<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6201" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6201?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T18:22:22+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6181">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6378e5ed52ea09cacb8f59e8fdd15b3e.pdf</src>
      <authentication>6b7d67a0efbd1ef72a65b5bc53c0b8b1</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73858">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2401</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73859">
              <text>1992</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73860">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2229</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73861">
              <text>Wampiry. Od wierzeń ludowych do filmowych fantomów / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73862">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4, s.144-150</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73863">
              <text>Robotycki, Czesław</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73864">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73865">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73866">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73867">
              <text>Wampiry. Od wierzeń ludowych
do filmowych fantomów
Czesław Robotycki

T o , co chcę dalej p r z e d s t a w i ć najlepiej z a c z ą ć o d tak
zwanych f a k t ó w etnograficznych. Z a takie etnografowie
i folkloryści u z n a j ą na pewno, k r ą ż ą c e co pewien czas w ś r ó d
m i e s z k a ń c ó w r ó ż n y c h stron Polski, p o g ł o s k i o wampirach.
T r e ś ć tych p o g ł o s e k s t a n o w i ł y bardziej l u b mniej praw­
dopodobne w i a d o m o ś c i o g w a ł t o w n y c h napadach i morder­
stwach d o k o n y w a n y c h najczęściej na kobietach w wyjąt­
k o w y c h o k o l i c z n o ś c i a c h i w specjalny s p o s ó b . Znane m i
„ p r z y p a d k i " p o c h o d z ą z Polski p o ł u d n i o w e j . N a j b o g a t s z ą
d o k u m e n t a c j ę posiadam z p o g ł o s e k o zdarzeniach w K r a k o ­
wie w r o k u 1985.
O t o w styczniu i l u t y m tegoż r o k u w y b u c h ł a i r o z n o s i ł a się
p o K r a k o w i e p o g ł o s k a o wampirze k r ą ż ą c y m po osiedlach
i p r z e d m i e ś c i a c h miasta. W ó w c z a s z g r u p ą studentek za­
częliśmy n o t o w a ć i z b i e r a ć liczne wersje s t u g ę b n e j p l o t k i .
W miejscach szczególnych s k u p i e ń ludzi, a to w kolejkach
sklepowych, autobusach i tramwajach, w domach studenc­
kich, na przyjęciach i spotkaniach towarzyskich - bo temat
wszędzie b y ł obecny - s ł u c h a l i ś m y r ó ż n y c h , ciągle n o w y c h
w i a d o m o ś c i o czynach nieuchwytnego w a m p i r a . B y w a ł o , że
nieufnie d o p o m i n a l i ś m y się szczegółów i w ó w c z a s uzys­
k i w a l i ś m y zapewnienia, że informacje p o c h o d z ą o d lekarzy
pogotowia ratunkowego, z m i l i c j i l u b o d o s ó b wielce wiary­
godnych. N a j w i ę k s z ą z a ś m o j ą p r z y j e m n o ś c i ą b y ł o to, gdy
0 zdarzeniach o p o w i a d a ł y m i z g ł ę b o k ą e m o c j ą moje k o l e ż a ­
n k i etnografki.
Portret „ w a m p i r a " oraz s p o s ó b jego d z i a ł a n i a j a k i wyłonił
się z tych qasi-apokryficznych opowieści streszczał się na­
s t ę p u j ą c o . Przedmiotem jego a t a k ó w były kobiety. A t a k o ­
wał „wampir", „ o n " , lub kilku wampirów. N a p a d a ł nocą,
do świtu, ofiarę z o s t a w i a ł t a m , gdzie z a s t a w a ł go brzask
dnia. Miejscami n a p a d ó w były o p u s t o s z a ł e miejsca na
osiedlach (Podwawelskie, W i d o k , P r ą d n i k ) , p a r k i (Las W o l ­
ski, p a r k K r a k o w s k i , K r z e m i o n k i ) i o g r ó d k i d z i a ł k o w e .
W a m p i r z w a b i a ł przyszłe ofiary u d a j ą c p ł a c z dziecka, cza­
sem krzykiem l u b też z a h a c z a ł je z ukrycia l a s k ą . N a s t ę p n i e
gwałcił, o d c i n a ł piersi, by ostatecznie zabijać je m ł o t k i e m ,
siekierą, l a s k ą , ż e l a z n y m k o ł k i e m , d u s i ć sznurem. W t a k i m
stanie z n a j d o w a ł y ofiary dzieci idące d o szkoły, c h ł o p a k
z psem, osoby spacerujące w parkach. N i e k t ó r e z kobiet,
w e d ł u g p o g ł o s e k , przeżyły atak, ale u t r a c i ł y p a m i ę ć . Ł ą c z n i e ,
j a k niosła p l o t k a , b y ł o w K r a k o w i e ponad trzydzieści ofiar
n a p a d ó w . Nieznany b y ł rysopis napastnika. M ó w i ł o się
t y l k o o jego ubiorze. N o s i ł białe buty, białe spodnie, m i a ł
d u ż ą t o r b ę na n a r z ę d z i a . Jego twarz b y ł a blada, n i e w y r a ź n a .
J e d y n ą r z e c z o w ą i n f o r m a c j ę z tego okresu, k t ó r a m o g ł a b y
się o d n o s i ć d o tych sensacyjnych i w s t r z ą s a j ą c y c h w i a d o m o ­
ści, z n a l a z ł e m w regionalnej popularnej p o p o ł u d n i ó w c e z 15
lutego 1985 r o k u . Zamieszczono t a m n o t k ę milicyjną infor­
m u j ą c ą o znalezieniu z w ł o k kobiety, podano jej rysopis
1 p r z y p u s z c z a l n ą d a t ę zgonu ( o k o ł o 8 lutego). N o t k a zawie­
r a ł a r ó w n i e ż apel o wszelkie informacje m o g ą c e p o m ó c
w ustaleniu przyczyn śmierci. A l e d o d a ć trzeba, że 15 luty to
czas, kiedy j u ż o d ponad m i e s i ą c a k r ą ż y ł y p o mieście p l o t k i
o wampirze. N o t a t k a w gazecie nie w z m o g ł a i nie p r z y c z y n i ł a
się d o n o w y c h wieści o wampirze. W marcu p o g ł o s k i o n i m
właściwie z a n i k ł y .

144

O t o w s k r ó c i e inne, wcześniejsze, analogiczne w swej
strukturze p l o t k i o niezwykłych przypadkach śmierci l u b
zabójstw, w których wystąpiła postać wampira lub o d k r y ć
w nich m o ż n a d z i a ł a n i a o charakterze w a m p i r y c z n y m .
R o k 1980. K r ó t k i a r t y k u ł z krakowskiego „ D z i e n n i k a
Polskiego" (numer z 5 grudnia) - dziennikarz sprawdza
k r ą ż ą c ą p l o t k ę , że na placu t a r g o w y m zwanym N o w y
Kleparz sprzedaje się ludzkie m i ę s o j a k o cielęcinę. Jak wieść
w ó w c z a s niosła, odkrycia tego d o k o n a ł a jedna z klientek
p o k ą t n e g o handlarza m i ę s e m ( p r z y p o m i n a m b y ł r o k 1980
i k a r t k i na m i ę s o ) j u ż p o zakupie - u siebie w mieszkaniu.
Z a w i a d o m i ł a ona M O i S A N E P I D , sama wzięła u r l o p
z pracy i codziennie na targu p o s z u k i w a ł a handlarza, k t ó r y
p o k i l k u dniach z o s t a ł dzięki niej ujęty. Dziennikarz weryfi­
kujący p r a w d z i w o ś ć p o g ł o s k i b y ł u weterynarza w o j e w ó d z ­
kiego, w prokuraturze, w komendzie M O - w i a d o m o ś ć nie
p o t w i e r d z i ł a się - o czym oczywiście p o i n f o r m o w a ł czytel­
n i k ó w . Rzecz wampiryczna polega t u na niebezpieczeństwie
mimowolnego zjedzenia ludzkiego m i ę s a - a przez to m o ż n a
z o s t a ć wampirem, głosi ludowe wierzenie.
L a t a siedemdziesiąte. Z a g ł ę b i e D ą b r o w s k i e . Przez k i l k a
lat g r a s o w a ł t u morderca kobiet zwany w popularnej plotce
„ w a m p i r e m z Z a g ł ę b i a " l u b „ w a m p i r e m z K a t o w i c " - ponie­
w a ż nie wszyscy orientowali się przecież w etnograficznych
s u b t e l n o ś c i a c h ó w c z e s n e g o w o j e w ó d z t w a katowickiego. Je­
go czyny w y w o ł a ł y falę p o g ł o s e k i a p o k r y f ó w . Opowiadano,
że dusił kobiety s t a l o w ą p ę t l ą , gwałcił, z a b i e r a ł i m t o r e b k i
i inne drobiazgi. N a p a d a ł na samotne kobiety w miejscach
odludnych, wieczorem l u b w nocy. Prowadzone przez ó w ­
c z e s n ą p r o k u r a t u r ę i M O intensywne ś l e d z t w o i liczne p r ó b y
ujęcia rzeczywistego sprawcy morderstw oraz o g ł a s z a n e
w prasie przez M O k o m u n i k a t y i o s t r z e ż e n i a p o d t r z y m y w a ł y
d ł u g o z b i o r o w ą p s y c h o z ę . Liczne „ p r z e c i e k i " o rzeczywis­
t y m przebiegu z d a r z e ń ł a t w o o b r a s t a ł y s w o i s t ą „ l u d o w ą "
o t o c z k ą . W i a d o m o m i , że bogaty z b i ó r takich sfolkloryzowanych o p o w i e ś c i o „ ś l ą s k i m " , „ z a g ł ę b i o w s k i m " l u b „ k a t o ­
w i c k i m w a m p i r z e " z g r o m a d z i ł a prof. D o r o t a Simonides.
Ostatecznie ś l e d z t w o d o p r o w a d z i ł o d o ujęcia i skazania j a k o
g ł ó w n y c h o s k a r ż o n y c h d w ó c h braci M a r c h w i c k i c h . Po la­
tach, w 1991 r o k u , o k a z a ł o się, że t r o p b y ł fałszywy.
Prokuratura i p r o w a d z ą c y ś l e d z t w o oficerowie M O , ulegając
naciskom w ł a d z , sfingowali wiele d o w o d ó w . T a k więc
w sprawie tego „ w a m p i r a " m i m o rzeczywistych f a k t ó w nie
wszystko o k a z a ł o się d o k o ń c a jasne.
R o k 1965. K r a k ó w . K o l e j n y rzeczywisty przypadek. K a ­
r o l K o t , uczeń jednego z t e c h n i k ó w , c z ł o n e k sekcji strzelec­
kiej ó w c z e s n e g o G T S „ W i s ł a " d o k o n a ł z a b ó j s t w k i l k u
kobiet w r ó ż n y m wieku. Ujęty, z o s t a ł skazany na k a r ę
śmierci w g ł o ś n y m procesie i stracony. Z a n i m do tego d o s z ł o ,
jego d z i a ł a n i a - a t a k o w a ł kobiety w bramach kamienic
- w y n i k a j ą c e z z a b u r z e ń psychicznych, w y w o ł a ł y swoistą
p s y c h o z ę strachu w ś r ó d kobiet oraz liczne o p o w i e ś c i o k r ą ­
ż ą c y m „ w a m p i r z e " i jego bestialskich mordach.
Nie wszystkie przedstawione wyżej zdarzenia są „ g o t o w y ­
m i " f a k t a m i etnograficznymi. Wiele z nich trzeba dopiero
w y p r e p a r o w a ć z empirycznej rzeczywistości. D l a i c h w y r ó ż ­
nienia pomocne p o z o s t a j ą dla mnie znane tezy Emila

