<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="5970" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/5970?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T16:26:41+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="5950">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8323484c017220eafe9757c05faff933.pdf</src>
      <authentication>a699cebe1d3e79971f7082be7cac72ad</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="71238">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3342</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="71239">
              <text>1984</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="71240">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3132</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="71241">
              <text>Widzieć człowieka. Lekcje Władysława Malinowskiego, nauczyciela, malarza, poety i muzyka / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1984 t.38 z.4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="71242">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1984 t.38 z.4, s.235-246</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="71243">
              <text>Jackowski, Aleksander</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="71244">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="71245">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="71246">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="71247">
              <text>Aleksander Jackowski
WIDZIEĆ CZŁOWIEKA. LEKCJA WŁADYSŁAWA MALINOWSKIEGO,
NAUCZYCIELA, MALARZA, POETY I MUZYKA

Mieszka
ką

na skraju

o d środka

Pruszkowa,

Warszawy,

emerytowanym

przy

nauczycielem

pól godziny

ulicy

języka

m u z y k i . Wciąż j e d n a k n i e rozstaje
Nic

z zewnątrz

polskiego

a

choma. Czasami
Rejestruję
wciągnięty

b u d y n k u . Może t y l k o uważ­

sztukach,

cały

pełni

nadającego

rytm

nego p r z e c h o d n i a z a s t a n o w i l u s t r o stojące p r z y d r z w i a c h ,

obecnością

wywołuje

n a których w i d n i e j e mosiężna t a b l i c z k a — Mgr W. Ma­

miar

Dlaczego

linowski.
się

mówić

lustro?

gospodarz,

ust,

nastroszone

już

tylko

Spójrz

spójrz

brwi,

bowiem

obserwował

w

n i e gościu,

n a własną

cudze

twarz,

od tej chwili

twarze:

powiedział

— żywe

twarze.

d o p r o g r a m u , który

potęguje w r a ż l i w o ś ć

ryso­

napewno nie

T o już oczywiście

przypisany

jest

ale j a k n i e zwracać u w a g i n a t w a r z e
cała s y t u a c j a

będziesz

malowane,

w a n e , rzeźbione. A t a k ż e , czego g o s p o d a r z
leży

zdaje
grymas

opozycji:

autor

—

Kantor
abym

gospodarzy,

skoro

n a mimikę, g e s t y k u ­

lację.

na,

Zaczyna

się „ l e k c j a " . S i a d a m y

otoczeni

obrazami

w pokoju — labora­

zawieszonymi

na wszystkich

efekt

behawioryzmu.

w swych

rolę

w

dystansu,

—

pełni

świadom

g d z i e należy,

i rozumiał

zachowanie

i komentarz
efektów,
tylko

słuchał

ideę j e g o

które

czuwa

dzieł. I d e a

przedstawienia

m a już z n a c z e n i e

jednego obrazka

mógłby

przekonująco

sił, b y m a l o w a ć

w t a k niewygodnej

M a l i n o w s k i przysiada

naprzeciwko,

bardzo

interesuje

wanego

o d treści

ambicji

doskonalenia

takich
swych

jący t o , co w i d z i m y . G o s p o d a r z ,
pokazuje

palcem

a b y n i e było

odpowiednie

obrazki.

chyba z n a w y k u zawodowego, b o w i e m
jest

kolejnym

dużym

numerem.

od

niesłychanie

a

Uderza

obrazami

żywej,

wyrazistej

wątpliwo­
Czyni

każdy

Patrzę

p r z y k ł a d , a l e t a k n a p r a w d ę , t o oczu
czyciela.

komentu­

opatrzony

na

wskazany

n i e mogę

twarzy

to

oderwać

starego

nau­

m n i e w i e l k i e podobieństwo między n i m

i r y s u n k a m i . N a większości

z nich

powta­

sytuacjach

wi:

„talent

naukowe".

moja

reakcja

do osoby

twórcy

W j e d n y m z wierszy

pisze:

jego

ten,

to walczyk

nim

wesela,

autora

Trzeba

opadają

trzeba

s i ę starać

wtedy

przestaniemy

Są
2

W i ę c patrzę n a tę t w a r z , akcentującą mimiką, słowa
płynące
gest

z magnetofonu.

dłoni,

znaczenie
czasem

czy palec
słów.

o

mentarz

ułamek

W momentach kulminacyjnych
uniesiony

markują

sekundy

udającej,

Twarz

gładka,

podkreślają

wypowiedziane

wyprzedzają

zdanie,

nagrany k o ­

recitalu

niewprawnej

podczas

g d y dźwięk

że śpiewa,

z playbacku. Nagle

kontrast!

k u górze

— j a k w telewizyjnym

piosenkarki,
płynie

Usta

nie powinien
budzić

bowiem

n i e j e s t t o t w a r z myśliciela?

wchodzi

bez j e d n e j

pani

d o m u . C o za

zmarszczki,

nieru­

poezji,

pomoce
twórczo­

prozie,

można

o odgadnięcie

B o przecież

Cały

jest

go d l a

w 1976 r . A

n a orkiestrę

dętą.

łatwa

jest

Ile w

do uchwycenia.

być d r u g i e m u człowiekowi
zrozumieć
strzelać

wzajemny

drugiego

Czło­

wilkiem.
szacunek,

człowieka.

w siebie".

wzniosłe,
czas

choć

zresztą

„Może

Najstraszniejsze

wiara

n i e żarliwy
autora

jego przemyśleń, g d y b y
w niektórych

w

banalne

ocieramy

przyjmowalibyśmy

— gdyby

tensywna

„Człowiek
ściśle

odgrywają

denerwujące k o ­

wykład

tych prawd,i n ­

n i e interesująca

oddziaływania
forma

N i e oceniając

ukazany

w

prawom

psychologii

t u zmysły"

—

stwier­

jako

skuteczność

obrazach.

i straszliwie
się o

głoszonych i d e i spójrzmy n a t o , co n a m a u t o r
gająca

czło­

jeden

są nienawiść i " w o j n a .

dzenia, które

presji

w Pruszkowie

w l u d z k i c h sercach

to p r a w d y

uproszczone.
munały

dra­

rozwią­

3

podniesione

czy

różnorodnej

j e d e n m a w o l ę życia, d r u g i n i e .

Pruszkowa,

powieki

się p o d górną

krąg

w o l i życia, o p t y m i z m u " .

Ideologia

a dolna warga ust

natury.

