<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="11369" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/11369?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T14:08:34+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="11347">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5e260532a4c7765b0fc009ce1b157d85.pdf</src>
      <authentication>046fd6e68864001320f3587c62450aab</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135454">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2862</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135455">
              <text>2002</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135456">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2667</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135457">
              <text>Etnolog w podróży (2). Konfucjusz przed  kamerami,  szamanki przy mikrofonie   / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.1-2</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135458">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z. 1-2, s. 87-93</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135459">
              <text>Wasilewski, Jerzy S.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135460">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135461">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135462">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135463">
              <text>Jerzy S. Wasilewski * E T N O L O G W PODRÓŻY. KONFUCJUSZ PRZED K A M E R A M I , S Z A M A N K I PRZY M I K R O F O N I E&#13;
&#13;
J E R Z Y S.&#13;
&#13;
D&#13;
&#13;
WASILEWSKI&#13;
&#13;
o K o r e i chciałem p o j e c h a ć o d zawsze. Jeszcze&#13;
w czasach ekspedycji mongolskiej próbowałem&#13;
namówić prowadzącego ją profesora W i t o l d a&#13;
&#13;
Etnolog w podróży&#13;
&#13;
Dynowskiego, żeby postarał się w P A N - i e o zgodę na&#13;
t a k i wypad. N i e myślałem oczywiście o badaniu sza­&#13;
&#13;
m a n i z m u w K o r e i Południowej - trwał t a m długoletni&#13;
&#13;
Konfucjusz przed kamerami,&#13;
szamanki przy mikrofonie&#13;
&#13;
stan wyjątkowy, kraj był zamknięty dla przybyszów&#13;
z Europy W s c h o d n i e j , a i stąd n i k o g o t a m nie puszcza­&#13;
n o . W o w y m czasie szamanizm był zresztą praktycznie&#13;
zdelegalizowany także i w tej niekomunistycznej części&#13;
półwyspu - ale o t y m dowiedziałem się dopiero póź­&#13;
niej. Marzyć można było co najwyżej o badaniach&#13;
w K o r e i Północnej - i t y l k o marzyć.&#13;
Fascynowało m n i e wizualna mitologia systemu, sa­&#13;
kralny język k o m u n i z m u , dopracowany jeszcze lepiej&#13;
&#13;
glądowa ilustracja tez Michaiła H e l l e r a czy V i c t o r a&#13;
&#13;
od radzieckiego. Z telewizji znałem kimirsenowską pro­&#13;
&#13;
Klemperera na t e m a t języka t o t a l i t a r n e j propagandy -&#13;
&#13;
pagandę, p o d względem f o r m a l n y m najbogatszą w ca­&#13;
&#13;
upodobanie do kliszowych epitetów, wiecznych i nie­&#13;
&#13;
łym obozie. Te zbiorowe pierwszomajowe żywe obrazy&#13;
&#13;
zmiennych.&#13;
Z rzadka trafiał się h u m o r bezproblemowy a nieza­&#13;
&#13;
na stadionach, gdzie setki ludzi na m u r a w i e z elektro­&#13;
niczną precyzją układało się w hasła i przedstawiało&#13;
&#13;
mierzony - efekt uboczny pracy niewprawnego amba-&#13;
&#13;
sceny powszechnego szczęścia. A tysiące t y c h na ław­&#13;
&#13;
sadzkiego&#13;
&#13;
kach stadionu, wytresowanych na automaty, w ciągu&#13;
&#13;
z podpisem „Wszyscy lubią kąpać sobie l a t e m w m o r z u "&#13;
&#13;
tłumacza, n p . zdjęcie&#13;
&#13;
tłumów na&#13;
&#13;
plaży&#13;
&#13;
ułamka sekundy zmieniały kolorowe paletki, tak by po&#13;
&#13;
(którą to formę gramatyczną wprowadziliśmy z przyja­&#13;
&#13;
scenach kwitnącej i n d u s t r i i pokazać dzieci grające&#13;
&#13;
ciółmi do codziennego użytku). Zmagałem się z niepo-&#13;
&#13;
w piłkę, przy czym obraz tej piłki, stworzony na mgnie­&#13;
&#13;
jętością, a jednocześnie pękałem ze śmiechu.&#13;
&#13;
nie oka z paletek, przelatywał z jednego końca trybuny&#13;
na drugi. Trernendum et fascinans,&#13;
&#13;
Wszystko t o czyniło z K o r e i kraj niezwykle pociąga­&#13;
&#13;
przerażające i i m p o ­&#13;
&#13;
jący-&#13;
&#13;
nujące, bardzo straszne, a zarazem trochę śmieszne.&#13;
&#13;
2.&#13;
&#13;
Oglądając propagandowe zdjęcia w gablocie przed&#13;
ambasadą K R L D (wtedy jeszcze w A l e j a c h Ujazdow­&#13;
skich, w pałacyku O s t r o w s k i c h ) , przeżywałem euforię&#13;
&#13;
Liczyłem na związek emocjonalny profesora z Dale­&#13;
&#13;
poznawczą, bo pasowało to jak ulał do religioznaw­&#13;
&#13;
k i m Wschodem, datujący się o d czasów młodości w ro­&#13;
&#13;
czych k o n c e p c j i Eliadego. O t o obrazki z M a n g y e o n g -&#13;
&#13;
syjskim jeszcze wtedy H a r b i n i e (uczucie to wykorzystał&#13;
&#13;
dae - przemienionej w niemożliwie wyidealizowany&#13;
&#13;
wcześniej Jacek Olędzki, namawiając go na zorganizo­&#13;
&#13;
skansen, rodzinnej wsi W i e l k i e g o Wodza (dziś dzielni­&#13;
&#13;
wanie wyjazdów do M o n g o l i i ) . Spotkał m n i e gorzki za­&#13;
&#13;
cy Pyeongyangu, czyli stołecznego P h e n i a n u ) , gdzie&#13;
&#13;
wód - profesor zareagował krótkim, zniecierpliwionym&#13;
&#13;
spędził dzieciństwo. Razem ze zwożonymi t u masowo&#13;
&#13;
argumentem: „synu, ja nie lubię Korejców".&#13;
&#13;
grupami, oprowadzanymi d u m n i e przez pionierów,&#13;
&#13;
N i e było dyskusji. N i e pamiętam nawet, czy spyta­&#13;
&#13;
oglądamy mityczną, świętą przestrzeń, w której in illo&#13;
&#13;
łem go o p o w o d y tego osądu - pewnie sam sobie o d ­&#13;
&#13;
tempore dokonały się raz na zawsze, z m o c ą paradyg­&#13;
&#13;
powiedziałem, że harbińscy Koreańczycy początków&#13;
&#13;
m a t u , wszystkie wydarzenia ważne dla przyszłości. M a ­&#13;
&#13;