�D u r k h e i m a o faktach s p o ł e c z n y c h i ś w i a d o m o ś c i zbiorowej.
W zreferowanych przypadkach mieliśmy do czynienia właś­
nie z g r u p o w y m i przekonaniami w postaci p o g ł o s k i , p l o t k i ,
apokryfu i t p . Jak się okazuje ich powstanie i ż y w o t n o ś ć nie
zawsze m i a ł y b e z p o ś r e d n i e korzenie w rzeczywistości em­
pirycznej. Istotna o k a z a ł a się, niejasna co do przyczyn,
sytuacja folklorystyczna g e n e r u j ą c a ten sui generis folklor.
O t o b o w i e m m o g ł y autentyczne wydarzenia w y w o ł a ć zbio­
rowe reakcje, psychozy i t y m podobne fakty społeczne albo
też, co jeszcze ciekawsze, nie m o ż n a znaleźć takich korelacji,
a m i m o to, p o w s t a w a ł y nagle i lawinowo r o z c h o d z i ł y się
konfabulacje o tajemniczych postaciach i ich czynach. A l e
spekulacje co do przyczyn ich powstawania pozostawiam
i n n y m . P r o p o n u j ę s k u p i ć się na problemie, k t ó r y o k r e ś l a
zespół o m ó w i o n y c h j u ż f a k t ó w oraz wnioski p r o w a d z ą c e na
ten oto trop.
Proporcje m i ę d z y faktami a w y o b r a ż e n i a m i o nich są
wymieszane i trudne do ustalenia. Powtarzam, fakty m o g ł y
w y w o ł a ć pewne stany ś w i a d o m o ś c i , ale też f a k t ó w m o g ł o nie
być. Nie mniej w znanych m i relacjach o d z i a ł a n i a c h
„ w a m p i r a " m o ż n a o d k r y ć k i l k a r e g u l a r n o ś c i . C z y n ó w do­
k o n y w a n o w niezwykłych o k o l i c z n o ś c i a c h , ofiarami z b r o d n i
były kobiety lub dzieci, nieszczęsne te osoby były malt­
retowane i okaleczane, akty przemocy m i a ł y zawsze charak­
ter seryjny. Z b i o r o w a w y o b r a ź n i a dla zinterpretowania
fenomenu zbrodni, k t ó r y sama bezwiednie w y k r e o w a ł a ,
p o w o ł a ł a do życia f a n t a z m a t y c z n ą p o s t a ć wampira. Ten raz
w y w o ł a n y - zaczął wieść w ł a s n y ż y w o t . Pojawił się w popula­
rnej literaturze kryminalnej oraz w filmie o d n o s z ą c y m się
b e z p o ś r e d n i o do omawianych tu z d a r z e ń . O k r a k o w s k i c h
mordercach pisał Janusz H a ń d e r e k (Trzy wyroki) - autor
wielce dowolnie m a n i p u l u j ą c y faktami. O śledztwie i ujęciu
mordercy z Z a g ł ę b i a przez M O , n a k r ę c i ł film w zespole
Silesia Janusz K i d a w a . Ten panegiryczny film nosi z n a c z ą c y
t y t u ł Anna i Wampir (premiera 1982).
W a m p i r jest j e d n ą z wielu postaci ś w i a t a d e m o n ó w k u l t u r
ludowych. L u d o w a wizja ś w i a t a w y p o s a ż y ł a go w cechy,
z k t ó r y c h wiele nie przystaje do postaci z referowanych tu
o p o w i a d a ń . Inne są też konteksty, w k t ó r y c h pojawia się
p o s t a ć wampira. A p o n i e w a ż to właśnie one decydują
0 znaczeniu, s k ł a n i a to do p o r ó w n y w a n i a ich dawniejszych
1 w s p ó ł c z e s n y c h wersji. W a r t o bowiem z a s t a n o w i ć się nad
s t r u k t u r ą z n a c z e n i o w ą „ w a m p i r " o b e c n ą - j a k się okazuje
- w bardzo r ó ż n y c h typach k u l t u r . O t o więc problem
podstawowy: co znaczy w a m p i r i w j a k i c h kontekstach
k u l t u r o w y c h występuje - chcę na to o d p o w i e d z i e ć inaczej niż
folkloryści. R o z w a ż a n i a te nie są r e k o n s t r u k c j ą h i s t o r y c z n ą ,
ale nie o b e j d ą się one bez o d w o ł a ń do historii. Punktem
wyjścia i stałą o r i e n t a c j ą jest dla mnie k u l t u r a w s p ó ł c z e s n a .
Dane historyczne służyć b ę d ą eksponowaniu trwałej mat­
rycy kulturowej w z m i e n i a j ą c y c h się kontekstach.
W zgodzie z przyjętymi z a ł o ż e n i a m i , poszukiwanie mat­
rycy p o p r z e d z i ć trzeba d e k l a r a c j ą , że m ó w i ę o ś w i a t o p o ­
glądzie i kulturze „ t y p u ludowego". Kategorie te p o z o s t a j ą c e
w użyciu od dłuższego j u ż czasu nie w y m a g a j ą k a ż d o r a z o w o
szczegółowych wyjaśnień. Jak w i a d o m o , określają one pe­
wien rodzaj m e n t a l n o ś c i kulturowej o d o m i n u j ą c e j w niej
mitycznej pragmatyce opisywania i w y j a ś n i a n i a rzeczywisto­
ści. W s p ó ł c z e ś n i e ś w i a t o p o g l ą d taki kształtują liczne czyn­
niki zewnętrzne.
Nowoczesne systemy informacyjne oferują k a ż d e m u od­
biorcy - a k t ó ż nim nie jest - w r ó w n e j mierze sensacje
i w i a d o m o ś c i merytorycznie uczciwe. Z jednej więc strony
mamy do dyspozycji modne n o w i n k i , p l o t k i , dziwolągi
przyrodnicze i etnograficzne, a z drugiej, p o p u l a r y z o w a n ą
w zamiarze edukacyjnym, wiedzę p r z y r o d n i c z ą , m e d y c z n ą ,
geograficzną, h i s t o r y c z n ą , e t n o g r a f i c z n ą i t p . T w o r z y to
łącznie z treściami fabularnymi, od historii po f a n t a s t y k ę ,
swoisty amalgamat informacyjny, wobec k t ó r e g o m o g ą nie