Mechanicznego

wysoko

chowa

się, b o t o są

t o pokazuję. O... t e n h y m n , s k o m p o n o w a ł e m

wiek

źrenicy

określił

S a m n i e dostrzega

t e c h n i k a m i (...). C h o d z i

T w i e r d z ą , ż e : łuki b r w i m a m

do p o l o w y

nie rozwija

s k r y t y , d r u g i fałszywy,

mentarz

cą. C z y o t y m w i e ?

N i e m a zresztą

od razu

i możliwości.

w malarstwie, muzyce,

wyrażenie

Technikum

z rozmów­

obserwuje,

u mnie

zać r ó ż n y m i
wieka,
Ja

tego s p e k t a k l u . J e g o m i m i k a

podoba? N i e

prac, do i c h oder­

się. Z a c z ą ł późno, i j a k t o się w

W ogóle, w całej s w e j

ści, a w i ę c

na plan

cały czas „ p r a c u j e " , w y r a z i s t a , kontaktująca

tylko

sytuację.

n a całość, a l e

m a c i e — c h o d z i m u : „ O p r o b l e m , który

schodzi

swoisty k o ­

byle

k i e r u n k u p r z e m i a n , które zachodzą w j e g o p r a c a c h . M ó ­

wykładu

tworząc

Zamiast

c z y opisywaną

— wartościowania.

zainteresowań

rza, z a p e w n e nieświadomie, własne r y s y . S a m p r z e d m i o t
dalszy,

sposób

drugorzędne.

d o poszczególnych

pozycji).

jego własny
ści,

wagi

niewielki, czuj­

t y l k o zniekształcony,

t u waż­

p r z e z całe popołudnie, k t ó r e spędzam w j e g o d o m u , n i e

n y , s k u p i o n y . N a c i s k a k l a w i s z m a g n e t o f o n u . R o z l e g a się
głos, n i e c o

jest

b y ć przecież d r u g i ,

problem

tym,

słów k o ­

odkryciu naukowym, natomiast

przywiązuje

zabrakło

osiąga,

nad

z uwagą

p a d a p y t a n i e — a co się P a n u n a j b a r d z i e j

Pan

— gra

do niej. A l e

ścianach, o d g ó r y d o dołu ( w d r u g i m , s t o ł o w y m p o k o j u ,
gospodarzowi

reżysera,

istocie swą

dodatkowy w y ­

r y s u n k i weszły

już n a s u f i t , a l e w i d a ć —

ostatnich

jakby

choć

„normalne"

sama

tak jak w

Autora

n a scenie

dzieło;

w

patrzył

wyrażał

torium,

Kantor

gdy p a n Malinowski

n i e n a ­ mentarza

zwiedzającym,

zarys

już u s p o k o j o n y ,

naiwnego

przedstawieniu,

rzecz

jest

podczas

jakby

d a w n i e j —• dziś; k o n k r e t — w y o b r a ź n i a ;

jego

sceniczna;

wykład

m i się T a d e u s z

gdzie

się n a n i e j

dumy?

ten kontrapunkt,

w dziwny

Przypomina

t e g o , co u j r z y m y w

tylko pojawia

uśmiechu, zażenowania?

także

zajęciach.

nie zapowiada

środku m a ł e g o , p a r t e r o w e g o

kolej­

29. Jest

się ze szkolą, ucząc

l

młodzież n a p o p o ł u d n i o w y c h

Zimnej

literaturze
zauważa

a

i c h eks­
słuszności
sugeruje.

t o istota
największą
w

podle­
rolę

Komentarzu .
4

235

�Zmysły

pomagają

Oto

n p . ktoś

ma

wzmocnić

ćwiczenie:
dalekie
góły
i

dźwięki

przykre

wym

jednostek

lęku.

psychicznie?

to
w

ciągu

i

widzi

bystro,

to

strachu ginie.

przykład

świadomie, d o
jest

tego
do

właśnie

się"

i słyszenia

nej

agresji!

pola

zdaje

się

mówić.

spasabiać, d o s t o s o w y w a ć

—

szcze­
się

przed

w

tego

zja­

„bojaźliude­

często

nie­

krótkim
i

czasie?

słyszenia.

„przyspasabiania

tego wykładu.

Trzeba

umieć

się

aby przetrwać. W

fleks

się

pozwala

światu. W a l k a
granej,

a

w

słyszy

dokładnie,

nych"

trzeba

szerszej

—

do

re­

do

zbliżać

Do

w

takich

odpowiednio
na

jakim

już,

razem

wielką

twierdzi

nostek
się,

czego

możemy
uniknąć

potrafią

dobroci,
czegoś

jest

całych

nie interesowano

darem

kimś

wynikiem

dowiadujemy
W

ten

sposób

sytuacji. „Myślący l u ­
twarzy

złości, r y s y

spodziewać

człowieka,

którym

w

o c z ł o w i e k u j e s t moją pasją

pisze a u t o r — a m i a ł e m s p o r o możliwości ucząc w
można

Bibliotece

to ani

Warszawskiego

„zaspa­

rów.

by

moich

się

dzieciństwie

się".

„Zdobywanie wiedzy

że

tylko

rozmawiać

Narodowej

i

w

ze
o

starannie
naprawie

Bibliotece

—

szkole

wyuczo­
człowieka.

Uniwersytetu

można w y p o ż y c z y ć 33 t o m y m o i c h u t w o ­

Byłbym

bardzo

spostrzeżeń

szczęśliwy,

napisał

gdyby

rozprawę

ktoś

lub

na

temat

pracę

magi­

sterską".
podstawie

się ktoś

rysów

znajduje

Pedagog

i

na­

nawet

z

zamiłowania

najmądrzejsza

nans.

w

spostrzeżenia — i CO b a r d z o

zaczyna

rozmowę

z kimś

spopularyzowana
Czyni

więc

I I . 1—3. W ł a d y s ł a w M a l i n o w s k i objaśniający s w o j e

i

myśl

i

236

ale

Trudno

kiś n a m n i e z e r k a , w i ę c m a m się n a baczności... t r w a m
t a osoba

natury

—

jed­

głupoty.

s t r o j u , a b y w i e d z i e ć j a k się zachować. O t o patrzę, a j a ­
milczeniu. Raptem

do siebie

oczekiwać.

36 l a t . U w a ż a m ,

ich

wzroku,

bliżej..."

po

od

Po

a po­

do z r o z u m i e n i a , p o n i e w a ż

określać, j a k i e są r y s y

dobrego

mną,

n i e m ę c z y ł nas.

