacje te są zawsze r e l a c j a m i
postrzegalnyrni, stosunkami r o z u m i a n y m i . Nie są to n i g ­
dy relacje faktyczne, stosunki przyczynowe. Naturalnie,
n i e w y k l u c z a j ą t y c h o s t a t n i c h , ale n i c o n i c h n i e m ó w i ą .
M a j ą znaczenie w y ł ą c z n i e w z r o z u m i a ł y m z w i ą z k u . Tego
r o d z a j u z w i ą z e k — n i e z a l e ż n i e od t e g o , czy d o t y c z y

jakiegoś

człowieka,

nazywamy
(Por.

typem

typologię

sytuacji
lub

religii

historycznej

typem

przeprowadzoną

wśród znanych s y s t e m ó w religijnych,
su i u c i e c z k i , r e l i g i a
pokoju,

religia

i współczucia,

w a l k i , religia

nieskończoności
religia

czy

idealnym"

i

religii

(IV,

przez

пр.: religia

s.

Leeuwa,
dystan­
:

spokoju, relig a
ascezy,

religia

—

714).

nie­

nicości

miłości).

N a f e n o m e n o l o g i ę , „ k t ó r a j e s t m ó w i e n i e m o t y m , co
się n a m p o j a w i ł o , s k ł a d a j ą się n a s t ę p u j ą c e stadia:
a — N a z y w a n i e — „ t e m u co s t a ł o s i ę w i d z i a l n e
n a d a j e m y n a z w ę . (...) N a d a j ą c n a z w y r o z d z i e l a m y f e n o ­
m e n y i ł ą c z y m y j e ze s o b ą , t j . i n n y m i s ł o w y k l a s y f i k u ­
j e m y je. C o ś do czegoś w ł ą c z a m y albo z czegoś e l i m i n u ­
j e m y . T o n a z y w a m y « o f i a r ą » , to z n ó w « o c z y s z c z e n i e m • &gt; "
( I V , s. 715) . . . „ s y m b o l i z m e m c e n t r u m " , „ h i e r o f a n i ą " , „ h u m i positio", „ m y s t e r i u m t r e m e n d u m " i t p .
b — W ł ą c z e n i e fenomenu we w ł a s n e ży­
cie —
jeżeli b a r b a r z y ń c a opowiada p r o f e s o r o w i , że
ongiś i s t n i a ł j e d y n i e w i e l k i pierzasty w ą ż , to ten uczo­
n y m ą ż n i e m ó g ł b y w o g ó l e u z n a ć s i ę za z n a w c ę w t e j
materii, g d y b y nie poczuł się w e w n ę t r z n i e w s t r z ą ś n i ę t y
i przynajmniej w pewnej mierze nie zechciał z a p r a g n ą ć ,
ażeby ó w barbarzyńca miał słuszność. Tylko stałe i usil­
ne ć w i c z e n i e w u m i e j ę t n o ś c i w z y w a n i a s i ę , t y l k o n i e ­
ustanne uczenie się r ó ż n y c h r ó l pozwala
fenomenolo­
g o m w y j a ś n i a ć t o , co s i ę u k a z u j e " ( I V , s. 716);
с — P o w s t r z y m a n i e
s i ę od s ą d ó w
(epo­
chs) — f e n o m e n o l o g i a m ó w i ą c п р . o s y m b o l i c e w ó d , z a ­
dowala się tu stwierdzeniem zawartej w niej concidentia oppositorum (woda, jako nośnik życia, odrodzenia,
i w o d a , j a k o n o ś n i k ś m i e r c i , chaosu) — u c h y l a j ą c w s z e l ­
k i e s ą d y , d o t y c z ą c e tego, czy t a k i c h a r a k t e r s y m b o l i z ­
m u w ó d w y n i k a z e m p i r y c z n y c h , m e t a f i z y c z n y c h , czy t e ż
