<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6431" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6431?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T02:09:41+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6411">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7913703d57621d31d3eaf4d07ee1e6cf.pdf</src>
      <authentication>237728b9811e6f47ed4b70dd01917893</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76598">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3474</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76599">
              <text>1980</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76600">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3256</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76601">
              <text>Roman Reinfuss i sztuka ludowa / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76602">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.3-4, s.131-136</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76603">
              <text>Jackowski, Aleksander</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76604">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76605">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76606">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76607">
              <text>Aleksander Jackowski

ROMAN REINFUSS I SZTUKA LUDOWA

Byłoby pewnie najlepiej, gdyby m o ż n a b y ł o b y ć
s p r a w i e d l i w y m i ż y c z l i w y m „ n a co dzień", d o s t r z e g a ć
— bez specjalnych okazji czy p r e t e k s t ó w — w a r t o ś ć
i m i a r ę czyichś d o k o n a ń . Wiadomo, że t a k nie jest.
Nasza p a m i ę ć potrzebuje p o d p ó r e k , okazji, bodźców,
k t ó r e j ą odpowiednio k i e r u n k u j ą . Toteż rocznice i ś w i ę ­
ta t w o r z ą j a k b y k a n w ę społecznej p a m i ę c i , p r z e n o s z ą
nas z w y m i a r u codzienności do odświętności, pozwa­
lają niejako z a t r z y m a ć się w biegu i u w a ż n i e j spoj­
rzeć na fakty, nawet znane, ale przecież nie postrze­
gane w p e ł n y m wymiarze. Oczywiście nie są jubileusze
najlepszym
pretekstem
do w y w a ż o n e j ,
analitycznej
oceny, nie s p r z y j a j ą sporom i dyskusjom; ciąży nad
n i m i konwencja okolicznościowych t e k s t ó w , w z n i o s ł e j
stylistyki, t a k jakby b r a k dostatecznego zaintereso­
wania na co dzień m o ż n a było z r e k o m p e n s o w a ć j e d ­
norazowym
nadmiarem
słów i u p r z e j m o ś c i .
Ciąży
ś w i a d o m o ś ć , iż jubileusze czy rocznice b y w a j ą t a k ż e
sterowane o d g ó r n i e służąc polityce grup czy insty­
tucji, ustalaniu t a k i c h czy i n n y c h hierarchii w k u l ­
turze, nauce, sztuce.
W przypadku, k t ó r y nas interesuje, moment t e n
nie odgrywa istotnej r o l i . Siedemdziesięciolecie prof.
Romana Reinfussa, a t a k ż e 50 lecie jego pracy nauko­
wej jest bowiem ś w i ę t e m nie t y l k o jego, ale i nas
wszystkich, k t ó r y m bliska jest ludowa k u l t u r a , a z w ł a ­
szcza sztuka. Jubileusz t e n ma t a k ż e znaczenie, po­
n i e w a ż sprzyja zapoznaniu ludzi mniej czy wcale nie
zorientowanych — z dorobkiem Profesora i dziedziną
b a d a ń , k t ó r e j poświęcił najlepsze lata swego życia.
Ten w ł a ś n i e cel ma m ó j a r t y k u ł . C h c i a ł b y m w n i m ,
choć pobieżnie, p r z e d s t a w i ć s y l w e t k ę Jubilata, k i e ­
r u n k i jego z a i n t e r e s o w a ń i dorobek, k t ó r y ma w na­
szej k u l t u r z e w a r t o ś ć w r ę c z n i e w y m i e r n ą ,
wartość,
k t ó r a będzie rosła z pokolenia w pokolenie. Mogą
bowiem z biegiem lat ulegać f l u k t u a c j i oceny prac

o charakterze interpretacyjnym, ale nie fundamental­
nych, ź r ó d ł o w y c h , dokumentacyjnych.
Dorobek Romana
się na niego:

Reinfussa

jest

ogromny,

składa

— działalność
naukowo-organizacyjna.
Zainicjowanie
i kierowanie z b i o r o w ą p r a c ą nad d o k u m e n t a c j ą
tradycyjnej
sztuki ludowej i j e j współczesnych
przekształceń;
— i n d y w i d u a l n e prace naukowe, książki i a r t y k u ł y
(ponad 260 pozycji b i b l i o g r a f i c z n y c h ) .
.— stymulowanie rozwoju współczesnej twórczości l u ­
dowej, u d z i a ł w organizacji k o n k u r s ó w , festiwali
i wystaw, w instytucjach z a j m u j ą c y c h się opieką
nad t w ó r c a m i l u d o w y m i i t d . ;
— działalność popularyzatorsko-naukowa;
— działalność pedagogiczna.
ł

