<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="11365" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/11365?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T16:00:09+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="11343">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/106809f60d6b7f696d800deeb2d77239.pdf</src>
      <authentication>8fbd300756b9ab61bf37bb4025aadcb2</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135412">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2863</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="47">
          <name>Rights</name>
          <description>Information about rights held in and over the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135413">
              <text>Licencja PIA</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135414">
              <text>2002</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135415">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2668</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135416">
              <text>"W cieniu wieżowca": próba antropologicznego spojrzenia na nową architekturę Warszawy / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.1-2</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135417">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.1-2, s.94-103</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135418">
              <text>Wit - Szerszeń, Tomasz</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135419">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135420">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135421">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="135422">
              <text>CIENIU WIEŻOWCA"...

Tomasz Wit Szerszeń •

Claude Levi-Strauss, w napisanym w latach 40 ese­

TOMASZ

WIT

SZERSZEŃ

j u Nowy ]ork post i prefiguratywny,

tak opisuje swoją

wizytę w „stolicy świata": „kilometrami przemierzałem
ulice M a n h a t t a n u , głębokie kanały, nad którymi nawisły fantastyczne urwiska drapaczy c h m u r . . . " . W relacji
4

„W cieniu wieżowca":
próba antropologicznego
spojrzenia na nową
architekturę Warszawy

tej, ulice są „kanałami", zaś ściany wieżowców — „urwi­
skami". To nie tylko wyobraźnia antropologa: opis ten
pokazuje, jak bardzo zmienił się p u n k t widzenia. Czło­
wiek wielkiego miasta „oswoił" wysokość - już nie pa­
trzy z poziomu ulicy. Teraz jego horyzont wyznaczają da­
chy wysokościowców. M i r o n Białoszewski - pilny obser­
wator rzeczywistości społecznej — konstruuje, w swych
wierszach, p o d m i o t liryczny, który „pisze" z p u n k t u w i ­
dzenia „mrówkowca", spogląda na świat z dziewiątego
piętra.

„ P A T R Z Ę W Z W Y Ż , t a m gdzie kończy się h o t e l Bonaventura.
Jego metalowa, przeszklona bryła obraca się p o w o l i nad hotelo­

„Miasto się odrąbało.

w y m cocktailbarem.(...) W końcu zaczynam widzieć, jak całe

Ja w y w i n d o w a n y . N a dziewiąte.

miasto wiruje wokół nieruchomego b u d y n k u . Zawrót

(...)

głowy

wzmaga wnętrze h o t e l u z l a b i r y n t o w y m i zawirowaniami prze­

Reszta dalej n o r m a l n i e ,

strzeni. (...) Między wnętrzem i zewnętrzem nie ma łączności.

j e d e n na c z u b k u na o b c o w a n i e z bóstwem.

Szklane fasady odsyłają otoczeniu jego własny obraz. S ą bar­

Zobaczę teraz na s w o i m n o w y m p u n k c i e w niebie z łóż­

dziej nieprzekraczalne niż j a k i k o l w i e k m u r z kamienia. Przypo­

k i e m , czy t o p r a w d a . ( . . . ) "

minają ludzi w czarnych okularach. Spojrzenie ukryte za barie­
rą c i e m n y c h szkieł, w których można dostrzec rylko własne o d ­

5

A r c h i t e k t u r a wyznacza nowe doświadczenie czło­

bicie. B u d y n k i takie jak h o t e l Bonaventura próbują być jak do­

wieka - życie „na wysokościach", jest u Białoszewskie-

skonałe i samowystarczalne m i k r o m i a s t a . "

go ciągłym t r u d e m , n i e u s t a n n y m wysiłkiem, by „oswo­
Jean B a u d r i l l a r d

i ć " wysokość. O d d a j m y głos poecie:

Ameryka
„Niebo m n ą kołuje.

N

Słońce mnie muruje

a X V I I I - w i e c z n y c h w e d u t a c h niebo zajmowa­

t e n potwór

ło blisko 2/3 p o w i e r z c h n i obrazu. U B e l l o t t a

tur tur t u r "

1

wizerunek miasta to zaledwie wąski pas, w c i ­
2

N o w y p u n k t w i d z e n i a — p o z i o m d a c h ó w wieżow­

śnięty między niebo i wody rzeki. Budowle odcinają się

ców, t o już „inna rzeczywistość", rządząca się t r o c h ę

ostro o d tła, obwiedzione wyraźnymi k o n t u r a m i . To
pewien wzorzec przedstawiania -

o d m i e n n y m i p r a w a m i („życie na wysokościach" j a k o

dzieło wyobraźni.

a l t e r n a t y w a wobec życia na ziemi - w mieście, t o

D l a porównania - wizerunek współczesnego miasta:

m o t y w pojawiający się w m o d e r n i s t y c z n e j

pocztówka z N o w e g o Jorku. Powierzchnia k a r t k i „wy­

W

pełniona" jest przedstawieniami o g r o m n y c h wertykal­

Białoszewski w wierszach N a n o w y m punkcie („róże

Doskonale widać zmianę: przez te 200 lat człowiek

t u n a górze/ z d y c h a j ą " ) i Nawołują
7

„utracił" kawałek nieba. Zachowanie proporcji klasycz­

ziemskiemu

nej weduty byłoby niemożliwością: by doskonale naśla­

po jakiemu?/

po

(„na w y s o k o ś c i upał / na niskości nie

wiem" ).
8

dować rzeczywistość, trzeba więc z czegoś zrezygnować.

W wizji poety opisującego doświadczenie egzysten­

Można „uciąć" kawałek nieba (jeśli chcemy zachować

cjalne mieszkańca wielkiego miasta, wjeżdżanie windą

właściwe proporcje budynków), lub „zmniejszyć" m i a ­

jest codzienną „wspinaczką", natomiast sam wieżo­

sto (by zachować niebo).

wiec może być „drabiną"(niebios?):

Taki sposób przedstawiania miasta, jak na XVIII-wiecz­
nych „sylwetach" Bellotta - czyli horyzontalnie, z dużej
odległości — stracił więc rację b y t u . Wyjątkiem jest chy­
ba jedynie nowojorska sky-line. Popularność tego przed­

„Może b r a k n ą ć szczebli,
można zamknąć oczy
i wchodzić, można w t e d y spać,

stawienia to swoisty fenomen: sylweta ta stała się wręcz
dwudziestowiecznego m i a s t a ,

utopii.

( 1 9 2 3 ) , Boris A r w a t o w

sorach", by „odciążyć z i e m i ę " ) , na co zwraca uwagę

B u d y n k i pną się w górę, p i o n zastępuje poziom.

wizerunkiem

Utopii urzeczywistnionej

postuluje w y b u d o w a n i e „powietrznych miast na re­

n y c h b u d o w l i , w o l n e j przestrzeni pozostaje niewiele.

ikoną,

6

przyśni się w c h o d z e n i e

3

i spadanie (...)"

podobnie jak N o w y Jork stał się wzorcowym „miastem

(Drabina

nowoczesnym".

94

do wchodzenia

wyżej).

9

�Tomasz Wit Szerszeń *

„W CIENIU WIEŻOWCA"...

