<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6636" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6636?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T01:41:05+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6616">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9e7077e464a092977b7ed7da9aae1194.pdf</src>
      <authentication>89c92053fd417e3cf8d51edd023b54e4</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="4">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25236">
                <text>Lud</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154689">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154690">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154691">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154692">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154693">
                <text>czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79126">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4367</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79127">
              <text>1977</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79128">
              <text>malarstwo ludowe</text>
            </elementText>
            <elementText elementTextId="79129">
              <text>Albiczuk, Bazyli (1909-1995) - malarz ludowy</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79130">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4063</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79131">
              <text>Prawdziwym pięknem jest natura (o twórczości malarskiej Bazylego Albiczuka) /Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1977 t.31 z.1</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79132">
              <text>Polska Sztuka Ludowa 1977 t.31 z.1 ; s.29-38</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79133">
              <text>Olędzki, Jacek</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79134">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79135">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79136">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="79137">
              <text>1

Jacek Olędzki
PRAWDZIWYM PIĘKNEM JEST NATURA
(0 TWÓRCZOŚCI MALARSKIEJ BAZYLEGO ALBICZUKA)

1

0 indywidualności artysty należałoby powiedzieć na wstępie
jego własnymi s ł o w a m i . O t o w j e d n y m z p i s m w r u b r y c e

Sami

J u ż z tej k r ó t k i e j w y p o w i e d z i A l b i c z u k a rysuje się w y r a z i ś c i e
jego o s o b o w o ś ć o g ł ę b o k i c h k o n f l i k t a c h
dowanym

rzeźby, m u z y k i i m a l a r s t w a o d c z u w a ł e m o d n a j m ł o d s z y c h

jego s ł o w a , k t ó r e m a j ą w a ż n e znaczenie dla zrozumienia t w ó r ­

1

lat.

poczuciu n a j p o w a ż n i e j s z y c h

w e w n ę t r z n y o h , rozbu­

o sobie pisze: „ S z c z ę ś c i e z n a l a z ł e m w ogrodzie. S k ł o n n o ś c i do

spraw

otycznyoh.

Oto

Jeszcze przed w o j n ą , p r a c u j ą c w r o l n i c t w i e ( u r o d z i c ó w z t r o j ­

czości i o s o b o w o ś c i tego z a d z i w i a j ą c e g o a r t y s t y : „(...) p o c z u ł e m

giem r o d z e ń s t w a — J.O.), t y m i u p o d o b a n i a m i

w s t r ę t do prac z a r o b k o w y c h ... — i dalej — ... s t o c z y ł e m się do

p r z e p l a t a ł y się

moje każdo wolne niedziele i ś w i ą t e c z n e chwile. Czasem coś w y ­

r z e m i o s ł a " . Słowo „ s t o c z y ć s i ę " nadaje t u

rzeźbiłem, coś n a m a l o w a ł e m (zazwyczaj przedstawienia

ptaków

stwierdzeniu autora. „ O g a r n ę ł o mnio z n u ż e n i e , z n i e c h ę c e n i e do

— J.O.), a najczęściej g r a ł e m na skrzypcach (do d z i ś dwie p a r y

wszystkiego". I m o ż n a b y s k o ń o z y ć na t y c h w y z n a n i a c h a r t y s t y .

skrzypiec z n a j d u j ą się w jego d o m u — J.O.). N a w e t w l a t a c h

Ale nie. A l b i c z u k nie k r ę p u j e się p o w i e d z i e ć rzeczy s p r a w i a j ą c e j

mego uczestniczenia

k a ż d e m u o g r o m n ą t r u d n o ś ć . S ł o w a , że „ u g r z ą z ł w

na [ r o n t a c h (drugiej w o j n y ś w i a t o w e j

—

szczególną

wymowę

śmietniku,

J.O.), w okopach nie r o z s t a w a ł e m się z o ł ó w k i e m i k a w a ł k i e m

j a k i sam sobie s t w o r z y ł " , w y p o w i a d a z c a ł ą n a t u r a l n o ś c i ą , bez

papieru.

f a ł s z y w e g o w s t y d u , k r ę p o w a n i a się czy maskowania.

Po wojnie s p r ó b o w a ł e m m a l a r s t w a zarobkowego, j a k o u c z e ń

Z cytowanej n a w s t ę p i e w y p o w i e d z i w y n i k a j ą jeszcze inno

mistrza przy o d n a w i a n i u k o ś c i o ł ó w wiejskich (wszystkie w n a j ­

w n i o s k i . C h o c i a ż A l b i c z u k od l a t wczesnej m ł o d o ś c i r y s o w a ł i m a ­

bliższej okolicy B i a ł e j Podlaskiej — J.O.). P o t e m

malowałem

sam. Myśl o zyskach, k l i e n t a c h , d u ż y c h z a m ó w i e n i a c h
staczać mnie do

r z e m i o s ł a

(to i p ó ź n i e j s z e

zaczęła

podkreślenia

lował, nie r o z s t a w a ł się w n a j c i ę ż s z y c h chwilach z o ł ó w k i e m i pa­
pierom — m u s i a ł p r z e j ś ć d ł u g ą i u c i ą ż l i w ą d r o g ę , n i m u z y s k a ł
r o z g ł o s w k r a j u i za g r a n i c ą .

w wypowiedziach a r t y s t y moje — J.O.) i s z a b l o n ó w .

Pejzaże,

O d m ł o d o ś c i g r a ł t e ż n a skrzypcach. G r a ł dla siebie, ale i na

obrazy ś w i ę t y c h , p o r t r e t y , m a k a t y

oddalały

zabawach. T a k o t y m m ó w i p r z y b y ł e j dziennikarce: „ N a t y c h

i m a k a t k i

mnie od prawdziwego p i ę k n a . O d d a l a ł o m n i e to od prawdziwego

zabawach g r a ć t o k a t o r g a b y ł a m o j a . B o j a l u b i ę g r a ć dla siebie,

piękna, j a k i m jost n a t u r a .

P o c z u ł e m t ę s k n o t ę za i n n y m t w o ­

ale nie n a zabawach. G r a ł e m na skrzypcach. L u b i ł e m skrzypce.

rzeniem i coraz bardziej o g a r n i a ł o m n i e z n u ż e n i e , z n i e c h ę c e n i e

T a k p o l u b i ł e m , że m u s i a ł e m n a u c z y ć się g r a ć . Skrzypce, zdaje się

do wszystkiego, co dotychczas m a l o w a ł e m . W y d a w a ł o m i s i ę , ż e

dla m n i e , że jest k r ó l o w ą i n s t r u m e n t ó w w s z y s t k i c h m u z y c z n y c h .

ugrzęzłem w ś m i e t n i k u , j a k i sam sobie s t w o r z y ł e m .

(...) G r a m jeszcze ".

wstręt

do w y k o n y w a n y c h na

zamówienie

Poczułem

portretów,

2

róż,

D l a A l b i c z u k a n a t u r a : r o ś l i n n o ś ć , k w i a t y , k r z e w y , drzewa,

jeleni ( w dalszej części t e k s t u C z y t e l n i k znajdzie d o w o d y po­

p t a k i , a t a k ż e wiatr, śnieg, zmiany p ó r roku, chmury, kształty

twierdzające te s ł o w a — J.O.).

r o ś l i n i wszelkich najosobliwszych k w i a t ó w , nade wszystko słońce
prawdziwe-

oraz g w i a z d y — t o w a r t o ś c i naczelne. W a r t o ś c i , k t ó r y m nadaje

g o. Z n a l a z ł e m je w s w o i m ogrodzie i w 1965 r o k u w y d a ł e m pier-

znaczenie moralne, z k t ó r y m i u t o ż s a m i a c a ł k o w i c i e sens swego ist­

szy »OGPvOD «, a n a s t ę p n i e c a ł y c y k l o t y m temacie, w l a t a c h

nienia. Z w r ó ć m y na t o u w a g ę — t o p r z y r o d a , n a t u r a , a nie ludzie,

Z a c z ą ł e m s z u k a ć p o w r o t u do

p i ę k n a

1966—1968. D r u g i m ó j p r z e ł o m t o r o k 1971, k i e d y w y s z e d ł e m

z k t ó r y m i się nie p r z y j a ź n i , wyznacza w a r t o ś c i , k t ó r y m i się kie­

z ogrodów w szersze przestrzenie

ruje w ż y c i u i k t ó r y c h w y r a ż e n i e u z n a ł za swe p o s ł a n n i c t w o .

