<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6525" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6525?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T18:48:40+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6505">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0b56bbcf901198b5bade7c2dc87d71d6.pdf</src>
      <authentication>6f9f3b577f6fcfdfc4bd884293fd0e60</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="4">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25236">
                <text>Lud</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154689">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154690">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154691">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154692">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154693">
                <text>czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="77713">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3915</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="77714">
              <text>1953</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="49">
          <name>Subject</name>
          <description>The topic of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="77715">
              <text>plastyka ludowa</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="77716">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3666</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="77717">
              <text>Aktualne zagadnienia ludowej plastyki / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1953 t.7 z.2</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="77718">
              <text>Polska Sztuka Ludowa 1953 t.7 z.1; s.83-94</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="77719">
              <text>Reinfuss, Roman</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="77720">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="77721">
              <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="77722">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="77723">
              <text>Rye.

i. Nakle/anka

łowicka.
Wyk. J.
Wawrykowicz-Strycharska.
Fot. St. Deptuszewski.

AKTUALNE ZAGADNIENIA L U D O W E J P L A S T Y K I

ROMAN

Jednym z charakterystycznych
zjawisk
w życiu kulturalnym Polski Ludowej jest pro­
ces postępującego równouprawnienia ludowej
twórczości artystycznej ze sztuką uczoną,
która do X I X w. miała wyłączny monopol re­
prezentowania polskiej kultury narodowej.
Tradycyjna samorodna sztuka ludzi pro­
stych, która jeszcze kilkanaście lat temu trak­
towana była jako „krajowa egzotyka", stano­
wiąca rozrywkę intelektualną nielicznej garst­
ki snobizującej inteligencji, przedmiot bezkar­
nego eksperymentowania i wyzysku ze strony
każdego, kto tylko w tym kierunku przejawił
ochotę, a wreszcie efektowny towar, którym

RE1NFUSS

chętnie frymarczono w obrotach z zagranicą,
stała się w Polsce Ludowej przedmiotem pow­
szechnego zainteresowania. Państwo Ludowe,
doceniając w pełni rolę ludowej sztuki w bu­
downictwie przyszłej kultury polskiej, socjali­
stycznej w treści, narodowej w formie, otacza
tę gałąź twórczości troskliwą opieką, nie ża­
łując grosza na badania naukowe, wydawnic­
twa, wystawy i opiekę nad ludowym twórcą.
W stosunku Państwa do zagadnienia sztuki
ludowej nie ma śladu deklaratywności, wy­
raża się on w konkretnej realizacji polityki
kulturalnej, której wyniki już dziś widoczne
są na wielu odcinkach. Wystarczy wspomnieć
83

�Ryc. 2. Robotnik. Ryc. 3. Dożynki.

Rzeźby

w drzewie. Wys. 40 cm. Wyk.
Fot. mgr E.
Kozłowska.

o muzyce ludowej, która weszła do naszego
reprezentacyjnego repertuaru, o plastyce lu­
dowej, która przestała być już anonimową
twórczością nieznanego artysty i dziś wyszła
poza wiejskie opłotki, znajdując na równi
z pracami plastyków wykształconych zastoso­
wanie w dekoracji reprezentacyjnych wnętrz,
przemysłowej produkcji tkanin i ceramiki ar­
tystycznej, wreszcie o bujnie krzewiącym się
amatorskim ruchu świetlicowym, w którym
znajdują swe miejsce i muzyka ludowa i ta­
niec, a nawet strój ludowy, skazany jakby się
mogło zdawać na nieuniknioną zagładę.
Rozmiary i różnorodność poczynań związa­
nych z akcją wprowadzenia ludowej twórczości
w nurt narodowej kultury są tak znaczne, że
niekiedy trudno jest opanować organizacyj­
nie tę niezwykle skomplikowaną całość, skut­
kiem czego zachodzić może obawa wypacze­
nia przez niewłaściwą realizację istotnego
sensu najsłuszniejszych zamierzeń.
Celem niniejszego artykułu jest zwrócenie
uwagi na kilka luźno wybranych zagadnień,
bardzo zresztą różnych co do stopnia ważno­
84

Józei Hulka (Łękawica,

pow.

Żywiec).

ści, a dotyczących rozmaitych aktualnych za­
gadnień związanych w ten czy inny sposób ze
sztuką, a ściślej z plastyką ludową.
Jednym z nich jest sprawa tzw. „strojów re­
gionalnych". Zagadnienie niewątpliwie z ka­
tegorii mniej ważnych, ale takich, które przez
swą masowość nabierają specjalnego znacze­
nia.
Strój ludowy, noszony jeszcze z początkiem
X I X wieku powszechnie przez ludność wło­
ściańską zamieszkującą terytorium Polski, na
skutek przemian zachodzących w strukturze
gospodarczej i społecznej w ciągu X I X i XX
wieku zaczął ginąć. Dziś, jeśli chodzi o wieś
polską, strój ludowy w swej dawnej funkcji
należy już do przeszłości. Co najwyżej tu
i ówdzie zobaczyć można ostatnie fazy jego
2aniku, czy to w postaci pojedynczych części
ubioru noszonego do pracy, czy nawet całych
kompletów, ale tylko wyjmowanych ze skrzyń
w jakichś wyjątkowych okolicznościach. Pro­
ces zaniku ubioru ludowego, w jego dawnej
funkcji i postaci, jest nieodwracalny, a wszel-

�Ryc. 4. Tkacz. Hyc. 5. Kosiarz. Rzeźby w drzewie. Wyk. Józef Huika (Łękawica,
Fot. mgr E.
Kozłowska.