Wysokość fascynuje, ale i wywołuje strach. N i e ma

Ze w t y m d o m u dostatek mieszka i porządek.

w t y m nic dziwnego - w tradycji ludowej niebo nigdy

B r a m a na wciąż o t w a r t a p r z e c h o d n i o m ogłasza,

nie było domeną ludzką. W m i t o l o g i a c h większości l u ­

Ze gościnna i wszystkich w gościnę zaprasza."

dów to sfeta działania żywiołów i przeróżnych sił n a d ­

(Adam Mickiewicz Pan Tadeusz)

przyrodzonych. Gwiazdy natomiast, utożsamiane były
z bogami - były i c h „wizerunkiem". Fritz Lang w relacji

Oczywiście opis t e n , więcej niż o rzeczywistym w y ­

z podróży do A m e r y k i (1924) tak opisywał N o w y Jotk:

glądzie d w o r u , mówi nam. o p e w n y c h tendencjach

„drapacze c h m u r ukazują się w błękicie i złocie, bieli

w naszej kulturze. Mieszkanie w d w o r k u , jakby auto­

i purpurze, a jeszcze wyżej ciągną się neony r e k l a m ,

matycznie „zmusza" do życia poza miastem. Peter M a r ­

swym światłem P R Z E W Y Ż S Z A J Ą C E

t y n , w swym eseju Miejskość:

GWIAZDY...".

mit i rzeczywistość,

14

zwra­

Wieżowce przewyższyły (przezwyciężyły) „bogów", za­

ca uwagę na brak poważniejszych tradycji miejskich

stąpiły i c h . Le Corbusier mawiał, że N o w y Jork „przyj­

w Polsce. Tadeusz C h r z a n o w s k i

muje człowieka na s t o j ą c o " .

M e t a f o r a ta, wskazuje na

tradycję przybudówki w polskiej architektutze, a także

10

15

z kolei, podkreśla

zasadniczą c e c h ę w i e l k i c h miast współczesności - i c h

„horyzontalność" polskiego k t a j o b r a z u . W i e ż o w c e

wettykalność. L i n i a wertykalna zaś, „zwraca wzrok k u

(podobnie jak m i n i - m i a s t a , czyli b i u r o w c e ) w y m y k a ­

niebu, k u B o g u " .

16

C e n t r a w i e l k i c h miast stały się

ją się więc t a k i e m u doświadczeniu d o m u , jakie stało

„skupiskiem" p i o n o w y c h l i n i i , odsyłających wzrok k u

się naszym udziałem - to „dziwa", któte odmieniły zu­

górze - co więcej, nigdy nie występowało i c h tak wiele

pełnie przestrzeń Warszawy. I c h nagłe pojawienie się

jednocześnie. O d czasu, gdy pojawiły się wieżowce -

to wyzwanie, jak uporać się z czymś, co jest zupełnie

„potwory, któte

N O W E , INNE, OBCE.

11

17

zapładniają się w nieskończoność

i prowokują się wzajemnie w przesttzeni ogarniętej dra­
matyzmem i c h zawodów"

12

To zadanie poznawcze.

1 8

Zgodnie z hasłem C l i f f o r d a Geertza, by badać zjawi­

- „PATRZENIE W Z W Y Ż "

ska T U i T E R A Z , wyruszam więc na wędrówkę o d

stało się więc codziennym doświadczeniem człowieka.

biurowca do biurowca, zagłębiam się w niedostępne
wnętrza, wjeżdżam na dach...

• ••

Materiały

Wysokościowce, o d m o m e n t u gdy zaczęły powsta­
wać, nieustannie wzbudzały emocje. B u d o w a wieży

„Nowy C i t r o e n jawnie spada z nieba, gdyż najpierw

Eiffla wywołała równie wiele zachwytów jak i sprzeci­
wów.

13

prezentuje się jako przedmiot doskonały. Trzeba pamię­

Pierwsze nowojorskie wieżowce dla j e d n y c h

były bluźnierstwem, dla d r u g i c h -

tać, że przedmiot jest najlepszym zwiastunem n a d n a t u -

znakiem czasów,

ry: w przedmiocie z łatwością można zauważyć dosko­

symbolem postępu.

nałość i nieobecność źródła, zamknięcie i blask, prze­

W Polsce pomysł by budować „aż do c h m u r " , znalazł

mianę życia w m a t e r i ę . . . "

realizację dopiero w latach 1931-1933, gdy Watszawa

19

(Roland Barthes Mitologie)

zyskała swój pierwszy wysokościowiec - gmach zakładu
„Architektura jest sztuką zapełniania p t z e s t r z e n i "

ubezpieczeń Prudential. Budynek nie był zbyt okazały —
-

w Ameryce należałby ledwo co do „średniaków" - ale

20

t y m , co tę przestrzeń zapełnia, jest forma, czyli

i tak wzbudzał emocje. Dziś możemy go podziwiać (ze

kształt i materiał. Materiał jest poznawalny zmysłowo:

zmienioną fasadą) jako hotel Warszawa i osobiście prze­

wztok jest bardziej magiczny, zaś dotyk - batdziej de-

konać się, jak słabo zakorzeniona w naszej kultutze jest

mistyfikatorski.

idea „podniebnych" domów (jak nisko było zawsze „pol­

natury", ttzeba oszukać zmysły, lub stworzyć „mate­

skie niebo"), jak słabo jesteśmy „zaznajomieni" z kate­

riał d o s k o n a ł y " . W swoich Mitologiach Roland Bar­

21

By b u d o w l a była „zwiastunem nad-

utrwalonym

thes tak pisze o N o w y m C i t r o e n i e : „Wiadomo, że gład­

w naszej wyobraźni zbiorowej wyobrażeniem idealnego

kość jest zawsze a t r y b u t e m doskonałości, ponieważ jej

gorią wysokości. Swoistym symbolem,

przeciwieństwo zdradza techniczną i ludzką operację

d o m u , jest mickiewiczowski dworek szlachecki.

dopasowywania: t u n i k a Chrystusa była pozbawiona
„Na pagórku n i e w i e l k i m , we b r z o z o w y m gaju,

szwów, podobnie jak s t a t k i kosmiczne

S t a ł dwór szlachecki, z drzewa, lecz p o d m u r o w a n y ;

science f i c t i o n , których powierzchnia pozbawiona jest
jakichkolwiek połączeń".

Świeciły się z daleka pobielane ściany,

22

z powieści

W Warszawie jedynie N o r ­

way House (na rogu Koszykowej i Poznańskiej) nie o d ­

(...)

gradza się o d przechodnia ścianą szkła i m e t a l u

D o m mieszkalny n i e w i e l k i , lecz zewsząd chędogi,

-

wprost ptzeciwnie, do środka można „wejrzeć", zoba­

I stodołę miał wielką, i przy niej trzy s t o g i "

czyć, jak f u n k c j o n u j e . W t y m wypadku szyba łączy,
a nie dzieli: ludzi wewnątrz widać doskonale, „pojawia­

I jeszcze jeden fragment:

j ą " się na ścianie, niczym na w i e l k i m ekranie, podczas
gdy przechodzień jest również doskonale w i d o c z n y .

„I widać z liczby kopie, (...) widać z liczby pługów

23

Generalnie jednak biurowiec „ukrywa" swą k o n s t r u k -

(...)

95

�Tomasz Wit Szerszeń * „W CIENIU WIEŻOWCA"...

cję: ukazuje fasadę pozbawioną łączeń. Szklano-meta-

trza, dokąd gościnnie zapraszał gościa d o m nieozdobny

lową, więc gładką i błyszczącą. M a m y t u do czynienia

na zewnątrz".

z całą „mitologią błyszczącego szczegółu b u d o w l a n e ­

o jego wnętrzu - patrząc z semiotycznego p u n k t u widze­

go",

31

Lustrzana fasada biurowca nie mówi n i c

która stwarza poetykę wypowiedzi o b i u r o w c a c h

nia, to znak pozbawiony znaczenia. Lustra na ścianie o d ­

(„srebrzysty p t a k " , „wieżowiec połyskujący w słońcu",

bijają rzeczywistość - przegląda się w n i c h miasto (fasa­

„szklane piramidy odbijały s ł o ń c e . . . " - o t o próbka tej

dy warszawskich biurowców stały się swoistymi „ekrana­

p o e t y k i ) . Błysk daje prestiż - błyszczą tylko powierzch­

m i przemian"), odbija się również niebo - wieżowce zle­

nie gładkie (więc „doskonałe"), błyszczy t o , co n o w e .

wają się z n i m : przy odpowiedniej pogodzie trudno wła­

Doskonałość całkowicie gładkich powierzchni ścian

ściwie wskazać miejsce, w którym kończy się budynek,

wieżowców sprawia, że nie wydają się one stworzone

a zaczyna powietrze. To prawdopodobnie najbardziej i l u -

przez człowieka - są obce i nadprzyrodzone (ale zara­

zjonistyczna architektura, jaka kiedykolwiek powstała.

zem wiecznie nowe, więc wiecznie d o s k o n a ł e ) . „Ma­

Wielkie powierzchnie lustrzane odbijają rzeczywistość

gia" materiału polega właśnie na jego niezniszczalno-

przetworzoną, zniekształconą, „powodują pomieszanie

ści. I dlatego dyrektor supernowoczesnego biurowca

dwóch porządków: obrazu i rzeczywistości".

