<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6563" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6563?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T02:31:50+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6543">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/76f00df546c736c6a3377619953e7bf9.pdf</src>
      <authentication>972f2053961bda58782c836ea19bd87b</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="78136">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3204</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="78137">
              <text>1987</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="78138">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3001</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="78139">
              <text>Do Jacka / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="78140">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4, s.97-99</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="78141">
              <text>Juszczak, Wiesław</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="78142">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="78143">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="78144">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="78145">
              <text>Wiesław Juszczak

D O JACKA

z b o h a t e r ó w Miltona.

Jacku Drogi!

N i e „ h i s t o r y c z n y " M i l t o n , lecz jogo — po­

w i e d z m y dla uproszczenia — D u c h , b ł ą k a j ą c y się w W i e c z n o ś c i
zawsze, nio

o d stu l a t (zm. 1074). Ten M i l t o n schodzi ponownie na Z i e m i ę ,

przygotowanego. Nio c h c i a ł e m p i s a ć p r ę d k o i byk* j a k (bo i p r ę d k o

aby o d k u p i ć t o , co się w j ę z y k u p o o m a t u n a z y w a „jego P o s z ó a t n ą

W i e ś ć o T w o i m Jubileuszu z a s t a ł a m n i e , j a k

i poprawnie niu u m i e m ) , a bardzo c h c i a ł e m b y ć w ś r ó d

Twoich

Emanaeją",

czyli sześć k o b i e t z w i ą z a n y c h z n i m w

ziemskim

i J w k i c h , k t ó r z y się t u t a j zobrali. P o s t a n o w i ł e m w i ę c u ł o ż y ć Ci

jego ż y c i u : t r z y ż o n y i t r z y c ó r k i (noszące i m i ę Ololon), k t ó r y c h

m a ł y b u k i e t z rzeczy cudzej, c h o ć i mojoj po części dlatego, że

w t a m t y m ż y c i u n i g d y nie r o z u m i a ł . A l e zarazem M i l t o n

długo szła przozo m n i e i przez t o n a b r a ł a innej n i ż p i e r w o t n a

n a p r a w i ć b ł ę d y , j a k i c h się d o p u ś c i ł w sztuce, przede w s z y s t k i m

postaci. T a k chyba m o ż n a t e ż o k r e ś l i ć m o z o l n y proces p r z e k ł a d u .

jako p u r y t a n i n . I B l a k e , w k t ó r e g o M i l t o n się wciela na Z i e m i ,

Od d z i e w i ę c i u l a t t r u d z ę się t ł u m a c z e n i e m jednego z trzech

jest

ma

rzoc m o ż n a — „ i n s t r u m e n t e m " owej n a p r a w y . N a p r a w a

wielkich (na oko j u ż w i e l k i c h r o z m i a r a m i ) , t a k z w a n y c h profe­

ta, albo w ewangelicznym sensie „ n a w r ó c o n i o " , m u s i się d o k o n a ć

t y c z n y c h p o e m a t ó w B l a k u ' a . Ton „ m ó j " jest z nich n a j k r ó t s z y ,

przed S ą d e m Osfatouznvm, k t ó r v w ł a ś n i e się z b l i ż a . K t ó r y się

liczy sto p a r ę d z i e s i ą t s t r o n , i nazywa się Milton. B y ł pisany w la-

taktycznie rozpoczyna p o d koniec p o e m a t u , bo m o ż e się roz­

tech

począć

1803—1808 i m a wszystkie cechy d o j r z a ł e g o a skrajnie j u ż

dziwnego s t y l u logo poety -malarzu. K i l k a d r o b n y c h f r a g m e n t ó w
Miltona

p r z e ł o ż y ł Miłosz w Ziemi

Ulro.

