<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6383" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6383?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T16:06:44+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6363">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/743abe4b71e21299e79391dc7709391c.pdf</src>
      <authentication>3aac1152230243cc0a761ac14c568244</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76082">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3572</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76083">
              <text>1993</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76084">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3349</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76085">
              <text>Lekcja żywego jezyka / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76086">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4, s.11-13</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76087">
              <text>Jackowski, Aleksander</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76088">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76089">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76090">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="76091">
              <text>Lekcja żywego języka
Aleksander Jackowski

L u b i m y s ą s i a d ó w , ale o dwie miedze. Z b l i s k i m i k ł o p o t y .
Pretensje. N i e jest to nawet kwestia f o r m a l n y c h barier,
p o d r ó ż o w a ć m o ż e m y łatwiej n i ż k i e d y k o l w i e k . W a ż n i e j s z e
od granicznych są zapory psychiczne, stereotypy, k t ó r e
przesłaniają rzeczywisty, a więc z r ó ż n i c o w a n y obraz s ą s i a ­
da. Takiego, j a k i m jest, a nie s p a d k o b i e r c ę g r z e c h ó w
historii. Z a p o r y istnieją z r e s z t ą z o b u stron. Naszej i ich.
Zapory takie postrzegamy t a k ż e w o b r ę b i e jednego p a ń ­
stwa. Vincenz, jeszcze przed w o j n ą , zwrócił u w a g ę na t o , że
s p o ł e c z n o ś ć polska i ż y d o w s k a żyły o b o k siebie, ale nie
znając się nawzajem. T o samo da się p o w i e d z i e ć o Cyga­
nach i o t a c z a j ą c e j ich l u d n o ś c i . Brak szaczunku dla innego?
Brak c i e k a w o ś c i ?
Szczególnie k o m p l i k u j e się sytuacja, gdy d o c h o d z ą pre­
tensje za czyny p r z y w ó d c ó w , za fakty n a l e ż ą c e do historii.
O d p o w i e d z i a l n o ś c i ą za nie obarcza się żyjących, m i m o iż
nic z t y m i f a k t a m i nie m a j ą w s p ó l n e g o . Jak d ł u g o m o ż n a
ż ą d a ć ekspiacji o d N i e m c ó w ? O b a r c z a ć w i n ą L i t w i n ó w za
zbrodnie p o p e ł n i a n e przez s z a u l i s ó w . P o l a k ó w za wcielenie
W i l n a przez gen. Ż e l i g o w s k i e g o ?
Amnestia w historii nie istnieje. C i ą g u z d a r z e ń z m i e n i ć
się nie da. Pokolenia n a s t ę p n e nie m o g ą j e d n a k o d ­
p o w i a d a ć za t o , co się z d a r z y ł o , inaczej b ę d z i e m y żyli
w ciągle podsycanej atmosferze n i e n a w i ś c i . H i s t o r i ę z a s t ą p i
histeria, k t ó r ą ł a t w o w y w o ł a ć , t r u d n o z a ś p o h a m o w a ć .
Ciąg pretensji musi w p e w n y m momencie z o s t a ć prze­
rwany. A l t e r n a t y w ą w s p ó ł ż y c i a , p r z y j a ź n i , są w a ś n i e , w a l k i
etniczne. J u g o s ł a w i a .
T o j u ż nie sprawa p o l i t y k ó w , o n i m a j ą swoje gry, swoje
roszady. T o j u ż nie troska h i s t o r y k ó w , do z a d a ń k t ó r y c h
należy tworzenie obrazu historii z i c h dzisiejszej perspek­
tywy. A j a k trudne to zadanie ś w i a d c z ą r o z b i e ż n o ś c i
W ocenie w y d a r z e ń z d z i e j ó w Polski i L i t w y . R o z b i e ż n o ś c i
m u s z ą w y s t ę p o w a ć , z w a ż y w s z y na p e r s p e k t y w ę z jakiej się
ocenia fakty. Pozostaje więc j e d n o - p o z o s t a w i ć spory
i dyskusje t y m , k t ó r z y z a w o d o w o z a j m u j ą się o c e n ą
przeszłości i przejść d o d z i a ł a ń sprzyjających b u d o w a n i u
zaufania, szacunku m i ę d z y n a r o d a m i .
O d w a ż n y i m ą d r y p r z y k ł a d takiego d z i a ł a n i a m a m y
w naszej najnowszej historii
gest polskiego E p i s k o p a t u ,
który z w r ó c i ł się d o niemieckich b i s k u p ó w ze s ł o w a m i
przebaczenia i p r o ś b ą o wybaczenie. Te s ł o w a , tak w ó w c z a s
bulwersujące w ł a d z e i wielu z nas, o t w o r z y ł y d r o g ę do
procesu normalizacji.
M o ż n a sięgać d o h i s t o r i i , chodzi jednak o t o , j a k i zamiar
temu p r z y ś w i e c a . N a l e ż y z n a ć p r z e s z ł o ś ć i jej reperkusje,
trzeba r o z u m i e ć cudze o b a w y , d r a ż l i w o ś ć , poczucie za­
grożenia. A l e celem n a d r z ę d n y m musi b y ć d z i a ł a n i e i m y ś ­
lenie z w r ó c o n e k u p r z y s z ł o ś c i .
Jednym z k o n k r e t n y c h tego p r z e j a w ó w p o w i n n a b y ć
^oska, b y ś m y się lepiej znali, rozumieli. Trzeba t w o r z y ć
o s t y porozumienia p o n a d p o l i t y k ą , nie b a c z ą c na ist&gt;enie o s z o ł o m ó w , na b u ń c z u c z n e p o k r z y k i w a n i a r ó ż n y c h
z a ł ą c z y . Są j u ż dobre p r z y k ł a d y takiej w ł a ś n i e p o z y t y w ­
nej pracy. W y m i e n i ę c h o ć b y liczne, u k a z u j ą c e się u nas
m

