<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="6034" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/6034?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T02:09:36+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="6014">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/93f1de3fa5222671e24315426831eb97.pdf</src>
      <authentication>e00741bcdc517b0b6d930207ebd4a08a</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="72004">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2871</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="72005">
              <text>2002</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="72006">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2676</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="72007">
              <text>Sanktuarium maryjne w Bardzie Śląskim / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.1-2</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="72008">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.1-2, s.159-163</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="72009">
              <text>Olędzki, Jacek</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="72010">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="72011">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="72012">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="72013">
              <text>Jacek Olędzki * S A N K T U A R I U M MARYJNE W BARDZIE Ś L Ą S K I M

W

ydaje się, że spośród w i e l u najsławniejszych,

JACEK

ośrodków k u l t o w y c h w Polsce, t a k i c h jak
Jasna G o t a czy Skępe, Bardo stanowi m i e j ­

OLĘDZKI

sce szczególne, a może wprost wyjątkowe, jedyne. D o ­

k o n a n o w Bardzie rzeczy niezwykłej, a zarazem jakże
oczywistej w kategoriach współczesnej świadomości,

Sanktuarium
maryjne w Bardzie
Śląskim

rozumienia boskiej opiekuńczości, cudów, pobożnych
obyczajów i t p . Otóż w k a t o l i c k i c h p r a k t y k a c h religij­
n y c h wszelkie świadectwa chwały czczonych wizerun­
ków (głównie w o t a , ale również rekwizyty, takie jak
chociażby kule, kajdany, zegarki) przetrzymywane są
w samej świątyni w pobliżu o p r o m i e n i o n y c h c u d a m i
postaci. Tylko najcenniejsze ofiary czy dary wyłączane
są z t y c h ekspozycji i c h r o n i o n e w odrębnych m i e j ­
scach, skarbcach, skrytkach, jakichś schowkach. N a ­
tomiast w Bardzie, w przylegającym do kościoła b u ­
d y n k u klasztornym, znajduje się m u z e u m . Dominują

zrozumiałym, własnym zaintetesowaniem. O obrazach

w n i m obrazy wotywne, które wcześniej znajdowały się

nie próbuje mówić, zbyt zawiłe kryją one treści. Po­

w kościele, w sąsiedztwie ołtarza głównego.

n a d t o opisy przedstawianych zdatzeń c u d o w n y c h zapi­

W k r ó t c e po fascynacjach meksykańskimi

sane zostały po n i e m i e c k u . Obecny jest przy zwiedza­

retablos,

r o k u znalazłem się p o n o w n i e , po

n i u ksiądz w starszym w i e k u , ale nie k w a p i się służyć

ćwierćwieczu, w tymże muzeum, aby odświeżyć sobie

jakąś informacją. Przez niedomknięte d t z w i obserwuje

pod koniec 2001

wcześniejsze wrażenia, a najważniejsze, spojrzeć na

zwiedzających, ale jest nas tylko dwóch. Kradną czy

n o w o , z perspektywy odległej, bo aż amerykańskiej, na

nie kradną, bo fotografować mogą.

ów jedyny w kraju zbiór m i r a k u l a r n y c h dokumentów.

Figura M a t k i Boskiej z Barda z drewna bukowego,
p o l i c h r o m o w a n a na podkładzie k r e d o w y m z początku

Szatki

X I I I w. ma zaledwie 43 c m wysokości. M a d o n n a ze
Skępego jest o o k . 10 c m niższa. Z a t e m są to f i g u r k i .

K u l t świętych figur, a właściwie - jak za chwilę po­

D o d a ć należy, przeznaczone p i e r w o t n i e dla k u l t u pry­

w i e m - figurek, między odległymi światami, Polską,

watnego, a nie publicznego. Płaszcze królewskie, j a k i ­

M e k s y k i e m czy E k w a d o t e m l u b Peru, łączy pewien po­

m i są okryte, owe szatki albo s u k i e n k i , kształtują o d ­

wtarzający się obyczaj. S t a n o w i go zakrywanie rzeźby,

czucia w i e r n y c h i zarazem utrwalają w wyobraźni w i ­

z reguły niezwykłej wartości artystycznej i zarazem h i ­

zerunek czczonej postaci. Rzeźba z Barda to bezcenny,
unikatowy, tylko jeden z dwóch w kraju zabytków

