<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6207" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6207?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T17:53:48+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6187">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/63fb8c0d3f25b3628896ac238807ce87.pdf</src>
      <authentication>f071555d3c5cafdef46090e0ab262eaf</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73918">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2398</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73919">
              <text>1992</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73920">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2226</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73921">
              <text>Co się kryje pod tą maską: Wokół motywu Człowieka Śmiechu. Parę uwag o "Batmanie" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73922">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4, s.135-137</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73923">
              <text>Sznajderman, Monika</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73924">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73925">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73926">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73927">
              <text>Co się kryje pod tą maską. Wokół motywu
Człowieka Śmiechu: parę uwag o „Batmanie"
Monika Sznajderman

Po p a r u latach „ ż y c i a " w potocznej ś w i a d o m o ś c i historii
o Batmanie i jego przeciwnikach t r u i z m e m b y ł o b y chyba
twierdzenie, że ta o p o w i e ś ć Craiga Shawa Gardnera, sfil­
mowana przez T i m a B u r t o n a jest p r a w d z i w ą b a ś n i ą o walce
dobra ze złem, a zarazem u w s p ó ł c z e ś n i o n y m m i t e m stworze­
nia świata, osadzonym w k a r n a w a ł o w e j scenerii. Siły dobra
(choć nie u ś w i ę c o n e przez ludzkie, j a k ż e n i e d o s k o n a ł e pra­
wo) walczą bezustannie z siłami zła, r o d e m z piekielnych
o t c h ł a n i . Raz uosabia je Joker, w y n u r z a j ą c y się ze z b i o r n i k a
z kwasem, i n n y m razem — w Powrocie Batmana — Pingwin,
k t ó r e g o d o m e m s ą miejskie ścieki i k a n a ł y . Batman — od
p o c z ą t k u do k o ń c a dzieło k u l t u r y popularnej — nasycony
jest znaczeniami mitologicznymi, a wszystkie elementy jego
p e j z a ż u i wszystkie postacie są n o ś n i k a m i symbolicznych
sensów, p o c z y n a j ą c j u ż o d samej nazwy miasta, w k t ó r y m
rozgrywa się akcja.
„ G o t h a m " (...) to miasto p r z e k l ę t e przez Boga. M i a s t o
ponure, w k t ó r y m króluje zbrodnia i w y s t ę p e k ; miasto żyjące
nocami w obskurnych barach, salonach t a t u a ż u , kinach
porno, pełne ciemnych z a u ł k ó w , w k t ó r y c h czai się z ł o ,
wobec k t ó r e g o bezradne są ludzkie moce. W t a k i m właśnie
b r u d n y m z a u ł k u , przed laty, pewnej gorącej i parnej nocy los
z e t k n ą ł ze s o b ą Bruce'a Wayne'a (późniejszego Batmana)
z Jackiem Napierem (późniejszym Jokerem). Napier m o r ­
duje r o d z i c ó w Bruce'a. Czynem t y m , o czym sam nie wie,
budzi do życia Batmana.
W filmie Burtona, j a k w j a p o ń s k i m teatrze, grają maski.
M a s k a Batmana jest czarna, maska Jokera — k o l o r o w a .
N a s t ę p u j e więc j a k gdyby o d w r ó c e n i e konwencjonalnych
s k o j a r z e ń kolorystycznych, k t ó r e w czerni k a ż ą widzieć z ł o ,
zaś w błazeńskiej p s t r o k a c i ź n i e — wyłącznie j a r m a r c z n ą ,
c y r k o w ą wesołość. Barwna maska Jokera wydaje m i się przy
t y m zdecydowanie ciekawsza o d czarnej maski jego przeciw­
nika z trzech p o w o d ó w : estetycznego, aktorskiego ( N i c h o l ­
son w r o l i J o k e r a - s z a l e ń c a ) oraz antropologicznego. Bowiem
właśnie w tej pozornie jednoznacznej p s t r o k a c i ź n i e , w tane­
cznych ruchach Jokera, w jego twarzy-masce z z a s t y g ł y m na
niej u ś m i e c h e m kryje się klucz do zrozumienia tej postaci
poprzez n a w i ą z a n i e do bogatych, symbolicznych z n a c z e ń
sylwetki b ł a z n a . M a s k a Jokera wydaje się t y m samym k r y ć
o wiele więcej antropologicznych s e n s ó w niż maska Bat­
mana. Przyjrzyjmy się jej zatem i s p r ó b u j m y zajrzeć p o d n i ą .
Masca ridens
Po latach Jack Napier jest p r a w ą r ę k ą Grissoma, człowie­
ka, k t ó r y r z ą d z i G o t h a m . G r i s s o m o w i w o j n ę w y p o w i e d z i a ł o
prawo i Batman. Niewygodny, c h o ć z innych p o w o d ó w , jest
dla Grissoma t a k ż e Jack. Postanawia się więc go p o z b y ć , do
czego pretekstem ma b y ć akcja w A x i s Chemicals Company.
Otoczony przez policję i osaczony przez Batmana, Napier za
p ó ź n o orientuje się, że w p a d ł w p u ł a p k ę . W a l k a z człowiekiem-nietoperzem k o ń c z y się dla Jacka upadkiem do wiel­
kiego z b i o r n i k a z kwasem. T a k rodzi się Joker.