Raiffeisen może ogłosić d u m n i e :

-lustro wtapia się w środowisko, odzwierciedlając j e " ,

24

25

26

2 7

„jesteśmy t u na za­

32

„Budynek33

wsze!" (co praktycznie znaczy tyle: „nasz budynek zbu­

c h o ć przecież refleksy nie oddają żadnego naprawdę re­

dowany jest z mitycznego materiału d o s k o n a ł e g o " ) .

alnego kształtu. Pora zadać pytanie o ontologiczny sta­

28

tus odbicia. D l a przykładu, w tradycji scholastycznej

Czym jest biurowiec dla przechodnia? Wrogą m u

odbicie zajmowało niższe miejsce na „drabinie bytów"

T W I E R D Z Ą ze szkła i metalu. „Metal i szkło" - warto

niż przedmiot odbijany. „Granica między rzeczywistą

prześledzić dzieje tego hasła. Zajmuje ono trwałe miej­

przestrzenią miejską i jej symulowanymi powtórzeniami

sce w poetykach modernizmu, jest j e d n y m z jego czoło­

tworzącymi przestrzeń iluzji, rozpada się na szereg ekra­

wych postulatów („budujmy ze szkła i stali"). W Utopii
urzeczywistnionej

nów, n a których wyświetla się miasto - zauważa Ewa

(1923), Boris A r w a t o w zapowiada

Rewers.

stworzenie „miast w powietrzu, miast ze szkła, miast na
resorach". „Szkło i m e t a l " mają więc budować nową

„skradzione". Lustro jest synonimem „labiryntowych za­

hasło to pojawia się również na początku lat 90. (w roz­

wirowań przestrzeni": odbicia stwarzają labirynt. Ekra­

m o w a c h o architekturze Warszawy), stając się synoni­

35

ny na ścianach wieżowców są jakby wariacją na temat

m e m zmian. Jednocześnie materiały te stały się zbyt po­

barokowego pałacu jego gabinetów lustrzanych i „iluzjo-

pularne: nie mogą już pełnić f u n k c j i mityzowanego „do­

nistycznych" korytarzy, „których ściany zwielokratniają

skonałego budulca". N a to miejsce pojawiło się jednak

w nieskończoność swoje odbicia". W filmie A l a i n a Re-

nowe hasło - obco brzmiący t e r m i n high-tech. To nowy

snais'go Zeszłego roku w Mańenbadzie,

„niezniszczalny" materiał, ukazywany jako „substancja

właśnie barokowy

pałac staje się metaforą labiryntu czasu - „zawirowania",

myśląca". Zbudowany w tej technologii Raiffeisen В С

którego człowiek nie może opuścić. Labirynt to prze­

to „... naprawdę inteligentny budynek (kontrolujący
nawet dostęp do k a w y ) " ,

- Ekrany miejskie produkują przy t y m (...)

cych się w projekty innego miasta". Jest to miasto gorsze,

rzeczywistość. Jakby na potwierdzenie tego postulatu,

29

34

obrazy architektonicznych kompozycji i detali układają­

strzeń groźna dla człowieka, przestrzeń nieoswojona.

podobnie biurowiec Focus

W w i e l k i m mieście początku X X I wieku, człowiek może

(„najnowocześniejszy budynek Europy...") - „zbudowa­

go zaznać - może znaleźć się nagle między lustrzanymi

ny z kosmicznych materiałów"(które jednak pozostają -

ekranami, tworzącymi „przestrzeń iluzorycznej perspek­

dla przechodnia - tajemnicą. Tak naprawdę tylko nie­

t y w y " i stracić - choćby na m o m e n t - orientację w prze­

wielu wie, co kryje się pod nazwą high-tech. W i a d o m o

strzeni, doświadczyć Chaosu (pogłębianego przez fakt,

jedynie, że są to materiały i technologie „kosmiczne").

że odbicie przedstawia „widok odwrócony", który pozba­

Wypowiedzi te „pokazują", że „substancja myśląca" po­

wiony jest przestrzenności). Odbijające miasto ściany

trafi zastąpić człowieka. Również dlatego, biurowiec wy­

wieżowców zaburzają więc przestrzenny ład - są jakby

daje się miejscem „nie dla ludzi" - przestrzenią wrogą.

przeciwko urbanizmowi. Plątanina

Swoistym fenomenem (i t o nie tylko na naszą - lokal­

wąskich uliczek,

z którą tak uparcie walczył modernizm, powraca więc

ną - skalę) są wieżowce-biurowce, o ścianach obłożo­

w postaci plątaniny odbić.

nych wielkimi lustrzanymi powierzchniami, odsyłający­
m i otoczeniu jego odbicie. Gładkość materiału i jego

Ściany, które „kradną miasto": t o znak prestiżu.

„nieprzejrzystość", są czynnikami, które jeszcze bardziej

„ M i e ć " taką ścianę, t o budować swój prestiż. Pokazać,

podkreślają obcość biurowca - jego „wrogość" wobec

że „stać nas" na odgrodzenie się o d miasta nieprzekra­

otoczenia, stanowiąc zarazem granicę między światem

czalnym m u r e m . Lustro zrobione jest ze szkła. Wyrób

a wnętrzem. Baudrillard pisze: „Między wnętrzem a ze­

szkła był przez w i e k i procederem o k r y t y m tajemnicą,

wnętrzem nie ma łączności. Szklane fasady odsyłają oto­

czynnością alchemiczną. Jest więc lustro „materiałem"

czeniu jego własny obraz. S ą bardziej nieprzekraczalne

prawdziwie magicznym.

niż jakikolwiek m u r z k a m i e n i a " . Taki budynek zaprze­

Charakterystyczna jest „droga", jaką przebyło lustro,

cza więc doświadczeniu domu, które zostało zapisane

by znaleźć się na fasadach biurowców. Bierze ona oczy­

w tradycji: „szlachecka wspaniałość zwracała się do wnę­

wiście swój „początek" w micie narcystycznym.

30

96

��Tomasz Wit Szerszeń *

„W C I E N I U WIEŻOWCA"

98

�Tomasz Wit Szerszeń • „W C I E N I U WIEŻOWCA".

N a r c y z m związany jest nierozerwalnie z wodą. N a d

bina kąpielowa" - dziwne to skojatzenie, ostatnio bar-

wodą ludzie budują i b u d o w a l i miasta. Z a n i m p o j a w i ­

dzo w Warszawie popularne. W a r t o przypomnieć jego

ły się lustrzane ekrany, miasta „przeglądały się" w ta­

dzieje: trzy lata t e m u , wśród taczej niskiej zabudowy

flach pobliskich rzek.

Ochoty,

36

M i a s t a „od zawsze" były więc

R e f o r m Plaża -

wieżowiec

k o n t r o w e r s y j n y m kształcie, własność

wyrósł nagle

tureckiego

swoistymi N a r c y z a m i . N a t o m i a s t na „narcyzm" współ­

0

czesnej a r c h i t e k t u r y zwraca uwagę Charles

k o n s o r c j u m . B u d y n e k powstał „z d n i a na dzień", nie

Jencks

(„Jego delikatna, błyszcząca jakość jest znakiem nar­
cyzmu..."

