<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6205" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6205?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T16:52:39+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6185">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6115041e285256c40ae98624c069d8d0.pdf</src>
      <authentication>f0e66573ef4f9e6cf65a0c0128dead6b</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73898">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2397</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73899">
              <text>1992</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73900">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2225</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73901">
              <text>Przewrotność "Batmana"; Zapis dyskusji o filmie "Batman" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73902">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4, s.132-134</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73903">
              <text>Rutkowska, Teresa</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73904">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73905">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73906">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73907">
              <text>Przewrotność „Batmana"
T e r e s a Rutkowska
P r z y g o t o w u j ą c się do r o z m o w y o filmowej wersji p r z y g ó d
Batmana nie b r a ł a m p o d u w a g ę faktu, iż moje spojrzenie na
ten sam u t w ó r , na pierwszy rzut oka nie tak z n o w u
skomplikowany, będzie r ó ż n i ć się tak dalece. T a o d m i e n n o ś ć
widzenia niech będzie usprawiedliwieniem mojego nieco, b y ć
m o ż e , p r z y d ł u g i e g o komentarza (polemicznego) do tego, co
z o s t a ł o przed chwilą powiedziane. Sądzę jednak, że wspo­
mniana r ó ż n i c a jest nader symptomatyczna, a więc postaram
się w y k o r z y s t a ć j ą na swoją k o r z y ś ć . O d e b r a ł a m b o w i e m
Batmana j a k dzieło modelowo wręcz postmodernistyczne.
Znaczy to przede wszystkim, że postrzegam w n i m tę tak
t y p o w ą dla n u r t u tego cechę, j a k ą jest w e d ł u g U m b e r t o Eco
d w u k o d o w o ś ć . D w u k o d o w o ś ć odnosi się w t y m ujęciu do
swoistej potencji odbiorczej dzieła pozwalającej o d c z y t y w a ć
je na d w ó c h poziomach: t y m elementarnym, s y t u u j ą c y m
tekst w o b r ę b i e k u l t u r y masowej, popularnej, oraz na
poziomie meta- ( m e t a k u l t u r o w y m , m e t a t w ó r c z y m , metaś w i a d o m o ś c i o w y m ) , gdzie z p r e m e d y t a c j ą ujawnione zostały
wszelkie odniesienia, konwencje i szwy. O w o o d w o ł a n i e się
do kompetencji widza, zdolnego r o z p o z n a ć te sygnały - jest
t u zabiegiem d o ś ć p r z e w r o t n y m , bo w m o i m przekonaniu nie
służy p o g ł ę b i e n i u znaczenia dzieła, ale jego zakwestionowa­
niu czy rozmyciu przez przesunięcie akcentu na element
bezinteresownej, ale i bezpardonowej, chwilami obrazobur­
czej gry konwencjami, schematami, m o t y w a m i .
Zonglerka cytatami wizualnymi (niemal k a ż d y kadr jest
n a w i ą z a n i e m do k t ó r e g o ś ze s ł y n n y c h arcydzieł
filmowych)
nie stanowi prostego o d w o ł a n i a do tradycji, ale ma na celu jej
nieustanne kwestionowanie.
Powierzchniowy, zasadniczy schemat fabularny jest na
p o z ó r prosty i by tak rzec klasyczny. Opowiada, j a k to j u ż
wykazano, o zwycięskiej walce sił D o b r a z siłami Z ł a .
Problem w t y m , że w a r t o ś c i te pozbawione są w t y m ujęciu
k o n k r e t n y c h ( s p o ł e c z n y c h czy psychologicznych) odniesień,
a bez nich schemat ten staje się tyleż pompatyczny co pusty.
