<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6321" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6321?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T18:19:52+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6301">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/94bf29151c406218c1078b75a82e82ce.pdf</src>
      <authentication>d0b44c2df743842d38e5394eb996c35b</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75328">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2378</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="47">
          <name>Rights</name>
          <description>Information about rights held in and over the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75329">
              <text>Licencja PIA</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75330">
              <text>1992</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75331">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2206</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75332">
              <text>Symbol i film.Uwagi metodologiczne / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75333">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4, s.39-42</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75334">
              <text>Czaja, Dariusz</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75335">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75336">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75337">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="75338">
              <text>Symbol i film. Uwagi metodologiczne
Dariusz Czaja

Jest c o ś i n t r y g u j ą c e g o w zainteresowaniu, j a k i m od pew­
nego czasu część polskich e t n o l o g ó w obdarza film. I c h o ć to
prawda, że dopiero skala tworzy zjawisko, wydaje się, że
nawet niewielka liczba o p u b l i k o w a n y c h i funkcjonujących
w obiegu czytelniczym t e k s t ó w d o t y c z ą c y c h kina, pozwala
z a s t a n o w i ć się nad ź r ó d ł a m i tak niespodziewanego z w r o t u
w etnologicznych zainteresowaniach. Czy jest to demonst­
racyjny gest znudzenia r u t y n o w ą , „ d y ż u r n ą " p r o b l e m a t y k ą
i ucieczka o d klasycznych t e m a t ó w ? Czy m a m y do czynienia
z przejściową m o d ą , przelotnym flirtem z nowo o d k r y t y m
obiektem admiracji, czy też jest to p o w a ż n a p r ó b a po­
szukiwania nowych o b s z a r ó w badawczych? Za wcześnie
chyba na szczegółowe odpowiedzi i jednoznaczne oceny. N i e
r y z y k u j ą c pospiesznych wyjaśnień, m o ż n a chyba zgodzić się
z o g ó l n ą tezą, że fascynacja ż y w i o n a przez e t n o l o g ó w dla
sztuki filmowej jest fragmentem szerszego procesu: do­
strzeżenia dziejących się na naszych oczach zjawisk r ó w n i e
zagadkowych i ekscytujących j a k te, k t ó r e były „ o d zawsze"
d o m e n ą a n t r o p o l o g ó w , z z a p a ł e m p e n e t r u j ą c y c h odległe
i egzotyczne dla nich światy k u l t u r plemiennych, tradycyj­
nych, l u d o w y c h ; s ł o w e m odkrycia nieoczywistości i prob l e m a t y c z n o ś c i k u l t u r y współczesnej. D o ś ć nieostre a m o ż e
nawet m y l ą c e pojęcie „ w s p ó ł c z e s n o ś c i " k r y p t o n i m u j e w t y m
k o n t e k ś c i e k u l t u r ę badacza, tę najbliższą m u , „ s a m o p r z e z s i ę z r o z u m i a ł ą " rzeczywistość, k t ó r a w niewielkim j a k d o t ą d
stopniu poddawana była interpretacyjnym zabiegom. Postu­
lowana o d j a k i e g o ś czasu tzw. antropologia współczesności
wydaje się przy t y m logiczną k o n s e k w e n c j ą w y n i k a j ą c ą
z w e w n ę t r z n e g o rozwoju dyscypliny: po studiach nad t y m , co
z naszej perspektywy obce, dziwne i egzotyczne przychodzi
kolej na zrelatywizowanie samej perspektywy badawczej.
Oznacza to wniknięcie w w e w n ę t r z n e zasady organizacji
k u l t u r y , k t ó r e j perspektywa ta jest przejawem. F i l m , b ę d ą c y
„ s z t u k ą najintensywniej k s z t a ł t u j ą c ą ' i k o n o s f e r ę ' współczes­
nego ż y c i a " , wydaje się dla tak pojętej „ w s p ó ł c z e s n o ś c i "
zjawiskiem emblematycznym. P o w s z e c h n o ś ć i m a s o w o ś ć
kina oraz p o d k r e ś l a n a przez J. B i a ł o s t o c k i e g o i n t e n s y w n o ś ć
z j a k ą o d d z i a ł y w u j e ono na w y o b r a ź n i ę w s p ó ł c z e s n ą , spra­
wiają, że film staje się zjawiskiem tak w a ż n y m i z a j m u j ą c y m
dla etnologa.
1

P r ó c z tego, sama natura m e d i u m filmowego m o ż e s t a ć się
dla niego metodologicznym wyzwaniem. P o d k r e ś l a n e bo­
w i e m przez badaczy k u l t u r y takie cechy k i n a j a k : jego
ciążenie k u neomitologizacji (J. Ł o t m a n ) , kamuflowanie
struktur mitycznych, p o s ł u g i w a n i e się przezeń symbolem
( M . E l i a d e ) , sugerują, że aparatura p o j ę c i o w a stosowana
przez e t n o l o g ó w w ich studiach nad m y ś l e n i e m m i t y c z n y m
i wyobraźnią symboliczną mogłaby być z pożytkiem wyko­
rzystana do analizy i interpretacji „ t e k s t u " filmowego. Czy
tak jest w istocie? S p r o w a d z a j ą c to pytanie do k o n k r e t u : czy
tak nieostra semantycznie i m i g o t l i w a kategoria j a k symbol
m o ż e b y ć u ż y t e c z n a w badaniach nad filmem? D o b r ą okazję
do prześledzenia z w i ą z a n y c h z tą k w e s t i ą p r o b l e m ó w stwa­
rza, o p u b l i k o w a n a przez D o n a Fredericksena, w y k ł a d o w c ę
Cornell University (Department o f Theatre A r t s ) w n i k l i w a
rozprawa z a t y t u ł o w a n a h a s ł o w o Jung — Znak — Symbol
— Film*. W s k r ó c o n e j wersji z o s t a ł a ona przedstawiona na
konferencji zorganizowanej przez a m e r y k a ń s k i e Towarzyst­
wo S t u d i ó w nad Filmem, p o d tasiemcowym acz p o b u d z a j ą ­
cym m y ś l o w o t y t u ł e m : Czy Jungowskie rozróżnienie
między
znakiem i symbolem ogranicza semiotykę filmu i wskazuje na
potrzebę rozszerzenia pojęcia znaczenia w filmie?. Przytaczam
ten drugi tytuł, aby z a s y g n a l i z o w a ć , że tekst Fredericksena
w a ż n y jest nie t y l k o dla s t u d i ó w filmoznawczych. Wystarczy
2

