<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6334" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6334?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T04:15:55+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6314">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/81ea9a23c082aa8b9ecb366a8d4557ef.pdf</src>
      <authentication>0d868971d49f18c122eac6f667c6fbf3</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75461">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3178</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75462">
              <text>1988</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75463">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2976</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75464">
              <text>Dylematy błazna / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75465">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.4, s.217-220</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75466">
              <text>Czaja, Dariusz</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75467">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75468">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75469">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75470">
              <text>Dariusz Czaja

DYLEMATY BŁAZNA

Czy m o ż n a o p i s a ć n a t u r ę oceanu? Poszukiwanie odpowiedzi
na to banalne z pozoru p y t a n i e w p r a w i a w r u c h r e f l e k s j ę

an­

t r o p o l o g i c z n ą p r z e d s t a w i o n ą przez L u d w i k a S t o m m ę w t e k ś c i e
Słoń

a sprawa

1

etnologii .

Ocean, okazuje się, nie jest n a p r a w d ę

zielony, niebieski, z ł o t y ,

czarny. N i e jest

t e ż ocean

syntezą

dla p r z y k ł a d u , dostrzec w ceremoniach dekoracji orderem nie
tylko

otoczone

jak

w

Bowiem

kultury

ocean nie jest o b i e k t e m

są natomiast

kultury_

jego przedstawienia,

i p o w a g i znaczenie ideowe,

z a ł o ż e ń wydaje się t e m a t etnologicznego s t u d i u m : Virtuti
fari jako

i s t o t a oceanu.

patosu

ale

nie t y l k o dopuszczalny, ale logicznie w y n i k a j ą c y z p r z y j ę t y c h

b a r w . Jego n a t u r a jest nieopisywalna, nie istnieje nic takiego,
Elementem

aurą

t a k ż e u c h w y c i ć l u d y c z n y w y m i a r zjawiska. W t y m k o n t e k ś c i e

breloczek. K o n i e c w i e ń c z y d z i e ł o . T e z y

tekście p u e n t u j ą

znakomicie d w a z d j ę c i a .

Mili-

przedstawione

Pierwsze

przed­

kultu­

stawia g e n t e l m a n ó w , bez w ą t p i e n i a „ m a d e i n E u r o p e " , w k r y ­

rowe c h a r a k t e r y s t y k i jego n a t u r y . Te i t y l k o te d o s t ę p n e s ą

zach i szatach z d o b n y c h w ł a ń c u c h y i ordery. N a d r u g i m w i d ­

dla etnologicznego opisu.

nieją

R o z u m o w a n i e to wpisane jest w szerszy k o n t e k s t metodolo­

Murzynki

w

strojach

regionalnych: nagość

giczny. O t o jego z r ę b y : K u l t u r a jest w y n i k i e m poznawania i oswa­

jaką ujawniają

j a n i a n a t u r y przez c z ł o w i e k a . Proces t o n polega na n a z y w a n i u

d z i k a , d z i k o ś ć j a k b y bardziej swojska.

i u s t a n a w i a n i u relacji m i ę d z y n a z w a n y m . Jest to
dokonująca
czenia.
praca

się w h i s t o r i i kategoryzacja

Nadawanie
nad

sensu

przedstawia

porządkowaniem,

w istocie t k a n k i

permanentna

continuum

doświad­

przybrana

w k ó ł k a , k o l c z y k i , bransolety. W perspektywie antropologicznej
fotografie, s w o j s k o ś ć okazuje się j a k b y bardziej

Streszczony
zawiera

tutaj

tekst, o d a r t y z l e k k o ś c i i finezji

konsekwentną

propozycję

metodologiczną.

stylu,

Wszelakot

się j a k o

nieświadoma

poza n i e l i c z n y m i e n d e m i t a m i , k t ó r y c h p o g l ą d y dzielnie o p a r ł y

klasyfikowaniem

niepodzielnej

się p r ó b o m w ą t p i e n i a , dzielimy wszyscy w s p ó l n ą w i a r ę , ż e nie

rzeczywistości. K o n s e k w e n c j ą

takiego stano­

wiska jest o ż y w i o n a k a n t o w s k i m duchem w y p o w i e d ź :

„Świat

i s t n i e j ą niewinne m e t o d y , że wszystkie i m p l i k u j ą j a k ą ś
sensu,

że

projekt

humanistyki, w

którym

teorię

obowiązywałaby

jest b y ć m o ż e t a k i m , j a k i m jest; ale na pewno nie jest takim&gt;

zasada „ W e r t f r e i h e i t " jest n i e m o ż l i w y do zrealizowania. W i e m y ,

j a k i m jest gdziekolwiek i k i e d y k o l w i e k

ż e n a u k a p r ó b u j ą c u s p r a w i e d l i w i ć swoje z a ł o ż e n i a czerpie z k o ­

przedstawiony. Dlatego

t e ż ś w i a t j a k i m jest, nie jest i b y ć nie m o ż e p r z e d m i o t e m refleksji
antropologicznej czy e t n o l o g i c z n o j . "
dawczej etnologa jest n a t o m i a s t

2

Przedmiotem pracy

świat społecznie

ba­

zobiektywi­

rzenia m i t u .

W o l n o zatem

zaproponować

odczytanie

powyż­

szego t e k s t u z jednej s t r o n y j a k o d e k l a r a c j i metodologicznej,
z drugiej j a k o t e k s t u m i t y c z n e g o , s t o s u j ą c

wobec niego

ka­

z o w a n y c h , a więc n a z w a n y c h , o p i s u j ą c y c h t o , co n i e o p i s y w a l n e »

tegorie wypracowane do opisu r z e c z y w i s t o ś c i k u l t u r o w e j .

f o r m l u d z k i e j a k t y w n o ś c i . I n t e r e s o w a ć go w i n n a interpretacja

to

e l e m e n t ó w całości tego, co z w y k l i ś m y n a z y w a ć k u l t u r ą , a co

t u p r ó b i e , nie r e z y g n u j ą c z opisu strategii poznawczej, c h c i a ł b y m

propozycja

uprawiania

metaetnologii.

jest s k o d y f i k o w a n y m , ze swej n a t u r y d o w o l n y m , j e d n o s t r o n ­

odsłonić

nym,

są

zoficznej,

u s i ł o w a n i a t y c h , k t ó r z y p r a g n ą d o t r z e ć do p r a w d z i w e j i s t o t y

wartości,

rzeczywistości przykładając d o ń jedną tylko skalę. Niemożliwy

i w y z n a c z a j ą rodzaj s t a w i a n y c h p y t a ń .

względnym

mitem rzeczywistości.