N a tej zasadzie funkcjonują produkowane bez k o ń c a animo­
wane seriale dla dzieci z gatunku s.-f. o galaktycznych
wojnach. O t ó ż w filmie t y m , j a k twierdzę, nic nie jest „ t a k j a k
się p a ń s t w u wydaje" i b y ć m o ż e ta właśnie p r z e w r o t n o ś ć jest
j e d n y m z p o w o d ó w , dla k t ó r y c h Batman o s i ą g n ą ł tę za­
s k a k u j ą c ą p o p u l a r n o ś ć (chociaż jestem przekonana, że głów­
na tego przyczyna leży w umiejętnie przeprowadzonej k a m ­
panii reklamowej). W e ź m y dla p r z y k ł a d u n a z w ę miasta,
w k t ó r y m rozgrywa się akcja. Jest to miasto G o t h a m . O t ó ż
z a j r z a ł a m do p a r u s ł o w n i k ó w , żeby s p r a w d z i ć czy nazwa ta
niesie ze s o b ą j a k i e ś dodatkowe znaczenia. I o k a z a ł o się, że
po pierwsze r d z e ń wyrazu pozostaje w z w i ą z k u z G o t a m i ,
plemieniem b a r b a r z y ń c ó w , i w j ę z y k u angielskim u ż y w a się
tego s ł o w a na określenie ludzi nieokrzesanych, p r y m i t y w ­
nych i o k r u t n y c h . Ponadto istnieje w A n g l i i miasteczko o tej
samej nazwie, b ę d ą c e przedmiotem rozmaitych p r z y p o w i e ś c i
i d o w c i p ó w , k t ó r e g o m i e s z k a ń c y u w a ż a n i b y l i za m ę d r k ó w ,
k t ó r z y u d a j ą g ł u p k ó w . A l e jest to r ó w n i e ż potoczna nazwa
Nowego J o r k u , m a j ą c a swe ź r ó d ł o w tradycji literackiej. N a
koniec nazwa ta s ł u c h o w o kojarzy m i się z angielskim
p r z e k l e ń s t w e m goddam {goddamned) - czyli przeklęty (przez
Boga). U z n a ł a m , że skojarzenia te nie są przypadkowe. Jest
to b o w i e m w istocie miasto p r z e k l ę t e , wynaturzone, t a k ż e
i przez swoją n i e s a m o w i t ą a r c h i t e k t u r ę . Znajdujemy t u
b e z p o ś r e d n i e o d w o ł a n i a do czarnego a m e r y k a ń s k i e g o k r y ­
m i n a ł u lat trzydziestych, w k t ó r y m świat wielkich m e t r o p o l i i
przedstawiony z o s t a ł w s p o s ó b dramatyczny i p r z e r a ż a j ą c y ,

132

p o n i e w a ż r z ą d z i n i m przemoc, korupcja i p r z e s t ę p s t w o ,
n i e o d ł ą c z n i e przypisane do w ł a d z y . T o nie zdegenerowane
jednostki były nosicielami zła. P r z e s t ę p s t w o m i a ł o w y m i a r
bardziej uniwersalny, społeczny i polityczny. Było sposobem
życia. C o ś z tej atmosfery p r z e n i k n ę ł o do Batmana, gdzie
egzystencja m i e s z k a ń c ó w jest w y r a ź n i e zdeterminowana
przez eskalację przemocy, g w a ł t u i k o r u p c j i jeszcze zanim
Joker się pojawił. T o n a w i ą z a n i e do „ c z a r n e g o k r y m i n a ł u "
widoczne jest t a k ż e w sposobie prowadzenia kamery i w foto­
grafowaniu miasta. D o m i n u j ą t a m zdjęcia nocne (królest­
wem zła jest c i e m n o ś ć ) , m o k r e ulice raz po raz r o z ś w i e t l a n e
blaskiem r e f l e k t o r ó w i n e o n ó w , mroczne z a u ł k i , g r o ź n e
cienie, filmowane z d o ł u , p o d o s t r y m k ą t e m . T o z kolei
nasuwa skojarzenia z filmem ekspresjonistycznym wraz
z jego sztucznie k r e o w a n ą rzeczywistością, dziwacznie prze­
k r z y w i o n y m i b u d o w l a m i o fakturze płaskiej, niby teatralne
dekoracje, z a t m o s f e r ą e w o k u j ą c ą powieści grozy. Są to
odniesienia, k t ó r e , j a k s ą d z ę , w ś w i a d o m o ś c i odbiorcy
k u l t u r y masowej, dodajmy, a m e r y k a ń s k i e g o odbiorcy k u l ­
tury masowej, p o j a w i a j ą się natychmiast, ale oczekiwania
j a k i e z nich w y n i k a j ą nie zostają s p e ł n i o n e w taki s p o s ó b j a k
to zwykle bywa w u t w o r a c h tego rodzaju. Tradycyjny,
c z a r n o - b i a ł y p o d z i a ł ś w i a t a zostaje zachwiany. Tradycyjny
system w a r t o ś c i ulega u n i e w a ż n i e n i u . P o r z ą d e k prawny
i społeczny p r z e s t a ł istnieć na d ł u g o przed g r o ź b ą z a g ł a d y
totalnej w y w o ł a n e j przez Jokera. Obszar D o b r a z a w ę ż a się
niebezpiecznie.