3

bowiem słowo „ f i l m " z a s t ą p i ć s ł o w e m „ k u l t u r a " , aby do­
strzec, że p o w y ż s z e pytanie m o ż e rriieć istotne znaczenie
r ó w n i e ż dla etnologii. Co r ó w n i e w a ż n e : m a m y do czynienia
z autorem b ę d ą c y m specjalistą w swojej dziedzinie, ale k t ó r y
ponadto — z interesującego nas p u n k t u widzenia — ob­
darzony jest w y j ą t k o w y m „ s ł u c h e m " antropologicznym, co
częściowo dokumentuje zamieszczony poniżej tekst anality­
czny. T a k ż e i z tego p o w o d u w a r t o nieco bliżej z a p o z n a ć się
z jego uwagami.
Pewien n i e p o k ó j u „ t r z e ź w o " m y ś l ą c e g o badacza k u l t u r y
musi w z b u d z i ć nazwisko Junga, k t ó r e g o ustalenia teoretycz­
ne są p u n k t e m wyjścia dla analiz Fredericksena. „ P o z y c j a
Junga w kulturze współczesnej nie jest zupełnie jasna.
W i a d o m o , że to wielkie nazwisko; entuzjazm jednak t r o c h ę
słabnie, gdy przychodzi d e c y d o w a ć , co dzisiaj p o c z ą ć z t y m
dziedzictwem. Psychologowie m ó w i ą , że to raczej mitograf,
etnologowie odsyłają do religioznawstwa, Jerzy P r o k o p i u k
pisze wprost o „ g n o z i e X X w i e k u " , filozofowie k r ę c ą nosem,
że to j u ż bardziej poezja. (...) Oczywiście, są jeszcze wyznaw­
cy, nawet liczni. I c h zdanie jednak, j a k zwykle zdanie
w y z n a w c ó w , t r u d n o u z n a ć za m i a r o d a j n e . " Fragment ten
dobrze opisuje dzisiejszy, mocno ambiwalentny stosunek do
prac Junga. Oscyluje on między b e z k r y t y c z n ą w y z n a w c z ą
fascynacją, a d o r ó w n u j ą c y m jej i n t e n s y w n o ś c i ą intelektual­
n y m obrzydzeniem. Rzecz jasna, p o m i ę d z y tego rodzaju
histerycznymi reakcjami istnieje cała gama stopni p o ś r e d ­
nich. Stanowisko Fredericksena, g ł ę b o k o ś w i a d o m e g o k o n ­
sekwencji swojego w y b o r u , określić by m o ż n a mianem
kontrolowanej akceptacji. Interesujące, że w jego przypadku
w y b ó r koncepcji Junga i jej aplikacja do teorii znaczenia
filmowego to coś więcej niż decyzja czysto metodologicznej
natury. M i a ł a ona r ó w n i e ż swoje ź r ó d ł a w egzystencjalnym
d o ś w i a d c z e n i u , w poczuciu pewnego istotnego b r a k u i ogra­
niczenia. „ W istocie esej ten w y r ó s ł z poczucia osobistej
i zawodowej n i e m o ż n o ś c i ; n i e m o ż n o ś c i ' w y t ł u m a c z e n i a się'
z odczuwanej m o c y pewnych o b r a z ó w , filmów, t w ó r c ó w
filmowych ( z a r ó w n o o s ó b j a k i ich świadectw) przeze mnie
uwielbianych, n i e m o ż n o ś c i satysfakcjonującego w y r a ż e n i a
z n a c z e ń pewnych bardzo istotnych dzieł i wypowiedzi na ich
temat oraz niepopularnego przekonania, że modne obecnie
koncepcje znaczenia ( z a r ó w n o te p o w s t a ł e na gruncie stu­
d i ó w nad filmem, j a k i te, k t ó r e z o s t a ł y importowane) są zbyt
wąskie."
5

6

Potrzeba w y r a ż e n i a j a k najbardziej realnych, a nie dają­
cych się w y a r t y k u ł o w a ć w istniejących j ę z y k a c h teoretycz­
nych s e n s ó w dzieła filmowego wymusza poszerzenie ist­
niejących teorii znaczenia. T o t e ż stanowisko Fredericksena
sytuuje się w opozycji do d o m i n u j ą c y c h n u r t ó w metodologi­
cznych w filmoznawstwie: podejścia semiotycznego (Metz,
W o l l e n , Bettetini, Ł o t m a n ) , szkoły psychoanalitycznej (pra­
ce inspirowane tekstami Freuda w interpretacji Lacana)
i marksizmu ( a r t y k u ł y zamieszczane na ł a m a c h „ C a h i e r s d u
Cinema", ,,Screen", „ J u m p C u t " ) . M i m o oczywistych o d ­
m i e n n o ś c i , wszystkie te trzy orientacje o d r ó ż n i a od podejścia
Fredericksena przyjmowana na ich gruncie w ą s k a koncepcja
znaczenia. Jak to bliżej r o z u m i e ć ? A b y precyzyjniej uwydat­
nić tę r ó ż n i c ę , sięga o n do przedstawionej przez Junga
charakterystyki symbolu i ś w i a d o m o ś c i symbolicznej,
a zwłaszcza do dokonanego p r z e z e ń r o z r ó ż n i e n i a m i ę d z y
znakiem i symbolem: „Pojęcie s y m b o l u p o w i n n o b y ć
w m o i m przekonaniu ściśle o d r ó ż n i o n e od pojęcia znaku.
Znaczenia symboliczne i znaczenia semiotyczne to c a ł k i e m
r ó ż n e rzeczy. (...) Symbol zawsze z a k ł a d a , że w y b r a n y rodzaj
ekspresji jest najlepszym m o ż l i w y m opisem lub s f o r m u ł o w a -