Poza t y m ó w poemat

nigdy nie b y ł o m a w i a n y ani c y t o w a n y w naszym j ę z y k u .

w

c h w i l i , gdy

BLiike-Millfon

spotyka

Czy s ł u s z n i e r o b i ę , t ł u m a c z ą c to? N a p r a w d ę nie w i e m , a d a j ę

Ta ostatnia scena rozgrywa sic w ogrodzie wiejskiego d o m u
B l a k e m i e s z k a ł w latach 18011— 1803. I od tego f a k t u w y c h o d z ą c ,
można c«l«o

z w s z y s t k i c h . M ó w i ą , że p o e t ó w p o w i n n i t ł u m a c z y ć pooci. K t o

p e ł n ą aluzji zupełnie niezrozumiałych

jest p o e t ą j e d n a k ? P r z e c i e ż nio t y l k o t o n ,

niekiedy s z c z e g ó ł o w e j , ż y c i o r y s u B l a k e ' a .

co pisze wiersze,

a s p o ś r ó d t y c h też nie k a ż d y . N i e m y ś l a ł e m —• w y z n a m — o t y m ,
czy jestem w j a k i m k o l w i e k sensie p o e t ą . Z p o c z ą t k u t r a k t o w a ł e m
jak łamigłówkę, juk z a b a w ę . Potem

również

w F e l p h a m , nadmorskiej m i e j s c o w o ś c i w h r a b s t w i e Sussex, gdzie

Ci to p r ó b y , ż e b y ś oeonil sam, j a k o jeden z pierwszych l u b pierwszy

to p r z e d s i ę w z i ę t o

Ololon,

(w poszukiwaniu M i l t o n a ) s c h o d z ą c ą na Z i e m i ę .

trochę

w m ó w i o n o we m n i e , żo to m ó j o b o w i ą z e k , skoro ponad d w a d z i e ś ­
cia lat k r ą ż ę k o l o tego arts-sty i coś o n i m j u ż wiem (albo: c o ś
„z niego c z u j ę " ) . Wreszcie, j a k o p o c z ą t e k k o ń c a , zjawił się b a t
nad g ł o w ą , c z y l i u m o w a w y d a w n i c z a . N o i jestem w ł a ś n i e

na

ostatnich stronach ostatniej redakcji tego wszystkiego. S k ł a d a m
Ci w i ę c do s t ó p same i n e d i t a .
Vie s t a r a ł e m się b y ć p o e t ą , k t ó r y m m o ż o ( k t ó ż t o wie) nie

Miltona

czytać jako opowieść

Bohaterami poematu

boz

autobiograficzną,

znajomości,

bardzo

są uiiersonifikowane kosmiczne

siły,

ziemskie k o n t y n e n t y i narody, postaci biblijne, giganci nie spo­
t y k a n i poza w ł a s n ą „ r z e c z y w is t e ś c i a m i t y c z n ą " B l a k e ' a . D o t y o h
ostatnich n a l e ż y Los (z k t ó r e g o imieniem m a m y k ł o p o t w p o l s k i m
j ę z y k u : jest t o b o w i e m anagram s ł o w a Sol, i jogo sens m o ż n a b y
raczej łączyć ze „ s ł o ń c o m " , a n i g d y z „ f a t u m " ) . Los jest „ g e ­
niuszom poezji, jost u c i e l e ś n i e n i e m natchnienia, i jest „ K o w a ­
lem W i e c z n o ś c i " , ale r ó w n i e ż „ p r z e z ś m i e r t e l n y c h jest n a z w a n y
Czasem". T a k j a k jego m a ł ż o n k a — E n i t h a r m o n —

„zwana

P r z e s t r z e n i ą " , s t a n o w i zarazem uosobienio Duchowego

Piękna,

jestem. C h c i a ł b y m b y ć t y l k o najwierniejszy wobec p o e t y . A l e

a na

w i e r n o ś ć p r z e k ł a d u n i g d y nie jest w i e r n o ś c i ą z u p e ł n ą . 1 t a k n a j ­

Ś w i a t a " . Miejsce i rola tej p a r v w u t w o r z o ś w i a d c z ą j u ż same, żo

pierw m u s i a ł e m w y m y ś l i ć w ł a s n y r y t m dla tego, co B ł a k e

jest t o r ó w n i e ż rzoez o N a t u r z e , a przede w s z y s t k i m o Sztuce

na­

zywa „ m o n o t o n n ą k a d e n c j ą " swego wiersza. T o b y ł o jedno z n a j ­
c i ę ż s z y c h z a d a ń , k t ó r e g o , ię nie d a ł o r o z w i ą z a ć g ł o w ą , a

tylko

„brzuchem". Kiedy

jej K r o s n a c h powstajo ciełesno p i ę k n o

tego

„roślinnego

(przez n a j w i ę k s z e ,,S"). I m o ż o d z i ę k i tomu t a k nas

obchodzi

mogę

J a k widzisz, p r ó b o w a ł e m coś w y j a ś n i ć i z a g m a t w a ł e m wszyst­

t ł u m a c z y ć . Z m ę c z e n i e o b j a w i a się n a j p i e r w u t r a t ą togo poczucia.