Trzeba przy t y m dodać, że jest to działalność w y ­
j ą t k o w o konsekwentna, realizowana z rzadko spoty­
k a n ą a u t o - d y s c y p l i n ą . Obejmuje cztery k r ę g i tema­
tyczne. Jednym jest — we wczesnym okresie pracy
naukowej — problem delimitacji granic etnograficz­
nych (zwłaszcza Ł e m k ó w i Bojków), drugim — zain­
teresowania k u l t u r ą ludności Karpat (dominujące w
latach 1931—1947, ale podejmowane r ó w n i e ż w latach
sześćdziesiątych
i
siedemdziesiątych,
najczęściej
w z w i ą z k u z badaniem nad r z e m i o s ł e m kamieniars­
kim). Trzecim tematem, w y s t ę p u j ą c y m raczej spora­
dycznie, są prace z zakresu k u l t u r y materialnej i or­
ganizacji b a d a ń oraz s t u d i ó w etnograficznych. Jednak
d o m e n ą z a i n t e r e s o w a ń Profesora, poczynając od po­
ł o w y 1946 r. jest sztuka ludowa. Jej poświęcił n a j ­
więcej uwagi.
Jak do tego doszło? Co w p ł y n ę ł o na kierunek za­
i n t e r e s o w a ń i k o n s e k w e n c j ę w i c h realizacji? S p r ó ­
b u j m y znaleźć pewne elementy odpowiedzi w życio-

131

�rysie Profesora, w t y m co sam m ó w i o swych latach
młodzieńczych.
Urodził w się w Przeworsku, 27 maja 1910 r.
w rodzinie inteligenckiej. Gdy m i a ł 9 lat u m a r ł o j ­
ciec. Ciężar utrzymania chłopca przejęła matka-rencistka. Do szkół chodził w Tarnowie. Tam z e t k n ą ł się
z działalnością nielegalnego w ó w c z a s Z w i ą z k u M ł o ­
dzieży Socjalistycznej. Zaczął w n i m działać. N a s t ą ­
piła jednak wsypa. Chłopca, w ó w c z a s w klasie ma­
turalnej, skazano w czasie procesu na k i l k a miesięcy
więzienia, ale ze względu na wiek o t r z y m a ł k a r ę
z zawieszeniem. Wyrzucono go jednak ze szkoły, z tzw.
wilczym biletem. Dopiero po k i l k u latach pozwolono
mu z d a w a ć m a t u r ę eksterna (w Krakowie). N i m to
nastąpiło wrócił do matki, k t ó r a m i e s z k a ł a w ó w c z a s
w Gorlicach. Miał dużo czasu, interesowali go ludzie,
jeździł więc po wsiach, m a ł y c h miasteczkach. Zafascy­
nowała go k u l t u r a ł e m k o w s k a . P o z n a ł starego pastu­
cha, Ł e m k a . Rozmowy z n i m w y w a r ł y na c h ł o p c u
ogromne w r a ż e n i e . Było to pierwsze i chyba n a j w a ż ­
niejsze wprowadzenie w o d r ę b n y ś w i a t w i e r z e ń , s ą ­
dów, obyczajów, lekcja szacunku dla innej k u l t u r y
i wartości, k t ó r e uczył się p o z n a w a ć „od ś r o d k a " ,
z pozycji tamtej społeczności. Chyba już w ó w c z a s
u m i a ł słuchać, p y t a ć i o b s e r w o w a ć . Gdy rozmawiamy

niemal z miejsca, etat asystenta r ó w n i e ż w katedrze.
Studia p r z e r w a ł jednak w y b u c h wojny.
Zbiory Muzeum Etnograficznego zostają z a r e k w i ­
rowane przez w ł a d z e niemieckie. Na p r o ś b ę prof. Do­
browolskiego, k t ó r y b y ł prezesem Towarzystwa Przy­
jaciół Muzeum Etnograficznego w K r a k o w i e oraz Fe­
liksa Kopery, prezesa Z w i ą z k u M u z e ó w w Polsce,
Reinfuss pozostaje przy zbiorach jako opiekun, p r ó ­
b u j ą c w m i a r ę możności z a p o b i e g a ć niszczeniu obiek­
t ó w czy ich l i k w i d a c j i . P o c z ą t k o w o zatrudniony jest
w charakterze dozorcy (Wächter), później laboranta-konserwatora. Po w y z w o l e n i u pozostaje w Muzeum
Etnograficznym do 1950 r., jako konserwator, a później
z a s t ę p c a dyrektora. K o ń c z y studia, uzyskuje w 1945 r.
s t o p i e ń magistra etnografii, a w r o k p ó ź n i e j broni
pracy doktorskiej. Jest n i ą podsumowanie dotychcza­
sowych b a d a ń — rozprawa Łemkowie
jako grupa etno­
graficzna.
D r u k u j e ją na p r z e ł o m i e 1948 i 1949 r.
w t. 7 „ P r a c i M a t e r i a ł ó w Etnograficznych". W t y m
czasie podejmuje
również
działalność
pedagogiczną
i o r g a n i z a c y j n o - n a u k o w ą . W 1945 r., jeszcze jako ma­
gister, organizuje K a t e d r ę Etnografii na Uniwersyte­
cie W r o c ł a w s k i m , p e ł n i ą c tam do 1949 r. funkcje w y ­
k ł a d o w c y , a n a s t ę p n i e zastępcy profesora i kierownika
katedry.

0 tym, ożywia się, wspomina ze czcią i sentymentem
starego Ł e m k a . S k ł o n n y jest sądzić, że wczesna ś m i e r ć
ojca spotęgowała w ó w c z a s jego szacunek dla s ą d ó w
starszych ludzi, dla w a r t o ś c i zakorzenionych w t r a ­
dycji.

