<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6398" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6398?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T02:10:23+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6378">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/65089ed780a2d0bc456f230b98e75a3b.pdf</src>
      <authentication>20410b3a60bccb3512e9a9d53ebdae78</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76242">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3319</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76243">
              <text>1984</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76244">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3111</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76245">
              <text>Erwin Sówka - duchowy spadkobierca nauk Teofila Ociepki / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1984 t.38 z.1-2</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76246">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1984 t.38 z.1-2, s.77-88</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76247">
              <text>Wisłocki, Seweryn A.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76248">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76249">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76250">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76251">
              <text>II.

1. Święta

Nikiszowiec

Barbara,

Seweryn A. Wistocki

ERWIN

SÓWKA

D U C H O W Y SPADKOBIERCA NAUK
OCIEPKI

Oglądając p r z y różnych okazjach dawniejsze o b r a z y E r w i n a
Sówki

miałem

t a k i e odczucie,

końca, w y h a m o w a n o

ż e są o n e n i e d o p o w i e d z i a n e

do

w pół d r o g i a przez t o niepełne.
które

b y ć m o ż e z r o d z i ł o się z t e g o , ż e o b r a z y t e g o m a l a r z a i n t r y g o w a ł y
i

wywoływały

wewnętrzną

znaczeniowy,

potrzebę

poznania

innych

jeszcze

język, którego n i e z n a m , ale k t ó r y m a swoją i m m a m o ż n a się b y ł o z g u b i ć w o d c z y c i e o b r a z u , a

prze­

cież m o g ł a t o b y ć m y l n a h i p o t e z a . M o g ł o n i e b y ć żadnego k o d u ,
j o d y n i e d o w o l n a g r a różnego r o d z a j u f a n t a s t y c z n y c h elementów,
wywołująca

takie

skojarzenia.

Zacząłem

właściwie

przychylać

się d o p r z e k o n a n i a , że t o j e s t s p e c y f i c z n y , s a m o r o d n y s u r r e a l i z m .
Los

ciągoty

zdarzył, że p r z e z p e w i e n

czas m i e s z k a ł e m

stosunkowo

do

wiedzy.

objawia

głębokiego

Ma

dla

górnik,

filozofowania,

jak

i

Sówka imponującą
r

wywodu

Wręcz

wątków

ono nic

przeciwnie,

rozważaniach

poetyckich.
sprawność intelektualną —
uczynić

niezliczoną

ilość

o d d y g r e s j i , rozwinąć wiele, jego z d a n i e m

całości

wynikałoby

wykształcenia

ale n i e m a

„chłopską filozofią".

metafizycznych

prow adzonego

dygresji

prosty

i dowodów formalnego

się o n o w s u b t e l n y c h i w y r a f i n o w a n y c h

zarazem

od

Ten

społecznej

wspólnego z osławioną

m i się, ż e j e s t w n i c h j a k i ś u k r y t y k o d

nentną „ g r a m a t y k ę " . S y m b o l i k a , ale j a k a ? Idąc z n a n y m i t r o p a m i
dość s z y b k o

zaskakującej

z jego pozycji
ma

B y ł o t o odczucie właściwie n i c z y m n i e u m o t y w o w a n e ,

jogo prac. W y d a w a ł o

i

TEOFILA

pobocznych

i nigdy

potrafi
dygresji,

niezbędnych

n i e zdarzyło

m u się

p o g u b i ć , z a p l ą t a ć l u b s p r o w a d z i ć całość d o b a n a l n e j , c z y z g o ł a
czczej g a d a n i n y . J e s t człowiekiem s k r o m n y m , z n a t u r y

nieśmia­

ł y m , z a m k n i ę t y m w sobie i n ą « o dzień m a ł o m ó w n y m , lecz w m o ­
mencie wielkiej potrzeby
duje

się

w

gronie

wewnętrznej, n a t c h n i e n i a , jeżeli z n a j ­

zaufanych

przyjaciół

p o t r a f i się

otworzyć

b l i s k o E r w i n a S ó w k i i p o s t a n o w i ł e m p o z n a ć g o b l i ż e j . O k a z a ł się

szczerze i d o końca, a c z y n i t o w sposób n a t u r a l n y , bez e k s h i b i ­

bardzo

cjonizmu.

interesującym

człowiekiem

o

rozwiniętej

wyobraźni

77

�dlo

robotników.

J o się i n o w

pełni w y ż y w o ł

w

tych

różnych

boginiach sumeryjskich, egipskich czy i n d y j s k i c h , b o t u mogłem
sobie p o z w o l i ć . T a s y m b o l i k a s t a r o d a w n a , c o m ją stosował b y ł a
d l a n i c h n i c a n i c n i e zrozumiała, i n o myśleli, że j o gołe b a b y m a ­
lują, t a k j a k t o t e r a z j e s t m o d a . N i m a t a k i e j g a z e t y , ż e b y chociaż
g o ł y c h c y c k ó w r a z n a jakiś czas n i e p o k a z y w a ł a . N i e

powiem,

zawsze m n i e ciągło d o m a l o w a n i a aktów k o b i e c y c h , t a k j a k r o b i l i
d a w n i m i s t r z o w i e , ale jo nio m a m n a t o warunków. N i e m o m p r a ­
c o w n i , a j a k b y m sobie m o d e l k a u nas w J a n o w i e

przyprowadził

i k a z a ł się j e j r o z d z i a ć , ż e b y p o n a g u j o m m a l c n a ć , j a k b y się t o
rozniosło p o o k o l i c y , t o n i e m i o l b y m życia a n i j o , a n i m o j a
ani dzieci. T o som ciemni ludzie. Szkoda

baba,

godki na ten temat."

N i e w i e m w j a k i sposób m o ż n a dozować fantastykę w o b r a ­
z a c h , n i o w i e m też j a k m o ż n a udzielać t a k i c h k u r i o z a l n y c h r a d ,
a l e n a p e w n o w y w o d z ą się o n e z p r z e s t r a c h u p a n u j ą c e g o w p e w ­
nych

kręgach

administratorów

kultury,

którzy

obawiają

się iż

t w ó r c z o ś ć t e g o , c z y i n n e g o a m a t o r a w y ł a m u j e się z g r z e c z n e j p o ­
prawności, z założonych

z góry d l a n i c h , , r a m " . Wszystko

o r y g i n a l n e , nowe, rzeczywiście twórcze g r o z i
konsekwencjami,
Wystarczy

bowiem

jest nie d o

przykład

Erwina

przewidzenia!

Sówki.

1981 r o k u w M u z e u m R e g i o n a l n y m
„Wizjonerzy

co

nieprzewidzianymi

Zdarzyło

się

latem

w Z a b r z u , w czasie t r w a n i a

interesującej

wystawy

fesjonalnej",

że s t a r s z y m ę ż c z y z n a z w i e d z a j ą c y

w

polskiej

sztuce

niepro­

wystawę

stanął

j a k z a h i p n o t y z o w a n y p r z e d w i z e r u n k i e m świętej B a r b a r y n a m a l o ­
wanej

przez

S ó w k ę ( i l . 1). P o

c h w i l i u k l ą k ł i z a c z ą ł się ż a r l i w i e

m o d l i ć . W y w o ł a ł o t o sensację. M ę ż c z y z n a n i o z w r a c a ł n a n i k o g o
u w a g i , a k i e d y s k o ń c z y ł się m o d l i ć , w s t a ł , o t a r ł ł z y i b e z s ł o w a
opuścił m u z e u m . O t y m n i e c o d z i e n n y m j a k n a m u z e a l n e

zwyczaje

z d a r z e n i u opowiedziała m i J a d w i g a K o s - P a w l a s kierująca działem
p l a s t y k i nieprofesjonalnej
II.

