<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<item xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" itemId="11302" public="1" featured="0" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/show/11302?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T18:20:15+00:00">
  <fileContainer>
    <file fileId="11280">
      <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bb5bab34918655546e1d513a511ed5a8.pdf</src>
      <authentication>e5da99b3ac98d97b4c031b53b0d42193</authentication>
    </file>
  </fileContainer>
  <collection collectionId="3">
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="25235">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </collection>
  <itemType itemTypeId="1">
    <name>Text</name>
    <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
  </itemType>
  <elementSetContainer>
    <elementSet elementSetId="1">
      <name>Dublin Core</name>
      <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="46">
          <name>Relation</name>
          <description>A related resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="134707">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3339</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="40">
          <name>Date</name>
          <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="134708">
              <text>1984</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="43">
          <name>Identifier</name>
          <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="134709">
              <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3129</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="50">
          <name>Title</name>
          <description>A name given to the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="134710">
              <text>Z naszego tkactwa na Kurpiach / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1984 t.38 z.4</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="41">
          <name>Description</name>
          <description>An account of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="134711">
              <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1984 t.38 z.4, s.203-206</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="39">
          <name>Creator</name>
          <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="134712">
              <text>Chętnik, Adam</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="44">
          <name>Language</name>
          <description>A language of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="134713">
              <text>pol.</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="45">
          <name>Publisher</name>
          <description>An entity responsible for making the resource available</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="134714">
              <text>Instytut Sztuki PAN</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
        <element elementId="42">
          <name>Format</name>
          <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="134715">
              <text>application/pdf</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
    <elementSet elementSetId="4">
      <name>PDF Text</name>
      <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
      <elementContainer>
        <element elementId="52">
          <name>Text</name>
          <description/>
          <elementTextContainer>
            <elementText elementTextId="134716">
              <text>Adam Chętnik

Z NASZEGO TKACTWA NA KURPIACH

P r z y g o t o w a n i e
ski

samodziałów

do u b r a n i a

i

Mieszkając w l a s a c h i p u s z c z a c h , l u d k u r p i o w ­

stroju.

wiedzieli
przed

musiał — j a k i w s z ę d z i e n a świecia — korzystać z

od swych

paru

Mając

rodziców

1

starsi puszczanie,

jeszese

dziesiątkami l a t .
p r z ę d z ę w e ł n i a n ą , a 7 c z a s e m i lnianą,

nau­

ciepłych skór i f u t e r u p o l o w a n y c h z w i e r z ą t leśnych. N 1 0

czyły

było

trzebę. K r o s i e n j e d n a k j a k współczesne n i e b y ł o , p r a w ­

wtedy

kobiety

specjalnego

mody.

kroju,

A b y okryć

ciała, t o i dosyć! N a n o g a c h
cie. L u d n o ś ć p r z e z
leśne

tym

Ale
już

wystarczyć

i

myśleć

hodowli

o

ludność
tamy
w

i ze s t a r e j

owiec,

i

skór

nowych

swego

łachmanach,
płci

a n i ziemi

i c h „dzieci

to

ichwielka

to

być d l a Kurpiów

bie­

ornej

n a sianie l n u

ale w w . X V I I I
ubierała

opisów, m ę ż c z y ź n i

nadzy

okrycie.

zaradzenia

w y r o b u , to t u w puszczy,

a

łażą

na

nowej

i n i e ł a t w o , b o n i e było a n i

z czasem,

z wiarygodnych

obojga

lite­

i

Te

przejściowe,

kończyło

w lichych parcianych

„łachmany"
je pewnie

z pól, którzy

się

dzieci

płótniankach,

musiały
Kurpie

być n i e m i e j s c o w e ,

o d zamożniejszych

przez życzliwość

zdo­

czy drogą z a m i a n y

wyz­

rzyzny

i l i c h y c h niedodzierków
taka

bieda,

wśród ł o w c ó w ,

tylko

W

wieku

środkową
i

XVIII

Narwią)

w

większe

Szwedami,
ców,

jako

w e wcale

czasie
roku

puszczy

z rusznic i
do

dochody

stałe

Ale i w
z barci

niż z г о л .

n a p ó l cygańskie też

bractwo

kurpiowskich

już ze
strzel­

u b i o r a c h i „barwach",

nowego

krosien

kościółka
strzelali

przy

sprzedaży

dzisiejszą
nych
O

w

a w

Kadzidle,

w

już n a w i w a t

Życie

pasterskie

wcześniej

kwitło

owiec,

berami

i

hodowanych
n a kożuchy

n i e z a w s z e Ьу1э ł a t w o .

t u ćoit

wcześnie

niż r o l n i c t w o — może n a p a r e ; e t

o

rabianych
owoców

kolczastych

po w s i a c h ,
5

koliboku"

szczotek
a jeszcze

rosnącego

wiele

l a t . Wełnę

strzyżoną czesano n a w ł ó k n o do przędzenia p r z y
ręcznych

skromnej

(postaw) i r o ­

Z czasów

tylko nazwa

teraźniejszych

dokładne

tego

pry­

miary

tka­

p o d nazwą

tkanin,

ściany.

kupującym

a taka

„ściana" n a

tkaniny,

z normal­

już d o b r z e

same

tkactwie

podaje

stu­

w r . 1S28, ż e K u r p i e „ w i e l e t u

a w

i n n y m miejscu

miejscowe

„płótno

i

pisze,

że n a

sukno

wyra­

Kurpianki" .
7

r . 1888 k i e d y t o w W a r s z a w i e

tkactwa
Lipnik,

kurpiowskim

w z m i a n k i n a początku zeszłego

potrzeby

mysłowym
i

domowych

wyrabiają"...'