storycznej, specjalnym o k r y c i e m . Może się o n kojarzyć
' z płaszczem królewskim albo uroczystą kapą. O w e

sztuki

i

okrycia w y k o n a n e z c e n n y c h materii w rodzaju atłasu,

padku Skępego niewielka rzeźbka jest gotycka. O k r y ­

romańskiej;

rzeźby pełnej w d r e w n i e ! W przy­

b r o k a t u , altembasu, nieraz specjalnie haftowane, bat-

cia, sposób ekspozycji, w znacznym o d d a l e n i u i sto­

; dzo często mają charakterystyczny kształt, a m i a n o w i ­

sownym oświetleniu, w Batdzie za wspaniałą kratą o d ­

cie - stożkowy. D o l n a część tego okrycia jest nader

dzielającą prezbiterium o d nawy, kształtują nastrój,

szeroka, w górze zaś zwężona do rozmiarów samej gło­

uczucia, pomagają w rodzeniu się wspaniałych przeko­

wy l u b szyi. Ten wzór powtatza się z nieprawdopodob­

nań. W interesującym nas przypadku - przekonań m i ­

ną konsekwencją przez wszystkie dawne kraje k a t o l i c ­

rakularnych.

kie na świecie i spotykamy go w ikonografii miejsc k u l ­

N i m przedstawię obrazy z k o l e k c j i w Bardzie, jedy­

t u maryjnego, zarówno Polski, i n n y c h krajów europej­

nej tego rodzaju w kraju i zarazem najdosadniej k o m u ­

skich, jak też w s p o m n i a n y c h miejsc w A m e r y c e Ła­

nikującej o charakterze m i r a k u l a r n y c h uniesień, ko­

cińskiej.

nieczne są uszczegółowienia dotyczące samej tzeźby
M a t k i Boskiej trzymającej Jezusa przed sobą, a nie

W Bardzie owe okrycia, zmieniane na większe świę­
ta, nazywane są szatkami M a t k i Boskiej. W

z b o k u na ręce. Ten archaiczny wzorzec ikonograficz­

innych

ny ma swoją nazwę oraz teologiczną interpretację.

częściach Polski mówi się o sukienkach. Tylko w Batdzie, w o w y m przykościelnym muzeum, pobożny piel­

M a t k a Boska trzymająca przed sobą, na swym łonie,

grzym czy tylko zwykły przybysz, dowiedzieć się może

Jezusa jest dlań t r o n e m , thronus Dei, będąc zarazem

o uroczym obyczaju „ubierania" czczonej postaci. N a

„stolicą mądrości", sedes sapientiae,

dwóch lub trzech oszklonych tabliczkach pokazane są

m a n d o r l i , aureoli.

a także rodzajem

dawne, dosyć już zetlałe i zszarzałe szatki M a t k i Bo­

M a d o n n a Tronująca jako Królowa z Jezusem błogo­

skiej Bardzkiej Strażniczki W i a r y . D w a razy w r o k u , na

sławiącym umieszczonym centralnie, to typ grecko-bi-

święta, zmieniano szatki. Są więc dosyć różne. Prze­

zantyjski N i k o p o j i , obdarzającej zwycięstwem. Oprócz

wodniczka, miła nastolatka, zwraca na nie uwagę ze

Barda, na N i k o p o j i natrafiamy w kraju w t y m p a n o n i e

159

�Jacek Olędzki • S A N K T U A R I U M MARYJNE W BARDZIE Ś L Ą S K I M

zarówno symbol władzy, jabłko królewskie, jak też wła­
dania światem, kulą ziemską. N a t o m i a s t Jezus wznosi
prawą rękę w geście Pantokratora, mając wyraziście
ukazane trzy pierwsze palce dłoni, która udziela błogo­
sławieństwa światu.
Istnieją jednak pewne drobne, ale jakże istotne róż­
nice.
Stopki Jezusa w rzeźbie z Monserrat są ukazane w po­
ziomie z palcami lekko wzniesionymi do góry, co może
oznaczać wznoszenie się do nieba. Natomiast stopki Je­
zusa w rzeźbach z Barda oraz Ołoboku są opuszczone.
Zdaje się to świadczyć o zamyśle ukazania Dzieciątka
schodzącego ze swego sedes sapiendae i t y m samym włą­
czającego się w rzeczywistość ziemską. To chyba szale­
nie ważna cecha polskich rzeźb romańskich.
Bardo znaczy w staropolskim „góra", „warownia".
To pospolite zjawisko wznoszenia wczesnych świątyń
na wyniesieniu. Pierwszymi byli j o a n n i c i , kanonicy re­
gularni, następnie cystersi. Obecnie gospodarzami są
redemptoryści. Sam obiekt był w i e l o k r o t n i e przebudo­
wywany, obecny

