<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6161" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6161?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T20:07:00+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6141">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/30482080e4e40ff7f27435d1ca10c901.pdf</src>
      <authentication>f73a9d8f2a02b59995bf33dfbace9f18</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="4">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25236">
                <text>Lud</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154689">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154690">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154691">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154692">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154693">
                <text>czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73438">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4159</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73439">
              <text>1958</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73440">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3879</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73441">
              <text>Kronika / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1958 t.12 z.3</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73442">
              <text>Polska Sztuka Ludowa 1958 t.12 z.3; s.184-186</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73443">
              <text>pol</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73444">
              <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73445">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="73446">
              <text>należała tkanina parciana w r e ­
gularną czarno-białą kratę, w y k o ­
nana przez Marię Słyszko z Zaliszcza, oraz „płachta łamana" (prze­
tykana) Z o f i i Szymczuk z W y r y k
(ryc. 3).
Tkaniny przetykane
reprezento­
wało k i l k a „dywanów" i „kap" na
łóżka z pow. włodawskiego, wśród
których wyróżniał się lniano-wełniany, dwubarwny (czerń i oranż)
dywan Anastazji Szeehniuk z Z a liszcza. Jego wzór, złożony z k w a ­
dratów o zaokrąglonych narożni­
kach, nawiązuje do białostockich
t k a n i n „w c e b u l k i " (ryc. 4). I n n a

kapa tkana przez tę samą kobietę
w efektowny geometryczny
wzór,
przypominający krzyże i gwiazdy,
dużo
straciła
przez
dominantę
ostrego, amarantowego różu.
Urządzanie tego rodzaju w y s t a w
problemowych
jest
ze
wszech
m i a r celowe, a może nawet waż­
niejsze od powszechnych w całej
Polsce wystaw regionalnych, o b e j ­
mujących wszystkie działy sztuki
ludowej.
Strój kobiecy i tkactwo w pół­
nocnej Lubelszczyźnie to zagad­
nienie bardzo żywotne i aktualne,
toteż dobrze się stało, że opraco­

Fotografował

Jan

wano
je w pierwszym
rzędzie.
Szkoda t y l k o , że eksponaty pocho­
dziły z n i e w i e l u miejscowości, co
nie pozwoliło przedstawić wyczer­
pująco tego zagadnienia. Do m i ­
nusów wystawy należy f a k t dość
przypadkowego kompletowania stro­
jów, n p . w j e d n y m z zestawów
s t r o j u nadbużańskiego spódnica po­
chodziła z Rudna, fartuch z Wy­
r y k , a koszula
zdobiona
haftem
przewlekanym — z Zaliszcza. Prócz
tego n a wystawie brakowało ma­
py, która obrazowałaby zasięg te­
r y t o r i a l n y eksponowanych strojów
i tkanin.

Swiderski.

N
BOGUSŁAW K O P Y D Ł O W S K I :
POLSKIE
wyd. A r k a d y , 16 str. tekstu, 262 ilustr.
Piękne wydawnictwo o charak­
terze albumowym
składa się z
krótkiego wstępu wprowadzającego
oraz bogatej i starannie dobranej
kolekcji zdjęć wykonanych przez
Mirosława Kopydłowskiego.
Część
tekstowa obejmuje podaną w zary­
sie historię rozwoju rzemiosła k o ­
walskiego i ślusarskiego w Polsce
oraz omówienie najcelniejszych za­
bytków sztuki kowalskiej na p r z y ­
kładzie k r a t i okuć do d r z w i .
Według autora, najstarsze o k u ­
cia ozdobne w architekturze datu­
ją się u nas na w i e k X I I . Spoty­
kamy się z n i m i w architekturze
romańskiej (opactwo w Czerwiń­
sku). W miarę wzrostu p r o d u k c j i
żelaza i doskonalenia się sposobów
jego obróbki (kuźnice o w o d n y m
napędzie) pojawia się w X I I I w i e ­
k u na r y n k u k r a j o w y m nowy s u ­
rowiec w postaci żelaznej blachy
i graniastych prętów, które w okre­
sie gotyku znajdują szerokie za­
stosowanie w artystycznych o k u ­
ciach d r z w i i p r o d u k c j i k r a t .
W w i e k u X I V na terenie Polski
wyodrębniają
sdę „dwa
rodzaje
warsztatów kowalskich i dwa r o ­
dzaje p r o d u k c j i artystycznej. Są tó
warsztaty i ich w y t w o r y p r o w i n ­
cjonalne, wiejskie oraz warsztaty
miejskie. Pierwsze — nie krępo­
wane przepisami i dysponujące t a ­
n i m surowcem, n a b y w a n y m wprost
w hutach, jeżeli warsztaty te nie
były częścią składową różnych h u t ,
wykazują ożywioną działalność, a
ich dorobek
artystyczny stoi na
bardzo wysokim poziomie. Nato­
miast kuźnie znajdujące się w m i a ­
stach
jeszcze w w i e k u X I V są
180

KOWALSTWO ARCHITEKTONICZNE,

Warszawa

1958,

warsztatami o drugorzędnym zna­
czeniu" (str. 7). Z dalszych w y w o ­
dów w y n i k a , że autor mówiąc o
„prowincjonalnych
i
wiejskich
warsztatach" miał na myśli kuźnie
należące do klasztorów
(np. cy­
stersów z Wąchocka) posiadających
huty i zakłady obróbki żelaza, któ­
re przetrwały do X V I I I w .
Począwszy od d r u g i e j
połowy
X V w . dawne cechy kowalskie u l e ­
gają podziałowi na szereg ściślej­
szych specjalności, przy czym od
renesansu przodującą rolę w p r o ­
d u k c j i wyrobów żelaznych związa­
nych z architekturą obejmują ślu­
sarze.
Wyroby
ich
zdobywają
wszystkie r y n k i krajowe miejskie
i prowincjonalne, s k u t k i e m czego
warsztaty wiejskie istniejące przy
hutach „schodzą obecnie do rzędu
zwykłych kuźni, których działal­
ność
artystyczna
zapoczątkowała
na naszym terenie kowalską sztu­
kę ludową" (str. 11). Podczas gdy
twórczość
artystyczna
miejskich
pracowni cechowych
rozwija
się
pod wpływem nowych wzorów za­
chodnioeuropejskich włoskich i n i ­
derlandzkich,
warsztaty
kowali
wiejskich twią jeszcze w t r a d y c ­
jach
średniowiecznych,
ale i t u
„docierają echa nowej renesanso­
wej s z t u k i " .

t y m czasie m a n u f a k t u r y hutnicze
i kuźnicze, wykonujące
również
artystyczne w y r o b y żelazne.
Naszkicowane t u w skrócie wy­
wody autora na temat rozwoju ko­
walstwa i ślusarstwa artystycznego
nie zawsze można przyjąć bez dys­
kusji.
Wątpliwości b u d z i np. dość ma­
ło precyzyjny podział na kowal­
stwo miejskie i wiejskie. Kowal­
stwa
„wiejskiego"
nie
można
bowiem utożsamiać z istniejącymi
od średniowiecza zakładami nale­
żącymi do klasztorów.
Wcześniej,
zanim przybyły do Polski pierw­
sze klasztory, istniała już na te­
renie
kraju
rozwinięta obróbka
żelaza, spoczywająca w ręku hutników-kowali
pracujących
po
wsiach i podgrodziach, które sta­
nowiły zalążek
przyszłych miast.
Przekrój p r o d u k c j i tych ostatnich
ilustrują n p . wykopaliska opolskie,
wśród których znajdujemy części
żelazne narzędzi
rolniczych
(sier­
py, radlice) i rzemieślniczych (sie­
k i e r y , piły, świdry, noże, nożyce),
a z innych — ostrogi, zawiasy, sko­
ble i t p . Opole
—
równie jak
Gdańsk czy Gniezno,
gdzie też
znaleziono sporo wyrobów żelaz­
nych — było osiedlem o charakte­
rze m i e j s k i m .

W w i e k u X V I I następuje upadek
rzemiosła cechowego, a w p r o d u k ­
cji artystycznych wyrobów ślusarekich na p l a n pierwszy
wybijają
się pracownie przyklasztorne oraz
organizowane
w
posiadłościach
magnackich. W okresie r o k o k a p o ­
ważną konkurencję dla cechowych
pracowni stanowią zakładane w

Skromniej zapewne przedstawiał
się asortyment wyrobów pracowni
wiejskich, gdzie produkcja przed­
miotów żelaznych łączyła się też
z w y t a p i a n i e m surowca. Nie zna­
m y dokładnie i c h p r o d u k c j i , przy­
puszczać jednak można, że ograni­
czała się ona głównie do sporzą­
dzania żelaznych
części narzędzi