ko ponad m i a r ę . Ale i w t a k i m m ę t n y m rezultacie jest c o ś z p r u w d y

A l e czy b ę d z i e on w y c z u w a l n y dla czytelnika?

0

czuję j a k b y c a ł y m s o b ą ten

rytm,

K i e d y przeczytasz te p r ó b k i , powiesz m i , k i m m o ż o b y ć ten
poeta w t y m t ł u m a c z e n i u . Czy m o ż o p o r w a ć t a k , j a k t y l u j u ż
porwał swoją

własną m o w ą ?

W i e r z ę , ż e T y m o ż e s z t o ocenie"

lepiej od i n n y c h c h o ć b y dlatego, że m a m y t u do czynienia z, ge­
n i a l n y m wprawdzie, ale aufond

„ n a i w n y m " twórcą. Blake niczym

nie jest s p ę t a n y , jest j a k b y spoza t r a d y c j i (i m . i n . dlatego j e d n a
z prac o n i m , z a t y t u ł o w a n a

Blake

and

Tradition

liczy p o n a d

t y s i ą c s t r o n ) . N i e przystaje do „ p r o f e s j o n a l n e j " sztuki przoh m u
XVIII

i X I X w i e k u . I chce w sztueo swojej i s w o j ą

sztuką

jest? Nio u m i a ł b y m , nawet

teraz,

wyjaśnić

tego k r ó t k o . B l a k e , k t ó r e g o o s k r o m n o ś ć nie s p o s ó b p o m ó w i ć ,
pisał w j e d n y m z l i s t ó w : , . I consider
this

WorUI Contains",

Рост

that

t w i e r d z ą c r ó w n o c z e ś n i e , że m a p i w o

tak

it as the. Grandest

go c h w a l i ć , p o n i e w a ż s p i s y w a ł go t y l k o pod d y k t a n d o A u t o r ó w ,
k t ó r z y „ s ą w W i e c z n o ś c i " . W i n n y m miejscu w s p o m i n a ł , że jest
to poemat p o d e j m u j ą c y
Iliady

„ J e d e n D o s t o j n y Temat, p o d o b n y do

Homera i Miltona

Raju

Utraconego".

Juk

s t w i e r d z i ł jeden

subject

is

its

own

„like

composition".

1 „ a u t o t e l i z m " Miltona

z komentatorów

Joyce's

twórczości

(Лунева, it is a book whose
Z

tym,

że

„autotematyzm"

jest trudniejszy do o g a r n i ę c i a , niż

Ulissesa,

bo jest absolutnie ż y w i o ł o w y , a nie z a ł o ż o n y , nio m e t o d y c z n y .
Po t y m p r z y d ł u g i m w p r o w a d z e n i u trzeba p r z e j ś ć do
obiecanych

„próbek".

Pierw.™

pochodzi

paru

z „przedmowy"

do

poematu, napisanej p r o z ą w tonie patetycznej orh.zwy do m ł o d y c h
a r t y s t ó w „ N o w e g o W i e k u " . Teraz przypomni.di.r.i

sobie, że t o ,

co c h c ę zacytować-, jest joszczo j e d n y m fragmentem z

Miltona

j u ż u nas k i e d y ś t ł u m a c z o n y m , przez Z y g m u n t a K u b i a k a . Jest

s t w o r z y ć wszystko, i wszystko od p o c z ą t k u .
O c z y m Milton

Miltonie.