2. E r w i n S ó w k a

Wokół
Sówki

niezwykłach

krążą

których

w

różne

muzeum.

przypadków

opowieści,

związanych

dziwne,

n i e sposób przytaczać,

l u b zgoła

b o można

z

obrazami

niesamowite,

zostać

posądzonym

o b r a k „ w s z y s t k i c h k l e p e k " . J a k b y n i e patrzeć n a sprawę, dość
specyficzna
Nauczony
i

w i e l o m a doświadczeniami zarówno własnymi, j a k

O c i e p k i , ale i S k u l i k a także, swoje predylekeje

teozoficzne

ukrywa

w

zręcznych

peryfrazacb,

i rozważania

czy

wręcz

nie­

domówieniach. D o p i e r o p o długim czasie, k i e d y nastąpiło m i ę d z y
n a m i o s t a t e c z n e p r z e ł a m a n i e l o d ó w , s t a l się Sówka, n i e o c e n i o n y m
przewodnikiem
niecodzienne
pozwalającym
niewielkim

po krainie swojej

wyobraźni inspirowanej

w naszej rzeczywistości źródła oraz
dokładniej

zrozumieć

wszystko

teatruni janowskiej gminy

D ł u g i e , n i e r a z całonocne r o z m o w y

przez

komentatorom

co się d z i a ł o n a

okultystycznej.
o sztuce, w t y m i o jego

m a l a r s t w i e potwierdziły moje niegdysiejszo, mgliste d o m n i e m a n i a .
T o w z g l ą d n a najbliższo środowisko, n a o p i n i e jurorów

w różno­

r a k i c h l o k a l n y c h k o n k u r s a c h w j a k i c h wcześniej k a r n i e s t a r t o ­
w a ł , aż d o m o m e n t u wewnętrznego b u n t u i i n n e tego s a m e g o r o ­
dzaju powody

s t a ł y się w ę d z i d ł e m d l a j e g o w y o b r a ź n i . . . W i e s z - -

m ó w i Sówka —

j o robił n a t e j k o p a l n i , t r z a b y ł o z czegoś żyć,

t o m u s i o l e i n się l i c z y ć z o p i n i o m , j a k t o p o w i e d z i e ć —

władzy.

1'rzez s w o j e m a l a r s t w o , j a k b y m t a k d o k o ń c a p o w i e d z i o l co b y ł o
we

m n i e . t y l k o mogłem

sobie bardzo

zaszkodzić. Nie, chodziło

o t o , że m o g l i b y ze m n i e z r o b i ć w a r i a t a , b o j o i t a k już b y l w i c h
oczach

n i e c a ł k i e m n o r m a l n y . Nie, e h c i o l e m , ż e b y m i p r z y l e p i l i ,

żem jakiś j e i c h wróg, j a k t o było z Ociepką, b o b y mną
wierali, dowali

do najgorszych

robót

z których

n i ma

ponie­
pienię­

dzy.

aura otacza

dzieła i postać j e d n e g o z n a j w y b i t n i e j ­

polskich twórców samorodnych

pochodzącego z

Janowa,

a zamieszkałego o s t a t n i o w K a t o w i c a c h . Bronisław K r a w c z u k , zna­
n y m a l a r z n i e p r o f e s j o n a l n y i o d l a t p r z y j a c i e l S ó w k i , t w i e r d z i , że
m a w swojej k o l e k c j i d w a t a k i e obrazy, które p r z y
na

wystawy

za k a ż d y m

razom

stwarzają

wypożyczaniu

specyficzne

G u b i ą się i k i e d y j u ż n i o m a n a d z i e i , o d n a j d u j ą się w
okolicznościach. J e d n y m z n i c h jest z n a n y
Hypnos

wystawie
O

z wielu reprodukcji

( i l . okładka), który „swoje s z t u c z k i " wyprawiał

poza granicami kraju,
wej

kłopoty.
dziwnych
również

między i n n y m i w Jugosławii n a świato­

„Naiwni—77".

początkach

swojej

przygody

malarskiej

tak

opowiada

S ó w k a : „ D o koła w k o p a l n i „ W i e c z o r e k " wstąpiłem w 1955 r o k u .
Malowałem

już

wcześniej

się z s z e d ł z E w a l d e m

przypadkowo

żem

G a w l i k i e m . O n robił r a z e m z m o i m

temperą.

Jakoś

ojcem

w k o p a l n i i t a k jakoś trafiłem d o tego j e i c h k l u b u . Całkiem wcześ­
niej chodziłem d o d o m u k u l t u r y n a u l i c y F r a n c u s k i e j , t a m k a j
teroz j e s t B i b l i o t e k o Śląska w K a t o w i c a c h i t a m u g ó r y b y ł a f a j u o
pracownia plastyczna. T o był okres socrealizmu. Przede w s z y s t k i m
r y s u n k u się t a m u c z y ł o . H u m n a w e t s t a m t ą d ś w i a d e c t w o .

Cho­

d z i e ! coś ze d w a l a t a , a p o t e m t o r o z w i ą z a l i . T o b y ł a d l o m n i e
przygoda,

wtedy

o t y c h sprawach.

nie mioiem
Lubiłem

jeszcze

jakiegoś

jasnego

pojęcia

po p r o s t u malować. Jakoś m n i e

to

interesowało, a p o t e m p o m y ś l a l o m : c h y b a zostaną t y m m a l a r z o m .
Później był k l u b , ale j o t a m o d r a z u byłem i n n y . N i e w i e m , czemu,

Tak

s o b i e p o s t a n o w i ł e m , ż e j a k już p r z e j d ą n a e m e r y t u r a ,

b ę d ę m a l o w a ł d o koń e n . а p r z e d t y m
ćwiczenio d u c h o w e ,

moje

takie przygotowanie

go w sobie p r z e c z u w o m .
jeszcze n i e p o w i e d z i o l .

obrazy to m a j o m

a l e się n i e p r z e j m o w a ł e m k r y t y k a m i , a n i t y m co k a z a l i m a l o w a ć .

być

P r o s t o ż e m s z e d ł , b o m u w a ż a ł , że j a k j a s a m się n i e s k r y t y k u j ą , t o

d o t e g o m a l a r s t w a , co

m n i e t a k n a p r o w d o n i k t n i e skrytykują. J o musza być s o m przed

Tyś t o w y c z u l — ciekawe! N i k t m i tego

sobą o d p o w i e d z i a l n y

za t o co

robią."

Z a w s z e g o d o ł i t u u n o s , n a Ś l ą s k u , że są

o n e z b y t f a n t a s t y c z n e i r a d z i l i m i , że l e p i e j b y m h a m o w o l z t o i n
fantastyką, b o n i e będę zrozumiały d l o l u d z i , a już

78

szych

nojbardziej

Czterdziestoośmiołetni górnik z k o p a l n i „ W i e c z o r e k " o d p o ­
n a d ćwierćwiecza p o s z u k u j e sfery „lepszego świata" w

medytac-

�I

�II.

jach o k u l t y s t y c z n y c h i wynikającym

5. Vrella,

oloj/pł., w y m . 5 0 x 6 0 c m , 1 9 7 3 r .

z tego malarstwie. M i m o

n i e i d z i e z d u c h e m c z a s u . N i k t się n i e s p o d z i e w a ł , ż e z O c i e p k ą

b l i s k i e g o sąsiedztwa, b o w i e m o b a j m i e s z k a l i n a u l i c y o wdzięcznej

i jego m a l a r s t w e m t a k i obrót przyjmą

n a z w i e „Leśnego P o t o k u " w J a n o w i e i przynależeli przez p e w i e n

siedemnaście l a t , t o co j a m o g ł e m z t o g o

czas

do

tego

samego

zespołu

malarzy-prymitywistów,

Erwin

Sówka n i e b y ł bezpośrednio u c z n i e m T e o f i l a O c i e p k i , lecz znalazł
się o d r a z u p o d w p ł y w e m
a potem dysydenta w
dysputy

ze

ficznych
niego

Skulikiem,

wciągnięcie

pobudzających

literatury

Bolesława

S k u l i k a , niegdyś

ucznia,

s t o s u n k u d o m i s t r z a . T o właśnie
w

otchłań rozważań

wyobraźnię,

okultystycznej

lektura

zaważyły

długie

Obok

zdecydowanie

zainteresowań o k u l t y s t y c z n y c h , a może

która odegrała b a r d z o istotną rolę w jego

dzieć. T e n W s c h ó d

na

duchowa,

Tradycja

u s t n a k r ę g u j a n o w s k i e g o n i e s i e , że p o m i m o t e g o T e o f i l

Ociepka

dzięki n i m ,

twórczości.