Złudne

i naiwne

jest, p r z y k ł a d o w o , opis n a t u r y s ł o n i a , m e t a f o r ę k t ó r e g o p r z y ­
w o ł u j e ż a r t o b l i w i e Mircea Eliade w s w y m Traktacie
religii,

o

historii

b y z i l u s t r o w a ć t e z ę o n i e r o z k ł a d a l n o ś c i fenomenu

reli­

gijnego i b a d a n i u go w jednej skali, religijnej, g d y ż t y l k o t y m
sposobem z d o ł a m y

uchwycić

jego i s t o t ę . R z e c z y w i s t o ś ć

isto-

t o w a , sama w sobie, t a k a j a k a jest nie istnieje, t o t e ż nie s p o s ó b
uchwycić

słonia

w skali j e m u właściwej.

słonie nazwano, w ł ą c z o n e do k u l t u r y ,

Istnieją

natomiast

te t y l k o m o g ą s t a ć się

p r z e d m i o t e m etnologicznego opisu.

kultury

do r a n g i podstawowego

szereg konsekwencji. Przede

przedrozumienia,

która
które

ożywia

charakter

zaprezentowaną

umożliwiają

Nieoczekiwany

opisać

kontekst

zarysowaną

dla

podejmowanej
wiary

koncepcję,
w

rozważań

tekście

o

aksjomatu

wszystkim ustają

filo*"

nazwać
postawę

naturze

słonia

i k r y j ą c y c h się za n i m i p r z e ś w i a d c z e ń , z n a j d u j e m y w p e w n y m
zapisie

z

Dzienników

G o m b r o w i c z a , gdzie

zjadliwość

opisu

zjawiska d o r ó w n u j e i n t e r p r e t a c y j n e j p r z e n i k l i w o ś c i . T y m razem
chodzi o k o n i a . „ D z i ś po ś n i a d a n i u

dyskusja

(...)

wywołana

m o j ą t e z ą , że c z ł o w i e k n a k o n i u jest d z i w a c t w e m , ś m i e s z n o ś c i ą
i o b r a z ą e s t e t y k i . W t y m k o ń s k i m A k r o p o l u teza r o z l e g ł a się
j a k g r o m b l u ź n i e r c z y . T ł u m a c z y ł e m , ż e z w i e r z ę nie r o d z i się
po t o a b y d ź w i g a ć na sobie inne z w i e r z ę . Człowiek n a

T a k i p u n k t widzenia, p o d n o s z ą c y t e z ę o k o n w e n c j o n a l n y m
charakterze

sferę

W

Jest

koniu

jest r ó w n i e dziwaczny j a k szczur na kogucie, k u r a na w i e l b ł ą d z i e ,

rodzi

m a ł p a n a krowie, pies na bawole. C z ł o w i e k na k o n i u t o skandal,

dla

z a k ł ó c e n i e naturalnego p o r z ą d k u , g w a ł c ą c a s z t u c z n o ś ć , dysonans,

powody,

k t ó r y c h nie t a k dawno jeszcze sensownym z a j ę o i e m

wydawało

brzydota. Powoływali

się u k ł a d a n i e k u l t u r n a hierarchicznej drabinie oraz

orzekanie

w i e k a konnego. J a r o z e ś m i a ł e m się i m w nos. P o s ą g i ! S z t u k a

o i c h r a c j o n a l n o ś c i , czy t o ż jej b r a k u . Rezygnacja z w i a r y
u p r z y w i l e j o w a n y charakter

własnej

kultury

w

prowadzi również

do praktycznego w n i o s k u : uznania m y ś l e n i a i zachowania w ł a ś c i ­
wego

zawsze h o ł d o w a ł a konwenansowi — prawie j a k m o d a ! O wszyst­
kim

decyduje

przyzwyczajenie.

Oglądamy

od

wieku

konne

p o s ą g i , podobnie j a k l u d z i na k o n i u , ale g d y b y ś m y p r z e m y l i

antropologicznej

sobie oczy i spojrzeli na ś w i e ż o , s k r z y w i l i b y ś m y się z niesma­

Po zainteresowaniu k u l t u r ą „ d z i k i c h " p r z y s z e d ł czas

k i e m — b o grzbiet k o ń s k i nie jest miejscem dla c z ł o w i e k a , podobnie

kulturze

refleksji.

się n a dzieła r z e ź b i a r z y , w i e l b i ą c e c z ł o .

europejskiej

za

przedmiot

na zajęcie się „ d z i k o ś c i ą " nas samych. W y m a g a to

przyjęcia

jak

grzbiet k r o w i . D y s k u t o w a l i ś m y

n a przechadzce

porannej

szczególnej p o s t a w y . P r z e b y w a j ą c w opisywanej k u l t u r z e trzeba

a sześćdziesiąt klaczy pełnej k r w i na pastwisku zwracało

b y ć z d o l n y m do zrzucenia j e j gorsetu, niejako do w y j ś c i a poza

n a m swoje m i ę k k i e , ciepłe oczy. I z a a t a k o w a ł e m j a z d ę

nią,

Rozkosz ? Zabawa p r z y j e m n a i p i ę k n a ? H a ! ha, h a ! P o d s k a k i w a ć

by

z

togo

stanowiska

naszych k u l t u r o w y c h

skonstatować

konwencjonalność

p o c z y n a ń . W i ą ż e się z t y m n i e w y g o d n a

bydlęciu, wznosić

się i o p a d a ć

z nogami rozkraczonymi,

jest

o b i j a j ą c się t y ł k i e m o ten grzbiet n i e u n i k n i o n y , m i e ć p o d s o b ą

powszechnie

b y d l ę toporne i g ł u p i e , n a k t ó r e t a k t r u d n o w l e ź ć , z k t ó r e g o

dla badacza w s p ó ł c z e s n o ś c i sytuacja, w k t ó r e j zmuszony
o d s ł a n i a ć m i t y c z n e p o k ł a d y zjawisk u c h o d z ą c y c h

na

za niewzruszone, ś w i ę t e . R e z y g n u j ą c z p o d j ę c i a takiego zadania

zleźć nie ł a t w o , k t ó r y m p r a w i e nie m o ż n a k i e r o w a ć ?

etnolog p r z e s t a ł b y b y ć s o b ą . Cóż w i ę c ? „ S z a r g a ć

na n i m z s z y b k o ś c i ą r o w e r u ? A l b o w k ó ł k o p o w t a r z a ć

Podejmując

ku

konną.

świętości?"

p r o g r a m o k r e ś l o n y t y m h a s ł e m etnolog p o w i n i e n ,

„Pędzić''
jedne

i t e n sam s t u t y s i ę c z n y skok przez p r z e s z k o d ę — na z w i e r z ę c i u ,

217

�k t ó r e p r z e c i e ż z u p e ł n i e nie nadaje się do skoku ? W a l c z y ć z t ą
rozpaczliwą

niezdarnością

końską,

której

nigdy

nie

można

n a p r a w d ę p r z e z w y c i ę ż y ć ? Ależ te rzekome rozkosze to czysty
atawizm!

