<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="5945" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/5945?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-27T02:32:03+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="5925">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7926f2dee7e9f02151f6a2677f1199b2.pdf</src>
      <authentication>5ec3b21de7e0b063d259ebf4052afa08</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="70876">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3495</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="70877">
              <text>1979</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="70878">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3276</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="70879">
              <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.1</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="70880">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.1, s.55-57</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="70881">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="70882">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="70883">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="70884">
              <text>R

Е

С

E

N

Z

H A L I N A K E N A R O W A . Od z a k o p i a ń s k i e j szkoły p r z e m y s ł u drzewnego do szkoły
W y d a w n i c t w o Literackie, K r a k ó w 1978, ss. 340, i l . 211.

Zamiast tradycyjnej recenzji — w k t ó r e j n a l e ż a ł o ­
by p o d k r e ś l i ć
pionierski charakter
pracy, ogromnie
w a r t o ś c i o w e , syntetyczne ujęcie, b o g a t ą faktografię, i n ­
t e r e s u j ą c ą i z r ó ż n i c o w a n ą bazę ź r ó d ł o w ą , walory l i t e ­
rackie tekstu oraz s k a n d a l i c z n ą wprost a b n e g a c j ę w y ­
dawcy — c h c i a ł a b y m p o d y s k u t o w a ć nad problemem,
u j ę t y m w książce raczej marginesowo, a mianowicie
nad problemem o d d z i a ł y w a n i a „ k e n a r o w c ó w " w tere­
nie, o l u d o w y m b ą d ź nieludowym charakterze ich pro­
dukcji oraz poziomie ich twórczości artystycznej.
P u n k t e m wyjścia niechaj b ę d z i e p r z y d ł u g i nieco
cytat:
„W 1954 r. Muzeum Etnograficzne w K r a k o w i e ogłosiło konkurs na „ z a b a w k ę l u d o w ą ziemi k r a k o w ­
skie!]", z a p r a s z a j ą c szkołę (!) do u d z i a ł u w konkursie.
Kenar „podjął r ę k a w i c ę " , o r g a n i z u j ą c z j e d n ą k l a s ą
zadanie na r u c h o m ą z a b a w k ę d r e w n i a n ą , i prace ucz­
niów
uzyskały
pierwszą
n a g r o d ę na konkursie (!).
W z m i a n k i w prasie p o d k r e ś l a ł y „ ł a d u n e k humoru w l u ­
dowych zabawkach". P o n i e w a ż jednak w warunkach
konkursu była klauzula, aby uczniowie pochodzili z zie­
m i krakowskiej — a, na ironię, uczniowie pochodzili
w ł a ś n i e z innych r e g i o n ó w Polski — Kenar polecił do­
pisać przy ich nazwiskach fikcyjne miejsca urodzenia,
z a c z e r p n i ę t e na chybił trafił z mapy w o j e w ó d z t w a k r a ­
kowskiego. Konsekwencje tego figla artystycznego by­
ły nieprzewidziane: zabawki robione przez „obcych et­
nicznie" i „pod k i e r u n k i e m artysty" f i g u r u j ą w zbio­
rach Muzeum Etnograficznego w K r a k o w i e jako „ l u ­
dowe zabawki ziemi krakowskiej", rozpowszechniane
nawet przez poczitówiki Ruchu. Na jednej z p o c z t ó w e k
o d z n a j d u j ę p o d o b i z n ę zabawki robionej przez ó w c z e s ­
nego ucznia szkoły S t a n i s ł a w a Kulona urodzonego w
ZSRR (!). Wnioski z owej anegdoty s ą n a s t ę p u j ą c e : po
pierwsze, etnografowie m u s z ą bardzo u w a ż a ć , a r t y ś c i
p o t r a f i ą bowiem ś w i e t n i e p a s t i s z o w a ć „ludowość", nie­
jednokrotnie już tlo r o b i l i i r o b i ą nadal, na p r z y k ł a d
w i e l u a b s o l w e n t ó w szkoły starannie u k r y w a fakt jej
u k o ń c z e n i a , bo „opłaca się" i m bardziej uchodzenie za
„ t w ó r c ó w ludowych", co oczywiście jest regresem ar­
tystycznym. Po drugie, jeśli wszystko jest „ l u d o w e " —
to nic nie jest ludowe i tradycyjne k r y t e r i a „ l u d o w o ­
ści" są dziś całkowicie nieprzydatne." (s. 262).
Jest rzeczą oczywistą, że tradycyjne k r y t e r i a sztu­
k i ludowej s ą dla o k r e ś l e n i a zjawisk współczesnych c a ł ­
kowicie nieprzydatne. Ale z a k o p i a ń s k a szkoła, p o w s t a ł a
przecież sto lat temu, działała r ó w n i e ż w czasach, gdy
sztuka ludowa była na Podhalu wciąż jeszcze bogata
i ż y w a , a „ p a n o w i e " ingerowali w n i e w i e l k i m stosun­
kowo stopniu.
Ingerencja zaczęła się na s k a l ę m a s o w ą wraz z
rozwojem szkoły, k t ó r a przez cały czas swego istnienia
w y w i e r a ł a p r z e m o ż n y w p ł y w na stan g ó r a l s k i e j sny­
cerki i rzeźby. Lista a b s o l w e n t ó w , podana przez K e n a r o w ą , obejmuje do r o k u 1914 ponad czterysta nazwisk,
zaś w latach 1914—1939 około pięciuset. Cyfry tc mo­
żemy spokojnie p o m n o ż y ć przez dwa, gdyż mniej w i ę ­
cej połowa ueaniow opuszczała szkołę przed uzyskaniem
k o ń c o w e g o ś w i a d e c t w a . Z w a ż y w s z y , że większość osób,
k t ó r e p r z e w i n ę ł y się przez szkołę, działała potem na