�używanych w gospodarstwie w i e j ­
skim.
Czy prócz specjalistów łączących
hutnictwo z kowalstwem b y l i już
wówczas kowale trudniący się w y ­
łącznie
przekuwaniem
gotowego
surowca, brak w tej c h w i l i w i a d o ­
mości
bezpośrednich.
Jednakże
znaczne stosunkowo rozpowszech­
nienie po wsiach wyrobów żelaz­
nych w rodzaju „żelaz płużnych",
siekier, sierpów
i t p . wymagało
również urządzeń
reperacyjnych.
Rolę tę spełniały zapewne małe,
z rzadka rozrzucone kuźnie w i e j ­
skie, których praca ograniczała się
do naprawy uszkodzonej
radlicy
czy siekiery, wykucia sierpa czy
noża. Kowale c i łącznie z pracują­
cymi po wsiach k o w a l a m i - h u t n i kami stanowili w okresie k r y s t a l i ­
zowania się w Polsce ustroju f e u ­
dalnego grupę „kowali w i e j s k i c h " ,
których produkcja bynajmniej nie
obejmowała
wyrobów
artystycz­
nych, jakie w nielicznych zabyt­
kach zachowały się dziś z czasów
romańskich czy wczesnogotyckich.
W okresie nadawania uposażeń
instytucjom kościelnym
świeckim
(biskupstwa) i klasztornym — h u t ­
nictwo i kowalstwo na p r o w i n c j i
wzmogło się, gdyż instytucje te
rozwijały istniejące w swych d o ­
brach zakłady i tworzyły nowe,
dostosowując ich produkcję
do
swych aktualnych potrzeb. W do­
brach klasztornych organizacją, a
zapewne i samym w y r o b e m , zaj­
mowali
się
najprawdopodobniej
bracia zakonni (początkowo, j a k
wiemy, przeważnie
cudzoziemcy),
o czym
świadczyłby
charakter
przypisywanych t y m p r a c o w n i o m
wyrobów, nawiązujących w swej
formie do wzorów zachodnioeuro­
pejskich i wprowadzających ele­
menty dekoracyjne
czerpane ze
stylowej architektury m u r o w a n e j .
Warsztatów
tych,
rozrzuconych
(chyba niezbyt gęsto) na p r o w i n c j i ,
nie można określać nazwą k o w a l ­
stwa „wiejskiego", która odnosi się
do istniejących równolegle p r a c o w n i
o zupełnie i n n y m charakterze p r o ­
dukcji, nie mającej
najmniejszego
związku z detalem k o w a l s k i m w y ­
stępującym w średniowiecznej ar­
chitekturze m u r o w a n e j .
Niezbyt uzasadnione wydaje się
również twierdzenie autora jakoby
twórczość artystyczna „wiejskich"
(klasztornych) ośrodków reprezen­
towała wyższy poziom, podczas gdy
produkcja cechowych
warsztatów
miejskich posiada jedynie znacze­

nie drugorzędne. Trudno przypuś­
cić, aby różnicę poziomu miał p o ­
wodować sam fakt,
iż
kowale
miejscy posługiwali się surowcem
n a b y w a n y m w handlu, gdyż p r o ­
dukcja żelaza i handel n i m były
już w Polsce poważnie rozwinięte,
a zaopatrywanie się cechowych k o ­
wali w
surowiec
było
prawnie
uprzywilejowane.
Przyczyna tych
różnic nie leżała również w k w a ­
lifikacjach zawodowych
rzemieśl­
ników kowalskich. Powstanie i o r ­
ganizacja życia cechowego w m i a ­
stach polskich łączy się z napły­
wającą do nas o d drugiej połowy
X I I I w i e k u falą obcego osadnic­
twa. Przyniosła ona również do
miast Polski południowej
sporą
ilość rzemieślników wyszkolonych
na zachodnioeuropejską modłę, któ­
rzy walnie p r z y c z y n i l i się u nas do
rozpowszechnienia
sztuki gotyku.
Ustawy
cechowe n i e t y l k o nie
przeszkadzały w rozwoju twórczoś­
ci artystycznej warsztatu cechowe­
go,
ale j e j nawet sprzyjały
—
wprowadzając zorganizowane
for­
my kształcenia, z przymusem o d ­
bywania wędrówek czeladniczych,
dzięki czemu nowe f o r m y zdobni­
cze szybko przenoszone były z o d ­
ległych centrów życia artystycz­
nego.
Podział twórczości kowalskiej na
ludową i nieludową — produkują­
cą n a potrzeby
warstw
elitar­
nych — jest procesem skompliko­
w a n y m , na który złożyły się różne
c z y n n i k i 'działające na przestrzeni
szeregu stuleci. Zaczątki tego p o ­
działu tkwią już w okresie wczes­
nośredniowiecznym, kiedy tworzyły
'się na naszym terenie grody i h a n dlowo-rzemieiślniicze podgrodzia. De­
cydujące jednak znaczenie miało
t u nie utracenie pierwszeństwa w
kowalskiej p r o d u k c j i artystycznej
przez klasztorne warsztaty p r o w i n ­
cjonalne, ale właśnie
pojawienie
się t y c h warsztatów wraz z póź­
niejszym chronologicznie m i e j s k i m
kowalstwem
cechowym,
których
w y r o b y pogłębiły zarysowujące się
już wcześniej różnice między p r o ­
dukcją kowalską dla warstw za­
możnych, a tą, która przeznaczona
była d l a l u d u .
Omawiając twórczość
kowalską
ogranicza się autor, j a k już wspom­
niano poprzednio, do k r a t i ozdob­
nych okuć d r z w i , przy czym nawet
w t e n sposób zwężony obraz nie
jest pełny, gdyż b r a k t u drobnego
detalu kowalskiego czy ślusarskie­
go, występującego
przy okuciach

d r z w i , j a k zawiasy (z wyjątkiem
gotyckich),
wykładki do zamków
i k l a m k i , niezwykle czasem a r t y ­
stycznie wykonane obudowy zam­
ków czy kołatki. Z wielką szkodą
dla całości pominięte zostały oz­
dobnie k u t e zakończenia wież czy
w y w i e s z k i reklamowe gospód, w a r ­
sztatów rzemieślniczych czy skle­
pów.
W doborze materiału do albumu
ograniczył się autor wyłącznie do
przedstawienia szczytowych osiąg­
nięć sztuki kowalskiej. Oczywiście
trudno byłoby czynić m u z tego
powodu zarzuty, ale jednak t a k
jednostronnie
potraktowane
ko­
walstwo architektoniczne, z całko­
w i t y m pominięciem różnych w y r o ­
bów typowych choć m n i e j repre­
zentacyjnych, powoduje, że długo
oczekiwana
p u b l i k a c j a przynosi
czytelnikowi pewne rozczarowanie.
Pomijam już fakt, że kowalstwa
„polskiego" nie można reprezen­
tować wyłącznie przez jednostron­
ne eksponowanie wyrobów sztuki
przeznaczonej na użytek
warstw
elitarnych; chodzi przede wszyst­
k i m o to, że owo „ślizganie się po
szczytach"
wypacza
rzeczywisty
obraz kowalskiej p r o d u k c j i a r t y ­
stycznej, s k u t k i e m czego obniża w
znacznej mierze
wartość albumu
jako zbioru materiałów porównaw­
czych czy to w ogólnych badaniach
nad sztuką, czy w studiach spec­
jalnych z zakresu kowalstwa. K o ­
rzyść,
jaką
omawiana t u praca
może przynieść w badaniach k o ­
walstwa ludowego, jest m i n i i r a l n a .
Przeglądając a l b u m można by dojść
do niesłusznego w n i o s k u , że mię­
dzy w y r o b a m i artystycznymi p r o ­
d u k o w a n y m i na użytek kościołów,
pałaców i miast a twórczością k o ­
w a l i ludowych
istniała przepaść,
przez którą nie przenikały żadne
wpływy. Przeczy temu obserwacja
masowo występujących okuć stylo­
wych z X V I I I i pocz. X I X w.,
zdobiących d r z w i kościołów, m i e j ­
skich kamienic
czy
dworów, o
których nie znajdujemy
niestety
nawet w z m i a n k i w „polskim k o ­
walstwie architektonicznym".
A l b u m został wydany przez „Ar­
k a d y " w sposób bardzo staranny;
widać duży wysiłek zmierzający do
uzyskania wysokiego — j a k na n a ­
sze możliwości techniczne — p o ­
ziomu graficznego; niestety, wysił­
k o m t y m towarzyszy niewspółmier­
nie w y s o k i „poziom"... ceny (120
złotych).
Rss.

A. BOZYNOW, OH. W A K A R E L H K I , D. D R U M E W : K O W A N O ŻELAZO, Sofia
Nauk, str. 79, i l u s t r a c j i kresk. 34, siatk. 152.
Mimo zainteresowania, j a k i m w
etnografii polskiej cieszą się zagadnienia związane z kulturą ludową
południowych Słowian, dorobek i c h
w zakresie p u b l i k a c j i naukowych,

zwłaszcza pochodzących z ostatnich
lat, jest u nas na ogół mało znany,
Dzięki uprzejmości
d y r . Wiczo
Iwanowa,
kierownika
Instytutu
Bułgarskiej K u l t u r y w Warszawie,

1957, w y d . Buig. Akad.

otrzymaliśmy szereg interesujących
publikacji z dziedziny sztuki ludow e j , które świadczą, iż na terenie
Bułgarii problemy ludowej k u l t u r y
plastycznej są intensywnie badane
181