Kiedyś

k o ń rzeczywiście

był pożyteczny,

stanowił

0 w y w y ż s z e n i u c z ł o w i e k a , człowiek z k o n i a p a n o w a ł nad i n n y m i ,
koń

b y ł bogactwem, siłą, d u m ą

jeźdźca.

Z tamtych

czasów

p r z e d p o t o p o w y c h p o z o s t a ł w a m k u l t jazdy konnej i uwielbienie
czworonoga, k t ó r y j u ż .się p r z e ż y ł . A u t o m a t y c z n i e powtarzacie
z a c h w y t d z i a d k ó w waszych i obijacie sobie siedzenie k u ucz­
czeniu m i t u ! "

3

W krytycznym

spojrzeniu Gombrowicza z n i k a j ą

obdarzone

powszechnym uczuciem i u ś w i ę c o n e t r a d y c j ą husarskie s k r z y d ł a ,
s z a r ż e kawaleryjskie, u ł a ń s k i charme.

N a ich miejscu zjawia

się

kostiumu

wyekstrahowany

bydlęciu.

z

historycznego

Błyskotliwie

wychwytuje autor

człowiek

cechy

na

wyobrażenia

m i t y c z n e g o : a u t o m a t y z m , t o w a r z y s z ą c e m u emocje,

bezreflek-

s y j n o ś ć , o d p o r n o ś ć na z m i a n ę . F r a g m e n t ó w , szczególnie inte­
r e s u j ą c y ze w z g l ę d u na t r a f n y opis procesu mitologizacji,
ilustruje

Gombrowiczowską

dobrze

teorię F o r m y , zawiera t e ż zasad­

nicze r y s y jego a n t r o p o l o g i i . U d e r z a j ą c e s ą z b i e ż n o ś c i tej k o n ­
cepcji z p r z e d s t a w i o n y m uprzednio modelem rozumienia i i n ­
terpretacji

tekstów

kultury.

Warto

zatrzymać

się n a d

tym

bliżej.
K a t e g o r i a F o r m y m a u Gombrowicza wielorakie znaczenie.
N a j c z ę ś c i e j b y w a p o j m o w a n a j a k o s p o s ó b bycia, z e s p ó ł stereo­
typowych zachowań, utrwalony wzór postępowania, styl życia,
r

4

rola s p o ł e c z n a , konw enans. Relacja m i ę d z y c z ł o w i e k i e m i F o r m ą
jest z z a ł o ż e n i a d i a l e k t y c z n a : człowiek jest producentem F o r m y
1 sam jest przez n i ą stwarzany. F o r m a j e d n a k ż e to nie t y l k o
gotowe p r o d u k t y d z i a ł a ń k u l t u r o w y c h . Gombrowicz p r o t e s t o w a ł
przeciwko

utożsamianiu

jej

z obyczajem

czy

konwenansem,

nie godził się na w ą s k i e , socjologizujące w y k ł a d n i e tego t e r m i n u .
A k c e n t o w a ł d y n a m i c z n y charakter F o r m y , f a k t , że p o j a w i a się
ona

w

najbardziej

przypadkowych

jednostka zmuszona

spotkaniach,

w

których

jest n a d a ć k s z t a ł t , u t r w a l i ć w s z t y w n y m

schemacie d o ś w i a d c z e n i a

drugiej osoby, sama b ę d ą c

narażona

ш podobne operacje poznawcze. ,,Mocą tego, że j a jestem zawsze
dla

innego, obliczony na

cudze

widzenie, m o g ą c y

istnieć

w

s p o s ó b o k r e ś l o n y t y l k o dla k o g o ś i przez k o g o ś , e g z y s t u j ą c y —
j a k o f o r m a — poprzez innego. A więc nie idzie o t o , że mnie
środowisko

narzuca

konwenans,

lub mówiąc

za M a r k s e m , że

c z ł o w i e k jest p r o d u k t e m swojej klasy socjalnej, a o zobrazowanie
z e t k n i ę c i a c z ł o w i e k a z c z ł o w i e k i e m w całej jego p r z y p a d k o w o ś c i ,
b e z p o ś r e d n i o ś c i , d z i k o ś c i , o wykazanie j a k z t y c h p r z y p a d k o w y c h
z w i ą z k ó w r o d z i się F o r m a — i c z ę s t o najbardziej nieprzewi­
dziana,

absurdalna."

5

O d r ó ż n i e n i e F o r m y - ż y w i o ł u i F o r m y - k o n w e n a s u nie wyczer­
puje

t r e ś c i najistotniejszego

w a n t r o p o l o g i i Gombrowicza po­

jęcia. P r ó b o w a n o również widzieć F o r m ę w związkach z m y ś l ą
filozoficzną

i odnajdywać

transcendentalnej

jej

(Descartes,

sens na
Kant,

przedłużeniu

Husserl)

filozofii

podkreślającej

a k t y w n ą rolę r o z u m u w procesie d o ś w i a d c z a n i a ś w i a t a , p o r z ą d ­
kowania

danych

doświadczenia,

nadawania

W i n n y m jeszcze u j ę c i u , z r ó ż n i c o w a n y kosmos

sensu

empirii.

Gombrowiczów"

skich f o r m p r z y r ó w n y w a n o do a p r i o r y c z n y c h „ f o r m symbolicz­
n y c h " Cassirera,

d o w o d z ą c ich n i e m a l c a ł k o w i t e j

tożsamości.

6

M i m o r ó ż n i c , w y d o b y w a n i a coraz to innego aspektu r o z u m i e n i a
Formy, wspólne w tych

interpretacjach s ą d w a p r z e k o n a n i a :

że F o m a jest u c h w y t n a jedynie j a k o k u l t u r o w a ekspresja

i że

jest nieusuwalna z naszej percepcji ś w i a t a .
W ś r ó d r ó ż n y c h p r ó b p r z y k r o j e n i a k o n c e p c j i F o r m y do ist­
niejących już systemów myślowych, nurtów, tradycji

zabrakło

analogii, f r a p u j ą c e j

z p o r s p e k t y w y antropologicznej, z w ł a s z c z a

z koncepcją

Rolanda

mitu

7

Barthes'a .

M i t pojmowany

jest

p r z e z e ń j a k o w t ó r n y system semiologiczny ż e r u j ą c y na znacze­
niach, k t ó r e dostarcza

materia kultury.