kie próby regeneracji z góry skazane są na
niepowodzenie.
Może natomiast strój regionalny żyć w dal­
szym ciągu — czy to dostarczając pewnych
inspiracji w związku z opracowywaniem no­
wych form odzieży przeznaczonych do maso­
wego użytku, czy jako uroczysty ubiór repre­
zentacyjny pewnych grup terytorialnych i za­
wodowych, czy wreszcie jako kostium tea­
tralny używany w czasie widowisk o tematyce
czerpanej z folkloru.
O ile pierwsza forma kontynuacji tradycji
stroju ludowego nie weszła dotychczas w sta­
dium studiów czy realizacji, o tyle wykorzys­
tanie ubiorów ludowych do celów reprezen­
tacyjnych i scenicznych w ostatnich latach
rozpowszechnia się w Polsce w tempie i roz­
miarach bardzo znacznych. I tu właśnie za­
czynają się poważne mankamenty, na które
chciałbym zwrócić uwagę.
Istnieje w chwili obecnej na terenie Polski
bardzo znaczna ilość różnego rodzaju świetlic:
wojskowych, robotniczych, wiejskich, szkol­
nych i innych. W każdej z nich pewną część

pow. Żywiec).

repertuaru zajęć świetlicowych stanowią tań­
ce i pieśni ludowe produkowane na scenie
w ubiorach regionalnych, z których najczę­
stsze, prócz lokalnego, są krakowski, kujaw­
ski, śląski i góralski. W sprawianie tych ubio­
rów zwłaszcza przyfabryczne świetlice robot­
nicze angażują niekiedy znaczne fundusze, wy­
konaniem zaś zajmują się (dla zespołów miej­
skich) szatnie organizowane przez Woj. Za­
rząd
Samopomocy
Chłopskiej, pracownie
CPLiA lub też wykonywa się je sposobem go­
spodarczym we własnym zakresie.
Ze względu na konieczność obniżenia kosz­
tów i ze względu na specyficzne wymogi ko­
stiumu scenicznego ubiory te wykonywane są
z materiałów zastępczych, często nawet bar­
dzo tanich, nie zawsze też stoją one na właści­
wym poziomie etnograficznej ścisłości. Do­
wolności w sposobie traktowania ubioru wy­
nikają częściowo z niewiedzy wykonawców,
częściowo zaś z nacisku wywieranego przez
zamawiających. W pracowni strojów ludo­
wych CPLiA w Toruniu konsternację wywo­
łało zamówienie jednej z miejscowych świetlic
85

�zastępczych — jako ubioru wdziewanego na
publiczne uroczystości, jak pochody, dożynki
itp. Ubiory takie mogą jeszcze „ujść" w świe­
tle sztucznym, oglądane z pewnej odległości;
w pełnym świetle dnia wyglądają niesłycha­
nie tandetnie i śmiesznie. Nie przysparzają
one w żadnym przypadku uroku obchodom
ulicznym, wprost przeciwnie — nadają im
charakter nieprzyjemnej maskarady, a wśród
publiczności zamiast zainteresowania wywo­
łują uzasadnione objawy wesołości połączo­
nej z drwinami.

Ryc. 6. Kobieta ze świnią.
Polichromowana
rzeźba
w drzewie. Wys. 26 om. Wyk. Szczepan
Woźniak
(Kąkolówka,
pow. Rzeszów). Fot. St. Deptuszewski.

Strój u ż y w a n y w celach reprezentacyjnych
podczas wystąpień publicznych powinien być
bezwzględnie autentyczny lub wiernie według
autentycznego skopiowany. Zamiast żałosnej
gromady „przebierańców" niech raczej wy­
stąpi mniejsza ilość osób w strojach ludo­
wych, ale za to niech te stroje będą utrzy­
mane na należytym poziomie, to znaczy niech
będą kompletne, dobrze zachowane i właści­
wie noszone. Żeby nie powtórzył się fakt, ob­
serwowany
na
dożynkach
krakowskich
w 1952 r., gdzie w grupie krakowskiej wystą­
pił młody chłopak w czerwonej czapce z ko­
lorowymi pawimi piórami, zbyt długim kafta­
nie, pasie z brzękadłami, spodniach w paski
podwiązanych sznurkiem powyżej owłosio­
nych łydek i białych tenisówkach.

na wykonanie kilkunastu kompletów stroju
krakowskiego według wzorów jakiegoś domo­
rosłego projektanta, utrzymanych w stylu
operetkowych uniformów sprzed kilkudziesię­
ciu laty. Pracownia CPLiA, stanowiąca punkt
usługowy, nie mogła odmówić przyjęcia za­
mówienia, wykonanie zaś narażałoby pracow­
nię na poważne zarzuty i śmieszność. Ażeby
tego rodzaju sytuacji na przyszłość uniknąć,
należałoby wydać zarządzenie zabraniające
wykonywania ubiorów ludowych z wzorów,
które nie zostały poprzednio zatwierdzone
przez instytucje do tego wyznaczone (np. mu­
zea etnograficzne, Polskie Towarzystwo Ludo­
znawcze, Zakład Badania Plastyki, Architek­
tury i Zdobnictwa Ludowego PIS, Zarząd
Świetlic, Domów Kultury i Twórczości Ama­
torskiej, czy komisje specjalne CPLiA).

Bardzo ważną rzeczą jest umiejętność wła­
ściwego noszenia stroju ludowego. Młodzież,
występująca nawet w autentycznych i dobrze
skompletowanych ubiorach, nie umie ich no­
sić w sposób odpowiedni, skutkiem czego syl­
wetka traci właściwy charakter, a czasem
przybiera postać wręcz karykaturalną. W y ­
daje mi się rzeczą konieczną, aby zespoły wy­
stępujące publicznie w strojach regionalnych,
a także wyjeżdżające w nich za granicę, były
kontrolowane przez fachowców biorących od­
powiedzialność za należyty wygląd zespołu.
Na festiwalach pieśni i tańca ludowego, do­
żynkach itp., gdzie występuje większa ilość
grup w strojach regionalnych, należy organi­
zować konkursy z nagrodami dla najlepiej
odzianych zespołów; miałoby to duże znacze­
nie wychowawcze i przyczyniłoby się do pod­
niesienia jakości stroju ludowego, używanego
na uroczyste występy.