39

�I

niem faktu względnie nieznanego, t y m niemniej istniejącego
lub takiego, k t ó r e g o istnienie jest postulowane. K a ż d y
p o g l ą d , k t ó r y interpretuje ekspresję s y m b o l i c z n ą j a k o analo­
giczne i u b s k r ó c o n e oznaczenie rzeczy znanej jest s e m i o t y c z n y . P o g l ą d , k t ó r y interpretuje ekspresję s y m b o l i c z n ą
j a k o najlepsze m o ż l i w e s f o r m u ł o w a n i e rzeczy względnie
nieznanej i k t ó r a z tego p o w o d u nie m o ż e b y ć jaśniej
i wyraźniej przedstawiona, jest symboliczny. (...) Ekspresja,
k t ó r a zastępuje z n a n ą rzecz pozostaje jedynie znakiem, nigdy
symbolem. Jest zatem zupełnie n i e m o ż l i w e stworzenie ze
znanych asocjacji ż y w e g o symbolu, a więc takiego, k t ó r y
brzemienny jest znaczeniem. G d y ż to co z o s t a ł o w ten s p o s ó b
wyprodukowane, zawiera jedynie treści, k t ó r e t a m w ł o ż o n o .
(...) T o czy rzecz jest symbolem czy nie, zależy głównie od
nastawienia postrzegającej ś w i a d o m o ś c i , od tego czy po­
strzega dany fakt nie t y l k o j a k o t a k i , ale r ó w n i e ż j a k o
ekspresję czegoś nieznanego. Istnieją niewątpliwie w y t w o r y ,
k t ó r y c h charakter symboliczny nie zależy jedynie od ś w i a d o ­
m o ś c i obserwatora, ale przejawia się sam, spontanicznie,
w efekcie symbolicznym, k t ó r y w y w o ł u j ą u odbiorcy. Te
w y t w o r y są tak ukonstytuowane, że brak i m innego rodzaju
znaczenia j a k symboliczne." Bazując na Jungowskich roz­
r ó ż n i e n i a c h , wspomniane trzy teorie o k r e ś l a Fredericksen
j a k o „ s e m i o t y c z n e " . W żadnej z nich b o w i e m nie ma m o w y
7

0 symbolicznym wymiarze dzieła, ani nie występuje na­
stawienie symboliczne. O p e r u j ą one t a k ą k o n c e p c j ą znacze­
nia, k t ó r a w punkcie wyjścia ogranicza je do zajmowania się
jedynie t a k i m i sytuacjami, w k t ó r y c h pewna znana jednostka
znaczeniowa zastępuje i n n ą z n a n ą rzecz albo zmusza je do
redukcji treści symbolicznych do znaku. W tej perspektywie
proces semiozy obejmuje t y l k o takie m o ż l i w o ś c i . W semioty­
ce (w ścisłym znaczeniu), znak w filmie m a charakter
systemowy (uwydatniony zostaje jego aspekt syn taktyczny),
sprowadza się do z a s t ę p o w a n i a rzeczy l u b pojęcia. T o do
czego znak o d s y ł a jest znane i poznawalne, daje się jasno
wyrazić w j ę z y k u dyskursywnym. W psychoanalizie (we
freudowsko-lacanowskiej mutacji) to, co o k r e ś l a się mianem
symbolu, p r z y p o m i n a c h a r a k t e r y s t y k ę znaku na gruncie
semiotyki w t y m punkcie, w k t ó r y m m o w a jest o t y m , że
treści n i e ś w i a d o m e , do k t ó r y c h symbol odsyła, są zasadniczo
znane. Z n i k a t y m samym głębia i n i e w y c z e r p y w a l n o ś ć
symbolu, co a k c e n t o w a ł w swoich pracach J u n g . W m a r k ­
sizmie z kolei, filmowe znaczenia traktowane są j a k o ekspre­
sje znanych i poznawalnych p r o c e s ó w ekonomicznych
8

1 c z y n n i k ó w materialnych.
W y r a ź n i e zatem w i d a ć , że orientacja „ s e m i o t y c z n a " jest
o g r a n i c z a j ą c a i redukcyjna w swoim podejściu do symbolu.
Dzieje się tak dlatego, że albo z definicji odrzuca istnienie
rzeczywistości symbolicznej albo odrzuca jej istnienie w pra­
ktyce, wtedy gdy p r ó b u j e w y j a ś n i a ć ekspresje symboliczne
na s p o s ó b czysto znakowy. C z ę s t o te obydwie okoliczności
z a c h o d z ą r ó w n o c z e ś n i e . Z l i k w i d o w a n a zostaje t y m samym
s w o i s t o ś ć i autonomia sfery symbolicznej. T a k a konstatacja
nie jest oczywiście p o w o d e m do zdyskredytowania osiągnięć
n u r t ó w „ s e m i o t y c z n y c h " , wskazuje natomiast na ich istotne
ograniczenia i wyznacza właściwy i m zakres d z i a ł a n i a .
G o d n a p o d k r e ś l e n i a jest ta metodologiczna p o w ś c i ą g l i w o ś ć
Fredericksena. N i e jest on uwiedziony w ł a s n y m r o z w i ą z a ­
niem. P o z o s t a j ą c ś w i a d o m y faktu, że filmy w ogromnej
części są „ s e m i o t y c z n e " , broni jedynie prawa do istnienia
i a u t o n o m i i filmów „ s y m b o l i c z n y c h " , j a k r ó w n i e ż pojedyn­
czych scen czy f r a g m e n t ó w „ s y m b o l i c z n y c h " w „ s e m i o t y c z n y m " materiale. Dostrzega granice s t o s o w a l n o ś c i swojego
podejścia, u n i k a j ą c t y m samym zarzutu ekstrapolacji.
Pora na odniesienie tych abstrakcyjnych r o z w a ż a ń do
empirycznego, filmowego k o n k r e t u . Jak zatem istnieje sym­
b o l w dziele filmowym? „ T o czy rzecz jest symbolem czy nie,
zależy głównie od postrzegającej ś w i a d o m o ś c i . " T a uwaga
Junga w p o ł ą c z e n i u z p r z y t o c z o n ą wcześniej w y p o w i e d z i ą
samego Fredericksena o odczuwanej i p r z e ż y w a n e j przezeń
symbolicznej mocy pewnych filmów czy pojedynczych ob­
r a z ó w , m o ż e w y w o ł a ć w r a ż e n i e , że przekonanie o istnieniu
symbolu w filmie ma charakter czysto subiektywny, intuicyj-