„ S k ą d te zainteresowania, t r u d n o jest n a t o teraz

od

u k s z t a ł t o w a n i u się o s o b o w o ś c i w r a ż l i w e g o m ł o d z i e ń c a .

miałem

zrozumieć?!"

z r o d z i ł a się u S ó w k i f a s c y n a c j a k u l t u r a m i s t a r o ż y t n e g o W s c h o d u ,

teozo-

pożyczanej

sprawy. W t e d y

klimat

ciągle n a m n i e

duchowy

tamtej

ciążył. T o
sztuki,

odpowie­

jest jakaś

który

więź

wyczuwam,

k t ó r y j e s t m i b l i s k i . S a m się n i e r a z n a d t y m z a s t a n a w i a m , o d
czego

t o się z a c z ę ł o , a l e c h y b a

o d baśni, z r o s y j s k i c h f i l m ó w .

uczynił go j a k b y s w y m „ n a s t ę p c ą " w a r t y s t y c z n y m tego słowa

M i e l i o n i w t e d y w i e l o t a k i c h baśniowych f i l m ó w , a za tą baśnią

znaczeniu. P e w n e g o r a z u miał t a k powiedzieć d o Sówki: „Myślisz

k r y ł a się w n i c h g ł ę b o k a f i l o z o f i a W s c h o d u . T e f i l m y m n i e i n ­

i

malujesz

boisz

się

inaczej
swojej

przemawia.

j a k j a , ale t y jeden

wyobraźni,

Będziesz

godnym

czyli
być

z nich wszystkich nie

tego,
po

że

przez

ciebie

duch

spirowały. M a m k i l k a książek n a t e n t e m a t , ale n i e t y l e
interesuje, t o co jest napisane, ile k l i m a t ,
który

mnie."

ale
Sówka

potwierdza

to

zdarzenie,

a

o

swych

kontaktach

t a m niepodzielnie

I n d i e , szczególnie

panuje.

Indie i w

w n i o j z a w s z e coś t a j e m n i c z e g o ,

sztuka

Sumerów,

sztuka Wschodu.

Było

a m n i e i n t o r e s o w a ł a siła m a g i i ,

z O c i e p k ą t a k m ó w i : „TJ T e o f i l a b y ł e m w d o m u t y l k o r a z w ż y c i u .

iluzji,

elektrowni

n i e d o końca, b o j a k będę dużo czytał n a t e n t e m a t , t o m o g ę

maszyny,

nieświadomie odrzynać w obrazach pewne s p r a w y . Stwierdziłem,

przez

d z i w n y m człowiekiem.

półtora

roku.

J a z n i m robił w

Czasem chodziłem

do niego,

do

ale o n był t a k i niezrozumiały w t y c h m e t a f i z y c z n y c h
niach.

Byłem

za

młody,

wyobraźnio

miołem

nie

rozważa­

rozbudzono

niezwykłego.

tylko

ogóle

mnie

sztuce,

Był

dość

czegoś

Nie

ten duch w

Przeczytałem

kilka

że n a s z a c y w i l i z a c j a j e s t p ł y t k a , t a k m o ż n a

książek,

choć

powiedzieć, t y l k o

t e c h n i c z n a i n i e m a w n i e j t e j w i e l k i e j głębi d u c h o w e j j a k a jest

i p o p r o s t u z a g ł u p i , ż e b y z t e g o coś z r o z u m i e ć . T a m g o u w a ż a l i

w

z a „ k o p n i ę t e g o " człowieka., a o n się w t e d y j u ż n i e k o n t a k t o w a ł

szedłem

z n i k i m . B y ł b a r d z o zamknięty. M o ż e b y ł b y i n n y , ałe mało k o g o

medytują o w s z y s t k i m . L u b i ą samotność i rozmyślanio. P o w i e ­

i n t e r e s o w a ł y w t y m c z a s i e t e s p r a w y . N a ś m i e w a l i się z n i e g o , ż e

dział

80

sztuce W s c h o d u . Trzeba
do takiego

przecież

t o g o s a m e m u szukać. O s t a t n i o d o ­

stadium,

mędrzec

że dużo

Wschodu,

przebywam

żeby

nie

sam i

kontaktować

dużo
się

�z nikim,

bo n a u c z y c i e l p r z y j d z i e

medytują

przychodzą

spływają

jakby

z

takie

som w postaci ducha.

fascynacje

powietrza,

jakby

że

po

m i jakiś

Kiedy

prostu
głos

obrazy

powiedział:

są t o u r o j e n i a l u b c z y s t a f a n t a z j a , a l e s t w i e r d z o n o n i e j e d n o k r o t ­
n i e u niego zdolność t e l e p a t y c z n e g o
W

sztuce

jest wymagający

n a d a w a n i a sygnałów.

wobec siebie,

ale też i w o b e c

zrób t o t a k , a t a k . T a k i e o b r a z y wychodzą m i n a j l e p i e j . T o jest

innych.

s p r a w a k o n c e n t r a c j i , a l e i o b s e r w a c j i ż y c i a . W o l ę stać n a u b o c z u

intelektualnego. Wyczuwa

i

obowiązków

dorosłym artystą m ó w i , t o t r z e b a budować w a r s z t a t , ale pracę

się

dzieje?

r a k t e r u . T o jest s p r a w a najważniejsza, b o t o jest s p r a w a d u c h a ,

t a k i głos w e w n ę t r z n y j a k i jest w człowieku, który m u

p o t e m m o ż n a się u c z y ć j a k s t a w i a ć k r e s k i i p l a m y n a p ł ó t n i e .

obserwować. Zrzucić z siebie
i

balast codziennych

szukać u k r y t e g o sensu ż y c i a .
To

Weźmy

ciągłe

pytanie:

każdy

posiada

taki

uznaje

łatwizny

f o r m a l n e j , j a k również

j e n a odległość.

„Jak

oszustwa

się c h c e

być

t ę m u s i się z a c z y n a ć o d s w o j e g o w n ę t r z a , o d p o p r a w i a n i a c h a ­

dlaczego?

Dlaczego

tak

m ó w i j a k c o m a r o b i ć . J e s t t o p e w n a siła d u c h o w a . N i e
czy

Nie

głos w e w n ę t r z n y ,

a

wiem,

z drugiej

strony

O b r a z m u s i p o w s t a w a ć z m i ł o ś c i , m u s i się g o c z u ć s e r c e m ,

wtedy

n i e t r z e b a się z a s t a n a w i a ć .

s k o r o j e s t , t o s k ą d się b i e r z e ? C z y t o j e s t j a k i e ś d r u g i e j a ?

Czy

Są t a c y , k t ó r z y u d a j ą a r t y s t ó w . T a m g d z i e m a b y ć s e r c e

o n o p o p r o s t u i s t n i e j e , t o m o j e d r u g i e j a ? Z czego i c z e m u

me

j e s t głaz. O n i n i c z e g o n i e odbierają w sensie d u c h o w y m . D l a n i c h

podpowiado

n i e m a ż a d n y c h w r a ż e ń , a w t y m co r o b i ą są całą

powierzchow­

j a k b y p o p r o s t u z d a l n i e s t e r o w a n i ? J e d n i m ó w i ą , że życie m a

•— z r ó b t o t a k , a t a k ! —

C z y n i e jesteśmy

czasem

n o ś c i ą . N i e j e s t w a ż n e c z y są a m a t o r a m i , c z y p o

akademiach,

sens, a i n n i że n i e . G d y b y w ogóle n i e było łudzi, c z y b y ł o b y ż y c i e ,

n i o j e s t w a ż n e w j a k i sposób z a m a l o w u j ą płótna, jaką posługują

t a k i e j a k m y g o r o z u m i e m y ? M y ś l ę , że w t e d y m u s i a ł o b y z a i s t n i e ć

się t e c h n i k ą , b o w t y c h o b r a z a c h n i c w o g ó l e n i e m a . W e ź m y

w

m a t e r i i , ale

naszych

poza

j a k r z u c i się p i ę k n e p l a m y , ł a d n e d l a o k a , t o w s z y s t k o , a p r z e c i e ż

czystej

to

tyż
Ja

postaci duchowej, bo m y istniejemy

jest

jakoś

jeszcze

sprawa

siebie

zaprojektowano

d o końca

w

daleko

n i e odnalazłem,

nami.

ale w i e m ,

pójdę w k i e r u n k u m a l a r s t w a religijnego, co n i e znaczy,
ono

być takie j a k w

Czuję w t y m m o j e
Erwin

Sówka

kościele. C h o d z i

o jego d u c h o w o m

jest

to

j e s t w s t a n i e siłą s w e g o d u c h a s p r o w a d z i ć

uważają,

że

że malują z n a t u r y a t o b u j d a ! Jedoń z d r u g i m m a t r o c h a pamięci

treść,

mediumicz-

s p o t k a n a k o b i e t a zwróci jego

co i c h z n a m

t o j u ż b y ł o i t o s t o r a z y l e p s z e . C h w a l ą się j e d e n p i z e z d r u g i e g o ,

n y m i , chociaż n i e c z y n i z n i c h większego użytku. T w i e r d z i ,
jożcli jakaś p r z y p a d k o w o

wszyscy,

że

wzrokowej,
wychodzą

właściwościami

prawie

że m a

przeznaczenie."
obdarzony

amatorów,

że

uwagę,

ją, a raczej

jej

któro
im w

u t i w a l o pewno
obrazach

elementy,

ale one, o

marnie i nieudolnie

kiedy

dziwo

malujom

śląski pejzaż. R o b i ą t o i n o j a k j e s t k o n k u r s b o t a k d l o z a r o b k u
odrzynają

niemieckie,

francuskie, czy holenderskie

landszafty.