Należałoby też zabronić w sposób katego­
ryczny używania tzw. „ubiorów ludowych" —•
szytych dla celów scenicznych z materiałów

W związku z występami grup w ubiorach re­
gionalnych na jedną rzecz należy jeszcze zwró­
cić uwagę. Zdarza się często, że grupa bywa

86

�ubrana w sposób zupełnie jednolity. Wykonu­
je się kilkadziesiąt ubiorów kobiecych i mę­
skich, uszytych ściśle według jednego wzo­
ru, skutkiem czego zamiast ludowego ubioru
otrzymujemy ,,mundur" nadający grupie wy­
gląd podrzędnego zespołu baletowego, nie ma­
jący nic wspólnego z rzeczywistym sposobem
ubierania się ludu.
Zespoły w ten sposób „umundurowane" (np.
zespół gdański czy mazurski) w przykry spo­
sób odbiegają swym wyglądem od grup odzia­
nych w prawdziwe stroje regionalne, pokaza­
ne w całej swej różnorodności i bogactwie.
W grupach takich, jak góralskie, niektóre kra­
kowskie i mazowieckie, widzimy dużą różno­
rodność kolorystyczną, dekoracyjną, różne
zestawienia stroju. Nadaje to zespołowi regio­
nalnemu wygląd bardziej odpowiadający praw­
dzie. Gdy wieś polska nosiła jeszcze powszech­
nie swe ubiory tradycyjne, nie posiadały one
nigdy owej „mundurowej" jednolitości, lecz
w obrębie pewnego typu było wiele odmian
i możliwości.
Przystępując do odtwarzania ubiorów ludo­
wych, powinniśmy zawsze pamiętać o tej róż­
norodności i starać się ją koniecznie utrzymać,
dążąc do tego, ażeby zespołowi
nadać
charakter naturalnej grupy wiejskiej, odzia­
nej w ubiory odświętne, jakie widywało się
na weselach, dożynkach czy innych tego ro­
dzaju uroczystościach.
Drugim zagadnieniem, któremu chciałbym
poświęcić słów kilka, jest nasze rzemiosło lu­
dowe. Twórczość artystyczna wsi, wyrażająca
się między innymi w rzeźbie dekoracyjnej,
zdobnictwie ceramicznym, hafcie — straciła
już w dużej mierze oparcie w swym własnym,
wiejskim
środowisku,
przekształcając
się
w rzemiosło, często o charakterze wyraźnie
pamiątkarskim (np. snycerstwo ludowe, cera­
mika), uprawiane na użytek odbiorcy miej­
skiego. Proces ten, odbywający się u nas
w okresie międzywojennym, kiedy eksploa­
tacja handlowa ludowego rzemiosła artystycz­
nego była opanowana przez drobnych kapita­
listów występujących pod firmą różnych „ba­
zarów ludowych", doprowadził do zupełnego
upadku niektórych gałęzi sztuki
ludowej,
przekształcając ją w produkcję bezwartościo­
wej tandety, czego przykładem może być tzw.
„zakopiańszczyzna", zaśmiecająca do dziś ry­
nek swymi wyrobami, lichymi pod względem
estetycznym i pozbawionymi jakiegokolwiek

Ryc. 7. Anallabetka. Rzeźba w drzewie. Wys. 26 cm.
Wyk.
Rozalia Kuźniarowa
(Wysoka, pow.
Łańcut).
Fot. St. Deptuszewski.

powiązania z tradycjami prawdziwej sztuki lu­
dowej.
W Polsce Ludowej sprawy ludowego prze­
mysłu artystycznego od lat kilku zostały prze­
kazane Centrali Przemysłu Ludowego i A r t y ­
stycznego, która w niedługim okresie czasu
zdołała zorganizować znaczną ilość ludowych
spółdzielni artystycznych, wiele "zaś ośrodków
nie zorganizowanych na sposób spółdzielczy
uzależniła od siebie drogą wolnego skupu wy­
robów ludowych. Początkowo zdawało się, że
potężna instytucja, obejmująca swymi agen­
dami obszar całego państwa, dysponująca nad­
zorem artystycznym na różnych szczeblach or­
ganizacyjnych — zdoła opanować
sytuację
i przyczynić się do podniesienia poziomu ar­
tystycznej wytwórczości ludowej oraz wycho­
wania odbiorcy, który tandetę typu wspomnia­
nej wyżej „zakopiańszczyzny" uważał za war­
tościowe wytwory sztuki ludowej. Nadzieje
związane z działalnością CPLiA nie ziściły się
87