M i t nie

r z e c z y w i s t o ś ć , ile j ą u s p r a w i e d l i w i a , znajduje

tyle

neguje

dla niej uzasad­

nienie u m i e s z c z a j ą c p o s z c z e g ó l n e elementy w y r w a n e z szerszego
u k ł a d u k u l t u r o w e g o w b e z d y s k u s y j n y m , t ł u m a c z ą c y m i c h sens

218

i

w s p o s ó b absolutny, p o r z ą d k u . Dobrze o d d a j ą te właściwości
m i t u s f o r m u ł o w a n i a : skradziony j ę z y k , słowo nadmiernie uza­
sadnione. M i t t r a k t o w a n y jest przez Barthes'a na w z ó r systemu
lingwistycznego i n a z y w a n y m e t a j ę z y k i e m . W jogo koncepcji
uchw ycona z o s t a ł a ś w i e t n i e s z c z e g ó l n a w ł a s n o ś ć naszego po­
strzegania, świata, p o l e g a j ą c a na, u s t a t y c z n i a n i u tego, co p ł y n n e ,
s c ł i e m a t y z o w a n i u tego, co d y n a m i c z n e . Z a u w a ż o n e z o s t a ł o
zjawisko upraszczania, „ z a o k r ą g l a n i a " r z e c z y w i s t o ś c i .
r

Po oczyszczeniu z semiologicznego ż a r g o n u m i t w r o z u m i e n i u
Barthes'a p r z y p o m i n a G o m b r o w i c z o w s k ą F o r m ę . W o b y d w u
p r z y p a d k a c h chodzi o z w r ó c e n i e uwagi na f a k t , że r z e c z y w i s t o ś ć
z n a j d u j ą c a się wciąż in statu nascendi krzepnie w d o ś w i a d c z e n i u
w t r w a l e , t r u d n o zmienne f o r m y , że w y t w o r y k u l t u r y b ę d ą c e
k a ż d o r a z o w o w y n i k i e m k o n k r e t n e j s y t u a c j i k u l t u r o w e j postrze­
gane s ą j a k o naturalne, oczywiste, samo przez się z r o z u m i a ł e .
To dlatego, m o c ą „ n a t u r a l n e j " więzi befsztyk i f r y t k i k o j a ­
rzone s ą z „ f r a n c u s k o ś c i ą " . T o dlatego „ o c z y w i s t e " poczucie
znosi n i e p r z y s t a w a l n o ś ć c z ł o w i e k a i k o n i a . T o dlatego, d o d a j m y ,
order w s p o s ó b „ s a m o r z u t n y " , nie b u d z ą c y w ą t p l i w o ś c i oznacza
chwałę i prestiż.
W s p ó l n y jest nerw w y w o d ó w p r o w a d z ą c y c h do kwestiono­
wania rzekomej o c z y w i s t o ś c i t y c h p o w i ą z a ń , p o k a z y w a n i a , że
są one p r o d u k t e m m i t y c z n e j ś w i a d o m o ś c i . W y w o d y te osadzone
s ą w szerszym zespole p r z e ś w i a d c z e ń i z a ł o ż e ń o g ó l n i e j s z y c h .
Ich wstępnie sporządzony katalog m ó g ł b y wyglądać n a s t ę p u j ą c o :
Człowiek nie m a n a t u r y . J e ś l i t e r m i n n a t u r a jest k r y p t o n i m e m
czegoś s t a ł e g o i t r w a ł e g o , t o nie da się tej właściwości przy­
p i s a ć l u d z i o m . Przeciwnie: j e s t e ś m y b y t a m i u w i k ł a n y m i w
h i s t o r i ę , a to oznacza u s t a w i c z n ą z m i e n n o ś ć . W o p i n i i G o m b r o ­
wicza człowiek to „ w i e c z n y a k t o r " . K o n t y n u u j ą c t ę t e a t r a l n ą
m e t a f o r y k ę , m o ż n a b y p o w i e d z i e ć r ó w n i e lapidarnie, że w p r z y ­
w o ł y w a n y c h koncepcjach h i s t o r i a rozumiana jest j a k o wielka
r e k w i z y t o r n i a , kolekcja l u d z k i c ł i masok i p r z e b r a ń , m a g a z y n
k o s t i u m ó w do sztuk, k t ó r e zeszły z afisza. Jeszcze inaczej: j a k o
p r z e s t r z e ń , w k t ó r e j wszelkie absoluty o k a z u j ą się czasowe,
w z g l ę d n e . „ D e s z c z b o g ó w sypie się z nieba na pogrzebie jednego
boga, k t ó r y się p r z e ż y ł . " P r z y p o m n i e ć m o ż n a w t y m k o n t e k ś c i e
w y p o w i e d ź O r t e g i у Gasseta, w h i s t o r y c z n o ś c i u p a t r u j ą c e g o
s p e c y f i k ę ludzkiego b y t o w a n i a : „ c z ł o w i e k nie m a n a t u r y , lecz
m a h i s t o r i ę ; l u b , co na jedno w y c h o d z i , n a t u r a jest w rzeczach,
historia jako res gestae, w c z ł o w i e k u " . Ze swej i s t o t y jest w i ę c
człowiek n i e a u t e n t y c z n y ; p o d m i o t o w o ś ć t o efekt naszego z ł u ­
dzenia. Gombrowicz b ę d z i e p o d k r e ś l a ł r o l ę F o r m y r o d z ą c e j się
w „ d z i k i c h " interpersonalnych k o n t a k t a c h oraz poddanie jed­
n o s t k i „ k o ś c i o ł o w i m i ę d z y l u d z k i e m u " , r ó ż n e g o rodzaju „ m o c o m
zbiorowym":
ś w i a t o p o g l ą d o w i , ideologii, r e l i g i i , d o k t r y n i e ,
nauce, modzie. Badacz k u l t u r y z obozu k o n w e n c j o n a l i s t ó w
(vide : Słoń a sprawa etnologii) a k c e n t o w a ł b ę d z i e siłę k u l t u r o w y c h
p r z y z w y c z a j e ń , s p o s o b ó w postrzegania r z e c z y w i s t o ś c i , postaw,
z a c h o w a ń , k t ó r e przez c z ł o w i e k a w y t w o r z o n e z w r o t n i e w y w i e ­
r a j ą na n i m n i e u ś w i a d o m i o n y p r z y m u s . ,,Ja" jest zatem albo
p r o d u k t e m „ m i ę d z y l u d z k o ś e i " , albo zmityzowanej k u l t u r y .
Myśl o naszej esencjalnej n i e t o ż s a m o ś c i trafnie oddaje f o r m u ł a
R i m b a u d a : „ J a to k t o ś i n n y " . W rezultacie k u l t u r a t o r ó w n i e ż
domena n i e a u t e n t y c z n o ś c i , s z t u c z n o ś c i , obszar zideologizow a n y c h w y t w o r ó w . Jest t o sfera ustanawiana przez r o z u m ,
k t ó r y a r b i t r a l n y m dekretem nadaje o c z y w i s t o ś ć t e m u , co nie
jest oczywiste, t e m u co konwencjonalne nadaje status b y t u
absolutnego, t o , co k u l t u r o w e p r z e k s z t a ł c a w n a t u r a l n e . W
a n t r o p o l o g i i Gombrowicza F o r m a jest t y m , co j e d n o s t k ę de­
graduje, zniewala, nie pozwala na osiągnięcie p e ł n i ekspresji.
W interpretacjach antropologicznych k ł a d ą c y c h nacisk na
konwencjonalny, m i t y c z n y charakter p o r z ą d k u s p o ł e c z n e g o ,
k u l t u r a j a w i się j a k o opresywny system nie z e z w a l a j ą c y na
o d s t ę p s t w a o d ustalonych r e g u ł p o s t ę p o w a n i a p o d g r o ź b ą eks- k o m u n i k a c j i t o znaczy znalezienia się poza o b o w i ą z u j ą c y m
w d a n y m systemie u m o w n y m kodeksem z a c h o w a ń , wyznacza­
j ą c y m r a m y m i ę d z y o s o b o w e g o porozumienia. T r u d n o o p r z e ć się
w r a ż e n i u , że k u l t u r a p o j m o w a n a jest t u przede w s z y s t k i m j a k o
„ ź r ó d ł o c i e r p i e ń " , uczestnicy z a ś skazani na jej t r a u m a t y c z n e
oddziaływanie.
8