W
wę

mały

ludowego

(w salach

i Rolniczym)
które

urządzono

przy

Kurpianki

wystawiły

odznaczenia

Aż

swoje

wysta­

Muzeum

z okolic

Prze­

Kadzidła

wyroby,

okrzyczane

stoi

pomo­

i nagrody

na odpowiednim

tam

już w

gdzie

wyroby .
e

Wprawdzie

chałupie

o n e są, g o s p o d y n i e

płótno, d y w a n y

krosien

Il-gą wojną, w y r o b y
tkackich

w

z rozwiniętych
Myszyńcu

nie znaj­

t k a c k i c h , ale

kurpiowskie

i sukno pierwszorzędnej

wyrabiają

jakości. P r z e d

spółdzielczo

i Lipnikach

warsz­

miały

za granicą, szły d o A m e r y k i P ó ł n o c n e j i w i n n e
Obecnie

tkactwo

podupadło

z wielu

jedną z n i c h j e s t , ż e ludność w d z i e d z i n i e
ju

n i e stara

starczalną,

K u r p i a n k i coraz
ną

tandetę

Również

n a d swoje

gatowe z fabryk

tracić

wyrobami

własne

dostarczane

zimę

.1 dłużej

całe

długie

samowy­
a

i fabrycz­
wyroby.

włókna n a

płócienka i p e r k a l i k i
„nie

brak"

robi
już

nad krosnami, a t y m bar­

wieczory

jesienne

Г

zimowe

kołowrotkach.
Wreszcie

otrzymywane

masowo

o d k r e w n y c h , często z g o t o w y m
nie, -koronki

i jedwabie

turę w d z i e d z i n i e

paczki

zagranicy

z

vbraniem, modne

do re-zty

niwelują

t k a c k i e j . T .actwo

t r u d n a p r a c a rękodzielnicza,
wa

—

wartościowe

Kurpiankom

a

fabrycznymi,

h u r t o w a l n u i gotowego

spustoszenie,
całą

przyczyn,

częściej p r z e k ł a d a j ą miejską

wymiana

poważne

się

zbyt
kraje.

ubioru i stro­

się j u ż b y ć — j a k d a w n i e j

zadawalnia

Jeszcze

przedtem

spotykamy

Kurpiów

tu i

suk­

starą k u ' -

— nie tylko

jako

л 'e n i e r a z i j a k o p r a w d z i ­

sztuka l u d o w a — w t e j dziadzinie zaczyna

potrzebne.

na pustkowiach. O t y m

poziomie.

każdej

do g r ę p l o w a n i a , w y ­
kolczastych

za s w o j e

d o o s t a t n i c h czasów i l a t , t k a c t w o k u r p i o w s k i e

dziemy

n a smugach

o w : e n a wełnę,

n a mięso, o k t ó r e w p u s z c z y

wątku

szale

miejscowoś­

ścianę

m i a r ę , t o 6 m bieżących

wszystkie

przy

między

Na

pozostała

rozwiniętym

czytamy

dziej

Hodowano

niektórych

w i e j s k i c h wąskich k r o s i e n .

ślęczyć

z własnych

n a paśnikach

spod

od zewnątrz,

wyrabiano

Ściana s u k n a , ściana płótna — l a k się m ó w i

W p i e r w , niż z w ł ó k n e m roślinnym, m i e l i K u r p i o w i e
z wełną,

pomocy

niny

osiedla

t y m cza­

w. K u r p i e w a l c z ą

„barwach"

przy

sukna

niewielkich

pewnie

„namotały" n i c i z wełny

tkactwa

czynienia

masowo

cy

nędz­

moździerzy*.

nadrzecznych.
i

zwarte

tych

—

Zielonej (nad

już p o w s t a w a ć

XVIII

zgrabnych

wyświęcenia
1783 w

lasów

i t p . mających

chociaż l o s i c h się polepszył ». Z y c i e
z a n i k a ł o . N a początku

w

sztuki

swych

czasów

Kurpiowszczyzny.

tkaninę

tatów

lasach

zaczęły

ludność miała

w głębi

zarobsi.

w i o s k i , n a pól r o l n i c z o - b a r t n i c z e .

sie

sta­

N i e wszędzie n a pusz­

pewnie

smolarzy, węglarzy

ną pracę i l i c h e w i d a ć

pierwsze

a częściej
niemal

n a głowę

mitywnego

sąsiadów

się n a r z e c z b i e d a k ó w k u r p i o w s k i c h różnej

była

starej

tkały

n a własną p o ­

b y ł y za j e d n e ze z d o l n i e j s z y c h t k a c z e k w P o l s c e i o t r z y ­

bywali
czy

biły

o p i s u w i d z i m y , ż e musiały

czasy

narzutki

płótna

a i s t a r s i n i e n o s i l i b y łachmanów.
bywali

ciach

biają

krótkiego

chociaż

cieple

Sprawia

ż y c i e leśne, a n i e zaczęło żadne i n n e , b o i n a c z e j
chodziłyby

i

i płótno

n a ścianach

t o do o s t a t n i c h

starsza

młódź

kobiety

płótna

lecia. G a w a r e c k i

wstydu.

sukno

chat — o d wewnątrz,
jak

się już

j a k czy­

tkać

więc

czy

c h o d z i l i często

nawet

bez żadnego

kiedy

bieda..."».