�jednak w całej rozciągłości. W olbrzymiej ma­
chinie, gdzie zbiurokratyzowany aparat han­
dlowy w samym początku istnienia instytucji
wziął górę nad czynnikiem fachowym i nad­
zorem artystycznym, nie zawsze umiano z na­
leżytym zrozumieniem podejść do zagadnienia
sztuki ludowej.
W twórcy ludowym zamiast artysty widzia­
no tylko producenta, którego zadaniem było
osiągnięcie możliwie najwyższego wskaźnika
produkcji. Były to czasy, kiedy tysiącami „pro­
dukowano" wycinanki na Kurpiach, kiedy set­
kami zamawiano ,malowanki" u malarek z Za­
lipia, kiedy jednego z uzdolnionych plastyków
ludowych Konstantego Ciepielowskiego z Iłży,
wyróżnianego na konkursach w y k o n a w c ę gli­
nianych figurek, posadzono za kręgiem garn­
carskim by wyrabiał seryjne doniczki.
Próba przestawienia ludowego rzemiosła na
masową produkcję nie powiodła się oczywi­
ście. Masowo wyrabiana „sztuka ludowa" wy­
kazała taki spadek jakości, że niektóre „to­
wary" w ogóle nie zostały wprowadzone do
sprzedaży (np. owe tysiące wycinanek kur­
piowskich).
Poza tym artyści ludowi, nastawieni przez
CPLiA na seryjne wykonywanie wciąż tych
samych form, wpadają w rutynę i przestają
pracować twórczo. Widoczne to jest np. w Ił­
ży, gdzie taki wybitny plastyk ludowy jak
Wincenty Kitowski zaprzestał pracy twórczej
(„bo spółdzielnia nic nowego nie zamawia,
a człowiek musi z czegoś żyć"), wykonując
masowo kilka przyjętych do sprzedaży modeli
ptaszków.
Samodzielna praca twórcza artystów ludo­
wych bywa do tego stopnia krępowana, że or­
gany CPLiA, pod groźbą oddania sprawy do
prokuratury, zabraniają zrzeszonym w spół­
dzielni artystom ludowym
bezpośredniego
obsyłania przez nich wystaw organizowanych
przez M i n . Kult. i Sztuki czy Woj. Rady Naro­
dowe, wymagając aby udział plastyków ludo­
wych w wystawach odbywał się za pośrednic­
twem spółdzielni (Iłża). Przy tym stanie rzeczy
zachodzi obawa, że na wystawy i konkursy
napływać będzie bądź materiał wyselekcjono­
wany z bieżącej produkcji seryjnej, bądź wy­
konany pod kierunkiem spółdzielni, wybrany
i zakwalifikowany przez jej organy według
kryteriów być może innych od tych, jakimi
posługiwałby się złożony z fachowców i znaw­

88

ców sztuki ludowej sąd konkursowy, czy ko­
misja ocen.
Artyści ludowi, którzy zajęcie swe traktu­
ją jako poboczne w stosunku do pracy na
roli, nie mogąc w terminach wywiązać się
z zobowiązań powziętych wobec CPLiA —zra­
żali się i odsuwali od organizacji spółdziel­
czej. Skup wyrobów ludowych, prowadzony
przez ludzi o wyłącznie handlowym przygo­
towaniu, nie orientujących się w zagadnieniu
sztuki ludowej, szedł po linii najmniejszego
oporu, magazyny były zawalone towarem nie
lepszym od tego, który widuje się jeszcze w
witrynach sklepów reprezentujących tzw. „pry­
watną inicjatywę". Magiczne słowa „rotacja",
„chodliwość" i sztywna organizacja w e w n ę ­
trzna paraliżowały możliwości przeprowadze­
nia jakiegokolwiek eksperymentu. „Narzuty"
powodowały nadmierne podnoszenie cen ta­
nich w istocie wyrobów ludowych, „dystry­
bucja" zaś doprowadzała do takich paradok­
sów, że w Lublinie w dwóch sklepach spół­
dzielczych sprzedających wyroby ludowe no­
torycznie „brakowało" ceramiki pochodzącej
z okolicznych ośrodków garncarskich.
Przedstawiony wyżej stan niewątpliwie dziś
należy już w znacznej mierze do przeszłości.
Nie łatwo jest jednak odrobić popełnione błę­
dy, a jeszcze trudniej jest przestawić na nowe
tory tak rozbudowaną i ciężką aparaturę.
W przyszłości, chcąc postawić zagadnienie
ludowego przemysłu na właściwej płaszczyź­
nie, trzeba do poszczególnych ośrodków pro­
dukcji podchodzić w sposób bardziej indywi­
dualny.
Orientację w tym zakresie ułatwi nam po­
dział istniejących ośrodków wytwórczych na
3 grupy. Jedną stanowić będą ośrodki sztu­
ki ludowej, które dziś jeszcze produkują lub
do niedawna produkowały wyroby o dużej
wartości artystycznej związanej ściśle z miej­
scowymi tradycjami plastycznymi (np. ośrod­
k i ceramiczne w Łążku, pow. Zamość, Koła­
czycach i Brzostku, pow. Jasło, Starym Sączu,
Milówce, pow. Żywiec i wielu innych). Do dru­
giej grupy zaliczymy te ośrodki, które posia­
dały swe własne tradycje artystyczne, ale za­
traciły je całkowicie lub częściowo wskutek
różnych okoliczności zewnętrznych (jak np.
dawna akcja nakładców w przemyśle chałup­
niczym, niewłaściwie prowadzony instruktaż
itp.), wyobcowując się tym sposobem z wła­
snego tła kulturowego (np. pamiątkarstwo za-