�i opracowywane. Jednym ż przy­
kładów jest praca p t .
„Kowano
żelazo", podająca w sposób synte­
tyczny w y n i k i badań nad l u d o w y m
kowalstwem artystycznym. Książka
jest dziełem trzech autorów: aka­
demik A. Bożynow napisał krótki
wstęp, Ch. Wakarelski, znany et­
nograf bułgarski — część histo­
ryczną, dając obraz r o z w o j u rze­
miosła kowalskiego w Bułgarii o d
początku epoki żelaza po ostatnie
czasy, D. D r u m e w opracował część
opisową, w której omawia zagad­
nienia formy, technik zdobniczych
i m o t y w y dekoracyjne.
W części
ilustracyjnej znajdujemy r e p r o d u k ­
cje przedstawiające okute w r o t a ,
zdobione narzędzia rzemieślnicze,
rolnicze, przedmioty gospodarstwa
domowego (ruszty, szczypce, k o n i k i
do kominków), w a g i przezmianowe, detale okuć do d r z w i (antaby,
wykładki, zawiasy, k r a t y ) i boga­
ty dział świeczników.
Kowalskie rzemiosło artystyczne
posiada na terenie Bułgarii odległe
tradycje. Już źródła historyczne z
połowy X I I w i e k u wspominają o
„przepięknym rzemiośle żelaznym",
a w materiale archeologicznym się­
gającym V I I I w i e k u spotyka się
wiele wykonanych z żelaza przed­
miotów
użytkowych,
szczególnie
narzędzi rolniczych.
W czasach feudalnych w niektó­
rych
większych
miejscowościach
Bułgarii powstały ośrodki k o w a l ­
skie, gdzie wyrabiano narzędzia i
inne w y r o b y żelazne na potrzeby
okolicznej ludności. Poważną rolę
w rozwoju
ludowego
kowalstwa
odegrały również kuźnie znajdują­
ce się w klasztorach męskich. Do
dziś zachowały się w y r o b y k u t e z
X V I I I i X I X w., na których m n i s i kowale umieszczali napisy zawie­
rające datę wykonania oraz imię
wytwórcy;
wyroby
te
stanowią
ważne
świadectwo
stwierdzająceudział Bułgarów w rzemiośle k o ­
walskim, które w X V I I I i X I X w .
było w znacznej części opanowane
przez Cyganów i Turków. Silny

RUMUÑSKI A T L A S STROJÓW

LUDOWYCH

W j e d n y m z zeszytów „Polskiej
Sztuki L u d o w e j " z r o k u 1956 umieś­
ciliśmy notatkę o ukazaniu się nie­
w i e l k i e j książeczki pióra Tancreda
Banateanu o stroju l u d o w y m z oko­
lic Cara Uaszuli w północnozachodniej R u m u n i i („Portui popular d i n
Tara Oasului"). Był to pierwszy
zeszyt w y d a w n i c t w a seryjnego p t .
„Zeszyty o sztuce l u d o w e j " , zapo­
czątkowanego przez w y d a w n i c t w o
dla literatury i sztuki w B u k a ­
reszcie, dlatego też t r u d n o było
przewidzieć, w j a k i sposób ukształ­
tuje się dalszy rozwój tego w y d a w ­
nictwa i j a k i przybierze ono c h a ­
rakter.
Dziś, gdy od pojawienia się p i e r w ­
182

zarówno bogactwem kształtów jak
i dekoracji.
Prócz wspomnianej
poprzednio t e c h n i k i stempelkowej
stosuje się t u często ażurowanie.
Wśród kowalskiego detalu archi­
tektonicznego n a szczególną uwagę
zasługują (nie spotykane w polskim
budownictwie ludowym) kołatki do
d r z w i oraz koluchowate antaby z
pięknie zdobionymi,
ażurowanymi
i stempelkowanymi tarczami k o l i ­
stymi. Zawiasy, najczęściej pasowe
lub krzyżowe, wyjątkowo „esowe",
formą zbliżone są do polskich w y ­
robów ludowych. Najbogaciej zdo­
bione są zakończenia
zawiasów
pasowych z zacinanymi i wygina­
n y m i na zewnątrz łukami, niekie­
dy jeszcze z ornamentem stempelk o w a n y m na powierzchni. Wykład­
k i do zamków (sprężynowych) nie
odbiegają w swej formie od w y ­
stępujących na terenie P o l s k i i E u ­
r o p y zachodniej. W omawianej tu
pracy n i e znajdujemy pospolitych
u nas wykładek do zamków za­
padkowych, a n i p r y m i t y w n y c h krat,
co świadczyłoby, że nie występują
one na terenie Bułgarii.
Z i n n y c h wyrobów należy jeszcze
wymienić świeczniki do świec wo­
skowych, bądź pojedyncze — prze­
znaczone do użytku domowego,
bądź duże, wieloświecowe — świe­
czniki cerkiewne.
Szczególnie te
ostatnie odznaczają się bardzo bo­
gatą, niekiedy doskonałą kompo­
zycyjnie formą i bogatym zdobie­
niem m o t y w a m i roślinnymi i zwie­
rzęcymi (ptaki, jelenie itp.).
- W sumie materiał zawarty w
omawianej pracy daje przejrzysty
i dosyć wyczerpujący obraz dorob­
k u artystycznego kowalstwa ludo­
wego w Bułgarii. Wartość sumien­
nie opracowanej książki podnoszą
liczne i dobrze wykonane rysunki,
którym niestety n i e dorównuje po­
ziom techniczny r e p r o d u k c j i foto­
graficznych. Widać nie t y l k o my
walczymy z trudnościami gdy cho­
dzi o poziom szaty ilustracyjnej w
Interesujący dział artystycznych publikacjach naukowych.
wyrobów kowalskich stanowią w a ­
gi przezmianowe, odznaczające się
Rss.

rozwój
kowalstwa
artystycznego
nastąpił w Bułgarii z chwilą uzy­
skania niepodległości od jarzma t u ­
reckiego. Wzmógł się wówczas r u c h
budowlany, zarówno
w
zakresie
budownictwa mieszkaniowego
jak
i sakralnego, co stwarzało zapo­
trzebowanie na artystyczne okucia
oraz inne przedmioty kute.
Był
to p u n k t szczytowy rozwoju a r t y ­
stycznego
kowalstwa,
bowiem
wkrótce zaczęło się ono chylić do
upadku s k u t k i e m k o n k u r e n c j i i m ­
portowanych z Zachodu wyrobów
przemysłowych.
Wachlarz
zdobionych
wyrobów
kowalskich w y t w a r z a n y c h w Buł­
garii jest dosyć szeroki.
Podobnie j a k w p o l s k i m k o w a l ­
stwie l u d o w y m , obszerny dział w y ­
robów zdobionych stanowią przed­
mioty codziennego użytku i n a ­
rzędzia żelazne, j a k siekiery, m o ­
t y k i , sierpy, radldce —
zdobione
prostym, najczęściej
geometrycz­
n y m ornamentem
stempelkowym.
Szczególnie
bogato
zdobione
są
części żelazne półkosków.
Wśród
przedmiotów
gospodar­
stwa
domowego, prócz
rusztów
i rożnów do pieczenia, o pięknie
rozwiązanej formie, wyróżniają się
bogactwem kształtów żelazne p o d ­
stawki, na których kładzie się p o ­
lana w k o m i n k u . Podstawki te, w
kształcie zwierzaków
o
czterech
niskich nóżkach i wydłużonym p o ­
ziomym grzbiecie, mają pionowo
wygięte szyje zakończone główka­
m i zwierząt, głównie k o n i , psów
l u b ptaków. Te ostatnie
żywo
przypominają dekoracyjne
zakoń­
czenia wykładek do zamków za­
padkowych spotykanych na terenie
Polski.
Powierzchnie
podstawek
najczęściej bywają zdobione stem­
p e l k o w y m ornamentem geometry­
cznym. Wyjątkowo zdarza się, że
zamiast główki
zwierzęcej górne
zakończenie
podstawki
stanowi
kielich k w i a t o w y .

szego zeszytu upłynęły 3 lata i gdy
leżą przede mną cztery t o m i k i w y ­
d a w n i c t w a poświęcone opisowi s t r o ­
jów ludowych, stało się jasne, że
R u m u n i przystąpili do w y d a w a n i a
swego atlasu strojów l u d o w y c h .
Wydaje się niewątpliwe, że w
ożywieniu zainteresowania u b i o r a ­
m i l u d o w y m i , j a k również w roz­
poczęciu p u b l i k a c j i
serii
mono­
g r a f i i t e r y t o r i a l n y c h poświęconych
u b i o r o m l u d o w y m — co obserwu­
jemy dziś w różnych zagranicznych
ośrodkach etnograficznych ( R u m u ­
n i a , Słowacja, Łużyce) — poważną
rolę odegrał w y d a w a n y przez P.T.L.
„Atlas
Polskich
Strojów
Ludo­
w y c h " . Stał się on źródłem i n s p i ­

r a c j i , zachęty, a p o części i wzo­
rem. Oczywiście każde z wspom­
n i a n y c h wyżej środowisk inspiruje
się n i m po swojemu, czy t o nawią­
zując do l o k a l n y c h t r a d y c j i , czy też
szukając dróg nowych, w oparciu
0 doświadczenia wynikające z ana­
lizy w y d a w n i c t w a polskiego.
Atlas rumuński — w przeciwień­
stwie do analogicznych wydawnictw
słowackich, imponujących potężny­
m i r o z m i a r a m i , obszernym tekstem
1 bogactwem k o l o r o w y c h ilustra­
c j i — prezentuje się raczej skrom­
nie. Zeszyty ukazują się w jedno­
l i t y m formacie — B (24 X 17 cm).
Część tekstowa zawarta jest w 20—
30 stronach d r u k u (wraz z ilustra5