Z powyższego

dopodobnie
grubego

wówczas chatki

„ n a p o l a c h " c z y też „na r o l i "

tkaniny

pło­

D o dziś o

się i p r z y b y w a j ą c e j

sposobach

k o n o p i . T o przyszło

w

zbie­

miejscowe

na wszystko.

Zabrakło

d z i e . A l e szło t o o p o r n i e
stałej

łap­

czasy, k i e d y bór c z y l a s n i e dał r a d y

rozrastającej

puszczańskiej.

Zaczęto

też b y l e

czy pamiętnikowej.

przyszły

wyżywić

ludności

z puszczy,

z opowieści 'starych ludzi

opisowej

część

s e t k i l a t żyła t u z w s z e l k i e g o

musiały

wiemy

ratury

przez

delikatniejszą

wystarczyły

r a c t w a , łowiectwa i w ogóle
dy

a n i obmyślonej

górną

się k o b i e t y

ówdde

i Kurpianki

po ziemiach

być nie­
polskich

z wałkami

samodzia­

ł o w e g o płótna, c h o d n i k a m i i t ; \ , 1 t o r e w y r o b y

swoje l u b

203

�c z ł o n k ó w r o d z i n y r o z w o ż ą n a sprzedaż, a l e i n a t o p r z y ­

zowych)

chodzi koniec.
Tkactwo k u r p i o w s k i e przechodzi d o t k l i w y kryzys,
którego s k u t k i n i e w i a d o m o j a k i e w t e j dziedzinie p r z y ­
niosą r o z w i ą z a n i e . R a c z e j u j e m n e .

wała
był

dobierano

za

wiano

bowanie

samodziałów.

(jak t u mówią)

samodziałów

l o r y , przechodziło

różne fazy

w

się w

jakim

znalazło

Barwienie

czyli

far­

na ulubione ko­

swego r o z w o j u i u p a d k u ,

czasach

obecnych.

D a w n y m i l a t y płócien s a m o d z i a ł o w y c h n i e f a r b o ­
w a n o . Jeszcze p o d k o n i e c X V I I I i &lt;na p o c z ą t k u X I X
w i e k u , g d y k o b i e t a n a r o b i ł a płótna l n i a n e g o , t o naszyła
z niego w s z y s t k i m d o m o w y m b i e l i z n y („kosiui") i u b r a ­
n i a . W s z y s c y c h o d z i l i p r z e w a ż n i e n a b i a ł o . A l e j a k chło­
p a k „ u s i e d z i a ł " k o s z u l ę n a m o k r e j t r a w i e p r z e d chałupą
i ją uzielenił, a d z i e w c z y n a ,
zbierając j a g o d y
czarne
w lesie, to samo zrobiła p r z y p a d k o w o ,
zafarbowawszy
ją n a g r a n a t o w o c z y i m o d r o i n i e b i e s k o — t o już i b y ł y
p i e r w s z e z a p o c z ą t k o w a n e k o l o r y ! P r z y p o d o b n y c h czy
i n n y c h w y p a d k a c h k o l o r y były i n n e — i t a k uzbierało
się s a m o t o , co p o t r z e b n e do k o l o r ó w . Z a c z ę t o w t e d y
l n i a n e i w e ł n i a n e t k a n i n y f a r b o w a ć , płótno białe z a ­
częto p r z e t y k a ć m o d r y m i nićmi czy p a s e m k a m i i t a k
p o w s t a ł y płócienka w takież p a s e c z k i ; płótnianka d o ­
t y c h c z a s o w a z t y m i p a s e c z k a m i była już strojem
od
święta.
9

U ż y w a j ą c b a r w n i k ó w roślinnych do p r z ę d z y l n i a n e j ,
przy

wyrobie

Kurpianki

n p . pościeli

używały

na

łóżka

następujących

w

pasy

i

kraty,

(za

jasny),

to

na

upalne

słońce

nabrało

potrzebnej
nie

1. N a
w

kolor

leśnych

2. N a
warze
do

chabrowy
jagodach

kolor

(modro-niebieski)

czarnych

brunatno-czarny

z olszowej

kory

gotowano

(czernicach).
i

czarny

z lnianym

w

od­

barwy.

inaczej,

W

komu

rudawą,
koloru.
czy

która

Jeżeli

przędzę

przez

dłuższy

dawne

lata

tylko

było

siemieniem.

wysta­
czas,

tak

aż

tylko

pilno

przed

n i e b y ł o , t e n szukał

farby

ł l

D o p e w n e g o r o d z a j u s z t u k i t k a c k i e j należało w y ­
r a b i a n i e b a r w n y c h i o z d o b n i e w y k o n a n y c h pasków do
fartuchów; w y r a b i a n o je z bawełny k o l o r o w e j i l n u
n a specjalnych t z w . „klockach". Niektóre były bardzo
a r t y s t y c z n e i b y ł a i c h w i e l k a rozmaitość. W y r ó b i c h
skończył się już p r z e d k i l k u d z i e s i ą t k a m i l a t .
Wiejscy
książki

k r a w c y .

p t . Strój

O

krawcach

ludowy

Puszczy

tych

pisałem
—

Zielonej

do

będącej

t e r a z w p r z y g o t o w a n i u do d r u k u . D o d a m t y l k o że k r a w ­
cy

miejscowi

miejscowej,
sów

(ludowi)

n i e było.