w y s t a r c z y ć potoczne reguły interpretacyjne. Pojawia się
w ó w c z a s potrzeba d o r a ź n e g o c a ł o ś c i o w e g o t ł u m a c z e n i a
ś w i a t a . Rezultatem tego są liczne „ n a t y c h m i a s t o w e roz­
w i ą z a n i a " o d p o w i a d a j ą c e potrzebom chwili (na p r z y k ł a d :
filozofia New Age). Józef Ż y c i ń s k i n a z w a ł zjawisko takiego
p o ś p i e s z n e g o opisu ś w i a t a niezwykle trafnie - „ e f e k t e m
metodologii Ł y s e n k i " - gdzie nadto ekscytacja zastępuje
r o z u m l u b e t y k ę . [Życiński 1990]
„ E f e k t Ł y s e n k i " odnajdziemy w r ó ż n y c h formach t w ó r ­
czości. Jego wyrazem bywają też stereotypy, klisze wyob­
r a ż e n i o w e , schematy poznawcze funkcjonujące na r ó ż n y c h
poziomach k u l t u r y . Istnieją one raczej j a k o emblematy
zjawisk niż ich interpretacja, pozbawione często kulturowej
głębi i historycznego zaplecza. Tak w ł a ś n i e odczytuję w s p ó ł ­
czesnego „ p o l s k i e g o w a m p i r a " . Kategoria ta obrasta obec­
nie i n n y m i znaczeniami. W y n i k a j ą one z użycia tej kategorii
w kontekstach k u l t u r y popularnej spłycającej i p r z e k s z t a ł ­
cającej dawne sensy. Znana nam taka kolej rzeczy s k ł a n i a do
przypomnienia wcześniejszego otoczenia kulturowego oma­
wianej kategorii, co m o ż e u ś w i a d o m i ć t r w a ł o ś ć tej matrycy
i m n o g o ś ć z a p o ż y c z e ń z przeszłości we w s p ó ł c z e s n y c h teks­
tach k u l t u r y .
Najbogatsze konteksty dla w a m p i r ó w t w o r z ą k u l t u r y
ludowe - z a r ó w n o ich historyczne j a k i w s p ó ł c z e s n e wersje.
Dotyczy to r ó ż n y c h zachodnio-europejskich ś l a d ó w oraz
bliższych n a m s ł o w i a ń s k i c h , bo powiada się często, że to
s ł o w i a ń s k i demon. W X I X w i e k u w ą t k i i postaci wampirycz­
ne w romantycznych transpozycjach trafiły do literatury
wysokiej co znacznie rozszerzyło pole k o n t e k s t ó w . I w k o ń c u
p r z e c h o d z ą c kolejne p r z e k s z t a ł c e n i a osiadły one w kulturze
popularnej, k t ó r e j część m o ż n a określić j a k o n o w ą wersję
k u l t u r y ludowej. Stwierdziwszy o g ó l n i e ten k u l t u r o w y cykl,
przyjrzyjmy się szczegółom.
A w szczegółach ciekawe jest to, że autorzy u p a t r u j ą
p o c z ą t k ó w w a m p i r y z m u w k i l k u r ó ż n y c h tradycjach. O t o
historyk francuski Jean-Paul R o u x w y w o d z i zachowania
wampiryczne z tradycji rzymskiej. W s p o m i n a o Eneaszu
s s ą c y m m a t k ę oraz o lamiach kobietach-cieniach wysysają­
cych krew ze swoich k o c h a n k ó w w czasie a k t u seksualnego
(ale L a m i a to też p o s t a ć znana z m i t o l o g i i greckiej - kochan­
ka Zeusa przemieniona za s p r a w ą Hery w s z p e t n ą p o s t a ć
p o ż e r a j ą c ą dzieci - C.R.). T ą d r o g ą w ą t k i wampiryczne
trafiły do S ł o w i a n p r a w o s ł a w n y c h i w ich kulturze ludowej
rozwinęły się do postaci wampira, k t ó r e g o nazwa jest w e d ł u g
s ł o w n i k ó w francuskich właśnie pochodzenia s ł o w i a ń s k i e g o .
[Roux 1988, 232]
T e n ż e autor rozwija r ó w n o l e g ł ą linię rozumowania po­
szukując p o c z ą t k ó w w a m p i r y z m u w europejskiej kulturze
ludowej p ó ź n e g o ś r e d n i o w i e c z a . Stwierdza więc, że zacho­
wania, k t ó r e wiąże się z w a m p i r y z m e m potwierdzone są
w Europie zachodniej od X I I wieku. Z n a n a jest relacja
Michela Meslina o śmierci pewnego Galijczyka z m a r ł e g o
w d o m u W i l h e l m a L o u d u n . Galijczyk - j a k o żywy t r u p
- p r z y c h o d z i ł co noc do d o m o w n i k ó w . Ś w i a d e c t w o temu d a ł
biskup Herford. T e n ż e polecił w y k o p a ć Galijczyka z grobu,
uciąć m u głowę i ponownie p o c h o w a ć . W e d ł u g ś r e d n i o w i e c z ­
nych interpretacji (dalej referuję stwierdzenia J-P. R o u x )
w a m p i r e m z o s t a w a ł zły człowiek, k t ó r y m ó g ł w r a c a ć n o c ą
w postaci półżywej do rodziny i wysysając krew z ludzi
p o w o d o w a ł ich śmierć przez osłabienie. Skutecznym sposo­
bem z a b e z p i e c z a j ą c y m przed t a k i m k r w i o p i j c ą b y ł o ucinanie
t r u p o w i głowy, przybijanie stopy do t r u m n y , przebijanie
k o ł e m . R o u x przytacza postanowienie parlamentu brytyjs­
kiego z 1224 r o k u z a k a z u j ą c e g o wbijania k o ł ó w w wykopane
trupy. [Roux 1988, 227-8]
Roger V a d i m - siedemnastowieczny autor francuski - spi­
sał p o ś w i a d c z o n e przypadki w a m p i r y z m u . W jego dziele
o p r a w d z i w o ś c i relacji świadczą ówcześni lekarze i profeso­
rowie, ale ś r o d k a m i zapobiegawczymi jakie stosowano po-

145

�z o s t a w a ł o nadal wbijanie k o ł ó w w trupy, ucinanie i m g ł ó w
itp. Z 1749 r o k u pochodzi k s i ą ż k a benedyktyna Augustina
Calmeta, w k t ó r e j podaje o n p r z y k ł a d z m a r ł e g o , co 15 d n i po
śmierci wyssał j u ż cztery osoby i z a b i e r a ł się d w u k r o t n i e za
p i ę k n ą , m ł o d ą siostrzenicę. Rodzina o t w o r z y ł a w ó w c z a s
t r u m n ę i w dobrze zakonserwowanego trupa w b i ł a k ó ł
żelazny, ucięła m u g ł o w ę , p o s y p a ł a wapnem i ponownie
z a k o p a ł a . T y s i ą c trzystu wiarygodnych ś w i a d k ó w tego wszy­
stkiego p o t w i e r d z i ł o r ó w n i e ż , że znacznie lepiej o d tego czasu
p o c z u ł a się i siostrzenica. [Delumeau 1986]
A l e w t y m j u ż czasie - r o k 1756 - p a p i e ż Benedykt X I V ,
jeden z najbardziej w y k s z t a ł c o n y c h ludzi epoki n o w o ż y t n e j ,
p o t ę p i ł w i a r ę w w a m p i r y , p o d k r e ś l a j ą c , że n i e r o z ł o ż o n e ciało
nieboszczyka nie jest d o w o d e m na jego w a m p i r y z m . [Fisc h e r - W o l l p e r t 1990]
Historycznej rekonstrukcji w y o b r a ż e ń z b i o r o w y c h w po­
staci wierzeń l u b magii dokonuje się poprzez a n a l i z ę i generalizację z a c h o w a ń , o k t ó r y c h informacje znajdujemy w ź r ó d ­
łach. Pewna ich ilość cytowana przez h i s t o r y k ó w służy za
p r z y k ł a d y opisywanych zjawisk. Wzbogaca się je etnografi­
c z n ą w i e d z ą i intuicją. Wzajemne u z u p e ł n i e n i a poszerzają
i „ w y d ł u ż a j ą " d o ś w i a d c z e n i e badawcze.
A u t o r e m , k t ó r y z d o b r y m skutkiem wspomaga wiedzę
h i s t o r y c z n ą e t n o g r a f i ą jest Jean Delumeau. W swojej znanej
pracy o strachu w kulturze z a n a l i z o w a ł , co oczywiste, ź r ó d ł a
historyczne, w t y m cytowanego j u ż d o n Calmeta, a nadto
s k o r z y s t a ł z danych etnograficznych i literackich. Jego
wnioski p o t w i e r d z a j ą i u o g ó l n i a j ą przytoczone wyżej wierze­
nia. Przez wieki w europejskim z b i o r o w y m w y o b r a ż e n i u
ś w i a t a życie i śmierć nie były ściśle rozdzielone. Było więc
w n i m miejsce na zjawy, demony i i m podobne postacie
m a j ą c e m o ż l i w o ś ć przebywania na granicy d w ó c h ś w i a t ó w
- Delumeau p o w o ł u j e się t u na A r n o l d a V a n Gennepa. T a k ą
wizję rzeczywistości s p o t y k a ł o się u ludzi o r ó ż n y m statusie
s p o ł e c z n y m i w y k s z t a ł c e n i u . T r w a ł a ona p o m i m o p o s t ę p ó w
chrześcijańskiej d o k t r y n y radykalnie oddzielającej d u s z ę o d
ciała. A u t o r przytacza p r z y k ł a d y X V I I - w i e c z n y c h praw­
n i k ó w przekonanych, że z w ł o k i ofiar z b r o d n i k r w a w i ą
w o b e c n o ś c i m o r d e r c ó w , cytuje teologiczne rozprawy o zja­
wach i duchach pisane przez p o p r z e d n i k ó w Calmeta.
Cytowane przez Delumeau dzieło samego Calmeta, b ę d ą ­
ce t a k ż e w y k ł a d e m teologicznym, zawiera wiele f a k t ó w
etnograficznych. Z niego właśnie dowiadujemy się o swoistej
epidemii strachu przed w a m p i r a m i j a k a o g a r n ę ł a l u d n o ś ć
wielu k r a j ó w p o d koniec X V I I wieku. Referujący uczonego
benedyktyna Delumeau wymienia j a k o ówczesne obszary
strachu W ę g r y , Śląsk, Czechy, M o r a w y , P o l s k ę , Grecję,
Serbię. T a m , o b r o n ą przed w a m p i r a m i , co nawet do s t o ł u
z ż y w y m i z a s i a d a ł y , b y ł o wykopywanie t r u p ó w i palenie ich,
przebijanie k o ł k a m i , ucinanie g ł ó w i t p . Delumeau d o w o d z i
dalej, w y k o r z y s t u j ą c inne dane etnograficzne, że wiara
w u p i o r y j a k o postacie z granicy ś w i a t ó w , p r z e t r w a ł a
w kulturze Zachodu do X I X wieku, p o n i e w a ż : „ m i ę d z y
teologicznym w y k ł a d e m o duchach ( t a k ż e p o t ę p i e n i e m pa­
pieskim - C R . ) a t y m , co b y ł o p r z e ż y w a n e na co dzień t r w a ł
mniejszy l u b większy rozziew zależnie o d p o ł o ż e n i a geo­
graficznego i p o z i o m u cywilizacji". [Delumeau 1986, 86]
D z i e ł o cytowane przez Delumeau odnosi nas r ó w n i e ż
w świat s ł o w i a ń s k i . W i ę k s z o ś ć wymienionych t a m k r a j ó w to
s ł o w i a ń s z c z y z n a . T u w a m p i r y p o c z y n a j ą sobie w r ę c z bez­
czelnie. D o n o s i o t y m też b e r l i ń s k a gazeta „ V o s s i c h e Z e i t u n g " z r o k u 1727 pisząc w doniesieniu z Polski o grasują­
cych t a m wampirach, że są to „ z m a r l i , k t ó r z y niepostrzeżenie
w y c h o d z ą z g r o b ó w i wedle w o l i szkody czynili zabijając
l u d z i . . . " [Kaleta 1974, 57]
R o m a n Kaleta, autor w y b o r u sensacyjnych w i a d o m o ś c i ,
cytuje wiersz Elżbiety D r u ż b a c k i e j (1695-1765) znajdujący
się w zbiorach biblioteki Czartoryskich:

146

L e d w o nie co d z i e ń p r z e c h o d z ą c e mnichy
O niczym więcej nad to nie g a d a j ą ,
Jak, że u m a r l i z g r o b ó w przez wytrychy
S z a t a ń s k i e n o c ą na świat d o b y w a j ą ,
Jak z n i m i wojny t o c z ą , j a k ich biją,
Jak się przed n i m i w groby w c h o d z ą c kryją
[...]
L a d a dziad sędzią i egzekutorem,
Ś c i n a u m a r ł y c h r y d l e m l u b toporem.
M ó w i ą : krew płynie po ucięciu głowy.
Ten j ą p o d p a c h ą nosi, ten na d ł o n i ,
Ó w z a ś k o s z u l ę ujadł d o p o ł o w y ,
Ten się zszargał, k t ó r y ludzi goni.
D r u g i c h psy s z a r p i ą , k ą s a j ą po nogach
Ja o d p o w i a d a m jeśli s t ą d nazwisko
Dajecie ludziom u p i o r ó w po śmierci,
Czemu krzywdzicie z m a r ł y c h swoim zdaniem,
Ż e są s z a t a ń s k i e ciała ich mieszkaniem?
[Kaleta 1974, 60]
Powiada Aleksander Bruckner: „ N a j c i e k a w s z e w y t w o r y
fantazji słowiańskiej, wcale nie tak sielankowo nastrojonej,
j a k b y się na zasadzie Starej baśni Kraszewskiego w y d a w a ł o ,
to u p i o r y i w i l k o ł a k i , wiara w nie nie o d S ł o w i a n wyszła, ale
się o d nich walnie rozeszła. W a m p i r przecież s ł o w o m i ę d z y ­
narodowe, jest s ł o w i a ń s k i e , a najstarsze podanie europejskie
właśnie w i l k o ł a k ó w S ł o w i a n dotyczy.
L u d nie zna w a m p i r ó w . Z n a zamiast nich ł a c i ń s k ą strzygę.
Strzyg to człowiek o d w u duchach, k t ó r y z z ę b a m i się rodzi,
po śmierci zostaje z ę b a t ą s t r z y g ą . " [Bruckner 1985, 279]
T e n ż e autor pisze dalej, że strzyga krew pije. T o j a k i m
sposobem jej się p o z b y ć jest podobne i znane w całej Europie.
N a z w ę u p i ó r znamy w Polsce, w e d ł u g Brucknera, z wiersza
D r u ż b a c k i e j (zobacz wyżej) i z Nowych Aten Benedykta
Chmielowskiego. Ten ostatni w y w o d z i je z „ r u s k i c h k r a j ó w ,
gdzie p e ł n o o p i n i i , historii z okazji w a m p i r ó w . . . "
A l e i Bruckner d o w o d z i , że u p i ó r - w a m p i r znany na Rusi,
j a k o wierzenie do Polski p r z y w ę d r o w a ł a przeniesiony z o s t a ł
do XVII-wiecznej E u r o p y z Macedonii. [Bruckner 1985]
Pozostawmy na b o k u dalsze zawiłe r o z w a ż a n i a , g ł ó w n i e
etymologiczne, autora m i t o l o g i i słowiańskiej p o n i e w a ż p r o ­
w a d z ą one d o n i k ą d - zarzuca m u to Kazimierz M o s z y ń s k i .
[ M o s z y ń s k i 1967,658] Natomiast jego r o z t r z ą s a n i a o genezie
i z w i ą z k a c h między u p i o r a m i , strzygami i w i l k o ł a k a m i są
bardzo istotne, ale na moje potrzeby zbyt szczegółowe.
W a ż n y jest wniosek, że w y o b r a ż e n i o w y świat istot demoni­
cznych u S ł o w i a n jest wielce pogmatwany i zna wiele postaci
„ w a m p i r y c z n y c h " . Potwierdza to też lektura dzieła Kazimie­
rza M o s z y ń s k i e g o , k t ó r y m p o s ł u ż ę się dla ich rekonstrukcji.
„ N i e m a l wszystko, cokolwiek Słowianie p r a w i ą o (...)
p ó ł d e m o n i c z n y c h postaciach (...) mianowicie o w a m p i r a c h
względnie upiorach, tchnie b e z g r a n i c z n ą d z i k o ś c i ą . A opo­
w i a d a ń tych jest m n ó s t w o i ś w i a d c z ą one o wprost niebywa­
łej ż y w o t n o ś c i o d n o ś n y c h w i e r z e ń . " [ M o s z y ń s k i 1967, 654]
T a k pisał M o s z y ń s k i w latach trzydziestych naszego
stulecia gry r e d a g o w a ł swoją Kulturę ludową
Słowian.
Z „ m n ó s t w a o p o w i a d a ń " o „ p ó ł d e m o n i c z n y c h postaciach"
rysuje się taki oto ich syntetyczny obraz.
Przede wszystkim z w y w o d u M o s z y ń s k i e g o w y n i k a , że
m i ę d z y zakresami z n a c z e ń wampir, u p i ó r , w i l k o ł a k , strzyga,
zachodzi logiczny stosunek k r z y ż o w a n i a się. W a m p i r to
d u c h c z ł o w i e k a z m a r ł e g o l u b żywy t r u p . O d ż y w i a się k r w i ą
lub l u d z k i m ciałem, dzięki czemu jego s k ó r a o ż y w a d o
k s z t a ł t u ludzkiego. Barwa jego m i ę k k i e g o i t r z ę s ą c e g o się
ciała jest czerwona, rzadziej b i a ł a . W twarzy w a m p i r a brak
nosa i b r w i , ma o n dwa rzędy z ę b ó w i kły j a k u świni. Pojawia
się z w i a t r e m l u b b u r z ą , przenika ściany, okna. Wydaje
p r z e r a ż a j ą c e jęki, o k r z y k i , śmieje się l u b płacze. Jego d z i a ł a ­
nia p o w o d u j ą u ż y w y c h choroby, o s ł a b i e n i e i w k o ń c u
śmierć. Wierzono też, że to w a m p i r y w y w o ł y w a ł y epidemie
chorób.

�W e d ł u g wierzeń znanych na całej Słowiańszczyźnie w a m ­
p i r e m zostawali ludzie o d w ó c h sercach, ci co padli ofiarą
g w a ł t o w n e j śmierci l u b j u ż za życia posiadali znamiona
u p i o r a - na p r z y k ł a d z r o ś n i ę t e b r w i . N a d t o w i a d o m o b y ł o ,
że w a m p i r a m i b ę d ą czarownicy, ludzie źli lub bardzo starzy.
C z e k a ł o to r ó w n i e ż ciała z m a r ł y c h , nad k t ó r y m i k t o ś
przeszedł lub przeleciał ptak. I n t e g r a l n ą częścią wierzeń
o wampirach są liczne c z y n n o ś c i obronne i zabezpieczające
ludzi przed demonami. Te „ t c h n ą c e d z i k o ś c i ą " zabiegi to
palenie w y k o p a n y c h t r u p ó w , wbijanie i m k o l c ó w pod j ę z y k ,
przebijanie k o ł k a m i głów, piersi, b r z u c h ó w , ucinanie ł o p a t ą
głów, ć w i a r t o w a n i e . Z w ł o k i o s ó b podejrzanych o w a m p i r y z m rosły po śmierci, nie r o z k ł a d a ł y się - były więc
sposoby rozpoznawania demona. [ M o s z y ń s k i 1967]
Rekonstrukcji p o w y ż s z y c h wierzeń d o k o n y w a ł M o s z y ń ­
ski na ź r ó d ł a c h , materiale i literaturze o d n o s z ą c y c h się
g ł ó w n i e do k o ń c a X I X wieku, co jest z r o z u m i a ł e jeżeli
w e ź m i e się pod u w a g ę czas, w k t ó r y m p o w s t a w a ł o Jego
dzieło. We współczesnej potocznej zbiorowej ś w i a d o m o ś c i
za ojczyznę w a m p i r ó w uchodzi R u m u n i a . Oczywiście, że
wielu a u t o r ó w z M o s z y ń s k i m włącznie, r ó w n i e ż w s p o m i n a ł o
o R u m u n i i , nie mieli o n i jednak p o w o d ó w by j ą szczególnie
w y r ó ż n i a ć . Czyni się to jednak dzisiaj, p o n i e w a ż wszechmoc­
na k u l t u r a masowa w y k r e o w a ł a k u l t u r ę l u d o w ą tego kraju
na swoiste siedlisko w a m p i r ó w . Jak do tego d o s z ł o opiszę
dalej. S p ó j r z m y jednak najpierw na kolejną l u d o w ą wizję
w a m p i r y z m u p r z e d s t a w i o n ą przez w s p ó ł c z e s n e a u t o r k i r u ­
m u ń s k i e . [Andreesco, Bacou 1986]
W a m p i r to oryginalny w y k w i t w y o b r a ź n i r u m u ń s k i e j
- stwierdzają a u t o r k i ulegające chyba presji potocznych
s ą d ó w . W tradycji t e g o ż kraju w a m p i r a m i zostawali ludzie
żyjący na marginesie społeczności. B y w a ł o , że sam fakt
n i e z w y k ł e g o urodzenia l u b narodzin w s o b o t ę n a d a w a ł
c z ł o w i e k o w i wampiryczny los. Z n a k i e m p o ś m i e r t n e g o prze­
znaczenia był też nadmiar jakiejś cechy charakteru: agresja,
o k r u c i e ń s t w o , p o ż ą d a n i e , nawet nadmiar apetytu m o ż e
świadczyć o p r z y s z ł y m w a m p i r y ź m i e . W k o ń c u żyjący też
m o g l i d o p r o w a d z i ć do narodzin w a m p i r a - na p r z y k ł a d
przez n i e d o p e ł n i e n i e r y t u a ł u p o c h ó w k u .
W a m p i r y grasują n o c ą na s k r z y ż o w a n i a c h d r ó g . Ż y w i ą się
l u d z k i m sercem i k r w i ą , ich ugryzienie powoduje śmiertelne
choroby, ale też g i n ą one szybko i bez specjalnych p o w o d ó w .
Zapobieganie ich d z i a ł a n i o m w y m a g a ł o c z y n n o ś c i magicz­
nych o d znanego j u ż wbijania g w o ź d z i i k o ł k ó w w ciało trupa
po wrzucanie do t r u m n y prosa, białej wełny, k o n o p i i ,
wrzeciona i t p .
Wiele z przytoczonych wierzeń kontynuuje się we w s p ó ł ­
czesnej kulturze ludowej, czasem w formie zbanalizowanej
- stwierdzają a u t o r k i cytowanego opracowania. C o ciekaw­
sze jednak część dawnych p r z e k o n a ń i wierzeń wpisuje się
w nowe konteksty. W pierwszym p r z y p a d k u słyszy się
o sporadycznych zachowaniach zgodnych z l u d o w ą
X I X - w i e c z n ą wizją ś w i a t a a p o ś w i a d c z o n y c h w latach osiem­
dziesiątych naszego stulecia. Bardziej intrygujące są nato­
miast przekonania, że w a m p i r y p o j a w i a j ą się na skutek
działalności szpitali. I c h pacjenci to przyszłe wampiry.
C z ł o w i e k u m i e r a j ą c y tam nagi, w s a m o t n o ś c i i c i e m n o ś c i
musi s z u k a ć zemsty - zostanie w a m p i r e m . Podobnie będzie
z t y m i , k t ó r y c h poddano operacjom. Naruszono przed
śmiercią i n t e g r a l n o ś ć ich ciała a t o też prowadzi do w a m ­
piryzmu. T a k więc takiemu co u m i e r a ł w szpitalu trzeba
wyjąć serce i spalić je. [Andreesco, Bacou 1986, 227]
W przedstawionych tradycjach ludowych s p o t k a l i ś m y się
z wieloma f o r m a m i postaci demonicznych o cechach w a m ­
pira. Jak j u ż s y g n a l i z o w a ł e m bogactwo nazw i d z i a ł a ń tych
d e m o n ó w oraz s p o s o b ó w ich rozpoznawania i zabezpiecza­
nia się przed n i m i , nie m o ż e z a c i e m n i a ć z a c h o d z ą c e g o
m i ę d z y n i m i znacznego, istotowego p o d o b i e ń s t w a . Roz­
m a i t o ś ć tego swoistego f o l k l o r u wynika z regionalnego
charakteru k u l t u r ludowych oraz p a r t y k u l a r n y c h reakcji
tzw. „ l u d u " na zdarzenia i docierające d o ń informacje.