Są to lata, gdy nieliczna kadra e t n o g r a f ó w stała
przed koniecznością podejmowania w i e l u z a d a ń . Nie
było jeszcze sztywnej s t r u k t u r y p l a c ó w e k naukowych
czy muzealnych. M o ż n a było w y b r a ć sobie odpowiednie
pole d z i a ł a n i a , z a c z y n a j ą c d o s ł o w n i e od zera, mierzyć
— z s z a n s ą sukcesu — siły na zamiary. Trzeba było
t y l k o chcieć, u m i e ć p r a c o w a ć i u m i e ć
przekonać
„ c z y n n i k i n a d r z ę d n e " do słuszności swych idei. Rein­
fuss w t y m czasie dostrzega swoją szansę. Jest n i ą za­
łożony w 1946 r. przez dr Józefa Grabowskiego P a ń s ­
t w o w y I n s t y t u t Badania Sztuki Ludowej. Grabowski
n a l e ż a ł przed w o j n ą do nielicznej grupy h i s t o r y k ó w
sztuki, z a j m u j ą c y c h się s z t u k ą l u d o w ą . Ortodoksyjny
zwolennik metod Riegla, p r z e n o s i ł je na teren ludowej
plastyki. I n t e r e s o w a ł go fenomen artystyczny, zjawis­
ka, k t ó r e mieściły się w ramach „ s t y l u ludowego" - n a j w a ż n i e j s z e j dla niego kategorii badawczej, mniej
natomiast całe „ e t n o g r a f i c z n e " podłoże k u l t u r y ludo­
wej. W Instytucie, k t ó r y mieścił się w Warszawie,
objął sekcję plastyki (rzeźby, malarstwa, drzeworytu).
Literaturze ludowej p a t r o n o w a ł prof. J u l i a n K r z y ż a ­
nowski, folklorem muzycznym zajął się mgr
Marian
Sobieski, tanecznym dr Tadeusz Zygler. Roman Rein­
fuss objął sekcję zdobnictwa i budownictwa. Lokal
znalazł we w ł a s n y m mieszkaniu w K r a k o w i e i sądzę,
że decyzja ta ma s w o j ą s y m b o l i c z n ą w y m o w ę . O d t ą d
bowiem trudno m ó w i ć o Reinfussie a b s t r a h u j ą c od
dorobku Sekcji, a n i e m o ż l i w e jest ocenianie tego do­
robku w oderwaniu od osobowości, z a i n t e r e s o w a ń i za­
łożeń metodologicznych jej szefa. Z m i e n i a ł y się zresz­
t ą w ciągu lat nazwy, organizacyjne zależności, ale
w istocie rzeczy istota programu Sekcji pozostawała
ta sama od czasu, gdy dr Grabowski zmuszony by!
w 1949 r. opuścić założoną przez siebie p l a c ó w k ę , a jej
agendy p r z e j ą ł ó w c z e s n y P a ń s t w o w y I n s t y t u t Sztuki.
Wtedy to bowiem w programie Sekcji znalazła się
dokumentacja
wszelkich p r z e j a w ó w
szeroko
pojętej
sztuki ludowej, z a r ó w n o tradycyjnej, jak i jej współ­
czesnych p r z e k s z t a ł c e ń .

Pierwszy swój a r t y k u ł , o pasterstwie na ł e m k o w s z c z y ź n i e , publikuje m a j ą c 21 lat. W k r ó t c e d r u k u j e na­
stępne, p r z e w a ż n i e na ł a m a c h d o d a t k ó w naukowych
do gazet .
2

3

Zycie Reinfussa biegnie w ó w c z a s dwoma torami.
W 1931 r. zdaje m a t u r ę e k s t e r n i s t y c z n ą w Krakowie,
po czym zapisuje się na W y d z i a ł Prawa U n i w e r s y ­
tetu Jagiellońskiego. Po części dlatego, że p r a w n i k i e m
był jego ojciec, przede wszystkim jednak po to, aby
mieć pewny, solidny zawód, z a p e w n i a j ą c y utrzymanie
1 pozycję w ś r o d o w i s k u . Nie traci jednak k o n t a k t u
2 etnografią, ze s w y m i rzeczywistymi zainteresowania­
mi. Wyjeżdża, gdy może, na wieś, obserwuje, notuje,
robi zdjęcia fotograficzne. Nagle okazuje się, że m o g ą
być one przydatne. Przypadkowo poznany, w czasie
załatwienia
jakiejś
sprawy
na
Wawelu,
Seweryn
Udziela, dyrektor Muzeum Etnograficznego z a c h ę c a go
do współpracy. Reinfuss zbiera d o k u m e n t a c j ę dla M u ­
zeum. Kiedy jest już na 2 roku prawa, Udziela k o n ­
taktuje go z prof. Kazimierzem M o s z y ń s k i m , ó w c z e s ­
nym kierownikiem katedry etnografii na Uniwersyte­
cie Jagiellońskim. Reinfuss otrzymuje zezwolenie na
udział w seminariach i w y k ł a d a c h . P o c z y n a j ą c od no­
wego roku akademickiego wpisuje je sobie do indeksu
jako przedmiot fakultatywny. Prawo kończy w 1935 r.
uzyskując t y t u ł magistra i rozpoczyna a p l i k a n t u r ę no­
tarialną u rejenta Jana Perszakiewicza w Gorlicach.
Czy był dobrym prawnikiem? O b s e r w u j ą c r ó ż n e po­
czynania Profesora w Instytucie Sztuki,
absolutną
nieumiejętność w y p e ł n i a n i a formularzy planu i t d . —
śmiem w to wątpić. Podobno zresztą i rejent nie b y ł
zachwycony, gdy m ł o d y aplikant w y p y t y w a ł p r z y b y ­
łych do biura gospodarzy o nazwy części stroju i i n ­
ne etnograficzne wiadomości. Rozstali się w k r ó t c e , k u
obopólnej radości, gdy t y l k o okazało się m o ż l i w e otrzy­
manie etatu asystenckiego w K r a k o w s k i m
Muzeum
Etnograficznym. R ó w n o c z e ś n i e w 1936 r. Roman Rein­
fuss podejmuje regularne studia etnograficzne na U.J.,
u prof. Kazimierza Dobrowolskiego (prof. Kazimierz
Moszyński przeniósł się bowiem do Wilna). O t r z y m a ł .