X X w i e k u , b i e d n i sprzedawcy czosnku i kapusty, nie&#13;
&#13;
ły pionier z impertynencką dumą wskazuje grupie po­&#13;
&#13;
kojarzyli się dobrze profesorowi, który nie był w o l n y&#13;
&#13;
kornie go słuchających i wzorowo notujących doro­&#13;
&#13;
od etnicznych idiosynkrazji. Tak jak nie lubił Korej­&#13;
&#13;
słych ludzi d w u m e t r o w y kamień i recytuje: „Oto skała&#13;
&#13;
ców, tak lekceważył Kitajców, ceniąc jedynie Japoń­&#13;
&#13;
zwana «Sanie» na którą W i e l k i Wódz wspinał się, ćwi­&#13;
&#13;
czyków (w młodości dostał w Japonii jakiś medal za ra­&#13;
&#13;
cząc ciało i ducha do w a l k i z japońskim najeźdźcą"&#13;
&#13;
towanie t o n ą c y c h ) . Wszelkie bardzo w t e d y aktualne&#13;
&#13;
[w w i e k u lat dziewięciu]; „oto jezioro, w którym W i e l ­&#13;
&#13;
rozważania o zagrożeniu chińskim dla M o n g o l i i , Rosji,&#13;
&#13;
k i Wódz [w t y m samym w i e k u ] pływał, ćwicząc ciało&#13;
&#13;
a i Z a c h o d u - stale przecież słyszeliśmy obawy M o n g o ­&#13;
&#13;
i ducha do w a l k i z japońskim najeźdźcą" i t d .&#13;
&#13;
łów, że jak wejdą oddziały M a o , to wszystkich i c h w y ­&#13;
kastrują - zbywał machnięciem ręki, mówiąc, że o n&#13;
&#13;
W t e n sposób poznawałem powtarzające się chwy­&#13;
&#13;
widział kiedyś chińskich żołnierzy z k a r a b i n a m i na&#13;
&#13;
ty stylistyczne sakralnego języka k o m u n i z m u : „Lotnicy&#13;
&#13;
sznurkach, jak jechali k o n n o podrygując w siodle - t u&#13;
&#13;
bronią nieba Ojczyzny jak stalowa twierdza", a obok&#13;
&#13;
sam kucał i naśladował o w o podrygiwanie -&#13;
&#13;
„Marynarka w o j e n n a jak stalowa twierdza b r o n i wy­&#13;
&#13;
uwierzy w i c h potęgę.&#13;
&#13;
brzeża Ojczyzny" i jeszcze trzeci, podobny w a r i a n t . Po-&#13;
&#13;
87&#13;
&#13;
i nie&#13;
&#13;
�I&#13;
Jerzy S, Wasilewski • ETNOLOG W PODRÓŻY. KONFUCJUSZ PRZED K A M E R A M I , S Z A M A N K I PRZY MIKROFONIE&#13;
&#13;
B a ł e m się, że Korea, jaką zobaczę, przegra w k o n ­&#13;
f r o n t a c j i ze swoimi w y b i t n y m i siostrami, że okaże się,&#13;
tak jak koreańska porcelana, uboższa o d chińskiej,&#13;
a m n i e j w y r a f i n o w a n a niż japońska. Bo wstyd przy­&#13;
znać, ale nie lubię tego, co stanowi o koreańskiej sub­&#13;
telności estetycznej - nie podzielam ani upodobania&#13;
do porcelany wyłącznie białej, białawej i biało-szarawej, z tysiącznymi niuansami i o d c i e n i a m i , a n i miłości&#13;
do bladej zieleni tutejszej specjalności - c e r a m i k i seladonowej, która jest dla m n i e n u d n a i mdła.&#13;
N a w e t - jeśli to ma coś do rzeczy - Symfonia&#13;
ańska&#13;
&#13;
Kore­&#13;
&#13;
Pendereckiego wydaje m i się dziełem bez cha­&#13;
&#13;
r a k t e r u , brak w n i m wyraźnej inspiracji.&#13;
Z Japonii leciałem do Seulu pełen obaw.&#13;
&#13;
3.&#13;
Jakby na i c h potwierdzenie, koreańskie metalowe&#13;
pałeczki wyraźnie m i nie leżą. S ą płaskie, gorzej trzyma&#13;
się je w palcach. Kiedyś r o b i o n o je ze srebra l u b m o ­&#13;
siądzu, obecnie są stalowe, nieprzyjemne. Japończycy&#13;
m i e l i rację, także ryż jest t u gorszy - suchy, nieporów­&#13;
nanie m n i e j soczysty.&#13;
Nicolas Bouvier (Dziennik z wysp Aran&#13;
miejsc. Kartki&#13;
&#13;
z podróży,&#13;
&#13;
i z&#13;
&#13;
innych&#13;
&#13;
Warszawa 2000, s. 89) używa&#13;
&#13;
dla scharakteryzowania K o r e i Południowej lat siedem­&#13;
dziesiątych czyjegoś określenia „ulepszona prowizor­&#13;
ka". Przy wcześniejszym czytaniu niewiele m i to mówi­&#13;
ło. Teraz jestem gotów je zaakceptować, widząc to po­&#13;
łączenie nowoczesności i byłej akości, wysokiego po­&#13;
&#13;
Początek szamańskiej c e r e m o n i i ,&#13;
&#13;
tencjału eksportowego i zaniedbanej&#13;
&#13;
Korea, Seul, f o t . Jerzy S. W a s i l e w s k i&#13;
&#13;
infrastruktury,&#13;
&#13;
charakterystyczne zresztą dla niejednego k r a j u , prze­&#13;
chodzącego szybki rozwój. Patrzę na nijakie b u d y n k i&#13;
&#13;
Pokłony przed ołtarzem o f i a r n y m ,&#13;
&#13;
i przestaje m n i e dziwić to, czemu nie mogłem dać wia­&#13;
&#13;
Korea, Seul, f o t . Jerzy S. W a s i l e w s k i&#13;
&#13;
ry w M o n g o l i i : że tysiące Mongołów wyjeżdżają do K o ­&#13;
rei Południowej i znajdują zatrudnienie na b u d o w a c h ,&#13;
m i m o iż synowie stepu nie słynęli dotąd jako b u d o w ­&#13;
N i e były to czasy poprawności politycznej, a profe­&#13;
&#13;
niczowie, nawet według standardów własnego, niewy-&#13;
&#13;
sor nigdy by się jej nie nauczył. Z pańskim okrucień­&#13;
&#13;
magającego p o d t y m względem k r a j u .&#13;
&#13;
stwem charakteryzował ludzi dokoła, stosując trójpo­&#13;
&#13;
N i e znajduję w sobie entuzjazmu dla k i l k u spośród&#13;
&#13;
dział, w którym rzadko tylko trafiał się „ktoś", więk­&#13;
&#13;
wynalazków, z j a k i c h d u m n i są Koreańczycy. Słynny&#13;
&#13;
szość stanowią „pętaki", a pośrodku są c i , którzy tylko&#13;
&#13;
ondol, tradycyjny system ogrzewania podłogowego, nie&#13;
&#13;
aspirują do bycia kimś - czyli „podśmietanie".&#13;
&#13;
r o b i dobrze d r o g o m o d d e c h o w y m , bo jak się śpi przy&#13;
&#13;
O p i n i a profesora o K o r e i jakoś zaciążyła na m o i c h&#13;
&#13;
ziemi, t o oznacza to noc z nosem w kaloryferze. Lepsze&#13;
&#13;
wyobrażeniach o ludziach i k r a j u . Spodziewałem się&#13;
&#13;
to może niż japońskie spanie przy piecyku na naftę, ale&#13;
&#13;
pewnej chamowatości w obejściu, na którą na p e w n o&#13;
&#13;
dawniej, gdy gorące powietrze szło z węglowego pieca&#13;
&#13;
uczulony był profesor. Ostrzegają przed nią przewodni­&#13;
&#13;
k a n a l i k a m i w spękanej, glinianej polepie, zaczadzenia&#13;
&#13;
k i , ale o d razu tłumaczą konfucjańską mentalnością.&#13;
&#13;
nie były rzadkością. Masowe spożywanie ostrej kiszon­&#13;
&#13;
Otóż każdy Koreańczyk zachowuje się stosownie do&#13;
&#13;