�kopiańskie, w pewnej mierze hafciarstwo ka­
szubskie). Trzecią grupę ośrodków ludowego
przemysłu artystycznego stanowić będą te,
które w ogóle nie posiadają starszej tradycji
i nie są w swej wytwórczości związane z wła­
snym podłożem etnograficznym. Do takich na­
leży np. sztucznie w X I X w. zaszczepione sny­
cerstwo w Jerzmanowicach i Sąspowie koło
Ojcowa, koronkarstwo w okolicach Bobowej
i prawie cały przemysł pamiątkarski na Zie­
miach Odzyskanych.
W ośrodkach, które kontynuują swą trady­
cyjną wytwórczość artystyczną, wskazana jest
szczególna ostrożność postępowania. Nie na­
leży tam przeprowadzać ryzykownych w skut­
kach eksperymentów, przeciążać ich zamówie­
niami, ewentualny instruktaż powinien ogra­
niczać się do strony czysto technicznej (np.
w tkactwie do stosowania lepszych barwników,
w garncarstwie polew, glazur i sposobu wy­
pału). Szkodliwe jednak byłoby sztuczne ha­
mowanie naturalnego rozwoju twórczości tych
ośrodków, o ile zachodzące zmiany opierają
się na bazie tradycyjnej i są jej dobrą konty­
nuacją.
W ośrodkach, które z tych czy innych przy­
czyn odeszły w swej twórczości od form tra­
dycyjnych, należy wprowadzić metodę, którą
z powodzeniem stosowała prof. E. Plutyńska
w ośrodkach tkackich z powiatu sokolskiego.
Polega ona na tym, że w pierwszym etapie na­
leży spowodować nawrót do starych form tra­
dycyjnych, a gdy twórcy zżyją się z nimi,
dać im możność dalszego ich rozwijania pod
dyskretną i umiejętną kontrolą instruktora.
Warunkiem należytego postawienia i pro­
wadzenia ludowego przemysłu artystycznego
o charakterze tradycyjnym jest naukowe zba­
danie obecnej i dawnej twórczości danego
ośrodka, czy nawet poszczególnego warszta­
tu. Dopiero na podstawie wyników tych ba­
dań mogą zostać opracowane szczegółowe
wnioski i wytyczne obowiązujące dla orga­
nów sprawujących z ramienia CPLiA opiekę
nad artystyczną stroną wytwórczości ośrodka.
Ośrodki, których produkcja od początku
ich istnienia nie miała charakteru tradycyj­
nej sztuki ludowej, mogą być bez żadnych
ograniczeń przedmiotem eksperymentalnych
poczynań CPLiA. Można tu z powodzeniem
stosować wszelkie formy współpracy artysty
plastyka z twórcą ludowym. Ewentualne
wprowadzanie do produkcji tych ośrodków

elementów czerpanych z inwentarza miejsco­
wych ludowych form zdobniczych może być
0 tyle celowe, że produkcja nabierze wów­
czas charakteru bardziej lokalnego, pożąda­
nego w wyrobach typu pamiątkarskiego.
W związku z organizacją ludowego prze­
mysłu artystycznego pamiętać musimy, że
przemysł ten, w niektórych zwłaszcza dzie­
dzinach, znajduje się w stadium postępujące­
go upadku (np. rzemiosło garncarskie, które
kurczy się ilościowo i ubożeje pod względem
artystycznym). Społecznym zadaniem CPLiA
jest przez odpowiednią politykę zamówień
1 organizowanie zbytu nie dopuścić do całko­
witego upadku jakiejkolwiek dziedziny rze­
miosła artystycznego. Wachlarz zainteresowań
CPLiA jest w chwili obecnej wciąż jeszcze
zbyt wąski. Obejmuje on przede wszystkim
poważne ilościowo gałęzie ludowej produk­
cji, jak garncarstwo, tkactwo, wyroby z drze­
wa, z pominięciem innych, które, pozbawione
zamówień, narażone są na całkowite zamar­
cie. Przykładem tych ostatnich jest np. ar­
tystyczne kowalstwo wiejskie, tak bogate w
swym zdobnictwie zwłaszcza na obszarze Ma­
łopolski. Zdobione wyroby kowalskie niewąt­
pliwie znalazłyby zastosowanie czy to w archi­
tekturze (np. zawiasy, wykładki do zamków
przy odbudowie zabytkowych dzielnic War­
szawy), czy w dekoracji wnętrz (świeczniki,
lampy, wieszadła itp.). Dotychczas jednak tą
więdnącą gałęzią ludowego zdobnictwa nie
zainteresowano się zupełnie. Przykładów ta­
kich można by zacytować więcej.
Mówiąc o organizacji ośrodków
ludowej
produkcji artystycznej nie możemy tracić z
oczu momentów praktycznych, do których
należy przede wszystkim realna możliwość
zbytu
wyprodukowanych
wyrobów.
Ze
względu na ograniczone bądź co bądź zapo­
trzebowanie na ludowe wyroby
artystyczne
wydaje się celowe skoncentrowanie tego ro­
dzaju produkcji w najlepszych pracowniach
poszczególnych ośrodków. Pracownie te po­
winny zostać wytypowane na podstawie orzeczenia komisji składającej się z przedsta­
wicieli Ministerstwa Kultury i Sztuki, Państ­
wowego Instytutu Sztuki i CPLiA. Pracownie
wytypowane do produkcji artystycznej
po­
winny być otoczone specjalną opieką i mieć
zapewnione warunki umożliwiające im osiąg­
nięcie wysokiego poziomu; pozostałe pracow­
nie danego ośrodka mogą być oczywiście
89

�Ryc. 8.

Praczka. Rzeźba

w drzewie. Wys. 40 cm. Wyk. Józet
Fot. mgr
E.Kozłowska.

wykorzystywane do masowej produkcji nie­
artystycznych wyrobów użytkowych.
Poruszone poprzednio zagadnienie podnie­
sienia poziomu estetycznego wiąże się w du­
żej mierze ze sprawą muzealnictwa. W X I X
wieku, kiedy ludowe rzemiosło artystyczne
pracowało na potrzeby odbiorcy wiejskiego,
twórca ludowy na każdym kroku
spotykał
się z wyrobami artystycznymi z zakresu swej
specjalności, które kształtowały jego smak
estetyczny, stawały się źródłem inspiracji w
dalszej pracy i przyczyniały się do rozwoju
90

Hulka (Łękawica,

pow.