n

w y d a w n i c t w a , m a t e r i a ł y , sesje naukowe, imprezy k u l t u r a l ­
ne (zwłaszcza „ f e s t i w a l " p o d n a z w ą „ W i e l k i e X i ę s t w o
Litewskie"), pisma, z k t ó r y c h z w ł a s z c z a w y m i e n i ć trzeba
„ L i t h u a n i ę " . W k r ę g u takich d z i a ł a ń w i d z ę też niniejszy
numer „ K o n t e k s t ó w " , p o d w ó j n y w numeracji, ale o znacz­
nie z w i ę k s z o n e j o b j ę t o ś c i . M a o n charakter monograficz­
ny, n a w i ą z u j e w t y m d o poprzednio w y d a n y c h - o kulturze
Ł e m k ó w i o kulturze ż y d o w s k i e j w Polsce. Chcemy p o k a ­
z a ć przede wszystkim k u l t u r ę a r t y s t y c z n ą w s p ó ł c z e s n e j
L i t w y . Jej s z t u k ę , w wielu przejawach w y b i t n ą . Z w r ó ć m y
przy t y m u w a g ę na t o , ż e t w o r z y j ą n a r ó d niewielki, liczący
nieco ponad 3,5 m i l i o n a ludzi, a więc wielkości d z i e s i ą t k ó w
miast na świecie. Trzeba p o d z i w i a ć siłę w o l i i p r ę ż n o ś ć
społeczeństwa
k t ó r e z taka u p o r c z y w o ś c i ą w a l c z y ł o
i wciąż walczy, o n i e p o d l e g ł o ś ć i n a r o d o w ą t o ż s a m o ś ć !
0 swoją o d r ę b n o ś ć .
Jeśli tej w a l k i nie w e ź m i e m y pod u w a g ę , wiele ż ą d a ń ,
pretensji, o k a ż e się n i e z r o z u m i a ł y c h . T y l k o w t y m k o n t e k ś ­
cie m o ż n a je p o j ą ć . K i e d y niedawno b y ł e m w W i l n i e
1 Kownie, odczuwałem w rozmowach z ludźmi kultury
d ą ż e n i a i emocje, k t ó r e z n a ł e m dobrze, z a j m u j ą c się n i e g d y ś
„ s t y l e m z a k o p i a ń s k i m " i W i t k i e w i c z e m (ojcem). N a d r z ę d ­
ny w y d a ł m i się na L i t w i e p r o b l e m w a l k i z z a b o r c ą .
Tworzenie „ k u pokrzepieniu serc", o d w o ł y w a n i e się do
w ł a s n e j , pradawnej przeszłości, f o l k l o r u , ludowej sztuki,
p o g a ń s k i e j m i t o l o g i i . T o wszystko jest n a m dobrze znane.
A l e t y m razem o p ó r wobec zaborcy z w r ó c o n y jest t a k ż e
przeciw n a m . M o ż e nawet przede w s z y s t k i m przeciw
naszej, d o m i n u j ą c e j k u l t u r z e , ciążącej na nich, p r z y t ł a c z a ­
jącej „ t o ż s a m o ś ć " , do k t ó r e j d ą ż ą .
T r u d n o się z t y m p o g o d z i ć . B o l i . D l a nas w s p ó l n a
przeszłość zdaje się rzeczą p i ę k n ą , j e s t e ś m y przekonani, że
uszczęśliwialiśmy L i t w i n ó w , że j u ż Jadwiga l a s k ę u c z y n i ł a
e u r o p e i z u j ą c w y c i ą g n i ę t e g o z chaszcz i b o r ó w Jagiełłę, że
p o l o n i z u j ą c wielkie r o d y litewskie, p r z y s p o r z y l i ś m y t v m
samym c h w a ł y ich rodzimej ziemi, a p o l o n i z u j ą c ( ^ e u r o ­
peizując) l u d n o ś ć W i l n a u c z y n i l i ś m y c o ś , co warte jest
p o c h w a ł y . Tymczasem...
N i e w c h o d ź m y w r o z w a ż a n i a , dlaczego te sprawy, tak
niewiele dziś o b c h o d z ą c e świat, są dla L i t w y szczególnie
d r a ż l i w e . S p r ó b u j m y raczej z r o z u m i e ć m a ł y n a r ó d , niewo­
lony - d o s ł o w n i e - do ostatnich lat, r u s y f i k o w a n y , p o l o n i ­
zowany, sowietyzowany, k t ó r y odcina się dziś z a r ó w n o o d
swych rosyjskich s ą s i a d ó w , j a k i o d nas. Przy czym para­
doks polega na t y m , że to Polska była dla L i t w y o k n e m na
świat, nasze radio i telewizja p o z w a l a ł o i m z a c h o w a ć więź
z z a c h o d n i ą cywilizacją. D u ż a część inteligencji rozumie
polski język, j u ż nie z d o m u . ale z telewizji. Istota paradoksu
zawiera się w t y m , że aby z a c h o w a ć p o s t u l o w a n ą samo­
d z i e l n o ś ć m u s z ą się o d c i ą ć o d Polski, jej k u l t u r y . O d c i ą ć
tak iak svn od oica. Svn k t ó r y czuie iż jest niesprawied­
liwy, ale chce z e r w a ć wszelk.e więzy, by samodzielnie ż y ć .
A l e to t v l k o p o r ó w n a n i e nie naileosze z r e s z t ą i a k o że
właśnie paternalizm d r a ż n i ć m o ż e dziś L i t w i n ó w , nasze nie
skrywane p r z e ś w i a d c z e n i a , iż j e s t e ś m y lepsi, z a m o ż n i e j s i .