k i warzywnej (głównie z kapusty) gimchi, w polskiej&#13;
&#13;
pozycji, jaką zajmuje względem partnera, wobec c u ­&#13;
&#13;
wymowie kimczi - narodowego dania Koreańczyków,&#13;
&#13;
dzoziemca, którego pozycja jest dlań nieczytelna, nie&#13;
&#13;
które ma w Seulu nawet swoje m u z e u m - nie popra­&#13;
&#13;
wie jakoby, ile respektu ma okazać - więc go ignoruje,&#13;
&#13;
wia statystyki zachorowań na raka żołądka. Kolejny&#13;
&#13;
przepycha się przodem, pokrzykuje.&#13;
&#13;
i c h w i e l k i wynalazek, alfabet hangeul, nie jest ani t a k i&#13;
&#13;
Takie t a m austriackie gadanie, którego tyle jest&#13;
&#13;
łatwy, ani t a k i uniwersalny, j a k zapewniają. A jeszcze&#13;
&#13;
w a n t r o p o l o g i i - bo k t o mądry, n i e c h m i powie, dla­&#13;
&#13;
zamieszanie&#13;
&#13;
z nową, obmyśloną przez ministerstwo&#13;
&#13;
czego w t a k i m razie południowokoreańscy d e p u t o w a ­&#13;
&#13;
k u l t u r y transkrypcją, którą i w t y m tekście muszę przy­&#13;
&#13;
n i tak chętnie okładają się w parlamencie pięściami?&#13;
&#13;
j ą ć zamiast starego McCune-Reischauera.&#13;
&#13;
88&#13;
&#13;
�Jerzy S. Wasilewski * E T N O L O G W PODRÓŻY. KONFUCJUSZ PRZED K A M E R A M I , S Z A M A N K I PRZY M I K R O F O N I E&#13;
&#13;
pienia zarówno dla konfucjańskiego, jak i szamani-&#13;
&#13;
4.&#13;
&#13;
stycznego świata wartości i wyobrażeń. Lojalny urzęd­&#13;
n i k , wierny władcy m i m o oskarżeń, p o t e m zrehabilito­&#13;
&#13;
I o t o widzę t y c h zapalczywych d e p u t o w a n y c h , nie&#13;
&#13;
wany - cóż za okazja do apoteozy konfucjańskich war­&#13;
&#13;
w parlamencie jednak, lecz w świątyni, jak w skarpet­&#13;
&#13;
tości. Jego k r w a w a , niesprawiedliwa śmierć, podobnie&#13;
&#13;
k a c h podchodzą do ołtarza i składają ofiary. A l e po&#13;
&#13;
jak n i e n a t u r a l n a śmierć dziewczyny, osoby o niedopeł­&#13;
&#13;
kolei.&#13;
&#13;
n i o n y m losie, której groźny d u c h będzie się błąkał po&#13;
&#13;
Szamańskie seanse gut (pol. kut), jakie widziałem&#13;
&#13;
okolicy - idealny powód dla odbywania obrzędów sza­&#13;
&#13;
w Seulu, mają charakter publiczny. Współorganizowane&#13;
&#13;
mańskich.&#13;
&#13;
przez władze lokalne (na poziomie dużej dzielnicy), o d ­&#13;
&#13;
5.&#13;
&#13;
bywają się raz do r o k u w połączeniu z oficjalną k o n f u cjańską ceremonią ofiarną jesa (pol. dzesa), tworząc z nią&#13;
całość, w której na początku trudno się zorientować.&#13;
&#13;
Pierwsza część c e r e m o n i i , konfucjańska&#13;
&#13;
„wielka&#13;
&#13;
Pierwsze d n i listopada, Yongsan - jedna z dzielnic&#13;
&#13;
ofiara-libacja" daeje, p o l . taedze (może zresztą w odnie­&#13;
&#13;
Seulu. A r c h i t e k t u r a taka sama, jak w całym 1 5 - m i l i o -&#13;
&#13;
sieniu do koreańskiej współczesności p o w i n n o się mó­&#13;
&#13;
n o w y m mieście. Ciągnące się jeden przy d r u g i m , d w u ­&#13;
&#13;
wić „neokonfucjańska") rozpoczyna się rano. N a dzie­&#13;
&#13;
piętrowe, byle jakie domy, przeważnie z lat 60. N a nie­&#13;
&#13;
dzińcu przed świątynią gromadzi się około setki gości -&#13;
&#13;
j e d n y m z n i c h nasadzona czarna, spiczasta, wysoka&#13;
&#13;
prawie sami mężczyźni. Siedzą w rzędach, z przodu pa­&#13;
&#13;
wieżyca - znak, że na piętrze p o n a d sklepem, warszta­&#13;
&#13;
r u d e p u t o w a n y c h z tego okręgu, oficjele z władz m i a ­&#13;
&#13;
t e m czy l o k a l e m mieści się kościół k a t o l i c k i l u b prote­&#13;
&#13;
sta, l o k a l n i przedsiębiorcy. Najważniejsi mają na sobie&#13;
&#13;
stancki. A gdzieś n a d t y m i wieżami, na d r u g i m planie,&#13;
&#13;
czarny ceremonialny strój d a w n y c h d w o r s k i c h urzęd­&#13;
&#13;
widać nowocześniejsze, potężne mieszkalne wysoko­&#13;
&#13;
ników. U b r a n i e to czy tylko przebranie? C o t u jest&#13;
&#13;
ściowce. O d stacji m e t r a jadę jeszcze taksówką, i n a ­&#13;
&#13;
„prawdziwe" a co „sztuczne", co naturalne, a co na po­&#13;
&#13;
czej niełatwo byłoby m i trafić na miejsce plątaniną&#13;
&#13;
kaz? Pytanie o autentyczność i jej kryteria będę sobie&#13;
&#13;
wąskich ulic bez nazw (w t y m mieście nazwy noszą&#13;
&#13;
często stawiał, obserwując różne epizody i zachowania.&#13;
&#13;
kwartały, a nie u l i c e ) . Gdzieś wśród n i c h jest wzgórze,&#13;
&#13;
Po kolei, rozpoczynając o d najważniejszych gości,&#13;
&#13;
a na n i m Nam-i Janggun seodang, lokalna świątynia,&#13;
&#13;
przebiega ta sama ceremonia. Dygnitarz wstaje z m i e j ­&#13;
&#13;
poświęcona generałowi N a m - i (inna, mała świątynka,&#13;
w której też będę oglądał taką ceremonię, to&#13;
&#13;
sca, podchodzi do wejścia, obmywa dłonie, w c h o d z i&#13;
&#13;
Aegissi-&#13;
&#13;
na schody - p o w o l i , po jeden k r o k na stopień, z dosta­&#13;
&#13;
dang, „Świątynia Dziecka" w osiedlu Haedang, poświę­&#13;
&#13;
w i e n i e m drugiej nogi. We wnętrzu klęka i składa serię&#13;
&#13;
cona jakiejś n i e w y m i e n i o n e j z i m i e n i a małej dziew­&#13;
&#13;
głębokich pokłonów przed ołtarzem, gdzie o b o k K o n ­&#13;
&#13;
czynce).&#13;
&#13;
fucjusza i p a t r o n a świątyni widnieją też w i z e r u n k i po­&#13;
&#13;
Jaka to właściwie świątynia? Szamańska - nie, sza­&#13;
&#13;
staci r o d e m z buddyzmu i kultów l o k a l n y c h . S t o j ą t u&#13;
&#13;
m a n i z m jest praktyką interwencyjną, która nie potrze­&#13;
&#13;
już piramidy o f i a r o w a n y c h ciastek ryżowych, piętrzą&#13;
&#13;
buje stałych świątyń. Konfucjańska - tak też nie moż­&#13;
&#13;
się owoce późnej jesieni - persymony, pomarańcze,&#13;
&#13;
na powiedzieć, bo k o n f u c j a n i z m to nie religia, ale sys­&#13;
&#13;
jabłka, suszona żożoba. N a tacach rozłożone są solone&#13;
&#13;
t e m świeckich n o r m , reguł postępowania, raczej re­&#13;
&#13;
ryby i duże porcje mięsa.&#13;
&#13;
ceptur niż treści. A przecież właśnie t u będą się odby­&#13;