40
i

ny. Z d a j ą c sobie z tego s p r a w ę , p r ó b u j e Fredericksen
p o d e p r z e ć swoje p r z e ś w i a d c z e n i a wypowiedziami t w ó r c ó w
filmowych.
D o w o d n i e w s k a z u j ą one na t o , że pewien t y p
symbolicznego p r z e ż y w a n i a rzeczywistości jest nie t y l k o
u d z i a ł e m o g l ą d a j ą c y c h , ale r ó w n i e ż tych, k t ó r z y filmy two­
rzą.
— Fellini o d p o w i a d a j ą c na pytanie o pojawiające się w jego
filmach obrazy i sytuacje: „ F o r m a filmu przychodzi z ze­
w n ą t r z , jest bezwiedna; wszystkie autentyczne szczegóły
p o c h o d z ą z inspiracji. A co r o z u m i e ć przez inspirację? T o
uruchomienie k o n t a k t u m i ę d z y n i e ś w i a d o m o ś c i ą i racjonal­
n ą s t r o n ą u m y s ł u . K i e d y artysta jest szczęśliwy i spontanicz­
ny, wtedy odnosi sukces, p o n i e w a ż d o t y k a treści n i e ś w i a d o ­
mych i dokonuje ich p r z e k ł a d u przy m i n i m u m ingerencji
obcych e l e m e n t ó w . "
— Bunuel o funkcji kina: „ I s t o t n y m elementem k a ż d e g o
dzieła sztuki jest tajemnica. N a j o g ó l n i e j m ó w i ą c tego b r a k u ­
je w filmach. (...) F i l m jest b e z w i e d n ą imitacją snu (...) N a
ekranie, podobnie j a k w l u d z k i m w n ę t r z u , rozpoczyna się
nocna p o d r ó ż w sferę n i e ś w i a d o m o ś c i . (...) Jak się wydaje
k i n o wynaleziono p o to, by w y r a ż a ć życie p o d ś w i a d o m o ś c i ,
korzenie k t ó r e j tak g ł ę b o k o penetruje p o e z j a . "
— Bergman o znaczeniu Persony: „ C o do wielu scen nie
m a m p e w n o ś c i , a w j e d n y m miejscu nie wiem w o g ó l e n i c . "
Pojawiające się w tych wypowiedziach o sztuce filmowej
m o t y w y — n i e j a s n o ś ć , tajemnica, z w i ą z e k p i e r w i a s t k ó w
racjonalnych i irracjonalnych — j a k ż e bliskie są Jungowskiej
charakterystyce symbolu. Interesujące, że o b o k wypowiedzi
a u t o r ó w filmów fabularnych, p o j a w i a j ą się r ó w n i e ż ś w i a d e c ­
twa t w ó r c ó w awangardowych i d o k u m e n t a l i s t ó w , j a k c h o ć ­
by ten, przejmujący zapis przeżycia b ę d ą c e g o u d z i a ł e m
Basila W r i g h t a podczas k r ę c e n i a przez niego filmu Pieśń
Cejlonu: „ ' C e j l o n ' b y ł j e d n y m w swoim rodzaju d o ś w i a d ­
czeniem w m o i m życiu. T o jedyny z m o i c h filmów, k t ó r y
p o k o c h a ł e m , a k t ó r y d a ł m i w istocie przeżycie religijne.
P o j e c h a ł e m na Cejlon, j a k wiecie, by z r o b i ć cztery filmy
przyrodnicze dla 'Tea Propaganda B o a r d ' i z r o b i ł e m je. Lecz
kiedy je r e a l i z o w a ł e m , k i e r o w a ł y m n ą niezwykłe i niepojęte
impulsy n a k a z u j ą c e m i f i l m o w a ć sekwencje i obrazy, z k t ó ­
rych nie u m i a ł b y m się logicznie w y t ł u m a c z y ć . A l e kiedy
w k r a c z a ł e m do m o n t a ż o w n i , wszystkie one w p a d a ł y na
swoje miejsce, j a k obraz p t a k ó w w locie czy obrazy j e m u
podobne. N i e m i a ł e m p o w o d ó w by je filmować, w rzeczywis­
tości z d e j m o w a ł e m je wtedy, gdy j u ż k o ń c z y ł e m zdjęcia
w danym d n i u i b y ł e m bardzo z m ę c z o n y , ale c o ś z m u s z a ł o
mnie do realizacji pewnej ilości ujęć i rzecz r o z b u d o w y w a ł a
się przy o g r o m n y m n a p i ę c i u w e w n ę t r z n y m , z n a j d u j ą c y m
ujście w ekspresji płynącej z p o d ś w i a d o m o ś c i , j a k sądzę.
P o w s t a w a ł o c o ś w rodzaju magnetycznego pola, w k t ó r y m
działaliśmy... Ten film rósł tak j a k drzewo wyrasta ze
swojego zarodka. K a ż d e g o ranka p o j a w i a ł a się nowa g a ł ą ź
i m i a ł e m do w y b o r u o d c i ą ć j ą , p r z y c i ą ć l u b z a c h o w a ć
w całości. I tak stopniowo w y ł a n i a ł się f i l m . Ciągle nie m o g ę
tego z r o z u m i e ć . W s z e d ł e m w j a k i ś n i e ś w i a d o m y proces,
n a k r ę c i ł e m m a t e r i a ł i w ł ą c z y ł e m do filmu... T o był film
magiczny."
9

10

1 1

12

Tego rodzaju wypowiedzi obiektywizują w znacznym
stopniu zabarwione subiektywizmem, przytoczone wcześniej
uwagi Junga i Fredericksena. Ś w i a d c z ą one o realnym,
empirycznym istnieniu szczególnego t y p u dyspozycji: sym­
bolicznej percepcji świata.
R ó ż n o r o d n o ś ć t y p ó w filmów, w j a k i c h obecne jest na­
stawienie symboliczne, przejawia się r ó w n i e ż w s p o r z ą d z o n e j
przez a m e r y k a ń s k i e g o filmoznawcę prowizorycznej i , j a k
sam p o d k r e ś l a , niekompletnej liście filmów i t w ó r c ó w wobec
k t ó r y c h z a s t o s o w a ć m o ż n a określenie „ k i n o symboliczne".
Z filmów fabularnych wymienia on: Odyseję kosmiczną 2001,
Osiem i pól, Giulietta i duchy, Personę, Zaczarowany flet,
Walkabout, Szklane serce. Egzorcystę,
Bliskie spotkania
trzeciego stopnia. P r z y k ł a d y z k i n a dokumentalnego to m.in.:
Pieśń Cejlonu wspomnianego W r i g h t a ( k t ó r e m u to filmowi
p o ś w i ę c a autor obszerne studium analityczne, b ę d ą c e i n s t r u k t y w n y m pokazem praktycznego zastosowania metody