K i e d y folklorem t y m zajęli się romantyczni autorzy w p r o w a ­
d z a j ą c p o s t a ć w a m p i r a do literatury, d o k o n a l i syntezy
i u o g ó l n i e n i a tej postaci. A l e inaczej i i n n y m celom służyła
ona w literaturze polskiej, a inaczej b y ł o w literaturze
europejskiej. O polskiej, literackiej funkcji w a m p i r a bardzo
interesująco p i s a ł a M a r i a Janion.
T o romantycy w sztuce n o w o ż y t n e j w y z w o l i l i w y o b r a ź n i ę
do tego stopnia, że jej w y t w o r y z a c z ę t o u z n a w a ć za byty
r ó w n o w a ż n e realnym f a k t o m - powiada autorka eseju
0 Polakach i ich wampirach. Takie wyzwolenie w y o b r a ź n i
w polskiej literaturze p o w o ł a ł o do istnienia fantazmaty, czyli
- j a k pisze Janion - świat w y o b r a ż e n i o w y i jego treści zdolne
p o k o n a ć rzeczywistość. Z d o l n o ś ć tę oraz a u t o n o m i ę fantaz­
m a t u potwierdzi później Z y g m u n t Freud - wielokrotnie
p r z y w o ł y w a n y w analizach cytowanej a u t o r k i . [Janion 1991]
Polscy t w ó r c y kreując ó w świat f a n t a z m a t ó w wykorzystali
j a k w i a d o m o , wyżej o m ó w i o n e wierzenia ludowe, pozosta­
j ą c e od w i e k ó w w w y o b r a ź n i ludu. M a r i a Janion p r z y p o m i ­
na, że romantyzacja l u d u w y d o b y w a j ą c a z niego polskie
cechy narodowe, przyjęła dwa k i e r u n k i . Jeden idealizujący
S ł o w i a n i ich ł a g o d n y charakter - j a k na p r z y k ł a d Kazimierz
B r o d z i ń s k i , oraz drugi, reprezentowany przez Mickiewicza,
nie o d m a w i a j ą c y P o l a k o m i S ł o w i a n o m g w a ł t o w n y c h u c z u ć
1 takiejże w y o b r a ź n i . Nasz wielki poeta-profesor, pisze
Janion, w trakcie swoich w y k ł a d ó w w College de France
(lata 1842-1843) d o w o d z i ł tezy o s ł o w i a ń s k i m rodowodzie
w a m p i r ó w . U w a ż a ł O n , że k a ż d a grupa etniczna ma w ł a ś ­
ciwy jej system wierzeń o świecie nadprzyrodzonym. „ U
S ł o w i a n t a k i m zjawiskiem nadprzyrodzonym jest w a m p i r y z m " - b r z m i d o s ł o w n y cytat z wypowiedzi poety. [Janion
1989, 42]
Tezy o s ł o w i a ń s k i c h wierzeniach w u p i o r y i duchy służyły
M i c k i e w i c z o w i do stworzenia lub raczej rekonstrukcji, w je­
go zamiarze, swoistej ludowej filozofii, k t ó r a przetrans­
ponowana później do literatury wysokiej (Jego Dziady,
Król-Duch S ł o w a c k i e g o ) p o z w a l a ł a na uznanie dwoistego
charakteru rzeczywistości, bez u d z i a ł u w niej elementu
s z a t a ń s k i e g o . O takiej romantycznej o n t o l o g i i pisała M a r i a
Janion:
„ W i a r a w upiory s t a w a ł a się zatem w s p o s ó b g ł ę b o k o
ugruntowany p o d s t a w ą ludowej filozofii słowiańskiej. Poe­
ta-profesor wierzył lub chciał wierzyć w upiory-wampiry, tak
j a k lud s ł o w i a ń s k i , k t ó r e g o czuł się rzecznikiem w College de
France. Jeśli nawet w ś r ó d niego z n a j d ą się jednostki, k t ó r e
'przez stykanie się z klasami o ś w i e c o n y m i ' z a n i e d b a ł y się pod
w z g l ę d e m p r a k t y k religijnych, 'to nie masz tam nikogo, k t o
by zatracił w i a r ę w udzielny byt d u c h ó w po ś m i e r c i ' " .
[Janion 1989, 43]
Koresponduje z t y m ten oto fragment z Beniowskiego:
F i l o z o f jeden t a m zda się w rozpaczy,
Ż e w s t a ł a j a k a ś t u demono-zofia,
K t ó r a to właśnie jasno nam t ł o m a c z y ,
Czego się nie śmie d o t k n ą ć filozofia.
Patrzcie, kiedy się r o z u m j a k i spaczy,
Jak m u jest smutno... j a k a a m o t r o p h i a
Porywa go wnet... że za systematem
K t o ś się zobaczy n o w y - z n o w y m ś w i a t e m .
O filozofy... w y s ł a n e k i b i t k i
Po g ł u p c ó w . . . przez r o z u m u autokraty,
W t y m poemacie m u s z ę wasze z b y t k i
O k r ó c i ć . . . nowe p o k a z a ć w a m światy,
W nowej m ą d r o ś c i w p r o w a d z i ć przybytki...
(J. S ł o w a c k i , Beniowski, X I , 229-230)
Kolejne pokolenia polskich a r t y s t ó w w y k o r z y s t y w a ł y
romatyczne t r o p y ś w i a d o m i e n a w i ą z u j ą c e do tej ludowo-literackiej ontologii. Jej najpełniejszą a k t u a l i z a c j ą o k a z a ł
się dramat S t a n i s ł a w a W y s p i a ń s k i e g o Wesele (1901).
W ogromie interpretacji j a k i e od p o c z ą t k u w i e k u w y w o ł y w a -

147

�ło dzieło istotna ich część p o ś w i ę c o n a jest r ó ż n y m wersjom
odczytywania „ o s ó b d r a m a t u " j a k n a z w a ł autor zjawy
z a k t u drugiego. S t a n i s ł a w P i g o ń p r z e k o n u j ą c o d o w i ó d ł , że
istota zjaw prowadzi do: „ p o k ł a d ó w fantastyki romatycznej,
w szczególności do Mickiewicza, oczywiście przede wszyst­
k i m do Dziadów."
[Pigoń 1974]
Przypomnijmy: w i d m o r o z m a w i a j ą c e z M a r y s i ą (scena 5,
akt I I ) m ó w i , że jego d o m to g r ó b . . .
A l e ż e b y m ja był trup,
nie wierz M a r y ś bo to k ł a m ,
Żywię duch, żywię duch
Podobnie brzmi rozmowa dziada z u p i o r e m (scena 15,
akt I I ) .
U p i ó r : jeno ta plama na czole
Dziad: Cholera!
U p i ó r : Zaraza, g r ó b
D u c h : Precz, precz, ty t r u p
U p i ó r : Widzisz w orderach c h o d z ę
Obie „ o s o b y d r a m a t u " m a j ą cechy wampiryczne. Są to
żywe trupy, c h o d z ą po śmierci. P i g o ń powiada, że: „ W
założeniu Wesela mieści się pojęcie stosunku integralnego
między światem a zaświatami, między przyrodzonością
a n a d p r z y r o d z o n o ś c i ą . M i ę d z y sferami t y m i nie masz dla
poety smugi cienia, p r z e n i k a j ą się one wzajemnie i jedno­
czą."
Dalej tenże autor stwierdza, że W y s p i a ń s k i był tego
ś w i a d o m a nadto przekonany był, że literatura polska, j a k
ż a d n a inna, przepojona jest w i a r ą w przeplatanie się ś w i a t a
i z a ś w i a t ó w . W listach do Lucjana Rydla d a w a ł na to
p r z y k ł a d y Lenartowicza, Konopnickiej i D e o t y m y . [Pigoń
1974, 376-7]
Z późniejszej literatury znane są dalsze r ó ż n e kontynuacje
w ą t k ó w wampirycznych. O t o seria z d a w a ł o b y się przypad­
k o w y c h p r z y k ł a d ó w , wybranych jednak z p e w n ą m y ś l ą ,
p o n i e w a ż będzie jeszcze o nich m o w a w i n n y m k o n t e k ś c i e .
Z r o k u 1921 pochodzi trylogia Stefana G r a b i ń s k i e g o Zadu­
szki (wystawiona w teatrze S ł o w a c k i e g o w K r a k o w i e ) .
Przewija się w niej w ą t e k szastającego się w sadzie i po wsi
strzygonia - to jest - z m a r ł e g o , co m i a ł dwie dusze.
[Hutnikiewicz 1988] T e g o ż autora jest też c y k l Niesamowita
opowieść. W jednej z nowel opowiada się o m ł o d y m dzien­
nikarzu, k t ó r y , j a k się okazuje, s p o t y k a ł i wielbił, t r a c ą c przy
t y m p r z y t o m n o ś ć , bezcielesne w i d m o zmarłej kobiety. Zjawy
z z a ś w i a t ó w grają w a ż n ą rolę w powieści K a r o l a Irzykows­
kiego Paluba - w i d m o A n g e l i k i , w dramacie Witkacego
W małym dworku - w i d m o m a t k i . I wreszcie opisy magii
skutecznej wobec w a m p i r ó w zastosowanej wobec straszącej
po śmierci Magdaleny, znajdziemy w powieści C z e s ł a w a
M i ł o s z a Dolina Issy. [Miłosz 1981]
Inne funkcje pełnił świat d e m o n ó w w literaturze europejs­
kiej, k t ó r a p o w s t a ł a na p r z e ł o m i e X V I I I i X I X wieku - w tak
zwanej powieści gotyckiej i późniejszych romansach grozy.
P o w i e ś ć gotycka, nie sięgając w y ż y n literatury, p r z y b i e r a ł a
r ó ż n e formy i p o d p o r z ą d k o w a n a b y w a ł a r o z m a i t y m celom,
o d moralizatorskich po p a r o d i ę i r o z r y w k ę . G o t y c y z m
w aspekcie tu analizowanym w y k o r z y s t y w a ł elementy grozy,
c u d o w n o ś c i demonizmu. W p ł y n ą ł na t w ó r c z o ś ć europejs­
k i c h r o m a n t y k ó w , w t y m na G . G . Byrona i E.T. Hoffmanna
u w a ż a n y c h za jednych z pierwszych, k t ó r y c h i n t e r e s o w a ł y
postacie wampiryczne w aspekcie literackim. Znawcy litera­
tury zgodnie u w a ż a j ą , że p u n k t e m z w r o t n y m w dziejach
tematu wampirycznego był epizod znany j a k o wieczór w w i l l i
D i o d a t t i nad Jeziorem L e m a ń s k i m D o s z ł o w ó w c z a s - r o k
1 8 1 6 - d o spotkania George'a G . Byrona, Johna W . Polidori
i M a r y G . Shelley. W e d ł u g M a r y Shelley - t w ó r c z y n i postaci
d o k t o r a Frankensteina - t r ó j k a ta, p a s j o n u j ą c a się hor­
rorem, o d b y ł a niezwykły seans w y o b r a ź n i inspirowany przez
Byrona. P r z y w o ł y w a n e w ó w c z a s postacie z z a ś w i a t ó w i fan­
tazjowanie o nich w wymienionym gronie n a t c h n ę ł o Johna