Blake'a, poemat ten,

Związek

z

tym

o s t a t n i m d z i e ł e m o t y l e jest w y r a ź n y , że M i l t o n jest j e d n y m

to „ p i e ś ń " napisana r y m o w r t u y m

r e g u l a r n y m wierszem, k t ó r a

w o j c z y ź n i o B l a k e ' a z r o b i ł a (jak na tego hermetycznego p o e t ę )
k a r i e r ę z a w r o t n ą i n i e o c z e k i w a n ą : s t a ł a się — jeśli m n i e p a m i ę ć
nie m y l i

h y m n o m angielskich Z w i ą z k ó w Z a w o d o w y c b . Me­

l o d i i do tego dorobionej n a u c z y ł e m się z f i l m u Samotność
dystansowca,

długo¬

i p r ó b o w a ł e m t ł u m a c z y ć tak, ż e b y się to d a ł o ś p i e w a ć

tak samo, j a k w o r y g i n a l e :
Czy Owe stopy w d a w n y c h czasach
Przez g ó r y A n g l i i szły zielone,

97

�т
I ozy Baranek ś w i ę t y Boga

Nie t k n ą nic, a b l a d o ś ć t y l k o je powleka i p r z y powiewi*

Na jej pastwiskach by I widomy?

k a ż d y m drżą. i
B l a k e sam i l u s t r o w a ł i sam o d b i j a ł z miedzianych p ł y t swoj» ]

Obliczo Boskie ozy j a ś n i a ł o
Ponad w z g ó r z a m i p o c h m u r n y m i ?

w a ż n i e j s z e u k o ń c z o n o u t w o r y , pisane r ę c z n i e pismem l u s t r z a n y m . '

Czy Jeruzalem

C a ł y Milton

budowano

a do niej o d p o w i o d u i tekst, Blake,

w k t ó r e g o ciało w n i k n ą ł M i l t o n , dostrzega za s o b ą Losa, i utożea-

Dajcie m i z l o t o m b u k p ł o n ą c y ;
Dajcie m i m y c h p o ż ą d a ń

został wykonany t ą techniką. J e d n ą całostronicowe '

ilustrację załączam tutaj,

T u , gdzie S z a t a ń s k i e ciemno M ł y n y ?

m i a się z n i m , czyli zostaje opanowany natchnieniom t w ó r c z y m ; j

Strzały;

Dajcie m i W ł ó c z n i ę : m g ł y u s t ą p c i e !
Los w d ó ł z s t ą p i ł k u mnie- i

Dajcie m i R y d w a n z ognia c a ł y !

T Los t u ż za m n ą s t a n ą ł , S ł o ń c e p r z e r a ź l i w i e r o z p ł o m i e n i o n e , '
J a nie u s t a n ę w D u c h a Walce,

blisko •

N i Miecz nie spocznie w m o j e j d ł o n i ,
Aż zbudujemy

Za p l e c a m i m o i m i . O b r ó c i ł e m się w p r z e r a ż e n i u , i u j r z a ł e m

Jeruzalem

wtedy I

P o ś r ó d zielonych A n g l i i B ł o n i .

Los s t a ł w t y m o g n i u srogo p a ł a j ą c y m , i on t a k ż e się
schylił

(To

„Szatańskie

Młyny"

to fabryki,

którymi

pokrywała

się

I s a n d a ł y moje z a w i ą z a ł w U d a n - A d a n ; a j a s t a ł e m d r ż ą c y j

A n g l i a w czasach t z w . r e w o l u c j i p r z e m y s ł o w e j . B l a k o b y ł j e j

Niezmiernie, w ł ę k u , w p r z e r a ż e n i u , s t o j ą c w D o l i n i e

ś w i a d k i o m i wrogiem.)

L a m b o t h ; lecz on u c a ł o w a ł m n i e i z d r o w i a ż y c z y ł ,
I t a k j u ż b y ł e m ?. n i m C z ł o w i e k i e m J e d n y m , r o s n ą c y m w siłę

D r u g i fragment jest t e ż „ p i e ś n i ą " , ale j u ż w ł ą c z o n ą we w ł a ś ­

swój*.