Taki

miał

i

ludności

d o t e g o szkół

krawiec

swego gospodarstwa,
Czasami

r e k r u t o w a l i się spośród

w i e j s k i e j . Żadnych

latem

czy

pilnował

kur­

lichego

a zimą o b s z y w a ł rodzinę l u b w i e ś .

pomoc.

Szyto

ręcznie,

a

maszyny

do

szycia

p o k a z a ł y się. t u o k . r . 1900 (z A m e r y k i n a r a t y

firma

„Singer"). K r a w c y

a

który

miał

więcej

żyli

sobie

gustu

i

na

ogół

nowych

dostatnio,

pomysłów

„ p r z y s t r o j a c h " , t o o przyszłość m a t e r i a l n ą

w

mógł się n i e

martwić. K a ż d y z n i c h miał swój d o m i i n w e n t a r z . Co
do k r a w c ó w Ż y d ó w ( w o s t a t n i c h l a t dziesiątakach
to ci p r a c o w a l i w
n a zimę

miastach

jeździli

po w s i a c h

z a d o m o w i l i się g d z i e u g o s p o d a r z a ,
s z l i do innego

przed

i osadach

mia­

(„wędrowni"),

o b s z y l i m u całą r o ­

i t d . Z a pracę

otrzymywali

gotówkę i „kolędę" w n a t u r z e do d o m u . Po w s i a c h
t o w a l i s o b i e w s w o i c h n a c z y n i a c h (nasze b y ł y

3. N a k o l o r c z e r w o n y — leśne k r z a c z k i
podobne
c z e r n i c p o d jesień (mają c z e r w o n e ł o d y g i i p e s t k i ) .

da­
kolor

olszowej .

dzinę, p o t e m

—

wełnę

zimą, a słońca już g o r ą c e g o

steczkowych,
nici

wełnę

siwy

wojnami),

barwników:

razu

latem

robiono,
B a r w i e n i e

od

przędzę i s u k n o potrzebnego

a

produkty

stroje

otrzymywali

wiejskie,

od

regionalne

gospodarzy.
z

czasem

go­

„trefne"),

Krawcy

miejskie,

szyli
współ­

czesne.

4. N a k o l o r żółty — b r z o z o w e liście i k o r a z d o d a t ­
kiem

koperwasu.

5. N a k o l o r z i e l o n y
ga, dająca
ją

„muzga".
Były

— specjalna

trawa wodna,

p o ściśnięciu m i a z g ę . N a d r z e c z a n i e
Nici

różne

dochowały

gotowano

sposoby

odwarze

farbowania

się d o n a s z y c h

n i c h pokoleń

w

z tej

trawy

nici, nie

1 0

.

wszystkie

czasów, b o p r z e z p a r ę

używano barwników

dłu­

nazywają

przeważnie

ostat­

chemicz­

nych.
Często f a r b o w a n e
gólnie
cone

przy

wyrobie

lniane

wano

nici

były t y l k o n i c i na osnowę

i dywanów), w t e d y

osnowy

grubsze

do

i mocne,

j e p o d przędzę

krę­
nazy­

r w a ł a , suszyła,
w

otłukała

piękne

z nasion

i cienkie

i t d . i t d . aż

włókno

—

sama

do

koszulę, t r z e b a p r z y
pracowitych
Wyroby
biane

i

koszul,
(zapaski

n i m o d b y ć aż pięćdziesiąt

ze l n u
różnych

czynności!
ze

l n u były

popularne,
farbowano
i

sprzę-

gospodyni.

J e d n a z n i c h o p o w i a d a ł a m i , że chcąc o t r z y m a ć

do

na

K u r p i a c h najbardziej l u ­

szczególnie
w

paski

nakrycia),

latem.

spódnice

chusteczki

Prócz
(kitle),

na

białych
fartuchy

głowę,

a

dla

m ę ż c z y z n prócz k o s z u l , p o r t k i l n i a n e , p a r c i a n k i i o n u c z k i w chodaki.
S u k n o g r u b e n a s u k m a n y b a r t n i k ó w czy
f a r b o w a n o niekiedy na kolor b u r y ; gotowano
w olszowej korze z l n i a n y m siemieniem.
Najczęściej
ralnym. W

204

jednak

robiono

kolor

strzelców
je wtedy

sposobem

t y m c e l u do s u k m a n d a w n y c h

czy
tu
ten

wełnianą.

L e n siał z a w s z e g o s p o d a r z , a czyściła go z c h w a s t ó w ,
dzenia

Początkowo

(szcze­

kilimów

cięciwami, d a w a n o

B i e l e n i e p ł ó c i e n l n i a n y c h n a K u r p i a c h i w ogóle
n a d Narwią, znane jest powszechnie. P r z y każdej c h a ­
łupie d a w n i e j w o g r ó d k a c h , z a b e z p i e c z o n y c h p r z e d i n ­
w e n t a r z e m , były specjalne
p l a c y k i r ó w n e , z piękną
m u r a w ą , z w a n e b i e l n i k a m i . S a m a n a z w a w s k a z u j e , że
służyły d o b i e l e n i a . W n i e k t ó r y c h w i o s k a c h c z y o s a ­
d a c h n a d r z e c z n y c h b y ł y b i e l n i k i d o w s p ó l n e g o użytku,
w y d z i e l o n e p r z e z z e b r a n i a g r o m a d z k i e d l a całej w s i ,
dobrze ogrodzone.

natu­

(ciemno-brą-

też

portki

jeszcze

pewnie

szarym

które

bielały

deszczu

i słońca. A

g ł o być p i ę k n y m
strój

bielić

partu,

praniu,

same

na

nauczył l u d z i
karkach

koszule
zwanego

że płótno w y b i e l o n e
uroczysty,

pewnie
i

bielić

ludzkich,

od

j a k śnieg m o ­

s t r o j e m odświętnym, p e w n i e

odświętny,

płótna

surowego

płótnem l u b pacześnym. A l e

s a m deszcz co p r z y

płótna,

ten

płócien n i e b i e l o n o , n a

i t p . używano

obrzędowy

więc n a

i t p . zaczęto

specjalnie.