Batman był w dzieciństwie ś w i a d k i e m z a b ó j s t w a swoich
r o d z i c ó w . T o przeżycie z d e t e r m i n o w a ł o jego przyszłość. Stał
się o b r o ń c ą u c i e ś n i o n y c h i p o g r o m c ą p r z e s t ę p c ó w . Prawo
jest nieskuteczne, więc d z i a ł a poza prawem, w y k o r z y s t u j ą c
do tego celu cały a r s e n a ł ś r o d k ó w technicznych, j a k i daje m u
do dyspozycji nowoczesna technika. T y m r ó ż n i się o d
b o h a t e r ó w p o k r o j u Supermana. N i e jest naznaczony n i m ­
bem b o s k o ś c i . Jest t y l k o człowiekiem. N i e posiada mocy
metafizycznej, a jedynie n i e b y w a ł ą s p r a w n o ś ć fizyczną,
inteligencję i p i e n i ą d z e , k t ó r e to elementy u m o ż l i w i a j ą m u
realizację z a m i e r z e ń . M o t o r e m jego p o c z y n a ń jest zemsta, co
ujawnia się z cała oczywistością, gdy rozpoznaje w Jokerze
m o r d e r c ę r o d z i c ó w . N i e podlega jednak, j a k z w y k l i śmiertel­
nicy n o r m o m s p o ł e c z n y m , k t ó r e zresztą w o p o w i e ś c i tej
wobec perspektywy totalnej, biologicznej zagłady zostają
zawieszone. Po ostatecznym zwycięstwie nad Jokerem od­
latuje na swej latającej maszynie przy w t ó r z e w i w a t u j ą c e g o
t ł u m u , biernej, otumanionej ludzkiej mierzwy, uwolnionej
o d szaleńca, ale nie od w ł a s n y c h zgubnych słabości.
N i e t y p o w y m „ c z a r n y m charakterem" jest r ó w n i e ż Joker.
Emanuje zeń aura ś m i e c h u , b ł a z e n a d y i s z a l e ń s t w a . Odarta
z powagi i tragedii jest też śmierć ofiar Jokera, śmierć ze
ś m i e c h u , śmierć w o s z o ł o m i e n i u . W t y m k o n t e k ś c i e najbar­
dziej, j a k s ą d z ę , dramatycznym zdarzeniem jest sekwencja
w muzeum, gdzie Joker dokonuje zniszczenia w y b i t n y c h
dzieł sztuki, p o z b a w i a j ą c bezpowrotnie ludzi tego, co naj­
w a r t o ś c i o w s z e i najpiękniejsze.
N a jeden k r ó t k i moment, w rozmowie z K i m Basinger
ujawnia, że jego p r z e r a ż a j ą c y u ś m i e c h jest w y n i k i e m p o r a ż e ­
nia mięśni, że za t ą m a s k ą kryje się rozpacz. Jest to rozpacz
człowieka skazanego na s a m o t n o ś ć . T a chwila słabości t r w a
jednak zbyt k r ó t k o , aby w y w o ł a ć w s p ó ł c z u c i e . Joker uosabia
c h ł o d n ą w y k a l k u l o w a n ą inteligencję, w t y m jest g o d n y m
przeciwnikiem Batmana. Nie m o ż n a też b y ć p e w n y m , czy
z o s t a ł do k o ń c a pokonany. U p i o r n y ś m i e c h w y d o b y w a j ą c y
się z mechanicznej maszynki w c h w i l i jego śmierci sprawia
w r a ż e n i e j a k b y śmierć ta nie b y ł a c a ł k i e m na serio, j a k b y nie
m i a ł a charakteru ostatecznego.
