<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="5936" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/5936?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T15:58:13+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="5916">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1cf365e1429e9b78511aa28d4b9effa2.pdf</src>
      <authentication>eb45835188487522c4b7500a53fd9b02</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="70779">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3492</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="70780">
              <text>1979</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="70781">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3273</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="70782">
              <text>Drzewo życia - Ołtarz Wniebowzięcia Rodziny - wykonany przez Stanisława Majewskiego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.1</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="70783">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.1, s.33-49</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="70784">
              <text>Kurek, Jan</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="70785">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="70786">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="70787">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="70788">
              <text>Jan Kurek

DRZEWO ŻYCIA - OŁTARZ WNIEBOWZIĘCIA RODZINY
- WYKONANY PRZEZ STANISŁAWA MAJEWSKIEGO

Pierwsza p r ó b a scharakteryzowania t w ó r c z o ś c i ar­
tysty z o s t a ł a dokonana w szkicu jpt. „Wizja ś w i a t a w
twórczości S t a n i s ł a w a Majewskiego", zamieszczonym w
„Polskiej Sztuce L u d o w e j " w r o k u 1977 n r 4. W czasie
pisania tego
a r t y k u ł u o ł t a r z Wniebowzięcia Rodziny
jeszcze nie i s t n i a ł . Obecnie m o ż n a o g l ą d a ć dzięki niemu
najobszerniejszą ze znanych d o t ą d w Polsce, o b r a z o w ą
w y p o w i e d ź jednego człowieka na temat w i z j i wszech­
ś w i a t a oraz w i e r z e ń w y w o d z ą c y c h się w dużej mierze
z tradycyjnej k u l t u r y ludowej. Praca ta stanowi r ó w ­
nież z w i e ń c z e n i e dotychczasowej 'twórczości artysty. M a ­
jewski p r z e d s t a w i ł tutaj iswoje w c z e ś n i e j s z e p r z e m y ś l e ­
nia, k t ó r e w n i e p e ł n e j jeszcze postaci sygnalizował już
w poprzednich pracach. Dlatego zanim p r z y s t ą p i m y do
opisu samego ołtarza, nieco miejsca p o ś w i ę c i m y k r ó t ­
kiemu przypomnieniu jego w c z e ś n i e j s z y c h prac, k t ó r e
naszym zdaniem p o w s t a ł y w dość ścisłym z w i ą z k u z
k r y s t a l i z u j ą c ą się k o n c e p c j ą ołtarza.
A r t y s t a w większości swych kompozycji, n i e z a l e ż n i e
od ich tematu (historycznego, obyczajowego, r e l i g i j n e ­
go), Stosuje język sakralny, oparty na archaicznych opo­
zycjach b i n a r n y c h t y p u : lewa — prawa strona, dół —
góra, b i a ł e — czarne, ś m i e r ć — życie, jedynka — para
ltd., oraz na archetypach: drzewa życia, istot n i e b i a ń ­
skich, B o g a - C z ł o w i e k a i h e r o s ó w ziemskich *.
Żeby to jednak zobaczyć, trzeba obejrzeć dużą ilość
prac Majewskiego, w p a t r z e ć się w nie oraz w s ł u c h a ć
w i n t e r p r e t a c j ę p o d a w a n ą przez A u t o r a . Opisanie i w y ­
t ł u m a c z e n i e k a ż d e j pracy jest dla Majewskiego bardzo
w a ż n e , p o n i e w a ż dzięki s ł o w u m o ż e w y j a ś n i ć sens swo­
ich prac, dopowiedzieć je, odwołując się do t r a d y c j i i
historii.
Sama jednak werbalna w y p o w i e d ź nie jest
m o c n ą s t r o n ą Majewskiego — w p r z e c i w i e ń s t w i e do
twórczości plastycznej, k t ó r a dociera do w i e l u l u d z i bez
słownej interpretacji. Dopiero dzięki rzeźbie, w y r a ż a
w u p o r z ą d k o w a n e j formie to, czego nie u m i a ł b y wypo­
wiedzieć w i n n y sposób.
Majewski, k t ó r y na co dzień m ó w i szybko, chaotycz­
nie i nerwowo, zanim zabierze się do nowej kompozy­
cji, długo nad n i ą r o z m y ś l a , k r e ś l i plany, szkicuje i choć
w t y m czasie robi inne, drobniejsze prace, niejako pod­
ś w i a d o m i e żyje c a ł y czas w i ę k s z ą k o m p o z y c j ą . Plan j e ­
go dzieła musi b y ć bardzo logiczny i przejrzysty. To
w ł a ś n i e zarzut b r a k u konsekwentnego n a s t ę p s t w a zda­
r z e ń w ołtarzu Wita Stwosza s t a ł się powodem, ż e p i e r ­
wotne, ogromne uznanie dla mistrza z K r a k o w a prze­
rodziło się u Majewisklego w pewnego rodzaju niena­
wiść i p o g a r d ę , gdy d o k ł a d n i e p r z e s t u d i o w a ł jego ^ka­
lendarz" w albumie p o ś w i ę c o n y m wielkiemu o ł t a r z o w i
z kościoła Mariackiego w K r a k o w i e .
„ P r a w d z i w a " czyli dobrze zaplanowana, klarowna
rzeźba jest bowiem dla Majewskiego mocą, k t ó r ą chce
przekształcić swoje i innych życie, n a d a j ą c mu sens.
Dzięki niej artysta m o ż e „ p o r z ą d k o w a ć ś w i a t " i „gło­
sić p r a w d ę , k t ó r e j ludzie się zawsze boją...". Za pomo­
cą twórczości plastycznej Majewski przekracza też nie­
jako granice swych możliwości ż y c i o w y c h , bo b ę d ą c
schorowanym r e n c i s t ą , rzeźbi w m a l e ń k i e j k o m ó r c e p i ę ­
ciometrowy ołtarz, a potem s k ł a d a go i stawia w obo­
2

rze w pobliżu k r ó w i byków,
przez wiele lat jako o b o r o w y .

którymi

zajmował

się

3

Trudności metodologiczne w interpretacji prac
Stanisława Majewskiego
Kiedy Majewski interpretuje swoje prace, ma się
w r a ż e n i e , że nie tyle w y p o w i a d a s i ę , co z dużą siłą w y ­
rzuca z siebie informacje, nie zważając na p r z e r y w n i k i ,
k r o p k i i przecinki. Ponadto w y p o w i e d ź , k t ó r a go bar­
dzo p o c h ł a n i a , może nagle p r z e r w a ć w p ó ł słowa, aby
z p r z e j ę c i e m mówić o czymś zupełnie i n n y m . Przy t y m
nie zmienia barwy głosu i gestykulacji. Zaskakuje s ł u ­
chacza, gdy np. niespodziewanie przerywa f r a p u j ą c ą go
i n t e r p r e t a c j ę U k r z y ż o w a n i a , aby stwierdzić, że chciałby
kiedyś w y r z e ź b i ć nagą k o b i e t ę w lustrze (która w y g l ą ­
dać będzie t a k a tak), a potem r ó w n i e nagle przechodzi
do dywagacji na temat p o c z ą t k u ś w i a t a , kończąc ją nie­
oczekiwanie stwierdzeniem, że „Polak wszystko potrafi".
W ten s p o s ó b powstaje — jak ś w i e t n i e z a u w a ż y ł
L u d w i g Zimimerer — „ s a ł a t k a i d e o l o g i c z n o - ś w i a t o p o g l ą dowa", k t ó r ą n a m serwuje Majewski w pojedynczych
wypowiedziach, gdzie wszystko jest r ó w n i e w a ż n e i jed­
nakowo fascynujące.
Dopiero po w i e l o k r o t n y c h , długich spotkaniach z
Majewskim m o ż n a spostrzec, że jego poszczególne w y ­
powiedzi z jednej strony wzajemnie się r e d u k u j ą , a z
drugiej u z u p e ł n i a j ą .
A r t y s t a p o w i e d z i a ł np. obcemu
dziennikarzowi, że nigdy nie widział na oczy ołtarza
Wita Stwosza, a imiesiąc potem z a p r o w a d z i ł do obory
znajomych z pobliskiego miasteczka, aby p o k a z a ć i m
ołtarz, k t ó r y dwa m i e s i ą c e temu zrobił ,yna wzór Wita
Stwosza". Jednak nie t y l k o poczucie obcości w z g l ę d e m
drugich rodzi w a r t y ś c i e podobnie sprzeczne w y p o w i e ­
dzi. Niekiedy osobie bardzo bliskiej potrafi w k r ó t k i m
czasie p o d a ć dwie dość o d b i e g a j ą c e od siebie interpre­
tacje tej samej rzeźby.
Trudno jest t e ż ustalić, na i l e Majewski zna Biblię.
Twierdzi on, że jej nie czyta (choć posiada E w a n g e l i ę
św. Mateusza i zapoznał się z przepowiedniami k r ó l o w e j
Saby), a swoją wiedzę opiera na t y m , co słyszał od l u ­
dzi oraz widział na obrazach. Czasami jednak p a m i ę ć
go zawodzi lulb nie jest pewny n i e k t ó r y c h imion np.
a p o s t o ł ó w i w ó w c z a s p y t a się o nie żony, p o n i e w a ż
u w a ż a , że ona powinna je znać skoro chodzi regularnie
do kościoła. Charakterystyczne jest jednak, że spraw,
co do k t ó r y c h zasięga rad i n n y c h , nie u w a ż a za n a j ­
ważniejsze. Jest przekonany, że nie jest istotne czy Abel
zabił Kaina, czy K a i n Abla, w a ż n e jest bowiem to, że
została p o p e ł n i o n a pierwsza na świecie zbrodnia...
P o n i e w a ż Majewski ma bardzo p o j e m n ą p a m i ę ć i
szybko przyswaja sobie informacje p o c h o d z ą c e z róż­
nych źródeł, trudno jest ustalić genezę jego wiedzy re­
ligijnej i ś w i a t o p o g l ą d o w e j .
I n t e r p r e t u j ą c za Majewskim jego prace, trzeba być
bardzo o s t r o ż n y m i od razu z a z n a c z a ć , że niekiedy po­
daje s i ę j e d n ą z d w ó c h l u b trzech interpretacji. Wybie­
ra się t ę w e r s j ę , k t ó r a wydaje się p i s z ą c e m u najbar­
dziej słuszna, w y n i k a bowiem z w s t ę p n e j r e d u k c j i w y -

�powiedzi artysty oraz mieści się n a j p e ł n i e j w o g ó l n y m
schemacie jego w y o b r a ż e ń i kompozycji.
Wieloobrazowa w y p o w i e d ź , charakterystyczna
dla
ołtarzy szafkowych ś r e d n i o w i e c z a i renesansu, jest dla
współczesnego odbiorcy zaskoczeniem, p o n i e w a ż symbo­
l i k a minionych epok uległa w d u ż e j mierze rozmyciu
i jest nieczytelna. Majewskiemu forma przedstawienio­
wa o ł t a r z a ^ p e n t a p t y k u (jako gatunku) najbardziej od­
p o w i a d a ł a , z a s p o k a j a j ą c p o t r z e b ę epickiego wypowie­
dzenia się. Tak jak niegdyś rzeźbiarz ludowy robił i
wieszał pod p o w a ł ą drewniany „świat", na k t ó r y m w y ­
o b r a ż o n e były dwie strefy kosmosu — ziemia i niebo,
tak Majewski szafę o ł t a r z o w ą nazywa „ ś w i a t e m " . W
niej z n a j d u j ą się niebo i ziemia. Z a m k n i ę t e d r z w i o ł t a ­
rza to „ ś w i a t z a k r y t y " w y r z e ź b i o n y na z e w n ę t r z n e j stro­
nie s k r z y d e ł szafy; po stronie w e w n ę t r z n e j , widocznej
t y l k o po otwarciu o ł t a r z a , jest „ ś w i a t odkryty", k t ó r y
można „ z r o z u m i e ć " dopiero po zapoznaniu się z poprze­
dzającymi go scenami ś w i a t a zakrytego (wbrew ich n u ­
merom i logice n a s t ę p s t w a scen).
4

T r e ś ć informacji zawartych w scenach ołtairza b ę ­
dziemy z e s t a w i a ć z tekstami m o d l i t w y , p i e ś n i , w ą t k ó w
biblijnych, a p o k r y f ó w i przepowiedni, na k t ó r e często —
c h o ć nie zawsze — p o w o ł u j e się artysta. Należy bowiem
założyć, że ogólnie znane, a nie wypowiadane przez ar­
t y s t ę słowa, m o g ł y go — p o d ś w i a d o m i e — i n s p i r o w a ć .