B i e l o n o w t e n sposób: sztukę płótna z k r o s i e n r o z ­
ciągano n a m u r a w i e , p r z y g w a ż d ż a n o d o z i e m i s p e c j a l ­
n y m i kołkami na pozostawione, w t y m celu pętelki
(lub z b r a k u t y c h — przytłaczano p o b o k a c h w y m y ­
t y m i k a m i e n i a m i ) . W słoneczną p o g o d ę p ł ó t n o p o l e w a n o
w o d ą czystą p r z e z s i t a p o l e w a c z k i r a z w r a z p o k a ż d y m
wyschnięciu,
przeważnie
robiły to k o b i e t y i młode
dziewczęta.
Nieraz
dziesiątki r a z y d z i e n n i e , d l a t e g o
b i e l n i k i są z a w s z e b l i s k o w o d y . P o p a r u t y g o d n i a c h
„ b i e l e n i a " — czego o c z y w i ś c i e d o k o n y w a słońce l e t n i e —
płótno z w i j a j ą n a w a ł k i i zabierają d o użytku. T a k
s a m o t r z e b a z b i e r a ć płótno z b i e l n i k ó w n a n o c i p r z e d
każdą burzą, p i l n o w a ć p r z e d w ę d r o w n y m i z ł o d z i e j a m i ,

�również

kura

by

czy

nierogacizną

n i e dobrały

b i e l n i k i n i e zrobiły nieporządku, s z k o d l i w e g o
na w

się n a

d l a płót­

czasie b i e l e n i a .

Bielone

płótna

na miejscu

lizny

samodziałów.

(która

znano

Takie bielniki
i bielenie
można często
spotkać
i dziś, n a o g ó ł j e d n a k g o s p o d y n i e s o b i e
upraszczają
b i e l e n i e w d o m u , g o t u j ą c s z t u k i płótna w s p e c j a l n i e
s p r e p a r o w a n y m ługu z p a l o n y c h łęcin łubinu, a d a w ­
n i e j i jałowca i t p .
pytem

P r a n i e
tej

pewnie

w

estetyczne

nym
z

sięciu b l i s k o l a t .

daje

z krosien nie na­

się d l a k r a w c a , j e s t r z a d k i e , r o z c i ą g l i w e

i kurczy

się o d w i l g o c i i d e s z c z u . U b r a n i e u s z y t e z t a k i e g o
na,
i

po

pierwszej

trudno

niejsze

ulewie

się

niepomiernie

b y j e nałożyć n a s i e b i e . T a k p e w n i e
czasy

przytrafiło

puszczańskiemu,
niem

skurczyłoby

się

a

to

gwałtownym

tkaczów

na

pomysł

nieprzepuszczalne

się

niejednemu

zmoknięcie
sukna,

zbicia

suk­

w

daw­

elegantowi

właśnie

ze

skurcze­

naprowadziło

pewnie

sukna

na

gęstsze,

więcej

i n i e rozciągliwe.

Do folowania
zwany

foluszem

służy s p e c j a l n y
(„folus"),

a

przyrząd

będący

ok. 3—4 m k o r y t e m , dłubanym z grubego
nego,

z wolnymi wylotami w

sokimi

bokami.

Do

t r z e b a 6, 8 i

dorobiony

z kołkami

więcej n i e r a z

warsztat,
długim

pnia

o b u końcach

koryta

długi i dość c i e n k i smyk

—

właściwie

drzew­

i dość w y ­

jest

całą

pasją

smyka

ludzi.

naparzone

u k r o p e m , rozciągnięte

w

foluszu

( k o r y c i e ) chłopcy międlą, gniotą i p r z e w r a c a j ą
ciągając

n i m gromadnie

biet domowych,

w

obie

zawyrokują,

że

się p r z e r y w a .

co c h w i l a któraś l e j e

jają
mu

z duże­

otrzymują
dalej

ciągu

—

po

i oddają

ciężkiej

zasłużoną

do

dobrą

po w s i , bo n i e r a z
biorą

je

w

i ścisłe,

pracę

prostują,

nawi­

p o t y m d o k r a w c a . Już
ani zmiana

potu

pracy

folusz

i kilka

razy

są

obroty

do

pogody.

przy

kolację,

grudnia doprowadzone

ności. D o r e s z t y

zbite

znawcy

suknie

pożyczany

różne s u k n a

stanu

używal­

wędrowni

krawcy.