należy do jednej

z największych

w kraju b u d o w l i późnobarokowych. Występuje pod
wezwaniem Najświętszej M a r i i Panny. Korzysta jednak
z dodatkowego, wiele mówiącego tytułu, N . M . Panny
Strażniczki Wiary. To tytuł wyjątkowy. Częstsze są ta­
kie nazwy, jak M a t k a Boska Bolesna, Płacząca, Łaska­
wa czy Miłosierna. Zaskakujące, ale M a d o n n a z Barda,
słynąca c u d a m i , mająca od początku wyraźnie okre­
ślone, najwznioślejsze miejsce w kulcie i p r a k t y k a c h
religijnych, nie była przez papieży k o r o n o w a n a . D r e w ­
niana k o r o n a na jej głowie to zamysł samego rzeźbia­
rza, wynikający z całości ideowej wyobrażenia. Fakt
nieuzyskania p a p i e s k i c h wyróżnień

może j e d y n i e

świadczyć o cystersach, różniących się o d bernardy­
nów, szczególnie dbałych o koronację.
Jednakże w 1966 r o k u , w czasie obchodów tysiącle­
cia państwa polskiego, ks. kardynał Bolesław K o m i n e k
dokonał a k t u k o t o n a c j i bezcennej i zarazem wspania­
łej rzeźby.
Posłuchajmy Tadeusza Chrzanowskiego, historyka
sztuki, autota m o n o g r a f i i o Bardzie Śląskim (Ossoli­
n e u m , Wrocław 1980):
(...) Do czasu kasaty zakonu w 1810 r. mieszkali tu zakon­

Obraz wotywny, 1796, olej na płótnie, Bardo

nicy cysterscy pełniący funkcję proboszczów (superiorów) i wika­
rych. Później większą część budynku przekształcono

Obraz wotywny, polowa XIX wieku, olej na płótnie, Bardo

na szkołę,

świeckiemu proboszczowi pozostawiając w użytkowaniu jedynie
część przyległą do kościoła. Bardzo ważny dla dziejów zespołu
romańskiego kościoła św. Stanisława w Starym Z a m ­

był rok 1900, kiedy to biskup wrocławski, kardynał Jerzy Kopp

k u , Dolnośląskie oraz w romańskiej świątyni Panny

uzyskał zezwołenie na osadzenie tu redemptorystów (był to jeden

M a r i i w Goźlicach, Świętokrzyskie.

Z zakonów szczególnie zwalczanych w okresie „Kulturkampfu".

T e n wzorzec odnajdujemy w słynnej M a d o n n i e

Dopiero jednak w 1923 r. zakonnicy przejęli cały budynek

z katalońskiego M o n t s e r r a t (Przepiłowana G ó r a ) , do

i wkrótce potem dokonali remontu oraz wbudowania w kondy­

której przybywają m i l i o n y pielgrzymów. M o r e n a M a ­

gnację dachową skrzydła poprzecznego piętra mansardowego.

donna, albo M o n e r e t a (Czarnulka), czyli Neustra Senora. W p o l s k i m i hiszpańskim zabytku M a t k a Boska

Najważniejszy jednak dla naszych rozważań jest

dzierży w wysuniętej prawej dłoni kulę, może to być

opis kaplicy w o t y w n e j , głównej części m u z e u m .