logicznych (myślenie binarne) właściwości wody;
d — V / у j a ś n i e n i e — „... t o , co n a l e ż y do siebie,
p o w i n n o z o s t a ć z ł ą c z o n e , t o , co r ó ż n e , p o w i n n o z o s t a ć
o d siebie o d d z i e l o n e . N i e w t e n j e d n a k s p o s ó b , b y z w i ą z ­
ki przyczynowe d e t e r m i n o w a ł y
wyjaśnienie, jak
np.
A w y n i k a z В , С z n ó w ma t a k ą genezę, k t ó r a zbliża je
do D — lecz j e d y n i e i w y ł ą c z n i e w t e n s p o s ó b , ż e u z y s ­
k u j ą f o r m ę z r o z u m i a ł y c h z w i ą z k ó w , j a k to n p . c z y n i p e j ­
zażysta łącząc lub oddzielając poszczególne «fragmenty».
W s p ó ł i s t n i e n i e nie p o w i n n o s t a w a ć się istnieniem o d r ę b ­
n y m , lecz z r o z u m i a ł ą ł ą c z n o ś c i ą . I n n y m i s ł o w y s z u k a m y
z w i ą z k u o charakterze t y p u idealnego. N a s t ę p n i e sta­
r a m y się z w i ą z e k ten p r z y p o r z ą d k o w a ć w i ę k s z e j c a ł o ś ­
ci z n a c z e n i o w e j i t d . ( I V , s. 717);
e - - W s z y s t k i e te a k t y r a z e m i j e d n o c z e ś n i e s t a n o ­
wią w ł a ś c i w e rozumienie. Doświadczenia fenomenologii
r e l i g i i , k t ó r a j e s t n i e h i s t o r i ą , lecz r o z u m i e n i e m f a k t ó w
religijnych, w y m a g a j ą c y m nieustannej k o r e k t u r y i w s p ó ł ­
d z i a ł a n i a ze s t r o n y h i s t o r i i , f i l o l o g i i , a r c h e o l o g i i i i n ­
n y c h nauk szczegółowych, nie t y l k o w y d a j ą się nieod­
zowne w badaniu i rekonstruowaniu k u l t u r y duchowej,
a l e m o g ą w n i e ś ć w i e l e c e n n y c h i n s p i r a c j i do b a d a ń n a d
k u l t u r ą w ogóle. W y s t a r c z y b o w i e m z a u w a ż y ć , iż po­
między faktami religijnymi a faktami kulturowymi w y ­
s t ę p u j e istotne p o d o b i e ń s t w o . Wystarczy d o k o n a ć m a ł e g o
p r z e s u n i ę c i a , k t ó r e zawiera się j u ż w pojęciu
„rzeczy
ś w i ę t y c h " (a w i ę c o d z n a c z a j ą c y c h s i ę s z c z e g ó l n ą w a r t o ś ­
c i ą , w a g ą i z n a c z e n i e m , j a k i e s i ę do n i c h p r z y w i ą z u j e )
by z n a l e ź ć się na g r u n c i e f e n o m e n o l o g i i k u l t u r y , zaj­
m u j ą c e j się t a k i m i faktami, k t ó r e w danej społeczności,
k u l t u r z e , w y r ó ż n i a j ą s i ę od p o z o s t a ł y c h r z e c z y s w ą n a d w a r t o ś c i o w o ś c i ą . „ B a d a j ą c ż y c i e i w s p ó ł ż y c i e ludzi obec­
n i e l u b w p r z e s z ł o ś c i — pisze f e n o m e n o l o g
Jacques
D . J. W a a r d e n b u r g — w ś r ó d d a n y c h f a k t ó w
możemy
zawsze r o z r ó ż n i ć k i l k a t a k i c h , k t ó r e w t y m ż y c i u
czy
w s p ó ł ż y c i u m i a ł y l u b m a j ą dla zainteresowanego znacze-