37

licząc się z s e n t y m e n t a m i i przestrzennymi przyzwycza­

- t o fragment opisu b u d y n k u , zbudowane­

j e n i a m i mieszkańców okolicy. „Przypominający wielką

go z „połyskujących" materiałów). Lustra na fasadach

kabinę kąpielową t u t e c k i wieżowiec"

41

poddany został

budynków: to dla człowieka zupełnie nowe zjawisko,

totalnej krytyce: wyszydzony został zwłaszcza jego

poza sferą jego doświadczenia. Zwierciadła b o w i e m n i ­

kształt - wiele, spośród dotyczących go określeń we­

gdy nie były źródłem zbiorowego samopoznania.

szło do języka mieszkańców Warszawy. „Kabina kąpie­

W poetykach wypowiedzi o b i u r o w c a c h można się

lowa", „prysznic", „toi-toi", „komórka", „turecka pała",

spotkać z wyobrażeniem wieżowca jako „szklanej pira­

czy wreszcie to najbardziej dosadne - „fallus": to tylko

m i d y " . Zgrabna to metafora. Wieżowiec - podobnie

niektóre ze skojarzeń, jakie wywołuje kształt b i u r o w ­

jak p i r a m i d a - zbudowany jest cały z jednego materia­

ca.

łu, równomiernie umieszczonego ze wszystkich s t r o n .

swoista „czarna legenda" — „okazało się", że b u d y n e k

42

R e f o r m Płaza wzbudza wrogość: szybko powstała

N a t o m i a s t - jak podkreślał Y i - F u T u a n - „typowy d o m

t e n t o „centrum h a n d l u n a r k o t y k a m i " , „turecka pral­

mieszkalny przedstawiciela klasy średniej m a na ogół

nia b r u d n y c h pieniędzy".

atrakcyjną fasadę wejściową, która m a sprawić wraże­

„Turek" to f e n o m e n : przez trzy lata zdążył stać się

nie (...) i skromną fasadę tylną, z wejściem używanym

„negatywnym symbolem" Warszawy, wywołał dyskusję

przez ludzi o niższym statusie...".

n a d c h a r a k t e r e m zmian w latach 90. Jarosław Zieliń­

38

Ten klasyczny („na­

t u r a l n y " ) podział na fasadę „główną" i „tylną", na

ski poruszał t e n temat w „Res Publice N o w e j " : „Przy­

przód i tył, nie występuje a n i w piramidzie, ani w b i u ­

pominający wielką kabinę kąpielową t u r e c k i wysoko­

r o w c u . Budowle te wzbudzają konsternację: nie wia­

ściowiec R e f o r m Plaża jest k o l e j n y m przykładem b u ­

d o m o , z której strony „należy" podejść, nie w i a d o m o ,

d y n k u , któtego p r o j e k t przywieziono do Polski w tecz­

która ze s t r o n jest tą „najważniejszą". Człowiek czuje

ce i który mógłby stanąć w d o w o l n y m k r a j u . Z n a k o m i ­

się zdezorientowany przestrzennie - budynek w y k o n a ­

ta większość warszawskich wysokościowców wzniesio­

ny w t a k i sposób, z t a k i c h materiałów w y m y k a się je­

n y c h w o s t a t n i c h l a t a c h była p r o j e k t o w a n a przez za­

go doświadczeniu d o m u , jest obcy. B u d y n e k t a k i w y ­

graniczne zespoły związane z z a c h o d n i m i i n w e s t o t a m i ,

daje się niedostępną twierdzą, jest „zwiastunem n a d -

które nie miały zamiaru oddawać p o l s k i m architek­

n a t u r y " . „Jawnie spada z nieba".

tom krociowych honorariów".

43

Kształt zostaje wyszy­

dzony, ponieważ „nie jest swój". Ponieważ t a k i m c h c ą

Kształty

go zobaczyć. Obce, niepolskie pochodzenie warszaw­
skich wieżowców, podkreślane jest w wielu wypowie­
dziach o architekturze W a r s z a w y :

„Rzeczywistość może być całkowicie drugorzędna,

można zauważyć

swoisty paralelizm O B C O Ś C I kształtów, nazw i wła­

zaś m i t jest wszechobecny. Każdy widzi to, co chce zo­
baczyć".

44

ścicieli biurowców („... najwyższy z n o w y c h budynków

39

T r u d n o nawet uwierzyć, jak „płynna" może być ka­

- 184-metrowy Warsaw Trade Tower siedziba Daewoo

tegoria K S Z T A Ł T U . „Trójkątne" piramidy ( c h o ć rów­

- zwraca uwagę niezwykle dynamiczną bryłą, typową

nie rozległe jak wysokie) na pustyni, dają poczucie

dla wieżowców a z j a t y c k i c h " ) .
45

wertykalizmu (ich wymiar horyzontalny t r a c i znacze­

W poetykach rozmów o nowej architekturze W a r ­

n i e ) . N a amerykańskiej prerii wielkie, pękate zbiorni­

szawy kategoria kształtu zostaje często poddana języ­

k i na wodę, postrzegane są jako coś naturalnego. W y ­

k o w y m m a n i p u l a c j o m , bywa o b i e k t e m „retorycznej"

dają się wręcz niezbędnym akcentem,

„równoważą­

gry. C i e k a w y m na to przykładem jest, ptowadzona

c y m " horyzontalność

więc

widać,

m . i n . na łamach „Gazety Stołecznej", „dyskusja" doty­

kształt jest - w dużej mierze - wyobrażeniem. To nie

cząca n o w o otwartego Raiffeisen Business Center. Je­

krajobrazu. Jak

tylko cecha myślenia ludzi k u l t u r tradycyjnych - jego

go przeciwnicy atakują właśnie jego kształt, podkreśla­

„pogłosy" możemy zaobserwować również dziś, w w i e l ­

ją, że jest o n agresywny, że zdominował okolicę. B i u r o ­

k i m mieście. Analizując, co warszawiacy mówią i piszą

wiec zyskał sobie nawet w p e w n y c h kręgach nieoficjal­

o kształtach biurowców, d o w i a d u j e m y się również, jak

ną nazwę: „(warszawska) dupa", co miałoby jakoby

je widzą. A widzą tak, jak c h c ą zobaczyć. Paweł Śpie­

opisywać jego charakterystyczne wybrzuszenie. A o t o

w a k tak opisuje stołeczne miasto: „Warszawa r o b i nie­

głos zwolenników: „nowy biurowiec u zbiegu Kruczej

kiedy wrażenie, czym m a l u b chce być - może M a n ­
hattanem

Środkowo-Wschodniej

1 Pięknej jest niczym srebrny statek kosmiczny, który

Europy usianym

wylądował w sąsiedztwie domów z przełomu X I X i X X

brzydkimi wieżowcami, z których większość przypomi­
na wysokie kabiny k ą p i e l o w e " .

40

w i e k u . Wyróżnia go łagodny owal narożnika, pasy

„Budynek jako ka­

szkła na przemian z pasami a l u m i n i u m " .

99

4 6

To,co j e d n i

�Тотшвд Wit Szerszeń • „W C I E N I U WIEŻOWCA"...

nazywają „dupą", dla d r u g i c h może być „łagodnym

dowy nowej siedziby Banku Raiffeisen zużyto „... około

o w a l e m " . Rzeczywistość jest t u kwestią drugorzędną...