W o s t a t n i c h l a t a c h , bliżej m i a s t f a b r y c z n y c h s u k n o
t a k i e dają n i e k t ó r z y d o s p e c j a l n y c h f a b r y k d o w y r ó w ­
nania jednej
s t r o n y „ p r a w e j " przez
maszynowe
pos t r z y ż e n i e włosia, a l e większość p o p r z e s t a j e
na t y m ,
j a k i e wyszło z warsztatów w i e j s k i c h .

prania.

płóciennego

ulewny,

nie

tylko
stroju

letni

deszcz,

w podróży

strze-

czy gdzieś
zrobił z

przy

płócien­

wprost

na człowieku.

pewnie,

coraz

że

bielsza

bieliźnie,

j e g o strój

i

bez

bielutkiej,

chłopakom,

co

Gdy
czy

brudu.

zaczęła

podrażniło

człowiek

je

wy­

bielizna

jest

Dziewczyna

się

pewnie

prędzej

w

podo­

i c h ambicję

w

k i e r u n k u częstszego moknięcia n a deszczu, który j e prał
bezinteresownie
siątkami

umyślnie

żeby i m włosy

strzyżono

włosów).

Zaczęto
prać

a s k u t e c z n i e . Jeszcze

lat, dziewczyny

deszczu,

też

z

bieliznę w

przed

mokły

długie rosły

Taki

musiał

czasem

wodzie

—

(wtedy

być

nie

dzie­

majowym
jeszcze n i e

początek

czekając

bieżącej, trzepiąc

kijanką

paru

na

prania.

deszczu

ją

z płaskiej szczapy,

ręką,
czy

—
dło­

ułama­

n e j gałęzi.
P r a w d o p o d o b n i e z przyrodzonego lenistwa, człowie­
k o w i n i e chciało się urządzać p r a n i a z b y t często, a l e
bądź co bądź, t r z e b a p o w i e d z i e ć n a korzyść ludności
t u t e j s z e j p u s z c z y , że n i e c z e k a n o t u , aż płótno r o z l e c i
się n a c z ł o w i e k u w strzępy ( j a k t o się z d a r z a ł o p o ś w i e ­
cie) o d z n o s z e n i a , a l e j e p r a n o , co nastąpiło p e w n i e
już w w i e k a c h X V I I i X V I I I — w t e d y już n i e deszcze,
a l e k o b i e t y p r a ł y bieliznę.
Również

warto

zaznaczyć,

że

zmarłych

domowni­

k ó w n i e c h o w a n o w bieliźnie b r u d n e j , a l e ją s t a r a n o się
się
tu

zaprezentować

w

l u d z i e , a pozostałość

ci,

gdy

jeszcze mogą

w dobrej formie

zaświatach.

To

mówią

po t y m zwyczaju

starsze l u b s c h o r o w a n e

Kurpianki,
pracować,

mógł

najstarsi

j e s t t a k a , że

oczekując

już

przygotowują

śmier­

sobie

na

śmierć s w ó j strój, a w n i m często śnieżna „ k o s i u l a " o d ­
grywa

pierwszorzędną

Bądź

co

bądź,

rolę.

n a początku

już n i e t y l k o p r a n o w w o d z i e ,

XIX

stulecia,

a l e s t a r a n o się

bieliznę
wynaleźć

k u t e m u o d p o w i e d n i e m y d l i k i - s p o s o b y , ułatwiające
m a n i e możliwie czystej

smykiem,

wrzątek

naciągają,

deszcz n i e z a s z k o d z i ,

Chłopcy

w

gotowe
mokre

n a w a ł k i , suszą
żaden

jest

sukno

Sukno

bać

Z e sposobów t y c h

s t r o n y wzdłuż. Z k o ­

go s a g a n a n a s u k n o , a po k i l k u g o d z i n a c h , g d y

higieniczne,

czy

niejeden

bie­

strojem),

na wynalazek

bielizny

wyprać, wybielić, b y nieboszczyk

Z w y k l e f o l u s z u s t a w i o n y j e s t n a kołach w b i t y c h
w z i e m i ę (słupkach), p r z e d o k n a m i , chałupy, p r z e z które
p r z e c h o d z i ś w i a t ł o l a m p o w e na z e w n ą t r z p r z e z s z y b y ,
ż e b y p r a c u j ą c y m i e l i w i d n o . P r a c a r o z p o c z y n a się o
z m i e r z c h u , z w y k l e w czasie a d w e n t o w y m ( w g r u d n i u ) ,
d o k t ó r e j z a p r a s z a się sąsiedzkich c h ł o p c ó w dorosłych
n a cały w i e c z ó r . Jeżeli s u k n a j e s t m a ł o w j e d n e j c h a ­
łupie, t o k i l k a g o s p o d a r s t w r a z e m z n o s i s u k n o n a w s p ó l ­
n e f o l o w a n i e , dość p r a c o w i t e i k ł o p o t l i w e .
Sukno

pięknej

specjalny

d o rąk. D o

i

puszezaków, ale t o s a m o

nią, a z czasem

F o l o w a n i e s u k n a — b o t a k n a z y w a się cała t a m a ­
n i p u l a c j a u t r w a l e n i a , z b i c i a i u j e d n o s t a j n i e n i a rozciąg­
l i w o ś c i w ł ó k i e n — o d b y w a się o d n i e p a m i ę t n y c h p r z e z
l u d z i l a t , n a całym terenie, gdzie znane jest t k a c t w o
z wełny.