Ściśle m ó w i ą c , Joker rodzi się w nielegalnym gabinecie dr.
Davisa, gdzie przed dociekliwością policji u k r y ć m o ż n a
wszystkie ciemne sprawy i p o k ą t n e interesy. T a m dr Davis
— z precyzją g o d n ą prawdziwego comprachico — p r z e k s z t a ł ­
ca Jacka w Jokera; t a m powstaje nowa, stworzona przez tego
w s p ó ł c z e s n e g o adepta starej sztuki z n i e k s z t a ł c a n i a ludzkich
ciał twarz-maska Jokera, masca ridens. T a k rodzi się n o w y
C z ł o w i e k Ś m i e c h u — kolejne wcielenie postaci o długiej
i bogatej tradycji, k t ó r e j najsłynniejszy literacki k s z t a ł t n a d a ł
W i k t o r H u g o w powieści Człowiek
śmiechu.
K i m b y l i o w i comprachicos, l u b j a k ich czasem nazywano,
comprapeąuenos
dowiadujemy się właśnie o d francuskiego
pisarza. „ B y ł o to — pisze H u g o — niezwykłe a potworne
stowarzyszenie w ł ó c z ę g ó w , słynne w wieku siedemnastym,
zapomniane w wieku osiemnastym, a dzisiaj nie znane j u ż
n i k o m u . " K u r a d o ś c i gawiedzi i k r ó l ó w artyści comp­
rachicos w y k u w a l i na twarzach k u p i o n y c h dzieci wieczny
u ś m i e c h , c i a ł o m nadawali dziwaczne k s z t a ł t y , zniekształcali
czaszki. R o d z i ł y się w ten s p o s ó b k a r ł y , b ł a z n y , rozmaite
ludzkie p o t w o r k i . T a k i jest też bohater powieści H u g o ,
Gwynplaine, ofiara owej „ c h i r u r g i i na o p a k " , j a k nazywa
s z t u k ę comprachicos pisarz, k t ó r e j owocem jest zawsze
„ a r c y d z i e ł o o d w r ó c o n e " , d o s k o n a ł a parodia b o ż e g o stwo­
rzenia. Proceder, j a k i uprawia dr Davis z Batmana jest
r ó w n i e p o k ą t n y j a k proceder, j a k i uprawiali comprachicos
w czasach, k t ó r e o p i s y w a ł H u g o . „Śmieję się t y l k o na
z e w n ą t r z , m ó j śmiech jest z a g ł ę b i e n i e m w s k ó r z e , g d y b y ś
wiedziała, j a k w ś r o d k u płaczę, p ł a k a ł a b y ś razem ze m n ą "
— m ó w i Joker, a p o w t ó r z y ł b y to wraz z n i m i G w y n p l a i n e
i bardzo do niego p o d o b n y bohater opowiadania J. Salingera
Człowiek
Śmiechu. A przecież za odległą, m e t a f o r y c z n ą
t r a n s p o z y c j ę tego w ą t k u m o ż n a chyba u z n a ć i p o s t a ć Cania
z opery Pajace Leoncavalla z jego s ł y n n ą a r i ą „ Ś m i e j się
pajacu", i nieszczęsnego profesora U n r a t a z
Błękitnego
anioła, i bohatera Luizki Tomasza M a n n a , i wielu innych,
zmuszonych do noszenia szeroko uśmiechniętej maski paja­
ca, k t ó r a staje się ich właściwą t w a r z ą i w k t ó r e j u m i e r a j ą .
W r ó ć m y jednak do Jokera. O n t a k ż e nosi teraz na twarzy
wieczny u ś m i e c h , a właściwie grymas u ś m i e c h u . M a s k a
k l o w n a stała się jego w ł a s n ą t w a r z ą . D u ż o wysiłku musi
w ł o ż y ć w m a k i j a ż tak, by k r e d o w o b i a ł e j s k ó r z e i zielonym
w ł o s o m n a d a ć b a r w ę z b l i ż o n ą do barwy normalnej, ludzkiej
twarzy. P o z o s t a ń m y jednak przez chwilę przy m o t y w i e
szeroko o t w a r t y c h , śmiejących się ust. T o one przede
wszystkim n a d a j ą twarzy C z ł o w i e k a Ś m i e c h u właściwości
groteskowe, umieszczając go w o b r ę b i e k a r n a w a ł o w e j rze­
czywistości. M i c h a i ł Bachtin w szeroko „ r o z w a r t y c h " ustach
widzi „(...) o t w a r t e w r o t a w i o d ą c e w d ó ł , d o
c i e l e s n y c h c z e l u ś c i . Z r o z w a r t y m i ustami z w i ą z a n y
jest obraz p o c h ł a n i a n i a - p o ł y k a n i a , jeden z najstar­
szych ambiwalentnych o b r a z ó w ś m i e r c i i z n i s z c z e ­
n i a . " Bachtin zwraca t a k ż e u w a g ę na związek p o m i ę d z y
u ś m i e c h n i ę t ą m a s k ą k l o w n a a m a s k ą d i a b ł a : „ R o z w a r t e usta
(przełyk i zęby) t o j e d e n z c e n t r a l n y c h , k l u c z o 1