15tys. metrów sześć, betonu. Wykorzystano 1200 t o n

Raiffeisen В С to „srebrny statek kosmiczny": nie­

stali zbrojeniowej, co równa się pojemności o k . 45 wa­

znany (kosmiczny) kształt staje się symbolem nakiero­

gonów kolejowych. Całkowity koszt inwestycji równy

w a n y m na P R Z Y S Z Ł O Ś Ć . „Sąsiedztwo domów z prze­

jest 37,5 m i n dolarów". Wszystkie te dane, cała ta „re­

łomu X I X i X X w i e k u " ukazuje całą wspaniałość b i u ­

toryka ilości", służyć mają budowie prestiżu (charakte­

rowca, uwydatnia jego kształt. D y r e k t o r Raiffeisena

rystyczne, że metafora „budowy-budowania" jest tak

47

trwale związana z „tym co ideologiczne"; w przypadku

N a zawsze, ponieważ „budujemy z m e t a l u , ponieważ

warszawskich biurowców mniej ważne jest „co" i „w ja­

używamy kosmicznych technologii, które

pozwalają

k i m celu" budowano - ważne „za ile"), nadaniu budow­

stworzyć t e n właśnie K S Z T A Ł T " . Otaczające biuro­

li „dodatkowych" znaczeń. To wręcz zabieg magiczny.

ogłasza podczas otwarcia: „jesteśmy t u na zawsze".

wiec b u d y n k i są mniejsze, starsze, nie błyszczą w słoń­

Znamy więc ilość budulca zużytego do budowy wieżow­

cu (nie mają również „kosmicznego kształtu"). Można

ca, wiemy, ile co kosztowało. „Wiedza" ta (tak hojnie

W tej poetyce przyszłość (nowe) musi

udzielona), nie satysfakcjonuje nas, ponieważ nie może­

zatriumfować więc n a d przeszłością (stare). Jak w m o ­

my jej zweryfikować: szklane ekrany i metalowe, błysz­

dernistycznym micie postępu. Jest o n stale

je wyburzyć.

48

obecny

czące fasady uniemożliwiają przechodniowi skuteczny

w poetyce rozmów o architekturze Warszawy lat 90.

„wgląd" do środka. Granica między wnętrzem a zewnę­

Podobnie zresztą jak i n n e m i t y i postulaty m o d e r n i ­

trzem pozostaje w zasadzie nieprzekraczalna, „pieniądz"

styczne. A m b i w a l e n t n y stosunek wobec kształtów n o ­

pozostaje w ukryciu. O Raiffeisen В С możemy przeczy­

wej architektury nie jest jednak niczym n o w y m , zaś

tać: „po prostu kosmiczny wystrój! Z masą tajemni­

głosy, w toczącej się wokół niej dyskusji, doskonale

czych k o n s t r u k c j i "

wpisują się do trwającego (stale) o d 200 lat dyskursu.

aurą tajemnicy i niezwykłości. „Wnętrza warszawskich

Dyskursu, którego t e m a t e m jest nowoczesność.

biurowców, bez względu na to czy udane, czy nie, nie
budynków..."

r o k u , wieża Eiffla. „To co ideologiczne, jest również se49

- budowla o d razu stała się symbolem.
50

czywistości". Ciągłość doświadczenia przestrzeni miej­
skiej zostaje przerwana -

jednych była „pomnikiem świeckiego geniuszu", dla i n ­
A więc „pomnik" czy „penis"? Tych

strzeń wydzieloną": należą do niej cmentarz, świątynia
i muzeum. Każde z tych miejsc jawnie „przeciwstawia

jeden, jedna jest rzeczywistość...

się" przestrzeni miejskiej. Cmentarz - nekropolis -

Jak już pisałem, wieżowce-biurowce są dla warsza­

przestrzeń zorganizowana jest jednak podobnie (ulice -

poza sferę i c h doświadczenia. Być może właśnie to jest

alejki, domy — groby). Świątynia jest natomiast symbo­

przyczyną popularności t a k i c h określeń jak „szklana
kosmiczny",

licznym modelem świata, mikrokosmosem. Przestrzeń

„srebrny

świątyni przeciwstawia się „temu, co na zewnątrz", prze­

okręt". Wszystkie opisują kształty biurowców. Mówią

strzeni miejskiej. M u z e u m natomiast, to „ świątynia pa­

też wiele o stosunku do n i c h . Zarówno okręt, statek

mięci" - miejsce, którego przeznaczeniem jest zachowa­

kosmiczny, jak i piramida, to miejsca w których nie da

nie przeszłości. Stoi więc w opozycji do „zewnętrza" -

się żyć - miejsca „nie dla l u d z i " . S ą to również miejsca,

t a m „panuje" teraźniejszość.

które silnie przeciwstawiają otaczającej je przestrzeni
(piramida -

pustyni, statek kosmiczny -

to

przeciwieństwo miasta - metropolis, w obu wypadkach

wiaków zjawiskiem zupełnie n o w y m , wykraczającym

statek

w środku panuje C I S Z A .

Miejskie strefy ciszy, zawsze jednak stanowią „prze­

określeń nie da się pogodzić, a przecież kształt jest tylko

„srebrny

fasady odbijając, „kradnąc" miasto

strzeni miejskiej. „Tajemnicze" wnętrze (niewidoczne

wiedzi o Wieży Eiffla pełne były uwag o jej kształcie: dla

piramida",

-

przecież z zewnątrz) zdaje się już należeć do „innej rze­

bel" i porażki „skarlałych kleryków". Ówczesne wypo­

51

54

wchodzą z n i m w „dialog": są ciągle elementem prze­

Symbolem „wszechpotęgi n a u k i wznoszącej Wieżę Ba­

n y c h - „penisem".

- wnętrze biurowca otoczone jest

mają z reguły nic wspólnego z zewnętrznym wyglądem

W tę samą tradycję wpisuje się, wybudowana w 1889
miologiczne"

53

otchłani,

„Przestrzeń wyłączona" tworzy więc własny m o d e l

okręt - morzu), które są ostoją człowieka (kultury)

świata. T a k i m właśnie miniświatem, „doskonałym i sa­

wobec żywiołów ( n a t u r y ) .

mowystarczalnym m i k r o m i a s t e m " , próbuje być b i u ­

52

Jak więc widać, odczucia

55

warszawiaków wobec biurowców ( i i c h kształtów) są

rowiec.

a m b i w a l e n t n e : o d wrogości po podziw i uznanie.

56

Jednym

z kluczowych

zagadnień

poruszanych

w pracy Zbigniewa Benedyktowicza Widmo

Świątynie pieniądza

świata.

Przyczynek

do antropologii współczesności ,
57

środka
jest

pytanie: „jak dalece P R O F A N U M może się zmienić
Niektóre budowle stają się symbolami. Z różnych re­

w S A C R U M ? " . Przestrzeń biurowca ukształtowana

lacji możemy się dowiedzieć, że 184-metrowy wieżowiec

jest podobnie jak przestrzeń świątyni- na wzór prze­

Daewoo to najwyższy biurowiec Europy Srodkowo-

strzeni świętej. Cechuje ją „wyłączenie", jest „mode­

-Wschodniej (i nie ma większego znaczenia fakt, że po­

l e m świata". N o s i cechy „(pseudo) sakralizacji". W i e ­

nad połowa powierzchni pozostaje niezagospodarowa-

lokrotnie już nazywano biurowiec Ś W I Ą T Y N I Ą . Czy

na), Focus Filtrowa jest najnowocześniejszy, zaś do b u ­

można jednak mówić o H I E R O F A N I I P I E N I Ą D Z A ?

100

�Tomasz Wit Szerszeń • „W C I E N I U WIEŻOWCA"...

w sfetę słowa pisanego: napisy zdobią szklane szyby

„Wrota"

i posadzki (jak w w y p a d k u Warszawskiego C e n t r u m
Finansowego), umieszczane są p o n a d wejściem ( n p .