o t a c z a j ą c e g o

świata.
Moim nauczycielem i m i s t r z e m jest i b y ł a n a t u r a . "

mnie

W m i e j s c o w o ś c i D ą b r o w i c a M a ł a , gdzie żyje od urodzenia,
u r z ą d z i ł o g r ó d , j a k i t r u d n o s p o t k a ć w k r a j u , a nawet w p a r k a c h

29

�I I . 1. B a z y l i A l b i o z u k , D ą b r o w i c a M a ł a , w o j . bialskopodlaskie. I I . 2, 3. B . A l b i c z u k i jogo

„Ogrody"

p i e l ę g n o w a n y c h przez zawodowych o g r o d n i k ó w . N i e jest t o d u ż y

n y m , n i c z y m nie z w i ą z a n y m w znaczeniu m a t e r i a l n y m . One są

o g r ó d , ale znajduje się w n i m blisko 300 r z a d k i c h g a t u n k ó w r o ś ­

p r a w d ą , ale i n n i n i m i g a r d z ą , n i s z c z ą . A n a j w y ż e j cenią kwiaty

l i n , p i e l ę g n o w a n y c h z czułością i . z w i e l k ą z n a j o m o ś c i ą

sztuki

„ d u b e l t o w e " , a jeszcze bardzioj przywiezione z Czech l u b Ameryki

ogrodniczej. O walorach r o ś l i n z jego ogrodu ł a t w o p r z e k o n a ć się

r ó ż n e t a k i e sztuczne..." A b y z a k o ń c z y ć rejestr r o ś l i n znajdujących

p a t r z ą c na obrazy, k t ó r e r e p r o d u k u j e m y w t y m szkicu.

się w ogrodzie A l b i c z u k a , d o d a j m y , że m a o n w n i m za drogio

A oto k i l k a szczegółów o jego rozeznaniu, w i e d z y i w y r a f i n o ­

p i e n i ą d z e k u p i o n y cis, j o d ł ę k o n k a r s k ą , wrzosiec, przebiśniegi,

wartością:

przylaszczki, k a c z e ń c e (o n i c h m ó w i „ t o m o j a ś w i ę t o ś ć " ) , pry-

„ M n i e nie interesuje barwa, lecz k s z t a ł t y . B o t o jest prawda. D l a ­

m u l e , fiołki z ł ą k . „ T o t e ż m ó j n a j d r o ż s z y k w i a t — dodaje — bo

tego nie cenię sobie r ó ż szlachetnych, one m n i e się nie n a d a j ą do

k w i t n i e przez 40

k o m p o z y c j i w obrazach. Cenię natomiast różę d z i k ą , t o jest po­

N a t o m i a s t o narcyzach, k t ó r e w i d z i a ł e m w jego ogrodzie, gdy

ezja...

b y ł e m t a m w m a j u , a r t y s t a w y r a z i ł s i ę , ż e l u b i je, ale nie traktuje

w a n i u w u k a z y w a n i u tego, co jest m u n a j w y ż s z ą

Kocham dereń. Kształty

s ą konieczne do zadowolenia.

d n i . T o m o j a s t a ł a dekoracja

poduszkowa".

L u b i ę m a k i , chociaż s ą z b y t n i o czerwone, ale m a j ą k s z t a ł t i dla­

ich j a k o „ r e l i k w i e " . P o w t ó r z y ł p r z y t y m , ż e ceni w istocie tylko

tego m a l u j ę je w i ę k s z e n i ż n a l e ż y , bo chodzi m i o pokazanie i c h

byliny, kwiaty łąkowe i leśne.

niezwykłej natury, delikatności, delikatności k w i a t ó w polnych

T r u d n o c o ś d o d a ć do t y c h słów. A l b i c z u k jest

wyjątkiem

— b y l i n . Bo nade wszystko cenię b y l i n y , k w i a t y z ł ą k , k w i a t y ,

w ś r ó d a r t y s t ó w o charakterze l u d o w y m , k t ó r y u m i ł o w a ł to, czego

k t ó r y c h i n n i nie c e n i ą , n i s z c z ą , a s ą najcenniejsze, n a j d e l i k a t n i e j ­

nie ceni ś r o d o w i s k o , z k t ó r e g o się w y w o d z i .

sze, prawdziwe. Nasze rodzime. Co j a sobie cenię dalej — fioletowe
karpackie, dzwonek l e ś n y , g i p s ó w k ę b i a ł ą , naparstnice,

3

Oto fragment l i s t u z 5.1.1966 r. do Aleksandra Jackowskiego :

ostróżki,

„ P a ń s k i l i s t p r z e r ó s ł moje marzenia i w z b u d z i ł w i a r ę w twórcze

dziewanny, zawilce; n a g i e t k i l u b i ę , ale t o nie b y l i n y , t a k samo

siły, k t ó r e czuję, że nie z a w i o d ą T y c h , k t ó r z y docenili m o j ą pracę.

piwonio i szlachetne r ó ż e . . . J a k p a s ł e m k r o w y w d z i e c i ń s t w i e , t o

Jestem niezmiernie r a d , że m ó j w y s i ł e k n a p o l u malarstwa zna­

z ż y ł e m się z b y l i n a m i , d z i k i m i ł ą k a m i — k t ó r y c h dzisiaj j u ż nie

l a z ł t a k zaszczytny o d d ź w i ę k w N a j w y ż s z y m autorytecio Kraju

m a — r o s ł y t a m w ł a ś n i o zawilce, r z e ż u c h a , r ó ż n e f i r l e t k i , i r y s y ,

j a k i m jest Polska A k a d e m i a N a u k ... M a m n a d z i e j ę , że może

lelyje, a t a k ż e wiele i n n y c h , k t ó r y c h j u ż nie w s p o m n ę . . . Co do

przez w p ł y w Waszego a u t o r y t e t u wreszcie z n a j d ę j a k i e ś zrozu­

drzew, to nie cenię sobio t a k owocowych, j a k n p . ś w i e r k i , j o d ł y ,

mienie u w ł a d z t e r e n o w y c h i b ę d ę m ó g ł w lepszoj sytuacji i tych

j a r z ę b i n y , a najbardziej to c h y b a brzozy. S ą ludzie, k t ó r z y po­

t r u d n o ś c i (jakie m i a ł A l b i c z u k — J.O.) p o ś w i ę c i ć czas i swoje

t r a f i ą zniszczyć b r z o z ę (bo szkodzi uprawie z b o ż a — J.O.) albo

t w ó r c z e

ś w i e r k , bo toż do niczego i w zamian p o s a d z i ć . . . w i ś n i ę !

( p o d k r e ś l e n i e moje — J.O.). W t y m s a m y m liście autor pisze

d u ż o drzew dekoracyjnych, k t ó r e nie d a j ą ż a d n y c h

Hoduję

„korzyści",

t a k i c h , j a k w i ś n i e czy u l ę g a ł k i . . . W p r o w a d z a m do ogrodu i do
swoich o b r a z ó w b y l i n y , b o

je

lubię.

To są k w i a t y prawdzi­

we, one u s z l a c h e t n i a j ą c z ł o w i e k a , one c z y n i ą o z ł o w i e k a swobod­

.30

siły

dla

K r a j u

—

P i ę k n a

—

Sztuki"

o swoich fascynacjach „ n a t u r ą z i e l o n ą , r ó ż n o r o d n ą , b u j n ą i kwit­
n ą c ą , p r z e s t r z e n i ą nieba w r ó ż n y c h odcieniach".
Z l i s t u pisanego do tego samego adresata w p a r ę miesięcy po
p o p r z e d n i m : „ P a ń s k i e zainteresowanie

» O g r o d e m « , k t ó r y oboe-

�nie (jost) w B r a t y s ł a w i e , zrodziło we innie m y ś l

„(...) Najgorsze jest t o , że d u ż o czasu i w y s i ł k u z a b i e r a j ą m i

namalowania

wr. 1966—1967 8 o b r a z ó w tego rodzaju, k t ó r o w całości s t a n o w i ł y ­

obrazy, j a k i e m u s z ę m a l o w a ć

by całą „ g a m ę " p i ę k n a r o ś l i n n e g o , z m i e n i a j ą c e g o

mego

się w

porę

skromnego

bytu

za p i e n i ą d z e dla p o d t r z y m a n i a

materialnego".