Obserwując,

czy

bo

ruchy

Odczuwaliśmy

już n i e c o

niepożądanych

rozwagi

te

ludzkiego

twarz.

pokoleń.

ludźmi

ludzi

unika

ze

p. M a l i n o w s k i —• zbliżenie

ludzkich nie

doświadczeń

i

t o i zapamiętałem.

rozmowę

że

A więc przez poznanie
jak

„zerkania",

oczy,

ulgę, b o sposób r o z m o w y

nymi

śpiąco,

czyjeś

D l a c z e g o ? b o poznaliśmy siebie

przez

(...)

już

stwierdziłem

prze­

co

w

t e n nawiązał

klęski. J a k

bezmyślnej,

konfliktu

wyczuwać
twarzy

nieważ

siły, r y ­

czyjejś

totalnej

m a o n a sposób
się

r o z m a w i a ł e m z n i m n i e patrząc w

W
„gęby"

a n i widzi?

unikając

mięśni

prze­

smutny

wymaga

człowiek

dzie

filo­

że

wpatrywania

już samoobroną. Z a u w a ż y ł e m

chwili

przy-

tej

czynić?

się

Powinniśmy
układu

zapewne

są

Zauważyłem,

znosi

możemy

przetrwać — l u d z i o m , n a r o d o m ,

n i e poznajesz

pobudzić —

jest

nieuchronnie prowadzi
skali

działać? C o

„Czy

życie,

doświadczenia. W a l k a

zyka. M i m i k r a

więc

przez

życiowego

innym.
nie

Żad­

z o f i i m i m i k r y , głoszonej p r z e z człowieka z t r u d e m
dzierającego

—

przed

siebie,

widzenia

t o ! " Nauczenie

słyszy

powtarzając

żołnierz

jest właśnie c e l e m

takie

i

dokładnie

Tak

co m a nastąpić

szerokiego

sposób

zaleca

widzi

godziny

h a r t u j e się. C z y

ludzkich.

jaki

wzmacnia

f r o n t a l n y m nie przyspasabie

Przyspasabia,

W

Autor

jednocześnie

jednocześnie

robi

zdarzeniem",

rzeniem

To

i

a

się

uczucie

ktoś

uczucie

na

określeniu

siebie

„Jeżeli

rzeczy,

wisko,

w

przeżywa

skoro
co

ma

może,

obrazy

nawyku, wie

musi

być

znaleźć
by

dobrze,

iż

wypowiedziana
społeczny

zapropagować

rezo­
swoje

i s t o t n e — zwrócić n a siebie

�uwagę. Chodzi
w

do różnych

instytucji,

której t r z y m a n a p i s a n e

Po

rozmowie

ze

mną

o sobie
i

był

redakcji, z

artykuły

dokumentacji

zadowolny,

że

prac

bardzo

demia

Nauk

się n i m zainteresowała. A r g u m e n t

aż

Polska

t y c h m i a s t w y k o r z y s t a ł , sugerując w K a t e d r z e
bie

i na Polonistyce
prace

dotąd

stawę w

miał

w

spotkanie

prelekcję.

z

widzami

w

Obrazy

pokazuje

często

w

Stołecznym

wydaje

czycieli

—

w

Ochrzczona
jest

w

czasie

Domu

technice
Na

który

Ciągle

by

wbrew

wy­

Nauczyciela.

W

indywidualną . T o m i k i
5

Klubu

małej

Literatów

poligrafii.

jak

i

pierwszej

Nau­

Tom

poprzednie,
stronie

„Są t o w i e r s z e

nie umie

coś

chodzić

VI

wydany

umieścił

frag­

poprawiał

w

napisane przez

obojętnie

pod

czło­

słońcem.

l u d z i a c h , przestrzegał

ich

n i m s a m y m r a t o w a ł . W i e r s z e reagujące n i e m a l

prędko

i

żywo

j a k gazeta".

uważa zaś, że „ A u t o r w i d o c z n i e
nia,

wygłosił

zbiorowych

o swoich pracach poetyckich. Oto np. Ta­

C h u d y pisze:

wieka,

wy­

Kultury

którego

na

Kultury

członek

przerażeniem,

opinii

deusz

tak

jako

150 e g z A

menty

i

—

indywidualną

przez Wydział

1981 r . miał t a m także w y s t a w ę
poezji

Psychologii

j e g o dziełu i oso­

Pruszkowie

1979 г., z o r g a n i z o w a n ą

stawach

Aka­

ten na­

mnóstwo

obserwacji,

Kazimierz

ma wiele

złotych

banalne.

Czasem

Czytając

wchodzimy

kluczy

Mówimy:

n i u chce

wśród

w

który

sentencji
i

mo­

prawdy

zadziwień.

zastanawia,

szaleństwo, m a n i a ,

się dodać, a nuż w

powiedze­

wyraża

zawisłości

świat,

Rzewuski

do

myśli,

r a l n y c h . Czasem mówi rzeczy oczywiste,

miewa.

ale po

zdu­

przeczyta­

t y m szaleństwie

jest

me­

toda".
O tak. Metoda
Malinowskiego.

W

wierszach

mówi

o

świecie,

r o d z i n i e , o s p r a w a c h które go poruszają. W
o znaczeniu poznania m i m i k i w
Zawsze ważna

jest

ale

n i e nadmierną.

dla niego

takie",

choć

sporych
scen

n p . luźna

historycznych,
się

z

Nie

tylko

tło. O g r a n i c z a

twarzy,

miny, wyrazu. Twarz
wydobyta

w

obrazku,

nicza

się

również

do

w

t y m do

znaku

tej

miny

olejne

obrazy

ilustruje

oderwanej

frapują

czasem własnej,

W
dzić

chęć

czają

zdają

sze

od w y k o n y w a n y c h

opracowanie

Sam

Ciekawe,
Władysława
(...)

Gdzie i n ­

syntezę,

ogra­
Do­

„jako

takiej"

do

konkretnej

postaci.