Biurowiec jest więc świątynią. Jest ona niedostępna

w i e l k i napis „Focus" n a d wejściem do b i u r o w c a Focus

niczym twierdza. Człowiek, który chce wejść do środ­

F i l t r o w a ) , n a słupach koło „wrót". D o w i a d u j e m y się

ka, napotyka na swej drodze nieprzekraczalny m u r

z n i c h przede wszystkim, o nazwie b u d y n k u - są to

z żelaza i szkła, który nie pozostawia zazwyczaj szansy,

swoiste „wizytówki".

by choćby zerknąć, co kryje się we wnętrzu. Staje bez­

hybrydyczne: składają się z w i e l u członów, często są

radny niczym wobec sacrum - podobnie jak do każdej

zbitką słów p o l s k i c h i angielskich. Również załogi w y ­

60

A nazwy biurowców są iście

świątyni, tak również do tej, wejść można tylko przez

sokościowców są międzynarodowe. To „pomieszanie

jedyne, główne w r o t a . O i c h symbolicznym znaczeniu

języków" zmienia b i u r o w c e we „współczesne Wieże

pisze M i r c e a Eliade: „Wrota otwierając się k u wnęttzu

Babel"...

zaznaczają przerwanie ciągłości. Próg dzielący dwie

Wejście, do tego samowystarczalnego m i k r o m i a s t a ,

przestrzenie wskazuje zarazem na dystans między d w o ­

jest więc bardzo nasycone semiotycznie: biurowiec

m a sposobami istnienia - świeckim i r e l i g i j n y m . Próg

„daje n a m z n a k i " . Przyjrzyjmy się i n n y m m i e j s k i m

jest zatazem słupem granicznym, granicą, która odróż­

przesttzeniom „wyłączonym": w r o t a cmentatza, m u ­

nia i przeciwstawia d w a światy, oraz miejscem para­

zeum czy świątyni chrześcijańskiej są granicą przede

doksalnym, w którym owe światy nawiązują
ność".

58

łącz­

wszystkim symboliczną -

Wszystkie te cechy, charakterystyczne d l a

faktyczne odgrodzenie o d

otaczającej je przestrzeni pełni funkcję drugorzędną

wrót świątyni, posiada również wejście do b i u r o w c a :

(człowiek niereligijny, wkraczając do kościoła, nie za­

rozdziela bardzo silnie d w a typy przestrzeni ( c h o ć ,

wsze zdejmie czapkę. Również cmentarz nie zawsze

w t y m wypadku nie możemy, rzecz jasna, mówić o roz­

jest miejscem wyłącznie sakralnym - znam ludzi, któ­

graniczeniu przestrzeni świętej i świeckiej), jest grani­

rzy regularnie chodzą na cmentarz, by spacerować).

cą swoistego universum

N a t o m i a s t granica, która wyodrębnia biurowiec, jest

( j a k i m jest b i u r o w i e c ) , lecz za­

razem miejscem, które łączy je z „prawdziwym" świa­

przede wszystkim realna, „dosłowna".

t e m . Ciągłość doświadczenia przestrzeni zostaje prze­

W b i u r o w c u zamknięcie symboliczne (tak chatak-

rwana bardzo dosłownie: w większości biurowców w e j ­
ścia do środka

to k i l k a par przeszklonych drzwi

(o p r z y c i e m n i o n y c h szybach) l u b obracające się p o w o ­

o n „pseudoświątynią" - zaledwie powtarza strukturę

kraczanie granicy wiąże się zawsze z rytuałami przej­
próg świątyni

czonych, tworzących własny „model świata") zostaje
„zastąpione" przez zamkniecie rzeczywiste. A więc jest

l i drzwi r u c h o m e . Wszystko doskonale strzeżone. Prze­
ścia. Przekraczając

terystyczne dla wszystkich m i e j s k i c h przestrzeni wyłą­

przestrzeni świętej...

chrześcijańskiej,

człowiek religijny zdejmie czapkę, uczyni znak krzyża.

Atrium

Wejście do b i u r o w c a wymaga „rytów" o i n n y m cha­
rakterze. Wchodzący nie m u s i wykazywać się „inicja­
tywą": żaden symboliczny gest nie otworzy wejścia do
wnętrza. To o c h r o n a czujnie obserwuje każdego, k t o
zmierza do środka, równocześnie śledzą go kamery. O d

Relacja między „wnętrzem" a „zewnętrzem", między
t y m , co widać na fasadzie

(czyli t y m , co jesteśmy

w stanie zobaczyć na pierwszy rzut oka), a t y m co k r y ­
je się wewnątrz, zawsze intrygowała, zawsze była za­

m o m e n t u przekroczenia „granicy", wchodzący staje

gadkowa. „Wejrzeć do środka" - t o zadanie poznaw­

się „teleobecny" - „istnieje" na ekranie kamery. B i u r o ­

cze. Istnieje wiele legend opisujących „ukryte raje",

wiec jest więc przestrzenią zwielokrotnienia - p o d w a ­

podziemne miasta, k r a i n y szczęśliwości „skryte w d o l i ­

jają przecież zarówno lustrzane ekrany na ścianach

nie".

(na i c h p o w i e r z c h n i a c h „obecny jest" świat zewnętrz­

6 1

W y p t a w y do t a k i c h „alternatywnych światów"

miały zazwyczaj charakter

n y ) , jak i kamery (na i c h ekranach pojawia się z kolei

inicjacyjny: sforsowanie

wszystkich barier, „zmierzenie się" z mało obiecującym

t y l k o t o , co jest wewnątrz). M a m y więc do czynienia

„zewnętrzem" dawało nagrodę w postaci zaskakujące­

z cztetema (!) „rzeczywistościami" - d w o m a r e a l n y m i

go, tajskiego „wnęttza". To, co czekało ukryte w środ­

i d w o m a przetworzonymi...

k u , było ostatecznym celem.

Jean H a n i tak opisuje ikonosfetę wrót świątyni:

Claude Levi-Sttauss tak opisuje N o w y Jotk w la­

„sakralność przejścia i bramy nabiera pełni znaczenia

t a c h czterdziestych: „Wzorem t k a n k i miejskiej t k a n k a

w świątyni i dlatego właśnie przed wejściem do b u ­

społeczna i k u l t u r a l n a miała mnóstwo dziur. W y s t a t -

d o w l i sakralnych stawiano 'strażników progu'

czyło je wybrać i wślizgnąć się przez nie, żeby, niczym

(...).

O w i strażnicy m i e l i za zadanie, przypominać groźny

A l i c j a po drugiej stronie lustta, znaleźć

charakter k r o k u , j a k i miał uczynić wkraczając do sa­

T A K C Z A R O D Z I E J S K I E , że wydawały się N I E R Z E ­

crum"

CZYWISTE".

5 9

- „strażnikami" wrót wieżowców są właśnie

ŚWIATY

6 2

wszechobecne kamery. Ikonosfera drzwi jest jednak

Dziś t a k i m i czarodziejskimi, nierzeczywistymi świa­

o wiele bogatsza: są one pokryte logami, nazwami

t a m i wydają się wnętrza biurowców: i c h attia. W sta-

f i r m . T o oczywiście znaki prestiżu. W k r a c z a m y t u

r o i t a l s k i c h d o m a c h a t r i u m było nie t y l k o minidzie-

101

�Tomasz Wit Szerszeń • „W C I E N I U WIEŻOWCA"...

dzińcem: pełniło też funkcję poniekąd sakralną - t a m

wi) doskonałe f u n k c j o n o w a n i e . We wszystkich k u l t u ­

znajdowały się nisze z posągami przodków, t a m czczo­

rach to, co ukryte, jest W S T Y D L I W E (i na odwrót).

n o bożków-opiekunów ogniska domowego. A t r i u m

Biurowiec skrywa to, co obaliłoby m i t jego doskonało­

wieżowca jest również „ołtarzem" - t u „czczony" jest

ści, piękna, samowystarczalności.

pieniądz. To zdecydowanie najważniejsze

miejsce

• ••

w strukturze przestrzennej b u d y n k u , to c e n t r u m „mikroświata": dlatego otacza je aura tajemnicy. N a ze­

„W cieniu wieżowca"

wnątrz docierają jedynie relacje o t y m , co jest we­
wnątrz - przypadkowy przechodzień ma małe szanse,
by „poznać" (zwiedzić) b i u r o w i e c .