160

�Jacek Olędzki • S A N K T U A R I U M MARYJNE W BARDZIE Ś L Ą S K I M

Wnętrze

kaplicy ma specyficzny, niepowtarzalny

nastrój

je się skomponowana w 7 „linijkach" statannie wykona­

wnęki

na inskrypcja opisująca zdarzenie i wyrażająca wdzięcz­

nie dzięki ołtarzowi, ale przez to, że ściany, a nawet
okienne obwieszone są gęsto obrazami wotywnymi.
tu 54, a w całym klasztorze ilość tych malowanych
czynień przekracza

Obraz w o t y w n y n r 344 wisi p o n a d 343, pochodzi

dzięk­
ob­

z 1776 r o k u . Przed obrazem w r a m a c h (!) M a t k i Bo­

biegłych

skiej z Barda klęczy kobieta w czepcu, trzymając przed

liczbę stu. Są w tym zbiorze i duże

maleńkie, jedne malowane przez

razy, i całkiem

ność za c u d ocalenia. 1736 rok, eksponat n t 343.

Jest ich

Ten

sobą dziecko w p o w i j a k u położone na czymś w rodza­

dzielić się zwykło na vota i eks-vota, czy­

j u łóżeczka. To szlachcianka, w p r a w y m d o l n y m rogu

li dary składane jako prośba o laskę, oraz na te, które są już

znajduje się, starannie namalowany, kartusz herbowy.

dziękczynieniem

Zamiast godła widnieje na n i m lapidarna notacja o da­

malarzy cechowych,
typ przedstawień

inne przez naiwnych

za spełnienie

przytłaczająca

większość

zów wotywnych
Najstarsze

próśb.

amatorów.

Wedle tego

zgromadzonych

Z po­

m i herbowymi bogatej rodziny, oddającej się p o d opiekę

w 1650 r.

M a t k i Boskiej z Barda. Świecznik z płonącą świecą na

W sąsiedztwie tych obrazów okazałe płótno ze znaka­

kilka: l) fundowany

Vilhabera,

cesarskiego

rządcę Nysy, przedstawia
na tle perspektywicznie

dworzanina

wieloosobową

ku); 2) fundowany
ra w podzięce

nie, inaczej aniżeli poznane w odległych stronach. Z o ­

Głogów­

stały oprawione w czarne, kunsztowne ramy. Czuje się

r. przez Waleriana

Darthe-

tu ślad bardzo dbałej ręki. A l e jest jeden obraz skom­

syna z wy­

ponowany w poziomie. T r u d n o się dziwić, b o w i e m

fundowany

przedstawia płonące miasto. Płonie kościół, ratusz

kościoła

niewidomego

pod krzyżem;

w 1667 r. przez Annę Katarzynę
czącą na tle starego kościoła

3)

Klink z fundatorką

duje się inskrypcja, osiem kobiet. Jedna stoi i rozkłada

w." niż sążniste
wątki narracyjne:
ratującą

nastowiecznych. N r eksponatu 333.

krajobrazowe.

zostali chorzy leżący w

w typowych dla tej epoki pomieszczeniach,
sto lepszą ilustracją

ręce, i n n e siedzą, a jedna leży. Panie w strojach osiem­

interesują szczegółnie te,

w sobie pewne elementy

Np. w kilku wyobrażeni

i wysokie b u d y n k i . N a dole obrazu, gdzie zwykle znaj­

klę­

bardzkiego.

Pośród tego zbioru obrazów
ktdre zawierają

Obrazy, które oglądamy, są k o m p o n o w a n e w pio­

(schemat

za uzdrowienie

obu klęczących

klęczącą

w

ujętego wnętrza

w 165[.]/

t y m obrazie może oznaczać niegasnącą wiarę.

i za­

rodzinę,

częsty w tej epoce, np. obrazy Oppersdorfów

łóżkach,

To niebywała kolekcja i zarazem przykład mało

czę­

w kraju znanej dbałości, nie mówiąc już o trosce

będących

„życia codziennego na Słasku w X V I I

opisy. Zdarzają

się też dość

tu przedstawiono
się z pożaru,

o o c h r o n ę dóbr k u l t u r a l n y c h . W i e l e poznałem w k r a ­
j u klasztorów, w niektórych sypiałem, w Skępem m i a ­

niespodziane

łem okazję zmieniać sukienkę tamtejszej M a t c e Bo­

osobę tonącą w rzece,

a Elżbietę

no w momencie gdy, przechodząc
kołkiem

cie zdarzenia. To również w o t u m dziękczynne.

należy do tej drugiej grupy.