9

�W tej s y t u a c j i strategia poznawcza m o ż e b y ć t y l k o jedna.
Interpretacja

kultury

skaoji, d e m i s t y f i k a c j i .

przyjmuje

postać

demityzacji,

dema-

Celem jest o b n a ż a n i e k u l t u r o w y c h

prze­

konkretnej,

wydzielonej p ł a s z c z y z n y

rzeczywistości.

Jest

jak

ś m i e c h , c a ł o ś c i o w ą p o s t a w ą wobec tego, co istnieje, wobec b y t u .
Nosi

znamiona

metafizyczne.

K i e r k e g a a r d . O k r e ś l a on j ą j a k o n i e s k o ń c z o n ą , a b s o l u t n ą nega-

Król?

Jeśli

1 3

Jest

swym

kształcie

negatywna,

bo

postaci

ironii

analizę

antropologii

orientacji konwencjonalistycznej.

w

wnikliwą

tej

o

nowożytnej

Najbardziej

b r a ń . , . K r ó l jest n a g i " — w formule tej zawiera się p r o g r a m

pozostawił

symetria m a z o s t a ć zachowana i n t e r p r e t a t o r musi b y ć blaznem.

tywność.

B ł a z e n jest t y m , k t ó r y m ó w i „ n i e " . Żyje z tego, że się prze­

n i e s k o ń c z o n a , p o n i e w a ż negacji podlega k a ż d y m o ż l i w y przed­

w s z y s t k i e m u zaprzecza,

jest

c i w s t a w i a , p o d d a j ą c w w ą t p l i w o ś ć p r a w d y u c h o d z ą c e za oczy­

m i o t d o ś w i a d c z e n i a , jest absolutna, g d y ż znosi wszelkie p u n k t y

wiste. Jest a r y s t o k r a t ą d u c h a : n i e z a l e ż n o ś ć m y ś l i ł ą c z y z prze­

oparcia, nie ustala nic p o z y t y w n e g o . Wedle p i ę k n e g o s f o r m u ł o ­

n i k l i w ą w i e d z ą . Obraca się w d o b r y m t o w a r z y s t w i e , aby t y m

wania Kierkegaarda ironia „ j e s t b o s k i m o b ł ę d e m , k t ó r y

ł a t w i e j w y g ł a s z a ć impertynencje i n i c o w a ć uznawane

n i c z y m T a m e r l a n , nie p o z o s t a w i a j ą c z przeszłości k a m i e n i a na

świętości.

Z a u w a ż e n i e n i c n a t u r a l n o ś c i tego, co i n n i p o s t r z e g a j ą j a k o
turalne w y m a g a specyficznej p o s t a w y : przebywania
grupy

przy

jednoczesnym

pozostawaniu

poza

na­

w środku

jej

obrębem,

p r z y j ę c i a statusu obcego, outsidera. Dopiero z tej pozycji osiąg­
niętej

niełatwą

zapewne

autodemistyfikacyjną

pracą,

błazen

1 4

k a m i e n i u " . P o d i r o n i c z n y m spojrzeniem r z e c z y w i s t o ś ć
w a r t o ś ć , okazuje

się n i e d o s k o n a ł ą

formą

i ograni­

c z a j ą c ą j e d n o s t k ę . W i ę c e j : ś w i a t nie t y l k o przestaje

b y ć naj­

lepszym ze ś w i a t ó w , ale pozbaAviony absolutnej

sankcji staje

się absurdalny, p r z y p a d k o w y , niekonieczny. R a c j ą

najgłębszą,

k t ó r a przemawia za t a k ą o n t o l o g i ą jest nieusuwalna

strować

cierpienia,

i

względność

podawanych

za

absolutne

traci

krępującą

m o ż e ostrzej d o j r z e ć d z i w n o ś ć s k r y t ą za n o r m a l n o ś c i ą , demon­
sztuczność

szaleje

bólu,

śmierci.

Błazen

podejmuje

trud

obecność

wykazania

zasad. „ F i l o z o f i a b ł a z n ó w — c z y t a m y w k l a s y c z n y m j u ż w y ­

j a ł o w o ś c i wszelkich p r ó b usensownienia

k ł a d z i e — jest t ą w ł a ś n i e , k t ó r a w k a ż d e j epoce demaskuje j a k o

m i n u j e z obszaru intelektualnego n a m y s ł u i u n i e w a ż n i a p r o b l e m

z ł a , w rezultacie

eli­

w ą t p l i w e t o , co uchodzi za najbardziej niewzruszone, u j a w n i a

teodycei. I r o n i a u m o ż l i w i a p r z e n i k l i w y w g l ą d w r z e c z y w i s t o ś ć .

s p r z e c z n o ś c i tego, co wydaje się naoczne i bezsporne, w y s t a w i a

Sarkazm, a więc p e w n ą jej p o s t a ć czyni Barthes, we w s t ę p i e

na p o ś m i e w i s k o o c z y w i s t o ś c i zdrowego r o z s ą d k u i dopatruje się

do swych Mitologii,

r a c j i w absurdach — s ł o w e m podejmuje

c a ł y codzienny

zawodu b ł a z n a razem z n i e u c h r o n n y m ryz^'kiem

trud

śmieszności."

1 0

1 5

warunkiem p r a w d y .