c i w ą „ a k e j ę " poematu. D l a Blake'a a k t Stworzenia c z ł o w i e k a b y ł
a k t o m okrueiortstwa, a k t o m zniewolenia ducha,

uplatania

Za p ó ź n o b y ł o b y c o f n ą ć tie teraz. Los w d u s z ę m o j ą w k r o c z y ł :

ge

I jogo p r z e r a ż e n i e m n i e o p a n o w a ł o do k o ń c a ! I podnioekim

w „ r o ś l i n n ą " m a t e r i ę . W t y m m y ś l jogo z b i e ż n a b y ł a w zasad­
n i c z y c h swych p r z e s ł a n k a c h

z chrześcijańskim

się w f u r i i i mocy. |

gnostyeyzmeiii

(o c z y m wielo napisano). M o ż n a w k a ż d y m razie p o w i o d / i e ć , że
u B l a k e ' a . prawie t a k j a k u g n o a t y k ó w : „ C z ł o w i e k n a l e ż y

I

do

ś w i a t a przeznaczonego na z a g ł a d ę . Między Bogiem a c z ł o w i e k i e m

wreszcie, na z a k o ń c z e n i e , ż e b y Cię j u ż d ł u ż e j

nio nudzie-

w y s t ę p u j ą hierarchie ' e o n ó w ' . J e d n y m z t y c h e o n ó w jest 'domi-

M i ł o s z go t ł u m a c z y ł w c z e ś n i e j , ale przede w s z y s t k i m dlatego, że

r-.-i

jest t o p r z y k ł a d najwspanialszy m o ż e tego, co B l a k e j a k o р о о Ц

B ó g Starego Testamentu,

(por. Szymusiak-Starowieyski
piśmiennictwa
stwarza

niewierny właściwemu B o g u "
Słownik wczesnochrześcijcr/whięgo p o t r a f i ł .

hasło • „ g n o s t y e v z m " ) . Staro t e s t a m e n t ó w у Jehowa

żeby panować

p i e ś ń " jest

:

t e n fragment, k t ó r y b y ł szczególni.' t r u d n y nie t y l k o dlatego, że

lamentom

a zbawia Chrystus

Wspomniana d i u ^ a

nad stworzonymi ludźmi

śpiewanym

przez t y c h k t ó r z y p r a c u j ą p r z y stworzeniu k t ó r z y za wszystkie t u

J e ś l i , j a k w s p o m n i a ł e m , „ L o s przez ś m i e r t e l n y c h jost Czasem
nazwany, a K n i i harmon nazwana P r z e s t r z e n i ą " , i jeśli — j a k
mówi Blake:

wyliczano ograniczenia ludzkie s ą odpowiedzialni Jost to zarazem
r

opis o g r a n i c z e ń zmy slowogo p o z n a ń ia i d o ś w i a d c z e n i a

św iata
Miłosierdziem

J a k b y i^łzw inięoio znacznie

Wieczności

jest

Czas; bez s z y b k o ś c i

Czasu

K t ó r y najszybszy jest zo wszystkich rzeczy, wszystko by było
wiecznym udręczeniem
Synowie Losa s ą p r a c o w n i k a m i „ f o r m " Czasu. Tego d o t y c z y ton

S k ą d wiesz, czy nie jest k a ż d y P t a k , k t ó r y s w ą d r o g ę tnie
powietrzną,

o s t a t n i t u c y t a t , p o c h o d z ą c y z ostatnich s t r o n pierwszej księgi
poematu:

Ś w i a t o m rozkoszy n i e o b j ę t y m , co w i ę ź n i e w z m y s ł a c h t w o i d i
pięciu ?
A l e w Miltonie

obraz jest bardziej s k o m p l i k o w a n y , ironicznie

Ale i n n i Synowie Losa b u d u j ą
I

Chwile,

Minuty,

D n i e , Miesiące i L a t a i W i e k i , czasu Okresy,

Godziny,

przedziwne
budowlo;

brzmiący i okrutny:
Bez sił, w bezmiarze z a b ł ą k a n e \ Z a m k n i ę t e ciasno w formie
smutnej,
P e ł z n ą c e w m a r n y m ciele p ł a z ó w , ach, po t y m ziemi ł o n i e !
Oko Człowiecze, o k r ą g ciasny, j a k ż e zawarte jest i ciemne,
C h y b i nie p a t r z y w ś w i a t ł a moc, o b c u j ą c z P r ó ż n i ą t y l k o ;
U c h o , muszelko drobna, k t ó r e j m a l e ń k i e zwoje nie w p u s z c z a j ą

A k a ż d a Chwila ze z ł o t a p o s ł a n i e rna na spoczynek
A

miedzy k a ż d y m i

dwiema Chwilami

stoi Córka

B y na Postaniu Ś p i ą c y c h k a r m i ć z m a t c z y n ą

A k a ż d a M i n u t a ma l a z u r o w y N a m i o t o j e d w a b n y c h o p o n a c h :
I

każda

Godzina ś w i e t l i s t ą z ł o t ą B r a m ę m a , z

D z i e ń k a ż d y i k a ż d a Noe m a z b r ą z u Ś c i a n y i W r o t a tdyjamentu,.