łowy X V I I w. Wyliczmy

ówdzie

obra­

w Bardzie

zachowane obrazy wotywne pochodzą

przez Urbana

obrażeniem

podziału

Furman

skiej, ale spotkanie z t y m , na co się natrafia w Bardzie,

pokaza­

przez plot, przebiła

przyćmiewa wszelkie i n n e doświadczenia, z Rzeszowa,

się

O p a t o w a , M i e d n i e w i c , Radomia, Łowicza i z samej Ja­

/1736/.

snej Góry.

Kolek z płotu

W Bardzie po sąsiedzku i zawsze elegancko, z peł­
n y m uszanowaniem występują świadectwa wiary ubo­
gich i bardzo, bardzo bogatych.

Salkę M u z e u m z obrazami w o t y w n y m i otwiera tuż
za d r z w i a m i szczególnego rodzaju płótno. Jest to obraz

Ufność

z poł. X V I I I w., już pociemniały, w k o n w e n c j i naiw­
n y c h wyobrażeń, podobnie j a k sąsiadujące dzieła. K o ­
bieta przechodząc przez płot chruściany się przewróci­

Intrygujące wszelako jest podobieństwo w postawach

ła. D o obrazu dołączony jest na górze, poziomo przy­

fundatorów obrazów w o t y w n y c h . Chodzi przede wszyst­

wiązany, kołek długości blisko jednego metra. Jest to

k i m o fundatorów indywidualnych, prywatnych. Otóż

kołek z płotu, który spowodował zdarzenie. N i e trzeba

to podobieństwo wyraża się głównie w ufności do posta­

wielkiej dociekliwości, aby domyślić się, że jest to i n ­

ci czczonej i zarazem m o c n e m u przekonaniu, że się pod­

dywidualne w o t u m dziękczynne z tytułu szczęśliwego

lega jej opiece. Towarzyszy temu żarliwa wiara w udzie­

pokonania przeszkody. Ofiarodawczyni składa podzię­

laną, natychmiastową pomoc w sytuacji zagrożenia,

kę, że oczywiście c u d o w n i e została o b t o n i o n a . Przed

niebezpieczeństwa i t d . W y m o g i e m jest tylko przywoła­

czym? Ciężkim zranieniem. Jej suknia długa do kostek,

nie nazwy czy imienia postaci opiekuńczej i czczonej.

pewnie wplątała się w k o ń c e sterczących kołków pło­

O w o przywołanie - jak można się domyślać - bliskie

t u . I pewnie tylko westchnienie do M a t k i Boskiej przy­

jest spazmu, graniczy bądź jest prawdziwą rozpaczą.

wróciło nieszczęsnej rozwagę, jak znaleźć się na ziemi

Można się jednak zastanawiać, że skoro występuje

zdrową będąc.

tak wyraźne podobieństwo w postawie fundatorów

N a d całością przedstawienia - jak w meksykańskich

z naszych stron i tak odległych, jak M e k s y k , dlaczego

retablos - znajduje się stereotypowy wizerunek M a t k i

w j e d n y m i d r u g i m przypadku pojawia się potrzeba w i ­

Boskiej z Barda. Natomiast na dole obtazu - jak w zna­

zualizacji zdarzenia, nieraz drobiazgowej, uzupełnianej

n y c h n a m z odległego świata przedstawieniach - znajdu­

często

161

szczegółowym

jej

opisem. Wydaje

się, że

�Jacek Olędzki * S A N K T U A R I U M MARYJNE W BARDZIE ŚLĄSKIM

w o w y c h postawach, jak je ogólnie nazywam, ufności'

Odmienności

i żarliwej wiary występuje jeszcze element przeżyciaL
emocjonalnego, z reguły niezwykle silnego, nieraz

Dziwnie rzecz by się miała, gdyby i c h nie było.