Kompozycje rzeźbiarskie poprzedzające prace
nad ołtarzem

k o n t e k ś c i e r e l i g i j n y m , k t ó r y cechuje kierunek w e r t y k a l ­
ny. P o p r z e d z a ł a ją kompozycja Ostatniej Wieczerzy, w
k t ó r e j Majewski z a a k c e n t o w a ł g ł ó w n i e czynnik społecz­
ny i polityczny, w s k a z u j ą c powstanie d w ó c h kościołów.
Pierwszym z nich był kościół Chrystusa — kościół chle­
ba, t w o r z ą c y pierwotny komunizm; drugim „kościół Ju­
dasza", oparty na p i e n i ą d z u (bliski p a ń s t w u W a t y k a ń ­
skiemu) .
8

Niejako syntezą d w ó c h wyżej wymienionych k o m ­
pozycji Wieczerzy P a ń s k i e j stała się potem Ostatnia
Wieczerza z o ł t a r z a Wniebowzięcia
Rodziny, gdzie w
r ó w n e j mierze został zaakcentowany jej w y m i a r trans­
cendentalny (kierunek wertykalny) oraz s p o ł e c z n o - p o l i ­
tyczny (kierunek horyzontalny). Ta Ostatnia Wieczerza
została umieszczona na antepedium ołtarza czyli najni­
żej ze wszystkich o b r a z o - r z e ź b w o ł t a r z u i t y m samym
s t a ł a się z a r ó w n o w sensie d o s ł o w n y m j a k i p r z e n o ś n y m
p o d s t a w ą oraz kluczem do zrozumienia całego ołtarza,
k t ó r y n a l e ż y oglądać, j a k wszystkie prace Majewskiego,
od dołu do góry.

Opis ołtarza
„ K o m o d a ołtarza". Na antepedium ołtarza w y r z e ź ­
biona jest Ostatnia Wieczerza. Postacie Chrystusa i apo­
stołów są umieszczone w dolnej części p ł a s k o r z e ź b y tak,
że niemal p o ł o w ę powierzchni zajmuje ciemne t ł o , na
k t ó r y m Majewski n a m a l o w a ł jasnoszare obłoki. Ozna­
czają one tak, jak w innych pracach artysty, ruch po­
wietrza. Jest to tchnienie w i a t r u , k t ó r y nie wiadomo
s k ą d i d o k ą d wieje i ożywia w s z y s t k o . Powiew w i a t r u
w y s t ę p u j e r ó w n i e ż w pozostałych scenach w y r z e ź b i o ­
nych na ołtarzu, z t y m t y l k o , że w scenie Wniebowziscia Rodziny widoczny jest nie nad postaciami, lecz pod
n i m i , j a k b y u m o ż l i w i a j ą c i m wznoszenie się.
Dla Majewskiego tchnienie w i a t r u w Ostatniej Wie­
czerzy jest tak istotne, że artysta zmuszony był p o ś w i ę ­
cić m u dużą ilość miejsca. Choć jest noc, jasne obłoki
poruszane w i a t r e m p r z e s u w a j ą się nad osobami j e d z ą ­
cymi wieczerzę, tak że w y r a ź n i e w i d z i m y zebranych
przy stole. K i l k u z nich stoi, i n n i siedzą. Ich formalne
przedstawienie niewiele nam jednak powie, jeśli nie
b ę d z i e m y znać ich symbolicznych imion, k t ó r e m ó w i ą
o wiele w i ę c e j , niż m o g ł y b y p o w i e d z i e ć ich nazwiska
znane z k a r t Ewangelii.
e

Majewski przed o s t a t n i ą operacją w szpitalu, a po­
tem wyjazdem do K r a k o w a (podczas k t ó r e g o oglądał
ołtarz Wita Stwosza) rzeźbił s p o r t o w c ó w , piwoszy, „ k o p e r n i k ó w " , a obok tego sceny w kościele, M a t k ę Boską
i i n . . Szczególnie jednak p a s j o n o w a ł o go w y k o n y w a n i e
drzew z ptakami. W kompozycjach tych ptaki siedziały
p r z e w a ż n i e na rozłożystych gałęziach jednego drzewa,
dochodzącego niekiedy do p ó ł t o r a m e t r o w e j wysokości
lub na d w ó c h niższych drzewkach, stojących obok sie­
bie. W y j ą t k o w o ś ć tych prac p o d k r e ś l a ł Majewski, m ó ­
w i ą c o specjalnie t w a r d y m gatunku drzewa, z jakiego
je tworzy. Z czasem jego drugim ulubionym tematem
stali się ucztujący ludzie (po raz pierwszy przedstawie­
ni w Ostatniej
Wieczerzy).
Po powrocie z K r a k o w a rzeźbił coraz więcej obrazo-rzeźb w miejsce pojedynczych r z e ź b i kompozycji
przestrzennych i m a l o w a ł je coraz cieplejszymi kolora­
m i . Są to przede wszystkim prace o tematyce religijnej,
gdzie bardzo w a ż n e staje się dla artysty niebo jako tło.
W y k o n u j ą c te o b r a z o - r z e ź b y Majewski dużo r o z m y ś l a ł
nad " ś w i a t e m utajonym" — k t ó r y w jego interpretacji
jest r ó w n o z n a c z n y z s a m o z n i e w ó l e n i e m człowieka we
w s p ó ł c z e s n y m ś w i e c i e . Ponadto c h c i a ł u k a z a ć sceny
determinujące
życie c z ł o w i e k a na ziemi oraz w a l k ę
człowieka z „ d i a b e l s k i m ś w i a t e m " .
Dochodzi wówczas do wniosku, że istnieje n a t u r a l ­
ne d ą ż e n i e ludzi i z w i e r z ą t do nieba, co chce przedsta­
wić plastycznie. R ó w n o c z e ś n i e k r z y ż e coraz częściej za­
s t ę p u j ą jego ulubione drzewa, a furgoczące na tle nieba
m a ł e skrzydlate a n i o ł k i p o w o l i w y p i e r a j ą p t a k i siedzą­
ce p o c z ą t k o w o na drzewach, potem na k r z y ż a c h . Nagle,
w pewnym momencie, Majewski zaczyna łączyć ulubio­
ne przez siebie tematy nieba i uczty. Powstaje w ó w c z a s
koncepcja drzewa-łkrzyża, k t ó r e jest d r o g ą do nieba,
d o s t ę p n ą dla ludzi tylko poprzez U c z t ę P a ń s k ą w y r z e ź ­
bioną w postaci Ostatniej Wieczerzy na belce poziomej
k r z y ż a . Jest to trzecia oryginalna kompozycja artysty
p r ó b u j ą c a ująć wydarzenia z wieczernika w szerszym
5

8

7

34

A p o s t o ł o w i e Majewskiego n o s z ą bowiem imiona zna­
ne ze Starego i Nowego Testamentu. Wśród n i c h jest
tylko czterech a p o s t o ł ó w znanych z Ewangelii, przy
czym jeden z nich ukazany jest jako dwie r ó ż n e oso­
by — Piotr i Szymon.
Jezus jest c e n t r a l n ą , siódmą z kolei p o s t a c i ą , licząc
z a r ó w n o od jednej jak i od drugiej strony kompozycji.
P o n i e w a ż wszystkie prace Majewskiego orientowane są
w z g l ę d e m postaci w y r z e ź b i o n y c h (a. nie w z g l ę d e m ze­
w n ę t r z n e g o obserwatora) na prawo od Jezusa z a s i a d a j ą
postacie znane z Nowego Testamentu, a na lewo ze Sta­
rego Testamentu i Judasz z Iskariotu, k t ó r y zasadniczo
nie bierze udziału w uczcie. Zajmuje on miejsce na sa­
m y m lewym rogu s t o ł u i lekko unosi się — jakby wsta­
wał — w momencie, gdy Mojżesz zwraca się ku niemu,
p o k a z u j ą c na worek z p i e n i ę d z m i . W odpowiedzi Judasz
z jednej strony opiera przyjacielsko r ę k ę na ramieniu
Mojżesza, z drugiej odsuwa się od niego, p r z e c h y l a j ą c
mocno głowę w lewo, jakby o d s u w a ł się od głosiciela
podstawowych „ p r a w c z ł o w i e k a " — Dziesięciu Przyka­
zań Bożych. T y m samym odchodzi od s t o ł u w wieczer­
n i k u . Judasz jest więc niejako poza najbliższą m u g r u ­
pą starotestamentowych postaci i poza prawem, k t ó r e g o