132

Koncentracja z a i n t e r e s o w a ń na sztuce ludowej do­
tychczasowego autora ś w i e t n y c h prac o kulturze łem­
kowskiej i wyznacznikach granic e t n i c z n y c h nie może
dziwić. C h o ć b y dlatego, że s z u k a j ą c tych wyznacz­
n i k ó w m u s i a ł zasięgiem b a d a ń objąć również, a nie­
kiedy przede wszystkim, zjawiska
sztuki
ludowej
4

�I I . 2. W y w i a d w terenie, 1959 r., T u r a s z ó w k a , w o j . k r o ś n i e ń s k i e .

i folkloru, a n a l i z o w a ć różnice regionalne w budownict­
wie, stroju, zdobnictwie. S z t u k ę l u d o w ą z n a ł zresztą
doskonale, w s p ó ł p r a c u j ą c od lat z Muzeum Etnogra­
ficznym w K r a k o w i e . Z d a w a ł też sobie s p r a w ę , że
dokumentacja tego, co jeszcze ocalało z pożogi w o j n y
i co nie zostało ś w i a d o m i e zniszczone przez okupanta
jest w r ę c z koniecznością. O b o w i ą z k i e m wobec k u l t u r y
i wobec historii.
Ł a t w o dziś o t y m nie m y ś l e ć , kiedy mamy sto­
sunkowo liczną d o k u m e n t a c j ę , zbiory muzealne, w y ­
dawnictwa; k i e d y zbyt nawet n a t r ę t n a
propaganda
tej sztuki z d o ł a ł a j ą niejednemu z nas obrzydzić. Ta
sztuka n a l e ż y j u ż bezspornie do dorobku naszej k u l ­
t u r y narodowej. A l e w t e d y — trzeba było dopiero
o to walczyć, p r z e k o n y w a ć faktami. Czynili to Gra­
bowski, Seweryn, Piwocki, Reinfuss. Postulat pozna­
nia dorobku tradycyjnej k u l t u r y c h ł o p s k i e j trzeba b y ­
ło jednak r e a l i z o w a ć natychmiast, w j a k n a j k r ó t s z y m
czasie, p ó k i jeszcze żyli ludzie, w y c h o w a n i w k r ę g u
tej k u l t u r y , p ó k i i s t n i a ł y obiekty i p a m i ę ć ich form.
Był to bowiem w i d o m y koniec dawnej formacji k u l ­
turowej, k t ó r e j ślad w sztuce n a l e ż a ł o z a c h o w a ć dla
przyszłych pokoleń. Chodziło więc o utrwalenie w ostatnim momencie tego, co m o g ł o ś w i a d c z y ć o dosko­
nałości tej sztuki, o sile i cechach twórczości c h ł o p ­
skiej. Determinanty i charakter przemian m o ż n a bo­
wiem b a d a ć i po dziesięcioleciach, ale nie p r z e m i j a j ą c e
fakty artystyczne, nie dzieła.
Decyzja skoncentrowania się na dokumentacji te­
renowej b y ł a więc nakazem c h w i l i . T y m bardziej, że

n i k t tego nie robił, zwłaszcza w skali ponad-regionalnej. A l e Reinfuss z r e g u ł y p o d e j m o w a ł tematy nie
ruszane przez innych, t r u d n e .
Planowa dokumentacja sztuki ludowej w skali
o g ó l n o k r a j o w e j b y ł a p r z e d s i ę w z i ę c i e m bez precedensu.
Przed w o j n ą bowiem: „ I n t e n s y w n y m badaniom podda­
na b y ł a Huculszczyzna, Podole, Wołyń, Polesie i te­
reny pogranicza l i t e w s k o - b i a ł o r u s k i e g o , zaniedbywano
natomiast obszary Polski ś r o d k o w e j (Mazowsze) czy
Zachodniej (Wielkopolska), (...) P r z e g l ą d a j ą c katalogi
i inne w y d a w n i c t w a polskiej sztuki ludowej dostrze­
gamy osobliwe zjawisko, że w 80% „polskość" tej
sztuki demonstrowana
była
wyrobami
pochodzenia
ukraińskiego lub białoruskiego" .
5