�odczytywania i interpretacji z n a c z e ń symbolicznych), Farrebiąue Rouquiera (film analizowany przez niego w i n n y m
m i e j s c u ) , Wielka ekstaza snycerza Steinera Herzoga. W r e ­
szcie p r z y w o ł u j e k i l k a nic nie m ó w i ą c y c h polskiemu w i d z o w i
nazwisk t w ó r c ó w f i l m u eksperymentalnego: Jerome H i l l ,
H a r r y Smith, Jordan Belson, James B r o u g h t o n . K a ż d y
z f i l m o w y c h p r z y k ł a d ó w zaopatrzony jest w k r ó t k i , uzasad­
niający w y b ó r komentarz w y r a ż o n y j ę z y k i e m Jungowskiej
psychologii (np. Osiem i pól — indywiduacja; spotkanie
z obrazami animy).
Jung wielokrotnie a k c e n t o w a ł t a j e m n i c z o ś ć i niepojętość
rzeczywistości symbolicznej. „ M ó w i ą c bowiem symboliczny
m a m y na myśli, że niepojęta, p o t ę ż n a istota t k w i u k r y t a
w przedmiocie — niezależnie od tego, czy jest n i m duch czy
świat — człowiek z a ś r o b i rozpaczliwe wysiłki by d a ć wyraz
istniejącej poza n i m t a j e m n i c y . " M o ż n a by więc z a p y t a ć
czy interpretacja symboli f u n k c j o n u j ą c y c h w filmach jest
w o g ó l e m o ż l i w a . Czy da się cokolwiek o nich p o w i e d z i e ć ,
czy też skazani j e s t e ś m y w ich obliczu na r o z u m i e j ą c e , acz
poznawczo j a ł o w e milczenie. Fredericksen, i d ą c ś l a d e m
Junga proponuje p r o c e d u r ę amplifikacji. N i e jest to metoda
w y j a ś n i a n i a przyczynowo-skutkowego, ta bowiem p r o w a ­
dziłaby nas z p o w r o t e m w p u ł a p k ę podejścia „ s e m i o t y c z nego, k t ó r e sprowadza niejasne i niejednoznaczne obrazy
i symbole do jednoznacznych, powszechnie znanych, pojmowalnych pojęć i rzeczy. N i e m o ż n a jednak ulec pokusie, że
symbol m o ż e b y ć do k o ń c a i w pełni w y j a ś n i o n y i zanalizo­
wany. Nawet najbardziej precyzyjne p r ó b y wyjaśnienia go są
zawsze lepszym l u b gorszym p r z e k ł a d e m na inny metafory­
czny język. W z w i ą z k u z t y m jedyne co m o ż e m y z r o b i ć to
r o z s z e r z a ć ( a m p l i f i k o w a ć ) i rozwijać w drodze własnej
a k t y w n o ś c i symbolicznej znaczenia o b r a z ó w i symboli.
A m p l i f i k o w a ć to w istocie w s p ó ł m y ś l e ć z symbolem. „ I s t o t ­
ny charakter hermeneutyki polega na dodawaniu dalszych
analogii do tych j u ż dostarczonych przez symbol. Ta proce­
dura rozszerza i wzbogaca p o c z ą t k o w y symbol, a ostateczny
rezultat jest n i e s k o ń c z e n i e z ł o ż o n y m i r ó ż n o b a r w n y m ob­
r a z e m . " Amplifikacja nie rozwiązuje zawiłości symbolu,
nie r o z k ł a d a go analitycznie. Dostarcza jedynie paralelnych
wobec interpretowanego symbolu ekspresji z a c z e r p n i ę t y c h
z religii, m i t o l o g i i , f o l k l o r u , takich jednak, k t ó r e m a j ą
podobny temat, znaczenie i funkcję. Umieszczenie symbolu
w ciągu pokrewnych struktur znaczeniowych daje istotny
zysk poznawczy w postaci częściowego rozjaśnienia (na tyle,
na ile jest to m o ż l i w e ) jego s e n s ó w przy jednoczesnym
poszanowaniu swoistości sfery symbolicznej. T y m samym
znaczenia symboliczne nie ulegają redukcji ani całkowitej
racjonalizacji.
13

14

15

P o s ł u ż m y się p r z y k ł a d e m . Fredericksen analizując wielo­
stronnie i w n i k l i w i e wspomniany dokument Pieśń Cejlonu,
p o ś w i ę c a dłuższą chwilę interpretacji obrazu p t a k ó w , ob­
razu, k t ó r y j a k p a m i ę t a m y dla samego t w ó r c y był tajem­
niczy, logicznie n i e w y t ł u m a c z a l n y . Obraz ten r ó w n i e ż dla
widza jest zagadkowy i p o r u s z a j ą c y . Pojawia się o n na k o ń c u
sekwencji ukazującej d o r o c z n ą p i e l g r z y m k ę w y z n a w c ó w
buddyzmu na g ó r ę A d a m a , z k t ó r e j — w e d ł u g wierzeń
— Budda opuścił ziemię. „Przyjmijmy, że rozumiemy sym­
boliczny charakter k i l k u wizualnych i d ź w i ę k o w y c h ob­
r a z ó w z w i ą z a n y c h z p t a k a m i i co więcej, że o d n a l e ź l i ś m y
p r z y b l i ż o n y sens ich typowych, symbolicznych znaczeń. G d y
uciekamy się do zwykłych ź r ó d e ł dla stworzenia amplifikacji
(na p r z y k ł a d słowniki m o t y w ó w mitologicznych), dysponu­
jemy j u ż j a k i m ś wzorcem, w e d ł u g k t ó r e g o decydujemy, czy
rzeczywiście mamy do czynienia z funkcjonalnymi paralela­
m i ptasich o b r a z ó w . K o r z y s t a j ą c z tej wiedzy m o ż e m y z a c z ą ć
e l i m i n o w a ć j a k o nieparalelne pewne, tradycyjne odniesienie
do p t a k ó w : na p r z y k ł a d ptaki j a k o symbole falliczne,
mityczne p r z y k ł a d y p t a k ó w ofiarnych (...), historie, w k t ó ­
rych z h a ń b i o n e kobiety zostały zamienione w p t a k i , czy te
baśnie, w k t ó r y c h dusza p o t w o r a przebywa nie w jego ciele,
lecz w dobrze s t r z e ż o n y m p t a k u , k t ó r e g o znalezienie i zabicie
powoduje śmierć m o n s t r u m . (...)
Inne p o r ó w n a n i a j u ż prosto kierują nas na d r o g ę prowa­