J

E

Kenara,

terenie P o d g ó r z a i K a r p a t Polskich, m o ż e m y stwier­
dzić bez obawy p o m y ł k i , że działalność z a k o p i a ń s k i e j
szkoły zaznaczyła się w y b i t n i e w całokształcie k u l t u r y
plastycznej polskiej góralszczyzny.
Przekonamy się o t y m najdobitniej, gdy p o r ó w n a ­
my prace szkolne z okresu dyrektorstwa Neużila, K o vatsa, Barabasza i z czasów późniejszych z p r o d u k c j ą
współczesną, o f e r o w a n ą przez prywatne sklepy p a m i ą t ­
karskie na K r u p ó w k a c h . P o k r e w i e ń s t w o oczywiste od
pierwszego r z u t u oka. Kenarowa podaje nawet d o k ł a d ­
n ą d a t ę rozpoczęcia w Zakopanem produkcji talerzy i
kasetek, inkrustowanych
kolorowymi
metalami. Owe
„ z a k o p i a ń s k i e " f i g u r k i , p i ó r n i k i , orły, dziewięćsiły, sza­
chy, kasetki, talerze, s ł o w e m cały ten kicz, produko­
wany w setkach tysięcy sztuk, a u w a ż a n y przez tzw.
m a s o w ą publiczność za góralski autentyk, ma swój r o ­
dowód w Szkole P r z e m y s ł u Drzewnego.
Powojenne dzieje szkoły r ó w n i e ż z w i ą z a n e są w
paradoksalny sposób z istnieniem p a m i ą t k a r s t w a „na
ludowo". W ciągu ostatnich dwudziestu lat, kiedy to
n a s t ą p i ł o nasilenie k o n k u r s ó w , wystaw i różnego auto­
ramentu p r z e g l ą d ó w tzw. współczesnej sztuki ludowej,
gdy u s i ł o w a n o „ o d k r y ć " i n a m ó w i ć do neoludowej p r o ­
dukcji j a k n a j w i ę k s z ą ilość miesizkańców wsi, poten­
cjalnymi
kandydatami
do
„odkrycia" i „pobudzenia
t w ó r c z o ś c i " były w ł a ś n i e owe dziesiątki i setki w i e j ­
skich m a j s t e r k o w i c z ó w z u k o ń c z o n y m lub — znacznie
częściej — nie u k o ń c z o n y m z a k o p i a ń s k i m liceum. „ C h o ­
dziłem do liceum plastycznego, r o z c h o r o w a ł e m się i ze­
szło m i na to, że zostałem t w ó r c ą l u d o w y m " — w y z n a ł
m i s m ę t n i e jeden z nich.
I tak oto p o w s t a ł a paradoksalna sytuacja — b. ucz­
niowie, którzy nie sprawdzili się w szkole artystycznej
i przerwali n a u k ę , np. z powodu b r a k u u z d o l n i e ń , zna­
leźli się w lepszym położeniu od tych, k t ó r z y u k o ń c z y l i
liceum i otrzymali maturalne ś w i a d e c t w o . Status zawo­
dowy tych ostatnich nie jest godny pozazdroszczenia.
B ę d ą c technikami plastycznymi, a więc m a j ą c przy­
gotowanie np. do robienia okolicznościowych dekoracji,
w y s t r o j u wystaw sklepowych — nie m o g ą p r z y j ą ć zle­
cenia od instytucji p a ń s t w o w e j , gdyż nie są c z ł o n k a m i
