<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6087" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6087?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T11:13:15+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6067">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3c0bbf967cf590d55c041d9b00bd82aa.pdf</src>
      <authentication>bf4823f14b7210465d869419bdfc4da1</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="72650">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3580</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="72651">
              <text>1993</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="72652">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3357</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="72653">
              <text>Wilno / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="72654">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4, s.34-38</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="72655">
              <text>Stomma, Stanisław</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="72656">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="72657">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="72658">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="72659">
              <text>WILNO
Rozmowa z e Stanisławem Stommą

Proszę nam Panie Profesorze, opowiedzieć o Wilnie, o tym.
jakie było w latach
międzywojennych.
Przede wszystkim
było to miasto kresowe, niewielkie,
nawet jak na tamte lata. P o l a k ó w liczyło j a k i e ś 85.000, przy
czym należy zwrócić u w a g ę na to, iż w okresie m i ę d z y w o j e n ­
nym przyrost ludności był tu znacznie niższy niż w innych
miastach Rzeczpospolitej. W ciągu dziesięciolecia 1921
-1931 p r z y b y ł o jedynie 65.000 o s ó b , podczas gdy we Lwowie
przyrost wyniósł ponad 110.000. Z w r ó ć m y przy t y m u w a g ę
na to, że l u d n o ś ć miasta wyraźnie się zmniejszyła w latach
wojny, w 1914 r. wynosiła 185.000, a w 1921 r. t y l k o 129.000
osób.'
W i l n o b y ł o miastem spokojnym, p i ę k n y m , stosunkowo
tanim. A l e bez reprezentacyjnych hoteli, restauracji. W
d w ó c h . . d u ż y c h " hotelach pokoje były bez łazienek. Jedna
wanna dla wszystkich gości! Trzeba się było na m ą zapisy­
w a ć . W mieście wiele było wolnych p o k o i , m i e s z k a ń , kosz­
t o w a ł y mniej, niż w innych miastach.
Czemu to przypisać?
Przede wszystkim k r e s o w ą sytuacją miasta. P r o s z ę spoj­
rzeć na m a p ę . O d Warszawy - ponad 450 k i l o m e t r ó w , od
K r a k o w a - 750 k i l o m e t r ó w . Granica z L i t w ą szczelnie
z a m k n i ę t a , szyny kolejowe rozebrane. Ż a d n y c h s t o s u n k ó w
sąsiedzkich. A na p ó ł n o c y malutki korytarz łączący z Ł o t w ą .
Na Wschodzie ogromna granica ze Z w i ą z k i e m Radzieckim,
wroga, niespokojna. Przerzucano przez n i ą d y w e r s a n t ó w ,
przechodziły bandy, ale w praktyce była t o granica za-

* W g spisu z 1887 r. w Wilnie Żydzi stanowili 41,5% ludności.
Polacy - 30,9%. Litwini - 2%. Rosjanie - 20,2%. Przed 1914 r.
Żydzi stanowili 60% ludności.

34

m k n i ę t a . Linia kolejowa z W i l n a d o M i ń s k a właściwie nie
f u n k c j o n o w a ł a , p o c i ą g „ z d a w c z y " k u r s o w a ł raz na tydzień
z M o ł o d e c z n a d o Radoczkowic.
Jak wyglądał skład etniczny ludności
Wilna?
L u d n o ś c i polskiej, w dużej części inteligencji, było około
6 0 % , 2 8 - 3 0 % Ż y d ó w , mniej niż 4 % Rosjan, Białorusinów
3%. A więc w Wilnie dominowali Polacy i Ż y d z i . W końcu
X I X w. ci ostatni nawet zdecydowanie p r z e w a ż a l i * , po
wojnie sytuację zmienił n a p ł y w u r z ę d n i k ó w , a t a k ż e stac­
j o n u j ą c y garnizon wojska.
A
Litwini'
L i t w i n ó w było niewielu, liczono, że o k o ł o 1,5 tysiąca
m i m o to L i t w i n i uważali W i l n o za klejnot swojej historii, nie:
w y o b r a ż a l i sobie niepodległego p a ń s t w a bez niego.
L i t w i n i stanowili natomiast większość w powiecie świec i a ń s k i m , p o ł o ż o n y m kilkadziesiąt k i l o m e t r ó w na północ.
S t a m t ą d też p o c h o d z i ł a znaczna część młodzieży uczęsz­
czającej d o gimnazjum litewskiego w Wilnie. Młodzieży
litewskiej w samym mieście bvlo bowiem zbyt m a ł o , aby
zapełnić klasy gimnazjum.
Litwini nigdy nie wyrzekli się praw do Wilna jak w się więc?
stało, ze stanowili w rum przed wojną .,/,-, i,/,.„ona mniej­
szość?
S p r a w i ł a t o polonizacja miasta, trwająca właściwie od
pierwszej unii w Horodle, w 1385 r. aż do czasu unii lubelskiej
w 1569 r. W t y m właśnie czasie n a s t ą p i ł a polonizacja szlachty
litewskiej w Wilnie, b a j o r ó w . Była dobrowolna, bez żadnej
presji, i w jej rezultacie wiele r o d ó w litewskich związało się
w s p o s ó b trwały z Polską i o d e g r a ł o znaczącą rolę w historii ,
naszego kraju (Radziwiłłowie. Sapiehowie. Tyszkiewicz^
wie, Gieysztorowie i inni).