�c.jamj w tekście); na część ilustracy j ną składają się reprodukcje czarno­
białe (druk dwustronny) oraz b a r w ­
ne (druk jednostronny) na papierze
kredowanym (13—20 k a r t ) . Każdy
zeszyt oprawiony jest w miękką
kartonową okładkę i posiada b a r w ­
ną obwolutę ozdobioną u góry k o ­
lorową reprodukcją poziomo bieg­
nącego haftu. Zeszyty nie są n u ­
merowane, nie zawierają również
ani uwidocznionego planu w y d a w ­
nictwa, ani spisu zeszytów już w y ­
danych, tak że czytelnik nie może
zorientować się, czy posiada wszyst­
kie zeszyty atlasu, czy też i i l e m a
się ich jeszcze spodziewać.
Podobnie jak to było z p i e r w ­
szymi zeszytami „Atlasu Polskich
Strojów Ludowych", które w ukła­
dzie swym różniy się między sobą
dość znacznie, tak i rumuński atlas
w swej obecnej postaci nie jest
jeszcze pod względem f o r m y opra­
cowania całkowicie skrystalizowany.
Ogólny charakter
rumuńskiego
wydawnictwa jest inny, bardziej
popularny od polskiego
„Atlasu
Strojów Ludowych". Krótki tekst
(pozbawiony zwykle wewnętrznego
podziału na rozdziały)
obejmuje
ogólne wiadomości o danej okolicy,
zarys historycznego r o z w o j u s t r o j u
oraz jego opis ujęty w sposób p r z y ­
stępny, nie przeciążony szczegóła­
mi, które z p u n k t u widzenia n a u ­
kowego są ważne, ale n i e zachęcają
do lektury przeciętnego czytelnika.
Atlas rumuński jest w y d a w n i c t w e m ,
po które może sięgnąć każdy, przez

p o l s k i natomiast może „przebrnąć"
jedynie fachowiec, dla którego za­
gadnienie s t r o j u jest przedmiotem
studiów.
Popularny charakter rumuńskie­
go w y d a w n i c t w a podkreśla również
szata i l u s t r a c y j n a : w części h i s t o ­
rycznej zamieszczone są r e p r o d u k ­
cje dawnych g r a f i k i dzieł m a l a r ­
skich przedstawiających
włościan
w strojach ludowych, a w części
współczesnej — czarno-białe l u b
barwne fotografie, ilustrujące f r a g ­
menty strojów (np. hafty), poszcze­
gólne ich części (koszule, pasy e t c ) ,
a wreszcie postacie w strojach f o ­
tografowane bezpośrednio w p l e ­
nerze, w pełnym bogactwie odmian,
j a k strój odświętny, roboczy, obrzę­
dowy, u b i o r y starców, młodzieży,
dzieci. B r a k t u rysunków wyjaś­
niających krój i sposób zeszycia
poszczególnych części ubiorów. W y ­
łom w t y m stanowią d w a zeszyty
opracowane przez bukareszteńskiego
etnografa Florea B o b u Florescu,
który do t e k s t u swych prac w p r o ­
wadza parę schematycznych r y s u n ­
ków przedstawiających n p . krój k o ­
szuli, sposób k r o j u i fałdowania
spodni, czy wiązania kierpców.
Każdy t o m i k (z wyjątkiem p o ­
święconego północnej Mołdawii) za­
w i e r a mapkę opracowanego terenu.
Podobnie j a k w p o l s k i m atlasie
strojów, graficzny sposób opraco­
wania m a p nie jest jeszcze ujed­
nolicony, nie mają też one w obrę­
bie zeszytu ustalonego miejsca, raz
więc trzeba szukać m a p y na p o ­

JOSEF VYDRA: L U D O V A A R C H I T E K T U R A N A SLOVENSKU.
Bratislava 1958, str. 338, i l . 189 + 8 k o l o r o w y c h .
Gdybyśmy ustawili obok siebie
wszystkie książly, które w ciągu
kilku ostatnich l a t w y d a l i Słowacy
na temat swojej k u l t u r y l u d o w e j ,
okazałoby się, że powstała już w c a ­
le pokaźna biblioteka obejmująca
szeroki zakres zagadnień — o d
monografii o wąskim zasięgu t e ­
rytorialnym (strój, ceramika) po
obszerne, wielodziałowe opracowa­
nia ilustrujące całokształt d o r o b k u
ludu słowackiego w dziedzinie p l a ­
styki (2-tomowy a l b u m poświęco­
ny sztuce ludowej Słowacji).
Wydawnictwa te imponują nie
tylko starannością opracowania a u ­
torskiego, ale przede
wszystkim
wysokim poziomem sztuki p o l i g r a ­
ficznej i pod t y m względem należą
do rzędu najpiękniejszych w y d a w ­
nictw, jakie ukazały się ostatnio
w europejskiej l i t e r a t u r z e etnogra­
ficznej. Obecnie serię z zakresu l u ­
dowej sztuki słowackiej wzboga­
ciła „Ludova a r c h i t e k t u r a n a Slovensku" J . V y d r y , zasłużonego b a ­
dacza p l a s t y k i ludowej, autora
licznych prac znanych p o l s k i m e t ­
nografom.
Nowa publikacja jest już drugą

Wyd.

z k o l e i pracą tego autora poświę­
coną
b u d o w n i c t w u słowackiemu.
Przeszło 30 l a t t e m u — w r o k u
1925 — wydał o n w Pradze książkę
p t . „Lidovi stavitelstvi na Slovens k u " („Ludowe b u d o w n i c t w o w Sło­
w a c j i " ) , w której omawia te za­
gadnienia raczej ze stanowiska ba­
dacza k u l t u r y m a t e r i a l n e j . Obecnie
z a b y t k i b u d o w n i c t w a ludowego i n ­
teresują go przede w s z y s t k i m j a k o
w y r a z artystycznych osiągnięć cie­
śli w i e j s k i c h , stąd zmiana tytułu
książki, która w n o w y m opracowa­
n i u poświęcona jest nie „budownic­
t w u " lecz „architekturze" l u d o w e j .
Książka m a pięć rozdziałów, z
których pierwszy poświęcano za­
gadnieniom ogólnym twórczości l u ­
dowej w dziedzinie a r c h i t e k t u r y
(rola t r a d y c j i , środowiska w i e j s k i e ­
go, stosunek do materiału, wpływ
stylów historycznych, zróżnicowa­
nie geograficzne typów a r c h i t e k t o ­
nicznych, f o r m y osadnictwa, twór­
cy ludowej a r c h i t e k t u r y ) . Rozdział
d r u g i zawiera omówienie technicz­
nej s t r o n y b u d o w l i , trzeci — roz­
wój p l a n u chałupy, architekturę
wnętrza (urządzenie) oraz zdobnic­

czątku
końcu.

zeszytu,

innym

razem na

Dotychczas
z omawianej
serii
atlasu rumuńskich strojów l u d o ­
w y c h dotarły do Polski następujące
zeszyty:
Tancred Banateanu: P o r t u l p o ­
p u l a r d i n Tara Oasului. Bukareszt
1955 (omawiany w „Polskiej Sztu­
ce L u d o w e j " z r . 1956, s. 360);
Florea Bobu Florescu: P o r t u l p o ­
p u l a r d i n Moldowa de n o r d . B u ­
kareszt 1956 (stroje ludowe pół­
nocnej Mołdawii z uwzględnie­
n i e m ubiorów Hucułów zamiesz­
kujących okolice Cimpolung);
Florea Bobu Florescu: P o r t u l p o ­
pular d i n Muscel. Bukareszt 1957
(obejmuje opis ubiorów z okolicy
Curtea de Arges n a północ po
grzbiety gór Fagaros);
Nicolae Dunare, Marcela Focsa:
Portul Buciumanilor d i n M u n t i i
Apuseni. Bukareszt 1957 (ubiory
ludowe górników z k i l k u w s i l e ­
żących na wschodnim stoku gór
Apuseni w trójkącie miejscowości
A l b a J u l i a — A b r u d — Salciua).
Zeszyty ukazują się w nakładzie
4000 egzemplarzy. M i m o bardzo do­
brego p a p i e r u i bogatej, częściowo
barwnej szaty ilustracyjnej, cena
pojedynczego zeszytu nie jest w y ­
soka — wynosi zaledwie 10 l e i .
Rss.