d z ą c ą do p t a k ó w w Pieśni Cejlonu. N a p r z y k ł a d liczne
religijne i mityczne przedstawienia Boga j a k o ptaka, hindus­
kie wizerunki słońca j a k o olbrzymiego ptaka, ptak j a k o
symbol w ę d r ó w k i duszy oraz użycie ptaka w alchemii do
symbolizowania takich p r o c e s ó w j a k sublimacja, kondensa­
cja i destylacja. (...) W k o ń c u , w s t a r o ż y t n y m , egipskim
systemie hieroglificznym, Ba (dusza) była symbolizowana
przez ptaka z l u d z k ą g ł o w ą ; p t a k i te były 'widziane' j a k o
w y c h o d z ą c e przez usta u m i e r a j ą c e g o .
Te p o r ó w n a n i a w p r o w a d z a j ą nas w obszar, na k t ó r y m
r o z p o c z y n a j ą się bardziej specyficzne amplifikacje, takie,
k t ó r e m a j ą związek z p t a k a m i j a k o symbolami spraw
duchowych czy p r o c e s ó w w szczególnym k o n t e k ś c i e wniebo­
w s t ą p i e n i a i l o t u . Nasza praca w t y m k o n k r e t n y m przypadku
staje się znacznie łatwiejsza z tego w z g l ę d u , że paralele te są
precyzyjnie zebrane i o b j a ś n i o n e przez M i r c e a Eliadego
w jego artykule Symbolism of Ascension and 'Waking Dre­
ams' (...) Eliade z a u w a ż a , że m o t y w l o t u l u b wznoszenia się
do Nieba m o ż n a znaleźć na k a ż d y m poziomie k u l t u r ar­
chaicznych i że mityczno-rytualny temat 'ekstatycznego l o t u
d u s z y - p t ą k a ' prawdopodobnie istniał jeszcze w epoce paleo­
l i t u . (...) Ścisły z w i ą z e k p o m i ę d z y d o ś w i a d c z e n i e m ekstatycz­
nego l o t u a d u c h o w o ś c i ą jest z a ś w i a d c z o n y przez późniejszą
h i s t o r i ę symboliki w n i e b o w s t ą p i e n i a , np. poprzez d u ż e zna­
czenie nadane symbolom duszy j a k o ptaka, t a k i m obrazom
j a k ' s k r z y d ł a duszy', albo poprzez obrazy, k t ó r e określają
życie duchowe j a k o 'podniesienie' a d o ś w i a d c z e n i e mistycz­
ne j a k o ' w n i e b o w s t ą p i e n i e ' . ' L o t ' t a k ż e symbolizuje zro­
zumienie rzeczy tajemnych i metafizycznych p r a w d , j a k np.
w tekście h i n d u s k i m , k t ó r y głosi, że 'ten, k t o rozumie
posiada s k r z y d ł a ' . (...) P r z e k r o c z y ć świat to w s p i ą ć się na ten
szczyt (górę A d a m a — D . C . ) i r o z p o c z ą ć lot, p o n i e w a ż
szczyt ten znajduje się w t a k i m ' ś r o d k u ' , że dokonuje się t u
p r z e ł a m a n i e p o m i ę d z y r ó ż n y m i p ł a s z c z y z n a m i istnienia.
S t ą d znaczenie wejścia na g ó r ę A d a m a , k t ó r y jest dla
S y n g a l e z ó w axis mundi, ś r o d k i e m ś w i a t a , miejscem, z k t ó r e ­
go Budda opuścił świat, w k r o c z y ł w 'powietrze'. T o wznosze­
nie się na szczyt, na axis m u n d i realizuje t r a n s c e n d e n c j ę
w d w ó c h wymiarach: t r a n s c e n d e n c j ę przestrzeni poprzez
wzniesienie się do nieba i t r a n s c e n d e n c j ę czasu przez 'po­
w t ó r n e wejście w pierwotny moment zanim świat r o z p o c z ą ł
istnienie' — ten pozaczasowy moment p o p r z e d z a j ą c y stwo­
rzenie, z k t ó r e g o w i ę z ó w buddysta tak g w a ł t o w n i e pragnie
się wyzwolić. Rzecz najistotniejsza: dla tego stanu transcen­
dencji nie istnieją żadne znaki, Budda nigdy nie
powiedział,
czym jest oświecenie, jedynie wskazał Drogę. D l a w y r a ż e n i a
celu D r o g i istnieją t y l k o symbole, j a k intuicyjnie przeczuł to
W r i g h t podczas realizacji Pieśni Cejlonu. I podobnie j a k stan,
k t ó r y oznaczają, ptaki pojawiają się nagle, bez przyczyny,
tak po prostu. "
16

Przytoczony fragment to nieomal laboratoryjnie czysty
p r z y k ł a d zastosowania procedury amplifikacji d o konkret­
nego obrazu filmowego. P r z y k ł a d t y m ciekawszy, j a k s ą d z ę ,
bo o d n o s z ą c y się do g a t u n k u filmowego, k t ó r y j a k o b y
z definicji skazany jest jedynie na rejstrację rzeczywistości
i k t ó r y z tego p o w o d u m i a ł b y b y ć pozbawiony treści
symbolicznych. Fredericksen p r z e k o n u j ą c o pokazuje, że
m o ż e b y ć inaczej. Z a u w a ż m y jeszcze i ten fakt, że amplifika­
cja jest m e t o d ą znakomicie d o s t o s o w a n ą do interpretowane­
go „ o b i e k t u " . N i e t y l k o nie redukuje symboli i o b r a z ó w do
obcych i m c z y n n i k ó w , ale wzmacnia je i rozwija c h o c i a ż
w formie nieco bardziej zracjonalizowanej.
Zagadnienia poruszane w artykule Fredericksena, j a k
i sam s p o s ó b ich ujęcia, to w myśli filmoznawczej zjawisko
w y j ą t k o w e . Jak z a u w a ż a A . Helman: „ w teorii filmu niewiele
jest p r z y k ł a d ó w d o g ł ę b n y c h analiz zjawisk symbolizmu.
Problematyka ta pojawia się t y l k o przy okazji i na mar­
ginesie ogólniejszych rozpraw d o t y c z ą c y c h j ę z y k a
filmu,
z a g a d n i e ń estetyki, kreacji i r e p r o d u k c j i . " R ó w n i e ż i z tego
p o w o d u przejrzyste w y w o d y Fredericksena stają się warte
odnotowania i poważniejszego n a m y s ł u . Wydaje się, że
korzyści jakie m o ż e z nich w y n i e ś ć etnolog, nie o g r a n i c z a j ą
się jedynie do interpretacji symbolicznych z n a c z e ń w filmie,
ale o d n o s z ą się do kwestii ogólniejszej natury.
1 7