ZPAP. A nie są, gdyż nie zdobyli wyższego w y k s z t a ł ­
cenia plastycznego. Mają zawód, ale go nie m a j ą . M a j ą
za to z p e w n o ś c i ą wyniesione ze szkoły w i e l k i e a m b i ­
cje, nadzieję sławy, powodzenia. A w o k ó ł siebie tzw.
twardą rzeczywistość.
Nic więc dziwnego, że hossa na s z t u k ę z w a n ą l u ­
dową, a szczególnie rzeźbę, od k t ó r e j na ogół nie w y ­
maga się wysokiego poziomu artystycznego (wystarczy,
że jest „ p r y m i t y w n a " i „ l u d o w a " ) , s t a ł a się dla tych
ludzi życiową s z a n s ą — d o b r ą , s u g e s t y w n ą n a m i a s t k ą
rzeczywistej twórczości i n i e z ł y m ź r ó d ł e m utrzymania.
Regulaminy k o n k u r s ó w
oraz
stereotyp nieuczonego
wiejskiego prostaczka, p r z y c u p n i ę t e g o pod p r z y d r o ż n ą
w i e r z b ą i rzeźbiącego pastuszym kozikiem nieporadne
ś w i ą t k i nie dopuszczają „ k e n a r o w c ó w " do p r z e g l ą d ó w
w s p ó ł c z e s n e j sztuki ludowej; ale popyt na l u d o w o ś ć
jest tak duży, że fakt u d z i a ł u „ k s z t a ł c o n y c h " jest na
ogół dyskretnie przemilczany dla wygody obu stron.
Chociaż czasem z d a r z a j ą się n i e m i ł e sytuacje — z w ł a -

55
I

�szcza, gdy rzecz natrafi na doktrymera, k t ó r e g o bardziej
i n t e r e s u j ą przepisy i podziały, niż artystyczna w a r t o ś ć
prac.
Jak powiedziano w y ż e j , „ k e n a r o w e y " nie douczeni,
talenty w trzecim i czwartym gatunku, z n a j d u j ą się w
lepszej sytuacji
od
swych kolegów z m a t u r ą . F a k t
uczęszczania przez rok lub dwa do liceum plastycznego
m o ż n a dość ł a t w o u k r y ć , by uchodzić za „ a u t e n t y c z n e ­
go, ludowego t w ó r c ę " . W swej praktyce terenowej zet­
k n ą ł e m się z dwudziestoma kilkoma r z e ź b i a r z a m i , u k r y ­
w a j ą c y m i mniej lub bardziej skutecznie s w ą „ k e n a r o w s k ą " przeszłość oraz kilkoma absolwentami szkoły
z m a t u r ą , k t ó r z y p r a g n ę l i zostać t w ó r c a m i ludowymiiipółzawodowymii uczestnikami k o n k u r s ó w , wystaw i
kiermaszy. I m u s z ę się p r z y z n a ć , że fakt kenarowskiej
przeszłości k a n d y d a t ó w na t w ó r c ó w ludowych z u p e ł n i e
m i nie p r z e s z k a d z a ł . Niestety, większość „ k e n a r o w c ó w "
d e k o n s p i r o w a ł fatalny styl prac, n i e z n o ś n a maniera,
n ę d z n e n a ś l a d o w n i c t w o Kenara, Hasiora, Rząsy czy i n ­
nych nauczycieli. I z tego powodu nie mieli najmniej­
szych szans w konfrontacji z różnego rodzaju w i e j s k i ­
m i p o m y l e ń e a m i czy staruiszkami-analfabetami, dyspo­