148

P o l i d o r i do napisania powieści Wampir (1818), w k t ó r e j
bohater l o r d R u t h r e n zabijając kobiety zostawia ślady k ł ó w ,
co wskazuje na wampiryczne wykorzystywanie ofiary.
W ą t e k wampiryczny z n a l a z ł licznych n a ś l a d o w c ó w w całej
XIX-wiecznej literaturze europejskiej i j a k to zwykle bywa
w y s t ą p i ł o tu bogactwo p r z e d s t a w i e ń i d o w o l n o ś ć w y o b r a ź n i .
O t o garść p r z y k ł a d ó w sięgających t a k ż e do p r e k u r s o r ó w
z X V I I I wieku.
W balladzie Lenora Gottfrieda A . Burgera (1774) m a r t w y
kochanek ( J g °
P ) przychodzi n o c ą do narzeczonej.
U Johanna W . Goethego w balladzie Narzeczona z Koryntu
(1779) j a k o bohater pojawia się blady m ł o d z i e n i e c w czarnej
pelerynie. W noweli Josepha S.Le F a n u Carmilla zamek
z a m i e s z k u j ą duchy p o t r z e b u j ą c e k r w i . W sennej atmosferze
starcy-wampiry k r ą ż ą n o c ą p o s z u k u j ą c ofiar. O powieści
Polidoriego j u ż w s p o m n i a ł e m . U Ernesta T . Hoffmanna
w powieści Wampir (1822) ż o n a bohatera chodzi n o c ą na
cmentarz, spotyka się tam z p ó ł n a g i m i kobietami j e d z ą c
ludzkie ciało. Edgar Р о е w opowiadaniu Berenice (1835)
fantazjuje na temat z ę b ó w . Theophile Gautier w La morte
amourese (1836) pisze o trupie pięknej m ł o d e j dziewczyny,
k t ó r y ( k t ó r a ) gryzie w r a m i ę księży by o d z y s k a ć siły witalne.
De L o u t r ć m o n t pisał w Pieśniach Maldorora: „ p o z w o l i ć
paznokciom d r z e ć ciało m ł o d e g o dziecka, pić krew z ran, b y ć
w objęciach i z ust w y s y s a ć wszystko, ciepła krew dobra na
wszystko..." (1868)
Prosper Merimee w opowiadaniu Lokis (1869) kreśli
p o s t a ć hrabiego (polskiego/litewskiego), k t ó r y zmienia się
w k r w i o ż e r c z e g o niedźwiedzia, co odziedziczył po matce
- ugryzionej przez takowe 2wierzę. W opowiadaniu Le Horla
(1887) G u y de Maupassant umieszcza scenę, w k t ó r e j m ą ż
w noc p o ś l u b n ą zabija ż o n ę w straszny s p o s ó b i znika
p o z o s t a w i a j ą c jej ciało z przegryzionym g a r d ł e m .
Bogactwo w ą t k ó w , postaci i r o z w i ą z a ń jest tu ogromne,
b o w i e m wielu a u t o r ó w uległo pokusie ł a t w e g o efektu. Nie­
zwykle trafnie fantazmaty romantycznej tandety scharak­
t e r y z o w a ł Gustaw Flaubert gdy o p i s y w a ł lektury żyjącej
marzeniami E m m y Bovary:
„ P e ł n o tam b y ł o miłości, kochanek, k o c h a n k ó w , prze­
ś l a d o w a n y c h dziewic m d l e j ą c y c h w ustronnych altanach,
p o c z t y l i o n ó w m o r d o w a n y c h na k a ż d y m postoju, k o n i zajeż­
d ż o n y c h na każdej stanicy, mrocznych b o r ó w , burzliwych
serc, łez, s z l o c h ó w , p o c a ł u n k ó w , ł ó d e k w blasku księżyca"(Pani Bovary, przekł. A n n a M i c i ń s k a , Warszawa 1949,
s. 47).
Osobnego o m ó w i e n i a wymaga p o s t a ć Brama Stokera
i jego p o w i e ś ć z r o k u 1897 z a t y t u ł o w a n a Drakula. Jest to
b o w i e m kolejny p u n k t zwrotny w dziejach tematu. Ten
d r u g o r z ę d n y pisarz irlandzki (1847-1912) w y z n a c z y ł ścieżkę,
k t ó r ą p o s z ł o wielu późniejszych a u t o r ó w . Bohaterem powie­
ści jest książę siedmiogrodzki Dracula p r z e n o s z ą c y się co
pewien czas z Transylwanii do L o n d y n u . Jest blady, w ą s e m
zakrywa ostre zęby, potrzebuje do życia k r w i m ł o d y c h
kobiet. G r y z ą c przy wypijaniu k r w i z a r a ż a je wampiryzmem.
W powieści przedstawione są dwa światy l o n d y ń s k i i karpa­
cki. W Londynie, świecie znanym czytelnikowi, przeciw­
nikiem k s i ę c i a - w a m p i r a jest d o k t o r V a n Hesling. Stosuje on
dla ratowania ofiar Draculi transfuzje k r w i , mesmeryzm, ale
też czosnek, krucyfiks i t p . [ K o ł o d y ń s k i 1986, 18]
P o s t a ć D r a c u l i z b u d o w a ł Stoker k o n t a m i n u j ą c k i l k a
w ą t k ó w , o s ó b i o b r a z ó w . Nie z n a ł o n historycznych r e a l i ó w
krajobrazu kulturowego i przyrodniczego okolic s k ą d za­
c z e r p n ą ł temat. K o r z y s t a ł z m a t e r i a ł u znanego m u z drugiej
ręki. S p o ż y t k o w a ł fragmenty ludowych legend historycz­
nych o rzeczywistej osobie Vlada D r a c u l i - księcia w o ł o s ­
kiego z X V wieku - tyrana s ł y n ą c e g o z z o k r u t n y c h w y r o k ó w
w y k o n y w a n y c h przez wbijanie skazanych na zaostrzony pal.
P r z e t r w a ł a też w legendzie i folklorze E l ż b i e t a Batory
(urodzona 1560) daleka krewna Ferdynanda I Habsburga,
e