:

obezwładniającego czy może zdecydowanie głębokie­

W

go. Współcześni i oświeceni, doświadczający poprzez

Polsce o d sanktuariów w części północnej, jak

C h e ł m n o , przez środek Czerwińsk oraz dalej na połu­

:

przekazy środków masowych przeżyć o skali przerasta­
jącej własne nieszczęścia i jakieś dramaty, zapewne je'
tłumią albo osłabiają i c h możliwą o b e c n o ś ć . Retablos
;

meksykańskie dowodzą, że wciąż jest żywa postawa,&gt;
której poświęcam uwagę.

dnie, Kraków i samo Bardo, odnajdujemy wota, wyjątk o w o okazałe, związane z historycznymi dla tych miejsc
pożarami. Każdorazowo przyczyną pożaru był, jak się
pospolicie mówi, p i o r u n . W Czerwińsku d o k u m e n t e m
zdarzenia jest dużych rozmiarów trybowana i repuso-

Czy w Polsce jest inaczej? Niezupełnie. Władze ko­

wana blacha srebrna. O b i e k t z Barda już znamy. A l e

ścielne, w szczególności sławnych sanktuariów słyną­

jest wart uwagi, trochę podobny, bo też malowidło,

c y c h c u d a m i mają nie lada p r o b l e m z wielością d o k u ­

a nie plakietka srebrna. Posiada go Kraków. O t ó ż jest

m e n t o w a n y c h świadectw uzyskania przez swych wier­

to w o t u m dziękczynne, za co? Za to, że udało się pożar

n y c h bożej laski. N a Jasnej Górze już w latach sześć­

ugasić, albo że dzięki m o d l i t w o m sam wygasł? N i e !

dziesiątych nadmiar srebrnych czy srebrnopodobnych,&gt;
współczesnych wotów gromadzono w parcianych w o r ­

traktaty o naszej słabości narodowej do tolerancji.

kach, aby ostatecznie uległy przetopieniu, a z uzyska­

Uprzedzam, to w o t u m nieszczęsne, mówiące więcej niż
Otóż, dzięki g r o m a d n y m m o d l i t w o m parafian kościoła

nego surowca można było wykonać efektowne naczy­

św. Katarzyny i drugiego, sąsiedniego, udało się uprosić

n i a na k w i a t y dekorujące ołtarze.

Pana, aby pożar zmienił swe miejsce i przeniósł się

Powstanie

M u z e u m malarstwa w o t y w n e g o przy'
s a n k t u a r i u m w Bardzie jest niewątpliwie świadectwem

w i n n e . D o pobliskiej dzielnicy żydowskiej.

nie tyle wygasłych postaw ufności i m o c n y c h przeżyć

jących jakąś zbiorową potrzebę, był fundowany przez

1

;

e m o c j o n a l n y c h w i e r n y c h , ile kłopotu z n a d m i a r e m i c h

Ten rodzaj wotów, nie indywidualnych, ale wyrażalicznych zainteresowanych. Wspomagały realizację ta­

1

potrzeby „dania świadectwa".

kiej potrzeby i władze kościelne, i miejskie. Z t y m rodza­

To świadectwo w s a n k t u a r i u m bł. Rafała z Proszo­

j e m zbiorowych wotów w M e k s y k u nie miałem możno­

wic w Warcie mogą w i e r n i wyrażać na k a r t k a c h papie­

ści się spotkać. Również nie ma świadectw na występo-

r u (często są to niewielkie karteluszki) i składać do

wanie wotów zbiorowych w t y m kraju, dotyczących i n -

specjalnej skrzynki w kościele. C o jakiś czas treść t y c h

n y c h klęsk żywiołowych. A jak wiadomo, jest to rejon

zapisków jest odczytywana przez ojca bernardyna

huraganów oraz erupcji wulkanów. Okazuje się więc, że

z ambony.

Polacy już w przeszłości potrafili być solidarni.

1

1

1

W Warszawie, w kościele Świętego Krzyża, a więc

A l e - jak się wydaje - to nie tyle polskie dziedzic -

w sercu stolicy, o d okresu międzywojennego rozwija

t w o k u l t u r o w e , co zdecydowanie zachodnioeuropej-

się i wciąż jest żywy k u l t św. Tadeusza Judy, p a t r o n a

skie, stworzone w długich dziejach działalności insty­

spraw beznadziejnych. W ł a d z e kościoła rozstrzygnęły

tucji

p r o b l e m obecności świadectw tego k u l t u w tablicz­

a z czasem R A T U S Z (na dobrą sprawę u nas o d rene­

1

1

kościelnych

i świeckich.