ALEKSANDRA

JACHER-TYSZKOWA,

Strój
kielecki.
Atlas Polskich Strojów
z. 12, W r o c l a w 1977, ss. 136, ilustracje.

Z dużą u w a g ą p r z y w i t a ć należy nowy, już 31 ze­
szyt Atlasu Polskich S t r o j ó w Ludowych. Z u w a g ą , gdyż
jest to kontynuacja z a p o c z ą t k o w a n e g o
przed
prawie
trzydziestoma
laty
monumentalnego
przedsięwzięcia
Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, kontynuacja —
dodajmy — po k i l k u latach milczenia. Ostatni t o m
Atlasu u k a z a ł się bowiem w r o k u 1970 (Strój
kołbielski
W ł a d y s ł a w a Kolago), a w latach 1966—1977 u k a z a ł o się
ich zaledwie cztery. To zahamowanie tempa wydawania
kolejnych zeszytów Atlasu niepokoi t y m w i ę c e j , gdy
u ś w i a d o m i m y sobie — dobitnie w i d a ć to na mapie za­
mieszczonej na przedostatniej stronie k a ż d e g o tomu —
jak wiele jeszcze pozostało b i a ł y c h plam, ś w i a d c z ą c y c h
0 powolnym poznawaniu ludowego stroju poszczegól­
nych r e g i o n ó w Polski.
Prezentowana praca przynosi nam drobiazgowy opis
stroju kieleckiego, wraz z jego odmianami, oparty, po­
dobnie jak wszystkie dotychczasowe opisy strojów w
APSL, na rzetelnych studiach l i t e r a t u r y przedmiotu:
źródłach
archiwalnych
pisanych i ikonograficznych,
zbiorach muzealnych, a przede wszystkim na intensyw­
nych wieloletnich badaniach terenowych.
Z a c h o w u j ą c u k ł a d p r z y j ę t y we wszystkich dotych­
czasowych tomach Atlasu pisze autorka obszernie o
obecnym stanie zachowania stroju kieleckiego, o jego
historycznym rozwoju, a także o obecnym i d a w n y m
zasięgu. Te ostatnie w y w o d y w y d a j ą
się
miejscami,
zwłaszcza jeśli chodzi o oddzielenie stroju
Krakowia­
ków od stroju kieleckiego, dość arbitralne, lecz zjawis­
ko wzajemnych wpłyiwów uniemożliwiło autorce — jak
sądzę — osiągnięcie t u w i ę k s z e g o stopnia precyzji.
Bardzo potoczyście i jasno napisane są fragmenty
tekstu b ę d ą c e opisem ubioru męskiego i jego zróżnico­
wania, a t a k ż e z r ó ż n i c o w a n i a stroju kobiecego. Tekst
naszpikowany — co oczywiste — danymi technicznymi
1 nazwami g w a r o w y m i jest w pełni z r o z u m i a ł y , co nie
zawsze było cechą publikacji z cyklu APSL. Może t y l ­
ko w rozdziale z a t y t u ł o w a n y m „Wytiwórey i m a t e r i a ł y "