&#13;
Ofiara z w i n a (słabej wódki, bo soju to oczyszczony,&#13;
&#13;
wać obie ceremonie.&#13;
&#13;
szlachetniejszy destylat popularnego wina ryżowego),&#13;
&#13;
I c h fuzji, trwającej o d X I X w i e k u , patronuje osoba&#13;
&#13;
którą po trzykroć składa każdy z urzędników, ma swoje&#13;
&#13;
opiekuńczego bóstwa świątyni, n p . historycznej posta­&#13;
&#13;
niuanse. Kolejność nalewania, z której strony, w j a k i m&#13;
&#13;
c i średniowiecznego generała N a m - i , który był wier­&#13;
&#13;
kierunku -&#13;
&#13;
n y m sługą swego władcy, ale niesprawiedliwie oskarżo­&#13;
&#13;
dwóch śmiertelnie uroczystych oficjantów, którzy mają&#13;
&#13;
ny, poniósł śmierć z ręki kata. W d r u g i m przypadku,&#13;
&#13;
opanowane przepisy kultowe i podpowiadają, wręcz&#13;
&#13;
„Świątyni Dziecka", patronką jest n i e u c h w y t n a histo­&#13;
&#13;
prowadzą ruchy d y g n i t a n y . Trzeci, stojący przed m i ­&#13;
&#13;
nic dziwnego, że ceremonię&#13;
&#13;
prowadzi&#13;
&#13;
rycznie postać jednej z trzech młodziutkich sióstr,&#13;
&#13;
k r o f o n e m u wejścia, k o m e n t u j e dla zgromadzonych na&#13;
&#13;
mieszkających w którymś z pałaców (między t y m i pa­&#13;
&#13;
zewnątrz wszystko, co odbywa się w świątyni. M n i e&#13;
&#13;
łacami rozrzucone były wsie, które później zespoliły&#13;
&#13;
w o l n o być w środku - jestem t u j e d y n y m cudzoziem­&#13;
&#13;
się, tworząc miasto Seul). W r o g o w i e napadli na pałac,&#13;
&#13;
cem, gościem niezaproszonym, ale trochę h o n o r o w y m .&#13;
&#13;
dziewczęta uciekły na pustkowie, gdzie do jedzenia&#13;
&#13;
I chociaż m a m obok i naprzeciw siebie stadko f o t o ­&#13;
&#13;
miały tylko trujące k w i a t y forsycji. Po śmierci zbudo­&#13;
&#13;
grafów i filmowców, i c h kamery i błysk fleszy, to pa­&#13;
&#13;
w a n o i m trzy świątynie - jedna nie dotrwała d o na­&#13;
&#13;
trząc na gesty nalewania a l k o h o l u do naczyń, które&#13;
&#13;
szych czasów, druga istnieje, ale nie zachował się&#13;
&#13;
kształtem powtarzają chińskie brązy gu sprzed k i l k u ty­&#13;
&#13;
w niej k u l t , t y l k o w tej trzeciej odbywają się raz w r o ­&#13;
&#13;
sięcy lat, nie mogę oprzeć się uczuciu, że uczestniczę&#13;
&#13;
k u ceremonie.&#13;
&#13;
w akcie naprawdę archaicznym.&#13;
&#13;
W przypadku obu świątyń podobna jest logika w y ­&#13;
&#13;
Po k o s t i u m o w o ubranych dygnitarzach podchodzą&#13;
&#13;
b o r u postaci. O b i e one stanowią dobry p u n k t zacze­&#13;
&#13;
mężczyźni w g a r n i t u r a c h - przeważnie liderzy miejsco-&#13;
&#13;
89&#13;
&#13;
�I&#13;
Jerzy S. Wasilewski * E T N O L O G W PODRÓŻY. KONFUCJUSZ PRZED K A M E R A M I , S Z A M A N K I PRZY M I K R O F O N I E&#13;
&#13;
wego biznesu. Składając pokłony świecą skarpetkami,&#13;
&#13;
przed n i m z arkuszy d y k t y sceną - t o one są najkosz­&#13;
&#13;
b o w i e m w odróżnieniu o d urzędników, noszących do&#13;
&#13;
towniejszym i najpoważniejszym&#13;
&#13;
k o s t i u m u starodawne wysokie buty, wchodząc&#13;
&#13;
ofiary.&#13;
&#13;
do&#13;
&#13;
Przedtem&#13;
&#13;
miała&#13;
&#13;
składnikiem&#13;
&#13;
miejsce&#13;
&#13;
ich&#13;
&#13;
całej&#13;
&#13;
prezentacja&#13;
&#13;
w dzielnicy - obniesiono je po uliczkach wokół m u ­&#13;
&#13;
świątyni muszą zdjąć o b u w i e .&#13;
&#13;
rów świątyni.&#13;
&#13;
N a końcu składa ofiary grupka kobiet - dwie wystę­&#13;
pujące dziś szamanki i k i l k a i c h asystentek. To już ma­&#13;
&#13;
Już wcześniej szamanka mudang&#13;
&#13;
i jej&#13;
&#13;
asystentki&#13;
&#13;
ło ważna ceremonia - o f i c j a n c i kierują r u c h e m rozluź­&#13;
&#13;
oczyściły miejsce akcji: oblały dziedziniec t a n i m , męt­&#13;
&#13;
n i e n i , bez żadnej solenności, po d o m o w e m u - zdjęli&#13;
&#13;
n y m w i n e m ryżowym makgeolli, rozrzuciły na zewnątrz&#13;
&#13;
nawet stroje i teraz trochę rażą i c h kraciaste koszule.&#13;
&#13;
trochę ciastek, by na granicy zatrzymać d u c h y niepo­&#13;
&#13;
Wszyscy opuszczają dziedziniec, by przemaszerować&#13;
&#13;
żądane i złe. O b o k sceny zasiada na ziemi orkiestra:&#13;
&#13;
przez dzielnicę wraz z paradą historycznych postaci.&#13;
&#13;
duży klepsydrowy bęben, mniejszy bębenek, smyczek,&#13;
&#13;
R u c h samochodowy wstrzymany, generał jedzie na k o ­&#13;
&#13;
dwa flety. Szamanka z pomocą asystentek kończy&#13;
&#13;
n i u , a jego u f o r m o w a n i w oddziały żołnierze (licealiści&#13;
&#13;
wreszcie&#13;
&#13;
miejscowych szkół, zwiezieni autokarami) z poświęce­&#13;
&#13;
z k o m p l e t e m jej k i l k u n a s t u kostiumów, które będą&#13;
&#13;
n i e m dźwigają halabardy, dmą w trąby i walą w bębny.&#13;
&#13;
używane w t y m występie) i w c h o d z i na p o d i u m . Lee&#13;
&#13;
przygotowania (z tyłu stoi długi wieszak&#13;
&#13;
Wokół całego, długiego na k i l o m e t r k o r o w o d u bie­&#13;
&#13;
M y o n g ok to sześćdziesięcioletnia, zażywna kobieta,&#13;
&#13;
ga ubrany na biało kat, mangnani - ten, który uśmier­&#13;
&#13;
o m o c n o umalowanej twarzy. Ustawicznie chodzi po&#13;
&#13;
cił generała. Twarz ma poczernioną,&#13;
&#13;
włosy&#13;
&#13;
scenie, o d asystentek domaga się poprawek w stroju,&#13;
&#13;
w strąkach, w ręku krótki miecz, którym wymachuje&#13;
&#13;
rozmawia z publicznością, podśpiewuje, sprawdza m i ­&#13;
&#13;
przed nosem przechodniom. Jak każdy t a k i dżoker&#13;
&#13;
niaturowe m i k r o f o n i k i , umocowane - nie w i e m jesz­&#13;
&#13;
spoza t a l i i , mangnani musi też ganiać na posyłki. Dzia­&#13;
&#13;
cze po co - przed ustami.&#13;
&#13;
dziką,&#13;
&#13;
łając na obrzeżu, przydaje się do przekazywania pole­&#13;
&#13;
W którymś momencie to chodzenie zmienia się&#13;
&#13;
c e ń i wiadomości między czołem a ogonem p o c h o d u .&#13;
&#13;
w regularne, na poły taneczne k r o k i wzdłuż i wszerz,&#13;
&#13;