K o p i u j ą z c z e g o się d o . N i e c z u j ą k l i m a t u . T o m a j ą b y ć a m a t o r z y
m a l a r s t w a ? T o są i n o g ł u p i e m a ł p y k t ó r e s k a c z ą j a k k t o i m z a g r a ,

d u c h a n o c ą d o s w e g o d o m u i d o w i e d z i e ć się o d n i e j w s z y s t k i c h

a t o j a k i ś W y d z i a ł K u l t u r y , a t o s ą s i o d , b o se u m y ś l i ł , ż e m u

szczegółów, n a w e t n a j b a r d z i e j i n t y m n y c h z j e j życia. B y ć

m a l a r z widokówka powiększy n a ściana."

II.

może

6. Kleopatra,

ołej/pł., 1 9 7 7 r .

81

�l ' j асе E r w i n a S ó w k i o d b i e g a j ą b a r d z o d a l e k o s w ą o r y g i n a l ­
nością o d twórczości i n n y c h m a l a r z y s a m o r o d n y c h , co j a k d o t ą d

właśnie D u c h a i Materię. M a t e r i a jest s k a z a n a n a zagładę, n a
zniszczenie."

n i e p r z y c z y n i ł o m u popularności, a n i szerszego u z n a n i a . -Między
jego twórczością, a pracą w k o p a l n i zachodzi c i e k a w e

sprzężenie

K o b i e t y w życiu i m a l a r s t w i e E r w i n a Sówki t o interesujący
temat.

„Ja

zawsze t a k i e k o b i e t y

maluję

—

mówi

jakieby

się

z w r o t n e . „ P r a c a w k o p a l n i dużo daje m o j e j sztuce, m ó w i , g d y b y m

chciało spotkać. D u ż o b y m a k t ó w m a l o w a ł , ale n i e m a m w a r u n ­

nie r o b i ! n a dole, n i o byłbym w stanie namalować i jednej

ków.

trzeciej

t e g o , co malują. P r a c a t a jest d l a m n i e c i o r p i e n i e m i z t e g o cier­

T e n o b r a z n a z w a ł e m Pieśń

T a Ave

z

Dzie­

to jest całkiem r e l i g i j n y obraz,

o Śląsku.

Maryja

choć

p i e n i a powstają obrazy. T o jest t a k i mój „ k r w a w y p o t d u c h o w y " .

ciątkiem

J o t a m j e s t e m o p i e p i z a n y , g n o j o n y — m u s z a t w o r z y ć ! T a ciężka

M a r i a m a gołe p i e r s i i t o serce z p i e r n i k a , j a k t o k i e d y ś b y w a ł o

robota

n a odpuście —

zmusza

mnie

do

r e f l e k s j i , o n a napędza

życiowo. I n n y górnik n i e o d c z u w a

moja

filozofio

tego, p r z y w y k ł już j a k koń

i t e n Józef

Święty

„Kocham

cię s t a r a " . K o t , co t a m się łasi j e s t

t a k s e k s u a l n y , j a k c h o l e r a . O n j e s t s t a r y zbereźnik. U w a ż a m , że

d o k i e r a t u i n a ś m i e w a się ze m n i e , c o t o j a t a k i e g o m a l u j ą .

To

t a k i e jest życie. N i g d y n i o malowałem k o b i e t t a k , żeby je p o r t r e ­

jest m o j a

że

tować.

nielubiana praca. Nieroz

budzą

się ze w s t r ę t e m ,

m a m iść d o k o p a l n i . M y ś l ą , ż e j u ż się w e m n i e u t r w a l i ł p e w i e n
s t a n d u c h a , że teroz, t o m ó g ł b y m n a g r u b i e n i e robić, a

Nie

daję

i m uśmiechu,

niczego."

P i e r w s z ą swą miłość egzaltowaną i eteryczną p r z e ż y ł w w i e k u

zająć

l a t sześciu, k i e d y z o s t a ł r a z e m z r o d z i c a m i w y w i e z i o n y n a r o b o t y

się i n o m a l o w a n i o m . M y ś l ą , żo t e r o z t o b y j u ż n i e z a s z k o d z i ł o

d o N i o m i e c . S p o t k a ł t a m ró%vieśnicę z n a j d u j ą c ą się w i d e n t y c z n e j

moim

obrazom."

Drogą

s y t u a c j i . Była b r z y d k a , ale przyciągała go d o siebie z ogromną

mozolnych

warsztatową,

przez

ćwiczeń

co o b r a z y

osiągnął

wspaniałą

z o s t a t n i c h pięciu

biegłość

lat

niewiele

m a j ą w s p ó l n e g o ze s z t u k ą p r y m i t y w n ą . S ą w y s m a k o w a n e w k o m ­
pozycji, finezyjne
zadziwiają

w b a r w i e , chociaż

precyzją

rysunku,

wołanych w wyobraźni
Artysta

posługuje

proweniencji,

szczególnie

Erwin

używa

mocnych,-

anatomicznego,

wy­

modeli.
się

symboliką

przeważnie

ale n i e t y l k o . J e g o o b r a z y

surrealistów.
w sztuce.

kolorów

Sówka

n i e uznaje

tego

chwile

spędzali r a z e m ,

całowali się, z w i e r z a l i n a j -

głębszo dziecięce t a j e m n i c o . K o n i e c

wojny

s t a l się i c h r o z ł ą k ą .

N i g d y p o t e m n i e s p o t k a l i się, a l e o n a ż y j e c i ą g l e w j e g o p a m i ę c i ,
p o j a w i a się w s n a c h i w t e d y r o z m a w i a j ą
spełnionej miłości i o e z o t e r y c z n y c h

ze s o b ą o s w o j e j

zagadkach

bytu.

nie­

Jest ona

ideałem k o b i e c y m , jego o s o b i s t y m i d o l e m kobiocości. N a d a ł j e j
magiczne

imię U r e l l a .

„Na

t y m obrazie

teozoficznej

kojarzą się z p r a c a m i
jednak

silą. W o l n e

ш

pokazałem

j a k we

m n i e rodzą

się

siły,

m ó w i Sówka, b o j e s t e m mężczyzną m a ł y m , ciężko pracuję. Czasem

kierunku

j e s t m i b r a k sił, w i ę c m o d ł ę się d o P e w n y c h S i ł , b y p o m o g ł y m i

O b u r z a się k i e d y k t o ś p r ó b u j e p o r ó w n y w a ć j e g o m a ­

przetrwać d o następnego d n i a . T u jest t o p o k a z a n e , t o t a k o b i e t a ,

l a r s t w o z s u r r e a l i z m e m , t w i e r d z ą c , ż e są t o p ł y t k i e z a b a w y , p o ­

k t ó r a w e m n i e w n i k a . J e s t t o m a g i c z n a siła, j a k b y M a t k a D u c h a ,

z b a w i o n e głębszej m y ś l i , jakiegoś d u c h o w e g o

k t ó r a w e m n i e w c h o d z i . P o c z ą t e k t e g o j e s t z a w s z e t a k i : j a k się

sensu.

Surrealizm,

t o w e d ł u g n i e g o „ t a k i e w y g ł u p i a n i e się, r o b i e n i e r ó ż n y c h e f e k t ó w

p a t r z ę n a j a w i e w n o c y , c z y w e śnie

i nic poza t y m . "

gwiazdy,

właśnie j a k b y g w i a z d y

—

O n a m a cząstkę j a k b y

i O n a w c h o d z i do m n i e i pro­

m i e n i u j e . Czuję t e p r ą d y , które biegną o d m ó z g u , aż d o nóg i p r z e ­
Silny wątek erotyczny, element k u l t u fallicznogo,
tantryczna

personifikacja

ziemskich wpisane
Nikiszowca
mach

Kutza),

nadprzyrodzonych

są c z ę s t o w r e a l i a s p e c y f i c z n e j

(wykorzystanej

„Sól ziemi

mierza

mocy

d l a swojej

czarnej"

i „Perlą

narzędzi

i maszyn

wyraźnie

jak i

zgoła

architektury

chorobliwej urody w

w

k o r o n i e " przez

górniczych.