T y l k o d ź w i ę k n i k ł y w y d a ć z d o ł a , u k r z y k i jogo s ł a b o b r z m i ą .
Ś w i e c ą c e się j a k o K a m i e n i e drogocenne,

T e d y M o r a l n ą rodzi C n o t ę sroga Dziewica B a b i l o n .

stosownymi znaki
ozdobiono: Г

Czy Oko to e o ś wie o gwiazdach 1 czy p a t r z ą c k a n a ł a m i s w y m i
A k a ż d y Miesiąc srebrem

Siłę s ł o n e c z n y c h w ł ó c z n i zna, co m i e r z ą w U d a n a d a n ?

b r u k o w a n y m a Taras, k t ó r y się "
p i ę t r z y wysoko,

Czyli t e ż m o ż e U c h o to, w y z i e w e m lochu n a p e ł n i o n o ,
Oconić s ł o d k i e harfy brzmienie, g d y r ę k a boska w n i ą uderza *

A k a ż d y Rok m a niedosiężne B l a n k i i wysokie Wieżo,

J czy zawarte Nozdrza m o g ą r a d o ś ć o d c z u w a ć ? m o g ą ż c h w a l i ć

A każdy

Wiek

F o s a g ł ę b o k a okala o Miastach ze -srebra
i

jesienny owoc,
K i e d y f i g i i grona w i n n o w y b u c h a j ą w powietrze s z c z ę s n e :

I owe W i e k ó w Siodra L a t D w i e ś c i e c z y n i .

Coś, co R o ś l i n n e j nio jest M i a r y , a z obrzydzeniem

I

mdłe

I czy d o z n a w a ć m o g ą czego te W a r g i g r u b e ; ach, niestety!
z w i n i ę t o w sobie

złota;

J k a ż d e W i c k ó w Siedem P ł o m i e n i s t y m jest O k r ą ż o n e Ogniom.

Czy J ę z y k t a k i w o d ą ż y w ą szczycić się możo'? czy rozpozna

wszystko t o s w ą S t r a ż m a : k a ż d a Chwiia, .Minuta k a ż d a , .
Godzina, D z i e ń , Miesiąc i R o k .

odrzuci ?

98

kunszten^
rzeźbioną,-

I

przesyca,

Boulah,

troską.

Ż a d n y c h m e l o d i i , p o j ą ć m o ż e R o z d ź w i ę k jedynie i H a r m o n i ę ;
J ę z y k wilgoci k r o p l a wiłży, d r o b i n a j a d ł a go

cichy

( I się k a ż d a r ó w n a uderzoniu ż y ł y b i j ą c e j ) ,

Wszystkie

one

są

dziełem

Czarodziejskiej

ręki

Żywiołów
Czterech:

л

�S t r a ż A n i o ł o w i e O p a t r z n o ś o i p e ł n i ą w ozuwaniu n i e u s t a n n y m .

Zdarzenia Czasu się r o z p o c z y n a j ą w Okresie t a k i m ,

K a ż d y Czas k r ó t s z y n i ź l i uderzenie ż y ł y b i j ą c e j

W e w n ę t r z u C h w i l i , w c i ą g u Uderzenia Ż y ł y t ę t n i ą c e j .

R ó w n a s i ę s w y m t r w a n i e m i c e n ą s w o j ą L a t Szościu T y s i ą c o m ,

To

B o się w Czasie t a k i m Poeta D z i e ł o S p e ł n i a , a z a ś wszystkie

I

Wielkie

w s z y s t k o . Czy bardzo

Cię z n u d z i ł e m ? J e ś l i t a k , w y b a c z .

p r z y j m i j poza t y m serdeczne ż y c z e n i a . Ś c i s k a m Cię J u b i l e u -

szowo.
Wiesław

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