Te

zaś

Dziesiątki i n ­

próbą

uchwycenia

ф

(napisał

marsz,

gra

w

wzory.

i c h 10), s t a r a się

hymn —

na

nie w y k r a ­

A n i gorsze, a n i l e p ­

audycjach

radiowych

skrzypcach,

melodii powierza

monizował A d a m

wyrazu.

silnie

o p t y m i z m u , dać l u d z i o m radość, p o b u ­

konwencjonalne

popularnej.

synteza

się n a t y m t l e s t u d i a m i

czasem

życia. W a l c z y k ,

poza

Na

najmocniej.

utworach muzycznych
nastrój

najważniejszej.

najważniejszych.

t y l k o typowości w y r a z u , gestu.
wyrazić

sceny

nieważnej,

miny

od

mnie

i

go

jakąś

elementów

o

obchodzą

j a k pięść. M u s k u ł y

uogólnienia

(rysunków, t e m p e r )

twarzy,

Nie

kwintesencja

który

chodzi

nych

przestrzeni

„jako

pejzaży,

mimiczne

idei.

uwa­

świadczy

kwiatów,

się do s p r a w y

tle, w

—

m a ją

malarstwo

Szewczenki

jego

pustym

dziej,

go

maluje

niemal

zaznaczone,

treść. F o r m a

portrety

wykładem

sobie,

n a formę z w r a c a

bawi

kopia

możliwościach.

wiążące
detale,

Nie

o

obrazach

k o n t a k t a c h międzyludz­

t y l k o przybliżać l u d z i o m . D l a t e g o
gę,

N i e , n i e są w i e r s z e p i s a n e „sobie a m u z o m " , o b o ­
jętne, w y m y ś l o n e , triumfujące z r ę c z n y m c h w y t e m l i ­
t e r a c k i m , nieoczekiwaną metaforą. Córka, ból o j c a , w o j ­
na... C z y t a m s t r o f y n i e r ó w n e , p r z e j m u j ą c e .
— T a t u s i u , co c i jest...
A ja zauważyłem w j e j oczach
pierwsze i s k i e r k i obłędu.
Usłyszałem d a w n y w a r k o t samolotów,
u j r z a ł e m w a l ą c e się ściany,
p a l ą c y się f o s f o r i t y n k i . . .
C h w y c i ł e m c ó r k ę w objęcia...
Jak to dobrze n i c nie mówić,
t y l k o wtulić w t e n okręt
z przerażonym sterem
w ramiona wielkoluda
i z a w i e ź ć go
do normalnej przystani.
Lecą p t a k i — h o r y z o n t y o t w a r t e ,
wiatr hula w przestrzeni
jak myśl swobodna,
a j a s k u p i o n y patrzę n a w a r g i l e k a r z a
— Córka c i e r p i n a z a b u r z e n i a
osobowości po jakimś przeżytym
przerażeniu —
a więc pozostaje n a m
chodzenie po szalach w a g i —
w dół i w g ó r ę , d ł u g o
d o d w u t y s i ę c z n e g o (...) »

j e s t n a p e w n o . C a ł y d o m , całe t o m u ­

z e u m — l a b o r a t o r i u m k o n s e k w e n t n i e wyraża myśli p a n a

kich.

k r o k i twego oczekiwania.
Któż n i e zna marzeń rodziców
i u p o r c z y w y c h .snów o w i e l k o ś c i ,
k i e d y i c h wyobraźnia zgarnia
w s z y s t k i e z a w o d y świata
p o t o , b y dać j e
własnemu d z i e c k u .
P t a k , który opuszcza
gniazdo
n i e u m i e a b e c a d ł a . (...)

magisterskie.

Jak
oraz

b y poświęcono

(.,)

fotograficznej

swych

U.W.

teczką

i wzmianki.

akordeonie,

ale

R o d z i n a bez d z i e c i
t o d u ż y p o k ó j bez krzeseł.
N i e usiądziesz
a t y l k o echo odbija

jest więc

forma

jemu samemu:
trzeba

ubrać w

nasz

czytelnik

nikowi, a
chodzić

po w y g o d n y c h

woli

łatwiznę

żeby

zapisać w a ż n ą

wiersza

„Myśli

Sztuczne

uczuć

jest

bez

wewnętrzny
i

jest

domaga

tor

swój

7

precyzuje
wzmocnie­

cieszy

ubie­

szczerością

wyczuwać.

Szczerze

piszę,

to

która

pisania —

zgodny

ze

mę­
wier­

świat

napiera

figur metrycznych

o n jest

Komentarz,

zrobić,

i nie

dla

myśli,

lubi

się, a l e

pożądane. G d y

żarliwej

P r o s z ę n i e ganić m e g o s t y l u

(...)

kończy a u ­

sposobem

po­

z m y s ł o w e g o . Jeśli c h o d z i o treść, t o ją można

brać n a w e t

z gazety, t y l k o trzeba

j e j nadać b i e g

mowy

n a s z e j p s y c h i k i ! " J e d n a k złożoność p s y c h i k i l u d z k i e j n a j ­
lepiej
jące,

oddać
to

może

które

my

więc

m a l a r s t w o . Oczywiście

otacza

średnią p r z y c z y n ą

nas

w

tym

mojego zainteresowania.

wiązać w

jedną całość stokilkanaście

Wróćmy

pozwala

więc

ludzkiego

zrozumieć

do początku

gospodarza.

i przejmujące

stawie

Z

malarstwa

zamysł

i na k o ­

autora, po­

„ilustracji".
w

płyną

słowa,

właśnie

o

któremu

można

najłatwiej

głośnika
dzięki

bezpo­

t e j r e l a c j i . Jesteśmy

zależnością m i ę d z y r u c h a m i

ciała a m i m i k ą , miną t w a r z y . Jeżeli n a p o d ­

zachowania

się

i

mimiki

j a k i m n a s t r o j u jest w

danej

znaczy

Umiejętność

bardzo

wiele.

żenia się d o s i e b i e

jednostek

ną

W

i

jest

Skoncentruj­

n a n i m uwagę. N a t y m m a l a r s t w i e
który

pokoju

przedstawia­

domu,

mentarzu,

m u z y k o m . Większość h a r ­
wiersze

rytmu

żarliwie

n i e m a czasu n a b u d o w a n i e

strzegania

trudzić

rymowanie

czy p r o z a

(...) G d y
się

czytel­

naturą

i spłyca, i m a ł o

tę szczerość l u b i

rymów.

i podać

formie

ciągłe

bardzo

sobą, t o w i e r s z

i czytelnik

piszemy

znaczeniu

są

pięknej

zastosowanie

a k c e n t u słownego

r a m wiersz

naszych

większość). J a k to

sza, k i e d y r y m ciągnie m y ś l
nia

Oddaj­

po

przeklętą

ścieżkach. L u b i

myśl w

tę myśl. N a t o m i a s t

pisane

swą

(przynajmniej

czyć c z y t e l n i k a ?

dla autora?

j a k i e krążą

słowa
ze

ukazać t o „(...) co n a z y w a m y

dojrzałe

Malinowskiego:

głos

głowach,

muzyki

Suzin.

czasem

Czym
my

(...)

praktyczną".

potrafimy

określić

w

c h w i l i t e n człowiek, t o już
odpowiedniego

l u d z k i c h j e s t sprawą

t y m momencie

zbli­
waż­

pan Malinowski

23?