Wszystkie

te

wymo­

w i e m o r a l i z a t o r s k i e j . „ T u j e s t B a r b a r a , m ó w i o j e d n y m ze s w y c h
obrazów

E r w i n Sówka,

to jest

nasza

p a t r o n k a górników,

ale

ona powstała u m n i e z t a k i c h elementów murów N i k i s z o w c a , bo
Nikiszowiec
jak

zbudowany

chodniki na

dole.

jest
To

tak, jakby

jest

jakby

zjechać

kopalnię

do

kopalni,

wyciągnąć

na

powierzchnia.

z

powrotem.

Nazywam

z elementów

m a s z y n , cała j e s t zresztą z e l e m e n t ó w górniczych, które

towa­

duchowym".
Niej

ź l e b y m się c z u ł . "
Jedyną kobietą jego życia jest żona, którą k o c h a i z którą
m a dwoje
byłaby

d z i e c i . J e d n a k Sówka uważa, że d l a a r t y s t y ideałem

k o b i e t a bezpłodna —

porządkowana

potencji

bardzo

przekonaniu,

bliskie

towarzyszka

twórczej
z

swego

którego

w y k s z t a ł c i ł a się i n s t y t u c j a h o t e r —
dziewcząt

przeznaczonych

na

życia zupełnie
mężczyzny.

w

starożytnej

pięknych i

niekrępujące

pod­

Jest

to

Grecji

wykształconych

towarzyszki

życia

polityków i artystów, wodzów i kapłanów, słowem l u d z i , k t ó r y m
p o s i a d a n i e r o d z i n y utrudniałoby działalność
Jest spocyficzny

Koronę m a o n a z noży k o m b a j n o w y c h , szyja

t o „Stosunkiem

O n a o d r a d z a w e m n i e siły, których n i e r a z m i b r a k u j e . B e z

fil­

Włodzi­

e l e m e n t y tworzą fascynujący k l i m a t w o b r a z a c h o m o c n e j

chodzą

który

fenomen

w m a l a r s t w i e E r w i n a Sówki, na

p i e r w s i zwrócili uwagę Aleksander

Zimmerer.

Chodzi

publiczną.

o wspomniany

Jackowski i

wcześniej w

Ludwig

t y m szkicu, nie

rzyszą n a m w p r a c y . I t a k właśnie powstała t a B a r b a r a . Święta

s p o t y k a n y n i g d y ' i nigdzie p r z e d t e m w polskiej sztuce t a n t r y z m .

B a r b a r a nie jest d l a m n i e t y l k o obrazem, który m a m y w cechowni,

W y n i k a o n zarówno z fascynacji W s c h o d e m ,

jest j a k g d y b y

t a c j i o k u l t y s t y c z n y c h , któro w istocie swojej

d u c h o m . J o się m o d l ą d o n i e j , j o m y ś l ą

o niej i nieroz mówię: —
Częstego w
rozumieć

w

odwiecznym
ryjskie

idole

obrazach

B a r b u r k o ! Pomóż m i ! "

w i e l u twierdzeń f i l o z o f i c z n y c h

Sówki wątku erotycznego

zwulgaryzowany
symbolem

często

sposób.

Dla

niego

n i e należy
kobieta

miłości, ciągłości i radości życia.

ż e ń s k i e są d l a n i e g o

równoznaczne

ze

jest

Sume-

współczes­

n y m i k o b i e t a m i , c h o c i a ż p r z e k o n a n y j e s t , iż l u d z i e s p r z e d t y s i ę c y
l a t m i e l i o w i e l e lepsze pojęcie o miłości i seksie, niż m y

teraz.

U w a ż a , ż e n a m się t y l k o d u ż o w y d a j e w t e j i i n n y c h d z i e d z i n a c h ,

j a k również

był

Erwin

Sówka

pod

wpływom

w

Polsce

istoty

przed

wojną

alchemii.

najmniej

interesowali

świadczalnymi,
Głównym

znaleźć

Otóż

można

prawdziwi
się

sprawami

choć i c h całkiem n i e
celem

interesującą

alchemicy
czysto

chemicznymi,

i c h działań i zainteresowań

Została j a k

mistycznego.

to t a k wy­

cesów a l c h e m i c z n y c h r o z w i j a l i o n i t e o r i e f i l o z o f i c z n e ,

obraziłem, że o n a b y ł a
ingerencję

człowieka,

Córka-Natura.

straciła

t o swoje

Była

piękno, ale przez

piękno. T o

myśmy

ją

było

głosić

otwarcie

zgwałcili, gwałcąc p r a w a n a t u r y . I t u j e s t cało p r o w d a o b r u t a l n e j

sztuką u m y s ł o w ą " —

My

d u c h o w y m o b j a w i e n i e m . Pokazując t o n a t y m obrazie, pokazują

82

człowiek
pro­

psycholo­

giczne i kosmogoniczne, których w d a w n y c h w i e k a c h nie można

i n g e r e n c j i człowieka w samą istotę życia n a k u l i z i e m s k i e j .

takim

do­

wtajemniczenia

P o d maską n o m e n k l a t u r y i opisów różnych

ryzykując

d ą ż y m y j a k b y w k i e r u n k u u n i c e s t w i e n i a się, a o n a b y ł a

wiodącej d o

był

p r o s t u K h a l i , bo&gt; K h a l i b y ł a

z córek b o g a .

n a drodze

wykładnię

lekceważyli.

i jego rozwój d u c h o w y

zgwałcona. J o sobie

loży

różokrzyżowi

z h i n d u s k i c h bogiń, opowiadał kiedyś Sówka, którą nazwałem p o
jedną

poprzez

kalifornijskiej

Różokrzyżowców. W publikacjach okultystycznych w y d a w a n y c h

a p o p r o s t u d a l e k o odeszliśmy o d n a t u r y . „ M o ż e p o w i e m o j e d n e j

mówi stara h i n d u s k a legenda,

od

r o d e m z I n d i i . C h c ą c t o , co p o -

w i e d z i a ł o m p r z y b l i ż y ć , m u s z ę z w r ó c i ć u w a g ę n a f a k t , że
Skulika

medy­

n i o są o d l e g l e

utraty

Osiągnięcie

w

języku

powszechnie

głowy. „Prawdziwa

głosi s t a r e p r z y s ł o w i e

„nadświadomości

zrozumiałym,

nie

transmutacja m e t a l i jest
alchemiczne.

ezoterycznej

zwanej

„ka­

m i e n i e m f i l o z o f i e z n y m " j e s t c e l e m w s z y s t k i c h szkół e z o t e r y c z n y c h

�И.

Wschodu i Zachodu. Podstawami
energia

i materia. W

lecia nastąpiło w z a j e m n e
а

jedność

w

dociekaniami

istocie

Gdzieś p o d k o n i e c ubiegłego

różokrzyżowców

kulturowych - -

Wzajemne
izmem,

między
na

naukami

Zachodzie.

tak przynajmniej

zainteresowanie

buddyzmem

a

okultyzmem

grafią, związaną z k u l t e m m o c y
Jego

fascynacja

stu­

Wschodu,

Różnorodność
wynika

twierdzą

jedynie

okultyści.

i w y m i a n a myśli między
zachodnim,

kalifornijską wpłynęły n a z a i n t e r e s o w a n i e

została n i e m o w i e d n i e

noszą

s k o n s t a t o w a n i e f a k t u , że i s t n i e j e z a s a d ­
dociekań

poprzez

hindu­
lożę

Sówki indyjską i k o n o ­

b o s k i c h w p o s t a c i a c h żeńskich.

t y m właśnie

nurtem w

sztuce

indyjskiej

rozwinięta przez Z y g m u n t a L i s a , artystę-

- p l a s t y k a , k t ó r y p r z e z długie l a t a p r o w a d z i ł zespół

olej/pł.,

z Dzieciątkiem,

tego światopoglądu są: umysł,

f o r m w j a k i c h e f e k t y d o c i e k a ń są p r e z e n t o w a n o
z różnic

Maryja

f i l o z o f i i i n d y j s k i e j te t r z y zasady

nazwę Czitta. P r a n a i Akasa.
nicza

7. Ave

plastyczny

p r z y k o p a l n i „ W i e c z o r e k " . O t ó ż n a prośbę S ó w k i — L i s t ł u m a c z y ł

mu

wiele

barwne

1 9 7 3 r.