Slovenskej

Akademie

Vied.

t w o malarskie; w c z w a r t y m znaj­
dujemy opis ważniejszych odmian
regionalnych, w piątym zaś — ujęte
w sposób raczej katalogowy — b u ­
downictwo sakralne, a więc: drew­
niane świątynie różnych wyznań,
kapliczki, krzyże i t p .
Według autora, w słowackim b u ­
downictwie l u d o w y m dadzą się w y ­
różnić dwie w a r s t w y , z których
jedna reprezentuje twórczość samo­
rodną, dostosowaną do p r a k t y c z ­
nych potrzeb dnia codziennego, d r u ­
ga zaś, o charakterze bardziej r e ­
prezentacyjnym, nawiązuje do a r ­
chitektury
stylowej, p r z y
czym
ewentualne zapożyczenia dokony­
wane są w sposób nie mechanicz­
ny, lecz twórczy.
W b u d o w n i c t w i e l u d o w y m Sło­
w a c j i rozróżniamy tereny północne
— górskie, na których występują
chałupy budowane z drzewa na
węgieł, oraz tereny południowe,
gdzie
jako materiał
budowlany
używana jest glina, stosowana n a j ­
częściej w postaci
niewypalanej
cegły.
Granica między zasięgiem
drewna i g l i n y biegnie od M y j a w y
i Starego Hrozenkova poprzez Wag,
183

�na północ o d Banovie, a na połud­
nie od Prievidze, Złotych M o r a viec, Novej Bane, Banskej B y s t r i ce, grzbietem górskim koło Detvy,
przez Rimavsku Banu, dalej stoka­
m i Niżnych T a t r k u Koszycom, skąd
ciągnie się w okolice
Presova,
Stroipkoya i górnego Zemplina w
k i e r u n k u Zakarpackiej Rusi. Wzdłuż
naszkicowanej wyżej l i n i i granicz­
nej wytworzył się pas o budownic­
twie mieszanym.
Według statystyki z r o k u 1910 —
na terenie Słowacji było 29*/» b u ­
dynków drewnianych, 3 9 % z n i e palonej cegły l u b gliny, 32*/» z ceg­
ły palonej, kamienia etc. Najwięcej
budynków d r e w n i a n y c h występo­
wało w żupie orawskiej (85%), l i p ­
towskiej (58%), trenczyńskiej (49°/»)
i spiskiej (40%).
Oczywiście stan dzisiejszy
jest
inny niż przed blisko 50 laty, kiedy
opracowywano statystykę, i zmienił
się na niekorzyść
budownictwa
drewnianego.
'
W obrębie zasięgu budownictwa
drewnianego znajdują się obszary,
gdzie do budowy używa się mięk­
kiego drzewa szpilkowego (i t a m
stosuje się konstrukcję węgłową),
oraz tereny, gdzie j a k o materiał
budowlany użyte jest drewno t w a r - i
de z lasów liściastych, co łączy się
ze słupową konstrukcją ścian. B u ­
downiczymi są albo samoucy, albo
ludowi
specjaliści-rzemieślniey, a
przede wszystkim przyszli użyt­
kownicy, którzy w czasie budowy
pilnie pomagają.
W południowej części Słowacji
t r a d y c y j n y m pokryciem dachu była
słoma l u b trzcina, w części północ­
nej — górskiej — gont i dranice.
Domy — pierwotnie
jednoizbowe
lub składające się z izby i sieni —
posiadają obecnie najczęściej trzy
pomieszczenia:
centralnie umiesz­
czoną sień, z izbą po jednej, a k o ­
morą po drugiej stronie. Od tego
powszechnie
występującego
sche­
m a t u odbiegają obszerne domy b u ­
dowane przez Niemców na terenie
Spiszą oraz piętrowe domy z Ćlćman. Na temat genezy domów pię­
trowych — posiadających w części
parterowej
pomieszczenia
gospo­
darskie, a na piętrze mieszkalne —
istnieją trzy hipotezy. Według j e d ­
nej — powstanie tych obszernych
domostw miało się wiązać z i s t n i e ­
niem wspólnoty gospodarczej w p o ­
staci tzw. w i e l k i e j rodziny; według
drugiej hipotezy — ta forma a r c h i ­

K

R

Styczeń
W Przeworsku otwarto Muzeum
Miejskie. Wśród cennych ekspona­
tów zgromadzono m . i n . : d o k u m e n ­
ty miejskie — od 1616 r., cecho­
we — od 1486 r., stroje mieszczan184

tektoniczna rozwinęła się na tle
bogactwa
tamtejszych
hodowców
owiec; trzecia zaś hipoteza łączy
powstawanie domów piętrowych w
Cićmanach i w okolicy Kremndcy
z działalnością
cieśli niemieckich
z miejscowości V r i c k o , którzy mogli
rozpowszechnić t y p domu piętro­
wego.
Stosunkowo niewiele miejsca j a k
na pracę o ludowej architekturze
poświęca autor dekoracyjnemu de­
talowi
architektonicznemu. Z n a j ­
dujemy t u wprawdzie ilustracje oraz
informacje w tekście dotyczące ozdobnie wykonanych szczytów da­
chowych, d r z w i i bramek wiodą­
cych na obejście, tragarzy i słupów,
które je podtrzymują, czy ozdób
wytłaczanych w glinie, jakie w y ­
stępują w budownictwie południo­
wej Słowacji — ale wyczuwa się,
że autor nie wyczerpał t u w całej
pełni zebranych przez siebie m a ­
teriałów. Dużo natomiast uwagi p o ­
święca autor dekoracji m a l a r s k i e j ,
która w postaci ornamentu m a l o ­
wanego wapnem na s u r o w y m zrębie
występuje na Spiszu (Zdiar) i w
Cićmanach, a w postaci m a l a t u r
b a r w n y c h na bielonych ścianach
domów — w południowej części
Słowacji.
Omawiając
urządzenie
wnętrza
izby słowackiej ne p o m i j a również
V y d r a wspaniałych p o l i c h r o m i i o
tematyce roślinnej, znanych z m i e j ­
scowości Vincine, Ćataj, D v o m i k
i in.
Prócz domów mieszkalnych oma­
w i a również autor b u d y n k i gospo­
darcze, wśród których na szczegól­
ną uwagę zasługują
(spotykane
również w Polsce — na Spiszu i k o ­
ło K r y n i c y ) spichrze drewniane o
k o l e b k o w a t y m sklepieniu, polepiane
z zewnątrz — dla ochrony o d ognia
— grubą warstwą g l i n y . W niektó­
r y c h wsiach północnej
Słowacji
(Zdiar) dom mieszkalny wraz z b u ­
dynkami
gospodarczymi
tworzy
zwarty czworobok, z małym podwó­
rzem w środku.
W b u d o w n i c t w i e słowackim w i ­
doczne są wpływy obce przenikające
z terenów sąsiednich. Na obszarze
Spiszą daje się zauważyć oddzia­
ływanie wzorów czerpanych z n o ­
wej a r c h i t e k t u r y Podhala, n a p o ­
graniczu południowym gliniane do­
m y z obszernym podcieniem słupo­
w y m p r z y ścianie dłuższej nawią­
zują do budownictwa występujące­

O

N

go na szerokich przestrzeniach N i ­
ziny Węgierskiej. Poważny wpływ
na ksztatowa.nie się ogólnego obrazu
architektury n a obszarze Słowacji
wywarło
b u d o w n i c t w o osad nie­
mieckich, wnosząc nie t y l k o od­
mienne f o r m y rozplanowania b u ­
d y n k u i kształtowania jego bryły
(dachy naczółkowo^przyczółkowe w
b u d o w n i c t w i e spiskim), ale również
i pewne cechy konstrukcyjne, jak
np. k o n s t r u k c j a przysłupowa, którą
spotykamy w domach Starej L u bovli, Spiskiej Belej i i n .
Ostatni rozdział książki daje, jak
wspomniałem, przegląd zabytków
architektury sakralnej oraz cały
szereg
interesujących danych na
temat stanu i perspektyw konser­
w a c j i zabytków a r c h i t e k t u r y drew­
nianej, która to dziedzina u naszych
zakarpackich sąsiadów jest, jak
i w Polsce, dotychczas nieuregulo­
wana, s k u t k i e m czego zabytki te
giną, z wielką szkodą dla nauki
i kultury.
Zamykając to (dość zresztą swo­
bodnie dokonane) streszczenie, na­
leży podkreślić dużą wartość oma­
wianej książki, która czytelnikowi
polskiemu, a szczególnie etnografo­
w i , dostarcza sporo cennego ma­
teriału porównawczego.
W części
ilustracyjnej,
technicznie
bardzo
dobrej, odczuwa się niedostatek ta­
blic r y s u n k o w y c h zestawiających w
różnych odmianach detale archi­
tektoniczne ( d r z w i , okna, fragmenty
ozdób szczytowych), Wyraźny brak
stanowi całkowite pominięcie przez
autora działu okuć żelaznych zwią­
zanych z b u d o w n i c t w e m (kraty, za­
wiasy, okucia zamków itp.). Pisząc
to zdaję sobie sprawę, że na prze­
szkodzie mógł t u stanąć opór wy­
dawców, którzy — gdy chodzi o
publikacje
o charakaterze repre­
zentacyjnym, obliczone na szeroki
krąg odbiorców — niechętnie go­
dzą się n a liiustracje w formie
tablic r y s u n k o w y c h , z natury rzeczy
m n i e j efektownych niż dobra foto­
grafia; jednak takie właśnie tabli­
ce dają obraz szerokiego wachla­
rza o d m i a n występujących w ludo­
w y m zdobnictwie i stanowią nie­
ocenione źródło dla badań nauko­
w y c h o charakterze porównawczym,
j a k również cenny materiał dla ar­
chitektów
szukających
w
sztuce
ludowej i n s p i r a c j i dla swej pracy
twórczej.
Rss.

K

A

skie i ludowe z okolic Przeworska Luty
itp.
Muzeum, powstałe w czynie
W Rybniku
otwarto
Muzeum
społecznym z i n i c j a t y w y Koła M i ­ Ziemi
Rybnicko-Wodzisławskiej.
łośników Miasta i P T T K , znajduje Różnorodne eksponaty obrazują hi­
się pod opieką Okręgowego M u ­ storię i kulturę tego ciekawego
zeum w Rzeszowie.
regionu.