��1

�I

�oni przestrzegają. W starotestamentowej grupie, za M o j ­
żeszem w i d a ć błogosławionego przez Boga Izaaka, który
jest p i e r w s z ą zapowiedzią bezkrwawej ofiary Chrystusa.
Obok niego po p r a w e j stronie siedzi Jakub, „który oglą­
dał Boga t w a r z ą w twarz". Obok Jakuba prorok Daniel
przyjacielsko obejmuje melancholijnie z a m y ś l o n e g o k r ó ­
la Dawida i robi to tak, j a k b y go p o c i e s z a ł . Z kolei
król Dawid, od k t ó r e g o w y w o d z i się r ó d Mojżesza, sie­
dzi pod b ł o g o s ł a w i ą c ą lewicą Syna Bożego.
Po prawej stronie Jezusa siedzi natomiast n a j b l i ż ­
szy jego uczeń, Szymon. Podpiera on obiema r ę k a m i
głowę i robi w r a ż e n i e najbardziej zamyślonego uczest­
nika Ostatniej Wieczerzy. Dzieje się tak, p o n i e w a ż sam
jego mistrz Jezus p o w i e d z i a ł mu, że zaprze się Boga
trzykrotnie, i n n y m natomiast razem m ó w i ł mu, że sta­
nie się on skałą — Piotrem, na k t ó r e j zbuduje kościół.
Nad z a m y ś l o n y m Szymonem unosi się z jednej strony
b ł o g o s ł a w i ą c a prawica Jezusa, a z drugiej Biblia t r z y ­
10

mana przez Jana E w a n g e l i s t ę . W ten sposób nad głową
Szymona obrazowo zbiegaiją się: b ł o g o s ł a w i e ń s t w o Boże
i s ł o w a Ewangelii, k t ó r e między i n n y m i w y z n a c z a j ą mu
szczególne miejsce w ś r ó d apostołów.
Jana E w a n g e l i s t ę .ujmuje pod p a c h ę k r ó l P i ł a t , bo­
wiem w e d ł u g apokryfu głoszonego przez Majewskiego
m i a ł on być r ó w n i e ż uczestnikiem Ostatniej Wieczerzy,
gdyż po śmierci Chrystusa m i a ł prawdopodobnie żyć
zgodnie z nakazami Ewangelii i dlatego artysta w y r z e ź ­
bił go, jak trzyma pod r a m i ę św. Jana, k t ó r y pokazuje
ludziom Biblię.
'Między P i ł a t e m a a p o s t o ł e m P a w ł e m siedzi cichy,
bliżej n i k o m u n i e znany G a w e ł , k t ó r y w e d ł u g popular­
nego p r z y s ł o w i a m i a ł w a d z i ć się z P a w ł e m .
W kompozycji Majewskiego P a w e ł zainteresowany
jest r o z m o w ą z Piotrem, k t ó r y t r ą c a się z n i m pucha­
rem. Charakterystyczne jest, ż e c i dwaj t w ó r c y kościoła
rzymskiego należą — obok Judasza i Mojżesza — d i

Tabl. I . „ Ś w i a t z a k r y t y " na s k r z y d ł a c h ołtarza, niewidocznych dla widza w czasie jego otwarcia (por. i l . 3 i 4).
Tabl. I I . „ Ś w i a t o d k r y t y " (por. i l . 1, 5, 6)
--—

—

^Puckfa.,
miijfi ca­ УпоШпе/
łym щес/е

Щ$кй /
pnedpopcł-

Щк$\е-

,

\

x

grzechu ^
(konsekkie*-/
,

dm

/flaw
'
iobr^durdi) rmijne
НоШШ \

/Popełnienie

Ширив

сг/vkh'ek

2ме4$\

роас$гя\

\

/

*

/
Tabl. I I

UkorowNiebo

^Zfrżenie

Щ«/
\
ч

•

- rodzi KM, /
ustom sit

tmifotó

Ргода \ / śmierć.
JtfniebokistypienicЩШЙ \
%емза/
wdany
Win&amp;fdo Wydanie

СкШ
Chftfstiłsa
Ziemie*

36

угслмт
/ шпек*)

ш
icierpieme

�I I . 1. S t a n i s ł a w Majewski, Ołtarz

wniebowzięcia
rodziny, P M E w Warszawie. I I . 2. Ostatnia
ba, polichrom., na antepedium o ł t a r z a

czterech postaci, k t ó r e są najbardziej zaabsorbowane
sobą i z n a j d u j ą się najdalej od błogosławiącego Jezusa.
Znamienne jest przy t y m , że rozdwojony Piotr jako
Szymon jest najbliżej Chrystusa, a poprzez p e ł n i e n i e
kierowniczej f u n k c j i w kościele odsuwa się na najbar­
dziej odległą od Jezusa pozycję.
Piotr, P a w e ł , P i ł a t i Jan stoją, t r z y m a j ą c puchary
w r ę k a c h , Jezus Chrystus b ł o g o s ł a w i , a pozostali uczest­
nicy wieczerzy siedzą za stołem. Nad zgromadzonymi w
wieczerniku, a ściślej nad Chrystusem, unosi się b ł o g o ­
s ł a w i ą c y Bóg Ojciec. Znajduje się on poniżej niebies­
kiego nieba na szerokim tle nocy, bo podczas wieczerzy
z s t ę p u j e z b ł ę k i t n e g o nieba, aby otoczyć c h w a ł ą niebies­
k ą u c z e s t n i c z ą c y c h w Uczcie P a ń s k i e j co jest j a k b y
s p e ł n i e n i e m słów m o d l i t w y : „Ojcze nasz, k t ó r y jesteś w
niebie, przyjdź k r ó l e s t w o Twoje, b ą d ź wola Twoja jako
w niebie tak i na ziemi..." Jest to więc niejako escha­
tologiczna wizja nieba realizowanego już na ziemi pod­
czas sprawowania
ofiary
eucharystycznej, k t ó r ą we
wcześniejszych kompozycjach Ostatniej Wieczerzy M a ­
jewski sygnalizował, otaczając
apostołów
niebieskim
t ł e m U c z e s t n i k i e m c h w a ł y Bożej w wieczerniku M a ­
jewskiego jest
cały lud w y b r a n y przez Boga. Jego
przedstawicielami są postacie ze Starego i Nowego Te­
stamentu, dla k t ó r y c h osoba Chrystusa jest jakby z w o r ­
nikiem starego i nowego ś w i a t a . Do przemienienia chle­
ba i wina w ciało i k r e w Jezusa p r z y g o t o w a ł y bowiem
ludzi kolejne wydarzenia zapisane w B i b l i i . Dlatego na
n i ą przede wszystkim pokazuje podczas Ostatniej Wie­
czerzy św. Jan, aby — jak m ó w i Majewski — „ o g l ą d a ­
j ą c y ołtarz ludzie czytali t ę księgę i wiedzieli, na co
p a t r z ą " . Tam dowiedzą się też, że tylko przez tajem­
1 2

wieczerza,

płaskorzeź­

nicę Ostatniej Wieczerzy oraz jej owoc — p r z e n a j ś w i ę t ­
szy Chleb i Wino — m o ż n a „ o d k r y ć świat".
Dla przechowywania Najświętszego Sakramentu M a ­
jewski buduje w n a s t ę p n e j kondygnacji ołtarza taber­
nakulum, czyli s k a r b n i c ę częściowo zmaterializowanej
tajemnicy. Jest ono p o w a ż n y m p r z e w ę ż e n i e m w całej
konstrukcji o ł t a r z o w e j , mieści się między szeroką men­
są a o b s z e r n ą szafą, i przypomina niemal ewangeliczne
ucho igielne, przez k t ó r e należy przejść, aby za Majew­
skim o d k r y ć inny świat, w y r z e ź b i o n y w y ż e j .
We w n ę t r z u tabernakulum schowane są: drewniany
kielich i monstrancja z w y r z e ź b i o n ą b i a ł ą hostią. Te
naczynia
liturgiczne zamyka
Majewski za g r u b y m i
drzwiczkami tabernakulum, k t ó r e zostały od z e w n ą t r z
oznaczone p ł a s k o r z e ź b ą d w ó c h kielichów z hostiami. Ma
to m ó w i ć wszystkim o g l ą d a j ą c y m ołtarz, że we w n ę t r z u
tabernakulum u k r y t a jest energia, u m o ż l i w i a j ą c a l u ­
dziom wznoszenie się z ziemi do nieba. W w y p a d k u jed­
nak niezrozumienia przez o g l ą d a j ą c y c h dolnej sceny
Ostatniej Wieczerzy — p ł a s k o r z e ź b y na drzwiczkach ta­
b e r n a k u l u m p o z o s t a n ą n i e z r o z u m i a ł ą a t r a p ą czegoś, cze­
go obecność we w n ę t r z u nie jest konieczna, a co dla
Majewskiego jest bardzo w a ż n e .
Dla tych, k t ó r z y te^o nie r o z u m i e j ą , rzeźbi artysta
„świat z a k r y t y " na pierwszym widocznym skrzydle sza­
fy ołtarza. Przedstawienie go ma p o b u d z a ć o g l ą d a j ą c y c h
do refleksji nad życiem, k t ó r a p r o w a d z i ł a b y do zasta­
nowienia się nad ś w i a t e m , gdzie istnieje zło, z k t ó r y m
człowiek musi ustawicznie walczyć. Genezy powstania
zła zaczyna człowiek s z u k a ć w swojej przeszłości, k t ó r ą
zna fragmentarycznie, z lekcji historii i katechezy b i ­
blijnej. W ten sposób dochodzi się do p y t a ń zasadni­
czych: s k ą d wzięły się słońce, księżyc, ziemia...?

37

��O d p o w i e d z i ą na te pytania ma być scena trzynasta
w „ k a l e n d a r z u Majewskiego", a pierwsza z prawej czę­
ści „ z a k r y t e g o ś w i a t a " .
XIII

Bóg ztwożyl

świat,

Stary

Destament

13

Bóg Ojciec unosi się w o b ł o k a c h po lewej stronie
kompozycji i stwarza po prawej stronie słońce — wska­
zując na nie p r a w ą r ę k ą i p r a w y m palcem, a poniżej
ziemię, na k t ó r ą wskazuje p r a w y m palcem lewej ręki.
Nad Bogiem
Ojcem
znajduje się księżyc stworzony
jeszcze wcześniej niż ziemia i słońce. Bóg lekko odchyla
od niego g ł o w ę — być m o ż e dlatego, że księżyc jest dla
Majewskiego u c i e l e ś n i e n i e m zła. K w a d r y księżyca po­
w o d u j ą — jego zdaniem — z m i e n n o ś ć i fazowość wszy­
stkich p r o c e s ó w naturalnych na ziemi, gdzie n i e m o ż l i ­
wa jest stałość i n i e z m i e n n o ś ć o s i ą g a n a tylko w niebie.
„Jeśli człowiek r o z w a l i ł b y atomami księżyc — k o n k l u ­
duje artysta — to skończyłoby się na ziemi wiele nie­
szczęść".
XIV

A d a m i Ewa

zgrzeszyli

w

Raju

Adam i Ewa leżą w Raju pod drzewem. Po prawej
mężczyzna, po lewej kobieta. Ewa — uosobienie ludz­
kiej zmienności — podaje swemu
mężowi
zakazany
owoc, k t ó r y jest w y r z e ź b i o n y po lewej stronie drzewa,
bo grzech jeszcze nie został p o p e ł n i o n y .
XV

Wypędzenie

z

Raju

Bóg Ojciec siedzi na szczycie drzewa, a z prawej
strony obrazu A r c h a n i o ł w y p ę d z a pierwszych rodziców
z Raju. Po lewej stronie w i d a ć już p r z e p a ś ć p r o w a d z ą c ą
z Raju na ziemię — bez Boga. Wszędzie bowiem, gdzie
mieszka i objawia się Bóg lub gdzie zsyła s w ą łaskę,
Majewski rzeźbi i maluje ziemię k w i t n ą c ą , j a s n ą , a
wszędzie tam, gdzie go nie ma — ciemną. W y j ą t e k sta­
nowi t y l k o scena zesłania Ducha Świętego. W scenie
w y p ę d z e n i a z Raju pierwsze na ziemię idzie zwierzę —
lew, druga jest Ewa, a trzeci Adam. Ten ostatni nie
chce od razu opuścić raju i przytrzymuje się r ę k a m i
drzewa.
X V I Brat brata zabił.
na
świecie

Abel

i Kain.