F i n a ł o w y pojedynek p o m i ę d z y Batmanem a Jokerem
rozgrywa się w katedrze. Jest to jednak katedra szczególna,

�bo katedra bez Boga, pusta, p r z e r a ż a j ą c a , na w p ó ł zruj­
nowana, wyzbyta sacrum. Bo też, j a k jestem przekonana,
świat przedstawiony w filmie jest sacrum pozbawiony.
J e d y n ą w a r t o ś c i ą o j a k ą się t a m walczy jest b y t biologiczny.
G ł ó w n i p r o t a g o n i ś c i są emocjonalnie w y d r ą ż e n i . K o b i e t a ,
k t ó r a pojawia się p o m i ę d z y n i m i , pełni funkcję instrumental­
n ą , jest swojego rodzaju katalizatorem d o p r o w a d z a j ą c y m do
kulminacji spięcia, ale pozbawiono j ą w p ł y w u na bieg
w y d a r z e ń . W ą t e k romansowy (tu nader schematyczny),
olśniewająca uroda i w d z i ę k dziewczyny - to elementy, bez
k t ó r y c h ż a d n a popularna „ d o b r z e z r o b i o n a " o p o w i e ś ć na
s p r z e d a ż obejść się nie m o ż e . W filmie t y m jednak pełnią one
t y l k o funkcję „ z d o b n i c z ą " .
Z w y c i ę s t w o Batmana na ś m i e t n i s k u k u l t u r y wydaje się
problematyczne. T a k objawiony z o s t a ł podstawowy dylemat
epoki postmodernistycznej.
Jestem więc przekonana, że n a k ł a d a j ą c na u t w ó r ten siatkę
pojęć antropologicznych trzeba m i e ć ś w i a d o m o ś ć , że i t y m i
p o j ę c i a m i bezlitośnie się manipuluje - tak j a k manipuluje się
o d b i o r c ą - k t ó r y zresztą pragnie b y ć manipulowany.

Fragmenty dyskusji
Wiesław Szpilka: Oczywiście wszystko to prawda. Przecież
t a m w r ó ż n y c h momentach pojawiają się t y t u ł y rozmaitych
g ł o ś n y c h powieści. K i e d y Batman spada z K i m Basinger, to
o n j ą pyta, czy odczuwa ona lęk przed lataniem. D l a k a ż d e g o
A m e r y k a n i n a jest to n a w i ą z a n i e do głośnej książki E r i k i
Jong Strach przed lataniem. G d y b y p o p a t r z y ć na angielską
wersję scenariusza to tych zabaw słownych...
Teresa Rutkowska: ... i obrazowych.

W.Sz.: ...jest m n ó w s t o . (...) Jest c o ś w kreacji bohatera
k u l t u r y masowej, k a ż d e g o , co sprawia, że jest o n p o ł ą c z e ­
niem d w ó c h p o r z ą d k ó w , jest człowiekiem i zarazem prze­
kracza l u d z k ą k o n d y c j ę . Jestem przekonany, że j e d n y m
z p o w o d ó w sukcesu tego zjawiska jest fakt, że o n czyni
nadzieję, człowiek, k t ó r y p r z e k r o c z y ł swoją k o n d y c j ę . T o
wprost jest powiedziane, t a k ą nadzieję się czyni, że i t y też
potrafisz. Będę się u p i e r a ł , że cała konstrukcja tego filmu
b y ł a b y n i e m o ż l i w a , b y ł a b y n i e z r o z u m i a ł a , b y ł a b y nagroma­
dzeniem g a g ó w , gdyby nie fakt, że patrzymy na c o ś , co nie
jest z tego świata... (...)
T y c h m o ż l i w o ś c i czytania jest bardzo wiele. (...) W s z ę d z i e
jest taki sam schemat. Jest j a k i e ś miejsce i t a m z ł o triumfuje.
Nagle pojawia się k t o ś , k t o się temu przeciwstawia.