N i b y stara się być śmieszny, a zarazem groźnie de­&#13;
&#13;
połączone z melorecytacją. Zaczyna się wzywanie k o ­&#13;
&#13;
moniczny, ale po prawdzie kunsztu nie ma w t y m wie­&#13;
&#13;
lejnych duchów, których w sumie przewinie się przez&#13;
&#13;
le. G d y podbiega d o l u d z i ,&#13;
&#13;
paradę&#13;
&#13;
scenę kilkanaście. Dowiaduję się, że język jej tekstów&#13;
&#13;
z c h o d n i k a , usiłując rozśmieszyć i c h u d a w a n y m zagro­&#13;
&#13;
jest tak archaiczny, a śpiew na tyle niewyraźny, że na­&#13;
&#13;
żeniem, to zamiast rozbawienia dziewczyn, przed któ­&#13;
&#13;
w e t Koreańczykom zrozumienie i c h przychodzi z t r u d ­&#13;
&#13;
oglądających&#13;
&#13;
r y m i najchętniej błaznuje, udaje m u się osiągnąć co&#13;
&#13;
nością. W i e m t y l k o , że wyśpiewywane przez nią opo­&#13;
&#13;
najwyżej śmiech zażenowania albo odprężenia, gdy już&#13;
&#13;
wieści to m i t y (od kosmogonicznych poczynając), le­&#13;
&#13;
sobie pójdzie dalej. U l i c a nie podejmuje gry w niepo-&#13;
&#13;
gendy na temat bóstw i duchów, a nawet baśnie. K i e ­&#13;
&#13;
ważność, czasem ktoś powie, że nie ma na co patrzeć&#13;
&#13;
dy tańczy ze sztandarem, postukując n i m o ziemię,&#13;
&#13;
i wraca do swoich spraw.&#13;
&#13;
zgaduję, iż przywołuje d u c h a generała - patrona świą­&#13;
&#13;
Przemarsz t r w a dobrą godzinę; przeszedłszy najważ­&#13;
&#13;
t y n i . Zaraz p o t e m przebiera się w zbroję w o j o w n i k a -&#13;
&#13;
niejszymi u l i c a m i wracamy na wzgórze, na uliczkach&#13;
&#13;
znaczy to pewne, że odgrywany jest jakiś epizod z jego&#13;
&#13;
którego już czeka poczęstunek. Setki ludzi rozgrzewa­&#13;
&#13;
udziałem.&#13;
&#13;
ją się gorącymi d a n i a m i i słabymi a l k o h o l a m i . Siedzi­&#13;
&#13;
A k c j a toczy się niespiesznym r y t m e m . Całość po­&#13;
&#13;
my na k a r t o n a c h i m a t a c h rozłożonych na asfalcie. Fe­&#13;
&#13;
t r w a z przerwami d o nocy, teoretycznie obejmując 12&#13;
&#13;
styn, wspólnota, przypomnienie wsi, którą ta dzielnica&#13;
&#13;
epizodów, ale to chyba tylko liczba symboliczna, wyra­&#13;
&#13;
była jeszcze w czasach młodości w i e l u uczestników.&#13;
&#13;
żająca całość. Szamanka przebierze się k i l k a k r o t n i e , za&#13;
każdym tazem nakładając strój innego ducha, by t e n&#13;
&#13;
6.&#13;
&#13;
mógł poznać, że teraz jego kolej na to, by w nią się&#13;
wcielić. Czasem w tańcu zmienia ją lub na krótko t o ­&#13;
&#13;
W r a c a m y do świątyni, gdzie zaraz rozpocznie się&#13;
&#13;
warzyszy druga, wyraźnie starsza szamanka, zwyczajo­&#13;
&#13;
hut - obrzęd szamański. Poznikali urzędnicy w histo­&#13;
&#13;
w o doproszona - na znak h o n o r u - przez tę, która jest&#13;
&#13;
rycznych k o s t i u m a c h urzędników - teraz jesteśmy we&#13;
&#13;
niekwestionowaną gospodynią obrzędu.&#13;
&#13;
władzy kobiet. Zostało wprawdzie paru przedsiębior­&#13;
&#13;
Osoba generała N a m - i pojawia się w seansie jako&#13;
&#13;
ców, którzy współfinansują ceremonię, ale to zwyczaj­&#13;
&#13;
jedna z pierwszych. M o g ę się tego domyśleć po wyso­&#13;
&#13;
ne, starsze kobiety stanowią widownię. Siedzą na zie­&#13;
&#13;
k i m sztandarze, którym postukuje szamanka, a póź­&#13;
&#13;
m i , t w a r z a m i d o specjalnego ołtarza - prowizorycznej&#13;
&#13;
niej po n o w y m stroju - zbroi w o j o w n i k a . W między­&#13;
&#13;
świątynki, ustawionej z b o k u dziedzińca (ptawdę mó­&#13;
&#13;
czasie recytowana jest legenda, prezentująca rys sza­&#13;
&#13;
wiąc, jest to t y l k o t e k t u r o w a fasada, zgrabnie t u dziś&#13;
&#13;
mański tej postaci. Otóż okazuje się, że kiedy N a m -&#13;
&#13;
umieszczona), przed którą piętrzą się ofiary. A l e na tle&#13;
&#13;
- i był jeszcze młodzieńcem, dostrzegł pewnego razu&#13;
&#13;
t a k i c h samych j a k w części konfucjańskiej ciast i o w o ­&#13;
&#13;
niewidzialnego dla i n n y c h d e m o n a ; siedział o n na k o ­&#13;
&#13;
ców, na froncie zostają złożone trzy w i e l k i e , świeżo&#13;
&#13;
szu z o w o c a m i persymonu, wnoszonym właśnie d o są­&#13;
&#13;
wypatroszone wieprze. Imponującej wielkości,&#13;
&#13;
leżą&#13;
&#13;
siedniego d o m o s t w a . Pokonując opór służby, z krzy­&#13;
&#13;
z wyciągniętymi n o g a m i między ołtarzem a ułożoną&#13;
&#13;
k i e m wbiegł d o środka i zastał t a m córkę gospodarza,&#13;
&#13;
90&#13;
&#13;
�I&#13;
Jerzy S. Wasilewski • E T N O L O G W PODRÓŻY. KONFUCJUSZ PRZED K A M E R A M I , S Z A M A N K I PRZY M I K R O F O N I E&#13;
&#13;
już prawie uduszoną. W ostatniej c h w i l i odpędził swą&#13;
&#13;
mitów, legend oraz baśni, dalej sztuka wróżenia, roz­&#13;
&#13;
mocą demona.&#13;
&#13;
m o w y i przekomarzania się z publicznością, a wreszcie&#13;
k o s t i u m , kosmetyka, a nawet kunszt robienia papiero­&#13;
&#13;
Atmosfera na w i d o w n i daleka jest o d jakiegokolwiek&#13;
&#13;
w y c h kwiatów.&#13;
&#13;
religijnego uniesienia, nic nie świadczy o odczuciu&#13;
obecności duchów. Kobieca publiczność ogląda spek­&#13;
&#13;
Czekam na ekstatyczne zachowanie, które przeko­&#13;
&#13;
t a k l z zainteresowaniem, ale bez przejęcia. Z czasem&#13;
&#13;
nałoby m n i e , że m a m do czynienia z „prawdziwym"&#13;
&#13;
przychodzi zapewne znużenie, robione są dłuższe prze­&#13;
&#13;
szamanizmem. Logika jest t u taka, że szamanka po­&#13;
&#13;
rwy. W t e d y roznoszony jest poczęstunek, mętno-mlecz-&#13;
&#13;
w i n n a w każdym epizodzie tańczyć na początku dość&#13;
&#13;
nej barwy w i n o makgeolli leje się strumieniami z plasti­&#13;
&#13;
żywiołowo, by d u c h zobaczył, iż jest gotowa na jego&#13;
&#13;
k o w y c h butelek, towarzystwo bawi się w grupkach.&#13;
&#13;
przyjęcie, a p o t e m , gdy o n przybędzie - przejść do f o r m&#13;
&#13;
A l e przecież d u c h y naprawdę wstępują w szaman-&#13;
&#13;
spokojniejszych, bardziej artystycznych, aby go t a k i m&#13;