Pierwszy

bandyta

Artysta rzeźbi obu braci obok ich ognisk. Po p r a ­
wej stronie, w ognisku Kaina, ukazuje się w ciemnym
niskim dymie diabeł, a nad ogniskiem Abla, po lewej
stronie o b r a z o - r z e ź b y dym unosi się wysoko, a w nim
Bóg Ojciec. K a i n rozzłoszczony widokiem Boga Ojca po
stronie Abla chce zabić brata. Majewski dodaje przy
t y m , że złość braci do siebie m i a ł a swoje źródło w spo­
rze o k o b i e t ę .
XVII

Noe (Szczęśliwość

ziemska)

Noe p ł y w a w arce, w k t ó r e j dym z komina idzie
wprost do nieba (jak poprzednio unosił się z ogniska
Abla), a Noe wypuszcza w ś w i a t dwa białe gołębie, by
dowiedzieć się, czy wody już gdzieś o p a d ł y .
XVIII

Człowiek

walczy z

diabłem

Po prawej stronie obrazu człowiek ubrany w strój
mmiszo-rycerski idzie pod górę z piką. Ostrze broni skie­
r o w a ł w dół, w p o b l i ż e r ą k diabła, k t ó r y stoi z lewej
strony g ó r y z uniesionymi w górę d ł o ń m i . Człowiek jest
tu raczej a t a k u j ą c y niż atakowany. Na potwierdzenie
słuszności takiego przedstawienia Majewski dodaje, że
sam musi „co dzień w a l c z y ć z diabelskim ś w i a t e m " .
Wiemy już, że scena X V I I I jest dla Majewskiego
szczególnie w a ż n a i s t a ł a się dla niego nie tylko ostat­
n i m obrazem na drzwiach, ale i w s t ę p e m do r o z w a ż a ń
nad złem p a n u j ą c y m w „ z a k r y t y m świecie" — co bez­
p o ś r e d n i o łączy się ze s c e n ą X I I I .

Dlatego r o z p a t r u j ą c wzajemne relacje opisywanych
wyżej scen na drzwiach, warto s k o r z y s t a ć z podawane­
go przez a r t y s t ę zestawienia. pierwszej sceny z o s t a t n i ą
(i w e d ł u g tego wzoru drugiej z p r z e d o s t a t n i ą czyli po
k r z y ż u j ą c y c h się p r z e k ą t n y c h ) .
Wszechmocny Bóg ( X I I I ) ' j e s t taik doskonały, że mo­
że nie zważać na. istnienie „złego księżyca" i tworzy
dalej (dobry) w s z e c h ś w i a t . Natomiast
człowiek
musi
walczyć ze złem ( X V I I I ) w postaci upersoniiikowanego
d i a b ł a (ponieważ natura jest w zasadzie dobra i t y l k o
czasami znajduje się pod w p ł y w e m księżyca).
P r z y c z y n ą „diabelskiego ś w i a t a na ziemi" jest odej­
ście pierwszych rodziców od woli Boga Ojca i zjedze­
nie zakazanego owocu z drzewa w i a d o m o ś c i dobrego i
złego. Zanim to jednak n a s t ą p i ł o , bezgrzeszny człowiek
żył sobie szczęśliwie w Raju ( X I V ) .
Temu życiu przeciwstawia Majewski
szczęśliwość
z i e m s k ą ( X V I I ) , ocalenie Noego od potopu. W obu w y ­
padkach ( X I V , X V I I ) pełnia szczęścia doznana jest przez
ludzi w momentach p r ó b y granicznej, czyli przed sa­
m y m p o p e ł n i e n i e m grzechu ( X I V ) i w c h w i l i opadania
wód grożących z a g ł a d ą ( X V I I ) . B e z p o ś r e d n i e konsekwen­
cje grzechu rzeźbi artysta na dwóch ś r o d k o w y c h sce­
nach: Wygnanie z Raju (XV) i Zabójstwo
Kaina ( X V I ) .
Scena X V to konsekwencja odejścia od Boga, a scena
X V I , to trwanie w grzechu, co jest p r z y c z y n ą n a s t ę p ­
nego grzechu. Przy t y m charakterystyczne jest, że po­
wodem grzechu jest w obu wypadkach kobieta: za
pierwszym razem Ewa, a za drugim żona Abla. Umiesz­
czenie tych scen w ś r o d k u drzwi nadaje i m charakter
m o t y w u przewodniego, wokół k t ó r e g o rozgrywa się ak­
cja na scenach umieszczonych w y ż e j i niżej. Na p y t a ­
nie postawione na samym p o c z ą t k u : dlaczego człowiek
walczy ze złem? — daje Majewski odpowiedź, k t ó r ą
odnajdujemy blisko p u n k t u przecięcia się p r z e k ą t n y c h
d r z w i — bo człowiek grzeszy. 1 to grzeszy społecznie,
gdyż grzech z a p o c z ą t k o w a n y
przez k o b i e t ę
dopełnia
mężczyzna.
Wnioski i spostrzeżenia, do jakich dochodzi Majew­
ski na pierwszych drzwiach, m a j ą dla niego charakter
z e w n ę t r z n y . G ł ę b i e j , po otwarciu drzwi, znajduje we­
w n ę t r z n ą w a r s t w ę „ ś w i a t a zakrytego". P o n i e w a ż jednak
po drugiej stronie pierwszych drzwi są r ó w n i e ż w y ­
r z e ź b i o n e sceny, k t ó r y c h artysta nie chce na razie po­
k a z a ć , drzwi pierwsze s k ł a d a on tak, że r ó w n o c z e ś n i e
można oglądać drugie drzwi i sceny X I V , X V I , X V I I
z pierwszych drzwi.
W drugiej części „ ś w i a t a zakrytego" kolejne sceny
m a j ą kierunek w s t ę p u j ą c y , a więc odwrotny niż na
pierwszych drzwiach. Po człowieku w a l c z ą c y m z dia­
belskim ś w i a t e m z pierwszych d r z w i ( X V I I I ) pojawia
się na drugich Chrystus jako uzdrowiciel ( X I X ) , k t ó r e ­
mu przeciwstawiony jest starotestamentowy obraz Iza­
aka pocieszanego przez zwierzę ( X X ) . Ten u k ł a d prze­
ciwstawiania w l i n i i poziomej scen z Nowego Testa­
mentu scenom ze Starego Testamentu i przepowiedniom
jest w zasadzie utrzymany na całych drugich drzwiach.
XIX

Chrystus uzdrawia chorego
W jednej scenie uzdrowienia Majewski p r z e d s t a w i ł
dwa r ó ż n e zdarzenia z Ewangelii:
po prawej stronie
Chrystusa U z d r a w i a j ą c e g o ( p r a w ą r ę k ą ) chorego, a po
lewej S a m a r y t a n k ę z naczyniem przy studni.
Dzięki temu
zestawieniu
artysta
p o d k r e ś l a , że
Chrystus nie tylko leczy ciało człowieka, lecz t a k ż e jest
ź r ó d ł e m żywej wody u z d r a w i a j ą c e j dusze ludzi, o czym
m ó w i Jezus Samarytance przy studni.
XX

Zwierz liże rany Izaakowi
Izaak (Hiob?) siedzi między dwoma drzewami ozna­
czającymi las i trzyma nogi w sadzawce. Z prawej stro-

39
I

�ny liże mu rany na nogach w i l k (pies?) i w ten
koi ból Izaaka i pociesza go.
XXI

Dzień

sposób

zmarłych

Scena przedstawia cmentarz z k r z y ż a m i , po k t ó r y m
z prawej strony idzie ksiądz i modli się z k s i ą ż k i , a w
dali, po
lewej
stronie, idzie kobieta z zapalonymi
świeczkami.
Obraz ten i jego t y t u ł ma p r z y p o m i n a ć ludziom, że
k s i ą d z na cmentarzu chodzi po grobach i modli się nie
t y l k o za wszystkich ś w i ę t y c h , lecz t a k ż e za „ n a p o l e o ­
n ó w , h i t l e r o w c ó w , żołnierzy polskich i a k o w c ó w " , s ł o ­
w e m za wszystkich z m a r ł y c h — konkluduje artysta —
a nie za ś w i ę t y c h . Z m a r ł y m potrzebne jest ś w i a t ł o i
dlatego ziemia w Dzień Z m a r ł y c h nie zakwita, lecz
j a ś n i e j e blaskiem świec.
Religijny obrzęd i m o d l i t w ę księdza przeciwstawia
Majewski w tej samej l i n i i — p r a w u dziesięciu przy­
k a z a ń Bożych.
XXII

Dziesięć

przykazań

Po p r a w e j stronie sceny w y ł a n i a się zza chmur Bóg
Ojciec, k t ó r y podaje Dekalog Mojżeszowi s t o j ą c e m u u
s t ó p góry. Góra Synaj, gdzie objawia się Bóg Ojciec,
przemienia się t u w Golgotę, na k t ó r e j stoi krzyż. Dzie­
sięć p r z y k a z a ń bożych o b o w i ą z u j e bowiem chrześcijan
nadal, t y l k o w nowej ewangelicznej interpretacji Jezusa.
XXIII

Zesłanie

Ducha

Świętego

Na ś r o d k u p ł a s k i e j ciemnej ziemi stoi Chrystus w
białej szacie, na k t ó r e j w i d a ć czerwone serce. S p o g l ą d a
on w górę i wznosi r ę c e do Boga Ojca z n a j d u j ą c e g o
się nad n i m . Z kolei Bóg Ojciec pokazuje l e w ą r ę k ą
na Ducha Świętego, k t ó r y unosi się nad n i m i w po­
staci gołębicy. A r t y s t a w y o b r a ż a w i ę c sobie zesłanie
Ducha Ś w i ę t e g o jako s t a ł ą obecność na Ziemi Chrys­
tusa z „ g o r e j ą c y m sercem miłości". O d t ą d objawienie
się Boga ludziom nie n a s t ę p u j e już w g ó r a c h czy na
w y o d r ę b n i o n e j , rozjaśnionej i ukwieconej ziemi, jak to
miało miejsce poprzednio, lecz w s z ę d z i e : na r ó w n i n i e
i w y ż y n i e , i dotyczy wszystkich ludzi, a nie tylko w y ­
branych.
W e d ł u g przepowiedni k r ó l o w e j Saby ma to — t w i e r ­
dzi Majewski — s p o w o d o w a ć „potopienie ś w i a t a utajo­
nego", p o g a ń s k i e g o , co przedstawia w alegorycznej sce­
nie:
XXIV