A r t y s t a nie wspomina

każdego miesiąca, od wzbudzonego ż y c i e m k w i e t n i a do zamie­

przez s k r o m n o ś ć , ile go kosztuje u t r z y m a n i e ogrodu, r e m o n t do­

rającego listopada. T a k ą „ k o l e k c j ę " odcieni m i e s i ą c ó w w świecie

m u , zdobywanie farb, p ł ó t n a , b l e j t r a m ó w , p ę d z l i i r a m . ,,(...) Ma­

roślinnym zamiaruję

mieć

u

siebie",

( p o d k r e ś l e n i e moje

luję p r z e w a ż n i e z fantazji,

pracowni przechowuje — m i m o o g r o m n y c h z a k u s ó w na jogo

że o to „ O g r o d y " z a b i e g a j ą muzoa, B H Z „ D e s a " , kolekcjonerzy,

odpowiadających

kolejnym

miesiącom

na

wiejskiej n a t u r y . O g r o d ó w

nie

prace — 12 o b r a z ó w ,

m a l u j ę

motywy

— J.O.). D o d a ć t u m o ż n a , że a r t y s t a d o t r z y m a ł s ł o w a : w swojej

s p r z e d a ż " . D o d a j m y w t y m miejscu,

o f e r u j ą c n a j w y ż s z e ceny. P r o s z ą go o s p r z e d a ż osoby, z k t ó r y m i
A l b i c z u k p o w i n i e n się l i c z y ć , j a k c h o ć b y miejscowy proboszcz.

w roku!
A oto wyznanie pisane w s t y c z n i u 1967 r . : „ J a się z Panem
zgadzam. B y ł e m sam niezadowolony niebem i g ó r n ą częścią ob­
razu. Widziałem, że ten b ł ę k i t z a ć m i e w a k o l o r y k w i a t ó w , a gałęzie
drzow p r z y p o m i n a ł y j u ż nieraz powtarzano obrazy jarmarczne.
Ale zmieniać obawiam się, g d y ż nie m i a ł e m w swojej w y o b r a ź n i
ani w rzeczywistości czegoś, co b y d a ł o (mi) p e ł n e zadowolenie
... Ale udało m i się p r z e ł a m a ć te przeszkody częściowo i w i e r z ę ,
że je ostatecznie u s u n ę . N a to p o t r z e b n y jest czas i s p o k ó j , a tego

A l e A l b i c z u k maluje „ O g r o d ó w " niewiele, s p r z e d a ł z ż a l e m k i l k a ,
gdy nie m ó g ł j u ż o d m ó w i ć . „ O g r o d y " m a l o w a ł przez t r z y l a t a ,
p ó ź n i e j o d c z u ł p o t r z e b ę z m i a n y t e m a t y k i . P i s a ł w k o ń c u 1968 r . :
„(...) N a a r e n ę mojej w y o b r a ź n i z n i e u g i ę t ą siłą w c i s k a j ą się
P O L A i Ł Ą K I . I c h p i ę k n o i u r o k , j a k i w i d z ę , odczuwam i prze­
żywam,

p r z e s z ł y do m o i c h m y ś l i

i nie u s t ę p u j ą

„Ogrodom".

T o s p o w o d o w a ł o p o d koniec tego r o k u pojawienie pierwszego
obrazu, k t ó r y z a t y t u ł o w a ł e m „ P o l e " . J e ż e l i w „ O g r o d a c h " nio
b y ł o miejsca dla „ n i e b a " , t o ono w obrazie „ P o l e " z n a l a z ł o s w ó j

brak m i " .

triumf.
Wcześniej jeszczo, bo w 1966 r o k u , przed Ś w i ę t a m i B o ż e g o
Narodzenia Albiczuk s k ł a d a j ą c

ż y c z e n i a swemu

przyjacielowi,

pisał, co n a s t ę p u j e : „ W g r u d n i u z r o b i ł e m obraz jeden dla pie­
niędzy i szkicowalom c a ł y c y k l n o w y c h o g r o d ó w ( d o d a ć t u n a l e ż y ,
że szkic reprodukowany obok ( i l . 17) jest s z c z e g ó ł o w y m rozplano­

N i e ł a t w o m i się t o u d a ł o , bo z a c z y n a ł e m o d nieba...

W m o i c h „ P o l a c h " nie t y l k o d o m i n u j ą zadumane k ł o s y , alo znaj­
d u j ą sobie p r z y n i c h miejsce p i ę k n e b y l i n y . . . Ż a l m i , że wiele
z t y c h r o ś l i n z n i k n ę ł o , że nie w i d z ę i c h nigdzie. Gdzie m o ż n a
joszczo s p o t k a ć niebiesko k w i t n ą c e niebieskie i r y s y z m i ł y m za­
pachem albo k r e m o w o - b i a ł e , silnie p a c h n ą c e s t o r c z y k i ? "

waniem kompozycji dzieła i ustaleniem r ó w n i e d o k ł a d n y m u ż y ­
I

tych do poszczególnych d e t a l i b a r w i s p o s o b ó w k ł a d z e n i a f a r b y

jeszczo na koniec wyznanie z 1974 r o k u : ,,(...) Teraz nie

— J.O.), w czym t r a f i ł e m na p o w a ż n e t r u d n o ś c i . M u s i a ł e m k i l k a

m a l u j ę . Jest n i e z b ę d n y m dla m n i e o b s e r w o w a ć N a t u r ę . A l e p r z y ­

dni poświęcić na szukanie, m y ś l e n i e , j a k o d r o d z i ć n a t u r ę i m o j ą

j a z d siostry i szwagra na m i e s i ą c bardzo m i przeszkadza. P o m i m o

(o niej) w y o b r a ź n i ę . 15 X I I — 20 X I I u d a ł o m i się u s u n ą ć łu­

t y c h p r z e s z k ó d w drugiej polowie tego m i e s i ą c a ( V I I ) b ę d ę po

dzącą zasłonę naturalistyczno - f o t o g r a f i c z n ą ,

trosze

w g ł ę b i ć się i w y ­

malował".

Co z ł o ż y ł o się na o d r ę b n o ś ć i w y j ą t k o w o ś ć a r t y s t y ? S p r ó ­

czuć nowe elementy P i ę k n a N a t u r y . . . C y k l o g r o d ó w l e ż y m i n a
sercu. Zgadzam się z Panem. N I E M I A Ł E M R A C J I . T a k . E f e k t

b u j m y o d p o w i e d z i e ć na t o p y t a n i e . Rodzico A l b i c z u k a b y l i pra­

(artystyczny — J.O.) nie w

(podkr. — J . O . ) , lecz

w o s ł a w n y m i . M i e l i czworo dzieci, z k t ó r y c h o p r ó c z naszego ar­

w samym obrazie... P r z e s y ł a m serdeczne pozdrowienia i Najlepsze

t y s t y żyje jeszcze t y l k o jego siostra. Czasami się s p o t y k a j ą , ale,

sumie

jak

Noworoczne Ż y c z e n i a . "

twierdzi,

„nudzi

go", utwierdzając

w

starokawalerstwie,

w ż y c i u z dala o d r o d z i n y . Rodzice z a j m o w a l i się r o l n i c t w e m
I już w t y m miejscu m o ż n a b y ł o b y z a k o ń c z y ć c y t o w a n i e

i h o d o w l ą . M i e l i 20 m ó r g ziemi. D o m r o d z i n n y z a c h o w a ł się do

wybranych f r a g m e n t ó w l i s t ó w A l b i c z u k a , ale niechaj C z y t e l n i k

dzisiaj. W d o m u t y m A l b i c z u k m a p r a c o w n i ę , n i e z a l e ż n i e o d

wybaczy m i m o j ą n a d g o r l i w o ś ć . Niechaj s k r o m n y m u s p r a w i e d l i ­
wieniem będzie t o , że w t y c h dalszych fragmentach o d n a j d u j e m y
jeszcze bardziej f r a p u j ą c e s z c z e g ó ł y z w i ą z a n e z procesem
czym a r t y s t y spod B i a ł e j

3

twór­

Podlaskiej

Oto zdanie z l i s t u pisanego w s t y c z n i u 1967 r o k u : „ W z i e l e m
się za ogrodowe b y l i n y , a s t r y i p o ż ó ł k ł y asparagus. T o k o c h a m .
Chociaż s u b t e l n ą p o e z j ę o d c z u w a m nie w o g r o d o w y c h b y l i n a c h ,
lecz w bylinach i t r a w a c h d z i k i c h na ł ą k a c h i polanach

leśnych

i brzogach rzek nie d o t n i ę t y e h l u d z k ą „ t e c h n i k ą " . . . W

moim

ogrodzie z r o b i ł e m „ w y s e p k ę " b y l i n i t r a w , j a k i e s ł u ż ą m i za w z ó r
do malowania... Często w i d z ę we ś n i e oryginalne i n i e z w y k l e p i ę k ­
ne byliny, j a k i c h nie s p o t y k a m t u w r z e c z y w i s t o ś c i . M y ś l ę z t a ­
kich k w i a t ó w n a m a l o w a ć obraz. T o b ę d z i e p r a w d z i w y
twórczy

sno-

o b r a z " (podkr. — J.O.).