Kościół,

kościoły,

k a c h niedużych, m e t a l o w y c h , na których intencje zo­

sansu) , to symbole europejskiego pejzażu semiotyczne-

stały wygrawerowane. A l e kiedyś, również i dla n i c h

go miast. W pejzażu meksykańskim, t y m d a w n y m ,

zabraknie miejsca na ścianie w keściele.

oczywiście kościół odnajdziemy, lecz ratusza nie. C h y ­

1

Zatem, m i m o wielkiej odległości w przestrzeni,

ba że za jego e k w i w a l e n t uzna się w n i e p o z o r n y m d o ­

dzielących katolików różnic w tradycji k u l t u r o w e j , h i ­

m u , j a k i c h w mieście wiele, areszt, albo - też z czasem

storii najnowszej, osobliwie i c h świat doznań, przeżyć

- w miarę przyzwoite budowle więzienia.

religijnych może być bardzo podobny, chociaż wyraża­
ny n i e j e d n a k o w o . I można na koniec

tych

uwag'
stwierdzić, m i m o n i e p r a w d o p o d o b n y c h przeobrażeń
o d X V I I I w i e k u na wszelkich p o z i o m a c h życia ludz­

Dziękczynne w o t a z p o w o d u wyładowań atmosferycznych i skutków, jakie mogą one powodować, to
iście europejska specjalność. I n n y m n a c j o m raczej nie­
znana i pewnie niedostępna.

kiego, t u i t a m , że w duszach katolików i chyba nie
t y l k o , t r w a stała ufność, wiara. W Bardzie p o n a d sto

•

lat t e m u ktoś przez płot przechodził i . . . szczęśliwie.

Istota przeżyć m i r a k u l a r n y c h się nie zmieniła. Przez

W W a r c i e już w naszych czasach pewna starsza n i e ­

ponad 300 lat powtarza się t e n sam rodzaj ufności, m o ­

wiasta jadła kaczkę. Mogła się udławić c i e n k ą k o ­

że już nie tak powszechny jak niegdyś. Zmieniły się je­

steczką tego ptaka, lecz wezwany n a p o m o c bł. Rafał

dynie realia. Pojawiły się nowe choroby i zagrożenia.

z Proszowic interweniował, do udławienia „nie d o ­

W Polsce problemy alkoholizmu, w M e k s y k u , a raczej

szło". W t y m s a m y m czasie pewnej zacnej M e k s y k a n -

w U S A bandytyzmu. Pewnie i one są już obecne w kra­

ce z s y n k i e m udało się przejść szczęśliwie przez tory

j u , w skrytych - jak w Warcie - wyznaniach w i e r n y c h .

kolejowe, zdążyła wezwać na p o m o c swoją Panienkę

U nas sztuka malarstwa w o t y w n e g o wygasła już przy

z Jose de los Lagos.

końcu X I X w i e k u . W M e k s y k u rozwija się do tej pory.

162

�Jacek Olędzki • S A N K T U A R I U M MARYJNE W BARDZIE ŚLĄSKIM

Dlatego w porównaniach stylu, fotmy, wystąpią różni­

kanonika oznaczone również analogicznym jak na obrazie

ce. Nasze d o k u m e n t y uniesień m i t a k u l a t n y c h są ro­

herbem i monogramem, na

którym ukryta była

data jego

dzajem naśladownictwa dzieł epoki. A więc są w y m u ­

śmierci:

sądzić,

wyznacza

skane, olejne, statannie malowane lasetunkowo. C h o ­

termin a quo powstania owego

ciaż nie we wszystkich ośrodkach. Meksykańskie reta-

1508.

Cornelius

Należałoby
Mueller,

że data ta

malowidła.