p r o b l o m ó w z w i ą z a n y c h ze s z t u k ą i n d y j s k ą ,
reprodukcje,

słowem

zależności f i l o z o f i i i f o r m y
Zwrócenie

uwagi

przoz

pozwolił

w

tamtej
Sówkę

na

lepsze

przynosił

zrozumienie

kulturze.
na

indyjską

ikonografię,

z w i ą z a n ą z n u r t e m r e l i g i j n o - m a g i c z n y m w y w o d z ą c y m się z h i n ­
duizmu

i b u d d y z m u , m a motywację

zarówno

toozoficzną, j a k

i osobistą — w o g r o m n e j p o t r z o b i e m a l o w a n i a k o b i e c y c h a k t ó w .
Typowym
wanie

z j a w i s k i e m w sztuco ludowej i samorodnej

pretokstu do malowania

kobiecego

szym z nich jost t e m a t rajski, czyli A d a m
wiadomości

Dobrego

i Złego. Pretekst

aktu.

i Ewa pod

taki

jest

uży­

Najbanalniej­
drzewem

jest konieczny

dla

o k p i o n i a p r u d o r i i środowiska w j a k i m twórca żyje. W p r z y p a d k u
Erwina

Sówki

tantryczna

stylizacja

pełni

podobną

funkcję,

choć t r u d n o n i e z a u w a ż y ć j e j oryginalności. Z d r u g i e j s t r o n y n i e
można

bez k r z y w d y

d l a a r t y s t y t y l k o takiej wykładni

stoso­

wać.

83

I

�W

jego obrazach

funkcja znaczeniowa

tantrycznych

idoli

posadziłem n a t r o n nagą Kleopatrę. T a k i e g o t r o n u n i e m a nigdzie,

jest j e d n a k o d m i e n n a o d kanonów w s p o m n i a n y c h r e l i g i i wschod­

ale K l e o p a t r ę stworzyłem n a p o d s t a w i e

n i c h . O i l e n a p o c z ą t k u b y ł y t o j e d y n i e własne f a n t a z j o n a t e m a t

skich I d o l i . T o jest obraz

wizerunków
moce

w

bogiń wschodnich

naturze,

później

personifikujących

już

tantryzm

służebnie, j a k o f o r m a w y r a z u a r t y s t y c z n e g o ,
protestu
niego

przeciw

zagrożeniu

człowieka

najważniejsze

potraktowany

został

n p . d l a wyrażenia

przez

stworzoną

przez

N a początku powstała seria o r y g i n a l n y c h obrazów:

Asztoret

lub Isztar, Izys, Hathor, N a m m u w wielu odmianach.

Ciekawym

przykładem

stylizacji,

była

Wenus,

namalowana

w

indyjskiej

z s u m e r y j s k i m i s y m b o l a m i płodności i w śląskim, l u d o w y m w i a n ­
k u n a głowie. W s z y s t k i e one zostały r o z c h w y t a n e d o p r y w a t n y c h
kolekcji. J a k powstawały te obrazy?

Różnie, z inspiracji czysto

p r z y p a d k o w y c h . Miał w t e d y w duszy, j a k s a m o t y m mówił, taką
skłonność b y t y l k o t e b o g i n i e m a l o w a ć i w s z y s t k o d o n i c h s p r o ­
wadzał.
„Kiedy
sobie

z przydaniem

zrobiłem, m ó w i

Sówka,

w

rekonstrukcję

Tel Arnarna, ja

tej świątyni s a m ,

rzeczy. Tło

zrobiłem

nigdy nio byłem w Egipcie.

w

oparciu

Potem

o

zdjęcie,

bo

zacząłem budować

przecież
kompo­

umysłowo

i

zupełnie

uważa,

że

pozbawieni

ducha

technokraci.

najokrutniejsi bogowie

Erwin

wymagający

ofiar

l u d z k i c h , b y l i łagodni j a k b a r a n k i i p o p r o s t u b a r d z o h u m a n i ­
t a r n i w s t o s u n k u d o naszej „ P a n i T e c h n i k i " .
T a k rysuje
protest

się

przeciwko

najważniejsza

sprawa

dehumanizacji,

jaką

w

niesie

jego

twórczości,

nieuchronnie

sobą t e c h n i k a , uważana p r z e z technokratów za cel s a m w

ze

sobie.

B ę d ą c g ó r n i k i e m s p o t y k a się n a c o d z i e ń z „ d o b r o d z i e j s t w a ­
m i " mechanizacji

pracy wydobywczej.

t e m a t jest jednoznaczna:

O p i n i a górników n a ten

technika w naszych

k o p a l n i a c h służy

w p i e r w s z y m rzędzie d o zwiększenia w y d o b y c i a , a n i e d o z m n i e j ­
dziej

pylotwórcze

dopuszczalnie

górnicze

najbar­
są

nie­

hałaśliwe.

Przywiązany
w

w ę g l o w e są

n a świecie, nasze m a s z y n y

do

maszyny

człowiek

swoim naturalnym, biologicznym

przestaje

r y t m i e musząc

się d o t e m p a m e c h a n i z m u . „ P o k a z u j ę
jest b r u t a l n a p r a w d a tej pracy —

elementy dokoracyjne, które namalowałem. N a podstawie r y s u n ­

w N i k i s z o w c u , b o t o jest staro, górnicze osiedle,

k ó w s t a r o e g i p s k i c h stworzyłem sobie taką wizję. W t y m w s z y s t k i m

człowiek

sprasowany,

wtłoczony

II.

Barbara

8. Św.

pracować
dostosować

j a k jest naprawdę, j a k a

zycję. T a k i e b u d o w l e n i g d y n i e istniały, n a t o m i a s t istniały p e w n e

84

oczach

m u atrybutów

d a w n y c h b o g ó w . N a t e n piedestał w y n i e ś l i j ą ślepi i o g r a n i c z e n i

z f a n t a z j i . T a m n i e b y ł o t a k i c h pylonów, w ogóle n i e b y ł o t a m
takiej

n a piedestale

szenia uciążliwości p r a c y . Nasze k o m b a j n y
Michałowski robił w y k o p a l i s k a

sumeryj-

T e c h n i k a , k t ó r e j u s i ł u j e się s p r z e c i w i ć , t o j e s t w j e g o
moloch postawiony

Sówka

technikę.

t y c h małych

fantastyczny."

m ó w i S ó w k a . T u t a j są
w

na

bezduszną

karmerze,

domy

a n a prźodzie
technikę.

I

wersja

Co

�П . 9. Око

o l e j / p l . , w y r a . 5 9 , 5 x 4 9 , 5 o m , 1 9 7 5 г.

Gabriela,

z tego człowieka zostało ? M a s z y n a go połknęła i jest t e r a z głowa,

Ponieważ

co

są p r z y p a d k o w e , a l e i p r z o z

wrosła w

świder. T a ń c z y

już t e n m e c h a n i c z n y

taniec.

Jest

t y l k o częścią m a s z y n y . T o t a k i ś w i ę t y p r a c y z aureolą w p o s t a c i
głowicy

k o m b a j n u ścianowego.

Resztki

człowieczeństwa

się t a m , w t y m d o m u . M y ś l ę c z a s a m i , ż e z t e g o o b r a z u
powstać
siebie
z

prawdziwy

malowałem.

t y m wszystkim

będzie, k i e d y

pomnik

górnika.