nie prano

s t r o j e m , b ę d ą c y m jednocześnie bielizną, trzepiąc

ładniejsza,
s u k n a . S u k n o zaraz

względy

wpłynęły

praczką

sechł, z a u w a ż y ł
F o l o w a n i e

nie

i spTat skórę b ę d ą c y m

pal

rybołówstwie

stu kilkudzie­

Pierwotnie
jednocześnie

k t ó r y g d y b y ł z silną falą t j . w i a t r e m , n i e t y l k o

i dalej

Polsce o d

i

prawdopodobnie

k u r p i o w s k i e Cieszą się w i e l k i m p o ­
w

była

potrzeby,

Pierwszą
był

lato

1. W o d a
pierwszym
czono
lub

stojąca,
lepszym

znane

były

miękka,
dole

czy

następujące:

wygrzana
kanale

na

słońcu,

wodzie

drugi

czystej

dzień

„spierano"

bieżącej, w y k r ę c a n o

w

lub jeziorku. M o ­

w n i e j bieliznę n a całą dobę, s p e c j a l n i e

ile, na

otrzy­

bielizny.

w

rozmiękły

błocie

brud

w

z nadmiaru wilgoci

i suszono n a słońcu i w i e t r z e , n i e k t ó r z y o d r a z u l a s o ­
b i e , żeby nabrała
2. Ił r z e c z n y
glowy),

Szorowano

„wysiastano"
takiego

fasonu.

( m a z i s t y i tłustawy muł g l i n i a s t o - m a r -

nad brzegiem

strumieni.
Z

odpowiedniego

w

w

niektórych

w

nim brud

wodzie

bieżącej,

mułu

Niemcy

robili

miejscach

rzek

i

zastarzały,

a

czystej

ogrzanej.

nam

i

kartkowe

potem
mydło

w czasie I i I I w o j n y .
3. Z a p a r z a n i e

bielizny

w

nawozie

końskim,

który

j a k w i a d o m o — p r z e t e r m e n t o w a n y , z a w i e r a w sobie d u ­
żo ciepła

—

odbywało

się jeszcze n a początku

S u k n o t a k i e służy dziesiątki l a t , u b r a n i e z n i e g o
„nie do z d a r c i a " — j a k mówią, a p r z y t y m n a z i m o w e
m r o z y i z a w i e j e ciepłe i w y g o d n e w n o s z e n i u .

w i e k u . B i e l i z n ę z zastarzałym

M a też w z i ę c i e n a K u r p i a c h d o o s t a t n i c h l a t , a n a
j a r m a r k a c h czy t a r g a c h w M y s z y ń c u m o ż n a nabyć o d ­
p o w i e d n i o w y m i e r z o n e sztuczki n a krótkie „sukmanki".

i

XIX-go

brudem zakopywano

b i e j w n a w ó z koński w s t a j n i , ż e b y się t a m d o b r z e
grzała. N a d r u g i
prano

piołu.

w

czy t r z e c i dzień bieliznę

ciepłej

Spłukiwano

wodzie
w

z ługiem

ogrzanej

za­

wydobywano

gotowanym

wodzie,

głę­

czystej

z
i

po­
bie­

żącej.

205

�-

4. G o t o w a n i e

jeszcze

w ługu b r u d n e j b i e l i z n y o d b y w a ł o

powszechnie

z popiołu d r z e w
zastępujący

ok.

r.

1900. Ł u g

liściastych, posiadających

ludziom

w sobie

krosien, jest

b a n i o n e " j a k t o nazywają,
wałki,

szedł
świat.

na

B i e l i z n ę z ługu p r a n o w

mięk­

sztuczki

5. O w c z y
mętna

dawniej

ług. B y ł a

w

i

wodzie

przed

tłustawa.

na

szereg

W

wodzie

Woda

prano

z

brudu

bieżącej. O d l a t 60—80 s p o s o b u

sitach

i

w

piecach

wygotowywano

tego

dziesiątków

l a t uważano

d ę b o w ą korę, o d -

ług.

Ług

taki

za n a j l e p s z y

i

przez

gotowa­

n o czy też p r a n o w n i m bieliznę. W końcu c z y s t a
spłukała do r e s z t y
Co

taka

takiej

do reszty

po­

używają.

6. D ę b o w y ług. P a l o n o
siano

brudna woda

strzyżeniem.

płócienne, spierając

czystej,

p r a w i e nie

ciepłej i

co n i e p o t r z e b n e

do s u k n a i

się i n t e r e s o w a ł ,

s u k m a n , to p r a n i e m

wystarczał

wienia" sukna wycierano

deszcz

woda

.

12

i

je rękami

i c h mało k t o

śnieg;

dla

miękkim

„odno­

śniegiem.

T a k w i ę c sobie r a d z i l i K u r p i o w i e , a w ł a ś c i w i e K u r p i a n k i z p r a n i e m b i e l i z n y . T y l k o n a t r a t w a c h spławnicy
drzewa
w
i

(miejscowi

oryle)

musieli

„gratunach" , gdzie indziej
1 3

dziewczęta.

W

Praczkami

dawniejszych

na

Starych

rzeźbił ładną kijankę

i

z

niej

dziewczynie.

prezent

też

są

Kurpiach

k w i a t y i różne

przedślubny

Przywiązywał

uwagę, a i dziewczyna

w

sobie

to zawsze

zawodowymi

latach

kawaler
robił

prać

robiły

widać

swojej
do

kobiety.
zdolny
wzory

upatrzonej

kijanki

znaczną

n i e obraziła się za t o .