2

135

�wych o b r a z ó w ludowego systemu świąteczne­
g o . N i e darmo j a s k r a w e p o w i ę k s z e n i e u s t stanowi
podstawowy tradycyjny chwyt w formowaniu
z e w n ę t r z n e g o w y g l ą d u t w a r z y k o m i c z n e j : ko­
micznych masek, wszelkiego rodzaju 'wesołych s t r a s z y d e ł '
(...), d i a b ł ó w z diableries, a nawet L u c y f e r a . " T a k więc, jeżeli
wierzyć Bachtinowi, m o t y w o t w a r t y c h , śmiejących się, jask­
rawo p o w i ę k s z o n y c h ust k o j a r z y ć się musi z m o t y w e m
k a r n a w a ł o w e j śmierci, a w p o d t e k ś c i e błazeńskiej twarzy-maski C z ł o w i e k a Ś m i e c h u zawsze p o w i n n i ś m y widzieć
3

— zgodnie z r e g u ł a m i ś w i a t a symbolicznego — groteskowo
w y k r z y w i o n ą twarz reprezentanta podziemi, c h o ć b y w jego
wesołym wydaniu.

Morderczy błazen
„ N i e w i e d z i a ł e m , że nietoperze pojawiają się w d z i e ń ! "
— w o ł a do Batmana Joker. „ P o j a w i a j ą się wtedy — o d ­
powiada B a t m a n — gdy z c y r k u w y c h o d z ą mordercze
b ł a z n y . " Maska Jokera skrywa bowiem, p r ó c z deklarowane­
go cierpienia i smutku, t a k ż e treści n a w i ą z u j ą c e do z n a c z ą c e ­
go w kulturze w ą t k u złowieszczego k l o w n a , do obrazu
b ł a z n a j a k o uosobienia zła i zwiastuna śmierci. W ą t e k
morderczego b ł a z n a , p o p u l a r n y w literackich i f i l m o w y c h
d z i e ł a c h k u l t u r y masowej ma r ó w n i e ż swoją t r a d y c j ę . Z w r a ­
ca na niego u w a g ę W . W i l l e f o r d , w e d ł u g k t ó r e g o z w i ą z e k
b ł a z n a / k l o w n a ze śmiercią nie ogranicza się do tego, że pada
o n ofiarą komicznego z a b ó j s t w a na arenie (po k t ó r y m
zresztą natychmiast zmartwychwstaje, d a j ą c t y m samym
d o w ó d istnienia symbolicznego z w i ą z k u p o m i ę d z y p o s t a c i ą
b ł a z n a a n i e ś m i e r t e l n o ś c i ą ) . Błazen to t a k ż e k t o ś , k t o śmierć
zadaje, k t o śmiercią nonszalancko szafuje, k t o , niczym
najwyższy sędzia a rebours, feruje ostateczne w y r o k i i mści się
za krzywdy. Jako z ł o w r o g i zabójca-mściciel jest b ł a z e n
figurą chaosu, anarchii, destrukcji, o b a l a j ą c y c h wszelki
usankcjonowany ład; jest o d w r ó c e n i e m figury Boga i jego
ziemskiego namiestnika, k r ó l a . T a k i b y ł t y t u ł o w y bohater
Karła P. Lagerkwista albo Barkilphedro, zły b ł a z e n z Czło­
wieka śmiechu. Mścicielem jest też H o p F r o g z opowiadania
E . A . Poego. W r a c a j ą c do w s p ó ł c z e s n o ś c i to, by nie s z u k a ć
daleko, sięgnijmy c h o ć b y do Powrotu Batmana, gdzie Ping­
w i n , s ł a w n y „człowiek z k a n a ł ó w " jest szefem działającego
t y l k o nocami zbrodniczego gangu C y r k u Czerwonego T r ó j ­
k ą t a . M o ż e m y też zajrzeć do książki It S. K i n g a , w e d ł u g
k t ó r e j T . Wallace n a k r ę c i ł f i l m p o d t y m samym t y t u ł e m .
I t a m ucieleśnieniem z a m i e s z k u j ą c e g o miejskie podziemia zła
jest c y r k o w y k l o w n o p o m a r a ń c z o w y c h w ł o s a c h , jaskrawo
czerwonych, szerokich, u ś m i e c h n i ę t y c h ustach, k l o w n z p ę ­
kiem k o l o r o w y c h b a l o n i k ó w . Alex, bohater Mechanicznej
pomarańczy
A . Burgessa, w e d ł u g której n a k r ę c i ł f i l m S.
K u b r i c k t a k ż e zabija w masce cyrkowego k l o w n a , a jego
ruchy, podobnie j a k ruchy Jokera, są taneczne i pląsające.
4

M o t y w y , do j a k i c h o d w o ł u j ą się treści skrywające się pod
masca ridens Jokera - obraz b ł a z n a j a k o figury zła, chaosu,
zniszczenia i w ą t e k jego z w i ą z k u ze śmiercią, podobnie
zresztą j a k p r o b l e m z w i ą z k u postaci b ł a z n a / k l o w n a z demo­
nicznymi siłami podziemi warte są osobnego r o z w i ą z a n i a .
Tutaj u d a ł o m i się jedynie n a s z k i c o w a ć k o n t u r y tego zagad­
nienia.
Commence au Festival! czyli fragmenty mitu stworzenia
Zajrzyjmy jeszcze głębiej p o d m a s k ę , szukając kolejnej
warstwy m i t u . C a ł a d z i a ł a l n o ś ć morderczego b ł a z n a - J o k e r a
jest w istocie kreacją k a r n a w a ł u , cofnięciem ś w i a t a do stanu