Potopienie świata

utajonego

W centrum obrazu stoi siłacz — cyklop na dużej
r y b i e p ł y w a j ą c e j w morzu. Cyklop dźwiga na plecach
obszerną truimnę z przytwierdzonymi do niej dwoma
kluiczami. Z lewej strony z oceanu w y ł a n i a się k r ó l o w a
m ó r z i p r a w ą r ę k ą pokazuje miejsce, w k t ó r y m siłacz
ma w y r z u c i ć t r u m n ę .
W z a m k n i ę t e j t r u m n i e ma mieścić się cały „ z a t a ­
jony", n i e c h r z e ś c i j a ń s k i ś w i a t . O jego szczelnym zam­
knięciu m a j ą m ó w i ć dwa w i e l k i e klucze, k t ó r e w i s z ą
z boku t r u m n y i k t ó r e w t y m w y p a d k u są jakby od­
w r o t n o ś c i ą , p r z e c i w i e ń s t w e m kluczy św. Piotra do nie­
ba. „ Ś w i a t zatajony" polega bowiem na t y m , że czło­
wiek człowieka wykorzystuje, czyniąc swoim niewolni­
kiem, podczas gdy sam jest niewolnikiem śmierci...
Pierwsze oibozy koncentracyjne — w y j a ś n i a Majewski —
z a k ł a d a l i faraonowie, k a ż ą c niewolnikom b u d o w a ć grobowce-piramidy dla siebie i swoich u r z ę d n i k ó w . Dlate­
go, jak m ó w i przepowiednia, pod koniec obecnego ś w i a ­
ta ziemię zaleje woda, lecz nie cały ś w i a t zostanie za­
topiony w g ł ę b i n a c h morskich, a tylko jego nieludzka,
n i e c h r z e ś c i j a ń s k a część.
4П

Sauikając w u k ł a d z i e scen drugiej części „ ś w i a t a za­
krytego" p ó d o b n y o h relacji j a k na pierwszych drzwiach,
m o ż n a z e s t a w i ć sceny X I X z X X I V i X X z X X I I I .
Potopienie świata zatajonego ( X X I V ) jest uzdrowie­
niem m o r a l n y m ś w i a t a . Natomiast w Uzdrowieniu cho­
rego ( X I X ) , Chrystus uzdrawia nie t y l k o duchowo (Idź,
nie grzesz więcej), ale i fizycznie (Wstań, podnieś łoże
swoje i idź do domu swego — L u k . 5,23—24). Chrystus
podchodzi do ludzi indywidualnie, a „ p o t o p i e n i e ś w i a t a
utajonego" ma charakter alegoryczny i odnosi się do
w y r z ą d z a n e g o przez ludzi zła na c a ł y m świecie. Jeszcze
mocniej indywidualny, personalny stosunek do ludzi
jest zaznaczony w d r u g i m zestawieniu. Błogosławiony
Izaak (Hiob?) za jedynego pocieszyciela ma zwierzę,
k t ó r e liże jego rany. Przyjaciele go opuścili, rodzina i
m a j ę t n o ś c i p r z e p a d ł y , pozostał sam w lesie, lecz nie
złorzeczy i nie odchodzi od Boga, a godzi się z jego
wolą. Na tej o b r a z o - r z e ź b i e nie w i d a ć o b j a w i a j ą c e g o się
Boga, lecz o jego obecności w pobliżu samotnego Izaaka
ś w i a d c z y k w i t n ą c a ł ą k a (pojawiająca się na obrazie
Majewskiego tam, gdzie jest Bóg).
W inny zupełnie horyzont wierzeniowy (pochodzący
z Dziejów Apostolskich) wpisane jest Z e s ł a n i e Ducha
Świętego.
Ma ono miejsce na niczym nie ukwieconej,
ciemnej r ó w n i n i e i chciało by się powiedKieć, posiada
z a s k a k u j ą c y chrystocentryczny charakter. Duch Ś w i ę t y
unosi się bowiem nie t y l k o nad c a ł y m ś w i a t e m , ale i
nad B o g i e m - i Chrystusem, który stoi na ziemi. Tchnie­
nie Ducha Ś w i ę t e g o obejmuje więc p o z o s t a ł e osoby bos­
kie i poprzez nie przenika na ś w i a t do wszelkich l u ­
dzi. Zesłanie jest konkretne, egzystencjalnie odczuwane
przez k a ż d e g o człowieka, k t ó r e m u Chrystus olbjawa się
niejako osobiście poprzez swe „ g o r e j ą c e serce miłości".
Dopiero w dalszej kolajlnośei Jezus nakazuje (za p o ś r e d ­
nictwem kościoła) modlić się do Boga Ojca, k t ó r y z k o ­
lei przypomina o trzeciej osobie boskiej — Duchu Ś w i ę ­
t y m , p r z e n i k a j ą c y m wszystko.
'Na ten temat w y p o w i e d z i a ł się Majewski d o k ł a d ­
niej w swej kompozycji Krzyża
z Ostatnią
Wieczerzą,
a w ołtarzu przypomina ją tylko w scenach X X I i
X X I I . Obrazo-arzeźby te s ą podobnie jak na poprzednich
drzwiach ( I I I , I V ) osią i tematem przewodnim sześciu
scen. P o k a z u j ą one, że dzięki religii c h r z e ś c i j a ń s k i e j ,
k t ó r e j p o d s t a w ą jest modlitwa do Boga za wszystkich
z m a r ł y c h ludzi ( X X I ) i przestrzeganie dziesięciu przy­
k a z a ń m o ż l i w e jest p r z e k s z t a ł c e n i e starego ś w i a t a , po­
przez odkrycie Nowego Życia dzięki Duchowi Ś w i ę t e ­
mu, czego dalszą k o n s e k w e n c j ą ma być potopienie za­
tajonej i z a m k n i ę t e j w nieprawdzie i p ó ł p r a w d z i e czę­
ści starego ś w i a t a .
Zrozumienie tego na poziomie „ z a k r y t e g o ś w i a t a "
b ę d z i e i l u m i n a c j ą dla o g l ą d a j ą c e g o ołtarz, czego na­
s t ę p s t w e m powinno być otwarcie całego ołtarza. Histo­
ria człowieka religijnego zaczyna się bowiem od poczę­
cia Jezusa przez M a r i ę P a n n ę . Od tego momentu —
w y j a ś n i a Majewski — liczą czas wszystkie p a ń s t w a i
organizacje m i ę d z y n a r o d o w e i dlatego artysta rozpoczy­
na na ołtarzu opowieść o życiu M a r i i , Jezusa i Józefa.
W e d ł u g apokryfu opowiadanego pnzez a r t y s t ę , przed
poczęciem Jezusa żyły sobie trzy Marie, z k t ó r y c h jed­
na m i a ł a p o r a d z i ć Mesjasza. Ż a d n a jednak z nich nie
w i e d z i a ł a , k t ó r ą do tego wybierze Bóg. P r z e b y w a ł y one
p r z e w a ż n i e razem i oto w pewnej c h w i l i p o j a w i ł się
Duch Ś w i ę t y , k t ó r y b i j ą c y m i od siebie promieniami
łaski zapłodnił p r a w d z i w ą (a nie p o d e b r a n ą ) N a j ś w i ę t ­
szą P a n n ę M a r i ę .
I Trzy podebrane Marie
A r t y s t a łączy w jednej kompozycji dwa wydarze­
nia: Zwiastowanie N a j ś w i ę t s z e j Panny M a r i i i N a w i e -

�I

�dzenie w domu św. Anny. W obrazie t y m Duch Ś w i ę t y
w postaci gołębicy unosi się w p r a w y m rogu kompo­
zycji i zsyła na klęczącą N a j ś w i ę t s z ą M a r i ę P a n n ę pro­
mienie u ś w i ę c a j ą c e j łaski. Poczyna ona w t y m momen­
cie Syna Bożego. Stojąca za P a n n ą M a r i ą Marynika
(zwana T e r e s ą ) pokazuje na Ducha Ś w i ę t e g o r ę k ą , j a k ­
by mówiła „ Z d r o w a ś Mario, łaskiś pełna, Pan z Tobą..."
a klęcząca po prawej stronie Maria (Anna?) dodaje
„Błogosławionaś Ty między niewiastami i b ł o g o s ł a w i o n
owoc żywota twojego...".
II

Maria porodziła

Matka Boska idzie w czasie burzy przez las
świecą, a w i l k i widząc ją, c h o w a j ą się za drzewa.
V I Sw. Jan Chrzciciel polewa wodą głowę
nurzonego do pasa w rzece-sadzawce

Rodzina

Syna

Maria znika dopiero w ostatniej, V I scenie, gdy
Jezus rozpoczyna s w ą działalność od chrztu z Ducha
Świętego, a więc pozyskania p e ł n e j łaski Bożej, k t ó r ą
posiada jego Matka.

Jezusa

Na odwrotnej stronie omawianych drzwi o ł t a r z o ­
wych w I części „świata zakrytego" Majewski u k a z a ł ,
że kobieta — Ewa — była p r z y c z y n ą grzechów, jakie
pogrążyły ziemię w nieszczęściach. Teraz w „świecie
o d k r y t y m " r ó w n i e ż kobieta — Maria — rodzi ludziom
Boga i uczy swoim p o s t ę p o w a n i e m , jak można o s i ą g n ą ć
r a d o ś ć i szczęście już na zismi.

IV

Su&gt;. Trójca — czyli Maria, Jezus i św. Józef
C e n t r a l n ą postacią na o b r a z o - r z e ź b i e jest dorasta­
jący Jezus. Po jego prawej stronie stoi Matka Boska,
a po lewej św. Józef. Matka Boska i chłopczyk Jezus
u b r a n i są na biało, co oznacza ich czystość i n i e w i n ­
ność. Na ich piersiach widzimy dwa „gorejące serca",
k t ó r e m a j ą mówić ludziom o wielkiej miłości M a r i i i
Chrystusa do człowieka.
Matki Boskiej Gromnicznej

niebezpieczeństwem

za­

Scena V I koresponduje w jakiejś m i e r z ą ze sceną
I , gdzie Duch Ś w i ę t y zsyła łaskę u ś w i ę c a j ą c ą na N a j ­
świętszą P a n n ę M a r l ę . Maria nie traci łaski po urodze­
niu syna (II) i jest nadal p r z y k ł a d e m bezwzględnego
p o s ł u s z e ń s t w a w o l i Bożej ( I I I ) , a t a k ż e — wraz z Sy­
nem — miłości do Boga i ludzi (IV), co jest p o d s t a w ą
do szczęścia i radości w rodzinie i stanowi m o t y w prze­
wodni omawianych drzwi. Ł a s k a Boska, k t ó r e j Maria
jest p e ł n a , sprawia, że znikają przed
Matką
Boską
wszystkie n i e b e z p i e c z e ń s t w a (V) z a r ó w n o na ziemi (w
postaci wilków), j a k i niebie (pioruny), co Majewski
j a k b y dla p o d k r e ś l e n i a siły M a r i i rzeźb: po p r z e k ą t n e j
do sceny Maria porodziła
Syna ( I I ) .