„Nikt się nie przejmuje n a w y k a m i lub sentymenta­

63

A o t o jak opisano a t r i u m n o w o otwartej siedziby

m i mieszkańców miasta l u b dzielnicy. N i k t nie wie, jak

banku Raiffeisen: „Zwraca uwagę a t r i u m p o d szklanym

zapadają te żywotne dla warszawiaków decyzje. K a p i ­

dachem, skąpane w świetle. M a po prostu kosmiczny

talizm i władze miasta przyzwyczajają nas do tego, że

wygląd - z całą masą tajemniczych k o n s t r u k c j i . N a

żyjemy w cywilizacji r a d y k a l n y c h zmian i podwyższo­

górnym tarasie został urządzony ogród. W styczniu po­

nego ryzyka. N i k t nie może czuć się bezpieczny u sie­

sadzono bambusy. Wszystkich intryguje t e n b a l k o n n a d

bie, w dobrze oswojonej przestrzeni".

bambusami. D o czego może o n służyć?".

65

Wieżowce-biurowce powstają błyskawicznie. Szyb­

64

a t r i u m jest jego c e n t r u m

kość i sprawność budowniczych to również znak presti­

- w tej „krainie cudów" możemy zobaczyć nie tylko

żu, tworzący m i t t e c h n i k i , m i t nowoczesności - m i t biu­

Biurowiec jest universum,

bambusowe ogrody: są również minikaskady, m i n i j e -

rowca. Robotnicy pracujący przez cały czas, w dzień

ziora, wielkie donice z drzewkami. Są restauracje (dla

i w nocy, najnowocześniejsze technologie użyte do budo­

pracowników), balkony i zawieszone

wy - mieszkaniec pobliskiej kamienicy ma bardzo mało

w powietrzu

m o s t k i (niczym góry). Jest „sztuczne n i e b o " (w posta­

czasu, by przyzwyczaić się do wyrastającego tuż za jego

c i przeszklonego d a c h u ) . Każdy „model świata" ma

o k n e m „olbrzyma". W oswojoną przestrzeń, która go

swoją „oś kosmiczną" - w b i u r o w c u jest nią, łącząca

otaczała, wdarł się chaos - ład przestrzenny zostaje zbu­

wszystkie piętra i poziomy, w i n d a (winda kształtuje

rzony. Wieżowiec wdziera się również w przestrzeń pry­

również sposoby posługiwania się ciałem przez pra­

watną - zabiera światło. Paradoksalnie m o m e n t e m , kie­

cowników b u d y n k u -

dy „wszystko wraca do n o r m y jest noc - wtedy biurow­

„człowiek b i u r o w c a " prawie

wcale nie chodzi. M a ł o porusza się również po osi h o ­

ce „wyłączają s i ę " ,

ryzontalnej; z k o l e i nadzwyczaj często porusza się po

go nieba. Przestają zagrażać. „Zycie w cieniu wieżowca",

osi góra - dół, pokonuje różnicę wysokości bardzo

w nieoswojonej przestrzeni, stało się już doświadczeniem

szybko - w i n d a w wieżowcu działa tak sprawnie i c i ­

mieszkańców wielu metropolii. N o w y Jork (a także De­

66

stają się niewidoczne na tle ciemne­

cho, że ciężko się nawet zorientować, że jest ona w r u ­

t r o i t ) , na przykład, to miasto w którym ład przestrzeni

c h u ) . T e n egzotyczny „świat w m i n i a t u r z e " to nie t y l ­

nie panował nigdy dłużej niż chwilę: na miejscu dopiero

ko symbol prestiżu. To również alternatywna (wobec

co wybudowanych wieżowców już stawia się nowe. W y ­

miasta) rzeczywistość z „własnym" czasem.

burza się b u d y n k i stare - „wiek" nie jest t a m kryterium.
Kategoria trwania, przyzwyczajenia nie istnieje w N o ­
w y m Jorku: N O W E wiecznie wypycha S T A R E .

Dach

W
D a c h y wieżowców znajdują się „prawie w niebie",

Warszawie sytuacja jest szczególna:

panujący

przez kilkadziesiąt lat l a d organizowany przez Pałac

a więc umieszczanie t a m r e k l a m jest manifestacją pre­

K u l t u r y uległ nagle rozbiciu. Z kolei ludzie chyba jesz­

stiżu i symbolem d o m i n a c j i n a d i n n y m i b u d y n k a m i ,

cze nie przyzwyczaili się do życia „na w y k o p i e " , „w cie­

n a d miastem, n a d wysokością, n a d naturą.

n i u wieżowca" - w nieoswojonej przestrzeni. Zamiana
chaosu w kosmos, nowego w stare jest jednak czymś

Aż do k o ń c a lat 80. Jedyną szansą dla mieszkańca
Warszawy, by spojrzeć na świat „z l o t u ptaka", był

n a t u r a l n y m . Człowiek „ujarzmił" wysokość, podobnie

wjazd n a szczyt Pałacu Kultury. Teraz t a k i c h punktów

jak warszawiacy przyzwyczaili się już kiedyś do Pałacu

w i d o k o w y c h jest wiele, miasto można oglądać z róż­

Kultury, zaś mieszkańcy Paryża „oswoili" wieżę Eiffla.

n y c h miejsc - P K i N stracił m o n o p o l na jedyną możli­

Za jakiś czas n o w a warszawska a r c h i t e k t u r a nie będzie

wą panoramę.

budziła już t a k i c h emocji. Wieżowiec pozostanie jed­
nak wyzwaniem r z u c o n y m naturze - zawsze będzie

Podziemia

wzbudzał ambiwalentne uczucia. Lęk i fascynację.

Skoro biurowiec odwzorowuje strukturę świata, m u ­

• ••

si mieć również swoje P I E K Ł O . S ą n i m (oczywiście)
podziemia b u d y n k u - t a m mieszczą się parkingi, k u c h ­
nie

(z całą sferą zapachową), zaplecza,

1

magazyny.

Myślę tu ptzede wszystkim o obrazie Widok Warszawy od strony
Pragi, jako dziele wzorcowo wpisującym się w kanon gatunku,

Wszystko to, co zapewnić ma organizmowi (biurowco­

102

będącym zatazem „modelowym" przedstawieniem Watszawy.

�Tomasz Wit Szerszeń • „W C I E N I U WIEŻOWCA".

Na XVIII-wiecznych wedutach, przedstawienie miasta zajmo­

"

B. Frydyczak, op. cit., s. 112

wało zazwyczaj nie więcej niż 1/6 powierzchni obrazu.

54

E. Rewets, Język i przestrzeń w poststmkturalistycznej filozofii kul­

nież mieszkańcy Warszawy mogą jej „doświadczać".

i 3

J. Baudrillard, Ameryka, op. cit., s. 79

C. Levi-Strauss, Nowy Jork post- i prefiguratywny w: Spojrzenie

3 6

Zwraca na to uwagę E. Rewers.

z oddali, Warszawa 1993, s. 417

37

Architektura późnego modernizmu, Warszawa 1989, s. 68

„Nowojorska" sky-line podnosi prestiż miasta. O d kilku lat rów­

tury, Poznań 1996, s. 99 (za B. Frydryczak, op. cit.)