136

pierwotnego chaosu, p o p r z e d z a j ą c e g o jego stworzenie. Te­
raz rozpoczyna się p o m i ę d z y Batmanem i jego przeciw­
n i k i e m w ł a ś c i w a w a l k a o nowy ł a d ; w a l k a , k t ó r ą ostatecznie
wygra Batman. M y jednak, nie w y c h o d z ą c t a k daleko
w przyszłość, zatrzymamy się w czasie t r w a n i a k a r n a w a ł u ,
tak by przyjrzeć się istocie demiurgicznych p o c z y n a ń Jokera.
Sam stworzony, Joker stwarza dalej. D z i ę k i specyfikowi
zwanemu Ś m i e c h o l e m b ą d ź U ś m i e c h a c z e m kreuje kolejnych
L u d z i Ś m i e c h u ; ludzi k t ó r z y r o d z ą się i w tej samej chwili
u m i e r a j ą , lecz z u ś m i e c h e m na ustach. Z a m i e n i ł jedynie
kunszt comprachicos na zupełnie n o w o c z e s n ą c h e m i ę .
K a r n a w a ł śmierci t r w a . M i a s t o , w swym ś w i ą t e c z n y m
rozpasaniu, p o g r ą ż a się w z b r o d n i i anarchii; śmierć, j a k b y
w skondensowanym wspomnieniu c z a s ó w wszelkich plag,
sąsiaduje ze ś m i e c h e m . N a d c h o d z i wreszcie czas na Jokerow ą p a r a d ę , w czasie k t ó r e j mianuje się on n o w y m ojcem
— założycielem miasta, miasta, k t ó r e w t y m momencie staje
się imago mundi, symbolicznym odwzorowaniem ś w i a t a . N a
scenę wjeżdżają reflektory, gigantyczne, ś m i e r c i o n o ś n e , w y ­
p e ł n i o n e Ś m i e c h o l e m balony, wreszcie platforma z tronem.
„ A przecież to dopiero p o c z ą t e k " - w o ł a Joker. „ B ę d ę
rządził ś w i a t e m ! — Po dzisiejszej nocy nigdy j u ż nie prze­
stanie się ś m i a ć . " Za chwilę na niebie, o p r ó c z b a l o n ó w
z a c z n ą t a k ż e w i r o w a ć p i e n i ą d z e . M i l i o n y d o l a r ó w . Takiej
obfitości miasto nigdy jeszcze nie z a z n a ł o . G o t h a m p o g r ą ż a
się w chaosie. Zbliżają się nowe czasy.
P o w t ó r z m y raz jeszcze: dla k a ż d e g o antropologa k u l t u r y ,
dla k a ż d e g o , k t o interesuje się m i t a m i jasne jest, że k a r n a w a ł
j a k i kreuje Joker — feeria świateł, rozpasania, anarchii,
ś m i e c h u i śmierci —jest symbolicznym cofnięciem ś w i a t a do
czasu p o c z ą t k ó w , po k t ó r y m n a s t ą p i ć musi n o w y ł a d , nowa
kreacja.
Jaka jest jednak ta kreacja? Joker, z lucyferyczną p y c h ą ,
marzy o boskich prerogatywach, co wszystkie jego gesty
wywraca na nice, c z y n i ą c z nich jedynie parodie demiurgicz­
nych g e s t ó w Boga. Sam C z ł o w i e k Ś m i e c h u jest przecież