�238

�wyciąga
.,Dla

rękę, w s k a z u j e

przykładu

kolejnie.

Ilustrują

one

J.). T o

ojciec
Po

stwierdza,

jedna

że

obrazów

poematu

fragment

kochający

nieszczęśliwy.

o których będzie

sześć

treść

(którego

przerażeniem
A.

obrazy

obejrzymy

pt.

z

Ochrzczona

cytowałem

wyżej

s w e córki staje

p r z e t r w a n i u ciężkiego
nich

jest

rozkraczają

nogi,

niszczą

sprzęty

Na

obrazie

dziecka,

na

płaczą,

bardzo

okresu

wojny,

poważnie

chora. Jak

2

3 —

niał

wiadomość

sobie

wojny
nięte

zęby.

Werdykt
nadzieję

zmrużone

pogoda...

wydany

zaufanie.

nego.

Wyleczona

perspektywę
przyjaźnie.
pogodne.
Obraz

Lubimy

w

a druga

( i l . 4). N i e s t e t y

braja

obie. Dostają

że

obie

nie

mają

II.

(i. Ochrzczona

jego

obrazie

Jedna

i

budzi
lekarz

lękliwie

splatają
twarze
w

się
mieć

sercu.

p o d tytułem

Giloty­

z partyzantek

drze­

bezpieczeń­

karabin wroga
szczęście

przerażeniem
wojny,
w y m . 39 X 29,5 c m

zwyciężyć
cydują

ma

usta

s t r a c h , drugą

się

uciec,

przestrzeń
w

ale

pomiędzy

wąskie,

jakby

s t r a c h rządzi.

zasznurowane

muszą

Z

ogarnął

sięga p o nią, b y później

umie

z nich

już

s t r a c h ( i l . 5). Ręka

ściąć ją n a g i l o t y n i e .

Zdrajca,

terka,

wdzięku

melduję

jest

wroga

j e , g i n i e z rąk p a r t y z a n t ó w . Ocalała
kobiecego,

de­

dwumetrową

który w y d a ł
pełna

prze­

więzienia

przeskoczyć

domami. Pierwsza

p o w i e t r z u , drugą

Obraz

swój

boha­
powrót

roz­

powiedzieć,

13 pełen g r o z y , ktoś s p o d kół pociągu

wydostać

dziecko.

haterki

świadczy

zawisła

w

Układ
o

nóg

wielkim

i rąk, i całego
napięciu

jej

usiłuje

ciała

woli.

bo­

Jakby

powietrzu.

W p o d o b n y m n a s t r o j u z n a j d u j e się b o h a t e r z o b r a z u
14. T o ktoś, co usiłuje w i e l k ą szybę rozbić s a m y m
Można

przypuszczać
—

tazji

A.

( t u nasz

J . ) , że

a u t o r puszcza

człowiek

mający

sobą.

wodze

silniej

fan­

działające

zmysły, c z y m o ż e jakieś z m y s ł y p o d w ó j n e , n p . p o d w ó j n y
nos,

podwójne

oczy,

słuch

nie

byłby

zmuszany

przez

życie do t a k s t r a s z n y c h s y t u a c j i .

rodzin­

traci

się do w i ę z i e n i a . Można
ale

5,

szczęścia

pilnuje jej

wycelowany

szczęścia,

postać.

Zamyślony

maszerować,

n a straży

ojciec

zaciś­

ludzkie

poemat

Jedna

m i l c z e n i e m , d r u g a lękiem o t w a r t e . Pierwsza

Przypom­

J e g o n a t c h n i o n a postać

Ręce

ona wyjaśnia.

stwa

4: t a k

się l u d z i e z nadzieją

7 d o 12 ilustrują

postawa,

koniec

nieśmiało

takt

od­

Prawdziwy

to obraz

się

obraz

szeptał p r z e z
na

haterek.

zaginięciu

( i l . 6).

kurczy

lekarza,

6 —

cieszy

T a k zachowują

lesie

Obraz

do z d r o w i a .

d o m u chorego.
Obraz

—

prawdy

przestrzenną.

Też wiele
w

przez

o

Drugi

dziecka

dzieci

tej

woli

u k r y t e w nas s a m y c h . Z w r ó ć m y u w a g ę n a m i n y t y c h b o ­

do j e d n o s t k i .
się

oczy, d e s p e r a c k a

bombardowania.

p o w r o t u chorej

budzi

mie

zaginionej.

Odkrycie

jest p r z y j a c i e l e m

na.

powrót

t o są nasze c h o r e

swej

się,

mieszkanie.
dowiadują

o chorobie

wojenne

wbrew

rodzice

trzeci — anielska

przyjął

Zachowują

o d siebie. Załamują

później

i demolują

s t r a s z a , odstraszają
a obraz

a

—

się

zachowują się l u d z i e u d e r z e n i nieszczęściem?
się różnie, ale z a w s z e zaczynają

mowa:

oznaczonych

W

j a k i sposób m o g l i b y ś m y e w e n t u a l n i e p o d w o i ć czy

potroić siłę w i d z e n i a
przy

pomocy

nianie
ciele

siły

czy słyszenia? M o ż e w

zastrzyków,
mięśni.

i silniejsze

ale obecnie

Sport

to

działanie

zdrowie,

pisarzu",

który

a

wyrywa

złą

na

trzech

twarzach

( i l . 7). T r z y

osoby

—

w

wzmac­
zdrowym

Bergmanie,
duszę

ażeby pozostawić lepszą. M o ż e taką lepszą
my

przyszłości

przez

zmysłów".

N a s t ę p u j e opowieść o I n g m a r z e
kim

—

namalowanych

trzy

„szwedz­

człowiekowi,
duszę

na

ujrzy­

obrazie

m i m i k i , t r z y różne

20

sytuacje.

bywa

często

Najbardziej

cierpi fizycznie

olej/płyta

pilśń.,

I I . 7. Ciężar

i mimika,
f r a g m . t r y p t y k u n r 20, olej/płyta
pilśń., w y m . 37 X 28,5 c m

ten na

dole,

najmniej ten

239

�U góry. U k ł a d y
różne

nastroje

zmarszczek
tych

(na dole) l e p i e j

na twarzach

osób. T e g o

charakteryzują

najbardziej

t e r a z n i e rozdrażniać

jeszcze

C z ł o w i e k p o w i n i e n zauważać u i n n e g o

bardziej.

człowieka na

t w a r z y różne l i n i e nastrojów. (...) O c z y l u d z i muszą

oglą­

dać oczy

inne­

go

i n n y c h ludzi, wyczuwać

słuchu.

wzroku

Zmysły

i słuchu

są

naszymi

powinniśmy

nadsłuchiwanie
przyjaciółmi.

wznosić

Zmysłom

kolumny

pamię­

ci".
żyć w

nie

słyszymy

naukę, j a k t o t r z e b a

z g o d z i e ze s w y m i zmysłami. K i e r o w a n e

przez

naszą

wolę,

ucho

i

p r z e d s t r a s z n y m i nałogami —
w

siebie,

musi

mieszkanie,

ażeby

nałogowo

autor, poczem,

pomiędzy

Wyzbywa

się

się

na wodzie
giną w
I

człowieka

następny

obraz.

d w u ludzkich twarzy.

ginie

i powstaje,

jego

19. T o

fantazja.