,, W Ogrodzie — VI ( p r o s z ę z w r ó c i ć u w a g ę , ż e a u t o r k a ż d y
ze swoioh „ O g r o d ó w " oznacza l i c z b ą m i e s i ą c a — J.O.) p o w z i e ł e m
temat z czerwcowej p o r y — bujnego zieleni i k w i a t ó w . R o ś l i n y w y ­
brałem t y l k o te, k t ó r o (są) m i znane i n o s z ą n a z w ę :
Są one

dekoracyjne,

ale

u l i s t n i e n i e m bardzo

BYLINY.

„plastyczne"...

(Wydaje się, że fascynacja a r t y s t y o w y m i b y l i n a m i nie odnosi się
wyłącznie do i c h w a l o r ó w k w i e t n o - p l a s t y c z n y c h . S ą d z ę , ż e s ą
one dla niego c z y m ś s y m b o l i c z n y m , z n a k i e m czasu m i n i o n e g o ,
byłego,

chwil, z k t ó r y m i

ł ą c z y najlepsze

wspomnienia, ra­

dość dojrzewania, m ł o d o ś c i , d z i e c i ń s t w a ) . D o Ogrodu — VI w p r o ­
wadziłem m a l u n k i p t a k ó w — w i l g ę i p o k r z y w k ę za ich m i ł y ś p i e w
w czerwcu 1966 r o k u , w czasie m o i c h w s t ę p n y c h prac do tego
tematu... J o ż e l i (zaś) wejdzie do mojego obrazu p o s t a ć l u d z k a ,
to t y l k o t a , k t ó r a

o d w i e d z i ł a m n i e w czasie m e j

(Obraz z t ą „ n i e s z c z ę s n ą " p o s t a c i ą w ż y c i u

artysty

depresji..."
odnajdzie

Czytelnik w t y m ż e s z k i c u ; obraz ukazuje k o b i e t ę w ogrodzie oraz
inną jeszcze w e r s j ę tego t e m a t u , p o r t r e t tej samej k o b i e t y — J . O . ) .

31

�skromnego p a w i l o n u zbudowanogo z p ł y t p i l ś n i o w y c h , w k t ó r y m
przechowuje prace i p r z y j m u j e g o ś c i .
K i e d y b y ł dzieckiem, p a s a j ą c k r o w y — podobnie j a k wielu
w i e j s k i c h c h ł o p c ó w — r z e ź b i ł p t a k i i z w i e r z ę t a oraz, co zdarzało
się r z a d k o , r y s o w a ł , m i ę d z y i n n y m i r ó w n i e ż p t a k i i l u d z i . W okre­
sie m i ę d z y w o j e n n y m , po ś m i e r c i r o d z i c ó w , z a n i e c h a ł prac gospo­
darczych i u t r z y m y w a ł się z prac o charakterze

„artystycznym".

P o d b a r w i a ł obrazy „ ś l u b n e " , p o r t r e t y ż o ł n i e r z y w r a c a j ą c y c h ze
s ł u ż b y . W t y m czasie z a p r z y j a ź n i ł się z d z i e w c z y n ą wiolkiej urody,
m a l a r k ą . P r z y j a ź ń ich nie t r w a ł a j e d n a k d ł u g o . R o z s t a l i się. Jak
m ó w i A l b i c z u k : „ W mojej p r a c y konieczne jest skupienie i całko­
w i t a w o l n o ś ć " . S t ą d do dzisiaj — zgodnie ze s w y m i żelaznymi
p r z e k o n a n i a m i — jost c z ł o w i e k i e m w o l n y m , i t o nio t y l k o w ka­
tegoriach serdecznych, ale r ó w n i e ż i n n y c h , o c z y m b ę d z i e mowa
dalej. W czasie w o j n y d o s t a ł się do Z w i ą z k u Radzieckiego. Jako
saper z o s t a ł w c i e l o n y do wojska i b r a ł u d z i a ł w w i e l u operacjach
w o j e n n y c h . P o z n a ł j ę z y k r o s y j s k i i c z y t a ł w oryginale dzielą
Lermontowa,

Niekrasowa,

Tołstoja,

albumowe

wydawnictwa

0 sztuce, z w ł a s z c z a o w i e l k i c h r e a l i s t a c h : R i e p i n i e , Orłowie i in.
(ale nie w i d z i w tej t w ó r c z o ś c i swego w z o r u , t o „ s z t u k a społecz­
na" — mówi).
N a j w i ę c e j j e d n a k sobie ceni inne k s i ą ż k i przywiezione do
k r a j u po w o j n i e , j a k n p . Świat

w obrazach, J o h n a L . Stoddarda,

w y d a n y we L w o w i e oraz k s i ą ż k i o r o ś l i n a c h , z i o ł a c h leczniczych,
grzybach.

Są to

przeważnie

w y d a w n i c t w a niemieckie

sprzed

ostatniej w o j n y . T e m a t y k a p r z y r o d n i c z a interesuje go bardzo,
obecnie

c z y t a Tadeusza G o r c z y ń s k i e g o Rośliny

I s a n i n a Osnowy botaniki.
muje

częsty

użytkowe

o

O d L u d w i g a Z i m m e r e r a (z k t ó r y m u t r ;

kontakt) otrzymał

kilka

i n n y c h jeszcze książek

1 a l b u m ó w o r o ś l i n a c h , k t ó r e bardzo sobie ceni. N i o interesuje go
natomiast

z u p e ł n i e m a l a r s t w o „ n a i w n e " . O d Aleksandra Jac­

kowskiego o t r z y m a ł bogato i l u s t r o w a n e k a t a l o g i wystaw, w któ­
I I . 4. В . A l b i c z u k , szkic r y s u n k o w y z 1953 r.

r y c h b r a ł y u d z i a ł jego prace — z Triennale s z t u k i naiwnej w Bra­
t y s ł a w i e i Zagrzebiu. M a te k a t a l o g i , alo nie l u b i toj sztuki, nie
u w a ż a z r e s z t ą siebie za

„naiwnego".

Natomiast najważniejszą
П . б. B . A l b i c z u k , Portret,

ol./pł., 5 3 x 3 9 c m . 1955.

p o z y c j ą w jego b o g a t y m księgo­

zbiorze jost P i o t r a L a v o d a n a Historia

sztuki

( W r o c ł a w 1954).

Ciekawe s ą u w a g i zapisane na marginesach k s i ą ż k i , wypisy z tek­
stu dzieła: „ D o s k o n a ł y

rozsądek

u n i k a wszelkiej skrajności...