wyłącznie p a r o d i ą b o ż e g o stworzenia. „ W y o b r a ź m y sobie
o r t o p e d i ę z a s t o s o w a n ą w o d w r o t n y m k i e r u n k u — pisał
H u g o . — T a m , gdzie B ó g s t w o r z y ł proste spojrzenie, sztuka
ta kształtuje zeza. T a m , gdzie B ó g s t w o r z y ł h a r m o n i ę ,
wprowadza chaos k s z t a ł t ó w . T o , co B ó g uczynił dosko­
n a ł y m , cofa z p o w r o t e m do niezdarnej formy s z k i c u . " J a k a ż
więc m o ż e b y ć ta demiurgia, kiedy demiurgiem staje się
nieudana, groteskowa „ f o r m a szkicu" jedynie? D e m i u r g i a
Jokera, tego, w swej p o t w o r n o ś c i „ a r c y d z i e ł a o d w r ó c o n e ­
go", j a k nazywa tę f o r m ę stworzenia francuski pisarz, b y ł a b y
zatem demiurgia a rebours, a k a ż d y kreacyjny gest Jokera
5

— p a r o d i ą tworzenia. C h a r a k t e r y s t y c z n ą c e c h ą błazeńskiej
dysharmonii sylwetki przeciwnika Batmana, k t ó r a w y r a ż a
się przede wszystkim p s t r o k a t y m strojem i z n i e k s z t a ł c o n y m i
rysami jest t a k ż e element „ k r z y w i z n y " , k t ó r a zawiera się
w samej etymologii pojęcia „ b ł a z e n " w j ę z y k a c h indoeuropejskich. Jak w i a d o m o , p o s t a ć b ł a z n a w i ą ż e się z m o t y w e m
b ł ą d z e n i a , b ł ę d u , o b ł ą k a n i a , pokusy, kroczenia po złych
ścieżkach, po manowcach prawdy, n o r m y , reguły. W prze­
ciwieństwie do tego w micie w ł a d c y j a k o demiurga uderza
m o t y w prostoty, b ę d ą c e j p o d s t a w ą ł a d u tak fizycznego j a k
etycznego. N i e przypadkiem p i s z ą c o t y m , j a k Piotr I
p r o j e k t o w a ł swoje miasto, Josif Brodski zwraca u w a g ę na
r ó w n o w a ż n o ś ć o k r e ś l e ń o z n a c z a j ą c y c h w j ę z y k u angielskim
z a r ó w n o w ł a d c ę j a k i linijkę — oba te pojęcia w y r a z i ć m o ż n a
za p o m o c ą słowa „ r u l e r " . W ł a d c y , b ę d ą c y b o ż y m i namiest­
n i k a m i na ziemi, zawsze t w o r z ą za p o m o c ą l i n i i prostych.
Demiurgia b ł a z e ń s k a natomiast jest p o c h o d n ą k r ę t a c t w a ,
k ł a m s t w a , perfidii; w sferze sybolicznej jest b ł ą d z e n i e m .
K r z y s z t o f Dorosz, za Denisem de Rougement, nazywa tę
demiurgic, s t e r o w a n ą pragnieniem uzyskania boskich prero­
gatyw „ m e t a f i z y c z n y m ' s k r ó t e m ' na drodze do b o s k o ś c i . "
Bo, j a k w i a d o m o , ci, k t ó r z y i d ą na s k r ó t y , zazwyczaj b ł ą d z ą .