&#13;
kę. D r o g i i c h zstępowania są różne. Niektóre przysia­&#13;
&#13;
szlachetniejszym tańcem zabawić. Mogłoby się nawet&#13;
&#13;
dają pewnie na belce stropowej - można nawet zoba­&#13;
&#13;
zdawać, że element transowy nie jest t u t a k i ważny.&#13;
&#13;
czyć, jak schodzą: szamanka p o d c h o d z i t a m wraz z ko­&#13;
&#13;
Przedstawienia szamanów na sakralnych m a l u n k a c h&#13;
&#13;
bietą z w i d o w n i (to k l i e n t k a , dla której robiona jest ta&#13;
&#13;
są bardzo spokojne, także standardowa maska postaci&#13;
&#13;
część seansu). Ta sosnową gałązką dotyka b e l k i , aż ga­&#13;
&#13;
szamanki w d a w n y c h l u d o w y c h przedstawieniach ma­&#13;
&#13;
łązka zaczyna się trząść - w i d o m y znak obecności d u ­&#13;
&#13;
skowych jest absolutnie spokojna, biała, bez żadnego&#13;
&#13;
cha, po czym obie zasiadają za s t o l i k i e m do uroczyste­&#13;
&#13;
grymasu.&#13;
&#13;
go z n i m spotkania. T a k i c h p r y w a t n y c h , zamówionych&#13;
&#13;
N i e znaczy jednak, że w seansie nie ma euforii. By­&#13;
&#13;
epizodów będzie zresztą więcej.&#13;
&#13;
wa, że mudang przez dłuższy czas podskakuje obunóż,&#13;
z r a m i o n a m i w z n i e s i o n y m i do góry,&#13;
&#13;
7.&#13;
&#13;
wbiega któraś z kobiet z w i d o w n i i z rozanieleniem na&#13;
&#13;
W miarę oglądania seansu narasta we m n i e t u kryć -&#13;
&#13;
wykrzykując&#13;
&#13;
w uniesieniu. Działa to zaraźliwie, b o w i e m na scenę&#13;
&#13;
rozczarowanie. Czy koreański musok&#13;
&#13;
co&#13;
&#13;
twarzy, stając f r o n t e m do szamanki, jednocześnie z nią&#13;
&#13;
to&#13;
&#13;
podskakuje j a k sprężyna.&#13;
&#13;
w ogóle jest szamanizm? Za t y m , że tak, przemawiają&#13;
wprawdzie nazwy, w których rozpoznaję&#13;
&#13;
Istnieje p o d o b n o koreańskie powiedzenie: „chciała­&#13;
&#13;
ałtajskie,&#13;
&#13;
byś wydać szamański seans, ale przeraża cię wizja t w o ­&#13;
&#13;
wręcz mongolskie źródłosłowy. N a z w a obrzędu sza­&#13;
&#13;
jej synowej w t a ń c u " . Słowa te stosują się do teściowej,&#13;
&#13;
mańskiego gut, w y m a w i a n a kut, b r z m i prawie j a k ku-&#13;
&#13;
tradycyjnie stanowiącej instancję kontrolną dla mło­&#13;
&#13;
tu (g) - „szczęście, dobry los" w językach ludów ste­&#13;
&#13;
dej synowej, dla której t a k i występ może stać się p o k u ­&#13;
&#13;
p u . Szaman-mężczyzna, baksu, baksy, to oczywiście to&#13;
&#13;
są rozpasanej ekstatyczności.&#13;
&#13;
samo, co środkowoazjatyckie baksy - „szaman", a też&#13;
„bard, w y k o n a w c a e p o s ó w "&#13;
&#13;
(z c h i ń s k i e g o&#13;
&#13;
Szamanizm t o w K o r e i d o m e n a kobiet. To one zde­&#13;
&#13;
fa-hsi,&#13;
&#13;
cydowanie przeważają, zarówno wśród wykonawców&#13;
&#13;
„mistrz", przez mandżurskie i mongolskie f o r m y t y p u&#13;
bagszi).&#13;
&#13;
Szamanka, mudang&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
też b r z m i&#13;
&#13;
(jest i c h bodaj o k . 8 0 % spośród p o n a d stu tysięcy za­&#13;
&#13;
znajomo,&#13;
&#13;
rejestrowanych szamanów), jak i wśród odbiorców&#13;
&#13;
można słyszeć w n i m mongolskie udagan o t y m sa­&#13;
&#13;
(na widzianych przeze m n i e seansach t e n p r o c e n t był&#13;
&#13;
m y m znaczeniu.&#13;
&#13;
jeszcze wyższy). Oczywiście, etnologowie nie skąpią&#13;
&#13;
A l e przecież szamanki, jakie dopiero co widziałem&#13;
&#13;
wyjaśnień. Zwraca się n p . uwagę, że w t y m patriar-&#13;
&#13;
w M o n g o l i i , wyglądały zupełnie inaczej. Stara Uldzij&#13;
&#13;
c h a l n y m społeczeństwie (męska d o m i n a c j a to kamień&#13;
&#13;
czy n i e w i d o m a C e n d - t o były intrygujące postacie,&#13;
&#13;
węgielny koreańskiego n e o k o n f u c j a n i z m u ) kobiecie&#13;
&#13;
których sam wygląd - przygięte w i e k i e m sylwetki, i n ­&#13;
&#13;
nie przysługuje p r a w o d o rozkoszy, także seksualnej,&#13;
&#13;
trygujące fizjonomie - wyrażał osobowości ukształto­&#13;
&#13;
więc szamanizm s t a n o w i klapę bezpieczeństwa. Zdają&#13;
&#13;
wane w w i e l o l e t n i m związku z ponadcodzienną rzeczy­&#13;
&#13;
się t o potwierdzać przypadki szamanek bezżennych,&#13;
&#13;
wistością. I c h wiekowe, poniszczone stroje, d o których&#13;
&#13;
wśród których jest sporo t a k i c h , które porzuciły mę­&#13;
&#13;
odnosiły się z t a k i m nabożeństwem, istne „święte ła­&#13;
&#13;
żów. Deklarują one, że żyjąc ze swymi mężami nigdy&#13;
&#13;
chy", miały w sobie coś z prawdziwego sacrum, podczas&#13;
&#13;
nie zaznały takiej rozkoszy j a k teraz, gdy przychodzi&#13;
&#13;
gdy te kostiumy jak spod igły, z lśniących, nowocze­&#13;
&#13;
do n i c h d u c h .&#13;
&#13;
snych materiałów, w ogóle nie mają potrzebnego we&#13;
wszelkiej duchowości&#13;
&#13;
Obserwuję, z jaką radością starsze panie przyjmują&#13;
&#13;
u p r a w o m o c n i e n i a przez o d -&#13;
&#13;
słowa szamanki, która udziela i m wróżb i przestróg.&#13;
&#13;
wieczność.&#13;
&#13;
W oparciu o kolor chorągiewki, wyciągniętej na ślepo&#13;
&#13;
Powoli dopiero zacznie d o m n i e docierać, że p o w i ­&#13;
&#13;
z podawanego zestawu, zapowiada radosne wydarzenia,&#13;
&#13;
n i e n e m inaczej odczytywać wartości leżące u podstaw&#13;
&#13;
a w najgorszym razie osttzega przed niebezpieczeń­&#13;
&#13;
koreańskiego szamanizmu. Jest to b o w i e m raczej k o m ­&#13;
&#13;
stwem, co praktycznie sprowadza się do tego, że radzi&#13;
&#13;
pleks p r o d u k c j i artystycznych, rozbudowany w s t o p n i u&#13;
&#13;
uważać n p . na samochody na przejściu. Po przepowied­&#13;
&#13;
niespotykanym nigdzie indziej w świecie. Istny wielo­&#13;
&#13;
n i kobiety ochoczo wciskają jej do rąk banknoty.&#13;
&#13;
bój sztuk pięknych, gdzie sukces szamanki mierzy się&#13;
&#13;
Bycie mudang daje satysfakcję nie tylko seksualną.&#13;
&#13;
w t a k i c h dyscyplinach, jak taniec, śpiew i recytacja&#13;