P r a w d z i w a sztuka nie m o ż e b y ć a n i p a t r i o t y o z n a , ani narodowa,
ani nacjonalistyczna, j a k t e ż szowinistyczna, lecz ogólnoludzka
(powinna z a c h w y c a ć c z ł o w i e k a n i e z a l e ż n i e od jego narodowości)."
Ceni t e ż k s i ą ż k ę L u d w i k a G o ś c i ń s k i e g o Rozstanie
(Katowice

1971), b . k s i ę d z a , k t ó r y d u ż o

z kościołem

p o d r ó ż o w a ł i utracił

w i a r ę . B l i s k a m u jest d o c i e k l i w o ś ć i pasja, z j a k ą autor szuka
p r a w d y . I n n y m d z i e ł e m , k t ó r e w y w a r ł o w p ł y w na a r t y s t ę , jest
—

Aleksandra

K r a w c z u k a Mity,

mędrcy,

polityka

(Warszawa

1975). L e k t u r y t e t ł u m a c z ą wiele, w i ą ż ą c się z doświadczeniami
ż y c i o w y m i a r t y s t y i k o n t a k t a m i z l u d ź m i o szerokich horyzontach
m y ś l o w y c h i e t y c z n y c h ( L . Z i m m e r e r ) . „ J e s t e m w o l n y — mówi
0 sobie — wolnej m y ś l i . Interesuje m n i e k a ż d a religia, chociaż
nie c h o d z ę m o d l i ć się do ż a d n e g o k o ś c i o ł a . . . C h o c i a ż w jednym jest
m o j a r z e ź b a , baranek na o ł t a r z u , w i n n y c h z a ś obrazy świętych
1 a n i o ł ó w , malowane jeszcze p r z ó d 1960 r. A w ogóle, to powiem
p a n u na koniec — dlaczego p a t r z ę na g w i a z d y , na słońce ? Bo tam
c h c i a ł b y m r o z w i ą z a ć z a g a d k ę , gdzie jest koniec... Koniec, którego
nie m a , a r z ą d z i n i m w kosmosie a b s o l u t n y r o z u m — porządek.
I m o ż e jest t o d l a m n i e w a ż n i e j s z e , a n i ż e l i o g r ó d i moje malowanie.
B o j a — panie — m a l u j ę , ż e b y nie m y ś l e ć " .
A w i ę c ścisła w i ę ź , a n a w e t p o d p o r z ą d k o w a n i e sztuki pro­
blematyce

etycznej,

filozoficznej.

Zacytujemy

jeszcze uwagę

w p i s a n ą do k s i ą ż k i L a v e d a n a : „ J e s t e m p r z e c i w n i k i e m nienawiści
m i ę d z y l u d z k i e j . . . M o i rodzice b y l i p r a w o s ł a w n i , a j a jestem wol­
n y . C e n i ę w y z n a w c ó w wszelkich r e l i g i i , b u d d y s t ó w i muzułma­
nów". A b y pojąć

t o w y z n a n i e , trzeba

w i e d z i e ć , że w wiosce,

w k t ó r e j się nasz a r t y s t a w y c h o w a ł , przez stulecia t r w a ł y okrutne
k o n f l i k t y . Dzisiaj nie p o z o s t a ł o j u ż ś l a d u z t a m t y c h czasów, ro­
dzice p r a w o s ł a w n i ż e n i ą swe dzieci z k a t o l i k a m i , cmentarz prawo­
s ł a w n y p o ł ą c z o n o z k a t o l i c k i m . M i n ę ł y w ' de. A l o może tamte,

32

�П. 6. В . A l b i c z u k , Dama

w ogrodzie,

ol/pł., 6 4 x 4 9 c m . 1967.

dawne spory w y p ł y n ę ł y na t o , że B a z y l i A l b i o z u k p o s z u k i w a ł roz­

zawsze w k r a t ę , bez k r a w a t a , nie w k ł a d a go nawet w n i e d z i e l ę .

strzygnięcia w kontakcie z w a r t o ś c i a m i najczystszymi, n a t u r a l ­

Jest c z ł o w i e k i e m wielkiej ł a g o d n o ś c i , w r a ż l i w y m i m y ś l ą c y m .
Zastanawia

nymi, pozbawionymi l u d z k i e j n i e n a w i ś c i .
W rozmowie staram się w y j a ś n i ć sobie stosunek m a l a r z a do

się nawet n a d rzeczami m a ł o w a ż n y m i . U c z y n n y ,

ufa n a w e t nie z n a n y m sobie uprzednio osobom. W ruchach raczoj

ludzi, jego d o b r o w o l n ą izolację w ś r o d o w i s k u : „ P a n m y ś l i o m i ­

p o w o l n y . N i e m a samochodu, m o t o c y k l a , t y l k o stary rower, k t ó ­

łowaniu — m ó w i — o m i ł o w a n i u b l i ź n i e g o . T a k , t o jest m o r a l n i o ,

r y m c h ę t n i e i wiele się p o s ł u g u j e .

tylko, że bliźni nieraz w y k o r z y s t u j ą

czyjś altruizm... Powiem

Co l u b i ? Najbardziej — w s c h ó d s ł o ń c a . „ J e s t o n dla mnie
— m ó w i — n i c z y m ś w i ą t y n i a . T o jest dla m n i e niedziela, B ó g .

więcej, k r a d n ą albo nie o d d a j ą tego, co wzięli (...)
Co ja m o g ę p o w i e d z i e ć o pesymistach ? — N i e c h c i a ł b y m b y ć

N i g d y w t e d y nie m a l u j ę . W t e d y c h o d z ę , przechadzam
¡5ucham

śpiewów ptaków.

się, za-

nigdy wśród nioh. — A o o p t y m i s t a c h m o g ę p o w i e d z i e ć jedno, t o

chwyoony światem.

Słucham,

są ludzie. I kiedy m a l u j ę , t o c h c ę , ż e b y m ó j obraz w z b u d z i ł u t a ­

szumi w i a t r . M a l u j ę dopiero po p o ł u d n i u , k i e d y się ś c i e m n i a .

jak

kich ludzi r a d o ś ć " .

N a t o m i a s t k i e d y nadohodzi z a c h ó d , t o wszystko m i j a ,

zostaje

,,— Pan mnie p y t a , co jest w a ż n i e j s z e : „ m i e ć czy b y ć " —

p r z y g n ę b i e n i e . I jeśli w ó w c z a s m a l u j ę , to ż e b y nie m y ś l e ć , u k r y ć

odpowiadam: B Y Ć . — P y t a m n i e p a n o t r z y n a j w a ż n i e j s z e cechy

p r z y g n ę b i e n i e . I d ę s p a ć o dwunastej, pierwszej ... S n ó w p r z e w a ż ­

człowieka dobrogo. O d p o w i a d a m :

nie nie m a m . A l e j u ż n a d r a n e m m y ś l ę , co r o b i ć d a l e j " .
N i m p r z y s t ą p i do m a l o w a n i a kolejnego obrazu — chodzi,

Być t o l e r a n c y j n y m .

r o z m y ś l a , m e d y t u j e . Tego ostatniego s ł o w a u ż y w a on sam. Ma­

Mieć czyste sumienie.

luje w starej chacie (w k t ó r e j się u r o d z i ł ) , p r z y oknie z w r ó c o n y m

No i ż y ć w p r a c y .
— Pan mnie p y t a , j a k i e s ą cechy c z ł o w i e k a najgorszego.

Odpo­

na północny-zachód. Schyłek dnia, n a d c h o d z ą c y m r o k t w o r z ą —
j a k się zdaje — n i e z b ę d n y n a s t r ó j , s t a n skupienia m y ś l i .

wiadam :
Chytrość, p o d s t ę p , f a ł s z y w o ś ć .

N i e zawsze j e d n a k udaje m u się z n a l e ź ć czas. ,,(...) O d po­
ł o w y r o k u 1974 do obeonej c h w i l i jeszcze nic nie n a m a l o w a ł e m

FANATYZM.
Wykorzystywanie drugiego c z ł o w i e k a (pogarda — J.O.).
*
Bazyli A l b i c z u k w y g l ą d a t a k : jest s ł u s z n e g o w z r o s t u , c h u d y ,

— p i s a ł w 1975 r. Obfito deszcze p r z y c z y n i ł y się do t a k i e j

przer­

w y . . . D z i u r a w y dach p r z e g n i ł , z a w a l i ł się i u s z k o d z i ł k o m i n . Mój
spółlokator

ulotnił

się..., a j a m u s i a ł e m

prowadzić

remont...

R o b i ł e m wszystko sam. N i e ż a ł o w a ł e m t r u d u swego, c i e s z y ł e m

czuprynę m a s i w ą , oczy b ł ę k i t n e , d ł o n i e r o z w i n i ę t e , palce d ł u g i e .

się, ż e deszcze w y k u r z y ł y spod jednego dachu ozłowieka,

Ma lat 68 ( u r o d z i ł się/r~'"ł909 г . ) , ale w y g l ą d a n a 50. Koszule nosi

k t ó r e g o w ó d k a —• a l k o h o l (był) i jest religią i » b o g i e m « " .

dla

33

�Sam

j e d n a k nie

s t r o n i c a ł k o w i c i e o d alkoholu.

Czyni

to

N i g d y i c h j e d n a k nie kopiuje.