6

�W t y m miejscu wypada przejść d o ostatniego w ą t k u
mitycznego, k t ó r y c h k i l k a spotyka się p o d m a s k ą Jokera; d o
w ą t k u m i t u o Prometeuszu. Bo o d l e g ł ą t r a n s p o z y c j ę i tego
m i t u o d n a l e ź ć m o ż n a w historii C z ł o w i e k a Ś m i e c h u .

Joker jako Prometeusz
W b o s k i m dramacie stworzenia zawsze mieściły się p r ó b y
obalenia ustanowionego ł a d u , a c z ł o n k o w i e tej, j a k pisze
M a r i a Janion „ o l b r z y m i e j opozycji" — Prometeusz, T a n t a l ,
Iksjon, Syzyf w kulturze greckiej czy u p a d ł e anioły w tradycji
kabalistycznej — zdają się b y ć c z ę s t o k r o ć cywilizatorami.
Niemniej jednak t y l k o w relacji antycznej — w zaginionym
z a k o ń c z e n i u d r a m a t u Ajschylosa i u Hezjoda — m i t prome­
tejski p r z e w i d y w a ł k o ń c o w e pojednanie bohatera z bogami.
W k a ż d y m p r z y p a d k u te p r ó b y demiurgii p o demiurgii,
c h o ć b y ich intencją b y ł o d o b r o ludzi, t w o r z ą przecież
mitologiczny scenariusz p o d w a ż a n i a boskich w y r o k ó w
— scenariusz analogiczny na p e w n y m poziomie d o scenariu­
sza przedstawionego w tej współczesnej, mitycznej o p o w i e ś c i
0 stworzeniu j a k ą jest Batman. B o w i e m jeżeli nawet o w o
d o b r o ludzi, k t ó r y m legitymuje się z a r ó w n o Prometeusz, j a k
1 u p a d ł e anioły ( „ Z a s k a k u j ą c e jest to p o d o b i e ń s t w o zbun­
towanych a n i o ł ó w d o greckiego kontestatora b o g ó w — Pro­
meteusza" ) jest pojęciem w z g l ę d n y m , to t y m bardziej
w ą t p l i w e b ę d ą przecież ironiczne deklaracje Jokera. Krzysz­
t o f Dorosz w eseju Faust współczesny czyli de pacto hominis
połitici cum diaboło umieszcza m i t prometejski u ź r ó d e ł m i t u
faustycznego — o d Fausta renesansowego, k t ó r y z a p r z e d a ł
d u s z ę d i a b ł u p o Fausta w s p ó ł c z e s n e g o , Fausta s p o ł e c z n i k a
z m i t o l o g i i komunistycznej. T y l k o , j a k pisze Dorosz, „ H u ­
manistyczny m i t marksistowski nie pozostawia ż a d n y c h
w ą t p l i w o ś c i co d o zbawczych mocy greckiego tytana. W per­
spektywie chrześcijańskiej natomiast Prometeusz musi b y ć
m i m o wszystko uznany za t y p u p a d ł e g o a n i o ł a , a nie
zbawiciela." N i e z a l e ż n i e zatem o d swych intencji Prome­
teusz staje się uzupatorem, p r ó b u j ą c y m z ł a m a ć b o s k ą u m o ­
w ę z l u d ź m i . Podobnie j a k zbuntowane anioły — i j a k Joker
— uosabia m i t o l o g i c z n ą figurę W r o g a . U p a d ł e anioły za s w ą
p y c h ę i n i e p o s ł u s z e ń s t w o skazane z o s t a n ą na z a m k n i ę c i e
w k r ę g u c i e m n o ś c i , przykucie ł a ń c u c h a m i do czarnej g ó r y
i wieczne p o t ę p i e n i e . Prometeusz — na przykucie do skały
K a u k a z u i w k o ń c u , j a k w p r z y p o w i e ś c i K a f k i — na
zespolenie ze s k a ł ą , na zapomnienie, na u t r a t ę racji istnienia.
Podobnie — p r z y w i ą z a n y kolczastym d r u t e m do drzewa
— umrze C z ł o w i e k Ś m i e c h u z opowiadania Salingera. Joker
z a ś — niczym u p a d ł e a n i o ł y — z a k o ń c z y życie p o w t ó r n y m
upadkiem.
O g i e ń ukradziony b o g o m przez greckiego herosa jest
w istocie t y m samym, co n a u k i przekazywane ludziom przez
a r c h o n t ó w : wiedza o w y r a b i a n i u z ł o t y c h i srebrnych przed­
m i o t ó w , wiedza o gwiazdach i księżycu, sztuka przewidywa­
nia przyszłości; t y m samym wreszcie, co ironiczna obietnica
wiecznej szczęśliwości i wiecznego u ś m i e c h u , z ł o ż o n a przez
Jokera m i e s z k a ń c o m G o t h a m . T o właśnie te dary i te
obietnice Denis de Rougement nazywa „ ' s k r ó t e m ' na drodze
do b o s k o ś c i " , i n s p i r o w a n y m chęcią d o r ó w n a n i a b o g o m
i u b ó s t w i e n i a c z ł o w i e k a . „ O t o dlaczego — pisze Dorosz
— ogień w y k r a d z i o n y bogom, j a b ł k o zerwane z drzewa