"

59

�nie s z c z e g ó l n e , w i ę k s z e n i ż w y d a r z e n i a codzienne. T a k i e
w y r ó ż n i o n e f a k t y z a j m u j ą specjalne miejsce w naszym
ż y c i u . D o t y c h f a k t ó w r ó ż n i ą c y c h s i ę od p o z o s t a ł y c h w y ­
d a r z e ń naszego ż y c i a s w ą n a d w a r t o ś c i ą ( M e h r w e r t ) n a ­
l e ż ą z a r ó w n o sposoby z a c h o w a n i a , w y o b r a ż e n i a , o p o w i e ś ­
ci i t d . , j a k i o k r e ś l o n e k o n k r e t n e r z e c z y , z w i e r z ę t a i l u ­
dzie. P r z y t y m aspekt z n a c z e n i o w y zazwyczaj d o m i n u j e
n a d a s p e k t e m f a k t y c z n y m , t a k , ż e w y r ó ż n i o n e w t e n spo­
s ó b f a k t y ż y c i a d a n e j j e d n o s t k i czy s p o ł e c z n o ś c i n i e t y l ­
k o s p e ł n i a j ą f u n k c j ę w y z n a c z o n ą p r z e z samo t w o r z y w o
lecz -'urazem t a k ż e s t a n o w i ą t o , co z w y k l e n a z y w a m y
systemem symboli. K r ó t k o m ó w i ą c , s p e ł n i a j ą one f u n k ­
cję s y m b o l i c z n ą
P o d o b n i e j a k z c h w i l ą p r z y b y c i a do
obcego k r a j u , k t ó r y c h c i e l i b y ś m y p o z n a ć , b ę d z i e m y s z u ­
k a ć t y c h rzeczy, k t ó r e e w i d e n t n i e i n t e r e s u j ą d a n y c h l u ­
d z i , t a k t e ż b a d a j ą c i n n ą n i ż nasza k u l t u r ę — z w ł a s z c z a
w t e d y g d y c h o d z i o p r o b l e m r e l i g i i — s z u k a m y tego,
co m a t a m w i ę k s z ą w a r t o ś ć d l a z a i n t e r e s o w a n e g o . W y ­
k r y c i e tego r o d z a j u z n a c z ą c y c h f a k t ó w d o k o n u j e s i ę
c z ę ś c i o w o n a p o d s t a w i e tego, co b a d a c z o w i r z u c a s i ę bez­
p o ś r e d n i o w o c z y ze w z g l ę d u n a z g o d n o ś ć l u b k o n t r a s t
z j e g o w ł a s n ą k u l t u r ą i co u ś w i a d a m i a a n sobie w n o w y
i szczególny sposób, częściowo zaś dzięki jego w y s i ł k o w i ,
by p o j ą ć w e w n ę t r z n ą s t r u k t u r ę o d n o ś n e j k u l t u r y i r e l i ­
g i i oraz z r o z u m i e ć z w i ą z k i w danej c a ł o ś c i . W odniesieaiu dc pierwszego p r z y p a d k u i n t e r e s u j ą c e m o ż e b y ć
stwierdzenie, że zgodność i kontrast odnoszą się nie t y l ­
k o do z e w n ę t r z n y c h , o d i z o l o w a n y c h f a k t ó w z ż y c i a b a ­
dacza i b a d a n e j k u l t u r y , lecz t a k ż e do g ł ę b s z y c h w a r s t w ,
jak n p . w z a j e m n y u k ł a d t y c h z n a c z ą c y c h f a k t ó w w o d ­
n o ś n e j k u l t u r z e " . F e n o m e n o l o g i a „ i d ą c po t e j d r o d z e ,
m u s i p o k o n a ć w i e l e p r z e s z k ó d . N i e d a n y j e j jest o g l ą d
^ t w a r z ą w t w a r z » . A l e i za p o m o c ą z w i e r c i a d ł a m o ż n a
w i e l e z o b a c z y ć . A o t y m , co s i ę w i d z i , m o ż n a m ó w i ć " .
( I V , s. 719).
5

K a g r u n c i e e t n o g r a f i i p o l s k i e j m o ż e m y z n a l e ź ć sze­
reg prac, k t ó r e a c z k o l w i e k nie i d e n t y f i k u j ą się z t r a d y ­
c j ą f e n o m e n o l o g i c z n ą , t o j e d n a k w p r ó b i e d o c i e r a n i a do
t y c h znacznych f a k t ó w , w e w n ę t r z n y c h k a t e g o r i i s k ł a d a ­
j ą c y c h się na r z e c z y w i s t o ś ć badanej k u l t u r y ,
realizują
s t a w i a n e sobie przez f e n o m e n o l o g i ę cele ( p o r . n p . J a c k a
O l ę d z k i e g o Kultura
artystyczna
ludności
kurpiowskiej,
W r o c ł a w , 1971). N a t o m i a s t ś w i a d o m ą r e p r e z e n t a n t k ą p o ­
d e j ś c i a f e n o m e n o l o g i c z n e g o b y ł a C e z a r i a B a u d o u i n do

1

Das Heilige
ligiosen
(Świętość

und das Profane.
Mom Wesen des rei świeckość.
O ilocie religii)
1957.

2

West-Ostliche
Mystik.
Vergleich
und
Unterscheidung zur Wesensdeutung
(Zachodnio-wschodnia
mistyka.
Porównanie
i rozróżnienie
dla interpretacji
istoty) 1926;
Die Gnadenreligion
Indiens und das Christentum
(Indyj­
ska r e l i g i a ł a s k i a c h r z e ś c i j a ń s t w o ) 1930.
3

M . B a c h t i n , Uwagi
do metodologii
badań
literac­
T ł u m . p o l . w : „ L i t e r a t u r a " 1976, n r 22 ( 3 . V I ) , s. 5.

4

Aegyptiscłie
staroegip-

kich,

M . i n . : Goodsvorstellingen
in de oud —
pyramideteksten
1916 (Wyobrażenia
bogów
w