11

�II. 1 3 Kowno. Rynek i ulice Starego Miasta. 1993. Fot. Aleksander Jackowski

bardziej europejscy i że to m y j e s t e ś m y t y m i , k t ó r z y i m
„ t y l e " d a l i . nawet Mickiewicza. P o p e ł n i a m y b ł ę d y , przewa­
żnie n i e c h c ą c y , ale też nie widzimy niczego złego w d ą ż e ­
niach do polonizacji L i t w i n ó w s e j n e ń s k i c h czy zaszczepia­
niu Litwinomnaszego modelu k a t o l i c y z m u . W r a ż l i w i e rea­
gujemy na d z i a ł a n i a sprzyjające naturalnej ( p o d k r e ś l a m t o )
lituanizacji mniejszości polskiej na L i t w i e , zwłaszcza m ł o ­
dzieży.
Drażliwość Litwinów m o ż e dziwić. M o ż e d e n e r w o w a ć ,
ale s ą d z ę , że rola, a nawet o b o w i ą z e k silniejszego partnera
domaga się tego, by chcieć z r o z u m i e ć p o w o d y tej d r a ż l i w o ści. Jest to trudne. C h o ć b y sprawa W i l e ń s k i e j A K . M a ona
dwa aspekty, jeden gdy p a t r z y ć oczami L i t w i n ó w , drugi
gdy przyjmiemy n a s z ą , do tego b e z k r y t y c z n ą p e r s p e k t y w ę ,
nie c h c ą c p a m i ę t a ć o u p o k a r z a n i u L i t w i n ó w , o w y r z ą d z o ­
nych i m k r z y w d a c h . A l b o druga j ą t r z ą c a kwestia tzw.
b u n t u gen. Ż e l i g o w s k i e g o . M y usprawiedliwiamy się t y m ,
że w W i l n i e była w i ę k s z o ś ć P o l a k ó w , a t y l k o jeden czy dwa
procenty L i t w i n ó w , że zachowali się źle w czasie wojny
polsko-bolszewickiej i t p . A l e to nasza perspektywa. Ich jest
inna. nie procent dla nich w a ż n y , lecz fakt, iż W i l n o b y ł o
h i s t o r y c z n ą , o d w i e c z n ą stolicą p a ń s t w a , a Ż e l i g o w s k i
p o g w a ł c i ł m i ę d z y n a r o d o w y t r a k t a t . N i e odczuwamy z a ż e ­
nowania, u s p r a w i e d l i w i a j ą c manewr P i ł s u d s k i e g o z „ b u n ­
t e m " g e n e r a ł a , k t ó r y zajął W i l n o . Ciekawe, czy tak samo
b y ś m y reagowali, gdyby z a i s t n i a ł a sytuacja odwrotna?
Oczywiście ż ą d a n i e DrzeDroszenia za Ż e l i e o w s k i e e o wyda­
je się p r z e s a d ą Przecież to już trzy czwarte wieku mija ci
k t ó r z y w ó w c z a s szli na W i l n o , o d k i l k u n a s t u lat leżą
w grobach. A i p a ń s t w o też j u ż nie t a m t o .
Z a s t a n ó w m y się jednak, czy ten gest nie jest i m potrzeb­
ny? D w i e o p t y k i . M y j e s t e ś m y p e w n i , że n i k t nie pokusi się
o z m i a n ę granic, wcielenie W i l n a (czy L w o w a ) d o Polski.
Nie s ą d z ę , aby w naszej części E u r o p y m o g ł y m i e ć miejsce
takie etniczne „ c z y s t k i " , zbrodnie, j a k w b. J u g o s ł a w i i . A l e
L i t w i n i , o czym p r z e k o n a ł e m się, r o z m a w i a j ą c z wieloma
osobami, d r ż ą o swoje W i l n o . Boją się, że kiedy sytuacja się
zmieni, d r u g i Ż e l i g o w s k i m o ż e się z n a l e ź ć . T o nie sprawa
racjonalnej oceny sytuacji, lecz emocjonalnej. A ż ą d a n i e
p o t ę p i e n i a ? Przecież t u chodzi o gest symboliczny, nie o t o ,
że r z ą d , sejm s t w i e r d z ą , iż n i k t nie rości pretensji do miasta,
lecz by s ą s i a d silniejszy, 11 razy liczniejszy p r z y z n a ł się d o
złego uczynku. M o ż e gdyby nie b y ł o p r z y k ł a d ó w naszej
arogancji, arogancji z pozycji siły, sprawy przeprosin by nie
12