poznania d o b r a i zła, tajemnica stworzenia, wyniesione
z nieba przez zbuntowanych a n i o ł ó w z legendy kabalistycz­
nej, budowa wieży Babel czy magia u d o s t ę p n i o n a Faustowi
po zaparciu się w i a r y , są p r z y k ł a d a m i metafizycznej u t o p i i ,
wiecznie p o n a w i a n ą p r ó b ą obejścia ludzkiej kondycji, p r ó b ą
szturmu niebios i p o s i ą ś c i a Boga. A j a k w y n i k a z naszych
w y w o d ó w , tego rodzaju p r ó b a nie m o ż e o b y ć się bez pomocy
sił demonicznych, k t ó r e d o dyspozycji c z ł o w i e k a o d d a j ą
swoisty ś r o d e k w y w y ż s z e n i a — m a g i ę . " Prometejski o g i e ń
zatem, konkluduje Dorosz, to a t r y b u t istoty homo magus,
a nie O p a t r z n o ś c i a czarna magia, b ę d ą c a a t r y b u t e m z a r ó w ­
no greckiego herosa, j a k i zbuntowanych a n i o ł ó w z Księgi
Henocha stanowi d o m i n u j ą c ą cechę i mechanizm prometejs­
k i c h i anielskich d a r ó w dla l u d z k o ś c i . Za p i e r w o w z ó r
Prometeusza u z n a ć m o ż n a , j a k u w a ż a Dorosz, u p r a w i a j ą ­
cych c z a r n ą m a g i ę b u n t o w n i k ó w z A t l a n t y d y , za jego
p o t o m k a z a ś — r e n e s a n s o w ą p o s t a ć d o k t o r a Faustusa,
k t ó r e g o historia „ w y d o b y ł a na p o w i e r z c h n i ę pakt z ciem­
n y m i m o c a m i , implicite zawarty w prometejskim micie."
A przecież k i m ż e i n n y m , j a k nie homo magus, w s p ó ł c z e s n y m
alchemikiem jest chemik — wynalazca Joker, k t ó r e g o cudo­
wne specyfiki m a j ą s p r a w i ć , ż e ludzie u m i e r a ć b ę d ą z u ś m i e ­
chem na ustach, a j e m u samemu z a p e w n i ć najwyższe, boskie
prerogatywy w tej rajskiej krainie na opak?
9