�W Szczecinku otwarto Muzeum
Ziemi Szczecińskiej. Zebrane eks­
ponaty dają przekrój p r e h i s t o r i i
regionu oraz jego dziejów od X I V
w. do czasów ostatnich.
W Warszawie odbyła się Wysta­
wa Współczesnej Sztuki Syryjskiej.
Eksponaty pochodzące z muzeów
w Damaszku przedstawiały — obok
malarstwa profesjonalnego — sztu­
kę ludową i rzemiosło artystyczne.
W katalogu podano krótką charak­
terystykę
regionów k u l t u r o w y c h
Syrii.
Marzec
W Łodzi w okresie 6.III.—18.V.
Wydział K u l t u r y Wojewódzkiej R a ­
dy Narodowej, w porozumieniu z
Wydziałem Oświaty, Muzeum E t ­
nograficznym w Łodzi i Muzeum
w Łowiczu, zorganizował
pokaz
wycinanek łowickich połączony z
ćwiczeniami i instruktażem w szko­
łach powiatu łowickiego.
Celem
pokazu było zwrócenie uwagi mło­
dzieży szkolnej na piękno w y c i n a ­
nek własnego regionu i zachęcenie
do kontynuowania t e j dziedziny
sztuki ludowej. Instruktaż p r o w a ­
dziły wybitne w y c i n a n k a r k i , przy
wydatnej pomocy
nauczycielstwa.
Ogólny nadzór merytoryczny spra­
wował instruktor znający ten r e ­
gion oraz
specyfikę
wycinanek
łowickich.
Uczniom
dostarczono
kolorowy papier i k a r t o n .
Pokazy odbyły się w następują­
cych
miejscowościach:
Łowicz
(szkoła podstawowa i l i c e u m peda­
gogiczne), Małszyce, K o m p i n a , B e d nary, Zduny,
Złaków Kościelny,
Złaków Borowy, Błędów, Bochen.
Wyniki akcji okazały się n a d ­
spodziewanie dobre. Świadczyły o
tym chociażby — utrzymane w r a ­
mach świadomych więzi z t r a d y ­
cją — prace uczniów przysłane na
konkurs w y c i n a n k i łowickiej. P r z y ­
kład „łowicki" wskazuje, że t a m
gdzie instruktaż i pomoc plastyka
podbudowane są wiedzą i znajo­
mością metod szkolenia, t a m r e ­
zultaty mogą być bardzo dodatnie,
przyczyniając się do p o d t r z y m y w a ­
nia zanikających już tradycyjnych
rzemiosł i technik.
*
W Warszawie C P L i A zorganizo­
wała pokaz eksportowej p r o d u k c j i
z zakresu s z t u k i l u d o w e j . Wysta­
wione eksponaty,
wykonane bez
zarzutu z odpowiednich surowców,
stanowiły
wyjątkowo piękną k o ­
lekcję autentycznej sztuki l u d o w e j .
Można t y l k o życzyć C P L i A , aby
przedmioty wytwarzane d l a r y n k u
krajowego
miały równie w y s o k i
poziom. Pokaz dowiódł, że C P L i A
ma odpowiednio wykwalifikowaną
kadrę plastyków znających sztukę
ludową i szereg spółdzielni stoją­
cych naprawdę na w y s o k i m p o ­
ziomie.

W związku z pokazem M i n i s t e r ­
stwo K u l t u r y i Sztuki przyznało
kilkadziesiąt nagród d l a wyróżnia­
jących się twórców ludowych. W y ­
różnione zostały również spółdziel­
nie: Rejonowe B i u r o Skupu C P L i A
w Białymstoku
—
za t k a n i n y ,
Spółdzielnia Przemysłu
Ludowego
i Artystycznego
„Kurpianka"
w
Kadzidle
— za tkactwo, pająki,
wycinanki
i
ciasto
obrzędowe,
Sp-nia Przem. L u d . i A r t . „Świ­
dry W i e l k i e " w O t w o c k u — za
tkactwo kołbielskie, Sp-nia Przem.
L u d . i A r t . „Sztuka Łowicka" —
za
w y c i n a n k i , Podlaska
Sp-nia
Sztuki i Przem.. L u d . w Węgro­
wie — za tkactwo, Sp-nia K u r ­
piowskiego Przem. L u d . i A r t . w
Pniewie — za tkactwo,
Sp-nia
Przem. L u d . i A r t . „Makowianka"
w Makowie Podhalańskim — za
wznowienie haftów białych, Zako­
piańskie Warsztaty Wzorcowe w
Zakopanem — za skup autenty­
ków snycerki, Sp-nia Przem. L u d .
i A r t . „Sztuka Sieradzka" w Sie­
radzu — za tkactwo,
Rejonowa
Sp-nia Przem. L u d . i A r t . w T o ­
maszowie Mazowieckim — za t k a c ­
two, Sp-nia Przem. L u d . i A r t .
„Białostocki Przemysł L u d o w y " w
Białymstoku — za tkactwo, Sp-nia
Pracy
Artystycznej
„A.R.W.I" w
Katowicach — za h a f t y cieszyńskie
i snycerstwo.
Pokaz zorganizowany
został w
czasie zjazdu przedstawicieli spół­
dzielń CPLiA. W naradach udział
wzięli również plastycy oraz znaw­
cy sztuki l u d o w e j . Wygłoszono r e ­
feraty na temat metod
pracy
i
k i e r u n k u dalszego rozwoju C P L i A .
W dyskusji wypowiadano się głów­
nie n a temat trudności,
potrzeb
oraz możliwości placówek tereno­
wych C P L i A .
*

który za mało precyzyjnie i jasno
określał c e l i charakter konkursu,
ilustrując tekst rysunkami o dość
nieokreślonych i dowolnych wzo­
rach, bynajmniej nie typowych dla
ludowych pisanek.
Kwiecień
W L u b l i n i e odbyła się wystawa
współczesnej rumuńskiej sztuki l u ­
dowej. Pokazane eksponaty nie r e ­
prezentowały — z wyjątkiem tka­
n i n i haftów — zbyt wysokiej k l a ­
sy. Była to rumuńska produkcja
„cepeliowska", czasem bardzo da­
leko odbiegająca od autentycznej
sztuki l u d o w e j .
Lokalny
k o n k u r s na pisanki
ogłosiło Muzeum Górnośląskie w
Bytomiu
oraz
Wydział
Kultury
Wojewódzkiej Rady Narodowej w
Katowicach.
Otrzymano 350 prac
34 autorów. Po
rozstrzygnięciu
konkursu zorganizowano
wystawę
pisanek z nadesłanego materiału.
Urządzono również zjazd uczestni­
ków k o n k u r s u , którzy zapoznali się
z wystawą. K o n k u r s i wystawa zo­
staną omówione n a łamach „Pol­
skiej Sztuki L u d o w e j " przez mgr
B. Bazlelich.

*

W Rabce rozstrzygnięto konkurs
na p a l m y rabczańskie, obejmujący
wsie: Rabkę, Słone, Zaryte, Cha­
bówkę, Rdzawkę i Panice. Spośród
wielu Ciekawych eksponatów w y ­
różniono 11. Interesujący jest fakt,
że tradycje robienia p a l m umiesz­
czonych na długich, plecionych t y ­
kach, k o n t y n u u j e młodzież. Recen­
zję z k o n k u r s u zamieściliśmy w
nr 2 br.

W K r a k o w i e rozstrzygnięto k o n ­
We
Wrocławiu
rozstrzygnięty
został k o n k u r s na pisanki, ogło­ k u r s na regionalne pamiątki k r a ­
szony przez Redakcję
„Wrocław­ kowskie, zorganizowany przez M u ­
Etnograficzne
i
CPLiA.
skiego Tygodnika Katolików". Na zeum
k o n k u r s nadesłano jednak t y l k o Komisja p o d przewodnictwem prof.
450 pisanek (60 autorów). Przewa­ dra T. •Seweryna nagrodziła naj­
żały prace z terenów Ziem Z a ­ lepsze wzorce nawiązujące do t r a ­
chodnich, przy czym repatrianci dycji emausowych zabawek k r a ­
z terenów wschodnich nadsyłali p i ­ kowskich, f i g u r k i ' C e r a m i c z n e oraz
sanki etnicznie związane z i c h p o ­ l a l k i w strojach k r a k o w s k i c h .
przednim
terenem
zamieszkania.
Stąd znalazły się na konkursie p i ­
sanki
huculskie i t p . Nadesłano
W Mrągowie odbyła się wysta­
sporo prac amatorskich, oderwa­ wa ukraińskiej sztuki ludowej zło­
nych od t r a d y c j i regionalnych.
żona z eksponatów dostarczonych
K o n k u r s spełnił swoją rolę t y l k o przez ukraińską mniejszość naro­
częściowo, nie dając pełnego obra­ dową zamieszkałą na terenie po­
Mrągowo.
Organizatorem
zu żywej t r a d y c j i pisankarstwa l u ­ w i a t u
był Zarząd Powiatowy
dowego i nie obejmując szerokie­ wystawy
Towarzystwa
Spo­
go kręgu
l u d o w y c h pisankarek. Ukraińskiego
Jak pokazuje dotychczasowa p r a k ­ łeczno-Kulturalnego.
tyka, znacznie lepsze rezultaty da­
ją k o n k u r s y regionalne. Pomijając
inne m o t y w y wymienię najprostszy:
W Sieradzu w Powiatowym Do­
pisanki t r u d n o jest przesyłać pocz­ m u K u l t u r y odbył się z inicjatywy
tą, autorzy wolą
zazwyczaj sami Zarządu Pow. Z M W konkurs dla
przywieźć n a konkurs swoje p r a ­ twórców ludowych. Uczestnikami
ce. Poza t y m można mieć pewne konkursu była młodzież z ZMW.
obiekcje co do samego anonsu, Wykłady o sztuce ludowej Sie185

�radzkiego
wygłosiła
m g r Zofia
Neymanowa — kierowniczka M u ­
zeum w Sieradzu, zajęcia p r a k ­
tyczne z zakresu haftu i w y c i n a ­
nek prowadziła znana twórczyni
ludowa — Józefa Chaładej. K u r s
przyczynił się do obudzenia zain­
teresowania młodzieży ginącą sztu­
ką ludową tego ciekawego regionu.
Maj
We Wrocławiu w Dziale Etno­
graficznym
Muzeum
Śląskiego
otwarto stałą wystawę p t . „Sztuka
ludowa Dolnego Śląska".
W Kwidzyniu
miejscowe M u ­
zeum zorganizowało ciekawą w y ­
stawę poświęconą
regionalizmowi
kaszubskiemu. Dużo miejsca p o ­
święcono kaszubskiej sztuce l u d o ­
wej.