�Co zostało w Wilnie z tamtych czasów
przedunijnych?
Niewiele. Baszta, wieża Giedymina, ruiny. Palące były
przecież drewniane, nic z nich nie ocalało. Teraz t y l k o
archeologowie p r a c u j ą nad t y m , by o d t w o r z y ć kształt i dzieje
zamku Gedymina.
Pisze o tym w naszym numerze Vvtautas
Urhanavicius.
W i l n o , jakie znaliśmy, jakie p a m i ę t a m , nierozerwalnie
wiązało się z naszym romantyzmem. U d e r z a ł o to ludzi
przyjeżdżających z innych miast Polski. Ależ t u jest żywy
romantyzm! - zachwycali się. T u się nic od tamtego czasu nie
zmieniło! Było tak rzeczywiście przez to, że W i l n o nie m i a ł o
przemysłu, wszystko w y d a w a ł o się z w r ó c o n e k u przeszłości
- pięknej i wspaniałej. Mickiewicz żył ciągle w tym mieście.
Słowacki tak samo. T o b y ł o n a p r a w d ę miasto romantyzmu!
A gdzie się znajdowało jego centrum?
Centrum miasta, jego życie, to był Uniwersytet, i jeszcze
raz Uniwersytet! On ożywiał miasto. A d r u g i m z a u w a ż a l n y m
elementem, k t ó r y zaważył na charakterze Wilna, było wojs­
ko, legionowe dywizje, najwierniejsze P i ł s u d s k i e m u . Wojsko
oddziaływało na życie kulturalne, o r g a n i z u j ą c zabawy, wie­
czorki. T o były właśnie te g ł ó w n e centra polskości Uniwer­
sytet i wojsko.
A Ostra
Brama'
N a z w a ł b y m j ą raczej centrum życia religijnego, duchowe­
go, ale nie tylko P o l a k ó w . Profesor Jundziłł, k t ó r e g o bardzo
ceniłem, c h o ć nudnie w y k ł a d a ł , użył takiego o k r e ś l e n i a , że na
Wileńszczyźnie jest osobny n a r ó d , k t ó r y m ó w i po polsku, po
litewsku, po b i a ł o r u s k u , ale czci M a t k ę Boską O s t r o b r a m s k ą
i ta więź jest najsilniejsza. T o gruba przesada, ale przecież coś
w tym było. Sentyment do Ostrej Bramy w y s t ę p o w a ł w s p ó l ­
ny, ale nie on przecież s t a n o w i ł o życiu k u l t u r a l n y m miasta.
A inne ośrodki?
Były dwa polskie teatry dramatyczne i operetka. U s i ł o w a ­
no z o r g a n i z o w a ć o p e r ę , ale to się nie u d a ł o . Jeden z tych
teatrów, „ R e d u t a " Osterwy, miał znaczenie o g ó l n o p o l s k i e .
Biorąc pod u w a g ę życie intelektualne, p r a s ę (konser­
watywne „ S ł o w o " , endecki „ D z i e n n i k W i l e ń s k i " i sanacyjny
„Kurier W i l e ń s k i " ) , teatry, koncerty - W i l n o świeciło w Pol­