1 0

7

8

PRZ

A b y z a ś t o o d w o ł y w a n i e się d o m i t u Prometeusza nie
w y d a w a ł o się zbyt arbitralne, przytoczmy jeszcze na koniec
fragment p o ś w i ę c o n y c h G w y n p l a i n e ' o w i r o z w a ż a ń M a r i i
Janion. Ona r ó w n i e ż w eseju Maska Maski.
Ontologiczne
nieszczęście Człowieka Śmiechu p o r ó w n u j e bohatera powie­
ści H u g o do greckiego tytana. „ J e s t o n b o w i e m — w sym­
bolicznej sferze powieści — p o s t a c i ą t y t a n i c z n ą , u p a d ł y m
gigantem, Bogiem nie g ó r y , lecz d o ł u , Bogiem o t c h ł a n i
n ę d z y " - pisze Janion. Istnieją oczywiście pewne r ó ż n i c e .
Gwynplaine — w przeciwieństwie do Jokera — jest d o b r y
i p o d m a s k ą — t w a r z ą Potwora skrywa autentyczny b ó l .
Jego u ś m i e c h maskuje (czy też m o ż e raczej w y r a ż a ) cier­
pienie, podczas gdy u ś m i e c h Jokera o d s ł a n i a s z a l e ń s t w o
i z ł o . Niemniej jednak p o z o s t a j ą c , za Janion, na poziomie
symbolicznej sfery filmu i powieści, t a k ż e Jokera u z n a ć
trzeba, w jego p o t w o r n o ś c i , za rewers b o ż e g o stworzenia, za
rewers p i ę k n a , i , b i o r ą c p o d u w a g ę jego lucyferyczne zamie­
rzenia, r ó w n i e ż za rewers Boga. M i t prometejski jest bogaty,
niejednoznaczny i r ó ż n i e interpretowany, t o t e ż nic dziw­
nego, że p o r ó w n u j ą c z n i m m i t C z ł o w i e k a Ś m i e c h u rozmaicie
m o ż n a r o z k ł a d a ć akcenty. Janion p o d k r e ś l a t y t a n i z m G w y nplaine'a, jego „ n a p i ę t n o w a n i e cierpieniem przerażającej
b r z y d o t y " , l o s istoty wyklętej. T y m z a ś , co łączy Prometeu­
sza i jego dalekiego p o t o m k a Fausta z Jokerem, co w historii
tego ostatniego pozwala usłyszeć odległe echa m i t u prometej­
skiego, jest p o pierwsze i c h o p o z y c y j n o ś ć wobec p o s i a d a j ą c e ­
go sankcję b o s k ą ł a d u i b ł ą d z e n i e , b ę d ą c e w istocie m y l n y m
„ ' s k r ó t e m ' na drodze do b o s k o ś c i " , odzwierciedlające zane­
gowanie uznanego k a n o n u w a r t o ś c i , zboczenie z drogi
prawdy, prawa i n o r m y ; po drugie zaś — k o n t a k t z ciemnymi
mocami (do czego symbolicznym kluczem jest cała b ł a z e ń s k a
demonologia sylwetki Jokera) i p o s ł u g i w a n i e się m a g i ą (lub
służącą magii n a u k ą ) w celu kreacji nowego ł a d u , nowej
filozofii, nowej sztuki.
1 1

12

N a szczęście Batman m i a ł jednak lepsze zabawki.
PISY

diabolo, (w.) Maski Prometeusza. Eseje konserwatywne, Londyn
W. Hugo, Człowiek śmiechu, Warszawa 1955, t. I, s. 38
M. Bachtin, Twórczość Franciszka Rabelais'ego a kultura ludo­ 1989, s. 28
Tamże, s. 27
wa średniowiecza i renesansu, Kraków 1975, s. 446
Tamże, s. 22
Tamże.
Tamże, s. 28
Por. W. Willeford, The fool and his sceptre. A study in clowns and
Tamże, s. 29
their audience, Northwestern University Press 1969
M. Janion, Maska Maski. Ontologiczne nieszczęście Człowieka
W. Hugo, op.cit., s. 39
,
Śmiechu, (w:) Maski, Gdańsk 1986, t. II, s. 406
Tamże, s. 407
K . Dorosz, Faust współczesny czyli de pacto hominipolitici cum
1

2

7
8

3

9

4

1 0

1 1

5

6

1 2

137

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