9

B e z p r e c e d e n s o w o ś ć c e c h o w a ł a też organizację ba­
d a ń . Reinfuss dobrze sobie z d a w a ł s p r a w ę , że dotych­
czasowy styl pracy nie mógł przy takich zamierze­
niach p r z y n i e ś ć efektu. Okres m i ę d z y w o j e n n y cecho­
w a ł a bowiem, j a k to f o r m u ł o w a ł „bezplanowość po­
czynań, b r a k w y s i ł k u kolektywnego i p r z y p a d k o w o ś ć
w y n i k ó w " . O ś r o d e k warszawski z a j m o w a ł się np. h u ­
culszczyzna, l w o w s k i Kaszubami, zainteresowania nau­
kowe e t n o g r a f ó w d e c y d o w a ł y o t y m , co, gdzie i j a k
badano. P r z e c i w s t a w i a ł
temu Reinfuss
przemyślaną
k o n c e p c j ę jednolitego planu, realizowanego zespoło­
w y m w y s i ł k i e m (a więc w znacznej mierze bezimien­
nie). Od p o c z ą t k u określił też swoje założenia meto­
dologiczne, realizowane zresztą nie t y l k o w d z i a ł a ­
niach Sekcji, ale i w t o w a r z y s z ą c y c h i m w ł a s n y c h p u ­
blikacjach. S t a n ą ł na pozycjach, k t ó r e definiował w
7

133

�I I . 3. Wywiad z producentem zabawek, 1957 r., Brzoza
Stadnicka, w o j . rzeszowskie;
i l . 4. Inwentaryzacja
skrzyni, 1959 r., Majdan Skierbleszowski w o j . za­
mojskie.

kategoriach materializmu dialektycznego i historycz­
nego. I n t e r e s o w a ł y go bowiem zjawiska w ich wza­
jemnym p o w i ą z a n i u i rozwoju historycznym. Wycho­
dził od faktów, s t a r a j ą c się znaleźć i c h możliwie sze­
rokie uwarunkowanie. Z r e s z t ą nie f o r m u ł o w a ł nigdy
swych założeń teoretycznych, poza oficjalnymi sytu­
acjami, kiedy czuł się do tego zobligowany (np. w
programowym a r t y k u l e „ P o I ogólnopolskiej
konfp
rencji ..." — vide przypis 7). Teoretykiem bowiem nie
był i problemy metodologiczne go nie f a s c y n o w a ł y .
W odróżnieniu od z a i n t e r e s o w a ń h i s t o r y k ó w sztuki za
najważniejsze u w a ż a ł p o w i ą z a n i a sztuki i k u l t u r y ma­
terialnej, badania historii rzemiosł, ich przenikania na
wieś oraz procesu „ u l u d o w i e n i a " . Śledził z w i ą z k i m i ę ­
dzy sytuacją ekonomiczno-społeczną w s i a jej t w ó r ­
czością. Dlatego już w pierwszym okresie b a d a ń tere­
nowych podjął w s p ó ł p r a c ę z archeologami a nawet i n ­
spirował konkretne badania, w i d z ą c w t y m szansę roz­
szerzenia wiedzy historycznej o kulturze ludu, p daw­
nych formach zdobnictwa (np. pisanek, t k a n i n , części
stroju). Od początku w s p ó ł p r a c o w a ł też z historykami,
zachęcając ich do publikacji
dawnych inwentarzy
chłopskich, t e s t a m e n t ó w , opisów, sam zresztą r ó w n i e ż
studiował akta parafialne, księgi r z e m i o s ł i cechów,
„Dla mnie — powiedział k i e d y ś — etnografia to część
historii kultury, ograniczona do ś r o d o w i s k a , k t ó r e się
nazywa ludem. W k a ż d e j pracy b y ł e m przede wszystkiem historykiem, chciałem p o k a z a ć e w o l u c j ę zjawis­
ka". Ten rzetelny p o d k ł a d historyczny w y s t ę p u j e we
wszystkich publikacjach Profesora i jego uczniów, w
monografiach regionalnych i zagadnieniowych.