1

Courtenay
E h r e n k r e u t z
J ę d r z e j e w i c z o w a
(1886—1967), a u t o r k a
t a k i c h prac
j a k : Siady
walk
Rosjan
z
Mordwinami
w
rosyjskiej
literaturze
lu­
dowej,
1916;
Echa
stosunków
polsko-rosyjskich
w
bylinach,
1918; Obrzędy
weselne
ludu
polskiego
jako
forma
dramatyczna,
1927; Ze
studiów
nad
obrzęda­
mi
weselnymi
ludu
p o l s k i e g o , 1929; Zwyczaje
wio­
senne
ludu
polskiego,
1927;
Kwiatki
św.
Jerzego,
1927; Kalendarz
świętojerski,
1959—1960; Legenda
o Kra­
kusie Mistrza
Wincentego
i pogromcy
smoka, św.
Jerzy
w legendzie
aurea J. de Voraigne;
Onomastyka
najstar­
szych roczników
świętojerskich,
1954—55; k t ó r a w s w y m
s t u d i u m o p a t r o n c e m u z y k i , ś w . C e c y l i i (Sw.
Cecylia,
„ L u d " , 1922) p r z e d s t a w i a z n a n y ze w s p ó ł c z e s n e j t r a d y c j i
ludowej „apokryficzny" typ św. Cecylii, jako ślepej, kor­
nej, cichej d z i e w i c y na tle u d o k u m e n t o w a n e j w z a b y t ­
k a c h k u l t u r y rzymskiej i w tradycjii hagiograf icznej, „li­
turgicznej" wersji, ukazującej t ę s a m ą postać, jako bo­
gatą, dostojną, d u m n ą przedstawicielkę rodu Ceceljuszów
M e t e l l i . D z i ę k i t a k i e m u z e s t a w i e n i u d o c h o d z i a u t o r k a do
w y d o b y c i a i s t o t n y c h cech c h a r a k t e r y z u j ą c y c h
tradycję
ludową, takich jak udramatyzowame, przerysowanie po­
s t a c i (poprzez p r z y p i s a n i e j e j ś l e p o t y , p o d k r e ś l e n i e u ł o m ­
ności, upośledzenia) o d s ł a n i a j ą c t y m s a m y m zakorzenienie
takiego w i z e r u n k u w tradycyjnej ludowej w i z j i ś w i ę ­
tości, kojarzącej częstokroć p r z y n a l e ż n ą świętości nie­
z w y k ł o ś ć z u ł o m n o ś c i ą (kalecy, nawiedzeni, „ j u r o d i w i " ,
m u z y k u j ą c y ślepcy, żebracy etc).
Odtwarzając p r a w d o p o d o b n ą drogę przejścia od mo­
t y w u „ b o g a c t w a " z a w a r t e g o w i m i e n i u gens C e c y l i a do
m o t y w u „ ś l e p o t y " , d o c i e r a j ą c do s p e c y f i c z n e g o z j a w i s ­
ka, j a k i m jest t w ó r c z a l u d o w a e t y m o l o g i a , w o p a r c i u
o m a t e r i a ł historyczny i filologiczny, rekonstruuje p e ł n y
o b r a z t r a d y c j i , z w i ą z a n e j ze ś w i ę t ą C e c y l i ą . P r z y c z y m
h i s t o r i a , k t ó r a s t a n o w i p o d s t a w ę do t e j r e k o n s t r u k c j i n i e
jest t r a k t o w a n a j a k o e m p i r y c z n e n a s t ę p s t w o f a k t ó w , a l e
j a k o s t o p n i o w e k s z t a ł t o w a n i e s i ę sensu. D l a B a u d o u i n de
Couitenay, dla której tak j a k dla innych fenomenonog ó w , p r z e d m i o t n a u k i jest do p e w n e g o s t o p n i a „ w y t w o ­
rem czynności naukowych", „każdy w y t w ó r kultury, któ­
r y n a l e ż y do z a k r e s u b a d a ń e t n o l o g i c z n y c h j e s t t y l k o
ostatnim ogniwem poprzedzającego,
go s z e r e g u
form
p r z e k a z y w a n y c h przez t r a d y c j ę , o s t a t n i m w y k ł a d n i k i e m
tej t r a d y c j i " . ( Z . B . )

skich
tekstach
Piramid);
Egyptische
Eschatologie
1919
( E s c h a t o l o g i a E g i p s k a ) ; B a c h ' s Mattheuspassion
1937 (Pa­
sja według
św. Mateusza.
Bacha);
In dem Himmel
ist.
ein Tanz... Uber religiose
B e d e u t u n p des T a n z e s u n d des
Festzuges
1937^ (W niebie jest taniec... O religijnym
zna­
czeniu tańca
i odświętnego
pochodu.
T ł u m . pol. w . : „Li­
t e r a t u r a n a ś w i e c i e " , 1978, n r 5); Sacred
und
Profane
Beauty:
The Holy in Art, 1963 (Święte
i świeckie
Pie'.ino: Święte
w
sztuce).
J a c q u e s D . J. W a a r d e n b u r g , W sprawie
fenome­
nologii
religii.
Uwagi
zasadnicze
[ w : ] „ E u h e m e r , Prze­
g l ą d R e l i g i o z n a w c z y " , 1974 n r 3, s. 73, 74.
5

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