sce j a k gwiazda, ale pozbawione p r z e m y s ł u , było jednak
kresowym miastem, a to w ó w c z a s bardzo u t r u d n i a ł o k o n ­
takty ze ś w i a t e m . Inne miasta, zwłaszcza K r a k ó w , m o g ł y
z a p e w n i ć lepsze w a r u n k i , t r u d n o się więc dziwić, że W i l n o
raczej opuszczano, niż do niego p r z y j e ż d ż a n o z innych miast,
innych c e n t r ó w k u l t u r y . Było o d s u n i ę t e , na p ó ł n o c y , a przy
tym odcięte od L i t w y . Wystarczy powiedzieć, że nie m o ż n a
było p o j e c h a ć z W i l n a do K o w n a , m i m o że to tylko 100
k i l o m e t r ó w , półtorej godziny jazdy samochodem. Ale skoro
k t o ś chciał, m u s i a ł do K o w n a j e c h a ć przez R y g ę , albo
Królewiec... Z r e s z t ą nielegalnie lub z w i e l k i m trudem. Trze­
ba było bowiem d o s t a ć w Rydze wizę. L i t w i n i mieli wbitą
pieczątkę w paszporcie' pour tout le pays la Pologne excepte
W Wilnie, j a k wiadomo, z n a j d o w a ł o się d u ż e skupisko
Żydów.
Czy między tą społecznością a polską istniały punkty
Jak wyglądało współżycie obu
narodowości?

styku?

Żydzi ubodzy, k t ó r y c h nazywano „ c h a ł a t o w y m i " , zamie­
szkiwali o d r ę b n ą część miasta. T w o r z y l i niejako getto,
w k t ó r y m żyli. AJe jeśli k t ó r y ś się e m a n c y p o w a ł , z d o b y w a ł
z a w ó d , robił karierę f i n a n s o w ą , w y n o s i ł się z tej żydowskiej
dzielnicy, w y n a j m o w a ł mieszkanie w ś r ó d m i e ś c i u , o t w i e r a ł
k a n c e l a r i ę a d w o k a c k ą czy gabinet lekarski, w c h o d z i ł w wię­
kszy b ą d ź mniejszy kontakt ze społecznością p o l s k ą . Plutokracja, wolne zawody, kupcy. Jednak ortodoksyjne, hebrajs­
kie W i l n o było bardzo izolowane. Właściwie prawie nigdy
tam nie byłem, żałuję tego teraz.
Egzotyka,

kiedy jest pod bokiem, nie

interesuje.

M o ż n a tę dzielnicę ż y d o w s k ą , p r z y r ó w n a ć do takiego
C h i n a t o w n w N o w y m J o r k u . Ż y ł a swoim w ł a s n y m , or­
ganicznym życiem. A l e pewne kontakty istniały. Na przy­
k ł a d rabin ż y d o w s k i był senatorem w Senacie polskim, byli
też posłowie żydowscy, wybrani do Sejmu. Z w ł a s z c z a w ś r o ­
dowiskach lewicowych s p o t y k a ł o się wielu ludzi ż y d o w s ­
kiego pochodzenia. Oczywiście w ś r o d o w i s k a c h lewicowych
pochodzenie nie o d g r y w a ł o ż a d n e j r o l i , nie s t a w a ł o się
powodem dyskryminacji. PPS nie u z n a w a ł a p r z e s ą d ó w

35

�n i

rasowych, ale jej b a z ą byli przede wszystkim robotnicy
i rękodzielnicy. Proletariat.

Pomimo tego. ii „Odrodzenie"
miało wyraźnie
charakter, by nie rzec nacjonalistyczny?

A czy PPS miała znaczenie wśród wileńskiej
inteligencji,
w środowisku
uniwersyteckim?
Nie, Uniwersytet był d o m e n ą ludzi pochodzenia z i e m i a ń s ­
kiego, inteligencji.

Owszem, m i a ł o taki charakter w Warszawie, Poznaniu czy
K r a k o w i e , ale nie we Lwowie i Wilnie. Z w ł a s z c z a w nim
m i ę d z y n a r o d o w y charakter miasta i jego przeszłość wywoły­
wały t ę s k n o t ę do Wielkiego Księstwa Litewskiego i b y l i ś m y :
zwolennikami p a ń s t w a ponadnarodowego, Rzeczypospoli-^
tej N a r o d ó w . Z r e s z t ą , pod w p ł y w e m prof. Świeżawskiego
podobne d ą ż e n i a w y s t ę p o w a ł y t a k ż e w „ O d r o d z e n i u " lwow­
skim.