Przeciwnie. T y g o d n i a m i chodzi

j e d n a k u m i a r k o w a n i e . W y p i j a co d z i e ń b u t e l k ę p i w a , za t o nio

zamyślony i rozważa, jak

p a l i , j a d a bardzo skromnie — g ł ó w n i e m a k a r o n , j a j a , chleb, j a r z y ­

jest dla niego n a j w y ż s z ą w a r t o ś c i ą — ś w i a t n i e p o j ę t y , nieza-

ny, popija h e r b a t ą , n a j c h ę t n i e j z c y t r y n ą .

k ł a m a n y , radosny, w j a k i pragnie w i e r z y ć i doprawdy wierzy.

p r z e d s t a w i ć w ł a s n ą wersję tego, co

W s p o m n i a ł e m , że m a l o w a n i e poprzedza n a m y s ł , m e d y t a c j a .

W wiosce, w k t ó r e j p a n o s z ą się m a k a t k i jarmarczne (zresztą

Co pewien czas p r z e g l ą d a posiadane k s i ą ż k i , z w ł a s z c z a te, w k t ó ­

wielkiej u r o d y — J . O . ) , t w ó r c z o ś ć A l b i c z u k a jest ewenementem.

rych znajdują

P o m y ś l e ć , c z ł o w i e k t e n c z y t a k l a s y k ó w l i t e r a t u r y , koresponduje

34

się naturalistyczne w i z e r u n k i

kwiatów i roślin.

�П. 7. В . Albiczuk, Ogród, ol/pł., 6 5 x 5 1 e m . 1969. I I . 8. В . A l b i c z u k , Majowy hymn Słońca przed wschodem, ol/pł., 66x50,5 c m . 1974.
II. 9. B . Albiczuk, Ogród, ol./pł., 7 3 x 5 6 c m . 1976. I I . 10. B . A l b i c z u k , Ogród. I I . 11. B . A l b i c z u k , Poranek w lesie z jeleniem na po­
lanie, o l . / p ł . , 65x52,5 c m . 1972.

35

�ii

ze znawcami sztuki, s t w o r z y ł sobie p r z y t y m na m a ł y m s k r a w k u

z sierści skubanej z k o ń s k i e g o b o k u . Obecnie maluje

w ł a s n e j ziemi w ł a s n y ś w i a t , no i cierpi. Cierpi w

f a r b a m i , „ T a l e n s a m i " . K o r z y s t a r ó w n i e ż z d o b r y c h pędzli za­

napięciu

aktu

tworzenia.

Wierzy,

że

natura

najwyższym

jest

najwyższą

granicznych. F a r b y i p ę d z l e o t r z y m u j e o d o s ó b i instytucji zain­
teresowanych jego t w ó r c z o ś c i ą . Pracujo t a k :

wartością.

drogimi

na

początku —

A l b i c z u k k o n t a k t u j e się z i n s t y t u c j a m i i osobami zaintere­

zgodnie z t e m a t e m , c z y l i w i z e r u n k i e m o d p o w i a d a j ą c y m porze

sowanymi jego p r a c a m i . A l e co jest z a s k a k u j ą c e . M i m o w i e l k i c h

r o k u — „ k ł a d z i e " stosowny p o d k ł a d , jeśli m a t o b y ć lato, to

pochwał i namów,

p o d k ł a d jest u g r o w y , jeśli z i m a — t o b i a ł a w o s i n y , jeśli jesien­

0

z dziełami swymi

rozstaje

się

niechętnie.

n i e k t ó r y c h z g ó r y m ó w i , że ich nie sprzeda. Zdarza się, ż e

ny,

to

płowofioletowy,

jeśli

wiosenny, t o

jaskrawosoczysto-

oddaje je za darmo, gdy jest przekonany, że t a k p o w i n i e n p o s t ą p i ć .

zielony. Z a l e ż n i e od t e m a t u maluje odpowiednie rośliny, zgodnie

G d y m u s i — sprzedaje zawsze n i e c h ę t n i e . T o go r ó ż n i zdeoydo-

z p o r ą r o k u . N a n i e k t ó r y c h obrazach przedstawia p t a k i żyjące

wanie od ś r o d o w i s k a , od m a l a r z y m a k a t . O n i s p r z e d a j ą za nie­

w d a n y m czasie, w zimie — gile, w leoie — m a k o l ą g w y itd.

wielkie p i e n i ą d z e t o , w co w i e r z ą , ale

Maluje precyzyjnie, j a k m i s t r z o w i e ś r e d n i o w i e c z n e g o czy rene­

Albiczuk

z obrazami,

k t ó r e n a p r a w d ę ceni, nie chce się r o z s t a ć . G d y b y je

sprzedał

•— m ó w i - p o s t r a d a ł b y d u s z ę . I nie m a p o w o d ó w , b y t e m u oś­

sansowego m a l a r s t w a . A l e

najbardziej

zachwyca

obrazu, jego h a r m o n i j n o ś ć , w y w a ż e n i e p r o p o r c j i

kompozycja

poszczególnych

r o ś l i n - k w i a t ó w . M a p r z y t y m w p r o s t n i e z w y k ł e poczucie koloru.

wiadczeniu nie w i e r z y ć .
Jest jeszcze jedna p r z y c z y n a , dla

której

niechętnie

roz­

J e ś l i się z w a ż y , że a r t y s t a u k o ń c z y ł t y l k o cztery dawno oddziały

staje się n a w e t z m n i e j w a ż n y m i dla siebie p r a c a m i . N i g d y nie

s z k o ł y , że ż y j e w ś r o d o w i s k u , gdzie n a j w y ż e j cenione są agresyw­

jest z n i c h c a ł k i e m zadowolony. W c i ą ż u w a ż a , ż e t o , co z r o b i ł ,

ne w barwie m a k a t k i , oleodruki, o b r a z k i z p o z ł o t k ą o charakterze

n a l e ż y p o p r a w i ć . Oto p r z y k ł a d . N a j e d n y m z o b r a z k ó w namalo­

dewooyjnym —

w a ł s a m i c z k ę m a k o l ą g w y , ale bez s ł o m k i niesionej do gniazdka.

gólnej

1 co się okazuje. A u t o r t r a p i się, ż e b y t ę s ł o m k ę n a m a l o w a ć .

k u l t u r z e l u d o w e j , i nie t y l k o

I t o t a k j a k „ b y ć p o w i n n a " . N a i n n y m obrazie — „ l i p c o w y m " —
tło w środkowej partii wyszło malarzowi, jak twierdzi,

wymowy.

t w ó r c z o ś ć Bazylego A l b i c z u k a
Jest t o t w ó r c z o ś ć bez

nabiera szoz

precedensu w

nas

ludowej.

L o g i k a o b r a z ó w A l b i c z u k a , k t ó r a uderza j u ż w pierwszym

nadto

z e t k n i ę c i u z jego p ł ó t n a m i , jest — j a k to s t a r a ł e m się pokazać

ciemno. N o i p o s t a n o w i ł t ł o r o z j a ś n i ć . A l e proces dochodzenia

— nie t y l k o estetycznego p o r z ą d k u . Jest t o logika, k t ó r a wynika

do decyzji t r w a j u ż więcej n i ż 3 t y g o d n i e . N a l e ż y on b o w i e m

przede w s z y s t k i m ze sposobu m y ś l e n i a i odczuwania malarza.

do

Z w r ó ć m y u w a g ę c h o ć b y na d o b ó r k w i a t ó w i r o ś l i n w obrazach.

tych

wyjątkowych

twórców,

którzy

decyzje

artystyczne

A l b i c z u k nie maluje r ó ż szlachetnych, bo s ą — twierdzi — jak

w a ż ą a ż do przesady.
Albiczuk

wyhodował

ogród, aby

przeżywać

jego

uroki...

„ g ł ó w k i k a p u s t y " . N a t o m i a s t c h ę t n i e przedstawia kardiominę,

A l e nie t y l k o w t y m celu. G d y w n a s t ę p s t w i e p ó r r o k u zmienia

c z y l i r z e ż u c h ę , d z i e w a n n ę , f i r l e t k i oraz i r y s y . One m a j ą „kształt

się n a t u r a , zmienia się r o ś l i n n o ś ć w jego ogrodzie — śledzi „ p r a w ­

j a k ś w i e c a " , s ą proste, d o d a j ą u r o k u obrazom. One go wzmac­

d ę p r z e m i a n y n a t u r y " i maluje t a k

„ j a k jest n a p r a w d ę " .