&#13;
Poza wszystkim to bardzo popłatna profesja.&#13;
&#13;
91&#13;
&#13;
�Jerzy S. Wasilewski * E T N O L O G W PODRÓŻY. KONFUCJUSZ PRZED K A M E R A M I , S Z A M A N K I PRZY M I K R O F O N I E&#13;
&#13;
za d a w n y m i , d o b r y m i czasami prawdziwej, jeszcze w t e ­&#13;
&#13;
8.&#13;
&#13;
dy wiejskiej (czy lokalnej) wspólnoty.&#13;
Nowoczesna Korea powraca do swej k u l t u r o w e j&#13;
&#13;
N i e j e d e n raz w trakcie seansu szamanka znajdzie&#13;
&#13;
specyfiki, odszukuje i utrwala to, co się zachowało.&#13;
&#13;
okazję, by zadbać o d a t k i . Czasem obchodzi kobiety ze&#13;
&#13;
Tradycję traktuje się urzędowo. Dofinansowanie d o ­&#13;
&#13;
słowami: „To dla was muszę być piękna, dajcie m i pie­&#13;
&#13;
stają tylko te obrzędy, gdzie zachowana jest wierność&#13;
&#13;
niądze na k o s m e t y k i " . Może zresztą wypowiada je&#13;
&#13;
wobec f o r m tradycyjnych, stwierdzona ciągłość zwy­&#13;
&#13;
d u c h dziewczyny i m i e n i e m H o g u , o twarzy zeszpeco­&#13;
&#13;
czaju oraz ustny przekaz o r y g i n a l n y c h tekstów, i to za­&#13;
&#13;
nej ospą, bo taka postać też f u n k c j o n u j e w szamań­&#13;
&#13;
c h o w a n y c h w pamięci, a nie na piśmie! W składzie&#13;
&#13;
skim panteonie i bywa przywoływana w seansie jako&#13;
&#13;
komisji, która o t y m decyduje, jest etnograf, który w y ­&#13;
&#13;
p a t r o n k a chroniąca o d tej choroby.&#13;
&#13;
szukuje i d o k u m e n t u j e takie zjawiska. Podobnie jak&#13;
&#13;
Pieniądze wręczane przez kobiety to przeważnie&#13;
&#13;
zabytki k u l t u r y materialnej, najlepsze formy zostają&#13;
&#13;
b a n k n o t y pięciomanowe (czyli pięć tysięcy wongów -&#13;
&#13;
sklasyfikowane i p o n u m e r o w a n e . W t y m katalogu ob­&#13;
&#13;
równowartości czterech dolarów), a więc połowa tego,&#13;
&#13;
rzędów, obchodów świąt, przedstawień maskowych&#13;
&#13;
co składają mężczyźni. Mężczyźnie nie wypada położyć&#13;
&#13;
i odprawiających je ludzi, wszystkie elementy dostaną&#13;
&#13;
b a n k n o t u innego niż t e n o największym n o m i n a l e -&#13;
&#13;
swoje etykiety: „Żywy N a r o d o w y Skarb K u l t u r y " , „Nie­&#13;
&#13;
10 manów. A l e ludzie interesu nie podejdą do szaman­&#13;
&#13;
materialne Okręgowe D o b r o K u l t u r o w e " , „Ważny M a ­&#13;
&#13;
k i po wróżbę za drobne - sami zanoszą pieniądze na oł­&#13;
&#13;
teriał Folklorystyczny n r 55". N u m e r o w a n i e tradycji.&#13;
&#13;
tarz, gdzie kładą je na głowach o f i a r n y c h wieprzy, i to&#13;
&#13;
Jej przekaz nie odbywa się przecież samoczynnie&#13;
&#13;
w p l i k u . Skądinąd, szamanka umie i c h do tego spro­&#13;
&#13;
to w i e l o l e t n i proces uczenia się, nabywania umiejęt­&#13;
&#13;
wokować - żartami, d o c i n k a m i albo wręcz zabawnym&#13;
&#13;
ności, p r a k t y k o w a n i a . O p a n o w a n i e wszystkich sza­&#13;
&#13;
przymusem: wlokąc go z asystentkami za obie ręce, ze&#13;
&#13;
mańskich kunsztów t r w a 10-20 lat, w czasie których&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
śmiechem zaciągną opierającego się przed tą płatno­&#13;
&#13;
asystentka pracuje, a czasem i mieszka z szamanka,&#13;
&#13;
ścią (nie pierwszą już dziś) do samego ołtarza. Uiściw­&#13;
&#13;
przejmując jej wiedzę. Teraz już r o z u m i e m , dlaczego&#13;
&#13;
szy, a p o t e m zdjąwszy buty i poprawiwszy garnitur, de­&#13;
&#13;
szamanka ma przymocowany m a l u t k i m i k r o f o n , o d&#13;
&#13;
l i k w e n t klęka i wybija głębokie pokłony.&#13;
&#13;
którego przewód idzie p o d k o s t i u m . Gdy się przebiera,&#13;
&#13;
Ten, k t o podejrzewałby, że jest to tylko forma auto­&#13;
&#13;
widać, że nosi przywiązany w pasie kasetowy magneto­&#13;
&#13;
reklamy biznesmenów (tak jak o zamiar przypodobania&#13;
&#13;
f o n . Zapewne jej uczennice będą korzystać z kaset&#13;
&#13;
się w y b o r c o m można było posądzać przebranych do ka­&#13;
&#13;
z nagranym występem, ucząc się śpiewów i tekstów.&#13;
&#13;
mer oficjeli w części pierwszej), n i e c h łaskawie zauważy,&#13;
&#13;
Przekazywanie&#13;
&#13;
iż podchodzą o n i do ołtarza także wtedy, gdy akcja prze­&#13;
&#13;
daru&#13;
&#13;
szamańskiego&#13;
&#13;
następuje&#13;
&#13;
w dwóch k i e r u n k a c h , dwa są b o w i e m typy szamanów:&#13;
&#13;
nosi się gdzie indziej, by niezauważenie dołożyć jeszcze&#13;
&#13;
dziedziczni i z powołania. Urząd po szamance może ob­&#13;
&#13;
trochę banknotów. Chyba poprzez pieniądze najlepiej&#13;
&#13;
j ą ć jej córka, przeważają jednak przypadki, gdy adept&#13;
&#13;
widać, jak w szamańskim obrzędzie splata się to co na­&#13;
&#13;
podejmuje decyzję w w y n i k u nieodpartego powołania,&#13;
&#13;
turalne i co wymuszone, co autentyczne i co na pokaz.&#13;
&#13;
manifestującego się jako rozstrój albo choroba.&#13;
&#13;
G u t organizowany jest lokalnie, ale finansowany by­&#13;
&#13;
W trakcie jednego z seansów poznaję mężczyznę,&#13;
&#13;
wa odgórnie. N i e jest to ceremonia tania. W i e m , że na&#13;
&#13;
który stanowi t a k i właśnie przypadek. Lat trzydzieści,&#13;
&#13;
jeden z oglądanych przeze m n i e seansów władze miasta&#13;
&#13;
stylowy, by nie powiedzieć dandys, przyszedł z przyja­&#13;
&#13;
wyasygnowały dla samej tylko szamanki i jej zespołu&#13;
&#13;
cielem i d w i e m a k o b i e t a m i e f e k t o w n y m i i szykownie -&#13;
&#13;
równowartość trzech tysięcy dolarów. Koszt i n d y w i d u ­&#13;
&#13;
w markowe europejskie stroje - u b r a n y m i . W pewnej&#13;
&#13;
alnie zamawianego seansu jest zbliżony. W&#13;
&#13;
koreań­&#13;
&#13;
c h w i l i wstępuje boso na scenę i zaczyna podskakiwać&#13;
&#13;
skich rodzinach gut urządza się przy k i l k u standardo­&#13;
&#13;
na palcach, do pary z szamanka. R ę c e w górze, oczy za­&#13;
&#13;
w y c h sytuacjach. Po pierwsze - w chorobie, gdy trzeba&#13;
&#13;