T.R.: Ja c h c i a ł a b y m zwrócić u w a g ę na j e d n ą s p r a w ę ,
w istocie w t y m filmie nie ma p o r z ą d k u i nie m a systemu
w a r t o ś c i , k t ó r e g o się b r o n i .
W.Sz.: B r o n i się p o r z ą d k u j a k o takiego, p o r z ą d k u sym­
bolicznie wskazanego. Batman jest niczym i n n y m j a k po­
r z ą d k i e m , wszystko w o k ó ł niego jest p o r z ą d k i e m . N i e ma
tam systemu w a r t o ś c i . Ten film trafia d o wszystkich miejsc
na świecie. S p r a w i e d l i w o ś ć znaczy co innego na Jawie, a co
innego w N o w y m J o r k u , ale idea p o r z ą d k u istnieje wszę­
dzie. P r ę ż o n o ś ć tego zjawiska, to że jest on wszędzie
z r o z u m i a ł y polega na t y m , że o n opowiada o warunkaach
m o ż l i w o ś c i . (...) Jeden wszystko m ą c i , a d r u g i wszystko
rozdziela. S p r a w i e d l i w o ś ć z a t r i u m f o w a ć m o ż e t y l k o wtedy,
kiedy j a k i ś p o r z ą d e k istnieje, bo jeżeli jest ciągły k a r n a w a ł , to
wszystko jest takie same, to k a p ł a n jest b ł a z n e m . (...)
C a ł a o p o w i e ś ć o kulturze masowej jest taka, że nie m a
k u l t u r y masowej, świat k u l t u r y masowej jest cieniem. D l a ­
czego a m e r y k a ń s k i film cieszy się p o p u l a r n o ś c i ą wszędzie,
a hinduski nie cieszy się. T o nie jest sprawa dystrybucji. O t ó ż
rzecz polega na t y m , że jeden opowiada u n i w e r s a l n ą historię,
a drugi lokalną.
Wojciech Michera: M a m pewne w ą t p l i w o ś c i . M ó w i s z
o żywości tej tradycji, że jest ona ż y w a właśnie w kulturze
masowej, k u l t u r a masowa jest d o b r ą p o ż y w k ą dla tej
tradycji. M o j a w ą t p l i w o ś ć polega na t y m , że ten wzorzec
pojawia się w dziełach nie t y l k o k u l t u r y masowej, pojawia się
r ó w n i e ż w dziełach, k t ó r e do k u l t u r y masowej nie należą,
chociażby taka Śmierć w Wenecji, czy w wersji książkowej czy
filmowej Viscontiego. Tradycja, nazwijmy j ą m i t o l o g i c z n ą ,
w nich istnieje. C z y m jest zatem ta m a s o w o ś ć ? M o ż n a by
ją zinterpretować jako jakąś namiastkę wspólnoty, wspólnot o w o ś c i , co by p r z y p o m i n a ł o - jeśli m ó w i m y o tradycji o tej
tradycji m i t o l o g i c z n o - o b r z ę d o w e j - o b r z ę d , t j . element łą­
czący, m o ż e ta m a s o w o ś ć jest właśnie obrazem w s p ó l n o ­
to wości. Z kolei dzieła realizujące ten sam wzorzec mityczny,
ale nie masowy, m o ż e b y ł y b y pewnego rodzaju protestantyz­
m e m artystycznym, czy m o ż e inaczej, j a k i m ś monachizmem,
eremityzmem, zakonnictwem, k t ó r e też jest o b r z ę d o w e , ale
nie dla wszystkich, w mniejszej skali, w s p o s ó b wyrafinowa­
ny. Tradycja b y ł a b y obecna w o b u nurtach, ale w t y m d r u g i m
nurcie, niemasowym, b y ł a b y silnie p r z e f o r m u ł o w a n a , ulega­
ł a b y zakwestionowaniu, b y ł a b y przyjmowana z w i ę k s z y m
dystansem, j a k w intelektualnych nurtach chrześcijaństwa,
gdzie istnieją na p r z y k ł a d n u r t y demityzacji w biblistyce.