56

n u j ą c y m i atutem najsilniejszym: świeżością spojrzenia.
Takie to n a s u n ę ł y m i się n i e w e s o ł e refleksje, gdy
w książce K e n a r ó w e j p r z e c z y t a ł e m n a s t ę p u j ą c e zdanie:
„ K i e d y prof. Antoniewicz w y s u n ą ł projekt, aby w
Zakopanem p o w s t a ł a wyższa szkoła plastyczna — K e ­
nar s t w i e r d z i ł ze zdziwieniem: „To bardzo ł a d n i e , ale
dlaczego n i k t nie rozumie, że mnie nie i n t e r e s u j ą l u ­
dzie p o w y ż e j dwudziestu lat?" (s. 246).
Wybitna osobowość Kanara, o k t ó r e j Autorka p i ­
sze tak zajmująco i kompetentnie, z czułością i dystan­
sem jednocześnie, w sposób wyzbyty
jakiegokolwiek
patosu — o d d z i a ł y w a ł a w mniejszym
lub
większym
stopniu na grono ludzi, z w i ą z a n y c h ze szkołą. A l e p r ó c z
ludai n i e p r z e c i ę t n y c h istnieją t a k ż e „ k e n a r o w e y " ś r e d ­
ni i z u p e ł n i e m a l i , którzy intensywnie oddziałują na
całokształt k u l t u r y
plastycznej
Polski
południowej.
S p r a w ę ich twórczości Halina Kenarowa p o t r a k t o w a ł a
marginesowo. To jest moje jedyne z a s t r z e ż e n i e wobec
tej ś w i e t n e j książki, k t ó r a przez długie lata s t a n o w i ć
będzie p o d s t a w o w ą l e k t u r ę dla każdego, kto intereso­
w a ć się będzie h i s t o r i ą sztuki polskiej X X w i e k u .
Antoni Kroh

Ludowych,

cz. V.

Małopolska,

z a b r a k ł o w k i l k u miejscach oddechu, fragmenty te w y ­
dają się nieco zbyt lakoniczne i jakby oderwane od
całości w y w o d ó w . Z a m y k a j ą p r a c ę : o m ó w i e n i e zdobin
stroju kieleckiego, charakterystyka źródeł (czy jednak
w tego typu publikacjach nie powinna z n a j d o w a ć się
ona na pierwszych stronach), przypisy, w y k a z źródeł i
literatury. Pewine zastrzeżenia m o ż n a mieć do w s t ę p u
s t a n o w i ą c e g o rodzaj geograficzno-gospodarczej charak­
t e r y s t y k i terenu. Jest ona mdejscamf zbyt ogólnikowa
a w k i l k u fragmentach zbyt luźno z w i ą z a n a z tak k o n ­
k r e t n y m zagadnieniem jak s t r ó j . W s t ę p y jednak to z
dawna słaba strona w i e l u etnograficznych o p r a c o w a ń .
Te drobne uwagi krytyczne nie m o g ą w ż a d n y m
stopniu w p ł y n ą ć na ogólną ocenę pracy Aleksandry Ja­
ch er-Tyszkowej. A ocena musi b y ć bardzo wysoka z
k i l k u co najmniej p o w o d ó w . Nie przypominam sobie,
by w jakiejkolwiek innej monograficznej pracy na te­
mat stroju u d a ł o się z a c h o w a ć tak d o s k o n a ł e proporcje
między t e c h n i c z n ą s t r o n ą zagadnienia a jego walorem
społecznym. Inaczej m ó w i ą c , pierwszy chyba raz w
Atlasie — moim zdaniem — s t r ó j został potraktowany
nie autonomicznie, w p e w n y m oderwaniu, lecz jako i n ­
tegralna część k u l t u r y ludowej konkretnej grupy etnograifiieiznej, został pokazany niejako w swoim społecz­
n y m u w a r u n k o w a n i u . W r a ż e n i e takie dają bardzo do­
brze wkomponowane w całość uwagi, podane z odpo­
w i e d n i ą precyzją, na temat z r ó ż n i c o w a n i a stroju
ze
w z g l ę d u na wiek, status m a j ą t k o w y i społeczny i t d .
u ż y t k o w n i k a . W poprzedniich zeszytach Atlasu p a n o w a ł
pod t y m w z g l ę d e m bairdizo często chaos i dała się od­
czuć zmacana dowolność w przytaczaniu f a k t ó w i ich
interpretaiojd.
Godne u w a g i są t a k ż e fragmenty na temat stroju
ś w i ą t e c z n e g o i o b r z ę d o w e g o w o l n e od powierzchowno­
ści do jakiej, niestety, p r z y z w y c z a i ł y nas poprzednie
tomy A P S L .
Powodem do wysokiej oceny prezentowanej pracy
m o ż e być t a k ż e jej język w y j ą t k o w o plastyczny i na-