Czy Rosjanie
miasta?

stanowili

jakiś

zauważalny

element

tego

T a k , była to grupa w y r a ź n i e dostrzegalna, c h o c i a ż nie­
liczna. Sami inteligenci. W Wilnie nie było bowiem proleta­
riatu rosyjskiego, jedynie ci, k t ó r z y uciekli z Rosji w okresie
wybuchu rewolucji p a ź d z i e r n i k o w e j albo też dawni miejs­
cowi urzędnicy, administracja. M i e l i swoje miejsca s p o t k a ń ,
cerkwie, instytucje kulturalne. M i ę d z y s o b ą rozmawiali po
rosyjsku, a l e s i ę nie izolowali. Stosunki między inteligencją
p o l s k ą i rosyjską k s z t a ł t o w a ł y się dobrze. K o ł o Rosjan na
Uniwersytecie liczyło o k o ł o 200 s t u d e n t ó w , b y ł o więc liczne,
w ł ą c z o n e w nasze życie uniwersyteckie, c h o ć mieli też swoje
teatry, imprezy, obchody świąt, rocznic. Ja byłem prezesem
„ O d r o d z e n i a " i mieliśmy z Rosjanami stosunki więcej niż
dobre.

36

narodowy

Czy w tamtych latach zauważało się dążenie do polonizacp.
Litwinów czy
Rosjan?
Interesujące pytanie. P o w i e d z i a ł b y m , że politycznie było
ono ze strony w ł a d z i kościoła zamierzone, program polegał
na asymilacji, zwłaszcza B i a ł o r u s i n ó w . Dotyczy to z a r ó w n o ^
r z ą d ó w endecji przed 1926 r „ j a k i sanacji, p o m i m o tego, [
sam Piłsudski nie był nacjonalistą. U s i ł o w a ł a p o l o n i z o w a ć
administracja, ale niewiele w y c h o d z i ł o z tej głośnej, urzędo­
wej polonizacji, cicha bowiem d o k o n y w a ł a się w sposób
niejako naturalny. C h ł o p i , k t ó r z y wciągali się w życił
cywilizacyjne woleli posyłać dzieci do polskich gimnazjów, I

�dotyczy to jednak przede wszystkim B i a ł o r u s i n ó w , w znacz­
nie mniejszym stopniu L i t w i n ó w . Z r e s z t ą j u ż wtedy budził się
ruch narodowy b i a ł o r u s k i . Stworzono dwa gimnazja - w W i ­
lnie i N o w o g r ó d k u . Potem jednak sanacja z a m k n ę ł a nowo­
gródzkie, ku wielkiej rozpaczy B i a ł o r u s i n ó w , k t ó r z y odczuli
to jako k r z y w d ę i m u c z y n i o n ą . Dzisiaj, gdy o t y m myślę,
uważam, że to była bardzo n i e r o z s ą d n a polityka, p o n i e w a ż
Białorusinów nie m o ż n a b y ł o j u ż s p o l o n i z o w a ć , n a l e ż a ł o
natomiast uczynić to, co zrobili Austriacy z U k r a i ń c a m i ,
wychować kadry, mieć w nich dobrych obywateli. Ale
zamiast tego w o ł a n o z a m y k a ć o ś r o d k i , gimnazja, c h o ć to nie
tylko, że nie sprzyjało polonizacji, ale n a s t a w i a ł o l u d n o ś ć
*recz antypolsko. A l e my w „ O d r o d z e n i u " . Mackiewicz
..Słowie W i l e ń s k i m " walczyliśmy przeciw tej polityce.
w

Skoro weszliśmy na grunt polityki, zapytam jeszcze
sudskiego. Jaki byl stosunek do niego w Wilnie?

o Pił­

Endeków negatywny, w r o g i , ale istniały grupy inteligencji
Piłsudczykowskiej, silniejsze niż w Warszawie czy Poznaniu.
W y w i ą z a n i e Piłsudskiego do W i l n a b y ł o tak oczywiste
g°rące, że to u j m o w a ł o ludzi. A l e na Uniwersytecie
*'ekszość stanowiła m ł o d z i e ż endecka, niechętna M a r s z a ł ­
kowi,
1