Moje nowe miejsce; Odczepić się, Warszawa 1978, s. 14

'

Ja lubię ciemno, ciemno/ a tu jasno, jasno; Odczepić się s. 14

8

3 9

Białoszewski, op. cit., s. 9

Yi-Fu Tuan, Przestrzeń i miejsce, Watszawa 1987, s. 60
Z poslowia do książki L. Stommy Antropobgia kultury wsi pol­
skiej XIX wieku, Watszawa 1986

Białoszewski, op. cit., s. 17
Białoszewski, op. cit., s. 16
C. Levi-Strauss op. cit. s. 418

4 0

Bez korzeni, „Res Publica Nowa" 6/2000

4 1

J. Zieliński, Idzie Nowe, „Res Publica Nowa" 6/2000

4 2

Jakże „bogata" jest wyobraźnia warszawiaków!

J. Hani, Symbolika świątyni chrześcijańskiej, Kraków 1994, s. 73

4 3

J. Zieliński, Idzie Nowe, op. cit.

J. Baudrillard, Ameryka, Warszawa 1998, s. 27. „Przestrzeń

4 4

N p . J. Zieliński, op. cit.

ogarnięta dramatyzmem zawodów" przypomina przesttzeń te­

4 5

J. Zieliński, op. cit.

atralną (lub przestrzeń sportowego widowiska). Ptzestrzeń „gry"

4 6

D. Bartoszewicz, „Gazeta Stołeczna", 17/04/2001

nigdy nie jest przestrzenią neutralną - przyciąga uwagę, „anga­

4 7

D. Bartoszewicz, op. cit.

żuje" zmysły. Dla człowieka kultur ttadycyjnych, niebo nie było

4 8

Można wręcz stworzyć antologię watszawskich wybutzeń doko­

ogarnięte „dtamatyzmem zawodów": było sferą natury, sferą sa-

nanych w latach 90: do najbardziej rażących należy m . i n . zbu­

kralności — miejscem niezmiennym, o stałej symbolice.

rzenie legendarnego klubu jazzowego Akwarium pod budowę

0 wieży Eiffla jako o symbolu pisze Ludwik Stomma w nawpół

wieżowca, czy nielegalne „zniknięcie" zabytkowej fabryczki C i ­

żartobliwym tekście Uroda ludzkiej pomyłki

troena na Górnośląskiej, czy (ostatnio) - kamienicy przy placu

(„Konteksty"

Zbawiciela.

1/1991) s. 11-13
4 9

Jak podsumował Krzysztof Kłosiński we wstępie do Mitologii Ro­

5 0

L. Stomma Uroda ludzkiej pomyłki „Konteksty" 1/1991, s. 11-13

51

Refotm Plaża nie jest więc jedynym budynkiem, który wzbudza

„drapaczem chmur", ale nic więcej ich nie dzieli. Poza tym „wy­

5 2

Co wartościuje te okteślenia pozytywnie.

obraźnia zbiorowa" ttwale połączyła te tetminy.

5 5

Bardzo cwany budynek w: „Gazeta Stołeczna" (17/04/2001)

Np. swe centralne miejsce w strukturze przestrzennej Warszawy

3 4

J. Zielińskijdzie nowe, „Res Publica Nowa" 6/2000 (o tej nie-

„Ostatnia dekada X X wieku przyniosła Warszawie rewolucyjne

5 3

J. Baudrillard, op. cit., s. 80

zmiany w architekturze (...). O d końca lat osiemdziesiątych

5 6

„Kwartalnik Filmowy" 27/28 (2000)
T. Chrzanowski, Wędrówki

landa Barthes'a.

po Sarmacji europejskiej, Kraków

1988, s. 14
W mojej pracy będę się posługiwał terminami „wieżowiec"

takie skojarzenia...

1 „biurowiec" wymiennie; co prawda nie każdy biurowiec jest

adekwatności wnętrza i „zewnętrza" już pisałem).

stracił Pałac Kultury — warszawski axis mundi.

każdy nowy budynek, najczęściej biurowiec lub hotel, wznoszo­

Idea samowystarczalności była stale obecna w myśleniu utopij­
nym. Swoistym „mikromiastem" była przecież corbusierowska

ny z nowoczesnych materiałów, bez normatywnych ograniczeń

unite d'habitadon.

był powszechnie komentowanym wydarzeniem i prowokacyjnie

3 7

„Konteksty" 1/1991 s. 18: „W obliczu Pałacu Kultury stajemy

odcinał się od tła" (j. Zieliński, Nowe Idzie, „Res Publica Nowa"

wobec pytania, jakie Claude-Henri Rocquet stawiał Eliademu

6/2000)

o mauzoleum Lenina-czy jest ono obiektem sakralnym? Jak da­
lece Profanum może stać się Sacrum?".

R. Barthes, Mitologie, Warszawa 2000, s. 190
H . Read, O pochodzeniu formy w sztuce, Warszawa 1973, s. 103

38

Sacrum, mit, historia, Watszawa 1974, s. 52-53

R. Barthes, op. cit., s. 84

3 9

J. Hani, op. cit., s. 86

R. Batthes, op. cit., s. 190-191

6 0

Podobne funkcje pełniły, w miastach barokowych, gigantyczne
kattusze, z godłami rodowymi. Natomiast w książce Yi-Fu Tu-

Idea jawności procentuje: ludzie zaakceptowali Norway House,
uznali go za „swój"- biurowiec wygrywa lokalne konkursy, pod­

ana (Przestrzeń i miejsce) możemy ptzeczytać: „Bramy miasta

kreśla się jego świetne wpasowanie w otaczającą zabudowę. Jest

miały najwyższe znaczenie symboliczne, któte (...) wyrażało się

„ulubieńcem", ponieważ jest przyjazny człowiekowi.

ogromnymi budowlami - ich rozmiary znacznie przekraczały

J. Wujek, Mity i utopie architektury XX wieku, Watszawa 1986

pottzeby wynikające z praktycznej funkcji..." (w The Pivot of Fo­
ur Quartes Chicagol971 s. 435).

„Gazeta Stołeczna" - fragmenty różnych wypowiedzi o nowych
biurowcach.

6 1

Do najbardziej znanych należą: skryte wśród niedostępnej
dżungli złote miasto El Dorado, oraz chrześcijańskie miasto

Bo przecież płaskie ściany biurowców nigdy nie staną się chro­

szczęśliwe ukryte pod (w) jeziorem Kitieź.

powate: na tym polega „magia" materiału.
W dniu jego otwarcia; „Gazeta Stołeczna"(17/04/2001)

6 2

Nowy Jork post- i prefiguratywny, s. 421

Pod pewnymi względami, takim materiałem jest PLASTIK sub­

6 3

Sam się o tym ptzekonałem: by otrzymać pozwolenie na wyko­

stancja, którą Barthes podziwiał za „dat błyskawicznego zmie­

nanie zdjęć we wnętrzu Focus Filtrowa, musiałem zjeździć kilka

niania wyglądu zewnętrznego" (fregolizm): Barthes, op. cit., s.

pięter, wykonać kilka telefonów, odwiedzić siedzibę administra­

76. Plastik „stworzył" własną mitologię: to jedno ze slów-kluczy

tora budynku. Zgody i tak nie otrzymałem...

do popkultury.
Artykuł pt. Niezwykle

6 4

D. Bartoszewicz, „Gazeta Stołeczna", Bardzo cwany budynek

6 3

R Śpiewak Bez korzeni, „Res Publica Nowa" 6/2000

cwany budynek; „Gazeta Stołeczna"

17/04/2001

(17/04/2001)
J. Baudtillard, Ameryka, s. 79

6

"

Wygaszanie świateł w biurowcach staje się rytuałem: w Watsza-

T. Chrzanowski, op. cit., s. 107

wie, każdego wieczoru, mniej więcej o tej samej godzinie „zni­

B. Frydyczak, Ulica jako przestrzeń artystyczna, w: Formy estety-

ka" kilkadziesiąt budynków.

zacji przestrzeni publicznej red. A . Zeidler-Janiszewska, Warsza­
wa 1998, s. 112

103

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