�wet w (najtrudniejszych
fragmentach
nie d ą ż ą c y do
sztucznego „ s t e c h n i c y z o w a n i a " , a mimo to, a m o ż e dla­
tego, nie tracący nic z w a l o r ó w języka naukowego.
Ż e b y jednak nie m n o ż y ć k o m p l e m e n t ó w pod adre­
sem pracy, k t ó r ą — jak przypuszczam — k a ż d y czytel­
nik w pełni doceni, trzeba z a p r a w i ć recenzję k r o p l ą go­

„ D E M O S " Internationale

Elhnographische

und

ryczy. Niestety, całość fatalnie obniża koszmarny po­
ziom reprodukcji. Znaczna ilość ilustracji zamieszczo­
nych w pracy w ogóle jest nieczytelna. Pod t y m wzglę­
dem w poprzednich zeszytach Atlasu nie było zbyt do­
brze, ale o wiele lepiej n i ż w prezentowanym.
Ryszard
Kantor

Folklorislische

R o z w ó j nauk, w t y m i etnologicznych, sprawia że
coraz t r u d n i e j jest śledzić w y d a w n i c t w a k s i ą ż k o w e oraz
a r t y k u ł y zamieszczane w czasopismach u k a z u j ą c y c h się
z a g r a n i c ą . T r u d n o ś ć pogłębia fakt, że w i e l e pozycji,
k t ó r e m o g ą być przydatne, -ukazuje się w j ę z y k a c h ob­
cych, nie znanych zainteresowanym. Z r o z u m i a ł e więc,
że problem informacji naukowej staje się coraz w a ż ­
niejszy.
Nawet ś l e d z e n i e d z i a ł ó w receinzyjno-infcrmacyjnych
czasopism u k a z u j ą c y c h się u nas i w krajach obozu
demokratycznego nie wyczerpuje zagadnienia. W i a d o m ą
jest rzeczą, że d z i a ł y te nie n a l e ż ą do najlepszych, że
redakcje o d c z u w a j ą duże t r u d n o ś c i z uzyskaniem re­
cenzji. W takiej sytuacji szczególnej
wagi
nabiera
istnienie .czasopisma, k t ó r e regularnie omawia wszyst­
kie istotniejsze p u b l i k a c j e z zakresu k u l t u r y ludowej
w zasięgu europejskich k r a j ó w socjalistycznych. Czaso­
pismem t y m jest k w a r t a l n i k „ D e m o s " w y d a w a n y od
I960 r. w stolicy N R D — Berlinie. U k a z u j ą się w n i m
n a d e s ł a n e przez poszczególne redakcje krajowe noty i n ­
formacyjne w języku niemieckim.
Recenzowane prace dotyczą
zagadnień
ogólnych,
jak r ó w n i e ż dociekań szczegółowych z zakresu k u l t u r y
ludowej, s t r u k t u r y s p o ł e c z n e j , historii k u l t u r y m a t e r i a l ­
nej, historii k u l t u r y robotniczej i f o l k l o r y s t y k i . Recen­
zje, oprócz podania noty bibliograficznej r e f e r u j ą k r ó t ­
ko t r e ś ć omawianych publikacji, o k r e ś l a j ą ich cel ba­

Injormationem.

dawczy, p o d a j ą d o k ł a d n ą
sową, o k r e ś l a j ą metody
autora, wreszcie w y n i k i
cza r ó ż n e informacje .o
folklorystycznego ruchu
stycznych.