To

n i a j ą . Pisze o sobie w j e d n y m z l i s t ó w : ,,(...) lubię krajobrazy

wyznanie a r t y s t y wydaje się n a j w y ż s z y m p r z e s ł a n i e m jego r o z u ­

pagórkowate,

mienia p o j ę ć m o r a l n y c h .

w obrazach nie m o g ę w y z w o l i ć się z r ó w n i n . W i d a ć jest to przy­

górzyste,

lecz nie

doliny

i nie

podmokło. Ale

maluje? Przede w s z y s t k i m z n a j g ł ę b s z y m zastanowie­

zwyczajenie p r z e j ę t e z p r a o j o ó w . . . Jeszcze raz powiadam, piękno

n i e m , nie dla p i e n i ę d z y , nie n a efekt, nie dla uznania o s ó b , k t ó r e

daje n a m zadowolenie w i ę k s z e niż cokolwiek, w i ę k s z e niż CHLEB."

Jak

sobio m ó g ł b y c e n i ć , nie dla nagrody. D o p r a w d y jest to czło­
wiek w „ p e ł n i n i e z a l e ż n y " — j a k sam m ó w i — w o l n y .
O d k i l k u n a s t u l a t maluje wszystkie swoje obrazy n a p ł ó t n i e .

• Swoje

pejzażo-ogrody

ozdabia

zależnie

od

p t a s z k a m i . W p e j z a ż a c h l e t n i c h maluje m a k o l ą g w y ,

pory roku
barwniej­

sze s a m c z y k i i p ł o w o - s k r o m n e samiczki, k t ó r e w dziobie trzymają

P o c z ą t k o w o c z y n i ł t o f a r b a m i o l e j n y m i , d o s t ę p n y m i w sklepach

s ł o m k ę do u w i c i a gniazda. W obrazach z i m o w y c h oczywiście gile.

w B i a ł e j Podlaskiej. M a l o w a ł w ó w c z a s p ę d z l a m i w ł a s n e j r o b o t y

W i n n y c h — ukazuje p t a s z k i , o k t ó r y c h nic nie potrafi powie

36

�dzieć, są one dla niego znakiem czy s y m b o l e m n a t u r y , w o l n o ś c i

w y p o w i e d z i e ć w n i e p o w t a r z a l n y s p o s ó b swoje doznania i swój

— a więc toj wartości moralnej, tej p r a w d y , k t ó r ą ceni n a j w y ż e j .
Zaozął Albiczuk m a l o w a ć we wczesnej m ł o d o ś c i , ale dopiero

stosunek do ś w i a t a ,

do p o d s t a w o w y c h p r o b l e m ó w

etycznych

A b y z o r i e n t o w a ć się w k i e r u n k a c h p o s z u k i w a ń

twórczych

człowieka.

w późnych latach życia s t a ł się t y m , k i m jest. Z ł o ż y ł o się na
to wiole przyczyn, l e k t u r y , p r z e m y ś l e n i a , k o n t a k t y z l u d ź m i ,

A l b i c z u k a , w a r t o m o ż e jeszcze p r z y t o c z y ć k i l k a t y t u ł ó w

których ceni. Malarstwo jest dla niego w y r a z e m

prac.

stosunku

do

życia, do świata o t a c z a j ą c e g o . D z i ę k i n i e m u i s w y m p r z e m y ś l e ­
niom zdobył coś, co m o ż n a n a z w a ć

ładem

„ J e s i e ń z l e c ą c y m ż u r a w i o m " , „ L e t n i a noc ze w s c h o d z ą ­

domością norm, k t ó r y m i się w ż y c i u k i e r u j e .
twórczość,

cym

nie­

księżycem",

„Poranek

w lesie

z jeleniem na

polanie",

„ W r z o s o w a p o l a n k a r a n k i e m w lesie", „ N a r o z d r o ż u " ,

łatwo znaleźć jej n a j w a ż n i e j s z e ź r ó d ł a . A l e jedno m o ż n a w s k a z a ć

bylinowy

bez obawy popełnienia b ł ę d u — znaczenie p r z e ż y ć z ł a t m ł o ­

w maju",

dości na formowanie się o s o b o w o ś c i a r t y s t y . B a z y l i A l b i c z u k —

w czerwcu", „ O g r ó d
(a t a k ż e

z niebem", „ O g r ó d

we w s z y s t k i c h p o z o s t a ł y c h

„Ogród
kwitnący

porach

roku,

nie w y ł ą c z a j ą c z i m y s ł o t n e j i „ p r a w d z i w e j " — J.O.), „ P o l e " ,

— syn rodziców p r a w o s ł a w n e g o w y z n a n i a — d o j r z e w a ł w wiosco,

„Maj

w której miały miejsce w l a t a c h w o j n y b u d z ą c e z g r o z ę wydarze­
nia na tle różnic

jego

k o r z y s t a z n a z w y „ O g r ó d " . Ale

o t o inno n a z w y - t y t u ł y :

moralnym, świa­

Niełatwo objaśnić t ę b o g a t ą i n i e z w y k ł ą

Oczywiście najczęściej

przed wschodem s ł o ń c a " , „ M a j o w y

h y m n Słońca

przed

w s c h o d o m " , „ L o t n i w s c h ó d S ł o ń c a " (autor słowo «slonce» zaw­

narodowościowo-wyznaniowych.

sze pisze d u ż ą l i t e r ą , odpowiada t o jego przekonaniom o naj­

Do 1939 r, we wsi zgodnie w s p ó ł ż y l i z a r ó w n o k a t o l i c y , j a k

w y ż s z e j w a r t o ś c i s ł o ń c a w ś r ó d wszelkich p r z e j a w ó w n a t u r y —

i prawosławni, później z a c z ę ł y się k o n f l i k t y , rozpalone, j a k pisze

— J.O.), „ D a m a w ogrodzie", „ L a s " , „ K w i e c i e ń " , „ M a j " oraz

Albiczuk, ,,od z e w n ą t r z " . Sam k o n f l i k t ó w t y c h nie b y ł ś w i a d ­

„Kwiaty".

kiem, alo gdy wrócił w 1945 r. do rodzinnej w s i , z o b a c z y ł i c h
W i e l e z t y c h o b r a z ó w t r u d n o d z i ś o d n a l e ź ć , z n a l a z ł y się

skutki. Był joszczo ś w i a d k i o m f a n a t y z m u i w a ś n i m i ę d z y przedsta­
wicielami tej samoj w i a r y . D z i ś r a n y się z a b l i ź n i ł y , n a m i ę t n o ś c i

w

rękach

opadły, wrócił spokój i harmonia w s p ó ł ż y c i a . W ś r ó d 70 r o d z i n

a r t y s t ę do sprzedania obrazu. N a szczęście s p o r ą k o l e k c j ę dziel

osób

przygodnych,

nachodzących

i

nagabujących

w Dąbrowicy Małej żyjo oboenio 8 r o d z i n p r a w o s ł a w n y c h ; przed

A l b i c z u k a z g r o m a d z i ł L u d w i g Z i m m c r e r , c h r o n i ą c jo przed za­

wojną proporcjo b y ł y inne, p r z e w a ż a ł a l u d n o ś ć

t r a t ą w ś r ó d l u d z i s n o b u j ą c y o h się s z t u k ą „ n a i w n ą " . N a t o m i a s t

prawosławnego

w muzoach ( E t n o g r a f i c z n y c h w Warszawie, K r a k o w i e , L u b l i n i e

obrządku.

i in.) znajduje się zaledwie k i l k a o b r a z ó w , nie d a j ą c y c h p o j ę c i a

Dla Albiczuka k o n f l i k t y wyznaniowe b y ł y w s t r z ą s e m , k t ó r y
Spowodował, żo ostatocznio o d s z e d ł o d swej w i a r y .

o drodze artystycznej m i s t r z a z D ą b r o w i c y M a l e j . A p r z e c i e ż

„Szukałom

serca i rozumu nio w religii — n a p i s a ł a u t o r y z u j ą c tekst

t y l k o „ O g r o d ó w " a r t y s t a t e n w y k o n a ł co n a j m n i e j k i l k a n a ś c i e .

tego

Jak

artykułu — nie w n a r o d o w o ś c i , ale w p r a w d z i w y m c z ł o w i e k u ,
wolnym od wszelkiego f a n a t y z m u " . A l e w ś r o d o w i s k u , w k t ó r y m
dane mu było p r z e b y w a ć , w y b ó r ,

jakiego d o k o n a ł ,

kompensaty, ukojenia, aby, j a k sam m ó w i , „ o d n a l e ź ć

podkreślam

wymagał

tragedio

nękające

II. 12. B . Albiczuk, Ogród zimą

jogo

rodzinną

tu

zasługi

BHZ

L u d w i g a Z i m m e r o r a , żo

„Desa"

naciskiem

zabezpieczył

Ludziom takim,

j a k Zimmerer i J a c k o w s k i a r t y s t a

zaw­

dzięcza niomało. Oni służyli m u r a d ą , zachętą i p o m o c ą , zwłaszcza

wioskę,

z domkiem, ol./pł., 7 1 x 6 ñ c m . 1971. I I 13. B . A l b i c z u k , Ogród zimą.
o l . / p ł y t a , 5 0 , 5 x 3 8 c m . 1973. I I . 15. B . A l b i c z u k , Bociany na łące.