t r u

�k t ó r a po m a ł ż e ń s t w i e z m o ż n o w ł a d c ą w ę g i e r s k i m Ferency
Nadasdy, opuszczona przez niego p o p a d ł a w o b ł ę d . W swo­
ich licznych zamkach m i a ł a sale t o r t u r , gdzie męczyła m ł o d e
kobiety zbierając i c h krew w poszukiwaniu eliksiru wiecznej
m ł o d o ś c i . D o opisu krajobrazu karpackiego Stoker w y k o ­
rzystał obraz E. Gerarda Land beyond the Forest (1888).
[Pirie 1977]
Wymieszane przez Stokera elementy: egzotyczny dla an­
gielskiej publiczności karpacki folklor, imaginacja autora,
liczne w ą t k i powieści gotyckiej oraz m o d n y w ó w c z a s o k u l ­
tyzm d a ł y efekt, k t ó r y p r z e r ó s ł autora p o d k a ż d y m wzglę­
dem. Liczne kontynuacje literackie w ą t k u D r a c u l i c i ą g n ą się
aż po w s p ó ł c z e s n ą l i t e r a t u r ę p o p u l a r n ą . W ś r ó d niej „ k r ó l u ­
j e " a m e r y k a ń s k i pisarz ze stanu M a i n e Stephen E d w i n K i n g .
O n ż e jest, w e d ł u g z n a w c ó w , autorem bardzo udanych po­
wieści wampirycznych opartych na klasycznych wzorach, na
p r z y k ł a d : Salem, Shining, Bazaar, Misery.
O d czasu powstania technik filmowych w ą t k i wampirycz­
ne, powieść gotycka i literacki h o r r o r z całej swojej fantaz­
matycznej natury stały się z n a k o m i t y m t w o r z y w e m filmo­
w y m . M o ż l i w o ś c i rejestracji, manipulacji i projekcji rucho­
mego obrazu d o p e ł n i o n e g o w późniejszej fazie odpowiednim
d ź w i ę k i e m , inaczej niż d o t ą d m ó w i ł e m p o r u s z y ł y p o k ł a d y
w y o b r a ź n i ludzkiej. F i l m , k t ó r y j a k o ś r o d e k przekazu j u ż
sam jest przekazem - p r z y p o m i n a m z n a n ą tezę Marshalla
M c L u h a n a - jest r ó w n o c z e ś n i e w odbiorze n i e w e r b a l n ą
f o r m ą ą a s i d o ś w i a d c z e n i a . O d p o c z ą t k ó w k i n a towarzyszy
więc w i d z o w i z ł u d a p r a w d z i w o ś c i lub jego zgoda na i l u zję-kino j a k o świat m a r z e ń i p a r a r z e c z y w i s t o ś ć . Po raz
kolejny, t y m razem w technologicznej rzeczywistości, ożyły
wampiry, w i d m a i trupy. [Janion 1991]
Stwory i demony od lat wypełniające ekrany k i n p o c h o d z ą
ze znanych j u ż nam w ą t k ó w . O d c h o d z ą c od historycznego
sposobu w y k ł a d u - to zajęcie dla historyka sztuki filmowej
- w s k a z a ć m o ż n a zbiory filmów z r ó ż n e g o czasu powielające
schematy literackich p i e r w o w z o r ó w .
O t o grupa filmów w y k o r z y s t u j ą c a p o w i e ś ć Brama Stokera
Dracula. I c h wersje t w o r z ą dwie odmiany realizacji. J e d n ą
rozpoczyna film niemiecki z r o k u 1922 Friedricha W .
M u r n a u a Nosferatu, d r u g ą film a m e r y k a ń s k i T o d a B r o w ­
ninga z 1931 r o k u : Dracula. Oba s ą dzisiaj klasykami
gatunku a ich t w ó r c y inaczej podeszli do pierwowzoru.
M u r n a u w swoim ekspresjonistycznym filmie d o k o n a ł pew­
nych zmian w stosunku do literackiego w z o r u . Z a m i e n i ł
p o s t a ć D r a c u l i na Nosferatu, z r e z y g n o w a ł z postaci V a n
Heslinga a część akcji p r z e n i ó s ł do bliżej n i e o k r e ś l o n e g o
miasta portowego o nazwie Wisborg. W treści filmu na
zlecenie swojego szefa d z i w n ą p o d r ó ż do hrabiego Orlocka
w Transylwanii odbywa p o ś r e d n i k handlowy Hutter. N a
miejscu hrabia okazuje się wampirem, a H u t t e r zostaje jego
więźniem. Nosferatu udaje się d r o g ą m o r s k ą do Wisborga,
po drodze u ś m i e r c a marynarzy a o k r ę t o w e szczury r o z n o s z ą
w mieście z a r a z ę . Ż o n a H u t t e r a odkrywszy p r z y c z y n ę zarazy
p o ś w i ę c a się w a m p i r o w i , k t ó r y ginie od blasku rannego
słońca. [ K o ł o d y ó s k i 1986, 21-3]
W s p a n i a ł e g o remake'u filmu M u r n a u a d o k o n a ł Werner
Herzog (1978). Perfekcyjnie o d t w o r z y ł o n w z ó r wykorzys­
tując nowoczesne możliwości realizacyjne i swój oryginalny
s p o s ó b obrazowania. W ś r ó d n a ś l a d o w c ó w M u r n a u a obraz
Herzoga - w oryginalnym tytule: Nosferatu. Phantom der
Nacht - jest właściwie dziełem autonomicznym. K r y t y k a
d o s z u k u j ą c się ź r ó d e ł sukcesu reżysera w s k a z y w a ł a na jego
słowiańskie pochodzenie. Właściwie bowiem nazwisko He­
rzoga brzmi Werner Herzog Stipetić. A w y o b r a ź n i a słowiań­
ska jest przecież szczególnie wyczulona na w a m p i r y .
Inaczej rzecz się m i a ł a z T o d e m B r o w n i n g i e m . Dracula
p o z o s t a ł t u p e ł n y m grozy t r a n s y l w a ń s k i m księciem pokazu­
j ą c y m się raz po raz w Y o r k s h i r e a jego d z i a ł a n i a przy­
p r a w i a j ą o z a w r ó t głowy. Ten obraz w y w o ł a ł lawinę po­

w t ó r z e ń i n a ś l a d o w n i c t w , z k t ó r y c h bardziej znane wymienia
np. Leslie Halliwell: Dracula's Daughter, Son of Dracula,
Dracula, Brides of Dracula, Dracula Prince of Darkness,
Dracula Has Risen From the Grave, Taste the Blood of
Dracula, Dracula AD.1972, by wreszcie n a p i s a ć o pozos­
tałych: „ M i n o r potboilers are legion". [Halliwell 1989, 294]
S p o ś r ó d ciekawszych remake'ow filmu Browninga k r y t y ­
ka i znawcy w y m i e n i a j ą Draculę w reżyserii Terence Fishera
zChristopherem Lee j a k o D r a c u l a , Dracula A. D. 1972 A l a n a
Gibsona i wreszcie j a k o p r z y k ł a d złego smaku, jeżeli t a k ą
k a t e g o r i ę m o ż n a s t o s o w a ć wobec w a m p i r ó w , w ł o s k ą k r w a ­
w ą i „ c h o r ą " wersję Draculi z 1974 r o k u w reżyserii Paula
Morrissey'a, o k t ó r e j pisano, że jest nie dla w r a ż l i w y c h .
[Halliwell 1989, 295]
Z a b o c z n ą g a ł ą ź filmowego w ą t k u drakulicznego m o ż n a
u z n a ć j e d n ą z nowel filmu Waleriana Borowczyka z 1974
r o k u Opowieści niemoralne. Chodzi o n o w e l ę p o ś w i ę c o n ą
legendzie krwawej Elżbiety Batory, wspomnianej przeze
mnie przy okazji omawiania postaci Brama Stokera. O d
t e g o ż autora m o ż n a też wywieść film W i l i a m a Carina
Blacula, w k t ó r y m bohaterem jest „ c z a r n y w a m p i r " działają­
cy w N o w y m J o r k u . By u z a s a d n i ć p o s t a ć Blaculi trzeba b y ł o
z a s t o s o w a ć w filmie rodzaj p r o l o g u . O t o więc po Europie
w wieku X V I I I p o d r ó ż u j e a f r y k a ń s k i k r ó l . W Transylwanii
zostaje ugryziony przez w a m p i r a - gospodarza zamku,
w k t ó r y m k r ó l z a t r z y m a ł się. Z a r a ż o n y w ten s p o s ó b zostaje
wampirem. U m i e r a . Po dwustu latach archeolodzy-konserwatorzy w y w o ż ą z zamku jego t r u m n ę do Nowego J o r k u
- otwierają i t u zaczyna się akcja. [ K o ł o d y ń s k i 1986, 212^4]
D l a w a m p i r ó w nie ma wszak p r z e s z k ó d .
I n n ą g r u p ę filmów t w o r z ą te obrazy, k t ó r e w y k o r z y s t u j ą
m o t y w y i w ą t k i grozy znane z romantycznej powieści
gotyckiej. T u w y m i e n i ć trzeba też scenariusze oparte na
logice l u d o w y c h wierzeń demonicznych o wampirach, strzy­
gach i w i l k o ł a k a c h . I m bliżej naszych c z a s ó w w filmach tych
o p r ó c z ludowej wizji ś w i a t a p o j a w i a j ą się elementy seksu,
sadomasochizmu i p r z e r a ż e n i a , k t ó r y c h w l u d o w y c h warian­
tach wierzeń nigdy nie było.
O romantycznej proweniencji m o ż n a m ó w i ć w przypadku
ekranizacji noweh Josepha Sheridana Le Fanu Carmilla
- j a k o Wampir Carla Dreyera z r o k u 1932, w k t ó r y m
dominuje oniryczna atmosfera, biel i mgły na d z i e d z i ń c a c h
starego zamczyska. [ K o ł o d y ń s k i 1986, 26-30] A l e kolejna
wersja tego tematu z r o k u 1960 Rogera V a d i m a
umrzeć
z rozkoszy idzie w y r a ź n i e w s t r o n ę erotyzmu. Sam reżyser
u w a ż a ł , że film ten to u t w ó r osobliwy, nieco w y p r z e d z a j ą c y
swój czas. W e d ł u g t w ó r c y był dobrze przyjęty przez k r y t y k ę .
[Vadim 1990] Za n i m p o s z e d ł Jean R o l l i n k r ę c ą c Nagie
wampiry i Dreszcze wampirów, filmy w o p i n i i ó w c z e s n y c h
specjalistów b a l a n s u j ą c e na granicy pornografii. [Pirie 1977,
20]
D o poetyki i w y o b r a ź n i ludowej n a w i ą z u j ą głośne filmy
z okresu m i ę d z y w o j e n n e g o Człowiek wilk Stuarta Walkera
i Wilkołak Georga Waggnera. Późniejsza produkcja tego
t y p u rozwija j u ż jednak w ł a s n ą wizję s t w o r ó w i z a ś w i a t ó w
coraz bardziej odległą od tradycji l u d o w y c h t w o r z ą c swoisty
subgatunek filmowy, k t ó r y współcześnie nazywa się „fan­
tasy". Jako p r z y k ł a d y m o ż n a p o d a ć filmy: Lśnienie Stanleya
K u b r i c k a , Christine Johna Carpentera, Skowyt, Gremliny
rozrabiają, Gremliny - 2 Joego Dante i wiele innych.
N a koniec trzeba w s k a z a ć na w y j ą t k o w y typ filmu w a m ­
pirycznego, na dzieła spinające h i s t o r y c z n ą k l a m r ą dzieje
tematu. I c h p o c z ą t e k ilustruje niekonwencjonalna o p o w i e ś ć
filmowa Kena Russella Gotyk - p r z y p o m i n a j ą c a zdarzenie,
k t ó r e dla zjawiska t u omawianego było bardzo istotne
- a mianowicie słynny wieczór w y o b r a ź n i u George'a Byrona
w w i l l i D i o d a t t i . Punktem dojścia jest w s p a n i a ł y pastisz
filmowy Romana P o l a ń s k i e g o Nieustraszeni łowcy wam­
pirów (albo Bał wampirów) z r o k u 1967.