41

�Zacznijmy od Junga. W swoich najistotniejszych p u n k ­
tach, r o z w a ż a n i a Fredericksena wsparte są, w stopniu o wie­
le w i ę k s z y m niż sugeruje to s k r ó t o w e z k o n i e c z n o ś c i stresz­
czenie, na p o g l ą d a c h szwajcarskiego psychoanalityka. Po­
wstaje w z w i ą z k u z t y m pytanie: czy etnolog c h c ą c y wykorzy­
stać p r o p o z y c j ę a m e r y k a ń s k i e g o filmoznawcy w badaniu
symboli w filmie, p o d z i e l a ć musi wszystkie tezy tam zawarte?
I n n y m i słowy: czy p r z y j m u j ą c za swoje, uwagi Junga na
temat symbolu, z g a d z a ć się musi r ó w n i e ż z i n n y m i jego
p o g l ą d a m i . W y m i e ń m y t u p r z y k ł a d o w o , k o n c e p c j ę nieświa­
d o m o ś c i zbiorowej, teorię a r c h e t y p ó w , p o g l ą d y na temat
funkcji p r o c e s ó w indywiduacji i kompensacji. Wskazywano
wszak wielokrotnie na r ó ż n ą w a r t o ś ć u s t a l e ń Junga, na fakt,
że jego teoria (czy j a k c h c ą n i e k t ó r z y filozofia) stanowi
m i e s z a n i n ę p o g l ą d ó w weryfikowalnych empirycznie i tez
czysto spekulatywnych. Wydaje się, że nie zachodzi sugero­
wana w p o w y ż s z y c h pytaniach k o n i e c z n o ś ć . Inspiracja Jun­
giem w etnologicznym badaniu symboli filmowych nie musi
mieć charakteru doktrynerskiego i dogmatycznego. Jego
tezy na temat symbolu m o ż n a p o t r a k t o w a ć j a k o względnie
niezależne od reszty jego p o g l ą d ó w . Wystarczy przecież
z a u w a ż y ć zbieżność wielu u s t a l e ń Junga d o t y c z ą c y c h sym­
bolu z pracami Awierincewa, Gadamera, Eliadego, Ricoeura, na k t ó r e tak c h ę t n i e p o w o ł u j ą się etnolodzy i k t ó r y c h
autorzy niekoniecznie podzielają teorie Junga en bloc.
Analizy autora Archetypów
i symboli w wielu miejscach
p o k r y w a j ą się ze s p o s t r z e ż e n i a m i wspomnianych badaczy
(polisemia, głębia, n i e w y c z e r p y w a l n o s ć , n i e d y s k u r s y w n o ś ć
symbolu, metoda amplifikacji), czasem d o p e ł n i a j ą je o istot­
ny aspekt. T a k jest w przypadku Jungowskiej tezy o r o l i
u ż y t k o w n i k a ( r ó w n i e ż i badacza) w konstytucji symbolu.
U z u p e ł n i a ona o wymiar pragmatyczny (jeden z trzech
w y m i a r ó w k a ż d e j struktury znaczącej) znakomite analizy
semantyki symbolu zawarte w pracach Ricoeura. Z kolei
hermeneutyka Ricoeura d o p o w i a d a ć m o ż e r o z w i ą z a n i a ,
k t ó r y c h myśl Junga nie obejmuje. M a m na myśli d o ś ć często
p o j a w i a j ą c e się wobec interpretacji symbolicznych pytanie:
na ile i czy w o g ó l e p o z o s t a j ą one w z w i ą z k u z intencjami
autora. Ricoeur d o ś ć p r z e k o n u j ą c o wywodzi, że autor nie
musi być ( i często nie jest ś w i a d o m ) wszystkich s e n s ó w
w ł a s n e g o dzieła, że k r ó t k o m ó w i ą c , w k a ż d y m szeroko
p o j m o w a n y m „ t e k ś c i e " (a więc i w filmie) intencja autorska
zostaje przekroczona przez zawarty w n i m sens. Ten i t y l k o
ten jest obiektem analizy, nie zaś autorskie autointerpretacje.
Wypowiedzi t w ó r c ó w m o g ą , ale nie m u s z ą , p o d p i e r a ć interp­
retacji, a j u ż z p e w n o ś c i ą nie są o s t a t e c z n ą instancją od­
w o ł a w c z ą p o t w i e r d z a j ą c ą t r a f n o ś ć i a d e k w a t n o ś ć danej
interpretacji. Nie m o g ą służyć też — w razie skłócenia ich
z rezultatami interpretacji — za d o w ó d „ n i e p r a w d z i w o ś c i "
tych ostatnich. Nawiasem m ó w i ą c : j a k ż e prostym zadaniem
b y ł a b y interpretacja s p r o w a d z a j ą c a się do powielenia inten­
cji t w ó r c y . W y s t a r c z y ł o b y jedynie p r z e p y t a ć go na okolicz­
n o ś ć tego „ c o autor m i a ł na m y ś l i " , aby u z y s k a ć „ p r a w ­
dziwe" j a k o b y i „ n i e p o d w a ż a l n e " w y n i k i .
J e d n ą z największych zalet tekstu a m e r y k a ń s k i e g o filmo­
znawcy widzę w wydobyciu i precyzyjnym opisaniu cech
o d r ó ż n i a j ą c y c h podejście „ s y m b o l i c z n e " o d orientacji meto­
dologicznych o k r e ś l a n y c h j a k o „ s e m i o t y c z n e " . Wskazuje
on, że zasadnicza r ó ż n i c a między n i m i polega na odmiennych
ontologiach fundujących obydwie opcje. I m p l i k u j ą one

odmienne strategie poznawcze, teorie znaczenia i aksjolo­
g i e . T a właśnie elementarna r ó ż n i c a powoduje t r u d n o ś ć
porozumienia się p o z o s t a j ą c y c h w konflikcie stron. Jako że
to, co w podejściu „ s y m b o l i c z n y m " przyjmowane jest j a k o
oczywisty, bezdyskusyjny fakt, w podejściu „ s e m i o t y c z n y m "
jest w punkcie wyjścia kwestionowane: symbol, tak j a k
c h a r a k t e r y z u j ą go Jung, Eliade, Ricoeur, w opcji „ s e m i o t y cznej" nie jest w ogóle m o ż l i w y , powiedzmy mocniej — jest
nie do p o m y ś l e n i a . N a zarzut, że r o z r ó ż n i e n i e m i ę d z y
znakiem i symbolem dokonane przez Junga jest arbitralne,
o d p o w i e d z i e ć m o ż n a , że klasyfikacje z n a k ó w proponowane
przez k i e r u n k i „ s e m i o t y c z n e " nie są w t y m względzie w lep­
szej sytuacji, o k a z u j ą się r ó w n i e arbitralne. P o d z i a ł y te są
bowiem pochodne wobec nieakceptowanych w s p ó l n i e prze­
s ą d z e ń ontologicznych, a t o powoduje w konsekwencji
w z a j e m n ą n i e p r z e k ł a d a l n o ś ć j ę z y k ó w teoretycznych. Z tego
p o w o d u opinie k w e s t i o n u j ą c e czasem p r a w o m o c n o ś ć czy
wręcz s e n s o w n o ś ć podejścia symbolicznego nie w y d a j ą się
trafne, w y c h o d z ą bowiem z założeń, k t ó r e same w y m a g a j ą
usprawiedliwienia.
19