który opublikował

blos z lat sześćdziesiątych-dziewięćdziesiątych X X wie­

stwa XVI wieku na Śląsku,

k u , powstały ptzy użyciu nowej fatby, akrylu, farby

oddziaływania

w o d n e j , ale krzepnącej jak olejna i ttwałej. Najważ­

czym mianem: „Mistrz kręgu Cranacha

niejsze, nie ma w n i c h śladu jakichś prób naśladownic­

Pewne cechy stylu weimarskiego

t w a w i e l k i c h dzieł, są spontaniczne, zamaszyste, p r o ­

zwłaszcza

stota i szczerość z nią związana tzuca się w oczy, jak

pokutującym

Łukasza

w głównej

krucyfiksu,

esowatym udrapowaniem

do którego

a także

przewiązanego

go za nim św. Jana Ewangelistę,

klęczącym,
z

typowym,

na węzeł

polecany przez

a całość zamykają

reliefowo opracowane pozłacane

zwieńczeń

cji d a l e k i c h o d sztuki n a i w n e j , bliskiej l u d o w e j . C h o ­

ślinną pucołowaty

tryptykowych.
aniołek

miastem i górami,

do tradycji

orna­

masu/erkourych

Pod tą ornamentalną
dmie w

klę­
stojące­

w tle roztacza się rozle­

pejzaż, Z kościołem,

włącza kultutę religijną Polski do europejskich trady­

periso-

wiarygodnością

gły, „romantyczny"

menty roślinne nawiązujące

W Bardzie przekonuje nas o t y m jeden obraz, który

r."

znaleźć,

przedstawieniu

modli się anachoreta,

czy w prawym dolnym narożniku,

podboju.

w

w

robo­

1508

mistrza można

nium. Kanonik oddany z portretową

n y m znacznie wcześniej i nie w w y n i k u

z około

postaci kompozycji:

św. Hieronimie,

w tęcznie pisanych na karteluszkach papietu relacjach

U nas chrześcijaństwo stało się f a k t e m historycz­

kręgiem

Cranacha starszego i określa

o cudzie.

Dzieje wszelako zasadniczo odmienne

katalog malar­

łączy ów zabytek z

wicią

ro­

trąbę.

dzi o obraz również wotywny, jednakże związany nie

•

z m a l a t s t w e m domorosłym czy nawet c e c h o w y m . Tak
oto o t y m obrazie pisze Tadeusz C h r z a n o w s k i , w przy­
taczanej już pracy (s. 108-113):
Muzeum. Oczywiście
w naszym przeglądzie
niezbędne

znajdujących

jest zasygnalizowanie

tym scharakteryzowanie

Bardo to miejsce pogranicza między Śląskiem, Cze­

nie sposób

omówić

się tu eksponatów,
najcenniejszych,

pewnych

z XVIII

zabytek to bardzo

piękny

obraz

oznaczonego

ten znajdował

się przed wojną

lifornię. Skala t y c h pogranicznych związków jest oczy­
wiście i n n a . Takie pogranicza sprzyjają więziom mię­

obrazy

w. (około dwudziestu).

JO] kanonika

tuaria M e k s y k u , które łączą obszary o d Teksasu po Ka­

ale

a poza

zespołów.

W dziedzinie malarstwa przeważają
zwłaszcza

c h a m i , M o r a w a m i , ziemią lubuską, podobnie jak sank­

szczegółowo

Jedyny

wotywny

monogramem

starszy

mienności religijnej. Poprzez owe więzi kształtuje się

[podkr.

bogactwo i rozmaitość oryginalnych faktów k u l t u r o ­

Obraz

w y c h . Przestrzeń ludzkiego bytowania była i pozosta­

Głogowie,

nie do końca c z y n n i k i e m przyjaznym, chociaż nie za­

„LG".

w kolegiacie w

dzyludzkim, szczególnie jeśli nie dzielą i c h bariery o d ­

barokowe,

każ­

wsze zbawiennym. N a t o m i a s t , czy praktyka kompara-

dym razie dobrze się stało, że nie pozostał w kościele, dla

tystyczna wspierana p r a w e m k o n w e r g e n c j i jest dzisiaj

a kiedy przeniesiono go do Barda, trudno ustalić. W
którego

był przeznaczony,

wypaleniu w czasie działań

bowiem ten uległ
wojennych,

metodologicznie w poznawaniu i

całkowitemu

więc ocalony

Datowanie

kultur

dacz statej daty - ptzywiązalem się do niej dosyć ser­

bytek tym bardziej raduje oczy.

decznie.

owej kompozycji jest o tyle łatwe, że inwen­

tarz Lutscha wymienia w kolegiacie w Głogowie

rozumieniu

słuszna, t t u d n o jest powiedzieć, poza t y m że - jako ba­

za­

epitafium

163

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