Jak przyjmowano koncepcję federacyjną
Piłsudskiego?
Źle. Wszyscy byli przeciw temu, ogromna większość
P o l a k ó w w W i l n i e i na Wileńszczyźnie, a t a k ż e L i t w i n i . D l a
nich W i l n o b y ł o stolicą p a ń s t w a i nie dopuszczali na ten
temat ż a d n y c h dyskusji. W ł a ś n i e dlatego Piłsudski po nieu­
danych p r ó b a c h narzucenia koncepcji federacyjnej zdecydo­
wał się na wcielenie W i l n a do Polski.
Marszałek
Piłsudski miał do Wilna szczególny
Powiedział przecież kiedyś, iż wszystko „Wszystko
duszy przez Wilno
pieszczone".

sentyment.
piękno mej

Zarzucano m u to nawet w prowadzeniu d z i a ł a ń wojen­
nych. Wtedy, gdy toczyły się ciężkie w a l k i o L w ó w , a miasto
było o b l ę ż o n e , s k i e r o w a ł swe g ł ó w n e siły na W i l n o . Legioni­
ści chcieli z r o b i ć prezent K o m e n d a n t o w i i wyzwolić miasto
z r ą k b o l s z e w i k ó w na Wielkanoc. W drugi dzień świąt
Wielkiej N o c y m ó g ł więc Piłsudski wjechać do W i l n a przez
O s t r ą B r a m ę . N a mieście rozlepiono afisze, w k t ó r y c h było
powiedziane, że Polska wkracza do W i l n a , ale że miasto
samo określi swój los. O b u r z y ł o to e n d e k ó w , dla nich jasne
było, że W i l n o jest r ó w n i e polskie, j a k K r a k ó w czy War­
szawa. A Piłsudski pisał, że nie m o ż e być m o w y o ż a d n y m
nacisku polskim. Wierzył w m o ż l i w o ś ć federacji.
Ale były i inne dowody uczuć K o m e n d a n t a do W i l n a .

37

�Jeszcze w t o k u działań wojennych, wtedy, gdy z d a w a ć by się
m o g ł o , powinny były go z a j m o w a ć tylko sprawy operacyjne,
wznowił działanie Akademii Wileńskiej. Z a p r a s z a ł profeso­
r ó w ze L w o w a , K r a k o w a . M ó g ł to sam z r o b i ć , j a k o głów­
n o d o w o d z ą c y , nie o g l ą d a j ą c się na Sejm. Wiedział, że
w n o r m a l n y m trybie Sejm podjąłby t a k ą decyzję po dyskus­
jach, z o c i ą g a n i e m . Później, gdy j u ż M a r s z a ł e k o d s u n ą ł się do
Sulejówka, zrzekając się funkcji szefa sztabu, p o z o s t a w a ł
formalnie w czynnej służbie i o t r z y m y w a ł w o j s k o w ą pensję
m a r s z a ł k o w s k ą . O t ó ż mówił, że to pensja nie zarobiona
przez niego, i odsyłał j ą na rzecz W y d z i a ł u Sztuk P i ę k n y c h
w Wilnie. Chciano bowiem W y d z i a ł z a m k n ą ć , a r g m e n t u j ą c ,
iż d u ż o kosztuje. M i a ł też piękne p r z e m ó w i e n i e na otwarciu
Uniwersytetu.
Przeżył Pan wrzesień 1939 r. w Wilnie. Jaki byl wówczas
stosunek ludności do cofających się oddziałów?
W z r u s z a j ą c y . Żołnierze odchodzili na Litwę, na Ł o t w ę ,
żeby się p o d d a ć . Z płaczem ż e g n a n o ich. Ale j a j u ż tego nie
widziałem. Wiem t y l k o , że na Litwie przyjmowano ich
zupełnie poprawnie, rozbrajano i o d s y ł a n o do o b o z ó w ,
dobrze k a r m i o n o , dawano urlopy, przepustki. N i c z t r i u m falizmu. A l e tak było d o p ó t y , d o p ó k i istniało oficjalnie
p a ń s t w o polskie i Sowieci nie zażądali od L i t w y usunięcia
posła polskiego. Wtedy sytuacja się p o g o r s z y ł a .
Zaczęły się ciężkie czasy dla Polaków w Wilnie. Trudne
lata. Problem Wilna został rozwiązany radykalnie.
Wiatach
1944-45 nastąpił masowy exodus
ludności.
L u d n o ś ć ż y d o w s k a zginęła, wymordowana w obozach
zagłady. C a ł ą inteligencję p o l s k ą przesiedlono do Polski.
Szły transporty za transportami. Jeśli k t o ś nie chciał, opierał
się, N K W D p r z e d s t a w i a ł o a l t e r n a t y w ę - d e p o r t a c j ę do
Kazachstanu, w g ł ą b Z w i ą z k u Radzieckiego. Była to więc
deportacja przymusowa, zresztą j a k na to. co się działo
w Z w i ą z k u Radzieckim, prowadzona humanitarnie. K a ż d a
rodzina o t r z y m y w a ł a wagon na swój dobytek. Zabierano
meble, fortepiany, książki, a nawet k r o w y , konie. Pociągi
szły stosunkowo szybko, przejazd do Warszawy trwał d o b ę .