Tak

jak

„Jednocześnie

ich

powstają

i

widzieć

i

z

której

słyszeć,

ale

rozwoju

człowieka!"

Bezpośrednio

nie w
po

swój

cierpień

silnego

Spróbujmy

przećwiczyć

obrazki

twarze
myślań
Na

Jak

—

nas

n p . zbliżyć
okazać

się

swoje

język".

jak
do

uczesania
Obrazy

poszcze­
przysz­

życzliwym,

sposób

pięknego

się".
ludzi uduchowionych.

„ B y ć m o ż e n i e są s y m p a t y c z n i , jacyś z a p a t r z e n i

li.

240

8. K o s m o n a u t a ,

olej/płyta

14

obrazie

uduchowionych?
znaleźć

tematy

się bez

z

dwie

ich roz­
konfliktu.

44 w s p ó l n e o p ł a k i w a n i e kogoś j e s t p r z y ­

bo t w a r z e

(jak

odpowiedniej

przedstawia

zbliżone m o ż e obeszłoby

przy

płaczących mają

śmiechu)

bardziej

zaokrą­

p o l i c z k i . Współczujemy

płaczącym, płacząc s a m i . Z b l i ż a m y
Oglądanie

pierwsze

pokoju

się d o s i e b i e

w

sie­

pilśń., w y m . 38,5X29,5 c m

(sali

g o s p o d a r z ) kończy d e m o n s t r a c j a
(nie

chcą

maszerować,

zamknięte),
pionowa),

oszusta

na

osiągnięć

—

W
wiedzę

li.

A

typów:

ich krok

intensywnie

więc

nastro­

jest

coś

—

jak

mówi

ludzi smutnych

niepewny,

patrzących

(ręce p o k o r n e , z d z i w i o n a

dłonie

(postawa

pozycja

i d l a odprężenia

gło­
wido­

piękne d o m y i m i a s t a — i szczyt l u d z k i c h
lot w

kosmos.

nauty, bohatera nowej

następne przedstawiają

żon­

rozpoznawać

w

ludzi

Ilustracja

ki przyjemne:

nawet

sobie

rąk

uduchowienie, by

i p r a k t y c z n e u b r a n i e samego
czy

należy

się d o n i c h

„niemały w p ł y w g u s t o w n e
berecik

w

postrzegania

ruchy

k p i a r z a i myśliciela. „ G d y b y

były

jemniejsze
glone

uczą

l u d z i , a b y zbliżyć

w y , statyczność układu ciała) —

lekki

kontakt z

równoważyć

uczucia i silnego

u s p o s o b i e n i u . Otóż m a n a t o

Jakiś

nawiązując

kto umie

pogodnym

siebie.

w

Dalsze
nastroje

ręce.

t y m stwier­

d z e n i u następuje r a d a p r a k t y c z n a — j a k być
przyjaznym,

s p o k o j n i e (...). M u s i przeżyć

jami".

wyrastają

gólnych m o m e n t a c h , lecz c h r o n i c z n i e . T o w i e l k a
łość

odbi­

ślad

t a k ślady m i m i k i

Głowa

zewnętrznego.

twarzy

ślady

w

nad

glera".

wspólny

zależności o d n a s t r o j u c z ł o w i e k a " .

znów

d w a żywioły:

nimi

a wyrazem
„Więc

te

m u rzeczy. Czy m a
konklu­

wśród

j e g o o k a też s z y b k i e j a k b ł y s k a w i c a .

Szczęśliwy

„trzeba

zależność

źle

zbolałej „ C z ł o w i e k
siedzących

głębokich

Oto:

wyjaśnić

się

A o t o żongler. „ R z u c a d o góry 6 p r z e d m i o t ó w i s z y b ­
k o j e łapie. R u c h y

chwili.

klucz

1

ból".

czło­

na

t w a r d z i , nieustępliwi '.

t w a r z osoby

czułby

rzeką, w y p o c z y w a j ą c y c h

zapatrzeniem

klucznikiem? Nie!" —

a b y dokładniej

nastrojem

demonstruje

i

nastroju

swoje

zamykać

nie rozkradziono

być n a z i e m i w i e c z n y m

jających

pijaństwem,

rozsąd­

człowieka

kłódkami, z a s u w a m i , r y g l a m i . „ T o

który

duje

o k o , ochronią

myśl

z b y t n i m s t r a c h e m o r z e c z y doczesne. O t o p o ­

stać z a r z u c o n a
wiek

rozwijać

z zasadami,

I I . 13 p r z e d s t a w i a
takim

otoczeniem.
Dalej

i

b i e , ale są to l u d z i e

obciążonego

drugim

pokoju,

o

trzeba

sobie

9. Patrol,

A

więc

wizerunek

kosmo­

e p o k i ( i l . 8).
z

dużym

nabywać

stołem,
przez

widzimy,

gruntowne

olej/płótno, w y m . 3 7 , 8 X 2 8

cm

że
stu­

1967 r .

�W o j s k o jest d o b r e n a w s z y s t k o , zdaje się m ó w i ć
obrazek na i l . 9 pierwszy n a m a l o w a n y przez p. M a ­
l i n o w s k i e g o , w 1967 r . W o j s k o w a l c z y z przyrodą, n a ł o ­
giem, niezdyscyplinowaniem i lenistwem, a przede wszy­
s t k i m b r o n i ojczyzny.

II.

10. Moi

krewni,

olej/płyta

pilśń., w y m . 39 X 28 c m

d i a . W t y m c e l u k o n i e c z n y jest n a świecie pokój ( z a t k a ­
n i e dłonią l u f y a r m a t n i e j ) . I n d y w i d u a l n e w y s i ł k i , a b y
p r z e z w y c i ę ż y ć niedoskonałość „dają w i e l e , a l e n i e t y l e ,
co z o r g a n i z o w a n a a k c j a oświaty, doskonała i s y s t e m a ­
tyczna".