Ś m i e c h i ironia

s t a n o w i ą c e o sile b ł a z n a wiele t e ż m ó w i ą

o jego s ł a b o ś c i a c h . J e ś l i , zgodnie ze s w y m p r o g r a m e m , ś m i e j e
się ze wszystkiego, ironizuje na k a ż d y t e m a t , to p r z y n a j m n i e j

Warunkiem

możliwości

odczytywania

tekstów

kultury

w

same te c z y n n o ś c i nie s t a j ą się o b i e k t e m a t a k u . T y m s a m y m

s p o s ó b w ł a ś c i w y b ł a z n o w i jest szczególne odniesienie do ś w i a t a .

z a ł o ż o n a r e l a t y w n o ś ć ujawnia swe nierelatywne korzenie. Z kolei,

N a j p e ł n i e j p o s t a w ę t ę o p i s u j ą kategorie ś m i e c h u i i r o n i i . Co istot­

o b y d w i o f o r m y , k t ó r y m i się p o s ł u g u j e , doprowadzone do skraj­

nego w y r a ż a , o c z y m m ó w i ś m i e c h b ł a z n a ? S i ę g n i j m y

n o ś c i same siebie z n o s z ą . N a t r a f i a m y w ten s p o s ó b na istotne

ment Księgi

śmiechu

i zapomnienia

Milana

po

frag­

Kundery: „Kiedy

a n i o ł po raz pierwszy u s ł y s z a ł ś m i e c h d i a b ł a , o s ł u p i a ł .

Odbyło

ograniczenia strategii b ł a z n a : z w i ą z a n e z j e j stosowaniem a n t y ­
nomie i niekonsekwencje. S p r ó b u j m y je p o k r ó t c e

przedstawić.

się to na j a k i e j ś uczcie, w k t ó r e j u c z e s t n i c z y ł o d u ż o l u d z i i wszyscy
B ł a z e n jest wcieleniem ducha sceptycznego.

o n i , jeden za d r u g i m , p r z y ł ą c z a l i się do diabelskiego ś m i e c h u ,
t a k bardzo b y ł o n z a r a ź l i w y . A n i o ł doskonale r o z u m i a ł , że t e u
ś m i e c h w y m i e r z o n y jest przeciw B o g u i powadze jego d z i e ł a .
W i e d z i a ł , że m u s i n a t y c h m i a s t z a r e a g o w a ć , lecz czuł się s ł a b y
i bezbronny. P o n i e w a ż sam nie p o t r a f i ł nic w y m y ś l e ć ,

zaczął

n a ś l a d o w a ć swego p r z e c i w n i k a . O t w o r z y ł usta i w y d a ł przery­
w a n y , m o d u l o w a n y d ź w i ę k z g ó r n y c h r e j e s t r ó w swej skali g ł o s u
i n a d a ł m u o d w r o t n y sens: podczas g d y ś m i e c h d i a b ł a w s k a z y w a ł
mądrze

u r z ą d z o n e , wspaniale w y m y ś l o n e , p i ę k n e , dobre i p e ł n e sensu.

łączy

w sobie w y k l u c z a j ą c e się p r a g n i e n i a : c h c i a ł b y wszystko i wszyst­
k i c h podda,ć w ą t p i e n i u , sam p o z o s t a j ą c poza w s z e l k i m podej­
rzeniem. K t o t w i e r d z i ,

że b ę d z i e k w e s t i o n o w a ł wszystko, po­

w i n i e n , jeśli chce b y ć z s o b ą zgodny, z a k w e s t i o n o w a ć samo to
twierdzenie. Programowe
sprzeczne.

z a ł o ż e n i e sceptyka, jest

Konsekwentny

może

b y ć sceptyk

wewnętrznie

tylko

wówczas

g d y sam siebie zmusi do milczenia.
Zarzuca się c z ę s t o postawie sceptycznej n i h i l i z m . Ze w z g l ę d u

n a b e z s e n s o w n o ś ć rzeczy, to ś m i e c h a n i o ł a — przeciwnie, w y ­
r a ż a ł r a d o ś ć z tego, że wszystko na, świecie jest t a k

Sceptyk

na

wspomnianą

niekonsekwencję

zarzut

ten

można

oddalić.

P r z e c i e ż jeśli b ł a z e n zwraca się przeciwko wszelkim w a r t o ś c i o m ,

D i a b e ł i anioł s t a l i więc na w p r o s t siebie, otwierali usta i w y d a ­

to w k a ż d y m razie jedno nie podlega d y s k u s j i : że w a r t o ś ć w i d z i

w a l i m n i e j więcej t a k i sam d ź w i ę k , lecz k a ż d y z nich

w s a m y m akcie ieh odrzucenia. B ł a z e ń s t w o jest ze swej i s t o t y

wyrażał

n i m c o ś innego. D i a b e ł p a t r z ą c na ś m i e j ą c e g o się a n i o ł a śmia,l

stanem

się coraz bardziej, głośniej i p r a w d z i w i e j ,

c z e m u ś dokonuje się w imię j a k i e j ś w a r t o ś c i . Ś m i e c h i ironiczne

był nieskończenie

śmieszniejszy."

bo ś m i e j ą c y się a n i o ł

usposobienie

11

że
Nietrudno

zauważyć,

permanentnego

że b ł a z e ń s k a

czapka

skrywa

przed

błazen

żadnycli

buntu. Jednakże

to nie t y l k o
w

swej

rozwiązań

pracy

narzędzia

każdy

bunt

przeciw

destrukcji. P r a w d ą

d e m i s t y f i k a t o r s k i e j nie

p o z y t y w n y c h ; pozostaje

czystą

jest,

proponuje
negatyw -

naszym w z r o k i e m diabelskie r o g i . Ś m i e c h d i a b ł a b o w i e m i ś m i e c h

nością.

o

tym

błazna odznaczają

nie wie, zawiera j a k o s w ó j warunek j a k ą ś a f i r m a c j ę . J a k

więc

się t ą s a m ą c e c h ą : w swych

najgłębszych

intencjach jest to śmiech m e t a f i z y c z n y . Ó w ś m i e c h jest szczególną
postacią

k r y t y k i świata. Przedmiotem

negatywna,

nawet

jeśli

widać, nihilizm błazna — choćby skłonny był weń uwierzyć —
jest czysto d e k l a r a t y w n y . Powstaje p y t o n i e : czy n i h i l i z m jest

j a k o b y ś w i a t u lad i sens, k t ó r e zagwarantowane są j u ż to s a n k c j ą

w ogóle m o ż l i w y , czy nie daje się p o m y ś l e ć , skoro nie j e s t e ś m y

r o z u m u , j u ż to p r z e d u s t a n o w i o n y m b o s k i m dekretem.

w stanie w y j ś ć poza k u l t u r ę , ta nieredukowalna sytuacja zawsze

kruchą

wyjątkowo

d o b i t n i e , że p o r z ą d e k

konstrukcją

ufundowaną

ona

działalność

nieodłączne

odsłania

czyni

Wszelako

świata

Śmiech

jest

chimerycznym ludzkim

j e k t e m , z m i e n n y m historycznie i k u l t u r o w o ,

tylko

a więc że ż a d e n

t a k i p o r z ą d e k nie istnieje. A f o r y z m Gombrowicza „ ż y c i e śmieje
się z r o z u m u " w y w o d z i się z tego ź r ó d ł a .
Podobne

cechy

rzeczywistości,

skazuje nas na j a k i ś sens.

pro­

J a k w y g l ą d a zatem o d w r o t n a strona d e s t r u k c y j n y c h zabie­
g ó w b ł a z n a . Co stanowi p r z e d m i o t jego u k r y t e j a f i r m a c j i . W r ó ć m y
do

Gombrowicza.