Ucieczka da Egiptu. Św. Józef wskazuje r ę k ą na
prawo, d o k ą d prowadzi osła, na k t ó r y m siedzi Matka
Boska z D z i e c i ą t k i e m . S p o g l ą d a ona w l e w ą s t r o n ę j a k ­
by p a t r z y ł a na n a s t ę p n ą scenę p r z e d s t a w i a j ą c ą „miłość
i radość św. Trójcy".

V

Jezusa

Artysta nie w&gt;rz2Źbił w tej scenie Ducha Świętego,
choć m ó w i ł o jego obecności podczas chrztu Jezusa (i
obiecał, że na niebie doklei gołębicę).

Boże Narodzenie ma miejsce w Stajence Betlejem­
skiej. Jest ona j e d y n ą b u d o w l ą w y r z e ź b i o n ą na ołtarzu,
bo w e d ł u g Majewskiego jej architektura nie utrudnia
ludziom k o n t a k t u z p r z y r o d ą i kosmosem, gdyż przez
jej dach w i d a ć g w i a z d ę b e t l e j e m s k ą . Na ś r o d k u szopki,
nad żłobkiem, stoi m o d l ą c y się anioł. Obok niego po
prawej stronie modli się stojąc Matka Boska, a z le­
wej św. Józef, który k ł a d ą c r ę k ę na żłobku p o d k r e ś l a ,
że jest opiekunem nowo narodzonego dziecka.
Przed m a l e ń k i m Jezusem, M a t k ą Boską i św. J ó ­
zefem k l ę k a z lewej strony zamożny przybysz, a pod
ż ł o b k i e m leży baranek s t a n o w i ą c y jakby
zapowiedź
przyszłej nauki i ofiary Chrystusa.
III

ze

W „świecie o d k r y t y m " drugim w a ż n y m problemem
(obok radości) jest sens ludzkiego cierpienia, w k t ó r y m
r ó w n i e ż współuczestniczy Matka Boska, aby
później
mleć w s p ó ł u d z i a ł z Bogiem i ś w i ę t y m i w chwale nie­
bieskiej.
Na scenach drugich drzwi „świata okrytego" pierw­
s z o p l a n o w ą postacią jest Chrystus. Z a p o w i e d z i ą przy­
szłej jego c h w a ł y niebieskiej jest Wjazd do Jerozolimy,
ukazywany w V I I scenie.

—• 2 luty — Marta przed

nieba i ziemi

Tabl. I I I . Ogólny schemat ruchu w „świecie o d k r y t y m "

i kierunek ruchu w p o s z c z e g ó l n y c h scenach

Niebo

t

i

r
*

W

42

�VII

Niedziela

Palmowa

Chrystus błogosławiąc wjeżdża na ośle do Jerozoli­
my. Przed n i m stoi mężczyzna, a za n i m kobieta, k t ó ­
rzy t r z y m a j ą w r ę k a c h palmy. Po t r i u m f a l n y m wjeździe
Jezusa do miasta n a s t ę p u j e wydanie Go przez Judasza
kapłanom.
VIII

Sąd

nad

Chrystusem

W obrazie t y m rzeźbiarz ukazuje dwa r ó ż n e w y d a ­
rzenia: sprzedanie Jezusa k a p ł a n o m przez Judasza i
scenę: Chrystus sądzony przez
kapłana.
Z prawej strony obrazu k a p ł a n wręcza Judaszowi
woreczek ze srebrnikami, natomiast po 'lewej stronie,
obok k a p ł a n a , stoi Chrystus ze z w i ą z a n y m i r ę k a m i ,
skazany na śmierć.
IX

Droga

krzyżowa

Jezus upada pod k r z y ż e m . Przed n i m stoi Maria,
k t ó r a ze strachem patrzy na twarz u m ę c z o n e g o Boga.
Natomiast
za
Chrystusem stoi Szymon Cyrenejczyk,
k t ó r y pomaga Jezusowi podnieść krzyż. Na k o ń c u tej
grupy w i d a ć żołnierza rzymskiego ze spisanym w y r o ­
kiem na Chrystusa.
X

Maria z Ukrzyżowanym

Chrystusem

Z prawej strony u k r z y ż o w a n e g o Chrystusa klęczy
Matka Boska, a z lewej M a r y n i k a (Maria Magdalena).
Z lewej strony podchodzi do k r z y ż a żołnierz rzymski,
k t ó r y przebija bok Chrystusowi. Ze świeżej rany w y ­
p ł y w a woda i krew, co oznacza, że Jezus u m a r ł . Matka
Boska modli się do swego Syna, s k ł a d a j ą c ręce, a Ma­
rynika rozpacza, c h w y t a j ą c się za g ł o w ę obiema r ę ­
kami.
XI

Złożenie

Zmartwychwstanie

Dwaj rycerze
Chrystusa, m a j ą c

rzymscy śpią na ziemi koło grobu
między sobą r o z r z u c o n ą b r o ń . Nad
Tabl. I V . N a s t ę p s t w o kolejnych

\

. \
1»

W ten sposób Zmartwychwstanie stało się realiza­
cją pełni c h w a ł y niebieskiej, co na ziemi z a p o w i a d a ł a
już c h w a ł a i cześć oddana Chrystusowi podczas wjazdu
do Jerozolimy w obrazie V I I .
Możliwość takiego wertykalnego n a s t ę p s t w a z d a r z e ń
(ziemia — niebo) nie mieściła się w w y o b r a ź n i faryzeu­
szy, k t ó r z y skazali Jezusa na śmierć ( V I I I ) , aby potem
złożyć jego ciało na zawsze do grobu ( X I ) . Zanim jed­
nak dopełniono życzenia faryzeuszy, konieczne było cier­
pienie Chrystusa w czasie drogi k r z y ż o w e j ( I X ) i ś m i e r ć
na k r z y ż u (X). Dlatego ból i cierpienie stały się mo­
t y w e m przewodnim drugich drzwi „ ś w i a t a odkrytego".
Na drugich drzwiach n a s t ę p s t w o kolejnych scen ma
charakter w s t ę p u j ą c y spiralnie w g ó r ę — od c h w a ł y
ziemskiej ( V I I ) poprzez drogę k a l w a r y j s k ą i u k r z y ż o ­
wanie ( I X , X ) , złożenie do grobu ( X I ) do Z m a r t w y c h ­
wstania ( X I I ) . Ten kierunek n a s t ę p s t w a z d a r z e ń jest
odwrotny do kierunku na pierwszych drzwiach „świata
odkrytego" (tabl. I I I ) , gdzie biegnie on od góry prawej
strony w lewo, k u centrum kompozycji. R ó w n i e ż należy
zwrócić u w a g ę na kierunek ruchu w poszczególnych
scenach (tabl. V). U ż y w a j ą c p r z e n o ś n i , m o ż n a by po­
wiedzieć o drzwiach „ ś w i a t a odkrytego", że o ile ra­
dość ziemska ma dla Majewskiego ruch wielokierun­
kowy, to ból i cierpienie prowadzi u niego w jednym
k i e r u n k u — do nieba i c h w a ł y niebieskiej.

do grobu

Niepozorne ciało Chrystusa, z a w i n i ę t e w b a n d a ż e ,
niosą w p r z e ś c i e r a d l e : z prawej strony nieznany m ę ż ­
czyzna, a z lewej Nikodem i Matka Boska. Maria oglą­
da się za siebie, widząc już jakby dzień Z m a r t w y c h ­
wstania ukazany w n a s t ę p n e j scenie.
XII

grobem, niejako ponad ostrzem ludzkiego oręża, unosi
się Chrystus, obok k t ó r e g o na ziemi stoją dwaj anio­
łowie. Mesjasz trzyma w dłoni białą c h o r ą g i e w z k r z y ­
żem — symbol z w y c i ę s t w a . Anioł z prawej odwija
o s t a t n i ą część ś m i e r t e l n e g o b a n d a ż a , a anioł z lewej
strony oddaje Jezusowi pokłon.

Zmartwychwstanie jest w ołtarzu pierwszym bez­
p o ś r e d n i m przejściem Chrystusa z ziemi do nieba. Po
trzech dniach Jezus powraca na ziemię, aby po p e w n y m
czasie wziąć ze sobą do nieba całą r o d z i n ę czyli M a t k ę
Boską i opiekuna św. Józefa. Scena Wniebowzięcia
Ro­
dziny jest dla artysty przede wszystkim w n i e b o w z i ę ­
ciem ludzkiej rodziny, a nie boskiej i dlatego nie po­
zwala jej n a z y w a ć ś w i ę t ą rodziną. W centralnej, naj­
wyższej scenie ołtarza chce on p o k a z a ć , że do nieba
scen w „świecie

odkrytym"

Hie bo

Л

\

\

Ziemi я
43

1

��Xi

��I

П. 8. Ukoronowanie

Marii, z w i e ń c z e n i e

ołtarza

chcą się dostać, wzorem rodziny Jezusa także i n n i wie­
rzący ludzie: pasterze i z w i e r z ę t a , z k t ó r y m i człowiek
często przebywa. „ Z w i e r z ę t a bowiem są przyjacielami
ludzi i wraz z n i m i zostały wygnane kiedyś z raju ( X V )
i chcą do niego wrócić".

Scena centralna — Wniebowzięcie

tami m i e s z k a ń c ó w ziemi. M a t k a Boska w y c i ą g a r ę k ę do
ludzi i wskazuje na swoje g o r e j ą c e miłością serce. Po­
d o b n ą p o s t a w ę przybiera św. Józef unoszący się nad
ziemią z prawej strony, z t y m t y l k o , że wskazuje na
„ k r w a w i ą c e i g o r e j ą c e miłością serce Jezusa". Oba ser­
ca — Jezusa i M a r i i — są oznakami najwyższej bożej
miłości do ludzi i znajdują się poniżej Chrystusa, na
wysokości M a t k i Boskiej, czyli bliżej ziemi niż sam
Bóg. P o m i ę d z y obu scenami unosi się obłok, na k t ó r y m
stoi Jezus Chrystus. Jego r ę c e m a j ą ślady po g w o ź 'dziach, a z głowy niedawno ukoronowanej cierniem
bije ogromny blask. P r a w ą r ę k ą Jezus wskazuje na uno­
szącego się nad n i m Boga Ojca, a lewą w y c i ą g a do l u ­
dzi, u k a z u j ą c i m swoje serce. Nad b ł o g o s ł a w i ą c y m
Bogiem Ojcem unosi się Duch Ś w i ę t y w postaci g o ł ę ­
bicy. Wzlatuje ona pod samo sklepienie niebieskie, k t ó ­
re w obrazie centralnym tak jak i we wszystkich i n ­
nych scenach oznaczone jest ł u k i e m . Sklepienie to t y m
jednak różni się od pozostałych, że w centralnej scenie
zaznaczył w n i m Majewski „wejście do nieba" czyli
słońce otoczone
częstokołem
promieni, które bronią
w s t ę p u do nieba osobom nie p o w o ł a n y m .
Wokół Chrystusa, Boga Ojca i Ducha Ś w i ę t e g o , uno­
si się pięć c h ó r ó w anielskich różnej wielkości, syme­
trycznie po dwa z k a ż d e j strony. Nad szafą ołtarza uno­
si się jeszcze jeden chór anielski z t r ą b a m i . Należące
do niego dwa anioły n a c h y l a j ą się tak, aby w dole
przez otwór w niebie słychać było dźwięki ich t r ą b
głoszących n i e b i a ń s k ą c h w a ł ę Ukoronowania M a t k i Bos­
kiej, k t ó r e ma miejsce w samym centrum słońca. Po
lewej stronie M a t k i Boskiej stoją dwaj k r ó l o w i e (pol-