Idea w s p ó ł d z i a ł a n i a z przedstawicielami r ó ż n y c h
specjalności, widzenia k u l t u r y w s p o s ó b c a ł o ś c i o w y
nie b y ł a oczywiście c z y m ś w y j ą t k o w y m w naszej h u ­
manistyce. W etnografii r e p r e z e n t o w a ł j ą Kazimierz
Dobrowolski, znane b y ł y osiągnięcia etnografii radziec­
kiej, szczególnie intensywnie popularyzowane w po­
c z ą t k u lat p i ę ć d z i e s i ą t y c h . Jednak Reinfuss chyba n a j ­
p e ł n i e j i z najlepszym s k u t k i e m w p r o w a d z i ł te ideie
w życie, z a r ó w n o w działalności naukowej jak t e ż or­
ganizacyjnej i pedagogicznej. Lata powojenne
były
w ł a ś c i w i e j e d y n y m okresem, w k t ó r y m problemy me­
todologiczne z a p r z ą t a ł y jego u w a g ę , okresem k r y s t a ­
lizacji p o g l ą d ó w na e t n o g r a f i ę , l u d , k u l t u r ę . Wtedy
to n a s t ą p i ł a symbioza d o ś w i a d c z e ń zdobytych w po­
przednim okresie. Sam m ó w i , p ó ł ż a r t e m , ale i pół
serio, że m i a ł w istocie trzech m i s t r z ó w , k t ó r y c h n a u k i
określiły jego p o s t a w ę : starego pastucha,
profesora:
Kazimierza
Moszyńskiego
i później
—
profesora
Kazimierza Dobrowolskiego. Ł e m k o
wprowadził
go
w ś w i a t o d r ę b n e j k u l t u r y i n a u c z y ł , że obserwowane
fakty trzeba b a d a ć z pozycji społeczności, w k t ó r e j po­
w s t a ł y , a nie m i e r z y ć je k r y t e r i a m i wniesionymi z ze­
w n ą t r z . Kazimierz M o s z y ń s k i n a u c z y ł go u m i e j ę t n o ś c i
p o r z ą d k o w a n i a f a k t ó w , dyscypliny naukowego warsz­
tatu. „ E t n o g r a f i a — wspomina — w y d a w a ł a się nam
w ó w c z a s n a u k ą b e z k o n f l i k t o w ą . Wszystko w niej b y ł o '
u p o r z ą d k o w a n e j a k słoiki w apteczce. Natomiast p r o ­
fesor Dobrowolski p o k a z a ł , że na te same f a k t y moż­
na p a t r z e ć różnie. W p r o w a d z i ł pierwiastek m y ś l e n i a
teoretycznego do opisów badania rzeczywistości". B u ­
dziło to p o c z ą t k o w o sprzeciw m ł o d e g o asystenta, s t o j ą ­
cego wciąż na pozycjach swego poprzedniego mistrza.;
Z r o z u m i a ł — m ó w i — i w p r o w a d z i ł w życie p u n k t w i ­
dzenia Kazimierza Dobrowolskiego dopiero wtedy, gdv
zaczął w y k ł a d a ć e t n o g r a f i ę na Uniwersytecie we W r o ­
c ł a w i u . Wyraz t y c h p r z e m y ś l e ń znaleźć m o ż n a w p i ­
sanej w ó w c z a s pracy doktorskiej o Ł e m k a c h jako gru­
pie etnograficznej. Pierwiastek teoretyczny nie przesło­
nił m u w ż a d n y m w y p a d k u postulatu wychodzenia od
f a k t ó w , a w i ę c przede w s z y s t k i m gromadzenia ich w
terenie czy archiwach. „ C h c ą c z b u d o w a ć w i e d z ę —
m ó w i — trzeba p o s t ę p o w a ć j a k z budowaniem domu.
Fundament — to m a t e r i a ł , ś c i a n y — monografie, dach
— synteza". Tak w ł a ś n i e p o s t ę p o w a ł .
Gdy dziś m y ś l ę o dorobku b a d a ń z e s p o ł o w y c h prof.
Reinfussa, wydaje m i się, że z a w a ż y ł y na n i m trzy
istotne okoliczności z e w n ę t r z n e .

7

234

Pierwsza, to u ś w i a d o m i o n a konieczność prowadze­
nia b a d a ń terenowych w m o ż l i w i e szybkim tempie. Po­
śpiech m u s i a ł jednak p r o w a d z i ć do obniżenia w y m a ­
gań, j a k i e się stawia w trakcie b a d a ń . W sytuacji, gdy
b r a k o w a ł o sił i ś r o d k ó w , trzeba było „rozgęścić" siatkę
badanych p u n k t ó w , zadowolić się bardziej p o b i e ż n ą pe­
n e t r a c j ą , z r e z y g n o w a ć z w i e l u p y t a ń w kwestionariu­
szach. Teoretycznie o p t u j ą c za m o ż l i w i e p e ł n y m widze­
niem p o w i ą z a ń i s t n i e j ą c y c h w k u l t u r z e ludowej, w
praktyce ograniczono się często do opisu faktów, nie
b a d a j ą c idh z w i ą z k ó w s t r u k t u r a l n y c h i funkcji, w któ­
rych występowały.
Z r e s z t ą nawet w publikowanym
kwestionariuszu do b a d a ń nad s t r o j e m , (który w trak­
cie penetracji terenowych realizowano t y l k o wybiórczo)
z a b r a k ł o t a k i c h p y t a ń j a k : k t o nosił dany strój, jakie
p e ł n i ł on funkcje, j a k i m u l e g a ł przemianom, kiedy i
dlaczego — natomiast nader szczegółowo rejestrowano
t y p y odzieży, f o r m y zdobnictwa, k r ó j , dane gdzie i kto
b y ł w y k o n a w c ą etc.
8

I t u p r z e c h o d z ę do drugiej „okoliczności". Jest nią
sytuacja naszej etnografii w okresie powojennym, roz­
strzelenie z a i n t e r e s o w a ń , brak istotnych p o w i ą z a ń po­
m i ę d z y katedrami i o ś r o d k a m i badawczymi, niezdolność