b y ł o . Niepotrzebna, ż e n u j ą c a historia, nie s ł u ż ą c a d o b r y m
stosunkom m i ę d z y naszymi n a r o d a m i .
T r u d n o , nie m o ż e m y się nieustannie rozliczać, trzeba
p r z e s t a ć szczuć na siebie w gazetach i i n n y c h ś r o d k a c h
przekazu, trzeba p o z o s t a w i ć p o l i t y k o m , a pewnie i his­
t o r y k o m chandryczenie się. natomiast d ą ż y ć do wzajem­
nego zrozumienia i szacunku o b u naszych n a r o d ó w . Trze­
ba lepiej się z n a ć , więcej wiedzieć o sobie. D l a t e g o zdecydo­
w a l i ś m y się na p r z y g o t o w a n i e tego n u m e r u - l i t e w ­
skiego.
I t u o d razu d o d a m , tak j a k ciągle są k ł o p o t y z p i e n i ę ­
d z m i , tak w t y m p r z y p a d k u życzliwość w s z y s t k i c h , d o
k t ó r y c h się z w r ó c i l i ś m y o pomoc, była w r ę c z z a s k a k u j ą c a .
Potrzeba z b l i ż e n i a , wzajemnego zrozumienia jest ogro­
m n a . T o j u ż nie p o l i t y k a , m o ż e w r ę c z o d w r o t n i e , to
ś w i a d o m o ś ć tego, iż narody nasze łączy c o ś , co jest
n i e p o r ó w n a n i e silniejsze - więzi istniejące o d w i e k ó w .
N i e m o ż n a j e d n a k p o m i j a ć f a k t u , iż s z c z e g ó l n ą p o s t a c i ą
dialogu m i ę d z y n a r o d a m i są relacje p o m i ę d z y r z ą d a m i
p a ń s t w a m n i e j s z o ś c i ą n a r o d o w ą . W naszym p r z y p a d k u
dotyczy to l u d n o ś c i litewskiej, skupionej na Sejneńszczyźnie i polskiej na L i t w i e . Ż a d e n r z ą d nie m o ż e p o z o s t a ć
o b o j ę t n y na t o . j a k się traktuje m n i e j s z o ś ć z n a j d u j ą c ą się
poza jego granicami. Zasady c h r z e ś c i j a ń s t w a z d a j ą się
szczytnym postulatem, w rzeczywistości m a m y p r z e w a ż n i e
d o czynienia z z a s a d ą w z a j e m n o ś c i . Jak o n i t r a k t u j ą
naszych, tak m y ich. N a szczęście nie jest to rygorystycznie
stosowane, sytuacja L i t w i n ó w S e j n e ń s k i c h jest obecnie
lepsza niż P o l a k ó w na L i t w i e . O c z y w i ś c i e i u nas ż y w a jest
p a m i ę ć f a k t ó w ś w i a d c z ą c y c h o d y s k r y m i n a c j i , np. przez
wiele lat nie zgadzano się na litewskie n a b o ż e ń s t w a w Bazy­
lice S e j n e ń s k i e j , przy czym argumenty tak w ł a d z y , j a k
i k o ś c i o ł a były identyczne. N i e c h się p o l o n i z u j ą ! - usłysza­
ł e m z a r ó w n o w rezydencji Prymasa, j a k i w gmachu K C .
T a k ż e budowa kościoła w Widugierach niepokoi L i t ­
w i n ó w k t ó r z y o b a w i a j ą sie że o s ł a b i to więzi ł ą c z ą c e ich
s p o ł e c z n o ś ć , przez rozproszenie ludzi. Dotychczas c e n t r u m