Czasem

wydaje

godzić.

wszyscy

To

Może

okropne.

się z t y m p o g o d z i m y .

mógłby

nieświadomie

m i się, że

byłoby

kryją

zaczynam
Jeszcze

Wtedy

wnętrznego

ciepła

l a t ewoluują

patronki

m o d l i ł się w s p o m n i a n y

o d łagodnej

starego

górnictwa,

n a wstępie człowiek

w

przed

muzeum,

więc

J ó z e f B a ń k a , usiłujący s t w o r z y ć n o w y

i j e g o p r a c e m a l a r s k i e , s t w i e r d z i ł , że j e g o z d a n i e m , j e s t t o w s p a ­
J e s t t o t e r m i n u k u t y przez Bańkę, oznaczający człowieka wrażli­

za­

wego n a wartości m o r a l n e
dotychczasowej

we­

swoje

i sprzeciwiającego

cywilizacji

się s p o d

kontroli

technicznej,
człowieka

w

się s a m e j
której

i zaczyna,

p r a w a . J ó z e f B a ń k a u w a ż a , że o b r a z y

mu

są

którą

epoki i jej problemów

przez

w y w o ł u j ą one u odbiorców k o n t r o w e r s y j n e o c e n y i często szokują

cywilizacyjnych. To

jest przyczyną,

n a u k o w e ilustrować o b r a z a m i S ó w k i ! Będzie t o

g ó r n i c t w a , aż d o o k r u t n e j , n a m a l o w a n e j w j e d n e j t o n a c j i s t a l o w o -

mariaż

przyszłości naszego przemysłu

dyktować

t y m b a r d z i e j z d u m i e w a j ą c y m , iż s a m o r o d n y m d z i e ł e m n a m i a r ę

l u d z i . Twórca e u t y f r o n i k i postanowił o s t a t n i o swoje

Pani —

istocie

narzędzie

E r w i n a Sówki

r o n i e c i e r n i o w e j z n o ż y k o m b a j n o w y c h o p i e k u n k i współczesnego
nagiej

*

k i e r u n e k w e współ­

pełną c i e r p i e n i a , ściśniętą łańcuchami i t r y b a m i m a s z y n , w k o ­

-zielonkawej

zbieżności

czesnej f i l o z o f i i , t z w . filozofię t e c h n i k i , p o z n a w s z y E r w i n a S ó w k ę

wymyka

i pełnej

twórczości

t o b a r d z i e j interesujące.

się

w i z e r u n k i świętej B a r b a r y , j a k i e powstały n a prze­

strzeni ostatnich k i l k u

tamtej

niały przykład powstającego współcześnie , , h o m o e u t y f r o n i k u s a " .

braknąć n a z i e m i l u d z i , a zostaną d o d a t k i d o r o b o t ó w . "
Cztery

nie ^ n a

sam
gorzej

może

Sówka

wy­

nauki

z

fantastyczną

twórczością

że

publikacje

bezprecedensowy
malarza-samouka.

A r t y s t a m a l a r z i długoletni r e d a k t o r n a c z e l n y

„Przekroju"

d o b y w c z e g o . S ó w k a n a z w a ł ją O n a , a r ę k ę j e j u m i e ś c i ł n a d ź w i g n i

M a r i a n E i l e p o z a p o z n a n i u się z t w ó r c z o ś c i ą S ó w k i n a w y s t a w i e

m e c h a n i z m u ułożonego z czaszek.

jaką m u zorganizowałem w G a l e r i i P i w n i c y p o d B a r a n a m i w K r a ­

Zdumiewa

o b r a z n a z w a n y Święty

Transformator

wystylizo­

k o w i e w m a j u 1980 r o k u —

uznał, że j e s t t o m a l a r s t w o

rewela­

w a n y j a k b y na sumeryjskiego boga wojny. Ogromny, przygniata

cyjne i o b o k obrazów N i k i f o r a D r o w n i a k a , którego n i e wiedzieć

m a ł e , l u d z k i e d r o b i n y p e ł z a j ą c e n i e ś m i a ł o u j e g o s t ó p . Są

czemu

j a k n p . Mechanizm
na

obrazy

Legera

obrazy

w k t ó r y m znaleźć można uiemowiednią replikę
i

innyoh

twórców

awangardy

początków

X X - g o w i e k u , które b y ł y apoteozą t e c h n i k i i r o z u m u l u d z k i e g o .

Banach

przezwał

K r y n i c k i m , nio

widzi

mu

równych

wśród żyjących j a k i zmarłych nieprofesjonalów w Polsce. W a r t o
podkreślić, że d l a E i l e g o

był t o pierwszy

kontakt z

obrazami

t e g o twórcy, p o d o b n i e j a k d l a w s z y s t k i c l i gości wernisażowych.

85

�Nie

malarz

przoz

tyle l a t był t r z y m a n y n a uboczu, podczas g d y — zdaniem

bardzo

Eilego

—

dobrej

wystawa

r o z u m i e l i , dlaczego

tak oryginalny

t a k a , j a k wówczas w P i w n i c y , pokazana

g a l e r i f w P a r y ż u stała b y się n i e w ą t p l i w i e
Jak
bowiem
to

dotychczas
n i e dość,

malarstwo
że

jeszcze pośrednio

rozbija

Sówki
kanon

samo

w

sensacją.
sobie

„słodkiego

malować
Nie
także

„szkodziło"
koncepcję

jest t o wcale

wśród

momencie

prymitywu",

k o m p r o m i t u j e technokratyczną

takie przyjemne

dla oka i niefrasobliwe

których można w y p o c z ą ć p o zgiełku i poważnej

Przy

odosobniona

niektórych

obrazy

o p i n i a . S p o t k a ł e m się z n i ą

etnografów,

co p r z e s t a j e

być

w

o k a z j i przytoczę inną anegdotę, t y m r a z o m

sażu w y s t a w y

z werni­

E r w i n a S ó w k i w P i w n i c y . E i l e d ł u g o się

męczył

reżyserując

B y ł e m kiedyś świadkiem zabawnej

m a l a r z a ś l ą s k i e g o , b o w i e m b a r d z o z a l e ż a ł o m u n a t y m , by

rozmowy

tegoż m a l a r z a n a U n i w o r s y t e c i e

nobliwa i naukowo

utytułowana

w czasie

wystawy

Śląskim. Otóż

powna

p a n i stwierdziła z przekąsem:

„ W r ó b e l e k ( P a w e ł W r ó b e l — p r z y p i s 8 . A . W . ) j e s t słodki w swo­
ich

obrazkach.

jest
Skąd

86

Szczególnie

ten bajkowy
u

niego

u w i e l b i a m jego

k l i m a c i k , ale t e n Sówka

takie

pomysły.

Malarz

duszki, u Nikifora
jest

niedzielny

przerażający!
to

powinien

on

dobrze

starannie „sceniczną"
przyjęty

czesną a w a n g a r d o w ą
szona.

Z

tym

t a k i e śmieszne.

r o z w o j u k r a j u , co d o n i e d a w n a b y ł o szczególnie n i e m i l e w i d z i a n e .
obrazów

przy

pracy."

zarówno

część p r e z e n t a c j i

przez

niegdysiojszą

nieznanego

jak i

„ m a l a r i ę " krakowską, która została

r e k w i z y t o r n i k a b a r e t u w y d o b y t o jakieś śmieszne

został
współ­
spro­

podium,

t a k i e j a k d l a z w y c i ę s k i e h s p o r t o w c ó w . E r w i n a S ó w k ę ustawiono

stawia się Cham­
piona, Eile przeprowadza żartobliwy wywiad z artystą, zbita
na najwyższym postumencie, gdzie zwyczajowo

�Malowidła

w j e d n ą g r u p k ę s t o i a w a n g a r d a p r z e d w o j e n n a , , o b o k r o z p i e r a się
długowłosa

i

udziwniona

szpica

polskich

sztuk

plastycznych.

kleszczach

przedstawiające

„postępu",

ostro

człowieka

w

zarysowujące

mechanicznych

skazę

psychiczną

W p e w n y m m o m e n c i e z „drugiego p l a n u " widzów w y c h o d z i mło­

powstającą n a t y m t l e w n a s z y m społeczeństwie, n a w s z e l k i w y ­

d y , b r o d a t y i „ n a b i t y j a k ciężki b o m b o w i e c " człowiek i t u b a l n y m

padek

glosom

r y m i n i e n a l e ż y się z b y t n i o p r z e j m o w a ć . S a m t w ó r c a

kity

przerywa

wciskać!

ceremoniał:

„Dobra,

To, panie, podobno

dobra!

malarz!