płótna
do

P ł ó t n o (i i n n e t k a n i n y ) spod
wyrównują

oba brzegi,

maglują

zwana

koniecznych

na szerokiej
(łóżka

itp. Do

„Pogur-

j e nakręcając n a

rozpłaszczając

wypadkach

siedzenia)

na maglownica,

ławie, na

służącego

na

maglowania

t u walkownicą

mokre
mniejsze
wierz­

dzień

służy

i wałek

wszędzie
że

żadnych

prawie
niu

po k r a j u ,

więc

maglów

nie ma, prostowanie

wszelkiej

i wysuszeniu, j a k : ręczników,

tuchów i t p . o d b y w a

prawie

j e j n i e opisuję. D o d a m

zmechanizowanych

na

za

ręcz­

długości

ok. 1 łokcia (50—60 c m ) . Czynność t a z n a n a j e s t

tylko,

Kurpiach

bielizny

po

pra­

obrusów, k o s z u l , f a r ­

się ręcznie p r z e z k o b i e t y , p o d a n y m i

p j w y ż e j narzędziami.
Walkownicą
— z płaskiego d r z e w a b r z o z o w e g o c z y
klonowego
l u b jesionowego,
posiada do p r a w e j
ręki
okrągły t r z o n e k a do l e w e j zakrzywioną rączkę u p r z o ­
d u narzędzia. Spód w a ł k o w n i c y n a c i n a n y j e s t w k a r b y ,
który p r z y t o c z e n i u w a ł k a z bielizną naciąga ją c o r a z
m o c n i e j n a w a ł e k , w y r ó w n y w u j ą c w s z e l k i e fałdki i n i e ­
równości.
Wspominam

o wałkownicy

jeszcze i d l a t e g o ,

ona u każdej s t a r a n n e j g o s p o d y n i
biona

pracowitymi

motywami

że

i że często j e s t

sztuki

ludowej,

jest

ozdo­
robotą

r z e ź b i a r s k ą . B i e l i z n ę czy f a r t u c h p o p r a n i u n i e m a g l o ­
15

wany,

nazywają,

z gardzieli".

że w y g l ą d a

Żelazka

do

t a k „jak

prasowania

p s u wyciągnięty
od

paru

dziesiąt­

k ó w l a t są w użytku u m i e j s c o w y c h k r a w c ó w , ogół w i e j ­
ski

14

za

itp. W

n a k r y c i u szlabana

kanapę

bieliznę
kobiety

wyciągając

bielniku

chnim

t o n a pozór

owiec

jakby

koszule

wodzie

strugach i rzekach.

została p o m y c i u
była

czystej

tkanin.

z a w s z e trochę p o m i ę t e , n i e r ó w n e .

potaż

potaż

w

Wyługowany

Magio w anie

z n a d N a r w i n a h a n d e l ( d a w n y m i czasy) w d a l s z y
kiej, najlepiej

mydło.

si*

wygotowywani

dopiero

zaczyna

je lepiej

poznawać.

P R Z Y P I S Y

T e k s t z i n e d i t ó w A d a m a Chętnika, n a p i s a n y w l a ­
tach 60-tych.
Podług ks. Łukasza Kościeszy-Załuski, m i s j o n a r z a
z r . 1650, o d b y w a j ą c e g o m i s j e w p u s z c z y K u r p i o w s k i e j
(podł. rękopisu p o łacinie, podał I . B a r a n o w s k i „ Z i e ­
m i a " n r 18 1(11).
O c z y m dalej p r z y „strzelcach".
P o d ł . L . K r z y w i c k i e g o — Kurpie
(Biblioteka War­
s z a w s k a , 1892).
1

2

3
4

Były t a k i e w M u z e u m K u r p i o w s k i m w N o w o g r o ­
p o d Ł o m ż ą , do r . 1939 (pochodziły z w . X V I I I ) .
H. Gawarecki
Przywileje,
nadania
i
swobody
udzielone
miastom
województwa
płockie 70,
W-srszawa
1928
5

dzie

6

7

Pamiętnik

historyczny

płocki,

t. 2, 1830

A . Chętnik, Warunki
gospodarózo-kulturalne
na
pograniczu
Kurpiowsko-Mazurskim,
Ł o m ż a 1927, s. 89
8

206

O d F . P i j a n o w s k i e g o ze w s i K u z i e , p o w . K o l n o ,
l a t 90, w r . 1910 i o d M . S o b ^ e c h o w e j , l a t 85, w r . 1947,
o d J . K r a s c y n e j , l a t 80 z B r z o z ó w k i ( o k . 1932) i t d .
W i a d . od A. K o r d e c k i e j z Myszyńca i M . Sobiec h o w e j z K a d z i d ł a , 1949 i i n n y c h .
W i a d . od I . Jesionkowskiego
i M . Swiderskiej
z N o w o g r o d u p o d Ł o m ż ą , 1931
W i a d o m o ś c i o d : S. C h ę t n i k o w e j , l a t 9 1 , N o w o g r ó d
1948; M . S o b i e c h o w e j
z K a d z i d ł a , l a t 87, 1949; o d A .
K o r d e c k i e j z M y s z y ń c a , l a t 55 — 1949 i t d .
G r a t u n y — duże s z p a r y z w o d ą bieżącą między
kiocŁmi w p ł y n ą c y c h p a s a c h d r z e w a .
T a k i e k i j a n k i można oglądać w Ł o m ż y , w M u ­
z e u m Północno-Mazowieckim. „Stare K u r p i e " — o d c i ­
nek dawnej Kurpiowszczyzny
z lewej
strony Narwi,
o d N o w o g r o d u .począwszy — do Ostrołęki.
J a k to w i d z i m y пр. лг M u z e u m P ó ł n .
Mazow.
w Łomży.
1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

�</text>
            </elementText>
          </elementTextContainer>
        </element>
      </elementContainer>
    </elementSet>
  </elementSetContainer>
</item>