duchowego życia L i t w i n ó w i miejscem coniedzielnych
SDOtkari bvła bazylika w Seinach i k o ś c i ó ł w P u ń s k u
N a b o ż e ń s t w a w n o w y m kościele m o g ł y b y o d c i ą g n ą ć ludzi
o d tych c e n t r ó w , a t y m samym sprzyjać o s ł a b i e n i u ich więzi
etnicznej Sa oczywiście inne d r a ż l i w e sorawy ale raczei
incydentalne co jednak w sytuacji grupy m n i e j s z o ś c i o w e
ma zawsze z w i ę k s z o n y rezonans.

�Rzeczywiście trudne są stosunki m i ę d z y p o l s k ą mniej­
szością na L i t w i e a w ł a d z ą . W y n i k a j ą m i ę d z y i n n y m i z tego,
że litewscy Polacy bynajmniej nie w y d a l i się zachwyceni
uzyskaniem przez L i t w ę n i e p o d l e g ł o ś c i . Powiaty „ p o l s k i e "
głosowały przeciw, p o d o b n i e j a k m n i e j s z o ś ć rosyjska.
Kiedy z n i k n ą ł w s p ó l n y w r ó g , Polacy poczuli się z a g r o ż e n i .
Przedtem ich status nie o d b i e g a ł o d tego, k t ó r y mieli
L i t w i n i , teraz, po wyzwoleniu, poczuli się z a g r o ż e n i przeja­
wami litewskiego nacjonalizmu. U w a ż a j ą , że m i e s z k a j ą c
od w i e k ó w " na obszarze dzisiejszej L i t w y są tam u siebie.
C h c ą a u t o n o m i i , przy c z y m z a c h ę c a ich d o stawiania ż ą d a ń
postawa miejscowych (ale nie tylko!) d z i a ł a c z y . Z a iluzje
płacą gorzko. T r u d n o i m z r o z u m i e ć , że Warszawa nie m o ż e
i nie chce się za n i m i u j ą ć . Boleśnie więc odczuli s ł o w a
Papieża, k t ó r y dobitnie określił ich miejsce - P o l a k ó w ,
obywateli L i t w y . P a p i e ż p o w i e d z i a ł to nawet ostrzej,
nazwał ich L i t w i n a m i polskiego pochodzenia. Nie c h c ę
w c h o d z i ć w r o z w a ż a n i a , czy bvlo to najzręczniejsze sfor­
m u ł o w a n i e . W a ż n a jest b o w i e m jego istota r o z w i e w a j ą c a
wszelkie iluzje. W a r t o z a u w a ż y ć , że w p o d o b n y m k i e r u n k u
działa w Niemczech kanclerz K o h l , w y r a ź n i e o k r e ś l a j ą c
obywatelskie o b o w i ą z k i mniejszości niemieckiej w Polsce.
W numerze, k t ó r y oddajemy w ręce C z y t e l n i k o m , sku­
piamy się na k i l k u problemach: pierwszy - r o z b i e ż n o ś c i
w widzeniu historii, d r u g i - stereotypy s ą s i a d a , w y s t ę p u j ą c e
po obu stronach granicy, trzeci blok m a t e r i a ł ó w dotyczy
Wilna, tego, k t ó r e z a c h o w a ł o się w p a m i ę c i ludzi r ó ż n y c h
n a r o d o w o ś c i - i obecnego. M i t u W i l n a , miasta L i t w i n ó w .
P o l a k ó w , Ż y d ó w . W s p ó ł c z e s n ą s y t u a c j ę styku mniejszości
i grup w y z n a n i o w y c h omawia K r z y s z t o f C z y ż e w s k i . N a ­