II.

1 1 . Historia

uczuć

w mimice,
66 X 75 c m

olejj/płótno,

wym.

Następuje s e k w e n c j a o d z i e d z i c z e n i u , a w i ę c p r z e ­
k a z y w a n i u n a b y t y c h cech przyszłym p o k o l e n i o m . D l a ­
tego n a i l . 10 w i d a ć wspólny m i a n o w n i k w t w a r z a c h
t r z e c h pokoleń.
Z n ó w g a l e r i a t y p ó w . K a ż d y człowiek m a w ł a s n y
w y r a z p s y c h i c z n y . B a ! p o w i a d a a u t o r „ n a w e t koń p o ­
s i a d a swoją mądrą fizjonomię psychiczną".
N a i l . 11 w i d a ć t w a r z e : myślącą, cierpiącą, t w a r z
b a d a c z a , c z ł o w i e k a płaczącego, ironiczną, drwiącą, uś­
miechniętą i śmiejącą się. T r z e b a umieć p o z n a w a ć n a ­
s t r o j e , układ z m a r s z c z e k i mięśni, p r z y g l ą d a ć się. T o k o ­
n i e c z n e „ b o przecież c z ł o w i e k c z ł o w i e k o w i też rzeźbi t w a r z " .
O s o b i s t e doświadczenia a u t o r a , co i r a z dają znać
0 sobie. O t o w i ę c o b r a z k o w a opowieść o r o l i d z i a d u n i a
( i l . 16—18) ilustrująca treść n a p i s a n e g o u t w o r u . „ D z i a dziuś o d g r y w a
niemałą rolę
w wychowaniu
dzieci.
Kształtuje o d p o w i e d n i o c h a r a k t e r d z i e c k a (...) b r o n i go
p r z e d straszną g ł o w ą z a r a z y , p r z e d p o r y w a c z a m i d z i e c i ,
przed
w y r a f i n o w a n y m terrorystą
współczesnej
epoki,
przed s t r a s z n y m i s k u t k a m i w o j e n . W n u k w y c z u j e życz­
l i w e b i c i e serca d z i a d z i a — w y c h o w a w c y i z a w i e s i m u
na m a r y n a r c e Złoty K r z y ż Dobrego w p ł y w u
Wycho­
wawczego".
N a zakończenie seansu p a n M a l i n o w s k i p r o p o n u j e
t a k i e ćwiczenia: „ P o s t a r a j się w s k u p i e n i u upodobnić
swoją twarzą do j e d n e j z t w a r z y w y s t a w i o n e j w t e j
i z b i e . T o z n a c z y upodobnić swoją minę i z a c h o w a n i e się
1 określić w przybliżeniu s w ó j nastrój p o każdej z m i a n i e
o b s e r w o w a n e j o s o b y . N a l e ż y brać p o d u w a g ę sposób
p a t r z e n i a sposób z a m y k a n i a u s t , m a r s z c z e n i a czoła i w
j a k i e j p o z y c j i z n a j d u j e się g ł o w a i s z y j a osoby z r y ­
s u n k u " . Następnie każde przyjrzeć się g r u p i e 12 o b r a ­
zów, określić nastrój każdej z p r z e d s t a w i o n y c h osób
i o d p o w i e d z i e ć w j a k i sposób należałoby zbliżyć się d o
n i e j . Jeśli się tego n a u c z y m y , b a r d z i e j będziemy s i e b i e
szanować. N i e będziemy w i ę c strzelać do k o n d u k t u p o ­
g r z e b o w e g o , a n i używać d z i e c i do różnych r o z g r y w e k
między s t a r s z y m i . N i e będą ginąć żołnierze, i „ludzie
n i e będą w n i e z g o d z i e r o z r y w a ć n a c z t e r y s t r o n y świata
w y g o d n e g o m a t e r a c a z i e m s k i e g o , zamieniając się w k o ­
n i e r o b o c z e " — co p r z e d s t a w i a i l u s t r a c j a .
K o n i e c . P a n M a l i n o w s k i uśmiecha się, p y t a o w r a ­
żenia. Jest p e w n y s w y c h r a c j i , a l e p r z e c i e ż chciałby
usłyszeć i c h p o t w i e r d z e n i e . P o k a z u j e s w ó j d o r o b e k p i ­
s a r s k i . M a ł y , n i e p o z o r n y , w n i e c o już w y t a r t y m u b r a ­
n i u . . . śmieszny? N i e , n i e śmieszny. Żadna p a s j a l u d z k a
n i e jest śmieszna. Zwłaszcza g d y w y n i k a z a u t e n t y c z ­
n e j p o t r z e b y , g d y staje się c i ę ż a r e m i w y z w o l e n i e m ,
g d y w y r a ż a osobowość człowieka. Oczywiście, t a k n a
z i m n o , z d a l e k i e j p e r s p e k t y w y , można p o w i e d z i e ć o t y m ,
co zrobił: n a i w n e , można zganić b r a k p r e c y z j i myśli,
p o m i e s z a n i e p r z y c z y n ze s k u t k a m i , u p r o s z c z e n i a i o d ­
k r y w a n i e p r a w d b a n a l n y c h . Można, a l e t a k i e podejście
s c i e n t y c z n e p r z e d e w s z y s t k i m o g r a n i c z y nas s a m y c h . W
doświadczeniu M a l i n o w s k i e g o w a ż n a jest d l a m n i e jego
p o s t a w a , j e g o e m o c j o n a l n y sposób r e a k c j i n a zło n a ­
szego świata. M i m o , a p o części i dzięki „ n a i w n o ś c i "
s t a j e m y się b o g a t s i , słysząc w y w o d y a u t o r a , oglądając
j e g o p r a c e i chłonąc atmosferę tego d o m k u :
mamy
b o w i e m do c z y n i e n i a z ludzką pasją z c z ł o w i e k i e m d o ­
b r y m , o g a r n i ę t y m w o l ą zbliżenia l u d z i i rozładowania
k o n f l i k t ó w . P r z y t y m dociekliwość i r z e c z y w i s t y , w i e l o ­
s t r o n n y t a l e n t W ł a d y s ł a w a M a l i n o w s k i e g o każe n a m za­
dumać się n a d m o ż l i w o ś c i a m i t w ó r c z y m i , k t ó r e t k w i ą w
człowieku, n i e zawsze rozwinięte, n i e z a w s z e s z k o l o n e .
241

T

�II.