mknięte, na twarzy uniesienie. Wykrzykując opowia­&#13;
&#13;
odpędzić złe duchy postaciujące jej przyczynę. Po wtó­&#13;
&#13;
da, że zostanie szamanem, prosi d u c h y o pomoc.&#13;
&#13;
re - gdy trzeba zapewnić narodziny syna (a trzeba, bo&#13;
&#13;
W rozmowie próbuję dowiedzieć się, dlaczego chce&#13;
&#13;
bezdzietni, pozbawieni szansy synowskiego k u l t u , zo­&#13;
&#13;
zostać baksu. Jego ojciec, majętny przemysłowiec, bła­&#13;
&#13;
staną po śmierci błędnymi d u c h a m i , a nie przodkami,&#13;
&#13;
ga, by tego nie robił (status szamana-mężczyzny w spo­&#13;
&#13;
których się czci). Po trzecie - na pożegnanie zmarłego,&#13;
&#13;
łeczeństwie jest dość niski, nawet m i m o wysokich za­&#13;
&#13;
by jego dusza została odprowadzona w zaświaty, oraz&#13;
&#13;
robków). O n jednak wie, że m u s i n i m być - potrafi ob­&#13;
&#13;
w żałobie (zwłaszcza jeśli śmierć miała charakter tra­&#13;
&#13;
jaśnić to tylko słowami, że ma chwile przerażenia, iż&#13;
&#13;
giczny i trzeba żywym zapewnić spokój d u c h a ) .&#13;
&#13;
stałoby się z n i m i jego rodziną coś straszliwego, gdyby&#13;
się tego wyrzekł.&#13;
&#13;
Typowa sytuacja, w której prywatnie zamawia się&#13;
seans, to także stan żalu, rozczarowania, zawodu, po­&#13;
&#13;
Przyjaciel traktuje go jak swego mistrza, m i m o że -&#13;
&#13;
czucia goryczy lub pretensji, co wyraża się j e d n y m k o ­&#13;
&#13;
jak sam mówi - w odróżnieniu o d niego w ogóle nie&#13;
&#13;
reańskim&#13;
&#13;
Natomiast organizowany&#13;
&#13;
wierzy w szamańskie duchy. Chce b o w i e m przy n i m&#13;
&#13;
w miejskiej dzielnicy gut ma na celu zapewnienie ogól­&#13;
&#13;
słowem&#13;
&#13;
wgłębiać się w różne f o r m y n a u k ezoterycznych, by&#13;
&#13;
nej pomyślności. Ogląda się go chyba także z nostalgii&#13;
&#13;
zrozumieć samego siebie i poznać swoją przyszłość.&#13;
&#13;
han.&#13;
&#13;
92&#13;
&#13;
�Jerzy S. Wasilewski • E T N O L O G W PODRÓŻY. KONFUCJUSZ PRZED K A M E R A M I , S Z A M A N K I PRZY M I K R O F O N I E&#13;
&#13;
o d rana po dziedzińcu, uwiązana za nogę. Teraz przy­&#13;
&#13;
9.&#13;
&#13;
szedł na nią koniec. Starsza szamanka - gość h o n o r o ­&#13;
wy - m a już w rękach łuk i strzały, którymi ją zabije.&#13;
jeden&#13;
&#13;
Po k i l k a razy strzela do niej mało celnie, podbiega, rzu­&#13;
&#13;
z wieprzy zostaje z męską p o m o c ą podniesiony i nabi­&#13;
&#13;
ca o ziemię dalej w stronę bramy, znów strzela i znów&#13;
&#13;
Następuje k u l m i n a c y j n y m o m e n t ofiary -&#13;
&#13;
ty o d spodu na krótkie trójzębne widły, które teraz&#13;
&#13;
rzuca o ziemię, aż wybiegnie z nią poza bramę, gdzie j ą&#13;
&#13;
trzeba postawić pionowo, tak by całość wyraźnie usta­&#13;
&#13;
wreszcie zabije (nie jestem tylko p e w i e n jak, bo działa&#13;
&#13;
ła w równowadze przez dłuższą chwilę. Będzie to znak,&#13;
&#13;
błyskawicznie, ukrywając ruchy, słabo je też widać&#13;
&#13;
że d u c h y przyjęły ofiarę, a t y m samym sprawdzian sku­&#13;
&#13;
w ciemności, ale pewnie dorżnie kurę nożem, bo strza­&#13;
&#13;
teczności szamanki jako ofiarniczki, toteż krząta się&#13;
&#13;
ły raczej chybiały c e l u ) .&#13;
&#13;
ona przy o f i a r o w a n i u , prowadząc rozmowę z d u c h a m i .&#13;
&#13;
10.&#13;
&#13;
A l e najbardziej pomoże dołożenie pieniędzy wprost&#13;
w rozwarty wieprzowy r y j . Znów zostanie do tego&#13;
wciągnięty jeden ze sponsorów w g a r n i t u r a c h .&#13;
&#13;
Zapadł już zmrok, opustoszał dziedziniec świątyni,&#13;
całodniową uroczystość zamyka krótka, m e l a n c h o l i j n a&#13;
&#13;
D e m o n s t r a c j ą mocy szamanki byłyby też klasyczne&#13;
&#13;
w nastroju ceremonia.&#13;
&#13;
t r i k i . Należą t u : c u d o w n e , samoistne utrzymywanie się&#13;
u warg ciężkiego naczynia z wodą, wbijanie noża&#13;
&#13;
D w i e asystentki, w t y m córka szamanki, zbierają&#13;
&#13;
w pierś albo stąpanie po ostrzach służących do sieka­&#13;
&#13;
i palą paski papieru z nazwiskami osób finansujących&#13;
&#13;
nia słomy, a wreszcie połykanie niekończącej się dłu­&#13;
&#13;
uroczystość. N a t y c h rozwieszonych wszędzie białych&#13;
&#13;
gości wieprzowych jelit. Proszę m n i e nie pytać, jak to&#13;
&#13;
wstęgach wypisane są nie tylko imię i nazwisko, ale też&#13;
&#13;
się naprawdę robi - t y c h sztuczek na seulskich sean­&#13;
&#13;
rok, miesiąc, dzień i godzina urodzenia - pełen zestaw&#13;
&#13;
sach nie widziałem.&#13;
&#13;
d a n y c h astrologicznych, służących do i d e n t y f i k a c j i&#13;
człowieka i jego losu.&#13;
&#13;
N a zakończenie szamanka pokazuje, że bierze na&#13;
siebie problemy i ciężary wszystkich obecnych, tyle że&#13;
&#13;
Dziewczyny siadają przed bramą wyjściową i kolej­&#13;
&#13;
zastąpi ją w t y m dużo młodsza i silniejsza asystentka.&#13;
&#13;
n o wyczytując, czy raczej n u c ą c te dane, podpalają pa­&#13;
&#13;
Z zarzuconym na plecy wieprzem ofiarnym, ugięta p o d&#13;
&#13;
ski. Podrzucają je w górę, a gdy opadają - l e k k i m i r u ­&#13;
&#13;
jego ciężarem, obiega uliczki wokół murów świątyni&#13;
&#13;
c h a m i r a m i o n po kilkakroć podbijają, tak by do końca&#13;
&#13;
generała, a p o t zalewa jej wykrzywioną ze zmęczenia&#13;
&#13;
spłonęły w powietrzu, przekazując gdzieś wyżej i n f o r ­&#13;
&#13;
twarz.&#13;
&#13;
mację o ofiarodawcach.&#13;
&#13;
W&#13;
&#13;
„Świątyni Dziecka" seans kończy się jeszcze&#13;
&#13;
Opadające płomyki, taniec unoszących je rąk i c i ­&#13;
&#13;
mocniejszym akordem. Zło zostaje wygonione poza&#13;
&#13;
che, ledwie słyszalne śpiewanie. Prosta melodia, w i e l ­&#13;
&#13;
bramę i t a m uśmiercone. Przeniesione zostanie naj­&#13;
&#13;
kiej symfonii zbudować się z niej nie da, ale będzie do&#13;
&#13;
pierw na zupełnie zwykłą kurę, który przechadzała się&#13;
&#13;
mnie wracać czasami, wieczorem.&#13;
&#13;
93&#13;
&#13;
�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