Forma,

inaczej

nieco

rozkładając

ironiczne.

doksalnie, ale

ironii

1 2

jest

wynikająca

jakaś

zmiennych

zasadnicza niezgoda

ogra­

u n i e m o ż l i w i a jednostce a d e k w a t n ą e k s p r e s j ę , w y t w a r z a w niej
poczucie nieustannego

rysem

degraduje,

r

a k c e n t y , w y d o b y w a homologiczne w z g l ę d e m ś m i e c h u spojrzenie
Wspólnym

powiedzieliśmy,

nicza, wprowadza „ j a " w stan alienacji. Pow oduje b ó l , p o n i e w a ż

historycznie
na

zastaną

odmian

zafałszowania.

precyzyjniej b y ł o b y

Chociaż
mówić

brzmi

to

para­

w t y m wypadku,

sytuację,

że to F o r m a cierpi

w s k u t e k deformacji, g d y ż nic takiego j a k

z z a u w a ż e n i a s p r z e c z n o ś c i , z k o n f r o n t a c j i tego, co

p o d m i o t , samoistne

„ j a " u Gombrowicza nie istnieje. W y j ś c i a

jest, z t y m , co b y ć p o w i n n o . S p r z e c z n o ś ć p o m i ę d z y

ideałem

z tej s y t u a c j i nie ma, bo przed F o r m ą nie da się uciec. P o r z u c i ć

a jego realizacjami lokalizowano w r ó ż n y c h sferach d o ś w i a d c z e n i a

F o r m ę m o ż n a t y l k o na rzecz innej F o r m y : „ U c i e k a m z g ę b ą

społecznego. Ironia

w r ę k a c h " — to ostatnie zdanie Ferdydurke.

b ł a z n a jest s z c z e g ó l n a :

nie odnosi się do

Wobec tego po-

219

�zostaje n a m u ś w i a d o m i ć

sobie

t e n n i e w y g o d n y stan,

nabrać

porzucić zasadę „wszystkie kultury

s ą r ó w n e " w swej

pracy

dystansu do F o r m y . D o p o d o b n y c h w n i o s k ó w dochodzi etnolog-

badawczej, ale w i n i e n p a m i ę t a ć , że konsekwentna postawa re­

-błazen.

Podkreślając

akcentując

konwencjonalność

nieusuwalną

obecność

mitu

w i e d z ą c j e d n o c z e ś n i e , że m i t m o ż n a

naszych

zachowań,

l a t y w i s t y c z n a przeczy samej sobie. W i k ł a się w t ę s a m ą a n t y ­

w naszym

myśleniu,

n o m i ę , k t ó r ą r o d z i sceptycyzm. Postawa t a p o c i ą g a jeszcze j e d n ą

z a m i e n i ć t y l k o na m i t ,

n i e u c h r o n n ą k o n s e k w e n c j ę : zmusza do t a k i c h o p i s ó w

k o n w e n c j ę na k o n w e n c j ę , sens swojej p r a c y w i d z i w u j a w n i a n i u

w k t ó r y c h k a ż d e , nawet najbardziej n a m w s t r ę t n e

tej s y t u a c j i . W o b y d w u w y p a d k a c h t y m , co steruje i c h poczy­

zostaje usprawiedliwione l o g i k ą systemu, w k t ó r y m

naniami

Z r a c j i n i e m o ż n o ś c i uzgodnienia jednego, powszechnie

jest

pragnienie

autentyczności.

Wartością,

której

obowią­

zującego

p r o d u k t y w ł a s n e j s a m o ś w i a d o m o ś c i m u s z ą u z n a ć za r e l a t y w n e .

sytuuje się „ p o z a d o b r e m i z ł e m " . W tej s y t u a c j i u p r a w n i o n y

więc sobie g d y t w i e r d z ą , że o d n a l e ź l i

absolutny

p u n k t oparcia. N i e m n i e j u ś w i a d a m i a n i e k o n i e c z n o ś c i

egzysto­

w a n i a w f a ł s z u j ą c o - m i t y c z n y m świecie k u l t u r y pozostaje w a r t o ś ­
c i ą d e k l a r a t y w n i e a b s o l u t n ą , ze w z g l ę d u n a k t ó r ą dokonuje się
interpretacji.
D o t y k a m y w t y m miejscu w a ż n e j k w e s t i i w i ą ż ą c e j się ze
stanowiskiem

konwencjonalistycznym:

problem

relatywizmu

k u l t u r o w e g o . K o n w e n c j o n a l i s t a powiada, że nie m a
ponadkulturowych,

transcendentalnych

kryteriów,

żadnych

które

po­

zwalałyby wartościować kultury, budować ich hierarchię. Mają
one swoje r e g u ł y funkcjonowania, w ł a s n e l o g i k i w e d ł u g k t ó r y c h
uczestnicy
zujące

postrzegają

rzeczywistość, jak również

nieobowią-

uniwersalnie modele r a c j o n a l n o ś c i . M o c ą tej

r o d n o ś c i s ą w i ę c r ó w n e . Twierdzenie t o , j a k

niejedno­

przekonywująco

u d o w a d n i a Leszek K o ł a k o w s k i , przeczy t e m u , co p o z y t y w n i e
ustanawia.
stopniu,

16

co

Jest t o twierdzenie w a r t o ś c i u j ą c e w t y m s a m y m
teza

przeciwstawna,

chociaż

afirmacja

wartości

każdy

powstało.

s ł u ż ą jest s a m o ś w i a d o m o ś ć . A l e c h c ą c b y ć k o n s e k w e n t n i , r ó w n i e ż
Zaprzeczają

kryterium wartościującego,

kultury,

zachowanie

układ kulturowy

jest wniosek, że — p r z y k ł a d o w o — r ó ż n i c a m i ę d z y wegetariani­
nem

a l u d o ż e r c ą jest j e d y n i e k w e s t i ą

puentuje c a ł y p r o b l e m K o ł a k o w s k i .