M o ż e jest to właściwa analogia.
j
Ryszard Ciarka: W Batmanie, w kulturze tego t y p u
n a s t ę p u j e doprowadzenie widza do k o ń c a , n a s t ę p u j e roz­
w i ą z a n i e , wyjaśnienie. M o ż n a z a s t a n a w i a ć się nad miejscem
magii w kinie, w filmie: nie pozostaje nic innego do zrobienia
j a k obejrzeć ten film jeszcze raz. N a s t ę p u j e c a ł k o w i t e roz­
w i ą z a n i e (...) M o ż n a spokojnie o g l ą d a ć kolejne wersje...
Batman, Dick Tracy, Człowiek pająk w y w o d z ą się z k o m i k s u

133

�z literatury dla dzieci. W i ę c jest t a m element huizingowski,
zabawy edukacyjnej... i d o r o s ł y m o ż e się b a w i ć znakomicie,
w y ł a w i a ć r ó ż n e sprawy, na p r z y k ł a d c h o ć b y z w i ą z a n e z post­
modernizmem. M n i e Batman kojarzy się nie z M y s z k ą M i k i ,
ale z Bondem. A l e t u nie m a przekroczenia m i t u , lecz
pozostaje się w p e w n y m kanonie, k t ó r y b y ć m o ż e jest nie do
wyeksploatowania. N a z y w a m y to k u l t u r ą m a s o w ą . M a m y
do czynienia z czymś co zawsze jest. Natomiast w innych
sytuacjach staramy się m o ż e p r z e k r o c z y ć , z a d a ć pytania,
w y w r ó c i ć na nice, zmienić...
W.Sz.: M o j e pytanie jest takie: czy to dzieło samo
wywołuje wszystkie te skojarzenia, czy m y sami? Jest c o ś
bardzo charakterystycznego, że dziś m o ż n a b y ć fanem
b i a ł y c h w i e l o r y b ó w , I n d i a n z A m a z o n k i , H o t e n t o t ó w czy
innych, bo to jest niezwykłe i oryginalne. A l e b y ć fanem
k u l t u r y masowej nie bardzo wypada, bo w j a k i m ś sensie
k a ż d y jest w kulturze masowej, bo jest zwyczajna, bo jest
banalna. Ja m a m takie przekonanie, że jeżeli gdzieś jest
wyzwanie, to t a m właśnie. Wyzwanie dla myślenia. T o nie
jest tak, że Tomasz M a n n nie stawia w y z w a ń , p o w i e d z i e ć tak
b y ł o b y oczywiście bredzić. Ale j a k j a czytam k s i ą ż k ę , z k t ó r e j
nic nie rozumiem, to jestem zasmucony, ale j a k czytam
k s i ą ż k ę , k t ó r ą rozumiem od A do Z , t o jestem dopiero
zaciekawiony prawdziwie. T o znaczy, że c o ś nie pasuje. N a
t y m polega etnograficzne zboczenie. Polega ono na t y m , że
trzeba m i e ć dystans do w ł a s n e g o rozumienia. (...) Jak
rozumiem wszystko, to znaczy, że stoję wobec czegoś
nieprawdopodobnego. W t y m sensie k u l t u r a masowa wydaje
m i się intrygująca. U Eliadego jest taki fragment, pisze on:
r o z m a w i a m z p e w n y m l i t e r a t u r o z n a w c ą ; opowiada m i on, że
j a k a ś praca jest o t y m i o t y m , a j a m u usiłuję p o w i e d z i e ć , że ta
praca jest jeszcze o t y m i o t y m ; ale o n odpowiada, że tak nie
jest; „ o j a k a n u d a " - pisze Eliade. I to m i się wydaje takie
etnograficzne.
T.R.: Ja b ę d ę o b s t a w a ł a przy t y m , że k u l t u r a masowa
w swojej istocie zawiera wypowiedzi serio i mamy g r u p ę
dzieł, k t ó r e się sytuują na pograniczu, takich j a k Batman,
gdzie m a m y ten charakter pastiszowy. Ciekawa jestem czy
w podejściu etnograficznym ten dystans, tę p a r o d i ę jesteś
w stanie w y d o b y ć . Dlatego jest istotna r ó ż n i c a p o m i ę d z y
Supermenem, Batmanem, a nawet Dickiem Tracy, bo on,
b ę d ą c ściśle z w i ą z a n y z komiksem, jest m e t a w y p o w i e d z i ą
swojego rodzaju, c h o ć kontekst jest inny. Superman jest dla
mnie p r z y k ł a d e m klasycznego dzieła, k t ó r e odnosi się do
mitycznych struktur o zbawcy zza świata, k t ó r y p o r z ą d k u j e .