Tabl. V

Rodziny

Na ziemi, nad k t ó r ą ma miejsce scena W n i e b o w z i ę ­
cia M a t k i Boskiej, Jezusa i św. J*zefa, znajduje się
góra. Oznacza ona miejsce na świecie, z którego naj­
bliżej jest do Boga (i dlatego z góry do nieba w s t ę p u j e
Chrystus) oraz przypomina, że ziemia jest kulista. N a j ­
dalej od centrum, w k t ó r y m znajduje się Chrystus, sto­
ją Trzej K r ó l o w i e . Są oni m ę d r c a m i ś w i a t a , znają Pis­
mo, lecz nie oni p o k a z u j ą ludziom Chrystusa lecz na od­
w r ó t — ludzie i m . Po prawej stronie wskazuje na Je­
zusa Egipcjanin. Natomiast trzeciemu k r ó l o w i , m ę d r c o ­
w i s t o j ą c e m u po lewej stronie, pokazuje go dziecko sie­
d z ą c e na r ę k u kobiety, k t ó r a rozmawia ze swoją s ą ­
s i a d k ą . Bo dziecko jest zawsze bardziej spostrzegawcze
niż dorośli — w y j a ś n i a artysta. R ó w n i e szybko jak ma­
l e ń s t w o na r ę k a c h matki, widzą Chrystusa w n i e b o w s t ę pującego: pasterz, w ę d r o w i e c i z w i e r z ę t a — bo żyją
blisko z p r z y r o d ą i w i d z ą wszystko, co się w o k ó ł nich
dzieje — dodaje Majewski, sam dawny pasterz i obo­
rowy...
W ę d r o w i e c z a t r z y m a ł się u podnóża góry, a pasterz
wszedł za Chrystusem aż na jej szczyt i tam olśniony
blaskiem W n i e b o w s t ą p i e n i a cały odchylił się do tyłu i
rozłożył ręce. Obok niego stoi na tylnych nogach osioł
Jezusa, k t ó r y t a k ż e chce się za swym panem dostać do
nieba. Wiedzione i n s t y n k t e m trzy inne z w i e r z ę t a r ó w ­
nież w s p i n a j ą się na górę, aby być j a k najbliżej Boga.
W n i e b o w s t ę p u j ą e e postacie i m i e s z k a ń c y nieba m a j ą
stroje bez srebra i złota, bo oba te metale są a t r y b u ­

47
Г

�sey?). Unoszą k o r o n ę nad M a r i ą P a n n ą , w drugiej r ę c e
obaj zaciskają szable. T w o r z ą oni jakby siódmy chór
anielski, który wraz z dwoma rycerzami s t o j ą c y m i da­
lej, trzyma s t r a ż przy Matce B o s k i e j . Gotowi są oni
rozpocząć bój na k a ż d y rozkaz M a r i i , zgodnie ze sło­
w a m i pieśni „Rycerze M a r y i , kroczymy na b ó j , na k a ż ­
dy rozkaz T w ó j , My Polska, my n a r ó d , my Twój...".
l4

W centralnej scenie i na szczycie ołtarza większość
postaci została w y r z e ź b i o n a w dziesięciu t r ó j o s o b o w y c h
grupach (tab. V ) . Istnieje tylko jedna czteroosobowa
grupa, w k t ó r e j od trzech dorosłych postaci w y r a ź n i e
w y o d r ę b n i a się w i e l k o ś c i ą i jasnym kolorem stroju m a ­
łe dziecko, trzymane przez m a t k ę na r ę k u . Podobnie
„Rodzina Jezusa" tworzy „Sw. T r ó j c ę " o ile nie w l i ­
czy się do trzech osób boskich Chrystusa. W t y m d r u ­
gim przypadku Matka Boska i święty Józef b ę d ą t w o ­
r z y l i w m i a r ę s t a b i l n ą p a r ę unoszącą się nad ziemią,
różną od trzech osób boskich ( w y r z e ź b i o n y c h w pionie)
podobnie jak dizdecko od trzech osób d o r o s ł y c h w czte­
roosobowej grupie. Dlatego można hipotetycznie zało­
żyć, ż e Matka Boska, ś w . Józef i dziecko t w o r z ą jakby
g r u p ę trzech postaci ludzkich unoszonych do nieba na
o b ł o k a c h lub, w przypadku dziecka, na r ę k a c h matki.
Zgadzało by się to z n a u k ą Chrystusa, k t ó r y d a w a ł nie­
w i n n o ś ć dziecka za wzór do n a ś l a d o w a n i a t y m wszyst­
k i m , którzy chcą się dostać ido nieba.
Tak więc w centralnej części szafy ołtarza panuje
ożywiony r u c h dzięki niesymetrycznym, niestabilnym
t r ó j k o m (w p r z e c i w i e ń s t w i e do w y w a ż o n y c h c z w ó r e k
i dwójek) oraz gestykulacji tych postaci często przeciw­
nej do k i e r u n k u ruchu, np. M a t k a Boska i św. Józef
w y c i ą g a j ą r ę c e w dół choć sami unoszą się do g ó r y .
Należy też z a z n a c z y ć , ż e w scenie centralnej odpo­
wiednikiem ł u k u sklepienia niebieskiego jest na ziemi
góra, a drugim przypomnieniem tego ł u k u jest usytuo­
wanie na o b ł o k a c h trzech osób z rodziny Chrystusa.
Tak więc dwadzieścia cztery razy p o w t ó r z o n y l u k nie­
bieski na kolejnych scenach „ k a l e n d a r z a " Majewskiego
jest w centrum o ł t a r z a t r z y k r o t n i e p o d k r e ś l o n y przez
d w u k r o t n e o d w o ł a n i e się artysty do analogii l u k u : 1 —
ziemi; 2 — obłoków-izbiarndków wody oraz 3 — samego
sklepienia niebieskiego, zbudowanego z powietrza, za
k t ó r y m znajduje się w centrum nieba ogień niebies­
k i — słońce.
W ten sposób p r z y p o m n i a ł Majewski o czterech ż y ­
wiołach, k t ó r e w c h w i l i w n i e b o w z i ę c i a Boga i ludzi
t w o r z ą ze sobą s t a b i l n ą jedność (w p r z e c i w i e ń s t w i e do
ruchu postaci) podczas gdy naturalne przemieszczanie
się żywiołów w przyrodzie jest powodem nieustannego
ruchu z i e m i . W ten sposób ś w i a t przyrody upodabnia
się przez moment do nieba, gdzie w jasności ognistego
centrum ustaje wszelki ruch a w i e l k i s p o k ó j urozmai­
cają tylko d ź w i ę k i anielskich t r ą b d o p ł y w a j ą c e z niż­
szych p i ę t e r nieba (zaś postacie z Ukoronowania M a t k i
Boskiej zastygają w hieratycznych pozach).
W promieniach słońca nad Ukoronowaniem
Matki
Boskiej umieścił Majewski p r o s t o k ą t z k r z y ż e m św. A n ­
drzeja. Rysunek ten pełni rolę trzeciego ozdobnika w
o ł t a r z u {obok d w ó c h b u k i e t ó w z k w i a t a m i ) jakie ar­
tysta n a m a l o w a ł na predelli ołtarza obok tabernaku­
l u m . Dla nas jednak ten trzeci ozdobnik staje się
pewnego rodzaju kluczem czy raczej pdtwierdzeniem
klucza, w e d ł u g k t ó r e g o z e s t a w i l i ś m y po p r z e c i n a j ą c y c h
się p r z e k ą t n y c h sceny na s k r z y d ł a c h ołtarza. K r z y ż św.
Andrzeja jest w o ł t a r z u p o d s t a w ą wielkiego k r z y ż a ( i
t y m sa.mytm przypomina n a m symbolicznie, że w pod­
stawie knzyża mieści się grzech, religia, r a d o ś ć , ból i
c h w a ł a , co zostało w y r z e ź b i o n e niżej na s k r z y d ł a c h oł­
tarza). W i e l k i k r z y ż jest d r u g i m r z y m s k i m k r z y ż e m
1 !