12. Pyszalkowaty

bezwzględny,

olej/płyta

pilśń., w y m . 29 X 40,5 c m

�II,

14. Pogodni,

olej/płyta

pilśń., w y m . 28 X 40 c m

��19

"V» »
5

•fi.
&gt;" / . i

' ш^к&amp;егиг » л * '
i'ft!*' ^A ' / » Д Sr
&gt;J-.';7

фе

1//

-

-'j?
fie /?!'/*/*,
1

»,w w

- *-irvj'
,

il't?egro,'. V
- ' i ,'»/

&gt;w

11 an- i
't w, #Д&gt; «

J - A T /г

«5
••-V-

:

19.

i

4

" " ^ M &lt; # ' V T Ż

20.
w a

Malinom

245

4

�P R Z Y P I S Y

U r . 28.10.1909 r . w e w s i C i e l a k o w o , k . N i e ś w i e ż a
( o b e c n i e Z S R R ) , ojciec K o n s t a n t y był b u c h a l t e r e m w
s t a r o s t w i e . W r a z z r o d z i c a m i i r o d z e ń s t w e m (5 dzieci)
przyjechał w 1917 r . d o P o l s k i . S k o ń c z y ł średnią Szkołę
Rolniczą w Ż y r o w i c a c h (1932), p o c z e m p r a c o w a ł j a k o
t e c h n i k r o l n y w majątku n a P o d l a s i u . Z d e c y d o w a ł się
j e d n a k n a dalszą naukę. P r z y j e c h a ł d o W a r s z a w y , c h o ­
dził n a W s z e c h n i c ę Polską, m a t u r ę zdał w 1935 r . R o z ­
począł, j a k o w o l n y słuchacz, s t u d i a n a w y d z i a l e f i l o l o g i i
p o l s k i e j U . W . W czasie o k u p a c j i p r z e b y w a ł w P r u ż a n a c h
u o j c a i p r a c o w a ł t a m j a k o n a u c z y c i e l , p o t e m został
w y w i e z i o n y n a r o b o t y do N a d r e n i i . Ożenił się w 1943 r .
Z a r a z p o w o j n i e wrócił do k r a j u , pracował w G r y f i ­
nie, poczem podjął r e g u l a r n e studia, n a j p i e r w n a u n i ­
w e r s y t e c i e łódzkim, później w a r s z a w s k i m . P o l o n i s t y k ę
ukończył u p r o f . Z . J a k u b o w s k i e g o w 1957 r . O d t e g o
c z a s u u c z y w P r u s z k o w i e . O d 1970 r . j e s t n a e m e r y t u ­
r z e . W 1975 r . o t r z y m a ł „ Z ł o t y K r z y ż Z a s ł u g i " .
1

Pisze w i e r s z e , u t w o r y m u z y c z n e i m a l u j e ( m n i e j
w i ę c e j o d 1967 г.). N a u c z y ł się s a m grać n a s k r z y p c a c h
i a k o r d e o n i e . J e g o 10 u t w o r ó w m u z y c z n y c h z a r e j e s t r o ­
w a n o w Z a i k s i e . N a k u r s a c h o r g . p r z e z K u r a t o r i u m uczył
się p r o w a d z e n i a zajęć m u z y c z n y c h i uzyskał u p r a w n i e ­
n i a . W y d a ł 6 t o m i k ó w p o e z j i , m a w rękopisie d r a m a t ,
powieść kryminalną, w i e r s z e i prozę.
* W ł a d y s ł a w M a l i n o w s k i , członek K l u b u L i t e r a t ó w
N a u c z y c i e l i . Poezje,
t . I , Stołeczny D o m K u l t u r y N a u ­
c z y c i e l a , (bez d a t y ) . T y t u ł w i e r s z a Niepokój
wzwyż

II. 21. Fragment

P o n a d t o p. M a l i n o w s k i jest a u t o r e m h y m n u Szko­
ły n r 215 w W a r s z a w i e .
A b y w y r a ź n i e w y e k s p l i k o w a ć s w e myśli, z a p e w n e
w o b a w i e , że w z d e n e r w o w a n i u m o ż e je n i e p r e c y z y j n i e
w y r a z i ć , p . M a l i n o w s k i napisał t e k s t wyjaśniający, n a ­
z w a n y „ k o m e n t a r z e m " i p o w i e l i ł go. Pisząc t e n artykuł
korzystałem z a r ó w n o z tego t e k s t u j a k też i k o m e n t a r z
n a g r a n e g o n a taśmę i p u s z c z a n e g o w czasie oglądania
o b r a z ó w o r a z z w y p o w i e d z i w czasie n a s z y c h r o z m ó w
W 1974 w z i ą ł udział w ogólnopolskim k o n k u r s i e
plastycznym p.n. „Mój region w ХХХ-leciu P R L " . O t r z y ­
mał wyróżnienie.
Zaczął w y s t a w i a ć tuż p o w o j n i e . R y s o w a ł w ó w c z a s
k a r y k a t u r y i w ł a ś n i e j e w y s t a w i ł w 1946 r . w czasie
p o b y t u w G r y f i n i e (zachował się afisz w y s t a w y w T o v.
Muzyczno-Literackim „Promień").
P i e r w s z y t o m p o e z j i , Strzały niewolnika,
z własny­
m i r y s u n k a m i , w y d a ł w 1939 г., nakładem F . H o e s i e c k a
W rękopisie m a p. M a l i n o w s k i w i e l e u t w o r ó w l i t e ­
r a c k i c h oraz j e d e n „synkretyczny", b o w i e m n a każdej
s t r o n i e znajdują się r y s u n e k P r u s z k o w a , t w a r z z o d ­
p o w i e d n i m wyrazem, nuty, kolejny odcinek
powieści
k r y m i n a l n e j , w i e r s z , powieść r y s u n k o w a ( v i d e i l . 30, 31)
J e d e n z w i e r s z y nagrał H e n r y k B o u k o ł o w s k i i a u ­
t o r chętnie p u s z c z a s w y m gościom tę taśmę. P o m i j a j ą c
z n a k o m i t e w y k o n a n i e , t r z e b a przyznać, że w i e r s z w c i ą ­
ga, słuchałem go z dużym z a i n t e r e s o w a n i e m .
Z t o m u O c f i r j c s o m / przerażeniem,
W a r s z a w a b.d
(Poezje,
t. V I ) .
3

4

5

0

7

8

mieszkania Władysława

Fot.: j . Swiderski

246

Malinowskiego

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