A Batman dziełem pastiszowym, k t ó r e przewrotnie m a n i p u ­
luje t y m i schematami. S p o ś r ó d tych trzech filmów jest on
najbardziej wysublimowany. T a m nie ma z b ę d n e g o k a d r u ,
t a m wszystko c o ś znaczy, jest do czegoś odniesieniem, i ma
b y ć tak odbierane, nawet jeśli jest odbierane p o d ś w i a d o m i e ,
w i ę k s z o ś ć w i d z ó w masowych odbiera to p o d ś w i a d o m i e .
Jednej rzeczy nie m o ż e m y stwierdzić, p a t r z ą c na ten film
tutaj: na ile te odniesienia k u l t u r o w e są żywe i automatyczne
i czytelne t a m [w Ameryce]. M a m w r a ż e n i e , że ta zabawa
kontekstami k u l t u r o w y m i jest t a m łatwiej wy chwyty walna.
R.C.: Ja myślę, że trzeba o d n o s i ć f i l m do szerszego
kontekstu kulturowego, ale że te wszystkie odniesienia są
przede wszystkim po stronie p r o d u c e n t ó w , reżyserów. Takie
filmy j a k Batman czy Dick Tracy są j u ż mistrzostwem. Czy
c h o ć b y to, co zrobił L y n c h w swoim ostatnim filmie Dzikość
serca. E t n o l o g jest t a m - w y o b r a ż a m sobie - zatrudniony na
stałe: radzi, doradza, przeredagowuje scenariusz. Potem
m o ż e m y zasiąść w t y m gremium i d o k o n a ć dekonstruktywizacji.
W . M . : (...) Dzisiejszy antropolog żyje w epoce po Marksie,
Nietzschem i Freudzie, czyli t y m wszystkim co Ricoeur

134

n a z w a ł h e r m e n e u t y k ą p o d e j r z e ń , czyli jest w tej nauce
miejsce na pastisz, dystans, ironię. Są to pojęcia, k t ó r y m i
etnolog się posługuje. I r o n i a , k t ó r a jest w Batmanie, jest
z a u w a ż a n a przez etnologa. Osobnym problemem b y ł o b y
ustawienie tej kategorii dystansu, pastiszu wobec tradycyj­
nego o b r z ę d u . Batman jest dzisiejszą wersją o b r z ę d u , k o n ­
t y n u a c j ą tej starej tradycji, ale b y ć m o ż e w dzisiejszych
czasach d o s z ł a n a m nowa w a r t o ś ć , której nie m o ż n a nie
z a u w a ż a ć . (...)
Zbigniew Benedyktowicz: Jestem zachwycony obydwoma^
g ł o s a m i , p o n i e w a ż nie w i d z i a ł e m tego filmu, ale p a ń s t w o
zachęcili mnie, żeby pójść. Bardzo ciekawa jest m o ż l i w o ś ć
tak odmiennego czytania tego samego tekstu. N i e przema­
wia do mnie, co prawda, argument g ł o s o w a n i a nogami.
C h o c i a ż nie m a u nas takiego p r z e s i ą k n i ę c i a k u l t u r ą k o m i k ­
su, t o jednak o b s e r w o w a ł e m w szkole, gdzie w p r o w a d z o n o
religię w s p o s ó b tak zdecydowany i b e z w z g l ę d n y , j a k ten sam
komitet rodzicielski z d e c y d o w a ł , że koniecznie cała klasa
musi iść na Batmana. N i k t się nie z a s t a n a w i a ł , czy m o ż e te
dzieci są za m a ł e , a co to za film... Tutaj zresztą, W i e ś k u ,
ł a d n i e to połączyłeś: jest tutaj chęć uczestnictwa, c h ę ć bycia
na fali - m n ó s t w a motywacji społecznych dla socjologa. T y
b y ś p o w i e d z i a ł chęć uczestnictwa w mocy. M o ż l i w o ś ć uczest­
nictwa przez p a r t y c y p a c j ę m i s t y c z n ą - m o ż n a by powiedzieć,
k o r z y s t a j ą c ze starych j u ż pojęć Levy-Briihla, c h ę ć uczest­
niczenia w święcie. (.••) T o , oczywiście, m o ż e b y ć przyczynek
do tematu: k i n o j a k o sacrum. (...)