Akademie-Verla.

l o k a l i z a c j ę geograficzną i cza­
badań,
założenia w y j ś c i o w e
k o ń c o w e . Czasopismo zamiesz­
przejawach etnograficznego i
naukowego w krajach socjali­

Poziom opracowania poszczególnych not
informa­
cyjnych jest niejednolity. Jest to w tego typu w y d a w ­
nictwie nieuniknione. R ó ż n y jest poziom szczegółowości
informacji o k s i ą ż c e czy artykule, niemniej noty dają
w sumie r z e t e l n ą i b o g a t ą d o k u m e n t a c j ę .
Redakcja polska mieści się w O ś r o d k u Dokumen­
tacji i Informacji Etnograficznej przy katedrze Etno­
grafii
Uniwersytetu
Łódzkiego, a o jej s p r a w n o ś c i
świadczy duża liczba dobrze i n f o r m u j ą c y c h not o p u ­
blikacjach polskich. Tak np. a r t y k u ł y u k a z u j ą c e się w
„Polskiej Sztuce L u d o w e j " omawiane są w „ D e m o s i e "
w 5—9 miesięcy po ich ukazaniu się.
W 1979 r. redakcja „ D E M O S U " planuje wydanie
zeszytu specjalnego poświęconego muzealnictwu etno­
graficznemu, a w r o k u 1980 zeszytu z informacjami o
instytucjach etnograficznych i folklorystycznych zajmu­
jących się badaniem k u l t u r y ludowej.
Kwartalnik
pośrednictwem
wvnosi 430 zł.

„ D E M O S " m o ż n a z a p r e n u m e r o w a ć za
„ R u c h u " , cena
rocznego
abonamentu

A

N

O

Berlin

VII—XII 1978
Jubileusz 50-lecia pracy prof, dr Marii Znamierowskiej-Prufferowej
We w r z e ś n i u minęło 50 lat pracy naukowej prof,
dr M a r i i Znamierowskiej-Prufferowej. Uroczysty j u b i ­
leusz obchodzono podczas obrad 53 Zjazdu Polskiego
Towarzystwa Ludoznawczego w Toruniu. Rada P a ń ­
stwa n a d a ł a prof. Prufferowej K r z y ż K o m a n d o r s k i Or­
deru Odrodzenia Polski w uznaniu Jej zasług dla n a u ­
k i .polskiej.
S t u d i o w a ł a h i s t o r i ę sztuki i k u l t u r y w Warszawie,
n a u k i humanistyczne i matematyczno-przyrodnicze na
Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie, potem etno­
grafię i etnologię. Jeszcze w cza.sie s t u d i ó w , w 1927 г.,
została a s y s t e n t k ą profesora Cezarii Baudoin de Courtenay-Ehrenkreutzowej w Muzeum Etno graficznym w
Wilnie. W 1939 r. została doktorem etnografii i etno­
logii, wtedy działała t a k ż e w Towarzystwie Ludoznaw­
czym, w y d a w a ł a pismo „ E t n o g r a p h i e a " .
Po wojnie, w latach 1945—1949, jest a d i u n k t e m ka­
tedry Etnologii i Etnografii U M K , przez 9 lat pracuje
jako kustosz Muzeum Miejskiego w T o r u n i u , oraz- or­

ganizuje t a m ż e samodzielne Muzeum Etnograficzne. W
t y m też czasie uzyskuje t y t u ł profesora nadzwyczajne­
go, kieruje K a t e d r ą Etnografii U M K . Podejmuje dzie­
s i ą t k i z a d a ń i prac naukowych jako prezes .oddziału
Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, wiceprezes Za­
r z ą d u G ł ó w n e g o P T L , honorowy k i e r o w n i k Zespołu Et­
nograficznego I H K M Polskiej A k a d e m i i Nauk. Muzeum
Etnograficzne w Toruniu, zorganizowane od podstaw,
stało się szybko j e d n ą z n a j w a ż n i e j s z y c h p l a c ó w e k tego
typu w k r a j u . Przez 13 lat kierowania Muzeum prof.
Prufferowa pracuje naukowo, p u b l i k u j ą c w y n i k i swych
pionierskich .badań nad r y b a c k i m i n a r z ę d z i a m i k o l n y m i .
Od 1972 r o k u prof, dr Mairia Znamierowska-Pruff er owa przeszła na e m e r y t u r ę , jednak nadal prowadzi
w y k ł a d y .na Podyplomowym Studium Etnografii U M K ,
działa w P T L , intensywnie pracuje naukowo.
Ż y c i o r y s naukowy i .bibliografię prac prof. Pruf­
ferowej zamieścił Rocznik Muzeum Etnograficznego w
Toruniu, Т. I , T o r u ń 1978.

57
7

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