*

W K r a k o w i e otwarto w Muzeum
Etnograficznym wystawę obrzędów
ludowych. Wystawę
zrecenzujemy
w następnym numerze.
W Warszawie podczas Tygodnia
Ziem Zachodnich otworzono w y ­
stawę sztuki ludowej w o j . olsztyń­
skiego, zorganizowaną przez C P L i A
wspólnie z Towarzystwem Rozwoju
Ziem Zachodnich.
Eksponaty r e ­
prezentowały
współczesną
twór­
czość regionu mazurskiego
oraz
tkactwo repatriantów z Wileńszczyzny. Wyróżnić należy d y w a n y
strzyżone, oparte na reprodukcjach
z pracy Konrada Hahma („Ostpreussische Bauerntepiche" — Je­
na 1937 r.). Wznowienie p r o d u k c j i
tych dywanów pod k i e r o w n i c t w e m
art. piast. Barbary H u l a n i c k i e j n a ­
leży uznać za udaną
inicjatywę
CPLiA.

*
W
Warszawie
rozstrzygnięto
konkurs na p i s a n k i z terenu w o j .
warszawskiego, zorganizowany przez
Wydział
Kultury
Wojewódzkiej
Rady Narodowej
w
Warszawie.
Spośród 26 autorów, którzy dostar­
czyli 161 eksponatów, nagrodzono
jedenastu. Z różnych obiektywnych
przyczyn nie wzięło
udziału, w
konkursie wiele żywych ośrodków
sztuki ludowej,
stąd nie można
uznać materiału zgromadzonego na
t y m konkursie za w pełni reprezen­
tatywny d l a stanu żywotności p i sankarstwa w regionach w o j . w a r ­
szawskiego.

ności s z t u k i ludowej n a t y m mało
znanym terenie. Była to pierwsza
tego t y p u impreza w p o w . łęczyc­
k i m i — poza rolą popularyzator­
ską — miała znaczenie odkrywcze
dla n a u k i . Nagrody otrzymało 19
osób. Cenniejsze eksponaty zostały
zakupione do zbiorów muzealnych,
a wyniki
przeprowadzonej
akcji
staną się przedmiotem naukowych
opracowań M u z e u m w Łęczycy i
Muzeum Etnograficznego w Łodzi.
Z materiału nadesłanego na k o n ­
kurs zorganizowano
wystawę w
Muzeum Łęczyckim. K a t a l o g opra­
cowali: m g r Jadwiga Grodzka i
Bogusław Kawalec.
*

(wsch, część w o j . białostockiego) i
Słowaków (Spisz). Wprawdzie w y ­
stawa n i e wniosła n i c nowego do
znajomości zagadnienia, była jednak
dobrym
sposobem
popularyzacji
twórczości ludowej mniejszości na­
rodowych. Wystawę zorganizowały
stowarzyszenia społeczno-kulturalne
poszczególnych mniejszości narodo­
wych.

W Mińsku Białoruskim odbyła
się od 14.VI.—24.VI — w ramach
Dekady K u l t u r y Polskiej na B i a ­
łorusi — wystawa polskich w y c i ­
nanek ludowych. N a stu planszach
reprezentowane były wszystkie t y ­
py polskich wycinanek z najważ­
niejszych regionów. Wystawę opra­
cowali — a r t . piast. Janina i W i k ­
tor Stankiewiczowie.

*

W
Lidzbarku
Warmińskim
otwarto Wystawę Rzeźby Warmiń­
skiej
z
działem
pamiątkarstwa
zorganizowaną — z okazji 650-lecia nadania p r a w miejskich Lidz­
b a r k o w i — przez Muzeum Mazur­
skie wspólnie z Wydziałem K u l t u ­
W Łowiczu rozstrzygnięto k o n ­ r y Rady Narodowej w Olsztynie.
k u r s na sztukę ludową, zorganizo­
wany przez Oddział K u l t u r y Po­
wiatowej Rady Narodowej i M u ­
W Wejherowie — z okazji 300zeum w Łowiczu. Udział wzięło 72 leaia miasta — otwarto Wystawę
twórców z 26 miejscowości pow. Kaszubskiej Sztuki L u d o w e j zor­
łowickiego, dostarczając 494 prace. ganizowaną przez Wydział K u l t u r y
Przeważały w y c i n a n k i — 357 sztuk Rady
Narodowej
w
Gdańsku
(52 autorów), poza t y m nadesłano wspólnie ze Zrzeszeniem
Kaszub­
wydmuszki — 50 sztuk (10 a u t o ­ skim. Eksponowano ok. 300 prac
rów) i pająki — 5 sztuk (4 a u t o ­ dostarczonych przez blisko 20 twór­
rów). Nagrody przyznano 58 uczest­ ców. Poza znanymi przedmiotami
n i k o m . W y n i k i k o n k u r s u nie o d ­ kaszubskiej s z t u k i ludowej pew­
powiadały jego założeniom p r o g r a ­ n y m n o v u m są rzeźby Apolinarego
m o w y m , gdyż poza w y c i n a n k a m i Pastwy z Węglowic (pow. Koście­
i zdobnictwem nie dostarczono cie­ rzyna) oraz hafty Franciszki M a j ­
kawszych
eksponatów
z i n n y c h kowskiej, które n i e są powtórze­
dziedzin, a tkactwo w ogóle nie niem znanych motywów Gulgowbyło reprezentowane. Świadczy to skiej, lecz powstały w w y n i k u Wła­
0 słabym przygotowaniu imprezy snych studiów a u t o r k i nad tradycją
1
dowodzi,
że
niezbędny
jest hafciarstwa kaszubskiego. W dniu
uprzedni instruktaż i przygotowa­ otwarcia wystawy odbył się zjazd
połączony z
nie terenu, nawet w regionie t a k twórców l u d o w y c h
wręczenia
nagród
interesującym i bogatym j a k ło­ uroczystością
w i c k i . O konieczności szukania n o ­ wszystkim uczestnikom wystawy.
wych f o r m docierania do twórców
ludowych świadczy chociażby i t a ­
ka, bardzo zresztą interesująca z
W Sopocie odbyła się wystawa
różnych powodów, tabelka w i e k u pt. „Jantar — Złoto Bałtyku", zor­
uczestników k o n k u r s u :
ganizowana przez Wydział Kultury
od 10—18 l a t — 11 uczestników
Rady Narodowej w Gdańsku oraz
19—24 l a t — 2
Wojewódzki D o m Twórczości L u ­
25—30 l a t — 4
dowej. Ujmując syntetycznie histo­
31—40 l a t — 6
ryczny rozwój rzemiosła burszty41—85 l a t — 46
niarskiego na Pomorzu,
wystawa
szczególnie
podkreśla jego stan
obecny.
Czerwiec

*

W Łęczycy rozstrzygnięto k o n ­
kurs n a sztukę ludową pow. łę­
czyckiego. Dzięki penetracji tere­
nu dokonanej w końcu 1957 r.
przez Józefę Dąmfoską — zgroma­
dzono pokaźny materiał ikonogra­
ficzny w Mości ok. 200 ekspona­
tów nadesłanych przez 44 osoby,
dowodzący bogactwa i różnorod­
186

*

W Warszawie odbyła się w y s t a ­
wa s z t u k i ludowej mniejszości n a ­
rodowych zamieszkałych w Polsce.
Eksponaty
reprezentowały twór­
czość Ukraińców (Łemkowie, wsch.
część w o j . lubelskiego, r e p a t r i a n c i
z Podola i Huculszczyzny), Rosjan
(Filiponi), Litwinów (okolice Puń­
ska, pow. Sejny),
Białorusinów

W Łomży otwarto Wystawę K u r ­
piowskiej Sztuki L u d o w e j zorgani­
zowaną — z okazji 1000-lecia mia­
sta — przez miejscowe
muzeum
i Wydział K u l t u r y Rady Narodo­
w e j w Białymstoku. Zgromadzony
materiał bogato
i l u s t r u j e sztukę
Puszczy
Zielonej,
głównie
jej
wschodnich powiatów: K o l n a i Łom­
ży.