M a m nadzieję, że nie z protestantyzmu w y n i k a moja po­
stawa, żeby się nie d a ć p o n i e ś ć z p r ą d e m . Wydaje m i się, że
ten nurt pewnego rodzaju prymitywnego k i n a niesie ze s o b ą
desakralizację. K i e d y ś k i n o b u d o w a ł o pozytywny obraz
ś w i a t a i pewne w a r t o ś c i . T u częściowo b y m się za t y m
odczytaniem Teresy s y t u o w a ł . Samo chwalenie k u l t u r y
masowej, to jest j u ż taka wyrafinowana zabawa intelek­
tualisty, antropologa: j a w a m p o k a ż ę tutaj głębię k u l t u r y
masowej, m o ż e nie głębię, ale w a r t o ś ć : t u się dzieje c o ś
rzeczywistego, c o ś prawdziwego - i t u jest j a k i ś dylemat
z w a r t o ś c i o w a n i e m . Bo to m o ż n a n a z w a ć t ę s k n o t ą intelek­
tualisty do p r y m i t y w u , do zabawy, ludyczności. T y l k o j a k a
to jest ludyczność? (...) A co mnie m o ż e o d s t r ę c z a ć od tego
zjawiska, to w y w o ł a n a t ą m a s o w o ś c i ą desakralizacja, ale
trzeba oddzielić dzieło od tego całego entourage'u społecz­
nego, w j a k i s p o s ó b funkcjonuje kino, czy się desakralizuje,
czy się sakralizuje w takich masowych falach, a to chodzenia
na Batmana, a to na Dzikość serca, a to na Konfrontacje. (...)
Przyznam, że osobiście nie wiem na ile m o ż n a się w ogóle
zdziwić na Batmanie. N i e c h c ę p o w i e d z i e ć , że to m i a ł k i e czy
dla braci mniejszych, ale u w a ż a m , że w pewien s p o s ó b jest
to wyprane z wszelkiej s a k r a l n o ś c i - t a k j a k to m ó w i ł a
Teresa. Eliade pisze a propos m i t o l o g i i hinduskiej - nie w i e m
czy nie c h o d z i ł o o Mahabharatę - o niestałości b o h a t e r ó w , że
na p o c z ą t k u ma b y ć dobry, a potem okazuje się t c h ó r z e m ,
boi się; te metamorfozy znajduje się j u ż w samym ź r ó d ł o ­
w y m micie. Ta z m i e n n o ś ć m o ż e o t w i e r a ć na nowe obszary.
I tutaj k o ń c z y się na kwestii smaku, albo jemy tę ż a b ę albo
jej nie jemy. Tobie, W i e ś k u , to s m a k o w a ł o i jeszcze d a ł o
potem do m y ś l e n i a , a k t o ś inny m o ż e nie chcieć zjeść tej
żaby.
W.Sz.: W fenomenie m a s o w o ś c i jest c o ś i n t r y g u j ą c e g o
- tak j a k m ó w i ł W o j t e k - jest j a k i ś rodzaj w s p ó l n o t o w o ś c i .
K u l t u r a masowa ma ś w i a t o w y w y m i a r . Jej ś w i a t o w o ś ć
polega na z ł a m a n i u jednego k r ę g u k u l t u r o w e g o . Jedno jest
oczywiste: k u l t u r a masowa ma ten wdzięk, że nie musisz na
Boga iść na Batmana, nie musisz k u p o w a ć spodni z d z i u r ą na
t y ł k u , ale właśnie chcesz, ale właśnie idziesz.

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