smaku,

Stanowisko etnologia b ł a z n e m podszytego
zultacie: w wersji słabej

jak

pikantnie

1 7

niekonsekwentne,

jest więc w re­
w wersji

mocnej

samodestrukcyjne. N i e niweczy t o rzecz jasna s e n s o w n o ś c i jego
wysiłków,

wskazuje

tylko

na

istotne

trudności

tej

strategii

poznawczej. K o r z y s t a m y w s z a k ż e z o w o c ó w jego pracy
jeśli o t y m nie w i e m y . W y z w a l a j ą c y m
ś w i a t u j a k b y bardziej l u d z k i

śmiechem

nawet

nadaje

w y m i a r : znosi p o w a g ę

on

i patos

w i e l k o ś c i , n o b i l i t u j e t o , co rzekomo niegodne nas, m a ł e , nie­
chciane. K ł u j ą c ą i r o n i ą o d ś w i e ż a spojrzenie: sprawia, że w zet­
knięciu

z

wartościami

zmuszeni

t y m s a m y m niedopuszcza

jesteśmy

stracić

naiwność,

do i c h estetyzacji i zbanalizowania.

W ą t p i e n i e m podsyca w nas c z u j n o ś ć wobec ziemskich a b s o l u t ó w .
Tak

mógłby

wyglądać

zestaw n a j g ł ę b s z y c h

przeświadczeń

dokonuje s i ę t u nie w p r o s t . Przekonanie, ż e „ w s z y s t k i e k u l t u r y

etnologa w y k o r z y s t u j ą c e g o w swej p r a c y s t r a t e g i ę b ł a z n a ; t a k

s ą r ó w n e " u m o ż l i w i ł o powstanie a n t r o p o l o g i i k u l t u r y j a k o n a u k i .

m o g ł o b y p r z e d s t a w i a ć się jego wyznanie w i a r y . W i a r y p o j m o ­

W p r a k t y c e o z n a c z a ł o t o , że a b y z r o z u m i e ć i n n ą k u l t u r ę n a l e ż y

wanej nie konfesyjnie, ale j a k o nie d a j ą c y się u s p r a w i e d l i w i ć

zawiesić w ł a s n e n o r m y moralne i estetyczne, p o r z u c i ć k u l t u r o w o

d y s k u r s y w n i e a k t opowiedzenia się za p e w n y m i w a r t o ś c i a m i .

u w a r u n k o w a n e , a w i ę c w z g l ę d n e przyzwyczajenia, g d y ż

J e ś l i stwierdzenia te w y d a j ą się n a z b y t m i ę k k i e w s t o s u n k u do

tylko

w t e n s p o s ó b j e s t e ś m y w stanie z b l i ż y ć się do uchwycenia i n ­

twardych

n o ś c i innego, p o j ę c i a o b c o ś c i obcego. Wszelako ó w a k t zawie­

wobec o b i e k t y w n y o h r o s z c z e ń n a u k i , w a r t o p r z y p o m n i e ć w t y m

szenia m a

korzenie

kulturowe. Powzięty

został

w

Europie,

jakoby

intelektu,

zbyt

subiektywne

miejscu p y t a n i e , k t ó r e Claude Levi-Strauss u m i e ś c i ł w s w o i m

w kulturze, k t ó r a zakwestionowała wyższość własnych wartości

genewskim

b y w t e n s p o s ó b p o d j ą ć w y s i ł e k zrozumienia innego.

Rousseau: „ C z y

Istnieją

konstrukcji

wykładzie

poświęconym

etnolog pisze

pamięci

c o ś innego

niż

Jana

Jakuba

wyznania?"

1 8

w i ę c realne p o w o d y b y głosić, ż e k u l t u r a , k t ó r a tego d o k o n a ł a

R e t o r y c z n o ś ć tego p y t a n i a jest w y z w a n i e m nie t y l k o d l a z a k o n u

jest k u l t u r ą w y ż s z ą . N i e jest t o racja, dla k t ó r e j etnolog m i a ł b y

etnologów.

P R Z Y P I S Y

1

L . S t o m m a , Słoń a sprawa etnologii, „ P o l s k a Sztuka L u ­
d o w a " R . X X X V I , 1982 n r 1—4, s. 71—73
T a m ż e , s. 71
W . Gombrowicz, Dziennik
(1957—1961),
P a r y ż 1962 s.
34—36
Por. J . J a r z ę b s k i , Pojęcie „formy"
u Gombrowicza, ( w : )
Gombrowicz i krytycy, K r a k ó w 1984
Gombrowicz, op. c i t . , s. 10
J a r z ę b s k i , op. c i t . , s. 335
2

S

4

5

6

1 1

M . K u n d e r a , Księga
śmiechu
i zapomnienia,
Warszawa
1984, s. 38—39
P . L a g u n a , Ironia jako postawa i jako wyraz, K r a k ó w 1984
S. K i e r k e g a a r d , O powszechnym
znaczeniu ironii.
Ironia
Sokratesa,
( w : ) K . T o e p l i t z , Kierkegaard,
Warszawa 1980, s.
220
Tamże.
R . Barthes, Mythologies,
London—Toronto—Sydney—
New Y o r k , s. 12
L . K o ł a k o w s k i , Szukanie barbarzyńcy.
Złudzenia
uniwersa­
lizmu kulturowego, ( w : ) Gzy diabeł może być zbawiony i 27 innych
kazań, L o n d y n 1983, s. 11—24
L . K o ł a k o w s k i , Bałwochwalstwo
polityki,
„ K u l t u r a nie­
z a l e ż n a " n r 24—25: 1986, s. 8; por. t e ż : J . P a w ł o w s k a , Odwrót
od relatywizmu
kulturowego, „ S t u d i a F i l o z o f i c z n e " n r 2, 1987
C. L ś v i - S t r a u s s , Jan Jakub Rousseau,
twórca nauk
hu­
manistycznych,
„ T w ó r c z o ś ć " n r 6, 1984, s. 86
1 2

1 3

1 4

1 5

1 6

7

Z o b . R . Barthes, Mit

i znak,

Warszawa 1970, s. 25—61

8

L . K o ł a k o w s k i , Kapłan
i błazen. Rozważania
o teologicznym
dziedzictwie
współczesnego
myślenia,
„ T w ó r c z o ś ć " n r 10: 1959
9

J . Ortega у Gasset, L'histoire
comme systeme, V I s. 4 1 , c y t .
za W . Buchner, Rozum i historia, „ Z n a k " , n r 387—388, 1987,
s. 44
1 0

t

K o ł a k o w s k i , op. c i t .

1 7

1 8

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