Żywiec).

jego twórczości w ramach miejscowej trady­
cji. Na takim właśnie podłożu powstawały
owe regionalne style ludowe, jakie obserwu­
jemy np. w wycinankarstwie, meblarstwie
(skrzynie malowane) i wielu innych.
Obecnie, w związku z urbanizacją kultury
wsi, twórca ludowy często traci kontakt z
dawniejszymi wyrobami
swoich poprzedni­
ków, a szukając inspiracji w różnych przy­
padkowych wzorach stwarza formy dziwacz­
ne, obce ludowej kulturze i pozbawione war­
tości estetycznej.

�Zagadnienie udostępnienia artystom ludo­
wym najlepszych osiągnięć dawnego miejsco­
wego rzemiosła artystycznego mogą rozwią­
zać jedynie muzea, posługując się w tym celu
wystawami stałymi i objazdowymi. Zadanie to
obciążałoby przede wszystkim małe muzea
regionalne, które w swych działach etnogra­
ficznych powinny szczególnie silnie akcen­
tować tradycyjny przemysł artystyczny i na­
wiązywać kontakty z twórcami współczesny­
mi.
Zbiory tego rodzaju oddałyby
kolosalną
usługę dzisiejszemu rzemiosłu
artystyczne­
mu danego regionu, a poza tym kształtowały­
by w sposób pozytywny stosunek ogółu lud­
ności do sztuki tradycyjnej, która
obecnie
jest mieszkańcom wsi dosyć obca i często by­
wa traktowana przez nich z pobłażliwym lek­
ceważeniem.
Podkreślenie wartości sztuki ludowej przez
jej ekspozycje w muzeach podniosłoby więc
wśród ludności wiejskiej szacunek dla swej
dawnej kultury i ułatwiłoby w przyszłości re­
alizację słusznego hasła, że twórczość wiej­
skiego artysty ludowego powinna zaspokajać
przede wszystkim potrzeby własnego środo­
wiska.
Przypatrując się dzisiejszym muzeom re­
gionalnym stwierdzić musimy, że poza nie­
którymi wyjątkami (np. muzeum w Zakopa­
nem, Tomaszowie Mazowieckim, Rzeszowie
i k i l k u innymi) nie spełniają one wyżej na­
kreślonych zadań. W wielodziałowych mu­
zeach regionalnych zapomina się często o tym,
że kultura ludowa regionu powinna stanowić
w nich jeden z zasadniczych trzonów. W nie­
których przypadkach muzea regionalne w ogó­
le żałują miejsca na wystawę zabytków etno­
graficznych, skutkiem czego dochodzi do ta­
kich paradoksów, że np. niezwykle bogata
kultura artystyczna Powiśla Dąbrowskiego
znalazła swoje miejsce w centralnych muze­
ach etnograficznych (np. w Krakowie) i w licz­
nych wystawach organizowanych na obsza­
rze całego kraju, ale darmo szukalibyśmy jej
w najbliższym terytorialnie muzeum w Tar­
nowie. Ze względów natury społecznej i kul­
turalnej muzea regionalne powinny wykazać
większe wyczucie aktualnych potrzeb,
na­
wiązać silniejszy kontakt z terenem i realizu-

Ryc. 9. Kobieta z dzbankiem. Polichromowana
rzeźba
w drzewie. Wys. 45 cm. Wyk. Szczepan Woźniak (Kąkolówka,
pow. Rzeszów).
Fot. mgr E.
Kozłowska.

jąc ogół swych rozległych zadań nie pomijać
jednego z zagadnień
centralnych,
którym
jest zagadnienie ludowej kultury.
Dużo dziś pisze się i mówi o współpracy
artysty ludowego z plastykiem wykształco­
nym. Współpraca ta, występująca sporadycz­
nie jeszcze przed pierwszą wojną światową,
w ostatnich czasach nabiera coraz poważniej­
szego znaczenia w związku z powołaniem
twórców ludowych do wykonywania prac
daleko wychodzących poza krąg ich codzien91

�nych doświadczeń. Przykładem Lego rodzaju
są prace artystek ludowych z Zalipia na Po­
wiślu Dąbrowskim zatrudnionych przy deko­
racji wnętrz na statku „Batory", projektowa­
niu tkanin dla produkcji fabrycznej, ostatnio
zaś przy malowaniu fajansów.
Niektóre z tych zagadnień (projektowanie
tkanin, malatury na fajansie) wymagały od
ludowych artystek przestawiania się na zu­
pełnie nową formę pracy, związaną czy to
z właściwością tworzywa, czy z konieczno­
ścią podporządkowania się pewnym rygorom
wynikającym z założeń technicznych, czy też
z przeznaczeniem wykonywanego
projektu.
Tego rodzaju przestawienia przychodzą arty­
ście ludowemu z trudnością i nie zawsze uda­
je mu się samodzielnie osiągnąć w y n i k i cał­
kowicie pozytywne.
Słuszną więc obrał drogę
Instytut Wzor­
nictwa Przemysłowego, który, angażując
do
projektowania artystów ludowych,
działal­
ność ich oparł na gruncie współpracy z wy­
kształconym artystą plastykiem.
Twórca ludowy przystępuje do pracy
w
zakresie projektowania nie obciążony rutyną
i zasadniczo nie zależny od natrętnego wzor­
nictwa kosmopolitycznego, które tak często
przysłania artyście wykształconemu możność
wypowiedzenia się oryginalnego. Z tej wła­
śnie przyczyny wzory projektowane
przez
artystów ludowych są takie nowe i świeże, co
często podkreśla się w czasie licznych na ten
temat dyskusji. Nie tylko w świeżości jednak
leży ich odrębność. Poza tym, że są dotych­
czas niespotykane, posiadają
one
jeszcze
pewne indywidualne cechy wiążące je ze
sztuką ludową określonego środowiska etno­
graficznego. Mają pewien regionalny
styl,
który pozostaje nawet wówczas, gdy projekt
zostanie kompozycyjnie czy kolorystycznie
dostosowany do wymogów produkcji
prze­
mysłowej, uwzględniającej potrzeby i gusty
szerokich mas ludności miast i wsi.
Dzięki umiejętnej współpracy artysty pla­
styka z artystą ludowym np. projektowane
tkaniny, nie tracąc swego regionalnego ludo­
wego stylu (każdy w nich pozna rękę zalipskich malarek), stają się równocześnie bardzo
nowoczesne i mogą
zaspokoić
wymagania
najbardziej wybrednych odbiorców.
92