149

�W historii polskiej produkcji filmowej temat wampiryczny
p o j a w i a ł się rzadko. W filmografii polskich filmów znalaz­
ł e m zaledwie siedem filmów z lat 1902-1939, k t ó r e n a w i ą z y ­
w a ł y treścią do tematyki w a m p i r ó w , d u c h ó w i o k u l t y z m u .
[Janicki 1990, 9-136]
Najstarsze w i a d o m o ś c i d o t y c z ą filmu z 1914 r o k u Fatalna
godzina. W treści filmu w i d m o kobiety dusi d o k t o r a , k t ó r y
wcześniej w y k o r z y s t u j ą c h i p n o z ę z n i e w a l a ł j ą . Z 1915 r o k u
pochodzi ekranizacja Zaczarowanego kola w e d ł u g Lucjana
Rydla. Z późniejszych lat m a m y w i a d o m o ś c i o filmach Blanc
et Noir (1919), Syn Szatana (1923), Atakualpa (1924),
Wampiry Warszawy (1925). W wymienionych obrazach
m a m y do czynienia z a r y s t o k r a t ą , k t ó r y musi n o c ą m o r ­
d o w a ć uliczne dziewczyny, z magami, hipnotyzerami w y k o ­
r z y s t u j ą c y m i ciała „ m e d i ó w " i t p . N a d t o sprzed wojny
p o c h o d z ą dwie ekranizacje Pana Twardowskiego oraz film
z r o k u 1927 Kochanka Szamoty w e d ł u g Opowieści niesamo­
witych Stefana G r a b i ń s k i e g o (o tej noweli w s p o m i n a ł e m j u ż
wcześniej). W sumie niewiele.
Hipotetycznie m o ż n a o d p o w i e d z i e ć na n a r z u c a j ą c e się
pytanie dlaczego tak rzadko podejmowano tak „ f i l m o w y "
temat. N i e w ą t p l i w i e widzowie polscy znali z a g r a n i c z n ą
p r o d u k c j ę a d o m i n u j ą c y m w ą t k i e m w filmie k r a j o w y m
p o z o s t a w i a ł y losy prostej dziewczyny wykorzystanej i po­
rzuconej przez tzw. „ p a n a " . N a t o m i a s t sama nazwa „ w a m ­
p i r " p o j a w i ł a się w z w i ą z k u z filmem. W przedwojennym
tygodniku „ F i l m " w a m p i r e m nazywano ekscytujące a k t o r k i
- gwiazdy filmowe - powiedziano by dzisiaj.
Po wojnie w naszym zideologizowanym P R L nie b y ł o
miejsca na zabobony i d e k a d e n c j ę imperializmu. R ó ż n e
u r z ę d y (z ulicy Mysiej), centrale (z N o w e g o Ś w i a t a i M i o d o ­
wej) i wysokie komisje ( z a k u p ó w i scenariuszowe) d b a ł y
o gust polskiego widza przesiewając u w a ż n i e p o m y s ł y i i m ­
portowane dzieła. T a k więc i we w s p ó ł c z e s n y m
filmie
polskim temat wampiryczny p o z o s t a w a ł marginesem. Podo­
bnie b y ł o z recepcją filmów obcych. Z n a n o ich w Polsce
niewiele. Z m i a n a sytuacji to kwestia ostatnich trzech lat
z w i ą z a n a z często p i r a c k i m r y n k i e m kaset video. T o właśnie
poprzez ten rynek trafia do nas w i ę k s z o ś ć filmów grozy,
fantasy i t p . Są to rzeczy powszechnie znane.
M i m o że omawiany gatunek filmów jest nieliczny w p o l ­
skiej filmografii, w y r ó ż n i ł b y m w n i m trzy r ó ż n e style realiza­
cji. Z a k ł a d a j ą c , że czytelnik zna treści omawianej produkcji
rezygnuję z jej bliższego przedstawiania.
Po pierwsze m a m y neoromantyczne ekranizacje literatury
wysokiej, w k t ó r e j świat u p i o r ó w gra rolę t a k ą s a m ą j a k
w literackich pierwowzorach. Są to: Wesele (reż. A . Wajda),
Dolina Issy (reż. T . K o n w i c k i ) , Lawa (reż. T . K o n w i c k i ) .
W t y m nurcie w y k ł a d n i i stylistyki mieści się też m ę t n y
t r e ś c i o w o film K . K i e ś l o w s k i e g o Bez końca (no właśnie
- C.R.), w k t ó r y m u p i ó r (fantom) ledwo co z m a r ł e g o
mecenasa Ż y r o towarzyszy nadal żyjącym.
D r u g ą g r u p ę filmów t w o r z ą te, k t ó r e o d w o ł u j ą do gotyc­
kiej stylistyki w jej czystej postaci. Są to: nowelowy film
Świat grozy przeznaczony dla T V , zrealizowany w e d ł u g
o p o w i a d a ń O. W i l d a i W . Colinsa, klasyczny Lokis (reż. J.
Majewski) w e d ł u g Merimee, Wilczyca (reż. M . Pisterak),
Widziadło (reż. M . N o w i c k i ) w e d ł u g Paluby K . Irzykows­
kiego, osadzone w realiach lat trzydziestych, ale gotyckie
w treści Medium (reż. J. K o p r o w i c z ) , t r u d n y do zakwalifiko­
wania film, na m o t y w a c h d r a m a t ó w Witkacego, W stmarym
dworku (reż. A . K o t k o w s k i ) , bowiem ironia autora N i e p o d ­
ległości T r ó j k ą t ó w gdzieś z filmu w y p a r o w a ł a , oraz czysta
g a t u n k o w o historia Izy-wampirzycy w Lubię nietoperze (reż.
G . W a r c h a ł ) . [Janicki 1990, 223, 233, 319, 335, 345, 351]
T r z e c i ą g r u p ę reprezentuje film Anna i wampir, o k t ó r y m
j u ż w s p o m i n a ł e m . P o n i e w a ż jest o n oparty na fakcie istnienia
tzw. „ w a m p i r a z Z a g ł ę b i a " ma o n swoją h i s t o r y c z n ą analo­
gię w g ł o ś n y m filmie Fritza Langa M jak morderca, k t ó r y

150

oparty był r ó w n i e ż na historycznym fakcie d z i a ł a n i a tzw.
„ w a m p i r a z Dusseldorfu". A l e na t y m k o ń c z ą się wszelkie
p o d o b i e ń s t w a artystyczne i treściowe, t r u d n o bowiem p o r ó ­
w n y w a ć a r y d z i e ł o Langa z m i a ł k i m panegirykiem K i d a w y .
Czas p o d s u m o w a ć całość p o w y ż s z y c h r o z w a ż a ń . S k ł a n i a
do tego wspomnienie „ w a m p i r a z Z a g ł ę b i a " jednej z postaci,
od k t ó r e j r o z p o c z ą ł e m przedstawianie etnograficznych fak­
t ó w . P y t a ł e m na p o c z ą t k u jakie matryce k u l t u r o w e zostają
uruchomione, gdy m ó w i m y , że p r z y c z y n ą niezwykłych zda­
r z e ń był wampir. Dochodzenie do w s p ó ł c z e s n y c h s e n s ó w
poprzez p o b i e ż n ą c h o ć b y analizę k o n t e k s t o w ą okazuje się
niezwykle ciekawe i skuteczne. M o ż n a p o s t a w i ć tezę, że
polskie fantazmaty - w a m p i r y - nie w y w o d z ą się z filmu.
W a m p i r y z K r a k o w a i Z a g ł ę b i a m a j ą b e z p o ś r e d n i e ludowe
i romantyczne, c h o ć j u ż z u b o ż o n e i p r z e k s z t a ł c o n e bardzo
zaplecze. Taka matryca jest wciąż najczęściej powielana.
E p o k a filmowych w a m p i r ó w i f a n t o m ó w w Polsce dopiero
się zaczyna.

BIBLIOGRAFIA
Andreesco Ioanna, Bacou Michaela
1986 Mourir a 1'ombre des Carpathes, Payot, Paris, s. 214—228
Bruckner Aleksander
1985 Mitologia słowiańska i polska, PWN, Warszawa, s. 279-288
Delumeau Jean
1986 Strach w kulturze Zachodu, IW PAX, Warszawa, s. 75-86
Fischer-Wollpert Rudolf
1990 Leksykon papieży, Znak, Kraków, s. 169
Halliwell Leslie
1989 Halliwell's Film Guide (seventh edition) Grafton Books,
London etc., s. 294-195
Hutnikiewicz Artur
1988 Strzygoń Stefana Grabińskiego. Kartka z dziejów upiora w lite­
raturze polskiej, (w:) Kultura, Literatura, Folklor, (praca
zbiorowa, red. M. Gaszewicz, J. Kolbuszewski) LSW, War­
szawa, s. 325-331
Janicki Stanisław
1990 Polskie Filmy Fabularne 7902-1988, WAiF, Warszawa
Janion Maria
1989 Polacy i ich wampiry, (w:) tejże, Wobec Zla, Verba, Chotomów, s. 33-53
Janion Maria
1991 Projekt krytyki fantazmatycznej, PEN, Warszawa, s. 7-15
Janion Maria
1981 Próba teorii fascynacji filmem (w:) tejże, Odnawianie znaczeń,
WL, Kraków, s. 343-356
Kaleta Roman
1974 Sensacje z dawnych lat, (wybór i opracowanie), Ossolineum,
Wrocław, s. 57-60
Kołodyński Andrzej
1986 Seans z Wampirem, WAiF, Warszawa
Miłosz Czesław
1981 Dolina Issy, Kraków, s. 60-63
Moszyński Kazimierz
1967 Kultura ludowa Słowian, t.II, cz.l, KiW, Warszawa, s. 654-677
Pigoń Stanisław
1974 Goście z zaświata na weselu (w:) Na drogach kultury ludowej,
LSW, Warszawa, s. 329-377.
Pirie David
1977 Les vampires du cinema, Bruxella, s. 12-22
Roux Jean-Paul
1988 Le Sang. Mythes, symboles et realites, Fayard, Paris, s.
226-235
Vadim Roger
1990 Moje trzy żony (Three Women, tł. E . Ptaszyńska-Sadowska)
WAiF, Warszawa, s. 105
Życiński Józef
1990 Trzy kultury, wyd. W drodze, Poznań, s. 80-84

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