Dziś musimy u k ł a d a ć nasze stosunki p a ń s t w o w e , w y ­
c h o d z ą c od sytuacji realnej. Polska nie pretenduje do W i l n a .
Granice są nienaruszalne. Trzeba r o z u m i e ć d r a ż l i w o ś ć L i t ­
w i n ó w , ich ogromny wysiłek, by z d o b y ć pełną s u w e r e n n o ś ć ,
wyzwolić się z w p ł y w ó w lat sowietyzacji, z a c h o w a ć s w ą
n a r o d o w ą , k u l t u r o w ą t o ż s a m o ś ć . S t ą d właśnie to uczulenie
na p o l s k o ś ć , naturalna obawa m a ł e g o kraju przed zatrace­
niem swej o d r ę b n o ś c i .
Francuzi, Niemcy, Anglicy tych obaw nie mają...
Pochodzi Pan z Litwy i. jak wszystko na to wskazuje,
zachował Pan do Litwy niekłamany
sentyment.
N a L i t w i e m i e s z k a ł e m do 1920 r o k u . M o j a m a t k a prowa­
dziła gospodarstwo w pobliżu Kiejdan, j a z a ś jeździłem do
szkoły polskiej w Wilnie. Latem s p o t y k a ł e m się z L i t w i n a m i
u siebie. Przyjaźniłem się z L i t w i n a m i , s t a r a ł e m się ich
z r o z u m i e ć . Jedne racje nie wykluczają bowiem drugich.
I n t e r e s o w a ł mnie ruch odrodzenia narodowego na L i t w i e ,
wręcz s y m p a t y z o w a ł e m z n i m . Pod t y m w z g l ę d e m nie
z g a d z a ł e m się z m o j ą m a t k ą , k t ó r a była m u przeciwna.
Natomiast m ó j ojciec był, że tak powiem, litwomanem.
Bardzo go lubili chłopi litewscy, ale j a go nie p a m i ę t a m
- u m a r ł , gdy m i a ł e m 3 lata.
Na tle stosunku do L i t w i n ó w m i e w a ł e m w d o m u konflik­
ty, bo mnie L i t w i n i wydawali się sympatyczni. R o z u m i a ł e m
ich reakcje, nawet to, że ich ruch o d n o w y , o d samego
p o c z ą t k u był znacznie bardziej antypolski niż antyrosyjski.
A l e to b y ł o nieuchronne, p o n i e w a ż byli zmieszam z Polaka­
m i silniej, tworzyli w s p ó l n o t ę tak wielką, tak d ł u g o t r w a ł ą , że
nie mogli, c h c ą c z a c h o w a ć i pogłębić swą t o ż s a m o ś ć , po­
s t ę p o w a ć inaczej. Musieli p o t ę p i ć unię litewską, te trzysta lat
unii, musieli inaczej niż my spojrzeć na Jagiełłę, na w s p ó l n ą
naszą historię.
Z czasem te emocje się u s p o k o j ą . L i t w a ma przecież
p o w a ż n e osiągnięcia w kulturze i nasze stosunki powinny się
stać partnerskie. Dawna przeszłość, widziana przez nas, była
w s p ó l n a i p i ę k n a , ale dla L i t w i n ó w dwuznaczna, dlatego
m ó w m y więcej o przyszłości.

I
Wszystkie fotografie p o c h o d z ą z lat trzydziestych. II. 1 . 6 - lot. Jan Bułhak

38

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