�środowiska do stworzenia w ł a s n e j centralnej p l a c ó w k i
badawczej w ramach Polskiej A k a d e m i i Nauk.
Otóż brak takiej p l a c ó w k i s p o w o d o w a ł , że istnie­
jące o ś r o d k i k o n c e n t r o w a ł y się na w ł a s n e j problema­
tyce, a czym m i a ł y trudniejsze w a r u n k i t y m bardziej
zawężały zakres swych z a i n t e r e s o w a ń .
W badaniach
nad s z t u k ą p r z e j a w i a ł o się to w niedostatecznym u w z g l ę d n i a n i u relacji m i ę d z y samym w y t w o r e m a k u l ­
t u r ą d u c h o w ą , w o d r y w a n i u p r o b l e m a t y k i sztuki od
świadomości, od p o g l ą d ó w etycznych czy estetycznych.
B y ł a to — dodajmy — sfera zjawisk pomijanych w l a ­
tach powojennego p r z e ł o m u metodologicznego kiedy to
zwracano u w a g ę przede wszystkim na zależności m i ę ­
dzy np. sztuką a p o d ł o ż e m e k o n o m i c z n o - s p o ł e c z n y m .
Tak więc ogólna sytuacja dyscypliny nie s p r z y j a ł a
całościowemu widzeniu zjawisk k u l t u r y ludowej, a po­
szczególne p l a c ó w k i , z w i ą z a n e czy to z I H K M , czy I B L
czy wreszcie I n s t y t u t e m Sztuki s t a r a ł y się określić i
u z a s a d n i ć swoje miejsce w t y c h instytucjach. I to jest
w ł a ś n i e ta trzecia „okoliczność", n i e o b o j ę t n a dla pro­
gramu i charakteru d z i a ł a ń Sekcji, u s p r a w i e d l i w i a j ą c a
ograniczenie z a i n t e r e s o w a ń zjawiskami k u l t u r y ducho­
wej, s k ł a n i a j ą c a do rejestracji przedmiotu, bez dosta­
tecznego osadzenia go w k u l t u r o w y m k o n t e k ś c i e .
Oczywiście dzieło tak gigantyczne, tworzone
w
t r u d n y c h warunkach, w s t a ł y m pośpiechu, nie może
być wolne od b ł ę d ó w . A l e stanowi podstawowy (i już
nie do odtworzenia) wizerunek
kultury
artystycznej
ludu z lat jej p o u w ł a s z c z e n i o w e g o r o z k w i t u i okresu
dezintegracji. A rola tego korpusu w i a d o m o ś c i będzie

w z r a s t a ł a z r o k u na rok. Co do tego nie m o ż n a mieć
żadnych wątpliwości.
J u ż obecnie dzięki zebranym m a t e r i a ł o m mogły
p o w s t a ć monografie sztuki ludowej i pierwsze zarysy
jej syntezy. Monografie — dodam — rzetelne, w y k o ­
r z y s t u j ą c e w m o ż l i w i e p e ł n y sposób zebrane wiado­
mości. Zdecydowana ich większość w y s z ł a spod p i ó ­
ra
Romana Reinfussa: Stroje
górali
szczawnickich
( L u b l i n 1949), Polskie
druki ludowe na płótnie
(W-wa
1953), Ludowe
skrzynie malowane (W-wa 1954), Ludowe
kafle malowane
( K r a k ó w 1966), czy wreszcie
Meblars­
two ludowe w Polsce ( W r o c ł a w 1977) i z n a j d u j ą c e się
w d r u k u Ludowe
kowalstwo
artystyczne
w
Polsce
(Wrocław) — to pozycje wybitne, t r w a l e dokumentu­
jące omawiane dziedziny. Inne, j a k np.
Garncarstwo
ludowe (W-wa 1955), Szopka krakowska
( K r a k ó w 1953),
Malarstwo
ludowe ( K r a k ó w 1962) czy pierwsza p r ó b a
popularno-naukowej syntezy Polska
sztuka
ludowa
( K r a k ó w 1960) :— r e j e s t r o w a ł y stan wiedzy w c h w i l i
ich wydania.
Cenię te prace za to, że p o w s t a w a ł y (podobnie
j a k liczne a r t y k u ł y ) niejako „ w biegu", t o w a r z y s z ą c
prowadzonym badaniom, p o p u l a r y z u j ą c
ludowe rze­
miosła, z w r a c a j ą c u w a g ę na nowe zagadnienia. Były
potrzebne i dlatego Reinfuss je pisał 1 ogłaszał. Po
prostu mniej m y ś l a ł o sobie, a więcej o celowości
swych p o c z y n a ń . To zresztą cechuje całą Jego dzia­
łalność. Skoro zajął się s z t u k ą l u d o w ą podjął komp­
leks z a g a d n i e ń z w i ą z a n y c h z jej badaniem i doku­
mentowaniem;
z
wychowaniem
kadry
etnografów,

135

�Najpierw b y ł a to tworzona przez Niego katedra we
W r o c ł a w i u , potem w y k ł a d y o sztuce ludowej na U n i ­
wersytecie J a g i e l l o ń s k i m , w Wyższej Szkole Sztuk
Plastycznych (Akademii Sztuk P i ę k n y c h ) no i okres
chyba n a j w a ż n i e j s z y : kierowanie w latach 1957—1387
k a t e d r ą na UMCS w L u b l i n i e . S t w o r z y ł t ę k u t e d r ę
i jej program nacelowany na zagadnienia sztuki l u ­
dowej. W y k s z t a ł c i ł e t n o g r a f ó w kompetentnych i dobrze
d a j ą c y c h sobie r a d ę w swej działalności. P r a c u j ą w
muzeach, instytucjach naukowych, w „Cepelii", zaj­
m u j ą się zabytkami, o p i e k u j ą w s p ó ł c z e s n ą twórczością
l u d o w ą . Zdobyli pozycję, autorytet. Dodam, że w i e l u
z nas, bliższych czy dalszych w s p ó ł p r a c o w n i k ó w , r ó w ­
nież wiele zawdzięcza Jego radom, konsultacjom i nau­
kom. T y l k o s p o ś r ó d d o k t o r a n t ó w , k t ó r z y poświęcili
swe prace Profesorowi w t y m numerze pisma, w y ­
m i e n i ć m o ż n a Jerzego Czajkowskiego, M a ł g o r z a t ę M a tusek, E w ę F r y ś - P i e t r a s z k o w ą , Józefa F u r d y n ę .
Oddzielna karta, to rola prof. Reinfussa w orga­
nizacji muzealnictwa, zwłaszcza skansenowskiego, ak­
t y w n y udział w radach naukowych i n s t y t u t ó w (IS.
I H K M ) , m u z e ó w , w komitetach redakcyjnych, dzia­
łalność społeczna, wieloletnie sprawowanie f u n k c j i se­
kretarza K o m i t e t u Partyjnego przy K r a k o w s k i m
Od­
dziale P A N .
II.