l ł

17

48

z n a j d u j ą c y m się na ś r o d k u ołtarza, bo pierwszy, czar­
ny krucyfiks z b i a ł y m Chrystusem, dostrzegamy na
tabernakulum po „ o d k r y c i u " o ł t a r z a . T y l k o bowiem z
perspektywy k r z y ż a z u k r z y ż o w a n y m Chrystusem mo­
żliwe jest o g l ą d a n i e Wniebowzięcia Rodziny.
W ten sposób krzyż zostaje ukazany przez M a j e w ­
skiego jeszcze raz (po k r z y ż u z Ostatnią
Wieczerzą),
ja­
ko droga do nieba, poprzez k t ó r ą należy przejść i z
perspektywy k t ó r e j powinno się oglądać ś w i a t — aby
go pojąć.
Rola krzyża jest dla Majewskiego tak wielka, że
na szczycie ołtarza nie mieści się on w niebie, ale g ó ­
ruje ponad wszystkimi p i ę t r a m i niebieskimi jako zbaw­
czy znak — b r ą z o w y k r z y ż bez Chrystusa.
Kolor b r ą z o w y przywodzi na myśl .barwę r a m i
mensy o ł t a r z o w e j . Dla Majewskiego brąz jest też k o ­
lorem drzewek, k t ó r e tak bardzo lubii rzeźbić. Być m o ­
że więc na zasadzie analogii sam o ł t a r z r ó w n i e ż m o ż ­
na by p o r ó w n a ć do wielkiego drzewa, k t ó r e g o korzenie
stanowi komoda — mensa, pień tabernakulum, g ł ó w n y
konar szafa i z w i e ń c z e n i e ołtarza, a gałęzie to s k r z y d ł a
szafy.
O p r ó c z b r ą z u dużo jest w ołtarzu zieleni, k t ó r a
przypomina b a r w ą liście oraz b ł ę k i t u , k o j a r z ą c e g o się
z powietrzem p r z e ś w i t u j ą c y m między liśćmi i g a ł ę ­
ziami.
Ponadto artysta k a ż d ą swoją p r a c ę nasyca sokiem
ż y w i c z n y m i robi to też z o ł t a r z e m , aby działał na
oglądającego nie tylko widokiem, ale i k o j ą c y m zapa­
chem poehbdiząeym z drzewa.
Na zakończenie należy zaznaczyć, że S t a n i s ł a w M a ­
jewski m ó w i często o sobie, że jest n i e w i e r z ą c y — r o ­
z u m i e j ą c przez to, iż nie jest p r a k t y k u j ą c y m katolikiem,
choć zaznacza, ż e wierzy w duchy i dusze oraz, że
przynajmniej raz w r o k u chodzi do kościoła. Biblia
jest dla niego w dużej mierze opowieścią f a n t a s t y c z n ą ,
co wcale nie umniejsza głoszonej przez niego prawdy.
Majewski c h ę t n i e p o d p o r z ą d k o w u j e się b i b l i j n y m k o n ­
wencjom opowieści i w y o b r a ż e ń , by dzięki temu móc
głosić p r a w d ę o świecie. Chce też, aby szerokie rzesze
„prostego l u d u " ś m i a ł y się i p ł a k a ł y oglądając jego
ołtarz.
Wyjaśnia przy t y m , że dla siebie i dla n i e k t ó r y c h
znajomych rzeźbiłby n i e k t ó r e biblijne postacie z u p e ł n i e
inaczej, np. anioły byłyby bez s k r z y d e ł , ale dla ogól­
nego zrozumienia nie o d s t ę p u j e od p r z y j ę t e g o kanonu
wyobrażeń.
M i m o że często .myśli o niebie, duchach i duszach
( k t ó r e j a k twierdzi dwa razy d o k ł a d n i e w życiu w i ­
dział) n a j w a ż n i e j s z y jest dla niego, na co dzień, drugi
człowiek, dla k t ó r e g o rzeźbi swoje prace. Słucha więc
i czyta pilnie wszystkie opinie, jakie się o jego pracy
w y g ł a s z a i pisze. Często nie zgadza się z n i m i , .lecz
na skutek k r y t y k i mioże wiele zmienić w swoich k o n ­
cepcjach, np. w samym ołtarzu, po w y s ł u c h a n i u uwag
krytycznych, zdjął misterne ryzality nad Ostatnią
Wie­
czerzą i pod K o r o n a c j ą Matki Boskiej i co innego umie­
ścił w ich miejsce.
R ó w n i e ż pod w p ł y w e m k r y t y k i doszedł do wnios­
ku, że za dużo zrobił krzyży na ołtarzu, tak że m o ż e
on k o m u ś przywodzić na myśl cmentarz, a nie r a d o ś ć
z w n i e b o w z i ę c i a Rodziny. Jednak w t y m przypadku
nie z r e z y g n o w a ł nawet z postawienia p r z e n o ś n e g o k r u ­
cyfiksu
r.a
ołtarzu, p o n i e w a ż w kompozycji ołtarza
wszystkie k r z y ż e m a j ą ogromne znaczenie i nie m o ż n a
z nich z r e z y g n o w a ć tak, j a k rezygnuje się z wielu nieznaczących d r o b i a z g ó w .
Podczas częstych s p o t k a ń z Majewskim w i d z i a ł e m
go tylko dwa razy w pełni pogodnego, spokojnego i

�dostojnego. Mówił wówczas nieco wolniej niż zwykle
oraz rzadko przechodził z tematu na temat. Przypo­
m n i a ł y nam się w ó w c z a s jego r o z w a ż a n i a o t y m , jak
to on jako artysta może żyć obecnie samodzielnie, bo
jest samowystarczalny i dzięki swojej s a m o t n o ś c i mo­
że być szczęśliwy na ziemi niczyim w niebie, gdzie nie
ma hierarchicznej zależności między
ludźmi.
Chwile
„ziemskiego w n i e b o w z i ę c i a " są jednak dla artysty bar­
dzo rzadkie, bo na co dzień musi on, jako z w y k ł y czło­
wiek, stale w a l c z y ć z „ d i a b e l s k i m ś w i a t e m " .

W realizacji planu zbudowania O ł t a r z a
pomogło
Majewskiemu Ministerstwo K u l t u r y i Sztuki, przyzna­
j ą c m u wysokie stypendium. O ł t a r z zakupiło P a ń s t w o w e
Muzeum Etnograficzne w Warszawie, tam też jest on
wystawiony.
Mniejszy, zbliżony w koncepcji ideowej ołtarz w y ­
k o n a ł n a s t ę p n i e rzeźbiarz na z a m ó w i e n i e Ludwiga Z i m merera. Znajduje się on w jego kolekcji.

PRZYPISY

1

Por.: W. W. Iwanow, W. N . T o p o r ó w , Issledowanija w oblasti słowiańskich
drewnostiej, Moskwa 1974;
M . Eliade, Sacrum, mit, historia, Warszawa 1970, s.
132—182.
W i t Stwosz, Ołtarz krakowski, Warszawa 1951.
Zycie Majewskiego bardzo często przypomina o
d o ś w i a d c z e n i u r e l i g i j n y m , k t ó r e van der Leeuw ujmuje
jako szukanie sensu życia i d ą ż e n i e do przekroczenia
granic życia w danych sytuacjach poprzez poszukiwa­
nie i wykorzystanie „mocy", k t ó r ą w w y p a d k u Majew­
skiego jest twórczość artystyczna. Por.: G. van Leeuw,
Phanomenologie der Religion, Tubingen 1970; Z. J. Zdybicka, Fenomenologiczne
koncepcje religii (w.) Studio
z filozofii Boga T. 3, Warszawa 1977, s. 308—309.
T. Dobrowolski, Polska rzeźba
ludowa, L w ó w
1933, s. 22—23.
Por.: Współczesna rzeźba
ludowa, Katalog w y ­
stawy pokonkursowei, Opole 1974, s. 16—17.
Por.: J. K u r e k , Wizja wszechświata
w
twórczości
Stanisława
Majewskiego,
„Polska Sztuka L u d o w a " R.
X X I , 1977, nr 4.
Majewskiemu nie w y s t a r c z y ł a pierwotna wersja
krzyża z d r a b i n ą opisana w a r t y k u l e Jana K u r k a (op.
cit.). Później artysta z a s t a n a w i a j ą c się, jak można naj­
lepiej p o k a z a ć ludziom d r o g ę p r o w a d z ą c ą poprzez k r z y ż
do nieba, wyrzeźbił w n a s t ę p n y c h wersjach tej k o m ­
pozycja wizór do n a ś l a d o w a n i a — M a t k ę Boską wcho­
dzącą po szczeblach
drabiny.
Natomiast po bokach
k r z y ż a zaznaczył cegiełki — stopnie drogi, k t ó r e m a j ą
o b r a z o w a ć po jednej stronie krzyża dziesięć p r z y k a z a ń
bożych, a po drugiej
osiem s a k r a m e n t ó w (błogosła­
wieństw?).
Judasz ukazany jest w tej kompozycji jako je­
dyna postać stająca w ś r ó d osób zebranych w wieczer­
n i k u . Stoi on najdalej z p r a w e j strony Chrystusa i t r z y ­
ma w r ę k u p i e n i ą d z tak, jak k a p ł a n rzymsko-katolicki
h o s t i ę podczas Podniesienia przy ołtarzu.
Wiatr w Starym i N o w y m Testamencie symboli­
zuje sposób działania Boga i i n t y m n o ś ć jego rozmowy
z ludźmi. Jest n i m najczęściej ł a g o d n y powiew, ale mo­
że być t a k ż e wichura, burza jako symbole strasznych
poleceń Boga (por. I . K r ó l e w s k i e , 19, 11—.14).
in p o r o k Daniel jest p i e r w s z ą osobą w Starym
Testamencie, k t ó r a zapowiada niemal apokaliptycznie
przyjście Syna Człowieczego na o b ł o k a c h niebieskich
2
3

4

5

6

7

8

9

r

(Daniel, 7, 13—14). Jego obraz w y s ł a n n i k a Boga jest
z a s k a k u j ą c o odmienny od tego, co głoszą wcześniejsze
księgi Starego Testamentu, p r z e p o w i a d a j ą c e Mesjasza
jako króla i syna Dawida.
Odnosi się to do Ostatniej Wieczerzy w y r z e ź b i o ­
nej na poziomej belce krzyża.
Chairakterysitjсиле jest, że w Ewangelia św. Ja­
na nie ma b e z p o ś r e d n i e g o opisu Ostatniej Wieczerzy
znanego z innych Ewangelii, jest natomiast interpreta­
cja znaczenia Eucharystii (Jan, 6). Por. A. Gerkcn, Teo­
logia Eucharystii, Warszawa 1977, s. 50—56.
Nazwy n i e k t ó r y c h scen na ołtarzu cytuję zgod­
nie z ortografią podpisów do szkiców tych scen w y k o ­
nanych o ł ó w k i e m na l u ź n y c h kartkach papieru. Cha­
rakterystyczne jest przy t y m , że nazwy te często od­
noszą się do przeszłości lub m a j ą c e j n a s t ą p i ć p r z y s z ł o ­
ści w z g l ę d e m sceny w y r z e ź b i o n e j , np. „ A d a m i Ewa
zgrzeszyli w Raju", podczas gdy scena przedstawia
pierwszych r o d z i c ó w jeszcze przed p o p e ł n i e n i e m grze­
chu.
M a t k a Boska znajduje się w centrum nieba
symbolizowanym przez jego s i ó d m e p i ę t r o . S i ó d e m k a
jest więc tu znakiem pełni.
Liczby trzy i cztery, siedem i dziewięć m a j ą
bardzo w a ż n e znaczenie w kulturze archaicznej, w t y m
t a k ż e w polskiej k u l t u r z e ludowej. Por.: W. N . Topo­
r ó w , O modelach liczbowych w kulturach
archaicznych,
„ T e k s t y " 1974, n r 1, s. 157—168; J. Ś w i ą t e k , Liczby trzy
i dziewięć
w mitach, wyobrażeniach
mistycznych,
prak­
tykach i zwyczajach ludowych, „Lud", T. 11, 1905, s.
371—388.
Majewski ujął lapidarnie ruch czterech ż y w i o ­
łów w r z e ź b i e Strażak. Por.: J. .Kurek, op. cit.
Jasne bukiety k w i a t ó w są namalowane na czar­
nej predelli ołtarza po obu stronach tabernakulum. Są
one umieszczone w p o ł o w i e wysokości predelli, aby w i ­
dać je było nad trojiramiennym świecznikiem w w y p a d ­
k u , gdyby się świece wypaliły... Trzeba bowiem jeszcze
raz p o d k r e ś l i ć , że cała kompozycja ołtarza to przecho­
dzenie z m r o k u wieczernika poprzez noc otaczającą ta­
bernakulum do barwnego ś w i a t a i jasności niebieskiej,
k t ó r e j szczytem jest k r ą g słoneczny. Podczas n a b o ż e ń ­
stwa mrok nocy, w k t ó r y m u k r y t e jest tabernakulum,
m a j ą r o z ś w i e t l a ć świece, a w w y p a d k u ich b r a k u jasne
kwiaty.
1 1

1 2

13

14

1 5

1 9

1 7

Wszystkie zdjęcia czarno-białe ołtarza: J . Swiderski: kolor: J . Sobolewski: rysunki: autor, opr. J . Michałowski

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