*
W Łowiczu odbył się pokaz po­
konkursowy wycinanek łowickich.
Katalog
opracował m g r Henryk
Świątkowski, kustosz Muzeum w
Łowiczu.
Od 14—24.VI. trwały D n i Łowi­
cza, podczas których występowały

�miejscowe zespoły regionalne oraz urządzili w czasie wystawy zjazd
odtworzono tradycyjne wesele ksdę- twórców, na którym mówcy n a ­
woływali do z b y t u rzeźb „wśród
żackie.
szerokich rzesz l u d z i miast i m i a ­
*
steczek".
W Poznaniu w czasie Międzyna­
rodowych
Targów
Poznańskich
Stowarzyszenie „ P A X " j poznański
oddział Redakcji „Słowa Powszech­
nego" zorganizowali wystawę w i e l ­
kopolskiej twórczości l u d o w e j
i
amatorskiej. Znalazły się na n i e j
rzeźby w drzewie, rzeźby w g l i ­
nie oraz w y r o b y ze słomy. Prze­
ważała (tematyka r e l i g i j n a . Celem
wystawy było zachęcenie twórców
do dalszej pracy oraz zaintereso­
wanie właściwych i n s t y t u c j i p r o ­
blemem zbytu wyrobów l u d o w y c h .

Zupełne
nieporozumienie!
Czy
chodzi o rozwój twórczości ama­
torskiej, czy o warsztat p r o d u k c j i ,
dla której szuka się zbytu? W a ­
lor prac amatorskich leży w t y m ,
że r o d z i j e umiłowanie sztuka, p o ­
trzeba wypowiadania się w p l a ­
styce. A l e łączenie tego z hasłami
handlowymi
przekreśla
przecież
sens zjawiska twórczości amator­
skiej. Nie wprowadzajmy w błąd
skromnych
samouków
nazywając
ich artystami i roztaczając przed
n i m i miraże stałego zarobku ze
zbytu swych prac. Trzeba u t r z y ­
mać jakąś proporcję między „nie­
sieniem pomocy" amatorom a h a n ­
dlem i c h twórczością. N i e lękajmy
się, że twórczość amatorska, nie
poparta c z y n n i k i e m h a n d l o w y m , za­
ginie. N i c nie wskazuje na t o , aby
miała w ludziach
zaginąć
chęć
„wyżywania się" w twórczości wła­
snej i na pewno zawsze znajdą się
tacy, którzy po pracy zawodowej
chwytać będą za pędzel czy dłuto.
Pomóżmy i m — ale n i e przez roz­
budzanie
fałszywych
ambicji
i
stwarzanie nierealnych nadziei na
łatwy zarobek.

Koncepcja w y s t a w y nasuwa j e d ­
nak sporo wątpliwości. Mieszanie
sztuki l u d o w e j z twórczością ama­
torską jest w ogóle t r u d n e , n i e
mówiąc już o t y m , że w zestawie­
niu t a k i m sztuka amatorów w y ­
gląda na ogół b. niekorzystnie. Cóż
dopiero, gdy zestawia się n p . rzeź­
by zmarłych już artystów l u d o ­
wych t e j m i a r y co A . M a j c h r z a k —
z m i e r n y m i pracami a m a t o r s k i m i
wykonanymi ze słomka. Wystawa
nie stała się więc a n i przeglądem
rzeźby wielkopolskiej, zasługującej
na pewno na to, żeby zaintereso­
wać j e j w a l o r a m i szeroką p u b l i c z ­
*
ność, a n i też nie pokazała czystego
obrazu
współczesnej
twórczości,
W Puławach odbyła się lokalna
ograniczając się t y l k o do rzeźb
wystawa sztuki l u d o w e j oraz zjazd
i wyrobów ze słomy.
twórców l u d o w y c h z pow. puław­
A p r z y t y m t r u d n o dziś mówić skiego, zorganizowane przez W y ­
o współczesnej, żyjącej w i e l k o p o l ­ działy K u l t u r y Rad Narodowych w
skiej rzeźbie l u d o w e j . To, co ist­ L u b l i n i e i Puławach.
nieje, t o przeważnie prace amator­
skie, pozbawione
l o k a l n y c h cech Różne
etnicznych i ciągłości t r a d y c j i i n i ­
18.1. w e w s i Widie (pow. Choj­
czym
nie różniące się od rzeźb
amatorów
n p . z Kieleckiego czy nice) zmarł w w i e k u 85 l a t n a j ­
Rzeszowskiego. Co więcej, są to starszy pieśniarz i gawędziarz k a ­
zwany
prace — i trzeba to wyraźnie p o ­ szubski W i n c e n t y Rogala,
Znany
z
wiedzieć — artystycznie raczej m a ­ „kaszubskim Sabałą".
ło ciekawe. Można więc zrozumieć działalności społecznej w okresie
hasła do roztaczania opieki i n i e ­ zaboru pruskiego i dwudziestolecia
sienia pomocy amatorom —
ale międzywojennego, do ostatnich d n i
budzi poważną wątpliwość nada­ brał czynny udział w życiu swej
wanie całej imprezie sensu h a n d l o ­ wsi.
wego.
Tymczasem
organizatorzy

P

R

Z

E

G

„Gazeta H a n d l o w a " n r 14 z dnia
18.11. w a r t y k u l e p t . „ W rzemiośle
wiejskim nadal niewesoło" podaje
ciekawą statystykę stanu rzemiosła na w s i .
„Warsztaty wiejskie stanowią zaledwie niecałą 1/3 ogólnej liczby
warsztatów rzemieślniczych w P o l sce [...], w w o j . zielonogórskim
400 tys. chłopów obsługuje 1 b e d narz, 4 zdunów, 6 r y m a r z y ; w w o j .
szczecińsm pracuje 4 rymarzy, 2
zdunów, 1 koszykarz. [...] Poważ-

L

Ą

D

n y m i h a m u l c a m i rozwoju rzemiosła wiejskiego są: b r a k l o k a l i , n i e dostateczne zaopatrzenie w surowce i narzędzia oraz trudności k r e dytowe."
*
„Tygodnik Demokratyczny" n r 7
z d n i a 19—25.n. w a r t y k u l e p t . ,,Nie
t y l k o węgiel i stal mogą być źródłem dolarów"
podaje
ciekawą
wiadomość: „Sensacją Międzynarodowych Targów w Hanowerze b y -

W dniach 10—11 maja Polskie
Towarzystwo Historyczne, Oddział
w Krakowie
i Rzeszowie
oraz
P T T K , Okręg w K r a k o w i e i Rze­
szowie — zorganizowały w Bieczu
i Gorlicach regionalną konferencją
naukową
poświęconą
przeszłości
i zabytkom Z i e m i Bieckiej. M . i n .
prof. d r R. Reinfuss wygłosił r e ­
ferat p t . Zagadnienia
etnografii
Z i e m i Bieckiej.
*
W dniach 24—28 maja odbyła
się w B r n i e M o r a w s k i m konferen­
cja etnograficzna na temat ekspo­
zycji w muzeach regionalnych. Ze
strony polskiej udział wzięli: prof.
dr M .
Znamierowska-Priifferowa,
kusztosz
Działu Etnografii M u ­
zeum w T o r u n i u oraz doc. F r a n c i ­
szek K o t u l a — d y r e k t o r Muzeum
Okręgowego w Rzeszowie.

*
W 1958 r . zakopiańska szkoła k o ­
ronkarska (obecnie znana pod naz­
wą Zasadniczej Szkoły Zawodowej)
obchodzi 75-lecie
istnienia. Jak
wiadomo, powstała ona w 1883 r.
z inicjatywy
Heleny
Modrzejew­
skiej, która ofiarowała na t e n cel
znaczną kwotę. Historia szkoły jest
bardzo interesująca ze względu na
to, że j e j p r o g r a m
dydaktyczny
zawsze uwzględniał prądy artysty­
czne panujące w d a n y m okresie.
Wyróżnić można n p . okres wzoro­
wania się na secesyjnych k o r o n ­
kach austriackich, francuskich i
belgijskich — pod k o l e j n y m kierow­
n i c t w e m szkoły przez J . Neuziilową
(1883—1905) i Leontynę Reihardt
(1906—1913) oraz okres nieskrystałizowanych poszukiwań i tworzenia
za wszelką cenę wzorów „włas­
nych" — pod kolejnym kierownic­
t w e m Dudrewiczowej (1914—1920),
J . Galletówny (1920—1931) i J . Gołdzińskiej (1931—1946). Od 1946 r .
prowadzi szkołę aitt. piast. Maria
Bujakowa i dzięki j e j świadomym
poszukiwaniom
szkoła
Wkroczyła
na nową drogę — oparcia się w
m a k s y m a l n y m stopniu n a rodzi­
mej sztuce l u d o w e j .

P

R

A

S

Y

ły szeroko reklamowane l a l k i w
polskich strojach ludowych, w y produkowane
przez
firmę A l t man Bruder. F i r m a ta prosperuje
— i to dobrze — w N R F . Zainteresowanie Polską, szczególnie wśród
ponad 10-milionowej rzeszy w y chodźstwa polskiego — emigrantów i i c h potomstwa — nieustannie
wzrasta. K u p c y i przemysłowcy
zachodnioeuropejscy zwietrzyli doskonały interes i przystąpili do
p r o d u k c j i ludowych pasiaków ło-

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