Współczesne próby włączenia ludowej in­
wencji artystycznej do projektowania
pro­
dukcji przemysłowej nie są ani mechanicz­
nym przenoszeniem wzorów
ludowych na
wyroby miejskie, ani „stylizowaniem na lu­
dowo" z czasów tzw. secesji. Jest to rzeczy­
wiste wprowadzenie autentycznej,
żywej
sztuki ludowej tworzonej przez ludowych ar­
tystów, którzy wychodząc ze swych zasobów
tradycyjnych zapoczątkowują
nową
twór­
czość, dostosowaną do nowych warunków i
potrzeb.
Współpraca artysty ludowego i wykształ­
conego ustawiona jest teoretycznie na zasa­
dzie równości i ma odbywać się niejako w ra­
mach wzajemnej wymiany doświadczeń.
W
praktyce jednak pozycja artysty ludowego
jest bez porównania słabsza. Ciąży nad nim
autorytet wykształconego
kolegi,
którego
uwagom poddaje się bez zastrzeżeń.
Jak dalece wpływ zawodowego
plastyka
uwidacznia się w rezultatach prac artystów
niewykształconych, świadczą próby dokona­
ne w Zakładach Ceramicznych we Włocław­
ku, gdzie ten sam kolektyw projektancki, raz
pod kierunkiem J. Buszka, drugi raz pod kie­
runkiem H. i L. Grześkiewiczów, doszedł do
wyników bardzo dobrych, lecz pod względem
plastycznym zupełnie różnych.
Doświadczenie to, wykonane z zespołem
złożonym z elementu robotniczego, nie posia­
dającym tradycji regionalnych, jest przykła­
dem, jak wielka odpowiedzialność ciąży na
plastyku kierującym tego rodzaju
kolekty­
wem. Odpowiedzialność wzrasta jeszcze bar­
dziej, gdy w sferze jego oddziaływania znajdą
się artyści wiejscy, reprezentujący twórczość
tradycyjną, która posiada swój własny regio­
nalny styl. W tym przypadku inspiracja mu­
si być niezwykle ostrożna i umiejętna. Nale­
ży bowiem uważać na to, aby nowa, inspiro­
wana twórczość artysty ludowego nie zrywa­
ła z twórczością tradycyjną, ale z niej w spo­
sób naturalny
wynikała.
Może to zostać
osiągnięte jedynie wówczas, gdy kierujący
zespołem plastyk zapoznał się w sposób grun­
towny ze sztuką tego regionu, który repre­
zentują członkowie zespołu. W przeciwnym
razie zawsze będzie zachodziło
niebezpie­
czeństwo, że artyści ludowi, pokierowani w

�sposób niezgodny z ich lokalnymi tradycja­
mi, zatracą w swej twórczości cechy regio­
nalnej odrębności i nie wnosząc z nich nic
do sztuki narodowej sami ulegną
wpływom
narzuconej maniery.

specjalnym (np. na wydziałach tkackim, archi­
tektury wnętrz,
scenografii) — postawienie
zagadnienia sztuki ludowej na wyższych uczelniach plastycznych można byłoby uważać
za zupełnie zadowalające.

Obecnie, kiedy współpraca artysty ludo­
wego z zawodowym plastykiem odbywa się
w warunkach doświadczeń
laboratoryjnych,
w niewielkim gronie osób specjalnie dobra­
nych — możliwość niewłaściwego
pokiero­
wania ludowym artystą jest raczej niewielka,
z czasem jednak, gdy akcje tego rodzaju bę­
dą prowadzone na większą skalę, sprawa do­
boru odpowiedniej ilości piastyków orientu­
jących się w zagadnieniach sztuki
ludowej
stanie się zagadnieniem palącym.

Począwszy od roku akademickiego 1951/52
wykłady z zakresu sztuki ludowej zostały na
uczelniach plastycznych
zastąpione
przez
wykłady zatytułowane
„Sztuka
polska z
uwzględnieniem sztuki ludowej". W układzie
tym na omówienie ludowej twórczości arty­
stycznej po prostu brakuje czasu, skutkiem
czego zagadnienie sztuki ludowej praktycz­
nie zostało z programu wykreślone.

Wyłania się zatem zagadnienie kadr, któ­
remu również należy na tym miejscu poświę­
cić nieco uwagi. W chwili obecnej zarówno
w dziedzinie organizacji przemysłu
ludowe­
go, jak w zakresie wzornictwa czy badań na­
ukowych odczuwa się brak fachowców zo­
rientowanych w zagadnieniach sztuki ludo­
wej. Chodzi tu zarówno o plastyków, którzy
znaleźliby miejsce w nadzorach artystycz­
nych, jak i o etnografów, którym powierzono
by zagadnienie naukowego
opracowywania
spraw związanych ze sztuką ludową.
Zary­
sowujące się braki nie są łatwe do usunięcia
z tego powodu, że samo zagadnienie szkole­
nia młodzieży, zarówno studiującej na wyż­
szych uczelniach plastycznych, jak i na uni­
wersytetach, nie jest w zakresie sztuki ludo­
wej tak postawione, aby rokowało w przy­
szłości
napływ
młodych sił
odpowiednio
przygotowanych.
Jeżeli chodzi o uczelnie plastyczne, do nie­
dawna program studiów wydziału ogólnego
(I rok) obejmował w y k ł a d y z zakresu sztuki
ludowej w wymiarze dwóch godzin tygodnio­
wo, przez przeciąg obu semestrów. W y k ł a d y
te, mimo niewielkiego wymiaru godzin, poz­
walały na zapoznanie studentów z podstawo­
wymi zagadnieniami sztuki ludowej i dawa­
ły możność zainteresowania młodzieży prze­
jawami samorodnej twórczości artystycznej.
Gdyby w uzupełnieniu tych wykładów prze­
widziane były w programie dalszych lat stu­
diów krótkie cykle w y k ł a d ó w o charakterze