U

poprzez

Dlatego z t a k i m

dzieło t w ó r c y r ó w n e g o n a j w i ę k s z y m naszym a r t y s t o m .

siebie".

Twórczość malarska i h o d o w l a k w i a t ó w p o z w o l i ł y m u — j a k
sądzę — przeżyć

m o ż n a się d o m y ś l a ć , najcenniejsze

w y w ę d r o w a l y poza granice k r a j u !

U . 14. B . A l b i c z u k ,

Kwiecień,

15

37

�П . 16. В . A l b i c z u k , Czerwcowy poranek,

w pierwszym, t r u d n y m
zaprezentował

na

ol./pł., 7 0 x 5 6 c m . 1975. (Wł. P M E Warszawa). I I . 17. B . A l b i c z u k , szkic do obrazu.

Albiczuka

nie nie u w a ż a się za „ n a i w n e g o " za „ n i e d z i e l n e g o " czy „ludowego"

„niezawodo­

m a l a r z a . Z n i k i m i z n i c z y m nie u t o ż s a m i a się w sztuce. Świat

okresie. J a c k o w s k i obrazy

najważniejszych

wystawach

samorodnej
w

s z t u k i interesuje go t y l k o w odniesieniu do w ł a s n e j twórczości.

73

N i e zna w a r t o ś c i w y ż s z y c h n i ż te, do k t ó r y c h sam doszedł w naj­

Neuchatel

w i ę k s z y m n a w e t t r u d z i e , samotnie, bez r o d z i n y , bliskioh przy­

w B r a t y s ł a w i e (1066 i 1972), w y s t a w ę Naiwni

Zagrzebiu, w y s t a w y

i Stuttgarcie (1967
plastyki

plastyki

sztuki

naiwnej

w

г.), L o n d y n i e (1969), Budapeszcie ( w y s t a w a

amatorskiej

Triennale

Polskiej

krajów

socjalistycznych

nieprofesjonalnej

1974

г.),

jaciół.

I

S ą d z ę t e ż , że t o , co A l b i c z u k w n o s i do d o r o b k u naszej sztu­

(1974 r . ) w Szczecinie, K r a ­

k i , nie da się s p r o w a d z i ć do „ w z b o g a c a n i a " o „ n o w e odcienie".

kowie, Warszawie, s ł y n n ą w y s t a w ę Inni

—

5

sztuki

w y c h " w k r a j u i za g r a n i c ą , że w y m i e n i ę t y l k o : Triennale

„Za­

To p r z e c i e ż g ł ę b o k o uzasadniony w y b ó r e t y c z n y , decyzja, kim

c h ę c i e " (1965 г . ) , o d k t ó r e j z a c z ą ł się „ r u n " na obrazy A l b i c z u k a .

w warszawskiej

b y ć n a l e ż y , a k i m b y ć m o ż n a . A l b i c z u k w s w y m dziele wnosi

Aleksander J a c k o w s k i , dobrze z o r i e n t o w a n y w
artystów

nieprofesjonalnych, t a k

o nich

napisał:

twórczości
„O

najwy­

w a r t o ś c i rzadko spotykane, w a r t o ś c i etyczne, k t ó r y m daje wy­
raz z a d z i w i a j ą c o d o j r z a ł y a r t y s t y c z n i e .

bitniejszych m o ż n a b y p o w i e d z i e ć , że s ą j a k g w i a z d y ś w i e c ą c e

J a c k o w s k i pisze — i t u t r u d n o się z n i m nie zgodzić, iż:

w ł a s n y m ś w i a t ł e m . Znajduje się t u w i ę c N i k i f o r , Monsiel, Ociepka,

,,(...) j o d y n i e c i e k a w ą jest t w ó r o z o ś ć , k t ó r e j ź r ó d ł a t k w i ą w zaka­

ale t a k ż e m a l a r k a k w i a t ó w M a r i a W o j t o w i c z

m a r k a c h ludzkiej p s y c h i k i , k t ó r a u j a w n i a czy w r ę c z demaskuje

oraz — o g r o d n i k
:

4

BAZYLI ALBICZUK" .

to,

co

jest

autentycznym

problemem

czy

nawet

dramatem

mogą

c z ł o w i e k a . . . Jest s m u t n ą p r a w d ą s z t u k i naszego czasu, że coraz

b y ć w y b i t n i e i n t e r e s u j ą c e — c z y t a m y dalej — w z b o g a c a j ą obraz

t r u d n i e j jest p o w i e d z i e ć coś w a ż n e g o , a n a w e t t y l k o nowego".

„Wyselekcjonowane

dzieła

artystów

nieuczonych

s z t u k i naszego czasu o nowe odcienie". W t y m miejscu nie zga­
dzam się j e d n a k z J a c k o w s k i m . A l b i c z u k nie jest t y l k o

„nie-

A l b i c z u k m ó w i p r a w d y w a ż n e , m ó w i w s p o s ó b p i ę k n y i so­
bie t y l k o w ł a ś c i w y , i w t y m l e ż y w a r t o ś ć jego o b r a z ó w . Sądzę,

u c z o n y m " , w k a ż d y m razie o k r e ś l e n i e t o nie m ó w i o t y m , co

że w c i ą ż są one niedoceniane, że c z ę s t o p a t r z y się na nie poprzez

jest dla tego a r t y s t y n a j w a ż n i e j s z e , o jego ś w i a d o m o ś c i i pos­

m o d ę na „ n a i w n y c h " , nie d o s t r z e g a j ą c tego, co jest w nich wy­

ł a n n i c t w i e . W y r ó ż n i a go t o s p o ś r ó d i n n y c h . N i e jest t e ż i absolut­

jątkowe.

P R Z Y P I S Y

1

cyjny

B a z y l i A l b i c z u k , Szczęście
Stowarzyszenia

n r 7—8, s.
2

3

„Biuletyn

Ludowych",

Informa­

Lublin

1974,

30.

A n n a W a w r z y c k a , Polski

n r 4 (372) z

w ogrodzie,

Twórców

4

Aleksander J a c k o w s k i , Plastyka

Szt. l u d . " , R . X X V I I I ,
Celnik Rousseau,

„Perspektywy",

15.Х.1976.

D z i ę k i życzliwości odbiorcy t y c h l i s t ó w , m o g ł e m skromne

f r a g m e n t y i c h w p r o w a d z i ć do t e k s t u . L i s t y te, pisane o d
r o k u , z n a j d u j ą się w P r a c o w n i S z t u k i Nieprofesjonalnej

1965

Instytutu

S z t u k i P A N . Z a r ó w n o one, j a k t e ż i korespondencja z L u d w i g i e m

Fot.: J . Olędzki — il. 2—4,

38

Z i m m e r e r e m s t a n o w i ć m o g ą p r z e d m i o t osobnej pracy.

5

Albiczuk

z

nieprofesjonalna,

„Pol.

1974, n r 4, s. 105 i n a s t ę p n e .

katalogu

wystawy

w

Zagrzebiu

wyróżnił'

c h o ć t e ż z z a s t r z e ż e n i a m i , j e d y n i e obraz J . Generaliea Cyganie,
oraz prace I w a n a R a b u z i n a .
M i m o iż n i e o h ę t n i e przystaje n a

wszelkie klasyfikowanie

go, n a l e ż y do „ S t o w a r z y s z e n i a T w ó r c ó w

Ludowych".

10, 13; M. Pokropek — il. 1, 15; B . Sowilski — il. 16; J. Świderski — il. 5, 6-—9, 11, 12, 14

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