Hermeneutyczne badania nad o b e c n o ś c i ą i funkcjonowa­
niem symboli w r ó ż n y c h obszarach życia w s p ó ł c z e s n e g o ,
p r z y p a d a j ą na moment w historii szczególny. Reinhold
N i e b u h r tak charakteryzuje d o m i n u j ą c y obecnie paradyg­
mat myślenia: „ R o z p o w s z e c h n i o n e wciąż przekonanie, że
religia jest p e w n ą fazą ewolucji, m i t o t w ó r c z y m stadium,
przez k t ó r e p r z e c h o d z ą k u l t u r y , ośmiela nas by twierdzić, że
u t r z y m u j ą się jedynie rozproszone resztki religii. Przekon­
anie to jest częścią naszego spadku po o ś w i e c e n i o w y m
racjonalizmie i XIX-wiecznej spekulatywnej filozofii historii.
Służąc j a k o przewodnik w interpretowaniu ż y w e g o d o ś w i a d ­
czenia, p r z e o c z ą fakt, że nawet my, ludzie 'nowoczesnego'
zachodu j a k r ó w n i e ż nasi współcześni w innych częściach
świata, wciąż modelujemy nasze zachowanie nie t y l k o w opa­
rciu o c h ł o d n ą k a l k u l a c j ę — w wymiarze j e d n o s t k o w y m
i z b i o r o w y m — ale w y o b r a ż a m y sobie samych siebie j a k o
b o h a t e r ó w wielkich d r a m a t ó w na skalę m i t y c z n ą , k o n f l i k ­
t ó w p o r z ą d k u z chaosem, dobra ze złem. T a u ł o m n o ś ć , k t ó r e j
p o w o d e m jest zawiniona przez nas niewiedza o własnej
naturze, jest szczególnie widoczna w d o m i n u j ą c y c h obecnie
instytucjach, k t ó r e zbierają, relacjonują i o p r a c o w u j ą naj­
nowsze wydarzenia u nas i za g r a n i c ą . Z tego p o w o d u są one
często ślepe, gdy chodzi o dostrzeżenie i inteligentny opis
d z i a ł a n i a symboli religijnych i religijnych z a c h o w a ń w na­
szym codziennym życiu. N a w y k i percepcyjne i poznawcze
r z ą d z ą c e t y m i instytucjami osłabiają ich siłę interpretacji
tego, co obecnie się d z i e j e . " Jeśli to rozpoznanie jest trafne,
w ó w c z a s zadania podejmowane przez h e r m e n e u t y k ę m a j ą
wymiar nie t y l k o poznawczy. D o p i e r o przy u w z g l ę d n i e n i u
kontekstu kulturowo-historycznego, bardziej rozległego niż
kontekst czysto naukowy, dostrzec m o ż n a głębszy sens
s t u d i ó w nad symbolem w kulturze współczesnej, k t ó r e j film
jest tak i s t o t n ą częścią.
20

PRZY PISY:
1

J. Białostocki, Symbole i obrazy w świecie sztuki, Warszawa 1982, s.466
J.Łotman, Semiotyka filmu, Warszawa 1983, s.6
M. Eliade, Ordeal by Labirynth. Conversations with Claude-Henri Rocquet,
Chicago 1982, s.167—168
D . Fredericksen, Jung — Sign — Symbol — Film, „Quarterly Review of Film
Studies", Spring 1979 (cz.I, s.167—192), Fall 1980 (cz.II, s . 4 5 9 ^ 7 9 ) .
M . Szpakowska, O kulturze i znachorach, Kraków 1983, s. 120
Fredericksen, Jung..., cz.I, s.167
C.G.Jung, Psychological Types, (w:) Collected Works, v.6, Princeton 1971,
s.473—476. Nawiasem mówiąc, rozróżnienie to jest prawie nieobecne w pracach
etnologów. Jednym z niewielu przykładów z klasyki etnologicznej, gdzie wykorzys­
tany został podział Junga, jest afrykanistyczne studium Victora Turnera, Revelation
and Divination in Ndembu Ritual, Ithaca and London 1975, $.207-208
Szerszą charakterystykę poglądów Freuda i Junga w ich odniesieniu do filmu,
zawiera inny artykuł Fredericksena, Two Aspects of a Jungian Perspective Upon
Film: Jung and Freud. The Psychology of Types, „Journal of the University Film
Association", ХХХ1Г, nr 1 i 2, 1980
Zob. Ch.T.Samuels, Encountering Directors, New York 1972, s. 121
A. Kyrou, Luis Bunuel: An Introduction, New York 1963, s.109—111
2

3

4

5

й

7

8

9

1 0

42
I

1 1

I. Bergman, Persona and Shame, New Y o r k 1972, s.21
Por. G . Roy Levin, ed., Documentary Explorations, Garden City 1971,
s.53—54
D . Fredericksen, The Sacred and the Profane in Rouquier's Ethnographic
Fiction, (w:) Visual Explorations of the World, eds., J . Ruby and M.Taurey, b.m.
1984
C . G . Jung, Archetypy i symbole. Warszawa 1981, s.507
С. G . Jung, Two Essays in Analytical Psychology, Collected Works, v.7,
Cleveland 1953, s.299
Fredericksen, Jung..., cz.II, s.47I—473
A. Helman, Słownik pojęć filmowych, hasło „symbol" (w druku).
P. Ricoeur, Egzystencja i hermeneutyka, Warszawa 1985, s.322—323, 334—335
Podobnie ujmuję tę kwestię w artykule Symbol w antropologii kultury. Uwagi
wstępne, „Zeszyty Naukowe U J " (w druku). Na konieczność usytuowania symbolu
we właściwej mu perspektywie ontologicznej zwraca uwagę Wojciech Michera. Por.
W.Michera, O wieloznaczności
symbolu, „Rocznik Muzealny Muzeum Ziemi
Kujawskiej i Dobrzyńskiej", t.IV, 1991, s.268
R . Niebuhr, The Strife of Interpreting: The Moral Burden of Imagination,
„Parabola" (X) 2, s.35—36, cyt. za Fredericksen, The Sacred and the Profane...
1 2

1 3

1 4
1 5

1 6

1 7

1 8

1 9

2 0

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