Oczywiście,
trudno byłoby tego rodzaju
stan rzeczy osądzić pozytywnie. Brak wiado­
mości z zakresu sztuki ludowej stanowi po­
ważną lukę w ogólnym wykształceniu przy­
szłego plastyka, który powinien orientować
się w pełnym dorobku polskiej sztuki, a nie
tylko tej, która zaspokajała potrzeby warstw
elitarnych. Bezpośredni kontakt,
który na­
wiązywał młody plastyk z zabytkami sztuki
ludowej bądź w czasie demonstracji podczas
wykładów, bądź w muzeum, czy w czasie wy­
cieczek odbywanych w teren, działał bar­
dzo instruktywnie, pogłębiając jego wiedzę,
zwłaszcza z zakresu kompozycji dekoracyjnej
i kolorystyki, tak bogatej w ludowym zdob­
nictwie.
W ramach studiów uniwersyteckich sztu­
ka ludowa wykładana jest na I I I roku stu­
dium historii kultury materialnej (2 godziny
tygodniowo w ciągu jednego semestru) i na
III roku historii (1 godzina tygodniowo przez
cały rok).
Na studium historii kultury materialnej
student obowiązany jest tylko do wysłucha­
nia wykładów, na historii sztuki zaś zdaje
w końcu roku kolokwium z tego zakresu. Brak
egzaminów z zakresu sztuki ludowej powodu­
je, że studenci przedmiot ten traktują jako uzupełniający, do którego można nie przykła­
dać większego znaczenia. Takie ustawienie
przedmiotu przyczynia się do tego, że przygo­
towanie zarówno młodych historyków sztuki
jak i etnografów do naukowej pracy w dzie­
dzinie sztuki ludowej pozostawia wiele do ży­
czenia. Zjawisko to jest tym przykrzejsze, że
93

i

�właśnie ta dziedzina otwiera w tej chwili przed
młodzieżą kończącą studia szersze możliwości
pracy.
Ze względów zarówno naukowych, jak
praktycznych wydaje się słuszne wysunięcie
pewnych postulatów, które należałoby wziąć
pod uwagę przy ustalaniu przyszłych progra­
mów studiów. Jednym z tych postulatów by­
łoby przywrócenie na uczelniach plastycz­
nych wykładów ogólnych z zakresu sztuki lu­
dowej, które doskonale zmieściłyby się w pro­
gramie I I roku studium ogólnego, i wprowa­
dzenie w y k ł a d ó w specjalnych dla studentów
wydziałów tekstylnego, scenografii i architek­
tury wnętrz. W ramach studiów etnograficz­
nych i historii sztuki należałoby wprowadzić
egzamin z zakresu sztuki ludowej oraz ćwicze­
nia seminaryjne. Te ostatnie niezbędne są
zwłaszcza dla etnografów specjalizujących się
w zagadnieniach etnografii polskiej.
Przygotowani w ten
sposób pracownicy
mogliby w przyszłości z wielkim pożytkiem
pracować zarówno w instytucjach naukowych
jak i w tych, które zajmują się organizacją
i eksploatacją przemysłu ludowego.
Obecnie, z braku własnych pracowników
należycie wykwalifikowanych, różne insty­
tucje zajmujące się organizacją
przemysłu
ludowego, urządzaniem wystaw itp., korzysta­

94

ją w swej pracy 2 pomocy muzeów etnogra­
ficznych, Zakładu Badania Plastyki P.I.S., Pol­
skiego Towarzystwa Ludoznawczego, czy po­
szczególnych etnografów. Współpraca ta jed­
nak, n a w i ą z y w a n a od przypadku do przypad­
ku, ze względu na swój ściśle doraźny cha­
rakter nie zawsze daje rezultaty w pełni za­
dowalające. W chwili obecnej placówki nau­
kowo-badawcze
spełniają rolę podobną do
pogotowia ratunkowego, czy straży
pożar­
nej, które wzywa się na pomoc w nagłych
wypadkach. Zazwyczaj chodzi o natychmia­
stowe dostarczenie jakichś materiałów, w y ­
danie opinii lub konsultacje. Nie bierze się
pod uwagę tego,* że prace badawcze z zakre­
su polskiej sztuki ludowej są dopiero w toku
i pomimo, że wiele na t y m odcinku zrobiono
zwłaszcza w ostatnich latach, sporo
zagad­
nień pozostało dotychczas jeszcze nie opra­
cowanych. W wielu przypadkach
dopiero
przeprowadzenie badań terenowych
mogło­
by dostarczyć materiałów pozwalających na
sumienne załatwienie sprawy.
Przyniosłoby niewątpliwie obustronną ko­
rzyść, gdyby współpraca ta przybrała charak­
ter bardziej długofalowy, pozwalający placów­
kom naukowym uwzględniać w planowaniu
swych prac badawczych potrzeby wysuwane
przez instytucje zajmujące się zagadnieniami
sztuki ludowej od strony praktycznej.

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