5. Profesor

w

dniu

swego Jubileuszu,

1980

r.

zdolnych się nią z a j m o w a ć ; z popieraniem w s p ó ł c z e s ­
nej twórczości; z p o p u l a r y z a c j ą tej sztuki, tak
aby
zajęła n a l e ż n e jej miejsce w dorobku k u l t u r a l n y m na­
szego kraju. Toteż realizuje program w ł a ś c i w y nie jed­
nostce, a instytucji. Poza badaniami i kierowaniem
P r a c o w n i ą , poza k s i ą ż k a m i i a r t y k u ł a m i wiele czasu
poświęca na wszelakie konsultacje. Inicjuje i opraco­
wuje regionalne monografie (Nad rzeką
Ropą
itp.),
należy do k i l k u k o m i t e t ó w redakcyjnych ( m i n . od
1947 r. w s p ó ł r e d a g u j e „ P o l s k ą S z t u k ę L u d o w ą " ) , po­
maga niezliczonej liczbie s t u d e n t ó w , m i ł o ś n i k ó w swoj­
szczyzny, pracownikom m u z e ó w , dziennikarzom i t d .
Praca pedagogiczna z a j m o w a ł a szczególnie wie;e
miejsca w dotychczasowych etapach życia Profesora.

A l e szczególnie dużo czasu w ostatnich latach
zajmuje Profesorowi opieka nad w s p ó ł c z e s n ą t w ó r c z o ś ­
cią l u d o w ą . Bywa, że nie ma czasu na w a ż n e konfe­
rencje, zawsze jednak znajduje czas na spotkania z l u ­
dowymi
t w ó r c a m i , na
udział w jury
konkursów,
szczególnie kowalskich. Sam z a i n s p i r o w a ł i zorgani­
zował k i l k a takich k o n k u r s ó w . W ś r ó d rozlicznych form
takiej w ł a ś n i e działalności, w i ą ż ą c e j w r ę c z w modelo­
wej formie n a u k ę z p r a k t y k ą , na szczególną u w a g ę
zasługuje rola Profesora w powstaniu i wspieraniu
Stowarzyszenia T w ó r c ó w Ludowydh. Jest od początku
p r z e w o d n i c z ą c y m Rady Naukowej tego Stowarzyszenia
i to p r z e w o d n i c z ą c y m od roboty a nie od parady,
wyciska swe w y r a ź n e p i ę t n o na festiwalach i innych
imprezach
folklorystycznych,
którym
przewodniczy,
a zwłaszcza na „ J e s i e n i T a t r z a ń s k i e j " . Jest naukow­
cem i działaczem, k t ó r e g o nazwisko złączyło się nie­
rozerwalnie z badaniami nad
sztuką
ludową
XX
wieku.

PRZYPISY
1

Bibliografię prac Romana Reinfussa zamieszcza
„Lud", t. 58, 1980 r.
Roman Reinfuss, Pasterstwo
na
Łemkowszczyinie dawniej a dziś, „ K u r i e r L i t . - N a u k . " {dodatek do]
„ I l u s t r o w a n y K u r i e r Codzienny", R. 9, 1931 nr 31.
A r t y k u ł y w dodatkach literaoko-naukowych do
„ K u r i e r a Lwowskiego", „ I l u s t r o w a n e g o K u r i e r a
Co­
dziennego".
Np.
Etnograficzne
granice
Łemkowszczyzny,
^Ziemia", R. 26, 1936 nr 10—11; Pogranicze
krakowsko-góralskie
w świetle dawnych i najnowszych
badań
et­
nograficznych,
„Lud", t. 36, 1939—1945; Próba
charak­
terystyki
etnograficznej
Rusi Szlachtowskiej
na pod­
!

8

4

stawie
niektórych
elementów
kultury
materialnej,
„Lud", t. 37, 1948.
Np. k u l t u r y ł e m k o w s k i e j , b a d a ń nad s z o p k ą k r a ­
k o w s k ą , k o w a l s t w e m artystycznym, d r u k a m i na p ł ó t ­
nie, k a f l a m i m a l o w a n y m i , rzeźbą w k a m i e n i u .
Roman Reinfuss, Stan badań nad polską
sztuką
ludową,
„Pol. Szt. Lud.", R. 4, 1950 n r 1—6, s. 5.
Roman Reinfuss, Po I ogólnopolskiej
konferencji
naukowej
w sprawie
badań
nad sztuką
(11—16X11
1950), „Pol. Szt. Lud.", R. 4, 1950 n r 4—5, s. 98.
Opublikowany w „Pol. Szt. Lud.", R. 4, 1950 nr
1—6, s. 91.
6

6

7

8

Fot. J . Swiderski

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