Przestańcie

Powiedz

te

człowieku

p o t r a k t o w a n e zostały j a k o n i e s z k o d l i w e

dziwactwa,

któ­

wygłasza

czasem o p i n i e , które w y m o w n i e świadczą p r z e c i w n i e m u ! J e s t t o

skąd t y bierzesz te o k r o p n e baibarzyńskie k o l o r y n a t y c h o b r a ­

człowiek, w którym

z a c h ? C o ! ! " E r w i n S ó w k a się n i e s p e s z y ł , l e c z o d p o w i e d z i a ł b a r d z o

d r a ż n i ć się z o t o c z e n i e m . B y ł e m ś w i a d k i e m , j a k o g ł a s z a ł p u b l i c z ­

spokojnie:

n i e , że j e s t w i e s z c z e m n a w i e d z o n y m

przecież

pan jako

z palety. Z palety —
Dostał
a

wtedy

przyszpilowany

z kieszeni
W

powienien

Sówka

brawa

ripostą

plastyk

„przy

t e n sposób „ w p r o w a d z i ł

przez Boga,

a dzieła

jego

otwartej

kurtynie",

p ę k — b a w i ł się r e a k c j ą o b e c n y c h . „ O n i i t a k n i c z e g o n a p r a w d ę

do

wyjął

n i e r o z u m i e j ą , m ó w i ł p o t e m , t y l k o c o m a j ą zjeść, w y p i ć i k o m u

jesteś!"

zrobić n a złość. M o ż n a i m b y l e co p o w i e d z i e ć , n i c z e g o i t a k n i e

niego,

się! D o b r y

s i ę " j a n o w s k i twórca
malowidła

na

do

Kra­

zrozumieją."
E r w i n Sówka m a głęboki k u l t d l a hieroglifów e g i p s k i c h j a k o

świeżym

jednego z łuków p i w n i c z n y c h , v i s a v i s m a l a t u r y K a z i ­

dla

pisma

świętego, runicznego.

U w a ż a , że p r z y

jego

pomooy

technicznych

można napisać dzieło o współczesnej t e c h n i c e , g d y ż jest w n i m

W r a c a j ą c d o s p r a w y t r a k t o w a n i a o b r a z ó w Sówki n a Śląsku,

k o ń c a ś w i a t a . K o s m i c i i U F O są w y m y s ł e m w s p ó ł c z e s n e j , c h o r e j

realizacji

trzeba

nie

z a w a r t a możliwość

doszło.

zrozumieć, że stanowiły o n e p o w a ż n y szkopuł d l a osób

podchodzących

do

istoty

twórczości

artystycznej

w

sposób

wyrażenia wszystkiego

o d p o c z ą t k u , aż

powinno

już dojść d o jakiegoś k o n t a k t u i p o r o z u m i e n i a . „ N a s z

świat—

mówi

o b y t a c h astralnych zgodnio

Jeśli istnieją K o s m i c i , t o n a p e w n o mają zupełni

można

było

zo s t a r y m i t r a k t a t a m i o k u l t y s t y c z ­

sprowadzić

do kategorii nieszkodliwych,

acz

do

ludzkości, b o g d y b y b y l i gdzieś w kosmosie, t o d a w n o

u p r o s z c z o n y . O i l o o b r a z y T e o f i l a O c i e p k i w większości traktujące
nymi

lubi

w pełni zostaną z r o z u m i a n e za d w a tysiące l a t , a później z c i c h a

podszedł

zaproponował m u zrobienie

że

górę i w t e d y

akademii!"

m i e r z a Wiśniaka, ale j a k dotąd z p r z y c z y n czysto
do

wiedzieć,

bierze

pana w

tyle chyba nauczono

s p o d n i butelkę i r z e k i : „ N a p i j

kowa. Eile
tynku

malarz

czasem przekora

—

kształty.

jest

niepowtarzalny,

bo

jost stworzony

przez

Boga.

inne od naszych

O n i , j e ś l i są, t o są c a ł k o w i c i e o d m i e n n i , b o

przecież

c i e k a w y c h bajeczek o k r a s n o l u d k a c h , a symbolikę wziętą żywcem

jest rzeczą niemożliwą, b y B ó g p r z y swojej nieskończoności robił

z owych

jak od sztancy, t a k j a k ludzie."

traktatów przedstawić j a k o

„zacnego prostaczka" —
zastosować

w

s t o s u n k u do osoby

czystej

i twórczości

II.

T

twory

wyobraźni

tego r o d z a j u p r a k t y k nie można
Erwina

1 1 . Narodziny

uczuć,

było

Sówki.

Dywagacje
fakty.

myślowe

„Czwartym

są d l a n i e g o

wymiarem

olej/pl., w y m . 95,5x1.18 c m , 1971 r.

jest

ważniejsze

niż

pospolite

myśl, j a k o p i e r w i a s t e k bos-

�kości, głębokiej -wiedzy d u c h o w e j — m ó w i — d o którego d ą ż y m y

przez i c h twórcę j a k o specyficzny

p o o m a c k u . T o j e s t t o co n a z y w a m y „ k a m i e n i e m

filozoficznym"

sztatowe

czyli najwyższy

człowiek

osiągnąć.

stopień d u c h o w e j

Czasem

człowiek

jest

wiedzy,

tego

jaki

bliski,

ale n a w e t

może
o tym

i duchowe

i doświadczenia f o r m a l n e z l a t p o p r z e d n i c h .

b y ł c y k l Błękitny

s z c z ę ś c i a . Z a w s z o j e s t coś p o n a d n a m i , b o p o p r o s t u t a k j e s t e ś m y

nizm,

zakodowani,

w e r s j e św. Barbary

t y l k o krótki

taki

wykres

odcinków

po

j a k i c h się p o r u s z a m y z d n i a n a d z i e ń . T a k a j e s t n i e s t e t y p r a w d a .
Przychodząc n a t e n świat wszystko
poprzedników

i

t a k jest

swoją linią, a m y m a m y
o swoim

przez

cale

mamy

przygotowane

pokolenia.

Zycie

n i e w i e l k i w p ł y w n a nią, a

życiu t a k naprawdę

to nic nie

przez
biegnie

właściwie

wiemy."

tego rodzaju poglądy

się w y g ł a s z a , w s z a k

głupców, k i e d y spotykają

podstawową

jącą

prze­

—

interpretacją

kulturowej.
Czterej

Mój

Śląsk,

Pomnik

Mecha­

górnika,

dwie

obie opisane w t y m szkicu. O s t a t n i c y k l

Do

jeźdźcy

końca

niego

naszej

należy

Apokalipsy,

cywilizacji,

stalowo-sina

Chrystus

i zbudowany

naszej

Ona

i

ukrzyżowany

ze s z k i e l e t o - m a n e k i n ó w

formacji

niesamowici
na

pocisku

Obieg

naszej

kultury.

zasadą

się z c z y m ś , c o

n a k t ó r y s k ł a d a j ą się m i ę d z y i n n y m i

Transformator,

całość

Pierwszy

n a d k t ó r y m twórca zaczął pracować d w a l a t a t e m u j e s t wstrząsa­

sterowanym

T r u d n o jest żyć człowiekowi w p r o s t a c k i m otoczeniu, k i e d y
postępowania

Święty

war­

r o k u nastąpiło j a k b y

ośmielenie S ó w k i , i zaczęły p o w s t a w a ć o b r a z y łącząco w
elementy

n i e w i e , zresztą n i g d y człowiek n i e j e s t w s t a n i e osiągnąć pełnego
że m a m y

t r e n i n g , j a k o ćwiczenia

t o o d 1978

zarazem,

Obrazy

Erwina

Sówki

nawet w awangardowej

są

zjawiskiem

sztuce profesjonalnej

nie

przeczuwanym

uwikłanej

między

r a s t a i c h m o ż l i w o ś c i p e r c e p c j i , t o ogłosić, iż właśnie t o co d l a

p o s t k o n c e p t u a l i z m e m , a jałowym naśladowaniem h i p e r r e a l i z m u .

n i c h niezrozumiałe, jest p o p r o s t u głupie.

S t a n o w i ą zupełne zaskoczenie

Na
Erwina

marginesie

rozważań

o fenomenie

wizyjnoj

twórczości

S ó w k i , c h c ę z w r ó c i ć u w a g ę , że w o s t a t n i c h l a t a c h n a ­

i zawsze wywołują m o c n e

reakcje.

L u d z i e n i e t y l k o się d o n i c h m o d l ą , a l e i z d a r z a s i ę , że k r a d n ą
z

wystaw.

T a k było

choćby

w

Piwnicy

p o d B a r a n a m i , gdzie

stąpiła w n i e j w a ż n a , jakościowa p r z e m i a n a . O i l e p r z e z długie

u k r a d z i o n y został j e d e n z n a j l e p s z y c h w i z e r u n k ó w t a n t r y c z n y e h ,

lata

Bogini

powstawały

różne

serie

tematyczne

Fot.:

obrazów,

traktowane

J . Świderski,

Iszlar.

i l . 3 — 5 , 7, 9 — 1 2 ; S . W i s l o c k i ,

11. 1, 6 , 8

w j u n n o ś ć : 11. 4 — k o l . Z i m m c r e r ó w ; i l . 3 , 5, 7, 9 — 1 2 — B . K r a w ­
czuk,

&lt;tE»

U. 12.

88

Adam,

olej/płyta, w y m .

56x31 cm

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