s t ę p n y , d u ż y zestaw m a t e r i a ł ó w pochodzi z b a d a ń , p r o w a ­
dzonych przez K a t e d r ę Etnologii U W w ś r ó d P o l a k ó w na
L i t w i e . D o t y c z y z a r ó w n o widzenia s i ą s i a d a , j a k i zachowa­
nych w i e r z e ń , o b r z ę d ó w , p a m i ę c i tradycji, a p o k r y f ó w .
Ostatnia, bardzo istotna, część n u m e r u to prezentacja
t w ó r c z o ś c i litewskiej w r ó ż n y c h dziedzinach sztuki, ze
s z c z e g ó l n y m u w z g l ę d n i e n i e m tradycji ( ź r ó d ł a ) , do k t ó r y c h
n a w i ą z u j e . Pokazujemy tę t w ó r c z o ś ć w p r z e k r o j u „ p i o n o ­
w y m " , o d sztuki ludowej po o s i ą g n i ę c i a „ a w a n g a r d y " ,
w przekroju czasowym od C i u r l i o n i s a po Stasysa i Bartulisa.
U w a ż n y czytelnik n i e w ą t p l i w i e z w r ó c i u w a g ę na t o , co
w tytule n a z w a ł e m lekcją ż y w e g o j ę z y k a . Jest to przede
wszystkim lekcja o b c o w a n i a z „ i n n y m i " , z s ą s i a d e m ,
lekcja, k t ó r a ma sens, jeśli d o s t r z e ż e m y dzięki niej lepiej
samych siebie. Lekcja widzenia h i s t o r i i , a ściślej m ó w i ą c ,
u ś w i a d o m i e n i e sobie f a k t u , iż nie ma, i m o ż e nie być jednej
h i s t o r i i , kiedy r ó ż n e są perspektywy, z k t ó r y c h się j ą
postrzega. Lekcja szacunku dla s ą s i a d a , k t ó r y jest nam tak
m a ł o znany, ze s z t u k ą k t ó r e g o stykamy się t y l k o przy
nielicznych okazjach. Wreszcie - lekcja, k t ó r ą daje nam
przeczytanie w y w i a d ó w p r o w a d z o n y c h w ś r ó d polskiej
mniejszości etnicznej na L i t w i e P r z e b i j a j ą c a z wielu w y p o ­
wiedzi nuta w y ż s z o ś ć . , w r ę c z ksenofob.., p o ś w i a d c z a t y l k o ,
iż niejednokrotnie m ó w i ą c o innych m ó w i m y o sobie Nie
budu ą c a to lektura, ale też i „ K o n t e k s t y " nie są „ D z w o n ­
kiem N i e d z i e l n y m " . Z r e s z t ą na pewno nie mniejsze n a p i ę ­
cie ksenofobii w y s t ę p u j e i u naszych s ą s i a d ó w .
Jeśli zaś chodzi o nasze intencje, są a ż n a d t o w y r a ź n e .
Budowanie m o s t ó w , d r ó g do wzajemnego poznania. I sza­
cunku.

13

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
